Source: http://ww2.senat.pl/k6/dok/sten/015/24.HTM
Timestamp: 2019-06-19 09:40:25
Legal References Found: art. 84
 art. 54
 art. 141
 art. 51
 Art. 51
 art. 208
 art. 72
 art. 54
 art. 52
 art. 54
 art. 28
 art. 49
 art. 49
 art. 20
 art. 49
 art. 39
 art. 16

Document Content:
15. posiedzenie Senatu RP, stenogram, wersja robocza, część 2.4
(Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski: ...czy pan marszałek chciałby mi jeszcze utrudnić zadanie większą ilością pytań?)
Nie, nie, mogę panu ułatwić i przerwać pytania, ale prosiłbym o to, żeby pan odpowiedział...
(Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski: ...zbiorczo? Dobrze.)
Tak, tak. I ja bym zwolnił pana rzecznika z odpowiedzi na te pytania...
(Senator Edmund Wittbrodt: ...o mniejszość.)
O pewną specyficzną mniejszość.
Bo to nie jest mniejszość, Pani Senator, absolutnie. To nie dotyczy tego...
Proszę bardzo, Panie Rzeczniku, proszę.
Pani Senator, znowu zacznę od końca. Czy rzecznik praw dziecka, pacjenta, nie powinni być skupieni w ramach instytucji rzecznika praw obywatelskich? Jak by tu powiedzieć, żeby nie powiedzieć... Jeśli chodzi o moje zapędy w sensie rozszerzania kompetencji, to ja się z panią senator absolutnie zgadzam. Ale istnieje określona sytuacja: mamy znakomitą współpracę z rzecznikiem praw dziecka, której bym nie wystawiał na szwank żadnego rodzaju wypowiedziami na ten temat. A rzecznik praw pacjenta, o ile wiem, jeszcze nie istnieje.
(Głos z sali: Ale mógłby być.)
Poza panem...
(Senator Zbigniew Romaszewski: Sandauerem.)
(Głosy z sali: Sandauerem.)
(Głos z sali: W Narodowym Funduszu Zdrowia.)
Tak? No, ale szczęśliwie nie jest zbyt aktywny. Jeśli chodzi o te zagadnienia, to one oczywiście należą do zakresu działania rzecznika. I tutaj nie ma żadnego problemu z nakładaniem kompetencji czy z brakiem kompetencji, nie odczułem tego. Nie ma takiego problemu. Czyli wszystko jest jak najlepiej, Pani Senator. Nie może być lepiej. A nawet jeśli mogłoby być lepiej, to nie narażajmy na szwank tej sytuacji, która jest obecnie, wchodząc w te zagadnienia.
Homofobia... Jedno z pytań przeskakuję, zgodnie z poleceniem pana marszałka. Drugie dotyczyło homofobii. Rzeczywiście dochodzimy do sytuacji - ja dałem wyraz temu w specjalnym oświadczeniu po rezolucji Parlamentu Europejskiego, z którym wystąpiłem również na forum Sejmu - w której brak odmienności zaczyna być sytuacją naganną, a brak entuzjazmu wobec odmienności, seksualnych w tym przypadku, traktowany jest jako homofobia. Chyba nie powinniśmy temu ulegać. Jeśli nawet niektórzy czy znaczna większość obywateli tego kraju ma to nieszczęście, że jest tak bardzo zacofana, jak inni to widzą, to obowiązkiem rzecznika jest ochrona nie tylko kręgów najbardziej postępowych w tym zakresie, ale również tych, którzy jeszcze nie dorośli. A do nich, niestety, należy również rzecznik. Wydaje mi się, że ta rezolucja - dałem temu wyraz we w miarę oględny sposób - jest przejawem pewnej rewolucji kulturowej. Ale ci, którzy tej rewolucji kulturowej jeszcze nie podlegają, mają swoje prawa i również na ich straży zamierza stać rzecznik. Jesteśmy na jakimś zakręcie kulturowym. Co za tym zakrętem jest, trudno ocenić. Jednak reguły gry polegające na tym, że zarówno jedna, jak i druga strona ma prawo do swoich wolności i praw, są określone, w każdym razie dla mnie są jasne. Czyli brak entuzjazmu dla odmienności nie musi jeszcze być kwalifikowany jako homofobia.
Dalej: czy opieka nad samotnymi matkami nie stanowi zagrożenia dla spoistości rodziny? Rzecznik ma o tyle łatwiejsze zadanie, że nie musi się nad tym zastanawiać, po prostu wie, że musi pomagać słabszemu. Jeżeli samotne matki dają sobie świetnie radę, to wówczas nie podejmuję się tego zadania. Jednak ewolucja w zakresie podejścia do rodziny na przestrzeni dziesiątków ostatnich lat jest widoczna. Kiedyś dzieci pozamałżeńskie były traktowane w sposób odmienny. Kiedyś osoby pozostające w konkubinacie były traktowane w sposób odmienny. Kiedyś także osoby rozwiedzione - ja to jeszcze pamiętam - były traktowane w inny sposób niż obecnie. Samotne matki - to samo. Były różnego rodzaju określenia, których tu nie będę używał. Zmieniła się pozycja rodziny. Czy to dobrze, czy nie? To zależy od poglądów. Jedni mówią, że dobrze, drudzy mówią, że źle. Ja powiem, że zadaniem rzecznika, który ma kadencję długości pięciu lat i nie musi patrzeć aż tak bardzo daleko, jest podejmowanie zagadnień w tym okresie. To jest znak czasu. Oczywiście zdawanie sobie sprawy z pewnych zagrożeń jest także moim zadaniem, natomiast nie powiedziałbym tak, jak pani senator to sformułowała: czy to nie będzie ze szkodą dla rodziny? Po prostu istnieją takie potrzeby i należy podejmować takie zadania. Tak to widzę.
Teraz kwestia unikania podwójnego opodatkowania. Ponieważ tym się interesuję, na bieżąco śledzę, jak to będzie wyglądało, ale nie miałem dostępu do tych dokumentów... Otóż jest tak, że Polacy osiągający w roku podatkowym dochody wyłącznie z pracy najemnej wykonywanej w Wielkiej Brytanii nie będą obowiązani do składania zeznania w Polsce i płacić polskiego podatku dochodowego od tych wynagrodzeń. Jeśli chodzi o 2005 r., bo pani mnie o to pytała, to tutaj nie wiem, jakie są w tym zakresie rozwiązania. O ile pamiętam, to występowałem do pani wicepremier Gilowskiej w tej sprawie i proponowałem różnego rodzaju rozwiązania połowiczne, jak na przykład większe koszty uzyskania przychodu, jak na przykład odliczanie płaconego podatku czy opłaty na świadczenia społeczne, zdrowotne itd., itd. Czyli wysuwałem szereg inicjatyw, natomiast czy to w jakiś sposób zostanie załatwione generalnie, tego nie wiem.
Jeśli chodzi o to zjawisko, że wykształceni przez państwo polskie obywatele jadą, żeby podejmować pracę za granicą, na przykład lekarze, to nie byłbym skłonny do wysuwania tutaj daleko idących roszczeń. A to z tego względu, że oni wyjeżdżają, bo państwo polskie jednak nie wywiązało się czy nadal się nie wywiązuje ze stworzenia im odpowiednich warunków pracy. Tutaj bym nie wykazywał takiego daleko idącego, roszczeniowego podejścia. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że skoro w niektórych zawodach ponosimy wysokie koszty edukacji - chodzi na przykład o lekarzy - i w innych dziedzinach też, to być może już czas, aby pomyśleć o tym, że ten, kto wyjeżdża, być może powinien ponosić jakieś zwroty opłat na rzecz państwa polskiego. Ale to byłoby wtedy, gdyby na przykład otrzymywali stypendia. Cały system ekonomicznego wspierania studiów wyższych powinien być inaczej, moim zdaniem, pomyślany. Nie jest zadaniem rzecznika mówienie, że może w jakimś zakresie powinien być płatny, z szeroką sferą stypendiów, ale w tym kierunku powinniśmy pójść, jeśli chcemy odpowiednio wysoko zakreślić poziom edukacji. I wtedy znalazłoby się miejsce na zaspokojenie roszczeń zwrotnych państwa, które ponosi odpowiednio wysokie koszty, zwłaszcza jeśli chodzi o pewne typy edukacji.
Pan senator był łaskaw mi powiedzieć... Chodzi o ten sprzeciw w stosunku do ministra edukacji. Ponieważ mamy sygnały, że ten sprzeciw nie odnosi rezultatu, przyznam się, że będę się zastanawiał nad drogą konstytucyjną, to znaczy rozważenia, czy ta zmiana nie będzie sprzeczna z konstytucją.
Jeśli chodzi o przewlekłość postępowania sądowego, to w naszym kraju jest ona tak duża, że zaprzecza ona podstawowemu prawo konstytucyjnemu i obywatelskiemu, jakim jest dostęp do sądu. Na to nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Tutaj potrzebna jest całościowa reforma wymiaru sprawiedliwości, całościowa, w kilkunastu ogniwach, piętnastu czy więcej. Ja się kiedyś bardzo szczegółowo tym zajmowałem, miałem przygotowany cały program i mnie się wydaje, że pan minister sprawiedliwości podejmuje bardzo energiczne działania, tak energiczne, że chyba są najbardziej efektywne w historii tego ministerstwa, o ile pamiętam. Zobaczymy, czy da sobie z tym radę. Przewlekłość postępowania nie tylko narusza podstawowe prawo dostępu do sądu, do rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie, ale co więcej ma wielkie znaczenie gospodarcze.
Odmowa ministra rolnictwa dotycząca otrzymywania dotacji unijnych. Wydaje mi się, że to jest, tak prima facie, sprzeczne z dostępem do informacji publicznej, ale tylko to mogę powiedzieć tak na pierwszy rzut oka. Na pewno jednak to jest do zbadania.
(Senator Edmund Wittbrodt: A regulacje unijne dotyczące rzecznika?)
Myślałem, że pan senator zapomni o tym pytaniu. No, nie wiem. (Wesołość na sali) Otóż wydaje mi się, że nie przypominam sobie przypadku, w którym... No, wtedy, kiedy by naruszały prawa i wolności człowieka, to generalnie zawsze, ale czy konkretne rozwiązania tego typu już budziły niepokój? W tym momencie egzaminu nie potrafię sobie przypomnieć właściwej odpowiedzi, bardzo przepraszam.
Panie Rzeczniku, zainteresowały mnie problemy związane z deregulacją i z inflacją prawa. Proszę wybaczyć, że zapytam tak bardzo radykalnie: czy zadania i funkcja rzecznika nie świadczą o tym, że mamy do czynienia z inflacją prawa? Pańska ingerencja jest przecież potrzebna tylko w tych przypadkach, gdzie albo organy państwa nie działają, albo prawo nie działa. Myślę więc, że tutaj też moglibyśmy mówić o potrzebie swego rodzaju deregulacji, a może o inflacji prawa. Jeżeli idzie o osobę, to proszę wybaczyć, że tak śmiało sformułowałem pytanie.
A teraz to, o czym próbowałem czasami rozmawiać z panem w kuluarach. Jest piękny dział w kodeksie postępowania administracyjnego: skargi i wnioski obywateli. To jest 1/4 czy może 1/3 kodeksu postępowania administracyjnego. Praktycznie rzecz biorąc, z tych, jeżeli dobrze pamiętam, prawie pięćdziesięciu artykułów niewiele dla obywatela wynika. Obywatel musi swoje sprawy osiągać w procedurach administracyjnych, a nie w kodeksie. Czy, powiedzmy, w ramach tego zespołu ogólnego prawa administracyjnego, który państwo powołujecie, nie można byłoby rozważyć możliwości deregulacji w tej dziedzinie?
Pan senator Szymański.
Panie Marszałku, Panie Rzeczniku, chciałbym zapytać o kwestie związane z organizacją biura rzecznika. Moje pytanie dotyczy biur poza Warszawą: we Wrocławiu oraz w Gdańsku. Jaka jest pańska ocena pracy tych biur i różnorodnych form działań, które podejmują? Czy zamierza pan, albo czy myśli pan o tym, żeby tego rodzaju biura, które, jak się wydaje, spowodowałyby, że rzecznik praw obywatelskich byłby bliżej obywatela, powoływać również w innych regionach kraju? Dalej w tym kontekście: czy liczba pracowników biura rzecznika jest wystarczająca? Czy ona jest w tej chwili optymalna, tak żeby biuro nie było zbyt potężne, jeśli chodzi o liczbę osób, ale żeby mogło wypełniać swoje zadania? Dziękuję.
Jeszcze pan senator Michalak, i poproszę o odpowiedź.
Panie Rzeczniku, chodzi o naruszenia praw spółdzielców. Do naszych biur często przychodzą spółdzielcy, którzy skarżą się, że ich prawa zostały złamane, ba, że zostały nadszarpnięte interesy spółdzielni. W przypadkach, z którymi się spotkałem, prokuratura z zasady odmawiała zajęcia się tymi sprawami. Spółdzielcy kierowali sprawy przed sądy w drodze postępowania cywilnego i jedna ze spraw już została osądzona prawomocnym wyrokiem - chodzi mi o przekształcenie własnościowe i horrendalne opłaty. Druga sprawa też zostanie, mam nadzieję, wygrana. Tu chodzi o pozbawienie członkostwa spółdzielni przez statutowe ciało spółdzielni za nadmierną krytykę zarządu - tak brzmiało sformułowanie walnego zebrania członków spółdzielni, bardzo dużej. W związku z tym mam pytanie... Oczywiście, ja skierowałem w tej sprawie interpelację do ministra sprawiedliwości, pytając o działania prokuratury, która z zasady, jak mówię, generalnie odmawia zajęcia się tymi sprawami. I tutaj pytanie do rzecznika: czy rzecznik widzi jakąś swoją rolę w rozwiązywaniu tych spraw? Przecież tylko nieliczni spółdzielcy idą na drogę sądową. Oczywiście, długo by tu rozmawiać, dlaczego nie chcą zadzierać z zarządami spółdzielni, bojąc się różnych szykan, tak że...
