Source: https://www.kstankiewicz.pl/blog
Timestamp: 2018-11-20 16:10:51
Legal References Found: art. 943
 art. 227
 art. 308
 art. 309
 art. 23
 art. 267
 art. 60
 art. 60
 art. 60
 art. 5
 art. 5
 art. 7
 art. 1002
 art. 673
 art. 673
 art. 668
 art. 668
 art. 11
 art. 829
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 49
 art. 129
 art. 49
 art. 410

Document Content:
BLOG | adwokat sprawy karne Warszawa - Kancelaria Prawna Katarzyna Stankiewicz
Mobbing określany jako przemoc psychiczna, istniał od zawsze, lecz jako zjawisko występujące w stosunkach pracy został zidentyfikowany dopiero pod koniec ubiegłego stulecia. Jak zatem brzmi w polskim ustawodawstwie legalna definicja pojęcia? Zgodnie z art. 943 § 2 kodeksu pracy: "mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników". W świetle powyższej definicji mobbingiem nie jest jednokrotne, incydentalne działanie lub zachowanie, wymierzone lub skierowane przeciwko pracownikowi, ale działania te lub zachowania musi cechować uporczywość i długotrwałość. Można zauważyć, iż w pojęciu mobbingu występuje wiele niedookreślonych zwrotów, których doprecyzowanie następuje poprzez coraz bogatsze orzecznictwo sądowe oraz ocenę indywidualnego przypadku. Jako że, cytowany przeze mnie przepis nie wskazuje wprost, kto może być mobberem, przyjmuje się, że mobbingu może dopuścić się każdy pracownik, niezależnie od sprawowanego stanowiska.
Jak zatem odróżnić mobbing od konstruktywnej krytyki pracownika przez przełożonego?
Przede wszystkim, aby ocenić czy doszło do moralnego molestowania pracownika ze strony pracodawcy, należy posłużyć się obiektywnymi kryteriami, nie zaś subiektywnym odczuciem pracownika. Badając konkretny przypadek należy także wskazać związek przyczynowy między nękaniem i zastraszeniem pracownika, a skutkiem który mógł bezpośrednio doprowadzić do zaniżonej oceny przydatności zawodowej pracownika, do jego ośmieszenia, izolacji, poniżenia bądź wyeliminowania z zespołu współpracowników. Najczęstszymi przejawami mobbingu są: ciągłe przerywanie wypowiedzi, reagowanie krzykiem, nieuzasadnione krytykowanie i upominanie, upokarzanie, stosowanie pogróżek, unikanie rozmów, niedopuszczanie do głosu, ośmieszanie, ograniczenie możliwości wyrażania własnego zdania, zaczepianie, obmawianie, celowe wprowadzanie w błąd, przemoc fizyczna, nieformalne wprowadzenie zakazu rozmów z nękanym pracownikiem, uniemożliwienie komunikacji z innymi, a także powierzanie prac poniżej kwalifikacji i uwłaczających, odsunięcie od odpowiedzialnych i złożonych zadań, zarzucanie pracą lub niedawanie żadnych zadań, lub ich odbieraniu itp. Mobbingiem nie są jednorazowe akty przemocy, wewnętrzne poczucie dyskomfortu w miejscu pracy, niezależne od zachowań zewnętrznych, uzasadniona krytyka przez pracodawcę, konflikty w miejscu pracy, w których występuje równorzędność podmiotów – (brak ofiary), niegrzeczne zachowanie pracodawcy, zła organizacja pracy, która sprzyja nierównomiernemu natężeniu pracy w pewnych okresach, brak zastępcy na stanowisku itp. Za stosowanie mobbingu wobec pracownika mogą być zatem uznane wszelkie zachowania mobbera, także nieumyślne, dotyczące lub skierowane przeciwko pracownikowi, które wyczerpują ustawowe przesłanki mobbingu.
Co może zrobić pracownik kiedy uważa, że stał się ofiarą mobbingu?
Artykuł 943 § 1 kodeksu pracy nakłada na pracodawców nie tylko obowiązek powstrzymywania się od mobbingu, ale również przeciwdziałania mobbingowi. W związku z powyższym, pracodawca ponosi pełną odpowiedzialność za szkody, których doznał poszkodowany pracownik także wówczas, gdy zachowania mobbingowe podejmuje nie tylko osoba reprezentująca pracodawcę, ale każdy pracownik zatrudniony u tego pracodawcy, a pracodawca sam nie dopuścił się niedozwolonych zachowań i o stosowaniu ich przez swoich pracowników nie wiedział. Pracodawca może ponosić odpowiedzialność odszkodowawczą nie tylko w oparciu przepisy prawa pracy ale także na zasadach prawa cywilnego.
Zgodnie z przepisami Kodeksu pracy taki pracownik może domagać się od pracodawcy dwóch rodzajów niezależnych od siebie świadczeń pieniężnych, tj.:
zadośćuczynienia za krzywdę (jeżeli mobbing wywołał u niego roztrój zdrowia potwierdzony stosownym orzeczeniem lekarskim) i
odszkodowania, jeżeli wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę (niezależnie od trybu).
Na zakończenie pamiętaj, że na pracodawcy ciąży ustawowy obowiązek przeciwdziałania mobbingowi w środowisku pracy. Ma on powinność stworzenia przyjaznej atmosfery w miejscu pracy oraz w miarę potrzeby podejmowania działań prewencyjnych. Ich ocena może być kluczowa dla wielkości zasądzonego roszczenia odszkodowawczego, które zawsze skierowane jest przeciwko pracodawcy, bez względu na fakt, czy sam dopuścił się zabronionych zachowań względem pracownika, jak i wtedy, gdy sam akceptował takie zachowania swoich podwładnych lub je ignorował.
Jak wynika z tezy wyroku Sądu Najwyższego z dnia 22 stycznia 2015 r., III PK 65/14, LEX nr 162894, zawinione nieprzeciwdziałanie mobbingowi przez przełożonych mobbera, które wpływa lub "współprzyczynia się" do ujawnionego rozstroju zdrowia spowodowanego mobbingiem, powinno być ocenione jako zdarzenie zwiększające lub potęgujące poczucie krzywdy pracownika poddanego mobbingowi, która wymaga zrekompensowania przez zasądzenie jednego adekwatnego zadośćuczynienia pieniężnego (art. 943 § 3), a nie sumy dwóch tego typu świadczeń przysługujących od mobbera oraz od jego przełożonych.
Statystyki wskazują, iż pomimo strachu przez utratą pracy, z każdym rokiem coraz więcej pokrzywdzonych osób szuka pomocy w związku z doznanym mobbingiem na drodze sądowej. Każdy powinien okazywać szacunek nie tylko innym, ale także sobie. Gdy staniesz się ofiarą przemocy psychicznej w miejscu pracy, nie obwiniaj się i nie wstydź się poszukać profesjonalnej pomocy prawnej. Zapraszam do kontaktu z Kancelarią.
Czy będąc rozwiedzionym rodzicem zastanawiałeś się czy możesz bez zgody i wiedzy drugiego rodzica wyjechać z dzieckiem za granicę lub zatrzymać je na stałe, pozbawiając tym samym rodzica możliwości utrzymywania kontaktu z dzieckiem? To pytanie bardzo często w mojej praktyce zawodowej zadają mi rodzice, którzy uwikłani w osobisty konflikt nie potrafią znaleźć wspólnego porozumienia, co do sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej, czy też ustalenia miejscu pobytu dziecka. Moja odpowiedź niejednokrotnie bardzo ich zaskakuje, albowiem bezprawne zabranie małoletniego w nieznane dla drugiego rodzica miejsca, pomimo że na gruncie prawa karnego nie wyczerpuje znamion przestępstwa, jest działaniem na szkodę dziecka.
Zatem jakie konsekwencje prawne może ponieść rodzic, który uprowadził dziecko? Po pierwsze, jeżeli drugi rodzić posiada pełną władzę rodzicielską, może zgłosić fakt zaginięcia dziecka na policję, która zobowiązana jest do przyjęcia zgłoszenia i podjęcia stosownych czynności. Należy pamiętać, że nie ma obowiązku odczekania 48 godzin od momentu zaginięcia, aby udać się na komendę. Po drugie, rodzic ma także możliwość złożenia odpowiedniego wniosku do sądu rodzinnego w zakresie ograniczenia lub pozbawienia praw rodzicielskich drugiego rodzica, ustalenia miejsca pobytu oraz nakazu wydania dziecka.
Jaki sąd będzie właściwy do rozpoznania sprawy? Jeżeli między stronami nie toczy się postępowanie o rozwód, separację lub unieważnienie małżeństwa - wówczas sprawa obędzie się przed sądem rejonowym właściwym ze względu miejsca zamieszkania małoletniego. W przypadku, gdy miejsce zamieszkania dziecka nie jest znane, sąd przeprowadzi dochodzenie w celu ustalenia miejsca pobytu dziecka.
Warto mieć na uwadze, iż żaden rodzic nie powinien swoim działaniem utrudniać drugiemu rodzicowi realizacji praw, które mu przysługują wobec małoletniego. Jeżeli oboje rodzice posiadają nieograniczoną władzę rodzicielską, każdy z nich może działać samodzielnie, o ile nie będzie rozstrzygał o istotnych sprawach dziecka, albowiem nawet rodzice żyjący w rozłączeniu są zobowiązani do podejmowania takich decyzji wspólnie. Jeżeli nie są oni w stanie dojść do porozumienia, konfliktową kwestię rozstrzygnie za nich sąd opiekuńczy. O tym, które kwestie związane ze sprawami dziecka, należy traktować jako istotne, informowałam we wcześniejszych wpisach na blogu (np. wyjazd dziecka za granicę, powierzenie pieczy nad dzieckiem, zgoda rodzica na wykonanie zabiegu operacyjnego).
Pamiętaj, uprowadzenie małoletniego przez jednego z rodziców bez wiedzy i woli drugiego rodzica uprawnionego do decydowania o istotnych sprawach dziecka jest przykładem drastycznego nadużycia władzy rodzicielskiej, uprawniającego rodzica, którego pozbawiono kontaktu z dzieckiem podjęcia kroków niosących za sobą dotkliwe konsekwencje. Postępowanie sądowe o wydanie dziecka składa się z 2 etapów, które szczegółowo omówię z Tobą, jeżeli skontaktujesz się z Kancelarią, w celu omówienia Swojej sytuacji.
Dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić tematyce związanej z dopuszczeniem przez sąd dowodu w postaci nagrania rozmowy, która została utrwalona na nośniku bez wiedzy i zgody osoby biorącej w niej udział. Wielu osobom wydaje się, że uzyskany w ten sposób dowód jest niedopuszczalny w procesie sądowym. I tutaj się mylą.
W mojej ocenie, jednymi z najistotniejszych przepisów kodeksu postępowania cywilnego, regulującymi problematykę dowodową stanowią przepisy:
· art. 227 k.p.c. z którego wynika, iż przedmiotem dowodu mogą być wszelkie fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie,
· art. 308 § 1 k.p.c. w myśl którego sąd może dopuścić dowód m. in. z filmu, telewizji, fotokopii, fotografii oraz płyt lub taśm dźwiękowych i innych przyrządów utrwalających albo przenoszących obrazy lub dźwięki,
· art. 309 k.p.c. statuuje zasadę otwartej listy środków dowodowych, co oznacza, iż można posługiwać się wszelkimi środkami dowodowymi, nawet jeśli nie zostały wprost wymienione w przepisach procedury cywilnej.
Najczęściej z problematyką uzyskania dowodu w postaci nagrania rozmowy bez zgody i wiedzy drugiej strony mamy do czynienia w sprawach rozwodowych, z zakresu władzy rodzicielskiej, ustalania kontaktów z dzieckiem - gdzie „podstępnie” uzyskane nagranie może zaważyć o końcowym rezultacie procesu. Czy zatem w takiej sytuacji można z niego korzystać by nie narazić się na odpowiedzialność karną czy też cywilną oraz by materiał dołączony do akt sprawy został odpowiednio oceniony przez sąd?
Po pierwsze, rozważanie w tej kwestii warto rozpocząć od zagadnienia naruszenia dóbr osobistych, albowiem nieuprawniona ingerencja osoby w prawo do prywatności (zagwarantowane nam przez konstytucje), może stanowić o pociągnięciu osoby do odpowiedzialności cywilnej, jeżeli działanie zostanie uznane przez sąd za bezprawne. Niemniej jednak, istnieją przesłanki wyłączające bezprawność działania, jeżeli zdołamy wykazać iż, działanie to zostało podjęte w obronie uzasadnionego interesu społecznego lub prywatnego ( a więc np. gdy nośnik z nagrania rozmowy stanowi istotny dowód winy w rozkładzie pożycia małżeńskiego czy też wykazuje sytuację majątkową małżonka domagającego się alimentów przy rozwodzie).
Po drugie warto wskazać, iż orzecznictwo sądowe w tym zakresie nie jest jednolite, co za pewne nie ułatwi nam w samodzielnym podjęciu decyzji, bez konsultacji z zawodowym pełnomocnikiem, czy warto taki dowód wykazywać w sądzie. Z jednej strony, sądy stoją na stanowisku, iż nawet w sprawie rozwodowej, wykorzystanie nagrania, które zostało uzyskane w sposób nieuprawniony, pomimo że miało służyć ochronie interesów strony w procesie, nie wyłącza bezprawności. W wyroku z 06.07.1999 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził że: „ochroną art. 23. k.c. objęte jest prawo do swobody wypowiedzi, wyboru rozmówcy i tajemnica rozmowy. Gromadzenie materiału dowodowego w procesie i prezentowanie go przez strony nie powinno odbywać się z naruszeniem zasad współżycia społecznego”. W realiach przedmiotowej sprawy, sąd stanął na stanowisku, iż prawa do obrony nie można realizować w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego oraz podstępnie.
Analizując powyższe zagadnienie, nie można także przejść obojętnie obok art. 267 kodeksu karnego, opisującego przestępstwo nielegalnego uzyskania informacji. W § 1 ww. przepisu wskazano, iż „Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2” W § 3 ww. przepisu stanowi, iż karane jest również działanie polegające na tym, iż w celu uzyskania informacji, do której nie jest się uprawnionym, zakłada się lub posługuje urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem. Jednakże, w tym przypadku dochodzi do popełnienia przestępstwa, gdy osoba który nagrywa rozmowę w niej nie uczestniczy.
Przedmiotową kwestię przedstawił Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z dnia 31 grudnia 2012r. (sygn. akt I ACa 504/11), w którym wskazał, iż jeżeli osoba która podstępnie zdobywa nagranie, sama uczestniczy w nagrywanej rozmowie, nie dopuszcza się ona działania sprzecznego z prawem, zaś jej postepowanie można określić wyłącznie jako sprzeczne z dobrymi obyczajami.
Przykładem całkowicie odmiennego stanowiska, co do możliwości wykorzystania dowodu z bezprawnie uzyskanych nagrań przedstawia wyrok Sądu Najwyższego z 25.04.2003 r sygn. I CKN 94/01, w którym sąd stwierdził, że do wykazania przesłanki winy w rozkładzie pożycia małżeńskiego może posłużyć nagranie rozmów prowadzonych przez strony procesu także wtedy, jeżeli tych nagrań dokonano bez wiedzy jednej z nich i w okresie trwania małżonków w faktycznej separacji. Sąd Najwyższy, stwierdził ponadto że jeśli strona nie zakwestionowała skutecznie w toku postępowania autentyczności omawianego materiału (dźwiękowego), nie ma zasadniczych powodów do całkowitej dyskwalifikacji dowodu z nagrań rozmów telefonicznych, nawet jeżeli nagrań tych dokonywano bez wiedzy jednego z rozmówców.
