Source: http://orzeczenia.kielce.so.gov.pl/content/$N/152005000001003_II_Ca_000136_2017_Uz_2017-04-20_001
Timestamp: 2018-05-27 05:15:25
Legal References Found: art. 520
 art. 233
 art. 328
 art. 233
 art. 399
 art. 365
 art. 366
 art. 1
 art. 1
 art. 1
 art. 365
 art. 1
 art. 340
 art. 1
 art. 233
 art. 328
 art. 336
in fine
 art. 336
 art. 339
 art. 339
 art. 399
 art. 339
 art. 339
 art. 7
 art. 385
 art. 520
 art. 520

Document Content:
Treść orzeczenia II Ca 136/17 - Portal Orzeczeń Sądu Okręgowego w Kielcach
II Ca 136/17 - zarządzenie, postanowienie, uzasadnienie Sąd Okręgowy w Kielcach z 2017-04-20
Sygn. akt II Ca 136/17
Sędziowie: SSO Rafał Adamczyk
Protokolant: st. sekr. sąd. Justyna Bińkowska
po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 20 kwietnia 2017r. w K.
z udziałem S. N., K. K., S. K., M. K., P. S. (1) i N. L.
na skutek apelacji wnioskodawcy od postanowienia Sądu Rejonowego w Busku – Zdroju
z dnia 26 października 2016r., sygn. akt I Ns 212/15
postanawia: oddalić apelację i zasądzić od A. S. na rzecz S. N. kwotę 900 (dziewięćset) złotych tytułem kosztów postepowania apelacyjnego.
II Ca 136/17
Postanowieniem z dnia 26 października 2016 roku, wydanym w sprawie I Ns 212/15, Sąd Rejonowy w Busku-Zdroju oddalił wniosek o zasiedzenie i zasądził od wnioskodawcy na rzecz uczestnika S. N. kwotę 2.000 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania. Sąd Rejonowy ustalił, że P. S. (2) miał troje dzieci : S. S. (1), N. S. i J. S.. P. S. (2) był od 1913 roku posiadaczem gospodarstwa rolnego o pow. 7 hektarów 50 arów położonego w miejscowości K.. Niepodzielną połowę tego gospodarstwa (...) darował córce N. S. na podstawie umowy darowizny zawartej w formie aktu notarialnego Rep. (...)w dniu 12 marca 1948 roku w P.. N. S. wyszła za mąż za J. L. i przyjęła nazwisko L.. Pozostałą część gruntów P. S. (2) darował synowi S. S. (1). P. S. (2) zmarł w 1954 roku. Grunty darowane S. S. (1) stanowią obecnie działki położone we wsi K. oznaczone numerami (...), (...), (...), 212, (...), (...),(...). Aktem własności ziemi z dnia 22 maja 1975 roku Naczelnik Powiatu w B. orzekł, że S. S. (1) z dniem 4 listopada 1971 roku stał się z mocy prawa właścicielem tych działek. S. S. (1) był mężem P. S. (1) i mieli jedno dziecko – syna A. S.. Dnia 23 lutego 1990 roku S. S. (1) zawarł z synem A. S. w formie aktu notarialnego umowę przekazania gospodarstwa rolnego w trybie ustawy z dnia 14 grudnia 1982 roku o ubezpieczeniu społecznym rolników indywidualnych i członków ich rodzin. W umowie tej odwołał się do nieruchomości stanowiących jego własność na podstawie wymienionego wyżej aktu własności ziemi oraz oświadczył, że jest posiadaczem samoistnym działki gruntu położonej we wsi C. o pow. 0,49 ha, oznaczonej w ewidencji gruntów numerem 99 i z działki tej opłaca podatki. S. S. (1) i P. S. (1) oświadczyli w tym akcie, że nie są właścicielami ani posiadaczami samoistnymi gospodarstwa rolnego innego aniżeli opisane w akcie. Grunty przekazane N. L. przez ojca oznaczone są obecnie w ewidencji gruntów wsi K. jako działki numer (...) i sąsiadują bezpośrednio z gruntami przekazanymi przez P. S. (2) S. S. (1). Działki numer (...) graniczą ze sobą. W drugiej połowie lat 50-tych XX wieku N. L. wyjechała do S., gdzie na stałe zamieszkała. Wyraziła zgodę by jej brat S. S. (1) korzystał z części stanowiącej jej własność działki numer (...) w zamian za opłacanie części podatku rolnego. S. S. (1) ogrodził tę część drewnianym płotem, składował na niej maszyny rolnicze, narzędzia, drewno na opał, kosił rosnącą na niej trawę, zbudował niewielką drewnianą szopę, wypuszczał na nią swoje kury. Gdy w latach 70-tych drewniane ogrodzenie uległo zniszczeniu, S. S. (1) postawił w tym samym miejscu nowe wykonane z betonowych słupków. Z wydzielonej w ten sposób części działki (...) korzystał też A. S.. Pozostałe stanowiące jej własność działki N. L. dzierżawiła okolicznym rolnikom. N. L. przyjeżdżała do K. kilka razy w roku wraz z mężem i dziećmi, mieszkała wówczas w domu S. S. (1), na nieruchomości w K. nie posiadała maszyn rolniczych. Zarówno S. S. (1) jak i A. S. uważali użytkowaną przez siebie część działki (...) za własność N. L., tak samo uważała N. L.. Postanowieniem z dnia 13 listopada 2008 roku, wydanym w sprawie I Ns 641/08 Sąd Rejonowy w Busku-Zdroju stwierdził, że N. L. i J. L. stali się z dniem 4 listopada 1971 roku z mocy prawa na zasadzie małżeńskiej wspólności ustawowej współwłaścicielami nieruchomości położonej w miejscowości K. o powierzchni 3,81 ha, oznaczonej numerami (...) (...), (...), (...), 1410, (...), (...) i (...), dla której jest założony zbiór dokumentów (...). Uczestnikami tego postępowania byli A. S., R. L. i Z. L.. Dnia 12 maja 2010 roku umową zawartą w formie aktu notarialnego Rep. A (...) N. L. sprzedała stanowiącą jej własność nieruchomość obejmującą działki numer (...), M. N.. Dnia 9 czerwca 2010 roku S. S. (1) złożył w Sądzie Rejonowym w Busku-Zdroju wniosek o wznowienie postępowania w sprawie I Ns 641/08 oraz zmianę zaskarżonego postanowienia poprzez stwierdzenie, że S. i P. małżonkowie S. stali się z dniem 4 listopada 1971 roku z mocy prawa na zasadzie małżeńskiej wspólności ustawowej właścicielami nieruchomości położonej w K., składającej się z działek numer (...). W uzasadnieniu skargi wskazał, że grunty objęte wnioskiem nabył nieformalną umową od swojej siostry N. L. w latach 50-tych. Wskazał, że N. L. opuszczając rodzinne strony przekazała mu to gospodarstwo i już na nie nie powróciła, stąd to on od lat 50-tych władał tymi gruntami jak właściciel. Postanowieniem z dnia 19 grudnia 2011 roku, wydanym w sprawie I Ns 342/10 Sąd Rejonowy w Busku-Zdroju oddalił skargę, a apelacja S. S. (1) od tego postanowienia została oddalona postanowieniem Sądu Okręgowego w Kielcach z dnia 16 marca 2012 roku. S. S. (1) zmarł 19 marca 2012 roku. Sąd Rejonowy ustalił ponadto, że M. N. wzywał pisemnie A. S. do opróżnienia z rzeczy działki numer (...), następnie nieruchomości nabyte od N. L. darował bratu S. N. aktem notarialnym z 24 maja 2012 roku i również S. N. wzywał pisemnie A. S. do opróżnienia działki numer (...) z maszyn rolniczych i materiałów budowlanych. Dnia 12 sierpnia 2013 roku S. N. złożył wniosek o dokonanie rozgraniczenia pomiędzy działkami numer (...). Dnia 28 lipca 2014 roku Wójt Gminy W. orzekło umorzeniu postępowania rozgraniczeniowego z uwagi na zawarcie ugody przed geodetą. Dokonując powyższych ustaleń faktycznych Sąd Rejonowy istotne znaczenie przypisał przebiegowi postępowania o uwłaszczenie I Ns 641/08, oraz postępowania ze skargi o wznowienie postępowania I Ns 342/10, postępowania uwłaszczeniowego dotyczącego m.in. działki numer (...). Zeznaniom wnioskodawcy i uczestniczki P. S. (1) Sąd Rejonowy dał wiarę jedynie w zakresie w jakim dotyczyły okoliczności niespornych oraz sposobu użytkowania objętej wnioskiem części działki (...) od momentu wyjazdu N. L. do S.. Sąd nie dał tym zeznaniom wiary w zakresie w jakim twierdzili, że od momentu wyjazdu N. L. do sprzedaży przez nią działki (...) to S. S. (1) a następnie A. S. czuli się właścicielami nieruchomości objętej wnioskiem, przypisując istotną rolę oświadczeniom A. S. złożonym w sprawie I Ns 641/08 jako spontanicznym i nieukierunkowanym na osiągnięcie określonego wyniku postępowania. Sąd zauważył, że S. S. (1) w postępowaniu uwłaszczeniowym przeprowadzonym w 1975 roku nie podał, że jest posiadaczem działki numer (...), podobnie przekazując gospodarstwo rolne następcy w 1990 roku. W tych okolicznościach faktycznych Sąd Rejonowy uznał wniosek za niezasadny. Ocenił, że posiadanie przez S. S. (1) nieruchomości objętej wnioskiem o zasiedzenie nie miało charakteru samoistnego, tylko zależny, a czynności faktyczne jakie podejmował w stosunku do tej działki nie świadczą o samoistnym charakterze posiadania. Za posiadacza samoistnego tej nieruchomości Sąd Rejonowy uznał N. L. do czasu jej zbycia M. N., argumentując, że oddanie w posiadanie zależne nie powoduje utraty posiadania samoistnego, istotna przy tym jest możliwość władania rzeczą a nie rzeczywiste korzystanie z rzeczy. Wskazał, że posiadacz samoistny i zależny nie są współposiadaczami, N. L. mimo wyjazdu z rodzinnych stron czuła się nadal właścicielką tej nieruchomości, oddała ją bratu jedynie w nieformalne użyczenie, w zamian za co brat partycypował w kosztach podatku rolnego. O kosztach postępowania pomiędzy wnioskodawcą a uczestnikiem S. N. Sąd Rejonowy orzekł na podstawie art. 520 § 3 k.p.c., obciążając wnioskodawcę częścią kosztów poniesionych przez uczestnika S. N..
