Source: http://www.prawnicy.pomorskie.pl/baza-artykul/likwidacja-szkody
Timestamp: 2019-08-20 02:15:05
Legal References Found: Art. 5

Art. 6

Art. 58

Art. 118

Art. 353

Art. 354

Art. 355

Art. 363

Art. 365

Art. 471

Art. 476

Art. 824
 art. 6
 art. 817

Document Content:
Likwidacja szkody- Szukaj prawnika, znajdź prawnika - Pomorski Portal Prawniczy
Tutaj jesteś: Prawnicy w Regionie / Likwidacja szkody
TERMINY I PRAWO
Dla porządku przypomnijmy najważniejsze zapisy kodeksu cywilnego, bo będą one bardzo potrzebne w dalszym zrozumieniu treści tego artykułu (wyjaśnienia do tych artykułów kodeksu cywilnego można znaleźć na stronie internetowej www.autokor.pl):
Art. 5. Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno- gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony,
Art. 6. Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu wywodzi skutki prawne.
Art. 58 §2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
Art. 118 Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi lat 10, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej- trzy lata.
Art. 353 Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swojego uznania, byleby jego treść nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego,
Art. 354 §1. Dłużnik powinien wykonywać zobowiązanie zgodnie z jego treścią i w sposób odpowiadający jego celowi społeczno- gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli istnieją w tym zakresie określone zwyczaje- także w sposób odpowiadający tym zwyczajom,
§2 W taki sam sposób powinien współdziałać przy wykonywaniu zobowiązania wierzyciel,
Art. 355 §1. Dłużnik obowiązany jest do staranności ogólnie wymaganej w stosunkach danego rodzaju (należyta staranność),
§ 2 W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści które mógłby osiągnąć gdyby mu szkody nie wyrządzono,
Art. 363 §1. Naprawienie szkody powinno nastąpić według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej....
Art. 365 § 2. Wyboru (chodzi tu o świadczenie- moje wyjaśnienie) dokonywa się przez złożenie oświadczenia drugiej stronie. Jeżeli uprawnionym do wyboru jest dłużnik, może on dokonać wyboru także przez spełnienie świadczenia.
§ 3. Jeżeli druga strona uprawniona do wyboru świadczenia wyboru tego nie dokona, druga strona może jej wyznaczyć w tym celu odpowiedni termin. Po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu uprawnienie do dokonania wyboru przechodzi na stronę drugą,
Art. 471. Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania....
Art. 476. Dłużnik dopuszcza się zwłoki gdy nie spełnia świadczenia w terminie a jeżeli termin nie jest oznaczony, gdy nie spełnia świadczenia niezwłocznie po wezwaniu przez wierzyciela...
§ 2. Gdyby wyjaśnienie w powyższym terminie okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń albo wysokości świadczenia okazało się niemożliwe, świadczenie powinno być spełnione w ciągu 14 dni od wyjaśnienia tych okoliczności. Jednakże bezsporną część świadczenia zakład powinien spełnić w terminie przewidzianym w paragrafie poprzedzającym.
Art. 824 § 1. Jeżeli nie umówiono się inaczej , suma ubezpieczenia ustalona w umowie stanowi górną granicę odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń.
§ 2. Jeżeli po zawarciu umowy wartość ubezpieczonego mienia ulega zmniejszeniu, ubezpieczający może żądać odpowiedniego zmniejszenia sumy ubezpieczenia. Zmniejszenie sumy ubezpieczenia może także z tej samej przyczyny dokonać jednostronnie zakład ubezpieczeń, zawiadamiając o tym jednocześnie ubezpieczającego.
§ 3. Zmniejszenie sumy ubezpieczenia pociąga za sobą odpowiednie zmniejszenie skladki….
Jak widać zapisy kodeksu cywilnego nie rozgraniczają w przypadku odszkodowań i praw poszkodowanych czy jest to szkoda z odpowiedzialności cywilnej czy z zawartej umowy auto- casco. Kodeks cywilny jest tzw. aktem najwyższego rzędu i wszystkie zapisy umów auto- casco z zakresu odszkodowań muszą z nim być zgodne. Jeżeli nie byłyby zgodne to nie rodziłyby skutków prawnych. Tak więc każdy zapis w umowie auto- casco lub działanie ubezpieczyciela naruszające jeden z ww artykułów rodzi dla tego ubezpieczyciela skutki prawne- nieważność jego decyzji.
