Source: https://lustratorpolski.wordpress.com/page/29/
Timestamp: 2019-08-21 13:53:53
Legal References Found: art. 23
 art. 1
 art. 59
 art. 2
 art. 31
 art. 52

Document Content:
lustratorpolski | Strona 29
Józefa Siemaszkiewicz- powinowaty
11 września 2015 lustratorpolski	Dodaj komentarz
Przyszedł czas na ostatni wpis z cyklu o rodzinie Józefy Siemaszkiewicz. Ostatnią postacią, na którą muszę zwrócić uwagę Czytelników, jest ojciec zięcia Ww. Ponieważ jej córka jako funkcjonariusz SB, musiała udowodnić „prawe” (właściwie „lewe”) pochodzenie rodziny męża, miała „drobny” kłopot ze swoim teściem:
Sygn. Akt KSN 137/49
Dnia 14 lipca 1949 r.
Sąd Okręgowy w Płocku Wydział Karny w składzie następującym:
Sędzia Okr. St. Bubiński
ławnicy: Zygmunt Michalski
Protokół aut. apl. sąd. L. Bąkowski
W obecności Prokuratora S. O. Z. Malinowskiego
rozpoznawszy dnia 14 lipca 1949 r. sprawę:
Z/…/
urodz. 10.5.1913 r. w Gostyninie, syna Walentego i Józefy z Janiszewskich, zam. w Biskupcu
w sierpniu 1944 r. w Gostyninie, w zamiarze pójścia na rękę władzy państwa niemieckiego, skierował do miejscowej żandarmerii niemieckiej pismo anonimowe, wymieniając w nim nazwiska dziesięciu osób, jako członków polskiej konspiracyjnej organizacji niepodległościowej, oraz podając, iż Władysława Lewandowska posiada broń palną, którą użyć ma przeciwko Niemcom, lecz zamierzonego przestępstwa nie dokonał, gdyż anonim przejęty został na poczcie przez członków organizacji niepodległościowej;
w styczniu 1945 r. w Gostyninie, idąc na rękę władzy państwa niemieckiego, doniósł miejscowej żandarmerii, że Władysława Lewandowska posiada broń, wskutek czego została ona aresztowana i osadzona w więzieniu w Kutnie, skąd wyzwoliła ją Armia Radziecka;
to jest o czyn przewidziany w art. 23 K.K. w związku z art. 1 p. 2 Dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. Dz. Ust. 69 poz. 377.
O r z e k ł :
Z/…/ uznać winnym popełnienia zarzuconych mu aktem oskarżenia przestępstw i s k a za ć za przestępstwo z p. I-go aktu oskarżenia na podstawie art. art. 59 k.k., 1 p. 2, 5 § 3 i 7 dekretu z 31 sierpnia 1944 r. /Dz. Ust. Nr 69 poz. 377/ na siedem (7) lat więzienia, na przepadek całego mienia i na utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na przeciąg lat siedmiu oraz za przestępstwo z p. II-go aktu oskarżenia na podstawie art. 2 i 7 tegoż dekretu- na cztery (4) lata więzienia, na przepadek całego mienia i utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na przeciąg lat czterech; na mocy art. 31 K.K. w y m i e r z y ć skazanemu jedną łączną karę ośmiu (8) lat więzienia, przepadek całego mienia oraz utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na lat osiem. Od opłaty sądowej i kosztów postepowania skazanego zwolnić. Na poczet orzeczonej kary pozbawienia wolności zaliczyć skazanemu tymczasowe aresztowanie od 5 kwietnia 1949 r. do 14 lipca 1949 r. /…/
Polski Związek Tenisa Stołowego, czyli relikt komunizmu
10 września 2015 lustratorpolski	Dodaj komentarz
W maju br. wziąłem udział w Pikniku Olimpijskim na Kępie Potockiej. Wyszedłem z niego bardzo zadowolony, wypróbowałem swoje umiejętności w wielu dyscyplinach, w kilku nawet z sukcesem, bo poprawiłem życiowe osiągnięcia. Tylko na jednym z wielu stoisk potraktowano mnie jak intruza- na stoisku Polskiego Związku Tenisa Stołowego, którego pracownicy bawili się wyłącznie we własnym gronie, a na zadawane pytania w ogóle nie odpowiadali (!), byłem dla nich „niewidzialny”. Ich zachowaniem byłem zaskoczony, mimo że pół roku wcześniej odbyłem rozmowę z Prezesem tego stowarzyszenia o jego teczce założonej przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Nie zdawałem sobie sprawy, że tenisowy kontrwywiad zadziała tak szybko i przybierze to formę rozdania pracownikom moich zdjęć z dopiskiem „Tego klienta nie obsługiwać”. Wg zachowanych zapisów ewidencyjnych SB ww. oficjel PZTS (a wtedy dyrektor w GKKFiS) udzielał się w charakterze tajnego współpracownika w latach 1985- 1990. Zachowały się także donosy sygnowane jego pseudonimem, które opublikowałem w 2010 r., nie znając wówczas tożsamości tego tw. O dane i teczkę tego tajnego współpracownika poprosiłem (pisemnym i podpisanym Wnioskiem) IPN. Udzielono mi odpowiedzi, że danych tego tw, a tym bardziej teczki, nie odnaleziono. Po latach, „własnym sumptem”, dane te odnalazłem, a działalność kierownictwa IPN mogę określić jako sabotowanie obowiązującej ich ustawy. Przy czym zaznaczam (w ślad za wczorajszą publikacją o wystąpieniu poselskim Girzyńskiego), że za winnych sabotażu uznaję członków „złotej 20-tki kierownictwa IPN”, nie tylko właściwych dyrektorów BUiAD. Wielokrotnie otrzymywałem pisemne dowody pełnego poparcia Prezesa IPN dla postępowania dyrekcji BUiAD.
Wspomniany prezes PZTS to jednocześnie zięć Józefy Siemaszkiewicz i dzięki jej teczce dotarłem do dokumentacji oblicza ideowego człowieka PZTS, przy którym Kwaśniewski wydaje się weteranem „Solidarności”.
– Urodziłem się 11 sierpnia 1946 r. w Biskupcu, woj. Olsztyn w rodzinie robotniczej. W roku 1960 ukończyłem Szkołę Podstawową w Młodzieszynie k/Sochaczewa, woj. warszawskie. Od września 1960 roku rozpocząłem naukę w Technikum Mechanicznym w Ursusie k/Warszawy, które ukończyłem w roku 1966.
W trakcie nauki w szkole podstawowej i technikum działałem w ZHP i ZMS.
Studium Nauczycielskie ukończyłem w czerwcu 1968 roku. W I roku Studium Nauczycielskiego w 1966 roku wstąpiłem do Zrzeszenia Studentów Polskich- ZSP. W okresie tym w latach 1966- 1968 pełniłem w ZSP funkcję Przewodniczącego Rady Wydziałowej i Przewodniczącego Rady Uczelnianej ZSP.
Po ukończeniu w I SN rozpocząłem we wrześniu 1968 roku pracę nauczycielską w XI Liceum Ogólnokształcącym im. M. Reja w Warszawie. Równocześnie działałem społecznie w ZSP pełniąc funkcję kierownika Środowiskowej Sekcji Studiów Nauczycielskich Rady Okręgowej ZSP w Warszawie oraz członka Plenum Rady Okręgowej ZSP. W okresie tej działalności zostałem wybrany delegatem na VII Kongres ZSP, który w lutym 1969 roku wybrał mnie w skład Plenum Rady Naczelnej ZSP.
W kwietniu 1969 roku na wniosek Rady Naczelnej ZSP zostałem oddelegowany przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego do pracy w RN ZSP, gdzie powierzono mi funkcję Kierownika Ogólnopolskiej Sekcji Studiów Nauczycielskich RN ZSP.
We wrześniu 1969 roku II Plenum ZSP wybrało mnie na funkcję Sekretarza Komisji Organizacyjnej RN ZSP.
Pracując rozpocząłem studia wyższe zawodowe w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie, które ukończyłem w 1974 roku.
W marcu 1973 roku jestem delegatem na VIII Kongres ZSP i Kongres Studentów Polskich, który powołuje Socjalistyczny Związek Studentów Polskich.
W okresie integracji ruchu studenckiego byłem Kierownikiem Biura Organizacyjnego VIII Kongresu ZSP, Kongresu Studentów Polskich i I Zjazdu SZSP.
Od marca 1973 roku tj. od powołania SZSP powierzono mi funkcję Kierownika Wydziału Organizacyjnego Zarządu Głównego SZSP, którą pełnię do chwili obecnej.
Z rekomendacji ruchu młodzieżowego zostałem skierowany równocześnie od października 1973 roku do pracy społecznej w Polskim Związku Tenisa Stołowego, gdzie pełniłem funkcję V-Prezesa PZTS, a obecnie od roku 1974 Prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego.
Od stycznia 1970 roku jestem członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
Za działalność społeczno-polityczną i zawodową zostałem odznaczony: Srebrnym Krzyżem Zasługi- 1974 r., Złotą Odznakę ZNP- 1972 rok, Złotą Odznakę ZSP- 1973 r., Srebrnym Odznaczeniem im. J. Krasickiego- 1973 r., Złotym Odznaczeniem im. J. Krasickiego- 1976 r., Krzyżem Zasługi dla ZHP, Medalem „Zasłużony Działacz KMW”, Odznakę XX-lecia ZSP.
