Source: https://oko.press/sellin-sprawdzamy-gdzie-mamy-ochote-oko-press-bez-zadnych-argumentow-a-senat-mylicie-z-sejmem/
Timestamp: 2019-12-09 21:05:58
Legal References Found: art. 227
 art. 241
 art. 227
 art. 227
 art. 227
 art. 227

Document Content:
Sellin: "Sprawdzamy, gdzie mamy ochotę". OKO.press: bez żadnych argumentów, a Senat mylicie z Sejmem
Sellin przyznaje, że jedynym powodem składania przez PiS "protestów wyborczych przeciwko ważności wyborów do Senatu" jest liczba głosów nieważnych. Nie spełnia to kryteriów składania protestu wg Kodeksu wyborczego. Ujawnione przez OKO.press skargi zawierają wyłącznie hipotetyczne rozważania. I powołują się na przepisy dotyczące... Sejmu
Zagoniony w kozi róg przez RMF FM Jarosław Sellin pytaniami o protesty wyborcze PiS palnął w końcu, że „sprawdzamy tam, gdzie mamy ochotę sprawdzać”. Wcześniej powtarzał jedyny „argument”, że głosów nieważnych było dużo (patrz – dalej).
Publikacja przez OKO.press w środę wieczorem kopii wszystkich sześciu „Protestów wyborczych PiS przeciwko ważności wyborów do Senatu” (załączone raz jeszcze – niżej) pozwala racjonalnie oceniać wartość tego typu opinii wygłaszanych przez polityków tej partii. Pozwala ocenić wartość argumentów użytych w Protestach. Pozwala też sprawdzić, że wychwycony przez Wirtualną Polskę
kompromitujący dla prawnika błąd przywołania artykułu Kodeksu wyborczego dotyczącego Sejmu (zamiast Senatu) pojawia się nie we dwóch, ale we wszystkich wnioskach.
Zarzut: uznanie ważnych głosów za nieważne. Dowody? Brak
W sześciu pismach powtarza się ten sam zarzut „naruszenia przepisu art. 227 Kodeksu polegającego na niewłaściwym zakwalifikowaniu głosów jako nieważnych, podczas gdy głosy te powinny zostać uznane za ważne”.
Rzecz jednak w tym, że „Protesty” nie powołują się na żadne argumenty, które można by uznać za dowód, że zarzut jest uzasadniony, a tego wymaga art. 241 § 3 Kodeksu wyborczego:
241. § 1. Protest przeciwko ważności wyborów do Sejmu wnosi się na piśmie do Sądu Najwyższego w terminie 7 dni od dnia ogłoszenia wyników wyborów przez Państwową Komisję Wyborczą w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej. Nadanie w tym terminie protestu w polskiej placówce pocztowej operatora publicznego jest równoznaczne z wniesieniem go do Sądu Najwyższego.
Dowody to nie to samo co powody i poszlaki
Zarzut „niewłaściwego zakwalifikowania głosów ważnych jako nieważne” wygląda tym poważniej, że miałby wystąpić w sześciu okręgach. To by wręcz sugerowało jakąś zorganizowaną akcję, by ważne głosy na PiS uznawać za nieważne, w dodatku akcję wyjątkowo bezczelną, bo karty do głosowania do Senatu są wyjątkowo łatwe do „odczytania”.
Jakie PiS ma dowody, że tak było? Analiza sześciu „Protestów” dowodzi, że dowodów na błędy czy oszustwa wyborcze nie ma żadnych, są za to wskazane powody do składania protestu. Koronny „argument” brzmi:
To stwierdzenie może robić wrażenie, że doszło do „ustalenia” o znaczącym błędzie odbierania głosów kandydatom PiS i uznawaniu ich za nieważne, ale to tylko wrażenie.
W dokumentach nie ma śladu, by ktoś takiego „ustalenia” dokonał. Uzasadnienie jest de facto rozumowaniem hipotetycznym, że gdyby tak było, to wyniki mogłyby być inne. Trudno się spodziewać, by nawet najbardziej przychylny PiS sąd mógł uznać takie „uzasadnienie” za wystarczające.
