Source: http://www.aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=interwencje&id=1493
Timestamp: 2020-01-18 07:02:37
Legal References Found: art. 3
 art. 345
 art. 226
 art. 212
 art. 11
 art. 12
 art. 212
 art. 12
 art. 226
 art. 212
 art. 11
 art. 12
 art. 241
 art. 12
 art. 226
 art. 226
 art. 437
 art. 297
 art. 385
 art. 3
 art. 72
 art. 385
 art. 45
 art. 43
 art. 7
 art. 210
 art. 271
 art. 231
 art. 115
 art. 51
 art. 156
 art. 154
 art. 385
 art. 1

Document Content:
Aferyprawa - Kękuś - Pouczenie dla Głównego Specjalisty w Zespole Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich Krystyny Kupczyńskiej; Wniosek Z. Kękuś do Rzecznika Praw Obywatelskich RP, Pana Janusza Kochanowskiego.
Aferyprawa.com Interwencje Kękuś - Pouczenie dla Głównego Specjalisty w Zespole Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw
AFERY PRAWA ZBIGNIEW KĘKUŚ GÓWNY SPECJALISTA KRYSTYNA KUPCZYŃSKA RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH JANUSZ KOCHANOWSKI DLACZEGO RZECZNIK ZAJMUJE SIĘ POLITYKĄ A NIE PROBLEMAMI OBYWATELI?
Faktem jest, że ostatnio zarówno poprzedni Rzecznik Praw Obywatelskich Andrzej Zoll, jak i obecny Janusz Kochanowski, oraz sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie zajmują się sprawami obywateli - zajmują się polityką - czyli sprawami "szczególnych obywateli" - tych z kasą i wpływami i najlepiej jak ten "nadobywatel" jest pochodzenia żydowskiego. "Robole" (goje) mają pracować płacić podatki i być cicho jak organy władzy ich okradają i oszukują.
Od trzech lat Trybunał Konstytucyjny nie potrafi wydać postanowienia w sprawie niekonstytucyjności wydanych wyroków przez asesorów sądowych, za to wyrok w sprawie lustracji "swoich" w ciągu paru dni mają gotowy.
Tak obserwując wieloletnią walkę Zbigniewa Kękusia i redaktora Z. Raczkowskiego o sprawiedliwość wołanie "o pomstę do nieba" to za mało. W tym mafijnym układzie korporacyjnym lista lustracyjna urzędników do wymiany to niezbędne postępowanie naprawcze organów władzy.
I niech nikt nie wciska kitu że w czasach komunizmu sędzia czy prokurator nie był zależny od władzy i z nią nie współpracował - KAŻDY SĘDZIA ŻEBY ZOSTAĆ SĘDZIA MUSIAŁ ZŁOŻYĆ "LOJALKĘ" - TAKA JEST PRAWDA.
„Uważamy, że przyczyną kryzysu państwa, jest kryzys prawa,
a on z kolei ma źródła w kryzysie w środowisku prawników”
Pouczenie udzielone Głównemu Specjaliście w Zespole Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, pani Krystynie Kupczyńskiej o przysługujących Rzecznikowi Praw Obywatelskich, ustawowych uprawnieniach.
Wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich RP, Pana Janusza Kochanowskiego o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w sprawie przyczyn zorganizowania przez Sąd Rejonowy w Dębicy Wydział II Karny /sygn. akt II K 451/06/ w dniu 27 marca 2007r. rozprawy głównej w postępowaniu przeciwko mnie i zamiaru odczytania mi aktu oskarżenia /art. 385 § 1 kpk/ mimo, potwierdzonego przez Sąd, prowadzący sprawę braku materiałów dowodowych, potwierdzających popełnienie przeze mnie czynów, przedstawionych w akcie oskarżenia prokuratora Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Radosławy Ridan z dnia 13 czerwca 2006r.
Wniosek, aby niniejszym złożony wniosek rozpatrzył osobiście jego Adresat, Rzecznik Praw Obywatelskich RP, Pan Janusz Kochanowski.
W krótkim reportażu z uroczystości pogrzebowych pani Barbary Blidy, przedstawionych w dniu jej pogrzebu w wydaniu Panoramy o godzinie 22:00 przedstawiono Przewodniczącego SLD, Pana Wojciecha Olejniczaka, retorycznie pytającego, dlaczego pani B. Blida utraciła zaufanie do państwa polskiego.
Tak się złożyło, że na dwa dni przed samobójczą śmiercią pani B. Blida, pismem do mnie z dnia 23 kwietnia 2007r. Pana podwładna, Główny Specjalista w Zespole Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, pani mgr Krystyna Kupczyńska potwierdziła dosadnie, z jakich przyczyn obywatel całkowicie stracić może zaufanie do państwa.
W niniejszym piśmie przedstawię, dlaczego ja tego zaufania do Rzeczypospolitej, o którym mówił pan W. Olejniczak mam coraz mniej.
Wyjaśnię także, z jakich przyczyn państwo polskie, reprezentowane przez jego funkcjonariuszy publicznych sprawiło, że w 2006r. zdesperowany traktowaniem przez wiele lat moich dzieci i mnie samego zagroziłem, że popełnię samobójstwo oraz, w jaki sposób na mą groźbę zareagowała, pozbawiająca mnie możności korzystania z moich konstytucyjnych i ustawowych praw, funkcjonariuszka publiczna, prokurator Radosława Ridan.
Pragnę przypomnieć, że wniosek, jak w p. 2 niniejszego pisma złożyłem już w Biurze RPO w dniu 22 marca 2007r., a udzielona mi, z Pana upoważnienia, odpowiedź nań Głównego Specjalisty Zespołu Prawa Karnego w Biurze RPO, pani magister Krystyny Kupczyńskiej potwierdza, że pani magister nie zna zapisów Ustawy z dnia 15 lipca 1987r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich RP /Dz. U. z 2001r. nr 14 poz. 147/.
W związku z powyższym zmuszony jestem udzielić pani magister, odwołującego się do przepisów w.w. Ustawy pouczenia oraz ponownego złożenia mego wniosku.
Przypomnę, że w.w. pismem z dnia 22 marca 2007r. poinformowałem Pana, że wydanym w dniu 13 czerwca 2006r. aktem oskarżenia oskarżony zostałem przez prokuratora Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Radosławę Ridan o popełnienie przestępstw:
III. Zniesławienia przez Internet Pani mec. Wiesławy Zoll – małżonka Pana prof. dr hab. Andrzeja Zoll, adwokat, w latach 1997 – 2004 Pełnomocnik mej żony w prowadzonym przez Sąd Okręgowy w Krakowie postępowaniu z mojego powództwa o rozwód /sygn. akt XI CR 603/04/.
Właściwym dla rozpoznania sprawy był Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia, lecz władze tego Sądu złożyły wniosek do Sądu Najwyższego o przekazanie jej do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu, a ten przekazał ją – powołując się na dobro wymiaru sprawiedliwości /art. 37 § 1 k.p.k./ - postanowieniem z dnia 27 października 2006r. do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Dębicy.
Pragnę poinformować, że o popełnienie w.w. przestępstw oskarżony zostałem na podstawie zawiadomienia złożonego w dniu 2 lipca 2004r. przez ówczesnego Prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie, sędziego Włodzimierza Barana.
Sędzia W. Baran złożył zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie w.w. przestępstw w lipcu 2004r., tj. po tym, gdy m.in.:
jego podwładni, tj. niektóre sędziny Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie, oraz niektórzy sędziowie Sądu Apelacyjnego w Krakowie, prowadzący w latach 1997 – 2006 postępowanie z mojego powództwa o rozwód /sygn.akt Sądu Okręgowego w Krakowie XI CR 603/04/ przez kilka lat obrażali moich małoletnich dzieci oraz moje konstytucyjne i ustawowe prawa obywatelskie, w tym znęcali się przez kilka lat nad moim małoletnim chorym synem, uniemożliwiwszy mi jego, nakazaną przez lekarza specjalistę rehabilitacji-pediatrę, rehabilitację. Sędziny SSO Ewa Hańderek i SSR A. Wasilewska-Kawałek przez wiele miesięcy nie rozpatrywały mojego wniosku, abym – z nakazu lekarza specjalisty rehabilitacji-pediatry – rehabilitować mógł chorego na skoliozę i lordozę syna. Pragnę nadmienić, że sędziny wiedziały, że moja żona, nie tylko uniemożliwiała mi rehabilitację syna, ale sama jej zaniedbywała. Potwierdziła to w zaprotokołowanych zeznaniach rehabilitantka dziecka. Moja żona nie zezwalała mi w 2001r. na zabieranie naszego syna na zajęcia rehabilitacyjne na basenie z tej najpewniej przyczyny, że choroba naszego dziecka nic dla niej nie znaczyła. W reakcji na przekazaną przeze mnie Sądowi już w 2000 informację, że uniemożliwia mi rehabilitację dziecka, moja żona natychmiast poinformowała Sąd w jej piśmie procesowym z dnia 15 lipca 2000r., z właściwą jej matczyną troską o zdrowiej naszego dziecka, że - cytat - „Dla swoich korzyści z syna /imię dziecka – ZKE/ robi /tj. ja robię – ZKE/ (… - do wiadomości RPO – ZKE), skolioza to nie jest choroba”. Żadna z kilkorga sędzin, prowadzących postępowanie, tj. SSO L. Siedlarz-Kapera, SSO Ewa Hańderek, SSR A. Wasilewska-Kawałek, SSR I. Strózik, SSO Teresa Dyrga, ani żaden z sędziów Sądu Apelacyjnego w Krakowie, którzy rozpoznawali apelację, jaką złożyłem od wyroku SSO T. Dyrgi w I instancji, SSA Paweł Rygiel, SSA Andrzej Strózik, SSO Piotr Rusin, nie spytali mej żony, dlaczego w mej przekazanej Sądowi informacji, że nasze dziecko jest chore i wymaga rehabilitacji, dopatrzyła się tylko tego, że ja dla własnych korzyści robię z niego (… - do wiadomości RPO). Żadne z w.w. Państwa nie wyjaśniło mej żonie, że przecież skoro ja pragnąc rehabilitować syna – a ona mi to skutecznie uniemożliwiała – to znaczy, że ja chronić go właśnie przed ewentualnym (… - do wiadomości RPO - ZKE) chciałem. Nie leczona w okresie dojrzewania skolioza skutkować może przecież m.in. zniekształceniem klatki piersiowej, upośledzeniem funkcji oddychania i krążenia, zniekształceniem kręgosłupa i miednicy, garbem żebrowym, upośledzeniem działania narządów wewnętrznych. Żadne z w.w. Państwa nie poprosiło mej żony o wyjaśnienie, co też miała na myśli zarzucając mi, że ja „robię” z naszego syna (… - do wiadomości RPO – ZKE). Uniemożliwiwszy mi rehabilitację dziecka, Sąd zgodził się ze stanowiskiem mej żony, że ja dla swoich korzyści robiłem z niego (… - do wiadomości RPO – ZKE). Ja mam wszak inne zdanie na ten temat, tj. twierdzę, że Sąd przez 10 miesięcy nie rozpatrując mego wniosku, a następnie, oddalając go uniemożliwił mi rehabilitację małoletniego, w okresie dojrzewania dziecka, tworząc w ten sposób bardzo poważne zagrożenie dla jego zdrowia.
obrażająca prawa mojego chorego dziecka SSR A. Wasilewska-Kawałek zażądała ode mnie, natychmiast po złożonej przeze mnie na nią skardze do Prezesa Sądu, abym się poddał badaniom psychiatrycznym.
sędziowie Sądu Apelacyjnego w Krakowie, SSA Jan Kremer, SSA Anna Kowacz-Braun, SSA Maria Kuś-Trybek utrzymali w mocy w.w. postanowienie SSR A. Wasilewskiej-Kawałek, uniemożliwiające mi rehabilitację syna.
Rzecznik Praw Obywatelskich RP, pan prof. A. Zoll w reakcji na przekazane mu przeze mnie informacje o kłamstwach, oszustwach, jakimi jego małżonka, uczestnicząca w w.w. postępowaniu jako pełnomocnik mej żony, posługiwała się w jej pismach procesowych, wsparł SSR A. Wasilewską-Kawałek w jej w.w. żądaniu, abym poddał się badaniom psychiatrycznym.
