Source: https://oko.press/kto-jest-winny-katastrofy-wyborczej/
Timestamp: 2020-08-05 22:21:14
Legal References Found: art. 7

Art. 53

Art. 73

Art. 307
 art. 102
 art. 11
 art. 2
 art. 7
 art. 11
 art. 11
 art. 1
 art. 11
 art. 99
 art. 102
 art. 40
 art. 7
 art. 231
 art. 296
 art. 296

Document Content:
12.11.2019 Warszawa , ul Wiejska , Sejm . Prezes PiS Jaroslaw Kaczynski oraz partyjna wierchuszka , m.in. Ryszard Terlecki , Mariusz Blaszczak , Leonard Krasulski , Piotr Glinski , Mateusz Morawiecki , Mariusz Kaminski , Marek Suski , Elzbieta Witek i Jacek Sasin podczas pierwszego posiedzenia Sejmu IX kadencji . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Morawiecki, bez podstawy prawnej, nakazał przygotowania do wyborów korespondencyjnych i druk ponad 30 mln kart do głosowania. Wzór kart - prawdopodobnie zatwierdzony przez Kamińskiego lub jego ludzi - też jest niezgodny z prawem, więc pewnie pójdą na przemiał. Zwłaszcza że przez Pocztę Polską - podlegająca Sasinowi - fałszywe karty walają się po ulicach
Ponad 30 mln pakietów do głosowania korespondencyjnego prawdopodobnie trafi do niszczarek.
Zaangażowane w ich przygotowanie Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych i Poczta Polska wydały miliony złotych. Dotąd nie mają jednak umów potwierdzających zlecenia. Podpisać je mieli minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński (z PWPW) i minister aktywów państwowych Jacek Sasin (z Pocztą), ale – z przyczyn, których można się tylko domyślać – dotąd nie sygnowali dokumentów.
Dziś Sasin, który w ostatnich tygodniach przedstawiany był jako główny organizator korespondencyjnych wyborów i występował w mediach jako najlepiej poinformowana w tej sprawie osoba,
podkreśla w każdej wypowiedzi, że wszystkie decyzje podejmował premier Morawiecki. A on je tylko wykonywał.
Wicepremier i inni politycy PiS nadal przekonują, że potrzebne są szybkie wybory korespondencyjne i twierdzą, że będzie w nich można wykorzystać wyprodukowane karty. Jak wyjaśnimy dalej – byłoby to możliwe, tylko gdyby Państwowa Komisja Wyborcza złamała Kodeks wyborczy i własne uchwały.
Jeśli PKW jednak nie nadstawi karku za rząd i nie zatwierdzi wydrukowanych kart (albo nie da się ich użyć, bo np. zmienią się kandydaci),
ktoś będzie musiał ponieść odpowiedzialność za zbędne wielomilionowe wydatki. A także za szereg przypadków przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, przez które pieniądze podatników pójdą do niszczarki.
Kto i jak przyczynił się do katastrofy tej – jak to nazwał premier Leszek Miller – pocztyliady?
Dwa tygodnie temu OKO.press, jako pierwsze, pisało, że rząd nie ma podstaw prawnych by drukować karty wyborcze i że prawdopodobnie odbiegają one od wzoru ustalonego przez PKW (było to przed wyciekiem kart). Fundacja, która jest wydawcą portalu OKO.prass skierowała w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.
Dzisiejszy artykuł kierujemy do Najwyższej Izby Kontroli – jako uzasadnienie obywatelskiego wniosku o przeprowadzenie kontroli procesu przygotowań do wyborów korespondencyjnych i wydatków poniesionych przez państwo i państwowe spółki w związku z tym procesem.
Naszych Czytelników i Czytelniczki zachęcamy do tego samego. Formularz wniosku o przeprowadzenie kontroli NIK można wypełnić na stronie internetowej Izby.
Premier uruchamia machinę
Machinę związaną z przygotowaniem przez rząd wyborów korespondencyjnych uruchomiły dwie decyzje premiera Mateusza Morawieckiego z 16 kwietnia 2020 roku.
Pierwsza z nich skierowana była do Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Premier polecił jej realizację działań „polegających na wydrukowaniu
odpowiedniej liczby kart do głosowania,
instrukcji głosowania korespondencyjnego oraz
oświadczeń o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania, niezbędnych do przeprowadzenia głosowania korespondencyjnego w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r.”.
Odpowiedzialnym za zawarcie umowy miał być minister spraw wewnętrznych i administracji, czyli Mariusz Kamiński. A koszty poniesione przez PWPW w związku z realizacją umowy miały zostać pokryte z tej części budżetu, którą dysponuje szef MSWiA.
Decyzja premiera Morawieckiego ws. zadań dla PWPW, udostępniona po interwencji poselskiej Marcina Kierwińskiego i Cezarego Tomczyka z KO.
Druga decyzja dotyczyła Poczty Polskiej. Morawiecki nakazał jej wykonanie „niezbędnych czynności zmierzających do przygotowania przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 roku,w trybie korespondencyjnym, w szczególności poprzez
przygotowanie struktury organizacyjnej,
zapewnienie niezbędnej infrastruktury oraz
pozyskanie koniecznych zasobów materialnych kadrowych”.
Umowę z Pocztą miał podpisać minister aktywów państwowych Jacek Sasin i koszty miały zostać pokryte z tej części budżetu, którą dysponuje jego resort.
W obu decyzjach Morawiecki pisał, że spółki nie mogą się od nich odwołać. A gdyby odmówiły zawarcia umów, decyzje stają się „natychmiast wymagalne” i stanowią podstawę do egzekwowania wykonania polecenia.
Decyzja premiera Morawieckiego ws. zadań dla Poczty, udostępniona po interwencji poselskiej Marcina Kierwińskiego i Cezarego Tomczyka z KO.
Decyzje bezpodstawne i bezprawne
Obie decyzje Morawieckiego nakazywały wprost podjęcie działań zmierzających do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym. Problem w tym, że
gdy premier je wydawał, nie było podstawy prawnej do organizacji pocztowych wyborów.
Wprawdzie Sejm 6 kwietnia przyjął specustawę, zgodnie z którą wybory prezydenckie 2020 mają odbywać się w trybie korespondencyjnym, ale gdy premier podpisywał decyzje ws. zadań dla PWPW i Poczty, przepisy były jeszcze w Senacie.
