Source: https://www.iustitia.pl/dzialalnosc/opinie-i-raporty/2894-opinia-prof-dr-hab-teresy-dukiet-nagorskiej-o-prawnomaterialnych-aspektach-zarzutow-stawianych-sedziom-w-postepowaniach-dyscyplinarnych?tmpl=component&print=1&layout=default
Timestamp: 2019-08-22 11:59:41
Legal References Found: art. 42
 art. 42
 art. 42
 art. 42
 art. 107
 art. 107
 art. 128
 art. 105
 art. 231
 art. 25
 art. 441
 art. 82
 art. 107
 art. 107
 art. 84
 art. 26

Document Content:
Opinia prof. dr hab Teresy Dukiet-Nagórskiej o prawnomaterialnych aspektach zarzutów stawianych sędziom w postępowaniach dyscyplinarnych - Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia
Opinia prof. dr hab Teresy Dukiet-Nagórskiej o prawnomaterialnych aspektach zarzutów stawianych sędziom w postępowaniach dyscyplinarnych
Przedstawiamy opinię prof. zw. dr hab. nauk prawnych Teresy Dukiet-Nagórskiej, o prawnomaterialnych aspektach zarzutów stawianych sędziom
w postępowaniach dyscyplinarnych.
Pełna treść opinii dostępna tutaj (pdf).
Image by AJEL on Pixabay
prof. zw. dr hab. nauk prawnych
Katowice 20 luty 2019 r
o prawnomaterialnych aspektach zarzutów stawianych sędziom
w postępowaniach dyscyplinarnych
Ad zarzuty tyczące naruszenia prawa
Konstytucyjne normy tyczące odpowiedzialności karnej odnoszą się do każdego rodzaju odpowiedzialności o charakterze represyjnym, a więc także odpowiedzialności dyscyplinarnej. Jest to oczywiste w świetle stanowiska Trybunału Konstytucyjnego, który niejednokrotnie zajmował się kwestią odnoszenia fundamentalnych, konstytucyjnych zasad do odpowiedzialności innej niż przewidziana w kodeksie karnym.
W wyroku z dnia 3 listopada 2004 r. o sygn. K 18/03[1] Trybunał stwierdza, że „odpowiedzialność karna jest tylko jedną z form odpowiedzialności, w związku z którą stosowane są środki o charakterze represyjnym. Ustawodawcy polskiemu znane są także inne formy postępowań o charakterze represyjnym, które nie są postępowaniami karnymi, i - co istotne - prowadzić je mogą (w początkowej przynajmniej fazie) organy niebędące sądami”. Następnie zaś konstatuje, iż „Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie wskazywał, że konstytucyjne pojęcie <odpowiedzialności karnej=""> ma szersze znaczenie od tego, jakie przyjmuje kodeks karny. Ustawowe znaczenie pojęcia <odpowiedzialność karna=""> nie może rzutować na treść tego samego pojęcia użytego w Konstytucji. (…) w przeciwnym wypadku analizowany przepis utraciłby swoje znaczenie gwarancyjne. Z tego względu należy przyjąć, że zakres stosowania art. 42 Konstytucji obejmuje nie tylko odpowiedzialność karną w ścisłym tego słowa znaczeniu, a więc odpowiedzialność za przestępstwa, ale również inne formy odpowiedzialności prawnej związane z wymierzaniem kar wobec jednostki" (podkreśl. TDN).
