Source: http://www.gazeta.policja.pl/997/archiwum-1/2011/numer-73-042011/64614,Policja-a-chorzy-psychicznie.html
Timestamp: 2019-03-20 05:58:16
Legal References Found: Art. 18
 art. 17
 art. 231
 art. 156
 art. 231
 art. 18
 art. 18
 art. 18
 art. 17

Document Content:
Policja a chorzy psychicznie - Numer 73 / 04.2011 - Policja 997
Policja a chorzy psychicznie
– Każdego dnia w całym kraju Policja przeprowadza od kilkudziesięciu do kilkuset interwencji wobec osób z zaburzeniami psychicznymi – mówi podinsp. Agnieszka Pajewska z Biura Kontroli KGP. – Rośnie też liczba interwencji wobec osób pijanych, odurzonych narkotykami, z depresją. Są to interwencje wymagające od policjantów uwzględniania wielu specyficznych czynników. A także dodatkowych umiejętności.
Nie wszyscy policjanci takie umiejętności posiadają. Świadczy o tym kilka interwencji wobec osób z zaburzeniami psychicznymi, jakie miały miejsce w ostatnich latach, a które skończyły się obrażeniami ciała lub śmiercią.
Najbardziej dramatyczne wydarzenie tego typu miało miejsce we wsi koło Wołomina w czerwcu 2009 roku.
GROZIŁ, ŻE WSZYSTKICH POZABIJA
42-letni Grzegorz P. od kilku lat był leczony psychiatrycznie na schizofrenię paranoidalną. Leki zażywał nieregularnie, w dodatku nadużywał alkoholu, przez co stan jego zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu. Grzegorz P. coraz częściej był agresywny, miał omamy, niszczył i palił różne przedmioty. W czerwcu 2009 r. zabił nożem uwiązanego przy budzie psa. Rodzina nie reagowała, dopóki nie zaczął grozić, że pozabija wszystkich domowników. 13 czerwca brat i siostra chorego zgłosili się do Komisariatu Policji w Jadowie, kategorycznie żądając, aby policjanci zabrali Grzegorza P. do szpitala. Obawiali się o bezpieczeństwo swoje oraz żony i córek chorego.
Nazwisko Grzegorza P. nie było obce dzielnicowemu tego rejonu. Dwa miesiące wcześniej podczas interwencji Grzegorz P. zaatakował funkcjonariuszy i wybił szybę w radiowozie, w związku z czym prowadzone było przeciwko niemu postępowanie. Dyżurny wysłał na interwencję dzielnicowego oraz dwóch innych policjantów. Po przybyciu na miejsce, widząc, że mężczyzna jest nerwowy i agresywny, funkcjonariusze poprosili dyżurnego o wezwanie karetki pogotowia. Oczekując na przybycie lekarza, dzielnicowy usiłował rozmawiać z chorym i uspokoić go, ale w tym czasie do pokoju weszła żona Grzegorza P., co ponownie go pobudziło. Przewrócił krzesła, wyciągnął spod łóżka nóż z bardzo długim ostrzem i ruszył w kierunku policjantów. Wszyscy wycofali się na podwórko, ale rozjuszony Grzegorz P. ruszył za nimi. Policjanci użyli wobec niego miotacza gazu łzawiącego. Chory wycofał się. W tym czasie z domu, na polecenie dzielnicowego, zdążyła uciec żona i dwoje dzieci chorego. Policjanci ponaglali dyżurnego o przyjazd karetki i nadal sami podejmowali próbę obezwładnienia mężczyzny, który stawał się coraz bardziej agresywny. Rzucał w nich wiadrem z nieczystościami, potem butelkami, rowerem, wszystkim, co miał pod ręką. Policjanci wezwali posiłki. Na miejsce interwencji przyjechał radiowóz z sąsiedniego komisariatu w Tłuszczu z dwoma funkcjonariuszami. Dotarła też karetka pogotowia, w sumie po upływie około pół godziny od wezwania.
