Source: http://forum.darzycia.pl/index.php/topic,2895.0.html?PHPSESSID=fo9arlfi3qlg8b2rqe003f64d6
Timestamp: 2017-04-26 04:09:31
Legal References Found: art. 121
 art. 442
 art. 72
 art. 65
 art. 11
 art. 80
 art. 14

Document Content:
Prawa dziecka-Rzecznik Praw Dziecka
Wątek: Prawa dziecka-Rzecznik Praw Dziecka (Przeczytany 10937 razy)
« dnia: Kwiecień 05, 2004, 12:53:06 pm »
Prawa dziecka z serwisu internetowego www.republikadzieci.com
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 06, 2004, 04:46:28 pm »
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 29, 2004, 04:24:14 pm »
Prawo socjalne Niepełnosprawne dziecko w rodzinie zastępczej Bez zasiłku pielęgnacyjnego Pozbawienie dzieci niepełnosprawnych z rodzin zastępczych prawa do zasiłku pielęgnacyjnego jest dyskryminacją i naruszeniem praw konstytucyjnych - uważa Paweł Jaros, rzecznik praw dziecka. Zaapelował on ostatnio do Krzysztofa Patera, ministra polityki społecznej, o zmianę stosownych przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych. Brak otrzymywanej dotąd przez rodziny zastępcze pomocy na częściowe pokrycie wydatków wynikających z niepełnosprawności ograniczy dostęp do wielu form opieki nad chorymi dziećmi, utrudni ich leczenie i rehabilitację, a w wielu wypadkach doprowadzi do rezygnacji z leczenia i terapii - twierdzi rzecznik w piśmie do ministra. Jego zdaniem, rodziny zastępcze, wychowujące dziecko niepełnosprawne, najczęściej nie są w stanie pokryć zwiększonych kosztów związanych z potrzebami chorego dziecka. Zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 144 zł zgodnie z obecnymi przepisami jest wypłacany niepełnosprawnemu dziecku, które ukończyło 16 lat i ma orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, dzieciom niepełnosprawnym w stopniu umiarkowanym, jeżeli niepełnosprawność ta powstała przed ukończeniem 21. roku życia, oraz osobom, które ukończyły 75 lat. Nie przysługuje natomiast przebywającym w domu opieki społecznej, ośrodku rehabilitacyjnym czy innym zapewniającym całodobowe utrzymanie, jeżeli świadczenia finansowane są chociaż w części z NFZ lub z budżetu państwa. Nie przysługuje też przebywającym w rodzinie zastępczej, a także uprawnionym do dodatku pielęgnacyjnego. J.K., PAP http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040614/prawo/prawo_a_2.htmlartykuł przeniesiony z działu prasa z 14.06.2004 r.
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 02, 2004, 11:37:29 pm »
DZIECKO I JEGO PRAWA1. Konwencja o prawach dzieckaDnia 20 listopada 1989 roku Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych jednomyślnie uchwaliło Konwencję o Prawach Dziecka. Z chwilą ratyfikowania jej przez dwudzieste państwo, weszła ona w życie 2 września 1990 r. W Polsce zaczęła obowiązywać od 7 lipca 1991 roku. Konwencję nazwano światową konstytucją praw dziecka, która ustanawia status dziecka oparty na następujących założeniach:- dziecko jest samodzielnym podmiotem – ze względu na swoją niedojrzałość psychiczną i fizyczną wymaga szczególnej opieki ochrony prawnej,- dziecko wymaga poszanowania jego tożsamości, prywatności i godności,- rodzina jest najlepszym środowiskiem wychowania dziecka,- państwo ma wspierać rodzinę a nie ją wyręczać.Tekst Konwencji Praw Dziecka składa się z trzech części: preambuły, artykułów podstawowych (od 1 do 41) i praw wykonawczych (artykuły 42 - 54). W preambule zawarte są ogólne idee określające charakter Konwencji. Sprawą nadrzędną jest interes, dobro oraz pomyślność dzieci. Akcentuje się więc odpowiedzialność rodziny za dziecko, znaczenie w procesie wychowania wartości kulturalnych danego narodu, konieczność międzynarodowej współpracy na rzecz poprawy warunków życia dzieci. Podkreśla się też znaczenie przygotowania dziecka do pełnego i świadomego życia w społeczeństwie, które opierałoby się na respektowaniu takich wartości jak pokój, godność, tolerancja, wolność i solidarność. W procesie tworzenia systemu ochrony dziecka kierowano się różnymi zasadami i prawami. Poniżej przytaczam te które są istotne w funkcjonowaniu takiej placówki, jaką jest szkoła. Prawa i wolności osobistej: - prawo do życia i rozwoju – dziecko przebywające w placówce powinno mieć zagwarantowane warunki sprzyjające jego rozwojowi, - prawo do identyczności – znaczy to tyle, iż dorośli powinni dziecko szanować, dawać mu wolność (np. w decyzjach, a także w traktowaniu – tzn. nie ograniczać go). Dziecko ma też prawo do godności i nietykalności osobistej, - prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania – każde dziecko może w sposób swobodny wyrażać swoje myśli, wyznawać dowolną religię i postępować zgodnie ze swoim sumieniem,- prawo do wyrażania własnych poglądów i występowania w sprawach dziecka dotyczących, w postępowaniu administracyjnymi sądowym. Przedstawiciele organów administracyjno-sądowych mają obowiązek wysłuchać dziecko w sprawach, które go dotyczą,- prawo do wolności od przemocy fizycznej lub psychicznej, wyzysku, nadużyć seksualnych i wszelkiego okrucieństwa – nikt nie ma prawa znęcać się nad dzieckiem fizycznie, psychicznie, nadużywać go seksualnie, wyzyskiwać, czy znęcać się nad nim.Prawo socjalne: - prawo do ochrony zdrowia – dorośli mają obowiązek dbać o zdrowie fizyczne i psychiczne dziecka, - prawo do wypoczynku i czasu wolnego – personel szkolny ma obowiązek organizować zajęcia tak, aby w ich trakcie znalazł się czas wolny związany z decyzjami dziecka jak go wykorzystać. Prawo kulturalne:- prawo do korzystania z dóbr kultury – dziecko powinno mieć zapewniony dostęp do kultury, która jest nieodłącznym aspektem rozwoju,- prawo do informacji – informacje ze świata na jego temat mają wpływ na kształtowanie się świadomości młodego człowieka. Dziecko ma prawo do ich poznawania i korzystania z nich w sposób dla siebie dobry. Zadaniem dorosłychw tym przypadku jest selekcja informacji dostosowana do wieku i możliwościintelektualnych dziecka, - prawo do znajomości swoich praw – dorośli nie mają prawa zatajać przed dzieckiem informacji dotyczących ich praw. Dzieci powinny mieć ich świadomość i umieć z nich korzystać.Nauczyciele mają obowiązek dbać o przepływ informacji szczególnie dotyczących ogólnie pojętego świata i skierowanych do dziecka. To co jest przekazywane dziecku musi posiadać adekwatną do wieku formułę. Najbardziej pożądanym sposobem dostarczania bodźców do rozwoju jest stosowanie atrakcyjnych form, np. zabaw lub gier. Dzieci przebywające w szkole mają prawo m.in. do swobodnego myślenia. Dorośli nie mają prawa ingerować w ten proces, co najwyżej nadawać mu kierunek zgodny z dobrem wychowanka. Nauczyciele mają prawo i obowiązek tłumaczyć dziecku różne zjawiska, pokazywać różnorodność świata. Nie mają prawa narzucać uczestnictwa w zajęciach o charakterze ideologicznym, krytykować zachowania ucznia, manipulować nim tzn. ukierunkowywać jego myślenia. Nikt nie ma prawa traktować dziecka w sposób w którego konsekwencji wyrządza mu się krzywdę.2. Konsekwencje praw dziecka w świetle prawa polskiegoWiększość przepisów prawa polskiego jest zgodnych z postanowieniem Konwencji. Ogólne postanowienia Konwencji dotyczące praw dziecka zawarte są w aktach ustawodawczych. Najważniejsze to: Kodeks Cywilny, Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy Z 1964 roku, Kodeks Karny z 1969roku. W imię dobra dziecka personel szkolny w swojej pracy może korzystać z tego ostatniego dokumentu.Główna zasada funkcjonująca w Konwencji dotyczy nadrzędności dobra dziecka.Znaczy to tyle, iż ludzie przebywający w otoczeniu dziecka mają dbać o jego interes. Zasada ta znajduje odzwierciedlenie w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Jeżeli chodzi o prawa o charakterze kulturalnym dotyczące dostępu do informacji, uczestnictwa w kulturze, zabawie i rozrywce, to w przepisach prawnych brak jest ich wyraźnego uregulowania.3. Formy przemocyNieprzestrzeganie praw dzieci jest ściśle związane z ich przedmiotowym traktowaniem. Ma to wyraz w stwierdzeniu: "my dorośli mamy zawsze rację". Obszary, w których najczęściej mają miejsce nadużycia w szkole dotyczące praw dzieci to:- stosowanie wobec dzieci różnych form przemocy;- nadużycie władzy wobec dzieci;- nieliczenie się z prawem dzieci do respektowania ich zdania, opinii; - niepartnerska postawa w stosunkach z dziećmi;Do czynów