Source: https://anuluj-mandat.pl/post/czym-jest-myto-viatoll-i-co-sie-zmienilo-od-2-stycznia-2015
Timestamp: 2019-06-20 14:27:36
Legal References Found: art. 13
 art. 4
 art. 13
 art. 96
 art. 57
 art. 55
 art. 56
 art. 55
 art. 96
 art. 183
 art. 40

Document Content:
Anuluj Mandat - Czym jest myto viaTOLL i co się zmieniło od 2 stycznia 2015
Na drogach objętych obowiązkiem opłaty zainstalowano bramki. Na bramkach natomiast zamieszczono urządzenia rejestrujące. Urządzenia te komunikują się z ViaBoxem – aparatem wielkości telefonu komórkowego, które kierowca instaluje na przedniej szybie samochodu. Każdy ma swoje konto Viatoll, które musi regularnie doładowywać (jak telefon na kartę), a przejeżdżając pod bramką system pobiera automatycznie opłatę. Kierowca słyszy wtedy jedno „pip”. Cztery „pip” oznacza, że konto wynosi 0 zł i trzeba je ponownie doładować w najbliższym punkcie.
Inaczej mówiąc skala maluje się następująco: jedno „pip” – jest dobrze, cztery „pip” – jest bardzo źle.
Oczywiście, nie można jechać drogą płatną z zerowym kontem, dlatego też, zgodnie z Umową, kierowca musi natychmiast zjechać z płatnej drogi. Może na nią powrócić po doładowaniu konta w najbliższym punkcie doładowań. Jeśli przejedzie z zerowym kontem (co oczywiście uniemożliwia uiszczenie zapłaty) lub będzie miał za mało na koncie – płaci karę. Do tej pory stawki wynosiły odpowiednio 3000 zł i 1500 zł. Po zmianach, które weszły w życie 2 stycznia 2015 r. koszty te są znacznie niższe i uzależnione m.in. od kategorii pojazdu (250 zł osobówka z przyczepą lub naczepą, 750 zł pozostałe auta w przypadku uiszczenia części opłaty, za brak 100% opłaty 2 razy tyle – patrz tabela poniżej). Można też płacić post-paid. Wówczas model działania podobny jest do umowy zawieranej np. z firmą kurierską. Jeździmy sobie cały miesiąc, a pod koniec miesiąca przychodzi do nas faktura z „bilingiem” – kiedy, gdzie i ile razy przejechaliśmy oraz oczywiście ile musimy zapłacić.
Nowe kary Viatoll – od 02.01.2015 r.
brak części opłaty
brak całej opłaty
zespół pojazdów (osobowe + przyczepa/naczepa)
niezależnie od kategorii pojazdu
O jakiej umowie mowa?
Każdy kierowca objęty obowiązkiem uiszczenia opłaty Viatoll podpisuje Umowę z firmą Kapsch. Tam należy szukać szczegółów dotyczących opłat Viatoll, reklamacji itd.
Ponadto warto zapoznać się z treścią art. 13i ust. 4a i 4b ustawy o drogach publicznych, który określa obowiązki użytkownika viaTOLL. Przepis ten mówi, że kierujący pojazdem samochodowym wyposażonym w urządzenie viaBOX musi wprowadzić do niego prawidłowe dane o kategorii pojazdu. Kategoria ta ma wpływ na wysokość opłaty. Wyróżnia się 3 kategorie pojazdów:
Właściciel i posiadacz pojazdu samochodowego są obowiązani do używania urządzenia viaBOX zgodnie z jego przeznaczeniem
Czy jestem zobowiązany do opłaty Viatoll?
To zależy, jaki prowadzisz samochód. Opłacie obowiązkowo podlegają pojazdy samochodowe lub zespoły pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej (DMC) powyżej 3,5 tony oraz autobusy niezależnie od dopuszczalnej masy całkowitej. Opłacie tej nie podlegają ciągniki. Pozostałe pojazdy mogą dobrowolnie przystąpić do systemu i regulować należność bezobsługowo zamiast płatności ręcznej w miejscach poboru opłat. Tak więc prowadząc samochód osobowy o DMC niższej niż 3,5 tony nie podlegasz obowiązkowi Viatoll. Ale jak już masz do osobówki dołączoną przyczepę czy naczepę, a łączna DMC takiego „zestawu” przewyższa 3,5 t to już musisz płacić.
Na jakich drogach zapłacę e-myto?
System obowiązuje na drogach klasy A (autostrady), drogach klasy S (drogi ekspresowe), oraz niektórych drogach krajowych. Interaktywna aktualna mapa płatnych dróg znajduje się tutaj: http://213.25.68.37/TollOverviewMap/default.aspx?lang=pl&AspxAutoDetectCookieSupport=1
Lista płatnych odcinków jest umieszczona tutaj: http://www.viatoll.pl/pl/pojazdy-ciezarowe/mapa/lista-odcinkow-platnych
Warto na bieżąco sprawdzać te strony, gdyż wykaz płatnych dróg często podlega zmianom, system Viatoll obejmuje coraz więcej dróg.
