Source: https://issuu.com/szyblik/docs/ingo_09_maj
Timestamp: 2017-08-17 09:48:28
Legal References Found: art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 5
 art. 91
 art. 91
 art. 2
 art. 353

Document Content:
Info NGO 9 by Beata Iwona - issuu
Przeczytaj i podaj dalej! Coś się wymyśli…
Nasze życie zaczyna się kończyć w dniu, w którym zaczynamy przemilczać ważne tematy — Martin Luther King Jr. www.podaj-dalej.org, nr 5(9)/2012, 16 maja 2012, nakład: 1500 egz., ISSN 2083-6554, gazeta bezpłatna
Czy powstanie czwarty sektor? Ekonomia społeczna ma być lekiem na kryzys w Europie. Jak mówią specjaliści, działania na rzecz wspierania przedsiębiorczości społecznej obrazują nowe podejście unijnych technokratów do rozwiązywania problemów społeczno-gospodarczo-politycznych. A decyzje podejmowane w Brukseli czy Strassburgu mają wpływ na to, co dzieje się w naszym otoczeniu. Również i w Lubuskiem toczy się rozmowa o tym, jak ekonomia społeczna może pomóc rozwiązywać nasze problemy. Czy będziemy umieli wykorzystać szanse jakie daje? Koncepcję mówiącą, że podmioty ekonomii społecznej powinny stać się tak ważną częścią naszego życia społecznego, by można było mówić o powstaniu czwartego sektora, przedstawił Krzysztof Więckiewicz, Dyrektor Departamentu Pożytku Publicznego w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Omówił ją podczas konferencji „Społeczna, nie tylko rynkowa – gospodarka społeczna w województwie lubuskim w perspektywie 2020 r.”, która odbyła się w Zielonej Górze 26 i 27 kwietnia. Przypomnijmy, że pozostałe trzy sektory państwa to: rynkowy – tworzony przez podmioty nastawione na zysk, publiczny – czyli rząd, samorząd i ich agendy oraz ochotniczy, zwany pozarządowym – którego przedstawicielami są organizacje działające non-profit, opierające działalność na idei samopomocy i aktywizmu. Czwartym miałyby być przedsiębiorstwa ekonomii społecznej. Najbardziej popularna i często stosowana w odniesieniu do przedsiębiorstwa społecznego jest definicja europejskiej sieci badawczej EMES (European Research Network). Według niej za przedsiębiorstwo społeczne uznaje się działalność o celach głównie społecznych, której zyski w założeniu są reinwestowane w jej cele lub we wspólnotę. Nie działa ona po to, aby maksymalizować zyski lub zwiększać dochody udziałowców czy też właścicieli. Podmioty takie funkcjonują na styku trzech pozostałych sektorów. Jak przedstawiał K. Więckiewicz, aby mogły wydajnie i skutecznie funkcjonować potrzebna jest długofalowa polityka mająca na celu jego wspieranie. I taka nowa polityka
W numerze Jak obudzić w nas energię? W tym numerze prezentujemy prace plastyczne dzieci, które zostały nagrodzone w konkursie „Wyzwalamy społeczną energię”, zorganizowanym przez Fundację na rzecz Collegium Polonicum, Punkt Europe Direct oraz Regionalny Ośrodek EFS w Zielonej Górze. Uczniowie szkół podstawowych przy wykorzystaniu różnych technik plastycznych pokazali, ile sił drzemie w każdym z nas. Bo żadne działanie podejmowane dla innych, nie jest niepotrzebne!