Podsumowując powyższe należy zauważyć, iż w związku z dużą rozbieżnością w orzecznictwie nie można w sposób jednoznaczny udzielić odpowiedzi na pytanie, czy dowód z nagrania uzyskany bez zgody i wiedzy osoby trzeciej, można przeprowadzić przed sądem, w taki sposób aby został właściwie oceniony, bez narażania się na sankcje. Warto w każdej sytuacji skonsultować swój przypadek z adwokatem, który po przeanalizowaniu indywidualnego przypadku, udzieli wyczerpującej odpowiedzi, czy dowód ten będzie wiarygodny, dopuszczalny oraz zgodny z zasadami współżycia społecznego.
O rozwodach i ich konsekwencjach prawnych krąży wiele spektakularnych poglądów, o istnieniu których dowiaduje się zazwyczaj od moich klientów. Motywem przewodnim takich historii jest zazwyczaj udowodnienie za wszelką cenę (oczywiście stronie przeciwnej) wyłącznej winy w trakcie postępowania rozwodowego, co rzekomo ma ułatwić w przyszłości postępowanie o podział majątku. Nie przestanie mnie chyba nigdy zadziwiać, jak wielkie rozczarowanie wypisuje się na twarzy osoby, która przychodząc do mnie po poradę prawną, dowiaduje się, że wina w rozkładzie pożycia małżeńskiego w żaden sposób nie wpływa na sferę małżeńskich stosunków majątkowych, ani też na obowiązujące zasady podziału majątku wspólnego po rozwodzie. Jednakże zakres wyroku rozwodowego może otwierać drogę do dochodzenia roszczeń o charakterze majątkowym tj. alimenty i to nie na dzieci, ale na byłego małżonka.
Jak słusznie przyjął Sąd Najwyższy: „ Małżeństwo jest związkiem dwojga osób, obejmującym w zasadzie całość ich życia. Cel i społeczne znaczenie związku małżeńskiego wymagają, by niektóre konsekwencje jego zawarcia trwały nawet po rozwiązaniu małżeństwa. Jednym z takich skutków jest istniejący w określonych w ustawie przypadkach obowiązek alimentacyjny między rozwiedzionymi małżonkami, uregulowany w art. 60-61 k.r.o. Pozostawienie tego skutku jest ze społecznego punktu widzenia konieczne, gdyż nie dałoby się pogodzić z zasadami współżycia społecznego pozostawienie bez żadnego zabezpieczenia po rozwodzie małżonka potrzebującego pomocy, zwłaszcza tego, który nie dał powodu do rozwiązania małżeństwa, a który poświęcił wspólnocie rodzinnej wiele lat swego życia. Z tych przyczyn ustawodawca utrzymuje obowiązek alimentacyjny po rozwodzie, z tym że uzależnia go od dodatkowych przesłanek oraz w sposób szczególny normuje jego zakres i czas trwania. Do obowiązku tego mają też odpowiednie zastosowanie przepisy o obowiązku alimentacyjnym między krewnymi. (Uchwała SN z dnia 16 grudnia 1987 roku, III CZP 91/86, LEX nr 3342)
Kodeks rodzinny i opiekuńczy rozróżnia 2 sytuacje związane z dochodzeniem alimentów od byłego małżonka. Pierwsza, podstawowa zasada przewidziana w art. 60 § 1 k.r.o jest taka, że małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i znajduje się w niedostatku może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. W tej sytuacji roszczenie alimentacyjne przysługuje zarówno w sytuacji, gdy rozwód został orzeczony z winy obojga małżonków, jak i w przypadku, gdy małżeństwo zostało rozwiązane przez rozwód bez orzekania o winie. Należy mieć na uwadze, iż w polskim systemie prawnym, nie rozróżnia się winy mniejszej lub większej, zatem nie ma to żadnego wpływu na zakres zobowiązania alimentacyjnego. Jedyna przesłanką, która ma w tym przypadku decydujące znaczenie jest wykazanie, iż strona domagająca się alimentów znajduje się w niedostatku.
Pojęcie niedostatku nie jest definiowane przez polską ustawę, jednak jak słusznie wskazuje się w orzecznictwie, niedostatek występuje wtedy, gdy osoba uprawniona nie może w pełni własnymi siłami, z własnych środków, zaspokoić swych usprawiedliwionych potrzeb. Sąd Najwyższy w przytoczonej powyżej uchwale stwierdził: „Jeżeli chodzi o rozwiedzionych małżonków, przyczyną powodującą niedostatek u jednego z małżonków (w przeważającej większości przypadków u żony) jest często konieczność zajęcia się wychowaniem dzieci i pracą w gospodarstwie domowym, co uniemożliwia danemu małżonkowi wykonywanie działalności zarobkowej lub było przeszkodą do uzyskania kwalifikacji zawodowych do wykonywania działalności zarobkowej, która – ze względu na jego wiek, stan zdrowia, wykształcenie ogólne, zawód drugiego małżonka i dotychczasową pozycję społeczną obojga małżonków – mogłaby być uważana dla niego za odpowiednią. Jeśli od małżonka żądającego dostarczenia mu środków utrzymania można byłoby wymagać – przy wzięciu pod uwagę jego wieku i sił – by odbył naukę potrzebną do zdobycia kwalifikacji, to niedostatek tego małżonka trwa tylko przez czas, w ciągu którego może on uzyskać odpowiednie kwalifikacje zawodowe.”
Drugi przypadek, w którym mogą zostać orzeczone alimenty, dotyczy sytuacji, w której domaga się ich małżonek niewinny rozkładu pożycia stron od małżonka wyłącznie winnego. Są to tzw. alimenty wyrównania stopy życiowej, o znacznie szerszym zakresie, co uzasadnione jest za pewne względami etycznymi. W tym przypadku niezbędnym jest wykazanie przez małżonka niewinnego, iż rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie jego sytuacji materialnej. Istotę pojęcia pogorszenia sytuacji życiowej precyzyjnie przedstawił Sąd Najwyższy, wskazując w swoim uzasadnieniu, iż każdorazowo sąd, który rozpoznaje żądanie alimentacyjne, powinien porównać sytuację, w jakiej małżonek niewinny znajdzie się po rozwodzie, z sytuacją, w jakiej by się znajdował, gdyby pożycie małżonków funkcjonowało prawidłowo (wyrok Sadu Najwyższego z dnia 28 października 1980 roku, III CRN 222/80, LEX nr 2590). Przyjmuje się także, iż zakres obowiązku alimentacyjnego byłego małżonka będzie się z reguły znajdował pomiędzy granicą, poniżej której leży niedostatek, a granicą, której przekroczenie byłoby zrównaniem stopy życiowej obojga rozwiedzionych małżonków (T. Sokołowski, Komentarz do art. 60 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego [w:] M. Andrzejewski i inni, Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, LEX 2013, nr 152349 )
Na zakończenie chciałabym dodać, iż obowiązek alimentacyjny jest ograniczony czasowo i każdorazowo wygasa zawsze w razie zawarcia przez małżonka uprawnionego nowego małżeństwa. W przypadku alimentów opisanych przeze mnie w pierwszym przypadku, obowiązek dostarczania środków utrzymania wygasa z upływem 5 lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni.
Kara umowna, pod warunkiem jej umiejętnego zapisania w umowie, to doskonały środek dyscyplinujący drugą stronę to terminowego i prawidłowego wywiązania się ze zobowiązania umownego. Niezależnie od zastosowanej formuły, kontrahent któremu przysługuje kara umowna, dysponuje silnym uprawnieniem pozwalającym na dochodzenie zapłaty z góry określonej należności, nawet w wypadku braku jakiejkolwiek szkody wynikającej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania przez drugą stronę (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 04.12.2003 r., sygn. II CK 271/02; także wyrok z dnia 01.04.2004 r., sygn II CK 94/03). Konstruując zatem w umowie zapis o zastosowaniu kary umownej, stronie korzystającej z takiej klauzuli, będzie przysługiwało roszczenie o zapłatę zryczałtowanego odpowiednika odszkodowania, które nie będzie zależało ani od wielkości ani od faktu wystąpienia szkody. W odróżnieniu od żmudnej procedury sądowej związanej z dochodzeniem odszkodowania, przy dochodzeniu zapłaty z tytułu kary umownej, nie trzeba przeprowadzać procesu udowadniania wielkości poniesionej szkody. Jednocześnie należy także mieć na uwadze, iż kara umowna związana jest ściśle ze roszczeniem głównym, dlatego aby skutecznie móc z niej skorzystać, należy przede wszystkim skonstruować prawidłową i ważną umowę.
W swojej wieloletniej praktyce zawodowej spotkałam się wielokrotnie z sytuacją, w której strony umowy nie miały świadomości, iż zastrzeżenie w umowie zapisu o karze umownej wyłączy dalsze dochodzenie odszkodowania, jeżeli wysokość kary umownej nie zaspokoi w całości wysokości poniesionej szkody. W takim przypadku następuje bezwzględnie uniemożliwione dochodzenie dalszych roszczeń na zasadach ogólnych. „Nie jest dopuszczalne domaganie się zapłaty odszkodowania przenoszącego wysokość zastrzeżonej kary umownej, jeżeli ani w umowie, ani w przepisach regulujących dany rodzaj zobowiązania nie zastrzeżono możliwości żądania zapłaty odszkodowania do wysokości rzeczywiście poniesionej szkody.” Tak też uważa Sąd Najwyższy, co znajduje odzwierciedlenie w treści w wyroku z dnia 7 kwietnia 1981 r., IV CR 91/81, OSP 1982, z. 5-6, poz. 67. Warto więc w umowie zastrzec dodatkowe zabezpieczenie, które w przypadku wystąpienia szkody przewyższającej zastrzeżoną karę umowną, umożliwi Ci zrekompensowanie nie tylko faktycznie rzeczywistej szkody, ale także utraconych korzyści. Zapraszam zatem do konsultacji z Kancelarią, aby odpowiednio skonstruować zapisy umowy.
Na zakończenie przypomnę, że kodeks cywilny wyklucza zastrzeganie kar umownych za niewykonanie zobowiązań pieniężnych, albowiem w ich przypadku istnieje alternatywna konstrukcja, czyli odsetki za opóźnienie. Warto także zastanowić się nad wysokością kary umownej, gdyż istnieje sądowa możliwość jej miarkowania ( obniżenia), w sytuacji gdy kara jest rażąco wygórowana lub zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane. O tym, czy w danym wypadku można mówić o karze umownej rażąco wygórowanej, nie może sama przez się decydować jej wysokość przyjęta procentowo w określonym akcie prawnym, lecz przede wszystkim stosunek, w jakim do siebie pozostają dochodzona kara umowna i spełnione z opóźnieniem świadczenie dłużnika. W sytuacji, gdy kara umowna równa się bądź zbliżona jest do wysokości wykonanego z opóźnieniem zobowiązania, w związku z którym ją zastrzeżono, można ją uważać za rażąco wygórowaną w rozumieniu art 484 § 2 k.c. (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 maja 1980 r., I CR 229/80, OSNC 1980, nr 12, poz. 243).
Pozornie może się wydawać, iż skonstruowanie zapisu o karze umownej nie jest niczym trudnym, jednakże w mojej ocenie, warto skonsultować tę kwestię z profesjonalistą, który trafnie doradzi za co kary przewidzieć, jak je opisać, oraz w jakiej wysokości, tak aby najpełniej zabezpieczyć interes reprezentowanej strony.
Zagadnienie związane z istotnymi sprawami dziecka jest nierozłącznym elementem wielu postępowań z zakresu prawa rodzinnego. Polski ustawodawca przyznał rodzicom posiadającym władzę rodzicielską prawo i obowiązek samodzielnego jej wykonywania. Z definicji tego przepisu wynika, że każde z rodziców może samodzielnie podejmować czynności dotyczące osoby i majątku dziecka, w tym także występować w jego imieniu. Jednakże uprawnienie to nie obejmuje możliwości samodzielnego podejmowania decyzji w istotnych sprawach dziecka. Zgodnie z obecnie obowiązującymi uregulowaniami, o istotnych sprawach dziecka rodzice są zobowiązani rozstrzygać wspólnie, a w przypadku braku porozumienia między nimi, rozstrzyga w tym zakresie sąd opiekuńczy.
W sytuacji gdy władza rodzicielska została powierzona tylko jednemu rodzicowi zaś drugiemu rodzicowi ograniczono ją do określonych uprawnień i obowiązków, koniecznym jest każdorazowo ustalenie, czy dana istotna sprawa dziecka nie została wyłączona z katalogu przysługujących rodzicowi uprawnień.
Należy zauważyć, iż w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym nie występuje jednolita definicja pojęcia „istotnych spraw”, co dla wielu osób może stanowić problem interpretacyjny. Najogólniej rzecz ujmując, orzecznictwo wypracowało pogląd, iż istotne sprawy są to wszelkie kwestie niezwiązane z codzienną egzystencją i z bieżącym wychowaniem dziecka, czyli takie sprawy, które mają wpływ na dalszy jego rozwój. Do kategorii spraw, które każdorazowo wymagają współdziałania obojga rodziców należą m.in.: wybór imienia, szkoły, sposobu leczenia, obywatelstwa, złożenie wniosku o paszport dla dziecka, ustalenie miejsca pobytu dziecka czy wyjazd za granicę. Zgodnie ze stanowiskiem zaprezentowanym przez Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 6 marca 1985 r., sygn. akt: III CRN 19/85: „ wyjazd dziecka za granicę w celu spędzenia tam wakacji, jako należący do istotnych spraw dziecka, wymaga zgody obojga rodziców, wykonujących władzę rodzicielską, a w braku takiej zgody – orzeczenia sądu opiekuńczego”.
Zasadą jest, niestety bardzo rzadko respektowaną przez rodziców żyjących w rozłączeniu, iż oboje rodzice w zakresie istotnych spraw dotyczących dziecka, powinni podejmować wspólne decyzje, natomiast jakikolwiek konflikt w tym zakresie powinien być rozstrzygany przez sąd. Niedozwolone jest samodzielne podejmowanie tak ważnych względem dziecka decyzji, wbrew woli drugiego rodzica. Niestety coraz częściej, z uwagi na opieszałość wymiaru sprawiedliwości i liczne luki prawne, rodzić przy którym dziecko ma ustalone stałe miejsce zamieszkania samowolnie podejmuje decyzje, ignorując stanowisko drugiego opiekuna. Warto mieć jednak na uwadze, iż podstawową sankcją za nierespektowanie uprawnień drugiego rodzica jest ograniczenie, a w rażących wypadkach nawet pozbawienie władzy rodzicielskiej (postanowienie SN z dnia 14 października 1970 r., III CRN 181/70, OSNCP 1971, nr 6, poz. 107).
Jeżeli znalazłeś się właśnie w takiej sytuacji, zapraszam do kontaktu z Kancelarią, która pomoże Ci odzyskać decyzyjność w procesie wychowawczym Twojego dziecka
Ostatnio trafiła do mnie sprawa, w której zrozpaczona mama w związku z silnie zaostrzonym konfliktem z ojcem dziecka, miała regularny problem z odbieraniem syna ze szkoły, przez dziadka chłopca. Pomimo iż placówka oświatowa, w której uczył się chłopiec, posiadała notarialnie poświadczone upoważnienie wydane przez matkę dziecka do wydawania małoletniego dziadkowi, za każdym razem gdy przychodził on po wnuczka do szkoły, pojawiał się kłopot, który był niezwykle stresującym przeżyciem dla chłopca.
