Source: http://blog.diecezja.legnica.pl/?p=2457
Timestamp: 2020-04-03 17:08:48
Legal References Found: art. 13
 Art.5
 Art. 11
 Art. 12

Art.1

Art.6

Art.8

Document Content:
e-Rozmowy o Dobrej Nowinie | Audiencja dla Drogi Neokatechumenalnej (120120)
Mialam okazję oglądać na żywo w TV Trwam, widzialam nawet naszego Ks Biskupa.
Ciekawa jestem czy były też posłane Rodziny z Polski.
Pozdrawiam też Ks Biskupa i życzę szczęśliwego powrotu
Cieszę się bardzoz dzisiejszego wydarzenia. Miałem nadzieję, że dokument odczytany dzisiaj zakończy szum powodowany przez środowiska „tradycjonalistyczne”. Jednak tak się nie stało, wręcz przeciwnie. Mam wrażnie, że np. twórcy bloga Kroniki Novus Ordo próbują rozpętać wojnę o rzeczy, które aprobuje Kościół Katolicki. Jestem głęboko zatroskany o tych ludzi, którzy nawet na Księdzu Biskupie nie zostawiają suchej nitki i wprowadzają chaos. Po zapoznanie się z tymi treściami zapraszam szczególnie Księdza Biskupa na stronę: http://breviarium.blogspot.com/ oraz na profil Kroniki na facebook.pl gdzie prowadzą główną batalię obrzucając błotem wszystkich związanych z Drogą, jak również rozumiejących cel i założenia Drogi Neokatechumenalnej, włączając osobę Ks. Biskupa.
Pozdrawiamy również Księże i dziękujemy.
Łukaszu, weszłam na podaną stronę ale nie ma tam możliwości ustosunkowania się do fałszu jaki tam jest podawany.
Jak manipulowane są informacje w celu dezjnformacji o tym, co dotyczy DN. Komuś bardzo zależy na mówieniu nieprawdy. Biskup Siedleckiej Diecezji jest najwyższym autorytetem dla wielu, w temacie wiary w Syna Bożego – Jezusa Chrystusa jak też w temacie katechumenatu i neokatechumenatu.
Jest jednocześnie znany jako człowiek opowiadający się za wszelką prawdą, chociażby najbardziej niewygodną dla kogoś. Tu także komuś zależy na pisaniu nieprawdy o Księdzu Biskupie.
Łukaszu, może wiesz jak można włączyć swój wpis na tej stronie podanej przez Ciebie?
Życzę wiele Bożej Mocy w pełnieniu woli Boga Ojca.
Relacjie Księdza Biskupa z każdorazowego pobytu
za granicą, przybliżają nam ważne sprawy, które przez to stają się również naszym, / blogowiczów/ udziałem.
Dzięki Drodze Neokatechumenalnej, Pan Bóg ratuje moje małżeństwo i dzięki DN mogę poważnie potraktować swoją wiarę w Jezusa Chrystusa.Mam też niesamowitą okazję do zawierzenia siebie i moich najbliższych Panu Bogu w procesie mego nawracania się ku Prawdzie. Dziękuję też za braci ze wspólnoty
nie zawsze łatwych do bezwarunkowej akceptacji.
Bogu niech będą dzięki za powołanie do istnienia DN.
#6 nawracająca się
Ekscelencjo, piszę w nawiązaniu do tego, co powyżej napisał Łukasz. Blog Novus Ordo jest już dość znany i w wielu środowiskach opiniotwórczy. Piszą oni (m.in.):
„Jak się można było spodziewać, neokatechumenat nie uzyskał zatwierdzenia swoich nadużyć popełnianych podczas Mszy świętych. Mons. Józef Clemens odczytał jedynie dekret Papieskiej Rady ds. Świeckich zatwierdzający wspólnotowe celebracje pozaeucharystyczne (pokutne, etapowe, konwiwencje, etc.), opisane w Dyrektorium Katechetycznym Drogi Neokatechumenalnej i nieuregulowane księgami i przepisami liturgicznymi Kościoła. Oprócz tego Ojciec święty wygłosił adres do publiczności, którego robocze tłumaczenie przedstawiam poniżej (…)
Obawiam się tylko, że wspomniany dekret zawiśnie wkrótce na głównej stronie neokatechumenatu i będzie służył do wmawiania wszystkim „no przecież liturgię mamy zatwierdzoną…”
oraz (to już niestety trochę ad personam):
„Bp Kiernikowski na swoim blogu napisał, że w Watykanie „Konkregacja dla spraw Kultu i Sakramentów” zatwierdziła… Dyrektorium Liturgiczne 🙂 Żal nam Ekscelencji, bo pewnie też uwierzył w samosprawdzającą się przepowiednię NeoCentrali, a tu tym razem znowu kicha! Jednocześnie przypominamy, że nie ma „Kongregacji dla spraw Kultu i Sakramentów”, tylko co najwyżej „Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów”, ale ona nie zajmuje się nieliturgiczną, wewnątrzorganizacyjną obrzędowością świecką”.
No i mam mętlik: nie można raz na zawsze wyjaśnić, co w końcu Droga ma zatwierdzone, a co jeszcze nie. Bo ktoś tu manipuluje (delikatnie mówiąc) – podając, że zatwierdzono coś innego (ważniejszego, bo w znaczeniu dla całego Kościoła) niż w rzeczywistości (wewnętrzne ustalenia obrzędowe Drogi). Już sam nie wiem, co o tym myśleć, bo niestety, o ile środowisko Novus Ordo preferuje (li tylko) postawę jurydyczną i podaje konkretne przepisy, kanony, akty prawne, o tyle brakuje mi tego, żeby ktoś z Drogi powiedział jasno, co mamy, czego nie, o co się staramy, czego odmówiono, czy skierowano do poprawki. A może wystarczy przyjąć jednolitą semantykę i hierarchię aktów prawnych (dlaczego tego nie widać?!) i wtedy będzie można jasno określić, co jest czym.
Rozumiem, że dla wielu może być to niepotrzebne (w końcu to tylko jakieś przepisy, liczy się Duch, a nie litera, etc…). Dzięki temu np. w każdej diecezji, ba nawet parafii mamy choćby różną liczbę świec w różnych miejscach wokół ołtarza i inną radosną twórczość biskupów, liturgistów, proboszczów, no bo po co tam jakieś nudy ze Wstępu do Mszału, etc…).A jednak po coś Kościół te ramy tworzył, podobno chyba nawet z Miłości, ale dzisiaj jest inaczej…
#7 boanerges
Dzisiejsze rozesłanie rodzin i prezbiterów na misje ad gentes jest wielkim wydarzeniem w życiu Kościoła! Podobnie jak zatwierdzenie Dyrektorium Liturgicznego! Osobiście czekam jeszcze na 1 oficjalny dokument wydany z ramienia Kościoła na temat udziału osób konsekrowanych (osób zakonnych) w Drodze. Myślę, ze taki dokument pomógłby otworzyć środowiska zakonne w Polsce na Drogę i pomógłby wielu w przemianie serc i umysłów przez Słowo. Głęboka i rzeczywista Formacja Słowem – to jest to, czego w naszych zgromadzeniach praktycznie nie ma.
Cieszę się, że papież podkreślał dziś rolę wspólnot w odnowie dzisiejszego świata naznaczonego sekularyzmem. Współczesny człowiek jest zamknięty w okowach własnego egoizmu, we własnym „ja”. Formacja na Drodze leczy z tego…
Dla mnie osobiście – było to wielkie wydarzenie, pełne mocy i Ducha! (choć brałam udział w nim przez tylko internet) Droga ma najbardziej dynamiczny udział w dzisiejszej ewangelizacji świata!
@Anka: Na blogu rzeczywiście nie można odnieść się do tych kłamliwych wpisów. Jeżeli jesteś użytkownikiem facebooka, możesz znaleźć profil Kroniki Novus Ordo i tam komentować wszelkie wpisy, są to dokładnie te same, które mogłaś przeczytać na ich blogu. Wielokrotnie jednak prowadziłem dyskusję z pseudo-redakcją tego bloga, niestety to było tylko powodem do nerwów i nie wnosiło niczego. Są to ludzie, którzy ewidentnie nie uznają autorytetu papieża, a tym bardziej Jana Pawła II, który, wg nich wielokrotnie profanował Świętą Liturgię.
Oczywiście pozdrawiamy 🙂
#10 chani_vel_czupytek
Prawda sama się obroni, więc nie martwmy sie o to co mówią środowiska „tradycjonalistyczne”. Jeśli są w Kościele i najważniejsze dla nich jest to, co związane z tradycją to decyzje Stolicy Apostolskiej powinny mieć w jak największym szacunku. Jeśli mówią „Nie” temu co Kościół mówi wobec Drogi to … pytanie czy oni sami nie tworzą kościoła w Kościele.
#11 zkrainyoz
sam fakt, że krytykują biskupa na swoich stronach wnosi wiele wątpliwości co do ich wierności Kościołowi, a przecież biskup w kosciele lokalnym jest znakiem Biskupa Rzymu!
#12 zkrainyoz
do anka i łukasz
Mam do was jedno pytanie: gdzie jest ten fałsz, który tak mocno was oburza? Benedykt XVI, który jest najwyższym autorytetem dla WSZYSTKICH w Kościele, powtórzył bardzo mocno zalecenia odnośnie Eucharystii w DN. Więc o co chodzi? Może BpZbK opublikuje, co właściwie zostało zatwierdzone przez Kongregację (tekst tego dokumentu), a wtedy okaże się, czy Kronika Novus Ordo ma rację, czy nie. Po co się rzucać, skoro nie znacie tekstu. Ze słowa Benedykta XVI zacytuję tylko: „każda celebracja Eucharystyczna jest działaniem jednego Kościoła Chrystusowego i dlatego z zasady jest otwarta dla wszystkich tych, którzy należą do tego Kościoła. Ten publiczny charakter Najświętszej Eucharystii wyraża się w fakcie, że każda celebracja Mszy Świętej jest ostatecznie zarządzana przez biskupa jako członka Kolegium Biskupów, odpowiedzialnego za Kościół partykularny lokalny (por. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele, 26).
Jednocześnie, stopniowy wzrost w wierze poszczególnych osób jak i małych wspólnot powinien wspierać ich integrację w życie Kościoła, tej większej wspólnoty, to jest parafialnych celebracji liturgicznych, w których i dla których realizowany jest neokatechumenat (por. Statut, art . 6), w zwyczajnej formie liturgii. Mimo to, że Droga jest ważne, nie wolno się separować od wspólnoty parafialnej gdyż to w celebracji wspólnotowej Eucharystii jest prawdziwe miejsce jedność nas wszystkich, gdzie Pan obejmuje nas w różnych poziomach naszej duchowej dojrzałości i jednoczy nas w jeden chleb, czyniąc nas jednym ciałem (por. 1 Kor 10,16).” Pozdr
#13 mikado
jak rozumieć to co papież powiedział o nieseparowaniu się od parafii w której i dla której mała wspólnota dojrzewa w wierze?przecież Statut określił Eucharystię we wspólnocie jako część duszpasterstwa parafii…czekam z niecierpliwością na dalszy komentarz odnośnie liturgii,bo niejasne jest są też słowa,że zatwierdzone dziś celebracje nie są ściśle liturgiczne.to jaki sens miało zatwierdzanie tego,co jest w już zatwierdzonym Dyrektorium?a o Wigilii Paschalnej w żadnym z tych zatwierdzeń ani słowa-a jest to liturgia,która ma na Drodze szczególną formę i nid wszystko jest jeszcze w „księgach”.ze strony Papieża odczułem dziś wielką życzliwość i wsparcie-zwłaszcza w zapewnieniu,że nigdy nie zabraknie nam nigdy pocieszenia Chrystusa.to ważne-bo zdaje się że od różnych hierarchów-pomimo tylu lat,tylu owoców,tylu prób i dowodów wierności i posłuszeństwa-daremne jest oczekiwać uznania…trudno akceptować że Kościół jakby nie nadąża za charyzmatami,których Bóg mu udziela,i nie uczy się z historii,że zdarza mu się sprawiać cierpienie tym,którzy wiernie mu służą.ale jak mówi dziś Ambroży:”Korzystne to dla ciebie,gdy wielu jest prześladowców…”
cytuję treść dekretu za stroną watykańską:
„By a decree of 11 May 2008 the Pontifical Council for the Laity gave definitive approval to the Statutes of the Neo-Catechumenal Way. Subsequently, following due consultation with the Congregation for the Doctrine of the Faith, by a decree of 26 December 2010, the council gave approval to the publication of the Catechetical Directory as a valid and binding instrument for the catechesis of the Neo-Catechumenal Way.
Now, pursuant to articles 131 and 133 paragraphs 1 and 2 of the Apostolic Constitution ‚Pastor Bonus’ on the Roman Curia, the Pontifical Council for the Laity, having received the ‚nulla osta’ of the Congregation for Divine Worship and the Discipline of the Sacraments, grants approval to those celebrations contained in the Catechetical Directory of the Neo-Catechumenal Way which are not, by their nature, already regulated by the liturgical books of the Church”. (http://www.news.va/en/news/the-pope-the-neo-catechumenal-way-and-new-evangeli).
Jak odczytywać zastrzeżenie z końca dekretu, że zatwierdzenie dotyczy tych celebracji, które nie są ze swojej natury regulowane księgami liturgicznymi? Czy nie dotyczy to Mszy świętej?
#15 quis
Całkowicie zgadzam się z Twoim postem. Mi też brakuje trochę usystematyzowania tych wszystkich dekretów. Mi nie jest to potrzebne, ale może środowisku „tradycjonalistów” tak. Wydaje mi się, że np. jeżeli Eucharystia jest otwarta dla wszystkich powinien być dostępny dokument, który podaje formę Eucharystii, wyjaśnienie znaków, i akceptacja Kościoła. Jeżeli ludzie z wymienionej wyżej grupy są leniwi lub nie mogą zapoznać się z publikacją „Linii orientacyjnych…” w których forma Eucharystii jest opisana niech mają czarno na białym. Mam nadzieję, że wszystkie dokumenty odnośnie Drogi, będą szybko dostępne w języku polskim. Księże Biskupie, mam nadzieję że będzie Ksiądz łaskaw wyrazić swoją opinię na temat poruszony przez boanerges i przeze mnie.
Dla wszystkich braci z Drogi dzisiaj jest wielkie święto. Aż chciałoby się spotkać razem żeby móc świętować wspólnie ;]
@mikado: poszukaj fałszu w postach Kroniki Novus Ordo. To za dużo żeby teraz wymieniać jego przejawy.
