Source: https://czasopismo.legeartis.org/2020/01/nadmierne-ograniczenie-praw-wlascicieli-psow.html
Timestamp: 2020-02-28 15:01:20
Legal References Found: art. 5

art. 5
 art. 1
 art. 1
 art. 10
 art. 31
 art. 4
 art. 5
 art. 77

Document Content:
Nadmierne ograniczenie praw właścicieli psów (wyrok II SA/Kr 864/19)
Bezwzględnie obowiązkowa „smycz lub kaganiec” to nadmierne ograniczenie praw właścicieli psów
by Olgierd Rudak • 25 stycznia 2020 • 18 komentarzy
Czy gmina może nakazać prowadzenie wszystkich psów na wszystkich terenach ogólnodostępnych na smyczy lub w kagańcu? Czy jednak obowiązek taki może stanowić nadmierne ograniczenie praw właścicieli psów, a przy okazji prowadzić do niehumanitarnego traktowania zwierzęcia?
Obowiązkowe prowadzenie psa na smyczy lub w kagańcu to nadmierne ograniczenie praw właścicieli psów (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
wyrok WSA w Krakowie z 6 listopada 2019 r. (II SA/Kr 864/19)
Naruszenie zasady proporcjonalności w ograniczaniu praw jednostki, także uprawnień właściciela psa, może mieć miejsce w szczególności, gdy nakazane regulaminem środki ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia mogą być uznane za bardziej rygorystyczne niż środki przewidziane ustawami i innymi aktami prawa miejscowego.
Orzeczenie wydano w sprawie ze skargi prokuratora na uchwalony przez Radę Gminy Słaboszów regulamin utrzymania czystości i porządku, w którym nakazano wyprowadzać psy na spacer „wyłącznie na smyczy lub w kagańcu”. Zdaniem prokuratora gminie wolno nałożyć określone obowiązki, jednak wyłącznie w takim zakresie, w jakim jest to niezbędne dla ochrony ludzi przed zagrożeniem i uciążliwościami, zatem nałożenie generalnego obowiązku używania smyczy lub kagańca wykraczało poza granice delegacji ustawowej (art. 4 ust. 2 pkt 6 ucpg).
par. 16 pkt 3 uchwały nr XIV/95/2016 Rady Gminy Słaboszów z dnia 29 czerwca 2016 r. w sprawie przyjęcia Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Słaboszów
Osoby będące właścicielami lub opiekunami zwierząt domowych, w szczególności psów zobowiązuje się do:
3) na terenach ogólnie dostępnych, właściciel lub opiekun psa zobowiązany jest do wyprowadzenia psa na spacer wyłącznie na smyczy lub w kagańcu,
W ocenie prokuratora w pewnych przypadkach mogło prowadzić do zachowań niehumanitarnych (sprzecznych z art. 5 uoz) — zwierzę, które nie jest rzeczą i jest zdolne do odczuwania cierpienia, ma prawo oczekiwać od ludzi należnego zrozumienia, odpowiedniego traktowania, a nawet szacunku. Odpowiednia regulacja musi uwzględniać te okoliczności, wprowadzając wyjątki wynikające np. z rasy, uwarunkowań behawioralnych, wieku, zdrowia i cech anatomicznych zwierzęcia.
W opinii samorządowców zarzuty były bezzasadne: gmina jest typową gminą wiejską, na terenach ogólnodostępnych wałęsa się dużo bezpańskich psów — chodzi właśnie o uniknięcie ataków na ludzi z ich strony. Nie ma przy tym konkretnego przepisu określającego katalog obowiązków osób utrzymujących psy, które pozwoliłyby na uniknięcie uciążliwości i zagrożeń; nawet jeśli prokurator uważa, że prowadzenie psów na smyczy i w kagańcu jest niehumanitarne, to trzeba wziąć pod uwagę, że na terenie gminy Słaboszów nie występują szczególne rasy psów lub też psy o określonych uwarunkowaniach behawioralnych (sic!).
art. 5 ustawy o ochronie zwierząt
WSA podzielił poglądy prokuratora i uchylił zaskarżone postanowienie. Istotą regulaminu utrzymania czystości i porządku w gminie jest m.in. określenie obowiązków właścicieli zwierząt, które mają na celu osiągnięcie celów zakładanych przez ustawodawcę. Celem jest ochrona przed zagrożeniem i uciążliwością wynikającą z utrzymywania przez inne osoby zwierząt — jednak nałożenie na przewodników bezwzględnego nakazu wyprowadzania psów na terenach ogólnodostępnych tylko na smyczy lub w kagańcu wykracza zarówno poza ustawowe upoważnienie, jak i narusza przepisy ustawy o ochronie zwierząt, zaś nadmierne ograniczenie praw właścicieli psów narusza konstytucyjny wymóg zachowania proporcjonalności praw i obowiązków (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).
Porządek i zdrowie publiczne mogą być podstawą ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności jednostki, jednak ograniczenie to musi być proporcjonalne do innych wartości chronionych konstytucyjnie. Wartością taką jest wolność jednostki — swoboda decydowania o własnym postępowaniu. Zasadą jest wolność, wyjątkiem jest regulacja, która jednak musi wynikać z normy prawnej, zaś regulacja ingerująca w swobodę jednostki musi być proporcjonalna do celu (ograniczenie to musi być racjonalne).
