Source: https://prawoturystyczne.com/2012/01/16/nowe-zarzadzenie-w-sprawie-udostepniania-karkonoskiego-parku-narodowego-obowiazek-przewodnicki-zostaje/?shared=email&msg=fail
Timestamp: 2020-02-18 08:38:47
Legal References Found: art. 54
 art. 91
 art. 54
 art. 39
 art. 39
 art. 39
 art. 51
 art. 39
 art. 16
 art.4
 art. 12

Document Content:
Nowe zarządzenie w sprawie udostępniania Karkonoskiego Parku Narodowego – „obowiązek przewodnicki” zostaje | PRAWO TURYSTYCZNE
← Przewodnictwo turystyczne – ostatnie zmiany legislacyjne
DELEGATURA UOKIK W BYDGOSZCZY – PRAKTYKI TAKSÓWKARZY →
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami parki narodowe, PRAWO TURYSTYCZNE, przewodnicy turystyczni. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
41 responses to “Nowe zarządzenie w sprawie udostępniania Karkonoskiego Parku Narodowego – „obowiązek przewodnicki” zostaje”
M.Z. | 16 stycznia, 2012 o 1:40 pm | Odpowiedz
Widzę, że rozkręcamy się 😉 W przypadku obowiązku przewodnickiego w parkach nar. to jest jeszcze kwestia którą poruszałem wielokrotnie – nawet nie tyle ochrony przyrody, co – jeśli szlaki są „publiczne” i może wejść na nie każdy po zakupie biletu, to dlaczego pewien rodzaj turysty uważany za „zorganizowanego” może wejść tylko z przewodnikiem. Jest to rodzaj dyskryminacji.
Robertro | 16 stycznia, 2012 o 4:45 pm | Odpowiedz
Uregulowania prowadzą absolutnego nonsensu. W świetle owego zarządzenia każda rodzinna wycieczka powinna mieć przewodnika przez co chodzenie po górach staje się bardzo drogim hobby. A co jeśli rodzina chce zanocować w górach … Czy przewodnik ma również z nimi nocować… A może w jednym namiocie….
Anonim | 17 stycznia, 2012 o 8:19 am | Odpowiedz
Widzę, że nie do końca rozumiana jest idea obowiązku opieki licencjonowanego przewodnika w górach. Zapis dotyczy komercyjnych wycieczek zorganizowanych, ponieważ dyrektor parku odnosi się do zapisów ustawy o usługach turystycznych. Zatem rodzina taką grupą nie jest. Po drugie, ja nigdy nie wysłałbym mojej dziesięcioletniej córki na wycieczkę w góry z nauczycielką bez opieki profesjonalnego przewodnika. A takie przykłady spotykamy bardzo często. Przed 1997 rokiem, zanim zaczęła obowiązywać ustawa mięliśmy okres kilku lat wolnego przewodnictwa górskiego. Polecam zatem lekturę kronik GOPR – co się wtedy działo w górach i o ile wzrosła liczba wypadków podczas wycieczek grupowych. Zatem za pozostawieniem obowiązku opieki przewodnickiej przemawiają względy bezpieczeństwa i zdrowy rozsądek. A tak na marginesie uwalniania zawodów to może uwolnijmy też zawód lekarza – przecież kiedyś nasze prababki leczyły ziołami i odczyniały nad chorymi czary – tylko niektórzy umierali….
Piotr Gryszel | 17 stycznia, 2012 o 8:20 am | Odpowiedz
Lech Rugała | 17 stycznia, 2012 o 9:11 am | Odpowiedz
Panie Piotrze Gryszel! Dyrektor parku wcale nie odnosi się do zapisów ustawy o usługach turystycznych, tylko do ustawy o ochronie przyrody. Gdyby tak było, to obowiązek przewodnicki by dotyczył tylko turystyki zorganizowanej przez przedsiębiorców turystycznych na zasadach komercyjnych, a turystyka organizowana społecznie, np. przez przodowników turystyki górskiej PTTK, tej ustawie nie podlega. Swoją drogą jestem ciekawy, dlaczego wg dyrektora Karkonoskiego Parku Narodowego turystyka zorganizowana jest znacznie bardziej szkodliwa dla środowiska parków narodowych niż turystyka niezorganizowana? Czy jest to podbudowane udowodnionymi badaniami naukowymi, skoro dyrektor parku tak twierdzi? Na pewno mają solidnie udokumentowane szczegółowe wyliczenia (ha,ha!). Jestem po prostu zbulwersowany naciąganiem ustawy o ochronie przyrody na potrzeby wąskiej grupy interesu. Tym, którzy są dobrzy w swej profesji i nie muszą starać się o klientów, Zarządzenie Dyrektora KPN jest z pewnością obojętne. Natomiast na to liczyła na pewno cała reszta. Dlatego nie chce mi się wierzyć, że zarządzający KPN tak bezinteresownie i z własnej inicjatywy naciągają przepisy, walcząc o zachowanie przywilejów tej grupy ludzi i narażając się na zarzuty łamania prawa.