Zamówienia publiczne Organizacje pozarządowe korzystające – zazwyczaj poprzez dotacje – ze środków publicznych często nie mają pewności, czy samorząd lub administracja centralna nie może narzucić, np. w umowie dotacyjnej, obowiązku korzystania z któregoś z trybów zamówień publicznych opisanych w ustawie PZP. Które zapisy ustawy są ważne dla organizacji? Str. 4
Jestem dla ludzi Działalność społeczna nauczyła mnie także tego, że najważniejsze są konkrety. Można w nieskończoność rozmawiać o ideach, rozważać za i przeciw ale ja wychodzę z założenia, że świadczą o mnie nie słowa, ale czyny. Czasem jest tak, że urzędnicy z pewnym dystansem podchodzą do organizacji pozarządowych. Wtedy przekonuję ich, że osoby działające w III sektorze są pozytywnie „zakręcone”, z korzyścią dla lokalnego środowiska i warto to wykorzystać. Rozmowa z Danutą Madej, wicestarostą Powiatu Żarskiego. Str. 7
Jedna przestrzeń miejska
Autor: Julia Chabasińska, I miejsce w konkursie „Wyzwalamy społeczną energię” w kategorii klas IV- VI, SP nr 1 w Gorzowie Wielkopolskim
społeczna właśnie powstaje. Według niej, państwo ma być menadżerem tego, co inne podmioty mogą robić, wykorzystując potencjał partnerstw. Dobre rządzenie, czyli good goverment to sprawne współrządzenie z obywatelami (zorganizowanymi, czy zrzeszonymi w jakiś sposób), poprzez podejmowanie zbiorowych porozumień, opartych na zaufaniu. Zgodnie z tymi założeniami, pomoc osobom wykluczonym ma opierać się na zasadzie wyzwalania do działań, a nie zachęcania do korzystania z dobrodziejstw socjalnych. Według K. Więckiewicza, możliwe jest wytworzenie takiego typu społeczeństwa, w którym podejmowanie pracy jest wartością, nie ma potrzeby nadzoru państwa, a podstawą relacji
między obywatelami jest solidarność. Nazywa się ono workfare society. Nie chodzi o to, żeby sektory ze sobą konkurowały, a raczej się uzupełniały. Jak mówi Tomasz Sadowski, twórca poznańskiej Fundacji Pomocy Wzajemnej „Barka”, dzisiejsza ekonomia społeczna, to nie działania skierowane na budowę autonomicznego sektora poza rządem ale na budowę, albo raczej odbudowę konstytucyjnej podstawy ustroju – społecznej gospodarki rynkowej. Takiej, która realizuje cele zarówno społeczne, jak i rynkowe. Zaspokaja potrzeby obywateli, wspólnot lokalnych, a jednocześnie daje przyjazną pracę bez wyzysku. Tym jest właśnie ekonomia społeczna.
Przykaz idzie z góry A przykład zza miedzy. Właśnie z doświadczeń województwa wielkopolskiego i działającej na jego terenie „Barki” korzystali i korzystać nadal mają Lubuszanie. Barka zainicjowała i prowadzi rozmowy w dwóch lubuskich miastach – Dobiegniewie i Nowej Soli. Ich celem jest powołanie partnerstwa lokalnego, współpracującego przy rozwiązywaniu problemów. Efektem działającego od 1,5 roku partnerstwa w Dobiegniewie jest powstanie Centrum Integracji Społecznej oraz rynku usług dla niego.
Dokończenie > strona 3
Czy wiesz, gdzie leży Słubfurt? Pewnie nie wiesz też, że główna olimpiada w 2008 roku nie odbyła się w Pekinie, tylko na pograniczu polsko - niemieckim. Miasta Słubfurt i Gubien wystartowały przeciwko sobie w jednych zawodach sportowych. – Nazwaliśmy to „OLYMPIADA” i odbywała się pod mostem – śmieje się Michael. – Wynajęliśmy budynki przejścia granicznego na moście. Tam powstał ratusz, a do zabawy przystąpili burmistrzowie Słubic i Frankfurtu. Był też burmistrz Słubfurtu Władysław Müller, tylko dziwnym trafem nikt go jakoś nie mógł spotkać – dodaje. Str. 8-9
WWW a fundraising Jak sprawić, żeby strona internetowa stała się pomocnym narzędziem w komunikacji z potencjalnymi darczyńcami, radzi Aleksandra Kiełczewska z wiceprezeska zarządu Fundacji anioły Filantropii. Istnieje założenie, że darczyńca niejako „sam się domyśli”, iż organizacji należy pomóc. Niestety to założenie jest błędne. Nie domyśli się choćby nawet organizacja robiła najlepsze rzeczy na świecie. Ponad 60% badanych, którzy nie wspierają ﬁnansowo NGO przyznaje, że przyczyna tkwi w bardzo prostym fakcie: nikt ich nie poprosił. Str. 14
Info NGO Miesięcznik Lubuskich Organizacji Pozarządowych
nr 5 (9)/2012
Sklep, który nie zarabia na siebie… … ale dla innych. W Zielonej Górze powstał sklep charytatywny, druga tego rodzaju inicjatywa w naszym województwie. Prowadzą go dwie organizacje pozarządowe: Fundacja Misericordia i Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. Dochód ze sklepu przeznaczony będzie na pomoc najuboższym i potrzebującym. - Idea sklepu charytatywnego jest bardzo prosta – wyjaśnia Anna Maria Fedurek, rzecznik prasowy Caritas. Zgromadzone są w nim rzeczy podarowane przez osoby prywatne, firmy czy instytucje. Wszystko jest do nabycia po stosunkowo niskich cenach, niejednokrotnie są to przedmioty unikatowe, z tzw. duszą. Konkurencyjność cen jest możliwa właśnie dzięki temu, że wkład sklepu w nabycie produktów wystawionych na sprzedaż jest niemal zerowy – tłumaczy. Jakiego typu towary można w sklepie kupić, lub przekazać na jego rzecz? Są to m.in. książki, płyty, lampy, zegary, porcelanę, odzież, obuwie, torebki, biżuteria, obrazy, antyki.
