Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/05/trabienie-kierowce-wlaczajacego-ruchu.html
Timestamp: 2019-06-27 02:09:11
Legal References Found: art. 22
 art. 23
 art. 24
 art. 26
 art. 29
 art. 97
 art. 3

Document Content:
Trąbienie na kierowcę włączającego się do ruchu jest wykroczeniem
by Olgierd Rudak • 25 maja 2019 • 20 komentarzy
Cierpliwość jest domeną bogów (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
W apelacji od wyroku podniesiono, że (i) użycie sygnału dźwiękowego było uzasadnione ze względu na niebezpieczeństwo stwarzane przez kierującą, która rozmawiała przez telefon komórkowy; (ii) obwiniony musiał objechać tarasujące drogę auto, zwłaszcza po tym jak wysiadł z niego mąż kierującej; (iii) migacz był włączony, a nawet jeśli nie, to jego brak nie oznaczał, że obwiniony wymusił pierwszeństwo.
Sąd tylko częściowo podzielił to stanowisko, zmniejszając jednak wysokość grzywny do 450 złotych. Przepis jednoznacznie zakazuje trąbienia klaksonem na terenie zabudowanym, chyba że jest to konieczne ze względu na bezpośrednie niebezpieczeństwo. Jednak świadkowie (także pracownik obwinionego, który siedział na miejscu pasażera) nie potwierdzają żadnej okoliczności, która może być uznana za niebezpieczeństwo; nawet jeśli kobieta rozmawiała przez telefon, to nie stanowi to „bezpośredniego niebezpieczeństwa” — zaś kontekst sytuacji wskazuje, iż jedynym celem trąbienia było ponaglenie jej do szybszego włączenia się do ruchu na skrzyżowaniu.
Bezzasadne są także argumenty, iż obwiniony był uprawniony do przekroczenia ciągłej linii ze względu na pojazd, który blokował mu przejazd. Samochód oczekujący na okazję do włączenia się do ruchu nie jest przeszkodą, którą można omijać (zepsuty, porzucony), nawet jeśli wychodzi z niego pasażer i zostawia uchylone drzwi (który podszedł do nerwusa i spytał „czego trąbisz?”).
Jednakże takiego manewru nie można traktować jako niedozwolonego wyprzedzania na skrzyżowaniu, bo wyprzedzanie odnosi się do pojazdu poruszającego się w tym samym kierunku, zaś pojazd stojący można co najwyżej ominąć — lecz co najwyżej jako naruszenie zakazu omijania z lewej pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo (art. 23 ust. 1 pkt 2 pord) lub naruszenie zakazu omijania pojazdu przepuszczającego pieszego (art. 26 ust. 3 pkt 2 pord). W tym przypadku błędna kwalifikacja, brak jednoznacznych dowodów oraz brak apelacji na niekorzyść obwinionego sprawiają, iż sąd musi uniewinnić kierowcę od tego zarzutu (modyfikacja na niekorzyść jest niedopuszczalna jeśli wpłynęło tylko odwołanie na korzyść).
Niezależnie od powyższego wykonując taki manewr kierowca ma obowiązek zasygnalizowania jego zamiaru — nie ma przy tym znaczenia czy niewłączony migacz skutkował wymuszeniem pierwszeństwa na innych uczestnikach ruchu.
Tags: art. 22 pord art. 23 pord art. 24 pord art. 26 pord art. 29 pord art. 97 kw ruch drogowy
← Czy operator odpowiada za wydanie żonie billingów niewiernego męża — bo „w gruzach legło małżeństwo”
William L. Shirer, „Powstanie i upadek Trzeciej Rzeszy. Historia hitlerowskich Niemiec. Hitler i narodziny III Rzeszy” [recenzja] →
Coraz mniej rozumiem tę rzeczywistość. Czyli jakby ominął z prawej strony, bez trąbienia to nie dostałby mandatu?
Jak rozumiem pani rozmawiająca przez telefon jest niewinna?
Jakby nie trąbił, nie miałby problemów z trąbieniem, które jest zakazane. Jakby ominął z prawej, nie miałby problemów z zakazem omijania z lewej.
Co do pani z telefonem — nie wiadomo, ale wiadomo, że to nie była sprawa przeciwko pani z telefonem (sąd w jednym postępowaniu wykroczeniowym rzadko zajmuje się wszystkim co działo się dookoła).
Ja wiem, że prawo nie jest logiczne, ale można karać za zbyt wolną jazdę, ale nie można karać za blokowanie pasa ruchu, bo pani zamiast jechać gada przez telefon. Według mnie pani powoduje zagrożenie ruchu i też bym trąbił, a mogę to tłumaczyć chociaż tak, że łamanie prawa stanowi zagrożenie (niebezpieczeństwo), a ta pani właśnie tak robiła.
Moje ostatnie doświadczenia wskazują, że pewnie nic by to nie dało, bo sądy są w stanie klepnąć wszystko, nawet jeśli jest z błędami, nierelane i wzięte z sufitu, ale co tam…
No dobrze: nie gadała przez telefon, to była tylko ściema trąbiącego obliczona na odwrócenie uwagi; facet uważał, że kobieta zbyt kiepsko włącza się do ruchu, więc zaczął trąbić, aż w końcu skoczył na lewo (pod prąd), objechał ją i skręcił w lewo przed nią.
Gdzie zatem jest zagrożenie (niebezpieczeństwo)?
