Source: http://olgierd.bblog.pl/wpis,codziennik%3Bprawny%3B--%3Bdomena%3Bpubliczna%3Bczy%3Bprywatny%3Bserwis,30419.html
Timestamp: 2017-11-23 07:34:12
Legal References Found: art. 208
 art. 17
 art. 4
 art. 4
 art. 17
 art. 4
 art. 4

Document Content:
Codziennik Prawny -- domena publiczna czy prywatny serwis? | Lege Artis w Bblog.pl
2009-07-06 07:52
Codziennik Prawny -- domena publiczna czy prywatny serwis?
Im dłużej myślę o sprawie Codziennika Prawnego, tym więcej mam wątpliwości natury prawnej. Nie chodzi już o kwestię jego wykonania (chociaż mam kilka nowych pytań do twórców serwisu -- niestety, współtwórcy, w tym Salon24.pl milczy...), ani nawet o przyczyny, dla których współpracę zaproponowano tym, a nie innym serwisom internetowym.
Tym razem naszły mnie wątpliwości natury stricto prawnej.
Zgodnie z konstytucją wszystkie organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Zasada ta powinna być rozumiana ściśle: zarówno jako przepis pozytywny, nakładający na urzędy "obowiązek wykonywania obowiązków", ale i jako norma negatywna, zgodnie z którą władze państwowe nie powinny pod żadnym pozorem prowadzić działań nie wynikających z przepisów prawa.
Zgodnie z art. 208 ust. 1 ustawy zasadniczej "Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz w innych aktach normatywnych." Zakres ten skonkretyzowany został w ustawie o RPO z 1987 r., której przepisy przydają ombudsmanowi m.in. możliwość zbadania każdej sprawy na wniosek obywatela, zwrócenia się do stosownych organów o wyjaśnienie dowolnej sprawy, wnioskować o przeprowadzenie kontroli NIK, występować do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskami o zbadanie konstytucyjności i legalności norm prawnych.
Aż tyle może Rzecznik Praw Obywatelskich.
Ale żaden z przepisów ustawy nie daje mu uprawnienia do tworzenia własnych portali internetowych, nawet w najszczytniejszych sprawach. Sęk w tym, że ustawa nie nakłada na RPO żadnych obowiązków bądź uprawnień o charakterze edukacyjnym. Ma skupić się na rozwiązywaniu indywidualnych problemów ludzi, ale nie na żadnym "kształtowaniu, nauczaniu, pogłębianiu". Nie mówiąc o tworzeniu półprywatnych portali internetowych.
Oznacza to -- wniosek jest prosty -- że CodziennikPrawny.pl powstał bez podstawy prawnej, nie służy bowiem wykonaniu jakiegokolwiek obowiązku ustawowego nałożonego na Rzecznika Praw Obywatelskich. (Upoważnione jest chyba w tym miejscu pytanie: ciekawe jakie to obowiązki dr Kochanowski odkłada na później, aby tylko zaoszczędzić czas i środki na redagowanie i promocję Codziennika Prawnego?)
Pewny wyjątek stanowi art. 17a ustawy o RPO, zgodnie z którym obowiązkiem ombudsmana jest współdziałanie ze stowarzyszeniami, ruchami obywatelskimi, innymi dobrowolnymi zrzeszeniami i fundacjami działającymi na rzecz ochrony wolności i praw człowieka i obywatela. Różnica jest jednak taka, że to RPO powinien służyć tym organizacjom wsparciem, poradą, wyjaśnieniem -- wszystkim bez wyjątku, nie dzieląc je na lepsze i gorsze -- w żadnym przypadku zaś tworzyć dla nich quasi-komercyjną konkurencję -- przy pomocy tychże organizacji społecznych.
Nie sposób w tym miejscu nie zadać najistotniejszego chyba pytania o sens i istotę portalu o dumnej nazwie CodziennikPrawny.pl: co właściwie zbudowało Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, jaki charakter mają zgromadzone tam treści i co my wszyscy w zasadzie z tego mamy?
