Source: http://prawo.vagla.pl/node/9706
Timestamp: 2018-12-11 09:40:56
Legal References Found: art. 25
 art. 25
 art. 79
 art. 7
 art. 79
 art. 5
 art. 79
 art. 110
 art. 79
 art. 106
 art. 109
 art. 4
 art. 12
 art. 81
 art. 23
 art. 25
 art. 8

Art. 78

Document Content:
Czekam na trzy miliardy euro od Skarbu Państwa, albo odszkodowanie za wywłaszczenie z praw autorskich | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
W stopce serwisu VaGla.pl Prawo i Internet (a także w FAQ serwisu) znajduje się klauzula: "Zgodnie z art. 25 ust. 1 pkt. 1) lit. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych zastrzegam, że dalsze rozpowszechnianie artykułów publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione". To wyłącza możliwość wykorzystania publikowanych tu tekstów na zasadzie licencji ustawowej z art. 25 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tzw. licencja prasowa).
Kiedyś opublikowałem tekst pt. Cena za utwory mojego autorstwa wynosi miliard euro za sztukę.
Zgodnie z art. 79 ust. 1, pkt. 3 lit. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa m.in. naprawienia wyrządzonej szkody...
...poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione - trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu;
Screenshot serwisu Obserwator Konstytucyjny, w którym "przedrukowano" artykuł z serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Wykorzystany tekst został zresztą zmodyfikowany (pozbawiono go linków do przywoływanych w tekście innych tekstów publikowanych w tym serwisie), czym doprowadzono do naruszenia integralności utworu.
Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 25 marca 2004 r. (sygn. II CK 90/03) przez pojęcie "stosowne wynagrodzenie" należy rozumieć takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby autor (również autor opracowania zależnego), gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia.
Jeśli cena za utwory mojego autorstwa wynosi miliard euro za sztukę - bo tak ogłosiłem w serwisie w stosownym czasie (za tyle zgodziłbym się na "przedruk"), to trzykrotność tego wynagrodzenia wynosi trzy miliardy euro. Jeśli serwis Obserwator Konstytucyjny prowadzony jest przez Trybunał Konstytucyjny (chociaż z regulaminu serwisu, ani też z informacji kontaktowych, to nie wynika, ale wynika z doniesień prasowych na temat uruchomienia serwisu), to rozumiem, że te trzy miliardy powinien mi wypłacić Skarb Państwa... Część z tej sumy z pewnością przeznaczyłbym na cele charytatywne.
Ale jeśli materiały publikowane w serwisie Obserwator Konstytucyjny to materiały urzędowe (por. Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 26 września 2001 r. (sygn. akt IV CKN 458/00)), to być może redakcja działająca w Trybunale Konstytucyjnym postanowiła "wywłaszczyć" mnie z praw autorskich do mojego artykułu. W takim przypadku powinno mi się należeć stosowne odszkodowanie (por. Czy zdjęcia opublikowane w "Raporcie Millera" przeszły do domeny publicznej?).
Odszkodowanie takie musiałoby - jak uważam - uwzględniać cały cykl życia utworu, od ustalenia, aż do momentu, kiedy minie 70 lat od mojej śmierci. Przecież to słuszne, by moje - dziś jeszcze nienarodzone - dzieci miały coś po mojej śmierci z faktu, że tworzyłem.
Zgodnie z podpisaną przez Prezydenta RP w dniu 7 marca ustawą budżetową na rok 2012: dochody budżetu państwa zostały ustalone w wysokości 293 766 128 tys. zł, wydatki budżetu państwa w wysokości 328 765 688 tys. zł, a deficyt na kwotę nie większą niż 34 999 560 tys. zł.
Miliard euro to tysiąc milionów euro. Plus jeszcze przelicznik na złotówki (wedle jakiego kursu?).
Jaki byłby wpis od takiej wysokości przedmiotu sporu? Może raczej opłaca się zawrzeć ugodę pozasądową. Zgodzę się na to, by w ramach rekompensaty ze strony Skarbu Państwa - Rzeczpospolita Polska zwolniła mnie do końca życia z obowiązku płacenia podatków (skoro da się zwolnić z podatków takie podmioty, jak UEFA i inne pracujące przy EURO 2012, to czemu nie obywatela, którego prawa majątkowe się narusza?) oraz z obowiązku odprowadzania składki na ZUS (przy zachowaniu prawa do emerytury). Do tego przydałoby się niewielkie miesięczne stypendium. Oczywiście również do końca życia.
Przy okazji sprawdzam kto w istocie jest wydawcą serwisu. W Gazecie Prawnej opublikowano tekst Obserwator Konstytucyjny - nowy serwis Trybunału Konstytucyjnego. Tam też wypowiedź p. Piotra Rachtana, redaktora naczelnego serwisu. Powiedział on, że:
To nie jest oficjalna strona Trybunału Konstytucyjnego, tylko raczej publicystyczny dodatek i łącznik pozwalający na dyskusję oraz dotarcie zainteresowanych osób do problematyki związanej z prawem i ekspertów z dziedziny konstytucyjnej.
Jest też wyrażenie nadziei, że "patronat TK zapewni wysoki merytorycznie poziom tekstów i prowadzonej debaty".
W cytowanym tekście znalazła się też informacja:
Ja zaś zastanawiam się nad konstytucyjną zasadą legalizmu, która wyrażona została w art. 7 Konstytucji RP, z którą wszak Trybunał Konstytucyjny bada zgodność ustaw i rozporządzeń, jeśli trafi do niego skarga konstytucyjna.
