Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/06/odpowiedzialnosc-zasadzie-slusznosci.html
Timestamp: 2019-07-24 09:25:16
Legal References Found: art. 428
 art. 425
 art. 362
 art. 428
 art. 428
 art. 362
 art. 425
 art. 428
 art. 822
 art. 436

Document Content:
Odpowiedzialność na zasadzie słuszności za skutki wypadku (art. 428 kc)
Czy instruktor jazdy może żądać od doszkalającej się — której odpowiedzialność jest wyłączona — zadośćuczynienia za wypadek?
by Olgierd Rudak • 12 czerwca 2019 • 18 komentarzy
Czy instruktor jazdy, któremu można przypisać przyczynienie się, może żądać zadośćuczynienia za wypadek spowodowany przez doszkalającą się kursantkę — której nie można przypisać odpowiedzialności? Czy jako właściciel pojazdu może żądać odszkodowania od ubezpieczyciela, w którym miał polisę OC? A może od tego właśnie są przepisy regulujące odpowiedzialność na zasadzie słuszności? (wyrok Sądu Najwyższego z 11 stycznia 2019 r., V CSK 558/17).
Odpowiedzialność na zasadzie słuszności (art. 428 kc) opiera się wprost na zasadach współżycia społecznego (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Sprawa dotyczyła roszczeń instruktora jazdy z tytułu zadośćuczynienia za skutki wypadku, który spowodowała klientka, która po 20 latach nieczynności prawa jazdy postanowiła odświeżyć umiejętności i wzięła 20 lekcji. Jeden z manewrów („jazdę w tzw. tunelu”) ćwiczyła w ten sposób, że instruktor szedł obok auta; w pewnym momencie kobieta zaczęła przyspieszać, szkolący zaczął mówić, żeby zdjęła nogę z gazu i zahamowała, ale auto dalej jechało — więc instruktor próbował uratować swój samochód i go zatrzymać („uwiesił się przez przednią szybę od strony pasażera wewnątrz pojazdu”), jednak mimo to auto uderzyło w słup (wskutek wypadku mężczyzna, mimo rehabilitacji, porusza się na wózku, wymaga całodobowej opieki i pomocy we wszystkich czynnościach; stał się agresywny, drażliwy i nadpobudliwy).
Postępowanie karne wobec kierującej umorzono ze względu na zniesienie zdolności do kierowania swoim postępowaniem i niemożliwość przewidzenia skutków swego działania (art. 31 par. 1 kk) wywołane ostrą reakcją na stres.
Ubezpieczyciel wypłacił poszkodowanemu 25 tys. złotych (tytułem renty, odszkodowania — przyjmując 60% przyczynienie się do skutków wypadku).
Uznając, że to nie wyczerpuje jego roszczeń, instruktor wniósł przeciwko ubezpieczycielowi i kobiecie pozew o dodatkowe 130 tys. złotych zadośćuczynienia i ustalenie odpowiedzialności za wszelkie dalsze następstwa wypadku.
art. 428 kc
Sąd I instancji oddalił całość roszczeń: odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń wynika z polisy samego ubezpieczonego, skoro zatem kursantka jechała autem należącym do powoda (nie była samoistnym lub zależnym posiadaczem samochodu), to mogłaby ponosić odpowiedzialność na zasadzie winy, tę jednak wyłącza art. 425 par. 1 kc — w konsekwencji wyłączona jest także odpowiedzialność ubezpieczyciela. Podstawą uwzględnienia roszczeń mogłaby być odpowiedzialność na zasadzie słuszności (art. 428 kc), ale powód ani nie wykazał, ani nawet nie powołał się na tę regułę w postępowaniu.
Nieco odmiennie rzecz oceniono po apelacji — za uwzględnieniem powództwa przemawiają znaczne dysproporcje majątkowe stron i stan zdrowia poszkodowanego, zarzut przyczynienia się do wypadku jest trafny (ale w 50%), bo pieszy nie powinien podejmować tego rodzaju prób zatrzymania jadącego pojazdu. Ustalając kwotę zadośćuczynienia na 120 tys. złotych sąd stwierdził, że pozwani — ubezpieczyciel odpowiada w granicach odpowiedzialności sprawcy (art. 822 par. 1 kc) — powinni jeszcze zapłacić mężczyźnie 36 tys. złotych (in solidum).
