Source: http://styczynski.blogspot.com/2017/11/wyniki-testu-ze-stosunkow-kredytowych.html
Timestamp: 2018-10-23 21:28:29
Legal References Found: art.7
 art.69
 art.353
 art.13
 art.63
 art.358
 art.358
 art.5
 art.358
 art.358
 art.358
 art.353
 art.506
 art.535
 art.806
 art.535

Document Content:
Wyniki testu ze stosunków kredytowych - wszyscy jesteśmy prawnikami! ~ styczynski
Wyniki testu ze stosunków kredytowych - wszyscy jesteśmy prawnikami!
Opublikowane 11/11/2017 przez ryszard.styczynski ; Comments
Wiele miesięcy temu napisałem tekst w którym snułem wizję, w której wszyscy znamy zakamarki prawa. Muszę nieskromnie przyznać, że były to wizjonerskie słowa. Wynik testu składającego się z 264 pytań w 27 kategoriach wypadł 45 osobom, które odważyły się na zmierzenie z tym testem, ponadprzeciętnie dobrze.
Jest mi bardzo przyjemnie ogłosić, że test z zakresu aspektów kredytowych wypadł wyśmienicie. Wszyscy jesteśmy prawnikami!
Na 45 odpowiedzi 4 są na poziomie studenta prawa, 15 magistra, a 26 na poziomie adwokata. Nikt nie okazał się dyletantem, konsumentem czy też publicystą (oceny 0-2). Wszyscy jesteśmy prawnikami!
Jest to wynik pokazujący bardzo wysoką świadomość aspektów prawnych. Życzyłbym sobie aby nasi adwokaci posiadali zaprezentowany przez Państwa poziom wiedzy, co w połączeniu z warsztatem prawniczym, wykładnią prawa, umów oraz znajomością literatury i orzecznictwa jest wymaganym minimalnym zestawem pozwalającym myśleć o wygranej.
Mam jednak pewne równie oczywiste co niesmaczne odczucie. W normalnym świecie każdy kto jest klientem banku powinien szczycić się poziomem wiedzy "dyletanta" z zakresu stosunków kredytowych. W normalnym świecie nie ma potrzeby aby ktokolwiek rozumiał zagadnienia prawne związane z pieniądzem. W normalnym świecie od tego są specjaliści.
Tak więc osoby które zdobyły więcej niż poziom dyletanta, a nie są prawnikami mogą być z siebie więcej niż dumne. Gratuluję wszystkim 45 osobom, które podjęły się trudu wypełnienia testu! Państwa wiedza jest ponad przeciętna. Z takim poziomem wiedzy nie dacie się tak łatwo zadufanym w sobie bankierom. Gratuluję także prawnikom, których wiedza wychodzi daleko poza tak popularne i tak bardzo eksploatowane klauzule niedozwolone.
Test składał się z 264 pytań z 27 kategoriach.
Pytania były na zróżnicowanym poziomie, a każda z odpowiedzi miała przyporządkowany poziom wiedzy - od mających w odpowiedziach problemy trudne na poziomie doktora nauk prawa, po podstawowe będące na poziomie studenta czy też konsumenta.
Przygotowując system ocen, przyjąłem założenie, że to co jest proste dla konsumenta lub też studenta prawa i jest bezdyskusyjne, jest także proste dla doktora prawa. Za takie pytanie można więc zdobyć maksymalną ilość punków, czyli 6. Oznacza to, że maksymalna ocena za każde z pytań to 6, co odpowiada poziomowi wiedzy "doktora prawa". Punkty za poszczególne pytania zaokrąglane są do liczby całkowitej, dając możliwą ocenę od 0 (brak wiedzy) do 6 (doktor prawa). Poziomy wiedzy oznaczone są liczbami 0-6, którym odpowiadają następujące nazwy:
0 - brak wiedzy
1 - konsument
2 - publicysta
3 - student prawa
4 - magister prawa
5 - adwokat
6 - doktor prawa
W teście zastosowałem także pewien trick będący odpowiedzią na argumenty, które znajdujemy w prasie lub też w niektórych orzeczeniach Sądów, a które starają się za wszelką cenę bronić sektora bankowego. Aby odzwierciedlić tę otaczającą nas rzeczywistość, w teście znajdują się także odpowiedzi dopasowane do poziomu kreatywnego prawnika działającego na granicy lub też poza prawem oraz dla prawnika starającego się obronić czy też usprawiedliwić tego nieszczęsnego kreatywnego prawnika. Są to odpowiednio archetypy prawnika sektora bankowego, oraz prawnika z katedr prawa lub też sędziego, broniącego sektora.
Wychodząc z założenia, że zarówno obejście prawa jak i usprawiedliwianie takiego zachowania często wynika z jego nie znajomości, w obu takich przypadkach ocenę za takie pytanie obniżam do poziomu 2, czyli "publicysty" (skala jest od 0 więc bez obrazy dla dziennikarzy) - osoby orientującej się w prawie i ew. kandydującej do pozycji studenta prawa. Osoby która jednak bardziej niż prawem posługuje się intuicją i raczej odwołuje się do praktyki bankowej, nie zasługuje na ocenę wyższą. Tak potrafi każdy, kto trochę poczyta.
Tak też było w przypadku rozwoju oferty kredytowej - prawnicy, którzy dostali zielone światło do budowania "bankowej ziemi obiecanej", trochę poczytali i pokombinowali, aby po tym zdawkowym poznaniu zagadnień kredytowych, stać się autorami wzorców umów, które doprowadziły nas do kryzysu kredytowego. Nie były to jednak gruntowne studia, tylko działanie na pograniczu prawa.