W Whois przy tym czytam:
DOMAIN NAME: obserwatorkonstytucyjny.pl
created: 2011.05.05 13:34:31
last modified: 2011.10.14 09:37:54
renewal date: 2012.05.05 13:34:31
No, cóż. Znowu przyjdzie mi zadawać administracji publicznej dziwne pytania... Bo skoro już się przydarzyło, to może jest szansa wyjaśnić z udziałem Trybunału Konstytucyjnego kilka spraw związanych z prawnymi ramami działania e-government w Polsce i związanych z prawem autorskim do dzieł obywateli, które wykorzystywane są czasem przez administracje publiczną?
PS (dodane 12 marca, czyli w trakcie dyskusji w komentarzach poniżej)
Jedna z tez tezowanego wyroku Sądu Najwyższego Izba Cywilna z 26 czerwca 2003 roku, sygn. V CKN 411/01 (OSN 2004/9/144):
Przewidziane w art. 79 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (jedn. tekst: Dz.U. z 2000 r. Nr 80, poz. 904 ze zm.) cywilnoprawne środki ochrony autorskich praw majątkowych przysługują wobec osoby, która wkroczyła w zakres monopolu eksploatacji utworu bez zgody uprawnionego lub zezwolenia wynikającego z ustawy (licencji ustawowej).
W uzasadnieniu do tego wyroku wspomina się również o art. 5 KC, ale w innym stanie faktycznym, niż tu, w sprawie "przedruku" wobec wyłączenia możliwości takiej licencji stosownym zastrzeżeniem. Tam po prostu OZZ nie miał zatwierdzonej tabeli i wobec tego sąd w uzasadnieniu stwierdził:
Dochodzenie w tych okolicznościach przez Stowarzyszenie od Radia na podstawie art. 79 ust. 1 Pr.aut. jako należności głównej kwoty przenoszącej wysokość wynagrodzenia obliczonego stosownie do art. 110 Pr.aut. musi być uznane za nadużycie prawa (art. 5 k.c.), gdyż nie da się pogodzić go ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem przewidzianego w art. 79 ust. 1 Pr.aut. uprawnienia do żądania zapłaty wynagrodzenia w podwójnej wysokości. Ocena taka jest usprawiedliwiona zarówno wtedy, gdy przyjmie się, że przyznanie tego uprawnienia miało na celu uwolnienie od trudności dowodowych, jak i wtedy, gdy uzna się to uprawnienie za środek cywilnoprawnej represji. Oba cele są bowiem zdecydowanie nieaktualne w sytuacji, gdy z przyczyn leżących po stronie organizacji zbiorowego zarządzania, występującej z roszczeniem o zapłatę podwójnego wynagrodzenia, nie mógł prawidłowo funkcjonować przewidziany w art. 106 ust. 2 Pr.aut. obowiązek kontraktowania obejmujący umowę, której zawarcie uchyliłoby naruszenie autorskiego prawa majątkowego.
A ja się nie opieram na tabeli, tylko na "cenniku", który ogłosiłem. Oraz na podstawie zasad swobody umów, które zakładają również, że tu nie ma żadnego obowiązku zawarcia umowy, a możliwość zastosowania licencji ustawowej została wyłączona zgodnie z ustawą.
Tymczasem w nieco późniejszej sprawie: "Gdy dziełem jest film, może to oznaczać rekompensatę równą podwójnej lub potrójnej wysokości kosztów wytworzenia filmu. Otrzyma ją producent filmu, bo to jemu przysługują prawa autorskie do tego dzieła" - tak Rzeczpospolita w 2007 roku o Wyroku Sądu Najwyższego z 19 grudnia 2006 r. (sygn. V CSK 369/06).
« PayPal w indywidualnych interpretacjach prawa podatkowego | Mamy problem podatkowy w związku z ewentualnym trzymiliardowym odszkodowaniem od Skarbu Państwa »
N, 2012-03-11 05:01 by incognitus (niezweryfikowany)
każdy sąd powinien przyznać Panu rację
N, 2012-03-11 05:18 by VaGla
Obawiam się, że - o ile wydawcą serwisu jest Trybunał Konstytucyjny - rozstrzygając tą sprawę sądy w Polsce miałyby na względzie raczej interes wymiaru sprawiedliwości i Skarbu Państwa, niż interes prywatny.
Może...Ale może i
N, 2012-03-11 08:12 by B29 (niezweryfikowany)
Dla zasady należałoby spróbować...
To, jak bardzo szacowna
N, 2012-03-11 11:24 by adammada
To, jak bardzo szacowna kancelaria prawnicza występowałaby w tej sprawie pewnie też miałoby znaczenie.