Ostatecznie parlament uchwalił specustawę dopiero 7 maja, prezydent podpisał 8 maja, a w życie weszła 9 maja – czyli 24 dni po tym, jak premier zarządził przygotowania do wyborów korespondencyjnych.
Według prawników, decyzja premiera była więc bezpodstawna i bezprawna, bo – zgodnie z art. 7 Konstytucji – premier i inni urzędnicy muszą działać „na podstawie i w granicach prawa”. Rzecznik praw obywatelskich, uznając że decyzja dotycząca zadań dla Poczty Polskiej została wydana z rażącym naruszeniem prawa, zaskarżył ją do sądu administracyjnego.
Ale to nie wszystko. Okazuje się, że
gdy premier wydał polecenia PWPW i Poczcie, wszelkie decyzje dotyczące kart wyborczych należały wyłącznie do Państwowej Komisji Wyborczej.
Zgodnie z Kodeksem wyborczym, tylko ona mogła wówczas określić wzór kart, zarządzić i zlecić komuś ich druk oraz decydować o dystrybucji. Przez blisko 30 lat to PKW gwarantowała, że na tym i kolejnych etapach wyborów nie dojdzie do nadużyć i że całe wybory będą uczciwe.
Przeczytaj przepisy Kodeksu wyborczego dotyczące kart do głosowania
§ 1. Głosowanie odbywa się przy pomocy urzędowych kart do głosowania. (…)
§ 5. Wzór kart do głosowania ustala Państwowa Komisja Wyborcza. (…)
Przepisy o głosowaniu korespondencyjnym
Art. 53g. (…)
§ 1. W skład pakietu wyborczego wchodzi:
5) nakładka lub nakładki na kartę lub karty do głosowania sporządzone w alfabecie Braille’a – jeżeli wyborca niepełnosprawny zażądał ich przesłania;
6) oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania
§ 7 Państwowa Komisja Wyborcza określi, w drodze uchwały, wzór i rozmiar koperty na pakiet wyborczy, koperty zwrotnej, koperty na kartę do głosowania, oświadczenia, o którym mowa w § 1 pkt 6 oraz instrukcji głosowania korespondencyjnego, uwzględniając konieczność zapewnienia tajności głosowania oraz zwięzłości i komunikatywności instrukcji.
Przepisy o ustalaniu wyniku wyborów
Art. 73. Karty do głosowania inne niż urzędowo ustalone lub nieopatrzone pieczęcią obwodowej komisji wyborczej ds. przeprowadzenia głosowania w obwodzie są nieważne.
Przepisy dotyczące wyborów prezydenckich
Art. 307. Państwowa Komisja Wyborcza, po sporządzeniu listy kandydatów, zarządza wydrukowanie potrzebnej liczby kart do głosowania i wspólnie z okręgowymi komisjami wyborczymi zapewnia dostarczenie ich obwodowym komisjom wyborczym ds. przeprowadzenia głosowania w obwodzie.
Kompetencje dotyczące ustalania wzoru i druku kart zostały jej odebrane – na czas „epidemicznych” wyborów prezydenckich 2020 – ustawą o tarczy antykryzysowej 2.0. Ale znów:
ustawa została uchwalona 16 kwietnia, ogłoszono ją w „Dzienniku Ustaw” 17 kwietnia, a w życie weszła dopiero 18 kwietnia – czyli dwa dni po tym, jak premier wydał decyzje dotyczące przygotowań do wyborów.
Premier wszedł więc bezprawnie w kompetencje PKW.
Przeczytaj art. 102 ustawy o tarczy 2.0
KLIKNIJ obrazek, aby przejść do strony ISAP.
W obu swoich decyzjach Morawiecki powoływał się na ustawę anty-covidową z 2 marca 2020, która – po nowelizacji z 31 marca – daje premierowi prawo zlecania przedsiębiorstwom rozmaitych działań i wyznaczenia ministra odpowiedzialnego za zawarcie umowy dotyczącej tych działań.
Przeczytaj art. 11 ustawy o tarczy antykryzysowej
Ustawa z 2 marca o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych po nowelizacji z 31 marca 2020.
2. Prezes Rady Ministrów, z własnej inicjatywy lub na wniosek wojewody, po poinformowaniu ministra właściwego do spraw gospodarki może, w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, wydawać polecenia obowiązujące inne, niż wymienione w ust. 1, osoby prawne i jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej oraz przedsiębiorców. Polecenia są wydawane w drodze decyzji administracyjnej, podlegają one natychmiastowemu wykonaniu z chwilą ich doręczenia lub ogłoszenia oraz nie wymagają uzasadnienia.
3. Wykonywanie zadań, o których mowa w ust. 2 i 2a, następuje na podstawie umowy zawartej z przedsiębiorcą przez: 1) Prezesa Rady Ministrów lub 2) wyznaczonego ministra, lub 3) właściwego wojewodę – i jest finansowane ze środków budżetu państwa z części budżetowej, której dysponentem jest, odpowiednio, Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wyznaczony minister albo wojewoda.”,
7. Polecenia, o których mowa w ust. 1 i 2, mogą być wydawane także ustnie, telefonicznie, za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu art. 2 pkt 5 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2020 r. poz. 344) lub za pomocą innych środków łączności. Istotne okoliczności takiego załatwienia sprawy powinny być utrwalone w formie protokołu.
Jednak ustawa mówi wyraźnie o poleceniach związanych z przeciwdziałaniem COVID-19. A według powszechnej opinii prawników, zadań związanych z organizacją wyborów, nie sposób uznać za zapobieganie epidemii.
„Druk kart do głosowania nie jest konieczny dla zapobiegania ani zwalczania zakażenia wirusem. Nie można go więc zlecać na podstawie tej ustawy” – wyjaśnia Anna Rakowska-Trela, prof. Uniwersytetu Łódzkiego, konstytucjonalistka i specjalistka od prawa wyborczego, a także adwokat.
Przeczytaj pisemną opinię prof. Anny Rakowskiej-Treli
„Art. 11 ust. 3 ustawy, o której mowa, nie może stanowić podstawy dla kompetencji premiera do zlecenia drukowania kart do głosowania. Trzeba pamiętać, że z art. 7 Konstytucji RP wynika zasada legalizmu, tj. zasada działania każdego organu państwowego na podstawie i w granicach prawa.