Szkoda, że nie napisze nikt z tych, którzy tam byli, a ja widziałam wielu znajomych. Nie tylko naszego ( 🙂 ) Księdza Biskupa, widziałam wędrownych prezbiterów i także Anię z Kubą z Poznania.
Pozdrawiam Wszystkich Posłanych
Mogę odpowiedzieć podobnie: poszukaj fałszu na blogach DN. To żaden argument. Prawda wyzwala, a to zakłada jasność i jawność argumentów. Dyskutujemy o dokumencie, który znamy z opowiadań, w tym opowiadań BpZbK. Mam szacunek dla narracji, ale chciałbym poznać literę tego prawa.
Poza tym DN jakkolwiek rozpoznana jako inspiracja Boża w Kościele jest także dziełem człowieka i podlega osądowi właśnie w tym względzie. Mam więc prawo do krytyki także tego dzieła. I to nie tylko działań członków, ale i założeń. Tyle w tej sprawie.
A na marginesie: Mówicie tyle, że jesteście fałszywie osądzani. A dlaczego tak chętnie osądzacie innych?
Ludzie, na litość Boską, nie wprowadzajcie już dalszego rozłamu na my o oni. Albo jesteśmy jednym Chrystusowym Kościołem, albo jesteśmy sektami. Szkoda, że w Tygodniu Modlów o jedność Chrześcijan tyle piany i złości pojawia się na blogach. Oczywiście, że wczorajsze zatwierdzenia zawierają zgodę Kongregacji na liturgię DN, ale nie w ramach Mszy św. I nie ma co udawać, że jest inaczej.
Nikt nie jest bez skazy i zmarszczki, a jednak jesteśmy Kościołem i nikt nie ma prawa do tryumfalizmu. Jest rzeczą wyraźnie widoczną, że nie wszystko w DN jest jasne i czytelne. Od dawna interesuję sie DN, ale nie angażuję właśnie dla tych niedopowiedzęń i wygodnych dla DN głoszonych prawd. To budzi niepokój. Fakt zatwierdzenia Statutu i Liturgii DN ma też drugie dno. Papiez nie chce rozłamu w Kościele, a docenia dobro, które DN wnosi. Nie znaczy to, że nie ma żadnych obaw.
#19 duszpasterz
ad 4 #anka
Siostro! bez egzaltacji! też wszedlem na podaną przez Łukasza stronę i nie znalazłem „opluwania” KS. Biskupa Kiernikowskiego, ani fałszu. Więc bez przesady; każdy może mieć swoje zdania w tych kwestiach.
Owszem, Ks. Biskup Kiernikowski ma wiele zalet godnych szacunku, ale też bez przesady. Najwyższym Autorytetem i Przewodnikiem w Kościele
jest Duch Św., a z woli Pana Jezusa – na ziemi papież
#20 duszpasterz
Ekscelencjo! ukazał się chyba w środę, albo w czwartek na stronach naszej diecezji artykuł bardzo spokojny i wyważony na temat DN, ale wkrótce zniknął. Czy możnaby było go przywrócić i trochę potrzymać na stronie. Ten artykuł dość przejrzyście i bez agresji i innych emocji precyzuje istotę DN i może wielu pomóc w jej rozumieniu, a także w konfrontacji z rzeczywistością.
#21 duszpasterz
Nie wiem, dlaczego został zdjęty.
Poproszę,aby został przywrócony
Nic o was nie wiem, gdzieś kiedyś słyszałem o was, i czytam i widzę, że bardzo dużo jest osób z DN.
Jak czytam te wypowiedzi, wszystkie z uwagą – taka jedna refleksja mi się nasuwa – mówimy o Neokatechumenacie i na tym się skupiamy – a nie na Drodze, której celem jest jak dobrze rozumiem i czytam za Wikipedia
Droga jest formacją służącą doprowadzeniu do dojrzałej wiary parafian – osoby już ochrzczone, ale potrzebujące gruntownego wprowadzenia w program Chrystusowego Kazania na górze, poprzez nauczenie ich słuchania Słowa Bożego /por. KO 25[6]/, aktywnego, świadomego i pełnego uczestniczenia w liturgii /por. KL 14[7]/ oraz przeżywania miłości /(gr.) agapé/ we wspólnocie chrześcijańskiej /por. KK 9[8]/. W ramach tego programu formacyjnego do chrztu przygotowywane są także osoby niechrzczone[9]. Ze względu na katechetyczny charakter oraz cel neokatechumenatu, którym jest odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, jest on realizowany w parafiach pod opieką pasterską proboszcza[10]. Wspólnoty neokatechumenalne są więc częścią danej parafii, a nie jakiegoś oddzielnego stowarzyszenia w Kościele.
I tak mi jeszcze jedna myśl przychodzi, odnośnie zadanego pytania: czy były polskie rodziny . Chyba by trzeba było jeszcze do nas tych rodzin dosłać, zamiast od nas gdziekolwiek wysyłać…..
Czytam jeszcze, że droga powstałą w związku ze zmianami społecznymi, sekularyzacją – czy odpowiedzią na to jest program Chrzest w życiu i misji Kościoła.
A co mi tam wypalę jak zawsze. Jeżeli tam jest to chociaż jeden hierarcha jest przytomny i czujny w Polsce i już nikogo nie powinno dziwić marginalizowanie Jego działań i opluwanie – jak to sugerują członkowie DN.
Jakże to inne od wizji „polskiego” Kościoła i przekazu RM
#20 – Tak bardzo podoba mi się ujęte przez Ciebie – bez przesady – 😀
Uporządkujmy: wczorajszy dekret dotyczy obrzędów nie zawartych w księgach liturgicznych.
Obrzędy, zawarte w księgach liturgicznych (mszale rzymskim, rytuale rzymskim itp.) a więc zarówno Eucharystia jaki i inne sakramenty mają być celebrowane przez DN ŚCIŚLE WEDŁUG TYCH KSIĄG jedynie z tymi wyjątkami, na które wyraźnie zezwolono w zatwierdzonym niedawno statucie. I ŻADNYMI INNYMI.
Jeśli chodzi o celebrację Eucharystii wczorajszy dekret nic nie zmienia w stosunku do statutu.
Nadal nie wolno akompaniować kapłanowi na gitarze, nadal nie wolno przerywać Modlitwy Eucharystycznej żadnymi słowami śpiewanymi przez wiernych (z wyjątkiem aklamacji po Przeistoczeniu).
Wczorajszy dekret w ogóle Eucharystii nie dotyczy.
Nie rozumiem, po co wczorajsze święto psuć nie mającym nic wspólnego z prawdą tryumfalizmem.
#25 Michał Barcikowski, redaktor "Christianitas"
Proszę Państwa ! Mało istotne jest to, że Kronika Novus Ordo się myli tu czy tam. Zanim zaczniemy rozliczać innych zróbmy porządek u siebie. A tymczasem każdy kto angielski zna rozumie, że Papież nie zatwierdził ŻADNYCH dokumentów dotyczących sprawowania Liturgii, bo ta – w szczególności Liturgia Mszy Świętej – Eucharystia ma być sprawowana dokładnie tak samo, jak we wszystkich innych rzymskokatolickich wspólnotach.
Katolik ma prawo krytykować hierarchię we wszystkim, co nie stanowi magisterium. Ma się stosować do jej zarządzeń, ale wewnętrznie może się z nimi nie zgadzać. To podstawy teologii. Wyjątkiem są dogmaty – ma obowiązek każdy katolik je przyjąć, ale już uzasadnienia nie musi. Podstawy dogmatyki katolickiej. Pamiętajmy, że biskup jest też człowiekiem i jest omylny. Ja podziwiam Księdza Biskupa, że wogóle prowadzi blog i jest otwarty na dyskusję, co jest rzadkością wśród naszej polskiej hierarchii. Jeśli raz czy drugi we wpisie się pomyli – można Mu to wytknąć, choć sposób w jaki to robi KNO jest nie do końca dobry. Z drugiej strony od Pasterza wymaga się jednak precyzji daleko posuniętej, bo właśnie takie niedomówienia powodują wśród wiernych „zamęt”.
A Biskup popełnij poważny błąd, bo podał, że dokument zatwierdził zły wydział Kurii Rzymskiej – nie Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów a Papieska Rada ds. Świeckich. Ona dekret wydała, choć ta pierwsza zapoznała się z treścią dokumentu, jednak jako że dotyczy on „nieliturgicznych” czynności, nie była władna odnieść się do nich.
I jeszcze jedno – kardynał prefekt KKBiDS nazywa się Antonio Kardynał Cañizares Llovera. Dwuczłonowe jest nazwisko, więc skrót to Kard. A. Canizares Llovera, albo od biedy Kard. A. Canizares. Ale na pewno nie L. Canizares:)
#26 WOLAND
Jezeli rzeczywiscie sa jakies powazne niejasnosci w sposobie celebrowania liturgii we wspolnotach Drogi, to jak wytlumaczyc fakt, ze akceptuje sie ten stan od ponad 40 lat? Jesli Stolica Swieta zalecala jakies zmiany to dotyczyly one raczej rzeczy drobnych i odpowiedzia bylo posluszenstwo. Inna rzecz – Kosciol nie przemawia chyba tylko w dokumentach. Moze warto przypomniec, ze Prefekt Kongregacji ds. Kultu i Dyscypliny Sakramentow, Kard. Canizares sprawowal Eucharystie z katechistami wedrownymi z calego swiata – odsylam do oficjalnej strony Drogi. Moglby przeciez powiedziec:”ja celebruje zgodnie z ksiegami zatwierdzonymi, wiec bedzie tak i tak…” i pokazac w ten sposob jak ma byc celebrowana Eucharystia we wspolnotach. Tymczasem problem zdaje sie byc glebszy – w podejsciu do samej liturgii, a szerzej do samego Soboru. Czasem spotkac sie mozna z ignorancja – ktos moze uwazac sie za obronce tradycji, a jednoczesnie calkowicie nie znac historii rozwoju liturgii. Ile rzeczy ulegalo zmianie… a dzis powstaje zgorszenie przy najmniejszych zmianach.
Moze duszpasterz uscisli co to znaczy, ze Duch Swiety jest najwyzszym autorytetem? Czy On wydaje jakies dokumenty? czy przemawia w sumieniu kazdego wierzacego, a wiec nie potrzebujemy Magisterium?
A na ziemi tylko papiez? czy to nie jaks zredukowana eklezjologia? Co Sobor i KPK mowia o zwyczajnym nauczaniu biskupa? Chyba zbyt latwo zatrzymujemy sie na definicji nieomylnosci Papieza, zwalniajac sie od posluszenstwa i czci (gdy chodzi o prezbiterow)naleznych biskupowi.
Spotykalem roznych ludzi z Drogi, w roznych krajach, z biskupami o roznym nastawieniu do Drogi i – pomimo ludzkiej slabosci, sklonnosci do szemrania itd. – Droga prowadzi ostatecznie do pasluszenstwa, chocby wbrew wlasnemu rozumowi. Od poczatku mowi sie braciom, ze Droga nie jest celem samym w sobie. I ten radykalizm w gruncie rzeczy nie podoba sie wielu przeciwnikom. Kiedy ukazal sie artykul „Konserwatywni nowinkarze” – o Drodze, ktory ukazywal, ze Droga nie podoba sie w gruncie rzeczy srodowiskom o skrajnych pogladach – w jedna lub druga strone. Dla jednych – koserwatysci, dla innych – nowinkarze… .
Jeszcze jedna mysl odnosnie tekstow pisanych. Wczorajsza wypowiedz Papieza jest doskonalym przykladem na to, ze to co pisane nie w pelni wyraza intencje autora. Kto byl na audiencji, widzial i slyszal Papieza, mogl odczuc z jaka moca, z jakim zaangazowaniem i z jaka radoscia dodawal odwagi, mowil o owocach Drogi, o swiadectwie TRWANIA W JEDNOSCI Z KOSCIOLEM I NASTEPCA PIOTRA. Z calosci tekstu pisanego natomiast nie da sie juz tak odczytac co Papie szczegolnie wyakcentowal – a wiec kazdy moze wybrac to, co dla niego wygodne.
Wczorajsza audiencja byla naprawde swietem, naprawde poslaniem, utwierdzeniem ze jestesmy na wlasciwej drodze, ale jesli tak jest, to jest to droga naszego Pana, ktory przez swoje zycie zmierzal do Jerozolimy, by przyjac krzyz, ktory Mu tam przygotowano. Stad najmocniej dla mnie wybrzmialo ODWAGI!
Oczywiście, że Kościół przemawia nie tylko przez dokumenty, ale poprzez praktykę. Tyle tylko, że praktyka nie może stanowić zaprzeczenia dokumentów. Może dokumenty uściślać, może być normą tam, gdzie dokumenty milczą. Jeśli jednak dokumenty mówią jedno, a praktyka nawet najdostojniejszego kardynała jest wprost sprzeczne z dokumentami to nie jest to praktyka, którą należy naśladować ale jest to praktyka, która demoralizuje.
Kościół przez 40 lat przyglądał się Drodze, w tym równieżjej obrzędom paraliturgicznym i wreszcie sposobowi sprawowania przez DN liturgii (MSzy i innych sakramentów) i po czterdziestu latach powiedział: to i to z waszej specyfiki w sprawowaniu liturgii (Mszy i sakramentów) jest wartościowe, chwalebne i warte zachowania (i wymienił konkretnie i wprost w zatwierdzonym statucie Drogi a przypomniał wczoraj Benedykt XVI). Resztę specyfiki należy porzucić i sprawować liturgię tak, jak ją przewidują księgi liturgiczne całego Kościoła.
Proste, jasne i czynione z miłością i troską, by nie ocalić nic z tego, co może nowe i inne, ale wartościowe.
#28 Michał Barcikowski, redaktor "Christianitas"
Podaję z wczorajszego biuletynu Radia Watykańskiego (zapewne nie wszyscy mają dostęp).
Watykan: zatwierdzenie liturgii wspólnot neokatechumenalnych i rozesłanie przez Papieża na misję kolejnych należących do nich rodzin
◊ Do dekretu Stolicy Apostolskiej zatwierdzającego specyficzne elementy liturgii wspólnot neokatechumenlanych nawiązał Papież, przyjmując je dzisiaj w Watykanie. Dokument Papieskiej Rady ds. Świeckich, pozytywnie zaopiniowany przez Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, został odczytany przed audiencją. Benedykt XVI podkreślił, że ukazuje on, jak Kościół docenia duchowe bogactwo Drogi Neokatechumenalnej, troszcząc się jednocześnie o jedność i zgodę w Kościele.
