Source: http://prawo.vagla.pl/node/9985
Timestamp: 2020-01-26 18:04:58
Legal References Found: art. 7
 art. 4
 art. 3
 art. 5
 art. 42
 art. 2
 Art. 304
 art. 115
 art. 1
 art. 6
 art. 1
 Art. 6
 art. 5
 art. 231
 art.3
 art. 6
 art. 7
 art. 8
 art. 6
 art.9

Document Content:
Odpowiedzi z Prokuratury Generalnej w sprawie konta na Twitterze | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Zacznę od uzyskanej przeze mnie odpowiedzi na mój wniosek. Z otrzymanej odpowiedzi dowiedziałem się, że Prokuratura Generalna wykorzystuje w swojej działalności serwis Twitter.com, że w ramach tego serwisu Prokuratura Generalne korzysta tylko z jednego "konta" i jest nim konto @PG_GOV_PL. Konto to obsługiwane jest przez pracowników Prokuratury Generalnej (z innych źródeł wiem, że są dwie osoby, które korzystają z tego konta, to znaczy, że operatorzy tego konta mogą się zmieniać).
W swoim wniosku poprosiłem o informację na temat osoby, która w imieniu Prokuratury Generalnej zawarła umowę o świadczenie usług drogą elektroniczną ze spółką Twitter, Inc. Z uzyskanej odpowiedzi dowiedziałem się, że:
Procedura utworzenia konta w serwisie twitter.com została przeprowadzona przez prokuratora Macieja Kujawskiego z Biura Prokuratora Generalnego za wiedzą i ustną zgodą Prokuratora Generalnego.
To oznacza, że nie ma sensu, bym w kolejnym wniosku pytał o udzielone pełnomocnictwa do zawarcia takiej umowy pomiędzy Prokuraturą Generalną, a spółką. Ale też taka informacja rodzi w mojej głowie szereg pytań o charakter prawny takiej umowy. Chodzi o to, że zakładając konto w serwisie Twitter, kiedy akceptuje się regulamin („Terms of Service”), itp, dochodzi do zawarcia umowy. Jakie skutki prawne rodzi taka umowa po stronie Prokuratury Generalnej, albo szerzej: jakie skutki prawne ona rodzi dla państwa polskiego? Wiadomo, że niedawno ujawnione informacje na temat amerykańskiego systemu PRISM sugerują, że amerykańskie służby mają potencjalny dostęp do danych użytkowników "serwisów społecznościowych". Czy to znaczy, że mogą analizować również aktywność prokuratorów korzystających z serwisu Twitter? A z innej strony: kto będzie ponosił odpowiedzialność za treść komunikatów, które korzystający z takiego konta opublikuje w serwisie Twitter, na przykład wówczas, gdy dojdzie do naruszenia dóbr osobistych osób trzecich, albo popełnienia jednego z wielu różnych przestępstw, które można popełnić w sferze obiegu informacji (np. - pisząc potocznie - ujawnienie tajemnicy prawnie chronionej, nawoływanie do waśni, znieważenie prezydenta, etc.)? Czy zawarcie umowy z amerykańską spółką "za wiedzą i ustną zgodą Prokuratora Generalnego" to tyle, co zawarcie umowy w imieniu i na rzecz Prokuratury Generalnej? Czy korzystanie przez prokuratorów z Biura Prokuratora Generalnego jest działaniem na podstawie i w granicach prawa, o którym mowa w art. 7 Konstytucji RP? Czy takie komunikaty prokuratorów korzystających z konta Prokuratury Generalnej w serwisie Twitter, to są to materiały urzędowe w rozumieniu art. 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych? Czy są informacją publiczną, którą można swobodnie ponownie wykorzystywać w znaczeniu przepisów dyrektywy o ponownym wykorzystaniu informacji z sektora publicznego i polskiej ustawy o dostępie do informacji publicznej? Jak się ma umowa z Twitterem zawarta bez pisemnego umocowania do warunków takiego ponownego wykorzystania? I tak dalej. Pytań mam pełną głowę, ale nie znam wielu odpowiedzi na nie.
