Source: http://kaczmarski.art.pl/forum/showthread.php?tid=8098
Timestamp: 2020-08-14 05:50:28
Legal References Found: art. 498
 art. 104
 art. 516
 art. 494
 art. 498
 art. 499
 art. 503
 art. 505
 art. 511
 art. 24

Document Content:
Z zainteresowaniem śledziłem kampanię wyborczą i towarzyszące jej wyniki sondaży. Z niedowierzaniem coraz częściej słyszałem, że JKM ma realną szansę na elekcję i dziwiłem się, że coraz Go więcej w maistreamowych mediach. Dziś zrozumiałem. To, co napiszę poniżej, to tylko moje przypuszczenie; nie mam absolutnie żadnych dowodów na poparcie mojej tezy. A wygląda ona następująco: "Zapraszajmy go wszędzie i podpuszczajmy, aby swym zwyczajem chlapnął coś, co będzie na tyle nieczytelnym skrótem myślowym, że będzie go można na tym przyłapać i natychmiast zmasowanym atakiem wykazać, że mogą na niego głosować jedynie idioci. Ciemny lud to kupi!".
Jest w tym myślę wiele racji o czym piszesz.
Masz Maćku np.to?
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.tvn24.pl/to-przestepstwo-to-ohydne-za-slowa-o-kobietach-tusk-nie-poda-reki-korwin-mikkemu,430329,s.html">http://www.tvn24.pl/to-przestepstwo-to- ... 329,s.html</a><!-- m -->
Oglądałem to całe i przy okazji naszła mnie po raz kolejny refleksja jak nieprofesjonalną dziennikarką jest Monika Olejnik, na którą z tygodnia na tydzień nie mogę coraz bardziej patrzeć. I staram się jak mogę tego nie robić :)
Kochani Maćku i Kubo!
Niestety na naszej, i tak wystarczająco zapadłej w bagno scenie politycznej, ostatnimi czasy jest jakiś straszny napływ "chlapiących elementów". Chyba trwają jakieś zawody na "najbardziej kontrowersyjną wypowiedź". Strasznie nisko upadła nasza kultura polityczna, skoro znajdują poklask ludzie pokroju pana Korwina, pani Pawłowicz, o Ruchu Narodowym nie wspominając... Jedną sprawą są poglądy tych ludzi (z którymi osobiście kompletnie się nie zgadzam) a drugą sposób w jaki je prezentują. Pewnych rzeczy, pewnym osobom, zwłaszcza publicznym, mówić nie wypada i to nie dlatego, że istnieje "polityczna poprawność", ale dlatego, że istnieje coś takiego jak kultura osobista i szacunek do drugiego człowieka.
Trochę stek frazesów, ale ok.
Stalker napisał(a): Niestety na naszej, i tak wystarczająco zapadłej w bagno scenie politycznej, ostatnimi czasy jest jakiś straszny napływ "chlapiących elementów". Chyba trwają jakieś zawody na "najbardziej kontrowersyjną wypowiedź".
A czyja to jest "wina" - polityków czy mediów(informacyjnych przede wszystkim)?
Stalker napisał(a): Strasznie nisko upadła nasza kultura polityczna
A kiedyś była ona wysoko?
Zreeztą, kultura językowa też nie ma się za dobrze -
Stalker napisał(a): Pewnych rzeczy, pewnym osobą, zwłaszcza publicznym, mówić nie wypada
Stek frazesów- a czym innym jest polityka?
Czyja wina? Ludzi, że na takie cuda wianki głosują. Jedna sprawa to poglądy, druga to chamstwo. Zaraz znajdzie się grono ludzi, którzy wezmą takiego delikwenta w obronę i zaczną tłumaczyć co miał na myśli i jak to zostało źle zrozumiane. Ktoś kto zajmuje się polityką powinien chyba jednak mówić w sposób zrozumiały dla obywateli, a jak palnie coś głupiego to przeprosić, a nie zasłaniać się skrótem myślowym. Media też są winne, że w poszukiwaniu za tanią sensacją pokażą wszystko i rozdmuchają na cztery wiatry. Z drugiej strony jakby wariata nie pokazali w telewizji to zaraz ktoś by podniósł larum, że cenzura i takie tam. Tak źle i tak niedobrze. Kiedyś istniały media opiniotwórcze, teraz większość poschodziła do poziomu tabloidu. Czyja to wina? Co było pierwsze popyt czy zapotrzebowanie na tanią sensacje?
