Source: http://aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=interwencje&id=1488
Timestamp: 2019-09-17 14:59:42
Legal References Found: art. 64
 art. 64
 art. 6
 art. 14
 art. 42

Art. 42

Art. 91

Art. 86
 art. 439
 art. 439
 art. 6
 art. 6
 art. 388
 art. 9
 art. 388
 art. 9
 art. 388
 art. 439

Document Content:
Aferyprawa - Kursa - zabił nie tych co należało... KASACJA KURSY - SĄD NAJWYŻSZY - 31.05.2007 - ZAPRASZAMY
Aferyprawa.com Interwencje Kursa - zabił nie tych co należało... KASACJA KURSY - SĄD NAJWYŻSZY - 31.05.2007 - ZAPRASZAMY
„Nie należałoby zatem przyjmować fikcji.” - SSN Stanisław Zabłocki
# Tarnów, 05.05.2007
W praktyce to złamano w moim „procesie” zarówno w pierwszej, jak i drugiej instancji w krakowskim „sądzie” wszystkie zasady, które stanowią podstawę rzetelnego procesu.
W dniu 12.07.2006, po trwającej 5 lat farsie procesu karnego, zostałem skazany na dożywotnie pozbawienie mnie wolności przez „sąd” w Krakowie. Uniemożliwiono mi na jakąkolwiek realną obronę przed zarzutami. Z przekroczenia granic obrony koniecznej oraz chwilowej niepoczytalności, krakowski „sąd” z pomocą „biegłych” i pod dyktando brukowych mediów uznał mnie winnym medialnego morderstwa. Zarówno w pierwszej, jak drugiej instancji uniemożliwiono mi na złożenie moich własnych zeznań, nie dopuszczono nawet jednego świadka o których przesłuchanie wnosiłem. Oddalono wszystkie wnioski dowodowe, o przeprowadzenie których prosiłem. Uniemożliwiono mi na zadanie pytań świadkom oskarżenia – a byli to jedyni świadkowie, jakich „sąd” dopuścił do udziału w „rozprawach”. Uniemożliwiono mi na realne zadanie pytań „biegłym”, którzy wydali „opinię” – opartą na skrajnie nieprawdziwych „faktach” i na „wiedzy” psychiatrycznej z lat 1968.
Uniemożliwiono mi nawet na wygłoszenie mojej mowy końcowej w pierwszej instancji. Część mojego „procesu” odbywała się pod moją nieobecność. „Sąd” wyrzucał mnie z moich rozpraw, bo usiłując się bronić „utrudniałem” prowadzenie „rozprawy”.
Faktycznie to moja obecność tylko utrudniała wydanie na mnie „wyroku”, który już dawno na mnie w krakowskim zdegenerowanym „sądzie” już wydał na mnie sprzedajny, bezkarny morderca todze sędziego sądu apelacyjnego w Krakowie – Hanna Nowicka de Poraj (dawniej Błasiakowa).
W drugiej instancji – w „sądzie” apelacyjnym powołano kolejnych „biegłych” (Gierowski, Heitzman + 3 figurantki), ale uniemożliwiono mi na realne zadanie „biegłym” moich pytań – robiąc z tego mojego prawa kolejną kpinę. Uniemożliwiono mi na zadanie pytań tym „biegłym” kolegom prof. Jana Woleńskiego z UJ, a szczególnie, jakie ja rzekomo konkretne „kryteria” spełniam do ich „diagnozy” i jakie na te „kryteria” są konkretne dowody.
Przez 5 lat „procesu” na żadnej „rozprawie” żaden „sędzia” nie zadał mi nawet jednego pytania, o cokolwiek. Moja częściowa obecność na „rozprawach” – przy realnym uniemożliwieniu mi obrony materialnej – to była czysta fikcja.
