Source: http://sj-na-swiecie.blogspot.com/2011/05/okiem-mediow.html
Timestamp: 2017-06-29 15:47:55
Legal References Found: art. 33
 art. 125
 art. 30
 art. 125
 art.125
 art. 33

Document Content:
ŚWIADKOWIE JEHOWY NA ŚWIECIE: OKIEM MEDIÓW:
4.5.11 | tłumaczenie:
Niebezpieczne przekonania. W procesie przeciwko Świadkowi Jehowy oskarżenie zwraca uwagę na religijne aspekty sprawy, obrona odwołuje się do prawa (obszerne fragmenty wywiadu) Sąd Rozjemczy w Kogałymie (Chanty-Mansyjski obwód autonomiczny) wyznaczył karę grzywny w wysokości 5 tysięcy rubli wobec członka organizacji religijnej Świadków Jehowy, Natalii Podłożewicz, która nie wyraziła zgody na transfuzję krwi dla syna. Prawie wszyscy autorzy publikacji na ten temat w mediach wskazują na bezpośredni związek pomiędzy śmiercią dziecka a odmową matki na przetoczenie krwi, cytując jako uzasadnienie swoich słów komentarz przedstawicieli prokuratury. O wyjaśnienie stanowiska obrony zwróciliśmy się do adwokata Artura Leontiewa, który reprezentuje w sądzie interesy Natalii Podłożewicz. Nowa Gazeta Adwokacka: Dlaczego reprezentuje Pan interesy Natalii Podłożewicz - członek izby Adwokackiej Sankt-Petersburga?
Аrtur Jewgieniewicz Leontiew: Na etapie postępowania przygotowawczego sprawę Natalii Podłożewicz prowadził miejscowy prawnik, ze mną zawarto umowę, gdy sprawa trafiła do sądu. W tym przypadku poproszono mnie, bym się tym zajął, tak jak w podobnych przypadkach w mojej praktyce, gdy musiałem wziąć udział w tak zwanych "medycznych" przypadkach. Ponadto, z uwagi na „zamknięty" charakter tej sprawy, w przyszłości należało się spodziewać, że przekroczy ona granice okręgu.
GA: Proszę opowiedzieć nam o specyfice prowadzenia spraw o „złożonej tematyce religijnej”. Leontiew: Oczywiście, są one bardziej skomplikowane niż zwykłe sprawy. W Rosji mamy do czynienia z ustalonym podejściem do praw człowieka, w szczególności prawa do wolności wyznania. Ponieważ praktyka sądowa w takich przypadkach dopiero się rozwija, konieczne jest rozpatrzenie wielu przypadków po raz pierwszy. Z jednej strony, są to sprawy trudne, z drugiej - interesujące. Ponieważ wierzący są często gotowi walczyć do końca, gdy w grę wchodzą zasady w kwestiach dla nich najważniejszych, w efekcie kształtuje się praktyka korzystna dla wszystkich obywateli.
Prawdę mówiąc w sprawie Natalii Podłożewicz czynnik religijny nie jest najważniejszy. Ważniejsze jest prawo człowieka do wyboru leczenia i możliwość skorzystania z tego prawa w obecnym systemie opieki zdrowotnej.
GA: W mediach przedstawia się sytuację w oparciu o orzeczenie sądu rozjemczego i słowa przestawicieli prokuratury. Proszę powiedzieć nieco o okolicznościach sprawy.
Leontiew: Natalia zwróciła się z prośbą do szpitala, żeby jej dziecku udzielono pomocy medycznej, ale nie zgadzała się z tymi metodami leczenia, które sugerowali lekarze, ponieważ wierzyła, że jej dziecko niepełnosprawne dziecko tego nie przeżyje i lepsze dla niego będzie wykorzystanie metod alternatywnych, które są stosowane we wszystkich szpitalach. Odmawiając transfuzji krwi, skorzystała z prawa, przewidzianego przez art. 33 Prawodawstwa podstawowego w dziedzinie ochrony zdrowia. W tym przypadku czynnik religijny nie ma znaczenia prawnego. Trzeba zrozumieć, że każdy rodzaj interwencji medycznej niesie zagrożenie dla zdrowia i życia pacjenta, lekarze nie mogą dać absolutnej gwarancji pozytywnego efektu końcowego, w związku z czym pacjent lub jego przedstawiciel zawsze musi dokonać wyboru. W tym przypadku transfuzja krwi również nie gwarantowała uratowania życia dziecka, co lekarze ze szpitala przyznali w sądzie, odpowiadając, że "taką gwarancję może dać jedynie Bóg". Lekarze, przestrzegając prawa, powinni zastosować jedno z dwóch rozwiązań: albo zdecydować się na zastosowanie alternatywnych metod leczenia, albo zwrócić się do sądu o zgodę na interwencję medyczną, bez zgody przedstawiciela ustawowego. W rzeczywistości nie zrobiono ani jednego ani drugiego.
