Source: http://wiadomosci.xp.pl/bezprawie/kompromitacja-w-strasburgu-kolejna-zlekcewazona-skarga/td1tk7y
Timestamp: 2020-07-11 00:31:04
Legal References Found: art. 92
 art. 8
 art. 7
 art. 8
 art. 439
 art. 354
 art. 544

Document Content:
– Z tekstu Konwencji w żaden sposób nie wynika, że jeśli strona nie załączy uzasadnienia postanowienia sądu I instancji, to wniesiona przez nią skarga jest bezskuteczna i dopiero przy okazji późniejszego uzupełnienia moment tego uzupełnienia uznaje się za moment wniesienia skargi. Jest to teoria absurdalna zwłaszcza w sytuacji, gdy to uzasadnienie nie ma żadnego znaczenia dla sprawy, jako że problem właściwy, tj. problem z orzeczeniem z II instancji, z natury rzeczy wyniknął dopiero później i jako że dotyczy on tylko sprawy formalnej, czyli reakcji sądu na pisemne wielokrotne żądania, by zorganizowano rozprawę z przesłuchaniem świadków, a nie zapatrywań sądu I czy II instancji co do meritum sporu, czyli np. (m. in.) co do sprawstwa zarzucanego czynu lub potrzeby odebrania prawa jazdy. Z uwagi na temat sprawy nie miało to uzasadnienie jednego z dawniejszych dokumentów prawnych żadnego większego znaczenia, natomiast podstawą sporu była przede wszystkim informacja o przebiegu posiedzenia sądu I instancji, czyli protokół, ponadto moje pisma i ponadto treść postanowienia sądu II instancji wraz z uzasadnieniem. Również i ten sąd bowiem naruszył moje prawo człowieka do przesłuchiwania świadków oskarżenia.
Postać skargi zaprezentowana jest na stronie internetowej http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=11&t=7380&p=9417#p9417. Tamże można też znaleźć m. in. link do nagrania wideo wykonanego telefonem komórkowym (w formacie MP4 – wymagany jest odpowiedni kodek, np. K-Lite Codec Pack), które pokazuje, jaką skargę wysłano (w partnerskim punkcie obsługi firmy kurierskiej DHL) i z jaką objętością załączników, i że zawierały one też to ostateczne postanowienie z sądu II instancji, czyli Sądu Okręgowego w Warszawie (dokument taki ma mianowicie tytuł POSTANOWIENIE, w odróżnieniu od tego z I instancji, którym był w tym przypadku tylko PROTOKÓŁ posiedzenia, obejmujący też wydanie postanowienia przez sąd).
Z kolei szefem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, złożonego z tak dobranych sędziów (tj. wybranych przez premierów), do niedawna był niejaki G. Raimondi, kojarzący się z jednej strony z remontami, z drugiej – z czymś jeszcze (mianowicie z krytyką religii, opartą o zarzuty kosmologiczne: "raj w świecie"), z trzeciej zaś: z domniemanym ojcem Jarosława Kaczyńskiego, Rajmundem Kaczyńskim (choć w rzeczywistości prawdopodobnie doszło w tym przypadku do podmienienia dziecka w szpitalu, tj. podrzucenia bliźniaków zamiast pojedynczego dziecka, jak przekonuje blog Niżyńskiego www.bandycituska.com w swym pierwszym wpisie).
Tymczasem, jak pokazuje raport z podstrony bloga Piotra Niżyńskiego: www.bandycituska.com/ponazwisku.html, dobór osób po nazwisku do czegoś złego i ukrywanie poszlak i istotnych znaczeń w brzmieniu nazwy własnej jest standardową metodą działania "grupy watykańskiej" już od co najmniej XIX w.