zabronionych i karanych prawnie należą też te, które zagrażają rozwojowi moralnemu dziecka i sprzyjające jego demoralizacji. Należą do nich czyny lubieżne względem osoby, która nie ukończyła 15 lat, oraz czyny nierządne uprawiane w obecności osoby poniżej 15 roku życia. To też rozpijanie małoletniego, skłanianie go do żebrania, niezaspokajanie podstawowych potrzeb życiowych, zagrażanie bezpieczeństwu dziecka (np. znęcanie się nad nim).Przemoc wobec dzieci stanowi poważny problem nie tylko w naszym kraju. Szeroki zasięg tego zjawiska oraz trudności z właściwym jego rozpoznaniem powodują, że przeciwdziałanie maltretowaniu dzieci ciągle jest niewystarczające. Interesującą próbę zmniejszenia problemu znęcania się nad dziećmi i młodzieżą podjęto we Włoszech. Od 1987 r. działa w tym kraju Telefon Azzurro. Organizacja ta utworzona została w celu profilaktyki i pomocy dzieciom, których bezpieczeństwo – zdrowie, a czasem nawet życie – zagrożone jest przez przemoc ze strony dorosłych. Działalność tej instytucji sprowadza się do udzielania pomocy dzieciom zagrożonym. Zasadniczym jednak jej celem jest zwiększenie oraz stymulowanie wrażliwości i odpowiedzialności społecznej wobec problemu maltretowania i zaniedbywania dzieci. Oznacza to prowadzenie intensywnej akcji informacyjnej oraz dążenie do włączenia w przeciwdziałanie przemocy wszystkich możliwych sił społecznych. Osoby pracujące w Azzurro to profesjonaliści: psychiatrzy dziecięcy, psychologowie, pracownicy socjalni i eksperci w sprawach edukacji. Pracując w Telefonie, jednocześnie kontynuują program treningowy i pełnią funkcję superwizorów nadzorujących udzielanie pomocy przez inne osoby czy instytucje.Myślę, że naśladowanie tego pomysłu w Polsce byłoby bardzo pożądane. Konieczne jest istnienie organizacji badającej problem przemocy wobec dzieci, stymulującej udzielanie im pomocy i walczącej o uznanie ich praw.Bibliografia:1. „Dziecko i jego prawa” - praca zbiorowa pod red. Elżbiety Czyż, Warszawa: Biblioteka Komitetu Ochrony Praw Człowieka, 1992.2. „Ochrona praw dziecka w kontekście działalności UNICEF”, Ewa Kantowicz, Warszawa: Wyd. „Żak”, 1996.3. „Jakie prawa mają dzieci?”, Małgorzata Żytko, Nowa Szkoła 1992 nr 3.4. „Jak przeciwdziałać przemocy wobec dziecka?”, Mirosław Baum, Nowa Szkoła 1992 nr 2.Rodzaj materiału: referat Opracowanie: mgr Joanna Rdzanek Etap nauczania: szkoła podstawowaPrzedmiot: nauczanie zintegrowane
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 10, 2004, 04:38:58 pm »
Prawo cywilne Ochrona roszczeń małoletniegoKodeks cywilny niewystarczająco chroni osoby, które w dzieciństwie doznały uszkodzeń ciała i rozstroju zdrowia ujawniających się po znacznym upływie czasu - uważa rzecznik praw obywatelskich. Potrzeba szczególnej regulacji prawnej, odnoszącej się do takich sytuacji.Do rzecznika występują osoby poszkodowane w dzieciństwie. Często, z różnych przyczyn, ich opiekunowie nie dochodzili roszczeń odszkodowawczych. Kiedy same już mogą się o nie starać jako pełnoletni, te okazują się przedawnione. Zdaniem rzecznika, regulacje zawarte w art. 121 i 122 kodeksu cywilnego nie są w takich sytuacjach wystarczające. A art. 442 k.c., określający termin przedawnienia na 10 lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie, wyrządzające szkodę bądź na 3 lata od powzięcia wiadomości o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia, prowadzi niekiedy do skutków "urągających zasadom praworządności".- W efekcie osoba uzyskująca pełną zdolność do czynności prawnych nie ma praktycznie szans dochodzenia roszczeń od sprawcy szkody, jeżeli zdarzenie miało miejsce przed ponad dziesięciu laty - pisze do ministra sprawiedliwości zastępca rzecznika, Stanisław Trociuk. - Obecne przepisy dotyczące przedawnienia nie zapewniają należytej ochrony roszczeń małoletniego wierzyciela - twierdzi rzecznik. Istnieje potrzeba szczególnej regulacji prawnej wstrzymującej bieg przedawnienia roszczeń przysługujących małoletnim, a związanych ze szkodą wyrządzoną czynem niedozwolonym, zwłaszcza w razie uszczerbku na zdrowiu.Rzecznik oczekuje, że minister sprawiedliwości zajmie stanowisko w kwestii ewentualnych zmian w przepisach, dotyczących przedawnienia. D.FR.http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041210/prawo/prawo_a_3.html
Chcą odwołania rzecznika praw dziecka
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 07, 2005, 04:25:01 pm »
Chcą odwołania rzecznika praw dzieckaDo marszałka Sejmu trafił wniosek o odwołanie Pawła Jarosa, rzecznika praw dziecka. Podpisało się pod nim 40 posłów. Zdaniem Mirosławy Kątnej z Socjaldemokracji Polskiej, Jaros skompromitował swój urząd. - Zamiast pomagać, jeździł do Laponii i kupował drogie samochody - mówi Kątna. O usunięcie rzecznika zaapelowało też Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców z Katowic. Rzecznik zaprzecza zarzutom, oskarża media o ukazywanie jego pracy w fałszywym świetle. olahttp://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050607/kraj/kraj_a_13.html
Ewa Sowińska rzecznikiem dzieci
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 24, 2006, 06:59:14 pm »
Sejm wreszcie wybrał rzecznika dzieci Sejm wybrał dziś Ewę Sowińską (LPR) na Rzecznika Praw Dziecka. Jej kontrkandydatką była Anna Leśnodorska (PO). Z rywalizacji wycofała się popierana przez PiS Olga Johann.Kandydaturę Sowińskiej poparło 229 posłów; Leśnodorska uzyskała 122 głosy. W głosowaniu wzięło udział 417 posłów, większość bezwzględna wynosiła 209 głosów. więcejhttp://fakty.interia.pl/news?inf=731326
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 01, 2006, 10:42:18 pm »
Rzecznik Praw Dzieckahttp://www.brpd.gov.pl/index1.html
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 17, 2006, 02:31:37 pm »
Warto zapoznać się z poniższymi artykułami:Rzecznik Praw Dziecka Ewa Sowińska do Minister Pracy i Polityki Społecznej Anny Kalaty Warszawa 19 września 2006 Nasilenie agresji w społeczeństwie, w tym szczególne okrucieństwo wobec małych, całkowicie bezbronnych dzieci, jest w przeważającej mierze następstwem nadużywania alkoholu przez rodziców lub opiekunów. Całe społeczeństwo elektryzują kolejne doniesienia o znęcaniu się nad dziećmi, maltretowaniu, a nawet czynach zbrodniczych, nie mówiąc już o zwyczajnym pozbawieniu nieletnich należytej im opieki dorosłych.Oczekuje się od władz pilnego podjęcia kroków drastycznych i nieuchronnych wobec wszystkich sprawców przestępstw, szczególnie tych, które tak boleśnie dotykają dzieci.Konieczna jest zdecydowana radykalizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, przyspieszenie zawieszenia praw rodzicielskich, karalność środowisk sąsiedzkich za brak pomocy krzywdzonym i obojętność wobec patologii. Konieczne jest niezwłoczne i przymusowe leczenie odwykowe sprawców czynów karalnych w zakładach zamkniętych, połączona z wykonywaniem prac fizycznych na rzecz tych zakładów lub innych form prac użyteczności publicznej.Wymagają regulacji prawnej także tworzące się obecnie wszelkiego rodzaju związki tzw. pozamałżeńskie. Musi zaistnieć obowiązek urzędowego rejestrowania każdego związku skutkującego wspólnym zamieszkaniem czy wspólnym prowadzeniem gospodarstwa domowego, co w żadnej mierze nie jest zrównywaniem jakiegokolwiek związku z małżeństwem, które stanowi związek mężczyzny i kobiety, dobrowolny i trwały w zdrowiu i chorobie, a nade wszystko w miłości i odpowiedzialności.Również rozpad każdej formy zarejestrowanego związku musi być zgłoszony wobec wyznaczonych przedstawicieli prawa, motywowany i objęty stosownymi konsekwencjami, w tym finansowymi i opiekuńczymi.Społeczeństwo musi żyć i funkcjonować w systemie prawnym i za wszelkie czyny ponosić odpowiedzialność.To właśnie wolne związki krótkotrwałe, bez żadnych zobowiązań są następstwem uzależnień, kontynuacją, a czasem także przyczyną przemocy, anarchii, demoralizacji, a nade wszystko tragedii najmłodszych.Jest pilna potrzeba likwidacji ciągle dobrze prosperujących melin. Nadal dostępny jest w sprzedaży pokątnej Royal i działają nielegalne wytwórnie. Na targowiskach stoją "puste stoliczki'" z symboliczną "Nakrętką". Czy jest ktoś, kto nie wie, co się tam oferuje?Jest konieczność zwalczania plagi alkoholizmu przez podniesienie cen wszystkich produktów zawierających alkohol, a służących do celów gospodarczych