Aby odzwierciedlić tę skłonność do działania na pograniczu prawa, postanowiłem wprowadzić osobną punktację. Troszkę to jak z oceną z zachowania w systemie edukacji. Można mieć same piątki i jednocześnie być kombinatorem co nie chodzi na lekcje, ale wszędzie go pełno. Udało mi się uchwycić ten aspekt w niniejszym teście. Punkty za działanie praeter legem są dodatkowo zliczane, aby obliczyć ilość udzielonych odpowiedzi w kategorii zdolności do omijania prawa oraz usprawiedliwiania tego faktu. W obu kategoriach można zdobyć maksimum 100%. Tak więc obok oceny za wiedzę wynik testu zawiera także dwie oceny - za łamanie prawa i za usprawiedliwianie.
Ostateczna ocena obliczona jest jako średnia arytmetyczna ze wszystkich pytań. Część z osób podała, że wykonuje zawód prawnika. Z uwagi na czysto prawnicze pytania na końcu testu, wynik prawników uwzględnia wszystkie pytania, jednak wynik osób nie będących prawnikami omija ostatnie cztery pytania. Wydaje mi się że tak jest sprawiedliwie.
Aby zróżnicować ostateczną ocenę, zastosowałem zaokrąglenie średniej arytmetycznej obliczonej ze wszystkich odpowiedzi do jednego miejsca po przecinku - coś jak 4, 4+, 3, 3-, czy 3 na szynach znane z szkoły. W wyniku takiej operacji otrzymałem bardzo ciekawą skalę składającą się z 6 podstawowych oraz (pst!) 61 poziomów pośrednich. Pomiędzy poziomami podstawowymi znajdują się wartości pośrednie: polepszające pozycję: sumienny, solidny, starszy, doświadczony, a także rokujące rychły awans: doświadczony już za chwilę awans, prawie, rokujący, przygotowany, kandydujący. Przykładowo pomiędzy magistrem prawa a adwokatem znajdują się następujące poziomy wiedzy:
4 magister prawa
4,1 sumienny magister prawa
4,2 solidny magister prawa
4,3 starszy magister prawa
4,4 doświadczony magister prawa
4,5 doświadczony magister prawa już za chwilę adwokat
4,6 prawie adwokat
4,7 rokujący adwokat
4,8 przygotowany adwokat
4,9 kandydujący adwokat
5 adwokat
Ufam, że jest to sprawiedliwe i dodające odrobinę uśmiechu do tego trudnego testu.
Test był zabawą, miał jednak ściśle określony cel.
Po pierwsze - miał zwrócić Państwa uwagę na całe spektrum zagadnień związanych z umowami kredytowymi. Czy wyczerpuje on jednak katalog argumentów? Na pewno nie. Należy cały czas szukać nowych dróg. Te, które zostały już jednak odkryte nie mogą zostać ignorowane. Ze smutkiem stwierdzam, że często niestety są pomijane.
Po drugie - miał dać Państwu arsenał zagadnień, które należy poruszyć z prawnikiem który ma Państwa reprezentować w sądzie.
Po trzecie - miał być testem kompetencji prawników. Docelowo fajnie by było, gdyby prawnik mógł się przed Państwem pochwalić oceną zdobytą w teście. Ufam, że stanie się to (w tej czy też innej formie) standardem. Proszę pamiętać, że dyplom ukończenia uczelni nie gwarantuje poziomu wiedzy wymaganego do prowadzenia tych spraw.
Test kompetencji prawnika
Będę się starał aby ten test w przyszłości nabrał cech zdolnych do profesjonalnej oceny wiedzy prawnika, który biorąc Państwa sprawy w swoje ręce, musi wykazać, że wie co robi. Wymaganego poziomu wiedzy niestety nie gwarantuje ani dyplom uniwersytetu ani też ukończona aplikacja, podczas których prawnicy nie dowiedzieli się niczego na temat pieniądza czy też kredytu bankowego. Do wiedzy wymaganej aby Państwa reprezentować w sądzie prawnicy muszą dojść sami, wykonując ciężką pracę badawczą. Tak naprawdę aby nas skutecznie reprezentować, prawnicy muszą samodzielnie wypracować dodatkową specjalizację. I nie mogą osiadać na laurach po uzyskani pierwszych intuicyjnie spójnych wyników, a właśnie w takim stadium argumentacji procesowych się znajdujemy. Bez tego udział w procesie jest ruletką, której zasady zostały zbudowane ze zlepku informacji dostępnych w publikacjach i orzeczeniach dotyczących innych spraw.
Proszę pamiętać, że Państwa interes zależy w całości od wiedzy i profesjonalizmu prawnika, który pobierając od Państwa pieniądze, jednak niczym nie ryzykuje. Ryzyko prawnika jest zerowe; no może ryzykuje reputacją. Ale co tam po reputacji, jeśli w pozwach zbiorowych potrafią pobrać 500zł od 1500 osób, co daje 750.000zł. Za takie pieniądze można zaryzykować nawet reputację, bo w przypadku przegranej prawnik powie - nie wyszło. Sorry. Taki sędzia. Takie czasy. Czy też zaznaczy, że są to trudne sprawy i że nic się nie dało zrobić.
