Source: http://sedziowielodzcy.pl/news/ee1a5d50-3849-11e9-bb6f-525400d183e6
Timestamp: 2019-03-26 18:42:06
Legal References Found: art. 37
 art. 131
 art. 128
 art. 128
 art. 37
 art. 37
 art. 37
 art. 27

Document Content:
Strona informacyjna sędziów okręgu łódzkiego | Wytyki w Sądzie Rejonowym Łódź-Widzew
Wytyki w Sądzie Rejonowym Łódź-Widzew
Dwa lata temu w Sądzie Rejonowym Łódź-Widzew połączono dwa wydziały rodzinne. Odbyło się to oczywiście kosztem obsady kadrowej nowo powstałego wydziału. Przez ostanie dwa lata sędziowie wydziału rodzinnego, przewodnicząca tego wydziału oraz kierowniczka kilkakrotnie pisali do prezesa Sądu Rejonowego Łódź-Widzew i dyrektora sądu coraz bardziej dramatyczne pisma domagające się wsparcia kadrowego i wskazujące na pogłębiającą się zapaść wydziału. Dość powiedzieć, że ilość spraw przypadających do rozstrzygnięcia sędziemu, z włączeniem spraw wykonawczych przekroczyła ponad 1200. WSZYSTKIE te pisma pozostały bez odpowiedzi. W poczuciu odpowiedzialności sędziowie zaczęli orzekać 4 razy w tygodniu.
W połowie ubiegłego roku doszło do zmiany prezesa sądu. Oczywiście trafiło do niego kolejne pismo sędziów i przewodniczącej wydziału. I oczywiście pozostało bez reakcji. W wydziale rodzinnym praktycznie przestał wydolnie funkcjonować sekretariat (vide 4 sesje tygodniowo). Lawinowo wydłużały się terminy rozpraw i posiedzeń. Sprawy „pilna” podzielono na kilka kategorii pilności. Skutkiem tego stanu rzeczy był wzrost skarg, w tym skarg na przewlekłość postępowania. Dwie z takich skarg zakończyły się uznaniem przewlekłości postępowania. Reakcją prezesa sądu było skierowanie do sędzi wytyku służbowego w trybie art. 37 usp. W drugim przypadku takim samym wytykiem zakończyła się skarga na innego sędziego. Pikanterii w sprawie dodaje fakt, że zwaśnione w chwili pisania skargi strony poddały się mediacji zaproponowanej przez panią sędziego i zgodnie uregulowały wszelkie kwestie dotyczące opieki. Co ważne, żaden z wytyków nie zawierał wezwania sędziów, do których był kierowany do usunięcia uchybień. Obie panie sędzie odwołały się od nich do Sądu Dyscyplinarnego. Zmienione przepisy usp zmieniły bowiem tryb zaskarżenia wytyku administracyjnego i w miejsce kolegium wprowadziły jako organ odwoławczy Sąd Dyscyplinarny. Obie panie sędzie skorzystały z pomocy pełnomocników- radcy prawnego i sędziego w stanie spoczynku.
W jednym z postępowań podniesiono problem reprezentacji sędziego i tym samym roli w jakiej występuje sędzia w postępowaniu odwoławczym. W usp w art. 131 §1 zamieszczono regulację przewidującą wysłuchanie sędziego, a w art. 128 usp zapisano, że w kwestiach nieuregulowanych ustawą stosuje się odpowiednio przepisy kpk. Otóż złożono pełnomocnictwo do reprezentowania pani sędzi przed Sądem Dyscyplinarnym. Na rozprawie pełnomocnik wystąpił do Sądu Dyscyplinarnego o ustalenie trybu w jakim toczy się postępowanie i tym samym statusu pani sędzi w prowadzonym postępowaniu i w konsekwencji statusu pełnomocnika. Powstał bowiem kardynalny problem wynikły z niechlujstwa ustawodawcy. Sędzia odwołujący się od wytyku może złożyć oświadczenia. Ale w jakiej występuje roli? Obwinionego czy świadka? Jakich pouczeń musi mu udzielić Sąd Dyscyplinarny? I w konsekwencji czy reprezentant sędziego jest jego obrońcą czy pełnomocnikiem? Czyli, zgodnie z art. 128 usp jakie przepisy dotyczą sędziego i jego reprezentanta. Z uwagi na adresatów tego tekstu nie będę dalej rozwijał tego wątku. W rozpoznawanej sprawie przewodnicząca składu ograniczyła się do zapisanego w protokole stwierdzenia, że tryb postępowania reguluje usp i posiłkowo kpk.
Kolejny problem, który pojawił się w obu postępowaniach to ustalenie faktycznej przyczyny udzielenia wytyków. Uzasadnienia tych pism nie odpowiadały na pytanie „dlaczego”. W jednym przypadku zaznaczono, że sędziemu orzeczono przewlekłości w postępowaniu, w drugim przypadku zabrakło w ogóle rzeczowych argumentów. Można postawić tezę i ją skutecznie obronić, że panie sędzie padły ofiarą stworzonego w usp systemu odpowiedzialności i możliwością ucieczki przed tą odpowiedzialnością przez prezesów sądów.