– Egzekutywa OOP PZPR przy RG SZSP i ZG AZS stwierdza, że Towarzysz J[…] jest członkiem PZPR od 21 stycznia 1970 r.
Kandydatem, a następnie członkiem PZPR został w naszej Podstawowej Organizacji Partyjnej. Towarzysz J[…] aktywnie uczestnicząc w pracy naszej OOP dał się poznać jako zaangażowany i ofiarny działacz partyjny i młodzieżowy.
Prezentowane przez niego poglądy, aktywność na zebraniach, szkoleniach, zaangażowanie w realizacji zadań partyjnych i zawodowych pozwalają nam wysoko ocenić jego postawę społeczno-polityczną. Na szczególne podkreślenie zasługują jego zdolności organizacyjne, umiejętność pracy z ludźmi, kierowanie zespołami ludzkimi, wyrobienie na kwestie społeczne i światopoglądowe.
Duże uznanie zyskał Tow. J[…] swoją pracą polityczną i organizacyjną w trakcie działań związanych z integracją ruchu studenckiego i powstaniem SZSP. Tow. J[…] był w tym okresie odpowiedzialny jako Sekretarz Komisji Organizacyjnej RN ZSP za przygotowanie organizacyjne obrad Kongresu Studentów Polskich i I Zjazdu SZSP. Tow. J[…] dobrze łączy pracę w ZG SZSP z działalnością społeczną. Pełni m.in. społecznie funkcję Prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Zadanie to zostało mu powierzone przez KZ PZPR przy RG FSZMP w ramach stawianych przed działaczami młodzieżowymi zadań w związkach sportowych.
Jako kierownik Wydziału Organizacyjnego Zarządu Głównego Socjalistycznego Związku Studentów Polskich po powołaniu SZSP i I Zjeździe wiele wysiłków włożył w doskonalenie działań SZSP na rzecz wzrostu szeregów członków PZPR w środowisku studenckim.
Egzekutywa OOP PZPR wysoko ocenia postawę, wiedzę ideowo-polityczną i zaangażowanie Tow. J[…].
Za Egzekutywę
I Sekretarz OOP PZPR
przy ZG SZSP i ZG AZS
Kadra policyjna na Mokotowie
1 września 2015 lustratorpolski	Dodaj komentarz
Dla każdej instytucji państwowej niebagatelne znaczenie ma dobór pracowników, za klasykiem: „Kadry decydują o wszystkim”. Milicja Obywatelska w końcówce swojego istnienia przeżywała prawdziwy renesans. W 1990 r. z dnia na dzień tysiące wakatów (?) wypełniły się tam funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa. Dokładnie tymi, którzy zdawali sobie sprawę, że weryfikacji w UOP nie przejdą, bo służyli w najbardziej wrogich społeczeństwu pionach SB. Za najbardziej głośny przypadek wywinięcia się od weryfikacji uznaję rzecznika prasowego stołecznej policji, a w PRL funkcjonariusza Wydz. III-2 SUSW- do walki z opozycją, m.in. oficera prowadzącego tw „Leszek”. Dzisiaj przypadek niemniej spektakularny- Komendant Policji na Mokotowie.
Na teczkę tego Komendanta trafiłem po nitce losów rodziny Józefy Siemakiewicz, o której karierze publikowałem jeszcze na portalu „Gazeta Obywatelska”. Z jej teczki wynikało, że córka (Komendant) otrzymała solidne, komunistyczne wychowanie, a dobór życiowego partnera nastąpił pod kątem podtrzymania tych tradycji.
W sprawie początków służby córki w Wydz. XIII Dep. Techniki MSW odsyłam do mojego tekstu „Mengele z Rakowieckiej”. Teczkę córki przeglądał kilka lat temu prokurator IPN, jednak bez efektów. Przecież nawet naczelnika tej zbrodniczej komórki MSW przesłuchano w charakterze świadka.
– podanie do Dep. Kadr o przyjęcie do pracy w MSW złożone 29.09.1977 r.
Proszę uprzejmie o przyjęcie mnie do pracy w MSW.
Jestem zdecydowaną ateistką, wychowaną w rodzinie funkcjonariusza MSW. Moje zainteresowania i idee życiowe pokrywają się z wzorcem osobowym pracownika MSW.
Sądzę, że postawą, zaangażowaniem i pracą będę mogła wypełnić powierzone mi zadania.
G/…/
– Notatka służbowa z 22.02.1978 r.
Proponuję przyjąć G/…/ na stanowisko młodszego inspektora w Wydziale XIII Departamentu Techniki na okres służby przygotowawczej z uposażeniem w grupie V, z dodatkiem kwalifikacyjnym 400 zł, dodatkiem od zajmowanego stanowiska 3150 zł i dodatkiem operacyjnym w kategorii IV.
Wymieniona posiada wyższe wykształcenie zawodowe i włada językiem rosyjskim.
Z tych względów jest odpowiednim kandydatem do pracy w Wydziale XIII.
[Naczelnik … J. Kamiński]
– Opinia służbowa z 7.05.1980 r. /…/
St. sierż. sztab. /…/ jest absolwentką Wydziału Techniki Politechniki Warszawskiej i posiada tytuł magistra.
W czasie studiów zdobyła dobre przygotowanie ogólnotechniczne.
Do Wydziału XIII została przyjęta jako pracownik obsługi technicznej przyszłego systemu informatycznego, opracowywanego dla Wydziału.
W celu ukierunkowania kwalifikacji zawodowych została skierowana na Wieczorowe Studia Podyplomowe Elektronicznego Przetwarzania Danych, które ukończyła w 1979 r.
Jednocześnie była wdrażana do pracy przy obsłudze urządzeń informatycznych.
Do jej stałych zadań należy również prowadzenie gospodarki materiałowej, a więc prowadzenie ewidencji, sporządzanie planów, doraźnych zapotrzebowani materiałowych itp.
Ponadto odpowiada za gospodarkę przyrządami pomiarowymi i sprzętem eksploatowanym w wydziale.
W wydziale powierzono jej organizowanie szkoleń.
W dziedzinie tej wykazuje szczególną aktywność, biorąc na siebie ciężar prowadzenia wielu wykładów.
Już w pierwszym okresie służby tow. /…/ dała się poznać jako sumienny, zdyscyplinowany i odpowiedzialny pracownik. Jest samodzielna i wykazuje wiele inicjatywy w pracy. Posiada umiejętność organizowania pracy sobie i współpracownikom. Powierzone zadania wykonuje starannie i z zaangażowaniem, dokonując przemyślanego wyboru optymalnej metody.
W ciągu dwuletniej służby tow. /…/ zapoznała się ze sprzętem techniki operacyjnej eksploatowanym w Wydziale XIII oraz z ogólnymi zasadami stosowania techniki operacyjnej.
Jest inteligentna i bardzo ambitna, co przejawia się w jej stałym dążeniu do podnoszenia kwalifikacji zawodowych.
W roku 1979 zdała egzamin eksternistyczny na stopień chorążego, a obecnie kończy Eksternistyczne Studium Oficerskie przy Akademii spraw Wewnętrznych.
Posiada znajomość obowiązujących przepisów i zasad pracy.
Przestrzega zasady zachowania tajemnicy państwowej i służbowej. Wykazuje głęboką troskę o mienie społeczne. Żywo reaguje na przejawy wszelkich nieprawidłowości.
Do przełożonych odnosi się z szacunkiem, jest bardzo zdyscyplinowana.
Dzięki dużej kulturze osobistej i umiejętności współżycia w kolektywie jest powszechnie lubiana. Posiada wiele taktu, jest koleżeńska i uczynna.
Reprezentuje właściwą postawę moralno-polityczną.
Jest zaangażowana zawodowo, społecznie i politycznie.
Posiada dużą wiedzę ogólną i społeczno-polityczną i stale dąży do jej poszerzenia.
Po odbyciu stażu kandydackiego w roku 1979 została przyjęta w poczet członków PZPR.
Jest aktywistką POP i pełni obowiązki wykładowcy szkolenia partyjnego.
Interesuje się socjologią i psychologią.
St. sierż. sztab. /…/ ma duże perspektywy rozwoju zawodowego, zarówno specjalistycznego, jak i politycznego.
Jest w pełni przydatna na zajmowanym stanowisku.
SEKRETARZ POP NR 13 NACZELNIK WYDZ. XIII DEP. TECHNIKI MSW
[parafa] /płk inż. J. Kamiński/
– Wniosek personalny z 9.11.1982 r. /…/
Por. /…/ ze względu na dobre przygotowanie ogólnotechniczne, znajomość sprzętu techniki operacyjnej w zakresie PTG oraz wysoki poziom wiedzy ogólnej przydatna będzie w Wydz. Inspekcji i Analiz. Mimo stosunkowo krótkiego okresu pracy w resorcie SW wykazała się dużym zaangażowaniem przy realizacji zadań służbowych. /…/
– podanie do Dyr. Dep. Kadr MSW z 14.02.1984 r.
Proszę uprzejmie o służbowe przeniesienie do pracy operacyjnej w Departamencie IV MSW.
