Source: https://issuu.com/iwobulski/docs/magazyn_e-play_2_2018
Timestamp: 2018-06-24 08:15:19
Legal References Found: art. 89
 art. 89
 Art. 107
 art. 17
 art. 35
 art. 36
 FSK

Document Content:
Magazyn E-PLAY 2/2018 (Nr 4) by E-PLAY MAGAZYN - Issuu
MAGAZYN O HAZARDZIE NR 2/2018
Systemy w hazardzie online Automaty – czas dla profesjonalistów
Legalność pochodzenia kapitału
Eurojackopt – gra przyszłości
Automaty do gier poza kasynami – kto zapłaci karę str. 4
Kolejny numer Magazynu już przed Tobą i zrealizowane kolejne wyzwanie postawione przed nami, zespołem redakcyjnym. Niestety od poprzedniego numeru w hazardzie w Polsce nie zdarzyło się nic spektakularnego, nie doszło do przełomu w zakresie rozpoczęcia prac przy eksploatacji salonów gier lub wyłonienia firmy mającej prowadzić Narodowe Kasyno Online. Również nie doszło do obiecywanego „wyczyszczenia rynku automatów”, nadal są one widoczne w wielu miejscach w kraju, może nieco bardziej pochowane i ze zmienioną formułą. Ale zawsze to są jednak automaty dające graczom szansę na poprawę bytu lub zażycie specyficznej dawki adrenaliny podczas gry. Wszechobecne natomiast są gry oferowane przez tablety lub na smartfony, gdzie ominięcie blokad dostępu do stron (wynikających z postanowień ustawy o grach hazardowych) jest dosyć powszechne. Czyli…. kicha chciało by się powiedzieć w twarz naszym ustawodawcom. Tylko czy to cokolwiek zmieni, fakt że nadal panuje chaos i wciąż jest mętna woda w zakresie ustaleń i funkcjonowania podstawowych założeń jest normą od lat, aż czasem szkoda o tym mówić żeby nie powielać słów wypowiadanych pięć, dziesięć czy piętnaście lat wstecz. Na świecie jest jednakże ciekawie, w Londynie odbyły się kolejne targi ICE 2018. Jest to magiczne miejsce, gdzie co roku na tej imprezie można spotkać wszystkich zainteresowanych tym sektorem gospodarki – producentów i operatorów, dziennikarzy i graczy, przedstawicieli ministerstw i ustawodawców. W trakcie tych targów są organizowane ciekawe sympozja i odczyty, są one przeznaczone szczególnie dla tych, którzy poszerzając wiedzę o tej branży mają szansę skorzystać z wieloletnich i sprawdzonych rozwiązań. Równolegle w tym samym miejscu jest zorganizowana konferencja LAC 2018 – afiliacyjne targi branży hazardu online, które dają ciekawy obraz kierunków i rozwoju tego osobnego biznesu. E–hazard splata się bowiem wieloma nićmi z tym regularnym naziemnym. Prezentowane tam nowości i rozwiązania systemowe dają szczególny rozwój i impuls do budowania nowych sieci i korzystania z technologicznych ciekawostek. Z przyjemnością również należy odnotować na tych targach uzyskanie przez LVBet nagrody za nie–angielski program afiliacyjny, co wśród tysięcy podobnych firm ma swoją mocną wymowę. Chciałoby się wierzyć, że tym razem decydenci i przedstawiciele monopolu po wizycie w Londynie mają obecnie szansę skorzystać z tej wiedzy i przedstawianych rozwiązań, z pozytywnym skutkiem dla przyszłości hazardu w Polsce. I tą odrobiną optymizmu zachęcam do lektury obecnego wydania Magazynu. Iwo Bulski Wydawca
Działanie systemów na rynku online – prawdy czy mity str. 9 Automaty – czas profesjonalistów str. 14 Eurojackpot – gra, na którą czekaliśmy str. 20 Ambasador marki – ważna rzecz, ale czy na pewno? str. 23 Jackpoty online, czyli prawdziwe miliony w wirtualnych kasynach str. 26 Jak zmiana przepisów o ochronie danych osobowych wpłynie na branżę hazardową? str. 29 Zmieniliśmy naszą strategię marketingową! str. 33 Górnik XXI wieku str. 37 Design w e-gamingu str.42 Grywalizacja w branży kasyn online str. 47 Legalność źródeł pochodzenia kapitału w spółce hazardowej str. 51 Optymalizacja podatkowa w branży hazardowej - jak optymalizować przychody z reklamy hazardu? str. 57 Rozpacz, duma, fatalizm i wódka – to idealne przywary hazardzisty str.61
Automaty do gier poza kasynami – kto zapłaci karę
Bartosz Bulski – redaktor portali E–PLAY, specjalizujący się w opisywanu wydarzeń z rynku krajowego.
Dużo kontrowersji wzbudzają przepisy znowelizowanej ustawy o grach hazardowych wprowadzone w dniu 1 kwietnia 2017 roku a dotyczące kar za nielegalne urządzanie i posiadanie automatów do gier.
cje, które ten przedmiot spełnia. Tymi funkcjami są możliwości urzą-
wie właściwej koncesji, zezwolenia lub dokonanego zgłoszenia.
Wygraną rzeczową w grach na automatach jest również wygrana polegająca na możliwości przedłużania gry bez konieczności wpłaty stawki za udział w grze, a także możliwość rozpoczęcia nowej gry przez wykorzystanie wygranej rzeczowej uzyskanej w poprzedniej grze. Jak więc widzimy ustawodawca nie zdefiniował automatu, lecz gry na automatach co powoduje, iż sankcjami nie jest objęty przedmiot o konkretnym kształcie czy warunkach fizycznych, ale pewne funk-
dzania gier z elementem losowości w celach komercyjnych. Nie ma zatem żadnego znaczenia dla przepisów czy gry będą urządzane na typowym jednorękim bandycie, komputerze, telefonie, w walizce, w zegarku czy na stronie internetowej. Istotą hazardowego charakteru, który jest reglamentowany ustawowo jest właśnie losowość. A jak mówi kolejny artykuł ustawy urządzanie gier losowych, zakładów wzajemnych, gier w karty i gier na automatach oraz prowadzenie działalności w tym zakresie jest dozwolone na podsta-
Nie ma zatem w obecnych warunkach prawnych żadnej możliwości legalnego urządzania gier na automatach (jakakolwiek byłaby ich forma i wygląd) poza kasynami lub salonami gier, które będzie prowadził Totalizator Sportowy.
acząć należy od przytoczenia definicji automatu do gier. Według słów ustawy grami na automatach są gry na urządzeniach mechanicznych, elektromechanicznych lub elektronicznych, w tym komputerowych oraz gry odpowiadające zasadom gier na automatach urządzane przez sieć Internet o wygrane pieniężne lub rzeczowe, w których gra zawiera element losowości a także jeśli organizowane są w celach komercyjnych, w których grający nie ma możliwości uzyskania wygranej pieniężnej lub rzeczowej, ale gra ma charakter losowy.
Wróćmy zatem do kwestii kar, jeśli jednak ktoś nie uwierzy, że urządzanie przez podmioty prywatne gier na automatach jest w obecnym systemie prawnym zakazane. Co zatem grozi i komu? W opisywanej tutaj kwestii art. 89 ustawy o grach
hazardowych mówi jasno, że karze pieniężnej podlega: 1.urządzający gry hazardowe bez koncesji, bez zezwolenia lub bez dokonania wymaganego zgłoszenia – kara w przypadku gier na automatach – 100 tys. zł od każdego automatu, 2.posiadacz zależny lokalu, w którym znajdują się niezarejestrowane automaty do gier i w którym prowadzona jest działalność gastronomiczna, handlowa lub usługowa – 100 tys. zł od każdego automatu 3.posiadacz samoistny lokalu, w którym znajdują się niezarejestrowane automaty do gier i w którym prowadzona jest działalność gastronomiczna, handlowa lub usługowa, o ile lokal nie jest przedmiotem posiadania zależnego – 100 tys. zł od każdego automatu. Pojęcia „posiadacz zależny lokalu” oraz „posiadacz samoistny lokalu” zostały zdefiniowane w kodeksie cywilnym. Posiadaczem rzeczy jest zarówno ten, kto nią faktycznie włada jak właściciel (posiadacz samoistny), jak i ten, kto nią faktycznie włada jak użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca lub mający inne prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą (posiadacz zależny).
wością podnajmu przez wynajmującego, to odpowiedzialność na gruncie art. 89 ustawy o grach hazardowych powinna zostać ograniczona jedynie do dzierżawcy. O tym, że kary w tak drakońskiej wysokości są faktycznie nakładane poinformował niedawno Naczelnik Warmińsko–Mazurskiego Urzędu Celno–Skarbowy w Olsztynie. Zakończono jedną z toczących się spraw administracyjnych przeciwko mieszkańcowi Olsztyna oskarżonemu o nielegalne urządzanie gier hazardowych na siedmiu urządzeniach. Decyzja administracyjna kończąca postępowanie w pierwszej instancji wyniosła 700 tys. złotych (sic!). Zaznaczam, że jest to kara wymierzona za urządzanie gier na automatach a nie jak wiele komunikatów z komisariatów policji donosi za posiadanie automatów do gier. Podkreślić należy, że samo posiadanie automatu do gier nie jest zagrożone karą w wysokości 100 tys. złotych za każdy automat. Chociaż nie jest to bezkarne.
ta lub dystrybutora automatów do gier, przedsiębiorcy dokonującego naprawy zarejestrowanego automatu do gier, przedsiębiorcy dokonującego przewozu automatów do gier na zlecenie uprawnionych podmiotów. Jeśli więc nie jesteś jednym z wyżej wymienionych prawo zakazuje ci posiadania automatu do gier i nie ma znaczenia czy trzymasz automat w samochodzie, w piwnicy czy w domu na strychu i oddajesz się rozrywce wraz z sąsiadami każdej soboty. Tak jak w przypadku broni do samego posiadania wymagane jest pozwolenie tak i w tym przypadku nie ma znaczenia czy przedmiot jest używany w nielegalnej działalności.
Ustawa o grach hazardowych zakazuje posiadania automatu do gier z wyjątkiem kasyna gry, spółki wykonującej monopol państwa w zakresie gier na automatach w salonach gier (Totalizator Sportowy), jednostCo zatem grozi posiadaczowi niezarejestrowanego automatu do gier? Jakie sankcje przewidują przepisy za samo przechowywanie automatów? Aby się tego dowiedzieć musimy zajrzeć do kodeksu karnego skarbowego, do którego deleguje nas ustawa hazardowa. Art. 107d. k.k.s. mówi, że kto wbrew warunkom koncesji lub bez wymaganego urzędowego sprawdzenia lub bez nałożenia wymaganych urzędowych zamknięć posiada automat do gier, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie.
Tym samym, jeżeli właściciel lokalu podpisał umowę najmu z możli-
ki badającej, jednostki Krajowej Administracji Skarbowej, producen-
Nie jest to wcale niska kara, gdyż sąd indywidualnie ustala stawkę dzien-
ną a także ich ilość, ale straszenie obligatoryjną grzywną wynoszącą 100 tys. od każdej sztuki automatu, który jest w posiadaniu osoby czy podmiotu nieuprawnionego to zwykłe przekłamanie i propaganda
często powtarzana w komunikatach dotyczących zatrzymań automatów do gier. Niezależnie jednak od wysokości kary urządzanie gier na automatach przez podmioty prywat-
ne (oprócz kasyn) a także ich posiadanie jest w chwili obecnej na terytorium Polski nielegalne i wszelkie twierdzenia temu przeczące to zwykłe zaklinanie rzeczywistości.
Działanie systemów na rynku online – prawdy czy mity Iwo Bulski
Po wejściu w życie nowego prawa hazardowego zakazującego legalnej eksploatacji automatów i kasyn online na danym rynku, w większości przypadków dochodzi do dwóch kluczowych zmian. Zakazane funkcjonowanie automatów do gier poza kasynami lub salonami gier zastąpione zwyczajowo jest przez innego rodzaju gry na urządzeniach łudząco podobnych do slotów.
rządzenia te posiłkujące się różnymi rozwiązaniami technologicznymi i obejściami ustawy, wsparte opiniami instytucji legitymizującymi ich działalność są pewnym erzacem automatów hazardowych. Kłopot polega jednak na ostatecznym opinio-
waniu przez instytucję państwa, które nie jest zainteresowane tworzeniem konkurencji do ustanowionego monopolu w zakresie gier na automatach czy kasyna online. Wydaje się, że walka jest skazana na przegraną, ale próby ominięcia restrykcji wciąż nie ustają.
Zablokowanie korzystania z możliwości gry w kasynach online jest znacznie trudniejsze do wyegzekwowania, przeciw takim rozwiązaniom stają programy zmieniające IP, co umożliwia korzystanie z dowolnego kasyna na świecie, zaś używanie
choćby płatności w Bitcoinach lub innej kryptowalucie akceptowanej przez dane kasyno sprawia, że zakaz staje się tylko niewielką przeszkodą łatwą do pokonania. Wiedząc o tym właściciele kasyn oficjalnie wysyłają komunikaty o rezygnacji z graczy danego rynku, tak naprawdę nie przestając w świadczeniu im spodziewanych usług. Jest to powszechne, dostępność do kasyna dla wyrobionych graczy online pozostaje, ale stanowi pewien kłopot dla nowicjuszy, przyzwyczajonych do gry na wypłacającym automacie w barze. Dlatego też w krajach objętych prohibicją hazardową funkcjonują systemy pozwalające na korzystanie z gier i osiąganie przychodów wyrobionej grupie dotychczasowych graczy na automatach. Takie systemy sprawdzone są w użyciu od wielu lat w krajach azjatyckich, gdzie ze względu na uwarunkowania religijne hazard jest potępiony i wyeliminowany z publicznego obszaru. Takie
systemy są tam najlepszym i wręcz jedynym rozwiązaniem. Specjalizują się w tym Chiny z ich wielomilionowym rynkiem graczy, również Wietnam, Korea, Japonia czy Indonezja prowadzą swoją hazardową działalność przy użyciu takich systemów do gry. Pomimo istnienia w tym rejonie enklaw hazardowych: w Makau (kasyna powierzchnią i obrotami porównywalne z Las Vegas) czy na Filipinach (jedno z największych resortów hazardowych – City of Dreams w Manili), operatorzy systemów online osiągają miesięczne obroty rzędu 100 mln $ stanowiąc uzupełnienie oferty kasyn i salonów gier naziemnych. W Europie takie systemy są bardzo rozpowszechnione w Rosji i na Ukrainie, w obu tych krajach zdelegalizowanie hazardu w 2008 roku błyskawicznie rozwinęło taką formę uprawiania hazardu wśród graczy. Na Wschodzie decydenci polityczni niejako sami swoimi działaniami i zakazami rozwinęli taką formę obejścia legalnego, do czasu wprowadzenia zmian, uprawiania hazardu przez swoich obywateli.
