Source: http://absta.pl/hubert-myliwiec-podstp-jako-znami-przestpstwa-zgwacenia.html
Timestamp: 2019-06-18 07:33:22
Legal References Found: art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 168
 art. 198
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 286
 art. 197
 art. 286
 art. 197
 art. 286
 art. 286
 art. 197
 art. 115
 art. 197
 art. 198
 art. 198
 art. 198
 art. 197
 art. 197
 art. 198
 art. 198
 art. 198
 art. 198
 art. 198
 art. 198
 art. 197
 art. 198
 art. 197
 art. 197
 art. 198
 art. 197
 art. 198
 art. 197
 art. 197
 art. 198
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 117
 art. 117
 art. 117
 art. 197
 art. 278
 art. 197

Document Content:
Hubert Myśliwiec Podstęp jako znamię przestępstwa zgwałcenia
Pobieranie 103.61 Kb.
Rozmiar 103.61 Kb.
Podstęp jako znamię przestępstwa zgwałcenia
Artykuł stanowi próbę kompleksowego omówienia znamienia „podstęp” będącego jednym z trzech środków działania przestępnego z art. 197 k.k., w szczególności zaś jego istoty i generowanych przezeń problemów wykładniczych. Autor opowiada się za szerokim ujmowaniem znamienia „podstęp” na gruncie komentowanego przepisu, gromadząc ponadto argumenty przeciwko postulowanemu przez niektórych przedstawicieli doktryny zróżnicowaniu odpowiedzialności karnej za podstępne zgwałcenie w stosunku do zgwałcenia, do którego sprawca doprowadza przez użycie przemocy lub groźby bezprawnej.
W opisie znamion przestępstwa zgwałcenia (art. 197 k.k.) pojawiają się trzy środki działania przestępnego. Aby rozważać pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej za któryś z typów czynu zabronionego z art. 197 k.k., musi on wpierw doprowadzić inną osobę do czynności seksualnej (tj. do obcowania płciowego lub poddania się albo wykonania innej czynności seksualnej), posługując się jednym z tychże środków. Ustawa karna zalicza do nich: przemoc, groźbę bezprawną oraz podstęp, przy czym za najbardziej kontrowersyjny uchodzi ten ostatni.
Podniesienie „podstępu” do rangi środka równoważnego „przemocy” i „groźbie bezprawnej” przy przestępstwie zgwałcenia nie jest rozwiązaniem szczególnie często spotykanym w europejskim prawodawstwie1. Nie oznacza to jednak, iż takie rozwiązanie należy z góry postrzegać jako nieuzasadnione. Jest wiele argumentów przemawiających za pozostaniem przy regulacji o takim brzmieniu, jakie ma obecny art. 197 § 1 k.k. By dostrzec pierwszy z nich, warto sięgnąć do wypowiedzi M. Filara na temat tzw. groźby żartem. Autor wywodzi, iż nie jest ona nakierowana na to, by wywołać w zagrożonym przymus kompulsyjny i zmusić go do czynności seksualnej. Groźba taka ma nieco inne zadanie: chodzi o to, by wywołać u drugiej osoby strach traktowany jako cel sam w sobie. Nie jest ona natomiast środkiem do osiągnięcia jakiegoś dalszego celu2. Konieczne wydaje się jednak położenie akcentu na to, iż jeżeli sprawca doprowadza inną osobę do czynności seksualnej, stosując w tym celu wspomnianą „groźbę żartem”, pociągnięcia do odpowiedzialności karnej uniknąć może jedynie wówczas, gdy jego groźba nie wywoła w zagrożonym obawy, że zostanie spełniona, a jednocześnie nie jest ona na tyle realna, iż „u obiektywnego obserwatora wywołuje przekonanie, że jest zdolna wpłynąć na decyzję woli jej adresata w kierunku podjęcia wymuszonego groźbą zachowania”3. Jeżeli zatem podane przesłanki (uwalniające „sprawcę” od odpowiedzialności karnej) zostaną zrealizowane, należy uznać, iż ofiara „oddała się” rzekomemu sprawcy dobrowolnie. Jeżeli jednak groźba, która wprawdzie nie była pierwotnie nakierowana na przestępne doprowadzenie innej osoby do czynności seksualnej, nie została odebrana przez nią jako żart i w konsekwencji wywołała u niej niejako wymuszoną gotowość do „oddania się” sprawcy, co sprawca następnie wykorzystał, wówczas winno to skutkować pociągnięciem go do odpowiedzialności karnej za któryś z typów czynu zabronionego z art. 197 k.k. Na domiar tego w tak skonstruowanym stanie faktycznym będziemy mieli do czynienia ze zgwałceniem podstępnym (nie zaś z doprowadzeniem do czynności seksualnej przez groźbę bezprawną), bowiem w świadomości ofiary istnieje błędne przekonanie o tym, że sprawca, stosując groźbę, zmusza ją do niedobrowolnego zadysponowania jej wolnością seksualną, co sprawca następnie postanawia wykorzystać. Przy ocenie podanego stanu faktycznego należy zastosować zobiektywizowane kryterium indywidualne. Może się wszak okazać, iż znajdując się w analogicznym położeniu i mając zbliżoną budowę psychofizyczną do ofiary, takiej „żartobliwej” groźby nie sposób odebrać jako żartu.
Powyższy przykład dowodzi, iż zdarzają się sytuacje, w których istnienie „podstępu” jako jednego z trzech równoważnych środków doprowadzenia do zgwałcenia wydaje się niezbędne. Sęk w tym, aby właściwie to znamię interpretować, tym bardziej że zbyt szerokie jego ujmowanie może doprowadzać do absurdalnych wręcz rozwiązań (co bynajmniej nie oznacza, że należy postulować jak najwęższe jego rozumienie).
II. Istota podstępu
W przeciwieństwie do „przemocy” i „groźby bezprawnej” „podstępu” nie zaliczamy do środków zmuszania, ponieważ nie wywołuje przymusu, co z kolei czynią oba pozostałe środki4. Jako istotę „podstępu” z art. 197 k.k. powszechnie podaje się wprowadzenie ofiary w błąd albo takie wykorzystanie błędu ofiary, które umożliwia sprawcy nawiązanie z nią kontaktu seksualnego5. Problemy rodzą się jednak na innym polu. Toczony jest bowiem spór o to, jak szeroko na gruncie art. 197 k.k. należy ujmować znamię „podstępu”. Sąd Najwyższy zakłada, iż właściwe jest szerokie rozumienie tego znamienia, uzasadniając, że: „Podstęp (…) może polegać bądź na stosowaniu takich pozorów, w których osoba pokrzywdzona wyraża zgodę na czyn nierządny, na który nie wyraziłaby zgody, gdyby nie była wprowadzona w błąd, bądź też na zabiegach doprowadzających osobę pokrzywdzoną do stanu, w którym nie ma pełnego rozeznania tego co czyni, albo nie może stawiać oporu. (…) Podstęp (…) wyłącza lub w znacznym stopniu ogranicza wolę pokrzywdzonej przeciwstawiania się zamierzonemu doprowadzeniu jej w ten sposób przez sprawcę do poddania się czynowi nierządnemu”6. Pogląd ten wydaje się godny zaaprobowania. Nie jest to jednak stanowisko cieszące się powszechnym uznaniem doktryny. Odżegnuje się od niego np. P. J. Jastrzębski, będąc zdania, iż w przypadku doprowadzenia innej osoby do obcowania płciowego (art. 197 § 1 k.k.) należy ograniczyć się do wąskiego rozumienia podstępu, zaś szersze formy podstępu mogą co najwyżej skutkować odpowiedzialnością karną za uprzywilejowany typ zgwałcenia (a najlepiej, aby w ogóle wyeliminowano je z art. 197 k.k.)7.