Odwiedzających wita, w stopce serwisu, groźne zdanie, zgodnie z którym "Wszelkie prawa zastrzeżone (c) by Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich". Dlaczego groźne? Bo skoro "zastrzeżone" a w dodatku "(c)", to pewnie można spodziewać się odpowiedzialności prawnej za naruszenie praw Biura RPO.
Informacja ta może bowiem oznaczać, iż zdaniem twórców Codziennika Prawnego do materiałów dostępnych w serwisie -- zdaniem jego twórców -- zastosowania nie ma określona w art. 4 pkt 2 pr.aut. zasada, zgodnie z którą przedmiotem prawa autorskiego nie mogą być dokumenty urzędowe.
Pojęcie dokumentów urzędowych jest jasne: jest to cały efekt ciężkiej pracy urzędów (organów publicznych, agend państwowych, etc.), który powstał w związku i podczas wykonywania przez nie obowiązków ustawowych.
W zasadzie oznacza to, że treści portalu noszącego dumną nazwę CodziennikPrawny.pl powinny należeć do domeny publicznej: skoro nie są utworem, kadżemu wolno z nich bez ograniczeń korzystać, kopiować, przetwarzać...
No właśnie, powinny. Skoro jednak (i) biuro RPO stworzyło coś, co nie wynika z wykonywania obowiązków ustawowych, a w dodatku (ii) treści do portalu dostarczyły podmioty zewnętrzne (wzory dokumentów, umów), zapewne zagwarantowawszy sobie przy tym prawo kontroli dalszego użycia tych dokumentów, to może się okazać, że -- celowo bądź przypadkowo -- Codziennik Prawny daje odpowiedź na stare pytanie "jak obejść prawo".
Chyba że -- to teza może i ryzykowna, ale jak się dobrze zastanowić, całkiem racjonalna -- nie ma żadnego obejścia, jest oto kolejna urzędowa strona internetowa, która przynosi garść dokumentów, do których jak najbardziej zastosowanie ma art. 4 pkt 2 pr.aut., a jeśli biuro ombudsmana nie zadbało o uzyskanie stosownych zezwoleń od dostawców kontentu, to jego i dostawców tych problem.
Oznaczałoby to, iż zdanie "(c) by..." możemy w przypadku Codziennika Prawnego między bajki dla niegrzecznych włożyć, zaś z treścią robić co nam się żywnie podoba. Teoretycznie nawet zaciągnąć do własnego serwisu; gdyby były tego warte -- bo nie są (oto czego mogę się dowiedzieć z działu podatki).
Już widzę znudzone miny P.T. Czytelników, którzy mają już dość mojego narzekania: "powiedz jak byś to zrobił, zamiast objeżdżać rzecznika?!"
Otóż -- bardzo prosto. Istnienie Codziennika Prawnego można by powiązać z ustawowym obowiązkiem wsparcia i współpracy z organizacjami społecznymi, jednak zamiast tworzyć odrębny i zamknięty portal, do którego użytkownik może sobie zajrzeć (i w zasadzie nie wiadomo co dalej...), stworzony przez urząd bądź uzyskany od osób trzecich (z uwzględnieniem jednak publicznego charakteru treści pochodzących od organów państwa), prawidłowym rozwiązaniem byłoby udostępnienie wszystkim chętnym czegoś w rodzaju "prawnego API". Tak, aby każdy chętny -- nie tylko owe organizacje, o których mowa w art. 17a ustawy o RPO, ale i przedsiębiorstwa czy osoby prywatne -- mógł wykorzystać zgromadzone w serwisie dane na własnej stronie.
W ten sposób, moim zdaniem, Rzecznik nie tylko prawidłowo wykonałby obowiązek ustawowy, nie tylko uniknął konfuzji związanej z udostępnianiem własnościowych dokumentów, które powinny mieć status dokumentów urzędowych w rozumieniu art. 4 pkt 2 pr.aut., ale i umożliwiłby prawdziwą i prawidłową konkurencję także w zakresie informowania ludzi o ich prawach.
