Source: http://forum.darzycia.pl/index.php/topic,1003.150.html?PHPSESSID=33st8e57mk87ukuua65v9h10g7
Timestamp: 2018-02-20 11:09:11
Legal References Found: art. 28
 art. 21
 art. 16
 art. 14
 art. 15
 art. 28
 art. 42
 art. 173
 art. 177
 art. 355

Art. 173

Art. 174

Art. 177
 art. 157

Art. 178

Art. 355
 art. 157
 art. 14
 art. 14

Document Content:
Autor Wątek: Prawo dla nas - pytania (Przeczytany 33230801 razy)
Nowa ulga, czyli VAT do zwrotu- mieszkanie
« Odpowiedź #150 dnia: Styczeń 29, 2004, 03:15:05 pm »
Przyglądamy się nowej "uldze" mieszkaniowej, czyli proponowanym przez rząd zasadom zwrotu podatku VAT. Sprawdź, ile odda ci fiskus, gdy będziesz budował lub remontował.
Dobra wiadomość dla budujących i remontujących samodzielnie domy czy mieszkania. Najprawdopodobniej już od 1 maja będą mogli skorzystać z nowej formy ulgi mieszkaniowej - zwrotu podatku VAT.
http://dom.gazeta.pl/dom/1,50907,1886869.html
« Odpowiedź #151 dnia: Styczeń 31, 2004, 11:15:02 pm »
Nie wiem czy nie przeoczyliście wpisu Grazki z 21.12.2003 na temat odliczeń ulg dla ON " Otoz dzwonilam do U.S. , zeby dowiedziec sie ile moge sobie odliczyc , dlatego ze niepelnosprawnosc mamy dopiero od maja. Wiec pani nam powiedziala, ze kwote dzielimy przez 12(miesiecy) i pozniej kwote , ktora nam wyjdzie mnozymy przez 8 (od maja do grudnia).I taka kwote odliczamy. A jesli o udokumentowanie to w razie kontroli , trzeba udowodnic ze jezdzilismy z tym dzieckiem do lekarza, czy na rehabilitacje itp. Wiec zapytalam czy wystarcza dane (daty) z kary chorobowej to pani powiedziala ze wystarcza. " Czy ktoś ma inne informacje , bo moje doświadczenia potwierdzają te słowa.
« Odpowiedź #152 dnia: Luty 03, 2004, 09:10:11 am »
Zeby bylo ciekawiej, zadzwonilam dzis do U.S. i ponowilam pytanie :"ile moge sobie odliczyc za autko, dlatego ze niepelnosprawnosc mamy dopiero od maja"?
A pani urzedniczka odpowiedziala, ze mam prwao odliczyc sobie cala kwote tj.2280zl. Dlatego, ze dziecko przeciez wczesniej mi chorowalo i musialam je dowozic .A to ze decyzje dostalam dopiero w maju to tylko potwierdzilo, ze dziecko naprawde potrzebuje tego transportu. :shock: A dla pewnosci to prosila zebym sobie dokladnie poczytala wyjasnienie do Pit-u 0, tam mam wszystko dokladnie objasnione.
No i wracamy do punktu wyjscia :? odliczyc cala kwote czy tylko od maja?
« Odpowiedź #153 dnia: Luty 03, 2004, 09:27:06 am »
Grażka już to ktoś radził, najlepiej to napisz do Urz. i niech ci dadzą odpowiedź na piśmie, wtedy będziesz miała podkładkę na swoje odliczenie!
« Odpowiedź #154 dnia: Luty 03, 2004, 02:00:51 pm »
A nie jest przypadkiem na orzeczeniu napisane, że niepełnosprawność powstała przy urodzeniu? Wtedy byłaby to podstawa do odliczenia całej kwoty. My odliczyliśmy połowę, bo Mały urodził się w czerwcu, chociaż zaświadczenie od lekarza (nie było jeszcze orzeczeń) dostaliśmy gdy miał trzy miesiące. Byliśmy sprawdzani jak zwykle i wszystko było OK.
« Odpowiedź #155 dnia: Luty 03, 2004, 02:08:02 pm »
Mamawika podsunelas mi mysl i sprawdzilam dokument (orzeczenie) a tam jak byk napisane ze "niepelnosprawnosc istnieje od 10roku zycia" A Patryk urodzil sie 08.03.1992 czyli w roku 2002 mial 10 lat.To znaczy ze za rok 2003 moge odliczyc sobie cala kwote :lol: (a ja sie dziwilam ze tak napisali bo pierwszy napad Patryk dostal 7 marca czyli dzien przed urodzinami, ale zaliczyli jakby caly rok.
Chyba dobrze sobie to rozumuje?
« Odpowiedź #156 dnia: Luty 05, 2004, 09:10:56 pm »
Dzisiaj 5 luty 2004 znalazłem kolejny komentarz w Dzienniku Zachodnim -dodatek specjalny Gazeta Prawna PIT 2003 „Odliczamy wydatki na szkołę, darowizny i rehabilitację czyli jak wypełnić PIT-O”. Niestety nie znalazłem go w wersji elektronicznej i posłużę się cytatem w sprawie odliczeń ulg dla ON.
„DOJAZDY BEZ FAKTURY, ALE NIE BEZ DOKUMENTÓW.
........Ulga związana z używaniem samochodu osobowego w związku z przejazdami na konieczne zabiegi rehabilitacyjne stanowi jedno z tych odliczeń rehabilitacyjnych, które z uwagi na nie dość precyzyjne brzmienie przepisów rodzi wyjątkowo wiele nieporozumień szczególnie w części dotyczącej dokumentowania prawa takiego odliczenia.
........odliczyć z tego tytułu można nie więcej niż 2280 zł.........akurat tych odliczeń nie trzeba dokumentować. Urząd skarbowy nie może więc domagać się od podatnika, który w swoim zeznaniu wykazał np., że poniósł koszty na konieczne dojazdy związane z zabiegami leczniczymi w wysokości 1500 zł czy nawet pełne 2280 zł, jakichkolwiek rachunków czy też innych dokumentów potwierdzających, że koszt dojazdu wyniósł rzeczywiście tyle, ile wykazał to podatnik. Dotyczy to jednak wyłącznie wysokości poniesionych na wskazany cel wydatków..........
CZEGO WYMAGA URZĄD.
Urząd ma prawo domagać się od podatnika udowodnienia, że osoba niepełnosprawna rzeczywiści korzystała z niezbędnych dla jej rehabilitacji zabiegów leczniczych, jak również, że w związku z tymi zabiegami konieczny był przewóz tej osoby do miejsca wykonywania tych zabiegów. O tym zastrzeżeniu warto pamiętać. Często bowiem z faktu, że odliczenia nie trzeba udokumentować, wyciągany jest pochopny wniosek, że faktu dokonania takich wydatków nie trzeba w ogóle udowadniać. Tak jednak nie jest. Brak udokumentowania oznacza w tym przypadku wyłącznie to, że nie musimy posiadać dowodów opiewających na konkretne kwoty, które następnie odliczamy w zeznaniu. Kolejna kwestia, na którą warto zwrócić uwagę, dotyczy własności samochodu. Przepisy wyraźnie zastrzegają, że samochód taki powinien stanowić własność osoby niepełnosprawnej lub podatnika mającego na utrzymaniu osobę niepełnosprawną. O zastrzeżeniu tym warto pamiętać. Inaczej również i w tym przypadku może nas spotkać po złożeniu zeznania przykre rozczarowanie, czyli konieczność zwrotu tego, co odliczyliśmy. I to prawdopodobnie z odsetkami.”
Biorąc pod uwagę powyższe data uzyskania orzeczenia lub np. zakupu samochodu nie jest jakąkolwiek podstawą do proporcjonalnego dzielenia limitu kwoty 2280 zł. Nie udowadnia to konieczności przewozów na zabiegi, a tylko tego moze żądać US.
Ja jutro składam wspólny PIT 37 z odliczeniami ulg i czekam na szybki bezproblemowy zwrot nadpłaty podatku, czego sobie i Wam wszystkim życzę.
Skarbowe pozdrowionka!!!
Darowizny bez udziału fiskusa
« Odpowiedź #157 dnia: Marzec 05, 2004, 12:34:05 pm »
Podatek od darowizny płaci się dopiero wówczas, gdy jej wartość zsumowana z wartością ewentualnych darowizn otrzymanych od tej samej osoby w ciągu ostatnich 5 lat przekroczy kwotę wolną, zależną od stopnia pokrewieństwa i powinowactwa między darczyńcą i obdarowanym. Tak więc matka może teraz bez podatku darować córce czy dziadek wnuczkowi 9637 zł, ciotka siostrzenicy czy bratankowi - 6276 zł, a żona brata jego wnukowi już tylko 4902 zł, bo wedle przepisów są to osoby obce. Podatek płaci się od nadwyżki ponad kwoty wolne. Obowiązują przy jego wyliczaniu trzy progresywne skale podatkowe, najłagodniejsza dla najbliższych.
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040305/prawo/prawo_a_23.html
Za pieniądze za jedno mieszkanie kupione drugie
« Odpowiedź #158 dnia: Marzec 06, 2004, 12:23:42 pm »
Urząd może sprawdzać
Przychód ze sprzedaży nieruchomości i praw majątkowych (spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, prawa użytkowania wieczystego) jest obciążony 10-proc. podatkiem, gdy doszło do niej przed upływem 5 lat od nabycia albo wybudowania. Można uniknąć tego podatku, jeśli pieniądze z takiej transakcji w ciągu dwu lat od dnia sprzedaży wyda się na inny cel mieszkaniowy.
Urząd skarbowy ma prawo sprawdzić, czy ten warunek został spełniony. W razie częściowego tylko wydatkowania pieniędzy ze sprzedaży na cel mieszkaniowy od pozostałej części trzeba zapłacić tę daninę z odsetkami.
Podatek 10-proc. oblicza się od ceny uzyskanej ze sprzedaży pomniejszonej o koszty transakcji (m.in. prowizję pośrednika, opłatę skarbową, wynagrodzenie notariusza, jeśli obciążały one sprzedającego). Bez względu na to, czy pieniądze ze sprzedaży są obciążone tą daniną, czy nie, zawsze transakcja taka jest obciążona podatkiem od czynności cywilnoprawnych wynoszącym 2 proc. wartości (ustawa z 9 września 2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych - Dz. U. nr 86, poz. 959 ze zm.). Konieczne jest też zapłacenie wynagrodzenia notariuszowi.
Ważne okresy: 5 lat i 2 lata
Nie płaci się 10-proc. podatku mimo wyzbycia się mieszkania czy domu przed upływem 5 lat, jeżeli pieniądze z tej transakcji wyda się w ciągu 2 lat na inne cele mieszkaniowe (art. 21 ust. 1 pkt 32 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych; dalej: updf). Dla skorzystania z tego zwolnienia najpóźniej 14. dnia od sprzedaży trzeba złożyć w urzędzie skarbowym stosowne oświadczenie.
Jeśli podatnik już z góry wie, że tylko w części wyda pieniądze ze sprzedaży na kupno domu, mieszkania, rozbudowę, remont, wkład do spółdzielni itd., a za pozostałą część chce kupić samochód, może złożyć oświadczenie, że na remont i rozbudowę innego domu przeznaczy np. tylko 60 tys. zł uzyskanych ze sprzedaży dotychczasowego mieszkania. Wówczas od reszty uzyskanej ceny, np. 50 tys. zł, zapłaci 10-proc. podatek.
Wskazany podatek przedawnia się z upływem 5 lat, licząc od końca roku, w którym miał być zapłacony (art. 70 ordynacji podatkowej). Jeśli podatnik złożył oświadczenie, że wyda pieniądze w całości lub w części na inne cele mieszkaniowe, i nie dotrzyma słowa, musi zapłacić ten podatek wraz z odsetkami. Od dnia sprzedaży do dnia, w którym upłynęły od niej 2 lata, wynoszą one połowę karnych odsetek za zwłokę od zaległości podatkowych, od dnia następnego po upływie 2 lat, licząc od sprzedaży do dnia zapłaty - równe są pełnym karnym odsetkom za zwłokę. Przepis mówiący o pełnych odsetkach obowiązuje od 2003 r.
W takim wypadku 5-letni okres przedawnienia liczy się od końca roku, w którym upłynął 2-letni termin na wydatkowanie pieniędzy (por. wyrok Sądu Najwyższego z 2 kwietnia 2003 r., sygn. III RN 50/02). Wynika to z art. 28 ust. 3 updf. Zapisano tam, że jeśli nie zostaną spełnione warunki ulgi, podatek jest płatny najpóźniej następnego dnia po upływie terminów określonych w art. 21 ust. 1 pkt 32 lit. a), czyli po upływie 2 lat, licząc od dnia sprzedaży. Przez ten czas urząd skarbowy może sprawdzić, czy spełnione zostały warunki zwolnienia, a jeśli ich nie dotrzymano, może wydać decyzję określającą tę daninę z należnymi odsetkami.
