Source: http://www.goldenline.pl/grupy/Zainteresowania/vat/korekty-podatku-naleznego-in-plus-od-1-stycznia-2014-r,3438103/
Timestamp: 2014-11-27 23:01:41
Legal References Found: art. 19
 FSK 
 art.29
 art. 217
 art. 29
 art. 29

Document Content:
Korekty podatku należnego in plus od 1 stycznia 2014 r. - forum VAT - GoldenLine.pl
Grupy » Zainteresowania » VAT » Korekty podatku należnego in plus od 1 stycznia 2014 r.
Korekty podatku należnego in plus od 1 stycznia 2014 r.
Korekty podatku należnego in plus od 1...
Temat: Korekty podatku należnego in plus od 1 stycznia 2014 r.
Chcę poruszyć dwa zagadnienia:
- kiedy dopuszczalne jest bieżące rozliczanie korekt in plus podatku należnego w deklaracji?
- czy możliwe jest powstanie obowiązku podatkowego, jeżeli kwota należna (obecnie - zapłata) nie jest jeszcze ustalona?
W mojej ocenie oba pytania łączą się w pewien sposób ze sobą, co postaram się niżej wykazać.
Generalnie podatek należny należy korygować in plus wstecznie, tzn. poprzez korektę deklaracji za miesiąc, w którym powstał pierwotnie obowiązek podatkowy.
Przykład 1: Sprzedaży towaru dokonano w styczniu, zapłata za towar nastąpiła w styczniu. Kwota należna wynosiła 120.000 zł, ale sprzedawcy coś się pomyliło, w związku z czym wystawił fakturę pierwotną na 100.000 zł i w deklaracji za styczeń odprowadził podatek od 100.000 zł. W marcu sprzedawca zorientował się co do pomyłki i w związku z tym wystawił korektę in plus na 20.000 zł (120.000 zł po korekcie). Ponieważ jednak przyczyna korekty istaniała już pierwotnie (w styczniu) sprzedawca powinien w marcu skorygować deklarację za styczeń i zapłacić odsetki.
Od tej generalnej zasady dość utrwalone orzecznictwo dopuszcza odstępstwo. W drodze wyjątku można rozliczać korekty podatku należnego in plus w deklaracji na bieżąco (bez konieczności rozpoznawania zaległości podatkowej i odsetek) pod warunkiem, że przyczyna korekty powstała na bieżąco.
Przykład 2: Sprzedaży towaru dokonano w styczniu, zapłata za towar nastąpiła w styczniu. Kwota należna wynosiła 100.000 zł, ale kontrahenci umówili się, że jeżeli do 10 marca nabywca nie zapłaci za towar, to cena wzrasta o 20%. 11 marca sprzedawca upewnił się, że nabywca nie zapłacił, w związku z czym wystawił fakturę korygującą in plus na 20.000 zł. Ponieważ przyczyna korekty zaistniała dopiero w marcu, podatnik może dopłacić fiskusowi podatek od dodatkowych 20.000 zł w deklaracji za marzec, bez konieczności korekty deklaracji za styczeń i bez konieczności zapłaty odsetek.
Wydaje mi się, że w świetle nowych regulacji korekta podatku należnego in plus będzie mogła następować jeszcze w jednym przypadku - w przypadku mianowicie transakcji, o których mowa w art. 19a ust. 5 pkt 4 ustawy o VAT (najem, dzierżawa, media itd.). Uznałbym bowiem generalnie, że dla tych transakcji obowiązek podatkowy powstaje z chwilą wystawienia faktury, ale wyłącznie w odniesieniu do kwoty na wystawionej fakturze wykazanej. Jeżeli natomiast będzie coś "dofakturowywane", niezależnie od przyczyny, obowiązek podatkowy od tych "dofakturowanych" kwot powstanie dopiero z chwilą wystawienia faktur korygujących (zakładając, że dla tych "dofakturowanych" kwot nie upłynął termin płatności przed wystawieniem faktury korygującej).