Co do porównania przewodnika turystycznego do zawodu lekarza to ten argument jest chybiony. Instytucja państwowa wprawdzie stwierdza, że aby tytułować się lekarzem trzeba przejść przez system weryfikacyjny ustalony przez państwo – lecz (istotna uwaga) obywatel nie jest zmuszany do korzystania z jego usług – np. możemy się „leczyć” u znachora jeżeli nie tytułuje się lekarzem. W przypadku przewodnika dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego w swym zarządzeniu posunął się zbyt daleko – zmusił obywateli do korzystania z usług tylko i wyłącznie certyfikowanych przez siebie „zawodowców”, a świadczenie tego typu usług w inny sposób, co zresztą dopuszcza ustawa o usługach turystycznych, uznał za nielegalne i karalne.
Piotr Gryszel | 17 stycznia, 2012 o 10:58 am | Odpowiedz
Szanowny Panie Rugała,
jeżeli twierdzi Pan, że możemy się leczyć u znachorów to może też pozwólmy aby grupy wycieczkowe były wożone przez autokary bez ważnych badań technicznych i kierowców bez prawa jazdy i świadectwa kwalifikacji. Przecież to też ograniczenie naszego wolnego wyboru, korzystanie z licencjonowanych przewoźników autokarowych to zmuszanie klienta do korzystania z usług „zawodowców”. Życzę bezpiecznej jazdy każdej wycieczce, np. szkolnej.
Nie rozumiem w ogóle nagonki na przewodnictwo górskie jaka w ostatnim czasie zapanowała na łamach internetu. Chyba dlatego, że nie ma o czym mówić to mówi się o przewodnikach. Myślę jednak, że to właśnie przewodnictwo górskie ma największe podstawy do tego aby być zawodem regulowanym, właśnie ze względów bezpieczeństwa. Regulacja przewodnictwa miejskiego i terenowego mogłaby być dyskutowana. A swoja drogą znając Pana postawę wobec przewodnictwa każde rozwiązanie, które się pojawi Pan skrytykuje. Bo to jest łatwiejsze.
Tu nasuwa mi się stare powiedzenie na temat prawa: „Prawo jest jak płot: Żmija się prześliźnie, tygrys przeskoczy, ale przynajmniej cale stado się nie rozłazi…”. Tak więc co byśmy nie uchwalili to i tak znajdą się tacy, którzy lukę dla siebie znajdą.
Ryszard Woźnica | 24 stycznia, 2012 o 10:35 am | Odpowiedz
Kierowcy nie muszą już posiadać świadectwa kwalifikacji.
Lech Rugała | 17 stycznia, 2012 o 12:32 pm | Odpowiedz
Szanowny Panie! Porównywanie prawa jazdy do licencji przewodnika turystycznego, to stary, wyświechtany argument „apologetów” państwowych regulacji tego zawodu. Konieczność posiadania prawa jazdy do kierowania pojazdami wynika z faktu, że kierowanie pojazdem mechanicznym przez osobę bez kwalifikacji może doprowadzić do katastrofy i utraty życia i zdrowia innych ludzi.
Wymóg posiadania licencji przewodnickiej aby przymusowo „z urzędu” towarzyszyć turystom (dlaczego tylko zorganizowanym???) na znakowanym szlaku (poza szlakami w parkach poruszać się nie wolno!) i opowiedzieć im o przyrodzie czy objaśnić panoramę, świadczy tylko o naiwności ludzi uparcie broniących państwowych licencji i przewodnickiego przymusu. Gdyby faktycznie chodziło o bezpieczeństwo, to taki obowiązek by dotyczył w pierwszym rzędzie turystów wędrujących indywidualnie, bo to oni od czasów jak tylko rozwinęła się turystyka górska, w ogromnej większości ulegają wypadkom w górach. Powszechnie wiadomo, że zorganizowanie się turystów w grupę zwiększa, a nie zmniejsza bezpieczeństwo. A jak widać, przy każdych nowych zarządzeniach tą okoliczność systematycznie się pomija, bo właśnie przymus dotyka tych zorganizowanych. Więc coś tu jest nie po kolei, nieprawdaż?
Sytuacja z licencjami przewodnickimi jest o tyle kuriozalna, że prowadzi do absurdów kwestionowania prawa osób o innych kwalifikacjach do zabierania publicznie głosu również w terenie, i posądzania ich o bycie nielegalnymi przewodnikami. Skoro przewodnik może mówić na temat historii sztuki, to i historyk sztuki albo nauczyciel musi mieć prawo mówić na te same tematy co przewodnik. Jeśli przewodnik może zarobkowo towarzyszyć grupie na szlaku i objaśniać panoramę, to i taki np. przodownik turystyki górskiej PTTK musi mieć prawo dzielić się na tym samym szlaku z innymi turystami swoją wiedzą i doświadczeniem za darmo – bez posądzeń, że wykonuje nielegalną pracę. I słusznie, że zawód ten ujęty został na liście zawodów, które mają zostać zderegulowane, bo będzie szansa, że skończy się zastraszanie ludzi sankcjami administracyjnymi za „nielegalne” przekazywanie informacji krajoznawczych. To co wyrażam ja i co sądzą inni, to żadna „nagonka” na przewodników, tylko domagamy się poszanowania naszego prawa wolnego wyboru z kim będziemy zwiedzać i poznawać swój kraj.
