Source: http://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-3/opinie-3/komu-przeszkadzaja-lawnicy.html
Timestamp: 2019-07-15 19:59:07
Legal References Found: art. 47
 art. 47
 art. 509
 art. 50
 art. 182
 art. 182
 art. 160
 art. 182

Document Content:
Komu przeszkadzają ławnicy? | Na wokandzie
Strona główna › Numer 3 › Opinie › Komu przeszkadzają ławnicy?
Stopniowe ograniczanie udziału ławników w orzekaniu pozbawiło młodych sędziów wsparcia osób bogatszych o życiowe doświadczenie. Takie działania osłabiają społeczeństwo obywatelskie – twierdzi
, ławnik Sądu Okręgowego w Warszawie.
Proces odchodzenia od zasady udziału czynnika społecznego w wymiarze sprawiedliwości zapoczątkowany został już w latach 90-tych. Na mocy ustawy z dnia 1 marca 1996 r. o zmianie Kodeksu postępowania cywilnego i in. (Dz. U. z dnia 15 kwietnia 1996 r., Nr 43, poz. 189) nastąpiło odejście od zasady kolegialności orzekania w przeważającej większości spraw cywilnych. Uzasadniając dokonane zmiany wskazywano, że udział ławników w postępowaniu cywilnym ma charakter wyłącznie formalny, z uwagi na to, że nie posiadają oni wiedzy prawniczej koniecznej przy rozpoznawaniu spraw cywilnych. Wówczas ograniczono, w pewnym stopniu, również udział ławników w postępowaniu karnym. Ustawa z dnia 29 czerwca 1995 r. o zmianie Kodeksu postępowania karnego i in. (Dz. U. z dnia 3 sierpnia 1995 r., Nr 89, poz. 443, z późn. zm.) wprowadziła jednoosobowy skład sądu orzekającego w postępowaniach szczególnych (postępowanie uproszczone, z oskarżenia prywatnego, przyspieszone, nakazowe). Zasada ta utrzymana została w k.p.k. z 1997 r. Profesjonalne przygotowanie do stosowania prawa przy rozpoznawaniu spraw ustawodawca uznał za ważniejsze od doświadczenia życiowego.
Wiele wątpliwości w środowisku ławniczym budzi zasadność kolejnej nowelizacji k.p.k. i k.p.c., wprowadzonej ustawą z dnia 15 marca 2007 r., a obowiązującej od 28 lipca 2007 r. (Dz. U. z dnia 27 czerwca 2007 r., Nr 112, poz. 766). Wspomniana nowela drastycznie ograniczyła udział ławników w orzekaniu, znacznie powiększając spektrum spraw rozstrzyganych bez udziału czynnika społecznego. Obecnie w postępowaniu cywilnym w pierwszej instancji sąd rozpoznaje, w składzie jednego sędziego i dwóch ławników, wybrane sprawy: z zakresu prawa pracy (określone przepisami art. 47 § 2 pkt 1, lit. a-c k.p.c.) oraz prawa rodzinnego i opiekuńczego (w trybie procesowym zgodnie z art. 47 § 2 pkt 2, lit. a-d k.p.c.; w trybie nieprocesowym – z art. 509 k.p.c.; również art. 50 Ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich). Natomiast w sprawach karnych na rozprawie głównej sąd orzeka w składzie jednego sędziego i dwóch ławników wyłącznie w sprawach o zbrodnie (art. 28 § 2 kpk), a w sprawach, w których ustawa przewiduje karę dożywotniego pozbawienia wolności – w składzie dwóch sędziów i trzech ławników (art. 28 § 4 kpk).
Wbrew zasadom ustrojowym
Wydawać by się mogło, że po nowelizacji z 2007 r. w dalszym ciągu spektrum spraw, w których orzekają ławnicy, jest szerokie. Nic bardziej mylnego – w sprawach karnych ograniczono udział ławników wyłącznie do spraw o zbrodnie, rozstrzyganych w sądach okręgowych. A zatem ustawodawca wyeliminował ławników z sądów rejonowych, w których rozpoznaje się gros spraw karnych. Niewątpliwie naruszył tym zasadę proporcjonalności.
„Ustrojodawca wyraźnie werbalizuje wolę poddania wymiaru sprawiedliwości kontroli społecznej oraz stworzenia gwarancji orzekania w ścisłym kontakcie z opinią publiczną”
Co więcej, takie ukształtowanie stanu prawnego, w którym udział ławników – biorąc pod uwagę realia sądowe i statystyki – jest symboliczny, narusza zasadę ustrojową ustanowioną w art. 182 Konstytucji. Artykuł ten stanowi, że „udział obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości określa ustawa”. Jakkolwiek tak sformułowana delegacja daje ustawodawcy pewną dozę swobody, to jednak w świetle ostatnich zmian powstaje zasadnicza wątpliwość, czy granice tej swobody nie zostały przekroczone.