(uwaga na kary: viaTOLL zapłacisz nie tylko na autostradzie)
Jakie przepisy prawne regulują system Viatoll?
Pisałam już o Umowie użytkownika z firmą Kapsch. Ponadto warto zapoznać się z treścią tych przepisów administracyjnych:
13 ust. 1 pkt. 3 ustawy o drogach publicznych (dalej: u.d.p.) – wykaz użytkowników korzystających z dróg publicznych, którzy objęci są obowiązkiem opłaty
13i ust. 4a u.d.p. – obowiązki użytkownika viaTOLL
13i ust. 4b u.d.p. – zjechać z drogi płatnej w razie stwierdzenia, że viaBOX nie działa
78 ust. 4 i 5 Prawo o ruchu drogowym (dalej: p.r.d.) – obowiązek wskazania osoby kierującej pojazdem
96§3 Kodeksu wykroczeń (dalej: kw) – grzywna do 5000 zł za jej niewskazanie.
65§1 kw – umyślne wprowadzenie w błąd organu co do ww. osoby
Kto może ściągać należności Viatoll?
Dostałem pismo z GITD! Co robić?!
To zależy, czy zdarzenie (przejechanie pod bramką Viatoll bez uiszczenia całości lub części opłaty) miało miejsce pod rządami obecnej nowelizacji, czyli po 1 stycznia 2015 r. czy przed.
Jeśli pismo dotyczy zdarzenia, które miało miejsce do Nowego Roku włącznie, to pismo takie możemy spokojnie wyrzucić do kosza. Stosownie do art. 4 ustawy zmieniającej nie wszczyna się postępowania administracyjnego na podstawie art. 13k ust. 1 lub 2 u.d.p., a wszczęte umarza się, jeżeli naruszenie zostało popełnione przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy. Oznacza to, że w odniesieniu do wszczętych postępowań administracyjnych, do których miał zastosowanie ww. przepis, strony postępowań otrzymają decyzję o umorzeniu postępowania. Natomiast w odniesieniu do tych spraw, w których nie zostało wszczęte postępowanie administracyjne (strona nie otrzymała zawiadomienia o wszczęciu postępowania), nie zostaną podjęte żadne czynności i nie należy spodziewać się jakichkolwiek pism procesowych od GITD. Ale uwaga! Nie dotyczy to osób, które sprawę skierowały do sądu.
Pisma najczęściej wysyła GITD, ale mogą to być również inne podmioty wymienione wcześniej – Straż Miejska, Gminna czy Graniczna.
Jednak jeśli pismo z organu dotyczy zdarzenia sprzed 2 stycznia 2015 lub wiemy, że było takie zdarzenie i znamy nr sprawy, to aby się nie narażać na postepowanie egzekucyjne, które mimo, że bezprawne może nam zablokować konto bankowe albo znaczną kwotę na pewien czas powinniśmy skorzystać z pisma nr 8 w generatorze wniosków http://anuluj-mandat.pl/steps/step_1
Jeśli pismo dotyczy zdarzenia, które miało miejsce po 1 stycznia, to trzeba sie zwrócić do prawników Anuluj-Mandat.pl by zbadali indywidualnie mozliwość obrony przed opłatą http://anuluj-mandat.pl/advice
Do tej pory praktyką było, że GITD (lub inny uprawnione organ) wysyłał do właściciela pojazdu pismo, żartobliwie nazwane przez nas „quizem”, w którym wzywał do wskazania kierowcy, który w chwili zdarzenia prowadził pojazdem albo wskazał siebie jako winnego przejechania pod bramownicą Viatoll bez uiszczenia całości lub części opłaty (a jak nie to kara wynikająca z naruszenia art. 96 § 3 kw w wysokości do 5000 zł). Następnie prowadzono postępowanie administracyjne przeciwko wskazanej osobie, które kończyło się zazwyczaj decyzją o ukaraniu delikwenta karą w wysokości 1500/3000 zł. Takich kar mogło uzbierać się kilka, bo jeśli ktoś przejechał pod bramownicami np. 3 razy w ciągu dnia bez uiszczenia opłaty, to karano go łączną karą 9000 zł. A teraz…
Inne zmiany od 2015 roku
Wiemy już, że zmieniły się wysokości kar Viatoll. Co jeszcze?
Karą nie zostanie obarczona już osoba, która w danej chwili prowadziła pojazd. Teraz opłatę ponosi właściciel pojazdu. W przypadku umowy leasingu kara zostanie nałożona na posiadacza pojazdu, który z niego korzystał. Nie będzie już quizów, szukania winnych, wskazywania siebie lub kolegi albo pracownika. Właściciel (posiadacz) płaci, nie dochodzimy kto kierował. Może to i niesprawiedliwe, ale na pewno łatwiejsze. Ciężko było wskazać kierowcę, gdy od zdarzenia minęło np. 2 lata. Prawo jakby nie dopuszczało możliwości „niepamiętania”, na szczęście znalazł się jeden sąd (dokładnie SO we Wrocławiu), który orzeczenie uzasadnił tak: „nie ulega wątpliwości, że po upływie określonego czasu właściciel pojazdu nie ma w zasadzie możliwości ustalenia, jaka osoba kierowała nim w konkretnej chwili, zwłaszcza gdy stałych użytkowników samochodu jest kilku (…). Nie sposób przy tym wymagać od właściciela, by fakt powierzenia pojazdu innej osobie każdorazowo rejestrował (…). Stawianie przed właścicielem takich wymogów stanowiłoby oczywiste podważenie konstytucyjnie zagwarantowanych mu możliwości swobodnego dysponowania jego rzeczą oraz prowadziłoby do niczym nieuzasadnionego ograniczenia w korzystaniu z jednej z podstawowych wolności demokratycznego państwa prawnego.” (sygn. IV Ka 760/13). Sąd wprost stwierdził, że człowiek jest tylko człowiekiem i ma prawo nie pamiętać, co robił i komu dał samochód np. 4 miesiące temu.
