Source: http://apostazja.info/index.php/metodaswiecka/artykuy-o-metodzie-wieckiej/499-bardzo-wazny-wyrok-nsa-w-sprawie-wystapien
Timestamp: 2017-11-18 19:32:40
Legal References Found: art. 12
 art. 43
 art. 43
 art. 14
 art. 32
 art. 53
 art. 53
 art. 3
 art. 34
 art. 3

Document Content:
Bardzo ważny wyrok NSA w sprawie wystąpień
9-tego lutego 2016 roku Naczelny Sąd Administracyjny wydał ważne orzeczenie I OSK 2691/15. W orzeczeniu tym NSA przedstawił swą interpretację przepisów w związku z falą spraw związanych z wystąpieniem z Kościoła, która zalała GIODO i Sądy Administracyjne. Z orzeczenia wynika, iż GIODO nie może zajmować się tymi sprawami, gdyż są one wewnętrzną kwestią wspólnoty wyznaniowej. Osoby chcące wystąpić z Kościoła powinny zastosować się do oficjalnej instrukcji wydanej przez Episkopat. Orzeczenie zawiera sporo niespójności i wyraźnie faworyzuje interesy Kościoła zbywając milczeniem wolności obywatelskie. Niestety, wydaje się, że to orzeczenie NSA będzie oficjalną wykładnią przepisów na kolejne lata.
Orzeczenie to jest dość długie (28 stron A4) i raczej trudne do ogarnięcia przy pierwszym kontakcie. Wybrałem z niego najważniejsze cytaty dodając komentarz i porządkując treść w kilku rozdziałach. Mam nadzieję, że pomoże to osobom rozważającym wystąpienie z Kościoła rzymskokatolickiego zorientować się w obecnie dominującej linii orzecznictwa sądowego. W orzeczeniu tym i w poniższym tekście analizowana jest sytuacja, w której obywatel wysłał pismo z oświadczeniem woli o wystąpieniu z Kościoła do parafii rzymskokatolickiej. Z wyroku wynika, że nie wystąpił on w ten sposób z Kościoła, gdyż wewnętrzne przepisy Kościoła nakładają dodatkowe warunki, aby wystąpienie uznać za skuteczne.
Wyjaśnić wątpliwości raz na zawsze
Osoby skupione wokół serwisów wystap.pl oraz swieckapolska.pl przez kilka ostatnich lat prowadziły zakrojoną na szeroką skalę akcję, której skutkiem były dziesiątki, a może nawet setki spraw sądowych. Chodziło w nich o wykorzystanie przepisów o ochronie danych osobowych do łatwego (korespondencyjnego) wystąpienia z Kościoła katolickiego. Sprawy te ciągnęły się latami i jak w dobrym meczu ping-ponga odbijane były przez Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie i Naczelny Sąd Administracyjny. Na przestrzeni lat w zupełnie podobnych sprawach te same instytucje wydawały przeciwne sobie wyroki. Naczelny Sąd Administracyjny postanowił "jednoznacznie" i "całościowo" zakończyć ten mętlik poprzez obszerne orzeczenie I OSK 2691/15.
W tym zaś wypadku, bardzo szczególnym i ważnym tak dla obywateli, żądających udzielenia im przez Państwo ochrony w zakresie ich danych osobowych, jak i dla organów Państwa powołanych do udzielania takiej ochrony, ale również i dla Kościoła Katolickiego, zrzeszającego polskich obywateli, niezbędnym staje się jednoznaczne i niepozostawiające wątpliwości praktycznych i teoretycznych, całościowe rozstrzygnięcie problemu.
Kompetencje GIODO
Zdaniem NSA, GIODO, generalnie, powinien trzymać się z daleka od ksiąg parafialnych:
Generalny Inspektor Danych Osobowych (...) nie jest w odniesieniu do zbiorów danych osób należących do kościoła, w tym Kościoła Katolickiego, władny do wydawania decyzji administracyjnych i rozpatrywania skarg
Obywatel może kontrolować sposób przetwarzania jego danych osobowych przez Kościół - Ustawa daje mu paletę praw i sposobów. Niestety, tenże obywatel nie ma do kogo się zwrócić aby wyegzekwować poszanowanie przez Kościół prawa o ODO. GIODO jest w tej sytuacji pozbawiony narzędzi administracyjnych. Obywatel ma więc prawa, ale tak jakby ich nie miał - może sobie w kwestiach spornych "pisać na Berdyczów". NSA uważa, że ta kuriozalna sytuacja jest OK, gdyż poza Kościołem dotyczy też innych podmiotów (jak Agencja Wywiadu).
