Source: http://www.administrator24.info/artykul/id5000,rzad-nie-planuje-zmiany-prawa-spoldzielczego
Timestamp: 2018-03-24 02:26:42
Legal References Found: art. 46
 art. 9
 art. 1
 art. 17
 art. 35
 art.2
 art.64
 art. 31
 art.165
 art. 2
 art.190

Document Content:
Rząd nie planuje zmiany prawa spółdzielczego | Administrator24.info - portal dla Zarządców Nieruchomości
Rząd nie planuje zmiany prawa spółdzielczego
Danuta Gąsiorowska	| 16.05.2013 | 48
Do resortu budownictwa wpływają informacje o problemach lokatorów, którzy wynajmują mieszkania przejęte przez spółdzielnie mieszkaniowe od byłych zakładów pracy. Lokatorzy tracą mieszkania wskutek luk w prawie i nieuczciwych zarządów spółdzielni.
Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej nie planuje zmian w prawie spółdzielczym - poinformował wiceminister budownictwa Piotr Styczeń. Przyznał, że lokatorzy zgłaszają skargi na spółdzielnie mieszkaniowe w sprawie wynajmu mieszkań zakładowych.
Posłowie Platformy Obywatelskiej pytali w Sejmie wiceministra budownictwa, czy MTBiGM prowadzi prace w sprawie zmian w prawie spółdzielczym. Jak mówili, lokatorzy tracą swoje mieszkania, będące często dorobkiem całego ich życia, z powodu występujących luk w prawie oraz bezwzględnych działań zarządców spółdzielni mieszkaniowych. Ich zdaniem potrzebne są zmiany legislacyjne zwiększające bezpieczeństwo lokatorów wobec nieuczciwych praktyk spółdzielni mieszkaniowych.
Styczeń przyznał, że do resortu trafiają informacje o problemach lokatorów, którzy wynajmują mieszkania przejęte przez spółdzielnie mieszkaniowe od byłych zakładów pracy czy przedsiębiorstw państwowych. - Aktualnie w ministerstwie nie prowadzimy prac, które zmierzałyby do uregulowania tej kwestii. Faktem jest, że spółdzielnie mogą odmawiać lokatorom ewentualnego przeniesienia na ich rzecz prawa własności – dodał.
Ocenił jednak, że lokatorzy nie są bezsilni w swoim postępowaniu.
- Jeżeli do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej wpłynie skarga na działania spółdzielni mieszkaniowych, to wszczyna on postępowania wyjaśniające. W ramach kontroli może żądać od spółdzielni wyjaśnień w tych kwestiach - podkreślił.
- Odnosimy się do tego typu zgłoszeń z najwyższą starannością. Po uzyskaniu odpowiedzi od spółdzielni, związków rewizyjnych lub Krajowej Rady Spółdzielczej uruchamiamy procesy kontrolne - dodał wiceminister.
Zaznaczył, że tam, gdzie jest ewidentne naruszenie prawa, to minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w żaden sposób nie wyręczy organów, które są odpowiedzialne za pilnowanie, aby to prawo było przestrzegane.
Ocenił, że w Sejmie prowadzone są prace nad jednym senackim i kilkoma poselskimi projektami ustaw obejmujących problematykę spółdzielczą, które dotyczą też mieszkań zakładowych.
- Myślimy, że tym razem uda nam się spowodować powstanie przepisów, które nie będą budziły ani wątpliwości Trybunału Konstytucyjnego, ani samych spółdzielni, a przede wszystkim najemców lokali - powiedział wiceminister.
mieszkanie zakładowe |
ministerstwo transprtu |
budownictwa i gospodarki wodnej |
problemy lokatorów |
Czy spółdzielnia mieszkaniowa ma prawo udostępnić dane dłużnika, zalegającego z opłatami za mieszkanie? 1
Inaczej się ma sprawa z ujawnieniem informacji o długu sąsiadowi, który jest członkiem SM, a inaczej jeśli nie jest członkiem. więcej »
Zgodnie z art. 46 §1 pkt 8 ustawy z 1982 r. – Prawo spółdzielcze to do kompetencji rady nadzorczej należy podejmowanie uchwał w sprawach czynności prawnych...
eugeniusz | 16.05.2013, 18:14
To wręcz groteskowe.