Może podam przykład. W tym momencie, w tej chwili, trzynastu spółdzielców prawomocnym wyrokiem sądu wygrało sprawę o zwrot pieniędzy zapłaconych za przekształcenie własnościowe, ale tym obciążeniem dotknięto pięciuset spółdzielców. Teraz nie ma, powiedzmy, reakcji prokuratury, która może by tu z urzędu wkroczyła, bo jest pięciuset poszkodowanych, a nie wiadomo, czy będzie ich stać, aby też przejść drogę sądową. Stąd właśnie to pytanie, czy rzecznik widzi tutaj jakąś swoją rolę. Dziękuję bardzo.
Proszę bardzo, Panie Rzeczniku.
Zaczynając znowu, zgodnie z tradycją, od końca: Panie Senatorze, rzecznik widzi swoją rolę, tylko proszę dać rzecznikowi szansę. To znaczy, jeśli pan senator zwróci się do mnie w tej sprawie, w każdej chwili jestem do dyspozycji, i mogę powiedzieć, że podejmiemy i zbadamy tę sprawę. Czy konkretnie jakieś odpryski tych spraw są już u nas rozpatrywane? Na to w tej chwili nie mogę konkretnie odpowiedzieć. Czyli, odrzucam panu piłeczkę, proszę mi dać tę sprawę.
Dalsze pytania. Jeśli chodzi o organizację biura, to, jak na samym początku wspominałem, naszym zamiarem jest powołanie jeszcze jednego pełnomocnika, bo jak to badałem na samym początku bez żadnego wstępnego zdania na ten temat, to doszedłem do wniosku, że biura pełnomocników zdają egzamin i że tak, jak są we Wrocławiu i w Gdańsku, tak jeszcze jedno powinno być gdzieś na południu. Nie powiem, gdzie, bo razem z moimi współpracownikami badamy, gdzie jest odpowiednia liczba spraw. Ale w tej chwili orientujemy się na południe i w budżecie, który przygotowujemy, będzie propozycja, aby takie biuro dodatkowo stworzyć. Czyli tu w pełni podzielamy stanowisko pana senatora.
Czy liczba pracowników w moim biurze jest wystarczająca? Nie znam biura, w którym liczba pracowników jest wystarczająca, każde biuro uważa, że jest ona niewystarczająca i że powinna rosnąć. Niedawno analizowałem liczbę spraw mojego biura na przestrzeni od 1988 r. do chwili obecnej w korelacji z liczbą pracowników i doszedłem do wniosku, że liczba moich współpracowników jest aż nadto wystarczająca. Jesteśmy w stanie poradzić sobie z tymi zadaniami i ta liczba powinna być w sposób naturalny nieco zredukowana, abym mógł wyjść naprzeciw hasłu czy idei taniego państwa, do której jestem szczerze przekonany. A więc jeśli pan senator chciałby mi zaproponować dodatkowe etaty, to jestem bardzo wdzięczny, ale...
(Senator Antoni Szymański: Pieniądze.)
...ale nie jestem przekonany, że akurat mój urząd tego potrzebuje. Urząd jest sprawny, daje sobie radę. Być może powinien być nieco zmodernizowany, przyszedł już na to czas.
(Senator Antoni Szymański: Sprawnego, taniego urzędu.)
Efektywnego także, nie można wylać dziecka z kąpielą. Wydaje mi się, że urząd rzecznika spełnia dobrze swoją funkcję, bez zaległości, co jest bardzo ważne, i że trzeba do tego podchodzić bardzo ostrożnie.
Nie zamierzam natomiast występować o zwiększenie zatrudnienia. Dlatego że prawo Parkinsona jest mi bardzo dobrze znane i głęboko je chowam w swoim sercu.
Kodeks postępowania administracyjnego, skargi i wnioski. Czy należy deregulować w tym zakresie? Może należałoby... To nie jest kwestia ani regulacji, ani ich braku. To jest kwestia pewnej kultury, kultury służebności w stosunku do obywatela. Ja pamiętam czasy, kiedy były takie książki skarg i wniosków, prawda, na sznurku, czy na jakimś powrozie, do których kto chciał albo kto mógł, ten się wpisywał. Teraz, niedawno wydano nawet takie książki, one znalazły się na rynku, niektóre zapisy są tam bardzo interesujące. Istnieją dwie postawy w stosunku do obywatela, postawa władcza i postawa służebna. Jednym z zagadnień dotyczących usprawnienia prac mojego urzędu jest chęć zmiany na przykład charakteru niektórych pism wychodzących od rzecznika, które powinny być bardziej zwyczajne, a nie tak trudne, że czasami ja nie jestem w stanie zrozumieć, co może nie dziwić, ale w końcu jest to jakiś sprawdzian. No powinno się zawsze mieć zakonotowane w pamięci, kto jest dla kogo, a to jest bardzo trudne. A może i nie takie trudne, w każdym razie o tym trzeba pamiętać.
Kwestia, czy jest tak wiele w tym zakresie w przepisach, czy nie jest, wydaje mi się wtórna, chociaż zgadzam się z tą myślą pana senatora, że jak jest zbyt wiele deklaracji, to przeważnie one do niczego nie prowadzą.
Chciałbym przejść do tej zasadniczej kwestii deregulacji i inflacji przepisów, nadmiaru prawa. W jednym z magazynów "Jus et lex", którego jestem ciągle redaktorem, sir Christopher Staughton napisał taki artykuł "Za dużo prawa". A Habermas powiedział, że życie współczesne jest skolonizowane przez prawo. Oczywiście nie prawo w sensie prawa, tylko prawo w sensie przepisów. W roku dwa tysiące którymś osiągnęliśmy rekord - około dwudziestu trzech tysięcy stron Dziennika Ustaw, nie licząc Monitora i innych rzeczy. Porównywałem to z Wielką Brytanią, nieco wcześniej, gdzie było trzy tysiące stron, a Paul Johnson, znakomity filozof konserwatywny, mówił, że te trzy tysiące stron to jest przejaw jakiejś aberracji i nierozumności - mówił oczywiście o Anglikach, nie o nas.
Inflacja prawa jest wszędzie, w Unii Europejskiej, także w systemach common law, ale oczywiście w znacznie mniejszym zakresie. Jest ona skutkiem szeregu przypadłości, jak powiedziałem. Po pierwsze, nadmiernych funkcji państwa, nadmiernie rozszerzonego interwencjonizmu, bo państwo działa przy pomocy przepisów. Po drugie, pozytywistycznej teorii prawa, że wszystko musi być zapisane w przepisach. Nieprawda, nie musi być. Po trzecie - coraz bardziej się niepokoję, w co brnę - fałszywie pojętej roli parlamentu. Parlament nie powinien pisać przepisów prawa, parlament powinien podejmować decyzje polityczne dotyczące zasad, na jakich akt prawny, projekt powinien być formułowany przez odpowiednie służby. Pisanie natomiast do niczego nie prowadzi, ta metoda prowadzi tylko do wielu błędów, których zresztą mamy rozliczne dowody, te dowody mogą być tutaj państwu przytaczane. Jest to także wyraz pewnej kultury etatystycznej, która jest chorobą naszych czasów w większym stopniu na kontynencie niż w systemach common law, które też cierpią na tę przypadłość, ale w znacznie mniejszym stopniu.
Co można w tym zakresie zrobić? Bardzo dużo, ale nie wszystko. Na pewno można i trzeba z tym walczyć, walczyć przy pomocy, na przykład, planowo przeprowadzonej deregulacji. Deregulacja przeprowadzona tak jak program legislacyjny prac rządu. Wydaje się, że na razie niczego takiego nie ma. Przez rok lub więcej temu planowi rządu powinien towarzyszyć drugi plan - plan przeprowadzonych deregulacji. Rząd, który występuje z określonym problemem legislacyjnym, powinien przedstawiać także program prac deregulacyjnych, z którego powinien okresowo zdawać sprawę, informując, co mu się udało, a czego nie udało mu się w tym zakresie zrobić. Ponieważ nadmiar przepisów prawa jest pętlą, i tutaj jest zadanie dla rzecznika praw obywatelskich, dlatego się w to ładuję, jest wymierzony w wolność obywatelską. Każda regulacja powinna być podejmowana z tym przekonaniem i z tą świadomością, że jest ona wymierzona przeciwko wolności obywatelskiej i tylko wtedy powinna być podejmowana, gdy istnieje rzeczywiste dla niej uzasadnienie.
Pan senator Ryszka.
Panie Rzeczniku, chciałbym poznać pański pogląd na następującą sprawę. W naszym kraju nie ma ustawy dekomunizacyjnej. Jest wprawdzie ustawa lustracyjna, ale ona nie obejmuje dziennikarzy. Być może w obecnej nowelizacji to się zmieni. I w związku z tym mam pytanie, czy kierownikowi zakładu, mam tu na myśli prezesa radia i telewizji, wolno zażądać od swoich pracowników, od dziennikarzy, oświadczeń, czy byli agentami lub tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa. W konsekwencji oświadczenia, że byli, zapewne zostaną zwolnieni z pracy. Jak pan zapatruje się na taką kwestię jako rzecznik praw obywatelskich, rzecznik wszystkich obywateli, także byłych współpracowników? Dziękuję bardzo.
Pan senator Szmit.
Panie Rzeczniku, chciałbym zapytać o problem, który narasta w Polsce północnej i zachodniej, a dotyczy zgłaszania roszczeń do nieruchomości, będących dziś własnością obywateli Rzeczypospolitej bądź polskich podmiotów prawnych, przez osoby, które w latach sześćdziesiątych, bądź siedemdziesiątych wyjechały z Polski do Republiki Federalnej Niemiec, a dzisiaj próbują odzyskiwać pozostawiony wówczas w Polsce majątek. Dzisiaj praktyka jest taka, że te sprawy z reguły trafiają do sądów, sądy rozpatrują je bardzo różnie, ale za każdym razem powstaje poczucie krzywdy albo u tej, albo u tamtej strony. Chciałbym więc zapytać, czy pan widziałby jakiś systemowy sposób rozwiązania problemu niewątpliwego naruszania praw obywatelskich zarówno tych, którzy dzisiaj próbują odzyskiwać majątek, jak i tych, którzy dzisiaj nim dysponują.
Jeszcze pan senator Szaleniec.
Panie Rzeczniku, ja chciałbym zadać pytanie, być może retoryczne, ale będzie to okazja, żebym jednocześnie tutaj w Senacie przedstawił swoje stanowisko w tej sprawie. Chodzi mi o ten skandal edukacyjny, bo tylko tak można nazwać amnestię maturalną. Jak pan widzi szanse podjętych przez pana działań, aby zmienić tę decyzję? Bo dzisiaj usłyszeliśmy od premiera, że raczej ją akceptuje i pewnie rząd ją też zaakceptuje. A więc jakie są szanse na to, żeby pana działania przyniosły jakiś efekt?
Drugie pytanie dotyczy podwójnego opodatkowania. Mówimy tu dużo o opodatkowaniu tych, którzy wyjeżdżają do Anglii i cieszę się, tak jak i pan, że ta sytuacja się być może szybko zmieni. Prawdopodobnie jednak problem dotyczy również innych krajów, zwłaszcza Hiszpanii, dokąd wyjeżdża teraz sporo Polaków. Czy rzeczywiście takie problemy u pana się pojawiają?
Na koniec pozwolę sobie na krótką uwagę. Bardzo podoba mi się pana podejście do własnej niezależności. Proszę tak trzymać. Myślę, że niektórzy będą zawiedzeni taką postawą, ale to jest dobra postawa. Dziękuję.
Co do niezależności, to już uzgodniliśmy.
Zacznę od końca. Podwójne opodatkowanie w innych krajach, to jest w Hiszpanii, w Anglii itd. Tak jest, że jeśli chodzi o Anglię, to ja podejmowałem te sprawy głównie z urzędu, mimo że wpływały niektóre pisma, dlatego że akurat znałem ten teren, patrzyłem na to i widziałem, co się dzieje. Chociaż kwestia podwójnego opodatkowania była tylko jedną z kwestii. Ja byłem przerażony sytuacją tych ludzi, którzy jechali w nieznane kompletnie nieprzygotowani. Gdy pojechałem do Anglii tydzień czy dwa tygodnie temu, już nie pamiętam, i miałem spotkanie, jedno ze spotkań, w POSK, czyli w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym, w teatrze, to był to najistotniejszy problem, nad którym wszyscy najbardziej boleli.
Myślę, że teraz, po Anglii, będziemy się zajmowali kolejno innymi krajami. Po prostu przez następny rok, tak sobie założyłem, zamierzam temat praw pracowniczych Polaków drążyć, doprowadzić do pewnych rezultatów. Jeśli byłby czas, to bym zaraz powiedział państwu, jakich. Po czym chcę odejść od tego tematu, gdyż są jeszcze inne sprawy do zajmowania się.
Jeśli chodzi o amnestię maturalną, potoczne określenie, to ja nie zamierzam poprzestać na wystosowaniu razem z rzecznikiem praw dziecka i ze społecznym rzecznikiem praw ucznia pisma. Zamierzam walczyć przy pomocy wszelkich środków, które są do mojej dyspozycji, dlatego że chodzi mi o coś więcej, chodzi mi o standardy wychowania, standardy edukacji. To jest jeden z najważniejszych problemów cywilizacyjnych Polski, a także europejskich.
