Source: http://www.ajarcz.republika.pl/wyrok.htm
Timestamp: 2018-01-22 00:22:01
Legal References Found: art. 270
 art. 10
 art. 273
 art. 58
 art. 10
 art. 73
 art. 273
 art. 48
 art. 49
 art. 83
 art. 270
 art. 271
 art. 271
 art. 271
 art. 273
 art. 271
 art. 273
 art. 273
 art. 58
 art. 10
 art. 73
 art. 49
 art. 273
 art. 48
 art. 547

Document Content:
Niżej przytaczam dokładne brzmienie peerelowskiego wyroku, którym zaszczycono moją skromną osobę w ro­ku 1986. Problem polega na tym, że w ocenie mojej przestępczej działalności nie ma krzty prawdy. W szczególności – w wyroku nie podano ani jednego druku, w którym znalazłby się artykuł mojego autorstwa. Takiego druku w materiale dowodowym rzeczywiście nie było. Mieli tylko jeden rękopis, ale… niepublikowany; mieli też sporo druków, ale akurat tam nie było moich tekstów. Działałem gdzie indziej, wydawałem inne gazety. Nie narzekam, bo na wyrok solennie zapraco­wałem. Przypusz­czałem wtedy, że bezpieka czegoś tam się domyśla i zamknięto mnie profilaktycznie.
Teczki z IPN-u, otrzymane w roku 2003, wyprowadziły mnie z błędu. Zostałem namierzony trzy lata wcześ­niej, niż sądziłem, a sprawa, związana z poniższym wyrokiem, ma w teczkach marginalne znaczenie. Oni wie­dzie­li, że to jest lipa. O mojej działalności mieli jakąś wiedzę z donosów, ale nie mieli dowodów. Zdobyli nato­miast dowody w spra­wie, z którą miałem taki związek, że dotyczyła sąsiada, którego często odwiedzałem. Nie chcieli ujawnić donosicieli, więc kazali wydać na mnie standar­dowy wy­rok w sprawie sąsiada, co też pani sędzina (robi teraz karierę w Sądzie Okrę­gowym – niech sobie robi) z na­leżną nad­gor­liwością wykonała. Wszystkie infor­macje w teczkach są do bólu prawdziwe, choć w większości dotyczą spraw małej wagi. Najważniejszych rzeczy tam nie ma. Być może w przyszłości IPN dotrze do dalszych materiałów.
Osoby, które wówczas na mnie donosiły (16 TW i 6 KS), dzielą się z grubsza na trzy grupy. Do pierwszej należą szaraki, na które wstyd by mi było teraz podnosić rękę. Drugą grupę stanowią działacze, którym zdarzyły się chwile słabości, odkupione z nawiązką pracą, ofiarnością i nawet bohaterstwem. O tych też nic nie powiem. Jest w końcu trzecia grupa, którą się brzydzę i nawet tam nie spoglądam. Nie sądzę więc, bym był szybko zdolny opubli­kować swoje teczki z pełną listą nazwisk. Łowcy sensacji muszą szukać gdzie indziej. Jest jednak pewien pro­blem. Otóż żaden z do­nosicieli nie zadzwonił do mnie, by cokolwiek w najważniejszej sprawie powiedzieć. Żaden też nie opublikował żadnych wyjaśnień. A są wśród nich i tacy, którzy z rozpędu nadal robią złe rzeczy. W jeszcze wyższym stopniu dotyczy to – wymienianych w moich teczkach – 32 funkcjo­nariuszy bezpieki od szeregowca (rewizje) do ge­ne­rała (decyzje). Jest jeszcze czas… ale niezbyt długi.
P.S. Poniższy wyrok ma fragmentami postać tekstu kabaretowego. Tak właśnie wyrokowano w peerelu. Fakty, dotyczące mojej osoby, są prawdziwe, ale ich interpretacja – całkowicie fałszywa. Prawdziwy, choć fragmentaryczny, jest opis działalności Tadeusza Drzazgowskiego, od którego zaczyna się jeden z najważniejszych nurtów konspiracji w stanie wo­jen­nym na Górnym Śląsku.
Sygn. akt II K 110/86 (B-116)
Dnia 12 maja 1986 r.
Sąd Rejonowy w Gliwicach w II Wydziale Karnym w składzie
Przewodniczący SSR Bożena Przybysz
Sędziowie Helena Idzik
Ławnicy Danuta Gołowacz
w obecności Prokuratora Jagody Machulik
rozpoznawszy dnia 8.05.1986 sprawy
1. J.Z. (w oryginale: imiona i nazwiska współoskarżonych)
2. M.M.
5. Andrzeja Jarczewskiego
w okresie od miesiąca grudnia 1981 r. do miesiąca czerwca 1985 r. w Gliwicach, działając prze­stępstwem ciągłym oraz wspólnie i w porozumieniu, w celu wywołania niepokoju publicznego i na­woływania do protestów przeciwko prawnym rozpo­rządzeniom organów państwowych, podjęli działalność produkcji i rozpowszechniania ulotek, pism i broszur, zawierających treści poniżające ustrój PRL i jego naczelne organa, sugerujące między innymi, że Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest marionetką w rękach władzy i nawołujące do bojkotu wyborów do Sejmu i Rad Narodowych, jak również fałszywe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w PRL, które to informacje mogły wyrządzić poważną szkodę interesom Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i tak:
a) J.Z. ...
