Source: http://denuncjacje.blog.onet.pl/2014/01/
Timestamp: 2017-06-26 15:45:25
Legal References Found: art. 45
 art. 10

Art. 178
 art. 49

Art. 8

Art. 54

Art. 8

Art. 28
 art. 192
 art. 45
 art. 228
 art. 178
 art. 42
 art. 304

Document Content:
Styczeń, 2014 | BARDZO POLITYCZNIE Zbigniew Grabowski delator
Miesięczne archiwum: Styczeń 2014	SKB. Sąd, wóda i rąbanka.
Opublikowano 22 stycznia 2014 Autor: ZG delator	No i stało się! Oto w niejednej wsi polskiej, obok wódy i rąbanki zaczęły funkcjonować sądy. Oto zachowana „elegancka” powaga i autorytet władzy sądowniczej. A co! Ale żeby tylko na wsiach! To samo dzieje się w miasteczkach i wielkich miejskich polskich metropoliach.
Oto, chyba jakieś warszawskie cwaniaki wykombinowały, że Poczta Polska jest za droga na doręczanie pism i wezwań z sądów i prokuratur i czynność tę powierzona jakiejś PGP S.A. Okazało się, że owa PGP nie ma swoich siedzib nie tylko w polskich wsiach, ale i w wielkich miastach. Więc właściciele PGP wpadli i zrealizowali swój pomysł doręczania nam (bydło, gawiedź, hołota, motłoch, pospólstwo, wataha) sądowych i prokuratorskich kwitów przez kioski a tam gdzie ich nie ma, głównie na wsiach, poprzez sklepy spożywcze. I oto mamy właśnie tytułową sytuację. Na sklepowej ladzie jest wóda lub piwko, obok rąbanka i przed chwilą doręczyciel (a może dręczyciel?) PGP zostawił właśnie stertę listów, których z jakichś powodów nie zdołał doręczyć adresatom.
Rzeczą nietuzinkową jest również i to, że taki dręczyciel może sobie przyjść również i w sobotę. Wówczas zwyczajowy siedmiodniowy termin odpowiedzi do sądów zostaje automatycznie skrócony, gdyż w takim wiejskim sklepie można odbierać sądowe listy, ale nadać już ich nie można. Trzeba więc, w tym terminie (maksymalnie 7 dni) pojechać do „miasta” gdzie jest czynny urząd Poczty Polskiej, aby wysłać list do jakiegoś sądu. Bo tylko tak wysłany list będzie uznany przez sędziów za wysłany w ustawowym terminie. Takie właśnie „udoskonalenia” i pomysły racjonalizatorskie (obniżenie kosztów doręczeń) mamy od nowego roku w dziedzinie realizacji konstytucyjnego prawa do sądu opisana w art. 45:
Procedura sądowa rozpoczyna się od momentu kiedy pozew lub oskarżenie wpłynie do sądu, przy tym podstawowe znaczenie ma to, kto rozpoczyna tę procedurę. Udział drugiej strony w postępowaniu sądowym, jak widać z powyższego, nie jest konieczny.
Jak do tej pory nie słyszałem aby sędziowie czy prezesi sądów: dobitnie, kategorycznie, zdecydowanie i stanowczo zaprotestowali przeciwko takiemu stanowi rzeczy. Nie słyszałem, aby w sprawie wypowiadał się przewodniczący Krajowej Rady Sądowniczej – Ob. Antoni Górski. Milczą również prezesi: Trybunały Konstytucyjnego – Ob. Andrzej Rzepliński, Naczelnego Sądu Administracyjnego – Ob. Roman Hauser, czy p.o. prezesa Sądu Najwyższego – Lech Paprzycki. W podobny sposób zachowuje się i Prokurator Generalny – Ob. Andrzej Seremet, milczy również Rzecznik Praw Obywatelskich – Ob. Irena Lipowicz. Jest to więc, dla mnie, niezbitym dowodem tego, że sędziowie nie respektują konstytucyjnych zapisów, art. 10:
Art. 178. 1. Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji i ustawom.
Takim to sposobem, jakieś cwaniaki warszawskie, nakazały sądom działać w sąsiedztwie wódy i rąbanki. Wypada tylko wiedzieć, że pryncypałem w ministerium sprawiedliwości jest Ob. Marek Biernacki (POpapraniec?), poseł z okręgu wyborczego nr 26 Gdynia – Słupsk. Tudzież były prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku, Ob. Ryszard Milewski, wybrany przecież na tę funkcję za zgodą swoich kompanów i swojaków po fachu, udowodnił jak potrafił być usłużnym wobec redaktora, który podawał się za urzędnika z wysokich kręgów władzy, nadal rozsądza sprawy jako sędzie w sądzie, któremu prezesował. Miało to miejsce wówczas, kiedy wybuchła tak zwana afera Amber Gold – bursztyn złoto. Wówczas okazało się, że w tej firmie miał swoją robótkę, inkrustowaną owym bursztynem i złotem, premierowicz – Michał Tusk. Na ten bursztyn i złoto wyłudzono od ludzi blisko miliard zł, z czego lwia część zniknęła niczym letnia poranna mgła, gdy tylko słonko lepiej przygrzało.