Art. 18 pkt 2 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego stanowi: O zastosowaniu przymusu bezpośredniego decyduje lekarz, który określa rodzaj zastosowanego środka przymusu oraz osobiście nadzoruje jego wykonanie. Policjanci zrelacjonowali lekarzowi sytuację, informując go, że Grzegorz P. od kilku lat leczy się na schizofrenię, a obecnie nie przyjmuje leków. W tym czasie Grzegorz P. chodził z nożem po podwórku, co widział lekarz. Nie podjął jednak żadnych działań i wrócił do karetki. Lekarz nie miał też dla policjantów żadnych uwag ani sugestii dotyczących dalszego postępowania. Chory tymczasem biegał po podwórku, rzucając w policjantów różnymi rzeczami. Ciężkim przedmiotem trafił dzielnicowego w plecy, powodując u niego niedowład prawej nogi. Karetka z załogą w środku, podobnie jak obydwa radiowozy, czekała na drodze poza posesją. Grzegorz P. kolejny raz zbliżył się do policjantów, usiłując ich zaatakować. Funkcjonariusze oddali cztery strzały ostrzegawcze, wzywając go do odrzucenia noża. Bezskutecznie. Kiedy z nożem ustawionym do ciosu był około metra od kulejącego dzielnicowego, inny funkcjonariusz oddał dwa strzały w kierunku napastnika. Po drugim mężczyzna upadł na ziemię. Policjanci wyrwali mu nóż, załoga pogotowia zabrała rannego do karetki i odwiozła do szpitala. Dwie godziny później Grzegorz P. zmarł w wyniku rany postrzałowej.
ZASADNE – NIEZASADNE
Prokurator wszczął śledztwo, a komendant główny Policji powołał zespół do zbadania okoliczności i sposobu przeprowadzenia interwencji. Ich wnioski różnią się od siebie.
– Według naszej wstępnej oceny użycie broni przez policjanta było zasadne, ponieważ okoliczności wyczerpywały dyspozycje art. 17 ust. 1 pkt 2 ustawy o Policji. Zagrożenie życia i zdrowia było tu ewidentne – mówi kierownik zespołu podinsp. Agnieszka Pajewska z Biura Kontroli KGP. Zastrzega jednak, że zespół nie miał dostępu do wszystkich dokumentów (zwłaszcza z wizji lokalnej i badań balistycznych) oraz wglądu w akta prowadzonego przez prokuraturę śledztwa.
Prokurator natomiast uznał, że policjanci przekroczyli swoje uprawnienia zapisane zarówno w ustawie o Policji, jak i w przepisach o użyciu broni. Na podstawie materiałów zgromadzonych podczas trwającego półtora roku śledztwa prokurator ocenił, że interwencja była przeprowadzona niewłaściwie. Według niego policjanci powinni po rozpoznaniu sytuacji na miejscu wezwać lekarza psychiatrę, a sami tylko udzielić mu asysty. Prokurator zarzucił, że funkcjonariusze nie próbowali zastosować innych środków przymusu bezpośredniego, sięgając od razu po najostrzejszy z nich – broń.
– Wbrew obowiązkowi wynikającemu z ustawy o ochronie zdrowia psychicznego policjanci nie wezwali lekarza, aby przetransportował chorego do szpitala, lecz podjęli się sami wykonać to zadanie. Doprowadziło to do pobudzenia chorego i wzrostu agresji z jego strony. Widząc narastanie tej agresji, policjanci zamiast się wycofać i czekać na lekarza, wezwali posiłki i nadal próbowali obezwładnić chorego – mówi prokurator Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga Południe.
Policjantowi, który użył broni, prokurator postawił zarzut przekroczenia uprawnień w zbiegu z nieumyślnym spowodowaniem śmierci (tj. o czyn z art. 231 par. 1 k.k. w zbiegu z art. 156 par. 3 k.k.), uznając, że „bez podstawy faktycznej i prawnej wbrew przepisom ustawy o Policji oraz przepisom o zasadach użycia broni podjął interwencję wobec osoby chorej psychicznie, czym spowodował obrażenia skutkujące zgonem”.
