Source: http://oddd.de/idb1.htm
Timestamp: 2018-12-15 17:58:18
Legal References Found: art. 185
 art. 185

Art. 185
 art. 31
 art. 46
 art. 31

Document Content:
Ład, dobrobyt i godność ludzka dla bezbronnych to zalety demokracji bezpośredniej, centralną rolę wszystkich obywateli w tworzeniu prawa zapewnia tylko demokracja bezpośrednia!
Ważne! podpisujcie petycję do WHO w celu usunięcia doktora Repacholi z jego bardzo wpływowego stanowiska przy WHO !
Petycja przetłumaczona po polsku !
patrz wybory do PE | List otwarty do Papieża | Taktykę Urzędu do Spraw Ochrony przed Napromieniowaniem trzeba nazwać po imieniu. | Ograniczyć wpływ koncernów na Europę, list do Barroso (po ang i niem.) | Telefonia komórkowa masowy eksperyment na ludziach | Co zawdzięczamy kulturze korupcji parlamentu europejskiego informacja M. Goss, informacja J. Wojnar | Zwycięstwo demokracji bezpośredniej w Cianowicach- sprawozdanie w formie wiersza | Wykluczenie przez Komisję Unii zmian w tekście konstytucji jest podłe | Platforma kolesiów | Znaleziono dziadka Tuska | Pozostawiam materiały z walki wyborczej | nadzieja i gratulacje | Przywrócenie Praworządności | Nowa Partia | Metoda sprawdzająca status wieży śmierci telefonii komórkowej
Warszawa | Słupsk | Rybnik | Jasienica | Ostrołęka | Polanica | Świdnica | Brodnica | Ruski Bród | dalsze miasta | Strona Pomiarowa | Ustawy i Druki
strona pierwsza ( home ) | adresy kontaktowe
"Kluczbork. Mieszkańcy budynków sąsiadujących z nową anteną telefonii komórkowej ustawioną na terenie "Prefabetu" ściągnęli kontrolę z opolskiego sanepidu.
Irena Gaszka (z lewej), radna Ewa Zgadzaj-Martyniuk i Jerzy Pajor przekonywali Zbigniewa Domańskiego z sanepidu i Adama Klosa z "Prefabetu" do udziału w piątkowej kontroli masztu.
W piątek rano pod "Prefabetem" na kontrolera z Opola czekała grupka mieszkańców okolicznych ulic. - Reprezentujemy Stowarzyszenie Przeciwko Elektroskażeniom - wyjaśnia Irena Gaszka. - To na nasz wniosek ta kontrola. Chcielibyśmy przy niej być. Okazało się, że nie jest to możliwe.
Pełnomocnik prezesa "Prefabetu" nie wpuścił protestujących na teren zakładu. Wszedł tam tylko Zbigniew Domański, inspektor z opolskiego sanepidu, Krzysztof Lewandowski, naczelnik wydziału budownictwa ze starostwa, i przedstawiciel firmy, która postawiła maszt. - To kpiny! - oburzali się zgromadzeni pod bramą mieszkańcy. - Przecież to myśmy ich tu ściągnęli! Protest przeciwko ustawionej w centrum miasta antenie trwa od kilku miesięcy. Podpisało się pod nim ponad tysiąc osób z ulic sąsiadujących z zakładem "Prefabet" oraz z osiedla domków za torami. Uważają, że pozwolenie na budowę anteny zostało wydanie niezgodnie z prawem. Występują jako Stowarzyszenie Przeciwko Elektroskażeniom. Jego przedstawiciele na wyniki kontroli czekali w urzędzie miasta. Wywiązała się ostra dyskusja między nimi a naczelnikiem wydziału budownictwa. Krzysztof Lewandowski podtrzymywał swoje wcześniejsze stanowisko, że nie miał podstaw, by nie zgodzić się na budowę masztu. Protestujący upierali się przy swoim. Nie podp
Ludzie chcieli wiedzieć, czy anteny na maszcie działają. - W protokole jest napisane, że nie. Ale pan inspektor sam tego nie sprawdzał. Polegał tylko na zapewnieniu inwestora - zaznacza Irena Gaszka. - Stwierdził też, że brakuje dziennika budowy. To bardzo ciekawe, prawda? - Będziemy walczyć dalej - zapowiadają protestujący. - Dotarliśmy do raportu na temat oddziaływania anteny na środowisko. I jest tam wiele nieścisłości. Będziemy walczyć, bo chodzi przecież o nasze zdrowie. Teraz będziemy walczyć (srokosz, 13.03.06)"
Zanim da się zlecenie do przeprowadzenia pomiarów trzeba się upewnić czy nowa stacja bazowa telefonii komórkowej w ogóle jest włączona.