„Jest to jeszcze jeden element ukazujący, jak Kościół uważnie towarzyszy wam z cierpliwym rozeznaniem, jak rozumie wasze bogactwo, ale też dba o jedność i harmonię całego Ciała Kościoła (Corpus Ecclesiae). Daje mi to okazję do krótkiej refleksji o wartości liturgii – mówił Papież. – W sprawowaniu sakramentów Chrystus zanurza nas w Tajemnicy Paschalnej, by przeprowadzić nas od śmierci do życia, od grzechu do nowego istnienia w Chrystusie. Dotyczy to w sposób szczególny sprawowania Eucharystii, która, będąc szczytem życia chrześcijańskiego, jest też podstawą jego ponownego odkrywania, do czego dąży neokatechumenat. Jak czytamy w waszym statucie, «Eucharystia jest istotna dla neokatechumenatu, gdyż jest on katechumenatem pochrzcielnym, przeżywanym w małej wspólnocie» (art. 13 §1)”.
„Właśnie aby pomóc w ponownym zbliżeniu do bogactwa życia sakramentalnego tych, którzy oddalili się od Kościoła czy nie otrzymali odpowiedniej formacji, neokatechumeni mogą celebrować niedzielną Eucharystię w małej wspólnocie, po pierwszych nieszporach niedzieli, zgodnie z rozporządzeniami biskupa diecezjalnego (por. Statut, art. 13 §2) – kontynuował Ojciec Święty. – Jednak każde sprawowanie Eucharystii jest działaniem jedynego Chrystusa wraz z jedynym Kościołem, a zatem otwarta na wszystkich należących do Jego Kościoła. Ten publiczny charakter Świętej Eucharystii wyraża się w fakcie, że każda celebracja Mszy św. jest ostatecznie kierowana przez biskupa jako odpowiedzialnego za dany Kościół lokalny członka kolegium biskupów. Celebrowanie w małych wspólnotach zgodnie z księgami liturgicznymi, za którymi trzeba wiernie iść, i z odrębnościami zatwierdzonymi w Statucie Drogi Neokatechumenalnej ma pomóc przechodzącym neokatechumenat w przyjęciu łaski wejścia w zbawczą tajemnicę Chrystusa, która umożliwia chrześcijańskie świadectwo zdolne, by przyjąć kształt nawet radykalny”.
Papież wskazał, że stopniowe dojrzewanie w wierze poszczególnych osób i małych wspólnot ma im pomagać we wchodzeniu w życie wielkiej wspólnoty Kościoła. Realizuje się je w zwyczajnej formie przez sprawowaniu liturgii w parafii, dla której działa neokatechumenat. Zatem również podczas formacji neokatechumenalnej nie należy się oddzielać od parafialnej wspólnoty. Ojciec Święty rozesłał około stu wielodzietnych rodzin z Drogi Neokatechumenalnej z misją na tereny zdechrystianizowane w różnych krajach, szczególnie europejskich. Wyraził przy tym neokatechumenom wdzięczność za ich wkład w nową ewangelizację.
Tyle biuletyn RW.
Dziękuję wszystkim, którzy szczerze i z troską podejmują dyskusję związaną z powyższym tematem. Dobrze byłoby ostudzić głowy trochę zbyt „gorące” emocjami (z jednej i drugiej strony).
W miarę możliwości będziemy kontynuować ten ważny temat.
Komunikat RW o tyle niezręcznie sformułowany, że sugeruje, jakoby wczorajszy dekret dotyczył Mszy czy też innych sakramentów. Nie dotyczył.
#30 Michał Barcikowski, redaktor "Christianitas"
czyli w kontekście słów „Celebrowanie w małych wspólnotach zgodnie z księgami liturgicznymi, za którymi trzeba wiernie iść, i z odrębnościami zatwierdzonymi w Statucie Drogi Neokatechumenalnej ma pomóc przechodzącym neokatechumenat w przyjęciu łaski wejścia w zbawczą tajemnicę Chrystusa, która umożliwia chrześcijańskie świadectwo zdolne, by przyjąć kształt nawet radykalny” oraz fragmentu dekretu, który zacytowałem powyżej, rację ma pan Barcikowski, pisząc, że liturgia Mszy św. powinna być we wspólnotach odprawiana tak samo, jak podczas normalnych mszy parafialnych, z dwoma wyjątkami – Komunią udzielaną pod dwoma postaciami i znakiem pokoju przeniesionym wcześniej?
#31 quis
Całość audiencji jest na: http://www.youtube.com/watch?v=vlGhKyis_3s Gorąco polecam janusz
Ważne wydarzenie. I tak sobie pomyślałem, skoro jest odzew i głosy sprzeciwu i takie tam jakieś, z którymi polemizować mi się nie chce nawet. Oczywiście z powodu ułomności – a nie z pogardy niechęć ta wynika. – To musi być ważne.
&20,Duszpasterzu ,z całym szacunkiem do wszystkich Księży ale chyba mi przyznasz rację, że nie koniecznie wszyscy mają wyjątkowy autorytet u swych owieczek. Kierując się tym,co i jak naucza Ksiądz Biskup Zbigniew Kiernikowski, jakie ma rozeznanie i jakiego Bożego Ducha, jest dla mnie wyjątkowym autorytetem Kościoła.
Należę do wspólnoty DN od 10 lat i jestem świadkiem wspaniałego daru tejże wspólnoty dla każdego co należy do niej i dla otoczenia w którym jesteśmy /przez nasze nawracanie się/. Nie oddzielamy się w żaden sposób od parafialnej wspólnoty, ceniąc działania Proboszcza i księży.
W miarę możliwości każdy z nas okazuje troskę o sprawy swojej parafii.
Istnieją różne wspólnoty ale bardzo atakowana jest Droga, między innymi przez niezrozumienie jej wyjątkowego posłannictwa / a może właśnie przez to/- bycia świadkiem Jezusa Chrystusa w głoszeniu Jego Prawdy przez dawanie świadectwa swoim życiem , na serio.
Wszelkie nowości w sprawowaniu Eucharystii nie gorszą nas ale pomagają w przeżywaniu wyjątkowości tego Sakramentu. Tu jest ten sam Jezus Chrystus , jak na Mszy w parafii, tylko przyjmowany w mniejszym zgromadzeniu. Między innymi pozwala to na poczucie większej więzi z braćmi ze wspólnoty.
DN jest otwarta dla k a ż d e g o kto tylko zechce, więc w czym problem aby dołączyć do czegoś wyjątkowego. Wystarczy tylko odważnie wsiąść do tego pociągu a zawiezie do takiej stacji / mijając kolejne/, do której wszyscy zmierzamy.
Podróż ta zaczyna się od katechez neokatechumenalnych i jeśli będzie się posłusznym Duchowi Świętemu, jedzie się dalej. Odwagi.
#8 Agnieszko
Wydaje mi się, że nie potrzeba już żadnego oficjalnego dokumentu Kościoła w sprawie uczestniczenia osób zakonnych w Neokatechumenacie. Statuty Drogi tak ten temat ujmują w Tytule II, rozdz.I, Art.5,par. 2 :
„Duchowni i osoby zakonne, którzy pragną ożywić dar Chrztu poprzez Neokatechumenat i także lepiej mu służyć, idą tą Drogą w poszanowaniu własnego powołania i charyzmatu, wypełniając zadania powierzone im przez ich Biskupa diecezjalnego, albo w przypadku osób zakonnych, przez przełożonego. Ponadto dla osób zakonnych wymagana jest zgoda ich Przełożonego”.
Znam kilku kapłanów zakonników, którzy kończą Drogę. O siostrach zakonnych (w Polsce) nie słyszałam.
to jeszcze tylko dodam, że widziałem na audiencji mojego znajomego – o.Krzysztofa Broszkowskiego OP – kaznodzieję posługującego wraz z grupą w UK (ostatnio chyba Manchester).
A’propos – tak sobie popatrzyłem i mam takie 2 wolne wnioski: 1)ksiądz (ale nie biskup czy kardynał) związany z Drogą częściej nosi brodę) 2) ksiądz związany z Droga (ale j/w) raczej nie nosi sutanny, ale preferuje styl krótki: tzw. clergy. Ktoś wie, o co w tym chodzi..?
#36 boanerges
Czytając te wszystkie wypowiedzi odnoszę wrażenie, iż niektórzy na siłę szukają sensacji. Moim zdaniem wypowiedź Ojcia Św. („Celebrowanie w małych wspólnotach zgodnie z księgami liturgicznymi, za którymi trzeba wiernie iść, i z odrębnościami zatwierdzonymi w Statucie Drogi Neokatechumenalnej…”) powinna uciąć wszelkie bezsensowne dyskusje chyba, że ktoś ma czelność podważać i dyskutować z autorytetem Papieża. Mają więc być zachowane przepisy ksiąg liturgicznych z odrębnościami zatwierdzonymi w Statusach DN. Czy nie jest to jasne? Może wystarczy popatrzeć co zostało zatwierdzone w Statusach i zakończyć czczą dyskusje. Rozumiem jednak, że są tacy (zresztą znam osobiście takie osoby), dla których Statut nic nie znaczy. Można byłoby jednak powiedzieć, że skoro dokument zatwierdzony przez Kościół nie ma dla nich znaczenia to cały Kościół również nic dla nich nie znaczy. Wielu z nas chciałoby miec Kościół taki dopasowany do siebie, taki własny. Jeśli coś nie mieści się w naszym wyobrażeniu o Kościele to sprzeciwiamy się temu. Tak też jest w tym przypadku. Takie sprawowanie liturgii, takie eucharystie nie mieszczą się w ramach „mojego” Kościoła, więc muszę krzyczeć i bronić swoich przekonań nawet gdyby były one walką z Kościołem. Bo najważniejsze jest to aby się bronić – a może czasem warto byłoby umrzeć?
#37 Ciech
Do wszystkich mam jedno pytanie po tym potoku róznych opini może ktoś się pokusi w sposób prosty napisać – powiedzieć jak rzeczywiście powinna wyglądac msza św. , jak powinien zachowywac się celebras jak osoby świeckie , kto i czym sie zajmuje ale w oparciu o mszał rzymski , rytuał rzymaski itp., jestem prostym człowiekiem jakich wiele na podlaskiej ziemi i coraz cześciej przy tych ,,nowinkach,, zastanawiamy sie czy to ten sam kościół co naszych ojców.
#38 ciekawy
Ad #38 ciekawy
Zapraszam do udziału w naszej Diecezjalnej Szkole Liturgicznej.
Do liturgii jest potrzebne wprowadzenie typu mistagogicznego.
Nie da się zrobić tak, jak Ty tego byś sobie życzył: w sposób prosty napisać – powiedzieć jak rzeczywiście powinna wyglądac msza św. , jak powinien zachowywac się celebrans jak osoby świeckie, kto i czym sie zajmuje ale w oparciu o mszał rzymski, rytuał rzymski itp.
Istnieje Ogólne Wprowadzenie do Rzmyskiego (umieszczone na początku Mszału i dostępne jako oddziela książka).
Jest tam przedstawiony szereg norm, które obowiązują i są normy „otwarte” wskazujące na czynności lub sposoby ich wykonania do uznania celebransa.
Trzeba przede wszystkim poznać ducha liturgii i ducha (mens) przepisów liturgicznych.
W praktyce parafialnej niektóre z potrzebnych i ważnych norm (ale także ducha) nie zostają w pełni zachowane; bądź też inne nie zostają wykorzystane. Wiele dzieje się z niezrozumienia liturgii, z powodu zbyt „ekonomicznego” podejścia do liturgii czasem z nieznajomości oraz z powodu zbyt małej wiary czy miłości do tego, co otrzymalśmy jako dar w liturgii.
To tyle. Często powtarzam, że liturgię charakteryzuje „antyekonomiczność” i bezinteresowność. W liturgii uczymy się „tracić siebie”. Tzn. tak przeżywać siebie, by składać siebie w ofierze (por. Rz 12,1n). Dopóki ktoś nike zrozumie chociażby czegoś z tej prawdy i tej tajemnicy, dyskusje o liturgii czy nawet „zachowanie przepisów” mogą okazać się jałowe, płytkie a nawet w jakimś sensie zwodnicze.
Jeśli jesteś zainteresowany pogłębieniem swoich wiadomości oraz wprowadzeniem w arkana liturgii, to napisz do mnie na adres mailowy bp@radiopodlasie.pl.
Tak, to jest wydarzenie historyczne, bardzo ważne i oczekiwane. Ważne dla całego Kościoła. Z wielką radością powtarzam : Siamo MOLTO GRATI a Benedetto XVI e alla Chiesa e in questo atto vediamo che e`veramente una madre, madre e maestra.
Niech słowa Benedykta XVI kończące tę audiencję pozostaną przy nas, szczególnie przy posłanych do niełatwej misji we współczesnym świecie :
CORAGGIO! Il Signore non manca di accompagnarvi e anch io vi assicuro la mia preghiera e vi ringrazio per i tanti segni di vicinanza.
Ku pamięci i przestrodze wszystkich, którzy są na DN lub z nią walczą chcę przytoczyć fragment ostatniej modlitwy Jezusa, która podkreśla co jest najważniejszym a mało docenianym aspektem wiary: J 17. 11 Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie. Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, ABY TAK JAK MY STANOWILI JEDNO. W taką jedność wierzyli, za nią cierpieli i oddali życie Unici Podlascy, których wspomnienie przypada jutro. Oby brak troski o jedność kościoła nie była przyczyną wiecznego potępienia.
@ Tereska
Nie wiem jeszcze (do jutra) ile rodzin z Polski zostało wysłanych. Wiem (z bardzo dobrego źródła hehe) o jednym małżeństwie, które zostało posłane do jednego z miast w USA.
@ AnnaK
Ci którzy byli w Rzymie na audiencji nie mogą nic napisać bo jeszcze nie wrócili. Prosto po jej skończeniu wrócili na dwa dni do Porto.
#42 widzący
sensownie, kompetentnie, spokojnie:
http://dominikanie.pl/blogi/wojciech_surowka_op_blok_wschodni/
Ad #42 widzący
Dzięki za informacje. Domyślałam się, że może jeszcze są w drodze.
Czytam o tym neokatechumenacie i coś mnie tu nie pasuje że tyle jest opinii negatywnych i pozytywnych.Sam na tej drodze nie byłem i nie jestem z braku możliwości choć bym chciał być uczestnikiem neokatechumenatu.Jeżeli ks.Biskup przecież to popiera to musi być to dobre i wie co by ludziom pomogło w poznawaniu Pana Boga.Można tylko ludziom pozazdrościć jak ktoś ma możliwość korzystania z neokatechumenatu.
#45 Józefie
Jeżeli masz takie pragnienie to zaufaj Bogu ,że On będzie wiedział jak to zorganizować .
W moim przypadku tak się stało/chociaż wcale nie mialam jeszcze takiej ufności-powiedzialam tylko CHCĘ/ i wciąż ogarnia mnie zdumienie ,że w żaden sposób nie byłabym w stanie tego” wyreżyserować ” .
