Source: https://prawonadrodze.org.pl/batalia-o-jawnosc-procedur-publicznych-w-ruchu-drogowym/
Timestamp: 2020-04-05 15:57:12
Legal References Found: art. 190
 art. 61
 art. 81
 art. 190
 art. 12
 art. 190

Document Content:
Batalia o jawność procedur publicznych w ruchu drogowym | Stowarzyszenie Prawo na Drodze
← Panowie inspektorzy – wasza praca nie wzbudza szacunku!
Kompetencje a kwalifikacje policjanta →
Pomiary prędkości urządzeniami samoczynnie rejestrującymi prędkość dokonywane są z ukrycia i bez udziału zainteresowanej osoby. Osoba ta nie ma możliwości zweryfikowania prwidłowości tych pomiarów także wówczas, gdy prowadzone jest postępowanie mandatowe, gdyż organy kontroli ruchu drogowego nie mają obowiązku ujawniania jakiejkolwiek dokumentacji. Jedynym skutecznym sposobem badania, czy pomiary dokonywane są zgodnie z prawem i zgodnie z instrukjcą obsługi jest obserwacja oraz rejestracja tych pomiarów dokonywna przez obywateli. Okazuje się jednak, że fotografowanie funkcjonariusza w czasie pełnienia służby “w krótkich odstępach czasu” oraz sugerowanie, że wykonuje on swoje obowiązki w sposób niewłaściwy i nieprofesjonalny stanowi przestępstwo określone w art. 190a § 1 kk (przestępstwo stalkingu). Tak przynajmniej uważa Prokuratura Rejonowa w Świebodzinie…
W 2011 roku straże gminne (miejskie) nałożyły 1 045 325 mandatów oraz skierowały 138 312 wniosków o ukaranie do sądów rejonowych za wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji. Lokalne samorządy uzyskały w 2011 r. z mandatów ujawnionych w ruchu drogowym przychód w wysokości 141 984 326 zł.
Niestety w roku 2011 nie prowadzono statystyk pozwalających na ustalenie, jaki procent w grupie wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji stanowią wykroczenia polegające na przekroczeniu dozwolonej prędkości. Można jedynie przypuszczać, że jest to procent znaczny.
Źródło: Informacja o działalności straży gminnych (miejskich) oraz ocena współpracy straży z Policją w 2011 r.: http://www.msw.gov.pl/portal/pl/611/10143/Dane_statystyczne_za_2011_rok.html
2. Nadzór nad działalnością straży gminnych
Nadzór nad działalnością straży gminnych sprawuje Minister Spraw Wewnętrznych za pośrednictwem wojewodów. Praktycznie jednak, nadzór ten ogranicza się jedynie do gromadzenia informacji nt. etatów, wyposażenia jakim dysponują poszczególne oddziały oraz wyników działań itp. Informacje te przekazywane są wojewodom przez poszczególne straże.
Resort Spraw Wewnętrznych nie monitoruje natomiast działalności straży miejskich. Zresztą nikt tej działalności nie monitoruje. Straże gminne wyposażone zostały w publiczne władztwo i kompetencje porównywalne ze służbami państwowymi, w tym prawo do:
dokonywania kontroli drogowej,
nakładania grzywien w trybie mandatów karnych,
prowadzenia czynności wyjaśniających (wzywania świadków, przeprowadzania innych dowodów),
kierowania wniosków o ukaranie do sądów rejonowych
i wykonują to władztwo w sposób “nieskrępowany”.
W procederze fotoradarowym partycypują interesownie lokalne grupy „3mające władzę” – w tym osoby prywatne, wynajmujące i obsługujące fotoradary. Czy naprawdę można bezgranicznie i naiwnie wierzyć w to, że w związku z działalnością fotoradarową nie dochodzi do żadnych nadużyć?
3. Możliwości zweryfikowania prawidłowości wykonanego pomiaru?
Poniżej rozważymy możliwość zweryfikowania pomiaru prędkości dokonanego przez strażnika miejskiego na wszystkich „etapach postępowania”.
a) Moment zdarzenia
W momencie zdarzenia (wykonania pomiaru) kierujący pojazdem najczęściej nawet nie jest świadom tego, że prędkość jego pojazdu poddawana jest kontroli. Strażnicy nie zatrzymują pojazdów, a pomiary zwykle wykonywane są z ukrycia. Kierowca najczęściej dowiaduje się o zarzucie przekroczenia prędkości po kilku tygodniach lub nawet kilku miesiącach – nie ma on zatem możliwości zweryfikowania prawidłowości pomiaru w momecie zdarzenia.
b) Obróbka materiału zarejestrowanego przez fotoradar
Obróbka materiału zarejestrowanego przez fotoradar dokonuje się bez wiedzy i udziału zainteresowanego kierowcy. Przez potoczne pojęcie „obróbka” rozumie się tutaj m. in. takie czynności, jak:
weryfikacja zdjęć pod kątem możliwości wykorzystania jako materiału dowodowego (np. gdy na zdjęciu widoczne są dwa pojazdy lub zdjęcie jest niewyraźne),
umieszczenie daty odczytu na zdjęciu;
,zgranie za pomocą pamięci przenośnej na autoryzowane stanowisko komputerowe wykroczeń zarejestrowanych przez „fotoradar”,
wydrukowanie zdjęcia wraz ze znacznikiem czasu;
sporządzenie karty PRD 5/1,
wykonanie czynności związanych z archiwizacją dokumentacji.
