Source: http://gospodarka.xp.pl/kredyty-firmowe/irracjonalne-i-niemoralne-odmowy-kredytowania-xp-pl/p7u60l8
Timestamp: 2020-05-29 15:43:09
Legal References Found: art. 54
 art. 54
 art. 32
 art. 1
 art. 10
 art. 45
 art. 45
 art. 15
 art. 54

Document Content:
Wydawałoby się, że mimo bycia tzw. startupem (czyt.: startapem), czyli firmą dopiero mającą rozpocząć działalność komercyjną, xp.pl ma wszelkie potrzebne predyspozycje ku temu, by otrzymać pożyczkę lub kredyt: w tym przede wszystkim możliwość ustanowienia hipoteki na nieruchomości, co jest wygodnym zabezpieczeniem roszczeń finansowych, gdyż daje praktycznie 100%-ową pewność ich zaspokojenia. W sytuacji udzielenia zabezpieczenia hipotecznego ryzyko spada do zupełnego skrajnego minimum, zwłaszcza w sytuacji, gdy nieruchomość jest ubezpieczona, jeśli tylko pożyczkodawca mądrze dobierze kwotę pożyczki. Tym niemniej nie udało nam się znaleźć żadnej firmy chętnej na kredytowanie, ani w sektorze bankowym, ani w pozabankowym.
Sprawa ta ma prawdopodobnie polityczne podłoże (jak zresztą przekonuje też końcowy nagłówek w tym artykule). Teoretycznie bowiem spieniężenie hipoteki na drodze sądowej i następnie komorniczej (bez względu na to, kto akurat stał się właścicielem nieruchomości), jeśli tylko jej ustalona umownie kwota jest odpowiednio wysoka i obejmuje przysługujące odsetki za odpowiednio długi okres czasu, jak również koszt ewentualnych nieudanych egzekucji, powinno zawsze być zyskownym sposobem na zakończenie takiej umowy. A zatem klient nie potrzebuje zabezpieczenia w postaci regularnego dochodu. Kwestią podlegającą negocjacji może być jedynie to, jaką kwotę kredytu czy też pożyczki należy udzielić, by zmieścić się w rynkowo osiągalnej – przy zachowaniu odpowiednio małego ryzyka (osiągającego akceptowalny poziom, gdyż każdy kredyt lub pożyczka tak czy inaczej wiąże się z ryzykiem, a zatem stały dochód jedynie to ryzyko zmniejsza, ale nie sprowadza do zero) – wartości nieruchomości. Idąc tym tropem i dokonując analizy matematycznej tej ekonomicznej kwestii łatwo widać, że im mniejsza kwota kredytu w porównaniu z typową rynkową ceną takich nieruchomości, tym mniejsze ryzyko. Bank więc (a co dopiero firma z branży pozabankowej, która przecież z natury rzeczy akceptuje wyższe ryzyko: lekceważy bazy BIK, udziela pożyczek osobom o wątpliwej zdolności itp.) jak najbardziej ma możliwość, bez wchodzenia na teren wyższego ryzyka, pożyczyć pieniądze opierając się wyłącznie na zabezpieczeniu hipotecznym, bez żadnego zabezpieczenia w postaci stałego dochodu, przy zachowaniu identycznego poziomu tolerowanego ryzyka: kompensując sobie to, że ryzyko byłoby wyższe z uwagi na brak stałego dochodu, tym, że z kolei staje się ono istotnie niższe dzięki obniżeniu kwoty kredytowania (i możliwość tę można wykorzystywać aż do wyrównania się tych 2 odchyleń – tak to wygląda w teorii, choć oczywiście w życiu nie wszystko się wylicza z najskrupulatniejszą dokładniejszą). Przykładowo, działka, którą na rynku obraca się za kwotę 450 tys. zł, przy hipotece ustanowionej na kwotę 100 tys. zł i kredycie udzielonym np. na 50 tys. zł, praktycznie na pewno mogłaby być za to 100 tys. zł (plus koszt udanej egzekucji komorniczej wynoszący jak dotąd 15%) sprzedana. Ryzyko, że się to na przykład nie uda, jest niemalże zerowe; jest tak niskie (nikłe ułamki promila), że praktycznie pomijalne w rachunku. (Oczywiście komornik bez dobrych argumentów nie będzie nawet próbował sprzedawać jej tak tanio, tylko wyznaczy wyższą kwotę początkową licytacji, a sprzedaż za np. 340 tys. zł skutkować będzie zwrotem dotychczasowemu właścicielowi, czyli np. xp.pl, sporej kwoty, np. właśnie 225 tys. zł. Dopiero w realiach, gdyby jednak nie udało się sprzedać za kwotę co najmniej tę ustaloną na podstawie oszacowania jako odpowiednia większościowa część wartości rynkowej, stosownie do ustawy, można by ewentualnie następnym razem doradzać komornikowi, by przy oszacowaniu stosował cenę niższą, bo ta ustalona np. przez poprzedniego jest w praktyce nierealistyczna. Można więc zawsze zejść do cen niższych w przypadku egzekwowania roszczeń z hipoteki; zaś z uwagi na to, że rynek działa zgodnie z zasadą popytu i podaży wiążącą te zmienne liniowo z ceną, przy odpowiednio nisko narzuconej cenie wstępnej można osiągnąć niemalże dowolnie duży popyt, tak, by na daną nieruchomość znalazł się chociaż ten 1 chętny. Rzekome więc ryzyko "niesprzedania nieruchomości w ogóle" można sprowadzić niemalże do zera, wbrew temu, co niektórzy mędrkowie w dziedzinie ekonomii mogliby próbować sugerować – budując na tym swe czołobitne teorie o "uczciwości" banków. Bank określone pieniądze ze sprzedaży nieruchomości na pewno otrzyma, zaś mądrze dobierając kwotę kredytowania może zabezpieczyć swój interes tak, że ryzyko sprowadzone jest do nikłego i pomijalnego. Zresztą w ogólności nieruchomości dobrze się sprzedają u komorników i za ceny wcale nie tak zaniżone, że aż kilkakrotnie niższe od ceny nabycia w stanie dosyć podobnym. Wystarczy, że licytacje zaczynają się od kwot niższych niż te osiągalne na normalnym rynku wtórnym, przez co nabywanie nieruchomości w ten sposób po prostu się ludziom opłaca i zwracają uwagę na te ogłoszenia licytacyjne wywieszane np. w sądach czy publikowane w Internecie. Dzięki temu egzekucje nie kończą się masowo niepowodzeniami, a już tym bardziej nie takimi, że osiąga się zupełne zero z egzekucji i na tym koniec starań, bo to byłby istny absurd i przejaw zupełnie irracjonalnego podejścia.)
Absurdalne odpowiedzi z banków
Dwoma aferalskimi gwiazdkami oznaczamy tu banki, w przypadku których powstał bezprawnie przewlekły problem z dostępem do należnych właścicielowi konta środków, co sprawiało nawet wrażenie umyślnego działania ze strony spółki ze względu na wyjątkowość zapewne takiego przypadku oraz to, że nie dałoby się go wyjaśnić jakimkolwiek normalnym funkcjonowaniem systemów komputerowych czy przypadkowymi błędami systemowymi.
Pojedyncza aferalska gwiazdka dotyczy banków, w których istnieje możliwość, że właściciela konta pozbawiono części środków (metodami ewentualnie legalnymi, np. manipulacją kursami walut, lub może raczej zgoła bezprawnymi), tym niemniej pozostaje to nieudowodnione, gdyż mogłoby też dojść do zaniżenia opłat – tj. jedynie wynik w postaci salda sprawiał wrażenie ustawionego.
