Source: http://docplayer.pl/2983384-Marszalek-adam-struzik.html
Timestamp: 2017-08-24 07:38:59
Legal References Found: art. 42
 art. 1
 art. 2
 art. 17
 art. 12
 art. 116
 art. 31
 art. 21

Document Content:
Marszałek Adam Struzik: - PDF
Marszałek Adam Struzik:
Download "Marszałek Adam Struzik:"
1 (Pocza tek posiedzenia o godzinie 11 minut 04) (Posiedzeniu przewodnicza marszałek Adam Struzik i wicemarszałek Zofia Kuratowska) Marszałek Adam Struzik: Otwieram dziewięćdziesia te trzecie posiedzenie Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w trzeciej kadencji. (Marszałek trzykrotnie uderza laska marszałkowska ). Na sekretarzy posiedzenia powołuję senatora Krzysztofa Borkowskiego oraz senatora Andrzeja Chronowskiego. Listę mówców prowadzić będzie senator Andrzej Chronowski. Proszę senatorów sekretarzy o zajęcie miejsc przy stole prezydialnym. Chciałbym bardzo serdecznie powitać zaproszonych na dzisiejsze posiedzenie gości: przedstawiciela Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, pana ministra Wojciecha Lamentowicza (oklaski), przedstawicieli Rady Ministrów, pana Jarosława Chalińskiego (oklaski), przedstawiciela Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, pana Macieja Szymańskiego, prezesa Stowarzyszenia Wspólnota Polska, pana Andrzeja Stelmachowskiego (oklaski), prezesa Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie Tadeusza Samborskiego (oklaski), Stowarzyszenia im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, pana prezesa Józefa Cegłę (oklaski), Stowarzyszenia Współpraca Polska Wschód, pana prezesa Stefana Nawrota (oklaski); a także parlamentarzystów zagranicznych polskiego pochodzenia: pana posła Jana Babiasza z Rumunii (oklaski), pana posła Wawrzyńca Fojcika z Czech (oklaski), pana senatora Jasia Gawrońskiego z Włoch (oklaski), pana posła Janisa Jurkanisa z Łotwy (oklaski); naszych rodaków z Litwy posłów: Zygmunta Mackiewicza, Gabriela Mincewicza i Artura Płoksztę (oklaski) ; i pana posła Leonarda Tenissa z Łotwy (oklaski). Szczególnie serdecznie witam ostatniego prezydenta na emigracji, pana prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. (Oklaski). Witam również przedstawiciela Episkopatu Polski, ekscelencję księdza biskupa Zygmunta Kamińskiego. (Oklaski). Chciałbym również powitać wszystkich Polaków na świecie, ogla daja cych dzisiejsza debatę za pośrednictwem Telewizji Polonia. (Oklaski). Doręczony paniom i panom senatorom porza dek dzienny dziewięćdziesia tego trzeciego posiedzenia obejmuje jeden punkt: 1. Problematyka Polonii i Polaków na świecie pierwsze czytanie przedstawionego przez Komisję Spraw Emigracji i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z macierza. Czy ktoś z państwa, pań i panów senatorów, chciałby zabrać głos w sprawie przedstawionego porza dku dziennego? Nie widzę zgłoszeń. Stwierdzam, że Senat przyja ł przedstawiony porza dek dzienny dziewięćdziesia tego trzeciego posiedzenia Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w trzeciej kadencji. Przypominam, że zgodnie z art. 42a ust. 1 Regulaminu Senatu na końcu posiedzenia, po wyczerpaniu porza dku dziennego, marszałek udziela głosu senatorom dla wygłoszenia oświadczenia senatorskiego. Przystępujemy do punktu pierwszego porza dku dziennego: problematyka Polonii i Polaków na świecie pierwsze czytanie przedstawionego przez Komisję Spraw Emigracji i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z macierza. Wysoki Senacie! Szanowni Goście! Panie i Panowie! Wielki to dla mnie honor i satysfakcja, że mogę dziś otworzyć plenarna debatę Senatu poświęcona sprawom Polonii i Polaków za granica. Jest to zwyczajna, ale i bardzo niezwyczajna sesja. Wprawdzie problematyka polonijna zajmujemy się na co dzień, ale po raz pierwszy stanowi ona główny, wyeksponowany temat naszych obrad. Jak pokazuje tradycja, Senat Rzeczypospolitej Polskiej zawsze poczuwał się do szczególnej odpowiedzialności za ochronę praw i dorobku Polaków na świecie. Tak było przed 75 laty, kiedy 28 listopada 1922 r. zebrał się na swym pierwszym posiedzeniu w odrodzonej Polsce i przed 8 laty, kiedy w wyniku ustaleń przy okra głym stole powrócił do polskiego systemu politycznego.
2 4 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza (marszałek A. Struzik) I wówczas, i dziś jednako aktualne pozostaje wezwanie marszałka Józefa Piłsudskiego, który zwracaja c się do pierwszych senatorów Rzeczypospolitej Polskiej, przypomniał, że wielka jest tradycja Senatu w Polsce. W dziejach dawnej Polski, która odnajdujemy nie tylko w dawnych księgach i badaniach historyków, ale której pamięć żywym nieraz płomieniem wybucha w sercach tęsknia cych do siły i potęgi naszej Ojczyzny, konstytucja obecna mówił marszałek, naczelnik państwa zakreśla Senatowi rolę skromniejsza. Czyni ona z panów nie główny motor pracy państwowej, ale zgodnie z duchem konstytucji współczesnych krajów demokratycznych nakazuje Wam być rzecznikami porza dku, równowagi i miary. Właśnie jako rzecznicy porza dku, równowagi i miary podejmujemy dziś zadanie przejrzenia i oceny spraw, które składaja się na współczesna panoramę kontaktów Polaków mieszkaja cych w kraju z rozsianymi po świecie kilkunastoma milionami rodaków. Panie i Panowie Senatorowie! Pora przede wszystkim wycia gna ć wnioski z faktu, że zmiany po roku 1989, w rezultacie których nasta piły wolne wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i parlamentu, a Polska powróciła do europejskiego kręgu demokracji, zamknęły epokę emigracji niepodległościowej. Wypełnia się ostatnia warta pokolenia, które sens emigracji widziało w pielęgnowaniu cia głości państwowości polskiej i w walce o suwerenność i niepodległość Polski. Nie zapomnimy nigdy o tej warcie i o żołnierzach polskiej wolności. Malowanie pięknych kart w podręcznikach historii i odsłanianie kolejnych pomników jednak nie wystarczy. Skoro Polacy za granica, nasi rodacy na Zachodzie i na Wschodzie, ci, którzy świadomie wybrali, a przy tym mogli wybrać, emigrację, i ci, którym strażnicy nowych, powojennych granic zamknęli drogę do kraju, uczynili tak wiele dla ojczyzny, to dzisiaj naszym obowia zkiem jest przywrócenie należnych im praw. Musimy przyja ć i wprowadzić w życie zasadę, że każdy Polak za granica, posiadaja cy polskie obywatelstwo dysponuje takimi samymi prawami jak Polak mieszkaja cy w kraju. W szczególności może uczestniczyć w wyborach parlamentarnych i prezydenckich, w obu ich turach, korzystać z emerytury i renty kombatanckiej, posiadać nieruchomości i ubiegać się o ich zwrot, studiować na krajowych uczelniach oraz swobodnie działać na wolnym rynku gospodarczym. Każdy też, kto zechce powrócić i osiedlić się na stałe w kraju, ma prawo uzyskania niezbędnej pomocy od instytucji i urzędów Rzeczypospolitej. Zasada ta powinna znaleźć swój zapis w tekście oczekiwanej konstytucji, matki praw wszystkich Polaków. Wysoki Senacie! Szanowni Goście! Oczywiście zakończenie epopei niepodległościowej nie oznacza kresu emigracji milionów Polaków, którzy sa obywatelami bodaj wszystkich państw świata. Próbujemy nazywać ich dzisiaj inaczej. Coraz trudniej bowiem mówić o emigracji. Ci, którzy pozostali w krajach swego osiedlenia, nie sa przecież emigrantami w pełnym tego słowa znaczeniu. Niezależnie jednak od tego, jak będzie się ich określało Polonia, mniejszość narodowa, grupa etniczna czy jeszcze inaczej, światowa wspólnota Polaków powinna zachować swój etos, swoje wartości nadrzędne. Punktem wyjścia była, jest, i pozostanie kultura, która za swój podmiot, przedmiot i cel ma człowieka. Wystarczy prześledzić dzieje najstarszej chłopskiej emigracji za ocean w poszukiwaniu pracy i chleba niedawno na przykład obchodziliśmy 130-lecie osadnictwa polskiego w Kanadzie, w tym roku mija też 100 lat od pierwszych wyjazdów do Argentyny aby się przekonać, jak wielkie znaczenie na obczyźnie zawsze miało polskie słowo, również słowo modlitwy. Najwyższy szacunek i wdzięczność winniśmy Kościołowi za jego stała obecność wśród polskich emigrantów, za niestrudzona opiekę duszpasterska nad rozsianymi po świecie Polakami. To dzięki polskim księżom, zgrupowanym między innymi w polskich misjach katolickich, wiele polskich rodzin uniknęło klęsk i upokorzeń, ustabilizowało swoja sytuację i zdobyło szansę społecznego awansu w nowej ojczyźnie. Tak te dawne, jak i całkiem świeże doświadczenia umacniaja nas w przekonaniu, że tysia cletnia, wywodza ca się z chrześcijańskich korzeni kultura i tradycja jest dziś największym wspólnym dobrem Polaków w kraju i na świecie. Strzega c jej dorobku i szans rozwoju, nade wszystko zadbać musimy o zachowanie języka polskiego, o doskonalenie form jego nauczania i przekazywania młodym pokoleniom Polaków za granica. Kultura polska jest dziś jedna. I jedna, wspólna dla kraju i Polonii, oparta na solidnych fundamentach finansowych powinna też być formuła jej upowszechniania. Powinniśmy uczynić wszystko co możliwe, aby w każdej rodzinie polskiej na wychodźstwie obecny był język polski i kultura polska. Na nowo przyjrzeć się trzeba instytucjom, organizacjom i fundacjom, które pośrednicza i pomagaja w kontaktach kraju z Polakami za granica. Musza one pozbyć się resztek biurokracji rodem z epoki centralnego planowania i gospodarki niedoborów. Z drugiej strony jednak nikt nas nie zwolni z obowia zku wyznaczania i koordynowania kierunków polityki państwa wobec światowej wspólnoty Polaków.