Nic podobnego. Prawnik musi wykazać, że zrobił wszystko zgodnie z najlepszą wiedzą i zasadami profesjonalizmu zawodowego. Niech ten test posłuży Państwu jako swoista lista kontrolna wiedzy i poziomu profesjonalizmu prawnika. Wspólnie postarajmy się aby test ten był przyczynkiem do "certyfikatu prawnika", który być może w przyszłości stanie się standardem.
Ufam, także że sami prawnicy od których zależy dotarcie do prawdy i sprawiedliwości i finalnie ochrona interesów ponad miliona Polaków zastosują ten test w celu poszerzenia swoich horyzontów i pokazania swoim klientom, że dysponują szerokim poglądem na kryzys kredytowy. Oczywiście sam test pokazuje tylko istotne obszary, które musza zostać pogłębione a także stale rozwijane.
Uzyskane wyniki rozkładają się w sposób niezgodny ze rozkładem normalnym, pokazując ponadprzeciętną widzę naszego środowiska. Na 45 odpowiedzi 4 pochodziły od radców prawnych lub też adwokatów - dziękuję za uczestnictwo
W odpowiedziach dotyczących poziomu wiedzy (zielone słupki) brak jest punktacji 0%-50%, a całość rozkłada się w spektrum 50%-90%. Pokazuje to ponadprzeciętną widzę, aczkolwiek niektóre odpowiedzi były oczywiście podane błędnie. Nasza zdolność do łamania prawa (czerwone słupki) oraz usprawiedliwiania tego stanu rzeczy (pomarańczowe) jest na niskim poziomie, co oznacza, że w większości odczytujemy przepisy prawa w sposób prawidłowy. Jest to bardzo dobry prognostyk.
Poniżej znajduje się tabela z wynikami każdego z respondentów.
zdolność do łamania prawa
zdolność do naginania prawa
przygotowany adwokat
starszy adwokat
sumienny adwokat
rokujący adwokat
sumienny magister prawa
doświadczony student prawa już za chwilę magister prawa
kandydujący adwokat
pracownik fiyzczny
starszy magister prawa
doświadczony magister prawa już za chwilę adwokat
doświadczony magister prawa
rokujący magister prawa
przygotowany magister prawa
kandydujący student prawa
prawie adwokat
doświadczony student prawa
Elektronik, szef
Przygotowałem dla Państwa certyfikaty ukończenia kursu. Z powodu anonimowości nie mogę na nich umieścić nazwisk, których nie znam, znajduje się więc na nich podana przez Państwa profesja. Zapraszam do pobrania certyfikatów. Każdy certyfikat ma unikalny numer a także jest zaszyfrowany. Jest to wersja próbna testu, ale niepodważalność certyfikatu jest jednym z ważnych obszarów na przyszłość. Certyfikaty składają się z dwóch stron, na drugiej są szczegółowe oceny w każdym z obszarów.
Certyfikaty znajdują się na serwerze CBA.pl gdzie uzyskałem darmowy hosting: http://styczynski.cba.pl/test/testv1.html
Dziękuję wszystkim za poświęcony czas i odwagę zmierzenia się z raczej trudnym testem.
Proszę zapoznać się z podsumowaniem odpowiedzi aby zobaczyć jak odpowiadali inni. W celu wyjaśnienia wątpliwości proszę o dyskusję pod tym artykułem. Z uwagi na obfitość materiału nie jestem w stanie szczegółowi omówić wyników w niniejszym tekście. Postaram się jednak zrobić to skrótowo dla najważniejszych elementów testu.
Pożyczka jest źródłem nominalizmu. Musi być w niej podana jednoznaczna ilość pieniądza, a dług nie może być w żaden sposób waloryzowany. Pożyczka od strony banku składa się z pojedynczego świadczenia - polega na przekazaniu całej umówionej sumy pieniędzy na własność z obowiązkiem zwrotu. Pożyczka nie jest intuicyjna dla amatora, który raczej traktuje ją zwyczajowo jako cywilistyczne "użyczenie".
W pożyczce nie może wystąpić przewalutowanie, które wymagałoby jakiejś formy przeniesienia własności w trakcie wykonywania sprzedaży waluty, która następnie posłużyłaby do wypłaty lub też zapłaty na rzecz osoby trzeciej.
W przypadku pożyczki można skierować się do Sądu z wnioskiem o waloryzację sądową.
W umowie kredytu trzeba podać oznaczoną ilość dostępnych pieniędzy. Stosowanie ew. klauzuli towarowej wydaje się możliwe, ale w rzeczywistości nie jest spotykane i jest odrzucane przez doktrynę. Umowa kredytu jest złożonym stosunkiem prawnym, składającym się z dwóch świadczeń banku. Tutaj uwaga na SSN M.Bączyka, który stara się to strywializować. O dwóch świadczeniach banku świadczy jednak art.7 7 Prawa bankowego a także należyta wykładnia art.69 Prawa bankowego. Tutaj zachęcam do zapoznania się z moją książką "Oddać do dyspozycji. Rozważania konsumenta", gdzie dokonuję wykładni zwrotu "oddać do dyspozycji". Pierwsza faza umowy kredytu może być rozpatrywana jako "użytkowanie", ale tylko pierwsza faza, potem następuje "wykorzystanie" ze swoimi konsekwencjami.