Nawet jeśliby kierowca wiedział o tym, że prowadzone są jakieś czynności w związku z pomiarem prędkości jego samochodu – nic nie jest w stanie zrobić. Używanie urządzeń kontrolno-pomiarowych nie jest bowiem dokonywane w toku postępowania administracyjnego. Kierujący pojazdem nie ma zatem uprawnień strony postępowania, chociaż z faktu dokonania takiej kontroli mogą wypływać dla niego określone skutki prawne.
Obowiązujące przepisy prawa administracyjnego nie przyznają kierującemu pojazdem żadnych konkretnych uprawnień w zakresie kontroli poprawności pomiaru prędkości dokonanego przez organ kontroli ruchu drogowego – nie ma on zatem możliwości zweryfikowania prawidłowości pomiaru na badanym etapie.
Szerzej na ten temat była mowa tutaj: https://prawonadrodze.org.pl/uprawnienia-kierujacego-pojazdem-w-przypadku-dokonania-przez-policje-nieprawidlowego-lub-fikcyjnego-pomiaru-predkosci/
c) Postępowanie mandatowe
W postępowaniu mandatowym uprawnienia kierowcy ograniczają się praktycznie do prawa do odmowy przyjęcia mandatu karnego. W postępowaniu tym kierowca nie ma prawa wglądu do materiału dowodowego – nie ma on zatem w tym momencie możliwości zweryfikowania prawidłowości pomiaru.
Szerzej na ten temat była mowa tutaj: https://prawonadrodze.org.pl/warunkowy-charakter-postepowania-mandatowego/
d) Czynności wyjaśniające poprzedzające skierowanie wniosku o ukaranie do sądu
Na etapie czynności wyjaśniających kierowca traktowany jest jak podejrzany, ale obowiązujące przepisy nie przyznają mu uprawnień strony. Nie ma on zatem możliwości wglądu do akt postępowania i nie może w tym postępowaniu czynnie uczestniczyć. O jego efektach najczęściej dowiaduje się w momencie otrzymania wyroku nakazowego. Na etapie czynności wyjaśniających kierowca nie posiada możliwości zweryfikowania prawidłowości pomiaru.
Szerzej na ten temat była mowa tutaj: https://prawonadrodze.org.pl/prawa-i-obowiazki-osoby-podejrzewanej-o-popelnienie-wykroczenia/
e) Postępowanie przed sądem
Kierowca w postępowaniu przed sądem posiada status strony postępowania – ma zatem (teoretycznie) pewne możliwości działania: może składać wyjaśnienia oraz może składać wnioski dowodowe. Jednakże w ostateczności wszelkie decyzje w postępowaniu karnym podejmowane są z urzędu – o uwzględnieniu wniosku dowodowego decyduje sędzia. Zatem na etapie postępowania sądowego kierowca posiada nikłe możliwości zweryfikowania prawidłowości pomiaru.
O faktycznych możliwościach obywatela w sądzie była mowa tutaj:
https://prawonadrodze.org.pl/poradnik-dymanego-kierowcy-cz-ii-obywatel-w-sadzie/
f) Dostęp do informacji publicznej
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej gwarantuje, iż obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne”(art. 61 ust 1). Szczegółowo tryb uzyskiwania informacji określa natomiast ustawa z dnia z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej.
W trybie informacji publicznej można uzyskać dostęp do wielu dokumentów, o których wiemy, że istnieją. Działając w tym trybie udało się m. in. ustalić, że fotoradary gminie Debrzno są zainstalowane nielegalnie.
Była o tym mowa m. in. tutaj: https://prawonadrodze.org.pl/opinia-prawna-dotyczaca-problemu-legalnosci-instalacji-stacjonarnych-urzadzen-rejestrujacych-predkosc-w-miejscowosciach-cierznie-i-uniechow/
Przepisy o dostępie do informacji publicznej nie stanowią jednak wystarczającego oraz w pełni skutecznego narzędzia do ujawniania informacji na temat procedur stosowanych w ruchu drogowym. Trzeba być bowiem człowiekiem naiwnym, aby wierzyć w to, że organ sam przyzna się do nadużyć czy nieprawidłowości. Doświadczenia piszącego te słowa są takie, że w takich sytuacjach organy:
bądź udzielają odpowiedzi wymijającej lub nie na temat,
bądź wykrętnie oświadczają, że nie są w posiadaniu żądanych informacji,
bądź najzwyczajniej udzielają informacji nieprawdziwej.