3 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza 5 (marszałek A. Struzik) Taka polityka, przyjazna, dalekosiężna i respektuja ca niezależność wszystkich podmiotów, ujęta w swego rodzaju kartę zasad, jest dziś nam bardzo potrzebna. Bliskie finału zabiegi o członkostwo Polski w NATO i Unii Europejskiej stawiaja bowiem przed krajem i zainteresowanymi żywotnie ta dziedzina naszymi rodakami nowe wyzwania. Potrzebujemy dziś bardzo, w tej tak ważnej, przełomowej chwili historycznej, solidarnego wsparcia polskiego lobby na świecie, zwłaszcza gdy zaczna się skomplikowane, żmudne negocjacje i ratyfikacje umów członkowskich. A te prawie 3 miliony obywateli państw Unii Europejskiej, wywodza cych się z Polski, to przecież nasi pierwsi naturalni sojusznicy i doradcy w procesach dostosowawczych. Kilkakrotnie, między innymi w trakcie wyborów do Parlamentu Europejskiego, mogliśmy już sprawdzić znaczenie tej pomocy. Tym bardziej ciesza nas nowe inicjatywy, takie jak na przykład projekt utworzenia Biura Polonii w Brukseli, uzgodniony w kręgu Europejskiej Rady Wspólnot Polonijnych i zaakceptowany w kwietniu 1996 r. na zjeździe w Pułtusku. Sprawdzaja się słowa marszałka Senatu i późniejszego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Władysława Raczkiewicza, który powtarza rodakom: Zła czeni węzłem krwi i węzłem ducha, z jednego wyrośli pnia, wszyscy Polacy stanowimy nierozdzielna całość i wspólnie wielkie budujemy dzieło. Dlatego wryć musimy w nasze serca świadomość wzajemnej za siebie odpowiedzialności, która z jedności wypływa. Polak za granica i Polak w kraju sa jedni za drugich odpowiedzialni wobec sumienia narodu i opinii innych narodów. Panie i Panowie Senatorowie! Wiele jest spraw, problemów i pytań, które powinniśmy postawić na tej sali, aby ocenić zasady i mechanizmy współczesnych kontaktów w kraju z Polakami za granica. Nie zakładam bynajmniej, że ułożymy tu coś na kształt konstytucji tych kontaktów, bo układaja ja i na co dzień rozwijaja tysia ce polskich rodzin, młodzież i kombatanci, działacze społeczni i politycy, każdy na swój sposób, współtworza c skalę i bogactwo tej wspólnoty. Niechaj też tak pozostanie. Nie dyrygujmy, nie pouczajmy. Pozostawmy społeczna materię społeczeństwu. Pomóżmy tam, gdzie pomoc państwa jest niezbędna i oczekiwana. A planuja c i jak najlepiej adresuja c tę pomoc, pamiętajmy o przestrodze innego wybitnego polityka, Romana Dmowskiego. Polska nie jest własnościa tego czy innego Polaka, tego czy innego obozu ani nawet jednego pokolenia. Należy ona do całego łańcucha pokoleń, wszystkich tych, które były i które będa. Wysoki Senacie! Przed udzieleniem głosu sprawozdawcom Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granica, chciałbym poinformować panie i panów senatorów oraz zaproszonych gości o planowanym przebiegu naszych obrad. Za chwilę wysta pia sprawozdawcy Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granica. Następnie udzielę głosu zaproszonym przez Prezydium Senatu gościom. Po ich wysta pieniach możliwe będzie zadawanie pytań senatorom sprawozdawcom komisji, po czym otworzę debatę. W dniu jutrzejszym natomiast głos zabiora parlamentarzyści polonijni. Po tych wszystkich wyjaśnieniach proszę o zabranie głosu sprawozdawcę Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granica, pana senatora Jana Sęka. Senator Jan Sęk: Panie Marszałku Izby Senatorskiej! Czcigodni i Prześwietni Goście! Panie i Panowie Senatorowie III Rzeczypospolitej! W czas ważkich i odpowiedzialnych dyskusji w Polsce o nowej konstytucji, tej wielkiej karcie praw i powinności obywatelskich, zebraliśmy się w sali obrad plenarnych Senatu, by dyskutować o rzeczach pierwszych dla naszej wspólnoty narodowej, której członkowie zamieszkuja de facto w każdym zaka tku globu. Senat III Rzeczypospolitej, nawia zuja cy do dorobku swego poprzednika z czasów II Rzeczypospolitej, a zwłaszcza jego roli jako historycznego opiekuna i powiernika Polonii i Polaków za granica, przez 6 lat przemian demokratycznych wzmocnił tamte tradycje, zespalaja c rodaków w ojczyźnie i na obczyźnie wokół spraw dla Polaków i Polski najważniejszych. Za tym ponieka d górnolotnym stwierdzeniem kryje się konkretna praca izby wyższej na rzecz środowisk polonijnych za granica, działaja cej między innymi za pośrednictwem Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granica. Komisję powołana przez jej pierwszego po roku 1989 przewodnicza cego, znanego działacza polonijnego, wybitnego publicystę i poetę, Edmunda Osmańczyka, autora nazwy komisji. Po jego śmierci przewodniczył jej Ryszard Reiff, a później senator Dorota Simonides. Obecnie, w trzeciej kadencji, zaszczyt przewodniczenia komisji przypadł mnie. Jest to jedna z najliczniejszych komisji w Senacie, co pośrednio świadczy o wadze, jaka panie i panowie senatorowie przykładaja do sprawy więzi Polonii z krajem. Wraz z przemianami w naszym kraju nasta piły też przesunięcia w zakresie działań komisji. W pierwszej i w drugiej kadencji zajmowała się ona głównie nawia zywaniem pierwszych kontaktów z Polakami w Zwia zku Radzieckim, nieśmiało próbuja c obja ć ich opieka. Sygnalizowa-
4 6 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza (senator J. Sęk) no też istotne problemy Polaków na Wschodzie, ponadto rozeznawano się w ich potrzebach, inspirowano organizowanie się w stowarzyszenia, a także podejmowano starania o zapewnienie naszym rodakom na Wschodzie obywatelstwa polskiego. Komisja była więc aktywnym uczestnikiem budzenia się do polskości rzesz Polaków za wschodnia granica. To były pionierskie zadania, bowiem powiewom wolności towarzyszło również przebudzenie etniczne innych narodowości i narodów na terenie byłego Zwia zku Radzieckiego. Z Polonia na Zachodzie nawia zywano od nowa przerwane na 50 lat kontakty, opieraja c je wreszcie na wzajemnym zaufaniu i wiarygodności podejmowanych decyzji wobec emigracji niepodległościowej. Dziś, kiedy istnieje mocna więź z Polakami na całym świecie, kiedy widoczne sa konkretne efekty odbudowanej polskości na Wschodzie, a opieka Senatu objęci zostali także rodacy żyja cy w Europie Południowej i Środkowej, kiedy udało się wydatnie pogłębić zaufanie w środowiskach emigracji politycznej, praca komisji skupia się głównie na podtrzymywaniu zwia zków i więzi pomiędzy diaspora i macierza na całym globie, koordynacji współpracy środowisk polonijnych oraz podejmowaniu działań dla ochrony dziedzictwa polskiej kultury za granica. Koncentrujemy się ponadto na opiniowaniu dla Prezydium Senatu wniosków stowarzyszeń i fundacji o wsparcie finansowe ich działalności statutowej ze środków budżetowych. Szczególne miejsce zajmuja tutaj działania inwestycyjne na Wschodzie, dzięki którym zbudowano i wyremontowano wiele szkół z polskim językiem nauczania oraz siedzib organizacji i towarzystw polskich. Podkreślić należy, że od 1994 r. pomoc finansowa z Kancelarii Senatu transferowana jest do potrzebuja cych dotowania środowisk i skupisk Polonii nie tylko za pośrednictwem Stowarzyszenia Wspólnota Polska, lecz także kilkunastu innych organizacji i fundacji. Pozostaje jednak niedosyt, że Polacy na Wschodzie wcia ż wymagaja większej opieki i potrzebuja mocniejszego wsparcia finansowego, moralnego oraz konkretnych działań zwłaszcza w zakresie szkolnictwa. Polacy na Wschodzie pokrzywdzeni, poniżani przez ponad pół wieku przez system sowiecki, pozbawieni wbrew swej woli obywatelstwa polskiego i praw należnych mniejszościom narodowym wcia ż żyja poniżej wszelkich standardów w sferze materialnej i obywatelskiej i sta d oczekuja zadośćuczynienia i pomocy. Komisja, jako organ parlamentarny, nie może nie uwzględniać tych oczekiwań, ponieważ jest jednym z mandatariuszy tego zobowia zania moralnego macierzy wobec naszych braci zaburzańskich, rodaków z Kazachstanu i innych państw Azji powstałych po rozpadzie Zwia zku Radzieckiego. Nasza wspólna troska, żyja cych tutaj nad Wisła, winno być doprowadzenie do końca sprawy transmigracji potomków Polaków z Kazachstanu, Tadżykistanu i Syberii do kraju przodków. Pomimo faktu, że Senat Rzeczypospolitej Polskiej, rza d i władze samorza dowe zrobiły już wiele w tej materii, to równie wiele pozostaje jeszcze do zrobienia. Trzeba nam śmiałych działań na miarę tych, jakie czyniono w zakresie repatriacji tuż po zakończeniu II wojny światowej. Pojedyncze jaskółki w postaci zniesienia limitów dla pragna cych studiować w Polsce oraz formalne podjęcie przez Radę Ministrów uchwały o rozpoczęciu zorganizowanych działań w zakresie osiedlania się Polaków z Kazachstanu w Polsce wiosny nie czynia. Cia gle w ocenie naszych wysiłków w tym względzie musimy mieć w pamięci słowa Adama Mickiewicza z III części dramatu Dziady : Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie. W obecnej kadencji Komisja Spraw Emigracji i Polaków za Granica może poszczycić się istotnym działaniami na rzecz wychodźstwa i Polaków za granica. Wymieniam najważniejsze. Najważniejszym dokonaniem było umocnienie zwia zków z rodakami na Wschodzie przez: zainicjowanie czynnego uczestnictwa w przydziale środków finansowych z Kancelarii Senatu; opiniowanie zadań programowych i inwestycyjnych oraz aktywny nadzór nad wykonywaniem tych zadań; wypracowanie idei dwóch koordynatorów, rozdzielania senackich środków finansowych poprzez Stowarzyszenie Wspólnota Polska i Fundację Pomoc Polakom na Wschodzie ; a także zainicjowanie udzielania dotacji na wykonywanie zadań zleconych w zakresie opieki nad Polonia i Polakami za granica wielu organizacjom, stowarzyszeniom i fundacjom. Takie wspieranie inicjatyw społecznych jest ponadto bliższe ideom demokratycznym, towarzysza cym procesowi transformacji ustrojowej w Polsce. 30 stycznia 1995 r. zorganizowano, po raz pierwszy, spotkanie w parlamencie wszystkich organizacji kresowych, które świadcza pomoc Polakom na Wschodzie. Celem tej narady była lepsza koordynacja pomocy udzielanej przez te organizacje naszym rodakom i wypracowanie zasad współpracy parlamentarnych komisji zajmuja cych się diaspora. Wynikiem tego spotkania jest coroczne udzielanie Federacji Organizacji Kresowych i innym organizacjom kresowym dotacji z Kancelarii Senatu na wykonywanie zadań zleconych w sferze pomocy humanitarnej. Ważne jest opracowanie i wydanie przez komisję pod koniec 1994 r. sumariusza instytucji i organizacji działaja cych na rzecz Polaków na Wschodzie dla ułatwienia wszystkim zainteresowanym a zwłaszcza władzom samorza dowym
5 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza 7 (senator J. Sęk) i organizacjom społecznym koordynacji pomocy i działań na rzecz Polaków na Wschodzie, a także nawia zanie ścisłej współpracy z sejmowa Komisja Ła czności z Polakami za Granica, celem wypracowania wspólnych inicjatyw na rzecz Polaków na Wschodzie w zakresie repatriacji Polaków z Kazachstanu. Ważne jest istnienie Telewizji Polonia oraz jej finansowanie przez budżet państwa, a także fakt wspierania mediów polonijnych na Wschodzie. Cieszy nas zwłaszcza, że Telewizja Polska, realizuja c swa misję telewizji publicznej, coraz mocniej i częściej uświadamia sobie swe obowia zki w podtrzymywaniu więzi Polonusów z Polska i jej dziedzictwem kulturalnym. Opinia ta dotyczy zwłaszcza Telewizji Polonia i kierownictwa drugiego programu, które od 2 lat z wielkim zaangażowaniem wła czało się we współorganizację festiwali pieśni kresowej w Mra gowie. Warte podkreślenia jest także zorganizowanie profesjonalnego szkolenia samorza dowców z Litwy wybranych z list organizacji polskich. Współpraca z Polonia i Polakami w krajach Europy Zachodniej i w Ameryce Południowej realizowała się poprzez zacieśnianie więzi z poszczególnymi organizacjami w krajach Europy Zachodniej i centrami kontynentalnymi, jak Europejska Rada Wspólnot Polonijnych czy USOPAŁ w Ameryce Łacińskiej. W dniach 8-9 stycznia 1996 r. zorganizowano w Senacie sympozjum Polska Grupa Etniczna w Niemczech z udziałem przedstawicieli większości organizacji polskich w Niemczech i wszystkich resortów w kraju zajmuja cych się Polonia. Spotkanie to spotkało się z szerokim odzewem społecznym i stało się zapowiedzia integracji środowisk polskich w Niemczech. Wobec określonej nonszalancji władz federalnych i landowych Republiki Federalnej Niemiec w zakresie opieki i pomocy dla licza cej 2 miliony polskiej grupy etnicznej, z inicjatywy komisji zaczęto, od 2 lat, wspomagać naszych rodaków za zachodnia rubieża kraju. Wart podkreślenia jest również udział finansowy i patronat Senatu oraz komisji nad I i II konferencja gospodarcza Polonii, zorganizowanych przez Fundację Polonia w czerwcu 1995 r. i 1996 r., oraz nawia zanie konstruktywnej współpracy z poznańskim Stowarzyszeniem im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, które specjalizuje się między innymi w sprawach biznesu polonijnego. Komisja, wobec likwidacji dotychczas ukazuja cych się w kraju tytułów adresowanych do Polonii, a także dostrzegaja c wielka potrzebę wydawania takiego czasopisma wyrażana przez środowiska polonijne, wysta piła z inicjatywa powołania pisma ukierunkowanego bezpośrednio na współpracę z Polonia. Powyższe zaowocowało pojawieniem się od stycznia 1995 r. dwumiesięcznika Forum Polonijne, które jest wydawane ze środków Senatu pod auspicjami naszej komisji. Pismo prowadzi ożywiony dialog polsko-polonijny. Dotychczas wydano 12 numerów oraz kilka wkładek adresowanych między innymi do środowisk kombatanckich i poświęconych promocji kontaktów gospodarczych kraju z Polonia. Periodyk dociera już do skupisk polonijnych w ponad 50 krajach. Z inicjatywy komisji Senat Rzeczypospolitej podja ł też uchwały traktowane jako wyraz hołdu składanego wielkim Polakom żyja cym po wojnie na emigracji. Uczczono w ten sposób pamięć generałów: Stanisława Maczka i Jerzego Zawiszy. Dziś komisja dostrzega istnienie sprzyjaja cego klimatu dla nowych inicjatyw wieńcza cych dotychczasowa działalność komisji dla dobra naszych rodaków, a jednocześnie spełniaja cych moralne zobowia zanie macierzy wobec naszych braci na Wschodzie. Polonijna polityka państwa w Polsce demokratycznej musi uwzględniać oczekiwania i aspiracje tych, którzy przez wieki udowadniali swa polskość, bronili jej wartości, ponosza c ogromne ofiary. I obecnie maja prawo oczekiwać pomocy ze strony niezawisłej Polski. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Dzisiejsza debata winna, jak sa dzę, otworzyć i wskazać kolejne obszary współpracy, ukierunkować drogowskazy na nowe horyzonty wspólnych inicjatyw, a przede wszystkim zaktywizować władze i urzędy państwa polskiego do bardziej klarownego, kompleksowego i konsekwentnego zajmowania się koordynacja współpracy Polonii z Polska. Dziś dostrzegamy sprzyjaja cy klimat dla dobrych i nowatorskich pomysłów. Przede wszystkim polityka polonijna państwa w demokratycznej Rzeczypospolitej musi uwzględniać oczekiwania i aspiracje tych, którzy przez wieki starali się służyć tej Polsce. Pomoc finansowa państwa polskiego dla rodaków poza krajem już nie wystarcza. Nawia zanie i odbudowa więzi z Polonia również stanowi zaledwie podstawę do dalszego wspierania i obrony Polaków za granica. Świadomość tej samej wspólnoty narodowej żyja cych w kraju i rodaków rozsianych po wielu kontynentach, w szczególności zamieszkałych za miedza, od których granica po wojnie uciekła nakazuje w tych wreszcie sprzyjaja cych warunkach politycznych i społecznych III Rzeczypospolitej przedsięwzia ć takie kroki prawne, które poprawia los Polaków na Wschodzie i Zachodzie. W dobie wypracowanych już europejskich standardów ochrony mniejszości narodowych Polska ma moralny i pełnoprawny tytuł do ostatecznego zadośćuczynienia krzywdzie i represjom, którym zostali poddani nasi rodacy na Wschodzie. Od 1989 r. nasi rodacy oczekuja ure-
6 8 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza (senator J. Sęk) gulowań prawnych, które przywróciłyby im wydarte siła i represjami obywatelstwo. Obowia zuja cy stan prawny w tym zakresie wywodzi się z epoki Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Ustawa o obywatelstwie polskim z pierwszej połowy lat sześćdziesia tych praktycznie nie była nawet nowelizowana. Inne ustawy, między innymi o cudzoziemcach, także maja niewielkie zastosowanie w sprawach Polaków żyja cych za granica. Najwyższy czas, by przystosować ustawodawstwo do demokratycznego ładu prawnego, do którego przecież III Rzeczpospolita zmierza w każdej dziedzinie. Już czas, by klarownie zapisać sprawę więzi Polaków i Polonii z macierza w nowej konstytucji oraz da żyć w praktycznym działaniu do powołania urzędu do spraw Polonii i emigracji. Zmierzaja c w tym kierunku i działaja c w tym duchu, komisja proponuje podjęcie przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej odpowiedniej uchwały postuluja cej zmianę przepisów i uregulowanie sytuacji prawnej rodaków pochodza cych z polskich ziem etnicznych i przywrócenia im obywatelstwa, zwłaszcza tym naszym rodakom z byłych krajów socjalistycznych, którzy sobie tego życza. Senat powinien też dziś jasno wyartykułować swoja wolę dalszego umacniania więzi z rodakami poza krajem, podejmuja c w tym względzie odpowiednia uchwałę. Taka deklaracja będzie stanowić wyraźna inspirację do dalszych, bardziej zdecydowanych działań komisji i całego Senatu w kierunku koordynacji działań macierzy wobec wychodźstwa i jego dorobku. Senat nie może pomina ć milczeniem dokonań rzesz Polaków, którzy przez wieki, wydziedziczeni z własnej ojczyzny, z powodu biedy i zniewolenia na wychodźstwie zakładali domy, w których tworzyli sanktuaria polskości, dzięki czemu przetrwali wierni mowie, kulturze i tradycji polskiej. III Rzeczpospolita winna oddać hołd ich wysiłkom w walce o własne, niepodległe państwo. Dziedzictwo polskie jest świętowane w wielu krajach poprzez ustanowienie szczególnego dnia dla uznania wkładu Polaków tam żyja cych w historię i kulturę kraju ich zamieszkania. Wystarczy przypomnieć tutaj inicjatywy naszych rodaków chociażby w Stanach Zjednoczonych, gdzie Parada Pułaskiego czy Miesia c Dziedzictwa Polskiego to okazja do aktywnej prezentacji dorobku kulturalnego przodków wśród innych nacji oraz czas mobilizacji władz i opinii publicznej do organizowania przyjaznego Polsce i jej sprawom lobby. Nadszedł więc i tutaj, w kraju gdzie od pewnego czasu ochoczo obchodzimy już Dzień Uchodźcy właściwy moment do podjęcia idei krzewienia wśród współobywateli wiedzy o dorobku i wkładzie wychodźstwa w rozwój cywilizacyjny krajów osiedlenia. Dzień Dziedzictwa Polonii byłby ze wszech miar sposobna ku temu okazja. Pragnę przypomnieć, że Senat Republiki Argentyńskiej uprzedził nas już w tym względzie, ustanawiaja c doroczne obchody Dnia Osadnika Polskiego. Panie Marszałku! Szanowni Goście i Gospodarze! Proponowana przez komisję uchwała ma jeden cel zbliżenie Polonii i Polaków za granica do macierzy, do Polski. Forum Senatu, opiekuna i patrona polskiego wychodźstwa, jest tym miejscem, gdzie temu zbliżeniu winno się dać najpełniejszy wyraz. W szóstym roku demokratycznych przemian ustrojowych w Ojczyźnie, komisja sa dzi, że zaistniał sprzyjaja cy moment do podjęcia stosownej uchwały w sprawie więzi i ła czności Polonii i Polaków z macierza. Izba senatorska już dawno potwierdziła swa służebna rolę wobec wychodźstwa, rolę opiekuna naszych rodaków na Wschodzie. Burze historii odepchnęły ich od Ojczyzny, której granice przesunęły się na Zachód, nie z ich przecież winy. Pozbawieni zostali nie tylko ojczyzny, ale także obywatelstwa, które zostało wydarte im siła i represjami. Drogo zapłacili za swoje przywia zanie do polskości, za to, że bronili wartości, traca c wolność, dobytek i życie. Dziś, po latach, oczekuja konkretnych rozwia zań prawnych dla umożliwienia im powrotu do obywatelstwa polskiego. Pamiętać o tym należy nie tylko z powodu wspomnianego już zobowia zania moralnego władz wobec macierzy i oczekiwań Polaków na Wschodzie. Uświadomić sobie trzeba, że obowia zuja cy stan prawny w zakresie obywatelstwa polskiego jest przestarzały i z cała moca podpiera się dzisiaj autorytetem suwerennej dziś Polski. Pragnę dodać, że nasi rodacy ze Wschodu traktowani sa w macierzy jako obcy a nawet gorzej, bo jako biedni, niechciani, cudzoziemcy. Ci, którzy wycierpieli już tak wiele, to często dla statystycznego obywatela po prostu Ruscy. Ustawa o obywatelstwie polskim z 15 lutego 1962 r., jak wspomniałem, praktycznie nie była nowelizowana. Pomoc finansowa ze środków Kancelarii Senatu przeznaczona na opiekę nad Polonia i Polakami za granica oczywiście jest doceniana przez naszych rodaków, często stanowi istotne wsparcie dla podtrzymania ich polskości. Nie jest jednak wszystkim, co dziś macierz może im ofiarować, bo może już więcej. I o tym jest mowa w przedstawionej do akceptacji Wysokiej Izbie uchwale. Projekt sygnalizuje również ogólnie sprawę przywrócenia obywatelstwa także i innym grupom, chociażby emigracji przymusowej z 1968 r. czy wychodźstwa z lat międzywojennych do Paragwaju. Senat, jako opiekun Polonii i Polaków na świecie, winien w uchwale dać wyraz swojemu sza-
7 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza 9 (senator J. Sęk) cunkowi dla działalności duszpasterskiej księży i misjonarzy w krajach osiedlenia naszych rodaków 1835 zakonników i księży diecezjalnych, a także sióstr zakonnych i misjonarzy świeckich, pracuje dzisiaj w ponad 60 krajach świata. Ogromna rzesza księży pełni posługę religijna w Polskich Misjach Katolickich na wszystkich kontynentach. Wszędzie tam, gdzie sa Polacy. W uchwale komisja proponuje, by Senat dał wyraz woli współdziałania z duszpasterstwem misyjnym i emigracyjnym dla dobra naszych rodaków. O tym mówi odpowiedni zapis w uchwale. Zdaniem komisji, nie możemy także pomina ć milczeniem dokonań Polaków, którzy przez wieki wydziedziczeni z własnej Ojczyzny, poniżani bieda i zniewoleniem na wychodźstwie da żyli do służenia tejże Ojczyźnie. Macierz przecież korzysta i jest dumna z ich dorobku. Polska i Polacy zdaja sobie także sprawę z roli tych środowisk, jako propolskiego lobby na rzecz naszych starań przyjęcia do struktur NA- TO i Unii Europejskiej. Już dzisiaj ci z nich, którzy posiadaja obywatelstwo polskie, a mieszkaja w krajach Unii Europejskiej, moga być przez nas śmiało uważani za naszych pierwszych obywateli w zjednoczonej Europie. Tym sprawom komisja pragnie dać wyraz w proponowanej uchwale, poprzez wsparcie idei budowy przez Europejska Radę Wspólnot Polonijnych Domu Polonii w Brukseli. Panie Marszałku! Szanowni Państwo! Profesor Leopold Caro, uznany autorytet naukowy w dziedzinie emigracji, powtarzał przed kilkoma dziesia tkami lat, że wychodźstwo to armia, która z różnych przyczyn wyrusza ochoczo lub pod przymusem w bój, ale z niego nie wraca. Znaczna część emigrantów polskich, którzy w przeszłości z różnych przyczyn politycznych czy przysłowiowej biedy zostali wyzuci z ojcowizny i Ojczyzny, swa postawa i działalnościa na obczyźnie starała się dobrze służyć sprawie polskiej, a zarazem dawać świadectwo solidarności z innymi narodami i ludami. Sta d przez lata całe pokłosiem wielkiego marszu ku wolności Wielkiej Emigracji było hasło Za wolność wasza i nasza. Sta d wizja słowiańskiego mesjanizmu podbudowanego wiara przodków i mowa ojców. Sta d piękne słowa Cypriana Kamila Norwida, zawarte w wersach wiersza Pielgrzym : Przecież i ja ziemi tyle mam, ile jej stopa ma pokrywa, dopoka d idę. To wiara w Polskę, która nie umarła, pozwalała Emigracji Niepodległościowej być soba, być Polska poza Polska. Ta sama nadzieja umożliwiała też Polakom zza Buga być Polska, kiedy Polska z woli sprzedajnych sojuszników odeszła od nich na zachód. Pamięć o pielgrzymstwie jednych i drugich krzewił w latach Wielkiej Wojny Światowej Kazimierz Wierzyński następuja cymi słowy: Ktokolwiek jesteś bez Ojczyzny wsta p tu, gdzie czekam po kryjomu. W ugornej pustce jałowizny będziemy razem nie mieć domu. Dzisiaj nasz ojczysty dom, wspólna własność wszystkich Polaków, ma mocne podwaliny pozwalaja ce z optymizmem patrzeć w przyszłość. Jest to szczególnie ważne w czasie zbliżaja cej się nieuchronnie integracji europejskiej, kiedy kształtuje się przestrzeń cywilizacyjna wielkiej Ojczyzny ojczyzn. Dorobek naszej wspólnoty narodowej, podtrzymywany i pielęgnowany w przyszłości i dzisiaj przez rodaków w kraju i poza jego granicami, winien owocować w przyszłości znacza cym wkładem narodowej kultury w dorobek i dziedzictwo wolnych i solidarnych narodów. Biora c pod uwagę powyższe refleksje z minionych lat i twarda rzeczywistość dzisiejszych dni, mam zaszczyt przedstawić Wysokiej Izbie projekt uchwały zawartej w druku nr 477. Prezentowany tekst jest owocem intensywnych prac Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granica, powstałym po spotkaniach z przedstawicielami ministerstw, urzędów, stowarzyszeń i fundacji zajmuja cych się problematyka etniczna. Wysłuchano też konsulów z państw ościennych. Ostatecznie, po modyfikacjach i wewnętrznych poprawkach, przedstawiony przeze mnie tekst został zaakceptowany przez członków komisji, przy 1 senatorze wstrzymuja cym się od głosu. Projekt może być, oczywiście, jeszcze doskonalony, lecz wszystkiego w nim wyrazić i powiedzieć się nie da. Kolejne spotkania, między innymi z Prezydium Senatu, Rada Krajowa Stowarzyszenia Wspólnota Polska oraz naszymi rodakami z różnych krajów podczas spotkania w Londynie z okazji pięćdziesięciolecia Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, upewniły mnie, że warto wrócić w autopoprawce do wa tpliwości, które mieliśmy podczas obrad komisji. I tak, proponuję następuja ce modyfikacje. W zwrocie Dzień Dziedzictwa Polonii należy skreślić słowo dziedzictwa i pozostawić prawdopodobnie tylko słowa Dzień Polonii. Pragnę, by fragment uchwały o obywatelstwie w części pierwszej, dotycza cej przywrócenia obywatelstwa, dotyczył nie tylko Polaków ze Wschodu. Sa dzę, iż w podniosłym zdaniu wieńcza cym uchwałę winno się znaleźć nie tylko słowo macierz, lecz także słowo Polska. Jednocześnie wnoszę, by pan marszałek był łaskaw skierować projekt uchwały do wspólnego jej rozpatrzenia przez Komisję Inicjatyw i Prac Ustawodawczych oraz Komisję Emigracji Polaków za Granica, tak by głosowanie nad tekstem uchwały mogło się odbyć w dniu jutrzejszym na zakończenie debaty. Oto proponowany projekt uchwały wraz ze wspomnianymi autopoprawkami.
