Source: http://aferyprawa.eu/Sady/Gdansk-zamykanie-osoby-chorej-i-ubezwlasnowolnionej-kolejny-dowod-glupoty-2472
Timestamp: 2018-06-22 16:33:32
Legal References Found: art. 203
 art. 203
 art. 41
 art. 30
 art. 31
 art. 2
 art. 203
 art. 203
 art. 41
 art. 30
 art. 31
 art. 2

Document Content:
Aferyprawa - Gdańsk- zamykanie osoby chorej i ubezwłasnowolnionej - kolejny dowód głupoty
Aferyprawa.com Sądy Gdańsk- zamykanie osoby chorej i ubezwłasnowolnionej - kolejny dowód głupoty
AFERY PRAWA NUMER NA WARIATA MATACZENIA Z OSOBĄ CHORA PSYCHICZNIE
Gdańsk- zamykanie osoby chorej i ubezwłasnowolnionej - kolejny dowód głupoty "blondynek?" z Sądu Okręgowego w Gdańsku: Janina Studzienna, Iwona Błaszczyk-Sobczyk, Joanna Szulc-Kozik.
Karol mieszka w Gdańsku ze swoją matka. Jest chory, cierpi na niedorozwój umysłowy, jest niedojrzały emocjonalnie z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności. Jego choroba jest zdiagnozowana. Został całkowicie ubezwłasnowolniony a jego opiekunką sąd wyznaczył matkę. Nie lubi wychodzić z mieszkania, boi się ludzi. Tylko przy matce jest spokojny, czuje się bezpiecznie. Tak naprawdę to można o nim powiedzieć, że nic nie robi i nikomu nie zakłóca spokoju...
Czy na pewno? Sędziowie gdańscy uparli się, żeby go wyrwać z ciepłego gniazda domowego i wywieść na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Czy takiego samego obozu jakim jest jarosławski szpital psychiatryczny?
W obawie o jego życie zwróciła się do redakcji o pomoc i interwencję.
Zarządzenie sędziego zaskarżyła i w odpowiedzi dostała typową makulaturę sądową którą tonami produkują pasożyci społeczeństwa jakimi bez wątpienia są sędziowie, adwokaci i prokuratorzy.
Dowód głupoty "trzech blondynek?" z Sądu Okręgowego w Gdańsku: Janina Studzienna, Iwona Błaszczyk-Sobczyk, Joanna Szulc-Kozik publikujemy poniżej.
Blondynki z SO w Gdańsku uparły się, żeby jednak umieścić Piotra w szpitalu. Jaki jest ich cel?
Piotr ma zrobione aktualne badania lekarskie - czyżby chcieli podważyć opinię innych lekarzy? - to niemożliwe w skorumpowanym gdańskim sądzie....
Nasza redakcja jeszcze nie spotkała się z chorym psychicznie człowiekiem którego by nasi lekarze psychiatrzy faktycznie uzdrowili. Za to mamy dziesiątki dowodów, że lekarze ze zdrowych ludzi potrafili zrobić chorych psychicznie. Sądzą po sobie?
Normalny człowiek bez problemu i nawet bliższego kontaktu w ciągu paru minut jest w stanie stwierdzić czy ma doczynienia z osobą pijaną czy np. chorą psychicznie. Lekarze psychiatrzy potrzebują na to co najmniej 3 miesiące a i tak potem wypisują bajki, ponieważ nie są w stanie nie tylko prawidłowo zanalizować testów służących tym celom, ale nawet wyników specjalistycznych badań medycznych.
Z postanowienia "gdańskich blondynek z SO" na wstępie dowiadujemy się, że opierają się na nieaktualnej podstawie prawnej - art. 203 kpk. Niekumatym blondynkom w Gdańsku przedstawiamy na końcu strony wyrok TK z lipca 2007 który stwierdza niekonstytucyjność tego przepisu oraz warunki jaki powinno spełniać orzeczenie sądowe wysyłające ludzi do psychiatryka - pozbawienie wolności na czas trwania obserwacji psychiatrycznej powinno być ustalenie wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przez oskarżonego zarzucanego mu czynu.