g) Pozyskiwanie informacji „na własną rękę”
Artykuł 54 ust. 1 Konstytucji stanowi, iż 1
Przepis ten
reguluje wolność pozyskiwania informacji, która ma charakter szerszy w stosunku do prawa do uzyskiwania informacji, o której mowa w art. 61 Konstytucji. Nie ulega wątpliwości, iż wolność ta, szczególnie istotna w praktyce dla dysponentów środków społecznego przekazu oraz dla dziennikarzy (przedstawicieli prasy) jest wolnością pozyskiwania informacji “na własną rękę” i nie odpowiadają jej w przeciwieństwie do prawa do informacji obowiązki innych podmiotów do dostarczania informacji
Tak: Wyrok NSA z dnia 28 czerwca 2005 r. (OSK 1733/04).
W przypadku pomiarów prędkości dokonywanych przez straże miejskie przy zastosowaniu urządzeń samoczynnie rejestrujących przekroczenia prędkości (fotoradary) pozyskiwanie informacji na własną rękę jest jedynym skutecznym sposobem ujawniania prawdziwych okoliczności związanych z tymi pomiarami. Procedury pomiaru prędkości są procedurami publicznymi i każdy ma prawo je obserwować oraz rejestrować. Do dokonywania takiej dokumentacji nie jest potrzebna niczyja zgoda – wszak rozpowszechnianie wizerunku strażników w trakcie wykonywania przez nich czynności służbowych nie wymaga ich zgody. Zgodnie bowiem z art. 81 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia z dnia 4 lutego 1994 r. prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, iż
„Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych”.
W praktyce coraz większa liczna osób zainteresowana jest obserwacją oraz rejestrowaniem procedur stosowanych przez straże miejskie w ramach kontroli ruchu drogowego. Coraz więcej filmów rejestrujących prace strażników można znaleźć w Internecie. Na nagraniach tych ujawniono cały szereg nieprawidłowości, które dyskwalifikują pomiary dokonane przez ztraż gminną w danych warunkach, czy też danej lokalizacji.
Nagrania te dyskredytują poszczególne straże, ujawniając niekompetencje strażników – stanowią poważne zagrożenie dla partykularnych interesów osób czerpiących dochody z fotoradarowego biznesu. Dlatego też ogólnospołeczna akcja rejestrowania działań straży gminnych spotyka się z z odwetem ze strony tych osób. Aktualnie w wielu sądach toczy batalia o jawność procedur publicznych w ruchu drogowym.
5. Przykład: Straż Miejska w Kargowej
Straż Miejska w Kargowej jest jedną z wielu straży, które objęte zostały obserwacją ze strony Emila R. członka Stowarzyszenia Prawo na Drodze (a przy okazji także czynnego dziennikarza) – autora szeregu materiałów opublikowanych na platformie You Tube pod kryptonimem TVBigos.
Emil R. zainteresował się działalnością Straży Miejskiej w Kargowej jeszcze w 2010 r. Przejeżdżając w dniu 29 września 2010 r. przez miejscowość Chwalim w gminie Kargowa zauważył, że pomiary prędkości fotoradarem przenośnym dokonywane są przez osobę…., która nie jest strażnikiem miejskim, lecz prywatnym przedsiębiorcą czepiącym dochody z fotoradarowego procederu….
Pan Emil zadzwonił więc do Komendanta Straży Miejskiej w Kargowej z zapytaniem, czy przy pomiarach prędkości zawsze obecny jest strażnik? Pani komendant (Katarzyna Suchińska) udzieliła wówczas odpowiedzi twierdzącej… Relację z tego zdarzenia można obejrzeć tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=0yLJwUqZvD8&feature=youtu.be 29.09.2010
Emil R. zrozumiał już wówczas, że strażnicy miejski z Kargowej nie tylko łamią prawo w sposób rażący (czy ktoś jest w stanie sobie wyobrazić, że policjant udostępnia radar osobie prywatnej w celu wykonywania pomiarów?), ale są przy tym kompletnie niewiarygodni i nie można wierzyć żadnemu ich słowu. Dlatego też jego wizyty z kamerą w trakcie dokonywania pomiarów przez tę jednostkę były dość częste. Nie były jednak bezowocne. Emil R. w swoich materiałach wykazał m. in., iż:
fotoradar przenośny na terenie gminy Kargowa nie jest ustawiany po właściwym kątem (22 stopni) w stosunku do toru jazdy,
w czasie dokonywania pomiarów w polu jego zdiałania znajdują się przedmioty i budowle, które mogą zakłócić pomiar,
w czasie wykonywania zdjęć strażnik miejski nie monitoruje prawidłowość jego działania.