Jak na tych rynkach działają takie systemy rozpowszechnione wśród graczy? System zakłada założenie kasyna online z określoną ilością gier (slotów), tożsamych z dotychczas eksploatowanymi w automatach do gier z regularnego rynku danego kraju. Kasyno musi być zarejestrowane poza Unią, najlepiej na terytoriach, gdzie uzyskanie koncesji na jego prowadzenie nie stanowi przeszkód – m.in. Curacao. Oferta jaka jest skierowana do potencjalnego gracza, musi przypominać tą, jaką gracz mógł mieć podczas swobodnego korzystania z automatów hazardowych. Funkcję automatów do gry przejmują w funkcjonowaniu systemu telefony (smartfony), tablety i komputery domowe. W obecnej dobie należy przyjąć, że każdy posiadacz telefonu – smartfonu, posiada automat do gry przy sobie. W systemie kluczową rolę odgrywają osoby, które obsługują wyszukanych przez siebie graczy. Po zachęceniu do korzystania z systemu gracz jest ob-
sługiwany bezpośrednio przez swojego opiekuna, który kontaktuje się jednocześnie z kasynem. Przedstawiciele kasyna mają za zadanie pozyskiwanie graczy oraz nauczanie korzystania z gier w konkretnym kasynie online. Kasyno online nastawione na współpracę z graczami naziemnymi ma w swojej obsłudze od parudziesięciu do paruset opiekunów graczy, którzy sami tworząc struktury są odpowiedzialni za sprawne funkcjonowanie całości systemu. Opiekunem zwyczajowo zostają właściciele barów i punktów, gdzie dotychczas były prowadzone gry na automatach. Ludzie ci posiadają najlepsze rozeznanie terenowe, znają graczy i potrafią z nimi prowadzić rozmowy informujące o sposobach gier. Mają wiedzę o tym, kto może być dobrym klientem, są bowiem najbardziej zainteresowani utrzymaniem dotychczasowego status quo, który gwarantował im dochody z racji umieszczenia dotychczas w ich lokalach automatów do gry. Ze względu na hermetyczność i praktyczną niewidoczność dla kontrolujących, praca w systemie jest znacznie bardziej bezpieczna i daje zyski zainteresowanym. Dla graczy taka współpraca z opiekunem jest niejako jedynym sposobem oddania się swoim przyjemnościom gry, dlatego są oni gwarantem bezpieczeństwa, nie mając niestety innej alternatywy. W funkcjonowaniu takiego systemu najważniejsze jest poczucie zaufania na każdym poziomie i właściwy obrót gotówką. Wykorzystanie bezpo-
średniego obiegu gotówki przy rozliczeniach jest znacznie tańsze, ale bardziej niebezpieczne, ze względu na zdarzenia, które mogą zaistnieć przy prowadzeniu takiej działalności. Wykorzystywanie licencjonowanych systemów płatniczych powoduje obniżenie dochodów o straty związane z kosztami takiej obsługi. Straty takie mogą wynosić od 4 do 10% wartości transakcji. Posiadanie stałej rezerwy gotówki, która ma być w obrocie stanowi spore utrudnienie, obecnie zastępowane jest rozliczaniem kryptowalutami lub korzystaniem z portfeli walutowych, rozpowszechnionych wśród graczy online. Uzyskanie karty płatniczej i przelewanie środków na nią lub z niej, jest
możliwe już po tygodniu od wypełnienia formularza akcesu do danego operatora. Jednak sprawne funkcjonowanie sytemu zależy przede wszystkim od zaufania jakie mają gracze do swojego opiekuna a w domyśle kasyna oraz od pewności wypłaty wygranej w określonym odcinku czasu. Zaufanie w działaniu systemu jest sprawą kluczową. W razie złamania panujących zasad system błyskawicznie traci swoją renomę i jest przez innych graczy napiętnowany. Kończy się to odejściem graczy od danego kasyna. Informacje o oszukańczych praktykach takiego kasyna są przekazywane graczom na wielu forach hazardowych czy w bezpośrednich relacjach pomiędzy nimi. Kolejnym ważnym elementem jest umiejętność ominięcia blokady IP kasyna
internetowego. Aby uniknąć blokady, kasyno ma wykupione wiele subdomen, na których funkcjonują lustrzane odbicia danego kasyna, które w przypadku zablokowania jednej z domen przejmuje funkcje tej zablokowanej. Kolejne domeny są znane tylko określonym przedstawicielom systemu i przekazywane bezpośrednio graczom w przypadku zablokowania tej, na której prowadził dotychczasową grę. Uczy się także graczy stosowania mieszaczy IP – TOR lub VPN, w celu bezpiecznego prowadzenia gry, jest to możliwe wówczas, gdy gracz zostaje stałym użytkownikiem systemu. Ponieważ jak udowodniono, populacja ludzka w 10% składa się z hazardzistów, nie ma takiego sposobu na ograniczenie ich chęci do korzystania ze swoich przyzwyczajeń. Wszelkiego rodzaju zakazy prawne jedynie uruchamiają inwencję i powodują efekt przeciwny do zamierzonego, w tym przypadku do rozwijania sposobów na omijanie zakazów. Zwłaszcza wśród tych, którzy korzystali od
lat z legalnej formy uprawiania hazardu czy w kasynach, czy w barach lub salonach gry. Przykłady wzięte z innych rejonów świata dają jednoznaczną odpowiedź na pytanie – czy ograniczać i jak penalizować uprawiających hazard? Nie uzyska się tego żadnymi prawnymi zakazami czy umożliwianiem korzystania z tych przyzwyczajeń, sprawując nad tym tylko kontrole. W obecnej sytuacji jaka istnieje obecnie w Polsce, w Czechach, na Węgrzech, Ukrainie czy Rosji, zakazy prawne nie dają spodziewanego efektu. Przeprowadzane kontrole i obwieszczanie sukcesów osiąganych przez kontrolujące służby mają nikłą wartość, w świetle istniejącego stanu rzeczy w każdym z wymienionych rynków. Narzucone ograniczenia dają nieograniczoną możliwość funkcjonowania takich rozwiązań, sprawdzonych w innych rejonach świata.
Jednocześnie dają legislatorowi iluzoryczną pewność sprawowania pełnej kontroli nad rynkiem hazardu. Nie ma nic bardziej błędnego, gracz jak i organizatorzy gier hazardowych nie są przyzwyczajeni do zakazów, takie ograniczenia dają żałośnie mizerny efekt. A w sytuacji, gdy spodziewane rozwiązania zapisane stanowionym prawem nie stają się faktem, nie powinno być złudzeń, że stan permanentnego zawieszenia będzie trwał w nieskończoność. Przeprowadzane kontrole i publiczne ocenianie jej efektów mają głównie na celu sprawienie wrażenia panowania nad sytuacją całości rynku hazardowego w każdym z wymienionych krajów. Ten podstawowy błąd we właściwej ocenie tego zjawiska może być w dłuższym odcinku czasu nie do naprawienia, co już wkrótce na wielu rynkach stanie się faktem.
– czas profesjonalistów Cezary Gizka – międzynarodowy ekspert branży hazardowej, długoletni manager zarządzający w Casinos Poland (COO) i Olympic Casino (CEO).
Większość ludzi zajmujących się automatami na świecie to amatorzy lub półamatorzy. Różnica między amatorami i półamatorami jest taka, że półamator ma świadomość, że jego wiedza jest nędzna, aczkolwiek nie ma pojęcia w których obszarach. Amatorzy natomiast, to królowie branży.
ławią się swą wielkością, która przejawia się w opowieściach o ilościach automatów i liczbie lokalizacji w ich sieci i łykają jak gąsiory groch każdą głupotę, którą opowie im sprawny sprzedawca znanego producenta. Oczywiście trzeba pamiętać, że to nie amator rozmawia ze sprzedawcą. To Dyrektor Operacyjny rozmawia z Regional Sales Director Europe (and okolice). Co najlepsze sprawni sprzedawcy docierają do szefów tychże amatorów, czyli Członków Zarządu i Prezesów, którzy następnie szturchają amatorów do szybszych, nieprzemyślanych działań. Na sukces automatów, czyli GGR (dla przypomnienia–Gross Gaming Revenue) wielokrotnie przewyższający średnią danego rynku, składa się co najmniej kilkadziesiąt elementów, a o każdym z nich można napisać rozprawę doktorską. Chcemy tu zająć się tymi, które są najczęściej pomijane lub niedoceniane w analizach i przy planowaniu salonów i kasyn. To one właśnie oddzielają chłopców od mężczyzn w tej branży. Lokalizacja Banalna, na pozór, sprawa. Dobra lokalizacja. Wszyscy wiedzą, że lokalizacja jest najważniejsza! Tylko co to znaczy? Przepływ ludzi, komunikacja, parking, parter, wejście,
otoczenie biznesowe itd. – to wszystko elementy bardzo ważne. Ale najważniejsze jest bezpieczeństwo. Nie wewnątrz, lecz na zewnątrz. Dalsze rozważania w tej sprawie pozostawiam czytelnikom. (Tip – wybierzcie się do TEJ lokalizacji, sami, o 1 w nocy z 10 000 złotych w gotówce. Jeżeli będziecie się czuli komfortowo w drodze od wejścia do samochodu to przy założeniu, że nie jesteście wybitnym uczniem Chucka Norrisa, jest ok). Slot mix – czyli dobór automatów i ich parametrów Wiodący producenci poświęcają lata i setki milionów euro na tytaniczną pracę związaną z architekturą gier, bezpieczeństwem oprogramowania, ergonomią automatu, niezawodnością części mechanicznych, odpornością na uszkodzenia, grafikę, marketing i wiele innych elementów, które powodują, że automat jest później popularny, „grany” na danym rynku. To nie ta sama maszyna stoi w Warszawie i w Londynie czy w Las Vegas. Co więcej, to nie ta sama maszyna zarabia w Warszawie i w Rzeszowie. Chociaż dla amatorskiego oka może wyglądać tak samo. Automaty muszą być dobrane do danego rynku i preferencji graczy danego rynku. Do właściwego doboru automatów potrzebna jest olbrzymia wiedza teoretyczna ale też praktyczna. Składają się na to dziesiątki elementów. Gry, ich warianty, denominacja, procentowość, mystery jackpot, grafika… Zabawne jest obserwowanie pomysłów samodzielnego budowania (czy raczej składania do kupy) automatów przez różne firmy (co ciekawe też działające operacyjnie w branży). Później oddają to na złom, kupują źle dobrany sprzęt bo ich sprzedawca namówił, znowu oddają za bezcen, liżą rany po głupio wydanych pieniądzach i już po 10 latach… No cóż… lawiny niezbyt często pędzą pod górę!
Gracze Jak spowodować aby byli u nas, a nie u konkurencji szczegółowo opisałem w Magazynie E–Play nr 1/2017 (https://issuu.com/ iwobulski/docs/e–play1701_a–mag_ magazyn_ok_hr). Często popełniamy błąd zakładając, że skoro jesteśmy sami w okolicy to gracze przyjdą bo nie mają wyboru. Niektórzy w istocie przyjdą. Ci, na których najmniej nam zależy. Uzależnieni, bez pieniędzy, stwarzający problemy w obszarze bezpieczeństwa. Przyniosą nam 10% tego co m o g l i b y ś my dostać. Gracze, których chcemy najbardziej nie przyjdą bo mają wybór (Internet, zagranica, ewentualnie bukmacherka). W ostateczności nie zagrają w ogóle. Klasyczny przykład (zresztą rzeczywisty). Kasyno świetnie wypromowane i prowadzone od lat przez firmę X, w doskonałej lokalizacji, przejęte przez firmę Y traci z dnia na dzień 50% obrotu na automatach. Inny sprzęt, inni ludzie, inne kompetencje… Zdarza się niestety, że bardzo negatywny wpływ mają decydenci w firmach prowadzących automaty. Szczególnie ci, którzy nie mając żadnych kompetencji operacyjnych starają się przynosić zyski udziałowcom poprzez oszczędności rodem z wiejskiego sklepiku. Tak zdarza się najczęściej kiedy w sprawy operacyjne lub
marketingowe wtrącają się księgowi. (Po co wam ten neon–ile on zarobi??? Kawa za darmo? A co my wspomagamy bezdomnych??). Komfort Kiedy już mamy właściwą lokalizację, właściwie dobrane automaty i graczy wewnątrz, sukces finansowy zależy od komfortu gry jaki jesteśmy w stanie zapewnić. Maszyny muszą być rozmieszczone tak aby zapewnić maksymalnie przyjazne środowisko dla graczy (gaming environment). Nie bez przyczyny analityka związana z rozmieszczeniem automatów w salonie stała się wręcz odrębną nauką. W dzisiejszym świecie nie wystarczy tak zwane doświadczenie
(co często oznacza powielanie tych samych błędów przez 30 lat). Trzeba mieć narzędzia (system IT) do analizowania danych i na tej podstawie podejmować decyzje. Ten sam automat umieszczony w innym miejscu w tym samym pomieszczeniu może przynosić wielokrotnie różne GGR. Weźmy pod lupę jeden z elementów. Krzesło przy automacie. Każdemu operatorowi salonu zależy aby gracz przebywał w nim jak najdłużej. Dlatego rezygnuje się z widocznych zegarów, odcina się światło dzienne, stawia się kasę daleko od wejścia, podaje się bezpłatną kawę, wodę czy napoje energetyczne, prosi się o nie używanie telefonów komórkowych (poza bezpieczeństwem podstawo-
wy powód to odcięcie od świata zewnętrznego), kładzie się na podłogę bardzo wzorzyste wykładziny aby wzrok jak najdłużej padał na automat i grę. Od ergonomii krzesła/fotela zależy tu wiele. Na konferencjach branżowych w Las Vegas czy Londynie poświęca się temu zagadnieniu wykłady. Jeżeli kogoś boli kręgosłup
czy d… to wyjdzie!!! I najlepszy automat tu nie pomoże. Stały gracz w polskim salonie spędza średnio 2 godziny i 45 minut. Przychodzi do salonu średnio 6 razy w miesiącu i ma „coin in” ok 2000 zł na wizytę. W praktyce daje to GGR miesięczne od tego gracza ok 600 zł (przy 95% coin out). Jeżeli mamy takich graczy średnio tylko 30 dziennie to daje to 540 000 zł miesięcznie GGR. Skróćmy czas gry o 30 minut ze względu na niewygodne krzesła i tracimy 97 000 zł miesięcznie GGR. Więc może wyrzućmy na śmietnik krzesełka po 400 zł i kupmy porządne po 1400 zł? I wydłużmy czas gry o 20 minut???
