Source: http://biznes.interia.pl/media/news/repolonizacja-mediow-czy-to-zgodne-z-prawem-ue,2531922,5058
Timestamp: 2017-12-16 18:51:08
Legal References Found: art. 3
 art. 18
 art. 63
 art. 63
 art. 1
 art. 14
 Art. 54
 art. 54

Document Content:
Repolonizacja mediów. Czy to zgodne z prawem UE? - Biznes w INTERIA.PL
Poniedziałek, 7 sierpnia (06:00)
Jarosław Sellin, PiS. Fot. Bartosz Bańka /AGENCJA GAZETA
Ingerowanie w podstawowe swobody, wynikające zarówno z aktów prawa unijnego, jak i ustawodawstwa krajowego z całą pewnością napotka opór organów UE, a może też naruszać podstawowe zasady prawa konkurencji.
Przejdźmy jednak do meritum - pytania o zgodność z prawem ewentualnych obostrzeń w sektorze mediów. Wprowadzenie ustawy, narzucającej maksymalny procentowy udział jednego podmiotu w rynku mediów, mogłoby potencjalnie naruszyć prawo Unii Europejskiej. Wywołałoby bowiem obowiązek wyzbycia się przez podmioty zagraniczne swoich aktywów. Taka sytuacja prowadziłaby do naruszeń ogólnych zasad obowiązujących w Polsce na podstawie konstytucji, ale także podstawowych swobód obowiązujących w Unii Europejskiej i stanowiących w istocie jej fundament.
Jesienią może zacząć się rewolucja na polskim rynku telewizyjnym. Nie za sprawą fuzji platform cyfrowych Cyfrowy Polsat i nc+, tylko planów rządzącej partii. - Jeśli chodzi o duże reformy, to z całą pewnością stoi przed nami kwestia dekoncentracji mediów. Tu też będzie zapewne bardzo silny opór - ogłosił na antenie telewizji Trwam prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Na czym może polegać zmiana w praktyce? Czy dojdzie do skutku? Jak mogą bronić się nadawcy? Na te pytania próbuje odpowiedzieć na swoim blogu Daniel Gadomski. więcej »
Mowa tu o ogólnych zasadach, takich jak ochrona prawa własności, zakaz retroaktywności czy też pewność prawa. Ponadto wprowadzenie takich regulacji oznaczałoby ograniczenie możliwości nabywania udziałów przez podmioty zagraniczne, a co za tym idzie naruszona zostałaby idea rynku wewnętrznego, która jest - zgodnie z art. 3 Traktatu o Unii Europejskiej - jednym z podstawowych celów UE. Sam rynek wewnętrzny zapewnić ma wszystkim uczestnikom traktowanie w każdym państwie członkowskim w sposób narodowy, czyli tak, jakby byli obywatelami tego państwa. Wynika to z zasady niedyskryminacji ze względu na przynależność państwową, która jest fundamentem rynku wewnętrznego. Podkreślić należy, że została ona uregulowana explicite w art. 18 Traktatu o Funkcjonowaniu UE, a zgodnie z orzecznictwem zyskała miano prawa podmiotowego, samemu zaś przepisowi nadano bezpośrednią skuteczność.
Swoboda przedsiębiorczości, o której mowa w TFUE, jest bardzo szerokim pojęciem i oznacza możliwość trwałego i nieprzerwanego uczestnictwa podmiotu w życiu gospodarczym jakiegokolwiek państwa członkowskiego, innego niż państwo pochodzenia. Wyróżnić można pierwotną oraz wtórną swobodę przedsiębiorczości. Różnica między tymi pojęciami sprowadza się przede wszystkim do tego, czy podmiot będzie prowadził nową działalność w innym państwie członkowskim, czy też postanowi poszerzyć zasięg swojej działalności poprzez założenie agencji, oddziałów czy filii (tak: "Prawo materialne Unii Europejskiej: swobodny przepływ towarów, osób, usług i kapitału: podstawy prawa konkurencji", pod redakcją Anny Zawidzkiej-Łojek, Roberta Grzeszczaka, wyd. 4.). W związku z tym należy stwierdzić, że wprowadzenie procentowych ograniczeń własności akcji dla podmiotów zagranicznych zagrażać będzie tak pojmowanej swobodzie przedsiębiorczości. Wpływać będzie bowiem na chęć podejmowania działalności w Polsce, jednoznacznie uderzając przy tym w podmioty zagraniczne.
