Source: http://www.alw.pl/?p=5916
Timestamp: 2018-09-23 20:59:26
Legal References Found: art. 1
 art. 1
 art. 2
 art. 2
 art. 1
 art. 2

Document Content:
przerabiamy i mamy - Andrzej-Ludwik Włoszczyński
kwiatowy Bhutan
dwa tygodnie temu otrzymaliśmy od Pana wiadomość, dotyczącą „problemu” z naszym logo. Sprawa wydała nam się poważna. Nasze logo zamawialiśmy w agencji reklamowej i w dobrej wierze zapłaciliśmy za nie. Jesteśmy biurem podróży – żadni z nas specjaliści od praw autorskich, ani od projektowania znaków graficznych. Dlatego postanowiliśmy skonsultować sprawę z Panią mecenas, specjalistką od prawa autorskiego. Poniżej zamieszczam jej odpowiedź:
W związku z informacją o potencjalnym skopiowaniu Pana utworu (logo promujące Polskę) i wykorzystaniu go w logo mojego Klienta, po przeanalizowaniu sprawy stwierdzamy, że nie doszło do naruszenia Pana praw.
W pierwszej kolejności trzeba wskazać, że ochroną prawną objęte są utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim, tj. zgodnie z jej art. 1 ust. 1 „przejawy działalności twórczej o indywidualnym charakterze”. Dane dzieło, by zostało uznane za utwór, musi zatem spełniać dwa podstawowe kryteria. Po pierwsze powinno stanowić rezultat działalności twórczej, tj. nieszablonowej, nietechnicznej, niepowtarzalnej. Po drugie dzieło powinno cechować się indywidualnym charakterem. W literaturze prawniczej rozumie się to kryterium w ten sposób, że osobowość twórcy choćby w niewielkim stopniu powinna „odzwierciedlić się” w dziele. To odzwierciedlenie zależne będzie od rodzaju dzieła, niemniej ogólnie przyjmuje się, że osobowość autora (i w konsekwencji indywidualny charakter dzieła) zawsze wyrazi się w wyborze i uporządkowaniu składników dzieła (tak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 29.10.1997 r., sygn. akt: I ACa 477/97), czy też wyborze i ukształtowaniu elementów jego treści lub formy (wyrok SN z 18.06.2003, sygn. akt: I ACa 510/03).
To właśnie ów indywidualny charakter musi zostać przejęty do innego utworu, by można było stwierdzić naruszenie praw autorskich twórcy. Zgodnie bowiem z art. 1 ust. 21 ustawy o prawie autorskim: „ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne”. Nie są zatem chronione prawnie pomysły, czy tematy, lecz sposób ich wyrażenia, ich indywidualizacja.
Jest też oczywiste, że sztuka nie funkcjonuje w próżni. Artyści nawiązują wprost do istniejących już utworów lub też czerpią z nich inspirację, co nie jest praktyką naganną ani moralnie, ani prawnie. Takie zjawisko dostrzega również nauka prawa, w której dzieli się utwory na samoistne, inspirowane i niesamoistne.
Ta ostatnia kategoria to tzw. utwory zależne, bazujące na utworze pierwotnym (opisane w art. 2 ustawy o prawie autorskim), takie jak tłumaczenia, adaptacje, streszczenia. Do korzystania z tego typu utworów potrzebna jest zgoda twórcy utworu pierwotnego.
Natomiast utwory samoistne, mimo że jak każde dzieło są powiązane z istniejącą już twórczością, nie przejmują wprost żadnych jej elementów. Według Sądu Najwyższego: „jeżeli twórczość została tylko podbudowana przez cudze dzieło, lecz autor nie przejmuje do swego utworu ani treści, ani formy cudzego dzieła, to ma się wtedy do czynienia z twórczością samodzielną” (Wyrok SN z 10.05.1963, sygn. akt: II CR 128/63).
Wreszcie, utwory inspirowane powstają w wyniku wyraźnej pobudki dostarczonej przez inne dzieło. Chodzi o takie utwory, w których przytoczono w całości cudze dzieło lub jego fragmenty, przy czym przytoczenie wykracza poza ramy dozwolonego prawem cytatu, ale jednocześnie jest na tyle nieznaczące, że brak podstaw do przyjęcia, że utwory te stanowią opracowanie cudzego dzieła, tj. utwór zależny (tak np. J. Barta, R. Markiewicz, Komentarz do art. 2 ustawy o prawie autorskim, nb. 2). W sztukach wizualnych przykładem takiego dzieła może być utwór Marcela Duchampa L.H.O.O.Q. (Mona Lisa z wąsami i bródką).