Ryszard Woźnica | 24 stycznia, 2012 o 10:48 am | Odpowiedz
Jak Pan zapewne pamięta wielokrotnie ścierałem się z Panem w kwestii tzw. „mafii przewodnickiej”. Cóż każdy ma prawo cierpieć na obsesje lub natręctwa. W tej mierze zdania o Pańskich fobiach nie zmieniłem. Teraz jednak w pełni się z Panem zgadzam, że to co robi KPN jest nadużyciem. A propos. Ostatnio wystąpiłem do MSiT z prośbą o interpretację prawną czy rozporządzenie z 1997 roku obowiązuje w dalszym ciągu, czy nie. Po uzyskaniu odpowiedzi wystąpię do MŚ jak to się dzieje, że w regulaminach TPN, BgPN obowiązek obsługi przewodnickiej uzasadniany jest wzmiankowanym rozporządzeniem. A tak na marginesie „upadek” rozporządzenia z 1997 roku skutkuje także (skutkował będzie?) „upadkiem” limitu opieki na basenie. Aktualnie jest to 1-15 osób. A będzie?
Ryszard Woźnica | 30 stycznia, 2012 o 5:34 pm | Odpowiedz
Otrzymałem dziś stanowisko MSiT, z którego wynika że w dalszym ciągu obowiązuje przepis o obowiązku wynajmowania przewodników górskich powyżej 1000 m. n.p.m., w parku narodowym i rezerwacie przyrody.
Nie jestem pewien ale chyba Pani Mucha nie jest przewodnikiem, nie wiem jak Pani Sobierajska. Nie należy więc tego wiązać z tzw. „mafią przewodnicką”.
Piotr Cybula | 30 stycznia, 2012 o 9:04 pm |
Czy mógłby Pan zamieścić w całości to otrzymane stanowisko?
Ryszard Woźnica | 5 lutego, 2012 o 6:35 am |
DP-II-021/1341/OD/12
UNP:4617
W odpowiedzi na pismo z dnia 8 stycznia 2012 r. w sprawie zajęcia stanowiska czy w dalszym ciągu obowiązują tj. do 16 października 2012 r. przepisy wykonawcze wydane na podstawie art. 54 ust. 3 ustawy o kulturze fizycznej (tekst jednolity: Dz.U. z 2007 r. Nr 226, poz. 1675 z późn. zm.) w związku z faktem, iż:
1. art. 91 ust.1 ustawy z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie (Dz.U. Nr 127, poz 857) stanowi, że dotychczasowe przepisy wykonawcze wydane na podstawie art. 54ust. 3 o kulturze fizycznej zachowują swoją moc do dnia wejścia w życie przepisów wykonawczych wydanych na art. 39 ust. 5 ustawy o sporcie – nie dłużej jednak niż przez 2 lata od dnia wejścia w życie przepisów wykonawczych wydanych na podstawie art. 39 ust. 5 ustawy o sporcie – nie dłużej niż przez 2 lata od dnia wejścia w życie ustawy o sporcie.
2. na podstawie art. 39 ust. 5 ustawy z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie nie zostały wydane żadne przepisy wykonawcze,
3. art. 51 ustawy z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich (dz.U. Nr 208, poz. 1241), uchyla art. 39 ust. 5 ustawy o sporcie.
Departament Prawny Ministerstwa Sportu i Turystyki, uprzejmie informuje co następuje:
Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kopiących się i uprawiających sporty wodne z dnia 6 maja 1997 r. (Dz.U. nr 57, poz. 358), obowiązuje do 16 października 2012 r. w tej części która nie została uchylona na mocy innych przepisów.
W tym kontekście zwracamy uwagę, iż ustawa o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich, zawiera delegacje dla Ministra Spraw Wewnętrznych do wydawania rozporządzeń wykonawczych, które normują również kwestie objęte przedmiotem regulacji wyżej wymienionego rozporządzenia.
Rozporządzenia te wchodząc, w życie skutkują utratą mocy tej części przepisów dotyczących warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach zawartych w rozporządzeniu z dnia 6 maja 1997 r. co do których zmieniają lub wprowadzają nowe unormowania prawne.
Tytułem przykładu rozporządzenie Ministra Spraw Wewnęrznych z dnia 29 grudnia 2011 r. w sprawie określenia wzorów znaków nakazu i zakazu, informacyjnych i ostrzegawczych stosowanych do oznakowania w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich (Dz.U. Nr. 295, poz. 1751), wydane na podstawie art. 16 ust. 2 powołanej ustawy skutkuje utratą mocy „starego” rozporządzenia w zakresie dotyczącym obowiąywania na trasach narciarskich znaków zakazu, ostrzegawczych oraz informacyjnych z dniem wejścia w życie tego „nowego” rozporządzenia.
Reasumując przepisy rozprządzenia z dnia 6 maja 1997 r. obowiącują do 16 października 2012 r. w tej części, która nie utraciła lub nie utraci mocy do tej daty z uwagi na wejście nowych regulacji w zakresie objętym przedmiotem tego rozporządzenia.