Apelację od tego postanowienia wywiódł wnioskodawca, zaskarżając je w całości i zarzucając :
1) Naruszenie art. 233 § 1 i 2 k.p.c. i art. 328 § 2 k.p.c. poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów, dokonanej wybiórczo, wbrew zasadom logiki i doświadczenia życiowego, polegającej na zupełnym pominięciu w rozważaniach Sądu informacji wynikających z aktu notarialnego Rep Nr 152/48, a mianowicie charakteru przekazania N. L. części nieruchomości nr 1410 położonej w K. przez ojca P. S. (2), a w konsekwencji błędnym przyjęciu zarówno na etapie subsumpcji jak i wyrokowania, że posiadanie przez S. S. (1) nieruchomości objętej wnioskiem nie miało charakteru posiadania samoistnego,
2) Naruszenie przepisu art. 233 § 1 k.p.c. poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów, tj. przecenienie dowodu w postaci zeznań N. L. złożonych w sprawie I Ns 641/08, w których utrzymywała, że nieprzerwanie do 2008 roku była w posiadaniu gospodarstwa rolnego przepisanego jej przez ojca, a także niewłaściwej ocenie dowodów w postaci twierdzeń wnioskodawcy dotyczących samoistnego posiadania części działki numer (...) przez S. i P. małżonków S., a uwzględnienie tych dowodów dało asumpt do błędnej oceny zgromadzonego materiału dowodowego,
3) Naruszenie prawa materialnego w postaci art. 399 k.c. poprzez jego niezastosowanie, w sytuacji gdy przeprowadzone dowody nie doprowadziły do obalenia domniemania samoistności posiadania faktycznego posiadacza.
W oparciu o te zarzuty skarżący wniósł o zmianę zaskarżonego postanowienia i uwzględnienie wniosku oraz o zasądzenie do uczestnika S. N. kosztów procesu, ewentualnie o jego uchylenie i przekazanie sprawy Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania.
Sąd Rejonowy dokonał prawidłowych ustaleń faktycznych, które Sąd Okręgowy w całości podziela i przyjmuje za własne. W uzupełnieniu tych ustaleń przyjąć jedynie należy, że S. S. (1) okresowo korzystał również z pozostałej części działki numer (...) mającej charakter rolny, jak i z innych działek siostry w zamian za zapłatę podatku, figurującego na nazwisko siostry, a N. L. jeszcze w latach 80-tych dokonywała czynności faktycznych w stosunku do swoich działek, wynajmując sprzęt do uprawy z (...)u czy u okolicznych rolników, wydzierżawiając je (dowód : zeznania świadków E. K., J. A., L. K. i A. D. złożone w sprawie I Ns 342/10). Świadek E. K. zeznał wówczas, że wie, że N. L. pozwoliła bratu uprawiać pole, bo roznosił nakazy płatnicze. Nie jest zatem tak, jak to przedstawia obecnie wnioskodawca, że po wyprowadzeniu się z K. N. L. aż do 2008 roku nie wykazywała żadnego zainteresowania ziemią, którą otrzymała od ojca w 1948 roku. Uściślić również należy, że w wyniku postępowania rozgraniczeniowego dotyczącego działek numer (...) doszło do ukształtowania takiej linii granicznej, że wjazd o szerokości około 5 metrów prowadzący na siedlisko A. S. pozostał w jego władaniu jako część działki numer (...), podobnie jak i dobudowa do stodoły i pozostałości po budynku gospodarczym (dowód : dokumentacja z postępowania rozgraniczeniowego k. 54-136, w tym mapa z rozgraniczeniem nieruchomości– k. 68).
Trafnie Sąd Rejonowy istotne znaczenie przypisał nie tylko przebiegowi obecnego postępowania i zgromadzonym w tym postępowaniu dowodom, ale i postępowaniom już zakończonym, dotyczącym przedmiotowej nieruchomości, tj. sprawie o uwłaszczenie I Ns 641/08 Sądu Rejonowego w Busku-Zdroju oraz skardze o wznowienie postępowania I Ns 342/10 tego Sądu, wreszcie administracyjnemu postępowaniu uwłaszczeniowemu z 1975 roku dotyczącemu nieruchomości znajdujących się w posiadaniu samoistnym S. S. (1), w tym działki (...) (por. akta uwłaszczeniowe –k. 201) i umowie przekazania przez niego gospodarstwa rolnego następcy. Zapadłe w przywołanych postępowaniach sądowych rozstrzygnięcia mają charakter wiążący w obecnym postępowaniu, zgodnie z regulacją art. 365 § 1 k.p.c. i art. 366 k.p.c., zatem obligują Sądy rozpoznające obecny wniosek o zasiedzenie do przyjęcia, że stan faktyczny i prawny przedmiotowej nieruchomości (działki numer (...)), istotny dla instytucji uwłaszczenia, kształtował się tak jak to wynika z wydanych w nich postanowień kończących te postępowania. W postanowieniu z dnia 15.12.1997 roku, I CKN 438/97, OSNC 1998/6/106, Sąd Najwyższy przyjął, że prawomocne postanowienie sądu stwierdzającego nabycie z mocy prawa własności nieruchomości, na podstawie ustawy z dnia 26 października 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych (Dz.U. Nr 27, poz. 250), ma w postępowaniu o stwierdzenie zasiedzenia tejże nieruchomości na rzecz innej osoby charakter wiążący zarówno co do faktu nabycia własności przez określoną osobę w oznaczonej dacie, jak i co do prawotwórczych przesłanek faktycznych przyjętych za podstawę nabycia prawa stosownie do ust. 1 lub 2 art. 1 ustawy uwłaszczeniowej. Choć w sprawie I Ns 641/08 nie zostało sporządzone uzasadnienie, a w sentencji postanowienia z dnia 13 listopada 2008 roku nie została wprost podana podstawa prawna nabycia (ust. 1 czy ust. 2 art. 1), to niewątpliwie istnieją pełne podstawy do przyjęcia, że uwłaszczenie nastąpiło na podstawie art. 1 ust. 1 tej ustawy, zatem w związku z wywodzeniem swojego posiadania przez N. L. z umowy zawartej z właścicielem (umowy z 1948 roku, na którą N. L. wprost się powoływała w tamtej sprawie, zarówno we wniosku jak i w przesłuchaniu informacyjnym i okoliczności te potwierdzili uczestnicy R. L. i A. S. k. 2-4, 10 tych akt). Również ze skargi o wznowienie postępowania wynika, że Sądy orzekające wówczas uznały N. L. za posiadacza samoistnego, który uzyskał to posiadanie nie w sposób bezprawny, tylko na podstawie umowy z 1948 roku, co w ramach związania wynikającego z art. 365 § 1 k.p.c. obliguje Sądy orzekające w obecnej sprawie nie tylko do przyjęcia, że N. L. weszła w posiadanie tej nieruchomości na podstawie umowy, a nie w sposób bezprawny, ale i jednocześnie w istocie eliminuje możliwość doliczenia przez wnioskodawcę i jego rodziców okresu posiadania sprzed 4 listopada 1971 roku (którego to posiadania zresztą w żadnej mierze nie wykazali) oraz eliminuje możliwość uznania rodziców wnioskodawcy za posiadaczy samoistnych tej nieruchomości przed 4 listopada 1971 roku. Wniosek ten wynika z tego, że gdyby przyjąć za zasadne obecne twierdzenia wnioskodawcy o incydentalnym tylko charakterze posiadania N. L. w dniu 4 listopada 1971 roku, w zasadzie odebranym bratu krótko przed datą istotną dla uwłaszczenia (bo tak należałoby traktować całościową koncepcję prawną wnioskodawcy w obecnym postępowaniu, mimo braku wykazania, że N. L. odebrała bratu posiadanie tej nieruchomości), to uwłaszczenie nie mogłoby nastąpić na podstawie art. 1 ust. 1 tej ustawy tylko ust. 2, który przy wyzuciu S. S. (1) z posiadania oznaczałby konieczność posiadania przez N. L. nie tylko w dniu 4 listopada 1971 roku ale i od 5-10 lat przed tą datą. Jest to okoliczność szczególnie