Source: https://www.dogmatykarnisty.pl/2014/06/ukradl-ale-nie-chcial/
Timestamp: 2020-05-28 23:49:01
Legal References Found: art. 278
 art. 119
 art. 278
 art. 8
 art. 278
 art. 278
 art. 119
 art. 119
 art. 278
 art. 278
 art. 278
 art. 119
 art. 278
 art. 119
 art. 278
 art. 10
 art. 119

Document Content:
Ukradł, ale nie chciał (kazus sprawcy, który pomylił ceny) - Dogmaty Karnisty
Start Zdarzenia	Ukradł, ale nie chciał (kazus sprawcy, który pomylił ceny)
Złodziejaszek planował ukraść z supermarketu towary o wartości nieprzekraczającej 420 zł. Dlaczego akurat tyle? To proste: kradzież rzeczy wartych co najwyżej 420 zł jest tylko wykroczeniem.
Złodziejaszek dobrze znał się na prawie i kalkulował ryzyko: jeśli przydarzyłaby mu się wpadka, mógłby zostać ukarany jedynie za wykroczenie.
Kradzież jest tak zwanym typem przepołowionym: jest opisana zarówno w kodeksie karnym (art. 278 § 1 k.k.), jak i w kodeksie wykroczeń (art. 119 § 1 k.w.). O odpowiedzialności za wykroczenie albo za przestępstwo decyduje wartość zabranych rzeczy. W obecnym stanie prawnym granicą przepołowienia jest 1/4 minimalnego miesięcznego wynagrodzenia, czyli 420 zł (stan na 2014 r.).
Niestety, plan się nie powiódł. Mężczyzna został zatrzymany i po zeskanowaniu kodów produktów okazało się, że zabrany przez niego towar kosztuje 421 zł i 99 groszy. Złodziejaszka zmyliły ceny wystawione w sklepie: zgodnie z oznakowaniem produkty powinny kosztować mniej niż 420 zł (zobacz materiał prasowy).
Jak należy zakwalifikować zachowanie sklepowego złodziejaszka? Pozornie odpowiedź na to pytanie nie nastręcza problemu: mężczyzna zabrał rzeczy o wartości 421 zł i 99 groszy, a zatem – co wydaje się oczywiste – zrealizował znamiona kradzieży opisanej w art. 278 § 1 k.k.
Rzeczywiście, mężczyzna nie zrealizował znamion wykroczenia z art. 119 § 1 k.w., ponieważ zabrane przez niego rzeczy przekraczały wartość 1/4 minimalnego wynagrodzenia.
Problem polega jednak na tym, że złodziejaszek nie wyczerpał również wszystkich znamion przestępstwa z art. 278 § 1 k.k.
Zgodnie z art. 8 k.k., występek opisany w art. art. 278 § 1 k.k. musi być popełniony umyślnie. Sprawca kradzieży ma ponadto działać w celu przywłaszczenia cudzej rzeczy ruchomej. Przestępstwa znamienne określonym celem muszą być popełnione z zamiarem bezpośrednim: ich sprawca ma chcieć popełnić dany czyn zabroniony. Zamiar bezpośredni dotyczy wszystkich znamion występku z art. 278 § 1 k.k.: złodziej musi chcieć zabrać cudzą rzecz ruchomą, której wartość przekracza 420 zł.
W analizowanej sprawie sprawca nie działał w zamiarem bezpośrednim.
Mężczyzna z pewnością nie chciał ukraść rzeczy, które kosztowały więcej niż 420 zł.
Wręcz przeciwnie, chciał ukraść rzeczy o mniejszej wartości. W tym celu, jak zawsze, wykonał staranne obliczenia w oparciu o oznakowania produktów wystawionych w sklepie. Kodeks karny nie przewiduje odpowiedzialności za nieumyślną kradzież, wobec tego złodziejaszek nie może zostać skazany za przestępstwo.
Mężczyzna nie wyczerpał również znamion wykroczenia (zabranie rzeczy wartych 421 zł nie jest zaborem rzeczy, których wartość nie przekracza 420 zł). Należy jednak stwierdzić, że złodziejaszek bezpośrednio zmierzał do popełnienia wykroczenia, które jednak nie nastąpiło, co daje podstawy do ukarania go za usiłowanie popełnienia wykroczenia z art. 119 § 1 k.w. (podstawa prawna kwalifikacji to art. 119 § 2 k.w., przewidujący karalność usiłowania kradzieży mienia wartego mniej niż 420 zł).
