Source: https://www.eporady24.pl/zadanie_wznowienia_postepowania_na_podstawie_wyroku_trybunalu_konstytucyjnego_czesc_2,artykuly,2,79,934.html
Timestamp: 2019-10-21 03:22:38
Legal References Found: art. 58
 art. 300
 art. 58
 art. 64
 art. 2
 art. 45
 art. 77
 art. 58
 art. 300
 art. 4011
 art. 183
 art. 188
 art. 195
De lege lata
 art. 144
 art. 177

Document Content:
Autor: Tadeusz M. Nycz • Opublikowane: 16.08.2010
W artykule autor kontynuuje omawianie zagadnień związanych z konfliktem pomiędzy orzecznictwem Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego na temat skutków prawnych orzeczeń interpretacyjnych Trybunału.
W wyroku Sądu Najwyższego z dnia 9 czerwca 2009 r., II PZP 6/09, „Monitor Prawa Pracy” 2010/2/86 stwierdzono, że można żądać wznowienia postępowania na podstawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 27.11.2007 r. SK 18/05, w którym Trybunał orzekł, że art. 58 w związku z art. 300 K.p. – rozumiany w ten sposób, że wyłącza dochodzenie innych niż określone w art. 58 K.p. roszczeń odszkodowawczych związanych z bezprawnym rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia – jest niezgodny z art. 64 ust. 1 Konstytucji w związku z jej art. 2 oraz nie jest niezgodny z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji, jeśli prawomocne orzeczenie było ferowane wbrew normie prawnej zrekonstruowanej przez TK z art. 58 K.p. w zw. z art. 300 K.p.
W uchwale 7 sędziów z dnia 17 grudnia 2009 r. sygn. akt III PZP 2/09, Sąd Najwyższy stwierdził, że orzeczenie interpretacyjne TK stwierdzające w sentencji niezgodność z Konstytucją określonej wykładni aktu normatywnego, które nie powoduje utraty mocy obowiązującej przepisu, nie jest podstawą do wznowienia postępowania przewidzianego w art. 4011 K.p.c. i nadał uchwale moc zasady prawnej (por. „Rzeczpospolita” z dnia 18.12.2009 r. Trybunał nie może interpretować).
W pierwsze części cyklu omówiłem zagadnienia związane z systemem praworządności obowiązującym w Rzeczypospolitej Polskiej, dochodząc do wniosku, że Trybunał Konstytucyjny posiada wyższą pozycję ustrojową aniżeli Sąd Najwyższy.
Przesłanką tego twierdzenia jest m.in. podległość sędziów Sądu Najwyższego Konstytucji i ustawie (art. 178 ust. 1 Konstytucji), podczas gdy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego podlegają jedynie Konstytucji (art. 195 ust. 1 Konstytucji).
Sąd Najwyższy w powołanej uchwale 7 sędziów z dnia 17 grudnia 2009 r. wskazuje na swoje uprawnienia, zgodnie z którymi jest organem władzy sądowniczej powołanym do sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez zapewnienie w ramach nadzoru judykacyjnego zgodności z prawem oraz jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych i wojskowych za pomocą środków kompetencyjnie mu przyznanych (art. 1 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym, Dz. U. Nr 240, poz. 2052, z późn. zm. w związku z art. 183 ust. 1 i 2 Konstytucji).
Jak wynika z powołanych przepisów, Sąd Najwyższy m.in. ma za zadanie zapewnienie jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych. Zadanie to musi być powiązane z orzecznictwem sądowym opierającym się na jednolitości poglądów wykładniowych, przede wszystkim w aspekcie zgodności ustawy z Konstytucją.
Trudno sobie bowiem wyobrazić nawet namiastkę praworządności, jeżeli ustawy zwykłe miałyby pozostawać w sprzeczności z ustawą zasadniczą jaką jest Konstytucja. Kompetencje przypisane Trybunałowi Konstytucyjnemu w art. 188 pkt 1 Konstytucji, nadające mu prawo orzekania o zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją RP, sprowadzają się de facto do dokonywania interpretacji ocennej zgodności rozumianej normy zawartej w tych aktach prawnych z określonymi zasadami wynikającymi z Konstytucji.
W następstwie tak przeprowadzonej analizy interpretacyjnej Trybunał Konstytucyjny wyraża m.in. pogląd co do tego, czy określony przepis ustawy zwykłej jest w całości dopuszczalny do funkcjonowania w obrocie prawnych pod względem jego relacji z Konstytucją, czy też nie.
Drugim kluczowym przepisem Konstytucji w omawianym zakresie jest art. 195, który przewiduje, że każdy sąd może przedstawić Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne co do zgodności aktu normatywnego z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami lub ustawą, jeżeli od odpowiedzi na pytanie zależy rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem.
Zapis ten wskazuje jednoznacznie na interpretacyjne kompetencje Trybunału Konstytucyjnego, który ma prawo ocenić zgodność nie tylko ustawy z Konstytucją, ale także rozporządzenia z ustawą, nawet w oderwaniu od powiązań konstytucyjnych.
W konsekwencji Trybunał Konstytucyjny jest uprawniony przez Konstytucję do dokonywania wykładni aktów podustawowych. Zachodzi zatem pytanie: czy w tych warunkach ustrojowych można kwestionować dokonaną przez Trybunał Konstytucyjny wykładnię ustawy w aspekcie niezgodności sposobu stosowania konkretnego jej przepisu w świetle zasad konstytucyjnych?