Sąd Najwyższy uznaje, że utwór inspirowany to taki, o którego charakterze: „decydują już jego własne, indywidualne elementy (a nie elementy przejęte)” (Wyrok SN z 23.06.1972 r., sygn. akt: I CR 104/72). Korzystanie z utworów inspirowanych nie wymaga zgody twórcy utworu pierwotnego. Jako przykład tego typu inspiracji Sąd Najwyższy wskazywał zaczerpnięcie wątku z cudzego utworu, stwierdzając jednoznacznie, że w takim przypadku zgoda autora utworu inspirującego nie jest wymagana (Wyrok SN z 31.12.1974 r., sygn. akt: I Cr 659/74).
Logo mojego Klienta i logo zaprojektowane przez Pana nie są identyczne. W prawym górnym rogu logo firmy umieszczono znak – zestawienie dwóch elementów w kształcie „skrzydełek” w kolorach białym i czerwonym. Znak odróżnia się od Pana utworu kształtem linii „skrzydełek”, ich długością, odległością pomiędzy nimi, brak również pomiędzy nimi wyrazu. Ponadto „skrzydełka” nie stanowią dominanty kompozycyjnej logo mojego Klienta.
Analiza tych różnic wskazuje, że nie doszło do przejęcia twórczych, indywidualncych elementów Pana utworu. Indywidualność – czyli kryterium uznania dzieła za utwór – wyraża się właśnie w kształcie linii zestawionych elementów oraz ich kompozycji, w tym umieszczenia pomiędzy nimi wyrazu. Samo złożenie dwóch płaszczyzn w kolorach białym i czerwonym należy uznać za pomysł, który, jak wskazano wyżej, nie jest objęty ochroną prawną. Ochronie podlega natomiast indywidualne przedstawienie tego pomysłu, które tutaj przejawia się w proporcjach, kształcie, twórczym układzie, doborze elementów.
Podobieństwo obu znaków graficznych może wynikać ewentualnie z inspiracji Pana utworem, co, jak wykazano, jest zjawiskiem opisanym w nauce prawa i judykaturze i nie jest zabronione. Logo mojego Klienta jest utworem samoistnym, nie przejmuje bowiem formy Pana utworu, choć nie jest wykluczone, że pomysł stanowił podstawę do jego stworzenia. Jednakże nawet gdyby uznać logo firmy za utwór inspirowany w ten sposób, że przejęto „wątek” w postaci biało-czerwonych „skrzydełek”, w dalszym ciągu nie mielibyśmy do czynienia z naruszeniem Pana praw – zgodnie z przytoczonym orzecznictwem Sądu Najwyższego taka inspiracja cudzym utworem jest dopuszczalna. Istotne jest też, że znak w logo mojego Klienta podobny do Pana utworu stanowi tylko fragment całego logo. O charakterze tego logo decyduje szereg innych jego elementów, co także potwierdza, że możemy mieć do czynienia co najwyżej z dozwoloną inspiracją.
Trzeba również zaznaczyć, że logo zostało zakupione od agencji reklamowej, w związku z czym firma korzysta z niego pozostając w dobrej wierze co do jego legalności. Jak wspomniano – twórczość artystyczna nie funkcjonuje w próżni i zawsze odnosi się do dzieł już istniejących. Czerpanie motywów z innych dzieł, nawiązywanie do nich, o ile nie wykracza poza pewne – dość zresztą płynne – ramy, jest zjawiskiem normalnym i powszechnie akceptowanym. Zakazanie takiego działania zahamowałoby jakikolwiek rozwój sztuki. W naszej ocenie podobieństwa między Pana utworem a logo mojego Klienta wyrażają się jedynie w pomyśle, nie przejęto natomiast żadnych elementów twórczych. Ewentualnie, gdyby uznać, że zestawienie dwukolorowych elementów stanowi „wątek” Pana utworu, to wciąż wykorzystanie takiego wątku w naszym logo mieściłoby się w granicach prawa.”
4 maja 2016 , odpowiedz
pozwolę sobie odpowiedzieć cytując Pański komentarz.