Oczywiście, tego koniecznego uzasadnienia w świstku zwanym postanowieniem " gdańskich blondynek SO" nie znajdziemy, za to potwierdzają one głupotę gdańskich biegłych psychiatrów sądowych - że nie są w stanie, nawet badając przez cały dzień człowieka stwierdzić czy jest osobą jest chorą czy zdrową psychicznie - z czym normalny człowiek nie ma żadnych problemów. Tak więc najpierw należało przebadać gdańskich psychiatrów, czy przez przebywanie z chorymi psychicznie przypadkiem sami nie zarazili się np. schizofrenią :-) (u nich wszystko możliwe) a potem przebadać sędzi SO, czym one się zaraziły, że pierdoły wypisują.
Zastanawiające jest jednak, dlaczego sędziowie i lekarze psychiatrzy tak chętnie i bezpodstawnie kierują osoby niekoniecznie chore na wielomiesięczne pseudo-leczenia w szpitalach psychiatrycznych?
Bez wątpienia zyski mają szpitale i lekarze - koszt utrzymania pacjenta to 4-5tys.zł miesięcznie. A kto ma kolejne pożytki z umieszczenia człowieka w psychiatryku? - wystarczy zapoznać się z tekstem NUMER NA WARIATA.
Na badania psychiatryczne najczęściej trafiali osoby które w sądach zadarły z sędzią lub z prokuratorem, oskarżając urzędników o naruszania procedury sądowej i korupcje, walczący o swoje utracone dobra, nierzadko trafiali też ludzie pomówieni przez współmałżonków z którymi byli w konflikcie, a nawet nauczyciele pomówienie przez uczni za wystawianie złych ocen. Nikt nie weryfikuje faktów, a nieetyczni biegli psychiatrzy pod naciskiem sędziów wnioskowali co im ślina na język przyniosła, ponieważ wiadomo, papier każdy kit wytrzyma.
Tym sposobem ma podstawie takiego sowieckiego postępowania w ciągu roku chore organy (nie)sprawiedliwości kilka tysięcy zdrowych ludzi skazują bezprawnie na uwięzienie i pobyt z osobami chorymi psychicznie. Na wielu z nich właśnie po takim pobycie pozostawał trwały uraz psychiczny, który zdaniem Prezesa Polskiej Sekcji Naukowej Psychiatrii Sądowej może być przyczyną powstania i rozwoju ciężkich chorób psychicznych. Tą kwestię nagłośniał wielokrotnie Prezes PTPS dr Jerzy Pobocha.
10 lipca 2007 r. o godz. 10. 00 Trybunał Konstytucyjny rozpoznał połączone skargi konstytucyjne Zbigniewa O. i Hanny R. dotyczące skierowania na obserwację psychiatryczną w zakładzie leczniczym.
- art. 203 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego w zakresie, w jakim nie stwarza wystarczających gwarancji procesowych zapewniających sądową weryfikację zgłoszonej przez biegłych konieczności połączenia badania psychiatrycznego oskarżonego z obserwacją w zakładzie leczniczym, jest niezgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 30, art. 31 ust. 3 oraz art. 2 Konstytucji.
- art. 203 § 2 w związku z art. 203 § 3 powyższej ustawy w zakresie, w jakim nie wskazuje maksymalnego czasu trwania obserwacji psychiatrycznej w zakładzie leczniczym, jest niezgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 30, art. 31 ust. 3 oraz art. 2 Konstytucji.
Rozprawie przewodniczył sędzia TK Marek Mazurkiewicz, a sprawozdawcą był sędzia TK Marek Kotlinowski.
Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że warunkiem do zastosowania kwestionowanego przepisu k.p.k. umożliwiającego pozbawienie wolności na czas trwania obserwacji psychiatrycznej powinno być ustalenie wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przez oskarżonego zarzucanego mu czynu. Pozbawienie wolności osoby, wobec której prawdopodobieństwo takie nie zachodzi, nawet jeśli służyłoby ustaleniu stanu jej zdrowia psychicznego, stanowi nadmierną ingerencję w sferę konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności. Narusza godność człowieka, gdyż pozbawia go wolności w stopniu, który nie jest konieczny w demokratycznym państwie. Zdaniem Trybunału przepis k.p.k. określający, że obserwacja w zakładzie leczniczym nie powinna trwać dłużej niż 6 tygodni nie spełnia wymogów precyzji i jednoznaczności. Sugeruje bowiem, że wyznaczony sześciotygodniowy termin ma charakter maksymalny. Jednak termin ten może być przedłużony i to na czas nieokreślony. Pozwala więc sądowi na swobodę w określaniu czasu przedłużonej obserwacji, nie traktując jednocześnie przedłużenia jako instytucji nadzwyczajnej, mającej zastosowanie tylko w wyjątkowych wypadkach. Nie zobowiązuje też sądu do zweryfikowania przyczyny niezakończenia obserwacji w ciągu sześciu tygodni. Mankamenty te sprawiają, że przepis ten przestaje być gwarancją procesową wolności osobistej oskarżonego.