istotna dla obecnego postępowania, bowiem ogranicza możliwości dowodzenia charakteru posiadania w zakresie okresu istotnego dla uwłaszczenia. Oczywiście rację ma skarżący, że samo uwłaszczenie na jedną osobę nie wyklucza zasiedzenia nieruchomości przez inną osobę z uwzględnieniem okresu posiadania sprzed uwłaszczenia, jednakże taka teoretyczna możliwość musi być wykazana przez ubiegającego się o zasiedzenie. W przywołanym wyroku z dnia 15.12.1997 roku, I CKN 438/97, Sąd Najwyższy analizował tę właśnie problematykę, argumentując, że orzeczenie o uwłaszczeniu jest wiążące tylko w zakresie prawotwórczego faktu posiadania nieruchomości przez uwłaszczonego w dniu 4 listopada 1971 r., nie sprzeciwia się natomiast ustaleniu, że przed tą datą lub po niej nieruchomość była w posiadaniu innej osoby; skutkiem takiego orzeczenia byłoby niewątpliwie wiążące przesądzenie, że w dacie tej nastąpiła przerwa posiadania ubiegającego się o zasiedzenie, wyłączająca wprawdzie zastosowanie art. 340 k.c., lecz nie sprzeciwiająca się przyjęciu, że gdyby nieruchomość po dniu 4 listopada 1971 r. znalazła się ponownie w posiadaniu innej osoby, rodziłoby to domniemanie, że doszło do przywrócenia utraconego przez nią posiadania (art. 345 k.c.). Taką możliwość dopuścił Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 29 marca 1994 r. - III CZP 31/94. Miałoby to oczywiście znaczenie z punktu widzenia ustalenia zachowania lub zniweczenia przesłanek zasiedzenia. W wypadku sądowego uwłaszczenia na podstawie art. 1 ust. 2 ustawy uwłaszczeniowej zakres wiążącej mocy orzeczenia obejmowałby natomiast prawotwórczy fakt nieprzerwanego posiadania nieruchomości przez uwłaszczonego przez okres co najmniej 5 lat, do dnia 4 listopada 1971 r. (tak w uzasadnieniu tego wyroku). Zrozumiałym jest, że trudniej jest o takie wykazanie przywrócenia posiadania wówczas, gdy w stanie faktycznym na gruncie pomiędzy datą uwłaszczenia a okresem ją poprzedzającym i następującym po nim nie widać dostrzegalnych zmian, tak jak to jest w rozważanej sprawie. Pamiętać należy w jakich okolicznościach doszło do stwierdzenia, że to nie rodzice wnioskodawcy tylko N. L. była samoistnym posiadaczem przedmiotowej nieruchomości w okresie istotnym dla nabycia własności w trybie ustawy uwłaszczeniowej. N. L. wyprowadziła się z miejscowości K. na przełomie lat 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku, po jej wyprowadzce, już w latach 60 –tych, część działki (...) będąca przedmiotem obecnego wniosku została ogrodzona przez rodziców wnioskodawcy, pojawiły się na niej zabudowania przy granicy z działką numer (...) (dobudowę do stodoły wnioskodawca datował na 1967 rok), po granicy istniał też wjazd na podwórko działki (...), w 1971 roku wedle relacji wnioskodawcy miała być wymieniana brama wjazdowa. Mimo tego Sądy orzekające w sprawie o uwłaszczenie przyjęły, że N. L., wyprowadzając się z tej nieruchomości, nie utraciła jej posiadania samoistnego, a jej brat korzystał z niej jako posiadacz zależny za jej wiedzą i zgodą, a Sąd Okręgowy orzekający w sprawie II Ca 176/12 przyjął nawet, że S. S. (1) i P. S. (1), użytkując m.in. tę działkę za zezwoleniem N. L. jako posiadacze zależni, nigdy, a w szczególności w dniu 4 listopada 1971 roku, nie byli jej posiadaczami samoistnymi (tak k. 315 tych akt). Choć wyrażona wówczas ocena, że wymienione osoby nigdy nie były posiadaczami samoistnymi tej działki aż do jej zbycia przez N. L., wykracza poza przedmiot postępowania o uwłaszczenie, zatem nie może mieć charakteru bezpośrednio wiążącego w obecnym postępowaniu, to niewątpliwe taki charakter wiążący należy przypisać ocenie dotyczącej okresu istotnego dla uwłaszczenia.
Podkreślić przy tym należy, że orzecznictwo dopuszczające możliwość zasiedzenia z doliczeniem okresu sprzed uwłaszczenia na inną osobę, dotyczy sytuacji, w których dochodzi do jednoznacznych zmian w zakresie corpus, do wyzucia z posiadania najpierw przez osobę, która się uwłaszczyła, a następnie przez osobę znajdującą się w stanie prowadzącym do zasiedzenia (która miałaby sobie takie posiadanie przywrócić). Oczywistym jest, że taką zmianę charakteru posiadania, jego przywrócenie, musi wykazać osoba ubiegająca się o zasiedzenie, musi wykazać na czym polegało przywrócenie tego posiadania, że było dostrzegalne dla osoby, która się uwłaszczyła (a zatem stała się właścicielem), czego w rozważanej sprawie skarżący w żadnej mierze nie udowodnił. W istocie kwestionuje on treść rozstrzygnięcia o uwłaszczeniu (jego przesłanki), skoro nawet nie przyznaje, aby N. L. uzyskała posiadanie na krótki okres przed dniem 4 listopada 1971 roku i dzięki temu niejako „wykorzystała” instytucję uwłaszczenia, tylko twierdzi, że albo od początku jego ojciec był posiadaczem samoistnym tej działki (tak zwłaszcza w apelacji, w której zawarta jest analiza aktu notarialnego z 1948 roku z interpretacją, że ta część siedliskowa nieruchomości była funkcjonalnie powiązana z działką (...) i nie była przedmiotem darowizny na rzecz N. L.), albo też, że zaraz po wyjeździe N. L. na przełomie lat 50-tych i 60-tych objął tę działkę w posiadanie, ogrodził, potem zabudował i uchodził jako jej nieprzerwany posiadacz samoistny. Skarżący w ogóle nie przywołuje w swojej argumentacji okoliczności, które miałyby świadczyć o tym, że po dniu 4 listopada 1971 roku jego rodzice uzyskali czy też odzyskali posiadanie samoistne. Zwrócić należy uwagę na to, że w sytuacji faktycznej na gruncie nic się nie zmieniło. Dalej, tak jak przed 4 listopada 1971 roku, rodzice wnioskodawcy w sensie faktycznym mieli możliwość korzystania z tej działki, wymienili ogrodzenie, ale stawiając nowe w tym samym miejscu, działka ta była wykorzystywana jako składowisko maszyn rolniczych, materiałów budowlanych, ogródek, bez trwałej zabudowy (bowiem dokonana dobudowa do budynku stodoły i nieistniejący już budynek gospodarczy należy –w ramach obecnego postępowania - wiązać nie z zajęciem części działki (...), tylko z zagospodarowaniem działki (...), skoro w wyniku postępowania rozgraniczeniowego pomiędzy tymi działkami ustalono, że obszar na którym znajdowały się te elementy zabudowy stanowi część działki (...), podobnie jak i jedyny wjazd na działkę (...)). Istotne jest również to, że ojciec wnioskodawcy pozostawał w zgodzie z siostrą N. L., która przyjeżdżała do rodzinnej miejscowości i nocowała u niego, nigdy pomiędzy nimi nie było konfliktu (co przyznała też P. S. (1)), dokonywała też czynności z zakresu uprawy niektórych działek, ich dzierżawy. Nigdy, aż do stanowiska zajętego w skardze o wznowienie postępowania, S. S. (1) nie dał poznać swojej siostrze N. L., że rości sobie konkurencyjne dla niej uprawnienia do tej ogrodzonej części działki (...), mimo, że kilkakrotnie miał szansę na wykazanie w formie urzędowej takich roszczeń (sprawa o uwłaszczenie z 1975 roku, o przekazanie gospodarstwa rolnego następcy, pomiary do założenia ewidencji gruntów).