Przykład 3: Za usługę najmu świadczoną w styczniu wynajmujący wystawia 10 stycznia fakturę na kwotę 10.000 zł i w związku z tym w deklaracji za styczeń wykazuje podatek należny od 10.000 zł. Następnie, 10 marca, wynajmujący wystawia korektę styczniowej faktury in plus na 2.000 zł (12.000 zł po korekcie). W mojej ocenie, niezależnie od przyczyny korekty, w styczniu powstał obowiązek podatkowy od 10.000 zł, w marcu natomiast od kolejnych 2.000 zł (chyba że już w styczniu upłynął termin płatności dla kwoty 12.000 zł). Wyprowadziłbym to ze szczególnych zasad powstawania obowiązku podatkowego dla najmu.
Jest o czym dyskutować?
Niezależnie od powyższego zagadnienia, chciałbym jeszcze wrócić do orzecznictwa na temat korekt in plus rozliczanych na bieżąco w przypadku, gdy przyczyna korekty jest bieżąca (np. I FSK 213/10 - http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/BD7AA4F2D6)
Wydaje mi się, że niezależnie od względów praktycznych, kluczowym argumentem -wynikającym wprost z przepisów - przemawiających na rzecz stanowiska prezentowanego przez sąd, a więc rozliczania jednych korekt na bieżąco, a innych wstecznie, jest argument "z podstawy opodatkowania". Podstawą opodatkowania jest wszystko co stanowi zapłatę (dawniej - kwotę należną), przez co - w mojej ocenie - należy rozumieć KWOTĘ NALEŻNĄ NA DZIEŃ DOKONANIA SPRZEDAŻY. Nie należy jednak w tym kontekście mylić kwoty należnej z kwotą wymagalną w sensie cywilnoprawnym. Przykładowo, nawet jeżeli kwota należna jest wymagalna ze względu na ustalony termin płatności dopiero za miesiąc, należna i ustalona może być już dzisiaj.
Co należy zatem rozumieć jako "przyczynę korekty powstającą na bieżąco", a co jako "przyczynę korekty istniejącą wstecznie"? Żeby to ustalić, trzeba ustalić - w mojej ocenie - kiedy zmieniła się kwota należna (choćby nie była jeszcze wymagalna).
Co może mieć wpływ na zmianę kwoty należnej? Zarówno zmiana umowy co do kwoty wynagrodzenia, jak i określone zdarzenie przewidziane umową mające wpływ na ostateczną cenę, np.:
- nieopłacenie faktury w przewidzianym terminie upoważniające sprzedawcę do podwyższenia ceny (przykłąd nr 2),
- ogłoszenie wskaźnika inflacji lub innego wskaźnika gospodarczego upoważniającego sprzedawcę do podwyższenia ceny.
Moim zdaniem powyższe ustalenia co do przyczyn rozliczania niektórych korekt in plus na bieżąco rzucają pewne światło (albo cień) na zadane na wstępie pytanie:
Czy może powstać obowiązek podatkowy, jeżeli w chwili daty sprzedaży wysokość kwoty należnej nie jest jeszcze ustalona?
Otóż MF nie widzi większego problemu. Dopuszcza wręcz KONIECZNOŚĆ rozpoznawania obowiązku podatkowego w chwili wykonania usługi, nawet jeżeli zapłata na tę chwilę nie jest jeszcze ustalona (np. usługa jest wykonana 31 stycznia, klient akceptuje zakres wykonanych prac serwisowych 3 marca - MF mimo wszystko upiera się, że obowiązek podatkowy powstaje już w styczniu).
Z kolei odwołując się do powyższego orzecznictwa dotyczącego korekt in plus, wydaje mi się, że racjonalnie byłoby uznać, iż nie jest właściwe domagania się rozpoznawania obowiązku podatkowego zanim pojawi się możliwość ustalenia podstawy opodatkowania. To jest zresztą ważny argument na rzecz rehabilitacji protokołów zdawczo-odbiorczych itd. Gdyby tak podchodzić do sprawy, również na problematykę rozpoznawania obowiązku podatkowego w odniesieniu do refaktur trzeba by spojrzeć odmiennie, co mnie samego prowadziłoby do rewizji wcześniejszych poglądów. Wiem, że te wywody stoją w kontrze do przepisów o powstawaniu obowiązku podatkowego. Z drugiej strony - mają silne wsparcie w przepisach o podstawie opodatkowania.