Oto przykład. Notarialna umowa sprzedaży mieszkania kupionego w marcu 1999 r. została zawarta 5 lipca 2001 r. Podatnik miał na wydatkowanie pieniędzy z tej transakcji na inne cele mieszkaniowe 2 lata, czyli musiał je wydać do 6 lipca 2003 r. Nie uczynił tego. W związku z tym ostateczny termin do zapłacenia podatku minął 7 lipca 2003 r. Jeśli go nie uiścił (z należnymi odsetkami), urząd skarbowy ma do końca 2008 r. czas na wydanie decyzji określającej wysokość tej daniny.
Żaden przepis nie precyzuje, w jaki sposób podatnik ma się rozliczyć przed fiskusem z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży. Nie jest konieczne zwłaszcza wykazanie się rachunkami (fakturami) z VAT. Wydatkowanie pieniędzy na inne cele mieszkaniowe może być wykazane dowolnymi dowodami, byle były przekonujące. Tak więc takim dowodem może być np. akt notarialny, jeśli wydano je na nabycie innego domu, mieszkania, działki budowlanej. Może to być rachunek bez VAT wystawiony przez rzemieślnika, który przeprowadzał remont, jeśli korzysta on ze zwolnienia z VAT. Wydatkowanie pieniędzy na inne cele mieszkaniowe może być udokumentowane częściowo, np. pokwitowaniem wystawionym przez osobę, która odsprzedała podatnikowi materiały budowlane niewykorzystane na własną inwestycję.
Po terminie 10 proc. z odsetkami
Korzystający jeszcze z dużej ulgi budowlanej w ramach praw nabytych muszą pamiętać o zasadzie, że kwotę odliczeń od podatku z tytułu ulg mieszkaniowych pomniejsza się o 10 proc. wydatków pokrytych pieniędzmi pochodzącymi ze sprzedaży nieruchomości i praw majątkowych zwolnionych z podatku od sprzedaży (art. 27a ust. 17 pkt 1 updf). Słowem, to, co fiskus daruje, rezygnując z 10-proc. podatku od sprzedaży w związku z przeznaczeniem pieniędzy na inne cele mieszkaniowe, odbierze, zmniejszając ulgę, jeśli pieniądze zostaną wydane na cele objęte dużą ulgą budowlaną. Oczywiście nie ma mowy o pomniejszeniu ulgi, jeśli w związku z wyczerpaniem przez danego podatnika jej limitu pieniędzmi ze sprzedaży są finansowane wydatki nieobjęte już tą ulgą.
W razie wydatkowania w ciągu 2 lat tylko części pieniędzy ze sprzedaży na inne cele mieszkaniowe od pozostałej części trzeba zapłacić 10-proc. podatek wraz z odsetkami. Nie uwalnia od tego obowiązku przeznaczenie na ten cel także pozostałej części pieniędzy, ale po upływie tego terminu. Od części pieniędzy niewydanych - wbrew oświadczeniu złożonemu w urzędzie po sprzedaży - na cele mieszkaniowe należy się nie tylko 10-proc. podatek, ale oczywiście także odsetki we wskazanej wyżej wysokości.
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040306/prawo/prawo_a_16.html
Konkubinie też coś się należy
« Odpowiedź #159 dnia: Marzec 09, 2004, 05:31:56 pm »
Osoba, która pokryła koszty pogrzebu może na podstawie rachunków odebrać z książeczki terminowej pieniądze do wysokości poniesionych wydatków.
Pieniądze z książeczki termi- nowej można odebrać jeszcze przed postępowaniem spadkowym. Pani Irmina i pan Zbigniew od ponad 30 lat wspólnie mieszkali. On nigdy nie był żonaty i nie miał dzieci. Odkąd zmarli jego rodzice, prawie nie utrzymywał kontaktów z rodziną.
Na początku 2001 r. po krótkiej chorobie pan Zbigniew zmarł. Kilka tygodni temu pani Irmina nieoczekiwanie znalazła w mieszkaniu książeczkę oszczędnościową PKO z wkładem terminowym w wysokości 20 tys. zł. Nie wiedziała, że konkubent miał oszczędności. Teraz czeka ją postępowanie spadkowe. Pokryła koszty pogrzebu i chciała odebrać pieniądze z banku, zanim nastąpi rozstrzygnięcie sądowe.
Jeszcze przed postępowaniem spadkowym Czytelniczka ma prawo odebrać w oddziale banku pieniądze z lokaty w wysokości poniesionych kosztów pogrzebu. Koniecznie należy przedstawić, poza aktem zgonu, oryginalne rachunki potwierdzające wydatki poniesione na pochówek. Dla wypłaty pieniędzy nie ma znaczenia, że od chwili śmierci pana Zbigniewa minęły już ponad 2 lata.
Również wcześniejsza wypłata z ZUS zasiłku pogrzebowego i rozliczenie go w ramach usług pośmiertnych świadczonych przez firmę pogrzebową nie stanowi przeszkody dla zwrotu wydatków związanych ze zgonem konkubenta. Bank na dzień śmierci właściciela książeczki terminowej naliczy saldo i należne odsetki.
Resztę pieniędzy można odebrać po uzyskaniu orzeczenia sądu rejonowego w sprawie nabycia spadku. Należy liczyć się z przedłużeniem tego postępowania. Wynika to z konieczności wezwania spadkobierców przez ogłoszenie, jeżeli wcześniej nie zostali oni wymienieni we wniosku o spadek. Sąd może też nie dać wiary, że takie osoby nie istnieją.
Ogłoszenie musi zawierać imię, nazwisko, zawód oraz ostatnie miejsce zamieszkania spadkobiercy, a także datę jego śmierci. Powinien być też wskazany majątek podlegający podziałowi. Taka informacja publikowana jest w prasie z reguły o zasięgu ogólnokrajowym, a także na stronach internetowych gazet. Dokonuje się tego na koszt wnioskodawcy.
O liczbie publikacji zależnie od okoliczności może zadecydować sąd. Jeżeli w ciągu 6 miesięcy od ogłoszenia o wezwaniu spadkobierców nikt nie zgłosi nabycia spadku, albo nie będzie mógł uprawdopodobnić swojego prawa do majątku, sąd wyda postanowienie o jego nabyciu przez osoby, które prawo do otrzymania dóbr po zmarłym wykazały.
Jeśli takich osób nie ma, to skarb państwa jest spadkobiercą ustawowym. W 21 dni po postępowaniu sądowym orzeczenie się uprawomocnia. W ciągu 30 dni od tej chwili trzeba zgłosić się do urzędu skarbowego odpowiedniego do miejsca zamieszkania i zapłacić podatek od spadku. Do zeznania podatkowego trzeba dołączyć zaświadczenie z banku potwierdzające wypłatę kosztów pogrzebu. Podst. prawna: kodeks cywilny, ustawa z 23 kwietnia 1964 r. (Dz.U. nr 16 poz. 93 z późn. zm.), ustawa z 28 października 2002 r. o zmianie ustawy o podatku od spadków i darowizn (Dz.U. nr 200, poz. 1681).
http://www.zyciewarszawy.pl/apps/ar/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=28&news_id=13281
Podatki Mieszkanie spółdzielcze lokatorskie i dziedziczenie
« Odpowiedź #160 dnia: Marzec 18, 2004, 09:59:11 am »
Bez ulgi, ale z prawem do członkostwa
Ulga mieszkaniowa przewidziana dla dziedziczących mieszkania i domy oraz obdarowanych nimi nie dotyczy mieszkań spółdzielczych lokatorskich. Spadkobiercy w takim wypadku dziedziczą wkład mieszkaniowy, a nie prawo do mieszkania. Jednak małżonek, dzieci i inne osoby bliskie zamieszkałe w takim lokum ze zmarłym członkiem spółdzielni mogą domagać się przyjęcia do spółdzielni i przydzielenia mieszkania po nim.
Ulga mieszkaniowa w podatku od spadków i darowizn, którą normuje art. 16 ust. 1 ustawy z 1983 r. o podatku od spadków i darowizn (tekst jednolity: Dz. U. z 1997 r. nr 16, poz. 89 ze zm.), dotyczy: mieszkań i domów, a także ich części, będących własnością spadkodawcy lub darczyńcy; mieszkań stanowiących oddzielną nieruchomość (tzw. hipotecznych); mieszkań spółdzielczych własnościowych; wynikających z przydziału w spółdzielni mieszkaniowych praw do spółdzielczych domów jednorodzinnych i lokali w małych domach mieszkalnych.
Tylko dla jednego
Spadkobiercy osób, którym przysługiwało spółdzielcze lokatorskie prawo do mieszkania, zapłacą więc podatek spadkowy od wartości spadku, do którego należy m.in. wkład mieszkaniowy. Oblicza się go od wartości spadku przypadającej na danego spadkobiercę pomniejszonej tylko o tzw. kwotę wolną. Teraz dla najbliższych (I grupa podatkowa) wynosi ona 9637 zł, dla dalszych krewnych (II grupa podatkowa) - 7276 zł, a dla obcych (III grupa podatkowa) - 4902 zł. Zróżnicowane są także skale, wedle których wylicza się podatek należny od spadkobierców z poszczególnych grup. Najłagodniejsza dotyczy I grupy podatkowej.
Wraz ze śmiercią członka spółdzielni, któremu przysługiwało spółdzielcze mieszkanie o statusie lokatorskim, prawo to wygasa. Nie podlega dziedziczeniu, nie można go też darować. Jednak w praktyce w wielu wypadkach spadkobierca ma zagwarantowane prawo do uzyskania go od spółdzielni. Spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego, inaczej niż własnościowe, może należeć tylko do jednej osoby albo do małżonków. Może więc, gdy spadkobierców jest więcej, uzyskać je tylko jeden z nich.
Przede wszystkim dla małżonka
Odrębnie trzeba rozważyć sytuację małżonka zmarłego członka spółdzielni, jeśli prawo do mieszkania przysługiwało obojgu małżonkom. Wtedy to wdowa czy wdowiec ma pierwszeństwo w uzyskaniu prawa do tego lokum. Wedle bowiem art. 14 ustawy z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych z chwilą śmierci jednego z małżonków spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego, które przysługiwało obojgu małżonkom, przypada drugiemu małżonkowi. Prawo to zaś należy wspólnie do obojga małżonków, jeśli zostało przydzielone obojgu albo tylko jednemu z nich w czasie trwania małżeństwa dla zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych rodziny, nawet jeśli małżonkowie podpisali intercyzę wyłączającą wspólność majątkową małżeńską. Jeśli w czasie małżeństwa mieszkanie i spółdzielcze prawo uzyskał tylko zmarły małżonek, a pozostały nie jest członkiem spółdzielni, to powinien on w ciągu roku od śmierci męża czy żony złożyć w spółdzielni deklarację członkowską. Gdyby w tym terminie jej nie złożył, spółdzielnia ma obowiązek wyznaczenia mu dodatkowego terminu na jej złożenie, nie krótszego jednak niż 6 miesięcy. Musi też uprzedzić wdowę czy wdowca, że niedopełnienie tego obowiązku może spowodować podjęcie uchwały o wygaśnięciu lokatorskiego prawa do lokalu.
Odrębną kwestią jest prawo spadkobierców do wkładu mieszkaniowego. Jeśli więc wdowa dziedziczy razem z dziećmi spadkobiercy, wartość wkładu będzie uwzględniana przy ustalaniu wartości spadku podlegającego podziałowi.
Pod warunkiem wspólnego zamieszkania
Dopiero gdy prawo to wygaśnie wskutek niewystąpienia przez pozostałego małżonka o członkostwo, przyjęcia do spółdzielni i zawarcia umowy o ustanowienie lokatorskiego prawa do mieszkania po byłym członku mogą domagać się zamieszkałe razem z nim dzieci i inne osoby bliskie (art. 14 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych). Także gdy prawo do mieszkania lokatorskiego należało tylko do zmarłego (bo uzyskał je jako kawaler, wdowiec lub rozwiedziony), opisana szczególna procedura dotycząca małżonka nie będzie wchodziła w rachubę. Obowiązuje wówczas art. 15 ust. 2 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, zgodnie z którym w razie wygaśnięcia lokatorskiego prawa do lokalu w następstwie ustania członkostwa (ustaje ono m.in. w razie śmierci członka spółdzielni) roszczenie o przyjęcie do spółdzielni i o zawarcie umowy o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do mieszkania po byłym członku przysługuje zamieszkałym z nim razem: małżonkowi, dzieciom i innym osobom bliskim. Pretendent musi w ciągu roku złożyć deklarację członkowską oraz pisemne zapewnienie o gotowości zawarcia ze spółdzielnią umowy o ustanowienie na jego rzecz takiego prawa.
Jeśli jest kilku uprawnionych i chętnych, spółdzielnia powinna poinformować ich, że mogą wystąpić do sądu cywilnego, który rozstrzygnie, komu przypadnie prawo do mieszkania. Dopiero gdy mimo wyznaczenia przez nią terminu do wystąpienia do sądu żadna z tych osób nie skorzysta z tej możliwości, wybór należy do spółdzielni.
