Source: https://gorysuche.wordpress.com/2013/05/19/murillo-przegrywa-proces-o-ochrone-dobr-osobistych/
Timestamp: 2019-01-21 16:10:23
Legal References Found: art. 24
 art. 24
 art. 54
 art. 10
 art. 11
 art. 214
 art. 227
 art. 228
 art. 229

Document Content:
Murillo przegrywa proces o ochronę dóbr osobistych | GORYSUCHE – Mównica Gór Suchych
← Poprawiony raport Murillo
Kolejne posiedzenie KKOOŚ w sprawie łomu na górze Klin →
9 grudnia 2o11 r. odbyło się posiedzenie Krajowej Komisji ds. Oceny Oddziaływania na Środowisko w sprawie uruchomienia kopalni melafiru Rybnica I w masywie Klina koło Andrzejówki. W trakcie swojego wystąpienia, jeden z obecnych reprezentantów organizacji społecznych i ekologicznych, Albert Rubacha, odnosząc się do konfliktów społecznych powodowanych przez omawianą inwestycję, stwierdził, że: „…konfliktowość narasta również z tego powodu, że całe przedsięwzięcie jest owocem przestępstwa…”. O wydarzeniu pisaliśmy we wpisie z dnia 11 grudnia 2011 r.. Wyrażenie ” owoc przestępstwa” oburzyło obecnego na sali Marka Schechtela reprezentującego spółkę Murillo, który publicznie zagroził procesem sądowym.
Prawie dwa miesiące później do Rubachy dotarło wezwanie do publicznych przeprosin, w którym Murillo, poprzez swojego przedstawiciela z kancelarii prawnej Pretor, żąda przeproszenia za nazwanie działalności gospodarczej prowadzonej przez Murillo owocem przestępstwa i sugerowanie, że Murillo dopuściło się działań przestępczych: ” wypowiedź ta naruszyła dobre imię i nieposzlakowaną opinię Murillo Sp. z o.o.”, czytamy w wezwaniu. Dopełnieniem miało być opublikowanie na koszt własny w Gazecie Wrocławskiej, Tygodniku Wałbrzyskim i portalu internetowym GORYSUCHE tekstu przeprosin.
Rubacha odmówił jakiejkolwiek formy przeprosin, w związku z czym, Murillo wniosło pozew o ochronę dóbr osobistych do Sądu Okręgowego w Warszawie, Wydział Cywilny. Pozew składa się z dwóch nieprzystających do siebie części. W pierwszej, pełnomocnik spółki uzasadnia, że fakt skazania kogokolwiek za przestępstwo łapownictwa czynnego nie daje pozwanemu prawa nazywania kogokolwiek „przestępcą” lub „przestępcami”. Brak podstaw do obciążania Murillo odpowiedzialnością jakiejkolwiek osoby skazanej prawomocnym wyrokiem sądowym. Pozwany przekroczył granice słusznej i konstruktywnej krytyki. Nikt nie może utracić dobrego imienia także przez jednorazowe skazanie w procesie karnym. Spółka żąda oprócz opublikowania przeprosin, wpłaty 1000 zł na cel społeczny.
Następnie, w drugiej części, pełnomocnik przechodzi do „hazardowej” komisji śledczej (sic !) : „niewątpliwie swobodna wypowiedź pozwanego podczas posiedzenia „hazardowej” komisji śledczej nie była wolna od wypowiedzi nietaktownych i pozbawionych złośliwości”; żądając kwoty 10 000 zł tytułem zadośćuczynienia.