Tymczasem wyżej wymienione organy ściągające karę nie dość, że nie dopuszczały możliwości „niepamiętania” to jeszcze zakładały nieomylność użytkowników viaTOLL. zgodnie z u.p.d. (art. 13k ust. 3) kar pieniężnych nie wymierza się, gdy kierujący uiścił w inny sposób opłatę elektroniczną. Tylko dalej nie napisano, w jaki to „inny sposób” można opłatę uiścić. W innych krajach, jeśli kierowca widzi (a raczej słyszy- o tym informują go 4 „pipnięcia” viaBOXa) że skończyła mu się kasa na koncie, a przejechał pod bramką, to może konto jeszcze szybko doładować w najbliższym punkcie już po fakcie przekroczenia bramki bez opłaty. U nas też jest taka możliwość, choć nie każdy o tym wie J § 6 pkt 8 Umowy (wyżej wyjaśniłam jakiej Umowy) przewiduje, że kierowca może uiścić opłatę za przejechany odcinek drogi płatnej bez środków na koncie, co odzwierciedlają też wydruki z operacji na koncie viaToll z każdego dnia oraz zbiorcze zestawienia sald i noty obciążeniowe. Umowa ta daje kierowcy drugą szansę - jeżeli po przejechaniu pod bramką Viatoll bez uiszczenia opłaty opuścił on drogę płatną, a opłata została uregulowana w pierwszym możliwym punkcie po zjechaniu z drogi płatnej – nie ma podstaw do nałożenia kary. Należy to skrzętnie wykorzystywać także pod rządami nowelizacji – tak, przejechałem z zerem na koncie, ale zjechałem z drogi płatnej „doładowałem się” w pierwszym możliwym punkcie.
W praktyce i tak niewiele nam to pomaga, bo punktów dystrybucyjnych jest raptem 200 i nie wszędzie da się bez problemów doładować konto.
Kolejna zmiana dotyczy sumowania kar. Jak już wspomniałam, takich kar mogło uzbierać się kilka, bo jeśli ktoś przejechał pod bramownicami np. 3 razy w ciągu dnia bez uiszczenia opłaty, to karano go łączną karą 9000 zł. A teraz na korzystającego z systemu Viatoll można nałożyć tylko jedną karę w ciągu doby – bez znaczenia na ilość przejechanych odcinków. Ta sama zmiana dotyczy również kierowcy, który popełni błąd przy wprowadzaniu danych o kategorii pojazdu. Kierowca może przejechać nawet 10 razy w ciągu doby, a karę dostanie tylko jeden raz.
Czyli teraz możemy się spodziewać, że przyjdzie pismo informujące właściciela pojazdu, że ktoś kiedyś jechał i nie zapłacił opłaty Viatoll, więc teraz na właściciela (posiadacza jeśli chodzi o leasing) spada obowiązek uiszczenia kary.
W takim przypadku należy się zgłosić do prawników Anuluj-Mandat.pl, przeanalizują możliwość obrony
Mandat karny czy opłata administracyjna?
Analizując dokładnie całe postępowanie w sprawie kar Viatoll można wyróżnić kilka rodzajów opłat i kar. Po pierwsze – sama opłata Viatoll. Czym jest? Na pewno nie karą, raczej opłatą taką samą jak bilet autobusowy. Płacimy za użytkowanie drogi ekspresowej, autostrady czy innej płatnej drogi publicznej.
Później do czynienia mieliśmy z wezwaniem – za niewskazanie osoby prowadzącej pojazd w momencie zdarzenia groziła kara do 5000 zł. Kara ta wynikała już z kodeksu wykroczeń – była zatem mandatem karnym. Mandat to dokument nakładany w drodze uproszczonego postępowania nakładania kary grzywny, z którym na gruncie prawa karnego i prawa wykroczeń (art 115 § 14 k.k. oraz art 47 § 8 k.w.) związane jest określone prawo rodzące skutek w postaci sankcji za czyn zabroniony. Tutaj czynem zabronionym było niewskazanie osoby na żądanie uprawnionego organu czy też celowe wprowadzenie tegoż organu w błąd.