Szczegółowe informacje w tym względzie może udzielić Ministerstwo Spraw Wewnętrznych jako resort odpowiedzialny za wprowadzenie stosownych aktów prawnych.
Jest to wierna treść pisma – razem z powórezniami i błędami stylistycznymi. Osobom zainteresowanym chętnie prześlę skan pisma. Prosze o kontakt na adres mailowy: ryswoz@poczta.fm
Lech Rugała | 16 listopada, 2012 o 10:13 am |
Przepis o obowiązku wynajmowania przewodników górskich powyżej 1000 m. n.p.m. wg interpretacji MSiT przestał obowiązywać od 16 października 2012 r. Zatem ważność zarządzenia dyrektora Karkonoskiego Parku Narodowego o obowiązku przewodnickim jest tym bardziej wątpliwa.
M.Z. (Maciej Zimowski) | 17 stycznia, 2012 o 3:13 pm | Odpowiedz
Panie Gryszel, to żeby odczytywać znaki szlakowe w górach musi Pan przechodzić szkolenie równe kursowi na prawo jazdy albo studiom medycznym? Współczuję. Większości turystów wystarczy legenda na mapie, kolorowe plamki na drzewach i drogowskaziki w terenie, radzą sobie. Gdyby rzeczywiście chodziło o bezpieczeństwo czy ochronę, należałoby wprowadzić obowiązek dla wszystkich. To co mamy dziś jest nieudolną próbą zalegalizowania haraczu, ściąganego od lat na zasadzie – indywidualnych, rodziny zostawiamy w spokoju, bo by nas wyśmiali, a organizatorów grup będziemy straszyć, może się ugną i dla świętego spokoju te parę zł od łba zapłacą.
Należy szerzyć świadomość że takie „prawo” jest martwym zapisem. Organizator czy społeczny czy komercyjny nie może narzucać klientom zakupu niechcianych usług. Z kolei obywatel nie musi się tłumaczyć strażnikowi parku jaką umowę podpisał np. z biurem – to jego prywatna sprawa. Nie ma żadnej możliwości ukarania przez park czy uczestników czy organizatora „za nie manie przewodnika”, jedynie za konkretne czyny typu np. śmiecenie niszczenie roślin.
Natomiast posiadanie przez jakąkolwiek firmę (a parki po 1. stycznia są osobami prawnymi) zabronionych zapisów w regulaminie, nawet nieegzekwowanych może skutkować problemami. Proszę przeczytać na tym blogu liczne wpisy o klauzulach niedozwolonych. My tylko uprzejmie ostrzegamy. Ale są takie firemki jak np. Lexus, które zrobiły interes życia na przeczesywaniu internetu, wyszukiwaniu owych zapisów, i skarżeniu podmiotów.
M.Z. (Maciej Zimowski) | 17 stycznia, 2012 o 4:37 pm | Odpowiedz
Natomiast jest w tym wszystkim jeszcze jeden bardzo przykry aspekt. Organizacje ekologiczne od lat walczą o zmiany w prawie na rzecz łatwiejszego poszerzania czy tworzenia nowych parków. Szerzej piszę o tym na blogu parkwatch. Dyrektorzy tworząc takie potworki i uzasadniając „ochroną przyrody” działanie pod korzyść korporacji przewodnickich – raz że ośmieszają swoje instytucje (bo są to kwestie dość „medialne”), dwa że robią niedźwiedzią przysługę wspierającym parki ekologom. Zachęcam P. Cybulę do przejrzenia regulaminów innych parków, jest ich ponad 20, np. w Magurskim ogólny „przymus” uzasadniany jest jakimś rozporządzeniem do ustawy turystycznej. .
Piotr Cybula | 17 stycznia, 2012 o 9:35 pm | Odpowiedz
dyskusja ciekawa, tylko nieco schodzi na boczne tory; w tym przypadku chodzi o konkretne pytanie; uogólniając – czy ustawa o ochronie przyrody może stanowić podstawę do wprowadzenia takiego ograniczenia co do zasady, a po drugie, w takim kształcie
Jaga | 20 stycznia, 2012 o 9:54 pm | Odpowiedz
Pracuję w biurze turystycznym, obsługuję turystów i mniej więcej orientuję się w przygotowaniu tychże do górskich wędrówek. Zapytania o dojście na Śnieżkę o godz. 17.00 danego dnia, o dojście na Śnieżkę w warunkach zimowych, w zawiei śnieżnej, z dwójką małych dzieci i w prawie trampkach… przykłady świetnie przygotowanych do górskich wędrówek turystów można mnożyć. Można też zajrzeć do kroniki wypadków GOPR, chociażby tydzień temu, kiedy to dwójka członków PTTK wybrała się w góry w dżinsach, jednej parze wełnianych rękawic i zagubiła we mgle, bo wybrała jeden z trudniejszych, nieprzetartych szlaków. Jeśli te jednostki zebrać w grupę – pożal się boże turystów, może naprawdę dojść do tragedii. Dlatego proszę nie smażyć tu frazesów o świadomych turystach w górach – to garstka, pozostali to przypadkowe osoby z zerem doświadczenia i wyobraźni. Takie jednostki bardzo często prowadzą w góry grupy szkolne, bo uczą wf, geografii, historii. Dzieciaki wybiegają poza szlaki, a pani pyta każdego na szlaku, którędy ma iść. Sytuacja sprzed trzech dni, kiedy to pilotka grupy feryjnej wybierała się w góry przy silnym wietrze i śnieżycy z grupą dzieci i dorosłych od lat 4 do 70, bo akurat ten dzień zaplanowany był na wycieczkę, tak miała w programie, tego musiała się trzymać. Uwolnijmy zawód przewodnika, a jakże, niech tacy ludzie chodzą po górach. A my ze swoich podatków będziemy finansować akcje poszukiwawcze, Przynajmniej GOPR będzie miał robotę.