Natomiast w wyroku z dnia 4 lipca 2002 r. o sygn.. P 12/01[2], Trybunał, przywołując zasadę określoności czynów zabronionych wyrażoną w art. 42 ust. 1 Konstytucji, stwierdza iż nie ma przeszkód „aby za naruszenie konkretnych przepisów prawa ustawodawca przewidział możliwość stosowania sankcji o podobnym charakterze w różnych postępowaniach (np. w postępowaniu cywilnym, administracyjnym czy karnym). Zresztą takie sytuacje w prawie polskim mają miejsce. Dotyczy to np. kary pieniężnej (czy kary grzywny), która może być konsekwencją orzeczenia wydanego w następstwie przeprowadzenia postępowania karnego przed sądem karnym, ale sankcja tego rodzaju może być też zastosowana w postępowaniu administracyjnym, o ile przepisy prawne taką możliwość przewidują w konsekwencji wydanej decyzji administracyjnej (…)”. Równocześnie Trybunał wskazuje: „Trybunał podtrzymuje dotychczasowe swoje stanowisko, iż umieszczenie w Konstytucji przepisów dotyczących domniemania niewinności pośród praw i wolności obywatelskich, może w wyjątkowych sytuacjach oznaczać rozszerzenie zakresu stosowania tej zasady poza ramy procesu karnego także na inne postępowania represyjne. Znalazło to odzwierciedlenie przede wszystkim przy rozpoznawaniu spraw dotyczących zgodności z Konstytucją przepisów regulujących postępowanie dyscyplinarne (por. wyroki TK: K 22/01 i SK 17/01), gdzie uznano za konieczne rozciągnięcie gwarancji konstytucyjnych zawartych w art. 42 Konstytucji na te postępowania. Uzasadnienia orzeczeń wydanych w tych sprawach wskazują wyraźnie, że zasady ujęte w art. 42 Konstytucji w postępowaniach dyscyplinarnych stosowane są odpowiednio, a nie – wprost. Nie można bowiem pomijać faktu, że zasadniczą ich rolą jest stworzenie oskarżonemu konkretnych gwarancji w toku procesu karnego. Stąd też w innego rodzaju postępowaniach represyjnych (np. dyscyplinarnych) stosowanie zasady domniemania niewinności (czy zasady nullum crimen sine lege) musi doznawać pewnych modyfikacji, ponieważ oceny zachowań tam dokonywanych dotyczą czynów nie stanowiących przestępstw.” (podkreśl. TDN)
Podsumowując ten etap rozważań należy stwierdzić, że konstytucyjne zasady odpowiedzialności karnej odnoszą się do postępowań dyscyplinarnych, choć niekiedy jest to tylko stosowanie odpowiednie. W doktrynie prawa kwestia odpowiedniego stosowania nie została w pełni dopracowana w sposób nie usposabiający do polemik, toteż spotkać można trzy stanowiska: o stosowaniu wprost danego przepisu, o jego odrzuceniu oraz stosowaniu z uwzględnieniem konieczności modyfikacji.
W poniższych wywodach tyczących istoty przewinienia dyscyplinarnego określonego w art. 107 par 1 prawa o ustroju sądów powszechnych, przyjęto najmniej korzystny dla obwinionych wariant rozumienia odpowiedniości, w myśl którego należy uwzględnić specyfikę odpowiedzialności dyscyplinarnej, co prowadzi do uznania, że przewinienie dyscyplinarne nie może być zdefiniowane w sposób w pełni porównywalny do określenia czynu zabronionego w k.k., a więc może się cechować pewnym niedookreśleniem.
W art. 107 par 1 prawa o ustroju sądów powszechnych ujmuje się przewinienie dyscyplinarne jako „oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienie godności urzędu”. Określenie to jest wysoce nieostre z uwagi na użycie terminów niejednoznacznych (tak obrazę, jak i godność już na poziomie słowników można rozumieć wielorako) i ocennych (rozumienie oczywistości i rażącego charakteru wymaga określenia punktu odniesienia lub kryteriów). Jego niejednoznaczność jest spowodowana także dwukrotnym użyciem spójnika „i” w kontekście, który sprawia, że może w grę wejść albo kumulacja cech – wtedy naruszenie prawa musi być równocześnie oczywiste i rażące, a ponadto uchybiać godności urzędu – albo przyjąć można odrębność przesłanki obrazy przepisów i przesłanki uchybienia godności. Ten drugi wariant jest dla obwinionych mniej korzystny, toteż na jego podstawie zostaną przeprowadzone poniższe rozważania.