Ustawa nie pozbawiła osób należących do kościoła (w tym do Kościoła Katolickiego) prawa do kontroli przetwarzania danych osobowych, które ich dotyczą, zawartych w zbiorach kościelnych, w szczególności prawa do żądania uzupełnienia, uaktualnienia, sprostowania danych osobowych, czasowego lub stałego wstrzymania ich przetwarzania lub ich usunięcia, jeżeli są one niekompletne, nieaktualne, nieprawdziwe lub zostały zebrane z naruszeniem ustawy albo są już zbędne do realizacji celu, dla którego zostały zebrane (art. 32 ust. 1 p. 6 uodo).
Wskazane przepisy są jednak tak skonstruowane, że przewidują opisane wyżej prawa, lecz nie wskazują sankcji i sposobu wymuszenia zmiany danych. W szczególności GIODO nie może w tym celu wydać decyzji administracyjnej (art. 43 ust. 2 uodo)
Naczelny Sąd Administracyjny nie dostrzega w tym przepisie naruszenia dyrektywy 95/46/WE
GIODO nie powinien zastanawiać się nad skutecznymi metodami występowania z Kościoła (takimi jak wystąpienie korespondencyjne). NSA uważa, że kwestia wystąpienia z Kościoła jest regulowana przepisami kościelnymi (o tym poniżej). GIODO powinien więc spytać w spornej sprawie proboszcza czy dany człowiek z niego wystąpił. Jeśli proboszcz odpowie "tak, wystąpił" to znaczy, że wystąpił. W przeciwnym razie "nie wystąpił" i skargi od tej osoby powinny być traktowane jako skargi od aktualnego członka kościoła (w tym wypadku z automatu umarzane). To co zainteresowana osoba na ten temat sądzi nie ma znaczenia. Dopóki nie dostarczy odpisu z Księgi Chrztu z adnotacją o wystąpieniu, dopóty GIODO ma obowiązek traktować tą osobę jako aktualnego członka Kościoła.
Zgodnie z przepisem art. 12 uodo GIODO nie jest organem kompetentnym do dokonywania oceny skuteczności wystąpienia z kościoła, sprawy tego rodzaju nie mieszczą się w zakresie zadań określonych we wskazanym powyżej przepisie. Dokonywanie tego rodzaju ocen stanowi wewnętrzną sprawę danej wspólnoty wyznaniowej
(...) organ państwowy (GIODO) wyłącznie w oparciu o dowody wystawione przez stronę kościelną – akt chrztu z adnotacją o wystąpieniu z Kościoła - mógłby uznać, że określona osoba, nie jest już członkiem Kościoła Katolickiego, gdyż nie do GIODO należy ustalanie, jakie skutki prawne – zgodnie z prawem kościelnym – niesie za sobą oświadczenia osoby fizycznej o wystąpieniu z kościoła lub apostazji
W wielu sprawach którymi zajmował się GIODO, organ ten uznał, że oświadczenie woli wysłane listownie do proboszcza skutkuje wystąpieniem z Kościoła. NSA stanowczo odrzuca ten pomysł. Sąd uważa, że GIODO dokonał w ten sposób własnej, błędnej oceny stanu prawnego, zamiast po prostu ustalić fakt (spytać proboszcza czy delikwent wystąpił, czy też nie)
Mimo zatem, że skarżący kasacyjnie trafnie podnosi, że "analiza ww przepisów prawa, jak i orzecznictwa sądów administracyjnych prowadzi do wniosku, że decydującym dla wydania rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie jest ustalenie, czy aktualnie Skarżący jest członkiem Kościoła Katolickiego", to w istocie Generalny Inspektor dokonał błędnej oceny (nie zaś ustalenia faktu), że skarżący wystąpił z Kościoła Katolickiego oświadczeniem z dnia 20 marca 2013 r., z pominięciem prawa kościelnego, które zagadnienie wystąpienia z Kościoła Katolickiego (apostazji) szczegółowo reguluje, w ramach autonomii kościoła