Problemy przepołowienia
Omawiana sprawa ilustruje praktyczne paradoksy wynikające z ustawowej konstrukcji typów przepołowionych (mężczyzna de facto dokonał kradzieży, ale powinien odpowiedzieć jedynie za usiłowanie kradzieży).
Strona podmiotowa czynu zabronionego (umyślność, nieumyślność) jest bardzo ważnym elementem struktury przestępstwa, wpływającym na ocenę karygodności czynu i nie można jej traktować po macoszemu. Konsekwentne stosowanie przepisów kodeksu karnego powinno doprowadzić rozważnego sędziego do uwolnienia mężczyzny od odpowiedzialności za występną kradzież.
Czy jest jakiś sposób na uniknięcie opisanego paradoksu, bez rezygnowania z koncepcji przepołowienia niektórych typów przestępstw?
Moim zdaniem jest. Należałoby mianowicie wprowadzić w odpowiednich miejscach kodeksu karnego przepisy mówiące, że w niektórych wypadkach (gdy czyn charakteryzował się małą społeczną szkodliwością) za dany typ czynu zabronionego odpowiada się na podstawie kodeksu wykroczeń.
Tak zwany wypadek mniejszej wagi, o którym tutaj mowa, wbrew nietrafnym poglądom wyrażanym w literaturze karnistycznej, oczywiście nie jest osobnym typem czynu zabronionego, lecz klauzulą wymiaru kary za mniej karygodną realizację znamion danego czynu zabronionego. Mielibyśmy zatem do czynienia z odpowiedzialnością za ten sam typ czynu zabronionego: surowszą, gdy wartość mienia przekroczyłaby ustalony pułap i łagodniejszą w wypadku mało karygodnych czynów. Wyeliminowałoby to paradoksy związane z ustalaniem umyślności w odniesieniu do zaboru rzeczy określonej wartości.
Słowem: kradzież opisana w art. 278 § 1 k.k. byłaby zawsze jednym typem czynu zabronionego, bez względu na wartość ukradzionego mienia, jednakże niska wartość zabranych rzeczy skutkowałaby przyjęciem wypadku mniejszej wagi i prowadziła do odpowiedzialności za wykroczenie. Granice wypadku mniejszej wagi byłyby określone w kodeksie wykroczeń, do którego odsyłałaby klauzula interpretacyjna, zamieszczona w kodeksie karnym.
Realizacją powyższego pomysłu byłoby wprowadzenie do art. 278 k.k. zapisu o następującej treści:
„W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega odpowiedzialności za wykroczenie”.
Analogiczne uregulowanie należałoby wprowadzić do kodeksu karnego obok wszystkich przepołowionych typów czynu zabronionego. Nie byłoby wówczas wątpliwości, że sklepowy złodziejaszek z analizowanego dzisiaj przykładu umyślnie wyczerpał znamiona kradzieży, opisane w art. 278 § 1 k.k., a jego czyn, z uwagi na wartość mienia, nie był wypadkiem mniejszej wagi i mężczyzna ponosi za niego odpowiedzialność na podstawie kodeksu karnego.
kradzieżpomyłkawykroczeniewypadek mniejszej wagi
Anonimowy 7 czerwca 2014 - 22:25
Sąd absolutnie nie może przystać na zaproponowaną przez Pana interpretację. Zaraz się okaże, że Kowalski chciał ukraść Opla z podgrzewaną kierownicą, ale już podczas kradzieży, kiedy został złapany, okazało się, że kierownica podgrzewana nie była i chciał wysiąść szukać innego Opla. Liczy się to, że chciał ukraść, a to że się pomylił nie może przemawiać na jego korzyść. Według mnie zbyt Pan rozbudował przesłankę umyślności.