Alior Bank S.A. (**): bank teoretycznie reklamuje się ofertą wyjątkowo otwartą na potrzeby przedsiębiorców, prezentuje się jako instytucja wychodząca im naprzeciw i oferująca gigantyczne kredytowanie (i to w odniesieniu, najwyraźniej, zwłaszcza do przedsiębiorczej drobnicy, np. z myślą o przedsiębiorstwach prywatnych osoby fizycznej, czyli tzw. działalnościach gospodarczych osób fizycznych – wskazuje na to np. zakładka www.aliorbank.pl, na której można znaleźć te informacje o kredytowaniu: jej tytuł to "Własna działalność"), jako bank, którego pracownicy aż specjalnie opuszczają oddział i jadą do klienta na spotkanie, żeby mu nie zawracać głowy kolejkami i dojazdem, tylko jak najszybciej udzielić kredyt (przypomina to okoliczności, w jakich prezes xp.pl Niżyński uzyskał kartę kredytową w 2005 r. od mBanku; swoją drogą również i inne cechy reklam tego banku, np. jego hasło "wyższa kultura bankowości" przekształcone później w "wyższa kultura, bank nowości", które co najmniej gdzieniegdzie można zobaczyć, czyli to samo hasło z dodaną literą N w środku, zdają się sugerować, że "oto jest bank, w którym i Piotr Niżyński jako osoba istotna jest mile widziany i który nikogo nie dyskryminuje"), gdy tymczasem pod tym płaszczykiem można znaleźć jak najbardziej antyludzkie i pozbawione społecznej odpowiedzialności biznesu podejście. Pierwszym jego przejawem jest już to, że bank wspiera wyłącznie firmy "z udowodnionym przychodem, z udowodnionym dochodem", nie ma też podobno żadnej oferty kredytowania dla przedsiębiorstw, które dopiero mają rozpocząć prowadzenie działalności gospodarczej (tj. oferty kredytu na biznesplan), no i w dodatku nic tu nie pomaga żadne zabezpieczenie, np. na nieruchomości. A przecież w biznesie strata to rzecz normalna, zdarza się; można przytoczyć np. przykład TVN-u, który przez liczne kwartały miał jeszcze przecież niedawno, bo w latach po 2010, wynik na minusie (przykładowo: w 2013 r. prawie 270 mln. zł straty), czy (działającego także w Polsce) Deutsche Banku, którego strata za rok 2015 to 6,8 mld € (sic). Tego rodzaju deklaracja, co ta z Alioru: że firma musi mieć dochód, a nie stratę, czyli musi być na plusie i że możliwość ustanowienia hipoteki nie ma na tę kwestię żadnego wpływu (usłyszał taką deklarację prezes xp.pl dn. 4.09.2019 r. w rozmowie o godz. 9:58 trwającej 6:13), to nic innego, jak ogłaszanie wszem i wobec, że w sytuacji, gdy firma chwilowo ma stratę, np. przez kilka kwartałów, i gdy z uwagi na kurczące się zapasy nie może spłacać niektórych kontrahentów – co typowo jest główną przyczyną zgłaszania się po kredyt; w takiej sytuacji oczywiście tym mniej możliwa jest kosztowna restrukturyzacja – to w zasadzie niech już lepiej idzie do syndyka masy upadłościowej, niech popada w jeszcze gorsze tarapaty, traci aktywa, traci pieniądze na syndyka itd., czego konsekwencją oczywiście w wielu przypadkach jest utrata pracy przez wielu ludzi. Zaś w przypadku xp.pl konsekwencje są wprawdzie inne, ale nawet jeszcze gorsze społecznie (np. dalsze mordowanie ludzi przez umocowaną politycznie, m. in. w prokuraturach i sądach, ogólnopolską i globalną mafię kojarzoną też z wielką wpływowością Telewizji Polskiej w gospodarce i z powoływaniem się na wpływy w rządzie, tj. u premiera). "Gdy jest źle, to jeszcze niech cię gospodarka dobije, a gdy jest dobrze, to jeszcze ci dodamy": a więc, inaczej mówiąc, "niech bogaci, którzy mają przecież swój wielki udział w gospodarce i w jej obrotach, bogacą się jeszcze bardziej, a ci, którym ciężko, trudno lub którzy są ubodzy, niech biednieją coraz bardziej i bankrutują" – oto mądrość banków tego pokroju, co np. właśnie Alior Bank. Można zrozumieć obecność jednego, dwóch czy kilku banków tak patrzących na pożyczkę hipoteczną (tj. wymagających i tak posiadania stałego dochodu), mogą być takie firmy na rynku, bo trudno zabraniać patrzenia na swój (spaczony, przykry, nieodpowiedzialny społecznie) sposób na świat, natomiast to, że są niemal same banki z taką właśnie ofertą zatrważa, gdyż wskazuje na prawdopodobieństwo istnienia centralnego kryminalnego ośrodka je koordynującego. Nie jest to zresztą nic dziwnego; z uwagi na powszechność niepłacenia podatków PIT (za pracowników, za inwestorów) w wielkiej większości firm, rząd – mając jeszcze u boku wycelowaną w Piotra Niżyńskiego sieć nielegalnego kolaboranctwa podsłuchowego opartego o komunikator Tlen.pl (związaną m. in. z podglądaniem ekranu komputerów, laptopów, telefonów itp. przy pomocy odbiorników promienia elektromagnetycznego), której głównym kryminalnym bohaterem jest podobno komórka podsłuchowa kojarzona z TVP, zapewne złożona z jej niektórych pracowników – może łatwo przez pośrednictwo np. właśnie zakulisowych intryg TVP narzucać firmom, jak mają podchodzić do kredytów. Może w tym też jakoś uczestniczyć Komisja Nadzoru Finansowego, kto wie, w każdym razie urzędy skarbowe najprawdopodobniej nie darują przestępstw skarbowych, jeśli nie ma podporządkowania względem rządowych pomysłów.
Odmowa ze strony Alior Banku wydaje się tym bardziej niemerytoryczna, absurdalna i zaskakująca, że jedna z dawnych spółek Niżyńskiego miała w Aliorze konto, za które podobno naliczyło się nawet kilkanaście tys. zł na minusie z powodu obciążenia za (nielegalnie przez bank zrealizowaną zejściem na minus) transakcję kartową oraz z tytułu opłat za wiele lat (jako że wprowadzono m. in. – wtedy, gdy Niżyński przestał już zajmować się tą spółką i zerkać na jej konto w Aliorze – wysokie opłaty comiesięczne za tzw. AutoDealing, co uszło uwadze). Ta wielka należność, za którą naliczyły się spore odsetki, jest obecnie już przedawniona, ale Niżyński zaoferował się ją spłacić i tak, jeśli tylko bank udzieli pożyczki hipotecznej dla xp.pl sp. z o. o., choćby nawet na nie tak dużą kwotę, jak się typowo udziela, tylko na jakąś bardzo umiarkowaną. Bank jednakże na razie nie pała żadnym w ogóle entuzjazmem względem tej propozycji, wręcz nią pogardza, tak, jak i nowym portalem (jedynym, który autentycznie troszczy się o porządek w kraju, w tym także o prawo ludności do życia, stosownie do ilości dostępnego czasu) – e-mail proponujący zabezpieczenie hipoteczne tej praktycznie nieegzekwowalnej wierzytelności Alioru (względem spółki zza oceanu o niejasnych aktywach, w dodatku wierzytelności dziś już, powtórzmy, przedawnionej) w zamian tylko za przeznaczenie drobnych dodatkowych pieniędzy na pożyczkę dla xp.pl, za co przecież bank i tak ma jeszcze zyski, jak to zwykle przy kredytach bywa, pozostał zupełnie bez odpowiedzi, natomiast poniżej można przeglądać zeskanowane pismo na ten temat:
W przypadku Alior Banku S.A. dochodzi do tego jeszcze jedno, ponieważ bank ten ma specyficzną historię sprawiającą wrażenie, jak gdyby tworzono go z myślą o gnębieniu Piotra Niżyńskiego (prezesa xp.pl i głównego pokrzywdzonego w skandalu podsłuchowym popularnie często kojarzonym z jakimś drugim-nieoficjalnym, kryminalnym obliczem telewizji i z istnieniem jakiegoś jej specjalnego studio podsłuchowo-kryminalnego, np. tzw. studio D Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego): gnębieniu m. in. złodziejstwami. Odsyłamy w tym zakresie do raportu Niżyńskiego na temat osób wykreowanych przez "grupę watykańską", który można przeczytać na www.bandycituska.com/ponazwisku.html#sobieraj. Istotnie dochodziło tu do wrogiego przejęcia sporych sum, na kwotę wielu tysięcy złotych, i tylko dzięki zdecydowanej reakcji właściciela rachunku po aż kilku miesiącach od tych złodziejskich obciążeń udało się odzyskać odpowiednie prawa majątkowe; ponadto także i w inny sposób dokuczano Piotrowi Niżyńskiemu robiąc z milionera mającego ówcześnie na koncie rzędu 3 miliony złotych nieomal żebraka, nie mającego z czego opłacić nawet kawiarenki internetowej i włóczącego się głodnym po ulicach, a to z uwagi na blokowanie (zastrzeganie) jego kart przez sam bank i następnie złośliwą odmowę współpracy telefonicznej w naprawianiu tego problemu. Kapitał na założenie Alior Banku wyłożyła niejaka spółka CARLO TASSARA (co można by przetłumaczyć, przekręcając to nieco, jako "Karol Cesarz": i oczywiście kojarzy się to wówczas z "cesarzem roku 800", Karolem W. [Wielkim], i za jego pośrednictwem z polskim papieżem roku 2000, Karolem Wojtyłą). Wszystko zdaje się wskazywać na to, że bank zakładała "grupa skarbowa" (mafia związana z urzędami skarbowymi i urzędami kontroli skarbowej, pozwalająca firmom nie płacić podatku w zamian za uległość i przestępstwa podsłuchowe) z premierem na czele, a główne tzw. (wg mediów) "afery" rządu Tuska zdawały się być po prostu ukrytymi aluzjami do tej sprawy. Jest to oczywiście dosyć jednostronne zapatrywanie, ale sprawia wrażenie nader uzasadnionego. Więcej szczegółów na ten temat można przeczytać we wspomnianym raporcie na www.bandycituska.com/ponazwisku.html#sobieraj.
Bank Millennium: oddział przy al. Jerozolimskich 65/79 w Warszawie został odwiedzony celem zaciągnięcia pożyczki hipotecznej przez xp.pl sp. z o. o. (bank ma w ofercie takie pożyczki, pod gotową już i posiadaną na własność nieruchomość) dnia 6.09.2019 r. (i jest to data dodania niniejszej wzmianki), jednakże wystąpiła sytuacja podobna, co w państwowym Banku Ochrony Środowiska, tj. wstępnie już osoba (ponoć nieuprawniona do zajmowania się pożyczkami hipotecznymi firm i zajmująca się jedynie innymi kredytami) sugerowała, że firma na stracie (nawet drobnej) nie ma raczej szans na kredytowanie, tym niemniej spisano numer telefonu rozmówcy i obiecano kontakt. Na razie, podobnie jak w przypadku Banku Ochrony Środowiska, kontakt ten nie nastąpił.
Bank Ochrony Środowiska S.A.: jest to państwowy bank, własność utworzonego ustawą Funduszu Ochrony Środowiska. Po przyjściu do malutkiego oddziału na Żelaznej 34, do którego w związku z obsługą firm odesłano Niżyńskiego z xp.pl, wstępnie niezbyt kompetentna jedyna obsługująca tam firmy pracownica w ogóle nie wiedziała, że zajmuje się kredytami, następnie w wyniku konsultacji ustaliła, że ktoś oddzwoni do P. Niżyńskiego, pod wpływem jego nalegań, gdyż już wstępnie generalnie twierdziła, że firmie, która nie prowadziła dotąd działalności komercyjnej i nie jest dochodowa, "raczej nikt nie pożyczy" (bez względu na zabezpieczenia). Tym niemniej w ciągu 2 dni, tj. 4.09.2019, gdy miała miejsce ta rozmowa, i następnie 5.09.2019, nikt w tej sprawie z Banku Ochrony Środowiska do zainteresowanego nie oddzwonił. Pokazuje to, na ile poważna jest ta nieomal rządowa instytucja.