Myślę, że temat ten może wielu z Was zaciekawić, gdyż skonfliktowani rodzicie często nie bacząc na dobro dziecka, utrudniają sobie codzienną egzystencję, poprzez najróżniejsze złośliwości. Co w takiej sytuacji powinna zrobić mama, która z uwagi na liczne obowiązki zawodowe, nie jest w stanie osobiście odebrać syna ze szkoły i prosi o pomoc najbliższą rodzinę? Przede wszystkim niech zapozna się z uprawnieniami, jakie przysługują rodzicowi, który posiada pełną władzę rodzicielską.
W sytuacji, gdy władza rodzicielska przysługuje w pełni obojgu rodzicom, to oboje mają prawo upoważnić do odbioru dziecka z placówki oświatowej osobę trzecią, która będzie odpowiedzialna za bezpieczny powrót małoletniego do domu. Wszelkie kwestie szczegółowe powinny być określone w dokumentach przedszkola, np. w statucie albo wewnętrznej procedurze. Dyrektor przedszkola/szkoły ma zaś obowiązek zastosować się do woli rodzica, który przekazuje mu stosowne upoważnienie, bez względu na to, czy drugi z rodziców wyraża na to zgodę czy nie. Nie może on także samowolnie decydować, komu wydać małoletniego podopiecznego, albowiem jest zobowiązany do respektowania woli rodzica, który przekazał mu stosowne upoważnienie.
Sytuacja kształtuje się odmiennie, gdy jednemu z rodziców ograniczono władzę rodzicielską lub jej pozbawiono, powierzając ją wyłącznie drugiemu rodzicowi. W takim przypadku, rodzic sprawujący wyłączną opiekę nad dzieckiem, może zabronić odbierania małoletniego z placówki przez byłego partnera lub osobę przez niego wskazaną. Często zdarzają się także sytuacje, w których urażony rodzic, pisemnie zabrania placówce wydawania dziecka, osobie wskazanej przez byłego partnera, jednakże w przypadku, gdy oboje posiadają pełną władzę rodzicielską, taki zakaz nie wywołuje żadnych skutków. W związku z powyższym, każdy z rodziców może podejmować samodzielnie czynności dotyczące dziecka, jak również występować w jego imieniu.
Należy także pamiętać, iż powyższe uprawnienie doznaje ograniczenia, w przypadku gdy czynności dotyczą istotnych sprawy dziecka. Zgodnie bowiem z obecnie obowiązującymi uregulowaniami, o istotnych sprawach dziecka rodzice są zobowiązani rozstrzygać wspólnie, a w przypadku braku porozumienia między nimi, rozstrzyga w tym zakresie sąd opiekuńczy. Co prawda w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym nie występuje precyzyjna definicja „istotnych spraw”, jednakże w doktrynie powszechnie przyjmuje się, iż są to sprawy niezwiązane z codzienną egzystencją i z bieżącym wychowaniem dziecka, czyli takie sprawy, które mają wpływ na dalszy rozwój dziecka. Więcej na ten temat możesz zapoznać się czytając mój kolejny wpis na blogu.
Nowela kodeksu postępowania cywilnego z 2011 roku wprowadziła rozwiązanie, polegające na przyznaniu rodzicowi uprawnienia wystąpienia do sądu z wnioskiem o nałożenie na rodzica, który nie stosuje się do nałożonych do niego obowiązków, sankcji finansowej za każdy niewykonany lub niewłaściwie zrealizowany obowiązek kontaktu, wynikający z orzeczenia sadowego lub ugody zawartej przed sądem lub mediatorem. Swoistą nowością jest fakt, iż zasądzona kara zostanie wypłacona rodzicowi, a nie na rzecz Skarbu Państwa.
Procedura o której piszę powyżej, składa się z 2 etapów. Pierwszy etap zmierza do wydania przez sąd postanowienia o zagrożeniu nakazaniem zapłaty określonej sumy pieniężnej rodzicowi, który nie respektuje zasad realizowania kontaktów. W tej fazie niezwykle istotnym jest dokładnie określenie zachowań, za które będzie nakładana orzeczona przez sąd kara, której wysokość miarkowana będzie indywidualną sytuacją finansową rodzica dopuszczającego się naruszenia.
Drugi etap postępowania uruchamiany jest w sytuacji, gdy wydane przez sąd postanowienie w pierwszym etapie nadal nie jest respektowane przez rodzica. W tej sytuacji sąd, po wysłuchaniu ojca i matki dziecka, nakaże zapłatę określonej sumy pieniężnej, będącej iloczynem liczby naruszeń i kwoty zawartej w postanowieniu określonej w pierwszym etapie. Warto mieć na uwadze, iż składanie przez uprawnionego rodzica kolejnych wniosków do sądu, opisujących dalsze naruszenia jest zwolnione z opłaty sądowej.
Także warto mieć na uwadze, iż po uprawomocnieniu się postanowienia z drugiego etapu, istnieje możliwość przeprowadzenia skutecznej egzekucji należnej rodzicowi kwoty. Dodatkowo można dochodzić także zwrotu wszelkich wydatków poniesionych w związku z nieudolną próbą zrealizowania kontaktu z dzieckiem (np. koszty dojazdu, wyjścia do kina). Co więcej, nieuzasadnione utrudnianie kontaktów z dzieckiem i nastawianie go przeciwko drugiemu rodzicowi stanowi podstawę do ograniczenia władzy rodzicielskiej. W takiej sytuacji poza opinią psychologa, który oceni czy dziecko rzeczywiście jest manipulowane przez rodzica sprawującego stałą pieczę nad dzieckiem, zasadnym będzie wsparcie adwokata, który profesjonalnie poprowadzi Twoją sprawę.
Na zakończenie, chciałabym się z Tobą podzielić także bardzo ciekawym orzeczeniem, wydanym przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 15 lipca 2015 r. w sprawie I ACa 202/15. W realiach powołanej przeze mnie sprawy, powód został pozbawiony przez pozwaną ( matkę 2 córek) kontaktu z dziewczynkami. Początkowo mógł się z nimi spotykać wyłącznie wtedy, gdy pozwana na to zezwoliła. Z biegiem czasu kontakt został ograniczony do minimum, zaś matka małoletnich dodatkowo rozpoczęła kontrolę poczty elektronicznej córek, smsów wysyłanych do ojca, zaś dziewczynki nie mogły swobodnie rozmawiać telefonicznie z ojcem. Pozwana nie udzielała także powodowi żadnych informacji na temat córek, nie pozwalała mu zaopiekować się dziećmi podczas ich choroby. Dokonywała tego poprzez zmienianie numerów telefonu dzieci oraz adresów email, blokowała numery połączeń przychodzących z zagranicy, oszukiwała kuratora sądowego co do stanu zdrowia młodszej córki, w celu uniemożliwienia zrealizowania kontaktu.
Niemniej jednak ojciec dziewczynek postanowił zawalczyć w sądzie o ochronę dóbr osobistych, jakimi uznał jest więź emocjonalna łącząca go z córkami. Sąd Okręgowy i Apelacyjny przyznał mu rację konstatując, iż : „Pozwana naruszyła jedno z podstawowych dóbr osobistych człowieka w postaci więzi rodzicielskiej (tu łączącej powoda z jego córkami). Jest to więź szczególna, której naruszenie wiąże się ze znacznym cierpieniem psychicznym. W przypadku powoda tym większym, że jako marynarz był z przyczyn naturalnych pozbawiony tej więzi na bieżąco, a więc gdy przypływał do kraju, tym bardziej jej potrzebował.” Na mocy prawomocnego orzeczenia, pozwana zobowiązana była zapłacić na rzecz ojca zadośćuczynienia.
Dlatego proszę pamiętaj, że odpowiedzialni rodzice nie powinni wciągać dziecka w konflikt, który ich dotyczy, tylko wspólnie dążyć do znalezienia kompromisu w sprawie kontaktów pomiędzy dzieckiem a rodzicem, który nie sprawuje bezpośredniej pieczy nad małoletnim. Jeżeli jednak masz problem, z którym nie potrafisz sobie samodzielnie poradzić, zapraszam do kontaktu z Kancelarią.
Ostatnio w moich wpisach wiele uwagi poświęciłam zagadnieniu rozwodu oraz kwestii uregulowania kontaktów rodzica nie mieszkającego na stałe z dzieckiem. Dla wszystkich wtajemniczonych w moje wcześniejsze spostrzeżenia, zapewne zarysował się tradycyjny „polski standard” z którego wynika, że we wzorcowej rodzinie, w której nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego, dziecko po rozwodzie na stałe mieszka wyłącznie z jednym z rodziców ( zazwyczaj z matką) zaś z drugim spotyka się najwyżej co drugi weekend oraz ewentualnie raz w tygodniu na dwugodzinne wyjście do kina. Co poniektórzy rodzice, mają także uregulowane kwestie wspólnego spędzania czasu w okresie świątecznym oraz wakacyjnym.
Dla wielu ojców, takie rozwiązanie bywa często wygodne, albowiem z uwagi na zapracowany tryb życia, nie są w stanie poświęcić małoletniemu więcej czasu. Jednakże, coraz częściej nie każdy tata chce pozostać „niedzielnym ojcem” oraz osobą, która kojarzy się dziecku wyłącznie z zaspokajaniem jego finansowych potrzeb. Wielu ojców, wbrew powszechnym stereotypom, podejmuje działania sądowe zmierzające do uregulowania tzw. opieki naprzemiennej. Co prawda pojęcie to nie występuje bezpośrednio w polskim kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, niemniej jednak istnieje możliwość formalnego uregulowania tej materii na drodze sądowej.
Opieka naprzemienna jest rozwiązaniem, które polega na tym, że dziecko mieszka proporcjonalną ilość czasu z każdym z rodziców. Zmiany miejsca zamieszkania małoletniego mogą następować w dowolnych odstępach czasu, co uzależnione jest tak naprawdę wyłącznie od porozumienia zawartego pomiędzy rodzicami, które powinno uwzględniać przede wszystkim dobro dziecka. W takiej sytuacji dziecko posiada dwa domy, dwa komplety ubrań, zabawek, książek. Równocześnie posiada mamę i tatę w takim samym wymiarze czasowym. Jest to także rozwiązanie, które umożliwia dziecku odnalezienie się w nowej rzeczywistości po rozstaniu rodziców, w której nie musi „tracić” stałej relacji z jednym z nich, na rzecz praktycznie wyłącznego spędzania czasu z drugim rodzicem, u którego stale przebywa.
Jest to zarazem ogromne wyzwanie, aby rodzice którzy chcą aktywnie uczestniczyć w wychowaniu dziecka, wykazali dojrzałe podejście do wzajemnych relacji, w którym małoletni odnajdzie poczucie stabilizacji, spokoju i miłości. Przy takim rozwiązaniu zarówno mama jak i tata równocześnie biorą aktywny udział w wychowaniu dziecka, nie ograniczając się jedynie do spędzania z nim wybiórczych weekendów, czy też okresów wakacyjnych. Pomimo wielu zwolenników modelu opieki naprzemiennej, istnieje także rzesza przeciwników, którzy wskazują, że taka metoda wychowawcza pozbawia dziecko poczucia stabilizacji oraz przynależności do konkretnego domu. Uważają, że w takiej sytuacji dziecko rozbite jest pomiędzy dwa domy i nigdzie nie może odnaleźć swojej przynależności. W mojej ocenie, jest to kwestia indywidualna, którą doświadczeni rodzice powinni rozstrzygnąć między nimi a dzieckiem, kierując się wyłącznie jego potrzebami i dobrem. Wiele bowiem zależy, od ich wzajemnego nastawienia oraz przygotowania małoletniego do nowych warunków życiowych.
Opieka naprzemienna jest dość powszechna w krajach zamożnych ( Niemcy, Holandia, Francja, kraje Skandynawskie, USA), albowiem zorganizowanie dla dziecka podwójnego domu jest dużym wydatkiem. W polskich realiach życiowych, w których wiele osób nie stać na życie po rozwodzie w pojedynkę, po prostu nie stać na zorganizowanie dla dziecka dodatkowej przestrzeni domowej. Jednakże, nie jest to koronny argument, który winien dyskwalifikować próbę ustabilizowania w ten sposób życia dziecka.
Za pewne wielu czytelników mojego bloga ma już za sobą pierwsze doświadczenia ze zderzeniem z wymiarem sprawiedliwości i próbą przeforsowania opieki naprzemiennej. Nie jest to prosta sprawa, albowiem oboje rodzice muszą wyrazić zgodny wniosek w porozumieniu, co do sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej. Brak znalezienia konsensusu sprowadza się do tego, iż sąd wyręczy skłóconych rodziców i podejmie za nich najistotniejsze decyzje, związane z przyszłością ich dziecka. Przy ustaleniu opieki naprzemiennej, władza rodzicielska przysługuje zawsze obojgu rodzicom, a miejsce zamieszkania ustalone jest zarówno przy matce, jak i ojcu. Rodzice powinni także umieć zdystansować się do wzajemnej niechęci, która zazwyczaj pogłębia się wskutek orzeczonego rozwodu, albowiem sąd przeanalizuje, czy będą potrafili współdziałać w podejmowaniu wspólnych decyzji, dotyczących spraw dziecka.
Jeżeli jesteś zainteresowany, w jaki sposób możesz uzyskać opiekę naprzemienną nad swoim dzieckiem, trafiłeś we właściwe miejsce. Zapraszam do kontaktu z Kancelarią, w celu omówienia Twojej sprawy.
Zgodnie z art. 5 Ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece w razie niezgodności między stanem prawnym nieruchomości ujawnionym w księdze wieczystej a rzeczywistym stanem prawnym treść księgi rozstrzyga na korzyść tego, kto przez czynność prawną z osobą uprawnioną według treści księgi nabył własność lub inne prawo rzeczowe (rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych). Co to oznacza dla Ciebie w praktyce?
Prawo własności nieruchomości, jako przedmiotu który stanowi znaczną wartość w znaczeniu społeczno - gospodarczym, jest zazwyczaj ujawnione w księdze wieczystej, czyli urzędowym rejestrze prowadzonym w celu ustalenia jej stanu prawnego. Pomimo, że w polskim ustawodawstwie nie istnieje formalny obowiązek prowadzenia księgi wieczystej dla nieruchomości, w obecnych realiach można zaobserwować upowszechnienie tej praktyki, która zdecydowanie sprzyja uporządkowaniu statusu prawnego nieruchomości.
Ustawa o księgach wieczystych i hipotece wprowadza wiele zasad, które w swoisty sposób ochraniają zarówno osoby ujawnione w rejestrze, jak również potencjalnych nabywców nieruchomości. Jedną z najważniejszych zasad, jest domniemanie zgodności wpisu w księdze wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym. Jest to domniemanie prawne wzruszalne, jednakże stanowi ono fundament z którego wypływa uzasadnienie dla instytucji rękojmi wiary publicznej księgi wieczystej.
