Source: http://swieckapolska.pl/tematy/giodo/
Timestamp: 2018-05-23 12:51:08
Legal References Found: art. 65
 art. 127
 art. 21
 art. 105
 art. 105
 art. 23
 art. 49
 art. 271
 art. 271
 art. 271
 art. 49
 art. 12
 art. 14
 art. 19
 art. 12
 art. 19

Document Content:
GIODO Archives – Świecka Polska
Archiwa tagu: GIODO
2018-05-22 Rafał Maszkowski Dodaj komentarz
Na posiedzeniu w poniedziałek 21 maja 2018 r. siedmiosobowy skład NSA wydał postanowienie, że nie podejmie uchwały w sprawie wniosku RPO i jednej linii orzeczniczej dotyczącej ustalania członkostwa w Kościele Katolickim. Posiedzenie i ogłoszenie postanowienia:
http://swieckapolska.pl/data/uploads/2018/05/2018-05-21.NSA-RPO.mp3
Rozmowa radia TOK z prof. Agnieszką Grzelak, która reprezentowała RPO w sądzie (uwaga, dostęp płatny).
GIODONaczelny Sąd AdministracyjnyRzecznik Praw Obywatelskich
Wystąpienie z Kościoła NIE ISTNIEJE. Zanim „wystąpisz” przeczytaj!
2016-09-29 Zbigniew Szetela (ZeteS) komentarzy 60
"wystąpienie"
Tytuł zawiera najważniejszą informację dla wszystkich ochrzczonych, którzy z dowolnego powodu nie chcą być uznawani za członków Kościoła katolickiego. To ocena prawna zarówno procedur kościelnych jak i świeckich. Dowody są banalnie oczywiste. Prawo kanoniczne wyklucza taką możliwość, a prawo świeckie, z definicji, nie zajmuje się kwestią. W żadnym polskim akcie prawnym, a także europejskim, nie ma mowy o prawie do wystąpienia ze związku wyznaniowego. Każdy natomiast ma zagwarantowane prawo – należeć, bądź nie.
Nie oznacza to, że nic nie można zrobić. Wręcz przeciwnie. Można znacznie więcej niż „wystąpić z Kościoła”, drogą kanonicznej apostazji albo „metodą świecką”. Warto opanować pierwszy odruch emocji i zrozumieć to, co nie bez powodu tak mocno zagmatwane zostało. Pozwoli to podejmować działania stosowne do oczekiwanych skutków. Nikomu nie odbierze to prawa do podjęcia własnej decyzji i „wkurzenia proboszcza aktem apostazji”. Często, w różnych miejscach, można przeczytać o takiej motywacji zainteresowanych. Uświadomienie sobie zależności, znacznie ważniejszych dla realnych zmian w Polsce niż chwilowa przyjemność, nie zaszkodzi. Zaręczam, że można bardziej „wkurzyć proboszcza” wybiciem szyby na plebanii. Po wyjściu apostaty za drzwi proboszcz ma znacznie większą satysfakcję od delikwenta. Kolejny zainteresowany został załatwiony w sposób zgodny z podstawowym interesem kościelnej władzy. Otrzyma „papierek” i przestanie się interesować faktem, że – podobnie jak cała rzesza równie „usatysfakcjonowanych” – trafia nadal do rocznika GUS, pośród niezmiennie 33,5 mln członków Kościoła w Polsce. Nie jest to informacja o liczbie „wierzących w Boga”, lecz o sile politycznej polskich biskupów. To najważniejszy powód zażartej walki episkopatu o zachowanie wyłącznej kontroli nad dostępem do informacji o liczbie „uciekinierów”. Faktycznym powodem walki nie są indywidualne adnotacje w księgach, do których nikt nie zajrzy. Stanowisko ISKK (pisma) było już w tym serwisie prezentowane. Potwierdza, że nawet 33,5 mln adnotacji o „formalnym wystąpieniu” nie zmieni liczby 33,5 mln członków Kościoła w roczniku GUS i przekazu medialnego o 95% katolików w Polsce. Świecka kontrola nad przetwarzaniem danych osobowych jest tak groźna dla Kościoła, bo doprowadzi do ujawnienia prawdy w tym zakresie. Dziś i w przyszłości, która dla biskupów wygląda coraz mniej ciekawie. Pojedyncze adnotacje, dopóki są „tajne”, nie mają znaczenia większego niż deklarowana troska o katolicki pogrzeb i duszę delikwenta. Dowodem są odpowiedzi hierarchów na pytania o liczbę apostazji w Polsce – „To wielkość śladowa więc nie prowadzi się takich statystyk.” 🙂
Nasze stanowisko prawne (proponowane oświadczenie) wyraża skrót – „nie należę, bo nigdy nie wstąpiłam/em” (chrzest nie jest czynnością prawną) i zakazuję dalszego przetwarzania moich danych osobowych (w tym do celów statystyki członków w rocznikach GUS, a nie na potrzeby Pana Boga). Zwraca uwagę na bezpodstawność poszukiwania „skuteczności wystąpienia”, skoro w rozumieniu prawa NIGDY nie doszło do „skutecznego wstąpienia”. Domagamy się wyłącznie respektowania wymiernych, realnych skutków naszej decyzji na użytek przestrzeni świeckiej (w tym statystyk wyznaniowych GUS). Nie mamy wpływu (i żadna władza świecka) na kształt doktryny dowolnego związku wyznaniowego i jego fantazji np. o „nieodwracalnym i dozgonnym włączeniu w mistyczne ciało Chrystusa” (teologiczne pojmowanie chrztu). Islam, czy judaizm podobnie nie uznaje możliwości „wypisania się” i wielu ochrzczonych wg zasady dziedziczenia wyznania jest uznawanych przez te religie za „swoich”. Czy kogoś to interesuje?
Oświadczenia o „wystąpieniu z Kościoła” w postępowaniach administracyjnych (GIODO, WSA, NSA), dotyczących wyłącznie przetwarzania danych osobowych, pozwoliły wykreować sztuczny konflikt kompetencji, dotyczący uprawnień do oceny „skuteczności wystąpienia” władz świeckich i kościelnych. Z tego powodu „występowanie świeckie” nie jest właściwym postawieniem problemu, aczkolwiek wspieramy działania takich osób. Wbrew nazwie one też nie „występują” (w rozumieniu prawa), chociaż emocjonalnie większość z nich jest mocno związana z tym określeniem.
Wyroki NSA z 9 i 19 lutego br. (w obiegowym rozumieniu oznaczające, że „wystąpienie po świecku jest nieskuteczne i trzeba dokonać apostazji”) zbiegły się z wejściem w życie (19 lutego br.) nowej, zatwierdzonej przez Stolicę Apostolską, instrukcji KEP dotyczącej „występowania zgodnie z prawem”. Zbieżność terminów nie jest przypadkowa. Zasadniczym celem biskupów jest zachowanie wyłącznej kontroli nad zbiorami danych osobowych, a ułatwienia w „występowaniu kościelnym” w połączeniu z orzeczeniami NSA mają im to zapewnić.
Uchwała nr 20/370/2015 Konferencji Episkopatu Polski z dnia 7 października 2015 r. – po nadaniu mocy obowiązującej przez Stolicę Apostolską – wprowadziła w życie z dniem 19 lutego 2016 r. „Dekret Ogólny Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła”. Treść tego dokumentu potwierdza konflikt norm i kryteriów doktryn teologicznych oraz prawa powszechnego. Powszechne gwarantuje każdemu wolność decyzji i prawo „nienależenia”. Kościół katolicki (podobnie jak wiele religii) nie przewiduje i nie uznaje utraty przynależności, a podważanie zasad wiary jest przestępstwem wobec religii, lecz nie utratą „członkostwa”. Przypominając kanon 11 Kodeksu prawa kanonicznego dokument KEP stwierdza wprost, że pełna utrata przynależności jest niemożliwa. Definiuje równocześnie formy odstępstwa od wiary (apostazja, herezja, schizma) i nakładane sankcje oraz opisuje formę powrotu do pełni praw członka wspólnoty. To propozycja czasowego ograniczenia uprawnień religijnych, którą sądy administracyjne uznały za jedyną zgodną z polskim prawem formę skutecznego wystąpienia/uzyskania statusu osoby nienależącej. Bez wnikania w tekst dokumentu i wbrew opisanym tam skutkom (naruszenie zasad art. 65 k.c.). Pod naciskiem politycznym zdefiniowały wyłącznie doraźne narzędzie odebrania GIODO dostępu do kościelnych zbiorów danych. Domaganie się dokonania obrzędu religijnego przez obywatela żądającego wyłącznie kontroli przetwarzania własnych danych osobowych to szczyt politycznego uzależnienia sądów od kościelnych hierarchów. Prawo do „należenia, bądź nienależenia” do dowolnej denominacji wyznaniowej zostało zredukowane do możliwości uzyskania statusu członka o czasowo ograniczonym dostępie do niektórych praktyk religijnych.
Ocena przynależności w obszarze religii i prawa powszechnego oparta jest na innych zasadach i kryteriach. Dla Kościoła każdy ochrzczony pozostanie członkiem wspólnoty „na zawsze”, dla Państwa nie powinien. Wieloletni spór toczy się w Polsce o odmienność tych praw oraz skutków dla religii i świata realnego. Prymat prawa powszechnego w przestrzeni świeckiej zmusza do stosowania ocen niezależnych od kryteriów doktryn religijnych. Fakt, że WSA i NSA potwierdzić tego nie chcą, dowodzi jedynie siły oddziaływania biskupów. O obietnicy „zajęcia się sprawą”, złożonej przez ministra A. Halickiego na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, pisałem w tym serwisie znacznie wcześniej. To najważniejsza przyczyna orzeczeń NSA z 9 i 19 lutego 2016 roku (np. I OSK 579/15), Wygodnym narzędziem dla NSA były rozważania o podmiocie uprawnionym do oceny „skuteczności wystąpienia”. Sąd orzekł, że tylko władza kościelna ma prawo o tym decydować. Przedwczesne zatem były podziękowania dla NSA za zakończenie procesu poszukiwania „chimery wystąpienia”, złożone na rozprawie przed NSA 5 listopada 2015 roku, przez twórcę „chimery”- Administratora „wystąp.pl”. Pytania po co tworzyć „chimerę” i oczekiwać od sądów żeby jej nie szukały i nie wykorzystywały proszę kierować do Twórcy. NSA podziękowań (za dostarczenie łatwego narzędzia) zapewne mu nie przesłał, ale to już z powodów o których pisałem tutaj.