rzekoma data urodzin pokrzywdzonej zaświadczona w aktach przez Policję (25.3.1992) przypada na równo 6 lat po, 6 miesięcy przed urodzinami oskarżonego w tej sprawie Piotra Niżyńskiego (25.9.1986, zob. dowody); nieprawdopodobieństwo z tym związane wylicza – pomniejszonym drukiem na niebiesko – strona http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=12&t=7406 (forum bloga zajmujące się w odpowiednim wątku tym właśnie tematem);
oskarżenie, jak również zeznanie 1 policjanta w nim wykorzystane, nie uzasadniają nijak, że pokrzywdzony to akurat ta osoba, o tych danych osobowych (a przecież z zeznania świadka Komorowskiego i z odręcznej notatki tego samego policjanta na karcie 3 akt zgodnie wynika, że ambulans zabrał dziewczynę we wcześniejszej fazie sprawy, jeszcze przed przybyciem Policji) – co tym bardziej kompromituje oskarżenie i oznacza naruszenie art. 92 k.p.k. przez sąd (przez telefon nie dają przecież nikomu danych osobowych ani nawet za okazaniem policyjnej odznaki na miejscu nie powinni), jak również art. 8 k.p.k. (zauważmy: zasada samodzielności dokonywania ustaleń faktycznych przez sąd, czyli rozstrzygania kwestii faktycznych, nie pozwala na "przejmowanie cudzych ustaleń faktycznych" na zasadzie zaufania do czyichś zdolności detektywistycznych – jest o tym w każdym podręczniku prawa karnego, że w postępowaniu karnym niedopuszczalne jest przejmowanie przez sąd gotowych ustaleń faktycznych innego organu, niejako samych jego konkluzji, lecz sąd sam w oparciu o w miarę możliwości dowody pierwotne i w zgodzie z zasadą bezpośredniości powinien ustalić wszystkie fakty u dostępnego źródła dowodowego);
nagłaśnianie przez prasę już po wniesieniu przez prokuraturę sprawy Niżyńskiego do sądu informacji, że znanego dziennikarza Piotra N. właśnie uniewinniono od zarzutu spowodowania wypadku (https://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/560761,dziennikarz-piotr-n-wypadek-wyrok-sad.html). O tym, że cyt. "ruszył jego proces", "Dziennik" informował w (patrz encyklopedia po kliknięciu) rocznicę powstania telewizji WOT (gdzie utworzono w czasach PRL-u podobno centrum śledzenia Piotra Niżyńskiego, które dotrwało do dzisiaj), mianowicie dnia 9 listopada (9/11, co wygląda tak, jak – w amerykańskiej notacji – słynny "11-ty września"; co do tego, że polskie mass media wiedziały o "zamachach na Amerykę", patrz podstrona bloga Piotra Niżyńskiego: www.bandycituska.com/dowody-wtc.html).
Akta tej szokującej sprawy sądowej – w której 4 organy pod rząd (Policja, prokuratura, sędzia I instancji, sędzia II instancji) jak jakaś grupa przestępcza przypisały Piotrowi Niżyńskiemu spowodowanie pewnej szkody na zdrowiu, choć nie było na to na pewno (ani w aktach, ani gdzieś w magazynie sądowym poza nimi) żadnego dowodu czy choćby poszlaki – są na ww. stronie http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=12&t=7406 w postaci sfilmowanej teczki (którą można oglądać na YouTube) z podanym tekstowo na forum rozkładem czasowym oraz w postaci skanów niektórych dokumentów. Bezskutecznie też Piotr Niżyński domagał się wszczęcia śledztwa w kierunku pomówienia go przez policjanta na użytek tej sprawy (http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=12&t=7633).
Takich spraw jest więcej (a nawet wydaje się, że PiS celowo uczynił swym człowiekiem w Ministerstwie Sprawiedliwości osobę o personaliach "Patryk Jaki", brzmiących jak pytanie o Piotra Niżyńskiego, czyli jak przedstawianie go w postaci osoby kontrowersyjnej). Wspólną ich cechą jest rażąco niski poziom prawny – jak gdyby w prokuraturze i w sądzie nie pracowali przy nich ludzie wykształceni, tylko prostacy nie znający zasad elementarnych, np. zasady bezpośredniości czy zasady, że naczelnym domniemaniem w postępowaniu karnym jest domniemanie niewinności i inne nie mogą mu wchodzić w drogę, czy wreszcie zasad regulujących postać i konieczne elementy aktów oskarżenia.