Rzecznik Praw Obywatelskich RP, pan prof. A. Zoll, poinformowany przeze mnie, że Sąd uniemożliwił mi rehabilitację chorego syna, rekomendował mi utrzymywanie z dziećmi kontaktów … telefonicznych.
małżonka pana profesora, pani mec. W. Zoll przez kilka lat okłamywała i oszukiwała Sąd – za jego tj. sędzin i sędziów SSR A. Wasilewska-Kawałek, SSR Izabela Strózik, SSO Teresa Dyrga, SSA Paweł Rygiel, SSA Andrzej Strózik, SSO Piotr Rusin przyzwoleniem – m.in. zarzucając mnie i mej matce w jednym z jej pism procesowych, że złożyliśmy fałszywe zeznania i powołując się w uzasadnieniu dla jej oszczerstwa pod naszym adresem na nigdy /tj. od 1999r. do dnia złożenia niniejszego pisma/ nie okazane zaświadczenia. Pani mec. W. Zoll w jej pismach procesowych fałszywie przedstawiła nawet treść mego pozwu o rozwód.
Pani mec. W. Zoll wykorzystywała w jej prymitywnych procesowych „taktykach” nawet moje małoletnie dzieci, w tym – między innymi - podczas rozprawy w dniu 17 grudnia 2001r. zażądała, aby poddać je powtórnym badaniom w Rodzinnym Ośrodku Konsultacyjnym w Krakowie mimo, że sama w piśmie z dnia 12 czerwca 2001r. pisała, że takie badania niewątpliwie godzą w dobro dzieci oraz mimo, że jej klientka, moja żona, informowała Sąd w jej pismach procesowych, że powtórnym badaniom zdecydowanie sprzeciwiają się lekarze, sprawujący opiekę nad jednym z dzieci, psycholog i logopeda.
sędzia W. Baran, fanatyczny zwolennik pana prof. A. Zoll, przekraczając jego uprawnienia, rozpatrzył i oddalił mój wniosek z dnia 28 listopada 2002r. do pana prof. A. Zoll, aby ten, sprzeniewierzywszy się złożonemu przed Sejmem ślubowaniu zrezygnował ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich. Pan prof. A. Zoll sam nie rozpatrzył mego wniosku, ani nie przekazał go – zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami Konstytucji RP i Ustawy z dnia 15.07.1987r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich - do rozpoznania przez zwierzchnika RPO, Sejm RP. Pan profesor przekazał go do Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwo do sędziego W. Barana, a sędzia W. Baran – obrażając przepisy Konstytucji RP i ustawy o RPO – rozpatrzył mój wniosek – oddalił go nawet, o czym poinformował mnie pismem z dnia 17 lutego 2002r., Następnie, 2 lipca 2004r. złożył zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa znieważenia i zniesławienia Rzecznika Praw Obywatelskich RP pana prof. A. Zoll.
sędziny Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie i Rzecznik Praw Obywatelskich RP, pan prof. A. Zoll „murem” stanęli w obronie krzywdzącej chore dziecko SSR A. Wasilewskiej-Kawałek, broniąc jej stanowiska i chroniąc ją m.in. przed wyłączeniem /sama SSR A. Wasilewska-Kawałek informowała swoje koleżanki sędziny z Wydziału XI Sądu Okręgowego w Krakowie, że … nie zachodzą podstawy do jej wyłączenia/, zapominając jakby, że Sądu ustawowym, stanowionym przepisem art. 3 Konwencji on Prawach Dziecka, obowiązkiem jest: „We wszystkich działaniach dotyczących dzieci, podejmowanych przez publiczne lub prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub ciała ustawodawcze, sprawą nadrzędną będzie najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka.”
Opisy innych, licznych przypadków obrazy przez sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie moich dzieci i moich praw obywatelskich prezentują internetowe strony Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca www.zgsopo.z.pl oraz założona i prowadzona przez ZG SOPO strona - www.zkekus.pl
Po tym, gdy sędzia W. Baran złożył zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie w.w. przestępstw, wszyscy w.w. sędziowie oraz Państwo W. i A. Zoll zgodziwszy się z sędzią W. Baranem, obciążyli mnie ich zeznaniami, a prowadząca postępowanie prokurator Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód, Radosława Ridan wydała w dniu 13 czerwca 2006r. akt oskarżenia przeciwko mnie.
Sprawę prowadzić miał Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia lecz, jak wspomniałem, wystąpił z wnioskiem o jej przekazanie do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu i Sąd Najwyższy postanowieniem z dnia 27.10.2006r. przekazał ją do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Dębicy.
Pierwszym, wydanym w dniu 30 listopada 2006r. postanowieniem, Sąd Rejonowy w Dębicy postanowił zwrócić akta sprawy prokuratorowi, celem uzupełnienia istotnych braków postępowania przygotowawczego. Napisał Sąd, tj. Sędzia Tomasz Kuczma w w.w. postanowieniu:
w przedmiocie zwrotu sprawy prokuratorowi celem uzupełnienia postępowania przygotowawczego na podstawie art. 345 § 1 kpk.
postanawia zwrócić sprawę przeciwko oskarżonemu Zbigniewowi Kękuś Prokuratorowi Rejonowemu dla Krakowa Śródmieścia-Wschód w celu usunięcia istotnych braków postępowania przygotowawczego polegających na
Prokurator oskarżył Zbigniewa Kękusia o popełnienie szeregu przestępstw wyczerpujących znamiona przestępstw z art. 226 § 1 kk i art. 212 § 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 12 kk przeciwko różnym osobom pokrzywdzonym: Prezesowi Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Sędziom Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Prezesowi Sądu Okręgowego w Krakowie, Sędziom Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Prezesowi Sądu Okręgowego w Krakowie, Sędziom Sądu Okręgowego w Krakowie; z art. 212 § 2 kk w zw. z art. 12 kk przeciwko adwokat /Pani mec. W. Zoll – ZKE/ - pełnomocnikowi strony pozwanej w sprawie rozwodowej wszczętej na skutek powództwa oskarżonego; z art. 226 § 3 kk i art. 212 § 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 12 kk związanego ze znieważeniem Rzecznika Praw Obywatelskich oraz przestępstwa z art. 241 § 2 kk w zw. z art. 12 kk.
(…) Wypełnienie znamion zarzucanych przez Prokuratora występków stanowi nie sam fakt sporządzania przedmiotowych pism, ale publiczne ich rozpowszechnienie. Do przypisania więc sprawcy przestępnego zachowania potrzebne jest wykazanie, że to on takie informacje oraz treści wyczerpujące znamiona przestępstw z art. 226 § 1kk, 212 § 2 kk lub 226 § 3 kk oraz 241 § 2 kk na stronach internetowych zamieszczał. W zgromadzonym materiale dowodowym brak jest natomiast dowodów dotyczących ustalenia danych osoby, która zamieszczała informacje na stronach internetowych www.zgsopo.webpark.pl i www.zkekus.w.interia.pl. Wprawdzie nie ulega wątpliwości, że pisma te znajdujące się w aktach sprawy, wydrukowane ze stron internetowych, związane są bezpośrednio z prowadzoną w Sądzie Okręgowym w Krakowie sprawą I CR 603/04 i częściowo, treścią pokrywają się z pismami kierowanymi przez Z. Kękusia do tej sprawy oraz do organów państwa i innych osób. Jednakże nie może to jeszcze stanowić bezpośredniego dowodu, nawet w przypadku sporządzenia ich przez Z. Kękusia, iż pisma te na stronach internetowych zamieszczał oskarżony. Takim bezpośrednim dowodem nie jest nawet, znajdująca się w nim informacja o zamieszczeniu takiego pisma w Internecie, w części, w której autor wskazuje, jakim osobom pismo jest przekazywane. Do wyobrażenia jest bowiem sytuacja, że na stronach internetowych pismo takie zamieszcza inna niż oskarżony osoba, bądź działała ona wspólnie i w porozumieniu z oskarżonym. Trzeba zaś zwrócić uwagę, iż Zbigniew Kękuś przesłuchiwany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów i odmówił składania wyjaśnień.
Prokurator w czasie prowadzonego postępowania przygotowawczego nie podjął żadnych czynności mających na celu ustalenie, do jakich organizacji czy też osób fizycznych należą domeny internetowe i jakie osoby na tych stronach mogły zamieścić informacje i jaka osoba przedmiotowe pisma zamieściła. Dopiero takie czynności pozwolą jednoznacznie ustalić sprawcę zarzucanych w akcie oskarżenia czynów, a także w prawidłowy sposób ustalić formę sprawstwa.
(…) Zastrzeżenia też budzą przekazane do Sądu akta postępowania przygotowawczego i zawarte w nich odpisy, z których wiele, całkowicie lub częściowo jest nieczytelne m.in. kart /numery kart, łącznie ok. 140 kart – ZKE/ - co uniemożliwia ich ocenę. Nieczytelność takich materiałów również stanowi podstawę zwrotu sprawy prokuratorowi do postępowania przygotowawczego (SN Z 37/79 OSNKW 1980 nr 3 poz. 30).
Sąd Rejonowy w Dębicy wskazał, że prokurator R. Ridan:
Mimo licznych uchybień, wskazanych przez Sąd Rejonowy w Dębicy, prokurator R. Ridan znalazła zdecydowanych obrońców w sędziach Sądu Okręgowego w Rzeszowie, którzy w uchylającym w.w. postanowienie Sądu Rejonowego w Dębicy postanowieniu z dnia 5 stycznia 2007r. napisali m.in.:
”Sąd Okręgowy w Rzeszowie II Wydział Karny w składzie:
Przewodniczący: SSO Jarosław Szaro
przy udziale Prokuratora Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie – Renaty Stopińskiej-Witkowskiej po rozpoznaniu na posiedzeniu sprawy Zbigniewa Kękusia oskarżonego o czyny z art. 226 § 1 kk i in. kk na skutek zażalenia prokuratora Prokuratury Rejonowej w Krakowie Śródmieście Wschód na postanowienie Sądu Rejonowego w Dębicy z dnia 30 listopada 2006r. – sygn. akt II K 451/06 w przedmiocie zwrotu sprawy prokuratorowi w celu usunięcia istotnych barków postępowania przygotowawczego na podstawie art. 437 § 1 kpk postanawia uchylić zaskarżone postanowienie.
(…) Oczywiście, jeśli jednak Sąd nadal utrzymywać będzie, że pewien materiał dowodowy wymaga uzupełnienia, to przecież bez potrzeby powoływania biegłych, czy dopuszczania innych specjalistycznych dowodów może pisemnie zwrócić się do operatora administrującego portalem interia o przekazanie danych osoby, która w/w adres zarejestrowała, a następnie opłacała. Zasadą jest bowiem, iż domeny takie są płatne.
Dowód: Sąd Okręgowy w Rzeszowie, Wydział II Karny, sygn. akt II Kz.675/06, Postanowienie z dnia 5 stycznia 2007r. – podkreślenie moje – ZKE.
Sąd w Dębicy uznał, że prokurator R. Ridan obraziła przepisy art. 297 § 1kpk, nie wykonawszy podstawowych czynności, mogących prowadzić do uzyskania dowodów świadczących, że ja byłem sprawcą czynów, o których popełnienie mnie oskarżyła, ani żadnych czynności, mających na celu ustalenie, czy ja jestem sprawcą czynów, o których popełnienie mnie oskarżyła.
Sąd Okręgowy w Rzeszowie udzielił Sądowi Rejonowemu w Dębicy pouczenia, że ten ma … „Pamiętać należy, iż przy orzekani u Sąd każdorazowo dokonuje swobodnej ceny dowodów, która zobowiązuje go m.in. do uwzględnienia zasad prawidłowego rozumowania, a więc wyciągania właściwych wniosków z ujawnionego materiału dowodowego.”
Co zrobił z takim dictum Sądu Okręgowego w Rzeszowie sędzia Sądu Rejonowego w Dębicy, Tomasz Kuczma, który tak sprawiedliwie i bezstronnie rozpoczął jego uczestnictwo w postępowaniu przeciwko mnie?
Pomyślał sędzia T. Kuczma, że skoro wolno prokuratorowi R. Ridan nie wykonać „żadnych czynności (…)”, ani „podstawowych czynności (…)”, skoro aprobuje takie postępowanie prokurator R. Ridan troje sędziów Sąd Okręgowy w Rzeszowie i prokurator tamtejszej prokuratury, to on się też męczył nie będzie, wystarczy przecież, że … „porozumuje prawidłowo”, jak mu nakazał Sąd Okręgowy w Rzeszowie oraz , że … dokona swobodnej oceny dowodów.
