Source: http://prawonarkotykowe.pl/2019/06/substancje-spoza-listy-na-cenzurowanym/
Timestamp: 2020-05-30 11:23:56
Legal References Found: art. 165
 art. 165
 art. 165

Art. 165
 art. 165
 art. 165

Art. 165
 art. 165
 art. 165
 art. 165
 art. 165
 art. 165
 art. 165
 Art. 165

Art. 165
 Art. 165

art. 165

Document Content:
Substancje spoza listy na cenzurowanym – Prawo narkotykowe
– czyli jak praktyka łata nieudolność prawodawców
Definicja narkotyków, obowiązująca na gruncie polskiego prawa, ma charakter ułomny. Nie nawiązuje do cech substancji bądź wiązań bazowych, ale odwołuje się do listy środków, na bieżąco uzupełnianej rozporządzeniem Ministra Zdrowia. Rozwiązanie takie ma charakter reaktywny: najpierw na rynku pojawia się nowy typ substancji o właściwościach narkotycznych, a dopiero potem zostaje ona ujęta w ministerialnym wykazie. Do tego momentu jej posiadanie bądź sprzedaż nie jest karalna na podstawie u.p.n. Nie oznacza to jednak, że zachowanie takie nie może zostać uznane za przestępstwo na podstawie innych przepisów.
Wyobraźmy sobie sytuację następującą: pewien pan posiada w piwnicy pięć kilogramów substancji X, cechującej się właściwościami psychoaktywnymi, ale nie wpisanej (jeszcze) na odpowiednia listę. Jest to towar zupełnie nowy, ale jednocześnie cieszący się coraz większym zainteresowaniem wśród konsumentów, których pragnienie posiadania rzeczonego środka odpłatnie zaspokaja bohater naszej historii. Powstaje pytanie, czy opisana w ten sposób działalność może stać się przedmiotem zainteresowania organów ścigania.
Dopalacze jak skażone pomidory – czyli art. 165 § 1 kodeksu karnego*
Nie ulega wątpliwości, że zachowanie naszego bohatera pozostaje poza zakresem ustawy narkotykowej. Przesądza o tym brak ujęcia substancji X w stosownym wykazie. Na przestrzeni ostatnich lat organy ścigania podejmowały jednak próbę ścigania tego typu aktywności na podstawie art. 165 § 1 k.k. Jakkolwiek nie spotkało się to jak dotąd z jednoznaczną akceptacją ze strony sądów, to koncepcja zasługuje na krytyczną analizę.
W interesującym nas zakresie art. 165 § 1 § 1 k.k. stanowi: „Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób […] 2) wyrabiając lub wprowadzając do obrotu szkodliwe dla zdrowia substancje, środki spożywcze […] podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”.
Przywołany przepis ma za zadanie chronić społeczeństwo przed stanem, który w doktrynie określa się mianem powszechnego zagrożenia dla życia i zdrowia. Z perspektywy tej regulacji bohater naszej historii równie dobrze mógłby sprzedawać skażone pomidory. Zarówno one, jak i dopalacze wywoływać mogą bowiem rozstrój zdrowia u wielu osób – jeśli trafią do powszechnej dystrybucji.
Żeby wyjaśnić sens takiej kwalifikacji musimy rozłożyć przytoczony wyżej przepis na czynniki pierwsze, zestawiając go – dla kontrastu – z regulacjami u.p.n.
Art. 165 § 1 k.k. a przepisy karne u.p.n.
Komentowany przepis kodeksu karnego w istotny sposób różni się regulacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, penalizujących obrót narkotykami. Zakwalifikowanie czynu jako przestępstwa z art. 165 § 1 k.k. stawia przed organami ścigania dodatkowe wymagania – zarówno w zakresie postępowania dowodowego, jak i argumentacji prawnej.
