Source: https://bankmachina.pl/tag/antywindykacja/
Timestamp: 2019-11-21 18:25:04
Legal References Found: art. 6
 art. 813
 art. 75
 art. 75
 art. 75
 art. 359
 art. 6

Document Content:
antywindykacja | Bank Machina
Opublikowany 4 września 2019 w Chwilówka/Pożyczka/Windykacja przez Bank Machina
Baltic Obligo często kojarzy się z windykacją – nie do końca słusznie. Podobnie jak Kruk, Ultimo Hoist czy Best jest to duża grupa kapitałowa, która zajmuje się min. windykacją, ale przede wszystkim jest tzw. towarzystwem funduszy inwestycyjnych. Co to oznacza? Pełna nazwa funduszu to Baltic Obligo Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty – już samo w sobie brzmi złowrogo i poważnie. Generalnie jest to jeden z kilku funkcjonujących w Polsce funduszy, które zajmują się skupowaniem „złych” wierzytelności.
Zalegałeś bankowi ze spłatą? Pożyczyłeś w parabanku bardzo dawno temu jakieś pieniądze? Twój dług się przedawnił, albo przez trudną sytuację nie płaciłeś i ignorowałeś wezwania z banku? W takiej sytuacji zamiast instytucji, w której brałeś kredyt, może odezwać się do ciebie właśnie Obligo.
Jak wygląda proceder „skupowania” długów?
Banki, zwykle na koniec roku, starają się mieć jak najlepsze wyniki finansowe. Jeżeli ktoś przestaje im płacić, automatycznie psuje im różnego rodzaju wskaźniki. I chociaż korzystniej długookresowo byłoby po prostu pozwać dłużnika, często decydują się sprzedać „dług” a właściwie roszczenie względem dłużnika. Roszczenie, czyli prawo do tego, by w przyszłości to nowy właściciel „długu” mógł dochodzić go przed Sądem.
Im mniejsza szansa na odzyskanie długu, tym taniej i szybciej bank go sprzeda. Przez kilka lat w Polsce była swojego rodzaju „moda” na sprzedawanie długów przedawnionych. Co ciekawe działało to sprawnie, to konsumenci nieuświadomieni prawnie i nieznający swoich praw podpisywali ugody bądź po prostu spłacali zadłużenie, którego spłacać nie musieli.
Co może a czego nie może windykator?
Ponadto warto pamiętać o tym, co windykator może a czego nie może. Nie jest on komornikiem, a więc państwowym organem uprawnionym do egzekucji z mocy prawa, a zwykłym pracownikiem prywatnego podmiotu. Może do nas dzwonić, mailować, wysyłać wiadomości SMS czy nawet przychodzić do naszego domu i miejsca pracy. Z tym, że w każdej z tych czynności jest ograniczony.
Windykator nie może nas np. nękać wiadomościami czy najściami. Jeżeli uznamy, że zdecydowanie zbyt często i zbyt nachalnie nas nachodzi, sprawa powinna być zgłoszona policji. Podobnie nie może on siłą wejść do mieszkania, miejsca pracy, nie może mówić o naszym długu innym, ani wykrzykiwać obelżywych haseł pod naszym domem.
Uprawnienia windykatora są więc bardzo ograniczone – o czym warto wiedzieć. Popularne są zatem z ich strony różnego rodzaju nadużycia, które jednak łatwo zakończyć pokazując, że znamy swoje prawa.
Jeżeli masz problem z wierzycielem – NAPISZ!
Zamiast banku dzwoni Baltic Obligo – ale co to zmienia?
Jeżeli doszło już do tego, że przedsiębiorstwo takie jak Baltic Obligo, Prokura, Trigon czy Ultimo kupiło nasz dług, samo w sobie niewiele to zmienia. Windykację możemy zbywać, a oni nie mają prawa stosować względem nas żadnych środków przymusu. Co innego, gdy otrzymamy już pismo z Sądu. Najczęściej będzie to nakaz zapłaty – w trybie upominawczym albo nakazowym. O różnicach między nimi napisałem w osobnym artykule.