Uwaga! W umowie kredytu następuje przeniesienie własności pieniądza. To jest bardzo ważna kwestia umowy kredytu. Drugą fazą umowy kredytu jest wykorzystanie środków w ramach dostępnej kwoty kredytu. W trakcie wykorzystania następuje przeniesienie własności środków pieniężnych, albo na rzecz osoby trzeciej - gdy bank płaci w naszym imieniu sprzedawcy lub też na naszą, gdy bank wypłaca środki na nasze konto. To jest bardzo ważny obszar. To wyróżnia umowę kredytu od pożyczki. Opisuje to M.Bączyk (1999) i tego należy się trzymać, bo w przypadku sporu w SN to właśnie M.Bączyk będzie musiał sam ze sobą się zmierzyć. Proszę pamiętać, że umowa kredytu to nie użytkowanie środków pieniężnych, jak chcą autorzy książek prawniczych. Na moim blogu jest argumentacja ad absurdum.
Z uwagi na fazy, umowa kredytu oznacza więcej niż jedno świadczenie banku. Tutaj uwaga na M.Bączyka, który dywaguje w tym obszarze. Argumentem koronnym jest prawo a nie obowiązek do wykorzystania środków (art.77), które nijako wymusza więcej niż jedno świadczenia banku. Umowa kredytu z jednym świadczeniem, jest moim zadniem pożyczką, ale ten obszar trzeba poddać analizie. Generalnie doktryna nie wie; nie potrafi podać różnic pomiędzy pożyczką a kredytem.
Ważne jest, że oddanie do dyspozycji może być wykonane w formie zasilenia rachunku kredytowego (własność banku) lub też w formie debetu (ang. overdraft) na rachunku rozliczeniowym. Nie można oddać do dyspozycji poprzez przelew na konto. Coś takiego jest pożyczką. W takim przypadku kredytobiorca pozbawiony jest prawa do niewykorzystania części dostępnych środków pieniężnych.
Bank realizuje nasze dyspozycje zmierzające do wykorzytania środków w ramach dostępnej kwoty kredytu. Jest to element konieczny umowy kredytu. Proszę zapoznać się z książką "Oddać do dyspozycji" w celu poznania tego obszaru.
W sprawie automatycznego przewalutowania to jest możliwe, że konto kredytowe zostanie zasilone walutą obcą. Jeżeli bank wykona dyspozycję przelewy sumy w walucie obcej na konto zewnętrzne obsługiwane w złotych, to bank docelowy dokona przewalutowania. Jest to jedyna możliwa forma przewalutowania. Inne są nielegalne w świetle prawa cywilnego, ponieważ nie wchodzą w zakres umowy sprzedaży art.353. Aby doszło do sprzedaży musi nastąpić zmiana własności. W przypadku przewalutowania po stronie banku do takiej sytuacji nie dochodzi.
Zwykliśmy przyjmować, że Sąd nie może zająć się waloryzacją umowy kredytu. Ni ejest to jednak prawdą. Przepis art.13 ustawy z 1990 mówi o zakazie waloryzacji kredytu a nie umowy kredytu. Kredyt to pierwsza faza umowy kredytu. Potem następuje wykorzystanie a finalnie spłata długu. My wnosimy ni o waloryzację kredytu tylko wpłaty długu. Z tego powodu można wnosić o waloryzację sądową. Argumentacja ta wymaga pogłębienia, ale wydaje się spójna. Proszę pamiętać, że kredyt nie jest synonimem ani umowy kredytu ani też długu, który powstaje w wyniku skorzystania z kredytu.
Umowa denominowana jest wyrażona w pieniądzu obcym. Indeksowana i waloryzowana w pieniądzu polskim.
Na ocenę waluty umowy składają się takie elementy jak stawka oprocentowania, waluta prowizji, waluta hipoteki i ew. innych świadczeń pobocznych czy praw akcesoryjnych.
Ciekawe jednak, że nie ma wpływu harmonogram spłat. To jest bardziej złożona sprawa. W ramach umowy indeksowanej banki twierdzą, że dług zostaje przemianowany na walutę obcą. To prowadzi do wniosku, że umowa jest wyrażona w PLN, ale dług w walucie obcej. Banki twierdza, że nie jest to waloryzacja umowne, tylko zmiana waluty długu. Jest to wynik rozwoju praktyki bankowej, który nie mak poparcia w prawie cywilnym. Traktując harmonogram jako wyrażenie zobowiązania kredytobiorcy, po zmianie waluty długu, należy przyjąć że jest to złamanie zasady walutowości, poprzez brak obrotu dewizowego. Bank nie ma prawa wyrażać zobowiązania bez doprowadzania do obrotu dewizowego, czego wymaga Prawo dewizowe. Proszę na to zwracać baczną wagę. Umowach waloryzowanych jest zupełnie inaczej; o tym potem.
Waluta płatności może być inna niż waluta długu, o ile jest to prawo a nie obowiązek. Umowa byłaby prawidłową, gdyby od początku można było spłacać w walucie długu lub walucie alternatywnej. W naszych umowach jest jednak najczęściej inaczej.
Prawo polskie nigdy nie zezwalało na zapłatę długu w pieniądzu polskim wyłącznie w jako równowartość pieniądza zagranicznego. Szkic takiego przepisu znajdował się w Kodeksie zobowiązań 1934, ale został usunięty dekretem dewizowym 1934 na efektywnie miesiąc przez wejściem w życie Kodeksu zobowiązań. Detale na moim blogu.
Odsetki w prawie polskim naliczane są od pieniądza. Oznacza to, że nie można ich naliczać od salda wyrażonego w innym niż pieniądz mierniku wartości. Umowy waloryzowane w tym obszarze łamią prawo. Bank nie ma prawa tak robić.
