Source: https://praworeklamy.pl/2015/09/14/model-przecietnego-konsumenta-w-indywidualnej-sprawie-konsumenckiej/
Timestamp: 2019-11-22 03:06:32
Legal References Found: art. 286
 art. 294
 art. 12
 art. 11
 art. 429
 art. 221
 art. 2
 art. 2
 art. 12

Document Content:
Model przeciętnego konsumenta w indywidualnej sprawie konsumenckiej | Prawo reklamy
← Publikacja decyzji Prezesa UOKiK nie musi służyć usunięciu skutków naruszenia
Przychód z zakwestionowanej praktyki a wysokość kar nakładanych przez Prezesa UOKiK – suplement →
Opublikowano Wrzesień 14, 2015 by Michał Strzelecki
Powódka padła ofiarą oszustwa, którego miała się dopuścić agentka pozwanej firmy ubezpieczeniowej.
Powódka zawarła z pozwaną umowę ubezpieczenia na życie i ubezpieczenia inwestycyjnego. Po kilku miesiącach powódka przekazała agentce (w swoim mieszkaniu!) kwotę 10.000 zł na poczet lokaty – po 2 tygodniach otrzymała wpłaconą kwotę + 900 zł zysku. Zachęcona tym powódka po upływie kolejnych kilku miesięcy „ulegając namowom agentki, powódka powierzyła jej w tym samym celu kwoty 50.000 zł i 30.000 zł, które odebrały jej pracownice i wydały potwierdzenie wpłaty na drukach deklaracji, oznaczonych numerami zawartych umów, danymi dotyczącymi agentki, jej pieczątką, ale bez jej podpisu. Powódka była przekonana, że dokonuje wpłat agentowi ubezpieczeniowemu pozwanego. Nie otrzymała natomiast, mimo upływu zadeklarowanego tygodniowego terminu, spodziewanego zysku”. Ani też zwrotu wpłaconej kwoty. Agentka została oskarżona o popełnienie przestępstwa przewidzianego w art. 286 § 1 w związku z art. 294 § 1 i art. 12 k.k. (oszustwo).
Wszystkie orzekające sądy stwierdziły odpowiedzialność pozwanego za działania agentki na podstawie art. 11 ust. 1 ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, zgodnie z którą:
Za szkodę wyrządzoną przez agenta ubezpieczeniowego w związku z wykonywaniem czynności agencyjnych odpowiada zakład ubezpieczeń, na rzecz którego agent ubezpieczeniowy działa, z zastrzeżeniem ust. 2. Przepisu art. 429 Kodeksu cywilnego nie stosuje się.
Konsument może przyczynić się do powstania szkody
Sąd Najwyższy, uchylając zaskarżony wyrok i przekazując sprawę do ponownego rozpoznania, zwrócił uwagę na konieczność uwzględnienia przyczynienia się powódki do powstałej szkody.
Brak należytej rozwagi w ramach współdziałania z agentem pozwanego i niepodjęcie działań mających na celu uzyskanie wiedzy o treści oraz charakterze czynności pozwanego, które miały doprowadzić do osiągnięcia bardzo wysokich zysków, obiektywnej oceny, co do rzeczywistej możliwości uzyskania takiego rezultatu. Zaniechanie dążenia do potwierdzenia na piśmie składanych przez agenta propozycji oraz do wyjaśnienia motywów braku bliższych informacji, które w sposób wyczerpujący były przekazywane podczas procedury wcześniej zawieranych umów. Przekazanie z dnia na dzień wysokich kwot, przekraczających jej możliwości będące następstwem naciskania przez agenta na ich wpłacenie, nieuzyskanie należytego potwierdzenia oraz niedokonanie kontroli stanu rachunku, na który miały być wpłacane, niezapoznanie się z otrzymanymi materiałami informacyjnymi dla ustalenia warunków i możliwości dokonywania dopłat, jak też niesprawdzenie zakresu umocowania agenta co do ich bezpośredniego pobierania, ocenić należało jako lekkomyślne. Podkreślenia wymagają okoliczności wręczania pieniędzy w miejscu zamieszkania pracownicom agenta. Niewątpliwie stworzone zostały warunki do pozyskania zaufania powódki i przekonania jej, że działania agenta są zgodne z umocowaniem, co jednak nie zwalniało jej od powinności obiektywnej oceny możliwości osiągania niespotykanego zysku oraz zainteresowania rzeczywistym przeznaczeniem wpłacanych pieniędzy.
Jednocześnie SN wskazał, że zakres odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego jest znacząco większy niż przyczynienie powódki, ponieważ:
posłużenie się przez pozwanego akceptowaną działalnością agenta ubezpieczeniowego, powszechnie cenionego, umożliwiło mu wytworzenie u klientów przekonania, że wszelkie jego czynności były związane się z działalnością zakładu ubezpieczeń, czemu sprzyjał brak właściwej reakcji na przejawy zachowania wykraczające poza sferę objętą powierzeniem.