Wyprzedzając tok narracji, już w tym miejsce zaznaczyć należy, że omawiane zarzuty stawiane obwinionym sędziom, nie odpowiadają przywołanej definicji przewinienia dyscyplinarnego, bowiem ewidentnie nie stanowią one ani naruszenia prawa (a zwłaszcza oczywistego i rażącego), ani nie naruszają godności urzędu sędziego – o czym poniżej szczegółowo.
Dla ostatecznych rozstrzygnięć istotne znaczenie ma ponadto art. 128 prawa o ustroju sądów powszechnych, który przewiduje odpowiednie stosowanie przepisów k.p.k. i części ogólnej k.k. do odpowiedzialności dyscyplinarnej. To zaś oznacza konieczność oparcia ocen także o ustalenia doktryny i orzecznictwa odnoszących się do części ogólnej k.k., toteż dalsze uwagi oparte są o przesłanki o takim charakterze.
Obecnie w doktrynie prawa karnego, niemal powszechnie, akceptowana jest konstrukcja norm sprzężonych[3]: sankcjonowanej (zawierającej nakaz lub zakaz określonego zachowania) i sankcjonującej (określającej działania organów wymiaru sprawiedliwości w razie naruszenia normy sankcjonowanej). Norma sankcjonowana wyrażona jest w kodeksie karnym[4]. Ma swój zakres normowania (wyznacza go zbiór czynów nakazanych bądź zakazanych) i zakres zastosowania (wyznacza go zbiór okoliczności, w których aktualizuje się zakaz bądź zakaz, określony w normie sankcjonowanej). Zakresy te mogą być kształtowane (dookreślane/uzupełniane) w różnych aktach prawnych (pomijam tu kwestię ich rangi), a i źródłach pozanormatywnych (jak np. reguły ostrożności postępowania z dobrem prawnym wynikające najczęściej z tego, co dyktuje praktyka życia społecznego i zdrowy rozsądek).
Bezprawność w myśl tej koncepcji ma miejsce, gdy czyn odpowiada zakresowi normowania i zastosowania. Zatem jeśli konkretny stan faktyczny nie mieści się czy to w zakresie normowania, czy to w zakresie zastosowania, to nie jest bezprawny.
Jeśli czyn nie odpowiada zakresowi normowania - to występuje pierwotna legalność, jeśli zaś odpowiada zakresowi normowania, ale istnieje w systemie prawa norma dozwalająca lub nakazująca popełnienie czynu odpowiadającego opisowi czynu zabronionego – w określonej sytuacji zmieniającej sens społecznego znaczenia czynu – to ma miejsce wtórna legalność, bowiem czyn nie odpowiada zakresowi zastosowania. Funkcjonuje na określenie tej sytuacji, od czasu W. Woltera, termin „kontratyp”. Zatem kontratyp to czyn odpowiadający typizacji (czyli będący w zakresie normowania normy sankcjonowanej) ale wykraczający poza zakres zastosowania normy sankcjonowanej. Desygnatami są tu stany faktyczne, w ramach których doszło do naruszenia (lub co najmniej narażenia na niebezpieczeństwo) dobra prawnego na skutek zgodnego z typizacją, zdarzenia, jednakże jest to akceptowane (bądź tylko tolerowane) przez społeczeństwo z uwagi na to, że odbywa się to dla obrony innych dóbr – np. w interesie społeczeństwa leży, by dobro osobiste zamachowca doznało uszczerbku w granicach ustawowych obrony koniecznej, bowiem podejście przeciwne oznacza dominację bezprawia.[5]
Naruszenie normy sankcjonowanej aktualizuje obowiązek wyrażony normą sankcjonującą, zgodnie z którą organ wymiaru sprawiedliwości powinien podjąć określone działania prowadzące do zastosowania sankcji karnej. Jeśli stan faktyczny nie odpowiada zarówno zakresowi normowania, jak zastosowania normy sankcjonującej, to nie ma to miejsca.