b) M.M. ...
c) B.S. ...
d) W.C. ...
e) Andrzej Jarczewski w okresie od stycznia 1982 do kwiet­nia 1984 opracowywał i dostarczał do druku teksty do ulotek i nielegalnych pism oraz brał udział w ich roz­po­wszechnianiu,
- to jest o przestępstwo z art. 270 §1 kk, 271 §1 kk, 273 §1 i 2 kk, 282a kk, w związku z art. 10 §2 kk i 58 kk.
1. Oskarżonych:
J.Z., M.M., B.S., W.C., Andrzeja Jar­czewskiego – uznaje za winnych popełnienia czy­nów, zarzu­ca­nych im aktem oskarżenia (...) i za to skazuje ich na mocy art. 273 §1 kk w zw. z art. 58 kk przy zastosowaniu art. 10 §3 kk na karę po 2 (dwa) lata pozbawienia wolno­ści.
2. Na mocy art. 73 i 74 §1 kk wykonanie orzeczonej kary pozbawienia wolności warunkowo zawiesza oskarżonej J.Z. na trzyletni okres próby.
3. Na mocy art. 273 kk w zw. z art. 48 §1 kk orzeka prze­padek dowodów rzeczowych, przekazanych do Sądu (od poz. 1 do 171) przez zniszczenie, zaś na rzecz Skarbu Państwa dowody rzeczowe wymienione w potwier­dzeniu dowodów rzeczowych nr 10/86 w pozycjach 52, 52, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94 i 110.
4. Zarządza zwrot Prokuraturze Rejonowej w Gliwicach rze­czy osobiste Tadeusza Drzazgo­wskiego, co do któ­rego Prokuratura Rejonowa zawiesiła postępowanie kar­ne.
5. Na mocy art. 49 kk zarządza podanie wyroku do publicz­nej wiadomości poprzez ogłoszenie w prasie lokalnej „Nowiny Gliwickie”.
6. Na mocy art. 83 §1 kk na poczet orzeczonych kar po­zbawienia wolności zalicza oskarżonym okresy tymcza­sowego aresztowania.
7. Zobowiązuje oskarżonych do uiszczenia opłaty sądowej w kwocie po 6.000 zł na rzecz Skarbu Państwa i obciąża ich kosztami postępowania w sprawie a to: J.M. w kwocie 360 zł, M.M. w kwocie 2.520 zł, B.S. w kwocie 2.360 zł, W.C. w kwocie 2.520 zł i Andrzeja Jarczewskiego w kwo­cie 6.120 zł.
· Na oryginale właściwe podpisy
Andrzeja JARCZEWSKIEGO
A ja nie pro­szę o ła­god­ny wy­­miar ka­ry. Nie proszę też o nieła­godny wymiar kary. W ogóle nie proszę o ża­den wymiar kary, bo kara może być wymie­rzo­na wte­dy, kiedy wy­mie­­rzo­no jakąś winę. A mo­jej winy Sąd nie wymie­rzył ani się nawet do tego nie przymierzył.
Tak więc to, co mnie tu czeka, nie bę­dzie wymiarem kary, lecz będzie – po prostu – wyrokiem. Ten wyrok może być sobie nawet i su­rowy. Ten wyrok może i być nie­spra­wiedliwy. Niech sobie będzie, jaki chce…
Ale, Wysoki Sądzie, pro­szę tylko o jed­no. Proszę mi powiedzieć, ale tak na­praw­­dę, otóż proszę mi po­wie­dzieć: za co ja siedzę!
Skończyłem. Proszę o od­po­wiedź.
(Wysoki Sąd odpowiedzi udzielić nie raczył)
Na podstawie całokształtu zebranego w sprawie materiału dowodowego Sąd ustalił następujący stan faktyczny:
Oskarżeni J.Z., B.S., M.M., W.C. i Andrzej Jarczewski stanęli pod zarzutem, że w okresie od mie­siąca grudnia 1981 r. do miesiąca czerwca 1985 r. w Gliwicach, działając przestępstwem ciągłym oraz wspólnie i w porozumieniu, w celu wywołania niepokoju publicznego i nawoływania do protestów przeciwko prawnym rozporzą­dzeniom organów państwowych, podjęli działalność produkcji i rozpo­wszech­­niania ulotek, pism i bro­szur zawierających treści poniżające ustrój PRL i jego naczelne organa sugerujące między innymi, że Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest marionetką w rękach władzy i na­wołujące do bojkotu wyborów do Sejmu i Rad Narodowych jak również fałszywe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w PRL, które to informacje mogły wyrządzić poważną szkodę interesom polskiej Rzeczy­pospoli­tej Ludowej.