Anonimowy 7 czerwca 2014 - 23:24
Może więc należałoby przyjąć podanym przez Pana/Panią przykładzie usiłowanie nieudolne. 🙂
pawelp 7 czerwca 2014 - 23:26
Zastanawia mnie rola promocji w takich sytuacjach. Wyobraźmy sobie taki stan faktyczny – z kilkoma wariantami:
W pewnym sklepie z elektroniką obowiązywała promocja – zamiast kupować osobno aparat fotograficzny firmy S. (w cenie 350zł) oraz szybką i wydajną kartę pamięci SDHC 32GB również firmy S. (w cenie 100zł) można było nabyć ten określony zestaw w promocyjnej cenie 419zł (zamiast 350+100=450). Promocja naliczana była automatycznie przez system kasowy, przy zakupie obu tych produktów. Jan ze względu na tę promocję i podczas jej obowiązywania dokonał kradzieży:
– wersja A) jednorazowo zestawu promocyjnego tj. określonego aparatu + określonej karty;
– wersja B) określonego aparatu firmy S. lecz pomylił się podczas kradzieży karty kradnąc inny model (również o wartości 100zł, lecz nie objęty promocją) będąc przekonanym, że właśnie tę kartę można nabyć w ramach promocyjnego zestawu;
– wersja C) podczas obowiązywania promocji dokonał kradzieży aparatu. Jednakże kradzież określonej, promocyjnej karty również objęte była z góry powziętym zamiarem i zamierzał dokonać jej następnego dnia, co też miało miejsce, jednakże tego dnia nie obowiązywała już promocja o czym sprawca nie wiedział (pomimo, iż było to zawarte w ogłoszeniach o promocji).
– wersja D) kradnie aparat i kartę nie wiedząc o promocji (jest świadomy, że kradnie sprzęt o wartości 100+350=450zł);
Myślę, że tego typu sprawy z powodzeniem mogłyby stać się przedmiotem obszernej pracy naukowej 🙂
Mikołaj Małecki 8 czerwca 2014 - 07:21
Podgrzewana kierownica nie będzie cechą istotną, bo nie będzie decydowała o kwalifikacji prawnej czynu – samochód i tak jest wart więcej niż 420 zł, z kierownicą czy bez. Tak więc w podanym przez Pana przykładzie będzie jak najbardziej umyślna kradzież. Jest to jednak innego typu sytuacja niż ta, o której mówimy.
Mikołaj Małecki 8 czerwca 2014 - 12:26
Jest jeszcze jedno rozwiązanie, które przyszło mi właśnie do głowy, mianowicie należałoby mu przypisać kradzież rzeczy wartych 420 zł jako wykroczenie i pominąć nadwyżkę, którą zabrał nieumyślnie 🙂 Ewentualnie przypisać mu zabór tylu rzeczy, ilu wartość nie przekraczała 420 zł a pominąć zabór rzeczy, których wartość zdecydowała o nadwyżce. W rezultacie zostałby skazany za dokonane wykroczenie z art. 119 § 1 k.w. Dalej nie ma jednak opcji, by uznać go za sprawcę przestępstwa.
Anonimowy 8 czerwca 2014 - 14:39
Bardzo ciekawy teoretycznie przypadek. Wątpliwości jakie nasuwają się w stosunku do Pańskiej propozycji zastosowania "wypadku mniejszej wagi" to niekoherencja między traktowaniem "wypadku mniejszej wagi" jako klauzuli wymiaru kary a treścią propozycji "„W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega odpowiedzialności za wykroczenie”, z której wynikałoby, że mamy do czynienia z wykroczeniem a nie przestępstwem, chyba, że potraktujemy "podleganie odpowiedzialności za wykroczenie" jako formę odpowiedzialności za przestępstwo ale to wywraca do góry nogami cały system teoretycznego podziału na wykroczenia i przestępstwa. Pytanie jakie się nasuwa, czy osoba, która dokonuje kradzieży mniejszej wagi ma figurować w KRK, w końcu o czym część dogmatyków zapomina sam fakt skazania za przestępstwo też jest formą kary. Poza tym w jaki sposób miałyby mieć zastosowanie przepisy kodeksu wykroczeń, ponieważ przyjęcie propozycji dodania klauzuli wypadku mniejszej wagi do art. 278 k.k., z konieczności prowadzi do usunięcia przepisu dotyczącego kradzieży jako wykroczenia, chyba że ma Pan inne zdanie na ten temat.
Pozdrawiam Mateusz Filipczak
Mikołaj Małecki 9 czerwca 2014 - 04:51
Chodziło o pokazanie dwóch rzeczy – mianowicie że wartość mienia to kwestia stopnia społecznej szkodliwości czynu, a co za tym idzie – wymiaru kary. Nie widzę sprzeczności między stwierdzeniem, że wypadek mniejszej wagi to klauzula wymiaru kary a wymierzeniem za niego kary na podstawie przepisów o wykroczeniach. Nie jest to "forma" odpowiedzialności za przestępstwo, tylko forma łagodniejszego ukarania pewnego typu zachowania. Nie prowadzi to do usunięcia przepisów z kodeksu wykroczeń – napisałem, że ma to być rozwiązanie, które w ogóle nie ingeruje w aktualne przepołowienie. Byłaby to klauzula interpretacyjna, która upoważniałaby do wniosku, że mamy do czynienia z jednym typem zachowania karalnego i błąd co do wartości mienia z pewnością nie byłby wówczas błędem co do znamienia.