Mając powyższe na uwadze jestem zdania, że skierowanie pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawiedliwości UE jest pierwotnie legalne, jest bowiem realizowane w oparciu o unormowanie zawarte w prawie traktatowym, które ma rangę wyższą niż zwykła ustawa. Natomiast wydanie przez sędziego orzeczenia z naruszeniem prawa materialnego czy procesowego odpowiada jedynie zakresowi normowania, a więc nie jest bezprawne w rozumieniu przepisów o odpowiedzialności karnej - bowiem system prawa toleruje (co znajduje wyraz zwłaszcza w odpowiednich przepisach kodeksu postępowania karnego, kodeksu postepowania cywilnego i kodeksu postępowania administracyjnego) możliwość błędu sędziego i przewiduje w tym przypadku stosowanie, przede wszystkim, środków odwoławczych, z tym zaś wiąże się ważna instytucja wytyku sądu odwoławczego. Ma ona istotne znaczenie dla uzyskania, w ostatecznym rozrachunku, orzeczenia pozostającego w zgodzie z prawem tak materialnym, jak procesowym. To samo powiedzieć trzeba o instytucji kasacji jako nadzwyczajnym środku odwoławczym. Nadto prawo o ustroju sądów powszechnych przewiduje uregulowania służące pośrednio korekturze (w ramach nadzoru administracyjnego).
„Zasada niezawisłości sędziowskiej, poza przypadkami szczególnie rażącego naruszenia prawa, nie pozwala na uruchomienie odpowiedzialności dyscyplinarnej z uwagi na wadliwe decyzje merytoryczne lub procesowe. Wynika to z przekonania, że w orzecznictwo sądów oraz podejmowanie wszelkich decyzji jurysdykcyjnych wpisane jest ryzyko błędu oraz prawo do jego popełnienia. W przeciwnym wypadku sędzia, obawiający się podejmowanych decyzji, miałby trudności w sprawnym prowadzeniu swoich spraw”[6].
Podsumowując należy powiedzieć: z uwagi na dbałość o niezawisłość sędziowską jako wartość konstytucyjną, ustawodawca przyjął, że odpowiedzialność karna (szeroko rozumiana czyli obejmująca odpowiedzialność dyscyplinarną) w przypadku naruszenia prawa przez sędziego przy wydawaniu orzeczenia, w zasadzie, nie jest ani celowa, ani konieczna, a zatem nie powinna mieć miejsca, toteż system prawa określa inne sposoby reakcji na takie czyny. Innymi słowy: nie jest zgodne z prawem działanie rzecznika dyscyplinarnego oparte o zarzut naruszenia przez sędziego prawa przy wydawaniu orzeczenia – za wyjątkiem „zbrodni sądowej” (nie jest ona zdefiniowana, ani w języku prawa, ani w języku prawniczym, ale nie ulega wątpliwości, że pojęcie to swoim zakresem obejmuje kategorię czynów wskazanych w art. 105 k.k. ) Nie jest zatem – poza tym wyjątkiem - możliwe postawienie sędziemu, zarzutu z art. 231 k.k.
Ustalenia tyczące sędziego, mutatis mutandis, odnoszą się do rzecznika dyscyplinarnego.
Dla zilustrowania absurdalności tezy przeciwnej przywołam przykład obrony koniecznej: gdyby przyjąć, że wydanie przez sędziego orzeczenia z naruszeniem prawa materialnego lub procesowego oznacza bezprawność (uzasadniającą – szeroko rozumianą – odpowiedzialność, w tym karną), to na mocy art. 25 k.k. , niejednokrotnie pokrzywdzony czy poszkodowany mógłby, zgodnie z prawem, naruszyć dobra należące do sędziego – rzecz jasna o ile nie przekroczyłby granic obrony koniecznej.