Toalety Pomijając oczywiste sprawy związane z ich estetyką i czystością, toalety są pożeraczem czasu gry. W idealnym modelu gracz, który przyjdzie do naszego salonu czy kasyna powinien spędzić 100% czasu na grze.
Naszym zadaniem jest tak zorganizować salon aby wszystkie czynności nie związane z grą zajmowały jak najmniej czasu. Zlikwidujmy więc tradycyjne suszarki do rąk! (wszędzie wiszą bo ręczniki za drogie). Zainstalujmy air blade. Różnica w czasie suszenia rąk 55 sek. (co gorsza przy zwykłych suszarkach gracze często idą do automatu z wilgotnymi dłońmi, efekty obejrzycie w kosztach serwisu. Co się dzieje, maszyny się cholera psują…). Proponuję w ramach przepoczwarzania się z półamatora w profi policzyć ile te 55 sekund da w GGR w Waszym salonie). System–analityka Skuteczne zarządzanie automatami wymaga odpowiednich narzędzi
analitycznych. Podstawa to system informatyczny łączący automaty i zbierający wszelkie dane dotyczące aktywności graczy. Systemy takie są produkowane przez kilka światowych korporacji. Są kompatybilne z automatami każdego liczącego się producenta. W idealnym świecie, gracz posługuje się kartą lojalnościową,
którą identyfikuje się rozpoczynając grę. Mamy wtedy dokładne dane pokazujące czas aktywności, preferowane gry, coin in, denominacje i wiele innych. Analiza tych danych pozwala na dostosowanie ustawień automatów, katalogu gier, fizycznego umiejscowienia automatu w salonie w zależności od profilu klientów. Analizę i działania wynikające z zebranych danych przeprowadza się w zależności od zakresu i segmentu zagadnień w różnych przedziałach czasu (od tygodnia do roku). Ktoś podniesie kwestię skali. Jeżeli prowadzimy małe salony z kilkoma czy kilkunastoma maszynami, czy taka rozbudowana analityka ma sens? Paradoksalnie ma nawet większy. Jeden nie pracujący automat ma większy wpływ na wynik. System może działać w takiej sytuacji w wielu punktach, dostarczając danych z pewnego obszaru geograficznego.
Bezpieczeństwo Kwestie związane z bezpieczeństwem graczy i naszego biznesu są absolutnie kluczowe dla naszego działania. Wszelkiego rodzaju nieprawidłowości począwszy od oszustw, poprzez kradzieże aż do bezpieczeństwa fizycznego to problemy z jakimi trzeba się zmierzyć żeby odnieść sukces. Jest to temat wielowątkowy i jako taki wymaga oddzielnego omówienia na łamach E– Play w następnej edycji Magazynu. Efekty Wszystko powyższe połączone z właściwą polityką promocyjną i stałą pracą nad budowaniem lojalności graczy, daje niewiarygodne efekty. Można to porównać (żeby być na bieżąco!) do tego co stworzył Stefan Horngacher w polskich skokach narciarskich. Mając na starcie jednego wybitnego zawodnika nagle dysponuje grupą pięciu, z których każdego stać na wygraną w Pucharze Świata i na złoto
na Igrzyskach. Motywacja, zarządzanie, kompetencje, dobór zespołu, sprzętu, program treningowy i startowy, to wszystko miało miejsce. Ale od pierwszego dnia, poprzez każdy kolejny, mamy do czynienia z zawodowcem, który w dodatku wymógł zakup super drogiego wyposażenia
do analityki wszelkich szczegółów związanych z procesem budowy mistrzowskiej formy i nie zapomina przy tym o właściwym PR. W automatach można to porównać do kilku wiodących na polskim rynku salonów (niestety z powodu kuriozalnego prawa już nie ist-
niejących), których wyniki oceniane przez pryzmat KPIs były pozytywnie zaskakujące w skali globalnej, a w skali polskiej są wciąż niewiarygodne dla konkurencji i urzędników z Ministerstwa Finansów.
– gra, na którą czekaliśmy Od 9 września 2017 roku, czyli od uruchomienia w Polsce sprzedaży Eurojackpot, oferta gier liczbowych LOTTO stała się kompletna. Są w niej produkty na każdą kieszeń i z pewnością każdy klient znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, o jakie wygrane gra. A możliwości jest wiele, z głównymi wygranymi na przeróżnych poziomach – od kilkuset tysięcy złotych, przez 5 000 zł wypłacanych każdego miesiąca przez 20 lat, aż po setki milionów złotych. Właśnie te najwyższe kwoty oferuje Eurojackpot. To bardzo ciekawa gra, która jest dostępna w 18 europejskich krajach, w tym w Polsce.
Pozytywne emocje towarzyszą każdej grze, niemniej największych doświadczamy wtedy, kiedy gra toczy się o naprawdę wysoką stawkę. A tak było na przełomie stycznia i lutego 2018 roku, kiedy w puli na najwyższe wygrane w Eurojackpot było aż 375 000 000 złotych. O takie kwoty nigdy wcześniej w Polsce nie mieliśmy okazji grać. A’ propos… Nie wszyscy wiedzą, że pula na główne wygrane w Eurojackpot ma swój górny limit. Wynosi on – w przeliczeniu z 90 000 000 euro – około 375 000 000 zł. Kiedy kumulacja dobije już
do tego najwyższego pułapu, to pieniądze przewidziane na wygrane pierwszego stopnia po prostu trafiają do puli wygranych II stopnia. Właśnie dlatego 9 lutego na te „niższe” wygrane przypadło ponad 28 000 000 euro. Dzięki temu osiem osób stało się milionerami trafiając wygrane II stopnia. Każda z nich była warta ponad 3,5 mln euro. Warto w tym miejscu podkreślić, że osoby grające w Polsce wygrywają więcej. Co to znaczy? Posłużmy się przykładem wspomnianego wyżej losowania. Otóż do wygranych doliczana jest nadwyżka z korzystnej wymiany kursowej
złotego na euro. W piątek 9 lutego została ona doliczona do wygranych IV stopnia, dzięki czemu każda z tych wygranych wyniosła 626 978,70 złotych, podczas gdy w innych krajach było to tylko 3 359,00 euro, czyli nieco ponad 14 tys. zł. W Polsce możemy grać w Eurojackpot od 9 września 2017 roku. Nie odnotowano jeszcze u nas głównej wygranej, ale mamy powody do radości. W sumie osiem osób stało się dzięki tej grze milionerami. Poniżej tabela zawierające dziesięć najwyższych wygranych w Eurojackpot, które padły na terenie Polski:
Aleja Wojska Polskiego 120
1 127 877,90 zł
956 183,70 zł
948 765,20 zł
O historii Eurojackpot to stosunkowo młoda gra, która dołączyła do europejskich gier liczbowych w 2012 roku. Oto najważniejsze daty w jej historii: •m  arzec 2012 r. – uruchomienie sprzedaży w Niemczech, Danii, Estonii, Finlandii, Holandii i Słowenii; •k  wiecień 2012 r. – uruchomienie sprzedaży we Włoszech; • l ipiec 2012 r. – uruchomienie sprzedaży w Hiszpanii; • l uty 2013 r. – uruchomienie sprzedaży w Szwecji, Norwegii, Islandii, Litwie, Łotwie oraz Chorwacji; •p  aździernik 2014 r.: – uruchomienie sprzedaży gry w Czechach i na Węgrzech, – zmiana matrycy gry z 5/50 i 2/8 na 5/50 i 2/10, – ustalenie maksymalnej wysokości
puli na wygrane I stopnia na 90 mln euro; •m  aj 2015 r. – Czechy: pierwsze trafienie przez jedną osobę głównej wygranej wynoszącej 90 mln euro; •p  aździernik 2015 r. – uruchomienie sprzedaży na Słowacji; •p  aździernik 2016 r. – Niemcy: drugie trafienie przez jedną osobę głównej wygranej wynoszącej 90 mln euro; • s tyczeń 2017 r. – główna wygrana w wysokości 90 mln euro podzielona na pięciu graczy – trzech z Niemiec, jednego z Danii i jednego z Holandii; •w  rzesień 2017 r. – uruchomienie sprzedaży w Polsce. Podsumowanie Uruchomienie sprzedaży Eurojackpot w Polsce z pewnością ucieszyło gra-
czy, którzy od lat sygnalizowali potrzebę wprowadzenia do oferty LOTTO, gry z wygranymi na poziomie setek milionów złotych. Dzięki zmianom przepisów stało się to wreszcie możliwe. Dzisiaj każdy klient kolektur LOTTO może wziąć udział w grze, w której najniższa gwarantowana pula na główne wygrane wynosi 43 000 000zł (10 000 000 euro). Gdyby padła ona w piątek 16 lutego w Polsce, stałaby się rekordem wygranej w naszym kraju. Trzymajmy zatem kciuki za polski rekord wysokości wygranej!
Ambasador marki – ważna rzecz, ale czy na pewno?
Jeszcze do niedawna legalne podmioty bukmacherskie na polskim rynku nie współpracowały z ambasadorami, mało tego w strategii większości z nich dało się usłyszeć, że nie jest to wpisane w koncepcję działań danej marki.
ostatnich miesiącach wszystko się zmieniło i za chwilę możemy być świadkami sytuacji, w której każdy bukmacher w Polsce będzie promował się wykorzystując wizerunek znanej postaci ze świata sportu. Wykorzystywanie byłego lub aktywnego piłkarza, opcjonalne trenera piłkarskiego na polskim rynku było powszechną praktyką marketingową u podmiotów działających bez krajowej licencji. Intensywna reklama w Internecie (było to wszakże jedyne miejsce, gdzie te podmioty mogły reklamować swoje usługi) oprócz poinformowania o atrakcyjnych stawkach bonusowych zawierała bardzo często również twarz znanej postaci, która miała zachęcić do rejestracji u danego bukmachera. Przez rynek ambasadorski w tym obszarze przewinęli się m.in. Bożydar Iwanow, Mateusz Borek, Ro-
man Kołtoń, Artur Boruc, Zbigniew Boniek, czy Maciej Szczęsny. W takim ra-
zie czas na krótkie resume, kto i z kim w przeszłości współpracował:
ComeOn/Betclic
Bet24/Betano
Nadeszła kolej na przyjrzenie się polskiemu rynkowi tzw. bukmacherów legalnych. Co ciekawe część z tych nazwisk się powtarza. Wykorzystywanie ambasadora było związane
wygląda wśród podmiotów posiadających polską licencję na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy?
Współpraca podczas EURO 2016
Współpraca stała (zakończona w 2018 roku)
Współpraca podczas CEV Eurovolley 2017
Współpraca podczas gal KSW
Walka o atrakcyjny rynek bukmacherski spowodowała prze-
znacze nie budżetów na działania ambasadorskie. Trzeba dodać, że nie są one tanie, bo kwoty, które bukmacherzy płacą ambasadorom
przede wszystkim z marketingowym ograniem dużego wydarzenia sportowego. To jednak powoli się zmienia i firmy decydują się na stałą współpracę ambasadorską. Jak to zatem
wahają się od ok. 10 tysięcy złotych do ponad 50 tysięcy złotych za miesiąc w zależności od zakresu świadczeń zawartych w umowie. Dodatkowo firmy angażują do współpracy rozpoznawalnych dziennikarzy, którzy promują daną markę w serwisach społecznościowych przygotowując dedykowane analizy. W tym obszarze prym wiodła Fortuna, która na tych zasadach kooperowała m.in. z Przemysławem Iwańczykiem (Polsat Sport), Tomaszem Włodarczykiem i Przemysławem Rudzkim (Przegląd Sportowy), czy Krzysztofem Marciniakiem oraz Żelisławem Żyżyńskim z NC+. Pośrednio za współpracę z marką STS można uznać udział Tomasza Zimocha jako komentatora w spocie telewi-
zyjnym bukmachera na temat informacji o sponsorowaniu reprezentacji Polski. Dodatkowo STS angażuje wielu znanych dziennikarzy do prowadzenia dedykowanych eventów, w tym m.in. Mistrzostw Polski w obstawianiu na żywo. Jedyną firmą, która do tej pory nie skorzystała z ambasadora jest Totolotek. W okresie przedmundialowym zapewne jeszcze niejeden podmiot poinformuje nas o nawiązaniu współpracy z kimś znanym. Rynek legalnych bukmacherów w tym obszarze bardzo się zintensyfikował. Pytanie tylko, czy te podmioty są w stanie umiejętnie wspomnianego ambasadora wykorzystać? Bo wrzucenie go na kreację reklamową i nakręcenie z nim jednego, czy drugiego vloga to trochę mało. Czas pokaże, czy któryś bukmacher nas w tym obszarze pozytywnie zaskoczy. LIK -dziennikarz specjalizujący się w tematyce bukmacherskiej
Jackpoty online, czyli prawdziwe miliony w wirtualnych kasynach
Automaty z jackpotem, czyli progresywnie rosnącą specjalną wygraną, to wynalazek nie najnowszy. W kasynach na całym świecie spotkamy sloty, na szczycie których zauważymy wyświetlacz z wciąż rosnącą kwotą jackpota. Czasami bywają połączone w mniejszą lub większą sieć – czy to w obrębie jednego kasyna, czy to w sieci kasyn.
kąd biorą się pieniądze, które w ramach jackpota możemy wygrać? W tego rodzaju automatach z każdej postawionej przez graczy stawki pobierana jest drobna opłata, która wędruje do puli jackpota. Przykładowo – kręcimy za 2 dolary, jednak podczas przeliczania mniejszych wygranych stawką bazową nie będą owe 2 dolary, tylko na przykład 1.75 dolara.