M. Filar stwierdza: „tam, gdzie nie ma błędu po stronie ofiary, tam nie ma podstępu po stronie sprawcy”, przy czym sprawca nie musi tego błędu wywołać swoim działaniem – wystarczające jest, by świadomie wykorzystał błąd, który już istnieje, a powstał nawet niezależnie od niego8. Tymczasem, cytując W. Woltera, ów błąd „to tyle co niezgodność między rzeczywistością a jej odbiciem w świadomości w ramach jakiegoś aktu poznawczego”9. Niezgodność ta może odnosić się do samej czynności seksualnej (obiektywnie istotnych motywów podjęcia decyzji w przedmiocie tej czynności), jak również do okoliczności, które ją poprzedzały, a doprowadziły do tego, że w chwili przestępstwa ofiara nie mogła podjąć swobodnej decyzji woli w tym zakresie. W celu zaś prawidłowej oceny, czy uzasadnione jest istnienie tej niezgodności, winniśmy posłużyć się kryterium indywidualno-obiektywnym10.
Jak stwierdził Sąd Najwyższy: „Istotą podstępu w rozumieniu art. 168 § 1 k.k. jest podjęcie takich oszukańczych zabiegów, które zdolne są doprowadzić nawet rozważną, przestrzegającą zasad obyczajowości kobietę do poddania się czynowi nierządnemu. Nie stanowi przeto takiego podstępu nakłanianie pełnoletniej, znającej działanie alkoholu kobiety do picia napojów alkoholowych, chociażby nakłaniający miał na celu odbycie z odurzoną alkoholem stosunku płciowego”11. Później organ ten dodał jeszcze, że gdyby chodziło o młodą dziewczynę (np. piętnastoletnią), która nie uświadamia sobie, jaki wpływ na organizm ludzki ma nadmierne spożycie alkoholu, możemy przyjąć podstęp po stronie sprawcy12. J. Warylewski słusznie zaznacza jednak, że dla wyeliminowania podstępu wystarczające jest wykazanie, iż taka ofiara, mimo młodego wieku, zdawała sobie sprawę z tego, jak na organizm ludzki oddziałuje alkohol, i nie jest konieczne, aby wiedzę tę posiadła na podstawie własnego doświadczenia13. Krytykuje tym samym kompletnie nieuzasadniony pogląd, zgodnie z którym „ten, kto alkoholu nie spożywał, w ogóle nie może sobie zdawać sprawy z siły jego działania”14. Zachowanie sprawcy w takich okolicznościach nie pozostanie jednak bezkarne. Jeżeli bowiem uznamy, że ofiara na skutek spożycia znacznej ilości alkoholu znajduje się w stanie bezradności, o którym mowa w art. 198 k.k., wówczas możliwe jest pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej z tego przepisu, o ile jednocześnie wykorzysta ową nie najlepszą kondycję ofiary15.
K. Daszkiewicz-Paluszyńska wyszczególnia kluczowe różnice pomiędzy „groźbą bezprawną” a „podstępem”. W przypadku „podstępu” pokrzywdzony jest przekonany o uczciwych zamiarach sprawcy, w związku z czym nie odczuwa obawy, podczas gdy osoba zagrożona zdaje sobie sprawę z grożącego jej niebezpieczeństwa i z faktu bycia zmuszaną. Elementu zmuszania brak jednak przy podstępie. Co więcej, osoba, wobec której sprawca zastosował podstęp, prawdopodobnie inaczej by się zachowała, wiedząc, że jest wprowadzana w błąd. Tymczasem osoba zagrożona nie może inaczej postąpić, gdyż jej zachowanie determinuje obawa przed niebezpieczeństwem16. Ponadto między błędem ofiary a podjętą przez nią decyzją albo stanem wyłączającym podjęcie decyzji zachodzi warunek sine qua non17.
Nie budzi wątpliwości, iż wprowadzenie w błąd, decydujące o przyjęciu „podstępu” w rozumieniu art. 197 k.k., może zaistnieć na wiele sposobów. Ofiara może zostać wprowadzona w błąd tak słowem, jak i pismem. Prócz tego błąd może być rezultatem określonego zachowania się sprawcy, tj. zachowania, które zostało niewłaściwie zinterpretowane przez ofiarę. Równie dobrze sprawca może zataić przed pokrzywdzonym prawdziwy stan rzeczy18.
Sąd Najwyższy zakwalifikował jako „podstęp” wprowadzenie w błąd lub wykorzystanie błędu co do istnienia stosunku zależności lub krytycznego położenia19. Należy jednak mieć na względzie, iż istnieją pewne uboczne aspekty czynu niedotyczące samej jego istoty, które nie stanowią podstępu w rozumieniu środka zgwałcenia. Warto odwołać się do przykładu M. Filara, w którym rzekoma ofiara zgodziła się na stosunek płciowy zachęcona obietnicą małżeństwa złożoną przez inną osobę, po czym owa obietnica nie została przez tę osobę dotrzymana. Postrzeganie zachowania osoby kłamliwie obiecującej małżeństwo jako zgwałcenia wydaje się nieracjonalne20.
Studiując dostępną literaturę na temat przestępstwa zgwałcenia, z łatwością można odnaleźć więcej przykładowych stanów faktycznych, które nie dają podstaw do przyjmowania realizacji znamienia „podstęp” w rozumieniu art. 197 k.k. Wskazuje się m.in. na: nieuzyskanie przez podwładnego obiecanej podwyżki, która miała stanowić „wynagrodzenie” za udzielnie zgody na obcowanie płciowe z przełożonym, czy też odbycie stosunku płciowego z osobą będącą już w związku małżeńskim, czego ofiara nie była świadoma. W konsekwencji: „nie ma mowy o podstępie, gdy zgoda na czynność seksualną została wyrażona pod wpływem błędu jedynie co do ubocznych motywów podjętej decyzji”21.
III. Błąd istotny
Istotny błąd co do motywów decyzji o zadysponowaniu swą wolnością seksualną ma taki skutek, iż brak jest po stronie dysponenta dobra świadomości wszelkich okoliczności faktycznych istotnych w przedmiocie podjęcia decyzji22. Istotnym błędem, uzasadniającym przyjęcie, że mamy do czynienia z podstępem z art. 197 k.k., jest na przykład wprowadzenie drugiej osoby w błąd tudzież jego wykorzystanie co do tego, iż podejmuje ona współżycie z własnym małżonkiem23. O istotnym błędzie będziemy mówić również wtedy, gdy sprawca wprowadzi ofiarę w błąd, podając się za lekarza, dzięki czemu następnie uzyska od pokrzywdzonego zgodę na dotykanie jego sfer intymnych w ramach rzekomego badania lekarskiego. P. J. Jastrzębski, szukając przykładów podstępnego zgwałcenia tak w ujęciu wąskim, jak i szerokim (którego jest przeciwnikiem), wylicza następujące przypadki: przekonanie ofiary, będącej sympatyczką określonej sekty, iż podejmowany przez nią z inną osobą akt spółkowania ma jedynie charakter religijny, nie zaś seksualny (podstęp sensu largo), oraz zakneblowanie i związanie ofiary pod pozorem zabawy o nieerotycznym podtekście (podstęp sensu stricto)24.
Skoro odróżnienie błędu istotnego od nieistotnego nierzadko nastręcza nie lada trudności, należałoby wyznaczyć przynajmniej prowizoryczne kryterium różnicujące. M. Bielski daje wskazówkę, czym moglibyśmy się posiłkować, rozważając, czy in concreto zaistniał błąd istotny, czy jedynie błąd irrelewantny z punktu widzenia odpowiedzialności karnej za zgwałcenie. Przesądzenie, iż w konkretnym przypadku błąd ofiary był istotny, daje podstawę do przyjęcia realizacji znamienia „podstęp”, a w konsekwencji umożliwi pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej za czyn z art. 197 k.k. Zgodnie z jego propozycją, kryterium odróżniającym obie formy błędu winna być ocena, czy okoliczność, co do której ofiara pozostawała w błędzie, ze względu na obowiązujące wzorce kulturowe stanowić mogła główny czynnik decydujący o podjęciu świadomej decyzji w kwestii życia seksualnego25.