Równie bezzasadne są zarzuty tyczące właściwości pytań prejudycjalnych z racji ich bliskości merytorycznej, co przybiera niejednokrotnie postać tożsamego ujęcia językowego. Jest to zupełne nieporozumienie, bowiem zasada równości wobec prawa wymaga jednolitości orzecznictwa – któremu to celowi służą m.in. przepisy dotyczące środków odwoławczych - np. art. 441 k.p.k. reguluje występowanie przez sąd odwoławczy do Sądu Najwyższego o rozpoznanie zagadnienia wymagającego zasadniczej wykładni ustawy (a Sąd Najwyższy może je przekazać powiększonemu składowi). Analogiczne unormowanie zawiera ustawa o Sądzie Najwyższym – w jej art. 82 przewidziano występowanie przez Sąd Najwyższy (rozpoznający środek odwoławczy, w przypadku powzięcia poważnych wątpliwości co do wykładni prawa), o rozpoznanie tego zagadnienia prawnego składowi siedmiu sędziów. Pararelną funkcję pełnią przepisy, w których stanowi się, że w razie ujawnienia rozbieżności w wykładni prawa w orzecznictwie sądów niższej instancji, Pierwszy Prezes lub Prezes Sądu Najwyższego (a także Rzecznik Praw Obywatelskich, Prokurator Generalny, Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, Rzecznik Ubezpieczonych) może przedstawić wniosek o ich rozstrzygnięcie, składowi siedmiu sędziów albo innemu odpowiedniemu składowi (art. 86 ). Do uregulowań służących zapewnieniu jednolitości orzecznictwa zaliczyć też należy instytucję zasad prawnych (art. 87 ustawy o Sądzie Najwyższym). Gdyby powoływanie tych samych treści mogło spotkać się z negatywną oceną, to zarzuty należałoby postawić sędziom uczestniczącym wydaniu bardzo wielu orzeczeń, jako że powszechną praktyką jest powtarzanie celnych ujęć w kolejnych judykatach.
Natomiast ocena problemu naruszania instrukcyjnego terminu do sporządzania uzasadnień wymaga nawiązania do realiów konkretnego stanu faktycznego czyli złożoności sprawy i „obłożenia” sędziego liczbą spraw wymagających uzasadnienia. Inaczej mówiąc: naruszenie to można – w zależności od okoliczności – usprawiedliwić warunkami pracy sędziego.
Ad zarzuty uchybienia godności urzędu
Podejmując ten wątek przywołać trzeba stanowisko Trybunału Konstytucyjnego tyczące postępowania zgodnego z ustawą, a wbrew postanowieniom etycznym: niejednokrotnie stwierdził on, że w razie rozbieżności pomiędzy postanowieniami kodeksu etyki a ustawą, pierwszeństwo ma ustawa[7].
Po raz pierwszy Trybunał podjął ten wątek w postanowieniu z dnia 7 października 1992 r. o sygn. U 1/92. Podstawowym problemem, który wysunął się na plan pierwszy, było ustalenie, czy normy ustalane przez samorząd zawodowy mają charakter norm prawnych – ze wszystkimi tego konsekwencjami. W tej materii (przy czterech głosach odrębnych przypisujących normom etycznym charakter norm prawnych) Trybunał uznał, że: „przedmiotem oceny Trybunału Konstytucyjnego nie może być sama norma etyczna a jedynie norma prawna, którą norma etyczna dookreśla”. Z uwagi na to, że definicja przewinienia dyscyplinarnego zawarta jest w ustawie (art. 107 par. 1 prawa o ustroju sądów powszechnych), która in. przywołuje pojęcie czynu uchybiającego godności urzędu, uzasadnione jest dokonywanie ocen w oparciu o reguły i zasady tyczące norm prawnych. Innymi słowy: nawet jeśli się zaneguje przynależność norm etycznych do norm prawnych, to i tak posiłkowanie się normami etycznymi w procesie ich stosowania wymaga postępowania tożsamego z odnoszącym się do norm prawnych.