Natomiast kara za przejazd drogą publiczną bez uiszczenia opłaty (co zarejestrował system Viatoll) jest ze swej natury opłatą karną (czyli powinna być mandatem) ale nakładana jest w drodze decyzji administracyjnej. Jest zatem również opłatą administracyjną ale mającą swe źródło w naruszeniu przepisów. Wynika nie z nakazu prawnego (jak opłata Viatoll czy bilet ZTM – nakaz: zapłać za przejazd) ale z naruszenia zakazu (nie jedź na gapę). Analogicznie do mandatu za przekroczenie prędkości (jak przewiduje projekt zmian ustawy o ruchu drogowym) – jeśli naruszenie stwierdzi funkcjonariusz policji w czasie kontroli drogowej, to sprawca zostanie ukarany grzywną i punktami karnymi. Jeżeli wykroczenie zarejestruje fotoradar, wówczas ukarany będzie w trybie administracyjnym, jedynie karą finansową. Postępowanie administracyjne o nałożenie kary pieniężnej wszczynane jest z urzędu, na podstawie ujawnionego naruszenia przepisów. Zainteresowanemu przysługuje prawo do wypowiedzenia się co do zebranego materiału dowodowego w ciągu 14 dni od doręczenia zawiadomienia, choć nie jest to konieczne dla wydania decyzji.
Prawo administracyjne jest trochę „inne” niż cywilne czy karne – nie ma tu miejsca na badanie społecznej szkodliwości czynu, możliwości finansowych czy sytuacji rodzinnej sprawcy, funkcję prewencyjną czy pouczającą. Zadaniem postępowania administracyjnego jest po prostu stwierdzenie zgodności lub niezgodności stanu faktycznego ze stanem prawnym i podjęcie określonych działań w razie drugiej wspomnianej sytuacji. To sprawia, ze prawo to jest mało elastyczne.
Posiadając taką wiedzę możemy się skutecznie bronić (mowa tu o osobach, których „zdarzenia” miały miejsce po 1 stycznia 2015 r.). Pamiętajmy, że przysługują nam wszystkie prawa strony w postępowaniu administracyjnym, zwłaszcza prawo do wglądu w dokumentację na każdym etapie postępowania, prawo do składania wyjaśnień i wypowiadania się co do zgromadzonego materiału dowodowego, prawo do brania czynnego udziału w każdym stadium postępowania, w tym zwłaszcza prawo do składania wniosków dowodowych (np. żądanie sporządzenia opinii przez biegłego) oraz wniosków procesowych (np. wniosku o zawieszenie postępowania), prawo wnoszenia środków zaskarżenia.
Mamy również obowiązki, np. obowiązek zastosowania się do wezwania organu administracji.
Inne prawa strony w postępowaniu administracyjnym:
prawo do żądania wszczęcia postępowania oraz do bycia poinformowanym o wszczęciu postępowania na wniosek innej strony lub z urzędu;
prawo żądania umorzenia postępowania;
prawo do bycia informowanym o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego;
prawo do działania przez pełnomocnika, chyba że charakter czynności wymaga jej osobistego działania;
prawo do złożenia zażalenia na niezałatwienie sprawy w ustawowym terminie;
prawo do przeglądania akt sprawy oraz sporządzania z nich notatek i odpisów (kserokopii, zdjęć cyfrowych) w każdym stadium postępowania;
prawo żądania uwierzytelnienia sporządzonych przez siebie odpisów z akt sprawy oraz prawo do żądania wydania uwierzytelnionych odpisów, o ile jest to uzasadnione ważnym interesem strony;
prawo składania wniosków dowodowych (o przeprowadzenie danego dowodu, np. z dokumentu, z oględzin, z opinii biegłego) oraz prawo składania dowodów (dokumentów, opinii ekspertów);
prawo do bycia zawiadomionym o miejscu i terminie przeprowadzenia dowodu ze świadków, biegłych lub oględzin przynajmniej na siedem dni przed terminem;
prawo brania udziału w przeprowadzeniu dowodu, w tym prawo zadawania pytań świadkom, biegłym i stronom oraz prawo składania wyjaśnień;
prawo do czynnego udziału w rozprawie: składania wyjaśnień, zgłaszania żądań, propozycji i zarzutów oraz przedstawiania dowodów na ich poparcie, a także wypowiadania się co do wyników postępowania dowodowego;
prawo do zawarcia ugody administracyjnej;
prawo żądania zawieszenia postępowania oraz podjęcia zawieszonego postępowania;
prawo wypowiedzenia się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań przed wydaniem decyzji;
prawo do brania czynnego udziału w postępowaniach „wpadkowych", dotyczących uzgodnienia lub zaopiniowania decyzji, która ma być wydana w postępowaniu głównym;
prawo do otrzymania postanowień i decyzji na piśmie;
prawo do składania zażaleń na postanowienia, co do których KPA przewiduje taką możliwość;
prawo do żądania wstrzymania natychmiastowego wykonania decyzji;
prawo do wniesienia odwołania od decyzji i brania czynnego udziału także w tym stadium postępowania (w postępowaniu przed organem II instancji);
prawo zaskarżenia decyzji ostatecznej w jednym z nadzwyczajnych trybów postępowania (w sprawie zmiany, uchylenia lub stwierdzenia wygaśnięcia ostatecznej decyzji, w sprawie wznowienia postępowania, w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji) oraz prawo brania czynnego udziału w tych postępowaniach.