Inicjatorem nielegalnego drukowania i rozpowszechniania ulotek i wydawnictw był Tadeusz Drzazgowski, który obecnie ukrywa się i Prokuratura Rejonowa w Gliwicach sprawę przeciwko niemu wyłączyła do odrębnego postępowania (karta 518).
Tadeusz Drzazgowski był dobrym znajomym ojca oskarżonej J.Z. często bywał u niego w domu. Po internowaniu ojca J.Z. pod koniec miesiąca grudnia 1981 r. nawiązał on kontakt z oskarżoną i nakłonił ją do rozpowszechniania dostarczanych przez niego do jej mieszkania ulotek oraz ją jak też i jej ówczes­nego męża – oskarżonego B.S. do pisania ulotek i rozrzucania ich w Gliwicach przy pomocy baloników.
Ulotki były pisane ręcznie przez Tadeusza Drzazgowskiego, J.Z. i B.S. w mieszkaniu J.Z. na papierze formatu A5.
W ulotkach tych protestowano przeciwko podwyżkom cen, żądano podwyżek płac, żądano uwolnienia więźniów „politycznych”, zniesienia stanu wojennego oraz wzywano do strajków i udzielania pomocy rodzinom internowanych.
Ulotki te w ilości około 300 szt. rozrzucono w Gliwicach w dniu 31 grudnia 1981 r. i w styczniu 1982 r. Rozpowszechniano je w ten sposób, że po uprzednim powiązaniu w pęczki po 8 lub 12 sztuk i następnie przywiązaniu do baloników oraz umocowaniu do pętelki sznurka obejmującego ulotki tlącego się papierosa, wypuszczano je ze strychu budynku, w którym zamieszkuje osk. J.Z.
Tlący się papieros po pewnym czasie przepalał sznurek, którym powiązane były ulotki i rozsy­py­wały się one na ulicach miasta Gliwice.
Druga faza nielegalnej działalności oskarżonych J.Z., B.S. i Andrzeja Jarczewskiego datuje się od mie­sią­ca stycznia 1982 r. do lipca 1982 r. W tym okresie Tadeusz Drzazgowski zamieszkuje w mieszkaniu J.Z. i B.S. Tadeusz Drzazgowski przynosi do tego mieszkania różnego rodzaju nielegalne wydawnictwa, a w szczególności: „Gliwicki Biuletyn Informacyjny”, „PiK” wówczas formatu A4, „Z Dnia na Dzień” i „Gór­nik Polski”.
Wydawnictwa te Tadeusz Drzazgowski, L.Z. i oskarżeni J.Z. oraz B.S. pakowali w rulon po 20 szt. i owi­jali gazetą. Ulotki te odbierały nieustalone w toku śledztwa osoby, było ich około dwudziestu. Wymawiały one hasło: „czy jest suchy chleb dla konia” i zabierały przygotowaną porcję ulotek. Między innymi ulotki te zabierał osk. Andrzej Jarczewski.
Od stycznia 1982 r. osk. Andrzej Jarczewski przychodził bardzo często do mieszkania J.Z., prawie codziennie. W mieszkaniu poznał Tadeusza Drzazgowskiego, którego prosił o kontakt z osobami zajmującymi się drukowaniem nielegalnych wydawnictw. Od tej pory zaczął on pisać teksty do nielegalnych wydawnictw, które w mieszkaniu J.Z. przekazywał Tadeuszowi Drzazgowskiemu. Teksty te następnie ukazywały się w nielegalnych wydawnictwach rozprowadzanych w mieszkaniu J.Z. Teksty te zawierały komentarze dotyczące sytuacji w kraju po ogłoszeniu stanu wojennego, a była to treść szkalująca ustrój i władze PRL. W tekstach tych szkalował on również Sejm PRL pisząc, że jest on „marionetką w rękach władzy”, gdyż zatwierdził stan wojenny.
W okresie, kiedy w zakładach pracy zaczęły się tworzyć nowe związki zawodowe, oskarżony Andrzej Jarczewski napisał artykuł, krytykujący i podważający istnienie jakichkolwiek innych związków niż „Solidarność”. Artykuł ten ukazał się w nielegalnym wydawnictwie. W innym artykule nawoływał on do bojkotu wyborów do Rad Narodowych i Sejmu PRL, szkalując przy tym ustrój i władzę.
W okresie od marca 1982 r. do lipca 1982 r. ulotka o nazwie „Gliwicki Biuletyn Informacyjny” formatu A4 jednokartkowa była również rozrzucana wieczorami w środkach komunikacji miejskiej, w pociągach relacji Gliwice-Pyskowice, Gliwice-Katowice, na ulicach dużych osiedli mieszkaniowych jak Sikornik i Kopernik w Gli­wi­cach, przed zakładami pracy, na placach i w klatkach schodowych budynków mieszkalnych. W akcji roz­rzucania ulotek brali udział: L.Z., Tadeusz Drzazgowski, J.Z. i B.S. Oskarżony B.S. rozdawał też ulotki w swo­im zakładzie pracy.
