Source: http://www.zgierz.pun.pl/viewtopic.php?pid=21345
Timestamp: 2020-01-28 22:32:24
Legal References Found: Art. 26
 art. 101
 art. 101
 art. 26
 art. 101
 art. 101
 art. 101

Document Content:
Zgierz Europejskim Centrum Odpadów Niebezpiecznych / str 13
#181 2019-01-13 02:55:35
Czy wiecie, że firma WodKan w Zgierzu złożyła dokumenty w sprawie wydania pozwoleń na przetwarzanie odpadów niebezpiecznych na terenie oczyszczalni w Zgierzu?
Z raportu oddziaływania na środowisko wynika, że zgierska oczyszczalnia ścieków ma znaczne rezerwy możliwości przyjmowania odpadów płynnych i chce te możliwości wykorzystać. Oczywiście czym jest to podyktowane pisać nie trzeba.
Na czym to ma polegać? Otóż oczyszczalnia planuje zwiększenie ilości przetwarzanych odpadów z 10tys ton rocznie na 20tys ton rocznie. Czyli to tak, jakby do oczyszczalni podłączyć drugi Zgierz wraz z całą dotychczasową ilością przyjeżdżających wozów asenizacyjnych. Dodatkowo będą przetwarzane odpady niebezpieczne w ilości 3500t/rok. Czyli łącznie 23,5tys ton rocznie.
Aby poprawić skuteczność reakcji chemicznych zachodzących do ścieków będą dodawane odpowiednie ilości odpadów niebezpiecznych które będą źródłem węgla. Lista odpadów niebezpiecznych dostepna jest w załączniku poniżej. Ilość przetwarzanych odpadów niebezpiecznych ma nie przekraczać ilości 10t/dobę.
Oczywiście ilość przetwarzanych odpadów będzie miała wpływ na zwiększenie ilości produkowanych osadów, których wzrost przewidziano na 2-3%. Obecnie ilość osadów to 7-8tys ton na rok i osady te są składowane na lagunach. Czy niewielki wzrost produkowanych osadów jest wynikiem tego, że na terenie oczyszczalni przewiduje się produkcję środka poprawiające jakość gleby o nazwie BardeNCal czyli nic innego jak osad powstały z oczyszczania odpadów komunalnych i niebezpiecznych z dodatkiem palonego wapna? Planuje się wykorzystanie osadów z laguny suchej, tylko ile czasu zajmie zredukowanie jej np. o połowę? Kto będzie odbiorcą tego środka? Podobne środki nie sa polecane przez rolników, gdyż zdarzały się przypadki wypalenia gleby.
Skoro teraz oczyszczalnia daje się we znaki zapachami unoszącymi się w powietrzu, to co będzie jeśli ilość odpadów zwiększy się dwukrotnie?
Kto będzie dostawcą odpadów niebezpiecznych, które będą transportowane drogą kolową? Ilość 8 samochodów na dobę nie jest duża, ale smrodu szczególnie w późnych godzinach nocnych to w Zgierzu chyba mamy dosyć.
Projekt inwestycji porusza możliwy wpływ instalacji na środowisko.
Brane są pod uwagę korytarze ekologiczne, bliskość do najbliższych rezerwatów, parków, miejsc ochrony przyrody. SUPER. Tylko czy ktoś liczy się z nami mieszkańcami?
z profilu Zielony Zgierz: https://www.facebook.com/zielony.zgierz/
#182 2019-01-16 05:27:20
Wod-kan musi rozszerzać działalność na kolejne dochodowe przedsięwzięcia, bo w kolejnym roku prezes może nie zarobić o prawie 30% więcej w stosunku rok do roku. Prezes Karasiewicz według oświadczenia majątkowego za 2016 zarobił 204706,07 zł, podczas gdy w 2017 już 267311,90 zł.
Ciekawe ile otrzymał za 2018 rok?
#183 2019-02-26 22:02:06
Tykająca bomba ekologiczna przy rzecze Bzura w Zgierzu
Społecznicy apelują o podjęcie natychmiastowych działań w sprawie uregulowania kwestii prawnych i ekologicznych składowisk odpadów przy ul. Mirowszewskiej w Zgierzu. Patrząc na tragiczny stan tamtejszej wody, powietrza i ziemi, koniecznym jest podjęcie rekultywacji terenu.