W opinii środowiska ławniczego zdecydowanie tak się stało. Zdaniem ławników instytucja sędziego społecznego ma dziś charakter fasadowy. Tymczasem w art. 182 Konstytucji ustrojodawca wyraźnie werbalizuje wolę poddania wymiaru sprawiedliwości kontroli społecznej, a także stworzenia gwarancji orzekania w ścisłym kontakcie z opinią publiczną.
Kwestię tę dostrzegł Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu orzeczenia z dnia 29 listopada 2005 r. (sygn. akt P 16/04, OTK ZU 2005 nr 10A, poz. 119, s. 1390), w którym przedmiotem rozstrzygnięcia był problem m.in. konstytucyjności przepisu art. 160 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o u.s.p. (Dz. U. z dnia 12 września 2001 r., Nr 98, poz. 1070 ze zm.) w zakresie, w jakim upoważnia on wyłącznie rady gmin do wyboru ławników. Jakkolwiek formy i znaczenie udziału ławników w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości nie stanowiły przedmiotu kontroli, to Trybunał Konstytucyjny stwierdził: „trafny jest pogląd, że z treści art. 182 wynika, iż nie jest możliwe ani całkowite wyłączenie obywateli ze sprawowania tej funkcji (wymiaru sprawiedliwości), ani takie jej zawężenie, by udział ten przybrał zakres jedynie symboliczny”. Według TK treść tej regulacji nie daje podstaw do tego, by wywodzić z niej nakaz do przyjęcia rozwiązań ustawowych czyniących ten udział powszechnym czy preferowanym. Skoro jednak ustawa zasadnicza wyraźnie przewiduje istnienie czynnika społecznego w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, to jego rola nie może być wyłącznie symboliczna czy pozorna.
Zbędni, uciążliwi ławnicy?
Tymczasem, jak wynika z uzasadnienia projektu nowelizacji k.p.c. i k.p.k. z 2007 r., ustawodawca systematycznie zmniejsza zakres spraw, w których orzekają ławnicy, zaś nowelizacja jest wyrazem potrzeby ograniczania, po pierwsze – instytucji sądów ławniczych na rzecz sądownictwa zawodowego (gdyż sprawy są coraz bardziej skomplikowane i wymagają profesjonalnego przygotowania do stosowania prawa), po drugie – kosztów udziału ławników w orzekaniu oraz kosztów spraw odroczonych albo rozpoznawanych od początku z uwagi na niesubordynację ławników.
Uważam, że zmiany poszły za daleko. Nie ma wątpliwości, że budżet państwa na nich zaoszczędził, wątpliwość budzi jednak to, czy osiągnięty zostanie postulowany i nadrzędny cel ustawy, a mianowicie lepsza jakość wymiaru sprawiedliwości. Nie należy zapominać, że władza sądownicza, jako trzecia konstytucyjna władza, pochodzi z nadania władzy wykonawczej. Sędziowie są mianowani przez Prezydenta, a jedynym wybranym przez suwerena jest sędzia społeczny – ławnik. Jeżeli chcemy zachować niezależność władzy sądowniczej, to powinniśmy zachować obywatelską władzę sądowniczą, i to w możliwie jak najszerszym zakresie.
Frontalny atak twórców projektu nowelizacji k.p.k i k.p.c. z 2007 r. na instytucję ławnika niepokoi do dziś. W ich opinii ławnicy są uciążliwi dla sądów, a w efekcie zbędni. Sędziowie ponoć niechętnie orzekają z udziałem ławników, ponieważ ławnicy są niesolidni, niepunktualni, najczęściej w podeszłym wieku i zasypiają na rozprawach. Ławnikom zarzuca się brak aktywności oraz poddaje w wątpliwość ich pomoc sędziom zawodowym. Powyższe opinie są przykre, bowiem zdecydowana większość ławników to ludzie odpowiedzialni, solidni, zaangażowani, z poświęceniem pełniący tę społeczną funkcję, świadomi ciążącej na nich odpowiedzialności. Służbę wymiarowi sprawiedliwości traktują jak zaszczyt, ale przede wszystkim obowiązek obywatelski.
Nadto dziwi, że wnioskodawcy, oceniając ławników jako niesolidnych, nieprzygotowanych, nieprzydatnych, a wręcz uciążliwych dla sądów, uczynili ich jednocześnie sędziami w postępowaniach karnych o największym ciężarze gatunkowym, a więc w sprawach o zbrodnie. Postępowania te wymagają rzetelności, odpowiedzialności, przygotowania, należytej staranności i są bardzo obciążające, albowiem decydują o życiu człowieka. Czy zatem nie przeczy logice i zdrowemu rozsądkowi powierzanie bardzo poważnych zdań niesolidnym i nieprzygotowanym?