1/ nie ma mowy o inspiracji, jest użycie gotowych elementów z mojego logo, co wykazałem we wpisie na blogu, zatem mamy plagiat. Na poparcie dwa cytaty z Pańskiego komentarza:
„Indywidualność – czyli kryterium uznania dzieła za utwór – wyraża się właśnie w kształcie linii zestawionych elementów”
„Natomiast utwory samoistne, mimo że jak każde dzieło są powiązane z istniejącą już twórczością, nie przejmują wprost żadnych jej elementów. Według Sądu Najwyższego: „jeżeli twórczość została tylko podbudowana przez cudze dzieło, lecz autor nie przejmuje do swego utworu ani treści, ani formy cudzego dzieła, to ma się wtedy do czynienia z twórczością samodzielną” (Wyrok SN z
10.05.1963, sygn. akt: II CR 128/63).”
2/ nie widzę podstaw do usuwania wpisu o znaku z bloga, Wasza firma nie została wymieniona w nim. To powyższy Pański komentarz doskonale ją teraz wskazał.
3/ wszystkie składniki poniższego cytatu mój znak spełnia:
„W pierwszej kolejności trzeba wskazać, że ochroną prawną objęte są utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim, tj. zgodnie z jej art. 1 ust. 1 „przejawy działalności twórczej o indywidualnym charakterze”. Dane dzieło, by zostało uznane za utwór, musi zatem spełniać dwa podstawowe kryteria. Po pierwsze powinno stanowić rezultat działalności twórczej, tj. nieszablonowej, nietechnicznej, niepowtarzalnej. Po drugie dzieło powinno cechować się indywidualnym charakterem. W literaturze prawniczej rozumie się to kryterium w ten sposób, że osobowość twórcy choćby w niewielkim stopniu powinna
„odzwierciedlić się” w dziele. To odzwierciedlenie zależne będzie od rodzaju dzieła, niemniej ogólnie przyjmuje się, że osobowość autora (i w konsekwencji indywidualny charakter dzieła) zawsze wyrazi się w wyborze i uporządkowaniu składników dzieła (tak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 29.10.1997 r., sygn. akt: I ACa 477/97), czy też wyborze i ukształtowaniu elementów jego treści lub >formy (wyrok SN z 18.06.2003, sygn. akt: I ACa 510/03).”
4/ Nie ma tu także mowy o utworze zależnym, nie spełniony został warunek zgody twórcy dzieła pierwotnego.
„Ta ostatnia kategoria to tzw. utwory zależne, bazujące na utworze pierwotnym (opisane w art. 2 ustawy o prawie autorskim), takie jak tłumaczenia, adaptacje, streszczenia. Do korzystania z tego typu utworów potrzebna jest zgoda twórcy utworu pierwotnego.”
Dziękujemy za zamieszczenie naszego stanowiska. Teraz czytelnicy Pańskiego bloga sami mogą wyrobić sobie zdanie na ten temat.
Podkreślam: naszym zdaniem od czasów Marcela Duchampa i wyroków SN z 23.06.1972 i 31.12.1974 nasze logo spełnia (z nawiązką) kryteria prawnie dopuszczalnej inspiracji.
Rozumiem, że się Pan z tym nie zgadza. Pozostaje nam więc „podpisać protokół rozbieżności” i powiedzieć sobie grzecznie „do widzenia”.
rozumiem że spodobał się Panu casus Duchampa, ale jest niestety nieadekwatny do sytuacji. NIE MAMY do czynienia z inspiracją w żadnym stopniu.
Sądzę również, że zbywanie i bagatelizowanie sprawy pod hasłem – „podpisać protokół rozbieżności” i powiedzieć sobie grzecznie „do widzenia”. – jest najzwyczajniejszą próbą ucieczki od problemu i ewentualnych jego konsekwencji.
Mówiąc szczerze jestem nieco zdziwiony formą tej naszej konfrontacji, przeniesionej przez Pana z mailowej wymiany zdań na forum publiczne, ale, nie mój problem.
Chcesz, Andrzeju, powiedzieć, że nie mówisz nam, kto Cię podszedł, bo ten ktoś ma spryciulę prawnika, nie tak jednak sprytnego, by zamydlić nam oczy na tyle, byśmy nie spytali o te liczne elementy odróżniające i zapomnieli o odpowiedzialności solidarnej za naruszenia praw autorskich, oraz dlatego, że Cię postraszono?
Myślę, że w tej sytuacji powinieneś nam pokazać te liczne użycia Ariala, chyba, wolno Ci, skoro na nie powołuje się prawnik.
Po drugie, dawaj dane firmy i czekaj na rozprawę, a jak do niej nie dojdzie, zgłoś groźby karalne z kk.
Im się chyba wydaje, że po tej stronie nie ma znawców tematyki. To możliwe, ale nieprawdopodobne.
← erzatz, cwana gapa komunikacja →