Source: http://czasopismo.legeartis.org/2017/06/droga-dla-rowerow-po-lewej.html
Timestamp: 2017-10-18 02:05:30
Legal References Found: art. 33
 art. 2
 art. 16
 art. 2
 art. 33
 art. 33
 art. 1
 art. 2
 art. 33
 art. 16
 art. 33

art. 33

Document Content:
Droga dla rowerów po lewej: czy rowerzysta musi jechać DDR po lewej?
Czy rowerzysta ma obowiązek jechać drogą dla rowerów po lewej stronie?
by Olgierd Rudak • 27 czerwca 2017 • 100 komentarzy
Stare i dobre pytanie, na które udzielono setek nieprawidłowych odpowiedzi brzmi „Czy rowerzysta ma obowiązek jechać DDR po lewej stronie?”. Najprostsza prawidłowa odpowiedź brzmi: rowerzysta musi poruszać się drogą dla rowerów po lewej, bo w Polsce obowiązuje ruch prawostronny w obrębie jezdni (art. 16 ust. 1-4 pord) — a nie w obrębie jakiegoś tam wyimaginowanego odcinka czasoprzestrzeni.
Droga dla rowerów po lewej, znak C-13/16 po prawej (tej DDR po lewej) — IMHO wszystko gra (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Referując spotykane od lat argumenty negacjonistów opierają się na trzech założeniach:
zgodnie z Konwencją Wiedeńską ruch prawostronny oznacza, że wymijamy inne pojazdy po lewej — a jadąc rowerem po DDR z lewej mam cały ruch po prawej;
kierujący rowerem ma obowiązek korzystać z drogi dla rowerów jeśli jest wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza (art. 33 ust. 1 pord) — ergo tylko droga dla rowerów położona po prawej jest „prawilnie”;
znaki drogowe stawia się po prawej stronie jezdni (par. 2 ust. 1 rozporządzenia MSWiA w sprawie znaków i sygnałów drogowych) — a po lewej można sobie tylko stawiać powtórzenia znaków drogowych.
art. 33 ust. 1 ustawy prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2017 r. poz. 1260)
Gdzie w tym rozumowaniu tkwi błąd? Moje wypunktowanie wygląda następująco:
rozporządzenie ws. znaków i sygnałów drogowych należy czytać do końca, a to dlatego, że przepis brzmi „Znak drogowy pionowy umieszczony po prawej stronie jezdni lub nad jezdnią dotyczy kierujących znajdujących się na wszystkich pasach ruchu; (…) Znak drogowy umieszczony po lewej stronie jezdni lub pasów ruchu stanowi powtórzenie znaku umieszczonego po prawej stronie, chyba że przepisy szczególne stanowią inaczej„;
takim przepisem szczególnym jest rozporządzenie MI w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych, zgodnie z którym „znaki umieszcza się na drogach dla rowerów” (pkt 1.5.1, ppkt. 6);
owszem, można się kłócić — że przepis oznacza, że znaki C-16 (lub C-13/16 jeśli to droga dla rowerów i pieszych… ale czy DDRiP jest DDR?) mogą być ustawiane po lewej stronie drogi dla rowerów, ale sama DDR powinna być tak wytyczona, żeby mijać auta „prawilnie”;
sporowi sprzyja rozgardiasz w definicjach legalnych: wszakże „droga” składa się m.in. „z jezdni, pobocza, chodnika (…) drogi dla rowerów” (art. 2 pkt 1 pord), zatem DDR nie jest częścią jezdni (w przeciwieństwie do pasa ruchu dla rowerów, art. 2 pkt 5a pord) — ale już definicja „jezdni” mówi, że jest to „część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów” — czyli rower jedzie po jezdni, która jest częścią drogi (dla rowerów);
rower jest pojazdem, zatem „jego” część drogi jest jezdnią — ale jeśli jest DDR-ką, jezdnią nie jest… — przekładając to na mowę znaków otrzymujemy… praktycznie dowolny wynik;
nie bez kozery można jednak mówić, że misz-masz pojęciowy nie może zasłaniać, że jednak intencją prawodawcy było odseparowanie (pojęciowe i techniczne) „ścieżki rowerowej” od jezdni (par. 46-48 rozporządzenia MIB z 1999 r. w w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie, Dz.U. z 2016 r. poz. 124);
co by jednak oznaczało, że DDR nie jest jezdnią, zatem nie musimy się zastanawiać czy znak stawia się po prawej stronie jezdni — lecz wystarczy się skupić na ustaleniu co właściwie oznacza zdanie, że na drogach dla rowerów znaki drogowe „umieszcza się” — a zwłaszcza czy można rozumieć to zdanie w ten sposób, że DDR jako część drogi (ale nie będąca częścią jezdni) musi być poprowadzona po prawej stronie — bo wymaga tego zasada ruchu prawostronnego w obrębie jezdni?
Moim zdaniem w tym momencie wystarczy prosta logika i to nawet bez szczególnego przewijania do przodu. Zwłaszcza, że dla rowerzystów mamy w tej materii przewidziane dwa bonusy, a mianowicie:
50 złotych mandatu za naruszenie przez kierującego rowerem obowiązku korzystania z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić (lp. 96a „taryfikatora mandatów”);
100 złotych mandatu za niestosowanie się do znaku C-13 (lp. 214).
Nb. niestosowanie się do C-13 będzie zwykle polegało na naruszeniu obowiązku jazdy drogą dla rowerów, więc sam jestem ciekaw jak to wygląda w praktyce.
Tags: art. 16 PoRD art. 2 PoRD art. 33 PoRD rower ruch drogowy znaki drogowe
← Powództwo o opublikowania sprostowania wytacza się przeciwko redaktorowi naczelnemu (III CZP 8/17)
Czy parkujący pod oknem TIR może naruszać dobra osobiste sąsiada? →
Co do ostatniego zdania pozwolę nie zgodzić.
Nie stosowanie się do C-13 to np. jazda po DDR motorowerem, quadem, samochodem.
Jeśli „w Polsce obowiązuje ruch prawostronny w obrębie jezdni”, to czy po chodniku można legalnie poruszać się stroną lewą?
Albo inaczej, czy poza jezdnią na chodnikach, korytarzach, hallach, albo w przejściach podziemnych, poruszanie się prawą stroną ma jakieś podstawy prawne? Często leząc przed siebie zadumany, jestem przekonywany przez ludzi na których się natknę, że powinienem iść prawą stroną, ale nikt w dyskusji nie chce podać podstawy tego twierdzenia.
No i z którego zapisu wynika obowiązek sprawdzania i korzystania, czy po
drugiej stronie drogi jest droga dla rowerów? Tu wyżej jest tylko, że
„znaki umieszcza się po lewej stronie na drogach dla rowerów” dla
korzystających z DDR, natomiast droga publiczna nie jest DDR, więc
jadącego nią rowerzystę obowiązują znaki po prawej.
Trudno podać podstawę prawną do czegoś czego nie ma. Zresztą, jeśli już to pieszy gdy nie ma chodnika powinien poruszać się lewą stroną drogi (art. 11.2 pord). Swoją drogą to czasem myślę o tym, że warto by ten obowiązek rozciągać także na chodniki, szczególnie długie i proste. Żeby właśnie uczyć ludzi prawidłowego poruszania się po drogach bez chodników. Pojawia się jednak problem gdy po lewej stronie jest ścieżka rowerowa, wtedy jednak bezpieczniej jest poruszać się po prawej stronie takiego chodnika.
Ze znaku B-9?
Zwyczaj, to wyłącznie zwyczaj. Przyznam, że też się go trzymam, aczkolwiek nie kurczowo (tj. ja chadzam po prawej, ale nie fukam jak ktoś idzie lewą ;-)
Myślę, że nie trzeba wieszać B-9 przy jezdni, by odsyłać (może jeszcze jakąś mapką?) na DDR, która idzie po lewej.