Zainteresowania osobiste problematyką wyznaniową oraz ukształtowane w tej dziedzinie poglądy stanowią uzasadnienie dla moich dążeń, aby podjąć pracę na tym wielce interesującym mnie odcinku.
Posiadam ogólnooperacyjne przygotowanie w postaci ukończonego w 1980 roku rocznego Studium Podyplomowego Akademii Spraw Wewnętrznych.
– [Indywidualna karta przeglądu kadrowego]
Zajmuje się całokształtem spraw związanych z prowadzeniem gospodarki materiałowej w Wydziale. Z nałożonych obowiązków wywiązuje się dobrze. Inteligentna i kulturalna. Posiada predyspozycje lektora. Energiczna z usposobienia. Pasjonuje się pracą społeczno-polityczną. /…/
W Wydziale III Dep. IV zatrudniona jest na stanowisku inspektora. W pracy na powierzonym odcinku wykazuje duże zaangażowanie i zmysł organizacyjny. Posiada predyspozycje do pracy operacyjnej własnej, jak i koordynowania pracą terenu. /…/
Pracownik wymagający nadzoru i stałego instruktażu. Konieczne jest dalsze szkolenie w zakresie teoretycznego przygotowania do pracy w pionie IV. Posiada predyspozycje do pracy operacyjnej na powierzonym odcinku. /…/
Pracownica zdyscyplinowana i sumienna. Z obowiązków służbowych wywiązuje się w stopniu dobrym. Potrafi zorganizować i prowadzić samodzielną pracę operacyjną na powierzonym odcinku. Prawidłowo ocenia sytuację i wyciąga właściwe wnioski. /…/
– Opinia służbowa 1988- 1989 z 01.1990 r. /…/
/…/ Jedyne trudności wynikające z faktu, że jako kobieta nie jest w stanie realizować niektórych zadań
– Raport do Dyr. Dep. Kadr z 5.01.1990 r.
W nawiązaniu do przeprowadzonej ze mną rozmowy w dniu 4.01.1990 r. z udziałem Kierownictwa Dep. Studiów i Analiz oraz pracownika Dep. Kadr MSW dot. propozycji podjęcia przeze mnie pracy w Milicji Obywatelskiej, oświadczam, iż wyrażam zgodę na służbowe przeniesienie mnie do pracy w organach MO.
Równocześnie proszę o skierowanie do pracy w Wydziale Dochodzeniowym DUSW Warszawa-Mokotów.
– Ankieta działalności operacyjnej funkcjonariusza SB kpt. G/…/ Dep. IV MSW
Prowadziłam jedną sprawę obiektową krypt. „Księżniczka”
W Dep. IV sprawę prowadziłam sama pod nadzorem kierownictwa służbowego
Analiza działalności zgromadzeń żeńskich wskazywała, że nie prowadzą one działalności zagrażającej porządkowi i bezpieczeństwu państwa
zadania wykonywałam tylko na polecenie przełożonych służbowych i w oparciu o własne plany pracy zatwierdzane przez przełożonych
w czasie wykonywania obowiązków służbowych nie wpłynęła na mnie żadna skarga dotycząca postępowania w sprawach zawodowych
Nie prowadziłam operacji, a w sprawie obiektowej służyłam wielokrotnie pomocą środowisku zgromadzeń żeńskich w sprawach zezwoleń na pobyt stały, paszportowych oraz budownictwa. Jeżeli zaistnieje taka potrzeba, wskażę te osoby.
Podsumowując prezentowany materiał stwierdzam, że kobiecie trudniej zrobić karierę w SB. Ponadto córka Siemakiewicz straszliwie miotała się przed wyborem drogi zawodowej, jej pierwszą pracą było przedszkole, chociaż resortowe. Rzekomy magister Politechniki Warszawskiej, to w rzeczywistości absolwent Międzywydziałowego Studium Kształcenia Nauczycieli Przedmiotów Technicznych. Gdy córka trafiła w końcu do SB, gdzie niewątpliwie mentalnie pasowała, powierzono jej wyłącznie stanowisko pomocnicze. Kariera rozwinęła się- patent oficerski- dopiero w „matczynym” Dep. IV MSW. Zajmowała się sprawami najbardziej dla kobiety oczywistymi tj. zakonami żeńskimi. Bardzo byłbym ciekaw tej listy siostrzyczek, które „skorzystały z pomocy uczynnej funkcjonariuszki” w sprawach pobytowych czy paszportowych”. Tłumacząc na język polski, córka Siemakiewicz prowadziła agenturę wśród zakonnic. Uważam jednak, że zatrudnienie takiej funkcjonariuszki w Policji nie przysłużyło się bezpieczeństwu mieszkańców Warszawy. Temat rodziny (powinowatych) Józefy Siemakiewicz będę kontynuował.
Bł. Jerzy Popiełuszko, czyli izolacja wśród księży
21 sierpnia 2015 lustratorpolski	Dodaj komentarz
Na jeden z dokumentów z teczki ks. Leszczyńskiego zwróciłem szczególną uwagę. Jest nim donos tw ps. „Kalinowski” na księdza Popiełuszkę. Wcale nie chodzi mi o to, że ks. Leszczyńskiego pokrzywdzono nie umieszczając go w publikacji IPN. Przecież liczba wpadek w tomie 1 nt. bł. Popiełuszki jest długa i dotyczy nawet rektora UKSW, a nie tylko ks. Leszczyńskiego. Chodzi mi o podane w donosie informacje o traktowaniu działalności ks. Popiełuszki przez innych księży. Porzućmy nadzieję, z relacji wynika, że wzorem czasów zaborów księża to zwolennicy utrzymania status quo.
Źródło: tw ps. „Kalinowski” Warszawa, 18.12.83 r.
Przyjął: Adach Tajne spec. znaczenia
Miejsce zamieszkania tw. Egz. pojedynczy
1 Parafia Raszyn
Ks. Leszczyński, proboszcz parafii, wiosną 84 r. zamierza rozpocząć budowę kościoła na osiedlu Rybie. Obecnie załatwia sprawę przejęcia terenu pod budowę. Jest to dość skomplikowana sytuacja, ponieważ w ub. roku podpisał umowę z właścicielami terenu- są 4 osoby uprawnione w sprawie zamiany działek, na osiedlu Rybie i z terenu przykościelnego. Rodzina Turkowskich zgodziła się na takie rozwiązanie, ponieważ chce zapewnić teren pod budowę dla swoich dzieci bliżej centrum Raszyna. Kłopot polega na istniejących przepisach, w/g których konieczne jest wzajemne sprzedanie wymienionych działek. W tej chwili sprawa ta jest w końcowym stadium załatwiania- pozostał Wydz. Finansowy w Urz. Dziel. Na Ochocie. Proboszcz przygotował pozostałe sprawy na tyle, że wiosną można już rozpocząć budowę.
Decyzję, kogo wyznaczyć na budowę pozostawia, jako lojalny wobec władzy kapłan, kurii. Dotychczas nie sugerował i nie zamierza tego [sic] swojej kandydatury. Uważa, że jego wikariusze nie sprostają temu zadaniu. Do tej pory nie rozmawiał z bpem na temat ew. budowniczego. W tygodniu przedświątecznym ma udać się do kurii w celu zatwierdzenia projektu budowy kościoła.
Proboszcz Leszczyński jest lubiany i szanowany przez swe zaangażowanie w sprawy społeczne. Zamierza np. w przyszłości zainspirować budowę szkoły po stronie zachodniej ulicy Krakowskiej. Jego zdaniem rozpoczęcie budowy kładki nad jezdnią nie rozwiąże problemu bezpieczeństwa dzieci. Jest również liczącym się partnerem i doradcą u miejscowych władz.
2 Tw. „Kalinowski” nie słyszał nic o przygotowaniach do obchodów rocznicy „Grudnia” przez osoby z podziemia. Do parafii nie zgłosił się nikt w celu zamówienia specjalnej mszy. Podkreślił, że na swoim terenie nigdy nie stwierdził szerszej działalności osób związanych z opozycją.
3 W sprawie ks. Popiełuszki nie jest zorientowany w szczegółach. Spotkał się z nim po raz pierwszy (i ostatni) przy organizacji zabezpieczenia pogrzebu kard. Wyszyńskiego. Chciał wtedy umieścić działaczy „S” z Huty wśród odpowiedzialnych służb porządkowych. Tw. zdecydowanie odciął się od współpracy po porozumieniu się z płk. Celakiem i Jadowskim z ówczesnej KSMO. W rozmowach z księżmi zorientował się, że większość z nich uważa zatrzymanie Popiełuszki w związku z wynikami przeszukania w jego prywatnym mieszkaniu za prowokację władz oraz szczególnego rodzaju rozgrywkę władz z kurią. Jakkolwiek wszyscy odcinają się od tego rodzaju działalności księdza, to z zaciekawieniem oczekują dalszych reperkusji, a szczególnie reakcji prymasa. Z wypowiedzi księży wynika, że w większości są zadowoleni z próby rozwiązania wrogiej postawy ks. Popiełuszki, ponieważ uważają, iż dzięki niemu może zmienić się stosunek władz do kleru w Polsce.
Tw. „Kalinowski” negatywnie ocenia postawę ks. Boguckiego, który jako przełożony ks. Popiełuszki winien odpowiednio sterować pracą duszpasterską, aby nie stwarzać podobnych sytuacji.