Z całego mojego doświadczenia życiowego, zarówno w Polsce, jak i w innych krajach, wynika, że standardy edukacyjne w sferze powszechnej - nie elitarnej, ale powszechnej - lecą na łeb, na szyję. Moi studenci, których uczyłem przez dziesiątki lat, w ostatnim okresie - nie chodzi o te 5% najlepszych, bo te 5% jest teraz lepsze niż kiedykolwiek - przeciętnie są coraz gorzej przygotowani. Czasami nawet - a w końcu Uniwersytet Warszawski nie jest taki najgorszy - było strach o coś zapytać. I nie będę podawał przykładów, bo one byłyby zabawne. To jest wielki problem, jeden z najważniejszych problemów, przed którymi stoi Polska. Ale nie tylko Polska. Te same tendencje istnieją w Niemczech. Tylko oni spadają z wyższego poziomu i może szybciej się podniosą. Ten sam problem istnieje w Wielkiej Brytanii, wyłączając niektóre szkoły prywatne. Dla nas to jest problem: być albo nie być, problem narodowy i europejsko-cywilizacyjny. Dlatego przykład amnestii maturalnej, który mógłby wydawać się drobnym problemem, z mojego punktu widzenia jest zasadniczy. W tym piśmie wymienialiśmy szereg innych, drobnych, wydawałoby się, przykładów. A to rok szkolny zaczyna się zamiast pierwszego - czwartego, skoro są piątek, sobota, niedziela. A to są jakieś tam zwolnienia, a to są zastępstwa.
My się pytamy: jak to jest? W krajach o wysokiej cywilizacji pracy godziny pracy, godziny lekcyjne, godziny wykładowe są ściśle przestrzegane. Jeden z moich przyjaciół, profesor amerykański, dziwił się, że w Polsce dwie godziny to godzina i trzydzieści minut. Nie mógł tego zrozumieć. Nie mógł zrozumieć, że się później zaczyna, a wcześniej kończy. Ja się kiedyś na moim wydziale spóźniłem i kajałem się przed moimi studentami, a oni mi powiedzieli: niech pan się nie przejmuje, inni nawet nie przychodzą. Powiedzmy, że teraz jest znacznie lepiej, na pewno lepiej, ale to jest świadectwo pewnej kultury pracy.
Podobno w Ameryce Południowej - nigdy tam nie byłem, ale słyszałem od studentów stamtąd - jest jeszcze gorzej pod tym względem. Czyli to jest kulturowo-cywilizacyjny problem jakości pracy, jakości edukacji, naszej konkurencyjności na rynku międzynarodowym i tej młodzieży, która musi być przygotowana, a nie może mieć sprzedawanych dyplomów, tak jak to często jest w szkołach prywatnych. Przecież ona za ciężkie pieniądze swoje lub swoich rodziców otrzymuje często produkt, który jest całkowicie nieużyteczny. To jest, jak powiedziałem, problem, z którym wszyscy musimy walczyć, i w tym zakresie, w jakim to do mnie należy, nie zamierzam złożyć broni.
Pan pytał mnie o roszczenia dotyczące mienia pozostawionego w latach 1968-1970? Nie widzę żadnej możliwości systemowego rozwiązania - może się mylę, może ktoś mi je podsunie - tego rodzaju problemu, sprawy, jak tylko odwoływanie się do podstawowych zasad, które muszą być w takim przypadku przestrzegane. Rezultat może być różny w konkretnym przypadku. Generalnie, o ile wiem, ci ludzie wyjeżdżali nie z własnej woli i z własnej chęci, i nie zawsze zrzekali się tych majątków dobrowolnie. Jeżeli nie wiemy, co, jak, to powinniśmy zrobić porządnie, czyli przestrzegać tych zasad, które zawsze obowiązują, podstawowych zasad systemu prawnego.
Czy prezes telewizji powinien się zwracać do swoich pracowników, aby przedstawili mu zaświadczenia, że nie współpracowali... Gdybym chciał się wykręcić od tego pytania, odpowiedziałbym, że żaden z tych dziennikarzy, do których prezes się zwrócił, nie zwrócił się jak na razie do rzecznika. Powiedziałbym, że w obecnym systemie prawnym nie widzę podstawy tego rodzaju, jak tylko w formie określonego apelu... Nie wiem, czy w instytucji państwowej można taki apel wystosować. W instytucji prywatnej czy w jakimś stowarzyszeniu, czy w klubie mógłbym się zwrócić do swoich przyjaciół i powiedzieć: byłoby dobrze, gdybyśmy rzucili karty na stół i powiedzieli, kim jesteśmy. Czy w instytucji państwowej jest to dopuszczalne? Wydaje mi się, że nie. Ale zmienię zdanie, jeśli ktoś mi uzasadni, że się mylę.
Pogląd na komunizację i to, że ustawa lustracyjna nie obejmuje dziennikarzy. Ustawa lustracyjna, jak wiemy, została zakreślona stosunkowo wąsko do osób sprawujących pewne funkcje publiczne. Osobiście, gdyby to ode mnie zależało, rozszerzyłbym ustawę lustracyjną, która odchodzi już, jak wiemy, w przeszłość, na inne zawody zaufania publicznego - nauczycieli różnego szczebla, dziennikarzy, nie wiem, na jakie jeszcze. Byłbym raczej za szerszym niż węższym ujęciem, ale pod warunkiem, że jest to wykonalne ze względu na możliwości techniczne, na przykład Instytutu Pamięci Narodowej czy innego organu. Bo zaprojektować można sobie każde życzenie, później będzie ono trudniejsze w wykonaniu.
Pan senator Adamczak.
Panie Rzeczniku, wieczyste użytkowanie to jest jedna z form własności. W naszym kraju jest to forma, która, powiedzmy, sięga do czasów PRL. Jak pan sądzi, czy nie należałoby tego w kontekście przepisów Unii Europejskiej wreszcie unormować, żeby ta forma przestała funkcjonować u nas w kraju? Dziękuję bardzo.
Panie Profesorze, ja mam trzy kwestie z różnych dziedzin. Pierwsza to wojsko, druga to Romowie, a trzecia to cudzoziemcy.
(Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski: Wojsko pierwsze? Druga?)
Wojsko. Wojsko, Romowie...
(Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski: Romowie.)
...i cudzoziemcy, w szczególności Czeczeni. Interesuje mnie taka sprawa. Pan profesor pisze, że był pan w jednostkach wojskowych. Chcę się tylko dowiedzieć, czy był pan tam z własnej inicjatywy, czy otrzymywał pan skargi. Jeżeli tak, to jakie, związane z falą czy z innymi sprawami? To jest jedno pytanie.
Drugie pytanie dotyczy Romów. Jest tu wzmianka o tym, że dzieci nie mają dostępu do nauki. U nas jest powszechny obowiązek nauczania. Nie bardzo więc rozumiem. Poza tym jest również wzmianka o przestępstwach dokonywanych na tle etnicznym. O jakie przestępstwa chodzi, oprócz tych opisanych w materiałach prasowych w "Dzienniku Bałtyckim"? O tym jest wzmianka.
I wreszcie chodzi o ośrodki dla cudzoziemców oczekujących na status uchodźcy. Czy pan profesor nie widzi takiej możliwości, żeby ten czas, który oni tam spędzają, oczekując na decyzje władz, nie był czasem straconym, żeby jakoś ich integrować, żeby się uczyli języka polskiego, żeby był tłumacz? Wprawdzie wszyscy władają rosyjskim, ale czeczeńskiego nikt nie zna. Są to ludzie, którzy po prostu nie pracują, a taka bezczynność wpływa zawsze niekorzystnie.
I wreszcie ostatnie pytanie, nawiązujące do pytania pana senatora Ryszki. Chcę je zadać z uwagi na pewien fakt, jaki miał miejsce w "Gazecie Wyborczej": pan Maleszka przez szereg lat pisywał artykuły i był cenionym dziennikarzem, a nagle się okazało, że jest agentem, i natychmiast został zwolniony. Czy pana zdaniem dziennikarz nie jest też osobą, która, ponieważ komentuje różne zdarzenia, powinna jednak podlegać lustracji? Dziękuję.
Zacznę, zgodnie z tradycją, od końca. O ile wiem, pan redaktor Maleszka nie został zwolniony, tylko przesunięty na inne pole działalności, mniej...
(Senator Anna Kurska: Na bocznicę.)
No tak. Trudno, żeby w dalszym ciągu był flagowym okrętem gazety. Otóż jeśli chciałaby pani wystąpić do rzecznika o obronę pana Maleszki, to na razie możemy to zostawić...
(Senator Anna Kurska: Nie, nie, broń Boże.)
Ja już mówiłem o tym, że według mojej opinii dziennikarze powinni podlegać temu procesowi.
Teraz przejdźmy do Czeczenów. Otóż złożyłem, zdążyłem już to zrobić, wizytę w jednym ośrodku dla Czeczenów w Warszawie, bo to było techniczne bardziej wykonalne. Mam jak najgorsze z tego pobytu refleksje. Po pierwsze, warunki, jakie tam zastałem, nie odpowiadają standardom, które w naszym kraju już istnieją. Wyznaczyliśmy prywatnemu dzierżawcy - bo tam państwo dzierżawi od jednostki prywatnej - trzymiesięczny termin na poprawienie tych warunków, po którym to terminie mamy się - przedstawiciele mojego biura - zjawić tam powtórnie.
(Senator Anna Kurska: Czy to był Dębak?)
To było na Bielanach, gdzieś tutaj w Warszawie.
Po drugie, tu nie ma żadnej polityki. Skoro już mamy problem uchodźców i wiemy z doświadczeń innych krajów, w których ten problem występuje w daleko większej skali, jak to zagadnienie jest ważne, to moim zdaniem powinniśmy się zastanowić - tak jak pani powiedziała - nad ich integracją, czyli przygotowaniem... Żaden program integracji tam nie istnieje. Wydawało mi się tylko, w pojedynczych wypadkach, że niektórzy z tych Czeczenów byli przygotowywani do funkcji ochroniarzy, co akurat wydawało mi się adekwatne do ich umiejętności. Poza tym byli całkowicie zostawieni sami sobie. Jeśli my czegoś w tym zakresie nie zrobimy... Postanowiliśmy w moim biurze podjąć się wypracowania koncepcji tego, w jaki sposób powinniśmy sobie z tym zagadnieniem starać się poradzić, póki ono nie jest takim problemem, z którym nie będziemy sobie już mogli dać rady, tak jak to jest w niektórych krajach zachodnich - Anglii, Francji czy Niemczech.
Jest to nasz obowiązek względem nich, humanitarny, skoro mają w naszym kraju być albo mają pojechać - czy woleliby pojechać - do innych krajów europejskich. Jest to także problem naszych zobowiązań w stosunku do tego tworu, jakim jest Europa. Powinniśmy ich integrować, moim zdaniem, nie tylko w ten sposób, żeby przystosować ich do konkretnych polskich warunków. Nie. Powinniśmy patrzeć na to szerzej, mając gdzieś w pamięci zakonotowane, że oni akurat nie najbardziej chcą być w naszym kraju. Czyli powinniśmy przygotowywać ich alternatywnie, tak jak gdyby mieli zostać w Polsce, jeśli niektórzy z nich będą chcieli, na przykład z zakresu języka polskiego czy znajomości różnego rodzaju regulacji, ale także być może przygotowywać ich z języka angielskiego, żeby ich przystosować do warunków ogólnoeuropejskich.
Jest to nie tylko nasz obowiązek, ale rozsądne podejście do problemu, który obecnie wcale nie jest rozwiązywany. To znaczy ci ludzie są gdzieś tam na przechowaniu. To, co robią, nikogo nie obchodzi. Wyasygnowywane są jakieś środki, trudno mi jest powiedzieć, jakie, jakieś regulacje formalnie są przez nas spełniane i na tym koniec. Problem jest całkowicie niezałatwiony i to stoi przed nami.
(Senator Anna Kurska: Chcieli na Zachód, tylko Zachód ich nie chce. Na tym polega problem.)
Tak daleko bym się już nie posuwał, żeby...
My jesteśmy na Zachodzie, Pani Senator.
Dobrze, ale ja bym prosił o nieprowadzenie dyskusji.
Romowie. Brak dostępu do nauki wynika, oczywiście, nie tyle z braków możliwości czy powodów formalnych, ile z istnienia pewnej kultury. To jest bardzo trudny problem. Jak sobie z tym problemem poradzić, ja nie wiem, ale wiem, że bez edukacji problem Romów nie zostanie przez następne setki lat rozwiązany. Mówię o setkach lat, bo przez poprzednie setki lat nie został rozwiązany. Jest to, wydaje mi się, klucz do radzenia sobie z problemem romskim. To znaczy chodzi o staranie się o dokonywanie pewnej integracji kulturowo-edukacyjnej.
Wojsko. Czy były skargi, czy z własnej inicjatywy? Chyba pojechałem z własnej inicjatywy. To znaczy po rozmowie z ministrem obrony pomyślałem sobie, że skoro udało mi się coś tam od niego uzyskać - kwestia wyposażenia, butów, ubrań - to trzeba pojechać i zobaczyć, jak to wygląda. Wygląda średnio albo poniżej średniej. Nie wygląda dobrze. No cóż ja na to poradzę? Nie mówię o fali, ale mówię o ogólnym wrażeniu i wielu czynnikach, które się na to składają. No i w związku z tym rzecznik podzielił sobie zagadnienia, jak mówiłem, na wyposażenie, ćwiczenia, zdolności obronne. I będziemy się tym zajmowali, nie mając zbyt wiele nadziei na to, że rzecznik będzie decydującym czynnikiem w podniesieniu zdolności obronnej Wojska Polskiego. Jest to w każdym razie zadanie.