Stosowanie LIBOR dla umów złotowych jest ekonomicznie bez sensu, ale nie ma przeszkód cywilistycznych aby tak robić. Bank jako profesjonalista może zrobić cokolwiek w celu ustalenia zmiennej stopy procentowej. Proszę zauważyć, że np. mBank wręcz pisze w starszych umowach, że oprocentowanie ustali sobie sam. Prawo nie reguluje czynników merytorycznych wpływających na odsetki, a jedynie wymaga aby były to czynniki obiektywne.
Bank ma prawo wyrazić umowę w walucie obcej tylko i wyłącznie wtedy gdy umowa wchodzi w zakres Prawa dewizowego. Aby tak się stało umowa musi doprowadzać lub umożliwiać doprowadzenie do rozliczeń w walucie obcej. Rozliczenia w walucie obcej muszą dotyczyć stron umowy. Samo określenie rozliczenia jest zdefiniowane w systemie prawa - art.63 Prawa bankowego, ale także z rozporządzeniu prezesa NBP. Detale na blogu. Tutaj uwaga do umów PKO BP i DB. Widać jak ich prawnicy w kolejnych miesiącach starali się doprowadzić wzorzec umowy do poiomu zgodnego z prawem. Wczesne umowy tych banków bezwzględnie łamią zasadę walutowości.
Harmonogram moim zdaniem podlega pod zasadę walutowości, ponieważ jest wyrażeniem zobowiązania wynikającego z wykorzystania kwoty kredytu.
To co robi bank w ramach swoich operacji wewnętrznych nie ma żadnego znaczenia w ocenie zgodności umowy z zasadą walutowości. W szczególności rozliczenia z innymi partnerami w walutach obcych nie mają wpływu na ocenę umowy, która jest zawarta pomiędzy bankiem i kredytobiorcą.
Należy uznać, że bank jest zwolniony z ograniczeń dewizowych. Kredytobiorca nie podlega pod zwolnienia, gdy zawiera umowę z bankiem. Prawo w tym obszarze było bardzo dynamicznie zmieniane i możliwe, że jest jakieś okno czasowe gdy tak nie było, ale nie ma większego znaczenia, ponieważ większość umów nie wchodzi w zakres Prawa dewizowego z powodu braku rozliczeń dewizowych.
Ważne jest aby rozumieć, że wzorzec umowy może być zgodny z prawem dewizowym, ale już umowa zawarta z jego użyciem nie. Dzieje się tak np. w przypadku wyboru dostępnych opcji wzorca. Przykładowo wpisanie konta docelowego lub źródłowego obsługiwanego w PLN automatycznie determinuje brak obrotu dewizowego.
Obrót dewizowy polega na przeniesieniu własności pomiędzy stornami. Definiuje to prawo dewizowe. Zapisy w księgach banku czy też wewnętrzne operacje banku nie mają tutaj znaczenia.
Zasada nominalizmu oznacza, że należy zapłącić tyle pieniędzy ile jest napisane przy użyciu liczb czy też liczebników. Przeciwieństwem zasady nominalizmu jest zasada waloryzmu, która odwołuje się do wartości ekonomicznej. O ile zasada nominalizmu jest dobrze opisana w piśmiennictwie, a tyle zasada waloryzmu jest traktowana od początku jako sposób na obejście zasady walutowości (Czachórski, Brzozowski).
Pożyczka podlega pod zasadę nominalizmu, jest także uznawana za jej źródło (Dybowski, Czachórski). W literaturze nikt (poza incydentem Truszkowskiego, który nie jest jednak autorem zajmującym się tematem) nie odważył się napisać że można waloryzować dług wynikający z pożyczki pieniężnej.
Umowa kredytu także podlega pod zasadę nominalizmu. Jest w niej literalnie napisane że zwrot długu jest w wysokości kwoty wykorzystanego kredytu. Jest tutaj widoczna analogia do umowy pożyczki.
Waloryzacja umowne nie jest bezwarunkowym wyjątkiem od nominalizmu. Dopuszczalność stosowania waloryzacji umownej reguluje art.358/1 §5, który nie pozwala na stosowanie waloryzacji jeżeli przepis szczegółowy ma wbudowany mechanizm ustalania wysokość cen i innych świadczeń pieniężnych. Literatura dostrzega tylko "ceny" ignorując "inne świadczenia pieniężne". Prawo wyznacza w Polsce ustawa a nie literatura, tak więc art.358/1 §5 jest kluczowy w ocenie np. umowy kredytu.
Proszę pamiętać, że pieniądz jest bytem ekonomicznym o bardzo doniosłym znaczeniu. Teoria pieniądza ma doniosłe znaczenie w ocenie umów. Prawo nie określa pieniądza, stara się tylko ubrać ten byt w zestaw prawa i obowiązków.
Pieniądz nie jest jednak narzędziem spekulacji. Jest do tego używany przez spekulantów ale nie jest to jego funkcja.
Funkcjami pieniądza są:
- miernik wartości,
- płatnicza,
- obrachunkowa,
- tezauryzacyjna.
Z tego wynika że coś co jest miernikiem wartości nie jest jeszcze pieniądzem. Aby coś można było określić jako pieniądz musi spełniać więcej jego cech - zapewne wszystkie. Ale jeżeli ustawodawca mówi, że można użyć "innego niż pieniądz miernika wartości" a doktryna upiera się, że może to być także pieniądz zagraniczny, to strony umowy mogą wziąć z pieniądza zagranicznego tylko element miernika wartości.