Najistotniejsze są tutaj dwie odmienności. Po pierwsze, przestępstwo opisane w art. 165 § 1 k.k., w przeciwieństwie do przestępstw opisanych na gruncie u.p.n., ma charakter skutkowy, gdzie skutkiem jest wywołanie obiektywnie rozpoznawalnego stanu zagrożenia. Po drugie, substancja której dotyczy zachowanie sprawcy, musi zostać uznana za szkodliwą w rozumieniu analizowanego przepisu. Niżej postaram się wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi.
Skutek w postaci narażenia na niebezpieczeństwo
Art. 165 § 1 k.k. wymaga, by w wyniku wprowadzenia substancji do obrotu doszło do „prowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób”. Stan takiego zagrożenia jest skutkiem, oderwanym od samego zachowania (stąd przestępstwo opisane w art. 165 § 1 k.k. określane jest mianem skutkowego). Oznacza to, że w praktyce może zdarzyć się tak, ze ktoś wprowadzi do obrotu substancje niebezpieczną, ale nie doprowadzi tym do wykreowania stanu zagrożenia (nie spowoduje skutku). Wtedy o popełnieniu przestępstwa nie być w ogóle mowy.
Taki stan zagrożenia musi zostać wywołany jednym czynem i dotykać co najmniej dziesięciu (niektórzy powiedzą, że sześciu) osób. Zagrożenie takie musi mieć charakter realny, a nie tylko potencjalny. W praktyce oznacza to, że musi być możliwe wskazanie konkretnych osób, których narażenie dotyczy (np. takich, co nabyły substancję, którą uznać można za szkodliwą – o czym niżej).
Jeśli nawet uda się wykazać, że stan zagrożenia obiektywnie wystąpił, to konieczne będzie jego powiązanie z zachowanie sprawcy – przy wykorzystaniu kryteriów zbiorczo określanych mianem obiektywnego przypisania skutku.
Przypisanie musi zostać przeprowadzone odrębnie dla każdego zindywidualizowanego narażenia (czyli co najmniej 6 razy). Nie wchodząc w szczegóły (profesjonaliści wiedzą o czym mowa, a hobbyści mogą pozostać w nieświadomości co do detali bez szkody dla wywodu) – jednym z elementów wykluczających przypisanie jest zgoda pokrzywdzonego na podjęcie ryzyka związanego z zażyciem substancji. Poza absolutnie wyjątkowymi sytuacjami – gdzie odbiorcą specyfiku będzie np. dziecko – osoba nabywająca środki psychoaktywne będzie w sposób świadomy godzić się na ryzyko związane z intoksykacją. Gdyby było inaczej, to zarzut narażenia z art. 165 § 1 k.k. można by postawić każdemu handlarzowi heroiny – a jednak się tego nie robi.
(Osoby zainteresowane zgłębieniem tego tematu na nieco wyższym poziomie zaawansowania odsyłam do mojego tekstu „Karalność obrotu dopalaczami w świetle art. 165 k.k. (analiza dogmatyczna)” – dostępnego tutaj: https://www.czpk.pl/dokumenty/publikacje/2017/preprinty/D._Zajac-Karalnosc_obrotu_dopalaczami_w_swietle_art._165_k.k.(analiza_dogmatyczna).pdf)
Rozwiązanie to kontrastuje z założeniami przepisów karnych, zawartych w u.p.n. W ich przypadku co do zasady wystarczy popełnić wskazane w przepisie zachowanie: wprowadzić do obrotu, udzielić środka itd. Do dopełnienia przestępstwa dochodzi przez sam czyn sprawcy, nie jest konieczne wystąpienie skutku oderwanego od zachowania. W tej perspektywie sprawy o przestępstwa opisane na gruncie u.p.n. są mniej skomplikowane, niż te prowadzone na podstawie art. 165 § 1 k.k. Oskarżyciel nie musi wykazywać, że doszło do wystąpienia jakiegokolwiek skutku. To zaś – jak wykazywałem wyżej – nie jest wcale sprawą prostą.
Wprowadzenie do obrotu szkodliwej substancji jako sposób wywołania skutku
