Source: http://prawo.vagla.pl/node/8808
Timestamp: 2020-04-03 04:44:25
Legal References Found: art. 179
 art. 18
 art. 180
 art. 10
 art. 3
 art. 228
 art. 14

Art. 179
 art. 14
 art. 20
 art. 179
 art. 77
 art. 54
 Art. 49
 Art. 49
 Art. 20
 Art. 179

Art. 51
 Art. 51
 Art. 18
 art. 3

Document Content:
Projekt ustawy o podstawach inwigilacji internautów, o blokowaniu stron i ograniczeniu swobody świadczenia usług | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Proszę sięgnąć na strony MinFinu: Projekt ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw w wersji przekazanej do rozpatrzenia przez Komitet Rady Ministrów. Jest tu sam projekt (PDF), jest również uzasadnienie (PDF). Z pisma (PDF) kierowanego do p. Sekretarz Komitetu Rady Ministrów dowiadujemy się, że resort finansów pragnie, aby projekt ustawy był rozpatrywany na Komitecie Rady Ministrów w dniu 14 grudnia (w poniedziałek). W piśmie wyjaśniono również, że "w oparciu o podtrzymane uwagi zgłoszone do projektu oraz propozycje przygotowane przez Rządowe Centrum Legislacji sporządzono dwie wersje brzmienia art. 179a ustawy Prawo telekomunikacyjne"... Zanim jednak o tych wariantach, to wcześniej proponuję inne z projektowanych przepisów.
W ustawie o Policji ma się znaleźć nowy ustęp (ust. 9) w art 20c:
W celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw, Policji mogą być udostępniane dane, o których mowa w art. 18 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204, z późn. zm.4). Przepisy ust. 1–7 stosuje się odpowiednio.”.
Prosto, lakonicznie. Tej propozycji nie było wcześniej we wcześniejszym projekcie z 13 listopada. Co jest dziś w art 18 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną? To ważne, dlatego przywołam dzisiejsze brzmienie art 18 uśude, by pokazać, do czego Policja (a także inne służby) ma mieć dostęp bez konieczności angażowania sądu (wytłuszczenie moje):
W tym miejscu odwołuję czytelników do tekstów Retencja danych w pracach nad nowelą ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz późniejszego: Policja zabiega o wprowadzenie ustawowego obowiązku retencji danych przetwarzanych przez dostawców usług internetowych. Jak rozumiem - nadarzyła się okazja, by podczepić te pomysły do projektu, który idzie szybkimi ścieżkami legislacyjnymi, nie będzie zupełnie konsultowany (wcześniejsza propozycja noweli, a nawet wówczas, gdy objawił się projekt z 13 listopada, projektu nie konsultowano ze środowiskiem telekomunikacyjnym i informatycznym, ani z konsumentami). Pojawia się wrażenie, że ktoś może wpadł na następujący pomysł: jeśli kontrowersje wzbudza projektowany art 179a ustawy Prawo telekomunikacyjne, to nikt nie zwróci uwagi na nowy element, jakim jest udostępnianie danych o internautach korzystających z serwisów internetowych.
Co znajdziemy w przepisach art 20c ust. 1-7? To też ciekawe, więc zacytujmy:
1. W celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw Policja może mieć udostępniane dane, o których mowa w art. 180c i 180d ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. - Prawo telekomunikacyjne (Dz. U. Nr 171, poz. 1800, z późn. zm.7)), zwane dalej „danymi telekomunikacyjnymi”, oraz może je przetwarzać.
2a. W przypadku, o którym mowa w ust. 2 pkt 3, udostępnianie danych telekomunikacyjnych odbywa się bez udziału pracowników podmiotu prowadzącego działalność telekomunikacyjną lub przy niezbędnym ich udziale, jeżeli możliwość taka jest przewidziana w porozumieniu zawartym pomiędzy Komendantem Głównym Policji a tym podmiotem.
5. Udostępnienie Policji danych telekomunikacyjnych może nastąpić za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnej jeżeli:
I właśnie po tych przepisach ma się pojawić kolejny ustęp, który będzie dawał policjantom dostęp do danych m.in. użytkowników stron internetowych. Czy mamy prawo do anonimowej komunikacji? Wydaje się, że jest coraz mniej argumentów normatywnych, bo z istniejących i projektowanych przepisów wywodzić takie prawo. Pojawia się pytanie o gwarancje poszanowania praw człowieka w sytuacji, w której Policja uzyska dostęp do takich danych (por. również Projekt nowelizacji ustawy o Policji - zmiany dot. czynności operacyjno-rozpoznawczych z 2008 roku).
Analogiczny przepis, również odnoszący się do art 18 uśude, pojawi się w ustawie z dnia 12 października 1990 r. o Straży Granicznej (w art. 10b dodaje się ust. 7). To może mieć istotne znaczenie dla tych wszystkich, którzy wierzą, że wymiana plików przez różne strony internetowe pozwoli im na spokojny sen (przypominam tekst "Złota Płyta IFPI" dla sudeckiej straży granicznej i ministerstwo się tym chwali, który może mieć dodatkowe znaczenie wobec globalnych prac związanych z ACTA, tj. Anti-Counterfeiting Trade Agreement - ostatnio na ten temat pisałem w tekście ISOC Polska prosi Premiera i ministrów o informacje publiczne w sprawie ACTA.
Przy okazji dopisano również, że dane z art 18 uśude mogą być przekazywane wywiadowi skarbowemu, a to "w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw skarbowych lub przestępstw, o których mowa w art. 3 pkt 4 i 5" ustawy z dnia 28 września 1991 r. o kontroli skarbowej. Gdy sięgnąć do wskazanych tu przepisów art 3 pkt 4 i 5 tej ustawy będzie dokładnie wiadomo, o co chodzi, bo tam właśnie stwierdzono, że w granicach i na zasadach określonych w odrębnych przepisach kontrola skarbowa obejmuje ponadto:
5) zapobieganie i ujawnianie przestępstw, o których mowa w art. 228–231 Kodeksu karnego, popełnianych przez osoby zatrudnione lub pełniące służbę w jednostkach organizacyjnych podległych ministrowi właściwemu do spraw finansów publicznych.
Dopisano dane z art 18 uśude również do ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. o Żandarmerii Wojskowej i wojskowych organach porządkowych, czyli również Żandarmerii Wojskowej mogą być udostępniane dane internautów. W kolejnym artykule dopisano art 18 uśude do katalogu danych udostępnianych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. W innym zaś dopisano Centralne Biuro Antykorupcyjne, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Służbę Celną.
Generalnie są też przepisy, które mają zmienić ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Tam na szczególną uwagę zasługuje propozycja dodania art 3b, który ma wyglądać tak:
Co zaś dotyczy kontrowersyjnego Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych - w wyniku prac zespołów, o których pisałem wcześniej, zaproponowano dwa warianty dotyczące Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych (czyli art 179a):
3. W Rejestrze Stron i Usług Niedozwolonych umieszcza się również dane dotyczące okoliczności dokonania wpisu do Rejestru.
4. Prezes UKE udostępnia dane z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, z zastrzeżeniem ust. 9, wyłącznie przedsiębiorcom telekomunikacyjnym świadczącym usługi dostępu do Internetu. Udostępnienie danych z Rejestru następuje drogą elektroniczną i nie obejmuje danych określonych w ust. 3.
5. Przedsiębiorca telekomunikacyjny świadczący usługi dostępu do Internetu jest obowiązany do:
2) odblokowania dostępu do adresów elektronicznych wykreślonych przez Prezesa UKE z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych; odblokowanie powinno nastąpić nie później niż w ciągu 6 godzin od udostępnienia przedsiębiorcy informacji o wykreśleniu z Rejestru.
6. Żądanie, o którym mowa w ust. 2:
1) może być złożone, jeżeli inne środki, w szczególności urzędowe zawiadomienie, o którym mowa w art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204, z późn. zm.3)), okazały się bezskuteczne albo zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że będą nieskuteczne lub nieprzydatne dla usunięcia treści określonych w ust. 2 lub utrudnienia dostępu do niedozwolonych stron i usług w sposób co najmniej równoważny z blokowaniem określonym w ust. 5 pkt 1;
2) powinno wskazywać adres elektroniczny w sposób pozwalający na wykonanie obowiązku blokowania określonego w ust. 5 pkt 1 z zachowaniem proporcjonalności i możliwie najmniejszej dolegliwości zakresu blokowania.
7. Dokumentację stanowiącą podstawę wystąpienia z żądaniem, o którym mowa w ust. 2, gromadzi i przechowuje organ występujący z żądaniem.
8. Przedsiębiorca telekomunikacyjny świadczący usługi dostępu do Internetu, który dokonał blokowania określonego w ust. 5 pkt 1 dotyczącego strony internetowej, niezwłocznie przekazuje usługobiorcy, drogą elektroniczną, komunikat o wstrzymaniu usługi z podaniem jego podstawy prawnej i z informacją o organie prowadzącym Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych.
9. Prezes UKE udziela, drogą elektroniczną, informacji o objęciu adresu elektronicznego wpisem do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych albo o braku wpisu takiego adresu. Informacji udziela się na zapytanie o objęcie wpisem do Rejestru adresu elektronicznego wskazanego w zapytaniu.