czy technicznych, również cen leków w postaci kropli czy syropów z zawartością alkoholu.Wszyscy zapłacimy cenę za nasz własny, tragiczny margines społeczny. Środki z tych podwyżek cen niech posłużą na leczenie dzieci, które doznały krzywd fizycznych, psychicznych i emocjonalnych zamiast miłości i troski rodzicielskiej.2006-10-17Cytuj RPD: Pary mieszkające razem do rejestracji Każda para, która razem zamieszka, powinna się zarejestrować. A gdy zdecyduje się na rozstanie - wyrejestrować i umotywować przyczyny rozstania - to pomysły rzecznika praw dziecka Ewy Sowińskiej Sowińska, od wiosny rzecznik praw dziecka, swoje pomysły przedstawiła na piśmie minister pracy i polityki społecznej Annie Kalacie (myląc w piśmie jej nazwisko). Aby zapobiec okrucieństwu dorosłych wobec dzieci, chce karać "środowiska sąsiedzkie" za obojętność wobec krzywdzonych dzieci, karanie i leczenie odwykowe sprawców przemocy wobec dzieci. Proponuje likwidację melin oraz przymusową rejestrację "każdego związku skutkującego wspólnym zamieszkaniem czy wspólnym prowadzeniem gospodarstwa domowego". Wyrejestrowanie takiego związku też wymagałoby stawienia się przed urzędnikiem. "To właśnie wolne związki krótkotrwałe, bez żadnych zobowiązań są następstwem uzależnień, kontynuacją, a czasem także przyczyną przemocy, anarchii, demoralizacji, a nade wszystko tragedii najmłodszych" - pisze rzecznik. Sowińska to lekarka z długoletnim stażem, absolwentka dwóch semestrów Akademii Etyczno-Wychowawczej. Była posłanką LPR. Na stronie internetowej rzecznika można przeczytać, że "pochodzi z rodziny inteligenckiej o głębokich tradycjach narodowych i religijnych". I że swoją przysięgę w Sejmie zakończyła słowami "Tak mi dopomóż Bóg". Wiceminister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska o piśmie rzecznika dowiaduje się od nas. Jest zdziwiona. Dostrzega problem dzieci z rodzin alkoholicznych. Mówi, że ministerstwo pracy razem z ministerstwem sprawiedliwości próbuje sprawdzić jak reagują prokuratorzy, sądy, policja, ośrodki pomocy społecznej na przypadki krzywdy dzieci w takich rodzinach. - Potrzebna jest praca u podstaw, pomoc rodzinie - mówi Kluzik-Rostkowska. Ale nie tak jak proponuje rzecznik - dodaje. - Nie bardzo sobie wyobrażam, jak zmusić ludzi do rejestracji związków. Świat nie jest taki prosty, aby zarejestrowanie związku pomagało stworzyć lepszą rodzinę - mówi wiceminister. Co na pomysły Sowińskiej psycholodzy?- Postaram się być poważna - to pierwsza reakcja dyrektor poradni psychologicznej Olgi Johann, która była kontrkandydatką Sowińskiej na rzecznika. Johann kandyduje z listy PiS do rady Warszawy. - Nie wyobrażam sobie, że jeśli coś się zarejestruje, to tym samym będzie się działało lepiej. Że zarejestrowanie związku pozwoli dzieci otoczyć większą miłością. Owszem, meliny należy likwidować, a dzieci - kochać, ale paragrafy miłości dziecku nie zapewnią. Podobnego zdania jest dr Wiesław Baryła, psycholog społeczny z Uniwersytetu Gdańskiego, psycholog moralności.Co Pan sądzi na temat listu rzecznika? - Cel szczytny i utopijny. Szczęśliwe dzieci, szczęśliwe, pełne rodziny. Jestem skłonny lubić taki świat, ale nie da się go uzyskać tak absurdalnymi metodami. To tak jakby tłuc Wisłę kijem i liczyć, że w ten sposób zacznie ona płynąć do Krakowa. Dobrze jest, aby dziecko miało dobrą rodzinę. Ale założenie, że rodzina zarejestrowana będzie lepsza dla dziecka, jest całkowicie błędne. Nie mówiąc już o tym, że takiej rejestracji nie uda się przeprowadzić. Urzędy są w weekendy nieczynne. A więc jeśli para zamieszka ze sobą w piątek, a w poniedziałek się rozstanie, to umknie rejestracji? - Absurd. Wprowadzenia wartości rodzinnych przez biurokrację nie może się udać. Taka para nie będzie mogła ot tak sobie się rozstać. Jej wniosek w tej sprawie będzie musiał być zgłoszony i "motywowany". - To dalszy ciąg takich babcinych mądrości. Są takie obiegowe mądrości, np. że jak parze się nie układa, to urodzenie dziecka jej pomoże. Pani rzecznik wierzy, że parze i jej dziecku pomogą urzędnicy.Może wprowadzić konieczność rejestracji aktów seksualnych? Wtedy nic urzędnikom nie umknie. - To byłoby zgodne ze sposobem myślenia przedstawionym w liście. Ewa Milewicz 2006-10-17Problem istnieje, cierpią dzieci ,co widać poniżej w wątkach:Dziecko krzywdzone, bite, poniżane http://forum.darzycia.pl/topic,3490.htm Powstrzymać przemoc domową http://forum.darzycia.pl/topic,1914.htm Młodzi piją, palą, używają, kradną,napadają http://forum.darzycia.pl/topic,2278.htm http://forum.darzycia.pl/topic,2795.htm Dlaczego ludzie są tacy ?Lecz,czy wynika to z wolnego związku i rejestracja nagle cudownie uzdrowi sytucję?Cytuj Dobrze jest, aby dziecko miało dobrą rodzinę. Ale założenie, że rodzina zarejestrowana będzie lepsza dla dziecka, jest całkowicie błędne
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 05, 2007, 10:11:30 pm »
Po co dzieciom taki rzecznik?Jacek RóżalskiPolskie dzieci są niedożywione, bite, molestowane. Jak im pomaga rzecznik praw dziecka? Wydaje apele, że trzeba coś zrobić, by było lepiej Niebawem minie rok odkąd Ewa Sowińska z LPR została rzecznikiem praw dziecka. Jak wygląda jej dorobek? Głośno o nim było tylko dwa razy: gdy wpadła na pomysł rejestrowania ludzi żyjących w wolnych związkach i gdy chciała wprowadzić obowiązkowe nauki przedmałżeńskie dla wszystkich. Trudno zaś znaleźć jakąkolwiek konkretną propozycję prawną wypracowaną przez biuro pani rzecznik, która w systemowy sposób zmierzałaby do rozwiązania rzeczywistych problemów dzieci.Według danych Polskiej Akcji Humanitarnej w Polsce jest 200 tys. dzieci niedożywionych. Jedyne dokonanie Sowińskiej w tej sprawie to apel do MEN, by szkoły obniżyły ceny posiłków dla uczniów. Darmowe posiłki wydawane są tylko w 17 proc. szkół. Co zrobić, by takich placówek było więcej - pani rzecznik milczy.Ze statystyk policji wynika, że aż jedna czwarta dzieci jest regularnie bita, a tylko w 2005 r. zanotowano prawie 1,7 tys. przypadków seksualnego wykorzystywania najmłodszych. Co z tym robi pani rzecznik? Apeluje do MEN, by ministerstwo zaproponowało karanie molestowania dzieci przez internet. Jak konkretnie miałyby wyglądać zmiany w prawie? O tym ani słowa. W ubiegłym roku policja przyłapała aż 900 dzieci biorących narkotyki. Tym problemem Sowińska w ogóle się nie zajęła.- A co zrobiła, by pomóc dzieciom, którym we Wrocławiu władze zamykają klinikę dla chorych na nowotwory? - pyta Mirosława Kątna z Komitetu Ochrony Praw Dziecka, organizacji pozarządowej pomagającej najmłodszym. W tej sprawie Sowińska wydała oświadczenie, że "przyjmuje z bólem i troską dramatyczną sytuację ciężko chorych dzieci i ich rodziców".Zamiast konkretnych propozycji prawnych, które mogłyby wpłynąć na poprawę losu dzieci, biuro pani rzecznik wyprodukowało od kwietnia do grudnia ub.r. 37 apeli o różnym stopniu ogólności skierowanych do premiera i ministrów. Np. o prawie do wychowania dziecka w rodzinie, ochronie przed demoralizacją, prawa do życia. Jedyny ich efekt to projekt rozporządzenia w sprawie karania za molestowanie przez internet przygotowany przez ministra sprawiedliwości.- Ograniczanie się do doraźnych apeli w reakcji na bieżące wydarzenia to za mało. Od rzecznika oczekiwalibyśmy opracowywania systemowych propozycji prawnych - mówi Iwana Lublińska, pedagog z jednego z warszawskich liceów.Sowińska nie jest też wierna swoim własnym deklaracjom. - Rzecznik, aby działać skuteczniej, musi współpracować z wszystkimi instytucjami, które pracują na rzecz rodziny - powiedziała zaraz po objęciu urzędu. - Nigdy nie kontaktowała się z nami - mówi Janina Ochojska z Polskiej Akcji Humanitarnej, która prowadzi akcję dożywiania dzieci "Pajacyk".Dokonań Ewy Sowińskiej nie widzą nawet jej partyjni koledzy z LPR. - Nie potrafię z głowy podać przykładów jej osiągnięć - przyznaje poseł Andrzej Mańka, członek sejmowej komisji rodziny.Co na to pani rzecznik? - Wolę działać wielotorowo i maksymalnie, a nie efekciarsko - mówi. Na ten rok zaplanowała przeciwdziałanie samobójstwom młodzieży. Poprzez akcję informacyjną w szkołach. Metro 5.02.2007r
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 01, 2007, 02:16:11 pm »