Byłam osobą / w oczach swoich i innych/ bardzo religijną .Dopiero teraz przez poznawanie Słowa na Liturgiach Pan Bóg pokazuje mi prawdę o mnie i każdego dnia daje Swoje Światło na poznawanie Jego dobroci i miłości.
Teraz wiem i wierzę ,że nic „nie muszę „, bo tylko On może dzialać prze zemnie – gdy Mu na to pozwolę .
chyba nie potrzeba już nic komentować http://www.vaticanradio.org/pol/Articolo.asp?c=557027
#47 joanna
Także mam w sobie pragnienie bycia na katechezach neo i później- zdecydowania czy chcę być we wspólnocie. Byłam tylko na kilku, bo nie w mojej parafii, a dojazd w godzinach wieczornych jest trudny.
Szkoda, że wciąż jest tych katechez mało, chociaż…wydaje się, że szybko rozwija się DN w diecezji, ale…chorobą młodości jest brak cierpliwości 🙂
ad #47 – nie rozumiem entuzjazmu, przecież to też tylko komentarz.
#49 Jasiek
Ad #49 Jasiek i #47 joanna
Infromacja z Biuletynu Radia Watykańskiego (120123):
Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego: zatwierdzenie neokatechumenalnych celebracji ma znaczenie dla całego Kościoła
Dekret Papieskiej Rady ds. Świeckich zatwierdzający specyficzne elementy celebracji wspólnot neokatechumenalnych opublikowano 20 stycznia przy okazji papieskiej audiencji dla 7 tys. „neokatechumenów”. Dokument wydano po pozytywnym zaopiniowaniu przez Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Dlatego o jego znaczenie zapytaliśmy jej prefekt, kard. Antonio Cañizaresa.
„Zatwierdzenie tego dekretu o celebracjach Drogi Neokatechumenalnej zawartych w jej Dyrektorium Katechetycznym to dla całego Kościoła uznaniem, że w inicjacji chrześcijańskiej musi być zawsze łączność między Słowem a celebracjami – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Cañizares. – Właśnie Słowo Boże, działanie Boga, sam Bóg przemawia do nas. W celebracjach poznaje się Boga, Bóg działa. Właśnie te celebracje naznaczają poszczególne etapy Drogi Neokatechumenalnej, które należą też do każdej inicjacji chrześcijańskiej. W starożytnym katechumenacie różne jego etapy były naznaczone specyficznymi celebracjami dla każdego momentu tej drogi. Dziś czyni się to samo. Nie jest to więc coś sztucznego, nie chodzi o metodę wymyśloną przez ludzi. Przeciwnie, celebracje te odpowiadają drodze nawrócenia, drodze wiary, drodze pełnego włączania w życie chrześcijańskie w Kościele”.
Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego zwrócił też uwagę na niezbędność liturgii dla nowej ewangelizacji, w którą są tak bardzo zaangażowane wspólnoty neokatechumenalne. Bez Eucharystii nie jest ona możliwa – podkreślił hiszpański kardynał.
Przytaczam tę informację dla wygody Blogowiczów niezależnie od tego, czy to będzie odbierane jako entuzjazm czy triumfalizm czy też jako jeden element w procesie stawania się i określania rzeczywistości charyzmatycznej w Kościele.
Nasze duszpasterstwo potrzebuje katechumenatu a DN jest jedną z propozycji o takim właśnie charakterze.
Tę sytuacje widział już tyle lat temu kandydat na ołtarze – ks. Franciszek Blachnicki pisząc m.in. tak:
„Ciekawe, że wtedy, kiedy rodzina chrześcijańska była jeszcze tym, czym miała być, nie było w Kościele żadnej nauki religii, żadnej katechizacji, a chrześcijaństwo było o wiele bardziej żywe, dynamiczne.
Dzisiaj dzieci coś tam słyszą na lekcji religii, jakąś teorię, a w domu stwierdzają, że to jest gadanie ponad głowami, piękne frazesy, bo przecież tak nigdzie nie jest. Gdy dziecko dochodzi do używania własnego rozumu, to po prostu przestaje w to wszystko wierzyć, bo codziennie spotyka się z zaprzeczeniem tego, o czym słyszało na religii.
Po wielu latach nauki religii wyrastają nam ciągle nowe pokolenia pogan, analfabetów życia religijnego, co najwyżej pokolenie niemowląt w Chrystusie, chrześcijan żyjących cieleśnie, dla których ideał życia chrześcijańskiego to tylko legendy i życiorysy świętych ze średniowiecza czy starożytności. (…) Nie ma innej drogi ratunku dla Kościoła, jak znaleźć na nowo drogę do formowania dojrzałych chrześcijan, czyli przywrócić katechumenat. Parafia, która nie będzie miała autentycznego katechumenatu – umrze.”
Czyż nie ma w tym prawdy?
#51 ks.m.
Z przytoczonego przez Księdza Biskupa komunikatu wyraźnie wynika, że piątkowy dekret nie dotyczył celebracji Eucharystii i innych sakramentów. Te mają być celebrowane ściśle według ksiąg powszechnie obowiązujących w Kościele. Jedyne dopuszczalne wyjątki to te, które są wprost wymienione w zatwierdzonym, wcześniej Dyrektorium Katechetycznym.
Przy okazji pełna zgoda, że oszczędzanie na liturgii (czasu, pieniędzy, energii, zaangażowania) jest sprzeczne z duchem katolickiego kultu.
Tyle tylko, że żeby to zwalczać nie ma potrzeby tworzenia liturgii nowej, rzekomo nawiązującej do czasów pierwszych chrześcijan. Wystarczy ta liturgia, którą już nam dał Kościół, tak w formie zwyczajnej jak i w formie nadzwyczajnej.
#52 Michał Barcikowski
#52 Michał Barcikowski,
1. Zastanawia mnie stwierdzenie:
„rzekomo nawiązującej do czasów pierwszych chrześcijan”…
zakładające złą wolę przy tworzeniu liturgii w neokatechumenacie.
2. Czy wspólnota neokatechumenalna jest poza Kościołem?
Może jej liturgię potraktować jako „daną nam przez Kościół”, podobnie jak formę zwyczajną i nadzwyczajną?
1. Można mieć dobrą wolę, ale się pomylić, czyż nie? Albo zaufać ludziom, którzy się pomylili. Ale żeby nie powodować niepotrzebnych zadrażnień: moja uwaga o „rzekomości” odnosiła się jedynie do niektórych zwyczajów Drogi, a nie do generalnej zasady konieczności katechezy dorosłych.
2. Kłopot jest taki, ze Kościół nie dał Drodze nowej liturgii (mówię cały czas o mszy i sakramentach, a nie o obrzędach wewnętrznych Drogi, które były przedmiotem piątkowego dekretu i które jak najbardziej są specyficzne dla Drogi i dozwolone – tyle, że liturgią w sensie ścisłym i właściwym nie są), ale nakazał wiernie trzymać się tej już istniejącej zezwalając jedynie na kilka, ściśle wymienionych w Dyrektorium Katechetycznym zmian.
Jeśli Pani te wyjątki chce koniecznie nazwać „liturgią Drogi” to oczywiście można. Tylko, że nie będzie to precyzyjne określenie.
#54 Michał Barcikowski
1. zrozumiałam, że chodzi o LITURGIĘ „rzekomo nawiązującą do czasów pierwszych chrześcijan”, nie o ZWYCZAJE Drogi,
2. kto ma oceniać, czy ktoś się pomylił?
3. pisze Pan „Kościół nie dał Drodze”… Kościół, czyli kto? Papież, biskupi… a może Kościół to także i ta grupa wokół Kiko?
(bo np. ks. Stanisław Szczepaniec pisze w Zeszytach Formacji Liturgicznej „Co to jest liturgia?”, że odnowa liturgii NAJPIERW dokonywała się w mniejszych grupach, klasztorach, głównie benedyktyńskich…)
4. czyli celebracje Drogi nie są liturgią? Nie są dziełem Boga dla człowieka wyrażonym przez znaki?
Nie są „źródłem, z którego wypływa moc Kościoła”? (por. KL 10)
5. rozumiem, że z podobnym zaangażowaniem strzeże Pan czystości liturgii sprawowanej w rycie zwyczajnym i nadzwyczajnym? Zwraca uwagę tym, którzy zgadzają się na użycie gitar, bębenków i syntezatorów lub włączają muzykę z magnetofonu (w listopadzie słyszałam na własne uszy w poznańskim kościele…) podczas celebrowania Eucharystii.
6. nie atakuję Pana, chętnie przeczytam Pana wyjaśnienia.
Kochani Tradycjonaliści, wróg jest gdzie indziej, a wy nie widzicie, że Neokatechumenat coraz bardziej upodabnia się do reszty, dosyć niemrawego wobec zagrożeń Kościoła, co wyhamowuje dynamikę Drogi, która z perspektywy Kościoła powinna być najważniejszym atutem. Od kiedy własne seminarium Drogi zaczęło wypuszczać więcej „swoich” księży, wykluło się nawet pisklątko kleryklaizmu. Pojawił się nowy ciężar skądinąd ważkiego słowa „posłuszeństwo” bardziej zgodny z akcentującym konformizm rozumieniem tego terminu przez hierarchię. Możecie narzekać, że ten proces przebiega zbyt wolno, ale nie zmienia to faktu, że Neokatechumenat od czasu osiągnięcia stabilizacji poprzez zatwierdzenie statutów wszedł na ścieżkę, którą wcześniej poszło wiele „rogatych” ruchów w Kościele np. franciszkanie po odrzuceniu reguły Założyciela i przyjęcia nowej, opracowanej przez uczonych w prawie. W 1995 r. Kiko powiedział, że kiedyś Kościół nie potrzebował neokatechumenatu i być może kiedyś znowu go nie będzie potrzebował. Jakis żal ściska mi serce, ale to bardzo prorockie słowa. Duch Święty powieje i powoła nowe rzeczywistości, które współcześni mu „tradycjonaliści” (być może z neokatechumenatu) będą krytykować za „nowinkarstwo”. Jak „stare zakony” pytały po co Kościołowi franciszkanie i dominikanie, a potem oni wszyscy razem krzywili się na otwartość jezuitów, ci zaś z kolei gdy obrośli w piórka z kolei krytykowali jansenistów bądź Opus Dei. Naprawdę, miejmy wszyscy więcej dysnansu do siebie, jeśli w oczach Boga jesteśmy ważni, to nie dla tych spraw, o które się kłócimy. A co do przesadnego triumfalizmu, to bierze się z czasów, gdy Droga wisiała na włosku (wypędzanie wspólnot z parafii przez pobożnych proboszczów), a wielu duszpasterzy pozwalało sobie na okazywanie lekceważenia doświadczenia wiary człowiekowi prostemu, który wchodził do Kościoła z szamba jakim było jego wcześniejsze życie. Sam, nie gramotny w księgach i maszałch takiej niczym niesprowokowanej arogancji posmakowałem. Po prostu, dziś czujemy się przez Kościół wreszcie pokochani, a jest to dla nas ważne, bo go kochamy – dlatego ta dziecięca radość, która tak drażni innych. Spokojnie, minie jak dziecku wysypka, po co na siebie przedwcześnie pokrzykiwać, gdy niezadługo razem będziemy szli na śmierć, bo oprawcy nie będą widzieć żadnych między nami różnic.
#56 PCC
U O. Wojciecha Surówki przeczytałem, że Pan Kiko prowadzi rozmowy z Kościołem Prawosławnym o rozpoczęciu DN w ich kościele. W związku z tym rodzi mi się następujące pytanie: Czy liturgia i obrzędy DN są na tyle uniwersalne by mogły swobodnie wpisać się w specyficzną liturgię Kościoła Prawosławnego tworząc między kościołami pomost pojednania, czy może DN ma stać ponad kościołami tworząc nijako „Lepszy Nadkościół”?
#57 lemi58
chętnie się zaangażuję w Twoją dyskusję z Marcinem Barcikowskim ale nie za bardzo rozumiem o co chodzi?
Mam wrażenie, że rozmawiacie o dwóch różnych sprawach. Mogę prosić o proste i jasne wyjaśnienie?
#58 widzący
Ad #57 lemi58
Krótko, chociaż to sprawa bardzo ważna.
Katechumenat w Kościele był wcześniejszy niż podziały, jakie nastąpiły. Podziały nastąpiły m.in. z powodu braku właściwej formacji do wiary i zaistnieniu „innych” faktorów czy interesów. Wiem, że jest to uogólnienie i uproszczenie, ale dotyka to sedna sprawy.
Nie chodzi o tworzenie „Lepszego Nadkościoła”, ale jednoczenie Kościoła Chrystusowego przez nawrócenie, do którego wzywa i które umożliwia Ewangelia (kerygmat), a w czym może służyć formacja katechumenalna.
Jeszcze na koniec uwaga:
bardzo bolesne jest użyte przez Ciebie sformułowanie: „Lepszy Nadkościół”.
Powstaje u mnie pytanie, do czego i kogo ma to się odnosić (chociaż można z komentarza wnioskować) i czy to jest wyraz troski o Kościół Chrystusowy czy też ironia bądź złośliwość.
Takie pytania zrodziły się we mnie, gdy przeczytałem ten komentarz.
Jest to bolesne.
Jakże daleko nam do ducha prawdziwego ekumenizmu i tego, co było przedmiotem modlitwy i ostatecznie całego dzieła Jezusa (zob. J 17,6-26).
Mam nadzieję, że będę – przynajmniej po części – zrozumiany.
Piszę to z prawdziwą troską.
być może jest tak, jak piszesz – piszemy o dwóch różnych sprawach. Jeżeli tak jest – to z mojego powodu, bo nawet nie próbuję porównać swojej wiedzy z wiedzą Pana Michała.
W pewnym sensie „zaczepiłam” Pana Michała Barcikowskiego, bo nie rozumiem niechęci do Drogi Neokatechumenalnej.
Nie rozumiem nazywania jej liturgii czy zwyczajów „rzekomo” nawiązujących do czasów pierwszych chrześcijan.
Nie rozumiem, dlaczego celebracje Drogi nazywa się obrzędami i nie nazywa się liturgią.
Dlaczego wciąż przypomina się o gitarach na Mszy świętej celebrowanej przez wspólnoty Drogi, jednocześnie nie dostrzegając błędów w liturgii w naszych parafiach.