Zapoznałem w zarysie tw „Kalinowski” z zakresem działalności ks. Popiełuszki, ze szczególnym uwzględnieniem szkodliwej społecznie działalności. Tw. zgodził się z wnioskami.
1 W rozmowach z księżmi zwracać uwagę na komentarze dot. sprawy ks. Popiełuszki, szczególnie w kwestii stanowiska kierownictwa Kurii i kurialistów. [dopisek- Dlaczego tylko komentarze?! A może by tam próbować przeciwstawiać się nieuzasadnionym (faktami) opiniom?]
1 Kolejne spotkanie umówiono wstępnie na połowę stycznia 84 r. po uzgodnieniu terminu telefonicznie.
2 Wręczyłem tw. upominek świąteczny but. Koniaku wart. zł 2500,-
Przekazać wyciągi ad 1- tow. Majewski; ad 3 do spr. Popiel.
por. L. Adach
21 XII 83
Stanisław Leszczyński- ksiądz „obyty”
11 sierpnia 2015 lustratorpolski	Dodaj komentarz
Przetrwanie z pożogi PRL publikowanej tu niedawno wiedzy o parafii w Raszynie zawdzięczamy oficerom prowadzącym teczkę pracy tajnego współpracownika Wydz. IV stołecznej Służby Bezpieczeństwa. Po wyjaśnieniu kwestii, czy ks. Leszczyński powspomina swoje „rozmowy” z funkcjonariuszami, przystępuję do publikacji wyboru dokumentów z jego teczki personalnej. Co do tytułu wpisu i dalszej treści „rozmów” wyjaśniam, że „filozofia blachy na dach kościoła” została zaprezentowana (bodajże) po pierwszy przez ojca Hejmo. Natomiast ks. Leszczyński do „filozofii blachy” dokłada lawirowanie w systemie władzy komunistycznej- między naczelnikiem gminy, dyrektorem szkoły i SB-ekiem zamiast między Panem, wójtem i plebanem. Niejednokrotnie wyraża dumę ze sprawnego (sprytnego) ułożenia sobie życia w „aktualnej rzeczywistości”.
Z okazji 15-lecia IPN zwracam uwagę, że znalazła się tu wzmianka o działalności ks. Jana Sikorskiego, która wg pracowników nie występuje w zbiorze jawnym IPN.
Wołomin, dnia 10 sierpnia 1972 r.
Egz. Nr – pojed.
I Z-CA KOMENDANTA POWIATOWEGO MO
o zezwolenie na zakończenie stopniowego pozyskania w charakterze tajnego pracownika
Ks. LESZCZYŃSKIEGO STANISŁAWA
/…/,
rektora kaplicy w Kątach Grodziskich par. Marki
dek. Radzymiński pow. Wołomin
mgr prawa kanonicznego /ATK/
Ks. Leszczyński Stanisław pochodzi z rodziny chłopskiej. Jest inteligentny, zrównoważony, prowadzi spokojny tryb życia, postawa moralna nie budzi zastrzeżeń.
Działalności politycznej nie prowadzi, a wobec episkopatu zajmuje obiektywną postawę. W pracy duszpasterskiej wybiera te sfery działalności, które nie kolidują z przepisami prawa. Po przybyciu na teren powiatu wołomińskiego objął placówkę w Kątach Grodziskich, gdzie jego poprzednik ks. Norbert miał ciągłe zatargi z władzami administracyjnymi.
Ks. Leszczyński uniknął powtarzania błędów swego kolegi i zachowuje lojalny stosunek wobec miejscowych władz, jak również przestrzega obowiązujących przepisów prawnych.
Wśród księży cieszy się dobrą opinią ze względu na swój przystępny sposób bycia. Posiada ambicje naukowe /ma otwarty przewód doktorski z prawa kanonicznego na ATK/ i w związku z tym wydaje się, iż w perspektywie ma wszelkie szanse awansu w hierarchii kościelnej.
Pierwsze kontakty z naszą służbą miały miejsce w 1963 roku, natomiast w sierpniu 1967 zarejestrowany został w charakterze kandydata na tajnego współpracownika. Przeprowadzane z nim rozmowy miały początkowo luźny charakter, podczas których nie próbowano formalizować współpracy. Z upływem czasu spotkania stawały się coraz częstsze, a w ich trakcie ks. Leszczyński zaczął przekazywać coraz bardziej istotne dla naszej służby informacje. W czasie kolejnych spotkań zastrzegał się wprawdzie, że nie będzie udzielał informacji dotyczących spraw czysto osobistych księży, lecz w końcu zawsze tych informacji udzielał. Wielokrotnie też podkreślał, że nie będzie przyjmował wynagrodzenia pieniężnego, co jednak świadczy, że zaakceptował swą rolę informatora, a jego oświadczenia w tej kwestii mają za zadanie uspokoić jego sumienie, iż nie jest „donosicielem”. Należy stwierdzić, iż jest bardzo wrażliwy na stronę formalną współpracy.
W obecnym okresie do współpracy całkowicie się przyzwyczaił i można określić, że jest bardzo mocno związany z naszym aparatem. Właściwie od dłuższego już czasu spełnia faktycznie rolę tajnego współpracownika, chętnie ustnie informuje o interesujących nas sprawach, wypożycza dokumenty kościelne i umawia się na konkretne terminy spotkań, jak również bardzo dba o zachowanie konspiracji kontaktów.
Wynagrodzenia w formie pieniężnej nie przyjmuje, ale zwraca się z prośbą o pomoc w załatwieniu spraw /ostatnio o poparcie w uzyskaniu zezwolenia na budowę budynku gospodarczego/, co całkowicie doprowadziło do związania go z naszą służbą.
Przekazywane przez niego informacje sprawdzano i okazało się, że były prawdziwe.
W dekanacie radzymińskim istnieje wiele problemów interesujących nas pod kątem nielegalnego budownictwa sakralnego. Pracuje tam pewna liczba kleru negatywnie ustosunkowana do istniejącej rzeczywistości. Parafie są liczne /po kilkanaście tysięcy wiernych/ i na ich terenie miały miejsce tzw. cudy. Obsada kapłanów stosunkowo duża. Z powyższych względów koniecznym jest poszerzenie posiadanej sieci informacyjnej o nowe wartościowe źródła agenturalne, a taką jednostką niewątpliwie jest ks. Leszczyński
Podstawa pozyskania
Ks. Leszczyńskiego planuję pozyskać na zasadzie dobrowolności.
Formalnego pozyskania kandydata dokonam dn. 11 X 1972 r. W czasie rozmowy będę się starał podkreślić jego lojalną dotychczas postawę względem władz, zaangażowanie w kontaktach z naszą służbą, a następnie sprecyzuję ogólne zasady współpracy z nami.
Po zaakceptowaniu przez niego swej roli tw. przejdę do udzielania mu szczegółowego instruktażu odnośnie współpracy. Omówię przyszłe zadania związane z prowadzoną sprawą obiektową krypt. „Cegła”, możliwości systematycznego wypożyczania nam dokumentów kościelnych. W dalszej części rozmowy będę się starał nakłonić go do odbywania spotkań poza terenem miejsca zamieszkania oraz ustalę sposób nawiązywania łączności w nagłych wypadkach i uzgodnię w związku z tym odpowiednią legendę. W przypadku stwierdzenia, iż w czasie spotkania zaistniała korzystna sytuacja zaproponuję napisanie zobowiązania.
Ofic. oper. Sł. Bezp. KPMO
/plut. Mackiewicz Sławomir/
Warszawa, dnia 12 sierpnia 1974 r.
z przejęcia na kontakt TW ps. „KALINOWSKI” pozostającego na łączności
kpt. GRALAKA- Inspektora Wydz. IV KWMO w Warszawie
W dniu 12 sierpnia br. wspólnie z tow. GRALAKIEM odbyliśmy rozmowę z TW ps. „KALINOWSKI” w jego miejscu zamieszkania na plebanii. Rozmowa miała na celu przedstawienie współpracownikowi propozycji zmiany pracownika, z którym będzie odbywał spotkania.
Podczas rozmowy TW ps. „KALINOWSKI” udzielił następujących informacji:
– po księdzu PADACZU Oficjałem Sądu Metropolitalnego został ks. Franciszek BOROWIEC dotychczasowy wiceoficjał
– wiceoficjałami pozostali ks. KONIECZNY i BIELECKI
– ks. Andrzej WALENDZIEK dotychczasowy notariusz Wydziału Spraw Sakramentalnych kurii, otrzymał probostwo parafii Raszyn i został mianowany sędzią synodalnym w Sądzie Metropolitalnym. Przyczyną odejścia WALENDZIKA z kurii był nadmiar obowiązków, jakie ciążyły na nim poza pracą przy parafii. W ogóle jest tendencja do uciekania kurialistów na parafie. Na miejsce WALENDZIKA przyszedł młody ksiądz po studiach na ATK /nazwiska nie pamięta/.
– W dekanacie Radzymin nastąpiły dwie zmiany na stanowisku proboszczów. Z parafii Klembów odszedł ks. MYCZKA, a na jego miejsce przybył ks. PIEŃKOS Marian z pow. Łowicz. Do parafii Nieporęt przybył ks. BEDNARCZYK ze Starogrodu.
– Obrońca węzła małżeńskiego Sądu Metropolitalnego- ks. Janusz ŻYŹNIEWSKI wziął udział w tegorocznej pielgrzymce do Częstochowy.