Innymi słowy, 25 centów z każdego spinu zasila pulę jackpota. Trafić jackpota jest niezmiernie trudno, dzięki temu osiąga on tak imponujące rozmiary. Pula potrafi rosnąć miesiącami. Grosik zbiera się do grosika, co jednemu szczęśliwcowi pozwoli wzbogacić się o naprawdę poważną kwotę. Po trafieniu jackpota
zazwyczaj kasyno dokłada od siebie na początek kolejnej „zbiórki” pewną sumę, żeby już zaraz po rozbiciu jackpot kusił kolejnych graczy swoją wysokością. Tak wygląda kwestia jackpotów w kasynach naziemnych. Siłą rzeczy, wysokość jackpota jest ograniczona mocą przerobową automatu. Jedno-
cześnie na jednej maszynce może, wszakże grać tylko jeden gracz. A jak to wygląda w kasynach internetowych? Automaty w internetowych kasynach fizycznie nie istnieją. To po prostu emulatory, których kod zasysany jest na witrynę kasyna od producenta gry. W związku z tym ilość egzemplarzy jednego wideo slota jest praktycznie nieograniczona. To nawet nie jest tak, że ile internetowych kasyn tyle automatów jednego tytułu. W przypadku internetowych slotów tyle razy w jednej chwili „gra” jeden automat, ilu graczy aktualnie wybrało tę grę. Czyli dziesiątki tysięcy. Albo setki tysięcy. Setki tysięcy graczy jednocześnie gra na automacie z progresywnym jackpotem... W związku z tym jego wysokość nie tylko bardzo szybko rośnie, ale także potrafi osiągnąć rozmiary niemożliwe do uzyskania na automatach naziemnych. Wygrane idą w miliony dolarów. A dokładnie? Przyjrzyjmy się dzisiejszej (koniec stycznia 2018 roku) wysokości największych jackpotów, które możemy trafić w najbardziej znanych internetowych kasynach. Mega Moolah (producent: Quickfire) – 12.159.555 PLN Hall of Gods (producent: NetEnt) – 10.773.762 PLN Mega Fortune Dreams (producent: NetEnt) – 9.056.418 PLN Arabian Nights (producent: NetEnt) – 4.166.458 PLN Mega Fortune (producent: NetEnt) – 1.797.433 PLN To tylko kilka najwyższych jackpotów. Automatów z progresywnym jackpotem w każdym kasynie znajdziemy co najmniej kilkanaście, każdy z poważnych producentów gier stara się mieć co najmniej jedną tego typu grę
w swoim portfolio. Nie da się ukryć, że największą popularnością cieszą się sloty produkcji NetEntertainment (nie licząc lidera, automatu Mega Moolah, który wyprodukowała firma Quickfire). Czym się jeszcze charakteryzują automaty z progresywnym jackpotem, poza tym, że nie „kręcimy” za pełną stawkę, ale dokładamy się za każdym spinem do jackpota? Wygrane w automatach z progresywnym jackpotem z reguły padają rzadziej i są niższe, niż w regularnych wideo slotach. Naturalnie nikt się tymi danymi zbyt otwarcie nie chwali, ale w regulaminie gry każdego wideo-slotu musi znaleźć się informacja na temat procentowej wypłacalności danej gry. I tak, gdy przeciętny procentowy zwrot do gracza w wideo-slocie bez jackpota, w tym przypadku Starburst, wynosi 96.1%, to już teoretyczny zysk dla gracza w grze z progresywnym jackpotem, w tym przypadku Mega Fortune Dreams, to 95.9%. Różnica niewielka, ale w przypadku setek tysięcy graczy ma znaczenie. Jest to jednak wyłącznie teoria, gdyż nie wiadomo, jak długo powinniśmy grać, żeby tej wysokości zwrot osiągnąć.
zagrać o jackpota, bezpośrednio zależy od wysokości stawki, za jaką kręcimy. Przy kilku bonusach w jednej grze, jak choćby w slocie Mega Fortune, stawiając zakłady mniejszej wysokości - częściej zagramy o jackpot najniższy. Najwyższy jackpot jest praktycznie zarezerwowany dla graczy, którzy kręcą może nie za maksymalną stawkę (która może wynosić nawet 200€), ale przynajmniej średnią. Nie oszukujmy się, kto gra na centy, ten wygrywa centy. I na koniec o wygranych. W zeszłym roku automaty z progresywnym jackpotem produkcji NetEnt wypłaciły graczom ponad 78 milionów euro. Najwyższy jackpot roku 2017 padł na slocie Hall of Gods a jego wysokość wyniosła 7.5 miliona euro. Najhojniejszym slotem okazał się Mega Fortune Dream, który w ubiegłym roku nagrodził graczy jackpotami o łącznej wartości 30 milionów euro. W grudniu na slotach NetEnt padły dwa jackpoty – 3.3 miliona i 3.5 miliona euro. Co ciekawe, w obu przypadkach szczęśliwi wygrani korzystali z mobilnych wersji slotów.
Cóż jeszcze? Jak mówi porzekadło starych hazardzistów – kto gra grubo, wygrać musi. Może nie musi, ale na pewno ma większe szanse. O tym też głośno się nie mówi, ale częstotliwość trafienia gry bonusowej, podczas której mamy szansę
Jak zmiana przepisów o ochronie danych osobowych wpłynie na branżę hazardową? Patryk Hatak – prawnik w Konieczny, Wierzbicki kancelaria Radcy Prawnych Sp. z o.o., doradzającej firmom z branży hazardowej
Dnia 25 maja 2018 r. wejdzie w życie rozporządzenie o ochronie danych osobowych („RODO”), ustanawiające nowe obowiązki dla administratorów danych i przewidująca wysokie kary finansowe za ich zaniechanie. Zmianie może ulec sytuacja wielu podmiotów, które przetwarzają dane osobowe zebrane jeszcze przed powyższą datą. W jakim stopniu nowe regulacje wpłyną na podmioty z branży hazardowej?
rzetwarzanie danych osobowych przez podmioty z branży hazardowej zasadniczo odbywa się na pod-
stawie wyraźnego upoważnienia ustawowego. W ustawie o grach hazardowych, ustawodawca wskazał za-
kres danych, które wręcz muszą zostać zebrane przez kierującego ośrodkiem gier (lub jego pracownika) celem
mają obowiązek rejestrowania gier w formie audiowizualnej. Przepisy zawierają także katalog podmiotów, którym można udostępniać dane. Wśród nich znajdują się funkcjonariusze służby celno-skarbowej, organy ścigania przestępstw i organy wymiaru sprawiedliwości. Ustawa wskazuje również przez jaki okres przechowywane są dane – jest to czas nie dłuższy niż 3 lata od końca roku kalendarzowego, w którym dokonano rejestracji. Z punktu widzenia przepisów RODO ma to niebagatelne znaczenie bowiem administrator danych ma obowiązek pilnować, aby dane nie były przetwarzane przez okres dłuższy niż to wynika z upoważnienia.
rejestracji gości. Dane te mogą obejmować jedynie imię i nazwisko, rodzaj numeru i numer dokumentu potwierdzającego wiek i tożsamość, numer PESEL lub datę urodzenia, adres zamieszkania i obywatelstwo gościa ośrodka gier.
Gość, powierzając swoje dane otrzymuje jednorazową kartę wstępu będącą potwierdzeniem dokonania rejestracji. Niezależnie od powyższych danych kasyna gier i salony gier na automatach
Poza obowiązkiem dotyczącego czasu przetwarzania danych zbieranych na podstawie ustawy, po wejściu w życie nowych przepisów o ochronie danych osobowych niewiele się zmieni. Sytuacja jest jednak diametralnie inna jeśli ośrodek gier zbiera od gości inne dane niż określone w ustawie. Wtedy przetwarzanie takie musi dokonywać się na podstawie zgody osoby, której dane dotyczą. Z danymi osobowymi zbieranymi na podstawie zgody nowe przepisy wiążą szereg obowiązków będących odbiciem uprawnień osób, których dane przetwarzamy.
Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że osoby takie muszą zostać powiadomione o tym kto, w jakim celu i w jakim zakresie przetwarza ich dane. Nadto należy poinformować takie osoby, o wszystkich przysługujących im prawach i powinno się wskazać możliwy sposób ich realizacji. Dotyczy to również sytuacji jeśli zgoda została udzielona przed dniem obowiązywania RODO. Zgodnie z art. 17 RODO jednym z takich praw przysługujących podmiotom przetwarzanych na podstawie zgody danych jest tzw. prawo do bycia zapomnianym. W przypadku zgłoszenia takiego żądania ośrodek gier, będący administratorem danych ma zasadniczo obowiązek natychmiastowego usunięcia danych określonej osoby. Administrator może odmówić usu-
nięcia danych tylko gdy wniosek jest bezzasadny np. gdy dane są niezbędne do wywiązania się z prawnego obowiązku wymagającego przetwarzania na mocy prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego, któremu podlega administrator, lub do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi. Powyższe oznacza, że nie mogą zostać usunięte w tym trybie dane do rejestru gości określonego ustawą. Nie powinny być również usuwane dane, gdy zachodzi uzasadniona wątpliwość, że żądanie zostało wysłane przez osobę, której takie uprawnienie nie przysługuje. Problem może pojawić się gdy te same dane zostały przez ośrodek gier zebrane celem określonym
w ustawie, jednak są jedocześnie wykorzystywane chociażby do celów marketingowych. W takiej sytuacji wydaje się, że dane powinny zostać usunięte w zakresie w jakim służą temu drugiemu celowi, i nie można ich w taki sposób przetwarzać. Natomiast dane zebrane ze względu na wymagania ustawowe powinny zostać nietknięte pomimo żądania ich usunięcia przez podmiot, którego dane dotyczą. Warto mieć na uwadze, że zaniechanie obowiązków administratora danych na podstawie nowych przepisów może skutkować będzie dotkliwymi karami, sięgającymi nawet 20 milionów euro.
Zmieniliśmy naszą
strategię marketingową! Wywiad z Konradem Komarczukiem prezesem zarządu FORTUNA Online zakłady bukmacherskie
E-PLAY - Minął rok od czasu jak objął Pan funkcję prezesa zarządu w jednej z największych sieci bukmacherskich w Polsce. Poprzednia pana długoletnia praca w Totalizatorze Sportowym była zgoła innego rodzaju,
zajmował się Pan tam funkcję dyrektora Departamentu Innowacji i Rozwoju Produktów. Obecna funkcja odbiega diametralnie od poprzedniej, jak Pan się zaadaptował i obecnie zarządza tą dużą siecią?
Konrad Komarczuk - Zarządzanie organizacją nie jest niczym innym niż zarządzaniem zbiorem projektów strategicznych. W Totalizatorze Sportowym, o którym Pan wspomina, poza zarządzaniem Departamentem Innowacji i Rozwoju Projektów
kierowałem również Biurem Projektów, które odpowiedzialne było za przygotowanie, a następnie wdrożenie strategii na lata 2012 – 2016, tak więc nie było to nic innego, jak zbiór projektów strategicznych, którymi należy kierować. - Nie jestem zdania, że moje obecne zadania różnią się diametralnie od poprzednich. Mogę natomiast powiedzieć, że doszły mi nowe obowiązki związane z obszarami takimi jak: sprawy pracownicze czy też nadzór nad działaniami prawnymi. Nowością jest także kontrola i zarządzanie nowym kanałem dystrybucji jakim jest kanał online. - Co do adaptacji, na pewno była to duża zmiana i na przestrzeni roku napotkałem na drodze wiele wyzwań. Dwoma największymi, które były widoczne dla naszych klientów, była restrukturyzacja kanału sprzedaży naziemnej oraz przygotowanie działań w obszarze online w związku ze zmianą ustawy o grach hazardowych. Aklimatyzacja przebiegła pomyślnie – myślę, że mówią o tym nasze wyniki - w grudniu 2017 roku mieliśmy prawie 50% aktywnych klientów więcej niż przewidywał to nasz budżet na rok 2017 i wygenerowaliśmy dla właściciela znacząco wyższy zysk niż był pierwotnie zakładany. E-PLAY: Fortuna w Polsce jest tylko częścią całej struktury, na którą składają się przecież oddziały w Czechach, na Słowacji w Rumunii i na Chorwacji. Łącznie w zasięgu operacyjnym Fortuna Entertainment Group jest ok 1.600 punktów bukmacherskich z czego w Polsce jest 573 co stanowi prawie 1/3 całości potencjału. Czy w planach rozwoju nadal jest rozwijanie sieci naziemnej czy większy nacisk stara się Pan kłaść na powiększenie potencjału online? KK - W naszych planach widnieje rozwój obu kanałów sprzedaży. Jeśli chodzi o kanał naziemny, to podniesienie jakości jego działania zarówno w sferze produktów (dodanie nowego produktu zakładów na gry wirtualne, wprowadzenie zmian w oferowanych produktach – cała listopadowa kampania PRODUKT+,
której częścią było zwiększenie maksymalnej wygranej z 200 do 601 tys. czy możliwość połączenia SUPEROFERTY i HITU DNIA na jednym kuponie, jak i działania promocyjne, które są prowadzone wyłącznie dla klientów sieci retail: AKO Bonusy, „5-1015” czy „Fortuna Na Start”. - W 2017 roku zainwestowaliśmy również w naszych pracowników zwiększając poziom szkoleń i wdrażając zupełnie nowy standard obsługi klienta. Nie zapomnieliśmy również o inwestycji bezpośredniej w nasze punkty przyjmowania zakładów - przygotowaliśmy nowy system wizualizacji i rozpoczęliśmy proces rebrandingu naszych punktów, który będzie kontynuowany w 2018 roku. - W obszarze sieci naziemnej skupiliśmy się także na zwiększeniu dostępności naszych produktów dla klientów. W związku z tym otworzyliśmy ponad 120 nowych lokalizacji co pozwoliło nam zakończyć ubiegły rok posiadając blisko 600 punktów przyjmowania zakładów. To sprawia, że w tym momencie posiadamy największą liczbę stacjonarnych punktów sprzedaży. A to nie koniec, gdyż w 2018 roku Fortuna chce dobrnąć do liczby 680 punktów rozlokowanych w całej Polsce. - Jeśli chodzi o kanał online, to dużo
uwagi poświęciliśmy zmianom jakie zachodziły w związku z wycofaniem się z Polskiego rynku nielegalnych podmiotów. Zmieniliśmy naszą strategię marketingową z opartej tylko na strategii sponsoringowej, i uzupełniliśmy ją o różnego rodzaju aktywności w prasie, Internecie, a zwieńczeniem była kampania telewizyjna, której towarzyszy hasło „Fortuna - Więcej z gry”. Jako pierwsi na rynku wprowadziliśmy zakłady wirtualne do kanału online i jako jedyni oferujemy je w aplikacji mobilnej. Cieszymy się także z bardzo silnej afiliacji. E-PLAY: Wirtualne sporty oferowane przez Fortunę są „języczkiem u wagi” zakładów bukmacherskich
o dużo powierzchniowe punkty obsługi gracza naziemnego? KK - Tak jak wspomniałem wcześniej, w 2017 roku wypracowaliśmy zupełnie standardy i strategię, na podstawie których będziemy rozwijać naziemną sieć punktów w kolejnych latach. Kontynuowany będzie proces rebrandingu oraz kolejnych szkoleń, które zwiększą poziom obsługi klienta i pozwolą na jego utrzymanie. Jesteśmy zadowoleni z obecnych efektów osiągniętych w stosunkowo krótkim czasie, dlatego chcemy kontynuować obraną ścieżkę.
w Polsce w obecnej sytuacji prawnej, stanowią swojego rodzaju wybieg w oferowaniu graczom zakładów w punktach naziemnych przy pomocy terminali internetowych. Niejasna sytuacja oraz pismo od urzędnika MF zakazujące oferowania takowych przy pomocy terminali powoduje, że tego rodzaju oferty nie można bardziej spopularyzować w wersji „land base”. Jak Pan to może skomentować? KK - Ustawa o grach hazardowych wprost mówi w jaki sposób tego typu sprzedaż, na bazie zezwolenia, możemy prowadzić. Nie chciałbym komentować wszystkich pism pochodzących od Ministerstwa Finansów, ale zapew-
E-PLAY: Poza wszystkimi drużynami sponsorowanymi przez Fortunę (Legia Warszawa, GKS Katowice, Podbeskidzie BielskoBiała, Zagłębie Sosnowiec, Miedź Legnica, Raków Częstochowa i Stal Mielec) nie można zapominać o sponsorowaniu przez naszą firmę rozgrywek NICE 1 ligi, która z roku na rok jest coraz chętniej oglądanym produktem przez Polaków, ze względu na wzrastający poziom rozgrywek i ciągłą profesjonalizację klubów w niej występujących. niam, że Fortuna jako podmiot działający legalnie na terenie Polski przestrzega i implementuje wszelkie zalecenia regulatora rynku. E-PLAY: Powiększanie potencjału punktów naziemnych powoduje również w dobie wzrastającej konkurencji polepszanie standardu i poszerzanie oferty. Do jakiegoś czasu standardem polskich punktów bukmacherskich była mała powierzchnia i brak środków technicznych jak terminale czy zestawy multimedialne stanowiące ułatwienie dla graczy, powszechne choćby w Anglii. Czy w planach Fortuny jest rozwinięcie salonów bukmacherskich
KK - Fortuna w żaden sposób nie zamyka się na ewentualne wsparcie klubu czy zawodnika występującego w innej dyscyplinie niż piłka nożna. Wszystko zależne jest od produktu jaki zostanie nam zaoferowany. Kluby muszą mieć świadomość, że sponsor jest chętny do wydawania pieniędzy, by wspierać polski sport, lecz w zamian chce on otrzymać konkretny produkt i profesjonalną współpracę, dostęp do bazy fanów i możliwość przeprowadzenia aktywności niestandardowych, a nie jedynie kolejne logo na bandzie reklamowej lub koszulce zwycięskiego zespołu.