- art. 37b § 1 usp Prezes sądu, w ramach wewnętrznego nadzoru administracyjnego, w szczególności:
3) bada prawidłowość przydzielania sędziom, asesorom sądowym,
- art. 37h Prezes sądu rejonowego sporządza informację roczną o działalności sądu, w zakresie powierzonych mu zadań (…),
- art. 37h § 11 Dokonanie negatywnej oceny (Prezesa Sądu) może być połączone z obniżeniem dodatku funkcyjnego w stopniu odpowiadającym wadze uchybienia, w granicach od 15% do 50% wysokości dodatku, na okres od miesiąca do roku.
- art. 27 § 1 Prezes i wiceprezes sądu mogą być odwołani przez Ministra Sprawiedliwości w toku kadencji w przypadku (…) stwierdzenia szczególnie niskiej efektywności działań w zakresie pełnionego nadzoru administracyjnego lub organizacji pracy w sądzie lub sądach niższych
Jakie wypływają z tych przepisów wnioski? Moim zdaniem dwa:
„gorący” okres dla prezesa sądu to sprawozdania na koniec roku,
trzeba delegować odpowiedzialność.
Sposobem na to jest tryb pozwalający na stosowanie wytyków służbowych. I ten pomysł został wykorzystany w przypadku obu pań sędzi. Pośrednio ten sposób rozumowania potwierdzają uchwały Sądu Dyscyplinarnego zapadłe w obu sprawach. W obu postępowaniach Sąd Dyscyplinarny uwzględnił zastrzeżenia i uchylił zakwestionowane uwagi. W obu uzasadnieniach Sąd Dyscyplinarny wytyka prezesowi, że w zwróconych uwagach pomija istotny element jakim jest zawinienie sędziów. „Na niemożność szybszego rozpoznania wniosku ,miały wpływ omówione wyżej (sytuacja kadrowa, zapaść wydziału, brak reakcji przełożonych – uwagi autora) przyczyny o charakterze obiektywnym i niezależne od sędziego, co w efekcie nie może obciążać sędziego i powodować dla niego tak negatywnego skutku, jakim jest decyzja Prezesa(…). I dalej pisze Sąd Dyscyplinarny:” Należy podkreślić, ze treść uwagi ogranicza się jedynie do wskazania uchybienia w zakresie sprawności postępowania, ale nie zawiera już – wbrew obowiązkowi wynikającemu z powołanego powyżej przepisu żądania usunięcia skutków tego uchybienia. Dlatego uwzględniając nadto fakt, że sprawa została w całości merytorycznie rozpoznana w dniu 13.11.2018r. należy uznać, że zwrócona na piśmie uwaga ma charakter wyłącznie represyjny”.
W drugiej sprawie Sąd Dyscyplinarny również zobaczył zapaść wydziału i stwierdził, że nie można przypisać winy pani sędzi. Pisze sąd:”...uchybienia sędzi( ...) w zakresie sprawności postępowania nie mogą być uznane za zawinione, a tylko sytuacja zawinione| przez sędziego bezczynności może być podstawą zwrócenia uwagi na uchybienie w zakresie sprawności postępowania. Okoliczności zaś (...) w jakich doszło do przewlekłości postępowania w tych sprawach prowadzi do wniosku, że ich przyczyny były obiektywne i wynikały z sytuacji kadrowej w Wydziale i jego organizacji w 2017 r. oraz z przeciążenia pracą. Podkreślić też trzeba, że skierowane przez Prezesa Sądu do sędzi (...) pisma, zwracające uwagę na uchybienia w zakresie sprawności postępowania, nie zawierają żadnych odniesień do ilości spraw powierzonych sędziemu do rozpoznania, do ilości załatwionych spraw ani do trudności kadrowo-organizacyjnych Wydziału, choć miały istotne znaczenie dla oceny zawinionej lub nie bezczynności sędziego”. Zauważa również Sąd Dyscyplinarny, że tak sformułowana przez prezesa sądu uwaga stanowi szykanę sędziego.
Wnioski płynące z obu spraw:
za każdym razem należy skarżyć wytyki administracyjne;
skargi opierać na analizie obciążenia w wydziale i ewentualnych brakach reakcji prezesów na sygnalizację o nadmiernym obciążeniu pracą;
należy podnosić przed Sądem Dyscyplinarnym problem roli procesowej sędziego i jego obrońcy;
bezwzględnie korzystać z pomocy obrońcy – to wniosek z prowadzonych przeze mnie różnych obron.
No i na koniec jeszcze jedna uwaga. Czy skoro Sąd Dyscyplinarny w obu sprawach uznał działanie prezesa za niedopuszczalną szykanę, to czy nie popełnił on przypadkiem deliktu dyscyplinarnego?