10. Podmiot, którego strony internetowej lub usługi dotyczy wpis do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, może wystąpić z wnioskiem o wykreślenie z Rejestru adresów elektronicznych dotyczących tej strony internetowej lub usługi albo zmianę sposobu wskazania w Rejestrze tych adresów. Do wniosku dołącza się oświadczenie o świadczeniu usługi lub dokument potwierdzający tytuł prawny do posiadanej strony
11. Wniosek, o którym mowa w ust. 10, składa się do Prezesa UKE, który niezwłocznie przekazuje go organowi, na którego żądanie dokonano wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych.
12. W przypadku uznania wniosku, o którym mowa w ust. 10, za zasadny, organ, na którego żądanie dokonano wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, niezwłocznie przekazuje Prezesowi UKE, drogą elektroniczną, cofnięcie żądania albo zmienione żądanie.
13. Organ, na którego żądanie dokonano wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, w drodze decyzji odmawia:
1) cofnięcia żądania, w przypadku gdy nie ustały przesłanki do jego dokonania określone w ust. 2;
2) zmiany żądania, w przypadku gdy nie zostały naruszone warunki określone w ust. 6 pkt 2.
14. Organ, o którym mowa w ust. 13, niezwłocznie informuje Prezesa UKE drogą elektroniczną o wydaniu decyzji o odmowie cofnięcia żądania albo jego zmiany oraz o uchyleniu takiej decyzji. Przepis ust. 7 stosuje się odpowiednio.
15. Organ, na którego żądanie dokonano wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, występuje do Prezesa UKE z wnioskiem o wykreślenie wpisu z Rejestru, jeżeli ustały przesłanki do jego dokonania określone w ust. 2. Przepis ust. 7 stosuje się odpowiednio.
16. Prezes UKE odpowiednio wykreśla wpis z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych albo zmienia jego treść niezwłocznie po otrzymaniu cofnięcia żądania albo zmienionego żądania, o których mowa w ust. 12, informacji o uchyleniu decyzji o odmowie cofnięcia żądania albo jego zmiany, o której mowa w ust. 14, albo wniosku, o którym mowa w ust. 15.
17. Prezes UKE, właściwe organy podmiotów wymienionych w ust. 2 oraz przedsiębiorcy telekomunikacyjni świadczący usługi dostępu do Internetu wykonują czynności związane z przekazywaniem, wprowadzaniem lub korzystaniem z danych z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych z zachowaniem zasad bezpieczeństwa Rejestru i dróg komunikacji elektronicznej z Rejestrem.
1) wzór żądania wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych oraz szczegółowy zakres danych, w tym postać adresów elektronicznych,
podlegających wpisowi do Rejestru – uwzględniając w szczególności konieczność przedstawienia w żądaniu i Rejestrze danych niezbędnych do wykonania obowiązku blokowania dostępu do adresów elektronicznych pozwalających na identyfikację niedozwolonych stron i usług;
2) sposób składania żądania wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, a także sposób prowadzenia Rejestru oraz udostępniania danych z Rejestru i udzielania informacji na zapytanie o objęcie adresu elektronicznego wpisem do Rejestru – uwzględniając w szczególności bezpieczeństwo Rejestru i dróg komunikacji elektronicznej z Rejestrem, w tym zabezpieczenie Rejestru przed nieuprawnionym dostępem, oraz zapewnienie sprawności przekazywania danych.
19. Rada Ministrów może określić, w drodze rozporządzenia, rodzaje przedsiębiorców telekomunikacyjnych niepodlegających obowiązkowi utrudniania dostępu do niedozwolonych stron i usług, kierując się wielkością sieci telekomunikacyjnych przedsiębiorców.
A więc widać już, że wobec poprzedniej wersji, w której Rejestr był jawny, doszło do ewolucji Rejestru, który ma być teraz udostępniany częściowo, tylko przedsiębiorcom telekomunikacyjnym i to takim, które oferują dostęp do internetu. Gdzieś muszą udostępnić, żeby można było nałożyć karę, jeśli nie będą blokowali stron i usług z rejestru.
Jest też WARIANT II (któremu dopisano w nawiasie: (uprzednia kontrola sądu)):
Art. 179a. 1. Na wniosek Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wywiadu skarbowego lub Służby Celnej, złożony drogą elektroniczną, sąd okręgowy właściwy dla siedziby organu, który wystąpił z wnioskiem, w drodze postanowienia, zarządza dokonanie wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych adresów elektronicznych pozwalających na identyfikację stron internetowych lub innych usług zawierających:
3) treści, które umożliwiają uzyskanie informacji mogących służyć do dokonania operacji finansowych bez zgody dysponenta środków finansowych przez, dokonywane bez upoważnienia, wpływanie na automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie danych informatycznych lub zmianę, usuwanie albo wprowadzanie nowego zapisu takich danych, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,
2. Postanowienie, o którym mowa w ust. 1, sąd niezwłocznie przekazuje drogą elektroniczną Prezesowi UKE.
3. Prezes UKE prowadzi Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych. Rejestr jest prowadzony w systemie informatycznym.
4. W Rejestrze Stron i Usług Niedozwolonych umieszcza się również dane dotyczące okoliczności dokonania wpisu do Rejestru.
6. Wniosek, o którym mowa w ust. 1, może być złożony, jeżeli inne środki, w szczególności urzędowe zawiadomienie, o którym mowa w art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204, z późn. zm.3)), okazały się bezskuteczne albo zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że będą nieskuteczne lub nieprzydatne dla usunięcia treści określonych w ust. 1 lub utrudnienia dostępu do niedozwolonych stron i usług w sposób co najmniej równoważny z blokowaniem określonym w ust. 5 pkt 1.
7. Wniosek, o którym mowa w ust. 1, powinien wskazywać adres elektroniczny w sposób pozwalający na wykonanie obowiązku blokowania określonego w ust. 5 pkt 1 z zachowaniem proporcjonalności i możliwie najmniejszej dolegliwości zakresu blokowania oraz zawierać uzasadnienie wystąpienia przesłanek określonych w ust. 1 i 6.
8. Dokumentację stanowiącą podstawę wystąpienia z wnioskiem, o którym mowa w ust. 1, gromadzi i przechowuje organ występujący z wnioskiem.
9. Wniosek, o którym mowa w ust. 1, sąd rozpoznaje jednoosobowo, na posiedzeniu. Sąd może wezwać przedstawiciela organu występującego z wnioskiem do złożenia wyjaśnień lub przedstawienia dokumentacji stanowiącej podstawę wystąpienia z wnioskiem.
10. Na postanowienie w przedmiocie wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych przysługuje zażalenie.
11. Zażalenie na postanowienie, o którym mowa w ust. 1, wnosi się w terminie 14 dni od dnia dokonania wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, za pośrednictwem Prezesa UKE. O uchyleniu postanowienia sąd niezwłocznie zawiadamia drogą elektroniczną Prezesa UKE.
12. Organ, o którym mowa w ust. 1, występuje do Prezesa UKE z wnioskiem o wykreślenie wpisu z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, jeżeli ustały przesłanki do jego dokonania określone w ust. 1. Przepis ust. 8 stosuje się odpowiednio.
13. Prezes UKE wykreśla wpis z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych niezwłocznie po otrzymaniu zawiadomienia o uchyleniu postanowienia, o którym mowa w ust. 11, albo wniosku, o którym mowa w ust. 12.
14. Przedsiębiorca telekomunikacyjny świadczący usługi dostępu do Internetu, który dokonał blokowania określonego w ust. 5 pkt 1 dotyczącego strony internetowej, niezwłocznie przekazuje usługobiorcy, drogą elektroniczną, komunikat o wstrzymaniu usługi z podaniem jego podstawy prawnej i z informacją o organie prowadzącym Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych.
15. Prezes UKE udostępnia dane z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, z zastrzeżeniem ust. 16, wyłącznie przedsiębiorcom telekomunikacyjnym świadczącym usługi dostępu do Internetu. Udostępnienie danych z Rejestru następuje drogą elektroniczną i nie obejmuje danych określonych w ust. 4.
16. Prezes UKE udziela, drogą elektroniczną, informacji o objęciu adresu elektronicznego wpisem do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych albo o braku wpisu takiego adresu. Informacji udziela się na zapytanie o objęcie wpisem do Rejestru adresu elektronicznego wskazanego w zapytaniu.
17. Prezes UKE, sąd, właściwe organy podmiotów wymienionych w ust. 1 oraz przedsiębiorcy telekomunikacyjni świadczący usługi dostępu do Internetu wykonują czynności związane z przekazywaniem, wprowadzaniem lub korzystaniem z danych z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych z zachowaniem zasad bezpieczeństwa Rejestru i dróg komunikacji elektronicznej z Rejestrem.