Wysoko? Może tak, może nie. Daleki jest od snucia pesymistycznej wizji przeszłości, czy też jej gloryfikowania. Było jak było, jest jak źle. Jeżeli kiedyś nie było lepiej znaczy, że cały czas jest źle, ale skoro teraz jest źle to kiedyś musiało być dobrze, bo inaczej byłoby po prostu normalnie. Mamy w sumie taką elitę polityczną jaką sobie wybraliśmy i na jaką zasłużyliśmy. Jednak wydaję mi się, że obecnie chamstwa w polityce jest zdecydowanie więcej niż kiedyś, ale co ja tam wiem, młody jestem, mało w życiu widziałem...
Za wytknięcie błędu uprzejmie dziękuję. Przyznam się, że teraz boję się cokolwiek więcej napisać w obawie popełnienia kolejnej zbrodni ortograficznej.
Korwin akurat gada od rzeczy także i we własnych mediach, tak więc nie ma co go bronić "nieczytelnymi skrótami myślowymi".
Nie wiem, jaki cel przyświęca zapraszającym go do studia. Najpewniej żaden; pojawiło się nowe zjawisko, jak Korwin szybujący w sondażach, to go pokazują. Tyle że pokazując jego gębę w telewizji ryzykują, że ekscentryzm powoli się oswoi.
Stalker napisał(a): Strasznie nisko upadła nasza kultura polityczna, skoro znajdują poklask ludzie pokroju pana Korwina, pani Pawłowicz, o Ruchu Narodowym nie wspominając...
Nie rozumiem czego chcesz od kultury politycznej Korwina. On ma przynajmniej jasno zarysowane poglądy i spójną wizję polityczną. Mówi to co myśli, a nie to, co uważa za korzystne dla jego poparcia.
Akurat poglądy polityczno-ekonomiczne Korwina są mi bliskie. Grabienie ludzi podatkami i rozdawanie nieudacznikom, by w ten sposób kupić ich głosy, uważam - tak jak Korwin - za zbrodnię. Łupienie pod płaszczykiem opiekuńczości państwa, by w ten sposób utrzymywać armię darmozjadów - tak samo. Tusk pieprzył o tanim państwie, a zatrudnił dodatkowo 70 tysięcy urzędników, których utrzymują ci, co płacą podatki. Naprawdę rozumiem, że można i tak. Bugaj od dwidziestu lat powtarza, że podatki są ok, a wysoka inflacja bardzo korzystna. To socjalista; nie kryje się z tym i ja to rozumiem. Nie popieram i oczywiście nigdy na niego nie zagłosuję, ale szanuję jego poglądy, bo jest w nich autentyczny.
Korwin też jest sobą. Podobnie Pawłowicz - można się z nią zgadzać albo nie zgadzać (ja akurat się nie zgadzam), ale ma ona pewien system wartości, któremu jest wierna. Gdyby było więcej takich ludzi, polityka byłaby lepsza. Nie rozumiem też dlaczego tak się po niej jedzie po tym, co powiedziała o Bartoszewskim. A kiedy Bartoszewski mówił o dyplomatołkach, to było w porządku? Jemu wolno obrażać adwersarzy politycznych a jej nie?
PS "Europa jest tobą"? Chyba tymi darmozjadami, które jadą do Brukseli, żeby zagarniać po kilkadziesiąt tysiączków miesięcznie z naszych podatków, nie ponosząc przy tym za nic żadnej odpowiedzialności.
Luter napisał(a): Nie rozumiem czego chcesz od kultury politycznej Korwina. On ma przynajmniej jasno zarysowane poglądy i spójną wizję polityczną. Mówi to co myśli, a nie to, co uważa za korzystne dla jego poparcia.
Jego poglądy na gospodarkę to jedno. Część jestem w stanie zaakceptować, chociaż mam całkowicie inną wizję rynku. Jednak całkowicie nie do zaakceptowania jest antydemokratyzm Korwina, jego poglądy na kwestie równości w społeczeństwa i ogólnie społeczeństwa i roli państwa w życiu obywatela.
