Source: https://kwartalnikchemiczny.pl/archiwum/2018
Timestamp: 2018-10-17 16:51:31
Legal References Found: art. 1
 art. 1
 art. 19
 art. 33
 art. 14
 art. 124
 art. 44
 art. 16

Document Content:
1/2017 (0)
Zróbmy to dobrze! Przewóz towarów niebezpiecznych w sztukach przesyłki
Przewóz towarów niebezpiecznych, czyli produktów, które stwarzają lub mogą stwarzać zagrożenie w transporcie, jest regulowany przez prawo międzynarodowe. Podstawowym aktem prawnym, regulującym przewóz drogowy towarów niebezpiecznych, jest Umowa Europejska ADR. Celem tych przepisów jest maksymalne obniżenie ryzyka związanego z transportem towarów niebezpiecznych – przez zmniejszenie prawdopodobieństwa zaistnienia zdarzenia oraz rozmiaru ewentualnych szkód. W niniejszym artykule omówimy wymagania, jakim podlega przewóz towarów niebezpiecznych w sztukach przesyłki.
Czym jest sztuka przesyłki?
Sztuka przesyłki, zgodnie z definicją zamieszczoną w Umowie ADR, to końcowy produkt operacji pakowania materiału niebezpiecznego, składający się z opakowania (lub dużego opakowania lub DPPL) wraz z zawartością, które jest przygotowane do wysyłki, czyli oznakowane zgodnie z wymaganiami przepisów ADR. Określenie to obejmuje również naczynia do gazów (np. butle) oraz przedmioty nieopakowane zawierające materiał niebezpieczny. Zatem przewóz w sztukach przesyłki oznacza przewóz materiałów niebezpiecznych w opakowaniach, naczyniach do gazów lub przewóz nieopakowanych przedmiotów, zawierających materiały niebezpieczne.
Co wozimy w sztukach przesyłki?
Zaledwie dla kilkunastu materiałów zdefiniowanych w wykazie towarów niebezpiecznych ten sposób przewozu jest zabroniony. Rodzaj opakowania, jakiego możemy użyć do przewozu towaru niebezpiecznego, został określony poprzez zastosowanie kodów instrukcji pakowania, które znajdują się w kolumnie 8 wykazu materiałów niebezpiecznych. Jeżeli w kolumnie tej nie podano żadnego kodu, oznacza to, że przewóz tego materiału w sztukach przesyłki nie jest dozwolony. Kody instrukcji pakowania rozpoczynają się od liter P, IBC, LP oraz R i oznaczają odpowiednio rodzaj opakowań, jakie możemy zastosować:
P – opakowania o maksymalnej pojemności 450 L lub masie 400 kg, tj. kanistry, bębny, skrzynie, worki, opakowania złożone lub naczynia do gazów;
IBC – duże pojemniki do przewozu luzem (DPPL);
LP – duże opakowania;
R – opakowania metalowe lekkie.
Każdą sztukę przesyłki zawierającą towar niebezpieczny należy zapakować zgodnie z wymaganiami podanymi w instrukcji pakowania, przypisanej do danego towaru niebezpiecznego. W większości przypadków będzie wymagane zastosowanie opakowań certyfikowanych, czyli takich, które spełniają określone wymagania konstrukcyjne i wytrzymałościowe.
Potwierdzeniem spełnienia tych wymagań oraz zgodności z zatwierdzonym typem konstrukcyjnym opakowania jest oznakowanie certyfikacyjne, naniesione bezpośrednio na opakowanie.
Sztuki przesyłki zawierające towary niebezpieczne powinny być oznakowane w sposób czytelny i trwały:
oznakowaniem certyfikacyjnym opakowań zgodnym z wymaganiami instrukcji pakowania, przewidzianymi dla danego towaru niebezpiecznego (jeżeli takie opakowanie jest wymagane, a w większości przypadków tak się dzieje);
Dział: 4/2017
Zasada zrównoważonego rozwoju – szansą dla środowiska naturalnego czy usprawiedliwieniem działań człowieka?
Co to znaczy zrównoważony rozwój? Czy rzeczywiście łączy rozwój ekonomiczny i rozwój społeczny z ochroną naturalnych zasobów przyrody?
Kiedy człowiek pojawił się na Ziemi, zaczął ingerować w środowisko. Wykorzystywał je dla zaspokajania własnych potrzeb, początkowo szukając pożywienia i schronienia; wprowadzał zmiany w najbliższym otoczeniu. Wraz z rewolucją neolityczną, której podstawę stanowiła uprawa roślin i hodowla udomowionych zwierząt, rozwinęło się osadnictwo, związane z dostępem do wody. Przejście ludzi na osiadły tryb życia wymagało dostępu do czystej wody pitnej zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt, a także do nawadniania upraw. Już na tym etapie rozwoju cywilizacji ludzkich następowało zanieczyszczenie wód powierzchniowych, głównie o zasięgu lokalnym, odprowadzanymi do nich ściekami obciążonymi pierwiastkami biogenicznymi. Rozwój cywilizacji ludzkich w różnych regionach świata odbywał się w różnym tempie, co było związane z odmiennościami regionalnymi zarówno w sferze społecznej, jak i technologicznej oraz z dostępem do zasobów przyrody.
W XX wieku rozwój cywilizacyjny, związany z gwałtownym wzrostem produkcji przemysłowej oraz wzrostem liczby ludności, określanej jako eksplozja demograficzna, spowodował ogromne zmiany w przyrodzie i zasobach naturalnych środowiska. Zmiany te po dziś dzień znajdują odzwierciedlenie w nasileniu ekstremalnych zjawisk klimatycznych, ubożeniu różnorodności biologicznej na wszystkich poziomach, utracie naturalnych ekosystemów i przyśpieszonym wymieraniu gatunków, a także ograniczeniu dostępu do zasobów czystej słodkiej wody.
Dostęp do wody, która jest niezbędna do życia wszystkich organizmów na Ziemi, wciąż wydaje się nam nieograniczony. Niestety, rozwój cywilizacji odcisnął piętno także na stanie wód. Od początku XX wieku doprowadził do przekształcenia wód powierzchniowych, przede wszystkim pod względem ich zasobów, jakości wody oraz naturalności ekosystemów wodnych. Czy wprowadzone zmiany można jeszcze odwrócić?
Przykładem przekształcenia zasobów wodnych Ziemi jest ingerencja w naturalny bieg wód płynących, która wiąże się z przerwaniem ciągłości rzeki – river continnum, głównie przez przegradzanie dolin rzecznych zaporami, związanymi z budową zbiorników wodnych, wykorzystywanych do różnych celów (retencyjnych, rekreacyjnych). Skutki wynikające z budowy zbiorników mają charakter zmian nieodwracalnych z punktu widzenia przyrody. Powodują między innymi: brak możliwości migracji ryb na okres tarła, zmianę termiki wód, degradację mikrosiedlisk, co zubaża różnorodność biologiczną.
Dla wód powierzchniowych stojących – jezior – współcześnie głównym problemem jest eutrofizacja, przyśpieszona w wyniku działalności człowieka. Antropogeniczna eutrofizacja to wzrost żyzności wód poprzez ich nadmierne wzbogacenie w pierwiastki biogeniczne: azot i fosfor. Wzrost koncentracji tych pierwiastków prowadzi do negatywnych skutków, jak toksyczne zakwity sinic i glonów. Kolejnymi zmianami w środowisku wodnym, mającymi charakter przekształceń trwałych, nieodwracalnych, są: zanieczyszczenie wód powierzchniowych metalami ciężkimi, takimi jak rtęć i ołów, które są gromadzone w osadach dennych rzek i jezior; a także kwaśne deszcze, które (zakwaszając wody powierzchniowe) prowadzą do uwalniania ze skał toksycznego aluminium.
Degradacja i przekształcenia wodnych ekosystemów śródlądowych, związane z rozwojem współczesnych społeczeństw, niosą zagrożenie bezpośrednie dla ich funkcjonowania – deficyt wody, w tym przede wszystkim wody zdatnej do picia. Powodują również pośrednie zagrożenia, jak degradacja środowiska naturalnego, niosąca zmiany mikro- i makroklimatu.
