Source: http://czasopismo.legeartis.org/2015/05/wyprzedzanie-rowerzysty.html
Timestamp: 2017-03-24 10:02:05
Legal References Found: art. 24
 art. 24
 art. 97
 art. 16
 Art. 24

Art. 16
 art. 30

Document Content:
Wyprzedzanie rowerzysty -- mandat 300 zł za brak odstępu
by Olgierd Rudak • 23 maja 2015 • 39 komentarzy Weekend, maj, idealna pogoda na rower — chyba sporo ludzi ruszy dziś w trasę. Sporo ludzi ruszy też do aut, a to oznacza pewne sytuacje, których lepiej unikać.
Wyprzedzanie rowerzysty przez samochód (czasem błędnie zwane omijaniem rowerzysty) nie jest szczególnie trudnym lub niebezpiecznym manewrem, pod warunkiem, że kierowca auta kojarzy dwie podstawowe zasady:
po pierwsze zgodnie z art. 24 ust. 2 PoRD należy zachować odstęp od wyprzedzanego roweru — nie mniejszy niż 1 metr,
po drugie nie ma obowiązku wyprzedzania roweru — nie dość, że pchanie się na siłę nie tylko stwarza niepotrzebne niebezpieczeństwo potrącenia rowerzysty, ale nawet wygląda paskudnie (a normatywnie nazywa się to „szczególną ostrożnością”).
Wyprzedzanie rowerzysty nie jest szczególnie trudnym lub niebezpiecznym manewrem. Grunt by robić to z głową i pamiętać o obowiązkowej odległości co najmniej 1 metra od roweru (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0).
Niestety jeżdżąc dość sporo po mieście widzę, że chociaż nie jest tak źle jak powiedzmy pięć lat temu — nadal nie jest idealnie. To wspaniałe Volvo, które udało mi się ująć w piątkowe popołudnie śmignęło najwyżej pół metra od mojego lewego łokcia, podobnie jak rowerzystki, która jechała przede mną (numer rejestracyjny litościwie zamazałem). Bywało gorzej, ale tak się tego nie robi.
no a skoro jest zakaz, to musi być i sankcja — tym razem tzw. „taryfikator mandatów” określa to jako:
Wyprzedzanie bez zachowania bezpiecznego odstępu od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu.
i przewiduje mandat w wysokości 300 złotych.
Trzy stówki to kupa kasy. Można za to kupić komplet Kojaków i jeszcze zostanie na niezgorszy łańcuch. Albo wydać w jakiś inny pożyteczny sposób. Można też zmarnować na mandat za nieprawidłowe wyprzedzanie rowerzysty, ale to i tak chyba najmniejsze nieszczęście, które może się przytrafić podczas takiego manewru.
Tags: art. 24 PoRD art. 97 kw kodeks drogowy rower ruch drogowy	Post navigation
← Egzemplarz utworu w świecie cyfrowym
Zlatopramen — miało być półtora, a jest marne 1,44 l… →
1 metr to niewiele. Jeśli taki rowerzysta wyłoży się na jezdnię to nieszczęście gotowe. Ja tam wyprzedzając czy to rowerzystę czy motocyklistę wychodzę z założenia – „jak najdalej od takiego” wyprzedzając szerokim łukiem. Może i uzasadnienie niezbyt ładne, ale bezpieczne
Najgorsze jest to iż, kierowcy na siłę próbuję wyprzedzać rowerzystów bez konieczności zmiany pasa ruchu, a matematyka nie kłamie, to jest nie możliwe.
Najszczerszy pas ruch ma 3.5 m
Auto ma: 1,7m
Rower ma: 0,9 m (max)
1,7+1,0+0,9=<?3,5
Dzisiaj śmigałem tą ulicą, ale w drugą stronę. :)
Generalnie, istotnie jest dużo lepiej, nie tylko z perspektywy rowerzysty, ale i pieszego. Bywają sytuacje niebezpieczne, ale w gruncie rzeczy bezpieczniej czuje się na ulicy, zachowując koncentrację i obserwując wszystko, niż czasem na ścieżkach dla rowerów, gdzie ludzie, rolkarze chodzą i jeżdżą jak im się podoba, bo tam muszę być jeszcze bardziej skupiony i muszę myśleć za innych – przewidywać. (To nie jest rant na tą grupę uczestników ruchu, tylko obserwacja).
Zgadza się, czasem mam wrażenie, że kierowcy nie kojarzą, że szerokość roweru to jakieś 1/3 szerokości auta.
Ogólnie to jest lepiej, chyba że…
… na horyzoncie pojawia się użytkownik roweru miejskiego. Niestety ale duża część dość słabo się utrzymuje na rowerze, a jeszcze próbuje kombinować na maksa. Jazda wężykiem lub pod prąd, gwałtowna zmiana kierunku jazdy; ostatnio nawet widziałem dziewuchę, która prawie spadła z roweru po tym jak próbowała gadać przez telefon wciśnięty między ramię a policzek.