Zatem w najbliższym czasie należy spodziewać się, że będzie i sytuacja odwrotna. Oto, te same cwaniaki z Warszawy, nakażą nam (bydło, gawiedź, hołota, motłoch, pospólstwo, wataha) dumnie kroczyć do sądów, gdzie podobnie jak w każdym wiejskim sklepiku jest kontuar (lada, mebel) po rąbankę i nie tylko… Nie trudno wyobrazić sobie taką oto sytuację.
Otwierają się drzwi i oto do sklepiku, położonego gdzieś w Polsce, wtacza się chłopisko. Kołysze się, niczym żaglowiec na fali. Z trudem utrzymuje równowagę.
- Pyywko. Pliss…
- Pywko! Pliss! Błee…
- Wynocha! Bo mi…
- Błee… – I w tym momencie koleś wyrzuca cała zawartość swoje treści żołądkowej na stół sklepowy. Prosto na listy sądowe.
SKB. SSO Barbara Rączka-Sekścińska grozi pierdlem
Opublikowano 21 stycznia 2014 Autor: ZG delator	Z Sądu Okręgowego w Gdańsku, w odpowiedzi na poniższy mój wniosek i przedstawiony dzień wcześniej otrzymałem takie oto kwity o treści. Przy tym warto wiedzieć, że Postanowienie SSO Barbara Rączka – Sekścińska spłodziła 13-12-2013 r. Doręczenie ma datę 23-12-2013 r. zaś sam list był nadany 30-12-2013 r. a dotarł do mnie 2-01-2014 r.
Pierwszy kwit. Druga strona czysta.
ul. Nowe Ogrody 30-34
Gdańsk, dnia 23 grudnia 2013 r.
Sygn. akt I C 560/13/B.R-
(w odpowiedzi należy zawsze podawać sygn. akt)
Sąd Okręgowy w Gdańsku I Wydział Cywilny w sprawie z powództwa Zbigniewa Grabowskiego przeciwko Skarbowi Państwa-Wojewodzie Pomorskiemu o zapłatę doręcza odpis postanowienia z dnia 13.12.13. i zawiadamia Pana, że na podstawie zarządzenia przewodniczącego z dnia 6.11.13r. udzielono Panu informajci [oryginalne], że w niniejszej sprawie nie została sporządzona karta przeglądowa sprawy, zatem niezasadne jest domaganie się jej doręczenia.
Jednocześnie wskazuje się, że jest to ostatnie pouczenie Sądu w tym zakresie i dalsze Pana wnioski w tym przedmiocie pozostaną w aktach bez rozpoznania.
odpis postanowienia z 13.12.13r.
Od doręczonego postanowienia co do pkt 2 i 4 służy zażalenie. Zażalenie wnosi się do Sądu, który wydał zaskarżone postanowienie w nieprzekraczalnym terminie tygodniowym od doręczenia odpisu postanowienia. Nadanie zażalenia na pocztę jest równoznaczne z wniesieniem go do Sądu
Pkt 1 postanowienie jest niezaskarżalny.
St. Sekr. Sądowy Marzena Łabędkowska
Pismo nie wymaga podpisu własnoręcznego na podstawie § 19 ust. 4 zarządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 12 grudnia 2003 r. w sprawie organizacji i zakresu działania sekretariatów sądowych oraz innych działów administracji sądowej jako właściwie zatwierdzone w sądowym systemie teleinformatycznym.
Drugi kwit, 1/3 strony. Druga strona czysta.
Sąd poucza Pana iż w myśl art. 49. § 1. ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych, w razie naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych albo ubliżenia sądowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w sprawie, sąd może ukarać winnego karą porządkową grzywny w wysokości do 10.000 złotych lub karą pozbawienia wolności do czternastu dni.
W przypadku dalszych naruszeń powagi Sądu w składanych pismach Sąd zastosuje wobec Pana konsekwencje prawne wynikające z powyższego przepisu prawa.
Art. 8. 1.Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 54. 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Postanowienie spisano jednostronnie na trzech kartkach.
Tu tylko początek „dokumentu” sądowego”.
Art. 8. 1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 28. 1. Godłem Rzeczypospolitej Polskiej jest wizerunek orła białego w koronie w czerwonym polu.
Z powyższego zaprezentowanego „dokumentu” jednoznacznie wynika, że SSO Barbara Rączka – Sekścińska, działając wspólnie i w porozumieniu ze St. Sekr. Sądowy Marzena Łabędkowska sprofanowali i zbezcześcili godło Polski.