8 10 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza (senator J. Sęk) Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 5 marca w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza Senat odrodzonej i suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej, pomny dawnych i obecnych zasług wychodźstwa polskiego dla budowy zrębów niepodległości i autorytetu Macierzy: podtrzymuja c szczytna tradycję Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w dziele ochrony praw i dorobku Polaków za granica ; widza c nowe wyzwania wynikaja ce z udziału Polski w politycznych i gospodarczych procesach integracyjnych Europy stwierdza: I Każdy Polak za granica, posiadaja cy polskie obywatelstwo, winien mieć takie same prawa jak Polak mieszkaja cy w Kraju; Władze III Rzeczypospolitej powinny doprowadzić do szybkiego przywrócenia obywatelstwa polskiego tym naszym rodakom, szczególnie na Wschodzie, którzy sobie tego życza ; Senat III kadencji podejmie niezwłocznie w tej sprawie inicjatywę ustawodawcza. II Z nadzieja witamy w Kraju Polaków ze świata. Obowia zkiem władz polskich jest zapewnić im uczestnictwo w kulturze polskiej za pośrednictwem mediów i poprzez powoływanie Instytutów Kultury Polskiej w krajach osiedlenia; Pomni faktu, że największym dobrem wspólnym Polaków w Ojczyźnie i na Obczyźnie jest nasza tysia cletnia kultura i narodowe tradycje, w celu umocnienia wspólnego dla Polaków dorobku, Senat Rzeczypospolitej Polskiej postanawia niezwłocznie podja ć inicjatywę ustawodawcza dla ustanowienia Dnia Polonii. III Senat Rzeczypospolitej Polskiej z szacunkiem konstatuje rolę polskiej hierarchii kościelnej w opiece nad polskimi emigrantami w świecie. Postawę polskich księży i zakonników najlepiej symbolizuje Jego Świa tobliwość Papież Jan Paweł II; Senat III kadencji wyraża wolę harmonijnego współdziałania z duszpasterstwem emigracyjnym i misyjnym w zakresie opieki nad rodakami w świecie. IV Senat Rzeczypospolitej Polskiej widzi pilna konieczność podjęcia nowych rozwia zań instytucjonalnych w zakresie lepszego koordynowania akcji pomocy przez Macierz dla Polaków mieszkaja cych na stałe poza granicami; Senat Rzeczypospolitej Polskiej z zadowoleniem wita jednoczenie się organizacji polskich w świecie. Cieszy nas zacieśnianie współpracy Polonii w Australii, Ameryce Północnej i Południowej, a zwłaszcza rozwój Europejskiej Rady Wspólnot Polonijnych. Sta d też popieramy ideę budowy dla niej Domu Polonii w Brukseli. Zwracamy się dziś do wszystkich naszych rodaków na świecie: Jesteście potrzebni Macierzy, Polsce jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni. Panie Marszałku, dziękuję za uwagę. (Oklaski). Marszałek Adam Struzik: Dziękuję bardzo, Panie Senatorze. Proszę o zabranie głosu kolejnego sprawozdawcę Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granica, pania senator Alicję Grześkowiak. Senator Alicja Grześkowiak: Panie Marszałku! Panie Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej na Wychodźstwie! Czcigodni Goście! Ekscelencjo, Księże Biskupie! Polscy Parlamentarzyści z różnych Państw! Wysoki Senacie! Społeczność międzynarodowa żywo interesuje się prawami mniejszości narodowych, językowych i religijnych. Jednak ONZ, poza ogólna reguła niedyskryminacji ze względów mniejszościowych i nie maja ca waloru normatywnego Deklaracja w sprawie Praw Osób Należa cych do Mniejszości Narodowych, Etnicznych, Religijnych i Językowych z grudnia 1992 r., nie opracowała odrębnego aktu prawa międzynarodowego dotycza cego tych kwestii. Inaczej ta sprawa wygla da na płaszczyźnie aktów regionalnych. Rada Europy uchwaliła Europejska Kartę Języków Regionalnych i Mniejszościowych w listopadzie 1992 r. oraz Konwencję Ramowa na rzecz Ochrony Mniejszości Narodowych, przedłożona do ratyfikacji 1 lutego 1995 r. Polska sygnowała tę konwencję. Ratyfikowała także traktaty dwustronne, w których podnoszona jest sprawa ochrony spraw mniejszości lub osób pochodzenia polskiego, z: Niemcami w czerwcu 1991 r., Czechami i Słowacja w październiku 1991 r., Ukraina w maju 1992 r., Rosja w maju 1992 r., Białorusia w czerwcu 1992 r., Łotwa w lipcu 1992 r., Estonia w lipcu 1992 r., Hiszpania w październiku 1992 r., Rumunia w styczniu 1993 r., Bułgaria w lutym 1993 r., Litwa w kwietniu 1994 r. Podstawowa zasada, przyjęta w tych układach, jest uznanie, że przynależność do mniejszości polskiej jest sprawa indywidualnego wyboru osoby i że z tego wyboru nie moga wynikać żadne niekorzystne dla danej osoby następstwa. Klauzule, będa ce wewnętrznymi zobowia zaniami państw-stron traktatów, uznaja prawa członków mniejszości polskiej do zachowania, wyrażania i rozwijania swojej tożsamości etnicznej,
9 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza 11 (senator A. Grześkowiak) kulturowej, językowej i religijnej, bez jakiejkolwiek dyskryminacji i w warunkach pełnej równości wobec prawa. Zawieraja zobowia zania do podjęcia niezbędnych działań w celu realizacji tych praw, w szczególności: prawa do nauczania oraz uczenia się języka polskiego i w języku polskim, swobodnego posługiwania się tym językiem w życiu prywatnym i publicznym, rozpowszechniania i wymiany informacji w tym języku, zakładania i utrzymywania własnych instytucji i stowarzyszeń oświatowych, kulturalnych i religijnych, wyznawania i praktykowania swojej religii, używania imion i nazwisk w brzmieniu przyjętym w języku polskim, ustanawiania i utrzymywania niezakłóconych kontaktów między soba w obrębie kraju zamieszkania, jak również przez granicę. Tutaj wypada wspomnieć, że w traktacie z Niemcami, niestety, osoby pochodzenia polskiego nie sa traktowane jako mniejszość polska, mniejszość narodowa. Myślę jednak, że między innymi na ten temat usłysza państwo odrębne wysta pienie. Traktaty te zawieraja ponadto szereg rozwia zań szczegółowych. W niektórych państwach, z którymi Polska zawarła odrębne traktaty, obowia zuja też samoistne ustawy dotycza ce mniejszości narodowych, daja ce im bardziej szczegółowe gwarancje. Oceniaja c postanowienia traktatów, zawieraja cych między innymi dyspozycje dotycza ce mniejszości narodowych, należy zauważyć, że wszystkie one sprawy te traktuja zbyt lakonicznie, co nie stwarza należytego zabezpieczenia dla respektu szeregu praw polskiej diaspory. Zobowia zania państw sa też określane w sposób nie gwarantuja cy pełnej realizacji, nawet wskazanych w nich przykładowo praw mniejszości. Sformułowanie: strony podejma niezbędne działania w celu realizacji w szczególności prawa do tych praw nie zabezpiecza, brak w nim także zdefiniowania środków do zapewnienia skutecznej możliwości realizacji tych praw. Sta d też część tych państw nie finansuje wydatków na rozwijanie polskiej kultury i oświaty wśród mniejszości polskiej, na przykład radia, telewizji, prasy, teatrów, szkół itp. Większe nadzieje na realizację praw mniejszości polskiej daje ratyfikacja i przestrzeganie zobowia zań wynikaja cych z konwencji Rady Europy. Zdecydowana większość państw, o których mowa, to również państwa członkowskie Rady Europy. W tej konwencji znajduje się na przykład przepis nakazuja cy państwom-stronom stwarzanie warunków niezbędnych do utrzymania, rozwijania, zachowania tożsamości kulturowej, z jednoczesnym zakazem podejmowania działań maja cych na celu asymilację przymusowa osób należa cych do mniejszości narodowych, także przez działanie zmieniaja ce proporcje narodowościowe w regionach zamieszkałych przez mniejszości, na przykład przez przemieszczanie ludności czy zmianę granic administracyjnych. Niestety, tego typu gwarancja praw mniejszości polskich nie znalazła się w żadnym z traktatów zawartych z poszczególnymi państwami, zwłaszcza ościennymi. Problemu położenia mniejszości polskiej nie jest jednak w stanie rozwia zać nawet najbardziej piękna litera prawa, jeżeli nie jest ona respektowana przez państwa. Zauważyć można, że w części państw nowych członków Rady Europy, państw, które równocześnie ratyfikowały dwustronne traktaty z Polska, zawieraja ce klauzule dotycza ce polskiej mniejszości narodowej, sytuacja mniejszości polskiej jest niezadowalaja ca w świetle nawet tak lakonicznych rozwia zań prawnych. Prawa polskiej mniejszości często sa naruszane lub ograniczane. Chciałabym zwrócić uwagę na pogłębianie się procesu nierealizowania klauzul mniejszościowych w traktatach dotycza cych polskiej mniejszości, zwłaszcza żyja cej na Litwie, Ukrainie, Białorusi i w Rosji, a także w innych państwach. Sytuacja mniejszości polskiej na Litwie została obiektywnie opisana w tak zwanym raporcie Frundy, przygotowanym dla Rady Europy, ostro kontestowanym przez Litwę. W nawia zaniu do jego treści zwracam uwagę na ograniczanie praw mniejszości polskiej w porównaniu ze standardami zawartymi w ramowej konwencji Rady Europy i traktacie, zwłaszcza w kwestiach prawa do dysponowania administracja lokalna w zwia zku z działaniami Litwy, maja cymi rozdzielić terytorialna jedność regionów, gdzie mniejszość polska jest większościa, co byłoby naruszeniem przepisów ramowej konwencji Rady Europy. Przedstawiciele mniejszości narodowych żyja cych na Litwie już wcześniej mieli zagwarantowane prawa wyborcze, bez konieczności osia gania pięcioprocentowego pułapu. Tuż przed ostatnimi wyborami odebrano mniejszościom narodowym to prawo, co oznacza cofnięcie na Litwie, w tym zakresie, dotychczasowego standardu praw mniejszości. Prawa mniejszości moga być tylko rozwijane, lecz nie ograniczane czy cofane, a tak się stało na Litwie. Nadmieniam, że w Polsce mniejszości narodowe korzystaja z takiego właśnie przywileju. Daje się także zaobserwować wypowiedzi ba dź działania władz litewskich, obejmuja ce sprawę używania imion i nazwisk w brzmieniu przyjętym w języku polskim. Wskazać tutaj także należy na rozporza dzenie ministra oświaty i nauki Litwy z 29 kwietnia 1996 r., aby w instytucjach oświatowych mniejszości narodowych napisy, dokumenty, akta osobiste wychowanków i nazwiska uczniów pisane były w języku litewskim. Tego
10 12 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza (senator A. Grześkowiak) typu działania pozostaja w sprzeczności ze standardami dotycza cymi mniejszości narodowej i jej prawami do zachowania tożsamości, kultury i języka. Podobnie ocenić należy brak zgody na otwarcie polskiego uniwersytetu, mimo międzynarodowego zobowia zania Litwy do utrzymywania instytucji i stowarzyszeń oświatowych mniejszości narodowych. Ukraina, staja c się członkiem Rady Europy, zobowia zała się w Avis nr 190 do przestrzegania praw mniejszości narodowych. Wśród tych mniejszości znajduje się także mniejszość polska. Pominę tutaj skomplikowane historyczne relacje polsko-ukraińskie, choć może one wyjaśniłyby podłoże trudnej sytuacji polskiej mniejszości na Ukrainie. Można stwierdzić, analizuja c standardy i ustalenia traktatu z Ukraina, że gdyby w pełni realizowała ona te zobowia zania, to sytuacja nie budziłaby obaw. Przy obecnym stanie widać jednak wyraźnie, że zobowia zania międzynarodowe nie sa realizowane. Obejmuje to płaszczyznę zarówno prawa do nauczania i uczenia się języka polskiego i w języku polskim oraz swobodnego posługiwania się tym językiem w życiu publicznym, jak i wyznawania, praktykowania swojej religii oraz zakładania, utrzymywania własnych instytucji, stowarzyszeń oświatowych, kulturalnych i religijnych. Ograniczenie możliwości nauki w języku polskim i nauki języka polskiego wia że się z cia gna cym się od dawna brakiem zgody na budowę szkół polskich, na przykład w Mościskach i filii w Strzelczyskach, mimo iż w tej miejscowości przedtem funkcjonowała szkoła polska póki nie runęły jej mury, a państwo, niestety, nie podjęło się wybudowania nowej. Zreszta szkoły dla mniejszości polskiej, jeżeli sa budowane czy remontowane, to głównie z polskich środków. To oczywista nieprawidłowość w świetle standardów międzynarodowych, ponieważ jest to obowia zek państwa, w którym żyje mniejszość narodowa. Nauczanie języka polskiego na Ukrainie odbywało się dota d głównie w ramach tak zwanych przedmiotów fakultatywnych, teraz zniesionych z powodu braku funduszów. Nie jest wytłumaczeniem fakt, że zniesiono wszystkie przedmioty fakultatywne, bo język mniejszości, jeśli ona tego chce, winien być wykładany w szkole i opłacany ze środków państwowych. Mniejszość narodowa i językowa, w świetle standardów międzynarodowych, ma prawo do nauki swojego języka, a obowia zkiem państwa jest zapewnienie jej tego. Jest to szczególny przedmiot fakultatywny i nie można go likwidować, tak więc polska mniejszość ma prawo do swobodnego dostępu do ksia żek i prasy w języku polskim. Cło zaporowe nie powinno jej dotyczyć. Jeżeli państwo ukraińskie ratyfikowało traktat z Polska, to zobowia zało się otoczyć staranna opieka prawa mniejszości polskiej, tak by zarza dzenia władz, jakiegokolwiek rodzaju i szczebla, nie naruszały ducha czy litery standardów międzynarodowych i zobowia zań traktatowych Ukrainy wobec Polski. Jeszcze gorzej przedstawia się kwestia realizacji prawa mniejszości polskiej do wolności religijnej. Polityka wyznaniowa Ukrainy