Jak wspomniałem - zapytałem też o procedury postępowania w przypadku publikowania informacji i pozyskiwania oraz wykorzystania informacji o innych użytkownikach serwisu Twitter. W tym obszarze uzyskałem następującą odpowiedź:
Procedury, o których mowa w punkcie 6 i 7 Pana wniosku, związane z publikacją informacji w serwisie twitter.com, pozyskiwaniem informacji za pośrednictwem tego serwisu, nie zostały opracowane w formie pisemnej. Zamieszczanie informacji w tym serwisie odbywa się na takich samych zasadach jak udzielanie informacji dziennikarzom w innych "tradycyjnych" formach /telefonicznie, pocztą elektroniczną, etc/. Informacje uzyskane za pośrednictwem tego serwisu są, w zależności od ich treści, wykorzystywane do realizacji zadań określonych w art. 3 i w art. 5 oraz w art. 42 ustawy z dnia 20 czerwca 1985 roku o prokuraturze /tekst jedn. Dz. U. Nr 270, poz. 1599 z 2011 roku ze zm./.
O czym zatem mowa w tych przepisach, które zostały przywołane w odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej? Przywołam zatem stosowną treść przepisów ustawy o Prokuraturze, przy czym trzeba zacząć od art. 2 ustawy, zgodnie z którym "zadaniem prokuratury jest strzeżenie praworządności oraz czuwanie nad ściganiem przestępstw":
5) współpracę z jednostkami naukowymi w zakresie prowadzenia badań dotyczących problematyki przestępczości, jej zwalczania i zapobiegania oraz kontroli;
7) koordynowanie działalności w zakresie ścigania przestępstw, prowadzonej przez inne organy państwowe;
8a) współpracę z Szefem Krajowego Centrum Informacji Kryminalnych w za-kresie niezbędnym do realizacji jego zadań ustawowych;
Jeżeli uchwała organu samorządu terytorialnego albo rozporządzenie wojewody są niezgodne z prawem, prokurator zwraca się do organu, który je wydał, o ich zmianę lub uchylenie albo kieruje wniosek o ich uchylenie do właściwego organu nadzoru; w wypadku uchwały organu samorządu terytorialnego prokurator może także wystąpić o stwierdzenie jej nieważności do sądu administracyjnego.
Udział prokuratora w postępowaniu cywilnym, administracyjnym, w sprawach o wykroczenia oraz w innych postępowaniach określają odrębne ustawy.
Te zostały w odpowiedzi na wniosek przywołane i oczywiście kilka z możliwości ujawnionych w tych przepisach jest interesujących. Jednak wiadomo, że prokuratorów, podobnie zresztą jak wszystkich innych obywateli, obowiązuje cały system prawny. Dlatego oczywiście równie dobrze w odpowiedzi na mój wniosek Prokuratura Generalna mogła napisać, że za pośrednictwem konta w serwisie twitter.com generalnie realizuje ona zadania przewidziane przepisami systemu prawnego, w szczególności przepisami ustawy o prokuraturze.
Natomiast ciekawi mnie coś takiego: czy osoba korzystająca z konta Prokuratury Generalnej w serwisie Twitter reprezentuje instytucję państwową w rozumieniu Art. 304 § 2. Kodeksu Postępowania Karnego. Bo jeśli tak, to przywołam ten przepis:
Krótko mówiąc pytanie brzmi: czy wystarczy "puścić mesga" skierowanego do konta @PG_GOV_PL, by powstał obowiązek uruchomienia przez prokuraturę postępowań w sprawach o przestępstwa ścigane z urzędu, jeśli taki "mesg" (wiadomość; jedna lub kilka) będzie ujawniał dostatecznie okoliczności uprawdopodobniająca popełnienie takiego przestępstwa. Innymi słowy: czy wystarczy skierować na konto @PG_GOV_PL link np. do tekstu Daukszewicz przeprasza za plagiat i proponuje flaszkę, by prokuratura z urzędu musiała wszcząć śledztwo w sprawie popełnienia - ściganego wszak z urzędu - przestępstwa z art. 115 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, czyli w sprawie przypisania sobie autorstwa cudzego utworu?