ŚWIĘTO NAJMŁODSZYCH Obowiązkiem dorosłych jest przestrzegać praw dzieciRodzice muszą dbać nie tylko o wikt i opierunek swoich pociech. Coraz częściej mierzą się z problemem zarządzania ich majątkiem, zatrudnienia czy zapewnienia bezpieczeństwaRelacje między rodzicami a dziećmi zmieniają się wraz z otaczającą nas rzeczywistością. - Trafia do nas wyraźnie więcej spraw o podwyższenie alimentów, częściej dochodzi również do tzw. adopcji zagranicznych, szczególnie dzieci chorych - mówi Olga Kiełczewska Modrowska, przewodnicząca Wydziału VIII Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Poznaniu. Zmiany dotyczące rodziny i opieki nad dziećmi, w tym również wynikające z postępu medycyny, powodują, że gruntownej nowelizacji wymaga również kodeks rodzinny i opiekuńczy (k.r.o.). Przepisy do poprawki - Kończymy właśnie prace w sejmowej podkomisji zajmującej się nowelizacją k.r.o. - mówi przewodniczący podkomisji poseł Arkadiusz Mularczyk. Zmiany są ogromne, a niektóre rewolucyjne. Rozróżnione zostanie np. macierzyństwo genetyczne od biologicznego (tzw. zastępczego). Coraz częściej bowiem rodzą się dzieci pochodzące z komórek jajowych innych kobiet. Zasadą będzie nadal, że matką jest ta kobieta, która urodziła dziecko. Do kodeksu dodane zostaną jednak przepisy regulujące ustalenie i zaprzeczenie macierzyństwa. Wykluczona ma zostać również możliwość uznania ojcostwa po śmierci dziecka, nawet wówczas, gdy pozostawiło ono zstępnych. Inna zmiana zakłada, że w razie rozwodu lub separacji rodziców małżonkowie przedstawią przed sądem tzw. plan wychowawczy, w ramach którego ustalą m.in. kontakty z dzieckiem. Sąd będzie związany takim porozumieniem, jeśli będzie ono zgodne z dobrem dziecka. Nowością będzie również łatwiejsze uchylenie się rodziców od płacenia alimentów na pełnoletnie dzieci, jeśli nie starają się one usamodzielnić. Projekt trafi do II czytania w Sejmie. Maluch z majątkiem - Dzieci coraz częściej są właścicielami majątku, np. dziedziczą nieruchomości czy udziały w spółkach - mówi adwokat Henryk Walkowiak. Dodaje, że najczęstsze sądowe spory, dotyczące majątku dziecka, rozgrywają się na tle przekroczenia przez rodziców zakresu tzw. zwykłego zarządu takim majątkiem. Majątek można nabywać nie tylko od urodzenia (kiedy uzyskujemy zdolność prawną). Spadkobiercą może być nawet dziecko poczęte, choć jeszcze nieurodzone (o ile urodzi się żywe). Całkowitą samodzielność w dysponowaniu majątkiem nabywa się po uzyskaniu pełnoletności, czyli ukończeniu 18 lat. Do tej chwili dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską, którą może wykonywać każde z rodziców. W istotnych kwestiach rodzice powinni decydować wspólnie, a jeśli nie mogą się porozumieć - sprawę rozstrzyga sąd opiekuńczy. Rodzice muszą sprawować pieczę nad majątkiem dziecka z należytą starannością. Dochód z takiego majątku powinni przeznaczać na utrzymanie oraz wychowanie dziecka i jego rodzeństwa, a nadwyżkę na inne uzasadnione potrzeby rodziny. Rodzice nie mogą jednak dokonywać czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu, czyli np. sprzedać mieszkania dziecka, bez zezwolenia sądu opiekuńczego. Jeśli będą źle zarządzać majątkiem, sąd może powierzyć to zadanie kuratorowi. Nowością planowaną w nowelizacji k.r.o. jest możliwość ustalenia przez sąd rocznego limitu określającego wartość rozporządzeń majątkiem dziecka dokonanych przez rodziców bez zgody sądu. Ma to przeciwdziałać trwonieniu majątku dziecka. Dla kogo alimenty Na rodzicach ciąży również obowiązek świadczeń alimentacyjnych na rzecz dziecka, które nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie. - Obowiązek ten polega na dostarczaniu środków utrzymania i wychowania, ale nie sprowadza się wyłącznie do świadczeń pieniężnych - mówi Anna Kozanecka-Żarnecka, adwokat w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy. - Może też polegać na osobistych staraniach rodzica, by zapewnić dziecku wyżywienie, mieszkanie, ubiór oraz zaspokoić jego potrzeby duchowe, tj. wykształcenie czy wypoczynek. Warto pamiętać, że zakres świadczeń alimentacyjnych zależy nie tylko od możliwości finansowych rodzica, ale także od rzeczywistych potrzeb dziecka. W błędzie są rodzice przekonani, że muszą łożyć na swoje dziecko tylko do uzyskania przez nie pełnoletności. Jest to bowiem konieczne do czasu, aż potrafi ono samo się utrzymać. - W orzecznictwie utrwalony jest pogląd, że dzieci mają prawo do życia na równej stopie z rodzicami i to bez względu na to, czy mieszkają razem z nimi, czy osobno - mówi Anna Kozanecka. Kto o czym decyduje Warto pamiętać, że uprawnienia dziecka zależą od wieku. Do ukończenia 13 lat nie ma ono zdolności do czynności prawnych, tak więc zawierane przez nie umowy są nieważne (z wyjątkiem dotyczących drobnych, codziennych spraw, np. niewielkie zakupy w sklepie). Po ukończeniu 13 lat, a przed uzyskaniem pełnoletności, dziecko ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych. By umowy przez nie zawierane były ważne, potrzebna jest zgoda rodziców. W sprawach małoletnich często orzekać muszą również sądy dla nieletnich. Działają one nie tylko na wniosek rodziców, ale także między innymi na wniosek innych osób czy instytucji (na przykład członków rodziny, którzy widzą trwonienie majątku dziecka, innych sądów czy placówek zajmujących się opieką nad dziećmi). Właściwy jest zawsze sąd według miejsca zamieszkania, ewentualnie pobytu dziecka. EWA USOWICZ, MAREK DOMAGALSKIJaką rolę odgrywa rzecznik Rzecznika praw dziecka ustanowił Sejm w 2000 roku. Ma on chronić ich interesy. Działa dwutorowo: zwraca się do instytucji centralnych o zmianę przepisów szkodzących dzieciom i podejmuje interwencje indywidualne. Powołana rok temu na to stanowisko Ewa Sowińska blisko 60 razy występowała do różnych instytucji z propozycją zmian przepisów. Dzięki temu może się pojawi nowe przestępstwo: rozpowszechnianie pornografii dziecięcej w sieci, a zakaz palenia papierosów zostanie rozszerzony na wszelkie miejsca, w których mogą się one pojawić. Do rzecznika wpłynęło też ponad 10 tys. spraw indywidualnych. &brvbar; Najwięcej (prawie 40 proc.) dotyczyło łamania prawa do wychowania w rodzinie (np. kontakty rodziców z dziećmi w trakcie rozwodu). &brvbar; Tematem 20 kolejnych proc. skarg były zaniedbania oraz przemoc fizyczna i seksualna wobec najmłodszych. &brvbar; Niewiele mniej próśb o interwencję dotyczyło łamania prawa do nauki. W tych sprawach głos zabierali rodzice skarżący się na likwidację szkół. Pomocy u rzecznika dla dzieci najczęściej szukają ich mamy. http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070601/prawo/prawo_a_2.html
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 01, 2007, 03:02:55 pm »
ROZMOWA prof. Piotr Kruszyński,karnista z Uniwersytetu WarszawskiegoNieletniego można przesłuchać w zasadzie tylko razRz: Czy możemy zignorować wezwanie prokuratury, która chce nas przesłuchać w charakterze świadka? PIOTR KRUSZYŃSKI: Tego nie możemy zrobić. Nawet jeśli jesteśmy osobą najbliższą dla podejrzanego, musimy przyjść do prokuratury i złożyć oświadczenie, że korzystamy z prawa do odmowy zeznań. Warto jednak pamiętać, że na wezwaniu musi być zawsze podana sygnatura akt oraz informacja, w jakim charakterze będziemy przesłuchani. To istotne, gdyż zdarza się, że np. policja przysyła wezwanie o treści "w sprawie własnej", co jest nielegalne. Musi być wyraźnie napisane, że będziemy przesłuchiwani w charakterze świadka lub podejrzanego. Innej możliwości nie ma. Jakie prawa przysługują nam podczas przesłuchania? Czy możemy przyprowadzić ze sobą adwokata? Świadek ma prawo do pełnomocnika, jednak to od organów procesowych zależy, czy zostanie on dopuszczony do udziału w przesłuchaniu. Inaczej jest podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego - w tym wypadku nie można odmówić udziału obrońcy. Prokurator ma obowiązek pouczenia świadka o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. W postępowaniu przygotowawczym przesłuchiwany musi podpisać oświadczenie, że został o tym pouczony. Jeżeli świadkiem jest osoba najbliższa oskarżonemu, ma prawo odmówić zeznań. Świadkowi przysługuje też zwrot kosztów podróży, jeżeli mieszka w innej miejscowości niż ta, w której odbywało się przesłuchanie. Jakie zasady obowiązują podczas przesłuchiwania nieletnich? Nieletniego można przesłuchać tylko raz i musi się to odbywać w obecności psychologa. Prowadzenie takiego przesłuchania powinno się ograniczyć