Mimo, że sam postanowieniem z dnia 30.11.2006r. potwierdził, że prokurator R. Ridan nie dostarczyła takich dowodów, zorganizował rozprawę główną w sprawie przeciwko mnie, wzywając mnie do stawiennictwa w dniu 27 marca 2007r.
Miał zatem zamiar odczytać mi sędzia Tomasz Kuczma akt oskarżenia - art. 385 § 1 kpk.
Dowiedziawszy się o takim Sądu w Dębicy zachowaniu, Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca, pan Krzysztof Łapaj złożył w dniu dnia 15 marca 2007r. do Ministra Sprawiedliwości RP, Pana Zbigniewa Ziobro wniosek o:
Złożył w nim Prezes Zarządu Głównego SOPO następujące oświadczenie:
Wyrażamy nasze najwyższe oburzenie, a zarazem zdumienie i żal, że przez 5 lat, jakie upłynęły od momentu, gdy 21 lutego 2001 roku Pan Zbigniew Kękuś po raz pierwszy złożył wniosek o wyrażenie przez Sąd Okręgowy w Krakowie zgody na umożliwienie mu leczenia, rehabilitacji jego małoletniego chorego syna, do zakończenia w dniu 10 kwietnia 2006 roku postępowania z jego powództwa o rozwód, żaden z licznych, wymienionych wyżej, w różny sposób uczestniczących w postępowaniu sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz były Rzecznik Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, prof. Andrzej Zoll, naruszając przepisy – między innymi - art. 3 Ustawy Konwencja o Prawach Dziecka /Dziennik Ustaw z 2002.02.11/:
Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – art. 72.1:
oraz przedstawionych wyżej regulacji Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego nie udzielili pomocy, zagrożonemu bardzo poważnymi konsekwencjami – między innymi: zniekształcenie klatki piersiowej, upośledzenie funkcji oddychania i krążenia, zniekształcenie kręgosłupa i miednicy, garb żebrowy, upośledzenie działania narządów wewnętrznych - jego chorób dziecku, a samego dr Zbigniewa Kękuś Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście Wschód oskarżyła - nie wykonawszy, jak napisał Sąd Rejonowy w Dębicy Wydział II Karny w w.w. postanowieniu z 30.11.2006r., podstawowych czynności, mogących prowadzić do uzyskania dowodów świadczących o popełnieniu przez niego zarzuconych mu czynów - o popełnienie przedstawionych wyżej przestępstw.
Mogłem przypuszczać, że skoro poinformuję Pana, Rzecznika Praw Obywatelskich, że Sąd prowadzi postępowanie karne przeciwko mnie mimo potwierdzonego przezeń postanowieniem z 30.11.2006r. braku dowodów mej winy, Pan realizując Jego konstytucyjny obowiązek:
Sąd Rejonowy w Dębicy zorganizowaniem – mimo przedstawionych wyżej okoliczności, w tym jego samego postanowienia z dnia 30.11.2006r. - w dniu 22 marca 2007r. rozprawy głównej w postępowaniu przeciwko mnie, podczas której zamierzał mi odczytać akt oskarżenia - art. 385 § 1 kpk/ - dowiódł, że nie jest bezstronny.
Potwierdziwszy postanowieniem z 30.11.2006r. , że brak jest dowodów mej winy, sam także nie wykonał żadnych czynności, aby te dowody zdobyć. Gdyby takowe wykonał, przekonał by się sędzia T. Kuczma, że nie ja – co potwierdził Prezes SG SOPO, pan Krzysztof Łapaj w w.w. piśmie z 15.03. 2007r. - jestem sprawcą czynów, o których popełnienie zostałem oskarżony i poinformował by mnie, że uznał mnie niewinnym zarzuconych mi czynów.
Wydaje się, że z wyżej wymienionego art. 45.1 Konstytucji, pouczony przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie, sędzia T. Kuczma o potrzebie „prawidłowego rozumowania” zamierza zrealizować tylko postulat unikania przewłoki … .
Jeszcze większym, niż postawa Sądu Rejonowego w Dębicy, któremu Sąd Najwyższy przekazał przecież sprawę przeciwko mnie powodowany troską o dobro wymiaru sprawiedliwości zaskoczeniem i rozczarowaniem jest dla mnie postawa Rzecznika Praw Obywatelskich RP.
Odpowiadając na mój w.w. wniosek do RPO z dnia 22 marca 2007r. Główny Specjalista w Zespole Prawa Karnego Biura RPO, magister Krystyna Kupczyńska poinformowała mnie pismem z dnia 23 kwietnia 2007r. – Załącznik 1:
Dowód: Załącznik 1; Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, sygn. akt RPO 42333 – II/02/K.Ku, pismo mgr K. Kupczyńskiej z dnia 23.04.2007r. /podkreślenie moje, ZKE/.
Przede wszystkim wskazać należy na wielkie doświadczenie magister Krystyny Kupczyńskiej w rozpatrywaniu zgłaszanych Rzecznikowi spraw.
Pani magister nie podaje daty złożenia przeze mnie wniosku, nie podaje też czego konkretnie dotyczył, przestawia tylko sygnaturę akt sprawy
W konsekwencji … nie wiadomo – przepraszam za użyty przeze mnie kolokwializm - „o co chodzi.”
Moje od wielu lat z nimi doświadczenia potwierdzają, że to standardowe postępowanie ogromnej większości funkcjonariuszy publicznych, bez względu na instytucje, w których pracują i stanowiska, jakie w nich zajmują.
Państwo musicie przechodzić przez szkolenia w tym zakresie, lub stosujecie się do nich w ramach tzw. „best practices”, tj. najlepszych praktyk.
Najlepszych oczywiście z Państwa punktu widzenia.
Adresatom kopii niniejszego pisma wyjaśnię, że w istocie „chodzi” o to, że gdy funkcjonariusz publiczny nie przedstawi w odpowiedzi na wniosek obywatela, czego ten wniosek dotyczył, wyjaśnić może, że – jak uczyniła pani K. Kupczyńska - nie posiada uprawnień do rozpatrzenia wniosku strony.
Co dla mnie - oraz innych obywateli RP „skazanych” na jej uczestnictwo w zgłaszanych RPO sprawach - najważniejsze, pani magister K. Kupczyńska pismem z dnia 23.04.2007r. potwierdza brak znajomości przepisów Ustawy z dnia 15.07.1987r. o RPO.
Okazuje się zatem, że Pani magister K. Kupczyńska nie ma racji.
Albo świadomie kłamie, albo jest kolejnym niedouczonym funkcjonariuszem publicznym, z jakim mam do czynienia.
Pani magister, reprezentując wobec mnie Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej informuje mnie, że Rzecznik nie jest uprawniony do ingerowania w toczące się postępowanie i nie podejmie postulowanych przeze mnie działań.
W dodatku Pani magister powołuje się na upoważnienie Rzecznika Praw Obywatelskich RP, tj. Pana Janusza Kochanowskiego.
To znaczy, że pani magister i Pan nie znaliście do dnia złożenia przeze mnie niniejszego pisma przysługujących Państwu uprawnień.
Teraz już je Państwo – dzięki mnie - znacie.
Zapoznawszy się z treścią pisma pani mgr K. Kupczyńskiej z dnia 23.04.2007r. współpracujący ze mną prawnicy stwierdzili, że napisane z Pana upoważnienia pismo oznacza „zielone światło” dla Sądu prowadzącego postępowanie karne przeciwko mnie.
Wiedząc, że Sąd Rejonowy w Dębicy postanowił zorganizować rozprawę główną przeciwko mnie i odczytać mi akt oskarżenia mimo, potwierdzonego przezeń braku materiałów dowodowych, potwierdzających, że ja jestem sprawcą czynów, o których popełnienie oskarżyła mnie prokurator R. Ridan, przedstawili mi przewidywane przez nich scenariusze mojej najbliższej przyszłości:
Sąd uzna mnie winnym zarzuconych mi czynów i uznany zostanę za przestępcę.
Okaże się, że już wcześniej uznany za SSR A. Wasilewską-Kawałek i RPO, Pana prof. A. Zoll za chorego psychicznie, a przez SSR I. Strózik za agresywnego i atakującego sędziów i Państwa W. i A. Zoll … zaatakowałem tych Państwa podczas rozprawy i trzeba mnie było umieścić w zakładzie psychiatrycznym
Okaże się, że spełniłem mą groźbę z pism złożonych zimą i wiosną 2006r. w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód i … popełnię samobójstwo.
Ten wariant uznają współpracujący ze mną prawnicy za mało prawdopodobny w realizacji. Po pierwsze, twierdzą, Sąd wie już, że nie ja jestem sprawcą czynów, o których popełnienie oskarżyła mnie prokurator R. Ridan i uznanie mnie winnym nie popełnionych przeze mnie czynów, jednak - troszkę tylko wprawdzie, ale jednak - by go skompromitowało.
Po wtóre uznanie mnie winnym przestępstwa znieważenia i zniesławienia byłego RPO, pana prof. A. Zoll mogłoby jednak zaszkodzić rozwojowi kariery politycznej pana profesora. A, że pan profesor zamierza robić karierę polityczną dobitnym potwierdzeniem jego obecnie na scenie politycznej ogromna aktywność.
Z mej strony dodać tylko mogę, że moje doświadczenia z sędziami dowodzą, że jeśli taka potrzeba, nawet materiały dowodowe … „się znajdą”. Celem wydania niekorzystnego dla mnie wyroku w w.w postępowaniu o rozwód, sędzia T. Dyrga sfałszowała przecież protokół z rozprawy, którą prowadziła w dniu 22 listopada 2004r., wpisując tam nie złożone przez mego pełnomocnika oświadczenie.
Fakt umieszczenia przez SSO T. Dyrga w protokole z rozprawy w dniu 22.11.2004r. nie złożonego przez niego oświadczenia, potwierdził mój pełnomocnik w pisemnym oświadczeniu, przesłanym przeze mnie do – między innymi – Ministerstwa Sprawiedliwości RP.
Ten wariant uznają współpracujący ze mną prawnicy za najbardziej prawdopodobny. Autorytety moralne, SSR A. Wasilewska-Kawalek i RPO, pan prof. A. Zoll uznali mnie przecież już w 2001r. /protokół z rozprawy w sprawie do sygn. akt Sądu Okręgowego w Krakowie XI CR 603/04 z dnia 17 grudnia 2001r/ i 2002r. /pismo RPO z dnia 20 sierpnia 2002r., sygn. akt RPO-398574-XI/02/MK/ za chorego psychicznie. Oni oraz 14 sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz pani mec. Wiesława Zoll zeznawali przeciwko mnie, czując się przeze mnie pokrzywdzonymi, tj. znieważonymi i zniesławionymi. Jakby nie znęcali się nad małoletnim, chorym dzieckiem, jakby nie kłamali, jakby się sami nie kompromitowali, piszą o sobie nawzajem w doręczanych mi pismach, że są … autorytetami moralnymi, bo Sąd Najwyższy w postanowieniu z 1971r. stwierdził, że wszyscy sędziowie są autorytetami moralnymi.
Sędzia I. Strózik zarzuciła mi natomiast agresję i atakowanie sędziów i państwa W. i A. Zoll.
Jeśli zatem 16 autorytetów moralnych, tj w.w. sędziowie i były Prezes Trybunału Konstytucyjnego i były RPO, pan prof. A. Zoll oraz pani mec. W. Zoll zgodnie oświadczy - a poprze ich najpewniej w oświadczeniu sędzia, który zorganizował rozprawę główną w postępowaniu przeciwko mnie, sam wcześniej oświadczywszy, że brak jest materiałów dowodowych potwierdzających moją winę – że ja ich chciałem np. pobić, pogryźć, że się na nich rzuciłem itp. itd., kto ośmieli się przeciwstawić tak licznemu gronu autorytetów moralnych.
O tym, że są wśród nich kłamcy /sędzia A. Wasilewska-Kawałek, sędzia I. Strózik, sędzia T. Dyrga/ oraz oszuści /pani mec. W. Zoll/ wiem przecież, i posiadam na to dowody tylko ja.
A ja nie jestem autorytetem moralnym, albowiem tylko grupa zawodowa sędziowie, en bloc zastrzegła sobie dla siebie ten tytuł i się nim niektórzy sędziowie napawają, wykorzystując go celem nawzajem bronienia się przed konsekwencjami obrazy przez nich prawa.