Dwóm pozostałym policjantom postawiono zarzuty przekroczenia uprawnień, tj. o czyn z art. 231 par. 1 k.k. Policjanci nie przyznają się do zarzucanego im czynu. 1 grudnia 2010 roku akt oskarżenia wpłynął do sądu.
BEZ ODPOWIEDNIEGO WYPOSAŻENIA
Prokurator Renata Mazur uważa, że na interwencję do osoby chorej psychicznie policjanci pojechali nieprzygotowani, nie mieli ze sobą paralizatora elektrycznego ani siatki obezwładniającej. Paralizatory elektryczne są w Policji głównie w wyposażeniu oddziałów antyterrorystycznych i CBŚ. 90 sztuk dostała w 2007 roku służba prewencji. Cały garnizon stołeczny ma w sumie 13 paralizatorów i wszystkie znajdują się wyłącznie w Wydziale Realizacyjnym KSP. Norma wyposażenia w ten sprzęt określona jest w Zarządzeniu 1402/2005 Komendanta Głównego Policji z 12 grudnia 2005 roku i przewiduje (nieobligatoryjnie) dla komendy powiatowej trzy sztuki. KPP w Wołominie nie ma ani jednej. Kilka dni po feralnej interwencji komendant powiatowy z Wołomina zgłosił zapotrzebowanie na 20 paralizatorów.
Natomiast siatkowe zestawy obezwładniające o nazwie „Matnia” wołomińska KPP ma trzy, zgodnie z określoną przez KGP normą. Jednak do dnia feralnego wydarzenia były one przechowywane w magazynie uzbrojenia oddalonym około pół kilometra od budynku jednostki. Po tym zdarzeniu zostały przeniesione do pomieszczeń służby dyżurnej KPP i są składowane razem z wyposażeniem alarmowym.
Dlaczego policjanci z komisariatu przed podjęciem interwencji nie pojechali do komendy po stosowny sprzęt?
Zastępca komendanta wołomińskiej policji mł. insp. Cezary Pośpiech tłumaczy, że to bardzo wydłużyłoby oczekiwanie na interwencję, bo komisariat w Jadowie jest oddalony od komendy w Wołominie o około 40 km. Dlaczego później, gdy sytuacja się zaostrzała, nie poprosili o przywiezienie siatki? I czy w ogóle wiedzieli, jak przeprowadzić interwencję wobec osoby chorej psychicznie?
PRZYGOTOWANI TEORETYCZNIE
Z pięciu policjantów, którzy brali udział w tej interwencji, tylko dwóch miało staż służby około 10 lat. Pozostała trójka, w tym dwie kobiety, to nowicjusze, ze stażem od kilku miesięcy do dwóch lat, zatem z niewielkim doświadczeniem. W ramach szkolenia zawodowego odbyli, jak wszyscy funkcjonariusze, zajęcia z prowadzenia interwencji, w tym także wobec osób wykazujących zaburzenia psychiczne.
– Czy symulacje i ćwiczenia dokonywane w dość statycznych warunkach szkolnych oddają sytuacje rzeczywiste, zwłaszcza że nie ma obligatoryjnego wymogu, aby w zajęciach brał udział psycholog? – powątpiewa mł. insp. Krzysztof Łaszkiewicz, pełnomocnik komendanta głównego ds. ochrony praw człowieka.
Każdy funkcjonariusz odbył też przeszkolenie z zakresu posługiwania się siatką obezwładniającą i paralizatorem elektrycznym, ale… W programie szkolenia na zajęcia praktyczne z tego tematu przeznaczone są tylko 4 godziny, więc instruktor przeprowadza jedynie pokaz, jak tego sprzętu używać.