W odpowiedzi na pozew, pełnomocnik pozwanego wskazał m.in., że opis zarzutów powoda jest lakoniczny i gołosłowny nie znajdując oparcia w materiale dowodowym. Wypowiedzi i oceny wyrażone na spotkaniu niepublicznym przez Alberta Rubachę były przejawem dążenia do zapewnienia ochrony ekosystemu góry Klin i mają swoje obiektywne uzasadnienie. Strona powodowa nie udowodniła, że doszło do naruszenia dóbr osobistych. W swojej wypowiedzi Rubacha m.in. podjął problem konfliktów społecznych i brak przejrzystości prowadzenia sprawy od 2001 roku przez spółkę Agar. W trakcie swojego wystąpienia pozwany wyjaśnił, że źródłem konfliktów społecznych i braku akceptacji środowiskowej dla planowanej inwestycji, są nie tylko czynniki środowiskowe, czy zdrowotne, ale także przebieg samego procesu inwestycyjnego. Wypowiedź nawiązywała wprost do treści prawomocnego orzeczenia Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 30 marca 2010 na mocy którego 3 byłych członków Zarządu gminy Mieroszów oraz jeden z pracowników spółki Agar zostało skazanych za łapownictwo. Wówczas to Zarząd Gminy Mieroszów przegłosował sprzedaż gruntów dla niedawno powstałej firmy na cele rekreacyjne. Niebawem, bo w 2004 r., przy burzliwych protestach społecznych, Rada Gminy Mieroszów zmieniła plan zagospodarowania przestrzennego z ukierunkowaniem na wydobycie melafiru.
Sprawa ostatecznie została rozpatrzona przez Wydział Cywilny Sądu Okręgowego w Świdnicy na dwóch rozprawach w październiku i listopadzie 2012 r.. Na drugiej rozprawie, po zadaniu szeregu pytań pozwanemu przez przewodniczącą Halinę Jamułę, pełnomocnika Murillo i prezesa spółki Jerzego Wilkołka, których treść dotyczyła znajomości udziałowców spółki, pozycji pana Schechtela w firmie i wpisu na portalu GORYSUCHE z dnia 11 grudnia 2011; został wydany wyrok. Sąd nakazał pozwanemu zamieszczenie przeprosin tylko na portalu GORYSUCHE i zasądził przekazanie 1000 zł na wskazany cel społeczny. Sąd uzasadniał m.in., że bezsporne jest, iż spółka Murillo jest następcą prawnym spółki Agar, jednak mimo tego następstwa, jest odrębnym podmiotem prawnym, zatem wypowiadanie pod jej adresem zarzutów jest działaniem bezprawnym. Wypowiedź, przedstawiana na publicznym spotkaniu Komisji i opublikowana na portalu, miała charakter oceniający o pejoratywnym wydźwięku, wystarczyło bowiem podać treść wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 30 marca 2010 r.. Takiej wypowiedzi nie usprawiedliwia działanie w interesie publicznym.
Pozwany nie zgodził się z takimi ustaleniami sądu i wniósł apelację od wyroku zaskarżając go w całości. Zarzucił rażącą sprzeczność ustaleń ze zgromadzonym materiałem dowodowym, a w szczególności:
1.1. uznanie za bezsporne i przyjęcie, że strona powodowa – Murillo sp. z o.o. w Rybnicy Leśnej jest odmiennym podmiotem prawa i tylko następcą prawnym spółki Agar sp. z o.o. w Rybnicy Leśnej, a nie tym samym podmiotem, podczas gdy Murillo sp. z o.o. i Agar sp. z o.o. są podmiotami wpisanymi do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego pod tym samym numerem KRS: 000055301, dysponują tym samym numerem NIP: 886 – 267 – 54 – 15 i REGON: 891369212, a w dniu 19 lutego 2009 roku dokonano wpisu do rejestru KRS w ten sposób, że istniejąca wcześniej firma „AGAR spóła z ograniczoną odpowiedzialnością” została jedynie zastąpiona przez „MURILLO spółka z ograniczoną odpowiedzialnością”;
1.2. uznanie za bezsporne i przyjęcie, że pozwany Albert Rubacha stwierdził, że działalność strony powodowej jest owocem przestępstwa, podczas gdy w sformułowanej w dniu 9 grudnia 2011 roku wypowiedzi pozwany stwierdził, co następuje: „…konfliktowość narasta również z tego powodu, że całe przedsięwzięcie jest owocem przestępstwa…”