Ten wariant uznają moi koledzy prawnicy za mniej prawdopodobny w realizacji, niż ww.. wariant 2, jakkolwiek zgodziliśmy się, że sposób, w jaki traktuje mnie pan prof. A. Zoll z jego fanatycznym zwolennikiem, sędzią W. Baranem dowodzi, że i tego wariantu całkowicie nie można wykluczyć.
Gdy o nim rozmawialiśmy, doszliśmy do wniosku, że mógłby się ewentualnie spełnić w wersji … nieszczęśliwy wypadek.
Ponieważ wszyscy dobiegamy 50-ki i jesteśmy z Krakowa powspominaliśmy sobie, jak to paliliśmy znicze i uczestniczyli w pochodzie po śmierci Stanisława Pyjasa, który … nieszczęśliwie spadł ze schodów.
Nieszczęśliwe wypadki, takim samym były kiedyś sposobem pozbywania się niewygodnych przeciwników przez ludzi sprawujących władzę, jak stosowany obecnie przeciwko mnie przez pana prof. A. Zoll we współpracy z SSR A. Wasilewską-Kawałek wariant uznania mnie za chorego psychicznie lub przez sędziego W. Barana we współpracy z w.w. autorytetami moralnymi i panią mec. W. Zoll oraz prokurator R. Ridan wariant nieudolnego … czynienia mnie przestępcą.
Lata mijają, budzące grozę metody sprawowania władzy niezmiennie bywają jednak przez niektóre .środowiska – w tym nawet, a może przede wszystkim, w środowisku „autorytetów moralnych” – z godnym największego potępienia zamiłowaniem kultywowane.
Wskazać należy, że warianty umieszczenia mnie w zakładzie psychiatrycznym lub „popełnienia” przeze mnie samobójstwa o tyle mogłyby zostać wobec mnie zastosowane, że pan prof. A. Zoll już w 2002r. odesłał mnie do psychiatry, ja natomiast sam w 2006r. użyłem groźby, że popełnię samobójstwo.
Przypomnę, że gdy w 2001r. sędzia A. Wasilewska-Kawalek ostatecznie oddaliła mój wniosek, abym mógł zabierać chorego syna na jeden raz w tygodniu 45-o minutowe zajęcia rehabilitacjne, i gdy jej postanowienie w tej sprawie z dnia 19.12.2001r., postanowieniem z dnia 4 marca 2002r. utrzymali w mocy sędziowie Sądu Apelacyjnego w Krakowie Jan Kremer, Anna Kowacz-Braun, Maria Kuś-Trybek, o stanowisku Sądu wobec mojego chorego dziecka poinformowałem Rzecznika Praw Obywatelskich RP, pana prof. A. Zoll.
Poinformowałem także RPO, że pełnomocnik mej żony w sprawie o rozwód, pani mec. W. Zoll posługuje się w jej pismach procesowych kłamstwami, oszustwami że zarzucając mnie i mej matce, że złożyliśmy fałszywe zeznania powołała się na nie okazane przez nią zaświadczenia, że nawet treść mego pozwu o rozwód fałszywie przedstawiła w jednym z jej pism procesowych.
Poinformowałem Rzecznika, że złożyłem wniosek o wyłączenie sędzi A. Wasilewskiej-Kawałek.
W reakcji na kilka przesłanych przeze mnie w 2002r. Rzecznikowi pism, Dyrektor Zespołu Prawa Rodzinnego w Biurze RPO, pani G. Rdzanek-Piwowar poinformowała mnie:
„Z upoważnienia Rzecznika Praw Obywatelskich /tj. pana prof. dr hab. Andrzeja Zoll – ZKE/ (…)
„Uprzejmie informuję, że niezależnie od zabezpieczonych kontaktów z synami konieczne jest utrzymywanie kontaktów pośrednich, tj. telefonicznych. Ubolewać należy, że w postanowieniu zabezpieczającym Pana kontakty bezpośrednie pominięto okres wakacji i świąt. Wszak oczywiste jest, że synowie część wolnego od nauki czasu powinni spędzać z ojcem i krewnymi z ojca strony.” To przecież kpina rekomendować ojcu, informującemu Rzecznika Praw Obywatelskich o ograniczaniu przez Sąd – wbrew opinii biegłych RODK, zalecających zapewnienie moim dzieciom szerokich, nieskrępowanych, nieograniczonych kontaktów ze mną – kontakty telefoniczne.
„Zgodnie z art. 43 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych sąd może ukarać winnego „ciężkiego naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych, albo ubliżenia sądowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w sprawie”, podobnie za ubliżenie sądowi w piśmie lub użycie wyrazów obraźliwych.” To zapewne stanowisko RPO w sprawie nazwania przeze mnie w mym piśmie procesowym z 6 lipca 2001 r. SSO Ewy Hańderek i SSR A. Wasilewskiej-Kawalek okrutnymi sędziami i ukarania mnie w związku z tym przez SSR A. Wasilewską-Kawałek grzywną w kwocie 1.000 /jeden tysiąc/ plz.
„Generalnie nadmienić należy, że podniesione przez Pana twierdzenia i argumenty w istocie stanowią polemikę z wnioskami złożonymi przez pełnomocnika żony /małżonka RPO, Pana prof. dr hab. Andrzeja Zoll, Pani mec. W. Zoll – ZKE/. Ocena zasadności wniosków, jak i zebranego w sprawie materiału dowodowego – jak również odmowy poddania się przeprowadzenia dowodu – należy do niezawisłego sądu. W tym miejscu ubolewać należy, że cofnął Pan wcześniej wyrażoną zgodę na poddanie się badaniom psychiatrycznym i tym samym uniemożliwił przeprowadzenie dowodu tak istotnego dla tej sprawy”. Tak to Rzecznik Praw Obywatelskich RP udzielił wsparcia znęcającej się nad moim małoletnim chorym dzieckiem, uzurpującej sobie prawo do zajmowania stanowiska w kwestii wyboru metody rehabilitowania chorego dziecka, wymuszającej szantażem na ojcu krzywdzonego przez nią dziecka zgodę na poddanie się badaniom psychiatrycznym. Jak SSR A. Wasilewska-Kawalek odesłał mnie Pan prof. dr hab. A. Zoll przez Panią G. Rdzanek-Piwowar do psychiatry. Podkreślić należy, że uczynił tak pan prof., A. Zoll w reakcji na przekazane przeze mnie Rzecznikowi Praw Obywatelskich RP informacje o kłamstwach, oszustwach małżonki pana Profesora. Wskazać należy, że ja nie polemizowałem z panią mec. Wiesławą Zoll, lecz przedstawiłem fakty, tj. kłamstwa, oszustwa Pani Mecenas z jej pism procesowych oraz żądałem od Sądu – a później także od Rzecznika Praw Obywatelskich RP – aby zobowiązał Panią Mecenas do dowiedzenia wiarygodności jej kłamliwych oświadczeń lub – jak stanowi Konstytucja RP - ich sprostowania i usunięcia z akt sprawy. Zamiast uczynienia zadość mym, mającym uzasadnienie w przepisach Kodeksu Postępowania Cywilnego i Konstytucji RP wnioskom otrzymałem ze strony sądu i Pana prof. dr hab. A. Zoll via Pani G. Rdzanek-Piwowar rekomendację poddania się badaniom psychiatrycznym.
Po otrzymaniu w.w. pisma, oznaczającego sprzeniewierzenie się przez pana prof. A. Zoll złożonemu przez niego, jako Rzecznika Praw Obywatelskich RP, przed Sejmem RP ślubowaniu /art. 4 Ustawy z dnia 15 lipca 1987r. o RPO/, w dniu 28 listopada 2002r. złożyłem wniosek, aby pan profesor sam, dobrowolnie zrezygnował ze stanowiska RPO.
Pan profesor nie rozpatrzył mego wniosku, ani nie przekazał go do rozpatrzenia przez jego jedynego, konstytucyjnego i ustawowego zwierzchnika, tj. Sejm RP. Przekazał go do Ministerstwa Sprawiedliwości, a Ministerstwo Sprawiedliwości do … Sądu Apelacyjnego w Krakowie.
Tam – oczywiście i rażąco obrażając przepisy Konstytucji RP /art. 210/ i Ustawy o RPO /art. 3, art. 7/ oraz przekraczając jego uprawnienia - rozpatrzył go i oddalił ówczesny Prezes Sądu, sędzia Włodzimierz Baran.
Rozpatrzenie przez sędziego W. Barana mego wniosku do pana prof. A. Zoll, by ten zrezygnował ze stanowiska RPO oznacza, że Rzecznik Praw Obywatelskich za swą działalność odpowiada przed sędzią W. Baranem.
W Konstytucji RP i Ustawie o RPO ani słowa nie ma jednak o sędzi W. Baranie jako zwierzchniku Rzecznika.
Gdyby ktoś kiedyś złożył wniosek, aby Pan zrezygnował ze stanowiska RPO, sugeruję odszukanie sędziego W. Barana.
Wskazana wyżej, to nie jedyna przysługa, jaką sędzia W. Baran wyświadczył panu prof. A. Zoll. W 2003r. przekroczywszy jego uprawnienia i obraziwszy art. 210 Konstytucji RP, sędzia W. Baran oddalił mój wniosek do Pana prof. A. Zoll, aby ten zrezygnował ze stanowiska RPO, a 2 lipca 2004r. złożył zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa znieważenia i zniesławienia w.w. funkcjonariuszy publicznych, w tym pana prof. A. Zoll.
Po tym, gdy Rzecznik Praw Obywatelskich zamiast pomóc mojemu choremu dziecku, lub przynajmniej pozostać neutralnym, odesłał mnie do psychiatry, złożyłem pozew przeciwko panu prof. A. Zoll o naruszenie moich dóbr osobistych.
Pierwsza rozprawa w sprawie odbyć się miała w Sądzie Okręgowym w Warszawie w dniu 15 lipca 2004r.
Nie odbyła się jednak, ponieważ sędzia M. Łodko poinformował mnie, że moje stawiennictwo nie jest obowiązkowe, a pan profesor wykorzystawszy moją nieobecność, złożył przez swego pełnomocnika, Zastępcę RPO, pana Stanisława Trociuk, wniosek o zawieszenie postępowania i sędzia M. Łodko zastosował się do wniosku pana profesora.
Pan prof. A. Zoll mógł spokojnie złożyć w dniu 15 lipca 2004r. wniosek o zawieszenie postępowania z mego powództwa przeciwko niemu, bo wiedział, że dwa tygodnie wcześniej, tj. w dniu 2 lipca 2004r., jego zwolennik, gotów nawet przepisy prawa konstytucyjnego obrazić, sędzia W. Baran złożył zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie w.w. przestępstw.
Pan profesor A. Zoll złożył wniosek a zawieszenie postępowania z mego powództwa przeciwko niemu, i spokojnie mógł czekać, aż … ja uznany zostanę za przestępcę w postępowaniu, prowadzonym w następstwie zawiadomienia złożonego przez jego fanatycznego, całkowicie oddanego mu, gotowego dla przekroczenia dlań jego uprawnień zwolennika, sędziego W. Baran.
Uważający mnie za znieważającego go przestępcę i zeznający przeciwko mnie, pan profesor A. Zoll nie tylko w sędzi W. Baranie ma sprzymierzeńca, lecz także w prokuratorze prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Radosławie Ridan.
Po tym, gdy życzliwa mi osoba poinformowała mnie, że sędzia W. Baran złożył w dniu 2 lipca 2004r. w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstw, ja w dniu 16 listopada 2004r. złożyłem w tej samej Prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przez małżonkę pana profesora, panią mec. W. Zoll przestępstwa poświadczenia nieprawdy.
Ponieważ mimo w.w. przepisów Prokuratura milczała przez niemal rok, nie informując mnie o jej stanowisku wobec mego zawiadomienia, w dniu 19 października 2005.r złożyłem wniosek w Biurze RPO o:
Natychmiast po jego przeze mnie złożeniu uruchomiła pani prokurator „uśpione” od 2 lipca 2004r. postępowanie, związane z zawiadomieniem złożonym przez sędziego w Barana.
Mimo, że Prokuratura Apelacyjna już 30 listopada 2005r. przekazała mój wniosek do RPO z 19.10.2005r. do Prokuratury Okręgowej w Krakowie, zobowiązując ją do udzielenia nań odpowiedzi, ja wciąż takowej nie otrzymywałem.