Definicja rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych została zawarta w art. 5 ustawy z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece (t.j. Dz. U. z 2013 r. poz. 707), który stanowi że: „W razie niezgodności między stanem prawnym nieruchomości ujawnionym w księdze wieczystej a rzeczywistym stanem prawnym treść księgi rozstrzyga na korzyść tego, kto przez czynność prawną z osobą uprawnioną według treści księgi nabył własność lub inne prawo rzeczowe.”. Należy jednak pamiętać, iż powyższa zasada znajduje zastosowanie jedynie w przypadku odpłatnych czynności prawnych. Powszechnie przyjmuje się, iż za nieodpłatne czynności prawne należy uznać każde rozporządzenie, które nie ma odpowiedniego ekwiwalentu w świadczeniu wzajemnym (np. darowizna, wykonanie zapisu testamentowego)
Wiele osób mogłoby się zastanowić, jak możliwe jest przeniesienie prawa własności, w sytuacji, gdy osoba od której nabywasz nieruchomość, nie jest jej właścicielem? Zgodnie z łacińską paremią nemo plus iuris ad alium transferre potest quam ipse habet, co oznacza nie można przenieść na inną osobę więcej praw aniżeli się samemu posiada, wydawać by się to mogło nierealne. Jednak od powyższej zasady istnieje właśnie wyjątek, odnoszący się do nieruchomości posiadającej księgę wieczystą, która to zgodnie z zasadą rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych nadaje ochronę nabywcy, jeżeli działa on w zaufaniu do rejestru.
Ochrona nabywcy prawa rzeczowego, odnoszącego się do odpłatnego nabycia nieruchomości w dobrej wierze, od podmiotu nieuprawionego do rozporządzania prawem ( np. gdy prawo nie istnieje, przysługuje podmiotowi trzeciemu, istnieje w węższym zakresie), jednakże wpisanego do księgi wieczystej, polega na tym, iż taka czynność prawna uznana będzie za skuteczną. Pod pojęciem dobrej wiary (ocenianej na chwilę dokonania rozporządzenia) nabywcy kryje się zarówno wiedza jak i jej brak w sytuacji, w której nabywca z łatwością mógł się o niezgodności stanu faktycznego z prawem wpisanym do księgi wieczystej dowiedzieć. Powszechnie przyjmuje się, iż o charakterze minimum staranności decyduje sprawdzenie wpisów w księdze wieczystej oraz sprawdzenie w miejscu położenia nieruchomości w czyim posiadaniu się ona znajduje. Potencjalny nabywca nie jest zatem zobowiązany do przeprowadzania skomplikowanych i czasochłonnych procedur wyjaśniających, w celu zweryfikowania aktualnego stanu prawnego nieruchomości.
Warto zapamiętać, iż powyższa ochrona ulega wyłączeniu na podstawie art. 7 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, gdzie enumeratywnie ustawodawca wyłączył zastosowanie omawianej zasady. W związku z powyższym, rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych nie działa przeciwko:
1) prawom obciążającym nieruchomość z mocy ustawy, niezależnie od wpisu,
2) prawu dożywocia,
3) służebnościom ustanowionym na podstawie decyzji właściwego organu administracji państwowej,
4) służebnościom drogi koniecznej albo ustanowionym w związku z przekroczeniem granicy przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia,
5) służebnościom przesyłu, kiedy to ustawodawca nad ochronę nabywcy przedkłada ważne względy społeczne lub potrzeby gospodarcze.
Dodatkowo rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych wyłącza wzmianka o wniosku, o skardze na orzeczenie referendarza sądowego, o apelacji lub kasacji oraz ostrzeżenie dotyczące niezgodności stanu prawnego ujawnionego w księdze wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym nieruchomości.
Jednocześnie, opisywana zasada nie znajduje zastosowania jeżeli przedmiotem nabycia będzie majątek jako całość, którego jednym z elementów składowych jest nieruchomość wpisana do księgi wieczystej np.: dziedziczenie testamentowe (art. 959 K.c.), nabycie spadku w drodze umowy (art. 1051 K.c.), nabycie nieruchomości na podstawie postanowienia o przysądzeniu własności (art. 998 Kodeksu postępowania cywilnego) nabycie nieruchomości poprzez zasiedzenie, czy też w toku postępowania egzekucyjnego (wyrok Sądu Najwyższego z 22 września 1997 r. IICKN 730/97, OSP 1998, NR 7-8, poz. 139). Istnieje także bardzo ciekawego orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 9 października 1959, III CR 399/59, na mocy którego sąd wskazał, iż działanie rękojmi zostanie wyłączone, jeżeli zbywca jest osobą podszywającą się pod osobę wpisaną, bądź gdy rzekomy zbywca jest osobą fikcyjną, a zawierający umowę posługuje się dowodem osobistym osoby nie istniejącej, ale wpisanej jako właściciel do księgi wieczystej. Rękojmia nie chroni również nabycia od osoby wpisanej w księdze, która ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych bądź jest jej całkowicie pozbawiona.
Podsumowując należy wskazać, że ustawodawca w celu zapewnienia bezpieczeństwa obrotu prawnego nieruchomościami, poprzez instytucję rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych udziela szeroką ochronę osobom działającym w zaufaniu do treści księgi wieczystej przy odpłatnym ich nabyciu. Mimo wszystko, przezorności nigdy za wiele. Zatem zanim zdecydujesz się na zakup nieruchomości, warto aby profesjonalny adwokat zweryfikował dokumentację potrzebna do jej nabycia.
Poruszając się nadal w tematyce egzekucji komorniczej z nieruchomości, chciałabym Cię zaznajomić z tematyką związaną z przejęciem nieruchomości dłużnika przez wierzyciela, która jest obciążona umową najmu. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że w takiej sytuacji, jako nowy właściciel, możesz swobodnie dysponować nieruchomością bez żadnych ograniczeń. Jednakże- nie do końca tak jest.
Należy mieć na uwadze, iż z momentem uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności, nabywca wstępuje z mocy prawa we wszystkie stosunki prawne najmu i dzierżawy, o ile nabyta nieruchomość była przedmiotem takich umów. Problem może pojawić się wtedy, gdy okaże się, że tuż przed zbyciem nieruchomości, zostały podpisane przez dotychczasowego właściciela umowy najmu na okres 30 lat.
Tematykę tę rozwiązuje art. 1002 kodeksu postępowania cywilnego, na mocy którego: „ Z chwilą uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności nabywca wstępuje w prawa i obowiązki dłużnika wynikające ze stosunku najmu i dzierżawy stosownie do przepisów prawa normujących te stosunki w wypadku zbycia rzeczy wynajętej lub wydzierżawionej. W przypadku gdy umowa najmu lub dzierżawy nieruchomości zawarta była na czas oznaczony dłuższy niż dwa lata, nabywca może wypowiedzieć tę umowę, w ciągu miesiąca od uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności, z zachowaniem rocznego terminu wypowiedzenia, o ile umowa nie przewiduje terminu krótszego, chociażby umowa została zawarta z zachowaniem formy pisemnej i z datą pewną, a rzecz została najemcy lub dzierżawcy wydana.”
Aby najlepiej zrozumieć cytowany powyżej przepis, chciałabym zróżnicować 3 sytuacje, których on dotyczy:
(A) umowa najmu/dzierżawy zawarta na czas nieoznaczony;
(B) umowa najmu/dzierżawy zawarta na czas oznaczony dłuższy niż 2 lata;
(C) umowa najmu/dzierżawy zawarta na czas oznaczony krótszy niż 2 lata.
W sytuacji określonej w pkt (A) zastosowanie znajdzie art. 673 § 1 kc., zgodnie z którym, w momencie nabycia nieruchomości będziesz mógł wypowiedzieć tak jak najemca, umowę najmu z zachowaniem terminów, które zostały określone były w umowie między poprzednim właścicielem a najemcą. W przypadku braku takiego zapisu, umowę najmu będzie można wypowiedzieć z zachowaniem terminów ustawowych. W takim przypadku, jako nowy właściciel możesz na spokojnie rozważyć sytuację i zastanowić się czy korzystne dla Ciebie będzie kontynuowanie umowy czy też jej rozwiązanie. Na marginesie chciałabym zaznaczyć, iż zgodnie z art. 673 § 2 kodeksu cywilnego ustawowe terminy wypowiedzenia kształtują się w następujący sposób:
gdy czynsz jest płatny w odstępach czasu dłuższych niż miesiąc, najem można wypowiedzieć najpóźniej na trzy miesiące naprzód na koniec kwartału kalendarzowego; gdy czynsz jest płatny miesięcznie – na miesiąc naprzód na koniec miesiąca kalendarzowego; gdy czynsz jest płatny w krótszych odstępach czasu – na trzy dni naprzód; gdy najem jest dzienny – na jeden dzień naprzód.
W przypadku opisanym w punkcie (B), czyli dotyczącym umowy zawartej na czas określony dłuższy niż 2 lata, nowy nabywca nieruchomości może swobodnie wypowiedzieć w przeciągu miesiąca od dnia uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności. W takiej sytuacji, okres wypowiedzenia umowy wynosi rok. Jest to rozwiązanie dość korzystne, albowiem wcześniejsze regulacje nie przewidywały możliwości wypowiedzenia umowy zawartej na czas oznaczony, co zdecydowanie działało odstraszająco od przejmowania nieruchomości i udziału w licytacji potencjalnych nabywców. Zdecydowanie zaproponowany przez ustawodawcę roczny termin jest na tyle długi, aby ochronić interes najemcy, który w tym czasie może swobodnie znaleźć nowe miejsce, w które zechce się przenieść.
Jeżeli zaś umowa najmu została zawarta na czas oznaczony krótszy niż 2 lata, to nowemu właścicielowi będzie przysługiwało prawo jej wypowiedzenia, chyba że umowa została zawarta z zachowaniem formy pisemnej i z datą pewną, a rzecz została najemcy wydana.
Możemy także mieć do czynienia z sytuacją, w której nabyta przez nas nieruchomość, obciążona jest umową podnajmu lub poddzierżawy. Przy stosunku podnajmu zastosowanie znajdzie art. 668 § 2 k.c., na mocy którego stosunek wynikający z zawartej przez najemcę umowy o bezpłatne używanie lub podnajem rozwiązuje się najpóźniej z chwilą zakończenia stosunku najmu. Nie ma więc konieczności osobno wypowiadać umowy podnajmu, gdyż ulegnie ona rozwiązaniu automatycznie wraz z umową najmu.
Natomiast interes poddzierżawcy jest chroniony w dużo silniejszy sposób albowiem nie stosuje się art. 668 § 2 k.c., zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1997 r., III CKN 249/97. Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, że poddzierżawca nie powinien ponosić sankcji za działania podejmowane wobec dzierżawcy. „Umowa najmu różni się w sposób istotny od umowy dzierżawy tym mianowicie, że funkcją gospodarczą najmu jest uzyskanie możności używania danej rzeczy, zaś funkcją dzierżawy jest uzyskanie możności pobierania z cudzej rzeczy pożytków, czyli jej eksploatacja produkcyjna. Dzierżawca musi inwestować w rzecz, tego bowiem z reguły wymaga osiąganie pożytków. Przepisy o dzierżawie chronią zatem w szczególny sposób jego interesy, a zwłaszcza chronią stabilność stosunku dzierżawy, a nawet jego długotrwałość.” W związku z powyższym, trwająca nadal umowa wiąże wydzierżawiającego z pierwotnym poddzierżawcą i podlega zasadom wypowiedzenia umowy dzierżawy.
W nawiązaniu do mojego ostatniego wpisu dotyczącego ogłoszenia upadłości, chciałabym Ci przybliżyć tematykę związaną z krokami, które może podjąć wierzyciel w momencie gdy dłużnik nie spłaca swoich zobowiązań. W mojej ocenie, jedną z najbardziej dotkliwych metod egzekwowania wierzytelności jest wszczęcie postępowania egzekucyjnego z nieruchomości należącej do dłużnika. Może być ono prowadzone w odniesieniu do każdej nieruchomości, w tym również ułamkowej jej części, prawa użytkowania wieczystego, lokalu stanowiącego odrębną nieruchomość czy spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Co prawda jest to dość długotrwały i sformalizowany proces, jednakże często dający największe gwarancje zwrotu zaległych należności.
Pierwszym krokiem wszczynającym postępowanie egzekucyjne, jest złożenie do komornika działającego przy sądzie, w którego okręgu nieruchomość jest położona, stosownego wniosku przez wierzyciela, załączając tytuł wykonawczy wystawiony przeciwko dłużnikowi. Należy pamiętać, iż wniosek musi wskazywać właśnie ten sposób prowadzenia egzekucji, a więc wierzyciel powinien wyraźnie oświadczyć, że chce, aby jego należności zostały zaspokojone z określonej nieruchomości należącej do dłużnika. Po otrzymaniu prawidłowo wypełnionego wniosku o wszczęcie egzekucji z nieruchomości, komornik powinien niezwłocznie wezwać dłużnika, aby zapłacił dług w ciągu dwóch tygodni pod rygorem przystąpienia do opisu i oszacowania nieruchomości. Jednocześnie wraz z wezwaniem dłużnika komornik przesyła do właściwego sądu wieczystoksięgowego wniosek o dokonanie w księdze wieczystej wpisu o wszczęciu egzekucji lub o złożenie wniosku do zbioru dokumentów. Istotny jest fakt, iż dla liczenia terminów i podejmowania dalszych czynności, nieruchomość jest zajęta dopiero z chwilą doręczenia dłużnikowi powyższego wezwania. Jeżeli takowe nie zostało doręczone, zajęcie następuje z chwilą dokonania wpisu w księdze wieczystej lub złożenia wniosku przez komornika do zbioru dokumentów.
W tym miejscu warto wymienić najważniejsze skutki związane z zajęciem nieruchomości. Po pierwsze, wszelkie zmiany w stanie prawnym nieruchomości powstałe na skutek czynności prawnych dokonanych przez dłużnika-właściciela nieruchomości po jej zajęciu nie mają wpływu na dalsze postępowanie egzekucyjne. Jeżeli w trakcie postępowania egzekucyjnego nieruchomość zostanie sprzedana lub darowana osobie trzeciej, nowy nabywca może uczestniczyć w postępowaniu w charakterze dłużnika. Po drugie, wszelkie rozporządzenia przedmiotami podlegającymi zajęciu razem z nieruchomością po jej zajęciu, są nieważne, tak jak obciążenie nieruchomości przez dłużnika oraz rozporządzenie opróżnionym miejscem hipotecznym. Także oddanie zajętej nieruchomości w użyczenie, leasing, najem lub dzierżawę jest bezskuteczne wobec nabywcy nieruchomości w egzekucji.
Po upływie terminu określonego w wezwaniu dłużnika do zapłaty długu komornik, na wniosek wierzyciela, dokonuje opisu i oszacowania zajętej nieruchomości. O terminie opisu i oszacowania nieruchomości komornik oprócz uczestników postępowania egzekucyjnego zawiadamia w formie obwieszczenia publicznego w sądzie i urzędzie gminy inne osoby, które są zainteresowane wszczętą egzekucją. Uczestnikami postępowania egzekucyjnego oprócz wierzyciela i dłużnika są również osoby, którym przysługują prawa rzeczowe ograniczone (np. hipoteka, służebność, użytkowanie) lub roszczenia albo prawa osobiste zabezpieczone na nieruchomości (np. prawo dożywocia, prawo pierwokupu, prawo odkupu). Jeżeli przedmiotem egzekucji jest użytkowanie wieczyste, to uczestnikiem postępowania będzie także organ, który zawarł z dłużnikiem umowę o użytkowanie wieczyste.