Niestety, zwyciężyła koncepcja zamkniętego, własnościowego, półprywatnego portalu, do którego treści częściowo zostały uzyskane od podmiotów będących patronami serwisu (hmm prywatne przedsiębiorstwo patronem publicznego serwisu internetowego?...), częściowo żmudnie wykonane przez pracowników biura RPO -- przy czym nikt nie zadbał nawet o wyraźne rozróżnienie tych dokumentów.
Tagi prawo autorskie,	internet,	media,	prawo,	wolność,	prasa
Apple nie lubi kolorowych tapet... Orange: w promocji drożej niż w...
2009-07-06 08:26:33 | 89.228.66.* | Mikołaj (PMM)
Re: Codziennik Prawny -- domena publiczna czy prywatny serwis? [1]
"Oznacza to -- wniosek jest prosty -- że CodziennikPrawny.pl powstał bez podstawy
prawnej, nie służy bowiem wykonaniu jakiegokolwiek obowiązku ustawowego nałożonego na
Rzecznika Praw Obywatelskich."
Ten wniosek i mi pasuje, ale ja mam do niego jeszcze jedno pytanie. Skoro powstał bez
podstawy prawnej i nie służy wykonaniu obowiązków ustawowych, to jak zakwalifikować
wydanie nań przynajmniej 65 tysięcy złotych? Niegospodarność? skomentuj
2009-07-06 08:39:04 | *.*.*.* | olgierd
Uważam, że istnieje takie prawdopodobieństwo, począwszy od kwot wydanych na jego
budowę, aż po efekt jaki udało się uzyskać.
BTW serwis nawet nie sygnalizuje zmian w jakimś RSS. W jaki sposób mam śledzić
nowości? skomentuj
2009-07-06 09:24:30 | 79.187.187.* | Rafal 111
Re: Codziennik Prawny -- domena publiczna czy prywatny serwis? [0]
Oby się to nie skończyło tak, jak w przypadku portalu pewnego dużego miasta
(rzekłbym, bardzo bardzo dużego), gdzie po zmianie władzy okazało się, że prawa do
portalu ma nie miasto tylko jeden z urzędników... skomentuj
2009-07-06 09:24:31 | 79.187.187.* | Rafal 111
2009-07-06 09:45:08 | 89.248.165.* | rebahas
Ciekawe czy NIK by się czymś takim mógł zająć.
Dobrym pomysłem RPO byłoby stworzenie archiwum spraw jakie wpływają do RPO i ich
rozwiązanie/wynk. Wtedy każdy mógłby najpierw przeszukać bazę pod różnymi kątami i
być może nie musiałby się do RPO zwracać tylko powołać na konkretny przypadek, o ile
to w ogóle możliwe i ma sens. Jednak baza na pewno by się przydała i chyba by tak nie
wadziła jak ten "portal". skomentuj
2009-07-06 09:50:08 | 83.25.122.* | Piotr R.
Re: Codziennik Prawny -- domena publiczna czy prywatny serwis? [5]
Taniej i lepiej byłoby postawić wiki oraz zapewnić tylko opiekę redaktorską.
A co do API to jestem zdania, że powinien być obowiązek jego udostępniania przez
Gdyby np. zamiast BIPów byłoby tylko API można by udostępnić jedną państwową
przeglądarkę oraz pewnie powstałoby kilka prywatnych i lepszych rozwiązań.
Mielibyśmy jedno miejsce ze wszystkimi informacjami nie rezygnując z rozproszenia
danych. skomentuj
2009-07-06 09:55:21 | *.*.*.* | olgierd
Wiki w urzędzie? Jako źródło informacji?
Hmm mi się od razu Henryk Batuta przypomina.