Z drugiej natomiast strony prokurator R. Ridan „pędziła” z postępowaniem przeciwko mnie.
Tak się jej ogromnie spieszyło, że mimo, iż ja odbierałem wszystkie kierowane do mnie pisma, w dniu 28 grudnia 2005r. wysłała umundurowanego policjanta do mieszkania, zamieszkiwanego przez moją żonę z naszymi synami z poleceniem wręczenia wezwania dla mnie do stawiennictwa w Prokuraturze w dniu 10 stycznia 2006r.
Policjant wręczył wezwanie dla mnie jednemu z mych synów w obecności drugiego.
Trzeba było widzieć przerażenie synów, gdy mi to wezwanie wręczali, gdy ich odebrałem od żony w dniu 29 grudnia 2005r.
Przecież to oczywista złośliwość ze strony pani prokurator. Skoro chciała, abym się stawił w Prokuraturze w dniu 10.01.2006r. mogła wezwanie wysłać pocztą, lub – jeśli już uznała, że trzeba nim straszyć moje dzieci – mogła to zrobić po Nowym Roku
Skutecznie udało się pani prokurator R. Ridan zepsuć moim synom ferie świąteczno-noworoczne i radosny nastrój, towarzyszący witaniu Nowego Roku..
Pismem z dnia 1 lutego 2006r. prokurator E. Kowalska poinformowała mnie, że postanowieniem z dnia 30 czerwca 2005r. odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie złożonego przeze mnie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Panią mec. W. Zoll z art. 271§ 1 Kodeksu Karnego [Poświadczenie nieprawdy], i uczyniła to na podstawie art. 231 § 1 Kodeksu Karnego [nadużycie funkcji przez funkcjonariusza publicznego].
Odpowiednie w tym zakresie przepisy Kodeksu Karnego – art. 115 § 13 kk - klarownie wyjaśniają, jakie zawody kwalifikowane są do grupy „funkcjonariusze publiczni”.
Nie ma wśród nich zawodu adwokata.
Jak się okazuje, gdy pani mec. W. Zoll trzeba bronić, prokuratorzy Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód, nawet funkcjonariuszkę publiczną gotowi są z niej uczynić.
Prokurator E. Kowalska wyjaśniła mi zatem wreszcie, że odmówiła wszczęcia śledztwa przeciwko kłamcy, pani mec. W. Zoll, czyniąc ją funkcjonariuszką publiczną, a prokurator R. Ridan galopowała z postępowaniem przeciwko mnie.
Tak się jej bardzo spieszyło, i tak bardzo ukryć pragnęła przede mną, o popełnienie jakich przestępstw jestem podejrzewany, że zarządzeniem z dnia 12.12.2005r. odmówiła mi nawet skorzystania ze stanowionego przepisami art. 51 Konstytucji RP i art. 156 kpk § 1, § 2, prawa dostępu do akt sprawy i sporządzenia odpisów z akt prowadzonego przez nią przeciwko mnie postępowania.
Po moim w tej sprawie wniosku z dnia 9.12.2005r. wydała w dniu 12.12.2005r. zarządzenie o odmowie sporządzenia i wydania kserokopii akt sprawy.
Prokuratorowi wszystko przecież wolno.
Po tym, gdy 28 grudnia 2005r. wysłała prokurator R. Ridan policjanta do moich synów z poleceniem wręczenia wezwania dla mnie do stawiennictwa w Prokuraturze, złożyłem wniosek o jej wyłączenie oraz wniosek o wysyłanie wszystkich do mnie pism na mój, znany Prokuraturze adres.
We wniosku o wyłączenie prokurator R. Ridan wyjaśniłem, że moim synom potrzebny jest spokój, że przed nimi decydujące o ich dalszej edukacji egzaminy, kończące liceum i gimnazjum. Wyjaśniałem, że o oszczędzanie jednemu z moich synów stresu kilka lat wcześniej apelowali logopeda i psycholog.
Nie powstrzymało to prokurator R. Ridan przed powtórnym, w lutym 2006r., wysłaniem do moich synów … dwóch naraz policjantów.
Gdy oddalano moje wnioski o jej wyłączenie, przełożony pani prokurator, Naczelnik Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Piotr Kosmaty wyjaśniał mi, że nie przysługuje mi prawo do złożenia zażalenia na przekazywane mi informacje o oddaleniu tych wniosków.
Prokurator R. Ridan pozbawiała mnie - za wiedzą jej przełożonego - możności korzystania z moich praw, a w jej działaniach nie szczędziła nawet moich synów, coraz to wysyłając do nich policjantów.
Widząc, jak bardzo zależy jej na jak najszybszym wydaniu przeciwko mnie aktu oskarżenia, jak nawet do mego pracodawcy wysyłała, poszukującego mnie policjanta, obawiając się, że uznany zostanę wielokrotnym przestępcą w okresie przed w.w. egzaminami synów, celem zdyscyplinowania obrażającej przepisy prawa pani prokurator, w miejsce wcześniej składanych – i lekceważonych przez nią - powołujących się na przepisy prawa konstytucyjnego i ustawowego wniosków, stosować zacząłem groźbę.
Składałem zatem kolejne wnioski i informowałem przełożonych prokurator R. Ridan, że jeśli ta kontynuować będzie postępowanie, zanim zostaną rozpatrzone, ja popełnię samobójstwo.
Nie po to przez cały okres uczęszczania synów do szkoły pokrywałem koszty ich nauki w prywatnej szkole podstawowej, gimnazjum i liceum, aby grupa w.w. „autorytetów moralnych”, razem z prokurator R. Ridan zniweczyć miała moje wysiłki w celu zapewnienia dzieciom jak najlepszego wykształcenia i uznawszy mnie za przestępcę tuż przed egzaminami, które decydować miały o ich dalszej edukacji, spowodować stres, który z pewnością wpłynąłby na wyniki egzaminów.
Pomogło, pani prokurator wreszcie się ustatkowała, a ja, po tym, gdy młodszy syn zakończył testy, kończące gimnazjum, a starszy rozpoczął egzaminy maturalne i jakby prokurator R. Ridan nie pędziła z postępowaniem przeciwko mnie musiał je skończyć zanim wydała by akt oskarżenia przeciwko mnie, a Sąd podjął kolejne działania, w dniu 8 maja 2006r. zgłosiłem się – jak przystało na przestrzegającego prawo obywatela - na wezwanie doręczone mi przez Komisariat Policji w miejscu mego zatrudnienia.
Przesłuchujący mnie policjant poinformował mnie na początku naszego spotkania, że prokurator Radosława Ridan zażądała, aby on poddał mnie badaniom psychiatrycznym, ponieważ w toku prowadzonego przez nią postępowania groziłem, że popełnię samobójstwo.
Policjant wyjaśnił mi następnie, że on nie ma gdzie poddać mnie badaniom psychiatrycznym, spytał mnie, czy wyrażam zgodę na poddanie mnie badaniom, i poinformowany przeze mnie, że nie wyrażam zgody, zadzwonił do prokurator R. Ridan, aby dowiedzieć się, czy Pani prokurator nalega na moje badania.
Prokurator R. Ridan wyraziła zgodę, by nie poddawano mnie badaniom psychiatrycznym.
Nie zmienia to wszak faktu, że prokurator R. Ridan dołączyła do SSR A. Wasilewskiej-Kawałek i RPO, pana prof. A. Zoll, którzy także uznali mnie za chorego psychicznie.
Jeśli prokurator R. Ridan wiedząc – a trzeba wierzyć, że prowadząc postępowanie przeciwko mnie zapoznała się z aktami postępowania z mojego powództwa o rozwód – jak kocham dzieci, jak o każde 45 minut nawet spotkania z synami, walczę ze zwyrodniałymi sędzinami Sądu Okręgowego w Krakowie i podobnymi im sędziami Sądu Apelacyjnego w Krakowie i uwierzyła, że ja rzeczywiście miałem zamiar popełnić samobójstwo, jest nie tylko ignorantką, czego dowiódł w.w. postanowieniem z 30 listopada 2006r. sędzia Tomasz Kuczma, ala tak samo bezrozumną funkcjonariuszką publiczną, jak broniona przez nią sędzia SSR A. Wasilewska-Kawałek, która stwierdziła w uzasadnieniu do postanowienia z 19.12.2001r. że dla chorego dziecka znacznie korzystniej będzie uczestniczyć jeden raz w tygodniu w 90-o minutowych zajęciach rehabilitacyjnych na basenie, niż – jak zalecił lekarz specjalista rehabilitacji-pediatra – kilka razy w krótszych.
Przecież zmuszanie chorego dziecka do przebywania przez 90 minut w basenie mogło być dla niego nawet szkodliwe. Na tym właśnie polega przewaga funkcjonariusza publicznego nad „zwykłym” obywatelem.
Funkcjonariusz publiczny obrażać może prawa obywatela, pozbawiać go możności korzystania z jego praw, a gdy ten sprzeciwi się takiemu traktowaniu, okazuje się, że jest albo osobą chorą psychicznie, albo przestępcą.
Gdy już uznała mnie za chorego psychicznie, w dniu 13 czerwca 2006r. wydała prokurator R. Ridan przeciwko mnie akt oskarżenia.
Jak się okazało, tak była przy tym przekonana, że uznany zostanę za przestępcę, że – jak napisał niezależny i niezawisły do pewnego momentu sędzia T. Kuczma – nie podjęła żadnych czynności mających na celu ustalenie, czy ja jestem sprawcą czynów, o których popełnienie mnie oskarżyła ani podstawowych czynności, mogących prowadzić do uzyskania dowodów świadczących o popełnieniu przeze mnie czynów, o których sprawstwo mnie oskarżyła.
Co więcej, mimo, że w uzasadnieniu z dnia 18 maja 2006r. do postanowienia z 2.11.2005r. o przedstawieniu mi zarzutów nie napisała prokurator R. Ridan, że prowadzone przez nią postępowanie przygotowawcze potwierdziło popełnienie przeze mnie przestępstw znieważenia i zniesławienia RPO, pana prof. A. Zoll, to jednak w wydanym przez nią 13 czerwca 2006r. akcie oskarżenia oskarżyła mnie o popełnienie tych przestępstw.
Różnica pomiędzy funkcjonariuszem publicznym, a zwykłym, jak ja obywatelem i na tym polega, że funkcjonariusz publiczny pozwolić sobie może na każdą nikczemność, każdą niegodziwość. Może absolutnie bezkarnie lekceważyć jego podstawowe zawodowe obowiązki, tj. obrażać przepisy obowiązującego prawa i nie spotka go za to jakakolwiek kara. Jej dobra broni nawet pracownica Biura Rzecznika Praw Obywatelskich RP, pani Krystyna Kupczyńska, która – wbrew przepisom Ustawy o RPO - wmawia mi, że nie posiada uprawnień do podjęcia wnioskowanych przeze mnie działań.
Pragnę Pana poinformować, że jej postawą, pani K. Kupczyńska niczym nie różni się dwojga innych pracowników Biura RPO.
Była Dyrektor Zespołu Prawa Rodzinnego, pani G. Rdzanek-Piwowar nie tylko, wbrew dobru małoletniego chorego dziecka pozwoliła wysłużyć się sobą byłemu RPO, panu prof. A. Zoll i rekomendowała mi z jego upoważnienia utrzymywanie kontaktów telefonicznych z dziećmi oraz poddanie się badaniom psychiatrycznym, ale przez dwa lata, tj. w okresie 14 czerwiec 2004r. do 14 czerwiec 2006r. nie przesłała Rzecznikowi Praw Dziecka akt postępowania, które prowadziło Biuro RPO, w związku ze zgłoszoną przeze mnie sprawą obrazy przez sędziny Sądu Okręgowy w Krakowie, sędziów Sądu Apelacyjnego w Krakowie i RPO, Pana prof. A. Zoll praw mojego małoletniego chorego dziecka i o których doręczenie mu wnioskował RPD w imiennie kierowanym do pani G. Rdzanek-Piwowar wniosku z dnia 14 czerwca 2004r.
W dniu 14 czerwca 2006r. podczas wizyty w Biurze RPD, przeglądałem akta sprawy zgłoszonej przeze mnie Rzecznikowi Praw Dziecka 23 kwietnia 2004r.