1) wzór wniosku o zarządzenie wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych oraz szczegółowy zakres danych, w tym postać adresów elektronicznych, podlegających wpisowi do Rejestru – uwzględniając w szczególności konieczność przedstawienia we wniosku i Rejestrze danych niezbędnych do wykonania obowiązku blokowania dostępu do adresów elektronicznych pozwalających na identyfikację niedozwolonych stron i usług;
2) sposób składania wniosku o zarządzenie wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, a także sposób prowadzenia Rejestru oraz udostępniania danych z Rejestru i udzielania informacji na zapytanie o objęcie adresu elektronicznego wpisem do Rejestru – uwzględniając w szczególności bezpieczeństwo Rejestru i dróg komunikacji elektronicznej z Rejestrem, w tym zabezpieczenie Rejestru przed nieuprawnionym dostępem, oraz zapewnienie sprawności przekazywania danych.
« No i zaczynają pozywać przedsiębiorstwa telekomunikacyjne | Ideo sp. z o.o.: my tylko hostujemy prezydenckie MP3 »
w końcu będzie normalnie
Pt, 2009-12-11 21:11 by incognitus (niezweryfikowany)
Nie przeceniałbym wartości tych zmian, no bo co się zmieni?
Przepisy art. 20 C mają zastosowanie wyłacznie do przedsiębiorców telekomunikacyjnych, którzy znajdują się na w rejestrze przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Rejestr dotępny jest tutaj: http://www.uke.gov.pl/marta/searcherRptForm.vm
Skopiowanie do 20C przepisów art 18 z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną rozszerza wyłącznie rodzaj danych, które może żądac policja w dość specjalnym trybie (np. przez telefon). Nadal jednak nie zostanie rozwiązana istota sprawy (z punktu widzenia Policji). Otóż art 20C wciąż nie bedzie miał zastosowania do podmiotów, które nie znajdują się w w/w rejestrze. Do takich firm należą m.in. Home.pl czy nasza-klasa.pl
W moim odczuciu do czasu aż 20C nie bedzie miał powszechnego zastosowania, to nic się nie dzieje. Przez analogię mowa tu równiez o straży granicznej i ich art 10b.
Co w tym normalnego?
Pt, 2009-12-11 23:45 by Mikołaj
Piszesz, że "w końcu będzie normalnie". Nie wiem, czy stan uznaniowego blokowania serwisów można uznać za normalny. Decyzją urzędniczego widzimisię będzie można w ciągu 6h zablokować serwis. Odblokować też będzie można w 6h... od podjęcia takiej decyzji. Ile czasu minie między protestem zablokowanego a podjęciem decyzji, jeden wnioskodawca raczy wiedzieć.
Ciężko też mówić o normalności, gdy po przeprowadzeniu konsultacji uwagi krytyczne (a nawet miażdżące) zostają praktycznie pominięte milczeniem. Nie rozumiem zarówno takiego traktowania obywateli, jak i takiego trybu stanowienia prawa.
So, 2009-12-12 00:38 by Olgierd
ciekawe czy "to" ma jakieś granice...?
Nie to nie ma żadnych granic.
So, 2009-12-12 02:02 by incognitus (niezweryfikowany)
Nie to nie ma żadnych granic. Einstein tak powiedział. ;-)
Instytucje "europejskie" zostaną dopisane już niebawem. Amerykańskie Wojska Okupacyjne, które dziś udało się rządowi sprowadzić na nasze ziemie też zostaną tam dopisane. Na mocy porozumienia S.U.R.R.E.N.D.E.R. Następnym krokiem będzie dopisanie do listy uprawnionych... koncernów farmaceutycznych, co ochroni nas przed ptasią, świńską i psią grypą.
Ale to mało. Ja proponuje od razu stworzyć rejestr usług dozwolonych! Po co za pół roku nowelizować - przecież to byłoby psucie prawa, nie?
So, 2009-12-12 02:04 by VaGla
Przepuściłem komentarz jako satyryczny, ale proszę o powściągliwość i o powstrzymanie się w przyszłości :)
To nie ponura przyszłość,
So, 2009-12-12 14:52 by incognitus (niezweryfikowany)
To nie ponura przyszłość, takowy rejestr (stron dozwolonych) funkcjonuje w znanym mi SP ZOZ. O dostęp do konkretnego serwisu www należy wnioskować do dyrekcji. Z uzasadnieniem pisemnym.
Ale to inna sytuacja
N, 2009-12-13 18:32 by Mikołaj
Filtrowanie dostępu do stron przez pracodawcę to inna sytuacja. Korzystasz ze sprzętu firmowego oraz łączy firmowych w godzinach pracy, czyli za wszystko płaci pracodawca. Ma prawo do sterowania ruchem / dostępem, w celu ograniczenia kosztów oraz ograniczenia strat w produktywności.
To praktyka powszechna, co specjalnie mnie nie dziwi. Prasa donosiła o urzędnikach, którzy potrafili 7-8h dziennie korzystać z Naszej-Klasy.
Jeden z niewielu Dyrektorów, który ma swój rozum.
Pn, 2010-01-25 15:58 by Nemo (niezweryfikowany)
Jeden z niewielu Dyrektorów, który ma swój rozum, a nie tabun doradców, którzy "na komputerach się nie znają".
Tylko pogratulować Dyrektora. Choć jeden, który ma pojęcie do czego może być używany komputer na danym stanowisk pracy! Co więcej! Realizuje organizacyjnie zabezpieczenie danych znajdujących się na komputerach jednostki którą zarządza! Sama elektronika niewiele zabezpieczy, a upilnowanie użyszkodników jest nierealne. Jedyny rozwiązaniem jest metoda przyjęta przez wzmiankowanego Dyrektora.
Niewielu jest takich Dyrektorów, a szkoda.
Szkoda, że żadna instytucja sprawująca nadzór nad funkcjonowaniem jednostek publicznych jakoś nie dostrzega, że są w Polsce Dyrektorzy znający obowiązujące prawo i swoje obowiązki jako Dyrektora.
Szkoda, że nie wiadomo który to ZOZ. Ale może lepiej nie pisać, bo niby czemu praca tego Dyrektora ma uchronić innych, którzy zaniedbali swoje obowiązki. Każdy pracuje sam na swoje konto!
ten rejestr jeszcze chyba ok ale policja...
So, 2009-12-12 08:00 by Artur Kwiatkowski
Co do tego rejestru stron niedozwolonych (czy też blokowanych), rozumiem że sprawa będzie dotyczyć stron typu:
Czyli wszystkie te faszystowskie/nazistowskie strony, które wychwalają Hitlera i temu podobnych.
Powyższe mówi jasno: porno z udziałem dziecka, gwałt nakręcony kamerą, zoofilia, czy porno z udziałem dziecka ale w wykonaniu np. 3d (tutaj nie mam pewności). To wszystko jest złe i chyba każdy się tu ze mną zgodzi.
Czy w tym przypadku chodzi o sytuacje kiedy wyciekają jakieś konkretne loginy/hasła dostępowe do miejsc w których idzie dokonać transakcji np. login/hasło do allegro? Albo sytuacja, kiedy ktoś ripuje sobie czyjąś płytę do mp3 (czy też robi jej kopię), wstawia to później na allegro za cenę 50% niższą od kupionej płyty i liczy na zysk. Czy tylko o tego rodzaju przypadki tu chodzi ?
Czyli z tego co rozumiem zostaje nam tylko totolotek. To zdumiewające w jaki sposób i jak sprytnie rząd jest w stanie powiększyć wpływy dla Totalizatora Sportowego.
Tak czy inaczej czy coś tu przeoczyłem ? Próbuję się w tym temacie odnaleźć, post został bardzo dobrze napisany, jest wnikliwy i konkretny ale brakuje mi trochę takiego przełożenia na życie codzienne takich zapisów - co one będą oznaczać dla szarego Kowalskiego?
Co zaś tyczy się policji i zwiększenia ich możliwości infiltracji: jestem zdecydowanie na nie. Dojdzie do tego, że policjanci zamiast patrolować ulice będą siedzieć przy komputerach i ścigać 12 latków wymieniających się muzyką czy innymi danymi w momencie kiedy jakaś kobieta będzie gwałcona, jakiś facet wracający z pracy będzie kopany po twarzy tylko za to jak wygląda przez grupę jakiś niedorozwiniętych karków a kolejne dziecko będzie dźgane przez matkę nożem bo za głośno płacze. Jak tak to ma wszystko wyglądać to na prawdę chyba rozłożę sobie mapę świata, wybiorę jakiś kraj, wcześniej o nim poczytam na Google i z Polski wyjadę na stałe. Zdumiewająco niepokojące jest to jak bardzo pragniemy się kontrolować zapominając przy tym nie o prawach wpisanych do konstytucji czy temu podobnych ale o własnym wyczuciu, rozwadze i uczciwości.
Chociaż z drugiej strony patrząc (tak na chłodno) jeżeli nasza anonimowa komunikacja ma wyglądać tak, że można sobie bez problemu wejść na jakąś stronę www (czy też taką stworzyć) napisać tam post dużymi literami że Pan Premier Donald Tusk to !@#$%^&*#@$% - to szczerze chyba wolę, żeby coś takiego było tępione. Nie chce przez to powiedzieć, że stoję murem za naszym Premierem - to tylko przykład.