W umowach waloryzowanych stało się inaczej bo:
- obrachunkowa - zapisy w umowie w szczególności harmonogram prowadzony jest w pieniądzu obcym,
- tezauryzacyjna - stosowanie stawki LIBOR ma na celu utrzymanie wartości,
To tak na szybko. Głębsza argumentacja na stronie: http://analizaaspektowkredytowych.blogspot.com
Waloryzacja nie jest narzędziem spekulacji. Nie jest metodą na obejście zasady walutowości. Jej jedyną społeczno-ekonomiczną funkcją jest utrzymanie wartości kontraktu. Jeżeli ktoś wykorzystuje waloryzację do innych celów łamie ustawę także w obszarze art.5 Kodeksu cywilnego. Warto to podnosić.
Waloryzacja może być uznana w szczególnym wypadku za indeksację (w pojęciu ekonomicznym) w przypadku stosowania wskaźnika inflacji. W innych sytuacjach powinna być ściśle związana z przedmiotem umowy, o ile pieniądz nie spełnia wymaganej roli gwarantującej uczciwość kontraktową. W bibliotece google drive znajduje się wiele publikacji na temat waloryzacji. Napisałem także na ten temat wiele artykułów na blogu. Zachęcam do zapoznania się z tym materiałem i świadomym posługiwaniem się pojęciem waloryzacji.
W umowie waloryzowanej dług wyrażony jest "mierniku wartości". Nie jest to pieniądz obcy. Nie można do niego stosować przepisów o odsetkach, ponieważ nie jet to pieniądz. Zachęcam do przeczytania:
1. http://styczynski.blogspot.com/2016/12/waloryzacja-umowna-rozwazania-w-tle-pzp.html
2. http://analizaaspektowkredytowych.blogspot.com/2017/02/salo-dugu-w-umowie-indeksowanej-nie.html
Dlaczego w rozważaniach ważny jest rok 1972? Jest to rok gdy ostatecznie zerwano z partytem złota, czyli odnoszeniem kursu walut do złota. Od tego momentu nie można już utrzymać ceny kontraktu poprzez wyrażenie zapłaty w pieniądzu zagranicznym. Jest to bardzo ważne. Niestety W.Czachórski przeniósł do naszych czasów zniekształcone pojomowanie utrzymania wartości kontraktu znane sprzed wojny. Niestety bez większych studiów przepisał W.Kosieradzkiego (1932). Po nim przepisał A.Brzozowski i tak klauzula walutowa trafiła do umysłów studentów. Nieznajomość prawa nie zwalnia jednak z jego przestrzegania. Podręczniki nie są także w Polsce źródłem prawa.
Waloryzacja ma na celu (jedyny cel) utrzymanie wartości kontraktu. Z tego wynika, że miernik wartości musi być do pasowany do przedmiotu kontraktu w sposób lepszy niż robi to pieniądz. Jest to równie bezdyskusyjne jak nie zrozumiane.
Waloryzacja nie jest w żadnym wypaku zmianą waluty zobowiązania.
Indeksacja jest zwiększeniem lub zmniejszeniem wartości świadczenia w funkcji zmiany wskaźnika cen. Jest to jedyna definicja indeksacji, którą znajdziemy w słownikach zarówno polskich jak i zagranicznych (google drive). Jest to także nazwa wypracowana przez doktrynę francuską (1920).
Banki, żyjąc w świecie równoległym, wytworzyły jednak swoją własną indeksację, która jest wehikułem dowolnego kształtowania zobowiązania. Bank zastosowały coś w rodzaju syntetycznego instrumentu pochodnego wiążącego świadczenie w pieniądzu polskim z dowolnym wskaźnikiem .Ważne jest aby pamiętać, prawo cywilne na to nie pozwala. Indeksacja w definicji bankowej jest całkowicie nielegalna w świetle prawa cywilnego.
Oczywistym jest, że argumentacja sądowa musi bazować na wykładni językowej z dyrektywą znaczenia specjalnego t.j. stosować definicję ekonomiczną. To że bank zastosował dane słowo aby nazwać coś całkowicie innego to już sprawa banku. Konsument na co dzień spotyka się z np. indeksacją cen i tak też pojmuje umowę indeksowaną - jako coś to ma utrzymać wartość kontraktu, a nie jako coś co uczyni z niego gracza rynku walutowego.
Umowa waloryzowana
Umowa waloryzowana jet umową złotową. Miernik wartości jest tylko i wyłącznie narzędziem utrzymania wartości. Zastosowanym zresztą nielegalnie z uwagi na art.358/1 §5. Przepis ten zabrania stosowania waloryzacji w sytuacjach gdy przepis szczegółowy wyraża ustalanie wysokości świadczenia. Umowa kredytu robi to aż po nadto. Po pierwsze literalnie mówi o zwrocie kwoty wykorzystanego kredytu (nominalizm). Po drugie daje narzędzie pobierania odsetek, które to reguluje wysokość spłaty długu. Odsetki mają zresztą funkcję waloryzacyjną, o czym alarmuje zresztą sama izba gospodarcza sektora bankowego.
Klauzula waloryzacyjna nie jest klauzulą zmiany waluty. Na klauzulę waloryzacyjną składa się szereg postanowień umowy opisujących sposób w jaki miernik wartości jest użyty w celu ustalenia wysokości świadczenia dłużnika. Więcej o tym na blogu.
Oczywiście w umowie waloryzowanej nie występuje obrót dewizowy, więc gdyby bank upierał się, że harmonogram jest wyznaczony w pieniądzu obcym a Sąd próbowałby stosować art.358 §1 w celu spłaty długu walutowego kursem NBP to należy ponieść złamanie zasady walutowości.
