Source: http://m.gpcodziennie.pl/m/78404-miecz-damoklesa.html
Timestamp: 2018-05-27 13:38:34
Legal References Found: art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 2
 art. 7
 art. 4
 art. 7
 art. 2
 art. 7

Document Content:
Miecz Damoklesa - wersja mobilna
Trwa dyskusja o artykule 7 Traktatu o Unii Europejskiej. By zabierać głos w toczącej się dyskusji, dobrze jest wiedzieć, o czym mowa. Warto zatem się przyjrzeć, cóż to za traktat i co wynika z tego wiszącego nad naszym krajem jak miecz Damoklesa przepisu.
Przypomnijmy, ten ostry miecz, zawieszony na końskim włosie przez okrutnego i przebiegłego władcę antycznej kolonii greckiej nad głową jego dworzanina o imieniu Damokles, jest symbolem nieuchronnego zagrożenia.
Tymczasem traktat podpisany w 2007 r. w Lizbonie, w którym umieszczono art. 7, to umowa wiążąca między państwami członkowskimi Unii Europejskiej. Określa się w niej zasady funkcjonowania instytucji unijnych, cele i obszary działania Unii, sposób podejmowania decyzji oraz relacje między Unią a jej państwami członkowskimi. Początki dzisiejszej Unii Europejskiej (a więc w rzeczywistości związku państw europejskich zakładającego polityczną i gospodarczą współpracę) sięgają 1951 r., kiedy to sześć europejskich krajów: Niemcy, Włochy, Francja, Belgia, Holandia i Luksemburg, podpisało w Paryżu umowę powołującą do życia na 50 lat Europejską Wspólnotę Węgla i Stali. Rok później zawarte zostały pomiędzy tymi samymi państwami dwie kolejne umowy o współpracy w ramach Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej oraz Europejskiej Wspólnoty Energii Atomowej. Uroczyste podpisanie aktów nastąpiło w Sali Horacjuszy i Kuracjuszy Muzeów Kapitolińskich zwanej również Wielką Aulą, najbardziej reprezentacyjnej sali władz rzymskich. Z tego tytułu nazwano umowy traktatami rzymskimi.
Unia Europejska jako spadkobierczyni wcześniejszych aktów powstała 1 listopada 1993 r. na mocy umowy podpisanej w jednym z najstarszych miast Holandii, Maastricht, już przez 12 państw. Nazwana została traktatem z Maastricht (oficjalnie Traktat o Unii Europejskiej). Kolejnym, podpisanym w 1997 r., jest traktat amsterdamski, a jego głównym celem miało być dopasowanie poprzednich traktatów do poszerzenia Unii Europejskiej o nowe kraje, a w szczególności do akcesji państw Europy Środkowo-Wschodniej. W tym właśnie traktacie z myślą o przyszłych członkach – państwach postkomunistycznych wprowadzono sankcje za naruszenie zasad demokracji. Sankcje te, obecnie grożące Polsce, ujęto w treści art. 7. Po traktacie z Amsterdamu podpisano w 2000 r. traktat nicejski reformujący Unię, tak by mogła sprawnie funkcjonować po przyjęciu dziesięciu nowych krajów z Europy Środkowej i Południowej. Obecny polityczno-gospodarczy związek 28 demokratycznych państw Europy zwany Unią Europejską działa od 2009 r. na podstawie przepisów traktatu podpisanego w Lizbonie (dalej nazywany będzie traktatem). Powtórzono w nim w całości treść art. 7 uchwalonego w traktacie amsterdamskim.
Interesujący nas art. 7 traktatu stanowi o szczególnej procedurze określającej konsekwencje „poważnego i stałego naruszenia” przez państwo członkowskie systemu wartości, na których opiera się Unia. Jest swoistym parasolem chroniącym wspólne standardy demokracji oraz prawa człowieka. Standardy, których każde państwo członkowskie zobowiązuje się przestrzegać, określają przepisy traktatowe. Wskazuje się w nich, że Unia opiera się na zasadach poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne państwom członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn (art. 2 traktatu). Państwo członkowskie bierze na siebie obowiązek przestrzegania tych zasad. Musi ponadto spełnić liczne kryteria dotyczące sfer gospodarczej i politycznej, zaakceptować w pełni i bez zastrzeżeń zasadę pierwszeństwa prawa wspólnotowego nad prawem krajowym, posiadać sprawnie działającą administrację i sądownictwo zdolne wyegzekwować unijne i wspólnotowe akty prawne. Każde państwo członkowskie powinno być poddane ocenie całej wspólnoty państw pod kątem wypełniania ciążących nad nim obowiązków. Obywatele Unii (są nimi osoby mające obywatelstwo państwa członkowskiego) nie mogą bowiem zostać pozbawieni skutecznego korzystania z praw przyznanych im na mocy traktatów unijnych. W konsekwencji naruszenie ze strony państwa członkowskiego podstawowych praw obywatela swojego kraju, zaistniałe nawet w czysto wewnętrznej sytuacji, może zostać uznane za naruszenie istoty obywatelstwa Unii.