Zastanawia mnie też fakt, jak takie prawa dla Policji miały by wyglądać w rzeczywistości. Powiedzmy, jest sobie forum. Na tym forum jakiś użytkownik wrzucił powiedzmy: Film z gatunku Science Fiction (np. Matrix), film z gatunku XXX, pół giga mp3ek w jakości 320kbps... i teraz co ? Policja sobie bierze url tego forum i posta, wysyła do administracji tego fora żądanie o udostępnienie IP użytkownika, który napisał dany post. Dalej załóżmy dla samej zgodności argumentu, że admin forum nie gromadzi IP użytkowników, albo że gromadzi ale tych danych już nie ma w systemie (powiedzmy, że wygasły). Czyli co? Policja w tym momencie skieruje taki wniosek do TP ? I jak oni wynajdą taki adres IP użytkownika ? Jak powiążą konkretny adres IP z konkretnym postem w momencie kiedy np. user nie wrzucił danych samodzielnie tylko "podał dalej". A nawet jakby wrzucił te dane sam albo je pobrał - czy taki rapidshare czy zippyshare przechowuje adres IP który wrzucił/pobrał konkretny plik po wsze czasy? Tego nie wiem - pomóżcie mi to proszę zrozumieć.
Albo zostając przy założeniu, że admin forum podaje jakiś adres IP, z którego został napisany taki post jak opisałem wyżej. Policja to bierze, wysyła żądanie o udostępnienie danych osobowych adresu IP do TP i teraz mały zgryz - czy aby na pewno zawsze adres IP = konkretna osoba? No chyba nie bardzo. Co z przypadkami kiedy ktoś się podszyje pod czyjeś IP i dokona zbrodni 21 wieku ? Czy zwykli ludzie (abonenci) będą wówczas odpowiadać za poczynania hakerów ?
Poza tym - czy ktoś wie jak długo takie TP przechowuje adresy IP klientów dynamicznych ? Przykładowo, mam neostradę, pobieram właśnie film - przez jaki okres czasu TP będzie wiedziała, że to właśnie ja pobrałem film posługując się konkretnym adresem IP a nie ktoś inny?
Chyba, że to wszystko miało by być nadzorowane przez policję w czasie rzeczywistym... ale jeżeli tak - to zastanowię się czy po prostu nie wyłączyć wtyczki z routera.
Z jeszcze innej strony: jeżeli miała by być kompletna inwigilacja to czy biznes typu kawiarnia internetowa będzie miał jakiekolwiek prawo bytu? Czy darmowe punkty HotSpot przypadkiem nie padną z dnia na dzień po wejściu takiej inwigilacji ? Bo jeżeli nie, to kto wtedy będzie odpowiadać za kogo ?
"Czyli wszystkie te
So, 2009-12-12 18:21 by Jacek Sierpiński (niezweryfikowany)
"Czyli wszystkie te faszystowskie/nazistowskie strony, które wychwalają Hitlera i temu podobnych."
Problem w tym, że, jak dotąd, czytanie, sprowadzanie i posiadanie takich treści nie jest w Polsce karalne. Karalne jest tylko rozpowszechnianie. Ale są kraje, w których rozpowszechnianie takich treści jest dozwolone. Zatem, jeśli przeglądam sobie stronę faszystów znajdującą się na serwerze np. w USA, to przestępstwa nie popełniam ani ja, ani właściciel strony. Art 54 Konstytucji RP zapewnia mi wolność pozyskiwania informacji. Jakim więc prawem dostęp do takiej strony ma być mi blokowany?
A co z oficjalnymi stronami rządów, które można uznać za totalitarne (np. Korea Północna, Kuba, Iran, Wenezuela, Libia itp.)?
"Powyższe mówi jasno: porno z udziałem dziecka, gwałt nakręcony kamerą, zoofilia, czy porno z udziałem dziecka ale w wykonaniu np. 3d (tutaj nie mam pewności). To wszystko jest złe i chyba każdy się tu ze mną zgodzi."
Powyższe mówi: "treści pornograficzne z udziałem małoletniego, treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem". Czytanie, sprowadzanie i posiadanie takich treści nie jest w Polsce karalne, o ile wspomniany małoletni ma powyżej 15 lat i o ile nie jest to robione w celu rozpowszechniania. Sytuacja podobna jak w przypadku treści faszystowskich - są kraje, gdzie rozpowszechnianie takich treści jest dozwolone. A więc znowu - jakim więc prawem dostęp do takich stron ma być mi blokowany, skoro nikt tu nie popełnia przestępstwa?
Co do tego rejestru stron
So, 2009-12-12 21:55 by incognitus (niezweryfikowany)
Nie. Propagowanie nie oznacza wychwalania. Bezstronne, obiektywne informowanie jest również propagowaniem. Zgodnie z tym zapisem, każda strona rozpowszechniająca informacje o ustroju totalitarnym (warto zwrócić uwagę, że mowa jedynie o ustroju państwa, nie ma nic o samej ideologii!), nawet encyklopedia, może zostać dodana do rejestru.
Powyższe mówi zupełnie co innego. Treści pornograficzne (a więc filmy, zdjęcia itp.) z udziałem małoletnich (Czyli do 18 roku życia, ale uwaga! Osoba niepełnoletnia która zawarła małżeństwo nie jest już małoletnia - czy będzie to sprawdzane?), z udziałem przemocy (Jak określić przemoc? Czy pociągnięcie za włosy w filmie pornograficznym jest już przemocą? Klaps w tyłek?), ze zwierzętami oraz wszelkie filmy animowane jak i rysunki/rendery z małoletnimi uczestniczącymi w czynności seksualnej (tylko skąd wiadomo, ile lat ma postać będąca wytworem wyobraźni? I znow, czy nie jest w związku małżeńskim?)
N, 2009-12-13 19:25 by Mikołaj
One tak, przynajmniej w teorii. Ale na nich się raczej nie skończy. Dlaczego?
Stwierdzenie propagowanie jest dość pojemne. Nie mam pojęcia, co miał na myśli ustawodawca, ale SJP podaje taką definicję: «upowszechniać jakieś poglądy, idee lub wiedzę». Gdyby trzymać się jej dosłownie, właściwie każda niekrytyczna wypowiedź może zostać uznana za propagowanie.
O ile faszystowski ustrój państwa jest względnie łatwy do określenia, o tyle totalitarny znowu jest słowem-wytrychem. Można się domyślać, że ustawodawca miał na myśli komunizm, ale przecież totalitaryzm nie ogranicza się wyłącznie do faszyzmu i komunizmu oraz ich modyfikacji.
Trzeba być specjalistą od ustrojów politycznych oraz od historii współczesnej, żeby odróżniać kraje autorytarne od totalitarnych. Konia z rzędem temu, kto jednoznacznie oraz bez wzbudzania kontrowersji i dyskusji zakwalifikuje poszczególne państwa do odpowiedniej kategorii.
Trzeba być znawcą historii, żeby ustalić czy dany tekst / serwis pochwala czy promuje jakiś totalitarny / faszystowski ustrój czy państwo. Samo "wyczucie" to za mało.
Obawiam się, że wśród urzędników decydujących o blokowaniu poszczególnych stron niewielu będzie fachowcami od ustrojów politycznych czy od historii XX wieku. Co oznacza, że będziemy zdani na widzimisię osób de facto niekompetentnych. Przy braku ścieżki odwoławczej etc. czarno widzę.
Żeby nie teoretyzować, mogę podać przykład do rozważenia. W jednym z prowadzonych przeze mnie serwisów omawiam m.in. detale malowania i oznakowania sprzętu i umundurowania. Oznacza to, że może się pojawić artykuł o swastykach czy runach SS, podobnie jak o czerwonych gwiazdach i napisach propagandowych. Jak szybko tego typu artykuły skojarzą się ignorantowi z propagowaniem ustroju?
So, 2009-12-12 13:37 by Pig Star (niezweryfikowany)
Zaproponowany przez MF Wariant II art. 179a to jakieś kuriozum. Autorzy projektu zauważyli już wprawdzie, że istnieją w Polsce sądy, na tym jednak kończy się ich wiedza o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.
Ani z tekstu projektowanej nowelizacji, ani z dotychczasowych przepisów prawa telekomunikacyjnego nie wynika, według jakiej procedury sąd miałby orzekać o wpisie do Rejestru!
Ten brak pociąga za sobą szereg pytań, takich jak na przykład:
- kto byłby stroną postępowania o wpis?
- czy z posiedzenia byłby sporządzany protokół?
- czy sąd mógłby prowadzić postępowanie dowodowe w zakresie wykraczającym poza projektowany ust. 9?
- jak wyglądałoby postanowienie o wpisie?
- czy takie postanowienie zawierałoby uzasadnienie?
- kto mógłby wnieść zażalenie?
- jaki sąd i w jakim składzie by to zażalenie rozpoznawał?
- jaki byłby zakres kontroli instancyjnej takiego postanowienia?
itd. To tylko kilka podstawowych problemów, w dosyć przypadkowej kolejności.
Brak wskazania procedury praktycznie dyskwalifikuje ten projekt pod względem prawnym. Z istniejącymi obecnie procedurami jest jednak ten problem, że każda z nich przyznaje stronom postępowania jakieś prawa, a to chyba niespecjalnie pasuje do wizji naszego ustawodawcy.