Spotkanie z pracownikiem obsługującymi firmy, znajdującym się w sąsiednim względem oddziału segmencie budynku, ostatecznie udało się w tym oddziale zorganizować i pani ta nawet wstępnie, mimo początkowej odmowy, wyraziła zgodę na rozpoznanie wniosku o kredyt hipoteczny (po tym, jak nalegano mówiąc, że przecież to jest nieodpowiedzialne społecznie podejście, takie skazywanie firmy, która ma nawet majątek, na upadłość – firma do wyrzucenia za to, że nie uruchomiła biznesu od pierwszego dnia). Zażądano przez e-mail biznesplanu, natomiast z przysyłania sprawozdania zrezygnowano: oficjalnie z uwagi na to, że sprawozdania są obecnie publikowane internetowo.
Następnie, po naleganiach i po 1 miesiącu i 1 dniu, o godz. wyglądającej jak rok bitwy z Krzyżakami (1410) oddzwoniła pewnego dnia ta pracownica banku, która rozmawiała z Niżyńskim i która zażądała początkowo od niego odpowiednich dokumentów, i stwierdziła, że "bank nie jest zainteresowany finansowaniem »takiego przedsięwzięcia«". W międzyczasie skierowano skargę na przewlekłe obsługiwanie sprawy, jednakże bank w odpowiedzi stwierdził, że wniosek kredytowy nie został złożony we właściwy formalnie sposób, bo powinien być w całości na papierze. Skan tej odpowiedzi można przeczytać w odpowiednim artykule xp.pl.
BNP Paribas Bank Polska S.A. (**): bank od 29.10.2019 r. blokuje środki na koncie Piotra Niżyńskiego "z tytułu", jak kilkakrotnie podawali różni pracownicy, egzekucji prowadzonej przez urząd skarbowy z naruszeniem art. 54 ust. 1 Prawa bankowego (tj. nie respektuje kwoty wolnej od zajęcia): na koncie jest 13 zł 68 gr salda, a bank blokuje możliwość rozporządzania kwotą 13 zł. Są to przy tym zapewne żarty z wolności głoszenia swych poglądów zapisanej w art. 54 ust. 1 Konstytucji (ten przepis, w kontekście jeszcze numeru 13, budzi skojarzenia ze sprawą omawianą w tym oto artykule xp.pl). Bank uporczywie, mimo wniesionej skargi, nie likwiduje tej nielegalnej blokady, upiera się przy kompletnie bezpodstawnym prawnie stanowisku, że środki powinien blokować, ponadto blokada ta pozostaje nie opisana w systemie internetowym (jak gdyby ze strachu przed kompromitacją – dzięki temu przecież w ramach ochrony przed nią można by ewentualnie twierdzić, że może jednak to nie egzekucja, tylko jakieś "opłaty"... (Kwota blokady jest wliczona w sumaryczną kwotę blokad, ale na ich wykazie nic obecnie nie ma, a nawet wtedy, gdy coś było, ta akurat blokada była pomijana.) Należy też podkreślić, że bank ten ma kompromitujące, dyskryminacyjne postanowienia w swym Regulaminie konta. Jego §77 ust. 4 pkt 10 stwierdza, że zajęcie konta przez organ egzekucyjny jest ważną przyczyną uprawniającą do wypowiedzenia umowy rachunku. Jest to zatem dyskryminacja dłużników w prawach wierzyciela umownego (wierzytelność z umowy rachunku bankowego, polegająca także na dostępie do bankowości elektronicznej, możliwości wpłacania środków w kasie itd., jest w ich przypadku wykluczona, z uwagi na wypowiedzenie umowy konta, natomiast inne osoby to prawo do świadczeń mają). Trzeba by tu przy okazji wyjaśnić, że konto osobiste Piotra Niżyńskiego, czyli inwestora xp.pl sp. z o. o., jest obciążone wierzytelnością tylko pozorną i nie jest on dłużnikiem, jak ktoś mógłby wnioskować z powyższego, gdyż tytuł wykonawczy wystawiono nielegalnie – z naruszeniem stałej linii orzeczniczej NSA. Prawo (Ordynacja skarbowa) przewiduje, że w pewnych sytuacjach zobowiązanie wyznaczone decyzją mimo to nie powstaje. O sprawę tę toczy się obecnie proces Niżyńskiego przeciwko urzędowi skarbowemu.
Dodatkowo bank najpierw kilkakrotnie przez telefon twierdził, że reklamacja nie została rozpatrzona, w różnych dniach w ramach pierwszego miesiąca jej rozpatrywania, twierdził też, że ma na to według pierwszej wersji telefonicznej 14 dni, według drugiej wersji telefonicznej (w późniejszej rozmowie) 30 dni, następnie po ponad miesiącu dn. 19.12.2019 r. "odkryto", że reklamację rozpatrzono, tylko że pracownik kilka razy mylił się co do daty, w której to nastąpiło: padały wersje "16. grudnia", "11. listopada", "12. listopada", "14. listopada", w każdym razie rzekomo sprawa już dawno była rozpatrzona. Pracownik następnie nie był zainteresowany faktem, że kilkakrotnie twierdzono wcześniej przez telefon, w ciągu ostatniego miesiąca, że reklamacji nie rozpatrzono, ani tym, że Piotr Niżyński wielokrotnie (najpierw pierwszego dnia i w efekcie na drugi dzień w oddziale podobno wpisano tę informację, potem też dwukrotnie przypominano to przez telefon w ciągu pierwszego miesiąca obsługi reklamacji) prosił o to, by odpowiedź na reklamację przyszła e-mailem, a tymczasem nic takiego nie dotarło – w warunkach, gdy docierają setki innych e-maili dziennie i nikt nie ma problemów z ich dostarczaniem.
Bank został powiadomiony e-mailowo o wzmiance na jego temat w niniejszym artykule, ma więc oczywiście możliwość zabezpieczyć nagrania w czasie, gdy są jeszcze przechowywane, jak również zabezpieczyć z pomocą operatora wykaz rozmów pracownika oddziału BNP przy ul. Marszałkowskiej 126/134 w Warszawie (prawdopodobnie Krystiana Maja), który te rozmowy telefoniczne (w łącznej liczbie 3) swoim telefonem realizował.
Z informacji banku udzielonych koniec końców przez pracownika ww. oddziału oraz przez Specjalistę ds. Obsługi Reklamacji w odpowiedzi na reklamację z dn. 12.12.2019 (której skan prezentujemy powyżej) wynika, że jakkolwiek bank dokona wypłaty kwoty wolnej od zajęcia w kasie, to jednak dyskryminuje klientów z zajęciem pod względem prawa do korzystania z karty płatniczej oraz bankowości telefonicznej i internetowej. Jednakże dn. 19.12.2019 r., gdy te wyjaśnienia zostały przekazane, oddział przy al. Jerozolimskich 81 w Warszawie również nie chciał zrealizować wypłaty w kasie, a ponadto nielegalnie chciał za nią naliczyć opłatę 5 zł (wbrew zasadom z rejestru klauzul niedozwolonych www.rejestr.uokik.gov.pl poz. 1157 i 1170 oraz z wyroku Sądu Najwyższego z 13.7.2005 r. o sygn. I CK 832/04, opubl. w Biul. SN 2005/11/13). Sytuacja, że nie można rozporządzać kwotą 13 zł poprzez bankowość internetową, pokazana jest na filmie YouTube https://youtu.be/HHgxpp0LHFQ, zaś problem z wypłaceniem jej w (przykładowym kolejnym jeszcze) oddziale – na filmie http://old.sysplex.pl/index/inne-dowody/201912201003-Problem_z_wyplata_kwoty_wolnej_w_BNP.mp4 (YouTube: https://youtu.be/a8kDV09HvIw). Poniżej zaś prezentujemy skany dodatkowych powiązanych z tą sprawą dokumentów.
Getin Bank S.A. (*): W banku tym doszło raz do sytuacji, zapewne za sprawą operatorów podsłuchu radarowego ściśle jak by z tego wynikało skontaktowanych z kierownictwem banku, że dokładna kwota na rachunku, co do grosza, zrównała się z kwotą w portfelu w kieszeni, co jest oczywiście skrajnie nieprawdopodobne. Bardzo nieokrągła była to kwota, np. w rodzaju 3,51, a i tak wystąpiła idealna równość. Jak to możliwe? Być może zrobiono kartą płatniczą w Internecie jakąś nieautoryzowaną transakcję, ale nic takiego nie zidentyfikowano i bardziej prawdopodobne wydają się manipulacje po stronie samego banku, np. odpowiednie dostosowywanie kursów walut lub po prostu doraźne dostosowanie przeliczanych na złotówki kwot obciążeń kartowych z tytułu płatności w firmach zagranicznych.
Idea Bank S.A.: również tutaj xp.pl próbowała uzyskać finansowanie hipoteczne (bank to tego samego właściciela, co powyższy), sprawa jednak bodajże utknęła właśnie na temacie dotychczasowych dochodów firmy czy też ewentualnie jakiegoś istotnego wkładu własnego, w każdym razie bank nie chciał bez którejś z tych rzeczy udzielić finansowania. A zatem jest to kolejny bank z tego rodzaju antyludzkim podejściem, przepojonym brakiem społecznej odpowiedzialności biznesu i wrażliwości na poważne problemy, jakie dla ludzi w skali mikro (tj. w konkretnej firmie) i w skali całego kraju mogą wynikać z braku finansowania.