Idea zrównoważonego rozwoju rozwijała się w drugiej połowie XX wieku, w wyniku dostrzeżenia kosztów środowiskowych rozwoju współczesnych społeczeństw, zagrażających warunkom ich życia. Pojawiły się pierwsze przesłanki, wskazujące na załamywanie się koncepcji rozwoju opartej jedynie na wzroście produkcji i konsumpcji, związanej z eksploatacją zasobów przyrody. Pogarszanie się stanu środowiska, nie tylko w krajach wysoko rozwiniętych, ale przede wszystkim tych szybko rozwijających się, wywołało dyskusję naukową oraz inicjatywy społeczne, zmierzające do powstrzymania dalszej degradacji środowiska. Pierwsza publikacja z 1962 r. Cicha wiosna (Silent Spring, Rachel Carson) uważana jest za manifest polityki ekologicznej.
piątek, 08 grudzień 2017 11:55
Woda w produktach kosmetycznych - ryzyko zakażenia mikrobiologicznego
Woda w przemyśle kosmetycznym jest surowcem, podstawowym składnikiem większości kosmetyków, a także stanowi medium używane do procesów mycia, dezynfekcji, płukania instalacji technologicznej. Jest także czynnikiem chłodzącym urządzenia.
Systemy do uzdatniania i dystrybucji wody muszą być tak zaprojektowane i konserwowane, aby gwarantowały stabilną jakość wody od momentu jej wyprodukowania, poprzez magazynowanie, aż do chwili dozowania do procesu. Systemy te muszą uniemożliwiać wzrost procesu zanieczyszczenia mikrobiologicznego. Wyznacznikiem jakości wody jest czystość, zdefiniowana w Farmakopei Europejskiej i Amerykańskiej, według której bakterii nie może być więcej niż 100 CFU na 1 ml wody. Niezwykle ważnym czynnikiem zapobiegającym zanieczyszczeniu mikrobiologicznemu jest system dystrybucji wody, tak, aby nie była on w bezruchu. Brak przepływu wody skutkuje gwałtownym namnożeniem się drobnoustrojów, a także sprzyja powstawaniu biofilmu. Dlatego wodę poddaje się działaniu UV lub ozonu, eliminując ryzyko zakażenia mikrobiologicznego. Zastosowanie nowoczesnych niskociśnieniowych lamp UV właściwie dobranych do przepływu wody w rurociągu pozwala na utrzymanie bakterii w ilości <10 jtk/100 ml. Drugim sposobem na ograniczenie ryzyka zakażenia mikrobiologicznego jest ozonowanie wody za pomocą urządzeń, które wytwarzają ozon w czasie braku poboru wody.
Czynnikami sprzyjającymi namnażaniu bakterii w wodzie są:
• miejsca w instalacji z małym strumieniem przepływu
• nieodpowiednia temperatura, sprzyjająca wzrostowi drobnoustrojów, 20st–55st
miejsca w instalacji z małym strumieniem przepływu
nieodpowiednia temperatura, sprzyjająca wzrostowi drobnoustrojów, 20°–55°
Szczególnie niebezpieczne jest używanie wody od dostawców, ze względu na jej dystrybucję w zbiornikach i wydłużenie czasu od otrzymania wody uzdatnionej do jej zużycia. Dlatego obowiązkiem producenta powinno być sprawdzenie dostawcy, niezależnie od otrzymywanych świadectw analizy wody. Dostawcy wody ze względu na brak świadomości przyjmują punkt poboru bez uwzględnienia drogi jej podawania (węże, pompy), czystości zbiorników transportowych. Producent z kolei, jeżeli nie używa wody bezpośrednio, tylko ją magazynuje, musi mieć wiedzę o stanie czystości wody w momencie użycia. Próbka wody do badania powinna odzwierciedlać faktyczny stan wody, powinna również być pobrana z miejsc reprezentatywnych w systemie dystrybucji wody. W przemyśle kosmetycznym czy farmaceutycznym mamy do czynienia z wodą produkcyjną. Jest to woda wodociągowa lub uzdatniona, zmiękczana, demineralizowana, dejonizowana, destylowana, woda otrzymywana na drodze odwróconej osmozy, stosowana jako surowiec, ale także używana do procesów mycia i dezynfekcji. Monitorując jakość wody, zapobiegamy problemom na linii produkcyjnej oraz zapewniamy odpowiednią jakość produktów i bezpieczeństwo konsumentów. Bardzo ważne jest sprawdzanie jakości wody uzdatnionej, magazynowanej lub transportowanej.
Woda przed użyciem musi być odpowiednio przygotowana, a jej jakość stale kontrolowana pod względem zanieczyszczeń mikrobiologicznych. Istotnym zagadnieniem jest właściwe przygotowanie wody do badania mikrobiologicznego. Należy zwrócić szczególną uwagę na czystość pojemników, w których będą przechowywane próbki oraz zadbać, żeby pojemniki napełnić w taki sposób, aby u góry została wolna przestrzeń z powietrzem. Nie wolno dopuścić, aby korek czy szyjka butelki pozostały w bezpośrednim kontakcie z próbką wody. Próbkę wody należy dostarczyć w dniu jej pobrania. Maksymalny dopuszczalny czas od momentu pobrania do wykonania badań nie może przekroczyć 12 godzin dla badania ogólnej liczby drobnoustrojów i 18 godzin w przypadku badania w kierunku grupy coli (E. coli i enterokoków). Badana próbka powinna także zawierać informację, czy woda była pobierana przed filtrem czy za filtrem.
Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 29 marca 2007 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi (DzU nr 61, poz. 417 z późn. zm.) woda jest bezpieczna dla zdrowia, jeśli nie zawiera drobnoustrojów chorobotwórczych, pasożytów oraz substancji chemicznych w ilościach zagrażających zdrowiu. Pierwszym celem badania mikrobiologicznego wody jest sprawdzenie, czy badana próbka wody wolna jest od drobnoustrojów chorobotwórczych, takich jak: bakterie z grupy coli, enterokoki kałowe, bakterie z rodzaju Legionella oraz przetrwalniki beztlenowców redukujących siarczyny z rodzaju Clostridium. W uzasadnionych przypadkach analizę można rozszerzyć o badanie w kierunku bakterii z rodzaju Pseudomonas.
piątek, 08 grudzień 2017 11:51
Scenariusz narażenia w pracy dalszego użytkownika zgodnie z wymaganiami rozporządzenia REACH
Scenariusz narażenia jest jednym z podstawowych dokumentów komunikacji w łańcuchu dostaw zgodnie z wymaganiami rozporządzenia REACH i obowiązuje już od 1 czerwca 2007 r. Zgodnie z przepisami powinien być dostarczany jako załącznik do rozszerzonej karty charakterystyki najpóźniej w dniu pierwszej dostawy – w języku kraju, w którym produkt jest wprowadzany.
Mimo że scenariusze narażenia teoretycznie funkcjonują na rynku już kilka lat, to w praktyce dopiero niedawno, z powodu kontroli przeprowadzanych przez Inspekcję Sanitarną, przedsiębiorcy zaczęli szukać informacji na ich temat i coraz częściej zadają pytanie: co ja mam zrobić z tym dokumentem?
Dlaczego nie mam scenariusza narażenia?
Dla przedsiębiorców podstawowym problem ze scenariuszami narażenia jest brak tych dokumentów. Na rynku wciąż takich scenariuszy jest niewiele i wielu przedsiębiorców, zapytanych o scenariusz narażenia, odpowiada, że dotychczas nie miało z nim styczności.
Jak to możliwe? Z jednej strony, może teoretycznie wystąpić sytuacja, w której stosowane przez nas produkty nie wymagają posiadania jako załącznika scenariusza narażenia, a z drugiej często nawet produkty, dla których ten dokument powinien być dostarczony, nie mają go ze względu na niedopatrzenie lub brak wiedzy dostawcy. Częstym (choć niezrozumiałym) powodem braku scenariusza są kwestie ekonomiczne. Standardowo scenariusze narażenia przygotowywane są zazwyczaj w języku angielskim, więc wprowadzając produkt na inny obszar językowy, podobnie jak kartę charakterystyki, dostawcy zmuszeni są wykonać tłumaczenie. Ze względu na objętość tego dokumentu, w wielu wypadkach jest to dodatkowe kilkaset złotych, a czasem nawet kilka tysięcy (na rynku znajdziemy scenariusze narażenia liczące po kilkaset stron, np. dla substancji ropopochodnych). Jeśli dostawca wprowadza produkt na kilka rynków w kilku językach, to koszt tłumaczenia jest dla niego znaczącym wydatkiem. Należy jednak pamiętać, że jest to jedno z wymagań komunikacji w łańcuchu dostaw i mimo że często jest to obowiązek kosztowny, dostawcy nie mogą się od niego uchylać.
Kiedy scenariusz jest niezbędny?
