Source: http://uwlaszczenia.gabo.pl/dok1.php?id=481
Timestamp: 2018-09-23 14:46:55
Legal References Found: art. 9
 art. 12
 art. 9
 art. 267
 art. 42
 art. 7
 art. 87
 art. 17

Document Content:
Warszawa, dnia 29 kwietnia 2011 r.
Członkowie SBM "Politechnika" w Warszawie:
Krystyna Beczek
Jolanta Dziergiewicz
Artur Dzwonek
<czlonkowie@o2.pl>
ul.Bełska 8 m. 30
Tadeusz Chludziński,
Teresa Jaszewska
i inni członkowie
Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka Helsińska Fundacja Praw Człowieka
Rzecznik Dyscyplinarny Krajowej Rady Sądownictwa
Pan Marek Hibner
Dot. sygn. akt : Wa XIII NsRejKRS 2317/11/577
Nr KRS: 81435
Wniosek o podjęcie postępowania dyscyplinarnego
Składamy skargę na sędziego Sądu Rejonowego ‑ Wydziału Gospodarczego Krajowego Rejestru Sądowego w Warszawie - Dariusza Dąbrowskiego, który w sprawie skargi o wznowienie postępowania (sygn. akt Wa XIII NsRejKRS 2317/11/577), złożonej przez zainteresowanych spółdzielców Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej „Politechnika” w Warszawie (Zofię Świątek, Krystynę Beczek, Artura Dzwonka i Jolantę Dziergiewicz), sprzeniewierzył się prawu powszechnie obowiązującemu i zasadom etyki wykonywania zawodu sędziego.
Wyżej wymienieni Spółdzielcy dnia 14 grudnia 2010 r. złożyli wniosek o wznowienie postępowania rejestrowego, bowiem dowiedzieli się, że Sąd Gospodarczy - Krajowy Rejestr Sądowy zarejestrował uchwały z dnia 28 maja 2010 r. podjęte przez organ nieistniejący w świetle prawa dot. spółdzielczości mieszkaniowej, tj. przez Zebranie Przedstawicieli.
Zarzucili zatem, że uchwała dana do zarejestrowania i zarejestrowana przez KRS jest nieistniejąca, bowiem nie można wywodzić istnienia uchwały podjętej przez organ istniejący.
Ponadto wskazali naruszenie swoich praw wynikających z przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz Prawa spółdzielczego, wskazując, że poprzez zarejestrowanie takich uchwał Sąd Gospodarczy de facto zalegalizował działania nielegalne, bowiem niezgodne z prawem powszechnie obowiązującym. Znamiennym w niniejszej sprawie jest również i to, że KRS dokonał rejestracji pomimo uchybieniu przez Spółdzielnię terminom zawitym prawa materialnego (nastąpienia prekluzji), bowiem zgłoszenia do KRS Spółdzielnia dokonała po czasie około 3 lat od zobowiązania wynikającego z art. 9 ust. 1 ustawy z 2007 r. zmieniającej ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych, jak również po terminie wskazanym w § 2 art. 12a Prawa spółdzielczego. Niniejsze przepisy mają charakter imperatywny, dlatego nie można wywodzić, że mogą mieć charakter instrukcyjny, ponieważ nakładają wyraźny obowiązek dokonania określonych czynności prawnych w określonym i zamkniętym terminie ustawowym.
Wniosek o wznowienie postępowania został uzasadniony i poparty dowodami wskazującymi na zakres, cel i zamiar ustawodawcy, który zlikwidował w 2007 r. w spółdzielniach mieszkaniowych zebrania przedstawicieli oraz zebrania grup członkowskich, a zatem organy kadencyjne, które mogły działać tylko w określonej kadencji (czasie na jaki zostały wybrane) i albo do czasu zarejestrowania zmian statutu przez KRS, albo - jak w niniejszej sprawie do końca 2007 r.
Z analizy przepisów prawa i sprawy wynika, że w 2007 r., wówczas legalnie działające Zebranie Przedstawicieli podjęło uchwałę o niedokonywaniu zmian w statucie, co nakazał ustawodawca w ustawie zmieniającej z 2007 r., sprzeciwiając się jego woli wyrażonej w ustawie. Niemniej uchwała została podjęta, niezależnie od jej treści, ale nie została zgłoszona do KRS w drugim ustawowym terminie, dlatego tym samym Spółdzielnia (Zarząd) sama poprzez bezczynność pozbawiła się organu uchwałodawczego (Zebrania Przedstawicieli) wraz z upływem terminu w dniu 31 grudnia 2007 r., bowiem nie można w tej sytuacji zastosować normy specjalnej z ust. 2 art. 9 ustawy z 2007 r. zmieniającej ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych.