Górnik XXI wieku Marek Magierski – redaktor pionu technicznego, specjalista od IT”
W ostatnim czasie dosyć głośno było o Bitcoinie i innych kryptowalutach. Wahania rynkowe wartości jednostek na giełdach dostarczały w ostatnich dniach inwestorom niemałych emocji. Na tej popularności wyrósł nowy „zawód”.
órnik, lub inaczej Miner, to osoba zajmująca się swego rodzaju „wydobyciem” kryptowalut. Od typowego inwestora odróżnia go fakt, że sam ten rynek poniekąd tworzy. To właśnie Minerom zawdzięczamy istnienie kryptowalut, bo przyczyniają się do ich powstawania poprzez swoje działanie. Ale na czym to działanie polega i co to tak naprawdę znaczy „kopać krypto”? Bitcoin jako pierwsza na świecie kryptowaluta powstał stosunkowo niedawno, bo raptem 9 lat temu. Od tamtej pory wszyscy związani z tym tematem prześcigali się w „wydobywaniu” jak największej ilości tego e-kruszcu. Na czym dokładnie polega wydobywanie? Na udostępnianiu mocy obliczeniowej urządzeń. Mogą to być PC-ty, notebooki, tablety, a ostatnio nawet (ze względu na zwiększony potencjał mocy obliczeniowej) smartfony. Sam Bitcoin stworzony jest w taki sposób, żeby nie było go na rynku nigdy więcej niż 21 milionów. Po uzyskaniu tej ilości, waluty już nie będzie dało się „wydobywać”. Szacuje się, że nastąpi to około roku 2140. Tutaj pojawia się istotny parametr warunkujący ten rynek – trudność wy-
dobycia. Jest to wartość mocy obliczeniowej potrzebnej do wydobycia jednostki danej kryptowaluty. Moc wydobycia liczona jest w Hash’ ach lub Sol’ach na sekundę (H/s, Sol/s). Są to jednostki funkcji skrótu, czyli sposobu rozwiązywania złożonego algorytmu, który nasze urządzenie otrzymuje do rozwiązania. Za poprawne rozwiązania tych ciągów kryptologicznych otrzymujemy nagrodę w postaci krypto w a l u t y. Tr u d n o ś ć wydobycia danej kryptowaluty rośnie wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej urządzeń przyłączonych do jej wydobycia. W praktyce oznacza to, że zwykły sprzęt komputerowy nie poradzi sobie ze złożonością algorytmu wydobycia Bitcoin’a na tyle, żeby zarobek z wydobytych jednostek przewyższył koszt eksploatacji czy zużytego prądu.
Oczywiście przez ostatnie 9 lat powstało dużo innych kryptowalut, które wydobywa się łatwiej i szybciej, nawet na domowym sprzęcie. Trudność ich wydobycia będzie oczywiście rosła, ale już dziś dostępne są usługi
takie jak NiceHash czy Coinhive, które pozwolą na optymalne wykorzystanie mocy obliczeniowej domowego sprzętu na pozyskiwanie drobnych ilości różnych kryptowalut. Nie da się jednak w tym przypadku mówić o większej skali wydobycia niż równowartość 2-5$ tygodniowo (stan na styczeń 2018). Do wydobywania kryptowalut na skalę przemysłową wykorzystywany jest zupełnie inny sprzęt. Od jakiegoś czasu na rynku dostępne są tak zwane „koparki”, czyli urządzenia skonstruowane specjalnie do wydobywania kryptowalut. Z reguły są to swego rodzaju komputery, które zawierają co
najmniej 2 karty graficzne (GPU) i co najmniej jeden, 2-rdzeniowy procesor (CPU). Producenci tych urządzeń postawili głównie na zwiększanie mocy obliczeniowej właśnie poprzez dodawanie większej ilości jednostek GPU, czyli kart graficznych. Czemu? Złożone algorytmy oparte o konstrukcję ciągów kryptologicznych wymagają specyficznych układów logicznych. GPU nadaje się do tego zadania idealnie przy stosunkowo niskim koszcie w przeliczeniu na dostępną moc. Niedawno pojawiły się na rynku również koparki wyposażone w moduły z ukła-
dami ASIC (application-specific integrated circuit), bez których na chwilę obecną kopanie samych Bitcoin’ów jest niemożliwe. Obecnie w sieci pojawiło się wiele firm oferujących zmontowanie lub gotowy zestaw do wydobywania. Coraz powszechniejsze stały się także poradniki i fora tematyczne, które krok po kroku prowadzą przyszłych górników przez trudy stworzenia swoich pierwszych narzędzi do wydobywania cyfrowego złota. Moda na kopanie kryptowalut nie pozostała obojętna dla rynku części komputerowych. Ceny podzespołów, a konkretnie kart
graficznych, poszybowały w górę, powodując w wielu przypadkach nawet 50% wzrost ceny sprzętu. Pojawił się także problem z dostępnością. Sprzęt, który jeszcze kilka miesięcy temu można było bez problemu kupić w sieci, dziś jest fizycznie oraz finansowo niedostępny dla większości konsumentów. Ostatnie zawirowania spowodowały dość dużą krytykę skierowaną do sprzedawców sprzętu. Stanowisko w tej sprawie zajął nawet przedstawiciel firmy nVidia, giganta branży podzespołów komputerowych, który nawoływał o regulację sprzedaży swoich produktów „górnikom” z obawy o załamanie na rynku sprzedaży kart przeznaczonych głównie do grafiki komputerowej i gier. Najpopularniejszą firmą, która tworzy gotowe koparki kryptowalut jest założony w roku 2013 w Pekinie Bitmain Technologies Inc. Antminer, bo tak nazywa się ich produkt, dostępny jest w wielu wariantach, a jego trzy podstawowe modele pozwalają obecnie na wydobywanie walut Bitcoin, Litecoin oraz Dashcoin. Rynek tego typu urządzeń bardzo dynamicznie się zmienia, głównie ze względu na zwiększającą się trudność wydobycia, ale także na jego trend. Popularność zyskują nowe kryptowaluty, które dopiero wkroczyły na rynek. Ostatnie wydarzenia na ryku kryptowalut wskazują, że jest to dość niestabilna gałąź, a jako narzędzie finansowe w wielu przypadkach może się okazać niebezpieczna. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jest to bardzo nowoczesny wynalazek, który pozwoli w przyszłości na rozwój wielu firm i instytucji z nim związanych. Szał kopania kryptowalut i prześcigania się w technologiach jak i w wielkościach tych e-kopalni nosi natomiast znamiona innego wydarzenia, które miało miejsce w przeszłości – gorączki złota.
w e-gamingu Przemek Napiórkowski - Art Director ShadowBet.com
Jak w każdym przypadku marketingu internetowego ogromne znaczenie ma to w jaki sposób informacja jest serwowana potencjalnemu klientowi. Jedną z podstawowych cech wpływających na wzbudzenie zainteresowania produktem lub usługą jest szata graficzna opierająca się na solidnych podstawach koncepcyjnych.
Oznacza to w przybliżeniu, że nie wystarczy użyć “ładnej i miłej dla oka” grafiki stosując najświeższe trendy designu żeby sprawić, aby nasz produkt stał się rozpoznawalny i pożądany. Istotne jest aby za pomocą odpowiednio dobranych środków graficznych wejść w relację z użytkowni-
kiem i zaangażować go. Jak to osiągnąć? Postaram się krótko odpowiedzieć na to pytanie opierając się na doświadczeniach zebranych przed i w trakcie pracy dla ShadowBet. Zabawa koncepcyjna i storytelling To do czego przykładamy szczegól-
ną uwagę w studiu graficznym ShadowBet to wspomniane fundamenty koncepcyjne. Pracując zarówno nad pojedyńczą grafiką na potrzeby okazji czy też nową kampanią w pierwszej kolejności skupiamy się nad historią jaką chcielibyśmy opowiedzieć użytkownikowi. Tworzymy opowieść
i osadzamy w odpowiedniej scenerii. Bawimy się konwencjami, szukamy atrybutów i symboli, żartujemy i łamiemy reguły. Staramy się unikać stereotypów zastanawiając się jak podejść do tematu w sposób nieszablonowy i indywidualny. Kiedy wiemy już jaką krótką historię chcemy opowiedzieć odbiorcy i w jaki sposób mu ją przedstawić przechodzimy do doboru odpowiednich środków graficznych. Świadomość w projektowaniu Istotne jest aby śledzić i być świadomym wszelkich nowych trendów w designie. Obserwować jak kwestie promocji w sferze wizualnej rozwiązują zarówno brandy z branży gamingowej jak i te, których produkty i usługi osadzone są w przeróżnych, niezwiązanych ze sobą sektorach. Niezwykle przydatny jest nawyk analizy tego czym nas zaskakują i przykuwają naszą uwagę. Dobrze jest mieć tę wiedzę i być na bieżąco. Jeszcze lepiej jest połączyć tę wiedzę z umiejętnością świadomego doboru stylu i środków do konkretnej sytuacji aby bardziej podkreślić jej atmosferę i okoliczności. Mam tu na myśli nie tylko oddanie klimatu zdarzenia ale również uwzględnienie jego zakresu oddziaływania, czas trwania i stopień skomplikowania będący bezpośrednim czynnikiem wpływającym na termin realizacji. Prostota kontra detal Posługując się przykładem z życia codziennego studia ShadowBet, załóżmy, że zaczynamy pracę nad projektem, który oprócz aplikacji/gry w technologii responsywnej wymaga wielu dodatkowych materiałów w różnych wersjach językowych na potrzeby większości możliwych działań marketingu w sieci. To na czym się skupiamy to wizja wyglądu całości. Tworzymy Key Visual często powstający równolegle i w ścisłej interakcji z aplikacją. Określamy styl. Podejmujemy decyzję czy istotne są w na-
szej kreacji detale i efekty czy też jednak ogólny prosty przekaz nie zaburzający funkcjonalności. Często ważymy styl “flat” z “realistic” i podejmujemy decyzję o kierunku opierając się na ko-
rzyściach jakie dany styl oferuje i tym czy pozwoli nam utrzymać uwagę użytkownika, podsycić jego zainteresowanie i zaangażowanie. W przypadku rozbudowanej kampanii stawiamy
na prostotę i łatwość odbioru. Nie oznacza to dla nas jednak, że prosta forma jest jedyną słuszną i należy jej hołdować. Grafika oparta na fotografiach, bazująca na montażu jest równie wartościowa i równie skuteczna w pozyskiwaniu i utrzymaniu uwagi użytkownika. Istotny jest w tym przypadku jednak umiar i dobrze aby podczas tworzenia tego typu kreacji gdzieś z tyłu głowy pobrzmiewał dzwonek “Less is More”. Design w Gamblingu Oczywiście naczelną cechą gamblingu jest zabawa i ekscytacja. istotne jest aby oddać tę atmosferę w materiałach graficznych zachowując klimat naszego brandu. ShadowBet jest tajemniczym miejscem. Ukrytym ale dostępnym dla każdego kto poszukuje wrażeń, rozrywki i ma ochotę wejść do tego świata. Naszą personifikacją i twarzą jest Jack Pot - tajemnicza spowita cieniem postać, ekscentryk, podróżnik, kosmopolita. Osobnik intrygujący, nieprzewidywalny w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jest też otwarty na różnorodność i nie znosi nudy. Ten klimat nas definiuje. Naszym celem jest przedstawić każdą możliwą sytuację mogącą zainteresować użytkownika przepuszczając ją przez pryzmat tajemniczego świata ShadowBet. To tylko przykład opierający się na potrzebach naszej marki ale jakże istotny przy tworzeniu grafiki na potrzeby gamingu. Oddanie i utrzymanie w projektach graficznych niepowtarzalnego charakteru marki jest czynnikiem, który sprawia, że staje się rozpoznawalna. Oczywiście kwestią gustu jest to czy dany styl, kolorystyka czy atmosfera odpowiada upodobaniom potencjalnego nowego użytkownika. Na to nie do końca mamy wpływ. Nie do końca… ponieważ możemy zawalczyć o klienta właśnie oryginalnością oraz tym w jaki sposób serwujemy mu ofertę. Możemy przekonać go, że to
akurat nasz brand jest tym czego szuka oraz tym, że to nasza marka da mu poczucie wyjątkowości to właśnie my damy mu oczekiwany poziom satysfakcji. Środki i metody Istotne jest spektrum barw jakich używamy, symbolika i kompozycja. Podstawy dotyczące brandu powinny zostać określone na poziomie tworzenia ogólnej koncepcji. Brandbook jest zbiorem zasad i solidnym fundamentem ale ważna jest też możliwość jego ewolucji i aktualizacji. Aby zaangażować użytkownika grafiką w branży gamblingowej, trzeba czasem przełamać pewien utarty schemat. Odłożyć na chwilę tę czcigodną księgę, dać się ponieść wyobraźni i pójść na wycieczkę po świecie jakim chcemy zauroczyć użytkownika. Ważna jest jakość oferowanej grafiki. Istotne jest dopracowanie każdego szczegółu. To co serwujemy naszemu klientowi świadczy o nas i tym jaki jest nasz stosunek do niego. Jestem zdania, że tym w jaki sposób udostępniamy użytkownikowi ofertę wpływamy na jego poczucie wyjątkowości a to może przełożyć się na przywiązanie do nas i będzie skutkowało trwałą relacją. Webdesign W kwestii projektowania stron internetowych, aplikacji czy gier na potrzeby branży gamblingowej, najważniejszą kwestią jest funkcjonalność, łatwość i intuicyjność obsługi. Brak przemyślanych rozwiązań na przestrzeni doznań użytkownika podczas korzystania z naszej usługi oraz jego doświadczeń związanych z obsługą interfejsu jest prostą drogą do zniechęcenia naszego potencjalnego klienta. Dobrze przygotowana na poziomie makiety “mechanika” strony osadzona w czystej nie przytłaczającej szacie graficznej to połowa sukcesu. Drugą kwestią jest naturalnie respon-