W większości przypadków podane kryterium okaże się niezwykle pomocne. Jesteśmy jednak w stanie wyobrazić sobie co najmniej kilka stanów faktycznych, w których i ono może być niewystarczające. Przykładowo, kontrowersje może rodzić kwestia zamierzonego niezapłacenia osobie zawodowo trudniącej się prostytucją za odbytą czynność seksualną. Zdaniem R. Krajewskiego ewentualna odmowa zapłaty prostytutce za akt płciowy, do którego już doszło, nie czyni z niej ofiary zgwałcenia, bowiem w czasie podejmowania czynności seksualnej istniała jej zgoda na tę czynność26. Z drugiej strony można się zastanawiać, czy w przedstawionym stanie faktycznym nie mamy jednak do czynienia z podstępem, jako że – jak zakładam – w znakomitej większości przypadków osoba prostytuująca się wyraża zgodę na czynność seksualną jedynie po to, aby otrzymać w zamian pewną korzyść materialną (co do zasady ekwiwalent pieniężny). Innymi słowy, głównym, a najprawdopodobniej wyłącznym motywem decyzji takiej osoby o zadysponowaniu własnym ciałem jest chęć wzbogacenia się. Aby w opisanej sytuacji w ogóle rozważać możliwość przypisania sprawcy odpowiedzialności karnej, wpierw należałoby wykazać, iż podejmując akt seksualny z osobą prostytuującą się, miał zamiar niezapłacenia jej za tę czynność (zakładam, iż oczywistym dla sprawcy jest to, że całe zajście ma charakter transakcji, tj. ma on świadomość, że osoba prostytuująca się świadczy usługę odpłatną). Przyjmijmy jednak, że właśnie taki zamiar przyświecał sprawcy. Wówczas, z jednej strony – w rezultacie odwołania się do elementu istotnego błędu, który od błędu nieistotnego odróżnimy, posługując się podanym powyżej kryterium – wydaje się, że zachowanie sprawcy moglibyśmy zakwalifikować jako zgwałcenie, do którego doprowadził na skutek swego podstępnego działania. Z drugiej zaś takie rozwiązanie jest w moim odczuciu nadzwyczaj nieintuicyjne. Jak zatem należy wybrnąć z tej sytuacji?
Stoję na stanowisku, iż czerpanie korzyści z prostytucji jako procederu bezprawnego nie zasługuje na ochronę prawną. Dochodzi jednak do tego inny czynnik: osoba zawodowo trudniąca się prostytucją w opisanej sytuacji ma pewne oczekiwania wobec klienta, podobnie jak osoba, która – godząc się na czynność seksualną – liczy na spełnienie przez sprawcę obietnicy zawarcia z nią związku małżeńskiego lub na otrzymanie obiecanego awansu. We wszystkich wymienionych stanach faktycznych psychiczna postawa „ofiary” jest niczym innym, jak swoistą nadzieją na otrzymanie pewnych określonych profitów stanowiących „wynagrodzenie” za „oddanie się” rzekomemu sprawcy. Z kolei, przyrzeczenie ze strony sprawcy ma pełnić rolę zachęty, jednak trudno uznać je za jakąś poważną (czy też istotną) deklarację z jego strony. Tutaj pragnienie otrzymania obiecanej korzyści w zamian za zadysponowanie swoją wolnością seksualną w istocie stanowić będzie główną przyczynę wyrażenia zgody na akt seksualny, a to – zgodnie ze sformułowanym powyżej kryterium odróżniającym błąd istotny od nieistotnego – powinno skutkować przyjęciem istotnego błędu rzekomej ofiary co do rzeczywistych zamiarów sprawcy, w dalszej zaś perspektywie otworzyć drogę do przypisania mu odpowiedzialności karnej za podstępne zgwałcenie. Niemniej w takich okolicznościach błędowi ofiary mimo wszystko należałoby odmówić waloru istotności. Osoba, która „oddaje się” sprawcy, licząc na tego typu profity, powinna mieć świadomość ryzyka, iż owych korzyści nie otrzyma. Możemy zarzucić jej pewną lekkomyślność, skoro godzi się ona na czynność seksualną, nie otrzymując jakiegoś poważnego potwierdzenia, że otrzyma za tę usługę upragnione „wynagrodzenie” (np. zaliczkę). Odpłatne świadczenie usług seksualnych nie jest działalnością ujętą w ramy prawne, a prawo nie powinno chronić obrotu w procederze prostytucji, toteż rozstrzygnięcie problemu wypracowania przez osoby trudniące się nią takich metod, które umożliwią skuteczne egzekwowanie od klientów należności za otrzymywane usługi, nie leży już w orbicie zainteresowania prawa karnego, o ile metody te nie pozostają w jawnym konflikcie z obowiązującymi przepisami.
Gdybyśmy jednak przyjęli, iż w powyższym stanie faktycznym dochodzi do zgwałcenia osoby prostytuującej się w związku z tym, iż nie otrzymała zapłaty za świadczoną usługę, to – jak sądzę – równocześnie musielibyśmy uznać, że do zgwałcenia, o którym mowa w art. 197 k.k., dochodzi także wtedy, gdy klient od początku planuje zapłacić „usługodawcy” mniej niż było ustalone (o ile w ogóle doszło do jakichś ustaleń, ponieważ nie można wykluczyć możliwości zaistnienia takiej sytuacji, w której osoba prostytuująca się wpierw świadczy usługę, a dopiero po odbytej czynności seksualnej oświadcza, ile za nią żąda). Myślę, że podobny problem wyłoniłby się np. w przypadku obiecanego awansu, gdyby ofiara miała obiecane stanowisko dyrektora, a otrzymałaby „tylko” funkcję jego asystenta, o ile sprawca założył wcześniej taki scenariusz.
Rekapitulując, nie ulega wątpliwości, że osobie prostytuującej się przysługuje ochrona prawna, bowiem dysponuje ona wolnością decydowania o sferze swojego życia seksualnego w takim samym zakresie, jak osoba, która takich praktyk nie stosuje, jednakowoż nie uważam za prawidłowe uznawania jej za podstępnie zgwałconą w obliczu nieotrzymania przez nią zapłaty za świadczoną klientowi usługę. W tym kontekście warto sięgnąć ponownie do przykładu osoby, która wyraża zgodę na czynność seksualną, licząc na to, iż jej seksualny partner – zgodnie ze złożoną wcześniej obietnicą – w przyszłości wstąpi z nią w związek małżeński, co niczym istotnym nie odróżnia się od casusu osoby „oddającej się” przełożonemu w związku z obietnicą awansu. W istocie, takie zabiegi rzekomego sprawcy, jak: kłamliwa obietnica narzeczeństwa lub małżeństwa albo nieszczere wyznanie miłości, mają znaczenie dla ocen moralnych, jednak z punktu widzenia prawa karnego, któremu – co należy podkreślić – przyświeca zasada ultima ratio, niedopuszczalne wydaje się czynienie komuś zarzutu z tego tytułu, iż zachowując się w któryś ze wskazanych sposobów, „gwałci” drugą osobę. W takich wypadkach mówiłbym przede wszystkim o pewnej naiwności i lekkomyślności rzekomej ofiary, nie zaś o istnieniu jakiegoś istotnego błędu w jej świadomości, którego wystąpienie determinuje możność rozważania odpowiedzialności karnej sprawcy za jeden z typów zgwałcenia. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, iż takie postawienie sprawy można uznać za kontrowersyjne.