Twierdzenie „nie należę”, ponieważ nigdy nie dokonałem żadnej czynności prawnej „wstąpienia” uzasadnia odmienną (od religijnej) ocenę statusu w relacji z Kościołem, na gruncie prawa powszechnego. Biorąc pod uwagę zakres żądań (wzór oświadczenia w zakładce „procedura”) nie ma logicznego uzasadnienia do podejmowania prób wystąpienia z organizacji, do której nigdy się nie wstąpiło. Strona kościelna wielokrotnie podnosiła, że relacja obywatel – kościół nie jest stosunkiem prawnym. Nie sposób podważyć to twierdzenie, podobnie jak jego konsekwencje – żaden obrzęd religijny nie jest czynnością prawną. Nasze oświadczenie jest zatem żądaniem wskazania normy prawnej ustanawiającej wyjątek w tym zakresie dla aktu chrztu. A skoro norma taka nie istnieje, GIODO bezpodstawnie i bezprawnie uznaje za osobę należącą do Kościoła każdego kto jednoznacznie, zgodnie z prawem (kodeks cywilny) oświadcza odmiennie. Konsekwencje tego stanowiska rzutują także na interpretację wyłączenia uprawnień GIODO w stosunku do zbiorów danych osób należących do kościołów (art. 43 ust. 2, w związku z ust. 1pkt 3; tzw. „i3”). Skoro akt chrztu nie rozstrzyga o przynależności (w pojęciu świeckim) nie istnieją również w rozumieniu prawa powszechnego „zbiory danych osób należących”. Interpretacja „kukułczego jaja” podrzuconego w 1997 r. do projektu Ustawy z inicjatywy Leszka Millera (antyklerykalny SLD :)) pozostanie wyłącznym problemem GIODO i sądów. Czy zostanie wyrugowane z obrotu prawnego stwierdzeniem o niezgodności z prawem europejskim, czy odniesione do określonego wąskiego zakresu to nie nasz problem. „Wąski zakres” może np. obejmować rejestr ślubów kościelnych. Tam dane trafiają przecież za pisemną akceptacją zainteresowanych. 🙂
Zdaję sobie sprawę, że dyktowana emocjami chęć wyrażenia sprzeciwu wobec polskich realiów podpowiada konieczność „wystąpienia z Kościoła”. Mam nadzieję, że przynajmniej niektórych skłonię do przeanalizowania skomplikowanej – nie z mojej winy – sytuacji prawnej. Chętni nadal do dokonania apostazji w celu „wkurzenia proboszcza” mają prawo do zaspokojenia swojej potrzeby. Podpowiadam, że poszukanie kamienia do wybicia szyby na plebanii jest łatwiejsze, a wymierny efekt większy. Oczywiście nie zachęcam do popełniania wykroczeń. Uparcie walczący o uznanie skuteczności „świeckiego wystąpienia” kopią się z przysłowiowym koniem. Żądają od prawa powszechnego uznania skuteczności aktu, którego ono nie definiuje. Mogą uzyskać kontrolę nad przetwarzaniem własnych danych osobowych, ale nie taką ocenę. W istocie tego i tylko tego (ochrony danych) się domagają, chociaż dali się uwieść emocjom i prostym hasełkom, krzewionym z pełną świadomością zupełnie innego wymiaru prawnego tych działań.
Nie odmawiam nikomu prawa do wybrania własnej drogi i właściwych środków zrealizowania emocjonalnych potrzeb. Zachęcam jednak do chłodnej analizy przed podjęciem działań. Potęga Kościoła przez wieki budowana jest na emocjach naiwnych. Także tych wyrażających sprzeciw. Apostazja zgodnie z dekretem KEP jest wodą na młyn episkopatu, a „świeckie występowanie” użytecznym narzędziem dla polityków i uzależnionych sądów. Może zatem warto pomyśleć, a potem działać?
Zainteresowani wyrażeniem sprzeciwu mogą w dowolnej chwili wysłać proboszczowi parafii chrztu (WYŁĄCZNIE TEJ PARAFII; odpis aktu chrztu nie jest konieczny) oświadczenie „nie należę/nie jestem członkiem, proszę zaprzestać przetwarzania moich danych osobowych” (nie żądamy wykreślania FAKTU chrztu). Brak ŻĄDANEGO działania proboszcza upoważnia do skierowania skargi do GIODO. Po upływie minimum 30 dni, ale również po upływie roku, czy dwóch. Przełom prawny wcześniej czy później nastąpi.
Działania prawne (wykraczające także poza GIODO i sądy administracyjne) są w toku. Na razie nie mogą zostać tutaj ujawnione. Prokościelne lobby, czytujące nasz serwis, ma mniej czasu na reakcję politycznymi naciskami. Tendencyjne interpretowanie zapisów Konkordatu odbiera nam podstawowe prawa. Ta polityczna gra żądnych władzy i naszych pieniędzy (ok. 15 mld zł rocznie z budżetu) biskupów musi zakończyć się naszym sukcesem. Gwarancje respektowania wolności sumienia i wyznania oraz ochrony prywatności (ochrona danych osobowych jest istotnym aspektem) ulokowane są w normach fundamentalnych dla Rady Europy i nawet Konkordat tam nie doskoczy. Odmowa realizacji obywatelskich żądań wypisze Polskę z Rady Europy i przekształci oficjalnie w kolonię Watykanu. Fakt, że realnie już nią jest próbuje się na razie maskować. Historia uczy, że deptanie podstawowych praw obywateli prowadzi do rewolucji. I o tym warto politykom – przez trzecią dekadę prowadzonym na biskupiej smyczy – przypomnieć.
Kilka setek/tysięcy aktów apostazji uraduje biskupów. Nikt, poza nimi, tej liczby i jej skutków nie pozna. Podobna ilość wysłanych pocztą oświadczeń woli „nie wkurzy proboszczów”, ale wzmocni strach biskupów. Presja wywołana ich liczbą wspomoże też działania prawne i uświadomi, że czas na zerwanie się Polski z biskupiej smyczy. To cel naszego działania. Chwile indywidualnych satysfakcji z uzyskania oczekiwanej adnotacji w księdze chrztów są miłymi i niezbędnymi, ale tylko epizodami w tej walce.
Powyższy tekst jest odpowiedzią na prośby o możliwie przystępne wyjaśnienie mocno skomplikowanych spraw rozstrzyganych na płaszczyźnie prawnej. Złożoność problemu i jego historii prawnej powoduje, że materiał jest obszerny. Chcąc, chociaż częściowo, spełnić oczekiwania celowo unikałem stosowania odsyłaczy do źródeł prawnych i historycznych warunkujących opisany stan rzeczy.
GIODOGUSISKKKEP
NSA broni autonomii Kościoła zagrożonej Konstytucją. Komentarz do lutowych wyroków.
2016-03-16 Zbigniew Szetela (ZeteS) komentarzy 14
"wystąpienie", GIODO
Rozstrzygnięcia NSA, dotyczące tzw. „wystąpień” z Kościoła, w sześciu sprawach 9 lutego br. oraz ogłoszony 19 lutego br. identyczny wyrok, zamykający rozprawę z 5 listopada 2015 r., wywołały spore zamieszanie i dezorientację. NSA oddalił skargi kasacyjne GIODO, utrzymując tym samym w mocy wyroki WSA. Uchylają one nakazy zamieszczenia adnotacji o „wystąpieniu” z Kościoła w księgach ochrzczonych. Zdaniem sądu o przynależności do Kościoła mogą decydować wyłącznie jego władze. Zainteresowani powinni zatem spełnić szczegółowe żądania tych władz w celu uzyskania statusu osoby nienależącej. Generalny Inspektor musi ponownie rozpoznać sprawy i wydać nowe decyzje, związany aktualnym stanowiskiem sądu.
Sytuacja o tyle zaskakująca, że nakazy GIODO oparte były wprost na wcześniejszej wykładni tegoż NSA. Została przedstawiona w uzasadnieniach 12 wyroków z 2013 r. (kolejny zapadł już w lutym 2014 r.). Tryb rozpoznania kasacji nie pozwalał wówczas rozstrzygnąć wyrokiem czy na potrzeby postępowania z zakresu ochrony danych osobowych o przynależności do Kościoła decyduje twierdzenie proboszcza, czy wola zainteresowanego. Wyroki zadecydowały jedynie o bezpodstawności umarzania takich postępowań. Nałożyły równocześnie na GIODO obowiązek dokonania samodzielnej oceny statusu skarżących. Późniejsze nakazy, kierowane do proboszczów, były bezpośrednią konsekwencją wskazań NSA. Stwierdzenie, że autonomia Kościoła nie oznacza wyzbycia się przez państwo jego immanentnej cechy, jaką jest suwerenność, zostało skonkretyzowane poniższymi tezami.
Autonomia Kościoła nie oznacza braku podlegania przepisom powszechnie obowiązującego prawa.
Ocena zagadnień dotyczących podstawowych praw człowieka musi być dokonana na gruncie prawa powszechnie obowiązującego.