To prawda, że czasem trudno się domyślać, którędy poprowadzona jest DDR, niemniej to dotyczy wszystkich kierujących (jadę ulicą, widzę 200 metrów przede mną skrzyżowanie, czy wiem, że będę mógł skręcić?).
natomiast droga publiczna nie jest DDR, więc jadącego nią rowerzystę obowiązują znaki po prawej.
Właściwie to jezdnia nie „droga publiczna”, jadącego nią obowiązują znaki po prawej, ale jeśli po lewej jest DDR, to zgodnie z art. 33 ust. 1 pord rowerzysta ma obowiązek nią jechać.
Dzięki za skomasowanie argumentów. Myślę podobnie jak ty, a czasem do irytacji doprowadza mnie wybiórcza argumentacja lewofobów.
Przyznam, że przymierzałem się do tego tekstu od dobrych 5 lat, a szkic wisiał jakieś 18 miesięcy ;-)
Zatem notorycznie i ustawicznie łamię przepisy, bo na DDR jeżdżę po prawej stronie, bo „ruch prawostronny”, więcej, chodzę też po prawej stornie. Dziecko też uczę, żeby jak jeździ, a na razie śmiga pod moją opieką na chodniku, to niech jedzie przy prawej stronie.
Nie łapię konstrukcję, że trzeba jeździć po lewej stronie. Ale nie łapię też dlaczego my Polacy, ogólnie chodzimy jak bydło, czyli gdzie nam się podoba.
Ino poruszanie się przez pieszych przy lewej krawędzi jezdni, gdy nie ma chodnika, ma uzasadnienie w bezpieczeństwie, przy chodniku to, teoretycznie odpada. Nie liczą argumentu wychowawczego (zapewne obłożonego mandatem, bo tak zawsze i wszystkim lepiej).
Pytanie podstawowe – skąd mam wiedzieć, że po lewej stronie drogi jest DDR? Znaki, które mnie obowiązują mają chyba być maksymalnie 2,5 m od skrajni jezdni. Ja tam wróżką nie jestem i czasem trzeba mieć naprawdę jakiś szósty zmysł, żeby dostrzec DDR po przeciwnej stronie. Sam korzystam z DDR po prawej prawie zawsze (poza przypadkami kiedy są to odcinki po kilkanaście metrów – więcej problemów ze zjeżdżaniem i wjeżdżaniem na nie niż to warte), po lewej natomiast tylko w przypadkach kiedy o nich wiem, że są i mi pasują (za jakiś czas i tak będę skręcał w lewo albo jest długi odcinek w pasującą mi stronę). Także dziwi mnie trochę, że kierowca ma się stosować do znaków, które widać i są po odpowiedniej stronie drogi a od rowerzysty oczekuje się, że będzie widział znaki po drugiej stronie drogi…
Nie jestem do końca pewien, ale wydaje mi się, że tekst traktuje o innych przypadkach, bo taka sytuacja jest dla mnie jednoznaczna i wymusza niejako jazdę zgodnie z przepisami.
Inna sprawa, to konieczność wypatrywania, bo nie wiadomo gdzie DDR może się zakończyć i pojawić to inna inszość.
Możliwe, że taka jest praktyka — niemniej „niestosowanie się” może IMHO dotyczyć i tego, kto ma tam jechać, a nie jedzie, ale i tego, komu nie wolno, ale się wpiernicza.
Przecież nigdzie nie napisałem, że trzeba jeździć po lewej, a nie po prawej?
Nigdy nie rozumiem argumentu „skąd mam wiedzieć?” ;-)
Po pierwsze jak nie widzisz, to nie widzisz, trudno. Po drugie załóżmy, że sobie kupię wielką furę i pojadę nią do kina — skąd mam wiedzieć, że się zmieszczę albo będzie wolno mi zaparkować tam na chodniku?
No dobrze „jeśli ona jest po lewej stronie” :)
Ja miałem jakieś percepcyjne otępienie. Dopiero później dotarło do mnie o jaką sytuację chodzi. I jeszcze zdjęcie informacyjne mnie utwierdziło w tym błędzie. Założyłem, że, z jakiegoś powodu, w obrębie DDR mamy nagle jeździć po „angielsku”, jakby HM Królestwa Wielkiej Brytanii miała władzę w tym zakresie ;-)
„To prawda, że czasem trudno się domyślać, którędy poprowadzona jest DDR, niemniej to dotyczy wszystkich kierujących (jadę ulicą, widzę 200 metrów przede mną skrzyżowanie, czy wiem, że będę mógł skręcić?).”
Dowiesz się tego ze znaku po prawej stronie.
A jak praktyka orzecznictwa ma się do Twojej teorii?
Jakiego orzecznictwa? Mam popytać w WRD o statystyki mandatów?
PS widziałeś kiedyś znak po prawej stronie (czego?), że DDR jest po lewej stronie (tego czegoś)?
I właśnie to byłoby jakąś informacją, ale to tylko w sytuacji, gdy DDR znika nagle z jednej strony jezdni i „przenosi” się na drugą stronę.
Ile to razy przejechałem Pilczycką przy skrzyżowaniu z Kozanowską (za tym prywatnym szpitalem, przy kontenerach i kościołem) zanim zobaczyłem, że DDR przenosi nagle się parę metrów z prawo
Jeśli start był po lewej przy stadionie, to nie tyle „przenosi się” na prawo, ile błąd był na początku (jak na fotce).
http://czasopismo.legeartis.org/wp-content/uploads/2017/05/Jednokierunkowa-droga-dla-rowerow.jpg
Znaków drogowych (będę się upierał), mamy za dużo, natomiast DDR same w sobie są problemem — oczywiście, że powinny być wydzielone pasy, nie menadrujące DDR.
po prawej, przecież, że zgodnie z przepisami ;-)
Kojarzę, że był taki moment, że coś tam się podziało, że „przeskok” był mniej widoczny.
Na zdjęciu widzimy ulicę, akurat we Wrocławiu, ale jej szerokość jest dobrą ilustracją problemu występującą np. również w Warszawie. Jak bowiem rowerzysta jadący po jezdni ma się zorientować, że gdzieś z 60 metrów od niego po lewej stronie za torowiskiem, drugą jezdnią, krzewami i drzewami jest droga DDR? Co więcej dostanie się do tak zlokalizowanej drogi może być utrudnione lub niemożliwe. Czasem zresztą wjazd na DDR po prawej stronie jest niemożliwy. Wystarczy np. głęboki rów oddzielający drogę dla rowerów od jezdni na odcinku np. kilkuset metrów. Takie miejsca można spotkać w Warszawie w Wawrze.
Autor profilu na IG roweremdopracy wysłał pytanie na temat obowiązku korzystania z DDR po lewej stronie jezdni do policji. Ciekawe czy i jaką dostanie odpowiedź.
Akurat tu jest pół problemu, bo:
– chociaż jest trawnik, żywopłot, 3-pasmówka, torowisko, płot, torowisko, 3-pasmówka, etc.,
– to z każdej strony DDR jest „wzięta w karby” przejazdów (górą, podziemiem),
– ale najważniejsze, że po prawej też jest DDR :)
We Wrocławiu akurat z prowadzeniem DDR nie jest bardzo źle — są niezłe kwiatki, ale w ogólnym rozrachunku da się tym jeździć bezproblemowo.
A może nawyk, nie zwyczaj ;-)
Orzecznictwa sądowego – nie ma innego, pisząc o prawie wypadałoby znać takie pojęcia. Czy były procesy, po nieprzyjęciu mandatu, że ktoś niby miał jechać DDR po lewej stronie.
Nie przypominam sobie znaku po prawej stronie drogi, że DDR jest po lewej stronie, natomiast przypominam sobie znaki zakazu jazdy rowerem oraz znak końca DDR ze strzałką na lewą stronę.