Oto materiały z tych obserwacji:
http://www.youtube.com/watch?v=SGz2V1JBsjk 25.08.2011
http://www.youtube.com/watch?v=suGX-g7UN9E 20.09.2012
http://www.youtube.com/watch?v=po62-GqW9yw 26.10.2012
http://www.youtube.com/watch?v=8bL2GW08-sw 23.02.2013
W trakcie tych obserwacji Emil R. ujawnił ponadto, iż Gmina Kargowa zawiera umowy „o usługi fotoradarowe” z prywatną firmą bez przetargu (strony starają się aby jedną umowa nie przekroczyć 60 000 zł). Gmina płaci tej firmie za wynajem fotoradaru 450 zł za „dzień zdjęciowy”. Zastanawiające jest dlaczego gmina nie zakupi fotoradaru, tylko decyduje się na wynajem urządzenia. 133 dni zdjęciowe kosztują gminę ok. 60 tys zł., a więc za środki jakie gmina wydała na wynajem fotoradaru w ciągu ostatnich lat można by było kupić kilka takich urządzeń. Dlatego zasadne jest pytanie: kto oprócz prywatnej firmy może zarabiać na tym procederze?
Reakcja grupy „3mającej” władzy okazała okrutna i bezwzględna. Na Emila R. posypały się wnioski o ukaranie i akty oskarżenia – co jeden to bardziej absurdalny. Z punktu widzenia interesu społecznego za najbardziej niebezpieczny należy jdnak uznać zarzut popełnienia przestępstwa stalkingu (nękania). Zarzut ten postawiła Prokuratura w Świebodzinie, a ściślej rzecz ujmując, postawił go prokurator prokuratury Rejonowej w Świebodzinie Arkadiusz Flis. Prokurator Arkadiusz Flis oskarżył Emila R. o to, iż:
„w okresie od lipca 2011 do 3 sierpnia 2012 w Kargowej, woj. lubuskiego działając w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru wielokrotnie uporczywie nękał Katarzynę Suchińską, w ten sposób, że jeżdżąc za nią swoim samochodem obserwował ją oraz filmował podczas wykonywanych czynności służbowych, a także sugerował że w sposób niewłaściwy i nieprofesjonalny wykonuje swoje obowiązki służbowe, czym wzbudził u Katarzyny Suchińskiej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, tj. o przestępstwo określone w art. 190a § 1 kk w zw. z art. 12 kk.”
(sygn. akt 3Ds. 388/12)
Postawienie powyższego zarzutu przez prokuratora rzekomo praworządnego państwa jest zdumiewające. Zdaniem prokuratora Arkadiusza Flisa z Prokuratury w Rejonowej w Świebodzinie filmowanie funkcjonariusza w czasie służby oraz krytyczna ocena jego działalności noszą znamiona czynu przestępczego! Taka interpretacja obowiązujących przepisów stanowiłaby poważne zagrożenie dla urzeczywistnienia zasady jawności życia publicznego. Uważam, że działalnością i powiązaniami prokuratora Arkadiusza Flisa powinna jak najszybciej zainteresować się prokuratura…
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotoradary, Prokuratura, Straż gminna (miejska). Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
25 odpowiedzi na Batalia o jawność procedur publicznych w ruchu drogowym
29 lipca 2013 o 19:51
Z dziennikarstwem Emil ma niewiele wspólnego, bez zbędnej złośliwości jego produkcje naszpikowane są złośliwościami, ciętymi ripostami, ukierunkowane na ośmieszenie rozmówcy, a publikowane wskazówki jak obejść prawo komentowane są przez ludzi ze szczególną cechą chamskiego obrażania funkcjonariuszy i zawodu strażnika miejskiego. Forma taka jest niedopuszczalna, stąd inteligentna część kierowców nie utożsamia się z działaniami stowarzyszenia. Dużo więcej można byłoby osiągnąć, merytorycznym podejściem do pomiarów predkości, wykorzystać swoją pozycję – autorytetu wśród nierespektujących ograniczenia prędkości, i starać się wyrobić w tej grupie szacunek do tych ograniczeń, które bez 2 zdań poprawiają bezpieczeństwo. A na tą chwilę odnoszę wrażenie, ze pod jawnością procedur, kryje się chęć unikania odpowiedzialności karnej nawet za cenę zdyskredytowania i likwidacji straży miejskich. Tak więc zamiast uczynić tą formację potrzebną i pożyteczną, to optujecie za likwidacją w imię korzyści polegających na wyeliminowaniu jednej ze służb, tylko i wyłącznie dla chorej chęci szybszej jazdy w terenie zabudowanym
Do “inteligentnej części kierowców nieutożsamiających się z działaniami stowarzyszenia”
Stowarzyszenie – jak na razie – w żadnej ze swoich uchwał, nie występowało z wnioskiem o likwidację straży miejskich.
Stowarzyszenie w żadnym przypadku nie popierało i nie popiera naruszeń bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Stowarzyszenie Prawo na Drodze zwraca uwagę na wszystkie aspekty bezpieczeństwa – w tym bezpieczeństwo prawne, polegające na respektowaniu praw użytkowników dróg, które nagminnie są łamane (m. in. przez strażników miejskich).