Bardzo ciekawe spostrzeżenia... :-)
Dawid M.:
Z Dyrektywy - jak wiemy - wynika raczej jednoznacznie, że może (art.63): "Zdarzenie powodujące powstanie obowiązku podatkowego ma miejsce, a VAT staje się wymagalny w momencie dostarczenia towarów lub wykonania usług."
Brak porozumienia stron co do ceny nie uniemożliwia dostarczenia towarów / wykonania usług. I chyba tu dużych ustępstw być nie może, ponieważ - w odróżnieniu od momentu ustalenia ceny - moment dostarczenia towarów / wykonania usług daje szanse na (jakąś tam) weryfikację.
Zobacz, co by się działo: Nabywca wpłaca kasę, ale to przecież nie zaliczka, skoro cena jeszcze nieustalona.
Sprzedawca wydaje towar, ale to nie dostawa, skoro cena w dalszym ciągu nie ustalona.
I w zasadzie moment opodatkowania transakcji zależałby od "knowań" stron.
Nawiasem mówiąc, to nie wydaje mi się, aby C-419/02 dotyczył - w kontekście opodatkowania zaliczek - także sytuacji, gdy jedynym nieznanym parametrem transakcji jest cena.
Przyzwolenie na bieżące rozliczanie korekt in plus podatku należnego, inspirowane jest - moim zdaniem - głównie względami praktycznymi (o których wspomniałeś)...
No tak, ale ja będę się póki co upierał, że taka interpretacja jest oparta wyłącznie na przepisach o obowiązku podatkowym, z pomija niezwykle istotne przepisy o podstawie opodatkowania. Być może należałoby jednak tych ostatnich nie ignorować w przypadku ustalania momentu powstania obowiązku podatkowego.
Brak porozumienia stron co do ceny nie uniemożliwia dostarczenia towarów / wykonania usług.
To jasne. Czym innym jednak jest zdarzenie rodzące obowiązek podatkowy, a czym innym moment powstania obowiązku podatkowego.
O tym, czy coś jest zaliczką, czy nie, nie decyduje okoliczność, że ostateczna cena jest już ustalona, czy też jeszcze nie, tylko umowa / okoliczności transakcji - myślę, że w tej kwestii nie ma między nami sporu. Jeżeli zaliczka jest zapłatą należną (stanowi część należnej zapłaty na poczet konkretnej transakcji), jak najbardziej rodzi obowiązek podatkowy w świetle mojej wywrotowej propozycji, nawet jeżeli ostateczna kwota transakcji nie jest jeszcze znana. A jeżeli jest zapłatą nienależną - jak najbardziej nie podlega VAT (raczej podlega zwrotowi itd.).
Nie twierdzę, że dostawa w takiej sytuacji nie ma miejsca. Jak najbardziej może mieć miejsce i być dokonana, nawet jeżeli ostateczne wynagrodzenie nie jest jeszcze znane. Twierdzę tylko, że być może należałoby uznać, że odroczeniu ulega moment powstania obowiązku podatkowego w odniesieniu do kwot, które nie mają statusu należnych (aczkolwiek powstaje w odniesieniu do tych, które już są należne). I w zasadzie moment opodatkowania transakcji zależałby od "knowań" stron.