ING Bank S.A.: przyszedłszy kiedyś (ok. 2015-2016 r.) do pewnego okazałego warszawskiego oddziału tego banku, mającego wyodrębnione stanowiska do spraw kredytów (oczywiście w tym czasie w nieruchomości banku rozbrzmiewały dźwięki znęcania się nad Niżyńskim, czyli ścieżki dźwiękowe nadawanych na żywo szeptów i przyciszonych wołań, którym towarzyszy też niedostrzegalny jako bodziec, a jedynie męczący i boleśnie paraliżujący własne myślenie ofiar tego dźwięku, przekaz podprogowy), Piotr Niżyński spotkał się tam z bardzo specyficznym zareagowaniem na jego zainteresowanie. Mianowicie podchodząc tylko do jakiejś pracownicy i pytając z powątpiewaniem o kredyty: "u Państwa to pewnie żadnego kredytu to pewnie nie dostanę" (lub jakoś podobnie), pracownica to po prostu potwierdziła, bez sprawdzania żadnych dodatkowych szczegółów. Przypomina to nieco specyficzną sytuację z Holandii, gdzie Piotr Niżyński swego czasu (w ramach podróży międzynarodowych w 2012 r.) próbował założyć dla siebie, jako cudzoziemca, konto bankowe. Typowe było odpowiadanie tymi samymi sloganami po angielsku przez różne firmy (podobnie też np. w Szwajcarii) i generalne szykanowanie chętnych. W Szwajcarii nigdzie nie udało się otworzyć takiego konta, w ING natomiast zawsze na dzień dobry (w różnych oddziałach) mówiono "Yes, it's possible. [...]" ("Tak, to możliwe"). A zatem jak gdyby nawiązując do tego: w dziedzinie kredytów, sarkastycznie i wprost rzecz ujmując, "tak, to niemożliwe" – oto odpowiedź banku, który osobę niebędącą jego klientem i nawet nie wylegitymowaną dowodem osobistym, a jedynie rzucającą kilka słów podczas niemalże tylko przechodzenia obok (bez nawet zasiadania w fotelu), doskonale jak widać już i tak zna i kojarzy. Może po tych typowych dla tego słynnego pokrzywdzonego ochraniaczach słuchowych albo po bardzo jasnych włosach.
Kredyt Bank S.A. (**): ten nieistniejący już bank – wchłonięty przez BZWBK, obecnie Santander – zwraca na siebie uwagę drobnym złodziejstwem, do jakiego doszło w roku 2012. Bank mimo zmiany rodzaju konta na inny (bodajże ExtraKonto "Concerto"), co dokładnie podpisano i przypieczętowano, dalej naliczał opłaty wg poprzedniego rodzaju konta, co później w odpowiedzi na reklamację tłumaczył bełkotliwie, w jednym zdaniu, "złym zaczytaniem się zmiany". Straty z tego tytułu były rzędu plus minus tysiąca złotych.
Nest Bank: odwiedzony 25.09.2019 r. na ul. Targowej w Warszawie oddział skierował sprawę xp.pl sp. z o. o. do jednej z 2 obecnych wtedy młodych pracownic, która stwierdziła, że bank nie ma oferty kredytowej ani żadnej innej nawet dla spółek cywilnych, nie mówiąc już o spółkach z o. o., lecz w dziedzinie biznesowej obsługuje jedynie przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą osoby fizycznej. Tak poza tym zaś obsługuje osoby fizyczne i rodziny. Tak samo też później w listopadzie 2019 r. wypowiadano się (ustami innego pracownika) o możliwości otwarcia konta dla spółki, co było potrzebne z uwagi na potrzebę wykonania transakcji kartą przy minimalizacji kosztów wymiany walut i analizę w związku z tą sprawą sytuacji na rynku.
Na stronie nestbank.pl regulaminy w dziale Kredyty indywidualne i Kredyty firmowe w ogóle się nie wyświetlają. We wszystkich dostępnych działach regulaminów oprócz Kredytów firmowych (tj. w działach Oszczędności osobiste, Kredyty indywidualne, Inne, Konta firmowe, Konta osobiste) wyświetla się brak jakichkolwiek regulaminów, natomiast w dziale Kredyty firmowe jest jeden tylko regulamin: usługi 1000 zł na reklamę w Internecie. Sytuację tę można oglądać, o ile nie doszło do jakichś sprzeciwów, na http://web.archive.org/web/20191219114532/https://nestbank.pl/dla-ciebie-i-rodziny/przydatne-informacje/regulaminy (kopię strony uwieczniono w chwili dodawania wzmianki o tym banku w niniejszym artykule), z tym, że z przyczyn technicznych w ogóle nawet nie uruchamia się drugi z pasków wyboru regulaminu (nie jest możliwe skopiowanie tego, co tam się wyświetlało, za sprawą tego, że w ładowaniu opcji uczestniczy JavaScript).
Pekao S.A. (*): to zapewne za sprawą tego banku (xp.pl sp. z o. o. jak dotąd miała w nim konto) w sprawozdaniu finansowym xp.pl sp. z o. o. za rok 2018 dziwnym trafem kwota straty wyniosła... 286 zł ("286 zł na minusie" sugeruje – co wydaje się bardzo prawdziwe i ku której to wersji przychylamy się w artykule "Producenci procesorów są w zmowie z politykami i papieżem? Skandal z włamaniami w tle" – że archaiczny dziś już procesor Intela "286" zaprojektowany w I poł. lat 80-tych nie był jeszcze podatny na włamania falowe). Zważywszy na dziwne, trudne do dokładnego wyliczenia i uzasadnienia kwoty opłat naliczanych za poszczególne miesiące 2018 r., sprawia to wrażenie bankowej manipulacji (tym bardziej, że zdarzały się już sytuacje przypominające nieco znane z Alior Banku "przekształcanie się i przeliczanie" historii konta na nowo, niejako w czasie rzeczywistym, jak gdyby ktoś nad tym specjalnie pracował, a także różne inne dziwne efekty: saldo księgowe niezgodne z saldem dostępnym, a przy tym bez pokrycia w historii rachunku, itd., tak, iż ogólnie bardzo mało w tym widać logiki). Ponadto bank wykazał wyjątkowo nieprzychylną postawę względem zagranicznej (offshore'owej) spółki Niżyńskiego z siedzibą w Panamie, wypowiadając jej po 5 latach prowadzenia konto pod błahym powodem (wymyślono sobie, że ta spółka nie będzie chciała współpracować w dziedzinie ustawy o zwalczaniu prania pieniędzy i finansowania terroryzmu i że będzie w tej dziedzinie przeszkodą, i że bank przez niego nie może realizować swych obowiązków, co jest nonsensowne i nie zgadza się z faktami tej sprawy, wskazującymi na oczywiście umiarkowany entuzjazm w dziedzinie wtajemniczania banku we wszystko, ale na generalnie gotowość współpracy i wywiązywanie się z tych obowiązków prawnych). Bank m. in. wysłał pismo i nie czekając, aż dotrze ono do adresata i aż zdąży on odpowiedzieć (a pismo to było dodatkowym wezwaniem do poprawienia się), rozwiązał umowę, a zatem zrobił to tylko na podstawie braku satysfakcji z uzyskanej odpowiedzi, przecież dosyć kompletnej. Sprawa ta jest obecnie procedowana w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Woli w Warszawie, tym niemniej można spodziewać się jego stronniczości. Krótko po wypowiedzeniu umowy konta bankowego bank przeszedł w ręce rządu polskiego, podczas gdy wcześniej był członkiem włoskiej grupy UNICREDIT (nazwa oznacza, w wolnym tłumaczeniu, "JEDNOLITOŚĆ W DZIEDZINIE KREDYTÓW").
Plus Bank S.A.: trudno podejrzewać ten niewielki bank, którego właścicielem jest słynny magnat mass mediów, o kredytowanie przedsięwzięcia mającego konkurować z telewizją jego właściciela na polu informacyjnym. Toteż póki co nie poświęcono nawet czasu na zbadanie sytuacji w dziedzinie możliwości zaciągnięcia kredytu. Niewątpliwie też powoływano by się na ewentualne umieszczenie spółki w BIK przez jej wierzycieli, w sprawie drobnych zresztą kwot, nie przekraczających kilku tys. zł (tymczasem to takie właśnie długi powinny przecież zostać sfinansowane z kredytu, obok rozwoju firmy).
Można tu dodać, że od ok. 2017 r. za sprawą zapewne działań premiera żaden bank nie chce już otworzyć konta dla osoby prawnej (np. spółki czy fundacji) z siedzibą w Panamie czy gdzie indziej w Ameryce Środkowej. W 2010 r. zrobił to Alior Bank, w 2012 r. zrobił to Bank Pekao, natomiast od czasu absurdalnego-hiperprzesadzonego wypowiedzenia umowy spółce Niżyńskiego (w grudniu 2017 r.) o koncie bankowym dla takiej osoby prawnej prowadzonym w Polsce i w złotówkach denominowanym można już tylko pomarzyć. Banki sprzysięgły się w odmawianiu otwierania takiego konta, zupełnie bez podstawy prawnej, a nawet wbrew art. 32 ust. 2 Konstytucji RP bez podstawy ustawowej głosząc wręcz wprost ustami swych pracowników (tak w: PKO BP), że konta nie otwiera się, bo "Panama czy Belize są na liście tych krajów, których spółek nie obsługujemy" (oddział PKO BP przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie). Lista dyskryminacji to jest, w takim razie, a mianowicie dyskryminacji wg kryterium kraju (siedziby). Znany z kont prowadzonych m. in. dla spółek cypryjskich (np. dla znanego rejestratora domen internetowych AfterMarket.pl) mBank również nie raczył zgodził się na otwarcie konta dla spółki z Panamy, przy czym jest to zapewne sytuacja właśnie od ok. 2015-2017 istniejąca na rynku, związana więc pewnie z rządami PiS.