Przy okazji rozwiązanie to w ciekawy sposób "zagospodarowałoby" instytucję wypadku mniejszej wagi.
Anonimowy 9 czerwca 2014 - 10:36
Pewna uwaga jak nasuwa się, jeżeli pozostawimy przepołowienie kradzieży. Przy takim ujęciu wypadku mniejszej wagi, czy wartość mienia sztywna pozostaje a więc wykroczenie zawsze do 1/4 minimalnej pensji, ale powyżej tej kwoty ale niewiele to przestępstwo, którego wymiar kary wyznaczany jest przez przepisy o wykroczeniu czy w takim razie miałby zastosowanie wymiar kary przewidziany w art. 119 k.w.? Po drugie czy jednak jest tak, że kradzież jako przestępstwo jest niezależne od wartości sztywnej chodzi mi o interpretacje propozycji wypadku mniejszej wagi w art. 278 k.k. jako przesądzającej o tym, że przestępstwo jest niezależnie od wartości przewidzianej w k.w., ale dopóki jest mniejszej wagi to reakcja jak za wykroczenie. Wydaje mi się, że ten drugą interpretacja jest w zgodzie z tym o czym napisałeś w "że mamy do czynienia z jedynym typem zachowania". Jeżeli tak to zgadzam się, że nie występuje błąd co do znamienia, ale pojawia się problem związany ze zbiegiem przepisów. Chodzi o to, że zachowanie pod względem wypełnienia znamion (typ rodzajowy zachowania) jest przestępstwem (wypadek mniejszej wagi) ale i może być jednocześnie wykroczeniem (problem nie wystąpi jeżeli przyjmiemy wariant z utrzymaniem sztywnego podziału) i w związku z tym zgodnie z treścią art. 10 par. 1 k.w. orzeka się za przestępstwo i za wykroczenie przy czym za wymiar za to przestępstwo regulowany byłby jak za wykroczenie czyli dochodzi do konieczności (przy najmniej w zgodzie z lege artis) orzeczenia dwa razy kary z kodeksu wykroczeń a to może rodzić wątpliwości natury a) konstytucyjnej b) teoretycznej (konieczność modyfikacji przepisów o karze przy tego typu zbiegu)
Propozycja ciekawa i warta dyskusji. Z mojej strony dostrzegam kierunek Pańskiej propozycji jako możliwe teoretyczne rozwiązanie, które mogłoby doprowadzić do wyeliminowania podziały odpowiedzialności za przestępstwo i wykroczenie (modyfikacji musiałby przy tym nadal ulec KRK) i przekształcenie obecnych wykroczeń "kryminalnych" w "administracyjne".
Anonimowy 11 czerwca 2014 - 06:24
Skoro sprawca kradnie rzecz o wartości nie przekraczającej 420 zł to wcale "de facto" nie popełnia przestępstwa kradzieży i odpowiada za czyn, który rzeczywiście popełnił. Mam wątpliwości, czy chodzi tu o usiłowanie wykroczenia – sprawca wszakże dokonał czyn stanowiący wykroczenie, jego działanie nie zatrzymało się na usiłowaniu, w związku z czym nie odpowiada jedynie za "nadwyżkę" wartości rzeczy pozostającą poza zamiarem kradzieży. Skazanie sprawcy za usiłowanie kradzieży byłoby zafałszowaniem rzeczywistości. Nie ma tu więc żadnych praktycznych paradoksów. Pozdrawiam.
Mikołaj Małecki 11 czerwca 2014 - 10:35
Gdyby ukradł rzeczy warte w sumie mniej niż 420 zł, nie byłoby żadnego problemu 🙂 Ale on ukradł rzeczy warte więcej, których ukraść nie chciał, stąd wyniknął problem.
Odnośnie poprzedniego wpisu z 9 czerwca – chodziło mi o to, żeby pokazać w k.k., że "typ" kradzieży wykroczeniowej nie jest żadnym osobnym typem czynu zabronionego, tylko wypadkiem mniejszej wagi, czyli przepisem służącym do wymiaru kary. Przepis o podanej przeze mnie treści w k.k. byłby klauzulą interpretacyjną, służącą do odczytania normatywnego charakteru art. 119 k.w. Nie dochodziłoby więc do żadnego zbiegu przepisów: czyn wyczerpuje znamiona tylko jednego typu czynu zabronionego pod groźbą kary.