Pan Styczeń jest przecież byłym, długoletnim Prezesem Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej. V-ce Ministrem nie został więc za jakieś szczególne zasługi lecz raczej po to aby ochronić sektor spółdzielczości mieszkaniowej. Zresztą, wystarczy prześledzić "dokonania" Pana Stycznia (np. legislacyjne) aby stwierdzić, że nie jest jego celem pełne uwolnienie w ramach rzeczywistej gospodarki rynkowej.
Nie ma mowy o konkurencji jak spółdzielnie mieszkaniowe dysponują nadal hektarami gruntów oddanych im kiedyś nieodpłatnie. Teraz wyprzedają część z tych gruntów po komercyjnych cenach. Czyli, następna wątpliwość jakości "konkurencji".
Pan Styczeń odpowiada też za lokowanie określonych osób w ramach nadzoru nad właściwymi Komisjami Odpowiedzialności Zawodowej. Skargi jakie tam płyną np. na konkretne osoby z kręgu spółdzielczości mieszkaniowej trwają przewlekle i nie słyszałem aby były dla kogoś znacząco dyscyplinujące.
Jeśli chodzi o tzw. mieszkania zakładowe mamy do czynienia nie z "problemami lokatorów" jak to był nieuprzejmy nazwać Pan V-ce Minister, tylko raczej ze zwykłym przestępstwem.
Jak większości Państwa Tu wiadomym jest, aby przejąć nieodpłatnie nieruchomości byłych przedsiębiorstw państwowych, trzeba było koniecznie (nie "może", nie "powinna", ale właśnie w trybie nakazowym) wykonać dyspozycję art. 9 właściwej ustawy. Szczególnie w ust. 2 wskazane są czynności jakie należy wykonać w stosunku do byłych najemców (pracowników P.P.) mieszkań zakładowych. Ten przepis został przez spółdzielnie mieszkaniowe zupełnie zignorowany, mimo iż ustawa ta jest przywołana w każdym akcie notarialnym.
Skutki powyższe są wręcz tragiczne.
Setki tysięcy (w mojej ocenie znanych faktów) nie ma mocnych, konstytucyjnych prawa własności mieszkań. Spółdzielnie mieszkaniowe odebrały od byłych pracowników miliony złoty (brak rejestracji skali przekazywania nieruchomości przez właściwe resorty) rzekomo z tytułu przekształcenia na własność oraz z ustanowienia spółdzielczych własnościowych praw do lokali w miejsce lokatorskich albo (o zgrozo!!!) najmu. Są pewne potwierdzenia w postaci pism kolejnych Ministrów na wnioski osób fizycznych i organizacji.
Przypomnieć w tym miejscu wypada niedawne przykłady wystąpień - do Skarbu Państwa - spółdzielni mieszkaniowych o tzw. odszkodowania z tytułu przekazywania uprawnionym pracownikom byłych przedsiębiorstw państwowych.
Skandal? Nie, zwykła nadinterpretacja (nadużycie) przez konkretne Organy Spółdzielni Mieszkaniowych, które pozwoliły na tego typu wystąpienia, a przy tym naraziły swoich członków na dodatkowe, bezzasadne koszty takich wystąpień. Tu trzeba też jasno nazwać takie wykorzystanie pieniążków spółdzielców, jako zwykłe przekroczenie zakresu celów spółdzielni mieszkaniowej opisanych w art. 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.
Ponadto, Pan V-ce Minister kłamie.
Nie jest prawdą, że Minister nie ma prerogatyw w sytuacji gdy jest naruszanie prawa. Jak jakiś Minister chce samodzielnie ograniczać swoje kompetencje (np. przez Radę Ministrów) to powinno GO nie być w strukturach rządowych. Przypomnę także, że jest bardzo stara ustawa o osiąganiu niesłusznych korzyści kosztem Skarbu państwa w okresie transformacji (obowiązuje już ponad 20 kilka lat) i tam jest dokładnie wyspecyfikowana liczba osób, które mają ściśle określone kompetencje w przedmiocie ewidentnego okradania Skarbu Państwa. Cóż tam jednak jakaś kolejna ustawa, w sytuacji gdy na co dzień nie przestrzega się tylu innych przepisów, zasad i norm prawnych. Na ten przykład zasad funkcjonowania współwłasności przez spółdzielnie mieszkaniowe.