Pilczycką od Stadionu, via Kozanów? DDR po lewej idzie tylko wzdłuż Królewieckiej, tuż za Lidlem (tuż przed wiaduktem A8) jest przejazd w prawo, po przecięciu ul. Śląskiej cały czas, nieprzerwanie (z krótkim odcinkiem, gdzie przechodzi w pas) ciągnie się do… do Wejherowskiej (końcówka znów jako pas). Miejscami rozdziela się od chodnika ale rzadko na więcej niż 2 metry (przez park Zachodni bodajże stanowi ciąg pieszo-rowerowy).
Amba jest jak ktoś leci lewą: najpierw ten zakaz (ale już przy przejeździe przez tory tramwajowe są znaki i sygnalizacja także dla tych z lewej), później (przed mostkiem na Ślęzie) trzeba przeprowdzać, bo do przodu albo pas (pod prąd) albo chodnik.
Dowiesz się do tego na miejscu, gdzie takie praktyki są niemożliwe lub zakazane – o zakazie parkowania ze znaku po prawej stronie.
ROTFL, no tak, nie wiedziałem o jakie orzecznictwo chodzi, dzięki za objaśnienie!
Nie znam takiego orzecznictwa, wierzę, że 99% kończy się pogadanką, z tego 1% 99% kończy się mandatem.
Jaki inny miałby być wyrok, skoro:
– jest przepis, który mówi, że rowerzysta ma jechać DDR, jeśli ona jest?
– a co do znaków drogowych to chyba mamy jasność, że nieprawdą jest, że może być tylko po prawej?
„chyba że” jest znak, który może być po lewej stronie ;-)
W dużych miastach jest już nie najgorzej, chociaż można mieć sporo wątpliwości co do zgodności organizacji ruchu z rozporządzeniem. Natomiast znacznie ciekawiej jest w średnich i małych miastach. W takim np. Żyrardowie zarządca dróg tak ustawił zakazy ruchu rowerów – kilka metrów przed skrzyżowaniami, że nie ma gdzie się ewakuować i nie da się tego zrobić zgodnie z przepisami.
To może jeszcze warto sprecyzować, że mandat też jest rodzajem orzeczenia (art. 2 par. 2 kpsw).
No tak, jakieś to oczywiste, że chodziło mi o kierunek nach Zentrum. Bo przecież tam są wyznaczone kierunki poruszania się po DDR.
Kupujesz furę dużą to powinieneś wiedzieć ile ma „wzrostu” i przed niskim wjazdem powinien być znak z informacją co się mieści. Poza tym raczej nie maskuje się górnej krawędzi wjazdów a ja piszę o przypadku gdzie nie ma znaków w „normalnym” miejscu i wymagają od uczestnika ruchu wiedzy, która nie jest oczywista.
„Mnie rowerzystę” obowiązuje coś takiego:
Na drodze dla rowerów znaki umieszcza się w odległości nie mniejszej niż 0,50 m od krawędzi tej drogi, a w przypadku znaków umieszczanych nad drogą dla rowerów, wysokość umieszczenia znaku powinna wynosić nie mniej niż 2,50 m. Dopuszcza się umieszczanie znaków na drogach dla rowerów na wysokości nie mniejszej niż 1 m (do najniższej krawędzi znaku), przy czym w przypadku ruchu pieszego wysokość ta powinna wynosić nie mniej niż 2,2 m.
Ale tak na logikę: gdzie chciałbyś postawić znak kierujący na DDR poprowadzoną po lewej stronie?
PS nie chodzi tylko o wysokość auta, chodzi też o jego DMC — więc skąd mam wiedzieć, że będzie miejsce dla Range Rovera przed kinem? Ano stąd, że jadę i patrzę.
Chyba że zaczniemy się pytać o przepis pord, który mówi, że trzeba patrzeć ;-)
„Nie znam takiego orzecznictwa…”
I zabierasz się za pisanie o wykładni prawa??? A Google znasz?
Sam pisałeś, że dużo osób uważa, że nie ma obowiązku jechania DDR po lewej stronie. Zapewne z część gotów jest spierać się o to w sądzie. No i proszę, zamiast móżdżyć 5 lat wystarczy umiejętnie skorzystać z Google’a wyszukując: wyrok droga rowerowa po lewej
Na pierwszej stronie jest wyszukiwań jest link do:
http://www.orzeczenia.com.pl/orzeczenie/acab3/sa,XIII-W-5228-13,wykroczenie_wyrok_sad_rejonowy_w_bialymstoku_xiii_wydzial_karny/
Sąd uznał, że rowerzysta powinien jechać DDR po lewej stronie dwujezdniowej jezdni ponieważ ,,Kierujący rowerem jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego, podobnie jak kierujący pojazdem silnikowym obowiązany jest obserwować całą drogę (z wszystkimi jej urządzeniami nie tylko na i przy jezdni) i stosować się do znaków drogowych umieszczonych w obrębie drogi bez względu na to, którym pasem ruchu się porusza.” Nie podał jednak podstawy prawnej, więc to chyba bardzo łatwe do zaskarżenia. Oskarżony nie podnosił kwesti tego, że obowiązują znaki po prawej. Sąd odstąpił jednak od wymierzenia kary i zasądził tylko pokrycie kosztów sądowych 130 zł. Sąd argumentował, że oskarżony zna regulację ruchu, po drugiej stronie, bo to jego okolica.
Na drugiej stronie wyników jest link do pliku PDF z wyrokiem w kolejnej sprawie w Warszawie Sygn. akt V W 2067/16. Rowerzysta jechał 2 jezdniową drogą (2*3 pasy) z torowiskiem pomiędzy pasami zieleni. Sąd stwierdził, że uczestników obowiązują znaki drogowe po prawej
(,, W związku z powyższym Sąd uznał za niemiarodajną tę część zeznań świadka K. G.,” pewnie policjant ,,w której świadek przedstawił swoją interpretację oznakowania wskazując, że pomimo tego, że znak informujący o drodze dla rowerzystów znajdował się po przeciwległej stronie jezdni ul. (…). (…), to ten znak również obowiązywał
osoby, które poruszały się po prawej stronie jezdni w kierunku przeciwnym (tj. obwinionego).”
Sąd stwierdził też, że znajomość rozwiązań komunikacyjnych nie ma nic do rzeczy, bo jest zmienna. ,,Wskazać bowiem należy, że zarządzający drogą może zmienić występujące
w danym miejscu oznakowanie drogowe, a także zdarza się również, że poszczególne części drogi, w tym również
ścieżki rowerowe, poddawane są modernizacji, w czasie której wyłączany jest na nich wszelki ruch. Z uwagi na to,
że kierujący rowerem jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu kołowego i kierującego pojazdem obowiązuje ruch
prawostronny, obwiniony w okolicznościach zdarzenia był uprawniony do poruszania się po jezdni, możliwie blisko jej
prawej krawędzi i z uwagi na omówione usytuowanie znaków drogowych na trasie przejazdu obwinionego, obwiniony
winien stosować się do oznakowania drogowego występującego po prawej stronie jezdni w dniu zdarzenia.”
,,§ 2. W wypadkach wskazanych w ustawie i na zasadach w niej określonych uprawniony organ może nałożyć grzywnę w drodze mandatu karnego. ”
Gdzie tu masz, że mandat jest orzeczeniem??
O, dzięki za kwerendę, popatrzę.
Na jakiej podstawa prawnej?
Podkreślę może cytat z uzasadnienia, bo to jest przednie:
W związku z powyższym Sąd uznał za niemiarodajną tę część zeznań świadka [policjanta], w której świadek przedstawił swoją interpretację oznakowania wskazując, że pomimo tego, że znak informujący o drodze dla rowerzystów znajdował się po przeciwległej stronie jezdni ul. (…). (…), to ten znak również obowiązywał osoby, które poruszały się po prawej stronie jezdni w kierunku przeciwnym (tj. obwinionego).