Opisane tu uprawnienia przysługują wyłącznie osobom bliskim, które mieszkały ze zmarłym członkiem spółdzielni. Nie dotyczy to tylko sytuacji, gdy prawo lokatorskie przysługiwało także wdowie albo wdowcowi. Jeśli więc spadkobierca nie mieszkał ze spadkodawcą, może żądać od spółdzielni, pod warunkiem dopełniania formalności spadkowych, tylko zwrotu wkładu mieszkaniowego. Nie wyklucza to oczywiście możliwości uzyskania przez niego członkostwa i objęcia mieszkania. Jest to jednak wyłącznie kwestia umowy ze spółdzielnią.
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040318/prawo/prawo_a_15.html
Wypłata wynagrodzenia do rąk małżonka
« Odpowiedź #161 dnia: Marzec 20, 2004, 10:53:15 am »
Trzy lata temu wyszłam za mąż. Mąż był wdowcem. Obecnie jest na emeryturze, pracuje też dodatkowo na pół etatu. Jego miesięczny dochód wynosi około 2500 zł. Ja mam 64 lata i, niestety, nie mam żadnych dochodów. Ostatnio mąż się bardzo zmienił. Nie przekazuje mi na utrzymanie domu żadnych pieniędzy. Jestem w krytycznym położeniu finansowym. Nie wiem, co robić? – Halina N. z Olsztyna
Pozostajecie państwo ciągle we wspólnym pożyciu, prowadzicie razem gospodarstwo domowe, dlatego najlepiej byłoby zwrócić się do sądu rejonowego z wnioskiem o nakazanie wypłacania części lub całości świadczeń otrzymywanych przez małżonka do pani rąk. Możliwość taką daje przepis art. 28 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
Przepis ten pozwala sądowi nakazać, w sytuacji gdy jeden z małżonków pozostających we wspólnym pożyciu nie spełnia obowiązku przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny, aby część lub całość jego wynagrodzenia za pracę lub innych należnych mu świadczeń była wypłacana do rąk drugiego współmałżonka.
Wniosek należy skierować do wydziału rodzinnego. Powinna się pani w nim zwrócić o nakazanie organowi emerytalnemu wypłacania części (np. połowy, 1/3) bądź też całości świadczeń emerytalnych męża do pani rąk. Swoje roszczenie należy uzasadnić trudną sytuacją finansową, głównie jednak oprzeć na fakcie, że mąż nie łoży od pewnego czasu żadnych pieniędzy na pani utrzymanie. Trzeba jednak pamiętać, że wysokość roszczenia musi korespondować z pani tzw. usprawiedliwionymi potrzebami. W pani przypadku, jak można przypuszczać, do potrzeb tych należą głównie wyżywienie, ubranie, koszt mieszkania, a także ze względu na wiek ewentualne wydatki na leczenie. Aby więc należycie sądowi umotywować swój wniosek, należy przedstawić w nim wysokości i rodzaj wydatków, jakie niezbędne są na pani miesięczne utrzymanie. Do wniosku należy też dołączyć skrócony odpis aktu małżeństwa. Wniosek zwolniony jest od opłat sądowych.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1165&dok=1165.6.26.1.24.2.0.1.htm
Testament a wyposażenie mieszkania
« Odpowiedź #162 dnia: Marzec 24, 2004, 04:47:12 pm »
Chciałbym zapisać w testamencie żonie moją połowę mieszkania spółdzielczego własnościowego. Niewielką część przypadającą na mnie (we wspólnocie majątkowej) zamierzam zapisać mojej wnuczce i siostrom, a resztę środków pieniężnych – w równych częściach, żonie i córce. Czy takie zapisy w testamencie będą zgodne z przepisami? Czy po to, aby żona dostała w spadku moją część mieszkania wraz z wyposażeniem, konieczny jest dodatkowy zapis, czy też trzeba testament napisać inaczej niż zamierzam? – Rudolf T. z Warszawy
Co do zasady, rozrządzić majątkiem na wypadek śmierci można jedynie przez testament (art. 941 kodeksu cywilnego). W jego treści spadkodawca może powołać do spadku jedną bądź kilka osób (art. 959 k.c.). Tym sposobem spadkodawca może rozrządzić swoim majątkiem tak, by całość bądź część spadku przeszła na spadkobierców. Przy czym należy pamiętać, że powołanie spadkobiercy testamentowego włącza dziedziczenie w całości bądź w części spadku.
Konsekwencją ustanowienia w testamencie spadkobiercy jest przekazanie tej osobie ogółu praw i obowiązków należących do spadku. Z kolei gdy spadkodawca przeznacza oznaczonej osobie jedynie poszczególne przedmioty majątkowe wchodzące w skład spadku, to możliwe są dwie sytuacje. Po pierwsze, jeżeli przedmioty te wyczerpują prawie cały spadek, dziedziczy go na podstawie testamentu osoba, której przedmioty te przeznaczono i staje się ona wtedy spadkobiercą (art. 961 k.c.). Z drugą sytuacją mamy do czynienia, gdy przedmioty przeznaczone tej osobie nie wyczerpują prawie całego spadku, wówczas do dziedziczenia dochodzą spadkobiercy ustawowi (art. 931 k.c.). Rozrządzenie spadkodawcy stanowi natomiast zapis, na podstawie którego spadkobiercy ustawowi będą zobowiązani do wydania tej osobie (zapisobiercy) określonych w testamencie przedmiotów majątkowych (art. 968 k.c.).
W związku z tym, skoro chce pan zapisać żonie swój udział w mieszkaniu spółdzielczym wraz z wyposażeniem, wtedy – z uwagi na znaczną wartość w stosunku do pozostałych składników majątkowych – żona będzie traktowana jak spadkobierca.
Pozostałe natomiast rozrządzenia majątkowe, typu oszczędności, uznane zostaną za zapisy, które po pana śmierci zobowiązana będzie wykonać małżonka. Jeśli natomiast oszczędności byłyby znaczne, wtedy (proporcjonalnie do wartości mieszkania) do dziedziczenia doszłyby także córka i wnuczka jako spadkobiercy testamentowi). Dziedziczyłyby one w częściach ułamkowych odpowiadających stosunkowi wartości przeznaczonych im przedmiotów (art. 961 k.c.).
Chcąc jednak mieć gwarancję, że żona otrzyma wskazane przez pana przedmioty, najprościej powołać ją do całości spadku jako spadkobiercę. Jednocześnie w treści testamentu zapisać poszczególne przedmioty majątkowe (typu oszczędności we wskazanej przez pana kwocie poszczególnym osobom, np. siostrom po 1000 zł, a córce 5000 zł). Wtedy osoby te będą jedynie zapisobiercami i będą mogły się domagać od żony określonego świadczenia pieniężnego.
Zuzanna Tatkowska
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/29.html?numer=1167&dok=1167.29.3.1.17.2.0.1.htm
Kiedy sąd może zakazać kierowcy prowadzenia pojazdów
« Odpowiedź #163 dnia: Marzec 25, 2004, 04:51:44 pm »
Dość często piesi uczestnicy ruchu drogowego nie zdają sobie sprawy, że zakaz prowadzenia pojazdów może być orzeczony także wobec nich. W świadomości społecznej utarło się bowiem przekonanie, że stracić prawo jazdy może tylko osoba kierująca samochodem i tylko za przestępstwo popełnione w związku z prowadzeniem auta. Tymczasem kodeks karny zezwala na orzeczenie zakazu nie tylko wobec osoby prowadzącej pojazd, ale wobec każdego uczestnika ruchu drogowego, który popełnił przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, a więc także w stosunku do pieszego.
Zgodnie z art. 42 kodeksu karnego sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów określonego rodzaju w razie skazania osoby uczestniczącej w ruchu za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, w szczególności jeżeli z okoliczności popełnionego przestępstwa wynika, że prowadzenie pojazdu przez tę osobę zagraża bezpieczeństwu w komunikacji.
Wynika z tego, że zakaz ten może być orzeczony nie tylko wobec osoby prowadzącej pojazd, ale wobec każdego uczestnika ruchu drogowego, który popełnił przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, np. w stosunku do pieszego, rowerzysty, pasażera, pędzącego bydło czy jadących wierzchem. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że przestępstwa w komunikacji obejmują nie tylko ruch drogowy, lecz także wodny i powietrzny. Kodeks karny nie wprowadza zasady, że za spowodowanie przestępstwa w danej kategorii ruchu można orzec zakaz prowadzenia tylko tych pojazdów, które przynależą do tej kategorii. Może się więc zdarzyć, że za spowodowanie katastrofy w ruchu wodnym sąd orzeknie również zakaz prowadzenia drogowych pojazdów mechanicznych.
Decyzja co do orzeczenia zakazu należy w zasadzie do sądu. Niemniej sąd musi orzec zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych albo pojazdów mechanicznych określonego rodzaju, jeżeli sprawca w czasie popełnienia przestępstwa komunikacyjnego był w stanie nietrzeźwości, pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, lub z miejsca wypadku drogowego.
Zakaz prowadzenia pojazdów należy do środków karnych orzekanych na czas od roku do lat. 10. Niemniej sąd ma prawo w niektórych przypadkach orzec zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na zawsze. Dotyczy to popełnienia przestępstw z art. 173 lub 174, których następstwem jest śmierć innej osoby lub ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, albo w czasie popełnienia przestępstwa określonego w art. 177 par. 2 lub w art. 355 par. 2, jeżeli sprawca był w stanie nietrzeźwości, pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia (treść tych przestępstw patrz ramka).
Ponadto obowiązkowo sąd orzeknie o zakazie prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na zawsze w razie ponownego skazania osoby prowadzącej pojazd mechaniczny za wymienione przestępstwa.
Rozdział XXI kodeksu karnego
(wybrane)
Art. 173. par. 1. Kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Par. 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Par. 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w par. 1 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
Par. 4. Jeżeli następstwem czynu określonego w par. 2 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Art. 174. par. 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Par. 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Art. 177. par. 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 par. 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Par. 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Par. 3. Jeżeli pokrzywdzonym jest wyłącznie osoba najbliższa, ściganie przestępstwa określonego w par. 1 następuje na jej wniosek.
Art. 178a. par. 1. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Par. 2. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w par. 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Par. 3. W razie skazania za przestępstwo określone w par. 1 lub 2 sąd może orzec podanie wyroku do publicznej wiadomości.
Art. 355. par. 1. Żołnierz, który prowadząc uzbrojony pojazd mechaniczny, narusza chociażby nieumyślnie zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym i powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 par. 1 lub wyrządzona została znaczna szkoda w mieniu, podlega karze aresztu wojskowego albo pozbawienia wolności do lat 3.
Par. 2. Jeżeli następstwem wypadku określonego w par. 1 jest śmierć innej osoby lub ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/29.html?numer=1169&dok=1169.29.478.2.20.1.0.1.htm
Do sądu bez adwokata
« Odpowiedź #164 dnia: Marzec 25, 2004, 04:55:14 pm »
Jeśli decydujemy się wystąpić przed sądem bez adwokata lub radcy prawnego, musimy poznać podstawowe zasady procesu cywilnego, aby nie popełniać błędów, które skutkowałyby przegranym procesem.
Najistotniejsze znaczenie ma odpowiednie przygotowanie pozwu i złożenie go do stosownego sądu. Pozew można wnieść w formie pisma procesowego, na formularzu oraz wyjątkowo – w sprawach pracowniczych – ustnie na posiedzeniu sądu. Wniesienie do sądu pozwu powoduje wszczęcie postępowania. Bardzo ważne jest ustalenie właściwości sądu, do którego mamy zamiar wnieść pozew.
Sądy rejonowe rozpoznają wszystkie sprawy, z wyjątkiem spraw, dla których zastrzeżona jest właściwość sądów okręgowych. Czynność procesowa dokonana po upływie terminu jest bezskuteczna i dlatego należy uważać, aby nie przekroczyć terminu, choć istnieją sytuacje, kiedy termin można przywrócić. Trzeba też pamiętać o tym, że istnieją także przyspieszone procedury dla trzech rodzajów postępowania: nakazowe, upominawcze i uproszczone.
Strona, która decyduje się na skierowanie sprawy do sądu bez udziału adwokata, powinna pamiętać, że samo złożenie pisma (pozwu, apelacji, zażalenia) nie wystarczy do tego, by sąd zajął się sprawą. Konieczne jest jeszcze uiszczenie opłaty sądowej. Warto przy tym pamiętać, że kodeks postępowania cywilnego przewiduje – w określonych przypadkach – możliwość zwolnienia strony od ponoszenia kosztów sądowych. Zwolnienia od kosztów sądowych może domagać się osoba fizyczna, która złoży oświadczenie, że nie jest w stanie ich ponieść bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny.