Pytań jest znacznie więcej. Na przykład: w przypadku, gdy taka komunikacja z Prokuraturą będzie uznana za wystarczającą do poszerzenia jej stanu wiedzy o tym, co się dzieje w społeczeństwie - jak należy interpretować zignorowanie takich informacji przez osoby korzystające z konta Prokuratury Generalnej? Czy będzie to niedopełnienie obowiązków?
Tymczasem, jak się dowiedziałem, koledzy internauci złożyli też do Prokuratury Generalnej wniosek o udostępnienie informacji publicznej - hasła do twitterowego konta @PG_GOV_PL. Ponoć otrzymali odpowiedź, w której Prokuratura nie chce udostępnić takiej informacji publicznej. Zapytałem od razu kolegów, czy odmawiając udostępnienia takiej informacji Prokuratura Generalna wydała decyzję administracyjną odmawiającą udzielenia informacji, w której to decyzji powinno być uzasadnienie, a tak wydana decyzja może być już kontrolowana przed sądem administracyjnym. Dowiedziałem się, że decyzji administracyjnej nie wydano. A to, w przypadku, gdy miną terminy udzielenia informacji publicznej, jest już przesłanka do skarżenia bezczynności organu. Ale ciekawe jest to, że Prokuratura Generalna uznała, że hasło do serwisu Twitter generalnie wcale nie jest informacją publiczną:
Prokuratura Generalna odpowiedziała na wniosek (tym razem akurat nie mój) o udostępnienie hasła do konta Twitter m.in.: "Hasło do powyższego konta, pozwalające na bezpieczne logowanie się jego posiadacza, nie jest informacją publiczną w rozumieniu art. 1 ust. 1 w powiązaniu z art. 6 przywołanej ustawy". Chodzi oczywiście o ustawę o dostępie do informacji publicznej.
Tymczasem art. 1 ust. 1 ustawy stwierdza, że każda informacja o sprawach publicznych stanowi informację publiczną w rozumieniu ustawy i podlega udostępnieniu i ponownemu wykorzystywaniu na zasadach i w trybie określonych w niniejszej ustawie. Art. 6 jedynie wymienia "w szczególności" informacje, które podlegają udostępnieniu.
A hasło, z którego korzysta Prokuratura Generalna jest informacją w sprawach publicznych, bo też i Prokuratura Generalna nie jest podmiotem prywatnym, tylko instytucją publiczną. Hasło do konta, z którego korzysta Prokuratura generalna jest to informacja publiczna, chociaż może taką, której nie można udostępnić ze względu na jakieś przesłanki, które wynikają z art. 5 ustawy? Ale jakie to przesłanki? Tego dowiedzielibyśmy się z uzasadnienia decyzji odmawiającej udostępnienie informacji publicznej. I byłoby bardzo interesująco.