Istotnie, nie sposób dziś o podręcznik prawa karnego, który by negował zakaz przejmowania cudzych ustaleń faktycznych na posiedzeniu umarzającym sprawę i orzekającym środek zabezpieczający. Wywodzi się to z różnych źródeł, zarówno teoretycznych i tkwiących w zasadach prawidłowego rozumowania oraz fundamentach projektowych obecnego Kodeksu postępowania karnego, jak zasada bezpośredniości, jak też z zasad stricte prawnych, np. zasady samodzielności sądu, czy wreszcie także z orzecznictwa Sądu Najwyższego. Przykładowo, jak cytuje podręcznik Klejnowska et al.: "Proces karny. Część ogólna", "Zgodnie z utrwalonym stanowiskiem Sądu Najwyższego, przekonanie sądu o wiarygodności jednych dowodów i niewiarygodności innych pozostaje pod ochroną przepisu art. 7 k.p.k., jeśli tylko: 1) jest poprzedzone ujawnieniem W TOKU ROZPRAWY GŁÓWNEJ całokształtu okoliczności sprawy; 2) [...]". Tymczasem w sprawie Niżyńskiego nie było żadnej rozprawy, a dowody nie były jednoznaczne, ponieważ on w pismach twierdził, że po pierwsze nie kierował wtedy pojazdem i że po drugie dziewczynie najprawdopodobniej nic się nie stało, obrażenia nie mogły mieć takiej skali, bo 40 kG na stopie to jak stawające na niej dziecko i nie jest to ciężar, od którego kość się łamie. W takiej sytuacji sądy rutynowo uznają, że nie można umorzyć sprawy z braku znamion czynu zabronionego na posiedzeniu bez rozpraw i tak już 2 razy w sprawach z oskarżenia prywatnego Piotra Niżyńskiego orzekał Sąd Okręgowy (sygnatury IX Kz 1761/14 i X Kz 605/19).
Powyższe uwagi podawano sądowi nieraz, raz w formie dłuższego pisma, które można przeglądać na http://old.sysplex.pl/pismo_do_zazalenia.pdf, a innym razem w krótkim piśmie, w którym powołano się na art. 8 k.p.k. (wraz z podaną wyżej wykładnią "samodzielnego rozstrzygania kwestii faktycznych": samodzielnie = sam sąd bezpośrednio u dostępnego źródła dowodowego) oraz na potrzebę pozyskania dowodów z kręgów medycznych, oraz zażądano przesłuchania świadków oskarżenia (patrz http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=12&t=7406#p9210). Prośby te zostały zlekceważone przez Sąd Okręgowy w Warszawie, podobnie jak bezwzględna przyczyna odwoławcza (rodzaj naruszenia prawa, którego nie trzeba podnosić w pismach, by sąd i tak musiał je uwzględnić i uchylić) z art. 439 §1 pkt 11 k.p.k. w postaci wydania postanowienia na posiedzeniu w nieobecności oskarżonego, którego obecność była obowiązkowa (co do tego, że nie można orzec na posiedzeniu, jeśli oskarżony je bojkotuje i nie przychodzi, prawidłowo zawiadomiony, patrz np. postanowienie SN z 5 października 2005 r., sygn. akt II KK 139/05, opubl. przez Biuro Studiów i Analiz SN w Biuletynie Prawa Karnego nr 9/05, LEX nr 157553, a także dr. W. Jasiński [w:] Kodeks postępowania karnego. Komentarz, J. Skorupka (red.), Warszawa 2018, komentarz do art. 354, pkt V.B.6 oraz wreszcie także np. postanowienie SN z 25.10.2018 r. [tj. data urodzenia Piotra Niżyńskiego +1 miesiąc], sygn. akt III KK 469/17; nazwisko pierwszego z sędziów od tego ostatniego orzeczenia, "Kala", kojarzy się swoją drogą z Joachimem Brudzińskim, który dzień przed fałszywym najwyraźniej oskarżeniem Piotra Niżyńskiego o znieważenie funkcjonariusza hucznie otwierał "najnowocześniejszą", w tym także pod względem kamer, bo był taki problem w sprawie tamtego pomówienia, "komendę w Polsce" – i ogólnie jakoś te nazwiska dziwnie pasują do brudzenia kogoś i plamienia jego honoru, choć przecież wówczas nie stanęła jeszcze kwestia kasacji Niżyńskiego; tym niemniej, jak widać i jak przekonujemy też w artykule "Sprawa Jolanty Brzeskiej dowodem na "ustawienie" kasacji ws. Niżyńskiego", plan już był).