Tą informacją powinny dysponować urzędy ochrony środowiska i inne.
Ale tak jak w Kluczborku, tak i w innych miastach, urzędnicy i przedstawiciele wyborców działają ręka w rękę nie ze swoimi wyborcami, ale z przedstawicielami telefonii komórkowej - gdyż ci płacą, a wyborcy nie !
Oczywiście wyborcy płacą podatki, ale dla polityków ich pensje się nie liczą, do majątków dochodzą tylko przez osobiste łapówki.
Na tym polega oszustwo demokracji parlamentarnej, że po wyborach wybrani przedstawiciele robią politykę dla tych co ich przekupują, a nie dla tych co ich wybrali i co ich z podatków opłacają.
Miejmy nadzieję (nadzieja matką głupich...), że chlubnym wyjątkiem potwierdzającym globalną regułę, okaże się koalicja rządowa Marcinkiewicza pod kontrolą Pisu.
Jeśli nie, to jedynym wyjściem będzie wejście w lokalne demokracje bezpośrednie. Czyli bezpośredni udział przy strategicznych decyzjach o znaczeniu lokalnym (np. wieża śmierci w miasteczku Kluczbork postawiona przeciwko woli 1000 mieszkańców) większości wyborców.
W demokracji bezpośredniej jest niemożliwe aby taki kacyk jak Krzysztof Lewandowski, który jest jednocześnie Vice-Przewodniczącym Rady Miejskiej w Kluczborku, kontroluje Komisję Budżetu Rozwoju Gospodarczego i Gospodarki Miejskiej oraz jest Naczelnikiem Wydziału Budownictwa w Starostwie czy Starosta Stanisław Rakoczy zgromadzili tyle lokalnej władzy i tą władzę konsekwentnie nadużywali przeciwko swoim wyborcom.
A więc pewnej informacji o włączeniu stacji BTS nie dostanie się ani w urzędzie ani się włączenia stacji nie wyczuje. Ludzie nie mają zmysłu dla sztucznie modulowanych pól elektromagnetycznych.
Z wyjątkami, otóż są ludzie wrażliwi co wyczuwają poprzez swoje dolegliwości działanie takich pól jakie promieniują ze stacji telefonii komórkowych.
Inną metodą sprawdzenia statusu nowej wieży śmierci byłoby zlecenie pomiarowe np. przez Urząd Ochrony Środowiska czy Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych.
Na takie sytuacje urzędy dostają podatki swoich wyborców i powinni robić pomiary promieniowania stacji bazowych BTS bezpłatnie i fachowo czyli bez błędów w sztuce pomiarowej.
Następną metodą, najtańszą i skuteczną metodą pomiarową jest monitoring parametrów stacji przez komórkę. Ale do tego trzeba by mieć dane dostępu do poszczególnych BTSów. Czyli znowu musiała by być współpraca z urzędem.
Do podania danych dostępu do monitoringu operatorzy są ustawowo zobowiązani. Ale firmy nie dostarczają dowodów przeciwko sobie. Czyli łamią prawo..
Dlatego chcę zaproponować najtańszą metodę pomiarową do około 50 metrów od stacji bazowej BTS, dla posiadacza komórki.
Proszę włączyć komórkę
Inne komórki, telefony bezprzewodowe czy kuchenki mikrofalowe powinny być wyłączone.
Położyć komórkę w mieszkaniu możliwie najbliżej w stosunku do masztów stacji bazowej. Słupki pokazujące poziom zasięgu komórki powinny możliwie słabo wskazywać- czyli powinny wskazywać słaby zasięg.
Jeśli komórka wskazuje bardzo dobry zasięg w całym mieszkaniu to trzeba ją owinąć w folię aluminiową przy czym ekranu komórki nie zasłaniać. Komórkę dla osłabienia zasięgu można włożyć np. do bębna pralki.
Zanotować tą ilość pokazywanych słupków czyli poziom natężenia pola odbieranego sygnału, która przez parę minut się nie zmienia lub mało się zmienia.