To tylko z pozoru "błahe" sprawy. Jakież może mieć znaczenie takie jedno konto w serwisie Twitter - ktoś zapyta. Ale tu nie chodzi o konto w tym czy innym serwisie internetowym, tylko o fundamenty działania demokratycznego państwa prawnego. Twitter i owo konto obsługiwane przez prokuratorów Prokuratury Generalnej jest tu tylko punktem skupienia uwagi na problemie znacznie szerszej natury. Nawet nie chodzi tylko o elektroniczną inwigilację obywateli. Ale gdyby chodziło tylko o nią, to warto przywołać reakcję Johna Olivera, który w programie The Daily Show komentował tłumaczenie Prezydenta USA i jego administracji, że PRISM nie naruszył żadnych przepisów:
« Myślę, że to posłowie są odpowiedzialni za brak dostępności prognozy pogody | Tworzenie wizerunku medialnego na zlecenie administracji publicznej: informowanie czy manipulowanie? »
Hasło do tłitera a kod do drzwi
Cz, 2013-06-27 10:38 by aw (niezweryfikowany)
Przypuśćmy, że tłiter jest w jakiś sposób konieczny @PG_GOV_PL dla wypełniania obowiązków ustawowych, podobnie jak zamki szyfrowe w drzwiach pomieszczeń, w których przetwarza się informację niejawną. Czy informacją publiczną jest kod do takiego zamka?
Cz, 2013-06-27 14:19 by VaGla
Tak. Kod będzie informacja publiczna, ale taką, której sie nie udostępnia ze względu na ochronę przysługującą takiej informacji z tytułu przepisów o ochronie informacji niejawnych.
"Informacją publiczną jest każda informacja w sprawach publicznych". Zatem hasło do konta, z którego korzysta instytucja publiczna też. Ale może to być informacja publiczna, której udostępnienie podlega ograniczeniu (art. 5 ustawy). Na przykład informacja stanowiąca tajemnicę państwową (informacją niejawną) jest informacją publiczną, ale taką, której się nie udostępnia. Czy hasło do tiwttera jest chronione tajemnicą? Jeśli tak, to jaką i na jakiej podstawie prawnej? Bo jeśli jest tak, jak uważam (co nie spotyka się nadal z pełnym zrozumieniem i akceptacją), że instytucje publiczne konta na Twitterze mieć nie mogą, ani też w YouTube, czy w innych takich serwisach, to i hasła mieć tam nie mogą. I gdyby nie miały, to nie byłoby problemu. A skoro mają, to teraz mają kłopot, bo muszą wykombinować powód, dla którego tej informacji należałoby nie ujawnić. Powód wynikający z ustawy.
Jeśli sprawa trafi do sądu i sąd rozstrzygnie, że mamy do czynienia z informacja publiczną, a twierdząc, że nie Prokuratura Generalna jest w bezczynności, to przejdziemy do etapu, w którym Prokuratura Generalna będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie chce udostępnić takiej informacji. Jeśli Prokuratura Generalna będzie usiłowała powiedzieć wówczas, że hasło do Twittera jest objęte jakąś tajemnicą, na przykład służbową, to rodzi się wówczas kolejne mało wygodne pytanie.... Jeśli jest objęte tajemnicą, to dlaczego pracownik prokuratury to hasło podaje spółce z San Francisco i to przez internet...
A powód wynikający z umowy?
Cz, 2013-06-27 16:15 by aw (niezweryfikowany)
Umowa z Twitter, Inc. z siedzibą w San Francisco, Terms of Service, punkt 3., cyt. "safeguarding the password".
Pytanie tylko czy PG mogła legalnie zawrzeć taką umowę?
Chyba mogłaby outsourceować komunikację z obywatelami i dziennikarzami poprzez portale społecznościowe za pomocą firmy wyłonionej w przetargu itd?
Dlatego z tym: "uważam, że instytucje publiczne konta na Twitterze mieć nie mogą, ani też w YouTube, czy w innych takich serwisach" jak najbardziej się zgadzam.
A wracając do haseł: czy inf. publ. jest hasło do tablicy świetlnej (ekranu, kiosku) w hallu głównym PG, gdzie upoważniony pracownik wgrywa publicznie dostępne komunikaty (ogłoszenia, sprostowania, itp.)? W sensie przynosi "dyskietkę", wpisuje hasło i klika aktualizuj.
Czy inf. publ. jest hasło do drukarki (np. laserowej i kolorowej), gdzie upoważniony pracownik drukuje komunikaty wywieszane na tablicy ogłoszeń w tymże hallu?