Każdy kierowca (i przedsiębiorca) ma możliwości odwołania się od niesłusznie nałożonych kar za brak opłaty. Kierowca od dnia doręczenia decyzji ma 14 dni na złożenie wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Wniosek taki należy uzasadnić podając wszelkie fakty i dowody (np. wydruki potwierdzające dostępność środków na koncie, zestawienie operacji i pobranych przez system opłat, itp.) mogące mieć wpływ na wynik sprawy. Oczywiście, jeśli jest to uzasadnione koniecznym będzie także za pośrednictwem przewoźnika wniesienie reklamacji. Najważniejszym jednak punktem poza zgłoszeniem wniosków dowodowych jest prośba o wstrzymanie rygoru natychmiastowej wykonalności, czyli prośba o odroczenie obowiązku zapłaty kary do czasu wydania rozstrzygającej decyzji . W przeciwnym razie po bezskutecznym upływie 21 dni od doręczenia decyzji na zapłatę kary zostanie wszczęte postępowanie egzekucyjne, najczęściej zakończone zajęciem komorniczym środków z wynagrodzenia. Jeżeli z przyczyn, na które kierowca nie miał wpływu, termin zostanie przekroczony, wówczas wraz z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy należy złożyć wniosek o przywrócenie terminu. Wniosek o przywrócenie terminu koniecznie trzeba uzasadnić i udokumentować np. chorobą kierowcy, pozostawaniem w delegacji służbowej poza granicami kraju lub innymi powodami.
Ukarany kierowca może także złożyć wniosek do Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad o rozłożenie kary na raty, całościowe lub częściowe jej umorzenie. Zgodnie z art. 57. ustawy o finansach publicznych na wniosek dłużnika: „należności mogą być umarzane w części,(...) w przypadkach uzasadnionych względami społecznymi lub gospodarczymi, w szczególności możliwościami płatniczymi dłużnika oraz uzasadnionym interesem Skarbu Państwa”. Często jednak zasadne jest umorzenie kary w całości. Taką możliwość daje art. 55 ustawy o finansach publicznych, do którego z kolei odsyła art. 56 ww. ustawy, który stanowi, że „Należności, o których mowa w art. 55, mogą być umarzane w całości, jeżeli: (...) 5) zachodzi ważny interes dłużnika lub interes publiczny”. Podkreślone pojęcia są pojęciami nieostrymi, mają zatem charakter klauzul generalnych, co powoduje, że ich treść powinna być oceniana w realiach konkretnej, indywidualnej sprawy.
Jeżeli kierujący pojazdem jest niezadowolony z decyzji odwoławczej, przysługuje mu skarga do WSA w Warszawie. Skarga do WSA musi zawierać wskazanie konkretnych naruszeń przepisów prawa i należy ją złożyć w terminie 30 dni od doręczenia decyzji stronie za pośrednictwem GITD. Od wydanego przez WSA wyroku, który kończy postępowanie, stronie przysługuje skarga kasacyjna do NSA Skargę kasacyjną musi przygotować adwokat lub radca prawny. Wnosi się ją do WSA, który wydał zaskarżony wyrok w terminie 30 dni od doręczenia wyroku wraz z uzasadnieniem. NSA, jeżeli uwzględni skargę uchyla zaskarżoną decyzję w całości albo w części, a także przekazuje sądowi, który wydał orzeczenie do ponownego rozstrzygnięcia.
Viatoll to w dalszym ciągu nowość, a prawo ciężko dostosowuje się do nowości. Innymi słowy kulało, było pełne luk i nieścisłości, niedopracowane i nieostre. Oczywiście, to nie znaczy, że po nowelizacji będzie idealne. Prawo to sztuczny twór stworzony przez człowieka – istotę równie nieidealną. Grunt to umieć te wady wykorzystać na swoją korzyść.
Po części już odpowiedziałam – kary były wysokie, a nakładane kumulacyjnie dochodziły do ogromnych kwot, uderzając tym samym głównie w przedsiębiorców. Po drugie chyba nie przemyślano do końca samej konstrukcji naruszenia nakazu opłaty. Jedzie kierowca z zerowym kontem Viatoll i przejeżdża pod trzema bramownicami. Analogicznie jest z radarami – jedzie kierowca przekraczając dozwoloną prędkość o 30 km/h. Fakt ten rejestrują 3 fotoradary. Czy w takiej sytuacji kierowca popełnia jedno czy trzy wykroczenia?
Odpowiedź: jedno. Dlaczego więc karać go 3 razy za to samo? Inaczej sytuacja wyglądałaby, gdyby przekraczającego prędkość kierowcę na gorącym uczynku złapał policjant z lizakiem czy innym gadżetem do mierzenia prędkości, który fizycznie zatrzymuje pojazd i przerywa tym samym jazdę z naruszeniem przepisów. Jeśli kierowca po takim zatrzymaniu nadal się śpieszy (czy w naszym wypadku- dalej jedzie bez uiszczania opłaty), to już liczy się jako nowe wykroczenie. W odpowiedzi na interpelację poselską nr 2628 Ministerstwo Transportu stwierdziło, że zasady naliczania e-myta są analogiczne do zasad rejestracji naruszeń przez fotoradar. Zatem należy również karać jak za jedno wykroczenie.