Omawialiśmy ostatnio sprawę apelacji Niżyńskiego dot. ochrony jego dóbr osobistych, miała ona sygnaturę V ACa 544/18, teraz zaś skupiamy się na sprawie o sygnaturze postanowienia z I instancji II K 514/18. Sprawy założone były mniej więcej równocześnie, bo w maju 2018 r., ale w zupełnie różnych "nie widzących się nawzajem" sądach (bez specjalnych i uzasadnionych prawnie zapytań sąd nie wniknie w to, jakie inne sprawy ma oskarżony, a już na pewno nie powinno to pozostawać bez śladu w aktach); takie ustawianie numerów spraw, czyli ciągów liter, numerów i znaków w rodzaju ukośnik napisanych na teczkach, identyfikujących sprawy sądowe (tzw. sygnatur), jest stałym procederem od dawna, zaś autorzy tego procederu dają do zrozumienia, że wszystko, co w tych sądach w tego typu sprawach jest pisane, pochodzi z jednego źródła: "wspólny system drukujący UNIX" (końcowe słowo kojarzy się też z unifikacją), patrz komentarz do sygnatury 631/12. Można o tym poczytać w detalach i pooglądać dowody, w postaci sfilmowanych teczek w czytelniach sądowych, z widokiem także na ulicę i na gmach sądu, na blogu Piotra Niżyńskiego www.bandycituska.com pod wpisem o sądach z maja 2017 r. A zatem daje tu już do myślenia administracyjne ustawienie całego sądu, jego koordynacja w sprawie np. Piotra Niżyńskiego (innym też czasem przydziela się dobrze ustawione sygnatury spraw lub daty rozstrzygnięcia, jak np. w sprawie smoleńskiej), co wskazuje na udział kierownictwa, gdyż znowu jest ten efekt 2 spraw w 2 różnych sądach z sygnaturami odległymi o okrągłą liczbę (tu: 30).
Teraz zaś dodajmy, że liczba 544 jest to numer pokoju dyrektora Sądu Okręgowego w Warszawie, czyli tego jego kierownika (drugiego z 2 ważnych kierowników całego sądu, obok prezesa), który zajmuje się finansami i mieniem sądu. Co w kwestii wzajemnych stosunków sądy-rząd (administracja rządowa) nasuwa jednoznaczne skojarzenia. Ta sygnatura sprawy to numer jego (s)pokoju – numer, pod którym zwycięży Dyrektor Sądu i to, co on symbolizuje – jego finanse i mienie... Ponadto art. 544 to pierwszy z ciągu przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o ubezwłasnowolnieniu (a patrz np. sprawy poruszone przez nas w artykułach "Gersdorf została Pierwszym Prezesem SN, żeby orzecznictwem godzono w portal xp.pl?" i "Kapłan dyktował orzeczenie Sądowi Najwyższemu. Są pokrzywdzeni"). "Coś dla Piotra Niżyńskiego"?...
(n/n, zmieniony: 22 kwi 2020 14:39)