Ograniczenia takie oczywiście można próbować usprawiedliwić względami porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego, zdrowia publicznego, czy też tzw. wymogami koniecznymi. Skuteczność takich działań wydaje się jednak nieduża. Z oczywistych względów pierwsze trzy wskazane wartości nadrzędne nie będą miały zastosowania w tej sprawie, a więc jedyną opcją są wymogi konieczne w interesie ogólnym, tzw. wymogi imperatywne. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w jednym z orzeczeń (w sprawie Gebhard - C 55/94) jasno wskazał, jakie cztery kryteria muszą zostać spełnione, aby regulacja krajowa ograniczająca bądź czyniąca mniej atrakcyjnym korzystanie ze swobody przedsiębiorczości mogła zostać zaakceptowana. Przepisy takie muszą mieć charakter niedyskryminujący, być uzasadnione dobrem ogólnym, a jednocześnie muszą spełniać kryterium proporcjonalności, tj. być adekwatnymi do osiągnięcia zamierzonego celu. Bardzo mało prawdopodobne wydaje się więc uznanie, iż potencjalne zmiany mogłyby przejść taki test, tj. spełnić wszystkie wyżej wskazane kryteria. Proponowane zmiany są bowiem przejawem dyskryminacji bezpośredniej, ciężko znaleźć jakiś realnie istniejący interes publiczny chroniony poprzez ich wprowadzenie, a ponadto nie wydaje się, aby środki takie były adekwatne do celu, jaki miałyby realizować.
Z kolei swoboda przepływu kapitału wyrażona została w art. 63 TFUE. Ogólnie rzecz ujmując, przepływ kapitału związany jest z obrotem gospodarczym, takim jak obrót papierami wartościowymi, usługi finansowe, zakup i sprzedaż nieruchomości. Zgodnie z doktryną przez pojęcie przepływu kapitału należy rozumieć "jednostronne przeniesienie wartości majątkowych w formie pieniężnej lub rzeczowej w celu inwestycyjnym, między co najmniej dwoma państwami członkowskimi lub pomiędzy państwami członkowskimi i państwami trzecimi" (ibidem). Swoboda w tym sektorze zapewniać ma inwestorom pole do jak najkorzystniejszych inwestycji w państwach członkowskich. Podobnie jak swobodę przedsiębiorczości, tak i swobodę kapitału należy uznać za jeden z filarów rynku wewnętrznego. Analogicznie jak przy swobodzie przedsiębiorczości, tak i przy przepływie kapitału zakazane są co do zasady wszelkie ograniczenia między państwami członkowskimi. Oczywiście w prawie krajowym mogą zostać wprowadzone pewne wyjątki, ale musi przemawiać za tym interes publiczny i spełniony być musi wymóg proporcjonalności. Nie wydaje się, aby regulacje planowane przez rząd miały szanse spełnić te wymogi prawa UE. Tytułem przykładu: w jednym z państw członkowskich wymagana była zgoda władz na nabycie udziałów w spółkach ponad określony limit. Przepisy te stosowane były zarówno do rezydentów, jak i nierezydentów, a co za tym idzie, nie miały charakteru dyskryminującego. Mimo to zostały uznane przez TSUE za przeszkodę w przepływie kapitału. Zgodnie bowiem z wyrokiem "mimo iż rzeczone przepisy krajowe nie ustanawiają nierównego traktowania, mogą utrudnić nabycie udziałów w danych przedsiębiorstwach i zniechęcić inwestorów z innych państw członkowskich do inwestowania w te przedsiębiorstwa. W rezultacie mogą spowodować, iż swobodny przepływ kapitału stanie się iluzoryczny" (Komisja przeciwko Portugalii, sprawa C 367/98). Skoro takie regulacje zostały uznane za naruszające zakaz z art. 63 TFUE, to tym bardziej naruszać go będą regulacje zakazujące nabywania udziałów ponad limit, skierowane jedynie wobec podmiotów zagranicznych.
Kiedy znajdą zastosowanie przepisy dotyczące swobody przedsiębiorczości, a kiedy te o przepływie kapitału? Odpowiedź nie jest prosta - obie swobody przenikają się wzajemnie. Z pomocą przychodzi jednak orzecznictwo TSUE, które daje wyraźną wskazówkę: jeżeli nabycie udziałów czy też akcji w spółce spowoduje przejęcie nad nią kontroli, to taka transakcja będzie podlegała swobodzie przedsiębiorczości; jeżeli natomiast transakcja byłaby dokonana wyłącznie w celu inwestycyjnym i jednocześnie nie dawałaby inwestorowi wpływu na działalność spółki, to zastosowanie znajdą regulacje odnoszące się do swobody przepływu kapitału ("Prawo materialne Unii Europejskiej...", op.cit.).
- Projekt ustawy o dekoncentracji struktur właścicielskich w mediach zostanie ogłoszony wczesną jesienią - zapowiedział w poniedziałek wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. więcej »
W związku z tym, że przygotowywane przepisy mogą naruszać normy prawa UE, jak również najprawdopodobniej nie zdadzą testu proporcjonalności, warto zastanowić się, czy dla osiągnięcia zakładanych celów nie można podjąć innych działań - takich, które mieścić się będą w porządku prawnym Unii Europejskiej, jak również tym stanowionym jedynie na obszarze Polski. Przypomnieć należy, iż w Polsce obowiązuje już ustawa, która zapobiegać ma nadmiernej koncentracji przedsiębiorców. Zgodnie z art. 1 ust. 2 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. 2017 poz. 229) reguluje ona "zasady i tryb przeciwdziałania praktykom ograniczającym konkurencję, (...) a także przeciwdziałania antykonkurencyjnym koncentracjom przedsiębiorców i ich związków, jeżeli te praktyki, stosowanie niedozwolonych postanowień lub koncentracje wywołują lub mogą wywoływać skutki na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej." Główną rolę w przeciwdziałaniu nadmiernej koncentracji odgrywa prezes UOKiK, który kontroluje transakcje wywierające bądź mogące wywrzeć skutki na polskim rynku. Prezes przeciwdziała nadmiernej koncentracji, która mogłaby doprowadzić do ograniczenia konkurencji na rynku. Niewątpliwie sektor mediów też podlega takiej kontroli.