Skutek w postaci narażenia na niebezpieczeństwo musi zostać wywołany przez wprowadzenie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji lub środków spożywczych. Nie idzie przy tym o jakąkolwiek szkodliwość (zdrowiu szkodzą przecież zarówno cukier, jak i wódka), ale o szkodliwość ponadprzeciętną dla danej klasy substancji. Odnosząc to do naszej historyjki – musi to być szkodliwość wyższa, niż zwyczajowo tolerowana w przypadku substancji odurzających. Jeśli substancja posiada takie właściwości, że powoduje – przykładowo – zawroty głowy lub nudności, to nie może być mowy o szkodliwości w rozumieniu art. 165 § 1 k.k. (w tym zakresie można sobie zerknąć przykładowo na wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, sygn. ). Okoliczność ta podlega dowodzeniu – prokurator musi wykazać, że w realiach danej sprawy substancja nosi takie cechy, które pozwalają uznać ją za szkodliwą.
W przypadku przestępstw opisanych na gruncie u.p.n. nie dochodzi do takiej weryfikacji – jedyne, co należy ustalić, to czy zabezpieczony specyfik jest jednym z tych, które wymieniono w rozporządzeniu Ministra Zdrowia.
Problem umyślności
Formułując zarzut z art. 165 § 1 k.k., organy ścigania powołują się zazwyczaj na ten fragment przepisu, który wymaga wykazania umyślnego popełnienia przestępstwa. Co w tym przypadku oznacza umyślne popełnienie? Ano to, że sprawca co najmniej godził się (bądź chciał) wywołania u nabywców specyfiku stanu zagrożenia ich zdrowia i życia. Nie wystarczy wykazanie, że swoją wolą obejmował wprowadzenie substancji do obrotu – konieczne będzie udowodnienie, że swoim zamiarem obejmował także wywołanie zagrożenia. W praktyce może okazać się to cokolwiek problematyczne – osoba handlująca substancjami psychoaktywnymi, zwłaszcza takimi, które nie są objęte listą Ministra Zdrowia, będzie za wszelką cenę chciała pozostać poza zakresem penalizacji. Ciężko będzie wykazać, że godziła się na wystąpienie skutku – tutaj najważniejsza będzie jednak ocena materiału dowodowego, przeprowadzona na kanwie konkretnej sprawy. I znów – nie wdając się w teoretyczne wywody – jeśli w danej sytuacji okazałoby się, że sprawca jest świadom, że substancja którą oferuje, cechuje się wysoką toksycznością, a mimo to sprzedaje ją do wyczerpania zapasów, to nie jest wykluczone, ze możliwe byłoby wykazanie umyślności.
Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że komentowany przepis zawiera także fragment odnoszący się do nieumyślnego sprowadzenia zagrożenia. Art. 165 § 2 k.k.* przewiduje jednak o wiele niższą karę (do 3 lat pozbawienia wolności) i przez to jest mniej atrakcyjny procesowo. Wysokie zagrożenie karą umożliwia bowiem łatwe zastosowanie aresztu – co z kolei w istotny sposób uprzyjemnia działania organom ścigania (to jednak temat na odrębny wpis).
Art. 165 k.k. nie stanowi efektywnego uzupełnienia dziurawych regulacji prawa narkotykowego. Dla jego zastosowania konieczne jest wykazanie szeregu okoliczności, które w przypadku klasycznych przestępstw narkotykowych są po prostu pomijane jako nieistotne. Prowadzi to do sytuacji, gdzie osoby wprowadzające do obrotu substancje o wiele bardziej szkodliwe od klasycznych narkotyków znajdują się w lepszej sytuacji od tych entuzjastów środków psychoaktywnych, którzy np. decydują się na produkcję oleju z konopi innych niż włókniste. W przypadku tych pierwszych udowodnienie wszelkich okoliczności warunkujących ukaranie może okazać się niezwykle utrudnione.
Nieudolność polskich legislatorów nie powinna wpływać jednak na ocenę dopalaczy jako substancji niebezpiecznych, o których krwawią nosy i uszy – tak jak w poniższej piosence:
* Art. 165 k.k.
art. 165 k.k.
← Kiedy konopia zaczyna być inna, niż włóknista