So, 2009-12-12 19:54 by Jacek Sierpiński (niezweryfikowany)
Jak widać, nikt nie odniósł się do takich kwestii, jak:
- ograniczenie konstytucyjnego prawa użytkowników Internetu do pozyskiwania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji) przy jednoczesnym zamknięciu sądowej drogi dochodzenia tego prawa przez tych użytkowników (naruszenie art. 77 ust. 2 Konstytucji);
- dopuszczalność ograniczenia wspomnianego wyżej prawa użytkowników Internetu do pozyskiwania informacji w przypadku, gdy samo posiadanie i sprowadzanie danych treści (np. propagujących faszyzm) jest legalne, a rozpowszechnianie tych treści (aczkolwiek nielegalne w Polsce) ma miejsce poza granicami RP (w szczególności w państwach, gdzie jest ono legalne);
- spełnianie definicji cenzury prewencyjnej (zakazanej przez art. 54 ust. 2 Konstytucji) przez blokowanie dostępu nie tylko do konkretnych treści po ich publikacji, ale również (prewencyjnie) do wszelkich nowych treści, które mogą znaleźć się pod wpisanym do rejestru adresem.
Najpoważniejsze zarzuty, odnoszące się do uznaniowości urzędników, zostały zbyte "Wariantem II", w którym dodano "kontrolę sądową" - jednak ma być to jednoosobowo, w drodze postanowienia, na posiedzeniu - bez konieczności przeprowadzania postępowania dowodowego oraz z możliwością wysłuchania (i to nie obowiązkowego) tylko jednej strony (organu występującego o wpis do rejestru). Nie wiadomo komu ma przysługiwać zażalenie (chyba tylko ww. organowi, bo tylko on jest wymieniony w tej procedurze). Za to w tym wariancie nikt, poza samym organem na którego wniosek wpisano stronę/usługę do rejestru, nie ma możliwości zainicjowania procedury wykreślenia jej z tego rejestru (!!!)
Dodano gniota mówiącego, że "wniosek (...) powinien wskazywać adres elektroniczny w sposób pozwalający na wykonanie obowiązku blokowania (...) z zachowaniem proporcjonalności i możliwie najmniejszej dolegliwości zakresu blokowania" - czyli jak wydaje, pogodzono się z tym, że czasem zablokowanie dostępu do strony/usługi "niedozwolonej" spowoduje zablokowanie dostępu do czegoś jeszcze (np. całego serwera firmy hostingowej) - byle by było to "możliwie najmniej dolegliwe".
Ciekawy jest punkt mówiący, że "Rada Ministrów może określić, w drodze rozporządzenia, rodzaje przedsiębiorców telekomunikacyjnych niepodlegających obowiązkowi utrudniania dostępu do niedozwolonych stron i usług, kierując się wielkością sieci telekomunikacyjnych przedsiębiorców" - czy ma to oznaczać nierówne traktowanie przedsiębiorców telekomunikacyjnych, z których jedni (np. mający ponad 5000 abonentów) będą mieli obowiązek blokować strony wpisane do rejestru, a drudzy nie? Jaki ma w ogóle sens blokowanie dostępu tylko w niektórych sieciach?
Proponuję zacząć pisać do Rzecznika Praw Obywatelskich, aby włączył się w proces legislacyjny.
to ja się podlinkuję
N, 2009-12-13 00:39 by Maciej_Szmit
bo pisałem o tym w innym wątku
http://prawo.vagla.pl/node/8752#comment-19764
Pn, 2009-12-14 14:54 by incognitus (niezweryfikowany)
nie ma możliwości prowadzenia tajnej, rządowej sieci internetowej;-) więc chce aby istniały legalne sieci, np. dla żoliborzan, aby inteligencja miała dostęp do wiedzy...
N, 2009-12-13 14:09 by incognitus maximus (niezweryfikowany)
Cóż, mamy dziś 13 grudnia. Wydaje mi się że 13 grudnia 2009 roku zataczamy pewne koło w historii, które pokazuje, że nie ma znaczenia kto dorwie się do władzy i pod jakimi sztandarami - cele zawsze są te same. Jak to powiedział ktoś kiedyś.. władza wciąga bardziej niż seks.
Zapewne nie od tym marzyliśmy 13 grudnia 1981 roku. Nie o tym...
N, 2009-12-13 15:10 by VaGla
Jeśli rzeczywiście historia kołem się toczy, to możliwe jest również to, że powtórzą się takie wydarzenia, które jakiś czas temu opisałem w tekście Niewolnicy z La Amistad i "społeczeństwo informacyjne" - czy możemy się czegoś nauczyć z historii?
Najciekawszym..
Pn, 2009-12-14 15:01 by incognitus (niezweryfikowany)
...aspektem obserwowanej tu legislacji jest fakt, że o ile w najbardziej poważnych sprawach, związanych z problemami NFZ, Górnictwa, prywatyzacją i ratunkiem dla hut, stoczni czy ochroną środowiska, nic nie da się zrobić tu nagle mamy do czynienia ze skutecznym stanowieniem skrajnie niepopularnego prawa. Wielu ludzi (coraz więcej) narzeka na to że "demokracja oznacza władze hołoty, i że ludzie głosując w swej masie w istocie zdają się na rządy głupców bo tych jest więcej". Rzekomą konsekwencją takiego stanu rzeczy ma być to, że nie da się podobno uchwalić prawa które w sondażach byłoby niepopularne.
Przykład z jakim mamy tu do czynienia wskazuje ZE TO NIEPRAWDA! To ważny dowód na to, że demokracja nie kreuje rządów skazanych na sondaże, populizm i schlebianie tanim gustom. Paradoksalnie ustawa wprowadzająca ograniczenia wolności,prywatności i cezurę prewencyjną, niszcząca ważne osiągnięcia naszego społeczeństwa w XX wieku jednocześnie DOWODZI że w demokracji można uchwalać niepopularne przepisy i podejmować kontrowersyjne decyzje. TRZEBA TYLKO CHCIEĆ. I jak widać lobbying jest tak naprawdę tym co rządzi w naszym kraju. Ustawa ta jest wyłącznie wynikiem lobbyingu i niczego więcej.
Żylibyśmy w znacznie lepszym państwie gdyby wizja tych co powątpiewają w demokrację i twierdzą, że wygrywa tylko to co popularne w sondażach była prawdziwa. Niestety nie jest...
Potomkowie Pawki Morozowa
N, 2009-12-13 18:33 by mmm777 (niezweryfikowany)
Blokowanie i odblokowywanie w ciągu 6 godzin? To providerzy będą musieli dyżury utrzymywać... A ci mniejsi na nadmiar personelu nie cierpią...
Najwyraźniej też - w praktyce - źródłem blokad będą donosy. Więc, grupa ludzi, sprawnie udająca gniew ludu, może dać się we znaki przeciwnikom... Trochę komentarzy na blogu, a potem donos - i już. Jak się trafi na chętnego do akcji policjanta, to wystarczy.
Może być też dosyć trudno dyskutować na forach historycznych...
Prezes UKE udostępnia dane
Pn, 2009-12-14 14:00 by PablO
Prezes UKE udostępnia dane z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych
Jakoś wątpię żeby prezes o pierwszej w nocy jakieś dane udostępniał, więc raczej dyżury poza godzinami urzędowymi nikomu nie grożą :)
Teraz przynajmniej wiemy po
N, 2009-12-13 22:05 by kravietz
Teraz przynajmniej wiemy po co rząd wprowadza cenzurę:
"w celu ochrony społeczeństwa przed skutkami niektórych negatywnych zjawisk"
Powyższe jest zapisane w uzasadnieniu.
W obecnej wersji projektu jest jeszcz jeden poważny problem - otóż wniosek o usunięcie strony z rejestru może złożyć tylko właściciel serwisu legitymujący się prawami do domeny. Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że o składaniem takiego wniosku nie będzie się trudził żaden operator współdzielonego serwisu typu platforma blogowa.
W nowej wersji uzasadnienia skopiowano również wzięty z sufitu fragment o kosztach:
"Koszty ponoszone przez przedsiębiorcę telekomunikacyjnego będą ograniczone do stworzenia prostego oprogramowania filtrującego oraz dokonującego aktualizacji blokowania adresów
Autorzy tym razem nie zadali sobie nawet trudu publikacji OSR, w którym fragment na temat kosztów był równie kuriozalny.
O polityce i pragmatyce czyli pomysł dla PT Urzędników
Pn, 2009-12-14 00:10 by Maciej_Szmit
Mam taki pomysł dla PT Urzędników, którzy pewnie nie ustaną w wysiłkach... otóż ponieważ Polskę, zgodnie z traktatem z Lizbony wiążą postanowienia umów międzynarodowych zawartych przez UE (a umowy międzynarodowe mają w naszym kraju rangę wyższa niż ustawy sejmowe), trzeba przeforsować podpisanie umowy pomiędzy UE i ChRL, w myśl której RP zostanie eksperymentalnie wyoutsource'owana Złota Tarcza i RP będzie musiała ją wdrożyć. W ten sposób można upiec kilka pieczeni na jednym ogniu:
1. Zamknie się usta oponentom, bo to przecież "konieczna harmonizacja polskiego prawa z wymogami UE", a łatwiej będzie przekonać KE czy PE niż nasz parlament, bo dla większości będzie to sprawa trzeciorzędna, w końcu ilu jest Polaków w tych gremiach
2. Będzie można pewnie ugrać trochę pieniędzy na projekt wdrożenia (nazwałbym go na przykład Prototypowy Projekt Utylitarnego Upowszechnienia Programów i Procedur Antyhazardowych i Antyfaszystowskich z koniecznym prefiksem "e-") to i dziura budżetowa się zmniejszy
3. Co by nie powiedzieć zlokalizowanie projektu, w który jak się szacuje w wersji chińskiej jest zaangażowanych ok 30 tysięcy ludzi i kilkaset miliardów USD to jest coś, czego wdrożenie poprawi pozycję naszego kraju w rankingach "informatyzacji" od razu o parę miejsc i niewątpliwie ożywi zarówno rynek pracy jak i szkolnictwo wyższe (już widzę te podyplomowe studia dialektu mandaryńskiego dla administratorów systemowych).
