Source: http://forum.darzycia.pl/index.php/topic,1003.300.html
Timestamp: 2019-02-18 20:09:26
Legal References Found: art. 448
 art.448
 art. 998
 art. 95
 art. 95
 art. 95
 art. 95
 art. 2
 art. 2
 art. 73
 art. 2
 art. 21
 art. 31
 art. 41
 art. 935
 art. 347
 art. 81
 art. 59
 art. 43
 art. 26
 art. 26
 art. 7
 art. 4
 art. 1
 Art. 552

Document Content:
Autor Wątek: Prawo dla nas - pytania (Przeczytany 33572870 razy)
« Odpowiedź #300 dnia: Kwiecień 30, 2007, 03:58:24 pm »
Dziedziczenie ustawowe także dla dziadka i pasierba
Wydłuża się lista spadkobierców ustawowych, którzy dziedziczą automatycznie, gdy zmarły nie pozostawił testamentu. Obejmie ona także dziadków i pasierbów oraz rodzeństwo cioteczne lub stryjeczne
Oznacza to, że znacznie rzadziej niż dotychczas dziedziczyć będzie gmina czy Skarb Państwa.
Reguły dziedziczenia, niełatwe do zgłębienia i dziś, staną się jeszcze bardziej skomplikowane.
Propozycje wielu rewolucyjnych zmian w porządku dziedziczenia ustawowego znalazły się w przygotowanym przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego projekcie zmian kodeksu cywilnego. Dziedziczenie ustawowe obowiązuje automatycznie, jeśli spadkodawca nie pozostawił testamentu.
Rodzeństwo w dalszej kolejności
Nadal jednak nie zmienia się krąg spadkobierców powołanych do spadku w pierwszej kolejności. W praktyce to im przypada ogromna większość spadków.
Nadal więc w pierwszej kolejności dziedziczyć będą po zmarłym w częściach równych jego dzieci oraz małżonek.
Część małżonka w dalszym ciągu nie może być w takim wypadku mniejsza niż 1/4. Nie zmienia się też reguła, że gdy jedno z dzieci nie dożyło spadku, przypadającą na nie częścią dzielą się po równo wnuki, a w dalszej kolejności prawnuki zmarłego itd.
Inny natomiast niż dotychczas ma być porządek dziedziczenia, gdy zmarły nie pozostawił dzieci, wnuków ani prawnuków.
Wtedy, jak dotychczas, jego spadkobiercami staną się małżonek i rodzice, ale już bez rodzeństwa, które według dzisiejszych przepisów dziedziczy wraz z nimi w razie bezpotomnej śmierci brata czy siostry. Rodzeństwo i ich potomkowie będą dziedziczyć -wchodząc w miejsce rodziców lub rodzica - dopiero wówczas, gdy ci nie żyją. Jeśli zmarły był jedynakiem, udział przypadający na zmarłego rodzica przejdzie na drugiego z nich. Tak więc preferowani mają być starsi przed młodszymi.
Rodzina dzieli się z pasierbami
Nowość to zaliczenie do spadkobierców ustawowych pasierbów zmarłego i jego dziadków.
Dotychczas, gdy ktoś nie pozostawił wskazanych wyżej bliskich ani testamentu, pasierbowie i dziadkowie musieli patrzeć, jak jego majątek przejmuje gmina albo Skarb Państwa.
Według propozycji, jeśli zmarły nie pozostawi własnego potomstwa ani małżonka, jego rodzina będzie musiała zawsze podzielić się spadkiem z pasierbami. Pasierbowie dziedziczący w zbiegu z rodzicami spadkodawcy będą mieli pozycję taką jak małżonek dziedziczący w zbiegu z nimi. Jeśli nie ma już także rodziców zmarłego i nie pozostawili oni potomstwa (tj. rodzeństwa zmarłego, jego siostrzeńców, bratanków itd.), połowa spadku przypaść ma dziadkom, a druga pasierbom.
Według kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stosunek powinowactwa trwa także po rozwodzie. Propozycje te więc oznaczają, że pasierb w razie bezpotomnej śmierci np. macochy będzie dziedziczył po niej wraz np. z jej rodzeństwem, choć jego ojciec rozwiódł się ze spadkodawczynią np. po3 latach małżeństwa.
Jeśli dziadkowie (którzy wedle wskazanych tu zasad dziedziczyliby) nie przeżyli spadkodawcy, ich miejsce zajmą ich zstępni, czyli wujowie, ciotki spadkodawcy, a po nich rodzeństwo cioteczne czy stryjeczne i ich potomstwo. Dziś nie zaliczają się oni do spadkobierców ustawowych.
KRĄG DZISIEJSZY
-dzieci, a gdy one nie dożyły spadku - wnuki, prawnuki, praprawnuki,
- małżonek, gdy nie ma potomstwa, także (obok małżonka)
- rodzeństwo, a gdy brat czy siostra nie dożyli spadku - zstępni rodzeństwa (siostrzenice, siostrzeńcy, bratanice, bratankowie, ich dzieci) gdy nie ma nikogo z wyżej wymienionych
- gmina, Skarb Państwa
KRĄG PROPONOWANY
- dzieci, a gdy one nie dożyły spadku - wnuki, prawnuki, praprawnuki
- małżonek gdy nie ma potomstwa, także (obok małżonka)
- rodzice gdy nie ma rodziców, także (obok małżonka)
- rodzeństwo, a gdy brat czy siostra brat nie dożyli spadku - zstępni rodzeństwa (siostrzenice, siostrzeńcy, bratanice, bratankowie, ich dzieci) gdy nie ma małżonka, także (obok rodziców lub rodzeństwa albo zstępnych rodzeństwa)
-pasierbowie gdy nie ma rodziców, rodzeństwa ani ich zstępnych, także (obok pasierbów)
- dziadkowie jeśli dziadków nie ma, także (obok pasierbów)
- wujowie, stryjowie, ciotki, gdy oni nie dożyli spadku - ich zstępni, tj. rodzeństwo cioteczne i stryjeczne (kuzyni) oraz ich zstępni gdy nie ma nikogo z wyżej wymienionych
« Odpowiedź #301 dnia: Maj 18, 2007, 08:34:00 am »
Firmy nie będą mamiły klientów tanimi chwytami w reklamie
Handlarze i usługodawcy nie będą mogli stosować wielu popularnych obecnie trików mających przyciągnąć klienta. Tak wynika z rządowego projektu ustawy o nieuczciwych praktykach handlowych
Pierwsze czytanie projektu odbyło się wczoraj w Sejmie. Nowe przepisy obejmą nie tylko zarejestrowanych przedsiębiorców, ale również tych, którzy działają na czarno. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów tłumaczy, że inaczej w wielu wypadkach konsumenci w praktyce nie byliby chronieni przed nadużyciami.
Co będzie zakazane? -Chodzi np. o informowanie o wygranej z podaniem numeru telefonicznego o podwyższonej płatności, zachęcanie do zakupu produktów odchudzających, które jednak nie dają takiego efektu - wyliczał w Sejmie Jarosław Król, wiceprezes UOKiK. Nowe przepisy mają też zakazać systemów typu piramida, złego sposobu podawania ceny (np. sugerowania w reklamach, że produkt można kupić bez VAT), łamania kodeksu dobrych praktyk podpisanego przez firmę, chwalenia się certyfikatami, których w rzeczywistości się nie ma albo które w ogóle nie istnieją, handlu systemami, które mają zwiększyć szansę na wygrane w grach losowych.
Firmy nie będą mogły również umieszczać w materiałach marketingowych faktur ani podobnych dokumentów - nie wolno bowiem sugerować obowiązku zapłaty i wywoływać wrażenia, że konsument już zamówił produkt i już powinien za niego uiścić należność.
Do projektu wiele zastrzeżeń mają organizacje pracodawców, konsumentów i branża reklamowa. Król podkreśla jednak, że taki kształt ustawy wynika z dużej szczegółowości dyrektywy 2005/29/WE, którą trzeba implementować do 12 czerwca br. Pod wpływem uwag Związku Stowarzyszeń Rady Reklamy UOKiK wycofał się jednak z karania za niezgodne z prawem reklamy tworzących je agencji. PKPP Lewiatan przekonała też UOKiK, aby konsumenci mogli dochodzić roszczeń z tytułu nieuczciwych praktyk handlowych tylko przez trzy lata (z wyjątkiem roszczenia o naprawienie szkody, które przedawnia się po dziesięciu latach). Projekt, o którym szeroko pisaliśmy w"Rz" 3 stycznia br., trafi teraz do dalszych merytorycznych prac w podkomisji.
« Odpowiedź #302 dnia: Maj 30, 2007, 10:21:05 pm »
ZMIANA PRAWA NOWELIZACJA USTAWY O PLANOWANIU I ZAGOSPODAROWANIU PRZESTRZENNYM
Sprzedający nieruchomości mogą zapłacić 44 proc. podatku
Jeśli wejdzie w życie nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, podatki płacone przy sprzedaży nieruchomości mogą wynieść nawet 44 proc., co wynika z prostego zsumowania: 19-proc. podatku dochodowego od osób fizycznych i 25 proc. renty planistycznej. Tę ostatnią opłatę w stałej wysokości wprowadza nowelizacja ustawy, która trafiła już do Sejmu. Renta planistyczna będzie pobierana wtedy, gdy w wyniku uchwalenia planu zagospodarowania albo jego zmiany wartość nieruchomości wzrośnie, a właściciel ją sprzeda.
Ustalenie wysokości opłaty planistycznej będzie w każdym przypadku wymagało wyceny nieruchomości w stanie sprzed i po uchwaleniu planu. Największe korzyści z proponowanego rozwiązania uzyskają zatem rzeczoznawcy majątkowi. Podatnicy zaś, by zarobić na uiszczenie opłaty, będą sprzedawali nieruchomości za dużo wyższe ceny
Operacja i leczenie za granicą - UE.
« Odpowiedź #303 dnia: Czerwiec 04, 2007, 12:07:00 am »
Często można spotkać apele dotyczący pomocy zbiórki pieniędzy na operację
która ma być przeprowadzona za granicą.Nie są one zawsze zbyt wiarygodne.
Jak ta zbiórka ma wyglądać,jaka jest potrzebna dokumentacja?
Czy możemy posiadać konto prywatne,czy konieczne jest konto za pośrednictwem Fundacji,
przy takie zbórce.
Czy operacja może być sfinasowana z NFZ ?
Kiedy możemy podjąć sami decyzję o leczeniu w krajach UE.?
http://forum.darzycia.pl/topic,7951
W moim odczuciu wszelkie Apele powinny zawierać Informację medyczną potwierdzoną we wszelkich możliwych instytucjach. Dopiero wówczas jest ona w pełni wiarygodna - dopiero wtedy jestem skłonna uwierzyć potrzebom.
http://forum.darzycia.pl/topic,2174.htm
NFZ - nowości
http://forum.darzycia.pl/vp90855.htm#90855
PRAWO Europejskie szpitale mogą przejąć polskich pacjentów czekających na operacje
Masz prawo leczyć się w całej Unii
Dziś z Polski na leczenie za granicę wyjeżdża rocznie od kilku do kilkunastu osób, przede wszystkim do Niemiec. Najczęściej poddają się skomplikowanym zabiegom okulistycznym. Płaci za nie Narodowy Fundusz Zdrowia albo Ministerstwo Zdrowia. - Wyjeżdżają pacjenci z bardzo rzadkimi chorobami i przechodzą niezwykle skomplikowane zabiegi. Nie pamiętam jednak, by ktoś składał wniosek o sfinansowanie zagranicznego leczenia i powoływał się na długie oczekiwanie na operację - mówi wicedyrektor opolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Roman Kolak.
6 Październik 2006, 23:18
Ochrona zdrowia - planowane leczenie
Kiedy zabiegi medyczne za granicą są bezpłatne
http://www.infor.pl/ubezpieczenia/poradniki/242,1306,Kiedy-zabiegi-medyczne-za-granica-sa-bezplatne.html
Każdy ubezpieczony w Narodowym Funduszu Zdrowia może starać się o wyjazd za granicę w celu przeprowadzenia planowego leczenia. Zgodę na wykonanie niezbędnej operacji czy badania poza terenem Polski wydaje prezes funduszu lub minister zdrowia. Aby ją uzyskać, chory musi złożyć odpowiedni wniosek. Jego pozytywne zaopiniowanie jest jednoznaczne z pokryciem kosztów leczenia przez NFZ lub Ministerstwa Zdrowia.
Prezes wydaje zgodę
Prezes NFZ wydaje zgodę na leczenie w innym państwie UE lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Islandia, Liechtenstein, Norwegia), w sytuacji gdy dane świadczenie zdrowotne jest wprawdzie wykonywane w Polsce, ale czas oczekiwania na nie jest zbyt długi dla konkretnego pacjenta. Istnieje bowiem zagrożenie, że w tym czasie stan jego zdrowia może ulec dalszemu pogorszeniu, co może stanowić zagrożenie dla jego życia.
Zaświadczeniem uprawniającym do uzyskania w innym państwie leczenia lub badań diagnostycznych jest formularz E112. Są dwie drogi uzyskiwania zgody prezesa funduszu na wydanie tego formularza. Wybór jednej z nich jest uzależniony od tego, czy pacjent przebywa aktualnie na terytorium Polski czy też na obszarze innego państwa członkowskiego.
Zabieg bezpłatny, transport nie
Zabiegi planowe wykonywane za granicą za zgodą prezesa funduszu są bezpłatne. Pacjent musi jednak liczyć się z tym, że jeżeli w kraju, w którym ma mieć przeprowadzony zabieg, obowiązują np. drobne dopłaty związane m.in. z pobytem w szpitalu, to musi pokryć je z własnej kieszeni. Takie dopłaty do leczenia (np. za leki, dodatkowe badania, koszt wyżywienia) funkcjonują w większości krajów UE. Te wydatki nie są zwracane przez NFZ. Fundusz nie pokrywa również kosztów transportu pacjenta za granicę i z powrotem do kraju po przebytym leczeniu. Nie płaci także za pobyt za granicą opiekuna chorego.
Kto pokryje koszt operacji wykonanej za granicą ?
Sąd rozstrzygnie, czy Narodowy Fundusz Zdrowia interpretuje przepisy o zwrocie kosztów leczenia za granicą zgodnie z prawem wspólnotowym i wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości
Rodzicom Patrycji M., która uległa wypadkowi, NFZ nie chce zwrócić kosztów operacji we Francji. Przepisy uzależniające taką refundację od uprzedniej zgody prezesa NFZ nie przewidują wyjątków.
Adwokat Łukasz Kozłowski, reprezentujący 17-letnią Patrycję, chce, aby Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który rozpatruje tę sprawę, skierował pytanie prejudycjalne do ETS. Chodzi o wyjaśnienie, czy prawo europejskie nakazuje bezwzględnie uzyskać zgodę właściwego organu na leczenie winnym kraju UE w sytuacji, gdy wymagają tego względy medyczne.
Zgłosił też wniosek o zbadanie przez Trybunał Konstytucyjny zgodności z konstytucją i prawem europejskim niektórych przepisów ustawy oświadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
Trudna i długa procedura
Artykuły 25 i26 tej ustawy mówią, że NFZ nie finansuje leczenia lub badań diagnostycznych za granicą, z wyjątkiem kosztów świadczeń udzielanych zgodnie z przepisami o koordynacji. Zgodę wydaje prezes funduszu. Procedurę określa rozporządzenie z 2004 r. ministra zdrowia.
-Jest to droga zawiła i długotrwała, uzyskanie zgody niepewne, a czas uciekał - tłumaczy Piotr M., ojciec Patrycji. Uczennica z Gdańska uległa wypadkowi narciarskiemu podczas ubiegłorocznych ferii. Po leczeniu szpitalnym i konsultacjach w specjalistycznych klinikach okazało się, że potrzebna jest operacja neurochirurgiczna. Musi być szybko przeprowadzona, gdyż później nie da się już uratować ręki. Żaden ośrodek w Polsce nie wykonywał jednak wtedy takich zabiegów.
-Formularz zgody na leczenie w krajach UE musi wypełnić specjalista z tytułem profesora, zaopiniować krajowy konsultant, a zgodę wyraża prezes NFZ. Potem formularz trzeba przetłumaczyć i wysłać do ośrodka zagranicą, w którym ma być przeprowadzony zabieg - opowiada Piotr M. -Córka nie mogła czekać, aż zakończą się wszystkie procedury, gdyż miała już wyznaczony termin w klinice w Paryżu, jedynej w Europie wykonującej wówczas takie operacje.
Zdecydowaliśmy się więc sami zapłacić i wystąpić do NFZ o zgodę na zwrot 5882 euro.
Zgoda przed, a nie po operacji
NFZ odmówił. - Zwrot kosztów operacji za granicą możliwy jest tylko wówczas, gdy ubezpieczony uzyska uprzednią zgodę prezesa NFZ -mówi Anna Kłosiewicz-Giera, radca prawny prezesa NFZ. - Rozporządzenie jasno określa, co robić, by taką zgodę uzyskać. Przez ponad miesiąc, jaki upłynął od ostatnich konsultacji, był czas na złożenie wniosku. Jeżeli spełnione są warunki rozporządzenia, takie sprawy są rozpoznawane przez prezesa NFZ przez jeden - dwa dni.
W skardze do WSA Łukasz Kozłowski odwołał się do precedensowego wyroku ETS w sprawie pokrywania kosztów leczenia w krajach UE. Zarzucił, że w Polsce jest on błędnie interpretowany. - ETS wskazuje, że kiedy jest to uzasadnione względami medycznymi i rolę odgrywa czas, nie ma konieczności uzyskiwania wcześniejszej zgody na leczenie w krajach UE -mówił podczas rozprawy. -Sprawa Patrycji jest przykładem, do którego ów wyrok powinien mieć zastosowanie. Na razie sąd odroczył bezterminowo rozprawę. Ale już teraz można przewidywać, że orzeczenie WSA wskaże, jak NFZ powinien załatwiać takie sprawy.
Za leczenie w Unii należy się zwrot kosztów
Europejski Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z 16 maja 2006 r. (sygn. C-372/04) orzekł, że pacjent, który np. ze względu na zbyt długie oczekiwanie na zabieg we własnym kraju wykona go za granicą, może od swojego funduszu ubezpieczeń zdrowotnych żądać zwrotu kosztów leczenia.
Nie ma znaczenia, że w jego państwie usługi takie też są świadczone, i to bezpłatnie. Zasada ta dotyczy wszystkich obywateli UE.
W tej sprawie chodziło o wszczepienie protezy stawu biodrowego Brytyjce Yvonne Watts. Operacja odbyła się we Francji, mimo że brytyjski oddział funduszu zdrowia nie chciał się na to zgodzić. Pani Watts została wcześniej przebadana przez swojego lekarza, który uznał jej przypadek za rutynowy. Oznaczało to roczny okres czekania na operację.
« Odpowiedź #304 dnia: Czerwiec 06, 2007, 06:31:30 pm »
Będzie można wybrać dostawcę prądu
zmiana prawa Od 1 lipca 2007 r. gospodarstwa domowe otrzymają prawo zmiany sprzedawców energii. Wyodrębniona będzie dystrybucja z obrotu i wytwarzania energii elektrycznej.