Ze względu na mocno skomplikowane zasady prawne większość przedsiębiorców nie potrafi wskazać warunków, w jakich obowiązkowe jest dostarczenie wraz z kartą scenariuszy narażenia. Zgodnie z rozporządzeniem REACH scenariusz narażenia powinien być załączony do karty charakterystyki dla wszystkich zarejestrowanych substancji w ilości co najmniej 10 ton/rok i klasyfikowanych jako stwarzające zagrożenie. Dokument ten jest elementem dokumentacji rejestracyjnej i znajduje się w rozdziale 9 i 10 raportu bezpieczeństwa chemicznego. Obowiązkowo przygotowuje się go wyłącznie dla substancji. Nie ma obowiązku przygotowywania scenariuszy narażenia dla mieszanin, natomiast producenci mieszanin, przygotowując dokumentację dla produktu, muszą wziąć pod uwagę dane ze scenariuszy narażenia dla surowców i wprowadzić je do dokumentacji lub załączyć do karty charakterystyki scenariusze narażenia dla komponentów.
Scenariusz narażenia jest załącznikiem do rozszerzonej karty charakterystyki (eSDS) i jednocześnie narzędziem, którego celem jest poinformowanie dalszego użytkownika o warunkach bezpiecznego stosowania danej substancji. Każdy scenariusz zawiera dwa podstawowe rodzaje informacji: opisuje warunki narażenia oraz wyposażenie eksploatacyjne i środki ochrony, które mają za zadanie uchronić użytkownika przed zagrożeniami związanymi z surowcem.
Scenariusze wystawiane są na każde zastosowanie zidentyfikowane przez rejestrującego i zarejestrowane w Europejskiej Agencji Chemikaliów, w związku z tym do jednej karty załączonych może być kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt załączników. Jeden scenariusz może dotyczyć jednego lub wielu zastosowań – jest to specyficzne dla konkretnego surowca i zależne od osoby go sporządzającej.
Mając scenariusz narażenia załączony do karty charakterystyki, użytkownik może mieć pewność, że zastosowanie to zostało ocenione pod kątem stwarzanych zagrożeń i zgodnie z wynikiem tej oceny, przy zastosowaniu się do warunków wskazanych w tym dokumencie, ryzyko związane z użyciem danej substancji w tymże zastosowaniu jest właściwie kontrolowane. Informacje takie stanowią ogromne ułatwienie dla zakładowych służb BHP, które muszą przygotowywać instrukcje stanowiskowe z uwzględnieniem wszystkich zagrożeń – w tym także chemicznych.
Jeśli zaś w wyniku oceny nie uda się rejestrującemu wykazać, że daną substancję można w konkretnym zastosowaniu stosować bezpiecznie, takie stosowanie nie może zostać uznane jako zastosowanie zidentyfikowane.
piątek, 08 grudzień 2017 11:49
Rozszerzona odpowiedzialność producenta, cz. 1
Jedną z podstawowych praw, na których opiera się polityka Unii Europejskiej dotycząca kwestii środowiskowych, jest zasada „zanieczyszczający płaci”. W myśl wspomnianej reguły pełne koszty działań, mających na celu likwidację lub zapobiegnięcie zanieczyszczeniu, powinien ponosić sprawca, który spowodował szkodę w środowisku lub zagrożenie powstania tej szkody.
Opakowania pod specjalnym nadzorem
Praktycznym narzędziem do realizacji unijnej zasady „zanieczyszczający płaci” jest rozszerzona odpowiedzialność producenta za towary wprowadzane przez niego na rynek danego kraju. Obejmuje nie tylko etapy projektowania, wytwarzania oraz dystrybucji produktów, ale również prawidłowe zagospodarowanie odpadów, powstających na skutek ich użytkowania lub konsumpcji. Jednym z głównych asortymentów podlegających rozszerzonej odpowiedzialności są opakowania oraz wytwarzane w wyniku ich zużycia odpady opakowaniowe. Każdy przedsiębiorca wprowadzający na polski rynek produkty w opakowaniach jest zobligowany do zebrania oraz do poddania recyklingowi określonej masy zużytych opakowań, pochodzących z dystrybuowanych przez niego artykułów, wyrobów i towarów. Obowiązek solidarnie dotyczy wszystkich rodzajów prowadzonej działalności gospodarczej oraz prawie wszystkich typów opakowań i ma zapobiec nadmiernemu zanieczyszczeniu środowiska naturalnego odpadami opakowaniowymi. W przypadku braku wiedzy lub chęci do wykonania ustawowego obowiązku przedsiębiorcy grozi tzw. opłata produktowa, będąca formą podatku należnego za brak zorganizowania zbiórki i recyklingu zużytych opakowań, pochodzących z produktów wprowadzonych na polski rynek. Opłata produktowa jest naliczana od każdego kilograma wprowadzanych opakowań, dotyczy ostatnich pięciu lat prowadzenia działalności i – z uwagi na stawki określone odgórnie w stosownym rozporządzeniu Ministra Środowiska – może stanowić znaczne obciążenie budżetu firmowego. Na szczęście polscy przedsiębiorcy nie są osamotnieni przy realizacji nałożonych obowiązków środowiskowych, a ich partnerami biznesowymi w zakresie rozszerzonej odpowiedzialności producenta są organizacje odzysku opakowań.
Organizacje funkcjonują w oparciu o aktualnie obowiązującą Ustawę z 13 czerwca 2013 r. o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, a ich rolą jest organizowanie przedsięwzięć związanych z odzyskiem i recyklingiem odpadów opakowaniowych oraz prowadzenie edukacji ekologicznej. Jak w praktyce wygląda współpraca? Przedsiębiorca deklaruje masę opakowań poszczególnych rodzajów, jaką zamierza wprowadzić wraz z produktami na rynek krajowy, a organizacja zobowiązuje się do pozyskania z terytorium Polski i poddania recyklingowi odpowiedniej ilości odpadów opakowaniowych w sposób umożliwiający rozliczenie się przedsiębiorcy z obowiązków ustawowych. Skutkiem działania organizacji odzysku opakowań są uzyskiwane przez nią dokumenty, potwierdzające odzysk i recykling odpadów opakowaniowych (tzw. DPR, DPO, EDPR lub EDPO) oraz sprawozdanie roczne, przedkładane do urzędu marszałkowskiego. Dzięki współpracy z organizacją polski przedsiębiorca unika konieczności uiszczania opłaty produktowej, co przekłada się na bardzo realne oszczędności w firmie oraz przyczynia do faktycznego recyklingu wymaganej masy odpadów opakowaniowych, zgodnie z zasadą „zanieczyszczający płaci”. Umowa z organizacją to zatem nie tylko zabezpieczenie finansowe i sposób optymalizacji wydatków, ale również realny wkład przedsiębiorcy w ochronę środowiska i odzyskiwanie z odpadów cennych surowców wtórnych. Organizacja odzysku opakowań może również przejąć od krajowych firm kolejny ustawowy obowiązek, polegający na prowadzeniu publicznych kampanii edukacyjnych.
piątek, 08 grudzień 2017 11:46
Pracownik – twórca czy wytwórca?
Kilka słów o prawach autorskich pracowników oraz ich praktycznym znaczeniu dla samych autorów i pracodawców
Wraz z rozwojem społeczeństwa i postępem naukowo- technicznym zmienia się struktura zatrudnienia i charakter prac, które (w ramach prowadzonego przedsiębiorstwa) pracodawcy powierzają do wykonania pracownikom. Współcześnie pracownik to nie mniej lub bardziej wykwalifikowany robotnik XIX-wiecznej manufaktury, trybik w skomplikowanym systemie produkcji. Od początków XX wieku coraz więcej miejsc pracy wymaga od pracowników pracy samodzielnej, innowacyjnej i twórczej. Pracy, w której pracownik jest lub może być autorem. Powstaje zatem ważne pytanie – kiedy mamy do czynienia z przedmiotem ochrony prawa autorskiego? Jakie uprawnienia ma autor dzieła, a jakie pracodawca?
Te coraz częściej pojawiające się i nurtujące obie strony stosunku pracy pytania mają istotne znaczenie praktyczne. Nie są to jedynie rozważania natury abstrakcyjnej, odległej. Przeciwnie, odpowiedź na pytanie: czy w ramach stosunku pracy spotykamy się z przedmiotem ochrony na podstawie przepisów ustawy z 4 lutego 1994 r. – prawo autorskie i prawa pokrewne (tekst jednolity DzU 2017 poz. 880) ma doniosły wymiar praktyczny. Jednak by rozważyć, jakie są tego konsekwencje, warto poświęcić chwilę na ustalenie, czym właściwie są prawa autorskie i kiedy możemy się z nimi spotkać.