W połowie miesiąca lipca 1982 r. powrócił z internowania ojciec J.Z. Od tej pory do kwietnia 1983 na­stę­puje przerwa w nielegalnej działalności oskarżonych. Po wyjeździe A.Z. do Francji w mieszkaniu oskar­żo­nych J.Z. i jej b. męża B.S. pojawia się ponownie Tadeusz Drzazgowski.
W okresie od maja 1983 r. zaczyna on nakłaniać J.Z. i B.S. do drukowania w ich mieszkaniu nielegalnych wydawnictw. (...) Oskarżeni wyrażają na to zgodę. Tadeusz Drzazgowski przywozi do mieszkania J.Z. sprzęt drukarski, służący do drukowania tzw. metodą sitodruku tj. ramki z sitem, rakle służące do przeciągania na sicie farby, lampę do naświetlania, emulsję światłoczułą, farby, papier. Po przewiezieniu z Zabrza do Gliwic sprzętu drukarskiego Tadeusz Drzazgowski ponownie zamieszkał w miesz­kaniu J.Z. i jej ówczesnego męża B.S.
Od miesiąca sierpnia 1983 r. przystępują oni do drukowania nielegalnych wydawnictw takich jak: „WiS”, „PIK” i „Górnik Polski”. Drukują również kalendarze „Solidarności” na rok 1984, „Donosy” Sławomira Mrożka, banknoty ośmieszające przedstawicieli rządu PRL i ulotki nawołujące do bojkotu wyborów do Rad Narodowych i Sejmu PRL, przedstawiające głowę mężczyzny bez ust z podpisem „oddaj głos”.
Jednorazowy nakład nielegalnych wydawnictw wynosił w przypadku „WiS-a” 3.300 szt., „PIK-a” 2.300 szt. i „Górnika Polskiego” około 2.000 szt.
Wydawnictwa te ukazywały się co miesiąc. Drukowali je Tadeusz Drzazgowski, J.Z. i B.S., zaś w póź­niejszym okresie również oskarżeni M.M. i W.C. Część artykułów do nielegalnych wydawnictw dostarczał Tadeuszowi Drzazgowskiemu oskarżony Andrzej Jarczewski. On też otrzymywał każdorazowo kilkanaście egzemplarzy tych nielegalnych wydawnictw, które rozprowadzał wśród swoich znajomych.
Nielegalne wydawnictwa drukowane w mieszkaniu J.Z. zawierały fałszywe wiadomości szkalujące i poniżające ustrój PRL i jego naczelne organy. Wydawnictwa te i ulotki w większości zabierał z miesz­kania Tadeusz Drzazgowski i wynosił do nieustalonych osób do Katowic, gdzie były rozprowadzane. Część wydawnictw w ilości ok. 300 szt. była rozprowadzana w Gliwicach. Kilkanaście sztuk każdego miesięcznika zabierał Andrzej Jarczewski oraz B.S. Resztę Tadeusz Drzazgowski, J.Z. i B.S. rozrzucali w pociągu, na dworcach, placach i ulicach miasta Gliwice.
Do drukowania ww. nielegalnych pism i ulotek niezbędne było wykonanie kliszy tekstu. Do tej pracy Tadeusz Drzazgowski wciągnął M.M., którego poznał kilka lat wcześniej. M.M. zatrudniony był w Poli­technice Śląskiej w charakterze fotografa. Tam też wykonywał negatywy dostarczanych mu przez Tadeusza Drzaz­gow­skiego tekstów nielegalnych wydawnictw „WiS” i „PIK” pisanych na maszynie oraz „Donosów” Sławomira Mrożka, przepisanych ręcznie przez W.C. i banknotów „jeden pierdol” (PIerwyj Ekspierimientalnyj Russkij DOLar), ośmie­szających przedstawicieli rządu PRL. W mieszkaniu swoim następnie z tych samych negatywów wykonywał klisze i przekazywał je Tadeuszowi Drzazgowskiemu.
Drukowanie tych nielegalnych wydawnictw, zawierających treści szkalujące ustrój i naczelne organy władzy PRL oraz fałszywe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w kraju odbywało się w miesz­kaniu oskarżonej J.Z. w okresie od sierpnia 1983 r. do kwietnia 1984 r.
Pod koniec miesiąca kwietnia 1984 r. J.Z. pokłóciła się z Tadeuszem Drzazgowskim i poleciła mu opuścić jej mieszkanie. Tadeusz Drzazgowski wyprowadził się z mieszkania J.Z. w miesiącu maju 1984 r. Część sprzętu drukarskiego, farby i papier przeniósł do mieszkania M.M., zamieszkałego w Gliwicach, sam zaś wyjechał do woj. gorzowskiego.
Od maja 1984 do sierpnia 1984 drukowanie nielegalnych wydawnictw zostaje zawieszone.