W 1995 roku problematycznym terenem zaczęła zarządzać spółka Eko-Boruta, która obecnie jest w stanie upadłości. Do tej pory nie wiadomo, jakie niebezpieczne substancje były tam składowane oraz w jakiej ilości. Teren należy do Skarbu Państwa, a zarządcą jest Starostwo Powiatowe w Zgierzu. Z kolei miasto Zgierz chce rekultywować teren, lecz po umorzeniu długu sięgającego 600 tys. złotych. Od 2015 roku nie są tam składowane nowe odpady. Na razie udało się zmienić likwidatora spółki Eko-Boruta.
Tymczasem, według relacji świadków, woda w rzece Bzura, przepływająca przez ten teren charakteryzuje się dusząco-słodkim zapachem. Zatyka drogi oddechowe przebywających tam osób, powodując u nich odruchy wymiotne. Powstają tam istne kratery, z których wydobywa się toksyczny dym, a ziemia się zapada.
W programie Łodzią Po Regionie o problemach związanych z tym obszarem rozmawiali Bohdan Bączak, zastępca prezydenta Zgierza, Krzysztof Wojtalik z organizacji Zielony Zgierz oraz Bartłomiej Górski, reprezentujący oficjalny fanpage zakładów Boruta.
https://lodz.tvp.pl/41495999/tykajaca-b … w-zgierzu?
#184 2019-03-01 21:41:58
Nie ma komu posprzątać po pożarze. Spór kompetencyjny wciąż nierozwiązany
Chcą być zielonym powiatem i podejmują w tym kierunku działania. Nie pomaga obecność składowiska odpadów, którego pożar wywołał spór kompetencyjny i wniosek o odwołanie starosty. Choć emocje opadły, a włodarz dalej zarządza powiatem, to problem wciąż pozostaje nierozwiązany.
Pożar składowiska na zgierskiej Borucie wybuchł 25 maja. Jego gaszenie trwało tydzień.
Do walki z płonącym składowiskiem skierowano ponad 1000 strażaków, także ochotników. Później mniejsze pożary wybuchały jeszcze kilkukrotnie.
Część radnych powiatowych winą za lokalizację i sam pożar składowiska obarczyła starostę zgierskiego Bogdana Jarotę.
Ten winny się nie czuje i sprzątać po pożarze nie zamierza. Innych chętnych także brak.
- Stawiamy na zielony powiat zgierski i na ekologię. Na początku kadencji stworzyliśmy program, zbudowaliśmy bazę, gdzie mamy opracowane możliwości wykorzystania na naszym terenie odnawialnych źródeł energii. Opracowanie to trafiło do wszystkich gmin, które mają wskazówkę, gdzie postawić takie źródła - mówi starosta zgierski Bogdan Jarota, zapewniając, że tutejsze starostwo stawia sobie za cel dbałość o ochronę środowiska.
Zamiast jednak słynąć z troski o ekologię, Zgierz zasłynął serią pożarów składowiska odpadów. Największy wybuchł 25 maja, a jego gaszenie trwało tydzień. Grupa radnych powiatowych winą za doprowadzenie do utworzenia składowiska odpadów na terenie Boruty i brak nadzoru nad tym składowiskiem obarczyła starostę. W konsekwencji złożyła wniosek o jego odwołanie, do czego ostatecznie nie doszło.
- Każdy pretekst jest dobry, żeby zaatakować - komentuje Jarota. - Nie czuję się odpowiedzialny ani za ten pożar, ani za decyzję, bo tutaj nie ma wyjścia i trzeba ją wydać. Tak naprawdę starosta wydaje zezwolenie na zbiórkę i gromadzenie odpadów, ale to decyzja czysto administracyjna i jeżeli podmiot złoży prawidłowe dokumenty, to starosta nie ma możliwości odmówienia wydania takiego pozwolenia. Ten podmiot takie pozwolenie miał, ale ono wygasło z końcem kwietnia 2018 r., więc de facto pożar, który wybuchł 25 maja, był pożarem składowiska mieszczącego się już w tym miejscu nielegalnie - mówi Jarota.
Jego zdaniem winnym całej sytuacji jest prawo. - Ustawa o odpadach została zmodyfikowana, ale wówczas obowiązywała stara ustawa, w mojej ocenie bardzo liberalna, bo praktycznie podmiot, który przedstawił prawo do posiadania gruntu i sposób gospodarowania odpadami, był na pozycji wygranej - twierdzi starosta.