Tego rodzaju organizacji dotąd nie było, a teraz jest. “Inteligentna część kierowców” musi nauczyć się z tym żyć.
natomiast nigdzie nie znalazłem, gdzie stowarzyszenie napiętnuje “miszczów” kierownicy i tych co przekraczają dozwoloną prędkość. Natomiast bardzo łatwo przychodzi “krytyka” i jednostronna jedynie właściwa interpretacja prawna, tak jak np. z terenem zabudowanym. Znalazłem wypowiedź posła i co nic – cicho sza, no bo niewygodne to co wkleiłem. Bardzo mi przykro, ale umieszczane tu publikacje nie są rzetelne, są nakierowane na jeden cel, jaki to widać po komentarzach.
Każdy ma jakiś profil działalności. Straż miejska również nie zajmuje się łamaniem prawa przez strażników miejskich.
Odpowiem Panu tak, jak wy odpowiadacie kierowcom:
– niech strażnicy działają zgodnie z prawem i w granicach swoich zadań i kompetencji i wtedy nic im nie będzie grozić. Jeśli jednak będą łamać prawo – to chyba oczywiste, że w takiej sytuacji społeczeństwo obywatelskie musi reagować.
tylko, że jak sama nazwa stowarzyszenia wskazuje prawo na drodze, a zatem wszystkich użytkowników profil działalności tego stowarzyszenia winien obejmować. A stowarzyszenie tylko widzi niedobrych strażników wrzucając wszystkich do jednego worka. Natomiast kierowcy są spoko, tylko strażnik, itd, policja, sądy i prokuratury są be. Szkoda, że społeczeństwo obywatelskie nie reaguje na łamanie prawa przez kierowców, ech szkoda, przecież to społeczeństwo ma taki zbawienny wpływ. Dlaczego nie biegacie po każdej drodze gdzie jest przekraczana prędkość z napisem na kamizelce odblaskowej “ZWOLNIJ SZKODA ŻYCIA” – warto, aby stowarzyszenie zaangażowało się w tak szczytny cel.
29 lipca 2013 o 22:55
Moją intencją było zwrócenie uwagi na określony typ działania Waszej organizacji. Pan jak widać rozpoczyna od cytatu celem “odszczekania się ” proszę wybaczyć formę, ale nic na tą chwile nie przychodzi mi do głowy. Gdyby Pan @redakcja zechciał wczytać się w treść, bez poszukiwania w tekście przeciwnika, byłoby może łatwiej. Pan dobrze wie, jak umocowane jest w prawie owe stowarzyszenie. W skrócie jest to grupa ludzi o tych samych zainteresowaniach, celach, po prostu stowarzyszająca się i rejestrująca taką formę. Okazywanie się jakąś tam legitymacją stowarzyszenia np. funkcjonariuszowi przypomina mi moje dzieciństwo, jak sobie robiłem z pokrywek odznaki szeryfa ( z dzikiego zachodu), strzelałem z patyka i koledzy upadali :)), jednak wszyscy po chwili wstawali i strzelali do mnie. Obejrzałem parę filmów z serii TVBigos, proszę wybaczyć szczerość, ale to chwyta tylko określoną grupę naszych kierowców, Pan i Pański kolega Emil, któregoś dnia wyciągniecie prawidłowe wnioski, dziś niestety za dużo w tym emocji, złośliwości i chamstwa. Choć zgadzam się, że prawo obowiązuje wszystkich i po każdej stronie barykady, to nie stawiałbym już w obronę tych za szybko jeżdżących, sam Pan Emil, gdyby był człowiekiem uczciwym i honorowym dziś opowiedziałby szczerze jak zaczęła się jego przygoda z fotoradarami, mógłby uchylić rąbka tajemnicy ileż razy okłamał funkcjonariuszy dla uniknięcia kary pieniężnej i punktów karnych, tak naprawdę, tą postawę do dziś zauważa się w Waszych filmikach i dociekaniach, a mogłoby być naprawdę fajnie.
Pozwoli Pan, że nie odniosę się do Pańskiej odpowiedzi na mój post, obawiam się, że to nie będzie miało końca, Proszę przyjąć do wiadomości, że jestem Wam przychylny, ale tylko, co do założeń. Nie popieram jednak formy w jakiej obecnie to robicie. Czas dorosnąć.
30 lipca 2013 o 00:09
Trudno nie dostrzec, że wyraża się Pan o inicjatywie obywatelskiej z dość dobitnym lekceważeniem. Jedni bawią się pistolecikami wystruganymi z patyków, a inni prawdziwymi…
W naszych szeregach jest znaczna grupa poważnych, dojrzałych ludzi, którzy nie naruszają żadnych przepisów i żyją uczciwie. Wielu z nich – mimo tego – zetknęło się z organami naszego państwa (lub samorządu) i zostało przez osoby używające prawdziwych pistoletów potraktowanych dosłownie: jak szmaty. Ci ludzie naszemu państwu nigdy tego nie zapomną. Nie o takie państwo kiedyś walczyliśmy. Naszą główną ideą jest tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, które patrzy władzy na ręce. Proszę zatem nie obrażać tych ludzi, bo ich intencje są szczytne.