2. rażące naruszenie przepisu prawa materialnego:
2.1. przez błędną wykładnię przepisu art. 24 § 1 k.c. prowadzącą do przyjęcia, że rozpowszechnianie prawdziwych informacji o pejoratywnym wydźwięku, może stanowić naruszenie dóbr osobistych;
2.2. przez błędną wykładnię przepisu art. 24 § 1 k.c. prowadzącą do przyjęcia, że podniesienie zarzutu w obronie uzasadnionego interesu społecznego nie uchyla bezprawność naruszenia dobra osobistego;
2.3. przez niezastosowanie lub niewłaściwe zastosowanie art. 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, art. 10 ust. 1 i 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz art. 11 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej;
3. rażące naruszenie przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na treść orzeczenia i skutkujące pozbawieniem pozwanego Alberta Rubachy możności obrony swoich praw, a to:
3.1. art. 214 § 1 k.p.c., polegające na rozpoznaniu sprawy na rozprawie w dniu 2 października 2012 roku pomimo tego, że nieobecność pozwanego Alberta Rubachy była spowodowana przeszkodami trudnymi do przezwyciężenia, a pismem z dnia 20 sierpnia 2012 roku pełnomocnik pozwanego poinformował Sąd o braku możliwości udziału pozwanego w rozprawie;
3.2. art. 227 k.p.c., polegające na pominięciu dowodu z dokumentów znajdujących się w aktach Sądu Okręgowego w Świdnicy Wydziału III Karnego w sprawie sygn. akt III K 37/08, na okoliczność treści zarzutów postawionych członkom Zarządu Gminy Mieroszów oraz osobom działającym w imieniu strony powodowej, przebiegu postępowania, ustaleń dokonanych przez Sąd oraz treści wyroku.
W uzasadnieniu wskazano, że również wypowiedzi przedstawicieli Murillo jednoznacznie pokazują, że inwestor jest nadal ten sam. Prezes Zarządu Murillo sp. z o.o. Jerzy Wilkołek na spotkaniu w Rybnicy Leśnej 1 lipca 2011 na pytanie: „To czym jest Agar, a czym jest Murillo? Co to za firmy? „, odpowiedział: „ Jest coś takiego, jak rejestracja KRS i tam sobie można zobaczyć, że nie zmienił się ani KRS, ani NIP, w związku z czym siedziba spółki także się nie zmieniła. W związku z powyższym, my nigdy nie mówiliśmy, że to jest inna firma, to jest dokładnie ta sama firma. Ponieważ pakiet większościowy się zmienił, pojawiła się jako inwestor strategiczny spółka Murillo i zażyczyła sobie, że chce zmienić nazwę na taką, która promuje ich jako właścicieli. My nigdy nie próbowaliśmy w jakikolwiek sposób ukryć tego, co każdy w sposób bezpośredni, jednoznacznie jest w stanie wydobyć z KRS-u.”
6 marca 2013 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienił zaskarżony wyrok i w całości oddalił powództwo Murillo zasądzając od strony powodowej koszty postępowania.
Sąd Apelacyjny powołał się na treść wyroku skazującego trzech członków zarządu Gminy Mieroszów między innymi za czyn z art. 228 § 1 k.k. polegający na przyjęciu korzyści majątkowej od udziałowców Agar sp. z o.o. w Rybnicy Leśnej w zamian za podjęcie decyzji o sprzedaży przez Gminę Mieroszów działek gruntu nr 186/7 i 187/8 położonych w Rybnicy Leśnej oraz zmiany ich przeznaczenia w planie zagospodarowania przestrzennego z gruntu o przeznaczeniu rolnym i leśnym na grunt o przeznaczeniu górniczym. Tym samym wyrokiem został skazany jeden z udziałowców spółki Agar za czyn z art. 229 § 1 k.k., a polegający na udzieleniu osobom pełniącym funkcje publiczne korzyści majątkowych za podjęcie wymienionych decyzji.
