Source: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1349
Timestamp: 2018-12-11 22:06:13
Legal References Found: art. 1
 art. 82
 art. 12
 art. 12
 art. 12
 art. 12
 art. 12
 art. 12
 art. 82
 art. 20

Document Content:
Wprowadzenie religii do szkół: Glosa do OTK'93 - Racjonalista
150.381.242 wizyty
Wprowadzenie religii do szkół: Glosa do OTK'93 [1]
1. Wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich z 19 V111 1992 zarzucał rozporządzeniu MEN z 14 IV 1992 (Dz. U. nr 36, poz. IS5) naruszenie ustawy z 7 IX 1991 o systemie oświaty, ustawy z 17 V 1989 o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, ustawy z 17 V 1989 o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego, kodeksu pracy, ustawy z 26 I 1992 Karta Nauczyciela oraz art. 1, 3, 67 ust. 2 i art. 82 ust. 2 Konstytucji RP.
2. Decyzja RPO o przedłożeniu Trybunałowi sprawy niezgodności rozporządzenia MEN z obowiązującymi ustawami i konstytucją, wzbudzili reperkusje wykraczające daleko poza płaszczyzną argumentów prawnych. Dyskusja stoczyła się na płaszczyznę polityczną. Skoncentrowała się na postawieniu pytania dotyczącego przesłanek, które skłoniły Rzecznika do wystąpienia z wnioskiem. Odpowiedzi na to pytanie przesycone zostały — niestety — nieprawdziwymi zarzutami, inwektywami i insynuacjami. Poziom dyskusji przypominał czasy minione, kiedy argumenty merytoryczne zastępowano epitetami.
3. Orzeczenie TK zapadło większością głosów. Niestety nie wiadomo jaką. W Polsce, w przeciwieństwie do krajów zachodnich, nie ujawnia się wniosków głosowania. Wiadomo jednak, że dwaj sędziowie TK Cz. Bakalarski i R. Orzechowski (a prof. Działocha? był za czy przeciw? — przyp. Mariusz Agnosiewicz.) zgłosili zdania odrębne, w których podzielili zarzuty Rzecznika. Trybunał uznał dwa zarzuty RPO i określił jak należy rozumieć niektóre przepisy rozporządzenia MEN. Trybunał podzielił opinię Rzecznika, że § 3 ust. 3 rozporządzenia, nakazujący rodzicom lub uczniom składanie deklaracji, że pobierają naukę religii poza szkołą, względnie, że z niej rezygnują, narusza art. 12 ust. 2 ustawy o systemie oświaty, ale nie konstytucyjne prawo do milczenia, jak to uzasadniał Rzecznik. Trybunał uznał też za niezgodne z zasadami prawa pracy postanowienia§ 5 ust. 2, że cofnięcie skierowania władz kościelnych , uprawniającego do nauczania religii, oznacza automatycznie wypowiedzenie stosunku pracy. Ponadto TK orzekł, że§ 9 ust. 4 rozporządzenia, przewidujący umieszczanie na świadectwie szkolnym ocen z religii, nauczanej poza szkołą jest niezgodny z art. 12 ust. 2 ustawy o systemie oświaty, gdyż normuje ona tylko nauczanie religii w szkole. Należy tu zaznaczyć, że ta ostatnia decyzja zapadła z własnej inicjatywy Trybunału. Rzecznik kwestionował bowiem cały§ 9 rozporządzenia, jako niezgodny ze świeckim, neutralnym charakterem państwa, prawem do milczenia i zasadą rozdziału, a nie podnosił zarzutu sprzeczności z art. 12 ust. 2 ustawy o systemie oświaty. Trybunał wyjaśnił, że§ 1 ust. 1 rozporządzenia, mówiący o organizowaniu nauki religii i etyki należy rozumieć nie alternatywnie, ale łącznie, a tym samym każdy uczeń może uczęszczać na naukę religii i etyki.
4. Trybunał odrzucił zarzut RPO kwestionujący tryb wydania rozporządzenia MEN jako niezgodny z art. 12 ust. 2 ustawy o systemie oświaty, ponieważ wydane zostało bez porozumienia się ze wszystkimi Kościołami i związkami wyznaniowymi. Argumentacja jaką przyjął Trybunał, aby uzasadnić zgodność rozporządzenia z ustawą, trudna jest do zaakceptowania.