do sytuacji, w których jest to absolutnie niezbędne. Co z wiarygodnością zeznań składanych przez dzieci? Takie zeznanie traktowane jest jak każde inne i podlega swobodnej ocenie. Przepisy prawa nie wyznaczają żadnych reguł wartościujących, który dowód jest bardziej wiarygodny, a który mniej. Biegły psycholog, który - jak mówiliśmy - zawsze musi brać udział w takim przesłuchaniu, później pomoże sądowi ocenić wiarygodność tych zeznań. Czy świadek przestępstwa może żądać od prokuratury gwarancji anonimowości? Oczywiście. Świadek zawsze może zastrzec w protokole, aby jego dane pozostawały wyłącznie do wiadomości sądu, prokuratury i policji. Jeżeli zachodzi realne zagrożenie zdrowia lub życia świadka bądź jego najbliższych, może się starać również o przyznanie tzw. statusu świadka anonimowego, którego jawność jest wyłączona. Czy prokurator podczas przesłuchania może stosować jakieś drastyczne środki w celu uzyskania zeznań? Prokurator nie może naruszyć podczas przesłuchania godności osoby przesłuchiwanej. Zawsze pierwsza część przesłuchania ma charakter spontaniczny, czyli pozwala się świadkowi swobodnie mówić, co wie o sprawie. Następnie prokurator przechodzi do zadawania konkretnych pytań. Nie jest określone, ile czasu może trwać przesłuchanie. Sąd Najwyższy stwierdził jednak, że wielogodzinne przesłuchania bez zarządzenia przerw mogą taką czynność dyskwalifikować dowodowo. rozmawiał Tomasz Pietrygahttp://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070601/prawo/prawo_a_8.html
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 01, 2007, 03:25:10 pm »
To tak samo -Prawa DzieckaZ działu Pracahttp://forum.darzycia.pl/vp113205.htm#113205CytujDla młodocianych tylko lekka pracaCoraz więcej dzieci występuje w reklamach, przedstawieniach teatralnych czy podczas wydarzeń sportowych. W trakcie zbliżających się wakacji wiele z nich poszuka szansy na dorobienie do kieszonkowego. Ich pracodawcy muszą spełnić jednak wiele wymagań.Konstytucja RP w art. 72 zabrania pracy przymusowej i wyzysku dzieci (szacuje się, że na całym świecie w ten sposób pracuje przeszło 300 milionów dzieci). Polska, która w 1991 r. ratyfikowała konwencję o prawach dziecka, gwarantuje najmłodszym bezpieczne i wolne od przymusowej pracy dzieciństwo. Zobowiązuje nas do tego także dyrektywa UE w sprawie ochrony pracy osób młodych (94/33/WE). To właśnie na jej podstawie wprowadzono do kodeksu pracy ograniczenia w zatrudnieniu dzieci poniżej 16 lat. Jest to możliwe wyłącznie w firmach zajmujących się działalnością kulturalną, artystyczną, sportową i reklamową. To jedyne odstępstwo od zakazu ich pracy, zapisanego w art. 65 ust. 3 konstytucji. Aby dzieci poniżej 16 lat mogły pracować, niezbędna jest zgoda nie tylko ich rodziców czy opiekuna, ale także inspektora pracy. Sprawdza on bowiem, czy dane zajęcie nie zagraża zdrowiu, psychice lub nauce dziecka. Wszystkie te warunki są wymienione w kodeksie pracy (art. 304) i muszą być spełnione w każdej pracy, w tym na podstawie umowy-zlecenia czy o dzieło. Jeśli jakikolwiek pracodawca nie spełnia ich, musi jak najszybciej odsunąć nieletniego od pracy. Inaczej grozi mu kara grzywny przewidziana w kodeksie wykroczeń. Starsi, tzw. młodociani, między 16. a 18. rokiem życia, mogą być zatrudnieni wyłącznie przy lekkich pracach lub w celu przygotowania zawodowego. Powinni mieć zapewnioną przy tym możliwość uczestnictwa w zajęciach szkolnych, jeśli odbywają się w godzinach pracy (art. 190 i nast. k.p.). Dzieci mogą pracować tylko sześć godzin na dobę, a młodociani osiem. Do dniówki wlicza się im czas nauki w szkole. Nie mogą też pracować w godzinach nadliczbowych ani w godzinach nocnych, między 22 a 6 rano. Mateusz Rzemekhttp://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070601/prawo/prawo_a_4.html
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 07, 2007, 11:51:37 pm »
Prawa dziecka Maluch pod ochronąDzieci nie są naszą własnością. Tak jak my, mają swoje prawa, które chronią je m.in. przed brakiem opieki czy przemocą, która często mylona jest z wychowaniem.Dziecko, czyli kto? Według polskiego prawa jest nim człowiek do osiągnięcia pełnoletności, czyli ukończenia 18. roku życia. Jednak za pełnoletniego może być też uznany 16-latek, jeśli, za zgodą sądu rodzinnego, weźmie ślub. Jednak każde dziecko, bez względu na wiek, musi posiadać opiekuna prawnego, który ma obowiązek zapewnić mu zabezpieczenie socjalne, ochronę zdrowia, wypoczynek czy warunki do nauki. Co może dziecko? Rodzice mają prawo wychowywać dzieci zgodnie z własnymi poglądami i przekonaniami. Z kolei dziecku prawo gwarantuje swobodne wyrażanie poglądów, wolność religii lub przekonań. Jak zatem reagować, gdy pociecha nie chce chodzić na religię, a chcą tego rodzice? Możecie wymagać uczestniczenia w tych lekcjach, ale nie macie prawa zmusić dziecka do zmiany światopoglądu. Podobnie jest w wypadku uczestniczenia bądź nie w praktykach religijnych, wstąpienia do wspólnot religijnych, młodzieżowych organizacji politycznych itp. Z tymi prawami wiąże się też wolność wypowiedzi, a także prawo korzystania z internetu, książek, prasy i innych źródeł informacji. Przed sądem W kontaktach z instytucjami publicznymi, te są zobowiązane do wysłuchania i w miarę możliwości uwzględnienia opinii dziecka, np. w sprawie rozwodu rodziców. Dziecko ma też prawo do informacji o sobie. Np. opiekunowie dziecka adoptowanego nie mogą odmówić mu informacji o jego pochodzeniu. Prawa i obowiązki Dzieci mają prawa, ale i obowiązki. Już w wieku 6 lat pojawia się obowiązek szkolny. Dzieci, które ukończyły 13 lat mogą bez zgody opiekunów rozporządzać kieszonkowym, zarobkami, dokonywać drobnych zakupów. I mogą też odpowiadać przed sądem rodzinnym za popełnienie wykroczeń i przestępstw. Sąd może pouczyć nieletniego lub nawet skierować go do placówki poprawczej. Osoby, które ukończyły 17 lat, odpowiadają jak dorośli, przed sądem karnym. Samowolne zakupy Zakupy o znaczącej wartości, dokonywane przez osoby poniżej 18. roku życia wymagają zgody rodziców lub innych opiekunów prawnych. Tym samym umowa zakupu skutera przez syna bez państwa zgody jest nieważna (podstawa prawna - kodeks cywilny, art. 11, 15, 17–19). Kiedy mamy do czynienia z przemocą wobec dziecka? Kiedy możemy mówić o przemocy? Klapsy jako sposób wychowywania są zakorzenione mocno w naszej tradycji. Przemoc wobec dziecka często zaczyna się właśnie od klapsów, potem się nasila i przeradza, np. w regularne bicie. Trudno wyznaczyć granicę, kiedy mamy do czynienia z przemocą, tym bardziej że polskie prawo nie traktuje klapsa jako kary cielesnej. Na pewno mamy z nią do czynienia, gdy są widoczne ślady tej przemocy zarówno fizyczne, np. siniaki, jak też w psychicznej kondycji dziecka. Karanie dziecka w obecności jego kolegów czy innych ludzi ma wywołać u niego poczucie wstydu, co można uznać za naruszenie jego godności. Pamiętajmy, że przemocą jest też ograniczanie wolności dziecka, ingerowanie w jego prywatność, np. czytanie pamiętnika czy listów dziecka. Jakie konsekwencje mogą ponieść rodzice bądź opiekunowie dopuszczający się przemocy wobec dzieci? Grozi im odpowiedzialność sądowa. Rodzice są wzywani do sądu rodzinnego. Sąd może zdecydować, np. o przeprowadzeniu badań psychologicznych dzieci i rodziców, ograniczyć władzę rodzicielską, ustanowić kuratora. W drastyczniejszych przypadkach może pozbawić rodziców praw rodzicielskich, umieścić dzieci w placówce wychowawczej. Ponadto ma prawo zakazać kontaktów z dziećmi, gdy rodzice mają ograniczoną władzę rodzicielską, lub gdy są jej pozbawieni. Sąd może zastosować też inne środki karne przewidziane przez polskie ustawodawstwo. nKto ma interweniować, gdy naruszane są prawa dziecka? Wszyscy, którzy są świadkami takiej przemocy mają obowiązek interweniować. Dotyczy to zarówno nauczycieli, dyrekcji szkoły, jak też sąsiadów i znajomych rodziców. W takiej sytuacji należy zawiadomić sąd rodzinny, dyrektora szkoły, do której chodzi dziecko lub policję, np. dzielnicowego. POMOCNA DŁOŃ - Rzecznik Praw Dziecka, www.brpd.gov.pl, telefoniczna pomoc specjalistów, tel. 022 696 55 50. - Komitet Ochrony Praw Dziecka, www.kopd.pl, tel. 022 626 94 19. - Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, ul. Krakowskie Przedmieście 6, Warszawa, www.tpdzg.org.pl, tel. 022 826 17 78.