To fakt, wysyp ludzi dla, których rower (miejskie czy własny) to element dodatku, stylizacji, czy mody skutkuje tym, że za dużo jest „niedzielnych rowerzystów”. Tak samo jak irytujący są cwaniacy, którzy jeżdżą ulicą lub chodnikiem w zależności od tego jak im szybciej. Mnie irytują rowerzyści, którzy na chodniku zachowują się jakby mieli pierwszeństwo, gdy to oni są tam intruzami i powinni przepuszczać innych i nie powodować nadmiernego stresu dla nich.
To źle wpływa na ogólny wizerunek rowerzystów jako takich, co tak chętnie wykorzystuje nasz lokalny tabloid nazwany gazeta wrocławska do dzielenia i szczucia na siebie, ale to temat poboczy.
„Robol” (oni nadal są dla mnie „Robotniczą”) podpiernicza kogo może na kogo się da. Biada! rowerzystom nie wolno po chodniku! // ojej, pędzą kolarze po trotuarze! // i tak w kółko.
Teraz jeszcze nie wiedzą czy na Milana naskoczyć czy jednak nie, pierwszy (po przerwie) tekst w miarę neutralny:
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3872775,burmistrz-zamyka-droge-do-wroclawia-bo-ta-jest-w-stanie-katastrofalnym,id,t.html
(mówię Milan, bo do ogólniaka z nim chodziłem, do klasy ;-)
Przy czym należy pamiętać, iż rowerzysta cale nie musi jechać po krawężniku:
III KK 308/04
Poruszania się przez rowerzystę
poszkodowanego w wypadku w M. w odległości około 1,2 m od krawędzi
jezdni nie można uznać za naruszające przepis art. 16 ust. 4 p.r.d., a
wobec tego nie można mówić o jego przyczynieniu się do zaistniałego w
tej miejscowości wypadku.OSNwSK 2005/1/1515
Szczerze mówiąc to mi to nie wygląda na „najwyżej pół metra”, prędzej na „najwyżej metr”. Tak jak napisał kolega Ajax – metr to naprawdę bardzo mało, od wypadku nie uchroni.
Przy temacie odległości od wyprzedzanego rowerzysty zawsze przypomina mi się art, 24 ust. 6 PoRD. Jeśli dobrze rozumuję, to rower jest pojazdem bez silnika i drugie zdanie tego przepisu obowiązuje rowerzystę. ;)
Czepiam się, ale to fajnie wygląda: „Najszczerszy pas ruch ma 3.5 m”.
To jaką szerokość ma NIESZCZERY ;-P pas ruchu?
Mandat może wynosić i 1000 PLN ale to wykroczenie jest jakieś takie nie do ukarania niestety. :(
To fajnie, ale jak rowerzysta zmienia bez ostrzeżenia pas ruchu albo sobie umyśli zjechać na przeciwległy chodnik, bo akurat z przeciwka nic nie jedzie…. nie raz i nie dwa musiałem ostro hamować ze względu na głupotę imć rowerzysty. A gdybym takiego potrącił to by mnie wszyscy zjedli żywcem.
Juz nie wspominam o tych jadących szlaczkiem albo tych wyprzedzających samochody stojące w korku z prawej strony (plaga!).
> wyprzedzających samochody stojące w korku z prawej strony (plaga!).
Panie kierowco, czas zaktualizować posiadaną wersję kodeksu drogowego! Art. 24 ust. 12 PoRD:
Kiedyś, dawno temu widziałem pomarańczowe plastikowe chorągiewki montowane do bagażnika roweru. Taką chorągiewkę można było rozłożyć aby wystawała na około 50cm od roweru. Kierowcy bardziej boją się porysowania lakieru niż spowodowania wypadku. Widząc coś wystającego odruchowo wyprzedzają z większym odstępem.
Wyglądało to tak: http://img04.staticclassifieds.com/images_tablicapl/240295701_1_644x461_ramie-bezpieczenstwa-choragiewka-skladak-wigry-romet-unikat-prl-lodz.jpg
Czy stojące pojazdy jadą powoli? ;-)
Generalnie ten przepis uważam za nienajlepsiejszy, gdyż jego stosowanie pozostawia do życzenia. Czy rowerzysta też powinien zachować metr od samochodu „jadącego powoli”? Bo często gęsto się takowy wpycha pomiędzy auto a krawężnik, gdy miejsca jest zdecydowanie mniej.
Panie Kierowco, proszę jeszcze raz przeczytać sobie artykuł z powyższego tekstu:
jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a
zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika
ruchu. W razie wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru,
motocykla lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.