GA: W chwili obecnej lekarze twierdzą, że jest odmowa transfuzji spowodowała śmierć dziecka?
Leontiew: Tak, teraz nie mają innego wyboru. Z prawnego punktu widzenia sytuacja wygląda następująco: dziecko zmarło w szpitalu, odpowiedzialność za zapewnienie opieki medycznej w instytucji medycznej spoczywa na pracownikach tej instytucji, to znaczy mogła powstać kwestia pociągnięcia lekarzy do odpowiedzialności karnej za zaniechanie udzielenia pomocy i przedstawianie im zarzutów w postępowaniu cywilnym. Po odmowie matki na transfuzję krwi nie podjęli odpowiedniego leczenia w pełnym zakresie innymi sposobami, które można było zastosować w tym przypadku. Tak wynika z wniosków biegłych z zakresu medycyny, który powołałem do udziału w sprawie. Trzej uznani specjaliści z różnych miast wskazali, że, po pierwsze, odmowa matki nie jest związana ze śmiercią dziecka, a po drugie, że była możliwość okazania mu opieki medycznej metodami alternatywnymi bez użycia transfuzji krwi oraz jej składników, a po trzecie, że pacjent nie otrzymał opieki zdrowotnej w pełnym wymiarze. Nawet zgodnie z Instrukcją na temat stosowania krwi i jej składników, zatwierdzoną przez Rozporządzenie Nr 363 Ministra Zdrowia Federacji Rosyjskiej, która jest stosowana w u pacjentów wyrażających zgodę na zabieg transfuzji krwi, nie uwzględniono tego zestaw kryteriów, które są potrzebne do decyzji w sprawie transfuzji krwi i jej składników przy anemii. Poziom hemoglobiny też nie był wystarczającym powodem do stwierdzenia, że tylko ta metoda leczenia powinna być zastosowana.
GA: Jakie alternatywne metody można było zastosować?
Leontiew: Zgodnie z wnioskami specjalistów należało w odpowiednich dawkach, przewidzianych przez wytyczne w Federalnej instrukcji dla lekarzy w kwestii stosowania leków stymulujących wytwarzanie własnej krwi (erytropoetyny); podawać preparaty żelaza dożylnie zamiast domięśniowo, gdyby organizm dziecka ich nie przyswajał w jakiś sposób; zastosować karmienie dożylne, o ile nie był on jeść samodzielnie, dalszego zastosowania sztucznej wentylacji i (…) sztucznych przenośników tlenu.
Gdyby opinie niezależnych ekspertów zostały potwierdzone przez ekspertyzy medyczno-sądowe, to moglibyśmy poruszyć kwestię pozyskania lekarzy do odpowiedzialności za nieudzielenie pomocy. Jednakże Trybunał konsekwentnie odrzuca wniosek o ich rozpatrzenie.
GA: Chce Pan przez to powiedzieć, że eksperci sądowi potwierdzają opinię lekarzy? Leontiew: Takie przypuszczenie jest w pełni uzasadnione. Jest to mały okręg, gdzie wszyscy specjaliści znakomicie się znają, a w konsekwencji sprawą zainteresowały się niektóre agencje rządowe. Z tego powodu zwróciłem się do niezależnych specjalistów. Jest mało prawdopodobne, żeby lekarze przedstawili pełny obraz tego, co się stało, ponieważ sami są stroną w sprawie. Ponadto lekarz opiekujący się pacjentem, który posiadał mniej lub bardziej kompletny obraz stanu zdrowia dziecka i sporządzał notatki w dokumentacji medycznej, zginął (w wyniku jakiegoś nieszczęśliwego wypadku ponieważ, niestety, karetka nie dojechała na czas). Sądząc z jego zeznania zapisanego w protokole przesłuchania, nie był on pewien, czy transfuzja krwi mogła by uratować syna Natalii Podłożewicz. Lekarze, których poprosiłem do udziału w sprawie, są przekonani, że transfuzja krwi, z uwagi na płuca tego dziecka, od urodzenia cierpiącego na nieuleczalną chorobę, tylko przyspieszyłaby śmierć, ponieważ podawane krwinki czerwone mają negatywny wpływ na funkcjonowanie płuc (…). Pozostali lekarze z miejscowego szpitala widzą pośredni związek między tym, co się stało a niepodaniem krwi, czasem przeinaczając fakty, być może dając wyraz niepisanej solidarności lekarskiej.