Na niekorzyść wnioskodawcy przemawia chwiejność jego stanowiska i stanowiska zajmowanego przez jego ojca na przestrzeni wszystkich postępowań sądowych dotyczących m.in. tej nieruchomości. Stanowisko to można określić jako przechodzące swoistą „ewolucję” : od przyznawania racji twierdzeniom N. L. co do jej samoistnego posiadania m.in. działki numer (...) w okresie od darowizny z 1948 roku do 4 listopada 1971 roku oraz przyznania, że rodzina S. użytkowała nieruchomości N. L. w zamian za podatek, traktując je jako własność L. (tak A. S. w sprawie I Ns 641/08), poprzez twierdzenie, że to S. S. (1) z żoną był posiadaczem nieruchomości przekazanych przez P. S. (2) córce N. L. w 1948 roku, bowiem w związku z jej wyprowadzką nabył je w latach 50-tych XX wieku nieformalną umową i od tej pory był posiadaczem samoistnym, również w dniu 4 listopada 1971 roku (tak S. S. (1) w sprawie I Ns 342/10 i A. S. w przesłuchaniu w obecnej sprawie przed Sądem Rejonowym), do obecnych twierdzeń w apelacji, że ogrodzona część działki numer (...) objęta wnioskiem nie wchodziła w skład gruntów przekazanych N. L. przez ojca w 1948 roku a S. S. (1) traktował ją jako część działki numer (...), dlatego też nie zgłosił jej odrębnie w sprawie o uwłaszczenie w 1975 roku i nie wykazał w umowie przekazania gospodarstwa rolnego następcy. Ta zmienność stanowiska i argumentacji rodziny S. nie może pozostać bez wpływu na całościową ocenę zasadności wniosku o zasiedzenie. W zestawieniu z tą chwiejnością, postawa N. L. we wszystkich postępowaniach jest jednolita, od początku wskazywała ona, że mimo wyprowadzki z K. pozostała posiadaczką samoistną nieruchomości otrzymanych od ojca, wprawdzie brat czy sąsiedzi użytkowali je, ale za je wiedzą i zgodą w zamian za zapłatę podatku, nie doszło do zawarcia żadnej umowy z bratem, na podstawie której przekazałaby mu którąkolwiek z działek. Wyjaśnienie zmiany postawy A. S. zawarte jest w piśmie N. L., które złożyła do sprawy I Ns 342/10, w którym wskazywała, że to bratanek prosił ją, aby załatwiła sprawy uwłaszczenia, to on od niej ziemię odkupi, a jak uregulowała własność nieruchomości to A. S. oświadczył, że nie ma za co odkupić a ona mu nie chciała za darmo przepisać, bo też ma dzieci i chciała im coś podarować. Dlatego też zdecydowała, że sprzeda pole innemu chętnemu i był to M. N., ale nawet wówczas dzwoniła jeszcze do bratanka, że jest wyznaczony termin zawarcia aktu notarialnego, ale dalej nie było z jego strony konkretnej propozycji. Podkreślała, że tej sprzedaży nie dokonała w tajemnicy oraz, że nie miała interesu w bezpłatnym przekazywaniu nieruchomości bratu czy bratankowi, bowiem wraz z darowizną z 1948 roku został na nią nałożony obowiązek spłaty siostry J. R. i tej spłaty chciała dokonać po sprzedaży pola (por. k. 15-16v). Również Sąd Okręgowy w Kielcach orzekając w sprawie II Ca 176/12 uznał to wyjaśnienie N. L. za przekonujące i tym właśnie tłumaczył zmianę relacji przedstawianej przez A. S. (por. k. 314 tych akt).
Rzeczywisty wymiar i znaczenie sprawy I Ns 342/10 o wznowienie postępowania są większe niż by to wynikało z samego zakresu związania końcowym jej rozstrzygnięciem. Oddalenie skargi o wznowienie oznacza oddalenie wniosku S. S. (1) o uwłaszczenie i potwierdzenie, że to N. L. była samoistną posiadaczką całej działki (...). Istotne znaczenie zachowuje całościowa postawa S. S. (1) w tym postępowaniu, jego ówczesne twierdzenia, które wskazują, że nie przyznawał wówczas, aby to jego siostra była posiadaczem samoistnym jakiejkolwiek części działki (...) w dniu 4 listopada 1971 roku i wcześniej, przedstawiał siebie jako nieprzerwanego posiadacza samoistnego od wyprowadzenia się siostry z tej miejscowości, przedstawiał takie właśnie przejawy władztwa jak ogrodzenie, posadowienie budynków, przechowywanie maszyn rolniczych, nie przyznając się do uzgodnionego z siostrą posiadania tej działki, twierdząc, że siostra się tą działką po wyprowadzeniu nie interesowała oraz, że doszło do nabycia przez niego m.in. tej działki nieformalną umową w latach 50-tych. Negatywna ocena jego ówczesnych zeznań i twierdzeń, dokonana przez Sądy obu instancji w tamtej sprawie, pozostaje aktualna w obecnym postępowaniu i dowodzi dowolności argumentacji wnioskodawcy a wcześniej jego ojca, jej sprzeczności z rzeczywistym przebiegiem zdarzeń. Znaczenie sprawy ze skargi o wznowienie postępowania jest też takie, że S. S. (1) nie różnicował charakteru swojego posiadania w zależności od tego czy chodzi o działkę ogrodzoną czy nieogrodzoną. Skarga dotyczyła wszystkich działek objętych uwłaszczeniem na N. L. a nie tylko ogrodzonej części działki (...). Postępowanie to dowodzi, że nawet S. S. (1) nie uznawał faktu ogrodzenia działki (...) jako świadczącego o innym charakterze jego posiadania niż działek rolnych, stąd tym trudniej to ogrodzenie traktować jako element determinujący charakter tego posiadania i odróżniający go od posiadania zależnego działek użytkowanych rolniczo.
Sąd Okręgowy nie podziela zaproponowanej przez A. S. wykładni aktu notarialnego z dnia 12 marca 1948 roku (k. 111-113 akt I Ns 342/10), zaprezentowanej zresztą dopiero w apelacji. Zarzucenie Sądowi Rejonowemu naruszenia art. 233 § 1 i 2 k.p.c. i art. 328 § 2 k.p.c. przez niedokonanie analizy treści tego aktu notarialnego trudno uznać za uzasadnione, skoro i skarżący w postępowaniu pierwszoinstancyjnym nie zwracał szczególnej uwagi na treść tego aktu i bynajmniej nie z jego brzmienia wyprowadzał wniosek o posiadaniu samoistnym działki objętej wnioskiem, tylko z faktu objęcia tej działki w posiadanie dopiero po wyprowadzeniu się N. L. z K. i przejęciu tego posiadania w drodze nieformalnej umowy. W uzasadnieniu wniosku o zasiedzenie nie można się doszukać twierdzeń, że już w 1948 roku, w wyniku decyzji ojca, część działki (...) objęta wnioskiem o zasiedzenie przypadła S. S. (1) i nie była objęta darowizną na rzecz N. L.. Przeciwnie, wnioskodawca wskazał wówczas, że po przekazaniu N. L. niepodzielnej części gospodarstwa rolnego, P. S. (2) drugą część przekazał S. S. (1) i obejmowała ona działkę numer (...), a N. L. wraz z mężem byli posiadaczami przedmiotowej nieruchomości do połowy lat 50-tych XX wieku, wreszcie, że S. S. (1) dopiero na początku lat 60-tych, po wyprowadzce siostry, część działki numer (...) objął w posiadanie i zaczął użytkować jako część podwórka (tak k. 3). Specyfika tego rodzaju aktów notarialnych jak ten sporządzony w 1948 roku, używana w nich terminologia, nie odpowiada obecnym standardom (operowanie pojęciem niepodzielnej części a wydanie w faktyczne władanie określonych działek w całości), stąd często dość trudno ustalić zamiary stron, tym bardziej, że nie został wiarygodnie przedstawiony ówczesny układ sytuacji na gruncie i zasięg siedliska, a mówimy tu o stanie sprzed niemal 70-ciu lat. W rozważanej sprawie strony zaprezentowały odmienny sposób rozumienia zapisu zapewniającego N. L. „przejazd do podwórza”. Sądowi Okręgowemu bliżej jest do wykładni zaproponowanej przez pełnomocnika uczestnika, tj. że chodziło o zapewnienie dojazdu do siedliska, na którym znajdowały się zabudowania, co do których N. L. zachowała przez 10 lat prawo do korzystania. Pojęcie prawa przejazdu do podwórza trudno wiązać z jakąkolwiek inną częścią działek (...), bowiem na działce (...) N. L. nigdy żadnego podwórza, do którego musiałaby dojeżdżać, nie posiadała, nie miała też zamiaru go tworzyć, a działka ta posiadała bezpośredni dostęp do drogi publicznej na całej szerokości. Zwrócić przy tym należy uwagę na kolejność zapisów w tym akcie notarialnym, bowiem zapis „z prawem przejazdu do podwórza” nie znalazł się bezpośrednio po określeniu przedmiotu darowizny, tj. po