Świadek na okoliczność interpretacji przepisu, nie wiem czy to się utrzyma w II instancji (jeśli jest apelacja), niemniej na razie sąd dał się przekonać.
http://czasopismo.legeartis.org/wp-content/uploads/2017/06/znak-po-lewej-ddr.jpg
Ręce opadają, to jest odpowiedź w wątku o pytanie o parkowanie wielką furą?? Nie, nie można jeździć wielką furą drogą dla rowerów.
Dobre też jest to:
– policjant mówi, że obwiniony zna tę drogę, bo codziennie nią jeździ do pracy,
– sąd mówi, że to nieważne, bo organizacja ruchu mogła się zmienić,
no ale przecież nie chodzi o to, że zaczął po lewej i zobaczył, że już się nie da, więc pojechał po prawej?
Chętnie przypatrzyłbym się jaki był los wyroku dalej, bo to są akurat gołosłowne pierdoły — sąd nie zbadał i nie odniósł się należycie :)
Jeśli interesuje Cię problematyka parkowania ciężkiej osobówki na chodniku, proszę bardzo:
http://czasopismo.legeartis.org/2017/06/parkowanie-samochodu-dmc-25t-chodnik.html
Niemniej mój komentarz odnosił się do meritum: do przepisu, który mówi o tym, że znaki na DDR mogą być po lewej.
Ciekawe kiedy u nas dojrzeją do tego, bo powoli robi się już ciasno:
https://www.facebook.com/bmub.bund/videos/1996363600594271/
Oczywiście, że obowiązek chodzenia po lewej krawędzi jezdni wynika z bezpieczeństwa. Chodzi mi to, że wiele osób mając zakodowany ruch prawostronny gdy chodnik się skończy dalej idzie prawą stroną. Jakby istniał obowiązek chodzenia (tak wiem, utopia) lewą stroną chodnika to może by się nauczyli, że gdy go nie ma to też tak trzeba chodzić.
A niedługo będzie tak:
https://www.facebook.com/deinesekunden/videos/227154761025986/
Miejscami — na długich ciągach, zwłaszcza przy ich przecięciach — faktycznie by się przydało.
Obwiązkiem w Polaka? To może jeszcze mandatem to obwarować? Rabacja by była, gdyby wprowadzono takie przepisy.
Co za problem postawić przy drodze zakaz ruchu dla rowerów z informacją (strzałka albo krótki opis) gdzie szukać DDR? Oczywiście w miejscu, gdzie da się bezpiecznie/zgodnie z przepisami przejechać na DDR.
ad PS Kierowca ma obowiązek posiadania Prawa Jazdy, kurs na prawo jazdy obejmuje zaznajomienie z PORD – także kierowca powinien posiadać taką wiedzę.
Teoretycznie każdy uczestnik ruchu (zatem i pieszy) ma obowiązek znajomości przepisów, przynajmniej w zakresie dotyczącym tego uczestnika. A dodatkowo zakładana jest znajomość przepisów. ;-)
Precyzyjniej by było – „mnie rowerzystę”, jadącego DDR, […], bo rowerzysta nie jest ograniczony tylko do jeżdżenia DDR. Jak jadę jezdnią to obowiązują mnie znaki jej dotyczące.
Ale jeśli jest DDR to nie obowiązuje Cię „jak jadę jezdnią”, prawda?
Nie rozumiem, dlaczego tak wydawałoby się prosta kwestia gdzie można, gdzie wolno, gdzie nie wolno poruszać się rowerem wymaga wywodów logicznych z najczarniejszych snów studentów pierwszego roku prawa. Rowerzystów przybywa, a nie każdy z ustawą pod pachą jeździ, by w razie czego podeprzeć się stosownymi paragrafami i swych racji dziesiątkami kwantyfikatorów bronić.
… bo prawo jest poezją… tj. prozą — ale jego stosowanie jest poezją ;-)
Piszesz o zasadach stawiania znaków przy DDR, więc musisz się do nich stosować jak jedziesz DDR. Jak jedziesz jezdnią to stosujesz się do znaków przy jezdni. A to czy masz obowiązek korzystać z DDR, czy możesz jechać jezdnią jest dosyć jasne:
„Z wielu stron słychać głosy, że miejsce rowerzysty „nie jest na jezdni”. To nieprawda. Rowerzysta jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu i zwykle ma prawo jechać jezdnią. Słyszy się też, że rowerzysta ma „obowiązek korzystać ze ścieżki rowerowej”. To tylko część prawdy. Przepis ustawy mówi o tym obowiązku warunkowo – „jeśli jest ona wyznaczona dla kierunku w którym rowerzysta jedzie lub zamierza skręcić”. To znaczy, że droga (lub pas ruchu) dla rowerów musi
być wyznaczona po prawej stronie jezdni, aby rowerzysta miał obowiązek z niej korzystać. Wynika to między innymi z art. 1 pkt. z) Konwencji Wiedeńskiej o Ruchu
Drogowym (Dz. U. 1988 nr 5 poz. 40 i 44), który stwierdza, że określenia
„kierunek ruchu” oraz „odpowiadający kierunkowi ruchu” oznaczają prawą
stronę, jeżeli zgodnie z ustawodawstwem krajowym kierujący pojazdem jest
obowiązany wymijać inny pojazd po swojej lewej stronie; w przeciwnym
razie określenia te oznaczają lewą stronę”. Tam też (po prawej stronie)
musi być umieszczony znak drogowy oznaczający drogę dla rowerów.
O tym, czy coś jest drogą dla rowerów stanowią wyłącznie znaki drogowe
(droga dla rowerów i pieszych również jest drogą dla rowerów).
Rowerzysta – tak jak każdy kierujący – ma obowiązek stosować się do
znaków drogowych umieszczonych po prawej stronie jezdni
(oraz nad pasem ruchu; wtedy stosują się tylko do tego pasa ruchu;
znaki umieszczone po lewej stronie jezdni stanowią powtórzenie tych po
prawej lub o ich umieszczeniu tam decydują przepisy szczegółowe – a
takiego dla znaku „droga dla rowerów nie ma).
Wynika to wprost z paragrafu 2. ust. 1 rozporządzenia Ministrów
Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie znaków i
sygnałów drogowych (Dz.U. 2002 nr 170 poz. 1393). Jeśli droga dla
rowerów lub rowerów i pieszych jest wyznaczona znakiem nakazu
umieszczonym po lewej stronie jezdni, to o ile po prawej stronie nie ma znaku „zakaz ruchu rowerów”, rowerzysta może jechać jezdnią.
Jeśli po prawej stronie znajduje się nieprawidłowo oznaczona droga dla
rowerów lub rowerów i pieszych (nie ma znaków nakazu, pionowych), to
rowerzysta również nie ma obowiązku z niej korzystać.”
Źródło: http://www.miastadlarowerow.pl/index_poradnik.php?dzial=3&kat=9&art=4&limit=0
Miej litość, przeczytaj najpierw tekst (rozumiem, że można zapomnieć), nie powielaj bzdur krakowskich:
– „Rowerzysta – tak jak każdy kierujący – ma obowiązek stosować się do
znaków drogowych umieszczonych po prawej stronie jezdni (…) Wynika to wprost z paragrafu 2. ust. 1 rozporządzenia” — nieprawda;
– o ile po prawej stronie nie ma znaku „zakaz ruchu rowerów”, rowerzysta może jechać jezdnią — to jest jakaś koncepcja umarłego — ile razy widziałeś taki znak?
– Jeśli po prawej stronie znajduje się nieprawidłowo oznaczona droga dla
rowerzysta również nie ma obowiązku z niej korzystać. — to już jest jakiś horror, obowiązują nie tylko znaki pionowe, ale i poziome.
Do znaków znajdujących się tylko po lewej stronie jezdni trzeba się stosować tylko wyjątkowo. Poza tym, żeby się do znaku stosować to musi on być widoczny dla poruszającego się prawidłowo pojazdu (czyli np. znak zakazu skrętu w lewo znajdujący się po lewej stronie drogi jednokierunkowej jest jak najbardziej OK).