Transfuzja krwi była wygodna dla lekarzy: w przypadku negatywnych skutków nikt nie by nie próbował dochodzić prawdziwych przyczyn śmierci, sporządzony [przez lekarzy opiekujących się pacjentem] akt zgonu - pomimo wiele wad i nieścisłości - uznano by za wiążący . Tym bardziej, że pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy podpisał wcześniej zgodę na tę operację, biorąc na siebie wszystkie możliwe negatywne konsekwencje. Warto zauważyć, że po interwencji prokuratury ostatecznie zmieniono przyczynę śmierci dodając: "z powodu anemii" wskazując na związek między odmową matki na transfuzję krwi i jej składników ze śmiercią dziecka.
GA: Wygląda na to, że broni Pan interesów Natalii Podłożewicz w sądzie nie z uwagi na jej religijne prawo odmowy transfuzji krwi i jej składników, a w związku z tym, że nie zgadza się ona z opinią lekarzy?
Leontiew: W tym przypadku odmowa nie odgrywa większej roli. Jeden z ekspertów powiedział w sądzie, że w jego klinice odmawiają skorzystania ze składników krwi nie tylko Świadkowie Jehowy. Wśród odmawiających stanowią oni mniejszość. Po prostu ludzie są coraz bardziej obawiają się transfuzji krwi jako metody leczenia: słyszeli o przypadkach zakażeń i innych poważnych powikłań przy użyciu tej metody. Odmówić lub zgodzić się na jej zastosowanie - to prawo pacjenta. Prawo mamy dobre, problem tkwi w zastosowaniu tego stosowaniu prawa i sposobie myślenia lekarzy, którzy często nie akceptują wyboru pacjenta jako takiego, zajmując stanowisko autorytatywne.
Jako prawnika bulwersuje mnie absurd całej tej sprawy. Z przestępstwem z art. 125 Kodeksu karnego FR "Zaniechanie [udzielenia pomocy] w niebezpieczeństwie mamy do czynienia w momencie porzucenia [kogoś] w niebezpieczeństwie, natomiast negatywne konsekwencje takiego postępowania nie są już częścią wspomnianego przestępstwa. Zgodnie z art. 30-33 Podstaw prawodawstwa w dziedzinie ochrony zdrowia warunkiem interwencji medycznej jest zgoda pacjenta lub jego przedstawiciela prawnego, którzy mają prawo odmówić interwencji medycznej lub jej zaprzestania. Jeśli przyjmiemy stanowisko prokuratury, wydaje się, że realizując swoje prawo do odmowy interwencji medycznej, prawni przedstawiciele małoletniego pacjenta automatycznie podlegają odpowiedzialności karnej na podstawie art. 125 kodeksu karnego FR. Nie ma w tym jakiegokolwiek zdrowego rozsądku.
Według oświadczenia Instytutu Aktów Prawnych i Prawa Porównawczego rządu rosyjskiego, które załączyłem do materiałów sprawy, w działaniach rodziców, którzy zwrócili się do obsługi szpitala o opiekę medyczną ich dziecka, a następnie skorzystali z prawa odmowy takiej formy interwencji medycznej, która z punktu widzenia pracowników szpitala była niezbędna, aby uratować życie dziecka, nie widać przesłanek przestępstwa w świetle art.125 kodeksu karnego FR.
Gdyby Natalia Podłożewicz nie była Świadkiem Jehowy, mam wątpliwości, czy ta sprawa w ogóle byłaby wszczęta i trafiła do sądu. W tym wypadku prokuratura miała swój szczególny interes - doprowadzić do precedensu prawnego ułatwiającego stworzenie prawnie uzasadnionej praktyki do pociągnięcia do odpowiedzialności Świadków Jehowy, a następnie prześladować tę organizację religijną jako całość.
