Source: https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/652409,prawnik-w-pogoni-za-zarobkiem-czyli-jak-kancelarie-walcza-o-klientow.html,komentarze-najstarsze,1
Timestamp: 2019-11-21 08:38:59
Legal References Found: art. 361
 art. 14
 art. 415
 art. 23
 art. 222
 art. 422
 art. 2
 art. 999
 art. 14
 art. 2
 art. 14
 art. 58
 art. 14
 art. 14
 art. 172
 art. 998
 art. 39814

Document Content:
Prawnik w pogoni za zarobkiem, czyli jak kancelarie walczą o klientów - (komentarze, ) - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoPrawnik w pogoni za zarobkiem, czyli jak kancelarie walczą o klientów
Prawnik w pogoni za zarobkiem, czyli jak kancelarie walczą o klientów
autor: Ewa Maria Radlińska, Piotr Szymaniak05.10.2012, 12:00; Aktualizacja: 05.10.2012, 12:06
Skończył się spokojny czas dla prawników, trzeba walczyć o klientówźródło: ShutterStock
Tym wszystkim, którzy prawnika widzieli ostatnio w filmie „Filadelfia”, od razu należy się wyjaśnienie: nasz świat prawniczych kancelarii ma się tak do wolnego rynku jak pięść do nosa. Trudno uwierzyć, że w czasach nieustających promocji i wszędobylskiej reklamy czy innych marketingowych chwytów nastawionych na zwiększenie przychodów adwokatom nie wolno się reklamować. Ale mimo to rywalizacja o klienta i jego pieniądze się zaostrza.
PiS zaskarży prawo o zgromadzeniach do TK
ciosek(2012-10-05 14:02) Zgłoś naruszenie 00
Uważam, że prawnik powinien mieć całkowitą swobodę w reklamie. Zwiększyłoby to popyt na usługi prawnicze. Ludzie nie zawsze wiedzą do jakiego prawnika iść z daną sprawą, który specjalizuje się w jakiej dziedzinie. Myślą, że zawsze zostawią fortunę w kancelarii. Reklama może przynieść tylko korzyści.
nemo lex(2012-10-05 16:33) Zgłoś naruszenie 00
dziękuję autorowi za ten artykuł ,wśród bełkotu na temat sytuacji zawodów prawniczych jest to dobry głos w dyskusji i analiza może nie dogłębna ale na potrzeby szerszego odbioru cenna .
Idea posłannictwa zawodów prawniczych przegrywa w zderzeniu z sytuacją gospodarczą oraz niezdecydowaniem i niezrozumieniem tematu przez polityków i rządzących .Można ubolewać nad tymi którzy stanowią prawo ,ich ignorancją ,brakiem dalekosiężnych planów .Nie ma Salomonowych rozwiązań a bieda ma siostrę bliźniaczkę głupotę ,która karze ludziom robić takie rzeczy jakich w innej sytuacji nigdy by nie robili. Kryzys gospodarczy łamie ludzi i ich zasady ,nie jest usprawiedliwieniem ale rozregulowuje system .Przyszły ciężkie czasy.
Notariusz(2012-10-05 16:37) Zgłoś naruszenie 00
Notariusz właśnie jest i od tego, aby na każdym rogu poświadczać podpisy, i od tego, aby pojechać do klienta, aby sporządzić akt w przerwie na lunch. Lata prosperity (vide: taksa notarialna) pod protektoratem Ministrów Sprawiedliwości (również Gowina) spowodowały, że się niektórym kolegom w d..pach poprzewracało! Nie wspomnę, że w dzisiejszych czasach rola notariusza sprowadza się często jedynie do podpisu pod aktem sporządzonym przez radcę prawnego lub adwokata.
asst(2012-10-05 17:05) Zgłoś naruszenie 00
Do przedmówcy notariusza. Zapomniałeś dodać, że notariusz jeszcze czyta akt :) toteż ciężka praca
Smt(2012-10-05 17:45) Zgłoś naruszenie 00
Oszczędzanie na notariuszach obróci się przeciwko "oszczędnym". Oj, będą ludzie mądrzy po szkodzie, będą...
PS(2012-10-05 18:15) Zgłoś naruszenie 00
zapomnieliście dodać Pani na obrazku rękę... grafik się niepostarał...
korporacje to kpina z rozumu(2012-10-05 19:49) Zgłoś naruszenie 00
Czemu notariusz może się wpisać na listę radców prawnych , a prawnik pracujący w urzędzie albo firmie nie może???