Większość swoich poglądów Korwin manifestuje w sposób widowiskowy, błyskotliwy, ale bardzo często jednocześnie robi to po prostu chamski. "Każda kobieta chce być trochę zgwałcona" to tekst, który pasuje do kolesia spod budki z piwem a nie do kogoś kto aspiruje do sprawowania władzy w państwie. Miał coś innego na myśli? Jego wypowiedź zmanipulowano? Wyrwano z kontekstu? Być może. Dobry polityk potrafi zamanifestować swoje poglądy nie obrażając nikogo.
Luter napisał(a): Korwin też jest sobą. Podobnie Pawłowicz - można się z nią zgadzać albo nie zgadzać (ja akurat się nie zgadzam), ale ma ona pewien system wartości, któremu jest wierna. Gdyby było więcej takich ludzi, polityka byłaby lepsza. Nie rozumiem też dlaczego tak się po niej jedzie po tym, co powiedziała o Bartoszewskim. A kiedy Bartoszewski mówił o dyplomatołkach, to było w porządku? Jemu wolno obrażać adwersarzy politycznych a jej nie?
Uważam, że ani jedno a ni drugie nie powinno obrażać kogokolwiek. Jednak to, że Bartoszewski kiedyś kogoś obraził, w żaden sposób nie usprawiedliwia Pawłowicz to dalszego obrażania. To, że ktoś się zachował jak cham nie jest przyzwoleniem na powszechne chamstwo. Już rodzice dzieciom mówią, żeby nie papugować wszystkiego po kolegach, tylko mieć trochę swojego rozumu. Więc argument na zasadzie "to zaczął, więc ja też mogę" jest po prostu słaby i dziecinny.
Stalker napisał(a): Jego poglądy na gospodarkę to jedno. Część jestem w stanie zaakceptować, chociaż mam całkowicie inną wizję rynku. Jednak całkowicie nie do zaakceptowania jest antydemokratyzm Korwina, jego poglądy na kwestie równości w społeczeństwa i ogólnie społeczeństwa i roli państwa w życiu obywatela.
Może dla Ciebie jest to nie do zaakceptowania - masz prawo do takiego poglądu, ale dlaczego próbujesz odbierać komuś prawo* do wyrażania poglądów - jedynie w imię własnego przekonania, że są one nie do zaakceptowania?
Rozumiem, że żyjemy w świecie, w którym z rozmaitych przyczyn przyjęło się, że demokracja jest obiektywnie dobra. Tak nas nauczono i to nam wmówiono, ale to nie znaczy, że to jest jedynie słuszne.
Mnie się na przykład ww poglądy Korwina podobają. W moim świecie idealnym taki twór jak państwo w ogóle by nie istniał.
Stalker napisał(a): Większość swoich poglądów Korwin manifestuje w sposób widowiskowy, błyskotliwy, ale bardzo często jednocześnie robi to po prostu chamski. "Każda kobieta chce być trochę zgwałcona" to tekst, który pasuje do kolesia spod budki z piwem a nie do kogoś kto aspiruje do sprawowania władzy w państwie. Miał coś innego na myśli? Jego wypowiedź zmanipulowano? Wyrwano z kontekstu?
To jest tekst, który w czasach szalejącego feminizmu jest nie do przyjęcia, to wszystko. Nie chcę go bronić, bo łatwo go wypaczyć, przesunąć w miejsce, w którym będzie nie do obrony. Jednak forsowane współcześnie podejście do niektórych kwestii obyczajowych z kolei dla mnie jest nie do przyjęcia - na przykład dążenie do tego, by każde zgłoszenie gwałtu wiązało się z założeniem winy oskarżonego. Nie może być tak, że dziewczyna po dwóch dniach pokłóci się z chłopakiem, więc zgłosi gwałt i gościa udupi. A do tego właśnie zmierzają współczesne feministki.
Stalker napisał(a): Uważam, że ani jedno a ni drugie nie powinno obrażać kogokolwiek. Jednak to, że Bartoszewski kiedyś kogoś obraził, w żaden sposób nie usprawiedliwia Pawłowicz to dalszego obrażania.