GIODO ma kognicję (może wydawać decyzje administracyjne) w przypadku osób nienależących do Kościoła (w tym tych, które skutecznie z niego wystąpiły). W tekście orzeczenia są 3 wzmianki na ten temat, np:
w przypadku osób niebędących członkami Kościoła, nie są wyłączone uprawnienia GIODO i nie ma tym samym zastosowania art. 43 ust. 2 uodo
Ograniczenie uprawnień Generalnego Inspektora nie dotyczy sytuacji, gdy przetwarzanie danych jest prowadzone w szerszym zakresie niż określony w art. 43 ust. 1 pkt 3 uodo (a więc np. dotyczy również danych osób niebędących członkami kościoła). Generalny Inspektor może względem tego rodzaju zbiorów wykonywać swoje uprawnienia kontrolne niewyłączone komentowanym przepisem (art. 12 pkt 1, art. 14 pkt 2 uodo)
NSA bada prawo kościelne
NSA w tym orzeczeniu bardzo wnikliwie analizuje prawo kościelne. Przytacza prawo kanoniczne, Katechizm, dokumenty watykańskie, ustalenia synodów i soborów, analizuje sakramenty. Jest to prawie 1/3 objętości orzeczenia i wygląda to doprawdy dziwnie gdy zważymy, że mowa jest o dokumencie sądu świeckiego. NSA przywołuje jednak przykłady innych wyroków sądów gdzie także powoływano się na prawo kanoniczne i tymi przykładami się usprawiedliwia.
Uregulowania prawa kanonicznego są w szczególności uwzględniane w orzecznictwie Sądu Najwyższego i Sądów powszechnych na tle prawa cywilnego (przykładowo – wyrok SN z 27.7.2000 r., IV CKN 88/00, OSP 2003/9/115 i 2004/5/58 ...)
Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego (...) zbadanie charakteru takiego oświadczenia (...) wymaga rozważań poszerzonych nie tylko w zakresie prawa powszechnie obowiązującego (państwowego), ale i prawa – w szerokim ujęciu – kościelnego, obowiązującego członków Kościoła Katolickiego.
Nie istnieje jednak żadna przeszkoda, by Naczelny Sąd Administracyjny, orzekając w sprawie, dla której prawo kościelne ma znaczenie, nie był uprawniony do badania treści tego prawa, w oparciu o powszechnie dostępne teksty prawne. Wręcz przeciwnie, bez dokonania rozważań o istocie konkretnych instytucji prawa kościelnego i ich mocy wiążącej, nie uda się orzec w sposób merytoryczny i wyczerpujący zagadnienie.
NSA podkreśla jednak, że jako sąd powszechny/świecki nie ma kompetencji do wiążącego wypowiadania się na temat prawa kościelnego.
Wyraźnego i stanowczego podkreślenia wymaga fakt, że wyżej opisany pogląd jest wynikiem oceny zmian w prawie kościelnym, dokonywanym przez sąd państwowy, a nie kościelny. Wyrażony więc powyżej pogląd prawny nie jest wiążący dla Kościoła, a to z uwagi na wspomnianą zasadę rozdziału Państwa i Kościoła oraz autonomię obu tych podmiotów, nie zezwalającą na wzajemną ingerencję ani w stanowienie, ani w dokonywanie wiążącej wykładni prawa państwowego lub prawa kościelnego.
Wymaga podkreślenia, że ani sąd administracyjny, ani sąd powszechny nie mają władzy kognicyjnej w zakresie dokonywania wiążącej wykładni prawa kościelnego, doktryny wiary lub orzekania w sprawach Kościoła Katolickiego, co nie stoi na przeszkodzie, by w sposób opisany powyżej, ustalić treść tego prawa, ale również fakty prawne, niezbędne dla merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy, ujętej w skardze kasacyjnej GIODO.