To pokazuje całą tą korporacyjną paranoję. Gość, który tylko grzebie się w forumlarzach, który praktycznie nie występuje w sądzie może zostać radca prawnym i reprezentować klientów w sądach. Prawnik firmowy lub urzędowy zajmujący się na codzień obsługa prawną, w tym czasem reprezentuje w sądach (na pewno częściej niż notariusz) - nie może być pełnomocnikiem.
To wyraźnie pokazuje cel korporacji - nie dopuszczać obcych.
no taka prawda(2012-10-05 21:27) Zgłoś naruszenie 01
Jak przyjdzie do mnie kolejne dziecko lekarza ,ktore dostalo sie na aplikacje i powie,ze mu sie nalezy aplikacja bo JEST DZIECKIEM LEKARZA, a nie kogo innego,to ja mu odpowiem:idz dziecko stad i sie nie męcz,prawo nie jest twoim powolaniem.
Niestety wiekszosc aplikantow,ktorych spotykam swoj rodowod ma w tym srodowisku,a nie prawniczym.To jest jakas prawdziwa nadgorliwosc tutaj...
Ja np.wole dziecko sprzataczki na aplikacji niz lekarskie.
Stanowoczo za duzo dzieci lekarskich studiuje prawo i dostaje sie na aplikacje i to nie wynika z ich zdolnosci.Dla mnie to podejrzane.
no,ale coz na medycyne talentu nie starczylo...
państwo w sprawie korporacji sobie z nas kpi(2012-10-05 21:49) Zgłoś naruszenie 00
Do 8 i 7
Dokładnie. Uważam, że zachowanie państwa w sprawie korporacji to obraza naszego rozumu. Jak rozumiem same korporacje, że dbają o własne dobro, ale ich dobro nie jest tożsame z dobrem pozostałej części społeczeństwa. I tu rola państwa, aby wkroczyć i zadziałać.
Ktoś kpi z naszej inteligencji, wmawiając nam, że troszczy się o wyszkolenie młodzieży, podczas gdy tą młodzież wyszkoli to poniesie stratę. Przecież w korporacjach są ludzie inteligentni, więc jak mogą twierdzić, że w ich interesie leży zubożenie swoich obecnych członków. Przecież to równie sensowne jak wmawianie nam, że Cocacola dołożyłaby starań, aby szkolić Pepsico, albo inne konkurencyjne firmy. Gdzieś chyba leży granica absurdu.
Albo z tym co pisałem w sprawie przyjmowania do korporacji. Czemu przyjmuje sie jednych a drugich odsądza od czci i wiary. Notariusz tak jak pisaliście to zawód typowo urzędniczy, czego dowodem jest np. okrągła pieczęć pozostająca nadal w dyspozycji notariuszy jako pamiątka po państwoych biurach notarialnych. Okrągła pieczęć to atrybu stricte - urzędowy. I niech sobie będzie notariusz zawodem zaufania publicznego, ale czemu urzędnika - o tytule notariusz przyjmuje się bez problemów do korporacji radcowskiej, a prawnika firmowego lub urzędowego traktuje jako człowieka niższej kategorii. Takiemu prawnikowi w urzędzie to samo państwo powierza wykonywanie funkcji prawnika, a jednocześnie traktuje go jako kogoś mniej godnego zaufania jak obecnie prywatny biznesmen - urzędnik - notariusz. Czyli państwo ma zaufanie do własnego urzędnika-prawnika, ale jednocześnie tego zaufania nie ma. Czy to nie jest kpina z rozumu? Czy to co się dzieje w sprawie korporacji nie obraża inteligencji nawet średnio rozgarniętych?
Ad 10 (z IP: 195.80.148.*)(2012-10-06 00:43) Zgłoś naruszenie 00
Ciekawy wywód, ale gdzie Pani spotyka tych aplikantów i dlaczego mieliby do Pani przychodzić? Może Pani być patronem?
podatnik(2012-10-06 06:45) Zgłoś naruszenie 00
Sąd Najwyższy wyrok IV CSK 238/09
z dnia 19 listopada 2009 r. :
W postanowieniu o przysądzeniu spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, wydanym w postępowaniu egzekucyjnym, sąd nie orzeka o uprawnieniu do lokalu socjalnego.