Sądu nie należy się bać, zwłaszcza wtedy, gdy mamy pewność, że nasze żądania są uzasadnione. Dlatego bez obaw możemy samodzielnie, bez pomocy adwokata, poprowadzić sprawę o alimenty, sprawę o dział i nabycie spadku czy zasiedzenie nieruchomości lub ustanowienie drogi koniecznej, pod warunkiem sporządzenia prawidłowego pisma procesowego.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/29.html?numer=1169&dok=1169.29.3.2.17.4.0.1.htm
wymiana dowodów osobistych a zgłoszenie NIP 3
« Odpowiedź #165 dnia: Marzec 31, 2004, 12:24:20 pm »
Podatki Gminy muszą przejąć część obowiązków przy aktualizacji danych
Od ręki nowy dowód i informacja dla fiskusa
Każda osoba odbierającą w gminie nowy dowód osobisty będzie mogła na miejscu wypełnić formularz NIP-3, w którym zawiadomi urząd skarbowy o wymianie dokumentu tożsamości. Gmina natomiast zajmie się przekazaniem uaktualnionych danych podatnika fiskusowi - postanowiła wczoraj Sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych.
To nie jedyne porozumienie, do jakiego po dyskusji doszli wczoraj posłowie z Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych i przedstawiciele rządu w trakcie prac nad dwoma poselskimi projektami, których celem jest zmiana przepisów o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników. Chodzi o wymóg powiadamiania urzędu skarbowego pod groźbą kary (w ciągu 30 dni) o wymianie dowodu osobistego.
Posłowie z komisji oraz przedstawiciele rządu byli zgodni co do tego, że pewną część obowiązków trzeba przenieść na gminę. W praktyce oznacza to, że osoba odbierająca w gminie nowy dowód osobisty będzie mogła na miejscu i od ręki wypełnić formularz NIP-3, dokonując tym samym aktualizacji danych przekazanych wcześniej urzędowi skarbowemu, tzn. podając nowy numer dowodu osobistego.
Innym rozwiązaniem jest propozycja, aby w pozostałych przypadkach dane były aktualizowane tylko raz do roku - przy okazji składania rocznego zeznania podatkowego. Ten pomysł spotyka się jednak ze sprzeciwem rządu, który twierdzi, że w rezultacie przez cały rok dane mogą być nieaktualne, a rejestr ten jest bardzo często wykorzystywany m.in. przez sądy i prokuratury. Mankamentem takiego rozwiązania, podnoszonym przez przedstawicieli Ministerstwa Finansów, jest ponadto fakt, iż brak aktualnego adresu zamieszkania może uniemożliwić organom podatkowym wszczęcie postępowania podatkowego.
Teraz szczegóły rozwiązań opracuje powołana w tym celu podkomisja. Jednolity projekt ustawy ma być gotowy w połowie kwietnia.
O ostatecznym kształcie proponowanych rozwiązań zadecyduje Sejm.
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040331/prawo/prawo_a_13.html
Pieniądze z kasy mieszkaniowej
« Odpowiedź #166 dnia: Kwiecień 08, 2004, 06:03:11 pm »
Nie trzeba zwracać ulgi
Czy w sytuacji, gdy pieniądze wycofane z kasy mieszkaniowej zostaną wydane na zakup działki budowlanej, a w umowie wskazano zakup mieszkania, trzeba zwracać ulgę podatkową? Tego rodzaju problemy interesowały czytelników w trakcie wczorajszego dyżuru dotyczącego ulg i zwolnień w podatku dochodowym od osób fizycznych za 2003 r.
Udzielająca informacji Ewa Teofilak z izby skarbowej wyjaśniała, że ważne jest, aby wycofane z kasy mieszkaniowej oszczędności były wydatkowane na jeden z celów określonych w przepisach ustawy o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego. Dlatego, jeśli zmieniono plany i zamiast na zakup działki budowlanej pieniądze zostały przeznaczone na zakup mieszkania, to można stwierdzić, że warunki korzystania z ulgi podatkowej są zachowane i nie trzeba zwracać odliczeń.
Poza tym czytelnicy pytali, czy wydatki poniesione przez osobę niepełnosprawną na dojazd pociągiem na leczenie sanatoryjne mogą być odliczone od dochodu za 2003 r. Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, gdyż do wydatków podlegających odliczeniu w ramach ulgi rehabilitacyjnej należą też wydatki na odpłatne przejazdy środkami transportu publicznego związane z pobytem na leczeniu sanatoryjnym w placówkach leczniczo-sanatoryjnych, rehabilitacyjno-szkoleniowych, leczniczo-opiekuńczych, opiekuńczo-pielęgnacyjnych, leczniczo-wychowawczych oraz szkolno-wychowawczych. mb
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/27.html?numer=1179&dok=1179.27.3.8.4.3.0.1.htm
« Odpowiedź #167 dnia: Kwiecień 08, 2004, 06:03:49 pm »
Renta rodzinna. Warunki uzyskania świadczenia
« Odpowiedź #168 dnia: Kwiecień 15, 2004, 11:36:26 am »
Renta po śmierci męża lub po rozwodzie
Wdowa, której mąż w chwili śmierci miał ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy albo spełniał warunki do ich uzyskania, nie pozostanie bez środków do życia. Jeżeli spełni określone warunki, ZUS przyzna jej rentę rodzinną. Prawo do renty przysługuje także rozwiedzionej małżonce.
Przesłanki nabycia prawa do renty rodzinnej przez wdowę zależą od tego, czy pozostawała ona z mężem do dnia jego śmierci we wspólności małżeńskiej. Gdy między małżonkami istniała wspólność małżeńska, wdowa, aby uzyskać świadczenie, musi spełnić jeden z warunków wymienionych w wierszu pierwszym tabeli – dotyczącym wieku, niezdolności do pracy albo wychowywania dzieci. Trzeba zaznaczyć, że pojęcie „wspólności małżeńskiej”, jak wyjaśnił Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z 25 października 2000 r., obejmuje nie tylko wspólność majątkową małżeńską, lecz także więź duchową, osobistą, emocjonalną i uczuciową (III Aua 410/00, OSA 2001/6/25).
Wdowa, która nie spełnia warunków do uzyskania renty rodzinnej, a nie ma niezbędnych źródeł utrzymania, ma prawo do okresowej renty rodzinnej:
• przez rok od chwili śmierci męża;
• w okresie uczestniczenia w zorganizowanym szkoleniu mającym na celu uzyskanie kwalifikacji do wykonywania pracy zarobkowej, nie dłużej jednak niż przez 2 lata od chwili śmierci męża.
■ PRZYKŁADY
Mąż Anny T. (Tomasz T.) był emerytem. Anna T. została wdową w wieku 47 lat. Wychowuje dwoje ich dzieci – 13-letnią córkę i 22-letniego syna, który pracuje. W przedstawionej sytuacji do renty rodzinnej po zmarłym Tomaszu T. jest uprawniona córka (dzieci mają bowiem prawo do renty rodzinnej do ukończenia 16 lat) i Anna T. z tytułu wychowywania dziecka uprawnionego do renty, które nie osiągnęło 16 lat. Syn Anny i Tomasza T. nie nabędzie prawa do renty, gdyż nie uczy się, a po przekroczeniu 16 lat prawo do renty mają tylko dzieci uczące się. Annie T. i córce będzie przysługiwała jedna łączna renta rodzinna, która będzie podlegała podziałowi między osoby uprawnione na równe części.
Katarzyna K. ma 47 lat. Niedawno zmarł jej mąż – Janusz K. Syn Katarzyny K. (Jan) ma 24 lata i studiuje na I roku. Jan nie był dzieckiem Janusza K., choć był przez niego wychowywany. Ponieważ do renty rodzinnej uprawnione są nie tylko dzieci własne, ale także dzieci drugiego małżonka, Janowi będzie przysługiwała renta rodzinna. Podstawą jej przyznania jest kontynuowanie nauki. Renta będzie mu jednak przysługiwała do osiągnięcia 25 lat. Do renty nie będzie uprawniona wdowa po Januszu K., gdyż wdowa nabywa prawo do renty, jeżeli wychowuje co najmniej jedno dziecko mające prawo do renty rodzinnej po zmarłym mężu, które nie osiągnęło 16 lat, a jeżeli kształci się w szkole – 18 lat życia. Trzeba jednak zaznaczyć, że Katarzyna K. będzie mogła uzyskać prawo do renty po osiągnięciu 50 lat, a wcześniej, gdy stanie się niezdolna do pracy.
Osoba uprawniona do renty rodzinnej Warunki nabycia prawa do renty
Wdowa • osiągnięcie w chwili śmierci męża 50 lat albo bycie niezdolną do pracy albo wychowywanie co najmniej jednego dziecka, wnuków lub rodzeństwa uprawnionego do renty rodzinnej po zmarłym mężu, które nie osiągnęło 16 lat, a jeżeli kształci się w szkole  18 lat życia, albo
• sprawowanie pieczy nad dzieckiem całkowicie niezdolnym do pracy oraz do samodzielnej egzystencji lub całkowicie niezdolnym do pracy, uprawnionym do renty rodzinnej.
• osiągnięcie 50 lat lub stanie się niezdolną do pracy po śmierci męża, nie później jednak niż w ciągu 5 lat od jego śmierci lub od zaprzestania wychowywania osób wymienionych wyżej;
Wdowa, która nie pozostawała w z mężem we wspólności małżeńskiej
Małżonka rozwiedziona • spełnienie warunku z wiersza 1 albo 2 i posiadanie w dniu śmierci męża prawa do alimentów z jego strony, ustalonego wyrokiem lub ugodą sądową.
Brak wspólności małżeńskiej – zaostrzone warunki
Wdowa, która do dnia śmierci męża nie pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej, nabywa prawo do renty rodzinnej, jeżeli oprócz spełnienia warunku co do wieku, niepełnosprawności albo wychowywania dzieci, będzie miała w dniu śmierci męża prawo do alimentów z jego strony i to ustalone wyrokiem lub ugodą sądową.
■ PRZYKŁAD
Sąd wyrokiem rozwiązał małżeństwo między Anną K. i Tomaszem N. Wyrokiem tym nałożono na Tomasza N. obowiązek zapłaty alimentów na rzecz Anny K. Obowiązek alimentacyjny wygasł po upływie 5 lat od orzeczenia rozwodu. Anna K. i Tomasz N. zawarli wówczas umowę, na mocy której Tomasz N. zobowiązał się nadal płacić alimenty na rzecz byłej żony.
W przedstawionej sytuacji Annie K. nie będzie przysługiwało prawo do renty rodzinnej. Wynika to (bez konieczności analizowania innych warunków co do wieku, niepełnosprawności, wychowywania dzieci) z faktu, iż po stronie męża Anny K., w chwili jego śmierci, nie istniał obowiązek alimentacyjny, ustalony wyrokiem lub ugodą sądową.
Prawo do renty po rozwodzie
W zakresie uprawnień do renty rodzinnej sytuacja rozwiedzionej małżonki jest zrównana z sytuacją wdowy niepozostającej ze zmarłym we wspólnym pożyciu. Przyznanie jej prawa do renty zależy również od tego, czy w dniu śmierci męża był on obciążony obowiązkiem alimentacyjnym na podstawie wyroku lub ugody sądowej.
Karolina i Piotr F. rozwiedli się. Po dwóch latach zeszli się. Mimo że mieszkali i żyli ze sobą przez ponad 10 lat, nie zawarli powtórnie związku małżeńskiego. Piotr F. zmarł. Zostawił dwoje dzieci w wieku 5 i 10 lat. Karolina F. w chwili śmierci męża miała 45 lat i od urodzenia dzieci nie pracowała.
W przedstawionej sytuacji prawo do renty rodzinnej nabędą na pewno dzieci. Karolina F. tylko wówczas, gdy potwierdzi fakt istnienia w dniu śmierci męża obowiązku uiszczania na jej rzecz alimentów na podstawie wyroku lub ugody sądowej. Pozostawanie rozwiedzionych małżonków w konkubinacie nie daje podstaw prawnych do ustalenia prawa do renty rodzinnej po zmarłym byłym mężu, jeżeli nie zostaną spełnione wszystkie wymienione w tabeli warunki. Zaznaczyć trzeba, że rozwiedziona małżonka, która nie miała ze strony męża prawa do alimentów ustalonego wyrokiem lub ugodą sądową, nie może nabyć prawa do renty rodzinnej po nim, choćby pomiędzy nią a rozwiedzionym małżonkiem istniała w chwili jego śmierci więź uczuciowa, fizyczna i gospodarcza i to bez względu na czasokres trwania tej więzi i okoliczności, które na jej istnienie wpłynęły (wyrok Sądu Najwyższego z 22 stycznia 1998 r., II UKN 461/97 OSNP 1999/1/22). Warunek dotyczący wspólności małżeńskiej ma bowiem zastosowanie do wdowy, a nie do rozwiedzionej małżonki.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?numer=1183&dok=1183.2.119.2.27.1.0.1.htm
Prawo do renty podczas separacji
« Odpowiedź #169 dnia: Kwiecień 15, 2004, 11:38:00 am »
Niedawno zmarł mój mąż. Mam 52 lata. Przez cały okres trwania małżeństwa nie pracowałam. Mimo że mieszkaliśmy osobno i prowadziliśmy dwa odrębne gospodarstwa, nie rozwiedliśmy się i nie znieśliśmy wspólności majątkowej małżeńskiej. Interesuje mnie, czy mogę ubiegać się o rentę rodzinną po zmarłym mężu.