Ten test trzeba przeprowadzać np. codziennie, przy takich samych warunkach:
- domowe źródła pól elektromagnetycznych jak kuchenki mikrofalowe, telefony bezprzewodowe, inne komórki, są wyłączone.
- używamy do testów tą samą komórkę, w tym samym miejscu tak samo ewentualnie owiniętą w folię alu.
- test przeprowadzamy w tym samym czasie czyli np.: o godzinie 15.
Jeśli pewnego dnia słupki komórki wskazują pełny zasięg to znaczy, że stacja bazowa telefonii komórkowej została włączona.
Tą metodą można też kontrolować spontaniczne wyłączania stacji np. z powodu pomiarów kontrolnych..
Kazimierz Marcinkiewicz: w roku 2006 powołamy urząd antykorupcyjny, naprawimy służby specjalne, zlikwidujemy nadmiernie rozbudowaną administrację
Lech Kaczyński uzyskał 54,04 proc. głosów, został wybrany prezydentem RP - wynika z oficjalnej informacji Państwowej Komisji Wyborczej. Donald Tusk otrzymał w drugiej turze głosowania 45,96 procent głosów. Frekwencja wyniosła 50,91 proc. W-wa 24.10.05
W uroczystości, która odbyła się w sali kolumnowej Sejmu wzięli udział, poza prezydentem-elektem, urzędujący prezydent Aleksander Kwaśniewski, desygnowany na premiera Kazimierz Marcinkiewicz, wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka, marszałek-senior Sejmu Józef Zych.
L. Kaczyński zaznaczył: "Chcemy dobrych stosunków i z Rosją, i z Niemcami". Jego zdaniem, pierwszym etapem poprawy stosunków polsko-rosyjskich byłaby wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Warszawie.
Ocenił też, że stosunki z Niemcami, to "stosunki z krajem podwójnie sojuszniczym, w ramach UE i NATO". "Niektóre działania podjęte ostatnio przez Niemcy pomijają ten oczywisty fakt. Tutaj - jak sądzę - problem polega nie na tym, aby rozmawiać na zasadzie przyzwalającej o każdej nowej sprawie, którą stawia nasz sojusznik, tylko żeby powiedzieć jasno, że w pewnych sprawach my się nie zgadzamy" - powiedział L. Kaczyński.
Uwagi K. P.
Około 500 odwiedzin tej jednej strony czyli prawdopodobnie mojego artykułu "Znaleziono dziadka Tuska" w ostatnich dniach od 19. 10. 05 świadczy jednak o skuteczności informacji prywatnych w porównaniu ze stronami biznesowymi i cenzurowanymi jak onet.pl
Pomimo zmasowanej propagandy mass mediów przeciwko Kaczorowi, Polacy okazali się bardziej odporni na najnowszego typu manipulacje propagandowe niż Niemcy, czy Amerykanie, brawo !!
Dla Niemców najważniejsze są sukcesy biznesowe: jak ich eksporty do Polski, czy pominięcie Polski w biznesie gazowym z Rosją, o reszcie punktów spornych chętnie podyskutują przy kawie: o homoseksualizmie - dla niezorientowanych, Merkel jest otoczona homoseksualistami z obydwu partii przyszłej koalicji, czy o centrum pamięci przepędzonych Niemców w Berlinie.
Ze względu na wścibskich dziennikarzy, niektórzy znani politycy "homo" jak np. Burmistrz Hamburga von Beust próbują trzymać swoich kochanków w tajemnicy z dala od mass mediów. Oni mogą się wyżyć tylko z dala od Niemiec, w czasie urlopu. Z politykami pedałami najlepiej jest więc rozmawiać i pertraktować krótko po ich przyjeździe z odpoczynku.
Np. subwencje europejskie przeznaczone dla Polski np. przez wejście obcych firm do Polski, pod pozorem inwestycji i miejsc pracy, zwinięcie subwencji i zrobienie plajty,
np. polskie podatki ściągane z całej ludności przez
- kupno za bezcen wyremontowanych za te podatki szpitali, autostrad, budynków,
- albo przez kredyty amerykańskich parazytów, a konkretnie przez złodziejskie oprocentowanie. Takim oprocentowaniem zniszczył Jelcyn nową Rosję
np. można ukraść polską naturę:
- jak czystą wodę, a dawać ludziom do picia perfumowane za ich podatki - ścieki itd.