Sędzia SN Mirosława Wysocka (przewodniczący)
Sędzia SN Mirosław Bączyk
Sędzia SN Krzysztof Pietrzykowski (sprawozdawca)
Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Jerzego B. przeciwko Zdzisławowi Z. i Spółdzielni Mieszkaniowej „R.” w T. o wydanie i zapłatę, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej w dniu 19 listopada 2009 r. skargi kasacyjnej powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 30 października 2008 r.―
oddalił skargę kasacyjną, nie obciążył powoda kosztami postępowania kasacyjnego oraz przyznał adw. Annie K.-K. od Skarbu Państwa – Sądu Apelacyjnego w Gdańsku kwotę 5400 zł powiększoną o 22% podatku VAT tytułem kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej powodowi z urzędu w postępowaniu kasacyjnym.
Jerzy B. dochodził od Spółdzielni Mieszkaniowej „R.” w T. wydania lokalu mieszkalnego nr 46 położonego przy ul. Ł. nr 18c w T. o powierzchni 64,9 m2, odszkodowania i zadośćuczynienia, a od prezesa tej Spółdzielni Zdzisława Z. wydania tego lokalu i zadośćuczynienia.
Sąd Okręgowy w Toruniu wyrokiem z dnia 30 czerwca 2008 r. oddalił powództwo, ustalając, że powód był członkiem pozwanej Spółdzielni i przysługiwało mu spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Dnia 13 października 2003 r. został wykreślony ze Spółdzielni z powodu nieuiszczania opłat eksploatacyjnych za lokal. Przeciwko powodowi prowadzono postępowanie egzekucyjne na łączną kwotę ponad 130 000 zł ze spółdzielczego własnościowego prawa do tego lokalu. Postanowieniem z dnia 12 czerwca 2006 r. Sąd Rejonowy w Toruniu udzielił przybicia, a postanowieniem z dnia 18 lipca 2006 r. przysądził to prawo na rzecz Mariusza M. za cenę 109 000 złotych. Po nabyciu nieruchomości Mariusz M., po bezskutecznych próbach nawiązania kontaktu z powodem, samowolnie przejął nabyty lokal. (...)
Sąd Rejonowy w Toruniu wyrokiem z dnia 19 grudnia 2007 r. przywrócił powodowi naruszone przez Mariusza M. posiadanie lokalu, a Sąd Okręgowy w Toruniu wyrokiem z dnia 27 lutego 2008 r. zmienił zaskarżony wyrok i oddalił powództwo. Obecnie toczy się przed Sądem Rejonowym w Toruniu sprawa z powództwa Jerzego B. przeciwko Mariuszowi M. o wydanie lokalu.
Sąd Okręgowy oddalił powództwo o wydanie lokalu ze względu na brak legitymacji obu stron. Żądanie zasądzenia od pozwanych zadośćuczynienia za straty moralne i doznaną krzywdę było, zdaniem Sądu Okręgowego, niezasadne, w okolicznościach sprawy bowiem nie ma związku przyczynowego między zachowaniami pozwanych a objęciem lokalu w posiadanie przez Mariusza M. oraz ewentualną krzywdą powoda z tego tytułu. Sąd Okręgowy uznał ponadto, że żądanie powoda zasądzenia odszkodowania tytułem utraconych korzyści, wynikających z niemożności podjęcia pracy oraz utraty prawa do uzyskania lokalu socjalnego, nie może zostać uwzględnione, nie została bowiem wykazana szkoda ani związek przyczynowy. Podkreślił też, że przepisy ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (jedn. tekst: Dz. U. z 2005 r. Nr 31, poz. 266 ze zm. – dalej: „u.o.p.l.”) mają zastosowanie jedynie do osoby będącej lokatorem, powód zaś utracił tytuł prawny do swojego lokalu, w związku z czym nie był lokatorem, a lokal zajmował bez tytułu prawnego, zatem nie przysługiwało mu uprawnienie do lokalu socjalnego przyznawanego w procesie o eksmisję.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyrokiem z dnia 30 października 2008 r. oddalił apelację powoda, podzielając ocenę Sądu Okręgowego dotyczącą braku szkody i adekwatnego związku przyczynowego w rozumieniu art. 361 § 1 k.c. Prawidłowe jest, jego zdaniem, stanowisko, że przepisy o ochronie praw lokatorów nie majązastosowania do powoda, który nie jest lokatorem. Powód nie mógłby zatem żądać przyznania lokalu socjalnego na podstawie art. 14 u.o.p.l., gdyż po nadaniu klauzuli wykonalności postanowieniu o przysądzeniu własności komornik byłby uprawniony wyeksmitować powoda z lokalu zajmowanego przez niego bez tytułu prawnego (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 10 lutego 2006 r., III CZP 127/05, OSNC 2007, nr 1, poz. 2). Sąd Apelacyjny podkreślił też, że sprawcą naruszenia dobra osobistego powoda oraz pozbawienia go posiadania lokalu był Mariusz M. Zaskarżony wyrok nie narusza zatem art. 415,445 § 1 ani art. 23 i 24 k.c. Prawidłowy jest też pogląd Sądu Okręgowego o braku legitymacji czynnej powoda i biernej pozwanych co do roszczeń przewidzianych w art. 222 § 1 k.c.