Podstawy zaskarżenia.
Skarżący zostali skierowani przez sądy na obserwację psychiatryczną w zakładzie leczniczym. Kwestionowane przepisy zezwalają sądowi, żeby na wniosek biegłych zarządził przeprowadzenie badań psychiatrycznych połączonych z obserwacją w zakładzie leczniczym. Decyzja o obserwacji w zakładzie leczniczym jest zastosowaniem środka, który faktycznie oznacza pozbawienie badanego wolności na czas trwania obserwacji. Środek ten ma pomóc w stwierdzeniu, czy oskarżonemu można przypisać odpowiedzialność za dokonane przez niego przestępstwo. Niemniej jednak dla osoby umieszczonej w zakładzie, to postępowanie jest równoznaczne z pozbawieniem możliwości decydowania o sobie, a wobec tego pozbawieniem wolności na czas wskazany w postanowieniu sądu. Zdaniem skarżących badanie psychiatryczne w warunkach oddziału zamkniętego narusza konstytucyjne prawo do wolności osobistej. Jest to prawo podstawowe, nie może być więc ograniczane w sposób dowolny. Tymczasem kwestionowane przepisy wskazują jedynie w sposób ogólny podstawę działania wskazanych organów. Ustawodawca - zdaniem skarżących - powinien wprowadzić przepisy, które w sposób jednoznaczny i w sytuacjach nie budzących wątpliwości będą uprawniały do ingerencji w konstytucyjne prawa jednostki.
Sprawa naruszania konstytucyjnych praw i wolności obywatelskich przez sędziów i prokuratorów przy użyciu niekompetentnych (chorych psychicznie?) psów-psychiatrów nie pierwszy raz jest rozpatrywana przez Trybunał i redakcje AP.
Ma być wprowadzona weryfikacja wiedzy biegłych sądowych oraz kadencyjność wykonywania tego zawodu przez biegłych. Nawiasem mówiąc, dobrze byłoby zrobić kadencje i weryfikacje zawodu sędziego.
Znając jednak naszą polską rzeczywistość - wszystko da się załatwić po znajomościach i układach - już wątpimy, że przypuszczamy, że sens tego słusznego projektu zostanie jak wszystko w sądach zamataczony.
Proste, sędziowie uznają tylko "swoich" biegłych z którymi są w układach korupcyjnych. Jak ktoś zrobi nawet uniwersytecką opinię podpisaną przez profesorów to i tak w sądach taka opinia się nie liczy.
Za to ważna jest najgłupsza opinia "swojego biegłego" po zawodówce.
Ciekawe, za jaki procent...
14-05-2016 / 09:08
02-03-2013 / 10:31
mojemu podopiecznemu o całkowitym ubezwłasnowolnieniu ZUS w Chorzowie zabrał po 4-rech latach rentę powypadkową natomiast biegły sądowy psychiatra powiedział że on nie będzie antagonizował środowiska medycznego ponieważ dla niego jest ważniejsze środowisko a niżeli bezstronna ocena zdrowia pacjenta.Tak jest w Naszej Ojczyżnie.KORUPCJA
~Jaka851
21-02-2012 / 13:25
i na dodatek jedna z bladynek jest przewodniczaca SSO czy wladze sadu ne widza tej glupoty
21-02-2012 / 11:45
Bladynki w Gdanskim sadzie a na dodatek nie liczace sie z glosem prokuratora ani obracy nie moga sadzic i odpowiadac za czlowieka ktoremu robia swoja glupota krzywde .