- środowisko naturalne, przestrzeń do życia - za kłamstwa bezpiecznej komunikacji bezprzewodowej i oczywiście za olbrzymie łapówki.
Trzeba cały czas obserwować i patrzeć czy Prawo i Sprawiedliwość, PIS jako ostatnia szansa demokracji parlamentarnej czyli pozornej w Polsce sobie poradzi reprezentować i dzielić dochód narodu uczciwie.
Trzeba patrzeć, czy strategiczne decyzje odnośnie większości Polaków są dla ich dobra (czyli, czy wszyscy Polacy będą konsultowani), czy tylko dla dobra obcych parazytów jak tego chce PO z Rokitą i Tuskiem ..
Hamburg, 22.10.2005
Dzisiaj się dowiedziałem: Onet.pl to pieniądze żydosko-niemieckie Wejhertów.
Konkretnie, podarunek Jana Wejherta, jednego z najbogatrzych ludzi w Polsce dla syna. Za komuny Jan W. był moim dobrym kolegą i sąsiadem, a teraz firma syna cenzuruje niezależne wypowiedzi.
Hamburg, 19.10.2005
Onet cenzuruje i manipuluje fora!
Uwaga Onet ocenzurował wypowiedź po prawej w całości i po części.
Nie mogłem zamieścić nawet zdania. Czy tylko jedno zdanie z wypowiedzi po prawej mogło być niezgodne z regulaminem ONETu - wątpię.
Moje listy do redakcji Forum Onetu z zapytaniem dlaczego? pozostały bez odpowiedzi..
Szanowni Goście, tylko na iddd.de znajdziecie państwo nie cenzurowane wypowiedzi. Przypuszczam, że w Polsce nie ma usługi masowej w Massmediach, która by nie była sterowana przez zagraniczny kapitał. Szanujcie więc strony amatorskie, ale uczciwe i uważajcie na te popularne jak onet, one cenzurują, a więc ogłupiają!
Turcy chcąc zachować swoją narodowość w Niemczech pozrzekali się tureckiego obywatelstwa, przyjęli niemieckie i podostawali po cichu od rządu tureckiego tureckie z powrotem. Jak o tym przekręcie dowiedziała się strona niemiecka to zorganizowała urzędowe przesłuchiwania podejrzanych o dwa paszporty. Setkom Turkom z dwoma paszportami poodbierano znowu niemieckie obywatelstwo.
Taka kara rodzinie Tuska "Danziger Familie"( jak pisze FAZ - "Franfurter Allgemeine Zeitung") w Niemczech by nie groziła - piąta kolumna niemiecka w Polsce ma swoje przywileje..
Czy dziadek został zmuszony do zdrady Polski - został wcielony do niemieckiej armii "Wehrmachtu", czy poszedł na front jako niemiecki ochotnik jest nie do ustalenia.
Ale bezsporne jest, że dziadek Tusk i jego rodzina miał z powodu przynależności do niemieckiej grupy narodowościowej konkretne korzyści.
Jego gospodarstwo nie zostało przez Niemców zabrane lub spalone, a jego rodzina nie została wysiedlona do zarządzanej z Krakowa prowincji niewolników Guberni - "Generalgouvernement".
To wszystko mógł wytłumaczyć Tusk uczciwie swoim wyborcom, on jednak skłamał, że o przeszłości dziadka nic nie wiedział...
Co za bzdura co za kłamstwo!
Sam od dziesiątek lat słyszałem tu i tam jak to wtedy było. Bez obaw i strachu od 1988 roku, starzy i obcy mi ludzie z okolic "Reichsgau Danzig-Westpreußen" opowiadali mi chętnie swoje życiorysy, wystarczyło z nimi porozmawiać. Mam więc porównanie w tych historiach i mogę stanowczo powiedzieć: jest o wiele większe prawdopodobieństwo, że dziadek Tuska został jak dziesiątki tysięcy innych chłopów z okolic Gdańska zmuszony do zdrady ojczyzny. Stwierdzam to pomimo długiej nordyckiej buzi Tuska charakterystycznej też dla Niemców, a na to oni zwracają tu w Niemczech do dzisiaj szczególną uwagę !
Dlatego jeśli zdradę dziadka można by zrozumieć i wytłumaczyć to kłamstwa Tuska on o tym nic nie wiedział są spowodowane strachem, że może nie zostać Prezydentem Polski..