Pierwsza kwestia dotyczy interpretacji terminu „w porozumieniu". Rzecznik na uzasadnienie swego poglądu, że termin „porozumienie" oznacza „zgodę", powołał się na uchwalę Rady Ministrów z 5 XI 1991, opowiadającą się jednoznacznie za taką interpretacją. Trybunał ją odrzucił, motywując swoje stanowisko tym, że ustawę o systemie oświaty uchwalono wcześniej, 7 IX 1991, a Sejm i Senat nie są związane uchwałami Rady Ministrów. Z tym poglądem można się zgodzić. Ale przecież zarzut Rzecznika nie dotyczy Sejmu i Senatu, tylko MEN. Trybunał nie powołał żadnych przekonywających argumentów, które by uwalniały Ministra od stosowania się do uchwały RM. Stwierdził jedynie, że Minister musiał się kierować celem, jaki pragnąc osiągnąć ustawodawca, a nie uchwałą RM. Wyłania się tu pytanie, po co RM wydaje uchwały, do których Minister nie musi się stosować, a TK rozgrzesza go z naruszania takich uchwal. Aby poprzeć swoją argumentację, Trybunał stworzył pojęcie „racjonalnego" ustawodawcy, które pozwala na dowolną interpretację przepisów ustawy, a także uchwały RM.
Trybunał ograniczył ustawowe określenie z art. 12 ust. 2 ustawy o systemie oświaty obejmujące wszystkie Kościoły i związki wyznaniowe do „zainteresowanych" Kościołów i związków wyznaniowych. Przez wprowadzenie pojęcia „zainteresowane" Kościoły i związki wyznaniowe naruszył konstytucyjną zasadę równouprawnienia wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych. Powołał się na opinię, nie popartą żadnymi argumentami, że wiele Kościołów i związków wyznaniowych nie było zainteresowanych nauczaniem religii, bo nie odpowiedziało na inicjatywę MEN lub odmówiło współpracy. Nie zażądał jednak TK od MEN dowodu potwierdzającego zaproszenie wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych do współpracy, nie mógł więc autorytatywnie stwierdzić ile było zaproszonych, a ile odmówiło, czy zrezygnowało z współpracy. Gołosłowne jest stwierdzenie Trybunału, że wszyscy zainteresowani byli dostatecznie wcześnie zaproszeni. Nie powołał się bowiem na żadne kryterium, które by pozwoliło odróżnić zainteresowanych od niezainteresowanych.
Trybunał na uzasadnienie swego odstępstwa od litery ustawy wprowadził pojęcie „racjonalnego" ustawodawcy, który tak myśli, jak organ wykonujący ustawę. Jest to bardzo niebezpieczne kryterium interpretacyjne, ponieważ oparte jest na całkowitej dowolności. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy ustawodawca jest, a kiedy nie jest „racjonalny".
W konsekwencji przyjętej interpretacji TK nadal art. 12 ust. 2 ustawy o systemie oświaty (który brzmi: „Minister Edukacji Narodowej w porozumieniu z władzami Kościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych, określa…"), następującą treść: Minister Edukacji Narodowej po za s i ę g n i ę c i u o p i n i iKościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych z a i n t e r e s o w a n y c hKościołów i związków wyznaniowych określa … Trybunał stworzył w ten sposób nowy, ale za to już r a c j o n a l n yprzepis ustawy, zgodny z celem ustawodawcy.
5. Kolejna kwestia prawna, jaką rozpatrywał TK, dotyczyła interpretacji słowa „organizuje" użytego przez ustawę o systemie oświaty. RPO, powołując się na obowiązujące przepisy konstytucji i ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania określające świecki, neutralny w sprawach religii charakter państwa, uznał, że słowo „organizuje" oznacza intensywną formę umożliwiania. Trybunał odrzucił tę interpretację. Stwierdził, że słowo „organizuje" odnosi się do spraw formalnych, porządkowych i organizacyjnych, nie dotyczy natomiast treści i formy nauczania religii ani kwalifikacji nauczycieli.
Ale zarazem ze słowa „organizuje" wyprowadził uprawnienie do opłacania nauczycieli religii w szkołach, ich udziału w radach pedagogicznych, wypełniania dziennika szkolnego, umieszczania ocen z religii na świadectwie. Podzielił tym samym stanowisko MEN wyrażone w rozporządzeniu.
Interpretacja słowa „organizuje" przyjęta przez TK jest trudna do zaakceptowania z dwóch przede wszystkim powodów: 1) Trybunał nie zadał sobie trudu, aby ustalić co posłowie rozumieli pod pojęciem „organizuje", przez zapoznanie się z stenogramami parlamentarnymi, 2) Trybunał pominął okoliczność istotną dla interpretacji tego terminu, nakazującą rozumieć go zgodnie z postanowieniami art. 82 ust. 2 przepisów konstytucyjnych, dotyczących rozdziału Kościoła i państwa oraz ustawy o gwarancjach wolności o sumienia i wyznania, skoro przepisy te nie zostały przez Sejm i Senat uchylone.