Rowerzysta, tak samo jak prowadzący samochód, ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i bezpieczny odstęp. Minimalna odległość jest określona tylko przy wyprzedzaniu roweru, wózka rowerowego, itd. Czyli jadąc rowerem i wyprzedzając kogoś z tej listy powinienem zachować odległość minimum metra ale pojazdy inne mogę wyprzedzać zachowując bezpieczny odstęp (który przy wyprzedzaniu wlokących się w korku samochodów często wynosi nawet kilka, kilkanaście centymetrów)
co jednak zrobić jak rowerzysta się wepchnie na grubość lakieru a potem samochód ma ruszyć … ma pół kwartału stać żeby ominąć rowerzystę na metr?
Hmm, to jest ciekawe. Zamontować sobie taką METROWĄ chorągiew, na końcu kierownicy.
Znaczy się piszesz o sytuacji, że rowerzysta się wciska po to żeby stać koło samochodu uniemożliwiając mu wyprzedzenie siebie? Nie bardzo rozumiem…
nie bardzo rozumiem czego nie rozumiesz. Jest skrzyżowanie, sznur samochodów, rowerzysta między sznurem a prawą krawędzią jezdni dojeżdża do samego skrzyżowania. Zmieniają się światła, rowerzysta rusza. Różnie rusza, powiedzmy że tym razem max co może osiągnąć to 10km/h. Zgodnie z przepisami, sznur samochodów nie może go wyprzedzić bo szerokość drogi jest za mała, więc musi się wlec 10km/h.
10 km/h rowerem? To jest szybki marsz ;) Najwolniejsi rowerzyści jakich znam jeżdżą minimum 15 km/h a taką prędkość w korku to nie jeden kierowca by chciał uzyskać :)
Poza tym założenia są trochę nieżyciowe. Jak jest sznur samochodów przed skrzyżowaniem to zazwyczaj jest i za skrzyżowaniem – odpada problem problem z wyprzedzaniem rowerzysty bo on się przemieszcza a samochody stoją dalej w korku. Problem występuje tylko przy dużym ruchu z przeciwnego kierunku i długiej prostej bez świateł – wtedy faktycznie rowerzysta może spowolnić samochody i kierowcy będą w domu jakieś 30-40 sekund później ;)
nieżyciowe to jest założenie że 10km/h to jest szybki marsz a najwolniejszy rowerzysta jedzie 15km/h. A życie uczy, że jak spowolnisz sznur samochodów (który występuje nie tylko w warunkach totalnego korku) do 10-15km/h, to duża część kierowców nie zdąży na zmianę świateł co ich opóźni, w zależności od inwencji inżynierów ruchu, nawet i o kilka minut.
Zwykły spacer to ok. 5 km/h – szybki marsz to powyżej 7km/h.
Pokaż mi rowerzystów jadących ulicą z prędkością ok. 10 km/h. Przemieszczanie się z taką prędkością na dwóch kółkach zmusza do sporej koncentracji w celu utrzymania równowagi.
Żeby spowolnić sznur samochodów to musimy przyjąć założenie, że w przeciwnym kierunku mamy mega korek, w naszym kierunku jest tylko jeden pas i prosta powyżej 1 km bez świateł. W mieście to w zasadzie się nie spotykam z takimi sytuacjami dlatego wydaje mi się, że dyskutujemy czysto teoretycznie.
Praktycznie, wg moich doświadczeń, wygląda to tak, że jak jest korek to żaden samochód mnie nie jest w stanie wyprzedzić – i to niezależnie czy chciałby to robić zgodnie czy niezgodnie z przepisami. Jak nie ma korka to opóźnienie generowane przez rowerzystę jest porównywalne z tym generowanym przez kierowców ruszających po zmianie świateł jak przeładowany TIR.
I jeszcze taka prosta zasada – korki są powodowane przez samochody, nie przez rowery ;)
> I jeszcze taka prosta zasada – korki są powodowane przez samochody, nie przez rowery ;)
Nie byłbym sobą (uczciwy, obiektywny, audiatur et altera pars), gdybym nie powiedział, że zdarza się czasem baletnica, która sunie na przodku kolumny aut — suknia powłóczysta, spojrzenie takież, prędkość dostojna…
Ja na moim wielkomiejskim singlu jestem w stanie utrzymać V przelotową = 22-25 km/h i nie ukrywam, że dość często w szczycie muszę hamować — bo auto przede mną jedzie wolno.
Poza szczytem oczywiście byłby to szczyt marzeń.
Zdarzają się takie damy (i nie tylko damy ;) ) ale one nie powodują korków – co najwyżej spowolnienie ruchu na czas swojego przejazdu na konkretnym odcinku. Całe centrum nie stanie nawet jak takich gwiazd się wypuści na drogi kilkanaście.
Olgierdzie, a rowerzysta w jakiej odległości powinien jechać od krawężnika?