słowach „daruje na własność współstawającej do aktu tego córce swej N. S.”, tylko po dalszej jego części określającej prawo zamieszkiwania w połowie budynków przez lat 10 z prawem przejazdu przez ten czas do podwórza. Związek tego prawa przejazdu do podwórza z prawem do korzystania z budynków jest zatem ewidentny i podwójny, wynika zarówno z kolejności zapisów w tym akcie, jak i ze zbieżności czasowej 10-letniej, tj. z tego, że to prawo przejazdu jest funkcjonalnie i czasowo powiązane z prawem zamieszkiwania w połowie budynków i trwa przez okres, przez który N. L. ma prawo w tych budynkach zamieszkiwać. Przywiązywanie zasadniczego znaczenia do sformułowania „sam tylko grunt” – w proponowanym przez skarżącego rozumieniu, że był to grunt poza siedliskiem w kształcie wynikającym z ogrodzenia części działki (...) w latach 60-tych - nie wydaje się słuszne, bowiem ukształtowanie obecnie spornej części działki (...) jako elementu siedliska, przynajmniej w formie wizualnie dostrzegalnej, nastąpiło dopiero w latach 60-tych, po wyprowadzeniu się N. L. i jego ogrodzeniu. Nie jest zatem tak, że działka (...) w części przylegającej bezpośrednio do drogi publicznej miała już wówczas charakter działki siedliskowej, podwórza, do którego należałoby zapewnić dojazd, wnioskodawca z pewnością tego nie wykazał, a fakt, że została ogrodzona dopiero w latach 60-tych, że do tych lat nie była w żadnej części zabudowana, uwiarygadnia wniosek, że do tego momentu była typową działką o funkcji rolnej, jedynie z możliwością wykorzystania jej na potrzeby utworzenia czy powiększenia siedliska z uwagi na dogodną w relacji do drogi publicznej lokalizację, zatem podpadała pod pojęcie „sam tylko grunt”. Z tego powodu użycie słowa „sam tylko grunt” należy intepretować jako przeciwieństwo istniejącego wówczas na działce, która następnie otrzymała numer (...), siedliska z zabudowaniami, co do którego nie ma podstaw, aby zaliczać część działki (...). O rzeczywistych ówczesnych intencjach stron aktu notarialnego z 1948 roku i ich akceptacji przez S. S. (1) świadczy nie tylko pomiar ewidencyjny do założenia ewidencji gruntów, w trakcie którego powstały działki (...), z przypisaniem działki (...) do S. S. (1) a numer 1410 do N. L. (por. zaświadczenie ze Starostwa Powiatowego w B. z 22.08.2001 roku – k 7 akt sprawy 641/08), ale i stanowisko S. S. (1) w postępowaniu administracyjnym uwłaszczeniowym, w którym zgłaszając do uwłaszczenia m.in. działkę (...) nie podał, aby był posiadaczem jakiejkolwiek części działki (...). Podkreślić przy tym należy istotność tej postawy S. S. (1), tym większą, że znaczenie ogrodzonej części działki (...) w praktyce wydaje się większe niż jakiejkolwiek części rolnej, stąd trudno przyjąć, że gdyby wówczas miał rzeczywiste przekonanie co do przysługiwania mu uprawnień do tej działki, to nie zgłosiłby jej do uwłaszczenia przynajmniej w tej części ogrodzonej. Pomiar geodezyjny dla potrzeb założenia ewidencji gruntów oraz przypisanie działki (...) N. L., wskazują, że nie było tak – jak to obecnie twierdzi apelujący-, że cała działka w granicach ogrodzeń powstałych w latach 60-tych (zatem i z tą częścią, o którą toczy się obecny spór) miała zgodnie z tym aktem notarialnym z 1948 roku przypaść S. S. (1). Dodać należy, że nawet jeśliby sam dojazd traktować jako jeszcze element działki mającej przypaść S. S. (1) (bo w obecnym układzie faktycznym był to jedyny dojazd do podwórza tej działki), to nie pozostaje to w sprzeczności ze stanem prawnym istniejącym obecnie, bowiem postępowanie rozgraniczeniowe wywołało właśnie ten skutek, że ten dojazd stanowi część działki numer (...).
Dostrzec przy tym należy, że wnioskodawca, a wcześniej i jego ojciec, nigdy nie powoływali się na zajęcie przedmiotowej działki wbrew woli N. L., na wyzucie jej z jej posiadania. Przeciwnie, zarówno w poprzednim postępowaniu o wznowienie postępowania, jak i obecnie przedstawiany jest taki obraz zdarzeń, że S. i P. S. (1) uzyskali to posiadanie za pełną zgodą N. L., w skardze o wznowienie postępowania S. L. wskazywał, że nabył te działki od siostry nieformalną umową w latach 50-tych, która opuszczając ziemie rodzinne przekazała mu to gospodarstwo (tak k. 3 tych akt). Takiej umowy wnioskodawca nie przedstawił, nie potwierdziła faktu jej zawarcia N. L. (por. jej zeznania w sprawie ze skargi o wznowienie postępowania i w sprawie o uwłaszczenie oraz pismo z karty 15-16 akt tej sprawy) ani jej syn R. L., przeczy temu również fakt, że to N. L. a nie ojciec wnioskodawcy, została ujawniona w ewidencji gruntów jako posiadacz działki (...), że to do niej został przypisany obowiązek podatkowy, że działki znajdujące się w jej posiadaniu były po jej wyprowadzce dzierżawione w zamian za podatek i to nie tylko jej bratu. Przeczy temu również przebieg postępowania sądowego o uwłaszczenie, bowiem N. L. nie ubiegałaby się o uwłaszczenie gdyby wiele lat wcześniej przekazała te nieruchomości bratu i utraciła wszelkie zainteresowanie tymi działkami. Powoływanie się na dobrowolną umowę, w żadnej mierze nie wykazaną, jest tym bardziej nielogiczne, że ani wnioskodawca ani wcześniej jego ojciec nigdy nie przedstawili szczegółów takiej umowy, tego czy miała charakter odpłatny (oraz czy cena została zapłacona), a jeśli nieodpłatny to z jakich powodów N. L. miałaby bez rekompensaty zrezygnować z części majątku rodowego. Wnioskodawca w obecnym postępowaniu w sposób bardzo ogólny twierdził, że N. L. darowała ojcu całość działek (tak w przesłuchaniu informacyjnym), że dała to w posiadanie ojcu (tak k. 194). W tę darowiznę w latach 50-tych trudno uwierzyć skoro i darowizna na rzecz N. L. nie była do końca nieodpłatna, bowiem wiązała się z nią konieczność spłaty siostry J. S. sumą równą wartości dwóch morgów (por. akt notarialny z 1948 roku –k 111v akt I Ns 342/10), którą N. L. zmierzała zrealizować dopiero po sprzedaży działek. Powoływanie się na pochodny tytuł objęcia nieruchomości w posiadanie wymaga wykazania takiego tytułu w sposób nie budzący wątpliwości, a w rozważanej sprawie o przekazaniu posiadania samoistnego z N. L. na rodziców wnioskodawcy nie może być w ogóle mowy, nie było bowiem wolą i zamiarem N. L. zrezygnowanie z przysługujących jej praw do tej nieruchomości w sposób nieodpłatny, korzystanie z niej przez brata zawsze traktowała jako mające charakter zależny, tymczasowy, czego potwierdzeniem jest przebieg postępowania o uwłaszczenie, w którym zamiary N. L. należy wiązać nie tylko z regulacją stanu prawnego m.in. działki (...), ale i z jej późniejszym rozporządzeniem. Racjonalnie brzmi argumentacja N. L. i członków jej najbliższej rodziny, że S. S. (1) lub jego syn początkowo byli zainteresowani odkupieniem tej działki od niej, a dopiero gdy nie doszło do takiego odkupienia, podjęli kroki zmierzające do pozbawienia jej tytułu własności i uzyskania własnego tytułu. Jako nieprawdziwe należy ocenić twierdzenia wnioskodawcy, że sprzedaż działek przez N. L. odbyła się na jego plecami i bez jego wiedzy. Z materiału dowodowego jednoznacznie wynika, że zamiar sprzedaży nie był przez N. L. ukrywany (por. zeznania A. D., L. K., S. N.), wobec braku zainteresowania ze strony jej najbliższej rodziny poszukiwała chętnego do nabycia wśród mieszkańców tej miejscowości i dopiero w efekcie tych poszukiwań zgłosił się M. N.. Brak zamiaru pokrzywdzenia rodziny brata potwierdza treść aktu notarialnego z dnia 12.05.2010 roku, nr Rep A 4170/2010, w którym N. L., mimo że nie miała takiego obowiązku, zadbała o nieodpłatne ustanowienie na działce (...) służebności przechodu i przejazdu na rzecz każdoczesnego właściciela i posiadacza działki (...) (por. k.18-19 akt księgi wieczystej numer (...) - § 5 tego aktu).