Zaś API zamiast BIP -- doskonały pomysł!! skomentuj
2009-07-06 13:43:55 | 62.121.124.* | Piotr VaGla Waglowsk
No to widzę, że zbliżamy stanowiska :)
"Samo udostępnianie już nie wystarczy"
http://prawo.vagla.pl/node/8561#comment-16656 skomentuj
2009-07-06 14:05:36 | *.*.*.* | olgierd
No to teraz trzeba przekupić paru posłów, aby zgłosili stosowny wniosek ustawodawczy
2009-07-06 14:31:35 | 62.121.124.* | Piotr VaGla Waglowsk
BTW: nie do końca prawdziwe jest to stwierdzenie: "Pojęcie dokumentów urzędowych jest
jasne...". A ściślej chodzi mi o to, że sądy kilkakrotnie zajmowały się tym, co to są
"dokumenty urzędowe" i co nimi nie jest. Ostatnio np. w pewnym orzeczeniu, o którym
pisałem w tekście "SIWZ: utwór pracowniczy vs. dokument urzędowy"
http://prawo.vagla.pl/node/8516
Ale pocieszające jest to, że art. 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
obok dokumentów urzędowych wymienia również "materiały urzędowe" - ta ostatnia
kategoria jest znacznie bardziej obiecująca:
Urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole w orzecznictwie sądów
http://prawo.vagla.pl/node/8236
Nie trzeba też czekać na posłów, ponieważ Komisja zaraz pozwie nas do Trybunału
Sprawiedliwości w związku z tym, że nie dokonaliśmy transpozycji dyrektywy o ponownym
wykorzystaniu informacji z sektora publicznego:
http://prawo.vagla.pl/node/8557 skomentuj
2009-07-06 14:51:21 | *.*.*.* | olgierd
Szybciej będzie jednak skorumpować 2 posłów i przewodniczącego jakiejś komisji.
Wprawdzie opozycja będzie się emocjonować -- kto za tym stoi!? -- ale zawsze jest
szansa, że się uda ;-) skomentuj
2009-07-06 15:03:42 | 83.27.15.* | leniuch102
Re: Codziennik Prawny -- domena publiczna czy prywatny serwis? [4]
"Aż tyle może Rzecznik Praw Obywatelskich.
Ale żaden z przepisów ustawy nie daje mu uprawnienia do tworzenia własnych portali
internetowych, nawet w najszczytniejszych sprawach. Sęk w tym, że ustawa nie nakłada
na RPO żadnych obowiązków bądź uprawnień o charakterze edukacyjnym. Ma skupić się na
rozwiązywaniu indywidualnych problemów ludzi, ale nie na żadnym "kształtowaniu,
nauczaniu, pogłębianiu"."
Hmm, zważywszy, że każde ministerstwo ma własny portal internetowy, choć "żaden z
przepisów ustawy nie daje mu uprawnienia do tworzenia własnych portali internetowych"
to moze pójdź tym tropem i zlustruj pozostałe, tworzone z naszych kieszeni, a według
Ciebie nie mające podstaw prawnych portale internetowe z domeny pl.gov czy gov.pl.
Rzecznik wyjaśnia, że to korespondencja z obywatelami, jak się można domyślić (sądzę,
że Rzecznikowi nie wypadało napisać tego wprost) zasypującego go p*********,
spowodowała powstanie swoistego FAQ, jakimi próbują się opędzić od banalnych pytań
inne instytucje próbujące pomagać ludziom/klientom.
Zamiast płodzić kolejne notki w temacie przetestuj może wartość swoich domniemań w
najbliższej prokuraturze.
Trochę mnie śmieszą te groszowe śledztwa, dokładnie w momencie, gdy państwo
przewalane jest na miliardy przy okazji umów autostradowych . skomentuj
2009-07-06 15:17:43 | *.*.*.* | olgierd
Ależ rzecznik ma już inny portal. Teraz ma drugi.
Na temat umów autostradowych nie mam żadnych informacji, jeśli je masz -- zgłoś się
do odpowiednich organów. Ja zaś będę się p************** do tego organu, który mi się
(nie)podoba.
Groszowe śledztwa? Mnie troszkę śmieszy gadanie, że przewał na sto tysięcy nie jest
przewałem tylko dlatego, że obok robi się przewał na sto milionów. skomentuj
2009-07-06 16:55:52 | 77.253.31.* | polska
Zamiast narzekać zrób pan swój portal gdzie będziesz za darmo udzielał porad i
udostepniał wzory pism.