Umowa indeksowana jest wyrażona (w/g banku) w pieniądzu obcym. Prowadzi to oczywiście od złamania zasady walutowości, z powodu braku obrotu dewizowego. Cywilista jednak słusznie twierdzi, że umowa indeksowana jest umowa złotową z art.358/1 §2, co zresztą jest także nielegalne.
Umowa denominowane jest wyrażona w pieniądzu obcym. Bank przekazuje na konto kredytowe kwotę dewiz. Kredytobiorca wykorzystuję tę kwotę w ramach potrzeb, a bank dokonuje operacji przewalutowania w trakcie wykorzystania. Świadczenie główne banku jest w dewizach. Dług kredytobiorcy jest wyznaczony w dewizach.
Czy jest ot umowa legalna? Nie. Nie ma podstaw prawnych do przewalutowania. Nie jest to art.353 - umowa sprzedaży. Umowy łamią zasadę walutowości przez brak obrotu dewizowego. Kwestia ew. możliwości doprowadzenia do takiego obrotu musi być poddana analizie prawników, bo przeważnie umowy (te sprytnie ten wymóg spełniające) robią to tylko aby ominąć prawo. Tak np. PKO BP i DB.
Poprawna nazwa to: denominowana w walucie. Umowy te nie stosują nie indeksacji ani waloryzacji. Zasada nominalizmu dotyczy długu w walucie obcej - saldo jest w dewizach. Wynika to z trzech faz umowy kredytu. Dlatego bezwzględnie trzeba te umowy unieważniać.
Klauzula zmiany waluty w umowach to bliżej nie określona operacja. Nie wolno jednak stosować nazwy waloryzacyjna (bo to coś innego), indeksacyjna (co to dotyczy inflacji), czy też denominacyjna (bo to oznacza zmianę nominału ale nie waluty). Bezpiecznie jest stosować neutralną nazwę "klauzula przeliczeniowa" i dokonać wykładni tej operacji na podstawie technik wykładni umów oraz wykładni prawa.
Bank zwolniony jest z wymogu prowadzenia rejestru kantorowego. Bank musi doprowadzić do obrotu dewizowego wynikającego z umowy; inaczej umowa łamie zasadę walutowości.
Nie wiadomo na jakiej podstawie prawnej następuje zmiana waluty długu w umowie indeksowanej. Na pewno nie jest to nowacja art.506 Kc.
Nie wiadomo na jakiej podstawie prawnej następuje zmiana waluty długu w umowie denominowanej. Na pewno nie jest to nowacja art.535 Kc, ponieważ nie dochodzi do zmiany własności pieniądza. Ew. można to rozpatrywać przy spłacie długu, ale nie przy wykorzystaniu.
Bank wysyłający nie może przewalutować; może to tylko zrobić bank odbierający.
Spread walutowy to nie są odsetki, nie też nie jest to prowizja znana z umowy kredytu. Spread zwiększa jednak w minimalny sposób odsetki, powodując de facto zwiększenie świadczeń o wysokość spreadu, czyli zwyczajowo 3% ale nawet 10%. Umowa kredytu nie zna prowizji płaconej od spłaty długu.
Bank nie ma prawa pobierać spreadu walutowego w sytuacji gdy nie przeprowadza rzeczywistych operacji kupna/sprzedaży walut. Taka operacja nie dzieje się z powodów cywilstycznych w umowach waloryzowanych (miernik wartości to nie pieniądz). Jest operacją pozorną w umowach denominowanych i waloryzowanych. Bank nie ma prawa pobierać prowizji od operacji pozornych.
Spread oczywiście nie może być asymetryczny, co wynika z matematyki.
Spread może ulec zmianie, o ile występuje obrót dewizowy, tylko i wyłącznie gdy zasady jego zmiany są opisane w umowie.
Wzorzec umowy to bardzo ciekawy byt prawniczy. Nie jest to szablon umowy. Jest to zestaw zewnętrznych postanowień umowy inkorporowanych do stosunku obligacyjnego. Proszę odnaleźć wpis na blogu na temat wzorca uowy:http://styczynski.blogspot.com/2017/01/wzorzec-umowy-proba-definicji.html Jest to całkiem dobry opis wzorca umowy z materiałem wideo.
Od roku 2000 wzorzec umowy to zarówno regulamin jak i wzór umowy. Bank ponosi pełną odpowiedzialność za jego treść. Jest to zresztą podstawą przepisów wynikających z 93/13/Ewg.
Wzorzec umowy musi być przekazany konsumentowi przed podpisaniem umowy, pod rygorem nieważności. Wzorzec musi być dostarczony na trwałym nośniku. Bank musi udowodnić dostarczenie wzorca.
Proszę nie stosować nazwy "wzorzec umowny". Wraz z rokiem 2000, prawidłowa nazwa to "wzorzec umowy".
Polskie prawo już w 1934 wprowadziło jako pierwsze w Europie do systemu prawa regulaminy. Prośba do prawników - nie niszczmy tego dorobku, przez trywializowanie wzorca umowy.
Wybór opcji wzorca umowy nie oznacza negocjacji. Jest to wybór jednego z oferowanych wzorców umowy. Konsument nie ma wpływu na treść takiej opcji wzorca.