Znalazłem w nim w.w. wniosek z dnia 14 czerwca 2004r. do Dyrektora Zespołu Prawa Rodzinnego w Biurze RPO, pani G. Rdzanek-Piwowar.
Nie znaleźliśmy jednak, razem z panią A. Bartosiewicz z Biura RPD, odpowiedzi pani G. Rdzanek-Piwowar na ten wniosek.
Pani G. Rdzanek-Piwowar uniemożliwiła Rzecznikowi Praw Dziecka rozpoznanie zgłoszonej mu przeze mnie 23.04.2004r. sprawy.
Obecny Zastępca RPO, pan Stanisław Trociuk nie tylko występował w charakterze pełnomocnika RPO, pana prof. A. Zoll w sprawie z mojego powództwa przeciwko niemu o naruszenie moich dóbr osobistych, lecz przez kilka lat zezwalał panu prof. A. Zoll na wysługiwanie się sobą i udzielanie odpowiedzi na moje pisma, w sprawie obrazy praw mojego chorego dziecka.
Udzielając mi w imieniu RPO, pana prof. A. Zoll, odpowiedzi na moje wnioski, pan S. Trociuk pomijał – jak wcześniej pani G. Rdzanek-Piwowar - w jego pismach do mnie najważniejszą ze zgłaszanych mu przeze mnie spraw, tj. choroby dziecka i uniemożliwienia mi przez Sąd jego rehabilitacji.
Zamiast o tej, najważniejszej przecież sprawie, pan S. Trociuk pisał do mnie o … formie moich pism do pana prof. A. Zoll
W piśmie z 2 października 2003 r., poinformował mnie pan S. Trociuk:
„Podobnie niedopuszczalna jest forma licznych Pańskich pism kierowanych do Rzecznika. Nie może Pan zatem oczekiwać odpowiedzi na tego typu pisma”.
Dowód: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich RP, akta sprawy RPO-398574-XI/02/MK, pismo Zastępcy RPO, pana S. Trociuk z 2.10.2003r.
Ani słowa o meritum zgłoszonej przeze mnie Rzecznikowi sprawy.
Ani słowem nie wyjaśnił mi też pan S. Trociuk na czym ta „niedopuszczalna forma” moich pism miała polegać.
W odpowiedzi na kolejne moje wnioski do pana prof. A. Zoll, pismem z 25 maja 2004 r. pan S. Trociuk poinformował mnie, że: „W związku z licznymi kolejnymi pismami kierowanymi do Rzecznika Praw Obywatelskich po raz kolejny informuję, że Rzecznik nie podejmie żądanych przez Pana czynności. W dalszym ciągu pozostaje aktualne stanowisko przedstawione Panu w piśmie z dnia 2 października 2003 r. Dalsza korespondencja w tej sprawie nie doprowadzi do zmiany stanowiska i zostanie złożona do akt bez odpowiedzi”.
Dowód: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich RP, akta sprawy RPO-398574-XI/02/MK, pismo Zastępcy RPO, pana S. Trociuk z 25 maja 2004r.
To znaczy wciąż panu profesorowi i panu S. Trociuk, tj. Rzecznikowi Praw Obywatelskich RP i jego Zastępcy, forma moich pism nie odpowiadała.
Zdrowie mojego syna było sprawą drugorzędną.
Ze stron internetowych Rzecznika Praw Obywatelskich dowiedziałem się, że pan S. Trociuk jest specjalistą z zakresu prawa administracyjnego i mieszkaniowego.
Wciąż zajmujący stanowisko Zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich, pan S. Trociuk, nie posiadając po temu odpowiedniego wykształcenia … nie zna się na dzieciach.
A, że jest specjalistą z zakresu prawa mieszkaniowego, tak wielkie u niego umiłowanie dla … formy.
Szkoda tylko, że jak na pracownika Biura RPO brak u niego jakiejkolwiek wrażliwości społecznej.
A może Państwo G. Rdzanek-Piwowar i S. Trociuk nie są tacy źli, może nie mają – jak dowiedli ich postępowaniem – za nic dobra chorego nawet dziecka.
Może tylko pod tak wielkim byli wpływem ich cynicznego, zwyrodniałego, tchórzliwego przełożonego, pana prof. A. Zoll, że zapomnieli o ich podstawowych powinnościach.
Pan prof. A. Zoll „na głowę” bije obecnie wszystkich oponentów rządu RP w atakach nań i krytyce.
A to rzadki, cyniczny, zwyrodniały tchórz jest, który swym wrogiem uczynił małoletnie chore dziecko i nie stać go było nawet na samodzielne udzielenie odpowiedzi na moje do niego pisma, prośby, lecz wysługiwał się w tym celu swoimi podwładnymi.
W oglądanym przeze mnie 23 listopada 2005 r. programie telewizyjnym Kamila Durczoka promował siebie pan profesor A Zoll jako zwolennika dialogu w Wolterowskim ujęciu.
Różnica między promującym się panem prof. A. Zoll, a Wolterem na tym polega, że Wolter twierdził:
„Nie zgadzam się z tym co mówisz,
ale będę do śmierci bronił twego prawa do mówienia tego.”
Pan prof. A. Zoll natomiast gardził prawami i zdrowiem mojego dziecka, mnie odesłał do psychiatry, a następnie skorzystawszy ze złożonego przez jego sprzymierzeńca, sędziego W. Barana zawiadomienia o popełnieniu przeze mnie w.w. przestępstw zeznawał przeciwko mnie i pragnie uczynić ze mnie znieważającego go i zniesławiającego przestępcę.
Pan profesor nieprzerwanie wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję na potrzeby swej autopromocji.
W opublikowanym po śmierci pani B. Blidy w dniu 27.04.2007r. w Dzienniku oświadczeniu napisał między innymi:
„Dramatyczne okoliczności śmierci Barbary Blidy to kolejny dowód na to, że metody sprawowania władzy, które przyjął obecny układ rządzący, mogą prowadzić do tragedii. (…) Barbara Blida nie jest więc pierwszą pośrednią ofiarą rządzącego układu. I choć w jej tragicznym przypadku nie doszło do złamania konstytucji przez pierwsze osoby w państwie, to jednak ponoszą one odpowiedzialność za postępowanie swoich podwładnych”
Tak rzecze profesor A. Zoll, który będąc jedną z najpotężniejszych w Polsce postaci, jako RPO uczynił swą ofiarą małoletnie chore dziecko i nikczemnie przez lata całe wysługiwał się swoimi podwładnymi, sam ich swoim postępowaniem demoralizując.
Tak pisze, prof. A. Zoll, który jako RPO oczywiście i rażąco obraził ustawowe i konstytucyjne prawa mojego chorego dziecka, wykorzystał zajmowane stanowisko RPO celem ochrony jego kłamcy, oszustki małżonki przed konsekwencjami jej obrażającego przepisy prawa postępowania, a mnie ojca dziecka, któremu odmówił realizacji jego konstytucyjnych obowiązków uczynić usiłuje - zeznając przeciwko mnie - przestępcę.
Rację ma pan Krzysztof Piesiewicz, który w tym samym Dzienniku z 27.04.2007r. na stronie obok w.w. oświadczenia prof. A. Zoll napisał m.in.:
”Na razie nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z graniem na werblach m.in. piszczelami pani Barbary Blidy.”
Jego ogromna obecnie aktywność w krytykowaniu rządu pokazuje, że pan profesor chyba nie żartował i rzeczywiście myśli o prezydenturze.
Mnie usiłując się pozbyć przez uczynienie mnie przestępcą, udaje pan profesor dzielnego, zaciekle krytykując rząd, bo wie, że nic mu z tego tytułu nie grozi.
Odwagi ten gardzący prawami, dobrem, zdrowiem chorego dziecka, cyniczny zwyrodniały tchórz uczyć się powinien od Prezesa Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca, pana Krzysztofa Łapaj oraz współpracujących z ZG SOPO osób.
Ci, widząc, jak moje dzieci i mnie traktował przez kilka lat pan prof. A. Zoll, gdy był Rzecznikiem Praw Obywatelskich, widząc, że życzliwa panu profesorowi i innym uważającym mnie za zniesławiającego i znieważającego ich przestępcę funkcjonariuszom publicznym prokurator R. Ridan wspomaga ich w zamiarze realizacji ich celu, przyznali w w.w. oświadczeniu Prezesa ZG SOPO, pana K. Łapaj, że to oni, a nie ja, popełnili czyny, o których sprawstwo mnie oskarżyła prokurator Ridan.
Uczynili tak wiedząc, że za popełnione przez nich czyny, grozi im kara, włącznie z umieszczeniem w więzieniu.
To jest odwaga, której cyniczny, zwyrodniały, demoralizujący swą postawą jego podwładnych tchórz, pan prof. A. Zoll powinien się uczyć od członków ZG SOPO.
Jeśli ludzie, jak pan prof. A. Zoll czynnie uczestniczyć mogą w życiu publicznym, to tylko dlatego, że ich interesów bronią funkcjonariusze publiczni, jak prokurator Radosława Ridan
Jeśli natomiast funkcjonariuszka publiczna, prokurator R. Ridan pozwala sobie na lekceważenie jej podstawowych, ustawowych obowiązków i wydaje akt oskarżenia, nie wykonawszy uprzednio żadnych czynności, mających na celu dowiedzenie, że oskarżona przez nią osoba jest rzeczywiście sprawcą zarzuconych jej czynów, to dlatego, iż wie, że czego by nie zrobiła, jakiej obrazy prawa by się nie dopuściła, w jej obronie natychmiast stanie „armia” innych funkcjonariuszy publicznych, którzy celem jej obrony gotowi są – jak Pana podwładna, pani K. Kupczyńska – wyrzec się nawet ich ustawowych uprawnień.
Takich, tj. dyspozycyjnych, przedkładających „funkcjonariuszowską” solidarność nad prawo, interes obywatela funkcjonariuszy jest niestety bardzo dużo i spotkać ich można - jak pokazują moje doświadczenia - w każdej instytucji.
Wszyscy, znający moją sytuację bliscy i znajomi radzą mi np. abym o traktowaniu przez całe lata przez w.w. funkcjonariuszy publicznych moich dzieci, a obecnie mnie, poinformował Ministra Sprawiedliwości, pana Zbigniewa Ziobro.
Piszę zatem pismo za pismem do Ministra, ale tam jest z kolei pani Irena Kozłowska, która skutecznie „broni” Ministra przed moimi wnioskami.
W przypadku pani K. Kupczyńskiej niepokojące jest, że wyrzekając się jej, jako pracownicy Biura RPO ustawowych uprawnień, pani magister powołuje się na udzielone jej przez Pana, Rzecznika Praw Obywatelskich upoważnienie.
Gdyby tak miało rzeczywiście być, okazało by się, że zostawszy Rzecznikiem Praw Obywatelskich, zamiast walczyć z kryzysem w środowisku prawników, o którym pisał Pan na łamach Polityki, w 2005r. i który jest przyczyną kryzysu państwa, dał się Pan temu kryzysowi bez reszty wchłonąć.
Albo, że zostawszy Rzecznikiem Praw Obywatelskich uznał Pan, że nie ma już kryzysu w środowisku prawników, bo są to same autorytety moralne, jak o wszystkich sędziach mówi - za orzeczeniem Sądu Najwyższego z … 1971r. – obecny Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, sędzia Andrzej Struzik.
SSA Andrzej Struzik utrzymał także w mocy wyrok SSO T. Dyrga, kończący postępowanie z mojego powództwa w I instancji, wydany przez SSO T. Dyrga, mimo nie rozpatrzenia przez Sąd Apelacyjny w Krakowie mego wniosku o jej wyłączenie, złożonego przeze mnie po tym, gdy SSO T. Dyrga, pozbawiwszy mnie możności korzystania z moich praw – art. 154 kpc - nie dopuściła do uczestnictwa w prowadzonej przez nią rozprawie w dniu 11.10.2004r. zgłoszonej przeze mnie osoby zaufania.
Obecny Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, sędzia A. Struzik /razem z SSA Pawłem Rygiel i SSO (del.) Piotrem Rusin/ wyjaśnił mi w uzasadnieniu do utrzymującego w mocy wyrok SSO T. Dyrga z 22.11.2004r., wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 10.04.2006r., że – wcześniej uznana przez niego za autorytet moralny – SSO T. Dyrga mogła prowadzić sprawę w dniu 22.11.2004r., gdyż ja składając w dniu 19.10.2004r. wniosek o jej wyłącznie … paraliżowałem pracę Sądu.