Bez przesady, nie można wszystkiego sprowadzać do nadużyć (tak, wiem, sam często tego argumentu używam, ale ponawiam - bez przesady ;)). Jest mnóstwo sytuacji, w których zapłata na poczet przyszłych dostaw nie rodzi obowiązku podatkowego, choćby w przypadku sprzedaży kart podarunkowych. Dlaczego nie dopuścić tego w sytuacjach uzasadnionych względami praktycznymi? Skoro brak podstawowych parametrów transakcji, takich jak rodzaj dostarczanego w przyszłości towaru, uniemożliwia przypisanie wpłaconej zaliczki do konkretnej transakcji, to dlaczego nie dopuścić możliwości wstrzymania się z rozpoznawaniem obowiązku podatkowego do momentu skonkretyzowania kwoty należnej? Zresztą tutaj nie tylko chodzi o to, by coś UŁATWIĆ podatnikom. Tutaj często chodzi o to, by im coś w ogóle UMOŻLIWIĆ. Jaki sens ma nakładanie na podatników obowiązków, których ci nie są w stanie z definicji wypełnić? Impossibilium nulla obligatio est, że się tak patetycznie wyrażę. Dlaczego jedynym podmiotem ponoszącym koszt przepisów niemożliwych do zastosowania w niektórych sytuacjach ma ponosić podatnik?
Też mam takie wrażenie. Ja z kolei szukam w tym wątku dodatkowo uzasadnienia systemowego, a być może nawet prawnego sensu stricto, jeśli nie w oparciu o konstrukcje vatowskie, to może chociaż w oparciu o Konstytucję :).
Dawid M.:w świetle mojej wywrotowej propozycji
No nie wiem czy taka wywrotowa, bo to co piszesz przynajmniej w części było podnoszone chociażby przy okazji właśnie protokołów zdawczo-odbiorczych (i podobnych dokumentach) oraz refakturach. Jedyny (choć istotny) element różniący to powołanie się wyłącznie na przepisy o podstawie opodatkowania vs. twierdzenie, że kiedy nie ma ustalonych warunków transakcji to nie ma jeszcze zakończonej transakcji (dla potrzeb VAT).
Do końca zeszłego roku obowiązywał art.29.9. Wydaje mi się, że (niezależnie od rzeczywistego zamysłu ustawodawcy) wpisywał się w linię umocnień, chroniącą konstrukcyjne elementy podatku przed "wywrotowcami"... ;-))
Konstrukcja może być lepsza lub gorsza, ale dopóki stanowi całość jest się o co oprzeć.
Wyjmowanie cegły z konstrukcji po to, żeby coś ułatwić (umożliwić) podatnikowi, może okazać się w innym kontekście (zmienionym stanie prawnym w przyszłości) koniem trojańskim.
Poza tym, takie - raz rozpoczęte - osłabianie konstrukcji może nigdy nie mieć końca.
Mamy umówioną (sparametryzowaną) dostawę, co do której nie uzgodniono jedynie ceny.
Wpłacono zaliczkę dotyczącą tej dostawy.
Zasadniczo, powinien powstać obowiązek podatkowy od tej zaliczki.
Ale podatnik argumentuje, żeby mu ułatwić (umożliwić), bo dostawa jest na różnych stawkach vat - nie znając ceny, nie wie jak przyporządkować zaliczkę poszczególnym (...) Zobacz więcej
Jeszcze dodam, że w kontekście omawianego zagadnienia mogą wystąpić dwojakiego rodzaju sytuacje:
- zakres czynności podlegających opodatkowaniu jest zafiksowany, nie wiadomo tylko jakie będzie wynagrodzenie,
- zakres czynności podlegających opodatkowaniu nie jest ostatecznie ustalony (np. nie wiadomo jaka część robót budowlanych zostanie zaakceptowana przez odbiorcę, być może nabywca uzna w sposób prawnie wiążący, że usługa w ogóle nie została wykonana - granica między niewykonaniem świadczenia a nienależytym wykonaniem bywa bardzo cienka), a to z kolei powoduje stan niepewności co do należnej zapłaty (może jakaś kwota należna się pojawi w przyszłości, może nie).