sywność pozwalająca na korzystanie z usługi na ekranach urządzeń mobilnych. Należy mieć na uwadze i śmiało przyjąć, że współczesny użytkownik nie zasiada przed ekranem komputera stacjonarnego aby zaznać rozrywki w internecie. Wszelkie sprawy załatwia z poziomu telefonu komórkowego, tabletu lub laptopa. Branża gamingowa najprościej rzecz ujmując musi być mobilna i dawać możliwość do-
wet element tła, który został przewidziany w makiecie strony przeznaczonej do ekranu desktop często staje się problematyczny i budzi pytania o słuszność zastosowania przy pracy nad wersją mobile. Przy projektowaniu gier również bardzo istotne jest aby dostarczyć użytkownikowi jak najwięcej satysfakcji i przyjemności podczas korzystania na urządzeniu mobilnym. Przejrzysty intuicyjny interfejs, dopracowana grafika oparta na ciekawej, przemyślanej koncepcji, efekty wizualne, muzyka i efekty dźwiękowe to cechy interesującej gry. Jeśli weźmiemy pod uwagę to co może użytkownikowi utrudnić korzystanie z gry i przewidzimy czynnik, który może potencjalnie spowodować jego rozczarowanie lub nawet irytację na przykład za małe przyciski, niewygodny w obsłudze interfejs, mało widoczne opisy lub nieczytelny font możemy być pewni, że przykuje jego uwagę. Tymi założeniami kierowaliśmy się w ShadowBet pracując nad grą The Ancient Ouroboros https://goo.gl/i8Qg8n
stępu do oferowanej rozrywki w każdym momencie. W designie na jej potrzeby złotą zasadą jest “Mobile First”. Projektowanie w myśl tej idei pozwala na tworzenie kreacji od ogółu do szczegółu i na skoncentrowanie się na najistotniejszych elementach i uniknięciu sytuacji przywiązania się do określonego elementu grafiki, który realnie rzecz biorąc może okazać się nieistotny. Przycisk, ikona czy na-
Bywa, że słyszymy stwierdzenie, że użytkownik “kupuje” nas oczami. Jest w tym wiele prawdy ponieważ oprawa graficzna jest tym co zawsze przykuwa spojrzenie ale to nie wszystko. Na komercyjny sukces wpływa również oferta. Dlatego istotna jest ścisła interakcja między sferą artystyczną a komercyjną. W ShadowBet przywiązujemy dużą wagę do tego aby szata graficzna była wsparciem wizualnym i uzupełnieniem serwowanej oferty. Zależy nam aby nie podać użytkownikom surowej informacji ubranej w przyjemny dla oka obrazek. Zależy nam aby opowiedzieć historię i sprawić aby użytkownik poczuł, że może stać się jej cześcią. Może ona być w zależności od zapotrzebowania krótsza i zamykać się w jednym obrazku lub dłuższa ukazana w cyklu widoków. Świat, który
przedstawiamy może opierać się na zdjęciach i fotomontażu, może też być ukazany w formie filmu animowanego w stylu flat lub gry. Zawsze jednak nieodłącznym pierwiastkiem jest przygoda, choćby zajawka fabuły która jest dla nas punktem odniesienia. Można powiedzieć, że jest ona zarzuconą kotwicą wokół której dajemy szaleć wyobraźni i finalnie tworzyć obraz. Design w branży gamblingowej z pewnością odgrywa ogromną rolę. Jest jednak specyficzną gałęzią projektowania. Rozwija się własnym torem opierając się na własnych zasadach wynikających z osobistych doświadczeń projektantów z nim związanych. Wiedza zdobyta przez lata pracy samodzielnej, bądź agencyjnej owocuje biegłością w obsłudze narzędzi, łatwością w rozwiązywaniu problemów koncepcyjnych, kompozycyjnych, kolorystycznych czy typograficznych. Wszystko to widoczne jest w jakości projektów oraz czasie ich egzekucji. Moim osobistym spostrzeżeniem jest mimo wszystko fakt, iż gambling wymaga od projektanta odrobiny intuicji… zupełnie jak od gracza. Czy istnieje przepis na idealną grafikę gamblingową? Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Dużo łatwiej jest jednak określić kilka zasad, którymi można się kierować aby zbliżyć się do ideału. Oczywiście są to moje subiektywne przemyślenia i wielu może się z nimi nie zgodzić. Uważam jednak, że to co naprawdę ważne można ująć w kilku punktach. Pierwszy z nich to praca kreatywna i ciekawy oryginalny pomysł. Drugi punkt to storytelling. Trzeci to ścisła relacja między koncepcją graficzną a tekstową. Czwarty punkt będący tak “wierzchołkiem góry lodowej” jak również “wisienką na torcie” to czysta, przemyślana, nieprzypadkowa i niebanalna grafika, której odbiór sprawia użytkownikowi przyjemność i satysfakcję podczas korzystania na każdym ekranie i w dowolnym miejscu.
Grywalizacja w branży
kasyn online Vincenzo Pietropinto - Dyrektor ds. marketingu w ShadowBet
Niezależnie od rodzaju działalności, priorytetem w biznesie jest innowacja. Nie inaczej rzecz się ma w przypadku kasyn online. W tych przedsiębiorstwach proces adaptacji i wdrażania nowych technologii jest praktyką niemal codzienną.
ącząc usługi bukmacherskie z mechanizmem gry, otrzymujemy proces grywalizacji (ang. gamification). Jest to technika, która dąży do tego, aby aktywność użyt-
kownika na wszelkiego rodzaju platformach przypominała udział w grze komputerowej. Proces ten powstał i rozwinął się
na Malcie, miejscu narodzin wirtualnych kasyn, a stamtąd rozprzestrzenił się do krajów nordyckich (Finlandii, Szwecji i Norwegii), obszaru z większą deregulacją rynku.
Jest jednak coraz więcej krajów, które zaczynają powielać ten trend. Powody, dla których kasyna stawiają na „grywalizację” to przede wszystkim: przyciągnięcie młodszej publiczności, możliwość zaoferowania nowych, ekscytujących doświadczeń, wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań, a przede wszystkim zachowanie popularności wśród klienteli. Tradycyjny model zawsze opierał się na bardzo podstawowej ofercie: gracz wpłacał pewną kwotę, a fir-
ma dawała mu bonus (np. podwajając ją). Teraz konkurencja jest na tyle duża, że naprawdę trzeba pójść o krok dalej, trzeba zaoferować graczowi wszystko, dać mu możliwość wyboru i podjęcia decyzji. Grywalizacja tworzy system, w którym same wyniki gracza wraz z jego motywacją społeczną i osobistą pozwolą mu wybrać spośród wielu nagród, stworzonych specjalnie i automatycznie w oparciu o jego zachowanie i wzorce gry, jednocześnie dając graczowi większe poczucie satysfakcji.
Co więcej, nagradzana jest też lojalność gracza i może on zdobywać nagrody, premie i bonusy za coś, za co wcześniej takiej wygranej nie otrzymywał. Proces grywalizacji nie jest łatwy i wymaga ostrożnych działań. Skomplikowana platforma może stać się pretekstem do rezygnacji z gry przez użytkownika; dlatego tak ważne jest, aby grywalizacja nie blokowała funkcjonalności, ale ją uzupełniała. Jeżeli grywalizacja rozprasza gracza, kasyno przegrywa. Dodatkowo, rozwój plat-
nagrody do konta graczy za każdym razem, gdy osiągają kolejne poziomy, dostają oni zaproszenie, aby spróbować szczęścia na maszynie Ouroboros, gdzie mogą wygrać darmowe rundy i inne ciekawe nagrody do wykorzystania w innych grach ShadowBet. Te wygrane można również podwoić. Emocje są gwarantowane, a z perspektywy kasyna, zaangażowanie graczy w nasze automaty zostało zmaksymalizowane. Mocną stroną systemu gry jest to, że gracze nie muszą się nawet rejestrować, aby spróbować szczęścia w grze. Gracz może po prostu przetestować grę w tym kasynie, a wszelkie wygrane będą czekać w systemie na ewentualną rejestrację gracza.
formy opartej na elementach mechaniki gier oznacza oczywiście dla firmy koszty rozwoju i promocji. Doświadczenia w budowaniu systemu ShadowBet to jedno z pierwszych kasyn online, które stworzyło system grywalizacji. Postanowiliśmy zmienić sposób, w jaki gracze nagradzani są za swoją lojalność, wprowadzając grę podobną do gry na automatach, pod nawą „Ouroboros”. To gra platformowa, ale zamiast po prostu dodawać
Ouroboros zapewniło również jeszcze wyższy współczynnik konwersji dzięki fascynacji graczy tajemną atmosferą, która w pełni odzwierciedla wizję i styl ShadowBet. Ouroboros jest tak naprawdę związany ze starą i mistyczną symboliką kręgu życia, pochodzącą ze starożytnego Egiptu, która przetrwała przez wieki aż do dzisiejszego dnia. Kolejną zaletą Ouroboros jest fakt, że projekt i rozwój tej gry wymagają udziału profesjonalistów, którzy mogą wzbogacić doświadczenie uż ytk ownika o atrakcyjną, szczegółową, a przede wszystkim intuicyjną grafikę.
opracowuje już nowy system grywalizacji, który będzie jeszcze ciekawszy i da graczom jeszcze więcej szans na dobrą zabawę i wygraną. Aby dowiedzieć się więcej, nie przestawaj śledzić naszych poczynań w ciągu najbliższych paru tygodni. Proces twórczy ma szczególne znaczenie w procesie grywalizacji. Technicznie i ekonomicznie rzecz biorąc, grywalizacja kasyna nie jest sama w sobie inwestycją kosztowną, jest to raczej inwestycja kreatywna, która wymaga szczególnego skupienia się na graczu i jego zaangażowaniu w kasynie i w kasyno. Grywalizacja jest kolejnym i naturalnym krokiem w branży gier wirtualnych, ponieważ intensyfikuje ona doświadczenia z gry, oprócz oczywiście dostarczania graczom radości i rozrywki. Jest to jeden z najważniejszych kierunków, w jakie nasza branża rozwijała się przez ostatnie lata i będzie nadal się rozwijać i ulepsza wraz z postępem technologii i pomysłów.
Jednak, jak już podkreślono na początku artykułu, innowacja jest priorytetem. Dlatego Shadowbet
Zarówno nieobowiązująca już ustawa o grach i zakładach wzajemnych z dnia 29 lipca 1992 r., jak i aktualnie obowiązująca ustawa o grach hazardowych, która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2010 r., stanowią, iż o koncesję na prowadzenie kasyna gry lub zezwolenie na urządzanie zakładów wzajemnych mogą się ubiegać wyłącznie podmioty, które udokumentują legalność źródeł pochodzenia kapitału.
liższe spojrzenie z perspektywy postępowań o udzielenie zezwoleń i koncesji na gruncie obydwu ustaw na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, pozwala zauważyć, iż negatywna ocena przez organ koncesyjny spełnienia wymogu udokumentowania legalności pochodzenia środków przeznaczonych na kapitał, jest częstym powodem wydania decyzji odmawiającej udzielenia zezwolenia lub koncesji. Przyczyn tego stanu rzeczy należy upatrywać w zaniechaniu przez legislatora zawarcia w ustawie defini-
cji legalnej pojęcia „legalność źródeł pochodzenia kapitału”, jak również w pozostawieniu otwartego i niedookreślonego katalogu dokumentów i dowodów jakimi należy się wykazać w celu spełnienia tej przesłanki ustawowej. Sytuacja ta wprowadza po stronie przedsiębiorcy stan niepewności, co do pozytywnego załatwienia jego sprawy, wynikający z niedostatecznej jasności przepisów, natomiast po stronie organu administracyjnego, możliwość uznaniowego rozpoznawania wniosków o wydanie zezwoleń na urządzanie zakładów wzajemnych i koncesji na prowadze-
nie kasyna gry w zakresie oceny spełnienia wymogów kapitałowych. Brak jakichkolwiek ustawowych wytycznych powoduje, iż przedsiębiorcy nie otrzymują odpowiedzi na podstawowe pytania mające znaczenie dla przychylnego rozpatrzenia ich wniosku: • czy zaświadczenie właściwego naczelnika urzędu skarbowego o pokryciu udziałów lub akcji z ujawnionych źródeł przychodów okaże się wystarczającym dowodem na wykazanie legalności kapitału?
• czy okoliczność pozytywnej weryfikacji legalności kapitału w uprzednim postępowaniu zakończonym decyzją zezwalającą ma jakiekolwiek znaczenie w odniesieniu do nowego postępowania o kolejne zezwolenie?
Składając wniosek o udzielenie zezwolenia lub koncesji, wnioskodawca staje przed dylematem, jakimi dowodami powinien wykazać legalności źródeł pochodzenia swojego kapitału.
sach. W uzasadnieniu wyroku z dnia 22 czerwca 2010 r., sygn. akt VI SA/Wa 825/10, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wskazał, że użycie przez prawodawcę w cytowanym przepisie zwrotu “a w szczególności” wskazuje na określony dokument jako ten, który załączony być powinien.
• czy legalność kapitału zakładowego należy utożsamiać ze źródłem pochodzenia majątku spółki? Czy zakwestionowanie legalności kapitału wniesionego przez byłych wspólników może oddziaływać na ich następców?