Warunki uzyskania prawa do renty rodzinnej przez wdowę zależą od tego, czy w chwili śmierci męża pozostawali oni we wspólności małżeńskiej. Należy jednak wyraźnie podkreślić, że pojęcia „wspólności małżeńskiej” nie wolno utożsamiać z pojęciem „wspólności majątkowej małżeńskiej”. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 8 stycznia 1999 r., istnienie małżeńskiej wspólności majątkowej (art. 31 k.r.o.) nie wystarcza do przyjęcia, że małżonkowie pozostawali ze sobą we wspólności małżeńskiej (II UKN 320/98; OSNP 2000/5/191). Wspólność małżeńska oznacza natomiast rzeczywisty związek łączący małżeństwo, obejmujący wspólne zamieszkiwanie i prowadzenie wspólnego gospodarstwa domowego, wspólne pożycie, wierność i pomoc we współdziałaniu dla dobra założonej przez siebie rodziny (wyrok SN z 6 marca 1997 r., II UKN 17/97, OSNP 1997/23/477).
Na podstawie powyższego nie można uznać, że w chwili śmierci męża między panią a mężem istniała wspólność małżeńska, do uzyskania renty rodzinnej konieczne jest spełnienie dwóch warunków. Wymagany wiek 50 lat już pani osiągnęła, zatem konieczne będzie udokumentowanie istnienia w dniu śmierci męża prawa do alimentów z jego strony, ustalonego wyrokiem lub ugodą sądową.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?numer=1183&dok=1183.2.119.1.27.2.0.1.htm
Poradżcie co robić w tej sytuacji
« Odpowiedź #170 dnia: Kwiecień 17, 2004, 07:27:04 pm »
Zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc matka trojga dzieci w wieku 17, 15, i 10 lat /najmłodsze jest chore na wodogłowie/. Kobieta jest wdową. Po urodzeniu niepełnosprawnego dziecka przestała pracować zawodowo, musiała zająć się domem i dziećmi. Jej mąż przepracował 25 lat i ze względu na stan zdrowia lekarze skierowali go na rentę inwalidzką. Komisja ZUS renty mu nie przyznała, podjąl pracę "na czarno", bo nikt Go nie chciał "na biało" i po tygodniu pracy zmarł. Kobieta wystąpiła do ZUS o rentę rodzinną, ten odmówił zasłaniając się jakimiś przepisami. Prawnik z MOPS pomógł napisać pismo z odwołaniem do Prezesa ZUS w Warszawie. Czeka na odpowiedż któryś już miesiąc z kolei. Poradżcie proszę co zrobić, do kogo sie udać by pomóc Jej i dzieciom. Małgorzata
« Odpowiedź #171 dnia: Kwiecień 18, 2004, 08:50:08 am »
Ja bym wysłał na adresy prywatne członków komisji ZUS listy
z podziękowaniem za osierocenie trójki dzieci.
Bo jeśli facet rzeczywiści nadawał się na rentę
ze wzg. na stan zdrowia i oni mu jej odmówili to ponoszą
odpowiedzialność, oczywiście trzebaby znać uzasadnienie ZUS.
« Odpowiedź #172 dnia: Kwiecień 18, 2004, 12:03:57 pm »
Małgosiu, zobacz dokładne dane kiedy przysługuje renta rodzinna
pewnie twoja znajoma nie spełnia kryteriów
teraz tak obostrzonych , do renty rodzinnej na siebie
ale jeżeli ta pani nie ma innych dochodow
powinna szybko wystąpic do prezesa ZUS o tzw. rentę specjalną
niechętnie ją przydzielają ale jest coś takiego
i jeżeli została bez środkow do życia z dziećmi, z pewnościąaa jej się należy
załatwianie tej renty tez się " ślimaczy"
może zainteresowac kogoś z władz lokalnych, nawet niższego szczebla, albo choć jakąś gazetę
nie rozumiem też dlaczego odmówili renty rodzinnej dzieciom
Uprawnieni do renty rodzinnej
Do renty rodzinnej mają prawo: dzieci własne, dzieci drugiego małżonka, dzieci przysposobione - do ukończenia 16. roku życia lub 25. roku życia, jeśli się uczą oraz bez względu na wiek, jeśli stały się całkowicie niezdolne do pracy przed 16. rokiem życia lub w czasie nauki w szkole do ukończenia 25. roku życia. Jeżeli dziecko osiągnęło 25 lat będąc na ostatnim roku studiów, prawo do renty przedłuża się do zakończenia tego roku studiów.
chyba że przerwa w pracy była duża?
Lalleah
« Odpowiedź #173 dnia: Kwiecień 19, 2004, 05:32:59 pm »
Witam, nie wiem czy odpowiedz znajde w przepisach prawnych...czy po prostu po wojnie z sasiadami. Mieszkam z rodzicami i siostra - Gosia (26 lat epilepsja i porazenie mozgowe) na parterze, mamy malutki ok 9*9 m ogordek, tam rosie troche drzewek, tak, zeby Gosia miala cien kiedy siedzi sobie w ogrodku. Ostatnio sasiedzi zarzadali skrocenia bardzo znacznego rosnacej tam czeresni, gdyz chca wiecej slonac. Drzewo rosnie blisko 9 m od domu, wiec nie ma nawet mowy, zeby zaslanialo slonce na 1 pietrze, szczegolnie, ze na gorze sa bardzo luzne galezie!! Nie wiemy co mamy zrobic, gdyz obawiamy sie, ze sasiedzi zetna drzewo w nocy a wtedy Gosia bedzie musiala wiecej czasu spedzac w domu!!!
"Sa darami, gdyz obdarowany moze je przyjac lub odrzucic"
« Odpowiedź #174 dnia: Kwiecień 19, 2004, 05:44:55 pm »
Niestety. Drzewka owocowe można wycinać dowolnie. Natomiast na inne musi być wydane pozwolenie. Zapytaj w administracji co można w tej sprawie zrobić. Najlepiej doporozumieć się z sąsiadami.
« Odpowiedź #175 dnia: Kwiecień 20, 2004, 10:21:17 am »
To prawda że drzewa owocowe można wycinać bez zezwolenia- ale własne
nie można w nocy zakraść się do czyjegoś ogródka i wyciąc mu drzewo czy krzew- to jest niszczenie czyjejś własności albo kradzież
myślę że sprawa należy do tych najtrudniejszych dlatego że zależy od dobrej woli obu stron
każdy ma tu swoje argumenty i nawet sąd miałby kłopoty z wydaniem decyzji
myślę, że chodzi o taki ogródek jakich wiele w W-wie przy budynkach
czyli nie własny, ale taki którym ktoś się opiekuje, dba o niego, ma na to zgodę administracji
może nawet jest właścicielem spornego drzewa
a sąsiedzi maja swoje racje- drzewo ocienia ich mieszkanie, jest za blisko ( złamana gałąź może kogoś zranić, złodziej bez trudu może wejść po drzewie na wyższy balkon) itd.ewentualne argumenty mogą mnożyć w nieskończoność
tu potrzebna tylko dobra wola obu stron, jak zacznie się prawdziwy spór, będzie się ciągnął latami
i wszyscy stracą i nerwy i pieniądze
można dogadać się z sąsiadami,może trochę skrócić
gałęzie i chyba raczej prosić a nie żądać
może to taka mała zazdrość o ten ogródek, sąsiedzi nie mają to i was chcą pozbawić
to chyba zawiść
Lalleah, życzę Ci aby sąsiedzi zmądrzeli
spróbuj z nimi spokojnie porozmawiać, dopytaj o co chodzi, może zaproś ich do tego ogródka, niech czasem przyjdą??
może im się szybko znudzi
« Odpowiedź #176 dnia: Kwiecień 20, 2004, 07:52:14 pm »
Witaj Ulka! Fakt wojna z sasiadami toczyla sie zawsze, i to o jakies banaly, ze on wola sama trawe, a jak byla trawa to oni chciali kwiatki itd
Teraz zaczyna sie wojna z drzewem. Od drzewa do balkonow jest jednak wiele, wiele drogi wiec jezeli ktos chcialby wesc na balkon musialby byc skoczkiem reprezentacji Polski Jedynie jedni sasiedzi maja takie zdanie..reszta uwaza, ze drzewko jest potrzebne bo tlumi chalasy z boiska na ktorym odbywaja sie mecze wraz z gadaniem przez glosniki Widac, ze bedzie tak jak juz bylo... najwyrazniej to tacy sasiedzi ktorym wszystko jest w poprzek, a ze pani domu lezy plackiem caly wolny czas na sloncu, to nie znaczy, ze wszyscy lubia sachare!! Zobaczymy jak to sie potoczy
« Odpowiedź #177 dnia: Kwiecień 21, 2004, 08:12:36 am »
jeżeli przedmiotowe :lol: drzewo znajduje się po stronie
południowej twoich sąsiadów to jest na to przepis który
mówi że nie możesz zacieniać działki (!!!) a nie tylko
domu sąsiadów, jeśli drzewo jest po stronie wschodniej
lub zachodniej to musisz dowiedzieć się szczegółów
np. w wydziale ochrony środowiska.
« Odpowiedź #178 dnia: Kwiecień 29, 2004, 04:35:21 pm »
Karze podlega osoba, która powoduje wypadek naruszając, choćby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa ruchu.
Warunkiem jest jednak, aby skutkiem takiego działania było poniesienie przez inną osobę obrażeń ciała, które stanowią co najmniej tzw. średni uszczerbek na zdrowiu (czyli nie są lekkimi obrażeniami, trwającymi krócej niż 7 dni). Poszkodowanym w takim wypadku może być zarówno kierowca czy pasażerowie innego samochodu (lub samochodów), jak i pieszy. O wypadku komunikacyjnym nie można więc mówić w sytuacji, gdy jego skutkiem jest wyłącznie lekkie obrażenie ciała albo szkoda materialna. Spowodowanie wypadku drogowego może być popełnione tam, gdzie faktycznie odbywa się ruch pojazdów, czyli niekoniecznie na drodze publicznej – np. na parkingu samochodowym. Sprawca wypadku podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeśli jednak wskutek wypadku inna osoba zmarła albo odniosła ciężki uszczerbek na zdrowiu – sprawcy grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1193&dok=1193.6.497.1.26.5.0.1.htm
« Odpowiedź #179 dnia: Kwiecień 30, 2004, 03:10:37 pm »
Spór wokół małżeństw 16-latków
Projekt zmian w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym zawierający zapis o możliwości zawarcia – w pewnych okolicznościach – związku małżeńskiego przez 16-latków został ponownie odesłany do sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. Zmian w Kodyfikacjach. Za przyjęciem zaproponowanego rozwiązania jest jedynie SLD.
Pozostałe kluby są przeciwne, PiS wniósł nawet poprawkę skreślającą z projektu zapis przewidujący możliwość zawarcia związku małżeńskiego przez 16-letnich mężczyzn (kobiety mogą już teraz za zgodą sądu zawierać małżeństwa w tym wieku, mężczyźni muszą mieć obowiązkowo 18 lat).
Domy dla najuboższych
Sejm uchwalił ustawę o finansowym wsparciu tworzenia w latach 2004–2005 lokali socjalnych, noclegowni i domów dla bezdomnych. Ustawa przewiduje uruchomienie pilotażowego programu budownictwa socjalnego, w ramach którego gminy mogłyby otrzymać dofinansowanie w wysokości do 35 proc. kosztów, m.in. na remonty i roboty budowlane. Pieniądze dla gmin pochodziłyby z niewykorzystanych funduszy na dopłaty do oprocentowania kredytów o stałej stopie procentowej ulokowanych w Banku Gospodarstwa Krajowego. Teraz ustawą zajmie się Senat.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/29.html?numer=1194&dok=1194.29.3.2.21.2.0.1.htm
Prawo bankowe. po ŚMIERCI POSIADACZA RACHUNKU
« Odpowiedź #180 dnia: Maj 11, 2004, 09:35:20 pm »
Pieniądze tylko dla rodziny
Tylko najbliższa rodzina ma szansę dostać prawie 50 tys. zł z konta posiadacza rachunku bankowego po jego śmierci – to jedna ze zmian w prawie bankowym, która obowiązuje od 1 maja br.
Nowelizacja prawa bankowego (opublikowana w Dz.U. nr 91, poz. 870) zmienia przepisy dotyczące rachunków bankowych. Posiadacze rachunków oszczędnościowych, ROR-ów i lokat terminowych mogą – tak jak dotychczas – zlecić bankowi dokonanie po ich śmierci wypłaty z należącego do nich rachunku na rzecz wskazanych w umowie osób. Przywilej ten nie dotyczy jednak rachunków wspólnych, prowadzonych dla kilku osób. Kwota do wypłaty może być maksymalnie równowartością 20 przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw (bez wypłat z zysku) za ostatni miesiąc przed śmiercią posiadacza rachunku. Nie jest ona mała – np. w kwietniu br. wyniosła ona 48 438,6 zł. Kwota ta nie wchodzi w skład spadku po zmarłym. Od 1 maja br. zmienił się jednak krąg uprawnionych do otrzymania tych pieniędzy.