Komornik powinien na co najmniej 2 tygodnie przed dokonaniem opisu nieruchomości wyznaczyć termin na wszelkie zawiadomienia i obwieszczenia. W tym czasie uczestnicy postępowania egzekucyjnego mogą złożyć wniosek o wystawienie na licytację jedynie wydzielonej części nieruchomości, której cena wywoławcza wystarczy na spłatę należności. Jeżeli komornik przychyli się do tego wniosku, to postępowania co do pozostałej części nieruchomości ulega zawieszeniu do czasu prawomocnego zakończenia licytacji wydzielonej części
Oszacowania nieruchomości może dokonać jedynie powołany przez komornika biegły uprawniony w tym zakresie, który zobowiązany jest podać indywidulanie wartość samej nieruchomości jak i jej poszczególnych przynależności, pożytków jak i wartość całości. Jeżeli dla nieruchomości prowadzone są odrębne księgi wieczyste, należy podać wartość dla każdej z nich z osobna. Po ukończeniu wyceny nieruchomości można je zaskarżyć w terminie 2 tygodni, jeżeli nie zgadzamy się z jej założeniami.
Kolejnym etapem egzekucji z nieruchomości jest obwieszczenie o licytacji. Zajęta nieruchomość jest sprzedawana w drodze licytacji publicznej. Termin licytacji nie może być wyznaczony wcześniej niż po upływie dwóch tygodni po uprawomocnieniu się opisu i oszacowania ani też przed uprawomocnieniem się wyroku, na podstawie, którego wszczęto egzekucję. Uczestnicy postępowania egzekucyjnego powinny zostać powiadomione o terminie licytacji co najmniej na dwa tygodnie przed jej planowanym terminem. W tym czasie istnieje czysto teoretycznie możliwość obejrzenia nieruchomości, jednakże nie zawsze jest to możliwe. Bardzo często bowiem zdarza się, że nieruchomość jest zamieszkała i praktycznie nie ma możliwości dostania się do środka w celu zapoznania się z jej stanem.
Aby wziąć udział w licytacji, należy najpierw wpłacić na konto komornika rękojmię w wysokości 10% sumy oszacowania. W przypadku zakończenia licytacji, rękojmię wygrywającego przetarg zalicza się na poczet ceny, natomiast pozostałym rękojmia jest zwracana. Licytacja odbywa się w sądzie na zasadzie zgłaszania przez uczestników postąpień, które co do zasady nie może być niższe niż 1 % ceny wywołania. Zaoferowana cena natomiast przestaje wiązać, gdy inny licytant zaoferował cenę wyższą. Po ustaniu postąpień komornik, uprzedzając obecnych, że po trzecim obwieszczeniu dalsze postąpienia nie będą przyjęte, obwieści trzykrotnie ostatnio zaofiarowaną cenę, zamknie przetarg i wymieni licytanta, który zaofiarował najwyższą cenę. Pamiętać przy tym należy, że na pierwszej licytacji nieruchomości, cena wywołania to 3/4 ceny oszacowania.
Może się także zdarzyć, że w pierwszej licytacji brak będzie chętnych do zakupu nieruchomości. Wtedy wierzyciel zgłasza do komornika kolejny wniosek o wszczęcie 2 licytacji, gdzie cena wywołania to 2/3 ceny oszacowania. Gdy także na tym etapie druga licytacja nie doprowadzi do wyłonienia nabywcy, nie dojdzie też do przejęcia nieruchomości, postępowanie egzekucyjne umarza się i nowa egzekucja z tej nieruchomości może być wszczęta dopiero po upływie roku ( w przypadku spraw wszczętych przed 03.05.2012r.) lub po upływie 6 miesięcy od daty drugiej licytacji.
Po zamknięciu przetargu, sąd wydaje postanowienie o przybiciu na rzecz licytanta, który zaofiarował najwyższą cenę. Przybicie co do zasady powinno zostać ogłoszone niezwłocznie po ukończeniu przetargu. Po uprawomocnieniu się przybicia, sąd zobowiązuje licytanta do wpłaty reszty zaległej kwoty i wyznacza termin na dokonanie tej wpłaty. Po spełnieniu przez nabywcę wszystkich warunków licytacyjnych, sąd wyda postanowienie o przysądzeniu własności. Z chwilą uzyskania prawomocnego postanowienia o przysądzeniu własności uznać należy, że nabywca stał się właścicielem nieruchomości i może ujawnić ten fakt w poprzez dokonanie wpisu w księdze wieczystej lub przez złożenie dokumentu do zbioru dokumentów.
Co jeśli wylicytowana przez Ciebie nieruchomość posiada lokatorów, którzy nie chcą się z niej wyprowadzić dobrowolnie? W takiej sytuacji, która z pewnością nie jest komfortowa, nabywca nieruchomości może złożyć wniosek o wprowadzenie go w posiadanie nieruchomości załączając do wniosku tytuł wykonawczy w postaci prawomocnego postanowienia o przysądzeniu własności.
Jednakże aby komornik mógł przystąpić do podjęcia czynności eksmisyjnych, wierzyciel poza złożeniem wniosku wraz z załączonym tytułem wykonawczym zaopatrzonym w klauzulę wykonalności zobowiązany jest do uiszczenia opłaty stałej w wysokości 40% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Opłatę pobiera się od każdej izby. Jako że w polskim systemie prawnym nie można niechcianego lokatora eksmitować na bruk, należy takiej osobie zapewnić pomieszczenie tymczasowe, które wskaże odpowiednio sam lokator, wnioskodawca lub gmina. Komornik jest zobowiązany do zweryfikowania sytuacji majątkowej i rodzinnej osoby eksmitowanej w celu zweryfikowania, czy nie przysługuje jej prawo do lokalu socjalnego lub zamiennego, czy tez do innego pomieszczenia, w którym mógłby zamieszkać. W przypadku jego braku, komornik zgłasza się do gminy, aby ta wskazała pomieszczenie tymczasowe dla dłużnika, która ma termin 6 miesięcy na odpowiedź. Nie można przeprowadzić eksmisji w okresie od 1 listopada do dnia 31 marca włącznie. Powyższy okres ochronny nie ma zastosowania w przypadku osób eksmitowanych za znęcanie się nad rodziną i którym wskazano lokal, do którego ma nastąpić przekwaterowanie, a mimo to się do niego nie przeprowadziły.
Warto jednak pamiętać, iż zanim dojedziesz do etapu, w którym możesz skorzystać z postępowania egzekucyjnego, posiadając w ręku prawomocny tytuł egzekucyjny, koniecznym jest wystąpienie na drogę sądową, gdzie warto jest powierzyć swoje interesy w ręce profesjonalnego adwokata, który poprowadzi dla Ciebie z sukcesem sprawę. Zachęcam do kontaktu z Kancelarią, która pomoże Ci dochodzić należności w sądzie oraz w trakcie prowadzonej egzekucji.
W ostatnim czasie miałam wiele styczności z osobami, które w związku z nieprzewidzianymi okolicznościami życiowymi zostały postawione w sytuacji, jak im się wydawało bez wyjścia. Wskutek nagłych zamian, takich jak utrata pracy, pogorszenie zdrowia - popadli w trudności finansowe, z których nie widzieli żadnego dobrego rozwiązania. Ich długi i narastające odsetki oraz dobijający się do drzwi wierzyciele stali się codziennością, z którą nie potrafili sobie samodzielnie poradzić. Niewielu z nich wiedziało, że dnia 31 grudnia 2014 r. weszły w życie przepisy zmieniające ustawę „prawo upadłościowe i naprawcze”, w zakresie postępowania upadłościowego osób nieprowadzących działalności gospodarczej (tzw. upadłości konsumenckiej). Dzięki tej nowelizacji przepisów, złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej oraz jej ogłoszenie zostały znacznie uproszczone. Dlatego chciałabym w dzisiejszym wpisie zapoznać Cię z procedurą ogłoszenia upadłości konsumenckiej oraz jej konsekwencjami prawnymi wobec konsumenta. Szczerzę życzę, abyś nigdy nie musiał z tej furtki korzystać, jednakże w mojej ocenie dobrze jest znać podstawowe zagadnienia z nią związane, aby nie dopuścić do sytuacji, w której spirala zaciągniętych zobowiązań doprowadzi Cię do utraty poczucia bezpieczeństwa i stabilności w Twoim życiu.
Zacznę od wyjaśnienia definicji co kryje się pod pojęciem upadłości konsumenckiej. Tak więc upadłość konsumencka jest postępowaniem sądowym przewidzianym dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej (konsumentów), którzy stali się niewypłacalni. Niewypłacalność zgodnie z definicją zawartą w ustawie prawo upadłościowe i naprawcze jest to stan, w którym dłużnik nie jest w stanie wykonywać swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Ponadto, stan ten musi mieć charakter trwały. W orzecznictwie utrwaliło się bowiem stanowisko, że „krótkotrwałe wstrzymanie płacenia długów wskutek przejściowych trudności nie stanowi podstawy ogłoszenia upadłości, gdyż o niewypłacalności w rozumieniu art. 11 ustawy prawo upadłościowe i naprawcze, można mówić dopiero wtedy, gdy dłużnik z braku środków przez dłuższy czas nie wykonuje przeważającej części swoich zobowiązań (orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 19 stycznia 2011 roku, V CSK 211/ 10).
Upadłość konsumencka pełni tak naprawdę dwie podstawowe funkcje:
1. oddłużenie niewypłacalnego konsumenta poprzez umorzenie całości lub części długów konsumenta w stosunku do jego wierzycieli, których konsument nie jest, ani nie będzie w stanie zapłacić
2. windykację należności od niewypłacalnego konsumenta przez jego wierzycieli.
Należy mieć na uwadze, iż upadłość konsumencka umożliwia zwolnienie konsumenta z długów, albowiem prawomocnie zakończenie postępowania prowadzi do umorzenia wszelkich zobowiązań dłużnika, które powstały przed dniem ogłoszenia upadłości i nie zostały zaspokojone w postępowaniu upadłościowym lub w wyniku wykonania planu spłaty. Zatem skutkiem zakończenia postępowania jest całkowite uwolnienie konsumenta z jego dotychczasowych długów. Jednakże dłużnik w trakcie toczącego się postępowania ma obowiązek współdziałać z wymiarem sprawiedliwości oraz wykazać, iż nie doprowadził do swojej niewypłacalności umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa. Jednocześnie sąd przeanalizuje, czy dłużnik nie podejmował działania na szkodę swoich wierzycieli oraz czy w toku trwającego postępowania nie ukrywał majątku. Pamiętaj, iż sporządzając wniosek należy bardzo rzetelnie przygotować jego uzasadnienie, przy którym warto zaciągnąć porady adwokata, albowiem od jego ocena dokonana przez sąd, przesądzi o dalszych losach postępowania.
Postępowanie upadłościowe konsumenta ma także za zadanie kumulatywne zaspokojenie wszelkich zgłoszonych roszczeń wierzycieli dłużnika zarówno wymagalnych jak i niewymagalnych, zebranych w jednym postępowaniu. Sędzia komisarz wyznacza w sprawie syndyka, który ma za zadanie m.in. dokonanie spisu całego majątku konsumenta, weryfikację roszczeń wierzycieli, spieniężenie majątku dłużnika oraz spłatę jego zobowiązań.
Warto także zapoznać się z konsekwencjami, jakie niesie za sobą ogłoszenie upadłości konsumenckiej. I tak:
- wraz z ogłoszeniem upadłości cały majątek dłużnika staje się jedną „masą upadłości”, która jest zarządzana przez wyznaczonego przez sędziego komisarza syndyka – jest to równoznaczne z tym, że konsument nie może swobodnie rozporządzać swoim majątkiem (np.: sprzedać auta, wynająć mieszkania);
- upadły ma obowiązek wskazać i wydać syndykowi cały swój majątek, dokumentację dotyczącą swojego majątku – w przeciwnym razie postępowanie upadłościowe zostanie umorzone przez sąd, co uniemożliwi dłużnikowi skorzystania z możliwości oddłużenia w przeciągu następnych dziesięciu lat;
- po ogłoszeniu upadłości syndyk sporządza inwentaryzację majątku masy upadłości, a następnie przystępuje do sprzedaży majątku upadłego konsumenta – za wyjątkiem przedmiotów pierwszej potrzeby – wyłączonych spod egzekucji.
Przedmioty wyłączone spod egzekucji – zgodnie z art. 829 kodeksu postępowania cywilnego, to:
3) narzędzia i inne przedmioty niezbędne do osobistej pracy zarobkowej dłużnika oraz surowce niezbędne dla niego do produkcji na okres jednego tygodnia, z wyłączeniem jednak pojazdów mechanicznych;
4) część wynagrodzenia;
5) część środków zgromadzonych na rachunkach bankowych;
7) produkty lecznicze;
- wraz z ogłoszeniem upadłości wymagalne stają się wszelkie zobowiązania konsumenta – tak więc zaciągnięty kredyt, którego termin spłaty jeszcze nie upłynął, staje się wymagalny w pełnej wysokości;
- wraz z ogłoszeniem upadłości konsument może zawierać tylko drobne umowy życia codziennego (zakupy jedzenia, środków czystości itp.), które pokrywane będą z tych funduszy, które nie podlegały zajęciu przez syndyka;
- ogłoszenie upadłości wstrzymuje wszelkie postępowania sądowe oraz egzekucyjne prowadzone dotychczas przeciwko dłużnikowi.
Aby skutecznie rozpocząć procedurę upadłości, należy złożyć prawidłowo sformułowany wniosek do właściwego sądu. Tylko osoba fizyczna, nie prowadząca działalności gospodarczej lub nie będąca wspólnikiem osobowej spółki handlowej (minimum od roku) jest uprawiona do wystąpienia z takim wnioskiem. Warto także mieć na uwadze, iż w przypadku małżeństwa, każdy z małżonków musi złożyć wniosek indywidulanie.
Na zakończenie pragnę dodać, że nie w każdym przypadku sąd ogłosi upadłość dłużnika, albowiem istnieją negatywne przesłanki, które uniemożliwią konsumentowi skuteczne oddłużenie. Nie ma możliwości ogłoszenia przez sąd upadłości m.in, jeżeli konsument doprowadził do swojej niewypłacalności albo istotnie zwiększył jej stopień umyślnie lub w skutek rażącego niedbalstwa (np.: zaciągnął kredyt z założeniem ze go nie spłaci); w stosunku do konsumenta prowadzono już konsumenckie postępowanie upadłościowe, ale zostało ono umorzone z innych przyczyn niż na wniosek konsumenta; konsument miał obowiązek złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości jako przedsiębiorca, a tego nie zrobił; konsument podał we wniosku nieprawdziwe lub niezupełne dane; w okresie 10 lat przed dniem złożenia wniosku, względem konsumenta toczyło się już konsumenckie postępowanie upadłościowe, które zakończyło się całościowym lub częściowym oddłużeniem.
Znowelizowana ustawa wprowadziła dodatkowo możliwość zawarcia przez niewypłacalnych konsumentów układu ze swoimi wierzycielami, co może znacznie przyśpieszyć postępowanie. Nie oznacza to jednak zupełnej dowolności i automatyzmu przy rozpoznawaniu przez sąd złożonego przez dłużnika wniosku, albowiem każdy przypadek nadal będzie analizowany indywidualnie w oparciu o ustawowe przesłanki, które każdy dłużnik winien spełnić.