Rozróżnienie pomiędzy apostazją i wystąpieniem
W orzeczeniu tym znalazł się fragment, który czyni bardzo wyraźne rozróżnienie pomiędzy "apostazją" a "wystąpieniem z Kościoła" (defectio ab Ecclesia). Apostazja to porzucenie wiary, które może być "ciche" lub uzewnętrznione w postaci poinformowania proboszcza o porzuceniu wiary. Jest to termin typowo religijny związany z duchowością i doktryną katolicką. Może, lecz nie musi być połączony z "wystąpieniem z Kościoła".
Od kwestii "wystąpienia z Kościoła" należy wyraźnie odróżnić regulowaną prawem kanonicznym instytucję apostazji. Apostazja, jako w pełni dopuszczalny przejaw woli osoby fizycznej, wynikający z zasady prawa publicznego swobody światopoglądu – w tym co do wyznawanej wiary, lub braku woli wyznawania jakiejkolwiek wiary religijnej - kan. 751 KPK, oznacza całkowite porzucenie wiary, w tym wypadku katolickiej.
Ważnym jest dlatego czy osoba składająca oświadczenie woli u proboszcza pisze w nim o "apostazji" czy o "wystąpieniu z Kościoła". Tak ostre rozróżnienie apostazji i wystąpienia z Kościoła znika jednak w dalszej części orzeczenia, a wręcz oba terminy stają się synonimami (ale o tym później). NSA ignoruje również fakt, że w mowie potocznej te dwa określenia są synonimami używanymi zamiennie przez dziennikarzy, polityków, urzędy państwowe jak i przez przedstawicieli Kościoła.
Co ciekawe z niektórych akapitów orzeczenia wynika, że "wystąpić z Kościoła" tak naprawdę nie można gdyż tak stanowi aktualna doktryna katolicka. Kilkanaście akapitów niżej pojawiają się jednak zapisy, że i owszem, wystąpienie jest możliwe i jest świetnie opisane w prawie kościelnym. Czyżby orzeczenie to pisało kilka osób, które nie zadały sobie trudu aby sprawdzić czy poszczególne części pasują do siebie?
Początkiem wszystkiego jest chrzest. Człowiek ochrzczony staje się członkiem Kościoła.
Członkiem Kościoła Katolickiego jest każda osoba ochrzczona i może nim zostać każda osoba fizyczna jeszcze nieochrzczona (...) poprzez przyjęcie sakramentu chrztu (kan. 849). Chrzest – zgodnie z prawem kanonicznym – jest jedynym sposobem włączenia człowieka do tego Kościoła (kan. 849). (...) Jak wyjaśnia to Katechizm Kościoła Katolickiego (p. 1269), ochrzczony staje się członkiem tego Kościoła, podlegającym jego prawom i obowiązkom.
NSA nie znalazł w aktualnym prawie kościelnym przepisów, które pozwalały by przestać być członkiem Kościoła
(...) uznać należy, że brak jest normy prawa kościelnego, z której wynikałoby uprawnienie ochrzczonego do "unieważnienia" lub uchylenia się od skutków chrztu, polegających na przyjęciu do Kościoła Katolickiego.
NSA zauważa, że wzmianki o możliwości formalnego wyjścia z Kościoła istniały w prawie Kościelnym, ale zostały z niego usunięte. A więc obecnie ich nie ma.
Zgodnie z listem papieskim o charakterze dekretu (a więc prawa kościelnego) motu proprio Benedykta XVI "Omnium in mentem" z 26 października 2009 r., Kodeks Prawa Kanonicznego został zmieniony w ten sposób, że z ww. Kanonów usunięto formuły o odłączeniu się od Kościoła formalnym aktem.
W związku z tak dokonaną papieską zmianą Kodeksu Prawa Kanonicznego, w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, prawo kościelne w sposób jednoznaczny powróciło do powszechnego i bez wyjątków stosowania zasady semel catholicus, semper catholicus, która oznacza, że ten, kto został katolikiem, pozostaje nim na zawsze.