wobec osób polskiej narodowości jest dyskryminuja ca. Polska mniejszość ma przecież prawo modlić się w języku narodowym i korzystać z opieki religijnej w tym właśnie języku. Restrykcje wobec księży polskich, którzy przybyli z posługa religijna dla polskiej mniejszości, a nawet wydalenie dwóch księży pod nieprawdziwym zarzutem szpiegostwa, utrudniaja polskiej mniejszości korzystanie z określonych standardami praw do wyznawania religii. Państwa zachodnie nigdy nie czynia takich trudności, działaja w nich nawet Polskie Misje Katolickie. Księża bez przeszkód niosa posługę osobom polskiej narodowości. Prawo do religii to także prawo do posiadania kościołów. Ukraina zobowia zała się nawet przed Rada Europy do zwrotu dóbr kościelnych do końca tego roku. Jednakże w wielu miejscowościach w tym kraju nie następuje zwrot mienia Kościoła katolickiego obrza dku łacińskiego, a taka przecież wiarę wyznaje większość osób należa cych do polskiej mniejszości. Chodzi tu zwłaszcza o zachodnia Ukrainę. Ludzie modla się w prowizorycznych warunkach, pod gołym niebem, w deszczu, mrozie. Często powtarzaja się groźby, padaja ce ze strony społeczności lub władz lokalnych, pod adresem księży oraz osób staraja cych się o zwrot kościołów czy plebanii. Wierni należa cy do mniejszości polskiej staraja się o ich zwrot droga urzędowa. Pomimo wieloletnich starań, nie zwrócono kościołów w Kijowie, Lwowie, Komarnie, Świrzu, plebanii kościoła świętego Antoniego w Samborze i Lwowie oraz w innych miejscowościach. Zdarzyło się nawet, że zlekceważono prawny tytuł własności do plebanii kościoła świętego Antoniego. W wielu odmowach respektowania praw mniejszości polskiej na Ukrainie pojawia się niedobry element wzajemności. Mówi się powszechnie, że na przykład za każdy dom w Przemyślu może być oddany jakiś obiekt sakralny we Lwowie. Klimat stosunków dotycza cych mniejszości nie jest dobry. Trzeba doprowadzić do złagodzenia napięć, podja ć działania zmierzaja ce do przestrzegania standardów praw mniejszości określonych prawem międzynarodowym i umowami dwustronnymi. Można czynić podobne uwagi na temat położenia mniejszości polskiej na Białorusi oraz w Rosji, oczywiście w świetle międzynarodowych standardów praw mniejszości. Dla dobra wzajemnych relacji między państwami Europy Środkowej i Wschodniej należałoby powołać dwu-
11 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza 13 (senator A. Grześkowiak) stronne komisje monitoringowe, na wzór tej funkcjonuja cej w Radzie Europy, które analizowałyby stan wzajemnego przestrzegania praw mniejszości. Przytoczyłam dla przykładu dane dotycza ce położenia mniejszości w zaledwie kilku wybranych państwach, z którymi Polska jest zwia zana traktatami zawieraja cymi klauzule dotycza ce mniejszości. Ale w państwach, w których żyje polska mniejszość, powstaja jeszcze inne problemy. Nie można nie dostrzec pewnych niedostatków traktatów albo w ogóle braku regulacji zwia zanych, jak już mówiłam, z sytuacja osób pochodzenia polskiego w Niemczech, czy braku określenia w innych umowach międzynarodowych standardów dwustronnych dotycza cych polskich mniejszości narodowych, na przykład w państwach obu Ameryk. Sprawa standardów praw polskiej mniejszości winna być opracowana na nowo. Powinny one uwzględniać poziom ochrony gwarantowany w ramach Konwencji Rady Europy. Konwencja ta, wprowadzona do wewnętrznego polskiego porza dku prawnego, winna stanowić wskazówkę dla polskiej polityki zagranicznej odnosza cej się do naszych mniejszości. Obecny stan tej polityki sprawia, że Polacy żyja cy na Wschodzie dochodza do smutnych wniosków, iż Polska o nich zapomina lub ich prawa stanowia mało ważny element polityki zagranicznej państwa nie reaguja cego właściwie na przypadki naruszania praw mniejszości polskiej. I, co dziwne, nawet gdy Ministerstwo Spraw Zagranicznych dostrzega przejawy łamania czy ograniczania praw, to oficjalnie konstatuje, że nie ma przypadków dyskryminacji osób polskiego pochodzenia. Nie widać pozytywnych efektów starań tego ministerstwa o podniesienie poziomu przestrzegania praw mniejszości polskiej przez niektóre państwa ościenne. Z tego punktu widzenia należy negatywnie ocenić tę politykę. Druga sprawa to możliwość uregulowań prawnych w odniesieniu do Polaków zamieszkuja cych tereny byłego Zwia zku Sowieckiego. Każdy, kto zna tragiczna historię Polski, wie dobrze, że Polska w 1939 r. została zaatakowana przez dwóch najeźdźców: Niemcy i Zwia zek Sowiecki. Ten ostatni zawłaszczył polskie ziemie i dokonał eksterminacji ludności. Na skutek ludobójstwa dokonanego przez Sowietów, zginęło około 1 milion 700 tysięcy obywateli polskich. Okupant sowiecki deportował na Syberię, do Kazachstanu, za kra g polarny około 3,9 miliona Polaków. Pół miliona zmarło wskutek niewolniczej pracy i z głodu w tamtejszych obozach koncentracyjnych. W wyniku umów jałtańskich państwa Europy Zachodniej i Zwia zek Sowiecki zdecydowały się na uznanie rozbioru Polski dokonanego przez Sowietów. Wschodnie ziemie II Rzeczypospolitej zostały przyznane Zwia zkowi Sowieckiemu. Podobnie stało się z obywatelami polskimi. Polacy, którzy nie przyjechali do kraju, już tego w nowych granicach, lub nie mogli do niego przyjechać i osiedlić się, pozostali na terenach okupowanych w czasie wojny, a przekazanych potem Zwia zkowi Sowieckiemu. Do tej pory byli obywatelami Rzeczypospolitej i z własnej woli nie wyrzekli się swego obywatelstwa, zostali jednak przymusowo uznani za obywateli zachodniej Ukrainy, maja cej stolicę we Lwowie, oraz zachodniej Białorusi ze stolica w Białymstoku. Zmuszono ich do wzięcia udziału w pseudoplebiscytach, następnie zaś, dekretem Prezydium Rady Najwyższej ZSRR z 29 listopada 1939 r., bezprawnie narzucono im sowieckie obywatelstwo. Chodzi także o obywateli państwa polskiego z okręgu wileńskiego, którym po przymusowej lituanizacji w listopadzie 1939 r. automatycznie przyznano obywatelstwo sowieckie. Dotyczy to także obywateli polskich, którzy znaleźli się na terenie Łotwy i Estonii, oraz tych, którzy padli ofiara sowieckiego terroru i prześladowań na okupowanych kresach wschodnich i jeszcze przed listopadem 1939 r. zostali aresztowani albo zesłani w gła b Zwia zku Radzieckiego, byli więc poza terenem objętym dekretami o narzuceniu obywatelstwa sowieckiego. Po ewentualnym odzyskaniu wolności zostali de facto potraktowani jak obywatele sowieccy. Mówia c ogólnie, chodzi zatem o wszystkich obywateli polskich, którzy nie mogli skorzystać z szansy odzyskania swego obywatelstwa albo zostali go bezprawnie pozbawieni, bo nie zda żyli do stycznia 1943 r. opuścić terytorium ZSRR. Od 16 stycznia 1943 r. znowu automatycznie i przymusowo przywrócono im obywatelstwo sowieckie oraz objęto przymusowa paszportyzacja. Chodzi o tych, którzy nie mogli skorzystać de iure czy de facto z dobrodziejstwa przywrócenia obywatelstwa polskiego, na mocy umowy polsko-sowieckiej z 1944 r. i późniejszych, zwłaszcza umowy polsko-sowieckiej z lipca 1945 r., a także z dobrodziejstwa repatriacji i przywrócenia obywatelstwa, na podstawie umowy z 1957 r. oraz dwóch konwencji polsko-sowieckich z 1958 r. i 1964 r. Problem ten dotyczy także obywateli polskich, którzy po zakończeniu drugiej wojny światowej zostali uprowadzeni z terytorium Polski Ludowej czy też deportowani do ZSRR i de facto pozbawieni obywatelstwa polskiego bez możliwości jego późniejszego odzyskania. Ta kategoria winna być poszerzona także o osoby, które przed 17 września 1939 r. nie miały obywatelstwa polskiego ani też nie uzyskały go później, w zwia zku z umowami ewakuacyjnymi z lat ba dź umowa repatriacyjna z 1957 r. czy umowami opcyjnymi z 1958 r. i 1965 r., a które sa potomkami osób
12 14 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza (senator A. Grześkowiak) maja cych prawo do tego obywatelstwa. W ostatnim przypadku chodzi nie tyle o powrót do obywatelstwa polskiego, ale o jego nabycie z mocy prawa, na zasadzie iuris sanguinis, sa to bowiem zstępni osób, którym przysługiwało obywatelstwo państwa polskiego. Z tego kręgu nie można wyła czyć osób, które żyły na wschód od granicy określonej ryskim traktatem pokojowym z 1921 r. i nie mogły skorzystać z możliwości optowania na rzecz obywatelstwa polskiego na podstawie tego traktatu, a które po próbie ich sowietyzacji zostały poddane surowym represjom, pozostaja cym w bezpośrednim zwia zku z ich polskościa, i deportowane głównie do Kazachstanu. Jeśli chodzi o prawo do nabycia polskiego obywatelstwa, to wchodziłby tu w grę tytuł do jego przywrócenia, reaktywowania, nabycia z mocy prawa, a dla pewnej kategorii osób pochodzenia polskiego nadanie z mocy prawa moralnego, co umożliwiłoby im powrót do ojczyzny. Sprawa obywatelstwa Polaków zamieszkuja cych tereny byłego Zwia zku Sowieckiego jest szczególna. Polityka Zwia zku Sowieckiego względem obywateli polskich lub osób pochodzenia polskiego powinna być ogólnie oceniona w świetle rozstrzygnięć Trybunału Norymberskiego z 30 października 1946 r., według których za zbrodnię przeciw ludzkości uznano praktykę Niemiec w zakresie wymuszania przyjęcia volkslisty. Tym bardziej taka zbrodnia było przymusowe narzucenie obywatelstwa całej ludności przez mocarstwo okupacyjne, jak to miało miejsce w przypadku działań Zwia zku Sowieckiego po 1939 r. Powinnościa wolnej III Rzeczypospolitej jest uregulowanie tej sprawy, tym bardziej że wielu Polakom, mieszkaja cym na Zachodzie, przywrócono paszporty zabrane im bezprawnie czy unieważniane przez władze Polski Ludowej. Reaktywowanie obywatelstwa polskiego powinno, rzecz jasna, obja ć także Polaków mieszkaja cych na Zachodzie, jeśli życzyliby sobie tego. Brak unormowania sprawy obywatelstwa Polaków zamieszkuja cych już teraz różne niepodległe państwa powstałe po rozkładzie Zwia zku Sowieckiego oznacza nie tylko nierówne traktowanie Polaków z zagranicy przez polskie władze, ale jest także odczytywane jako wyraźny przejaw obojętności władz III Rzeczypospolitej wobec losów setek tysięcy Polaków pozbawionych Ojczyzny w wyniku wojny. Szkoda, że władze nie starały się dota d unormować statusu obywatelskiego Polaków na Wschodzie. Żadna z dotychczas rza dza cych ekip nie zdobyła się, niestety, na rozwia zanie problemu ich obywatelstwa oraz umożliwienia im powrotu do ojczyzny. Także polityka nadawania obywatelstwa polskiego przez prezydenta jest wyja tkowo rygorystyczna względem osób ze Wschodu, zbrodniczo prześladowanych i pozbawionych go. Sportowcy, na przykład, otrzymuja takie obywatelstwo niemal niezwłocznie, czasami dzień przed zawodami. Problem obywatelstwa może być uregulowany w sposób dość prosty, w dwóch alternatywnych postaciach. Należy wyjść ze starej zasady, że z bezprawia nie można wywodzić prawa. Uznać więc trzeba za nieważne, z punktu widzenia polskiego prawa o obywatelstwie, wszystkie sowieckie akty prawne i decyzje administracyjne dotycza ce obywatelstwa polskiego. Żadne państwo, zwłaszcza agresor, nie ma prawa uchylać polskiego obywatelstwa, pozbawiać go ludzi, przekreślać obywateli państwa polskiego. Oznacza to konieczność uznania cia głości owego obywatelstwa, według prawa polskiego i ustawy z 1920 r. Nie można jednak brać pod uwagę traktatów zawartych przez PRL, legalizuja cych sowieckie fakty dokonane, gdyż nie stwarzały one rzeczywistych szans optowania na rzecz obywatelstwa polskiego jako wyła cznego. Dotychczasowy polski porza dek prawny, w tym stanie, w jakim jest obecnie, daje wiec podstawę do tego, by uznać, że wielu Polaków na Wschodzie ma polskie obywatelstwo bez przerwy. Należałoby wydać im polskie paszporty. Byłoby to poświadczeniem polskiego obywatelstwa. Tytułem prawnym do tego działania byłby art. 1 ust. 2 ustawy o obywatelstwie z 1962 r., który odpowiada art. 2 pktowi 1 ustawy z 1951 r. Według zawartej tam koncepcji, stwierdzenie obywatelstwa polskiego powinno się odbywać w trybie indywidualnych rozstrzygnięć, do czego wszakże niezbędne jest wydanie przepisów wykonawczych do art. 17 pktu 4 ustawy z 1962 r. albo uznanie, że podstawa prawna sa dotychczasowe przepisy. I one by wystarczyły. Powinny się do tego wła czyć polskie placówki dyplomatyczne i konsularne na Wschodzie, do tej pory, niestety, nie wykazuja ce zbytniej chęci pomocy Polakom w tej sprawie. Można by było przyja ć również inny tryb postępowania repatriacyjnego, na podstawie art. 12 ustawy z 1961 r., z uwzględnieniem stanowiska Trybunału Konstytucyjnego z 1955 r. Zastosowanie takiego trybu wobec Polaków z Kazachstanu byłoby poża dane. Drugim sposobem rozwia zania tej sprawy, może bardziej właściwym, byłoby wydanie odrębnej ustawy o stwierdzeniu obywatelstwa polskiego Polaków zamieszkałych na terenach byłego Zwia zku Sowieckiego. Zawierałaby ona wszystkie reguły, które pozwoliłyby na stwierdzenie obywatelstwa polskiego Polaków ze Wschodu i ich powrót do ojczyzny. Z taka inicjatywa powinien wysta pić Senat. Dziękuję. (Oklaski). Marszałek Adam Struzik: Dziękuję bardzo. Proszę o zabranie głosu kolejnego sprawozdawcę Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granica, pania senator Dorotę Simonides.