Przepisy ustawy o grach hazardowych w art. 35 pkt 16 - w odniesieniu do koncesji na prowadzenie kasyna gry oraz w art. 36 pkt 16 - dotyczącym zezwolenia na urządzanie zakładów wzajemnych, statuują obowiązek dołączenia do wniosku dokumentów potwierdzających legalność źródeł pochodzenia kapitału, a w szczególności zaświadczenia z urzędu skarbowego o pokryciu udziałów lub akcji z ujawnionych źródeł przychodów w przypadku akcjonariusza (wspólnika) będącego osobą fizyczną, reprezentującego co najmniej 10% kapitału zakładowego spółki, zaś w przypadku akcjonariuszy (wspólników) będących osobami prawnymi sprawozdanie finansowe sporządzone w sposób określony w odrębnych przepi-
Na tak rozumianą treść komentowanego przepisu wskazał również w swoim orzeczeniu z dnia 12 lutego 2008 r. Naczelny Sąd Administracyjny w sprawie o sygn. akt II GSK 448/07. W orzeczeniu tym NSA zgodził się ze stanowiskiem WSA (wyrok WSA w Warszawie z dnia 16 maja 2007 r. sygn. akt 422/07), iż dołączenie przez spółkę, w której udziałowcami są osoby prawne, sprawozdania finansowego jest nakazem, choć przedstawienie tego dokumentu nie ogranicza możliwości organu do badania także innych dokumentów dla ustalenia legalności pochodzenia kapitału.
Ciężar odpowiedzi na te jak i inne pytania, wzięło na siebie orzecznictwo sądowo-administracyjne narosłe wokół tego zagadnienia, które w istocie stanowi próbę neutralizacji zaniechań prawodawcy w tym aspekcie. Zamiarem autorów niniejszego artykułu jest przybliżenie wybranych orzeczeń, które mogą dać części przedsiębiorców odpowiedź na nurtujące ich zagadnienia.
Jak stwierdził NSA w powołanym wyroku, sprawozdanie finansowe, stanowi jeden z dokumentów
potwierdzających legalność źródła pochodzenia kapitału danej spółki, lecz nie przesądza o uznaniu tej okoliczności za udowodnioną. Oznacza to jedynie, iż podmiot ubiegający się o wydanie zezwolenia może również złożyć inne, poza wskazanym zaświadczeniem (lub sprawozdaniem finansowym), dokumenty umożliwiające właściwemu organowi ocenę spełnienia przez ten podmiot warunku wykazania legalności źródeł pochodzenia kapitału (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 6 kwietnia 2016 r., sygn. akt V SA/Wa 2960/15). Tożsamy pogląd wyraził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 11 grudnia 2014 r., sygn. akt VI SA/Wa 1482/14. Orzeczenie to warto mieć na uwadze, także ze względu na wyrażony w zaskarżonej decyzji pogląd organu, zgodnie z którym, w przypadku gdy kapitał spółki pochodzi ze zbycia rzeczy stanowiącej jej składnik majątkowy, zobligowana jest ona do udokumentowania źródeł pochodzenia środków przeznaczonych na zakup tej rzeczy przez jej nabywcę, co w przekonaniu piszących ten tekst, jest żądaniem zbyt daleko idącym, częstokroć niemożliwym do wykonania, szczególnie wobec istniejącej już konieczności udokumentowania przez wnioskodawcę legalności pochodzenia środków przeznaczonych na zakup składników majątkowych podlegających następnie zbyciu na rzecz osób trzecich. Z żalem należy przyjąć, brak odniesienia się Sądu do opisanej konstatacji organu w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Gwoli odnotowania, w wyroku z dnia 9 stycznia 2009 r. (sygn. akt II FSK 1382/07) NSA dokonał odmiennej od zaprezentowanej wyżej wykładni zwrotu “w szczególności”. Zdaniem tego Sądu, osoba ubiegająca się o wydanie zezwolenia, która zarazem nie legitymuje się wspomnianym zaświadczeniem, może powyższą okoliczność starać się udokumen-
tować w inny sposób, np. zaświadczeniem o wysokości zadeklarowanego dochodu lub zaświadczeniem, iż nie było prowadzone postępowanie w sprawie dochodów z nieujawnionych źródeł. Dokumenty te będą podlegały takiej samej ocenie przez organ udzielający zezwolenia, jak zaświadczenie. Pogląd ten został jednak uznany za odosobniony. Stanowisko judykatury potwierdza zatem w istocie nieskończony katalog dokumentów, które wnioskodawca może i powinien dołączyć do wniosku w celu wylegitymowania się legalnością pochodzenia środków, o ile sprostał wymogowi złożenia zaświadczenia z urzędu skarbowego o pokryciu udziałów lub akcji z ujawnionych źródeł przychodów albo sprawozdania finansowego sporządzonego w sposób określony w odrębnych przepisach. W świetle powyższego, pojawia się pytanie czy wnioskodawca, którego kapitał został już raz pozytywnie zweryfikowany w postępowaniu o udzielenie zezwolenia lub koncesji, może oczekiwać od organu odstąpienia od ponownej weryfikacji legalności źródeł pochodzenia kapitału i oparcia się w tej mierze na treści dołączonych do wniosku uprzednich decyzji zezwalających? Zagadnienie to było przedmiotem rozważań Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie w wyroku z dnia 23 lutego 2010 r., o sygn. akt II GSK 430/09. We wskazanej sprawie Sąd I instancji podzielił zaprezentowane w zaskarżonej decyzji stanowisko organu i stwierdził, że wykazanie legalności źródeł pochodzenia kapitału nie musi być bezwzględnie tylko wykazane poprzez złożenie zaświadczenia z urzędu skarbowego, albowiem przepis ustawy nie zawiera zamkniętego katalogu wymaganych dokumentów. Sąd ten uznał, że złożenie dwóch prawomocnych decyzji Ministra Finansów z sierpnia i grudnia 2006 r., przed wydaniem których or-
gan badał okoliczność legalności pochodzenia kapitału spółki, było wystarczające. Tymczasem w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego dokonana przez Sąd I instancji wykładnia jest błędna. NSA stwierdził bowiem, iż zaakceptowanie stanowiska, zgodnie z którym część ubiegających się o zezwolenie podmiotów ma przedstawiać zaświadczenia lub sprawozdania finansowe, a inne spółki mogą wykorzystać dokumenty, w tym decyzje, uzyskane w poprzednich postępowaniach, kłóci się z obowiązkiem równego traktowania, a może wręcz w stosunku do niektórych uniemożliwić złożenie kompletnego wniosku w oznaczonym w przetargu czasie. Gdyby przyjąć, iż wydane w poprzednim postępowaniu decyzje konsumują obowiązek złożenia dokumentu dowodzącego legalności pochodzenia kapitału danej spółki, to z uwagi na różnicę w czasie pomiędzy wydaniem poprzedniej decyzji, a nowym postępowaniem
i ewentualne możliwe zmiany kapitałowe w tym czasie, przewidziany ustawą rygor udokumentowania legalności źródeł pochodzenia kapitału mógłby zostać ostatecznie nie zachowany. Stanowisko wyrażone przez NSA w przywołanym wyroku, należy częściowo ocenić krytycznie. O ile bowiem można zgodzić się z tezą, iż wydane w poprzednim postępowaniu decyzje nie zastępują obowiązku złożenia odpowiednich zaświadczeń i sprawozdań finansowych, o tyle badanie po raz kolejny legalności źródeł pochodzenia kapitału już raz zweryfikowanego, w sytuacji braku jakichkolwiek zmian w jego strukturze od czasu wydania tych decyzji, prowadzi do nieuzasadnionego przedłużenia postępowania. Za wystarczające w tej mierze, zdaniem autorów niniejszego tekstu, należałoby uznać wykazanie przez wnioskodawcę braku zmian w kapitale od czasu poprzedniej weryfikacji jego legalności. Niezwykle ciekawie przedstawia się w orzecznictwie sądowo-administracyjnym kwestia tego, jak szeroki zakres weryfikacji może zostać zastosowany w odniesieniu do źródeł po-
chodzenia kapitału, w szczególności czy badanie kapitału powinno dotyczyć jedynie udziałowców (akcjonariuszy) spółki czy może również sięgać pośrednich udziałowców (akcjonariuszy) w danej strukturze kapitałowej. Ponadto, czy zakwestionowanie legalności kapitału wniesionego przez byłych wspólników może oddziaływać na ich następców, którzy wykazali legalność pochodzenia swojego kapitału? Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 16 maja 2007 r., sygn. akt VI SA/Wa 422/07, skonstatował, iż w przypadku, gdy udziałowcem podmiotu ubiegającego się o zezwolenie jest spółka kapitałowa, dla ustalenia legalności źródeł pochodzenia kapitału konieczna jest analiza, czy z kolei udziałowcy tejże spółki kapitałowej posiadali stosowne środki na pokrycie udziałów, pochodzące z ujawnionych źródeł. W opinii Sądu, nie można, w szczególności, kiedy mamy do czynienia z podmiotem wykonującym tak wrażliwą działalność gospodarczą jak gry hazardowe, odrywać pochodzenia kapitału zakładowego spółki wykonu-
jącej tę działalność lub przystępującą do takiej działalności od pochodzenia środków jej wspólników, którymi nabywają lub obejmują udziały w spółce. Zdaniem Sądu, błędny jest pogląd, że organ nie może stosować danych przepisów do udziałowców pośrednich, gdyż aby otrzymać zezwolenie również kapitał udziałowców spółki musi być legalny. Przeciwne rozumowanie prowadziłoby do zaprzeczenia celu przepisów ustawy, formułujących obowiązek przedsiębiorcy udokumentowania legalności pochodzenia kapitału. Natomiast za niezwykle daleko idący należy uznać pogląd tegoż Sądu, zawarty w dalszej części przytoczonego wyroku zgodnie, z którym legalność pochodzenia kapitału należy oceniać w perspektywie całego okresu funkcjonowania spółki od jej powstania, bowiem zdaniem WSA w Warszawie, okoliczność, że na dzień wydania decyzji żaden z poprzednich wspólników wnioskodawcy, których kapitał został zakwestionowany, nie był udziałowcem spółki nie ma znaczenia dla faktu, że spółka funkcjonuje w oparciu o wartości ekonomiczne, które zostały przez nich wniesione, a następnie przejęte przez inne podmioty.
Cechą charakterystyczną spółki z ograniczoną odpowiedzialnością jest bowiem to, że funkcjonuje ona w oparciu o określone składniki majątkowe, jak również to, że z chwilą wniesienia do spółki - w celu pokrycia udziałów - pewnych wartości ekonomicznych wartości te stają się majątkiem spółki. Zatem, podmioty, które nabyły udziały należące pierwotnie do poprzednich wspólników, nabyły tylko i wyłącznie udziały i związane z nimi prawa, nie zaś konkretne składniki mienia spółki. W takiej sytuacji zdaniem Sądu, w spółce nadal funkcjonują środki ekonomiczne, których źródło pochodzenia nie może być uznane za legalne. W innym wyroku WSA w Warszawie, utrwalił wskazaną linię orzeczniczą, dochodząc do przekonania, iż badanie legalności źródeł pochodzenia środków dotyczy całego “łańcuszka” podmiotów przekazujących kapitał spółce ubiegającej się o zezwolenie, zarówno bezpośrednio jak i pośrednio. Sąd podzielił tym samym pogląd organu, iż przedłożone umowy pożyczki nie są wystarczającymi dokumentami wypełniającymi kryteria dotyczące udokumentowania legalności źródeł pochodzenia kapitału, a wnioskodawca powinien zadbać o przekazanie wraz z umową wszelkich dokumentów potwierdzających legalność pochodzenia środków stanowiących pożyczkę
(zob. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 29 września 2008 r., sygn. akt VI SA/Wa 1050/08). Na zakończenie warto przytoczyć intrygującą tezę, która niestety nie doczekała się dalszego rozwinięcia w orzecznictwie, sformułowaną przez Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 6 października 2009 r., sygn. akt II GSK 90/09, wedle, której „dopuszczalne jest sfinansowanie kapitału spółki hazardowej z nieujawnionych źródeł przychodu, cyt.: „Kapitał pochodzący ze źródła nieujawnionego może być uzyskany le-
galnie i nielegalnie. Pokrycie zatem przez wspólnika udziału w kapitale spółki z nieujawnionego źródła nie świadczy w każdym przypadku o nielegalności źródła pochodzenia kapitału.” Niniejszy tekst nie wyczerpuje całej problematyki związanej z badaniem legalności źródeł pochodzenia kapitału w spółkach hazardowych. Zamiarem autorów było zaprezentowanie wybranego orzecznictwa sądowo-administracyjnego, dotyczącego jedynie niektórych aspektów opisanego zagadnienia. Nie należy zapominać, że w każdym wypadku decydujące znaczenie będzie miał ustalony w indywidualnej sprawie stan faktyczny. adwokat Maciej Kostecki radca prawny Dawid Sokołowski
w branży hazardowej - jak optymalizować przychody z reklamy hazardu? Bolko Fuchs - specjalista ds. optymalizacji podatkowej z wieloletnim doświadczeniem w obsłudze międzynarodowych spółek.
Rynek hazardowy zmienia się w bardzo szybkim tempie. Przedsiębiorcy prowadzący swoją działalność w tej branży muszą skupić się nie tylko na rozwijaniu własnego produktu i usług, ale także na ciągłym śledzeniu zmian legislacyjnych.
zasy, kiedy hazard online nie był w ogóle regulowany odchodzą do lamusa, a i zmienia się także podejście poszczególnych krajów do kwestii promocji hazardu. Serwisy reklamujące gry hazardowe niezmien-
nie mogą legalnie prowadzić swoją działalność, wykorzystując w tym celu także optymalizację podatkową i jeden z bardziej przyjaznych podatkowo krajów - jakim przykładowo jest Wielka Brytania.