Na koniec mała uwaga do wszystkich.
Mówiąc o prawie nie można pozwolić aby nazbyt często używano pojęcia "luki prawne". Szczególne jest to niewłaściwe gdy używają tego pojęcia osoby prawo tworzące, przepisy prawa wykonujące, lub zawodowo pracujące w obrębie tzw. prawa, a niekiedy (niekiedy tylko!) sprawiedliwości. Jeśli Ktoś z ww. osób coś takiego mówi to znaczy, że się nie nadaje (bo nie stara się "luki" zmienić lub usunąć) albo świadomie manipuluje swoim Urzędem. Można się zawsze posługiwać przepisami Konstytucji, które przecież - co do zasady - można stosować wprost. Należy też (nie można tylko należy) stosować dobrą wiarę i autonomiczność stron stosunków umownych. To jednak wydaje się, dla zbyt wielu, znaczyć zbyt wiele.
W przypadku mieszkań zakładowych nie ma "luki prawnej".
Zasady nieodpłatnego i odpłatnego zbywania zostały jasno w ustawach doprecyzowane. Nie ma też konstytucyjnej wątpliwości w przedmiocie prawa konkretnych spółdzielni mieszkaniowych, do konkretnej własności nieruchomości, czyli jej przekazanych niezależnie od trybu. Nie ma bowiem możliwości - działając zgodnie z prawem - przeoczyć prawa konkretnych osób fizycznych do nieruchomości w procesach ustanawiania praw do tych nieruchomości na rzecz osób prawnych, czyli spółdzielni mieszkaniowych.
Nieliczne (?!) milionowe przekręty jakie miały w tym przypadku miejsce, jak również skandaliczne decyzje ówczesnych tzw. organów, zasługują na szersze ukazanie. Bynajmniej nie z tego powodu, aby się nad kimś konkretnym pastwić, bo to było niepożądane i nieuprzejme. Tylko, aby ukazać mechanizmy i zapobiegać im w przyszłości. Obawiam się jednak, że żadna z parlamentarnych opcji politycznych nie ma odpowiedniego poziomu woli aby ten stan rzeczy zmienić.
alekw | 20.05.2013, 10:31
W okół Ustawy - Prawo Spółdzielcze i ustawy o spółdzielniach mieszkaniowy powstał niezły legislacyjny bałagan, w szczególności gdy chodzi o ustawy uwłaszczeniowe zapoczątkowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości w 2007 r.,dopuszczające przekształcenie mieszkań spółdzielczych w odrębną własność i nabycie przez spółdzielnie mieszkaniowe nieruchomości gruntowych przez zasiedzenie. Ustawa uwłaszczeniowa jak i ustawa o własności lokali sporządzone przez rząd PIS [Prawa i Sprawiedliwości ] pomimo nie precyzyjnych zapisów były najlepszymi ustawami rozwiązującymi powyższe kwestie zasiedzenia i przekształcenia mieszkań spółdzielczych w odrębną własność. Gdy po nowelizacji przez Sejm RP VI kadencji i rząd PO/PSL powyższych ustaw i uznanie przez TK niezgodności zapisów tych aktów prawnych z Konstytucją RP , w wyniku orzeczeń TK powstał legislacyjny chaos i dowolność w interpretacji zapisów stanowionego prawa.
Spółdzielca ze wspólnoty | 20.05.2013, 21:45
Neo-nomenklatura. Zła sława prezesów i zarządów to również pokłosie braku mechanizmów demokratycznych w strukturach, których istotą miała być samorządność. – Już w latach 70. nomenklatura przejęła pełną kontrolę nad spółdzielniami – mówi dr Peisert. – Bywa, że ci sami ludzie rządzą w nich do dziś! Dodam, że także ich "narybek" też.