– Policjanci nigdy nie mieli w ręce siatki obezwładniającej, więc nawet gdyby ją na tę interwencję zabrali, to nie wiem, czy potrafiliby właściwie jej użyć. Trzeba mieć pewną wprawę, bo podczas niewłaściwego wystrzelenia siatki można komuś zrobić krzywdę – mówi komendant komisariatu w Jadowie nadkom. Michał Krasnodębski.
Natomiast jeśli chodzi o użycie broni, komendant uważa, że policjanci działali zgodnie z uprawnieniami, jakie daje im ustawa o Policji.
– Czy napastnik z nożem o 40-centymerowym ostrzu, atakujący policjanta, który ma kłopoty z poruszaniem się, bo wcześniej został uderzony, stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia tego policjanta, czy nie? – pyta retorycznie. I dodaje, że do interwencji wobec chorych psychicznie kompletnie nieprzygotowani są lekarze, którzy w takich sytuacjach chcą załatwić sprawę rękami policjantów.
DOSZKOLIĆ, DOPOSAŻYĆ, DOPRECYZOWAĆ
Bez względu na to, jak oceni tę sprawę sąd, wnioski z dramatycznego zdarzenia pod Wołominem wyciągnęła Policja.
W KSP postanowiono przeszkolić funkcjonariuszy prewencji z całego garnizonu z zakresu użycia siatki obezwładniającej (zdjęcie powyżej) i paralizatora elektrycznego. Jak zapewnia naczelnik Wydziału Szkolenia KSP mł. insp. Danuta Niemiro Konecka, każdy szkolony policjant miał możliwość przećwiczyć to osobiście.
Takie szkolenia zgodnie z zaleceniem KGP mają zarządzić w ramach lokalnego doskonalenia zawodowego wszyscy komendanci wojewódzcy. Komendanci wojewódzcy mają też w miarę możliwości wyposażać podległe komisariaty w siatki obezwładniające.
Efektem kontroli przeprowadzonej przez zespół powołany przez komendanta głównego Policji jest również opracowanie przez Biuro Prewencji KGP zaleceń dotyczących postępowania funkcjonariuszy Policji podczas podejmowania i przeprowadzania interwencji wobec osób, których zachowanie wskazuje na zaburzenie psychiczne (omówienie na str. 8). Miesiąc po tragicznym zdarzeniu pod Wołominem pisemny dokument w tej sprawie otrzymały do realizacji wszystkie komendy wojewódzkie.
Ale nie wszystkie problemy są do rozwiązania po stronie Policji. Podinsp. Agnieszka Pajewska zwraca uwagę na brak precyzyjnych przepisów Ministerstwa Zdrowia. Wprawdzie znowelizowana została w grudniu ubiegłego roku ustawa o ochronie zdrowia psychicznego, ale nowela dotyczy głównie ratownictwa medycznego. Nie został uregulowany przepisami również na przykład problem przewożenia chorego psychicznie. Zgodnie z art. 18 pkt 5 ustawy policjanci mają obowiązek udzielić lekarzowi pomocy na jego żądanie, przepisy nie precyzują jednak, na czym ma polegać asysta policjantów przy przewożeniu chorego do szpitala.
W grudniu ubiegłego roku w Jaworznie załoga pogotowia ratunkowego zaatakowana przez pacjenta wezwała na pomoc policjantów. Po przybyciu na miejsce policjanci dowiedzieli się od rodziny pacjenta, że mężczyzna jest chory psychicznie, tego dnia dostał silnego ataku agresji i grozi domownikom, że ich pozabija. Negocjacje z chorym nie przyniosły rezultatu. Obrzucał policjantów metalowymi przedmiotami, groził, że ich zabije, a głowy nabije na pal, po czym zaatakował ich widłami i siekierą. Policjanci w obecności lekarza użyli amunicji gumowej i w ten sposób agresywny 49-latek został obezwładniony, a potem przewieziony przez pogotowie w asyście policjantów do szpitala psychiatrycznego. Interwencja trwała niespełna godzinę i zakończyła się sukcesem, o czym z satysfakcją doniosła lokalna prasa.
zdj. Andrzej Mitura i Urząd Gminy w Aleksandrowie Kujawskim
Sposób postępowania wobec osób chorych psychicznie reguluje ustawa z 3 grudnia 2010 roku o zmianie ustawy o ochronie zdrowia psychicznego.