Cz, 2013-06-27 17:02 by incognitus (niezweryfikowany)
A co z hasłami do skrzynki pocztowej dowolnego pracownika, numerem licencji zakupionego przez urząd oprogramowania czy loginami i hasłami do CMSa za pomocą którego pracownik wrzuca dane na BIP urzędu.
Jaka ustawa chroni te dane? Jeśli żadna to tez powinny być udostępnione na wniosek?
... Bo jeśli jest tak, jak
Pt, 2013-06-28 10:15 by incognitus (niezweryfikowany)
... Bo jeśli jest tak, jak uważam (co nie spotyka się nadal z pełnym zrozumieniem i akceptacją), że instytucje publiczne konta na Twitterze mieć nie mogą, ani też w YouTube, czy w innych takich serwisach, to i hasła mieć tam nie mogą ...
Panie Piotrze, rozumiem że jako prawnik stwierdza Pan, że coś jest nie tak w zachowaniu Prokuratury. Spotyka się to z moim pełnym zrozumieniem i akceptacją. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że ciągnięcie tego tematu ma chyba swoje dalsze konsekwencje. Sam Pan w jednej z poprzednich notatek wspominał, że zgodnie z postanowieniem Sądu Najwyższego z 18 stycznia 2005 r. (sygn. WK 22/04):
Ma to swoje dalsze konsekwencje w art. 231 § 1 Kodeksu karnego:
Zgadza się? Ja bym dorzucił coś od siebie (Art. 304. kpk):
Czyli proszę mnie poprawić jeśli się mylę, ale Pan ma uzasadnione podejrzenie przestępstwa i zgodnie z prawem ma Pan społeczny obowiązek powiadomienia Policji lub Prokuratury. Instytucje państwowe (a taką instytucją jest przecież Prokuratura) mają obowiązek niezwłocznego powiadomienia ... Prokuratury.
Brzmi to może trochę kuriozalnie z tym powiadamianiem Prokuratury przez Prokuraturę. Ale powinno być chyba zawiadomienie, decyzja itd. Czy sposób powiadomienia ma tu znaczenie? Moim zdaniem nie (ale mogłem czegoś nie doczytać, bo nie jestem prawnikiem). Może więc warto by było powiadomić Prokuraturę na Twitterze i zobaczyć co będzie działo się dalej?
Tak się zastanawiam, że w takim wypadku Prokurator który obsługuje to konto sam powinien na siebie donieść? Chyba nie ma takiego obowiązku? Pogubiłem się ... :(
Swoją droga Twitter akurat
Cz, 2013-06-27 17:04 by incognitus (niezweryfikowany)
Swoją droga Twitter akurat z PRISM nie współpracował - był podany wprost jako firma która nie jest częścią systemu.
wiara to piękna sprawa
Pn, 2013-07-01 02:14 by incognitus (niezweryfikowany)
...a my w to uwierzyliśmy.
Hasło można przecież zmienić
Cz, 2013-06-27 19:03 by Radomir Dopieralski (niezweryfikowany)
Osobiście na miejscu pracowników Prokuratury Generalnej hasło bez żadnych oporów bym ujawnił, a następnie, zgodnie z oczywistą obawą o bezpieczeństwo konta do którego hasło zostało ujawnione, natychmiast wygenerował nowe (najlepiej losowo, żeby nie można było zapytać o metodę generowania kolejnych haseł i w ten sposób ich poznać).
Można złożyć więcej
Pt, 2013-06-28 10:16 by adammada
Można złożyć więcej wniosków, tak aby mieć hasło codziennie. A najlepiej zawnioskować o umieszczenie hasła w BIPie, właśnie po to aby było aktualne i nie zabierać czasu urzędowi setkami wniosków...