A przepisy karne - może zacząć od tego?
mysle, ze takich przedrukow
N, 2012-03-11 11:49 by lolek (niezweryfikowany)
mysle, ze takich przedrukow moglo byc wiecej odnosnie tekstow innych autorow (zebym sie mylil), jesli uda sie Panu otrzymac kase to moga sie pojawic inni a wtedy Pana zdjecie (i moze innych autorow) bedzie wisialo na kazdym dworcu kolejowym z dopiskiem: "To, ze nie mamy pieniedzy na nowe pociagi i papier toaletowy - to wina tych oto..."
ale, za bledy trzeba placic, czy sie nie lubi licencji czy nie to nalezy je przeczytac
wystarczylo by zadzwonic/wyslac maila do autora z zapytaniem na jakich warunkach mozna skorzystac z jego tekstu, wzglednie napisac krotka notke o problemie i podac linka do serwisu autora (chyba to by bylo w porzadku)
przy okazji mam pytanie, zamierzam napisac do wlasnych prywatnych celow widget do Windows Sidebara i ewentualnie do Yahoo (zeby byc na biezaco z informacjami w Pana serwisie i ostatnimi komentarzami uzytkownikow) - skrypt bedzie pobieral tylko naglowki po kliknieciu ktorych otworzy sie okno przegladarki z artykulem na Pana stronie lub komentarzem uzytkownika, jak rozumiem jesli bede tego narzedzia uzywal tylko ja (prywatnie, dla mojej wlasnej wygody) - to raczej nic mi nie grozi z Pana strony, miliarderem nie jestem ;), ale jak bym chacial upublicznic moj skrypt tak (np. na gpl), zeby inni mogli sie cieszyc moim wynalazkiem i przy okzaji byc na biezaco z informacjami bez wchodzenia na strone, to czy moge tak zrobic bez obaw - jako prawniczego laika, wystarczy mi odpowiedz TAK lub NIE
N, 2012-03-11 13:24 by VaGla
Ten serwis wystawia RSS-y i to w sumie dla każdej kategorii uwzględnionej w taxonomii.
Jeżeli nie zawrzesz w
N, 2012-03-11 16:19 by PcP (niezweryfikowany)
Jeżeli nie zawrzesz w kodzie programu żadnych fragmentów utworów do których ma prawa Vagla to nie musisz nawet o zgodę pytać. Jeżeli byś chciał zawrzeć i dystrybuować to musisz uzyskać zgodę od autora. Jeżeli jej nie zawrzesz to proponuje dać możliwość wstawienia zastrzeżonych fragmentów przez użytkownika, który to je pobierze z sieci, a ty się już nie będziesz tym zajmować. Sposób z umieszczaniem zastrzeżonych fragmentów przez użytkowników wykorzystano w przypadku Androida, płatnego Marketu i nieoficjalnych ROMów.
Ale czy sąd byłby bezstronny?
N, 2012-03-11 16:08 by incognitus (niezweryfikowany)
Jest podejrzenie, że sąd prowadzący takie postępowanie byłby związany z jedną ze stron. Czy przypadkiem nie powinieneś składać od razu do Strasburga?
powinieneś to
N, 2012-03-11 10:25 by incognitus (niezweryfikowany)
powinieneś to ruszyć.
pokazać do jakiego absurdu prowadzi to głupie prawo (że za powielenie jednej strony należy się 3 mld euro) i że instytucje państwa mają w poważaniu prawo.
Jestem gotów partycypować w kosztach procesowych
N, 2012-03-11 10:48 by kakaz (niezweryfikowany)
Yes! Yes! Yes! Brawo! Do sądu z nimi! Jeśli Vagla zgodzi się wnieść sprawę - jestem gotów zrzucić się jakąś niewielką kwota - na cele procesowe! Deklaruję udział w wysokości do 100 PLN.
Abonament na pwn! :D
N, 2012-03-11 13:26 by wariat
To ja chętnie zadeklaruję abonament 13,37zł/miesięcznie płatne przodem na … jakiś tam czas (10 miesięcy nie będzie psuło kwoty na przykład :) ).
Może źle myślę, ale taka sprawa i wygrana i przegrana jest na swój sposób wygraną. To lepsze niż win-win. To jest win2-pwn :D
Sarkastyczny w tonie tekst,
N, 2012-03-11 11:53 by Christobal (niezweryfikowany)
Sarkastyczny w tonie tekst, pokazuje skalę lekceważenia obowiązującego prawa autorskiego.
A skoro instytucje państwowe tak czynią, to co miałoby powstrzymać przeciętnego wydawcę?
N, 2012-03-11 11:54 by Andrzej Dopierała (niezweryfikowany)
Z trochę "lepszego" whois:
Firma	Biuro Trybunału Konstytucyjnego
Ulica	Szucha 12a
Miasto	00-918 Warszawa
Lokalizacja	PL
Ostatnia modyfikacja	2011.04.26
"Szanowny Panie,Uprzejmie
N, 2012-03-11 13:34 by incognitus (niezweryfikowany)
Uprzejmie informuję, co następuje. Serwis "Obserwator Konstytucyjny" został powołany decyzją prezesa Trybunału Konstytucyjnego w celu promowania instytucji, postaw obywatelskich oraz edukowania społeczeństwa w problematyce konstytucyjnej, prawnej oraz legislacyjnej w ramach organizacji przedsięwzięć edukacyjnych i popularyzatorskich związanych z pozycją ustrojową, rolą i działalnością samego Trybunału.
Trybunał jest właścicielem domeny "obserwatorkonstytucyjny.pl" oraz projektu, zamierza też zarejestrować tytuł w rejestrze tytułów prasowych.
Katarzyna Sokolewicz-Hirszel, rzecznik prasowy Biura TK"
N, 2012-03-11 13:40 by incognitus (niezweryfikowany)
Nie da Pan rady, Afera fozz 334 mln zł, 20 lat prowadzenia sprawy i jeszcze nie skończona. W pana sytuacji 334 ml x 9 to lekko ponad 3 mld. 20 lat x 9 = 180 lat. Bardzo Panu współczuje i życzę sukcesów, również jak największej ilości wnuków które będą prowadzić tą sprawę. To jest Polska, z tego kraju się wyjeżdża.