Maciej Zimowski | 21 stycznia, 2012 o 9:35 am | Odpowiedz
Do Jagi: A cóż to za demagogia? Raz: Po co mam czytać kronikę wypadków GOPR, mogę przeczytać kronikę policyjną, Codziennie dziesiątki osób ginie z własnej głupoty w najróżniejszy sposób, wypadki górskie to pewnie jakiś maleńki promil. Dwa: ratownicy w kurortach górskich działali już 100 lat temu na prostej zasadzie: góry generują duży ruch turystyczny i związane z tym zyski, ułamek tych zysków przeznacza się na ratownictwo aby góry uczynić przyjaźniejszymi i zachęcić więcej turystów do przyjazdu.
A poza tym nie rozumiem, skoro pracujesz w biurze turystycznym, powinnaś się cieszyć bo mniej administracyjnych utrudnień oznaczać będzie większy ruch w interesie, no chyba że żyjesz głównie z załatwiania „przymusowych” usług przewodnickich, to sorry.
Zresztą czy uwolnienie zawodu spowoduje spadek bezpieczeństwa? Wątpię, może być wręcz odwrotnie , większa konkurencja spowoduje łatwiejszą dostępność usług przewodnickich.
Natomiast co do pytania głównego – „ochrona przyrody” to słowo – wytrych którym dyrektorzy parków tłumaczą najróżniejsze absurdalne zarządzenia, tak jest i w tym przypadku.
Piotr Cybula | 21 stycznia, 2012 o 12:10 pm | Odpowiedz
Panie Macieju – a jak Pan widzi tę deregulację. Czy w Pana ocenie należałoby po prostu uchylić rozdział 4 ustawy o usługach turystycznych i rozporządzenie w sprawie przewodników turystycznych i pilotów wycieczek?
Maciej Zimowski | 21 stycznia, 2012 o 12:55 pm | Odpowiedz
Oczywiście – uchylić ten rozdział, uchylić wzmianki odnoszące się do pilotażu/przewodnictwa w innych rozdziałach (automatycznie ekspiruje rozporządzenie dot. pilotów i przewodników) i uchylić te kilka punktów w Kodeksie Wykroczeń na podstawie których straszy się mandatami. Tu robota legislacyjna jest wyjątkowo prosta, w przeciwieństwie do np. zawodów budowlanych, geodezyjnych gdzie powiązanych zapisów w innych ustawach bywają dziesiątki.
Piotr Cybula | 21 stycznia, 2012 o 6:47 pm | Odpowiedz
w jaki sposób klient/konsument/turysta będzie mógł zweryfikować wiedzę i umiejętności potencjalnego „przewodnika”?
Wojciech Tumidajewicz | 22 stycznia, 2012 o 9:14 am | Odpowiedz
Czy jest jakieś uregulowanie prawne mówiące co to jest wolny zawód?
Albo czy jest gdzieś w aktach prawnych definicja wolnego zawodu?
Maciej Zimowski | 22 stycznia, 2012 o 11:42 am |
Nie ma sztywnej „akademickiej” definicji wolnego zawodu, w dyskusjach używamy tego skrótu myślowego jako oznaczenie zawodu do którego uprawiania nie są potrzebne państwowe uprawnienia.
Piotr Cybula | 22 stycznia, 2012 o 12:20 pm |
Definicji w akcie prawnym rzeczywiście nie ma, ale pojawiają się pewne propozycje definicji w literaturze. „Wolny zawód” ma już pewne znaczenie w języku polskim odmienne do tego co proponuje Pan Maciej Zimowski. Paradoksalnie Pan Maciej Zimowski raczej walczy z tym, aby nie był to wolny zawód w tym ogólnie przyjętym znaczeniu. W literaturze do cech wolnego zawodu często zalicza się m.in. kwalifikowane wykształcenie, czy normatywnie kwantyfikowane przez ustawodawcę zasady wykonywania zawodu. Wolnym zawodem w tym znaczeniu jest np. aptekarz, czy notariusz. Fakt braku wymagania szczególnych kwalifikacji do wykonywania jakiegoś zawodu nie oznacza, że jest to „wolny zawód” w tym znaczeniu. Tak więc chodzi tu o dwa różne znaczenia.
Paweł Migacz | 9 lutego, 2012 o 1:44 am |
u.o zryczałtowanym podatku dochodowym….