Wydawało nam się, że KRS uwzględnił wniosek o wznowienie postępowania, ponieważ zwrócił się do spółdzielców o zajęcie stanowiska w sprawie po odpowiedzi na skargę Spółdzielni, niemniej KRS zwrócił skargę o wznowienie postępowania na podstawie zarządzenia z dnia 20 grudnia 2010 r., które na skutek uzupełnienia usuwalnych uchybień formalnych nie może być już wykonane, bowiem następnym zarządzeniem z dnia 16 lutego 2011 r. zażądano zajęcie stanowiska w sprawie. W krótkim zaś czasie po zwrocie skargi o wznowienie KRS wydał postanowienie o odrzuceniu skargi o wznowienie postępowania, w którym nie odnosi się do zarzutów uczestników postępowania, twierdząc nieprawdę (w pierwszym akapicie uzasadnienia), że wyżej wskazane osoby jako podstawę wznowienia podały „dotknięcie postępowania nieważnością z uwagi na pozbawienie wnioskodawców możliwości działania”.
Zważyć należy, że procesowo-materialną podstawą wznowienia jest naruszenie praw wnioskodawców, które zostały wskazane konkretnie i zostały uzasadnione. Dalej zaś sędzia Dąbrowski Dariusz zajmuje się kwestią oceny interesu prawnego, który w niniejszej sprawie nie ma żadnego znaczenia, bo chodzi tutaj o naruszenia konkretnych praw a nie wykazywanie interesu prawnego i wystarczy ich wskazanie. Niemniej Sędzia stwierdza, wbrew przesłance prawnej, że „członkowie Spółdzielni nie mają interesu prawnego do bycia uczestnikami postępowania lub zainteresowanymi wynikiem postępowania rejestrowego”. Zauważyć jednak należy, że członkowie spółdzielni odpowiadają całym swoim majątkiem za zobowiązania spółdzielni, a są to głównie starsi ludzie, osoby fizyczne (konsumenci), które są zaciągane przez organy nieistniejące w swietle prawa. W chwili dzisiejszej można bowiem mówić, że nie tylko Zebranie Przedstawicieli jest organem nieistniejącym od 1 stycznia 2008 r. ale także organ kadencyjny - Rada Nadzorcza (na skutek upływu czasu kadencji od ostatniego prawidłowego powołania) oraz Zarząd, który od 2008 r. nie uzyskał absolutorium i zatwierdzenia bilansów w uchwałach podjętych przez jedyny i legalnie mogący działać organ władzy uchwałodawczej, jakim jest Walne Zgromadzenie Spółdzielni mieszkaniowej.
Dlatego też stwierdzenie Sędziego Dariusza Dąbrowskiego, że „Spółdzielnia była prawidłowo reprezentowana w postępowaniu rejestrowym” świadczy nie tylko o błędnej logice, ale i braku wiedzy z zakresu podstawowych technik i zasad stosowania prawa, interpretacji przepisów w oparciu o kanony wiedzy prawniczej. Nie można bowiem uznać, że Spółdzielnia była prawidłowo reprezentowana, jeśli poważne wątpliwości budzi kwestia istnienia wszystkich organów Spółdzielni.
Jeśli zaś Zarząd „uzyskał” absolutorium w 2008 i 2009 r. (nie wspominając o 2010 r.) od organu nieistniejącego, to taka uchwała jest nieistniejąca, a zatem tenże Zarząd nie uzyskał absolutorium od kompetentnego organu i nie może działać w imieniu Spółdzielni i spółdzielców, zwłaszcza na ich niekorzyść.
Sędzia swoim stwierdzeniem naszym zdaniem poświadczył nieprawdę. Czy absolutorium udzielone przez Zebranie Przedstawicieli w dacie 28.05.2010 r. oznacza prawidłową reprezentację spółdzielni?
Natomiast skarga o wznowienie postępowania służy właśnie do możliwości ponownego badania sprawy co do zasady, zważywszy, że jest uregulowana w przepisach o postępowaniu przed KRS i odnosi się do przepisów ogólnych skargi o wznowienie postępowania. Sędzia Dariusz Dąbrowski przeczy jednak idei płynącej z brzmienia przepisów prawa, konkretnych norm i zasad prawa. W dodatku, nawet nie przedstawił uczestnikom postępowania treści repliki (drugiego pisma procesowego) Spółdzielni, żeby umożliwić im zajęcie stanowiska, dołączając ją dopiero do treści postanowienia.