Niniejszy przykład ilustruje, jak wiele problemów może generować fakt znajdowania się „podstępu” w opisie znamion przestępstwa zgwałcenia na pozycji równorzędnej dwóm pozostałym środkom przestępnego działania. Jak już jednak wspominałem, odwołując się do problemu tzw. groźby żartem, niepożądane byłoby eliminowanie go z treści art. 197 k.k. Aby jednak nie dochodzić do absurdu, przy wykładni tego znamienia należy wykazać się racjonalnością. Prócz tego – każdorazowo – należy mieć na względzie okoliczności konkretnej sprawy, unikając przeteoretyzowania, i mieć na względzie obowiązującą regułę ultima ratio prawa karnego. Omówiony kontrowersyjny przykład dowodzi również, że zaproponowane przez M. Bielskiego kryterium odróżniające błąd istotny od nieistotnego nie jest precyzyjne. W przeanalizowanym stanie faktycznym, mimo tego, że okoliczność, co do której ofiara pozostawała w błędzie, ze względu na obowiązujące wzorce kulturowe stanowiła główny czynnik decydujący o podjęciu przez nią świadomej decyzji o zadysponowaniu swoją wolnością seksualną, błąd ofiary nadal winien być postrzegany jako nieistotny. Wskazanie jednak precyzyjniejszego kryterium, tj. takiego, które miałoby zastosowanie do wszystkich hipotetycznych stanów faktycznych, wydaje się póki co zadaniem karkołomnym. To z kolei prowadzi do konkluzji, iż oceny, czy błąd ofiary był istotny, a co za tym idzie – czy doszło do podstępnego zgwałcenia, nie da się całkowicie oderwać od intuicyjności, a więc subiektywizmu. Niemniej nie ulega wątpliwości, że błąd ofiary musi być istotny, by następnie móc rozważyć, czy dopuszczono się zgwałcenia.
IV. „Podstęp” a „wprowadzenie w błąd albo wyzyskanie błędu”
Dokonując wykładni znamienia „podstęp” z art. 197 k.k., racjonalnym wydaje się sięgnięcie do rozważań odnoszących się do przestępstwa oszustwa z art. 286 § 1 k.k. W przepisie tym wśród znamion typu pojawia się „wprowadzenie w błąd albo wyzyskanie błędu”. Jak słusznie podkreśla się w doktrynie, „wprowadzenie w błąd” odnosić należy do istotnych okoliczności sprawy. Mają to być okoliczności istotne na tyle, aby mieć wpływ na decyzję ofiary o rozporządzeniu mieniem. Przepis ten nie stawia wymogu, by działanie sprawcy miało jakiś szczególny charakter. Nie musi być to zatem podstępne, chytre działanie, bowiem „wystarczające jest każde, jakiekolwiek działanie, które może doprowadzić do powstania błędnego wyobrażenia o rzeczywistości u osoby rozporządzającej mieniem”27. Można zatem odnieść wrażenie, że jest to ujęcie nadzwyczaj szerokie, zwłaszcza gdy zestawimy je z doktrynalnymi i orzeczniczymi propozycjami pojmowania „podstępu” występującego w opisie znamion przestępstwa zgwałcenia, które – zgodnie z powszechną wykładnią – również polega na wprowadzeniu w błąd albo jego wykorzystaniu (przy założeniu, że „wyzyskanie” i „wykorzystanie” są pojęciami tożsamymi28). Aczkolwiek nie sposób pominąć faktu, iż w art. 197 k.k. rozumienie „podstępu” jako „wprowadzenia w błąd albo wykorzystania błędu” jest rezultatem dokonanej wykładni (jako że w treści przepisu pada jedynie słowo „podstęp”), natomiast art. 286 k.k. expressis verbis mówi o „wprowadzeniu w błąd albo wyzyskaniu błędu” (nie ma w nim za to wprost mowy o podstępie).
W literaturze akcentuje się, że „wprowadzenie w błąd” może odnosić się do okoliczności zewnętrznych, jak i stanów wewnętrznych, a dojść do niego może na wiele sposobów, tj. słownie, pisemnie, za pomocą gestów, a nawet inną drogą. Można to uczynić także za pomocą faktów konkludentnych (jeżeli sprawca zachowuje się tak, aby ofiara wyciągnęła z jego zachowania błędne wnioski) albo przez przemilczenie. Tymczasem „wyzyskanie błędu” następuje w sytuacji, w której jeszcze nim sprawca zaczął działać, ofierze towarzyszyło błędne wyobrażenie o rzeczywistości, przy czym sprawca do powstania owego stanu w żaden sposób się nie przyczynił, a jednocześnie nie wykazał aktywności, by ją z tego błędu wyprowadzić. Zatem sprawca doprowadza pokrzywdzonego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, zaniechując przy tym prób stworzenia w świadomości ofiary prawidłowej oceny stanu rzeczywistego. Niczego nie zmienia również ignorantia facti pokrzywdzonego29.
Widząc pewne rozbieżności interpretacyjne między omawianymi znamionami, dochodzę do wniosku, iż nie należy za wszelką cenę dążyć do tożsamego rozumienia „podstępu” z art. 197 k.k. i „wprowadzenia w błąd albo wyzyskania błędu” z art. 286 k.k. Po pierwsze, chociaż zasadniczo takie wprowadzenie tudzież wyzyskanie błędu możemy często utożsamiać z podstępem, to jednak nie bez powodu ustawodawca posłużył się w obu przepisach różnymi określeniami. Skądinąd, tak jak posłużenie się w jednym przepisie ustawy karnej znamieniem „przemoc” (art. 197 § 1 k.k.), w innym zaś „przemoc wobec osoby” (art. 191 § 1 k.k.), wskazuje na celowy zabieg ustawodawcy nakierowany na zróżnicowanie zakresów tych terminów30, tak i w tym przypadku brak wystarczająco silnych argumentów, by mówić o czystej przypadkowości. Po drugie, różna jest specyfika tych przepisów, choćby ze względu na odmienny przedmiot ochrony przestępstwa zgwałcenia i przestępstwa oszustwa. Podczas gdy w art. 286 k.k. należy karać sprawcę za każde działanie, które wiąże się z niekorzystnym rozporządzeniem mieniem przez ofiarę w związku z istnieniem rozbieżności między jej świadomością a stanem rzeczywistym (związek przyczynowy), tak w art. 197 k.k. „podstęp” należy rozumieć węziej, pamiętając o podanych powyżej kryteriach, od których zależne jest, czy sprawcy można postawić zarzut, iż dopuścił się zgwałcenia. Nie każde bowiem wprowadzenie w błąd tudzież jego wykorzystanie skutkujące doprowadzeniem innej osoby do czynności seksualnej winno skutkować odpowiedzialnością karną za zgwałcenie.
Dodana do art. 115 § 22 k.k. definicja ustawowa procederu handlu ludźmi rozdziela zakres znaczeniowy pojęć: „podstęp” i „wprowadzenie w błąd albo wyzyskania błędu”, umieszczając każde ze znamion w osobnych punktach – pierwsze w punkcie 3, drugie zaś w punkcie 4. Trudno oprzeć się wrażeniu, że taki zabieg ustawodawcy wprowadza jeszcze większy zamęt w proces wykładniczy obu terminów.
V. Podstępne zgwałcenie a seksualne wykorzystanie bezradności
Mówiąc o podstępie, należy ponadto odnieść się do ewentualnych trudności w rozgraniczeniu „podstępu” z art. 197 k.k. od „wykorzystania bezradności” z art. 198 k.k. Problem ten wyłania się najczęściej w sprawach, w których ofiara znajduje się w stanie upojenia alkoholowego. J. Warylewski, opierając się częściowo na wyroku SN z dnia 2 maja 1975 r., zgodnie z którym wykorzystanie przez sprawcę faktu, iż ofiara jest nieprzytomna, a stan ten wywołało np. omdlenie albo atak epileptyczny, bądź też śpi albo znajduje się w stanie hipnozy lub upojenia alkoholowego, uzasadnia przyjęcie art. 198 k.k. Autor wywodzi, że z art. 198 k.k. do czynienia mamy jedynie wówczas, gdy do jednego z powyższych stanów sprawca sam nie doprowadził, bowiem gdyby był on skutkiem podstępnego działania sprawcy, wówczas jego zachowanie wypełniałoby znamiona art. 197 k.k.31. Sądzę, iż jest to ujęcie w pełni racjonalne, a do tego wyznaczające precyzyjną granicę między oboma przepisami.