Przeciwko komunistom i faszystom
W razie stwierdzenia istnienia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia tych wartości instytucje unijne mogą skierować do państwa członkowskiego zalecenia. W wypadku stwierdzenia poważnego i stałego ich naruszenia mogą zdecydować o zawieszeniu niektórych praw wynikających ze stosowania traktatów w stosunku do tego państwa członkowskiego. Katalog wartości, których naruszenie powoduje wskazane sankcje, przedstawiony został w art. 2 traktatu. Określenie „stałe” oznacza, że nie jest to pojedyncze zdarzenie, lecz uporczywe, permanentne utrzymywanie przez państwo członkowskie stałej postawy podważającej system wartości Unii. „Poważne” naruszenie to naruszenie praw podstawowych – zasady poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności, w tym zasady godności osoby ludzkiej, równości, państwa prawnego, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności czy równości kobiet i mężczyzn, ochrony praw dziecka, ochrony socjalnej. Gdyby w jakimkolwiek państwie członkowskim do władzy doszły siły zdecydowanie antydemokratyczne (komunistyczne, faszystowskie, rasistowskie), stwarzające zagrożenia dla fundamentalnych wartości europejskich, istnieje podstawa do zastosowania art. 7 traktatu. Interwencja instytucji unijnych wydaje się drastyczną ostatecznością, toteż opierać się powinna wyłącznie na oczywistych przesłankach. Jak stanowi art. 4 traktatu, Unia szanuje tożsamość narodową państw członkowskich, nierozerwalnie związaną z ich podstawowymi strukturami politycznymi i konstytucyjnymi. Zatem wkroczenie w krajowe porządki prawne może być uzasadnione jedynie wtedy, gdy standardy krajowe całkowicie zawodzą.
Nie ma powodu
Dotychczas procedura wkroczenia w krajowy porządek prawny, w dodatku w ramach obszaru, nad którym wyłączną władzę i pierwszeństwo ma prawo kraju członkowskiego (system sądownictwa), nie była uruchamiana przez instytucje unijne. Nie można bowiem uznać za wykorzystanie sankcji określonych w art. 7 traktatu zastosowania swoistego ostracyzmu ze strony 14 państw członkowskich wobec Austrii, utrudniającego temu państwu efektywne kształtowanie polityki europejskiej. Miało to miejsce w 2000 r. i trwało przez siedem miesięcy. Zamrożono wtedy współpracę z Austrią w niektórych obszarach, nie konsultowano z nią bieżących spraw unijnych i nie udzielano poparcia jej kandydatom w organizacjach międzynarodowych. Zastosowano także bojkot ministrów w czasie oficjalnych spotkań, polegający na unikaniu powitań przedstawicieli Austrii i rozmów z nimi, a także opuszczaniu sali w czasie ich wystąpień. Dlaczego tak się stało? Zachowanie 14 państw Unii spowodowane było obecnością w austriackim rządzie ugrupowania, którego liderem był kontrowersyjny polityk o profilu uznanym za mało demokratyczny.
Nasuwa się tu zatem oczywiste pytanie: które z fundamentalnych praw stanowiących esencję art. 2 traktatu było przez Polskę naruszane. Na tyle uporczywie, by uzasadnić uruchomienie procedury zmierzającej do zawieszenia przysługujących Polsce jako demokratycznemu państwu praw członkowskich. Wydawałoby się, że rozpoczęcie tego procesu wymaga jednoznacznego wskazania, na czym polega systemowe naruszenie istoty obywatelstwa Unii, które zasadniczo może być jedyną podstawą zastosowania art. 7 traktatu. Tymczasem nie doczytałam się tego wprost z zaleceń wydanych w stosunku do Polski. Brzmią one moim skromnym zdaniem dość lakonicznie.