Naczelny Sąd Administracyjny zwraca uwagę, że dokonana przez papieża Benedykta XVI zmiana, polegająca na usunięciu z Kodeksu Prawa Kanonicznego określeń: "i nie odłączyła się od niego formalnym aktem" z kan. 1117; "i nie odstąpiła od niego formalnym aktem" z kan. 1086, § 1, jak również "i formalnym aktem od niego się nie odłączyła" z kan. 1124 spowodowała, że prawo kościelne, ani nauka prawa kościelnego nie przewiduje możliwości uchylenia skutków chrztu, jako sakramentu powodującego przyjęcie do Kościoła.
NSA jest świadom istnienia szeregu dokumentów kościelnych takich jak "Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła" z 2008 roku, czy najnowszego dekretu z roku 2016. Mimo tego Sąd wyraża swą opinię, że wystąpić się nie da. Dokumenty te nie są najwyraźniej traktowane przez NSA jako szczególnie istotne. Jak już wspomniałem, niewiele niżej w orzeczeniu znalazły się zapisy, że wystąpić jednak się da - tą wersję uznaję za ostateczną.
Decydują przepisy kościelne
Zdaniem NSA instrukcja Episkopatu określa zasady wystąpienia z Kościoła. Państwo nie powinno zajmować się tymi sprawami.
Kwestia przynależenia lub nieprzynależenia do kościoła nie należy do sfery pozytywnego zainteresowania władzy publicznej, która nie ustanawia żadnych reguł ani zasad dotyczących przystępowania, należenia lub występowania z kościoła
W tej sytuacji nie można mówić na naruszeniu konstytucyjnej zasady wolności sumienia i wyznania (art. 53 Konstytucji RP) skoro istnieje wskazana przez Proboszcza Parafii możliwość zrealizowania konstytucyjnego prawa do zmiany wyznania.
Aby zarejestrować związek wyznaniowy w Polsce trzeba spełnić wiele warunków opisanych w Ustawie o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. W odpowiednim ministerstwie należy złożyć np. statut tego związku a w nim musi się znaleźć "sposób nabywania i utraty członkostwa" (Art.32 ustęp 2 punkt 8 Ustawy). Kościół katolicki był zwolniony z tego obowiązku (gdyż ma swoją własną ustawę regulującą stosunki z RP) a pomimo tego, zdaniem NSA, był tak miły i uregulował kwestie wystąpienia w swym prawie wewnętrznym.
Problem przynależności do Kościoła katolickiego, podobnie jak wystąpienia z niego, jest wewnętrzną sprawą Kościoła, przy czym to ostatnie zagadnienie jest przedmiotem odpowiednich uregulowań prawa kościelnego. Choć w tym zakresie ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania nie znajduje zastosowania, to regulacje prawa kościelnego spełniają wymogi z art. 32 ust. 2 pkt 8 ugwsw, adresowane do innych kościołów i związków wyznaniowych o uregulowanej sytuacji prawnej (art. 25 ust. 5 i art. 53 ust. 3 Konstytucji RP).
Kościół katolicki jest "cacy" gdyż daje możliwość wystąpienia z niego, w przeciwieństwie do innych, "nieliberalnych" kościołów. NSA pisze, że nie jest to możliwość istniejąca tylko na papierze - szkoda, że Wysoki Sąd nie śledzi artykułów prasowych i forów internetowych gdzie opisanych jest wiele przypadków, kiedy proboszczowie zwodzili, odsyłali lub wręcz oszukiwali osoby chcące wystąpić z Kościoła.