Czym zatem jest wspomniana optymalizacja podatkowa? Jest to zespół działań mających na celu zminimalizowanie przewidzianych prawem zobowiązań podatkowych. Działania te mogą dotyczyć zobowiązań
wynikających z różnego rodzaju podatków – CIT, PIT oraz VAT. Optymalizacja podatkowa prowadzona zgodnie z prawem jest całkowicie legalna i zalecana jest większości przedsiębiorstw. Planowanie podatkowe nie jest jednak rozwiązaniem dla każdego - niektórych podatków nie da się zminimalizować. Legalny biznes dzięki spółce w Wielkiej Brytanii Wyspy Brytyjskie od lat stanowią najbardziej rozwinięty rynek hazardowy, co przekłada się na ilość zarejestrowanych firm związanych z hazardem. Branża hazardowa odpowiada za ponad 0,5% PKB Wielkiej Brytanii oraz ponad 100 000 miejsc pracy. “Wielka Brytania przyciąga bardzo przyjaznym podejściem do prowadzących działalność gospodarczą. Główne powody to wysoka kwota wolna od podatku, niska biurokracja, łatwość prowadzenia biznesu, brytyjska emerytura” - mówi Agnieszka Moryc, Dyrektor Zarządzająca Admiral Tax, kancelarii prawno - podatkowej optymalizującej polskie firmy. Właściciele serwisów reklamujących usługi hazardowe właśnie z tego powodu najczęściej wybierają Wielką Brytanię jako miejsce prowadzenia działalności. Najkorzystniejszą formą prowadzenia działalności jest brytyjska spółka LTD (Limited, odpowiednik polskiej spółki z o.o.). Brytyjska spółka limited jest to jeden z najpopularniejszych rodzajów spółek w Europie i na świecie. Posiada osobowość prawną, majątek firmy jest od-
rębny od majątku właścicieli – odpowiadają oni za zobowiązania tylko do wysokości wniesionego wkładu. Brak jest wymogów co do minimalnej wysokości kapitału zakładowego. Bardzo łatwy proces rejestracji spółki (bez wychodzenia z domu dzięki pomocy firmy księgowo-podatkowej), możliwość utworzenia spółki przez min. jednego udziałowca oraz szereg korzyści związanych z prowadzeniem firmy to nie jedyne benefity z tytułu rejestracji spółki w Wielkiej Brytanii. Właściciele portali świadczących usługi dla branży hazardowej mogą rozszerzyć swoją działalność o kolejne rynki i podmioty zagraniczne, co wpłynie na zwiększenie przychodów. Podatki, składki i koszty Brytyjska spółka Ltd ma obowiązek odprowadzania podatku CIT, którego stawka wynosi 19%. Spółki, które nie przekroczą rocznie obrotu 85 000 funtów, nie mają obowiązku rejestracji do VAT. Przedsiębiorcy działający w ramach spółki LTD mogą wy-
płacać sobie pieniądze na dwa sposoby. Jednym z nich jest pensja a drugim - dywidenda. W systemie brytyjskim obowiązuje zasada, że im niższą mamy pensję, tym niższe składki na ubezpieczenie społeczne płacimy. Po 10 latach prowadzenia spółki w Wielkiej Brytanii możemy nabyć prawo do brytyjskiej emerytury, której wysokość wynosi w tej chwili około 3.000 zł. Możliwość rozliczania przychodów daje także dodatkowe korzyści - możemy zminimalizować wysokość podstawy opodatkowania poprzez generowanie kosztów prowadzenia działalności - właśnie m.in. poprzez zatrudnienie we własnej spółce. Każdemu Dyrektorowi spółki przysługuje 11500 funtów kwoty wolnej od podatku (około 60 tys. złotych) w PIT. Dodatkowo możemy rozliczać podróże biznesowe czy tzw. ‘kilometrówkę’ - wydatki poniesione przez Dyrektora na paliwo. Rozliczenia z Brytyjskim Urzędem Podatkowym (HMRC) warto powierzyć doświadczonej firmie księgowej. Profesjo nalne biuro
księgowe przejmuje kwestię kontaktów przedsiębiorcy z urzędami, dodatkowo oszczędzając czas i pieniądze przedsiębiorcy, dzięki czemu ten może skupić się na rozwijaniu własnego biznesu. “Wielu naszych klientów nawet nie wie, gdzie znajduje się ich urząd skarbowy - po prostu nigdy nie musieli się tam pojawić, ani nawet wymienić korespondencji, gdyż robimy to w ich imieniu” - często podkreśla Agnieszka Moryc z Admiral Tax, ekspert optymalizacji przedsiębiorców. Korzyści ze spółki w Wielkiej Brytanii Prowadzenie działalności w Wielkiej Brytanii przynosi szereg korzyści. Dzięki legalnej strukturze i szanowanej na całym świecie formie działalności gospodarczej możemy z łatwością nawiązać współpracę z nowymi firmami. Serwis reklamujący gry hazardowe może dzięki temu nie tylko zwiększyć przychody, ale dodatkowo w pełni legalnie prowadzić swoją działalność w kraju, który zezwala na reklamowanie hazardu.
Dużym plusem jest łatwość powołania spółki. Dzięki pomocy firmy księgowej możemy powołać spółkę nawet w 24 godziny, bez konieczności wychodzenia z domu - całym procesem zajmą się doradcy. Brytyjski system podatkowy można określić jako prosty i przejrzysty - przedsiębiorca dzięki dużej liczbie ulg i zwolnień może legalnie prowadzić działalność, płacąc niewielkie podatki. Kolejną zaletą prowadzenia działalności w Wielkiej Brytanii jest możliwość odkładania na brytyjską emeryturę - już po 10 latach prowadzenia działalności Dyrektor spółki nabywa prawo do brytyjskiej emerytury. Niewielka ilość obowiązków formalno – prawnych niezbędnych w prowadzeniu działalności gospodarczej sprzyja rozwojowi biznesu. Właściciel może skupić się wyłącznie na rozwijaniu swojego serwisu, nie myśląc o kontaktach z urzędami, gdyż tym zajmuje się kancelaria księgowo-podatkowa.
Wielu naszych klientów z branży medialnej, IT i hazardu wybrało właśnie Wielką Brytanii jako kraj prowadzenia działalności gospodarczej. To pewny wybór dla tego sektora” - podsumowuje Agnieszka Moryc z Admiral Tax. Niniejszy artykuł powstał przy współpracy z Admiral Tax, spółką prawniczo – księgową specjalizującą się w optymalizacji podatkowej i doradztwem w zakresie prowadzenia spółek w Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz innych krajach o przyjaźniejszej formie prowadzenia działalności gospodarczej z zakresu hazardu online.
“Wielka Brytania jest idealnym miejscem na prowadzenie działalności przez serwis reklamujący hazard.
Rozpacz, duma, fatalizm i wódka – to idealne przywary hazardzisty Iwo Bulski
Rosjanie mieli od wieków w sobie nieubłaganą nutkę dekadenckiego fatalizmu, będąc przez to idealnymi wręcz gośćmi w europejskich kasynach i salonach gry.
ajznakomitszymi gośćmi nadreńskich kurortów byli Rosjanie, a najsłynniejszą spośród nich była księżna Zofia Kisieliew, która pojawi-
ła się po raz pierwszy w Homburgu w 1852 roku. Żartowano, że grała tylko raz dziennie – od 11 rano do 11 wieczór. Jej mąż, nie mogąc znieść
obsesji żony na punkcie gry, wystąpił o rozwód. Nawet prośba samego papieża, by księżna zaprzestała gry, nie była w stanie odciągnąć jej od ruletki.
Mówiono, że w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze, straciła w Homburgu 4 miliony dolarów – a więc znaczną kwotę, zarówno dziś, jak i wtedy.
Oczywiście nie wszyscy Rosjanie byli tak opętani przez hazard, jak księżna Kisieliew; wielu z nich co prawda przyjeżdżało do nadreńskich uzdrowisk, ale umiarkowanie interesowało się grami. Jeszcze inni nie grali wcale. Mikołaj Gogol, autor słynnej książki „Martwe dusze”, wolał spacery po okolicach Baden-Baden niż hazard. W samej Rosji przez jakiś czas popularny był wist – gra, która w XIX wieku dostarczała naśladującym Zachód Rosjanom rozrywki, którą pasjonowały się europejskie elity.
pierw, pierwszego dnia, stawiał niewielkie sumy. Na drugi dzień większość czasu spędził w Conversation House na próżno starając się wygrać. W końcu przegrał wszystko, co miał i jeszcze musiał się zadłużyć u pewnego Francuza, po czym napisał rozpaczliwe listy do kilku przyjaciół oraz krewnych, błagając o pomoc finansową. Pieniądze wysłała mu jego kuzynka, księżna Aleksandra Tołstoj, a pisarz Iwan Turgieniew tak się zaniepokoił, że aż wybrał się do BadenBaden. Po przyjeździe pożyczył pieniądze Tołstojowi, które ten natychmiast przegrał. Turgieniew wyjechał, a za nim Tołstoj – zawstydzony, przeklinając sam siebie za brak umiarkowania w grze.
Ponoć nie powinno się generalizować, ale nawet sami Rosjanie czuli, że ich grę znamionował jakiś słowiański fatalizm – większość z nich wybierała raczej szalone obstawianie, tak jak księżna Kisieliew, niż introspekcje w stylu Gogola. Książę Lew Tołstoj, podróżując latem 1857 roku po Europie, zatrzymał się w Baden-Baden i… odkrył ruletkę. Naj-
Większe sukcesy w samokontroli miał Turgieniew. W drugiej połowie życia większość czasu dzielił między Paryż i Baden-Baden, gdzie mieszkał w luksusowo urządzonym i pięknie położonym domu. Akcja jego powieści „Dym” toczy się właśnie w tym kurorcie i opowiada o środowisku Rosjan oraz niemiecko- francuskowłosko- i anglojęzycznej mieszan-
ce narodowości nadającej Baden-Baden szczególnego, kosmopolitycznego charakteru. Turgieniew poznał wielu rosyjskich emigrantów i podróżnych, którzy zostali w Conversation House dłużej niż powinni. Pisarz udzielał im często pomocy, za co byli mu głęboko wdzięczni – na przykład Tołstoj, który pozostał jego przyjacielem na długie lata. Rozłączyła ich dopiero śmierć autora „Wojny i pokoju” – Turgieniew czuwał przy jego łożu do końca. Innego wielkiego rosyjskiego pisarza, Fiodora Dostojewskiego, Turgieniew nie darzył już jednak tak ciepłymi uczuciami. Tymczasem Dostojewski w najlepszym okresie swojej twórczości, w latach 1862–1872, miał wręcz obsesję na punkcie hazardu. Na Syberii, dokąd został zesłany w latach pięćdziesiątych, grał dużo i na ogół przegrywał. W roku 1862 po raz pierwszy pojechał do Wiesbaden i wygrał sporo pieniędzy. W następnym wybrał się do Baden-Baden i do Hamburga, gdzie z kolei przegrał wszystko, co do grosza. Uratowała go była kochanka,
Paulina Susłowa, która zastawiła swoją biżuterię i wysłała mu pieniądze. Dostojewski co prawda nie obstawiał wysoko, ale grał w stanie ponurej ekscytacji, a jego twórczy umysł wyolbrzymiał każdą wygraną i każdą porażkę. Powróciwszy do Rosji w 1864 roku, przybity śmiercią żony i nachodzącymi go nieustannie wierzycielami zmarłego brata (którego długi odziedziczył), Dostojewski podpisał umowę na książkę z wydawcą Sielowskim. Jeśli nie dotrzymałby terminu (listopad 1866 roku), zostałby pozbawiony praw do wszystkich swoich już opublikowanych książek. Na początku października sytuacja przedstawiała się źle. Jego arcydzieło „Zbrodnia i kara” nie było skończone. Opisana nędza głównego bohatera, Raskolnikowa, zapewne dlatego została tak znakomicie przedstawiona, ponieważ sam autor był wtedy w rozpaczliwej sytuacji. Aby wy-
wiązać się ze zobowiązania wobec Sielowskiego, Dostojewski w cztery dni podyktował powieść młodej stenografistce, Annie Grigorjewnej Snitkinie. Udało się, zdążył, a potem ożenił się z 22-letnią Snitkiną i pozostawił potomnym klasyczny portret nadziei i rozpaczy niewolnika szansy – powieść „Gracz”. Wydanie „Gracza” nie rozwiązało finansowych kłopotów Dostojewskiego, ani też nie odstręczyło go od hazardu. Uciekł z Rosji przed depczącymi mu po piętach wierzycielami i odbył wycieczkę wzdłuż Renu, co skończyło się powrotem do karcianego stolika i nieustannymi przegranymi. 4 lipca 1867 roku przybył do Baden-Baden, zatrzymując się wraz z żoną w domu nad kuźnią, co raczej nie gwarantowało relaksu. Jego żona zapisała w dzienniku, że wygląd męża z czerwoną twarzą i nabiegłymi krwią oczami przerażał ją, toteż płakała całymi godzi-
nami przeklinając jego wyniszczającą pasję do ruletki i Baden-Baden. Tymczasem odrażający wygląd wcale nie przeszkadzał Dostojewskiemu świetnie się bawić; zresztą miał ku temu powody – zaczął grać stawiając 100 franków, a w trzy dni wygrał ich 4000. Nie słuchając żony, która prosiła go, by się wycofał i zadowolił ową, niezłą w końcu sumą, pisarz miał nadzieję, że nadal będzie wygrywać i wreszcie zapewni sobie bezpieczeństwo finansowe. Jego wygrane były przecież niczym w porównaniu z osiągnięciami innych i choć rozum podpowiadał mu, że powinien wyjechać, nie był w stanie tego zrobić: Kiedy już przegrali wszystko i nawet nie mieli za co wyjechać, właścicielka domu podniosła im czynsz. Dostojewscy w rozpaczliwych listach błagali przyjaciół o pożyczkę, która umożliwiłaby im wyjazd z Baden-Baden.
Nikt nie spieszył się jednak, by im pomóc, wobec tego Dostojewski postanowił poprosić o pożyczkę swojego kolegę po fachu, Turgieniewa, który mieszkał w eleganckiej willi w Baden-Baden nie interesując się jego kłopotami. Panowie byli co prawda rodakami i kolegami po fachu, ale dzieliły ich różnice polityczne i kulturalne. Dostojewski głośno skrytykował powieść Turgieniewa „Dym”, być może dlatego, że posłużył za wzór literacki postaci Bindasowa, nudnego niewdzięcznika, który pożyczywszy 100 rubli wygrał cztery razy tyle, po czym opuścił Conversation House nie zwracając długu. Turgieniew nie zapomniał, że kilka lat wcześniej pożyczył grającemu w ruletkę Dostojewskiemu równowartość dzisiejszych 50 dolarów, ale nigdy nie odzyskał swoich pieniędzy. Niewdzięczny dłużnik zemścił się z kolei na Turgieniewie w swojej powieści „Biesy”, ale teraz w Baden-Baden działał pod presją finansową.
23 sierpnia państwo Dostojewscy w końcu wyjechali z Baden-Baden, ale on nie zaprzestał hazardu; zazwyczaj zostawiał gdzieś żonę i tylko słał do niej listy, w których wyliczał swe przegrane. Zerwał z grą dopiero w 1871 roku, gdy przyśnił się mu jego nieżyjący ojciec, ostrzegając przed zgubnym losem. W listach do żony błagał o przebaczenie, zaklinając się, że „nie jest łajdakiem, a tylko hazardzistą tkwiącym w szponach namiętności”, i że wreszcie uwolnił się od przykuwających go do stolika łańcuchów. „Teraz będę już myśleć tylko o pracy, a nie, tak jak kiedyś, śnić
po nocach o graniu. Moja praca będzie wyglądać zupełnie inaczej, tak mi dopomóż Bóg!” W przeciwieństwie do wieluinnych składających podobne przysięgi, Dostojewski dotrzymał słowa i nigdy już nie powrócił do hazardu.
Magazyn E-PLAY 2/2018 (Nr 4)