W Sejmie trwają prace nad zmianą ustawy z dnia 10 kwietnia 1997 r. - Prawo energetyczne (Dz.U. z 2006 r. nr 89, poz. 625 z późn. zm.). Podczas wtorkowego posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw związanych z koalicyjnym programem Solidarne państwo odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo energetyczne. Proponowane zmiany w przepisach regulują umowy kształtujące relacje przedsiębiorstw energetycznych z odbiorcami energii.
Proponowane przepisy mają gwarantować płynne przejście między funkcjonowaniem dotychczasowych zakładów energetycznych i nowych przedsiębiorstw obrotu powstałych po wyodrębnieniu (posłowie wprowadzili to sformułowanie, aby było zgodne z k.s.h.). Posłowie wskazywali na konieczność zapewnienia ciągłości dotychczasowych umów zawartych między funkcjonującymi dziś zakładami energetycznymi i odbiorcami końcowymi, na podstawie których dostarczana jest w obecnym stanie prawnym energia elektryczna.
Zdaniem posłanki Anny Paluch, która będzie sprawozdawcą, odbiorcy prądu, w tym gospodarstwa domowe, unikną zamieszania związanego z przejęciem praw i obowiązków przez nowy podmiot prawny. Odbiorcy będą też mieli dodatkowy bonus w postaci prawa wyboru dostawcy.
Nowelizacja ustawy wejdzie w życie z dniem ogłoszenia, ale z mocą obowiązującą od 1 lipca 2007 r. Drugie czytanie projektu odbędzie się na najbliższym posiedzeniu Sejmu.
84 proc. odbiorców energii elektrycznej stanowią gospodarstwa domowe.
« Odpowiedź #305 dnia: Czerwiec 08, 2007, 10:22:49 pm »
Cennik usług adwokatów i radców prawnych jest gotowy
Ministerstwo Sprawiedliwości ujawniło projekt maksymalnych stawek za usługi prawników. Są znacznie niższe od tych, jakie adwokatom i radcom płacą dziś klienci
Właśnie taki jest cel tej regulacji: obniżyć koszty usług prawnych. O dobiegających końca pracach nad nią "Rzeczpospolita" pisała cztery tygodnie temu. Teraz projekty zmian w ustawach i projekty nowych rozporządzeń o opłatach trafiły już do uzgodnień międzyresortowych.
Taryfa zamiast swobody
Dziś zapłatę ustalają prawnik i jego klient w umowie. Ministerstwo chce wprowadzić do tych umów ograniczenie w postaci tzw. stawek ostatecznych limitujących wysokość honorariów adwokatów i radców. Zbyt mała ich liczba w Polsce sprawia, że ceny usług są wysokie, co wielu potrzebujących pozbawia pomocy prawnej. W tej sytuacji, zdaniem MS, reguły wolnego rynku nie mogą być jedynym regulatorem dochodów prawników. Dlatego dotychczasową swobodę ustalania wynagrodzeń chce zastąpić ich kontrolą na wzór taryfy maksymalnych opłat notarialnych.
Drobne zaliczki, a reszta po wyroku
Zaproponowane rozwiązania mają też poprawić efektywność działania pełnomocników procesowych -tłumaczy ministerstwo -bo ich wynagrodzenia będą zależały od wyniku sprawy. Inaczej niż dziś strona wygrywająca proces będzie odzyskiwała od przeciwnika całość kosztów pomocy prawnika.
Nowością jest także propozycja ograniczonych obowiązkowych zaliczek (stawki wstępne). Gdy prawnik weźmie sprawę, będzie mógł zainkasować od klienta nie więcej niż 1/3 stawki ostatecznej z cennika, w sprawach roszczeń pieniężnych zaś najwyżej 2 proc. wartości roszczenia, nie więcej jednak niż połowę płacy minimalnej (468 zł). Resztę dopiero po prawomocnym zakończeniu sprawy. Całość opłaty za proces o pieniądze to byłaby dla adwokata powoda pochodna (procent według taryfikatora) kwoty roszczenia zasądzonego w procesie, a dla prawnika strony pozwanej - kwoty oddalonego powództwa (honorarium za proces nie mogłoby przekroczyć 100 tys. zł). Jeśliby pozew oddalono w całości, adwokat powoda dostałby tylko zaliczkę. Także tylko zaliczką musiałby się zadowolić pełnomocnik pozwanego, gdyby jego przeciwnikowi zasądzono całą żądaną kwotę.
Opłaty za czynności nieprocesowe, np. za poradę czy opinię prawną, byłyby określone kwotowo.
Pisemna umowa o zapłatę
Umowy o wynagrodzenia prawnicy będą musieli zawierać z klientami na piśmie. Gdyby taka umowa nie była spisana, adwokat czy radca straciłby prawo do honorarium. Odpis umowy prawnik będzie musiał wraz z pełnomocnictwem od klienta przedstawiać sądowi. Klienci będą płacili prawnikowi na konto, do ręki tylko sumy do 250 zł, a i to na fakturę. Jak uzasadnia MS, uniemożliwi to opłacanie adwokatów "brudnymi" pieniędzmi.
Prawnicy będą mieli obowiązek prowadzić specjalne księgi z rejestrami umów o usługi prawnicze. Mają też corocznie składać oświadczenia majątkowe.
Projekty ustawy i obu rozporzadzen wraz z uzasadnieniami publikujemy na naszej stronie internetowej pod adresem http://www.rzeczpospolita.pl/prawo/projekty
Ile obecnie kosztuje pomoc prawnika
Dziś przy określaniu stawek adwokackich obowiązują tylko stawki minimalne. "Rz" postanowiła pokazać, jak wyglądają ceny w różnych regionach kraju (cennik taki ukazał się w "Rz" z 27 lutego 2007 r.) Są one różne nie tylko w zależności od miejsca, ale i wielkości kancelarii.
I tak w dużej kancelarii w Gdańsku klient indywidualny musi zapłacić za:
- poradę prawną - od 60 zł w górę,
- rozwód, separację i alimenty - od 1000 zł,
- opinię prawną - od 100 do 250 zł,
- opracowanie pozwu, apelacji i zażalenia - od 200 do 550 zł.
W kancelarii w Kielcach są to odpowiednio kwoty: 30 zł i więcej, od 400 do 1500 zł, od 100 do 200 zł i od 200 do 500 zł.
Nieco wyższe są dziś kwoty dla klientów biznesowych.
W Krakowie w kancelarii średniej wielkości trzeba zapłacić za:
- poradę - 100 zł,
- opinię prawną - do 1000 zł,
- stałą obsługę prawną - do 4 tys. zł miesięcznie,
- negocjacje i mediacje - od 2 do 20 proc. wartości sporu.
Proponowane maksymalne opłaty adwokackie i radcowskie
o roszczenie pieniężne, zależnie od kwoty uwzględnionego roszczenia lub oddalonego powództwa:
- do 10 tys. zł - 15 proc. kwoty
- ponad 10 tys. do 50 tys. zł - 1500 zł + 10 proc. od nadwyżki ponad 10 tys. zł
- powyżej 50 tys. do 200 tys. zł - 5500 zł + 8 proc. od nadwyżki ponad 50 tys. zł
- powyżej 200 tys. do 1 mln zł - 17,5 tys. zł + 6 proc. od nadwyżki ponad 200 tys. zł
- ponad 1 mln zł - 65,5 tys. zł + 3 proc. od nadwyżki ponad 1 mln zł
o rozwód i unieważnienie małżeństwa - 1000 zł
o alimenty - 180 zł
o stwierdzenie nabycia spadku - 180 zł
o eksmisję z mieszkania - 360 zł
o ochronę dóbr osobistych i praw autorskich - 1000 zł
z zakresu postępowania układowego lub upadłościowego - 3600 zł
rejestracja spółki - 2400 zł
obrona w procesie przed sądem rejonowym - 1200 zł
obrona w procesie przed Sądem Najwyższym - 1800 zł
za sporządzenie i wniesienie skargi konstytucyjnej oraz udział w rozprawie - 1500 zł
ze stosunku pracy - 180 zł
za udzielenie porady - 100 zł
za sporządzenie pozwu - 300 zł
za sporządzenie apelacji, skargi kasacyjnej - 600 zł
za sporządzenie pisemnej opinii prawnej - 2000 zł
za sporządzenie projektu umowy - 1000 zł
za godzinę pracy - 30 proc. płacy minimalnej (dziś: 280,80 zł)
Te propozycje są nie do przyjęcia
Stanisław Rymar, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Propozycja wprowadzenia maksymalnych stawek za usługi prawnicze jest nie tylko bulwersująca, ale wręczabsurdalna. Nie do przyjęcia i oburzające jest też rozwiązanie dotyczące zaliczek, które nakładałoby na adwokatów ciężar ryzyka niezapłacenia przez klienta honorarium za pracę. Jeśli te projekty staną się prawem, zaskarżymy je do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu jako niedopuszczalną ingerencję w wolność działania samorządu zawodowego, a także do Trybunału Konstytucyjnego.
« Odpowiedź #306 dnia: Czerwiec 25, 2007, 10:00:19 am »
Za obrazę zadośćuczynienie i wpłaty na cel społeczny
Osoba, której dobra osobiste zostały naruszone, może się domagać od sprawcy jednocześnie zadośćuczynienia pieniężnego dla siebie oraz zasądzenia od niego odpowiedniej kwoty na cel społeczny
Tak uznał Sąd Najwyższy w uchwale z 19 czerwca 2007 r. wyjaśniającej wątpliwość prawną powstałą na tle sprawy wniesionej przez Macieja B. przeciwko Wojciechowi N. Oczywiście sąd może uwzględnić oba te roszczenia niezależnie od zasądzenia innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia, np. opublikowania przeprosin w prasie. Maciej B. domagał się jako rekompensaty za naruszenie dóbr osobistych m.in. jednocześnie zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę dla siebie oraz obciążenia Wojciecha N. obowiązkiem przekazania 10 tys. zł na Polski Czerwony Krzyż.
Sąd I instancji uwzględnił oba te roszczenia. Sąd II instancji powziął wątpliwość, czy jest to dopuszczalne. Powodem wątpliwości było użycie w art. 448 kodeksu cywilnego upoważniającego osobę, której dobra osobiste zostały naruszone, do wystąpienia z takim żądaniami wyrazu "lub": "sąd może przyznać (...) odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jej żądanie zasadzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany cel społeczny".
Z powodu tego słowa powstały rozbieżności w nauce prawa, a SN od1973 r. nie zajął w tej kwestii stanowiska. Część przedstawicieli nauki prawa uważa, że użyty wart. 448 k. c. wyraz "lub" traktować należy jako alternatywę rozłączną, wyłączającą kumulację roszczeń (albo to, albo tamto). Jednakże SN w uchwale z19 czerwca 2007 r. zgodził się z tymi jej przedstawicielami, którzy mają w tej kwestii zdanie odmienne.
Podkreślają oni, że za możliwością obciążenia sprawcy jednocześnie obowiązkiem wypłaty zadośćuczynienia pieniężnego oraz wpłaty na cel społeczny przemawia wykładnia gramatyczna art.448 k. c. i że o celowości skorzystania z obu tych możliwości powinien decydować sąd. Przemawia za tym także potrzeba wzmocnienia praw osób, których dobra osobiste zostały naruszone, zwłaszcza przy nasileniu złej woli ze strony sprawcy (sygn.IIICZP54/07).
« Odpowiedź #307 dnia: Czerwiec 25, 2007, 10:07:09 am »
Przemysław Bochyński
Śmierć dłużnika nie oznacza braku prawnej możliwości dochodzenia wymagalnego roszczenia. Odpowiedzialność za długi spadkowe ma charakter sukcesji uniwersalnej, lecz jej zakres zależy od sposobu przyjęcia spadku przez spadkobierców - pisze radca prawny
Odpowiedzialność spadkobierców za długi spadkowe jest ograniczona do wielkości czynnej masy spadkowej. Do chwili przyjęcia spadku egzekucja zmierzająca do zaspokojenia wierzyciela zmarłego dopuszczalna jest tylko ze spadku, nie zaś z majątku osobistego spadkobiercy. Konsekwentnie również do tej chwili egzekucja ze spadku prowadzona przez spadkobiercę jest niedopuszczalna.
Tytuł egzekucyjny (wyrok, postanowienie lub nakaz zapłaty) wydany przeciwko spadkodawcy musi być opatrzony klauzulą wykonalności przeciwko spadkobiercom. Dopiero takie rozstrzygnięcie sądu uprawnia do prowadzenia przeciwko nim postępowania egzekucyjnego. Wniosek o nadanie klauzuli wykonalności należy złożyć w sądzie, który jako pierwszy rozstrzygał merytorycznie sprawę skierowaną następnie do egzekucji. Klauzula wykonalności powinna być wydana przeciwko wszystkim spadkobiercom oraz - jeśli zostali powołani - zarządcy masy spadkowej, kuratorowi lub wykonawcy testamentu.
W szczególnej sytuacji, gdy dłużnik, który zmarł po wszczęciu przeciwko niemu postępowania, nie ma spadkobierców albo nie objęli oni spadku, nie zna ich wierzyciel i sąd, nie ma kuratora spadku, wierzyciel może zwrócić się do sądu z wnioskiem o ustanowienia kuratora spadkobierców. To przeciwko niemu można będzie następnie prowadzić egzekucję.
Po przyjęciu prostym oraz...
Oświadczenie o przyjęciu spadku lub upływ terminu do jego złożenia powodują odpowiedzialność zapłaty za długi zmarłego zarówno z całego majątku własnego spadkobiercy, jak i dziedziczonego. Pozostawanie spadkobiercy w małżeńskiej wspólnocie majątkowej oznacza, iż dziedziczony przedmiot wchodzi do jego majątku odrębnego. W takiej sytuacji wierzyciel może skierować egzekucję również do osobistego majątku spadkobiercy.
Proste przyjęcie spadku powoduje, iż spadkobierca odpowiada bez ograniczenia zarówno z majątku własnego, jak i dziedziczonego. Od tej reguły są wyjątki. Regulują to np. art. 998, 999 kodeksu cywilnego. Dla ograniczenia odpowiedzialności może on powoływać się na zasady współżycia społecznego (uchwała Sądu Najwyższego z 22 września 1972 r., III PZP 12/72).
W swym orzecznictwie SN widzi możliwość ograniczenia lub nawet wyłączenia odpowiedzialności spadkobiercy za długi spadkowe.
... z dobrodziejstwem inwentarza
Ten, kto przyjął spadek z dobrodziejstwem inwentarza, odpowiada za długi spadku tylko do wysokości stanu czynnego spadku, ustalonego w spisie inwentarza (wyrok SN z28 czerwca1977 r., III CRN 102/77). Ograniczona odpowiedzialność za długi spadkowe wchodzi w grę także, gdy:
> spadkobiercą jest gmina lub Skarb Państwa,
> jeden ze spadkobierców złożył oświadczenie o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza, pozostali zaś uchybili terminowi określonemu dla tej czynności,
> oświadczenie o przyjęciu spadku nie zostało złożone w terminie przez osobę prawną lub osobę fizyczną niemającą pełnej zdolności do czynności prawnych lub wobec której istniały podstawy do ubezwłasnowolnienia całkowitego.
Spadkobierca składający oświadczenie o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza po nadaniu przeciwko niemu klauzuli wykonalności może wytoczyć powództwo przeciwegzekucyjne (uchwała SN z 30 września1985 r., IIICZP49/85).
Możliwość ograniczenia odpowiedzialności spadkobiercy za długi spadkowe nie ma zastosowania w razie podstępnego niepodania do inwentarza przedmiotów należących do spadku oraz świadomego zaliczenia do inwentarza długów nieistniejących (wyrok SN z 19 listopada1976 r., IVPR244/76).
Ograniczenie odpowiedzialności nie znajduje zastosowania przy egzekucji z nieruchomości obciążonej hipoteką lub ruchomości zabezpieczonej zastawem. Inaczej ma się rzecz w wypadku hipoteki przymusowej na podstawie tytułu egzekucyjnego zawierającego ograniczenie odpowiedzialności spadkobiercy do wartości stanu czynnego (uchwała SN z 2 września1983 r., III CZP 40/83).
« Odpowiedź #308 dnia: Czerwiec 26, 2007, 11:09:43 am »
Ustanowienie hipoteki na rzecz banku bez notariusza
Do wpisu hipoteki na rzecz banku zabezpieczającej spłatę kredytu wystarczy do dokumentów bankowych dołączyć pisemne oświadczenie właściciela nieruchomości o ustanowieniu tej hipoteki. To samo dotyczy zmiany treści już wpisanej hipoteki
Tak uznał Sąd Najwyższy w uchwale z 20 czerwca 2007 r. Potwierdził w niej bowiem, że art. 95 ustawy z1997 r. -Prawo bankowe jest przepisem szczególnym w stosunku doart.31 ust.1 ustawy z1982 r. o księgach wieczystych i hipotece. Wedle drugiego z tych przepisów podstawą wpisu hipoteki do księgi wieczystej może być dokument z podpisem notarialnie poświadczonym, jeżeli przepisy szczególne nie przewidują innej formy dokumentu.
Jeśli więc wpis hipoteki ma być dokonany na podstawie art. 95 prawa bankowego, który jest przepisem szczególnym, taki dokument nie jest wymagany. Przepis ten ustanawia szczególnego rodzaju przywilej dla banku. Zapisano w nim bowiem, że księgi rachunkowe banków, wyciągi z tych ksiąg podpisane przez osoby upoważnione doskładania oświadczeń w zakresie praw i obowiązków majątkowych banku i opatrzone pieczęcią banku mają moc prawną dokumentów urzędowych. To samo odnosi się do wszelkich wystawionych w ten sposób oświadczeń zawierających zobowiązania, zwolnień z zobowiązań, zrzeczenia się praw lub pokwitowań odbioru należności albo stwierdzających udzielenie kredytu, pożyczki pieniężnej, ich wysokość, zasady opodatkowania, warunki spłaty, przeniesienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką lub zastawem rejestrowym. Stanowią one podstawę do dokonania wpisów w księgach wieczystych i rejestrach publicznych. W myśl ust. 3 art. 95 prawa bankowego dokumenty te są podstawą wpisu do księgi wieczystej nieruchomości stanowiącej własność dłużnika banku lub osoby ustanawiającej hipotekę na rzecz banku w celu zabezpieczenia wierzytelności dłużnika banku.
W ust. 4 art. 95 znalazł się zapis, że do ustanowienia tej hipoteki wymagane jest oświadczenia właściciela o ustanowieniu tej hipoteki z zachowaniem formy pisemnej pod rygorem nieważności.
Poświadczanie podpisu właściciela przez notariusza nie jest potrzebne (sygn. III CZP 50/07).
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070626/prawo/prawo_a_3.html
Adres internetowy nie może wprowadzać klientów w błąd
« Odpowiedź #309 dnia: Lipiec 09, 2007, 10:34:02 pm »
Domena internetowa, w której użyto oznaczenia innego przedsiębiorcy, może zmylić klienta. A to już jest nieuczciwa reklama
Od 1997 r. Wojciech Wojewódzki prowadzi działalność gospodarczą, używając do niej oznaczenia "bileteria". W 1999 r. zgłosił się do niego Dariusz B., który również zajmował się sprzedażą biletów. Zaproponował wspólne przedsięwzięcie polegające na sprzedaży biletów przez Internet.