Wsparcie dla młodych sędziów
Niepokojące jest, że „prawy i sprawiedliwy” ustawodawca wyeliminował ławników z dużej części wymiaru sprawiedliwości. W sądach rejonowych orzekają sędziowie bardzo młodzi, po nowelizacji k.p.k. i k.p.c. z lipca 2007 r., jednoosobowo. Mając 28 czy 30 lat można być niezłym prawnikiem, ale o doświadczeniu życiowym, ze względów oczywistych, nie może być mowy. Doświadczenia nie zdobywa się na uniwersytetach i aplikacjach, a nabywa latami mierząc się z wyzwaniami, jakie niesie życie.
Czy wsparcie młodych sędziów doświadczeniem życiowym ławników nie byłoby z korzyścią dla orzecznictwa? Przecież kolegialność orzekania pozwala na prowadzenie dyskusji, wymianę poglądów, co daje możliwość wszechstronnego rozpatrzenia sprawy. Pozwala na lepszą kontrolę prawidłowości toku rozumowania i argumentacji, niż w przypadku składu jednoosobowego. W świetle powyższego może warto byłoby zbadać wpływ ławników na kształt orzecznictwa sądowego. Może okazałoby się, że nie są tylko „wątpliwą dekoracją”, czy „wazonami”, jak piszą dziennikarze wypaczając społeczny wizerunek instytucji ławnika.
Znam wielu doświadczonych sędziów, którzy cenią sobie kolegialne orzekanie. Sceptycznie odnoszą się do instytucji ławnika przeważnie młodzi sędziowie (do niedawna asesorzy) zapominając, że sama litera prawa to zdecydowanie za mało, by być dobrym sędzią. Przy wspólnym wyrokowaniu można zaobserwować odmienność podejścia sędziego zawodowego i ławnika. Stanowisko sędziego zawodowego jest, ze względów oczywistych, bardziej zdeterminowane literą prawa i linią orzecznictwa, natomiast ławnicy często wykazują zainteresowanie indywidualnym charakterem sprawy, jej podłożem, sytuacją życiową sprawcy, okolicznościami mającymi wpływ na popełnienie przestępstwa. Z perspektywy siedmiu lat funkcjonowania jako ławnik wydziału karnego sądu okręgowego uważam, że owa odmienność podejścia jest pożyteczna i powinna być doceniana. Pozwala na wszechstronne rozpatrzenie sprawy i uwzględnienie w wyroku różnych jej aspektów.
Brak aktywności ławników na sali sądowej, co często podnoszą media, nie oznacza wcale ich bierności w trakcie narady nad wyrokiem. Za zamkniętymi drzwiami pokoju narad odbywa się konfrontacja zdań, dyskusja, często burzliwa, prowadząca do uzgodnienia treści wyroku. Szkoda, że młodzi sędziowie sądów rejonowych pozbawieni zostali możliwości kolegialnego orzekania i szansy skonfrontowania własnych ocen z opiniami bogatszych o życiowe doświadczenie ławników.
Jakie społeczeństwo obywatelskie?
Reasumując wypada przypomnieć, że demokratyczne państwo prawne opiera się na społeczeństwie obywatelskim. Zatem celem powinno być zwiększenie zaangażowania obywateli w życie publiczne oraz podnoszenie roli i wagi instytucji obywatelskich. Ławnicy, zarówno w procesie karnym, jak i cywilnym, dają gwarancję jego sprawiedliwego przebiegu. W trakcie narady sędzia musi uzgodnić z nimi treść wyroku, a więc nie dokonuje arbitralnej oceny. Dzięki ławnikom wyrok staje się zatem kolegialny i tkwi w kontekście społecznym.
Ławnicy są wyrazicielami opinii społecznej, sędzia i prokurator reprezentują władzę, adwokat – oskarżonego, a wyrok zapada w imieniu Rzeczpospolitej, którą przecież są jej obywatele. Tendencja do zastępowania kontroli obywatelskiej kontrolą państwową to działanie osłabiające społeczeństwo obywatelskie. Takie działanie musi budzić niepokój o przyszłość i kształt młodej polskiej demokracji. Marginalizowanie instytucji demokratycznego państwa jest dużym błędem. Warto byłoby natomiast, zamiast rezygnować z ławników, zastanowić się nad udoskonaleniem procedur ich wyboru.
Autorka jest ławnikiem, przewodniczącą Rady Ławniczej przy Sądzie Okręgowym w Warszawie.
‹ Przede wszystkim praktyka
Ius puniendi ›