Tego się obawiałem, Pan widzi nieistniejące, pistolecik był tylko metaforą, co gorsza przyznaje mi Pan rację, że jednak zrzeszacie furiatów i nawiedzonych frustratów, bo w Waszych szeregach macie również poważnych i dojrzałych ludzi. To Pańskie słowa. Mnie również martwi prezentowany przez Pana styl. Obawiam się, że walka o lepszą Polskę nie była udziałem tylko stowarzyszenia, mam w tym swój udział. Kończąć gwarantuje Wam, że niebawem zmienicie styl. Wasz szczytny cel określa jedna z kamizelek jaką w x odcinku nosi Emil – dotyczy “sępów”. Widzę w tym głęboką troskę społeczeństwa obywatelskiego o bezpieczeństwo na drodze. Kończę i znikam, to do niczego nie prowadzi.
1 sierpnia 2013 o 03:49
Niestety nie sposób nie zgodzić się z Goliatem – sam odniosłem wrażenie, że materiały, mimo iż ciekawe, przesycone są niepotrzebną zawartością. Materiał na braku chamstwa z pewnością by nie stracił, tymczasem widać często, że chamstwo jednej strony generuje chamstwo drugiej, i niestety nie można powiedzieć, że to chamscy strażnicy miejsce zaczęli. Uderzyło mnie to pierwszy raz przy akcji z drzwiami, gdzie komendant czy kto tam chciał pokazać Panu Emilowi gdzie jest poczekalnia. Zamknięcie drzwiami i tekst “to niech sobie pan tam poczeka” były nie na miejscu. Podobnie nie na miejscu jest dyskutowanie z pozytywną bądź co bądź krytyką. Za krytykę się dziękuje i wyciąga się z niej wnioski, bo to, że ludzie popierający Waszą działalność poświęcają swój czas, by wspomóc wzniesienie jej na jeszcze wyższy poziom jest bezcenne. Mniej chamstwa i bezczelności Panowie. Tego mamy na wywrotki ze strony urzędników i strażników. Merytorycznie, a nie podwórkowo.
31 węzłowy pisze:
Z całym szacunkiem : nie da się obrazić strażnika miejskiego ani gminnego. Jest niemożliwe z powszechnie znanych przyczyn. Niestety, stało się tak że rząd odebrał władzom lokalnym pieniądze a dokłada obowiązków. A władze te nawet nie pisną ze strachu o stołki… I szukają tych dochodów w sposób bezczelny , łamiąc i naginając prawo i to po chamsku bo nie mają innego wyjścia. Tak więc skuteczne skłócono doły a góra baluje. ” Władca znęca się nad tymi w których widzi wrogów swych własnych interesów”. Niccolo Machiavelli ” Książę”. Ale musi do tego kogoś wynająć : także różne straże ..A co do Pana Emila : bezlitośnie obnaża głupotę, chciwość , brak wiedzy, kompetencji i tzw. zdrowego rozumu . I to tak boli waaadzę. No bo jeden gościu w koszulce tak zwiększa bezpieczeństwo że nie ma kasy ! Co zaś do wariatów drogowych to należy ich eliminować z ruchu ale też zgodnie z prawem a nie błazeńskich sztuczek …31
Pingback: O Emilu co ze Strażą Miejską walczył, a teraz Straż walczy z nim. Historia z kamerą samochodową w tle. | Kamery samochodowe, DVR - filmy, testy, opisy, nowości.
27 czerwca 2013 o 12:59
Re Krzysiek : święte słowa. 31
Na podstawie raportu NIK o nadużyciach fotoradarowych straży gminnych/miejskich, w którym rola krajowego lidera w bezprawnym nakładaniu mandatów przypadła gminie Kobylnica na Pomorzu, prokuratura w Słupsku prowadziła śledztwo przez rok. Szczegółowo to opisuje http://www.autosalonpomorski.pl w “Rozliczanie fotoradarowej hucpy”. Prokuratorska mitręga zakończyła się umorzeniem, bo… strażnicy działali nieświadomie i o cym jest w publikacji “Afera fotoradarowa: umorzenie na oskarżenie. 30 tysięcy poszkodowanych, a winnych brak” pod wskazanym adresem portalu. Prokuratura swą decyzję obwieściła jednorazowo na stronie reklamowej “Gazety Wyborczej” z 14 listopada 2012 r. (str. 22 w miejscu ledwie zauważalnym i na dodatek z rażącym błędem merytorycznym). Teraz się dziwi, że tak mało poszkodowanych dochodzi swoich praw na drodze sądowej.
