Source: http://a-co-na-to-czarny-kot.blog.onet.pl/
Timestamp: 2017-09-26 01:42:20
Legal References Found: art. 209
 art. 209
 art. 210
 art. 209
 art. 210
 art. 209
 art. 209
 Art. 208

Document Content:
Opublikowano 3 sierpnia 2017 Autor: sanator
To nie był polityk, na którego świat zasługiwał, tylko polityk, którego świat potrzebował.
Cytuję za portalem RFM24.
Dlaczego media na całym świecie cytują za CNN informację o nieznanym burmistrzu małego dalekiego miasteczka na Alasce?
Mayor Stubbs – honorowy burmistrz Talkeetny był kotem. I pełnił tę funkcję nieprzerwanie przez 20 lat.
Stubbs już jako mały kociak został mianowany burmistrzem Talkeetny w 1997 roku.
Koci burmistrz nie miał co prawda możliwości takich, jak inni politycy, ale zawsze miał spore poparcie w sondażach. Wszyscy przychodzili i pytali: „gdzie jest burmistrz”? – wspominają właściciele.
Kadencja Stubbsa nie była wolna od kontrowersji i zamachów. W 2013 roku został zaatakowany przez psa. Trafił do weterynarza z przedziurawionym płucem, ale udało się go uratować.
W 2015 roku zdrowie kota się pogorszyło. Dziś Stubbs odszedł na dobre.
To nie tylko ciekawostka. Kadencja Stubbsa to sprzeciw wobec niekompetencji, często arogancji i braku uczciwości ludzi, którzy dążą do władzy. To niestety też dowód bezradności wobec nieumiejętności wyboru właściwych kandydatów. Może powinniśmy wziąć przykład z obywateli Talkeetny?
Żegna z szacunkiem Mayora Stubbsa z przekonaniem, że każdy kot jest godny podobnych zaszczytów.
Do zobaczenia na Tęczowym Moście.
Opublikowano 1 listopada 2016 Autor: sanator
Od kilkunastu dni w mediach wciąż powraca temat planowanych ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Dotyka mnie ten temat nie tylko dlatego, że dotyczy bardzo delikatnej sfery uczuć, ale przede wszystkim dlatego, że pokazuje do jakich groźnych skutków prowadzi wypaczenie interpretacji prawa. I jak delikatną i trudną materią jest jego tworzenie. Upraszczając: jedna część spierających się odwołuje się do sumienia i poszanowania bólu rodzin, które nie godzą się na ponowne przeżywanie tragedii śmierci i pogrzebu, druga na bezwzględny wymóg prawa nakazującego mimo wszelkich moralnych oporów wykonanie ekshumacji.
Ja chciałbym się skupić na prawnym aspekcie, nie zapominając o kwestii moralnej.
Co mówi prawo? Wypowiadający się zwolennicy ekshumacji powołują się na art. 209 kodeksu postępowania karnego. Przytoczmy aktualny tekst tego przepisu. Na wszelki wypadek cytuję za aktualną wersją kpk zamieszczoną na stronie sejmowej ISAP:
Pomińmy fakt, że już przesłanka punktu pierwszego nie jest spełniona. Wyznawców religii smoleńskiej nie przekona fakt, że śmierć nie była spowodowana przestępstwem tylko wypadkiem. Jakie to przesłanki są brane pod uwagę i co chce się udowodnić? Tego się nie dowiemy. Ale zakładając, że ktoś dostrzega możliwość przestępnego spowodowania śmierci powołując się na przytoczony artykuł kpk bezradnie rozkłada ręce i mówi: współczuję członkom rodzin, ale nie wykonanie sekcji byłoby przestępstwem. Czy rzeczywiście? Jeżeli przeczytamy cały art. 209, a nie tylko jego pierwszy punkt, to widać wyraźnie, że był on konstruowany dla sytuacji znalezienia ciała ofiary. Nie po jego pochowaniu. O tym co z sytuacją gdy podejrzenie pojawiło się po pochówku mówi art. 210. Oto jego brzmienie:
I tu potykamy się o interpretacje. Są dwie możliwości. Interpretacja gramatyczna lub celowościowa. W moim przekonaniu prymat powinna mieć interpretacja celowościowa. W praktyce uczy się, że dominująca winna być interpretacja gramatyczna. Stąd zasłanianie się, że niewykonanie dyspozycji art. 209 punkt 1 kpk naraziłoby prokuratorów na zarzuty karne. Ale przyjrzyjmy się brzmieniu art. 210. Prokurator może zarządzić ekshumację. Może w interpretacji gramatycznej nie oznacza musi. Gdyby, jak próbują nas przekonać politycy PiS art. 209 i 210 miał nakładać obowiązek dokonania ekshumacji brzmiałby: jeżeli po dokonaniu pochówku wystąpią okoliczności opisane w art. 209 pkt 1 prokurator lub sąd nakazują przeprowadzenie ekshumacji. W interpretacji celowościowej jest to jeszcze wyraźniejsze. Art. 208 kpk wskazuje, że należy uszanować poczucie wstydu. Czy dramat bliskich nie zasługuje na większą ochronę niż poczucie wstydu? Zatem ustawodawca nakazuje szanowanie uczuć i rozpatrując tę konkretną sytuację nie można z góry zakładać, że niezbędne są wszystkie ekshumacje. Powtórzę: może nie oznacza musi. Część rodzin ofiar uznaje lub sama chce ekshumacji w celu dokładniejszego wyjaśnienia okoliczności tej tragedii. Wystarczyłoby zacząć od tych ofiar i wyjaśnić, jeżeli rzeczywiście zajdzie taka potrzeba, jakie przesłanki uzasadniają konieczność dalszych badań. Takie podejście z okazaniem szacunku uczuciom byłoby z pewnością docenione i zmniejszyłoby traumę związaną z koniecznością ponownego przeżywania śmierci bliskich. Czy prawo nie powinno być pisane w sposób bardziej precyzyjny i czytelny?
Takie niezbyt staranne tworzenie prawa pozwala podporządkowywać je doraźnym celom politycznym wywołuje poczucie krzywdy. Naprawę Rzeczypospolitej należy rozpocząć od naprawy procesu tworzenia prawa, a następnie naprawianie samego prawa i jego stosowania. Mamy niestety do czynienia z procesem odwrotnym. Nawet bez szacunku dla rodzin ofiar tragedii.
Posłużę się pięknym, wzruszającym wierszem mojego ulubionego kociego poety Franciszka Klimka.
a tylko do najbliższej gwiazdy:
zabliźniać rany twej tęsknoty
Co to ma do rzeczy? Nasi zmarli bliscy dbają o nas niezależnie od głupoty i bezduszności rządzących. I chociaż jest to, mam nadzieję, jakimś pocieszeniem nie zwalnia to każdego z nas od odpowiedzialności za to co robimy. Tu i teraz. Każdego.
A dusza czarnego kota jest niewątpliwie biała.
Kot metafizyczny
Opublikowano 4 września 2016 Autor: sanator
Miałem znowu napisać o polityce, ale odłożyłem to na później. Chciałem napisać o miłości i odpowiedzialności. Nie wiem czy będę umiał. Wczoraj córka moich przyjaciół brała ślub. Byliśmy z żoną na weselu. Wszystko było super. Panna młoda piękna, mądra i dobra. Mogę tak napisać, bo znam ją od dziecka. Wyglądała ślicznie. Pan młody również reprezentował się wspaniale. Z tego co słyszałem to również mądry i dobry chłopak. Przyjęcie weselne świetnie zorganizowane, wszyscy doskonale się bawili. Wszystko było aż zbyt idealne. Czy uda im się tak przejść przez życie? To możliwe. Jeżeli będą umieli przebaczać. Życzę im tego z całego serca. A jeżeli, nawet niechcący, wyrządzą komuś krzywdę oby otrzymali dar przebaczenia.