Wbrew obecnym twierdzeniom apelacji, nigdy wcześniej nie było tak, aby S. S. (1) nie miał świadomości, że ta ogrodzona część działki (...) nie jest elementem jego działki (...), tylko odrębną działką ewidencyjną. W poprzednim postępowaniu wskazywał przecież, że działkę tę zajął i ogrodził dopiero po wyprowadzce siostry z tej miejscowości, po nabyciu jej nieformalną umową od siostry, co w oczywisty sposób musi być utożsamiane z jego wiedzą, że nie była to jego działka (...), tylko działka N. L.. Wskazać przy tym należy, że tego rodzaju argumentów o braku świadomości dokąd sięga działka (...) i gdzie na gruncie znajduje się działka (...) nie można się doszukać w całym przebiegu postępowania w sprawie I Ns 342/10, a lektura wywiedzionej wówczas apelacji uprawnia do wniosku, że S. S. (1) w pełni zdawał sobie sprawę z tego, że część działki (...) jest ogrodzona, że według stanu sprzed rozgraniczenia znajdują się na niej brama wjazdowa, budynki, wnosił przecież o przeprowadzenie oględzin sądowych dla potwierdzenia tych okoliczności (por. k. 262-265). Jeszcze w przesłuchaniu informacyjnym w obecnej sprawie wnioskodawca wykazywał się świadomością, że działka ta w podziale rodzinnym dokonanym przez P. S. (2) przypadła N. L., skoro wskazywał, że nieruchomość objętą wnioskiem ojciec miał w posiadaniu jak tylko ciotka N. L. wyjechała na ziemie odzyskane, była ona dołączona do działki ojca. Treść obecnej apelacji potwierdza jedynie dowolność argumentacji wnioskodawcy, jej chwiejność, osłabiając tym samym wiarygodność jego relacji, tym bardziej, że we wniosku o zasiedzenie A. S. - odmiennie niż w apelacji - twierdził, że to N. L. z mężem byli posiadaczami tej nieruchomości do połowy lat 50-tych, a dopiero na początku lat 60-tych część działki (...) objął w posiadanie S. S. (1) wraz z żoną i była ona użytkowana jako część podwórka (tak uzasadnienie wniosku - k. 3). To twierdzenie w oczywisty sposób dowodzi, że S. S. (1) musiał mieć świadomość, że ogradzając tę działkę dokonuje czynności w zakresie nieruchomość siostry a nie własnej działki (...). Próba wytłumaczenia postawy ojca w postępowaniu uwłaszczeniowym z 1975 roku i postawy A. S. w sprawie I Ns 641/08, zatem poprzez akcentowanie braku świadomości tych osób co do tego, że ogrodzone siedlisko zajmuje całą szerokość działki numer (...), ma charakter instrumentalny, nakierowany na korzystny wynik obecnej sprawy. Słusznie Sąd Rejonowy za spontaniczne i prawdziwe ocenił oświadczenie A. S. w sprawie I Ns 641/08 (przyznające, że to ciotka była posiadaczką samoistną wszystkich działek, o których uwłaszczenie się ubiegała), a N. L. przekonująco wskazywała w skardze o wznowienie postępowania, że zmiana nastawienia jej brata i bratanka i „odebranie” jej przymiotu posiadacza samoistnego nastąpiło dopiero wówczas, gdy nie doszło do nabycia przez nich jej nieruchomości, a działkę numer (...) nabył M. N..
Zrozumiałym przy tym jest, że nie można przypisywać rozstrzygającego znaczenia zeznaniom świadków zgłoszonych przez wnioskodawcę w obecnym postępowaniu, którzy w faktycznym odbiorze traktowali jego ojca jako właściciela tej ogrodzonej części działki (...). W sensie faktycznym taki odbiór zachowań S. S. (1) był oczywiście możliwy, on bowiem na co dzień wykonywał czynności faktyczne w zakresie tej działki, a pobyty N. L. były okazjonalne. Istotne jest jednak to, że świadkowie ci nie mieli żadnej wiedzy na temat relacji rodzinnych, okoliczności w jakich S. S. (1) miałby wejść z posiadanie tej działki, relacji pomiędzy nim a siostrą, jej stosunku do tej działki. W potocznym odbiorze, jeśli chodzi o czynności faktyczne podejmowane w doniesieniu do działki gruntu, trudno jest odróżnić posiadacza zależnego od samoistnego, bowiem i tego rodzaju posiadanie zależne jak najem, dzierżawa, czy użytkowanie, może być odbierane- zwłaszcza przy braku wiedzy o charakterze stosunku prawnego, który był podstawą wejścia w posiadanie – jako zachowanie podobne do właścicielskiego, czy nawet z nim tożsame. Również najemca czy dzierżawca włada rzeczą, może czynić na nią nakłady, pobierać pożytki, dokonać ogrodzenia działki, stawiać na niej budynki, zwłaszcza nie o charakterze mieszkalnym tylko gospodarczym i o niewielkiej wartości, itp. Podkreśla się w literaturze, że akcentowany przez ustawodawcę - dla odróżnienia pomiędzy posiadaniem samoistnym i zależnym - zakres władania rzeczą („jak właściciel" lub „jak mający prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą") wiąże się z elementem zamiaru ( animus) władania dla siebie rzeczą w oznaczonym zakresie. Czynnik zamiaru władania rzeczą „dla siebie" może obejmować w odmiennych wersjach zamiar władania rzeczą „jak właściciel" ( cum animo domini) lub władania rzeczą „jak mający inne prawo". Ustalenie in concreto istnienia i treści zamiaru władania rzeczą dla siebie, z wszystkimi odcieniami woli, może nastąpić jedynie według zewnętrznych, zamanifestowanych przejawów posiadania. Trudno bowiem o ścisłe dowody wewnętrznej woli posiadania. Można zaś dostrzegać jej oznaki według zachowania posiadacza. Trzeba tu jeszcze uwzględniać dalsze fakty, chociażby takie, jak okoliczności nabycia posiadania rzeczy, wypowiedzi posiadacza wobec otoczenia, wystąpienia wobec organów itp. (por. E. Gniewek, „ Kodeks cywilny. Księga druga. Własność i inne prawa rzeczowe. Komentarz”, Zakamycze, 2001, komentarz do art. 336 k.c.). Różnica w charakterze posiadania polega na zachowaniach wobec właściciela czy stosownych organów, bowiem posiadacz samoistny w sposób jawny powinien manifestować konkurencyjne wobec właściciela władanie rzeczą, a tego w rozważanej sprawie nie można się doszukać. Właściwie dopiero w sprawie ze skargi o wznowienie postępowania rodzice wnioskodawcy ujawnili wobec właściciela jednoznaczną wolę właścicielskiego właśnie posiadania przedmiotowej nieruchomości. Trafnie Sąd Rejonowy – jako na okoliczność sprzeczną z obecnymi twierdzeniami wniosku – wskazał na „historyczną” postawę S. S. (1) w postępowaniach dotyczących nieruchomości będących w jego posiadaniu samoistnym. S. S. (1) w postępowaniu uwłaszczeniowym dotyczącym m.in. działki (...) nie podał, że jest posiadaczem zarówno tej ogrodzonej części działki (...), jak i jej pozostałej części czy też pozostałych działek, co do których N. L. uzyskała tytuł własności w drodze uwłaszczenia. Wnioskodawca pytany przez Sąd Rejonowy o przyczyny pominięcia tej działki nie był w stanie tej postawy ojca w żaden sposób wytłumaczyć, ograniczając się do stwierdzenia, że to ojca trzeba by o to zapytać (tak k. 194), podobnie nie potrafiła tego wytłumaczyć P. S. (1) (por. k. 169v in fine). Dopiero w apelacji wnioskodawca stara się wyjaśnić, że wynikało to z braku świadomości ojca, że ogrodzona działka nie ma numeru ewidencyjnego (...), tylko przynależy już do działki (...). Jest to próba wytłumaczenia bezczynności ojca wnioskodawcy spóźniona i zupełnie nieprzekonująca, bowiem sam w sprawie skargi o wznowienie postępowania nie powoływał się na taką nieświadomość, nie wyjaśniał, że nie objął żadnej części działki (...) wnioskiem o uwłaszczenie, bo myślał, że całe siedlisko mieści się w ramach działki (...). O ile jeszcze można, kierując się doświadczeniem życiowym, przyjąć brak świadomości rolnika co do dokładnego przebiegu granicy (choć z reguły chodzi o działki rolne a nie mające postać siedliska), o tyle nie można przyjmować całkowitego braku świadomości przestrzennych granic działki, o której uwłaszczenie się ubiega (tu działki siedliskowej numer (...)), bowiem rozciągnięcie jej na całą szerokość działki (...) (i zaliczanie tej szerokości do działki (...)) oznaczałoby błąd o szerokości bliskiej 20 metrów, zatem w praktyce niespotykany i nie dotyczący przygranicznego pasa gruntu. Podobnie przekazując gospodarstwo rolne następcy S. S. (1) nie wskazał tej działki jako będącej w jego posiadaniu samoistnym, a umowa przekazania obejmowała wszystkie grunty znajdujące się w jego posiadaniu samoistnym, zarówno te o już uregulowanym na niego stanie prawnym, ja i te bez takiej regulacji. Co więcej, w umowie tej nie tylko jest zawarte oświadczenie jakie grunty znajdują się w posiadaniu samoistnym S. S. (1), ale i ich wyliczenie jest wyczerpujące, bowiem jednocześnie zawarte jest w nim oświadczenie S. i P. S. (1), że nie są posiadaczami innego gospodarstwa rolnego. Oczywistym jest, że takiej postawy S. S. (1) nie można bagatelizować, nie można jej tłumaczyć rzekomą niewiedzą, że ogrodzona część stanowi działkę (...) a nie (...), oddaje ona bowiem ówczesne rzeczywiste przekonanie S. S. (1) o przynależności tej działki do siostry N. L., a nie przekonanie ujawnione dopiero w 2010 roku w skardze o wznowienie postępowania. We wcześniejszych postępowaniach S. S. (1) nie twierdził, że nie miał świadomości, że stanowi ona część działki (...), przeciwnie argumentował, że zajął ją i ogrodził dopiero po wyjeździe siostry i to w oparciu o nieformalną umowę. Trafnie przyjmuje się w orzecznictwie, że realizacja funkcji zasiedzenia nie może uzasadniać „zaskakiwania" podmiotów, przeciwko którym biegnie termin zasiedzenia, a z taką sytuacją mielibyśmy właśnie do czynienia w tej sprawie, gdyby na podstawie zachowań S. i P. S. (1), nie pozostających w sprzeczności z uprawnieniami N. L. do tej działki i realizowanych za jej wiedzą i akceptacją, przy braku z ich strony jakichkolwiek czynności w relacji do władz, urzędów, doprowadzić do pozbawienia jej prawa własności tej działki.