O ile w pierwszym przypadku rzeczywiście "moja" koncepcja (zgadza się Janku, że przedstawione argumenty nie są zupełną nowością, co najwyżej odrobinę "nowatorski" jest sposób zestawienia ich ze sobą) jest wywrotowa, o tyle w drugim - w zasadzie chyba nie powinno budzić przesadnych kontrowersji, że nie powinno się rozpoznawać obowiązku jeżeli czynności nie została wykonana albo obiektywnie nie wiadomo, czy została wykonana i w jakim zakresie (no chyba że ustawodawca wprowadza moment powstania obowiązku podatkowego na skutek samej zapłaty należności albo np. na skutek wystawienia faktury, ale w przypadkach o których mówimy ani zapłata należności, ani wystawienie faktury nie następują).
Nawet jednak w przypadkach pierwszego typu wydaje mi się czymś zupełnie rozsądnym i praktycznym, aby rozpoznawać obowiązek podatkowy z datą sprzedaży wyłącznie w odniesieniu do kwot, które są już należne w momencie dokonania sprzedaży, a więc są ustalone, choćby nie były jeszcze wymagalne w sensie cywilnoprawnym. Jednocześnie coraz bardziej jawi mi się jako niemoralne i naruszające Konstytucję domaganie się zapłaty podatku w sytuacji, gdy nawet wstępnie nie wiadomo, ile należy tego podatku odprowadzić.
Przy czym zauważcie, że jeżeli np. sprzedawca S umawia się z nabywcą N, że wstępna cena za towar wynosi 100 zł, a ostatecznie dogadują się po kilku miesiącach, że N powinien dopłacić 900 zł (w międzyczasie toczyły się jeszcze negocjacje), to chyba w duchu wspomnianego orzecznictwa będzie rozpoznanie dodatkowego obowiązku podatkowego od 900 zł na bieżąco, tzn. po zakończeniu negocjacji. A co jeżeli kontrahenci porozumieliby się, że wstępnie towar jest przekazany nieodpłatnie, a po czasie zamieniają umowę darowizny na umowę sprzedaży? Czy to się bardzo różni od poprzedniego przypadku? Moim zdaniem w ogóle, również powinno być dopuszczalne, w duchu tego samego orzecznictwa, rozpoznanie obowiązku podatkowego na bieżąco. A jeżeli od razu wiadomo, że wystąpiła sprzedaż a nie darowizna, ale nie wiadomo jeszcze jaka będzie ostateczna cena (choć są wskazane w umowie podstawy do jej określenia w przyszłości - wszak cena należy do essentialia negotii umowy sprzedaży)?Ten post został edytowany przez Autora dnia 13.03.14 o godzinie 13:27
1/ Nasuwa się pytanie, dlaczego prawodawca unijny uznał otrzymanie zaliczki/przedpłaty do transakcji za zdarzenie powodujące powstanie obowiązku podatkowego, a nie wykoncypował, że zdarzeniem powodującym powstanie obowiązku podatkowego mogłaby też być potransakcyjna dopłata do ceny? 2/ Propozycja przesunięcia momentu powstania obowiązku podatkowego z dnia dokonania dostawy / wykonania usługi (cokolwiek "wykonanie usługi" oznacza) na dzień ustalenia / poznania ceny transakcji, to - moim zdaniem - propozycja ustanowienia szczególnego momentu powstania obowiązku podatkowego i powinna być kierowana do prawodawcy...
3/ ... trzeba bowiem sobie zdawać sprawę, że przepisy podatkowe są też elementem inspirującym podatnika do określonych zachowań i optymalizacji w ramach działalności. I ciężko jest powiedzieć jakie zachowania wykreowałby taki szczególny moment powstania obowiązku podatkowego, umożliwiający - przykładowo - umówienie się na zapłatę wg kursu franka za pół roku. A nie wydaje mi się, aby oddalanie momentu powstania obowiązku podatkowego od dokonania dostawy / wykonania usługi (konsumpcji) było obojętne dla (...) Zobacz więcej
Jeśli prawo do odliczenia nie powstanie wcześniej niż obowiązek wykazania należnego, to nie bardzo widzę jak konstrukcja daniny miałaby na (...) Zobacz więcej
Jeśli prawo do odliczenia nie powstanie wcześniej niż obowiązek wykazania należnego, to nie bardzo widzę jak konstrukcja daniny miałaby na tym ucierpieć?
