Source: http://uwlaszczenia.gabo.pl/dok1.php?id=497
Timestamp: 2018-01-23 17:42:12
Legal References Found: art. 2
 art. 3
 art. 2
 art. 3
 art. 223
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 17

Document Content:
Warszawa 20.05.2010 r.
bon-bisbasia@o2.pl
ul. Bełska 14 m. 17
W związku z zapytaniami Państwa w/s obowiązku "zdawania" mieszkań własnościowych do SBM "Politechnika"-co na to sądy,co uczyniły i jak nas osądziły i dlaczego mieszkania musimy "zdawać"-odpowiem po prostu złożeniem wniosku o podjęcie postępowania dyscyplinarnego do Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów przy KRS Pana Marka Hibnera.
PAN ROKURATOR GENERALNY RP
RZECZNIK DYSCYPLINARNY Sędziów przy KRS
Panie Posłanki i Panowie Posłowie
dotyczy: wyroku SO w Warszawie wydanego przez SSO III Wydział Elżbietę Ziółkowską w/s konieczności "ZDANIA" przez uczestników inwestycji Bełska-Staszowska starych- dotychczas zajmowanych mieszkań własnościowych
W związku z brzmieniem art. 2 ust. 1 pkt 8, ust. 2 pkt 8 oraz art. 3 ust. 1 pkt 1‑3 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. Nr 100, poz. 1082), mając na uwadze realizację konstytucyjnego obowiązku stania na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów, uprzejmie proszę o podjęcie działań w przedmiotowej sprawie.
W mojej ocenie wskazana SSO Elżbieta Ziółkowska sprzeniewierzyła się zasadom etyki zawodowej oraz prawu powszechnie obowiązującemu, czym dokonała oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa i uchybiła godności urzędu sędziowskiego. Dlatego w niniejszej sprawie zasadne jest podjęcie przez Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Pana Marka Hibnera wszelkich czynności przewidzianych w art. 2 ust. 2 pkt 8 i art. 3 ust. 1 pkt 1‑3 ustawy o KRS.
Sprawa dotyczy orzeczenia nakazującego zwrot zajmowanego mieszkania własnościowego do spółdzielni (tytuł: akt notarialny) po wybudowaniu całkowicie z moich środków finansowych nowego lokalu mieszkalnego.
W sprawie przed sądem powszechnym Rzeczypospolitej Polskiej zostałam pozbawiona sprawiedliwego procesu. W wyniku orzeczeń dot. zwrotu mieszkania własnościowego, które są niezgodne z obowiązującym prawem, SBM"Politechnika" wytoczyła mi sprawę o eksmisję ( SR dla Warszawy-Mokotowa sygn. akt: I C 27/09) z mojego własnościowego lokalu mieszkalnego, które nie jest zadłużone ani w inny sposób obciążone (mieszkanie o pow. 56 m2 położone przy ul. Maklakiewicza, nabyte na rynku wtórnym w drodze aktu notarialnego, do którego aktualnie posiadam własnościowe prawo do lokalu).
Dodatkowo rzeczona Spółdzielnia poprzez osoby reprezentujące ją niezgodnie z obowiązkami ustawowymi (brak aktualnego i zgodnego z prawem powszechnie obowiązującym statutu oraz organów wybranych zgodnie z obowiązującymi przepisami, zatem brak mandatu do pełnienia funkcji organów spółdzielni), chce dokonać eksmisji oferując mi symboliczną zapłatę za 1m2 pow. mieszkania na Górnym Mokotowie w wysokości około 1200 zł/m2, co jest niezgodne z przepisami ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych dot. wyceny mieszkania.
Zarząd spółdzielni oparł swoje żądanie zwrotu dotychczas zajmowanego mieszkania na zapisie § 36 pkt 2 Statutu, który jest niezgodny z powszechnie obowiązującymi zasadami i przepisami prawa.
Dowód: uchwała Nr 9 Zebrania Przedstawicieli z dnia 25 maja 2001 r. o wykluczeniu ze Spółdzielni (zał.1), podczas gdy uchwałę w sprawach mieszkaniowych może podejmować tylko walne zgromadzenie spółdzielni (art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz. U. Nr 4, poz. 27 ze zm.).
Spółdzielcy zaskarżyli powyższy zapis statutu, który faktycznie stanowił podstawę bezprawnych żądań zarządu spółdzielni zwrotu „starych” mieszkań własnościowych dla niektórych tylko uczestników inwestycji Bełska-Staszowska.
