Source: http://www.lawblog.pl/2013/09/28/czy-syndyk-bez-licencji-moze-pracowac-dalej-status-prawny-syndyka-bez-licencji-w-postepowaniach-dotyczacych-masy-upadlosci/?replytocom=1231
Timestamp: 2019-06-20 17:24:19
Legal References Found: art. 144
 art. 144
 art. 157
 art. 541
 art. 144
 art. 379
 art. 144
 art. 25
 art. 23
 art. 25
 art. 25
 art. 23
 art. 25
 art. 2
 art. 25
 art. 25
 art. 157
 art. 545
 art. 1
 art. 2
 art. 3
 art. 2
 art. 157
 art. 3
 art. 2
 art. 22
 art. 170

Document Content:
Czy syndyk bez licencji może pracować dalej? Status prawny syndyka bez licencji w postępowaniach dotyczących masy upadłości | LawBlog.pl
Rzeczona nieprecyzyjność ustawodawcy polega na nieobjęciu regulacją przypadków, w których osoby wpisane na listy kandydatów na syndyków i wyznaczone do pełnienia funkcji syndyka w konkretnym postępowaniu upadłościowym nie uzyskały licencji we wskazanym przez przepisy przejściowe terminie.
czy osoby wyznaczone do pełnienia funkcji syndyka w postępowaniu upadłościowym, które w wymaganym czasie nie uzyskały licencji mogą działać na rzecz masy upadłości jako syndyk czasu zakończenia postepowania upadłościowego, czy też w miejsce „nielicencjonowanego” syndyka należy powołać osobę legitymującą się wymaganą przez przepisy prawa licencją?
Jednoznaczna odpowiedź na postawione powyżej pytanie ma rudymentarne znaczenie dla prowadzonych po dniu 5 października 2011 r. postępowań upadłościowych, bowiem podjęcie czynności przez osobę, której nie można uznać za syndyka w rozumieniu art. 144 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe i naprawcze (tekst jednolity Dz.U. z 2009 r. Nr 175, poz. 1361,dalej: PUN) skutkować będzie nieważnością podejmowanych czynności.
Tytułem przykładu można wskazać sytuację, w której osoba nieuprawniona występuje na rzecz masy upadłości z powództwem o zapłatę a brak legitymacji formalnej zostanie zweryfikowany dopiero po upływie terminu przedawnienia roszczenia. W opisanym powyżej przypadku strona zostanie pozbawiona możliwości dochodzenia należnych jej praw.
W kontekście powyższych wątpliwości należy się zastanowić czy na skutek wprowadzenia w LicSyndU obowiązku posiadania licencji syndyk stał się licencjonowanym zawodem? Czy też należy go traktować jako funkcję pełnioną w konkretnym postępowaniu upadłościowym?
Rozbieżne orzeczenia Sądu Najwyższego
Spór wokół dopuszczalności sprawowania funkcji w konkretnym postępowaniu przez osoby wyznaczone do pełnienia funkcji syndyka, które w zakreślonym przez LicSyndU nie uzyskały wymaganej licencji okazał się na tyle doniosły, że w tym przedmiocie orzekał dwukrotnie w ubiegłym roku Sąd Najwyższy, który w sprawach dotyczących nota bene tej samej osoby (syndyka T. W.), zajął skrajnie odmienne stanowiska.
W wyroku z 19 stycznia 2012 r. sygn. akt IV CSK 206/11 SN stwierdził, że
z mocy art. 144 ust. 1 PUN jeżeli ogłoszono upadłość obejmującą likwidację majątku upadłego, to m.in. postępowanie sądowe dotyczące masy upadłości, może być wszczęte i dalej prowadzone jedynie przez syndyka lub przeciwko niemu, a więc nie przez osobę nie legitymującą się licencją syndyka i powołaną jedynie do sprawowania tej funkcji w postępowaniu upadłościowym i naprawczym (…). Użyte w tym przepisie sformułowanie „jedynie przez syndyka” wymaga ścisłej interpretacji pojęcia „syndyk”, którym można określać wyłącznie osobę fizyczną posiadającą licencję syndyka, a to z mocy art. 157 ust. 1 PUN. Jedyny wyjątek pozwalający na niewymaganie od syndyka posiadania licencji, ale tylko w zakreślonej ustawą cezurze czasowej, zawarto w art. 541 ust. 1 PUN, co oznaczało rezygnację z wymogu legitymowania się przez syndyka licencją, ale tylko do czasu wydania odrębnej ustawy określającej zasady i tryb wydawania licencji syndyka.
