Source: https://oko.press/morawiecki-w-obronie-ziobry-rozgrzesza-piebiaka-sedziowie-ktorzy-chcieli-naprawiac-rzeczywistosc/
Timestamp: 2020-04-01 11:40:37
Legal References Found: art. 231
 art. 107
 art.231
 art. 107

Art. 107

Art. 266

Art. 241

Document Content:
Morawiecki w obronie Ziobry rozgrzesza Piebiaka. "Sędziowie, którzy chcieli naprawiać rzeczywistość"
Dominika Sitnicka 12 września 2019
Jest prosty sposób wnioskowania: "Jeśli coś wygląda jak kaczka, pływa jak kaczka, kwacze jak kaczka, to pewnie jest kaczką". Podczas debaty nad wotum nieufności dla Ziobry okazało się jednak, że minister nie ma i nie może mieć nic wspólnego z aferą Piebiaka, swego zastępcy. Broniąc Ziobry Morawiecki tak się zagalopował, że powiedział parę słów prawdy
Opozycji nie udało się przegłosować w środę wieczorem 11 września 2019 wotum nieufności dla ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry. W debacie mocno zabrzmiał głos Borysa Budki („Powodem złożenia wniosku jest bulwersująca informacja o zorganizowanej fabryce hejtu, którą pod okiem ministra sprawiedliwości organizował jego zastępca. Zrobiliście polityczną prokuraturę, której nie powstydziłby się nawet rząd PRL. Pan prezes Kaczyński, powinien spojrzeć w oczy Polaków i powiedzieć, dlaczego wyposażył tak nieodpowiedzialnego polityka w tak niebezpieczne narzędzia”), Kamili Gasiuk-Pihowicz („dymisja Zbigniewa Ziobry to jest najniższy wymiar kary. Wymaga tego po prostu przyzwoitość”) i Władysława Kosiniaka-Kamysza („reformy PiS-u sprowadzają się do jednego – więcej polityki w wymiarze sprawiedliwości, mniej sprawiedliwości w wymiarze sprawiedliwości”). Ale politycy PiS mieli przygotowane odpowiedzi, które w ogóle nie dotyczyły „fabryki hejtu”. Wychylił się tylko Morawiecki, o czym dalej.
Obrona przez atak: my szybko naprawiamy, wy chronicie interesy przestępców
Linia obrony nie była zaskakująca: lekceważyć główny zarzut, pominąć go, i wypominać opozycji zaniedbania z czasów rządów PO-PSL, sugerować, że krytyka poczynań ministra-prokuratora to skutek tego, że wydał zdecydowaną walkę przestępcom (wiceminister Wójcik).
Sam Ziobro zamiast się bronić, czy choćby tłumaczyć, jak doszło do szkalowania sędziów, atakował opozycję wystawiając jej idące w miliony i miliardy rachunki za przyzwolenie na działanie mafii VAT-owskiej, reprywatyzację w Warszawie i inne zaniedbania. W czyim interesie głosowaliście? – insynuował Ziobro. I przeliczał straty poniesione przez Polską i Polaków w wyniku polityki obecnej opozycji np. na wyprawkę szkolną 300 zł dla każdego ucznia.
Morawiecki wchodzi w szczegóły. I jest niebezpiecznie szczery
Obronę Zbigniewa Ziobrę wziął także sam premier Mateusz Morawiecki. Wychwalał szybką dymisję Piebiaka:
„Zadziałaliśmy szybko i bardzo właściwie. Minister Ziobro zareagował w sposób natychmiastowy. Wniosek (o dymisję Ziobry) jest bezprzedmiotowy to sprawa, którą można nazwać kłótnią w rodzinie sędziów…”.
Tu jednak premier dodaj coś od siebie:
…dlatego że jedni sędziowie rzeczywiście bronią i bronili starego porządku, żeby było tak jak było, ale pojawili się sędziowie w całym procesie naprawy wymiaru sprawiedliwości, którzy chcą naprawiać rzeczywistość, nie zgadzają się na tak niską jakość wymiaru sprawiedliwości, jaka miała miejsce w czasach III RP:.
Dlatego reakcja ws. byłego wiceministra Piebiaka była szybka i natychmiastowa”.
Narracja o kłótni wśród sędziów to wciąż aktualny przekaz dnia PiS. „Przecież pan minister Piebiak nie był politykiem. To jest sędzia. Cały ten konflikt w tym środowisku dotyczy sędziów, a nie polityków” tłumaczył już 21 sierpnia rzecznik rządu, Piotr Müller. A podczas debaty nad votum nieufności 11 września wiceminister Wójcik mówił: „to była kłótnia między sędziami. Nie było tam żadnego polityka, byli sami sędziowie”.
