Source: http://olgierd.bblog.pl/wpis,bezczynnosc;organu;w;sprawie;o;wydanie;zaswiadczenia,41179.html
Timestamp: 2017-11-18 21:40:55
Legal References Found: art. 17
 art. 37
 art. 37
 art. 17
 art. 37
 art. 37
 art. 1
 art. 1
 art. 37

art. 52
 art. 220
 art. 37
 art. 1
 art. 237
 art. 37
 art. 1
 art. 37
 art. 52

art. 251

Document Content:
Bezczynność organu w sprawie o wydanie zaświadczenia | Lege Artis w Bblog.pl
2010-03-02 14:41:43 | 83.5.3.* | ar_be
Re: Bezczynność organu w sprawie o wydanie zaświadczenia [18]
Petent zakręcił się troszkę w interpretacji. To świadczy o tym jak część
społeczeństwa jest niedoinformowana jak takie sprawy załatwiać. skomentuj
2010-03-02 15:17:05 | 194.73.38.* | A.T.
Mozliwe, ze petent sie troche zakrecil. Podstawowym problemem jest jednak to, ze
prawo jako takie jest zbyt skomplikowane i niejednoznaczne. Gdyby bylo jednoznaczne,
nie bylo by mozliwosci jego interpretowania - a to spowodowaloby, ze wiekszosc
prawnikow/sadow nie bylaby potrzebna. skomentuj
2010-03-02 16:03:27 | 83.5.3.* | ar_be
@A.T. pomijając podstawowy problem, o którym piszesz, gdyby (też sobie pogdybam ;)
)każdy od razu załatwiał takie sprawy w sądzie, to sądów musiałoby być więcej niż
kościołów. Chodzi o to, że takie sprawy powinno się załatwiać najprostszą drogą.
Zawalił burmistrz - pisać zażalenie/skargę na burmistrza do Rady Miasta. Rada Miasta
sprawuje nadzór kontrolny nad burmistrzem. skomentuj
2010-03-02 16:19:54 | *.*.*.* | olgierd
A to jest bardzo ciekawa koncepcja. Bo zgodnie z art. 17 pkt 1 kpa organem nadrzędnym
nad burmistrzem jest SKO. Więc pisanie w trybie art. 37 kpa do rady jest pisaniem na
Berdyczów. skomentuj
2010-03-02 16:44:32 | 83.5.3.* | ar_be
To nie jest żadna koncepcja tylko rzeczywistość. A Ty Olgierd znowu wybiegasz do
przodu. Do SKO zawsze można się odwołać albo złożyć zażalenie. Tylko ja nie wiem od
czego ten petent miałby się odwołać/złożyć zażalenie? Przecież nie było żadnej
decyzji ani postanowienia w jego sprawie, prawda? skomentuj
2010-03-02 18:33:10 | 77.254.105.* | Zaxxon
@ar_be
Jak wynika wprost z art. 37par.1 kpa zażalenie składa się "na niezałatwienie sprawy w
terminie". Składa się je do organu wyższego stopnia, którym zgodnie z art. 17.1 jest
w stosunku do organów jednostek samorządu terytorialnego SKO. Nie wiem czy jakiś
przepis szczególny stanowi o tym, że w sprawach bezczynności burmistrza należy się
żalić do Rady.
Jeżeli nie ma takiego przepisu to przy zażaleniu się do SKO mamy normalne
postępowanie ze wszystkimi konsekwencjami. Przy pisaniu do Rady mamy jakieś
nieformalne działania, które mogą coś dać, ale nie muszą, a na pewno nie dają
dalszych żadnych uprawnień - możliwość skarżenia itd. skomentuj
2010-03-02 20:01:55 | 83.5.3.* | ar_be
Dobra Zaxxon, albo Ty z Olgierdem tak wszystko komplikujecie, albo to mnie się
komplikatory włączyły. Ja piszę w jaki sposób można sprawę najprościej załatwić. Mnie
nie obchodzi art. 37, który dla NSA jest warunkiem, który należy spełnić, żeby
sprawa mogła być rozpatrywana w sądzie.
A co masz na myśli pisząc o nieformalnych działaniach rady? Czy wg Ciebie
kontrolowanie działalności burmistrza i jednostek organizacyjnych to działanie
nieformalne? skomentuj
2010-03-03 00:10:52 | 77.254.99.* | Zaxxon
Nie, nie napisałem o tym, że działania Rady są nieformalne tylko, że pisanie do Rady
jest działaniem nieformalnym tzn. nieprzewidzianym procedurą (chyba, że potraktujemy
to jako realizację prawa petycji). W przypadku zażalenia do SKO organ ten musi się
sprawą zająć, musi wydać jakieś rozstrzygnięcie, które potem można skarżyć itd.