13 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza 15 Senator Dorota Simonides: Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Czcigodni Goście! Przypadło mi w udziale mówić o polskiej grupie etnicznej w Niemczech w świetle Traktatu Polsko-Niemieckiego o Dobrym Sa siedztwie i Przyjaznej Współpracy z czerwca 1991 r. Chcę od razu powiedzieć, że sa tam uregulowania dotycza ce spraw mniejszości, dla których podstawa sa te same standardy europejskie, o których mówiła pani senator Grześkowiak, choć Polacy nie sa w tym traktacie nazwani mniejszościa polska, a jedynie stawiani na tej samej płaszczyźnie co mniejszość niemiecka i osoby przyznaja ce się do pochodzenia polskiego, polskiego języka i kultury. A więc sa to, jeszcze raz podkreślam, te same standardy. Już od blisko 6 lat obowia zuje Traktat Polsko- Niemiecki o Dobrym Sa siedztwie i Przyjaznej Współpracy. Dlatego możemy się pokusić o pewien bilans, wykazać pewne osia gnięcia oraz pewne porażki i niedostatki w jego realizacji. Warto jednak na wstępie powiedzieć, że ten właśnie traktat był pierwszym dokumentem tego typu, w którym prawa mniejszości zostały tak mocno zakorzenione w standardach europejskich. Uchodzi on w całej Europie za modelowy. Na jego podstawie podpisaliśmy traktaty z siedmioma sa siadami. W Europie również podpisuje się na jego podstawie umowy dotycza ce mniejszości. Polacy w Niemczech tworza bardzo zróżnicowane grupy i bardzo różne wspólnoty interesów. Zależy to w dużej mierze od momentu emigracji do Niemiec, jak również jej przyczyn. Z najnowszych danych Federalnego Biura Statystycznego w Wiesbaden wynika, iż w Niemczech jest do 1 miliona 800 tysięcy osób polskojęzycznych. Przy tym chcę zaznaczyć, iż polskojęzycznych, co nie znaczy, że wszyscy utożsamiaja się z polska narodowościa. Jedno jest pewne: w Niemczech mamy bardzo zróżnicowane grupy, z których wymienię i scharakteryzuję tylko najważniejsze. Pierwsza wywodzi się z emigracji polskiej w latach sześćdziesia tych XIX wieku. Jak wiemy w 1856 r. słynny śla ski ród Moczygębów z Płużnicy wyemigrował przez Hamburg do Teksasu i utworzył pierwsze osiedle polskie w Ameryce. Część pozostała w Hamburgu, z którego przeniosła się do Zagłębia Ruhry, tworza c największe skupisko Polaków w Bottrop, Gelsenkirchen, Recklinghausen. Niektórzy wrócili, niektórzy się zasymilowali. Obecnie z tej grupy pozostało około 80 tysięcy, ale w Zagłębiu Ruhry mieszka około miliona Polaków. Druga grupę tworza Polacy, którzy pozostali na emigracji po drugiej wojnie światowej. Byli tak zwanymi robotnikami przymusowymi albo siedzieli w obozach koncentracyjnyc. Przeżyli i nie chca c ze względów politycznych wrócić do Polski rza dzonej przez komunistów, zostali w Niemczech, nie przyjęli jednak obywatelstwa niemieckiego i sa pod opieka ONZ. Sa to tak zwane displaced persons. Trzecia grupa to Polacy, którzy przybyli do Niemiec również ze względów politycznych czy to po 1945 r., czy na solidarnościowej fali w 1981 r. W tej chwili jest to bodaj najliczniejsza grupa. Czwarta grupa to taka, która Niemcy nazywaja Spätaussiedler albo Deutsch-Polen, czyli Niemcy- Polacy. Jest ona niezwykle interesuja ca i życzyłabym sobie, aby znalazł się w tej sali czas na szersza dyskusję na temat tego problemu. W tej grupie mówi się nawet: w 50% jestem Polakiem a w 50% Niemcem, w 25% Niemcem a w 75% Polakiem. Jest to zjawisko charakterystyczne dla ludności pogranicza. Chodzi o Polaków, którzy wyjechali do Niemiec w latach , a jest ich 670 tysięcy, dzięki posiadaniu obywatelstwa niemieckiego, na podstawie słynnego art. 116 ust. 1 konstytucji niemieckiej. W Polsce byli nazywani szwabami, hanysami, tam sa określani jako Polacken, farbowane lisy albo pseudo-niemcy. Z badań profesora w Duisburgu, Niemca, wynika, że w 90% ich językiem jest polski. Ludzie ci szukaja kontaktu z Polska Misja Katolicka, uczęszczaja na polskie nabożeństwa, a niektórzy z nich tak dalece utożsamiaja się z polskościa, że zakładaja polskie organizacje. Mam tu dokument z przepięknymi polskimi katechizmami, modlitwami od dziewiętnastowiecznych po współczesne. Jeśli to kogoś interesuje, będzie można obejrzeć. Jest tu dokumentacja, od 1860 r. do czasów najnowszych, dotycza ca Śla zaków, którzy utożsamili się z Polska, z polskościa, z wolnym w tym sensie, że demokratycznym krajem, gdzie nikt im nie dokuczał i gdzie swobodnie mogli zadecydować o tym, gdzie sa ich korzenie. Pia ta grupa to osoby, które nie maja niemieckiego obywatelstwa, maja natomiast albo prawo stałego pobytu w Niemczech, albo musza co jakiś czas ubiegać się o prawo do pracy w tym kraju. Ci sa najbiedniejsi, ale weźmy pod uwagę, że w zwia zku z traktatem polsko-niemieckim grupa ta stała się przedmiotem wymiany listów obu ministrów spraw zagranicznych. Mówi się w nich, że ze względów humanitarnych, mimo że nie przysługuja im prawa mniejszości, bo nie sa obywatelami państwa niemieckiego, będzie się robić wszystko, żeby im je zagwarantować. Listy te nie stanowia integralnej części traktatu, jednak stosownie do art. 31 wiedeńskiej konwencji o prawie traktatów z 1969 r., maja takie samo znaczenie jak jego zapisy. Jak wspomniałam, w traktacie nie zastosowano określenia mniejszość w stosunku do Polaków w Niemczech. Jest to suwerenna decyzja Niemiec. Każdy w ramach europejskiej konwencji o prawach mniejszości podpisuje to, co uważa dla sie-
14 16 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza (senator D. Simonides) bie, jako państwa, za dobre. Na przykład Polska podpisała tę konwencję z wyła czeniem uznania języka mniejszości jako urzędowego. Zgodnie z traktatem, który Polska podpisała z Niemcami, Polakom w Niemczech gwarantuje się pomoc na rzecz wspierania i rozwijania ich tożsamości etnicznej, kulturalnej, językowej czy religijnej bez jakiejkolwiek próby asymilacji wbrew ich woli. I tu widzę pierwsza szansę, która nie jest w pełni wykorzystana przez Polaków mieszkaja cych w Niemczech, od razu należy dodać, że nie zawsze z ich winy. Z doświadczenia wiedza, że ujawniaja c się jako Polacy, maja mniejsze szanse rozwoju w środowisku, w którym żyja, dlatego próbuja się nie tylko szybko zintegrować, co uważam za warunek istnienia każdej mniejszości, bo tylko poprzez integrację można awansować, można być kimś w danej społeczności. Nie wolno się jednak dać asymilować poprzez utratę własnej tożsamości. Jej zachowanie musi być realizowane. Powinna wśród tych ludzi istnieć silna wolna bycia Polakami, a pielęgnacja kultury polskiej powinna stać się nawykiem. Tożsamości polskiej i tożsamości religijnej strzeże w RFN Polska Misja Katolicka, która ma obecnie ponad 300 punktów. Wyrastaja one jak grzyby po deszczu. Daja Polakom moralne wsparcie, a polscy księża, nauczaja c religii w języku polskim, maja kontakt z młodym pokoleniem Polaków, jak również wpływ na nie. Warto przypomnieć, że w zeszłym roku w Hamburgu obchodzono stulecie Polskiej Misji Katolickiej. Według omawianego traktatu, Polacy maja prawo do swobodnego posługiwania się językiem ojczystym w życiu prywatnym i publicznie. Maja prawo dostępu do informacji w tym języku, ich rozpowszechniania i wymiany. Konieczne jest zatem wydawanie czasopism, dostęp do środków masowego przekazu. Jak dota d wydawane sa dwa ogólnoniemieckie pisma: Nasze Słowo i Exodus. Przez jakiś czas wychodziła w Monachium Gazeta Emigracyjna, której wydawanie ze względów finansowych musiało jednak zostać zawieszone. W zależności od indywidualnych inicjatyw, wydaje się wiele dobrych czasopism i biuletynów, których zasięg ogranicza się do jednego lub kilku landów. Nie ma jak dota d w RFN audycji radiowej ani telewizyjnej wyła cznie dla Polaków. Istnieje natomiast tak zwany kanał otwarty, Offener Kanal. Poprzez niego Polacy moga, niestety, za własne pienia dze, nadawać własne programy, tak jak to uczynili w Kilonii. Przysłano mi kasetę. Jest to rzeczywiście program imponuja cy, słuchali go wszyscy Polacy w RFN. W sieciach kablowych Hamburga, Monachium, Berlina i innych miast, w których znajduja się znaczne skupiska Polaków, realizowany jest satelitarny program Polonia. A jak jest z organizacjami? W Niemczech nie ma przeszkód dla ich tworzenia. Powstało ich ponad 80. Do najważniejszych warto zaliczyć Zwia zek Polaków w Niemczech. Chcę tu przypomnieć, że już przed wojna była w tym kraju polska mniejszość. Po podziale Śla ska na podstawie konwencji genewskiej w jego polskiej części powstała mniejszość niemiecka, a w niemieckiej polska. Na podstawie tej konwencji miała ona wszelkie prawa, jakie istnieja w tej chwili. Sa one wpisane w traktat, ale sama nazwa mniejszość, jak już powiedziałam, zniknęła. Otóż istnieje Zwia zek Polaków w Niemczech Rodło, który jest najstarszy, Zwia zek Polaków w Niemczech Zgoda, Kongres Polonii Niemieckiej próbował wszystkich poła czyć, co nie bardzo się udało Forum Polskie w Niemczech, Polska Społeczna Rada w Berlinie i Polska Rada, która w tej chwili przeżywa pewien kryzys. Sa pewne trudności z uzyskaniem pomocy finansowej, mimo że, co podkreślam, chodzi o obywateli niemieckich. Ona powinna się znaleźć. Strona niemiecka tłumaczy się brakiem swoistej organizacji dachowej, która reprezentowałaby cała Polonię wobec władz federalnych. Osobiście widzę trudności w powstaniu takiej ogólnoniemieckiej organizacji, gdyż istnieje 16 landów i nie ma ministra kultury na szczeblu federalnym, jest tylko na szczeblu landu i to tam można zdobyć środki oraz podejmować pewne starania. Czasem słyszy się od władz landu: to minister Genscher podpisał traktat, to rza d federalny powinien wam iść z pomoca. Sa z tym kłopoty. Póki co powstaja, rodza się praktycznie z dnia na dzień, nowe organizacje, takie jak Polonus, Polonicum w Getyndze, Polskie Towarzystwo Krzewienia Kultury Polskiej albo powstałe ostatnio Polskie Centrum Kultury i Mediów czy jeszcze inaczej nazywane. Trzeba sprawiedliwie powiedzieć, że tam, gdzie polskie organizacje zwracaja się do władz landów, jak w Wuppertalu, w Kilonii, w Getyndze czy w Bremie, z dobrze, podkreślam to słowo, opracowanymi pod względem merytorycznym propozycjami, tam otrzymuja pomoc finansowa. Według art. 21 traktatu, strony niemiecka i polska maja zwrócić szczególna uwagę na wspieranie tożsamości Polaków w RFN i Niemców w Polsce, jako że współpraca ta powinna umacniać pokojowe współżycie i dobre sa siedztwo narodów polskiego i niemieckiego oraz przyczyniać się do porozumienia i pojednania między nimi. Szczegółowo mówi się o tym, jak należy dowartościować polskie szkolnictwo. Chciałabym tu powiedzieć, że istnieje Polskie Towarzystwo Szkolne Oświata, które bardzo dobrze pracuje, i Towarzystwo Macierz Szkolna. Pracuja one ostatnio nad nowym modelem polonijnego dokształcania czy kształcenia w języku polskim. Na podstawie traktatu powstały dwa stałe
15 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza 17 (senator D. Simonides) polsko-niemieckie zespoły robocze. Jeden zajmuje się nauka języka polskiego w Niemczech, drugi zaś nauka języka niemieckiego w Polsce. Stale odbywaja one posiedzenia, wymieniaja się doświadczeniami. Niemniej jednak, według urzędnika bońskiego, z którym rozmawiałam przed 2 miesia cami, sytuacja polskiego szkolnictwa nie wygla da jeszcze tak dobrze, jak powinna. Bywam często w RFN, w rozmaitych środowiskach. Chcę tu podkreślić pewien paradoks: mówię do Niemców w ich języku, jakie prawa maja Niemcy w Polsce, a jakie Polacy w Niemczech. Zawsze sa przy tym Polacy, którzy moga powiedzieć, jak mało ich jednak maja w praktyce życiowej. Za każdym razem jestem zdziwiona tym, że Niemcy mówia : to że mniejszość niemiecka ma takie prawa w Polsce, jest jasne, ale dlaczego Polacy maja mieć u nas te same prawa. przecież oni przyjechali do roboty i zaraz wyjada. A o innych Polakach mówia, że już się zasymilowali i czuja się raczej Niemcami. Wtedy na podstawie traktatu, notabene wydanego przez Niemców w ten sposób, że jedna szpalta jest po polsku, a druga po niemiecku, czytam im punkt po punkcie, pokazuja c jeszcze różne stemple, jak nasi panowie ministrowie to załatwili. Dopiero w taki sposób można kogoś przekonać. Objechałam wszystkie landy niemieckie, w każdym jest już pełnomocnik do spraw Polaków. Moga się już oni bezpośrednio zwrócić do swojego pełnomocnika. Jest to duże osia gnięcie. Nie było go w Kilonii, pojechałam tam w listopadzie, ale okazało się, że powołano go 2 dni wcześniej. Zatem jest jednak pewna możliwość osia gnięcia przez Polaków tego, co im się należy zgodnie z traktatem. Jakie z tego wnioski? Jest jeden zasadniczy: trzeba konsumować prawa zawarte w zapisach traktatowych, a naprawdę nie jest ich mało. Z jednej strony wysiłek organizacji polskich winien pójść w kierunku uświadamiania władzom niemieckim swego konstruktywnego działania i demonstrowania woli utrzymania polskiej tożsamości narodowej i kulturowej, a z drugiej strony władze polskie, a zwłaszcza my, parlamentarzyści, winniśmy z większym niż dotychczas naciskiem prowadzić rozmowy z niemieckimi parlamentarzystami. W życiu zawsze tak bywa, iż zapisane traktaty nabieraja rumieńców i wypełniane sa żywa treścia dopiero wówczas, gdy znajdzie się grupa osób, które zechca je naprawdę konsumować. Tylko wtedy daje się władzom szansę wykazania dobrej woli w poważnym podejściu do zapisanych w traktacie praw. W sumie należy podkreślić, iż Polakom w Niemczech, ze względu na federacyjna strukturę kraju, jest trudniej niż Niemcom w Polsce. Bo o ile senator Bartodziej, maja c jakieś problemy, idzie jako przewodnicza cy centralnej rady do jednego premiera i jednego ministra, to nasi rodacy w Niemczech musza iść do 16 premierów i 16 ministrów to po pierwsze. Po drugie, o ile mniejszość niemiecka w 90% zamieszkuje w jednym obszarze, na Śla sku, i łatwiej jej się zorganizować, o tyle Polacy rozrzuceni sa po całych Niemczech. Czyli w wyborach komunalnych, czy w innych, te szanse, jakie my dajemy mniejszościom, które sa skupione, bo nie dotyczy to na przykład Ukraińców w Polsce, sa tam mniejsze. Po trzecie, Polacy w RFN nie wiedza, na jakie dotacje moga liczyć i od czyjej woli one zależa. Państwo polskie pomaga w ramach swych bardzo skromnych możliwości, choćby w zaopatrzeniu szkół w podręczniki. Ja zreszta jestem bardzo wdzięczna obecnemu tu prezesowi Wspólnoty Polskiej, panu profesorowi Stelmachowskiemu, za to, że przez pierwsze 2 lata po roku 1993 i 1994, z własnej puli, że się tak wyrażę, finansował wyjazdy do Polaków w Niemczech to znaczy z puli Senatu, żeby być sprawiedliwa. Widziałam wówczas, jak ci Polacy żyja i czasami nawet, wobec nędzy Polaków w Kazachstanie, nie mieliśmy moralnego uzasadnienia, żeby zawozić pomoc tam, nie zaś w druga stronę. Niemniej jednak, dla matki wszystkie dzieci sa równe, co pragnę tu szczególnie podkreślić. I niektórym Polakom, organizacjom w Niemczech trzeba szczególnie pomóc. Kończa c, chcę z satysfakcja stwierdzić, że po podpisaniu traktatu, sytuacja Polaków w RFN zdecydowanie się polepszyła. Strach poprzednich lat przed mówieniem po polsku, przed uczęszczaniem do polskiego kościoła coraz częściej zanika. Polacy ujawniaja swa tożsamość narodowa, zaczynaja upominać się o polskie szkolnictwo. W Bremen powstała szkoła dla 200 dzieci, w Düsseldorfie, w Monachium, w Berlinie staraja się o polskie pismo. Aby jednak było lepiej, należałoby mocniej upowszechniać znajomość traktatu tak, aby Polak w Niemczech nie musiał tłumaczyć urzędom niemieckim, jakie sa te treści i jakie on ma prawa. Tylko dobra, pełna znajomość praw, wychowanie w duchu tolerancji i poszanowania innych może zapewnić realizację zapisów traktatowych. I ostatnie zdanie, którym chcę zakończyć swoja wypowiedź. Dobre porozumienie i współpraca pomiędzy dwoma narodami i państwami, a więc w tym wypadku polskim i niemieckim, wymaga dobrych i skutecznych rozwia zań problemów mniejszości. Polacy w Niemczech, tak jak i Niemcy w Polsce, stanowia nie tylko dobre ręce do pracy i twórczy kapitał, ale moga wzbogacić obie kultury. Należy tylko umieć z tego wspólnego dziedzictwa europejskiego skorzystać. Dziękuję. (Oklaski).