Ale Morawiecki – być może przez nieuwagę – zajął się bliżej naturą tej „kłótni”. Podzielił „skonfliktowane środowisko sędziowskie” na dwie grupy:
sędziów, którzy „bronią i bronili starego porządku, żeby było jak było” – tu chodzi m.in. o środowiska Iustitii, z Krystianem Markiewiczem na czele, grupę Wolnych Sądów, inne stowarzyszenia sędziowskie, wszystkich niezależnych sędziów itp;
sędziów, którzy „pojawili się w całym procesie naprawy wymiaru sprawiedliwości, którzy chcą naprawiać rzeczywistość, nie zgadzają się na tak niską jakość wymiaru sprawiedliwości, jaka miała miejsce w czasach III RP” – z kontekstu wynika, że chodzi o Łukasza Piebiaka oraz inne zamieszane w sprawę osoby (np. Jakuba Iwańca, Arkadiusza Cichockiego).
Trudno nie odczytać w słowach premiera rozgrzeszenia dla sędziów, którzy „uczestniczyli w procesie naprawy wymiaru sprawiedliwości”. Morawiecki puszcza też oko do swoich, wzmacnia przekaz, że „za dobro nie wsadzamy” (jak obiecywano małej Emi).
Jaki był zatem ich wkład grupy hejterów w ten „proces naprawy”? I czy nie polegał przypadkiem właśnie na wyciąganiu wrażliwych danych i hejtowaniu innych sędziów? A skoro chcieli naprawiać, to na czym polega ich wina? I za co Piebiak dostał dymisję?
Naruszono prawo, powinno być śledztwo
Cofnijmy się o krok. Podstawowym problemem z argumentacją premiera jest fakt, że nie wyjaśnia on, dlaczego właściwie zdymisjonowano Łukasza Piebiaka. Bo chyba nie za to, że brzydko pisał o innych sędziach w internecie?
Piebiak, jako wiceminister powołany do zespołu związanego z dyscyplinarkami, działał w oparciu o materiały posiadane przez ministerstwo. Co więcej, z ujawnionych rozmów jasno wynikało, że podawał się za osobę reprezentującą ministerstwo. Oznacza to, że mogło dojść do sytuacji, w której funkcjonariusz publiczny przekracza swoje uprawnienia i działa na szkodę interesu publicznego lub interesu osoby prywatnej. To przestępstwo z art. 231 kodeksu karnego, które podlega karze pozbawienia wolności do trzech lat. Jeżeli ktoś dopuszcza się go w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej grozi mu od roku do 10 lat więzienia.
To nie był sędzia, który kłócił się z innymi sędziami o „dobrą zmianę” lecz funkcjonariusz elity władzy korzystający z jej zasobów. To był polityk, który cele swej formacji realizował przy pomocy hejterskiej kampanii.
W prokuraturze zawiadomienie w sprawie Łukasza Piebiaka pojawiło się już 20 sierpnia. We wniosku wskazano właśnie 231 kk. Ale również możliwe jest naruszenie art. 107 ustawy o ochronie danych osobowych, czyli przetwarzania takich danych w sposób nieuprawniony.
Zobacz art.231 kk
uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu
publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
Zobacz art. 107 ustawy o danych osobowych
Art. 107. 1. Kto przetwarza dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest
dopuszczalne albo do ich przetwarzania nie jest uprawniony,
lat dwóch.
2. Jeżeli czyn określony w ust. 1 dotyczy danych ujawniających pochodzenie
rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub światopoglądowe,
lat trzech.
To powinien być dla prokuratury plan działania minimum, w związku z którym powinny były odbyć się przesłuchania oraz przeszukania. W tym także w ministerstwie sprawiedliwości.
Oprócz tego w sprawie dochodziło do ujawniania informacji z różnych innych źródeł, dokumentów, których pochodzenie należało wyjaśnić i zbadać, czy nie było to ujawnienie treści objętych klauzulą tajności (art. 266 par. 2 kk) albo pochodzących z akt postępowań (art. 241 kk).
Zobacz oba artykuły
Art. 266. § 1. Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie
zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się
w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną,
społeczną, gospodarczą lub naukową,
§ 2. Funkcjonariusz publiczny, który ujawnia osobie nieuprawnionej
informację niejawną o klauzuli „zastrzeżone” lub „poufne” lub informację, którą
uzyskał w związku z wykonywaniem czynności służbowych, a której ujawnienie
może narazić na szkodę prawnie chroniony interes,
§ 3. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 następuje na wniosek
Art. 241. § 1. Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości
z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu
sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
§ 2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia publicznie wiadomości
Pamiętajmy też, że do przecieków dochodziło regularnie od wielu miesięcy poprzez profil @kastawatch na Twitterze. Iustitia i Lex Super Omnia podkreślały w swoim stanowisku, że śledztwo w sprawie działalności tego konta jest kluczowe w całej sprawie.
Wszystkie drogi prowadzą do ministerstwa
Kolejnym etapem powinno być ustalenie powiązań. Z rozmów Piebiaka z „Małą Emi” wynika, że był on koordynatorem zorganizowanej akcji, w której uczestniczyło więcej osób. W kolejnych odcinkach śledztwa Onet i „Gazeta Wyborcza”, a także OKO.press identyfikowały kolejnych sędziów, którzy mieli współpracować z Emi. Z delegacji w ministerstwie sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odwołał sędziów Jakuba Iwańca oraz Arkadiusza Cichockiego zaraz po tym, jak Onet i „Wyborcza” opublikowały kompromitujące ich materiały. Delegację w KRS stracił również sędzia Tomasz Szmydt, prywatnie mąż Emi.