Jego strach jest jednak nieporównywalny ze strachem dziadka, któremu prawdopodobnie chodziło o własne życie, o gospodarstwo, o ratowanie rodziny. Tchórzostwo to instynkt zwierzęcy i taktyka, ale niepolska !
Jak z tego widać jest w zachowaniu Donalda Tuska dużo z tradycji niemieckiej i dlatego Niemcy go popierają.
Popierają go też wszystkie massmedia tzw "polskie", ale w rękach niemieckich. Np.: gazety gdańskie: jak np. Dziennik Bałtycki są od lat w rękach niemieckich. Niemieccy inwestorzy otrzymali pomiędzy 1989 i 2000 rokiem jako bezzwrotne kredyty 12 miliardów marek zachodnich tylko na inwestycje w Polsce. (Te pieniądze w porównaniu do siły gospodarczej Polski 1989 miały wtedy siłę nabywczą przynajmniej 48 miliardów dolarów i przekraczały roczny budżet całego państwa.)
Czy Polacy wybiorą po oszuście zdobiącym się nie swoim tytułem Kwaśniewskim - ( Ja magister, a Wałęsa to elektryk), tchórzliwego kłamcę Tuska ( ja nie wiedziałem, ja nie słyszałem, ja się nie pytałem, a Polska to nienormalność* ) dowiemy się już za parę dni.
Polska potrzebuje ludzi odważnych i uczciwych, a nie kłamliwego tchórza.
Polacy nie róbcie znowu błędu jak z Kwaśniewskim, tą propagandową histerię za Tuskiem robią antypolskie, antyspołeczne siły przede wszystkim niemieckie i inne z zewnątrz.
* Donald Tusk czuje się bardziej Kaszubem niż Polakiem. O ile bycie Kaszubem nie wyklucza bycia Polakiem, to Donald T. spostrzega to zupełnie inaczej:
"Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. " - Donald Tusk
Tygodnik "Nasza Polska" przypomniał ostatnio wypowiedź Donalda Tuska, zamieszczoną w miesięczniku "Znak" w roku 1987 (nr 11-12, s. 190). Tusk wziął wtedy udział w ankiecie "Czym jest polskość?" rozpisanej przez wspomniany miesięcznik.
Warto rozważyć jego wypowiedź sprzed lat: "...husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa?
Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem."
Niestety pomimo solennych zapewnień nie przedstawił historii swojego rachunku maklerskiego. W nagrodę został posłem parlamentu europejskiego z ramienia PO!
Nie gesty polityków, ale fakty mówią o nich najwięcej.
Bilbordy przypisujące pewnej partii trzymanie się zasad mają się nijak do rzeczywistości, chyba że te zasady to kolesiostwo, układy i ręka rękę myje. Donald Tusk był liderem Platformy w czasie gdy Piskorski z list PO startował w wyborach do parlamentu europejskiego. I to jest prawdziwe oblicze platformy kolesiów.
Żona Rokity w jednym z wywiadów powiedziała, iż partia jej męża jest niedojrzała do rządzenia... Święte słowa, które później się potwierdziły de facto brakiem programu.
Podatek liniowy i 3x15 okazał się całkowicie nieprzemyślaną konstrukcją. W trakcie debaty Platforma zaczęła dodawać kwotę wolną od opodatkowania. Po prostu kabaret, najwyraźniej program PO to "kilka luźnych kartek".
Podwyższenie podatku na żywność z 7% do 15% jest całkowicie nieodczuwalne dla 5% społeczeństwa, jednak dla 95% ma to duże znaczenie, dla wielu wprost egzystencjalne.
To są wybory pomiędzy ludźmi z charakterem, a ludźmi którzy obnoszą się swoimi zasadami na bilbordach. Wybór jest pomiędzy Polską uczciwą, a polska różową i cyniczną.
Pomiędzy ludźmi pracy, a kombinatorami, ludźmi skromnymi, a bufonami, którzy już na plakatach wyborczych przedstawiają jako prezydent i premier.
Tylko uczciwa Polska może się szybko rozwijać, gdzie korzyści z rozwoju gospodarki będą udziałem całego społeczeństwa.
Platforma proponuje natomiast bardzo duże korzyści bardzo wąskiej grupie najbogatszych osób. To jest kredo Platformy, i nie dziwne, że PO nie pokazała swojego programu.