No ale hasło zostanie
Pt, 2013-06-28 18:29 by Radomir Dopieralski (niezweryfikowany)
No ale hasło zostanie zmienione natychmiast po jego wpisaniu w odpowiedź na wniosek -- a jeszcze przed jego wysłaniem. Więc nie ma znaczenia, czy codziennie, czy nie -- dostaniemy najwyżej historię starych haseł.
no ale polityka
Pt, 2013-06-28 13:37 by incognitus (niezweryfikowany)
no ale polityka bezpieczeństwa w zakresie systemów informatycznych w jednostce administracji publicznej to chyba jednak nie jest jawna informacja?
Sama polityka
Pt, 2013-06-28 18:33 by Radomir Dopieralski (niezweryfikowany)
Sama polityka bezpieczeństwa jest tylko częścią większego procesu funkcjonowania danej instytucji publicznej i jak najbardziej powinna być jawna -- choćby po to, aby obywatele widzieli, że nie ma w niej luk i zaniedbań. Wszystkie te procedury powinny być publicznie dostępne, tylko w ten sposób można zapewnić bezpieczeństwo.
To jest trochę tak jak z wymyślaniem własnego tajnego szyfru i liczenie na to, że nie ma w nim błędów umożliwiających jego łatwe złamanie -- jedynym sposobem na rozsądną pewność jest opublikowanie algorytmu i liczenie na peer review.
Śr, 2013-07-10 21:35 by P.Wilk (niezweryfikowany)
Może jeszcze udostępnienie haseł do wszystkich systemów w kraju (np. do "teczki atomowej" :))
Po pierwsze polityka bezpieczeństwa zawiera informacje, które mogą umożliwić dostęp do systemu teleinformatycznego, więc wydaje mi się, że dla każdego obywatela tego kraju zrozumiałe jest nie pogarszanie bezpieczeństwa.
Wykladnia prawa to jedno, a interpretacja urzędnicza to drugie.
Pt, 2013-07-05 00:53 by Nemo (niezweryfikowany)
Ciekawy artykuł. Moim zdaniem powinien już pojawić się gdy zabawy z twitter'em stały się modne.
Ujawnia moim zdaniem bezmyślność niefrasobliwość ludzi którzy z urzędu mają obowiązek funkcjonować w ramach określonych przez prawo.
Choć pewnie to umyka wielu specjalistom od wizerunku firmy i fanom gadżetów informacyjnych, to jednak korzystanie z serwisu obcego, niestety wiąże się z ograniczeniami poufności. Każdy kto administrował choć jednego serwera w swoim życiu, wie o tym że każda informacja zawarta na serwerze jest dostępna dla administratora serwera. I proszę nie mylić określenia "administrator serwisu" (ma dostęp tylko do wydzielonej przestrzeni serwera) z określeniem "administrator serwera" lub "administrator systemu". Użycie jedynie zwrotu "administrator" bez doprecyzowania szczegółowego, prowadzi do uogólnień które w systemach informatycznych jako zero-jedynkowych nie mają swojej reprezentacji. W logice systemów informatycznych nie istnieje pojęcie synonimów, gdyż prowadziłoby to do chaosu decyzyjnego w algorytmie.
Niestety "synonimizacja" pojęć w życiu codziennym, skutecznie zaciera pojmowanie oraz rozwija tzw. analfabetyzm pojęciowy. Skutkiem czego jest m.in. to co poruszył w swoim artykule Pan Waglowski, czyli uzasadnienie treścią ustawy ze wskazaniem art.3,5,42.
Nawet dla mnie jako osoby wyznającej się miernie na prawie, a co dopiero na jego analizie i interpretacji, widocznym jest iż odpowiedź skierowana do Pana Waglowskiego ma się nijak do treści zapytania. Jest jedynie usilnym zaklinaniem rzeczywistości prawnej do własnych wyobrażeń jakiegoś urzędnika. Wyobrażeń wyniesionych z domu (nie działa m.in. 7 art. Konstytucji) i przenoszonych na korzystanie z usług internetowych w ramach instytucji publicznej.