16 18 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza Marszałek Adam Struzik: Dziękuję bardzo. W międzyczasie przybyli na salę naszych obrad następni goście, między innymi pan Józef Zych, marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, (oklaski), panowie ministrowie: pan minister spraw zagranicznych Dariusz Rosati, (oklaski), minister kultury i sztuki pan Zdzisław Podkański i szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, pan minister Adam Dobroński. Serdecznie witam. (Oklaski). Proszę o zabranie głosu ostatniego sprawozdawcę Komisji Spraw Emigracji i Polaków za Granica, pana senatora Józefa Kuczyńskiego. Senator Józef Kuczyński: Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie! Szanowni Państwo! Przypadło mi w udziale wysta pienie na dzisiejszym posiedzeniu w roli jednego z czterech sprawozdawców. Jest to zadanie bardzo zaszczytne, ale jednocześnie z racji tematu, który został mi przydzielony problemy Polaków na Litwie, Łotwie, w Estonii i w Rosyjskim Obwodzie Kaliningradzkim bardzo trudne, bowiem nie można doszukać się wspólnego mianownika dla jakichś uogólnionych, wspólnych ocen problemów dotycza cych i nurtuja cych Polaków w tych państwach. W każdym z nich sytuacja tamtejszej Polonii jest zdecydowanie różna, specyficzna tylko dla danego kraju zarówno w odniesieniu do liczebności, procentowego udziału polskiej mniejszości, jak i historycznych losów i źródeł jej powstania, przemian, jakie dokonuja się w jej składzie, oraz aktualnej pozycji, wzajemnych stosunków z władzami i nurtuja cych ja wewnętrznych problemów. Zmusza to do selektywnego potraktowania tematu i omówienia podstawowych problemów Polaków i ludności polskiego pochodzenia odrębnie w każdym z tych państw. Zacznę od sytuacji prostszych i bardziej jednoznacznych, od Estonii. Liczebność tutejszej Polonii, według różnych źródeł, waha się w granicach od 3 do 4 tysięcy, z czego około 1/3 zamieszkuje w Tallinie, a reszta jest rozproszona po całym kraju. W stosunku do około 1 miliona 600 tysięcy mieszkańców tego państwa jest to udział śladowy, ułamek procenta. I choć estońska Polonia jest niewielka, analizuja c jej potrzeby, trzeba mieć świadomość, że składaja się na nia dwie bardzo różne grupy ze specyficznymi dla każdej z nich problemami. Pierwsza to potomkowie starej emigracji, jeszcze sprzed pierwszej i drugiej wojny światowej, z których zdecydowana większość zachowała polska świadomość narodowa, przynajmniej częściowa znajomość języka i wiarę katolicka. Sa to ludzie na ogół nieźle wykształceni, posiadaja cy estońskie obywatelstwo, znaja cy język estoński i kulturę tego kraju. Grupa druga, chyba nawet liczniejsza, to Polacy, których lata wojny i powojenne losy rzuciły na teren Estonii z różnych części Zwia zku Radzieckiego. Byli oni poddani intensywnej rusyfikacji i sta d bardziej zintegrowani z Rosjanami i ludnościa ruskojęzyczna niż z estońska. Wielu z nich nie mówi ani po estońsku, ani po polsku. Wielu nie ma też obywatelstwa estońskiego. Sta d też status społeczny i ekonomiczny tej grupy jest bardzo niski. W Estonii funkcjonuje powstałe w 1988 r. Towarzystwo Kultury Polskiej Polonia, które stara się służyć wszystkim Polakom. Prowadzone przez to towarzystwo działania sa bardzo pragmatyczne, bez żadnych politycznych zaangażowań. Główny cel, przyświecaja cy działaczom, to da żenie do odrodzenia i zachowania kultury i tradycji polskiej. Służy temu przede wszystkim rozwój wewnętrznej informacji przez wydawanie własnego, niewielkiego pisemka Nowa Polonia, propagowanie czytelnictwa, ksia żki polskie we własnej bibliotece, a także organizacja pokazów polskich filmów, spotkań z gośćmi z Polski, wspólnych świa t, różnych konkursów dla dzieci itp. Bardzo duża wagę kierownictwo towarzystwa przywia zuje do nauki języka polskiego oraz w środowisku tej, jak to określiłem drugiej grupy, także języka estońskiego, który wymagany jest do uzyskania obywatelstwa oraz przy wykonywaniu wielu zawodów. Służa temu organizowane przez towarzystwo dość liczne kursy. które borykaja się jednak z wieloma materialnymi i organizacyjnymi problemami. Działalność towarzystwa Polonia jest więc wyja tkowo pożyteczna i ukierunkowana na najbardziej istotne potrzeby ludności polskiego pochodzenia. Sta d też nasza współpraca z tutejsza Polonia, zarówno prowadzona kanałami rza dowymi, za pośrednictwem ambasady i konsulatu generalnego, jak i naszej odpowiedniej parlamentarnej komisji oraz Wspólnoty Polskiej, powinna być nakierowana przede wszystkim na pogłębianie systematycznych kontaktów z tym towarzystwem i udzielanie maksymalnej pomocy w rozwijaniu jego dotychczasowej działalności, a także w jego staraniach zmierzaja cych do organizacji klas polskich w szkołach, które działaja w większych skupiskach Polonii. W tym zakresie potrzebne jest istotne wsparcie z kraju w postaci nauczycieli, podręczników i pomocy dydaktycznych do nauki języka polskiego. Wszystkie te działania maja bardzo istotne znaczenie dla przeciwstawiania się utracie tradycji narodowych, w tym zwłaszcza zagrożeniu utraty świadomości pochodzenia etnicznego wśród sporej części zamieszkuja cych Estonię Po-
17 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza 19 (senator J. Kuczyński) laków, szczególnie z omówionej przed chwila emigracji wojennej i powojennej. Zbliżona liczebnie do estońskiej jest polska grupa narodowa w Obwodzie Kaliningradzkim Republiki Rosyjskiej. Aktualnie jest ona oficjalnie oceniana na minimum 4,5 tysia ca osób, co stanowi wprawdzie troszkę większy procent niż w Estonii około 0,5% ale jednak śladowy wśród ponad 900 tysięcy mieszkańców tego obwodu i takich mniejszości, które stanowia dla władz istotny problem, jak Białorusini, Ukraińcy czy też Litwini, razem jest to bowiem blisko 20% ludności obwodu. Oprócz liczebności, także sytuacja, problemy i potrzeby ludności polskiego pochodzenia w tym obwodzie sa podobne jak w wypadku Polonii estońskiej. Nie ma tu jednak, niestety, tak zwartej i sprawnie działaja cej jak w Estonii, organizacji z przedwojennymi jeszcze tradycjami, działaja cej w polskim środowisku. Wprawdzie godne uznania sa prace prowadzone tu przez księdza z Polski Jerzego Steckiewicza, który rozpocza ł i nadal prowadzi poszukiwania zamieszkałych w obwodzie osób polskiego pochodzenia, nie jest to jednak działalność organizowana w imieniu i interesie wszystkich Polaków. Powstała w końcu roku 1991 organizacja społeczno-kulturalna mniejszości polskiej Wspólnota Kultury Polskiej, mimo że stara się w miarę regularnie inicjować spotkania, odczyty na temat historii i kultury polskiej i inne podobne działania, nie ma jednak szerszego zaplecza organizacyjnego i większego znaczenia. Odpowiednie zorganizowanie ludności polskiego pochodzenia, zwia zanie jej z tradycjami i kultura polska, podniesienie jej bardzo niskiego obecnie statusu społecznego i materialnego, zarówno ze względu na tę społeczność, jak i na specyfikę obwodu, sa wyja tkowo potrzebne i pilne. Kaliningrad to obwód dla nas szczególny. Dysponuje bowiem duża samodzielnościa z racji posiadania statusu specjalnej strefy ekonomicznej oraz jest wyja tkowo atrakcyjnie położony jako jedyny obszar Republiki Rosyjskiej granicza cy z trzema polskimi województwami. Jest więc niezbędne nasze mocne zakotwiczenie się w tym rejonie, przede wszystkim ekonomiczne, ale także, przy pomocy miejscowych Polaków, społeczne i kulturalne, bowiem Kaliningrad to otwarte okno na cała Rosję. Sta d też na tym terenie wiele państw i różne grupy interesów staraja się uzyskać maksymalne wpływy. Bardzo przemyślane i intensywne sa działania niemieckie, które wspieraja c rozwój firm i przedsiębiorstw własnych czy też o kapitale mieszanym, bardo silnie wspomagaja jednocześnie, w najrozmaitszych formach, swoja tutejsza mniejszość, liczebnie zbliżona do polskiej, ale już dzięki tym systematycznym działaniom dysponuja ca prężna organizacja o dużych lokalnych wpływach i coraz wyższym statusie. Musimy działać podobnie i to bardzo szybko, w sposób zorganizowany i bardzo przemyślany, inicjuja c, w kontakcie z miejscowym konsulatem generalnym, utworzenie działaja cej w imieniu wszystkich Polaków organizacji, wspomagaja c rozwój elektoratu polskiego w miejscowym uniwersytecie, rozwijaja c wydawnictwa polskie i nasycaja c programy radiowe i telewizyjne lokalnych stacji województw sa siaduja cych z tym obwodem tematyka nacelowana na potrzeby tamtejszych Polaków, gdyż ich programy odbierane sa w Kaliningradzie, oraz podejmuja c różne inne, szeroko zaprogramowane działania. Ale co najważniejsze, niezbędne jest zorganizowanie tu Domu Polskiego, poprzez budowę czy też zakup odpowiedniego obiektu. Domu, który stałby się siedziba miejscowej organizacji polskiej, miejscem spotkań z coraz liczniejszymi tu polskimi przedsiębiorcami, ośrodkiem informacji i promocji Polski oraz ośrodkiem promocji kulturalnej. Powstanie tego obiektu ma szczególnie istotne znaczenie, jako niezmiernie ważny czynnik poszerzania naszego oddziaływania w tym rejonie, aktywizowania miejscowej Polonii oraz jako środek do zwiększenia zainteresowania mieszkańców Okręgu Kaliningradzkiego Polska, jej kultura i historia oraz możliwościami wszechstronnej współpracy, w tym na wielu polach gospodarczych z cała Polska, a przede wszystkim jednak z sa siaduja cymi województwami. Możliwość wpływu takiej placówki na cała lokalna mniejszość polska ma w Kaliningradzie dodatkowe uzasadnienie w fakcie, że obwód jest stosunkowo nieduży, zbliżony obszarem do naszego województwa olsztyńskiego, a jednocześnie około 60% ludności obwodu mieszka w Kaliningradzie. Plany budowy tego domu, na co z inicjatywy naszej, senackiej komisji przez kilka kolejnych lat były zapewniane środki, z niewiadomych przyczyn sa przekładane z roku na rok i może nawet powstać wrażenie, że inicjatywa ta jest przez kogoś świadomie hamowana. Sprawę tę trzeba wreszcie ostatecznie rozwia zać i pilnie, kompleksowo zaja ć się problemami mniejszości polskiej w tym obwodzie, bowiem już jesteśmy poważnie opóźnieni w porównaniu do innych i przez dalsze zaniechania możemy bezpowrotnie stracić olbrzymia szansę. Inna niż w dwóch omawianych do tej pory państwach jest sytuacja ludności polskiego pochodzenia na Łotwie. Stanowi ona bowiem swoimi 80 tysia cami istotny, bo blisko trzyprocentowy, udział w ogólnej liczbie mieszkańców tego kraju, zajmuja c czwarte miejsce wśród zamieszkuja cych Łotwę mniejszości narodowych.