Pamiętaj, że od dnia odebrania nakazu mamy dwa tygodnie na wniesienie sprzeciwu – i powinniśmy to zrobić, chyba że ufamy wierzycielowi bezgranicznie i nie interesuje nas, ile będziemy musieli w przyszłości spłacić. Jeżeli nie złożymy sprzeciwu, to nakaz zostanie zaopatrzony w klauzulę wykonalności, pojawi się komornik, a my stracimy szansę na jakąkolwiek obronę swoich praw.
Dłużnik ma nie tylko obowiązki, a wierzyciel nie tylko prawa
Kwoty, których przedsiębiorstwa takie jak Obligo domagają się przed Sądem najczęściej są zawyżone. Wszystko wynika z faktu, że przyzwyczaili się do biernej postawy dłużników, którzy nie składali sprzeciwów, nie bronili swoich praw. To z kolei wynikało z nikłej świadomości konsumentów – co jednak powoli się zmienia.
Przede wszystkim należy dokładnie zaznajomić się z uzasadnieniem i załącznikami, które zostały załączone do pozwu, na podstawie którego został wydany nakaz zapłaty. Przede wszystkim czy zawiera kompletną umowę cesji, oryginalną umowę pożyczki i stosowne wyliczenia, które uzasadniałyby konkretną kwotę i konkretną wysokość odsetek.
Windykacja czy nakaz zapłaty – to nie koniec świata
Dopóki nasza sprawa nie trafi do egzekucji komorniczej istnieje cała paleta rozwiązań, które pozwolą nam się skutecznie bronić przed wierzycielem. Kluczowa jest więc znajomość swoich praw i tricków, którymi posługują się windykatorzy. Wszelkie pisma, które będą do nas trafiały w toku sprawy należy na spokojnie analizować – zwłaszcza pod kątem merytorycznym. Przez skalę swojej działalności fundusze takie jak Baltic Obligo często popełniają szkolne błędy przed Sądem, które czasem pozwalają oddalić roszczenie nawet w całości.
Masz problemy z windykacją? Pozwało Ciebie Ultimo, Prokura, Best, Hoist czy Baltic Obligo lub inny fundusz skupujący długi? Zgłoś się a postaram się pomóc
Opublikowany 26 sierpnia 2019 w Bank/Kredyt/Wyroki przez Bank Machina
Pisma z banku czy urzędów raczej nie należą do przyjemnych do odebrania. Najpewniej zamiast o spadku po zmarły wujku-milionerze czy życzeń urodzinowych spadnie na nas jakieś zobowiązanie. A to nieopłacony podatek, a to nieuregulowany dług. Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, w której bank pozywa nas o właśnie taki nieuregulowany dług – czy sytuacja jest już wtedy beznadziejna? A może można się jakoś bronić?
Banki zwykle są znacznie bardziej uporządkowane i lepiej przygotowane do prowadzenia swoich spraw niż parabanki czy wszelkiej maści fundusze, ale nie zawsze. Często same mimo milionowej klienteli popełniają błędy, które umożliwiają dłużnikowi skuteczną obronę.
Masz to jak w banku – przysłowie, które straciło na aktualności
Banki nie funkcjonują już w ogóle jak szwajcarskie zegarki, co dobrze pokazują przysyłane przez banki pozwy. Często zamiast profesjonalnego radcy czy adwokata, przygotowuje je pracownik banku. Co ciekawe często w takim powództwie są braki. Kilkukrotnie zdarzyła się nawet sytuacja, w której bank nie dołączył do pozwu umowy, którą z klientem podpisał. Pojawiają się tu dwa problemy – z jednej strony Sądy raczej bankom wierzą, z drugiej te już dawno przestały być święte.