Kierując się tym podejściem Trybunał ustalił występowanie sprzeczności pomiędzy badanymi normami etycznymi a niektórymi przepisami ustawowymi. Posuwając się tym torem rozumowania następnie w uchwale z dnia 17 marca 1993 r., o sygn. W 16/92 stanowczo stwierdził, że nie może być mowy o odpowiedzialności dyscyplinarnej wówczas, gdy czyn jest zgodny z ustawą, a koliduje z normą etyczną. Następnie zaś – już w okresie obowiązywania Konstytucji z 1997 roku – posługując się ta samą argumentacją, wydał wyrok zakresowy z analogicznymi konsekwencjami (wyrok z dnia 23 kwietnia 2008 r. o sygn.. SK 16/07).
Powyższą konstatację o niemożności stawiania zarzutu w postępowaniu dyscyplinarnym w odniesieniu do czynów zgodnych z ustawą, odnieść tym bardziej należy do zasad etycznych, których nie ujęto w ramy kodeksu etyki – co ma miejsce w przypadku sędziów. Zatem sędzia realizujący ustawę nie może spotkać się z ujemną oceną w postępowaniu dyscyplinarnym.
Mając to na uwadze postawić można pytanie, czy naruszenia prawa, które nie są oczywiste i rażące można traktować jako naruszenia godności. Twierdząca odpowiedź wymaga uznania, że w świetle art. 107 par 1 prawa o ustroju sądów powszechnych pomiędzy „naruszeniem prawa” a „naruszeniem godności” nie występuje wykluczanie się zakresów. Ten sposób odczytywania art. 107 par 1 prawa o ustroju sądów powszechnych nie zasługuje na akceptację, skoro z treści tego przepisu wynika, że przewinienia dyscyplinarne obejmują oczywiste i rażące naruszenia przepisów.
Wypowiedzi w mediach dotyczące jakości prawa, a także sytuacji panującej w organach wymiaru sprawiedliwości nie mogą być uznane za naruszające godność urzędu.
Po pierwsze, do sędziego, tak jak do innych obywateli, odnoszą się przepisy Konstytucji przydające ochronę wolności słowa, prawu do pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a ponadto sędzia, stojąc na straży prawa, jest wręcz zobligowany do dokonywania ocen w tej mierze – dokonuje tego m.in. w treści uzasadnień orzeczeń, które gdyby pod tym względem były niepełne, musiałyby się spotkać z negatywną oceną instancji odwoławczej. Sędzia (poza przypadkiem wyłączenia jawności) już wygłaszając uzasadnienie orzeczenia musi dokonać oceny stanu prawa i dokonań organów ścigania w danej sprawie. Sędzia nie tylko jest uprawniony do tego, ale wręcz zobligowany do upubliczniania swoich ocen, gdyż tego wymaga kształtowanie świadomości prawnej, w tym prewencja generalna. Po drugie, kształtowanie świadomości prawnej społeczeństwa, niewątpliwie, mieści się w misji sędziego jako reprezentanta zawodu zaufania publicznego, toteż działając publicznie poza salą sądową przyczynia się do realizacji tego celu w sposób jeszcze bardziej efektywny (z uwagi na liczebność grona odbiorców).
Nie uchybia godności urzędu udział sędziów w symulacjach postępowań sądowych, w tym w todze i z łańcuchem. Sędzia, zgodnie z ustawą, może wykonywać zajęcie zarobkowe na stanowisku dydaktycznym, naukowo-dydaktycznym, a zatem m.in. w szkołach podstawowych, średnich i wyższych. Skoro tak, to musi to czynić zgodnie z elementarnymi zasadami współczesnej dydaktyki, która preferuje praktyczne, doświadczalne przedstawianie problemu. We współczesnej nauce prawa odbywa się to in. poprzez tak zwane symulacje sytuacji procesowych. Toteż w wielu szkołach wyższych powstały sale imitujące sale rozpraw, w których w scenografii odpowiadającej realiom sali sądowej – łącznie ze strojem orzekającego sądu i reprezentantów stron – odbywają się zajęcia imitujące przebieg rozprawy. Krótko mówiąc: sędzia nauczając wręcz nie może nie korzystać z tej formy przekazu.