Co więcej kluczową dyrektywą interpretacyjną przy stosowaniu przepisów dotyczących zwierząt jest art. 1 ust. 1 uoz, w myśl którego „zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”. Oznacza to, że wszelkie środki prawne podejmowane w stosunku do zwierząt muszą uwzględniać ich dobro i prawo do istnienia, a także obowiązek humanitarnego traktowania (art. 5 uoz) — natomiast wymogu wyprowadzania psa na spacer zawsze na smyczy lub w kagańcu nie da pogodzić się także z przepisem co do zasady zezwalającym na „puszczanie psów” (art. 10a ust. 3 uoz).
Wprowadzona przez gminę regulacja — generalny obowiązek stosowania smyczy lub kagańca, bez względu na wiek zwierzęcia, cechy osobnicze, stan zdrowia — może w określonych przypadkach prowadzić do skutków sprzecznych z przepisami ustawy o ochronie zwierząt, w tym działań niehumanitarnych. Co więcej nakaz taki prowadzi do bezwzględnego przypisywania odpowiedzialności wykroczeniowej (art. 77 kw) za zachowania, które obiektywnie nie mogą stwarzać żadnego zagrożenia dla otoczenia.
Zamiast komentarza: zwracam uwagę, że w zaskarżonym przepisie nakaz był sformułowany jako alternatywa („na smyczy lub w kagańcu”, por. „Spójniki „i” lub „lub” w przepisie prawa (co to znaczy „broń i amunicja”?)”), co jednak nie stanęło na przeszkodzie tak surowej oceny regulacji.
Tags: art. 1 uoz art. 10a uoz art. 31 Konstytucji art. 4 ucpg art. 5 uoz art. 77 kw pies zwierzęta
← Mundur gospodarki wodnej (Flotylla Wód Polskich na kursie)
„Richard Jewell” [recenzja] →
Ja psy bardzo lubię i jak kiedyś się wygrzewałam na wałach i nagle obudziło mnie lizanie pitbulla biegającego sobie luzem bez kagańca, to było to dla mnie bardzo sympatyczne, ale trzeba być obiektywnym – nie każdy panuje nad psem i nie każdy ma ochotę na psa na sobie. Ostatnio wracałam wieczorem z koleżanką bojącą się psów, no i oczywiście doskoczyły do nas dwa duże psy bez kagańców, oczywiście bardzo przyjacielskie i w ogóle, tyle że kumpela nie dość, że ma fobię, to jeszcze duże problemy zdrowotne i mało brakowało, a by tam zemdlała (co już się jej kilka razy zdarzyło).… Czytaj więcej »
Bać się można wszystkiego, ja np. uważam, że znacznym zagrożeniem jest gaz doprowadzany do mieszkań (ludzie się trują czadem, nierzadko w powietrze wylatują całe kamienice), a jednak nie ma ani wymogu posiadania uprawnień do korzystania z gazu (kurs, egzamin), ani innych obostrzeń. A zagrożenia są znacznie większe.
Możesz mieszkać w bloku w którym gazu nie ma. Natomiast nie da się spacerować tam gdzie psów nie ma, bo zakazy jeśli się pojawiają to zaraz są zaskarżane.
Bo nie ma podstaw do wprowadzania ZAKAZÓW (podobnie jak nie ma podstaw do zakazu doprowadzania gazu do bloku). Natomiast tak czy inaczej problem nie w tym, czy kupię mieszkanie w takim bloku, lecz w innych ludziach — tak samo jak z psami ;-)
Młodzieńcem będąc, gdy wybierałem się na spacer z Bukowiny do Poronina (szlakiem Lenina), niezbędnym wyposażeniem była garść kamieni, lub kij.
A to dlatego, że lokalne pieski lubiły pogonić obcego.
Z biegiem czasu cywilizacja dotarła i tam, i można było chodzić bez dodatkowego wyposażenia…
A teraz Olgierd wraz z sędziami pragną powrotu zdziczenia…
Widzę, że okolica się ucywilizowała, jednostki jednak nie, skoro nie przyjmujesz do wiadomości, że zwierzęta nareszcie mają swoje prawa.
Drzewiej zbójce by Cię opadły, później może nawet z Władimirem byś czaju popił… Ale co to wszystko ma do „zdziczenia” i w dodatku do jego „pragnienia”, tego nie pojmuję ;-)
Właściciel psa powinien mieć w obowiązku trzymanie psa na smyczy w czasie spaceru. Po pierwsze są to względy bezpieczeństwa i ochrony dla psa jak również dla właściciela. Nie przemawia do mnie tłumaczenie w stylu „mój pimpek to łagodny piesek i nic pani?panu nie zrobi” to jest tylko subiektywna ocena właściciela psa, a ja jako obca osoba dla jej psa mam prawo mieć ograniczone zaufanie dla takiego tłumaczenia. Po drugie 99% właścicieli swoich pupili wychodzi na spacer z psem „w koło bloku” gdzie czas takiego spaceru to 15-20 minut i powrót , bo zaraz trzeba wracać bo jest film lub inne… Czytaj więcej »
Dlaczego z Yorkshire Terrierem nie da się pójść na dłuższy spacer? Toć to terier…
>Właściciel psa powinien mieć w obowiązku trzymanie psa na smyczy
Prawo ograniczające swobodę nie zawsze jest dobrym pomysłem.