Cenzurowanie tych ocen wewnętrznymi przepisami związku wyznaniowego prowadzi do niedopuszczalnej reglamentacji podstawowych praw obywateli.
Skuteczność oświadczenia woli zainteresowanego (dotyczącego formalnej przynależności do organizacji religijnej) na gruncie wewnętrznych unormowań związku wyznaniowego nie może być przedmiotem oceny sądów, czy organów administracji państwowej, podobnie jak ocena procedur definiowanych przez taki związek w oparciu o własną doktrynę i prawo.
Wydawane w efekcie nakazy GIODO realizowały suwerenne prawo obywatela do decydowania o własnej przynależności do związku wyznaniowego. Nie dotykały kwestii samej wiary, respektując prawo do milczenia zagwarantowane Konstytucją. Równocześnie pozostawiały Kościołowi swobodę ocen i ewentualnych sankcji w obszarze praktyk religijnych, zastrzeżonym do jego wyłącznej jurysdykcji. W tym zakresie sytuacja wygląda analogicznie jak w przypadku rozwodów małżeństw. Lutowe wyroki zburzyły logiczny porządek niezależności i światopoglądowej neutralności Polski, opartej na suwerennej realizacji konstytucyjnie zagwarantowanych praw własnych obywateli. Ważąc „trudne racje” składy orzekające doszły do wniosku, że realizacja podstawowych praw obywatela, zagwarantowanych Konstytucją RP, a także Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej (art. 8 i 10) zagraża… autonomii Kościoła. W Polsce to wartość nadrzędna, choć nie należy oczekiwać, w uzasadnieniach pisemnych, przywołania konkretnych norm, które ten stan oraz konflikt praw obywatela i Kościoła potwierdzają. Po prostu dlatego, że takich zapisów nie ma. Ani w Konkordacie, ani w żadnej ustawie.
Proceduralnie strona niezadowolona z nowej decyzji będzie mogła ją zaskarżyć. Tym samym rozpocznie się trzeci cykl wędrówki – pierwsza instancja GIODO, potem druga, skarga do WSA i kasacja do NSA. Możliwe są również inne kroki prawne, przerywające ten zaklęty krąg, ale za wcześnie je rozważać. Podobnie jak los kilkudziesięciu prawomocnych nakazów. Ich wykonanie podlega egzekwowaniu przez GIODO z mocy Ustawy, a część została już wykonana (adnotacje zamieszczono). Punktem wyjścia do wszelkich działań będą pisemne uzasadnienia wyroków. Wkrótce otrzymają je wszyscy zainteresowani. Zostaną także opublikowane w internetowej bazie orzeczeń sądów administracyjnych.
Analiza przyczyn powinna zracjonalizować dalsze działania. Ich cel to jednoznaczne potwierdzenie, że Kościół katolicki (podobnie jak każdy inny związek wyznaniowy) nie ma prawa decydować o czyjejkolwiek przynależności, bez świadomej zgody zainteresowanego. Oczywiście mowa o skutkach takiego twierdzenia w przestrzeni świeckiej. Na potrzeby doktryny, każdy związek wyznaniowy może ustalać dowolne zasady. Boscy urzędnicy zdecydują, czy miejsce w niebie określi dziedziczenie wyznania po ojcu, matce, nieodwracalne włączenie aktem chrztu w mistyczne ciało Chrystusa, czy jeszcze piękniejsze metafory. Pewne jest, że bez ingerencji GIODO, NSA, czy innych ziemskich instancji. Nie istnieje jednak żadna podstawa prawna, aby podobne fantazje mogły rozstrzygać o doczesnych prawach obywatela i decyzjach suwerennej Polski. Ostatnie orzeczenia obnażyły jedynie mechanizmy postępującej klerykalizacji Polski. To narastający problem ostatniego ćwierćwiecza. Strach urzędników i sędziów, przed konsekwencjami niezadowolenia katolickiego kleru, kształtuje decyzje i wyroki. Niewielu ma odwagę przeciwstawić się tej tendencji, skoro decydujący o ich zawodowych karierach politycy wiszą u biskupiej klamki. Ustne uzasadnienia przewodniczącej – Jolanty Rudnickiej obnażyły także dramatyczną słabość państwa, reprezentowanego przez takich urzędników. Jaskrawym dowodem było pytanie – jak w przypadku podtrzymania wydanych decyzji można je wyegzekwować? Sala zareagowała śmiechem. Cóż, zapewne podobnie, jak dotychczas wykonane, o czym informowaliśmy sąd na rozprawie 5 listopada 2015 r. Ponadto przepisy o egzekucji obowiązków niepieniężnych w postępowaniu administracyjnym podają konkretne instrumenty, m. in. wielokrotne nakładanie kar finansowych na oporne podmioty. Funkcjonariusze Kościoła zostali wyłączeni ze stosowania tych instrumentów jedynie strachem urzędników, nie jakimkolwiek zapisem. Przekonuje o tym przygotowana przez pracownika działu egzekucji GIODO decyzja o nałożeniu grzywny na jednego z opornych proboszczów. Od roku nie została podpisana i wysłana.
Zakulisowe naciski w tych sprawach ujawniły protokoły z posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, z takim trudem zdobyte i ujawnione przez prof. Monikę Płatek. Strona kościelna wyraziła zaniepokojenie nakazami wystawianymi proboszczom. Zastępca GIODO – Andrzej Lewiński wyjaśniał, że przyczyną są orzeczenia NSA, wiążące organ ochrony danych. Minister Andrzej Halicki – współprzewodniczący Komisji rozwiązanie problemu znalazł w „wypracowaniu wspólnego stanowiska rządu, episkopatu i GIODO”. To skandaliczny przykład watykańskiego skorumpowania elit politycznej władzy. W każdym normalnym kraju polityk próbujący wpływać na niezależne urzędy, czy niezawisłe sądy zostaje politycznym trupem. W Polsce taka deklaracja składana funkcjonariuszom Kościoła jest normą i gwarancją dalszej kariery politycznej. Urzędnicy i sędziowie powinni jednak mieć świadomość, że w lustrze Historii ujrzą własne stalinowskie oblicza. Fakt, że stawką (na razie?) nie jest kara śmierci, czy więzienia nie podważa zasadności porównania. Analogię stanowi interpretacja prawa, filtrowana żądaniami nadzorców. To fundament budowania nad Wisłą watykańskiej kolonii. Coraz mocniej deptana Konstytucja nazywa ją jeszcze „suwerenną Polską”. PRL-owska określała podobnie nadwiślański protektorat sowiecki. Granice niezawisłości wyznaczają interpretacje konstytucyjnych deklaracji przyjaźni – ze Związkiem Radzieckim, lub Watykanem (Konkordat). Teoretycznie, same zapisy nie dotykają niezawisłości państwa. Ich usytuowanie dostarcza jednak poddanym presji, służalczym urzędnikom prostego narzędzia. Mogą łamanie najbardziej podstawowych praw i swobód obywatelskich usprawiedliwić koniecznością ochrony wartości nadrzędnych. Owej przyjaźni (tu – autonomii Kościoła) właśnie. Ta zasada pozwalała represjonować krytyków Wielkiego Brata, a dziś ograniczać prawa obywateli niechętnych Kościołowi katolickiemu.
🙂 Wypracowanie wspólnego stanowiska episkopatu i GIODO, przy udziale rządu, nie miało zapewne związku z ustaleniem składów sędziowskich rozstrzygających o losach kasacji. Dzięki temu niezawiśli sędziowie mogli obiektywnie ocenić „trudne racje” i skorygować błędy wcześniejszej linii orzeczniczej NSA, tak bardzo niepokojące episkopat i pana Andrzeja Lewińskiego. Przypadkowy splot okoliczności spowodował także, że orzeczenia zbiegły się z terminem wejścia w życie (19 lutego 2016 r.) „Dekretu Ogólnego Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła”. Brak związków pomiędzy tymi faktami nakazuje wierzyć, że szczere zatroskanie episkopatu losem zbłąkanych dusz wspiera sama Opatrzność. Pozwoliła ona także sędziom dostrzec najważniejszy powód do zmiany linii orzeczniczej, zezwalającej obywatelowi na realizację konstytucyjnych praw, bez uprzedniej „pełnej troski rozmowy duszpasterskiej”. Światopoglądowa neutralność nie oznacza przecież, że państwo zaangażowane w realizację doczesnych potrzeb obywatela, ma prawo zaniedbać swój podstawowy obowiązek jakim jest troska o jego życie wieczne. Wdzięczni Opatrzności przekażmy stosowne środki na dokończenie budowy wiadomej świątyni. Urażona brakiem wdzięczności może zaniechać czuwania nad losem Polski, a wówczas pogrążeni w otchłani nieskrępowanych swobód konstytucyjnych skażemy siebie i Ojczyznę na wieczną zgubę. 🙂
GIODONaczelny Sąd Administracyjny
Statystyczne kłamstwa kościoła.
Czy nakaz GIODO urealni statystyki wiernych?
2016-01-27 Zbigniew Szetela (ZeteS) komentarzy 7
Dziesięć miesięcy zajęło Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych rozstrzygnięcie skomplikowanego zagadnienia prawnego – czy wykazywanie apostaty w statystykach, nadal jako członka Kościoła, narusza jego prawa zagwarantowane przepisami o ochronie danych osobowych. Żmudna analiza wyjaśnień ISKK doprowadziła do odkrywczej konkluzji, że ISKK ma prawo zawyżać statystyki wiernych dowolną liczbą odstępców – apostatów, konwertytów itp., Instytut używa w tym celu anonimowych liczb, co w żaden sposób nie narusza praw takich osób.