Jeżeli zatem popadłeś w długi i rozważasz możliwość wszczęcia postępowania o ogłoszenie upadłości, to zapraszam do kontaktu z Kancelarią, która nie tylko profesjonalnie przygotuje dla Ciebie wniosek do sądu, ale także udzieli merytorycznego wsparcia w trakcie toczącego się postępowania.
Poniższy wpis piszę ku przestrodze wszystkich pracowników, którym nieprzychylny pracodawca nie udzielił urlopu wypoczynkowego we wskazanym przez nich we wniosku urlopowym terminie, zaś ich kreatywność aby wyjechać na zaplanowane wcześniej wakacje, podsuwa im nietuzinkowe rozwiązania.
W związku z powyższym, chciałabym się podzielić z Tobą poniższą historią, która wydarzyła się w Poznaniu, jednakże jej sądowe rozstrzygnięcie odbiło się głośnym echem nie tylko w środowisku prawniczym, ale także pracowniczym.
Pewna pani, piastująca stanowisko kierownicze w aptece otrzymała od swojego pracodawcy zwolnienie dyscyplinarne z pracy, albowiem w trakcie przebywania na zwolnieniu lekarskim, odbyła wakacyjną podróż do Tanzanii, nie informując o tym pracodawcy. W ocenie zakładu pracy powyższe zachowanie, nie tylko skandaliczne - bo jak można w trakcie choroby wypoczywać na egzotycznej wycieczce- kłóciło się z celem zwolnienia lekarskiego i podstawowymi obowiązkami pracownika. Podejrzliwy pracodawca zadał sobie wiele trudu, albowiem o wyciecze powódki na inny kontynent, dowiedział się za pomocą weryfikacji jej adresu IP komputera, z którego wysyłała do niego maile. Jego czujność została wzbudzona nie przypadkowo, albowiem kilka tygodni wcześniej odmówił pracownicy udzielenia urlopu, którego termin akurat „przypadkiem” zbiegł się z terminem zwolnienia lekarskiego. Ważnym elementem niniejszej historii jest fakt, iż powodem nie wyrażenia zgody na wyjazd wakacyjny kierowniczki apteki, były braki kadrowe w aptece.
Zaskoczona decyzją dociekliwego pracodawcy powódka, złożyła odwołanie do sądu pracy, w którym domagała się od pracodawcy odszkodowania za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy o pracę. Nie zaprzeczyła, iż w okresie zwolnienia lekarskiego przebywała w Tanzanii, jednakże uważała, że lekarz urolog, który zdiagnozował u niej zapalenie pęcherza moczowego nie widział żadnych przeciwwskazań na jej wyjazd. Dodatkowo, fakt iż w czasie zwolnienia lekarskiego przebywała za granicą, nie dowodzi, że wykorzystywała zwolnienie lekarskie w celach urlopowych, zaś wyjazd w ciepłe miejsce, w jej ocenie był wskazany z uwagi na zły jej stan zdrowia i emocjonalny.
Powyższa argumentacja przekonała Sąd Rejonowy w Poznaniu, który uznał, że pracownica nie dopuściła się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. W sprawie powołano nawet biegłego urologa, który w sporządzonej przez siebie opinii jednoznacznie wskazał, że wyjazd Powódki nie był przeszkodą w powrocie do zdrowia i zdolności do pracy, zaś przebywanie w ciepłym klimacie wspomaga leczenie zapalenie pęcherza moczowego. Sąd także podkreślił, że przebywanie w trakcie zwolnienia na wyjeździe w Tanzanii nie miało bezpośredniego znaczenia na działalność apteki, albowiem bez względu na to gdzie chorowała pani kierowniczka, i tak nie mogła świadczyć pracy na rzecz zakładu pracodawcy.
Pracodawca jednak nie zgodził się z argumentacją Sądu Rejonowego i złożył od wyroku apelację. Sąd Okręgowy był już innego zdania, wskazując, że długotrwała podróż i przebywanie w tropikalnym klimacie, mogła wpłynąć negatywnie na stan zdrowia kobiety, nie tylko odnośnie do schorzenia, na które cierpiała. Równocześnie podważył opinię biegłego urologa, w której zabrakło wskazania, że wyjazd wpłynął pozytywnie na cel udzielonego Powódce zwolnienia lekarskiego. W ocenie sądu odwoławczego, o turystycznym, a nie zdrowotnym charakterze wyjazdu świadczy to, że był zaplanowany z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, zaś sam wyjazd nie był też zalecony przez lekarza, który udzielił powódce zwolnienia. Powódka po powrocie z Tanzanii przedłożyła kolejne zwolnienie lekarskie na następne 2 tygodnie, co w ocenie sądu było bezpośrednio spowodowane pogorszeniem jej stanu zdrowia, z uwagi na odległy wyjazd i miało niebagatelny wpływ na zagrożenie interesów pracodawcy. Sąd Okręgowy podkreślił, iż celem zwolnienia lekarskiego nie jest zaspokojenie potrzeb turystycznych i rodzinnych, ale jak najszybszy powrót do zdrowia i gotowości do pracy.
Omawiając powyższe orzeczenie chciałabym odnieść się, kiedy i w jakich okolicznościach pracodawcę może dyscyplinarnie zwolnić pracownika. Przede wszystkim musisz pamiętać, że rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia to jednostronne oświadczenie woli, stanowiące nadzwyczajny sposób ustania stosunku pracy, które powinno być stosowane przez pracodawcę w świetle judykatury Sądu Najwyższego z wyjątkową ostrożnością (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 września 2005 r., II PK 305/04). Skutek zakończenia stosunku pracy następuje z chwilą dojścia oświadczenia o rozwiązaniu umowy do drugiej strony w taki sposób, że mogła się ona zapoznać z jego treścią, bez względu na to, czy pracownik odmówi przyjęcia pisma od pracodawcy. Jednocześnie warto zawsze mieć na uwadze, iż pracodawca przy każdym zwolnieniu pracownika ma obowiązek wskazania przyczyny zwolnienia, w taki sposób, aby przyczyna zwolnienia była dla pracownika:
• konkretna - nie wystarczy bowiem wpisanie przez pracodawcę ogólnego stwierdzenia, że pracownik naruszył podstawowe obowiązki pracownicze. Pracodawca każdorazowo jest zobligowany podać jakie konkretne obowiązki zostały przez pracownika naruszone;
• rzeczywista - podanie przyczyny nierzeczywistej, nieprawdziwej jest jednoznaczne z niepodaniem przyczyny;
• zrozumiała dla pracownika - przyczynę należy podać w taki sposób, aby pracownik wiedział, jakie były powody jego zwolnienia
Kodeks pracy w art. 52 § 1 enumeratywnie wskazuje przyczyny uzasadniające rozwiązanie przez pracodawcę stosunku pracy w trybie dyscyplinarnym. Wystarczy, aby tylko jedna z podstaw wymienionych w przepisie znalazła potwierdzenie, aby zwolnienie okazało się w postępowaniu sądowym zasadne. Punktem wspólnym dla wszystkich trzech przypadków, jest zawinienie pracownika. Należy przyjąć, że w art. 52 § 1 k.p. chodzi zarówno o winę umyślną (rażące niedołożenie staranności wymaganej od pracownika), jak i nieumyślną (wyrażająca się w tym, że pracownik chce przez swoje zachowanie wyrządzić szkodę pracodawcy lub co najmniej świadomie się na to godzi.) Pamiętaj, że w każdym przypadku, ocena rodzaju i stopnia winy pracownika powinna być dokonana w stosunku do naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych oraz z uwzględnieniem zagrożenia lub naruszenia interesów pracodawcy (wyrok Sądu Najwyższego z 19.8.1999 r., I PKN 188/99).
W oparciu o przepisy kodeksu pracy, możemy wyróżnić następujące sytuacje, w których może dojść do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika:
1) zawinione, ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, np. niesumienne i niestaranne wykonywanie pracy przez pracownika, niewykonywanie poleceń przełożonych, nieprzestrzeganie regulaminu i czasu pracy;
2) popełnienie w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie pracownika na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem np. przywłaszczenie mienia pracodawcy, niezależnie od tego, czy ze względu na jego wartość stanowi przestępstwo czy wykroczenie (wyrok Sądu Najwyższego z 10.11.1999 r., I PKN 361/99).
3) zawiniona przez pracownika utrata uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku.
W praktyce najczęstszym przypadkiem uzasadniającym zastosowanie przez pracodawcę tego nadzwyczajnego trybu zwolnienia pracownika, jest ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, które wynikają z przepisów prawa pracy, umowy o pracę oraz regulaminów pracowniczych. Jest to pojęcie dość ogólne, pod którym kryje się bogate orzecznictwo. Naruszenie przez pracownika obowiązków może mieć zarówno charakter jednorazowy jak i ciągły oraz jednocześnie powinno skutkować poważnym zagrożeniem interesów pracodawcy w sferze majątkowej jak i niemajątkowej.
Pracodawca może także zwolnić pracownika bez wypowiedzenia w przypadku łącznego zajścia następujących okoliczności:
a) pracownik popełnił przestępstwo, a więc czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (popełnienie tylko wykroczenia nie stanowi podstawy do zwolnienia pracownika w tym trybie);
b) przestępstwo popełnione zostało w czasie trwania umowy o pracę;
c) przestępstwo musi uniemożliwiać dalsze zatrudnianie pracownika na zajmowanym stanowisku;
d) przestępstwo musi być oczywiste lub stwierdzone prawomocnym wyrokiem.
Należy mieć na uwadze, że zgodnie z dyspozycją wyrażoną w art. 52 § 1 pkt 2 k.p., należy podkreślić, że nie jest konieczne, by popełnione przestępstwo miało miejscowy lub funkcjonalny związek z pracą.
Ostatnią przesłanką uzasadniająca zastosowanie dyscyplinarnego zwolnienia pracownika jest zawiniona przez niego utrata uprawnień koniecznych do wykonywania pracy. Mogą to być uprawnienia typu prawo jazdy, uprawnienia lekarskie, radcowskie, detektywistyczne, których pracownik został pozbawiony w oparciu o stosowne orzeczenie bądź decyzję uprawnionego podmiotu. Jeżeli uprawnienia zostały odebrane pracownikowi jedynie tymczasowo, wówczas pracodawca jest uprawniony do oddelegowania pracownika do innej pracy, nie zaś do zastosowania zwolnienia w trybie art. 52 kodeksu pracy.
Na zakończenie chciałam podkreślić istotną kwestię związaną z możliwością zastosowania przez pracodawcę instytucji dyscyplinarnego zwolnienia jedynie w terminie 1 miesiąca od momentu uzyskania przez pracodawcę wiadomości o zachowaniu pracownika, które uzasadnia jego zwolnienie w tym nadzwyczajnym trybie. Jednakże po upływie tego terminu pracownik nie pozostaje bezkarny, albowiem to samo przewinienie może stanowić podstawę do zwykłego wypowiedzenia umowy o pracę.
Zapamiętaj także, że pracodawca przy każdym zwolnieniu pracownika zobowiązany jest to pouczenia go o prawie odwołania się do sądu pracy w terminie 14 dni od dnia otrzymania wypowiedzenia. Jeżeli otrzymasz taki dokument od pracodawcy, zachęcam do kontaktu z kancelarią, w celu sporządzenia profesjonalnego odwołania.
Dzisiejszy wpis chciałam zadedykować wszystkim kierowcom, w szczególności tym, którzy na swojej drodze mieli do czynienia z policjantem, który nie do końca znał się na obowiązujących przepisach w zakresie swoich kompetencji. W grudniu 2016 roku, po kilkumiesięcznej batalii sądowej zapadł bardzo ciekawy wyrok, niezwykle korzystny dla wielu kierowców, z którym uważam warto się zapoznać. Stan faktyczny prezentował się następująco.
Komendant Komisariatu Autostradowego Policji dnia 15 marca 2016 r. wystąpił do Starosty o skierowanie kierowcy na egzamin sprawdzający kwalifikacje kierującego pojazdem, z uwagi na uzasadnione i poważne zastrzeżenia co do jego kwalifikacji. Przyczyną zatrzymania kierującego była jazda bez włączonych świateł przeznaczonych do jazdy dziennej. Jednakże w trakcie kontroli doszło do sporu pomiędzy kontrolującymi a kierującym pojazdem. W trakcie rozmowy policjanci "rozpytali" kierowcę o znajomość przepisów ustawy prawo o ruchu drogowym. Panowie z drogówki uznali, iż posiada on znaczące braki wiedzy w tym zakresie. Sytuacja zrobiła się dość napięta, i pomimo wyjaśnień kierującego, który oświadczył iż prowadzone przez niego auto należy do jego matki, zaś pojazd nie był wyposażony w system włączający automatycznie światła jazdy dziennej, policjanci pomimo ukarania kierowcy grzywną, pozostali nieugięci w swojej pierwotnej decyzji i przekazali wniosek do organu administracyjnego o skierowanie kierującego na egzamin sprawdzający.
W związku z powyższą interwencją zostało wszczęte postepowanie przez Starostę, który skierował poczciwego kierowcę na kontrolne sprawdzenie jego kwalifikacji w formie egzaminu państwowego, w oparciu o art. 49 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami (Dz. U. z 2015 r. poz. 155 ze zm.) w związku z art. 129 ust. 2 pkt 13a ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2012 r. poz. 1137 ze zm.). Jednakże nasz dzielny bohater nie poddał się tak łatwo i od przedmiotowej decyzji złożył odwołanie, w którym wskazał na brak uzasadnionych podstaw i poważnych zastrzeżeń dotyczących jego wiedzy dotyczących przepisów o ruchu drogowym. Mimo wzmożonego wysiłku autora odwołania, Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało w mocy decyzje wydaną przez Starostę, podkreślając iż organ jest związany wnioskiem Policji. I tutaj organ nie miał racji, albowiem kierowca pomimo kolejnej porażki administracyjnej, postanowił niezłomnie złożyć skargę do sądu administracyjnego, domagając się uchylenia zaskarżonej decyzji. Pragnę zauważyć, iż w naszym systemie prawnym, sądy administracyjne z zasady nie orzekają merytorycznie, tylko sprawują nadzór nad działalnością administracji publicznej, poprzez analizę wydanych decyzji pod względem ich zgodności z obowiązującymi przepisami w dacie orzekania.
Aktualnie zgodnie z przepisami ustawy o kierujących pojazdami z dnia 5 stycznia 2011 roku oraz ustawy prawo o ruchu drogowym z dnia 20 czerwca 1997 roku, "policjant, w związku z wykonywaniem czynności określonych w ust. 1, jest uprawniony do [...] występowania do starosty z wnioskiem o skierowanie kierowcy lub osoby posiadającej pozwolenie na kierowanie tramwajem na egzamin sprawdzający kwalifikacje, jeżeli istnieją uzasadnione i poważne zastrzeżenia co do kwalifikacji tej osoby". Powyższe zapisy w sposób nie budzący wątpliwości wskazują, iż funkcjonariusz policji ma uprawnienia do skierowania kierującego na egzamin sprawdzający, jedynie w przypadku istnienia uzasadnionych i poważnych zastrzeżeń. W realiach omawianej sprawy sąd administracyjny stwierdził, iż jedynym uchybieniem kierującego pojazdem, był tak naprawdę tylko brak włączonych świateł w trakcie poruszania się po drodze publicznej, za co został ukarany grzywną w postępowaniu mandatowym. Sąd zajął stanowisko, iż powyższe zawinienie w żaden sposób nie wyczerpuje przesłanki z przepisu, która kwalifikowałaby zachowanie kierującego jako "poważne zastrzeżenia co do kwalifikacji tej osoby" i nie mogła skutkować skierowaniem na egzamin w zakresie kontrolnego sprawdzenia kwalifikacji. Co więcej, sąd wskazał, że żaden przepis prawa powszechnie obowiązującego nie przyznaje organom policji uprawnienia do "rozpytywania" kierujących pojazdami w przedmiocie znajomości przepisów dotyczących ruchu drogowego. Zatem uzyskana w ten sposób wiedza przez policjanta w żaden sposób nie dawała podstaw do oceny kwalifikacji kierującego pojazdem i nie była to przesłanka wystarczająca do zastosowania w sprawie art. 49 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami. (Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z 29 grudnia 2016 r. (sygn. akt II SA/Gl 651/16). Jednocześnie zauważono, że w trakcie postępowania organy administracji oprały się jedynie na stanowisku wyrażonym przez funkcjonariusza policji przeprowadzającego kontrolę, pozbawiając możliwości zajęcia stanowiska w sprawie przez samego kierującego pojazdem.