„słowniczek”, art.4 pkt.11. wolny zawód – pozarolniczą działalność gospodarczą wykonywaną osobiście przez lekarzy, lekarzy stomatologów, lekarzy weterynarii, techników dentystycznych, felczerów, położne, pielęgniarki, tłumaczy oraz nauczycieli w zakresie świadczenia usług edukacyjnych polegających na udzielaniu lekcji na godziny, jeśli działalność ta nie jest wykonywana na rzecz osób prawnych oraz jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej albo na rzecz osób fizycznych dla potrzeb prowadzonej przez nie pozarolniczej działalności gospodarczej, z tym że za osobiste wykonywanie wolnego zawodu uważa się wykonywanie działalności bez zatrudniania na podstawie umów o pracę, umów zlecenia, umów o dzieło oraz innych umów o podobnym charakterze osób, które wykonują czynności związane z istotą danego zawodu,
naciągane użycie wobec innych aktów, ale pojęcie to jest ‚raczej, chyba’ ostre.
Maciej Zimowski | 21 stycznia, 2012 o 6:55 pm | Odpowiedz
A w jaki sposób klient/konsument/turysta weryfikuje wiedzę i umiejętności: mechanika samochodowego, malarza, aktora, kucharza, fryzjera, kabareciarza, dziennikarza…. tu proszę wpisać 1001 nieregulowanych zawodów.
Maciej Zimowski | 22 stycznia, 2012 o 5:38 pm | Odpowiedz
Aptekarz, czy notariusz.. a dziennikarz, pisarz, aktor, malarz, rzeźbiarz czy inny artysta, też uprawia wolny zawód w tej proponowanej definicji a uprawnień i egzaminów nie potrzebuje i tak widzimy przewodnika.
Chociaż pewnie lepiej będzie używać terminu „zawód otwarty”, „otwieranie zawodów” jak w obcojęzycznych publikacjach,
http://neoskosmos.com/news/en/Deregulation-open-professions
http://www.eurotopics.net/de/home/presseschau/archiv/results/archiv_article/ARTICLE74200-Griechenland-muss-geschlossene-Berufe-oeffnen
Ale obyśmy mieli tylko takie problemy z nazewnictwem 🙂
M | 9 lutego, 2012 o 1:08 am | Odpowiedz
P.M. | 9 lutego, 2012 o 1:51 am | Odpowiedz
Z całym szacunkiem: swoimi wypowiedziami serwuje Pan takie pranie pojęciowy, że każda wartość merytoryczna nabiera nowego znaczenia. Zupełnie jak pralka „Frania” podłączona pod siłę:)
przewodnik | 2 marca, 2012 o 9:10 pm | Odpowiedz
Myślę że wejdzie deregulacja i min. Gowin nie ulegnie tym loobistycznym głosom które odwracają kota ogonem od wyzysku grup interesu. Ileż jeszcze razy można bić pianę o bezpieczeństwie, ochronie przyrody. Jeżeli to jest najważniejsze to co stoi na przeszkodzie aby utwożyć jedną kteorię przewodnika górskiego. A co to panowie Dyrektorzy parków, zasady ochrony przyrody w jednym parku są inna niż w drugim? A co to przewodnik beskidzki który prowadzi wycieczki w 5 parkach jest za głupi na park karkonoski albo odwrotnie, a już kuriozum jest w Ojcowskim Parku kiedy bardziej odpowiedni jest przewodnik miejski krakowski choć tam w mieście nie ma żadnego parku narodowego, niż np beskidzki. Jeszcze jedna perełka Np. Góbałówka przejazd wolny ma przewodnik tatrański a beskidzki nie choć Góbałowka to pasmo beskidzkie. No dyrektor PKL nie musi tego wiedzieć bo wystarczy że się nasłucha lobbistów jaśnie panów przewodników tatrzańskich którzy dodatkowo nie wiedzą już ile żadać za usługę. Teraz wszyscy podnosicie larum bo się wam krzywda dzieje. A dzieje się faktycznie Wam z najatrakcyjniejszych regionów i miast bo nauczyliście się że wam się wszystko należy i owinęliście sobie naookoło palca niektórych decydentów ważnych na waszym obszarze. I przestajcie w kółko opowiadać te wasze nieprawdziwe argumenty i nabierać na nie nieświadomych klientów i nie dokońca zorientowanych twórców prawa .
Krzysiek | 3 marca, 2012 o 8:49 pm | Odpowiedz
Panie „przewodnik”-u ….. pasmo, które Pan wymienił jest trochę inaczej pisane. Jeżeli obsługuje Pan turystów (lub zamierza to robić) posługując się taką nazwą z taką pisownią to chyba najlepszy znak, że turystyka powinna zostać regulowana, bo ktoś kto się na tym zna takiego błędu raczej by nie popełnił….. Błąd ortograficzny zrobił Pan dwukrotnie, i wyprzedzając : proszę się nie tłumaczyć chochlikiem bo do użycia tak zwanego o zamkniętego potrzeba naciśnięcia dwóch klawiszy z klawiatury a nie jednego. Pomijając błąd ortograficzny, który może się przydarzyć każdemu w tym przypadku jest to także błąd rzeczowy
Jacqb | 11 września, 2012 o 9:22 am | Odpowiedz
Lech Rugała | 25 stycznia, 2013 o 2:42 pm | Odpowiedz
Cytat: „Wystąpiłem do Ministerstwa Środowiska o informację, czy w ocenie ministerstwa art. 12 ustawy o ochronie przyrody stanowi wystarczającą podstawę do wprowadzania takiego ograniczenia.”