W istocie PO wygląda tak jakby startowało w konkursie na miss piękności. Same spoty reklamowe i bilbordy oraz magiczne 3x15. Magiczne 3x15 się jednak ...odczarowało. Natomiast przed prawdziwą debatą o gospodarce politycy PO uciekali jak diabeł przed święconą wodą...
Piotr Ciesla piocieslaprzyinteria.pl
Sun, 25 Sep 2005
To ludzie mają dyskutować swoje poprawki dla konstytucji i przedstawiciele parlamentarni mają ich wysłuchiwać przez cały rok i wziąć niby na poważnie, a jednocześnie ogłasza Prezydent Komisji Europejskiej Juncker, że żadnych zmian tekstu tej konstytucji nie będzie.
Jeśli ludzie dyskutują lub się skarżą to nie dlatego, że potrzebują terapii u psychiatry, tylko gdyż po głosowaniu Francuzów i Holendrów mają prawo tą konstytucję według życzeń większości, a nie paru kupionych przez amerykańskie koncerny polityków na nowo formułować!
Zresztą między nami Polakami
Europejscy spiskowcy zwabili Polaków do Unii bardzo korzystną umową, w której Polska z 38 milionami mieszkańców ma prawie taką samą siłę polityczną jak liczące 82 miliony Niemcy.
Byłoby więc dla Polaków głupotą głosować na konstytucję, która zamienia korzystną umowę w niewolniczy pakt z amerykańskim diabłem.
Europa już jest sterowana przez amerykańskich lobbystów, ale według projektu przegranej we Francji konstytucji europejskiej rządziła by Polską mała zagraniczna sitwa i przy jej liczebnym ograniczeniu na 25 nie było by nawet gwarancji, że Polska miała by choć jednego przedstawiciela u europejskiego koryta.
A więc nie oszukujcie ludzi!
Nie Francuzów i Nie Holendrów daje ludziom w Europie prawo konstytucję europejską poprawić i sformułować przez bezpośrednie demokratyczne referenda: prosto i na nowo!
Ook Nederland heeft nee gestemd op de Europese Grondwet
Hartelyke Groeten,
Krzysztof 29.05.05
Ani Francuzi ani Holendrzy nie chcą oddać Europy koncernom amerykańskim.
ucałowania dla Francuzów i Holendrów !
Tam gdzie volonté générale - wola ogółu jest szanowana, istnieje demokracja bezpośrednia
Tam gdzie panuje demokracja bezpośrednia, istnieje prawda.
Jeśli prawda oparta jest na demokracji bezpośredniej, istnieje szansa dalszego rozwoju człowieka.
Było to głosowanie przeciwko barbarzyństwu demokracji amerykańskiej
Dyskutujmy o Europie dla obywateli na zasadach demokratycznych głosowań przez internet.
Niech proces ten trwa nawet 7 lat, ale jego wyniki niech mają legitymację europejską, a nie jakieś globalnej sekty.
Uprawnionych do głosowania było 29 mln 986 tys. 109 osób.Głosów ważnych oddano 6 mln 091 tys. 531, tj. 97,33 proc. Frekwencja wyniosła 20,87 proc.
W świetle Demokracji reprezentatywnej czyli parlamentarnej 54 polskich posłów reprezentuje przy frekwencji 20,87 proc. około 6 mln Polaków. 24 mln Polaków nie będą miały w parlamencie europejskim swojej reprezentacji.
Najwięcej wyborców reprezentuje
Platforma Obywatelska- prawie 1,5 mln wyborców to jest 5 procent od wszystkich (30 mln) wyborców [p. o. w. w.], a nie 24,1 procent !
LPR - 969 687 to jest 3,23 p. o. w. w., a nie 15,92 proc.!
PiS - 771730 to jest 2,57 p. o. w. w., a nie 12,67 proc.
Samoobrona - 656 610 to jest 2,19 p. o. w. w., a nie 10,78 proc.
SLD-UP - 569509 to jest 1,90 p. o. w. w., a nie 9,35 proc.
UW - 446470 to jest 1,49 p. o. w. w., a nie 7,33 proc.
PSL - 386169 to jest 1,29 p. o. w. w., a nie 6,34 proc.
SP - 324650 to jest 1,08 p. o. w. w., a nie 5,33 proc.