Anonimowy 11 czerwca 2014 - 11:57
Czy mój wpis jest tylko z 9 czerwca (tak pro forma)
Teraz rozumiem Pański pomysł, ale to treść przepisu mogłaby być różnie interpretowana. Zresztą taki tok rozumowania bardzo ciekawy, ponieważ załatwia problem teoretycznego uzasadnienia wykroczeń kryminalnych – przez to, że ich nie ma to "jeden typ czynu zabronionego" ale pozostawia pewną tradycję rozdzielenia problematyki "wykroczeń" i "przestępstw" na dwie fundamentalne zasady. Nasuwa się jednak kolejne pytanie co w takim razie z trybem postępowania? czy stosujemy k.p.k. czy k.p.s.w.?
Anonimowy 11 czerwca 2014 - 11:58
zamiast "zasady" powinny być "ustawy"
Anonimowy 26 października 2014 - 21:28
A co z błędem? Być może należałoby przyjąć, że mamy do czynienia z błędem co do faktu ( w dodatku prawnie nieistotnym). Przedmiotem wykonawczym przestępstwa kradzieży jest wola zaboru cudzej rzeczy, a nie cudzej rzeczy o określonej wartości. Zamiar zaboru w celu przewłaszczenia objęty był umyślnością, natomiast sprawca pozostawał w błędzie, co do wartości przedmiotu kradzieży.Jednakże z punktu widzenia prawa karnego błąd taki byłby nieistotny. Co Pan o tym myśli? MD
Mikołaj Małecki 31 października 2014 - 09:32
Przedmiotem wykonawczym jest to, co jest wskazane w opisie czynu zabronionego. Moim zdaniem tym przedmiotem jest rzecz o określonej wartości, co wynika z zestawienia dwóch przepisów (kk i kw) mówiących o zabraniu cudzej rzeczy ruchomej. Co przekłada się na kwestię błędu, o której Pan mówi.
Anonimowy 12 lutego 2016 - 23:47
Po co te wypadki mniejszej wagi? Te przepisy są zbędne i nie mają prawie żadnej praktycznej wartości. Powinno się zlikwidować wypadki mniejszej wagi oraz przepołowienie przestępstw przeciwko mieniu oraz wprowadzić oportunizm ścigania za przestępstwa przeciwko mieniu. Przecież już jest oportunizm ścigania za niektóre przestępstwa z ustaw szczególnych i jakoś nie zburzyło to polskiej dogmatyki.
W praktyce występuje obiektywna odpowiedzialność za przestępstwa przepołowione, gdyż nie bada się świadomości znamion kwotowych. Tu też tak było bo zostanie skazany za przestępstwo jak jest napisane w artykule.
Należy jednak podkreślić, że wystarczy świadomość niepełna znamienia kwotowego. Wystarczy żeby sprawca dopuszczał możliwość, że rzecz ma wartość przekraczającą kwotę bitypizacji. W przypadku kradzieży kieszonkowej sprawca zazwyczaj nie zna kwoty. W tym przypadku chyba rzeczywiście nie uświadamiał sobie możliwości, że produkty mają taką wartość, ale w innych przypadkach może być zupełnie inaczej.
Pana propozycja tworzenia szczególnych wypadków mniejszej wagi powodująca odpowiedzialność za wykroczenia ma jedną generalną wadę (poza zbędną kazuistyką), której nie ma oportunizm. Wypadek mniejszej wagi to spadek stopnia bezprawia. Nie jest to typ uprzywilejowany (brak znamienia uprzywilejowującego), ani instytucja wymiaru kary. To typ podstawowy przestępstwa o zmniejszonym stopniu bezprawia i dlatego nie można uwzględniać okoliczności leżących poza płaszczyzną przestępstwa (np. naprawienie szkody i sposób życia przed popełnieniem przestępstwa).
Skazanie za usiłowanie udolne wykroczenia to jedyna dogmatyczna możliwość w przedmiotowym przypadku. Rozbijanie na części będzie sprzeczne z zasadą niepodzielności przedmiotu procesu karnego. To jeden czyn w znaczeniu prawnym i naturalnym i nie można go dzielić na części, w szczególności, jeżeli będzie to na niekorzyść sprawcy. Tomasz Tyburcy