Skoro S. S. (1) z żoną wszedł w posiadanie części działki (...) w uzgodnieniu z siostrą jako posiadacz zależny, to nie jest wprawdzie wykluczone nabycie w późniejszym okresie własności takiej nieruchomości w drodze zasiedzenia, ale pod warunkiem zmiany charakteru posiadania z zależnego na samoistne. Oczywistym bowiem jest, że raz uzyskane posiadanie, jak posiadanie zależne, nie musi być do końca posiadaniem o takim charakterze. W polskim systemie prawnym nie obowiązuje zasada, że posiadacz nie może zmienić samodzielnie charakteru posiadania. Przeciwnie, posiadanie zależne może przekształcić się w posiadanie samoistne, pod tym jednak warunkiem, że taka zmiana charakteru posiadania powinna być na tyle dostrzegalną dla otoczenia, a przede wszystkich dla właściciela, że nie pozostawia wątpliwości co do zmiany nastawienia posiadacza z posiadania zależnego od woli właściciela na samoistne, zatem niezależne od jego woli, a często i realizowane wbrew tej woli. Stanowisko to należy uznać za ugruntowane zarówno w judykaturze jak i piśmiennictwie. Dla przykładu w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 19.03.2015 roku, IV CSK 360/14, wskazano : Zmiana charakteru posiadania musi być zamanifestowania w sposób nie budzący wątpliwości zarówno wobec otoczenia jak i, czy też przede wszystkim, w stosunku do właściciela. Właściciel, który wie, że wydał nieruchomość w posiadanie po tytułem niestanowiącym zagrożenia utratą prawa, musi wiedzieć, że z oznaczoną chwilą, na skutek jawnych zachowań posiadacza, jego prawo staje się zagrożone. Z kolei w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 5.09.2008 roku, I CSK 54/08, stwierdzono : Realizacja funkcji zasiedzenia nie może uzasadniać "zaskakiwania" podmiotów przeciwko którym biegnie termin zasiedzenia. W wypadku, gdy według osoby władającej gruntem jest ona posiadaczem w zakresie zbliżonym do użytkowania ("bezterminowe prawo użyczenia") i korzysta z gruntu w sposób odpowiadający temu prawu, właściciel nieruchomości nie musi podejmować żadnych działań zmierzających do zachowania swego prawa. Upływ terminu zasiedzenia nie może bowiem spowodować utraty przysługującego mu prawa własności. Wreszcie w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 04.04.2012 roku, I CSK 360/11, stwierdzono : 1. Dla oceny rodzaju posiadania ma znaczenie, czy posiadacz objął rzecz w posiadanie z woli właściciela i na zasadach przez niego określonych, czy też niezależnie od woli właściciela, lub nawet wbrew jego woli czy świadomości. Objęcie rzeczy w posiadanie za zgodą właściciela, nawet tylko dorozumianą, i posiadanie jej w zakresie przez właściciela określonym lub tolerowanym, świadczy z reguły o posiadaniu zależnym, choćby posiadacza z właścicielem nie łączył żaden stosunek prawny. Posiadacz włada wtedy rzeczą "jak" osoba mająca prawo, z którym łączy się określone władztwo nad rzeczą i zgodnie z art. 336 k.c. jest posiadaczem zależnym. 2. W razie zmiany posiadania zależnego na samoistne ciężar dowodu, że zmiana taka nastąpiła, spoczywa na posiadaczu i w takiej sytuacji nie korzysta on z domniemania przewidzianego w art. 339 k.c. Odnosząc te poglądy do rozważanej sprawy stwierdzić należy, że wnioskodawca nie powoływał się na zmianę charakteru posiadania swoich rodziców, nie mówiąc już o jej wykazaniu. Starał się przedstawić ojca jako posiadacza samoistnego od lat 60-tych, mimo tego, że jednocześnie przyznawał, zwłaszcza w sprawie o uwłaszczenie, że rodzice użytkowali nieruchomości N. L. w zamian za podatek i traktowali jako własność L. (tak k. 10v akt I Ns 641/08). Te stwierdzenia potwierdzają zależny charakter tego posiadania, skoro w uzgodnieniu z N. L. jej brat a następnie bratanek użytkowali nie tylko tę ogrodzoną część działki (...), ale okresowo i jej resztę, rolniczo wykorzystywaną i opłacali w zamian za to podatek, który zresztą nigdy nie został „przepisany” na ich nazwisko, tylko dalej figurował na N. L. od całej powierzchni 3,81 ha (por. zaświadczenie Urzędu Gminy w W. z dnia 15.03.2011 roku – k 116 akt I Ns 342/10).
Oczekiwanie w apelacji od N. L. wykazania, że wykonywała czynności wskazujące na to, że czuła się właścicielką części działki numer (...) objętej obecnym wnioskiem, nie jest uzasadnione, bowiem pomija fakt, że od 4 listopada 1971 roku N. L. była właścicielką tej nieruchomości. Nie budzi zaś wątpliwości, że właściciel nie musi wykonywać szczególnych czynności w stosunku do swojej nieruchomości po to, aby zachować własność. Nie musi wykazywać się obecnością na gruncie, wykonywaniem czynności faktycznych, zwłaszcza jeśli z gruntu tego korzysta inna osoba nie samowolnie, tylko za jego wiedzą i zgodą (tak jak to było w rozważanej sprawie), zatem bez ryzyka pozbawienia go prawa własności. Istotne jest natomiast to, czy N. L. jako właściciel zachowała możliwość władania rzeczą, decydowania o jej przeznaczeniu, dysponowania nią, a tak z pewnością było w rozważanej sprawie. Wyrazem realizacji jej praw właścicielskich jest uruchomienie w 2008 roku postępowania uwłaszczeniowego, następnie podjęcie czynności zmierzających do sprzedaży działki (...) i to z częścią wówczas ogrodzoną (której świadomość niewątpliwie miała, skoro zadbała o ustanowienie dla brata służebności przechodu i przejazdu). Potwierdzeniem zachowania przez N. L. możliwości niezależnego od stanowiska brata, jego żony i bratanka korzystania z tej nieruchomości są dalsze losy działki (...), to że jej następcy prawni M. N. a następnie S. N. objęli tę działkę w posiadanie, rozebrali stare ogrodzenie, dokonali rozgraniczenia, doprowadzając ją do stanu widocznego na zdjęciach dołączonych do wniosku (por. k. 21-26), zatem do stanu, w którym działka ta niewątpliwie nie stanowi już, również w odbiorze wizualnym, części siedliska A. S..
Powyższe okoliczności uprawniają do negatywnej oceny zarzutu naruszenia przez Sąd Rejonowy art. 339 k.c. (omyłkowo w apelacji określonemu jako art. 399 k.c.). Podkreślić należy, że skoro S. S. (1) wszedł w posiadanie spornej nieruchomości jako posiadacz zależny, to w ogóle do takiego posiadania i ewentualnej jego zmiany nie stosuje się domniemania z art. 339 k.c. Jest to stanowisko ugruntowane w judykaturze. Dla przykładu, w jednym z ostatnich orzeczeń dotyczących tej problematyki, Sąd Najwyższy - przywołując w uzasadnieniu utrwalony dorobek orzecznictwa w tym przedmiocie - przypomniał, że zamiana charakteru posiadania musi być, w sposób nie budzący wątpliwości, zamanifestowania zarówno wobec otoczenia, jak i, czy też przede wszystkim, w stosunku do właściciela. Właściciel, który wie, że wydał nieruchomość w posiadanie po tytułem niestanowiącym zagrożenia utratą prawa, musi wiedzieć, że z oznaczoną chwilą, na skutek jawnych zachowań posiadacza, jego prawo staje się zagrożone. Ponadto, jeżeli dochodzi do przekształcenia posiadania zależnego w samoistne, posiadacz nie może powołać się na domniemanie z art. 339 k.c.. Obarcza go dowód takiej zmiany i dowód dalszego wykonywania posiadania, już pod tytułem właściciela; konieczne jest więc udowodnienie konkretnych okoliczności faktycznych, które o tym świadczyłyby, jak również umiejscowienie ich w czasie (por. postanowienie SN z dnia 18.05.2016 roku, V CSK 590/15 i przywołane w nim orzecznictwo). Gdyby nawet przyjąć obowiązywanie takiego domniemania, to domniemanie posiadania samoistnego rodziców wnioskodawcy, z wszystkich omówionych wyżej przyczyn, zostało jednoznacznie obalone, przy czym obalenia tego domniemania należy upatrywać przy uwzględnieniu całości postępowań dotyczących działek wywodzących się od P. S. (2), podzielonych pomiędzy jego dzieci (zatem nie tylko uwzględniając zachowanie N. L., ale i zachowanie S. i P. S. (1) a następnie ich syna). To sam S. S. (1), swoją postawą realizowaną aż do 2010 roku wykazał, że mimo faktycznego korzystania z przedmiotowej nieruchomości nie czuł się jej posiadaczem samoistnym, nie manifestował tego posiadania na zewnątrz w stosunku do urzędów, organów, uznawał prawa swojej siostry do tej nieruchomości (pomijając tę nieruchomość w postępowaniu uwłaszczeniowym i w umowie przekazania gospodarstwa rolnego następcy, w identyfikacji podatkowej, w stanie wynikającym z ewidencji gruntów). Nigdy, aż do 2010 roku, nie dał poznać siostrze, że zawładnął tą działką z zamiarem pozbawienia jej praw do niej. O charakterze posiadania świadczą zachowania uchwytne na zewnątrz, przy czym przy zmianie charakteru posiadania z zależnego na samoistne wymóg jednoznaczności tych zachowań musi być tym bardziej ściśle przestrzegany. Skoro małżonkowie S. za zgodą N. L. objęli działkę (...) w posiadanie zależne, jej częściowe ogrodzenie nie spotkało się z jej protestem (zatem było przez nią akceptowane), to dalsze korzystanie z tej działki po 4 listopada 1971 roku na tych samych zasadach nie może być traktowane jako zmiana charakteru posiadania. Doskonałą okazją do uzewnętrznienia woli samoistnego posiadania, konkurencyjnego dla N. L., było administracyjne postępowanie uwłaszczeniowe. Niezgłoszenie tej działki do uwłaszczenia przez S. S. (1) należy uznać nie jako wyraz podawanej w apelacji nieświadomości, że nie jest to działka numer (...), tylko jako wyraz ówczesnych stosunków pomiędzy rodzeństwem, przekonania S. S. (1), że działka ta należy się siostrze, będącego wyrazem honorowania woli ojca, który tę działkę przeznaczył właśnie dla niej. Nie można zapominać, że mimo podawanego w obecnym postępowaniu upływu okresu zasiedzenia już w 1982 roku, rodzice wnioskodawcy nigdy nie wystąpili z wnioskiem o zasiedzenie na ich rzecz, nie uruchomili też sądowego postępowania uwłaszczeniowego. Dopiero po uregulowaniu jej własności na N. L. w 2008 roku takie kroki prawne zostały podjęte i nie to od razu w reakcji na regulację stanu prawnego tej działki na siostrę, tylko dopiero wobec jej zbycia nie bratu czy bratankowi tylko M. N.. Choć S. S. (1) nie brał udziału w postępowaniu w sprawie I Ns 641/08, to z wysokim stopniem prawdopodobieństwa można przyjąć, że sama regulacja stanu prawnego na siostrę nie odbyła się całkowicie poza jego świadomością, skoro w postępowaniu tym brał udział jego syn A. S., z którym S. S. (1) zamieszkiwał w jednym gospodarstwie. Sam moment uruchomienia postępowania ze skargi o wznowienie postępowania też nie wydaje się przypadkowy, bowiem nastąpił już po sprzedaży m.in. tej działki M. N..