Sąd potwierdził tożsamość podmiotową Murillo i Agaru powołując się na Monitor Sądowy i Administracyjny, gdzie stoi, że 19 lutego 2009 r. doszło do zmiany nazwy, natomiast numery KRS, REGON i NIP pozostają takie same. Również siedziba jest taka sama.
Murillo utrzymywało, że apelacja nie jest uzasadniona, sąd orzekł, że jest uzasadniona. Pozwany nie naruszył dóbr osobistych powoda. Wypowiedź pozwanego miała oparcie w zapadłym wyroku karnym, a on sam nie powołał się na personalia konkretnych osób, ani nie wskazał konkretnego podmiotu. Wypowiedź nie zawiera pod adresem strony powodowej żadnych treści obraźliwych. Trzeba ją uznać za dozwoloną krytykę mieszczącą się w prawach obywatela do oceny i wyrażania poglądów na temat przedsięwzięcia środowiskowego. Spór dotyczy tylko wypowiedzi na posiedzeniu Komisji, a relacja na portalu GORYSUCHE nie była przedmiotem prowadzonego postępowania. W ocenie Sądu Apelacyjnego krytyka zmierzała do przedstawienia Komisji własnych spostrzeżeń i nie ulega wątpliwości, że działania były przeprowadzone w interesie publicznym.
Według Alberta Rubachy, cała ta sprawa ma charakter zastraszenia działaczy społecznych i ekologicznych oraz uciszenia głosów mówiących o niedemokratycznych i niesprawiedliwych społecznie działaniach podmiotu gospodarczego. Mimo, że doszło do sprzedaży gruntów i ustaleń dotyczących przyszłości Przełęczy Trzech Dolin za „plecami” społeczeństwa, nadal ów podmiot jest traktowany jako równoprawny partner korzystający z owoców czynów dokonanych w latach 2001-2004; jedynie zmienił nazwę w 2009 r. w trakcie prowadzonego postępowania o łapownictwo. Grunty należą do Murillo. Marek Schechtel występuje czynnie jako przedstawiciel Murillo. Procedury środowiskowe toczą się.
Władze samorządowe gminy Mieroszów również nie wyciągnęły z tego faktu żadnej nauki. Nie odcięły się jednoznacznie od spółki Agar i nie doprowadziły do stanu przed dokonanym przestępstwem. Burmistrz Andrzej Laszkiewicz mógł nawet na Komisji Ogólnej w sierpniu 2010 r. oświadczyć, że nie wie, czy Agar to Murillo.
W trakcie procesu o ochronę dóbr osobistych, Murillo zmieniało linię ataku, od przyznania, że dokonano przestępstwa, ale przestępca też ma swoje dobre imię, którego należy bronić; do tworzenia dystansu wobec sprawców, których czyny rzekomo nie mają nic wspólnego z obecną działalnością Murillo. Spółka miała mnóstwo możliwości, aby wyjaśnić te sprawy publicznie, również na posiedzeniu Komisji. Nigdy tego nie uczyniła. Gdy jednak sprawa jest wyciągana na światło dzienne, wtedy grozi procesem sądowym. Nie jest to pierwszy przypadek, gdy inwestorzy próbują tak zastraszać mieszkańców i społeczników. To rodzaj przemocy, bowiem sądy wiążą się z kosztami, uciążliwościami i czasem. Wielu pozwanych wycofuje się i unika konfrontacji.
Mamy nadzieję, że ten wyrok Sądu Apelacyjnego pomoże w jakimś stopniu w uwolnieniu góry Klin i mieszkańców od nadal ciążącego zagrożenia ze strony zachłannych przedsiębiorców, którzy nie liczą się z racją przyrody i ludzi.