Polski ustawodawca zawarł generalną definicję utworu w art. 1 ustawy prawo autorskie i prawa pokrewne. Stosownie do treści ust. 1 przywołanego przepisu przedmiotem prawa autorskiego – utworem – jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Definicja ta jest ogólna i niekiedy bardzo pojemna. Ustawodawca pomaga nam jednak, formułując w ust. 2 art. 1 komentowanej ustawy katalog przykładowych utworów, wskazując między innymi na ich przykładowe formy:
Co oczywiste, definicja ta nie jest pełna i w praktyce może prowadzić do trudności interpretacyjnych i szeregu wątpliwości. Z pewnością zdecydowanie łatwiej ustalić, co utworem nie jest oraz nie może być przedmiotem ochrony. Stosownie do treści ust. 3 nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne. Choć sama definicja utworu budzi wiele kontrowersji, powszechnie przyjmuje się, że o twórczym charakterze utworu decyduje nie tyle sam walor artystyczny, co pewna nowość i indywidualne piętno twórcy. Wśród przykładów utworów przyjmowanych w orzecznictwie i piśmiennictwie warto wymienić: wykład autorski (twórczy, niestandardowy, niepowtarzalny), strony internetowe, kalendarze, tłumaczenie utworu z obcego języka (utwór zależny), autorskie programy nauczania, ale również: rozkłady kolejowe, ekspertyzy mykologiczne lub wypracowania i dzieła plastyczne uczniów.
W praktyce relacji pracowniczych istotne znaczenie ma rozkład praw do utworów, które powstają w miejscu i w ramach stosunku pracy. Z utworem i jego twórcą ustawodawca wiąże bowiem szereg praw o charakterze majątkowym i niemajątkowym – osobistym.
Autorskie prawa osobiste przysługują twórcy i chronią, jak wskazuje ustawa, nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem. Do praw osobistych zaliczamy w szczególności prawo do:
oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo udostępnienia go anonimowo;
Drugim aspektem praw autorskich jest ich wymiar majątkowy, nie do przecenienia w relacjach pracowniczych.
piątek, 08 grudzień 2017 11:42
Oznakowanie produktów kosmetycznych, cz. 2
Wszystkie produkty kosmetyczne wprowadzone na rynek powinny być we właściwy sposób oznakowane, aby zagwarantować bezpieczeństwo użytkownikom. W tym celu niezbędne jest przygotowanie etykiety kosmetyku. Zarówno na pojemniku, jak i na opakowaniu jednostkowym zewnętrznym konieczne jest podanie w sposób czytelny i widoczny szczegółowych informacji na temat produktu, określonych w art. 19 rozporządzenia 1223/2009/WE wraz z późniejszymi zmianami.
Osoba odpowiedzialna zgodnie z ust. 1 lit. g) artykułu 19 musi podać na etykiecie wykaz składników, poprzedzony określeniem „ingredients”. Słowa tego nie musimy tłumaczyć na język polski, ale jeżeli firma zdecyduje się na dodanie terminu w języku polskim, należy użyć wyrazu „składniki”, nie zaś „skład”. Podsumowując, dozwolone są zapisy np.: Ingredients: Aqua, Isopropyl Palmitate, Glycerin […] oraz Ingredients (składniki): Aqua, Isopropyl Palmitate, Glycerin […], niepoprawne zaś: Składniki: Aqua, Isopropyl Palmitate, Glycerin […].
Nazwy podaje się, stosując wspólne nazwy składników (INCI), określone w słowniku przewidzianym w art. 33, przy czym należy pamiętać, że słownik ten nie stanowi wykazu substancji dozwolonych do stosowania w kosmetykach. W celu potwierdzenia zgodności nazwy INCI cennym narzędziem dla osób wprowadzających do obrotu kosmetyk są odpowiednio: załączniki do rozporządzenia 1223/2009/WE, zawierające m.in. dozwolone środki konserwujące, środki barwiące, substancje promieniochronne oraz Decyzja Komisji z 9 lutego 2006 r. […] ustanawiająca wykaz i powszechne nazewnictwo składników stosowanych w produktach kosmetycznych. Dodatkowo na stronach Komisji Europejskiej dostępna jest baza składników kosmetyków CosIng, powstała w oparciu o informacje na temat składników, umieszczonych w aneksach do Dyrektywy Kosmetycznej 76/786/WE, w Wykazie Składników Kosmetycznych (Inventory of Cosmetic Ingredients) oraz w opiniach przedstawianych przez Komitet Naukowy ds. Produktów Konsumenckich (SCCP). Bez wątpienia powszechne nazewnictwo składników umożliwia identyfikację substancji przez stosowanie jednej nazwy we wszystkich państwach członkowskich, w wyniku czego konsumenci z łatwością rozpoznają substancje, z którymi kontakt im odradzano (na przykład z powodu alergii), niezależnie od miejsca zakupu produktów kosmetycznych w całej UE. W razie braku wspólnej nazwy składnika należy użyć nazwy zgodnej z ogólnie przyjętym nazewnictwem, ale nie jest zasadne tłumaczenie nazw składników i poniższy zapis: Ingredients: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna), Benzyl Alcohol (alkohol benzylowy).
Ze względu na szczególne właściwości substancji, niekiedy należy poinformować konsumenta o obecności określonego składnika w produkcie, umieszczając dodatkowe zapisy na etykiecie w języku państwa członkowskiego, na rynku którego produkt jest udostępniany. W przypadku produktów do usuwania skórek wokół paznokci zawierających wodorotlenek sodu należy wskazać: ,,Zawiera alkalia” oraz ostrzeżenia: „Unikać kontaktu z oczami. Może spowodować utratę wzroku. Chronić przed dziećmi”. Kolejnym przykładem są produkty do higieny jamy ustnej. Pasta do zębów zawierająca związki fluoru o stężeniu 0,1–0,15% w przeliczeniu na fluor musi mieć na etykiecie umieszczoną informację o obecności tej grupy związków w kosmetyku. Zgodnie z zapisami rozporządzenia należy dodać zapis: „Zawiera fluorek sodu” (lub inny związek fluoru, np. fluorek wapnia, fluorek amonu). Dodatkowo jeżeli nie ma informacji wskazującej, że pasta nie jest przeznaczona dla dzieci (np. „tylko dla dorosłych”), obowiązkowe jest następujące oznakowanie: „U dzieci poniżej sześciu lat stosować ilość pasty wielkości ziarnka grochu pod kontrolą dorosłych, aby zminimalizować ryzyko połknięcia. Przy przyjmowaniu fluoru z innych źródeł należy skonsultować się ze stomatologiem lub lekarzem”.
Kompozycje zapachowe i aromatyczne na etykiecie
Ze względu na złożoność składu kompozycje zapachowe i aromatyczne oraz surowce, z których je wytworzono, określa się terminem „parfum” lub „aroma”. W przypadku gdy jakikolwiek związek zapachowy (lub aromat), zawierający mieszaninę składników zapachowych (lub aromatów) oraz składników funkcjonalnych o właściwościach zapachowych, wzmacniających zapach, chroniących zapach lub maskujących, opracowuje się i celowo dodaje do produktu kosmetycznego, aby nadać mu zapach (lub aromat) lub ukryć nieprzyjemną woń, identyfikacja takiego związku musi obejmować nazwę i numer kodu oraz tożsamość dostawcy. Informacje jakościowe i ilościowe dotyczące substancji podlegających uregulowaniom w związkach zapachowych są umieszczane w Raporcie Bezpieczeństwa Produktu Kosmetycznego. Uzupełnieniem terminów „zapach” lub „aroma” dla konsumentów jest informacja o obecności alergenów, tj. np. Limonene, Citronellol. Odpowiednio należy wskazać obecność jednego z dwudziestu sześciu składników prawnie określonych, gdy jego stężenie przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwanym oraz 0,01% w produkcie spłukiwanym. Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku zastosowania kilku kompozycji zapachowych należy analizować łączną zawartość potencjalnych alergenów, pochodzących ze wszystkich surowców.
Składniki w wykazie wymienia się w porządku malejącym, według masy w momencie ich dodawania do produktu kosmetycznego.
piątek, 08 grudzień 2017 11:38
Opakowania w transporcie lotniczym towarów niebezpiecznych
Opakowanie jest zasadniczym elementem w bezpiecznym transporcie lotniczym materiałów niebezpiecznych. Przepisy ustanawiają instrukcje pakowania dla wszystkich towarów niebezpiecznych akceptowanych do transportu lotniczego wraz z szeroką gamą opcji dla opakowań wewnętrznych, zewnętrznych i pojedynczych.