Wykonanie umowy nie ma żadnego znaczenia świetle oceny abuzywności postanowień umowy. Dodawanie tego typu argumentacji do sporu powoduje tylko niepotrzebny zamęt. Tutaj stosowne wideo: https://www.youtube.com/watch?v=vTqv6nolHrM
Proszę pamiętać, że zapisy w Rejestrze są prejudykatem dla tego samego przedsiębiorcy. To jest bezdyskusyjne. Dotyczy to także innych przedsiębiorców, ale wymaga to kilku zdań komentarza. Detale w istotnych poglądach UOKiK.
Co do wypełnienia luki po eliminacji klauzuli niedozwolonej to już się pogubiłem. Sąd nie może wypełnić luki w umowie. Jeżeli jest to dopuszczalne to tylko w celu zwiększenia interesu konsumenta. Przedsiębiorca ma ponieść karę, nawet dotkliwą, za stosowanie klauzul niedozwolonych. Taki jest cel 93/13/Ewg.
Sąd ma obowiązek ocenić abuzywność klauzul umowy z urzędu.
Polskie tłumaczenie nie jest źródłem prawa. Wykładni przepisu należy wykonać stosując języki oficjalne unii. Tutaj prawie wszyscy podali błędne odpowiedzi! Więcej: https://styczynski.blogspot.com/search/label/tłumaczenie
Jest bardzo ważna. Dla umów <80.000 (do 2011) o <255.000 (po 2011) daje bardzo wielką ochronę. W przypadku naruszenia ustawy (np. RRSO, CKK) konsument zwraca tylko nominalną wartość długu bez odsetek i innych kosztów.
Bank w 99% źle liczą RRSO, które liczy się na podstawie innych składników niż CKK, co dodano do ustawy wraz z nowelizacją z 2005 roku.
Kluczowe dla umów indeksowych i waloryzowanych. Może być nie tak dobre dla umów denominowanych, ponieważ dług jest w dewizach.
Po to latach spłaty długu wydaje się że unieważnienie umowy jest dobrą strategią procesową. Zapłaciliśmy lwią część świadczeń, do zrównoważy nominalną wartość długu. Unieważnienia powoduje że nawet w umowach denominowanych mówimy o zwrocie złotówek, bo stają się one świadczeniem nienależnym z świetle braku umowy. Nie występują także przedawnienia, które dotyczą tylko świadczeń wynikjących ze stosunku prawnego.
Należy wykazywać abuzywność klauzul przeliczeniowych, jednak trzeba uważać, bo bank będzie manipulował, próbując utrzymać umowę.
Uwaga przy umowach denominowanych - odrzucenie klauzul przeliczeniowych nie zmienia wartości długu.
Należy także wywodzić abuzywność zmiennego oprocentowania. Umowa pozbawiona wszystkich klauzul łamiących prawo będzie trudna o ile niemożliwa do utrzymania nawet przez najbardziej liberalny Sąd.
Przedawnienie świadczeń liczy się od momentu w której storna mogła się dowiedzieć o nienależytym świadczeniu. W przypadku banku jest to moment wykonania świadczenia, w przypadku konsumenta jest to moment w którym mógł się dowiedzieć o doniosłości 93/13/Ewg.
Ciekawym jest że w przypadku oszustwa wchodzą w grę okresy przedawniania wynikające w Kodeksu karnego bez koniecznego wyroju. Tak: Radwański. Przykładowo dla NWW jest to chyba 20 lat.
Składajmy reklamacje - jest to świetna źródło na temat oceny prawnej umów przez banki. I materiał dowodowy. I oczywiście można zyskać jeżeli bank przekroczy terminy.
UNWW nie wchodzi w zakres Kodeksu cywilnego art.806 i nast. Przedstawianie tego jako ubezpieczenia jest oszustwem.
Uwaga na regres UNWW. Jest to jedno z większych łajdactw umów kredytowych.
Konsument nie jest ani ubezpieczonym ani ubezpieczającym. Proszę poprosić bezpośrednio TU o umowę, ogólne warunku umów oraz niech potwierdzą czy jesteście Państwo ubezpieczonym lub też ubezpieczającym. Właśnie z tego powodu UNWW łamie Kodeks cywilny. To nie jest ubezpieczenie.
Bank nie ma prawa wychodzić poza Prawo bankowe. Detale w książce "Oddać do dyspozycji".
Wbudowana klauzula walutowa musi podlegać pod umowę sprzedaży art.535 Kc.
Apeluję aby prawnicy stosowali warsztat wykładni prawa. Czasem widzę pracę ze słownikiem, ale już np. dyrektywy znaczenia specjalnego nie dostrzegam. to mnie boli to także to że nawet nie sięgacie Państwo do dyrektywy języka prawnego. Znaczenie określeń np. "oddać do dyspozycji" znajduje się w ustawie Prawo bankowe przy opisie wielu czynności prawnych. Ustawodawca stosuje ten sam katalog nazw, a przynajmniej tak trzeba przyjąć.
Detale jak to można zrobić w książce "Oddać do dyspozycji" - na podstawie podręcznika L.Morawskiego.
Oczywiście umowę kredytu należy osadzić w kontekście celu. Nie jest to byt tak sobie dodany. Jest w systemie prawa z jakiegoś powodu. Na blogu opisałem bankowość rzymską a także zapłatę na rzecz osoby trzeciej. Wydają się to dobre punkty startowe do znalezienia odpowiedzi na pytania: po co właściwie jest w systemie prawa umowa kredytu?
1. Podsumowanie odpowiedzi, https://docs.google.com/forms/d/1hW8f4PoWZHYw0FkwrowOcWxcsXDBmBtuQIyuZHhOH3M/viewanalytics