Skuteczna okazała się skarga kasacyjna wniesiona przez poszkodowanego instruktora: stwierdzenie przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody nie obliguje sądu do pomniejszenia wysokości odszkodowania („użycie w art. 362 kc zwrotu „ulega odpowiedniemu zmniejszeniu” należy interpretować w powiązaniu ze stwierdzeniem „stosownie do okoliczności, a zwłaszcza stopnia winy obu stron”). Decyzja o miarkowaniu odszkodowania jest uprawnieniem sądu, warunkiem zmniejszenia odszkodowania jest rozważenie wszystkich okoliczności konkretnej (zindywidualizowanej) sprawy, m.in. porównanie stopnia winy stron, rozmiar doznanej krzywdy oraz szczególne okoliczności (obiektywne i subiektywne). Może się też zdarzyć, iż obniżenie odszkodowania będzie sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
Oznacza to, że ustalenie winy poszkodowanego nie musi zawsze prowadzić do automatycznego wyłączenia odpowiedzialności — sąd zawsze musi ustalić wszystkie okoliczności sprawy istotne także dla oceny sprawy z punktu widzenia zasady słuszności.
Stan psychiczny kierującej wyklucza jej odpowiedzialność, jednak porównanie stanu majątkowego pozwanej i powoda przemawia za przyznaniem zadośćuczynienia na podstawie art. 428 kc. Do wypadku doprowadziło działanie pozwanej, obiektywnie nieprawidłowe postępowanie instruktora przyczyniło się do zaistnienia szkody — ale trzeba mieć też na uwadze pobudki nim kierujące (poczucie odpowiedzialności za doszkalającą się oraz chęć uratowania swojego auta) — jednak przyjęcie, że decydujące okazało się zachowanie poszkodowanego, jest błędne. Co więcej nie powinno dojść do miarkowania odszkodowania w przypadku niewielkiego stopnia winy (lekkomyślności) poszkodowanego.
Można się zatem zgodzić z zarzutem powoda, iż określona przez sąd wysokość miarkowanego zadośćuczynienia była rażąco zaniżona, zarówno ze względu na jego negatywne doznania związane z wypadkiem i procesem leczenia, a także ze względu na stan majątkowy sprawcy (który należy brać pod uwagę tylko dlatego, iż podstawą uwzględnienia roszczeń był art. 428 kc).
Z tego względu Sąd Najwyższy zdecydował się na uchylenie zaskarżonego rozstrzygnięcia i zwrot sprawy do ponownego rozpoznania.
Tags: art. 362 kc art. 425 kc art. 428 kc art. 822 kc ruch drogowy Sąd Najwyższy ubezpieczenia wypadek zadośćuczynienie zasady współżycia społecznego
← Dlaczego w Orange Flex nie można dostać faktury?
O tym, że będzie skrócenie roku szkolnego & skrócenie roku szkolnego (już w Dzienniku Ustaw a także w Dzienniku Ustaw) →
Klientka, jeśli już, to przyczyniła się do rozbicia samochodu, ale na pewno nie jest winna urazów instruktora.
Jeśli odszkodowanie to tylko za rozbity samochód.
„porównanie stanu majątkowego pozwanej i powoda przemawia za przyznaniem zadośćuczynienia”
Bogactwo decyduje o winie? Myślałem, że komunizm – prawnie zakazany system totalitarny – jednak przestał obowiązywać.
Ad #1 to jest ten sam dylemat: skoro tylko walnąłem moim autem w ścianę, to dlaczego mam odpowiadać za to, że tamtędy akurat szedł pieszy? (Po drugie co do zasady posiadacz auta odpowiada nie na zasadzie winy, lecz na zasadzie ryzyka — jadę, bo mam, więc mam płacić.)
Ad #2 mój zapamiętany przykład ze studiów: szła sobie biedna emerytka obok bogatego hotelu, potknęła się, rozbiła szklane drzwi warte 20 jej emerytur. Ma płacić?
#1 A ten pieszy umyślnie (jak w przykładzie) podbiegł i podłożył się by zostać poszkodowanym ? „Po drugie co do zasady posiadacz auta odpowiada nie na zasadzie winy, lecz na zasadzie ryzyka — jadę, bo mam, więc mam płacić” – a to już chyba jakieś obyczaje z państwa anty prawa. Samobójca wbiega przed mój samochód uszkadza go oraz ulega kalectwu i ja płace mu odszkodowanie / emeryturę a nie on mnie za zniszczony samochód. Jeśli nie przeżył, to odpowiadam za nieumyślne pozbawienie życia a jeśli jestem bardzo bogaty to za morderstwo. #2 Przechodził bogaty razem z biedakiem i biedak rozbił… Czytaj więcej »
To „państwo anty prawa” panuje w znakomitej większości państw (wynika to bodajże nawet z którejś konwencji) — art. 436 kc.