Powszechnie przyjmuje się, że skierowanie kierującego na egzamin w zakresie sprawdzenia jego kwalifikacji z zakresu prawa o ruchu drogowym, stosuje się jedynie w nadzwyczajnych oraz ściśle określonych w ustawie przypadkach. Pamiętaj także, iż wdanie się w dyskusje z policjantami co do zasadności zatrzymania pojazdu w trakcie kontroli drogowej, nie może być wystarczającą przesłanką skierowania Cię na powtórny egzamin, zaś policjant nie ma uprawnień do sprawdzania Twojej znajomości przepisów z zakresu prawa o ruchu drogowym.
Walentynki, tradycyjne święto zakochanych w USA od kilku lat na dobre zagościło w naszej kulturze. Jest to zdecydowanie najromantyczniejsze święto w roku, w trakcie którego coraz więcej osób decyduje się na zaręczyny ze swoim partnerem. Jeśli wszystko układa się po naszej myśli, pozostaje nam tylko rozpoczęcie starannego planowania tego najważniejszego dla przyszłej panny młodej dnia w życiu, jeżeli jednak zaręczyny zostaną przez jedną stronę zerwane, mogą pojawić się spore komplikacje i to bynajmniej nie tylko natury moralnej. Zaręczyny bowiem w naszej kulturze stanowią swoiste zobowiązanie, mające na celu zawarcie związku małżeńskiego, zaś odstąpienie od tego zamiaru może powodować powstanie dotkliwych konsekwencji prawo finansowych.
Za pewne nie wiele osób wie, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu w naszym systemie prawnym forma zaręczyn była uregulowana w przepisach prawa, na mocy której porzucona narzeczona miała możliwość domagać się nawet odszkodowania od niedoszłego męża za utratę dziewictwa. W wyroku Sądu Najwyższego z 1928 roku, wskazano iż „Powódka, twierdząc, że była z pozwanym zaręczoną i że ten od zaręczyn odstąpił, domagała się odszkodowania za stratę dziewictwa w kwocie 1000 zł, oraz za wykłady, poczynione w oczekiwaniu małżeństwa w sumie 9807 zł. Pozwany wniósł o oddalenie skargi, zaprzeczając narzeczeństwo i twierdząc, że powódka nie była nieposzlakowaną.”
W chwili obecnej, instytucja zaręczyn nie jest formalnie uregulowana w przepisach, co zdecydowanie przysparza wiele trudności, jeżeli jedna ze stron zdecyduje się na dochodzenie na drodze sądowej zwrotu pierścionka zaręczynowego, drogocennych prezentów czy też ewentualnych wydatków poniesionych w związku z organizacją przyjęcia weselnego. Zasadnym bowiem wydaje się, aby osoba odpowiedzialna za zerwane zaręczyny poniosła odpowiedzialność za wszelkie wydatki związane z przygotowaniem uroczystości weselnej lub też zwróciła wartościowe prezenty przekazane jej przez drugą stronę. W tych aspektach coraz częściej bowiem dochodzi pomiędzy stronami do różnic poglądowych, które najczęściej doczekują się rozstrzygnięcia przed sądem. Z jedną z takich spraw Sąd Najwyższy zajął się w 1953 roku, w którym wydał rozstrzygnięcie ( orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 15 lipca 1953 r., II C 687/53), następującej treści: „Lekkomyślne spowodowanie kosztów niedoszłego ostatecznie do skutku przyjęcia weselnego stanowi podstawę do żądania stosownego odszkodowania od osoby zrywającej przyrzeczenie małżeństwa”. Kazus jest o tyle ciekawy, iż do zawarcia związku małżeńskiego nie doszło, z uwagi na fakt, iż pan młody nie pojawił się na własnym ślubie. Niedoszła teściowa domagała się od niego zwrotu równowartości zmarnowanego jedzenia oraz „koszuli i zelówek”- wycenionych nota bene na 93 zł, które sprezentowała przyszłemu zięciowi. Sąd co do zasady uznał takie żądania za usprawiedliwione. Pomimo swojej archaicznej daty, powyższe orzeczenie do dziś jest bardzo często przywoływany przez porzuconych przed ołtarzem narzeczonych. Należy bowiem mieć na uwadze, że wszelkie wydatki poniesiona na przygotowanie ceremonii ślubnej, które nie odbyło się z winy jednej ze stron, można ogólnie uznać za szkodę, zaś jej naprawienia można zadąć na zasadach ogólnych.
Tak naprawdę zakwalifikowanie zaręczyn i ich skutków prawnych przysparza w doktrynie wiele sporów. W oparciu o zasadę swobody umów, zaręczyny jak najbardziej wpisują się w regulację prawa cywilnego, albowiem stanowią swoisty rodzaj umowy zawartej pomiędzy narzeczonymi. Jednakże w zakresie uregulowania skutków ich zerwania i w konsekwencji konieczności rozliczenia wszelkich nakładów poczynionych na związek, istnieje wiele rozbieżności.
W swojej praktyce zawodowej spotkałam się z dość ciekawą koncepcją, zgodnie z którą zaręczyny należy zakwalifikować jako rodzaj umowy przedwstępnej, na mocy której obie strony zobowiązują się do złożenia w przyszłości określonego oświadczenia woli oraz do podjęcia innych czynności niezbędnych do zawarcia przyrzeczonej umowy. Jak wiadomo, mocniejszym skutkiem zawarcia umowy przedwstępnej jest możliwość dochodzenia jej zawarcia przed sądem, co jednak w praktyce byłoby raczej niewykonane, albowiem żaden sąd nie jest władny wykonać za stronę zobowiązania do zawarcia małżeństwa. Także dochodzenie odszkodowania na drodze sądowej nie do końca byłoby skuteczne, albowiem zaręczyny kształtują z natury sferę osobistą między narzeczonymi a nie majątkową.
No dobrze, zatem jak najskuteczniej odzyskać wręczony niedoszłej żonie drogi pierścionek zaręczynowy? W ostatnim czasie, media z zapałem relacjonowały głośny proces o zwrot pierścionka zaręczynowego o wartości ponad 150 000 zł wręczonego piosenkarce Pani Dorocie Robaczewskiej „Dodzie” przez Pana Emila Hajdara. Dodatkowo oprócz zwrotu drogocennego pierścionka domagał się on także zwrotu wartościowych prezentów w postaci ubrań i torebek, które zakupił dla narzeczonej. Jednakże Sąd Okręgowy w Warszawie opublikował wyrok nakazujący Pani Dorocie Robaczewskiej wydanie Panu Emilowi Haidarowi jedynie platynowego pierścionka z odwzorowaniem serca z diamentu, w pozostałym zakresie powództwo oddalił oraz rozdzielił stosunkowo koszty procesu pomiędzy stronami. Sąd wskazał, iż uzasadniony jest jedynie zwrot pierścionka zaręczynowego, zaś pozostałe wręczone przez narzeczonego prezenty pozostaną własnością celebrytki.
W mojej ocenie, najskuteczniejszym sposobem na odzyskanie wszelkich kosztowności jest potraktowanie ich po prostu jako darowizny. Sytuacja będzie łatwiejsza, jeżeli to osoba która otrzymała podarunki doprowadziła do zerwania zaręczyn, albowiem wtedy mamy podstawę do zakwalifikowania jej zachowania jako rażącej niewdzięczności względem darczyńcy, która stanowi kodeksową przesłankę do odwołania darowizny.
Aby nie było zbyt łatwo, przepis 898 k.c. nie rozstrzyga, co kryje się pod pojęciem „rażąca niewdzięczność”. W zasadzie bardzo trudno byłoby oczekiwać od ustawodawcy nawet próby określenia tego pojęcia, które należy oceniać indywidualnie w każdym przypadku. Zróżnicowane sytuacje życiowe czynią bowiem niemożliwym takie przedsięwzięcie. Tak naprawdę ustawa pozostawia sądowi wolną rękę i ustalenie, czy konkretne zachowania mieszczą się w pojęciu rażącej niewdzięczności, przez pryzmat zwłaszcza norm moralnych oraz celów, jakie realizuje umowa darowizny. Warto zatem skonsultować swój przypadek z adwokatem, aby uniknąć nieprzyjemnego rozczarowania w sądzie.
Na zakończenie chciałabym dodać, że istnieje także inna droga do odzyskania prezentów wręczonych niedoszłemu małżonkowi. Zgodnie z art. 410 k.c. można domagać się zwrotu nienależnego świadczenia, jeżeli poprzez zerwane zaręczyny odpadła podstawa świadczenia lub cel świadczenia ( czyli zawarcie związku małżeńskiego) nie został osiągnięty. Gdyby zraniony i porzucony partner zniszczył umyślnie wręczone prezenty, chcąc uniknąć w ten sposób ich zwrotu, można domagać się zwrotu ich równowartości. Jest zatem kilka możliwości wystąpienia z roszczeniem na drogę sądową, zatem zachęcam do indywidualnej konsultacji z Kancelarią, zanim podejmiesz kroki z której opcji chcesz skorzystać w sądzie.
Z okazji nadchodzącego święta zakochanych mimo wszystko, życzę pełni szczęścia, miłości oraz podejmowania racjonalnych i przemyślanych decyzji.
„Wolnoć Tomku w swoim domku” to nie tylko fraza przewijająca się w wierszu Aleksandra Fredry, ale niestety także bardzo często motto życiowe Twojego złośliwego sąsiada. Bez względu na to czy zamieszkujesz w bloku, w domu jednorodzinnym czy w bliźniaku, uciążliwe sąsiedztwo potrafi skutecznie uprzykrzyć Ci życie. Ci Was, którzy w swoim życiu doświadczyli już takiego dyskomfortu z pewnością rozumieją co mam na myśli, zaś Ci których to dopiero może spotkać, poniższy wpis wzbogaci o niezbędną wiedzę jaką artylerię możesz zastosować wobec takiego delikwenta.
Gdybym poprosiła Cię o stworzenie listy niepożądanych zachowań sąsiada, z pewnością byłaby ona bardzo długa, albowiem odczucie uciążliwego zachowania dla każdego jest dość subiektywne. Począwszy od nadmiernego hałasowania, palenia papierosów na klatce lub balkonie, wyjących psów, kopcących grilli w sezonie letnim, przerzucaniu śmieci, wód opadowych czy śniegu na posesje sąsiednie, prowadzenie uciążliwej działalności gospodarczej na nieruchomości za płotem, to tylko niektóre przewinienia, które mogą Cię mocno zirytować. No więc jakie kroki najlepiej podjąć, aby skutecznie zapewnić sobie ciszę i beztroski spokój? Najprościej i najszybciej jest po prostu porozmawiać z sąsiadem i w sposób konkretny wyjaśnić mu, w jaki sposób przeszkadza Ci jego zachowanie. Jeżeli jednak sąsiad okaże się wrednym osobnikiem, wtedy już bez najmniejszych skrupułów możesz rozpocząć z nim sąsiedzką batalię.
Po pierwsze możesz zastosować przewidziane w prawie środki i wystąpić z sąsiadem na drogę sądową, co oczywiście wiąże się początkowo z kosztami. Kodeks cywilny na uciążliwego sąsiada ma odpowiedni przepis, na mocy którego możesz w pozwie domagać się zaprzestania tak zwanych immisji i przywrócenia stanu zgodnego z prawem. Powyższe może polegać na zaniechaniu niedozwolonych oddziaływań bądź też na ich zminimalizowaniu do tego stopnia, że nie będą przekraczały granic przeciętnej miary. Jeżeli zaś zakłócenia sąsiada wywołują ponadto szkodę, to wówczas możesz dochodzić także odszkodowania na podstawie stosownych przepisów o czynach niedozwolonych. W tym miejscu jednak warto skonsultować się z profesjonalnym adwokatem, który pomoże Ci przygotować skuteczny pozew. Sąd bowiem będzie zajmował się badaniem oddziaływania nieruchomości sąsiedniej na Twoją.
Co kryje się pod pojęciem oddziaływania nieruchomości na nieruchomość? W doktrynie przyjmuje się, że oddziaływanie na nieruchomości sąsiednie jest dopuszczalne, jeśli mieści się w granicach przeciętnej miary, zaś oceny przeciętnej miary dokonuje się według dwóch kryteriów: społeczno-gospodarczego przeznaczenia obu nieruchomości oraz stosunków miejscowych. W powyższej kwestii zajął stanowisko Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 22 listopada 1985 r. (II CR 149/85, OSNCP 1986, nr 10, poz. 162), stwierdzając, że „musi być ona dokonana na podstawie obiektywnych warunków, panujących w środowisku osób zamieszkujących na danym terenie, a nie na podstawie subiektywnych odczuć osób, których przestrzeń w miejscu zamieszkania w następstwie dalszego budowania budynku mieszkalnego uległaby ograniczeniu Jak z tego wynika, chodzi tu o dokonanie oceny według normy obiektywnej, a nie subiektywnej wrażliwości czy potrzeb właścicieli poszczególnych nieruchomości.”
A co z sytuacją gdy uciążliwy sąsiad nie jest właścicielem nieruchomości, tylko najemcą zaś właściciel nieruchomości, zadowolony z otrzymywania terminowych wpłat czynszowych, nie jest zainteresowany poskromieniem głośnego zachowania najemcy? Taka sytuacja przewidziana jest w ustawie o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, w oparciu o którą, jeżeli lokator wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku, inny lokator lub właściciel innego lokalu w tym budynku może wytoczyć powództwo o rozwiązanie przez sąd stosunku prawnego uprawniającego do używania lokalu i nakazanie jego opróżnienia. Tutaj także warto zasięgnąć porady profesjonalisty w jaki sposób skonstruować pozew.
Pamiętaj także, iż nie tylko sąsiad bezpośrednio z Toba sąsiadujący może zakłócać Twój spokój, ale także właściciel nieruchomości, która nie znajduje się w Twoim bezpośrednim sąsiedztwie. Może się jednak zdarzyć, zwłaszcza w przypadku prowadzonej działalności gospodarczej (np. fabryka wytwarza opary, które znacznie przekraczają dopuszczalne normy, poziom hałasu i zanieczyszczenia powietrza), że uciążliwy sąsiad znajduje się dalszej odległości. Na szczęście pojęcie sąsiedztwa rozumiane jest w naszym ustawodawstwie szeroko, tzn., obejmuje ono nie tylko sąsiedztwo bezpośrednie ale także i dalsze.