Tak więc nawet jeżeli dług nie zostanie prawidłowo wyliczony, ani udowodniony co do wysokości, istnienia i wymagalności, Sąd może wydać niekorzystny dla nas wyrok. O ile będziemy pasywni – bo najgorsze co możemy zrobić, to milczenie.
Ciężar dowodu – co oznacza i co nam daje?
Jedną z bardzo podstawowych i najważniejszych zasad prawa cywilnego jest zasada ciężaru dowodu, którą wyraża art. 6 Kodeksu cywilnego:
Co to oznacza? Bank musi udowodnić wszystko po kolei, stworzyć spójny ciąg przyczynowo skutkowy, który doprowadził do tego, że jego żądanie jest wymagalne i uzasadnione. Tak więc od początku – że podpisaliśmy z nim umowę, że umowę tę prawidłowo wykonał, że sama umowa była prawidłowa, że my się z niej nie wywiązaliśmy, bank wezwał nas do zapłaty i próby ugodowej, aż nie pozostała mu inna możliwość niż pozew Sądowy.
Co i jak musi udowodnić bank?
Nie jest więc tak, że bank po prostu w pozwie napisze, że jesteśmy mu winni pięć milionów, a Sąd bez zbędnych pytań te pięć milionów zasądzi. Co obowiązkowo musi być załączone do pozwu i powinno znaleźć się wśród załączników? Po pierwsze umowa – oryginał albo uwierzytelniona kopia umowy. Co oczywiste powinna być ona kompletna i podpisana. Jeżeli któregokolwiek z tych elementów brakuje, to możemy podnieść, że bank nie wykazał tak naprawdę, że jesteśmy mu cokolwiek winni.
Argument ten często sprawdza się w przypadku umów zawieranych na odległość. Nie wystarczy przecież, że bank wskaże jakiś niepodpisany świstek papieru i stwierdzi, że takiej treści wiązała nas z nim umowa. Tak samo ani przelew weryfikacyjny, ani rozmowa telefoniczna nie będą dowodem na zaakceptowanie takich warunków, o ile bank nie udowodni, że były identyczne w dniu zawarcia umowy. Jest to bardzo trudne – zwłaszcza, gdy takich umów przewijają się tam codziennie setki.
Jak bank powinien udowodnić wykonanie umowy?
No dobrze, mamy kompletną, podpisaną umowę. To jeszcze nie oznacza, że została prawidłowo wykonana przez strony. Najprawdopodobniej bank będzie zarzucał nam, że nie wykonywaliśmy jej prawidłowo – ale czy sam wykazał, że z jego strony odbyło się to prawidłowo. Oznacza to, że powinien jasno pokazać, że cała kwota którą miał nam wypłacić, została nam wypłacona. Niby oczywista rzecz, a banki czasem o tym zapominają.
Kolejnym aspektem są umowy ubezpieczenia – jeżeli nasz kredyt został ubezpieczony, to powinniśmy wnieść również o przedstawienie stosownej umowy, jaką bank zawarł z ubezpieczeniem, a także domagać się zwrotu takiej części ubezpieczenia, o ile skrócił się czas jego obowiązywania zgodnie z art. 813 § 1.
W bankach ewidentnie mają problemy z liczeniem
Czytamy pozew i widzimy, że kwoty się nie zgadzają? Nie wiemy skąd bank je wziął, ot po prostu napisał, że tyle i tyle z takich tytułów musimy mu oddać? Błąd. Bank powinien udowodnić swoje roszczenie co do grosza, przedstawiając stosowne wyliczenia. Jeżeli przez przykładowo rok spłacaliśmy pożyczkę, która była na dwa lata, a potem przez problemy finansowe przestaliśmy, to do pozwu bank powinien przedstawić stosowne tabele:
-W jakim stopniu raty były spłacane na poczet kapitału, a w jakim na poczet odsetek?
-Jakie było oprocentowanie w danym miesiącu i jaka podstawa podlegała temu oprocentowaniu?