Instrukcje pakowania zwykle nakazują użycie testowanych opakowań ze specyfikacją UN, jednak nie jest to wymagane, gdy towary niebezpieczne są wysyłane jako ilości ograniczone (limited quantities) lub w ilościach śladowych (excepted quantities). Ilość towarów niebezpiecznych dozwolonych na jedno opakowanie jest ściśle ograniczona przez przepisy, tak aby zminimalizować ryzyko wypadku czy wystąpienia incydentu. Towary niebezpieczne muszą być pakowane w opakowania dobrej jakości, które będą odporne na warunki normalnego transportu lotniczego oraz są tak skonstruowane i zamknięte, aby zapobiec jakimkolwiek wyciekom. Warunki te dotyczą zarówno nowych opakowań, jak i tych, które są ponownie wykorzystywane. Istnieją dwa główne rodzaje opakowań:
• opakowania kombinowane: opakowanie zewnętrzne wykonane z drewna, kartonu, metalu lub tworzywa sztucznego, zawierające opakowania wewnętrzne z metalu, tworzyw sztucznych, szkła lub ceramiki; opakowania wewnętrzne mogą być pakowane z sorbentem lub materiałem amortyzującym zgodnie z indywidualnymi wymaganiami;
• opakowania pojedyncze: opakowania wykonane ze stali, aluminium, tworzywa sztucznego lub innych dozwolonych materiałów, które nie wymagają żadnych wewnętrznych opakowań do spełnienia swoich funkcji transportowych.
Większość opakowań poddawanych jest testom wytrzymałości w celu zapewnienia, że wytrzymają one normalne warunki transportu. Nasilenie i liczba badań opakowań zależą od stopnia zagrożenia przewidzianego do przewozu i są wyrażane przez grupy pakowania. Wyróżnia się trzy grupy pakowania, oznaczone cyframi rzymskimi I, II, III. Pierwsza grupa pakowania to materiały stwarzające bardzo wysokie niebezpieczeństwo, druga – substancje stanowiące średnie niebezpieczeństwo, natomiast do trzeciej grupy pakowania zalicza się materiały stwarzające niskie zagrożenie. Do towarów niebezpiecznych klas 3, 4, 5, 6, 8 i 9 grupy pakowania przypisane są ze względu na stopień niebezpieczeństwa przedstawianego przez artykuł lub substancję. Natomiast niektóre substancje należące do klasy 9 i płyny w podklasie 5.1 zostały przypisane do grup pakowania na podstawie doświadczenia, a nie w wyniku zastosowania jakichkolwiek kryteriów technicznych.
Podstawowymi testami wydajności dla większości opakowań do transportu materiałów niebezpiecznych, zarówno w przypadku ilości śladowych, ilości ograniczonych, jak i normalnych, są testy: upadku (ang. drop test) oraz składowania (ang. stacking test). Test składowania polega na poddaniu testowanego opakowania naciskowi na jego górną powierzchnię. Użyta siła powinna być równa całkowitej wadze identycznych opakowań, które mogą być ułożone na nim podczas transportu. Minimalna wysokość stosu opakowań działających na próbkę musi wynosić 3 m, a czas trwania badania nie może być krótszy niż 24 godziny. Wyjątkiem są przeznaczone dla cieczy opakowania z tworzyw sztucznych (bębny, kanistry i plastikowe opakowania kompozytowe), które należy poddać testowi składowania przez 28 dni w temperaturze nie mniejszej niż 40°C. Test upadku polega na upuszczeniu testowanego opakowania z zawartością z określonej wysokości na poszczególne ściany oraz krawędź opakowania. Kryteria dla tego testu są zależne od grupy pakowania, dla jakiej opakowanie będzie przeznaczone, jak również od metody transportu. Dla opakowań przeznaczonych dla materiałów posiadających pierwszą grupę pakowania oraz ilości śladowych wysokość wynosi 1,8 m (6 ft), dla grupy drugiej i opakowań dla ilości ograniczonych – 1,2 m (4 ft). Wysokość wymagana dla III grupy pakowania to 0,8 m (2,6 ft). Aby pomyślnie przejść testy, opakowanie nie może wykazywać uszkodzeń mogących mieć wpływ na bezpieczeństwo podczas transportu, a opakowania wewnętrzne lub artykuły muszą pozostać całkowicie w zewnętrznym opakowaniu i nie wykazywać uszkodzeń lub wycieków.
piątek, 08 grudzień 2017 11:36
Homeopatia – najdroższe placebo na świecie, cz. 1
Czy można być wyleczonym przez roztwór wody i cukru? Czy takie leczenie ma sens? Na czym opiera się idea homeopatii i dlaczego jest ona tak krytykowana przez naukę? Na te i wiele innych pytań, dotyczących tej metody terapii, postaramy się odpowiedzieć w niniejszym artykule.
Homeopatia ma już ponad 200 lat. Za jej twórcę uważa się niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna, który w 1796 r. użył po raz pierwszy tego terminu na określenie opracowanej przez siebie metody leczenia.
Hahnemann był zdolnym lekarzem, jednak stopień poznania naukowego, jaki wówczas istniał, a także wiedza o chorobach i metodach ich leczenia były w powijakach. Nie było wówczas jeszcze ani nowoczesnej chemii, biologii, nie mówiąc już o mikrobiologii, na której narodziny trzeba było czekać jeszcze prawie sto lat. Leczenie sprowadzało się w zasadzie do upuszczania krwi i podawania wątpliwej skuteczności preparatów (patrz także „Kwartalnik Chemiczny Prawo i Wiedza” nr 3/2017, s. 24).
Zasada homeopatii opiera się na sformułowanym przez Hahnemanna prawie podobieństw. Ogólnie rzecz biorąc, zgodnie z tym prawem podawane zdrowym ludziom leki dają takie same objawy, jakie występują u chorych wskutek choroby. Przykładem są malaria – choroba i chinina – lek. Malaria, u osób na nią chorych, wywołuje gorączkę, podobnie jak chinina u osób zdrowych. Dodatkowo chinina jest lekiem na malarię. Zatem wystarczy znaleźć substancję, która wywołuje podobne objawy, jakie mamy w danej jednostce chorobowej, i już można ją zastosować do leczenia tej choroby. Logiczne? Zjedzenie surowego ziemniaka też powoduje gorączkę, czyli ziemniak jest doskonałym lekiem na grypę (też mamy gorączkę). Ponadto, aby jeszcze bardziej uprościć ten „logiczny” tok myślenia, odpowiednie substancje powodujące pewne objawy u zdrowych osób powinny być podawane pacjentom w bardzo rozcieńczonej formie.
Zgodnie z klasycznymi ustaleniami Hahnemanna preparaty homeopatyczne muszą być przygotowywane poprzez wielokrotne rozcieńczanie substancji wyjściowej. Po każdym rozcieńczeniu, najczęściej w stosunku 1:10 lub 1:100, otrzymany roztwór jest mieszany przez intensywne potrząsanie i ponownie rozcieńczany w powyższych proporcjach. Homeopaci proces ten nazywają dynamizowaniem.
Efekt: w każdym kolejnym rozcieńczeniu pozostaje coraz mniej substancji czynnej, aż od pewnego momentu nie ma jej tam wcale. Nie przeszkadza to jednak rozcieńczać pozostałą wodę wodą dalej i dalej. Stopień rozcieńczeń jest oszałamiający, bywają preparaty, przez uczciwość naukową nie nazwę ich lekami, które rozcieńczone są nawet w stężeniach 1:1060 – według nomenklatury homeopatycznej jest to rozcieńczenie 60D lub 30K (C) – klasyczne rozcieńczenie zalecane przez Hahnemanna. Czy to dużo? Posłużmy się analogią. Rozcieńczenie 12K, zwierające o wiele rzędów więcej substancji czynnej niż przytoczone powyżej 30K, to stężenie odpowiadające mniej więcej szczypcie substancji czynnej w całym Oceanie Atlantyckim. A bywają i dużo większe rozcieńczenia, np. jeden z najbardziej popularnych środków homeopatycznych, oscillococcinum, to 200K (1:10400). Jak wyobrazić sobie takie rozcieńczenie? Jedna cząsteczka substancji czynnej na WSZYSTKIE atomy Wszechświata dają rozcieńczenie tylko 40K. Procedury takiej od pewnego momentu nie można nawet nazwać rozcieńczaniem, gdyż nie ma w roztworze już czego rozcieńczać.
w świetle ustawy z 15 stycznia 2015 r. o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych
Rok 2014 był czasem burzliwej dyskusji na temat moralnych i prawnych aspektów doświadczeń na zwierzętach, dyskusji które objęły swoim zasięgiem pracowników naukowych wielu ośrodków akademickich, instytutów Polskiej Akademii Nauk, instytutów branżowych oraz organizacji społecznych zajmujących się ochroną zwierząt. W toku trwającej debaty pojawiały się pytania nie tylko o wartość naukową doświadczeń na zwierzętach, aspekty ekonomiczne, ale przede wszystkim o stronę moralną tego typu eksperymentów.