Kolejnym powodem, dla której zmieniono ustawę był fakt, że stosunkowo łatwo było ominąć przepisy, a właściwie postępować zgodnie z nimi, aby uniknąć płacenia kary Viatoll jak i kary z art. 96 § 3 kw (niewskazanie kierowcy). Wynikało to z faktu, że przepisy te po prostu są sztuczne, naciągane i niedopracowane. Jak już wspomniałam, do właściciela auta przychodziło zawiadomienie alternatywne, którego zgodność z prawem również była podważana, ale mniejsza. Kierowca ten miał wskazać siebie lub inną osobę, która prowadziła pojazd w czasie wskazanym w wezwaniu celem dalszego prowadzenia przeciwko tej osobie postępowania administracyjnego zakończonego zwykle decyzją o ukaraniu za przejazd drogą płatną bez uiszczenia opłaty.
Co wówczas mógł zrobić przedsiębiorca? Mógł wskazać siebie lub pracownika i zapłacić. Albo mógł walczyć.
Wcześniej pisałam już o wyroku SO we Wrocławiu, w którym sąd stwierdził, ze nie można od kogoś wymagać, by pamiętał, kto jechał samochodem np. 2 miesiące temu. Nie każdy ma również obowiązek prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu, a nawet jeśli ma, to nie może udostępniać danych osobowych osobom trzecim bez zgody GIODO. (o tachografach niżej) Jeśli przedsiębiorca podlegał obowiązkowi tachografu, to mógł wyjść obronną ręką z tej sytuacji pisząc, że w chwili wskazanej w wezwaniu (raporcie) pojazd użyczył (tu imię i nazwisko – i tylko tyle), ale nie wie, kto z niego faktycznie korzystał w chwili zdarzenia. Jeśli natomiast nie ma obowiązku prowadzić takiej ewidencji, to oprócz powołania się na ww. orzeczenie SO we Wrocławiu mógł podać imiona i nazwiska wszystkich współpracowników – niech sobie wtedy ustalają, kto mógł kierować. Formalnie dopełnił więc obowiązku, więc nie mógł zostać ukarany z 96 § 3 kw.
Jeszcze łatwiej jest, jeżeli takie wezwanie przychodziło do właściciela, który nie prowadził działalności gospodarczej, ale na jedną, np. 4-osobową rodzinę (matka, ojciec, 2 dzieci z prawem jazdy) przypadał jeden samochód. Taka osoba musiałaby wówczas wskazać kogoś z rodziny – żonę lub dziecko. Mogliśmy wówczas skorzystać z prawa, jakie daje nam art. 183 kpk - pozwala on świadkowi uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli odpowiedź mogłaby narazić osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo (w tym przypadku przestępstwo fałszywych zeznań, jeśli wskażemy kogoś, kto na pewno tym autem wtedy nie jechał).
A czy musieliśmy obciążać siebie? Również nie. W wezwaniu brakowało pouczenia, że obwiniony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść (art. 54§7 kpw + 20§3 kpw + 74§1 kpk). A skoro nie ma pouczenia – choć być powinno, to ani my ani inni uczestnicy postępowania nie mogą ponosić ujemnych skutków procesowych, czyli jakichkolwiek niekorzystnych konsekwencji, np. zapłacenia mandatu, przyjęcia punktów karnych, skierowania sprawy do sądu przeciwko nam.
Całe te wezwania były od początku nieprzemyślaną ideą. Jednym z kluczowych zarzutów była…
Kwestia danych osobowych
Po pierwsze, formularz, który wysyłany był wraz z wnioskiem wymagał podania szczegółowych danych o osobie, która we wskazanym czasie prowadziła samochód. Takich danych nie można nam gromadzić ani udostępniać (przetwarzać) bez zgody GIODO. Wzywając nas do podania takich informacji ITD czy SM sami nakłaniali nas do naruszenia prawa.
Wezwanie alternatywne – czy quiz był zgodny z prawem?