Wielu tak czyni, nie tylko niektórzy. Manipulujący wyborami do władz, wpływowi w lokalnych środowiskach, obracający milionami złotych należących do mieszkańców, otoczeni zatrudnianymi przez siebie krewnymi i znajomymi, mnożący niepotrzebne etaty – to charakterystyka pasująca przynajmniej do niektórych prezesów spółdzielnianych molochów, zwłaszcza tych pamiętających złote dla nomenklatury lata PRL-u.
Sitwy! Naruszanie zasady reprezentatywności w wyłanianiu przedstawicieli; zawyżanie opłat; rozliczanie dostaw ciepła i wody wbrew wskazaniom liczników; „ustawianie” przetargów; wykluczanie z listy członków spółdzielni niepokornych mieszkańców pod pretekstem zadłużenia; zatrudnianie w spółdzielniach członków rodzin prezesów lub „popleczników z sądów, prokuratur i policji oraz innych VIP-ów osłaniających spółdzielnię przed rzeczywistą kontrolą jej gospodarki” – to tylko niektóre zarzuty wobec spółdzielni, zebrane przez stowarzyszenie na podstawie przypadków z samych Warmii i Mazur. Aktualnie - tak też bywa w kraju, gdzie znane są i tak nie wszystkie powiązania, bo i one coraz bardziej zakamuflowane, w formy niby legalizmu pozornie obrane - czyli ubabrane. Wszechwładza prezesów SM to manipulacja permanentna. Funkcjonuje tzw. żelazny elektorat stałych bywalców na zebraniach SM. To oczywiście pracownicy, ich krewni, działacze z tzw. dietami /rady nadzorcze i r. osiedli/ oraz osoby powiązane interesami ze spółdzielnią lub w lokalnych układach. Zagłosują zwykle za wszystkim, co proponuję prezesi! Nawet za uchwałami sprzecznymi ze statutem z ustawami! Taki świadomy" członkowsko aktyw!
Demonkracja. Jeśli do pozorowanej demokracji dodać ogromną władzę, jaką mają prezesi dużych spółdzielni – dysponowanie ogromnym majątkiem, atrakcyjnymi gruntami i nieruchomościami, które nieraz w Polsce okazywały się źródłem zachowań korupcyjnych – obraz spółdzielczości i samorządności „na niby” będzie pełny.
Problem zasadniczy. Czyj jest majątek SM? Fikcja zapisu o tzw. prywatnej własności majątku SM jako właśnie własność członków do koniecznego jednoznacznego wykonawczego określenia w każdej fazie członkostwa, szczegółowo. Ta sama prywatna własność nie może mieć dwóch konkurencyjnych właścicieli - członka i SM!
Okołopowrotka | 20.05.2013, 22:15
Spotkała mnie wątpliwa przyjemność interwencyjnego działania tego ministerstwa w zgłaszanych doń kwestiach spółdzielczych. Jest tam nawet departament OCENY spółdzielni mieszkaniowych – po co?! Skoro ocenę zgłaszanego problemu trudno im samodzielnie wydukać! Odpowiadają jak prezesi SM. Ogólnikowo, klucząc i dodatkowo cytując zapisy prawne. W drodze szczególnej łaski odważą się niekiedy nawet odesłać pismo skarżącego do macierzystej spółdzielni – celem uzyskania odpowiedzi. Jak za PRL-u – okołopowrotnik! Podobno ministerstwo w szczególnej sytuacji może zlecić KRS dokonanie lustracji – na koszt spółdzielni, czyli pośrednio także skarżącego spółdzielcy! Zlustrują prezesów za grube tysiące zł lustratorzy, także prezesi?! Ale obiektywizm i niezależność, wprost koleżeństwo! Niedawno ktoś z ministerstwa narzekał na brak zgłoszeń interwencyjnych od spółdzielców. „Sektor” funkcjonariuszy spółdzielczych dobrze się organizuje.
eugeniusz | 21.05.2013, 09:44
Jesteśmy na stronie "administratora" a zatem wypada poruszyć kwestię podstawową.