– Na dzień 15-tego sierpnia księża dekanatu radzymińskiego proszeni są do wzięcia udziału w uroczystościach odpustowych w parafii Klembów. Dziekan KOWALSKI nie zapraszał na rocznicę tzw. „Cudu na Wisłą”- corocznie obchodzoną w Radzyminie.
Odnośnie komentarzy wśród księży nt. rozmów lipcowych Polska-Watykan TW nie był zorientowany, nawet zaskoczony był faktem prowadzenia takich rozmów.
Poza omówieniem powyższych kwestii uzgodniono z Tajnym współpracownikiem dalsze kontakty ze Sł. Bezp. Na utrzymywanie kontaktu ze mną wyraził zgodę twierdząc humorystycznie, iż nie miał większego wyboru. Próbowałem z TW uzgodnić systematyczny kontakt, raz w miesiącu, jednak wyraził pogląd, iż zobowiązanie się do terminu nie może wchodzić w rachubę z uwagi na prace, zarówno w parafii, jak i w Sądzie Metropolitalnym.
W wyniku nacisku z mojej strony doszliśmy do porozumienia i uzgodniliśmy, iż spotkania będziemy odbywać na terenie Warszawy, miejsce spotkania PKO /w pobliżu LK „ZENIT”/. Wyjaśniłem TW, iż ze względów konspiracyjnych przyjazdy moje do jego miejsca zamieszkania nie mogą być stosowane, gdyż jestem znany w tym terenie [sic]. Przy końcu rozmowy uzgodniono datę następnego spotkania na dzień 25.09 godz. 9-ta, rezerwowe w dniu 28.09. Tajny współpracownik prosił jednak, by w dniu uzgodnionego spotkania upewnić się telefonicznie, czy spotkanie dojdzie do skutku, podał swój nr telefonu- Marki wewn. 152.
Na zakończenie tow. GRALAK podziękował TW za dotychczasową „współpracę”, dyskutowaliśmy na różne tematy interesujące TW, między innymi ciekawiły go przyczyny odejścia Prez. USA- NIXONA.
WNIOSKI: Z rozmowy wywnioskowałem, iż TW ps. „KALINOWSKI” chętnie dzieli się swoimi wiadomościami z dziedziny kościelnej, nawet prubuje [sic] narzucić temat rozmowy na tematy historyczne, jest konieczne, by sprowadzać go na interesujące nas zagadnienia. Jednostka wartościowa, związana z naszą służbą. W dalszej współpracy należy wynagradzać go pieniężnie lub upominkami oraz przyjąć zasadę odbywania spotkań w LK.
PRZEDSIĘWZIĘCIE: TW ps. „KALINOWSKI” przerejestrować w Wydziale „C” KWMO w Warszawie.
Wykonano w 2 egz. INSPEKTOR WYDZIAŁU IV
Egz. Nr 1 – t. personalna
Egz. Nr 2 – t. pracy TW por. Zb. KORONOWICZ
Warszawa, 15.10.81
ze spotkania z tw. „Kalinowski”
W dniu 14 bm. w godz. 9- 10, z polecenia Kierownictwa Wydziału, nawiązałem kontakt z tw. „Kalinowski”. Spotkanie umówiłem poprzedniego dnia telefonicznie i odbyłem w miejscu zamieszkania tw. Oczekiwał mnie punktualnie o godz. 9 i był jedynie zaskoczony tym, że nie jestem funkcjonariuszem mundurowym. W związku z tym wyjaśniłem, iż jestem funkcjonariuszem SB z KSMO, kolegą p. Romana i Wiesława. Ponieważ p. Wiesław odszedł do innej pracy, za zgodą rozmówcy ja będę kontynuował dalsze kontakty.
Po tym wstępie tw. wyjaśnił, iż oczywiście nie ma nic naprzeciwko podtrzymania kontaktów, tym bardziej, że rozumie ich potrzebę, szczególnie w dzisiejszych warunkach. Nasz resort poznał z dobrej strony przez sympatyczne kontakty z funkcjonariuszami MO przy okazji zabezpieczeń imprez kościelnych, których w ostatnim czasie było sporo. Co do kontaktów z przedstawicielami naszej służby również nie ma dotychczas żadnych zastrzeżeń. Podejmując ten temat wymienił kilkanaście nazwisk funkcjonariuszy MO z Komendy Stołecznej (głównie poznanych właśnie przez wspólne prace przy zabezpieczeniach).
W trakcie spotkania, którego głównym celem było przejęcie tw. na kontakt poruszone tematy związane były z sytuacją osobistą tw., sytuacją w kraju itp.
Uzyskałem następujące informacje:
1 Tw. nabył dużo doświadczenia przy organizacji zabezpieczeń. Z tego też powodu kuria będzie mu chyba te sprawy powierzać w przyszłości. Ks. J. Żyźniewski początkowo przeznaczony do tych spraw nie sprawdził się, ponieważ od razu „zaczepił się” w ścisłym sztabie, na stanowisku dowodzenia. Chciał się po prostu „pokazać” przed przełożonymi. Takie postępowanie jest dobre na krótką metę. Tw. oświadczył, że piastując taką funkcję trzeba być niezwykle aktywnym, ruchliwym, dopilnować praktycznie wszystkiego, aby nie było słabych odcinków. W trakcie takich prac tw. uzyskał szereg ciekawych spostrzeżeń. Np. podczas przygotowań do ingresu tw. w kurii spotkał się z delegacją „Solidarności”. Nie byli oni zapraszani, ale że związek włącza się do zabezpieczenia. Do delegacji zraził tw. już na początku fakt, że jadąc na Mokotowską z Miodowej kierowca pojechał N. Światem. Na uwagę, że jest przecież zakaz, buńczucznie odparł, że mają przecież na samochodzie znaczek i ich pewne sprawy nie dotyczą. Tego rodzaju postawę prezentowali prawie przez cały czas, a działania nie było np. umówione na Mokotowskiej spotkanie z „aktywem” porządkowych „Solidarności” przyszło 5 osób.
Z tego też względu tw. akcesu „Solidarności” nie brał pod uwagę poważnie, a porządkowymi związkowymi obsadził mało ważne odcinki (np. na trasie przemarszu prymasa z katedry do k-ła św. Anny).
Zupełnie inaczej tw. traktował i w dalszym ciągu traktuje rozmowy z „profesjonalistami” od zabezpieczeń- MO. Wysoko została oceniona wśród księży takt, dyskrecja funkcjonariuszy.
Tw. wyraził się, iż w całościowych działaniach związku „Solidarność” (czas po Zjeździe) widoczna jest arogancja, pewność siebie przy poparciu milionów członków, działaczy związkowych przy jednoczesnych miernych kwalifikacjach.
Wygłoszone w tym momencie oceny tw. dot. działalności związku pokrywają się w zasadzie z obiektywnymi ocenami ukazującymi się w środkach przekazu. Nie wyczułem w tych ocenach specjalnego „naciągania”.
2 Działalność tw. w parafii i Sądzie
W środy i soboty tw uczestniczy w posiedzeniach Sądu Metropolitalnego. Wiąże się to z nakładem pracy i czasu. Mimo że kosztuje go to sporo wysiłku jest z pracy w Sądzie zadowolony, bo wykorzystuje swe wykształcenie i wzbogaca wiedzę o życiu. Rozprawy są odzwierciedleniem stosunków społecznych. W ostatnim czasie podczas przesłuchań wypływa problem narkomanii, alkoholizmu i innych zjawisk towarzyszących każdemu kryzysowi.
W parafii tw nastawił się przede wszystkim na pokazanie dbałości proboszcza o kościół z zewnątrz, wychodząc z założenia, że jest to pierwsza wizytówka miasta na rogatkach. W związku z tym odnowiono już elewację kościoła, w dalszej kolejności odnowiony będzie mur przykościelny. W przyszłości zaplanował odnowienie wnętrza kościoła. W odniesieniu do wszelkiego rodzaju budownictwa kościelnego tw oświadczył, że od dawna jest za formalnym załatwianiem wszelkich spraw administracyjnych. Teraz również wszystko pod względem formalnym ma w porządku. Załatwianie wszelkich urzędowych spraw ułatwia mu „obycie” z urzędami, które nabył w trakcie załatwiania spraw z prowadzonymi zabezpieczeniami.
Ocena sdpotkania
Tw. Kalinowski wizytę moją potraktował zupełnie normalnie. Poruszone tematy rozwijał szeroko sam, bez widocznych oporów.
Proponowane warunki współpracy przyjął bez zastrzeżeń. Wyraził się, iż sam uważa za konieczne prowadzenie dialogu z naszą służbą ze względu na obecne stosunki między państwem a kościołem- niezbędne jest wypracowanie koncepcji koegzystencji właśnie m.in. oddolne, a więc w rozmowach między przedstawicielami SB i szeregowymi księżmi.
Spotkania zaproponował odbywać w m. zamieszkania, z wyłączeniem środy i soboty, kiedy to pracuje w sądzie. Ponadto prosił, aby każdorazowo spotkanie uprzedzić telefonicznie tak, aby zarezerwował sobie odpowiednią ilość czasu. Musi tak czynić, ponieważ pełni obowiązki w parafii na równi z wikariuszami np. pogrzeby, śluby itp.