Co ciekawe niezwykle rzadko zdarza się, że bank faktycznie pokazuje te dane. Oczywiście, pewnie byłoby to czasochłonne, jednakże to oni są profesjonalnym podmiotem zajmującym się finansami, nie my. Dodatkowo to oni domagają się od nas pieniędzy – powinni więc wiedzieć ile, co do grosza i co do grosza tę kwotę wykazać.
Skuteczne wypowiedzenie umowy i jak je wykazać
Po pierwsze, bank nie może ot tak wypowiedzieć nam umowy kredytu. Wypowiedzenie musi być poprzedzone wezwaniem opisanym w art. 75c ust. 1-2 Prawa Bankowego. W wezwaniu tym powinien wskazać termin na uregulowanie zadłużenia, nie krótszy niż 14 dni. Dopiero gdy to wezwanie okaże się bezskuteczne, bank ma prawo wypowiedzieć nam umowę osobnym pismem. Jest to ciąg przyczynowo skutkowy – jeżeli bank nie udowodni, że doręczono nam wezwanie, to nie może wypowiedzieć umowy, nawet jeżeli takie wypowiedzenie nam doręczono.
No właśnie – doręczono. Nie chodzi o sporządzenie takiego dokumentu, ani też o jego nadanie. Jeżeli bank zaprezentuje jako dowód kopię samego wypowiedzenia, albo sam dowód nadania, dowodzi tylko tego, że taki dokument sporządził i nadał – nie, że fizycznie go otrzymaliśmy.
Co oznacza brak wypowiedzenia umowy lub brak wezwania banku?
Jeżeli bank nie przedstawił dowodu doręczenia nam któregoś z wyżej wymienionych dokumentów, lub po prostu go nie doręczył, oznacza to, że wierzytelność jest niewymagalna. Co to oznacza? Że bank nie miał prawa dochodzić całości długu przed Sądem, a jedynie tych rat, które powinniśmy spłacić do tej pory. Zmienia to bardzo dużo w toku sprawy, bowiem może się okazać, że zamiast kilkuset tysięcy złotych, wyrok zapadnie zaledwie na kilak ostatnich rat, których nie daliśmy rady spłacić.
W tym kontekście warto wskazać, że zgodnie z utartym poglądem doktryny wypowiedzenie nie może być warunkowe. Stanowisko takie przyjął np. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 29 kwietnia 2009 r. w sprawie o sygn. akt II CSK 614/08. Takie wypowiedzenie należy uznać za bezwzględnie nieważne, a co za tym idzie wierzytelność za niewymagalną.
Składałem wniosek o restrukturyzację, a bank wypowiedział umowę!
Należy z całą mocą podkreślić, że zgodnie z art. 75 c ust. 5 Prawa bankowego Bank, w przypadku odrzucenia wniosku kredytobiorcy o restrukturyzację zadłużenia, przekazuje kredytobiorcy bez zbędnej zwłoki, szczegółowe wyjaśnienia, w formie pisemnej, dotyczące przyczyny odrzucenia wniosku o restrukturyzację.
Natomiast zgodnie ze Stanowiskiem Rady Prawa Bankowego przy Związku Banków Polskich dotyczącego wybranych zagadnień problemowych na tle art. 75 c Prawa bankowego : „(…) zasadnym jest, wziąwszy pod uwagę wykładnię celowościową, przyjęcie, że złożenie wniosku o restrukturyzację zadłużenia skutkuje do czasu zakończenia rozpatrywania wniosku, niemożnością wypowiedzenia przez bank umowy kredytu ora obniżenia przyznanej kwoty kredytu”. Oznacza to, że jeżeli złożyliśmy taki wniosek, który nie został rozpatrzony, umowa również nie została nam skutecznie wypowiedziana.