Usiłowałem przedstawiać swoje racje poprzez wnoszenie do akt moich oświadczeń, bo to była jedyna możliwość, jakiej mi nie odebrano – ale i tak te wszystkie moje pisma zarówno „sąd” okręgowy (czyli: Maczuga + Rzeszutowa), a także „sąd” apelacyjny (czyli: Dziuban, Marcinkiewicz, Kałwa, Solarz i Barylak-Pietrzykowska) – całkowicie pominął w jakiejkolwiek swojej ocenie. Całość „procesu” stanowiły kłamstwa esbeka Mariana S. i matki Artura R. – osób tak samo chorych z pazerności i zawiści na moje mienie, jak filozof-denat i reszta jego rodziny z piekła rodem. Uniemożliwiono mi na jakiekolwiek realne zweryfikowanie tego steku kłamstw R., S. i ich klientów.
Zamiast rzetelnego procesu miałem pokaz średniowiecznej inkwizycji.
Zamiast niezawisłego i bezstronnego sądu – miałem stronnicze szambo kolegów Błasiakowej – Nowickiej; niezawisłe, ale od prawa, procedury i jakiejkolwiek odpowiedzialności za draństwo wyrządzane w „imieniu Rzeczpospolitej”.
Na marginesie – „proces” cywilny - odszkodowawczy o moje całe mienie (o zabezpieczenie którego wniósł S. i R. w pierwszym dniu roboczym po tragedii) – toczył się w pierwszej, jak i drugiej instancji – pod moją całkowitą nieobecność. Sędziowie (Izabela Dyka i Paweł Rygiel) – dali wiarę „oświadczeniom” R. o jakichś gigantycznych zarobkach R.-denatów i zasądził całe moje mienie jako odszkodowanie dla tych ludzi, którzy świadomie doprowadzili do tragedii w dniu 27.09.2001 – po 7 latach szykan i usiłowania zabrania mi całego mojego dorobku 41 lat uczciwego życia, do którego „mieli prawo” (wg zeznań Agnieszki R. i oceny „biegłego” Gierowskiego z U.J. à art. 64 Konstytucji). Pomijając milionowe zbiórki pieniędzy – organizowane na „leczenie Agnieszki” przez U.J., TVN, RMF, Gazetę Krakowską, krakowski „sąd” (czyli Dyka + Rygiel), zasądzili praktycznie cały majątek mojej rodziny (w tym 2 moich małych córek) jako „odszkodowanie” jedynej córce R. Za pomocą komornika w Krakowie- Śródmieściu 12 letnia Dominika R. – posiadając dwa luksusowe mieszkania w Krakowie ( 140 m2 – warte ponad 2.ooo.ooo,- zł) przejmie jako „odszkodowanie” mieszkania mojej rodziny: 140 m2 (wartość ponad 2.ooo.ooo zł), 41 m2 (wartość ponad 5oo.ooo,- zł), udział 1/3 w mieszkaniu mojej siostry (udział wart ok. 4oo.ooo zł), garaż wolnostojący murowany i zajęte wszystkie oszczędności przez prokuraturę – ponad 300.ooo zł à łącznie grubo ponad 3.ooo.ooo zł. Dla niezorientowanych w realiach tego krakowskiego szamba prawniczego wyjaśniam, że aktualny mąż tego bezkarnego i sprzedajnego mordercy Hanny Nowickiej de Poraj (Błasiakowej) to komornik z Krakowa - Śródmieścia Rafał Nowicki.
Tak, że 30 letni filozof, po trupach dążąc do zabrania mojej rodzinie całego naszego majątku – osiągnął swój cel. Expressis verbis – po trupach. Niestety trupem jest także i moja rodzina – z 2 małych córeczek. Niestety nie padłem na serce w dniu 27.09.2001 – po kupieniu wyroku u tego sprzedajnego mordercy Błasiakowej – Nowickiej, jak to planowały R, tylko padłem na nerwy.
