Source: https://www.rozwodowy.pl/decydowanie-przez-matke-gdzie-dzieci-maja-spedzic-swieta-a-prawa-ojca,955,p.html
Timestamp: 2019-11-12 23:02:00
Legal References Found: art. 23
 art. 189
 art. 60
 art. 1
 art. 6
 art. 232
 art. 74
 art. 244

Document Content:
Autor: Janusz Polanowski • Opublikowane: 2019-09-06
Jesteśmy małżeństwem, mamy dwójkę małych dzieci. Żona chce rozwodu. Rok temu pojechała na święta z dziećmi do swojej matki. Ja spędziłem święta ze swoimi rodzicami, mimo że chciałem je spędzić z dziećmi w naszym domu. W tym roku żona chce zrobić to samo: poinformował mnie, że znowu wyjeżdża na święta i zabiera dzieci. Nie godzę się na to, gdyż chcę spędzić święta wraz z nimi. Żona odpowiedziała, że jej nie interesuje, jak będę je spędzał, ale ona wyjeżdża i jej zabiera. Czy może bez mojej zgody tak postępować? Nie chcę się zgodzić na wyjazd dzieci, bo chcę ten czas spędzić z nimi. Co mogę zrobić?
Można odnieść wrażenie, jakby Pańska żona uważała się za „właścicielkę” Państwa dzieci. Prawdopodobnie nadszedł czas, by osobiście przekonała się lub została przekonana przez organa władz publicznych o tym, że również ona podlega prawu w Polsce obowiązującemu. Bardzo dużo zależy od Pańskiej determinacji, konsekwencji w działaniu, bystrości (bo trzeba liczyć się z różnymi „podchodami”) oraz sprawności działania; w przypadku zwrócenia się do sądu proponuję z sekretariatem sądowym omówić (nawet telefonicznie) wysokość opłaty sądowej i możliwie szybko ją uiścić (np. na właściwy rachunek sądu z podaniem numeru sprawy) – chodzi o uniknięcie wzywania do uzupełnienia braków formalnych pisma i związanego z tym dłuższego załatwiania określonej sprawy (z tego samego względu pisma, wraz z załącznikami, trzeba składać we właściwej liczbie egzemplarzy).
Człowiek jest wolny – w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wiele przepisów dotyczy praw i wolności, ale także obowiązków. Z uprawnieniami wiążą się obowiązki, w tym obowiązki wobec małżonka – art. 23 i następne Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.o.). Część małżonków (jakże często kobiety) pamięta o obowiązkach drugiej strony; zwłaszcza dotyczących zaspokajania potrzeb rodziny (art. 27 K.r.o.) – często wiąże się z tym wytaczanie powództw (art. 28 K.r.o.). Skoro jest równość wobec prawa, to również Pan ma określone uprawnienia.
Pańska żona jest wolna – z wolnością wiąże się odpowiedzialność (a przydałoby się także poczucie odpowiedzialności). Jeśli chce jechać, to jej Pan legalnie siłą nie zatrzyma; pozbawienie człowieka wolności stypizowano jako przestępstwo – art. 189 Kodeksu karnego (K.k.). Bardziej złożone jest zagadnienie wyjazdu wraz z dziećmi wbrew Pańskiej woli – a zwłaszcza mimo Pańskiego sprzeciwu. Pora zastanowić się nad sposobem właściwej reakcji.
Zdrowy rozsądek (z uwzględnieniem przepisów prawnych) skłania do wniosku, że najbardziej ryzykownym dla Pana rozwiązaniem byłoby „odwdzięczenie się pięknym za nadobne” – czyli samodzielny Pański wyjazd do Pańskich rodziców wraz z dziećmi. Zakładam, że w takim przypadku zostawiłby Pan swej żonie wskazówki – pisemne i w wersji elektronicznej (papier można ukryć lub zniszczyć, a korespondencję elektroniczną często można odtworzyć). Co po wskazówkach, gdyby w same święta jakaś nadmiernie emocjonalna lub złośliwa osoba spowodowała w domu Pańskich rodziców „zlot dyskotek z kogutami na dachu” (kolokwialnie rzecz ujmując); niedawno w mediach był popis siły – wskazując na to, za kim (matką czy ojcem) stoi „system” (zwłaszcza świadczy o tym wniosek o przedłużenie aresztu dla tamtego ojca dziecka). Oskarżenia o porwanie, nawet areszt, żądanie rozwodu (art. 56 i następne K.r.o.) – zapewne (w takich okolicznościach) z Pańskiej winy (art. 57) – mogłyby być bardzo prawdopodobne. Po co Pan ma się narażać – co do ewentualnych skutków orzeczenia o winie (zwłaszcza wyłącznej) za rozkład pożycia małżeńskiego: zachęcam do dokładnej lektury art. 60 K.r.o.