Ze stenogramów parlamentarnych wynika, że słowo „organizuje" było rozumiane jako nieco więcej niż „umożliwia", czy „tworzy warunki do nauczania religii". Konkretnie, jako jej wprowadzenie do siatki zajęć lekcyjnych. Uważano, że termin „umożliwia", mógłby oznaczać, iż nauka religii będzie się odbywała przed i po zajęciach z innych przedmiotów. Z lektury stenogramów parlamentarnych nie wynika natomiast dopuszczalność tak szerokiej interpretacji słowa „organizuje", jaką nadało mu rozporządzenie MEN, chyba że przyjmiemy pogląd, iż parlamentarzyści ukrywali swoje rzeczywiste myśli w tej sprawie. Dziwić się tedy należy, dlaczego TK nie próbował ustalić poglądów, może nie „racjonalnego", co rzeczywistego ustawodawcy. Może dlatego, iż taka konfrontacja zmusiliby go do innej interpretacji i podzielenia stanowiska Rzecznika, że rozporządzenie MEN wyszło daleko poza upoważnienie ustawowe.
Trybunał Konstytucyjny, odrzucając zarzut RPO, że treść nadana słowu „organizuje" przez rozporządzenie MEN narusza Konstytucję i ustawę o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, nie przytoczył konkretnych argumentów, by uzasadnić swe stanowisko. Nie można bowiem za takie uznać stwierdzenia, że świeckość państwa nie zakazuje nauczania religii w szkołach, skoro je wprowadziła ustawa, czego zresztą Rzecznik nie kwestionował. Trybunał powołał się tu także na podobne rozumienie świeckości i neutralności państwa, występujące w innych demokratycznych krajach Europy, nie wskazał jednak na konkretne kraje. Uznał nawet, że neutralne w sprayach religii jest takie państwo, gdzie nauka religii jest przedmiotem obowiązkowym. Na poparcie swego stanowiska przytoczył wiele konwencji i deklaracji międzynarodowych, co nie ma istotnego znaczenia, gdyż nie nakazują one państwom, które je ratyfikowały, wprowadzania nauki religii do szkól, a tylko zobowiązują władze państwowe do poszanowania prawa rodziców do religijnego bądź areligijnego wychowania swoich dzieci. Argument, że miejsce nauczania religii powinno odpowiadać woli rodziców jest mało przekonywający, ponieważ w Polsce nikt nie pytał rodziców o zdanie, czy wolą naukę religii w szkole czy kościele. Postawieni zostali przed „wyborem", który za nich został dokonany.
Można bronić poglądu, że wprowadzenie nauki religii do szkoły publicznej, jako przedmiotu dobrowolnego da się pogodzić ze świeckim, neutralnym charakterem państwa. Akceptacja takiego poglądu zależy jednak nie tylko od sposobu jej wprowadzenia, ale także od konsekwencji, jakie ona wywołuje w systemie nauczania szkolnego, praktycznie od rozumienia słowa „organizuje". 'Treść nadana temu słowu przez rozporządzenie MEN przy pełnej aprobacie TK pozostaje w jaskrawej sprzeczności z pojęciem świeckości i neutralności państwa. Łączy bowiem nauczanie religii z opłacaniem nauczycieli religii, ich udziałem w radach pedagogicznych, prowadzeniem dokumentacji w dzienniku szkolnym, umieszczaniem ocen z nauki religii na świadectwie szkoły publicznej, odmawianiem modlitwy i wieszaniem krzyży w salach lekcyjnych. Następuje to bez upoważnienia ustawowego. Ustawa o systemie oświaty zmieniła jedynie art. 20 ust. 3 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, pozostawiając nietknięte inne przepisy tej ustawy. Ustawodawca nie miał zamiaru ich uchylić. Zrobiło to rozporządzenie MEN wbrew jego woli. Nadało ono państwu, formalnie nadal świeckiemu i neutralnemu w sprawach religijnych, cechy państwa wyznaniowego. Żałować należy, że następuje to nie drogą zmiany konstytucji i ustaw, jak to powinno odbywać się w demokratycznym państwie prawnym. Dziwić się jedynie należy, że zmianę konstytucji i ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania przez rozporządzenie zaaprobował TK.
Wprowadzenie religii do szkół: Glosa do OTK'91
« Orzeczenia, uchwały i glosy (Publikacja: 22-07-2002 Ostatnia zmiana: 24-02-2004)
str. 1349