Wieczyste użytkowanie. Czy tu są jakieś kwestie związane z Unią Europejską? Nie wiem, czy to ma coś z Unią Europejską... Proszę sobie wyobrazić, że w systemie prawa angielskiego istnieje lease, coś takiego zbliżonego, na przykład na dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć lat. Dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć lat temu to Wilhelm Zdobywca lądował i ktoś mu teraz lease... Rzeczywiście, wieczyste użytkowanie powinno być. Istnieją teraz formy, możliwości zamiany tego na własność. I tak to będzie prawdopodobnie realizowane. Wiem coś o tym, niekoniecznie dobrze, z własnego doświadczenia. Czyli powinno to iść w kierunku likwidacji wieczystego użytkowania, także z przyczyn ogólnych. Oczywiście, właściciel jest bardziej podmiotem odpowiedzialnym za mienie, które jest mu przydane. Kierunek - tak. Czy to jest sprzeczne z przepisami Unii - nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć jasno.
Dziękuję, Panie Rzeczniku.
Są jeszcze dwaj senatorzy, którzy chcą zadać pytania.
Pan senator Trybuła, proszę uprzejmie.
Panie Rzeczniku, jak pan ocenia, co prawda po krótkim okresie pana działalności jako rzecznika, skuteczność interwencji przez pana podjętych? Chodzi mi o to, jaki jest procent spraw pozytywnie załatwionych dzięki pana wystąpieniom jako rzecznika, ile jest rozpoczętych procedur, które zmierzają w dobrym kierunku dzięki pana interwencji? I czy to, jeżeli potrafi pan ocenić ten procent, pana zadowala? Dziękuję.
Pan senator Piotrowicz.
Panie Rzeczniku, ja chciałbym powiedzieć w ten sposób: prawo do prywatności jest jednym z istotnych praw człowieka; osoby publiczne, artyści estradowi, przyjmują na siebie pewne ograniczenia, jeśli chodzi o to prawo. Czy jednak nie uważa pan, że są pewne granice, których przekraczać bez zgody tych osób nie wolno? Czy nie sądzi pan, że są nadużycia w tej mierze?
Jeśli chodzi o prawo do prywatności osób publicznych, to niedawno zajmował się tym Trybunał Konstytucyjny i wydał bardzo dobre orzeczenie. Zresztą podobne orzeczenia były wydawane w sądach europejskich. Oczywiście, prawo do prywatności osób publicznych jest mniejsze, ale to nie znaczy, że ono nie istnieje i że tutaj należy... Szukam gwałtownie w swoich notatkach tego orzeczenia, ale służę nim panu senatorowi później, bo nie mogę go teraz w swoich materiałach znaleźć, choć miałem to przygotowane. Ale jest to właściwie rozwiązane. Mianowicie prywatność osób publicznych, takich jak państwo senatorowie, powinna być w jakimś zakresie zagwarantowana i wkraczać w nią można tylko wtedy, kiedy to jest związane ze sprawowaną funkcją publiczną. Co to konkretnie znaczy? To jest zupełnie inne pytanie i powinno być analizowane. Orzecznictwo Trybunału i orzecznictwo europejskie jest w tym zakresie w zupełności wystarczające.
Skuteczność interwencji. Co to znaczy skuteczność? U nas istnieją oczywiście takie obliczenia, pozytywnie załatwione sprawy - 17%, 20%, w ośrodkach zamiejscowych - 25%. Ale co to jest ta skuteczność w tych pięćdziesięciu czy więcej procentach, kiedy ktoś zwraca się o radę prawną czy o pomoc innego rodzaju? Jaka jest skuteczność wtedy, kiedy rzecznik, jak w sprawach dotyczących pracy zagranicą, rozpoczyna całą batalię trwającą kilka miesięcy? Jeśli państwo będą chcieli przypisać mi zasługę podpisania tej dzisiejszej umowy, to ja gotów jestem, jako że sukces ma wielu ojców, wśród tych ojców się znaleźć. Ale oczywiście byłaby to przesada.
Trudno powiedzieć w niektórych, zwłaszcza generalnych, sprawach, jaka jest skuteczność. Wydaje mi się, że możemy być z tej skuteczności zadowoleni. Te 17%, 20%, 25% spraw nie jest może oszałamiającym rezultatem, ale w wielu przypadkach skuteczność nie może być mierzona konkretnym efektem. Jeśli będziemy na przykład występowali w sprawie amnestii maturalnej, no to stuprocentowa skuteczność byłaby, gdyby wicepremier się z tego wycofał, ale jakąś skuteczność osiągniemy nawet w przypadku przegranej sprawy, bo coś uzmysłowimy. Niedawno... Już nie pamiętam, jakie było życzenie Trybunału, czy sądu, kiedy żeśmy przegrali... Ale ja spojrzałem na to i powiedziałem: nie szkodzi i tak mieliśmy rację. Przegrali w cudzysłowie oczywiście. Naszym zadaniem jest podnoszenie pewnych spraw. Istnieje taka skuteczność, która wypływa z pozycji rzecznika, ona jest duża, ona jest satysfakcjonująca, mimo że rzecznik nie ma władzy wykonawczej, nie ma egzekucji, nie ma inicjatywy legislacyjnej. Ale gdyby ktoś mnie zapytał, czy chciałbym, aby te możliwości zostały zwiększone, odpowiedziałbym, że nie. Mamy możliwości różnego rodzaju: odwoływania się do mediów i naciskania na organy władzy administracji państwowej. Jeśli na przykład będę występował z jakimś projektem ustawodawczym, to myślę, że znajdę sprzymierzeńców również na tej sali, w każdym razie będę ich tutaj szukał.
Wysoka Izbo, dwa słowa, jeśli chodzi o najbliższy czas i porządek dzisiejszego posiedzenia. Otóż w tej chwili jeszcze jedna osoba chce zadać pytanie i cztery osoby zapisały do głosu w dyskusji. Przewodniczący jednego z klubów sygnalizował mi, że poprosi o krótką, piętnastominutową czy półgodzinną przerwę przed głosowaniem, przewodniczący innego klubu sygnalizował mi, że o 21.00 jest bardzo ważne zebranie i zapewne też będzie wniosek o przerwę.
Proszę wziąć to wszystko pod uwagę. Ja nie ograniczam dyskusji, ale jeżeli zarządzę przerwę o 21.00, to oczywiście głosowanie i następna część będzie jutro. To jest jasne.
Proszę bardzo, pani senator Bochenek.
Panie Rzeczniku, ja zadam troszeczkę inne pytanie, ciekawa jestem pana stanowiska. W zeszłym roku w prasie śląskiej pojawiła się taka propozycja, by była większa dostępność do rzecznika praw obywatelskich, zastanawiano się, czy nie powołać społecznego rzecznika praw obywatelskich w regionach. Ciekawa jestem, jakie jest pana zdanie w tej sprawie? Czy uważa pan, że to jest pomysł zupełnie chybiony? Czy widziałby pan jakąś zasadność w dalszej przyszłości takiego właśnie rozwiązania?
Wie pani, z chwilą kiedy zostałem wybrany na rzecznika praw obywatelskich, powstała idea powołania alternatywnego rzecznika. Ja oczywiście powitałem to z wielką radością, nie mówiąc już o mojej żonie, która miała nadzieję, że będzie miała alternatywnego, do którego będzie się mogła odwoływać. No to oczywiście jest żart.
Czy społeczny rzecznik w regionach? Jaką on będzie miał możliwość działania, jakie będzie miał pełnomocnictwa i aparat? My chcemy, jak już mówiłem, powołać kolejnego pełnomocnika rzecznika praw obywatelskich na południu kraju czy w tym rejonie, o którym pani mówiła - konkretnie wolałbym tego nie mówić - i to jest może wyjście naprzeciw tego rodzaju oczekiwaniom.
Społeczny rzecznik - to brzmi dobrze, ale co się...
(Senator Krystyna Bochenek: Żeby współpracował z urzędem...)
Oczywiście, że by współpracował, zwłaszcza ja bym z nim współpracował. Ale co to znaczy? Jest społeczny rzecznik praw ucznia. Akurat okazał się to bardzo miły i rozsądny pan, pan Osuch, bardzo dobrze się z nim współpracuje. Ale tylko dlatego, że jest miły i rozsądny, zapraszam go do różnych akcji, na przykład do podpisania pisma do pana wicepremiera Giertycha, zresztą współredagował to pismo. No ale gdybym na przykład doszedł do wniosku, że nie jest on tak miły i rozsądny, to nasza współpraca - tylko dlatego, że doszedłbym do takiego mylnego przekonania - od razu by ustała. Społeczny rzecznik praw człowieka to hasło, które dobrze brzmi, ale wolałbym, żeby przybrało konkretną postać, na przykład pełnomocnika, bo wtedy będzie miał budżet, pracowników, uprawnienia i pomoc rzecznika praw obywatelskich. Poza tym takie akcje przeważnie nie wypalają, to jest tylko taki luźny pomysł.
Tylko jedno było pytanie, tak? Ja już się zgubiłem.
Przypominam o wymogach regulaminowych dotyczących czasu przemawiania senatorów oraz o konieczności zapisywania się do głosu u senatora prowadzącego listę mówców.
Proszę o zabranie głosu pana senatora Ryszarda Bendera.
Przemawiam, gdyż pragnę stwierdzić, zanim postawię panu rzecznikowi pytania, że dopiero pan, Panie Rzeczniku, jak wynikało z pańskiego poprzedniego wystąpienia w Senacie, to było wtedy, gdyśmy pana powoływali na ten wysoki urząd, jak wynika także z pańskiego obecnego wystąpienia, zmierza do efektywnego dotarcia do obywateli za pośrednictwem urzędu, który pan reprezentuje. Zmierza pan do tego poprzez ustanawianie pełnomocników rzecznika w Polsce. Wymienił pan miejscowości, w których ci pełnomocnicy już funkcjonują, ale również zastanawia się pan nad tym, gdzie ustanowić przyszłych pełnomocników ze względu na liczbę spraw. Nie wiem, czy liczba spraw może być tu wyznacznikiem. W niektórych miejscowościach spraw jest mało, właśnie dlatego, że nie ma tam pełnomocnika, a ludność nie widzi możliwości dotarcia ze swoimi sprawami do Warszawy. W związku z tym to nie jest kryterium, które powinno decydować, czy w danej miejscowości powstanie urząd pełnomocnika.
Uważam, że bardzo ważne jest, żeby do rzecznika docierały informacje nie tylko poprzez tych, którzy mają śmiałość napisania listu, skargi, ale żeby także od swoich pełnomocników rzecznik mógł się dowiedzieć, jakie są potrzeby, jakie są zainteresowania społeczne, jakie istnieją problemy. I dlatego byłoby optymalnie, gdyby było możliwe - a sądzę, że chyba czas sprawić, że tak będzie - żeby w każdym województwie mogło powstać biuro pełnomocnika rzecznika do spraw obywatelskich. Wtedy wiadomości nie byłyby przypadkowe. Dotąd informacje, które uzyskiwali pańscy poprzednicy, były przypadkowe - nie wynikały one z obserwacji życia obywateli, opracowywano po prostu to, co wpłynęło. Pańscy poprzednicy, w moim przekonaniu, tkwili w kokonie tych informacji, które w jakiś sposób do nich dotarły. Oni sami tych informacji nie zbierali. Nie wiem, czy to było właściwe. Nierzadko te informacje były przypadkowe.
Ombudsman, o którym mówimy, to, jak wiemy, jest wymysł skandynawski, ale później ten urząd, analogiczny do naszego rzecznika - tak my go tytułujemy, znalazł ugruntowanie w Wielkiej Brytanii. Przed wielu laty miałem możliwość rozmawiać z ombudsmanem angielskim. On, w moim odczuciu, ma duże kompetencje, wielkie, znaczące pełnomocnictwa. U nas, w Polsce, nagle nastąpiła taka sytuacja, że obok rzecznika praw obywatelskich zaczęli pojawiać się różni inni rzecznicy. Mówimy ciągle o dobrej współpracy z rzecznikiem praw dziecka, ale słyszymy, że istnieje też społeczny rzecznik praw ucznia, ktoś tutaj mówił, że istnieje już rzecznik praw pacjenta, zastanawialiśmy się razem, czy tak rzeczywiście jest, czy nie. Takie drobnicowanie tych rzeczników nie jest dobre, to krępuje pana profesora Kochanowskiego i będzie krępowało jego następców, a pewnie krępowało też poprzedników. Tak myślę, mimo że nie słyszałem, żeby podnosili jakiś protest. Boję się, że kiedyś rzeczywiście pani Kinga Dunin czy pani Szczuka poproszą, żeby był odrębny rzecznik dla niewiast, odrębny rzecznik dla mężczyzn. A wtedy pański urząd podzieli się przynajmniej na dwie części. Dajmy temu spokój. Jeśli możemy, umacniajmy ten urząd. Sprawmy, żeby te oddziały rzeczywiście mogły powstawać. Może zbyt daleko się posuwam, ale nie zaszkodziłoby, gdyby w każdym województwie był pełnomocnik i taki rzecznik mógł zaistnieć. W związku z tym byłbym przeciwny temu, co mówi pani senator, żeby jeszcze pomyśleć nad społecznym rzecznikiem. Byłoby to dublowanie, potem ktoś by jeszcze powiedział: rzecznik półspołeczny, półpaństwowy. Dajmy spokój mnożeniu bytów.