Powód w skardze kasacyjnej zarzucił naruszenie przepisów prawa materialnego – art. 422 k.c. i art. 2 ust. 1 pkt 1 u.o.p.l. oraz przepisów postępowania – art. 999 § 1 k.p.c. w związku z art. 14 u.o.p.l.
Artykuł 422 k.c. przewiduje odpowiedzialność za szkodę nie tylko jej bezpośredniego sprawcy, ale również podżegacza, pomocnika oraz osoby, która skorzystała z wyrządzonej szkody. Podniesiony w skardze kasacyjnej zarzut naruszenia tego przepisu przez Sąd Apelacyjny jest jednak chybiony, skoro powód nie wykazał żadnej z przesłanek, od których spełnienia jest uzależnione powstanie odpowiedzialności deliktowej pozwanych; nie udowodnił szkody, zdarzenia ją wywołującego ani normalnego związku przyczynowego. W tej sytuacji zagadnienie, czy pozwana Spółdzielnia i jej prezes są pomocnikami w rozumieniu powołanego przepisu ma znaczenie wyłącznie abstrakcyjne.
Nie jest trafny zarzut naruszenia art. 2 ust. 1 pkt 1 u.o.p.l, zgodnie z którym lokatorem jest najemca lokalu lub osoba używająca lokal na podstawie innego tytułu prawnego niż prawo własności. Lege non distinguente lokatorem jest również osoba, której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, a więc prawo rzeczowe ograniczone do lokalu znajdującego się w budynku stanowiącym własność albo współwłasność spółdzielni mieszkaniowej (art. 172 ust. 1 zdanie drugie ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych, Dz. U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1116 ze zm. – dalej: „u.s.m.”). Jednakże, zgodnie z przytoczoną definicją, lokatorem jest tylko taka osoba, która używa lokal na podstawie tytułu prawnego, przestaje zatem być lokatorem osoba, która traci tytuł prawny do lokalu. Powołany w skardze kasacyjnej art. 14 u.o.p.l., dotyczący orzekania przez sąd w wyroku nakazującym opróżnienie lokalu o uprawnieniu do otrzymania lokalu socjalnego, z natury rzeczy odnosi się do byłego lokatora, nie można bowiem w zasadzie eksmitować osoby, której przysługuje tytuł prawny do lokalu (z wyjątkiem określonym w art. 58 § 2 zdanie drugie k.r.o.; zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2000 r., II CKN 670/00, nie publ.). Przepis ten znajduje zastosowanie w szczególności do byłego najemcy lokalu mieszkalnego oraz do członka spółdzielni mieszkaniowej, którego lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego wygasło. Jednakże art. 14 u.o.p.l. oczywiście nie odnosi się do osoby, która zbyła przysługujące jej spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu i w ten sposób przestała być lokatorem. Odmienna wykładnia art. 14 u.o.p.l. jest nie tylko błędna, ale także prowadzi do rezultatu niepodlegającego społecznej akceptacji.
Nie ma żadnych powodów, aby odmiennie traktować sytuację, w której do zbycia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu dochodzi na podstawie przepisów kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji świadczeń pieniężnych (art. 844 i nast). Zgodnie z art. 172 ust. 1 zdanie pierwsze u.s.m., spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu jest prawem zbywalnym, przechodzi na spadkobierców i podlega egzekucji. Przepisy kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji świadczeń pieniężnych nie zawierają szczególnych regulacji dotyczących egzekucji ze spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Ze względu jednak na oczywiste podobieństwo tego prawa do prawa odrębnej własności lokalu uzasadnione jest stosowanie w drodze analogii przepisów o egzekucji z nieruchomości, w tym art. 998 i 999 k.p.c. Nie ma więc żadnych podstaw do tego, aby w postanowieniu o przysądzeniu spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu sąd orzekał o uprawnieniu do lokalu socjalnego.