Nie było sporu, że nawet jeśliby przyjąć, iż od pewnego okresu charakter posiadania rodziców wnioskodawcy może być utożsamiony z posiadaniem samoistnym, to należy przyjąć ich złą wiarę, co skutkuje wydłużonym wymaganym okresem posiadania. W orzecznictwie i piśmiennictwie ukształtowało się dość wąskie pojęcie dobrej wiary na gruncie przepisów o zasiedzeniu, którego najdobitniejszym przykładem jest orzecznictwo dotyczące tzw. nieformalnych nabywców nieruchomości wyrażone w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 6 grudnia 1991 roku, III CZP 108/91, OSNC 1992/4/48, mającej moc zasady prawnej. Zgodnie z nią : Osoba, która weszła w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności, zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego, nie jest samoistnym posiadaczem w dobrej wierze. Przyjmuje się, że w dobrej wierze jest posiadacz, który pozostaje w błędnym, ale usprawiedliwionym okolicznościami sprawy przeświadczeniu, że przysługuje mu prawo własności. Dobrą wiarę posiadacza wyłącza więc jego wiedza o rzeczywistym stanie prawnym (stanie własności) oraz jego niedbalstwo. Pozostaje również w złej wierze osoba, która przy dołożeniu należytej staranności mogła się dowiedzieć, że nie jest właścicielem nieruchomości (postanowienie SN z 4 grudnia 2009 roku, III CSK 79/09). Pojęcie dobrej wiary w sensie podmiotowym o jakim stanowi art. 7 k.c. oznacza stan psychiczny osoby (określonego podmiotu prawnego) wyrażający się w błędnym, ale usprawiedliwionym jej przekonaniu o istnieniu jakiegoś prawa lub stosunku prawnego lub też sytuacji istotnej z punktu widzenia prawa, mimo że rzeczywisty stan prawny obiektywnie oceniany jest odmienny. Dobrą wiarę wyłącza ujawnienie takich okoliczności, które u przeciętnego człowieka powinny wzbudzić poważne wątpliwości, że nie przysługuje mu prawo do korzystania z rzeczy w dotychczasowym zakresie (tak w wyroku SN z dnia 13 stycznia 2010 roku, II CSK 374/09). O przypisaniu posiadaczowi dobrej lub złej wiary przy wykonywaniu posiadania decydują okoliczności opisujące stan świadomości z chwili objęcia władztwa nad rzeczą (postanowienie SN z 17 grudnia 2010 roku, III CSK 57/10), przy czym w przypadku wejścia najpierw w posiadanie zależne a następnie jego samowolnego przekształcenia w posiadanie samoistne, oczywistym jest, że tym bardziej zasadne jest przyjmowanie złej wiary.
Pamiętać należy, że skoro zasiedzenie jest odstępstwem od konstytucyjnej zasady nienaruszalności prawa własności, to wszelkie wątpliwości powinny być tłumaczone na korzyść ochrony własności, a nie odwrotnie, gdyż Konstytucja nie gwarantuje prawa osób znajdujących się w sytuacji faktycznej prowadzącej do zasiedzenia (por. postanowienie SN z dnia 07.10.2010 roku, IV CSK 152/10; wyrok SA w Lublinie z dnia 11.06.2014 roku, I ACa 154/14; por. też uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28.10.2003 roku, P 3/03, OTK-A 2003/8/82). Prowadzi to do wniosku, że instytucja zasiedzenia powinna być stosowana w tych sytuacjach, w których nie ma wątpliwości co do tego, że zachowanie posiadacza było dostrzegalne dla otoczenia i mogło zostać w sposób jednoznaczny odebrane jako zmierzające do pozbawienia właściciela tytułu własności, bo tylko wtedy można „zarzucić” właścicielowi wieloletni brak reakcji na ewidentne naruszanie jego własności, polegające na wyzuciu go z posiadania, a tym samym zastosować wobec niego „sankcję” utraty tej własności.
Uzasadniona jest wreszcie uwaga, że wynik postępowania rozgraniczeniowego całkowicie eliminuje ryzyko utraty przez wnioskodawcę dostępu do siedliska, którego to ryzyka zresztą w realnym odbiorze w praktyce nigdy nie było (bowiem N. L. zbywając działkę numer (...) zapewniła nieruchomości brata prawo służebności przechodu i przejazdu, co świadczy o tym, że mimo ostatecznego braku woli brata odkupienia od niej tej działki, nie chciała mu wyrządzić krzywdy, nie była do niego wrogo nastawiona). Ustalona w drodze ugody rozgraniczeniowej granica pozostawia wnioskodawcy we władaniu, nie tylko faktycznym ale i prawnym, tę część działki (...) (według pomiaru z okresu założenia ewidencji gruntów), która była funkcjonalnie najbardziej powiązana z siedliskiem na działce (...), stanowiąc jedyny do niego dojazd, oraz wykorzystaną do dobudowy budynku do stodoły i nieistniejącego już budynku gospodarczego. Wnioskodawca dzięki rozgraniczeniu zachował dotychczasowy dojazd do siedliska na pełnej szerokości bramy (ponad 5 metrów).
Z tych przyczyn Sąd Okręgowy orzekł o oddaleniu apelacji na podstawie art. 385 k.p.c.
O kosztach postępowania apelacyjnego orzeczono na podstawie art. 520 § 3 k.p.c., odstępując od zasady wynikającej z art. 520 § 1 k.p.c. Interesy wnioskodawcy i uczestnika S. N. niewątpliwie były sprzeczne, sprawa przybrała charakter sprawy posobnej do postępowań spornych, wnioskodawca zmierzał do pozbawienia uczestnika tytułu własności do części działki numer (...) i to mimo wykazania przez uczestnika skłonności do ustępstw w postępowaniu rozgraniczeniowym, wykraczających poza ustanowioną w 2010 roku służebność przechodu i przejazdu. Skoro apelacja została oddalona, to zaszła podstawa do obciążenia wnioskodawcy kosztami postępowania apelacyjnego poniesionymi przez S. N., stanowiącymi wynagrodzenie profesjonalnego pełnomocnika będącego adwokatem.
Wysokość tego wynagrodzenia ustalono na kwotę 900 złotych na podstawie § 2 pkt 5, § 5 pkt 1, § 10 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U. z 2015 roku, poz. 1800 ze zm.), w brzmieniu obowiązującym od dnia 27 października 2016 roku, zatem uwzględniającym datę wywiedzenia apelacji.
SSO Hubert Wicik (spr.) SSO Teresa Kołbuc SSO Rafał Adamczyk
Dodano: 30 czerwca 2017 , Opublikował(a): Ilona Kwiatkowska Tiesler
Osoba, która wytworzyła informację: Teresa Kołbuc, Rafał Adamczyk