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 02, 2007, 10:22:08 pm »
Wyskoki małolata kto za nie odpowiada? Twoje dziecko wyrządziło komuś szkodę? To, czy będziesz za nie odpowiadać, zależy od tego, co zrobiło i ile ma lat. Czasem samo musi ponieść przed sądem konsekwencje swoich czynów. Dziecko, jak to dziecko, psocenie ma chyba w genach. Czasem jednak niepoprawne uczynki przeradzają się w poważny wybryk, który przynosi szkodę innym. W większości wypadków za to, co zrobiło dziecko, odpowiadają jego rodzice. Oczywiście tylko w sytuacji, gdy jest niepełnoletnie, a jego czyn nie ma charakteru występku lub przestępstwa. Wówczas dziecko przestaje być traktowane jak dziecko i zaczyna być traktowane jak dorosły. I to ze wszystkimi tego konsekwencjami. Kiedy i za co odpowiadają rodzice, a kiedy dziecko musi samo zmierzyć się z prawem? Więcejhttp://polki.pl/przyjaciolka_artykul,10004218.html
« Odpowiedź #15 dnia: Marzec 03, 2008, 10:41:03 pm »
Skandale w biurze rzecznika dzieci O tym, że w Biurze Rzecznika Praw Dziecka, którym kieruje Ewa Sowińska, panują dziwne porządki, mówiło się od dawna. Jednak zza ścian hermetycznego urzędu do opinii publicznej przenikało dotąd niewiele informacji. "Polsce" udało się porozmawiać z kilkoma byłymi podwładnymi Ewy Sowińskiej, których wstyd skłonił do przerwania milczenia.Czego dowiedziała się gazeta? M.in. tego, że w listopadzie 2007 r. Sowińska na gali w Bibliotece Narodowej rozdawała ustanowione przez siebie medale. Dostali je m. in. duchowni zaprzyjaźnieni z panią Rzecznik, która potem kazała zataić informacje o tej imprezie. "Polska" wie także, że Ewa Sowińska, wbrew zaleceniom MSZ, pojechała na Białoruś, gdzie spotykała się z przedstawicielami tamtejszego rządu. Po powrocie zachwalała porządki panujące pod reżimem Aleksandra Łukaszenki.W Biurze RPD nie liczą się zawodowe kompetencje. Najważniejsza jest lojalność wobec Ewy Sowińskiej. A najlepszą rekomendacją do otrzymania pracy w jej Biurze jest przynależność do LPR lub Młodzieży Wszechpolskiej. W ostatnich miesiącach z BRPD odeszła większość specjalistów. Ewa Sowińska zastąpiła ich swoimi zausznikami.Ale to jej nie wystarczyło. Żyjąc w ciągłej obawie przed krytyką ze strony dziennikarzy Sowińska wprowadziła kuriozalną zasadę, że jej podwładni nie mogą bez uzasadnienia poruszać się po siedzibie Biura. Ma to podobno ukrócić powstawanie plotek, które potem mogą wydostać się na zewnątrz.Jedyne media, do których Ewa Sowińska ma zaufanie, to Radio Maryja i Telewizja Trwam. W ostatnich miesiącach wystąpiła w nich kilkanaście razy. Świadkowie opowiadają o fanatycznym wręcz uwielbieniu Sowińskiej dla o. Tadeusza Rydzyka. Dla innych dziennikarzy Sowińska jest niedostępna do tego stopnia, że planowała zbudować na zapleczu gabinetu małą toaletę, gdzie mogłaby się ukryć w razie nagłej ich wizyty.W Sejmie leży wniosek posłów LiD o odwołanie Sowińskiej z funkcji. W najbliższych tygodniach okaże się, czy poprą go posłowie z innych partii.gazeta.pl
Rzecznik Praw Dziecka-Marek Michalak
« Odpowiedź #16 dnia: Lipiec 23, 2008, 04:59:27 pm »
Marek Michalak został nowym Rzecznikiem Praw DzieckaMarek Michalak został wybrany przez Sejm na stanowisko rzecznika praw dziecka.Zastąpi Ewę Sowińską, która w kwietniu podała się do dymisji, a z końcem czerwca odeszła z urzędu.Kandydaturę Michalaka, którego zgłosił klub PO, poparło 237 posłów. Jego kontrkandydatami byli Katarzyna Piekarska zgłoszona przez klub Lewicy (uzyskała 41 głosów) oraz Leszek Dobrzyński zgłoszony przez klub PiS (uzyskał 144 głosy).Większość bezwzględna konieczna do wyboru wynosiła 214 głosów.Marszałek Bronisław Komorowski przypomniał, że Sejm powołuje rzecznika praw dzieckaza zgodą Senatu, który rozpoczyna posiedzenie o godz. 11. - Po uzyskaniu tej zgody, Rzecznik złoży przed Sejmem wymagane ustawą ślubowanie, co może nastąpić jeszcze w czasie tego posiedzenia Sejmu - zapowiedział Komorowski.Michalak podczas wczorajszego posiedzenia komisji deklarował, że jego priorytetami jako rzecznika będą: walka z biedą wśród dzieci, z przemocą, działania na rzecz wzmocnienia więzi rodzinnych i dbałość o dobrą jakość edukacji oraz opieki zdrowotnej. Według Michalaka, aby rzecznik mógł działać skutecznie, konieczne jest wzmocnienie tego urzędu zarówno przez wyposażenie go w szersze uprawnienia, jak i odbudowanie dobrych relacji z organizacjami pozarządowymi, naukowymi oraz międzynarodowymi.- W sposób zdecydowany wypowiadam się przeciwko wszelkim formom przemocy, w tym również przeciwko klapsowi. Będę promował zmiany mające na celu wyeliminowanie przemocy z polskiej praktyki wychowawczej - mówił Michalak. Zapowiedział również, że zamierza współpracować z mediami i nieustannie promować prawa dziecka.Michalak chciałby także uruchomić powszechnie dostępny telefon interwencyjno-informacyjny dla dzieci. - Kiedy dziecko do mnie dzwoni, powinienem mieć możliwość, by zareagować natychmiast i sprawdzić absolutnie wszystko. W ciągu tygodnia sińce szybko się goją, nawet na twarzy 9-miesięcznego dziecka - podkreślił.Marek Michalak urodził się w 1971 roku w Świdnicy. Ukończył pedagogikę resocjalizacyjną, a także studia podyplomowe w zakresie socjoterapii oraz studia podyplomowe w zakresie organizacji pomocy społecznej. Od 1987 roku pracuje społecznie na rzecz dzieci i młodzieży, m.in. w Stowarzyszeniu Przyjaciół Dzieci Chorych "Serce" w Świdnicy, Centrum Przyjaźni Dziecięcej w Świdnicy, Ogólnopolskim Forum na rzecz Praw Dziecka. W 1994 roku został najmłodszym kawalerem Orderu Uśmiechu; od 1996 r. jest członkiem Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu, od 2007 roku kieruje tą organizacją jako kanclerz. Klub Lewicy zgłosił na rzecznika Katarzynę Piekarską, a klub PiS - Leszka Dobrzyńskiego. Sejmowa komisja polityki społecznej i rodziny oraz edukacji, nauki i młodzieży rekomendowała tylko dwie pierwsze kandydatury.Posłowie dyskutowali o zadaniach rzecznikaIzabela Jaruga-Nowacka (Lewica) podkreślała, że trwają prace nad nowelizacją ustawy o rzeczniku praw dziecka. - Dlaczego najpierw na starych zasadach wybieramy rzecznika praw dziecka, a dopiero potem będziemy nowelizować ustawę o rzeczniku? - dopytywała.Przypomniała, że klub Lewicy proponował, aby to organizacje pozarządowe rekomendowały Sejmowi kandydatów na rzecznika. - Tak się nie stało - dodała.Jak zaznaczyła, jedyny zarzut wobec kandydatki Lewicy, to jej przynależność partyjna i parlamentarna.Jaruga-Nowacka przypomniała, że we wtorek podczas posiedzenia komisji "kandydat PO podkreślał, że dzieckiem jest osoba od momentu poczęcia do pełnoletności". - Co będzie robił Marek Michalak na rzecz dzieci od poczęcia do momentu urodzenia? - pytała.Natomiast Tadeusz Cymański(PiS) przekonywał, że głosowanie to tylko "ceremonia, ponieważ sprawa już została rozstrzygnięta, a urząd obejmie kandydat koalicji". Przypomniał, że już podczas głosowania w komisji sejmowej był sprzeciw wobec kandydata PiS. - Komisja powinna ocenić czy kandydaci są godni sprawować ten urząd, a godni są wszyscy - dodał.Cymański podkreślił, że przed nowym rzecznikiem praw dziecka stoją dwa wielkie wyzwania: ubóstwo i bieda dzieci oraz patologie, takie jak alkoholizm i przemoc. Apelował do nowego rzecznika o "pozostawienie na boku spraw, które wywołują wojnę ideologiczną i co do których jest już wypracowany kompromis". - Walczmy o rzeczy, które nas połączą - stwierdził.Natomiast Janusz Piechociński (PSL) podkreślił, że nowy rzecznik "to ma być rzecznik dzieci, dzieci które chodzą do szkoły, gdzie nie dzieje się najlepiej, dzieci, które mają problemy w rodzinie, dzieci, które mają problemy w szkole i poza szkołą".PAP
« Odpowiedź #17 dnia: Lipiec 23, 2008, 05:21:50 pm »
Życzę p.Markowi Michalakowi mądrości w podejmowaniu wszelkich działań.