Teraz prawo bankowe staje się „prorodzinne” – pieniądze mogą bowiem trafić jedynie do małżonka, dzieci, wnuków, rodziców, dziadków lub rodzeństwa. Nie można będzie więc zastrzec w umowie z bankiem, żeby po naszej śmierci przekazał te środki np. naszemu partnerowi życiowemu (jeśli żyjemy w związku nieformalnym), narzeczonej, rozwiedzionemu małżonkowi albo np. siostrze żony lub teściom.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/29.html?numer=1199&dok=1199.29.3.2.18.5.0.1.htm
SEJM. PROJEKT ZMIAN W PRAWIE RODZINNYM
« Odpowiedź #181 dnia: Maj 13, 2004, 11:42:01 am »
Ślub od 16 roku życia
Śluby 16-latków, więcej swobody dla męża i żony w korzystaniu ze wspólnego majątku, a także możliwość zawarcia umowy o rozdzielności majątkowej z wyrównaniem dorobków – to najważniejsze propozycje zmian w prawie rodzinnym. Wczoraj poprawkami do Kodeksu rodzinnego zajmowali się posłowie.
Posłowie krytykują rządową propozycję, aby związki małżeńskie mogły być zawierane (choć tylko w wyjątkowych sytuacjach i za zgoda sądu) nawet pomiędzy szesnastolatkami. Dotychczas natomiast chłopak musiał mieć co najmniej 18 lat.
Ponadto projekt nowelizacji zawiera inne rewolucyjne propozycje, m.in. system umownej rozdzielności majątkowej z wyrównaniem dorobków. Po ustaniu rozdzielności małżonek prowadzący dom lub wychowujący dzieci, którego dorobek (przyrost wartości majątku) byłby mniejszy od dorobku współmałżonka, mógłby żądać wyrównania ich dorobków przez zapłatę lub przeniesienie prawa.
Nowelizacja przewiduje również, że przymusowa rozdzielność majątkowa powstałaby w przypadku ogłoszenia upadłości przez jednego z małżonków albo jego ubezwłasnowolnienia.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1202&dok=1202.6.3.2.1.2.0.1.htm
Prawo cywilne Darowizna do odwołania
« Odpowiedź #182 dnia: Maj 17, 2004, 08:42:39 pm »
Obdarowany rażąco niewdzięczny
Do darowizn, jak do wszystkich umów, odnosi się zasada: umowy są święte. Jednakże w szczególnych sytuacjach możliwe jest odwołanie darowizny. Sprawy takie, zwłaszcza gdy darowizna obejmowała dom, gospodarstwo, z reguły kończą się w sądzie.
Darowizna to darowizna. Przez umowę darowizny darczyńca zobowiązuje się do bezpłatnego świadczenia na rzecz obdarowanego. Z majątku darczyńcy ubywa, majątek obdarowanego się powiększa. Z reguły tylko sam obdarowany swoim zachowaniem może sprowokować zmianę tego stanu rzeczy. Kodeks cywilny przewiduje możliwość odwołania darowizny przez darczyńcę, jeśli obdarowany dopuścił się wobec niego rażącej niewdzięczności.
Niewygodne polecenie, niedostatek
Poza tym to, co już darowane, może wrócić do poprzedniego właściciela jeszcze w dwu sytuacjach:
jeśli darczyńca nałożył na obdarowanego polecenie, którego ten mimo możliwości spełnić nie chce,
jeżeli po dokonaniu darowizny darczyńca popadnie w niedostatek.
W pierwszej sytuacji obdarowany może uwolnić się od polecenia, oddając przedmiot darowizny w naturze w takim stanie, w jakim przedmiot ów się znajduje (w niektórych sytuacjach można odmówić wykonania polecenia bez zwrotu darowizny). W drugim wypadku obdarowany nie musi od razu oddawać tego, co mu darowano. Obowiązany jest jednak w granicach tej korzyści z darowizny, jaką jeszcze w danym momencie posiada, dostarczyć darczyńcy środków utrzymania odpowiadającego jego usprawiedliwionym potrzebom. Nie będzie oddawał, jeśli wypełni ciążące na nim obowiązki alimentacyjne wobec niego. Obdarowany może uwolnić się od tego, oddając darczyńcy tę korzyść, jaką jeszcze dysponuje.
Poważne przewiny
Przede wszystkim jednak darczyńca może odwrócić skutki darowizny, odwołując ją z powodu rażącej niewdzięczności obdarowanego. Odwołanie następuje w piśmie skierowanym do obdarowanego. Jeśli ten nie chce zwrócić darowizny, rozstrzyga sprawę na wniosek darczyńcy sąd cywilny. Takie sprawy dość często trafiają do sądów.
Nie ma przepisu, który by wskazywał, co jest rażącą niewdzięcznością uzasadniającą odwołanie darowizny. Na pewno nie może być powodem odwołania widzimisię darczyńcy. Wskazówki można wyczytać z wyroków sądowych dotyczących takich spraw. Tak więc nie są przejawem rażącej niewdzięczności drobne scysje czy nieporozumienia. Krzywdy muszą być wyrządzone świadomie, w nieprzyjaznym zamiarze. Odwołanie darowizny jest uzasadnione, jeśli obdarowany dopuścił się wobec darczyńcy przestępstwa - pobił go, okaleczył, znieważył go, zniszczył jego mienie. Za rażącą niewdzięczność uważa się niewywiązywanie się wobec darczyńcy z obowiązków, jakie mają np. dzieci wobec rodziców czy dziadków, a więc np. odmowa udzielenia opieki i pomocy w chorobie, mimo że obdarowany był w stanie jej udzielić.
Jeśli obdarowany nie chce zwrócić darowizny, darczyńca musi wykazać przed sądem, iż ten rzeczywiście dopuścił się wobec niego rażącej niewdzięczności. Chodzi o poważne przewiny wobec darczyńcy, a także jego bliskich. Taką przewiną jest np. pomawianie darczyńcy przez obdarowanego wobec osób trzecich o postępowanie, które godzi w dobre imię darczyńcy. Darowizna może być odwołana także wówczas, gdy wysoce naganne zachowanie obdarowanego skierowane jest wprawdzie nie bezpośrednio przeciwko osobie bliskiej darczyńcy, ale dotyka jednocześnie odczuć samego darczyńcy, i to w taki sposób, że usprawiedliwia ocenę postawy obdarowanego jako rażąco niewdzięcznej.
Odwołanie darowizny z powodu rażącej niewdzięczności jest niedopuszczalne, jeśli darczyńca przebaczył obdarowanemu.
Niegodny następca
Osobno, w ustawie o ubezpieczeniu społecznym rolników, unormowana jest kwestia wycofania się z umowy o przekazanie następcy gospodarstwa rolnego w zamian za emeryturę. Taka umowa może być rozwiązana na żądanie rolnika tylko przez sąd (po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego) i tylko jeżeli następca:
uporczywie postępuje wobec rolnika w sposób sprzeczny z zasadami społecznymi;
dopuścił się wobec niego albo jednej z najbliższych mu osób rażącej obrazy czci bądź umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu albo wolności;
uporczywie nie wywiązuje się z obowiązków względem rolnika wynikających z umowy lub z przepisów prawa.
Powodem rozwiązania umowy może być doprowadzenie przez następcę gospodarstwa do ruiny wskutek rażącego lenistwa, niedbalstwa, wyprzedawania i trwonienia przekazanego mu dobytku.
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040517/prawo/prawo_a_16.html
« Odpowiedź #183 dnia: Czerwiec 09, 2004, 04:34:48 pm »
W Polsce nie można prowadzić samochodu nawet po symbolicznym kieliszku alkoholu. Czy przystąpienie naszego kraju do Unii Europejskiej spowoduje zmiany dopuszczalnych norm stężenia alkoholu we krwi dla kierowców?
Nie. Przy obecnie obowiązujących w Polsce normach łatwo przekroczyć poziom alkoholu we krwi, po którym nie wolno już prowadzić samochodu. To, ile można wypić, a potem prowadzić samochód, każde z państw UE reguluje indywidualnie. W tej materii nie obowiązują żadne ogólne standardy, do których Polska musi przystosować swoje przepisy. W Polsce prowadzenie pojazdu w stanie po spożyciu alkoholu jest wykroczeniem. Z kolei prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwym jest przestępstwem. Stan po spożyciu alkoholu zachodzi, gdy zawartość alkoholu w organizmie wynosi lub prowadzi do stężenia we krwi od 0,2 do 0,5 promila alkoholu albo obecności w wydychanym powietrzu od 0,1 mg do 0,25 mg alkoholu w 1 dm3. Natomiast stan nietrzeźwości zachodzi, gdy zawartość alkoholu w organizmie wynosi lub prowadzi do stężenia we krwi powyżej 0,5 promila alkoholu albo obecności w wydychanym powietrzu powyżej 0,25 mg alkoholu w 1 dm3.
Jak wynika z danych Urzędu Integracji Europejskiej, kraje UE odmiennie regulują dopuszczalny poziom zawartości alkoholu we krwi. Dopuszczalne stężenie alkoholu wynosi:
• 0,2 promila – w Szwecji
• 0,5 promila – w Belgii, Danii, Niemczech, Hiszpanii, Francji, Holandii, Austrii, Portugalii i Finlandii
• 0,8 promila – w Irlandii, we Włoszech, w Liechtensteinie i Wielkiej Brytanii.
Nie ma jednej i do końca sprawdzonej metody, która pozwalałaby obliczyć samemu, ile można wypić alkoholu, aby nie przekroczyć dopuszczalnych norm. Najczęściej stosowanym sposobem obliczania stężenia alkoholu we krwi jest obliczenie wagi płynów ustrojowych w organizmie, a więc waga ogólna ciała w kilogramach x 70 proc. (mężczyźni) lub 60 proc. (kobiety). Następnie liczy się ilość promili we krwi, dzieląc ilość spożytego czystego alkoholu etylowego w gramach przez ilość płynów ustrojowych. O stężeniu alkoholu we krwi decyduje czas, jaki upłynął od chwili, kiedy spożyliśmy określoną porcję alkoholu, a chwilą, kiedy dokonujemy pomiaru.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/9.html?numer=1221&dok=1221.9.519.1.1.4.0.1.htm
Więcej niż 10 punktów karnych
« Odpowiedź #184 dnia: Czerwiec 09, 2004, 04:36:00 pm »
Czy prawdą jest, że wystawiając mandat za wykroczenie drogowe jednocześnie funkcjonariusz Policji może nam przyznać np. aż 15 punktów karnych? Czy jest to możliwe, skoro maksymalna liczba punktów karnych, jaką można otrzymać za jedno wykroczenie drogowe, to 10 punktów karnych?
Tak. Trzeba się liczyć z tym, iż w przypadku poważnego naruszenia kilku zasad ruchu drogowego możemy przy okazji jednego zatrzymania przez Policję otrzymać taką liczbę punktów karnych, która spowoduje nawet zatrzymanie prawa jazdy.
Jeśli nieopatrznie, śpiesząc się, kierowca naruszy kilka zasad ruchu drogowego naraz, to w przypadku zatrzymania przez Policję, na jego konto zapisana zostanie taka liczba punktów karnych, jaka przypisana jest do każdego z popełnionych wykroczeń.
I tak np., jeśli kierowca przekroczył dopuszczalną prędkość o 50 km (z czym wiąże się 10 punktów karnych) i jednocześnie wyprzedzał bezpośrednio przed przejściem dla pieszych (9 punktów karnych), a następnie zawracał mimo zakazu (5 punktów karnych), to policjant ma prawo wpisać na konto takiego kierowcy jednorazowo 24 punkty karne. Przekroczenie 24 punktów karnych powoduje zatrzymanie prawa jazdy (w przypadku kierowców posiadających prawo jazdy od roku liczba punktów karnych uzależniających zatrzymanie prawa jazdy to 20).
Zaliczenie 24 punktów karnych za jednym razem jest możliwe zgodnie z rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych i administracji z dnia 20 grudnia 2002 r. w sprawie postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego (Dz.U. nr 236, poz. 1998). Odpowiedni przepis tego rozporządzenia stanowi, iż z pewnymi zastrzeżeniami: „Jeżeli jeden czyn popełniony przez kierowcę narusza więcej niż jeden przepis ruchu drogowego, w ewidencji uwidacznia się wszystkie naruszenia, przypisując każdemu odpowiednią liczbę punktów”.