Dlaczego, gdy papież mówi:
„Celebrowanie w małych wspólnotach zgodnie z księgami liturgicznymi, za którymi trzeba wiernie iść, i z odrębnościami zatwierdzonymi w Statucie Drogi Neokatechumenalnej ma pomóc przechodzącym neokatechumenat w przyjęciu łaski wejścia w zbawczą tajemnicę Chrystusa, która umożliwia chrześcijańskie świadectwo zdolne, by przyjąć kształt nawet radykalny”,
dostrzega się słowa „zgodnie z księgami liturgicznymi, za którymi trzeba wiernie iść”,
nie dostrzega się natomiast
„ma pomóc przechodzącym neokatechumenat w przyjęciu łaski wejścia w zbawczą tajemnicę Chrystusa, która umożliwia chrześcijańskie świadectwo zdolne, by przyjąć kształt nawet radykalny” (a tym radykalizmem jest decyzja o wyjeździe na misje).
lemi #57 Bp Zbk#59
Tak trudno wyrażać się nie używając wartościowania! Lepszy czy prawdziwy Kościół, stać ponad kimś drugim ( w swojej racji).Tymczasem pojednanie bierze się z uniżenia a nie ze stanięcia ponad. Do takiej postawy wiedzie katechumenat. Dlatego taki bolesny zgrzyt w wypowiedzi #57 lemi.
#61 grzegorz
Ad2. Uprawniona władza kościelna.
Ad3. Kościół, czyli wspólnota osób pozostających pod zwierzchnictwem Biskupa Rzymu, wyznających tę samą wiarę i przyjmujących te same sakramenty. Tak rozumiany Kościół zezwolił Drodze na pewne obrzędy. A na inne nie zezwolił.
MA Pani oczywiście rację, że odnowa liturgii zaczynała się zawsze w małych wspólnotach. Ale nigdy nie miało to charaktery wprowadzania modyfikacji do rytu mszy czy innych sakramentów ale zawsze troskliwą celebrację już zatwierdzonych przez Kościół obrzędów, na odkrywaniu obrzędów zatwierdzonych ale zapomnianych, na właściwym ustawianiu hierarchii liturgii i paraliturgii z przywracaniem pierwszeństwa tej pierwszej itp. Kościół zawsze przypominał, że wprowadzanie do liturgii obrzędów nie zatwierdzonych przez Kościół nie ma nic wspólnego z odnową liturgii, a jest niezgodnym z duchem kościoła eksperymentowaniem.
4. Cytat z depeszy KAI na temat piątkowej audiencji papieskiej dla członków DN: „Wcześniej sekretarz Papieskiej Rady ds. Świeckich, bp Josef Clemens odczytał dekret, aprobujący celebracje zawarte w Dyrektorium Katechetycznym Drogi Neokatechumenalnej. Ojciec Święty podkreślił, że wspomniane celebracje nie są w ścisłym tego słowa znaczeniu celebracjami liturgicznymi, ale stanowią część itinerarium wzrastania w wierze.”
W sensie ścisłym liturgią jest celebracja eucharystii i innych sakramentów oraz liturgii godzin. Wszystkie inne obrzędy, w tym również zatwierdzone w piątek 20 stycznia obrzędy stosowane na Drodze podczas poszczególnych jej etapów są obrzędami paraliturgicznymi, choć oczywiście nie sprzecznymi z liturgią w ścisłym rozumieniu, ściśle z nią związanymi i mającymi swoją olbrzymią wartość.
AD5. Tak staram się reagować tak samo, gdy liturgia trywializowana jest w sytuacji parafialnej czy też we wspólnocie przywiązanej do liturgii w formie nadzwyczajnej.
I jeszcze jedno: nie ma we mnie niechęci do Drogi a ni tym bardziej do tych, którzy nią kroczą. Jeśli pozwalam sobie na przypominanie zasad, obowiązujących wszystkich członków Kościoła to w szczerym przekonaniu, że będzie to z pożytkiem tak dla Drogi, jak dla całego Kościoła.
#62 Michał Barcikowski
@Bp Zbigniew Kiernikowski
Jako uzupełnienie wpisu Księdza Biskupa pozwolę sobie przytoczyć fragment homilii Pawła VI, wygłoszonej podczas koronacji nowego papieża w dniu 30 czerwca 1963 r.:
Podejmiemy na nowo, jak już to zapowiedzieliśmy, celebrację Soboru Powszechnego i prosimy Boga, by to wielkie wydarzenie utwierdziło w Kościele wiarę, pobudziło w nim siły moralne, odmłodziło go i dostosowało do współczesnych potrzeb formy oraz tak ukazało ten Kościół braciom chrześcijanom odłączonym od jego doskonałej jedności, aby uczynić pociagającym, łatwym i radosnym szczery powrót, w prawdzie i w miłości, do mistycznego ciała jednego Kościoła Katolickiego.”
W trosce o jedność chrześcijan nie może chodzić o stworzenie jakiegoś nowego Kościoła, innego niz Kościół Katolicki ale o zgromadzenie wszystkich ochrzczonych w już istniejącym Kościele Katolickim.
#63 Michał Barcikowski
To, że w potocznym języku a szczególnie na Drodze stawiamy znak równości między liturgią, celebracją czy też obrzędem nie znaczy, że są one tym samym.
Proszę zwrócić uwagę,że sam Statut dokonuje rozróżnienia. Tak zwane liturgie słowa, powtórzę tak zwane na Drodze liturgie słowa, Statut wyraźnie (w Art. 11) nazywa Celebracją Słowa. A określenie „Liturgia” zastrzega (w Art. 12) tylko dla Wigilii Paschalnej i Eucharystii.
Każdy neon :), powinien znać Statut.
Dla mnie powód takiego rozróżnienia a nawet wartościowania jest jasny i jeśli jesteś zainteresowana to pociągnę temat dalej.
Nawiązując zaś do piątkowego wydarzenia, należy się pewne sprostowanie i wyjaśnienie. Otóż, nagłówki wiadomości podane przez serwis kai czy też radio watykańskie wprowadziły bardzo duże uproszczenie mogąc nawet wprowadzić nieświadomie w błąd gdy pisały o „zatwierdzeniu liturgii neokatechumenalnej”.
Na oficjalnej stronie Rady do spraw Świeckich, znajduje się stosowny komunikat i to co zatwierdził dekret nazywa on jasno ceremoniami bądź obrzędami zawartymi w Dyrektorium Katecheteczny. Dyrektorium zaś to nic innego niż opis wszystkich etapów jakie mamy na Drodze.
Bardzo ważne jest też przemówienie Benedykta XVI jakie nastąpiło po odczytaniu dekretu przez bp. Clemensa. Otóż sam Papież w co najmniej dwóch miejscach zatwierdzone elementy nazwał obrzędami (całkowicie słusznie, co też chętnie bym rozwinął w ewentualnej odpowiedzi).
Na Drodze jest duże bogactwo „skarbów” stąd też rozróżnienie między liturgią, celebracją a obrzędami.
Na razie to tyle, pozostałe kwestie z Twojego postu zostawiłbym sobie na później.
#64 widzący
We wcześniejszych wpisach pojawiało się sformułowanie „tradycjonaliści” w odniesieniu do członków Kościoła Katolickiego a w domyśle „my lepsi, postępowi itp.” kroczący DN. A przecież, jak pisze Ks. Biskup DN jest powrotem do zawieszonych, trochę zapomnianych tradycji, obrzędów wszystkich Kościołów. Jeśli Pan Kiko rozmawiając z innymi Kościołami będzie szukał porozumienia na płaszczyźnie powrotu do tradycji i jedności spełni również i moje pragnienie jedności Kościołów podobne do Unii Brzeskiej. Natomiast, gdy będzie próbował narzucić Kościołom jedynie słuszną i najlepszą liturgię i obrzędy potwierdzi zarzuty niektórych, że DN jest „sektą”. Ponieważ nie chciałem używać tak dosadnego sformułowania utworzyłem nazwę „Lepszy Nadkościół”.
#65 lemi58
Mam pytanie czy jest możliwe zaaplikowanie dzisiejszego neokatechumenatu w innych Kościołach?
O ile pierwotny katechumenat był stricte przygotowaniem do przyjęcia Chrztu Świętego przez serię przygotowań, obrzędów a mógł trwać do 3 lat. To neokatechumenat dzisiejszy jest czymś więcej niż tylko zapomnianym katechumenatem w wersji po chrzcielnej trwającym 25 a nawet 30 lat.
Dodatkowymi problemami są: różnice dogmatyczne, kwestia usprawiedliwienia czy nawet kwestia istnienia sukcesji apostolskiej. Przy czym myślę, że ksiądz Biskup dokonał jednak za dużego uproszczenia w poście # 59, niestety w tej chwili nie mogę się do tej treści odnieść.
#66 widzący
Mam wielu znajomych z DN, dlatego zastanawiam się czy nie zacząć chodzić na katechezy w Kraśniku, miałbym kawałek drogi do przejechania, ale ufam, że dam radę, mimo życiowych niedogodności.
#67 faber
Ad #67 faber
Zachęcam, by z otwartością ucha i serca wysłuchać katechez zwiastowania i wziąć udział w dwóch celebracjach liturgicznych oraz w konwiwencji.
Potem zobaczysz i będziesz mógł zdecydować, czy odpowiedzieć w wolności na to zaproszenie, by wejść do wspólnoty.
Dziękuję ks Biskupowi za słowa wsparcia. Ufam, że to, co tu jest napisane w komentarzach o Drodze nie jest prawdą i że ten ruch jest zgodny z wolą Papieża. Mam nawet folder dot. wspólnot i są tam pozytywne cytaty JPII i Pawła VI na temat Neokatechumenatu.
#69 faber
#62 Michał Barcikowski,
Poczytam sobie więcej o liturgii i paraliturgii, o eksperymentowaniu z liturgią.
Panie Michale, o DN nie powinno się mówić , że jest jakimś innym Kościołem ale jedną z wielu wspólnot, przy tymże Kościele istniejących.
Wydaje mi się,że pewne różnice w sprawowaniu Eucharystii, nie powinny być przedmiotem jakichkolwiek zatargów wewnątrz Kościoła.
Papież widzi owoce Drogi i to jest najważniejsze.
Nie mnie oceniać osoby, które nie rozumieją pewnego bezcennego dobra, które „zasadzane” jest w tychże wspólnotach Drogi. Powiem z doświadczenia,że Droga otwiera nam serca i umysły
tak na ludzi, jak i na pewne ubogacenia liturgii.
Rozumiem Pana tak, że chodzi Panu o literę tradycji ale Kościół jest na szczęście otwarty na wprowadzanie uzasadnionych , ubogacających liturgię zmian.
Smutne są powiedzenia ” Daj człowieka a znajdę na niego paragraf” i „Pewni ludzie na każdego kij znajdą”.
Wszyscy chrześcijanie jednakowo odpowiedzialni jesteśmy za dawanie świadectwa swoim życiem w imię Jezusa Chrystusa. W waśniach i sporach jest
destrukcja a w poszanowaniu różnic wynikających z
tradycji, pojednanie.
Jest mi bardzo smutno z powodu ataków na chrześcijan przez walczących z nami, jak również z powodu braku odpowiedzialności ze strony wierzących, mających mało zaufania / jak to się mówi/, nawet do autorytetu samego Papierza .
Ze szczerymi życzeniami obrony najwyższych wartości w imię Jezusa Chrystusa.
Ad #66 widzący
Słyszałam ostatnio o takich rozmowach z Kościołem Prawosławnym, a także, że jest już droga w innym Kościele (teraz nie pamiętam dokładnie jakim, więc nie chcę namieszać).
Natomiast może zaciekawi Cię wspólnota w Serbii, gdzie jest kilku katolików, kilku prawosławnych i kilku nieochrzczonych. Są razem, tam jest prawosławie wokół, a wspólnota jest przy kościele katolickim, ale prawosławni pozostają prawosławni, mają swoje święta, np. Boże Narodzenie obchodzą trochę później, więc wspólnota przeżywa też to dwa razy.
Nieochrzczeni wychodzą do salki przed Komunią, czyli po modlitwach wiernych i ktoś prowadzi z nimi katechezę-rozmowę. Wracają na błogosławieństwo. Bardzo podobała mi się ta otwartość wspólnoty, podobał mi się też na Passze chrzest osoby dorosłej, przez zanurzenie.
#72 AnnaK
Nie podoba mi się ten ton wrogości w wypowiedziach związanych z nazewnictwem, dla mnie wygląda to na zwyczajne „czepianie się”. Z drugiej strony jednak słyszałam o niestosownych zachowaniach dotyczących Eucharystii( których lepiej nie przytaczać i nie rozpowszechniać). Dlatego przyjmuję te ostre wypowiedzi jako troskę o Liturgie, choć obawiam się tzw. „wylewania dziecka z kąpielą”, zniechęcania kogoś do wszystkiego, co nowe.
Zauważyłam też staranne używanie słowa „Celebracja” przez Księdza Biskupa.
Potrzeba nam dużo roztropności, tym bardziej, że drobne różnice są czasem pretekstem do wrogości mającej znacznie głębsze korzenie.
#73 AnnaK
Pozwolę sobie uściślić na podstawie wspomnianej publikacji:
Celebracje liturgiczne to:
inne sakramenty święte,
sakramentalia,
KKK 1674 wskazuje, że zmysł chrześcijański znajduje wyraz w różnych formach pobożności, które otaczały życie sakramentalne Kościoła. I nazywa te formy religijnością ludowa, do których zalicza zarówno nabożeństwa, jak i oddawanie czci relikwiom, pielgrzymki, procesje, tańce religijne, itp.
Ks. Stanisław Szczepaniec zaznacza, że pojęcie „paraliturgia” nie występuje dziś w dokumentach Kościoła i nie zaleca się jego stosowania, gdyż przedrostek „para” kieruje uwagę człowieka w stronę mniej znanych sfer psychiki człowieka, a nie udziału w nabożeństwach.
Mój wniosek…
obrzędy, ceremonie różnych wspólnot Kościoła, jeśli nie są opisane w księgach liturgicznych Kościoła, nie można nazwać celebracjami liturgicznymi (tu zmieniam zdanie i chyba się zgadzam z Panem?)
Ale też raczej nie można ich nazwać ani religijnością ludową, ani paraliturgią. Czy tak?
#64 widzący,
dziękuję za wyjaśnienia. Dużo mi pomogły.
Już wiem, że jest i na czym polega różnica między liturgią a ceremoniami, obrzędami i celebracjami.
Ale ja nie wiem o co tyle hałasu. Przecież Chrystus jest obecny wszędzie, nawet na Eucharystii w neokatechumenacie, więc po col tyle dyskusji?
Chrystus jest jeden, a wspólnot wiele, jak to można pogodzić?
#76 chani_vel_czupytek
Nie traktuję uczestników Drogi jak innego Kościoła, tylko jako braci w wierze. To raz.
Kościół oczywiście otwarty jest na modyfikacje rytu.
Z życzliwością patrzył na modyfikacje stosowane na Drodze i kilka z nich zatwierdził. Reszty nie.