W procesach dbania o aktualny stan rzeczy w spółdzielniach mieszkaniowych, bierze udział kilka setek, o ile nie tysięcy, licencjonowanych zarządców nieruchomości.
Przypomnę zatem, że podstawowym zadaniem każdego ZN jest dbanie o interesy właściciela, oczywiście w zgodzie z podstawowymi normami, zasadami i przepisami prawa.
W obrębie spółdzielni mieszkaniowych realizacja tego - fakt: niełatwego zadania - przypomina jednak ogólnopolską partyjną dbałość o "stołki dla swoich". Może się Ktoś poczuć urażony, jednak wszystkim tak oceniającym, muszę powiedzieć, że są opinie znacznie bardziej daleko posunięte. To, że nie wszystko jest kierowane do KOZ-y lub do wymiaru sprawiedliwości, zawdzięczamy tylko ludzkiej spolegliwości. Przy tym trzeba wspomnieć o niechlubnej roli Tych ZN, którzy usiłują jednoznacznie twierdzić, że istniejący stan rzeczy jest OkI.
Szanowni Państwo ZN: nie jest Oki. Nie jest w porządku.
Nawet jak ww. "alekw" wspomina coś o "chaosie" to praktycznie w każdej sytuacji jest możliwość, aby przynajmniej nie proponować właścicielom projektów uchwał działających na ich niekorzyść.
Kończac, tak na marginesie.
Trzeba zauważyć ewidentne pomyłki w tekście "alekm".
Oczywiście nie jest prawdą, że "ustawę o własności lokali sporządził PiS".
Trzeba też zwrócić autorowi uwagę, że nie jest właściwym posługiwanie się terminem "ustawa uwłaszczeniowa", bo to wprowadza "chaos" jeszcze większy niż tezy o "chaosie".
Zalecam też nieco więcej uprzejmości dla orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że analizy TK to wyłącznie wynik interpretacji konstytucyjnych bardzo konkretnych zapisów aktów prawnych. Można z nimi dyskutować, pod warunkiem, że dyskusję zacznie się od celów konkretnych aktów (na wstępie są zamieszczone) oraz rzeczywistego, literalnego i znaczeniowego, brzmienia zapisów. Niestety, mamy zbyt wiele przykładów, że wniosek do TK jest traktowany jako przykrywanie własnej, politycznej nieznajomości Konstytucji R.P..
Tak też jest z tzw. ustawą (raczej: ustawami) uwłaszczeniowymi.
Jeśli bowiem "alekw" ma na myśli ustawę o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości, to muszę wyrazić słowa ubolewania. To knot do kwadratu, ponieważ ten akt prawny nie doprowadził do żadnych znaczących zmian. Ba, orzeczenie TK skutkujące likwidacją bonifikat od bodaj 8 sierpnia 2011 roku, pogrążyło nie tylko autorów tego aktu prawnego, lecz przede wszystkim nadzieje szeregu wnioskodawców. Dodajmy rolę samorządów, które jasno powiedziały, że majątek wspólnoty samorządowej jest ważniejszy niż prywatny, choćby pożytek wspólnoty samorządowej był naruszony. Mamy zatem przykłady skandali, jak ten gdzie Prezydent dużego śląskiego Miasta ma za nic Postanowienia SKO uchylające Jaśnie prezydenta decyzje. Bałamuci ludzi latami, a potem naprawia własne błędy polegające na braku oznaczenia daty wszczęcia postępowania administracyjnego. Obawiam się, że z taką polityką, z takim samorządem, nie będzie mowy o prawidłowym rozumieniu "interesów właściciela".