„Ustalenie” nie jest zatem dowodem lecz powodem złożenia skargi: bo gdyby taki był błąd, to PiS wygrałby wybory do Senatu.
Protesty zawierają też argument poszlakowe: „różnica w ilości głosów w całym okręgu jest na tyle znikoma, iż może uchodzić za pewien margines błędu” co jest niezbyt poprawnym po polsku wyrażeniem ogólnej hipotezy, ale znowu – bez żadnych dowodów.
Podobną wartość dowodową mają spekulacje o „potencjalnych” zdarzeniach typu:
Zupełnie wprost motywacja polityczna jest wyrażona we fragmencie o „słusznym interesie społecznym”.
Mandaty w Senacie są podzielone po połowie na opozycję i PiS, więc w „słusznym interesie społecznym” jest podjęcie dodatkowych działań weryfikujących poprawność wyników głosowania .
W przypadku dwóch okręgów pada dodatkowo argument, że w poprzednich wyborach w 2015 roku liczba oddanych tam nieważnych głosów była mniejsza niż obecnie.
Sejm, czyli Senat
Protesty musiałby być przygotowywane na kolanie, bo wszystkie podnoszą jako główny zarzut „naruszenia przepisu art. 227 Kodeksu Wyborczego”. Rzecz w tym, że jak zauważył portal wp, art. 227 Kodeksu odnosi się do wyborów do Sejmu, a nie Senatu!
Portal stwierdza, że „co najmniej dwa protesty zawierają ten błąd”, widocznie wp miała dostęp do dwóch dokumentów. Jak widać w dokumentach opublikowanych przez OKO.press, błąd powtarza się we wszystkich sześciu skargach.
PiS już przyznał się do „drobnej pomyłki”.
A pełnomocnik wyborczy PiS Krzysztof Sobolewski tłumaczy w sposób zdumiewający, że ” w Proteście nie trzeba wskazywać numerów artykułów, tylko postawić zarzuty. Omyłka wkradła się rzeczywiście z art. 227, a nie 268. Jest to oczywista omyłka pisarska i nie ma ona znaczenia dla merytorycznej treści protestu”.
Zobacz błędnie użyty art. 227
Zobacz artykuły 268 i 269
§ 1. Wyborca głosuje na określonego kandydata, stawiając na karcie do głosowania znak „x” z lewej strony obok jego nazwiska.
§ 2. Jeżeli zostanie zarejestrowany tylko jeden kandydat, wyborca głosuje na tego kandydata, stawiając znak „×” w kratce oznaczonej słowem „TAK” z lewej strony obok nazwiska kandydata. Postawienie znaku „×” w kratce oznaczonej słowem „NIE” z lewej strony obok nazwiska tego kandydata oznacza, że jest to głos ważny oddany przeciwko wyborowi kandydata.
§ 1. Jeżeli na karcie do głosowania nie postawiono znaku „×” w kratce z lewej strony obok nazwiska któregokolwiek z kandydatów, to taką kartę uznaje się za kartę ważną z głosem nieważnym.
§ 2. Jeżeli na karcie do głosowania postawiono znak „×” w kratce z lewej strony obok nazwisk dwóch lub większej liczby kandydatów, to taką kartę uznaje się za kartę ważną z głosem nieważnym.
Jarosław Sellin: „Sprawdzamy tam, gdzie mamy ochotę sprawdzać”
W świetnej rozmowie w RMF FM Marcina Zaborskiego z wiceministrem kultury Sellinem, ten wskazuje, że powodem „Protestów” jest chęć „stuprocentowej wiedzy” („myślę, że pan też byłby zainteresowany pewnością i wiedzą stuprocentową, że rzeczywiście wygrał ten senator, który powinien był wygrać”). Nie potrafi podać żadnego dowodu, że coś z wynikami jest nie tak, poza dużą liczbą głosów nieważnych.