Znak „zakaz ruchu rowerów” widywałem i widuję – dla mnie jest to jak najbardziej żywa (żywego?) koncepcja.
Co do nieprawidłowo oznakowanej DDR to był taki przypadek w Warszawie. Była już zrobiona, wylana asfaltem, pomalowana, ale nie było znaków pionowych. Policja na niej stała i karała rowerzystów się nią poruszających – właśnie dlatego, że wg oznakowania nie była to DDR, czyli rowerzyści jechali chodnikiem.
Prawo jazdy posiadam.
Więc musisz sobie odświeżyć przepisy.
Znak po lewej nie jest aż taki wyjątkowy (i zapomnij o tym par. 2 ust. 1, są jeszcze inne przepisy), poza drogą dla rowerów (to chyba najważniejsze w tym wątku) stawia się je na np. drogach dwujezdniowych i jednokierunkowych.
Poza tym są jeszcze znaki poziome (malowanie na jezdni), które obowiązują tak samo jak znaki pionowe. Nie można jechać patrząc tylko na pionowe.
Zakaz ruchu rowerów (B-9) — rozumiem, że widujesz je na jezdni jako informację, że „gdzieś jest DDR”?? Bo oczywiście, że te znaki się stosuje, ale nie jako uzupełnienie znaków nakazu (np. C-13), lecz jako oznaczenie miejsca, gdzie rowerem jechać nie wolno.
Znak po lewej stronie drogi, nie będący powtórzeniem tego po prawej, to jednak powszechny nie jest (szczerze mówiąc to kojarzy mi się tylko ten zakaz skrętu z mojego poprzedniego posta). Poza tym, dla mnie, kluczowa i wiążąca jest widoczność znaku. Jak jest skitrany kilkanaście (a w skrajnych przypadkach kilkadziesiąt) metrów od miejsca gdzie jestem to sorry – dla mnie ważniejsze jest patrzenie czy mnie jakiś samochód nie chce zabić i zerkanie na znaki, które widać. Jadę zgodnie z przepisami, moje zachowanie jest przewidywalne dla kierowców (sygnalizuję manewry), nie stanowię zagrożenia dla otoczenia – jak w takiej sytuacji by mnie chciała policja skasować mandatem za niezauważenie znaku będącego poza zasięgiem mojego wzroku to po prostu bym go nie przyjął.
Co do znaków poziomych to oczywiste, że trzeba na nie zwracać uwagę – jak jadę DDR to patrzę co jest na DDRce, a jak jadę jezdnią to patrzę co jest na jezdni. Przy czym samo namalowanie rowerka na chodniku nie czyni z niego DDR – konieczne są do tego jeszcze znaki pionowe (przynajmniej wg. warszawskiej policji).
Zakaz ruchu dla rowerów jest np. na Puławskiej w kierunku Piaseczna – po drugiej stronie jest DDR. Niestety, przy znaku zakazu nie ma żadnej informacji o tej DDR po drugiej stronie. Drugie miejsce z takim znakiem to wiadukt na al. Jana Pawła II przy Warszawie Centralnej, nitka w kierunku południowym – wymusza na rowerzyście jazdę „dołem” i stanie na światłach. Nitka w drugą stronę nie ma takich obostrzeń ;) Kolejny zakaz jest na ul. Broniewskiego – też ma wymuszać jazdę DDR wzdłuż tej ulicy. Niestety, w żadnym z tych przypadków nie ma informacji o DDR – trzeba samemu kombinować a nie w każdym przypadku rozwiązanie jest oczywiste i widoczne z miejsca gdzie jest znak.
W naszym PORD jest zapis, który może być interpretowany (brak definicji kierunku), w podpisanej przez Polskę Konwencji Wiedeńskiej jest to jednoznacznie określone i jest to akt nadrzędny w stosunku do prawa krajowego (o ile się orientuję), więc w najgorszym przypadku będę o tym dyskutował w sądzie ;)
Znak po lewej stronie drogi, nie będący powtórzeniem tego po prawej, to jednak powszechny nie jest
Jezu, czy naprawdę nie rozumiesz, że takim wyjątkiem jest także droga dla rowerów??!
Niestety, w żadnym z tych przypadków nie ma informacji o DDR – trzeba samemu kombinować a nie w każdym przypadku rozwiązanie jest oczywiste i widoczne z miejsca gdzie jest znak
Czyli jednak nie o to chodzi — nie taki jest cel postawienia znaku B-9 — prawda?
W naszym PORD jest zapis, który może być interpretowany (brak definicji kierunku), w podpisanej przez Polskę Konwencji Wiedeńskiej jest to jednoznacznie określone
I to jest kolejny mit, który powielasz za tamtymi tekstami:
– KW mówi: „określenia „kierunek ruchu” oraz „odpowiadający kierunkowi ruchu” oznaczają prawą stronę, jeżeli zgodnie z ustawodawstwem krajowym kierujący pojazdem jest obowiązany wymijać inny pojazd po swojej lewej stronie; w przeciwnym razie określenia te oznaczają lewą stronę” (art. 2 pkt z);
– polskie prawo mówi: Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny. (art. 16 ust. 1 pord, ten dla rowerzystów wystarczy).
Jednak zrozum jedną rzecz: ruch prawostronny dotyczy jedni, nie drogi (jak w art. 2 pkt 1 pord), dlatego pojazdy poza jezdnią mają „swój” ruch prawostronny (więc tramwaj nie musi jechać po prawej stronie samochodów, a rowery mijają się po lewej, jeśli jadą na „swojej jezdni”, którą jest DDR).
Natomiast rower na „prawdziwej” jezdni jedzie z prawej strony, ale też nie zawsze (art. 33 ust. 7 pord).
Dla mnie EOT, niemniej uważam, że powinieneś poczytać przepisy — zwłaszcza jako posiadacz prawa jazdy.
Olgierd, miło mi.
BTW ciekawe masz imię, niespotykane.
Rozumiem, że DDR jest wyjątkiem, przecież właśnie o tym pisałem – to Ty stwierdziłeś „Znak po lewej nie jest aż taki wyjątkowy”. Wg mnie jest – taki, który nie jest powtórzeniem znajdującego się po prawej to już w ogóle prawie jednorożec. Co nie zmienia faktu, że jak znaku nie widać to trudno się do niego zastosować, niezależnie po której stronie drogi się znajduje.
Co do znaku B-9 – cel jego postawienia jest oczywisty, stawiający nie chce rowerów na jezdni. A to, że zrobił to jak zwykle, czyli bez pomyślunku (jasnego skierowania ruchu rowerowego w konkretnym kierunku), to nic nowego.
W Konwencji jest napisane, że „kierunek” oznacza prawą stronę (u nas) – czyli aby był obowiązek korzystania z DDR, to ta musi być po prawej stronie (obowiązek korzystania z takiej drogi jest, kiedy jest ona wyznaczona w naszym kierunku). I rowerem mamy jechać prawą stroną pasa po którym jedziemy, niekoniecznie drogi. I można jechać, przed skrzyżowaniem, środkiem pasa z, którego możliwy jest ruch w więcej niż jednym kierunku.
Dla mnie ustalenia z KW są oczywiste: jeżeli jadę drogą, na której nie ma zakazu ruchu rowerów, i po jej lewej stronie jest DDR to mogę z niej korzystać (o ile jest dwukierunkowa) ale nie muszę. Obowiązek korzystania z DDR jest tylko w przypadku, gdy jest ona po prawej stronie. Tak ja rozumiem zapisy KW i będzie to mój problem w przypadku ewentualnego zatrzymania przez mundurowych. I problem mundurowych w sumie też może być, bo jak się zdecydują na mandat to będą ich czekały wycieczki do sądu ;)
Dopiero teraz dostrzegłem, że zdjęcie ilustracyjne jest zrobione w prowokacyjnym miejscu, czyli chwilowo najbardziej znanym komisariacie policji gdzie niektórzy funkcjonariusze nadużywali paralizatorów.
