Source: http://grm-rpweb.newscyclecloud.com/Rzecz-o-prawie/302039975-Wojciech-Hermelinski-Sedzia-tez-ma-prawo-krytykowac.html
Timestamp: 2020-04-06 16:31:23
Legal References Found: art. 107
 art.135
 art. 12
 art. 135
 art. 54
 art. 31
 art. 10
 art. 54
 art. 212
 art. 46
 art. 10
 art. 10

Document Content:
Wojciech Hermeliński: Sędzia też ma prawo krytykować - Rzecz o prawie - rp.pl
Aktualizacja: 09.02.2020, 09:48
Wojciech Hermeliński: Sędzia też ma prawo krytykować
W demokratycznym społeczeństwie ryzyko inwektywy towarzyszy wolnej grze i debacie politycznej.
W dniu 18 stycznia 2020 r. na oficjalnej stronie rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych ukazał się komunikat informujący, że zastępca rzecznika - sędzia Przemysław W. Radzik zdecydował o podjęciu czynności wyjaśniających w sprawie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przewinienia dyscyplinarnego z art. 107 § 1 ustawy z 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych, polegającego na uchybieniu godności urzędu przez Jarosława O., sędziego Sądu Okręgowego w Poznaniu, pełniącego funkcję przewodniczącego wydziału w tym sądzie. Miał on 18 stycznia 2020 r., nie zachowując powściągliwości w korzystaniu z mediów społecznościowych, na portalu Twitter zamieścić wpisy znieważające Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, przez co wyczerpując znamiona ściganego z urzędu przestępstwa z art.135 § 2 kodeksu karnego w zw. z art. 12 § 1 kodeksu karnego, uchybił godności urzędu oraz zasadom etyki zawodowej, określonym w § 2, § 4, § 5 ust. 2, § 10, 16 i 23 zbioru zasad etyki zawodowej sędziów.
Są spore wątpliwości
Komunikat ten jest reakcją na zamieszczony na Twitterze wpis sędziego Jarosława Ochockiego o następującej treści: „Panie Duda! Piszę to z całą odpowiedzialnością. Jest pan złym człowiekiem, marnym prezydentem, ziejącym nienawiścią w imię swoich doraźnych i partyjnych, politycznych celów. Szkodzi pan Polsce! Sędzia Jarosław Ochocki".
Czytaj także: Spór to mieliśmy kiedyś o „krzesło", teraz w ogóle go nie ma - wywiad z Wojciechem Hermelińskim
Już na wstępie stwierdzić należy, że budzi wątpliwości, czy czyn, z którym rzecznik łączy przekonanie o zasadności wszczęcia postępowania wyjaśniającego, wypełnia znamiona przestępstwa znieważenia.
Karnista, przy tym były prokurator, powinien odróżniać przestępstwo znieważenia od zniesławienia (pomówienia). Czytelne rozważania dotyczące rozróżnienia tych czynów można znaleźć chociażby w wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 6 lipca 2011 r. (sygn. P 12/09). Rozstrzygał on pytanie prawne Sądu Okręgowego w Gdańsku zadane w związku z rozpatrywanym zażaleniem na postanowienie prokuratora Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadziła śledztwo w sprawie znieważenia Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego przez byłego Prezydenta RP Lecha Wałęsę. W tej sprawie sąd pytający powziął wątpliwość, czy art. 135 § 2 k.k. jest zgodny jest z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz art. 10 europejskiej konwencji praw człowieka. Obydwa przepisy wyrażają generalnie prawo do swobodnego wyrażania swoich poglądów. W powołanym wyroku, wyznaczając zakres gwarancji konstytucyjnej, Trybunał Konstytucyjny wskazał, że „[u]żyte w treści art. 54 ust. 1 Konstytucji słowo >pogląd< powinno być interpretowane jak najszerzej, nie tylko jako wyrażanie osobistych ocen faktów i zjawisk we wszystkich przejawach życia, ale również prezentowanie opinii, przypuszczeń, prognoz, ferowanie ocen w sprawach kontrowersyjnych, a także informowanie o faktach, tak rzeczywistych, jak i domniemywanych".