Po drugie, TK stwierdził, że adresowanie do właściciela lub posiadacza pojazdu tzw. wezwania alternatywnego nie ma podstaw prawnych, tak samo jak żądanie przyjęcia mandatu karnego za popełnione wykroczenie drogowe. Warunkiem koniecznym do ukarania kogoś mandatem jest brak jakichkolwiek wątpliwości (art. 97 kpw) co do tego, kto jest sprawcą wykroczenia drogowego, dlatego organ nie może jednocześnie podejmować czynności zmierzających w kierunku ukarania domniemanego sprawcy i ujawnienia innego sprawcy tego wykroczenia. Wysyłając wezwanie alternatywne organ sam przyznaje się do tego, że nie wie, kto popełnił dane wykroczenie. A skoro nie wie, to nie może nałożyć mandatu (wyrok TK – P 27/13). Z tego też powodu wezwanie alternatywne nie jest mandatem. Na mandacie musi być oznaczony sprawca czynu, a nie właściciel samochodu i pytanie, kto tym sprawcą jest. Zatem osoby, które zostały w ten sposób ukarane do 15 marca 2014 mogą domagać się zwrotu pieniędzy za zapłacone bezprawne mandaty, które zostały nałożone przez SM, SG, GITD (wyrok TK – K 23/13). Będąc adresatem takiego wezwania nie wiedzieliśmy nawet w jakim charakterze występowaliśmy – to się bowiem okazywało dopiero po tym, co zrobiliśmy – czy byliśmy podejrzani (jeśli wskazaliśmy siebie) czy świadkiem (jeśli kogoś innego). Jeśli mieliśmy wskazać kogoś innego, to mogliśmy skorzystać z praw, jakie przysługują świadkowi, tzn. odmówić składania zeznań powołując się na prawa świadka do uchylenia się od odpowiedzi na pytanie z obawy przed odpowiedzialnością za przestępstwo fałszywego oskarżenia. Jeśli bowiem działaliśmy w ramach praw to nie było mowy o winie, a bez winy nie ma wykroczenia (art. 1 par. 2 kw) które można by ujawnić.
Tak więc ustawodawca znów poszedł na łatwiznę i uznał, że najprościej będzie wskazać tego, kto jest właścicielem pojazdu (posiadaczem auta oddanego w leasing). Czyli np. właściciela firmy przewozowej czy starszego pana, który nie jeździ już 10 lat, a auto oddał wnukowi. Pojawia się tu jednak inna kwestia. Ustawa, która reguluje całą istotę Viatoll odnosi się do użytkowników (korzystających) z dróg publicznych. I teraz tak: ja nie mam prawa jazdy, ale czy mogę mieć samochód? Mogę, nie mogę nim jeździć. Zatem nie jestem użytkownikiem dróg publicznych. Dlaczego ja mam płacić karę, która odnosi się do osób korzystających z tych dróg? Jaka jest ratio legis takiego rozwiązania? Na pewno w wielu przypadkach to właśnie właściciel będzie jechał pojazdem, ale zwłaszcza jeśli chodzi o przedsiębiorców, przepis ten jest trochę niesprawiedliwy.
[Warto zajrzeć: http://40ton.net/firma-transportowa-powinna-odpowiadac-za-jazde-na-magnesie-interesujacy-wyrok-sadu/ ]
Jak mogą bronić się ci „po 1 stycznia”?
Należy sprawdzić, czy przed datą wskazaną w wezwaniu nie zgłaszaliśmy czasem reklamacji na niesprawne urządzenie. Może to stanowić dla nas podstawę do uniknięcia kary. Urządzenie nie działało, a kierowca ten fakt zgłosił, więc dopełnił wszelkich obowiązków wynikających z Umowy z viaTOLL. Ostatecznie możemy próbować jeszcze innych środków, jak:
- napisać, że kierowca co prawda stwierdził, że nie ma kasy na koncie lub że urządzenie nie działa, ale nie miał możliwości zjechania z drogi płatnej
- wykazać brak oznakowania, że droga jest płatna (T-34)
- wykazać, że się nie dało doładować w punkcie dystrybucji (wskazać który i kiedy)
- wykazać, że samochód został użyty bez naszej zgody i wiedzy (w poprzednim stanie prawnym to coś dawało, a teraz nie wiem – warto próbować).
Przedsiębiorca (jak i inna osoba), który otrzymał pisemne wezwanie do wskazania kierowcy kierującego określonym pojazdem w momencie zarzucanego naruszenie, tj. nieuiszczenia elektronicznej opłaty – ma prawo do rzetelnej informacji jeśli ma poddać się postępowaniu administracyjnemu. Możemy żądać wydania potwierdzenia salda od firmy Kapsch. Brak możliwości zalogowania się na konto z przyczyn niezależnych od przewoźnika jak najbardziej uzasadnia dokonanie zgłoszenia telefonicznego lub mailowego z prośbą o potwierdzenie salda środków na rachunku lub/i czy opłata została pobrana. Ale czy uzasadnia umorzenie postępowania i uniknięcie kary? Można i trzeba próbować. Trzeba wykazywać, że system Viatoll nie działał poprawnie. Z tym, że za usterki samego urządzenia viaBOX…
Niezgodnym z prawem (a już na pewno niezrozumiałym) wydaje się być zapis umowy, że ani GDDKiA, ani Spółka Kapsch nie ponoszą odpowiedzialności za szkody poniesione przez Użytkownika ze względu na awarię urządzenia viaBox, spowodowaną jego uszkodzeniem, utratą lub ujawnieniem wady fabrycznej”(§11 pkt 8 OWU). O ile na utratę lub uszkodzenie urządzenia pokładowego, w niektórych przypadkach może mieć wpływ przewoźnik lub kierowca, o tyle na wady fabryczne w żaden sposób. W jaki sposób zatem użytkownik viaBOXa ma odpowiadać za wady, na które nie ma żadnego wpływu? Sprawa ewidentnie nadaje się do rozpatrzenia przez UOKiK-u J.