A w PCW na okładce jest już "hazard w sieci jak obejść rządowe blokady". Może cały ten hałas to po echa walki czasopism komputerowych, które prześcigają się w walce o rynek.
Pn, 2009-12-14 09:35 by incognitus (niezweryfikowany)
Rozumiem, że proponowane zmiany doprowadzą do tego, że diabli wezmą jakąkolwiek tajemnicę mojej korespondencji elektronicznej oraz tego co robię poprzez sieć? I to wszystko np. w celu "zapobiegania przestępstwom"? Bez nakazu sądu? No to może doprowadźmy to wszystko do końca i powołajmy Rady Komisarzy Ludowych, z nieograniczonymi uprawnieniami. A co na to wszystko Konstytucja?
Pragne zuwazyc,ze nigdy nie
Pn, 2009-12-14 13:36 by spc (niezweryfikowany)
Pragne zuwazyc,ze nigdy nie miales jakiejkolwiek tajemnicy korspondencji elektronicznej - chyba, ze szyfrujesz...
Pn, 2009-12-14 15:18 by incognitus (niezweryfikowany)
To prawda. Jednak (być może jestem w błędzie, nie jestem prawnikiem) nie zmienia to faktu, że służby państwowe nie miały prawa gromadzić mojej korespondencji, analizować jej oraz wyciągać daleko idących wniosków, ot tak sobie, za zgodą przełożonego. Listu wysłanego pocztą też nie szyfruję. Czy w takim razie bez nakazu służby mogą przechwytywać i analizować moją korespondencję? Rozumiem, że teraz jeśli będąc dziennikarzem, narażę się lokalnemu szefowi policji, to dobierze się do tego co robię w Internecie i mnie skompromituje, w majestacie prawa. Zakup stringów w sklepie internetowym dla żony można naprawdę pokazać w różnym świetle. Dotychczas przynajmniej musiałem "prawdopodobnie" złamać prawo. Nie wspomnę, że nakaz prokuratora lub sądu miał zabezpieczać przez nieuzasadnionym nękaniem. Czy teraz aresztują mnie, bo napiszę na blogu, że myślę aby coś ukraść? Czy to już przestępstwo? Jeśli popatrzymy na to w kontekście prewencji, to chyba tak.
Pn, 2009-12-14 15:42 by incognitus (niezweryfikowany)
Poza tym mamy Art. 49 Konstytucji, który jak rozumiem, teraz właśnie, w drodze Ustawy ma być ograniczony w odniesieniu do korespondencji elektronicznej i wszystkiego co robię w sieci (czytaj: zniesiony). Czy można w drodze ustawy praktycznie zlikwidować Art. 49 Konstytucji?
my mamy pomysł wy zrobicie
Pn, 2009-12-14 11:30 by divak2
Mam wrażenie, że takie projekty powstają na następującej zasadzie "my mamy pomysł a informatycy jakoś to przygotują i wprowadzą w życie". Z tak pojmowanej realizacji projektów informatycznych wychodzi g lub G. Po pierwsze, jeżeli z blokowaniem miało się do czynienia na poziomie zapory Windows, to nie oznacza że da się to w analogiczny sposób wprowadzić na maszynach internetowych providerów, których to maszyn funkcją było do tej pory maksymalne ułatwienie korzystania z sieci i które obsługują ruch o wiele większy niż pojedynczy pecet. Po drugie co rząd zrobi, gdy okaże się że proponowane rozwiązanie generuje coraz większe koszty?
"g" będzie wtedy gdy internet providerzy wezmą na serio ten kawałek o ograniczonych kosztach
Koszty ponoszone przez przedsiębiorcę telekomunikacyjnego będą ograniczone i będą coś tam blokować pro forma.
"G" natomiast będzie gdy potraktują sprawę na serio i za wyższą o koszta sprzętu blokującego cenę dostarczą nam tylko pół internetu.
Mam wrażenie, że to wzmożone zainteresowanie siecią to trochę bicie piany mające pokazać, że rząd pracuje w pocie czoła (jestem jak najdalszy od polityki, idzie mi o styl sprawowania władzy). Jakby akurat podatki od wygranych w sieci były główną pozycją wpływów do budżetu.
Pn, 2009-12-14 15:40 by Adam (niezweryfikowany)
Drogi Panie Piotrze trochę nie rozumiem sensacyjnego tonu tego artykułu, szczególnie tego fragmentu o "nowych" uprawnieniach Policji w którym użył Pan sformułowania:
Pojawia się pytanie o gwarancje poszanowania praw człowieka w sytuacji, w której Policja uzyska dostęp do takich danych (...)
Wydawało mi się, że obecne prawo tj. Ustawa o Policji Art. 20c oraz Prawo Telekomunikacyjne Art. 179 już teraz dają Policji pełny wgląd w dane dotyczące internautów w tym informacje o ich aktywności w Internecie i to w ramach zapobiegania przestępczości, bez postanowienia (nakazu) Sądu.
Jeżeli ktoś po lekturze Pańskiego artykułu rozpaczliwie wykrzyczy: "Ludzie, ludzie! Koniec anonimowości w Internecie. Policja możne nadzorować naszą aktywność w Internecie." to znaczy, że obudził się z przysłowiową ręką w nocniku...
art 51 ust. 2
Pn, 2009-12-14 20:56 by VaGla
Ta dyskusja toczy się od pewnego czasu. Już w 2007 roku relacjonowałem stanowisko Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w zakresie, w jakim dotyczyło kontroli operacyjnej (tzw. pięciodniowy podsłuch bez konieczności pytania sądu): Kontrola operacyjna bez zgody sądu powinna trafić do TK.
Gdyby było tak, jak Pan twierdzi, tj., że przecież te przepisy nic nie zmieniają, to zadam kontr-pytanie: w takim razie po co je wprowadzać? Otóż zmieniają, bo dają Policjantowi dostęp do tego, co świadczący usługi drogą elektroniczną zbierają o obywatelach.
Różne już tu cytowano przepisy Konstytucji. Ja przywołam art 51 ust. 2, a tam "Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym"
Ma Pan rację pisząc, że
Pn, 2009-12-14 22:52 by Adam (niezweryfikowany)
Ma Pan rację pisząc, że te przepisy są wprowadzane z jakiegoś powodu. Jednak więcej na ten temat mógłby chyba nam tylko powiedzieć ktoś kto zna bliżej metody operacyjne Policji lub przygotowuje dane dla organów państwowych po stronie dostawcy internetu. Na chwilę obecną nie dostrzegam jednak tego w jaki sposób te przepisy mogłyby jeszcze bardziej wpłynąć na ograniczenie naszych praw, ponieważ my już ich praktycznie nie mamy.
Art. 51 par 3. i 4. Konstytucji mówią o tym, że obywatel ma prawo wglądu do danych, które państwo zbiera na jego temat oraz może zażądać ich sprostowania lub nawet usunięcia jeżeli są nieprawdziwe lub zostały zebrane niezgodnie z prawem. Tymczasem w ustawach o Policji i przy analogicznych zapisach w innych ustawach nie ma w ogóle przewidzianej w tym celu procedury, co w konsekwencji prowadzi do tego, że artykuł 51 Konstytucji praktycznie w naszym kraju nie obowiązuje!
Nasza władza nie ma żadnego szacunku do praw i wolności obywateli. Zmiany w prawie związane z Ustawą Hazardową rzeczywiście naruszają Konstytucję RP i to nie tylko we wspomnianym Art. 51 ale również 49 (prawo do tajemnicy komunikowania się), 54 (prawo do swobodnego wyrażania swoich poglądów i opinii oraz zakaz cenzury prewencyjnej) i 77 (prawo do dochodzenia naruszenia swoich wolności i praw przed sądem).
Wt, 2009-12-15 10:47 by Mikołaj
Ma Pan rację pisząc, że te przepisy są wprowadzane z jakiegoś powodu. Jednak więcej na ten temat mógłby chyba nam tylko powiedzieć ktoś kto zna bliżej metody operacyjne Policji lub przygotowuje dane dla organów państwowych po stronie dostawcy internetu.
Powód jest jeden, doskonale znany i od lat niezmienny: jeśli jest możliwość uzyskania większych uprawnień przez tzw. organa, to one chętnie po owe uprawnienia sięgną. Ot tak, zgodnie ze starą tradycją znaną pod nazwą на всякий случай.