Moje pytanie: Czy Ministerstwo Środowiska udzieliło takiej informacji, a jeśli tak, to jakiej?
Piotr Cybula | 27 stycznia, 2013 o 12:37 pm | Odpowiedz
uzupełniłem; odpowiedź jest już w tekście; dziękuję za przypomnienie
Lech Rugała | 28 stycznia, 2013 o 11:04 am | Odpowiedz
Takiej odpowiedzi można było się spodziewać, bowiem jak wiadomo „ręka rękę myje”, a przyzwolenie na wydawanie administracyjnych zarządzeń wykraczających poza zapisy ustawowe nie zawierające ścisłej delegacji ustawowej stało się coraz powszechniejszą praktyką. Odpowiedź ta świadczy również o braku znajomości realiów.
Zarządzony przez Karkonoski Park Narodowy przymus powierzenia opiece zawodowego przewodnika górskiego każdej bez wyjątku zorganizowanej grupy pieszej lub narciarskiej (ciekawe, że np. o rowerowych nie ma tam mowy, a stwarzają dużo większe niebezpieczeństwo nie tylko samym ich uczestnikom!!!), może oznaczać czasami cedowanie decyzji na osoby mniej kompetentne niż np. doświadczeni alpiniści, przodownicy turystyki kwalifikowanej PTTK lub przewodnicy GOT PTT, którzy takiego tytułu nie mają.
Popierane przez Ministerstwo zarządzenie dyrektora KPN przede wszystkim kłóci się z konstytucyjnie zagwarantowaną wolnością działania stowarzyszeń i prawami do swobodnego poruszania się po kraju.
Jeżeli ktoś twierdzi, że przodownicy turystyki kwalifikowanej PTTK są tylko hobbystami, to przewodnicy górscy też i tak samo brak u nich profesjonalizmu. Wielu przewodników górskich nie umie nawet jeździć na nartach, a prowadzą czasami tylko dwie – trzy wycieczki w roku, przeważnie autokarowe, na których kontakt z górami ogranicza się do „boiska spacerowego” w pobliżu wyciągu. To często dużo mniej od czasu spędzonego w górach na społecznym organizowaniu i prowadzeniu grup turystów w ramach działalności różnych stowarzyszeń turystycznych i klubów górskich przez osoby posiadające wewnętrzne uprawnienia tych organizacji.
W dniu 6 grudnia 2002 roku dyrekcja KPN zawarła porozumienie w sprawie przewodnictwa turystycznego na terenach parków narodowych województwa dolnośląskiego, które daje prawo do oprowadzania zorganizowanych grup na obszarach KPN, bez obowiązku uzyskiwania odrębnych zezwoleń lub licencji m.in. przodownikom turystyki górskiej z uprawnieniami na Sudety. Pełen tekst na stronie internetowej ZG PTTK (figuruje tam jako nadal ważne):
Dwukrotnie zwracałem się z zapytaniem do dyrektora KPN odnośnie ważności tego porozumienia, jednak „nabrał wody w usta” i odpowiedzi nie doczekałem się do dziś. O co tu chodzi?
Lech Rugała | 29 stycznia, 2013 o 9:28 am | Odpowiedz
Dodam jeszcze, że po czeskiej stronie Karkonoszy ruch turystyczny jest nawet większy, obszar znacznie rozleglejszy, a zarządzający tamtejszym Krkonošským národním parkem nie widzą konieczności poruszania się grup zorganizowanych wyłącznie z przewodnikiem. To taka polska specyfika, znana już z pierwszych lat powojennych, kiedy w całym pasie przygranicznym grupy wycieczkowe mógł prowadzić wyłącznie upoważniony przewodnik PTT (Polskie Towarzystwo Tatrzańskie) lub PTK (Polskie Towarzystwo Krajoznawcze) w asyście żołnierza WOP z karabinem. Wyśmiewano to w prasie, m.in. w „Słowie Polskim” z 28 IV 1947 pt. „Nóż w plecy turystyce dolnośląskiej”. Oto fragment: „Rygor oczywiście wojskowy. Godz. 10, dwuszereg, baczność, w lewo zwrot! w góry marsz! Powrót punktualnie przed 16. Ciekawe, co na takie zarządzenie powiedzą nasi cudzoziemscy goście i czy nie przejdą gremialnie do Czech, gdzie tysiące turystów spaceruje spokojnie samotnie i w grupach, jak się komu podoba, fotografując wszystkich i wszystko”.