Oczywiście przyczynili się do tego również działania wielu ZN, którzy przecież są liczni w samorządowej administracji. Może zatem słuszna jest deregulacja zawodowa Min. Gowina. Może Pan Minister zauważył, że "interes właściciela" jest traktowany po macoszemu. Może Pan Minister zauważył, np. że właścicielom trudno jest skorzystać ze zwolnienia podatkowego z przepisu art. 17 ust. 1 pkt 44) ustawy o CIT. Trudno przecież nie zauważyć, że wielu "samorządowych zarządców" odprowadza podatki ze środków właścicieli przeznaczonych na gospodarowanie zasobem mieszkaniowy. Jak by było mało podatków płaconych przy nabyciu mieszkania, Jak by było mało podatków od nieruchomości innych opłat. A przy tym, jak może niektórzy wiedzą, nie obowiązuje zasada podwójnego opodatkowania. Zaznaczam jednak: może.
alekw | 21.05.2013, 14:52
Szanowny Panie Eugieniuszu. Jak już piszę opinie na forach internetowych to wiem o czym piszę. Spółdzielnia Mieszkaniowa, której jestem członkiem, w której wyodrębniłem lokal mieszkalny, spółdzielczy w odrębną własność, wystąpiła z wnioskiem do Sądu o zasiedzenie nieruchomości gruntowych, które nabyła od gminy na prawie wieczystego użytkowania w 1978 r. a więc wybudowała budynki przed 5 grudnia 1990r.,na gruncie będącym w wieczystym użytkowaniu spółdzielni o uregulowanym stanie prawnym. Sąd Rejonowy odrzucił wniosek Spółdzielni uzasadniając;cyt " Postanowieniem z dnia 29 grudnia Sąd Rejonowy w ............ ...........oddalił wniosek o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości objętych żądaniem na mocy art. 35 ust. 4 prym 1 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r., o spółdzielniach mieszkaniowych. Sąd wskazał że po nowelizacji ustawy z dnia 14 czerwca 2009 r., o spółdzielniach mieszkaniowych [przyp. za rządów PO/PSL ] zgodnie z art 35 ust 4 prym 1 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r., spółdzielnia mieszkaniowa, która w dniu 5 grudnia 1990 r. była posiadaczem nieruchomości gruntowej, stanowiącej własność Skarbu Państwa albo gminy, albo gdy właściciel tej nieruchomości pozostaje nieznany, pomimo podjętych starań o jego ustalenie, i przed tym dniem, na podstawie pozwolenia na budowę i decyzji lokalizacyjnej spółdzielnia ta wybudowała budynek, nabywa własność tej nieruchomości przez zasiedzenie. Sąd zauważył jednak, że w trakcie postępowania do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęło zapytanie o zgodność przepisu art 35 ust 1 prim 1 o spółdzielniach mieszkaniowych z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej, zaś TK wyrokiem z dnia 29 pazdziernika 2010 r. uznał wskazany przepis za niezgodny z art.2, a przez to z art.64 ust 2 , art 64 ust. 3, w związku z art. 31 ust 3, art.165 ust. 1 i 2 oraz art 167 ust 2 Konstytucji. W ocenie Trybunału niekonstytucyjność tego przepisu jest związana z samą instytucją quassi - zasiedzenia, wprowadzoną przez zaskarżony przepis, niezależnie od tego , do kogo w rzeczywistości nalezą grunty, o których własność ubiega się spółdzielnia. Naruszenie art. 2 Konstytucji miało charakter uniwersalny, zaś przepis ten stracił moc w całym zakresie podmiotowym. Sąd dostrzegając, że w doktrynie toczy się spór, czy orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego są skuteczne ex nunc czy ex tunc, przychylił się do drugiego ze wskazanych stanowisk. Uznał, że orzeczenie TK z dnia 29 pazdziernika 2010 r., syg. akt P 34/09 ma wskutek wsteczny. W konsekwencji Sąd nie stwierdził możliwości orzeczenia o zasiedzeniu na rzecz wnioskodawcy nieruchomości objętych wnioskiem na podstawie przepisu, który został wyeliminowany z porządku prawnego, jako niezgodny z Konstytucją " Spółdzielnia wystąpiła o apelację wyroku.Postanowieniem z dnia 19 kwietnia 2011 r. Sąd