Absurdalne odpowiedzi z sektora pozabankowego
xp.pl nawet już w pierwszej kolejności zwracała się do sektora pozabankowego (nie licząc wspomnianego wyżej incydentu z ING), spodziewając się, że nigdzie w banku nie dostanie kredytu z uwagi na sprawę kryminalną i podsłuchową, w którą zaangażowani zapewne są nawet pracownicy banków, przeciwko prezesowi i inwestorowi Piotrowi Niżyńskiemu. Jak się okazuje, po nabyciu działki w 2015 r. (budowa istniejącego na niej domu jednorodzinnego została przerwana w stanie surowym zamkniętym w roku 2007) istniała wciąż niejedna firma chętna na udzielenie pożyczki, choć niektóre przypadki to może tylko mydlenie oczu, by przekonać interesanta o tym, jak to rzekomo łatwo o ofertę i że sprawę można zostawić na później (bo po co mają rosnąć odsetki, gdy póki co ma się jeszcze własny kapitał, a w dodatku jest utrudnienie w postaci komornika na działce... branie pożyczki wydawałoby się w takich warunkach, racjonalnie do rzeczy podchodząc, trwonieniem pieniędzy i przekreślaniem sobie części szans, w tym także tych może atrakcyjniejszych, bo przecież nie każda firma da pożyczkę pod zastaw działki z komornikiem i sama własnymi pożyczanymi pieniędzmi pomoże w jego szybkim usunięciu-spłacie). W zasadzie każda czy niemal każda (z 1-2 może wyjątkami) z firm ogłaszających się na różnych stronach ogłoszeniowych pod hasłem "pożyczka hipoteczna" wtedy jeszcze, czyli we wczesnym 2016 r., przedstawiała swoją ofertę. Wówczas z tego jeszcze nie skorzystaliśmy, ponieważ na działce zainstalował się tymczasowo komornik, a ponadto kapitał w pewnej małej kwocie wciąż był dostępny.
Po utraceniu wskutek poważnych tarapatów natury zewnętrznej przez xp.pl sp. z o. o. oraz inwestora Niżyńskiego resztek kapitału (co na długo uniemożliwiło wypłacanie sobie samemu dochodu, który następnie można by prezentować bankom jako swój stały dochód i podstawę do uzyskania finansowania), a także po wyzbyciu się komornika, który tymczasowo był już wpisany w księdze wieczystej, a zarazem po upływie pierwszych miesięcy rządów PiS-u, czyli w okolicach roku 2016, sytuacja zmieniła się diametralnie, gdyż odtąd żaden już pozabankowy pośrednik finansowy i prywatny pożyczkodawca nie chciał pożyczyć pieniędzy. Zapewne ta skoordynowana nowa polityka wynikała też stąd, że firmy szukające pieniędzy są co do zasady chętnie obsługiwane przez banki, nawet te na stracie (a tym bardziej drobne stracie), zaś a opowieści o "przedstawianiu wyciągu z konta celem udowodnienia istnienia i wysokości dochodu" to swego rodzaju mydlenie oczu na pokaz, podczas gdy w rzeczywistości banki rutynowo pomagają zapewne każdemu, o ile tylko nie jest powiązany z osobą Niżyńskiego, nie zwalcza rządu. A zatem firmy raczej nie są nieobsługiwane i raczej nie szukają pomocy w sektorze pozabankowym. Tymczasem 90% klienteli prywatnych pozabankowych pożyczkodawców to zapewne osoby fizyczne. Tymczasem zaś PiS tak zajął się tą branżą, że aż uchwalił specjalną ustawę (jak gdyby świadom, za pośrednictwem zapewne zaprzyjaźnionej z premierem komórki podsłuchowej TVP, gdzie pomocy chce szukać xp.pl i inwestor Niżyński): Ustawę z dnia 23 marca 2017 r. o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami. Ustawa ta wprowadziła zasadę, że tylko licencjonowany pośrednik może zajmować się oferowaniem osobom fizycznym pożyczki hipotecznej. Natomiast nie może tego robić każdy, tj. zwykły człowiek-inwestor czy np. firma mająca nadwyżkę kapitału. Uprzednio też minister Ziobro straszył lombardy (właśnie w czasie, gdy o mały włos nie wzięlibyśmy pożyczki hipotecznej pozabankowej, bo były takie oferty), właśnie w związku z tym tematem – to są typowo inwestorami w takich umowach. A zatem rząd przysłowiowo "położył łapę" na całej branży, ograniczając ją do pośredników i strasząc ich utratą 90% biznesu w branży hipotek (ustawa wprawdzie nie reguluje udzielania pożyczek hipotecznych przedsiębiorcom/osobom prawnym, ale to zapewne mały ułamek klienteli takich ogłoszeniodawców-speców od pożyczek pozabankowych "dla każdego") – owo PiS-owskie "położenie łapy" na branży można też porównać do innych takich przypadków upolitycznienia różnych ważnych instytucji, w rodzaju prokuratura, telewizja publiczna, spółki państwowe czy także Internet: dla przykładu, m. in.
wprowadzono zasadę, że Minister Sprawiedliwości jest Prokuratorem Generalnym (nowelizacja ustawy o prokuraturze czy, ściślej rzecz biorąc, raczej zastąpienie jej ustawą Prawo o prokuraturze przewidującą wszędzie takie zespolenie prokuratury z rządem: porównajmy art. 1 §2 Prawa o prokuraturze z poprzednim uregulowaniem: art. 10a poprzedniej ustawy: Ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze, tekst jednolity, które w 2010 r. wprowadził Tusk i która nawiązywała zapewne do planów z jednej strony co do nadużywania prawa łaski prezydenta, a z drugiej co do zamachu na prezydenta i prób zdejmowania z siebie odpowiedzialności za nieskuteczność śledztwa, co w praktyce przypisywać należy zapewne po prostu naciskom podatkowym, problemowi kryminalnego niepłacenia podatków PIT w ramach układu z rządem);
że spółki państwowe muszą mieć rady nadzorcze zatwierdzane (czyli w praktyce niemalże samodzielnie wyłaniane, bo od takiego obowiązku zatwierdzenia już bardzo niedaleko do samodzielnego wyłaniania) przez 3-osobowy organ wybierany przez rząd, co wydaje się dotyczyć także mediów publicznych (co do nich ustawa stosuje pojęcie spółka realizująca "misję publiczną"), a zatem jest wyraźnym zamachem na ich niezależność: art. 45 ust. 1 nowej "Ustawy z dnia 16 grudnia 2016 r. o zasadach zarządzania mieniem państwowym" (numeracja dobrana pod prawo do sądu, czyli osłanianie przekrętów w sądach, np. w TVP: gdyż art. 45 ust. 1 Konstytucji słynny jest jako przepis statuujący na poziomie samej Konstytucji przysługujące każdemu człowiekowi prawo do sądu) czyni wyraźnie bezprawnym taką "wolną amerykankę" w dziedzinie wybierania rady nadzorczej spółek państwowych, w tym także państwowych spółek mass medialnych;
narzucono Jacka Kurskiego – którego można by podejrzewać o pedofilię wedle poszlak cytowanych w naszym artykule – jako prezesa TVP, którego najpierw wybrał minister, zgodnie ze specyfiką okresu przejściowego tuż po uchwaleniu ustawy, a następnie dziwnym trafem "wygrał w konkursie", z ilomaś konkurentami, choć przecież można się spodziewać, zgodnie z codziennie spotykaną statystyką, że typowa osoba wcale nie jest lepsza od wszystkich konkurentów, tylko raczej wręcz przeciwnie, przegra z nimi; wreszcie:
uchwalono też nowelizację ustawy o grach hazardowych dodając do niej art. 15f pozwalający na cenzurowanie Internetu przez ministra, w drodze decyzji administracyjnych, co wydaje się sprzeczne z art. 54 Konstytucji RP, a mówi się w kręgach partii rządzącej też o rozszerzeniu tych możliwości rządowych także na inne sprawy, np. o przyznaniu takich prerogatyw także Komisji Nadzoru Finansowego, by "zwalczała oszustwa w Internecie" – w istocie nie tyle usuwa się tu jakieś strony z Internetu, co po prostu ukrywa je przed Polakami za pośrednictwem operatorów internetowych i z wykorzystaniem ich pomocy w tym: strona dalej istnieje i przez cały świat może być oglądana, to tylko Polak nie ma tej wolności pozyskiwania informacji).
W każdym więc razie pogorszenie się sytuacji majątkowej założyciela xp.pl – związane np. z atakami przy pomocy bandycko obsługiwanego nakazu zapłaty, patrz nasze artykuły na ten temat ("Sąd Okręgowy walczy w obronie złodziejstwa. Na ćwierć miliona zł", "Sąd Okręgowy dalej walczy w obronie złodziejstwa. Na ćwierć miliona zł") – spowodowało natychmiastowe pójście za ciosem przez polityczną grupę przestępczą i zaciśnięcie Niżyńskiemu finansowego uścisku na szyi, w postaci totalnej nieprzychylności całej branży zarówno bankowej, jak i pozabankowej (w tym SKOK-ów), uścisku, z którego portalowi może już nie udać się łatwo wydostać przez najbliższy rok czy dwa lata, z uwagi na sytuację w sądownictwie (wprawdzie roszczenia na bardzo duże kwoty są w sądach i wkrótce też zostanie ten aspekt starań nawet rozszerzony, ale można podejrzewać porażki). Pomóc mogą przede wszystkim czytelnicy – wspominaliśmy o tym w centralnym, zajmującym główne miejsce w portalu temacie "Tu nie ma zmiłuj".
"nie finansujemy nieruchomości w stanie surowym zamkniętym, dom musi być po odbiorze technicznym": zupełnie absurdalne (analogicznie też można by wysnuwać teorie o tym, że "musi istnieć aktualne pozwolenie na budowę", "działka musi być ładnie zarządzana i nie wyglądać odstraszająco", które w praktyce oznaczają jedynie konieczność poniesienia wydatku rzędu dziesięć tys. zł na jej odświeżenie po uzyskaniu pożyczki, itp.). Obecność domu nawet niedobudowanego do końca na działce, a nawet wymagającego uzyskania pozwolenia na wznowienie robót budowlanych, nie sprawia, że wartość tej działki wynosi nagle 0, co by uzasadniało brak możliwości udzielenia pożyczki hipotecznej. Tylko wartość nieruchomości wynosząca 0 lub prawie zero (zero z groszami) uzasadniałaby brak możliwości udzielenia pożyczki, gdyż w przeciwnym przypadku na pewien procent (ułamek) tej wartości rynkowej nieruchomości można spokojnie udzielić pożyczki bez żadnego ryzyka. Tymczasem tego rodzaju absurdalna i uciekająca od w oczywisty sposób zagwarantowanych zysków odpowiedź ("nie damy pożyczki z uwagi na brak odbioru technicznego") przyszła 5.09.2019 o godz. 9:23 od warszawskiego pośrednika hipotecznego SpeedCashPolska.pl, a wcześniej także od fundusz-gotowka.com.pl (cytat z maila z 24.02.2019: "Dziękuję za informację. Niestety nie będę mógł panu pomóc przy tym zabezpieczeniu. Dom bez odbioru technicznego nie może stanowić zabezpieczenia.") oraz hipozyczka.pl (mail z 12.08.20186: "[...] nie udzielamy finansowania na nieruchomości bez odbioru technicznego"). Meritum tych odpowiedzi zapewne konsultowano z urzędami skarbowymi tych przedsiębiorców, w ramach swoistej zmowy, jak pokazuje sprawa włoskiego "UNICREDIT" na polskim rynku bankowych ("unifikacja w dziedzinie kredytowania", "wszędzie to samo problematyczne podejście").