Nawiązując do poprzednich tekstów na naszej stronie, pokazujących m. in. różnie podawaną przez ISKK, do różnych celów, liczbę wiernych, warto przypomnieć istotny szczegół. Wyjaśnia on – przynajmniej częściowo – pokazane różnice. Podawana do rocznika GUS liczba wiernych obejmuje absolutnie wszystkich ochrzczonych, a więc także wszelkiego rodzaju odstępców. ISKK podaje równocześnie jaki odsetek ogółu ludności mają oni stanowić, co GUS skwapliwie powiela. Za omawiany ostatnio rok 2014 było to 94,4% i tak podaje rocznik GUS, mimo że rachunkowo (do podanej tamże liczby ludności) daje to tylko 87%. Konsekwencje naruszenia prawd rachunkowych i objawionych (przez Instytut) są oczywiście różne. Na potrzeby wskaźników – dominicantes i communicantes – ogólna liczba ochrzczonych jest każdorazowo pomniejszana o wszystkich formalnie wypisanych – z jakiegokolwiek powodu – z grona wiernych. Pismo ISKK, potwierdzające te zasady, było prezentowane na naszym portalu na przełomie czerwca i lipca 2015 r. W efekcie, wyłącznie z powodów „metodologicznych”, do rocznika GUS musi trafić większa liczba wiernych, niż do mianownika wspomnianych wskaźników, podnosząc ich wartość. Nie należy jednak w tym różnym ustalaniu liczby wyznawców doszukiwać się zamiaru poprawy wizerunku Kościoła w Polsce, a tym bardziej łamania prawa. Jak wyjaśnia ISKK przyczyną jest właśnie respektowanie prawa. Tylko, że kanonicznego. Trudno podejrzewać, że autorzy kanonów kierują się chęcią zmanipulowania świadomości maluczkich, a nie wolą Ducha Świętego 🙂 .
UPORZĄDKOWANIE DANYCH ZA 2014 R.
OCHRZCZENI STANOWIĄ 85,5% LUDNOŚCI POLSKI.
Na podstawie komunikatu ISKK to 32,9 mln osób. To liczba po odjęciu wszystkich osób, które formalnie odrzuciły katolickie wyznanie (z różnych powodów i w różnej formie, a więc nie tylko tzw. „apostatów”). W roczniku GUS podawana jest natomiast liczba wszystkich (obejmująca zatem „odstępców”) ochrzczonych – 33,5 mln osób, co stanowi 87% ogółu ludności. Z porównania tych liczb wynika, że ISKK ocenia populację „odstępców” na ok. 0,6 mln osób (wg stanu na rok 2014).
NA NIEDZIELNYCH MSZACH BYŁO 27,4% POLAKÓW
– bazując na oficjalnym wskaźniku ISKK, a jeśli – co bardzo prawdopodobne – uwzględniono policzonych przez proboszczów emigrantów (2,7 mln osób), to:
MOŻLIWE, ŻE TYLKO 25,0% POLAKÓW UCZESTNICZYŁO W NIEDZIELNYCH MSZACH.
Naukowo-badawcze efekty stosowania metodologii, hołdującej kanonom, najłatwiej pokazać na przykładzie. Załóżmy, że w roku 2014 liczba oficjalnie zdeklarowanych odstępców od katolickiej wspólnoty w Polsce wynosiła 21 mln osób. Nierealne? No cóż, to tylko „robocza hipoteza”, a wielkości tej i tak nikt poza ISKK (i episkopatem może) nie zna. W pozostałym zakresie obowiązują nadal obliczenia ISKK. Nie zmieni to niczego w roczniku GUS. Liczba wiernych wynosiłaby nadal 33,5 mln (dokładnie 33 494 741). Podany odsetek zapewne nadal 94,4%, bo przecież nie wyliczane 87%, skoro GUS – komentując analogiczną sytuację we wcześniejszym roczniku – jednoznacznie ocenia, że „to się wydaje być za mało”. Nie należy zatem oczekiwać wyliczonego „za mało”, skoro objawione (przez ISKK) jest w sam raz. Jeśli komuś 5,6% niekatolików wydaje się za mało, może sobie powiększyć poprzez zwiększenie ludności ogółem np. do 150% 🙂 . To bardziej logiczne i mniej ryzykowne, niż zmiana objawień ISKK. Wpasuje się także w rzeczywistość opisaną wyliczonym wówczas wskaźnikiem obecności na niedzielnej mszy. Liczba wiernych, do jego wyliczenia, wyniosłaby 12,5 mln (33,5 mln ochrzczonych z rocznika minus 21 mln odstępców). Stały od kilkunastu lat odsetek zobowiązanych do uczestniczenia w niedzielnej mszy, stosowany do tych obliczeń, wynosi 82%. Zatem mianownik wyniósłby 10,25 mln osób. Obecność na mszach w całej Polsce – 10,5 mln osób – stanowi licznik. Na msze dociera przecież także istotna część niezobowiązanych (z „wyrzucanych” w mianowniku 18% wiernych) – staruszków, dzieci do lat 7 i chorych. ISKK, równie rzetelnie jak dotychczas, zaprezentowałby efekty naukowo – badawczej analizy praktyk religijnych, opisane wskaźnikiem dominicantes – 102,4%. (Pełne wyliczenie: [10,5/0,82x(33,5-21)] x 100% = 102,4%). Nadal wnikliwie badający konstrukcję wskaźnika dziennikarze rozpowszechnią informację, że 102,4% POLAKÓW chodzi na msze. Propagandowe, wbrew faktom, utrwalanie wizerunku katolickiego społeczeństwa przekształca coraz mocniej, teoretycznie świecką Polskę, w śmieszną Polskę.
Uprzedzając zarzuty, że epatuję wyssaną z palca fantazją, zapytam – a czym innym, w tym zakresie, karmione jest od lat polskie społeczeństwo? Niemal każdy, nawet ateista, przekonany jest, że do kościoła chodzi 40% POLAKÓW (a rzadziej może jeszcze ze 20 – 30%), zamiast, że góra co czwarty. Powszechnie słychać, że 95% to katolicy, chociaż ochrzczonych jest najwyżej 87%, a dla trzech czwartych spośród nich nie rozstrzyga to o przynależności a nawet nie ma żadnego znaczenia. Nakarmiona tymi fantazjami społeczna świadomość pozwala garstce kościelnych hierarchów zawłaszczać naszą rzeczywistość – zmianami i interpretacją prawa pod dyktando, a przede wszystkim wyciąganiem miliardów zł rocznie z naszych kieszeni, za pośrednictwem budżetu państwa i samorządów. Prymitywne propagandowe tricki ISKK, w połączeniu z hałasem „toruńskich” mediów oraz polityków na miarę p. o. prof. Posłanki – mistrzyni finezyjnej riposty, pozwalają zniewolić, nakładanym haraczem, blisko 40 milionowy naród, w środku Europy XXI wieku. Śmiech i łzy. Wracam zatem do nudnej prawniczej frazy, która pozwala żmudnie, lecz realnie zmieniać rzeczywistość, pomimo zażartego oporu wielu państwowych instytucji.
Przetwarzanie danych apostatów, na potrzeby statystyk przekazywanych przez ISKK do roczników GUS, łamie przepisy Ustawy o ochronie danych osobowych. W związku z zainicjowanym w styczniu 2015 r. postępowaniem indywidualnym, skarżący otrzymał w listopadzie decyzję I instancji GIODO. Generalny Inspektor umorzył postępowanie. Odmówił tym samym wydania, adresowanego do ISKK, nakazu zabraniającego takiego przetwarzania danych. Treść uzasadnienia informuje o ustaleniu, że ISKK nie przetwarza danych skarżącego, bowiem otrzymuje „anonimowe liczby”. Wypada skomentować, że dane osobowe przetwarzają „nieznani sprawcy”, po czym podsyłają ISKK anonimy, aby rzucić niecne podejrzenia na szacowną placówkę, wyłącznie naukowo – badawczą 🙂 . Podstawą „ustaleń” były wyjaśnienia ISKK, o których wspominaliśmy powyżej. Warto zajrzeć, aby zrozumieć kontekst, a może nawet powody kilkumiesięcznej analizy pisma ISKK, przez organ ochrony danych osobowych. Poniżej tekst wniosku, o ponowne rozpatrzenie sprawy w II instancji – także przez GIODO, ponieważ nasza analiza prowadzi do innych wniosków.
Dotyczy: DOLiS – XXX
DOLiS/DEC – XXX
o ponowne rozpatrzenie skargi
Na podstawie art. 127 § 3 Kodeksu postępowania administracyjnego oraz art. 21 ust. 1 Ustawy o ochronie danych osobowych wnoszę o ponowne rozpatrzenie mojej skargi, będącej przedmiotem postępowania DOLiS–XXX, zakończonego wydaniem decyzji – DOLiS/DEC-XXX z dnia 10 listopada 2015 roku (doręczonej 17 listopada 2015 r. )
Przywołaną decyzją Generalny Inspektor umorzył postępowanie w oparciu o art. 105 K.p.a., uznając je za bezprzedmiotowe. Podstawę stanowiło stwierdzenie ISKK, że nie przetwarza moich danych osobowych, pozyskuje bowiem wyłącznie „anonimowe” dane liczbowe. Nie kwestionuję tego faktu, podobnie jak prawa podmiotu naukowo – badawczego do pozyskiwania tych informacji. Decyzja GIODO oznacza jednak brak zrozumienia zarzutów i żądań mojej skargi. Zmusza mnie tym samym do ich szerszego omówienia.
Aby uniknąć ponownego (jak w kwietniu br.) wyjaśniania podstaw żądania rozstrzygnięcia w trybie indywidualno – skargowym, przypominam, że opisywany niżej proces dotyczy także przetwarzania MOICH DANYCH OSOBOWYCH. Mianem „apostatów” zaś – na potrzeby poniższego wywodu – określam wszystkie osoby ochrzczone posiadające w kościelnych rejestrach adnotacje, którymi określiły się jako „nienależące do Kościoła”, bez względu na tryb ich uzyskania.