Jak słusznie rozumuje J. Warylewski, w przypadku, gdy sprawca podstępnie upija ofiarę, a następnie doprowadza ją do czynności seksualnej, realizuje znamiona art. 197 k.k., nie zaś art. 198 k.k. O takiej prawnej kwalifikacji czynu decyduje element podstępu. Problem jest jednak nieco bardziej złożony. Według niego znaczenie ma fakt, czy spożywająca alkohol rzekoma ofiara: po pierwsze, przewiduje ewentualne następstwa takiego zachowania w postaci wyłączenia albo ograniczenia jej poczytalności, po drugie, czy czyni to w takich okolicznościach, które mogą sprzyjać doprowadzeniu do czynności seksualnej. Jak zauważa, jeżeli ofiara czyni to (tj. upija się), będąc w towarzystwie innych osób (przy czym ich płeć nie odgrywa tu roli), wówczas można przyjąć, iż zasadniczo godzi się na wszelkie ewentualne konsekwencje własnego postępowania, łącznie z odbyciem stosunku płciowego. Z drugiej strony inne podejście J. Warylewski prezentuje względem sytuacji, w której ofiara spożywa alkohol samotnie we własnym, należycie zamkniętym mieszkaniu. Sprawca, który bezprawnie dostanie się do środka (włamując się) i następnie doprowadzi ofiarę (wykorzystując jej stan upojenia alkoholem) do czynności seksualnej, może odpowiadać karnie za czyn zabroniony z art. 198 k.k. „O ile osoba chora na padaczkę nie ma możliwości wyboru ani miejsca, ani terminu, w których będzie nieprzytomna po ataku epilepsji (…), to osoba spożywająca alkohol może przecież decydować o tym kiedy, z kim i ile pije” – rekapituluje J. Warylewski32, a swój wywód uzupełnia wypowiedzią W. Grzywo-Dąbrowskiego, który z kolei stwierdził: „Jeżeli więc kobieta upija się w towarzystwie, w którym się znalazła, i następstwem tego jest później stosunek płciowy, to za taki stan rzeczy jest w znacznej mierze sama odpowiedzialna”33.
Te poglądy są kontrowersyjne i zbyt daleko idące, a zatem nie do zaakceptowania. Trudno bowiem czynić komuś zarzut, iż przez sam fakt spożywania alkoholu w towarzystwie innych osób niejako godzi się na to, że w razie ewentualnego upojenia alkoholowego może zostać doprowadzony do obcowania płciowego lub poddania się albo wykonania innej czynności seksualnej. Stanowisko takie jest dowodem na zbyt teoretyczne podejście do problemu i nijak ma się do realiów dnia codziennego. Ochrona prawnokarna ofiary w tym przypadku powinna przyjmować nieco szersze ramy, z jednoczesnym poszanowaniem zasady ultima ratio prawa karnego. Ponadto, mimo iż nie można zarzucić rzekomemu sprawcy dopuszczenia się przestępstwa zgwałcenia na osobie, która sama wprowadziła się w stan upojenia alkoholowego, to w takim wypadku jak najbardziej mógłby odpowiadać za czyn opisany w art. 198 k.k., przy założeniu, że ofiara znajdowała się w stanie bezradności wywołanym owym upojeniem. Racjonalna wydaje się jednak inna poczyniona przez J. Warylewskiego uwaga. Otóż, odpowiedzialność karną za realizację znamion z art. 198 k.k. powinien ponieść sprawca wykorzystujący stan bezradności ofiary, który jest efektem wcześniejszego zastosowania przemocy przez osobę trzecią, pod warunkiem, że sprawca nie działał wspólnie i nie pozostawał w porozumieniu z tą osobą34.
Podejmując próbę usystematyzowania poczynionych spostrzeżeń odnoszących się do czynności seksualnych z osobą znajdującą się w stanie upojenia alkoholowego lub pod wpływem innych środków odurzających, a tym samym definitywnego rozgraniczenia różnych związanych z tą materią hipotetycznych stanów faktycznych, przychylam się do wypowiedzi M. Bielskiego. I tak oto, zgodnie z dokonanym przez niego rozróżnieniem, gdy ofiara jest zmuszana (przemoc lub groźba bezprawna) do spożywania alkoholu lub przyjmowania innego środka odurzającego, właściwe będzie przypisanie sprawcy doprowadzającemu ją następnie do czynności seksualnej odpowiedzialności karnej za zgwałcenie. Jeżeli nie dochodzi do zmuszania, a spożywająca alkohol lub przyjmująca inny środek odurzający ofiara wie, że podawany jest jej taki specyfik, nieznane są jej jednak skutki jego działania, wówczas sprawca dopuszcza się podstępnego zgwałcenia. Tożsama kwalifikacja prawna wchodzi w rachubę, gdy ofiara nie będzie świadoma, że sprawca „faszeruje” ją takimi środkami. Za zgwałcenie sprawca już jednak nie odpowie, jeżeli ofiara wie, iż jest jej podawany alkohol lub inny odurzający środek, i dodatkowo jest świadoma jego skutków – natomiast możliwe będzie wówczas pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej za seksualne wykorzystanie stanu bezradności, o ile w ogóle dojdzie do wykorzystania. Tymczasem przypisanie „sprawcy” odpowiedzialności karnej za zgwałcenie albo seksualne wykorzystanie jednego ze stanów opisanych w art. 198 k.k. wykluczone jest, gdy dochodzi jedynie do osłabienia hamulców moralnych ofiary35.
Nadto, pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej za przestępstwo z art. 198 k.k. możliwe jest także wówczas, gdy sprawca wykorzystuje to, że ofiara znajduje się już w stanie bezradności wywołanym upojeniem alkoholowym lub przyjęciem innych środków odurzających, a stan ten jest efektem jej samodzielnego działania albo działania osoby trzeciej, niedziałającej wspólnie i w porozumieniu ze sprawcą. Gdyby jednak sprawca wykorzystywał stan upojenia alkoholowego ofiary lub stan wywołany przyjęciem innych środków odurzających, do zaistnienia którego przyczyniła się współdziałająca z nim osoba trzecia, wówczas mamy już do czynienia ze zbiorowym zgwałceniem.
VI. Szczególne formy doprowadzenia ofiary do czynności seksualnej
W doktrynie wiele miejsca poświęcono rozważaniom na temat kilku szczególnych form doprowadzenia ofiary do czynności seksualnej, takich jak np. hipnoza, wykorzystanie stanu snu lub omdlenia ofiary czy rozbudzenie popędu płciowego ofiary środkami farmakologicznymi.
Wobec stanu hipnozy wywołanego u ofiary przez sprawcę J. Leszczyński opowiada się za uznaniem postępowania sprawcy za podstęp zgodnie z przepisem mówiącym o zgwałceniu36. J. Warylewski z kolei zaleca, aby każdy taki przypadek traktować indywidualnie, gdyż nie można wykluczyć możliwości uznania hipnozy za podstęp, a równocześnie brak jest podstaw do tego, by ją bez wątpliwości kwalifikować jako taki środek37. Niezwykle rozbudowany wywód w tej kwestii zaprezentował M. Filar, dochodząc ostatecznie do wniosku, iż uznanie wykorzystania sugestii hipnotycznej za formę podstępu jest możliwe, o ile spełnione są określone przesłanki. Jednakże przestrzega, że „Nie będzie podstępu tam, gdzie osoba zahipnotyzowana wykonała czy też poddała się czynowi nierządnemu w drodze prostej i bezpośredniej sugestii hipnotyzera, nie opartej na zasugerowaniu jej fałszywej sytuacji motywacyjnej, gdyż wtedy decyzja przyzwalająca jest wynikiem jej integralnej woli, osobowości, poglądów i zapatrywań obyczajowych, których to elementów nie jest w stanie zmienić żadna sugestia hipnotyczna. W związku z tym czyn ten nie będzie stanowił zgwałcenia i będzie prawnie obojętny”. Powyższa konkluzja wynika z poczynionych wcześniej przez niego założeń, iż stan hipnozy nie wyłącza całkowicie świadomości zahipnotyzowanego, który znajdując się w nim, może wykonać jedynie sugestie zgodne z jego osobowością i moralnością. M. Filar nakreśla przykładowy stan faktyczny, w którym ofierze przez wywołanie u niej halucynacji zasugerowano, iż przebywa u ginekologa mającego przeprowadzić badanie jej narządów rodnych. W istocie sprawca jest jej mężem (partnerem życiowym), w związku z czym ofiara podda się jego sugestii, ponieważ w zaistniałej sytuacji sugerowane zachowanie nie będzie sprzeczne z jej obyczajowością i postawą moralną38. Jak zatem pisał T. Hanausek: „Do podjęcia w hipnozie zachowania o cechach czynu przestępnego nakłonić można (...) tylko tego, kto dałby się nakłonić do takiego zachowania i bez sugestii hipnotycznej”39. Jednocześnie za niewłaściwe uznać należy ujmowanie hipnozy jako specyficznej formy przemocy40.