Po prawie 7-mioletnim procesie Sąd Najwyższy wyrokiem z dnia 22 marca 2002 r., sygn. akt I CKN 1184/99, uchylił zapis § 36 p. 2 statutu (zał. 2).
W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podniósł m.in., że: „W podsumowaniu trzeba stwierdzić, że jeżeli członek spółdzielni posiada w jej zasobach spółdzielcze własnościowe prawo do mieszkania i uzyskuje w tej spółdzielni inne mieszkanie w wyniku realizacji umowy o finansowaniu pełnych kosztów budowy tego mieszkania, to statut spółdzielni nie może na tego członka nakładać obowiązku pozostawienia do dyspozycji spółdzielni zajmowanego dotąd mieszkania.”. Ponadto: „Nie ma zaś żadnych racjonalnych argumentów przemawiających za uzależnieniem przydziału członkowi innego mieszkania, którego budowę sfinansował w ramach umowy o finansowaniu pełnych kosztów budowy tego mieszkania, od zrzeczenia się prawa do dotychczasowego własnościowego mieszkania w sytuacji, kiedy członkowie oczekujący mają zagwarantowane pierwszeństwo zawarcia takiej umowy. Obowiązek taki w sposób nieuzasadniony ogranicza wynikające z art. 223 § 1 prawa spółdzielczego uprawnienie członka do rozporządzania lokalem.”
Po wieloletniej i niezwykle trudnej drodze sądowej w/s o uchylenie zapisu statutu ‑ podstawy prawnej żądań spółdzielni w/s zwrotu naszych mieszkań, złożyłam pozew do Sądu, o ustalenie na podstawie § 58 k.c. nieważności żądania zarządu do przekazania „starego” (własnościowego) mieszkania do spółdzielni.
Proces był stronniczy. Pierwsza prowadząca sprawę sędzia Jolanta Elżanowska-Skotarek w Sądzie Okręgowym w Warszawie „doradzała” bym oddała szybko mieszkanie własnościowe, bo stracę wszystko ‑ i stare, i nowe mieszkanie. Po kilku rozprawach nastąpiła zmiana sędziego Jolanty Elżanowskiej‑Skotarek na Elżbietę Ziółkowską.
W wyroku Sądu Okręgowego z dnia 5 października 2004 r., sygn. akt III C 1475/03, na str. 3 Sędzia stwierdziła: „Z treści umowy wynika, iż powódki pokryły pełen koszt inwestycyjny przypadający na nowo przydzielone im lokale.”, co było zgodne z prawdą na podstawie § 2 pkt 1 umowy inwestycyjnej..
Natomiast w wyroku uzupełniającym z dnia 11 października 2005 r., sygn. akt. III C 1475/03 , sędzia Elżbieta Ziółkowska dokonała stwierdzeń niezgodnych z prawdą, przypuszczam, że po to by móc oddalić moje powództwo zawierające modyfikację żądania pierwotnego pozwu w zakresie uzyskania tytułu prawnego do nowowybudowanego mieszkania. I tak w przedmiotowym wyroku uzupełniającym sędzia S.O. już inaczej postrzegła ten sam stan faktyczny i na str. 3‑4 czytamy, że: „w ocenie sądu wysokość wkładu budowlanego określona w umowach uwzględnia również rozliczenie wynikające z zawartego w umowie warunku określonego jako «przekazanie do dyspozycji spółdzielni» wskazanego w umowie lokalu. Nie wykonanie umowy w tym zakresie należy traktować równoznacznie z nieopłaceniem wkładu budowlanego w pełnej wysokości, a to czyni powództwo w tym zakresie niezasadne.”.
Mam więc w orzeczeniu sędziego Ziółkowskiej dwie różne oceny tego samego stanu faktycznego, wskazujące, że:
1. pokryłam pełen koszt inwestycyjny (przed załącznikiem do protokołu zawierającym modyfikację roszczenia) i
2. nie opłaciłam wkładu budowlanego (po załączniku do protokołu)
To jest właśnie majstersztyk sędzi SO Elżbiety Ziółkowskiej-weszłam do SO w warszawie III Wydział Cywilny z opłaconym wkładem budowlanym,a po procesie wyszłam z nieopłaconym.