Na zarzut, że czemu zatem PiS nie chce sprawdza wyniku wyborów także tam, gdzie wygrał, a głosów nieważnych było dużo, Sellin wypala:
„Sprawdzamy tam, gdzie mamy ochotę sprawdzać”.
„Jakie dowody na nieprawidłowości w wyborach do Senatu w tych okręgach widzi Prawo i Sprawiedliwość? – dociska dziennikarz.
Powtarzam: ilość głosów nieważnych.
Sama liczba głosów nieważnych?
A wie pan, że głosów nieważnych jest w tych wyborach, procentowo licząc, mniej, niż było w roku 2015?
To prawda, głosów nieważnych jest wyjątkowo mało – i bardzo mnie to cieszy, to świadczy o dojrzałości głosujących: że już tych pomyłek, jakie się zdarzały wcześniej, nie ma”.
Zobacz wszystkie sześć protestów PiS
Raz jeszcze załączamy sześć dokumentów, w których PiS podważa wyniki wyborów do Senatu w następujących okręgach:
Wybory, Jarosław Sellin, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Rząd Mateusza Morawieckiego, protesty wyborcze
24 października 2019 at 12:19
Jak zwykle ble ble ble i rozmywanie problemu, którego punkt ciężkości leży w zupełnie innym miejscu. Czyli w tym, że na drodze rozpatrywania protestów jest rozprawa niejawna czyli TAJNA – a tam już można zrobić z protestem wszystko co się chce – jeśli się w tym tajnym gremium zasiada.
Niejaki Maciejewicz już przyleciał w sukurs na swoim poziomie.
Ale po przeczytaniu tego zapewne bluźnie z poziomu rynsztoka.
zatem nie gratuluję obrońcy panie Red. Nacz.
Skończ już to twoje "Maciejewicz to, Maciejewicz tamto". Zabierz się człeku za rzeczową dyskusję.
24 października 2019 at 14:21
24 października 2019 at 15:03
Jerzy Coorhagen 24 października 2019
Gdzie można przeczytać tą fantastyczną książkę autorstwa Baryki o której ciągle wspominasz ? Ciekawi mnie co się w niej znajduje.
24 października 2019 at 15:13
Książka jest widocznie zbyt rewolucyjna jak na dzisiejsze czasy, gdyż nie znalazł się jeszcze dość odważny wydawca, który by ją wydał.
Jeśli chce się Pan dowiedzieć co zawiera to proszę wpisać w Google hasło: "Informacje o książce – Andrzej Lisiak" – i tam kliknąć link
24 października 2019 at 15:42
Już to czytałem, żadnych konkretów, tylko zapowiedzi jakie to rewolucyjne treści zawiera, ale nigdzie nie ma samej książki. Zatem, jest to coś w rodzaju czarnej teczki Tymińskiego, w której znajdowały się odpowiedzi na wszystkie pytania i recepty na rozwiązania wszystkich problemów w kraju. Kto może udowodnić, że tak nie było, skoro Tymiński nigdy nie pokazał co w niej jest. Nie godzi się cytować książki, której nikt nie czytał ani nie może zweryfikować jej treści, nie ładnie. Zwłaszcza jak oferuje się pieniądze za udowodnienie, że autor się mylił 🙂
24 października 2019 at 18:53
Pytał pan co się w książce znajduje więc powiedziałem gdzie się pan tego może dowiedzieć. Tak samo zresztą dlaczego książka nie jest wydana. Co się zaś tyczy konkretów to są w książce są i dlatego każdemu kto ją przeczyta ofiaruję to do zapowiedziałem.
Ale niech się pan nie martwi wszystko przed panem. Bo jak polska astronomia, a może najpierw światowa, a potem dopiero ta polska zapyziała astronomia uzna wreszcie moją rewolucję w astrofizyce to wydawcy przyczołgają się po tę książkę na kolanach – wtedy ją pan sobie przeczyta i może spróbuje sięgnąć po tą nagrodę.