Informacja Małgorzaty Goss
Wszystkie kluby poselskie poparły nowelizację ustawy Prawo ochrony środowiska zmierzającą do ułatwienia życia inwestorom poprzez zwolnienie ich z niektórych procedur administracyjnych związanych z ochroną środowiska. Większość posłów opowiedziała się jednak przeciwko przepisom, które pozwalałyby inwestorowi na bezpłatny wyrąb lasów na terenach uznanych za "strefy przemysłowe".
- Nasze przepisy chroniące środowisko są, zdaniem Brukseli, zbyt restrykcyjne i uniemożliwiają skorzystanie z Funduszu Spójności - powiedział podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska Tadeusz Podgajnik.
Projekt przewiduje m.in. likwidację pozwoleń na emisję hałasu. Określanie dopuszczalnego poziomu hałasu nie będzie odtąd elementem pozwoleń zintegrowanych, jakie muszą posiadać firmy. Zamiast tego będą wydawane decyzje o dopuszczalnym poziomie hałasu na danym obszarze i na tej podstawie prowadzony będzie monitoring natężenia emisji akustycznych.
Zdaniem praktyków z inspekcji ochrony środowiska, uchwalenie tego przepisu może spowodować, że trudniej niż dotychczas będzie wymierzyć inwestorowi karę za przekroczenie poziomu emisji.
Jeśli jednak kara zostanie wymierzona, to będzie po nowelizacji bardziej dotkliwa, ponieważ stawki wzrosną o 500 proc. Ponadto uporczywe niszczenie środowiska przez kierownictwo firmy może skutkować aresztem, a nawet karą więzienia.
W projekcie zrezygnowano z wydawania pozwoleń na emisję pola elektromagnetycznego, wprowadzając w to miejsce instytucję "notyfikacji", czyli zawiadomienia. Organ administracyjny może takie zawiadomienie milcząco zaakceptować, ale w razie naruszenia standardów ochronnych może także podjąć ingerencję w drodze decyzji administracyjnej.
Do powyższej informacji patrz analizę Jerzego Wojnara
Na obszarach pozostałych po likwidacji PRL-owskich kompleksów przemysłowych będą tworzone przez wojewodów tzw. strefy przemysłowe, na których mogą być przekraczane wszelkie normy emisji szkodliwych dla środowiska.
Status ten strefy uzyskają po wpisaniu do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Część z terenów poprzemysłowych znajduje się wewnątrz kompleksów leśnych i ewentualne przemysłowe ich wykorzystanie wymaga wycięcia lasu.
Ponieważ jest to operacja kosztowna dla inwestora, komisja ochrony środowiska zaproponowała, by można było inwestora zwolnić z zapłaty za wycinkę drzew.
Posłowie uzasadniali to koniecznością "tworzenia miejsc pracy". Jednak większość klubów negatywnie zaopiniowała ten pomysł.
W obronie lasów stanął były minister środowiska Stanisław Żelichowski (PSL): - Ten artykuł pozwala wyciąć hektar lasu, by postawić budkę fryzjera. Czy warto? - pytał eksminister z trybuny sejmowej.
Projekt wprowadza również instytucję "decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych", które pozwolą rozpocząć inwestycję bez przygotowania oceny oddziaływania na środowisko. Do tej pory przygotowywali ją mieszkańcy i organizacje ekologiczne.
Decyzję środowiskową będzie wydawał wojewoda, starosta lub wójt na wniosek inwestora i tylko inwestor będzie w tym postępowaniu stroną. Oznacza to, że gdy inwestor dogada się z władzą, to ani mieszkańcy, ani organizacje ekologiczne nie będą mogły powstrzymać inwestycji.
Czynnik społeczny zostanie dopuszczony dopiero na ostatnim etapie postępowania administracyjnego, tj. pozwolenia na budowę, kiedy już prawie nic nie można zmienić.
- Decyzje środowiskowe wychodzą naprzeciw potrzebom tych inwestorów, którzy chcą skorzystać z Funduszu Spójności, ponieważ do wniosku o unijne środki muszą dołączyć ocenę oddziaływania na środowisko, a tej oceny jeszcze w tej fazie nie ma - powiedziała sprawozdawczyni projektu Joanna Grobel-Proszowska z SLD.
Dodała, że ocena oddziaływania na środowisko będzie robiona tylko raz, a inwestor będzie miał swobodę, na jakim etapie wystąpić o decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach.