Premier może więc co do zasady działać jedynie w swoich konstytucyjnych (i ustawowych, ale pozostających także w konstytucyjnych granicach) kompetencji.
Wyjątki od tej zasady (a przyznanie premierowi prawa do wydawania poleceń wszelkim organom i podmiotom publicznym jest takim wyjątkiem) nie mogą być dowolnie szeroko interpretowane. Chodzi tu bowiem (w art. 11 ust. 3) o polecenia wydawane poza normalnymi kompetencjami, m.in. naruszające samodzielność samorządu terytorialnego (dotyczy bowiem także organów samorządów), ale i kompetencje innych organów.
Takie wyjątki należy interpretować zawężająco, tylko w zakresie celów, dla których są ustanawiane. Co więcej: dla celów usprawiedliwionych koniecznością ochrony jakichś wyjątkowo istotnych konstytucyjnych dóbr i wartości.
W niniejszym przypadku ten cel, to dobro, którego ochrona ma uzasadniać wprowadzenie rozwiązań z art. 11 ust. 3 wskazuje sama ustawa – w art. 1. Chodzi o życie obywateli, ich zdrowie i zdrowie publiczne. Ustawa ma regulować zasady i tryb zapobiegania oraz zwalczania zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i rozprzestrzeniania się choroby zakaźnej u ludzi, wywołanej tym wirusem, w tym zasady i tryb podejmowania działań przeciwepidemicznych i zapobiegawczych w celu unieszkodliwienia źródeł zakażenia i przecięcia dróg szerzenia się tej choroby zakaźnej, zasady działania organów publicznych w tym zakresie itp.
Jednoznacznie należy stwierdzić, że druk kart do głosowania nie jest konieczny dla zapobiegania ani zwalczania zakażenia wirusem SARS-CoV-2, dla rozprzestrzeniania się choroby zakaźnej u ludzi, wywołanej tym wirusem, nie jest działaniem przeciwepidemicznym i zapobiegawczym w celu unieszkodliwienia źródeł zakażenia i przecięcia dróg szerzenia się tej choroby zakaźnej.
Tym samym art. 11 ust. 3 nie można uznać za podstawę dla druku kart do głosowania. ”
Premier Morawiecki nie miał więc żadnych podstaw prawnych, by 16 kwietnia zlecić PWPW i Poczcie przygotowanie i dystrybucję pakietów wyborczych.
Umowy niepodpisane, działania wykonane
Machina jednak ruszyła. Jeszcze tego samego dnia, gdy premier podpisał decyzje, Poczta Polska w piśmie do ministra Sasina wyliczyła, że w związku z decyzją premiera zobowiązana jest do:
przygotowania pakietów wyborczych we współpracy z PWPW,
dystrybucji i doręczenia w/w pakietów osobom uprawnionym do głosowania,
zorganizowania infrastruktury nadawczej m.in. nadawczych skrzynek pocztowych,
odbioru kopert wyborczych od wyborców przebywających na kwarantannie, w domach pomocy, więzieniach itd.
przekazania kopert komisjom wyborczym.
Nie wiadomo niestety, kto i kiedy wyznaczył te konkretne zadania do wykonania przez Pocztę.
W liście do Sasina Poczta przedstawiała kalkulację kosztów związanych z realizacją tych zadań (w piśmie, które publikujemy poniżej, przekazanym przez resort Sasina posłom opozycji, ta część została usunięta). I informowała, że „nie posiada zdolności do samodzielnego zapewnienia finansowania” nałożonych na nią obowiązków. Deklarowała także gotowość zawarcia umowy.
17 kwietnia Sasin odpisał Poczcie, że „wyraża gotowość podpisania umowy” zgodnie z decyzją premiera i prosił o szczegółową kalkulację kosztów.
Ani resort Sasina ani Poczta Polska nie odpowiedziały nam, czy umowa została podpisana i czy spółce zwrócono poniesione przez nią koszty. Z odpowiedzi rzeczniczki Poczty, Justyny Siwek, wnioskować można jednak, że umowy nie ma. Pisze ona bowiem, że „planowane koszty” są „na etapie propozycji i analiz”.
Przeczytaj korespondencję z Ministerstwem Aktywów Państwowych
Pytania OKO.press z 21 kwietnia 2020
W związku z przygotowywaną przeze mnie publikacją, bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi na poniższe pytania. Będę bardzo wdzięczna za przesłanie odpowiedzi do 24.04. br.
15 kwietnia „Dziennik Gazeta Prawna” napisał, że rząd, a w szczególności minister aktywów państwowych Jacek Sasin prowadzi konsultacje dotyczące druku i dystrybucji pakietów wyborczych przed wyborami prezydenckimi 2020 roku. Według „DGP” druk kart do głosowania ma zostać zlecony Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, a dystrybucja może zostać zlecona państwowym spółkom.
a) Czy minister Jacek Sasin lub upoważnione przez niego osoby zleciły jakiemuś podmiotowi opracowanie wzorów kart do głosowania? A jeśli tak – komu zlecono to zadanie?
b) Czy minister Jacek Sasin lub upoważnione przez niego osoby prowadzą z jakimiś podmiotami ustalenia dotyczące druku kart wyborczych? A jeśli tak – jakie to podmioty?
c) Czy minister Jacek Sasin lub upoważnione przez niego osoby zleciły już jakiemuś podmiotowi druk kart wyborczych? A jeśli tak – kiedy zlecono druk i jakiemu podmiotowi?
d) Czy minister Jacek Sasin lub upoważnione przez niego osoby zleciły już jakiemuś podmiotowi produkcję kopert, które mają znaleźć się w pakietach wyborczych (koperty na pakiet wyborczy, koperty na kartę do głosowania i koperty zwrotnej)? A jeśli tak – kiedy zlecono produkcję i jakiemu podmiotowi?
Jeśli minister Jacek Sasin lub upoważnione przez niego osoby podjęły działania wymienione w punkcie 1 a-d, jaka była podstawa prawna tych działań, w sytuacji, gdy zgodnie z obowiązującym stanem prawnym w maju mają się odbyć wybory w normalnym trybie? Czy podejmując te działania minister lub upoważnione przez niego osoby nie przekraczają swoich uprawnień?
Ile czasu, według szacunków ministerstwa, będzie potrzeba na wydrukowanie zabezpieczonych kart do głosowania?