Błędy banków skutkują przegranymi sprawami
Przez niedopełnienie formalności, nieskuteczne dowodzenie, nieprzedstawienie dowodów bądź też brak obliczeń i zbyt słabe uzasadnienie, banki niejednokrotnie przegrywają całe sprawy przed Sądem. Nawet jeżeli wydaje nam się, że sprawa jest ewidentna, należy mieć na względzie to, że czego my nie widzimy, może dostrzec wprawne oko doświadczonego prawnika czy finansisty. Zresztą banki, to profesjonalne podmioty, od których powinniśmy wymagać więcej jeżeli chodzi o precyzję, dokładność i rzetelność. Jeżeli tak często nie potrafią dowieść, że jesteśmy winni im pieniądze, to same są sobie winne. Nieznajomość prawa szkodzi – nie tylko nam, ale także innym. Banki takich błędów dopuszczają się, bo konsumenci nie znają swoich praw i nie potrafią skutecznie się bronić – i należy to zmienić.
5 / 5 ( 1 vote ) Masz problem z Rapidą? Rapida grozi ci pozwem, firmą windykacyjną, już cię pozwała
Opublikowany 20 sierpnia 2019 w Chwilówka/Pożyczka przez Bank Machina
Masz problem z Rapidą? Rapida grozi ci pozwem, firmą windykacyjną, już cię pozwała albo czekasz na rozprawę w Sądzie? Zastanawiasz się skąd wzięła się ogromna kwota, której dochodzą, skoro przez lata spłacałeś raty, a ona wciąż jest większa od kwoty, którą otrzymałeś? W tym momencie musisz pamiętać o jednym – z Rapidą można wygrać! Żeby jednak to zrobić, trzeba wiedzieć jak działa i dlaczego jest to działanie na granicy prawa – co można wykazać przed sądem. Dowiedź się, jak wygrać z Rapidą w sądzie.
Czym jest Rapida i na jakich warunkach udziela pożyczek?
Rapida jest jednym z wielu funkcjonujących na rynku parabanków, w których co do zasady łatwiej o pożyczkę niż w banku, ale możemy spodziewać się znacznie gorszych warunków. O tym jak jest źle łatwo się przekonać, chociażby odwiedzając ich oficjalną stronę. To, co dla niewprawnego oka ma być reklamą, po chwili zastanowienia powinno ostudzić zapał każdego, kto zastanawia się nad taką pożyczką.
„W Rapida oferujemy pożyczki od 2 500 zł do 25 000 zł na okres od 12 do 60 miesięcy, z maksymalnym RRSO 99.54%.”
99,54%! Prawie sto procent w skali roku! Czyli przy pożyczeniu 2.500 złotych będziemy musieli zwrócić prawie 5.000 złotych przy pożyczce na rok, a odpowiednio więcej przy dłuższym czasie jej trwania. Jak to możliwe, że RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania) jest tak wysokie, skoro w Polsce obowiązują przy pożyczkach odsetki maksymalne i zgodnie z art. 359 § 21 Kodeksu Cywilnego nie mogą przekraczać 10%? Wyjaśni to sama Rapida:
„Reprezentatywny przykład: pożyczasz 25000 zł na 48 miesięcy, płacąc 1204.12 zł na miesiąc, całkowita kwota do zapłaty 57797.60 zł. Prowizja za udzielenie pożyczki 5000 zł. Opłata administracyjna 20000 zł. Oprocentowanie stałe: 10%, RRSO: 62.41%”
Miej się na baczności podpisując umowę – to pułapka!
W tym cudownym reprezentatywnym przykładzie widać, jak można oszukać system i obejść przepisy. Rapida owszem, stosuje odsetki maksymalne, nie łamiąc tym samym prawa. Są jednak trzy silne „ale”! Pierwszym z nich jest prowizja – aż 20% pożyczanej przez nas kwoty. Drugim jest opłata administracyjna w kuriozalnej kwocie równiej 80% pożyczanej kwoty. Łącznie więc te dwie opłaty, które musimy uiścić na rzecz Rapidy, są równe wysokości udzielonej pożyczki. Oznacza to, że dostajemy (teoretycznie) 50.000 złotych, z czego Rapida pożycza Rapidzie 25.000, a nam drugie tyle. Oczywiście prowizja i opłata są kredytowane, czyli będą od nich naliczane odsetki – tu jest więc trzecie „ale” – procent się zgadza, ale przez to, że podstawa jest dwa razy wyższa, realnie znacznie przekraczają one 10% w skali roku.