#77 Michał Barcikowski
#73 masz rację , ktoś słusznie powiedział ” diabeł tkwi w szczegółach”
#78 Tereska
#76 chani,
jednak pewna jasność sformułowań jest potrzebna…
I co to znaczy, że „Chrystus jest obecny NAWET na Eucharystii w neokatechumenacie”?
Jeżeli jest to Eucharystia sprawowana według zatwierdzonego dokumentu On tam jest, bez NAWET!
Zwracam uwagę na to, że w Oświadczeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ks. Piotra Natanka i jego zwolenników podano:
„Rada zwraca uwagę, że Msze św. sprawowane przez suspendowanego kapłana są niegodziwe i świętokradzkie, a udzielane rozgrzeszenia – nieważne”.
To znaczy – żeby mówić o obecności Chrystusa w sakramentach trzeba spełnić określone warunki
(w przypadku ks. Natanka – zabrakło posłuszeństwa Kościołowi)
# 51.ks.m
Bardzo pomyślny jest ten komentarz tego księdza.Wprowadzić do każdej parafii katechumenat to parafia ożyje bo znajdzie się na Drodze do Jezusa Chrystusa.Jest to bardzo mądre spostrzeżenie.
#80 Józef
Do Serbii (Walewo) wyjechała kilka late temu rodzina, którą znam, więc nie jest do dla mnie zaskoczenie. Choć zastanawiam się swoją drogą co myśli głowa tamtejszej Cerkwii o tych prawosławnych, którzy mają kontakt z Drogą.
o jaki ton wrogości w wypowiedziach a propos nazewnictwa chodzi?
#81 widzący
Tę tematykę podejmuje również „Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii. Zasady i wskazania”, wydane w 2001 r.
#82 Sylwester_CSsR
Moja koleżanka wrócił z Porto z konwiwencji i mówiła, że kard. Canizares odprawił Eucharystię z pełnią znaków o które się tu niektórzy kłócą. Co to znaczy może mi ktoś wytłumaczyć? Kiko odczytał jakiś dokument regulujący przebieg Eucharystii.
#83 faber
Proszę ostrożnie mówić o „ubogacających liturgię zmianach”.
Po pierwsze dlatego, że centrum Liturgii jest Jezus Chrystus, jest Bóg. I to stanowi największe jej bogactwo i Sacrum, nie ma wiec możliwości ubogacić jej bardziej. Poza tym istnieje duże ryzyko, że te sztuczne ozdobniki zasłonią to co najważniejsze.
Po drugie, Liturgia (przy czym mam na myśli Mszę, Eucharystię) jak nazywa ją Katechizm Kościoła Katolickiego (KKK)nie jest dziełem człowieka ale Trójcy Świętej. Przez ten fakt, że nie jest też własnością żadnego człowieka. Nawet Papieża :). Słowa te można znaleźć także w innych źródłach (Magisterium i Tradycja Kościoła).
#84 widzący
czy mogę prosić o wyjaśnienie dot. otwartości na zmianę rytu o której Kolega wspomniał w poście # 77 ?
#85 widzący
Najlepiej żebyś dokładniej podpytał tej koleżanki, tym bardziej, że jak sam wspominasz zastanawiasz się mocno nad pójściem na katechezy.
Co prawda z mojej wspólnoty w Porto był mój brat ze wspónoty (ex główny odpowiedzialny), ale ponieważ nie byłem na ostatniej celebracji Słowa wiec nie miałem okazji z nim porozmawiać.
#86 widzący
Ad #81 widzący
Jeśli jako „widzący” nie widzisz wrogości, to chyba dobrze, jeśli tak zostanie 🙂
W Valjevie były dwie rodziny od nas, jedna jest już w Kosowie, a druga, jak się właśnie dowiedziałam po konwiwencji w Rzymie, wyjeżdża do Ljubljany w Missio ad Gentes.
Kilka lat temu był w Valjevie vladika bardzo życzliwy dla DN, miał przyjaciół biskupów katolickich, ale on już nie żyje. Ciekawe, że w swej życzliwości był odosobniony, inni duchowni mieli odmienne podejście i nie brali pod uwagę jego zdania.
Taka demokracja. Nie można było zapraszać na katechezy. Jedynie chodziliśmy do tych katolików, którzy byli na liście zrobionej przed wojną, aby też zobaczyć, czy żyją, głosić Dobrą Nowinę i zapraszać.
Teraz nie wiem, jak jest, tyle,że Valjevo stało się odrębną diecezją.
#87 AnnaK
#81 Sylwester_CSsR,
tak, czytałam o tym dokumencie, ale w sieci są tylko omówienia niektórych rozdziałów.
#45,80 Józef
Moim wielkim pragnieniem/marzeniem jest to, aby w naszej parafii zaistniała ta forma inicjacji chrześcijańskiej jaką jest neokatechumenat (katechumenat pochrzcielny). Wydaje mi się, że mogłoby być więcej niż tylko kilka zaledwie parafii skupiających kilkanaście wspólnot neokatechumenalnych w tak dużym mieście. Katechiści opowiadali, jak wiele niezrozumienia spotykają u księży, czy samych proboszczów.
A mnie się wydaje, że dużo zależy także od otwartości Księży Biskupów.
W Statucie DN czytam : „Neokatechumenat jest narzędziem służącym Biskupom do ponownego odkrywania chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych już ochrzczonych. Droga Neokatechumenalna jest realizowana w diecezjach pod kierownictwem Biskupa diecezjalnego” /Tyt. I i II/ Szkoda, że Księża Biskupi nie sięgają w większym wymiarze po to skuteczne narzędzie. To jest moje spostrzeżenie.
I to nie jest nic nowego w Kościele. Już w pierwszym wystąpieniu na soborze w 1962 r. bp Wojtyła domagał się przywrócenia inicjacji chrześcijańskiej i katechumenatu. Też uważam, że to ożywiłoby parafię, chciałoby się – każdą parafię. Tu chodzi o WIARĘ ŻYWĄ, żywy, a nie „martwy” Kościół ( o czym kiedyś, Józefie, wspomniałeś).
#89 Miriam
W posynodalnej adhortacji apostolskiej PASTORES GREGIS /o biskupie słudze Ewangelii Jezusa Chrystusa dla nadziei świata/-2003r. przeczytałam wczoraj, że Biskup jest odpowiedzialny za inicjację chrześcijańską (pkt 38): „W obecnej sytuacji Kościoła i świata opatrznościowym okazuje się powrót do wielkiej tradycji dyscypliny inicjacji chrześcijańskiej, szczególnie w odniesieniu do dorosłych. To pożyteczne polecenie przekazał Sobór Watykański II w celu otwarcia drogi spotkania z Chrystusem i Kościołem wielu mężczyznom i kobietom dotkniętym łaską Ducha Świętego i pragnącym wejść w komunię z tajemnicą zbawienia w Chrystusie, który dla nas umarł i zmartwychwstał.(…) Biskupi, biorąc pod uwagę obecną sytuację, powinni wprowadzać w życie przepisy Obrzędu inicjacji chrześcijańskiej osób dorosłych”. To tyle Pastoris gregis o tym. Wybrałam tylko fragment ważnej całości :}
Dlatego doceniam bardzo posługę Księdza Biskupa Zbigniewa dla dobra diecezji i całego Kościoła, bo wspiera, popiera i prowadzi w tym kierunku „dążąc do wierności wobec Ducha, który mówi w Kościele, spotykając się i tworząc z wiernymi głębokie więzy wiary”/PG,28/. Pozdrawiam Księdza Biskupa i wszystkich Blogowiczów 🙂
#90 Miriam
„nigdy nie miało to charakteru wprowadzania modyfikacji do rytu mszy czy innych sakramentów ale zawsze troskliwą celebrację już zatwierdzonych przez Kościół obrzędów, na odkrywaniu obrzędów zatwierdzonych ale zapomnianych…” – co oznacza słówko „nigdy” i „zawsze” – nie sposób nie odnieść wrażenia, że historia Kościoła sięga Pana zdaniem maksymalnie IX wieku… Od kiedy Kościół dysponuje „zatwierdzonymi obrzędami”, a jak one powstawały, kiedy nie były zatwierdzone?
Jeżeli wszystko było tak w porządku, to skąd w „Dekrecie o celebrowaniu Mszy św.” Soboru Trydenckiego mowa jest o elementach „obcych godności tego sakramentu” tzn. o tym, „co wprowadzone zostało z powodu chciwości, braku szacunku lub zabobonu, fałszywej imitacji prawdziwej pobożności”?
„Kościół zawsze przypominał, że wprowadzanie do liturgii obrzędów nie zatwierdzonych przez Kościół nie ma nic wspólnego z odnową liturgii…” – trudno zrozumieć, dlaczego nie dostrzega Pan, że rzeczywiście w celebracjach Drogi nie wprowadzono niczego, czego wcześniej nie było w Kościele. Taka opinia byłaby krzywdząca dla liturgistów, którzy tracili całe życie na dochodzeniu do korzeni chrześcijańskiej liturgii. To jak wygląda liturgia we wspólnotach to nie owoc wymysłów Pana Kiko czy Pani Carmen, ale owoc pracy właśnie liturgistów, zwłaszcza o. Farnesa, który na koniec audiencji rozmawiał z Papieżem.
Poza tym jak z pańską opinią pogodzić fakt, że kiedy do jedności z Kościołem wracają np. anglikanie – nie zmusza się ich do porzucenia własnych tradycji w sprawowaniu liturgii; podobnie jak w przypadku grekokatolików.
Jak pisał kard. Ratzinger – duch uniformizmu, to duch wieży Babel. Duch Święty stwarza jedność pośród różnorodności – i odnosił to także do różnych form sprawowania jednej jedynej Eucharystii. Czyżby to była tylko teoria?
Jedno pytanie uściślające. To w Valjevie było małżeństwo Cz. z miasta Lu? Jeśli tak, to gdzie teraz będą wyjeżdżać?
#92 widzący
a) W którym miejscu Marcin Barcikowski pisał albo zasugerował, że historia Kościoła sięga IXw. I dlaczego akurat ten wiek Kolega wspomniał?
b) Czy wie Kolega o jakie dokładnie elementy chodzi we wspomnianym dekrecie Soboru Trydenckiego, bo mam wrażenie, że nie.
c) Jeśli chodzi o obrzęd Mszy św., to tzw. Kanon (lub inaczej I ME pochodzi z IVw.
d) Skąd dokładnie pochodzi cytat o uniformiźmie napisany przez kard. Ratzingera?
e) Co do ojca Farnesa to jaka jest podstawa i moc jego kompetencji? Znacznie ważniejszą rolę dla Drogi odegrał ojciec Yves Congar min. z koncepcjami Ludu Bożego.
#93 widzący
@ chani_vel_czupytek
a propos zdania:
„Chrystus jest jeden, a wspólnot wiele, jak to można pogodzić?”
To proste. Czym lub gdzie się objawia jedność wielu wspólnot w jednym Kościele? Jednoczy jedna i ta sama Liturgia z jej jednorodną treścią – a nawet posunę się do takiego stwierdzenia – formą.
„Przecież Chrystus jest obecny wszędzie, nawet na Eucharystii w neokatechumenacie, więc po co tyle dyskusji?”
Właśnie dlatego że w centrum Liturgi, Eucharystii, Mszy św. jest Bóg nie da się przejść wobec tego faktu obojętnie. Dla mnie więc dyskusje te są jak najbardziej zrozumiałe, tym bardziej, że jałowe nie są.
#94 widzący
Ad #92 widzący
Tak. Do miasta Lju.
#95 AnnaK
27.01 przemawiając do członków Kongregacji Nauki Wiary Papież „wskazał rozporządzenia dotyczące grup wiernych pochodzących z anglikanizmu, które pragną wejść w pełną komunię z Kościołem, zachowując własne tradycje duchowe, liturgiczne i duszpasterskie zgodne z wiarą katolicką. Bogactwem duchowym w różnych wyznaniach chrześcijańskich, wyrażającym jedną wiarę, można się bowiem dzielić.”(za Serwisem Radia Watykańskiego”)
#96 karol
Przeczytalem uwaznie wszystkie posty i mam kilka spostrzezen.
1.Droga jest itinerarium formacji chrzescijanskiej, ma wprowadzic do pelnego przezywania doswiadczenia wiary w Kosciele.
2. To pelne przezywanie wiary w Kosciele realizuje sie – z koniecznosci upraszczam – w sposob zwyczajny od setek lat w Kosciolach partykularnych, w ktorych biskup odpowiada za przekaz wiary w diecezji i wszystkich jej parafiach.
3. Znaczyloby to, ze kroczacy DN maja byc wprowadzeni w to „zwyczajne” zycie chrzescijanskie na poziomie parafii.
4. A w takim razie mozna pomyslec, ze sposob celebracji Eucharystii W DN jest pomoca, by ludzi (czesto oddalonych lub zrazonych do „faktorow” eklezjalnych) dzieki parafialnej (!) Eucharystii wspolnot DN wprowadzic w „zwyczajna” liturgie parafialna (tez celebrowana „godnie i zgodnie: z ksiegami liturgicznymi)
5. Sposob celebracji Eucharystii na DN (wg zmian zatwierdzonych w Statucie) nie jest wiec celem samym w sobie, ale zostal podporzadkowany tej wlasnie misji.
6. Czy nie prowadzi to do wniosku, ze o ile w czasie formacji DN Eucharystia tak sprawowana spelnia swoje zadanie, to dla osob, ktore odbyly itinerarium i zostaly wlaczone na nowo w pelne przezywanie wiary w Kosciele na poziomie parafii to uzasadnienie nie znajduje juz racji bytu?
7. Zwracam uwage, ze na tyle na ile rozumiem Statuty sposob celebracji podporzadkowany jest samej misji/poslaniu DN: wlaczeniu wiernych w zywa tkanke Kosciola.
8. Wlasnie tego doprecyzowania ciagle mi brakuje. Wszystkie dywagacje predzej, czy pozniej musza dojsc do tego punktu, bo albo traktujemy na serio dokumenty Kosciola albo wybieramy z nich tylko to, co nam odpowiada.
9. Jesli nadinterpetuje lub bladze prosze o korekte…
#97 midbar
Całość wywiadu z Kard. Canizares: http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/kardynal_canizares:_dzialanie_boga_w_celebracjach_dyrektorium_drogi_neokatechumenalnej_dla_wtajemniczenia_chrzescijanskiego
Kardynał Canizares: Działanie Boga w celebracjach Dyrektorium Drogi Neokatechumenalnej dla wtajemniczenia chrześcijańskiego drukuj
W ubiegły piątek, na Watykanie, w czasie audiencji, udzielonej przez Benedykta XVI siedmiu tysiącom członków Drogi Neokatechumenalnej, podano do wiadomości fakt zatwierdzenia przez Stolicę Świętą celebracji Dyrektorium Katechetycznego, wytyczających różne etapy tego doświadczenia eklezjalnego wtajemniczenia chrześcijańskiego, zrodzonego w Hiszpanii w latach 60-tych, zainicjowanego przez Kiko Arguello i Carmen Hernandez. W ten sposób dobiega kresu proces uznawania Drogi Neokatechumenalnej, po zatwierdzeniu w roku 2008 jej statutu.