25 czerwca 2013 o 13:50
Powoli zaczynamy się ocierać o czasy stalinizmu w Polsce. Niedługo za wypowiedziane publicznie słowa, że “Rząd jest beznadziejny” dostaniemy zarzut próby obalenia siłą ustroju Rzeczpospolitej. Za zwrócenie uwagi Policjantowi, że nie wystawił mandatu swojemu znajomemu za złe parkowanie – zarzut napaści na funkcjonariusza. Każdy czyn niewygodny władzy tfu.. przepraszam miało być – władcom, znajdzie odzwierciedlenie w konkretnym zarzucie sformułowanym na podstawie naciągniętej do granic możliwości interpretacji. Państwo nie jest już dla obywatela, ono stoi do niego w opozycji, rzekłbym nawet, iż codziennie przegrupowuje siły by znów uderzyć, zaatakować swojego obywatela. Oczywiście nie takiego będącego “władcą”. Praca wykonywana przez SM/SG/ITD i jeszcze kilka instytucji z bezpieczeństwem na drodze niewiele ma wspólnego. Niewiele bo jednak zdarzają się “rodzynki” jak wszędzie.
26 czerwca 2013 o 09:38
Obecne państwo polskie zostało zawłaszczone przez funkcjonariuszy – służby mundurowe i urzędników. Pierwsze skrzypce grają ministerstwa, które są faktycznym ustawodawcą. Sejm pełni rolę maszynki do głosowania i zalegalizowania dowolnej bzdury prawnej. Konstytucja jest traktowana jako akt prawny najniższego rzędu. Polska demokracja jest farsą polegającą na wyborach co kilka lat spośród wybranych już kandydatów z poszczególnych partii politycznych, których jedyną “polityką” jest polityka kadrowa dla kumotrów i kolesi. Liczenie głosów odbywa się poprzez serwery rosyjskie – niedawno “polska” komisja wyborcza była w Rosji na “szkoleniu”. Państwo istnieje po to, aby tym ludziom władzy żyło się dobrze. Reszta ma na nich harować w pocie czoła. Tym samym partie polityczne działające w Polsce, szczególnie te znajdujące się w parlamencie, można porównać do zorganizowanych grup przestępczych okradających zarówno państwo jak i resztę Obywateli. Istniejące “związki zawodowe” w większości stanowią bazę materialną dla aktywistów związkowych. Te najbardziej prężne upodobniają się coraz bardziej do organizacji terrorystycznych, których celem jest uzyskanie przywilejów kosztem reszty społeczeństwa. Polskę można dzisiaj porównać do ciężko chorego na raka, który wysysa ze swej ofiary już dosłownie wszystkie siły życiowe. Pomysły, jakie rodzą się w chorych mózgach ministerialnych zbójców, graniczą już wręcz z obłędem, bo jakże inaczej nazwać chociażby taki pomysł:
http://biznes.onet.pl/fiskus-kladzie-lape-na-kontach-i-majatkach-firm,0,5549125,1,news-detal
Dzisiaj dowiemy się ponadto w jaki sposób zostaniemy OBRABOWANI ze zgromadzonych w OFE składek emerytalnych – oczywiście cały aparat ucisku i przemocy czyli policja, wojsko, prokuratura, sądownictwo oraz uprzywilejowane grupy społeczo-zawodowe swoje przywileje zachowają i kasa na ich emerytury będzie, choćby nawet państwo miało się całkowicie wyprzedać. Represje skierowane przeciwko kierowcom są jednym z elementów grabieży społeczeństwa. Katastrofa demograficzna jaka nas już nieuchronnie czeka zmiecie jednak to PAŃSTWO PRZESTĘPCZE WOBEC WŁASNYCH OBYWATELI z mapy świata. Nie da się bowiem utrzymać państwa, które istnieje i działa na szkodę własnych Obywateli. Zwykły Obywatel żyje w tym państwie jak pod OKUPACJĄ. Okupantem jest jednak polski funkcjonariusz państwowy…
26 czerwca 2013 o 15:22
W uzupełnieniu mojej powyższej wypowiedzi, jeśli ktoś uznałby ją za zbyt daleko idącą, podaję link do dowodu na prawdziwość moich tez:
http://www.rp.pl/artykul/17,1023441-Rolnik-zabil-sie–bo-nie-wytrzymal-starcia-z-urzednikami.html
(polecam komentarze).
Prędzej czy później znajdzie się jednak jakiś desperat, który postąpi w podobnej sytuacji tak, jak pewien rolnik chiński sprzed kilku lat – podobny problem z chińskim urzędem skarbowym rozwiązał ostatecznie wysadzając w powietrze ten urząd wraz z urzędnikami (i sobą również). Władza o tym zapewne wie, więc niedawna seria alarmów bombowych była najprawdopodobniej ćwiczeniami sprowokowanymi przez same służby….
25 czerwca 2013 o 13:25
Szanowna Redakcjo! Jak możemy pomóc Emilowi? Jako społeczeństwo i sympatycy Stowarzyszenia?