Czy równie chętnie popierałbyś nakaz prawny osobie, która doświadcza ataków gniewu, leczenia farmakologicznego bo agresja + tabletki = dobre zachowanie człowieka ?
Powiedziałbym, jeśli już trzeba – albo potrafisz przywołać psa w (prawie) każdym przypadku, jeśli taki zaistnieje albo używaj smyczy. I nie da się nakazać ludziom nauki (niestety czasami). A co ludźmi, którzy nie zrozumieją książki lub po prostu nie potrafią czytać?
Aha… Wszystkich psiaków? I ma to dotyczyć piesków, które są cały czas na rękach mamusi, staruszków, które ledwo samodzielnie robią krok?
A jeśli już wszystkie psy, to dlaczego tylko podczas spaceru (tak napisałeś i ty i tak napisała gmina) – czyli jak będę szedł do weta to mogę sobie dowolnie psa prowadzić, bo to nie jest spacer? „Ja nie spaceruję, ja transportuję zwierzaka z punktu A do punktu B”.
To jest, niestety, taki sam przypadek, jak każdy inny, kiedy chciałoby się za wszelką cenę — nie bacząc na innych — przeforsować własny pogląd: – psy są złe i groźne, więc każdy pies powinien zawsze chodzić na smyczy; – alkohol prowadzi do zguby, więc należy go zakazać; – PPK jest dobre, więc należy karać chlebodawców, którzy nakłaniają do rezygnacji z oszczędzania; – pieszy ma zawsze uważać, więc jeśli na przejściu potrąci go auto, to zawsze jest jego wina; – brak oznaczenia adresu na budynku jest zły, więc sprawca musi być ukarany; – dzieci są dobre, więc na każde dziecko należy wypłacać 500+; – sklepy w niedziele muszą być zamknięte,… Czytaj więcej »
Ale też bądźmy konsekwentni.
Jeśli ktoś traktuje swoje zwierzę jak rzecz – to mu nie zabraniamy. Nawet jeśli to zwierzę to tasiemiec.
Bądźmy, bądźmy: zwierzę rzeczą nie jest, zaś traktować ją jak rzecz można tylko
częściowo (dodam, że to nie jest jedyne dobro, które umyka prostej dychotomii: osoba vs. rzecz).
>To jest, niestety, taki sam przypadek, jak każdy inny, kiedy chciałoby się za wszelką cenę — nie bacząc na innych — przeforsować własny pogląd:
CYTAT – „Szkoda , że nie można tego zapisać w prawie , aby każdy właściciel miał obowiązku uczestniczyć w zajęciach min. 10 h i przeczytac jakąś książke na temat zachowan psa. Behawiorystka zachowań psa w dużej mierze pozwoli właścicielowi psa zapanować nad swoim czterołapnym przyjacielem. Smycz + tresura psa = dobre zachowanie psa” – koniec cytatu Proszę zauważyć jak się zachowują ludzie/kierowcy za kierownicą. Wszyscy kończyli kursy nauki jazdy, wszyscy mają (ponoć) jakąś tam liczbę szarych komórek. Jak jest w praktyce? Codziennie robię ok. 100km samochodem. Po drodze codziennie widzę samochody wjeżdżające na „czerwonym”, przekraczające znacznie dopuszczalną prędkość, wyprzedzające na… Czytaj więcej »
Artykuł już trochę stary, ale dorzucę swój komentarz. Jestem zwolennikiem swobód tak długo, jak: – Czyjaś swoboda nie jest nadmierną uciążliwością dla kogoś innego. – Czyjaś swoboda nie prowadzi do sytuacji, którą na podstawie doświadczenia łatwo uznać za powodującą duże prawdopodobieństwo zagrożenia. Akurat tu gdzie mieszkam mam nagminnie do czynienia z biegającymi bez opieki psami i kotami i nie jest to gmina wiejska tylko nasza kochana stolica Warszawa – okolica z zabudową jednorodzinną. Zwracam uwagę sąsiadowi, właścicielowi kota, że mam zagryzionego ptaka na trawniku. Odpowiedź: a skąd wiesz, że to mój kot go zagryzł, przecież tu tyle kotów chodzi po… Czytaj więcej »
Komentarz niekrótki, ale skwituję: nie ma co porównywać psa bez smyczy do pijanego kierowcy, bo ten drugi to oczywiste proszenie się o problem, natomiast to pierwsze niekoniecznie (a nawet smycz i kaganiec kupy na trawniku nie załatwi).
Z kotami to w ogóle jest całkowicie inny temat — ale mogę powiedzieć, że tarcia między miłośnikami ptaków i kotów są jeszcze większe niż nam się wydaje ;-)