ISKK, zgodnie ze złożonymi wyjaśnieniami, „pozyskuje z parafii lub diecezji jedynie zbiorcze zestawienia liczbowe dotyczące badanego zjawiska”. Jednym z „badanych zjawisk” jest aktualna liczba wiernych (członków Kościoła). Potwierdza to przesłana GIODO „przykładowa ankieta”. Pismo ISKK z dnia 29 maja 2013 r. (załączone do mojej skargi) potwierdza jednoznacznie w pkt. 1, że liczba wiernych jest tożsama z liczbą ochrzczonych i obejmuje także tzw. apostatów Doktryna Kościoła uznaje bowiem chrzest za akt „nieodwracalnego wstąpienia”.
Nie budzi żadnych wątpliwości fakt, że „zbiorcze Przywołaną decyzją Generalny Inspektor umorzył postępowanie w oparciu o art. 105 K.p.a., uznając je za bezprzedmiotowe. Podstawę stanowiło stwierdzenie ISKK, że nie przetwarza moich danych osobowych, pozyskuje bowiem wyłącznie „anonimowe” dane liczbowe. Nie kwestionuję tego faktu, podobnie jak prawa podmiotu naukowo – badawczego do pozyskiwania tych informacji. Decyzja GIODO oznacza jednak brak zrozumienia zarzutów i żądań mojej skargi. Zmusza mnie tym samym do ich szerszego omówienia. Aby uniknąć ponownego (jak w kwietniu br.) wyjaśniania podstaw żądania rozstrzygnięcia w trybie indywidualno – skargowym, przypominam, że opisywany niżej proces dotyczy także przetwarzania MOICH DANYCH OSOBOWYCH. Mianem „apostatów” zaś – na potrzeby poniższego wywodu – określam wszystkie osoby ochrzczone posiadające w kościelnych rejestrach adnotacje, którymi określiły się jako „nienależące do Kościoła”, bez względu na tryb ich uzyskania. ISKK, zgodnie ze złożonymi wyjaśnieniami, „pozyskuje z parafii lub diecezji jedynie zbiorcze zestawienia liczbowe dotyczące badanego zjawiska”. Jednym z „badanych zjawisk” jest aktualna liczba wiernych (członków Kościoła). Potwierdza to przesłana GIODO „przykładowa ankieta”. Pismo ISKK z dnia 29 maja 2013 r. (załączone do mojej skargi) potwierdza jednoznacznie w pkt. 1, że liczba wiernych jest zestawienia liczbowe”, docierające do ISKK, powstają poprzez przetwarzanie danych konkretnych osób (w tym apostatów). Bezpośrednio przetwarzania tego dokonują podmioty posiadające informacje, dotyczące poszczególnych osób – najczęściej parafie ich miejsca zamieszkania.
W przypadku przetwarzania moich danych jest to zapewne inny administrator, bowiem GIODO w postępowaniu DOLiS – 440 – 150/11 „ustalił”, że parafia taka nie posiada ŻADNYCH informacji dotyczących mojej osoby. Podtrzymanie tych „ustaleń” wyrokiem WSA z 21 października br. zmusza mnie do złożenia w tamtym postępowaniu – drugiej już – skargi kasacyjnej. Rozstrzygnięciem pierwszej – w kwietniu 2013 r. – NSA „przywrócił” Generalnemu Inspektorowi „kognicję”. Mam nadzieję, że szczegółowe opisanie przedmiotu niniejszej skargi pozwoli uniknąć podobnych komplikacji.
Sam fakt przetwarzania danych apostatów, w celu określenia wartości „badanych przez ISKK zjawisk”, nie narusza jednak przepisów o ochronie danych osobowych. Zbędne jest zatem ustalenie konkretnego podmiotu dokonującego takiej operacji i kierowanie do niego zarzutów. Zarzuty łamania przepisów U.o.d.o. (m. in. wskazanych w skardze – art. 23 i 26 ust. 2) adresuję do ISKK, który nadając „zbiorczym zestawieniom liczbowym” określoną interpretację, zmienia pierwotny charakter i cel przetwarzania danych osobowych apostatów. Przetwarzanie danych tych osób dla opisania wielkości „badanych zjawisk” (ogólnej liczby ochrzczonych, czy też opuszczających szeregi wiernych) nie narusza w żadnej mierze moich praw, chronionych przepisami U.o.d.o. Diametralna zmiana tej oceny następuje z chwilą prezentowania przez ISKK ogólnej liczby ochrzczonych, jako aktualnej liczby członków Kościoła, z równoczesnym zatajeniem liczby osób, których odmienny status został jasno określony adnotacjami w kościelnych rejestrach. Ma to miejsce m.in. w przypadku przekazywania takich informacji na potrzeby GUS. Z dokładnością jednostkową podawana jest liczba ochrzczonych, z pominięciem informacji o liczbie apostatów, w odpowiedzi na pytanie GUS o „liczbę członków związku wyznaniowego”. Potwierdzają to późniejsze publikacje w rocznikach statystycznych. Operując przykładem skrajnym, aby podkreślić świadomą manipulację ISKK, – jeśli nawet 33 miliony ochrzczonych Polaków będzie posiadało adnotacje, stwierdzające brak przynależności do Kościoła, rocznik GUS zamieści i tak informację, że liczba członków Kościoła wynosi 33 miliony, z adnotacją „na podstawie liczby ochrzczonych”. ISKK zamienia tym samym proces przetwarzania danych apostatów, dokonywany wspólnym działaniem podmiotów Kościoła, w postępowanie łamiące prawo. Takie przetwarzanie – wbrew jasno wyrażonemu przez zainteresowanych zakazowi – art. 49 U.o.d.o. nazywa przestępstwem, zagrożonym – w przypadku przetwarzania danych sensytywnych – karą pozbawienia wolności do lat 3. Ustawa nakłada na GIODO, w takim przypadku, dodatkowe obowiązki wymagające podejmowania także działań z urzędu. Ich brak, mimo wyrażonej przez poprzedniego Generalnego Inspektora, podczas telekonferencji, oceny o łamaniu tym procederem przepisów o ochronie danych, skłonił mnie do wniesienia w styczniu br. niniejszej skargi. Fakt przetwarzania w opisany sposób także moich danych osobowych stanowi wystarczającą podstawę wydania żądanego nakazu administracyjnego, adresowanego do ISKK. Precyzując – powinien on „tylko” zobowiązywać do podawania liczby osób, które określiły się jako „nienależące do Kościoła”, zawsze wraz z przekazywaną na zewnątrz informacją o liczbie wiernych (członków Kościoła), wyrażanej – zgodnie z nakazem doktryny – liczbą ochrzczonych. Rozwiązanie takie przywraca podawanym informacjom neutralny, opisujący jedynie wielkość zbadanych zjawisk charakter, pozostawiając interpretację odbiorcom. Nie narusza to – tak ważnych dla Kościoła – nakazów doktryny, a co najważniejsze, usuwa zarzut łamania przepisów U.o.d.o. w procesie przetwarzania danych osobowych apostatów. Wykonanie takiego obowiązku nie wymaga nawet żadnych dodatkowych działań ISKK, poza każdorazowym ujawnianiem posiadanych informacji. W pkt. 3 przywoływanego wyżej pisma z 2013 r., ISKK stwierdza: – „w statystykach dominicantes i communicantes – nie liczymy apostatów”. Badania te prowadzone są corocznie. Zadaje to kłam oficjalnym twierdzeniom, że nie są prowadzone statystyki dotyczące liczby osób występujących formalnie z Kościoła. Pokazuje także właściwy powód „żonglowania” tą informacją. Wykorzystanie tej liczby, dla zmniejszenia mianownika, konstruowanych wskaźników obecności w świątyniach i przyjmowania komunii, podnosi ich wartość, co wpływa pozytywnie na „wizerunek statystyczny” Kościoła. Brak „statystyki apostatów” obok liczby ochrzczonych spełnia zadanie podobne. Naruszanie w ten sposób praw osób, chronionych teoretycznie przepisami U.o.d.o. nie stanowi żadnego problemu, wobec braku reakcji właściwego organu.
Mam nadzieję, że ten szczegółowy opis spowoduje zmianę stanowiska GIODO w II instancji. Możliwe jest nakazanie ISKK ujawniania posiadanych informacji, lub otwarcie kolejnego aktu swoistej „wojny religijnej”, w której rozjemcą – za jakiś czas – zostanie znowu NSA. Rolę WSA – z powodów oczywistych – pomijam.
Tekst niniejszego wniosku zostanie opublikowany na portalu internetowym Świecka Polska http://swieckapolska.pl/
PODZIĘKOWANIA dla Ekipy ŚP za pomoc w pracy nad opublikowaniem tekstu.
GIODOGUSISKKstatystyki
Materiały z roz­prawy w NSA z 5 listo­pada 2015
2015-12-05 Marcin Małecki komentarzy 17
W związku z dyskusją jaka wywiązała się pod jednym z naszych ostatnich wpisów postanowiliśmy zdobyć i udostępnić naszym czytelnikom materiały z rozprawy, aby każdy mógł się z nimi zapoznać i wyrobić sobie własną opinię.
Oto nagranie z rozprawy:
http://swieckapolska.pl/data/uploads/2015/12/2015-11-05-nsa-rozprawa.mp3
protokół z rozprawy, oraz komplet materiałów złożonych przez przedstawiciela PSR w czasie rozprawy.