Mężczyźni nie doszli do porozumienia. Dariusz B. sam zarejestrował domeny: www.bileteria.pl oraz www.bileteria.com.pl. Tymczasem drugi z mężczyzn założył spółkę Bileteriasp. z o.o. i zarejestrował znak towarowy "bileteria" zarówno w Urzędzie Patentowym RP, jak i Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego. Skierował też pozew do Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych , domagając się, aby Dariusz B. przestał korzystać ze spornych adresów internetowych.
Pozwany tłumaczył, że oznaczenie "bileteria" ma charakter silnie opisowy, tak samo jak: kafeteria, biżuteria czy galanteria, i dlatego nie powinna mu przysługiwać ochrona.
Sąd doszedł do wniosku, że rejestrując sporne domeny, pozwany dopuścił się czynu nieuczciwej konkurencji poprzez reklamę mogącą wprowadzić klienta w błąd (art. 16 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). Odwołał się do unijnej dyrektywy 84/450/EWG, która za reklamę uważa "każdą wypowiedź, której celem jest promocja towarów lub usług".
- Adresy internetowe postrzegane są obecnie jako atrakcyjne narzędzia reklamy i promocji. Strony WWW są bowiem nośnikiem informacji, a adres internetowy zachęca użytkowników do ich odwiedzania i skorzystania za jego pośrednictwem z prezentowanej tam oferty - twierdzi arbiter Ewa Nowińska. - Powód udowodnił, że posługiwał się oznaczeniem "bileteria" co najmniej dwa lata przed rejestracją domen zawierających to słowo. Wpisując adres www.bileteria.pl, klienci mogli sądzić, że korzystają z jego usług.
> WWW.rp.pl/prawo/orzecznictwo
« Odpowiedź #310 dnia: Lipiec 12, 2007, 06:44:14 am »
O wywłaszczeniu pod drogę możemy się dowiedzieć z gazety
Właściciel może stracić działkę, przez którą ma biec droga gminna, i nawet o tym nie wiedzieć. O decyzji administracyjnej przeczyta np. w gazecie. To łamanie konstytucji - uważają prawnicy
W Polsce wciąż brakuje dobrych dróg. Jednym z powodów opóźnień w ich budowie są przedłużające się rokowania oraz odwołania właścicieli nieruchomości, przez które drogi mają przebiegać.
Bez wiedzy właścicieli
W grudniu 2006 r. weszła w życie nowelizacja, która miała uprościć zasady pozyskiwania gruntów, i to nie tylko pod autostrady, ale i pod drogi gminne, powiatowe oraz wojewódzkie (z 18 października 2006 r.; dotyczy ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg krajowych, DzU nr 220, poz. 1601).
- Uproszczenia idą za daleko - twierdzi Dariusz Chaciński, dyrektor Zespołu Prawa Cywilnego i Gospodarki Nieruchomościami w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. - Właściciel może bowiem stracić działkę bez swojej wiedzy. A to już narusza konstytucję - ostrzega.
W gazecie albo na tablicy
Nieruchomości odbiera się bowiem na podstawie decyzji lokalizacyjnej, którą wydaje wojewoda (dla dróg wojewódzkich, krajowych, autostrad) lub starosta (drogi gminne i powiatowe). Właścicieli powiadamia się nie bezpośrednio, lecz w formie obwieszczenia w prasie lokalnej lub wywieszonego na tablicy informacyjnej w miejscowych urzędach.
Łatwo takiego zawiadomienia nie zauważyć.
-Właściciele nie muszą przecież regularnie czytać ogłoszeń publikowanych w prasie ani też odwiedzać urzędu akurat w czasie, kiedy wiszą dotyczące ich obwieszczenia -mówi Chaciński.
Dobro publiczne przede wszystkim
Przepisy - zdaniem Chacińskiego - mogą naruszać konstytucyjną zasadę proporcjonalności. Dobro publiczne bierze bowiem górę nad dobrem obywateli. Rzecznik praw obywatelskich zastanawia się, czy nie złożyć wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.
- To nie jest prosta decyzja -uważa Chaciński.
Nowe drogi są potrzebne. Nasz kraj zobowiązał się do przygotowania mistrzostw Europy w piłce nożnej i dysponuje środkami unijnymi na ich budowę. Nie może się to jednak odbywać kosztem właścicieli.
- W tej chwili decyzji według nowych zasad wydaje się jeszcze niewiele -mówi Małgorzata Łucyszyn, naczelnik Wydziału Legislacji w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Z każdym miesiącem będzie ich jednak coraz więcej.
I wtedy zaczną się problemy.
Rokowania z właścicielami nie zawsze są złe
Tomasz Tatomir, radca prawny z Kancelarii Chałas i Wspólnicy
Wiem z doświadczenia, że często budowę dróg opóźniają rokowania prowadzone z właścicielami działek. Tak było m.in. w wypadku budowy drogi do Zakopanego, tzw. zakopianki, oraz obwodnicy Warszawy. Przepisy ułatwiające pozyskiwanie gruntów pod drogi są potrzebne, ale... nie zawsze. Powinno się z nich korzystać, kiedy się buduje drogi krajowe i autostrady, ale nie drogi gminne czy powiatowe. W wypadku dwóch ostatnich kategorii należy powrócić do poprzednich uregulowań. To znaczy - do rokowań z właścicielem, a następnie do notarialnego zawierania umów o nabycie nieruchomości. Wywłaszczanie powinno być ostatecznośc
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070712/prawo/prawo_a_2.html
« Odpowiedź #311 dnia: Lipiec 25, 2007, 04:20:46 pm »
Fundacja Wybieram Wolność pomaga trudnej młodzieży. Pracują z nią byli więźniowie, którzy o alkoholizmie, narkomanii i przemocy wiedzą najwięcej. Wiedzą też, jak rozmawiać z tymi, z którymi nie radzą sobie wychowawcy, a rodziny nie mają dla nich czasu
Fundacja została zarejestrowana dwa lata temu, a założyli ją ludzie, którzy swego czasu sami pogubili się w życiu. Teraz chcą swoim trudnym doświadczeniem dzielić się z innymi, by ustrzec ich przed podobnym losem. Fundację tworzą byli więźniowie i osoby, które chcą pomagać trudnej młodzieży, jak ks. dr Waldemar Woźniak - naczelny kapelan zakładów poprawczych, ks. dr Paweł Wojtas - naczelny kapelan zakładów karnych, i prof. Jan Tylka, wykładowca psychologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Wybieram Wolność założyliśmy wspólnie z Romanem Ziębą, specjalistą od zarządzania projektami, z którym razem rozwijamy ideę fundacji- mówi Marek Ksieniewicz, prezes Wybieram Wolność.
Ksieniewicz kilkanaście lat spędził w więzieniach. Był alkoholikiem. Dziś żyje w abstynencji, zdał maturę i ukończył trzeci rok studiów. - Studiuję psychologię, bo chcę zrozumieć, co takiego jest w człowieku, że może się wywindować z kanału do normalnego życia - mówi. Zebrał osiem podobnych do siebie osób z przeszłością i postanowił pomagać młodzieży. Członkiem fundacji może zostać każdy, komu nie jest obojętny los młodych osób, które nigdy nie otrzymały przykładu, jak normalnie żyć.
Wyciągnąć przyjazną dłoń
Fundacja Wybieram Wolność chce docierać do młodzieży z problemami i przeciwdziałać zjawiskom społecznym powodującym powrót na drogę przestępczą, głównie nieletnich lub młodocianych kryminalistów. Organizacja przeciwdziała i zapobiega narkomanii, alkoholizmowi oraz innym uzależnieniom w rodzinach patologicznych i środowiskach młodzieżowych. - Dzieci z takich ulic jak Brzeska w Warszawie zajmują się dziś tym, czym ja się zajmowałem w ich wieku, a to mnie zaprowadziło na kilkanaście lat do więzienia. Takiej młodzieży trzeba zaproponować coś więcej niż butelka piwa i chuligaństwo - jedyne, co znają. Oni nie mają innych wzorców, dlatego z zainteresowaniem słuchają tego, co mówię - jestem z ich świata - opowiada Ksieniewicz. Dodaje, że młodzi ludzie bardziej potrzebują dzisiaj pomocnej ręki i dobrego przykładu niż narzucanych przez dorosłych nakazów i zakazów albo coraz ostrzejszych kar.
Byli więźniowie dzielą się doświadczeniami
Działacze fundacji opracowali autorski model wychowawczo-edukacyjny. Polega on na łączeniu praktycznych zajęć z młodzieżą (np. warsztatów edukacyjnych w zakładach poprawczych) z zastosowaniem nowych technologii edukacyjnych, m.in Internetu. - Kiedy rozmawiam z dzieciakami w szkołach czy poprawczakach, 10 minut przed końcem spotkania proszę nauczycieli, by zostawili mnie z klasą sam na sam. Wtedy młodzież otwiera się najbardziej, czuje, że ją rozumiem - opowiada Ksieniewicz.
Zaznacza, że osoby pracujące w fundacji nie mają uprawnień wychowawczych do pracy z młodzieżą, ale właśnie je zdobywają. - Dwie dziewczyny, byłe narkomanki, studiują pedagogikę i w przyszłości będą miały wszystkie uprawnienia - mówi szef fundacji. Jego zdaniem najważniejsza jest wiarygodność współpracowników. - Kiedy dziewczyny z przeszłością spotykają się z dzieciakami zproblemem narkotykowym, młodzież otwiera się, mówi więcej. Czuje, że wychowawca ją rozumie, mówi tym samym językiem. Ci ludzie są autentyczni, bo sami przeżyli koszmar - tłumaczy. Wyjaśnia, że musi mieć pewność, iż osoba, która zgłasza się do fundacji, nadaje się do pracy z młodzieżą i nie wróci do nałogów. - Były więzień lub narkoman najpierw pracuje u nas jako wolontariusz, przechodzi szkolenia, kursy i dopiero potem zaczyna pracę z dzieciakami. Od maja 2005 roku nie było ani jednej skargi na wychowawców.
Pieniądze na działalność
Do tej pory fundacja utrzymywała się ze środków założycieli i datków indywidualnych sponsorów. - Zdarzyły się wpłaty indywidualne w wysokości dwóch, góra pięciu tysięcy - opowiada prezes Ksieniewicz. Dodaje, że w tej chwili na konciefundacji jest 1800 zł. To niewiele, zwłaszcza że organizacja musi zapłacić kaucję za lokal, który dostała od miasta - 2100 zł.
- Żeby dostać państwowe pieniądze, trzeba długo czekać, a my chcemy jak najszybciej działać. A piętno więzienia będzie się ciągnąć za mną przez całe życie. Nie mogę podjąć normalnej pracy, bo przecież wszyscy wymagają zaświadczenia o niekaralności - mówi szef fundacji.
Ale jest dobrej myśli. Liczy, że Wybieram Wolność dostanie pieniądze z funduszy unijnych. Poza tym pomoc obiecał samorząd: władze miasta i burmistrz Woli. - Pan Ksieniewicz współpracowałjuż z moim biurem, teraz my chcemy współpracować z jego fundacją - mówi Ewa Gawor, szefowa Biura Bezpieczeństwa w stołecznym ratuszu. Dodaje, że Wybieram Wolność złożyła wniosek o wsparcie finansowe, który teraz analizują prawnicy. - Jeśli nie będą mieli zastrzeżeń, udzielimy wsparcia fundacji. Jej członkowie chcą dzielić się swoim doświadczeniem z młodzieżą. Chcą jej opowiadać o swoich błędach. Inaczej planowali swoje życie, a inaczej się ono potoczyło. Liczą, że młodzi ludzie wysłuchają ich i wyciągną z tego właściwe wnioski - dodaje dyrektor Gawor.
« Odpowiedź #312 dnia: Lipiec 25, 2007, 04:23:01 pm »
Dowód zapłaty będzie miał także formę elektroniczną
Osoba składająca wniosek o dokonanie czynności urzędowej będzie mogła dołączyć do niego dowód uiszczenia opłaty skarbowej w ciągu trzech dni, a nie od razu
Do uzgodnień międzyresortowych trafił właśnie projekt rozporządzenia w sprawie opłaty skarbowej. Określa ono nie tylko zasady dokumentowania jej wniesienia, ale i np. sposobu zwrotu.
Najważniejsza zmiana pomoże z pewnością osobom, które o konieczności uregulowania tej opłaty dowiadywały się dopiero w chwili składania wniosku, pełnomocnictwa lub zgłoszenia. Stąd wziął się pomysł, aby można było dołączać dowód zapłaty lub jego uwierzytelnioną kopię "nie później niż w ciągu trzech dni od chwili powstania obowiązku jej zapłaty" (projektowany § 3 ust. 1). Obecnie obowiązek wniesienia opłaty skarbowej powstaje w chwili składania wniosku, pełnomocnictwa lub dokonywania zgłoszenia.
Jeśli propozycja Ministerstwa Finansów wejdzie wżycie (a stanie się to po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia rozporządzenia w Dzienniku Ustaw), to dowód wniesienia opłaty skarbowej będzie można dołączyć do wniosku w ciągu trzech dni od jego złożenia w urzędzie. Co ważne, zgodnie z propozycją Ministerstwa Finansów dowód zapłaty będzie również mógł mieć formę elektronicznego potwierdzenia zapłaty.
Możliwe też będzie składanie adnotacji dotyczącej opłaty skarbowej w odrębnym dokumencie. Chodzi o sytuacje, gdy dokument potwierdzający dokonanie czynności urzędowej, zaświadczenie lub zezwolenie (pozwolenie, koncesja), który wydawany jest według wzoru określonego odrębnymi przepisami, nie ma miejsca na adnotację dotyczącą opłaty skarbowej (projektowany § 4 ust. 2). Przykład - odpisy aktu stanu cywilnego wydawane na druku wielojęzycznym.
Zmyślą o uproszczeniu i skróceniu postępowania w sprawie zwrotu opłaty skarbowej Ministerstwo Finansów określiło też tryb postępowania w sytuacji, gdy wniosek o zwrot opłaty skarbowej wpłynął do organu, który ani nie dokonywał czynności urzędowej, ani nie wydawał zaświadczenia czy zezwolenia.
« Odpowiedź #313 dnia: Lipiec 25, 2007, 04:32:41 pm »
Od przyszłego roku zapłacimy więcej za ogrzewanie
* Od 2008 roku większość wyrobów do celów opałowych będzie objęta najwyższą stawką akcyzy
* Jeśli proponowane rozwiązania wejdą w życie, czeka nas duża podwyżka cen ogrzewania
* Niektóre przepisy projektu nowej ustawy akcyzowej są niezgodne z prawem wspólnotowym
Projekt nowej ustawy o podatku akcyzowym, który od dłuższego czasu znajduje się w uzgodnieniach międzyresortowych, zakłada wiele zmian w zakresie opodatkowania wyrobów przeznaczonych do celów opałowych. Praktycznie wszystkie materiały służące do ogrzewania od przyszłego roku zostaną objęte najwyższą, sankcyjną - jak określa to w uzasadnieniu do projektu Ministerstwo Finansów - stawką akcyzy. Co to oznacza? Już w styczniu 2008 roku ceny ogrzewania mogą znacznie wzrosnąć.
Przygotowany przez resort finansów projekt ustawy ma przede wszystkim dostosować polskie przepisy akcyzowe do przepisów Dyrektywy Rady 2003/96/WE z dnia 27 października 2003 r. w sprawie restrukturyzacji wspólnotowego systemu opodatkowania wyrobów energetycznych oraz energii elektrycznej (dalej dyrektywa energetyczna).
- Z analizy projektu wynika jednak, że niektóre jego przepisy są niezgodne z dyrektywą energetyczną - wskazał Marcin Zimny, prawnik z CMS Cameron McKenna.
Jednocześnie dodał, że dyrektywa energetyczna wymienia w art. 2 ust. 1 wyroby zaliczane do wyrobów energetycznych, które powinny być opodatkowane akcyzą. Ponadto wskazuje w ust. 3 art. 2, że oprócz podlegających opodatkowaniu wyrobów wymienionych w ust. 1 wszelkie inne węglowodory, z wyłączeniem torfu, przeznaczone do wykorzystania, oferowane na sprzedaż lub wykorzystywane do ogrzewania, podlegają opodatkowaniu według stawki przyjętej dla równoważnego wyrobu energetycznego.
- Polski ustawodawca, wydaje się, że podobnie jak ustawodawca wspólnotowy, wymienia w art. 73 ust. 1 projektu wyroby zaliczane do wyrobów energetycznych, ale jednocześnie wskazuje, że do tych wyrobów zalicza się pozostałe wyroby przeznaczone do użycia, oferowane na sprzedaż lub używane jako paliwa silnikowe lub oleje opałowe albo jako dodatki lub domieszki do paliw silnikowych lub olejów opałowych, bez względu na kod CN - wyjaśniał Marcin Zimny. Podkreślił, że w ust. 3 tego przepisu zawarta została definicja olejów opałowych, zgodnie z którą olejami opałowymi są, z wyłączeniem drewna, torfu i innych porównywalnych węglowodorów stałych, wyroby energetyczne przeznaczone do użycia, oferowane na sprzedaż lub używane do celów opałowych albo jako dodatki lub domieszki do olejów.
Skończy się na podwyżkach
Zdaniem naszego rozmówcy, czytając przepisy dyrektywy energetycznej i projektu wydawać by się mogło, że są ze sobą zgodne, ale... dyrektywa wskazuje, że oprócz wyrobów energetycznych, które zostały wyraźnie wymienione w art. 2 ust. 1, opodatkowaniu akcyzą podlegają wszelkie inne węglowodory (z wyłączeniem torfu). Natomiast polski ustawodawca traktuje wszystkie wyroby, które mieszczą się w definicji olejów opałowych, jako wyroby energetyczne, tj. zarówno wyroby wyraźnie wymienione w projekcie, jak i wszelkie inne wyroby przeznaczone do celów opałowych, nie ograniczając ich do węglowodorów, tak jak czyni to ustawodawca wspólnotowy.
- Mało tego, takie wyroby będą opodatkowane najwyższą przewidzianą w projekcie ustawy stawką akcyzy, tj. 1882 zł/1000 l albo 2115 zł/1000 kg. Sam ustawodawca wskazuje w uzasadnieniu do projektu, że te stawki mają charakter sankcyjny. Stawkami tymi będą objęte również wyroby oznaczone kodami CN od 1507 do 1518 przeznaczone do celów opałowych, mimo że obecnie stawka na te wyroby wynosi co najwyżej 60 zł/1000 l - argumentował nasz rozmówca z CMS Cameron McKenna.
Podkreślił również, że ustawodawca w uzasadnieniu do projektu w ogóle nie wspomina o 30-krotnym podwyższeniu akcyzy na niektóre wyroby przeznaczone do celów opałowych.
- Projekt ustawy jest niezgodny z przepisami prawa wspólnotowego, gdyż obejmuje opodatkowaniem praktycznie wszystkie wyroby przeznaczone do celów opałowych. Oznacza to, że wrzucając do pieca nawet szmatę czy starego kapcia należy zapłacić akcyzę i to stosując stawkę, która wielokrotnie przewyższa stawkę, która będzie mieć zastosowanie do pozostałych olejów opałowych - dodał Marcin Zimny.