Kolejne drukowanie nielegalnych wydawnictw w mieszkaniu J.Z. zaczyna się w miesiącu wrześniu 1984 i trwa do czerwca 1985. W okresie tym nie dostarcza również artykułów do nielegalnych wydawnictw oskarżony Andrzej Jarczewski oraz nie rozprowadza tych wydawnictw.
Oskarżony W.C. wyraził zgodę na współpracę z Tadeuszem Drzazgowskim i J.Z. Pomagał on im przy drukowaniu nielegalnych wydawnictw, takich jak „WiS”, „PIK” oraz ulotek. Rozpowszechnia te nielegalne wydawnictwa wśród swoich znajomych z pracy oraz dostarcza materiały i przyrządy służące do dru­kowania metodą sitodruku.
Oskarżony Andrzej Jarczewski nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. W toku postępo­wania przygotowawczego odmawiał on składania wyjaśnień dot. stawianych mu zarzutów oraz odmawiał udzie­lania odpowiedzi na poszczególne pytania.
Oskarżony przyznał fakt, iż zabierał z mieszkania J.Z. nielegalne druki, lecz nikomu ich nie prze­kazywał tylko zapoznał się z ich treścią. Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego Andrzeja Jarczewskiego, uznając je za kłamliwe i wykrętne, zmierzające do uniknięcia odpowiedzialności karnej, albowiem nie znalazły one potwier­dzenia w zebranym materiale dowodowym.
Oskarżona J.Z. już w toku składania pierwszych wyjaśnień podała, że od stycznia 1982 r., kiedy to Tadeusz Drzazgowski przynosił do jej mieszkania nielegalne wydawnictwa, które następnie w jej mieszkaniu były pakowane po 20 szt. i odbierane przez 20 odbiorców po wypowiedzeniu hasła: „czy jest suchy chleb dla konia” – jednym z odbiorców był oskarżony Andrzej Jarczewski, który wówczas był sąsiadem jej. Wyjaśniła również, że od Tadeusza Drzazgowskiego, który wówczas u niej zamieszkiwał, dowiedziała się, że oskarżony Andrzej Jarczewski przekazuje Drzazgowskiemu własnoręcznie opracowane artykuły, które następnie ukazywały się w nielegalnych wydawnictwach, rozprowadzanych w jej mieszkaniu. Artykuły Andrzeja Jarczewskiego zawierały treści szkalu­ją­ce ustrój i naczelne organy władzy PRL.
Zabierane z mieszkania J.Z. nielegalne wydawnictwa przez Andrzeja Jarczewskiego w ilości kilku­nastu sztuk tego samego numeru, miały być rozprowadzane przez Jarczewskiego w jego zakładzie pracy. Oskarżony B.S. również potwierdził, że Andrzej Jarczewski odbierał z ich mieszkania nielegalne wydawnictwa w celu kol­por­tażu.
W okresie od stycznia 1982, kiedy to w ich mieszkaniu zamieszkiwał Tadeusz Drzazgowski, przychodził do nich Andrzej Jarczewski bardzo często, prawie codziennie. Przynosił rękopisy różnych artykułów, które następnie ukazywały się w nielegalnych wydawnictwach. Poznał, iż artykuły te pisał Andrzej Jarczewski, gdyż widział je i poznał jego pismo. Jeden artykuł nawet uzupełnił w ich mieszkaniu.
Czytał te artykuły, kiedy się one ukazywały w nielegalnych wydawnictwach. Stwierdził, że były to te same artykuły, które przynosił do ich mieszkania w rękopisie Andrzej Jarczewski i przekazywał je do druku Tadeuszowi Drzazgowskiemu. W artykułach tych szkalował, poniżał ustrój i jego naczelne organy, jak Radę Państwa i Sejm PRL. Za zatwierdzenie ogłoszonego stanu wojennego podważał wiarygodność Sejmu. Twierdził, że posłowie Sejmu nie są przedstawicielami społeczeństwa, a tylko marionetkami w rę­kach władzy. Nawoływał do bojkotu, pisał, że naród powinien się wstydzić, że słucha garstki ludzi, stojących na czele Rządu PRL. Apelował o bojkot przyszłych wyborów do Sejmu, twierdząc, że mimo wybrania nowych posłów nie zmieni się sytuacja, bo niczego to nie zmieni w naszym systemie, w jakim żyjemy. W kolejnym artykule bojkotował zalecane przez Rząd PRL tworzenie w zakładach pracy samorządów pracowniczych. Apelował, aby nie dawać wiary działaniu rządu.
W artykule wydrukowanym pod koniec marca 1984 w nielegalnym wydawnictwie „WiS” oskarżony Andrzej Jarczewski nawoływał do bojkotu zbliżających się wyborów do Rad Narodowych. Nawoływał do nieuczestniczenia w tych wyborach, twierdząc, że to jest farsa, że bez względu na rezultat głosowania – radni zostaną wybrani w sposób odpowiadający władzy.
W jednym z artykułów Jarczewski podważał tworzenie w zakładach pracy nowych związków zawo­dowych, twierdząc, że wiarygodny jest tylko związek „Solidarność”.