Niektórzy kierowcy myślą jeszcze, iż w takiej samej sytuacji, jeśli jeden czyn popełniony przez kierowcę naruszał więcej niż jeden przepis ruchu drogowego, w ewidencji uwidaczniało się wszystkie naruszenia, przypisując największą liczbę punktów, przewidzianą za jedno z nich, co w podanym przykładzie oznaczałoby przyznanie jedynie 10 punktów karnych.
Zaostrzenie systemu przyznawania punktów karnych powodować może oczywiście częste zbliżanie się do granicznych 24 punktów. Warto więc pamiętać o możliwości zredukowania obciążających nas punktów karnych dzięki uczestniczeniu na własny koszt w specjalnym szkoleniu (rozwiązanie takie nie dotyczy kierowców w I roku od dnia wydania po raz pierwszy prawa jazdy). Szkolenie organizują dyrektorzy wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Po przedstawieniu zaświadczenia o odbyciu szkolenia, następuje zmniejszenie o 6 liczby posiadanych punktów karnych.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/9.html?numer=1221&dok=1221.9.519.1.3.2.0.1.htm
Lokator pod ochroną, gmina płaci
« Odpowiedź #185 dnia: Czerwiec 09, 2004, 04:45:16 pm »
W wyroku nakazującym opróżnienie lokalu sąd orzeka o tym, czy eksmitowany ma prawo do lokalu socjalnego. W takim przypadku obowiązek dostarczenia lokalu socjalnego ciąży na gminie właściwej ze względu na miejsce położenia lokalu, który w drodze eksmisji zostanie opróżniony.
W art. 14 ust. 4 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie kodeksu cywilnego (Dz.U. nr 71, poz. 733 z późn. zm.) wyszczególniono katalog przypadków, w których sąd nie może orzec o braku prawa do lokalu socjalnego, np. gdy eksmisja dotyczy kobiety w ciąży, małoletniego, niepełnosprawnego lub ubezwłasnowolnionego oraz osób, które sprawują nad nimi opiekę i wspólnie z nimi mieszkają, a także obłożnie chorych, emerytów i rencistów spełniających kryteria do otrzymania świadczenia z pomocy społecznej, bezrobotnych oraz osób spełniających przesłanki określone przez radę gminy w uchwale. Wystarczy więc, że w rodzinie jest jedna uprawniona osoba, a wszyscy korzystają z ochrony przed eksmisją na bruk. Natomiast lokal socjalny powinien nadawać się do zamieszkania ze względu na wyposażenie i stan techniczny. Powierzchnia pokoi w tym lokalu, przypadająca na członka gospodarstwa domowego najemcy, nie może być mniejsza niż 5 mkw., a w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego powierzchnia pokoju nie może być mniejsza niż 10 mkw., przy czym lokal ten może mieć obniżony standard.
Przed wydaniem wyroku sąd musi zbadać z urzędu, czy zachodzą przesłanki do otrzymania lokalu socjalnego, uwzględniając m.in. sytuację materialną i rodzinną osób eksmitowanych oraz dotychczasowy sposób korzystania z mieszkania.
Osobom wskazanym w art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie kodeksu cywilnego, takie prawo do lokalu socjalnego przysługuje z jednym wyjątkiem – jeżeli eksmitowane osoby mogą zamieszkać w innym lokalu niż dotychczas używany, np. najemca jest właścicielem innego lokalu, który niedawno odziedziczył.
W wielu przypadkach przyczyną eksmisji jest rażące lub uporczywe wykraczanie przeciwko porządkowi domowemu przez lokatora, co czyni uciążliwym korzystanie z innych lokali w tym budynku. W takim przypadku sąd może orzec o braku uprawnienia osoby eksmitowanej do otrzymania lokalu socjalnego.
Jednak najczęściej pozew o eksmisję lokatora trafia do sądu, wówczas gdy przestaje on płacić czynsz, np. w rodzinie rzeczywiście brakuje pieniędzy (utrata pracy, niewielka renta), ale czasem lokator nie płaci, bo nie chce i jednocześnie zdaje sobie sprawę, że wyeksmitowanie go z lokalu będzie trudne.
W stosunku do lokatora, który nie płaci czynszu, orzekana jest z reguły eksmisja z przyznaniem mu prawa do lokalu socjalnego. W takim przypadku komornik może nakazać eksmisję, dopiero gdy gmina zapewni lokal socjalny.
Gminy dysponują niewielką liczbą lokali socjalnych, więc kolejka osób z wyrokami eksmisyjnymi stale rośnie. W tym czasie tacy najemcy nadal mieszkają w dawnym mieszkaniu i nie płacą czynszu, a zdarza się, że nawet dewastują lokal.
W takim przypadku właściciel może wystąpić z roszczeniem odszkodowawczym w stosunku do gminy, jeżeli nie dostarczyła ona lokalu socjalnego osobie, która ma do tego prawo z mocy wyroku sądowego (art. 18 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie kodeksu cywilnego). Gmina powinna wypłacać właścicielowi różnicę między wysokością czynszu, jaki właściciel mógłby otrzymać z tytułu najmu lokalu (chodzi tutaj o czynsz wolnorynkowy, a nie regulowany), a kwotą, jaką płaci (lub powinien płacić) były lokator nadal mieszkający w lokalu.
Malgorzata Piasecka-Sobkiewcz
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/18.html?numer=1221&dok=1221.18.293.2.8.1.0.1.htm
Sprawiedliwość nie dla biednych
« Odpowiedź #186 dnia: Czerwiec 17, 2004, 11:01:02 am »
Nie stać cię na dobrego prawnika? Masz małe szanse na wygranie swojej sprawy. O wyniku postępowania w sądzie cywilnym zdecyduje wyłącznie pojedynek między adwokatami.
Taką zmianę kodeksu postępowania cywilnego uchwalił na wniosek rządu Sejm. W czwartek zajmie się nią senacka komisja ustawodawcza i praworządności.
Według nowych przepisów rola sędziego ograniczy się do wysłuchania argumentów stron i oceny przedstawionych dowodów. Nie będzie już musiał pouczać stron występujących bez adwokata, jakie możliwości mogą wykorzystać i jakie będą tego konsekwencje. Będzie mógł udzielać takich wskazówek, jeśli uzna to za stosowne.
Nie będzie już mógł prowadzić własnego postępowania dowodowego, np. zażądać dostarczenia jakichś dokumentów. Proces będzie pojedynkiem między stronami, a więc jego wynik w większym niż dziś stopniu będzie zależał od tego, która ze stron lepiej zna prawo lub ma lepszego prawnika. Czy w tej sytuacji osoby, których nie stać na - najlepiej dobrego - prawnika mają jakiekolwiek szanse np. w sporze z pracodawcą, szpitalem, spółdzielnią, urzędem?
Obowiązujący system pomocy prawnej państwa dla niezamożnych polegający na wyznaczaniu przez sąd pełnomocnika z urzędu krytykowany jest jako drogi i niewydolny. Sądy, które muszą opłacać koszty takiej pomocy, nie mają na to pieniędzy, więc stosują ostrą selekcję wniosków. Bezpłatnych porad prawnych udzielają rozmaite organizacje pozarządowe, sieć współdziałających z samorządami Biur Porad Obywatelskich i tzw. Kliniki Prawa działające przy niektórych uniwersytetach. Jednak ta pomoc nie obejmuje reprezentowania przed sądem.
Dziś adwokaci i radcowie prawni prowadzą jedynie 13 proc. wszystkich spraw w sądach (karnych, cywilnych, gospodarczych). Z ich usług korzysta 7 proc. klientów sądów.
Komentuje sędzia Robert Zegadło, Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego w Ministerstwie Sprawiedliwości:
Powodem, dla którego wprowadza się tę zmianę, jest doprowadzenie do pełnej kontradyktoryjności procesu (zasada, że proces toczy się między stronami). Chodzi też o zagwarantowanie bezstronności: jeśli sędzia udziela wskazówek lub wyręcza jedną ze stron, zgłaszając wnioski dowodowe, to druga może zwątpić w jego bezstronność.
Zostawiamy jednak sędziemu furtkę, gdyby ocenił, że jedna ze stron nie da sobie bez pouczeń rady. To, czy sędziowie będą z niej korzystali, to inna sprawa.
Adam Zieliński, b. sędzia, b. rzecznik praw obywatelskich:
Zdjęcie z sądu obowiązku czynnego uczestniczenia w postępowaniu dowodowym jest do zaakceptowania. Jednak obawiam się, że w sytuacji gdy wielu ludzi w Polsce nie stać na wynajęcie prawnika, a system pełnomocników z urzędu działa źle, skończy się to tym, że wielka grupa ludzi nie będzie miała szansy przed sądem.
Reforma postępowania cywilnego powinna być poprzedzona reformą systemu pomocy prawnej dla ubogich. Od dawna postuluje się stworzenie przy sądach biur obrońcy publicznego, w których pracowaliby opłacani przez państwo prawnicy. O prawie skorzystania z takiego pełnomocnika powinien decydować nie sąd, ale obiektywne kryteria zawarte w rozporządzeniu - np. określony poziom dochodów.
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2133954.html
« Odpowiedź #187 dnia: Czerwiec 17, 2004, 11:39:10 am »
W Polsce wszystko zaczyna się od końca "budować" a potem dziwić się, że się wali i rozsypuje...
Andrzej Pietruczanis
« Odpowiedź #188 dnia: Czerwiec 18, 2004, 01:18:30 pm »
Proszę o pomoc w uzyskaniu informacji w następującej kwestii:
1.Jaki zarzut można postawić (i czym to grozi? ; jaki artykół kk o tym mówi) anestezjologowi który wbrew woli pacjenta zrobi mu znieczulenie miejscowe (zastrzyk w kręgosłup) ?
2.Jaki zarzut i komu można postawić jeśli dokumentacja medyczna jest nierzetelna (fałszywe dane, brak niektórych wykonanych zabiegów, brak ważnych dla śledztwa fragmentów badań) ?
« Odpowiedź #189 dnia: Czerwiec 18, 2004, 02:40:09 pm »
Witaj Andrzeju na forum,
myślę że znawcow prawa karnego na naszym forum nie ma , każdy cos tam gdzieś pewnie słyszał,
ale tak żeby odpowiedzieć konkretnie na twoje pytania, żeby udzielić Ci wiążącej odpowiedzi
no, będzie trudno
rozumiem, że chcesz skarżyć lekarzy za jakies zaniedbania procedury medycznej
jeżeli operacja się juz odbyła to z pewnością pacjent, albo jego rodzina podpisali na nią zgodę, a tym samym zgodzili się żeby lekarze w/g najlepszej swojej wiedzy przeprowadzili zabieg
jeżeli są jakies uchybienia, pacjent ma prawo skarżyć lekarza, albo szpital
myślę Andrzeju że zarzut to stawia prokurator
a pacjent ma prawo wnieść sprawe do sądu rejonowego jeżeli uważasz że cos zostało źle przeprowadzone,
a juz dalej sąd powołuje biegłych i oni będą sprawdzać czy wszystko odbyło tak jak powinno
możesz zerknąc na stronę
http://prawo.hoga.pl/forum/PokazForumP.asp?Idk=121&Rec=1&Idd=0
gdzie jest czytelnia( po lewej str.linki do aktów prawnych- także karnych, ale nie wiem czy ta część nie jest płatna po zalogowaniu?) i poszukac, ale myślę że tylko dobry karnista znajdzie to czego szukasz, czyli dopasuje odpowiedni paragraf do twojej sprawy
pod tym samym linkiem jest lista dyskusyjna właśnie z prawa karnego i jak chcesz możesz tam zadac pytanie, wiem ze odpowiadaja studenci prawa, a może i prawnicy
może oni potrafia Ci pomoc
« Odpowiedź #190 dnia: Czerwiec 18, 2004, 05:50:15 pm »
« Odpowiedź #191 dnia: Lipiec 07, 2004, 06:19:49 pm »
Ile kosztuje porada prawna
Wynagrodzenie za usługi adwokata i radcy prawnego należy ustalić na początku prowadzenia sprawy. Rozbieżności w pobieranych opłatach są bardzo duże. Stawki za poradę prawną wynoszą od 50–70 zł do 300–400 USD w renomowanych kancelariach. Ustalenie wynagrodzenia jest zatem rzeczą podstawową, aby potem nie zaskoczył nas wystawiony rachunek.
Prawo określa jedynie minimalne stawki opłat za czynności adwokackie i czynności radców prawnych przed organami wymiaru sprawiedliwości, stanowiące podstawę do zasądzania przez sądy kosztów zastępstwa prawnego. Przy ustalaniu w umowie opłaty bierze się pod uwagę rodzaj i stopień zawiłości sprawy oraz wymagany nakład pracy adwokata lub radcy prawnego. Wszystko zależy od indywidualnej umowy z adwokatem lub radcą prawnym.