Zatem bez przesady będzie stwierdzenie, że pisemne uzasadnienie postanowienia i samo postanowienie jest skandaliczne, pełne niekonsekwencji i sprzeczności, prowadzące do wniosków ad absurdum i wbrew prawu, bowiem sędzia odnosi się do przesłanki uznania interesu prawnego, nie zajmując się przesłanką naruszenia prawa i w dodatku decyduje za strony o tym czy mogą jednocześnie dochodzić w swoich praw w dwóch niezależnych i dozwolonych trybach procesowych, kierując się nie wiem jaką logiką (ani nie matematyczną ani prawniczą).
Delikatnie ujmując, niezrozumiałym jest to postępowanie sędziego, nasuwające podejrzenia, że może uległ jakimś namowom i wpływom Spółdzielni albo jej pełnomocnika, bowiem w podobnej sytuacji, dot. Spółdzielni „Bródno” (KRS 78357) zupełnie inaczej się zachował, zauważając możliwość popełnienia czynu zabronionego przez przepisy karne, tj. art. 267c pkt 4 ustawy Prawo spółdzielcze i zawiadamiając o tym prokuraturę (zał. 2). Innego wytłumaczenia na to nie ma, nawet przy jak najlepszym i życzliwym myśleniu o człowieku - Dariuszu Dąbrowskim.
Zwrócić też należy uwagę, że o ile KRS nie uruchomił lub nie mógł uruchomić sankcji płynących z przepisów ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym, to co do zasady postępowanie gospodarcze jest częścią prawa cywilnego, do którego mają zastosowanie zasady ogólne Kodeksu cywilnego i zawsze może zastosować sankcje wynikające z tych przepisów, ustanawiając kuratora w trybie art. 42 § 1 k.c., w celu prowadzenia spraw spraw osoby prawnej z braku powołanych do tego organów, który powinien postarać się niezwłocznie o powołanie organów osoby prawnej, a w razie potrzeby o jej likwidację. Widać jednak, że sędzia Dariusz Dąbrowski nie sięga aż tak daleko swoją wiedzą, bo do podstawowych przepisów systemu prawnego.
Sędzia zatem zastosował interpretację dowolną (dyskrecjonalną - odrzuconą w polskim systemie prawa opartym na Konstytucji: art. 7, 8, 9, 31 ust. 3 i art. 87 i n. Konstytucji RP), a nie swobodną ocenę dowodów, opartą na przepisach prawa regulującą proces dowodzenia, zasadach logiki, regułach interpretacyjnych i doświadczeniu życiowym.
Niniejszym postanowieniem sędzia Dariusz Dąbrowski sprzeniewierzył się zasadzie niezawisłości sędziego i niezależności sądu oraz podważył zaufanie do sądów polskich, bowiem nawet:
1) nie zbadał sprawy merytorycznie, uchybiając tym samym przepisom prawa rangi konstytucyjnej oraz z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności w zakresie prawa do sądu i zbadania merytorycznie sprawy;
2) wydał postanowienie sprzeczne z zasadą sprawiedliwości uzasadniając go zupełnie nielogicznie, wbrew zasadom nauki prawa, wbrew hierarchii systemu przepisów prawa oraz wbrew kognicji sądu (sąd cywilny ma swoją właściwość a sąd gospodarczy swoją), pozbawiając strony prawa przyznanego im ustawą dyskrecjonalnie;
3) wysuwając błędne wnioski, traktując bezprawne istnienie Zebrania Przedstawicieli, jako zgodne z prawem, i zapewne w wyniku tego błędnego procesu logicznego stwierdzając, że „Spółdzielnia była prawidłowo reprezentowana”. Tym samym sędzia nie tylko zaakceptował i zalegalizował bezprawną działalność spółdzielni poprzez czynności podejmowane przez Zarząd i Zebranie Przedstawicieli, a także sprzeczne z prawem postanowienie sądu rejestrowego KRS ze względu na prekluzję (notabene i w tej sprawie sąd powinien wziąć to pod uwagę, bowiem problem był podnoszony w piśmie procesowym), sankcjonując (legalizując) i dopuszczając tę bezprawność mocą swojego orzeczenia w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Tym samym sędzia również naruszył zasadę równego traktowania przez prawo, bowiem inaczej (prawidłowo - w trybie sygnalizacji) zachował się wobec sprawy Spółdzielni „Bródno” W wyniku braku reakcji Sądu zaś litera prawa pozostaje martwa, ponieważ sędzia nie chce jej zastosować pomimo powoływania konkretnych przepisów. W ten sposób sędzia tworzy sobie nowe normy postępowania w demokratycznym państwie prawa, niezależne i nie wynikające z przepisów prawa, co tylko potęguje i nawarstwia bezprawie. Takie postępowanie jest też wyraźnie sprzeczne z wolą ustawodawcy wyrażoną w obowiązujących przepisach oraz uzasadnieniu do projektu ustawy z 2007 r. zmieniającej u.s.m. Zatem w tym przypadku sędzia nie był ustami ustawy lecz stanął ponad ustawą i krzywdą ludzką, a zatem może taka postawa jest też Jego osobistym wyrazem braku szacunku do prawa i ludzi (?).