Reasumując - ingerowanie w podstawowe swobody, wynikające zarówno z aktów prawa unijnego, jak i ustawodawstwa krajowego z całą pewnością napotka opór organów UE, a może też naruszać podstawowe zasady prawa konkurencji. Aby jednak przesądzać, czy w istocie przepisy będą aż tak rygorystyczne, trzeba poczekać do opublikowania projektu ustawy - co ma nastąpić jesienią.
Kamil Damięcki, Bartłomiej Serafinowicz, "Dziennik Gazeta Prawna'
Małgorzata Kidawa-Błońska, PO. Fot. Wojciech Stróżyk /REPORTER
- Zamiar przeprowadzenia dekoncentracji mediów to nie tylko front walki z UE, ale front walki z wolnymi mediami - oceniła wicemarszałek Sejmu, posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska odnosząc się do projektowanych przez resort kultury zmian na rynku mediów.
Nawiązując do tych planów Kidawa-Błońska oceniła, że "projekt ustawy dotyczącej dekoncentracji mediów to nie tylko front walki z UE, ale to jest front walki z wolnymi mediami".
- Te firmy, które mają kapitał europejski teoretycznie nie powinny być zagrożone, a jedyną instytucją, która poniesie tego konsekwencje będzie telewizja TVN" - oceniła. "To wygląda tak, jakby tworzono ustawę tylko, by zakłócić działanie i funkcjonowanie jednej telewizji - dodała.
~MNVBN - 08.08 (21:19)
WYNATURZONA STACJA DZIAŁAJĄCA NA RZECZ ZŁA CZŁOWIEKA ZDZICZAŁE POGLĄDY POPIERAJĄCE NISZCZENIE GODNOŚCI ..ZAORAĆ TVN
~PRL Bis - 04.09 (23:39)
Zapełnicie także więzienia więźniami politycznymi? Znów będziemy słuchać Wolnej Europy jak zakneblujecie media? PRL Bis ??? Jak za Gomułki? Piękna przyszłość, nie ma co...
~polak_maly - 09.08 (06:30)
To tak jakbym czytal artykul w gazecie niemiecki o Polsce tylko 70% przetlumaczony na polski jezyk I 30% napisane przez polskiego rededaktora pracujacego dla niemieckiej firmy! Czy wazne jest dla Polakow co pisza I chca przekazac nam Niemcy o naszych sprawach czy to my ,Polacy powinnismy rozmawiac sami o swoich, istotnych dla nas sprawach? Najbardziej mnie interesuje dlaczego to Niemcy chca przejac nasz rynek prasowy? Jesli chodzi o inwestorow to napewno jest duza liczba takich z wielu innych miejsc w europie I na swiecie a w tym momencie to Niemieckie firmy majac wiekszosc udzialu w polskim rynku prasowym dyskryminuja wobec innych nie-niemieckich udzialowcow!
~JHJHJH - 08.08 (21:18)
~leming - 07.08 (06:28)
ciekawe że w niemczech czy we francji są takie ustawy i nikt nie mówi że im wolno a nam nie wolno mieć swoich medów a nie obce....ludzie co wy wypisujecie czyli że niemcy i francja też łamią prawo uE
772 64 Odpowiedz
~Jarek - 08.08 (16:10)
Wszystkich i wszystkiego się boicie. Na tym polega totalitaryzm
~bua ha hah dups - 08.08 (14:15)
Jeden z większych nawiedzonych. Bua ha ha
~proste - 07.08 (12:53)
W myśl art. 14 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Art. 54 ust. 1 Konstytucji stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a art. 54 ust. 2 â że cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Wolność wypowiedzi prasowej stanowi jeden z elementów wolności słowa w ogóle.
~Jan - 08.08 (00:20)
Jeśli francuskie czy niemieckie 20% jest zgodne z prawem unijnym to polskie 20% też będzie. Czy ktoś rozsądny zaprzeczy? :))
~wart - 07.08 (08:59)
PIS uważa, że już nigdy nie odda władzy. Lecz prędzej czy później, to nastąpi. Albo w wolnych wyborach, albo nie. PZPR też uważała, że raz zdobytej władzy, nie odda. A koniec, żenujący nastąpił. Tylko że obecnie, mamy wykształconą młodzież, która widzi, że PIS spycha Polskę z UE, jak i od demokracji. Coraz bardziej widać, zarysy dyktatury.
46 134 Odpowiedz