Oczywiście, tyle tylko, że Bartoszewski korzysta jakby z taryfy ulgowej, a po Pawłowicz się jedzie jak po łysej kobyle. Nie akceptuję takiego relatywizmu.
* Stwierdzenie, że pewne poglądy Korwina są nie do zaakceptowania, rozumiem w ten sposób, że nie tylko ich nie popierasz, ale nie jesteś w stanie uznać ich za opcję.
Stalker napisał(a): Za wytknięcie błędu uprzejmie dziękuję. Przyznam się, że teraz boję się cokolwiek więcej napisać w obawie popełnienia kolejnej zbrodni ortograficznej.
Już się tak nie napinaj :) Bo widzę, że jak większość ludzi jakiekolwiek uwagi, odbierasz jako atak. A ja tylko zwróciłem uwagę na coś co mnie szalenie denerwuje. Ludzie już nie tylko tak mówią, ale i jak się okazuje, piszą. I nie wynika to według mnie z jakiegoś tam przejęzyczenia, ale z bezmyślności. Albo z bezmyślnej hiperpoprawności. Ale ok, mniejsza z tym :)
W kwestii samego wątku niczego mądrego już chyba nie dodam, bo wszystkie moje myśli na ten temat wyraził już Krzysiek, z którym zgadzam się tutaj w stu procentach! Także jeśli chodzi i o posłankę Pawłowicz.
A co do samego "profesora", to to jest po prostu genialne:
<!-- m --><a class="postlink" href="https://www.youtube.com/watch?v=LJRKduVd1Xs&list=UUKI8MqLlLCRYuzS9B-q3Eww">https://www.youtube.com/watch?v=LJRKduV ... zS9B-q3Eww</a><!-- m -->
Nie napinam się i żaden tam atak, raczej miało mieć to lekko żartobliwe zabarwienie, cóż nie wyszło, zdarza się.
MacB napisał(a): "Zapraszajmy go wszędzie i podpuszczajmy, aby swym zwyczajem chlapnął coś, co będzie na tyle nieczytelnym skrótem myślowym, że będzie go można na tym przyłapać i natychmiast zmasowanym atakiem wykazać, że mogą na niego głosować jedynie idioci. Ciemny lud to kupi!".
Nie sądzę, żeby JKM trzeba było podpuszczać. Od lat nie zaglądałem do NCz!, ale np. te jego ostatnie wypowiedzi o kobietach czy o Hitlerze trudno chyba uznać za wypadki przy pracy. To raczej stałe elementy.
Jaśko napisał(a): To raczej stałe elementy
A co innego ja napisałem?
Ja to widziałem tak: wszystko wskazywało na to, że tym razem JKM przeskoczy zaporę progu minimalnego (która sama w sobie - chyba przyznasz? - działa na korzyść usadowionych mocno na scenie politycznej molochów) i trzeba było działać szybko i zdecydowanie. JKM swą obecnością w europarlamencie byłby zagrożeniem dla politycznego establishmentu od lewa do prawa, a chyba nawet szczególnie dla nazywających samych siebie ugrupowań pseudoprawicowych. Wszyscy to, o czym napisałeś powyżej, wiedzą i trzeba było to wykorzystać przeciw JKM. Było więc pewne, że stale zapraszany przez media nie wytrzyma tej atmosfery okrągłego nic-nie-mówienia i przy pierwszej okazji, odpowiednio podprowadzony, powtórzy jedną ze swych wielokrotnie powtarzanych myśli - myśli, których niepolityczność jest wręcz legendarna. Szybko, w zmasowanym ataku medialnym uzgodni się, że JKM to nie "folklor", a wręcz bandzior i każdy, kto jeszcze raz publicznie zadeklaruje poparcie dla Jego ugrupowania, to idiota i popapraniec, który popiera Hitlera i gwałcenie kobiet. Uchwyci się Go w ten sposób za jaja i rączki do bozi! Nuż ześle cud i w ostatniej chwili wyeliminuje Korwina.
Wszystko wskazuje na to, że plan rozwija się doskonale...
Miałem olać te "wybory" w niedzielę, ale pójdę oddać głos na KNP.