W niniejszym przypadku postanowienie zapadło w próżni prawnej, i usankcjonowało to co jest od wielu lat bezprawne w podwójny sposób. Ponadto takie postąpienie sędziego, może w niewygodnej dla niej prywatnie sprawie, ale będącej jego zawodowym obowiązkiem wydawania sprawiedliwych wyroków, powoduje narażenie nas spółdzielców na koszty oraz szkody liczone w kwocie kilkudziesięciu milionów i tak naprawdę niepotrzebne tzw. zawalanie sądów sprawami, które mogły być rozstrzygnięte merytorycznie w pierwszej instancji.
W naszej ocenie sędzia Dariusz Dąbrowski sprzeniewierzył się zasadom etyki zawodowej oraz prawu powszechnie obowiązującemu, czym dokonał oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa i uchybił godności urzędu sędziowskiego. Dlatego w niniejszej sprawie zasadne jest podjęcie postępowania dyscyplinarnego.
Dlatego też i nasz wniosek o podjęcie postępowania dyscyplinarnego stał się konieczny.
Przy okazji warto zadać pytanie: jak środowisko polskich sędziów godzi się na takiego sędziego w swoim towarzystwie, skoro w swoim kodeksie zawodowym sędziowie zobowiązali się wzajemnie do „wymagania od innych sędziów nienagannego zachowania i kierowania się zasadami etyki zawodowej, a na naganne zachowania odpowiednio reagować”.
Na zakończenie cytujemy zaś wypowiedzi doktryny i judykatury na temat postaw etycznych sędziego - dla zastosowania miary w stosunku do zachowania sędziego Dariusza Dąbrowskiego:
„Poziom stanu sędziowskiego jest kamieniem probierczym dla etyki narodu i całe poczucie prawa, które żyje w narodzie, winno się krystalizować w sędziach.” (cytat z wypowiedzi Witolda Hausnera powołanej w publikacji A. Jaśkiewicz, Wzorzec sędziego a odpowiedzialność dyscyplinarna, „Studia Iuridica” XLVI/2006, s. 123).
Wobec powyższego podnieść należy inne argumenty, powołane i cytowane przez panią Agnieszkę Jaśkiewicz w przywołanej publikacji, które z łatwością mogą posłużyć do określenia miary zachowania sędziego Dariusza Dąbrowskiego. Tak, zatem:
«(…) Niezawisłość dotyczy relacji sędziego z innymi władzami i wszelkimi grupami nacisku. Relacje te w zdrowym państwie demokratycznym powinny kształtować się w taki sposób, aby „...sędzia w procesie stosowania prawa podlegał jedynie konstytucji i ustawom” i rzeczywiście był „wzorem osobowości humanistycznej i przejawiał troskę o funkcjonowanie prawa w służbie wyższych wartości” (a zatem nie wchodził w rolę ustawodawcy czy też go swoim wyrokiem krytykował) bezstronność z kolei, rozumiana jako „...wolność od własnych, bardzo osobistych preferencji”, polega na tym, że „...sędzia kieruje się obiektywizmem, nie stwarzając korzystniejszej sytuacji dla żadnej ze stron czy uczestników postępowania, zarówno w trakcie toczącej się przed sądem sprawy, jak i orzekania. Traktuje on zatem uczestników postępowania równorzędnie”. W państwie demokratycznym niezawisłość nie jest prawem sędziego, a wręcz przeciwnie, przymiotem, z którego wynikają poważne obowiązki, co wyraźnie stwierdził również Trybunał
Konstytucyjny: „...niezawisłość nie jest wyłącznie podmiotowym uprawnieniem osoby wykonującej zawód sędziego, należy bowiem ona do istoty prawidłowego wykonywania zawodu i w tym znaczeniu niezawisłość sędziego jest również gwarancją praw i wolności obywatelskich”. Jest „...postulatem etycznym kierowanym pod adresem każdego sędziego”, ponieważ to właśnie „...sędzia bierze odpowiedzialność za to, że badane przez niego sprawy zostaną rozpatrzone bezstronnie, fachowo i dogłębnie” (niestety w niniejszej sprawie zabrakło wszystkich tych elementów - przypis mój). Niezawisłość