Ale przecież relacja: należny u sprzedawcy - naliczony u nabywcy w podatku vat jest tylko jednym z elementów konstrukcyjnych daniny. Istotnymi elementami są także:
- katalog zdarzeń powodujących powstanie obowiązku podatkowego oraz
- podstawowy (ogólny) moment powstania obowiązku podatkowego.
To od podstawowego (mającego największe zastosowanie) momentu powstania obowiązku podatkowego zależy, w jakim terminie od transakcji do budżetu trafi podatek należny (od transakcji lub ogólnie - zdarzenia powodującego powstanie obowiązku podatkowego).
Nabywca - owszem - nabędzie prawo do odliczenia podatku naliczonego, ale bilans budżetowy będzie dodatni, bo:
- podatnik zwolniony - nie odliczy,
- podatnik, który wykorzysta zakup do czynności zwolnionych - nie odliczy,
- podatnik, który zakup "skonsumuje" (ogólnie rzecz ujmując) - nie odliczy,
- podatnik, który nie otrzyma w danym okresie faktury - odliczy dopiero w okresie następnym,
- podatnik może też podjąć decyzję o odliczeniu w okresach następnych.
Gdyby moment wykazania podatku należnego był w filozofii daniny elementem mało ważnym, nie byłoby pewnie opodatkowania zaliczek, a podstawową metodą rozliczania podatku byłaby dzisiejsza metoda kasowa (a jest przecież na odwrót).
Zakładając, że podatnicy nie muszą się "ogarniać" co do ceny na dzień dokonania dostawy / wykonania usługi (tak naprawdę, to mają na to znacznie więcej czasu - więc ten zarzut konstytucyjny Dawida będzie osłabiony), to możliwa byłaby umowa między podatnikami, że cena będzie zależała od dnia zapłaty za towar / usługę. Im szybciej - tym taniej lub im później - tym drożej. W ten oto sposób doszlibyśmy pewnie - de facto - do kasowego rozliczania vat bez błogosławieństwa ustawodawcy (przewidzianego dzisiaj wyłącznie dla "małych" podatników - co wobec faktu, że są mali i nie mają siły przebicia, zakrawa wręcz na szyderstwo ustawodawcy).
Ja - oczywiście - jako podatnik bardzo Dawidowi kibicuję.
Zdaję sobie jednak sprawę, że w kwestii podstawowego momentu powstania obowiązku podatkowego, prawodawca nie może za bardzo pofolgować, bo może to doprowadzić do tego, że zobaczy pustki w kasie (i może okazać się małym pocieszeniem, że przejściowo)...
Uwagę Janka traktuję nie jako wezwanie, by ignorować przepisy o obowiązku podatkowym, ale jako generalne spostrzeżenie, że w przypadkach, o których dyskutujemy, interesy fiskusa nie zostaną jakoś szczególnie uszczuplone w porównaniu ze standardową sytuacją, gdy kwota należna jest już w chwili dokonywania sprzedaży znana. Wszak jeśli kwota należna nie jest znana, to owszem, sprzedawca nie odprowadza podatku, ale zarazem nabywca go nie odlicza. To jest jeden z wielu argumentów "na obronę" rozważanej koncepcji, nie jakiś przesądzający o wszystkim, ale jednak dość istotny.
Zresztą, można do sprawy podejść inaczej. Przyjmuje się, że zgodnie z art. 217 Konstytucji, nakładając podatki, prawodawca powinien ustawowo wskazać zasady ustalania podstawy opodatkowania - podstawa opodatkowania to jeden z najważniejszych elementów konstrukcyjnych każdego podatku. W związku z tym przypadki, gdy kwota należna dla czynności podlegającej opodatkowaniu VAT nie jest jeszcze znana, można zinterpretować na dwa sposoby:
1. Prawodawca nie wskazał, co w takich przypadkach jest podstawą opodatkowania, a zatem nie wywiązał się ze swojego konstytucyjnego obowiązku. W końcu jeżeli nie ma określonej kwoty należnej / zapłaty, to nie da się zastosować art. 29a ust. 1 ustawy o VAT. W zeszłym roku sprawę ratował być może dawny art. 29 ust. 9 ustawy (swoją drogą nie mający umocowania w Dyrektywie), ale teraz jego odpowiednika nie ma w przepisach. Nie widzę żadnej podstawy prawnej, aby w omawianych sytuacjach wymagać od podatników szacowania podstawy opodatkowania, prognozowania jej czy określania wg wartości rynkowej.