Roberto Piermarini spytał Prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, kardynała Antonio Canizares.
Kard. Canizares: Zatwierdzenie tego Dekretu dotyczącego celebracji Drogi Neokatechumenalnej, zawartych w Dyrektorium Katechetycznym, dla całego Koscioła oznacza uznanie tego, że wtajemniczenie chrześcijańskie musi zawsze posiadać więź między Słowem a celebracjami: jest to Słowo Boga i działanie Boga; to Bóg przemawia do nas a w celebracjach Bóg jest rozpoznawany. Bóg działa i te celebracje wyznaczają poszczególne etapy Drogi Neokatechumenalnej, będąc równocześnie itinerarium każdego wtajemniczenia chrześcijańskiego. Jeżeli w starożytnym katechumenacie widzimy jak poszczególne etapy wyznaczone są przez celebracje specyficzne dla każdego momentu tego procesu, tak dziś czynimy to samo. Nie są zatem czymś sztucznym, nie chodzi tu o jakąś zwyczajną metodologię wymyśloną dla ludzi, lecz celebracje te odpowiadają procesowi nawracania się, procesowi wiary, procesowi pełnego włączenia się w życie chrześcijańskie w Kościele.
Roberto Piermarini: Co sądzi Eminencja o stosunku między katechezą a liturgią na Drodze Neokatechumenalnej?
Kard. Canizares: Myślę, ze stosunek ten jest modelowy. Ponieważ niektórzy chcieliby prowadzić wtajemniczenie chrześcijańskie tylko na bazie katechezy, czegoś, co robi człowiek, co mogłoby być poznane tylko na poziomie intelektualnym… wiary, Credo czy innych aspektów życia chrześcijańskiego. Jednak wtajemniczenie chrześcijańskie jest zawsze działaniem Matki Kościoła, gdzi Bóg działa. Pierwszeństwo jest po stronie Boga: Bóg działa, a człowiek odpowiada. Człowiek przebywa proces, który musi byś oświecony Słowem Bożym, a jednocześnie musi być przeżywany jako działanie Boga i przyjęcie działania Boga. To na Drodze Neokaechumenalnej jest bardzo jasne. Właśnie to odpowiada wtajemniczeniu chrześcijańskiemu i dziś (poprzez Dekret) zostało to uwypuklone. Człowiek wszelako kuszony jest twierdzeniem, że wszytsko jest owocem jego działalności, jakby chodziło tylko o włączenie się w jakieś stowarzyszenie… Nie, to Matka Kościół rodzi nowe dzieci. A jak kształtują się dzieci w łonie Matki Kościoła? Poprzez Słowo i celebracje.
Roberto Piermarini: Często mówiąc o liturgii, mówi się o jednostce, o człowieku i liturgii. Na ile jednak ważna jest wspólnota, mała wspólnota chrześcijańska, jak na Drodze Neokatechumenalnej?
Kard. Canizares: Mówiąc o Matce Kościele, o łonie Kościoła, w którym rodzą się nowi chrześcijanie, nowi ludzie, miałem na myśli to, że właśnie w tej wspólnocie, w tym Kościele, któremu przewodzi Piotr, rodzą się nowi chrześcijanie, stąd Słowo Boże, liturgia i wspólnota są nierozłączne. Jak przeżywać wtajemniczenie chrześcijańskie jeżeli nie w macierzyńskim łonie Kościoła, wspólnoty?Jak przeżywać to, co Bóg podarował człowiekowi nie dla niego samego, nie dla jednostki, lecz dla życia w nowej rzeczywistości, która jest rzeczywistością nowych synów, ludzi nowych, przmienionych łaską Bożą? Cała ta rzeczywistość jest przeżyciem Drogi NeokatechumenalneWtajemniczenie chrześcijańskie jest wtajemniczeniem całego Kościoł, wtajemniczeniem w wiar, wtajemniczeniem w życie moralne, wtajemniczeniem w liturgię, w modlitwę… to jest Kościół. Kiedy dokonuje się wtajemniczenie chrześcijańskie, Kościół daje siebie katechumenom, stąd rzeczywistość wspólnoty jest naprawdę niezbędna dla Realizacji wtajemniczenia chrześcijańskiego.
Roberto Piermarini: Co sądzi Eminencja na temat stosunku między liturgią a nową ewangelizacją, jako że zbliża się Synod jej poświecony?
Kard. Canizares: Nowa ewangelizacja nie jest możliwa bez liturgii i nie jest możliwa bez Eucharystii, stanowiącej centrum i szczyt całej liturgii. Eucharystia zawsze jest źródłem i szczytem ewangelizacji, a także nowej ewangelizacji. Rozumienie nowej ewangelizacji jako dzieła propagandowego, dzieła stowarzyszenia religijnego zmierzającego do rozpowszechnienia swoich zasad oznacza niezrozumienie nowej ewangelizacji jako działania Boga, który wzywa człowieka i obdarza łaską i darem nawrócenia i wiary, to błąd, to niemożliwe. Niemożliwa jest nowa ewangelizacja bez liturgii, niemożliwa jest nowa ewangelizacja bez działania Boga, które dokonuje się podczas liturgii, niemożliwa jest nowa ewangelizacja tam, gdzie pierwszeństwo boga nie będzie rzeczywiście uwydatnione. Pierwszeństwo Boga to liturgia, tu Bóg działa, Bóg bierze inicjatywę, Bóg zbawia, Bóg powołuje do życia nowe stworzenie, nowego człowieka i dlatego musimy zawsze przypominać, ze nowa ewangelizacja bez liturgii nie ma żadnej przyszłości.
#98 karol
Michał Lorenc dla portalu Fronda.pl o Eucharystii w neokatechumenacie:
Liturgia neokatechumenalna to dla mnie wielki dar, który dostałem od Kościoła. Odpowiadając na pytanie, czym jest dla mnie Eucharystia w neokatechumenacie, wymknę się troszkę pewnej stereotypowej opinii, bo dla mnie to nie zbiorowe, a bardzo indywidualne przeżycie. Takiego przeżycia życzę każdemu, ja doświadczam tego zwłaszcza podczas Eucharystii w neokatechumenacie.
W Kościele jestem dopiero od kilkunastu lat. Spotkanie z Eucharystią neokatechemenalną było dla mnie właściwie pierwszym poważnym spotkaniem z Panem Bogiem, pierwszą poważną liturgią. Przedtem były to dla mnie jakieś symbole, pewne doświadczenie wspólnoty. Teraz widzę, że jest wręcz odwrotnie. Tam nie chodzi o wspólne przeżywanie czegoś, to są same fakty. Podczas Eucharystii za każdym razem dokonuje się cud, którego jestem świadkiem. To nawet nie jest doświadczenie wiary; to doświadczenie pewności, że tak się dzieje. Natomiast różnica, jak jest pomiędzy Eucharystią „zwyczajną”, „kościelną” a neokatechumenalną została właściwie zamazana podczas oficjalnego zatwierdzenia przez Watykan liturgii neokatechumenatu. W tej chwili forma jest właściwie bardzo podobna, prawie identyczna z Eucharystią tradycyjną. Wydaje mi się jednak, że tak naprawdę to nie ma większego znaczenia. Wiele zależy od naszego nastawienia.
Czy dbałość o oprawę liturgii w neokatechumenacie wpływa jakoś na przeżywanie misterium? Jest wręcz odwrotnie! Podam przykład z liturgii żydowskiej – podczas zgromadzeń w synagodze Żydzi włączają bardzo ostre światła. Ich liturgia nie może być zakłócona nastrojem. Budowanie jakiegoś klimatu, na przykład poprzez zgaszanie świateł i zapalenie świeczek, może być czasem budzeniem pewnego rodzaju uczuciowości, emocjonalności, od której raczej neokatechumenat ucieka. Chodzi tu o przeżycie głęboko osobiste i duchowe, nie zaś przeżycie teatru, celebry. To coś absolutnie odwrotnego. Otrzymujemy Słowo od Boga, przy pełnym świetle bez emocjonalności, efektów specjalnych, bez zbędnych emocjonalnych kolorów, po to, by to doświadczenie było naprawdę głębokie i duchowe. To jest bardzo indywidualny dialog każdego z nas z Istotą Najwyższą.
#99 karol
Pytanie do ks.Biskupa.
Tyle się pisze i mówi o neokatechumenacie czy nie można by było ks. Biskupie ten neokatechumenat wprowadzić po parafiach. Co stoi na przeszkodzie przecież jest to dla dobra ludzi ??
#100 Józef
Ad #100 Józef
Nie ulega wątpliwości, że dziś istnieje potrzeba katechumenatu – zarówno w odniesieniu do osób nieochrzczonych, których jest i będzie coraz więcj, jak też w odiesieniu do osób, które są ochrzczone a nie zostały wystarczająco ewangelizowane (zob. Dei Verbum 96).
Katecheza, a właściwei nauka religii, jaką dziś mamy w szkole, często nie spełnia w sposób wystarczający roli formacyjnej. Bardzo osłabł też katechumenat (czyli formacja do wiary egzystencjalnej, a nie tylko do przyjmowania obrzędów) w rodzinie.
Nasze parafie w większości nie są rozumiane i widziane jako miejsca kształtowania dojrzałej wiary (i często do tego nie są przygotowane). Większość działania duszpasterskiego skupia się na aspekcie sakramentalnym, ale często bez właściwego i konsekwentnego przygotowania, które doprowadzałoby do życia w wierze mocą sakramentów. Sposób formowania życia sprowadza się często raczej do aspektu moralizującego. Mało jest natomiast wymiaru kerygmatycznego i mistagogicznego.
Próbujemy w Diecezji coś na tym polu robić, ale jest to często odbierane jako trudne do przyjęcia, gdyż zazwyczaj nie dostrzega się jeszcze wystarczyjąco samego problemu.
#101 bp Zbigniew Kiernikowski
Do Ks. Biskupa i Józefa. Pokory mi brakuje w tym co czytam w Waszych postach. Neokatechumenat nie jest jedyną drogą do życia mocą sakramentów!!! Owoce DN są niewątpliwie duże ale znam ludzi z DN u których ten owoc jest gnijący. Zapewne w każdej wspólnocie tak jest. I jako prostaczka która od poczatku uczestniczy w katechezach ” Chrzest w życiu …” powiem jeszcze że moralizowanie też jest potrzebne bo do mnie jakoś moralizowanie trafia bardziej niż zawiły język katechez. Tyle się mówi na tym blogu ostawaniu w prawdzie a czasami mam wrażenie z góry przesadzono że prawda równa się zawsze zdania Księdza Biskupa. No fakt nasz Pasterz jest biblistą a co z innymi autorytetami w tej dziedzinie?
#102 ela
#102 Elu,
Ty masz takie doświadczenie, ktoś inny – inne :
c`est la vie , takie jest życie ! 🙂
Inne autorytety, jak chcą, też się mogą wypowiedzieć na tym gościnnym blogu Księdza Biskupa, chyba nie jest zabronione 😉
To, co zamieszcza autor strony Kronika Novus Ordo, to bzdury typu „pewna pani powiedziała”. Ostatnio podzielił się rewelacją, jakoby w Neo Hymn „Chwała Bogu na wysokości” śpiewali wyłącznie uczestnicy Eucharystii, a prezbiter stoi sobie z boku. To nieprawda, ponieważ prezbiter śpiewa razem z wiernymi. KNO dzieli Kościół, są „oni” /posoborowie,/ oraz „MY – Tradycjonaliści, wierni i prawi katolicy”/. Jeśli tradsi nie uznają Papieża, ani postanowień Soboru Watykańskiego II, to sami stawiają się w opozycji schizmatyków…
#104 była_neonka
„czy nie można by było ks. Biskupie ten neokatechumenat wprowadzić po parafiach. Co stoi na przeszkodzie przecież jest to dla dobra ludzi ??”
Pozwolę sobie odpowiedzieć uzupełniając przy okazji wpis #101 księdza Biskupa.
Statut mówi tak:
Art.1, par.2: Droga Neokatechumenalna pozostaje w służbie Biskupowi jako jeden ze sposobów diecezjalnej realizacji wtajemniczenia chrześcijańskiego i stałego wychowania wiary.
Art.6, par.1: Neokatechumenat, jako itinerarium ponownego odkrywania wtajemniczenia chrześcijańskiego, jest realizowany zasadniczo w parafii[…]
Art.8,par.4: Neokatechumenat jest realizowany, w komunii z Proboszczem i pod jego pasterską odpowiedzialnością[…]
Po pierwsze, DN jest jednym a więc nie jedynym ze sposobów realizacji wtajemniczenia chrześcijańskiego.
Po drugie, odbywa się w parafii pod opieką proboszcza. Sprowadza się do tego, że wyrażę się kolokwialnie „proboszcz musi chcieć” zgodzić się na głoszenie katechez i po ewentualnym zawiązaniu się wspólnoty sprawować opiekę. Może ks. Biskup wyprowadzi mnie z ewentualnego błędu, ale nie można „nakazać” tego wszystkiego proboszczowi.
Przy okazji wspomnę, że wiele lat temu mój ówczesny Biskup zarządził we wszystkich lub większości parafii katechezy. Czy efektem było powstanie dziesiątek wspólnot w dziesiątkach parafii? Nie. Droga jest obecna od wielu lat tylko w pięciu parafiach.
Inną kwestią jest realizacja Jezusowych słów ” Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”, co się sprowadza do stwierdzenia, że ktoś te katechezy musi głosić.
#105 widzący
Ad #105 widzący
Odniosę się do drugiego:
Proboszczowie z „natury” tzn. z racji posłuszeństwa pasterskiego chcą tego i robią to, co chce biskup. Tak ja to rozumiem i spodziewam się, że tak jest.
Nie mam pewności, ale Droga chyba jest w więcej niż tylko w pięciu parafiach. O ile mi wiadomo, to w samej Białej jest chyba w czterech parafiach. To do sprawdzenia.
#106 Witka2
To jest jednak nadzieja, że jak Ksiądz Biskup danej diecezji zaproponuje, to proboszczowie podejmą ?
Od kogo zależy najbardziej ożywienie życia parafialnego ? A może inicjatywy oddolne parafian są niezbędne? Kto ma dostrzec ten problem ?