GIODONaczelny Sąd AdministracyjnyPolskie Stowarzyszenie Racjonalistów
KTO KŁAMIE PROBOSZCZ CZY KURIA – OTO JEST PYTANIE ?
2015-10-12 Zbigniew Kaczmarek komentarzy 11
GIODO, wydarzenia, wystąpienie z kościoła
ZAPRASZAM NA ROZPRAWĘ DO WSA W WARSZAWIE
21 PAŹDZIERNIKA, GODZ. 12’30, SALA „F”
Szykuje się ciekawa rozprawa. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozstrzygnie kto kłamie, Proboszcz czy Kuria, bowiem udzielili sprzecznych odpowiedzi na to samo pytanie dotyczące przechowywania i przetwarzania danych osobowych!
Moja historia najpierw apostazji a następnie utarczki z GIODO i Sądami o wyegzekwowanie zakazu przetwarzania danych osobowych przez Krk zaczęła się jeszcze w roku 2005. Otóż wtedy to zdecydowałem o „wypisaniu się” z Krk by – jako ateista i antyklerykał – nie podbudowywać swoją statystyczną osobą potęgi tej obecnie nadzwyczaj zakłamanej a w przeszłości zbrodniczej instytucji.
Dokładnego omówienia „jak to leciało” oraz przeanalizowania wynikłego w konsekwencji, bezprecedensowego procesu i jego otoczki podjął się Maciek Psyk na swym portalu http://wystap.pl/proces-zbigniewa-kaczmarka-dokumenty/
Po części z powodu tego procesu – a co za tym idzie niepotrzebnego dla Krk rozpropagowania słowa i pojęcia apostazji oraz konsekwencji „służbowych” jakie poniósł za dopuszczenie by ten „ekskrement wpadł w wentylator” – dotychczas zadufany w sobie i niedostępny proboszcz zaczął mówić ludzkim głosem! W efekcie w połowie roku 2006 otrzymałem zaświadczenie o skutecznym dokonaniu apostazji.
Byłem przekonany, że odniosłem pełne zwycięstwo, że postawiłem na swoim, i że od tego czasu wreszcie jestem WOLNYM CZŁOWIEKIEM!
Jednak na początku 2010 roku planujący wtedy uruchomienie swego portalu Maciek Psyk zburzył moje przekonanie o skuteczności tego sprzed lat „rozwodu” z Krk. Uświadomił mi wyrafinowane oszustwo kościoła dokonywane poprzez „sakrament apostazji” oraz niezbędność wyegzekwowania zakazu przetwarzania przez tę instytucję swych danych osobowych dla rzeczywistego uszczuplenia ich „stanu posiadania”. Od tego momentu de facto rozpoczął się drugi etap walki o pełne odcięcie się od Krk. W sensie prawnym i z najważniejszym dla mnie skutkiem w postaci nie wliczania „mojej skromnej osoby” do zestawień statystycznych po stronie wiernych…
Na początek wysłałem do proboszcza parafii zamieszkania, pytanie czy – a jeśli to jakie – moje dane osobowe przetwarza. Grzecznie i w ustawowym terminie poprzez swego organistę dostarczył mi pisemną odpowiedź, że „w dokumentacji tutejszej parafii osoba o takich danych nie figuruje i siłą rzeczy takie dane osobowe nie są przetwarzane”.
W zasadzie na tej wymianie uprzejmości można by skończyć. Jednak nam zależało na poznaniu stanowiska i wyjaśnieniu jak sobie z tym zagadnieniem poradzi GIODO, na jakiej pozycji stoi i co zrobi z problemem przetwarzania przez Krk danych osób, które popełniły apostazję.
W tym celu zabawiłem się w pieniacza i wykorzystałem fakt, że proboszcz w piśmie skierowanym do mnie zamieścił rozdzielnik:
Egz. nr 1. Adresat
Egz. nr 2. Ad acta
W piśmie skierowanym do GIODO zawnioskowałem o sprawdzenie przez przedstawiciela tego wysokiego Urzędu jakie dane osobowe bez mojej zgody przetwarza i jakie informacje o mnie gromadzi proboszcz parafii mego miejsca zamieszkania. Dowodem na księżowskie rozmijanie się z prawdą była ta właśnie sprzeczność pomiędzy jego oświadczeniem iż „nie figuruję w dokumentacji” przy jednoczesnym złożeniu egzemplarza nr 2 „ad (moje!) acta”.
GIODO – czego się spodziewaliśmy – po wstępnym wyjaśnieniu (czyli wysłaniu właściwego pytania do proboszcza) odmówił zajęcia się sprawą. Z powodu po pierwsze potwierdzenia przez księdza wcześniej udzielonej mi informacji a po drugie stwierdził, że nie ma kognicji do kontrolowania przetwarzania danych osobowych przez Krk.
Odwołanie się nie zmieniło decyzji GIODO więc pozostała droga sądowa.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie poparł stanowisko GIODO.
Odwołaniem od tego wyroku mogła być tylko kasacja do Naczelnego Sądu Administracyjnego, którą oczywiście wykonałem. Tu uzyskałem korzystny dla siebie wyrok, czym wpisałem się w długą serię kilkunastu orzeczeń tegoż Sądu, gdzie wreszcie jasno sprecyzowano, że w Polsce prawo cywilne jest nadrzędnym nad prawem kanonicznym, oraz że GIODO jednak ma kognicję do wydawania merytorycznych decyzji wobec instancji Krk w sprawach dotyczących przetwarzania danych osobowych osób które skutecznie wystąpiły z Kościoła.
Mimo w ten sposób przyłożenia swojej ręki (i portfela…) do zbiorowego sukcesu i uzyskania przez naszą grupę tych nadzwyczaj ważnych, fundamentalnych wręcz dla dalszego „odkleryczania” Polski wyroków – moja sprawa o sprawdzenie czy i jakie dane osobowe w parafii NMP Królowej Polski w Olecku są przetwarzane upadła…
To nie znaczy, że złożyłem broń i pozwoliłem „swemu” nowemu już proboszczowi na zapomnienie o sobie…
Otóż w zamierzchłej przeszłości, w czasach gdy w całym Olecku funkcjonowała tylko jedna parafia a ja byłem jeszcze bogobojną dzieciną – czyli w latach 60-tych ubiegłego wieku – przyjąłem w tejże parafii sakramenty I komunii i bierzmowania. Wiem, że właściwa dotycząca tych wydarzeń dokumentacja nie jest niszczona a przechowywana (czyli przetwarzana!) w parafii, w której te sakramenty były udzielane. Wiem też, że w Olecku sytuacja jest nieco inna i archiwalia z kościoła gdzie tych sakramentów dostąpiłem zostały złożone w nowo utworzonej (1987 r.) parafii z której to właśnie proboszczami (a oni ze mną 😉 ) przez ostatnie lata mam na pieńku.
Ponownie zadałem pytanie o swoje dane osobowe do już obecnego proboszcza. Tak jak poprzednio dowiedziałem się, że nie figuruję i że on nie przetwarza żadnych moich danych. I to wszystko w sytuacji gdy wiem na pewno, że co najmniej dokumentacja dotycząca mojej I komunii i bierzmowania pozostaje w przez niego administrowanych zasobach archiwalnych!
W swej odpowiedzi dla GIODO na pytanie o te kwestie proboszcz jednoznacznie zasugerował, że bezpodstawnie czepiam się akurat jego o dokumenty dotyczące wydarzeń, które miały miejsce w innej parafii i to długie lata przed tym, zanim ta zarządzana przez niego została ustanowiona.
A GIODO jak to GIODO – taki mocno wierzący, że wziął i na słowo uwierzył księdzu, a nie mnie i oddalił skargę.
Do odwołania od tej decyzji, jako dowody na to, że proboszcz bezczelnie kłamie, dołączyłem swoją relację z rozmowy z proboszczem parafii w której mnie „komunizowano” i bierzmowano. Otóż na zadane mu pytanie czy dysponuje dokumentami z tamtego okresu potwierdził, że są one przeniesione przed laty do tej drugiej, nowo utworzonej parafii i tym samym są w dyspozycji „mojego” proboszcza!
Dołączyłem również dokument wystawiony i podpisany przez proboszcza obecnej mojej parafii potwierdzający dokonanie przez niego WŁASNORĘCZNIE wpisu o apostazji dokonanej przez znajomą w jej księdze chrztu. Znajomej, która była chrzczona w tym samym kościele w latach 60-tych gdzie i ja w tym samym czasie przyjmowałem sakramenty! A więc jeśli jej księga chrztu z tamtego okresu znajduje się w zasobach administrowanych przez „mojego” proboszcza, w jego dyspozycji to jest to ewidentny, pośredni dowód na to, że i dokumenty zawierające moje dane osobowe z tamtej parafii z interesującego mnie okresu także ma w swym posiadaniu tenże proboszcz-kłamczuszek.
Jednak GIODO jakoś nie docenił wagi tych przedstawionych – moim zdaniem niepodważalnych – dowodów i z uporem godnym lepszej sprawy ponownie dał wiarę proboszczowi.
Odrzucił również moją sugestię, że w tak dwuznacznej sytuacji zasadnym byłoby wysłanie do Olecka inspektora z GIODO celem sprawdzenia stanu faktycznego na miejscu. Nie omieszkał pouczyć mnie, że takie kontrole GIODO może przeprowadzać (JUŻ MA KOGNICJĘ!!!) jednak jest to zawsze wynikiem jego decyzji a nie żądania strony skarżącej się…
Przecież wiedziałem, że nie mogę mu rozkazywać, ale cieszy, że bierze taką ewentualność pod uwagę i nawet ujawnia to na piśmie!