Jaki będzie koszt produkcji zabezpieczonych kart do głosowania?
Ile czasu, według szacunków ministerstwa, będzie potrzeba produkcję kopert na karty do głosowania i kopert zwrotnych na karty do głosowania?
Jaki będzie koszt produkcji kopert na karty do głosowania i kopert zwrotnych na karty do głosowania?
Ile czasu, według szacunków ministerstwa, będzie potrzeba na wydrukowanie instrukcji dla wyborców oraz oświadczeń o osobistym głosowaniu?
Jaki będzie koszt druku instrukcji dla wyborców oraz oświadczeń o osobistym głosowaniu?
Ile czasu, według ministerstwa, zajmie wydrukowanie 30 mln adresowanych kopert na pakiety wyborcze?
Jaki będzie koszt produkcji i druku 30 mln adresowanych kopert na pakiety wyborcze?
Ile czasu zajmie dystrybucja pakietów wyborczych do właściwych placówek pocztowych?
Ile będzie kosztowała dystrybucja pakietów do placówek pocztowych?
Jak zostanie wykluczona możliwość przejęcia pakietów przez nieuprawnione osoby podczas ich dystrybucji do placówek pocztowych?
Ile skrzynek, do których wyborcy będą wrzucać swoje głosy i oświadczenia, zostanie rozstawionych na terenie całego kraju?
Kto będzie odpowiadał za przygotowanie i rozstawienie skrzynek, do których wyborcy będą wrzucać swoje głosy i oświadczenia? Czy będzie to Poczta Polska?
Czy skrzynki zostaną wyprodukowane czy wypożyczone np. z obwodowych komisji wyborczych? A jeśli wypożyczone z komisji – jak zostaną zabezpieczone np. przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi i zniszczeniem (ich konstrukcja jest bardzo słaba)?
Czy jeśli skrzynki mają zostać wyprodukowane – zlecono już ich produkcję?
3 kwietnia w TVN24 wicepremier Sasin, pytany o to czy Poczta Polska jest przygotowana na przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych, mówił: „Od wczoraj bardzo mocno pracujemy z Pocztą Polską w Ministerstwie Aktywów Państwowych nad tym żeby taki system stworzyć, natomiast to wymaga dużych przygotowań organizacyjnych”.
Na pytanie o bezpieczeństwo listonoszy odpowiadał: „Rozmawiam z kierownictwem Poczty Polskiej, budujemy w tej chwili taki bezpieczny model”.
a) Czy minister Jacek Sasin lub upoważnione przez niego osoby zleciły już Poczcie Polskiej podjęcie działań związanych z organizacją wyborów korespondencyjnych? A jeśli tak – w jakim zakresie?
b) Jeśli minister Jacek Sasin lub upoważnione przez niego osoby zleciły już Poczcie Polskiej podjęcie działań związanych z organizacją wyborów – na jakiej podstawie prawnej zostały podjęte te działania?
Redakcja OKO.press”
Odpowiedź MAP z 28 kwietnia 2020
Za przygotowanie pakietów wyborczych odpowiada Poczta Polska i PWPW na podstawie decyzji Prezesa Rady Ministrów i specustawy dotyczącej walki z koronawirusem.
Poczta Polska prowadzi działania związane z wyborami na podstawie art. 99 ustawy z 16.04.2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Zgodnie z nim narodowy operator pocztowy może w związku z przygotowaniem np. wyborów lub realizacji innych poleceń organu administracji rządowej przetwarzać i pobierać informacje dot. m.in. rejestru wyborców.
Poczta prowadzi działania również na podstawie decyzji Prezesa Rady Ministrów z dnia 16 kwietnia 2020 r. (BPRM.4820.2.3.2020) dotyczącej podjęcia przez Pocztę Polską S.A. czynności niezbędnych do przygotowania przeprowadzenia wyborów powszechnych Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Wydział Prasowy Ministerstwo Aktywów Państwowych”
Pytania OKO.press z 7 maja 2020
W związku z przygotowywaną przeze mnie publikacją, na podstawie ustawy Prawo prasowe oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej, bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi na poniższe pytania.
Ze względu na wagę sprawy dla opinii publicznej, bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi w dniu dzisiejszym tj. 7.05 br.
Czy Ministerstwo Aktywów Państwowych zawarło umowę z Pocztą Polską ws. przygotowania wyborów prezydenckich? Co dokładnie było przedmiotem zlecenia dla PWPW?
Czy umowa z Pocztą Polską obejmowała przygotowanie pakietów wyborczych tj. skompletowanie ich z elementów dostarczonych m.in. przez PWPW, kopertowanie i adresowanie kopert?
Na jaką kwotę opiewa umowa MAP z Pocztą Polską?
Czy MAP zapłaciło już Poczcie Polskiej?
Jeśli MAP nie zapłaciło jeszcze Poczcie Polskiej – jakie środki zabezpieczono na ten cel w budżecie, w części której dysponentem jest minister aktywów państwowych?
Czy w realizacji zadań powierzonych Poczcie Polskiej uczestniczyli podwykonawcy? A jeśli tak – jakie firmy były podwykonawcami i jakie prace im zlecono?
Ministerstwo dotąd nie odpowiedziało.
Przeczytaj korespondencję z Pocztą Polską
Czy Poczta Polska zawarła umowę z Ministerstwem Aktywów Państwowych ws. przygotowania wyborów prezydenckich? Co dokładnie było przedmiotem zlecenia dla Poczty Polskiej?
Na jaką kwotę opiewa umowa Poczty Polskiej z MAP?
Jakie koszty, w związku z realizacją umowy z MAP, poniosła dotąd Poczta Polska?
Odpowiedź Poczty Polskiej z 8 maja 2020
Poczta Polska nie rozpoczęła doręczania pakietów wyborczych. Poczta Polska nie zlecała PWPW druku kart wyborczych. Planowane koszty, które Poczta Polska poniosłaby w związku z obsługą wyborów korespondencyjnych prezydenta RP w 2020 roku są na etapie propozycji i analiz, i stanowią obecnie tajemnicę przedsiębiorstwa.
rzecznik prasowy Poczta Polska S.A.”
Prawdopodobnie analogiczne ustalenia do tych pomiędzy MAP z Pocztą, prowadziło również MSWiA z PWPW.