sędziego więc, podobnie zresztą jak i jego bezstronność, w praktyce jest warunkiem sine qua non zapewnienia obywatelom prawa do rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, w sposób sprawiedliwy i jawny przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Aby praktyczna realizacja praw obywatelskich w procesie wymierzania sprawiedliwości stała się rzeczywistością, stanowiska sędziowskie powinny zostać obsadzone przez ludzi fachowych, wrażliwych i bezstronnych. Każde zachowanie sędziego, czy to działanie czy zaniechanie (podkreślenie moje, a zaniechaniem można nazwać odrzucenie skargi o wznowienie postępowania bez uzasadnienie przesłanek odrzucenia i niezbadanie sprawy merytorycznie), które może stworzyć choćby przypuszczenie naruszenia tych fundamentalnych zasad, musi być uznane za nieodpowiednie, niedopuszczalne i niegodne sędziego.».
Posiłkując się dalej powołaną publikacją «„Sędziowie są w najwyższym stopniu odpowiedzialni za urzeczywistnianie sprawiedliwości”, dlatego też nikogo nie powinny dziwić wymogi prezentowania przez nich najwyższych standardów etycznych i zawodowych.
„Sędzia, wydając orzeczenie w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, musi mieć świadomość danej mu władzy i związane z tym poczucie odpowiedzialności”, dlatego też, jeżeli wymagania moralne wobec sędziego są wyższe niż w stosunku do przedstawicieli innych zawodów, wydaje się to czymś jak najbardziej naturalnym i oczywistym. Jak zauważył Andrzej Jankowski, „...nie ma sędziowskiej niezawisłości i niezależności bez obowiązków, a bycie »trzecią władzą« pociąga jednak za sobą określone ograniczenia i ciężary i niedogodności także”. Przede wszystkim więc ci, którzy stoją na straży sprawiedliwości muszą nie tylko dbać, aby prawo było przestrzegane, ale swoją postawą powinni wręcz „...ściśle, a nawet demonstracyjnie przestrzegać prawa, w sposób, który potęguje publiczne zaufanie do sądownictwa”. Co więcej, żadnym swoim zachowaniem nie mogą stwarzać „...nawet pozorów nierespektowania prawa”.».
Jak zatem my Spółdzielcy i jednostkowe osoby fizyczne mamy szanować prawo, skoro z taką łatwością wszelkie prawa przyznane nam ustawą niweczy sędzia Dariusz Dąbrowski?
Cytując jednak dalej Autorkę publikacji o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, podnieść należy, że «W wielu orzeczeniach sądy dyscyplinarne tak I, jak i II instancji podkreślały, że podstawowym zadaniem sędziego jest „...należyte, zgodne z przepisami wydanie wyroku” , dlatego też czyny godzące w ten obowiązek należy uznać za przewinienia „o znacznym ciężarze gatunkowym”. Wśród czynów tego rodzaju można wymienić: (…)
– popełnienie błędu merytorycznego; (…)
Z przedstawionych tu przypadków wynika, że sędzia powinien mieć przede wszystkim świadomość wagi powierzonej mu funkcji (w postępowaniu rejestrowym przed KRS zaś chodzi przede wszystkim o zasadę prawdziwości wpisu nie formalną, lecz materialną w sensie art. 17 ustawy o KRS, jak i potocznym - przypis mój), a co z tym nieodłącznie związane, także i obowiązków.
Zachowania takie „...godzą bezpośrednio w wiarygodność funkcjonowania organów wymiaru sprawiedliwości i podważają pewność wypełniania przez sędziów obowiązków zawodowych zgodnie z rotą ślubowania, która nakazuje »stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami«” (…)
Wszelkie podejmowane przez sędziów czynności zawodowe powinny ponadto opierać się na przepisach prawa, a nie na przyjętych w danym sądzie zwyczajach.».
Dlatego nasz wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego jest zasadny.