Wyroby objęte akcyzą
Nowelizacja ustawy akcyzowej rozszerza zakres przedmiotowy ustawy o grupę wyrobów sklasyfikowanych pod kodem CN 1507-1518, czyli m.in. o tłuszcze. Na ten aspekt zwrócił uwagę Łukasz Postrzech, starszy konsultant w Accreo Taxand.
Według niego, potencjalne opodatkowanie wskazanych produktów będzie zależało od tego, czy będą przeznaczone do celów opałowych lub zostaną wykorzystane jako paliwa silnikowe. W przeciwnym razie pozostaną poza zakresem opodatkowania podatkiem akcyzowym.
Zwrócił też uwagę na pewne zmiany w zakresie opodatkowania olejów opałowych. Projekt nowelizacji przewiduje aż cztery stawki dla olejów opałowych (od 60 zł/1000kg aż do 2115 zł/1000kg), zawężając zastosowanie stawek obowiązujących dotychczas do określonej grupy wyrobów oznaczonych wskazanym kodem CN.
- Biorąc pod uwagę praktykę organów celnych zachodzi obawa, że w przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do prawidłowości zastosowanej stawki, opodatkują niektóre oleje w sposób najmniej korzystny dla przedsiębiorcy - ostrzegał ekspert Accreo Taxand.
Więcej niż w wytycznych
Zakres wyrobów uznawanych za wyroby akcyzowe zawarty w projekcie nowej ustawy wykracza poza ten określony w przepisach wspólnotowych.
- Zgodnie z projektem ustawy o podatku akcyzowym wszystkie wyroby energetyczne będą traktowane jako wyroby akcyzowe bez względu na możliwości ich wykorzystania do celów opodatkowanych akcyzą, czyli napędowych lub opałowych - tłumaczyła Aleksandra Kalinowska, doradca podatkowy, menedżer w Ernst & Young w Katowicach. Dodała, że traktowanie wszystkich wyrobów energetycznych jako akcyzowych spowoduje, że ich produkcja będzie podlegać reżimowi szczególnego nadzoru podatkowego (np. obowiązkowi tworzenia składów podatkowych, w przypadku produkcji takich wyrobów).
- Wymogi te spowodują utrudnienia dla przedsiębiorców i z pewnością będą wiązały się z dodatkowymi kosztami, które najprawdopodobniej będą przenoszone na ostatecznego odbiorcę - podkreśliła nasza rozmówczyni.
Jej zdaniem projekt ustawy akcyzowej wprowadza również zmiany w stawkach akcyzy na oleje opałowe - podwyższona zostanie stawka na tzw. oleje opałowe ciężkie (zgodnie z projektem ustawy zdefiniowane jako oleje opałowe, których gęstość w temperaturze 150 C jest równa lub wyższa od 890 kg/m3) z obecnej 223 zł/1000 l do 1882 zł/1000 l. Niewątpliwie zmiana ta będzie niekorzystna dla podatników, niemniej jednak pozostaje ona w zgodzie z dyrektywą, która przewiduje minimalną stawkę akcyzy na oleje opałowe ciężkie na poziomie 15 euro/1000 l.
- W projekcie ustawy akcyzą opodatkowane pozostają tzw. oleje smarowe, co jest niezgodne z dyrektywą energetyczną, a dodatkowo niedopuszczalność tego typu opodatkowania została potwierdzona orzecznictwem ETS, m.in. wyrok przeciwko Republice Włoch, sygn. C-437/01 - wyjaśniła Aleksandra Kalinowska.
Czeka nas wzrost cen
Projekt ustawy o podatku akcyzowym wprowadza wiele nowych rozwiązań, które mogą wpłynąć na warunki funkcjonowania podmiotów gospodarczych.
- Dostosowując polskie przepisy do prawa unijnego, ustawodawca objął akcyzą węgiel i koks oraz gaz ziemny, ale jednocześnie przy konstrukcji definicji olejów opałowych przewidział więcej wyłączeń, niż stanowi dyrektywa, w której z definicji olejów opałowych wyłączony jest jedynie torf - wyjaśnił w rozmowie z nami Paweł Rokicki, konsultant w TPA Horwath Sztuba Kaczmarek.
Jego zdaniem w porównaniu z obecnym brzmieniem ustawy większość produktów przeznaczonych do ogrzewania zostanie objęta stawką akcyzy na poziomie 1882 zł/1000 l lub na poziomie 2115 zł/1000 kg (w zależności od gęstości w temperaturze 15° C).
- W konsekwencji zmiany przepisów będą oznaczały niestety znaczny wzrost kosztów ogrzewania olejem opałowym, co uderzy zarówno w przedsiębiorców, użytkowników prywatnych, jak i w instytucje publiczne - podsumował Paweł Rokicki.
1882 zł za 1000 l lub 2115 zł za 1000 kg wyniosą od 1 stycznia 2008 r. stawki akcyzy na wyroby do celów opałowych (wysokość akcyzy będzie uzależniona od gęstości w temperaturze 150 C)
ZWROT PODWYŻSZONEJ AKCYZY
Mimo że akcyza na olej opałowy ma być podniesiona, to przewidziano możliwość zwrotu części wydatków ponoszonych do 2012 roku na ogrzewanie olejem opałowym powierzchni bytowych. W Sejmie znajduje się ustawa, która ma zrekompensować podwyżkę akcyzy dla osób fizycznych oraz niektórych instytucji (np. organów administracji publicznej, szkół, domów dziecka, szpitali). Zakłada ona zwrot udokumentowanych wydatków z tytułu różnicy pomiędzy obecnie obowiązującym obciążeniem akcyzą oleju opałowego a nowymi regulacjami.
« Odpowiedź #314 dnia: Sierpień 02, 2007, 10:47:08 pm »
Gazeta Podatkowa z dn. 2007.08.02
Zapomoga a podatek
Czy od zapomogi wypłaconej przez związek zawodowy z tytułu śmierci matki zapłacę podatek dochodowy od osób fizycznych?
Opodatkowaniu podlegają wszystkie rodzaje dochodów, za wyjątkiem wolnych od podatku na podstawie m.in. art. 21 ustawy o pdof. Wśród zwolnionych od podatku znajdują się zapomogi wypłacane w związku z zaistnieniem indywidualnych zdarzeń losowych, klęsk żywiołowych, długotrwałej choroby lub śmierci (art. 21 ust. 1 pkt 26 ustawy o pdof).
Kwoty otrzymane z przyczyn wyżej określonych korzystają ze zwolnienia od podatku bez względu na źródło z jakich była finansowana ich wypłata (np. funduszy związków zawodowych, ZFŚS czy środków obrotowych). Wprowadzony jest jednak limit kwotowy zwolnienia. Wolne od podatku są zapomogi do kwoty 2.280 zł.
Należy zatem stwierdzić, że zapomoga otrzymana od związków zawodowych stanowi przychód z innych źródeł korzystający ze zwolnienia od podatku, jeżeli kwota wypłaconej zapomogi nie przekracza 2.280 zł (łącznie z innymi zapomogami otrzymanymi w trakcie roku). Natomiast nadwyżkę ponad tę kwotę należy opodatkować.
« Odpowiedź #315 dnia: Sierpień 03, 2007, 11:39:16 am »
Wrzesień w szkole bez ubezpieczeń
Szkolne ubezpieczenia tracą ważność 31 sierpnia. Jeśli do tego czasu dyrektorzy nie podpiszą nowych umów, może się zdarzyć, że dzieci w razie wypadku nie dostaną odszkodowania, a szkoły będą narażone na pozwy rodziców.
Chodzi o ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków dla uczniów i o ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej dla pracowników szkół. 10 sierpnia wchodzi w życie nowelizacja kodeksu cywilnego. Umowa ubezpieczenia zawierana pod koniec września lub na początku października nie będzie obejmowała ochroną okresu przed jej zawarciem, jak to było dotychczas. Do wielu szkół informacja o zmianie przepisów nie dotarła przed wakacjami. - Problem nie w zebraniu pieniędzy od uczniów, ale w tym, że decyzję, gdzie ubezpieczać uczniów, muszę podjąć z rodzicami - mówi Marian Pietryka, dyrektor Gimnazjum nr 9 w Rzeszowie.
- Od lat wykupujemy polisy u tego samego ubezpieczyciela. Mam nadzieję, że znajdzie jakieś rozwiązanie i nie pozostaniemy bez opieki na cały miesiąc.
« Odpowiedź #316 dnia: Sierpień 07, 2007, 06:54:36 pm »
Chciałabym się dowiedzieć w imieniu znajomej, czy należy się jej jakiekolwiek zadośćuczynienie, bowiem jej siedmio-letnia córka spadła z dmuchanej zjeżdżalni na miejskim placu (przejezdne "wesołe miasteczko", miejsce na placu wynajmował firmie burmistrz), złamała rękę, nosiła 6 tygodni gips, lekarz orzekł 10% uszczerbku na zdrowiu.
« Odpowiedź #317 dnia: Sierpień 07, 2007, 11:32:32 pm »
nie wiem jak to jest z organizatorem - teoretycznie on powinien zapłacić odszkodowanie, powinien dać kserokopie polisy ubezpieczeniowej od NW i z nią do jego ubezpieczyciela (a namiary na Wesołe Miasteczko musi mieć burmistrz)
i jeszcze niezależnie od tego odszkodowania jeżeli dziecko chodzi do szkoły lub przedszkola to jest ubezpieczone! także w trakcie wakacji! to także trzeba wziąć kserokopie polisy i pójść z nią do ubezpieczyciela!
« Odpowiedź #318 dnia: Sierpień 08, 2007, 10:10:10 am »
Dziękuję Ci Kasiu, przekażę to jej. Pa.
« Odpowiedź #319 dnia: Sierpień 08, 2007, 11:49:53 pm »
Przymus bezpośredni ustawowo ograniczony
Wolność i osobista nietykalność to, oprócz prawa do życia, najważniejszy chyba warunek funkcjonowania jednostki w społeczeństwie - pisze rzecznik praw obywatelskich
W kilkunastu ustawach i aktach wykonawczych do nich są zawarte przepisy dotyczące ograniczania wolności i nietykalności osobistej. Uważna ich lektura pokazuje niestety, że niewystarczająco określają zasady, na jakich można ograniczać naszą gwarantowaną w konstytucji wolność.
To tylko jeden przykład
Przykładem jest rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie środków przymusu bezpośredniego stosowanych przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Niektóre jego unormowania są niezgodne z ustawą o CBA oraz z konstytucją, co stało się podstawą mojego wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.
Przede wszystkim treść ustawowego upoważnienia nie daje podstaw do uregulowania w rozporządzeniu nieprzewidzianych w ustawie sytuacji, w których funkcjonariusze CBA mają prawo stosować takie środki. Szczególnie uderzające jest udzielenie funkcjonariuszom uprawnienia do stosowania kajdanek lub prowadnic, gdy nie doszło (czego wymaga ustawa) do niepodporządkowania się wydanym zgodnie z prawem poleceniom. Rozporządzenie wprowadziło obowiązek stosowania kajdanek lub prowadnic, podczas gdy z przepisów ustawy wynika, że użycie środków przymusu bezpośredniego jest zawsze fakultatywne. Nie można też uznać za wykonywanie przepisów ustawy oddania przez rozporządzenie decyzji o stosowaniu tych środków organowi innemu niż przewidziany w tej ustawie.
Znacznie poważniejszy jest zarzut naruszenia konstytucji. Przesłanki, które muszą być spełnione, by ograniczać prawa i wolności jednostki, wskazane są w jej art. 31 ust. 3. Obejmują one, po pierwsze, wymóg ustawowej formy ograniczeń, po drugie - wykazanie "interesu publicznego" i po trzecie -poszanowanie zasady proporcjonalności oraz zakaz naruszania istoty praw i wolności. Zasada ustawowej formy ograniczeń powtórzona została w art. 41 ust. 1 konstytucji, który ustanawia prawo do wolności i nietykalności osobistej.
Wyłącznie w ustawie
Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że państwo może się obyć bez przymusu. Wręcz przeciwnie -w państwie bezpiecznym, ale i praworządnym, to właśnie państwu powinien przysługiwać monopol naużywanie przemocy. Stosowanie go bywa konieczne w celu zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. W każdej z tych sytuacji możliwość stosowania przemocy ze strony organów państwa powinna być nie tylko limitowana, ile także określona w odpowiedniej formie. Dla stosowania środków przymusu bezpośredniego konstytucja jednoznacznie wymaga formy ustawy, co potwierdza zarówno doktryna prawa konstytucyjnego, jak i orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego.
W wyroku z 12 stycznia 2000 r. Trybunał uznał: "uzależnienie dopuszczalności ograniczeń praw i wolności od ich ustanowienia "tylko w ustawie" jest czymś więcej niż przypomnienie ogólnej zasady wyłączności ustawy dla normowania sytuacji jednostki (...). Niedopuszczalne jest natomiast przyjmowanie w ustawie uregulowań blankietowych, pozostawiających organom władzy wykonawczej czy organom samorządu lokalnego swobodę normowania ostatecznego kształtu owych ograniczeń".
Grzech braku kompletności
Dlatego też oprócz generalnych unormowań dotyczących zasad użycia środków przymusu bezpośredniego w ustawie powinny znaleźć się przepisy precyzujące, którymi konkretnie środkami dysponują funkcjonariusze poszczególnych służb oraz w jakich okolicznościach mogą z nich korzystać.
Obowiązujące ustawy w większości wymogów tych nie spełniają, gdyż upoważniają Radę Ministrów, by to ona w rozporządzeniach określiła szczegółowe warunki użycia tych środków. Tak jest w ustawach o: Policji, Biurze Ochrony Rządu, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Straży Granicznej, Żandarmerii Wojskowej, strażach gminnych, Służbie Więziennej, Służbie Celnej, kontroli skarbowej. W niektórych ustawach - dotyczących np. Straży Leśnej, Państwowej Straży Łowieckiej, Państwowej Straży Rybackiej czy Straży Ochrony Kolei - odsyła się do przepisów o policji.
Ustawodawca w bardzo zróżnicowany sposób podszedł do wymogu kompletności ustawowego uregulowania przepisów zezwalających na głęboką ingerencję w sferę wolności i nietykalności osobistej.
W odniesieniu do stosowania środków przymusu bezpośredniego określają one, kiedy funkcjonariuszowi wolno zastosować przymus, w jakim celu, jakiego rodzaju środki są dostępne dla poszczególnych służb, oraz formułują zasadę proporcjonalności użytych środków do potrzeb wynikających z zaistniałej sytuacji. Niektóre ustawy regulują ponadto bardziej szczegółowo przypadki i sposoby użycia tych środków oraz przewidują możliwość kontroli ich zastosowania -najczęściej przez prokuratora. Co ciekawe, tylko raz ustawodawca zdecydował się na kompletne uregulowanie zagadnienia, bez odsyłania do innych aktów prawnych, a mianowicie w ustawie o transporcie drogowym.
Przesłankami zastosowania środków przymusu bezpośredniego są najczęściej: niepodporządkowanie się wydanym na podstawie przepisów prawa poleceniom funkcjonariusza oraz uniemożliwienie wykonywania zadań wynikających zdanej ustawy. Przesłanki te najszerzej definiuje ustawa o Służbie Więziennej. Mimo że ustawodawca prawidłowo wskazywał sfery używania przymusu, wniosek z lektury ustaw potwierdza niestety, że nie we wszystkich został spełniony konstytucyjny wymóg precyzyjności i kompletności uregulowania podstaw do ingerowania wprawo dowolności i nietykalności osobistej.
Cel i przesłanki
Spełnienie tego wymogu oznacza jak najdokładniejsze określenie w ustawie przesłanek użycia środków przymusu bezpośredniego, uzupełnione przez precyzyjne wskazanie celów ich stosowania, rodzaje środków dostępnych funkcjonariuszom poszczególnych służb oraz podstawowe zasady ich użycia (w tym zasady: fakultatywności, proporcjonalności, ostrzeżenia o możliwości ich użycia i odstąpienia od stosowania środka po osiągnięciu celu).
Ogólne stwierdzenie, iż przesłanką użycia tych środków jest niepodporządkowanie się wydanym na podstawie prawa poleceniom, celem zaś - osiągnięcie podporządkowania się tym poleceniom, nie spełnia dwóch pierwszych wskazanych wymogów.
Ponadto tej treści przepisy nie wyczerpują wszystkich przypadków, kiedy konieczne jest zastosowanie tych środków. Zawarta w nich zasada zakłada bowiem niejako "następcze" użycie środków przymusu -jako konsekwencji niepodporządkowania się poleceniom. Tymczasem kajdanki lub prowadnice mogą być stosowane także prewencyjnie -w celu udaremnienia ucieczki albo zapobieżenia czynnej napaści lub czynnemu oporowi. Wydaje się, że użycia tych środków przymusu, skądinąd często niezbędnych, nie da się uzasadnić niepodporządkowaniem się poleceniom. W związku z tym byłoby wskazane, aby ustawowe przepisy uwzględniały także tę okoliczność.
Ponieważ stawka tego rodzaju regulacji prawnych jest bardzo wysoka, gdyż dotyczy władczych form działania organów administracji publicznej wobec obywateli, wymóg umieszczenia bezpośrednio w tekście ustawy wszystkich zasadniczych elementów tej regulacji prawnej musi być respektowany ze szczególnym rygoryzmem.
Jak więc widać, problem podstaw prawnych stosowania środków przymusu bezpośredniego ma charakter szerszy, niż wynika to z treści wniosku złożonego przeze mnie w Trybunale Konstytucyjnym.
« Odpowiedź #320 dnia: Sierpień 17, 2007, 01:54:07 pm »
Projekt zmian ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji przewiduje wprowadzenie do niej przepisów dotyczących doręczeń pism. Ma to umożliwić m.in. organom podatkowym bardziej skuteczną egzekucję należności podatkowych.
Obecnie należy posiłkować się przepisami ustawy kodeksu postępowania administracyjnego (k.p.a.). Potwierdza to Monika Góralczuk, prawnik z Kancelarii Chałas i Wspólnicy.
- W postępowaniu egzekucyjnym w sprawach nieuregulowanych w ustawie o postępowaniu egzekucyjnym w administracji mają odpowiednie zastosowanie przepisy ustawy z 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 98, poz. 1071 z późn. zm.), który reguluje sposób i tryb doręczania pism w postępowaniu. Organ administracji publicznej doręcza pisma za pokwitowaniem przez pocztę, przez swoich pracowników lub przez inne upoważnione osoby lub organy. Przy doręczeniu zastępczym powstaje procesowy skutek prawny doręczenia - mówi Monika Góralczuk.
Ogłoszenie w dzienniku
Projekt zmian w ustawie o postępowaniu egzekucyjnym w administracji przewiduje nowy sposób doręczania pism. Polega on na opublikowaniu w dzienniku o zasięgu ogólnopolskim przez wierzyciela lub organ egzekucyjny publicznego wezwania do odebrania pisma - dwukrotnie w odstępie co najmniej siedmiu dni. Doręczenie będzie uważane za dokonane po upływie siedmiu dni od dnia ogłoszenia drugiego wezwania. Zastępczy sposób doręczania pism będzie stosowany tylko w przypadku braku możliwości doręczenia pisma w trybach określonych w k.p.a. (np. wówczas, gdy znany organowi adres zamieszkania lub siedziby firmy nie istnieje).