"nie udzielamy pożyczek dla spółek z o. o., możemy udzielić pożyczki prezesowi jako osobie fizycznej na zaświadczenie o dochodach": tego typu odpowiedzi udzielił 5.09.2019 r. TargetMoney.pl.
"żaden z inwestorów nie jest zainteresowany" (za żadną cenę??): tego rodzaju irracjonalne teorie głosił, w zasadzie już w kilka chwil po złożeniu, mało znany pośrednik hipoteczny, nie próbując nawet z tą odmową czekać na możliwe zgłoszenie się bardziej sensownych inwestorów. Wytknięto mu to nawet, ale ten nie pozwolił sobie wyperswadować "pojedynczej, ostatecznej odmowy", do której jak widać chciał dojść jak najszybciej. Widać tu zatem winę ściśle po stronie samego pośrednika.
Gigantyczna koordynacja całej branży, tak, iż mimo długich poszukiwań i sprawdzania wszelkich numerów, e-maili do kontaktu czy stron www z ogłoszeń z całej Polski dotyczących pożyczek nie udaje się od lat znaleźć żadnej oferty, koordynacja, której wcześniej nie było (czyżby z uwagi na to, że pozostało jeszcze trochę starego kapitału, z którego można było sobie wypłacać dochód?...), wydaje się nie do rozumowego uzasadnienia i sprzeczna z oczywistym interesem ekonomicznym, chyba że uwzględni się tu udział centralnego ośrodka koordynującego-narzucającego swe wymagania, którym w takim przypadku jest rząd i administracja podatkowa.
Niezależnie od samej sprawy podsłuchowej, przecież nie omawianej szerzej w żadnych źródłach z wyjątkiem bloga www.bandycituska.com, czytelników zapewne mogłyby zainteresować fakty pokazujące, że Niżyński od dawien dawna jest szczególnie zapowiadany i szczególnie traktowany przez czołowych polityków polskich, europejskich, a nawet papieży. Te fakty z dziedziny informacji publicznie dostępnych i encyklopedycznych są zaprezentowane na blogu www.bandycituska.com w jego pierwszym wpisie (tym z 2019 r.) oraz w szczególności na jego proponowanej w nagłówku podstronie "Potem też wszyscy ważni wiedzieli...": http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=9&t=3796&p=9146#p9146. Poniżej podsumowanie niektórych ciekawostek (warto przy tej okazji pamiętać, że data urodzenia Niżyńskiego to 25.09.1986, jak dowodzi się na stronie ):
Personalia "Piotr Niżyński" (zapowiadane też jak gdyby np. przez jednego z ojców założycieli USA – Paine'a, o nazwisku opartym na spółgłoskach P-N, który – dziwnym trafem jak gdyby świetnie trafiając w temat – o Biblii pisał, że jest zbiorem śmiesznych historii, które natychmiast uciekają w popłochu, gdy tylko nowoczesna astronomia dochodzi do głosu) wydają się pochodzić po pierwsze od nazwiska Nietzsche (czyt. nicze) i związanego z nim utartego sformułowania "filozofia niczego" (wydaje się skrajnie prawdopodobne, że filozof Nietzsche również był wytworem grupy watykańskiej, patrz www.bandycituska.com/ponazwisku.html), jako "Niczyński", a po drugie: od nazwy dużego rosyjskiego miasta (obecnie chyba na 4-ym miejscu pod względem liczby ludności): Нижный новгород (Niżnyj Nowgorod – to drugie słowo oznacza "nowe miasto"; istotnie, sprawa wyremontowania całych miast tak, że mogą odtwarzać przekaz podprogowy czy torturą dźwiękową w dowolnym miejscu na każde polecenie różnych centralnych i z daleka działających operatorów, wydaje się skrajnym skandalem i czymś bardzo godnym uwagi).
To podwójne pochodzenie decyzji co do nazwiska wydaje się też być potwierdzone przez... utrwalone na tabliczce informacyjnej personalia autorki warszawskiej syrenki przy stacji metra Centrum Nauki Kopernik – jest to, jak podano, rzeźbiarka polska Ludwika Kraskowska-Nitschowa (Piotr Niżyński pochodzi z Warszawy i tam też od lat najczęściej przebywa, w towarzystwie bolesnej i umysł paraliżującej wszechobecnej tortury dźwiękowej). Mianowicie: w kontekście biografii urodzonego w 1986 r. Niżyńskiego "Kraskowska" kojarzy się z ul. Krasińskiego, gdzie znajduje się szkoła muzyczna – tam w podstawówce Niżyński pobierał naukę szkolną przez pierwsze 6 lat – a zatem z Krasińskim, autorem (uwaga, bo teraz nomen omen) "Nie-boskiej komedii"; zauważmy, że dobrze trafia to dzieciństwa przecież dotyczące skojarzenie w to także, że jest to tylko nazwisko panieńskie tej rzeźbiarki (następnie w Warszawie, jak gdyby nawiązując do istotnej, jak by się chciało, roli podręczników prawa i profesury, na pl. Krasińskich rozlokowano Sąd Najwyższy, Sąd Apelacyjny i... Instytut Pamięci Narodowej). Z jednej więc strony mamy tu skojarzenia z jakąś "nieboską komedią" i także urbanistyką Warszawy, co dobrze pasuje do wyremontowanego w całości i torturującego Niżyńskiego przez lata miasta (porównaj: pochodzenie nazwiska od nazwy miasta "Niżnyj nowgorod" – "nowe miasto dla Niżyńskiego", "wszystko przebudowane"), tym bardziej, że pewnie chętnie będzie się to przypisywać Stanom Zjednoczonym i ich nadmiernie potężnemu i rozbudowanemu globalnemu systemowi podsłuchowemu ("co z tym w ogóle Kościół miałby mieć wspólnego! jakieś systemy satelitarne, specjalistycznie oprogramowane smartfony..."); przy tym "komedia" kojarzy się też z poczuciem humoru, z jakimś żartem, wiadomo zaś, że istnieje taka metoda radzenia sobie z błędami i grzechami, jak obrócić gafę w żart. Z drugiej ponadto strony – wiążą się te personalia "patronki" warszawskiej syrenki z nazwiskiem filozofa: Nietzsche.
Rzeźbiarkę zwerbowano do tej pracy (wcześniej też pewnie zadbano o odpowiedniego dla niej męża...) ponoć w roku 1939, czyli za czasów, gdy kraj był pod kontrolą prezydenta Mościckiego (występującego też nieco dalej na tej liście wypunktowanej spisków historycznych).
Można łatwo wyjaśnić, skąd pomysł na akurat taką datę urodzin, 25.9 – praktycznie na pewno pochodzący z czasów najpóźniej końca XVIII w., choć pewne poszlaki (dotyczące istotnej roli metody transformacji dat +2) nakazują odsuwać datę pierwotnej koncepcji wstecz: aż do XVII czy nawet, właśnie (jak tutaj poniżej widać), XVI w. Data ta jest oparta na liczbie 13. Przy wyznaczaniu daty śmierci przyszłego "polskiego papieża" (o którym swoją drogą pisał już Słowacki, wyszczególniony w raporcie www.bandycituska.com/ponazwisku.html jako prawie że na pewno człowiek grupy watykańskiej) okazało się, że to dzień 1300 od końca (stąd to pewnie wywiedziono następnie skojarzenie z dniem śmierci pana Jezusa, piątkiem, i powiedzenie "trzynastego w piątek") przypada na ładną datę 11.11 (taką w dodatku, że 100 lat później jest niedziela, jeśli przyjąć to za datę odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r., po 123 latach niewoli) przesuniętą o 2 miesiące, czyli na 11 września (2001 roku, czyli na datę zamachów na World Trade Center; patrz informacje zebrane na podstronie bloga Piotra Niżyńskiego pozwalające wnioskować na temat genezy tych zamachów. To 1300 jest tą specyficzną w setkach mierzoną liczbą (tak akurat wyszło, mogłaby to teoretycznie być i inna liczba), która pozwala na wykorzystanie swoją drogą słusznych (bo koniec końców z właściwości samego kalendarza, kalendarium świętych, wywodzących się) przesunięć o 2 (dodawania dwójek) w datach, stąd też można próbować wylansować datę rozbioru Polski w oparciu o liczbę 13. Jej charakterystyczną cechą jest to, że kolejne cyfry dodaje się do siebie, by otrzymywać kolejne cyfry wynikowej daty: najpierw 1, potem 1+2 (czyli 3), potem ewentualnie może być 1+2+3 (czyli 6), stąd 13 czerwca. Nic szczególnego być może z tą datą się nie wiąże, natomiast postępując analogicznie drugi raz, ale zaczynając tym razem od dwójki – czyli jak gdyby biorąc z rodziny ciągów tego typu (jak ten powyższy 1,3,6) drugi ciąg – uzyskuje się datę 25.9 (2, 2+3, 2+3+4) i to jest właśnie data traktatu dot. II rozbioru Polski. Wcześniej też, bo już w XVII w., zorganizowano tego dnia śmierć cesarza Japonii (patrz https://pl.wikipedia.org/wiki/25_września). Fakt, że najprawdopodobniej już tak dawno tę datę obmyślano, a mianowicie nie później niż pod koniec XVIII w., jest poświadczony przez aż 2 skrajnie nieprawdopodobne w innym przypadku zbiegi okoliczności: po pierwsze inaczej data 3 maja bardzo dziwnym trafem przypadałaby na datę śmierci papieża z Polski + 1 miesiąc + 1 dzień (przy czym pamiętajmy, że "plus jeden" pasuje na symbol następowania, następstwa, skutku), tj. gdyby przyjąć, że ten plan co do daty śmierci papieża jeszcze nie istniał, wówczas byłby to wielki zbieg okoliczności (a tymczasem, jak pokazuje strona , data ta jest ustalona także ze względu na swoje własne wewnętrzne właściwości oraz odwołanie się do metody transformowania +2, wynikającej z kolei z właściwości kalendarza, kalendarium świętych, czyli ustalonej na sztywno i nie podlegającej dyskusjom, wywoływaniu, powodowaniu), a po drugie bardzo dużym zbiegiem okoliczności byłoby w takim razie też to, że II rozbiór Polski przypada na datę istotnie wywodzącą się z 13-ki, tylko że – znowu – nie nadaje się to na rację determinującą wybór daty dla papieża z Polski, tylko raczej na skutek już podjętej decyzji co do tej daty, gdyż (ponownie) data ta i tak jest podyktowana wewnętrznymi swymi właściwościami (mianowicie najwyraźniej jako transformacja daty 2.2.2003, symbolizującej 666, gdyż pisana odręcznie bardzo przypomina 222 x 3), a zatem aby uniknąć koncepcji, że wskutek dobrania daty jako następstwa wcześniejszych spraw historycznych, bardzo dziwnym trafem świetnie pasują jej wewnętrzne właściwości, należy przyjąć, że to raczej te sprawy historyczne były już jej skutkiem. A zatem na aż 2 sposoby widać, jak dawno już, bo pod koniec XVIII w. w historii Polski, "grupa" planowała datę zgonu papieża – oraz (w takim razie) też związane z nią daty 13.6 i 25.9.