Ale na tym nazwiska się nie kończą. W grupach, których skriny dotarły do mediów, pojawiają się także m.in. sędzia Sądu Najwyższego Konrad Wytrykowski oraz sędziowie i członkowie neo-KRS: Dariusz Drajewicz, Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz.
Wszyscy ci sędziowie swoje obecne funkcje zawdzięczają „reformie” sądownictwa rządu PiS. Ich interesy nierozerwalnie związane są więc z interesami ludzi, którzy nazywają sędziów przeciwnych reformom „nadzwyczajną kastą”. Ich interesy związane z politykami, którzy zlecili Polskiej Fundacji Narodowej wartą miliony złotych kampanię billboardową oczerniającą sędziów. Z politykami, którzy zastraszają sędziów i robią dyscyplinarki szczególnie niepokornym. Z władzą, której politycy:
nazywali sędziów SN „zwykłymi złodziejami” (Stanisław Piotrowicz);
porównywali sędziów do sędziów z Vichy kolaborujących z nazistami (Mateusz Morawiecki);
nazywali sędziów (poprzedniej KRS) sitwą, korporacją (Zbigniew Ziobro).
Onet publikuje wiadomości, w których sędzia SN Konrad Wytrykowski miał proponować wysyłanie pocztówek „Gersdorf, wypierdalaj”. Dziać się to miało zupełnie przypadkowo w momencie, w którym PiS próbował Małgorzatę Gersdorf uczynić sędzią w stanie spoczynku. A Jarosław Kaczyński dowcipkował w Telewizji Publicznej, że pierwszej prezes marzy się bycie sędzią SN nawet po śmierci.
Kto korzystał zatem i na czyją rękę było oczernianie sędziów, którzy krytykowali reformy sądowe rządu? I dlaczego to akurat sędziowie powiązani z rządem pojawiają się w skrinach z grup oczerniających innych sędziów? Dlaczego oczernianie to rymuje się z polityką i narracją rządu?
Istnieje pewien prosty sposób wnioskowania, zwany „testem kaczki„:
„Jeśli coś wygląda jak kaczka, pływa jak kaczka, kwacze jak kaczka, to najprawdopodobniej jest kaczką”.
Afery, Zbigniew Ziobro, Mateusz Morawiecki, Prawo i Sprawiedliwość, Ministerstwo Sprawiedliwości, afera Piebiaka Łukasz Piebiak
Michal Nowak 12 września 2019
Panie Mateuszu, czemu Pan ich tłumaczy? Czyżby działali za Pana wiedzą i przyzwoleniem? Pogrąża się Pan, a z "premiera", to już tylko "premie" zostały.
12 września 2019 at 07:09
Brat Maupy 12 września 2019
Czego oczekiwać od delikwenta z długim nosem, z wyrokami za kłamstwa?
BTW określenie o premiach i premierze – super. ;-D
12 września 2019 at 08:42
Anna Wtyczko 12 września 2019
Opisany przez Was prosty sposób wnioskowania, zwany „testem kaczki„ wpisuje się wprost w sposób rządzenia naszym państwem, przez nomen omen "Kaczy……".
Ziobro ma go w ręku i jest jak jest. Cały rząd i zwykły poseł poza trybem są umoczeni i czekam cierpliwie na czasy, gdy poniosą odpowiedzialność za swoje rządy, łamiące przede wszystkim Konstytucję
12 września 2019 at 09:31
Zofia Figura 12 września 2019
Nie leży to w polskiej naturze " swego " karać..niestety !!
12 września 2019 at 11:14
To tak, jakby Matołusz powiedział: To wprawdzie świnia, ale to NASZA świnia.
12 września 2019 at 17:20
Użytkownik zablokowany 12 września 2019
12 września 2019 at 17:58
Jakub Ce 13 września 2019
A gdzie trolle Pirek czy Antos? Akcje za mocne nawet dla nich?
13 września 2019 at 06:35
Alicja Mierzejewska 16 września 2019
cyt."… ale pojawili się sędziowie w całym procesie naprawy wymiaru sprawiedliwości, którzy chcą naprawiać rzeczywistość, nie zgadzają się na tak niską jakość wymiaru sprawiedliwości, jaka miała miejsce w czasach III RP…" WŁASNIE ":CHCĄ NAPRAWIAĆ" PISOWSKĄ RZECZYWISTOŚĆ! Wasze kłamstwa, mają dość odwagi, aby o tym pisać, mówić, protestować – aby ludzie w końcu zrozumieli, że partia PiS jest politycznym POTWOREM!!! PiS niszczy nasze państwo każdego dnia od kiedy jest przy władzy.
16 września 2019 at 09:29