Może jednak „takie cóś” wreszcie się stanie? Może nie „kiedyś” a już wkrótce ten pierwszy raz w Polsce? Może w Olecku 😉 …
W tym stanie rzeczy nie pozostało mi nic innego jak zaskarżyć decyzję GIODO – jako podjętą bez zbadania z należytą starannością wszystkich przedstawionych dowodów – do WSA w Warszawie.
Zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce, chyba najmocniejszy dowód, jaki mógłbym przedstawić na okoliczność mijania się z prawdą tego lokalnego funkcjonariusza Krk.
Była taka praktyka w latach 60-tych, że I komunię i bierzmowanie organizowano dla kilku roczników dzieci jednocześnie. W moim wypadku tak się złożyło, że zaliczałem te sakramenty razem z moją o dwa lata młodszą siostrą.
Wykorzystałem tą sytuację w ten sposób, że poprosiłem siostrę by napisała list do Kurii Biskupiej w Ełku. Siostra zwróciła się więc w nim o wskazanie gdzie zostały przeniesione – jak słyszała – dokumenty z lat 60-tych z kościoła w którym przyjmowaliśmy sakramenty i do którego proboszcza ma się zwrócić by otrzymać potrzebne jej zaświadczenia o I komunii i bierzmowaniu. Poinformowała, że mieszka w Warszawie, więc jeśli na jeden dzień przyjedzie do Olecka to chce od razu trafić do właściwego księdza.
Do swego pozwu dołączyłem więc – podpisaną przez samego Kanclerza Kurii – odpowiedź jaką na swe pismo otrzymała, a w której ten wyjaśnił, że według jego wiedzy dokumentacja z tamtego kościoła i z tamtego okresu jest przechowywana w parafii „mojego” proboszcza – kłamczuszka.
Jest więc słowo proboszcza przeciw słowu jego biskupa…
Ciekawe jak z tej ewidentnie jasnej sytuacji wybrnie Wysoki Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, z racji werdyktów w sprawach toczonych przeciw funkcjonariuszom Kościoła zwany przez nas żartobliwie Watykańskim Sądem Apostazyjnym?
Jakie uzasadnienia dla przyznania racji stanowisku GIODO wymyśli? Jak zinterpretuje kłamstwa księdza, by okazało się, że jest on prawdomówny i niewinny jako ta lelija biała…
Bo o tym, że będzie chciał „wywrócić kota na drugą stronę” jestem całkowicie przekonany.
Doświadczyliśmy przed tym Sądem już tak wielu niespodzianek, że nic w wydaniu tej Temidy nie jest w stanie nas zaskoczyć…
Mogą wydarzyć się ciekawe niespodzianki 🙂 …
Wiele wskazuje na to, że zanosi się na niezły spektakl!
Jednym słowem – będzie się działo!
Tak więc wszystkich chętnych na tę z pewnością bardzo ciekawą rozprawę zapraszam!
Termin i miejsce rozprawy:
21 października 2015 r. – godz. 12:30 – Sala F
GIODOKaczmarekWojewódzki Sąd Administracyjny
CZY PROBOSZCZ MOŻE BEZKARNIE POŚWIADCZAĆ NIEPRAWDĘ?
2015-10-06 Wiesław Guzik (Button) komentarzy 7
Osoba wydająca dowolny „odpis” ponosi odpowiedzialność – w tym także karną – za jego zgodność z dokumentem źródłowym. Rozstrzyga o tym art. 271 § 1 Kodeksu karnego.
Proboszcz jednej ze stalowowolskich parafii przyjął od Pana Szczepana oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła. Potwierdził „Świadectwem chrztu” zamieszczenie stosownej adnotacji w księdze chrztów.
Niecały miesiąc później przesłał mu kolejne „Świadectwo chrztu”, już bez adnotacji o wystąpieniu (także zgodne z zapisem w księdze ochrzczonych!), wraz z informacją o konieczności dokonania apostazji w obecności świadków.
Nasuwa się pytanie, czy proboszcz sporządza świadectwa chrztu bez zaglądania do rejestru ochrzczonych i dlatego nie zna jego aktualnej zawartości, czy zdecydowała ingerencja przełożonego? Bez względu na przyczynę, proboszcz własnymi działaniami dostarczył dowodów na popełnienie przestępstwa. Skłoniło to Pana Szczepana do poinformowania organów ścigania – publikowanym poniżej zawiadomieniem – o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
ul. Rakowiecka 26/30 02-528 Warszawa
Pokrzywdzony: ( )
O PODEJRZENIU POPEŁNIENIA PRZESTĘPSTWA
Niniejszym zawiadamiam o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 271 § 1 Kodeksu karnego w dniu 23.12.2014 r. przez Dariusza L. – proboszcza Parafii rzymskokatolickiej p.w. Zwiastowania Pańskiego w Stalowej Woli, 37-464 Stalowa Wola ul. Klasztorna 27, na moją szkodę, polegającego na poświadczeniu nieprawdy w odpisie aktu chrztu.
Na tej podstawie wnoszę o :
wszczęcie postępowania przeciwko sprawcy czynu zdefiniowanego art. 271 § 1 Kodeksu karnego;
uznanie mnie za pokrzywdzonego w niniejszej sprawie;
poinformowanie mnie o podjętych czynnościach w terminach oznaczonych przepisami Kodeksu postępowania karnego;
przeprowadzenie czynności dowodowych polegających na porównaniu zapisu 1982/182, strona 188 księgi chrztów w/w parafii z odpisami z dnia 23.12.2014 r. oraz 20.01.2015 r.
przesłuchanie mnie, w razie potrzeby, przez funkcjonariusza właściwego dla miejsca mojego zamieszkania komisariatu Policji, ewentualnie prokuratora właściwej Prokuratury Rejonowej
W dniu 23.12.2014 r. doręczyłem osobiście proboszczowi parafii p.w. Zwiastowania Pańskiego w Stalowej Woli, w której zostałem ochrzczony, pisemne oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła, połączone z żądaniem aktualizacji moich danych osobowych w księdze chrztów stosowną adnotacją (załącznik nr 1). Jako dowód przyjęcia mojego oświadczenia i spełnienia zawartych w nim żądań otrzymałem odpis aktu chrztu sporządzony w dniu 23.12.2014 r. (załącznik nr 2), potwierdzający zamieszczenie w księdze chrztów informacji o moim wystąpieniu z Kościoła, z tym dniem.
Pismem z dnia 20.01.2015 r. (załącznik nr 3) proboszcz Dariusz L. poinformował mnie, że adnotacja o moim wystąpieniu z Kościoła nie została jednak zamieszczona w księdze. Jako potwierdzenie przesłał w załączeniu odpis aktu chrztu z dnia 20.01.2015 r. (załącznik nr 4). Nie zawiera on adnotacji, której istnienie w księdze potwierdzał dokument wystawiony dnia 23.12.2014 r. Obydwa odpisy poświadczają podpisem i pieczątką w/w proboszcza zgodność z dokumentem źródłowym. Treść pisma wskazuje jednoznacznie, że dokument z dnia 23.12.2014 r. poświadczał nieprawdę.
Przedstawione fakty uzasadniają podejrzenie popełnienia wskazanego przestępstwa, wobec czego wnoszę jak na wstępie.
Będziemy uważnie śledzić poczynania prokuratury w tej sprawie. Czy przestrzeganie prawa obowiązuje wszystkich, czy też są wyjątki, którym zezwala się na bezkarność.
Mamy wiadomość:
Pan Szczepan otrzymał juz informację, że Prokurator Generalny – zgodnie z dyspozycjami kodeksowymi – przekazał sprawę do rozpatrzenie właściwej Prokuraturze Rejonowej w Stalowej Woli.
GIODOprokuraturawystąpienie z kościołazawiadomienie o przestępstwie
Odpowiedź GIODO – bilans otwarcia na drodze do statystycznej prawdy
2015-07-31 Zbigniew Szetela (ZeteS) komentarze 3
Błyskawiczna odpowiedź GIODO. Tempo adekwatne do zawartości, która… nie zaskakuje. Dziękujemy i publikujemy.
Warszawa, dnia 2015-07-29
GENERALNEGO INSPEKTORA
Departament Orzecznictwa, Legislacji i Skarg
sygnatura pisma: DOLIS-067-30/15/MKR/I/68851
W nawiązaniu do Pana wniosku z dnia 27 lipca 2015 r. o udostępnienie informacji publicznej informuję co następuje.
Odnosząc się do pytania nr 1 dotyczącego liczby cyt.: „(…) wystąpień GIODO do właściwych organów Kościoła katolickiego w związku z łamaniem przepisów U.o.d.o. (przetwarzanie bez potwierdzonej rejestracji zbiorów danych osób nienależących do Kościoła oraz przetwarzanie danych takich osób na potrzeby statystyk) przez jego liczne podmioty” informuję, iż do dnia dzisiejszego Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie skierował żadnego wystąpienia w ww. zakresie.
W odpowiedzi na pytanie nr 2 dotyczące liczby cyt.: „(…) zawiadomień o popełnieniu przestępstw w/w działaniami, przez znane sobie podmioty skierował GIODO do organów ścigania” informuję, iż do dnia dzisiejszego Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie skierował żadnego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w ww. zakresie.
Pismo podpisała:
Dyrektor Departamentu Orzecznictwa,
Legislacji i Skarg
Kilka zdań wyjaśnienia.
W cytowanym już piśmie z 7 kwietnia br. Generalny Inspektor wyjaśnił, że reakcje na łamanie przepisów U.o.d.o. o charakterze ogólnym „należą do autonomicznych kompetencji GIODO i nie są realizowane na wniosek”. Równocześnie stwierdził, że informacje o takich faktach „mogą stać się impulsem do podjęcia takich działań”. Dotychczasowe „impulsy”, jak widać były zdecydowanie za słabe. Czyniąc własnością publiczną udostępnione na nasz wniosek informacje wzmacniamy je zatem.