Dokładniejsze przyjrzenie się sprawie "grupy watykańskiej", w tym zwłaszcza starości jej wpływu na informatykę oraz najwyraźniej jakichś planów co do tej dziedziny, ujawnia jednak, skąd akurat rok 1986. Najłatwiej wyjaśnić końcową szóstkę: dzięki niej data 25.9.86 ma tę właściwość, że przesuwając końcową szóstkę (kojarzącą się nieco z liczbą 666) o 2 pozycje w lewo (zgodnie z typowo watykańską transformacją numerologiczną "o dwa") uzyskuje się datę 25.6, czyli odpowiednio zapisaną liczbę 256 będącą fundamentem i niejako symbolem informatyki – gdyż to tyle różnych wartości (jak wynika z matematyki) może przybierać jeden bajt (ściślej, ta wynikowa data to 25.6.98 – jest to, znamienne, data zamordowania Komendanta Głównego Policji M. Papały). Ślady interesowania się Watykanu liczbą 256 (i sprawami informatyki, w tym także tak zwanymi obecnie "bazami danych") sięgają końcowych kilku dziesięcioleci XIX w.: dowody na to można znaleźć (zaszyte wśród licznych innych tematów) na www.bandycituska.com/ponazwisku.html. Ponadto ogólnie lata 80-te jako czas narodzin takiej upragnionej postaci były zdeterminowane planami co do daty urodzin matki oraz babci (daty te również można wykazać jako ściśle dobrane, przeciwna opcja jest skrajnie nieprawdopodobna: omówiono to na forum bandycituska.com; dobór tych dat miał to na celu, by wraz z ich dopełnieniem dotyczącym upragnionego momentu śmierci tworzyły one ciąg niemalejących i nie rosnących więcej niż o 1 cyfr od 1 do 6) – przyjmując te daty narodzin babci i matki w założeniu, rok 1976 byłby za wczesny, a 1996 za późny, w każdym razie biorąc pod uwagę standardy co do typowego wieku zamążpójścia i zajścia w ciążę.
Powtórzmy zatem na koniec, że historycznie rzecz biorąc starości planu co do śmierci polskiego papieża, rozbioru Polski oraz daty 25.9, tj. ich pochodzenia najpóźniej z XVIII w., dowodzą w sposób najzupełniej satysfakcjonujący pod względem prawdopodobieństwa (choć oczywiście to kwestia do indywidualnej oceny): (1) to, że – wedle poszlak ukrytych w tych datach, nieprawdopodobieństwa takiego ich złożenia się – "przyczyną" Konstytucji 3 maja (dodać -1 -1 do pól daty) była data śmierci papieża z Polski, a uprzednią jeszcze przyczyną (dodać -2 -2 do pól daty): "szczególnie ładna" data 2.2.2003, przypominająca 222×3 (=666), gdyż znak × można zapisać odręcznie jako dwa stykające się w 1 punkcie półkola (łatwo więc dociągnąć je do pełnych kółek tak, by wyszły z tego dwa zera); Jan Paweł II zmarł mianowicie 2 miesiące i 2 lata po tej dacie 2.2.2003, w 9666-ym dniu swego pontyfikatu, równo w 8-mą rocznicę uchwalenia obecnej polskiej Konstytucji, a takie złożenie się okoliczności (np. wybranie go odpowiednio dnia, by był taki wynik, że dzień 9666-ty przypada na 2.4.2005, czyli datę z podanymi dwoma charakterystycznymi przypadłościami: -1 -1 względem Konstytucji 3 maja i -2 -2 względem daty symbolizującej znak szatana 666) było skrajnie nieprawdopodobne i dlatego praktycznie na pewno nie zdarzyło się losowo: co więcej, dobór dat trzeba przesunąć wstecz z dnia wyboru papieża w 1978 r. aż do XVIII w., kiedy to wybierano dzień uchwalenia ówczesnej konstytucji, inaczej znowu występuje wyjątkowo nieprawdopodobny zbieg okoliczności; (2) dowodzi tej starości też to, że II rozbiór Polski z 1793 r. przypada na datę 25.9 będącą drugim ciągiem cyfr z rodziny takich ciągów (w których kolejne cyfry powstają przez dodawanie do dotychczasowego wyniku kolejnych liczb naturalnych), podczas gdy pierwszy z nich to 13.6, czyli opiera się na dniu 13-ym: gdy tymczasem 1300-ny od końca dzień życia polskiego papieża (czyli jest tu 13 setek, akurat właśnie 13) przypada na dzień, który o 2 miesiące poprzedza fenomenalną datę 11.11 (mianowicie, przypada na dzień zamachów na World Trade Center, które, jak skądinąd wiadomo, zorganizowano wg typowych metod grupy watykańskiej i bodajże za wiedzą jej przedstawicieli). Transformowanie dat na zasadzie dodawania dwójki stało się z czasem swoistym standardem, a jego przejawów można dopatrywać się aż nawet w XVII w. (2 lata między odsieczą wiedeńską w 1673 r. – znamienne, że była to pomoc cesarstwu, która później stało się dla Polski mocarstwem rozbiorowym – a namalowaniem obrazu Huygensa przez Netschera w 1671 r., po którym to namalowaniu w jego 200-lecie ostatecznie upadł wskutek plebiscytu Rzym papieski stając się stolicą świeckiego cesarstwa; Huygens to słynny fizyk XVII-wieczny, który m. in. obliczał odległości kosmologiczne, co rzutuje także na teologię opartą na Biblii, zaś nazwisko Netscher zapewne nie przypadkiem podobne jest do Nietzsche) i w XVI w. (data encykliki Regimini Militantis Ecclesiae: 2 dni po dacie 25.9); lista przypadków transformowania dat poprzez dodawanie dwójki wraz ze wskazaniem najbardziej prawdopodobnego ostatecznego źródła tej koncepcji (tkwiącego w matematyce i właściwościach kalendarza oraz kalendarium świętych, w tym św. Izydora z Sewilli, tj. ściślej rzecz biorąc w odległości 2 dat od siebie, 4.4 i 4.6, które obie są związane z tą samą metodologią wyznaczania dat narodzin i śmierci dla człowieka, tj. w oparciu o ciąg niemalejący kolejnych cyfr od 1 do 6, potencjalnie z powtórkami, przy czym w przypadku daty Izydora 4.4 występuje tu jeszcze dodatkowa bardzo ładna cecha tworząca skrajnie nieprawdodobny przypadek i ślad w tak wyznaczonej dacie) znajduje się na stronie internetowej http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=9&t=3205, podczas gdy informacja o zabijaniu ludzi i wydawaniu odległych wyroków śmierci w tej grupie, planowaniu ludzkich dat narodzin i zgonu (co dotyczyło w szczególności przodków Niżyńskiego), znajduje się na stronie http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=9&t=3796&p=9153#p9153.