I przekonuje, że starostwo miało związane ręce. - Jeśli my nie wydalibyśmy pozwolenia, procedura jest taka, że właściciel odwołuje się, zaś organ wyższego szczebla może wydać zezwolenie i wnioskodawca ma prawo wystąpić do powiatu o odszkodowanie za utracone korzyści. Niewymagane były np. plan zagospodarowania czy jeszcze istotniejsza decyzja środowiskowa. Można chcieć zbierać około tysiąca rodzajów odpadów, a decyzja środowiskowa byłaby wymagana tylko na złom - nie rozumiem dlaczego. Wszystkie odpady niebezpieczne nie wymagały decyzji środowiskowej ani uzgodnień ze strażą pożarną, sanepidem czy WIOŚ-em. Były luki w prawie i przez to mieliśmy tego typu historie, jak pożar w Zgierzu i w całej Polsce - mówi starosta.
Mimo upływu czasu, temat wciąż jest otwarty. Ktoś w końcu musi uporządkować teren składowiska. Pytanie kto? W październiku 2018 r. wojewoda wysłał do starosty wezwanie do usunięcia odpadów po pożarze. Ten jednak sprzątać nie zamierza.
- Ustawa o odpadach przewiduje dwie drogi. Art. 26. mówi, że postępowanie wszczyna wójt, burmistrz czy prezydent danej gminy. Druga ścieżka to art. 101, który mówi, że to starosta wszczyna postępowanie i jeśli nie wyegzekwuje zobowiązań, to on sprząta. Ale art. 101 dotyczy tylko odpadów powypadkowych. Na tę chwilę nie mamy decyzji prokuratury, czy było to podpalenie czy samozapłon, czyli de facto nie ma się do czego odnieść. Mamy natomiast sytuację, że prezydent wszczął postępowanie z art. 26 i po 2-3 miesiącach umorzył je, doprowadzając do tego, że właściciel zamiast posprzątać, został rozgrzeszony - mówi starosta.
Choć, jak ustaliła łódzka prokuratura, na Borucie doszło do podpalenia, to spór wciąż pozostaje nierozstrzygnięty, a odpady po pożarze nieuprzątnięte. Starostwo swoi na stanowisku, że składowisko powinien posprzątać właściciel lub sprawca pożaru.
- Biegli w opinii do prokuratury stwierdzili, że to było podpalenie i trzeba zakładać, że prokuratura tę opinię podtrzyma. Nie ma jednak na tę chwilę mowy o wykryciu sprawcy, który byłby potencjalną osobą w egzekucji o naprawę szkody - mówi starosta.
I czeka na ruch Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
- Składaliśmy do Samorządowego Kolegium Odwoławczego wniosek o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, żeby określić, kto ma to robić. Występowaliśmy do ministerstwa z zapytaniem, czy są to odpady powypadkowe, bo wszystko zamyka się w środkach finansowych. Jeśli byłyby to odpady powypadkowe, to starosta wszczyna postępowanie z art. 101 i jeśli nie może wyegzekwować środków od właściciela, wówczas sam sprząta, ale ma prawo wystąpić do wojewódzkiego czy narodowego funduszu ochrony środowiska o sfinansowanie. A to duże pieniądze. Wstępnie oszacowano, że sprzątnięcie pryzmy w Zgierzu to ok. 20 mln zł - mówi Jarota. Samorząd może pozyskać środki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
Niedługo po pożarze składowiska na stronie internetowej miasta opublikowano oświadczenie prezydenta Zgierza, Przemysława Staniszewskiego, który w tej formie postanowił odnieść się do zdarzenia i przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie.
Napisał w nim, że zgodę na magazynowanie odpadów na działkach przy ul. Boruty 21 wydało starostwo powiatowe. Jeszcze przed podjęciem tej decyzji Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska stwierdził nieprawidłowości na terenie przedsięwzięcia i wnioskował do starosty o wstrzymanie postępowania.
- Trzykrotnie zwracałem się do starosty zgierskiego o cofnięcie zezwolenia na magazynowanie odpadów oraz o usunięcie odpadów już zgromadzonych. Podejmowałem takie kroki w obliczu alarmujących informacji przekazywanych przez służby miejskie, przedsiębiorców z terenu parku przemysłowego i mieszkańców zaniepokojonych powiększaniem się hałd odpadów przy ul. Boruty 21. Najczęściej powtarzanym argumentem starostwa jest brak miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tej części Zgierza, co podobno wymusiło na starostwie wydanie pozytywnej decyzji ws. magazynowania odpadów - pisze Staniszewski.