Zarówno orzecznictwo, jak i doktryna dopatrują się zasadniczych różnic pomiędzy zniesławieniem (pomówieniem) a znieważeniem. Pomówienie musi zawierać jakąś treść, ocenianą jako zarzut wobec do innej osoby, podczas gdy zniewaga polega na zachowaniu obraźliwym, które może, ale nie musi zawierać zarzutu. Istota zniesławienia (pomówienia) sprowadza się do zachowania, przez które sprawca przypisuje innemu podmiotowi negatywnie oceniane właściwości lub postępowanie, co może doprowadzić do poniżenia go oczach w opinii publicznej bądź też narazić na utratę zaufania potrzebnego na danym stanowisku w zawodzie lub rodzaju działalności, podczas gdy istotą znieważenia jest okazanie pogardy, która głębiej niż lekceważenie wyraża ujemny stosunek do wartości, jaką reprezentuje sobą człowiek.
W zniesławieniu dochodzi do postawienia „zarzutu zracjonalizowanego" i możliwego do udowodnienia, podczas gdy w zniewadze chodzi o zarzut obelżywy lub ośmieszający, postawiony w formie niezracjonalizowanej (przestępstwo zniewagi wyklucza możliwość skutecznej obrony sprawcy przez wykorzystanie konstrukcji tzw. dowodu prawdy). Zniesławienie, o którym mowa w art. 212 k.k., bez względu na rodzaj pomówionego podmiotu ścigane jest w trybie prywatnoskargowym, co oznacza, przy odrzuceniu zniewagi jako formy wyrażania krytyki organów publicznych, że wszystkie podmioty, a więc zarówno funkcjonariusze publiczni wszystkich szczebli, jak i osoby prywatne, są traktowane przez prawo równo w ochronie ich czci i dobrego imienia.
Idiota, ćwok i głupek
Podkreślić należy, że orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje jednoznacznie na konieczność zaakceptowania przez osoby publiczne (przede wszystkim przez polityków i funkcjonariuszy publicznych) słabszego standardu ochrony ich dóbr osobistych. Reprezentatywne są tu przykładowo następujące orzeczenia: Lingens przeciwko Austrii (pomówienie kanclerza o liberalny stosunek do byłych nazistów), Oberschlick przeciwko Austrii (polityk w komentarzu po publicznym przemówieniu został nazwany „idiotą"), Janowski przeciwko Polsce (wydane na kanwie sprawy znieważenia funkcjonariuszy publicznych straży miejskiej podczas i w związku z wykonywaniem przez nich czynności służbowych poprzez nazwanie ich „ćwokami" i „głupkami"), Castells przeciwko Hiszpanii (oskarżenia pod adresem władz o tolerowanie i inspirowanie grup o obliczu faszystowskim), Pakdemirli przeciwko Turcji (nazwanie prezydenta „kłamcą", „oszczercą", „politycznym inwalidą", „ograniczonym umysłem"), Lopes Gomes da Silva przeciwko Portugalii (nazwanie kandydata w wyborach municypalnych „osobą ideologicznie groteskową i chamską", „niezwykłym połączeniem reakcyjnego prostactwa, faszystowskiej bigoterii i prymitywnego antysemityzmu", „uosobieniem samozadowolenia i tego, co jest zjełczałe i śmieszne").
We wszystkich przywołanych tu sprawach trybunał strasburski odrzucił pogląd, że krytyczna wypowiedź (ocena) może podlegać ochronie jedynie pod warunkiem, iż nie ma znieważającego charakteru, a w ostatnim z przytoczonych wyroków wskazał nawet, że w demokratycznym społeczeństwie ryzyko inwektywy towarzyszy wolnej grze i debacie politycznej.
Z tego wynika, że trybunał strasburski wyraźnie rozróżnia, czy chodziło o klasyczną sprawę o zniesławienie (w debacie o sprawach interesu publicznego), czy też nastąpił bezpodstawny atak personalny lub doszło do przekroczenia granic dozwolonej krytyki, uwzględniając, że wolność wchodząca tutaj w grę obejmuje możliwość posłużenia się pewną przesadą, a nawet prowokacją.