I w tym momencie właściwie mógłbym skończyć to opracowanie- zapisy kodeksu cywilnego są jasne i przejrzyste- tylko je stosować i egzekwować. Ale tak jak wiele rzeczy w naszym kraju tak i kodeks cywilny jest czytany „tak jak chce czytający”. Żeby nie być posądzony o to samo polecam wszystkim nie różnego rodzaju i „maści” interpretacje tylko stosowanie zapisów kodeksu tak jak one są- dosłownie- nie trzeba nic dodawać. Zapisy są oczywiste nawet dla laika w zakresie prawa- każda interpretacja to już w mojej ocenie niedopuszczalna manipulacja tym aktem prawnym.
Jak już wspomniałem ustawa o działalności ubezpieczeniowej potwierdziła tylko ww zapisy kodeksu cywilnego i obowiązek ich stosowania w działalności ubezpieczeniowej. Novum jest właściwie tylko bezwzględne ograniczenie czasu likwidacji szkody do 90 dni (poniżej tekst tego „najważniejszego” dla likwidacji szkód artykułu ustawy).
Każda firma ubezpieczeniowa opracowała praktycznie własne procedury likwidacji szkody. Właściwie zawsze sprowadzają się one do kilku podstawowych kroków:
przyjęcie dokumentów zgłoszenia szkody,
potwierdzenie okoliczności szkody,
kalkulacja wysokości odszkodowania,
Przyjęcie dokumentów opisane zostało w opracowaniu dotyczącym zgłoszenia szkody. Jedynym problemem, jaki pojawia się w tej części procedur likwidacyjnych jest tzw. potwierdzenie podpisu zgłaszającego szkodę lub składającego oświadczenie czy pełnomocnictwo. Niby to nic „problematycznego” a jednak i to za sprawą ubezpieczycieli. Bardzo często żąda się potwierdzenia podpisu czy dokumentu, na jakim złożony jest podpis właściciela pojazdu, przez notariusza. Można to jeszcze zrozumieć w przypadku, gdy firma ubezpieczeniowa nie ma swojego biura lub przedstawicielstwa w danym mieście lub miejscowości. Nie do przyjęcia (i całkowicie bezpodstawne a co za tym idzie bezprawne) jest żądanie takiej czynności w przypadku, gdy sam- osobiście właściciel pojazdu zgłasza się do biura ubezpieczyciela. Podobnie jak przy zgłaszaniu szkody to pracownik ubezpieczyciela ma możliwość a nawet obowiązek potwierdzenia takiego podpisu, podobnie jak robi to przyjmując zgłoszenie szkody (wtedy przecież nie wymaga się „potwierdzenia od notariusza” takiego podpisu- prawda?). Poza tym ważnym aspektem takiego „notarialnego potwierdzenia” jest związana z nim opłata- kto ją poniesie?- no bo chyba nie właściciel pojazdu- on przyszedł do biura ubezpieczyciela, okazał dowód osobisty, chce złożyć osobiście podpis- czego więcej potrzeba? Są też inne możliwości potwierdzania wiarygodności podpisu i nie musi to robić wcale notariusz. Może to zrobić np. urzędnik miejski, gminny czy osoba prowadząca działalność gospodarczą po wniesieniu stosownej opłaty skarbowej od takiej czynności (nakleić na potwierdzany dokument znaczki skarbowe). Zwracam uwagę, że ubezpieczyciel nie ma prawa odmówić wiarygodności takiego potwierdzenia o ile nie posiada dowodów na jego niewiarygodność. W przypadku kwestionowania takiej formy potwierdzenia podpisu zalecam żądanie na piśmie wyjaśnienia z podaniem powodu odmowy- zawsze wtedy taki dokument jest przyjmowany- już bez dyskusji.
To pierwszy przykład „utrudnień”, jakie pojawiają się przed poszkodowanym przy likwidacji szkody. Niestety będzie ich więcej a jak wykazuję należy je uznać za „małpią złośliwość” bo nie ma żadnych podstaw prawnych do takiego postępowania wobec poszkodowanego.