Ponadto w raporcie ze strony www.bandycituska.com/ponazwisku.html można znaleźć, przy okazji omawiania – wyglądających na wylansowane przez papiestwo – postaci z I poł. XIX w. (Schopenhauer, Kierkegaard) jeszcze dodatkowe potwierdzenia, że daty w rodzaju 222×3 (trzy dwójki na początku) czy 11.11 (w dodatku w zestawieniu z Polską) już wtedy komuś ważnemu najwyraźniej chodziły po głowie.
filozof Friedrich Nietzsche – powtórzmy, że "Niżyński" brzmi w sumie przecież bardzo podobnie do "Niczyński" – zmarł 1 miesiąc przed urodzinami Piotra Niżyńskiego (następnie równo 5 lat po tej dacie urodziła się siostra Kowalska znana szerzej jako "siostra Faustyna", swoją drogą prawdopodobnie zamordowana, jak pokazuje strona www.bandycituska.com/ofiary.html), zresztą jest i inna bardzo silna poszlaka na to, że go zamordowano; ponadto wcześniej trafił on do szpitala właśnie w tym roku, w którym narodził się Wacław Niżyński, w przyszłości znany tancerz (ma swoją ulicę w Warszawie), również jednak Polakiem będący poniekąd tylko z nazwy czy z przypisywania sobie (podobno średnio mówił po polsku), a przy tym również, jak Nietzsche, zamknięty później w szpitalu psychiatrycznym, a nawet zamordowany (typowa sprawa: najpierw człowieka się lansuje, pomaga mu się zrobić karierę np. zwłaszcza z uwagi na nazwisko, po czym zostaje on zamordowany), zresztą też liczne poszlaki wskazują na dodatkowe związki między tymi postaciami, np. cytat z jego (średnio zresztą przyjemnej w czytaniu) książki Tako rzecze Zaratustra ("Uwierzyłbym tylko w boga, który by tańczyć potrafił") czy dane z autobiografii (Ecce Homo), iż w czasie pisania tamtej książki "dużo chodził po górach" (trafne jest tu skojarzenie metaforyczne, wiążące się z polityką) i miał jakąś wewnętrzną dziwną potrzebę tańczenia – wydaje się, że to jak gdyby na cześć tych watykańskich interwencji, przejawiających się w postaci Izadory Duncan oraz Wacława Niżyńskiego, wylansowano następnie słynną grupę muzyczną Papa Dance;
za czasów okupacji w 1941 i 1943 r. miały kolejno miejsce wydarzenia w urodziny Niżyńskiego, które są bardzo znamienne i trafiają w ważne tematy, o których szerzej mowa na wspomnianej stronie kolekcjonującej skrajnie silne uprawdopodobnienia na temat starości spisku i jego wysokich politycznych inspiracji: http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=9&t=3796&p=9146#p9146. Co istotniejsze, w 1944 r. Hitler w dekrecie z 25 września, czyli z daty przyszłych urodzin Niżyńskiego, utworzył tzw. Volkssturm (tłumacząc na polski: "szturm ludu"). Nazwa ta wydaje się wyraźnie nawiązywać do tytułu papieskiej encykliki: "Kościół wojujący" (o ile mianowicie zgodzić się, że religia jest przede wszystkim czymś ludowym, a nie odgórnym, i jest silna przez swe zakorzenienie wśród ludu). Czyżby to przez wsparcie dla inwigilacji przodków Niżyńskiego i dla planów z nim i z zabijaniem jego rodziny związanych Hitler dogadał się z Kościołem i nie miał jego wielkiej wrogości i oporu? Pytanie retoryczne. Zauważmy wszakże, że dzięki dekretowi Hitlera wiadomo już bardzo wyraźnie, że w tle postaci "Piotra Kanizego" z encykliki z 1897 r. istotnie był zapewne ten konkretny Piotr Konrad Niżyński, urodzony dopiero w 1986 r. (a wcześniej Pertini).
usytuowanie ulicy Nowodworskiej w pobliżu planowanej dlań (patrz dane z http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=9&p=9419#p9419), a nawet swego czasu nabytej, nieruchomości,
sprawa śmierci Wilhelma II (byłego niemieckiego cesarza, najpewniej zamordowanego przez nazistów), a nawet jego syna, stylizowana na sprawę rodziny Niżyńskiego (patrz www.bandycituska.com/ofiary.html),
wspomniana śmierć cesarza Japonii Go-Jozei w urodziny Piotra Niżyńskiego 25 września 1617 r. (zresztą zauważmy, że do dziś tam jest cesarstwo), jak również
narodziny cesarza chińskiego Qianlong w urodziny Piotra Niżyńskiego w 1711 r.,
ponadto orzeł w polskim godle odzyskał koronę (w wyniku tzw. noweli grudniowej) w dniu poronionych narodzin brata Piotra Niżyńskiego (Tomasza; dokładnie ten sam dzień, miesiąc i rok), które w dodatku przypadły – chyba po to, żeby nikt nie mylił przyczyny ze skutkiem (że np. "nie Sejm się zasugerował sprawą, tylko rodzice się postarali, bo chcieli się podszyć i interesowali polityką"; bzdura: gdyby tylko taka była geneza, to nie trafiłby się dodatkowo ten właśnie zbieg okoliczności, o którym tu teraz mowa) – 1 dzień po urodzinach jego ojca (a zatem, próbując wgłębić się w tę ideę: to już nie o "jego" szczęśliwy dzień tu chodzi, czyli nie o de facto intronizację papieża czy tym bardziej jakiegoś innego polityka – wbrew temu, co ktoś mógłby pomyśleć nie dowierzając w jakąkolwiek ważną rolę dla tak uporczywie przemilczanej postaci i próbując szukać wyjaśnienia tej idei inspirując się tylko np. ww. sąsiedztwem ulic warszawskich) – sytuację tę, tj. urodziny 29 grudnia 1989 r. i dzień po urodzinach ojca, demonstruje amatorski wideoreportaż z Urzędu Stanu Cywilnego (data narodzin: moment 17:00, adnotacja "dziecko martwo urodzone": moment 16:52);
Rok przed tymi urodzinami, tj. w 1985 r., w dacie będącej przekształceniem daty 25 września na zasadzie +2 miesiące, -2 dni (typowe jest dodawanie i odejmowanie dwójek, niekiedy nawet aż w dwóch miejscach naraz), czyli 23 listopada, miał miejsce (z punktu widzenia czasów Jana Pawła II) pierwszy zamach na Egypt Air. Prawdopodobnie wybór Egiptu przez mafię wynika ze skandalu z Ewangelią Tomasza (patrz www.bandycituska.com/ponazwisku.html odnośnie postaci Hunta), przy czym następnie to właśnie w Egipcie zorganizowaną pierwszą z bodajże trzech zbrodni przeciwko ludzkości, o które można by podejrzewać nawet samego papieża działającego osobiście i które przypadały na lata 1999-2001, czyli czas jubileuszu chrześcijaństwa ("Tertio Millennio Advente"). Pierwsza zbrodnia: niewiara; koniec z "hieroglifami" w dziedzinie filologii biblijnej, z "egipskimi ciemnościami" co do znajomości realiów kosmologicznych, niewiara w Ewangelię Tomasza – takie tu można przypuszczać podstawy, jak to sugeruje strona www.bandycituska.com/ponazwisku.html. (Kolejne to Kursk symbolizujący być może telewizję oraz molestowanie seksualne oraz, w 2001 r., World Trade Center.)
Ponadto można też wskazać, że słynny Roman Dmowski zmarł w dniu przyszłych urodzin matki Niżyńskiego, najprawdopodobniej wyznaczonych już dawno temu jako takie, które pozwolą na ciąg cyfr od 1 do 6 definiujących datę urodzenia i długość życia (gdyż analogiczna też sytuacja występuje u jej z kolei matki, jak pokazuje i dowodzi strona http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=9&t=3796&p=9153#p9153 – i rzeczywiście zmarła ona w pasującym do daty urodzin dniu, w dodatku drugie jeszcze ukryte nieprawdopodobieństwo tkwiło w tym, że była to rocznica śmierci św. Izydora z Sewilli, patrona Internetu i internautów, rocznica 1375-ta, gdy tymczasem te dwie pary liczb, 13 i 75, dodane do roku urodzin ww. babci Niżyńskiego tworzą rok jej śmierci: 1923+13+75 = 2011, zapisany też zresztą idealnie właśnie we wspomnianym ciągu cyfr; kwestie te są dokładniej rozważane na forum bloga Niżyńskiego: http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=14&t=6907; ponadto także inne rzeczy, w postaci licznych poszlak, potwierdzają, że w polityce dalekosiężne plany od dawna już wiąże się właśnie z tą odpowiednią wyznaczoną dla matki Niżyńskiego, a pasującą i wynikającą z daty urodzin 2.01, ewentualną datą śmierci w dniu 6 kwietnia).
w dniu, w którym Piotr Niżyński skończył 13 lat, prymas Polski Glemp uroczyście konsekrował i otworzył tzw. Kościół Środowisk Twórczych (patrz http://old.sysplex.pl/index/inne-dowody/201804031046-1-w_sam_raz_dla_rodziny_muzykow.jpg, http://old.sysplex.pl/index/inne-dowody/201804031046-2-nowy_kosciol_w_urodziny_P.Nizynskiego.jpg) w sam raz jak gdyby dla rodziny muzyków klasycznych, w której brat jest kompozytorem, matka pianistką, a ojciec melomanem dobrze znającym muzykę Chopina i umiejącym trochę grać na pianinie (informacje te podaje forum bloga Niżyńskiego: http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=3&t=7437). Wcześniej dnia 13.6 (o roli tej daty już tu była mowa), a zatem dnia miesiąca znowuż 13-ego, kościół ten konsekrował też sam Jan Paweł II, co akcentuje właśnie trafny tutaj wiek 13 lat, bo tyle lat właśnie miał skończyć Piotr Niżyński w chwili ostatecznego otwarcia obiektu. Dodatkowe informacje na ten temat, związane ze sprawami konstytucyjnymi, podaje cytowana wyżej strona www – wątek na forum bloga Niżyńskiego.;
kilka osób – w tym nawet takie kojarzące się z politykami, jak np. Andrzej KOPACZ (urodzony w roku wybuchu II wojny światowej: 1939) czy nazistowski zbrodniarz wojenny o specyficznym nazwisku: Klaus BARBIE, jak również z literatami (Ignacy Krasicki) – najwyraźniej zamordowano właśnie w te urodziny, tj. 25 września. Szczegóły są omawiane w raporcie na stronie www.bandycituska.com/ofiary.html.
Ponadto dodatkowe wyjaśnienia i poszlaki z dziedziny zarządzania Kościołem i ze świata polityki można znaleźć poprzez uważną lekturę bloga na stronie www.bandycituska.com.
(n/n, zmieniony: 8 maj 2020 21:11)
~Herr Klotz
17 wrz 2019 23:02
Popieram xp!
Ale to dofinansowanie to na leki dla administratora? Jeśli tak, to faktycznie brzydko z ich strony że odmawiają.