Source: http://fortunalex.bblog.pl/data,2010,11.html
Timestamp: 2017-11-18 06:18:11
Legal References Found: art.931
 art. 64
 art.941
 art. 991
 art. 1008
 art. 1008
 art. 1008
 art. 251
 art. 35
 art. 251
 art. 72
 art. 177
 art. 177
 art.177
 art.177
 art. 177
 art. 50
 art. 45
 art. 477
 art. 50
 art. 177
 art. 177
 art. 184
 art. 777
 art. 339
 art. 184
 art. 175

Document Content:
Moi rodzice nie byli szczęśliwym małżeństwem. Ojciec nadużywał alkoholu, znęcał się nad rodziną, otrzymał nawet za to wyrok sądu, ale nie zmienił swojego postępowania. W końcu mama uciekła od ojca i razem ze mną zamieszkała u swoich rodziców, a moich dziadków. W wyroku rozwodowym sądu mowa jest, że rozstanie rodziców nastąpiła z winy mojego ojca. Ojciec nie płacił na mnie alimentów. Ojciec zmarł w ubiegłym roku. W spadku jest dom i dwie działki budowlane, które były zapisane na ojca. Niedawno odbyła się sprawa w sądzie i dowiedziałam się, że cały spadek należy się kobiecie, z którą ojciec zamieszkiwał przez kilka ostatnich lat przed śmiercią, a ja zostałam przez ojca wydziedziczona, ponieważ nie interesowałam się rzekomo jego sytuacją życiową i jego zdrowiem. Moim zdaniem testament jest niesprawiedliwy, ponieważ to ojciec zerwał z nami kontakt i nie chciał naszej opieki w chorobie. Chcielibyśmy uchylić to wydziedziczenie. N.N.
Podstawowym sposobem nabycia spadku jest w naszym prawie dziedziczenie ustawowe. Na podstawie art.931 par.1 k.c. gdy nie ma małżonka, a pozostały dzieci - cały scheda przypada dzieciom. W opisanym przykładzie cały spadek przypadałby pani N.N., albowiem jej matka, jako była żona spadkodawcy nie jest objęta dyspozycją cytowanego przepisu, podobnie jak konkubina spadkodawcy. Ojciec pani N.N. to przewidział i sporządził testament, mocą którego cały spadek zapisał swojej konkubinie. Decyzja spadkodawcy w tym przedmiocie jest niepodważalnym, suwerennym prawem właściciela wynikającym z art. 64 ust 2 i ust. 3 Konstytucji oraz z art.941 i nast. k.c.
Należy jednak zauważyć, że cytowane przepisy Konstytucji nakazują również ochronę dziedziczenia. W związku z tym kodeks cywilny chroni spadkobierców ustawowych poprzez zapis o zachowku ( art. 991 par.1 k.c.). Pominięci w testamencie najbliżsi krewni spadkodawcy mają prawo do spłaty sumy pieniężnej w wysokości połowy udziału spadkowego. Spłata na rzecz spadkobierczyni powinna więc odpowiadać wartości ½ części spadku. Ale i tę okoliczność spadkodawca także przewidział i dlatego dokonał czynności wydziedziczenia, aby pozbawić swoją córkę zachowku ( art. 1008 k.c.).
Spadkobierczyni nie jest jednak bez szans na wygranie procesu o zachowek, albowiem skuteczne wydziedziczenie możliwe jest tylko wówczas gdy zachowanie osoby uprawnionej do zachowku było w stosunku do spadkodawcy wysoce naganne, co w opisanej sytuacji nie miało miejsca. Można powiedzieć, że ustanie kontaktów rodzinnych nastapiło przede wszystkim z winy spadkodawcy, który znęcał się nad rodziną i doprowadził do ucieczki matki spadkodawczyni z domu.
Klarowne określenie nagannego zachowania spadkobiercy podane jest w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 7 listopada 2002 r. II CKN 1397/2000:
„Podstawy wydziedziczenia istnieją również wtedy, gdy zachowanie spadkobiercy w stosunku do spadkodawcy wyczerpuje dyspozycję art. 1008 pkt 3 kpc, a więc wtedy, gdy spadkobierca uporczywie zaniedbuje wobec spadkodawcy obowiązki rodzinne. Nie chodzi tu tylko o pozbawianie spadkodawcy opieki niezbędnej ze względu na stan zdrowia i wiek.(..) w pojęciu „zaniedbywanie wobec spadkodawcy obowiązków rodzinnych” mieści się również takie zachowanie, które prowadzi do faktycznego zerwania kontaktów rodzinnych i ustania więzi uczuciowej, normalnej w stosunkach rodzinnych. Chodzi tu więc również o wszczynanie ciągłych awantur, kierowanie pod adresem spadkodawcy nieuzasadnionych i krzywdzących zarzutów, wyrzucenie go z domu, brak udziału w jego życiu choćby poprzez wizyty w jego miejscu zamieszkania czy okazywanie zainteresowania jego sprawami”.