Historia uczy, że to zwykle agresor ponosi konsekwencje swojej agresywnej rojszczeniowości, że bez względu na własne straty agresora, to agresor na cudze finalnie zostaje obciążony za swoją pazerność i „prawo” do cudzego mienia. Tak też osądził Trybunał w Norymberdze, skazując ludzi, którzy doprowadzili do wybuchu 2 wojny światowej – Niemców. I nic nie miało do wyroku w Norymberdze to, że same Niemcy zostały zrujnowane przez 2 wojnę światową. Bo meritum było to, kto jest winny wybuchowi wojny. Kto „miał prawo” do cudzej własności.
Krakowski bolszewicki „sąd” – uniemożliwiając mi na jakąkolwiek obronę – skazał mnie à ofiarę chorej agresji R. na moje mienie, na dożywocie, a cały dorobek mojej rodziny zasądził w innej farsie „procesu” cywilnego 12 letniej córce moich katów.
Tak, jak dawniej bolszewickie „sądy” skazywały „kułaka” za schowanie swojego własnego ostatniego worka z ziemniakami, na kary więzienia, bo nie akceptował tego chorego „prawa” bolszewickiego – tak samo dzisiaj ja jestem „winny” tego, że po szokującym wyroku Błasiakowej-Nowickiej, chwilowo załamała się moja psychika.
Innymi słowy w 2001 roku, przy art. 64 Konstytucji RP – decyzja o prawie do swojego własnego mieszkania ma zależeć do kaprysu jednego sprzedajnego mordercy w todze – „sędzi” Nowickiej – Błasiakowej.
Proceduralnie nie sądził mnie żaden sąd, a w moim „procesie” złamano w sposób rażący elementarne zasady rzetelnego procesu, które enumeratywnie wylicza art. 6 ust. 3 EKPC, art. 14 MPPOP, czy też art. 42 ust. 2 Konstytucji RP. I to jest meritum mojej skargi kasacyjnej.
Na marginesie: Prawo karne dzieli się na prawo materialne i postępowanie. Wyrok można mieć w polskich chorych realiach też na dwa sposoby: Materialnie à np. prawomocny wyrok skazujący lub
Proceduralnie à kiedy „sądy” procedują ad mortem usrandum. Latami trwają „procesy”, apelacje, ponowne procesy, po latach „pojawiają się” kolejni „świadkowie”, kolejne „sądy” poprawiają błędy swoich własnych kolegów zza biurka, a ludzie gniją latami w polskich więzieniach. Jeżeli SN zamierza uczciwie rozpatrzyć moją kasację, to niestety nie da się w realiach mojego przypadku uniknąć szerszej analizy tej całej tragedii z 27.09.2007.
Bo uchylenie tego nieprawdopodobnego, skandalicznego „wyroku” S.A. w Krakowie i nakazanie ponownego „sądzenia mnie” przez jakikolwiek sąd podlegający pod S.A. w Krakowie (czyli kolegów Nowickiej-Błasiakowej) będzie takim „proceduralnym” dożywociem dla mnie.
Nie należałoby zatem przyjmować fikcji.
Z poważaniem: Andrzej Kursa
Podstawy prawne mojej kasacji
uuu KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ (Dz.U.97.78.483)
Art. 42. 2. Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.
Art. 91. 2. Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.
uuu KONWENCJA O OCHRONIE PRAW CZŁOWIEKA I PODSTAWOWYCH WOLNOŚCI (Dz.U.93.61.284) (nadzoruje à Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu)
Artykuł 6. Prawo do rzetelnego procesu sądowego
1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą przy rozstrzyganiu o jego prawach i obowiązkach o charakterze cywilnym albo o zasadności każdego oskarżenia w wytoczonej przeciwko niemu sprawie karnej.
c) bronienia się osobiście lub przez ustanowionego przez siebie obrońcę,
uuu MIĘDZYNARODOWY PAKT PRAW OBYWATELSKICH I POLITYCZNYCH (Dz.U.77.38.167) (nadzoruje à Trybunał w Genewie )
1. Wszyscy ludzie są równi przed sądami i trybunałami. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy przez właściwy, niezależny i bezstronny sąd, ustanowiony przez ustawę, przy orzekaniu co do zasadności oskarżenia przeciw niemu w sprawach karnych bądź co do jego praw i obowiązków w sprawach cywilnych.