Na podstawie powyższej rozmowy stwierdzam, że charakterystyki zawarte w teczce personalnej tw są zgodne ze stanem faktycznym. Poziom reprezentowany przez tw. wymaga starannego przygotowania do każdego spotkania, a przy rzeczowych zadaniach jestem w stanie wyegzekwować interesujące nas informacje.
Następne spotkanie umówiono na dzień 3 listopada.
1 Przerejestrować tw. Kalinowski w Wydz. „C”
2 Wyciągi- dot. Sądu- tow. Boniecki; – ks. Leśniewskiego
17 X 81 Jóźwik St. insp. Wydz. IV KSMO
por. Adach Leszek
43 zatwierdzona Charakterystyka tw ps. „Kalinowski” nr 13159, Warszawa 27.11.1989 r., Tajne spec. zn., Egz. poj.
Tajny współpracownik ps. „Kalinowski” został pozyskany do współpracy przez Służbę Bezpieczeństwa w Wołominie w 1972 r. Podstawą pozyskania była dobrowolność, która jednak wynikała z chęci czerpania korzyści osobistych przy załatwianiu spraw administracyjnych w związku z budową placówki parafialnej, którą kierował. Celem pozyskania było uzyskiwanie informacji nt. działalności kleru warszawskiego w ramach spraw obiektowych m.in. „Cegła”, „Kapelan”.
TW był obsługiwany przez kilku pracowników, co nie miało ujemnego wpływu na całokształt współpracy z SB. Udzielał wyłącznie ustnych informacji, które przyczyniły się do wszczęcia spraw operacyjnych, a także miało wpływ na rozpoznanie kontrolowanego środowiska. Unikał jedynie rozmów dotyczących spraw osobistych księży, ich postawy, zachowań i nałogów, które mogłyby być wykorzystane w celu skompromitowania ludzi noszących sutannę.
TW był kontrolowany operacyjnie przez inne źródła informacji, przede wszystkim w okresie opracowywania, a także po uzyskaniu informacji mających znaczną wartość operacyjną. Nie stosowano kontroli za pomocą środków techniki operacyjnej. Spotkania odbywały się najczęściej w miejscu zamieszkania tw, gdyż miał wówczas przekonanie o ich konspiracyjności. W chwili podjęcia pracy na terenie Warszawy w Kurii Metropolitalnej i Sądu Metropolitalnego kilkakrotnie odbyto spotkania na wolnym powietrzu.
W początkowym okresie współpracy tw nie był w ogóle wynagradzany. Z upływem czasu, a także związaniem się z pracownikami SB, przyjmował jedynie drobne, okazjonalne prezenty.
W okresie długotrwałej współpracy tw „Kalinowski” był dość wartościowym źródłem informacji. Jednak w chwili obecnej, po wprowadzeniu w życie nowej ustawy o stosunku państwa i Kościoła Katolickiego i aktualnej sytuacji społeczno-politycznej kraju spotkania odbywały się bardzo rzadko. Podjęto próbę przekazania tw na kontakt pracownika SB z DUSW W-wa Ochota, ale również tw odmówił dalszych kontaktów, [bo] uważa je za bezcelowe.
W związku z powyższym proszę o wyrażenie zgody na złożenie materiałów w Archiwum Wydz. „C” SUSW.
ppor. Bożena Wicher
Źródło: Tw. „Kalinowski” W-wa, 1987-06-11
zam. tw. Egz. pojedynczy
1 Ocena przebiegu zabezpieczenia I dnia pobytu papieża w Warszawie
Tw. porównując przygotowanie zabezpieczenia tras przejazdu papieża z poprzednimi pielgrzymkami stwierdza, że organizacja w br. była zdecydowanie lepsza zarówno ze strony MSW, jak i służb kościelnych. Znamienne jest, że służb kościelnych było znacznie mniej niż poprzednio i organizowane były; szczególnie w ostatnim okresie w sposób przyspieszony, szkolone tylko w niezbędnym zakresie. Wynikało to z braku chętnych spośród wiernych.
Uznanie ze strony kościelnej zyskała współpraca z dowódcami poszczególnych odcinków ze służb MO. Sprawdziła się koncepcja „przypisania” odpowiedzialności za odcinki trasy księdza i oficera MO. Ich współpraca dała w kilku miejscach likwidację zagrożenia w postaci manifestacji politycznej, ew. zatrzymania papieża itp.
Współpraca odpowiedzialnych /księdza i oficera MO/ spowodowała w kilku przypadkach natychmiastową reakcję na manifestowanie akcentów politycznych: tw. odnotował natychmiastowe odebranie oznaczeń dwum [sic] porządkowym, którzy mieli wpięte znaczki NZS-u i „Solidarności”. Oddalenia porządkowych dokonali ks. Konstanty Kordowski i ks. Kucharski na zwrócenie uwagi przez odpowiedzialnych oficerów MO.
Służby kościelne odnotowały niewielką ilość transparentów o treści politycznej wśród wiernych /ok. 10/.
Incydent przed ambasadą USA
Odpowiedzialny za ten odcinek ze strony kościelnej był ks. Ignacy Tomczyk z Rembertowa. Na ok. pół godziny przed przejazdem kolumny z papieżem grupa wiernych w liczbie ok. 200 osób z parafii św. Józefa na Kole manifestacyjnie rozwinęła transparenty o treściach prosolidarnościowych. Na skutek natychmiastowej reakcji ks. Tomczyka transparenty zostały zwinięte, ale na krótko. Biorąc pod uwagę zgromadzonych po przeciwnej stronie fotoreporterów i dziennikarzy zachodnich, zagrożenie powstania zamieszek w wymienionej grupie w przypadku wkroczenia sił porządkowych w porozumieniu z odpowiedzialnymi ze strony kościelnej odstąpiono od interwencji, aby nie zaogniać sytuacji. Odpowiedzialni za zabezpieczenie trasy księża mając przegląd trasy, incydentalne transparenty o treści politycznej twierdzą, że dobrze się stało, że incydent przed ambasadą USA miał miejsce. Jeśli papież zauważył transparenty, słyszał ew. okrzyki /co jest wątpliwe/, to fakt manifestacji właśnie przed ambasadą był wymownym przykładem rzeczywistych powiązań osób z opozycji politycznej z ośrodkami zachodnimi, szukających okazji do „pokazania się”.
Strona kościelna bardzo przejęła się tym incydentem i wg kierownictwa służb kościelnych fakt ten będzie odpowiednio skomentowany i załatwiony w najbliższym czasie. Podstawą zamierzeń kościoła jest fakt samowolnej zmiany miejsca pobytu parafii z Kola na trasie przejazdu. W planowanych przed wizytą założeniach strona kościelna doceniała znaczenie i wymowę usytuowania grup wiernych z „aktywnych politycznie parafii”, w tym m.in. par. z Koła, St. Kostki. Stąd zaplanowano, że wierni z Koła zajmą miejsca na Pl. 3 Krzyży. Po wstępnej analizie faktów stwierdzono, że grupa porządkowych samowolnie zmieniła miejsce pociągając za sobą resztę zainteresowanych. Strona kościelna planuje znaleźć odpowiedzialnych za samowolę i ich ukarać. Całej grupie porządkowych zgłoszonych przez ks. Sikorskiego /na zaświadczeniach dla porządkowych jest jego pieczęć i podpis/ mają być zabrane emblematy, z czym praktycznie wiąże się zakończenie ich działalności w trakcie wizyty.
Planowana wizyta papieża w k-le St. Kostki
Na dzień dzisiejszy pobyt papieża w wym. kościele jest planowany w niedzielę przed centralną mszą. Przejazd na miejsce będzie „szybki” /bez papamobilu/. Całość zabezpieczenia ze strony kościelnej wziął na siebie ks. Karolak. Z jego wypowiedzi wynika, że 1 nie jest zadowolony z tego obowiązku ze względu na wielką odpowiedzialność, 2 nie przewiduje jednak specjalnych zagrożeń na trasie przejazdu.
Ze względu na specyfikę tego punktu programu pielgrzymki papieża całość zabezpieczenia organizowana jest w ścisłej współpracy kościoła i BOR-u. Przewidywany jest udział ok. 5000 wiernych na terenie i w bezpośrednim otoczeniu kościoła. Osobom tym mają być wydane imienne przepustki, a kontrolowanie tych osób tak, jak w strefie „0”. W przygotowaniach do tego fragmentu wizyty papieża przebiegają w całkowitym zrozumieniu przedstawicieli kościoła i władz /służb porządkowych/. Wg stwierdzeń ks. Karolaka duże znaczenie mają komunikaty ks. Boguckiego dot. wskazówek zachowania się zgromadzonych, a bezpośrednio zainteresowani księża twierdzą, że ks. Bogucki otrzymał w tym względzie ścisłe instrukcje od biskupów.
Przedstawiciele kościoła w kwestii wystroju zewnętrznego kościoła i jego otoczenia prezentują stanowisko, że zawieszone na płocie transparenty politycznej treści powinny być pozostawione. Stoją na stanowisku, że ich zdjęcie będzie sztucznym porządkowaniem terenu niepotrzebnie wzbudzającym komentarze wśród opozycji. Takie stanowisko oparte jest na analizie przemówień papieża, który w stosunku do opozycji politycznej zajął dotychczas stanowisko z rezerwą.