Jak zauważa Rafał Mikulski, ekspert z MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy, na tle projektowanych zmian pojawia się kilka wątpliwości, szczególnie jeśli chodzi o tryb publicznego wezwania do odbioru pisma. Jest to tzw. fikcja doręczenia, która ma na celu wyeliminowanie sytuacji utrudniania lub wręcz udaremniania prowadzenia egzekucji poprzez unikanie odbioru pism przez zobowiązanych.
Zdaniem Tomasza Rolewicza, doradcy podatkowego z PricewaterhouseCoopers, w przepisach k.p.a. istnieje już tzw. doręczenie zastępcze.
- Jeżeli adresat odmawia odebrania pisma, po dwukrotnym awizowaniu, pismo uznaje się za doręczone, co pozwala np. przystąpić do egzekucji przez organy egzekucyjne - mówi ekspert.
Zmiany mają wyeliminować sytuacje utrudniania lub wręcz udaremniania prowadzenia egzekucji przez unikanie odbioru pism przez dłużników.
- Tymczasem dotychczasowa fikcja doręczenia wydaje się być wystarczająca dla osiągnięcia założonych celów - uważa Rafał Mikulski.
Z taką argumentacją nie zgadza się Honorata Łopianowska, zastępca dyrektora Departamentu Administracji Podatkowej Ministerstwa Finansów.
- Obecnie obowiązujące przepisy k.p.a. normują procedury doręczeń pism dotyczących sytuacji, gdy organowi egzekucyjnemu znany jest adres zamieszkania lub siedziba adresata - zauważa ekspert.
Dodaje, że w przypadku gdy adresat nie posiada miejsca zamieszkania, nieznane jest miejsce jego pobytu, nieznany organowi egzekucyjnego jest adres miejsca pracy adresata, nie jest możliwe doręczenie mu pisma.
- Taka sytuacja blokuje możliwość prowadzenia sprawnego i efektywnego postępowania egzekucyjnego, a jednocześnie ogranicza prawo zobowiązanego do uczestniczenia w prowadzonym postępowaniu i realizacji swoich uprawnień - mówi Honorata Łopianowska.
Monika Góralczuk jest zdania, że proponowana zmiana jest dość kontrowersyjna, gdy weźmie się pod uwagę prawa dłużnika. Może natomiast okazać się korzystna dla wierzycieli.
Z kolei Rafał Mikulski z MDDP uważa, że uchwalone w proponowanym kształcie przepisy nie usprawnią postępowania egzekucyjnego, poza tym, że spowodują publiczne napiętnowanie osób zobowiązanych. Zdaniem eksperta należy się zastanowić, czy regulacja ta nie naruszy konstytucyjnej zasady proporcjonalności, wyłącznie narażając na naruszenie dobra osobiste zobowiązanych.
Wątpliwości ma również Tomasz Rolewicz z PricewaterhouseCoopers. Uważa, że nowe regulacje nie tylko nie przyspieszą postępowań egzekucyjnych, ale będą one bardziej dotkliwe dla dłużnika - koszt dwóch ogłoszeń w dzienniku ogólnopolskim powiększy koszty egzekucyjne, do których zwrotu zobowiązany jest dłużnik.
Dłużnikowi ma być łatwiej
Jak powiedziała nam Honorata Łopianowska, doręczenie pisma przez ogłoszenie nie ma na celu dokuczenia dłużnikowi, a jedynie dotarcie do niego informacji o prowadzonych czynnościach egzekucyjnych w sposób maksymalnie skuteczny. Zamierzeniem jest, by dłużnik miał możliwość zapoznania się z tą informacją i podjęcia ewentualnej obrony swych uzasadnionych interesów w prowadzonym postępowaniu, w sytuacji gdy nie można mu doręczyć pisma z powodu braku danych co do jego miejsca zamieszkania - dodała nasza rozmówczyni. Przypomina, że zasadniczym sposobem doręczania pism w postępowaniu pozostanie nadal doręczenie przez pocztę czy pracownika organu.
- Wypada mieć nadzieję, że możliwość ta nie będzie w praktyce nadużywana - konkluduje Tomasz Rolewicz - umożliwia bowiem prowadzenie egzekucji bez obecności zainteresowanego, tj. dłużnika - dodaje ekspert.
« Odpowiedź #321 dnia: Sierpień 17, 2007, 02:06:40 pm »
Nie każde nagranie może być dowodem
Rz: Od kilku dni kolejni politycy prześcigają się w nagrywaniu rozmów między sobą i przedstawiają je jako dowody swojej niewinności. Czy zapis rozmowy w takiej sytuacji może być dowodem w sprawie?
Zbigniew Hołda: To trudne zadanie dla prawników. Trzeba się zastanowić, czy w każdym wypadku jest to zgodne z prawem, gdy jedna osoba nagrywa drugą bez jej zgody i wiedzy. Co do zasady tak, szczególnie gdy chodzi o rozmowę w sferze prywatnej. Dziennikarze też mogą nagrywać swoich rozmówców, co więcej -często to robią.
Ale rzadko kiedy biegną z kasetą do prokuratury...
Nie kwestionuję prawa dziennikarzy do nagrywania. Jeżeli natomiast funkcjonariusz publiczny, wykonując swoje czynności urzędowe, dokumentuje rozmowę w taki sposób, to pytanie, czy ma do tego prawo, jest jak najbardziej uzasadnione. Boję się, że ostatnio namiętnie nagrywający się ministrowie czynili to bez ustawowej podstawy. Tłumaczenie, iż minister Ziobro nagrywał rozmowy jedynie z podejrzanymi osobami, to rzeczywiście dowód, ale na bezprawność jego działania.
Wiemy już, że dowód został zdobyty bezprawnie. Jaka jest więc wartość dowodowa takich nagrań?
No właśnie, kwestia dopuszczalności to jedno, a wiarygodności to drugie. W polskim prawie karnym dowodem może być właściwie wszystko, czego nie zakazuje ustawa. Wszystko, co umożliwia wyrobienie sobie przekonania sądu o winie lub niewinności oskarżonego. Ale gdy chodzi o takie nagrania na różnego rodzaju nośnikach, to musimy pamiętać, że nasza procedura karna wprowadza wobec nich zakaz dowodowy. Wynika to z artykułu 174 kodeksu postępowania karnego, mówiącego wprost, że dowodu z wyjaśnień oskarżonego lub zeznań świadka nie wolno zastępować treścią pism, zapisków lub notatek urzędowych. Jest także w tej sprawie całkiem świeże postanowienie Sądu Najwyższego, w którym przesądził, że właśnie ten przepis stoi na przeszkodzie uznaniu takiego nagrania za dowód. Trudno znaleźć argumenty przeciwko temu poglądowi.
Ale prokuratura kilka dni temu taki dowód przyjęła...
No właśnie i tego nie rozumiem. Ciekaw jestem uzasadnienia jej decyzji. Poza tym mam wrażenie, że w tej sprawie zbyt wiele się mówi. Prokurator generalny sam nie powinien oceniać wartości zeznań ani swoich, ani innych osób.
Jaki dowód jest dla sądu najpewniejszy?
Wszystko zależy od konkretnej sprawy. Proszę pamiętać, że wiarygodność ocenia sąd. Ale nie może dowodów oceniać ot tak sobie. Artykuł 7 k.p.k. każe mu się kierować zasadami prawidłowego rozumowania, wskazaniami wiedzy i życiowym doświadczeniem. Poza tym wszystkie dowody zebrane wdanej sprawie nie mogą być oceniane wyrywkowo, tylko kompleksowo. Wszystkie razem ze sobą. Najczęstszym dowodem są zeznania świadków i wyjaśnienia oskarżonych. Dużo, a powiedziałbym nawet, że zbyt dużo, jest też dowodów z opinii biegłych. Polskie sądy często z nimi przesadzają. Powołują je w zbyt wielu sprawach i wydaje mi się też, że czasami w praktyce przywiązują do nich zbyt dużą wagę. A takie opinie podlegają identycznej ocenie jak pozostałe dowody.
Czy wyjaśnienia oskarżonych i zeznania świadków nie mają jednak szczególnego znaczenia?
W praktyce są bardzo ważne. Większość ustaleń faktycznych czyni się na podstawie zeznań i wyjaśnień. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że w pogoni za takimi dowodami nadużywa się tymczasowego aresztowania. Sami prokuratorzy mówią o takim areszcie "wydobywczy". Chodzi oto, by aresztowany złożył wyjaśnienia, które zadowolą organ procesowy. To jedna z największych patologii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Widzę też ogromny kontrast. Z jednej strony Sąd Najwyższy czy inne sądy, np. w sprawie Siemiątkowskiego, przyjmują bardzo wysokie standardy dopuszczalności i oceny dowodów, a z drugiej sądy tolerują areszty wydobywcze.
Powody mogą być różne. Trudno mi dać kategoryczną odpowiedź. Zdarzają się prokuratorzy, którzy nie mają odpowiednich kwalifikacji, brak im talentu śledczego i trudno im zgromadzić dowody. Poza tym Polacy wyraźnie niechętnie współpracują z wymiarem sprawiedliwości. Nie chcą zawiadamiać o przestępstwie, kłamią, zeznając jako świadkowie, unikają stawiennictwa.
Ale przecież w naszym prawie obowiązuje zasada swobodnej oceny dowodów.
Zasada ta nie oznacza dowolności ze strony sędziego. Musi on ustalić dokładnie wszystkie okoliczności faktyczne, które przyjmuje jako podstawę wyroku, i wskazać, dlaczego uznaje je za udowodnione.
Szerszy krąg uprawnionych spadkobierców
« Odpowiedź #322 dnia: Sierpień 31, 2007, 11:46:24 am »
Odziedziczą dziadkowie zamiast gminy
2007-04-17 ZMIANA PRAWA
Prawo do spadku z mocy ustawy będą mieli również dziadkowie i pasierbowie, gmina natomiast jako spadkodawca ustawowy ma dziedziczyć w ostatniej kolejności.
Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt nowelizacji prawa spadkowego w ustawie z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. z 1964 r. nr 16, poz. 93 z późn. zm.). Zmiany rozszerzają krąg spadkobierców ustawowych, zaliczając do nich także dziadków spadkodawcy i ich zstępnych oraz pasierbów spadkodawcy. Jednocześnie odsuwają na dalszy plan dziedziczenie ustawowe gminy i Skarbu Państwa.
Obowiązujące przepisy ograniczają krąg spadkobierców ustawowych do: małżonka, zstępnych spadkodawcy, jego rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa. W razie braku tych osób, majątek dziedziczy gmina ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy.
- Za poszerzeniem kręgu krewnych spadkodawcy, zaliczanych do jego spadkobierców ustawowych, o dziadków i ich zstępnych, przemawiają względy słuszności oraz mocna więź duchowa i rodzinna między dziadkami i wnukami - uzasadnia konieczność zmian resort sprawiedliwości.
W braku zstępnych spadkodawcy, jego małżonka, rodziców i ich zstępnych dziedziczyć będą zatem dziadkowie. Jeżeli któreś z dziadków nie chce lub nie może dziedziczyć, jego udział przypadnie jego zstępnym. W ten sposób do dziedziczenia będzie powołane rodzeństwo rodziców, przykładowo wujkowie, stryjkowie czy ciocie spadkodawcy, a w braku któregoś z nich - ich zstępni.
- Zdarzyło się, że w trakcie wypadku zginęli rodzice, a po trzech miesiącach wskutek odniesionych obrażeń ich jedyne małoletnie dziecko. Po dziecku według obowiązujących przepisów dziedziczy gmina. Babcia, która mieszkała razem z małżeństwem i wnukiem, po ich śmierci nie miała prawa do spadku - tłumaczy konieczność zmian prof. Maksymilian Pazdan.
W przypadku braku małżonka i krewnych spadkodawcy powołanych do dziedziczenia z ustawy oraz dzieci małżonka spadkodawcy, spadek przypadnie gminie ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy. Jeżeli miejsca ostatniego zamieszkania spadkodawcy nie będzie można ustalić lub jego ostatnie miejsce zamieszkania znajdowało się za granicą, spadek przypadnie Skarbowi Państwa jako spadkobiercy ustawowemu.
« Odpowiedź #323 dnia: Wrzesień 02, 2007, 09:46:18 pm »
Ratunku! Co robić, gdy zginą dokumenty
Wystarczy chwila nieuwagi, by torebka, której nie spuszczałaś z oka, nagle zniknęła. A z nią dowód, komórka, pieniądze. W pierwszym momencie szok! Potem, gdy przychodzi otrzeźwienie, zastanawiasz się, co masz robić. Podpowiadamy, jak radzić sobie w takiej sytuacji i jak postarać się o nowe dokumenty.
http://polki.pl/przyjaciolka_artykul,10004019.html
« Odpowiedź #324 dnia: Wrzesień 04, 2007, 08:49:54 am »
Użytkownicy wieczyści łatwiej będą mogli uzyskać własność
Obowiązkowe bonifikaty do 90 proc. opłaty przekształceniowej oraz prawo rozłożenia jej na raty mają przysługiwać użytkownikom wieczystym starającym się o własność
Takie rozwiązania zawiera rządowy projekt nowelizacji ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności, nad którym prace rozpoczął właśnie Sejm.
Użytkownik, występując o przekształcenie, będzie mógł się domagać rozłożenia opłaty na raty na czas nie krótszy niż 10 i nie dłuższy niż 20 lat.
Oprocentowanie byłoby wówczas ustalone na poziomie stopy redyskontowej stosowanej w NBP do weksli. Wojewoda bądź właściwa rada będą mogli się zgodzić nawet na niższe oprocentowanie.
Dla trzech kategorii wnioskodawców nowela wprowadza bonifikaty obowiązkowe. Będą one przysługiwały w wysokości 90 proc. (a nie jak dotychczas 50 proc.) osobom, których dochód miesięczny na jednego członka rodziny nie przekracza przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej za ostatnie półrocze poprzedzające rok złożenia wniosku o przekształcenie.
Bonifikata, wynosząca 50 proc., ma przysługiwać osobom fizycznym, które prawo wieczystego użytkowania uzyskały przed 5 grudnia 1990 r., oraz ich następcom prawnym. Przed tą datą, jak wskazywał Trybunał Konstytucyjny (sygn. K 8/98), osoba prywatna nie mogła nabyć gruntu państwowego na własność.
Wprowadzenie bonifikat obligatoryjnych, przyznawanych na wniosek zainteresowanego, nie wyklucza stosowanych obecnie bonifikat fakultatywnych. Przy zbiegu bonifikat z różnych tytułów stosowana ma być najkorzystniejsza.
Nowela przywraca obowiązujący niegdyś przepis, że podstawę obliczenia opłaty stanowi wycena dokonana nie wcześniej niż dwa lata przed złożeniem wniosku o przekształcenie.
Prawo do nieodpłatnego przekształcenia uzyskają osoby, którym nieruchomość oddano w użytkowanie wieczyste w zamian za wywłaszczenie, a także w zamian za tzw. grunty warszawskie.
>www.rp.pl/prawo/projekty
« Odpowiedź #325 dnia: Wrzesień 05, 2007, 09:21:20 am »
Zamiast ciotek i wujów spadek na razie przejmuje gmina
Ustawowym spadkobiercą bratanka czy siostrzenicy nie może być ani ciotka, ani wuj. Pominięcie ich w przepisach o dziedziczeniu nie narusza zasad konstytucji
W czasach, gdy rodzinne majątki bywają pokaźne, ograniczenie spadkobrania, które prowadzi do przejmowania przez gminę lub państwo prywatnej własności, budzi społeczny sprzeciw. Jednak - jak wynika z wczorajszego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego -ten stan prawny może zmienić tylko Sejm. Tylko on jest w stanie upoważnić do spadkobrania - prócz małżonka, dzieci, rodziców oraz rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa (czyli dzieci braci i sióstr zmarłego) - także braci i siostry rodziców spadkodawcy. I z podanych wczoraj na rozprawie informacji wynika, że prace nad tym już trwają.
Wyrok TK jest odpowiedzią napytanie prawne Sądu Rejonowego z Nowej Huty, przed którym zawisła sprawa o prawo do spadku po zmarłym samotnym mężczyźnie. Nie pozostawił ani dzieci, ani rodziców, a jedynymi żyjącymi jego krewnymi okazali się bracia i siostry matki. Zgodnie jednak z kodeksem cywilnym nie są oni uprawnieni do spadku po zmarłym, a więc przejęła go gmina.
Sąd rejonowy zakwestionował art. 935 § 3 k.c., który na to pozwala. Zdaniem sądu pojęcie rodziny jest w tym przepisie zbyt wąskie i koliduje z jej interesem ekonomicznym. - Ochrona prawna powinna dotyczyć całej rodziny, a nie tylko jej części. Ciotki i wujowie nie powinni być wyłączeni z prawa do spadku -utrzymuje sąd.
Podobnego zdania jest marszałek Sejmu. Prokurator generalny ocenił jednak, że pominięcie ciotek i wujów nie narusza konstytucji, a więc zmian w prawie może dokonać tylko ustawodawca.
Trybunał podzielił ten pogląd. Stwierdził, że konstytucja nie formułuje ścisłych i jednoznacznych norm pozwalających na określenie kręgu spadkobierców oraz kolejności powołania do spadku. Chroni więc prawa nabyte w drodze dziedziczenia, ale nie przesądza, kto je nabywa. - Ustawodawca ma więc znaczny zakres swobody w określeniu tego kręgu, a pominięcie rodzeństwa rodziców mieści się w ramach tej swobody - uzasadniała wyrok sędzia TK Ewa Łętowska (sygn. P 19/07).
« Odpowiedź #326 dnia: Wrzesień 08, 2007, 08:31:56 am »
Projektowane przepisy pozwalają budować bloki bez wiedzy sąsiada
Deweloperzy będą mogli stawiać osiedla, zgłaszając jedynie taki zamiar. Bez zgody sąsiadów, a nawet informowania ich o planowanej inwestycji
PROJEKT §
Stanie się tak, jeżeli wejdą w życie przepisy, nad którymi pracuje Sejm. Chodzi o projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw dotyczących procesu inwestycyjnego w budownictwie mieszkaniowym.
Niechciane osiedle pod bokiem
Zgodnie z nim inwestor będzie mógł postawić budynek mieszkalny o powierzchni użytkowej do 5 tys. mkw. i wysokości 12 m, zgłaszając staroście jedynie zamiar jego budowy. Do takich obiektów spokojnie można zaliczyć czterokondygnacyjny blok, który ma 100 mieszkań -mówi Wiesław Bielawski, wiceprezydent Gdańska. Gdy minie 60 dni, a starosta nie zaprotestuje, koparki będą mogły wjechać na plac budowy. Posłowie chcą jednocześnie ułatwić podział gruntu. - Deweloper będzie mógł podzielić teren na kilka działek i na kilka zgłoszeń wybuduje całe osiedle -ostrzega.
Potrzebne są plany
Wiesław Bielawski uważa, że problemu by nie było, gdyby przepisy pozwalały budować na zgłoszenie wyłącznie na tych terenach, które mają miejscowe plany zagospodarowania. Określałyby one dokładnie, jak ukształtować zabudowę. Tymczasem projekt umożliwia budowę na zgłoszenie budynków mieszkalnych także tam, gdzie tych planów nie ma.
- Na obszarach pozbawionych planu trzeba wcześniej uzyskać warunki zabudowy i zagospodarowania terenu - mówi Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana.