Wydział Prasowy MSWiA poinformował nas, że resort do tej pory nie podpisał umowy z PWPW. I w związku z tym odmówił odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące zlecenia wykonywanego przez Wytwórnię.
Przeczytaj korespondencję z MSWiA
W związku z przygotowywaną przeze mnie publikacją, na podstawie ustawy Prawo prasowe oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej, bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi na poniższe pytania. Ze względu na wagę sprawy dla opinii publicznej, bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi w dniu dzisiejszym tj. 7.05 br.
Czy MSWiA zawarło umowę z Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych dotyczącą druku „kart do głosowania, instrukcji głosowania korespondencyjnego oraz oświadczeń o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania ? Co dokładnie było przedmiotem zlecenia dla PWPW?
Na jaką kwotę opiewa umowa MSWiA z PWPW?
Czy MSWiA zapłaciło już PWPW?
Jeśli MSWiA nie zapłaciło jeszcze PWPW – jakie środki zabezpieczono na ten cel w budżecie, w części której dysponentem jest minister spraw wewnętrznych?
Czy karty wydrukowane przez PWPW mają zabezpieczenia przed kopiowaniem? A jeśli tak – jakie to zabezpieczenia?
Czy w procesie produkcji pakietów wyborczych/ druku kart wyborczych uczestniczyli podwykonawcy? A jeśli tak – jakie firmy były podwykonawcami i jakie prace im zlecono?
Gdzie znajdują się obecnie przygotowane pakiety/ wydrukowane karty wyborcze?
Bianka Mikołajewska”
Odpowiedź MSWiA z 8 maja 2020
MSWiA nie zawierało takiej umowy. W związku z tym pytania 2-7 pozostają poza właściwością ministerstwa.
Wydział Prasowy MSWiA”
Według ustaleń radia RMF, w związku z przygotowaniami do I tury wyborów, PWPW i Poczta planowały wydatki sięgające 15 mln zł. Wydaje się jedna, że to niedoszacowana kwota, bo wg. PKW, same karty wyborcze bez pakietów na dwie tury „normalnych” wyborów miały kosztować 9 mln zł.
Dlaczego ministrowie Jacek Sasin i Mariusz Kamiński, mimo decyzji premiera – która według publicznych zapewnień polityków PiS jest całkiem legalna – nie podpisali umów ze spółkami? I na jakiej podstawie zarządy Poczty Polskiej i PWPW podjęły decyzję o realizacji nałożonych na nie zadań? Czy nie naraziły w ten sposób spółek na ryzyko finansowe? Wyjaśnić to może kontrola NIK.
Ulotka, nie karta wyborcza
Problem jest jednak nie tylko w tym, na jakiej podstawie i ile pieniędzy poszło na organizację wyborów korespondencyjnych. Ale także w tym, co właściwie kazał wydrukować rząd.
22 kwietnia 2020 roku, w wywiadzie dla TVN24, wicepremier Jacek Sasin przekonywał, że PWPW drukuje karty „których wzór określiła Państwowa Komisja Wyborcza”. „Tutaj rola PKW została zachowana. I to w ogóle PKW oraz Krajowe Biuro Wyborcze są tą instytucjami, które te wybory przeprowadzają” – zapewniał.
Gdy Konrad Piasecki dopytywał, jak to możliwe, że wzór karty określiła PKW, skoro art. 102 ustawy o „tarczy 2.0” odebrał Komisji prawo ustalania wzoru kart i zarządzania ich druku, Sasin wyjaśnił: „No tak, ale Państwowa Komisja Wyborcza już to zrobiła, zanim te przepisy, o których Pan mówi, weszły w życie. Dzisiaj jest ten wzór”.
I dodał, że kiedy wejdzie w życie specustawa o wyborach, on wyda rozporządzenie „które potwierdzi ten wzór”.
Jak już wspomnieliśmy, PKW została pozbawiona prawa do określania wzoru kart 18 kwietnia 2020. A specustawa o wyborach, oddająca to prawo Sasinowi, weszła w życie 9 maja.
Pomiędzy 18 kwietnia, a 9 maja 2020 nikt nie mógł więc zmianiać ustalonego przez PKW wzoru karty. Okazało się jednak, że ktoś to zrobił.
Karta do głosowania, która wyciekła z jednej z firm-podwykonawców Poczty Polskiej i którą ujawnił kandydujący na prezydenta Stanisław Żółtek, znacząco różni się bowiem od tej, zatwierdzonej przez PKW uchwałą i załącznikiem z 24 lutego 2020.
Karta PKW miała być biała, a wydrukowana mają czerwony pasek, jak szkolne świadectwa z wyróżnieniem,
karta PKW miała mieć ścięty prawy górny róg, a wydrukowana go nie ma,
w nagłówku karty PKW miała być podana data dzienna wyborów, a na wydrukowanej jest tylko rok.
I wreszcie najważniejsze: na karcie PKW, na dole, miały być oznaczone miejsca na dwa stemple: obwodowej komisji wyborczej i Państwowej Komisji Wyborczej. Na karcie ujawnionej przez Żółtka, pieczęć już jest wydrukowana – to orzeł z literami RP, obwiedziony trzykrotnie powtórzonym napisem: „wybory prezydenckie I tura”.
Jak zauważa Wojciech Hermeliński, były przewodniczący PKW, taka pieczęć „nie jest znana Kodeksowi wyborczemu”.
Kodeks określa za to jasno, że na karcie do głosowania w wyborach prezydenckich musi być „odcisk pieczęci PKW”.
„Brak pieczęci PKW na karcie do głosowania powinien skutkować nieważnością karty” – mówi Hermeliński.
Przeczytaj art. 40 i 73 Kodeksu wyborczego
§ 4. Na karcie do głosowania oznacza się miejsce na umieszczenie pieczęci obwodowej komisji wyborczej ds. przeprowadzenia głosowania w obwodzie oraz drukuje się, w przypadku wyborów:
Porównanie karty zatwierdzonej przez PKW (po lewej) i wydrukowanej. Czerwonymi kółkami zaznaczone zostały różnice.
Pieczęć na karcie, którą ujawnił Stanisław Żółtek. Fot. Agencja Gazeta
Według posłów Marcina Kierwińskiego i Cezarego Tomczyka z KO, którzy kilka dni temu, w trybie interwencji poselskiej odwiedzili Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych, wzór karty do głosowania zmieniła sama PWPW, „bez konsultacji z PKW, jedynie na podstawie różnych rekomendacji”. Takie informacje miał im przekazać zarząd spółki.