Stawki minimalne określa się od wartości przedmiotu sprawy, a w postępowaniu egzekucyjnym - od wartości egzekwowanego roszczenia. Wynoszą one:
wartość przedmiotu sprawy stawka minimalna
do 500 zł 60 zł
powyżej 500 do 1500 zł 180 zł
powyżej 1500 do 5000 zł 600 zł
powyżej 5000 do 10 000 zł 1 200 zł
powyżej 10 000 do 50 000 zł 2 400 zł
powyżej 50 000 do 200 000 zł 3 600 zł
powyżej 200 000 zł 7 200 zł
Wynagrodzenie za reprezentację przed sądem ustalane jest na podstawie rozporządzenia ministra sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu lub analogicznego rozporządzenia dotyczącego radców prawnych z tej samej daty. Stanowią one dla sądów podstawę do zasądzania tzw. kosztów zastępstwa procesowego lub kosztów obrony. W rozporządzeniu definiuje się, iż wynagrodzenie w sprawach cywilnych zależne jest od wartości przedmiotu sporu (dochodzonego roszczenia). Za postępowanie przed sądem drugiej instancji wynagrodzenie wynosi zwykle 1/2 wynagrodzenia za prowadzenie sprawy przed sądem pierwszej instancji. Nasz pełnomocnik lub obrońca może jednak zażądać więcej lub mniej, niż określa to rozporządzenie, jednak sąd nie zasądzi od drugiej strony więcej niż czterokrotność stawki określonej rozporządzeniem. Wynagrodzenie takie pełnomocnik pobiera częściowo lub całkowicie z góry za dany etap postępowania.
Przy prowadzeniu spraw przed sądem spotyka się również dwie inne formy wynagradzania, które ukształtowała praktyka: w wynagrodzenie za każdą rozprawę w wynagrodzenie prowizyjne (za sukces). Ta pierwsza forma spotykana jest w sprawach o niewielkiej wartości przedmiotu sporu, ale jednocześnie skomplikowanych dowodowo, co implikuje z góry dużą i trudną do przewidzenia liczbę rozpraw. Jeśli pełnomocnik proponuje takie wynagrodzenie, oznacza to zwykle, że spodziewa się dużej liczby posiedzeń sądowych. Ten system wynagrodzenia ma niewątpliwą wadę dla klienta. Po pierwsze, nie jest on w stanie ocenić, ile rozpraw będzie przeprowadzonych w toku sprawy. Ponadto system ten w żaden sposób nie motywuje pełnomocnika do wyrażania stanowiska na piśmie oraz do szybkiego zakończenia sporu, a wręcz przeciwnie – do jego przedłużania w celu otrzymania większego wynagrodzenia.
Forma wynagrodzenia prowizyjnego za sukces, jak na razie, jest bardzo rzadko spotykana. Główną przyczyną jest przewlekłość postępowań sądowych, która powoduje, iż wynagrodzenie dla pełnomocnika odsuwa się w czasie. Zgadzając się na taki rodzaj wynagrodzenia, należy wiedzieć, iż zwykle będzie ono wyższe od ryczałtu przewidzianego w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości. Standardowa stawka prawników amerykańskich wynosi 1/3 wygranej sumy. Trzeba także mieć na uwadze, że przy tej formie wynagradzania prawnik będzie mocno zmotywowany do szybkiego zakończenia sprawy, co może także oznaczać silne naciski z jego strony na zawarcie ugody (co zresztą w polskim systemie prawnym jest chyba najlepszym rozwiązaniem).
Wynagrodzenie adwokata czy radcy prawnego ustala się na podstawie umowy prawnika z klientem. Obie strony mają w tym względzie daleko posuniętą swobodę, niezależnie od obowiązujących taryfikatorów.
Najczęściej wynagrodzenie kalkulowane jest od porady (od wizyty) lub według stawki godzinowej. W tym drugim przypadku, godząc się na wynagrodzenie godzinowe ,należy pamiętać o ustaleniu zasad ewidencjonowania godzin pracy (np. ewidencjonowane jest każde rozpoczęte pół godziny).
Przy zapłacie jak za każdą usługę, tak i za tę można, a wręcz należy, żądać rachunku wraz ze szczegółowym zestawieniem przepracowanych godzin oraz opisem, jaka praca i kiedy była wykonywana. W przypadku opinii prawnych, standardowych usług prawniczych, takich jak założenie spółki oraz operacji gospodarczych wymagających wiedzy prawnej (połączenia spółek, przekształcenia prawne itp.), wynagrodzenie jest określane zwykle ryczałtowo.
Szczegółowe zasady zawarte są także co do poszczególnych czynności wykonywanych przed sądem. Stawka minimalna w sprawie o rozwód lub unieważnienie małżeństwa wynosi 360 zł. Z nieoficjalnych danych wynika, iż prawdziwe stawki wynagrodzeń adwokatów w sprawach rozwodowych zależą nie tylko od stopnia skomplikowania sprawy, ale w dużym stopniu również od wielkości miasta czy regionu, z jakiego posiadamy pełnomocnika. W Przemyślu zastępstwo procesowe w sprawach rozwodowych kosztuje od 600 do 800 zł. W Poznaniu za przeprowadzenie rozwodu strona zapłaci do 1500 zł. Podobnie jest w Krakowie, gdzie ceny te wahają się pomiędzy 1200 a 1600 zł. Najwyższe stawki są w Katowicach, bo nawet do 2000 zł. Podobnie jest w Lublinie, tam wynagrodzenie za przeprowadzenie rozwodu wynosi 2000 zł plus VAT.
W przypadku skomplikowanych spraw rozwodowych, gdy sąd rozstrzyga kwestie opieki nad małoletnimi dziećmi, winy małżonków i przyczyn rozpadu małżeństwa sprawa wymaga od adwokata dużego zaangażowania czasowego, przeprowadzenia dowodów, wynagrodzenie adwokata rośnie proporcjonalnie do włożonych wysiłków.
Wynagrodzenie adwokata zależy więc od wielu czynników, ale przede wszystkim od umowy pomiędzy klientem a adwokatem. Należy więc być przygotowanym do tej rozmowy i zawrzeć umowę odpowiednio chroniącą nasze interesy.
Agnieszka Sarżysko
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1240&dok=1240.6.431.2.26.1.0.1.htm
Koniecznie do notariusza
« Odpowiedź #192 dnia: Lipiec 15, 2004, 03:46:17 pm »
Chcemy z mężem zawrzeć umowę o wyłączeniu wspólności ustawowej. Czy sami możemy taką umowę sporządzić, czy też konieczna jest jakaś szczególna forma?
– Taka umowa powinna być sporządzona w formie aktu notarialnego. Za sporządzenie majątkowej umowy małżeńskiej notariusz pobiera maksymalnie 400 zł.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/22.html?numer=1246&dok=1246.22.383.1.25.4.0.1.htm
mandat dla właściciela czy kierowcy
« Odpowiedź #193 dnia: Lipiec 16, 2004, 12:38:37 pm »
Starsi synowie często korzystają z naszego samochodu.Ostatnio znalazłam zawiadomienie wystawione przez straż miejską czy innych kontrolerów o parkowaniu bez karty i zgłosznie sie do urzędu celem wyjaśnienia w ciągu 3 dni (już jest po terminie) nikt w domu nie chce się do tego przyznać i oczywiście nikt tam nie poszedł.Obawiam się że niedługo przyjdzie do nas jako właścicieli samochodu mandat lub skierowanie sprawy do kolegium.Słyszałam że nie można "ukarać samochodu" lecz kierowcę co mam dalej zrobić.
Druga sprawa-jak syna który jest pełnoletni -na bezrobociu-nie ma żadnych dochodów ani żadnej własności zmuszą do zapłacenia mandatu,ja nie mam zamiaru za niego płacic.
« Odpowiedź #194 dnia: Lipiec 16, 2004, 03:35:51 pm »
Mandat przyjdzie do Państwa, jako do właścicieli samochodu i obawiam się,że to właśnie Państwo będziecie musieli ponieść jego koszty. Nie wspomniała Pani o jaką kartę parkingową chodzi, czy o zwykły bilet parkingowy, czy emblemat dla osoby niepełnosprawnej, bo jeśli o to drugie, to są jeszcze szanse na uniknięcie kary.Pozdrawiam
Wiadomości: 2728
« Odpowiedź #195 dnia: Lipiec 16, 2004, 08:24:03 pm »
A za syna jeśli u was mieszka też trzeba będzie zapłacić. Jeśli np. przyjdzie komornik to nie może brać tylko tych rzeczy na które macie rachunek że je kupiliście sami a kto ma rachunki za meble z przed 10 lat? (to tylko przykład).
« Odpowiedź #196 dnia: Lipiec 16, 2004, 09:44:28 pm »
Gbasko, mandat niestety przyjdzie do was jako do włascicieli samochodu i to wy bedziecie sie tłumaczyć dlaczego do tej pory nie zostal zaplacony
to prawda, nie mozna ukarac samochodu, można właściciela olbo kierowcę, gdyby ktoś spisał wtedy syna za wykroczenie, to on a nie wy płaciłby mandat
jeżeli syn jest pełnoletni i juz sie nie uczy nie masz żadnego obowiązku placic jego zobowiązań, ale w tym przypadku trudno będzie Ci udowodnić ze to nie wy kierowaliście samochodem
« Odpowiedź #197 dnia: Lipiec 19, 2004, 10:59:55 am »
miesiąc lub dwa temu w radiu RMF były prowadzone rozmowy z reporterami,którzy twierdzili,że wystawianie mandatów "zaocznie"jest bezprawne i można składać w takich przypadkach odwołanie.Ja niestety do końca tego nie słuchałam i teraz nie wiem czy się tym wszystkim przejmować czy zostawić aby się samo rozwiązało.
Co do komornika który przyjdzie i zabierze moje rzeczy za przewinienie syna to nie bardzo mogę się z tym zgodzić-BasiaB czy wiesz,że jest to prawnie w porządku co piszesz,czy tylko ci sie wydaje ze tak może być.
Chodzi o zwykłą kartę parkingowa,nie dla osoby niepałnosprawnej.
« Odpowiedź #198 dnia: Lipiec 19, 2004, 03:56:03 pm »
Gbasko , mandaty wystawione "zaocznie" są ważne, jeżeli kwestionujesz prawidłowośc to musisz iśc i udowodnić że tak nie było
np. zapłaciłas za parking, a bilet parkingowy połażyłas " w miejscu widocznym" czyli za szybą
nie zauważyłaś że bilet spadł, a straz miejska czy pilicja włożyła ci za wycieraczkę mandat
idziesz więc do nich z mandatem, oplata z tego dnia i tej godziny, tłumaczysz- powinni anulować
ale załużmy żże nie zaplaciłaś, na płatnym miejscu
wyrzucasz mandat z za wycieraczki do kosza bo przeciez mógł spaść, mogłas go nie zauważyć?
wywalic z ulotkami
wtedy do domu przychodzi pocztą.listem poleconym- za potwierdzeniem odbioru wezwanie
i wtedy trudniej się tłumaczyć, jeżeli straz czy policja ma datę, godzinę ,miejsce spisania
a teraz cos Ci napiszę
chyba z 15 lat temu mąż dostał mandat, akurat policja się przyczaiła w miejscu gdzie od tego dnia wprowadzono ruch jednokierunkowy na ulicy przy jego pracy, jeździł " na pamięć" jak większośc i wszyscy dostawali mandaty, wściekł się jak diabli) choć nikt kierowcy z myślenia i patrzenia nie zwalnia) i nie zapłacił
chyba po 15 latach puka do mnie - komornik ?
z początku myślała że to żart albo że coś z nr. konta pokręciłam i pieniądze np. energię zamiast na właściwe konto STOEN gdzieś tam wędruja a ja mam debet-gigant
ale okazało się że to w sprawie mandatu tego 15 lat temy
i komornik bardzo poważnie pyta "..placi pani czy mam plombować?.."
telewizor, lodowkę?- nie lodowke na końcu bo dzieci małe, to może radio-wieżę?
pytam ile? 1zł. 50 gr. :shock: +25 zł. odsetek karnych
śmiech mnie ogarnął
w tych latach była denominacja i pewnie mandat był 150 zł
zapłaciłam żeby mi już głowy nie zawracal i poszedł w diabły,
ale gdyby to dotyczyło mojego pełnoletniego syna i ja bym nie zapłaciła to w jego pokoju mógłby np. opieczętować komputer, ale tylko w tym przypadku gdyby syn był pełnoletni i się nie uczył- chyba że udowodnię że komp. stoi w pokoju syna ale to moja własność( mam na niego fakturę na moje nazwisko i imię)
jeżeli syn jest pełnoletni, ale dalej się uczy, albo jest niepełnosprawny
to już gorzej-pewnie musze zapłacić
mąż miał takie 3 mandaty- upomnieli się po latach tylko o jeden
« Odpowiedź #199 dnia: Lipiec 20, 2004, 09:26:42 am »
Z tego wszystkiego wygląda,że będę musiała wysłać na siłę syna który nie pracuje do urzędu aby wystawili na niego mandat kredytowy a jak nie zapłaci i przyjdzie komornik to mogę go wprowadzić do pokoju innego syna w którym jest tylko kilka starych mebli(w domu mam kilka pokoi i kilkoro dzieci-6).