Source: https://wspoldzielnia.pl/pies-bloku-prawa-obowiazki-wlasciciela/
Timestamp: 2020-07-12 18:42:11
Legal References Found: art. 22
 art. 51
 art. 77
 art. 10
 art. 51
 art. 51
 art. 9
 art. 51
 art. 16

Document Content:
Większość z nas uwielbia psy. Choć z pewnością najlepszym miejscem dla takiego zwierzęcia jest dom pod miastem z wielkim ogrodem, to jednak także osoby mieszkające w miastach – w tym we wspólnotach mieszkaniowych – często nie chcą rezygnować z możliwości posiadania pupila. Niejednokrotnie spotyka się to z pewnymi problemami ze strony właścicieli innych lokali lub zarządcy wspólnoty mieszkaniowej. W dzisiejszym tekście chciałbym zatem pokrótce zająć się tym, jakie są prawa i obowiązki właściciela psa oraz jakie uprawnienia w tym zakresie mogą przysługiwać sąsiadom i wspólnocie mieszkaniowej.
Analizę należy rozpocząć od tego, że w mojej ocenie brak jest podstaw, aby wspólnota z góry zabroniła posiadania psa w lokalu. Choć coraz częściej słyszy się o wspólnotach mieszkaniowych, które takie zakazy próbują wprowadzać (np. w drodze regulaminów), to jednak uważam, że jest to zbyt daleko idąca ingerencja w sferę prywatną właściciela mieszkania. Należy przypomnieć, że Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 3 kwietnia 2009 r. (sygn. akt II CSK 600/08) wskazał, że:
„[…] uchwały właścicieli są podejmowane w sprawach czynności przekraczających zakres zarządu nieruchomością wspólną wymienionych przykładowo w art. 22 ust. 3 u.w.l. Czynności te dotyczą jednak wyłącznie spraw zarządu nieruchomością wspólną. Właściciele lokali nie mogą zatem podejmować żadnych uchwał, które ingerowałyby w prawa odrębnej własności lokali. Taki zaś charakter mają bez wątpienia postanowienia uchwalonego przez właścicieli regulaminu porządku domowego dotyczące (…) obowiązku zawiadomienia zarządu wspólnoty o wynajęciu lub wydzierżawieniu lokalu, obowiązek zawiadomienia zarządu wspólnoty o wszystkich istotnych zmianach dotyczących lokalu, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej w lokalach mieszkalnych bez zgody wspólnoty mieszkaniowej (…)”.
Posiadanie zwierzęcia (w tym psa) należałoby zaliczyć do tej grupy i uznać, że ingerencja wspólnoty w tę sferę życia mieszkańców nie jest uprawniona, a ewentualną uchwałę, wprowadzającą tego typu regulację, można zaskarżyć (więcej na ten temat w poprzednim wpisie dostępnym tutaj).
Nie oznacza to jednak, że wspólnota mieszkaniowa nie posiada żadnych instrumentów, mogących zdyscyplinować właściciela, który swoim zachowaniem powoduje, że obecność psa utrudnia życie innym mieszkańcom nieruchomości. Po pierwsze, w uzasadnionych przypadkach możliwe jest podejmowanie odpowiednich uchwał, dyscyplinujących właściciela lub np. nakładających na niego obowiązek ponoszenia kosztów związanych ze zwierzakiem. Tytułem przykładu wskazać należy, że Sąd Okręgowy w Łodzi w wyroku z dnia 23 listopada 2015 r. (sygn. akt II C 729/15) uznał, że możliwe jest podjęcie uchwały, na mocy której właściciel psa zobowiązany będzie do pokrycia kosztów dodatkowego sprzątania prześwitu bramowego i klatki schodowej w przypadku, gdy są one przez konkretne zwierzę regularnie zanieczyszczane.
Co mogą zrobić sąsiedzi?
Niezależnie od tego zauważyć należy, że poszczególnym sąsiadom przysługuje prawo skorzystania z innych instrumentów prawnych – przede wszystkim z przepisów zawartych w Kodeksie wykroczeń. W przypadku, gdy problemem jest uciążliwe szczekanie psa, zastosowanie znaleźć może art. 51 § 1 k.w., zgodnie z którym kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
W orzecznictwie sądów powszechnych wielokrotnie potwierdzono już, że karze wynikającej z tego przepisu podlegać może też właściciel psa, który przez uporczywe szczekanie lub wycie zakłóca spokój nocny zamieszkującym wokół osobom. Podkreślić należy, że w jednym z takich wyroków Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze (sygn. akt VI Ka 544/16) zauważył, iż:
„[…] jeżeli nawet obwiniony jako właściciel psa czynił zadość wszystkim obowiązkom związanym z jego hodowlą, nie zwalnia go to od odpowiedzialności za przypisane wykroczenie w sytuacji gdy pies mimo to zakłócał spoczynek nocny sąsiadom. Obowiązkiem obwinionego było takie postępowanie aby spokój sąsiadów w godzinach nocnych nie był zakłócony”.