Już teraz są do nich duże zastrzeżenia, a projekt zmienia jeszcze bardziej na niekorzyść zasady ich wydawania.
Inwestor otrzyma je nie, jak obecnie, w formie decyzji, lecz milczącej zgody po upływie 90 dni. Jednym z warunków otrzymania decyzji jest nawiązanie do sąsiedniej zabudowy (tzw. dobre sąsiedztwo).
- W tym celu - wyjaśnia Mariola Berdysz - wyznacza się wokół nieruchomości obszar, który zostaje poddany analizie. Projekt nic nie mówi, jak duży powinien być, a obowiązujące przepisy wykonawcze ustalają tylko minimalny obszar poddany analizie. Oznacza to, że planowana budowa może nawiązać nie tylko do zabudowy w bliskim sąsiedztwie, ale i usytuowanej w dalekiej odległości - ostrzega Wiesław Bielawski. Oznacza to, w powiązaniu z propozycjami odrolnienia gruntów w miastach z mocy ustawy, że praktycznie wszędzie będzie można budować bez planu.
Postępowanie bez stron
Istnieje jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Przy zgłaszaniu inwestycji oraz ustalaniu warunków zabudowy projekt przewiduje prowadzenie postępowania bez udziałusąsiadów (oraz innych zainteresowanych osób).
Dzisiaj nie ma takiej możliwości, ponieważ w tych przypadkach sąsiedzi mają do tego prawo, chociaż pod pewnymi warunkami.
Co prawda przy zgłoszeniu zamiaru budowy starosta (i tego prawa projekt mu nie zabiera) może wyrazić sprzeciw i nałożyć obowiązek uzyskania pozwolenia na budowę, m.in. gdy inwestycja jest uciążliwa dla terenów sąsiednich. Jest to jednak tylko dobra wola urzędnika
Bezpodstawne zarzuty
Nie zgadza się z tym minister budownictwa Mirosław Barszcz. - Do patologii dochodzi już teraz, wystarczy popatrzeć, jak w Warszawie wśród domów jednorodzinnych wyrastają bloki -twierdzi.
Główny problem, jego zdaniem, leży gdzie indziej. Brakuje miejscowych planów i to trzeba zmienić. Projekt upraszcza procedurę ich uchwalania. Powinno więc szybko być ich więcej i nie będzie wtedy problemów. Jeżeli niektóre przepisy projektu będą wymagały poprawienia, to zawsze można to zrobić.
www.rp.pl/prawo/projekty
Rafał Dębowski, adwokat, wspólnik w Kancelarii Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy
Formalności budowlane niewątpliwie należy uprościć, jednak nie kosztem osób trzecich, jak to robi projekt. Znam przypadki, kiedy sąsiedzi latami niesłusznie blokują budowę. Inwestorzy potrafią być zresztą wcale nie lepsi i także zatruwać życie swoim sąsiadom. Dlatego prawo budowlane musi równoważyć interesy obu stron. Gdyby projektowane przepisy weszły wżycie, podstawową formą obrony, po uprawomocnieniu się zgłoszenia, będzie wystąpienie do sądu o wstrzymanie robót budowlanych na podstawie art. 347 kodeksu cywilnego. Roszczenie wygasa jednak, jeśli pozew nie zostanie złożony w ciągu miesiąca od rozpoczęcia prac. Łatwo przy tym przekroczyć ten termin, gdyż rozpoczęciem budowy jest np. wytyczenie obiektu, o czym nie wie zazwyczaj zainteresowany sąsiad.
Jasne wpisy w księgach wieczystych
Starostowie i wójtowie będą musieli uporządkować sytuację prawną nieruchomości komunalnych i Skarbu Państwa na Ziemiach Odzyskanych oraz w Gdańsku
Ma to utrudnić dochodzenie roszczeń przez obywateli obcych państw (głównie Niemiec), którzy żądają zwrotu majątków pozostawionych w Polsce po II wojnie światowej.
Obecnie Skarb Państwa oraz gminy często nie figurują w księgach wieczystych jako właściciele nieruchomości, chociaż powinny. W piątek Sejm, po burzliwej dyskusji, uchwalił ustawę, która ma pomóc w uporządkowaniu sytuacji prawnej nieruchomości na ziemiach zachodnich. Chodzi o ustawę o ujawnianiu w księgach wieczystych prawa własności nieruchomości Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego.
Zgodnie z nią starostowie mają obowiązek w ciągu sześciu miesięcy od daty wejścia w życie ustawy przekazać wojewodom, marszałkom województw oraz wójtom (burmistrzom, prezydentom miast) wykaz nieruchomości, które są własnością Skarbu Państwa lub gmin. Na tej podstawie wojewodowie sporządzą zestawienia zbiorcze (mają na to miesiąc) i przekażą je ministrowi spraw wewnętrznych i administracji. Ten z kolei przygotuje wykaz nieruchomości Skarbu Państwa i gmin położonych na Ziemiach Odzyskanych oraz na obszarze Gdańska. Opierając się na tym wykazie, starostowie (reprezentujący Skarb Państwa) oraz wójtowie, burmistrzowie lub prezydenci miast (działający w imieniu gmin) wystąpią do wydziałów wieczystoksięgowych sądów o wpis swojego prawa własności. Mają na to 12 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy. Jeśli jednak potrzebne będzie wcześniej orzeczenie sądu stwierdzające nabycie na własność nieruchomości, muszą do niego wystąpić w tej sprawie.
Pracownikom gmin i starostw, którzy nie wywiążą się z nałożonych na nich obowiązków, grożą kary pieniężne.
« Odpowiedź #327 dnia: Wrzesień 10, 2007, 11:01:39 pm »
Gazeta Podatkowa nr 73 z dn. 2007.09.10
Czy przysługuje mi zasiłek pogrzebowy z tytułu śmierci ojca? Pracuję w 2-osobowej firmie i jestem ubezpieczona w ZUS, z tym że mój ojciec zmarł ponad rok temu.
Zasiłek pogrzebowy przysługuje osobie, która pokryła koszty pogrzebu członka rodziny, do którego zaliczamy m.in. ojca. Jeżeli zmarły nie posiadał tytułu, z którego przysługiwałby zasiłek pogrzebowy, to istotne byłoby, czy Czytelniczka podlegała ubezpieczeniu emerytalno-rentowemu na datę zgonu ojca, a nie czy podlega temu ubezpieczeniu dzisiaj. Jednak, nawet gdyby i ten warunek został spełniony, to i tak zasiłek pogrzebowy nie będzie wypłacony, ponieważ prawo do niego wygasa w razie niezgłoszenia wniosku o jego przyznanie w okresie 12 miesięcy od dnia śmierci osoby, po której zasiłek przysługuje. Tak stanowi art. 81 ustawy o emeryturach i rentach z FUS.
« Odpowiedź #328 dnia: Wrzesień 11, 2007, 07:41:27 pm »
RPO: kobiet w ciąży nie można tymczasowo aresztować
Rzecznik Praw Obywatelskich dr Janusz Kochanowski twierdzi, że zgodnie z Konstytucją, kobiet w ciąży nie można tymczasowo aresztować - w żadnej sytuacji. Kochanowski rozszerzył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, w którym zaskarża przepisy Kodeksu postępowania karnego oraz rozporządzenia ministra sprawiedliwości, dotyczące tej kwestii.
Zaskarżenie RPO wniósł w kwietniu. Napisał wtedy w komunikacie przesłanym PAP, że przepisy Kpk nie wyłączają stosowania tymczasowego aresztowania w stosunku do kobiet w ciąży, a jedynie z jednego z artykułów wynika, iż jeżeli stan zdrowia tego wymaga, tymczasowe aresztowanie może być wykonywane tylko w postaci umieszczenia w odpowiednim zakładzie leczniczym.
Rzecznik przypomniał, że w świetle Konstytucji macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczpospolitej Polskiej, a władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej kobietom ciężarnym.
Według Kochanowskiego sam fakt, iż kobieta znajduje się w ciąży, bez względu na jej stan zdrowia obliguje władze publiczne, w tym władzę ustawodawczą, do zapewnienia jej szczególnej, a więc ponadstandardowej opieki zdrowotnej.
RPO w uzasadnieniu rozszerzenia wniosku, które PAP otrzymała we wtorek, podkreślił, że po zapoznaniu się ze stanowiskami uczestników postępowania przed TK, postanowił poddać kontroli jeszcze jeden artykuł Kpk. Chodzi o przepis dający możliwość odstąpienia od tymczasowego aresztowania w sytuacji, gdy stwarza ono zagrożenie życia i zdrowia oskarżonego, poważnie zagraża jego bezpieczeństwu lub pociąga ciężkie skutki dla najbliższej rodziny. Zdaniem Kochanowskiego w treści powyższego artykułu nie znajduje realizacji konstytucyjny obowiązek zapewnienia szczególnej opieki kobietom ciężarnym.
Jak napisał RPO, nie można przyjąć, że ten wymóg "realizują przepisy, które odwołują się wyłącznie do przesłanki ogólnego stanu zdrowia, a więc przepisy dotyczące wszystkich osób posiadających status oskarżonego".
- Nie powinno budzić wątpliwości to, że w określonych sytuacjach pozbawienie wolności kobiety w ciąży może powodować zagrożenie nie tylko dla jej życia i zdrowia, lecz również może powodować zagrożenie dla płodu - zaznaczył Kochanowski.
« Odpowiedź #329 dnia: Wrzesień 11, 2007, 07:58:33 pm »
Klienci Tele 2 i Polskiej Telefonii Cyfrowej mają kłopoty z rezygnacją z ich usług. Gdy nie chcą zapłacić naliczanych należności, mogą trafić na czarną listę dłużników. I to zanim sprawa rozstrzygnie się w sądzie
Problemy z Tele 2 mają głównie osoby, które chcą rozwiązać umowę z operatorem przez telefon. Wielu klientów nie zdaje sobie sprawy, że powinni złożyć wypowiedzenie na piśmie. Tymczasem konsultanci im o tym nie mówią.
- Ludzie zawierają umowy, choć nie znają ich warunków. A to właśnie umowa wskazuje sposób, w jaki można ją rozwiązać -mówi Jadwiga Reder-Sadowska, rzecznik praw konsumentów w Jeleniej Górze.
Klienci są przekonani, że do rezygnacji wystarczy oświadczenie złożone pracownikowi call center. Tak jednak nie jest. Regulamin Tele 2 przewiduje, że wypowiedzieć umowę trzeba koniecznie w formie pisemnej. Najlepiej wysłać list polecony. Wysłanie wypowiedzenia nie oznacza, że przestaną przychodzić do nas faktury. Zaczyna bowiem biec na koniec miesiąca kalendarzowego następującego po miesiącu, w którym wpłynie do Tele 2.
Gdy więc list dotrze tam 1 października, to umowa przestanie obowiązywać dopiero pod koniec listopada. Co istotne, klienci - mimo że umowę zawarli przez telefon - powinni też znać jej dokładną datę.
Warto również pamiętać, że bez prawomocnego wyroku sądowego nie jest możliwa przymusowa egzekucja należności przez komornika. Klientów nie powinny więc przerażać groźne na pierwszy rzut oka pisma z firm windykacyjnych.
Awantura o regulamin
Inny problem mają klienci PTC. Operator sieci Era uważa, że uzupełniony przez nią w marcu regulamin nie daje klientom prawa do wypowiedzenia umowy bez żadnych konsekwencji. Tym, którzy zdecydowali się z nią rozstać, każe płacić kary umowne. Kością niezgody jest art. 59 ust. 2 prawa telekomunikacyjnego, z którego wynika, że abonent musi zostać poinformowany o każdej zmianie w regulaminie. Powinien też dostać przypomnienie, że może wypowiedzieć umowę, gdy nie akceptuje zmian, i to bez płacenia kary umownej.
Po stronie klientów stoi Urząd Komunikacji Elektronicznej. Jego stanowisko jest zbieżne m.in. z wyrokiem Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 22 września 2006 r. (sygn. XVIIA ma 90/05). Spór ostatecznie ma rozstrzygnąć sąd, ale jeszcze nie wiadomo, kiedy to nastąpi, bo nie ma daty rozprawy. Jacek Strzałkowski, rzecznik UKE, podkreśla, że sprawą powinien się również zająć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
-My ukaraliśmy PTC za brak informacji o prawie do wypowiedzenia umowy. Tymczasem obecne praktyki operatora UOKiK mógłby zbadać pod kątem naruszenia zbiorowych interesów konsumentów -dodaje.
Groźna czarna lista
Strzałkowski zaznacza też, że konsumenci boją się trafić na listy dłużników w biurach informacji gospodarczych. Marek Woźniak, dyrektor działu windykacji PTC, podkreśla, że co do zasady tak nie będzie bez wcześniejszego wyroku sądowego.
Nie znaczy to jednak, że wpis do rejestru nie jest możliwy. Z ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych (DzU z 2003 r. nr 50, poz. 424 ze zm.) wynika, że nie ma przeszkód, aby do rejestru dłużników trafiła wierzytelność sporna. Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów przypomina, że wierzyciel ma obowiązek zaznaczyć to w formularzu zgłoszenia. Inaczej system nie zarejestruje dłużnika.
Dłużnik może protestować
Dłużnik może kwestionować wpis. Aby zastrzeżenie było skuteczne, musi zgłosić je wierzycielowi pisemnie.
- Dłużnik może wnieść zarzut bezpośrednio do nas, wtedy my wysyłamy go do wierzyciela. Jeśli wciągu 14 dni wierzyciel nie odpowie, automatycznie usuwamy informację z rejestru. Jeśli wierzyciel przyzna, że dopisał kogoś do listy niesłusznie, to czekamy 14 dni od dnia przekazania mu zastrzeżenia. Jeśli w tym czasie nie usunie danych z rejestru, robimy to sami - dodaje Kulik. - Gdy wierzyciel podtrzyma stanowisko, że umieszczenie na liście dłużników jest słuszne, to proponujemy wtedy, aby strony rozstrzygnęły spór w sądzie, jako że jest to kompetencja zastrzeżona właśnie dla sądów.
« Odpowiedź #330 dnia: Wrzesień 13, 2007, 06:59:02 pm »
Zalegasz 2 zł? Zapomnij o kredycie
Każdy może zostać dłużnikiem. I dowiedzieć się o tym przez przypadek. Albo wcale. Kwota 2,83 zł może zaważyć na życiowych planach. Przez absurdalne przepisy czytelnik "Życia Warszawy" może zapomnieć o kredycie na mieszkanie. Śmieszna należność spowodowała, że żyje z piętnem dłużnika.
Jeszcze przed rozpoczęciem starań o kredyt warto sprawdzić, czy nie zostaliśmy zarejestrowani jako dłużnicy. Nawet omyłkowy wpis w Biurze Informacji Kredytowej może bardzo zaszkodzić - ostrzega pan Tomasz, który przez przypadkowy dług nie może wybudować wymarzonego domu.
Korzystając z dużej konkurencji na rynku, chcieliśmy zmienić swój kredyt mieszkaniowy na inny, tańszy - opowiada czytelnik gazety. Najciekawsza okazała się oferta kredytu refinansującego z mBanku. Pan Tomasz zgromadził potrzebne dokumenty i złożył wniosek. Po kilku dniach przyszła jednak odmowa. Okazało się, że figuruje on w BIK jako osoba zalegająca ze spłatą długu ponad 180 dni. Ponieważ wszystkie raty spłacał w terminie, natychmiast pojechał wyjaśnić wątpliwość. Raport, który otrzymał w BIK, pokazał jasno, że zadłużenie wynosiło dwa zł. Zgłosił je Cetelem Bank SA.
Poszperałem w pamięci i przypomniałem sobie, że w 2001 r. kupiliśmy na raty lodówkę w Tesco. Warunkiem otrzymania nieoprocentowanych rat było wyrobienie karty płatniczej hipermarketu, którą wystawiał ten bank. Lodówkę spłaciłem, a kartę wyrzuciłem. Nieszczęsne dwa zł było opłatą za posiadanie karty. Cetelem jednak nigdy nie zawiadomił mnie, że jestem im coś winny - żali się.
Postanowił nie poddawać się i wyjaśnił sprawę w biurze Cetelemu. Pracownik banku anulował dług (który urósł o odsetki do 2,83 zł). Niczego to nie zmieniło, bo mBank nadal odmawia kredytu - podaje gazeta. Mimo że od sześciu lat spłacam bez zaległości 23 tys. euro, jestem niewiarygodnym kredytobiorcą - denerwuje się pan Tomasz. Warto dodać, że kredyt refinansowy miałem wziąć razem z trzema innymi osobami. Tylko ja z całej czwórki miałem zaległość. To mi mocno pokrzyżowało plany - dodaje.
Pan Tomasz starał się o kredyt refinansowy w przyspieszonej procedurze. Niestety, przyznajemy go, opierając się na opinii BIK - tłumaczy Magdalena Ossowska, rzecznik mBanku. Opinia BIK wyrażona jest jednym słowem: pozytywna lub negatywna. Nikt nie mówi nam, ile wynosi zadłużenie klienta - mówi "Życiu Warszawy".
« Odpowiedź #331 dnia: Wrzesień 13, 2007, 11:40:38 pm »
ODSZKODOWANIA DLA OFIAR REPRESJI
Prześladowani w PRL mogą wystawić rachunek za krzywdy
Orzeczenia wydane wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległości RP w latach 1957 - 1989, są nieważne -postanowił odchodzący Sejm.
Posłowie przegłosowali nowelizację ustawy, która reguluje tę kwestię (DzU1991 nr 34, poz. 149). Jej wcześniejsza wersja dotyczyła jedynie unieważniania orzeczeń wydanych w latach 1944 -1956.
Anulowano także decyzje o internowaniu wydane na podstawie art. 43 ust. 1 dekretu o stanie wojennym. Dotychczas unieważnienie orzeczeń wystawionych po 1956 r. mogło nastąpić wyłącznie po wznowieniu postępowania albo po kasacji wniesionej przez prokuratora generalnego lub rzecznika praw obywatelskich.
Zmiany legislacyjne pozwalają osobom represjonowanym za działalność opozycyjną wobec systemu komunistycznego ubiegać się o odszkodowania. Jednak ze względu na możliwości budżetu państwa ustawodawca przewidział wiele ograniczeń. W razie śmierci osoby pokrzywdzonej z roszczeniami odszkodowawczymi może wystąpić wyłącznie najbliższa rodzina. Ograniczona do 25 tys. zł jest także ich maksymalna wysokość. Górna granica nie dotyczy natomiast rekompensat dla rodzin osób, które straciły życie w związku z działalnością niepodległościową. Ustawa nie przyznaje prawa do występowania o odszkodowanie byłym współpracownikom organów bezpieczeństwa.
Ponadto nowelizacja zakłada przyznawanie odszkodowań osobom, które w wyniku działań opozycyjnych doznały uszczerbku na zdrowiu, oraz internowanym wstanie wojennym. Na podstawie danych z IPN można szacunkowo przyjąć, że z nowych przepisów skorzysta około 40 tys. osób.
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070910/prawo/prawo_a_9.html
« Odpowiedź #332 dnia: Wrzesień 14, 2007, 10:00:01 am »
Świadectwa zużycia energii już od 2009 roku
ZMIANA PRAWA Wszystkie budynki sprzedawane lub wynajmowane będą musiały posiadać certyfikaty zużycia energii. Koszty ich sporządzenia mają ponosić właściciele i będą wahały się one od 500 zł do 1 tys. zł.