18 20 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza (senator J. Kuczyński) Tak więc występuja tu, praktycznie niezauważalne w Estonii i Kaliningradzie, typowe dla licza cych się mniejszości problemy wzajemnych stosunków z władzami państwowymi i samorza dowymi, a jednocześnie specyficzne dla tego kraju historyczne korzenie przemieszczania się tu polskiej ludności. Najstarsze sięgaja czasów Stefana Batorego, maja więc ponad czterystuletnia tradycję. Najpoważniejsza jednak część miejscowej Polonii to potomkowie Polaków, którzy napłynęli tutaj po kolejnych powstaniach narodowych oraz emigrantów, jacy w latach międzywojennych przybyli na Łotwę w poszukiwaniu pracy. Pewna grupę stanowia też Polacy z obecnej Białorusi, jacy po wojnie znaleźli w Estonii zatrudnienie w miejscowym przemyśle. Tak więc Polonia łotewska ma swoje długoletnie doświadczenie funkcjonowania i organizowania się w tym państwie i zbliżona jest w swoim charakterze do typowych Polonii w wielu państwach zachodnich. Ma więc w swoim dorobku sprawdzone metody różnych form działalności organizacji polonijnych o ogólnospołecznym i środowiskowym charakterze. Piękna kartę historyczna ma na przykład działaja ca bardzo prężnie w Daugavpils, przy ulicy Warszawskiej, Stowarzyszenie Harfa. Dziś lokal tego stowarzyszenia władze przekazały miejscowemu Towarzystwu Polaków Promień oraz na wniosek tego stowarzyszenia przywróciły ulicy tę właśnie historyczna nazwę. W okresie międzywojennym działało tu prężnie harcerstwo polskie, funkcjonuja ce w ramach skautów łotewskich. Obecnie ta forma pracy polonijnej także się odradza. Polacy mieli tu swój teatr polski, 16 polskich szkół podstawowych i gimnazjum w Rydze. Okres ostatnich 50 lat zniweczył ten bogaty dorobek. Szczególnie boleśnie odczuło to polskie szkolnictwo, które zlikwidowano w całości. Dobre tradycje i doświadczenia pozostały jednak w świadomości i pamięci miejscowych działaczy. Sta d też, wprawdzie powoli, ale systematycznie i bardzo konkretnie, wiele sprawdzonych form przedwojennej działalności odradza się. Przewodzi temu powstały w 1990 r. Zwia zek Polaków na Łotwie i choć polskie wojenne losy na Łotwie miały kształt niezwykle skomplikowany, to obecne stosunki z władzami, generalnie biora c, sa na ogół korzystne i sprzyjaja ce takiej organizacyjnej działalności, a napięcia, jeżeli maja miejsce, to występuja w nielicznych układach lokalnych. Na nie najgorsza obecnie kondycję narodowa łotewskich Polaków oraz na fakt, że ich poczynania aprobowane sa przez Łotyszy, oprócz historycznych, omówionych przed chwila tradycji, wpłynęło także w sposób zasadniczy to, iż Polacy opowiedzieli się w ostatnim czasie jednoznacznie po stronie łotewskich aspiracji niepodległościowych, a także generalna zasada, jaka kieruja się obecnie tamtejsi działacze polonijni. Stanowi ona, że Polacy maja, jak każda grupa narodowościowa, święte prawo do rozwoju własnego języka i kultury oraz stanowienia i rozwoju autonomii kulturalnej pod jednym wszakże warunkiem: nie może to się odbywać kosztem rdzennej ludności. My łotewscy Polacy głosza działacze Zwia zku Polaków na Łotwie żyjemy tu od wielu pokoleń i dlatego żadne problemy narodu łotewskiego nie sa dla nas obce ani obojętne. Warto by wnioski z takiej postawy i jej znaczenia dla praktycznych efektów w kształtowaniu wzajemnych stosunków z miejscowa ludnościa i władzami wycia gnęły organizacje polonijne, działaja ce w niektórych innych państwach. Warto także byśmy i my, reprezentuja cy w Polsce wszystkie organizacje i instytucje zajmuja ce się sprawami Polonii, emigracji i Polaków za granica, także wycia gnęli z tego odpowiednie wnioski. Bowiem fakt, że Łotwa nie przysparza specjalnych problemów i kłopotów, że łotewscy Polacy sa silni wewnętrzna moca autentycznego poczucia godności polskiej i dość aktywni w działaniu, uspokaja nasze sumienia i, w efekcie, zainteresowanie i pomoc ze strony macierzy w stosunku do tej Polonii sa zdecydowanie niedostateczne. Jest to poważny bła d, gdyż tam właśnie warto siać, bo gleba jest dobrze uprawiona i plony nawet przy mniejszych nakładach będa na pewno dużo większe niż w wielu innych środowiskach, gdzie czasem nawet duże nakłady sa wprost marnotrawione i nie przynosza żadnych efektów. Wynikaja ce z tego postulaty narzucaja się same. I nie widzę potrzeby ich dodatkowego formułowania. Specyficzny, sam w sobie bardzo trudny i skomplikowany problem, to Polacy na Litwie. Wpływa na to kilka podstawowych przyczyn. Po pierwsze, jest to społeczność bardzo liczna, oficjalne dane mówia o około 300 tysia cach, to stanowi około 8% ludności. Działacze wielu miejscowych organizacji polskich twierdza, że jest to liczba poważnie zaniżona. Jednak nawet w świetle tych oficjalnych danych jest to bardzo duża, o istotnym znaczeniu w każdym państwie, mniejszość narodowa. Po drugie, na podstawę i działalność tamtejszych Polaków i reprezentuja cych ich różnych działaczy rzutuja historyczne losy tego państwa i wzajemnych pomiędzy nami kontaktów. Iskrzyły one od dawna, a zaostrzyły się poważnie w okresie międzywojennym ze znanych wszystkim przyczyn. W rezultacie położenie ludności polskiej na Litwie i Litwinów w Polsce w ówczesnych granicach państwowych było bardzo trudne. Sytuację tę dodatkowo pogorszyło skomplikowanie losów mieszkaja cych tam rodaków
19 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza 21 (senator J. Kuczyński) w konsekwencji działań wojennych. Na to wszystko nałożyły się decyzje traktatu jałtańskiego, zmieniaja ce nagle status setek tysięcy żyja cych tam Polaków. Z narodu państwowego mieszkaja cego we własnym państwie, nagle, na bardzo dużym obszarze, Polacy spadli do grona mniejszości narodowych w obcym państwie. Po trzecie, istotna przyczyna jest też specyficzna w tym państwie, ukształtowana w kilka lat po wojnie, struktura społeczno-demograficzna mieszkaja cych tam Polaków. Dwie duże fale repatriacji z lat i , pomniejszaja c poważnie liczbę mieszkaja cych na Litwie Polaków, usunęły prawie zupełnie inteligencję polska z Litwy. Tym samym społeczność polska została pozbawiona elity narodowej: inteligencji. Pozostała, niejako osamotniona, głównie ludność chłopska i mieszkańcy małych miasteczek o niskim wykształceniu lub w ogóle bez wykształcenia, a więc o wyja tkowo niskim statusie społecznym i ekonomicznym. I choć w okresie minionych 40 czy 50 lat powoli zaczęła się odradzać nowa, własna inteligencja, to ma ona jednak określony, niezbyt korzystny charakter. Mianowicie ma na ogół rodowód jednostronny, wykształcona jest w warunkach socjalizmu, głównie w Wileńskim Instytucie Pedagogicznym. Jest to inteligencja głównie o wykształceniu humanistycznym, brakuje natomiast inteligencji technicznej, ekonomicznej, twórczej, lekarzy i prawników. Ten jednokierunkowy rozwój inteligencji ma na pewno swoje negatywne skutki. Nie mówia c już o tym, że jeszcze dziś wśród Polaków na Litwie odsetek ludzi z wyższym wykształceniem, wynosza cy zaledwie 3,2%, jest poza Cyganami najniższy wśród zamieszkałych w tym państwie narodowości. Dla przykładu dla Litwinów wskaźnik ten wynosi 9,4%, dla Rosjan 13,2%; Ukraińców 15,7% i Żydów 30%. Po czwarte. Na aktualna sytuację i nurtuja ce środowisko Polaków problemy oraz występuja ce liczne niekorzystne napięcia z władzami i miejscowa ludnościa bardzo poważnie wpłynęła postawa zajęta przez Zwia zek Polaków na Litwie w trakcie historycznego referendum, w którym posłowie zwia zku wstrzymali się w głosowaniu za niepodległościa Litwy. Nie analizuja c przyczyn takiej postawy wielu Polaków zwia zanych ze Zwia zkiem Polaków na Litwie a jest ich bardzo dużo należy stwierdzić, że jej konsekwencje do dziś negatywnie wpływaja na wzajemne stosunki. Jest to oczywiste. I wreszcie po pia te, w samym środowisku zamieszkałych na Litwie Polaków trwaja wewnętrzne, ambicjonalne rozgrywki i napięcia, różne wojny podjazdowe czasem nawet wręcz ordynarne między różnymi organizacjami i wewna trz nich. Gdy do takiego obrazu, na pewno trochę wyostrzonego, ale świadomie, doda się jeszcze często zróżnicowane, a czasem nawet sprzeczne ze soba interesy i działania w rejonach zamieszkałych głównie przez Polaków w których stanowia oni nieraz od 30% do nawet ponad 80% mieszkańców to skala napięć i wyja tkowo skomplikowanych procesów oraz problemów nurtuja cych społeczność polska na Litwie staje się oczywista. Oczywiste też wydaja się kierunki działań, jakie w kontaktach macierzy z ta społecznościa powinny być stosowane. Tak więc nade wszystko: rozwaga, olbrzymi spokój, jednolitość działania w oparciu o wspólnie wypracowana przez wszystkie zainteresowane w Polsce strony koncepcję długofalowej pracy z tym środowiskiem, zgodnie z państwowa racja stanu oraz uzasadnionymi potrzebami tej społeczności i w jej interesie. Niestety, życie codzienne mówię to na podstawie wielu własnych, potwierdzonych przykładami obserwacji przynosi zupełnie inna praktykę. Zamiast umiejętnie studzić, wygaszać ten litewski wrza cy kocioł, my go często sami jeszcze bardziej podgrzewamy. Zwia zek Polaków na Litwie ma swoje na pewno poważne grzechy i dotyczy to nie tylko referendum. Oprócz dużego, zasługuja cego na uznanie dorobku w rozwijaniu i kultywowaniu polskości, historii, tradycji i kultury jest on z racji określonych zapatrywań i ambicji działaczy nosicielem niekorzystnych napięć nawet o charakterze nacjonalistycznym jest też często w kontaktach zewnętrznych zbyt agresywny i subiektywnie jednostronny w ocenach. Nie wolno jednak nie dostrzegać i lekceważyć określonych osia gnięć, jak i liczebności oraz bardzo dużych wpływów tego zwia zku wśród litewskich Polaków. A jaka była do tej pory praktyka działania w stosunku do Zwia zku Polaków na Litwie? Z jednej strony poprzedni ambasador jakby obraził się na zwia zek i albo pomniejszał znaczenie tej organizacji, albo nawet w ogóle nie dostrzegał, że taka organizacja wśród Polaków na Litwie istnieje eliminuja c jej przedstawicieli z udziału w wielu działaniach organizowanych przez ambasadę wśród Polonii, w istotnych spotkaniach, jak na przykład z Prezydentem Rzeczypospolitej i wielokrotnie demostruja c niechęć. Zamiast więc szukać porozumienia i dialogu, umiejętnie oddziaływać na postawę i pracę działaczy, ambasada stale ich drażniła i lekceważyła. Wywoływało to zrozumiała frustrację, agresywność i pogłębiało wyobcowanie kierownictwa tej organizacji. Z drugiej natomiast strony, co sam niejednokrotnie miałem możliwość zaobserwować, na różne imprezy i spotkania organizowane przez Zwia zek Polaków na Litwie, często i nawet bardzo chętnie przyjeżdżali różni działacze wysokiego
20 22 93 posiedzenie Senatu w dniu 4 marca 1997 r. i Polaków za Granica projektu uchwały w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierza (senator J. Kuczyński) szczebla państwowi, polityczni, a także i parlamentarzyści którzy potrafili bardzo zachęcać działaczy Zwia zku Polaków na Litwie do kontynuowania ich linii politycznej, do rozwijania fobii nacjonalistycznych i twardego, jak to nazywali, trzymania się. Pogłębiało to napięcia z władzami i wewna trz polskiej społeczności. Gdy do tego obrazu dołoży się jeszcze często niejednolita, mało przemyślana i niezbyt konsekwentna działalność Stowarzyszenia Wspólnota Polska, w poła czeniu z jakże licznymi, utopionymi bez efektów poważnymi środkami finansowymi kierowanymi do tego państwa, to ogólny obraz jest, delikatnie mówia c, wyja tkowo nieciekawy. Mówia c więc o problemach Polaków na Litwie, w pierwszym rzędzie trzeba mówić o uporza dkowaniu naszych własnych, z kraju płyna cych, działań w tym środowisku. Nie wolno bowiem nadal tolerować niekonsekwentnych, nieprzemyślanych, nie maja cych jednolitej koncepcji i często sprzecznych z soba działań różnych krajowych ośrodków i reprezentuja cych je ludzi. Dla tak specyficznej sytuacji, jaka występuje wśród mniejszości polskiej na Litwie, musi być bezwzględnie wypracowana dla tego państwa specjalna, wspólna, jednolita koncepcja działania, obowia zuja ca bezwzględnie wszystkich: i agendy rza dowe, i działaczy, i komisje parlamentarne, i wszystkie organizacje pracuja ce z Polakami za granica, a przede wszystkim z największa z nich, Stowarzyszeniem Wspólnota Polska. Dopiero na tak wypracowanym programie, który powinien chyba powstać pod egida Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, można tworzyć zasady wspomagania potrzeb społeczności polskiej na Litwie. A potrzeby te sa wyja tkowo liczne. Dotycza one szkolnictwa i nauki oraz tworzenia lokalnych ośrodków kultury i wspomagania licznych zespołów pieśni, tańca i poezji. Dotycza zarówno rozwoju indywidualnej, jak i zbiorowej przedsiębiorczości w środowiskach polonijnych, szczególnie w rolnictwie i małym biznesie, ale także jest to potrzeba bezpośredniej, materialnej pomocy dla ludzi bezradnych, żyja cych jakże często w skrajnej nędzy. Bez wypracowania takich zasad, kierowana tam pomoc będzie mało skuteczna i często zmarnotrawiona, przynosić będzie niejednokrotnie zamiast pozytywnych, negatywne efekty. Jak już wcześniej powiedziałem, może trochę wyostrzyłem problemy litewskie, ale proszę mi wierzyć, że jeżeli, to naprawdę tylko trochę. Od kilku lat mam bowiem bezpośrednie kontakty z tamtejszymi środowiskami Polaków i organizacjami. I z niepokojem obserwuję, że zamiast normalizacji i porza dkowania, na wielu odcinkach narastaja liczne napięcia i towarzysza ce temu bardzo niekorzystne, omówione przed chwila zjawiska. Mam też podstawę, by przypuszczać, że może nie z taka ostrościa, ale bardzo zbliżona sytuacja może mieć miejsce także w innych państwach. Dlatego też prawie świadomie wyostrzyłem te problemy, maja c nadzieję, że wpłynie to na bardzo poważne potraktowanie problemu przez wszystkich zainteresowanych i przyczyni się, jeżeli nie do ostatecznego rozwia zania, to co najmniej do radykalnej poprawy sytuacji przede wszystkim na Litwie, ale także jak wspomniałem w innych państwach. Będzie to z olbrzymim, trudnym do przecenienia pożytkiem, zarówno dla mieszkaja cych tam Polaków, jak i naszych międzynarodowych kontaktów i współpracy z tymi państwami. Dziękuję za uwagę. (Oklaski) Marszałek Adam Struzik: Dziękuję bardzo. Proszę państwa, oddamy teraz głos gościom. Proszę o zabranie głosu pana Józefa Zycha, marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Marszałek Sejmu RP Józef Zych: Panie Marszałku Senatu! Panie Prezydencie! Panie i Panowie Senatorowie! Szanowni Goście! Proszę pozwolić, że na wstępie serdecznie podziękuję za tę niezwykła inicjatywę senatorom Rzeczypospolitej, a szczególnie panu marszałkowi Struzikowi. Niegdyś Wincenty Witos powiedział, że największym dobrem jest nie gospodarstwo, nie maja tek, pienia dz czy dobytek, ale miłość Ojczyzny. Tę prawdę najgłębiej rozumieja Polacy rozsiani po całym świecie, o czym wielokrotnie dane mi było się przekonać. Wszyscy, którzy mieli okazję spotkać się z Polakami mieszkaja cymi za granica, wiedza jak bardzo tęsknia oni za macierza. Dlatego ła czność z nimi jest tak ważna. To my jesteśmy zobowia zani, aby do nich docierać, ponieważ nie zawsze sa oni w stanie dotrzeć do nas. Wysoka Izba podejmuje wielki narodowy temat, bliski wszystkim Polakom, ale jednocześnie temat niezwykle złożony i trudny. Sprawy Polonii i Polaków za granica stawały się szczególnie ważne w przełomowych momentach naszej historii. Powstanie nowego kształtu państwa polskiego, tak przez zmianę jego granic, jak i systemu, określało też pozycję Polaków za granica oraz intensywność kontaktów z krajem i rodzaj więzi z Ojczyzna. W wyniku działań wojennych, przesunięcia granic i zmiany ustrojowej po II wojnie światowej liczba Polaków mieszkaja cych za granica niezwykle wzrosła. Przez lata powojenne sprawy uchodźstwa traktowane były przez ówczesne władze państwowe w sposób selektywny i instrumentalny. Inny był stosunek do Polonii na Zachodzie, inny do Polaków żyja cych na terytorium