Pokazuje to przedstawione przez nich wyliczenie. 10% przez cztery lata, przy uwzględnieniu tego, że co miesiąc spłacamy po 1204,12 złotych, nie dałoby prawie 8.000 złotych odsetek, gdyby początkową podstawą ich naliczania było 25.000 złotych.
Czy można legalnie obchodzić prawo bez żadnych konsekwencji?
Jest to jeden z czułych punktów, w który należy uderzyć. Sądy w Polsce rozumieją, że takie działanie ma za zadanie obejście prawa i często znacznie ograniczają bądź unieważniają postanowienia umowy, nakazujące płacić dłużnikowi tak horrendalne prowizje. Co za tym idzie ograniczają też odsetki, które gdy znika prowizja, stają się znacznie niższe. W sporach z Rapidą należy uważać, aby nasza argumentacja była spójna i zapoznać się z prezentowanym przez nich materiałem dowodowym. Najczęściej bowiem nawet przy skierowaniu sprawy do Sądu nie przedstawiają oni spójnych wyliczeń, które wskazywałyby konkretnie na kwotę roszczenia. Co za tym idzie łatwo podważyć je co do wysokości i przed Sądem walczyć o to, by było ono niższe.
Dzięki temu nawet gdy przegramy sprawę co do zasady, część kosztów postępowania przed Sądem spadnie na Rapidę, która zbyt wysoko określiła swoje roszczenie – a co za tym idzie przegrała sprawę w tej części.
Poniżej przykład sprawy naszego klienta zakończonej sukcesem
Umowa na odległość? To ich słaby punkt!
Dodatkowo Rapida częstokroć zawiera swoje umowy na odległość. Daje nam to dodatkowe możliwości podważenia umowy co do treści, a w konsekwencji również wysokości kwoty, której mogą dochodzić. W przypadku gdy umowa zawierana jest telefonicznie, należy sprawdzić, czy wszystkie postanowienia umowne zostały dokładnie odczytane. Jeżeli nie, to papierowa umowa (najczęściej niepodpisana przez dłużnika) nie może dowodzić tych postanowień, które nie zostały wówczas odczytane.
Tak samo popularna metoda ze stosowaniem „przelewu weryfikacyjnego”. Jeżeli zapoznałeś się z umową – przelej 1 zł na konto Rapidy. OKey – tylko wtedy muszą udowodnić, że zaprezentowana ci w dniu „podpisania” umowa jest identyczna z tą, którą zaprezentują przed Sądem – co wcale nie jest proste. Z jednej strony mają Twój przelew – z drugiej niepodpisaną umowę. Data może się zgadzać, ale przecież łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której treść umowy będzie znacznie odbiegać od tej, która została nam zaprezentowana. Ba, nawet nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy przed Sądem prezentowana będzie zupełnie inna, znacznie mniej korzystna umowa.
Tymczasem zgodnie z jedną z podstawowych zasad prawa cywilnego, zawartych w art. 6 Kodeksu Cywilnego, ciężar dowodzenia spoczywa na tym, kto z danego faktu wywodzi skutki prawne. Jeżeli Rapida chce zwrotu pieniędzy w oparciu o daną umowę, musi udowodnić że to dokładnie ta umowa w dokładnie tej treści. W innym przypadku bowiem żadne pieniądze się jej nie należą.