Lech Rugała | 20 stycznia, 2014 o 8:45 am | Odpowiedz
Karkonoski Park Narodowy nie nadąża za zmianami wynikającymi z Ustawy z dnia 13 czerwca 2013 r. o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów. Ponieważ kodeks wykroczeń od 1 stycznia 2014 r. przewiduje sankcje karne tylko za odpłatnie wykonywanie zadań przewodnika górskiego bez formalnych uprawnień, nie ma podstaw do wydawania zarządzeń traktujących działania osób prowadzących wycieczki nieodpłatnie jako działalność nielegalną. Dyrektorzy parków narodowych nie mogą więc wydawać zarządzeń niezgodnych z obowiązującym prawem nadrzędnym, co ma miejsce w pkt. 7 załącznika nr 2 do zarządzenia dyr. KPN > http://www.kpnmab.pl/public/files/2050.pdf Nie ma bowiem podstaw prawnych do stosowania sankcji karnych za prowadzenie wycieczki w ramach działalności społecznej, np. przez Przodowników Turystyki Górskiej PTTK wykonujących statutowe zadania wyszczególnione w Regulaminie Przodownika Turystyki Górskiej PTTK.
Ania Korcz | 17 lipca, 2014 o 11:36 am | Odpowiedz
Czytam, czytam i dochodzę do wniosku że to wszystko nastawienie jest tylko na to aby wyciągnąć od turystów i przewodników kasę!!!
Lech Rugała | 17 stycznia, 2017 o 8:26 am | Odpowiedz
Aktualny link > http://bip.kpnmab.pl/public/get_file_contents.php?id=175117
Lech Rugała | 20 stycznia, 2017 o 6:39 pm | Odpowiedz
Cytat: „Turystyka piesza i narciarska zorganizowana może odbywać się w grupie nie przekraczającej 50 osób, tylko pod kierownictwem uprawnionego przewodnika, przez co rozumie się przewodnika górskiego z uprawnieniami na Sudety lub międzynarodowego przewodnika wysokogórskiego.” (źródło cytatu: Zarządzenie nr 4/2016 Dyrektora Karkonoskiego Parku Narodowego).
Sprawa jest o tyle ciekawa, że zmieniły się przepisy, a lobby przewodnicko – parkowe zachowuje się po staremu. Czy ktoś z tych ludzi w ogóle pomyślał, że cytowany wyżej zapis jest de facto martwym zapisem, w praktyce nie do wyegzekwowania? Kodeks wykroczeń przewiduje sankcje karne tylko w przypadku wykonywania odpłatnie bez wymaganych uprawnień zadań przewodnika górskiego, natomiast ustawa o ochronie przyrody, na którą powołuje się w swoim zarządzeniu dyrektor KPN, w ogóle nie przewiduje żadnych sankcji za nie posiadanie tzw. uprawnionego przewodnika przez turystów wędrujących po szlakach.
Wymóg posiadania licencji przewodnickiej, aby „z urzędu” towarzyszyć turystom (dlaczego tylko zorganizowanym???) na znakowanym szlaku (poza szlakami w parkach poruszać się nie wolno!) świadczy tylko wpływowym lobby uparcie broniącym państwowych licencji i swego prywatnego interesu. Tak naprawdę wcale nie chodzi tu o bezpieczeństwo lub ochronę przyrody, bo gdyby tak było, to taki obowiązek by dotyczył w pierwszym rzędzie osób poruszających się po obszarach chronionych indywidualnie, albowiem właśnie oni od dawna w ogromnej większości ulegają wypadkom w górach i dopuszczają się wykroczeń przeciwko ochronie przyrody. Powszechnie wiadomo, że zorganizowanie się turystów w grupę zwiększa, a nie zmniejsza bezpieczeństwo, oraz dyscyplinuje uczestników poruszających się w grupie. A jak widać, przy każdych nowych zarządzeniach te okoliczności systematycznie się pomija, bo właśnie zapisy odnośnie owego przymusu dotyczą tylko osób zorganizowanych. Więc coś tu jest na rzeczy, nieprawdaż?
Lech Rugała | 23 stycznia, 2017 o 7:25 am | Odpowiedz
Oto typowy przykład, że zorganizowanie się w grupę zwiększa bezpieczeństwo. Szczegóły o akcji GOPR z ubiegłego tygodnia (18.01.2017) tu > http://www.echo24.tv/artykul/dramatyczna-akcja-gopr-1469
Ci, których odnaleziono, mieli szczęście, że wybrali się w góry w grupie. Gdyby poszli indywidualnie, to by mogło to się dla nich źle skończyć, podobnie jak kiedyś z turystą z Warszawy, który też wybrał się na Śnieżnik, a którego rodzina zaczęła poszukiwać dopiero po kilku dniach, jak nie wrócił w wyjazdu w góry. > http://www.twoje-sudety.pl/index.php?action=show&type=news&id=1539&PHPSESSID=apxmjvfqxzt
Znam finał tej tragedii. Jego ciało odnaleziono dopiero na wiosnę w pobliżu szlaku niebieskiego ze Śnieżnika w stronę Kamienicy.
Statystyki GOPR od dawna wskazują, że w ogromnej większości najbardziej tragicznym skutkom zaginięcia w górach ulegają turyści indywidualni. Zresztą jeden z najważniejszych punktów Dekalogu Turysty Górskiego mówi: „Nie wybieraj się w góry samotnie, dobierz sobie towarzyszy wędrówki”. Dlatego zawsze lepiej zorganizować sobie wyjście na szlak w grupie. Dlatego wymóg wynajmowania przewodnika właśnie przez grupy zorganizowane jest po prostu kuriozalny.