« Odpowiedź #18 dnia: Lipiec 23, 2008, 09:40:21 pm »
Walka z biedą i przemocąMarek Michalak już po wyborze zapowiedział, że pierwszą decyzją jaką podejmie będzie przeprowadzenie niezależnych badań poziomu ubóstwa wśród dzieci. - Chciałbym stwierdzić, jak ta sytuacja realnie wygląda, aby podjąć niezbędne działania - mówił na konferencji prasowej w Sejmie.http://wiadomosci.onet.pl/3734691,relacjetv.html
« Odpowiedź #19 dnia: Lipiec 24, 2008, 08:41:35 am »
Nowy rzecznik przeciwny klapsomJeśli Sejm nie wzmocni stanowiska rzecznika, to nie widzę siebie na tym urzędzie – mówi „Rzeczpospolitej” Marek Michalak, następca Ewy Sowińskiej. Marek Michalak jest przeciwnikiem dawania klapsów. Patrząc na przemoc, jaka dotyka dzieci, widzimy, że zawsze oprawca, bo tak trzeba nazwać człowieka, który krzywdzi dziecko, zaczynał od klapsa – mówi. W pierwszej kolejności chce się zająć ubóstwem dzieci. Zapowiedział, że zleci badania poziomu biedy wśród najmłodszych. Podkreśla też, że nie chce wprowadzania sankcji wobec rodziców, którym zdarza się tak karcić dzieci. Zakazy nic nie dadzą. Potrzebna jest dobra kampania społeczna, która pokaże, jak blisko od klapsa do przemocy – stwierdza. Zapowiada też uruchomienie telefonu interwencyjno-informacyjnego dla dzieci. Michalak chce wzmocnienia funkcji rzecznika. Jeśli Sejm tego nie zrobi, to nie widzę siebie na tym stanowisku – mówi gazecie. Sejm pracuje nad przygotowaną przez PO nowelizacją ustawy. Zmiany mają m.in. ułatwić rzecznikowi dostęp do dokumentów, dać mu prawo inicjowania spraw karnych oraz wnioskowania o sankcje wobec osób naruszających prawa dziecka. (kab)
« Odpowiedź #20 dnia: Lipiec 31, 2008, 10:57:37 pm »
Silniejszy obrońca praw dzieciMirosław Wróblewski 31-07-2008Takim nowym uprawnieniem RPD jest prawo zbadania, nawet bez uprzedzenia, każdej sprawy na miejscu. Na gruncie ustawy o RPO nie ma większych wątpliwości, że uprawnienie to dotyczy wyłącznie badania sprawy w organach i instytucjach władzy publicznej, na co wskazuje art. 80 konstytucji, stanowiący, że RPO chroni prawa i wolności względem organów władzy publicznej. Wskazuje też na to praktyka – RPO wizytuje zakłady karne, areszty, zakłady psychiatryczne, jednostki wojskowe. Tymczasem posłowie nie chcieliby raczej ograniczać prawa RPD do wizytowania jedynie instytucji publicznych. Nie wydaje się jednak, by te quasi-policyjne czy prokuratorskie uprawnienia względem osób prywatnych były rzecznikowi potrzebne ani – zważywszy inne przepisy prawa – wykonalne.(...)Walka z przemocą wobec dzieci, przeciwdziałanie biedzie wśród najmłodszych, rozwiązanie problemów “eurosieroctwa”, kwestie edukacji i opieki zdrowotnej – to priorytety, które stawia przed swoim urzędem nowy rzecznik praw dziecka. Wydaje się, że dzięki nowym uprawnieniom, które znajdą się w znowelizowanej ustawie, będzie mu łatwiej cele te osiągnąć.Tak jak RPONowela inkorporuje z ustawy o RPO wiele uprawnień o charakterze procesowym, które istotnie zmieniają pozycję ustrojową rzecznika praw dziecka. Będzie on mógł w sprawach dotyczących praw lub dobra dziecka żądać wszczęcia postępowania w sprawach cywilnych oraz wziąć udział w toczącym się już postępowaniu – na prawach przysługujących prokuratorowi, żądać wszczęcia przez uprawnionego oskarżyciela postępowania przygotowawczego w sprawach o przestępstwa, zwracać się o wszczęcie postępowania administracyjnego, wnosić skargi do sądu administracyjnego, a także uczestniczyć w tych postępowaniach na prawach przysługujących prokuratorowi, wreszcie występować z wnioskiem o ukaranie w postępowaniu w sprawach o wykroczenia (są to odpowiednio punkty 4, 5, 6 i 7 art. 14 ustawy o RPO). (...)Uprawnienia te stanowią istotne novum w modelu ombudsmana stojącego na straży praw dzieci. Oczywiście, takie wzmocnienie kompetencyjne powinno iść w parze z umiejętnością praktycznego ich wykorzystania. Powielenie sprawdzonych wzorców z ustawy o RPO sprawia, że nowe uprawnienia RPD powinny być rozumiane zgodnie z utrwaloną wykładnią i praktyką analogicznych uprawnień RPO. Całość w Rzeczpospolitej http://www.rp.pl/artykul/163408,169829_Silniejszy_obronca_praw_dzieci.html
« Odpowiedź #21 dnia: Wrzesień 11, 2008, 02:03:23 pm »
"Rzecznik praw dziecka to nie superniania"Posłowie chcą zmienić ustawę o rzeczniku praw dziecka. Nowelizacja zakłada m.in., że RPD będzie mógł zbadać każdą sprawę na miejscu. Czy oznacza to, że będzie mógł interweniować np. w prywatnych domach?- Rzecznik praw obywatelskich też może badać sprawy na miejscu, np. w więzieniu, szpitalu psychiatrycznym. Oczywiście chodzi o badanie relacji instytucja - obywatel, a nie relacji rodzinnych. Bez wątpienia przepis ten jest jednak nieostry i RPD może na jego podstawie wywnioskować, że ma prawo do interwencji w rodzinie dziecka, jeśli podejrzewa że ktoś łamie jego prawa. A takie uprawnienie mu nie przysługuje. Prawo do ingerencji w życie rodzinne mają powołane do tego instytucje, np. sądy rodzinne. Rola RPD, podobnie jak RPO, polega na tym, że stoi na straży praw człowieka i patrzy władzy na ręce. Pilnuje, czy nie narusza ona praw jednostki i podejmuje właściwe działania, aby te prawa były realizowane. Zatem monitoruje działania np. pracowników pomocy społecznej, prokuratury, policji w konkretnych sprawach interwencyjnych, również dotyczących praw dzieci. W Polsce błędnie przyjęło się, że instytucja RPD to taka superniania, która ma pomagać dzieciom.• RPD będzie mógł żądać sankcji służbowych wobec pracowników instytucji lub organizacji działających na niekorzyść dzieci. Zgodnie z ustawą o RPD, dzieckiem jest się od momentu poczęcia. Czy oznacza to że rzecznik będzie mógł żądać ukarania osób prowadzących organizacje na rzecz zalegalizowania aborcji?- To zły pomysł. RPD nie powinien mieć prawa do ingerencji w sprawy organizacji pozarządowych. Jeśli któraś z nich działa niezgodnie z obowiązującym prawem, to powinna to zbadać prokuratura. Jeśli RPD poweźmie informację, że dana organizacja działa na niekorzyść dzieci, to winien zawiadomić o tym policję lub prokuraturę, które mogą zbadać, czy istotnie jest łamane prawo. RPD może prosić o informację o podejmowanych działaniach i ich efektach.• Rzecznik nie będzie musiał ujawniać danych osób, które zgłosiły przypadek naruszenia praw dzieci. Czy zapewnienie świadkom anonimowości spowoduje, że w Polsce rzadziej będzie dochodzić do sytuacji, jaka ostatnio miała miejsce, gdzie przez kilka lat ojciec znęcał się i gwałcił niepełnoletnią córkę?- Każdy kij ma dwa końce. Na pewno jest to słuszne w przypadkach, gdy postronne osoby, a często rodzina boją się zgłaszać takie przypadki policji. Obawiam się jednak, że rzecznik będzie otrzymywał dużo anonimów od osób, które np. z czystej złośliwości będą informować o niewłaściwym zachowaniu rodziców. RPD będzie przekazywał takie sprawy do sądów rodzinnych, a te będą musiały sprawdzać, czy zgłoszenie nie jest zwykłym oszczerstwem. W moim przekonaniu większy wpływ na wykrywalnośc przypadków krzywdzenia dzieci będzie miało systemowe i profesjonalne działanie upoważnionych instytucji niż anonimy od życzliwych sąsiadów.Rozmawiał Łukasz Guza, GP z dnia: 2008-09-11
« Odpowiedź #22 dnia: Wrzesień 29, 2008, 10:57:06 pm »
Gdzie miłość zawodzi Najskuteczniejszą ochroną dzieci mogą być one same. Trzeba im tylko dostarczyć wiedzy 'Mam prawo!', Grzegorz Kasdepke (wyd. National Geographic). Ilustracje do tekstu pochodzą z książki Jak skutecznie chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym? Premier uważa, że przez kastrację sprawców ('kreatur'). Zbigniew Hołda twierdzi: 'Należy powołać specjalistyczne, zamknięte zakłady lecznicze i sieć poradni seksuologicznych, aby skazani po wyjściu z więzienia mieli gdzie się leczyć' ('Gazeta' z 17 września). Prof. Lew Starowicz sądzi, że 'mechaniczne umieszczanie na przymusowym leczeniu po odbyciu wyroku jest nieracjonalne', bo pedofil, poddając się terapii w czasie odbywania kary, mógł zostać wyleczony. Konstytucjonaliści zastanawiają się, czy propozycja zmian prawnych nie narusza konstytucji, a analitycy polityczni - czy premierowi chodzi tylko o dobro dzieci, czy o poparcie w wyborach prezydenckich. Przed laty w związku z aresztowaniem Wojciecha K. długo debatowano na temat potrzeby inwigilowania i kontrolowania środowisk zawodowych mających stały kontakt z dziećmi. Jak jednak skontrolować wszystkich nauczycieli, księży, trenerów sportowych, którzy mają najczęstszy kontakt z dziećmi? Jak skontrolować rodziców, przechodniów w parku, internautów? Nie chodzi zresztą tylko o wykorzystywanie seksualne. Dzieci doświadczają innych krzywd. Są bite, poniżane, dręczone, stanowią przedmiot handlu, często nie mają możliwości rozwoju, dostępu do potrzebnych im dóbr, opieki zdrowotnej i edukacji. Są przedmiotem eksploatacji. Za zło i krzywdę wyrządzaną dzieciom można karać dorosłych, można kastrować, inwigilować, kontrolować, zmieniać konstytucję, więzić. Najskuteczniejszą jednak ochroną dzieci mogą być one same. Trzeba im tylko dostarczyć wiedzy. Można z nimi mówić o zagrożeniach ze strony pedofilów, o tym, czym jest uprzedmiotowienie, o sposobach komunikowania krzywdy, która dzieje się w domu i poza nim, zwłaszcza zaś o ich prawach. Bo dzieci mają prawa. Do godności, bezpieczeństwa, nietykalności, szczęścia, opieki, nauki, prywatności. Mają również prawo do wiedzy o własnych prawach. Artykuł 19 Konwencji Praw Dziecka mówi o tym, że nikt nie ma prawa bić i dręczyć dzieci. Nawet mama i tata. Artykuł 30 mówi, że dziecko należące do mniejszości narodowych lub etnicznych ma prawo do używania własnego