W tym miejscu chciałabym Cię także zaznajomić z kwestią uciążliwej działalności gospodarczej, która w Twoim odczuciu ma negatywny wpływ na Twoje miejsce zamieszkania. Powszechnie przyjmuje się, iż prawo własności nieruchomości nie jest prawem absolutnym, jest bowiem ograniczone nie tylko przez ustawy, ale także przez zasady współżycia społecznego oraz klauzulę generalną społeczno- gospodarczego przeznaczenia prawa. W ten sposób nieruchomości ograniczone są m.in. przez plany zagospodarowania, prawo budowlane jak i przez szereg przepisów innych szczególnych. Tak naprawdę dość trudno jest znaleźć równowagę pomiędzy uprawnieniem właściciela nieruchomości oraz interesem innych osób. Co zatem rozumiane jest pod pojęciem nieuciążliwej działalności gospodarczej? W tej kwestii w sposób wyczerpujący wypowiedziała się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w wyroku z dnia 15.03.2010 r. (sygn. akt II SA/Kr 1812/09). „Obecnie pod pojęciem działalności nieuciążliwej należy rozumieć każdą inną działalność niż wymienione w odrębnych przepisach przedsięwzięcia mogące znacząco oddziaływać na środowisko. Obecnie tymi przepisami jest rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 listopada 2010 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko.”
Zatem po przeanalizowaniu czy dana działalność jest przede wszystkim dopuszczalna zgodnie z założeniami planu zagospodarowania przestrzennego, należy zawiadomić właściwy wydział ochrony środowiska, który w przypadku stwierdzenia zagrożenia lub naruszenia przepisów podejmie stosowną interwencję.
Także zgodnie ze znowelizowanymi przepisami ustawy o swobodzie działalności gospodarczej można o naruszeniach powiadomić organ administracyjny, który ma obowiązek przeprowadzić stosowną kontrolę czy przedsiębiorca wykonuje działalność zgodnie z przepisami ustawy. W przypadku powzięcia przez organ informacji o wykonywaniu działalności gospodarczej niezgodnie z przepisami ustawy, a także w razie stwierdzenia: zagrożenia życia lub zdrowia, niebezpieczeństwa powstania szkód majątkowych w znacznych rozmiarach lub naruszenia środowiska w wyniku wykonywania tej działalności, wójt, burmistrz lub prezydent miasta niezwłocznie zawiadamia właściwe organy administracji publicznej. W konsekwencji może zostać wydana decyzja nakazująca wstrzymanie wykonywania działalności gospodarczej zaopatrzona w rygor natychmiastowej wykonalności. Jeżeli zaś przeprowadzona kontrola wykaże, iż nie istnieje obawa nagłej szkody organ gminy powiadomi stosowne służby (tj. sanepid, nadzór budowlany) w zależności od stwierdzonych nieprawidłowości.
Na zakończenie podpowiem, że niewłaściwe zachowanie sąsiada ponad wszystko stanowi także wykroczenie, albowiem; „kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.” Jako że nadmierny hałas stanowi wykroczenie, proponuję za każdym razem, kiedy sąsiad zakłóca nam spokój wzywać policję (ewentualnie Straż Miejską), która powinna ukarać sprawcę mandatem i ewentualnie skierować stosowny wniosek o ukaranie.
Z okazji nadchodzących ferii zimowych i zapewne zaplanowanych wyjazdów narciarskich, chciałabym się podzielić z Tobą wiedzą na temat imprez turystycznych oraz roszczeń, które Ci przysługują w razie, gdyby zaplanowany zimowy wypoczynek nie spełnił Twoich oczekiwań oraz odbiegał od zapewnień organizatora, które usłyszałeś w biurze podróży w momencie rezerwowania wycieczki.
Zacznijmy od sytuacji, w której organizator imprezy turystycznej zmienia istotne warunki umowy z zawartej z Tobą jeszcze przed wyjazdem, z powodu okoliczności od siebie niezależnych. W takiej sytuacji ma on obowiązek niezwłocznie powiadomić Ciebie o zaistniałej sytuacji, Ty zaś stajesz przed dokonaniem wyboru czy zgadzasz się na proponowaną zmianę warunków umowy czy też od niej odstępujesz. Jeżeli wybierzesz rozwiązanie numer 2, to przysługuje Ci natychmiastowy zwrot wszelkich poniesionych przez Ciebie wydatków związanych z wyjazdem. Możesz skorzystać alternatywnie z innej oferty turystycznej zaproponowanej przez organizatora, jednakże wiedz, iż nie jest to żaden obowiązek. Jeżeli zaś wyjazd zostanie odwołany przez organizatora, to pamiętaj o przysługującym Ci prawie żądania odszkodowania, które Ci przysługuje pod warunkiem, że poniosłeś z tego tytułu szkodę, którą możesz udokumentować. Odszkodowanie nie przysługuje jednak w dwóch przypadkach – siły wyższej ( np. erupcja wulkanu, trzęsienie ziemi) lub zgłoszenia się zbyt małej liczby chętnych. Jednakże limit ten powinien być określony w umowie z klientem.
Zastanawiałeś się też pewnie nie raz, czy organizator wyjazdu może podnieść jego cenę. Otóż generalnie obowiązuje zasada że nie, poza nielicznymi wyjątkami, które przewiduje ustawa o usługach turystycznych (np. wzrost opłat lotniskowych) i to w ściśle określonym terminie – nie później niż na 21 dni przed rozpoczęciem imprezy turystycznej.
Co będzie w przypadku, gdy po dotarciu na miejsce zostaniesz umieszczony w innym hotelu niż ten, który wybrałeś sobie w katalogu w biurze i na dodatek hotel ten będzie o niższym standardzie, umiejscowiony w odległości 800 m od stacji narciarskiej zamiast 50 m, gdzie dla osoby z małymi dziećmi przyodzianymi w ciężki sprzęt narciarski będzie to odległość praktycznie nie do pokonania? W takiej sytuacji, organizator wycieczki wykonuje świadczenie zastępcze, a Tobie przysługuje możliwość żądania odszkodowania, bądź odstąpienia od umowy połączonego z żądaniem natychmiastowego powrotu do miejsca rozpoczęcia imprezy turystycznej bez ponoszenia z tego tytułu żadnych dodatkowych kosztów. Jeżeli jednak biuro podróży zaniecha powyższego obowiązku, pamiętaj że możesz powrócić do kraju na własny koszt, a następnie żądać od organizatora wycieczki zwrotu wszelkich poniesionych kosztów podróży powrotnej.
Nieprzyjemne doznania w trakcie urlopu, gorsza jakość zakwaterowania, niezgodne z planem podróży zmiany - z pewnością wpłyną na Twoje złe samopoczucie. Czasami nawet jeden dzień w innym hotelu, niż ten który sobie wybrałeś, może rzutować na atmosferę całego wyjazdu. Coraz powszechniej niezadowoleni turyści zaczynają w takich wypadkach występować na drogę sądową przeciwko organizatorom wyjazdów turystycznych. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego (uchwała z dnia 19 listopada 2010 r., sygn. III CZP 79/10) oprócz roszczeń za szkody majątkowe klienci organizatorów mogą się też domagać zadośćuczynienia za poniesioną krzywdę (tzw. szkodę niemajątkową). Przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia za zmarnowany urlop znaczenie ma nie cena imprezy, ale stopień zawinienia biura oraz dyskomfortu poszkodowanego. Istnieje jednak kilka podstaw prawnych, na podstawie której można oprzeć swoje powództwo, dlatego ważnym jest, aby wcześniej skonsultować tę kwestię indywidualnie z profesjonalnym adwokatem.
Zanim jednak zdecydujesz się na batalię sądową, warto jest złożyć reklamację imprezy turystycznej bezpośrednio u organizatora wyjazdu w terminie 30 dni od dnia jej zakończenia, zaś już w trakcie wyjazdu należy niezwłocznie zawiadomić wykonawcę usługi oraz organizatora imprezy o wszelkich nieprawidłowościach. Odmowa uwzględnienia reklamacji oznacza dla organizatora imprezy obowiązek szczegółowego uzasadnienia swojego stanowiska na piśmie. W przypadku braku pisemnej odpowiedzi na reklamację w ciągu 30 dnia od dnia jej otrzymania, uważa się, że organizator imprezy turystycznej uznaje reklamację za uzasadnioną.
Kontynuując tematyką z poprzedniego wpisu w przedmiocie zwrotu zakupionego towaru, chciałabym przybliżyć Wam drodzy czytelnicy kwestie związane z reklamacją zakupionego towaru. Myślę, że jest to cenna wiedza w życiu codziennym dla każdego klienta, albowiem zasady sprzedaży konsumenckiej nadal bardzo często są nadużywane przed sprzedawców, zaś prawa kupującego marginalizowane.
Na wstępie warto wyjaśnić różnice w gwarancji producenta oraz gwarancji sprzedawcy oraz mieć na uwadze, że to kupujący a nie sprzedawca ma prawo wyboru, z jakiej formy gwarancji chce skorzystać w przypadku zgłoszenia reklamacyjnego.
Gwarancja producenta (gwarancja opcjonalna)
Udzielenie gwarancji przez producenta nie jest obowiązkowe i zazwyczaj przybiera postać wydania karty gwarancyjnej przy zawieraniu umowy sprzedaży. Należy pamiętać, że nie ma żadnych wytycznych, które nakładałyby na producenta czy dystrybutora obowiązek czy też zakres udzielenia gwarancji na towar. Jednakże, jeśli dokument gwarancyjny zostanie kupującemu wydany, wówczas podmiot udzielający gwarancji jest zobowiązany do spełnienia wynikających z niej obowiązków w terminie wskazanym przez niego w oświadczeniu. Jeżeli termin ten nie jest jednoznacznie sprecyzowany, należy uznać iż wynosi on 14 dni, licząc od daty dostarczenia towaru przez konsumenta. Warto mieć na uwadze, że uprawnienia wynikające z gwarancji mogą być rozszerzone na korzyść kupującego, jednakże nie mogą zostać w żaden sposób ograniczone, w szczególności w odniesieniu do przepisów regulujących kwestię odpowiedzialności sprzedawcy z tytułu rękojmi. Na czas toczącego się postępowania reklamacyjnego wynikającego z gwarancji producenta, termin ustawowy dotyczący odpowiedzialności sprzedawcy z tytułu rękojmi ulega zawieszeniu, do czasu rozpoznania sprawy.
Gwarancja sprzedawcy (rękojmia)
W przepisach obowiązujących po 25 grudnia 2014 r. sprzedawca ponosi odpowiedzialność przed kupującym za wszelkiego rodzaju „wady”, które mogą mieć postać wady fizycznej lub wady prawnej kupionego towaru konsumpcyjnego. Obecnie kwestie te szczegółowo uregulowane są w kodeksie cywilnym. I tak, wada fizyczna to każda niezgodność zakupionego towaru z umową, która może się ujawniać poprzez chociażby brak właściwości produktu, które powinien on mieć, niekompletność towaru itp. Pod pojęciem wady prawnej kryje się zaś sytuacja, w które np. sprzedawca towaru nie jest jego właścicielem, sprzedaje prawo które nie istnieje, rzecz jest zabezpieczona w postępowaniu karnym lub objęta zakazem zbywania wydanym w postępowaniu zabezpieczającym itp.
W odróżnieniu od gwarancji producenta, każdy konsument nabywając jakikolwiek towar od profesjonalnego przedsiębiorcy objęty jest ochroną płynącą z instytucji rękojmi w okresie 2 lat od daty jego zakupu. Istnieje domniemanie zgodnie z którym, jeżeli wada produktu ujawni się w przeciągu pierwszego roku od momentu jego zakupu, to istniała ona już w momencie sprzedaży. Jeżeli zaś kupujący dostrzeże wadę pomiędzy 12 a 24 miesiącem od dnia wydania towaru, to na konsumencie spoczywa ciężar wykazania, iż wada istniała już w momencie zakupu, a nie powstała z jego winy. Od chwili stwierdzenia niezgodności towaru z umową, kupujący ma 12 miesięcy na złożenie reklamacji u sprzedawcy, chyba że sprzedawca „podstępnie zataił wady towaru”.
Niewiele osób także wie, iż do złożenia reklamacji nie jest konieczny tzw. paragon, zaś wystarczy każdy inny dowód zakupu, który jednoznacznie potwierdza, iż nabyto towar w danym punkcie (np. wyciąg z karty kredytowej, dokument gwarancyjny). Warto wiedzieć, iż każdy sprzedawca ma obowiązek do ustosunkowania się do złożonej reklamacji w terminie 14 dni kalendarzowych, liczonych od dnia następnego po dniu, w którym została ona złożona. Nieudzielenie przez sprzedawcę odpowiedzi w w/w terminie będzie oznaczało uznanie reklamacji, zgodnie z żądaniem kupującego.
Po wprowadzeniu zmian w ustawie z dnia 25 grudnia 2014 roku katalog żądań konsumenta wobec sprzedawcy został znacznie rozszerzony, a co za tym idzie, już przy pierwszej reklamacji klient może żądać nie tylko wymiany towaru na nowy, naprawy, obniżenia ceny ale także w przypadku, gdy wada jest istotna, może złożyć oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Jednakże sprzedawca nie zawsze musi wyrazić zgodę na sposób rozpatrzenia reklamacji zgodnie z oczekiwaniami konsumenta.
Odmiennie kształtuje się sytuacja w sytuacji, kiedy konsument składa drugą reklamację dotycząca tego samego towaru ( nie koniecznie wada musi być taka sama) lub po prostu sprzedawca nie spełnił zobowiązania wynikającego z pierwszej reklamacji. Kupujący ma wtedy pełne prawo do samodzielnego zdecydowania czy żąda obniżenia ceny czy odstępuje od umowy. Brak precyzyjnego wskazania treści swojego oczekiwania w zgłoszeniu reklamacyjnym, skutkuje przesunięciem możliwości dokonania wyboru formy rozstrzygnięcia reklamacji, z konsumenta na sprzedawcę.
Niestety ustawa nie precyzuje w jakim terminie sprzedający zobowiązany jest do wymiany towaru lub jego naprawy, wskazując jedynie, iż powinna być ona dokonana w „rozsądnym czasie” oraz „bez nadmiernych niedogodności dla konsumenta”. Jeżeli kupujący uzna, iż sprzedający opóźnia się z wykonaniem swoich obowiązków, wtedy powinien wyznaczyć mu pisemnie czas na ich wykonanie, a po bezskutecznym upływie terminu, może od umowy odstąpić lub żądać obniżenia ceny.
Warto także podkreślić, że konsument w żadnym wypadku nie może ponosić kosztów związanych z uznaną reklamacją, w szczególności kosztów demontażu produktu, jego dostarczenia do sprzedawcy, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia towaru zgłoszonego do reklamacji. Jednocześnie nie ma też obowiązku doręczenia produktu do siedziby sprzedającego w oryginalnym opakowaniu, albowiem reklamacji podlega wyłącznie wadliwy towar a nie jego opakowanie. Jakiekolwiek postanowienia, które nakładają na klienta obowiązek zwrotu zakupionego produktu w oryginalnym opakowaniu są wpisane do katalogu klauzul niedozwolonych prowadzonego przez Urząd Konkurencji i Konsumentów.
Na zakończenie wskazać należy, iż sprzedawca nie może potrącić żadnej kwoty za zużycie towaru przekazanego do reklamacji i ma obowiązek zwrotu kupującemu pełnej kwoty, jeśli jego reklamacja zostanie uznana za zasadną.