Modelowy przeciętny konsument wyznacznikiem dla przeciętnego Kowalskiego
Sąd Najwyższy doszedł do wniosku, że standard postępowania wymagany od powódki wyznacza ukształtowany w orzecznictwie (i mający definicję legalną w ustawie o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, dalej „upnpr”) wzorzec przeciętnego konsumenta:
Prawnie ukształtowana ochrona konsumenta dotyczy zasady indywidualnego kształtowania treści i zawierania umów z jego udziałem. Nie może być rozumiana jako przyznanie mu uprzywilejowanej pozycji, która zwalniałaby go z obowiązku staranności przy dokonywaniu oceny treści umowy, którą zamierza zawrzeć. W orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjęte zostało, że art. 221 k.c. nie wyznacza cech podmiotu uważanego za konsumenta, takich jak wymagany zakres wiedzy i doświadczenia w obrocie, stopień rozsądku i krytycyzmu wobec otrzymywanych informacji handlowych. Określenie tych przymiotów następuje w toku stosowania przepisów o ochronie konsumentów, z uwzględnieniem okoliczności konkretnej sprawy. Na ogół przyjmowany jest wzorzec konsumenta rozważnego, świadomego i krytycznego, który jest w stanie prawidłowo rozumieć kierowane do niego informacje (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 8 czerwca 2004 r., I CK 635/03 i z dnia 13 czerwca 2012 r., II CSK 515/11, niepublikowane).
Nie jestem w stanie jednoznacznie określić orzeczenia jako błędnego – mam jednak poważne zastrzeżenia wobec posłużenia się wzorcem przeciętnego konsumenta.
Koncepcja odniesienia się do przeciętnego odbiorcy powstała w orzecznictwie ETS na gruncie prawa znaków towarowych, była rozwijana w sprawach dotyczących reklamy wprowadzającej w błąd. Model przeciętnego konsumenta – szczególnie na gruncie art. 2 pkt 8 upnpr – jest konstrukcja normatywną (więcej tutaj), więc przy jego ustalaniu rzeczywiste wyobrażenia odbiorców nie mają kluczowego znaczenia. Inaczej było w stosowanych onegdaj modelach empirycznych (przede wszystkim w Niemczech), w których wymagano wykazania, że dana praktyka może wprowadzić w błąd pewną liczbę odbiorców – np. 10 %. Jednak nawet koncepcja empiryczna zakładała, że pewna grupa odbiorców nie zasługuje na ochronę.
Model przeciętnego konsumenta stosowany jest w postępowaniach służących ochronie interesu przedsiębiorców lub konsumentów jako zbiorowości, ponieważ w takich przypadkach pewnego rodzaju uogólnienie jest niezbędne. W indywidualnej sprawie, która nie dotyczy praktyki rynkowej w rozumieniu upnpr – nie jest to natomiast uzasadnione.
Wydaje się, że nie jestem sam – A. Tischner w prezentacji dostępnej tutaj stwierdza:
interes konsumenta w ochronie przed w prowadzeniem w błąd nie jest interesem indywidualnym (jednostkowym), lecz grupowym
Nie oznacza to jednak, że sąd orzekający nie powinien w żaden sposób zakreślać wymogów co do poziomu staranności wymaganej przez konsumenta – tylko wymagania te powinny uwzględniać okoliczności sprawy i właściwości poszkodowanego konsumenta. Nawet art. 2 pkt 8 upnpr nakazuje uwzględnić przynależność do grupy szczególnie podatnej na danego rodzaju praktykę ze względu na szczególne cechy, takie jak wiek, niepełnosprawność fizyczna lub umysłowa. W przypadku praktyk rynkowych przepis ten stosować należy z bardzo dużą rozwagą, żeby nie zawyżyć poziomu ochrony (potwierdza to orzecznictwo UOKiK, które rzadko odwołuje się do szczególnych grup konsumentów). Nie widzę jednak powodów, aby podobną rezerwę zachowywać w indywidualnych sprawach, nieobjętych dyrektywą 2005/29 o nieuczciwych praktykach handlowych.
Tak na marginesie można zauważyć, że trochę inne zastrzeżenia można mieć odnośnie art. 12 upnpr, który przyznaje konsumentowi m.in. roszczenie „naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych, w szczególności żądania unieważnienia umowy z obowiązkiem wzajemnego zwrotu świadczeń oraz zwrotu przez przedsiębiorcę kosztów związanych z nabyciem produktu”. W tym przypadku nieporozumieniem jest oderwanie możliwości dochodzenia roszczeń od wykazania przez powoda, że przedmiotowa praktyki zniekształciła również jego zachowanie. Jestem sobie w stanie wyobrazić konsumenta, który np. z racji posiadanego wykształcenia musiał zdawać sobie sprawę z nieuczciwego charakteru praktyki.
Ten wpis został opublikowany w kategorii nieuczciwe praktyki rynkowe, prawo konsumenckie, przeciętny konsument, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.