Chciałbym zwrócić się z pytaniem, a nawet dwoma, do pana rzecznika. Wspominał pan o kontaktach, które pan utrzymuje, z tymi ombudsmanami. Ale czy po pierwsze, zaistniała myśl, a po drugie, czy zaistniały już możliwości stworzenia na przykład jakiejś unii, konferencji stałej rzeczników, żeby mogła nastąpić wymiana stanowisk, wymiana poglądów? Jeśli nie, to czy nie warto byłoby, żeby pan, żeby Polska zainicjowała powstanie takiej konferencji?
I ostatnie pytanie. Nowa emigracja Polaków, w szczególności w Wielkiej Brytanii, niesie ze sobą obok aktywów, możliwości zarobków, które nie są dostępne w kraju, wiele pasywów, trudności związanych z bytowaniem, z przebywaniem na emigracji. Pragnę zapytać pana rzecznika, czy Polacy w Wielkiej Brytanii, gdy pewne sprawy staną się dla nich tak trudne, że sami im nie podołają, będą mogli liczyć na pomoc po pierwsze, pana, po drugie, czy będą mogli liczyć również na pomoc rzecznika, czyli tego ombudsmana, w Wielkiej Brytanii? A może obu panów? Dziękuję.
Poproszę o zabranie głosu pana senatora Szafrańca.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowny Panie Rzeczniku!
Właściwie moje wystąpienie będzie bardzo krótkie, będzie miało charakter rozbudowanego pytania.
Otóż chcę poruszyć głośny już dzisiaj incydent związany z osobą pana Łukasza Wróbla, organizatora wystawy "Wybierz życie" instalowanej w kilku miastach Polski. Celem tej wystawy było przybliżenie i zarazem uświadomienie społeczeństwu pełnej, jakkolwiek okrutnej, prawdy o technice i skutkach zabijania istot ludzkich w okresie przedurodzeniowym.
Zorganizowanie wystawy było działaniem w obronie konstytucyjnego porządku w zakresie prawnej ochrony życia, zagwarantowanej każdej osobie ludzkiej - art. 84 konstytucji mówi o tym, że Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.
Pan Wróbel instalując wystawę niewątpliwie działał w wymiarze uprawnień konstytucyjnych, chociażby w wymiarze art. 54 konstytucji, który mówi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Niestety, pan Łukasz Wróbel został postawiony przed sądem w Łodzi, Lublinie i w Białymstoku. W Łodzi został postawiony przed sądem za wykroczenie z art. 141 kodeksu wykroczeń. Ten artykuł brzmi: kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 zł albo karze nagany. I został również postawiony przed sądem z art. 51 - w Lublinie i w Białymstoku. Art. 51 kodeksu wykroczeń brzmi: kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
Szanowny Panie Rzeczniku, postawienie pana Łukasza Wróbla przed sądem za wykroczenia z tych artykułów uważam za urąganie rozsądkowi, prawdzie i sprawiedliwości. Postawienie go przed sądem właśnie z tych artykułów nosi, moim zdaniem, znamiona jakiegoś jawnego prześladowania o charakterze ideologicznym. Dlatego też zwracam się do pana o niezwłoczne zajęcie się tym skandalicznym łamaniem praw człowieka i obywatela w ramach przysługujących panu kompetencji konstytucyjnych, mam na myśli art. 208 ustawy o rzeczniku praw obywatelskich mówiący, że rzecznik stoi na straży wolności i praw człowieka. Będę wdzięczny panu rzecznikowi za zapoznanie mnie z pana stanowiskiem w tej sprawie. Dziękuję za uwagę.
Pan senator Szymański, proszę bardzo.
Pomny na tę informację pana marszałka o planach na dzisiejszy wieczór skrócę moją wypowiedź do kilkunastu zdań, które, wydaje się, są bardzo istotne. Pan rzecznik poinformował nas o tym, że powstała komórka, która zajmuje się problemami rodziny. Uważam to za niezmiernie ważne i w związku z tym liczę na współpracę Senatu, senackiej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej z organem konstytucyjnym, którym jest rzecznik praw obywatelskich.
Chciałbym zwrócić uwagę na najsłabszą stronę, jeśli chodzi o rodzinę w Polsce, która naszym wspólnym działaniem powinna być wspomożona, myślę o rodzinach wielodzietnych. W Polsce jest dziesięć i pół miliona rodzin, z czego dwa i pół miliona rodzin to rodziny bezdzietne, a nieco ponad milion to rodziny wielodzietne. Te rodziny wielodzietne wychowują trzy i pół miliona polskich dzieci, czyli 30% polskich dzieci. Twarde dane zaprezentowane dwa dni temu w Senacie przez przedstawicieli Głównego Urzędu Statystycznego mówią o tym, że 40% dzieci z rodzin wielodzietnych żyje poniżej minimum egzystencji. Żyjąc poniżej minimum egzystencji, mają utrudniony dostęp do usług edukacyjnych, mają utrudniony dostęp do leczenia, mają utrudniony dostęp do dóbr kultury.
Pragnę zwrócić uwagę, że konstytucja w art. 72 mówi o szczególnej opiece państwa, takim ładzie społeczno-gospodarczym, który będzie rozwiązywał problemy rodzin, w tym problemy rodzin najsłabszych. Niewątpliwie wśród rodzin najsłabsze są rodziny wielodzietne.
Liczę zatem na współpracę i uwagę rzecznika praw obywatelskich, jeśli chodzi o problem rodzin wielodzietnych. Z całą pewnością potrzebny jest tu szczegółowy program, a nie tylko akcje, które co jakiś czas się pojawiają. Potrzebne są bardzo jasne uregulowania w różnych dziedzinach, w szczególności dziedzinie podatkowej, w kwestii pomocy społecznej, w sprawach dotyczących możliwości kształcenia również w szkołach wyższych. Sygnalizuję tylko ten problem.
W kontekście tego, o co pytała pani senator Fetlińska - czy nie zwracamy czasem nadmiernej uwagi na rodziny niepełne, w których matki bądź ojcowie wychowują samotnie dzieci - rzecznik odpowiedział, że tam, gdzie potrzebna jest pomoc, tam trzeba pomagać. To myślenie jest mi bardzo bliskie, na pewno pani senator również, ale są takie rozwiązania, które popychają rodzinę w stronę samotności. Jednym z takich rozwiązań jest ustawa o zaliczce alimentacyjnej, która uprawnia do zaliczki alimentacyjnej rodziny biedne, ale tylko wtedy, kiedy mamy do czynienia z separacją, rozwodem bądź w ogóle nie został zawarty związek małżeński; jeśli rodziny są w trudniejszej sytuacji niż rodziny pełne i mają uprawnienie do alimentów, bo sąd takie orzekł, państwo nie daje uprawnienia do zaliczki alimentacyjnej. Takie prawo to wyraźne łamanie konstytucji, która daje równe uprawnienia różnym typom rodzin, a ono sprzyja rodzinom niepełnym, wręcz tworzeniu takich rodzin. Troszeczkę uregulowaliśmy sytuację, jeśli chodzi o świadczenia rodzinne, bo były wysokie świadczenia rodzinne dla rodzin niepełnych, co popychało i nadal jeszcze popycha wiele rodzin do tego, żeby się rozwodzić, być w separacji. Ten proces został wzmocniony tymi rozwiązaniami, udało się to parlamentowi niedawno zmienić. Ale te złe rozwiązania pewno jeszcze są, choćby rozwiązanie o zaliczce alimentacyjnej.
I ostatni problem, który chciałbym poruszyć; nie ukrywam, że będę w tej sprawie występował również do ministra pracy i polityki społecznej. Chodzi o zobowiązanie konstytucyjne do pomocy kobietom w ciąży, w trudnej sytuacji, przed i po urodzeniu dziecka - tak mówi konstytucja. Otóż w 1993 r. za uchwaleniem ustawy o planowaniu rodziny, o ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży poszło rozporządzenie, które rzeczywiście przewidywało dobre formy pomocy kobietom ciężarnym w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. To rozporządzenie było zmieniane tak dalece, aż przez eseldowski rząd cztery lata temu zostało zupełnie odrzucone. W tej chwili nie ma pomocy dla kobiet w ciąży, które są w dramatycznej sytuacji materialnej. Z całą pewnością konstytucja, zdrowy rozsądek i znajomość sytuacji kobiet w trudnych sytuacjach wskazuje na to, że ta pomoc, która kiedyś była udzielana, powinna być przywrócona.
Apeluję o zajęcie się tymi kwestiami, apeluję troszkę pod swoim adresem, bo jestem ustawodawcą, apeluję też pod adresem rządu, ale w związku z tym, że pan rzecznik bardzo wyraźnie zadeklarował chęć działania na rzecz rozwiązywania problemów rodzin, umacniania rodziny, liczę na współpracę, aktywność w tej sprawie również pana rzecznika. Dziękuję za uwagę.
Poproszę pana senatora Romaszewskiego o zabranie głosu.
(Senator Zbigniew Romaszewski: Panie Marszałku, jeżeli pozwoliłoby to nam głosować, to ja rezygnuję. Dziękuję bardzo.) (Oklaski)
Czy pan rzecznik praw obywatelskich chciałby jeszcze zabrać głos i w sposób zwięzły ustosunkować się do wystąpień senatorów w dyskusji?
Chwileczkę, chwileczkę... Chwileczkę, bo zgubiłem jedną kartkę, bardzo przepraszam. To będzie zwięźle, tylko...
(Marszałek Bogdan Borusewicz: Proszę bardzo, bez tej jednej kartki na pewno będzie jeszcze zwięźlej.) (Wesołość na sali)
Otóż, tak się składa, że na wszystkie pytania mogę odpowiedzieć pozytywnie. Pan senator Bender mówił o tym, że w każdym województwie powinien być pełnomocnik rzecznika praw obywatelskich. Nie miałbym nic przeciwko temu, ale to jest kwestia pieniędzy. W przyszłym budżecie planujemy półtora miliona złotych na otworzenie biura pełnomocnika na południu Polski, a potem może będzie jeszcze tego rodzaju możliwość.
Czy osoby, które znajdują się w określonej sytuacji, mogą w związku z migracją liczyć na pomoc rzecznika praw obywatelskich i ombudsmana w Wielkiej Brytanii? Akurat nie. Działanie na rzecz konkretnej osoby na przykład w Londynie czy w Edynburgu nie należy do moich kompetencji. To nie jest sfera działania polskiego rzecznika praw obywatelskich i nie jestem pewny, czy także nie jest ombudsmana parlamentarnego, parliamentary health ombudsman, któremu składałem wizytę - to chyba nie do tej pani też należy. Myślę, że istnieją do tego określone instytucje, takie jak urzędy konsularne. Poza tym wystąpiłem do liaison officers, oficerów łącznikowych, przy ministerstwach pracy każdego kraju, gdzie jest powyżej pięćdziesięciu tysięcy obywateli polskich, oraz do pana marszałka Senatu z taką inicjatywą, aby stworzyć specjalny, nowy fundusz dla osób, które potrzebują pomocy prawnej za granicą, i spotkałem się, mogę powiedzieć, z wielką życzliwością pana marszałka, niezależnie od tego, jak tę życzliwość powinienem sobie interpretować.
Pan senator Szafraniec mówił o Łukaszu Wróblu. Myśmy w tej sprawie podjęli działania z urzędu natychmiast po wydaniu skazującego wyroku, tak że sprawa jest w toku. Rzeczywiście, budzi ona niepokój. Ja pamiętam, że podobna wystawa była w holu Sejmu, czyli jeśli to może być w Sejmie, to zgorszenie, któremu panowie, państwo podlegali... W każdym razie występujemy w tym kierunku.
Dalej, kwestia współpracy z Senatem - oczywiście, że będziemy o to występowali. To samo, jeśli chodzi o aspekt dotyczący pomocy kobietom w ciąży przed i po urodzeniu dziecka.
Sprawa rodziny. Rodzina, którą kiedyś przed laty uważałem za rzecz tak naturalną jak powietrze i woda, okazuje się węzłowym problemem cywilizacyjnym i kulturowym. Jakiegokolwiek problemu dotykamy, to gdzieś u jego podstaw leżą problemy związane z rodziną, można by na ten temat wiele mówić. Dlatego w moim urzędzie jest powołany pełnomocnik do spraw rodziny i jest to przedmiotem zadań specjalnego zespołu prawa rodzinnego.
Chętnie bym odpowiedział na pytanie pana senatora Romaszewskiego, ale rozumiem, że ono nie padło. Dziękuję bardzo.
Dziękuję rzecznikowi praw obywatelskich, panu Januszowi Kochanowskiemu, za przedstawienie informacji o działalności w 2005 r. oraz o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela.
Stwierdzam, że Senat zapoznał się z tą informacją.
Za chwilę ogłoszę przerwę do godziny 20.00.
Poproszę o komunikat.
Mieczysław Szyszka:
Marszałek Senatu zwołuje posiedzenie Konwentu Seniorów bezpośrednio po ogłoszeniu przerwy w obradach.
Pięć minut po ogłoszeniu przerwy odbędzie się zebranie klubu Prawa i Sprawiedliwości w sali nr 217.
Ogłaszam przerwę do godziny 20.00.
O godzinie 20.00 przystępujemy od razu do głosowania.
(Przerwa w obradach od godziny 19 minut 31
do godziny 20 minut 03)
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu dziewiętnastego porządku obrad: zmiana w składzie komisji senackiej.
Przypominam, że wniosek Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich w tej sprawie zawarty jest w druku nr 203.
Proszę sprawozdawcę Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich, pana senatora Dariusza Góreckiego, o zabranie głosu i przedstawienie wniosku komisji.
Senator Dariusz Górecki:
W imieniu Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich mam zaszczyt przedłożyć projekt uchwały w sprawie zmiany w składzie komisji senackiej.