Tłumaczyć słów "kobiety zawsze udają, że pewien opór stawiają" chyba inteligentnym ludziom tłumaczyć nie trzeba? A sprawa dowodów i Hitlera przypomniała mi głośny niedawno przypadek pewnego "autorytetu moralnego", który lubił, w ubranku à la Conchita Kiełbaska, wciągać mąkę pszenną do nosa - przecież sąd nie miał dowodu, że było to coś innego!
Dziwne, ale ostatnio coraz częściej zgadzam się z Lutrem :)
MacB napisał(a): JKM swą obecnością w europarlamencie byłby zagrożeniem dla politycznego establishmentu od lewa do prawa, a chyba nawet szczególnie dla nazywających samych siebie ugrupowań pseudoprawicowych.
Przypuszczam, że wątpię. Od ok. 20 lat słyszę, jakim to zagrożeniem dla innych partii jest Korwin, ale jakoś nic z tego nie wychodzi. Tłumaczy się to zazwyczaj brakiem dostępu do mediów. W tym roku tłumaczy sie to z kolei zbyt częstym pokazywaniem JKM. A ja obawiam się, że jeżeli formacja JKM rzeczywiście zacznie zyskiwać popularność, to Korwin wyskoczy gdzieś znów z jakąś serią barwnych wypowiedzi i wkurzy ludzi. Oczywiście, media manipulują, ale Korwin sam się podkłada. Przypomina mi zresztą pod tym względem J. Kaczyńskiego.
Jaśko ma rację. W dyskusji Korwin często przestaje myśleć i się podkłada jak dzieciak. I nie tyle wkurzy ludzi, bo ludzie nie zwrócą uwagi, co da pożywkę przeciwnikom i mediom, które już to wykorzystają odpowiednio. Wie że Adolf się źle kojarzy w porównaniach, ale z uporem używa jego nazwiska. Ostatnio zdaje się (tak mi mignęło), że mówił coś o tym że Adolf mógł nie wiedzieć o holocauście. No teoretycznie mógł nie wiedzieć, ale jaki sens jest o tym mówić w czasie kampanii wyborczej? Trzeba być kretynem... I JKM czasem jest, bo można być niepoprawnym politycznie, mieć większą wiedzę od przeciętnego Kowalskiego, ale w czasie kampanii i debat przedwyborczych, warto uważać co się mówi...
W linku podsuniętym przez Kubę (Kropka nad i) w końcówce możesz temat Hitlera obejrzeć. I to wcale nie JKM zaczął ten temat, jak zresztą i całą większość innych kontrowersyjnych, tylko Olejnik z Kowalem je wyciągali, co sprawiło, że z obrzydzeniem kończyłem ten tendencyjny i prowokacyjny seans pseudodziennikarstwa. A wszystko to dla inteligentnego widza nie było niczym innym jak próbą zdyskredytowania JKM przed wyborami. Ohydna manipulacja. A to, że Korwin dał się wciągnąć w te zupełnie niemerytoryczne dyskusje (niby program o wyborach europejskich) świadczy jak bardzo nie pasuje do całej tej populistycznej papki, która powie wszystko wbrew swoim własnym przekonaniom, byle tylko przepchać się do koryta. Dla mnie JKM jest po prostu prawdziwy, z tym że z takim podejściem nie ma czego szukać w polityce, którą notabene się brzydzi i otwarcie mówi, że startuje w wyborach, by brać kasę (fantastyczne!).
Reakcja Tuska też nie jest dla mnie zrozumiała, ponieważ jako szef rządu (nie jako Donald Tusk) odniósł się do prywatnych przekonań JKM wyrażonych w tym pseudoprogramie. I, Maćku, chyba masz rację twierdząc, że cała akcja ma drugie (a może i trzecie) dno i obliczona jest na wyeliminowanie niewygodnego przeciwnika. Ohyda, obłuda i wyrafinowana propaganda. Miałem iść głosować, ale zmieniłem zdanie.
Przemek napisał(a): ale jaki sens jest o tym mówić w czasie kampanii wyborczej? Trzeba być kretynem... I JKM czasem jest, bo można być niepoprawnym politycznie, mieć większą wiedzę od przeciętnego Kowalskiego, ale w czasie kampanii i debat przedwyborczych, warto uważać co się mówi...