POTWIERDZENIE OKILICZNOŚCI ZDARZENIA
Ubezpieczyciel musi też potwierdzić okoliczności zdarzenia albo występując do policji (jeżeli interweniowała) albo kierując zapytanie do sprawcy. Bardzo często likwidatorzy „zapominają” bezpośrednio po otrzymaniu „do obróbki” dokumentów wystąpić do sprawcy lub policji ze stosownym zapytaniem. Zapytanie takie jest np. wysyłane tuż przed upływem 30 dnia od zgłoszenia szkody. Na pytanie poszkodowanego: kiedy otrzymam pieniądze- usłyszy on: „…jeszcze nie ma potwierdzenia od sprawcy (policji)…”. Powody takiego postępowania mogą być tylko dwa: likwidator po prostu przy dużej liczbie spraw „nie wyrobił się” albo miał polecenie „poobracać moimi pieniędzmi” (chodzi o przetrzymanie na koncie bankowym firmy) jak tylko długo można będzie. Widać tutaj, że w ogóle nie zakładam złej woli likwidatora. Głównym problemem jest organizacja pracy ubezpieczycieli- ale co to obchodzi poszkodowanego (tym bardziej, że jest wyrok Sądu Najwyższego, który nakłada na ubezpieczycieli obowiązek działania profesjonalnego- dotyczy to także organizacji pracy w celu wywiązania się w ustawowych terminach z nałożonych obowiązków).
Problemem jest też nie zgłaszanie się sprawcy na wezwanie firmy. Często uważa on, że skoro złożył na miejscu kolizji oświadczenie albo była policja to już nic go nie obchodzi. W takiej sytuacji to niestety poszkodowany (chociaż mogłaby to robić w jego imieniu firma ubezpieczeniowa, ale z praktyki wiem że nie robi) musi doprowadzić do pojawienia się w firmie ubezpieczeniowej sprawcy. Można to zrobić wzywając go na piśmie do naprawienia szkody osobiście- bo wskazana przez niego firma nie chce tego zrobić, grożąc dodatkowymi kosztami np. sprawy sądowej czy adwokata. Trzeba tu pamiętać, że ubezpieczyciel jest tylko wykonawcą woli sprawcy- płatnikiem wskazanym przez tego sprawcę. To sprawca, osobiście powinien nam pokryć straty. Winnym spowodowania szkody jest sprawca a nie ubezpieczyciel. Niestety innych mechanizmów (zgodnych z prawem) dających możliwość wyegzekwowania obowiązku potwierdzenia okoliczności zdarzenia przez sprawcę nie ma. Zwracam uwagę, że takie potwierdzenie jest również niezbędne nawet, gdy na miejscu zdarzenia interweniowała policja.
Często zdarza się, że firma ubezpieczeniowa kwestionuje same okoliczności zdarzenia. Sprawa ta to kolejny problem w likwidacji szkody. Zmiana oświadczenia przez sprawcę to „drobny pryszcz”. Gorzej jest gdy osoby zatrudniane przez firmę kwestionują samo zdarzenie- twierdzą, że nie doszło do niego w okolicznościach podanych przez uczestników. Generalnie w takich sytuacjach funkcjonuje u ubezpieczycieli (nie wszystkich) zasada: dajcie mi człowieka to paragraf na niego znajdę. Ja albo mam pecha (albo szczęście- każdy inaczej to określi), że osoby trafiające do mnie były potraktowane w ten właśnie sposób. Że były źle „osądzone” przez ubezpieczycieli świadczą późniejsze wyroki sądowe.
Ostatnio w czasie jednej z rozpraw karnych sędzia zapytał się oskarżonego, dlaczego sam zlecił wykonanie niezależnej opinii w tej sprawie. Wiele mówi się o jakości naszego sądownictwa. To pytanie jednak było jakby nie z tej epoki. A co, oskarżony miał czekać jak go skażą i „zetną”. Miał biernie czekać na wyrok? Jeżeli doda się do tego np. reportaż w TVN o nierzetelnych biegłych sądowych w Krakowie, jeżeli doda się przykłady z moich opracowań to co ten człowiek miał zrobić?- poddać się bez walki? Skoro ubezpieczyciele mogą powoływać rzeczoznawców to czy nie jest przez poszkodowanego realizacją art. 6 kodeksu cywilnego („… ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu wywodzi skutki prawne…”) powołanie niezależnego rzeczoznawcy?