Informacja Jerzego Wojnara
Szanowny Panie, w tej chwili wróciła z Senatu znowelizowana ustawa Prawo Ochrony Środowiska. Na stronie Senatu jest zamieszczona zmanipulowana opinia rządowych ekspertów :(całość: z dnia 20 kwietnia 2005 r.
http://senat.gov.pl/k5/dok/opinia/2005/0028.htm ). lub exekspertyza .pdf, 133 KB
porównaj Opinia prawna o uchwalonej przez Sejm w dniu 15 kwietnia 2005 r. ustawie o zmianie ustawy ? Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw KANCELARIA SENATU BIURO LEGISLACYJNE, 21 kwietnia 2005 opinia .pdf, 78 KB
(patrz całość w ustawy i druki)
W jej treści zawarty jest taki akapit:
OPINIA na temat ustawy o zmianie ustawy - Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3820,3820-A)
1. Z uwagi na ograniczony czas na przygotowanie opinii, a jednocześnie na dużą objętość projektu opinia niniejsza ograniczona jest do wybranych problemów. Nie oznacza to braku uwag do pozostałych proponowanych w ustawie przepisów.
2. Projekt ustawy oznaczono jako mający na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej.
Zgodnie z uzasadnieniem, obok transpozycji prawa wspólnotowego ma także na celu doprecyzowanie przepisów ustawy - Prawo ochrony środowiska w celu wyeliminowania wątpliwości interpretacyjnych pojawiających się przy ich stosowaniu.
Sugerować by to mogło zmiany jedynie redakcyjne. W istocie natomiast projekt zawiera też istotne propozycje legislacyjne o znaczeniu merytorycznym nie związane przy tym z koniecznością transpozycji prawa wspólnotowego - jak np. likwidację pozwoleń na emisję promieniowania elektromagnetycznego, wprowadzenie nowej dla polskiego prawa instytucji stref przemysłowych oraz ograniczenie zakresu wykonywania ocen oddziaływania na środowisko.
3. W efekcie powyższego ustawa, mimo iż formalnie ma na celu przede wszystkim wspomniane wcześniej zadania "czyszczące" i transpozycyjne, w istocie jest przede wszystkim projektem deregulacyjnym, nastawionym na złagodzenie wymagań ochrony środowiska i usunięciem ograniczeń dla prowadzenia działalności gospodarczej. Zamierzeniem jest tutaj usunięcie wielu wymagań, które wykraczają poza zobowiązania wynikające z prawa wspólnotowego, a które uznawane są za stanowiące zbytnie obciążenie dla podmiotów gospodarczych.
W tym celu ustawa zakłada m.in. znaczne ograniczenie wymogu przeprowadzania ocen oddziaływania na środowisko, rezygnację z obowiązku uzyskiwania pozwoleń na emisję hałasu i emisję pól elektromagnetycznych oraz złagodzenie wymagań dotyczących instalacji objętych pozwoleniem zintegrowanym.
Wprowadza się też zmniejszanie zakresu udziału społecznego poprzez ograniczanie liczby podmiotów, którym przysługuje status strony w postępowaniu oraz ograniczenie możliwości korzystania przez organizacje społeczne z uprawnień uczestnika postępowania na prawach strony.
Nie znaleźliśmy stwierdzenia o likwidacji pozwoleń na emisję promieniowania elektromagnetycznego. Jest jednak zmiana brzmienia art. 185., wykluczająca udział w tym postępowaniu organizacji społecznych.
75) art. 185 otrzymuje brzmienie:
Art. 185. 1. Stronami postępowania o wydanie pozwolenia są prowadzący instalację oraz, jeżeli w związku z eksploatacją instalacji utworzono obszar ograniczonego użytkowania, władający powierzchnią ziemi na tym obszarze.
2. W postępowaniu o wydanie pozwolenia nie stosuje się art. 31 Kodeksu postępowania administracyjnego.
Wcześniej w tym projekcie wykluczono udział takich organizacji w innym postępowaniu dopisując art. 46a. 5. i 6. :
5. Stroną w postępowaniu w sprawie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach jest wnioskodawca.
6. W postępowaniu o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach nie stosuje się art. 31 Kodeksu postępowania administracyjnego.
Tak więc nasza rola w świetle tego projektu staje się iluzoryczna. Lobby inwestorów dalej trzyma władzę.
12 samochodów należących do brytyjskiego wojska zostalo podpalonych
wyklejajcie plakaty!