SKB. Wniosek do Sądu Okręgowego w Gdańsku.
Opublikowano 20 stycznia 2014 Autor: ZG delator	Szacunek rodzi się tylko z szacunku. No bo chyba jest
Swoje pisma od dłuższego czasu tak kończę. Oto treść w jednej sprawie.
19 listopada 2013 roku.
Przewodniczący, I Wydział Cywilny
POZWANY za Skarb Państwa Wojewoda Pomorski (dalej WP)
80 – 810 Gdańsk
Sygn. akt I C 560/13/B.-, Postanowienie z 11-10-2013 r.,
referendarz, Aleksandra Konkel.
Wartość przedmiotu sporu 130.000 zł, w tym:
30.000 odszkodowanie i 100.000 zł zadośćuczynienie.
Ośmielam się uprzejmie wnosić o:
przywróceni mi terminu na ustosunkowanie się do zarządzenia dochodzenia o ustaleniu mojej sytuacji majątkowej na podstawie powyższego Postanowienia;
dołączenie do postępowania dowodowego i porównawczego, w sprawie mojej sytuacji majątkowej, oświadczeń majątkowych oraz dowodów na ukończenie szkoły podstawowej:
sędziego prowadzącego to postępowanie;
kierownika sekretariatu;
referendarza sądowego, Aleksandra Konkel;
St. Sekr. Sądowy, Marzena Łabędkowska.
powiadomienie organów ścigania o tym że, Wojewoda Pomorski, Ob. Ryszard Stachurski, dokonał urzędowej kradzieży w 2011 r. części naszej nieruchomości (55 m2) z działki nr 27/78 położonej we wsi [autocenzura], za którą do dziś nie raczył zapłacić.
Podtrzymuję również wniosek (pierwotny jest z 2-09-2013 r.) o doręczenie mi uwierzytelnionego spisu kart (kart przeglądowych) akt tej sprawy a także akt I C 1527/12 oraz spisu wszystkich innych akt dołączonych do rozpoznania. Bez takich spisów (wykazów) nie jest możliwe prowadzenie jakiegokolwiek procesu i przedstawienie wszystkich wniosków i twierdzeń w sprawie, art. 192 K.p.c. i art. 45 i 61 Konstytucji.
Po otrzymaniu i odczytaniu powyższego Postanowienia „krew uderzyła mi do głowy” i z tego tytułu, w minionym czasie nie byłem w stanie zająć się tą sprawą. Tym bardziej, że od 2000 r. orzeczeniem Wojskowej Komisji Lekarskiej jestem trwale niezdolnym do samodzielnej egzystencji. Postanowienie jest dowodem na to, że wszyscy zajmujący się tą sprawą wymienieni w podpunktach punktu 2) nie mają zielonego pojęcia czym jest minimum socjalne i nie czytali mojego oświadczenia majątkowego oraz nie wiedzą, że faktów powszechnie znanych nie dowodzi się, art. 228 K.p.c. Ponadto Postanowienie dowodzi, że do akt sprawy nie dołączono mojego oświadczenia majątkowego pod datą 2-09 br. a odebrane w tutejszym Sądzie 4-09 br. pełnomocnik, Marzena Wyka. I dlatego powinienem otrzymać spis akt sprawy.
Mam wątpliwości, czy osoby zajmujące się ta sprawą mają ukończoną szkołę podstawową i rozumieją teksty pisane, gdyż w art. 178. 1. Konstytucji stoi napisane: Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Natomiast w Doręczeniu z datą 31-10 br. brakuje jakiegokolwiek podpisu, bo tak zarządził minister od sprawiedliwości w systemie teleinformatycznym. Przed nosem mam tenże kwit. Sądu nie widzę a informatyki nie ogarniam. Zaś w języku polskim tele- jest to pierwszy człon wyrazów złożonych i oznacza działającego, osiągalnego na odległość. Dostępu do akt sprawy w systemie tele- też nie mam. Stąd mój wniosek o przedstawienie dowodów na elementarną znajomość języka polskiego, o czym może świadczyć legalne ukończenie szkoły podstawowej. W języku polskim nie ma też wyrazu punckie, z tegoż Doręczenia.
Powiadomienie organów ścigania winno nastąpić mocą Konstytucji, art. 42 i art. 304 K.p.k. Moje donosy w tej sprawie spotykają się z taką samą reakcją jak tutejszego Sądu, czyli zamknąć sprawę bez jawnego i rzetelnego procesowania.
Szacunek rodzi się tylko z szacunku. No bo chyba
jest jakaś różnica pomiędzy sądem a kabaretem.
Opublikowano 10 stycznia 2014 Autor: ZG delator	- A ty?
Upłynęło 45 miesięcy.
Zamach czy katastrofa 10. 04. 2010 roku? Gdyby nie było zamachu, to wrak rządowego Tu-154M i „czarne skrzynki” bezzwłocznie wróciły by do Polski.
Gdzie jest ciało Anny Walentynowicz–Solidarność?
Wszystkich wizyt: 129630Dzisiaj wizyt: 12Wszystkich komentarzy: 249