Sąd dokona oceny zachowania córki spadkodawcy i gdy się nie dopatrzy przyczyn określonych w art. 1008 k.c.- przyzna spadkobierczyni prawo do zachowku
Zakaz wypowiedzenia umowy o pracę dotyczy nie tylko kobiet w ciąży, zatrudnionych na czas nie określony, ale także tych pań, które zawarły kotrakt na czas określony. Umowa na czas określony jest obecnie najczęstszą formą kontraktu, nie pomogły zaporowe normy określone w art. 251 k.p., uzupełnione niezbyt klarowną klauzulą z art. 35 ustawy z dnia 1.07.2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców ( Dz.U. nr 125, poz. 1035), która to klauzula zawiesza na czas określony do dnia 31.12.2011 r. cyt. art. 251 w odniesieniu do pracowników niektórych podmiotów gospodarczych.
Szczególna ochrona prawna kobiet w ciąży następuje w wyniku realizacji zasad określonych w Ustawy Zasadniczej i prawa UE.
" Matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa" - art. 72 ust Konstytucji R.P. Dyrektywa UE nr 85/92/85/EWG z dnia 19.10.1992 r. nakazuje państwom członkowskim zapewnić stabilizację stosunku pracy kobiet w ciąży.
Powyższe zasady nie zawsze są przestrzegane.
Pracodawcy dokonują wypowiedzeń umów o pracę także kobietom w ciąży dowodząc, że ochrona dotyczy jedynie pracownic, które pozostają co najmniej w czwartym miesiącu ciąży, czyli ukończyły 3 miesiąc ciąży, powołując się na par.3 art. 177 k.p. Przepis ten stanowi:
„Umowa o pracę zawarta na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy albo na okres próbny przekraczający jeden miesiąc, która uległaby rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży, ulega przedłużeniu do dnia porodu.”
Błędne wykładnia tego przepisu polega na niezrozumieniu jego funkcji i niedoczytaniu treści par. 1 art. 177 k.p., który brzmi:
„Pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę w okresie ciąży, a także w okresie urlopu macierzyńskiego pracownicy, chyba że zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z jej winy i reprezentująca pracownicę zakładowa organizacja związkowa wyraziła zgodę na rozwiązanie umowy.”
Otóż par. 1 art.177 k.p.–ponad wszelką wątpliwość – nie zawiera wyłączenia umów zawartych na czas określony, zakaz nie dotyczy kobiet które są w ciąży, ale okres próbny nie przekraczał 1 miesiąca ( par. 2 art.177 k.p.).
Skoro pracodawca nie posiada uprawnienia do wypowiedzenia umowy kobiecie w ciąży, to czynność wypowiedzenia staje się bezskuteczna. Aby zapobiec wypowiedzeniu pracownica powinna zawiadomić zakład o fakcie ciąży przedkładając zaświadczenie lekarskie. Jeżeli pracodawca o fakcie ciąży nie wiedział i dokonał wypowiedzenia pracownica powinna złożyć odwołanie do sądu pracy w terminie 7 dni, zaniechanie odwołania prowadzi do niemożliwości dochodzenia swych praw na drodze sądowej. Sprawa sądowa powinna być rozstrzygnięta na korzyść pracownicy, nawet wówczas gdy nie zawiadomiła pracodawcy o tym fakcie, vide wyrok SN z 15 stycznia 1988 r., I PRN 74/78 zawierający nast. pogląd:
„Dla ochrony przed wypowiedzeniem lub rozwiązaniem umowy o pracę kobiety w okresie ciąży nie jest istotny termin wykazania powyższej okoliczności, lecz wyłącznie obiektywny stan rzeczy istniejący w chwili rozwiązania umowy o pracę”.
Zakaz dotyczy nawet sytuacji, gdy stan ciąży nastąpił w czasie wypowiedzenia vide
wyrok SN z 2 czerwca 1995 r., I PRN 23/95 o nast. tezie
„1. Wynikający z art. 177 § 1 k.p. zakaz rozwiązywania umowy o pracę z kobietą w okresie ciąży obowiązuje również w sytuacji, gdy zaszła ona w ciążę w okresie wypowiedzenia.