N, 2012-03-11 13:46 by incognitus (niezweryfikowany)
Z kodu strony obserwatora:
Realizacja http://www.cms-partner.pl
Design http://tonikstudio.pl/
Ale się nie popisali, skoro XSS można w 10 sekund znaleźć:
www.obserwatorkonstytucyjny.pl/szukaj/tag/%3Cbody%20onload=alert%280%29%3E/
Jedna luka w parsowaniu tagów, druga w szukajce. I to za publiczne pieniądze?
Cena za korzystanie z twórczości
N, 2012-03-11 13:51 by VaGla
Obrobione komputerowo zdjęcie Andreasa Gursky'ego pt. Rhein II uzyskało na aukcji cenę 4.3 milionów dolarów (2,7 miliona funtów).
Ja wyceniam swoje utwory opublikowane w tym serwisie na więcej (bo na miliard euro za sztukę).
Aktualne jest pytanie o to, czy twórca może sam sobie wyznaczyć cenę - określając w ten sposób parametry krzywej podaży (gdzie popyt wszak leży już po stronie tych, którzy z takiej "oferty" chcieliby skorzystać)?
Przypomnę pewne obrady sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu /nr 72/ z dnia 17 kwietnia 2007 roku, w czasie której przedstawiciel SAWP, p. Aleksander Nowacki, wypowiedział m.in. następujące zdania:
...Natomiast okazuje się, że mówimy do małej, nielicznej grupy parlamentarzystów i to w dodatku tych, których nie trzeba przekonywać akurat. A wrażenie paranoi absolutnie zwiększa się u mnie z każdą chwilą, bo czy to nie jest paranoja, że my musimy, jako artyści, znowu po raz kolejny udowadniać, że mamy prawo do wynagrodzenia i to w dodatku zgodnie z prawem autorskim, w którym jest to określone, że do godziwego wynagrodzenia mamy prawo, czyli do takiego wynagrodzenia, które pozwoli nam utrzymać siebie i nasze rodziny. Czy nie jest paranoją, że znowu pojawiają się głosy i znajdują posłuch, że wszyscy mamy jednakowe żołądki, domyślny szewc, czy też fryzjer. Owszem, mamy wszyscy jednakowe żołądki, tylko nie mamy wszyscy jednakowych talentów, proszę państwa, i o tym też trzeba pamiętać. Czy nie jest paranoją, proszę państwa, że Ministerstwo, które nosi nazwę szumną i dumną, a powoli zamienia się, według mnie, w ministerstwo dziwnych kroków, proponuje zmiany, które zamiast prowadzić do ładu, prowadzi do kompletnego chaosu i w dodatku każe artystów za niedoskonałe prawo. Dlaczego nas karze nasze Ministerstwo za niedoskonale sformułowane prawo? I czy nie jest paranoją, że wprowadza się zaledwie 6-miesięczny termin na uzgodnienie tabel. Bo ja mam wrażenie, że 6-miesięczny termin nie ma zmobilizować nadawców, żeby dogadali się z artystami, tylko ma na celu zmuszenia artystów, żeby zrezygnowali z należnego im wynagrodzenia i zgodzili się na dyktowane im warunki przez nadawców. No i czy nie jest paranoją, że proponuje się, żeby tabele proponowali również nadawcy. To jest dokładnie tak, jakby ktoś mnie spytał, ile ja chcę płacić za parkowanie w centrum, albo tutaj koło parlamentu. Otóż ja chcę płacić zero. A jeżeli muszę, to 1 grosz, bo według mnie, to więcej nie warte, gdyby to miało tak wyglądać. Przecież to jest paranoja absolutna...
W czasie tej samej komisji Sekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin powiedział:
...I wiadomo, że w tych sprawach jest rozpiętość głosów od pojęcia bardzo interesującego, które dzisiaj poznałem, wolnej kultury, po pojęcie wolnego rynku, tak rozumianego przez organizacje zbiorowego zarządzania, że należy wyznaczać cenę produktu, który artysta wytworzył i każdy do tej ceny powinien się dostosować, być może nawet bez żadnych negocjacji i ustalania jakichś tabel w wyniku tych negocjacji....
Pani Mecenas Marzena Wojciechowska, która jest radcą prawnym Izba Wydawców Prasy stwierdziła zaś:
...W żadnym państwie na świecie nie ma takiego systemu, że są stawki minimalne, i rzeczywiście tu przyznaję rację, że ktoś, kto jest właścicielem rzeczy, może określić cenę za tą rzecz i te przepisy, które są w tej chwili, jak gdyby temu nie przeszkadzają, ponieważ autorzy określają tabele, tylko, że one powinny być traktowane jako oferta przedstawiona przez tą organizację, a następnie dalej negocjowana. W sytuacji, w której jest art. 109, który mówi o obowiązywaniu, zastępowaniu takiej zatwierdzonej tabeli w trybie administracyjnym, co do wadliwości tego postępowania można mieć wątpliwości. Jest tutaj zbyt duża ingerencja, zbyt mała elastyczność, która szkodzi rynkowi, twórcom, bo to nie jest kwestia taka, jak tutaj pan mówił, zgadzam się z panem Kuźniakiem, też również w większości względów, ale to nie jest kwestia, że twórcy dostaną mniej, tylko po prostu ich utwory będą więcej eksploatowane, w związku z tym proporcjonalnie dostaną więcej, pomimo że stawka wyjściowa może być niższa. I naprawdę, proszę państwa, nie bójmy się rynku, bo rynek bardzo dobrze kształtuje całą sytuację. My, jako wydawcy prasy, sprzedajemy nasze produkty na rynku, to konsumenci dyktują ceny naszych towarów, po drodze musimy nabywać utwory od twórców i ten system musi się widzieć. W związku z tym postulujemy, żeby te przepisy, które są, zmienić w taki sposób, żeby organizacje przedstawiały tabele wynagrodzeń jako ofertę do negocjacji i większy nacisk położyć na tryb dochodzenia do porozumienia w postaci umów generalnych....