Zgodnie z art. 18 znowelizowanej ustawy o ochronie zdrowia psychicznego przymus bezpośredni wobec osób z zaburzeniami psychicznymi można stosować tylko wtedy, gdy przepis ustawy do tego upoważnia albo osoby te: dopuszczają się zamachu przeciwko zdrowiu własnemu lub innej osoby, bezpieczeństwu powszechnemu, niszczą lub uszkadzają przedmioty znajdujące się w ich otoczeniu, poważnie zakłócają lub uniemożliwiają funkcjonowanie zakładu psychiatrycznej opieki zdrowotnej lub jednostki organizacyjnej pomocy społecznej. O zastosowaniu przymusu bezpośredniego decyduje lekarz, który określa rodzaj zastosowanego środka przymusu oraz osobiście nadzoruje jego wykonanie.
Ustawa określa, czym jest przymus bezpośredni wobec osoby chorej psychicznie. Polega on na przytrzymaniu, przymusowym podaniu leków, unieruchomieniu lub izolacji.
„Przymus bezpośredni stosuje się nie dłużej niż przez czas niezbędny do uzyskania pomocy lekarskiej, a w przypadku, gdy jej uzyskanie jest utrudnione, na czas niezbędny do przewiezienia osoby do zakładu psychiatrycznej opieki zdrowotnej lub szpitala wskazanego przez dyspozytora medycznego. Przewiezienie osoby z zastosowaniem przymusu bezpośredniego następuje w obecności zespołu ratownictwa medycznego”.
Ustawa wymaga też, aby przed zastosowaniem przymusu bezpośredniego uprzedzić o tym osobę, wobec której środek ten ma być podjęty, a w wyborze środka kierować się jak najmniejszą jego uciążliwością i dbałością o dobro tej osoby.
Zgodnie z art. 18 pkt 9 tej ustawy Państwowe Ratownictwo Medyczne, Policja oraz Państwowa Straż Pożarna są obowiązane do udzielania lekarzowi, pielęgniarce lub kierującemu akcją prowadzenia medycznych czynności ratunkowych pomocy na ich żądanie.
Znowelizowana ustawa zwiększa uprawnienia rzecznika praw pacjenta szpitala psychiatrycznego. Dotychczas rzecznik mógł wejść tylko do szpitala, obecnie ma prawo wstępu do wszystkich jego pomieszczeń związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych. Nowym przepisem jest możliwość zwrócenia się rzecznika do całego personelu medycznego placówki z wnioskiem o podjęcie stosownych działań zmierzających do usunięcia przyczyny skargi lub zaistniałych naruszeń.
Zmieniły się też kwestie przymusowego doprowadzenia chorego na badania. Dotychczas, jeśli pacjent chory psychicznie nie chciał poddać się badaniu, lekarz psychiatra mógł wystąpić do policji o przymusowe doprowadzenie chorego na badanie psychiatryczne. Teraz tylko sąd może zarządzić przymusowe doprowadzenie osoby przez policję do wskazanego miejsca w celu przeprowadzenia tego badania.
Doprecyzowane zostały także przepisy dotyczące wykonywania orzeczeń sądowych o przymusowym umieszczeniu chorego w szpitalu psychiatrycznym. Teraz, jeśli pacjent odmówi stawienia się w szpitalu, sąd z urzędu lub na wniosek lekarza psychiatry będzie mógł zarządzić przymusowe doprowadzenie go do szpitala.
oprac. E.S.