Mówiąc o hipnozie, warto również pamiętać o tym, że przypisanie sprawcy odpowiedzialności karnej za podstępne zgwałcenie innej osoby możliwe będzie wyłącznie wtedy, gdy ów hipnotyczny stan, wywołany, by doprowadzić ją do czynności seksualnej, jest efektem działania sprawcy. Niekiedy zaś sprawca odpowiadać będzie nie za zgwałcenie opisane w art. 197 k.k., lecz za seksualne wykorzystanie bezradności z art. 198 k.k. Nastąpi to w okolicznościach, w których wykorzystuje to, iż ofiara została wprowadzona w stan hipnozy przez kogoś innego, bez jego udziału (tj. między odbywającym czynność seksualną z ofiarą a hipnotyzerem nie istnieje porozumienie). Co innego, gdyby bezradność wywołana faktem zahipnotyzowania ofiary była efektem wspólnego działania co najmniej dwóch osób polegającego na tym, iż jedna osoba hipnotyzuje ofiarę, po czym będący z hipnotyzerem w porozumieniu współsprawca np. obcuje z nią płciowo – wówczas należy rozważyć odpowiedzialność karną obu za zgwałcenie zbiorowe z art. 197 § 3 pkt 1 k.k. Gdy zaś sprawca wprowadzi ofiarę w stan hipnozy inaczej, niż przewiduje to art. 197 k.k., by doprowadzić ją w ten sposób do czynności seksualnej, jego zachowanie będzie skutkować odpowiedzialnością karną za przestępstwo z art. 198 k.k.
W kontekście szczególnych form doprowadzenia ofiary do czynności seksualnej należy zasygnalizować problem, którego głównym „sprawcą” jest tzw. „tabletka gwałtu”. Bez wątpienia jako podstępne zgwałcenie winno się kwalifikować zachowanie sprawcy, który – by doprowadzić inną osobę do czynności seksualnej – dodaje do jej napoju ów specyficzny środek, przy założeniu, iż ofiara nie zdaje sobie sprawy z oddziaływania na jej organizm substancjami wyłączającymi świadomą autodeterminację seksualną. Jest to pogląd podzielany nie tylko przez przedstawicieli doktryny41, ale również przez judykaturę, gdzie wskazuje się, że „Wykorzystanie nierozwagi osoby pokrzywdzonej, będącej wynikiem braku doświadczenia życiowego nawet wówczas, gdyby ofiara przy dołożeniu staranności wymaganej w danych okolicznościach mogła uniknąć błędu co do rodzaju podawanego jej środka i skutków jakie jego zażycie może wywołać, jedynie ułatwiło oskarżonemu wprowadzenie jej w błąd, co jeszcze nie oznacza, że stosowane metody działania i środki nie były w tej sytuacji «podstępne» w rozumieniu art. 197 § 1 k.k.”42.
Wykorzystanie stanu snu lub omdlenia ofiary uznano w doktrynie za środki zdatne do tego, by doprowadzić do jej zgwałcenia, o ile stany te wywołał sprawca w drodze podstępu lub przemocy43. Należy zaaprobować ten pogląd. Ponadto na tym etapie rozważań oczywistym jest, że o zgwałceniu nie byłoby mowy w razie realizacji znamion przestępstwa seksualnego wykorzystania bezradności, tj. gdyby sprawca wykorzystał fakt, że ofiara znalazła się w jednym z wymienionych powyżej stanów bez jego udziału, a gdyby do zaistnienia stanu snu lub omdlenia przyczynił się ktoś inny, wówczas by odpowiadać karnie za przestępstwo z art. 198 k.k., nie zaś z art. 197 k.k., sprawca wykorzystujący ów stan nie mógłby działać wspólnie i w porozumieniu ze sprawcą doprowadzającym do jego powstania. Zakres penalizacji art. 197 k.k. i art. 198 k.k. jest bowiem rozłączny.
W piśmiennictwie prowadzono dyskusję na temat tego, jaką rolę odgrywają afrodyzjaki będące wszak środkami, które w pewnym stopniu sprzyjają kontaktom seksualnym. E. Górski i S. Krzyżanowski forsowali swego czasu pogląd, iż środki podniecające popęd płciowy zdatne są do tego, by doprowadzić do zgwałcenia innej osoby w formie podstępu, o ile sprawca użył ich nie w celu wzmożenia popędu ofiary, lecz całkowitego wyłączenia jej woli44. Kłóci się to jednak z tym, co w swoich pracach pisali M. Filar i J. Warylewski. Obaj do form „podstępu” nie zaliczają zaaplikowania ofierze afrodyzjaków, gdyż takie środki podniecające mają jedynie działanie wzmacniające popęd płciowy. Nie wyłączają ani nie pozbawiają rzekomej ofiary świadomości, czyli – innymi słowy – oddziałują wyłącznie w sferze biologicznej, nie wpływając na sferę psychiczną45. Afrodyzjaki nie uniemożliwiają „ofierze” decydowania o miejscu, czasie i formie współżycia, jak i o wyborze partnera46, a zatem osoba, na którą oddziałuje się afrodyzjakami, wie, co czyni.
M. Filar odnosi się do kwestii rozbudzenia popędliwości płciowej innej osoby za pomocą różnych specjalnych zabiegów ze strony „sprawcy”. Owe zabiegi nastawione są na wykreowanie takich okoliczności, które względem innej osoby posłużyć mają jako zachęta do czynności seksualnej. Zachęcający, by osiągnąć swój cel, może wytworzyć romantyczny nastrój (bodźce sytuacyjne), zadbać o dobranie odpowiedniego tła muzycznego (bodźce akustyczne), prezentować drugiej stronie treści pornograficzne (bodźce wizualne), czy też przytulać się z nią (bodźce fizyczne). W obliczu tak wykreowanych warunków sprzyjających kontaktom seksualnym procesy motywacyjne drugiej osoby przebiegają jednak w normalny sposób. Nie ma absolutnie mowy o ataku na jakiekolwiek dobro prawne, a decyzja zachęcanego do czynności seksualnej podejmowana jest bez wywierania nań przymusu. Brak również podstaw, by rozważać zaistnienie podstępu. W tak kształtującym się stanie faktycznym wykluczone jest zatem pociągnięcie do odpowiedzialności karnej osoby, która na skutek podjętych przez siebie działań doprowadziła obiekt jej zainteresowania do czynności seksualnej, bowiem nie będą zrealizowane znamiona przestępstwa z art. 197 k.k. Zachowania takie wykraczają poza granice penalizacji tego przepisu47.