Z przedstawionych powodów Sąd Najwyższy na podstawie art. 39814 k.p.c. orzekł, jak w sentencji.
logiczne(2012-10-06 07:49) Zgłoś naruszenie 00
Gdybym był w korporacji zachowywałbym się tak samo jak oni.
Działania korporacji są racjonalne - podyktowane intresem własnych członków.
Natomiast zachowanie organów państwa, które twierdzą, że działają w imieniu społeczeństwa - obraża intelekt nawet ludzi mało inteligentnych.
Korporanci mają interes w tym żeby im i ich dzieciom było dobrze i tak robią.
Wmawianie młodym ludziom, że to dla nich wspaaaniale, że szkoli ich konkurent jest żałosne. Przecież ci młodzi ludzie skończyli ciężkie studia, a państwo zakłada, że ma przed sobą jakichś nierozgarniętych głąbów, którym można wciskać, że konkurent jest najlepszym nauczycielem. Tak mogłoby być, gdyby szkolonym był dzieciak, rodzina albo znajomy patrona, albo wtedy gdy popyt rażąco przwyższa podaż. W warunkach ograniczania się rynku musielibyśmy założyć, że członkami korporacji są sami święci Franciszkowie. :)))
keszet(2012-10-06 08:37) Zgłoś naruszenie 00
Praca dobrego adwokata w sądzie jest bardzo ciężka, a powodem nie jest ogrom i zawiłość sprawy, a bardzo niski poziom sędziów, szczególnie tych z młodszego pokolenia. Stronniczość sędziów, ich humory (szczególnie pań), częstokroć nawet ignorancja prawna i życiowa, powodują, że adwokat i jego klient w sądzie są bezradni. Oceny sędziów nie podlegają krytyce, a zależą od ich subiektywnych odczuć. Stwarza to sytuację, że stają się "świętymi krowami". Brak prawa precedensu atwarz wielokrotnie sytuacje, że w identycznych sprawach są diametralnie sprzeczne orzeczenia. W większości przypadków sądy to istna paranoja.
........(2012-10-06 09:07) Zgłoś naruszenie 00
do ad 10- ja nie chce byc ich patronem,a musze.Jesli zdawanie egzaminow zawodowych i zdawanie na aplikacje przez dziatwe lekarska wyglada tak jak tegoroczny egzamin adwokacki,a jak wyglada to mozna sobie obejrzec na stronach Ministerstwa,to nie sadze bysmy spotkali sie w sadzie.
Niestety ja wiem,ze tak wyglada.I takie pipidowki jak POdlasie,Mazury,Lubelszczyzna na listy aplikacyjne wpisuja tylko nazwiska zwiazane z lekarzami,badz swiatkiem artystycznym...Widocznie nie stac ich na lekarzy.
Ja twierdze,ze egzaminy na aplikacje i sam tryb ich odbywania preferuje dziwnie tylko jedna grupe spoleczna.Rachunek prawdopodobienstwa to wyklucza...
ja(2012-10-06 12:20) Zgłoś naruszenie 00
Zgadzam się z 17. Miałam świetnego patrona, który bardzo dużo mnie nauczył i wspierał mnie w początkach działalności kancelarii, nie zostawił mnie samej sobie po aplikacji. Nie twierdzę, że aplikacja jest ideałem, bo jest wiele rzeczy do poprawek. Przede wszystkim jednak bzdury piszą ci, którzy uważają, że na aplikacji człowiek uczy się na wykładach. Wykłady są tylko po to, by ewentualnie sobie usystematyzować wiedzę, zaś aplikacja to w 99% praca pod okiem patrona, w relacjach mistrz-uczeń. Niestety aplikantów jest za dużo (odkryłam Amerykę?), więc pojawia się problem patronatu. Tutaj jest pole do działania samorządu - sprawdzanie, jak ten patronat funkcjonuje. W momencie, kiedy ktoś uczestniczy tylko w wykładach, a nie pracuje w kancelarii (czy np. jak u radców w urzędach czy przy obsługach prawnych) i nie chodzi do sądów, - ogólnie mówiąc, nie ma styczności z praktyką, aplikacja to strata czasu i pieniędzy.