Wszystkie pisane przez oskarżonego Andrzeja Jarczewskiego artykuły – współoskarżony B.S. czytał w rękopisie, a następnie wydrukowane w nielegalnych wydawnictwach. Milicja zdeponowała również pisaną przez oskarżonego Andrzeja Jarczewskiego ulotkę pt. „Proza Żywa”. W ulotce tej m.in. szkalowani są i poniżani posłowie Sejmu PRL (dowód rzeczowy karta 598). Z treści tej ulotki wynika, jaki był stosunek oskarżonego Jarczewskiego do ustroju PRL i jego naczelnych organów.
Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Katowicach przeprowadził badania porównawcze pisma ręcz­nego. Z ekspertyzy tej wynika, że ulotka o tytule „Proza Życia” została napisana przez Andrzeja Jarczew­skiego (opinia WUSW Wydziału Kryminalistyki k. 596-597).
Składając wyjaśnienia przed Sądem oskarżony Andrzej Jarczewski przyznał, że faktycznie pisał tę ulotkę i przekazał ją Drzazgowskiemu w celu wydrukowania, lecz że nie została ona wydrukowana, gdyż doszli z Drzazgowskim do wniosku, że nie będzie ta ulotka drukowana.
W świetle zebranego, a wyżej przedstawionego materiału dowodowego zdaniem Sądu wina wszystkich oskarżonych nie budzi żadnych wątpliwości.
W toku przeszukania mieszkania oskarżonych J.Z. i B.S. Milicja zabezpieczyła szereg dowodów rzeczo­wych w postaci sprzętu drukarskiego, farb, klisz, papieru i nielegalnych wydawnictw, np. 208 szt. wyd. „WiS” Nr 22/85, 90 egz. wyd. „Górnik Polski” Nr 13 z czerwca 1985 r., 2.970 szt. ulotek formatu A4 zadrukowanych tekstami S. Mrożka pt. „Donosy” oraz zdjęcia fotograficzne mieszkania oskarżonych.
Z informacji Okręgowego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk, zawartej w piśmie z dnia 23.12.1985 wynika, iż zabezpieczone u oskarżonych wydawnictwa i druki są nielegalne i nie posiadają debitu na terenie PRL (k. 399-4000.
Oskarżona J.Z. (...), B.S. (...), M.M. (...), W.C. (...) Oskarżony Andrzej Jarczewski – w okresie od stycznia 1982 do kwietnia 1984 opracowywał i dostarczał do druku teksty do wyżej opisanych nielegal­nych wydawnictw, ulotek oraz brał udział w ich rozpowszechnianiu.
Oskarżeni działali w celu wywołania niepokoju publicznego i nawoływali do protestów przeciwko prawnym rozporządzeniom organów państwowych. Rozpowszechniane oraz drukowane przez nich ulotki, pisma i broszury zawierały treści poniżające ustrój PRL i jego naczelne organy, sugerując m.in., że Sejm PRL jest „marionetką” w rękach władzy, nawoływali do bojkotu wyborów do Sejmu i Rad Narodowych, jak również wydawnictwa te zawierały fałszywe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w PRL, które to informacje mogły wyrządzić poważną szkodę interesom Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Nakład nielegalnych wydawnictw, drukowanych i rozpowszechnianych przez oskarżonych był bardzo duży, przykładowo „WiS-a” i „PIK-a” około 3.300 szt., „Gliwickiego Biuletynu Informacyjnego” około 2.200 szt., „Górnika Polskiego” około 3.000 szt. Kolejne numery tych nielegalnych wydawnictw drukowane były co miesiąc, a roz­po­wszechniane na terenie Gliwic, Zabrza, Katowic, Wrocławia i innych miast. Nielegalne wydawnictwa nie tylko rozprowadzane były przez zaufanych kurierów, ale również na ulicach, placach miasta, na terenie zakładów pracy, na klatkach schodowych dużych Osiedli Mieszka­niowych a nadto w po­ciągach i na dworcach.
Świadek W.D. jest pracownikiem KWK „Szczygłowice” w Knurowie 3. W miesiącu wrześniu 1982 na terenie kopalni w łaźni na oknie znalazł plik około 100-150 ulotek pt. „Górnik Polski”, które przekazał naczelnemu inżynierowi. Funkcjonariusze MO – świadkowie – wielokrotnie znajdowali w budynkach mieszkalnych i na ulicach miasta Gliwice nielegalne wydawnictwa.
UWAGA. Teraz następuje bardzo ciekawa wykładnia prawa, obowiazującego w PRL.
Przedmiotem ochrony prawnej w art. 270 §1 kk jest istniejący ustrój prawno-polityczny i spo­łeczno-gospodarczy PRL. Ustrój ten określony jest w Konstytucji PRL z 22.07.1952. Naczelnymi Organami Władzy Państwowej są Sejm i Rada Państwa, zaś naczelnym organem administracji państwowej jest przede wszystkim Rada Ministrów oraz przedstawiciele tych organów. Kodeks karny określa działania przestępcze jako lżenie, wyszydzanie lub poniżanie. Chodzi tu o wypadki znieważania, zohydzania, wystawiania na pośmiewisko. Charakterystyczną cechą lżenia lub wyszydzania jest zamiar wystawienia na pośmiewisko i sponiewieranie.