2. Powiadomienie pracodawcy o ciąży już po rozwiązaniu umowy o pracę może mieć tylko wpływ na roszczenie o wynagrodzenie za czas pozostawania bez pracy, nie ma natomiast znaczenia dla oceny nieprawidłowości rozwiązania umowy o pracę”.
Pozostaje do wyjaśnienia sprawa roszczeń o wynagrodzenie.
Pracownica zatrudniona na terminowym kontrakcie posiada dalsze przywileje. Jeżeli wypowiedzenie umowy na czas określony nastąpiło z naruszeniem prawa pracownikowi przysługuje wyłącznie odszkodowanie ( art. 50 par.3 k.p.). Nie posiada on możliwości przywrócenia do pracy.
I tu historia ciekawego procesu.
Pewien mecenas popełnił błąd prawny kierując do sądu pozew o przywrócenie od pracy pracownika zatrudnionego na czas określony i przegrał sprawę przed sądem rejonowym, który stwierdził, ze takowe roszczenie nie przysługuje, wyrok ten skorygował sąd okręgowy zasądzając na rzecz powoda odszkodowanie, dokonując błędnej subsumcji art. art. 45 § 3 k.p. oraz art. 477 1 k.p.c. jako podstawy rozstrzygnięcia, co ostro skrytykował Sąd Najwyższy vide wyrok S.N. z dn.8.01.2008 r. I PK 192/2007. Na marginesie tego orzeczenia należy zaznaczyć wyjątkową uszczypliwość Sądu Najwyższego, który w uzasadnieniu wyroku aż kilka razy nadmienił, że pełnomocnik powoda był adwokatem.
Powyższe wątpliwości nie dotyczą kobiety w ciąży vide § 5 art. 50 k.p., który stanowi, że ograniczenie roszczeń wyłącznie do odszkodowania nie ma odniesienia do kobiet w ciąży. Zatem pracownica może dokonać wyboru pomiędzy odszkodowaniem i żądaniem przywrócenia do pracy. Zaniechanie żądania przywrócenia do pracy jest celowe wówczas, gdy pracownica nie nabędzie uprawnień do żądania przedłużenia umowy do dnia porodu, np. okres ciąży nie przekroczył 3 miesięcy, a przed tym terminem upłynął okres umowy.
Roszczenie z art. 177 § 3 k.p. pracodawca powinien względnić nawet bez wniosku pracownicy, przedłużenie umowy do dnia porodu następuje z mocy prawa., np. umowa zawarta na okres 1 roku od dnia 1.01,2010 r. do dnia 31,12,2010 r. Trzeci miesiąc ciąży upłynął dnia 30 grudnia 2010 - umowa zostanie przedłużona do dnia porodu, z mocy prawa,
vide wyrok S.N. z dnia 23.12.1963 r. III PR 67/63., czyli bez oświadczeń stron.
Jeżeli jednak pracodawca kwestionuje prawo swojej pracownicy do przedłużenia umowy- kobieta może wystąpić do sądu z pozwem o ustalenie, że takowe prawo jej przysługuje, wyrok sądu potwierdza jedynie istniejące już uprawnienie, zatem ma charakter stwierdzający, a nie kształtujący – jak przy nowym uprawnieniu.
Błąd jaki wielokrotnie popełniany jest w codziennej praktyce polega na niezrozumieniu funkcji art. 177 § 3 k..p. który obliguje pracodawcę do przedłużenia umowy i zawiera uprawnienie niezależne od żądania przywrócenia do pracy i odszkodowania.
Przez 1 miesiąc ciąży należy rozumieć tzw. miesiąc księżycowy czyli 28 dni, vide wyrok S.N. z dnia 5.12.2002 r. I PK 33/2002.
Tagi kobieta,	ciąża,	Ochrona,	wypowiedzenie
2010-11-22 07:57
Zmienić ordynację samorządową
Samorządowa ordynacja wyborcza powinna być zmieniona. Wypowiadam się przeciwko listom partyjnym, oraz komitetów wyborczych.
O ile wyborcy mogą wybierać prezydentów i burmistrzów miast oraz wójtów wg własnego uznania, to w wyborach do sejmików, rad powiatów, miast i gmin zmuszeni są do głosowania na kandydatów których absolutnie nie widzą we władzach samorządowych.
Politycy powinni liczyć się z opinią wyborców, a społeczeństwo jest na tyle dojrzałe, że potrafi dokonać właściwej selekcji.
W domu pozostało ca 60% wyborców. Uznali oni że nie warto głosować, bo nie było możliwości wyboru osoby, do której mają zaufanie.