Nie wiadomo, czy ktoś z rządu zatwierdził ostatecznie ten wzór i kto to zrobił: minister Kamiński, który miał podpisać umowę z Wytwórnią, czy Sasin, któremu prawo do określania wzoru karty miała dać za jakiś czas specustawa o wyborach, a może jeszcze ktoś inny. Trudno sobie jednak wyobrazić, by ostateczną decyzję mogły podjąć same władze PWPW.
Zarząd spółki przekazał posłom, że w sprawie wymogów technicznych, jakie miała spełniać karta wyborcza, korespondował z MSWiA. Wcześniej ministerstwo zapewniało posłów opozycji, że takiej korespondencji nie ma. „MSWiA i minister Mariusz Kamiński celowo i umyślnie wprowadzili nas w błąd, okłamali nas, co oznacza tak naprawdę, że sami wiedzą, że proces, w którym uczestniczą, jest głęboko nielegalny i niezgodny z polskim prawem” – mówił poseł Kierwiński podczas brifingu po wizycie w PWPW.
Wybór PKW: złamanie przepisów albo przemiał
Dziś Jacek Sasin zapewnia, że wydrukowane karty mogą jeszcze zostać wykorzystane w wyborach. Jednak jeśli PiS dotrzyma ustaleń z Jarosławem Gowinem i organizacja całego procesu wyborczego wróci do Państwowej Komisji Wyborczej, to ona będzie o tym decydowała.
Żeby zatwierdzić wzór karty, wydrukowanej na polecenie Morawieckiego, musiałaby sama złamać Kodeks wyborczy (przepisy dotyczące pieczęci) i podeptać swoje uchwały.
Brałaby również na siebie odpowiedzialność za kłopoty, które mogą wynikać z użycia kart wydrukowanych na zlecenie rządu. A byłoby ich zapewne sporo, bo po wycieku u podwykonawcy Poczty Polskiej podrobione karty walają się po ulicach miast (tak było np. w Głogowie) i w skrzynkach pocztowych wyborców (np. w Szczecinie). Wzór karty można sobie ściągnąć z formie pliku PDF i wiele osób – w ramach protestu przeciwko machinacjom wyborczym – drukowało go sobie i wysyłało 10 maja na adres PiS lub ministerstwa aktywów państwowych.
Jeśli PKW nie zatwierdzi kart – pójdą na przemiał wraz z całymi pakietami. Rozcinanie pakietów, wyjmowanie z nich kart do głosowania i wkładanie nowych zajęłoby bowiem mnóstwo czasu i kosztowałoby tak dużo, że cała operacja byłaby nieopłacalna.
Chcieli zapewnić sobie bezkarność, ale się przechytrzyli
Jak już wspomnieliśmy, urzędnicy państwowi – do których należą premier, wicepremier i ministrowie -zgodnie z art. 7 Konstytucji powinni działać „na podstawie i w granicach prawa”.
Przeczytaj art. 231 kk
Z kolei – zgodnie z art. 296 kk – temu, kto nadużywając udzielonych mu uprawnień, wyrządza znaczną szkodę majątkową instytucji, której o której sprawy majątkowe jest zobowiązany dbać, grozi do 5 lat więzienia. Za samo sprowadzenie ryzyka powstania szkody grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Mogą za nie odpowiadać zarówno urzędnicy, jak i władze spółek.
Przeczytaj art. 296 kk
2. Jeżeli sprawca przestępstwa określonego w § 1 lub 1a działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,
3. Jeżeli sprawca przestępstwa określonego w § 1 lub 2 wyrządza szkodę majątkową w wielkich rozmiarach,
PiS chciał zabezpieczyć członków rządu i władze spółek przed taką odpowiedzialnością. W ustawie antykryzysowej 2.0 wprowadził więc przepis, zgodnie z którym nie popełnia przestępstw opisanych w artykułach 231 kk i 296 kk i nie ponosi odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansowej ten, kto „realizuje w interesie publicznym obowiązki i zadania związane ze zwalczaniem skutków COVID-19 (…) nałożone imiennie na reprezentowany przez niego podmiot w drodze ustawy lub na gruncie postanowień umowy”.
Ale przechytrzył sam siebie. Bo ustawa weszła w życie 18 kwietnia, czyli już po decyzjach premiera dotyczących organizacji wyborów.
Zatem decyzje Morawieckiego – i prawdopodobnie również wynikające z nich działania ministrów i władz spółek – nie mogą być chronione na podstawie przepisów tej ustawy.
Być może dlatego wicepremier Sasin już od kilku tygodni konsekwentnie powtarza w mediach, że podstawą wszelkich działań dotyczących wyborów były decyzje premiera, on tylko „działając na podstawie i w granicach prawa” wykonywał zadania wynikające z tej decyzji. To samo napisał w piśmie do Senatu, gdy ten zapytał go niedawno o stan przygotowań do wyborów korespondencyjnych.
Politycy opozycji zapewniają, że prędzej czy później politycy PiS odpowiedzą za organizację wyborów korespondencyjnych bez podstaw prawnych. Skierowali już w tej sprawie kilka zawiadomień do prokuratury i NIK.
Afery, Wybory, Mateusz Morawiecki, Jacek Sasin, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Najwyższa Izba Kontroli, Ministerstwo Aktywów Państwowych Poczta Polska pocztyliada PWPW spółki skarbu państwa wybory korespondencyjne Wybory prezydenckie 2020
Adam Potoczek 11 maja 2020
_ No to doczekaliśmy się ujawnienia polskiej wersji „demokracji” czyli DEMOPATII. Zupełne rozebranie głównych instytucji państwa. Zupełne lekceważenie fundamentów prawa. Kłamstwo jako obowiązek. Pogarda dla milionów „poddańców”.
_ Kiedyś w przyszłości, PO UPADKU DEMOKRACJI, zapewne pojawi się jakiś lepszy system społeczno-polityczny, ale na razie takiego nie wymyślono. A nawet gdyby chciał się taki narodzić, to zostanie on szybko zaszlachtowany.