Otóż pan senator Zbigniew Szaleniec złożył rezygnację z pracy w Komisji Ustawodawczej, z członkostwa w tej komisji. Na posiedzeniu w dniu 18 lipca bieżącego roku Komisja Regulaminowa, Etyki i Spraw Senatorskich rozpatrzyła ten wniosek i przychyliła się do niego. W tej sytuacji proszę Wysoką Izbę o podjęcie uchwały, której projekt zawarty jest w druku nr 203. Dziękuję bardzo.
Czy ktoś z państwa senatorów chciałby zabrać głos w tej sprawie? Nie widzę chętnych.
Przypominam, że projekt ten zawarty jest w druku nr 203.
Proszę o naciśnięcie przycisku "obecny".
Na 77 obecnych senatorów 77 głosowało za.* (Głosowanie nr 42)
Powracamy do rozpatrywania punktu dziesiątego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw oraz ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw.
Przystępujemy do głosowania w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw oraz ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw.
Przypominam, że Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej przedstawiła projekt uchwały, w którym wnosi o wprowadzenie poprawek, druk senacki nr 195A.
Zgodnie z art. 54 ust. 1 Regulaminu Senatu za chwilę przeprowadzimy kolejne głosowania nad przedstawionymi poprawkami, a następnie nad podjęciem uchwały w całości ze zmianami wynikającymi z przyjętych poprawek.
Przystępujemy do głosowania nad przedstawionymi przez komisję poprawkami.
Bardzo proszę o ciszę, będzie nam łatwiej i szybciej, sprawniej poprowadzimy głosowania.
Poprawka pierwsza ma na celu ujednolicenie terminologii ustawy.
Kto jest za jej przyjęciem? Proszę o naciśnięcie przycisku "za" i podniesienie ręki.
Na 77 obecnych senatorów 76 było za, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 43)
Poprawka druga ma na celu doprecyzowanie przepisu określającego przesłanki stanowiące podstawę do obliczenia terminu przekazania nadwyżki środków uzyskanych przez komitety wyborcze na cele kampanii wyborczej.
Na 77 obecnych senatorów 76 było za, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 44)
Poprawka trzecia zmierza do tego, aby skierowanie do sądu pozwu przeciwko podmiotom ponoszącym odpowiedzialność za zobowiązania majątkowe komitetu wyborczego następowało zarówno wtedy, gdy nie nastąpiło ich dobrowolne przekazanie na konto urzędu skarbowego, jak również w sytuacji, gdy nie nastąpiło wydanie urzędowi skarbowemu korzyści majątkowej o charakterze niepieniężnym.
Kto jest przeciw? Proszę nacisnąć przycisk "przeciw" i podnieść rękę.
Na 77 obecnych senatorów 57 było za, 20 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 45)
Poprawka czwarta zmierza do usunięcia wątpliwości dotyczących terminu, od którego będzie stosowana ustawa z dnia 8 lipca 2005 r. o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw.
Na 78 obecnych senatorów 76 było za, 2 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 46)
Poprawka piąta przyspiesza termin wejścia w życie niniejszej ustawy.
Na 78 obecnych senatorów 70 było za, 1 - przeciw, 7 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 47)
Przystępujemy do głosowania nad podjęciem uchwały w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw oraz ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw w całości ze zmianami wynikającymi z przyjętych poprawek.
Na 78 obecnych senatorów 74 było za, 2 - przeciw. (Głosowanie nr 48)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw oraz ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw.
Powracamy do rozpatrywania punktu jedenastego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o dokumentach paszportowych.
Przypominam, że w przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Praw Człowieka i Praworządności oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, które ustosunkowały się do przedstawionych w toku debaty wniosków i przygotowały wspólne sprawozdanie w tej sprawie.
Przypominam, że dyskusja nad rozpatrywaną ustawą została zamknięta i obecnie, zgodnie z art. 52 ust. 6 Regulaminu Senatu, mogą zabierać głos jedynie sprawozdawcy i wnioskodawcy.
Proszę o zabranie głosu sprawozdawcę Komisji Praw Człowieka i Praworządności oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, pana senatora Zbigniewa Romaszewskiego, i przedstawienie uzgodnionych na posiedzeniu wniosków.
Na posiedzeniu był rozpatrywany wniosek, złożony przez senatora Kubiaka, dotyczący nieprecyzyjnego użycia w ustawie terminu "osoba ubezwłasnowolniona". Niezależnie od tego, że wszystkim prawnikom krwawiło serce, komisja, która już poprzednio odrzuciła kilkanaście poprawek zgłoszonych przez Biuro Legislacyjne, podtrzymała swoje stanowisko i tym razem również głosowała za przyjęciem ustawy bez poprawek. Dziękuję bardzo.
Czy senator wnioskodawca Janusz Kubiak lub pozostały senator sprawozdawca Andrzej Jaroch chcą jeszcze zabrać głos? Nie.
Przystępujemy do głosowania w sprawie ustawy o dokumentach paszportowych.
Przypominam, że w tej sprawie w toku debaty zostały przedstawione następujące wnioski.
Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Komisja Praw Człowieka i Praworządności wniosły o przyjęcie ustawy bez poprawek, pkt I druku nr 193Z.
Senator wnioskodawca Janusz Kubiak przedstawił wniosek o wprowadzenie poprawek do ustawy, pkt II druku 193Z.
Czy mógłbym prosić państwa senatorów o ciszę? Będzie łatwiej.
Informuję, że zgodnie z art. 54 ust. 1 Regulaminu Senatu w pierwszej kolejności zostanie przeprowadzone głosowanie nad wnioskiem o przyjęcie ustawy bez poprawek, pkt I druku nr 193Z, a następnie, w przypadku odrzucenia tego wniosku, nad przedstawionymi poprawkami, pkt II druku nr 193Z, według kolejności przepisów ustawy.
Przystępujemy do głosowania nad wnioskiem komisji, popartym przez połączone komisje, o przyjęcie ustawy o dokumentach paszportowych bez poprawek, pkt I druku nr 193Z.
Na 78 obecnych senatorów 53 było za, 4 - przeciw, 20 wstrzymało się od głosu, 1 nie głosował. (Głosowanie nr 49)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o dokumentach paszportowych.
Powracamy do rozpatrywania punktu dwunastego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu.
Przypominam, że debata nad rozpatrywaną ustawą została zakończona i obecnie możemy przystąpić do głosowania w tej sprawie.
Przystępujemy do głosowania w sprawie ustawy.
Przypominam, że Komisja Praw Człowieka i Praworządności przedstawiła projekt uchwały, w którym wniosła o przyjęcie tej ustawy bez poprawek, druk senacki nr 182A.
Na 78 obecnych senatorów 69 było za, 9 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 50)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o zmianie ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu.
Powracamy do rozpatrywania punktu trzynastego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o transporcie kolejowym.
Przypominam, że w przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej, która ustosunkowała się do przedstawionych w toku debaty wniosków i przygotowała sprawozdanie w tej sprawie.
Proszę sprawozdawcę Komisji Gospodarki Narodowej, pana senatora Stanisława Koguta, o zabranie głosu i przedstawienie uzgodnionych na posiedzeniu wniosków.
W imieniu Komisji Gospodarki Narodowej mam zaszczyt poprosić o pozytywne głosowanie nad ustawą o transporcie kolejowym.
Komisja Gospodarki Narodowej wyraziła w głosowaniu pozytywne stanowisko wobec trzydziestu jeden poprawek, w tym dwadzieścia trzy poprawki były to poprawki zgłoszone przez Biuro Legislacyjne. Komisja prosi, aby nad poprawkami drugą, szóstą, siódmą, ósmą, dziewiątą, dziesiątą, dwunastą, trzynastą, szesnastą, siedemnastą, osiemnastą, dziewiętnastą, dwudziestą, dwudziestą pierwszą, dwudziestą drugą, dwudziestą trzecią, dwudziestą piątą, dwudziestą dziewiątą i trzydziestą głosować łącznie. Dziękuję. (Oklaski)
Czy senator wnioskodawca Marek Waszkowiak chce jeszcze zabrać głos?
(Senator Marek Waszkowiak: Nie, dziękuję.)
Przystępujemy do głosowania w sprawie ustawy o zmianie ustawy o transporcie kolejowym.
Przypominam, że w tej sprawie w toku debaty komisja oraz senator wnioskodawca przedstawili wnioski o wprowadzenie poprawek do ustawy.
Poprawki pierwsza i piąta zmierzają do tego, aby ze względu na fakt, że wprowadzone do ustawy o transporcie kolejowym pojęcia "wypadek" i "poważny wypadek" mają rozłączne zakresy treściowe, dokonać modyfikacji definicji określeń "wspólne wskaźniki bezpieczeństwa CSI" oraz "postępowanie" w celu uwzględnienia w nich unormowania odnoszącego się do poważnych wypadków.
Na 79 obecnych senatorów 78 głosowało za, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 51)
Teraz będziemy głosowali nad poprawkami łącznie. Jeśli nie usłyszę sprzeciwu, to przystąpimy do głosowania.
To będą poprawki druga, szósta, ósma...
Przepraszam, poprawki: szósta, siódma, ósma, dziewiąta, dziesiąta, dwunasta, trzynasta, szesnasta, siedemnasta, osiemnasta, dziewiętnasta, dwudziesta, dwudziesta pierwsza, dwudziesta druga, dwudziesta trzecia, dwudziesta piąta, dwudziesta dziewiąta, trzydziesta.
Na 79 obecnych senatorów 78 głosowało za, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 52)
Poprawka trzecia...
Poprawka trzecia zmierza do zapewnienia zgodności definicji pojęcia "modernizacja" z dyrektywą Rady w sprawie interoperacyjności transeuropejskiego systemu kolei dużych prędkości.
Na 79 obecnych senatorów 77 głosowało za, 1 wstrzymał się od głosu, 1 nie głosował. (Głosowanie nr 53)
Poprawka czwarta zmierza do zapewnienia zgodności definicji pojęcia "poważny wypadek" z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie bezpieczeństwa kolei wspólnotowych.
Na 79 obecnych senatorów 78 głosowało za, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 54)
Poprawka piąta była już przegłosowana łącznie z poprawką pierwszą.
Poprawka jedenasta zmierza do rezygnacji z regulacji, która jest przedmiotem unormowania kodeksu postępowania administracyjnego.
Na 79 obecnych senatorów 77 głosowało za, 2 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 55)
Poprawka czternasta zmierza do ustanowienia...
(Głos z sali: O powagę.)
Bardzo proszę o uwagę. Tak, rozumiem, że wszyscy są już zmęczeni.
Poprawka czternasta zmierza do ustanowienia zasady, w myśl której jeżeli przewoźnik kolejowy lub zarządca infrastruktury nie ma warunków do organizowania szkoleń dla maszynistów i drużyn pociągowych lub przeprowadzenia egzaminów, może zlecić szkolenie powołanemu podmiotowi świadczącemu tego typu usługi szkoleniowe lub skierować pracownika do innego przewoźnika kolejowego lub zarządcy infrastruktury, który odpłatnie, po wyrażeniu zgody, może zrealizować takie szkolenie, przy czym opłata za szkolenie lub egzamin stanowi dochód podmiotów prowadzących szkolenie lub egzamin.
Na 79 obecnych senatorów 51 głosowało za, 8 - przeciw, 20 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 56)
Poprawka piętnasta zmierza do modyfikacji przepisu upoważniającego do wydania rozporządzenia, tak aby wytyczne dotyczące jego treści odnosiły się do całego zakresu spraw przekazanych do uregulowania w tym rozporządzeniu.
Na 79 obecnych senatorów 73 głosowało za, 6 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 57)
Poprawka dwudziesta była już przegłosowana łącznie z poprawką osiemnastą.
Poprawka dwudziesta czwarta zmierza do wyczerpującego określenia wytycznych dotyczących treści rozporządzenia, do wydania którego został zobowiązany minister właściwy do spraw transportu.
Na 79 obecnych senatorów 77 głosowało za, 2 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 58)
Poprawka dwudziesta szósta zmierza do skreślenia zbędnej regulacji art. 28 ust. 2 ustawy o transporcie kolejowym w brzmieniu nadanym przez ustawę, zgodnie z którą wydawane przez Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych zalecenia w zakresie poprawy bezpieczeństwa oraz zapobiegania poważnym wypadkom, wypadkom lub incydentom nie mogą obejmować ustalania winy lub odpowiedzialności.
Na 78 obecnych senatorów 76 głosowało za, 2 wstrzymało się od głosu.* (Głosowanie nr 59)
Poprawka dwudziesta siódma zmierza do określenia terminu przedstawienia Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych i prezesowi Urzędu Transportu Kolejowego przez właściwe podmioty informacji o realizacji zaleceń w zakresie bezpieczeństwa wydanych przez Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych.
Na 79 obecnych senatorów 75 głosowało za, 4 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 60)
Poprawka dwudziesta ósma zmierza do skreślenia unormowania, zgodnie z którym umowa zawarta pomiędzy ministrem właściwym do spraw transportu a zarządcą może stanowić, że obniżenie planowanego kosztu udostępnienia infrastruktury kolejowej i wysokości opłat za korzystanie z niej o przewidywane nakłady na remonty i utrzymanie infrastruktury kolejowej, pochodzące z budżetu państwa i funduszu kolejowego, może dotyczyć wszystkich kolejowych przewozów osób albo kolejowych przewozów osób wykonywanych na podstawie umowy o świadczenie usług publicznych.
Na 78 obecnych senatorów 67 głosowało za, 6 - przeciw, 5 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 61)
Poprawka trzydziesta pierwsza zmierza do takiej modyfikacji przepisu przejściowego, aby zapobiec sytuacji, w której zarządcy i przewoźnicy kolejowi, obowiązani do uzyskania odpowiednio autoryzacji bezpieczeństwa albo certyfikatu bezpieczeństwa, nie wystąpią o ich wydanie do prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, a zarazem wydane im przed dniem wejścia w życie ustawy świadectwa bezpieczeństwa zachowają ważność.