języka, praktykowania swojej religii oraz korzystania z własnej kultury. Kolejny - że każde dziecko ma prawo do zabawy, wypoczynku i czasu wolnego. Artykuł 35 zobowiązuje państwa do przeciwdziałania uprowadzeniom i handlowi dziećmi, artykuł 34 z kolei nakłada na państwo obowiązek ochrony dziecka przed wszelkimi formami wyzysku seksualnego i nadużyć seksualnych. Artykuły 37 i 40 mówią, że nikt nie ma prawa dzieci torturować, poniżać, dręczyć i karać w okrutny sposób. Artykuły 43 i 43 nakładają na państwo obowiązek informowania dzieci o ich prawach oraz przedstawiania sprawozdań z działań podejmowanych na rzecz realizacji tych praw. Czy państwo polskie wywiązuje się z obowiązków nałożonych nań przez ostatnie artykuły? Nigdy tego nie robiło, choć konwencję podpisało w 1990 roku. Instytucja Rzecznika Praw Dziecka przez ostatnich kilka lat stanowiła swoją własną karykaturę i stała głównie na straży ideologii partii, do których należeli rzecznicy, a nie na straży praw dzieci. Obecnie mamy nowego rzecznika, a minister Hall odważyła się na przedstawienie propozycji wprowadzenia na listę obowiązkowych lektur dla klas IV-VI książki Grzegorza Kasdepkego 'Mam prawo! Czyli nieomal wszystko, co powinniście wiedzieć o prawach dziecka, a nie macie kogo zapytać'. Kasdepke jest autorem kilku książek dla dzieci przyjętych przez wielu rodziców z entuzjazmem. Jego 'Mam prawo!' to fabularyzowany podręcznik o grupce sympatycznych dzieci, które przygotowują kukiełkowe przedstawienie teatralne o prawach dziecka. Dzieci zabierają się do tego niechętnie, nie mają zbyt wielu pomysłów, ale po wielu perypetiach, w których niemały udział ma sam autor książki i jego syn Kacper, przedstawienie zostaje zrealizowane. Trudno być zachwyconym fabułą, ale konia z rzędem temu, kto lepiej, w sposób równie żywy i pomysłowy przedstawiłby abstrakcyjny problem praw. Książka zawiera ładne ilustracje i zdjęcia, a co najważniejsze - wypisane na nich prawa dziecka. Bohaterowie książki wykorzystują je w swoim spektaklu. Gdyby takich książek było kilkanaście, moglibyśmy je krytykować i wybierać między nimi. Jest jedna. Pomysł książki, a zwłaszcza propozycja wprowadzenia jej do kanonu lektur obowiązkowych, to jedna z nielicznych prób popularyzacji, a więc i urealnienia praw dziecka. Bo prawa pełnią swoją funkcję tylko wtedy, gdy się o nich wie i gdy się je stosuje. W większości polskich rodzin sama wiedza wystarczy. Tam, gdzie dzieci nie są bite, gdzie są kochane i mają zagwarantowane optymalne warunku rozwoju, prawa nie są potrzebne. Nie byłyby też zapewne potrzebne w społeczeństwie aniołów. Ale nie wszyscy rodzice kochają dzieci, nie wszyscy właściwie wyrażają swoją miłość, nie zawsze dziecko jest przedmiotem troski i opieki. Ludzie dziećmi handlują, wykorzystują je, ograniczają im dostęp do edukacji. By się bronić przed złem, cierpieniem, krzywdą, zniewoleniem i wyzyskiem, dzieci powinny znać swoje prawa i to szkoła powinna dostarczyć im tej wiedzy wraz z narzędziami korzystania z niej. Każde dziecko powinno mieć również dostęp do Rzecznika Praw Dziecka, linię telefoniczną, aby mogło opowiedzieć o swojej krzywdzie, możliwość kontaktu ze szkolnym psychologiem i pedagogiem. Propozycja minister Hall, która jest zaledwie kroplą w morzu potrzeb, spotkała się z natychmiastową reakcją środowisk związanych z Radiem Maryja i 'Naszym Dziennikiem'. Może w normalnym kraju nie warto by o tym pisać, ale w Polsce reakcja radykalnych środowisk związanych Kościołem ma natychmiastowe przełożenie polityczne. Zwłaszcza w czasie zbliżających się wyborów. Kościół krytykuje, politycy boją się utraty wyborców, ministrowie wycofują się z wszelkich decyzji, które kler uznał za niewłaściwe lub groźne dla monopolu duchowej władzy, do której aspiruje. A nie wiem, czy minister Hall ma tyle odwagi i determinacji, by postawić na swoim, to znaczy - by postawić na dzieci. Bardzo znamiennym zwiastunem wojny, która zapewne stoczona zostanie przed (lub zamiast) wprowadzenia książki o prawach dzieci, był 12 września artykuł w 'Naszym Dzienniku'. Jego autorzy i przywoływane w nim autorytety przedstawiają całą paletę typowych - dla tej mającej realną władzę w Polsce formacji 'intelektualnej' - argumentów. Autorzy zdają się przede wszystkim nic nie wiedzieć o rodzinach bijących dzieci, o polskim alkoholizmie, kazirodztwie, o molestowaniu i gwałceniu dziewczynek przez ojców, o upokarzaniu i eksploatacji dzieci. Dobra pedagogika - według nich - to ta, która pozwala dziecku wzrastać w 'dobru, pięknie i prawdzie'. Co to jednak znaczy? Jak troszczą się o te wartości pijany ojciec i bezrobotna matka? Tego nie wiemy. Jak przekazuje wartości dobra i piękna ksiądz pedofil lub nieudolny nauczyciel? Tego też nie wiemy. Może jednak - w rozumieniu zwolenników 'prawdziwej pedagogiki' - takich zjawisk jak źli rodzice, gwałcący ojcowie i księża pedofile nie ma? Koncepcja wychowawcza utytułowanych specjalistów (psychologów, filozofów) z KUL przedstawiona w tekście 'Naszego Dziennika' polega na postulacie całkowitego posłuszeństwa rodzicom i trzymania dzieci w stanie kompletnej ignorancji zarówno co do zła tego świata, seksu, jak i własnych praw. Jeśli bowiem powie się dziecku, że nikt, nawet rodzice, nie ma prawa do bicia, to ograniczy się prawa rodziców wobec dziecka, zniszczy ich autorytet i zantagonizuje rodzinę. Nadto 'skupienie uwagi dzieci na tym, jakie przysługują im prawa, powoduje niebezpieczeństwo wykształcenia się postaw roszczeniowych i egoistycznych'. Lepiej więc dzieci bić i pozwalać, by były wykorzystywane, byleby tylko nie miały roszczeń! Wielkie oburzenie - dołączył się do niego nawet Roman Giertych - wzbudził cytowany w książce Kasdepkego artykuł 34 dotyczący zakazu wykorzystywania seksualnego. Po co zwracać uwagę dzieci na dewiację seksualną? 'Mówienie o jakichś zboczeniach, o molestowaniu to jest sprawa nie dla małego dziecka. To jest sprawa dla klinicystów!' Podejmowanie takich tematów z dziećmi 'jest niedopuszczalne i niebezpieczne'. Gwałtem na dziecku nie jest prawdziwy gwałt, lecz 'wychodzenie z przedwczesnymi informacjami'. Lepiej dzieci informować po czasie, w końcu noworodka zgwałconej przez ojca córki można oddać do adopcji, byleby dziewczyna nic nie wiedziała o istnieniu gwałcicieli i pedofilów, bo to wiedza dla klinicystów. W książce Kasdepkego zamieszczone jest również prawo do prywatności dziecka: 'Nikomu nie wolno bez pozwolenia czytać twoich listów, maili, esemesów czy pamiętników'. Autor podaje też treść innego artykułu konwencji mówiącego, że 'rodzice i opiekunowie powinni czuwać' nad korzystaniem przez dziecko z internetu, bo przecież szacunek dla prywatności nie znaczy przyzwolenia na zupełną wolność. Kupując więc na przykład komórkę, powinni uprzedzić o konieczności weryfikacji SMS-ów - dla bezpieczeństwa samego dziecka. Jednak KUL-owskie autorytety nie uznają takich możliwości. Prawo do prywatności traktują nie tylko jako kolejny zamach na autorytet rodziców, dla których dziecko jest własnością, ale również jako wyraz 'lewackich ideologii'. Bo za propozycją umieszczenia w szkołach zajęć o prawach dziecka kryje się coś więcej niż bezmyślność ministerstwa. To ideologia antypedagogiki i lewactwa. Prof. Jaroszyński z KUL, twierdzi wręcz, że chodzi tu o spisek, który swoim zasięgiem przekracza polskie podwórko. W każdym ministerstwie - według profesora - 'pracują politruki', którzy do merytorycznych treści programów i podręczników szkolnych dodają 'wtręty reprezentujące wymagania ideologiczne'. A jakaż to ideologia stoi za koncepcją nauczania praw dziecka? Światowe lewactwo, anarchiści i podli liberałowie. Co jest ich celem? 'Zniszczyć kulturę i wypromować patologię'. Jakimi narzędziami się posługują? Antypedagogiką. Czym ona jest? 'Bardzo niebezpieczną tendencją dającą wychowankom poczucie wolności i bezkarności, mającą w rzeczywistości na celu wyzwolenie spod władzy rodzicielskiej'! Krótko mówiąc, uczenie praw dziecka tak jak dawniej uczenie marksizmu-leninizmu prowadzi do katastrofalnych skutków. Bo o jakie prawa może chodzić zwolennikom antypedagogiki? O prawo do wolności, czyli do czynienia zła. Można by zadać pytanie, które oskarżony o demoralizowanie młodzieży Sokrates postawił swoim wrogom: jaki sens ma wychowywanie młodzieży na szkodę społeczeństwa, skoro nikt, nawet lewak i anarchista, nie chciałby żyć wśród ludzi zdeprawowanych? I dlaczego ktokolwiek w XXI wieku nazywa prawa, które przysługują każdej istocie ludzkiej - również dziecku - patologią? Patologiczna wydaje się raczej promocja aksjologicznego sentymentalizmu, ignorancji i bezradnego posłuszeństwa dzieci. Tak jak patologiczne są rodziny i instytucje ślepe na cierpienie dzieci. Tam, gdzie miłość zawodzi lub jej nie starcza, tylko w prawie można znaleźć nadzieję na szacunek wobec podmiotowości i ochronę przed krzywdą. Promujmy więc prawa dzieci, bo tak jak my są ludźmi.
Odp: Prawa dziecka-Rzecznik Praw Dziecka
« Odpowiedź #23 dnia: Czerwiec 02, 2009, 10:04:40 am »
Dziecko - brzmi pięknieAutor: Piotr Pawłowski, Fot.: Filip Miłuński, Piotr Stanisławski, www.sxc.hu Kto według polskiego prawa jest dzieckiem? Jakie potrzeby mają dzieci w naszym kraju? Czy dzieci z niepełnosprawnością są dyskryminowane? Z okazji Dnia Dziecka z Rzecznikiem Praw Dziecka Markiem Michalakiem rozmawia Piotr Pawłowski.Posłuchaj wywiaduCały artykułhttp://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/44563Artykuł również umieszczony w wątku: Dziecko niepełnosprawne w rodzinie nasze postawy, problemy.. http://forum.darzycia.pl/index.php?topic=5704.new#new