1. Zalecenia dla dyżurnego przyjmującego zgłoszenie
– przekazać policjantom jak najwięcej informacji o tej osobie;
– gdy wiarygodność zgłoszenia o stanie psychicznym osoby nie budzi wątpliwości, dążyć do wyposażenia policjantów w siatkowy zestaw obezwładniający, paralizator lub kaftan bezpieczeństwa i wezwać karetkę pogotowia;
– przypomnieć, że to lekarz przeprowadzający badania decyduje o przewiezieniu chorego do szpitala, a policjanci są zobowiązani do udzielenia mu pomocy i asysty;
– być w stałym kontakcie z dowódcą patrolu i w razie potrzeby zorganizować wsparcie, a gdy nie ma takiej możliwości, skontaktować się z dyżurnym jednostki nadrzędnej;
– jeżeli w danej jednostce są policjanci przeszkoleni w zakresie negocjacji, dyżurny w zależności od sytuacji powinien zapewnić ich obecność na miejscu, co daje szansę na uniknięcie siłowego rozwiązania.
2. Zalecenia dla policjantów przeprowadzających interwencję
– po przyjeździe na miejsce ustalić przede wszystkim, czy osoba, która wykazuje zaburzenia psychiczne, zagraża życiu i zdrowiu własnemu i innych osób, niszczy przedmioty, zagraża bezpieczeństwu powszechnemu;
– informacje o ustaleniach przekazać niezwłocznie dyżurnemu jednostki i jeśli potwierdzi się, że zachowanie osoby wskazuje na zaburzenia psychiczne, zwrócić się o przysłanie karetki pogotowia z lekarzem;
– jeśli osoba z podejrzeniem choroby psychicznej zachowuje się agresywnie, zwrócić się do dyżurnego o skierowanie na miejsce sił wsparcia;
– dążyć do zapewnienia bezpieczeństwa domowników i osób postronnych;
– wezwać osobę z objawami choroby psychicznej do podporządkowania się poleceniom i ostrzec o możliwości użycia środków przymusu bezpośredniego;
– jeżeli dana osoba nie podporządkuje się wezwaniom lub gdyby zwłoka mogła grozić niebezpieczeństwem dla życia i zdrowia ludzkiego (na przykład, gdy chory zamierza użyć niebezpiecznego narzędzia), policjant może odstąpić od wezwania i uprzedzenia i zastosować środki przymusu bezpośredniego adekwatne do zagrożenia. Policjant powinien rozważyć użycie środka najmniej dolegliwego, tj. w zależności od miejsca prowadzonej interwencji: chwytów obezwładniających, ręcznego miotacza gazu, pałki służbowej, kaftana bezpieczeństwa, paralizatora elektrycznego, siatkowego zestawu obezwładniającego;
– jeżeli wszystkie środki przymusu bezpośredniego okazały się niewystarczające lub ich użycie ze względu na okoliczności zdarzenia nie jest możliwe, policjant ma prawo użycia broni palnej zgodnie z art. 17 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji. Użycie broni może nastąpić przy zachowaniu warunków i sposobu postępowania określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 19 lipca 2005 r. w sprawie szczegółowych warunków i sposobu postępowania przy użyciu broni palnej przez policjantów oraz zasad użycia broni palnej przez pododdziały zwarte Policji;
– po przybyciu na miejsce interwencji karetki pogotowia decyzję o przewiezieniu chorego do szpitala podejmuje lekarz. Zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego Policja jest zobowiązana udzielić lekarzowi pomocy na jego żądanie;
– w przypadku podjęcia przez lekarza decyzji o przewiezieniu chorego do szpitala przewóz odbywa się karetką pogotowia;
– policjanci utrzymują stałą łączność z dyżurnym, informując go o rozwoju sytuacji;
– przebieg interwencji policjanci dokumentują w notatnikach służbowych;
– w przypadku podjęcia przez policjantów interwencji własnej, natychmiast meldują oni o tym fakcie dyżurnemu, a dalej postępują jak wyżej.