Sprawy sporne na tym tle są sprawami kościelnymi, które winny być rozstrzygane na zasadach i w trybie określonym przez prawo kościelne, tym bardziej, że Kościół katolicki nie tylko nie wyklucza dopuszczalności wystąpienia z Kościoła ani tej możliwości nie czyni złudną lub iluzoryczną, co jest właściwością tzw. nieliberalnych kościołów i religii, ale uznaje tę instytucję i poddaje ją zracjonalizowanej procedurze. Powołanie się na powyższe przepisy Konstytucji RP, w tym zwłaszcza art. 53, byłoby usprawiedliwione, gdyby przepisy Kościoła katolickiego ustanawiały zakaz apostazji lub w inny sposób uniemożliwiały lub znacznie utrudniały realizowanie przez skarżącego jego konstytucyjnego prawa do zmiany wyznania. Wówczas bowiem mogłoby dojść do nieusuwalnej kolizji między autonomią Kościoła katolickiego a konstytucyjnym prawem do zmiany wyznania, czyli w tym wypadku do wystąpienia z Kościoła katolickiego
Istnieją ściśle określone zasady odnośnie dodawania wpisów w księgach parafialnych. Proboszcz nie może nanosić wpisów wedle własnego uznania; nie może też usuwać wpisów gdy nie ma do tego podstaw uzasadnionych przepisami.
Jak wynika z powyższego, księgi parafialne (w tym księgi ochrzczonych) podlegają co do rodzaju nakazanych wpisów formalizmowi prawa kościelnego (w tym kanonicznego). Prawo to nie przewiduje swobody proboszcza parafii w ustalaniu treści dokonywaniu wpisów. Nie przewiduje również możliwości wykreślenia wpisów już dokonanych. To ostatnie związane jest z charakterem wydarzeń (faktów), jakie podlegają wpisom w księgach parafialnych w zakresie uzyskanych sakramentów chrztu, komunii, bierzmowania, małżeństwa i in. Nie istnieje bowiem należyte uzasadnienie prawne lub faktyczne dla konieczności dokonywania wykreśleń poczynionych wpisów; za wyjątkiem, kiedy są one nieprawdziwe lub błędne – to znaczy opisują stan rzeczy nieistniejący lub nieprawdziwy.
Nie istnieje przepis prawa kanonicznego, nakazujący dokonywanie innych adnotacji w księdze ochrzczonych; dlatego też ewentualne dokonanie przez proboszcza (np. kan. 89 KPK) jakiegokolwiek wpisu, nie wynikającego wprost z prawa kanonicznego i prawa kościelnego w ogólności, może nastąpić tylko na polecenie biskupa diecezjalnego (kan. 535 § 1), kurii diecezjalnej lub innej, wyższej władzy kościelnej. Przykładem takiej właśnie sytuacji było zalecenie Komisji Episkopatu Polski z Zasad: "14. Treść wpisu w księdze ochrzczonych na marginesie aktu chrztu odstępcy (zob. kan. 535 § 2) winna brzmieć: "Dnia ........ w Parafii........ w ...... formalnym aktem wystąpił(a) z Kościoła katolickiego". Adnotacja ta musi być umieszczana na świadectwie chrztu".
Jednostronne podejście do problemu
W wyroku tym NSA wyraźnie bierze stronę Kościoła. Znamiennym jest fakt, że tak wiele miejsca poświęca się w nim na analizę prawa kościelnego, ustaleń soborów itp., a tak mało na odniesienie się do praw i wolności obywatelskich czy choćby źródeł i znaczenia "laïcité". Poniżej jedyny chyba akapit na ten temat.
Ustawodawca wprowadził jednocześnie nakaz, by działalność kościołów i związków wyznaniowych nie naruszała przepisów ogólnie obowiązujących ustaw chroniących bezpieczeństwo publiczne, porządek, zdrowie lub moralność publiczną, władzę rodzicielską albo podstawowe prawa i wolności innych osób (art. 27 ust. 1 ugwsw).
Osobiście uważam, że w polskim prawie powinny znaleźć się przepisy, które w sposób ramowy (bardzo zwięzły) określiły by w jaki sposób członek związku wyznaniowego może go opuścić. Te ramowe przepisy powinny obowiązywać wszystkie bez wyjątku związki wyznaniowe. Pozwoliło by to uniknąć sytuacji zwodzenia lub oszukiwania "petentów" przez przedstawicieli kościołów. NSA jest odmiennego zdania i, o zgrozo, argumentuje to "konstytucyjną wolnością religii i wyznania". Czyli znów wolność kościoła stoi wyżej nad wolnością obywatela.