#107 Miriam
#100 Józef,
Józefie przeciez ty byłeś na drodze neokatechumenatu i zbłądziłeś, tak patrzę na to wszystko co ty wypisujesz i w głowie mi się to nie mieści.W rzeczywistości żyjesz zasadami innej wiary a tu na blogu tyle pochlebstw w stronę Księdza Biskupa. Zastanawiam sie co chcesz w ten sposób jeszcze osiągnąć? Postaraj się naprawić zło które wyrządziłeśi nadal wyrządzasz.
#108 irena
Moim zdaniem Katechetki pogonić do pracy! Zbyt mało od nich wymagamy, odbębniają robotę, nic nie ucząc i nic nie wymagając. Same 6 stawiają a dzieci pacieża nie umieją
#109 irena
@#91 Karol
Zależy, co rozumiemy poprzez „zatwierdzone obrzędy”. Jeśli zatwierdzone jakimś dokumentem, to wtedy okres św. Grzegorza Wielkiego (a więc VII, a nie IX wiek – nie wiem, skąd akurat to stulecie jest dla Pana jakąś datą graniczną) będzie najwcześniejszym znanym na momentem (co nie znaczy, że najwcześniejszym w ogóle – niedzielne formularze mszalne znane nam z tzw. pochodzącego z V w. sakramentarza galezjańskiego w zasadzie bez zmian dotrwały do 1069 r. ). Celebrowana wówczas liturgia w zasadniczym swoim kształcie przetrwała aż do 1969 r. Jeśli zaś chodzi o „zatwierdzenie” w znaczeniu przejęcia danego obrzędu od apostołów i ich następców i opromienionego ich autorytetem to oczywiście w Kościele nigdy nie sprawowano liturgii w ten sposób nie zatwierdzonej. Samowolne modyfikacje rytu nie poparte autorytetem Kościoła zawsze były obce duchowi liturgii.
Przepraszam, ale z którego konkretnie dekretu ten cytat? Bo w dostępnych tekstach dekretów Soboru Trydenckiego takiego nie znalazłem. Jedyny, który brzmi podobnie to ten z „Dekretu o tym, co należy zachować a czego unikać podczas odprawiania mszy” (sesja XXII): „Skoro zatem widać, że wkradło się już wiele problemów dalekich od godności tak wielkiej Ofiary, czy to wskutek występków naszych czasów, czy też z powodu niedbałości i niegodziwości ludzi, aby odnowić należną chwale Bożej cześć i uwielbienie, a także dla zbudowania wiernego ludu, święty sobór postanawia, że biskupi ordynariusze mają zakazać, a także będą się pilnie starać i dążyć, aby zwalczyć to wszystko, co wiedzie do chciwości, bałwochwalstwa, a także do braku czci, który nie daje się oddzielić od bezbożności albo do przesądu, pozoru prawdziwej pobożności.” Jeśli o ten fragment Panu chodziło, to przecież mowa w nim nie o błędach, które wkradły się do samego rytu ale o praktyce liturgicznej poszczególnych kapłanów. A że ta często była opłakana, tego nigdy nie kwestionowałem.
Po pierwsze, od wprowadzania do obecnie obowiązujących obrzędów tego, co „wcześniej było w Kościele” jest Stolica Apostolska a nie żaden, nawet najbardziej świątobliwy i uczony liturgista. Święta Liturgia to nie jest laboratorium doświadczalne uczonego badacza.
Już nie mówiąc o tym, że wiele tez, które przez liturgistów w okresie II Soboru Watykańskiego uważane były za pewniki nie wytrzymało próby czasu i dzisiaj są odrzucane jako nieprawdziwe (np.: tzw. Kanon Hipolita, czyli tekst, na kanwie którego ułożono II Modlitwę Eucharystyczną jako nastrasza znana anafora Kościoła Rzymskiego – w rzeczywistości nie ma dowodów, że kiedykolwiek był używany w liturgii; koncelebra sakramentalna, która rzekomo na zachodzie zaniknąć miała dopiero w średniowieczu – w rzeczywistości Kościół pierwszych wieków nie znał koncelebry sakramentalnej itp.)
Przecież ryt rzymski nie jest jedynym rytem Kościoła Katolickiego. A pojednani z Kościołem anglikanie nie mają żadnego oddzielnego rytu, ale mają zachowywać ryt rzymski z wyjątkami, na jakie zezwoliła im Stolica Apostolska. Dokładnie tak samo, jak Droga Neokatechumenalna.
Oczywiście, że duch uniformizmu w liturgii obcy jest duchowi katolickiemu. Kościół katolickie zna mnogość rytów, wśród których ryt rzymski jest jednym z wielu. Ale ta uprawniona różnorodność nie oznacza, że modyfikacje do już istniejących rytów mogą być wprowadzane samowolnie.
#110 Michał Barcikowski
Przepraszam, za mało przejrzysty układ mojej odpowiedzi. Mam nadzieję, że się Pan połapie.
#111 Michał Barcikowski
@ była_neonka napisała:
„Jeśli tradsi nie uznają Papieża, ani postanowień Soboru Watykańskiego II, to sami stawiają się w opozycji schizmatyków…”
Na szczęście to nie Koleżanka decyduje na podstawie subiektywnych przesłanek o popadnięciu tej czy innej grupy w stan schizmy, tylko po twardych faktach Papież po zasięgnięciu opinii min. Kongregacji Nauki Wiary.
Mimo, żem neon, to z racji swoich zainteresowań a także powodów osobistych z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że powyższy cytat to nieprawda, do tego będący powieleniem fałszywego mitu.
Środowiska tradycjonalistyczne to wiele wspólnot czy instytutów: najbardziej chyba znane to Bractwo św. Piusa X, ale w wyniku ogłoszenie Motu Proprio Eclesia Dei z 1988 powstały min.:
Bractwo św. Piotra, Bractwo św. Wincentego Ferreriusza (dominikanie), klasztory (męski i żeński) w Le Baroux (benedyktyni), trzy opactwa Matki Bożej w Fontgombault, Randol i Triors
(benedyktyni). Oczywiście trzeba wspomnieć o tzw. indultowcach, czyli zwykłych wiernych, którzy uczęszczają na Msze zwane trydenckimi dlatego, że biskupi lokalni wyrazili zgodę jako odpowiedź na ich prośbę, wyznaczając przy tym ten czy inny kościół.
Wszyscy tradycjonaliści uznają papieża. Co do postanowień Vaticanum II to jedynie ci pierwsi występują z merytoryczną krytyką ale nie całości postanowień tylko trzech dokumentów:
konstytucji „Lumen Gentium”, deklaracji „Dignitatis humanae” i zdaje się dekretu „Unitatis redintegratio”
#112 widzący
Szanowna Ireno informuje na drodze neokatechumenatu nie byłem a zbłądzić nie zbłądziłem bo poznałem Jezusa Chrystusa który stał się moim Panem.Dlatego daje świadectwo o Nim.Co do wiary to mam pytanie do Ciebie czy Ty rozumiesz co to jest wiara ? Co Ty rozumiesz przez stwierdzenie zasad innej wiary ? co do pochlebstw w stronę Ks. Biskupa to jest tak:
Jak żyłem kiedyś w królestwie ciemności to nie rozumiałem nauczań ks. Biskupa,ale gdy się na nowo narodziłem zacząłem rozumieć Słowo Boże i ks. Biskupa bo mówi w tym samym duchu.Co do osiągnięć to pragnę aby wszyscy ludzie poznali Prawdę o Jezusie Chrystusie i na nowo się narodzili.Co Twoim zdaniem jest złem żeby to zło naprawić ? ,chciałbym się dowiedzieć.Pozdrawiam.Józef.
#113 Józef
#113 Józefie, dla mnie wiara to nie tylko czytanie Pisma Świętego, to również strona praktyczna sumienne przygotowanie się do sakramentów św , czynne branie udziału w nich, jak również dbanie o utrzymanie naszej świątyni, a Ty Józefie co w tym kierunku robisz, cały czas uświadamiasz nas że żyłeś w ciemności teraz cię oswieciło…. Twoja sława ciebie wyprzedza, każdy wie że nie uczestniczysz w sakramentach, czy nie udzielasz sie w sprawy miejscowej parafii. Jeżeli ty masz problem z rozpoznaniem zła od dobrego to z Tobą jest już bardzo niedobrze, wręcz gorzej nisz myślałam…Przeproś ludzi których skrzywdziłeś…
#114 irena
@Józef #113
Jezusa Chrystusa poznał Pan w sakramencie chrztu. Obecność na Drodze może co najwyżej pomóc w umacnianiu i nieustannym odnawianiu tej znajomości.
#115 Michał BArcikowski
Ja też nie jestem na Drodze Neokatechumenalnej, czasem błądziłam i teraz zabiegam, by poznać Prawdę, zbliżać się do Światła, rozumieć lepiej naszą wiarę. Najbardziej zależy mi na spotkaniu z Bogiem Żywym.
W Pastores gregis przeczytałam (pkt 27), że mocą misji apostolskiej Biskup jest zdolny wprowadzać swój lud w serce tajemnicy wiary, gdzie można spotkać się z żywą osobą Jezusa Chrystusa.
W numerze 4 jest o tym, że Biskup towarzyszy każdemu postępując jak ojciec, brat i przyjaciel.
„I odwrotnie, jak napomina starożytny tekst, wierni powinni miłować biskupów, którzy po Bogu, są niczym ojciec i matka”.
Piszę o tym, bo to nowość dla mnie odkryć, że Biskup może być tak dostępny dla diecezjan.
/To w kontekście zbliżającego się Synodu Biskupów/
Chciałabym Boga doświadczać, poznawać, kochać także we wspólnocie wierzących ludzi i w Jego Słowie.
#116 Miriam
# 114 irena
Krótko i na temat przytoczę Ci psalm 40 jeżeli ten psalm zrozumiesz, odkryjesz te wszystkie sakramenty o których wspominasz. – i nie tylko ?.Pozdrawiam.
#117 Józef
Dopisze do mojej wypowiedzi # 117 : – z któryś komentarzy już napisałem ” że proboszcz i parafia mnie nie potrzebuje ” – więc nic nie mogę zrobić choć bym bardzo chciał coś robić.Jak byłem u proboszcza,to proboszcz ciągle mnie wysyła do ks.Biskupa.A od czego jest proboszcz który jest proboszczem ?.Ludzi nie będę przepraszał,że poznałem Jezusa – mogę tylko powiedzieć więcej o Jezusie jak ludzie by zechcieli mnie wysłuchać.
#118 Józef
#Józefie i tutaj masz konflik z proboszczem , moze warto przeprosić…Ale czy tylko ten problem czy nie buntowełeś ludzi?
#119 irena
#110, Panie Michale, pozwolę sobie przytoczyć Pańskie słowa :”Oczywiście, że duch uniformizmu w liturgii obcy jest duchowi katolickiemu. Kościół katolicki zna mnogość rytów, wśród których ryt rzymski jest jednym z wielu. Ale ta uprawniona różnorodność nie oznacza, że modyfikacje do już istniejących rytów mogą być wprowadzane samowolnie .”
Czy naprawdę dla Pana jest to takie oczywiste, że ubogacanie Eucharystii jako szczytu liturgii
na DN, dzieje się samowolnie? Życzę w tym miejscu Panu, wiekszej otwartości serca i ducha.
O ile mi wiadomo, ukrzyżowanie Syna Bożego było
sprowokowane przez „podrzegaczy” celowo buntujących lud. Maryja i uczniowie Jezusa nie krzyczeli, nie walczyli, lecz w milczeniu i smutku przyjmowali dalsze wydarzenia.
Bez urazy , proszę, ale pewne niezrozumienie jest częstym powodem wręcz dyskredytowania Ducha Bożego w Kościele XXI wieku.
Pozdrawiam z pewną nadzieją…
#120 niezapominajka
widzący, #84
Trzeba być na Drodze, zaczynając od słuchania katechez, aby przyjąć i zrozumieć piękno liturgii , w tym Eucharystii. Z serca, polecam…
#121 niezapominajka
# 119 irena
Szczerze mówiąc to dalej nie mogę załapać o jaki konflik Ci chodzi.Drugie zdanie Twoje też nie jest precyzyjne co do buntu ?,przepraszać to trzeba tylko muszę wiedzieć za i z czego ?.
#122 Józef
za co i z czego ?
#123 Józef
Niestety ciągle podtrzymuje Pan swoje nieuzasadnione zarzuty, które wynikają jak sądzę z niewiedzy na temat sprawowania liturgii na Drodze (pisząc o samowoli).
Rzeczywiście Stolica Święta przyjęła niektóre rozwiązania proponowane przez liturgistów, a innych nie, dla innych z kolei pozostawiając otwarte drzwi. Nieprawdą jest przecież, że wszystko zamyka się w dokumentach Soboru (nie ma tam mowy chociażby o sprawowaniu całej liturgii w języku ojczystym).
Ma Pan oczywiście prawo do swoich opinii, natomiast są to Pana opinie, Pana podejście czy interpretacja. Ja w tych samych dokumentach (jak i wiele innych osób) odczytuję inną intencję Kościoła.
#124 karol
Może to czepialstwo, ale nie stosowałbym słowa „upiększanie” w odniesieniu do Eucharystii. Jest piękna sama w sobie, ponieważ jest Chrystus – Najpiękniejszy…
Wiem, że nie o to chodziło, ale można fałszywie wywnioskować, że nasze zabiegania – jakkolwiek słuszne i piękne – cokolwiek przydają Chrystusowi.
To w ogóle jest piękny temat tzw. „błogosławionego tracenia”, gdzie wzorem jest kobieta rozbijająca flakonik drogocennego olejku i obmywająca nim nogi Jezusa… Bo rzeczywiście na Chrystusie, na liturgii się nie oszczędza; wszystko to, co potrafimy dać od siebie, ma być najpiękniejsze, ponieważ On – Jezus, jest Najpiękniejszy. Pozdrawiam.
#125 Sylwester_CSsR
jaśniej proszę :), bo ta odpowiedź ma się nijak do mojego wpisu #84
#126 widzący
Wystarczy poczytac, jak zwolennicy Tradycji Łacińskiej opluwają Sobór watykański II i bl. Jana Pawła II. Kronika Novus Ordo celuje w tym.
#127 Moira
„Wszyscy tradycjonaliści uznają papieża. Co do postanowień Vaticanum II to jedynie ci pierwsi występują z merytoryczną krytyką ale nie całości postanowień tylko trzech dokumentów:
A jakim prawem krytykują? Obowiązkiem katolika jest uznawać dokumenty Magisterium Kościoła, a nie krytykować ich według swego widzimisię. Jeśli czegoś nie przyjmują, to znaczy, że nie tworzą łączności z Rzymem…
#128 Moira
Rozważanie czytań niedzielnych (271)