N, 2012-03-11 14:01 by incognitus (niezweryfikowany)
a do jakich rodzin mają prawo artyści i ilu żon?
N, 2012-03-11 13:51 by incognitus (niezweryfikowany)
Czy częste jest w takich sprawach wpisanie w umowę z kancelarią prawną, że ich wynagrodzeniem będzie procent od ewentualnej zasądzonej kwoty odszkodowania?
Tak skromne 10% z 3 000 000 000,00 €
Dostał już pan jakieś oferty od kolegów po fachu?
N, 2012-03-11 13:58 by Marcin Krawiec (niezweryfikowany)
A co z google?
http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:z3_g5g0aIpUJ:prawo.vagla.pl/node/9693+vagla+analytics+administracja&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
Oni następni w kolejce? ;)
N, 2012-03-11 14:08 by VaGla
Gdybym poszedł do sądu przeciwko Google, to jestem (niemal) pewny, że sąd przyznałby mi rację, a Google wykonałoby wyrok. Tu jest opisana taka historia z Belgii: Belgijskie Copiepresse vs. globalne Google: kto wygrał tę batalię? Wobec kogo dochodzić roszczeń oraz jakich roszczeń (w granicach przewidzianych ustawą) - to wybór pokrzywdzonego (por. Infor ma święte prawo pozywać kogo chce).
N, 2012-03-11 23:03 by Marcin Wieczorek (niezweryfikowany)
Bez przesady. Google tylko cache'ują to co upubliczniasz. Zachowują wszystkie linki itp. Nie ma szans aby taką sprawę wygrać (i dobrze).
Co do właściwego tematu: życzę powodzenia i trzymam kciuki.
N, 2012-03-11 23:06 by VaGla
Pod podanym linkiem jest opis wygranej w takiej sprawie i to w dwóch instancjach. Sądy oceniały tu stan faktyczny na gruncie również prawa europejskiego, do harmonizacji z którym zobowiązana jest i była również Polska. Zatem nie dość, że jest szansa wygrać taką sprawę, to jeszcze dwa razy się to już stało.
Zupełnie zaś inną kwestią jest to, czy to się powodom opłacało.
Pn, 2012-03-12 18:41 by Marcin Wieczorek (niezweryfikowany)
Niestety link nie działa. Wygląda na to, że całej domeny Copiepresse już nie ma. Z wyrokiem się więc nie zapoznałem. W Polsce z tego co wiem jest wyraźne wyszczególnienie co do braku ochrony krótkich informacji prasowych (i dobrze) zatem taki proces być może wyglądałby inaczej.
Moim zdaniem (według tego jak ja rozumiem nasze przepisy o prawie autorskim) to co robi Google jest legalne. Nie różni się to zresztą zbyt wiele od teg oco robią serwery proxy. Co więcej, usługi takie jak Opera Turbo czy Readable modyfikują zawartość stron zanim zostanie ona pokazana użytkownikowi. Czy według Ciebie też powinny być nielegalne?
Moim zdaniem należy całkowicie odejść od ochrony majątkowych praw autorskich informacji w postaci cyfrowej. Próby ograniczania dystrybucji informacji są z góry skazane na porażkę za to utrudniają życie.
Nie widzę problemów z linkiem
Pn, 2012-03-12 21:52 by VaGla
Nie widzę problemów z linkiem. Być może problem jest gdzieś w Pana kawałku internetu.
Na podstawie art. 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie są przedmiotem prawa autorskiego "proste informacje prasowe", nie zaś "krótkie informacje prasowe". To spora różnica. Co do prostych informacji prasowych, to proponuję: Prosta informacja prasowa - ten tekst jest stale aktualny.
Co do ochrony nawet 11 słów: Clipping - wyrok w sprawie jedenastu słów (sprawa C-5/08).
Śr, 2012-03-14 03:35 by Christobal (niezweryfikowany)
cierpliwie, aż napiszesz książkę, wydasz ją cyfrowo, po czym nie zobaczysz ani grosza z milionów pobranych egzemplarzy, co więcej, 90% z nich będzie bez strony tytułowej, więc nikt się nie dowie, żeś autor.
Umrzesz z głodu i zapomnienia, bo nie zarobisz na życie, by pisać kolejne książki a żona, koniec końców Cię przegna, bo nie będzie chciała trzymać pod dachem pięknoducha żyjącego dla idei.
Twórca ma niezbywalne prawo sprzedawać swoją pracę za taką cenę, jaką on w porozumieniu z nabywcą, uznają za stosowną.
Śr, 2012-03-14 13:21 by VaGla
Książkę napisałem, jej treść jest dostępna cyfrowo, chociaż nie w PDF-ie, tylko w tym serwisie. Nakład się sprzedał cały, chociaż treść była opublikowana najpierw w serwisie i stale dostępna online.
Śr, 2012-03-14 14:53 by kocio
Coelho pewnie by stwierdził, że nie "chociaż", tylko "ponieważ".