Pozostawienie transparentów uświadomi papieżowi /gdy je w ogóle dostrzeże/ swoisty folklor tych manifestacji i ich lokalny charakter mający miejsce tylko w tym miejscu. Jak twierdzi tw. „Kalinowski”, tę argumentację przyjmują przedstawiciele władz administracyjnych.
Przejazd papieża na Okęcie do odlotu
Strona kościelna twierdzi, że przejazd z Sekretariatu Episkopatu Polski na lotnisko odbędzie się bez większych zagrożeń. Argumentuje się, że ludzie zgromadzeni na Pl. Defilad rozejdą się /rozjadą w teren/ zmęczeni uczestnictwem w mszy, stąd na trasie przejazdu przewidywane jest zgromadzenie ludzi z budynków bezpośrednio umiejscowionych przy trasie przejazdu.
W dniu 11 odbędzie się kolejne spotkanie przedstawicieli kościelnych służb porządkowych z prez. Szymborskim i przedstawicielami służb MO. Przewiduje się dalsze dogrywanie spraw związanych z zabezpieczeniem tras przejazdu papieża. Z rozpoznania tw. „Kalinowski” wynika, że ze strony kościelnej nie ma większych problemów, które byłyby zgłaszane.
W przypadku stwierdzenia punktów spornych nie rozstrzygniętych na kolejnych posiedzeniach zgłosić problem telefonicznie. Gromadzić informacje, które będą podstawą do oceny współpracy stron w zabezpieczeniu pobytu papieża w Warszawie.
W przypadku koniecznym umówiono kontakt telefoniczny w celu umówienia spotkania w m. zam. tw.
Dokonać konfrontacji ocen tw. z posiadanymi informacjami, a szczególnie w sprawie incydentu przed ambasadą USA.
Wyciąg z całości sprawa Zorza II
kpt. L. Adach
Gabriel Janowski, czyli rutyna prokurator IPN
29 lipca 2015 lustratorpolski	Dodaj komentarz
Poświętujmy z pracownikami IPN 22 lipca jeszcze. W opublikowanym w „Do Rzeczy” liście otwartym poproszono Elekta o zajęcie się także rutyniarstwem prokuratorów IPN. O co chodzi, wyjaśniam na przykładzie teczki Gabriela Janowskiego, któremu „pogubiono” dokumenty operacyjne. Wszędzie, tylko nie w IPN, z tego powodu przyłożono by się do kwerendy archiwalnej. Ta, którą wykonano na moje zamówienie i „historyków ruchu ludowego”, nie jest warta funta kłaków. Wśród „odnalezionych” dokumentów jeden zasługuje na wyróżnienie:
Warszawa 1987.12.10
STOŁECZNEGO URZĘDU SPRAW WEWNĘTRZNYCH
o zaniechanie kierowania na drogę
karno-administracyjną wykroczenia
popełnionego przez Gabriela JANOWSKIEGO
W dniu 17.11 br. w czasie kontroli drogowej zakwestionowane zostały pojedyncze egzemplarze pism bezdebitowych przewożonych samochodem przez:
JANOWSKIEGO Gabriela s. /…/,
W wyniku przesłania do Wydziału Śledczego SUSW zakwestionowanych pism bezdebitowych wszczęte zostało na tej podstawie postępowanie przygotowawcze nr RSOW-137/87 z art. 52 A § 1 i 2 Kodeksu Wykroczeń, w wyniku którego G. Janowski może zostać ukarany grzywną w wysokości do 50 tysięcy złotych.
Ponieważ zagrożenie wymienioną karą grzywny nie gwarantuje osiągnięcia pożądanego, z operacyjnego punktu widzenia, efektu, proponuję zaniechać kierowania powyższego wykroczenia na drogę karno-administracyjną.
1 Ukaranie G. Janowskiego grzywną, w której wysokość w jego sytuacji finansowej nie będzie stanowić większej dla niego dolegliwości, może zostać wykorzystana do podniesienia jego autorytetu i pozycji w środowisku działaczy opozycji wiejskiej.
2 Podjęty w dniu 3 grudnia br. dialog z G. Janowskim, chociaż nie gwarantuje ograniczenia zaangażowania Janowskiego w realizację planów ukierunkowanych na prowadzenie w środowisku wiejskim działań korespondujących z programem b. NSZZ RI „S”, to jednak z pozycji aktualnie posiadanej wiedzy operacyjnej może być ten dialog kontynuowany w przyjętej przez aneks do planu przedsięwzięć z dnia 31.11.1987 r. [sic] konwencji jedynie w przypadku zrezygnowania z elementów represji za działalność polityczną.
3 Korzystniejszym jest podejmowanie w stosunku do G. Janowskiego działań represyjnych w ramach obowiązującego ustawodawstwa za wykroczenia porządkowo-administracyjne /będzie karany za niedopełnienie formalności skarbowo-finansowych/.
W związku z powyższym wnoszę Towarzyszu Szefie o wyrażenie zgody na zaniechanie przez Wydział Śledczy kierowania opisanego na wstępie wykroczenia na drogę karno-administracyjną.
KA/ER/1092/87 Kier. Sekcji II Wydz. VI SUSW
kpt. A. KURZACZ
Już na podstawie tego dokumentu można stwierdzić, że Janowski podlegał szczególnym działaniom SB m.in. przysłano mu kontrolę fiskusa, a perfidia nakazywała nie robić z niego bohatera, a szantażując stosować taktykę kija i marchewki.
Przez wiele lat śledczy IPN z upodobaniem czytali sobie teczki personalne wszelakiej maści funkcjonariuszy i oficerów w sprawie działającej wewnątrz struktur grupy zbrojnej. Jak dotychczas nie słyszałem o żadnych aktach oskarżenia, a „Mengele z Rakowieckiej” zeznawał jako świadek. W przypadku Janowskiego nawet pobieżna lektura wystarcza, aby stwierdzić, że stosowane wobec niego kombinacje operacyjne były bezprawne. Pomyślą Państwo, że natłok obowiązków nie pozwolił prokuratorom IPN zapoznać się (jeszcze) z ww. teczką. Ależ skąd, teczkę z powyższym dokumentem przeczytała prokurator S. 29.06.2010 r.- wpis w karcie kontrolnej. Mimo to przez 5 lat nie podjęto żadnych działań w tej sprawie. Mam 2 teorie na ten temat.
Nauczony sprawą lustracji Turowskiego, gdy prokurator F. orzekła, iż nie współpracował on ze służbami specjalnymi PRL, przypuszczam, że kolejna „błyskotliwa” prokurator IV RP przeczytała tylko sentencję ww. dokumentu i pomyślała, że Kurzacz uratował Janowskiego przed karą. Druga ewentualność zasadza się na tym, że prokurator S. pracuje w pionie lustracyjnym IPN. Zgodnie z logiką prezentowaną przez Zofię Merle w serii skeczów ze Stanisławem Tymem, skoro prokurator S. nie pracuje w pionie śledczym IPN, to bezprawne działania SB wobec Janowskiego nic jej nie obchodzą.
Redaktorzy piszcie „do rzeczy”! Żadne liściki do Elekta nic tu nie pomogą, trzeba rozpędzić tę Radę IPN, a następnie wymienić „złotą dwudziestkę” z kierownictwa tej instytucji, a z „szeregowych” pracowników pozbyć się agenta Kościoła, który skompromitował wydawnictwa IPN.
Henry Houghton, czyli lepsze książki niż teczki w IPN
22 lipca 2015 lustratorpolski	Dodaj komentarz
W dniu komunistycznego święta Czytelnikom należy się chwilowy odpoczynek od problemów diecezji warszawskiej Kościoła katolickiego. Skoro prezes „Łączki” na łamach życzliwego (?) IPN niezalezna.pl krytykuje panteon, skoro w najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy” opublikowano list otwarty m.in. z akapitem o braku stosownego nadzoru nad śledztwem katyńskim ze strony Prezesa IPN i panującej w tej instytucji urzędniczej obstrukcji, to nie odmówię sobie przyjemności naświetlenia tematu z innej strony. Czy te opiniotwórcze media szykują się do nadchodzących wyborach Kolegium IPN?
Henry Houghton jest postacią znaną z literatury przedmiotu sowieckiego szpiegostwa. Wg wersji podanej w KGB Gordijewskiego i Andrew z 1997 r. Houghton to „specjalista” od brytyjskiej marynarki, który został zwerbowany przez KGB i prowadzony przez nielegała Lonsdale’a. Faktografia podana w tym opracowaniu przypomina dowcip o rozdawnictwie na Pl. Czerwonym. Nie rowery, tylko samochody… W świetle dokumentacji KGB „rewelacje” Gordijewskiego przypominają zeznania Żemka przez Sądem Okręgowym- po zweryfikowaniu z dokumentami archiwalnymi okazują się tylko plotkami. Wg kolejnego opracowania: West, Tsarev, Klejnoty koronne 1998 sprawa miała się całkowicie inaczej i tej wersji zawierzam. Szpiegostwu Houghtona poświęcono tam cały rozdział, autorzy, jak mniemam, zapoznali się z całą, radziecką teczką jego sprawy. Wg ich wersji Houghton podczas zatrudnienia w brytyjskim Attachacie Morskim w Warszawie sam zaoferował Ambasadzie ZSRR współpracę i wynoszenie tajnych dokumentów. Z racji miejsca akcji Sowieci nie zaangażowali się i sprawę pozostawili polskiemu bezpieczeństwu publicznemu, chociaż dostarczone przez Houghtona dokumenty natychmiast im przekazywano. Jeszcze w Polsce Houghton udostępnił 4500 brytyjskich dokumentów. W opracowaniu nie wyjaśniono, kto wtedy za to (dużo) płacił Houghtonowi, przypuszczam, że Czytelnicy i ja. Sytuacja zmieniła się po powrocie Houghtona do ojczyzny. Kontaktowali go wyłącznie Sowieci przez pierwsze lata udający Polaków, aby Anglika nie zrazić. Za najbardziej interesujące uznano dokumentację hydrolokatora i sonaru. Po szczegóły odsyłam do publikacji.