_Wobec braku tego lepszego systemu, czcimy DEMOKRACJĘ jak nową RELIGIĘ a Konstytucja pełni rolę nowej Biblii. Ponieważ „demokracja bezpośrednia” nie jest sensowna w tak licznych społeczeństwach, to w praktyce musimy się zadowolić „demokracją przedstawicielską”. Czyli musimy wybierać elity przywódcze. Obecnie to już tylko konkurs piękności i marketing polityczny.
_ Skądinąd elity są niezbędne i naturalne, bo ludzie nie są jednakowi, i ktoś musi przewodzić w społeczeństwie (kiedyś w stadzie – to imperatyw utrwalony w DNA), ale w XXI wieku już nie mogą to być troglodyci znający tylko przemoc, ani uzurpatorzy bez moralności i kompetencji.
_ Toczą się więc debaty i dyskusje: jak „odgórnie” uszczęśliwiać społeczeństwo, jakie instytucje i procedury wymyślone przez elity najlepiej pokierują „masami”. Właściwie nikt nie pyta obywateli czego oni chcą, najwyżej robi się sondaże, aby poznać chwilowe przekonanie ludu, zresztą często zasugerowane przez natrętną propagandę.
_ Niestety w praktycznej demokracji tkwią pułapki. Gdy instytucje zależą od woli wąskiej grupy decydentów i NIE SĄ KRYTYCZNE SPOŁECZNIE, to jakaś konkurencyjna wąska grupa decydentów, może błyskawiczne rozebrać taką słabą instytucję i nikt się za nią nie wstawi. Pasywna opinia publiczna łyknie każdą przyjemną propagandę. Bałamutne narracje kierowane do mniej wyedukowanych ludzi, awansują najwyżej do miana „populizmu” i staną się argumentem do kontynuowania trochę „lepszej demokracji”. Tyle, że też przedstawicielskiej. I tak w kółko, a nie w przyszłość.
11 maja 2020 at 10:50
Wszystko to prawda, Demokracja może się rozwijać tam gdzie partia, która zdobyła niewielką przewagę głosów szanuje opozycję. Zasady demokracji nie sprawdzają się tam, gdzie ci z niewielką przewagą dążą do wprowadzenia ustroju autokratycznego, niszcząc i zawłaszczając instytucje niezbędne dla funkcjonowania demokratycznego państwa (TK, SN, media, sądy) bądź pozostawiają tylko nazwy wydmuszki. Mamy dyktaturę a nie demokrację na wzór Argentyny Perona.
Tak na marginesie, mając na uwadze słabości demokracji, już Ojcowie Założyciele USA wprowadzili pośrednie wybory prezydenckie, czyli obywatele wybierają Kolegium Elektorów i dopiero ono formalnie wybiera prezydenta USA. Chichotem historii jest fakt, że ów system, który w założeniu miał chronić USA przed rządami osobnika pokroju Donalda Trumpa, takiego właśnie Trumpa wyniósł do Białego Domu.
12 maja 2020 at 11:15
Jesteście bezradni. I nic z tym nie możecie zrobić.
11 maja 2020 at 10:51
Przypominam, że towarzysz Stalin dekapitował takie odpady jak ty kiedy uznał, że nie ma z nich żadnego pożytku.
11 maja 2020 at 11:45
To się nazywa dysonans poznawczy zwany też szokiem. W jego efekcie Karol Wielki traci zwykłą u niego elokwencję i staje się zagubiony jak dziecko we mgle.
11 maja 2020 at 13:29
Karolku twój PiS jest partią autorytarną zbudowaną na wzór leninowski. Tak długo tu będziesz dyrdymałki wypisywał jak długo widzowi będziesz potrzebny. Na twoje miejsce w pisie już są przygotowywani inni.
11 maja 2020 at 14:33
Szanowna Pani Redaktor, jeśli NIE jest pani przeciwnikiem wyborów korespondencyjnych – w odpowiednim czasie – to proszę powiedzieć a napiszę tu i teraz co powinno OKO publicznie zaproponować. Coś bardzo ważnego dla takich wyborów !!! Zmniejszając radykalnie zagrożenia związane z ewentualnymi oszustwami.
Ale coś mi się widzi, że OKO ma gdzieś zapisanie się trwale w HISTORII wyborów – przynajmniej korespondencyjnych.
Ot i całe OKO wraz z większością komentujących.
Sypnąć tak tłuczonego szkła pod nogi Rzeczpospolitej to chętnie, ale usunąć z jej drogi kamień to już chętnych nie ma.
Ciekawe czy wiesz, Karolku Malutki, o co ciebie chodzi?
11 maja 2020 at 12:48
Przecież to zwykły pisowski troll. Wpada tu, prowokuje tepymi wypocinami i z 7cm robi mu się 8.
11 maja 2020 at 13:47
11 maja 2020 at 12:49
Marc Em 11 maja 2020
Gdyby to nie Sasin a np. Marek Suski był odpowiedzialny za korespondencyjne wybory, to one z całą pewnością by się odbyły. A na poważnie, znając teraźniejsze realia, nikomu z rządu za te wybory widmo, włos z głowy nie spadnie.
11 maja 2020 at 12:55
Leszek Ścioch 11 maja 2020
Czy ktoś jeszcze próbował zgłosić tę sprawę do NIK i odbił się od komunikatu: "Strona internetowa została zablokowana"? Wygląda na to, że ja nie mogę złożyć skargi.
11 maja 2020 at 13:15
Ciekawe co zrobi Marian Banaś z tym donosem?
Człowiek Renesansu 11 maja 2020
Możemy mówić, że politycy to mendy, że oszukują itp. ale to nie politycy są winni, a obywatele. Gdy obywatele zaczynają uważać, że są bezczynni, że oni nie chcą ryzykować, że i tak zawsze będzie źle – to obywatele dają przyzwolenie na dyktaturę, sami sobie nakładają kajdany i sami zamykają się w więzieniach. Oto problem Polaków, każdy w domu krytykuję, na ulicę nikt nie wyjdzie " bo to na nic", " bo to za duże ryzyko". Polska edukacja jest do niczego, bo nie uczy jak żyć w społeczeństwie obywatelskim, bo nie ostrzega przed dyktaturą, bo nie uczy jak powinna wyglądać demokracja. Możemy mówić, że masy tępe są – może prawda- ale twoim obowiązkiem jako osoby świadomej, jest uparte tłumaczenie nieświadomym do czego dane rzeczy prowadzą, na czym polega demokracja itp. To są zadania ludzi świadomych, ale ci zamiast uczyć, zamiast dawać przykład – sami siedzą w domach narzekając, że jest co raz gorzej i ci ludzie wyjdą na ulicę tylko wtedy, gdy naprawdę nie będą mieć nic do stracenia, bo już dawno pozwolili by im wszystko zabrano. Przestańmy zwalać na polityków, przestańmy zwalać na głupie masy, zacznijmy działać – bo tym jest demokracja – rządem obywateli, dla obywateli, rządem obywatelskiego działania.