VII. Problem umiejscowienia znamienia „podstęp” w art. 197 k.k.
Nie sposób nie odnieść się do analizy znamienia „podstęp” przeprowadzonej przez P. J. Jastrzębskiego, który przekonuje, iż ze względu na kryterium aksjologiczne i celowościowe ustanowienia zakazu zgwałcenia błędem jest stawianie w jednym rzędzie czynów polegających na użyciu przez sprawcę przemocy lub groźby bezprawnej, które wyłączają wolę ofiary, przełamując jej opór i doprowadzając ją do czynności seksualnej wbrew jej woli, z czynami polegającymi na użyciu podstępu sensu largo, tj. takiego podstępu, za pomocą którego sprawca wprowadza ofiarę w błąd, nie pozbawiając jej jednocześnie możności decydowania, przez co doprowadza ją do czynności seksualnej za jej – wadliwą, aczkolwiek istniejącą – zgodą. Jedynie podstęp sensu stricto kwalifikuje jako tę formę podstępu, którą można by w art. 197 k.k. postawić obok „przemocy” i „groźby bezprawnej”, bowiem tylko ona zawiera wszystkie niezbędne elementy typu podstawowego zgwałcenia, a wśród nich – wymóg braku zgody. P. J. Jastrzębski postuluje, aby podstęp sensu largo, jeżeli nie jest możliwe jego wyeliminowanie z art. 197 k.k., decydował o przyjęciu co najwyżej typu uprzywilejowanego zgwałcenia. Swoje wnioski wyprowadza z poczynionego wpierw założenia, iż w szerokim ujęciu znamienia „podstęp” pokrzywdzony ma możliwość wycofania się z kontaktu seksualnego, podczas gdy w razie użycia przez sprawcę przemocy lub groźby bezprawnej jest tej możliwości pozbawiony. Inna waga czynu w obu wspomnianych przypadkach powinna – jego zdaniem – przesądzać o zróżnicowaniu penalizacji.
P. J. Jastrzębski przybliża ten problem, sięgając po przykład, w którym przeciwstawia sobie dwa stany faktyczne. W pierwszym sprawca doprowadza pokrzywdzonego do poddania się innej czynności seksualnej, używając w tym celu przemocy, co stanowi realizację znamion typu czynu zabronionego opisanego w art. 197 § 2 k.k., a do czynienia mamy z elementem braku zgody oraz przełamaniem oporu ofiary. W przypadku drugim sprawca doprowadza pokrzywdzonego do obcowania płciowego, używając podstępu sensu largo, tj. wprowadza go w błąd, podając się za jego małżonka, a pokrzywdzony nie orientuje się na czas, że stał się ofiarą podstępnych zabiegów sprawcy. Prawidłową kwalifikacją prawną dla takiego zachowania będzie art. 197 § 1 k.k., w którym górna granica ustawowego zagrożenia jest wyższa niż w § 2. Nie odmawiając wprawdzie opisanemu w drugim wariancie zachowaniu sprawcy nagannego charakteru, zaznacza, iż mimo wszystko jest to czyn o niższym stopniu społecznej szkodliwości, biorąc pod uwagę kryterium zakresu działania sprawcy oraz kryterium jego skutków dla ofiary. Można zatem wyprowadzić wniosek, iż ustawa karna przesądza o łagodniejszym traktowaniu pierwszego, bardziej karygodnego stanu faktycznego tylko ze względu na fakt, iż jest to inna czynność seksualna, nie zaś obcowanie płciowe, jak ma to miejsce w przypadku drugim48.
Analizując argumentację P. J. Jastrzębskiego, można mieć poważne wątpliwości co do tego, czy wnioski wypływające z jego rozważań stanowią wystarczającą przesłankę do tego, aby odrzucić koncepcję szerokiego ujmowania znamienia „podstęp” na gruncie art. 197 § 1 k.k., a tym bardziej całego art. 197 k.k. Wydaje się, iż przedstawione zastrzeżenia należy potraktować co najwyżej jako pewną sugestię dla ustawodawcy, aby dokładnie przyjrzał się obecnemu uregulowaniu „podstępu” przy przestępstwie zgwałcenia, ewentualnie podejmując próbę wypracowania mniej dyskusyjnego rozwiązania, które przez sceptyków obecnego unormowania uznane zostanie za bardziej sprawiedliwe i zdroworozsądkowe. Niemniej ograniczanie znamienia „podstęp” w przypadku doprowadzenia innej osoby do obcowania płciowego tylko do wąskiego rozumienia nie jest wskazane. A już na pewno odrzucić należy pomysł wąskiego ujmowania podstępu na gruncie wszystkich paragrafów art. 197 k.k.
Odnosząc się w pierwszej kolejności do kwestii rzekomej możności wycofania się ofiary z niechcianego kontaktu seksualnego, gdy sprawca ucieka się do podstępu sensu largo, jestem zdania, że sam fakt, iż kontakt taki już się rozpoczął (czyli zrealizowane zostały znamiona przestępstwa zgwałcenia49), wystarcza, aby zachowanie sprawcy penalizować i traktować je podobnie, jak przypadki doprowadzenia do takiego kontaktu przy użyciu pozostałych dwóch środków przestępnego działania wskazanych w art. 197 § 1 k.k. Każdy ma bowiem prawo do podjęcia niczym nieskrępowanej i w pełni świadomej decyzji w przedmiocie zadysponowania swą wolnością seksualną, a podstępny sprawca swoim zachowaniem pokrzywdzonego tego prawa pozbawia. Jednocześnie błąd ofiary musi spełniać wymóg istotności, aby możliwe było pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej za podstępne zgwałcenia. Jeżeli zaś in concreto stan faktyczny wskazywać będzie na niższy stopień społecznej szkodliwości czynu, w którym sprawca posłużył się podstępem sensu largo, a istniejącemu albo wytworzonemu w świadomości ofiary błędowi da się przypisać walor istotności, z pewnością sąd uwzględni tę okoliczność na płaszczyźnie wymiaru kary. Co więcej, nie można klasyfikować wszystkich przypadków doprowadzenia do czynności seksualnej z użyciem przemocy lub groźby bezprawnej jako nacechowanych a priori wyższym stopniem społecznej szkodliwości niż te, w których posłużono się podstępem (nawet sensu largo). Wiele wszak zależy od okoliczności konkretnego stanu faktycznego.
Ponadto, P. J. Jastrzębski uznaje za nieuzasadnione automatyczne przesądzenie przez ustawodawcę o tym, że zachowania z art. 197 § 2 k.k. wiążą się z mniejszym stopniem społecznej szkodliwości niż te z § 150. Zastanawiające jest zatem, dlaczego tym samym kryterium nie kieruje się w podejściu do środków doprowadzenia innej osoby do obcowania płciowego, deprecjonując „podstęp” względem „przemocy” i „groźby bezprawnej”. Dostrzegam w tym pewną niekonsekwencję. Zatem albo niech o wszystkim na nowo przesądzi ustawodawca, albo niech komentowane zagadnienia pozostaną wyłącznie w gestii sądu.
Deception as a criterion for a rape crime
This is an attempt to comprehensively discuss “deception” as one of three of criminal behaviours under the Penal Code, Article 197, with a special focus on the essence of, and interpretation doubts arising from “deception”. The author hereof favours a broad definition of “deception” as far as the regulation herein commented on is concerned, and, moreover, provides arguments against making a difference, this called for by some legal academics and commentators, between criminal liability for rape by deception and criminal liability for rape by force or illegal threat.
1M. Rodzynkiewicz, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, t. II: Komentarz do art. 117–277 k.k., Kraków 2006, s. 607. Podobne rozwiązanie przyjęto np. w kodeksie karnym Ukrainy.
2M. Filar, Przestępstwo zgwałcenia w polskim prawie karnym, Poznań 1974, s. 101–102.
3A. Zoll, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, t. II: Komentarz do art. 117–277 k.k., Warszawa 2008, s. 517.