Na 78 obecnych senatorów 75 głosowało za, 2 wstrzymało się od głosu, 1 nie głosował. (Głosowanie nr 62)
Przystępujemy do głosowania nad podjęciem uchwały w sprawie ustawy o zmianie ustawy o transporcie kolejowym w całości, ze zmianami wynikającymi z przyjętych poprawek.
Na 78 obecnych senatorów 77 głosowało za, 1 - przeciw. (Głosowanie nr 63)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o zmianie ustawy o transporcie kolejowym.
Powracamy do rozpatrywania punktu czternastego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o Narodowym Planie Rozwoju oraz niektórych innych ustaw.
Przystępujemy do głosowania w sprawie ustawy o zmianie ustawy o Narodowym Planie Rozwoju oraz niektórych innych ustaw.
Przypominam, że Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Komisja Gospodarki Narodowej przedstawiły jednobrzmiące projekty uchwał, w których wnoszą o przyjęcie tej ustawy bez poprawek, druki senackie nr 190A i 190B.
Na 78 obecnych senatorów 75 głosowało za, 3 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 64)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o zmianie ustawy o Narodowym Planie Rozwoju oraz niektórych innych ustaw.
Powracamy do rozpatrywania punktu piętnastego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Przystępujemy do głosowania w sprawie ustawy o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Przypominam, że Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej przedstawiła projekt uchwały, w którym wniosła o przyjęcie tej ustawy bez poprawek, druk senacki nr 188A.
Na 79 obecnych senatorów 79 głosowało za. (Głosowanie nr 65)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Powracamy do rozpatrywania punktu szesnastego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o grobach i cmentarzach wojennych.
Przystępujemy do głosowania w sprawie ustawy o zmianie ustawy o grobach i cmentarzach wojennych.
Przypominam, że Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Komisja Kultury i Środków Przekazu przedstawiły jednobrzmiące projekty uchwał, w których wnoszą o przyjęcie tej ustawy bez poprawek, druki senackie nr 183A i 183B.
Na 79 obecnych senatorów 79 głosowało za. (Głosowanie nr 66)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o zmianie ustawy o grobach i cmentarzach wojennych.
Informuję, że porządek obrad piętnastego posiedzenia Senatu został wyczerpany.
Przypominam, że zgodnie z art. 49 ust. 2 Regulaminu Senatu oświadczenia nie mogą trwać dłużej niż pięć minut. Przedmiotem oświadczenia mogą być sprawy związane z wykonywaniem mandatu, przy czym nie może ono dotyczyć spraw będących przedmiotem porządku obrad bieżącego posiedzenia Senatu. Nad oświadczeniem senatorskim nie przeprowadza się dyskusji.
Przypominam państwu senatorom, że zgodnie z art. 49 ust. 2a Regulaminu Senatu marszałek odmówi przyjęcia niewygłoszonych oświadczeń, których treści nie można ustalić lub których wygłoszenie przez senatora nie byłoby możliwe w przysługującym na to czasie, czyli w ciągu pięciu minut.
(Głos z sali: Andrzejewski.)
Bardzo proszę państwa senatorów o zachowanie powagi. Kto chce opuścić salę, to bardzo proszę.
Panie Senatorze, przepraszam, ale musimy chwilę odczekać, żeby można było wygłosić to oświadczenie.
Bardzo proszę o nieprowadzenie rozmów na sali plenarnych posiedzeń Senatu. Jeszcze raz bardzo proszę o zachowanie ciszy. No, właśnie.
Bardzo proszę, głos zabierze pan senator Piotr Andrzejewski.
Na podstawie art. 20 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora i art. 49 Regulaminu Senatu członkowie polsko-libańskiej grupy parlamentarnej i senatorowie Senatu Rzeczypospolitej Polskiej zwracają się do ministra spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej, prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej oraz prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z prośbą o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania.
Bez wiedzy i woli władz Libanu dokonano z jego terytorium pozapaństwowych aktów zbrojnych wobec państwa Izrael, które przez to państwo zostały określone jako akty terrorystyczne. Odpowiedzią stały się działania militarne mające charakter wojny z sąsiadującym państwem Libanem. Czy więc, po pierwsze, charakter rozszerzenia akcji pacyfikacyjnej prowadzonej przez państwo Izrael na terenie Libanu odpowiada normom prawa międzynarodowego spetryfikowanego w traktatach i umowach oraz Karcie ONZ, czy też stanowi naruszenie obowiązującego systemu prawa?
Po drugie, czy stosowanie zasady odpowiedzialności zbiorowej, rozszerzonej na ludność cywilną, oraz niszczenie infrastruktury gospodarczej, komunikacyjnej, energetycznej i majątkowej państwa, z którego terytorium dokonano pozapaństwowych aktów agresji, odpowiadają obowiązującemu systemowi prawa międzynarodowego, czy też doznają ograniczeń z tego prawa wynikających?
Po trzecie, czy wobec zajęcia przez państwa wchodzące w skład Unii Europejskiej stanowiska w przedmiocie przeciwdziałania eskalacji interwencyjnych działań odwetowych prowadzonych przy użyciu środków wojennych na terenie Libanu - na przykład interwencja Francji - i artykułowania woli czynnego włączenia się państw Unii Europejskiej w zapobieganie eskalacji konfliktu oraz przeciwdziałanie łamaniu praw człowieka na terytoriach nim objętych w warunkach prowadzenia niewypowiedzianej wojny państwo polskie rozważy inicjowanie i ustalenie wspólnego stanowiska i współdziałania w ramach tak zwanej Grupy Wyszehradzkiej i Trójkąta Weimarskiego?
Senatorowie Rzeczypospolitej Polskiej w imię obrony zachowania międzynarodowych standardów ochrony praw człowieka wnoszą o wystąpienie państwa polskiego z żądaniem zawieszenia broni na terenie konfliktu i przystąpienia do negocjacji, z udziałem podmiotów prawa międzynarodowego, w przedmiocie przeciwdziałania konfliktowi środkami pokojowymi oraz powołania specjalnej komisji w tym zakresie przez Organizację Narodów Zjednoczonych i Wspólnoty Europejskie. Podpisało dwudziestu senatorów.
Składam to na ręce pana marszałka. Dziękuję. (Oklaski)
Bardzo proszę o zabranie głosu panią senator Ewę Tomaszewską.
W nawiązaniu do wygłoszonego w czerwcu oświadczenia na temat międzynarodowej konferencji parlamentarzystek, która miała miejsce w Sofii w dniach 19-20 czerwca, konferencji w sprawie bezpieczeństwa dzieci i młodzieży, chciałabym poinformować, że do Senatu wpłynęła rezolucja uchwalona na tej konferencji i że udział delegacji polskiej był dość istotny, choćby dlatego, że wprowadziła ona do zapisów rezolucji, do jej pktu 3, gwarancje dotyczące prawa do życia, a także wsparła wprowadzony przez inne delegatki zapis o potrzebie zabezpieczenia dzieci przed pornografią w mediach, szczególnie w internecie. Zgodnie ze zobowiązaniem złożonym w trakcie wygłaszania oświadczenia przekazuję do dokumentów Senatu tekst rezolucji. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Głos zabierze pan senator Sławomir Sadowski.
Oświadczenie kieruję do pana Jerzego Polaczka, ministra transportu.
Zwracam się do pana ministra z prośbą o wznowienie przewozów pasażerskich na linii kolejowej Elbląg - Braniewo, przebiegającej przez stacje Bogaczewo, Stegny, Słobity, Młynary, Kurowo Braniewskie, Chruściel, Bemowiznę.
Za wznowieniem funkcjonowania linii kolejowej na tym odcinku przemawiają następujące argumenty.
Po pierwsze, działalność PKP w zakresie przewozów pasażerskich winna uwzględniać nie tylko maksymalizację zysków, lecz również dobro społeczne, co stanowi jednocześnie kierunek działań rządu, naszego premiera, pana Jarosława Kaczyńskiego, określony w Programie Rozwoju Województw Polski Wschodniej. Celem tego programu jest podniesienie dostępności komunikacji, ograniczenie bezrobocia, rozwój przedsiębiorczości, wyrównywanie szans edukacyjnych młodzieży wiejskiej z wykorzystaniem zasobów tych województw oraz ich przygranicznego położenia.
Po drugie, dochody na tej linii zapewniają bardzo duże przewozy towarowe. Nie ma też potrzeby ponoszenia nakładów na tę linię i jej infrastrukturę, bo tory są w idealnym stanie.
Po trzecie, obszary północno-wschodnie regionu elbląskiego są dotknięte bezrobociem strukturalnym. W powiecie braniewskim oscyluje ono w granicach 40%, z czego ponad 60% to osoby długotrwale bezrobotne, bezrobotne ponad dwa lata. Podobna sytuacja ma miejsce w powiecie ziemskim elbląskim. Dlatego może dziwić zmniejszenie przez sejmik województwa warmińsko-mazurskiego dotacji na przewozy regionalne o 5,8 miliona zł.
Po czwarte, tegoroczna zima udowodniła, że komunikacja samochodowa jest zawodna i ze względu na długość tras o wiele droższa. Niektóre miejscowości w regionie elbląskim nie były skomunikowane. Obecnie pracodawcy nie są skłonni do usprawiedliwiania nieobecności i spóźnień w pracy z powodów komunikacyjnych. Ta sytuacja uniemożliwia wielu ludziom pozyskanie stałej pracy. Uniemożliwia też edukację młodzieży wiejskiej, znacznie podrażając naukę.
Po piąte, obliczenia podróżnych były przeprowadzone po niekorzystnym przesunięciu rozkładu jazdy. Dane, które pochodzą z Ministerstwa Transportu i Budownictwa - tutaj jest wymienione pismo z 26 stycznia 2006 r. - wykazują, że pociąg 91123 przewoził, ja podaję dane statystyczne, 76,6 osoby, a pociąg 91122 przewoził 59,9 osoby. W tym miejscu warto wskazać, że korzystne obłożenie pasażerskie może zrealizować na przykład autobus szynowy typu SA106-003 mający pięćdziesiąt osiem miejsc siedzących. Zadanie to może także zrealizować pociąg mający w swoim składzie kilka wagonów. Wiele miejscowości na trasie Braniewo-Elbląg jest odciętych od świata. Na przykład z miejscowości Chruściel nie odjeżdża obecnie ani jeden pociąg pasażerski bądź autobus.
Panie Ministrze! W imieniu społeczności mieszkającej wzdłuż wymienionej linii kolejowej proszę pana o wznowienie przewozów pasażerskich.
Z szacunkiem, Sławomir Sadowski, senator RP. Ponadto podpisali senatorowie: Stanisław Kogut, Marek Waszkowiak i Jerzy Szmit. Dziękuję za uwagę.
Głos zabierze pan senator Antoni Szymański.
Chciałbym zwrócić się do pani minister pracy i polityki społecznej Anny Kalaty z oświadczeniem w sprawie przywrócenia czy też rozszerzenia pomocy materialnej dla kobiet ciężarnych w trudnej sytuacji materialnej.
Mamy zobowiązanie konstytucyjne, które mówi o tym, że kobiety w ciąży, które są w trudnej sytuacji materialnej, wymagają wsparcia państwa. Nadto ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. zobowiązała ministra pracy i polityki społecznej do wydania rozporządzenia w tej sprawie. Po uchwaleniu tej ustawy ówczesny minister pracy i polityki społecznej takie rozporządzenie wydał. Udzielano bardzo sensownej, racjonalnej pomocy, która rocznie wynosiła około 40 milionów zł. Po kilku latach tę pomoc zmniejszano, mimo że były potrzeby w tym zakresie. Tę pomoc zredukowano za poprzedniej kadencji, kiedy uchwalano pierwszy budżet, z inicjatywy rządu.
W tej chwili mamy taką sytuację, że zobowiązanie ustawowe i zobowiązanie konstytucyjne nie są realizowane. Mamy świadomość tego, że w Polsce rodzi się dużo mniej dzieci niż w 1993 r., ale jest pewna grupa kobiet, które są w dramatycznej sytuacji materialnej. I tym kobietom ze względu na ich szczególną sytuację, ze względu na to, że one w tym czasie muszą szczególnie dbać o swoje zdrowie, bo dbają również o zdrowie poczętego dziecka, potrzebna jest pomoc prawna, pedagogiczna, a także pomoc materialna.
Apeluję do pani minister o to, żeby ta pomoc materialna była, bo jest to bardzo ważny problem i należy go rozwiązać. Dziękuję.
Bardzo proszę o zabranie głosu panią senator Annę Kurską.
Moje oświadczenie kieruję do pana Jana Szyszki, ministra środowiska.
Zwracam się do pana ministra o pilne zapobieżenie dewastacji środowiska przez wydanie stosownych zarządzeń, które zahamują samowolne ścinanie przydrożnych drzew pod pretekstem konieczności poprawy bezpieczeństwa na drogach. Nie znajduje to żadnego uzasadnienia w przepisach prawa, a oprócz niszczenia malowniczego elementu krajobrazu stwarza ogromne pole do nadużyć związanych między innymi z pozyskiwaniem poszukiwanego materiału tartacznego.
Nadmieniam, że moja interwencja dotyczy wyłącznie dróg powiatowych i wiejskich, przy których w całym kraju dokonywane są wycinki starych dębów, jesionów, lip, a nawet brzóz. Posłużę się tu przykładem wycięcia kilku tysięcy wieloletnich drzew w 2004 r. i 2005 r., rosnących przy drodze z Mikołajek do Orzysza i dalej do Giżycka i Węgorzewa, a więc przy jednej z pięknych i uczęszczanych tras turystycznych.