W narzekaniu jesteśmy świetni, a jak ktoś zrobi coś pożytecznego, to od razu pojawia
się grupa krytykantów.
65 tys. zł za taki serwis to nie jest dużo. Przecież Rzecznik równie dobrze mógł te
pieniądze przeznaczyć na premie dla swoich pracowników i dla siebie, wtedy nikt by
się o tym nie dowiedział. Zrobił coś pożytecznego i odczepcie się od niego.
Nie ma prawa krytykować ktoś kto nie dał od siebie czegoś podobnego. skomentuj
2009-07-06 17:13:33 | 62.121.124.* | Piotr VaGla Waglowsk
"Nie ma prawa krytykować ktoś kto nie dał od siebie czegoś podobnego"
Nie będę zastępował Olgierda w odpowiedziach na przytyki wobec niego - jestem
przekonany, że doskonale sam sobie poradzi - jednak jeśli chodzi o relacje obywatel -
państwo (a RPO jest konstytucyjnym organem państwa: art 208 i następne Konstytucji
RP) obywatel ma prawo krytykować działania państwa, jesli akurat wierzy się w coś, co
nazywane bywa "społeczeństwem obywatelskim". Inna sprawa, że - gdyby rozważać problem
jedynie na gruncie "uprzejmości" - RPO w swoim CodziennikuPrawnym.pl poprosił o
krytyczne uwagi... W tym sensie Olgierd odpowiada na uprzejmą prośbę Rzecznika,
postępując równie uprzejmie, przejawiając w ten sposób postawę, zgodnie z którą "nie
jest mu wszystko jedno". skomentuj
2009-07-06 18:52:31 | 83.7.7.* | Hoko
A do kogo serwis będzie należał, gdy się rzecznik zmieni? Dadzą nowe zdjęcie?
To wygląda jak reklama; nie funkcji, lecz osoby. Zresztą nie jedyna w ostatnim czasie
ze strony Kochanowskiego. Toteż nie zdziwiłbym się, gdyby pan rzecznik aspirował do
czegoś więcej - okazje wszak już wkrótce będą, a PISowi ewidentnie brakuje
Odpowiedzialnej i Poważnej osoby; takiej, która mogłaby zostać Rzecznikiem
Wszystkich Polaków. Po wyborach. No, ale jeśli taki był rzeczywiście plan, to te 65
tys chyba go pogrzebały. skomentuj
2009-07-06 20:40:27 | *.*.*.* | olgierd
Polemizować mogę wyłącznie z ludźmi, którzy mają odwagę cywilną przyznać się do
swojej tożsamości -- nie mam nawet na myśli nicków pod komentarzami, ile po prostu
zasady, że określa mnie to, co robię. Polemizować z ludźmi Stowarzyszenia Lexus nie
mam zamiaru, bo -- zgodnie z zasadą, że taki sprowadzi każdego do swojego poziomu,
aby następnie wykazać swą wyższość -- szans nie mam.
(to ad. 2009-07-06 16:55:52 | 77.253.31.* | polska który jest znajomo podobny do
bo rozumiem, że takim czymś jest właśnie Lexus? megarotfl.
=> Hoko: Cóż, tak czy inaczej dr Kochanowski z urzędu ma niezłe notowania. Ludzie
kochają każdego rzecznika, a czy to Kochanowski, Zoll czy T. Zieliński, to już inna
BTW jakiż to cud, że za czasów tego ostatniego nie było internetu -- mielibyśmy chyba
500 Codzienników Prawnych, a każdy pełen 500 zdjęć ombudsmana. skomentuj
2009-07-08 13:17:20 | 193.24.14.* | makak
Nie mógł tych pieniędzy przeznaczyć na premie dla swoich pracowników i dla siebie
ponieważ środków budżetowych przeznaczonych na wydatki bieżące nie można przenosić na
fundusz płac. skomentuj