W konsekwencji, SN wyraził pogląd, że skoro
w niniejszej sprawie postępowanie apelacyjne nie było prowadzone przez osobę legitymującą się licencją syndyka, a więc było prowadzone de iure nie przez syndyka, z naruszeniem art. 144 ust. 1 PUN, to oznacza to, że strona powoda pozbawiona była w postępowaniu apelacyjnym zdolności sądowej, co skutkuje nieważnością tego postępowania z mocy art. 379 pkt 2 KPC. W postępowaniach m.in. sądowych dotyczących masy upadłości, a określonych w art. 144 ust. 1 PUN, jedynie syndykowi przysługuje więc tzw. legitymacja formalna, a więc to tylko on jest stroną w znaczeniu formalnym (procesowym), działając w tym postępowaniu we własnym imieniu. Upadły, będąc stroną w znaczeniu materialnym, pozbawiony jest legitymacji formalnej do występowania w tych postępowaniach, a podstawienie syndyka w miejsce upadłego ma bezwzględny charakter, a więc legitymację procesową ma tylko podmiot podstawiony, a zatem syndyk.
Radykalnie odmienne stanowisko zajął SN w uchwale z 12 grudnia 2012 r. sygn. akt III CZP 80/12, w której stwierdził, że:
osoba powołana do wykonywania funkcji syndyka na podstawie art. 25 ustawy o licencji syndyka, która nie uzyskała licencji syndyka do dnia 25 października 2010 r., nie traci z tego powodu uprawnień do dalszego wykonywania funkcji syndyka w postępowaniu upadłościowym, w którym powierzono jej wykonywanie czynności. Sprawowanie przez taką osobę funkcji syndyka w postępowaniu upadłościowym obejmuje także uprawnienie do występowania w imieniu masy upadłości w postępowaniu sądowym.
Swoje rozstrzygniecie SN oparł m.in. na dosłownym brzmieniu art. 23 LicSyndU, zgodnie z którym syndyk powołany w postępowaniu upadłościowym przed wejściem w życie tej ustawy sprawuje swoją funkcję do czasu zakończenia tego postępowania. W ocenie SN:
nie ulega zatem wątpliwości, że takie osoby mogą pełnić funkcję syndyka mimo nieuzyskania licencji syndyka pod rządem ustawy o licencji syndyka.
Ocena uchwały Sądu Najwyższego
O ile w przypadku osób powołanych do pełnienia funkcji w postępowaniu upadłościowym przed wejściem w życie ustawy o licencji syndyka można zgodzić się z tym stanowiskiem, o tyle przedstawione w dalszej części uzasadnienia uchwały argumenty, wyrażone na tle art. 25 LicSyndU, budzą pewne wątpliwości.
Sąd Najwyższy wyszedł z założenia, że skoro ani art. 25 LicSyndU, ani żaden inny przepis tej ustawy nie zawiera wyraźnej podstawy do odwołania osoby bez licencji z funkcji syndyka, to należy przyjąć, podobnie jak w przypadku art. 23 LicSyndU, że osoba taka może sprawować swoją funkcję do czasu zakończenia postępowania upadłościowego. Sąd Najwyższy wskazał, że za taką wykładnią art. 25 ustawy o licencji syndyka przemawia m.in. „wzgląd na ciągłość postępowań”, problemy z wyznaczeniem kolejnego syndyka, oraz czasowe, ponowne wprowadzenie możliwości powoływania do pełnienia funkcji syndyka osób nie posiadających licencji (por. art. 2 ust. zm. LicSyndU).
Zgodnie poglądem SN wyrażonym w cytowanej uchwale:
brzmienie art. 25 ustawy o licencji syndyka nie daje także podstaw do stwierdzenia, że osoba powołana na jego podstawie do sprawowania funkcji syndyka uzyskiwała kompetencje w węższym zakresie niż uprawnienie przewidziane dla syndyka w przepisach prawa upadłościowego i naprawczego. Z tego względu nie można przyjąć, że sprawowanie funkcji syndyka przez taką osobę nie obejmowało uprawnienia do występowania w imieniu masy upadłości w postępowaniach sądowych.
Zajęte przez SN stanowisko wydaje się zbyt daleko idące.
Punkt wyjścia dla niniejszych rozważań powinno stanowić założenie, że przywołane powyżej przepisy PUN oraz LicSyndU wprowadzają generalny obowiązek posiadania licencji syndyka, a dopiero art. 25 LicSyndU przesądza, że po upływie okresu przejściowego obowiązkowi temu podlegają również osoby dotychczas wykonujące funkcje syndyka.