Groźba unicestwienia dziesiątek tysięcy drzew, która zawisła nad alejami w ramach fałszywie rozumianej modernizacji dróg, zmusza wszystkich, którym drogie są walory polskiego malowniczego krajobrazu, będącego atrakcją również dla turystów z zagranicy, do bicia na alarm w przedmiocie ochrony naszych dróg i alei przed zniszczeniem ekologicznym. W przeciwnym bowiem razie upodobnimy się do USA, gdzie można przejechać kilkadziesiąt stanów, widząc wyłącznie beton.
W końcu pragnę nadmienić, że poprawę bezpieczeństwa na drogach można uzyskać bez wycinania przydrożnych drzew, stosując barierki ochronne, tablice odblaskowe umieszczane na drzewach, czy wprowadzając ograniczenia prędkości. Wycinka drzew powinna być ostatecznością.
Reasumując, apeluję za Stowarzyszeniem na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur "Sadyba": ratujmy aleje i drzewa przydrożne, stanowiące niepowtarzalny i malowniczy element naszego unikalnego już krajobrazu.
Wiem, że ochrona środowiska jest przedmiotem szczególnej troski pana ministra, dlatego wierzę, że podzielając pogląd, iż zagrożeniem jest każdy dzień zwłoki w przeciwdziałaniu dewastacji drzewostanu, położy pan kres panoszącej się samowoli. Z wyrazami szacunku, Anna Kurska. Dziękuję. (Oklaski)
Informuję, że protokół piętnastego posiedzenia Senatu Rzeczypospolitej Polskiej szóstej kadencji, zgodnie z art. 39 ust. 3 Regulaminu Senatu, zostanie udostępniony senatorom w terminie trzydziestu dni po posiedzeniu Senatu w Biurze Prac Senackich, pokój nr 255.
Zamykam piętnaste posiedzenie Senatu Rzeczypospolitej Polskiej szóstej kadencji.
(Koniec posiedzenia o godzinie 20 minut 54)
Przemówienie senatora Jana Szafrańca
w dyskusji nad punktem dwunastym porządku obrad
Z uzasadnienia przyjętej przez Sejm ustawy zmieniającej ustawę o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu wynika, że w aktualnym stanie prawnym organ bądź jednostka dysponująca mieniem w razie zawinionego wyrządzenia szkody przez funkcjonariusza nie ma możliwości odstąpienia od dochodzenia odszkodowania, w przypadkach kiedy szczególne okoliczności wyrządzenia szkody, niewielki jej rozmiar bądź niewielki stopień zawinienia sprawcy szkody przemawiałyby za podjęciem takiej decyzji. Na tle fakultatywnej odpowiedzialności materialnej pracowniczej, w przypadku której dochodzenie odszkodowania zależy wyłącznie od woli pracodawcy - sytuacja funkcjonariuszy w tym zakresie kształtuje się więc niekorzystnie. Jednocześnie z uwagi na charakter wykonywanych obowiązków ta grupa zawodowa znacznie częściej jest narażona na uboczne skutki swoich działań w postaci szkód majątkowych, których w wielu przypadkach nie da się zakwalifikować jako następstwo działań w granicach dopuszczalnego ryzyka.
W związku z powyższym uzyskałem opinię komendy wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej, z której wynika, że proponowana nowelizacja ustawy przybliży zasady egzekwowania odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy do reguł obowiązujących w zakresie odpowiedzialności materialnej pracowników, stwarzając możliwości prawne oceny zasadności dochodzenia odszkodowania, a nawet odstąpienia od żądania naprawienia szkody w szczególnie uzasadnionych przypadkach. Rozwiązania te umożliwiają godzenie interesu publicznego z zasadami współżycia społecznego i uzasadnionym interesem funkcjonariuszy.
Zdaniem PSP za pozytywne rozwiązanie należy uznać wprowadzenie obowiązku przeprowadzania postępowania wyjaśniającego w zakresie okoliczności i przyczyn powstania szkody i ustalenia jej wysokości oraz osób za nią odpowiedzialnych. Dopiero w oparciu o wyniki postępowania podejmowana będzie decyzja odnośnie do dalszego trybu postępowania.
Zaproponowane w noweli rozwiązania usprawnią egzekwowanie odpowiedzialności, będą tym samym bardziej skuteczne w sytuacji, gdy domaganie się rekompensaty za szkodę w mieniu skarbu państwa będzie uzasadnione.
W związku z powyższym będę głosował za przyjęciem przez Wysoki Senat wymienionej ustawy. Dziękuję za uwagę.
Zgłosił się do mojego biura senackiego współwłaściciel koszalińskiego przedsiębiorstwa "Gama" Plawgo & Zawisza Spółka Jawna, pan Krzysztof Zawisza, przedstawiając problem mający związek z działaniami podejmowanymi w Pana resorcie.
Ministerstwo Edukacji Narodowej rozpisało przetarg ograniczony na dostawę do centrów kształcenia ustawicznego, centrów kształcenia praktycznego i szkół zawodowych sprzętu stanowiącego wyposażenie do egzaminów zawodowych - zawód nr 21 - kucharz małej gastronomii (sygnatura BZP-DU-322-01/06). 27 kwietnia 2006 r. zgodnie z SIWZ przedsiębiorstwo "Gama" złożyło wniosek o dopuszczenie do udziału w postępowaniu przetargowym.
Jak wynika z informacji przekazanych przez pana Zawiszę, przez cały okres postępowania przedsiębiorstwo nie otrzymało jakichkolwiek informacji o błędach czy też niespełnieniu wymagań formalnych, co mogło dyskwalifikować firmę w dalszym postępowaniu.
W dniu 6 lipca 2006 r. z MEN przesłano faks, w którym zamieszczono informację, że firma otrzymała ocenę, która nie kwalifikuje wniosku do dalszego etapu postępowania. Wskazana powyżej decyzja nie zawierała jakiegokolwiek uzasadnienia, a co za tym idzie wskazania okoliczności, które złożyły się na ocenę uniemożliwiającą firmie "Gama" udział w dalszym postępowaniu.
Wobec powyższego stanu faktycznego dziwi następujący fakt, a mianowicie brak uzasadnienia decyzji o niezakwalifikowaniu przedsiębiorstwa "Gama" do udziału w dalszym postępowaniu przetargowym. Znaczenie uzasadnienia w przedmiotowej sprawie wzrasta wobec dotychczasowych osiągnięć zainteresowanego przedsiębiorstwa, w szczególności realizacji wyposażenia Eurokorpusu w Szczecinie, Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Spale, licznych dostaw dla wojska, szkół, hoteli oraz wdrożenia i stosowania w przedsiębiorstwie "Gama" systemu zarządzania jakością ISO 9001.
Przedsiębiorstwo "Gama" w dniu 11 lipca oprotestowało decyzję zamawiającego. W odpowiedzi na protest Ministerstwo Edukacji Narodowej przywołało literalne brzmienie przepisów ustawy - Prawo zamówień publicznych i w dalszym ciągu nie udzieliło informacji na temat przyczyn niedopuszczenia do składania oferty przedsiębiorstwa "Gama", wskazując, iż taki obowiązek nie wynika z ustawy.
Wobec dotychczasowych osiągnięć przedsiębiorstwa, a także w świetle propagowanej polityki przejrzystości, w szczególności w zakresie wydatkowania środków publicznych, zasadne wydaje się, aby przedsiębiorca miał prawo do informacji w zakresie uzasadnienia decyzji o niedopuszczeniu do dalszych etapów przetargu. Dlatego też proszę o udzielenie informacji, jakie czynniki złożyły się na przyznanie wnioskowi przedsiębiorstwa "Gama" oceny niekwalifikującej do dalszego postępowania.
Jednocześnie pragnę podkreślić, iż fakt, że ustawa nie nakłada obowiązku uzasadniania ocen wniosków, nie wyklucza w stosunku do wniosków negatywnie rozpatrzonych możliwości zamieszczenia takiego uzasadnienia. W tym zakresie proszę o rozważenie możliwości wprowadzenia obowiązku uzasadniania decyzji w stosunku do przyszłych postępowań przetargowych, co wpłynie na wzmocnienie zasady przejrzystości wydatkowania środków publicznych.
przez senatora Mirosława Adamczaka
Oświadczenie skierowane do wiceprezesa Rady Ministrów, ministra rolnictwa i rozwoju wsi Andrzeja Leppera
Działając na podstawie art. 16 ust. 1 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora (DzU nr 221 z 2003 r., pozycja 2199 z późniejszymi zmianami), proszę Pana Premiera o interwencję oraz wyjaśnienie przyczyn zwłoki, jaka ma miejsce przy załatwianiu wniosków o udzielanie informacji parlamentarzystom przez warszawską centralę Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Pismem o sygnaturze S/53/2006 z dnia 7 czerwca 2006 r. wystąpiłem do prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o udzielenie mi informacji w sprawie, w której o pomoc zwrócili się do mnie państwo Józef i Maria Wojtaszkowie, zamieszkali w Rokosowie, w gminie Poniec. Sprawa dotyczy podstaw decyzji wydanej przez ARiMR o nieudzieleniu państwu Wojtaszkom dopłat bezpośrednich do prowadzonych upraw, co do której to decyzji mam poważne wątpliwości.
Do dnia dzisiejszego nie uzyskałem żadnej odpowiedzi na moje pismo, co jest dla mnie zaskakujące, zważywszy na moje wcześniejsze doświadczenia z innymi instytucjami bądź organami administracji państwowej. Z tego, co mi wiadomo, przepisy o postępowaniu administracyjnym nakazują załatwianie podobnych spraw niezwłocznie (art. 35 §2 kodeksu postępowania administracyjnego), a to pojęcie oznacza dla mnie działanie bez zbędnej zwłoki. Brak tu jakiegokolwiek uzasadnienia dla zwłoki ze strony prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdyż nie jest to ani sprawa wymagająca przeprowadzenia postępowania dowodowego, ani sprawa szczególnie skomplikowana, co uzasadniałoby zastosowanie dłuższych terminów na rozpatrzenie mojego wniosku. Całe postępowanie toczy się w oparciu o fakty i dowody znane ARiMR z urzędu, stąd też tak przewlekłe załatwianie mojej sprawy jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe.
Bardzo bym prosił Pana Premiera, jako organ sprawujący nadzór nad działalnością Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, o podjęcie dyscyplinujących działań wobec osób odpowiedzialnych w centrali ARiMR za wyżej opisane zaniedbania i przewlekłe załatwianie spraw.
przez senatora Andrzeja Łuczyckiego
W imieniu mieszkańców ziemi radomskiej ostro protestuję przeciwko odebraniu funduszy na budowę drogi S-7 pomiędzy Grójcem a Białobrzegami i przekazaniu tych pieniędzy na budowę metra warszawskiego.
Odbieram tę decyzję jako kolejny wrogi akt rządu, podkopujący ekonomiczne podwaliny rozwoju naszego regionu. Pan Leszek Miller w poprzedniej kadencji odebrał nam fundusze przeznaczone na modernizację trasy kolejowej łączącej Warszawę z Radomiem i przeznaczył je na przebudowę trasy pomiędzy Łodzią a Warszawą. Było to posunięcie czysto partykularne. Ponadto po zmianie rządu wycofał się z ustaleń poczynionych przez władze miasta Radomia i ówczesnego szefa resortu obrony, Bronisława Komorowskiego, dotyczących przekształcenia radomskiego lotniska wojskowego w lotnisko cywilne, co też traktuję jako działanie stricte polityczne.
Teraz Pan, minister rządu Jarosława Kaczyńskiego, z przyczyn jedynie politycznych wstrzymuje od dawna zaplanowaną i bardzo przez mieszkańców regionu oczekiwaną inwestycję - modernizację szlaku komunikacyjnego S-7, odcinka drogi, na którym nie ma dnia bez groźnego wypadku, gdzie natężenie ruchu jest jednym z największych w kraju. Rozbudowa metra warszawskiego jest niczym innym jak tylko "kiełbasą wyborczą" dla pisowskiego kandydata na prezydenta Warszawy. To jest skandal!
Kosztem mojego regionu Pana partia polityczna za Pańskim staraniem próbuje wygrywać swoje partykularne interesy. Dosyć już kupczenia Polską! Dosyć upokorzeń dla mojego miasta i regionu!
Obarczam Pana osobistą odpowiedzialnością za tę decyzję. Jest Pan ministrem, który traktuje nasz region jak piąte koło u wozu. To właśnie Pan bagatelizuje kwestie ważności ciągu komunikacyjnego S-8/S-12, mimo iż ma Pan świadomość wielkiego zaangażowania samorządów gmin i powiatów leżących wzdłuż tej drogi. Na Pana spadnie odium niechęci naszych mieszkańców za tego typu działania i zaniechania. To jest odpowiedź i podziękowanie Prawa i Sprawiedliwości za zwycięstwo wyborcze w tym regionie. Gdzie są Wasze obietnice przedwyborcze? Gdzie Wasza troska o rozwój naszego regionu? Gdzie jesteście i co robicie w tej sprawie, parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości?
Nie przyjmuję do wiadomości usprawiedliwień o czynnikach obiektywnych. To Pańskie ministerstwo, a więc Pan jest odpowiedzialny za przygotowanie i przeprowadzenie procedur przetargowych. Było dostatecznie dużo czasu, aby procedury przeprowadzić właściwie i w terminie.
W związku z powyższym w imieniu społeczności ziemi radomskiej żądam cofnięcia krzywdzącej nas decyzji. Oczekuję dokończenia procedur przetargowych i rozpoczęcia modernizacji drogi S-7 pomiędzy Grójcem i Białobrzegami w bieżącym, 2006 r.