Kolejny punkt wyroku, z którym nie sposób się zgodzić, dotyczył ustalenia kosztu inwestycji zgodnie z ustawą ‑ Prawo spółdzielcze,a nie stosowanie przez zarząd współczynników atrakcyjności w zależności od kondygnacji. W tej sprawie zapis § 3 pkt 4 umowy jest sprzeczny z art. 226 § 1 ustawy Prawo Spółdzielcze, ponieważ ustawowa zasada nakazuje dzielić koszty budowy proporcjonalnie do uzyskiwanych powierzchni mieszkań. Ustawowa zasada nie pozwala na zastosowanie w spółdzielczości mieszkaniowej współczynników atrakcyjności budowanych mieszkań, zastosowanych w § 3 pkt 4 umowy. Wniosłam do sądu o ustalenie, że § 3 pkt 4 umowy jest sprzeczny z ustawą, a więc bezwzględnie nieważny i nieskuteczny oraz o ustalenie, że w miejsce nieważnego postanowienia § 3 pkt 4 umowy wchodzi odpowiedni zapis ustawy, tj. art. 226 § 1 ustawy – Prawo spółdzielcze, określający zasadę wnoszenia wkładu budowlanego w chwili zdarzenia prawnego.
I w tym wypadku, sędzia Sądu Okręgowego Elżbieta Ziółkowska, w wyroku z dnia 5 października 2004 r. napisała na str. 4: „…zasady rozliczenia pomiędzy stronami umowy wynikające z jej treści i będące jej konsekwencją były przewidziane w obowiązującym wówczas przepisie art. 226 § 1 prawa spółdzielczego, a obecnie przewiduje go art. 17(11) ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 15.12.2000 r..”, co prowadzi do wniosków odmiennych niż te które powinny wynikać z konstytucyjnej zasady ochrony praw słusznych i nabytych oraz zasady pewności prawa.
Powyższe rozważania są dla mnie zupełnie niezrozumiałą komplikacją językową przeczącą rozumieniu przeze mnie zdań polskich opisujących prawo w ustawach, w miejscu i czasie jego obowiązywania. Próbując zrozumieć motywy negatywnego dla mnie wyroku wielokrotnie czytałam jego uzasadnienie i niestety, ale nasuwało mi się jedno pytanie retoryczne: Czy sędzia tej instancji wiedziała w ogóle co pisze, czego dotyczą żądania w pozwie i co rozstrzyga oraz w jakich warunkach ustrojowo-gospodarczo-społecznych?
Stosownie do zapisu 226 § 1 ustawy Prawo spółdzielcze „członek spółdzielni mieszkaniowej jest obowiązany do wniesienia wkładu budowlanego w wysokości odpowiadającej całości kosztów budowy przypadających na jego lokal.”. Ja zapłaciłam ponad +3% kosztów więcej za budowę niż to ustawa precyzuje (budynek B) ‑ zapis § 3 pkt 4 umowy ‑ co stanowiło w 1997 r. około 6.000 zł ponad ustawowym obowiązkiem.
Do dziś nie mogę zrozumieć dlaczego: SSO Elżbieta Ziółkowska oraz tak drastycznie łamała prawo ferując wyrok w mojej sprawie?
Warto podkreślić, że w wyniku ustaleń i ocen sędziów, oraz ich wyroków realnie zagrożona jestem utratą mieszkania własnościowego o wartości około 350 tys. zł, które nie było i nie jest zadłużone ani w inny sposób obciążone, nie zrzekłam się do niego prawa oraz jest wspólnością majątkową małżeńską (ustawową). Co więcej nie uzyskałam też tytułu odrębnej własności do mieszkania nowego, o co wnosiłam i z czego mogłam skorzystać na mocy prawa będąc członkiem spółdzielni.
Trzeba nadmienić, że proces przewlekano przez blisko 8 lat, a sędzia Sądu Okręgowego III Wydziału Elżbieta Ziółkowska przez cały czas wykonywała dyspozycje mec. Marcina Smoczyńskiego, kompletnie ignorując tak wyrok SN (zał.2), jak też dowody przedstawiane przeze mnie, by w konsekwencji w wyroku zamieścić nieprawdziwe stwierdzenia ‑ sprzeczne z zapisami obowiązującego prawa, jak też ze stanem faktycznym. W niniejszej sprawie zapadł wyroki taki, jakiego oczekiwała spółdzielnia, a to, że niezgodne z prawdą i niezgodne z prawem, to już było mniej ważne dla „niezawisłego” sędziego i „niezależnego” sądu. Najważniejsze, że skutkuje okradaniem mnie i mojej rodziny z dorobku życia, jakim ciągle w Polsce jest mieszkanie własnościowe.
Eksmisja przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Mokotowa na podstawie TAKIEGO wyroku będzie zapewne tylko formalnością, będąc kwestią czasu.
Rozstrzyganie sporów w sądach polskich, gdzie stroną jest SB‑M „Politechnika” to kompromitacja wymiaru sprawiedliwości.