Dyskusja prowadzona była niezwykle emocjonalnie, zarówno przez przedstawicieli organizacji społecznych, jak też niekiedy reprezentantów świata nauki. W wielu czasopismach opiniotwórczych pojawiały się publikacje, jak choćby artykuł zatytułowany „Uwolnić króliki” w numerze 45/2014 „Polityki” z 11 kwietnia 2014 r., w którym autor przytacza szereg jego zdaniem istotnych przykładów, mających pokazać doświadczenia prowadzone z wykorzystaniem zwierząt w jak najgorszym świetle, a wyniki tych doświadczeń dezawuować. Niestety, autor wspomnianej publikacji w wielu miejscach artykułu w sposób istotny (zamierzony lub nie) mija się z prawdą. Dotyczy to jego argumentacji tak w odniesieniu do obowiązującej wtedy ustawy, jak też poglądów autora, które miały pokazać niejednokrotnie szkodliwość doświadczeń prowadzonych na zwierzętach.
Wspomniana publikacja wpisywała się szczególnie wyraźnie w głosy osób i organizacji, które w owym czasie stały na stanowisku konieczności wprowadzenia niemal całkowitego zakazu wykonywania tego typu doświadczeń. Napisano tam między innymi, że w projektowanej ustawie, regulującej zasady wykorzystywania zwierząt do prowadzenia doświadczeń, brak jest zapisu zakazującego przeprowadzania zabiegów, które uniemożliwiałyby zwierzętom wydawania głosu, szczególnie w czasie bolesnych procedur eksperymentalnych. Okazało się, że rzeczywistość była zgoła inna, o czym świadczyły zapisy art. 14 projektowanej ustawy, skądinąd zgodne z zapisami dyrektywy europejskiej:
Podanie zwierzęciu podczas wykorzystywania w procedurze produktów leczniczych lub produktów leczniczych weterynaryjnych, które uniemożliwiają lub utrudniają okazywanie bólu, jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy:
1) jednocześnie zastosuje się u tego zwierzęcia znieczulenie ogólne, znieczulenie miejscowe, produkty lecznicze lub produkty lecznicze weterynaryjne o działaniu przeciwbólowym.
Innymi słowy, zgodnie z literą projektowanej ustawy, każde zwierzę, poddane doświadczeniu, w którym miałoby odczuwać ból, wcześniej powinno być wprowadzone w stan anestezji, a dodatkowo poddane znieczuleniu miejscowemu. We współczesnych badaniach naukowych, przynajmniej w Polsce, UE i wielu krajach na świecie, nikt nawet nie pomyślałby o przecinaniu strun głosowych zwierzętom doświadczalnym.
Równie nieprawdziwe były informacje, dotyczące testowania na zwierzętach kosmetyków i środków chemicznych używanych w gospodarstwach domowych. W przypadku naszego kraju całkowity zakaz prowadzenia tego typu badań został wprowadzony ustawą z 21 stycznia 2005 r. Ten sam zakaz we wszystkich krajach członkowskich UE obowiązuje od 11 marca 2013 r.
Dalsza część rozważań autora dotyczy między innymi deprecjacji danych doświadczalnych, które uzyskano w eksperymentach na zwierzętach. Sugeruje on, że przenoszenie wyników z eksperymentów ze zwierzętami na człowieka jest często zawodne, a nawet opóźnia postęp w zapobieganiu i zwalczaniu chorób u ludzi.
W ten sposób, zmieniając wydźwięk dostępnych danych doświadczalnych, twierdzi, że: Zwierzęca choroba Heinego-Medina przyczyniła się do niezrozumienia mechanizmu infekcji i opóźnił wynalezienie szczepionki. A ta, którą wyhodowano na komórkach nerkowych małp, naraziła miliony Amerykanów na tzw. małpi wirus 40, powodujący w ludzkich komórkach in vitro rakotwórczą transformację. Autor tekstu również w tym przypadku, w celu osiągnięcia określonego wydźwięku, w sposób zamierzony lub nie manipuluje dostępnymi danymi naukowymi. Otóż szczepionkę przeciw wspomnianej chorobie opracowano w latach 50. XX wieku, a przywołany małpi wirus SV40 odkryto w roku 1960 (informacja za listem Komitetu Neurobiologii PAN i Polskiego Towarzystwa Badania Układu Nerwowego z 10 listopada 2014 r. do redaktora naczelnego tygodnika „Polityka”). Odkrycie tego wirusa doprowadziło do zmiany metod oczyszczania samej szczepionki w taki sposób, aby stała się w pełni bezpieczna dla ludzi. Jak wynika z treści przywołanego listu, badania retrospektywne nie wykazały zwiększonej zachorowalności na nowotwory u osób, które otrzymały szczepionkę przeciw polio.
To jedynie kilka przykładów sposobu prowadzenia dyskusji na temat doświadczeń na zwierzętach, których celem było wzbudzenie wśród obywateli Polski oraz wśród decydentów protestu emocjonalnego przeciw tego typu eksperymentom. Miało to doprowadzić do uzyskania w projektowanej ustawie niemal całkowitego zakazu wykorzystywania zwierząt do celów doświadczalnych.
BRC CP, IFS HPC, ISO 22716, czyli wymagania sieci handlowych
W ostatnich latach oczekiwania klientów odnośnie do jakości i bezpieczeństwa produktów gospodarstwa domowego i higieny osobistej wzrosły. Produkty te mają bezpośredni wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo konsumentów, więc nabywcy i kierownicy ds. jakości w handlu detalicznym zdecydowali, że potrzebna jest większa przejrzystość w zakresie sposobu produkcji tych produktów, aby zdobyć na rynku więcej zaufania.
W 2006 r., aby spełnić te oczekiwania konsumentów, IFS (International Featured Standard) wraz z międzynarodowymi interesariuszami (firmami, sprzedawcami detalicznymi, jednostkami certyfikującymi itp.) z Francji, Niemiec i Włoch rozpoczęła pracę nad tworzeniem pierwszej wersji standardu IFS HPC, dotyczącego produktów gospodarstwa domowego i higieny osobistej (International Featured Standard Household and Personal Care Standard). Standard został opracowany w celu uwzględnienia kluczowych aspektów Systemu Zarządzania Jakością w firmach wytwarzających produkty gospodarstwa domowego i higieny osobistej (np. zarządzania ryzykiem, identyfikowalności, specyfikacji klientów, działań korygujących).
Celem standardu IFS HPC jest badanie produktów / procesów u dostawców wytwarzających produkty gospodarstwa domowego i higieny osobistej.
Standard IFS HPC zapewnia, że oferowany produkt jest bezpieczny, odpowiedniej jakości, a także spełnia wymagania prawne.
Czym jest certyfikacja IFS Household and Personal Care Standard?
Standard IFS HPC został podzielony na 5 obowiązkowych części:
Rozdział 1. Odpowiedzialność najwyższego kierownictwa.
Rozdział 2. System zarządzania.
Rozdział 3. Zarządzanie zasobami.
Rozdział 4. Proces produkcji.
Rozdział 5. Pomiar, analiza, działania korygujące, zarządzanie incydentami.
Powyższe punkty obejmują najważniejsze obszary działania przedsiębiorstwa z punktu widzenia jakości i bezpieczeństwa wytwarzanych produktów. System IFS HPC obejmuje elementy systemu zarządzania jakością, poszerzone o elementy związane z wymaganiami dla infrastruktury zakładu, higieny zakładu, personelu.
piątek, 08 grudzień 2017 11:10
10 lat REACH – zwieńczenie dyskusji
W poprzednich numerach (2/2017 i 3/2017) na łamach naszego „Kwartalnika” zaprezentowaliśmy wypowiedzi przedsiębiorców różnych branż odnośnie do wpływu rozporządzenia REACH na funkcjonowania ich firm na rynkach europejskich oraz pozaeuropejskich.
Głosy te są niezwykle ważnym sygnałem, z jednej strony pokazującym zasadność wprowadzenia rozporządzenia, a z drugiej obnażającym jego słabe strony.
Jednak dyskusja ta nie byłaby pełna bez uwzględnienia opinii dwóch niezwykle ważnych organów: Biura ds. Substancji Chemicznych, które zajmuje się prowadzeniem Krajowego Centrum Informacyjnego zgodnie z art. 124 rozporządzenia REACH oraz art. 44 rozporządzenia CLP oraz osób zaangażowanych przez tych 10 lat w prace Punktu Konsultacyjnego ds. REACH i CLP.