Moim zdaniem w żadnej mierze nie wolno tego czynić, gdyż byłoby to naruszenie ustrojowego porządku prawnego. Najwyższym podmiotem decydującym o zgodności prawa z Konstytucją jest Trybunał Konstytucyjny, wobec tego jego rozstrzygnięcia muszą być wiążące dla wszystkich podmiotów stosujących prawo, nie wyłączając Sądu Najwyższego.
Zaistniały konflikt pozycyjno-interpretacyjny między Sądem Najwyższym a Trybunałem Konstytucyjnym nie jest korzystny dla porządku demokratycznego naszego państwa, gdyż stwarza stany niepewności oraz tolerancji naruszeń prawa i prestiżu określonych konstytucyjnych instytucji.
Jeśli Sąd Najwyższy chce być traktowany poważnie, jako prestiżowa instytucja wymiaru sprawiedliwości, to sam musi honorować prymat Trybunału Konstytucyjnego. W przeciwnym razie nie będzie mowy o urzeczywistnianiu zasad praworządności opartych na przepisach Konstytucji, lecz będziemy mieli do czynienia z jakimś modelem totalnej pozoracji prawnej.
Przytoczone w uchwale z dnia 17.12.2009 r. fakty kwestionowania przez Sąd Najwyższy orzeczeń interpretacyjnych Trybunału Konstytucyjnego i to do tego w okresie, gdy Trybunał Konstytucyjny miał prawo wydawania legalnej wykładni ustaw, jest przejawem niezdrowej rywalizacji w wymiarze sprawiedliwości, przynoszącej niekorzystne skutki społeczne.
Wskazano na uchwałę z dnia 26 maja 1995 r. I PZP 13/95, OSNP 1995/23/289, w której Sąd Najwyższy nie podzielał powszechnie obowiązującej wówczas wykładni ustalonej przez Trybunał Konstytucyjny.
Fakt ten już wówczas świadczył o niepraworządnych tendencjach funkcjonowania Sądu Najwyższego, gdyż przed wejściem w życie obecnej Konstytucji w 1997 r. legalną, wiążącą wykładnią ustaw były związane wszystkie podmioty, nie wyłączając sądów, w tym Sądu Najwyższego.
W obecnym stanie prawnym Sąd Najwyższy uważa, że Trybunał Konstytucyjny nie ma prawa dokonywania wykładni ustaw pod kątem zgodności z Konstytucją, to znaczy twierdzi, że kompetencje te ograniczają się jedynie do stwierdzenia niezgodności z Konstytucją określonego przepisu, a nie do wyjaśniania sposobu jego stosowania w sposób zgodny z ustawą zasadniczą.
Na tle tego poglądu Sąd Najwyższy wyraża przekonanie, że interpretacyjne wyroki Trybunału Konstytucyjnego nie mogą stanowić podstawy do wznowienia postępowania w sprawach prawomocnie zakończonych, w których rozstrzygnięcia zapadły sprzecznie z interpretacyjnym rozstrzygnięciem TK.
De lege lata Sąd Najwyższy uważa, że w ramach konstytucyjnych uprawnień do wydawania orzeczeń o zgodności lub niezgodności określonego przepisu z Konstytucją ustawodawca nie zawsze oczekuje wkraczania w sferę stanowienia lub sanacji prawa w drodze wykładni.
Ustawodawca ma jedynie obowiązek wysłuchania rad, propozycji Trybunału Konstytucyjnego zawartych w uzasadnieniu jego rozstrzygnięcia. Konstrukcja tego rozumowania jest dość zaskakująca, gdyż świadczy o kierunku zmierzającym do bałaganu i chaosu, zamiast jednolitości stosowania prawa jako wartości oczywistej.
Logiczna argumentacja jest pozbawiona waloru praktycznego, gdyż wykazuje tendencje teoretyzowania, zamiast konkretnych rozwiązań służących lepszemu stosowaniu norm prawnych.
Negowanie kompetencji Trybunału Konstytucyjnego do wydawania powszechnie wiążących interpretacyjnych orzeczeń na tle zgodności konkretnego przepisu z Konstytucją nie ma przy tym żadnego oparcia w przepisach ustawy zasadniczej.
Przeciwnie, typowy sposób legislacji, w ramach poprawnych zasad wykładni prawa, świadczy o tym, że jeżeli ustawodawca nadał określonemu podmiotowi dane szerokie uprawnienie, czyli coś więcej, to w jego ramach mieści się podrzędne uprawnienie o charakterze mniejszym.
Gdyby natomiast miało być inaczej, to typową formułą legislacyjną jest w takim przypadku określone zastrzeżenie, wyłączające takie podrzędne uprawnienie (por. art. 144 ust 2 i 3, czy art. 177 Konstytucji).
Reasumując, w sporze pomiędzy Sądem Najwyższy a Trybunałem Konstytucyjnym opowiadam się po stronie tego ostatniego, gdyż uznaję oczywisty prymat ustrojowy Trybunału Konstytucyjnego, mający uzasadnienie normatywne w wyraźnych przepisach Konstytucji RP.
Stan prawny obowiązujący na dzień 16.08.2010
Wpisz wynik równania (liczba): 5 + sześć =