No, właśnie cała "siła" Korwina polega na tym, że nie uważa na to co mówi :) Mówi po prostu co myśli nie zastanawiając się nad polityczną poprawnością i, aby na siłę tuż przed wyborami zjednać sobie większe grono wyborców. Nie mizdrzy się też przed kamerą żeby przypodobać się takim żenującym dziennikarskim tworom jak Olejnik. Doskonale zasugerował jej w pewnym momencie peerelowskie konotacje.
Ale jak ta siła jest powodem małej skuteczności, to jest to słabość niestety. Nikt mu nie każe mówić czegoś wbrew swym przekonaniom, albo kłamać jak to mają w zwyczaju "politycy", ale wystarczy czasem nie powiedzieć nic albo zmienić temat.
Problem tkwi w tym, że Parlament Europejski to bardziej twór do trzaskania kasy niż do sprawowania faktycznej władzy - więc jest to bez większego znaczednia dla bytu Unii i jej radosnej działalności prawotworczej czy w euro-parlamencie będzie więcej Korwinów czy mniej.
Kowin Mikke (jeden z nielicznych w Polsce klasycznych liberałów) co prawda tylko powtarza tezy Ludwiga von Misesa i Friedricha von Hayeka w poglądach na gospodarkę i rolę państwa (czasem wręcz dosłownymi cytatami z ksiązek tychże) niemniej robi to z dużym wdziękiem oraz inteligenncją i niewątpliwie jest bardzo ciekawą postacią medialną - zaś nieniedokształceni dziennikarze nie potrafią sobie z nim poradzić, bo zamiast sięgnąć do literatury fachowej to pierniczą bez sensu - choć wprawić Korwina w zaklopotanie, znając dobrze doktryny liberalne i socjaldemokratyczne, nie byłobo takie trudne. Nieźle z Korwinem radzi sobie np. Ikonowicz (z kolei klasyczny socjalista)
Czekając na szumnie zapowiedziane pozwy sądowe odnalazłem to, co zwykle: chóralne ujadanie. A oto przykład słuchania ze zrozumieniem, tym razem podpisany przez światłe "jedynki" PO.
~zbycho napisał(a): Paniczny strach przed JKM? O co chodzi, przecież to dla was polityczna płotka? Tyle energii ze wszystkich dominujących partii, żeby uszczknąć te małe procenty? Może te panie wystosują jakiś merytoryczny list otwarty i przejrzyście przedstawią swoje dokonania dla Polski, żeby jakoś usprawiedliwić te jedynki na listach. Wyrwać zdanie z wypowiedzi, poprzekręcać i trąbić potem o tym we wszystkich mediach to każdy potrafi.
lc napisał(a): Problem tkwi w tym, że Parlament Europejski to bardziej twór do trzaskania kasy niż do sprawowania faktycznej władzy - więc jest to bez większego znaczednia dla bytu Unii i jej radosnej działalności prawotworczej czy w euro-parlamencie będzie więcej Korwinów czy mniej.
Mimo licznych wad ja bym go (Parlamentu) tak nie lekceważył. Na stanowienie unijnych aktów ustawodawczych (w tym budżetów) ma jednak istotny wpływ i bez uzgodnienia treści aktu z PE taki akt nie może zostać przyjęty. Poza tym istotna wydaje mi się jego funkcja kontrolna, w ramach której różne nieprawidłowości są przynajmniej nagłaśniane i różne poglądy mogą zostac zaprezentowane opinii publicznej. Podejrzewam, że choćby Nigel Farage nie byłby tak znany na kontynencie, gdyby nie był posłem do PE. Zdaje się też, że UE nie przystąpiła do porozumienia ACTA na skutek braku zgody PE (wymaganej przy zawieraniu tego rodzaju umów międzynarodowych). Na różnych płaszczyznach to znaczenie PE jest więc widoczne.