Zgodnie z założeniami ustawodawcy, wprowadzony przez LicSyndU wymóg zdania egzaminu, traktowany jako przesłanka uzyskania tej licencji również przez osoby wpisane dotychczas na listy kandydatów na syndyków ma na celu zagwarantowanie, że osoby ubiegające się o licencję będą dysponowały specjalistyczną wiedzą i kwalifikacjami umożliwiającymi im prawidłowe wykonywanie funkcji syndyka (por. uzasadnienie projektu LicSyndU, druk sejmowy nr 1060/V kad.). Wydaje się, że skoro ustawodawca wprowadzając do obrotu prawnego LicSyndU postanowił usystematyzować wymagania stawiane kandydatom na syndyków w sposób zapewniający należyte wypełnianie powierzonych im zadań, jako nieuzasadnione należy uznać wynikające z tezy przywołanego orzeczenia bezterminowe utrzymanie prawa do wykonywania czynności syndyka przez osoby wpisane na listy kandydatów. Rozwiązanie takie oznacza w praktyce utrzymanie dotychczasowych, uznanych przez ustawodawcę za niewystarczające, warunków kwalifikacji i wprowadzenie zmian jedynie w stosunku do osób, które po wejściu w życie ustawy o licencji, zainteresowane byłyby powołaniem do funkcji syndyka w konkretnym postępowaniu. Należy podkreślić, że LicSyndU wprowadziła, instrument realnej weryfikacji kompetencji osób chcących wykonywać funkcję syndyka, którym jest egzamin państwowy przed komisją powołaną przez Ministra Sprawiedliwości. W uzasadnieniu o projektu ustawy o licencji syndyka wskazano, że „egzamin stanowi wiarygodny sposób sprawdzenia, czy dana osoba rzeczywiście spełnia wymagania konieczne do rzetelnego wykonywania czynności syndyka” (zob. uzasadnienie projektu LicSyndU., druk sejmowy nr 1060/V kad.).
Powyższe założenia prowadzą do wniosku, że zgodnie z założeniami ustawodawcy syndyk miał stać się licencjonowanym zawodem, którego wykonywanie zależne jest od odpowiedniego poziomu merytorycznego osoby sprawującej funkcję syndyka, potwierdzonego złożeniem egzaminu państwowego.
Podobnie jak w przypadku innych zawodów regulowanych jak np. zarządca nieruchomości, notariusz czy adwokat, w przypadku których możliwość ich wykonywania uzależniona jest od spełnienia przez kandydata wskazanych w odpowiedniej ustawie przesłanek warunkujących uzyskanie uprawnień zawodowych, tak w przypadku syndyka w obecnym stanie prawnym za niedopuszczalne należy uznać wykonywanie zawodu syndyka z pominięciem wymogów nałożonych przez LicSyndU.
Dodatkowo należy podkreślić, że ustawodawca zapewnił samym zainteresowanym ponad trzyletni okres przejściowy na dostosowanie się do nowych regulacji, który pozwalał na uzyskanie wymaganej licencji. Wobec powyższych argumentów, dopuszczenie w cytowanej uchwale osób nielegitymujących się licencją syndyka do pełnienia w dalszym ciągu funkcji w postępowaniu upadłościowym należy uznać za zbyt daleko idące i naruszające ideę wprowadzenia do porządku prawnego licencjonowanego zawodu syndyka.
Regulacja niekonstytucyjna?
Na marginesie należy zauważyć, że wprowadzenie wymogu uzyskania licencji syndyka wywołało zdecydowany sprzeciw samych zainteresowanych, w imieniu których z wnioskiem o zbadanie zgodności art. 157 ust. 1 w związku z art. 545 ustawy PUN oraz art. 1, art. 2 i art. 3 LicSyndU z art. 2 Konstytucji do Trybunału Konstytucyjnego wystąpiło Stowarzyszenie Syndyków, Likwidatorów i Sanatorów domagając się de facto uznania za dopuszczalne powoływania do funkcji syndyka w postępowaniu upadłościowym osób wpisanych na funkcjonujące dotychczas listy kandydatów z pominięciem regulacji LicSyndU.