Takie samo jak zbyt wolna jazda – powoduje agresję kierowcy w samochodzie za nią, co z kolei powoduje głupie manewry, jak na powyższym przykładzie. Sam zrobiłem podobnie jak przez pół minuty nic nie jechało, a pani przede mną czekała aż magiczna siła ją przeniesie przez skrzyżowanie, tyle, że nie jechałem pod prąd i nie trąbiłem, po prostu ją ominąłem. Ale wracając do tematu – k.w. „kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej” może nieuzasadnione tamowanie ruchu to już stwarzanie niebezpieczeństwa, ale poszedłbym dalej – skoro pani nie potrafi włączyć się do ruchu to nie potrafi bezpiecznie kierować samochodem, a… Czytaj więcej »
Za agresję odpowiada wyłącznie człowiek ją okazujący, a jeśli kierowca traci nad samym sobą kontrolę to jak może ją mieć nad prowadzonym pojazdem? Ale owszem, nieudaczne włączanie się do ruchu czy wykonywanie innych manewrów może się okazać wykroczeniem z KW 90.
Wiem, iż policja lubi czasem używać (szczególnie w aspekcie niechronionych użytkowników) maricznego art. 3 pkt. 1 PoRD. Ale czasem aż się prosi by wykorzystali ten sam przepis też przeciwko „zwykłym” kierowcą.
Niestety, ale czasem mam wrażenie, iż niektórych kierowców trzeba na siłę wysyłać właśnie na jakieś psychotesty. Bo właśnie są zbyt agresywni w ruchu (większość), albo czasem po prostu tak nie ogarnięcie, iż nie orientują się co się dzieje w koło nich i po prostu nie umieją się połapać w ruchu.
>Za agresję odpowiada wyłącznie człowiek ją okazujący
czyli mogę stać obok Ciebie, wyzywać Cię i irytować, ale jak dasz mi w gębę to tylko Ty jesteś winny?
Ale bardziej miałem na myśli irytację niż rzeczywistą agresję, chociaż ta też się zdarza.
Tak, możesz stać obok mnie, wyzywać mnie i irytować – i mogę ci odpowiedzieć tym samym, ale nie biciem. Znaczy taka jest moja logika, wiem że ludzie bywają bardziej krewcy. To jednak ich problem, a nie otoczenia.
Ale zbyt wolna jazda nie jest niebezpieczna, co najwyżej może powodować niebezpieczne reakcje u otoczenia (z czym się zgadzam w 100%).
Natomiast jeśli nurtuje Cię wątpliwość dlaczego kobieta nie poniosła konsekwencji swojego zachowania, odpowiedź jest bardzo prosta — bo sąd w sprawach karnych zajmuje się aktem oskarżenia (wnioskiem o ukaranie, skoro to wykroczenie), nie zajmuje się rzeczami, które nie są opisane przez oskarżyciela.
A czy taką osobę, można „o trąbić” innym sygnałem dźwiękowym? Np. sygnałem ostrzegawczym o zmiennym tonie?
Sygnał dźwiękowy o zmiennym tonie to przypadkiem nie jest wyposażenie pojazdu uprzywilejowanego? Poza tym jak już coś modyfikować, to raczej bym proponował coś cichego, „uprzejmego”, widziałem już takie instalacje w akcji. Tyle że u nas ludzie nie reagują na zwykły klakson, a co dopiero na coś cichszego – zwłaszcza jak ktoś gada przez telefon albo słucha głośno muzyki.
Ale na takie sytuacje można spróbować innego sposobu – kompresor elektryczny, butla 10l z presostatem i syrena, np. Nathan K5LA ;). Notabene, ciężarówki tak przecież często mają – cichszy klakson w kierownicy i głośna syrena na jakimś innym przełączniku.
Zaproponowałbym takie bondowskie samonaprowadzające się rakietki typu „fire-and-forget”, ale boję się, że wówczas na wyposażeniu aut pojawią się wyrzutnie pasków z folii aluminiowej.
(I tak, sam czasem tracę cierpliwość, aczkolwiek klaksonu staram się nie używać — jeśli już to świateł ostrzegawczych.)
Ruch drogowy zrobiłby się niesamowicie widowiskowy. :D
Już chyba wolę wyrzutnię aluminiowej sieczki niż wyrzutnię niedopałków. ;)
ad.2 W sumie jeśli będę miał słabszy „klakson” niż wymagane 96 dB np. motocyklowy o mocy 78dB
ad.1 Warunkiem formalny, dla bycia pojazdem uprzywilejowanym jest posiadanie sygnalizacje świetlnej i dźwiękowej. Przy czym sam fakt „posiadania” takiej sygnalizacji, nie czyni z ciebie pojazdu nieuprzywilejowanego. Dopiero jego używane – i tu się pojawia pytanie czy legalne.
Ale dźwiękowy sygnał ostrzegawczy nie musi „wyć” syreną. Można też emitować inne dźwięki.
PS. Dużo „syren” dostępnych globalnie (szczególnie w USA) ma w opcjach np. Ghostbusters Siren.
Skoro akcja działa się na skrzyżowaniu to o jakim włączaniu się do ruchu mówimy?
Racja, kodeksowo to nie jest włączanie się do ruchu — ale potocznie rzecz ujmując skręcający z podporządkowanej w główną włącza się do ruchu na tejże głównej (pewnie dlatego sąd użył tego pojęcia, a ja przepisałem).
Może był to wyjazd z drogi wewnętrznej/strefy ruchu.
Ale wtedy to nie jest skrzyżowanie per se. ;)