4M. Filar, Przestępstwo…, op. cit., s. 105. Definicję przymusu nakreśla nam w jednej ze swoich prac T. Hanausek, pisząc, iż może on polegać na: „1) naruszeniu zdolności do podejmowania decyzji woli, 2) naruszeniu swobody procesów motywacyjnych, kształtujących tę decyzję, 3) naruszeniu możności realizacji decyzji woli, zarówno »w ogóle«, jak i w określonym kierunku bądź w określony sposób”. Innymi słowy, autor utożsamia przymus z naruszeniem wolności decyzji woli na każdym z etapów jej formowania (Przemoc jako forma działania przestępnego, Kraków 1966, s. 80 i 84).
5M. Bielski, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, t. II: Komentarz do art. 117–277 k.k., Warszawa 2008, s. 593.
6Zob. wyrok SN z dnia 27 maja 1985 r., sygn. II KR 86/85, OSNPG 1985, nr 12, poz. 152. Zwolennikami szerokiego rozumienia „podstępu” na gruncie art. 197 § 1 k.k. są m.in.: M. Bielski, ibidem; M. Rodzynkiewicz, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks…, op. cit., s. 607–608; J. Warylewski, Przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Rozdział XXV Kodeksu karnego. Komentarz, Warszawa 2001, s. 37.
7P. J. Jastrzębski, Podstęp jako znamię przestępstwa zgwałcenia, „Gazeta Sądowa”, styczeń 2006 r., http://lex.pl/czasopisma/gs/podstep.html. Wybrane tezy autora oraz moją polemikę z jego poglądami prezentuję w dalszej części artykułu.
8M. Filar, Przestępstwo…, op. cit., s. 107.
9W. Wolter, Funkcja błędu w prawie karnym, Warszawa 1965, s. 8; cyt. za J. Leszczyński, Przestępstwo zgwałcenia w Polsce, Warszawa 1973, s. 74.
10M. Bielski, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks…, op. cit., s. 593–595.
11Zob. wyrok SN z dnia 26 września 1974 r., sygn. III KR 105/74, LEX nr 18894.
12Zob. wyrok SN z dnia 8 lipca 1983 r., sygn. IV KR 124/83, LEX nr 19896.
13J. Warylewski, Przestępstwa…, op. cit., s. 43.
14M. Bieniek, Zgwałcenie. Studium prawno-kryminologiczne, Warszawa 1974, s. 40; cyt. za J. Warylewski, ibidem.
15Temat ten rozwinę w osobnym wątku.
16K. Daszkiewicz-Paluszyńska, Groźba w polskim prawie karnym, Warszawa 1958, s. 129–130.
17M. Rodzynkiewicz, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks…, op. cit., s. 608.
18J. Leszczyński, Przestępstwo…, op. cit., s. 77.
19Zob. wyrok SN z dnia 14 maja 1936 r., Zb. O. 1937, poz. 11; cyt. za M. Filar, Przestępstwo…, op. cit., s. 109. Na niniejszy wyrok powołują się również inni autorzy – np. M. Rodzynkiewicz, ibidem.
20M. Filar, ibidem; podobnie: wyrok SN z dnia 26 września 1974 r., sygn. III KR 105/74, OSNKW 1974, nr 12, poz. 229.
21M. Bielski, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks…, op. cit., s. 594. Oba przykłady zaczerpnięto z wy-wodów autora.
22Ibidem, s. 594–595. Wcześniej o braku możliwości przyjęcia „podstępu” w razie wyrażenia przez ofiarę zgody na czynność seksualną pod wpływem błędu jedynie co do ubocznych motywów podjętej decyzji pisał m.in. M. Rodzynkiewicz, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks…, op. cit., s. 608.
23J. Warylewski, Przestępstwa…, op. cit., s. 44.
24P. J. Jastrzębski, Podstęp jako znamię…, op. cit.
25M. Bielski, ibidem, s. 594–595.
26R. Krajewski, Wątpliwości wokół przedmiotu ochrony przestępstwa zgwałcenia, Jurysta 2006, nr 1, s. 18.
27Zob. wyrok SN z dnia 26 czerwca 2003 r., sygn. V KK 324/02, LEX nr 80291; cyt. za M. Dąbrowska-Kardas, P. Kardas, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, t. III: Komentarz do art. 278–363 k.k., Kraków 2006, s. 278.
28Zgodnie z internetowym słownikiem języka polskiego: „wyzyskać” to tyle, co „zastosować coś dla osiągnięcia pożytku”, zaś „wykorzystać” to „użyć czegoś dla osiągnięcia jakiegoś celu, zysku”, jak i „posłużyć się kimś, aby zrealizować własne cele”. Źródło: http://sjp.pwn.pl.
29M. Dąbrowska-Kardas, P. Kardas, ibidem, s. 277–284.
30M. Rodzynkiewicz, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks…, op. cit., s. 604.
31J. Warylewski, Przestępstwo…, op. cit., s. 38. Zob. wyrok SN z dnia 2 maja 1975 r., sygn. IV KR 361/74, niepubl. J. Warylewskiemu wtóruje m.in. P. J. Jastrzębski, Podstęp…, op. cit.
32J. Warylewski, ibidem, s. 126–127.
33M. Grzywo-Dąbrowski, Medycyna sądowa dla prawników, Warszawa 1957, s. 311–312; cyt. za J. Warylewski, ibidem, s. 127.
34J. Warylewski, ibidem, s. 127.
35M. Bielski, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks…, op. cit., s. 596.
36J. Leszczyński, Przestępstwo…, op. cit., s. 79. Autor w swojej pracy nie pokusił się o przedstawienie jakiejkolwiek argumentacji przemawiającej za przyjętym przez siebie stanowiskiem, przechodząc tym samym do omawiania kolejnych zagadnień.
37J. Warylewski, Przestępstwa…, op. cit., s. 40.
38M. Filar, Przestępstwo…, op. cit., s. 112–113.
39T. Hanausek, Przemoc jako forma działania przestępnego, Kraków 1966, s. 159.
40Ibidem; M. Filar, ibidem.
41M. Bielski, (w:) A. Zoll (red.), Kodeks…, op. cit., s. 596; J. Warylewski, Przestępstwa…, op. cit., s. 41.
42Zob. wyrok SA w Rzeszowie z dnia 17 października 2002 r., sygn. II AKa 96/02, OSA 2004, nr 3, http://test.erida.pl/orzeczenia/9/karne?rulings_page=55.
43M. Filar, Przestępstwo…, op. cit., s. 118. Jest to nawiązanie do przywołanego już wcześniej w niniejszym tekście stanowiska J. Warylewskiego i SN w kwestii rozgraniczenia „podstępu” i „wykorzystania bezradności” – J. Warylewski, Przestępstwa…, op. cit., s. 38. Zob. też wyrok SN z dnia 2 maja 1975 r., sygn. IV KR 361/74, niepubl.
44E. Górski, S. Krzyżanowski, Zgwałcenie i jego sprawca, Warszawa 1973, s. 8.
45Tak: M. Filar, ibidem, s. 119; J. Warylewski, ibidem, s. 40.
46J. Warylewski, ibidem.
47M. Filar, Przestępstwo…, op. cit., s. 119–120.
48P. J. Jastrzębski, Podstęp…, op. cit.
49Na gruncie obecnego stanu prawnego nie powinno budzić wątpliwości, iż o dokonaniu zgwałcenia mówimy w momencie, gdy inna osoba zostanie doprowadzona do obcowania płciowego lub poddania się albo wykonania innej czynności seksualnej ze sprawcą, z osobą trzecią, z samym sobą lub ze zwierzęciem. Za J. Warylewskim należy dodać, iż dla dokonania zgwałcenia nie jest konieczne, aby obcowanie płciowe zostało ukończone. Dla przyjęcia dokonania przestępstwa z art. 197 k.k. wystarczające jest, aby po przełamaniu oporu ofiary sprawca np. wkładał członka do jednego z naturalnych otworów jej ciała albo dotykał rękoma jej narządów rodnych (J. Warylewski, Przestępstwa…, op. cit., s. 61).
50P. J. Jastrzębski, Podstęp…, op. cit.
i Prawo 11, 2012
pierwszej kolejności