Zgodnie z art. 46 europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka państwa, które ją podpisały, „zobowiązują się do przestrzegania ostatecznego wyroku Trybunału swe wszystkich sprawach, w których są stronami". Z tego przepisu wprost wynika, że państwa mają przestrzegać takich wyroków w sprawach, w których są stronami. Jednakże orzecznictwo trybunału strasburskiego wyrażone także w sprawach przeciwko innym państwom nie może być przez Polskę lekceważone. Oczywiste jest przecież, że w razie zainicjowania postępowania przeciwko Polsce trybunał strasburski nawiąże do swoich wcześniejszych wypowiedzi orzeczniczych i wyznaczonego przez nie standardu ochrony.
Poczytajcie orzeczenia
Polskie organy wymiaru sprawiedliwości w pojawiających się sprawach na tle przestępstwa zniewagi Prezydenta RP powinny uwzględniać zarówno orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego (np. wyrok w sprawie P 3/06), jak i powołane orzecznictwo trybunału strasburskiego.
Warto przypomnieć umorzone w 2003 r. śledztwo w sprawie publicznego znieważenia Prezydenta RP przez rozpowszechnianie na terenie Częstochowy plakatów z wizerunkiem Aleksandra Kwaśniewskiego obok wizerunku Adolfa Hitlera, uznając tak drastyczną formę protestu politycznego za dopuszczalną, a w szczególności mieszczącą się w granicach ochrony wypowiedzi zagwarantowanej przez art. 10 europejskiej konwencji praw człowieka. Z kolei w 2005 r. odmówiono wszczęcia śledztwa w sprawie publicznego znieważenia Prezydenta RP przez publikację artykułu w jednym z ogólnopolskich tygodników, w którym Prezydent RP został określony jako „prezydent wszystkich aferzystów". W uzasadnieniu prokurator stwierdził, że „art. 135 § 2 k.k. penalizuje zachowania polegające na publicznym znieważeniu Prezydenta RP. (...) Oznacza się nim takie i tylko takie zachowanie, które według określonych przez normy kulturowo-obyczajowe i powszechnie przyjęte oceny stanowi wyraz pogardy. (...) W niniejszym wywiadzie nie użyto żadnych tego typu określeń".
Trybunał strasburski podkreśla, że na potrzeby oceny proporcjonalności wypowiedzi trzeba uwzględnić okoliczności i ogólny kontekst, w którym one padły. Trzeba przyjrzeć się zaskarżonej ingerencji w świetle całokształtu sprawy, zwracając uwagę na stanowisko zajmowane przez skarżącego, jego wypowiedzi i ich kontekst oraz reakcje na nie (tak np. w sprawach Baka przeciwko Węgrom, Wille przeciwko Liechtensteinowi). I nawet jeżeli kwestia, której dotyczy, debata ma implikacje polityczne, nie jest to wystarczającym powodem, by zabraniać sędziemu wypowiadania się w sprawie.
W orzecznictwie trybunału strasburskiego wskazuje się, że przepisy krajowe mogą przewidywać nakładanie określonych obowiązków na sędziów jako gwarantów rządów prawa i umożliwiać ich odwoływanie za niedopełnianie tych obowiązków z myślą o ochronie praw innych i utrzymaniu autorytetu i bezstronności sądownictwa (tak np. w sprawie Pitkevich przeciwko Rosji). Jednym z kluczowych czynników przy ocenie konieczności zastosowanego przez władze środka jest to, czy zaskarżone postępowanie miało znaczenie dla działalności skarżącego jako sędziego, w szczególności podczas jednego z dotychczasowych, toczących się lub nadchodzących postępowań (tak np. w sprawie Albayrak przeciwko Turcji).
Trybunał orzekł, iż do naruszenia art. 10 konwencji przez władze doszło w sytuacji gdy opinia lub postępowanie skarżącego nie miało żadnego wpływu na wykonywanie obowiązków sędziowskich (Wille przeciwko Liechtensteinowi) i gdy nie przedstawiono żadnych dowodów na wykazanie, że skarżący postępował w sposób, który kwestionowałby jego zdolność do bezstronnego rozpoznawania spraw.