Znaczna część postępowania podczas postępowania przygotowawczego była poświęcona tej właśnie organizacji, a nie samej [pani] Podłożewicz i jej dziecku. Zgodnie z niedawnym orzeczeniem Trybunału Europejskiego w sprawie wspólnoty moskiewskiej Świadków Jehowy często przyczyną konfliktu jest przeciwstawianie się tych, którzy nie podzielają ich poglądów religijnych i ich niechęć do przyznania i poszanowania wolności człowieka wierzącego. Świadkowie Jehowy należą do znanej religii chrześcijańskiej, aktywne działają w wielu krajach świata, w tym we wszystkich krajach europejskich, które są członkami Rady Europy, w których mogą praktykować swoją religię. A sytuacja, w której pacjent stara się przyspieszyć śmierć przez zaprzestanie leczenia, różni się od tej, w której pacjenci po prostu wybierają metodę leczenia, ale nadal chcą wyzdrowieć i nie odmawiają leczenia jako takiego. Nie zważając na precedens Trybunału Europejskiego, zauważa się negatywny stosunek do tej organizacji, który [niestety] wspierają ci, którzy powinni prawo egzekwować . W związku z tym wysokość kary nie ma znaczenia: ważne jest, aby nie karać matki, a jedynie wydać wyrok skazujący.
GA: Jakie orzeczenie w tej sprawie przyjął Kogałymski sąd miejski? Leontiew: 8 kwietnia Kogałymski sąd miejski rozpoznał sprawę jako sąd apelacyjny i podał postanowienie, którym utrzymał w mocy werdykt sędziów wobec Natalii Podłożewicz, a odwołanie [pani] Podłożewicz i jej obronę, jak również wystąpienie odwoławcze prokuratora z urzędu - oddalił.
GA: Jak sąd uzasadnił swoją decyzję?
Leontiew: (...) Sąd, stojąc na pozycji oskarżycielskiej, określonej przez śledczych i prokuraturę, zwrócił uwagę wyłącznie na czynnik religijny, nie zważając na art. 33 Podstaw prawodawstwa FR w sprawie ochrony zdrowia obywateli i wykazania, że [pani] Podłożewicz, co potwierdziło wielu świadków, nalegała na alternatywne metody leczenia, ponieważ uważała, że jej syn nie przeżyje transfuzji krwi. Słuszność jej stanowiska w sądzie potwierdziło trzech niezależnych ekspertów medycznych. Niemniej jednak, w trakcie rozprawy sąd dwukrotnie odmówił, na wniosek obrony, przeprowadzenia ponownej ekspertyzy w związku z rozbieżnością między wnioskami ekspertyzy przeprowadzonej podczas śledztwa i ostateczną opinią specjalistów, uzyskanymi w trakcie przewodu sądowego, jak również ze względu na poważne błędy w części ekspertyzy przeprowadzonej na zlecenie prowadzącego czynności śledcze.
GA: Co zamierza Pan zrobić?
Leontiew: Teraz jestem przygotowany do złożenia apelacji w Chanty-Mansyjskim Sądzie Rejonowym. Jestem przekonany, że działania [pani] Podłożewicz nie miały przesłanek kryminalnych, dlatego mam zamiar wykorzystać do jej obrony wszystkie dostępne środki prawne w celu jej uniewinnienia, w tym najwyższe instancje sądowe Federacji Rosyjskiej, jak również Europejski Trybunał Praw Człowieka.
GA: Co w pierwszej kolejności polecił by Pan adwokatom broniącym praw i interesów osób - przedstawicieli jakichkolwiek organizacji religijnych?
Leontiew: Biorąc pod uwagę, że rosyjska praktyka egzekwowania prawa w odniesieniu do spraw dotyczących wyznania wiary oraz innych wolności dopiero się kształtuje, warto korzystać z doświadczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który już opracował kryteria oceny prawnej w podobnych sytuacjach. Jednak musimy być gotowi walczyć do końca, ponieważ system egzekwowania prawa [w naszym kraju] jest jak ogromny tankowiec, który przed zmianą kursu musi długo i powoli się rozruszać. Doświadczenie historyczne pokazuje pewną szczególną specyfikę systemu prawnego jako takiego: albo prawa i wolności są dla wszystkich, lub ich nie ma dla nikogo.
Jekatierina Gorbunowa
"Nowa Gazeta Adwokacka”
źródło: http://www.portal-credo.ru/site/?act=news&id=83833&cf=
Surgutskiy rayon, Chanty-Mansyjski Okręg Autonomiczny - Jugra, Rosja