Okoliczność, że czyn zawiera również cechy zniewagi osobistej, odnoszącej się do osób indy­widualnie określonych nie wyłącza możliwości jednoczesnego istnienia cech zniewagi Narodu Polskiego, Polskiej Rzeczy­pospo­litej Ludowej, jej ustroju i naczelnych organów. Poniżenie naczelnych organów Państwa obejmuje wszelkie odezwanie i zachowanie się, zmierzające do pozbawienia w opinii publicznej należnego im szacunku oraz auto­ry­tetu, jakimi powinny cieszyć się w społeczeństwie naczelne organy władzy państwowej.
Działanie przestępcze, określone w art. 271 §1 kk polega na rozpowszech­nianiu wiadomości nie­praw­dziwych. Przez wyraz „wiadomość” należy rozumieć wszelkie informacje o faktach, bez względu na ich postać zewnętrzną, dotyczące wydarzeń politycznych, teraźniejszych, a nawet przyszłych. Rozpowszechniana wiado­mość musi być fałszywa lub tendencyjnie przeinaczona, a treść jej musi być tego rodzaju, aby mogła wyrządzić poważną szkodę interesom Państwa, rzeczywiste powstanie szkody nie jest konieczne. Nie jest konieczne, aby sprawca działał w bezpośrednim zamiarze wyrządzenia szkody.
Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego – przez „fałszywe wiadomości” rozumieć należy wszel­kie infor­ma­cje o faktach bądź w całości zmyślone, bądź też celowo zniekształcone przez wprowadzanie do ich treści ele­men­tów nieprawdy lub pominięcie okoliczności, mających istotne znaczenie dla rzeczy­wistego obrazu danego faktu (OSNKW z 6 poz. 41 z 1982 r.).
O stopniu społecznego niebezpieczeństwa czynu określonego w art. 271§1 kk decydują głównie takie elementy przedmiotowo-podmiotowe jak: treść, forma, ilość, ranga i wymowa fałszywych wiado­mości, realny zakres i rodzaj możliwych do wywołania tymi wiadomościami ujemnych reperkusji spo­łecznych oraz pobudki i cele działania sprawcy.
Zawarte w art. 271 §1 kk pojęcie „poważnej szkody interesom PRL” należy do kategorii pojęć ocennych. Jego miernikiem są takie elementy, jak charakter fałszywych wiadomości, rodzaj środowiska, w którym wiado­mo­ści te są rozpowszechniane, a także miejsce i zasięg tego rozpowszechnienia (OSNKW z 9-10 poz. 76 z 1985 r.).
Drukiem zaś w rozumieniu art. 273 §1 kk są wszystkie wytwory graficzne, zawierające wiadomości, o któ­rych mowa w art. 271 §1 kk, sporządzone w celu rozpowszechniania za pomocą użycia maszyn drukarskich lub innych podobnych urządzeń albo metod (technik) poligraficznych (np. kserografów, powielaczy, środków chemicznych, fotograficznych), które ponadto ze względu na wielkość nakładu i szeroki krąg adresatów – mają zdolność oddziaływania na kształtowanie się opinii publicznej (OSNKW 1982 r., z. 9, poz. 67). Zawarte w art. 273 §1 kk określenie: „używając druku” odnosi się nie tylko do tych osób, które drukowane teksty wytwarzają, ale także do tych osób, które takie teksty rozpowszechniają (OSNKW 1985 r., z 9-10, poz. 76).
Tak jak już wspomniano oskarżeni drukowali nielegalne wydawnictwa metodą sitodruku przy użyciu klisz fotograficznych. Rozpowszechniane przez nich te wydawnictwa miały bardzo szeroki zasięg. We wszystkich zdeponowanych u oskarżonych nielegalnych wydawnictwach, które drukowali i rozpowszech­niali, zawarte były fałszywe wiadomości. które mogły wyrządzić poważną szkodę interesom PRL. Wydawnictwa te zawierają również treści poniżające ustrój PRL, jego naczelne organa oraz ich przed­stawicieli. Działali oni w celu wywołania niepokoju publicznego i nawoływania do protestów przeciwko prawnym rozporządzeniom organów państwowych.
Do akt sprawy w zielonej teczce dołączone są niektóre zabezpieczone u oskarżonych J.Z., B.S. i M.M. nielegalne wydawnictwa i klisze tych wydawnictw, jak: „WiS” Nr 16 z listopada 1984 r., Nr 18/85, Nr 21/85 i Nr 22/85, wydane w maju i czerwcu 1985 r. „PIK” Nr 16 z maja 1984, Nr 21 z marca 1985 r., Nr 12 z lutego 1984 r. i wydanie specjalne „PiK-a”, „Górnik Polski” nr 13 z czerwca 1985 r., „Gliwicki Serwis Informacyjny” Nr 9/82 i 8/82 oraz „Donosy” S. Mrożka i banknoty ośmieszające. Każdy numer ww. nielegalnych wydawnictw zawiera fałszywe wiadomości, szkalujące naczelne organy PRL oraz o sy­tuacji społeczno-politycznej PRL, a nadto nawo­łu­jące do bojkotu wyborów do Sejmu i Rad Narodowych, nadto do strajku.