Cieszy mnie fakt, że w wielu okręgach wyborczych gospodarzami miast zostali lub mają realną szansę zostać – kandydaci spoza partyjnych list np.Dutkiewicz we Wrocławiu albo Pęcherz w Kaliszu.
Władze municypalne powinny być apolityczne. Urzędy magistrackie mają służyć samorządowym wspólnotom, nie kierując się interesem poszczególnych partii politycznych.
Inaczej jest z wyborami do Sejmu i Senatu, tamże zasada partyjnych list nie budzi wątpliwości, chociażby ze względu na programy ideowe poszczególnych ugrupowań.
Martwi mnie fakt, że jedynie w odniesieniu na wybór prezydenta miasta Kalisza, mój głos został oddany na wskazanego kandydata, natomiast głos oddany na listę sejmikową i miejską może posłużyć innym osobom, których nie widzę tak w sejmiku jak i w radzie Miasta.
Ugoda sądowa-niewykorzystywana szansa
W powszechnym przekonaniu skierowanie sprawy do sądu łączy się z wysokimi kosztami i długotrwałym procesem. A przecież istnieje szansa szybkiego załatwienia roszczeń bez wytaczania pozwu, bez profesjonalnego pełnomocnika albo bez usług firm windykacyjnych. za po prostu symboliczną opłatą.
Takowa szans polega na skorzystaniu z możliwości zawezwania do próby ugodowej w trybie art. 184 k.p,c. Wystarczy skierować do sądu pismo zwięźle opisujące stan faktyczny oraz proponowaną ugodę i opłacić 40 zł. Sąd wezwie przeciwnika procesowego na posiedzenie i sporządzi ugodę, byleby treść wniosku nie pozostawała w sprzeczności z prawem lub z zasadami współżycia społecznego. Ugoda takowa stanowi tytuł egzekucyjny i po zaopatrzeniu w klauzulę wykonalności może być podstawą wniosku do komornika.
Ugoda zawarta w sądzie w trybie powyższym posiada większą wartość niż ugoda pozasądowa, ściągnięcie wierzytelności na podstawie takowej ugody wymaga złożenia do sądu pozwu, co prawda w postępowaniu nakazowym, Jednakże jest to tryb procesowy, dłużnik może wnieść zarzuty i sprawa ulegnie przedłużeniu.
Walor tytułu egzekucyjnego posiada ugoda zawarta w formie aktu notarialnego, notarialnego którym dłużnik wyraża zgodę na poddanie się egzekucji w trybie art. 777 par. 1 k,p,c,, ale koszty aktu notarialnego są znaczne,
Czy więc nie lepiej skorzystać z możliwości o której na wstępie była mowa?
Oczywiście dłużnik może na posiedzenie pojednawcze w ogóle się nie stawi i nie ponosi z tego tytułu odpowiedzialności jak w trybie procesowym, gdy niestawiennictwo na rozprawie i niezłożenie odpowiedzi na pozew stwarza niekorzystne dla niego skutki. Jeżeli pozwany nie stawił się na posiedzenie wyznaczone na rozprawę albo mimo stawienia się nie bierze udziału w rozprawie, sąd wyda wyrok zaoczny.( art. 339 par.1 k.pc.). Praktyka wskazuje jednak, ze znaczna część roszczeń skierowanych do sądu w trybie zawezwania do próby ugodowej daje pozytywny rezultat. Ten tryb postępowania stosują np. zakładu ubezpieczeń.chcąc zamienić rentę na jednorazowe odszkodowanie, Pozytywne rezultaty osiągane są w sprawach pomiędzy inwestorem i wykonawcą, jeżeli obie strony rzeczywiście dążą do kompromisu.
Kiedy warto skorzystać z próby ugodowej, pomimo tego że wierzyciel zdaje sobie sprawę, z tego, że dłużnik nie stawi się w sądzie albo po na posiedzeniu odmówi zgody?
Częstokroć wierzyciel nie posiada środków na uiszczenie opłaty sądowej, która wynosi przeważnie 5 % od wartości przedmiotu sporu czyli np. w sprawie o 200.000 zł – 10.000 zł. Ponadto w sprawach gospodarczych należy do pozwu dołączyć wszystkie dowody, pod rygorem tzw. prekluzji dowodowej. A termin przedawnienia roszczeń jest bliski, Otóż skierowanie wniosku o owe 200.000 zł przerywa bieg przedawnienia roszczeń, a więc wykonawca robót budowlanych otrzymuje następny termin 2 lat na dochodzenie roszczeń do inwestora o nie zapłacone wynagrodzenie.