Jako autora kolejnej wersji wydarzeń w sprawie Houghtona należy wymienić Prezesa IPN. Po zapoznaniu się z wersją o polskim zaangażowaniu, naiwnie wystąpiłem z Wnioskiem o przeprowadzenie kwerendy archiwalnej dot. Harry/Henry Houghton, attaché morski Wielkiej Brytanii. Kwestię „polskiego śladu” wyjaśniono błyskawicznie- zgodnie z odpowiedzią udzieloną w piśmie BUWa III-55111-250(4)/13 z 27.08.2013 r. w IPN nie odnaleziono zapisów ewidencyjnych, ani dokumentacji dot. Ww.
Kolejna wersja wydarzeń w sprawie to wersja sądowa streszczona w „Times”- jej nieznajomość jest dla Gordijewskiego i Andrew znacząca:
Następnie zeznawał drugi oskarżony Henry Friderick Houghton. Przesłuchanie prowadził obrońca oskarżonego Henry Palmer. Houghton służył w angielskiej marynarce wojennej. W okresie od lipca 1951 r. do października 1952 r. pracował w biurze attaché morskiego ambasady brytyjskiej w Warszawie. Pożycie małżeńskie układało się nie najlepiej. Żona na pewien czas wyjechała do Anglii. W tym czasie poznał Polkę- Krystynę. Spotkania z nią były prawie tajne. Zachowywali wszelkie środki ostrożności, ze względu na działalność organów bezpieczeństwa. Gdyby organom tym było wiadome, że Krystyna spotyka się z Anglikiem mogłaby się ona znaleźć w więzieniu. W Warszawie brał udział w transakcjach czarnorynkowych, na których zarobił 400 funtów. Znalezione podczas rewizji pieniądze pochodzą z tego źródła. Za przekazywane informacje żadnych pieniędzy nie otrzymywał. Po powrocie z Polski rozpoczął pracę w Portland. Dwa lub trzy razy wysłał Krystynie szminkę i puder. Otrzymał za to listy z podziękowaniem. Poza tym nie miał żadnych kontaktów z Polską i Polakami.
Dopiero w styczniu 1957 r. po przejściu do pracy w biurze technicznym Portowego Oddziału Naprawczego w Portland zadzwonił do niego mężczyzna, który powiedział, że ma dla niego wiadomości. „Wiedziałem, że dziewczyna starała się uciec z kraju. Powiedziała mi to, gdy byłem w Polsce. Mężczyzna stwierdził, że ma informacje o niej”. Dzwoniący nie podał swego nazwiska i oskarżony dotychczas go nie zna. Spotkanie zaaranżowano w galerii obrazów w Dulwich. Poszedł na nie, aby, jak sądził, usłyszeć, iż Krystyna uciekła z Polski. Zamiast spodziewanych wiadomości rozmówca jego zapytał, czy nie mógłby zdobyć fragmentarycznych wiadomości o marynarce angielskiej. Oskarżony powiedział, że nie wolno jemu takich rzeczy robić oraz że ma obowiązek przekazać tę sprawę policji, ponieważ zainteresowany wygląda na obcokrajowca. Pan ten, jak przypuszcza oskarżony, był Polakiem. W odpowiedzi na odmowę stwierdził on: „Będzie z panem źle i z pańską żoną, o ile pan żądanej sprawy nie załatwi”.
Na zapytanie obrońcy Palmera, czy wypowiedziane słowa Houghton uznał za poważną groźbę odpowiedział: „Rzeczywiście tak. Bardzo poważną. Wiedziałem, jak działa służba bezpieczeństwa w Polsce i sądziłem, że groźba może być spełniona w Anglii. Nie miałem wyboru i musiałem umówić się na następne spotkanie”. /…/
W poniedziałek kontynuował swe zeznania oskarżony Henry Frederick Houghton. /…/ Zeznał, że nie znał ich nazwisk, ani zajęcia. Spotykał się z trzema osobnikami zanim zjawił się u niego Lonsdale. Miało to miejsce w czerwcu 1960 r. /…/ Całość zeznań Houghton’a zmierzała w kierunku wykazania, ze do współpracy zmuszony został gwałtem oraz nie ciągnął z niej korzyści materialnych. Usiłował dawać jedynie materiały prasowe. /…/
Argumentacja używana w mediach III RP przez polskich współpracowników Służby Bezpieczeństwa ma więc kilkudziesięcioletnią, angielską tradycję. Zdrajca, szpieg KGB z pobudek wyłącznie materialnych na procesie przedstawił się jako ofiara romansu, skrupułów i przemocy, który i tak postawił na swoim- dostarczył materiały prasowe. Ciekawy jestem, czy gdyby królewski sąd znał teczkę Houghtona, tak spolegliwie by go potraktował. Przecież Houghtona skazano 5 lat krócej niż Krugerów i 10 lat krócej niż Lonsdale’a (z tej samej siatki wywiadowczej). Dokumenty opublikowane dzięki brytyjskiej przedsiębiorczości wskazują, że to Houghton powinien otrzymać najwyższy wyrok. A co z polską przedsiębiorczością? Czy UOP i IPN występowały o odtajnienie materiałów polskich?
Teraz pora na moją wersję wydarzeń- klienci zewnętrzni IPN (i wewnętrzni pewnie też np. pion lustracyjny lub śledczy) są oszukiwani przez urzędników tej instytucji regularnie. Wspomniane wyżej pismo BUWa III-55111-250(4)/13 z 27.08.2013 r. poświadcza nieprawdę i nie mam tu na myśli niezgodności z wersją Westa i Tsareva. Sam w IPN przeczytałem śladową dokumentację sprawy siatki sowieckich nielegałów i ww. Wnioskiem próbowałem swoja wiedzę o Houghtonie tylko uzupełnić- Notatka z 1.12.1962 r.:
Gordon Arnold Lonsdale, pracownik radzieckiego wywiadu, przebywający za granicą na robocie z pozycji nielegalnej.
W 1955 roku był skierowany do Anglii dla utrzymywania łączności i kierowania pracą agenta Henry Fridericka Houghtona, ob. angielskiego, zawerbowanego przez nasze organa bezpieczeństwa podczas jego pracy w angielskiej Ambasadzie w Warszawie.
Pracując w Ambasadzie w Warszawie. H. przekazywał organom bezpieczeństwa cenne materiały. Po wyjeździe do Anglii w październiku 1952 roku organa bezpieczeństwa przekazały Houghtona wywiadowi radzieckiemu, ponieważ w tym okresie nasz wywiad nie był w stanie kontynuować z nim pracy na terenie Anglii z pozycji nielegalnej. Po przybyciu do Anglii Houghton przystąpił do pracy w wojenno-morskiej bazie Portland w Wydziale Badań Naukowo-Technicznych. W okresie pracy w w/w bazie H. przekazywał Lonsdale’owi cenną dokumentację naukowo-techniczną, która otrzymała wysoką ocenę.
7 stycznia 1961 roku Lonsdale, występujący w Anglii jako Kanadyjczyk, został aresztowany. W tym samym dniu byli aresztowani Houghton i jego małżonka Ethel Elizabeth Gee. Jednocześnie z w/w byli aresztowani małżonkowie Kroger, właściciele konspiratki, będący agentami radzieckiego wywiadu.
Realizacja sprawy Lonsdale’a i innych zbiegła się w czasie z dezercją Goleniewskiego /4.I.1961 r./, który znał sprawę Houghtona i powtórnie interesował się nią w czerwcu 1961 r. przed jego ucieczką. W marcu 1961 r. Lonsdale był skazany na 25 lat więzienia, małżonkowie Kroger na 20 lat i Houghton na 15 lat. Wszyscy oni odbywają wyroki w Anglii.
Święto 22 Lipca to święto komunistycznego zakłamania, gdy uniemożliwiano badanie historyczne wszystkich epok, jeśli metodyka nie odpowiadała marksizmowi. Dzisiaj, w III RP urzędnicy IPN uniemożliwiają wyjaśnienie zdarzeń z historii najnowszej, sprzed 63 lat licząc od jego wyjazdu z PRL i zakończenia współpracy z MBP albo sprzed 54 lat licząc od wyroku w 1961 r. Jest mi to naprawdę obojętne, czy Houghton zasługuje na ukrycie w zbiorze zastrzeżonym czy dyrektorska niewydolność nie pozwala na udostępnienie dokumentacji ze zbioru jawnego.
Świętujcie i bawcie się, może rzucą papier toaletowy, może kogoś odznaczą!