Ostatni raz, bo jeszcze trochę i zacznę wołać o egzaminy dla rowerzystów:
– jest przepis, który mówi, że na DDR znaki można stawiać po lewej, tak — to jest wyjątek, ale to oznacza, że nie możesz mówić „jak nie ma znaku po prawej to mnie to nie dotyczy”;
– ruch prawostronny oznacza, że pojazdy na jezdni mijają się z lewej — więc rowery na DDR też tak się mijają, ale nie oznacza, że DDR ma być po prawej stronie jezdni.
https://goo.gl/maps/7HMWgQUnxy62
dla mnie finalny EOT
Odnoszę wrażenie, że piszemy o różnych rzeczach. Ja piszę o tym kiedy mam obowiązek korzystać z DDR (i wg mnie mam ten obowiązek jeżeli DDR jest po prawej stronie a jak jest po lewej to mogę ale nie muszę) a Pan Redaktor (wydaje mi się – mogę się mylić) myśli, że wg mnie nie może być poprowadzona DDRka po lewej stronie jezdni. Co do tego, że DDR może być poprowadzona po dowolnej stronie jezdni to nie mam żadnych wątpliwości :)
W art. 33 ust. 1 pord nie ma słowa o tym, że „jeśli jest po prawej stronie”, jest „wyznaczony kierunek”.
Wyznaczony kierunek jazdy nie ma nic wspólnego z tym czy DDR jest z lewej czy z prawej. Co najwyżej ta DDR może być jednokierunkowa (i wówczas ma „nie ten kierunek”).
Ten sam problem ma kierowca auta na jakichś „gwiazdkokształtnych” skrzyżowaniach — wybiera ten kierunek, który mu pasuje, ale porusza się po prawej stronie jezdni.
No i właśnie ten nieszczęsny kierunek jest zdefiniowany w Konwencji Wiedeńskiej. Żeby korzystać z DDR muszę wiedzieć, że ona tam jest. Przy braku odpowiedniego oznakowania jest to czasem wręcz niemożliwe dla osoby, która nie zna danej okolicy. Dlatego uważam, że wymaganie takiej wiedzy od rowerzysty jest niepoważne i nielogiczne (i jeszcze niezgodne z KW).
To może jeszcze raz; sam pisałeś:
„określenia „kierunek ruchu” oraz „odpowiadający kierunkowi ruchu” oznaczają prawą stronę, jeżeli zgodnie z ustawodawstwem krajowym kierujący pojazdem jest obowiązany wymijać inny pojazd po swojej lewej stronie; w przeciwnym razie określenia te oznaczają lewą stronę”
Nic innego nie wynika z art. 16 ust. 1-3 pord.
Ale: uważasz, że rowerzysta na DDR „wymija” pojazdy, które nie jadą z nim po jezdni?
A to czy DDR widać czy nie widać, to jest inna para kaloszy. Może i czasem nie widać, chociaż nie przypominam sobie takiej sytuacji, żebym miał z tym problem.
To może na przykładzie.
Taka sytuacja: jadę jezdnią ulicy dwukierunkowe, po lewej stronie jest DDR. Jadąc prawym pasem tej jezdni, „w moim kierunku ruchu” (punktem odniesienia jest jest moja pozycja) oznacza prawą stronę. Z tego wynika, że DDR po lewej stronie nie jest wyznaczona w „moim kierunku ruchu” (jest na lewo ode mnie), więc nie mam obowiązku z niej korzystać. Mogę ale nie muszę (no chyba, że mam znak zakazujący ruchu rowerów – to wtedy albo śmigam na DDR albo objeżdżam ten odcinek inną trasą).
W temacie tego co widać i nie widać też przykład ;)
Jadę sobie rowerkiem jak na tym obrazku: https://www.google.pl/maps/@52.2145423,21.0458841,3a,75y,120.43h,94.75t/data=!3m7!1e1!3m5!1s_LdvogrXb_RUxWIyXj3WEg!2e0!6s%2F%2Fgeo1.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3D_LdvogrXb_RUxWIyXj3WEg%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D230.53247%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656 i chcę skręcić w prawo – zakazu skrętu nie ma, zakazu ruchu rowerów też nie ma, no to skręcam i jadę. Powiedzmy, że za 50 m zatrzymuje mnie policja i chce dać mandat, bo po drugiej stronie stronie jest DDR (faktycznie jest). Wg mnie nie może mnie ukarać mandatem – jadę jezdnią, ponieważ nie ma DDR wyznaczonej w moim kierunku ruchu. Ale wg proponowanej przez Ciebie interpretacji powinienem dostać mandat – i to pomimo tego, że nie miałem ŻADNEJ możliwości wjechania na rzeczoną DDR (pas zieleni, płot, nakaz skrętu w prawo). Przykład skrajny ale zerknij na inne skrzyżowanie z tą samą drogą https://www.google.pl/maps/@52.2159481,21.0456293,3a,75y,113.97h,90.38t/data=!3m6!1e1!3m4!1sbiiGtEUH879BdPsijIAHqg!2e0!7i13312!8i6656 Tutaj nawet da się przejechać do DDR tylko nie wiem kto ją tam wypatrzy z tego miejsca ;)
Chyba ten wyrok tu nie był omawiany: http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/rower/154505250002506_V_W_002067_2016_Uz_2016-07-27_001 dotyczy uniewinnienia rowerzysty, który nie korzystał z DDR znajdującej się po lewej stronie dwujezdniowej ulicy z torowiskiem tramwajowym.
W komentarzach, owszem. Za kilka dni poświęcę mu dłuższy tekst.
Dość karkołomna teza, ale plusik za starania.
Przede wszystkim, nie ma żadnych przesłanek, aby odmawiać stosowania Konwencji Wiedeńskiej, która jako ratyfikowana umowa międzynarodowa ma pierwszeństwo przed ustawą w hierarchii aktów prawnych.
Po drugie, zapomniał Pan w rozumowaniu zastosować zasady reductio ad absurdum. Absurd oraz niemożliwość zastosowania takiej zasady jest oczywista dla każdego, kto choć raz jechał rowerem lub samochodem. Otóż wymagałoby to od obywatela nie tylko sokolego wzroku, aby dostrzec ścieżkę ukrytą kilkanaście-kilkadziesiąt metrów, za sześcioma pasami, torami tramwajowymi i pasem zieleni – vide ilustracja, tam są nawet żywopłoty! – ale też zdolności profetycznych, aby przewidzieć, że ta akurat ścieżka prowadzi w kierunku, w którym rowerzysta chce jechać!
Smutna reflesja, sam fakt, że w Polsce musimy dyskutować na tak abstracyjne tematy jest bardzo smutny i świadczy o przerażającej kondycji polskojęzycznych przepisów. Orzecznictwo jest niejednolite, a sędziowie miesiącami odraczają sprawy, by zasięgnąć opinii biegłych, zbadać stan oznakowania, wypytać zarządcę drogi .. szkoda, że na tą samą decyzję uczestnik ruchu drogowego ma kilka sekund.
Ale co jest nie tak z Konwencją Wiedeńską, tj. w jaki sposób polska DDR jej zaprzecza?
A po drugie nie tyle „ma pierwszeństwo” ile ma pierwszeństwo, jeśli ustawy nie da się pogodzić z tą umową.