Rada gminy może się sprawą zająć albo nie, może burmistrzowi pogrozić palcem albo nie
a petent, jak sama nazwa wskazuje może słać do niej petycje. Chociaż nie wykluczam,
że w niektórych przypadkach Rada może jakoś wpłynąć na burmistrza, ale wcale nie
2010-03-03 02:46:36 | 83.21.219.* | szczn
To jest ważna interpretacja w zastosowaniu w szczególności do walki z płatnymi
strefami parkowania w miastach, gdzie wydawane są upomnienia i zaraz potem nakazy
egzekucyjne skomentuj
2010-03-03 09:36:57 | *.*.*.* | olgierd
Nikt nic nie komplikuje. Wyrok dotyczy sytuacji, w której -- można tak powiedzieć --
A.K. chciał dać burmistrzowi szansę załatwienia sprawy, poprosił go więc o
przyspieszenie wydania zaświadczenia w równie nieformalny sposób, jak pisanie do
rady. Jakby sobie petent napisał do rady, to byłby w tym samym miejscu co teraz.
Instancją odwoławczą od burmistrza jest SKO, nie rada gminy. Rada to kolegialny organ
stanowiący i nie ma nic w tym względzie nic wspólnego z burmistrzem. skomentuj
2010-03-03 11:02:40 | 83.5.6.* | ar_be
@Zaxxon nie zgadzam się z Tobą, dlatego że radę również obowiązuje kpa i musi zająć
się każdą sprawą, która do niej wpłynie. No chyba, że nie leży to w jej kompetencji,
to wtedy takie pismo musi przesłać wg właściwości.
@Olgierd, ja wiem czego dotyczy wyrok. Tylko skąd wiesz jak wyglądała sprawa? Bo ja
nie znam szczegółów sprawy. Nie wiem czego zaświadczenie dotyczyło, dlaczego nie
zostało wydane w terminie i czy w ogóle zostało wydane? Dla mnie np. są to istotne
pytania. Z tego co zrozumiałam, to A.K. nie otrzymał zaświadczenia w terminie, więc
postanowił wystąpić do sądu pomijając wszystkie inne możliwe środki do wyegzekwowania
"Instancją odwoławczą od burmistrza jest SKO, nie rada gminy."
Zgadza się, dokładnie tak jak piszesz.
"Rada to kolegialny organ stanowiący i nie ma nic w tym względzie nic wspólnego z
burmistrzem. "
Jesteś tego pewien? skomentuj
2010-03-03 11:12:39 | *.*.*.* | olgierd
No to przesyłać pismo według niewłaściwości, żeby ewentualnie organ zajął się według
właściwości, to by dopiero było. (Nb. się zacząłem zastanawiać, że przecież ten
burmistrz też mógł przepuścić owo wezwanie wg właściwości, do SKO -- ale tego nie
zrobił; ciekawym czy A.K. wspominał o tym w postępowaniu przed sądami.)
Znajomość przedmiotu sprawy -- czego chciał i po co mu to było -- jest w sumie mało
istotna. Nie pisałem o meritum sprawy, lecz o kwestiach proceduralnych, plus
możliwość dochodzenia swojego w postępowaniu sądowoadministracyjnym.
Tak, uważam, że zażalenie na bezczynność wnosi się do organu nadrzędnego (dla
burmistrza jest to SKO), a nie do rady gminy. Dlatego środkiem, którego jak widać nie
należało pominąć było zażalenie z art. 37 kpa, a nie np. pismo do rady albo jakieś
wezwania do rady. skomentuj
2010-03-03 12:04:33 | 83.5.6.* | ar_be
@Olgierd jak zwykle czepiasz się i wszystko przekręcasz. Ja nie mam nic do wyroku
sądu, który wcale mnie nie dziwi i uważam, że jest słuszny. Napisałam tylko, że
sprawę można było załatwić jeszcze inaczej i że SKO to nie jedyna droga rozwiązania
takiego problemu. skomentuj
2010-03-03 12:07:44 | *.*.*.* | olgierd
Owszem, można było nawet zadzwonić na komórkę i pogadać. Ale tu mówimy jednak o
FORMALNEJ stronie FORMALNEGO problemu. skomentuj
2010-05-17 00:15:37 | 83.11.60.* | Bobobo
A ja znalazłem takiego coś
Postanowienie NSA z 4 kwietnia 2008 r., II OSK 465/08, OSwSG 2008, nr 9, poz. 69. z
jakimś komentarzem
„art. 37 k.p.a. nie znajduje zastosowania w przypadku kwestionowania
bezczynności organu w przedmiocie wydania zaświadczenia; zażalenie na tego typu
bezczynność nie przysługuje. Omawiany przepis traktuje bowiem o niezałatwieniu sprawy
w terminie, ale pod pojęciem „sprawy” należy tutaj rozumieć sprawę
administracyjną o jakiej mowa w art. 1 pkt 1 tego kodeksu; chodzi zatem o sprawę
indywidualną rozstrzyganą w drodze decyzji administracyjnej. Sprawa wydania
zaświadczenia nie mieści się zaś w pojęciu „sprawy” w rozumieniu art. 1
pkt 1 k.p.a., a niewydanie w terminie zaświadczenia nie jest „niezałatwieniem
sprawy” w rozumieniu art. 37 k.p.a. Czym innym jest kwestia