3. Każda osoba oskarżona o popełnienie przestępstwa ma prawo, na zasadach pełnej równości, co najmniej do następujących gwarancji:
b) dysponowania odpowiednim czasem i możliwościami w celu przygotowania obrony i porozumienia się z obrońcą przez siebie wybranym;
c) rozprawy bez nieuzasadnionej zwłoki;
d) obecności na rozprawie, bronienia się osobiście lub przez obrońcę przez siebie wybranego;
e) przesłuchania lub spowodowania przesłuchania świadków oskarżenia i zapewnienia obecności i przesłuchania świadków obrony na tych samych warunkach, co świadków oskarżenia;
uuu Kodeks postępowania karnego. (Dz.U.97.89.555)
Art. 86. § 2. Udział obrońcy w postępowaniu nie wyłącza osobistego działania w nim oskarżonego.
ORZECZNICTWO :
à do – art. 439 / teza XI. 6. „Co prawda art. 439 § 1 pkt. 10 k.p.k. nie może być interpretowany rozszerzająco, niemniej należy podkreślić dominujący w orzecznictwie SN pogląd, że ze względu na treść art. 6 k.p.k., gwarantującemu oskarżonemu nie tylko prawo do korzystania z pomocy obrońcy, ale przede wszystkim prawo do obrony (obronę materialną), analizowana przyczyna odwoławcza występuje również wtedy, gdy oskarżony co prawda formalnie ma obrońcę, lecz jego obrona właśnie w sensie
materialnym została uniemożliwiona. Ten kierunek orzecznictwa zyskuje na znaczeniu w związku z treścią art. 6 ust. 3 pkt. b i c ratyfikowanej przez Polskę EKPC oraz orzecznictwem ETPCz na gruncie tego przepisu konwencji. ( Stanisław Zabłocki [2])
à 1979.06.21 wyrok SN I KR 133/79 LEX nr 21820
Przepis art. 388 pkt. 6 k.p.k. jako przepis wyjątkowy nie może być interpretowany rozszerzająco, jednakże ze względu na treść art. 9 k.p.k. gwarantującego oskarżonemu nie tylko tzw. obronę formalną, lecz także obronę materialną, bezwzględny powód rewizyjny określony w art. 388 pkt. 6 k.p.k. istnieje również wówczas, gdy oskarżony ma formalnie obrońcę, lecz obrona jego w sensie materialnym jest uniemożliwiona.
à 1985.05.24 wyrok SN IV KR 94/85 OSNPG 985/11/143
Ze względu na treść art. 9 k.p.k. gwarantującego oskarżonemu nie tylko obronę formalną, lecz także obronę materialną, bezwzględny powód rewizyjny określony w art. 388 pkt. 6 k.p.k. istnieje również wówczas, gdy oskarżony formalnie ma obrońcę, lecz obrona jego w sensie materialnym jest niemożliwa.
à „Co więcej, wobec tego, iż art. 439 § 1 pkt. 11 k.p.k. nie czyni dystynkcji między nieobecnością oskarżonego na całej rozprawie, a nieobecnością na jej części, należy przyjąć, że przewidziane w nim uchybienie występuje również wtedy, gdy sprawę rozpoznawano podczas nieobecności oskarżonego na części rozprawy (…)
Nie należałoby zatem przyjmować fikcji, iż rozprawa była prowadzona „w obecności” oskarżonego (…)” (Stanisław Zabłocki
~HisBae
24-12-2014 / 03:33
Lycka till med kursen.Vi blgaogre" rel="nofollow">zvejuzi.com">blgaogre ve4ntar nog tills du e4r tillbaka igen.Jag har sve5rt att hina med fast jag inte e4r pe5 kurs.
~Fahima
20-12-2014 / 09:51
Dette ble stilig Eva Marie. Lekkert med bruk av slegjonbar og dylusion spray. Er nok noe jeg burde teste ut selv, men ikke helt tf8r;) Ha en flott dag. Klem