Zawsze będę powtarzał- mamy prawo przedstawiać swoje racje. Marny materiał dowodowy (a taki najczęściej znajduje się w aktach szkodowych) to marna opinia. To najczęściej na podstawie takich „opinii” ubezpieczyciele (i wiem to z własnej praktyki, mam nawet kopie takich „opinii”) kierują sprawy do prokuratury oskarżając poszkodowanego o próbę wyłudzenia odszkodowania. Mamy prawo a nawet obowiązek przedstawiać swoje racje, dowodzić ich. Polacy to nie naród „ciemny”, poziom naszej wiedzy stale się podnosi a oczekiwanie, że będzie tak jak „za komuny” gdzie nikomu, nic nie wolno było wiedzieć czy powiedzieć dowodzi tylko, że właśnie liczy się na niewiedzę aby zwyczajnie chce się oszukać tego poszkodowanego.
Stałym problemem jest często „niedowidzenie” niektórych uszkodzeń przez opisującego pojazd pracownika ubezpieczyciela. Nie będę pisał tu o przyczynach „wad wzroku” u tych osób. Są one aż nadto oczywiste i zrozumiale. Dla ścisłości dodam tylko jeszcze jedno słowo: niekompetencja (należy czytać: brak wiedzy technicznej).
W ostatnim czasie „rewelacyjną” pod tym względem firmą w Łodzi jest COMPENSA. Zdecydowałam się podać nazwę tej firmy bo praktycznie nie ma dnia aby nie trafiał do mnie jeden lub dwóch poszkodowanych z problemami związanymi z likwidacją szkody w tej firmie. Jej pracownicy (na pieczątce jest napis: rzeczoznawca- AUTO EKSPERT) potrafią nawet po 3- krotnych oględzinach (były pisemne wnioski o oględziny dodatkowe) nie opisać wszystkich uszkodzeń widocznych nawet dla „ślepego”- np. rozerwana deska rozdzielcza od poduszki gazowej, która zadziałała w tej kolizji. W innych firmach się to też zdarza, ale w COMPENSIE to „standard”. Poza tym używanie tytułu „rzeczoznawca” (swoją drogą, to praktycznie dziś każdy może sam nadać sobie taki „tytuł”- nawet firma jednoosobowa i firma „krzak”. Uważam jednak, że tylko taki tytuł nadany przez legalnie działające Stowarzyszenie Rzeczoznawców wskazuje, że mamy do czynienia z fachowcem- korzystajmy więc z usług rzeczoznawców zrzeszonych w Stowarzyszeniach- tam przynajmniej jest kontrola nad tym co i jak się opisuje) wprowadza w błąd poszkodowanego- sugeruje mu się, że to jest specjalista a jak jest faktycznie? Przez takich „fachowców” podważany jest tylko autorytet takiego słowa i prestiż zawodu rzeczoznawcy. Rozumiem, że można spierać się o pochodzenie i związek uszkodzenia z kolizją, ale w tak oczywistych sprawach (rozerwanie deski jest możliwym-typowym uszkodzeniem po zadziałaniu poduszki gazowej) potrzebna jest wyłącznie wiedza i praktyka rzeczoznawcza- w tym przypadku pracownikowi ubezpieczyciela tego zabrakło (a proszę mi wierzyć konsekwencje finansowe dla ubezpieczyciela będą i to nie małe- poszkodowany strasznie „wkurzył się” na tego ubezpieczyciela) a likwidator używa teraz argumentu braku w opisie uszkodzeń tego elementu, aby odmówić zapłaty za niego (a gdzie dokumentacja fotograficzna wykonana przez tego „rzeczoznawcę”?- może jest takiej samej wartości jak opis?).