W numerze z 13 czerwca 1985 r. „Górnika Polskiego” jest fałszywie przedstawiona sytuacja społeczno-po­lityczna w kraju pisze się cyt.: „spada spożycie żywności, pogarszają się warunki pracy, wzrasta zachoro­wal­ność na wiele chorób” itd. W ulotce tej dalej nawołuje się do przeprowadzenia 1-go­dzinnego strajku.
W ulotce „PIK – Wydanie Specjalne” bojkotuje się wybory. Podają, że cyt. „Komunistyczne wybory urągają godności każdego z nas. Nie tylko nie pozwalają na wybór rzeczywistych przedstawicieli społeczeństwa, stanowią ponadto formę ukrytego przymusu władzy nad obywatelem. Cała ta farsa opiera się na oszustwie...”.
W ulotce „PIK” nr 21 również zawarte są fałszywe wiadomości dot. sytuacji gospodarczej w kraju oraz o działaniu funkcjonariuszy MO (str. 3 i 5), nadto o rzekomych dyscyplinarnych zwolnieniach z pracy w Gliwicach pracowników, którzy odmówili wstąpienia do PRON (str. 6). W ulotce „PIK” nr 16 bojkotują wybory do Rad Narodowych, podając fałszywe wiadomości o ordynacji wyborczej twierdząc, że jest ona „niedemokratyczna”, a wybory – to „farsa”. W numerze 23 „PIK” z maja 1985 r. podają fałszywe informacje o przebiegu obchodów Święta 1-Maja.
W ulotce „WiS” Nr 16 z listopada 1984 podaje się fałszywe informacje o działalności funkcjo­nariuszy SB – i aparatu władzy (str. 9). W numerze 22/85 „WiS” bojkotuje się wybory do Sejmu PRL, podając że Sejm jest „marionetką” w rękach władzy (dołączone do akt sprawy nielegalne wydawnictwa w zielonej teczce – skoro­szycie).
W świetle zebranego, a wyżej przedstawionego materiału dowodowego
– wina oskarżonych nie budzi żadnych wątpliwości.
Na mocy art. 273 §1 kk w zw. z art. 58 kk przy zastosowaniu art. 10 §kk – Sąd wymierza wszystkim oskarżonym karę po 2 lata pozbawienia wolności.
Na mocy art. 73 i 74 §1 kk – Sąd warunkowo zawiesił oskarżonej Jolancie Z. wykonanie orzeczonej kary pozbawienia wolności, mając na uwadze fakt, że to właśnie oskarżona J.Z. dobrowolnie odstąpiła od prze­stęp­czej działalności i w dniu 8 sierpnia 1985 r. sama zgłosiła się na milicję i ujawniła całą swoją przestęp­czą dzia­łalność oraz współ­sprawców.
Na mocy art. 49 kk zarządzono podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez ogłoszenie w pra­sie lokalnej „Nowiny Gliwickie”.
Na mocy art. 273 kk w zw. z art. 48 orzeczono przepadek dowodów rzeczowych.
Na poczet orzeczonych kar pozbawienia wolności zaliczono oskarżonym okresy tymczasowego aresz­to­wa­nia, licząc od dnia ich zatrzymania.
Wymierzając oskarżonym kary, na ich niekorzyść Sąd poczytał następujące okoliczności: wysoki stopień społecznej szkodliwości przypisanych im czynów z uwagi na wagę tego rodzaju przestępstw, szeroki zasięg działania i długotrwały cel – szkodliwy interesom PRL oraz niebezpieczny. Działanie ich mogło (w określonych warunkach społeczno-politycznych – wychodzenia z kryzysu) w sposób istotny godzić w porządek publiczny, podrywając zaufanie do Państwa, jego ustroju i działalności naczelnych organów. Nadto to, iż działali oni w zor­ga­nizowanej grupie przestępczej. Na korzyść oskarżonych – wymierzając im karę Sąd poczytał fakt, iż nie byli do tej pory karani sądownie, pracowali i posiadali pozytywne opinie. Innych okoliczności łagodzących Sąd nie dopatrzył się.
Zdaniem Sądu – wymierzone oskarżonym kary są współmierne do ich stopnia zawinienia oraz sto­pnia społecznej szkodliwości przypisanego im czynu, nadto odpowiadają wymogom zarówno prewencji ogólnej, jak i szczególnej. Orzeczenie o kosztach opiera się na przepisach art. 547 kpk i przepisach ustawy o opłatach w spra­wach karnych z dnia 23.06.1973r. z późniejszymi zmianami.