W imieniu Biura ds. Substancji Chemicznych wypowiedziała się pani dr Agnieszka Dudra, Inspektor do spraw Substancji Chemicznych, a ze strony dotychczasowego Punktu Konsultacyjnego pan mgr inż. Andrzej Krześlak, pełniący funkcję kierownika Działu ds. REACH i CLP, działającego przy Instytucie Chemii Przemysłowej w Warszawie.
Zacznijmy od spraw fundamentalnych. Rozporządzenie REACH zostało uchwalone już 10 lat temu i można sądzić, że jego treść trwale zagościła w świadomości firm branży chemicznej. Czy można zaobserwować wśród firm większą świadomość wymagań obowiązujących przepisów rozporządzenia REACH, czy jednak nadal zdarzają się podstawowe pytania dotyczące rozporządzenia?
Agnieszka Dudra (Inspektor ds. Substancji Chemicznych)
Myślę, że zdecydowana większość firm, a myślę, że jest ich zdecydowana większość, jest świadoma obowiązków wynikających z tego aktu prawnego i stara się śledzić na bieżąco wszystkie zmiany rozporządzenia, aby wypełnić jego wymagania. Jednak nadal zdarzają się przedsiębiorstwa, w których wiedza zarządzających i kluczowego dla ich funkcjonowania personelu jest niewielka albo wręcz znikoma. Przedsiębiorstwa takie mają bardzo wiele problemów ze zrozumieniem treści rozporządzenia REACH lub interpretują je nieprawidłowo. Co gorsza, mimo upływu dekady są jeszcze firmy, które dopiero podczas kontroli dowiadują się, że w prawie unijnym, a z mocy przepisów także w prawie krajowym, obowiązuje rozporządzenie, dotyczące wprowadzania na rynek i stosowania chemikaliów, z którego wynikają dla nich określone obowiązki. Poza tym są firmy, które dopiero teraz zaczynają działalność w branży chemicznej. Należy także zauważyć, że przepisy rozporządzenia REACH dotyczą nie tylko firm ściśle z branży chemicznej, ale także, co dla tych firm jest szczególnie kłopotliwe, przedsiębiorstw, które wykorzystują produkty chemiczne, np. firm budowlanych, meblarskich, odzieżowych, a także zbrojeniowych. Zauważyliśmy, że większość firm ocenia, że ten akt prawny jest zbyt kompleksowy, obejmuje wiele zagadnień, a do tego cały czas ewoluuje, dlatego też przysparza wielu problemów wszystkim, którzy zajmują się nim w codziennej pracy.
Reasumując, można więc powiedzieć, że w wielu jeszcze przypadkach zdarzają się podstawowe pytania dotyczące rozporządzenia. Taka sytuacja będzie trwała jeszcze przez wiele lat.
Jeśli chodzi o firmy branży chemicznej, to można zaryzykować twierdzenie, że prawie 100% ma świadomość obowiązywania przepisów wynikających z tego rozporządzenia i dosłownie na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy kiedyś w przeszłości o nim nie słyszeli. Natomiast gdyby zapytać wprost zarządzających firmami chemicznymi, jakie konkretnie obowiązki prawne wynikają dla nich z REACH, zwłaszcza w odniesieniu do profilu prowadzonej działalności (produkcja, import, dalszy użytkownik chemikaliów, dystrybutor), to wielu miałoby z odpowiedzią pewne trudności.
Firmy chemiczne należące do kategorii dużych i średnich z założenia utrzymują na etacie osobę lub cały zespół odpowiedzialny wprost za sprawy regulacji prawnych (w tym REACH). Wynika to m.in. z częstotliwości i nasilenia prowadzonych wobec nich kontroli. W przypadku firm małych czy mikro już takich specjalistów brakuje i prowadzący przedsiębiorstwo musi m.in. przestrzeganie regulacji prawnych wziąć na siebie. Często w takim wypadku brakuje czasu na samodzielną analizę i interpretację przepisów prawnych, co skutkuje koniecznością poszukiwania wiążących odpowiedzi w firmach konsultingowych, lepszych lub słabszych.
Powyższe rozważania dotyczą stricte firm branży chemicznej, których świadomość, odnośnie do obowiązującego prawa, stoi na całkiem niezłym poziomie. Nie należy jednak zapominać, że REACH dotyka prawie każdej gałęzi gospodarki. Oprócz typowego przemysłu chemicznego postanowienia rozporządzenia REACH dotyczą, w większym lub mniejszym stopniu, również szeregu innych branż, m.in. szeroko rozumianego przemysłu wydobywczego, hutnictwa metali nieżelaznych, producentów farb i lakierów, energetyki, przemysłu gumowego, tworzyw sztucznych czy też przemysłu szklarskiego. Zdecydowana większość tych branż wytwarza wyroby, w przypadku których również istnieją przepisy wynikające z rozporządzenia REACH. W tych branżach zdecydowana większość producentów wyrobów nie zdaje sobie nawet sprawy, że istnieje rozporządzenie REACH, a jeżeli o nim słyszeli, to na ogół są święcie przekonani, że jego postanowienia ich nie dotyczą.
Z czym polscy przedsiębiorcy mają największe problemy, o co najczęściej pytają?
Polscy przedsiębiorcy, a mamy prawo podejrzewać, że takie same problemy mają przedsiębiorcy w innych krajach, pytają przede wszystkim o rejestrację substancji. Podstawowe pytania to: czy dotyczy ich wymóg rejestracji substancji; w jaki sposób mają zarejestrować swój surowiec; ile to kosztuje i w końcu w jaki sposób dostarczyć dossier do Europejskiej Agencji Chemikaliów. Tutaj należy pamiętać, że termin rejestracji niskotonażowych substancji określanych nazwą „substancje wprowadzone” mija 1 czerwca 2018 r.
Drugi pakiet pytań dotyczy bardzo trudnej procedury zezwoleń oraz zgłaszania przez dalszych użytkowników substancji z załącznika XIV, dla których Komisja Europejska udzieliła zezwolenia na ich stosowanie i wprowadzanie do obrotu. Pytania dotyczą kilku zagadnień. Po pierwsze: czy substancja, którą firma stosuje, podlega procedurze zezwoleń; po drugie: jak otrzymać takie zezwolenie. W końcu, jak wypełnić wymagania podane w odpowiedniej decyzji, tym bardziej że decyzja jest skierowana najczęściej do producentów i importerów substancji, a dotyka także, a może przede wszystkim, dalszych użytkowników stosujących substancję.
Trzecia grupa to zapytania dotyczące kart charakterystyki i scenariuszy narażenia. Pytania te nie dotyczą oczywiście sposobów sporządzania kart charakterystyki, tak jak to było jeszcze kilka lat temu, ale stosowania środków kontroli ryzyka zalecanych przez dostawców i prawidłowego wykorzystania informacji zawartych w dostarczonych kartach. (...)
sobota, 27 maj 2017 08:51
Zasady postępowania z odpadami wytwarzanymi w przedsiębiorstwie
Napisane przez	Krzysztof Hornicki
Najbardziej pożądanym elementem prawidłowo prowadzonej i zrównoważonej gospodarki odpadami jest zapobieganie powstawaniu odpadów lub ograniczenie ich wytwarzania.
Aktualnie obowiązująca Ustawa z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (tekst jednolity w DzU 2016 poz. 1987) wprowadza w artykule 17 następującą hierarchię sposobów postępowania z odpadami:
Najbardziej pożądanym elementem prawidłowo prowadzonej i zrównoważonej gospodarki odpadami jest zatem zapobieganie powstawaniu odpadów lub ilościowe ograniczanie ich wytwarzania. Powyższe działania obejmują przede wszystkim odpowiednie projektowanie wyrobów, tak by maksymalnie wydłużyć ich cykl życia u konsumenta oraz przeciwdziałać ich szybkiemu przekształceniu do postaci odpadu. Z drugiej strony, zapobieganie powstawaniu odpadów to również nadzór nad prawidłowym przebiegiem procesów technologicznych, co pozwala na wyeliminowanie lub ograniczenie występowania sytuacji zagrażających środowisku naturalnemu oraz przyczynia się do minimalizacji ilości powstających wyrobów wybrakowanych lub niespełniających wymagań, stanowiących odpady w myśl przepisów prawa. Do praktycznych działań, mających na celu ograniczanie ilości wytwarzanych odpadów, można w takim razie zaliczyć: kontrolę stanu technicznego użytkowanych maszyn i urządzeń, nadzór nad zgodnością produkowanych wyrobów z recepturami, zamówieniami oraz dokumentacją projektową, jak również racjonalną gospodarkę materiałową, dotyczącą stosowanych surowców, półproduktów, mediów i innych niezbędnych elementów składowych procesów produkcyjnych. Powyższe zabiegi przeciwdziałają powstawaniu awarii i usterek, wytwarzaniu wyrobów niezdatnych do wprowadzenia do obrotu handlowego oraz przeterminowaniu surowców i produktów, stanowiących na przykład zbędną nadwyżkę magazynową. Nie potrzeba zatem specjalistycznej wiedzy w zakresie ochrony środowiska, żeby zrozumieć, że zapobieganie powstawaniu odpadów to również zapobieganie zbędnym wydatkom w przedsiębiorstwie.