Myślę, że musimy uściślić sprawę umieszczania znaków „po lewej stronie na drogach dla rowerów”, a druga sprawa to kierunek poruszania się. Autor powołuje się na Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (http://dziennikustaw.gov.pl/du/2003/s/220/2181), oraz na Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 3 lipca 2015 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20150001314&min=1), „zgodnie z którymi – cytując Autora – znaki umieszcza się po lewej stronie na drogach dla rowerów (pkt 1.5.1, ppkt. 6)”. Zaglądamy do rozporządzenia z 2003 r. – konkretnie do załącznika nr 1, czyli Szczegółowych warunków technicznych dla znaków drogowych pionowych, gdzie w części 1.5.1 mówi się o umieszczaniu znaków 1) po prawej stronie JEZDNI (…), 3) po lewej stronie JEZDNI (a)) samodzielnie, jeżeli dopuszczają to przepisy rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych; natomiast zgodnie z rozporządzeniem z 2015 r dodaje się pkt 6) w brzmieniu „na DROGACH DLA ROWERÓW”. Z definicji pord: „DROGA – wydzielony pas terenu składający się z JEZDNI, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub DROGI DLA ROWERÓW (…)” – jezdnia i DDR to osobne elementy drogi, z których –moim zdaniem – DROGA DLA ROWERÓW jest osobnym terminem, a nie „DROGĄ dla rowerów” – inaczej mielibyśmy błędne koło. Nie możemy zatem mówić o jakiejkolwiek stronie czegokolwiek na drodze dla rowerów (a zwłaszcza o lewej stronie jezdni). Nietrudno chyba wyobrazić sobie drogę dla rowerów w parku, „obok” czy „wzdłuż” której nie ma nigdzie jezdni, a która po prostu jest drogą składającą się wyłącznie z drogi dla rowerów (i ewentualnie drogi dla pieszych, ale nie mającą jezdni, pobocza, ani chodnika). Niemniej jednak w moim rozumieniu powyższego, jeżeli DDR znajduje się po lewej stronie jezdni, to jest oznakowana prawidłowo, ponieważ rozporządzenie w punkcie 1.5.1.6 dopuszcza jej (samodzielne!) oznakowanie po lewej stronie jezdni, a o dopuszczeniu tym stanowi w punkcie 1.5.1.3)a). Jeżeli zgodzimy się (i pogodzimy się) z powyższym, kierujący rowerem wobec prawa ma obowiązek korzystać z DDR po lewej stronie jezdni, jeżeli została wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza. A kierunek poruszania się po DDR (lub po jezdni w obrębie pasa dla rowerów) wynika wyraźnie z oznakowania poziomego – patrz Szczegółowe warunki techniczne dla znaków drogowych poziomych (załącznik nr 2 do rozporządzenia, źródło j.w.) w części 7.11. Przykładowo Rys. 7.11.5.b) przedstawia oznakowanie dwukierunkowej drogi dla rowerów i pieszych. Jeżeli taka droga znajduje się po lewej stronie jezdni, kierujący rowerem jest zobowiązany z niej korzystać. Czego należało dowieść ;)
Myślę, że musimy uściślić sprawę umieszczania znaków „po lewej stronie na drogach dla rowerów”, a druga sprawa to kierunek poruszania się. Autor powołuje się na Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (dziennikustaw.gov.pl/du/2003/s/220/2181), oraz na Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 3 lipca 2015 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20150001314&min=1), zgodnie z którymi – cytując Autora – „znaki umieszcza się po lewej stronie na drogach dla rowerów (pkt 1.5.1, ppkt. 6)”. Zaglądamy do rozporządzenia z 2003 r. – konkretnie do załącznika nr 1, czyli Szczegółowych warunków technicznych dla znaków drogowych pionowych, gdzie w części 1.5.1 mówi się o umieszczaniu znaków: 1) po prawej stronie JEZDNI (…), 3) po lewej stronie JEZDNI (a)) samodzielnie, jeżeli dopuszczają to przepisy rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych; natomiast zgodnie z rozporządzeniem z 2015 r. dodaje się pkt 6) w brzmieniu „na DROGACH DLA ROWERÓW”. W moim rozumieniu definicji pord (tu i dalej znaczące terminy wyróżniłem wersalikami): „DROGA – wydzielony pas terenu składający się z JEZDNI, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub DROGI DLA ROWERÓW (…)” – DROGA DLA ROWERÓW jest odrębnym terminem nie oznaczającym bynajmniej „DROGI dla rowerów” – inaczej mielibyśmy błędne koło. Z definicji jezdnia i droga dla rowerów są osobnymi elementami drogi, nie możemy zatem mówić o jakiejkolwiek stronie czegokolwiek na drodze dla rowerów (a zwłaszcza o lewej stronie jezdni), ponieważ prawa i lewa strona odnoszą się wyłącznie do jezdni. Aby zobrazować rozłączność JEZDNI i DROGI DLA ROWERÓW wystarczy wyobrazić sobie (oznaczoną!) drogę dla rowerów w parku, „obok” czy „wzdłuż” której nie ma nigdzie jezdni, pobocza, ani chodnika, a która po prostu jest drogą składającą się wyłącznie z drogi dla rowerów (i ewentualnie drogi dla pieszych). Niemniej jednak w moim rozumieniu powyższych przepisów, jeżeli DDR, będąca częścią danej drogi, znajduje się po lewej stronie jezdni tej drogi, to jest oznakowana prawidłowo, ponieważ de facto jest to dopuszczone w rozumieniu punktu 1.5.1.6 rozporządzenia, a o takim dopuszczeniu rozporządzenie stanowi w punkcie 1.5.1.3)a). Trudno mi zaprzeczyć, że przepisy te dotyczą także dróg dwujezdniowych (lewa jezdnia jest wciąż JEZDNIĄ). Jeżeli zgodzimy się (oraz – jak w moim przypadku –pogodzimy się) z powyższymi, kierujący rowerem wobec prawa ma obowiązek korzystać z DDR znajdującej się po lewej stronie jezdni, jeżeli została wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza. A kierunek poruszania się po DDR (a także po jezdni w obrębie pasa dla rowerów) wynika wyraźnie z oznakowania poziomego – patrz Szczegółowe warunki techniczne dla znaków drogowych poziomych (załącznik nr 2 do rozporządzenia, źródło j.w.) w części 7.11. Przykładowo Rys. 7.11.5.b) przedstawia oznakowanie dwukierunkowej drogi dla rowerów i pieszych. Jeżeli taka droga znajduje się po lewej stronie jezdni, kierujący rowerem jest zobowiązany z niej korzystać.
Korzystanie z tych dróg w praktyce i kwestia dopasowania przepisów do rzeczywistości (lub na odwrót) to temat na osobną dyskusję, którą w tym miescju zacząłbym od tego, jak (bezpiecznie, nie łamiąc przepisów lub w ogóle) zjechać z jezdni na DDR po lewej stronie.
Właściwie to jezdnia nie „droga publiczna”, jadącego nią obowiązują znaki po prawej, ale jeśli po lewej jest DDR, to zgodnie z art. 33 ust. 1 pord rowerzysta ma obowiązek nią jechać….
A kiedy zachodzi taki obowiązek geniuszu?
Wtedy gdy jest ustawiony znak po odpowiedniej stronie.
Znak na dodatek musi być widoczny dla uczestnika ruchu by mógł się do niego zastosować. To że z przepisów ogólnych coś wynika to jedno natomiast to kiedy i na jakim odcinku drogi mam stosiwać te przepisy to drugie… O tym kiedy mam je stosować decyduje znak pionowy ustawiony po odpowiedniej stronie na dodatek znak który jest widoczny bo czy ci się to podoba czy nie żeby kogoś do czegoś zobowiązać muszę o tym wiedzieć. To że mam obowiązek jazdy DDR warunkowy warto zaznaczyć by się do niego zastosować muszę wiedzieć kiedy to mam zrobić na jakim odcinku drogi i jeśli nie ma znaku to nie mam takiego obowiązku.
Nie ma znaku lub jest nie widoczny to się do niego nie stosuje bo moje zachowanie na drodze ma wynikać ze znaków.
Mnie jako rowerzysty nie dotyczą inne normy moje zachowanie ma wynikać ze znaków nie mam obowiązku dowiadywać się czy w okolicy jest DDR.
Jadę samochodem i moje zachowanie wynika ze znaków wiec jak jadę rowerem te same zasady mnie dotyczą nie mam obowiązku szukać na necie czy aby przypadkiem jest gdzieś DDR.
Znaki i jeszcze raz znaki!