I podkreśla, że w jego opinii "wystarczająco wiarygodna była przesłanka, że przedsięwzięcie będzie powodowało zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub dla środowiska - co było, jak zaznacza - podstawą do niewydawania zgody.
- Nieprawidłowości przy magazynowaniu odpadów stwierdzały kontrole WIOŚ i straży pożarnej. Już w czerwcu 2017 roku WIOŚ pisząc o inwestycji przy ul. Boruty, wspominał pożary w Zelowie i Woli Łaskiej, przewidując wystąpienie podobnych zdarzeń w Zgierzu. Czas pokazał, że zagrożenie dla życia, zdrowia i środowiska w obliczu potężnego pożaru było realne - pisze prezydent.
I powołując się na art. 101 ust. 1 i 6 ustawy o odpadach z 14.12.2012 zaznacza, że "uprzątnięcie odpadów popożarowych pozostaje w gestii starostwa powiatowego".
Wojewoda nieugięty
Wojewoda łódzki stoi na stanowisku, że odpady po pożarze składowiska powinno posprzątać starostwo. W październiku 2018 r. Zbigniew Rau poinformował samorząd, że odpady sklasyfikowane zostały jako powypadkowe, co oznacza, że starostwo może pozyskać środki na ich usunięcie. Tym samym polecił mu uprzątnięcie składowiska. Do tej pory starostwo nie zastosowało się jednak do decyzji wojewody. Ten jednak nie zamierza interweniować.
- Stanowisko wojewody w tym temacie jest niezmienne, my nie widzimy nawet potrzeby interwencji ze względu na to, że nasze stanowisko i nasze oczekiwania są znane panu staroście. Jesteśmy trochę zmęczeni tym tematem, on jest dla nas już załatwiony. Pan starosta do tej pory nie wykonał polecenia wojewody, my cierpliwie czekamy, aż to się stanie. Jeśli pan starosta ma jakieś wątpliwości, jesteśmy cały czas do dyspozycji i służymy pomocą. Nasze oczekiwania są sprecyzowane, polecenie zostało wydane dwukrotnie i czekamy, aż pan starosta się tym zajmie - mówi Dorota Gajewska, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi.
O poleceniu wojewody poinformowane są ministerstwa właściwe do ewentualnej interwencji w sprawie uprzątnięcia składowiska.
- My czekamy cierpliwe. Tutaj nie ma innej drogi, a jeśli jej nie ma, to nie ma nad czym się zastanawiać. Jedyne instytucje, które mogą podjąć dalsze działania, to Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwo Środowiska. Zostały one poinformowane o poleceniu, które wydał wojewoda i są świadome obowiązku ciążącego na staroście. My nie chcemy podejmować jakichś radykalnych kroków, my chcemy, żeby te śmieci zostały uprzątnięte - mówi Gajewska.
W jej opinii nie ma wątpliwości, że to starostwo, a nie urząd miasta, powinno uprzątnąć teren po majowym pożarze.
- Bardzo wiele argumentów przemawia za tym, żeby to był starosta. Nawet pomijając inne kwestie - z poleceniem wojewody nie dyskutuje się. Polecenie samo w sobie jest podstawą prawną do wykonania realizacji zadania - nawet jeżeli pan starosta ma jakieś wątpliwości, to polecenie jest delegacją, żeby się tym zajął. Ono jest stosowane w przypadku sytuacji, gdzie nie wiadomo, kto powinien coś zrobić. To narzędzie, które służy temu, żeby pan starosta miał mandat, by zająć się śmieciami - nawet jeśli ma jakieś wątpliwości natury proceduralnej - wyjaśnia dyrektorka.
- Jeśli pan starosta będzie tkwił przy swoim stanowisku, możemy się z tą sprawą zmagać jeszcze kilka miesięcy. My wskazaliśmy mu drogę, wydaliśmy polecenie, powiedzieliśmy, jak je wykonać, skąd wziąć pieniądze. On jest poniekąd gospodarzem tego terenu. Można jeszcze wskazywać na urząd miasta, ale miałby on w tym zakresie kompetencje wówczas, gdyby to nie były śmieci z wypadku, ale normalne odpady, które zarządca terenu musiałby uprzątnąć. Pan starosta twierdzi, że to nie są w całości odpady z wypadku, bo nie wszystko się spaliło. To po jednej stronie ma stanąć urząd miasta, po drugiej starostwo i mają wymieniać się butelkami - ta się nadpaliła, to ją usuwa pan prezydent, ta nie - to pan starosta? Nie popadajmy w paranoję - apeluje Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi.