25 czerwca 2013 o 10:38
(…) fotografowanie funkcjonariusza w czasie pełnienia służby „w krótkich odstępach czasu” oraz sugerowanie, że wykonuje on swoje obowiązki w sposób niewłaściwy i nieprofesjonalny stanowi przestępstwo określone w art. 190a § 1 kk (przestępstwo stalkingu) (…)
Radziłbym funkcjonariuszom NIK czym prędzej uciekać z kraju – to są dopiero stalkerzy utrudniający kręcenie lodów. Tylko czekać kiedy tfu prokuratura się za nich zabierze.
24 czerwca 2013 o 13:45
Artykuł wprost wyborny. Czapka z głowy! Mój dziadek zwykł mawiać : ” Ziandarmy za okupacji nie były tak głupie i bezczelne jak te teraz”. Ja od siebie dodam że w najczarniejszych snach nie przypuszczałem że dożyję jakiego skurwysyństwa. Pozdrawiam forumowiczów. 31
24 czerwca 2013 o 08:40
Dzięki prokuratorowi Flisowi bać mogą się już teraz nawet dziennikarze śledczy z takich programów jak “Interwencja”, “Uwaga” i inne. Tolerowani przez władzę będą jedynie ci co realizują program “Uwaga Pirat”.
Dzięki programowi “Uwaga Pirat” wszyscy dokładnie znamy z imienia i nazwiska oraz fizjonomii najbardziej niebezpiecznych funkcjonariuszy, których mrożące krew w żyłach wyczyny są zarejestrowane i czekają “na lepsze czasy”…..
Dodam tylko, że w przypadku dziennikarzy realizujących program “Uwaga Pirat” o żadnym stalkingu mowy być nie może, choć ci nękają policmajstrów przynajmniej raz w tygodniu.
Cała sprawa z panią strażnik z Kargowej śmierdzi na odległość. Śmierdzi powrotem do “władzy ludowej”.
PS. Sugerowanie/ujawnianie nieprawidłowości skutkujących naruszeniem prawa przez przedstawiciela władzy jest obowiązkiem obywatela. Natomiast prokurator Flis teraz udowodni całej Polsce, żeby nie brać tego obowiązku na poważnie. Jak się to nazywa? – zastraszanie?
24 czerwca 2013 o 11:52
Oczywista oczywistosc — bronia swoich. Raczka raczke myje jak za komuny a na legalna dzialanosc Emila (czy kogokolwiek innego) beda szukac paragrafow nie z tej ziemi. Sprawa Emila powinna trafic do Strasburga a “prokurator” Flis pozbawiony wladzy i pozwany.
Trzymaj sie Emil, jestesmy z Toba. Nie dajmy sie zastraszac
24 czerwca 2013 o 08:39
Dopóki będą obowiązywały takie przepisy jak obecnie, dopóty będziemy żyć w PAŃSTWIE PRZESTĘPCZYM WOBEC WŁASNYCH OBYWATELI.
Te przepisy nie są przypadkowe – zostały celowo tak skonstruowane, aby każdego Obywatela można było bezkarnie skazać i ograbić, a jednocześnie nie było możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności funkcjonariuszy, którzy brali udział w tym “zalegalizowanym” przestępstwie. Działania “grupy 3mającej władzę” wobec Pana Emila R. są działaniami rutynowymi, a pierwsze skrzypce gra oczywiście prokuratura, która potrafi każdego dosłownie oskarżyć o dowolną bzdurę wynajdując odpowiedni paragraf KK. Zdolności polskich prokuratorów w fabrykowaniu fałszywych aktów oskarżenia są wprost nieograniczone – oskarża się kierowców o manewry niemożliwe do wykonania, o działania, które nie miały miejsca. A zarazem potrafi się umorzyć każde dosłownie postępowanie zamykając je znaną wszystkim formułką, że “nie dopatrzono się przestępstwa”. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że polscy prokuratorzy posiedli zdolność widzenia przestępstw tam, gdzie ich nie ma oraz “niewidzenia” ich tam, gdzie obiektywnie zaistniały. Takie zdolne są te nasze prokuratory….
Proces Pana Emila R. powinien być monitorowany i nagłośniony, aż do Europejskiej Komisji Praw Człowieka włącznie, gdyż wymieniony prokurator ze Świebodzina jest pilnym uczniem Feliksa Dzierżyńskiego i twórczo rozwija bolszewicką myśl “prawną” – “dajcie mi człowieka, a znajdę paragraf na niego”.
W sprawie procedur wykluczających udział kierowcy w postępowaniu i ich weryfikacji działanie SPnD powinno być ukierunkowane na społeczny nacisk na ustawodawcę.
Tymczasem pospolity kierowca jedyną bronią, jaką może zastosować wobec zjednoczonych sił policyjno-strażnikowo-“krokodylkowych”, to OSTENTACYJNE zwalnianie w miejscach prawdopodobnego pomiaru prędkości i “otrąbienie” obsługi wraz z ostrzeżeniem nadjeżdżających. Kiedy kasa z mandatów stopnieje do poziomu kosztów utrzymania tych rozbójników, to wtedy zjawisko rozboju na drogach się skończy.