Po wnikliwej analizie problemu TK w wyroku z 26 lutego 2013 r. sygn. akt K 15/10 orzekł, że art. 157 ust. 1 PUN oraz art. 3 ust. 1 LicSyndU w zakresie, w jakim od osób wpisanych na listy kandydatów na syndyków wymagają uzyskania licencji syndyka, są zgodne z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
W uzasadnieniu orzeczenia TK biorąc pod uwagę wartości konstytucyjne takie jak m.in. swoboda prowadzenia działalności gospodarczej (art. 20 i art. 22 Konstytucji), ochrona prawa własności i innych praw majątkowych osób związanych gospodarczo z przedsiębiorstwem upadłego (art. 64 Konstytucji), a także ochrona uzasadnionych interesów pracowników zatrudnionych w tym przedsiębiorstwie (art. 65 Konstytucji), uznał za konieczne wprowadzenie weryfikacji merytorycznych kwalifikacji osób ubiegających się o pełnienie funkcji syndyka masy upadłości za pomocą egzaminu. W uzasadnieniu dodatkowo wskazano, że wymogu uzyskania przez osobę zainteresowaną wyznaczeniem do pełnienia funkcji syndyka licencji
nie można uznać (…) za ograniczający prawo do wykonywania określonych czynności. Ustawodawca nie odebrał bowiem prawa do dalszego ubiegania się o funkcję syndyka osobom wpisanym na listy kandydatów, tylko wprowadził dodatkowy wymóg uzyskania licencji. Każda zainteresowana osoba musi spełnić takie same warunki, aby ubiegać się o licencję syndyka. W konsekwencji nie można uznać, że w związku z koniecznością uzyskania licencji dotychczasowe uprawnienia zostały odebrane osobom, które były wpisane na listy kandydatów na syndyków. Co więcej, skoro znaczna grupa spośród kandydatów na syndyków wpisanych na listy prowadzone na podstawie rozporządzenia z 1998 r. nie wykonywała czynności syndyków, to tym bardziej zrozumiały jest wymóg ustawodawcy, aby wszystkie osoby zainteresowane zdały egzamin w celu uzyskania licencji. Postulowana przez zainteresowanych rezygnacja w stosunku do osób wpisanych na listy kandydatów na syndyków z obowiązku zdania egzaminu czyniłaby iluzoryczną ich licencję.
W konsekwencji nie sposób podzielić poglądu wnioskodawcy o dopuszczalności bezterminowego powoływania do funkcji syndyków osób wpisanych na dotychczasowe listy kandydatów przy sądach okręgowych a nielegitymujących się wymaganą licencją.
Przywołane powyżej orzeczenie TK utwierdza w przekonaniu, że po wprowadzeniu do polskiego systemu prawnego LicSyndU syndyk stał licencjonowanym zawodem i nie sposób go łączyć jedynie z funkcją w konkretnym postępowaniu upadłościowym.
Przyjęcie takiego założenia przesądza o tym, że od zakończenia tzw. okresu przejściowego osoba uprawnioną do pełnienia funkcji w postępowaniu upadłościowym jest wyłącznie licencjonowany syndyk.
Osoba wyznaczona do pełnienia funkcji syndyka, która w zakreślonym przepisami terminie nie uzyskała licencji powinna być odwołana z pełnionej funkcji w trybie art. 170 PUN z uwagi na przeszkodę (w postaci braku licencji) w dalszym pełnieniu funkcji.
27 października 2013 at 07:33
Poruszona przez Ciebie kwestia jest bardzo istotna z praktycznego punktu widzenia. Dlatego też zabrakło mi w artykule odniesienia do tych argumentów Sądu Najwyższego, które dotyczą praktycznych aspektów przyjęcia określonej wykładni, niepełnych jak rozumiem, przepisów intertemporalnych. Sąd Najwyższy podkreślił mianowicie, że za prezentowaną przez niego wykładnią przemawia dążenie do zapewnienia ciągłości postępowania, a zatem trudność w powołaniu nowego syndyka i jego wprowadzenie w trwające niejednokrotnie nawet 10 lat postępowanie. Powiem tak; trudno pomijać te argumenty. Postępowanie upadłościowe to cały skomplikowany proces, w którym przewijają się wątki prawne, ekonomiczne, społeczne… Często wiąże się z tym dalsze prowadzenie przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części. W takiej sytuacji zmiana na stanowisku syndyka nie jest czynnością wyłącznie formalną, ale dotyka wszystkich tych stosunków, które danemu syndykowi są znane i to nie tylko od strony formalnej. Wejście w te stosunki wymaga więc nie tylko analizy treści akt, ale również niepisanej nigdzie znajomości w/w stosunków. Nie wyobrażam sobie w praktyce np. zastąpienia (oczywiście poza wypadkami o charakterze naturalnym) obecnego syndyka Deawoo Motor Polska innym. Powołać można by oczywiście jeszcze szereg upadłości trwających ponad 5 lub 10 lat, w których specyfika masy jest tak duża, że wejście nowej osoby oznaczać by mogło dosłownie paraliż procesu upadłości. Dlatego też w celu dopełnienia artykułu należałoby go uzupełnić o odniesienie się do wszystkich argumentów Sądu Najwyższego, a więc również tych dotyczących praktycznych skutków przyjęcia określonej wykładni przepisów.