Co robić w przypadku obsługiwania nas przez „inwalidę- ślepca”? Niestety trzeba wzywać ubezpieczyciela do oględzin dodatkowych- i to na piśmie, wyznaczając termin (żeby nie trwało to oczekiwanie w nieskończoność). Wzór takiego wniosku jest również na podanej wcześniej stronie internetowej. Powodów kolejnego wezwania do oględzin pojazdu może być wiele, np. ujawnienie się po rozmontowaniu (no właśnie- prosta sprawa: rozebranie czy rozmontowanie? Niby słowo podobne ale przecież „rozebrać” można np. kogoś-osobę. Zalecam dokładną lekturę opisów uszkodzeń. Już po nich widać czy mamy do czynienia z fachowcem „samochodziarzem” czy np. przyuczonym krawcem lub hydraulikiem używającym słowa: „klapa”, teatrologiem- „maska” lub weterynarzem- „wąż” itd.) innych, nie widocznych wcześniej uszkodzeń. Może trochę zadziałam tu na niekorzyść rzeczoznawców- tych prawdziwych, ale poszkodowani powinni szanować swoje pieniądze- niech swoją pracę robią ci, za których utrzymanie płacimy w składce przy opłacaniu polisy (pracownicy ubezpieczycieli)- niech oni dobrze wykonują swoją pracę- nawet 5 razy, ale niech ją robią do końca.
Może jednak okazać się, że nasza „anielska cierpliwość” wyczerpała się. Wtedy opinia niezależnego rzeczoznawcy jest niezbędna. Gdzie go znaleźć? Można i w internecie na stronie www.autoconsulting.com.pl. Podałem tu stronę mojego Stowarzyszenia bo mogę powiedzieć (jako członek Zarząd), że staramy się kontrolować jakość opinii naszych rzeczoznawców. W przypadku „sprzeniewierzenia się” zasadom rzetelności i niezależności osoba taka usuwana jest z listy natychmiast. Dlatego ta lista jest zawsze aktualna. Każde Stowarzyszenie winno odpowiadać za to co robią zrzeszeni w nim rzeczoznawcy.
Nie oznacza to, że tylko rzeczoznawcy AUTO CONSULTINGU są najlepsi i najrzetelniejsi. To jakość opinii rzeczoznawcy wskazuje kto to jest, i nie ma tu znaczenia „szyld” czy nazwa Stowarzyszenia- każda nazwa i każde Stowarzyszenie ma w swoich szeregach dobrych fachowców- klient musi ich tylko poszukać. Znam chyba nieźle rynek usług rzeczoznawczych (nie tylko w Łodzi) i moja wiedza w tym temacie wynika z analiz opinii rzeczoznawczych jakie do mnie trafiają (vide nr. 9/2004 „Gazety Ubepieczeniowej”). Mając wpływ na to co dzieje się w moim Stowarzyszeniu wiem, że dąży ono do pełnej niezależności rzeczoznawców (tak jak jest to już „na zachodzie”) w nim skupionych. Nie ma (nie powinno mieć- taka jest jednak rzeczywistość) znaczenia kto jest zleceniodawcą opinii. Musi ona być rzetelna, uczciwa i profesjonalna- obiektywna. Co najwyżej (przynajmniej ja tak robię) odmawia się wydania opinii w sprawach „wątpliwych” jak również takich w których (jak „wyczuwam”) ich treść może nie być zgodna z oczekiwaniami zleceniodawcy. Z przykrością muszę stwierdzić, że daleko nam pod tym względem do Europy. W dodatku do „Gazety Ubezpieczeniowej” z dnia 2 marca 2004 podałem przykłady potwierdzające jak daleko mamy jeszcze do takich europejskich standardów. Czekanie z „założonymi rękami” nic nie da, ale to od poszkodowanych- klientów zależy, kto zostanie na rynku usług rzeczoznawczych. Przestrzegam przed korzystaniem z usług rzeczoznawców (również tych stowarzyszonych- o innych w ogóle nie myślę), którzy „ochoczo” opisują to, co wskaże mu poszkodowany, którzy opowiadają ile to można jeszcze z takiej szkody „wyciągnąć”- to jest nieprawda. Taka osoba już na początku swojej pracy daje dowód, że nie będzie obiektywna. Rzeczoznawca ma opisać i zakwalifikować uszkodzenia zgodnie z normami i zasadami rzeczoznawstwa- nic więcej. Również szacując szkodę, posługując się takim narzędziem jak program AUDATEX (w mojej ocenie najlepszy, najdokładniejszy i najbardziej profesjonalny z funkcjonujących obecnie na rynku) rzeczoznawca musi bezwzględnie stosować normy producenta, ale również uwzględniać praktykę warsztatową. Niestety, nawet najbardziej renomowana sala wykładowa czy uczelnia nie da tego co praktyka w zakładach blacharsko- lakierniczych. Naprawiać pojazdów nie da się na ekranie monitora- trzeba wiedzieć fizycznie jak to się robi i ile czasu to faktycznie zajmuje.