Kiedyś dwa koty spotkała krzywda. Nie chciałem tego, ale nie przeciwdziałałem. Wyrzucam to sobie chociaż od jednego zdarzenia minęło ponad 40 lat, a od drugiego około 30. Kilku kotom pomogłem. Od trzynastu lat opiekujemy się z żoną czarnym kocurem. Może to on opiekuje się nami. Od dziesięciu lat są to dwa koty. Czy to, że jesteśmy troskliwi wobec naszych przyjaciół wymazało moją winę sprzed lat? Nie wiem. Kiedy moje koty wskakują do łóżka jak się położymy spać słucham i czuję ugniatanie łapkami pościeli. Potem furkotanie przed snem. Czasem wydaje i się, że na łóżku jest więcej kotów. Materac ugina się pod łapkami, a oba moje koty leżą. Lubię wyobrażać sobie, że to kotki, które skrzywdziłem, czy raczej pozwoliłem skrzywdzić, przychodzą dać mi do zrozumienia, że nie mają do mnie żalu. Może to złudzenie. Może. Ale wczoraj rano leżałem w łóżku po przebudzeniu i poczułem zbliżającego się kota. Za chwilę usłyszałem ciche mruczenie. Otworzyłem oczy na łóżku nie było nikogo. Czy to było złudzenie, projekcja moich pragnień? Wolę wierzyć, że odwiedził mnie metafizyczny kot. Bo czyż trudno uwierzyć w magiczną moc tych wspaniałych stworzeń?
Opublikowano 8 maja 2016 Autor: sanator
I znowu uciekł mi tydzień. Nie chciałem pisać o polityce, ale nie da się. Ulicami Warszawy przeszła manifestacja organizowana przez KOD i większość partii opozycyjnych. Nie było mnie tam. Źle się czuję w tłumie. Jestem indywidualistą i jak 25 lat temu stawiam pytanie: wiemy przeciwko czemu manifestujemy, ale czy wiemy za czym? Czy manifestacje cokolwiek zmienią? Nie od razu i nie bezpośrednio. Pokazują jednak wspólnotę. Dla konsolidacji sprzeciwu są ważne. Nie pomogą jednak jeżeli nie zostanie określony cel pozytywny. Ja oczekuję propozycji wskazujących, że mam komu powierzyć mandat budowania państwa demokratycznego, państwa swobód obywatelskich, państwa wykorzystującego osiągnięcia ludzkiego umysłu dla pomnażania dobra swoich obywateli, państwa dążącego do sprawiedliwości. Państwa, w którym dąży się do jak najpełniejszego zapewnienia obywatelom realizacji ich roli suwerena. Państwa, w którym media są niezależne, służba cywilna składa się z fachowych urzędników nie podlegających zmianie razem ze zmiennymi partyjnymi interesami, sądy i prokuratura są niezależne, jakiekolwiek kolesiostwo jest piętnowane, język nienawiści jest penalizowany, rozwój gospodarczy jest wspierany mądrymi ustawami, a w polityce zagranicznej kieruje się dobrem wspólnym.
Jakie to maja być propozycje. Wymienię te, które wydają mi się ważne. Ich katalog oczywiście nie jest zamknięty:
ustawa o służbie cywilnej. Państwo nie może „wymiatać” urzędników z każdą zmianą po wyborach. Urzędy muszą sprawnie funkcjonować, a urzędnik nie może bać się odpowiedzialności za podejmowane decyzje i pracować w warunkach względnej stabilizacji;
ustawa o mediach. Państwo musi gwarantować swobodę mediów. To najważniejszy instrument kontroli władzy. Jednocześnie państwo powinno finansować rolę edukacyjną i kulturotwórczą mediów. Szczególnie mediów publicznych, ale nie tylko;
ustawa o organizacji władzy sądowniczej;
ustawa o prokuraturze;
ordynacja podatkowa z pakietem ustaw podatkowych;
ustawa o organizacji i finansowaniu emerytur i służby zdrowia;
pakiet ustaw gospodarczych;
ustawa o zamówieniach publicznych;
kryteria doboru fachowców do podmiotów gospodarczych, nad którymi państwo zachowało kontrolę. Jasne określenie jakie to mogą być podmioty;
czytelną ordynację wyborczą.
Zapewne to szczątkowy wykaz. Wydaje mi się ważniejszy niż „kupowanie głosów” i tani populizm.
Patrzy na mnie z politowaniem i woli absolutyzm oświecony zapewniający pełną miseczkę, pełne miłości przytulanie i bezpieczeństwo. Może trochę się nudzi.