„wydania” zaświadczenia, a czym innym kwestia „załatwienia
sprawy”. W pierwszym przypadku mamy do czynienia jedynie z potwierdzeniem
jakiegoś obiektywnie istniejącego stanu rzeczy; w drugim zaś przypadku mamy do
czynienia ze sprawą, którą dopiero należy załatwić (rozstrzygnąć). Z kolei norma z
art. 52 § 1 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi
traktuje o środkach zaskarżenia przewidzianych w ustawie, co oznacza, że muszą one
być tam przewidziane wprost. Jeśli w danej ustawie możliwość złożenia określonego
środka zaskarżenia wywodzi się jedynie w drodze argumentum a simile, to zachodzi
negatywna przesłanka możliwości wyczerpania środków zaskarżenia przewidzianych
ustawą. Postępowanie
w przedmiocie wydania zaświadczenia różni się zasadniczo od postępowania
administracyjnego ogólnego. Podstawowa odrębność jest zaś taka, że to pierwsze ma
charakter niejurysdykcyjny. Osoba ubiegająca się o wydanie zaświadczenia
(zainteresowany – art. 220 § 1 k.p.a.) nie może być w żadnym razie utożsamiany
ze stroną postępowania ogólnego administracyjnego (art. 28 k.p.a.). Odmienność
zasadnicza cechuje się jednocześnie tym, że postępowanie ogólne kończy się wydaniem
decyzji, a wydanie zaświadczenia kończy się inną czynnością, a nie aktem
administracyjnym. Zażalenie na bezczynność organu (art. 37 § 1 k.p.a.) przysługuje
„stronom postępowania administracyjnego”. Osoba wnioskująca o wydanie
zaświadczenia stroną zaś nie jest. Zatem w sprawie bezczynności w przedmiocie wydania
zaświadczenia nie mamy do czynienia ani ze „sprawą”, ani ze
„stroną” – w rozumieniu nadanym tym zwrotom w art. 37 § 1 k.p.a. w
zw. z odpowiednio: art. 1 pkt 1 i 28 k.p.a. Co więcej, racjonalny ustawodawca –
odmiennie jak w przepisie art. 237 § 4 k.p.a. – nie odesłał do odpowiedniego
stosowania art. 37 k.p.a. w sprawach wydawania zaświadczeń. Tym samym, mając na
względzie reguły wykładni systemowej, uwzględniając zasadę racjonalności ustawodawcy,
stanowisko przyjęte przez Naczelny Sąd Administracyjny uznać należy za jak
najbardziej trafne”.
I takie tam farmazony. Ja uważam, że zażalenie było zawsze i tyle, a ktoś chciał
przekombinować skomentuj
2010-05-17 16:20:26 | 79.184.107.* | Bobobo
A tu zupełnie inaczej do tego tematu podszedł WSA W-wa
Postanowienie WSA w Warszawie z dnia 15 czerwca 2009 r., II SAB/Wa 197/08
Wydanie zaświadczenia nie jest sprawą administracyjną, w rozumieniu art. 1 pkt 1 kpa,
rozstrzyganą w drodze decyzji administracyjnej. Jest natomiast czynnością
materialno-techniczną, mającą walor czynności z zakresu administracji publicznej,
dotycząca praw lub obowiązków wynikających z przepisów prawa (art. 3 § 2 pkt 4 Ppsa)
Zwłoka organu w wydawaniu zaświadczenia nie może być zwalczana w drodze zażalenia, o
którym mowa w art. 37 kpa gdyż ten środek zaskarżenia przysługuje w przypadku
bezczynności w przedmiocie załatwienia sprawy administracyjnej, natomiast art. 52 § 3
Ppsa dotyczy jedynie zaskarżenia wydanych już aktów i dokonanych czynności, nie zaś
bezczynności organu w takich sprawach. Bezczynność w zakresie wydania zaświadczenia
zainteresowany może skarżyć, wnosząc wprost do sądu administracyjnego, bez
konieczności wyczerpywania środków zaskarżenia, których w tego rodzaju sprawach
ustawodawca nie wprowadził.
No i mamy problem:
1) zażalenie; 2) wezwanie; 3) ani zażalenie, ani wezwanie:)
I co z takim fantem zrobić? skomentuj
2010-05-17 16:26:46 | *.*.*.* | olgierd
@Bobbo: Ale to nie jest postępowanie zaświadczeniowe, jeśli już to najbliżej temu do
art. 251 kpa, chociaż nie da się ukryć, że nie było krytyki, do której poprosiłbym o
ustosunkowanie się -- lecz zwykłe pytania.
O trybie odwoławczym przy zaświadczeniach pisałem i to nie tak dawno. skomentuj
2010-05-17 19:08:59 | 79.184.107.* | Bobobo
Mi chodzi o problem rozbieżności i co kto ma wybrać. Bo jednemu sądowi będzie
pasowało zażalenie, innemu wezwanie, jeszcze innemu:ani wezwanie, ani
zażalenie...spotkałem się też z: albo zażalenie, albo wezwanie. A wybranie "złej"
drogi to odrzucenie skargi! skomentuj
2010-05-17 20:13:02 | *.*.*.* | olgierd
Ups, przepraszam -- pomylił mi się wątek :( mój komentarz jest kompletnie bez sensu w
tym miejscu. skomentuj