Także i tutaj mamy do czynienia z tym samym procesem. Świetnie go widać, gdy się prześledzi etapy prac nad tym przepisem. Zaczęło się od hazardu, potem była wrzutka do mediów na temat pedofilii i TOR-a, dopisano także kolejne służby, jak też zaproponowano dopisanie stron znieważające symbole narodowe RP lub innego państwa sojuszniczego oraz propagujące nienawiść na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych.
W najnowszych propozycjach widać zlekceważenie wszystkich zastrzeżeń, jakich sporo przesłano w ramach konsultacji.
Gdyby było tak, jak Pan
Wt, 2009-12-15 01:04 by incognitus (niezweryfikowany)
Co to za zmiana? Art. 18 ust. 6 ustawy o świadczeniu usług droga elektroniczna daje policji prawo dostępu do danych wymienionych w ustępie od 1 do 5. Implementacja tego zapisu do ustawu o policji nic nie zmienia.
Śr, 2009-12-16 17:18 by followthemoney (niezweryfikowany)
Jest kilka powodów dla wprowadzenia tych przepisów:
a) Ochrona monopolu na gry hazadrowe. Gdyby hazard przez internet został dopuszczony, z kraju wypłynęłyby pieniądze, które wg. pomysłodawców nowych przepisów "należą się" monopoliście.
b) Okazja do sprzedania dostawcom internetu oprogramowania, sprzętu, usług oraz szkoleń związanych z wprowadzaniem wspomnianych przepisów.
c) Okazja do sprzedania Policji oprogramowania, sprzętu, usług oraz szkoleń związanych z gromadzeniem i przetwarzaniem gromadzonych danych.
Ochrona przed treściami pedofilskimi jest tam wrzucona dla zamknięcia ust krytykom oraz pozyskania szerokiej społecznej akceptacji dla nowych przepisów. Zapisy o faszystach otwierają politykom furtkę do uciszania opozycji.
Ale przede wszystkim są to podwaliny do wprowadzania kolejnych przepisów krok po kroku ograniczających wolność wymiany informacji w internecie.
Jeżeli proponowane przepisy wejdą w życie, drastycznie spadnie użyteczność internetu, ponieważ naturalną konsekwencją blokady dostępu do niektórych stron będzie szukanie sposobów na uzyskaine dostępu do nich. To z kolei doprowadzi do wpisania na listę stron zakazanych stron publikujących informacje o narzędziach i technikach obchodzenia blokad.
W ten sposób dojdziemy do sytuacji, w której blokowany będzie dostęp do narzędzi kryptograficznych, proxy, itp. A więc znajdziemy się na poziomie np. Iranu, w którym blokowane są nie tylko strony serwisu BBC, pornograficzne lub krytykujące Iran, ale też serwisy udostępniające i dokumentujące oprogramowanie Open Source służące do tworzenia np. serwerów proxy czy połączeń szyfrowanych.
Stracimy na tym wszyscy.
zablokować ManUtd, Real M. i The Times!
Pn, 2009-12-14 23:06 by football fan (niezweryfikowany)
po wejściu w życie tej ustawy trzeba będzie zablokować strony Manchesteru United, Realu Madryt, FC Barcelony, Chelsea Londyn, AC Milan itd - ponieważ na nich są reklamy sponsorujących firm bukmacherskich.
ale w takim razie brytyjska prasa online również powinna być w Polsce zakazana, bo tam też się reklamują brytyjscy bukmacherzy online.
Kto będzie decydował - co to jest faszyzm?
Pn, 2009-12-14 23:47 by mmm777 (niezweryfikowany)
Wyróżnienie faszyzmu wśród totalitaryzmów trochę mnie zaniepokoiło.
Rzecz w tym, że w przeszłości wielu ludzi wolało się definiować jako `antyfaszyści' - niż jako - powiedzmy - stalinowcy... Tow. Stalin był jak najbardziej antyfaszystą, tow. Beria z faszystami walczył... Z faszystowską dyktaturą p. Piłsudskiego walczył tow. Szechter...
Więc - czy Sanacja była faszyzmem? Kto będzie decydował?
To nie jest kwestia abstrakcyjna - historia jest ciekawą nauką; p. G. B. Shaw mógł powiedzieć `Mussolini, ten największy człowiek naszych czasów' - ale teraz zacytowanie go to będzie ostatnim opublikowanym tekstem w internecie? A co z pochwałami programu gospodarczego p. A. Hitlera? Tak, tak, nadzwyczajnie przyzwoici ludzie to popełnili... Też nie wolno o tym wspominać?
Chociaż - jest jaśniejsza strona: zwolennikiem niewolnictwa chyba będzie można być, podobnie jak amatorem ludzkiego mięsa. Chociaż, może to też totalitaryzm, znaczy faszyzm?
To o wiele prostsze niż
Wt, 2009-12-15 09:36 by kravietz
To o wiele prostsze niż się wydaje. Definicja faszyzmu obejmuje obecnie każdy pogląd, który się nie podoba, np:
"Dostało się również niektórym politykom, redaktorom, dziennikarzom, a na koniec również Wojciechowi Cejrowskiemu, którego Środa nazwała z pełnym przekonaniem faszystą (Środa w czwartek, czyli feministka = terrorystka?)
Nazizm nie zyskał sobie takiej popularności, bo nazwa rozwija się do narodowego socjalizmu, co nieuchronnie budzi pytania o jego podobieństwo do socjalizmu.
to może od razu, niech
Wt, 2009-12-15 11:29 by incognitus (niezweryfikowany)
to może od razu, niech wszystkie instytucje pobiorą sobie nasze dane, a paragrafy na nas się jakieś znajdą. ciekawe tylko czy z pośród tych adresów, IP i innych danych w jakiś magiczny sposób będą znikały dane prominentnych/wpływowych obywateli czy kolegów/rodziny lub polityków. bo znowu będą równi i równiejsi wobec prawa. jak dane wszystkich ro WSZYSTKICH obywateli, prezydenta, premiera, wojewody, posła, senatora, biskupa i kogo tam jeszcze.
ideologu gdzie jesteś?
Wt, 2009-12-15 11:38 by TomaszW (niezweryfikowany)
brak kryterium geograficznego (kraj pochodzenia) w definiowaniu totalitaryzmu oraz faszyzmu, humorystycznie ma wymiar antyprawicowy, biorąc zaś pod uwagę korzenie ideologiczne np PiS-u (endecja i publikacje Dmowskiego) oskarżenie narodowców, itp o faszyzm wydaje się kwestią czasu.
Definiowanie poglądów politycznych oponentów jako faszystowskie będzie idealnym środkiem do blokowania ich przekazu medialnego poprzez world wide web.
Walka ideologiczna z totalitaryzmem w formie wprowadzania rozwiązań totalitarnych?
Czy też, w tle, postępująca brutalizacja walki politycznej?
W mojej ocenie to preludium do gry o zmianę konstytucji.
Śr, 2009-12-16 00:22 by Radosław Krawczyk (niezweryfikowany)
Były rozważania teoretyczne, ale spróbujmy wyobrazić sobie pewien scenariusz praktyczny. Bardzo proszę mnie skorygować - jeśli wyprowadzam wnioski niewłaściwe (a Vaglę proszę wówczas o skasowanie komentarza)...
Założenie: salon24.pl (jestem współwłaścicielem) działa na zasadach określonych w Ustawie o Świadczeniu Usług Drogą Elektroniczną, czyli wedle zasady notice and take down. Jesli jako administrator platformy dowiem się o tym, że na jednej z hostowanych stron (blogów) jest łamane prawo, blokuję dostęp. Teoretycznie proste (w praktyce czasem skomplikowane, ale powiedzmy, że proste).
Jakie konsekwencje może przynieść zmiana? Zacznijmy najpierw od art. 3b UoSUDE, który ma być zmieniony (jakos jest niedoceniany) "Art. 3b. Na zasadach określonych przez przepisy odrębne swoboda świadczenia usług drogą elektroniczną może zostać ograniczona, jeżeli jest to niezbędne ze względu na ochronę zdrowia i moralności publicznej, obronność, porządek publiczny lub bezpieczeństwo państwa." Nie wiem czym mają być przepisy odrębne, ale wygląda na to, że można serwis wyłączyć spod działania UoŚUDE z powodu zagrożenia dla moralności. Innymi słowy znieść notice and take down. Potem można użyć już nowego Projektu ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych, znaleźć notkę blogową napisaną właśnie przez świeżo zarejestrowanego "blogera faszystę". Nie trzeba już administratora serwisu informować o złamaniu prawa i żądać usunięcia treści niezgodnej z prawem (bo zadziałało 3b) i można wprost wpisać platformę hostngową do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych w projekcie Ministerstwa Finansów. Innymi słowy, przy drobnej prowokacji będzie można wyłączyć każdy serwis internetowy w Polsce... Bez decyzji sądu.
I będzie to dotyczyć nie tylko platform z user generated content. Może to dotyczyć potencjalnie każdej strony, co podkreślali przedmówcy pod notką Vagli. Każda analiza totalitaryzmu "podpada" pod "propoagowanie".
Należy jeszcze pamiętać o nowym prawie prasowym i ograniczeniu dozwolonego użytku (prawo cytatu) dla blogerów, którzy nie będą prasą (albo będą jak się zarejestrują w sądzie i zrezygnują z anonimowości).