Ta przydługa może informacja o rzeczoznawcach jest istotna i kluczowa w całej sprawie. Pamiętać należy, że często sprawy o odszkodowanie kończą się rozstrzygnięciem sądowym. Idąc do sądu z opinią, która „dała nadzieję” a nie jest na odpowiednim poziomie technicznym i merytorycznym, przegramy sprawę na pewno- poniesiemy koszty bez najmniejszych szans na ich zwrot.
KALKULACJA WYSOKOŚCI ODSZKODOWANIA
Ten „dział” w procesie likwidacji szkody można by właściwie opisać jednym zdaniem: kalkulowanie wysokości odszkodowania musi odbywać się w oparciu o kodeks cywilny. Chodzi tu o stosowanie obowiązujących norm i zasad. Niby proste, ale w naszych realiach już nie jest to proste.
Dokładniej problem szacowania szkody opisany będzie przeze mnie w innym artykule pt. „Szacowanie szkody”.
Generalnie, jeżeli poszkodowany nie złoży własnego roszczenia, ubezpieczyciel sam szacuje koszty naprawienia pojazdu (o ile naprawa jest ekonomicznie uzasadnione) lub ustala wysokość szkody majątkowej tzw. metodą szkody całkowitej (wypłata kwoty odpowiadającej procentowemu stopniowi zniszczenia pojazdu w relacji do jego wartości przed szkodą). W przypadku zastosowania zasad związanych z rozliczeniem szkody metodą szkody całkowitej wiele osób uważa, że winno otrzymać 70% wartości pojazdu. Jest to błędne myślenie. Liczba 70% pojawiła się do określenia górnej granicy kosztów naprawy. Naprawiając w serwisie, przy użyciu nowych i firmowanych części koszt naprawy może przekroczyć te 70%- przyjęto, że w takim przypadku z ekonomicznego punktu widzenia taka naprawa jest nieopłacalna. Poszkodowanemu wypłaca się wtedy kwotę wynikającą z procentu w jakim jego pojazd jest uszkodzony, pozostawiając „wrak” do zagospodarowania we własnym zakresie.
Czy poszkodowany musi godzić się na takie rozliczenie, co i jak udowodnić ubezpieczycielowi oraz odpowiedzi na wiele innych pytań z tej tematyki opisane będzie we wspomnianym już wcześniej artykule.
WYPŁATA ODSZKODOWANIA- TERMIN I SPOSÓB
Nie będę „odkrywczy” jeżeli napiszę, że i tu obowiązuje ubezpieczycieli kodeks cywilny.
Najważniejszą sprawą wydaje się być termin tej wypłaty. Klient chciałby jak najszybciej otrzymać odszkodowanie i rozpocząć naprawę- zdecydowana większość poszkodowanych nie dysponuje żadnymi funduszami aby zainwestować w taką naprawę- czeka na odszkodowanie. Kodeks cywilny w art. 817 (zapisy tego artykułu „przeniesiono” do ustaw ubezpieczeniowych) mówi wyraźnie o obowiązku wypłacenia odszkodowania w terminie 30 dni od zgłoszenia szkody a zapisy w ustawie ubezpieczeniowej nakładają dodatkowo obowiązek pisemnego poinformowania poszkodowanego o powodach niemożności dokonania wypłaty w przypadku gdy ubezpieczyciel nie może wywiązać się z tego obowiązku. „Niemożność” wywiązania się z tego obowiązku związana jest najczęściej z podejrzeniem o próbę wyłudzenia odszkodowania (może to wiązać się z postępowaniem prokuratorskim lub sądowym) lub brak potwierdzenia przez sprawcę okoliczności zdarzenia. Trzeba jednak zawsze pilnować aby w ciągu tych 30 dni dostać, na piśmie stanowisko ubezpieczyciela. Nie może on w swojej decyzji- wyjaśnieniu jako powód zwłoki podać, że np. „…prowadzi czynności wyjaśniające….”- to nie jest podanie powodów z jakich nie wypłaca on odszkodowania. Powodem jest np. brak potwierdzenia przez sprawcę okoliczności czy stwierdzenie, że „…rozmiar i charakter uszkodzeń wskazują, że mogły powstać w innych okolicznościach…”. Dla poszkodowanego będzie to sygnał, że „coś jest ze sprawą nie tak”.