Stanowienie takich reguł przez państwo należałoby uznać za konstytucyjnie wykluczone, zważywszy na gwarantowaną Konstytucją RP autonomię kościoła, chronioną także postanowieniami wiążącej RP umowy międzynarodowej, jaką jest Konkordat, skonkretyzowanej przepisami ustawą partykularną, oraz na konstytucyjną wolność religii i wyznania.
W orzeczeniu tym NSA wręcz na siłę szuka argumentów na rzecz Kościoła. Niektóre z nich są wręcz dziwaczne. Wg NSA proboszcz w Pcimiu Dolnym może ignorować Ustawę o ochronie danych osobowych bo Watykan nie jest członkiem Unii Europejskiej (!?). Czy to samo można powiedzieć o przepisach budowlanych i przeciwpożarowych? Czy budynki kościołów powinny być kontrolowane przez Inspekcję Budowlaną? Czy może powinniśmy to sobie odpuścić, bo Stolica Apostolska nie jest Państwem Członkowskim Wspólnoty?
Zgodnie bowiem z Dyrektywą, zasady ochrony muszą odnosić się do całokształtu przetwarzania danych osobowych przez każdą osobę, której działania podlegają prawu wspólnotowemu (p. 12 preambuły). Kościoły, w szczególności, jak w sprawie niniejszej, Kościół Rzymskokatolicki i jego działania, nie podlegają takiemu prawu; Kościół nie jest ani członkiem Wspólnoty Europejskiej, ani tym bardziej Państwem Członkowskim w rozumieniu Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, zmienionym Traktatem o Unii Europejskiej. Zgodnie z art. 3 ust. 2 Dyrektywy, nie ma ona zastosowania do przetwarzania danych osobowych w ramach działalności wykraczającej poza zakres prawa Wspólnoty – a za taką uznać należy w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego działalność Kościoła Katolickiego. Zgodnie z art. 34 Dyrektywy, ustanowiony został nadto zakres podmiotowy jej obowiązywania; ogranicza się on do Państw Członkowskich Wspólnoty, a Kościół Katolicki (Stolica Apostolska) nie jest takim państwem.
NSA uważa, że wszelkie dane osobowe, które Kościół zdobył i przetwarza, mogą być przetwarzane po wsze czasy. NSA nie wnika głęboko w ochronę danych osobowych, nie uwzględnia faktu, że dane osobowe mogą mieć różnoraki charakter. Nie zadaje sobie trudu rozpatrzenia częstej sytuacji gdy proboszczowie przetwarzają dane niezwiązane z działalnością Kościoła czy sakramentami (stan zdrowia, karalność, sytuacja finansowa i rodzinna, preferencje seksualne). Dane te powinny być przez proboszczów usuwane ze zbiorów parafialnych po tym jak dana osoba wystąpi z Kościoła.
Skutki wystąpienia z Kościoła, jak i apostazji, wskazują, że dane osobowe zebrane przez Kościół w okresie przynależności zainteresowanego do Kościoła, nie staną się zbędne do realizacji celu, dla którego zostały zebrane (art. 35 ust. 1 uodo).
Przy dokładnej analizie tekstu orzeczenia widać, że miało ono wielu autorów. Wygląda to tak, iż podzielili się oni pracą, każdy napisał swoje, a potem jeden z nich skleił to na szybcika w edytorze tekstu i bez wczytywania się w całość wysłał do publikacji. W jednym miejscu tekstu można wyczytać jakąś opinię, aby kilka akapitów niżej znaleźć twierdzenie zupełnie odwrotne.
Raz jest twarde rozróżnienie pomiędzy apostazją i wystąpieniem, gdzie indziej te terminy są używane jako synonimy
(...) skarżący wystąpił z Kościoła Katolickiego oświadczeniem z dnia 20 marca 2013 r., z pominięciem prawa kościelnego, które zagadnienie wystąpienia z Kościoła Katolickiego (apostazji) szczegółowo reguluje, w ramach autonomii kościoła
W jednej części tekstu dominuje opinia, że Kościół z powodu zmian w KPK nie daje możliwości wystąpienia zeń ("ten, kto został katolikiem, pozostaje nim na zawsze"). Niewiele niżej jest z kolei informacja, iż Kościół zezwala na wystąpienie, ma te procedury dobrze opisane i dzięki temu wyróżnia się in plus na tle innych, nieliberalnych związków wyznaniowych.