Wszystko to razem oznacza, że blogerzy, którym przyszłoby do głowy coś napisać, muszą pamiętać, że: 1. Za kazdy cytat z prasy/internetu być może będą musieli zapłacić "internetowemu zaiksowi" (robopol chyba się nazywa), wg cennika zatwierdzonego przez ministra (czyli nie będą cytować, bo nie są prasą). 2. Nie mogą chronić swoich źródeł informacji jak dziennikarze. 3.Anonimowość blogera będzie bardzo umowna patrz wyżej w tekście Vagli). 4. Cały serwis z blogiem lub sam blog będzie mógł być praktycznie bez powodu wyłączony. 5 Procedury wpisywania do rejestru są niejasne, odwoławcze - także. Nie znalazłem (może przeoczyłem) artykułu, który chroniłby wydawcę/hostera przed inwazją "6-ścio godzinówek" (wszyscy znamy nieustane kontrole w firmach; to mogłaby być kolejna bardzo skuteczna szykana). Właściwie wystarczy serwis wyłączyć na 6 godzin pare razy miesiecznie przez 3 miesiące i taki serwis już nie będzie dla nikogo problemem.
Jeśli to prawo zostanie uchwalone, mam nadzieję, że zostanie uchylone przez TK. A jak nie zostanie, to oznacza że internet nie jest już wolnym medium. I tyle.
Proszę to koniecznie
Cz, 2009-12-17 11:20 by kravietz
Proszę to koniecznie napisać do UKE. Zwłaszcza że wczoraj stanowisko opublikowała IAB. Nawet jeśli urzędnicy czytają komentarze tutaj to nie są one dla nich wiążące w żaden sposób.
sluchalem dlugiej, chyba
Śr, 2009-12-16 12:03 by incognitus (niezweryfikowany)
sluchalem dlugiej, chyba godzinnej rozmowy Janiny Paradowskiej z premierem Tuskiem w Tok FM i zero pytan o te ustawe (choc sam poczatek przegapilem)
Jak wiec widac, temat ten absorbuje moze swiadoma czesc polskiej spolecznosci internetowej, ale ogolnie nie powoduje on takiej reakcji w spoleczenstwie, jak mogloby sie wydawac.
Pomysł trafił do kosza ale będa "cybercelnicy"?
Cz, 2009-12-17 11:17 by Maciej_Szmit
http://wiadomosci.onet.pl/2097284,11,pomysl_rzadu_trafil_do_kosza_dobra_wiadomosc_dla_internautow,item.html
Brzmi dziwacznie (jak trafił jeśli nadal egzystuje)? Ale może Vagla dotrze do źródeł?
Blokowanie serwisów
So, 2010-01-23 20:46 by Polak (niezweryfikowany)
Moim zdaniem to jest bez sensu bo np. zabierze się grupa fanatyków faszystowskich na jakimś forum (o obojętnej tematyce) i zaczną rozpowszechniać na nim materiały z w/w które są "nominują" do blokady i ktoś to zgłosi i zostanie zablokowana (celowo) przez grupkę (faszystów, pedofilów, zoofilów itp) osób które będą chciały się tego pozbyć
N, 2010-01-24 13:41 by Artur Kwiatkowski
a moim zdaniem takie blokowanie stron www wzmoże w ludziach tylko agresję i dalej to już niestety nie wiadomo co z tego wyniknie chociaż można się bawić we wróżkę i układać schematy typu "będzie więcej zamieszek, poszkodowane grupy będą chciały się odgryźć nie na władzy a na przypadkowych osobach (bo przecież w naszym kraju działają na takiej zasadzie najprostsze strajki drogowców, kolei i tak dalej - uderza się w zwykłych ludzi a nie w tych w których na prawdę powinno".
i to jest bardzo proste podejście od strony psychologicznej - chyba każdy widział jak zachowuje się dziecko w momencie jak się mu zabierze ulubioną zabawkę... Ci którym pozamykają strony www na pewno założą jakąś grupę i w postaci takiej organizacji będą się starali walczyć o swoje prawa - jak zresztą zawsze w przypadku kiedy obywatelowi ogranicza się wolność.
Przyjmując za dobrą monetę projekt ustawy
N, 2010-01-24 18:03 by VaGla
Przyjmując za dobrą monetę projekt ustawy, to te osoby, o których Pan pisze, że będą zakładali organizacje i będą starali się walczyć o swoje prawa, to będą osoby, które są wydawcami serwisów z pornografią dziecięcą i ze zwierzętami, wydawcy fałszywych serwisów, które wykorzystywane sa do phishingu oraz wydawcy serwisów hazardowych. Dobrze rozumiem, że te osoby miał Pan na myśli?
Śmiała teoria... z tym
N, 2010-01-24 21:35 by BoBsoN
Śmiała teoria... z tym przyjmowaniem za dobrą monetę. Przyjmowanie tego typu ustawy za dobrą monetę można chyba traktować jako objaw wielkiej niefrasobliwości.
Chodzi o to, że można formułować różną argumentację
N, 2010-01-24 21:58 by VaGla
Chodzi o to, że można formułować różną argumentację, jednak nie każda będzie związana z tym, co aktualnie "jest na stole". Jaki jest związek propozycji Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, a tezy o organizacjach walczących o prawa zrzeszonych tam podmiotów w sytuacji, w której blokowane mają być strony, których twórcy - to nie jest chyba zbyt śmiała teza - raczej się nie zrzeszą w ramach dostępnych w systemie prawnym możliwości zrzeszania się.
W dyskusji o RSiUN ważne są - moim zdaniem - inne kwestie, m.in. brak przejrzystości stanowienia prawa, brak jasnych procedur wpisu, brak gwarancji procesowych w przypadku działania sądu (który już do propozycji wpisano pod wpływem reakcji opinii publicznej, ale nada jest wiele wątpliwości i problemów), a nade wszystko problem celowości projektowania takich rozwiązań. One oznaczają tyle: państwo nie ma narzędzi by skutecznie ścigać sprawców czynów uznanych przez prawo krajowe za przestępstwo, dlatego zabijemy deskami okna obywateli, by w ten sposób nie patrzyli na przestępczość dziejącą się poza naszym zasięgiem. To jest problem funkcjonowania systemu prawnego.
Są też dodatki, jak np. pokusa, by w ten sposób zastąpić również system wymiaru sprawiedliwości w innych niż dziecięca pornografia, malwere czy hazard (wcześniej faszyzm, ale wypadł z projektu) sferach.
Mimo wszystko dodałbym...
Pn, 2010-01-25 11:41 by Maciej_Szmit
Mimo wszystko dodałbym:
1. zupełną mętność drugiego punktu pierwszego ustępu, który pozwoli zablokować wszystko co się rusza (w szczególności wszelkie serwisy poświęcone bezpieczeństwu z MS Update włącznie i wszelkie wyszukiwarki)
2. wybiórcze traktowanie służb (np nie ma niemiłego obecnemu rządowi CBA, które akurat w sprawie hazardu mogłoby mieć coś do powiedzenia)
3. w ogóle dziwny tryb zgłaszania do rejestru stron tylko przez służby (nota bene bez nowelizacji ustaw o tych służbach, bo przecież trzeba by im dopisać działalność internetowo-denuncjatorską w zakresie obowiązków)
4. interesujący i chyba wysoce nowatorski pomysł postępowania karnego z jednym uczestnikiem za to bez stron
5. techniczną niewykonalność projektu w wolnym kraju
Na marginesie: Chyba jednak twórcy wyszukiwarek internetowych czy serwisów poświęconych bezpieczeństwu mogą się zrzeszać (podobnie jak - to raczej na marginesie bo dotyczy pierwszej ustawy antyhazardowej ale przy okazji pasuje, bo przecież zrzeszeni mogą chcieć mieć swoje strony - producenci automatów do gier czy miłośnicy pokera sportowego).Zresztą - zrzeszają się i jak wiadomo zabierają glos.
So, 2011-01-01 17:27 by incognitus (niezweryfikowany)
Cała ta walka i "dbanie" o obywatela to tylko przykrywka do cenzury Internetu. Wiadome jest, że są "ciemne zakątki" internetu i należy z tym walczyć, ale nie kosztem wprowadzania cenzury. Potem zacznie się "prewencyjna" inwigilacja wszystkich podłączonych do internetu itp. Ja nie mam nic do ukrycia, ale jeśli dowiedziałbym się (jest to mało prawdopodobne), że ktoś zbiera o mnie dane (mimo, że będą to przepisy kulinarne i opisy moich wycieczek po zamkach itp.), maile, to znalazł bym tego kogoś i "podyskutowałbym" :) z nim o poszanowaniu prywatności. O ile zaczną się kontrole i zbieranie maili to ja zacznę szyfrować co zaczęło robić dużo moich znajomych.
P.S. władza chce cenzurować internet i podsłuchiwać obywateli, ale w drugą stronę też to może działać. Ja sam mam za mało wiedzy i umiejętności, ale są na pewno w tym kraju zdolne osoby (m.in. hackerzy), które będą w stanie zapewnić kontrolę społeczeństwa nad poczynaniami władzy. Myślicie, że "władza" ma monopol na spryt , inteligencję, technologie :)