Opublikowano 9 kwietnia 2015 Autor: sanator
Minęło o wiele więcej czasu niż planowałem. Mam wrażenie, że kolejne dni i tygodnie mnie przysypują. Może w zajęciu codziennymi obowiązkami przeciekają przez palce? Teraz ambitny cel. Dziesięć pytań, właściwie zadań postawionych przez filozofów do rozwiązania w nadchodzących latach. Jeszcze ambitniejszy cel, to poszukać na nie odpowiedzi. Przynajmniej wejść na ścieżkę poszukiwań. Właściwie pytań jest 10+. Dorzuciłem jedno z naukowej fantastyki. Oto one:
Znalezienie wspólnego systemu wartości dla ludzi, których coraz bardziej dzieli ekonomiczna przepaść. Takiego, który nas do siebie zbliża.
Znalezienie podstaw tożsamości łączących lokalne społeczności w świecie, w którym rządzi globalizacja.
Problem umysł-ciało. Czy ten pierwszy całkowicie zależy od materii?
Czy wolna wola przeżyje odkrycia neuronauki?
Jak nawigować w świecie zalanym informacjami, gdy zabrakło autorytetów? Czy społeczeństwa nie wpadną w chaos?
Czy możliwe jest jeszcze wskazanie, do kogo należy własność intelektualna w świecie ciągłego mieszania się pomysłów? Czy zagraża to kulturze własności, która być może staje się staromodna?
Będziemy musieli wspólnie decydować o ważnych kwestiach. Zmusi nas do tego sytuacja świata. Ale nie mamy modelu racjonalności dla zbiorowych decyzji ani struktur instytucjonalnych, politycznych czy ekonomicznych, które je podejmą.
Czym jest osoba ludzka w świecie klonowania, projektowania dzieci przez manipulacje materiałem genetycznym, leków zmieniających osobowości i możliwości manipulowania każdym aspektem naszej biologicznej, genetycznej i psychologicznej budowy? Czy jest w nas coś, czego nie nie można w ten sposób zmanipulować?
Kim jesteśmy dla środowiska? A środowisko dla nas?
Skąd wziąć podstawy i zasady sprawiedliwości, gdy trzeba wybrać na przykład między ochroną środowiska, a umożliwieniem rozwoju biednym nacjom?
Jeszcze jedno pytanie. Odważnie postawione przez Jacka Dukaja w jego „Perfekcyjnej niedoskonałości”: z jakiego powodu Bóg stworzył Człowieka? Dukaj stawia to pytanie nieco inaczej. Raczej ogląda problem. W jego książce świadomy byt stwarza człowieka, by znaleźć odpowiedź na pytanie czy i z jakiego powodu sam został stworzony. Szkoda, że zatrzymał się na pierwszym tomie planowanej trylogii. Czy bał się spłaszczyć tak głęboki problem?
Mam wrażenie, że zna odpowiedź na trzecie pytanie, a w konsekwencji na ósme. Jego zmysły i brak ograniczeń mózgu pozwalają mu pełniej odbierać rzeczywistość. Wie o niej o wiele więcej niż my. O tym, że zwierzęta odbierają znacznie więcej bodźców świata zewnętrznego przekonały mnie badania na szympansach pokazywane chyba na Planete +. Szympans nauczył się rozpoznawać cyfry i ustawiał je w rosnącej kolejności. Jest taki test na wiek mózgu – pokazuje się badanemu kółeczka ułożone przypadkowo i ponumerowane. Potem numerki znikają i trzeba kółeczka dotknąć w kolejności zapamiętanych cyfr. Im krótszy czas i więcej kółeczek, tym trudniej. Kto nie próbował powinien zobaczyć jak to jest. Test na wiek mózgu można znaleźć w internecie. Szympans wykonywał zadanie bezbłędnie, więc skracano mu czas ekspozycji „odkrytych” kółek. Potrafił bezbłędnie zapamiętać przypadkowe położenie na ekranie dziewięciu kółek w ciągu 6/100 sekundy. Sześciu setnych sekundy! Ja ledwo zdołałem zauważyć, że „coś” mignęło na ekranie. Zwierzęta, również koty (a może przede wszystkim koty?) odbierają znacznie więcej bodźców zewnętrznych niż my. Może nie stworzą systemu bankowego, czy Iliady, ale odczuwają zmysłami szereg wrażeń dla nas całkowicie niedostępnych. Podchodzą do tego ze stoickim spokojem.
Wszystkich wizyt: 8685