2. Trzeba po prostu zinterpretować przepisy "prokonstytucyjnie" i uznać, że nie może powstać obowiązek podatkowy zanim nie wykrystalizuje się podstawa opodatkowania. Zdaję sobie sprawę, jak dalekie mogłyby być tego konsekwencję. W wielu sprawach trzeba by przemyśleć na nowo pewne konstrukcje. Ale - tak jak napisał Janek - nie widziałbym tutaj jakiegoś potężnego ryzyka dla interesów fiskusa, z kolei widziałbym to jako obronę podstawowych praw podatników, o poszanowanie których w ogóle nigdy nie powinni się oni martwić, jeżeli funkcjonują w "demokratycznym państwie prawa" (nawiązuję tutaj oczywiście do konstytucyjnej zasady praworządności).Ten post został edytowany przez Autora dnia 15.03.14 o godzinie 13:57
A gdzie postawiłbyś granicę (czy w ogóle byś stawiał)?
Podstawy opodatkowania nie ma, ponieważ:
1/ specyfika transakcji,
2/ zdarzenie losowe,
3/ strony nie mogą dojść do porozumienia (spór), 4/ strony uzależniły cenę od zdarzenia przyszłego:
a) bo inaczej dla danej transakcji się nie da,
b) bo jest to w przypadku danej transakcji uzasadnione,
c) bo tak postanowiły?
A gdybyś jednak postawił granicę przed 4b lub 4c - to z (...) Zobacz więcej
Jako prawodawca? Czy na gruncie obecnie obowiazujacych przepisow bedac pelnomocnikiem podatnika? ;)
Jeśli wolno mi wybrać: jako (...) Zobacz więcej
Obecna tendencja fiskusa ( odsetki) a niekiedy sądów jest tak i to na gruncie PIT, CIT i VAT aby każde zdarzenie, zaszłość gospodarczą odnosić do pierwszego kontaktu kontrahentów i korekty przychodu, kosztu, obrotu w dacie kiedy ten kontakt miał miejsce. Dochodzi do absurdu, że towar sprzedany w 2013 r. a zwrócony w 2014 r. ma być ujmowany w spisie z natury i korygowany ma być stan przychodów i kosztów na koniec roku, to samo można odnieść do korekty podatku należnego i naliczonego ( interpretacje DIS).
W przypadku podwyższenia sprzedaży (obrotów) jest podobnie.
Nigdy nie będzie tak, że zawsze należy cofać się wstecz ani też, że zawsze należy reagować na bieżąco.
W mojej ocenie, jeśli przyczyną jest zdarzenie, którego nie można przewidzieć, że nastąpi lub można przewidzieć, lecz nie można go wycenić korekty winny być dokonywane na bieżąco, z uwzględnieniem zasady ( PIT, CIT), że przed zamknięciem ksiąg należy odnieść to do (...) Zobacz więcej
8.04.2014, 13:04
VAT » Sposób liczenia korekty podatku naliczonego w przypadku...
- VAT » Jak rozliczać zaliczki w eksporcie towarów od 1 stycznia...
- VAT » Zmniejszenie VAT należnego na podstawie korekty której...
- VAT » 89b -- podmiot zobowiązany do korekty podatku naliczonego - VAT » Korekty podatku od nieruchomości - a wykładnia przepisów...
- VAT » Korekta podatku należnego i naliczonego przy transakcjach...
- VAT » Korekty podatku od nieruchomosci
Sposób liczenia korekty pod...
« Sposób liczenia korekty podatku...