Jutro Senat będzie głosował nad przyjęciem nowelizacji ustawy Prawo budowlane i kodeks cywilny. Nowelizacja wprowadza obowiązek sporządzania i posiadania certyfikatów zużycia energii budynków. Wszystko wskazuje na to, że ustawa ta zostanie przyjęta z drobnymi poprawkami redakcyjnymi, gdyż senacka Komisja Gospodarki Narodowej zarekomendowała jej przyjęcie.
- Podczas prac komisji senatorowie zadeklarowali, że wszystkie kluby będą głosowały za przyjęciem nowelizacji - mówi Adam Biela, członek sejmowej Komisji Gospodarki Narodowej.
Ostateczne przyjęcie ustawy ma nastąpić podczas posiedzenia Sejmu, które odbędzie się 19-20 września.
Jeżeli nowelizacja zostanie przyjęta, to od 1 stycznia 2009 r. wszystkie obiekty wprowadzane do obrotu, czyli sprzedawane lub wynajmowane, będą musiały posiadać certyfikat energetyczny. Będzie on wskazywał zużycie energii w budynku lub mieszkaniu i koszty ich utrzymania.
- Dziś około 40 proc. energii zużywane jest przez gospodarstwa domowe. Z jednej strony, pokazuje to duże koszty obywateli, a z drugiej strony, duże koszty państwa, które jest odpowiedzialne za pozyskiwanie energii - mówi Edward Czesak, poseł PiS i współautor ustawy.
Dodaje, że certyfikaty pozwolą ograniczyć zużycie energii.
Certyfikaty mają być sporządzane i wydawane przez absolwentów wyższych uczelni, którzy odbędą odpowiednie szkolenie i zdadzą egzamin organizowany przez ministra budownictwa. Koszt sporządzenia certyfikatu wyniesie od 0,5 tys. zł do 1 tys. zł. Będzie on ważny przez dziesięć lat.
Z obowiązku sporządzania certyfikatu zostaną zwolnieni m.in. właściciele budynków zabytkowych, przeznaczonych do kultu religijnego, niemieszkalnych służących gospodarce rolnej, przemysłowych i gospodarczych o zapotrzebowaniu na energię nie większym niż 50 kWh/mkw./rok oraz wolno stojących o powierzchni użytkowej poniżej 50 mkw.
Wydruk z banku pozwoli skorzystać z ulgi
« Odpowiedź #333 dnia: Wrzesień 23, 2007, 06:56:46 pm »
Aby skorzystać z ulgi internetowej, podatnik musi posiadać m.in. potwierdzenia wpłat poniesionych na sieć. Takim dowodem mogą być wydruki wpłat wygenerowane przez bank.
Faktury za usługę dostępu do internetu podatnik opłaca za pomocą comiesięcznych przelewów. Dokonuje ich osobiście przez internet (bankowe konto internetowe). Posiada comiesięczne dowody wpłaty wygenerowane przez system banku i przez siebie wydrukowane. Czy taka forma dowodów wpłaty (brak pieczątek banku, poczty itp.) będzie uznana przez urząd skarbowy podczas rocznego rozliczenia podatkowego, jako wiarygodne potwierdzenie dokonania opłat za taką usługę? Tak. Potwierdził to w rozmowie z nami Kazimierz Biernacki, doradca podatkowy w firmie Biernacki w Krakowie.
- Zasady korzystania z ulgi internetowej zawarte są w art. 26 ust. 1 pkt 6a oraz art. 26 ust. 7 pkt 1 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 14, poz. 176 z późn. zm.). Zgodnie z tymi przepisami warunkiem dokonania odliczeń z tytułu korzystania z sieci internet jest m.in. posiadanie faktur VAT za dostęp do internetu oraz dokumentów potwierdzających poniesienie wydatków na dostęp do sieci - tłumaczył Kazimierz Biernacki.
Dodał, że dokumentem takim może być potwierdzona przez bank, pocztę lub inną instytucję pośredniczącą w płatnościach dyspozycja przelewu lub wpłaty gotówkowej na konto dostawcy internetu lub dowód wpłaty gotówkowej dokonanej bezpośrednio w kasie dostawcy internetu.
- W przypadku korzystania z usług bankowości elektronicznej dowodem takim może być również wygenerowane bezpośrednio z systemu bankowego potwierdzenie dyspozycji przelewu lub wyciąg bankowy z dokonaną transakcją. Brak konieczności uzyskania podpisu pracownika banku na wygenerowanych elektronicznie dokumentach wynika natomiast z art. 7 prawa bankowego. Zgodnie z jego treścią dokumenty związane z czynnościami bankowymi mogą być sporządzane na elektronicznych nośnikach informacji, jeżeli dokumenty te będą w sposób należyty utworzone, utrwalone, przekazane, przechowywane i zabezpieczone - argumentował Kazimierz Biernacki.
Dodał, że wygenerowany z systemu bankowości elektronicznej i niemodyfikowany w żaden sposób dokument, potwierdzający dokonanie płatności, niezawierający podpisu ani stempla banku, jest wystarczającym dowodem poniesienia wydatków na dostęp do internetu i daje prawo do dokonania odliczeń w ramach tej ulgi.
760 zł wynosi limit odliczenia w roku podatkowym z tytułu ulgi internetowej
Szersza ochrona, większe kłopoty
« Odpowiedź #334 dnia: Wrzesień 28, 2007, 08:53:53 am »
Stosowanie przepisów ustawy o ochronie danych osobowych wciąż wywołuje kontrowersje i spory. Wiele z nich kończy dopiero wyrok sądowy
Najbardziej znaczące z nich, dotyczące np. kserowania dowodów osobistych przez banki i towarzystwa ubezpieczeniowe czy gromadzenia danych przez Biuro Informacji Kredytowych, znalazły finał dopiero w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Rygorystyczne przepisy
Ustawa dotyczy zarówno przedsiębiorstw przetwarzających dane osobowe w swojej działalności, jak i wszystkich podmiotów prowadzących jedynie akta pracownicze. Stosuje się ją do form papierowych, jak i do elektronicznych. Są to zaś wymagania rygorystyczne, operujące sankcjami karnymi za ich naruszenie. Nowelizacje jeszcze bardziej poszerzyły ich zakres.
Tendencje te potwierdzają wyroki sądów administracyjnych, abstrahujące (jak choćby w sprawie danych żądanych przez towarzystwo ubezpieczeniowe Link4) od najbardziej nawet racjonalnych przesłanek. Zgodnie z wyrokami dziennikarze nie dowiedzą się, kto otrzymuje dopłaty z UE.
Groza padła na spółdzielnie mieszkaniowe, które publikując na stronach internetowych dokumenty z danymi spółdzielców, mogą naruszać przepisy. Dokumentacja medyczna w prywatnych gabinetach lekarskich i dentystycznych podlega przepisom ustawy jako zbiór danych.Wyższe uczelnie mają obowiązek rejestracji informacji o kandydatach na studia, a firmy - zbiorów dotyczących klientów reklamujących towary. Pracodawca nie może żądać od kandydata do pracy wszystkich informacji, które by go interesowały, a do szczególnie chronionych należą dane o przynależności związkowej.
Ustawa wymaga zmian
A mimo to dr Arwid Mednis, partner w kancelarii prawnej Wierzbowski Eversheds, uważa, że pojęcie danych osobowych przyjęte w ustawi oraz jej zakres odpowiadają dyrektywom europejskim. Rozciąganie jej przepisów na nowe sytuacje wynika m.in. stąd, że posługuje się ona często ogólnikowymi sformułowaniami, jak np. usprawiedliwiony cel. Budzi również wątpliwości interpretacyjne, a orzecznictwo sądowe bywa niejednolite.
Krakowski prawnik Dariusz Czuchaj zwraca uwagę, że wiele firm czuje się zagubionych, nie wie, jak wypełniać obowiązki wynikające z przepisów. Prawnicy, specjalizujący się w tej tematyce, są zdania, że ustawa wymaga zmian, gdyż mimo kolejnych nowelizacji część jej uregulowań nie przystaje już do rzeczywistości. Nic jednak nie wskazuje na to, aby zawęził się jej zakres, gdyż tendencje w UE są inne. A przygotowywany obecnie projekt jej nowelizacji przewiduje podwyższenie kar pieniężnych nawet do 100 tys. euro.
Tym bardziej więc należałoby apelować o umiar i rozsądek w jej stosowaniu.
Polska ustawa o ochronie danych osobowych zawiera podobne rozwiązania jak unijna dyrektywa, a jej zakres jest adekwatny do wymagań unijnych. Źródeł zagrożeń należałoby upatrywać w braku przejrzystości przepisów, stosowaniu nieostrych znaczeniowopojęć, tendencji do wyłączania ustawy mocą innych ustaw. Źle się też dzieje, gdy urzędnicy niewłaściwie interpretują przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej i odmawiają udostępnienia żądanych informacji, zasłaniając się ochroną danych osobowych. Wiele podmiotów, i to zarówno z sektora publicznego, jak i prywatnego, wykazuje niezrozumienie zasad tej ochrony. Potrzebne są więc działania edukacyjne, które GIODO coraz szerzej podejmuje.
Jarosław Krauz, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w firmie PIN Consulting
W Europie zaostrzają się wymogi dotyczące ochrony danych. Naszą ustawę należałoby więc również zaostrzyć. Ale i uszczegółowić, gdyż wiele przepisów i definicji jest zbyt ogólnych. Powinno też być więcej przepisów wykonawczych pozwalających naprawidłowe wdrożenie ustawy. Dziś są z tym kłopoty. Wielu firmom brakuje wiedzy, jak chronić dane. Niektóre pozostają w szarej strefie, nie rejestrując zbiorów danych. Brakuje praktycznej wiedzy o tym, fachowców i szkół kształcących administratorów danych, zwłaszcza w systemach informatycznych. Toteż, choć mamy przepisy, ich znajomość pozostawia wiele do życzenia, a ochrona danych w dużym stopniu kuleje i bywa rozumiana opacznie.
« Odpowiedź #335 dnia: Październik 08, 2007, 12:49:25 pm »
80-latka wygrała proces z ZUS
80-letnia łodzianka Irena Maśny wygrała precedensowy proces z Zakładem Ubezpieczeń Społecznym. Największy polski ubezpieczyciel odmówił kobiecie zwrotu 670 zł za wieńce, które kupiła na pogrzeb wnuka. Sprawę opisuje "Dziennik Łódzki".
Według ZUS-u zakup dwóch wieńców na pogrzeb to "fanaberia i nadużycie".
Tragiczna śmierć 20-letniego Michała była szokiem dla najbliższych. Matka mężczyzny Małgorzata Janas nie była w stanie zająć się formalnościami pogrzebowymi. Organizacja pogrzebu spadła na babcię Michała 80-letnią Irenę Maśny. Kilka dni po uroczystościach kobieta dostała wezwanie do ZUS. Inspektorka odmówiła wypłaty zasiłku pogrzebowego za dwa wieńce.
- Spłakałam się, kiedy urzędniczka ZUS stwierdziła, że wnusiowi należy się tylko jeden wieniec, w dodatku najtańszy, a ja jestem naciągaczką i oszustką - mówi zapłakana kobieta. Oddała sprawę do sądu. Wyrok zapadł po pierwszej rozprawie. Sędzia przyznał jej rację.
Z czego wyniknął problem? Zgodnie z ustawą o ZUS, zasiłek pogrzebowy (5,2 tys. zł) wypłacany jest automatycznie tylko najbliższej rodzinie, czyli małżonkowi, rodzicom, dzieciom, rodzeństwu i wnukom. Dziadków już to nie dotyczy. Dalszej rodzinie i obcym zasiłki wypłacane są tylko na podstawie przedłożonych faktur, których wysokość nie może przekraczać ustawowego zasiłku - wyjaśnia dziennik.
Tomasz Salski, prezes firmy pogrzebowej Klepsydra, która organizowała pogrzeb wnuka pani Maśny, mówi, że ZUS od ponad roku skrupulatnie sprawdza wszystkie rachunki. Miesięcznie ZUS kwestionuje faktury 14 - 17 jego klientów. ZUS, jak wyjaśnia Salski, najczęściej kwestionuje rachunki za strój zmarłego i wieńce.
O oszczędnościach ZUS mówią też mieszkańcy innych miast. Monika Rochalska, kierownik biura pogrzebowego Służew w Warszawie, podkreśla, że urzędnicy ZUS potrafią zakwestionować cenę wypisania liter na grobie zmarłego.
Dlaczego urzędnicy ZUS tak skrupulatnie wertują rachunki żałobników? Bo takie wytyczne dostali z centrali Zakładu. Rzecznik ZUS w Warszawie Jacek Dziekan wyjaśnia, że chodzi o wyeliminowanie nadużyć. Ostrzega, że jeśli wydatki są niewspółmierne do okoliczności, ZUS ma prawo je zakwestionować - pisze "Dziennik Łódzki".
« Odpowiedź #336 dnia: Październik 08, 2007, 12:54:34 pm »
Spadek nie może zupełnie wykluczyć rodziny
Wiele sporów spadkowych dotyczy zachowku. Zabezpiecza on najbliższych krewnych na wypadek, gdyby spadkodawca przekazał spadek bądź znaczną jego część dalszym krewnym lub osobom obcym
Każdy słyszał o zachowku, ale mało kto wie, co to właściwie jest. Najprościej mówiąc, zachowek to część spadku (udziału w spadku), którą osoby najbliższe spadkodawcy muszą otrzymać, mimo że zmarły pominął je w testamencie, świadomie czy nieświadomie.
Gdy wszystko wzięli obcy
O świadomym pominięciu można mówić wtedy, kiedy spadek został rozdysponowany w testamencie na rzecz dalszych krewnych albo obcych osób. Albo wtedy, gdy cały majątek bądź znaczna jego część przypadła np. przyjaciółce życia zmarłego, a żona została pominięta lub wyraźnie skrzywdzona.
Zachowek gwarantuje więc, że najbliżsi krewni, a także żona nie zostaną ogołoceni z rodzinnego majątku. Przysługuje im właśnie zachowek. Jest to część spadku, który otrzymaliby, jeśliby nie było testamentu, czyli gdyby doszło do dziedziczenia ustawowego. To druga, obok testamentowej, i chyba najczęstsza droga dziedziczenia. W tej sytuacji to kodeks cywilny (art. 931 - 940) decyduje, jakim krewnym i w jakiej wysokości przypada spadek.
I tak w pierwszej kolejności powołane są do spadku dzieci spadkodawcy oraz małżonek. Dziedziczą w równych częściach, z tym że małżonek nie może otrzymać mniej niż 1/4 spadku.
Załóżmy, że cały spadek stanowi działka budowlana o pow. 6 tys. mkw. Zmarły zapisał ją w testamencie dalekiemu krewnemu, odkrył w nim bowiem artystyczny talent i chce zapewnić mu odpowiedni start. Żonę i dwoje dzieci pominął.
Gdyby nie było testamentu, każde z nich miałoby prawo do 2 tys. mkw. działki. Ile wyniesie ich zachowek? Połowę. Nie zostaną jednak właścicielami przypadającej im części, gdyż fizycznie działkę obejmie ów krewny. Otrzymają tylko równowartość owych 3000 mkw. Przypadającą im kwotę musi wypłacić krewny, który otrzymał spadek.
Ta pieniężna spłata krewnych ma nieraz duże znaczenie. Rodzina spiera się np. o rodową posiadłość, która ma dla niej również sentymentalną wartość. Niestety, w świetle prawa jest to bez znaczenia. Najbliżsi mają tylko prawo do pieniędzy, a w posiadłości zamieszka spadkobierca.
Zaliczanie darowizn
Dokonując darowizny (oczywiście musi to nastąpić za życia), darczyńca powinien zaznaczyć, czy zalicza darowiznę na poczet należnego obdarowanemu zachowku, czy też zwalnia obdarowanego z tego obowiązku. Jeśli bowiem darczyńca sporządzi testament, w którym do spadku zostaną powołane inne osoby niż spadkobiercy ustawowi, pomiędzy spadkobiercami testamentowymi a uprawnionymi do zachowku może powstać konflikt co do wysokości zachowku (patrz ramka).
-Zaliczeniu nie podlegają drobne darowizny zwyczajowo przyjęte. Oceny będzie każdorazowo dokonywał sąd -wskazuje z kolei adwokat Wojciech Orżewski.
Które darowizny zalicza się do zachowku
¦ przy obliczaniu zachowku dolicza się do spadku darowizny spadkodawcy
¦ nie zalicza się drobnych, zwyczajowo przyjętych; dokonanych przed dziesięciu laty
¦ małżonkowi nie dolicza się darowizn sprzed zawarcia małżeństwa
¦ darowiznę dla uprawnionego do zachowku zalicza się na zachowek
¦ jeżeli uprawniony jest zstępnym, zalicza się do jego zachowku wydatki na wykształcenie, jeżeli przekraczają przeciętne koszty
Ile należy się najbliższym
Zachowek to część udziału spadkowego, jaki by przypadał danej osobie przy dziedziczeniu ustawowym.
¦ 1/2 udziału przysługuje dzieciom, wnukom (zstępnym), małżonkowi oraz rodzicom spadkodawcy,
¦ 2/3 udziału przysługuje, gdy uprawniony jest trwale niezdolny do pracy, a zstępny jest małoletni.
« Odpowiedź #337 dnia: Październik 11, 2007, 05:29:29 pm »
witajcie właśnie miałam sprawe w sądzie z art209 pkt1 (uporczywe uchylanie się od niepłacenia na dziecko ) oprucz tego po sprawie komornik w moiej obecności zają samochód za zaległą kwote z tym że on ten samochód ma zarejestrowany na kogo innego .komornik wycenił go na 10 tyś . może ktoś z was wie czy żeby odzyskać ten samochód będzie musiał zapłacic tę kwote mimo tego że jest na inną osobe?
« Odpowiedź #338 dnia: Październik 11, 2007, 09:49:20 pm »
Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Ojciec twojego dziecka miał sprawę karną o przestępstwo niealimentacji. Niezależnie od tego, toczy się egzekucja komornicza zaległych alimentów. W toku tej egzekucji komornik zajął samochód osoby trzeciej. Chodzi Ci o to jakie są tego konsekwencje? Potwierdź, że dobrze rozumiem sytuację, to jutro spróbuję poszperać i znaleźć coś dla Ciebie.
« Odpowiedź #339 dnia: Październik 12, 2007, 03:40:12 pm »
Zakładam, że jest tak jak wyżej napisałam. Rozwój wydarzeń może być różny:
1. Właściciel samochodu nie zareaguje ( w końcu w rzeczywistości nie jest jego ) i komornik zlicytuje zajęty samochód;
2. Dłużnik może spłacić dług w całości wraz z kosztami komorniczymi ( wtedy oczywiście dalsza egzekucja nie wchodzi w grę ) Dopóki dług nie będzie spłacony w całości samochód będzie zajęty. Nie wystarczy zatem wpłacenie jego równowartości.