Kursantka płaci nie dlatego, że jest bogata, lecz dlatego, że spowodowała wypadek; jakiegoś rodzaju pomroczność jasna wyklucza „bezpośrednią” odpowiedzialność — ale zasady słuszności (które osobiście uważam za najlepsze dyrektywy orzecznictwa i prawodawstwa) powodują, że jednak (właśnie dlatego, że ją stać), będzie płacić (razem z ubezpieczycielem).
a tu można dowodzić, że rzucenie się instruktora na szybę, jako niespodziewane zachowanie, przestraszyło i zestresowało kursantkę dodatkowo…
na moje to jednak facet jest winny w dużo większym stopniu, tym bardziej że robi takie rzeczy zawodowo, a nie był np. tylko kolegą chcącym pomóc…. można od profesjonalisty wymagać jednak bardziej profesjonalnych i racjonalnych zachowań
Możliwe, że sąd uznał że jeżeli ta pani uzyskała zaświadczenie o ‘pomroczności jasnej’ (warto zwrócić uwagę na dobór słów ;) ), to i ofierze powinna coś odpalić…
A co jest nie tak z doborem słów? Użyłem tego sformułowania oczywiście w potocznym (i potoczystym) znaczeniu, jaka dokładnie była diagnoza — nie wiem.
No i właśnie chodzi o ten odruchowy dobór słów :)
Wydaje mi się, że prawa do frazy nie zostały dziedzicznie przyznane dynastii W.
“Strzeż się swych pierwszych odruchów – zwykle są szlachetne.”
2 ma płacić. Może nie 20 emerytur, ale ma. Albo jej ubezpieczalnia jeśli ma OC.
Ale szkiełko kosztowało tyle co 20 emerytur — więc dlaczego odszkodowanie miałoby być mniejsze? Przecież może zapłacić na raty (na 20 rat).
I ratowanie jakiejś przechodzonej toyoty albo nienowego renault było warte kalectwa do końca życia?
Nigdy nie zrozumiem takiego postępowania.
A argument, że ratował kursantkę jest niepoważny. Skoro szedł obok pojazdu podczas wykonywania manewru, to ile mogła mieć na liczniku 5 km/h?
Toyota Yaris, w kredycie (tudzież świeży kredyt dla młodego małżeństwa); myślę, że to był odruch, ludzie czasem robią różne rzeczy odruchowo — no i pewnie liczył na to, że babka, która prawo jazdy miała (od 20 lat) jednak wciśnie ten hamulec.
A tak w ogóle, czy zgodne jest z przepisami, gdy instruktor idzie obok jadącego samochodem kursanta?
W tej sprawie, niestety, przychodzi na myśl powiedzenie “trafił swój na swego”…
Obydwie strony popełniły błędy, i to strona *formalna* sprawy powinna decydować.
Słuszna uwaga mmm777.
Jak instruktor miał zapewnić bezpieczeństwo kursantce, skoro nie było go w pojeździe? Nie wywiązał się z zawartej umowy o doszkalanie.
Może ona powinna go teraz podać do sądu za narażenie życia i zdrowia – może podczas uderzenia w słup uszkodziła sobie kręgi szyjne albo co innego?
Ma prawo jazdy, a korzysta z prawa jazdy to jednak dwie różne rzeczy ;-)
Jakby umiała, to nie płaciłaby za lekcje jazdy, prawda?
W sprawie odruchów – pełna zgoda.
Oczywiście, że zapewne wiedział, że kobita, mimo 20-letnich uprawnień, jest zerowa — inaczej zapewne nie przyszłaby na doszkolenie.
Ale przecież nie wiemy też: ile wcześniej było jazd, co kobieta prezentowała wcześniej (może przez 10 godzin jeździła bardzo dobrze), może była konieczność dopracowania równego manewru przy parkowaniu (nie każdy uważa, że auto bez zestawu kamer nie nadaje się do jeżdżenia), etc. etc.