Source: http://www.adwokatwtransporcie.pl/utrata-kontrahenta-przez-przewoznika-na-skutek-nienalezytego-wykonania-umowy-przewozu-przez-podwykonawce/
Timestamp: 2017-11-17 19:32:25
Legal References Found: art. 83
 art. 23
 art. 23
 art. 90
 art. 435
 art. 28

Document Content:
Utrata kontrahenta przez przewoźnika na skutek nienależytego wykonania umowy przewozu przez podwykonawcę. | Adwokat w Transporcie
Najgorszym sennym koszmarem każdego przewoźnika jest sytuacja, w której przewóz wykonywany dla kluczowego kontrahenta nie zostanie wykonany w sposób należyty czy to z powodu opóźnień w podstawieniu środka transportu, czy też niewłaściwego środka transportu, czy też całkowitego zaginięcia przesyłki lub znacznych uszkodzeń w przesyłce. Takie zdarzenia nie tylko prowadzić będą do odpowiedzialności przewoźnika na gruncie odpowiednich przepisów prawnych regulujących dany typ przewozu, lecz również prowadzić mogą do utraty kontrahenta, który utraciwszy zaufanie co do profesjonalizmu i fachowości przewoźnika może zdecydować się na kierowanie nowych zleceń do konkurencji.
Jeszcze większym koszmarem może być sytuacja, w której za błędy w wykonaniu usługi przewozowej nie przewoźnik ponosi odpowiedzialność lecz podmiot, któremu podzlecono wykonanie usługi.
Czy w taki wypadku przewoźnik jest bezradny?
Niewątpliwie w wypadku, gdy kontrahent rezygnuje z dalszej współpracy, mleko się rozlało i może zdarzyć się, iż nasze działania zmierzające do przekonania go do powrotu do współpracy z naszą firmą spełzną na niczym, jednakże nie pozostajemy bezradni w stosunku do naszego podwykonawcy.
Oczywiście, za wszystkie uchybienia w przewozie odpowiada przewoźnik, gdyż to on jest stroną umowy przewozu z kontrahentem. Jednocześnie ma on możliwość obciążenia podwykonawcy kosztami wypłaconego odszkodowania za utratę, ubytek, uszkodzenie lub opóźnienie w dostawie przesyłki zgodnie z przepisami.
Jednakże przepisy prawa przewozowego, jak również konwencji CMR, COTIF i innych milczą o możliwości żądania odszkodowania za utratę kontrahenta, zrujnowanie naszego dobrego imienia i renomy na rynku usług transportowych, jako świetnego i rzetelnego przewoźnika.
W mojej ocenie powyższe nie zamyka drogi do żądania odszkodowania od przewoźnika.
Podstawą naszego roszczenia nie będą jednak w takim wypadku przepisy prawa przewozowego lub odpowiednich konwencji, lecz przepisy kodeksu cywilnego regulujące odpowiedzialność za czyny niedozwolone (delikty).
Podstawową przesłanką odpowiedzialności przewoźnika za utratę przez nas kontrahenta i dobrego imienia będzie więc zawinione działanie podwykonawcy rozumiane jako naruszenie wzorca starannego działania przy wykonywaniu umowy przewozu.
Jeżeli wiec na przykład późne podstawienie pod załadunek lub niewłaściwy środek transportu nastąpiły na skutek naszych własnych działań, nie będzie możliwości uznania odpowiedzialności podwykonawcy, gdyż za fiasko usługi odpowiedzialność ponosić będziemy my sami.
Drugą przesłanką odpowiedzialności będzie szkoda. To na przewoźniku spoczywać będzie obowiązek wykazania, iż na skutek działania podwykonawcy poniósł szkodę.
Jeżeli więc kontrahent był jednorazowy i z treści zlecenia wynikało, iż w najbliższym czasie niczego nie przewiezie trudno mówić o jego utracie. Jeżeli jednak kontrahent współpracował z nami od dłuższego czasu, a zerwanie relacji nastąpiło bezpośrednio po feralnym zdarzeniu, niewątpliwie ponieśliśmy szkodę i możemy żądać jej naprawienia.
Ostatnią przesłanką będzie związek przyczynowy pomiędzy szkodą a zawinionym działaniem podwykonawcy. Musimy więc wykazać, że pomiędzy feralnym transportem a utratą kontrahenta pozostaje ścisły związek przyczynowy i to akurat to zdarzenie było przyczyną fiaska dalszej współpracy. W innym przypadku odszkodowanie nie będzie nam należne.
« Odpowiedzialność w przewozie – Rozważania o odpowiedzialności przewoźnika względem podwykonawcy i dalszego podwykonawcy	» Kryzys w branży transportowej a zatory płatnicze. Czy tego w ogóle da się uniknąć?