Odpowiadałem panu
Śr, 2012-03-14 20:04 by Christobal (niezweryfikowany)
Odpowiadałem panu Wieczorkowi, który rzekł co następuje.
Jak zawsze bowiem, na temat znoszenia praw najgłośniej krzyczą Ci, którzy są jedynie konsumentami, nic nie tworząc.
A czy to w tym serwisie
Śr, 2012-03-14 21:54 by VaGla
A czy to w tym serwisie jest merytoryczny komentarz? :>
mozna napisac ksiazke i
Śr, 2012-03-14 19:51 by lolek (niezweryfikowany)
mozna napisac ksiazke i mimo, ze jest dostepna wersja piracka zarabiac, jesli Twoja ksiazka jest dobra to i tak ludzie beda kupowac papierowe wydanie, chodzic na odczyty, na wyklady itp. - za co mozna wystawiac rachunek np. uczelniom, prywatnym fundacjom
Pan Piotr wydal kasiazke (na podstawie tresci zamieszczonych uprzednio w sieci), jesli dobrze znasz sie na prawie i dzieki ksiazce/informacjom z tego wortalu jestes w stanie sam sie wykaraskac z ewentualnych klopotow to nie zaplacisz, jesli mimo to bedziesz potrzebowal pomocy w postaci porady prawnej dotyczacej Twojej sprawy i ewentualnego reprezentowania w sadzie albo w urzedzie to za czas autora portalu trzeba zaplacic (oczywiscie autorowi tego wortalu jest latwiej bo ma juz tzw. marke)
podobnie jak w sytuacji muzykow, plyta jest dobra, to ludzie i tak ja kupia (oddani fani tak zrobia a na takich co tylko kopiuja jak leci i tak nie zarobi), pojda na koncert i kupia gadzety
informatycy OS tez moga zarabiac mimo, ze publikuja kod w sieci, nie kazdy sam go sobie skompiluje, nie kazdy sam go wdrozy w swojej firmie, za wdrozenie i serwis mozna wystawic rachunek
troche mozliwosci jest, zeby nie umrzec z glodu, no ale latwiej jest uzyc machiny panstwowej i ganiac dzieciaki po sieci
Czy umieszczenie RSS
N, 2012-03-11 23:27 by Andrzej Wiśniewski (niezweryfikowany)
Czy umieszczenie kanału RSS, który generowałby linki z tytułów, byłoby łamaniem prawa ? Pytam, bo jestem zainteresowany umieszczeniem takiego widgetu. Druga sprawa, to czy nie zdażyło się nigdy żeby ktoś Ciebie "cytował" łamiąc prawo ? Czy interesują Cię tylko grube ryby ?
N, 2012-03-11 15:37 by incognitus (niezweryfikowany)
Mi za durny kawałek mapki MAP1 kazano zapłacić trzykrotną wartość dzieła którą autor określił sobie na 1000zł.
Wolny kraj, miał takie prawo, nikt nie badał czy ten 1000zł za fragment to dużo czy mało.
Skoro tutaj wart jest 1.000.000 mam nadzieje, że każdy sąd bez wahania zasądzi TAKI SAM wyrok.
"zastrzegam, że dalsze
N, 2012-03-11 17:39 by incognitus (niezweryfikowany)
"zastrzegam, że dalsze rozpowszechnianie artykułów publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione"
Polecam zatem pozwać wszystkie routery po drodze do mojego komputera. /s
N, 2012-03-11 18:03 by VaGla
Router to komputer. Równie dobrze mógłbym próbować pozwać krzesło. Taki pozew można złożyć przeciwko osobie fizycznej lub prawnej (w tym przeciwko Skarbowi Państwa - w przypadku np. powództwa o ustalenie prawa; przy czym Skarb Państwa też ma osobowość prawną).
Niezależnie od powyższego warto pamiętać, że - zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną:
Wychodzi leśniczy z leśniczówki
N, 2012-03-11 19:04 by -dzemeuksis- (niezweryfikowany)
Siedzi leśniczy w leśniczówce. Nagle słyszy tupot. Wychodzi na zewnątrz a tam zbieg okoliczności.
Zabawne. Od jakiegoś czasu nosze się zamiarem wywieszenia na swoim prywatnym blogu cennika z linkiem do Pańskiego artykułu "Cena za utwory mojego autorstwa wynosi miliard euro za sztukę", jako źródła inspiracji pomysłu. Mam już nawet od dawna zredagowaną notkę, która czeka na publikację. Nie pozostaje mi nic innego, jak się pospieszyć, bo niedługo może już być po kiełbasie. ;)
A stricte w temacie. Trafia się niebywała i niepowtarzalna okazja pokazać dobitnie politykom, dziennikarzom, społeczeństwu, jak za przeproszeniem porąbane jest prawo w zakresie ochrony ozz..., o pardon, chciałem rzec twórców.