Art. 16 ust. 4 PoRD mówi „Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa.” — czyli trzymać się prawej, ale nie na siłę, aczkolwiek ma dla siebie pas.
Dopiero w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza mamy art. 30 ust. 1 pkt 2 lit. b), czyli:
Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną ostrożność w czasie jazdy w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza, spowodowanej mgłą, opadami atmosferycznymi lub innymi przyczynami, a ponadto: korzystać z pobocza drogi, a jeżeli nie jest to możliwe, jechać jak najbliżej krawędzi jezdni i nie wyprzedzać innego pojazdu.
nie przesadzaj z epol merta, chyba nie wiecie ile to jest metr, to naprawde niewiele, zmierzcie sobie,, te volvo na oko to prawie ma metr od roweru ,nie bierzcie pod uwage kawalek kurtki na wietrze tlyko rowerzyste i rower.
Może i tak, ale „patrzcie” też może być mylące — użyty przeze mnie obiektyw powoduje pewne „rozszerzanie perspektywy”, więc można się przeliczyć :)
Hehe w korkach stoję pół życia, ale jeszcze nie widziałem, żeby korek ruszał się wolniej przez rower. A te 10 km/h na godzinę to chyba mój synek na rowerku biegowym.
W Holandii jest patrol policyjny na 2 rowerach. Jeśli kierowca wyprzedzi za blisko jadącego z tyłu policjanta to ten z przodu zaraz auto zatrzymuje.Po chwili nadjeżdża ten tylny policjant i kierowca się kaja z przeprosinami.Dodatkowo dziś są dalmierze ultradźwiękowe (60 zł) zaś kamera rejestruje i auto i dalmierz przykręcony do kierownicy .
Bez przesady, to volvo jedzie całkiem ok, jak na moje oko jest co najmniej 80cm. Mi się nagminnie zdarza że wyprzedzają mnie przy 1/4 tego odstępu :-
Każdy pojazd powinien się poruszać przy prawej krawędzi jezdni (ruch prawostronny obowiązuje)
Dokładnie, rowerzysta powinien jechać przy prawej krawędzi jezdni, a nie tak jak by to widzieli niektórzy kierowcy na prawej krawędzi jezdni.
Miałam przed godziną taką sytuację jak na powyższym obrazku Pod Arkadami we Wrocławiu.Volvo o znanym mi n.rejestr.wyprzedzało mnie na rowerze, w tak bliskiej odległości ,że krzyknęłam ze strachu! Po dojechaniu do skrzyżowania ze Swobodną rowerzysta jadący za mną podjechał do kierowcy-sprawcy na światłach i powiedział,ze złożył doniesienie.Czy jest taka możliwość?
Oczywiście, że jest taka możliwość; przy czym nie sądzę, by ów rowerzysta zdążył już złożyć zawiadomienie o wykroczeniu. Ale czy coś to da? Mnie tylko raz udało się doprowadzić do ukarania sprawcy wykroczenia drogowego, acz sytuacja była klarowna (zajechanie drogi na… rondzie ;-) — niemniej sprawca i tak nie został ukarany z drugi czyn (spowodowanie kolizji aut, bardzo lekko wgniótł mi błotnik).
Rowerzysta ma 70 cm od krawężnika ( może jechać)
A mnie dziś w takiej odległości minął autobus komunikacji miejskiej. Co gorsza – zrobił to celowo. Na ulicy było pusto i spokojnie mógł zachować większy odstęp
Lub środkiem pasa, jeśli jest wyznaczony. W mojej opinii ten przepis jest źle rozumiany, szczególnie przez Policjantów. Panie Olgierdzie, może słowo o Art 16 pkt 3,4.
najnowsze komentarzefisz o Odpowiedzialność notariusza za podrobiony podpis pod aktem notarialnymb52t o Nowe stawki minimalne radców prawnych i adwokatów od 2016 r.Olgierd Rudak o Nowe stawki minimalne radców prawnych i adwokatów od 2016 r.Szkoda że wszystkim Polakom ni o Nowe stawki minimalne radców prawnych i adwokatów od 2016 r.Olgierd Rudak o Odpowiedzialność notariusza za podrobiony podpis pod aktem notarialnymMike o Odpowiedzialność notariusza za podrobiony podpis pod aktem notarialnymOlgierd Rudak o Odpowiedzialność notariusza za podrobiony podpis pod aktem notarialnymmmm777 o Odpowiedzialność notariusza za podrobiony podpis pod aktem notarialnymOlgierd Rudak o Odpowiedzialność notariusza za podrobiony podpis pod aktem notarialnymRYBY o Odpowiedzialność notariusza za podrobiony podpis pod aktem notarialnym	bezpłatny newsletter (podaj adres e-mail)	RSSRSS - WpisyRSS - Komentarze