Innymi słowy, właściciel psa musi wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za jego zachowania, nawet jeżeli podejmuje wszelkie starania celem uniknięcia uporczywości dla osób trzecich.
Kolejnym przepisem, w którego skorzystać mogą właściciele sąsiednich lokali w przypadku, gdy pies jednego z mieszkańców jest dla nich uciążliwy, jest art. 77 k.w. Zgodnie z jego treścią kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
jeżeli chodzi o zwykłe środki ostrożności, katalog zachowań, które można zakwalifikować pod tę normę jest szeroki i w każdym przypadku zachowanie właściciela analizowane jest indywidualnie (o ile w przypadku niektórych ras psów złamaniem przepisu jest wyprowadzanie ich bez smyczy i kagańca, o tyle np. w przypadku yorków wskazuje się, że nie jest to konieczne),
odnosząc się zaś do nakazanych środków ostrożności należy ich poszukiwać w przepisach wewnętrznych gmin. Każda gmina ma swój regulamin utrzymania porządku i tam uregulowane są obowiązki związane z bezpiecznym sprawowaniem nadzoru nad zwierzętami. Różne gminy regulują te kwestie w różny sposób – jedne są mniej, inne bardziej represyjne, dlatego właściciele psów powinni zapoznać się z regulaminem obowiązującym w ich miejscu zamieszkania. Bardziej restrykcyjne kryteria dotyczą tzw. ras niebezpiecznych.
Co istotne, do znamion tego wykroczenia nie należy spowodowanie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzi albo niebezpieczeństwa dla mienia (jest to wykroczenie zagrożenia abstrakcyjnego). Oznacza to, że nie jest konieczne, by konkretna osoba została przez psa zaatakowana lub się go przestraszyła – wystarczy, że potencjalnie jest to możliwe.
W wyroku Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie z dnia 18 sierpnia 2016 r. (sygn. akt VI Ka 718/16) wyraźnie stwierdzono, że:
„[…] o ile bowiem posiadacz zwierzęcia może być przeświadczony o jego łagodnej i przyjaznej naturze, spokojnym charakterze i nie zainteresowaniu obcymi dlań obiektami, o tyle takiego przekonania nie muszą podzielać inne osoby. Ich prośba czy żądanie choćby chwilowego uwiązania zwierzęcia, które nie znajduje się w bezpośrednim pobliżu właściciela, przytrzymywane za uprząż czy obrożę, powinny być sygnałem odczuwanej obawy i prowadzić do zachowania tę obawę niwelującego. Omawiana zasada, poza możliwością jej prawnego wyegzekwowania wynika również z ogólnych reguł współżycia społecznego, które nakazują korzystać z własnych praw w taki sposób, aby nie ingerować czy ograniczać praw innych. Dotyczy to w równym stopniu właścicieli zwierząt, rowerzystów, uczestników nocnych imprez itd.”
Oznacza to, że na obecność zwierzęcia w otoczeniu innych osób właściciel musi patrzeć z perspektywy tego otoczenia, a nie wyłącznie swojej własnej.
Ostatecznie posiadanie psa to nie tylko przyjemności. Zgodnie z art. 10a ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna. Kolejny ustęp wprowadza zastrzeżenie, że zakaz ten nie dotyczy terenu prywatnego, jeżeli teren ten jest ogrodzony w sposób uniemożliwiający psu wyjście. W mojej ocenie ogrodzony teren osiedla, choć stanowi część nieruchomości wspólnej wszystkich właścicieli lokali, nie może być uznawany jako „teren prywatny” w rozumieniu ww. przepisu. Wypuszczenie psa luzem bez nadzoru na teren ogólnodostępny dla wszystkich mieszkańców wspólnoty i ich gości stanowi naruszenie wspomnianego zakazu, którego podstawowym celem jest ochrona zdrowia osób trzecich.
Chyba najbardziej nieprzyjemnym obowiązkiem właścicieli psów jest konieczność sprzątania odchodów po swoich pupilach. Choć w Polsce zwyczaj ten w większości miejsc się jeszcze nie przyjął, coraz więcej gmin wprowadza do regulaminów, o których była mowa wcześniej, obowiązek sprzątania nieczystości po swoich zwierzakach. Nie ulega przy tym wątpliwości, że wspólnoty mieszkaniowe mają prawo wprowadzić w drodze uchwały własne regulacje dotyczące tego zagadnienia, które będą miały zastosowanie na terenie nieruchomości wspólnej.
Ostatecznie, jak w wielu przypadkach, najlepszym sposobem funkcjonowania we wspólnocie jest zachowanie zdrowego rozsądku. Właściciele psów, jak bardzo nie kochają swoich pupili, powinni postępować ze zwierzętami w taki sposób, aby nie uprzykrzało to życia sąsiadom. Z kolei mieszkańcy wspólnot powinni akceptować fakt, że niektórzy z nich odczuwają bliską więź ze swoim zwierzęciem i nie ma w tym przecież nic dziwnego – wszak to właśnie pies zasłużył sobie na miano najlepszego przyjaciela człowieka 🙂
Jakie kroki można podjąć w przypadku gdzy psy zakłócają spokój w ciągu dnia. Szczekają, piszczą pod nieobecność właścicieli .