Kościół katolicki nie tylko nie wyklucza dopuszczalności wystąpienia z Kościoła ani tej możliwości nie czyni złudną lub iluzoryczną, co jest właściwością tzw. nieliberalnych kościołów i religii, ale uznaje tę instytucję i poddaje ją zracjonalizowanej procedurze
Raz wpisy w księdze chrztu są dla państwa "przezroczyste" - państwo się nimi nie interesuje. Innym razem niewłaściwe wpisy w Ksiedze Chrztu mogą doprowadzić proboszcza do odpowiedzialności karnej.
Problem przynależności do Kościoła katolickiego, podobnie jak wystąpienia z niego, jest wewnętrzną sprawą Kościoła, przy czym to ostatnie zagadnienie jest przedmiotem odpowiednich uregulowań prawa kościelnego
Wykreślenie lub usunięcie pisemnego potwierdzenia dokonanego faktu (chrztu) z ksiąg parafialnych mogłoby w takim wypadku być uznane za potwierdzenie nieprawdy w dokumentach parafialnych przez proboszcza, czyli za czyn wypełniający przesłanki czynu zabronionego nie tylko przez prawo kanoniczne, ale przede wszystkim przez ustawę karną – powodując możliwą odpowiedzialność nie tylko proboszcza, ale i osoby nakłaniającej go do takiego czynu.
Raz GIODO ma kognicję (może wydawać decyzje administracyjne) w przypadku osób nienależących do Kościoła, a raz nie ma
Fakt przynależności do kościoła lub związku wyznaniowego podlega regulacji prawa kościelnego kościoła lub związku wyznaniowego, którego dotyczy. Poza wszystkim zaś, kwestia ta nie ma i tak znaczenia dla ostatecznego rozstrzygnięcia o wniosku przez organ administracyjny lub sąd. Decyduje bowiem ustawowe wyłączenie GIODO, o którym mowa powyżej i przyznana Konstytucją RP (art. 25 ust. 3 i 4), ratyfikowaną umową międzynarodową (art. 1 i 5 Konkordatu) i ustawami (art. 2, art. 3 ust. 1 i 2 uspkk) kwestie te regulującymi autonomia prawna Kościoła Katolickiego polegająca na tym, że Kościół rządzi się w swych sprawach własnym prawem, swobodnie wykonuje władzę duchowną i jurysdykcyjną oraz zarządza swoimi sprawami.
Analizowane orzeczenie NSA jest jak dobry bar sałatkowy - każdy znajdzie w nim coś co go zainteresuje. Potrzebny jest cytat, że z Kościoła nie da się wystąpić? Proszę bardzo. A może należy wykazać, że Kościół katolicki w Polsce jest czysty jak łza i daje każdemu możliwość opuszczenia jego szeregów? Także znajdziemy coś na ten temat. Dominujący wydźwięk jednak jest taki, iż z Kościoła da się wystąpić i w tym celu należy zastosować się do instrukcji wydanej przez Episkopat.
NSA postanowił tym wyrokiem rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie wystąpienia z Kościoła i uczynić te orzeczenie krynicą wiedzy, z której powinni czerpać kolejni urzędnicy lub sędziowie zajmujący się podobnymi sprawami. GIODO już zaczął wcielać w życie główne przesłanie tego dokumentu umarzając kolejne skargi na proboszczów. Wygląda na to, że ta polityka będzie kontynuowana przez następne lata i osobom, które chcą wystąpić z Kościoła nie pozostaje nic innego jak zastosować się do kościelnej instrukcji w tej kwestii. W oświadczeniu woli nie należy przy tym używać słowa "apostazja" aby zbytnio nie skonfudować sędziego NSA, który siedzi z nosem zanurzonym w Kodeksie Prawa Kanonicznego i nie wie w jakim znaczeniu powszechnie używa się tego słowa obecnie.