Masz lub miałeś pożyczkę w Rapida? Chcesz , abym przeanalizował Twoją sytuację? Zapraszam do kontaktu
Rapida sama nie wie, ile jesteśmy jej winni i nie umie tego wykazać
Dodatkowo, jeżeli nawet to zostanie udowodnione, najczęściej nie ma w pozwie czy wezwaniu do zapłaty wystosowanym przez Rapidę przeliczenia, które uzasadniałoby konkretną kwotę roszczenia. Przykładowo poprawnie wyliczone odsetki powinny być przedstawione w formie pokaźnej tabeli, gdzie za każdy miesiąc liczona jest osobna podstawa (w końcu spłacamy pożyczkę!), osobno odsetki (chyba, że oprocentowanie jest stałe), zsumowane na końcu w sposób jasny i zrozumiały dla konsumenta.
Tak samo należność główna powinna być wyliczona rata po racie, tj. ile zdążyliśmy od tej pory spłacić, w jakich ratach i w związku z tym ile zostało jeszcze do spłaty. Każda spłacona przez nas rata powinna być w jakiś sposób zaksięgowana – na poczet należnego kapitału czy też odsetek. Najczęściej w części na to, w części na to – jednak nie znamy tej proporcji, w związku z tym powinna być ona w całości zobrazowana w pozwie. W innym wypadku nie będziemy wiedzieć, dlaczego Rapida domaga się akurat tylu odsetek i tyle należności głównej. Przez to nie będziemy mogli naszego długu zweryfikować – a przecież niedopuszczalna jest sytuacja, gdy wierzycielowi mamy wierzyć „na słowo”.
Niedoręczone wypowiedzenie, niewymagalne roszczenie
Ponadto, innym argumentem, który często okazuje się przydatny, jest nieskuteczne wypowiedzenie umowy przez Rapidę. Ponownie – to na nich spoczywa ciężar udowodnienia, że wypowiedzenie umowy zostało nam doręczone. Doręczone! Nie sporządzone przez nich, nie nadane, ale doręczone. Oznacza to, że doręczenia nie dowodzi chociażby samo sporządzone pismo załączone do pozwu, dowód jego nadania, a dopiero dowód jego doręczenia – a tym ostatnim Rapida często nie dysponuje. Analogicznie wydruk z elektronicznego systemu śledzenia przesyłek nie dowodzi skutecznego doręczenia, bo i taki „dowód” pojawia się w niektórych sprawach.
Jeżeli Rapida nie wykaże skutecznego wypowiedzenia umowy, to nie może dochodzić niespłaconej kwoty pożyczki przed Sądem. Mają oni prawo domagać się całości dopiero po skutecznym wypowiedzeniu nam umowy, które zresztą muszą dowieść w sposób obiektywny i niebudzący zastrzeżeń.
Nie taka Rapida straszna jak ją malują
Podsumowując, możemy się bronić na dwa sposoby. Po pierwsze, najczęściej spora część pozwu i wezwania do zapłaty pozostaje w sferze domysłów, niedopowiedzeń i niejasności. Mamy prawo oczekiwać silnych, jednoznacznych dowodów i dokładnych wyliczeń. Ze względu na „masową” skalę działalności często możemy takich w ogóle nie dostać, co tylko podważa ich wiarygodność i siłę argumentów przed Sądem. Możemy w oparciu o te argumenty znacznie ograniczyć lub całkowicie zniwelować roszczenie.
Po drugie, pozostaje kwestia opłat i prowizji. Z nimi również warto walczyć, bowiem mogą stanowić one ponad połowę wartości roszczenia, a tym samym jeżeli Sąd uzna je za próbę ominięcia prawa, znacznie zmniejszy nasze zadłużenie.
Bycie dłużnikiem to nie tylko obowiązki, ale także prawa. Tak samo bycie wierzycielem to nie jedynie prawo do domagania się czegokolwiek się chce – to także obowiązki. Zaniedbywanie tych obowiązków jest niedopuszczalne – o czym warto przypomnieć pożyczkodawcom przed Sądem.
Potrzebujesz pomocy w procesie przeciwko firmie pożyczkowej. Napisz do mnie na kontakt