Okręgowy oddalił apelację wnioskodawcy jako nieuzasadnioną. "Sąd Okręgowy zaznaczył, że problem charakteru i skuteczność orzeczenia TK orzekającego niezgodność przepisów ustaw z Konstytucja nie jest postrzegany jednolicie w doktrynie i orzecznictwie, gdyż treść art 190 ust 3 Konstytucji może uzasadniać wniosek, że orzeczenia TK mają skutek prospektywny [ex nunc] zaś art.190 ust. 4 skłania do wniosku przeciwnego, tj. o wstecznym działaniu orzeczeń Trybunału [ex tunc] . W ocenie Sądu odwoławczego przepisy konstytucji nie dają podstawy do jednoznacznego rozstrzygnięcia zagadnienia zasięgu czasowego skutków prawnych orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Nie jest możliwe wskazanie uniwersalnych reguł dotyczących intertemporalnych skutków orzeczeń Trybunału". Nie jest dopuszczalnym aby prawo stanowione przez Sejm RP miało moc wsteczną /aby działało wstecz/ po drugie; Panie Eugieniuszu ! Suwerenem jest Naród a nie Skarb państwa, nie rząd, nie Sejm, nie Sądy i nie Trybunał Konstytucyjny. Wszystko co zostało wybudowane na polskiej ziemi [gruntach] jest własnością narodu, a nie tzw. Skarbu Państwa czy organów państwowych. Jeżeli III RP zapoczątkowała Transformację ustrojową polegającą na prywatyzacji i uwłaszczeniu prywatnych firm, super i hiper markietów, to w pierwszej kolejności uwłaszczenie powinno rozpcząć się od uwłaszczenia polskiego narodu, bo to polski naród jest właścicielem i suwerenem tej ziemi, polskiej ziemi. Proszę więc nie poddawać moich opinii krytyce, jeśli nie jest Pan zorientowany w temacie uwłaszczenia. Jeżeli Panu nie wystarczą cytaty z Wyroku Sądu Najwyższego z wniesionej przez spółdzielnię kasacji, dotyczącej zasiedzenia gruntów to wkleję całą treść wyroku wraz z uzasadnieniem i radzę, aby Pan zapoznał się w temacie "zasiedzenia" z zapisami kodeksu Cywilnego.
eugeniusz | 22.05.2013, 11:04
Przepraszam, ale nie dostrzegam powodów do zmiany stanowiska.
Moje wskazania dotyczące ustaw są analogiczne.
Nie mam zamiaru (przynajmniej w tym miejscu i zakresie) krytykować opinii, a jedynie wskazuję na dość oczywiste moim zdaniem, błędy.
Dylemat "ex tunc" a "ex nunc" jest znany, przynajmniej zainteresowanym.
Co do przytaczania orzecznictwa, to faktycznie, właściwym jest powoływanie się na całość. Jak dobrze wiemy uzasadnienie nie jest orzeczeniem i vece versa.
Nie ma natomiast powodu aby tutaj dyskutować o "suwerenie", bo to drogą do nikąd, a w każdym razie nic z niej nie wynika dla codziennej realizacji prawa.
Jest przy tym różnica pomiędzy stanowieniem prawa i jego stosowaniem, a naszymi odczuciami. Można bowiem, rzekomo w zbożnym celu, mnożyć zapisy prawa. To jednak nie wstrzymuje funkcjonowania zasad i reguł. Zresztą, drogą pośrednictwa przez tegoż "suwerena" ustanowionych. Tworząc tzw. przepisy szczególne, trzeba bacznie zwracać uwagę na ich zgodność z zasadami wyższego rzędu. Nie moja wina, że tej z tej "baczności" bardzo często się nie korzysta. Nie moja wina, że najczęściej bywa tak, ze łechta się "suwerena" w celu zdobycia jego względów, mając przy tym na względzie raczej mało ideowe względy. Skutek jest faktycznie taki jak w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, która, co warto podkreślić, nie jest ustawą uwłaszczeniową, cokolwiek byśmy o tym nie powiedzieli.
Mamy tu do czynienia wyłącznie z konsekwencjami politycznej chęci ustawodawcy zachowania (za wszelką cenę?!) spółdzielczości mieszkaniowej w formie dotychczasowej, czyli przymusu przynależności, płatności, a zatem faktycznego ograniczania praw szeregowych obywateli. Nie ma praktycznie znaczenia jaką partię przywołamy. Wszystkie są obarczone tym samym, czyli (sensu sticte) niechęcią do realnego uporządkowania gospodarki nieruchomościami w Kraju.