Mutatis mutandis odnosi się to do przypadku symulacji rozprawy podczas imprez o szerszym zasięgu społecznego oddziaływania – np. w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czy na Przystanku Woodstock - kiedy to oddziaływanie w kierunku kształtowania postaw proprawnych jest znacząco większe z racji liczebności odbiorców przekazu.
Zgodnie z art. 84. § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych sędzia na rozprawie i posiedzeniu z udziałem stron, odbywającym się w budynku sądu, używa stroju urzędowego, zatem sędzia, który np. udając się do szpitala psychiatrycznego, by zbadać zasadność detencji bez zgody pacjenta, realizuje czynności bez togi, nie narusza godności urzędu sędziowskiego. Czy zatem sędzia narusza godność urzędu, jeśli w ramach symulacji zademonstruje prawdziwą sytuacje procesową w todze i z łańcuchem, a następnie zdejmie togę i łańcuch ? Oczywiście nie, bowiem przywołany wyżej przepis nie zakazuje występowania sędziemu w todze w innych sytuacjach niż wymienione w tym przepisie (np. gdyby sędzia we wskazanej wyżej sytuacji w szpitalu psychiatrycznym wystąpił w todze z łańcuchem), ani też nie zakazuje występowania w stroju urzędowym w innym przypadku niż rozprawa i posiedzenie z udziałem stron. Zatem bez naruszenia godności urzędu sędzia może występować w todze z łańcuchem poza przypadkiem wskazanym wyraźnie w przepisie, jak też może - powołując się na bycie sędzią – nie mieć togi i łańcucha.
Oczywiście zdarzyć się może naruszenie godności urzędu sędziego tak w todze (np. pijany sędzia w czasie rozprawy), jak i bez togi (np. wykrzykujący w supermarkecie obelgi pod adresem personelu z powołaniem się na pełnienie funkcji sędziego).
[1] LEX 133746.
[2] LEX 54910.
[3] Odrzucenie koncepcji norm sprzężonych, albo jedynie negacja ich odnoszenia do postępowania dyscyplinarnego, nie spowoduje zmiany stanowiska, bowiem dla objaśnienia braku bezprawności w przypadku pierwotnej legalności i kontratypu dojść można także na innej drodze. Podejmowanie tego wątku nie jest uzasadnione, bowiem nie ma wpływu na zasadniczy tok prowadzonych tu rozważań.
[4] W tej kwestii jest spór w doktrynie, ale teza o usytuowaniu norm sankcjonowanych poza prawem karnym nie prowadzi do rezultatów odmiennych niż tu prezentowane.
[5] W myśl powszechnie głoszonego stanowiska w przypadku sytuacji opisanej w art. 26 par 2 k.k. nie występuje kontratyp, lecz okoliczność wyłączjąca winę. Przez czas pewien podzielałam ten pogląd, ale obecnie m. zd. jest on nietrafny: także sytuacja opisana w tym przepisie leży w interesie społeczeństwa – mam na myśli to, że np. lekarz dokonujący w przypadku katastrofy kolejowej tzw. selekcji chorych czyni coś wielce pożytecznego, ale może się zdarzyć, że osoba przewidziana do interwencji późniejszej nie doczeka. Niemniej jednak jest to korzystne dla społeczeństwa, by lekarz - bez obawy o popełnienie czynu bezprawnego - aktywnie działał na rzecz ratowania życia i zdrowia w przekonaniu, że czyni coś wielce wartościowego. Ta różnica poglądów nie ma jednak znaczenia dla ocen tyczących omawianych tu problemów, ale może usposobić do dyskusji.
[6] D. Bek, J. Hanc, A, Jaworska-Wieloch, O. Sitarz, P. Zawiejski, Odpowiedzialność dyscyplinarna w systemie polskiego prawa represyjnego. Analiza aspektów materialnoprawnych na przykładzie wybranych pragmatyk służbowych, Warszawa 2019, s. 18.
[7] Są to judykaty odnoszące się do relacji pomiędzy ustawami a Kodeksem Etyki Lekarskiej, ale konstatacje w nich zawarte mają znaczenie szersze.