Mam nadzieję, że zrobi Pan wszystko, żeby należne wynagrodzenie otrzymać, przedstawiając jednocześnie sprawę w takim świetle, żeby było jasne, że nie chodzi wcale o Pański prywatny interes (czego oczywiście i tak wiele osób nie pojmie, lub będzie udawało, że nie rozumie, ale to wkalkulowane ryzyko). Mam nadzieję, że historia pisze się na naszych oczach.
mi sie marzy zeby rzad,
N, 2012-03-11 23:57 by lolek (niezweryfikowany)
mi sie marzy zeby rzad, ktory Nam mowil, ze ACTA nic nie zmieni w ochronie praw autosrkich bo krajowe prawo w tej sprawie jest bardziej restrykcyjne niz to zaklada ACTA, pokazal nam te restrykcyjne prawo na sobie
Kasi od przyslowiowego blogaska bym darowal, i w sumie ucieszyl, ze sie mlodziez interesuje takimi tematami, ale jednoczesnie poinformowal, zeby czytala dokladnie regulamin/faq strony bo moze trafic na mniej wyrozumialych ludzi
ciekaw jestem jak cala sprawe by skomentowal jeden ACTAywny muzyk
Panie Piotrze. W
N, 2012-03-11 21:05 by incognitus (niezweryfikowany)
Panie Piotrze. W informacjach z Whois które Pan wkleił chyba czegoś bardzo ważnego:
Szucha 12a
Tych danych nie widać poprzez whois używanych z konsoli , aby je zobaczyć trzeba użyć webowej wersji na stronie whois.pl (to takie zabezpieczenie przez automatycznym zbieraniem danych).
No to teraz nie pozostaje
N, 2012-03-11 21:49 by sjs (niezweryfikowany)
No to teraz nie pozostaje nic innego jak złożyć pozew do sądu elektronicznego. Tylko, że tam jest ograniczenie techniczne do 100 mln zł. Opłata sądowa to 1,25 %.
Zrobimy zrzutkę i przy
Pn, 2012-03-12 21:04 by PablO
Zrobimy zrzutkę i przy okazji zobaczymy jak crowd funding działa :]
Można się ograniczyć na początek
Cz, 2012-03-15 21:25 by Bartosz Kwiatkowski (niezweryfikowany)
W sumie te 100 mln zł to dobry początek - jak się skończy tylko na nakazie, to w kilka tygodni powód dostanie pieniądze (sądzę, że o pełną kwotę trzeba się byłoby dłużej sądzić). A jak Skarb Państwa wniesie sprzeciw, to zawsze można rozszerzyć powództwo do pełnej wysokości :)
Sprawa o tyle ciekawa, że przecież cennik był, prawie że wyszła oferta i jej przyjęcie na podstawie przepisów kc ;)
Mam tylko nadzieję, że autor nie odpuści złodziejom i nie zadowoli się marnymi kilkoma tysiącami odszkodowania. Bo przecie piractwo to złodziejstwo, a skoro Trybunał Konsytucyjny nie ukradłby samochodu... ;)
Co do opłaty to nie ma się
N, 2012-03-11 22:00 by incognitus (niezweryfikowany)
Co do opłaty to nie ma się co zastanawiać, bowiem maksymalna przewidziana prawem opłata to 100.000 zł.
Cz istnieje maksymalny poziom dla takiego odszkodowania?
N, 2012-03-11 23:41 by Zefiryn (niezweryfikowany)
O ile sobie przypominam w sprawie o wykonanie wyroku wydanego w USA w sprawie córki Włodzimierza Cimoszewicza przeciwko tygodnikowi Wprost (http://prawo.vagla.pl/node/8669 i komentarz http://prawo.vagla.pl/node/8669#comment-27728) jednym z powodów uchylenia wniosku o nadanie wykonalności wyroku była zbyt wysoka kwota odszkodowania.
Które prawo ma w tej sprawie priorytet? Ustawa o ochronie praw autorskich, z wyraźnym przepisem dwu lub trzykrotności opłaty za utwór, czy zasada, że odszkodowanie nie może doprowadzić do zbytniego wzbogacenia się poszkodowanego i bankructwa pozwanego. Istotne jest zatem kto jest właścicielem serwisu i jakim dysponuje kapitałem.
Tutaj chodziło o dobra osobiste
Pn, 2012-03-12 13:51 by DiskDoctor
Normy je tworzące czyli art. 81 UPAPP oraz art. 23/24 KC nie wspominają nic o wysokości odszkodowań. Co innego sam KC.
Pn, 2012-03-12 13:31 by DiskDoctor
W wolnej chwili przeczytam cały wątek, a szczególnie komentarze (oraz artykuł o podatkach).
W sugerowanej cenie detalicznej, nie ma jednak informacji (nie znalazłem), czy licencja na utwory z prawo.vagla.pl jest wyłączna czy niewyłączna.
Ponadto sugerowana cena detaliczna nie uwzględnia inflacji tzn. cena w pierwotnym artykule została ustalona w przeszłości, a przez to można i należy uwzględnić inflację w okresie 2008-2012.
Także kurs wymiany euro najpewniej wziąć ze stosownych tabel NBP. W moim przekonaniu zastosowany winien być kurs z daty przedruku, bądź - co wydaje się bardziej właściwe - kurs z daty publikacji informacji o cenniku.
Tu chodzi ewentualnie
Pn, 2012-03-12 13:52 by VaGla
Tu chodzi ewentualnie o wynagrodzenie z tytułu licencji ustawowej z art. 25 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Generalnie bez zastrzeżenia "wolno w prasie radiu i telewizji" bez pytania w "celach informacyjnych", ale jak się zastrzeże, to trzeba pytać o zgodę (ja w takich przypadkach, gdy mnie pytają, odpowiadam, że się nie zgadzam i jeśli ktoś uważa, że to fajny tekst, to może go przecież podlinkować). Niezależnie od tego, czy się musi zapytać, czy się nie musi zapytać (zależy od klauzul po stronie podmiotu, z którego się "przedrukowuje") - twórcy artykułu przysługuje prawo do wynagrodzenia.