W opinii wojewody nie istnieją żadne przesłanki, które mogłoby budzić wątpliwości, kto powinien uprzątnąć teren.
- To jest kwestia proceduralna, tym bardziej że prezydent Zgierza jest o krok od przejęcia własności nad terenem na Borucie, nad Bzurą. To składowisko odpadów niebezpiecznych i tym samym weźmie on na siebie ciężar rekultywacji terenu po Borucie. Naturalną konsekwencją wydaje się więc, że pan starosta powinien wziąć na siebie śmieci popożarowe, powinni się tym podzielić zadaniami. Ja wiem, że to jest przykry obowiązek i wszyscy myślą kategoriami - dlaczego mam brać na siebie odpowiedzialność za przestępczą działalność jakiegoś przedsiębiorstwa? Ale niestety mleko się rozlało i sama firma odpadów nie posprząta, bo wiadomo, jaka jest w tej chwili sytuacja tej firmy - mówi Gajewska.
I podkreśla, że wykonanie polecenia przez starostę nie wiąże się z urzędem, któremu szefuje, z żadnymi konsekwencjami finansowymi.
- To naturalnie będą pieniądze wydawane z przykrością, ale to będą pieniądze z WFOŚ-u, które są dedykowane takim sytuacjom. Gdyby to robił w ramach wykonania zastępczego prezydent Zgierza, to pieniądze pochodziłyby z budżetu Zgierza. Jakkolwiek by tego nie rozpatrywać, to są odrębne budżety - niby jedna torba, ale źródło finansowania inne, bez uszczerbku na stanie finansów samorządu terytorialnego, więc dla mnie sprawa jak najbardziej jasna. Pan starosta troszkę się przekomarza, ale my w niego wierzymy - dodaje Gajewska.
Milionowa kara
Po pożarze składowiska Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Łodzi podjął decyzję o nałożeniu na właściciela firmy najwyższej kary, jaką przewidują polskie przepisy ochrony środowiska. Jej wysokość to 1 mln zł.
- Przy ustalaniu jej wysokości wzięto pod uwagę skutki, które niejako wystąpiły w środowisku w związku ze zgromadzeniem znacznej ilości odpadów - powiedział w sierpniu 2018 r. na antenie Radia Łódź Krzysztof Wójcik, dyrektor Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Łodzi.
W związku z pożarem prezydent Zgierza Przemysław Staniszewski i przewodniczący rady miasta Radosław Gajda zwrócili się pisemnie do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o utworzenie Agencji Ochrony Środowiska, która miałaby odpowiednie uprawnienia do egzekwowania przepisów prawnych dotyczących środowiska.
Składowiska pod kontrolą
Na wniosek marszałka łódzkiego, Grzegorza Schreibera, powołano zespół roboczy, który będzie kontrolował składowiska odpadów na terenie województwa łódzkiego i natychmiast reagował na ewentualne nieprawidłowości. Poinformował o tym na konferencji prasowej reprezentujący zarząd województwa łódzkiego Andrzej Górczyński.
W skład zespołu wejdą przedstawiciele marszałka, wojewody i komendanta wojewódzkiego policji. - Zależy nam na wspólnej i szybkiej reakcji na wszelkie nieprawidłowości, jakie będziemy dostrzegać i o jakich poinformują nas mieszkańcy - zaznaczył Andrzej Górczyński.
- Wojewoda oddaje do dyspozycji nie tylko swój wydział bezpieczeństwa, ale zasiądzie w komisji również jako przedstawiciel rządowej administracji. To daje gwarancje skutecznego działania - stwierdził wicewojewoda Karol Młynarczyk.
https://www.portalsamorzadowy.pl/gospod … 21372.html
#185 2019-05-28 20:13:08
Minął rok od pożaru składowiska odpadów w Zgierzu
Nadal nie ustalono sprawcy podpalenia oraz nie wytypowano osoby odpowiedzialnej za uprzątnięcie składowiska. Zarzuty usłyszał właściciel.