Zostaje zatem posłużyć się przysłowiem "Psu na budę" pakiet ustaw z lat 90-tych, skoro do dziś trwa, albo ich wstrzymywanie obowiązywania, albo ograniczanie stosowania, albo wyłączanie sektorowe (spółdzielnie), a w końcu ogłupianie członków "suwerena" jak to ma miejsce w przypadku (dodajmy bezzasadnym) stopniowania konstytucyjnego pojęcia "własność".
"Spór" zatem między Nami faktycznie nie jest sporem.
Mamy hasło: rząd nie planuje zmiany prawa spółdzielczego.
Mówi to w dodatku specyficzny Minister.
Dobrze wiemy, że jest to prawie "oficjalny minister" sektora spółdzielczości mieszkaniowej.
Polecam zatem ominąć wszelkie wycieczki partyjne, bo równie dobrze wiemy Kto wprowadził Pana Prezesa Stycznia na rządowe salony i Kto nie był i nie jest w stanie tegoż Ministra odwołać.
Reszta jest dokładnie wyartykułowana w przytoczonych przez Portal słowach Pana Stycznia, oraz braku woli zmian ustawy, która sama z siebie generuje liczne sprzeczność, w tym z Konstytucją, a przy tym z interesami "suwerena".
Kończąc, muszę tylko przyznać, że nie znajduję uznania dla słów ministra o "najwyższej staranności", dlatego pozwolę sobie te dwa słowa dać w cudzysłów, jako, że są one dla kompletnie niezrozumiałe, kłócą się ze znanymi mi aktami prawnymi, zachowuję zatem obawy jak we wstępniaku, a zmiany w ustawie - Prawo spółdzielcze uważam za konieczne.
gość | 24.05.2013, 10:04
Polecam lekturę prawomocnego wyroku sądu apelacyjnego w Warszawie sygn. akt VI ACa 1049/12. Sprawa dotyczy jednej z największych SM w Warszawie z budżetem rocznym na poziomie 80 mln zł i to bez inwestycji, które można ocenić na ok. 50 mln rocznie. Rada Nadzorcza i Rady Osiedli - w sumie 90 osób otrzymuje od lat nienależne wynagrodzenie. Jakich dowodów jeszcze potrzebuje pan minister, żeby wreszcie zaiteresować się funkcjonowaniem spółdzielni mieszkaniowych.
Notoryczne łamanie prawa przez zorganizowaną grupę pod osłoną świetnie powiązanych z wymiarem sprawiedliwości prawników, oto codzienność czlonków spółdzielni.
alekw | 02.06.2013, 14:30
Panie Eugieniuszu. Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych z 15 grudnia 2000 roku, została poddana nowelizacji przez rząd PIS i Sejm RP V kadencji w dniu 31 lipca 2007r. Koalicja rządowa PO/PSL dokonała ponownej nowelizacji w dniu 14 czerwca 2009 roku. Obecnie w Sejmie leżą 4 projekty ,nowelizujące ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych, które jeżeli nie zostaną odrzucone przez większość parlamentarną, będą rozpatrywane przez Sejm RP VI kadencji. Więc nie jest prawdą że ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych nie była nowelizowana i że nie będzie nowelizowana w najbliższej przyszłości. Projektodawcy zmian ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych mają jeden cel; unicestwić spółdzielczość mieszkaniową i w zamian tworzyć wspólnoty mieszkaniowe, które będą łatwym łupem do przejęcia, zarządzane przez wytypowanych z klucza partyjnego tzw.licencjonowanych zarządców/ czyt. kolesi/. Warto w tym miejscu podkreślić,że obecni prezesi SM zdążyli się już zaopatrzyć w licencje zarządców. Skutki tych zmian są łatwe do przewidzenia.[c.d.n.].
alekw | 02.06.2013, 17:08
Podaję syg. akt Postanowienia SN w sprawie zasiedzenia nieruchomości gruntowych przez SM ; V CSK 402/11