Wielokrotnie pisałem tutaj o tym, że znajomość obowiązującego prawa przez urzędników jest co najwyżej mierna, zwłaszcza w pionach prawnych. Możliwe, że to efekt nauczania, albo może selekcji zawodowej w której najlepsi trafiają do prywatnych kancelarii, a reszta tam gdzie zdoła. Tylko dlaczego akurat do urzędów? Przecież sam art. 6 k.p.a. jest powtórzeniem art. 7 Konstytucji, a art. 8 k.p.a. mówi o sposobie postępowania budzącym zaufanie do władzy publicznej. A tu jak widać w tym artykule, na pytanie prawnika, pojawia się odpowiedź powierzchowna i aby tylko dotrzymać terminu. Brak jest refleksji nad treścią zapytania i powodem powstania takiego właśnie zapytania. Liczy się tylko medialność i bycie na tzw. topie, bo twitter'a (w tym przypadku opisywanym) mają wszyscy. A na dobrą sprawę, to jest Ustawa o Biuletynie Informacji Publicznej. I to tam powinny być umieszczane wszelkie informacje publiczne, bez rozdrabniania się na inne serwisy w tym społecznościowe. Ale prawo prawem, a wykazać się czymś trzeba, no to mnoży się strony www urzędów, ministerstw i konta na portalach społecznościowych. I nie ma się co dziwić, że w całym kraju jest podobnie, bo przecież dlaczego jakiś pomniejszy urząd ma postępować inaczej, skoro urzędy nawet w randze ministerstwa dopasowują interpretację prawną do własnych potrzeb, a nie do zamysłu ustawodawcy! Przykład zawsze bierze się z góry, a że większość ma rację bo większość nie może się mylić (takie jest mniemanie). Zatem wszyscy robią to samo i staje się to normą przez ilościową reprezentację, nawet jeśli nie jest zgodne z obowiązującym prawem lub jego wykładnią. W socjologii jest to określane pojęciem owczy pęd.
Idąc śladem treści tego artykułu, dochodzę do wniosku iż gdyby zaczęto egzekwować obowiązujące przepisy z zakresu różnych ustaw wg których mogą funkcjonować urzędy wykorzystując technologie IT, to w myśl przepisów penalizacyjnych w polskich instytucjach jedynymi pracownikami bez zarzutów pozostałyby osoby z pionów obsługi (sprzątaczki, elektrycy, konserwatorzy, portierzy i.t.p.). Dyrektorów urzędów to z pewnością nie byłoby żadnego. Tak mocno jest zakorzeniony w ich umysłach mit z życia prywatnego, że: co nie jest zabronione, to jest dozwolone . U urzędników zresztą też, co można zobaczyć w wielu decyzjach, które po zaskarżeniu urzędy muszą unieważniać. A tu znów przywołam art. 6,7,8,9 k.p.a. Zwłaszcza ostatnie zdanie art.9 k.p.a. Organy czuwają nad tym, aby strony i inne osoby uczestniczące w postępowaniu nie poniosły szkody z powodu nieznajomości prawa, i w tym celu udzielają im niezbędnych wyjaśnień i wskazówek.
Może wreszcie nadszedł czas aby w ramach walidacji norm funkcjonowania urzędów, walidować kompetencje urzędników? Bo bez ich kompetencji, żaden urząd nie będzie działał prawidłowo. Bo czym innym jest tzw. błąd ludzki, a czym innym nieznajomość prawa obowiązującego na zajmowanym stanowisku. I to prawa nie tylko zawieranego w decyzjach urzędowych, ale także prawa regulującego postępowanie i zakres czynności na zajmowanym stanowisku pracy!
Z moich obserwacji wynika, że najbardziej niefrasobliwą grupą zawodową w urzędach, są ludzie którzy ukończyli studia już po roku 2000 lub starsi od nich ale neofici internetowi.