Rok temu w Zgierzu na składowisku odpadów wybuchł gigantyczny pożar. Do dzisiaj udało się ustalić, że powodem pojawienia się ognia było podpalenie oraz przedstawić zarzuty właścicielowi firmy składującej odpady. Nie udało się natomiast wyegzekwować milionowej kary finansowej od właściciela składowiska, który - jak się okazało - działał bez zezwolenia. Nie ustalono również sprawcy podpalenia oraz nie wytypowano osoby odpowiedzialnej za uprzątnięcie składowiska.
W łódzkiej prokuraturze prowadzone jest śledztwo w związku z pożarem. Jak mówi rzecznik łódzkiej prokuratury, Krzysztof Kopania dochodzenie przebiega dwutorowo. - Pierwsza część łączy się z przywozem odpadów do Polski i ich składowaniem, druga natomiast związana jest z podaniem przyczyny i okoliczności pożaru. W zakresie jednego z wątków, zarzut dotyczący przewozu do Polski odpadów, wbrew obowiązującym przepisom, usłyszał prezes zarządu spółki, która składowała odpady w Zgierzu. Te zarzuty są bardzo obszerne i dotyczą transportu odpadów, które trafiły do Zgierza z kilku krajów Unii Europejskiej. Co do okoliczności pożaru i jego przyczyn, możemy stwierdzić w sposób jednoznaczny, że przyczyną pożaru było podpalenie - informuje Kopania.
Pozytywną konsekwencją zeszłorocznych wydarzeń są zmiany prawne związane z użytkowaniem wysypisk. Jedną z ważniejszych zmian było wprowadzenie na składowiskach stałego monitoringu.
https://www.radiolodz.pl/posts/53223-mi … -w-zgierzu
#186 2019-07-03 22:15:17
Prezes Eko-Boruty w Zgierzu zabiera głos w sprawie odpadów w rozmowie z Radiem Łódź
Szef firmy Eko -Boruta która jest właścicielem składowiska odpadów po byłych zakładach Boruta chce przekazać teren władzom Zgierza. Reporterowi Radia Łódź Piotrowi Krysztofiakowi udało się z nim porozmawiać na temat problemów z toksycznymi odpadami.
Witold Młynarczyk w rozmowie z reporterem Radia Łódź powiedział, że jutro będzie podjęta uchwała przez spółkę w obecności likwidatora, i przekaże teren
z całym majątkiem firmy miastu Zgierz. Poniżej fragment rozmowy Piotra Krysztofiaka z prezesem Eko-Boruty Witoldem Młynarczykiem:
W. Młynarczyk: - Będzie jutro już zgoda na przejęcie całości majątku spółki Eko-Boruta
P. Krysztofiak: - A do tej pory takiej uchwały nie było?
W. Młynarczyk: Nie było, ponieważ Urząd Miasta Zgierza nie chciał takiej uchwały.
P. Krysztofiak: Może powodem tej niechęci było to, że prezydent był zainteresowany tylko samym teren składowisk, a nie innymi rzeczami spółki, gdzie jest zadłużenie?
W. Młynarczyk: No ale wtedy ja, w wypadku tak małej substancji [części majątku], nie będę mógł się wywiązać, również wobec osób fizycznych z jakichkolwiek długów. Wtedy skarb państwa przejmie wszystko, a niektórzy przedsiębiorcy z zasadnymi wierzytelnościami wobec Boruty, powstałymi przed trzema laty, zanim ja objąłem spółkę zostaną z niczym.
Prezydent Zgierza Przemysław Staniszewski przebywa na urlopie za granicą. Nie udało nam się z nim porozmawiać. Natomiast jego zastępca, Bohdan Bączak powiedział jedynie, że jeśli zobaczy dokument i zapozna się z nim - wtedy będzie mógł odnieść się do propozycji właściciela terenu.
Tymczasem prokuratura wszczęła śledztwo ws. składowiska odpadów po byłych zakładach Boruta. To efekt ostatnich doniesień medialnych o tym, że przy ul. Miroszewskiej może być zakopane pod ziemią blisko 200 tysięcy beczek z trującymi substancjami zagrażającymi zdrowiu i życiu.
https://www.radiolodz.pl/posts/54161-pr … adiem-lodz
#187 2019-07-04 07:43:44
Wojewoda zarzuca bezczynność staroście zgierskiemu i powiadamia prokuraturę w sprawie składowiska
Wojewoda Łódzki Zbigniew Rau złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez starostę zgierskiego. Chodzi o bezczynność w sprawie uprzątnięcia wysypiska śmieci na terenach dawnych zakładów Boruta, które w zeszłym roku spłonęło.