Zalecam odrobinę zdrowego rozsądku i empatii. dzieci też piszczą i są głośne, ludzie się kłócą, imprezują i jest głośno, ŻYCIE. Pies też ma swoje prawa. To że ktoś się zajmuje tymi zwierzętami chwała mu za to. Proszę zobaczyć ile zwierząt jest źle traktowane przez ludzi, jak ludzie pastwią się nad zwierzętami. Mam nadzieję że Pani do nich nie należy. Pozdrawiam
17 sierpnia 2017 o 08:56
Niestety empatii i zdrowego rozsądku coraz bardziej brakuje mieszkańcom budynków wielorodzinnych. Przeszkadza im dosłownie wszystko. Mam tę niewdzięczną rolę i muszę rozwiązywać spory i “problemy”lokatorów. Proszę być spokojną, jeżeli chodzi o zwierzęta i te małe i te duże to jestem po tej stronie co Pani.. Pozdrawiam
odpowiedź na Pani pytanie znajduje się w treści artykułu:
“W przypadku, gdy problemem jest uciążliwe szczekanie psa, zastosowanie znaleźć może art. 51 § 1 k.w., zgodnie z którym kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.”
Dziękuję, przeoczyłam.
Każdy człowiek ma prawo do spokojnej nocy,na mojej wsi każdy sąsiad ma co najmniej 2 psy,które w nocy ujadają.Jeden zaczyna, a potem cały chór.Im to nie przeszkadza,ja w nocy nie
mogę otworzyć okna.W dzień zawsze któremuś psu coś przeszkadza,nie poczytasz książki na tarasie,nie wypijesz kawy spokojnie,bo jest ciągle szczekający pies.Czy to jest w porządku.Nie sądzę,by dzieci piszczały każdą noc,czy sąsiedzie się kłócili,byłaby od razu interwencja policji.Właściciele szczekających psów nie mają szacunku do drugiego człowieka,tak po prostu.
Święta prawda. Zgadzam się z Panią w 100 procentach. Mam to samo. Moi sąsiedzi mają 3 psy. Jak tylko ktoś przechodzi drogą, biegną wzdłuż płotu, drą się niemiłosiernie. Można to znieść raz na jakiś czas,ale nie non stop. Ciągle jest ruch. To wieczne szczekanie, ujadanie, wycie. To nieludzkie traktowanie drugiego człowieka. Pracuję na zmiany, mam hałaśliwą pracę. Nie chcę wiele. Pragnę w spokoju wypocząć. Cóż mam robić, pomóżcie! Jestem u kresu wytrzymałości. Płakać mi się chce i nie chcę wracać do domu ze strachu przed wiecznym hałasem. Ludzie traktują ludzi gorzej niż psy. Obrońcy psów proszę o pomoc.
6 lutego 2018 o 13:57
Niech sąsiad zainstaluje psu apkę Antyszczek, to się uciszy w końcu. U mnie to pomogło. A nie sądami straszyć
Patrykulos pisze:
Chciałbym odnieść się do problemu ujadania psów w dzień. Jestem studentem i mieszkam na stancji. Sąsiad z góry ma psa, który wyje bez większych przerw od około ósmej rano do około szesnastej. Pojawiają się dwa problemy. Po pierwsze, nie mam warunków do spokojnej egzystencji – nie jestem w stanie uczyć się, kiedy u góry psina cały czas wyje. Rzeczywiście widzę, że w tej kwestii może pomóc powołanie się na art. 51 § 1 k.w. Jest jednak jeszcze jeden problem: po drugie, ten pies jest psychicznie wykończony. Szura przedmiotami po podłodze, zrzuca je na ziemię, ale przede wszystkim skamle i wyje non-stop. Zastanawiam się, czy zostawianie psa na większość dnia bez jakiejkolwiek opieki można interpretować jako jakiś sposób znęcania się nad nim? Może to za duże słowo, ale na pewno jest tu brak odpowiedzialności i wyobraźni ze strony właściciela czworonoga. Jak sądy orzekały w sprawie psów w taki sposób porzucanych?
poruszył Pan bardzo interesujące zagadnienie – zgodnie z art. 9 ust.1 ustawy o ochronie zwierząt kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody. Naruszenie tego obowiązku stanowi wykroczenie. Zakładam jednak, że opisane przez Pana zachowanie psa może być niezależne od tego, że właściciel należycie wypełnił spoczywające na nim obowiązki. Sądzę, że najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby skorzystanie właśnie z ochrony wynikającej z art. 51 k.w. Gdyby jednak problem się nasilał, wówczas można byłoby rozważyć skorzystanie z instytucji przymusowej sprzedaży lokalu, o czym mowa w art. 16 ustawy o własności lokali. Więcej na ten temat może przeczytać Pan na blogu w tym miejscu https://wspoldzielnia.pl/przymusowa-sprzedaz-lokalu-wlasnosciowego-cz-2/
24 marca 2018 o 22:01
Ja mam również koszmar w mieszkaniu przez psa piętro wyżej.