11 maja 2020 at 14:29
Czyli co – dyktatura mniejszości? To dalej rząd partii który ma 22% przewagi w sondażach niż kolejna partia. Opozycja powinna się pokazać jako konstruktywna przeciwwaga dla PiSu, a nie obrońcy konstytucji ponad ludzkie życie jak pani marszałek. To jest właśnie problem – rząd PiS jest zły, ale alternatywy nie ma bo opozycja w roli opozycji wypada jeszcze gorzej. Potrzeba nowego ruchu który odciąłby się od Schetyn, Kopaczów i innych dinozaurów i pokazał nową jakość.
11 maja 2020 at 18:23
Obecnie rządząca koalicja otrzymała o ponad 2 mln głosów mniej niż partie opozycyjne. Obecne partie opozycyjne otrzymują średnio razem więcej o od 5 do 10 punktów procentowych od zjednoczonej prawicy. To o jakiej większości i mniejszości mówimy?
Niestety, typowo PiSiorski sposób manipulacji… Unikają używania nazwy \"metoda D\'Hondta\", dzięki której mniejsza ilość głosów przełożyła się na większą ilość mandatów (lepiej brzmi: "wybrała nas większość\"); podobnie zresztą jest z konstytucją, którą traktują jak ozdobę- jeśli pasuje im do reszty wystroju, wtedy ją \"przypinają\", jak nie- udają, że jej nie ma…
Na stronie internetowej tygodnika Do Rzeczy w komentarzach dzieją się ciekawe rzeczy. Zwolennicy poszczególnych frakcji tej pisowskiej sekty zaczynają się wzajemnie oskarżać i tak zwolennicy Szydło twierdzą, że Morawiecki i Duda to agenci Konfederacji, zwolennicy Ziobry, że rządy Szydło to "komuna" robi się ciekawie.
11 maja 2020 at 14:53
Chyba mnie zachęciłeś aby te strony jednak odwiedzić.😀
Przestańcie szczekać – z pewnością niemal graniczącą z 100% wszelkie działania które spowodowały 'szkodę' dla finansów publicznych zostały zlecone i miały miejsce po 18 kwietnia. Wystarczy nieco rozumu w głowie – wystarczy zajrzeć do tej korespondencji Sasin – zarząd Poczty Polskiej:
1 mail Sasina: zapytanie
odpowiedź: wyrażenie gotowości
2 mail Sasina: prośba o kalkulacje kosztów – 17 kwietnia
Szansa na to,że cokolwiek było zrobione przed 18 kwietnia jest zerowa, pamiętajmy ,że licza sie konsekwencje działań, a nie błędna(dzień-dwa wcześniej) decyzja.
Wniosek – prokuratura umorzy postępowanie i nawet naciski Ziobry nie będą konieczne.
11 maja 2020 at 18:41
Każda władza deprawuje, a szczególnie taka nad którą nie ma możliwości kontroli. Co nie oznacza, że społeczeństwo samo sobie zgotowało ten cyrk i ponosi za to odpowiedzialność zbiorową. Wszyscy, to znaczy się nikt! I tak od czasów wspólnoty "pierworodnej".
Moje "uszy na ścianie" dla Człowieka Renesansu za txt powyżej.
Jakiś czas temu z dawnym działaczem "S" doszliśmy do porozumienia, że sami we dwóch nie damy rady zmienić nic w regionie i zdecydowanie nie ma możliwości dokooptować nawet jednego dodatkowego, bo już nie będzie między nami zgody. I tu jest biedny Burek pogrzebany.
Maria Tajchman 12 maja 2020
Mam 73 lata, sporo bojów za sobą.
Nie mam już sil na użeranie się, występowanie oficjalnie i stawianie się na przesłuchania.
Wspieram Wasze działania całym sercem i w miarę skromnych możliwości finansowo.
Myślałam, że po wstąpieniu do UE będziemy mogli odpocząć i żyć spokojnie w miarę możliwości.
Takiego kuriozum i gabinetu osobliwości nie widziałam w moim dosyć już długim życiu.
I zaczęłam się bać, dokąd my, ale i inne kraje idziemy.
12 maja 2020 at 17:03
Gratuluję rozsądku i trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość. Może zabrzmi to grubiańsko, ale większość ludzi "w Pani wieku" taką zdolność zatraciło.
17 maja 2020 at 20:28
Jerry Smerf 16 maja 2020
Rządzący tym kraikiem (Polską?) niechybnie wymagają pilnej wizyty u psychiatry…
Tylko opinia pozytywna o wczesnej fazie schizofrenii tudzież masochizmu może dać obecnym włodarzom nasze kraju ułamek nadziei na to, że wywiną się od spodziewanej odpowiedzialności karnej za jawne, antydemokratyczne, bezeceństwa!
P.S. Ale nie doczekanie ich! BEKNĄ albo PADNĄ pod celą!
16 maja 2020 at 01:26
Dobrze wiemy, że karykaturalne wybory zorganizowane przez prawników wiosną tego roku będą poddane szczegółowej lustracji. Dotyczy to w szczególności tzw. Ul. Nowogrodzkiej.
Problem polega na tym, że dopóki społeczeństwo nie nauczy się koegzystowac z koronawirusem, dopóty nie ma gwarancji na sprawne przeprowadzenie wyborów.
Oby się moje słowa w g…o obróciły ale po "dobrej zmianie", która niewątpliwie kiedyś się skończy, przyjdzie taki zalew ideologii lewackich o jakim nam się nie śniło. PiS-owskie ekonomia i propaganda się skończą. To będzie odruch naturalnej ucieczki w stronę przeciwną od obowiązującej linii przewodniej roli partii. Im dalej PiS odegnie wahadło poza granice rozsądku, tym mocniej odbije się ono w lewą stronę.
17 maja 2020 at 20:24