3. Osoba trzecia może wytoczyć przed sądem przeciwko Tobie powództwo o zwolnienie zajętego samochodu spod egzekucji. Jeśli wygra ( a skoro w papierach figuruje jako właściciel, to ma duże szanse ) sąd obciąży Ciebie kosztami procesu, chyba że wcześniej nie wezwała Cię do zwolnienia spod egzekucji , a ty przy pierwszej czynności w sądzie uznasz jej prawa - wtedy przyjmuje się, że spór sądowy był niepotrzebnie wszczęty i koszty obciążają wszczynającego.
« Odpowiedź #340 dnia: Październik 12, 2007, 06:28:35 pm »
w takiej sytuacji będąc osobą trzecią zgłosiłabym kardzież auta, a potem wytoczyłabym proces przed sądem przeciwko Tobie. - sorry to tylko analiza danych, które tu czytam.
Jak można zająć auto osobie, która nie jest wobec Ciebie dłużnikiem? poszlakiem?
Abstrahuję od "jakości" prawa polskiego, ale jakieby ono nie było - musimy sie trzymać lietry obowiązującego prawa.
Skarżyć można tylko dłużnika wobec Ciebie, wskazywać jego majątek, a nie odsprzedany osobie trzeciej.
Wg mnie Komornik skradł samochód nei dłużnikowi a obecnemu właścicielowi auta.
Osoba trzecia w takim przypadku może Cię zaskarżyć, żądać odszkodowania o nies
łusznie zabrany mu samochod, obciążyć Cię kosztami postępowania sądowego- myślę, że to duże ryzyko.
Gdybyś opisała sytuację jaśniej- nie byłoby gdybania z naszej strony.
« Odpowiedź #341 dnia: Październik 12, 2007, 08:01:36 pm »
Zapomniałam dodać, że w tym trzecim przypadku, jeśli "formalny" właściciel wygra proces ( co jest najbardziej prawdopodobne ) to oczywiście samochód zostanie zwolniony od egzekucji.
Generalnie rzecz biorąc nie jest dla Ciebie dobrze jeśli egzekucja dotyczy majątku osoby trzeciej, a nie Twojego dłużnika. Udowodnienie, że w rzeczywistości jest to majątek dłużnika w sytuacji, gdy dokumenty stanowią inaczej, jest prawie niemożliwe.
« Odpowiedź #342 dnia: Październik 12, 2007, 09:35:27 pm »
komornik zabieraiąc ten samochód powiedział dla mojego byłego że on powiadomi właściciela i że on będzie musiał coś zapłacić tylko niedosłyszałam co i ile
« Odpowiedź #343 dnia: Październik 13, 2007, 11:07:57 am »
Czasem zdarza się, że komornicy działają trochę " obok prawa", być może komornik postawił Twojemu byłemu taki warunek i po jego spełnieniu zwolni samochód.
Wbrew pozorom, zajęcia rzeczy znajdujących się w posiadaniu dłużnika, a będących własnością osób trzecich, zdarzają się dość często. W końcu wierzyciel nie musi wiedzieć czyj jest samochód, którym na co dzień jeździ jego dłużnik. Normalnym się wydaje, że człowiek jeździ swoim autem.
Chcę jeszcze dodać, że często cwani dłużnicy nie mają niczego. Gdy komornik wchodzi do ich domu okazuje się, że telewizor jest cioci, meble wujka itd. Komornik zajmuje wówczas rzeczy będące w posiadaniu dłużnika. Jest to trochę taki zimny prysznic. Ciocia lub wujek mogą dochodzić swoich praw przy pomocy powództwa przeciegzekucyjnego w sądzie. Wtedy wierzyciel musi być naprawdę czujny, by nie ponosić niepotrzebnych kosztów postępowania. Zwykle jednak tego nie robią, bo przecież tak naprawdę przedmioty nie były ich własnością.
Nie wyobrażam sobie natomiast, by właściciel auta miał spłacać długi Twojego byłego po to, by odzyskać samochód. Myślę , że raczej zdecydowałby się wtedy pozwać Ciebie do sądu.
Współczuję Ci. Jeśli prokurator zdecydował się oskarżyć Twojego byłego o przestępstwo niealimentacji ( zdarza się to naprawdę rzadko ) , to znaczy sytuacja jest poważna i od dawna nie możesz uzyskać od niego środków na utrzymanie dziecka :2gunfire: . Dziwne, że stać go na utrzymanie samochodu. W końcu na wodę nie jeździ.
« Odpowiedź #344 dnia: Październik 13, 2007, 01:30:11 pm »
jest jeszcze jedna możliwość - wiedząc o egzekucji komorniczej dłużnik sprzedał auto, o którym wiedział, że zostanie zajęte! wtedy sobie narobił bigosu, bo może zostać oskarżony o wyłudzenie pieniędzy od kupującego!
w każdym razie jeżeli auto zajął komornik to Ty jagoda82 śpij spokojnie - najwyżej komornika podadzą do sądu o kradzież auta! czy po prostu przekroczenie kompetencji!
Dziadkowie też mają obowiązek alimnetacyjny - więc jeżeli ojciec dziecka uchyla się od płacenia podaj o alimnety dziadków! rodziców ojca!
« Odpowiedź #345 dnia: Październik 13, 2007, 02:08:57 pm »
tą sprawę to ja wziełam w swoje ręce bo nikt niepotrafił nic zrobić w tym kierunku .przez 5 lat niedostawałam ani grosza on wiecznie pracował na czarno wkońcu podją prace legalnie ale gdy komornik siadł na jego pobory zwolnił się na własną prośbę mimo tego że umowe miał na stałe .na sprawe czekałam 1,5 r ale się opłaciło. wygrałam te sprawe z wyrokiem 4 m-ce na 3 lata w zawiasach i nakaz łożenia na dziecko obecnie pracuje w niemczech ale siedziba firmy jest w polsce mysle że komornikowi uda się ściągnąc zaległą kwote
« Odpowiedź #346 dnia: Październik 13, 2007, 03:09:40 pm »
Jagoda poczytaj poczytaj wątek o alimetach
http://forum.darzycia.pl/topic,2424
/początek wątku/
http://forum.darzycia.pl/vp120384.htm#120384
/ostatnie nowe wiadomości/
« Odpowiedź #347 dnia: Październik 15, 2007, 11:51:34 pm »
16 października 2007 r. wchodzi w życie nowe prawo
Ustawa z 24 sierpnia 2007 r. o zmianie ustawy - Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 181, poz. 1288)
Dziennik Ustaw nr 186
z 11 października 2007 r.
Rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 19 września 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie mianowania funkcjonariuszy Agencji Wywiadu na stopnie służbowe
Poz. 1320
■ Wejdzie w życie po 14 dniach od ogłoszenia, tj. 26 października 2007 r.
Rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 24 września 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie zasad i trybu zaliczania okresów służby, pracy i innych okresów do wysługi lat uwzględnianej przy ustalaniu wzrostu uposażenia zasadniczego funkcjonariuszy Agencji Wywiadu
Poz. 1321
Obwieszczenie ministra transportu z 7 września 2007 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów
Monitor Polski nr 22
z 12 października 2007 r.
Postanowienie Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 9 października 2007 r. o przedłużeniu okresu użycia Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Islamskiej Republice Afganistanu
Poz. 774
Porozumienie z dnia 29 marca 2007 r. między Rządem rzeczpospolitej Polskiej a rządem Republiki Czeskiej o zmianie załącznika nr 1 do Umowy między Rządem Rzeczpospolitej Polskiej a Rządem Republiki Czeskiej o przejściach granicznych, przejściach na szlakach turystycznych przecinających granicę państwową oraz zasadach przekraczania granicy poza przejściami granicznymi, sporządzonej w Warszawie dnia 22 listopada 1996 r. oraz oświadczenie rządowe z dnia 25 lipca 2007 r. w sprawie związania RP porozumieniem
Poz. 775 - 776
Uchwała Państwowej Komisji Wyborczej z 8 października 2007 r. w sprawie wytycznych dla okręgowych komisji wyborczych, dotyczących trybu i sposobu wykonywania zadań związanych z ustaleniem wyników głosowania i wyników wyborów oraz trybu i zasad powoływania pełnomocników do sprawdzania zgodności arytmetycznej wyników głosowania w obwodzie i ich zadań w wyborach do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej i do Senatu Rzeczpospolitej Polskiej, zarządzonych na dzień 21 października 2007 r.
Poz. 783
Komunikat nr 10/2007/ (DOKE) prezesa Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego z 8 października 2007 r. w sprawie stałych stóp procentowych - stóp CIRR (stóp referencyjnych oprocentowania rynkowego) dla poszczególnych walut, ogłoszonych okresowo przez Sekretariat Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD)
Poz. 784
Rozporządzenie ministra finansów z 17 września 2007 r. w sprawie sposobu, zakresu i terminów wykonywania przez rezydentów dokonujących obrotu dewizowego oraz przedsiębiorców wykonujących działalność kantorową obowiązku przekazywania Narodowemu Bankowi Polskiemu danych niezbędnych do sporządzania bilansu płatniczego oraz międzynarodowej pozycji inwestycyjnej (Dz.U. nr 183, poz. 1308)
Omówienie: Rezydenci sprzedający nierezydentom lub kupujący od nich towary i usługi są obowiązani przekazywać NBP za każdy kwartał dane dotyczące zaliczek otrzymanych lub udzielonych w związku z taką sprzedażą lub zakupem oraz dane o stanie należności lub zobowiązań z tytułu takich transakcji - na formularzach - w terminie 20 dni po zakończeniu kwartału, jeżeli wartość któregokolwiek ze stanów na koniec kwartału sprawozdawczego była równa lub przekroczyła 400 tys. zł. Spółki handlowe mające siedzibę w kraju, w których początek lub koniec okresu sprawozdawczego nierezydent posiada co najmniej 10 proc. udziału w kapitale podstawowym, rozumianym zgodnie z ustawą o rachunkowości, a także oddziały przedsiębiorstw zagranicznych mające siedzibę w kraju muszą przekazywać NBP roczne sprawozdania dotyczące posiadanego kapitału zagranicznego - na formularzach - do 15 maja po zakończeniu roku, jeżeli na początek lub koniec okresu sprawozdawczego łączna wartość kapitału wniesionego przez tych nierezydentów do kapitału podstawowego spółki lub wartość funduszu wydzielonego oddziału albo wartość sumy bilansowej wykazanej na 31 grudnia roku sprawozdawczego wynosi co najmniej 100 tys. zł.
Fundusze inwestycyjne otwarte oraz specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte są obowiązane przekazywać NBP roczne sprawozdania o wartości jednostek uczestnictwa tych funduszy znajdujących się w posiadaniu nierezydentów w ciągu 30 dni po zakończeniu roku.
Dziennik Urzędowy UE L 260
z 5 października 2007 r.
Dyrektywa Komisji 2007/62/WE z 4 października 2007 r. zmieniająca niektóre załączniki do dyrektyw Rady 86/362/EWG i 90/642/EWG w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów pozostałości bifenazanu, petoksamidu, pirymetanilu i rimsulfuronu
■ Wejdzie w życie dwudziestego dnia po opublikowaniu, tj. 25 października 2007 r.
Omówienie: Dotyczy najwyższych dopuszczalnych poziomów pozostałości pestycydów w zbożach, a także w owocach i warzywach i na ich powierzchni. W razie braku wspólnotowego lub tymczasowego najwyższego dopuszczalnego poziomu pestycydów w produktach żywnościowych państwa członkowskie powinny ustanowić krajowy tymczasowy poziom pestycydów zgodnie z art. 4 ust. 1 lit. f) dyrektywy 91/414/EWG przed wydaniem zezwoleń na środki ochrony roślin zawierające takie substancje czynne.
Dziennik Urzędowy UE L 261
z 6 października 2007 r.
Rozporządzenie Komisji (WE) nr 1171/2007 z 5 października 2007 r. zmieniające rozporządzenie (WE) nr 2771/1999 ustanawiające szczegółowe zasady stosowania przepisów rozporządzenia Rady (WE) nr 1255/1999 w odniesieniu do interwencji na rynku masła i śmietany
■ Weszło w życie z dniem opublikowania, tj. 6 października 2007 r. Na wniosek operatorów, których dotyczy, jest stosowane do zabezpieczeń, które nie uległy ostatecznie przepadkowi.
Omówienie: Kierując się zasadą, że zabezpieczenie nie powinno ulegać przepadkowi, jeśli zapłacono kwotę przetargową, przewidziano możliwość stosowania tej reguły z mocą wsteczną, by umożliwić operatorom skorzystanie ze zmienionych przepisów w przypadkach budzących wątpliwości.
Rozporządzenie Komisji (WE) nr 1172/2007 z 5 października 2007 r. zmieniające rozporządzenie (WE) nr 1891/2004 ustalające przepisy wykonawcze do rozporządzenia Rady (WE) nr 1383/2003 dotyczącego działań organów celnych skierowanych przeciwko towarom podejrzanym o naruszenie niektórych praw własności intelektualnej oraz środków podejmowanych w odniesieniu do towarów, co do których stwierdzono, że naruszyły takie prawa
■ Weszło w życie z dniem opublikowania, tj. 6 października 2007 r. Jednak art. 1 ust. 3 stosuje się od 1 stycznia 2007 r.
Omówienie: Organy celne podejmują - podobnie jak czyniły to już wcześniej - działania skierowane przeciwko towarom podejrzanym o naruszenie niektórych praw własności intelektualnej. Dla zachowania spójności dostosowano formularz wspólnotowego wniosku o podjęcie działania od daty przystąpienia do UE Bułgarii i Rumunii.
Dziennik Urzędowy UE L 262
z 9 października 2007 r.
Rozporządzenie Komisji (we) nr 1175/2007 z 8 października 2007 r. wprowadzające odstępstwo od rozporządzenia (WE) nr 1623/2000 ustanawiającego szczegółowe zasady wykonania rozporządzenia (WE) nr 1493/1999 w sprawie wspólnej organizacji rynku wina w odniesieniu do mechanizmów rynkowych
■ Weszło w życie w dniu opublikowania, tj. 9 października 2007 r. Stosuje się je od 1 sierpnia 2007 r.
Omówienie: Węgry mogą postanowić w roku winiarskim 2007/2008, że producenci, którzy nie przekraczają poziomu 500 hl produkcji i prowadzą produkcję sami we własnych obiektach, mogą dopełnić obowiązku dostarczania produktów ubocznych do destylacji przez wycofanie ich pod nadzorem.
Dziennik Urzędowy UE L 263
Dyrektywa 2007/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 5 września 2007 r. ustanawiająca ramy dla homologacji pojazdów silnikowych i ich przyczep oraz układów, części i oddzielnych zespołów technicznych przeznaczonych do tych pojazdów (dyrektywa ramowa)
■ Wejdzie w życie dwudziestego dnia po opublikowaniu, tj. 29 października 2007 r. Jest skierowana do państw członkowskich UE.
Omówienie: Na wniosek producenta lub w przypadku dopuszczeń indywidualnych właściciela pojazdu i po przedłożeniu wymaganych informacji, zainteresowane państwo członkowskie wypełnia i wydaje, odpowiednio, świadectwo homologacji typu lub świadectwo dopuszczenia indywidualnego. Świadectwo wydaje się wnioskodawcy. W przypadku pojazdów tego samego typu pozostałe państwa członkowskie uznają uwierzytelnioną kopię za dowód, że wymagane badania zostały przeprowadzone. Gdy dany pojazd objęty dopuszczeniem indywidualnym ma zostać zarejestrowany w innym państwie członkowskim, może ono wymagać, by organ, który udzielił dopuszczenia indywidualnego, przekazał wszelkie dodatkowe informacje szczegółowo określające charakter wymagań technicznych spełnionych przez dany pojazd. Państwa członkowskie przyjmują i publikują do 29 kwietnia 2009 r. przepisy ustawowe, wykonawcze i administracyjne niezbędne do dostosowania się do istotnych zmian niniejszej dyrektywy. Niezwłocznie przekazują Komisji teksty tych przepisów.
DOBROMIŁA NIEDZIELSKA-JAKUBCZYK i MAREK KOBYLAŃSKI
« Odpowiedź #348 dnia: Październik 15, 2007, 11:54:17 pm »
Czy potrzebne są dokładne badania
Mój brat cierpi na niedorozwój umysłowy, jest alkoholikiem i narkomanem. Lekarz poradził, aby wystąpić o jego ubezwłasnowolnienie, ponieważ ułatwiłoby to sprawowanie opieki nad bratem i załatwianie jego spraw urzędowych. Czy procedury w sądzie są bardzo skomplikowane?
Jeżeli ubezwłasnowolnienie ma być orzeczone z powodu choroby psychicznej lub niedorozwoju umysłowego, to sąd będzie domagał się, aby w wyznaczonym terminie przedstawić świadectwo wydane przez lekarza psychiatrę. Świadectwo ma informować o stanie psychicznym osoby, której dotyczy wniosek. Zamiast świadectwa może zostać przedstawiona opinia psychologa o stopniu niepełnosprawności umysłowej.
W razie ubezwłasnowolnienia z powodu pijaństwa sąd żąda też przedstawienia zaświadczenia z poradni przeciwalkoholowej, a z powodu narkomanii - zaświadczenia z poradni leczenia uzależnień.
Gdy treść wniosku albo przedłożone dokumenty nie uprawdopodobnią choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego, to wówczas sąd odrzuci wniosek o ubezwłasnowolnienie.
■ Art. 552 ustawy z 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. nr 43, poz. 296 z późn. zm.).
« Odpowiedź #349 dnia: Październik 16, 2007, 10:51:55 pm »
"Czy i po co policjanci pytają o kolczyki i tatuaże?"
PAP 16:35
Czy policjanci pytają osoby legitymowane o kolczyki, tatuaże, blizny pooperacyjne oraz przynależność do subkultur? - pyta ministra spraw wewnętrznych i administracji Władysława Stasiaka Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski.
W ocenie RPO, zadawanie takich pytań głęboko ingerowałyby w konstytucyjne prawa i wolności obywateli, tymczasem napłynęły do niego skargi w tej sprawie.
Kochanowski chce się dowiedzieć od policji z jakich podstaw prawnych wynikają policyjne zasady legitymowania osób, które wymagają od policjantów uzyskiwania takich informacji. Chce też wiedzieć w jaki sposób są one zbierane - czy legitymowany np. musi odpowiedzieć na pytania o blizny pooperacyjne, czy też np. musi je pokazać funkcjonariuszom.
Rzecznik dostał już jedną odpowiedź od policji, która uważa, że na ogólnych zasadach zawartych w ustawie o policji i rozporządzeniach rządu do tej ustawy policjant może wpisać do notatki służbowej informacje o pseudonimach, znakach szczególnych, tatuażach, bliznach, kolczykach, szalikach klubowych czy tikach legitymowanej osoby. W odpowiedzi zaznaczono też, że nie są spisywane informacje o subkulturowej przynależności legitymowanych osób.
Rzecznik przypomina w liście do Stasiaka, że rozporządzenie pozwala wpisywać do notatek służbowych policjantów jedynie imię, nazwisko i adres legitymowanej osoby, jej PESEL i cechy jej dokumentu tożsamości. Zwraca też uwagę w liście do ministra, że spisywanie informacji o barwach klubowych jest sprzeczne z odpowiedzią policji, iż informacji o subkulturach się nie zbiera.
Rzecznik zwraca uwagę, że zbieranie danych chronionych konstytucyjnie, na które nie ma zezwolenia w ustawie, jest niezgodne z prawem. (awi)zr