Widoczne znaki!
Wtedy stosuje się do znaków i do przepisów ogólnych bo wiem że mam taki obowiązek na danym odcinku drogi,nie ma znaku to nie wiem że mam się stosować do tych przepisów ogólnych bo czy się to podoba tobie i innym to DDR jak i strefa zamieszkania muszą być oznaczone odpowiednimi znakami. Nie ma znaku lub jest on nie widoczny nie przyjmuję mandatu bo żeby mnie do czegoś zobowiązać muszę o tym wiedzieć wtedy się do przepisów stosuję jeśli o tym nie wiem bo nie widzę znaku nie stosuję się bo nie mam do czego.
Być może mam bardziej świeży umysł na prawo jazdy zdawałem po 2011r jak czytam te głupoty niektórych kierowców to jestem za obowiązkiem corocznym by zdawać egzaminy z teorii by wyeliminować niedouczinych użytkowników z drogi.
Dokładnie masz rację przecież na skrzyżowaniu jeśli nie można skręcić w jakimś kierunku będzie to wynikało ze znaków, widocznych znaków.
A nie z ich braku tak jak w przypadku DDR.
Ech ci kierowcy i ich mierna wiedza.
Czytając takie komentarze mam wrażenie, że prawo jazdy powinni jeszcze wydawać osobom z wykształceniem co najmniej średnim — chodzi nie tylko o poziom kultury wypowiedzi, sposób formułowania myśli, ortografię, etc. etc. — ale i o rozumienie słowa pisanego.
Dla mnie finalny EOT, niedługo idę na rower, myślę, że też powinieneś o tym pomyśleć, ładna pogoda dziś.
Z twoich wypowiedzi wynika że nie rozumiesz słowa pisanego…
Możesz być inżynierem nic to nie jest warte skoro masz problem z banalnymi przepisami. Wykształcenie to nie jest inteligencja ją się posiada lub nie.
Wykształcenie można zdobyć inteligencji nie masz ją taką samą nie zależnie od wykształcenia.
Nie dosyć że nie rozumiesz ustawy pord to mylisz wykształcenie z inteligencją a to nie zawsze idzie w parze.
Może mam problem z ortografią potrafię jednak czytać ze zrozumieniem czego i tobie życzę potem mamy przykłady analfabetów funkcjonalnych czytać owszem potrafi ale nie rozumie tego co czyta.
To że znaki można stawiać po lewej to nie znaczy że każdy taki znak dotyczy użytkownika drogi.
Nie tłumacz on i tak nie zrozumie tego.
Ma problem z banalnymi przepisami.
Nie pojmuje że znak po lewej c13, nie dotyczy rowerzysty.
Wybiórcze stosowanie przepisów można zarzucić każdemu uczestnikowi ruchu. Widzimy błędy innych swoich nie chcemy.
Jazda DDR jest warunkowa warto jednak czytać przepisy ze zrozumieniem.
Bo mamy całą masę ludzi wysoko wykształconych którzy posiadają wiedzę nieprzydatną mają problem z najprostszym przepisem.
Owszem wykształcenie wyższe posiada a zero inteligencji. Potem taki geniusz szuka pracy i zdziwiony że nikt go nie chce i nie całuje po tyłku.
Czytając takie komentarze odnoszę wrażenie że prawo jazdy powinni wydawać po zdobyciu określonej liczby punktów w teście na inteligencję.
Do prowadzenia pojazdów człowiek musi posiadać pewne zdolności psychofizyczne. Znam wielu doskonałych kierowców zawodowych po szkole zawodowej więc argumenty dotyczące wykształcenia są chybione. Poza tym jak słusznie zauważył ;ha” wykształcenie nie koniecznie idzie w parze z inteligencją.
Rozumiem że dla takich osób jak pan zdanie na prawo jazdy było traumatyczne wiec tak bardzo się boi pan egzaminu teoretycznego co roku.
A po pana wypowiedziach jest jasne że takie egzaminy były by trudne do zdania przez takie osoby jak pan.
Stąd ten ból pewnej części ciała ha ha.
> jak słusznie zauważył „ha”
ROTFL, dzieciaczku, oprócz nicka warto zmienić adres email i adres IP — nie uważało się na zajęciach z informy?
Za karę dostajesz bana i idziesz klęczeć na grochu w kącie ;-)
Ojej jaki ja jestem nieszczęśliwy ha ha.
Dzieciaku nie istotne pod jakim nickiem istotne kto ma rację.
A ty masz problem z banalnymi przepisami tyle w temacie…
Gdybym chciał chłopcze się ukryć to bym skorzystał z sieci tor…
Ale nie ma takiej potrzeby chłopcze…. Ha ha ha. Swoją drogą faktycznie powinny być testy na inteligencję by wyeliminować z dróg takich geniuszy jak ty.
Odnoszę smutne wrażenie a w pana przypadku to wręcz pewność że im więcej szkoły ma człowiek tym bardziej ma problem z najprostszymi sprawami. Do znaku C13 należy się stosować o ile ten znak jest widoczny dla kierującego rowerem.
Znak jest nie widoczny?
Nie stosuję się do znaku bo nie mam do czego.
Nie mam obowiązku sprawdzania topografii terenu bo rowerzysty dotyczą te same zasady jak i kierowców.
A obowiązek jazdy DDR jest warunkowy jest przecież napisane jak byk.. JEŚLI JEST WYZNACZONA W KIERUNKU itd…
..Pan nie myśli, nie ma znaku B9 to mogę jechać rowerem jezdnią jeśli DDR jest po lewej.
Znaki po prawej się przestrzega.
To że znak C13 można postawić po lewej to żadna sensacja jednak nie muszę się do niego stosować.
Wyroki sądu są różne ale zawsze warto się sądzić tyle w temacie.
Żeby zastosować się do znaku musi być widoczny dla kierującego dotyczy to każdego uczestnika ruchu. A by zastosować się do przepisów ogólnych w przypadku DDR musi być znak widoczny bym się zastosował. Ponieważ kiedy mam to zrobić o tym właśnie decyduje znak dodajmy widoczny znak. Z przepisów ogólnych nie wynika kiedy mam wjechać na DDR tylko że mam to zrobić ale kiedy? To będzie wynikało ze znaku!
Ech ci teoretycy prawa… Ha ha.
Droga dla rowerów, z definicji jasno wynika że jest to coś oznaczonymi odpowiednimi znakami. By stosować się do
art. 33 ust. 1 ustawy prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2017 r. poz. 1260) musi to wynikać ze znaków bo art 33 ust.1 mówi o obowiązku jazdy DDR warunkowo jednak kiedy ma się zastosować do tego przepisu rowerzysta wynika ze znaków drogowych. Sam fakt obowiązku jazdy DDR to za mało kiedy muszę się do tego obowiązku zastosować o tym decyduje znak który zobowiązuje do tego zachowania. Nie ma znaku?
Nie ma DDR, definicja DDR się kłania.
Przepis ogólny nie jest nadrzędny nie wynika z niego na jakim odcinku drogi mam się do niego zastosować to wynika ze znaku.
Dokładnie nie można wymagać od użytkownika drogi jazdy po pewnej części drogi a żeby spełnił ten obowiązek musi złamać inne przepisy.
W pierwszej kolejności stosujemy się do znaków potem dopiero do przepisów ogólnych. Obowiązek jazdy DDR wynika ze znaku C13 a z przepisów ogólnych wynika jedynie że mam obowiązek się nią poruszać jeśli jest wyznaczona w kierunku którym….. Itd…
A więc skoro skręcamy na najbliższym skrzyżowaniu w prawo a DDR prowadzi na wprost mimo znaku C13 nie wjeżdżamy na DDR ponieważ z przepisów ogólnych wynika że nie muszę nią jechać bo nie jest wyznaczona w kierunku w którym się poruszam.
Obowiązek jazdy DDR jest warunkowy i możesz tutaj tupać nogą jednak przepisu nie zmienisz.