A czego dotyczy moja rewolucja w astrofizyce to może pan się dowiedzieć wpisując teraz w Google hasło: "Giordano, Mikołaj, Andrzej – Andrzej Lisiak" Tam na podstrona są już same konkrety.
24 października 2019 at 22:48
Jerzy Coorhagen 25 października 2019
Nie konkrety ale ogólne stwierdzenia i hasła. W moim mieście był kiedyś człowiek który twierdził że wynalazł perpetum mobile i pozywał do sądu władze lokalnej politechniki za to, że nie chciały uznać jego geniuszu i nie zrobiły go rektorem tej uczelni co pozwoliłoby mu na szerzenie jego teorii, a nadto pozwał miasto, za to, że nie chciało mu dać darmowego mieszkania i zwolnić go z podatków, a on przecież jest geniuszem. Oczywiście nikomu nie pokazał dowodów na to, że dokonał jakiegoś odkrycia, żądał najpierw uznania jego osiągnięć a dopiero potem ewentualnie obiecał coś pokazać. Wydaje mi się że to taka sytuacja. Czy nauka nie opiera się na tym, że najpierw się publikuje wyniki badań a dopiero potem domaga uznania. Jak na razie to wszystko jest pisane palcem na wodzie. Ta książka na dzień dzisiejszy nie istnieje, a twierdzenia że jest inaczej to wymaganie religijnej wiary, a nie na tym opiera się nauka. Zupełnie jak 12 złotych tablic Johna Smitha, które mogli zobaczyć tylko naprawdę wierzący i godni, o czym decydował on, i co nie jest dziwne do tej grupy zaliczał tylko siebie.
A i nawet w tych \"konkretach\" znalazłem dwa błędy, więc chyba powinienem dostać coś z tych pieniędzy 🙂
25 października 2019 at 08:17
Jerzy Coorhagen – Jeśli pan czytał te twierdzenia z astrofizyki to musiał pan dotrzeć do tego, że UDOWODNILEM, iż o żadnym widoku (obrazie) gwiazd oglądanych przez teleskopy mowy być nie może. Jak również to, że światło gwiazd rozprzestrzenia się w Kosmosie wyłącznie po liniach prostych – a nie jak chce Einstein wężykiem. I chciałbym widzieć kogoś kto merytorycznie obali te twierdzenia. A tylko te dwa – a jest ich więcej – dyskredytują obecną zapyziałą oficjalną astronomię.
25 października 2019 at 09:40
24 października 2019 at 17:08
Zenon Nowak 24 października 2019
Opozycyja powinna zasypać organa kontrolne identycznie brzmiącymi wnioskami co wnioski pisowskie. Kopiuj/wklej tylko z inną nazwą wnioskodawcy. Byłoby uroczo, gdyby wnioski pisu przeszły, a ich kopie skladane przez opozycję nie.
Polecam dla wesela
/joemonster.org/filmy/85240
Czkam teraz na pojawienie sie w tym samym gatunku "Kaczyński dowiaduje się, że Konfederacja prze4kroczyła próg a wrogowie ludu mają większość w Senacie"
No i liczę na to, że Jego Exelencja K. Mikke będzie doprowadzał do szału prezesa gadając androny z trybuny sejmowej. Szkoda, że Krychy Pawłowicz nie będzie, to by były fajerwerki!
24 października 2019 at 17:24
Wojciech M. 24 października 2019
Rozmowy z Sellinem….myślałem, że sobie odpuściliście kabotyńskie jego wywody…nawet, jeśli cytujecie gościa…typowy partyjniak, towarzysz PiSu
24 października 2019 at 17:54
Wbrew urzędowej nazwie ministerstwo kultury z kulturą nie ma nic wspólnego. Zarówno Gliński jak i Sellin to prostackie buce. Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz. Nie używam kawyczków bo wszyscy wiedzą, że podpieram się "Misiem".