Co do Korwina, to - niezależnie od tego, co napisałem wyżej i co podtrzymuję - gdy czytam niektóre pełne oburzenia głosy pod jego adresem to ręka mnie świerzbi, żeby na niego zagłosować. Może to jest ukryty cel tej nagonki? ;)
Nie chcę zakładać nowego tematu, a ten jest najbardziej zbliżony - więc spytam tu: czy ktoś mógłby mi podać dokładne źródło prawne (nr ustawy, artykułu itp) omawiające konsekwencje łamania ciszy wyborczej? W sieci znajduję takie ogólniki
Cytat: Naruszenie ciszy wyborczej, która rozpoczyna się o północy w dniu poprzedzającym dzień głosowania i trwa aż do zamknięcia do zamknięcia lokali wyborczych, jest wykroczeniem, zagrożonym karą grzywny w wysokości od 20 zł do nawet 5 tys. złotych.
Z kolei naruszenie zakazu podawania do publicznej wiadomości wyników sondaży zachowań wyborczych i przewidywanych wyników wyborów — to występek. Zatem ocena, czy w danym przypadku doszło do naruszenia tego zakazu nie będzie należała do Państwowej Komisji Wyborczej, lecz do organów ścigania i sądów.
czytam o zakazie lajków (BTW - czy hejtowanie też jest zabronione?), a z chęcią przeczytałbym konkretne zapisy prawne dotyczące tych kar. W Kodeksie wyborczym nie doczytałem, to gdzie mam tego szukać?
P.S. Mam nadzieję, że nie nagrabałem sobie na razie na "karę grzywny w wysokości od 20 zł do nawet 5 tys. złotych"
MacB napisał(a): czy ktoś mógłby mi podać dokładne źródło prawne (nr ustawy, artykułu itp) omawiające konsekwencje łamania ciszy wyborczej?
Dział IX (Przepisy Karne) Kodeksu wyborczego (głównie art. 498) oraz art. 104 i 105 - definicje.
I uważasz, że "lajki" kliknięte dziś na stronie kandydata to "publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania w określony sposób lub do głosowania na kandydata określonego komitetu wyborczego"?
Pytam jako człowieka i obywatela, za link do odpowiednich artykułów jednocześnie dziękując. A co, jeśli chodzi o wysokość kar? Możesz coś podpowiedzieć?
I kolejny problem.
Czy - skoro jest zabronione w czasie ciszy - rozpowszechnianie materiałów wyborczych, nie powinno się zdjąć bilboardów i plakatów wyborczych na 24 h przed wyborami, jako że "Materiałem wyborczym jest każdy pochodzący od komitetu wyborczego upubliczniony i utrwalony przekaz informacji mający związek z zarządzonymi wyborami.", a przecież obejrzenie ich przez nowych odbiorców w dniu poprzedzającym wybory (lub - nie daj Boże! - w dniu wyborów) to chyba jest rozpowszechnianie?
Tak naprawdę, to najbardziej interesują mnie sankcje za nieprzestrzeganie ciszy wyborczej w postaci lajków na FB: kiedy 20zł, a kiedy 5 tys. złotych?
Jeżeli chodzi o wysokość grzywny, to zgodnie z art. 516 kodeksu wyborczego do postępowania w sprawach, o których mowa w art. 494-496, art. 498, art. 499, art. 503, art. 505, art. 511-513a kodeksu wyborczego, stosuje się przepisy o postępowaniu w sprawach o wykroczenia. Z kolei zgodnie z art. 24 par. 1 kodeksu wykroczeń grzywnę wymierza się w wysokości od 20 do 5000 złotych, chyba że ustawa stanowi inaczej.
A podzielasz zdanie PKW, że lajkowanie na fb profilów kandydatów w czasie ciszy wyborczej to czyn podlegający penalizacji?
PKW przekroczyła kolejną granicę absurdu.
MacB napisał(a): Dzięki.
To z różnych powodów brzmi humorystycznie. Ale - o ile w ogóle akceptujemy ciszę przedwyborczą - to może ktoś w PKW uznał, że choć pojedyncze przypadki lajkowania nie naruszają tej ciszy, to - "Polak potrafi" - mogłoby to zostać wykorzystane do nadużyć na taką skalę, że podważyłoby sens obowiązywania ciszy? Nie bronię tego stanowiska, ale zastanawiam się, jakie mogły być motywy PKW. Może na stronie internetowej zamieścili jakieś uzasadnienie?
Dla Pana Stanisława (off-topic) Niktważny 7 1,522 04-11-2006, 11:00 AM