Wyrok narusza moje prawo materialne. Nie miałam też szczęścia do sędziego SN-kasację odrzucił mi postanowieniem z dnia 19.12.2007 r., sygn. akt I CSK 406/07 SSN Stanisław Dąbrowski, argumentując, że moja skarga kasacyjna nie spełnia wymagań oczywistej zasadności czyli, że dla przeciętnego prawnika podstawy wskazane w skardze prima facie zasługują na uwzględnienie. Nie wskazałam takich uchybień, które są niewątpliwe i widoczne bez potrzeby jakiejkolwiek głębszej analizy.Tyle uzasadnienie.
Walka toczyła się o kilkaset tysięcy zł. Słabsza strona procesu-obywatel przegrał.
Odmową przyjęcia mojej skargi kasacyjnej do rozpoznania polski sąd dokonał dzieła, ponieważ spór rozstrzygnięto ze szkodą dla mnie, bo naruszono moje prawo materialne, a to nie sędziów dorobek życia! A że sędziowie obrazili sporo zapisów prawa ‑ kto im tego zabroni?
Jak pisałam już Państwu wcześniej zarząd zgłasza do przetargu mieszkania własnościowe, m.in. odebrane nam spółdzielcom ‑ uczestnikom inwestycji za cenę 1200-1860 zł/m2, a wystawia je za cenę 7‑8 tysięcy za 1m2. Wynika z tego, że szczytny cel zaspokajania potrzeb mieszkaniowych członków oczekujących tak forsowany na salach sądowych zarówno przez zarząd, jego pełnomocników w osobach panów adwokatów: Marcina Smoczyńskiego, Borodeja i Jana Rostafińskiego, jak też pań radców prawnych: Jadwigi Michalskiej i Elżbiety Szydło, a co najgorsze forsowany przez sędziów i podnoszony w argumentacji ferowanych wyroków o konieczności zdawania starych mieszkań ‑ legł w gruzach, bowiem zarząd SBM Politechnika"raczej zajmuje się handlem mieszkaniami własnościowymi, na tych transakcjach świetnie zarabia a nie zaspokaja potrzeby mieszkaniowe członków spółdzielni oczekujących na mieszkanie.
Kto czerpie korzyści z zabierania nam mieszkań własnościowych?
Dlaczego sędzia, jak wykazałam, nawet łamiąc prawo i mijając się z prawdą w wyrokach, tak zaciekle pozbawiała nas praw materialnych?
Przy tej okazji warto nadmienić, że zarząd i jego pełnomocnicy współdziałając z sądem okręgowym uzyskali bezprawnie klauzulę wykonalności i dokonali wielu prób eksmisji z mieszkań własnościowych uczestników inwestycji Staszowska sprzecznie z prawem!!!!
Wobec uzyskiwania przez spółdzielnię takich dokumentów jak klauzula wykonalności, nie można normalnie żyć w tym kraju i pracować, bo nikt ze spółdzielców nie wie, czy jutro nie zacznie nas nękać komornik.
Adwokaci nam pomagający uświadomili nam po zapoznaniu się z dokumentami, że my mamy nie jednego wroga ‑ ale dwóch: nie tylko spółdzielnię, ale i sądy wszystkich instancji.
Tzw. zarząd spółdzielni walczył i nadal walczy niezwykle skutecznie (jak to wynika z moich wyroków) wbrew wykładni prawa SN (zał.2) o przejęcie około 30-31 mieszkań. Każde z tych mieszkań (o powierzchni od 29 m2 do 56 m2) jest warte setki tysięcy złotych.
Co ciekawe, w analogicznych sporach sądowych, toczących się w tym samym czasie o zatrzymanie mieszkań dotychczas zajmowanych, po wybudowaniu z własnych środków nowych lokali, spółdzielcy z WSM Żoliborz mieli więcej szczęścia i w wyniku orzeczeń sądowych mogli zatrzymać „swoje” stare mieszkania własnościowe, tym samym nie tracąc dorobku życia na rzecz WSM.
Dlatego proszę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Pana Marka Hibnera o podjęcie postępowania dyscyplinarnego wobec SSO w Warszawie,III Wydział Cywilny sędzi Elżbiety Ziółkowskiej.
Za łamanie prawa i ignorowanie orzecznictwa SN proszę Pana Ministra Sprawiedliwości o wyciągnięcie konsekwencji służbowych,a Pana Prokuratora Generalnego RP o wszczęcie postępowania wobec SSO Elżbiety Ziółkowskiej w związku z przekroczeniem uprawnień i niedopełnieniem obowiązków sędzi,która jest do tego obowiązana,podlegając ustawom.