Czyli to wykracza poza problem licencji wyłącznej/niewyłącznej.
Licencja pozaumowna
Pn, 2012-03-12 13:59 by DiskDoctor
Zgoda. No ale nawet odszkodowanie to jakaś forma licencji, opłaty na OZZ to (dla mnie osobiście) forma licencji, opłaty za nośniki (CD, HDD)... Pytanie czy to wszystko formy licencji czy jedynie wynagrodzenie. Czyli inaczej, czy licencje są wyłącznie umowne bądź ustawowe i czy to wyczerpuje temat licencji w UPAPP?
Z tego wszystkiego wnioskuje iż odszkodowanie tworzy swoistą licencję ex lege niewyłączną, przynajmniej w mojej opinii.
A jak to nazwiemy (licencja, umowa itd) to inna kwestia - chodziło mi o skutek prawny (wyłączność vs. niewyłączność).
Pn, 2012-03-12 14:20 by VaGla
W tej sprawie mój tekst, po moim sygnale do OK, został już usunięty.
W przypadku, gdybyśmy mówili o licencji ustawowej - gdybym nie umieścił w serwisie klauzuli wyłączającej stosowanie art 25, to zgodnie z prawem można by "aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne" w "w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji" rozpowszechniać. I to byłaby licencja ustawowa, z którą wiąże się wynagrodzenie ("2. Za korzystanie z utworów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. b i c, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia").
W sytuacji, w której wyłączyłem stosowanie licencji - rozpowszechnianie artykułów jest bezprawne, a więc nie można mówić o licencji. Tu odszkodowanie (i inne roszczenia, jak np. zaniechanie naruszania, usunięcie skutków naruszenia, etc.) wynika z art 79 ustawy.
Nadal optuję iż odszkodowanie jest pewną formą licencji
Pn, 2012-03-12 14:41 by DiskDoctor
Zgodnie z monistyczną koncepcją teorii P.A. jest to prawo wyłączne, ze skutkiem erga omnes.
W takiej sytuacji monopol autora może wyłączyć jedynie umowa, bądź ustawa - stąd licencje ustawowe. Umowa z autorem stanowi o jego powstrzymaniu się od egzekwowania roszczeń wobec naruszeń prawa wyłącznego.
Zgodnie z monistyczną teorią prawa autorskiego, korzystanie z utworów przez osobę inną niż twórca jest co do zasady zabronione, o czym zresztą stanowi art. 8 u. 1 UPAPP.
Więc każdy użytek musi być dozwalany przez umowę (jednostronną? obustronną?). Stąd nawet odszkodowanie jest formą umowy, ergo, licencji.
Przynajmniej w moim przekonaniu, zgodnie z monistyczną teorią prawa autorskiego. W doktrynie też spotyka się - zresztą - różne poglądy na ten temat, o czym Pan wie.
(...) Do tego przydałoby
Pn, 2012-03-12 14:17 by incognitus (niezweryfikowany)
(...) Do tego przydałoby się niewielkie miesięczne stypendium. Oczywiście również do końca życia.
No ja bym na Pana miejscu się zastanowił nad tym... Mając na uwadze tak astronomiczne odszkodowanie (zadośćuczynienie) - może się zdarzyć, że "zniknie" Pan :-) różne wypadki chodzą po ludziach :-)
Jeszcze dwa wyroki SN do dyskusji :)
Pn, 2012-03-12 23:10 by VaGla
W PS tekstu głównego (by było bardziej czytelne później) dodałem jeszcze wzmianki dwóch wyrokach SN na temat.
Wt, 2012-03-13 16:31 by incognitus (niezweryfikowany)
Powinna jak najszybciej zostać wprowadzona nowelizacja dotycząca prawa autorskiego.
Rzeczy, które można zapisać binarnie powinny nie podlegać ochronie i tyle!
Brzmi niedorzecznie? Ależ skąd.
Utwór to moim zdaniem własnoręcznie wykonane dzieło - np malarz maluje swój obraz, który jest jedyny i niepowtarzalny.
Wytwarza go! Nie można go skopiować!
Np każdy człowiek jest też niepowtarzalny - nie można go skopiować.
Zdjęcie tego obrazu, zapisane na komputerze nie jest jednak już tym obrazem, nie jest dziełem - więc nie można domagać się ochrony praw praw autorskich do obrazu - na podstawie jego zdjęcia.
Podobnie jest z filmem na dvd, muzyką w mp3, tekstem na blogu.
Każdą rzecz podlegającą prawu autorskiemu moim zdaniem można ukraść, wtedy jej właściciel już jej nie posiada, tylko złodziej. Np kradzież obrazu Picassa z galerii.
Łamanie prawa autorskiego - maluję obraz bliźniaczo podobny do Picassa i sprzedaję jako oryginał - podlegam karze.
Doleję jeszcze oliwy do ognia
Śr, 2012-03-14 12:18 by DiskDoctor
...ponieważ czytam właśnie monografię o prawie do integralności utworu:
(...) Wykorzystany tekst został zresztą zmodyfikowany (pozbawiono go linków do przywoływanych w tekście innych tekstów publikowanych w tym serwisie), czym doprowadzono do naruszenia integralności utworu.
(...) autorskie prawa osobiste chronią (...) więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do (...) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania.
Art. 78 u. 1:
Twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem (...) jeżeli naruszenie było zawinione, sąd może przyznać [mu] odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub – na żądanie twórcy – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny.
Pytanie tylko, czy zawinione.