Co w wypadku, gdy prowadzimy firmę i nie mamy obowiązku prowadzenia rejestru (ewidencji przebiegu pojazdu, tzw. kilometrówki)? Kwestia prowadzenia ewidencji użytkowników pojazdów jest sprawą wewnętrzną większości firm i firma nie musi wiedzieć kto użytkował pojazd tego dnia. Wyjątkiem są firmy transportowe, jeśli w pojeździe jest zainstalowane tacho i jeśli podlegają obowiązkowej ewidencji czasu pracy i czasu jazdy kierowcy, albo posiadają inny system informatyczny wymagany prawem. Do podobnych wyjątków też należą korporacje taksówkowe, firmy leasingowe, oraz banki - te podmioty MUSZĄ wiedzieć komu użyczyły pojazd danego dnia o danej godzinie, co oczywiście nie znaczy że wiedzą kto faktycznie kierował wtedy pojazdem. Ja znalazłam trochę inne rozwiązanie – tachografy muszą mieć wszystkie pojazdy do przewożenia osób lub rzeczy zarejestrowane w UE z wyjątkami (zamieściłam je w osobnym dokumencie – obowiązek tachografu.doc, dotyczy to przepisów które od dawna obowiązują, więc nie wiem skąd pytanie „weszły czy nie weszły” J, rozporządzenia UE obowiązują bezpośrednio i nie wymagają implementacji w postaci uchwały czy napisania nowej ustawy. Uwaga! Planowana jest zniesienie obowiązku tachografów w UE w 2015 r - Unia Europejska poluzowała nieco przepisy dotyczące stosowania tachografów. Od marca 2015 r. samochód ciężarowy do 7,5 tony nie musi posiadać tachografu, o ile będzie poruszać się w promieniu 100 km od bazy i spełni jeden z określonych przez UE warunków: zasilanie gazem, posiadanie napędu elektrycznego, nie będzie wykorzystywany do wykonywania zleceń transportowych (kierowanie pojazdem nie może być głównym zajęciem pracownika), będzie woził zwierzęta z gospodarstw na rynek lub do rzeźni, więcej: http://www.cargonews.pl/rok-2015-czyli-tachograf-na-mocy-nowego-rozporzadzenia-ue-1652014/ , nigdzie natomiast nie znalazłam wykazu samochodów objętych w Polsce – i w całej Unii obowiązkiem tacho).
Ewidencję natomiast prowadzi się dla celów podatkowych - przedsiębiorca używający samochodu prywatnego lub będącego własnością osób trzecich, a użytkowanego na podstawie umowy najmu, dzierżawy bądź użyczenia do celów działalności, ma prawo zaksięgować do kosztów podatkowych tylko wydatki faktycznie poniesione, które dodatkowo są ograniczone limitem kilometrówki. A obowiązek prowadzenia ewidencji mają podatnicy, którzy użytkują pojazdy o masie do 3,5 tony (no way żeby wówczas DCM wynosiła więcej niż 3,5 t wyłączając autobusy, bo tu DCM nie ma znaczenia) wyłącznie do celów prowadzonej działalności gospodarczej.
Zawsze możemy czekać na przedawnienie. Zastosowanie tu ma art. 40d ust. 3 udp. Zgodnie z tym przepisem obowiązek uiszczenia takich opłat przedawnia się z upływem lat pięciu, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym opłaty lub kary powinny zostać uiszczone. Czyli przykład: zdarzenie miało miejsce 3 stycznia 2015 roku, to przedawnienie będzie 31.21.2020 roku. Należy jednak pamiętać, że skierowanie sprawy do sądu lub wszczęcie mediacji skutkuje przerwaniem biegu przedawnienia, potem biegnie od początku.
Powyższe przepisy zostały tak skonstruowane, aby organy mogły ściągać pieniądze od kierowców bez wychodzenia zza biurka (podobnie jak w przypadku mandatów z fotoradarów). TK argumentuje, że wysłanie więcej policji na patrole wprowadzałaby elementy państwa policyjnego i byłaby bardziej kosztowna. Do licha z tym, że byłoby bezpieczniej, że może patrole stałyby tam, gdzie faktycznie jest niebezpiecznie, a nie gdzie najbardziej dochodowo. Tak zbudowane prawo jak widać posiada jednak szereg uchybień, które możemy wykorzystać.
Wykaz dróg z viaTOLL - stan na kwiecień 2015
Ostateczny wykaz odcinków objętych systemem viaTOLL został wskazany przez Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej (dawniej Ministerstwo Infrastruktury) w Rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie wykazu dróg krajowych lub ich odcinków, na których pobiera się opłatę elektroniczną oraz wysokości stawek opłaty elektronicznej.
węzeł Jarosław Zachód – Tuczempy (skrzyżowanie z drogą gminną nr 11525R).
M.Czarnecka z Anuluj-Mandat.pl
Uwaga, w przypadku dodatkowych pytań, wątpliwości lub konkretnej sprawy zapraszamy do korzystania z naszych wzorów dokumentów (nr 8 dotyczy obrony przed viaTOLL) http://anuluj-mandat.pl/steps/step_1
oraz z porad prawników Anuluj-Mandat.pl w tym autorki niniejszego opracowania http://anuluj-mandat.pl/advice