Łamanie prawa opisanym przetwarzaniem danych na potrzeby statystyk ma charakter „systemowy”. Lekceważenie ustawowego zakazu przetwarzania danych osób deklarujących formalny brak przynależności do Kościoła wynika z przekonania o nadrzędności doktrynalnej fantazji (wywodzonej wprost z kanonu 11 Kpk) o „nieodwracalnym włączeniu w mistyczne ciało Chrystusa aktem chrztu”. Przestępstwo zdefiniowane art. 49 U.o.d.o. popełniane jest jednak przez określone podmioty Kościoła, a nie przez „mistyczne ciało”.
Zainteresowanie indywidualną skargą, złożoną zresztą w celu przypomnienia o problemie, jest ustawowym obowiązkiem GIODO. Oczekujemy reakcji na ogólny charakter zjawiska. Ich dalszy brak skłoni nas do sformułowania pytania o odpowiedzialność Organu winnego zaniechań.
zmierzając do prawdy – prostujemy ścieżki i szukamy instrumentów
2015-07-27 Zbigniew Szetela (ZeteS) komentarzy 5
Awizowany wcześniej nasz kolejny krok na drodze do statystycznej prawdy. Skierowaliśmy kolejne pytania do GIODO. Teraz bardziej szczegółowe. Mają na celu wyjaśnić, że jeśli GIODO twierdzi, że instrumentów reagowania na łamanie prawa nie ma (tak w odpowiedzi było), to… nawet ślepy je w Ustawie znajdzie. Czy może to być cenną wskazówką dla Nowej Pani Minister przy szukaniu i stosowaniu instrumentów prawnych w przyszłości? Na razie wymiana powitalnych uprzejmości trwa.
Publikacja odpowiedzi za około 14 dni. Treść raczej łatwo przewidzieć, ale… najciekawsze zawsze dopiero przed nami.
Gene­ralny Inspek­tor Ochrony Danych Osobowych
00–193 War­szawa
Ile wystąpień skierował GIODO do właściwych organów Kościoła katolickiego w związku z łamaniem przepisów U.o.d.o. (przetwarzanie bez potwierdzonej rejestracji zbiorów danych osób nienależących do Kościoła oraz przetwarzanie danych takich osób na potrzeby statystyk) przez jego liczne podmioty?
Ile zawiadomień o popełnieniu przestępstw w/w działaniami, przez znane sobie podmioty skierował GIODO do organów ścigania?
Portal „Świecka Polska” zareagował na objęcie stanowiska GIODO przez Panią dr Edytę Bielak-Jomaa przesłanym 21 maja br. mailem. Informowaliśmy o naszej kilkuletniej aktywności na odcinku przetwarzania danych przez kościoły, wyrażając nadzieję na owocną współpracę z Panią Minister. Mój wniosek z 29 czerwca br. miał na celu ustalenie „bilansu otwarcia” nowej kadencji GIODO w zakresie będącym od dawna przedmiotem naszych zainteresowań. Odpowiedź zmusiła mnie do „pytań uzupełniających” oraz szerszego wyjaśnienia powodów takiego ich sformułowania. Mam nadzieję, że pomoże to Pani Minister zrozumieć intencje i dostrzec „historyczny” wymiar żądań zgłaszanych wnioskiem. Nie jest moim celem stworzenie cyklu publikacji – GIODO odpowiada. Kolejnych wniosków na razie nie będzie. Będziemy jednak nadal domagać się pełnego respektowania zapisów U.o.d.o. przez podmioty Kościoła i monitorować aktywność GIODO na tym polu, więc pytania „o postępy” zapewne za jakiś czas się pojawią.
Informacja o braku rejestracji zbiorów danych osób nienależących do Kościoła jest jedyną realizującą wprost żądania poprzedniego wniosku. Przytoczenie treści art. 12 U.o.d.o. zwieńczone tezą o braku instrumentów represyjnego reagowania rozminęło się z szerszym zakresem pytania, obejmującym także pozostałe możliwe reakcje. Postawiona natomiast teza nie odpowiada zapisom Ustawy, co wykazuję niżej.
Podobnie informacja o „zainteresowaniu” GIODO problemem przetwarzania danych przez ISKK z powodu indywidualnej skargi (DOLiS – 440 – 51/15) nie stanowi realizacji żądań tamtego wniosku, opisanych pytaniem nr 2. Generalny Inspektor w piśmie z dnia 7 kwietnia br. oceniał to identycznie, informując skarżącego, że: „Kontrola zgodności przetwarzania danych z przepisami o ochronie danych osobowych w sprawach dotyczących przetwarzania danych osobowych bliżej nieokreślonych osób należy bowiem do autonomicznych kompetencji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, w związku z czym nie jest realizowana na wniosek. Pismo w sprawie nie dotyczącej przetwarzania danych osobowych jego nadawcy może stać się impulsem dla Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych do podjęcia czynności z urzędu, jednakże osoba ta, nie jest stroną tych czynności, w związku z czym nie jest informowana o ich przebiegu i wynikach.”
W trybie przewidzianym zatem do uzyskania takich informacji pytam o reakcje GIODO na „systemowy” charakter łamania przepisów o ochronie danych osobowych przez wszystkie zaangażowane podmioty Kościoła. Dotyczy to bliżej nieokreślonych osób, które własnymi decyzjami o „wystąpieniu”, na gruncie przepisów U.o.d.o., zakazały dalszego (z wyłączeniem archiwowania) przetwarzania własnych danych przez Kościół. Instytucje kościelne, rozstrzygając jednak kryteriami doktrynalnymi o prawie do dalszego przetwarzania danych takich osób na potrzeby statystyk, łamią wszystkie te zakazy. Szczególna rola ISKK w tym procesie wynika z określania w przesyłanych poszczególnym jednostkom organizacyjnym ankietach „kryteriów zaliczania” oraz przekazywania na zewnątrz finalnych efektów liczbowych. Wyjaśnienia ISKK, które GIODO otrzymał 3 lipca br. po raz kolejny potwierdzają znane wcześniej fakty. Nie stanowią jednak informacji o wcześniejszych działaniach GIODO przeciwstawiających się ogólnemu wymiarowi tego procesu. Przedłużająca się analiza stwierdzenia ks. Wojciecha Sadłonia – aktualnego dyrektora ISKK, że dane skarżącego nie są przetwarzane przez Instytut otrzymujący tylko efekt w postaci „anonimowych liczb” może skutkować w postępowaniu indywidualnym… skargą na przewlekłość postępowania, trwającego już ponad pół roku.
Wśród przywołanych artykułem 12 U.o.d.o. zadań Generalnego Inspektora zwracam uwagę na kontrolę zgodności przetwarzania danych z przepisami (pkt. 1) oraz podejmowanie działań zmierzających do doskonalenia ochrony danych (pkt. 6). Instrumenty realizacji określa m. in. art. 14 i 18 Ustawy, przewidując także działanie „z urzędu”, a nie tylko na wniosek strony.
We wrześniu 2013 roku, w ramach krakowskich „Dni Świeckości”, odbyła się telekonferencja z udziałem ówczesnego GIODO. Jedną z podniesionych kwestii był brak rejestracji wspomnianych zbiorów. W maju ubiegłego roku, podczas podobnego spotkania z ekipą „Świeckiej Polski”, Pan Minister odniósł się do nieuprawnionego przetwarzania danych na potrzeby statystyk ISKK. W obydwu przypadkach określił się jako zwolennik wstępnego reagowania na oczywiste łamanie przepisów U.o.d.o. łagodniejszymi niż sankcje karne, instrumentami. Wpisując się zatem w zaproponowaną odpowiedzią GIODO konwencję, przytaczam art. 19a U.o.d.o.:
„Art. 19a. 1. W celu realizacji zadań, o których mowa w art. 12 pkt 6, Generalny Inspektor może kierować do organów państwowych, organów samorządu terytorialnego, państwowych i komunalnych jednostek organizacyjnych, podmiotów niepublicznych realizujących zadania publiczne, osób fizycznych i prawnych, jednostek organizacyjnych niebędących osobami prawnymi oraz innych podmiotów wystąpienia zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony danych osobowych.
3. Podmiot, do którego zostało skierowane wystąpienie lub wniosek, o których mowa w ust. 1 i 2, jest obowiązany ustosunkować się do tego wystąpienia lub wniosku na piśmie w terminie 30 dni od daty jego otrzymania.”
Podane przesłanki zrodziły żądanie „uzupełnienia”, którego zakres precyzuje pytanie nr 1.
Wykazałem w poprzednim wystąpieniu, że obydwa opisywane i powszechne zachowania są przestępstwami zdefiniowanymi w Ustawie. Decyzje GIODO (ponad czterdzieści na pewno prawomocnych, w tym pierwsza od ponad półtora roku), nakazujące proboszczom dokonanie aktualizacji danych osób „występujących z Kościoła”, wskazują wprost popełniające je podmioty. Daje to instrument, a w zasadzie nakłada na GIODO obowiązek „represyjnego” reagowania, wynikający z art. 19 U.o.d.o.
„Art. 19. W razie stwierdzenia, że działanie lub zaniechanie kierownika jednostki organizacyjnej, jej pracownika lub innej osoby fizycznej będącej administratorem danych wyczerpuje znamiona przestępstwa określonego w ustawie, Generalny Inspektor kieruje do organu powołanego do ścigania przestępstw zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, dołączając dowody dokumentujące podejrzenie.”
Z tych przesłanek wynika treść i forma pytania nr 2 w niniejszym wniosku.
Monitorując postępy na opisanym odcinku ochrony danych osobowych będziemy ponawiać pytania o wykorzystanie instrumentów przywołanych treścią postawionych pytań, a w razie potrzeby żądać ich wykorzystania przez GIODO.