A to nieprawda, że ja … paraliżowałem.
Fakty temu całkowicie przeczą.
Wręcz przeciwnie, ja mym wnioskiem o wyłączenie SSO T. Dyrgi z piątku 19.11.2004r. „wszczepiłem” aktywność w prace Wydziału XI Cywilnego Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie, pobudziłem pracujące tam sędziny, w tym samą Przewodniczącą Wydziału, SSO Agnieszkę Oklejak do szczególnie wzmożonej aktywności.
Celem oddalenia mego wniosku z piątku 19.11.2004r. o wyłączenie SSO T. Dyrga, jej trzy koleżanki sędziny, SSO Agnieszka Oklejak, SSO Jadwiga Osuch i SSO Danuta Kłosińska, pobiwszy zapewne rekord sędziowskiej pracowitości, przyszły do pracy w … sobotę 20 listopada 2004r. i wydanym w tym dniu postanowieniem oddaliły mój wniosek z 19.11.2004r. o wyłącznie SSO T. Dyrga.
A wie Pan, że na rozpatrzenie mego wniosku o wyrażenie przez Sąd zgody bym mógł rehabilitować chorego syna czekałem … 10 miesięcy i nie rozpatrzyły go sędziny mimo … 5 w tym czasie zorganizowanych rozpraw.
Nie mówiąc o tym, że i tak go ostatecznie SSR A. Wasilewska-Kawałek oddaliła.
Dodam tylko, że na to, bym skorzystać mógł z mego konstytucyjnego /art. 78/ i ustawowego prawa /art. 394. p. 10 kpc/ na złożenie zażalenia na „sobotnie” postanowienie jej koleżanek sędzin, autorytet moralny, SSO T. Dyrga nie dała mi już najmniejszych szans i w dniu 22 listopada 2004r., na tydzień przed doręczeniem mi w.w. postanowienia … wydała wyrok, kończący postępowanie w I instancji.
Utrzymany w mocy przez Sąd II instancji.
A, że to bezprawie … autorytetom moralnym wszystko wolno.
SSO Teresa Dyrga złożonym razem z SSO Małgorzatą Ferek i SSO Mają Rymar /Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie/ zażaleniem na postanowienie prokurator R. Ridan z dnia 28 grudnia 2005r. o zawieszeniu śledztwa przeciwko mnie, ponaglała panią prokurator do szybszych z jej strony przeciwko mnie działań.
Prokurator R. Ridan tak się tym ponaglaniem przejęła, że w towarzyszącym jej działaniom pośpiechu wydała w dniu 133.06.2006r. akt oskarżenia, który najdosadniej skomentował sędzia T. Kuczma w jego w.w. postanowieniu z 30.11.2006r. o przywróceniu jej sprawy celem uzupełnienia istotnych braków postępowania przygotowawczego.
Niestety, później Sąd Okręgowy w Rzeszowie nakazał sędziemu T. Kuczma „prawidłowo rozumować” i ten zorganizował rozprawę główną, nie mając wprawdzie materiałów dowodowych, potwierdzających, że ja jestem sprawcą czynów, o których popełnienie oskarżyła mnie prokurator R. Ridan, lecz mając zamiar odczytać mi akt oskarżenia. – art. 385 kpk
Okazuje się, że za Pana, Rzecznika Praw Obywatelskich wiedzą, Rzeczpospolita Polska, reprezentowana przez w.w. funkcjonariuszy publicznych po wykorzystaniu mnie, chce mnie … „wyrzucić”, tj. uczynić mnie przestępcą.
Przez 9 lat sędziny Wydziału XI Cywilnego Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie znajdowały dzięki mnie zatrudnienie.
Ich praca na tym polegała, że w jednym roku uznawszy, że mogę się z synami spotkać w pierwszy dzień świąt, po roku zezwalały mi na spotkanie w drugi dzień.
W jednym roku zezwoliwszy mi na spędzenie z synami wakacji w trzy tygodnie lipca, w kolejnym wyrażały zgodę, aby był to trzy tygodnie sierpnia.
Gdy były w złym humorze, ogóle nie pozwalały mi się z synami spotkać, np. w wigilię Bożego Narodzenia.
Zmusiły mnie do zapłacenia kwoty 7.700 zł za apelację od uznanego za dotknięty nieważnością wyroku SSR I. Strózik oraz kwoty 10.000 zł za apelację od wyroku SSO T.Dyrga, która celem wydania niekorzystnego dla mnie wyroku, sfałszowała protokół z rozprawy, którą prowadziła 22.11.2004r.
Za to, że okrutne SSO E. Hańderek i SSR A. Wasilewską-Kawałek nazwałem okrutnymi sędziami, też zapłacić musiałem … karę grzywny w kwocie 1.000 zł.
Mimo bardzo wysokich, płaconych przeze mnie alimentów oraz ogromnego pozaalimentacyjnego wsparcia w kosztach utrzymania dzieci, moja żona nieprzerwanie skarżyła się, że jest zadłużona, że brak jej pieniędzy nawet na cukier, makaron i owoce, że nie stać jej nawet na pokrycie kosztów wakacyjnych pobytów naszych synów u jej rodziny, a jej, przez nią samą deklarowane długi sięgały wielu tysięcy złotych, przekraczając nawet kwotę 10.000 zł.
Sędzin nie interesowało, dlaczego moim dzieciom groził głód, lecz … podwyższały alimenty, a SSR A. Wasilewska-Kawałek zmusiła mnie nawet w sierpniu 2002r., abym nawet na moją żonę płacił alimenty.
W maju 2003r. SSR I Strózik wyjaśniła, że moja żona uchylała się od podjęcia pracy.
Wymienione wyżej autorytety moralne wspólnym, funkcjonariuszowskim wysiłkiem przez 9 lat – 1998 – 2006 - skutecznie chroniły mnie przed kontaktami z moimi dziećmi.
Przez 9 lat, mimo doskonałych o mnie opinii biegłych z Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego, mimo, że same sędziny chwaliły mnie za moją ojcowską postawę, żadna z nich nie zastosowała się do Opinii biegłych RODK z 2000 roku, w którym te zaleciły Sądowi zapewnienie mi szerokich, nieograniczonych, nieskrępowanych kontaktów z synami.
Po tym, gdy żona nie pozwoliła mi rehabilitować chorego syna, 21 lutego 2001r. złożyłem wniosek, by Sąd wyraził zgodę, bym mógł go – z polecenia lekarza - zabierać na jeden raz w tygodniu na 45 minutowe zajęcia rehabilitacyjne na basenie moja.
W jej matczyną troską o zdrowie naszego syna powodowanej reakcji moja żona napisała w piśmie z 21 maja 2001r. – cytat – „Staram się chronić dzieci przed nienawiścią Z. Kękusia, ale przecież to są już duże dzieci i widzą, jak się ich ojciec zachowuje”.
Gdy przez 10 miesięcy 2001r. sędzie SSO E. Hańderek i SSR A. Wasilewska-Kawałek nie rozpatrywał mego wniosku, widząc, że jedyną szansą na umożliwienie mi kontaktu z dzieckiem, abym mógł go rehabilitować może być moje zamieszkanie z rodziną, mój pełnomocnik złożył podczas rozprawy w dniu 17 grudnia 2001r. wniosek:
”pełnomocnik powoda precyzuje wniosek złożony przez powoda o wydanie kluczy w ten sposób, że wnosi o uregulowanie sposobu korzystania z mieszkania poł. w Krakowie os. /nazwa osiedla – ZKE/ w ten sposób, że powód będzie miał prawo korzystania z mieszkania w najmniejszym pokoju w tym mieszkaniu znajdującym się jako pierwszy po prawej stronie podnosząc, że powód będzie miał lepszy kontakt z dziećmi, powód ma tam swoje rzeczy, powód nie ma żadnego dostępu do tego mieszkania.” – podkreślenie moje – ZKE.
Dowód: Sąd Okręgowy w Krakowie, sygn. akt XI CR 603/04, protokół z rozprawy w dniu 17 grudnia
W natychmiastowej reakcji pełnomocnik mej żony, pani mec. W. Zoll złożyła oświadczenie:
„Płnm. Powódki sprzeciwia się wnioskowi o uregulowanie sposobu korzystania z mieszkania, gdyż powód nie ma zamiaru mieszkania w tym mieszkaniu. Nadto strony w tym mieszkaniu wspólnie nigdy tam nie mieszkały. Mieszkanie przez rok stało puste, pozwana przeze długi okres walczyła o to małżeństwo nie zgadzała się na rozwód obecnie nie widzi szans na to małżeństwo obecnie są tak skonfliktowani, że wspólne zamieszkanie odbiło by się negatywnie na dzieciach powód ma szeroki kontakt z dziećmi gdyż codziennie odwozi ich do szkoły.” – podkreślenia moje – ZKE.
Dowód: Protokół z rozprawy w dniu 17 grudnia 2001r., Akta sprawy Sądu Okręgowego w Krakowie, sygn. akt XI CR 603/04, s. 803
SSR A. Wasilewska-Kawałek nie tylko nie uregulowała podczas rozprawy w dniu 17.12.2001r. sposobu korzystania z mieszkania, lecz dała się przekonać pani mec. W. Zoll, że ja mam … szeroki kontakt z dziećmi, gdyż codziennie odwoziłem ich do szkoły, a mej żonie, że ona chroni naszych synów przed moją nienawiścią i nie tylko nie zezwoliła mi na rehabilitowanie chorego dziecka, lecz zażądała także ode mnie podczas tej samej rozprawy 17.12.2001r., abym się poddał badaniom psychiatrycznym.
W jej żądaniu wsparł ją następnie Rzecznik Praw Obywatelskich, małżonek pani mec. W. Zoll, pan prof. A. Zoll.
Nawet fakt, że – wbrew woli mej żony, w towarzyszących temu awanturach – przyjeżdżałem po synów codziennie rano, aby odwieźć ich samochodem do szkoły, by nie musieli wstawać bardzo wczas i męczyć się /wtedy 11, 14 lat/ jazdą autobusem został wykorzystany przeciwko mnie.
Ten – przez panią mec. W. Zoll scharakteryzowany jako „szeroki” – kontakt trwał nie więcej, niż, wspólnego przebywania w samochodzie … 10 minut.
Obecnie, te wszystkie „autorytety moralne”, które przez 9 lat za nic miały prawa, dobro, zdrowie moich dzieci, usiłują uczynić ze mnie przestępcę.
Stanowisko zaprezentowane przez powołującą się w jej piśmie do mnie z 23 kwietnia 2007r. /Załącznik 1/ na udzielone jej przez Pana upoważnienie, panią K. Kupczyńską oznacza dla mnie, że za Pana, odżegnującego się od Pana, jako Rzecznika Praw Obywatelskich uprawnień wiedzą, Sąd prowadzić może postępowanie przeciwko mnie w sprawie przestępstw, których z pewnością nie popełniłem.
Niech Pan, uprzejmie proszę, korzystając z przysługujących Panu, przedstawionych w niniejszym piśmie uprawnień, zażąda sprawdzenia, dlaczego rozpoznający sprawę przeciwko mnie dla dobra wymiaru sprawiedliwości Sąd Rejonowy w Dębicy za wszelką cenę usiłuje uczynić ze mnie przestępcę i zorganizował rozprawę główną w postępowaniu przeciwko mnie, sam wcześniej stwierdziwszy, że nie posiada dowód mej winy.
Pani mgr K. Kupczyńska pouczyła mnie w jej piśmie z 23.04.2007r., że Po prawomocnym zakończeniu postępowania w powyższej sprawie, o ile będzie Pan kwestionował prawidłowość wydanego orzeczenia, może Pan ponownie zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich.”
Obaj doskonale wiemy Panie Rzeczniku, że gdy już zostanie wydany wyrok i gdy utrzyma go w mocy Sąd II instancji, jakaś inna Pani magister z Biura RPO poinformuje mnie, że skazany zostałem prawomocnym wyrokiem Sądu i … nic się nie da zrobić.