12 kwietnia 2013 @ 00:40
Szanowna Pani Mecenas, przede wszystkim gratuluję świetnego bloga! Na pewno będę tu częstym gościem Muszę jednak z góry uprzedzić, że czasem ponosi mnie zapał polemiczny i lubię pospierać się ze specjalistami od prawa przewozowego, a niestety nie ma zbyt wielu miejsc, gdzie można by na ten temat porozmawiać
Okazja do polemiki nadarzyła się przy tym wpisie, więc pozwolę sobie przedstawić odmienny punkt widzenia, zdając sobie sprawę, że to kwestia nierozstrzygnięta do tej pory w orzecznictwie.
Otóż jestem zdania, że w przypadku gdy w następstwie opóźnienia w dostarczeniu przesyłki bądź jej uszkodzenia czy utraty przez podwykonawcę przewoźnik główny utraci stałego kontrahenta jego roszczenia względem podwykonawcy będą bardzo ograniczone.
Zarówno prawo przewozowe jak i Konwencja CMR wyczerpująco określają wysokość potencjalnego odszkodowania zarówno za szkodę w przesyłce jak i poza przesyłką. Utrata kontrahenta bez wątpienia należeć będzie do szkody poza substancją przesyłki, a te zgodnie z art. 83 pr. przew. i art. 23 ust. 5 CMR należą się tylko w przypadku opóźnienia w dostawie. Jeśli zaś doszło do uszkodzenia bądź utraty przesyłki całkowita wysokość odszkodowania nie może przekroczyć wartości przesyłki (art. 80 pr. przew. i 23 ust. 1 CMR) z dodatkowym ograniczeniem 8,33 SDR za kg wynikającym z art. 23 ust. 3 CMR.
Przyznam szczerze, że nie podzielam koncepcji stosowania przepisów o czynach niedozwolonych do następstw nienależytego wykonania umowy przewozu. Mamy bowiem art. 90 pr. przew., który stanowi, że kodeks cywilny można stosować tylko do spraw nieuregulowanych w prawie przewozowym, a przepisy prawa przewozowego wyczerpująco określają, jakie odszkodowanie się należy w przypadku utraty, uszkodzenia bądź opóźnienia w dostarczeniu przesyłki. Przeciwny pogląd musiałby prowadzić do wniosku, że prawo przewozowe jest zupełnie niepotrzebne, bo wszystkie szkody w przewozie można by oceniać na podstawie art. 435 i 436 k.c., skoro są wyrządzone ruchem pojazdu bądź przedsiębiorstwa napędzanego siłami przyrody.
Dodatkowo w art. 28 CMR wprost napisano, że również w przypadku, gdy dane prawo dopuszcza odpowiedzialność deliktową przewoźnika (a moim zdaniem prawo polskie nie dopuszcza), zastosowanie znajdują wszystkie ograniczenia co do wysokości odszkodowania wynikające z Konwencji. Tu także więc przewoźnik nie mógłby liczyć na odszkodowanie przewyższające jednokrotność przewoźnego a i to wyłącznie w wypadku, gdyby utrata kontrahenta była skutkiem opóźnienia w dostarczeniu przesyłki, a nie np. jej zagubienia.
Oczywiście nie mówię tu o przypadkach winy umyślnej i rażącego niedbalstwa, gdyż te wyłączają wszelkie ograniczenia i w takiej sytuacji można sobie wyobrazić tego rodzaju powództwo.
Podobnie nie odnoszę się do sytuacji, gdy przewoźnik w ogóle nie wykonał zobowiązania tj. w ogóle nie pojawił się na załadunku, gdyż tu istotnie znajdują zastosowanie ogólne zasady odpowiedzialności kontraktowej i dochodzenie odszkodowania za utratę kontrahenta jest możliwe. Niestety doświadczenie pokazuje, że sądy są bardzo wstrzemięźliwe, jeśli chodzi o zasądzenie szkody w postaci przyszłych zysków wynikających ze współpracy, gdyż domagają się dowodów na to, że na pewno takie zyski byłyby osiągnięcie, co zwykle jest niemożliwe.
Uff, trochę się rozpisałem, ale zagadnienie jest bardzo ciekawe i w zasadzie w ogóle nie poruszone zarówno w komentarzach jak i orzecznictwie, a jedyny znany mi artykuł dotyczy stanu sprzed uchwalenia prawa przewozowego, więc jest nad czym dumać
16 maja 2013 @ 11:36
Jest mi niezmiernie miło, że trafił Pan na mojego bloga:) Szczególnie, że ja czytelniczką Pana bloga jestem już od dłuższego czasu.
Przede wszystkim chciałam przeprosić, że dopiero teraz się odzywam, ale w ostatnim miesiącu, z racji różnych zobowiązań zawodowych musiałam moje ukochane dziecko pozostawić samemu sobie:) Ale powoli wracam do blogowania z kilkoma „świeżymi” tematami z praktyki, w związku z czym mam nadzieję, ze nie raz będzie okazja do wspólnego popolemizowania nad naszym niewątpliwie interesującym i pozostawiającym wiele miejsca dla prawniczej interpretacji prawem przewozowym. Tak więc już się ciesze na nasze spotkania w blogosferze i mam nadzieję, również w realu:) Do zobaczenia:)