Również niezręczne mogłoby być formułowanie przez Pana oskarżeń o „porwanie rodzicielskie” – zwłaszcza zaś wzywanie patrolu policyjnego w czasie zbierania się Pańskiej żony do wyjazdu wraz z dziećmi. Takie postępowanie rzeczywiście mogłoby być sprzeczne z dobrem dzieci – a zasada dobra dziecka jest jedną z najważniejszych zasad prawnych K.r.o. Powinien Pan– także z uwagi na ewentualny proces o rozwód (a Pan mógłby domagać się np. orzeczenia separacji) –unikać zachowań, które mogłyby zostać wykorzystane do uderzeń w Pana wymierzonych. Po co dawać komuś okazję do zawnioskowania o ograniczenie (art. 111 K.r.o.) władzy rodzicielskiej Panu przysługującej? Moim zdaniem, rozsądniej byłoby działać tak, aby Pan miał dowody na to, że to właśnie Pańskie zachowania sprzyjają dobru dzieci. Zapewne dojdzie do sporu prawnego, a w sporach prawnych bardzo duże znaczenie mają dowody. Spory prawne dotyczące rodziny i rodzicielstwa są sprawami cywilnymi – w rozumieniu art. 1 Kodeksu postępowania cywilnego (K.p.c.). W takich sprawach (szczególnie rzeczywiście spornych) należy wywiązać się z prawnego obowiązku udowodnienia faktów (okoliczności), z których wywodzi się skutki prawne – art. 6 Kodeksu cywilnego (K.c.) oraz art. 232 K.p.c.
Zazwyczaj dość łatwo jest przedstawiać dowody z dokumentów, które mają duże znaczenie prawne (zwłaszcza: art. 74 K.c. oraz art. 244 i następne K.p.c.). Można wnioskować o przeprowadzenie dowodu z akt innego postępowania – np. z akt policyjnych lub z akt jednego postępowania w innym (np. z akt „sądu opiekuńczego” w sprawie o separację albo o rozwód).
Pan powinien opracować swą własną strategię działania. Materiały z taką strategią warto zabezpieczyć przed dostępem innych osób – nawet osób Panu życzliwych (może zdarzyć się niedyskrecja). Proponuję przewidzieć różne warianty rozwoju sytuacji.
Panu również przysługuje władza rodzicielska (art. 92 i następne K.r.o.). W przypadku sporów między rodzicami każdy z rodziców jest uprawniony zwrócić się do „sądu rodzinnego” o rozstrzygnięcie o ważnych sprawach dziecka (art. 97 K.r.o.); na wszelki wypadek proponuję zapoznanie się z przepisami prawnymi. Spędzanie (zwłaszcza po raz kolejny) świąt przez dzieci tylko z jednym rodzicem może w Państwa dzieciach wyrobić zafałszowany obraz świętowania. Nie moją rolą jest decydować o tym, czy Pan miałby jechać do Pańskiej teściowej, czy ona miałaby być przyjmowana przez Państwa – to sprawa bardzo prywatna. Proszę zastanowić się nad tym. Chodzi także o to, by Pańskie stanowisko – przynajmniej przedstawione w ewentualnym piśmie do „sądu rodzinnego” – wyrażało dojrzałe stanowisko oraz akcentowało brak dojrzałości w stanowisku forsowanym prze żonę. Trudno uznać za przejaw dojrzałości chęć zabierania dzieci od ich ojca – by „babcia miała wnuczęta na święta”.
Przedstawiony opis sytuacji wskazuje na to, że trzeba liczyć się (także później) ze sporami co do władzy rodzicielskiej. Być może nie tylko o to, kto (matka czy ojciec) miałby sprawować pieczę nad dziećmi (art. 107 K.r.o.). Do świąt zostało kilkanaście dni, więc – poza (wyżej wzmiankowanym) szybkim uiszczeniem opłaty sądowej – proponuję rozważyć zawnioskowanie o zabezpieczenie (art. 730 i następne K.p.c.) Pańskiego roszczenia. Proszę zastanowić się nad szczegółową treścią wniosku o udzielenie zabezpieczenia – np. o to, które „z dni świątecznych” dzieci miałyby spędzać w określony sposób lub w różnych miejscach (gdyby nie dało się doprowadzić do wspólnego świętowania.
Mam nadzieje, że przedstawione wskazówki pomogą Panu właściwie dbać o dobro dzieci oraz o Pańskie uprawnienia.