Zawezwanie do próby ugodowej możliwe jest także w sprawach nieprocesowych. Zawezwanie posiadacza nieruchomości do próby ugodowej na podstawie art. 184 i nast. kpc w sprawie wydania nieruchomości przerywa bieg terminu zasiedzenia (uchwała Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 28 czerwca 2006 r. III CZP 42/2006). Tak więc wystarczy, że właściciel nieruchomości skieruje sprawę do sądu na 1 dzień przed upływem 30 letniego przedawnienia i posiadacz musi odczekać następne 30 lat, (art. 123 § 1 pkt 1 w zw. z art. 175 kc).
Właściciel nie wchodzi co prawda w ten sposób w posiadanie swojego majątku, ale ten który bez tytułu własności włada nim włada nie zostanie poprzez zasiedzenie właścicielem nie swojej rzeczy. Takowa możliwość ma istotne znaczenie, w sytuacji gdy nieruchomością włada tylko jeden ze spadkobierców i nie chce dokonać spłaty na rzecz pozostałych pretendentów do schedy.
Czy ustawa o dopalaczach jest bublem legislacyjnym?
Włodzimierz Cimoszewicz zyskał moją sympatię, jeszcze w 1996 roku, kiedy na posiedzeniu Rady Europy ostro zripostował wystąpienie przestawiciela Rosji, który ubolewał, że Polska nie chce się zgodzić na budowę eksterytorialnej linii kolejowej poprzez Suwalszczczyznę do Kaliningradu. Powiedział wówczas : jak Pan śmie w obecności premiera polskiego Rządu wypowiadać takie bzdury. Od Państwa Polskiego żądano już eksterytorialnego korytarza i wszyscy wiemy jaki był tego skutek. Kilkuset deputowanych nagrodziło naszego premiera burzą oklasków.
W 1997 roku Cimoszewicz wypowiedział się obraźliwie w stosunku do powodzian i tylko za ten incydent został odwołany. A nawiasem mówiąc miał on trochę racji. W postawie rolników przeważa tendencja roszczeniowa. Tak więc nie chcą oni słyszeć o reformie KRUS, a co dopiero o dobrowolnych ubezpieczeniach majątkowych.
W 2005 roku W. Cimoszewicz odpadł w wyborach prezydenckich, na skutek machinacji zakulisowych, a już po wyborach okazało się że kandydat nie naruszył ordynacji, tylko jego pracownica złożyła nieprawdziwe zeznania.
W 2007 roku Cimoszewicz przegrał wybory na eksponowane stanowisko w Unii Europejskiej.
Nie zawsze W.Cz. był „wielkim przegranym”, np. jako kandydat niezależny wygrał w swoim okręgu i został senatorem.
Ten doktor prawa, specjalista z zakresu prawa międzynarodowego, rolnik z Podlasia, senator, były premier, były minister spraw zagranicznych i były marszałek Sejmu, zachowuje niezależność i swoim postępowaniem wykazuje, że obce są mu populizm i koniunkturalność.
Tak właśnie zrozumiałem jego poglądy do ustawy o dopalaczach, on jako jedyny senator głosował przeciwko. Na przedstawionym Senatowi projekcie ustawy nie pozostawił suchej nitki, powiedział – między innymi :” Ta ustawa do zły przykład populistycznego zabiegania o głosy opinii publicznej (…). Prezydent trochę za wcześnie- bo nie znając ustawy – publicznie zadeklarował, że ją podpisze. Powinien z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość. Prezydent nie jest prawnikiem, więc musi polegać na opinii swoich prawników. Mam nadzieję, ze im starczy odwagi , by prezydentowi powiedzieć to, co mówili ich koledzy z biura legislacyjnego legislacyjnego w Sejmie i w Senacie. Najrozsądniej by było, by prezydent tę ustawę przesłał do Trybunału Konstytucyjnego - vide GW z dnia 5.11.2010 r.
Czy Prezydent dotrzyma publicznie złożonej deklaracji i ustawę podpisze bez żadnych zastrzeżeń aby nie narazić się opinii publicznej i zrealizować dezyderat swojej partii?
Myślę, że decyzja Prezydenta powinna być dobrze przemyślana, chyba że hołduje on zasadzie szybkie prawo to dobre prawo, bez względu na to czy to naprawdę dobre prawo. A przecież nie powinien On pomijać opinii senatora Cimoszewicza, bądź co bądź świetnego prawnika i doświadczonego polityka. Skoro Prezydent tak chętnie otacza się gronem doradców, to aż prosi się opinia znawców prawa konstytucyjnego, którzy powinni wypowiedzieć się czy ustawa jest bublem legislacyjnym.