Jak wyjaśniła Radiu Łódź dyrektor wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim Dorota Gajewska, wojewoda już w zeszłym roku wydał staroście polecenie uprzątnięcia odpadów. - Pan wojewoda zdecydował się powiadomić prokuraturę ze względu na bezczynność starosty zgierskiego. Po pożarze pozostała sterta spalonych odpadów. Zgodnie z interpretacją wojewody są to odpady z wypadku i zgodnie z ustawą o odpadach, ich usunięciem powinien zająć się starosta - informuje Gajewska.
Starosta Bogdan Jarota stoi jednak na stanowisku, że odpady na wysypisku nie są powypadkowe, bo do tej pory nie ustalono sprawcy podpalenia, a to jest konieczne do nałożenia obowiązku zagospodarowania odpadów. To jednak nie przekonuje Urzędu Wojewódzkiego. - Wojewoda dwukrotnie wydał staroście polecenie w ramach ustawy o wojewodzie i administracji rządowej w województwie. Tego polecenia pan starosta dwukrotnie nie wykonał, nie wszczął postępowania w zakresie art. 101 ustawy o odpadach - podkreśla Gajewska.
W zeszłym roku starostwo powiatowe w Zgierzu wystąpiło do samorządowego kolegium odwoławczego, w celu rozstrzygnięcia kwestii czy postępowanie dotyczące zagospodarowania odpadów ma prowadzić prezydent Zgierza, czy starosta. Zdaniem jednak starostwa niezależnie od tego, kto ma obowiązek usunięcia odpadów powypadkowych potrzebne jest ustalenie sprawcy.
https://www.radiolodz.pl/posts/54165-wo … kladowiska
#188 2019-07-21 15:29:34
NIK wystąpił do marszałka województwa i prezydenta Zgierza o działania naprawcze na składowisku odpadów
Początkowe ustalenia kontroli składowiska w trybie doraźnym, przeprowadzone przez NIK wskazują, że nawet brak ogrodzenia jest niebezpieczny dla mieszkańców. A ponieważ likwidator Spółki "Eko-Boruta" nie ma środków finansowych, to nie może podjąć działań zapobiegawczych, czyli w pierwszym etapie ogrodzić składowiska odpadów. Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK na podstawie przepisów jest zobowiązany do poinformowania właściwego organu w celu zapobieżenia występującemu niebezpieczeństwu. W tej sytuacji prezes NIK wystąpił do Prezydenta Miasta Zgierza i Marszałka Województwa Łódzkiego o podjęcie stosownych działań naprawczych.
Składowiska odpadów niebezpiecznych zarządzanych przez spółkę Eko-Boruta w Zgierzu, mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców - wynika z pierwszych oględzin - poinformowała dziś Najwyższa Izba Kontroli. To dlatego, że na terenie przy ulicy Miroszewskiej występują zapadliska, jak również puste przestrzenie niewidoczne z powierzchni terenu. Celem kontroli NIK jest ocena stopnia ryzyka zagrożenia dla zdrowia mieszkańców Zgierza i okolic. Na obecnym etapie prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski nakazał poinformowanie likwidatora spółki Eko-Boruta, by zabezpieczył teren, jak i powiadomił właściwy organ środowiska o stanie zagrożenia - wynika ze wstępnych kontroli Izby.
Wiadomo też, że likwidator Spółki "Eko-Boruta" nie ma pieniędzy i nie może ogrodzić terenu. Stąd też dalszy krok prezesa NIK, czyli wystąpienie do Prezydenta Miasta Zgierza i Marszałka Województwa Łódzkiego o działania naprawcze. To konkretne wskazanie, kto na obecnym etapie sprawy powinien zadbać o życie i zdrowie mieszkańców Zgierza i okolic.
https://www.radiolodz.pl/posts/54552-ni … -w-zgierzu
#189 2019-07-22 07:34:14
Obudził się Kwiatkowski.
Czyżby wcześniej nic nie wiedział o składowaniu odpadów niebezpiecznych?
Pochodzi ze Zgierza, był zastępcą prezydenta to musiał wiedzieć o problemie.
Media nagłośniły problem na ą Polskę to trzeba reagować.
humpolec.ibetonovejimky.cz rekomendowana strona