Generalnie zalecam moim klientom powstrzymanie się od naprawienia pojazdu (nawet rozpoczęcia naprawy) do chwili otrzymania pierwszych pieniędzy od ubezpieczyciela. Chodzi o to aby nie pozbawić się dowodów w sprawie, żeby powołany niezależny rzeczoznawca mógł ustalić jak to było z tą kolizją. Bardzo często pracownicy ubezpieczycieli „pomijają” istotne ślady i dowody na pojeździe. Po oględzinach poszkodowany bardzo często słyszy: „…można już naprawiać…” a potem, gdy pojazd jest już naprawiony nierzadko słyszy: „…uszkodzenia na obu pojazdach nie pasują do siebie…”- i co ma zrobić?- jak udowodnić swoją rację?- przecież pojazd jest naprawiony, nie ma żadnych śladów kolizji.
Ustawa ubezpieczeniowa jednoznacznie ograniczyła czas „badania sprawy” przez ubezpieczycieli do 90 dni. Do stycznia 2004 bardzo często takie postępowania trwały i pół (albo więcej) roku- nie były to wcale rzadkie przypadki.
Kolejnym problemem jest sprawa wypłaty odszkodowania z podatkiem VAT lub bez niego. Sytuacja jest prosta gdy chodzi o osoby mogące w związku z użytkowaniem pojazdu odliczyć w prowadzonej działalności taki podatek- tu kwota wypłaty netto nie budzi wątpliwości. Istnieją jednak wyroki Sądu Najwyższego, które mówią o tym, że w innych przypadkach odszkodowanie musi zawierać podatek VAT. Co więcej to orzecznictwo nie wiąże wypłaty odszkodowania z koniecznością posiadania rachunków lub faktur. Polskie prawo w ogóle nie mówi o takim obowiązku- trzeba o tym pamiętać. Wystarczy więc „wyszacować” wysokość poniesionej szkody- np. złożyć ubezpieczycielowi kosztorys jako swoje roszczenie w sprawie. W takiej sytuacji ubezpieczyciel ma obowiązek odnieść się do tego roszczenia- powtarzam: nie ma prawa uzależniać wypłaty kwoty-odszkodowania widniejącej na naszym kosztorysie od posiadania faktur.
Ostatnio zauważyłem, że wiele firm umieszcza w warunkach auto- casco zapisy o tym, że w przypadku braku rachunków za naprawę odszkodowanie wypłaca się w kwocie netto. To działanie jest już zgodne z prawem. Umowa AC jest umową cywilno- prawną, strony ustaliły takie warunki i muszą się do zapisów tych stosować. To samo dotyczy sprawy nie wypłacania odszkodowania za utratę wartości rynkowej pojazdu po kolizji. Orzecznictwo Sądu Najwyższego nie rozgraniczało tu czy szkoda jest z tytułu OC czy AC- pojazd zawsze traci na wartości po kolizji i zobowiązany (ubezpieczyciel) winien taką stratę pokryć… o ile nie umówiono się inaczej (umowa AC).
Pamiętać należy również o odsetkach za zwlokę w spełnieniu świadczenia. Może to być argument „mobilizujący” ubezpieczyciela do intensywniejszej pracy nad szkodą.
Odszkodowanie odbiera zawsze właściciel pojazdu lub osoba przez niego upoważniona. W przypadku, gdy na pojeździe ustanowiony jest zastaw lub jest to pojazd leasingowany to bank lub leasing może przejąć tę kwotę. Mogą te instytucje zrezygnować z tego prawa i upoważnić użytkownika do odbioru pieniędzy (co często się dzieje bo i bank i leasing woli mieć zabezpieczenie kredytu w formie naprawionego pojazdu niż pieniędzy i nie spłaconego zobowiązania).
(w najbliższym czasie pojawią się dalsze opracowania nt. szacowania wysokości szkody majątkowej i porady jak oraz gdzie naprawiać pojazdy po kolizjach drogowych)