Moich bliskich proszę, aby jeśli okaże się, że z polecenia jakiegoś sędziego lub prokuratora zabierze mnie, jednego z najgroźniejszych najpewniej w Rzeczypospolitej Polskiej, obciążonego 18 /słownie: osiemnaście/ zarzutami przestępcę zjawiwszy się u mnie o 6-ej rano Policja, a później okaże się, że trzeba mnie było zamknąć w zakładzie psychiatrycznym, lub, że popełniłem samobójstwo, lub też, że uległem nieszczęśliwemu, śmiertelnemu wypadkowi, nie podejmowali żadnych działań, celem wyjaśnienia okoliczności, które spowodowały, któryś z w.w. skutków.
Stracą zdrowie, czas, pieniądze, a i tak okaże się, że funkcjonariusz publiczny – autorytet moralny - który wyda komunikat o dotyczącym mnie zdarzeniu przedstawił jedyną prawdziwą wersję zdarzeń.
Jak było w przypadku, np. SSO T. Dyrga, która poleciła wpisać do protokołu z rozprawy, którą prowadziła w dniu 11.10.2004r. co innego, niż rzeczywiście podczas tej rozprawy powiedziała.
Gdy złożyłem wniosek o sprostowanie protokołu, SSO T. Dyrga oddaliła go, informując mnie, że … skoro tak zostało zapisane, to tak było powiedziane.
SSO T. Dyrga to przecież jak twierdzi obecny Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, SSA Andrzej Struzik … autorytet moralny.
Nie ma, w kontaktach z „autorytetami moralnymi” najmniejszego sensu dochodzić prawdy.
Zawsze znajdzie się w Biurze RPO pan Stanisław Trociuk, lub pani Krystyna Kupczyńska, czy też w Ministerstwie Sprawiedliwości pani Irena Kozłowska, czy też jaki inna pani lub pan, którzy zbędą obywatela dochodzącego jego praw, informacją, że Rzecznik, albo Minister nie zajmą się zgłoszoną mu sprawą.
A gdy już wyższego rangą urzędnika uda się – po wielu miesiącach ciężkiej nad nim pracy – zmusić do podjęcia działań, znajdzie się autorytet moralny, jak patronka wszystkich zdemoralizowanych, zwyrodniałych sędzin Wydziału XI Cywilnego-Rodzinnego Sądu Okręgowego w Krakowie, SSO Agnieszka Oklejak, która na przedstawione jej przez Rzecznika Praw Dziecka żądanie, aby wydała Rzecznikowi akta postępowania z mojego powództwa o rozwód, by mógł sprawdzić, czy wiarygodnym był mój zarzut, że niektórzy sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz RPO naruszyli konstytucyjne i ustawowe prawa mojego małoletniego, chorego dziecka odpowiedziała pismem z 29 listopada 2004r., że akta nie mogą być … udzielone.
A. Oklejak i tak się ładnie znalazła, bo przynajmniej poinformowała Rzecznika, że mu akt nie udzieli, pani G. Rdzanek-Piwowar z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich nie poinformowała Rzecznika Praw Dziecka, że mu nie udzieli akt, których ten od niej zażądał pismem z 14 czerwca 2004r., tylko – po prostu – mu tych akt nie udzieliła.
Przecież ona, podwładna RPO, pana prof. A. Zoll, który za nic przez kilka lat miał dobro, zdrowie moich dzieci nie będzie się usprawiedliwiała przed jakimś tam Rzecznikiem Praw Dziecka.
A że były Rzecznik Praw Dziecka, pan Paweł Jaros nie nalegał, aby SSO A. Oklejak i pani G. Rdzanek-Piwowar podporządkowały się jego żądaniu, nie rozpatrzył do końca trwania – w 2006r. - jego kadencji zgłoszonej mu przeze mnie 23 kwietnia 2004r. sprawy.
Tak, w praktyce – wsparci przez SSO A. Oklejak i panią G. Rdzanek-Piwowar - realizowali panowie, Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. A. Zoll i Rzecznik Praw Dziecka ich ustawowy, wynikający z art. 1. 2a Ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich obowiązek:
”W sprawach dzieci Rzecznik współpracuje z Rzecznikiem Praw Dziecka.”
Realizowali ich ustawowe obowiązki, tj. współpracowali pan A. Zoll z panem P. Jaros, jak przedstawiono w niniejszym piśmie. Funkcjonariusz publiczny nie przeciwstawi się przecież woli drugiego funkcjonariusza publicznego, nawet gdy w grę wchodzi interes nadrzędny, tj. dobro, zdrowie dziecka.
A dzisiaj pan prof. A. Zoll, który zeznawał przeciwko mnie w postępowaniu prowadzonym przez prokurator R. Ridan, chce mnie umieścić w więzieniu. Za znieważenie i zniesławienie Rzecznika Praw Obywatelskich grozi mi kara 2 lat pobytu w więzieniu.
Obawiam się, że będzie jeszcze gorzej.
Guru fanatycznie mu oddanego, gotowego dlań obrazić przepisy stanowione Konstytucją RP i Ustawą o Rzeczniku Praw Obywatelskich, sędziego Włodzimierza Baran, były Prezes Trybunału Konstytucyjnego i były Rzecznik Praw Obywatelskich, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego i Przewodniczący, ustanowionej przez Kardynała Stanisława Dziwisz ku czci Papieża Jana Pawła II Fundacji „Nie lękajcie się”, opowiadający o sobie, że jest zwolennikiem dialogu w Wolterowskim ujęciu, pan prof. A. Zoll tak bardzo jest ostatnio aktywny politycznie, że obawiać się można, iż myśli – jak w 2005r. – o … prezydenturze.
C.V. ma pan profesor A. Zoll rzeczywiście dobre, ładnie też o sobie mówi.
Uwierzyłby ktoś, kto go nie poznał, że to cyniczny, zwyrodniały, schowany za „armię” przychylnych mu - ze strachu, lub oddanych w nadziei na budowę przy nim ich zawodowej przyszłości – funkcjonariuszy publicznych tchórz.
Wskazać należy, że jeśli pan prof. A. Zoll zostanie prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, pierwszą damą Rzeczypospolitej będzie pani mec. W. Zoll.
Za nic mająca przepisy prawa ustawowego i konstytucyjnego, przepisy Kodeksu Etyki Adwokackiej, wykorzystująca nawet chore dziecko w jej prymitywnych sądowych taktykach, dzisiaj, jak jej małżonek zeznająca przeciwko mnie i pragnąca uczynić mnie przestępcą, kłamca i oszustka.
Jeśli powiadomiony przeze mnie o kłamstwach jego małżonki RPO, pan prof. A. Zoll polecił pani G. Rdzanek-Piwowar, aby ta poinformowała mnie w.w. pismem z 20.08.2002r., że:
„Generalnie nadmienić należy, że podniesione przez Pana twierdzenia i argumenty w istocie stanowią polemikę z wnioskami złożonymi przez pełnomocnika żony /małżonka pana prof. A. Zoll, Pani mec. W. Zoll – ZKE/. Ocena zasadności wniosków, jak i zebranego w sprawie materiału dowodowego – jak również odmowy poddania się przeprowadzenia dowodu – należy do niezawisłego sądu. W tym miejscu ubolewać należy, że cofnął Pan wcześniej wyrażoną zgodę na poddanie się badaniom psychiatrycznym i tym samym uniemożliwił przeprowadzenie dowodu tak istotnego dla tej sprawy”. wyobrazić sobie można, co też „wyrabiać” będą – mając ponadto wsparcie w m.in. fanatycznie im oddanym sędzi Włodzimierzu Baran – Ci Państwo gdyby pragnący umieścić mnie w więzieniu, zwolennik dialogu w Wolterowskim ujęciu, pan prof. A. Zoll został prezydentem RP.
Zaniedbującemu jego konstytucyjnych obowiązków, gdy był Rzecznikiem Praw Obywatelskich, lekceważącemu prawa dziecka, godzącemu się by wniosek o jego dymisję rozpatrzył jeden z tysięcy w Polsce sędziów – cóż z tego, że to sędzia W. Baran - panu prof. A. Zoll sugerowałbym, aby zamiast prezentować się obecnie w mediach jako piewca praworządności więcej uwagi poświęcił swej małżonce.
Niech sobie razem poczytają Państwo W. i A. Zoll Konstytucję RP, Kodeks Postępowania Cywilnego, Kodeks Etyki Adwokackiej.
Gdyby jeszcze do tej edukacji udało się panu profesorowi przekonać Prezesa Naczelnej rady Adwokackiej, pana Stanisława Rymar i władze Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie, którym nie przeszkadza, że jest w palestrze miejsce dla kłamcy, wykorzystującej dzieci dla osiągnięcia celów procesowych, pani mec. W. Zoll, byłoby to z pewnością z korzyścią dla propagowania w Rzeczypospolitej ducha praworządności.
W Dzienniku z 27.04.2007r. poinformował Pan obywateli RP, że jako Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał Pan szczegółowego zbadania i przedstawienia Panu okoliczności śmierci pani B. Blida.
Uprzejmie proszę, by w moim, ofiary patologii funkcjonariuszowskiego sędziowsko-adwokacko-rzecznikowskiego /pan prof. A. Zoll/ przypadku podjął Pan działania ex ante, nie ex post, tj. zanim okaże się, że np. w agresywnym ataku na grupę pokrzywdzonych przeze mnie „bidusiów”, tj. 15 funkcjonariuszy publicznych oraz państwa W. i A. Zoll uległem nieszczęśliwemu wypadkowi lub, że trzeba mnie było zamknąć w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Informuję, że nie stawię się na ewentualnie wysłane do mnie przez Sąd wezwanie w przedstawionej w niniejszym piśmie sprawie dopóty, dopóki nie otrzymam odpowiedzi na niniejsze pismo, od Pana, Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej.
Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich RP, sygn. akt RPO – 422333 – 11/02.k.ku, pismo Głównego Specjalisty Zespołu Prawa Karnego, pani mgr Krystyny Kuczyńskiej z dnia 23 kwietnia 2007r.
1. Pani Ewa Sowińska, Rzecznik Praw Dziecka, ul. Śniadeckich 10, 00-656 Warszawa
2. Pani Mirosława Kątna, Przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka, ul. Hoża 27A lok.5 00-521 Warszawa
3. Pan Marek A. Nowicki, Przewodniczący Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, ul. Zgoda 11, 00-018 Warszawa
4. Stowarzyszenie Amnesty International, ul. Piękna 66a, lokal 2, I.p., 00-672 Warszawa
7. Pan W. Urnańsski, Prezes Telewizja Polska S.A., ul. Jana Pawła Woronicza 17, 00-999 Warszawa
8. Pan Paweł Lisicki, Redaktor Naczelny, Rzeczpospolita, pl. Starynkiewicza 7/9, 02-015 Warszawa
9. Pan Kazimierz Gródek, Prezes RMF FM Kopiec Kościuszki, al. Waszyngtona 1, 30-204 Kraków
10. Pan Grzegorz Jankowski, Redaktor Naczelny, Fakt, Al. Jerozolimskie 181, 02-222 Warszawa
11. Pan Ryszard Kołtun, Redaktor Naczelny, Dziennik Polski, ul. Wielopole 1, 31-072 Kraków
12. Pan Michał Kobosko, Redaktor Naczelny, Newsweek, Al. Jerozolimskie 181, 02-222 Warszawa
13. Pan Robert Kozyra, Prezes Radio ZET sp. z o.o., ul. Żurawia 8, 00-503 Warszawa
14. Pan Robert Krasowski, Redaktor Naczelny, Dziennik – Polska, Świat, Europa, ul. Domaniewska 52, 02-672 Warszawa
15. Pan Marek Król, Redaktor Naczelny, Wprost, Al. Jerozolimskie 123, 02-017 Warszawa
16. Pan Aleksander Myszka Prezes Telewizji Polsat S.A., ul. Ostrobramska 77, 04-175 Warszawa
17. Pan Piotr Najsztub, Redaktor Naczelny, Przekrój, ul. Wiejska 19, 00-490 Warszawa
18. Pan Jarosław Sroka, Redaktor Naczelny, Gazeta Prawna, Grupa Wydawnicza „INFOR S.A.” ul. Okopowa 58/72, 01-042 Warszawa
19. Pan Krzysztof Czabański, Prezes Zarządu Polskie Radio S.A., Al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa
20. Pan Jerzy Urban, Redaktor Naczelny, Nie, ul. Słoneczna 25, 00-789 Warszawa
24. oraz inni przedstawiciele opinii publicznej.
Katalogi IPN niezgodne z konstytucją, lustracja, ipn, trybunał konstytucyjny, tk, katalog ipn, spis osób współpracujących