Drugą w kolejności zasadą postępowania z odpadami jest ich przygotowywanie do ponownego użycia. Pod tym pojęciem rozumie się wszelkie działania, polegające na sprawdzeniu, czyszczeniu lub naprawie, w ramach których produkty lub ich części, które wcześniej stały się odpadami, są przygotowywane do tego, aby mogły być ponownie wykorzystywane bez jakichkolwiek innych czynności wstępnego przetwarzania. Przygotowywaniem do ponownego użycia jest między innymi: naprawa uszkodzonych urządzeń elektrycznych i elektronicznych, regeneracja zniszczonych palet drewnianych czy też mycie i uzdatnianie zużytych opakowań wielokrotnego użytku, takich jak na przykład paletopojemniki IBC, beczki czy kanistry. Najważniejsze zalety tej metody gospodarowania odpadami to ograniczenie zużycia surowców, materiałów i mediów, które byłyby niezbędne do wytworzenia nowego wyrobu oraz danie „drugiego życia” niektórym rodzajom odpadów.
Alternatywą jest recykling
A co zrobić, jeśli wytworzone odpady nie nadają się do ponownego bezpośredniego użycia? W takim przypadku najbardziej preferowaną metodą postępowania jest recykling, umożliwiający przetworzenie odpadów do postaci produktów, materiałów lub substancji zdatnych do wykorzystania w dalszym, konkretnym celu. Przykłady recyklingu można wymieniać bez końca – począwszy od tych najbardziej oczywistych, jak wytwarzanie papieru z makulatury czy przetop złomu w hutach, aż po mniej popularne, ale również wartościowe – produkcję artykułów budowlanych z domieszką stłuczki szklanej lub wyrobów gumowych ze zużytych opon. Niezależnie od tego, jaką metodą jest prowadzony recykling, umożliwia on przekształcenie odpadów do postaci produktów możliwych do ponownego bezpośredniego zastosowania w gospodarce.
Niestety, nie wszystkie odpady mogą zostać poddane recyklingowi oraz nie w każdej sytuacji jest on metodą najbardziej optymalną ekonomicznie. Co w takim przypadku?
Dział: 2/2017
sobota, 27 maj 2017 08:50
Oznakowanie produktów kosmetycznych cz. 1
Realizując jedno z podstawowych praw konsumenta – prawo do informacji – wprowadzający do obrotu przekazują za pośrednictwem etykiety podstawowe i jednocześnie niezbędne dane o produkcie: o jego składzie, sposobie użycia, wskazówkach, dotyczących bezpiecznego stosowania oraz dacie ważności. Ważne jest, aby wszelkie informacje, zwłaszcza te mogące bezpośrednio wpłynąć na bezpieczeństwo konsumentów, były zapisane w sposób rzetelny i zrozumiały. Zakres informacji, które trzeba koniecznie umieścić na etykiecie kosmetyków, określa artykuł 19 rozporządzenia 1223/2009/WE.
Identyfikacja osoby odpowiedzialnej
Zgodnie z artykułem 19 rozporządzenia 1223/2009/WE na etykiecie produktu kosmetycznego należy umieścić dane osoby odpowiedzialnej, czyli osoby prawnej lub fizycznej, która odpowiada za zgodność produktu z przepisami prawa. Dane te mogą być zapisane w formie skróconej, pod warunkiem że pozwolą na identyfikację firmy/osoby i jej adresu. Dość powszechna praktyka umieszczania na etykiecie tylko adresu strony www przedsiębiorstwa jest uznana za niezgodną z artykułem 19 rozporządzenia. Bywa tak, że firma pełniąca rolę osoby odpowiedzialnej ma kilka siedzib. Jeśli na etykiecie umieszczony jest więcej niż jeden adres, adres miejsca udostępniania dokumentacji należy wyróżnić. W przypadku sprowadzania produktu spoza UE konieczne jest umieszczenie nazwy kraju producenta.
Na etykiecie kosmetyku należy umieścić informację o ilości nominalnej, wyrażonej w jednostkach masy lub objętości. Obowiązek ten nie dotyczy opakowań, które zawierają mniej niż 5 ml / 5 g produktu, bezpłatnych próbek oraz opakowań jednorazowego użytku. Zapis w rozporządzeniu, dotyczący podawania ilości nominalnej, jaką identyfikuje się w momencie pakowania, ma szczególne znaczenie w przypadku produktów, które tracą masę w wyniku naturalnych procesów, w czasie długotrwałego przechowywania (np. mydła jako produkty wysychające). Należy pamiętać o spełnieniu wymogów prawnych w zakresie wielkości cyfr i liter przy podawaniu ilości nominalnej. Uzależnioną od zawartości opakowania wysokość cyfr i liter określa załącznik nr 2 do rozporządzenia ministra gospodarki w sprawie szczegółowych wymagań, dotyczących oznakowań towarów paczkowanych. Na wielu etykietach produktów kosmetycznych – przed lub po oznaczeniu ilości nominalnej – pojawia się znak „e”. Zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy o towarach paczkowanych paczkujący lub zlecający paczkowanie może na własną odpowiedzialność oznaczać znakiem „e” towary paczkowane, zapewniając tym samym, że towar paczkowany spełnia wymagania, określone w przepisach rozdziału nr 3 ustawy. Wzór znaku „e” określa załącznik nr 3 do ustawy o towarach paczkowanych.
Szczególnie istotna dla konsumentów jest informacja o dacie ważności produktu. Określając datę przydatności, osoba odpowiedzialna deklaruje, w jakim czasie produkt przechowywany w odpowiednich warunkach jest bezpieczny i zachowuje w pełni swoje właściwości. W zależności od tego, jaką trwałością charakteryzuje się produkt, rozporządzenie umożliwia stosowanie dwóch form zapisu. W przypadku kosmetyków, których data ważności jest krótsza niż 30 miesięcy, stosuje się zapis: „Najlepiej zużyć przed końcem” lub symbol klepsydry, a następnie podaje się właściwą datę w formacie dzień/miesiąc/rok lub miesiąc/rok lub miejsce jej umieszczenia na opakowaniu np. „Najlepiej zużyć przed końcem: patrz spód opakowania”. Określenie to nie może być zastąpione sformułowaniami typu: „data ważności”, „zużyć przed” czy „best before”, „shelf life”, „exp.” itd. W przypadku produktów o dłuższej trwałości, powyżej 30 miesięcy, znacznie ważniejsza dla bezpieczeństwa stosowania jest trwałość produktu w czasie jego użycia – która jest wskazana na opakowaniu w postaci znaku PAO (ang. period after opening). PAO informuje o czasie, od momentu pierwszego otwarcia, w jakim produkt należy stosować. Na rynku można spotkać produkty kosmetyczne oznakowane „podwójną datą ważności”, tzn. na etykiecie pojawia się zarówno data minimalnej trwałości, poprzedzona zwrotem „najlepiej zużyć przed końcem”, jak i symbol PAO. Taki zapis nie jest zgodny z zapisami rozporządzenia i może wprowadzać konsumenta w błąd.
Gdy na produkcie umieszczono datę minimalnej trwałości i PAO, istotniejsza jest data minimalnej trwałości. Oznacza ona bowiem, że osoba odpowiedzialna gwarantuje bezpieczeństwo i jakość produktu w tym właśnie okresie. Jeśli od momentu pierwszego użycia do upływu daty minimalnej trwałości pozostało jeszcze 6 miesięcy, a PAO wynosi 12 miesięcy, produkt powinien zostać zużyty w ciągu 6 miesięcy, jak wskazuje data minimalnej trwałości. Istnieją grupy produktów, w przypadku których nie jest zasadne umieszczanie symbolu PAO, np. produkty jednorazowego użytku. Zakładamy bowiem, że po otwarciu kosmetyk jest natychmiast zużywany, a ewentualne pozostałości – wyrzucane.
Na etykiecie kosmetyku osoba odpowiedzialna jest zobowiązana do umieszczenia informacji o środkach ostrożności, jakie należy wdrożyć w czasie stosowania produktu. (…)