Aplikację rozpoczynają też coraz młodsze roczniki, coraz bardziej masowe i, niestety, roczniki z nowego systemu edukacji. Wiele osób (nie wszystkie, podkreślam!) uważa, że to im trzeba wkładać coś do głowy (zawsze było: nauczyciel nie nauczył, wykładowca kiepski, bo oni bidulki mają problem z zaliczeniem), a egzamin powinien mieć 100-procentową zdawalność. Nie tędy droga.
szanuj zdanie innych ludzi(2012-10-06 15:22) Zgłoś naruszenie 00
DO ADW-to tylko twój nic nie znaczący bełkot.Pamiętaj ,ze kazdy ma prawo do swoich poglądów.
hohohola(2012-10-06 16:06) Zgłoś naruszenie 00
Do 17 i 18
Panie adwokacie. Ja wiem, ze jest Pan humanistą, ale niechże Pan sobie policzy.
Według badań korporacji radców prawnych rynek jest juz wykorzystany przez korporacje całkowicie - więc możemy spokojnie przyjąć jego wartość np. jako 100 (może być dowolna inna liczba). Jeżeli zarbek Pana satysfakcjonujący określimy np. jako 20, to wyszkolenie kolejnego adwokata nie przyniesie Panu szczególnej straty, bo zostaje jeszcze 60 do zagospodarowania. Nawet kolejny i kolejni i kolejny adwokat nie będą wielkim problemem.
Ale już po pojawieniu się w Pana miejscowości 4 nowych adwokatów, Pana i ich zarobki zaczną zjeżdżać w dół.
Efekt działania gospodarki rynkowej pojawi się prosze Pana dopiero, kiedy prawników w tej miejscowości będzie więcej niż 5 bo dopiero wtedy pojawi się prawdziwa konkurencja. A przypominam, że gospodarkę rynkową mamy zapisaną w konstytucji.
Obecnie korporanci chcą utrzymać stan taki, że wartość rynku przewyższa wartość podaży. Problem w tym, że korporanci jednocześni niszczą rynek, bo ludzie przestają widziec potrzebę przepłacania, szczególnie jeśli sobie poradzili sami, bo nie było ich stać.
Więc to, że w roku 77 zrobił Pan sobie aplikację u patrona, a on nie był zazdrosny, bo forsa niemalże leżała na ulicy, nie zmienia faktu, adwokatowi nie opłaca sie szkolić konkurencji.
To, ze ktoś nie okazywał Ci wrogości, też nie oznacza, że Cie dobrze szkolił.
Druga możliwość, jest taka, że nie było co szkolić, jeśli patron niewiele potrafił (a takie weryfikacji nie ma), albo jego wiedza nie wykraczała poza to co po tygodniu może opanować nawet kiepski urzędnik.
arni(2012-10-07 13:01) Zgłoś naruszenie 00
Faktycznie, dobrym pytaniem jest czemu notariusz może zostac bez jednego egzaminu przyjęty do korporacji radców prawnych.
Faktem jest praca notariusza jest praca stricte urzędniczą. Faktem jest że większość jego pracy ogranicza się do wypełniania formularzy. Z resztą wypełnianych nawet nie przez niego, a przez jego pracowników. Faktem jest, że niektórzy notariusze zajmują wyłącznie potwierdzaniem nabycie nieruchomości.
Faktem jest, że prawnika firmowego czy urzędowego ma znacznie więcej wspólnego z pracą radcy prawnego niż praca notariusza.
I teraz zasadne pytanie - DLACZEGO NOTARIUSZ MOŻE BEZ EGZAMINU ZOSTAĆ RADCĄ PRAWNYM, A PRAWNIK, KTÓREGO PRACA JEST ZNACZNIE BLIŻSZA PRACY RADCY PRAWNEGO - NIE MOŻE ZOSTAĆ??
Zaznaczam, że nie jest to wystąpienie przeciwko notariuszom, których fach uważam za pożyteczny, ale przeciwko regulacjom, które mają charakter oczywiście dyskryminacyjny. Jeżeli notariusz ma takie prawo, to nie ma żadnego logicznego argumentu za tym, żeby prawnicy firmowi i urzędowi z wieloletnim stażem nie mogli się zapisywac do korporacji radców prawnych. Ich kwalifikacje na pewno nie są mniejsze do wykonywania tego zawodu od kwalifikacji notariuszy.
p.s. Oczywiście nie uważam, żeby prawnik firmowy/urzędowy miał kwalifikacje na notariusza czy adwokata (brak spraw karnych), ale na radce prawnego ma na pewno.
d(2012-10-08 06:25) Zgłoś naruszenie 00
nie jest nawet dobrze...
kamlot(2012-10-08 08:02) Zgłoś naruszenie 00
...jest tragicznie! ach ci sędziowie, aplikanci, notariusze, urzędnicy, radcowie prawni i korporacje, to zmora naszych czasów!