Dary, będące w dobrym stanie, można przynosić do sklepu w godzinach jego otwarcia. Sklep mieści się przy Alei Niepodległości w Zielonej Górze (przy parafii pw. Najświętszego Zbawiciela). Czynny jest od poniedziałku do piątku w godzinach od 12:00 do 18:00. Podobny sklep - „Nasz Dom” mieści się w budynku starego dworca kolejowego w Zbąszynku. Prowadzony jest przez Fundację „Nasz Dom” z Lutola Mokrego. Zgromadzone w nim przedmioty pochodzą ze Szwecji. Czynny jest w środy w godz. 14.00-17.00 i soboty w godz. 10.00-13.00. kbp.
Autor: Gracjan Kołoszyc, II miejsce w konkursie „Wyzwalamy społeczną energię” w kategorii klas I- III, Szkoła Podstawowa w Kunowicach
Szkolenie w euroregionie Stowarzyszenie Gmin Polskich Euroregionu Pro Europa Viadrina rozpoczyna cykl szkoleń dotyczących zasad realizacji projektów w ramach Funduszu Małych Projektów i Projektów Sieciowych z Programu Operacyjnego Polska (Województwo Lubuskie) - Brandenburgia 2007- 2013 w ramach Europejskiej Współpracy Terytorialnej w Euroregionie „Pro Europa Viadrina”.
Tajemnica ekonomi społecznej
dr Krzysztof Wojciechowski, Prezes Fundacji na rzecz Collegium Polonicum
Czym jest ekonomia społeczna? Jest to sytuacja, w której dziewczyna po poprawczaku, zamiast iść pod latarnię, daje się namówić by pod czujnym okiem opiekuna i z pożyczonym kapitałem startowym nauczyć się na maszynie dziewiarskiej robić w domu swetry. Ekonomia społeczna to sytuacja, w której anonimowy alkoholik zamiast do końca swego życia błądzić w trójkącie piekło rodzinne – szpital - poradnia AA, znajduje fachowego doradcę i wraz z kilkoma innymi zakłada spółdzielnię malującą mieszkania. Ekonomia społeczna to umiejętność społeczeństwa obejmowania opieką i włączania w proces wytwarzania wartości tych, którzy w warunkach wolnego rynku i światopoglądowego indywidualizmu nigdy by żadnej wartości nie wytworzyli. Ekonomia społeczna nie jest nieodkrytym źródłem zysku. Jako interes jest deficytowa. Trzeba do niej dokładać sporo ludzkiej energii i nieco pieniędzy. Ale w ogólnym bilansie jest to opłacalne: wciągnięcie człowieka w obręb ekonomii społecznej jest per saldo znacznie tańsze niż płacenie za jego izolację, nieudacznictwo, penalizację, choroby
itd. Niestety, nie wielu to rozumie. I niewielu jest w stanie tak ustawić mechanizmy społeczne, aby ekonomia społeczna kwitła. Są kraje, na przykład Włochy czy Holandia, gdzie ekonomia społeczna osiąga znaczny procent (ponoć 9%) globalnego obrotu ekonomicznego. W Polsce ekonomia społeczna jest w powijakach. A w województwie lubuskim puszcza dopiero pierwsze kiełki. Jak je pielęgnować? Żelazna zasada brzmi: Kiełki podlewa się nie roztworem urzędniczej rutyny lecz żywą energią ludzką! Ekonomii społecznej nie da się wykreować „ukazami”. Owszem, państwo bądź samorządy muszą stworzyć odpowiednie przepisy i znaleźć konieczne drobne. Ale ów zasadniczy impuls - przeciągnąć kogoś ze sfery zwątpienia do sfery nadziei, z obszaru bierności w obszar aktywności, z gestu wyciągniętej ręki w gest ręki biorącej narzędzie – może wypłynąć tylko od żywego, autentycznego i bezinteresownego człowieka. Zatem ekonomia społeczna to szukać, znajdywać, ochraniać i ośmielać ludzi, którzy mają dar przemieniania innych. Proste, ale jakże obce naszemu myśleniu…
Podczas szkoleń zostaną omówione wytyczne oraz wnioski wraz z załącznikami. Jedna instytucja może wysłać maksymalnie dwie osoby.
Harmonogram szkoleń: 16.05.2012 r., Gorzów Wlkp., Euroregion Pro Europa Viadrina, ul. Nowa 5,
22.05.2012 r. Witnica, Żółty Pałacyk, ul. Sikorskiego 6, 29.05.2012 r. Drezdenko, Urząd Miejski, ul. Warszawska 1, 31.05.2012 r. Sulęcin, Dom Joannitów, ul. Młynarska 1, 05.06.2012 r. Rzepin, Urząd Miejski, ul. Plac Ratuszowy 1, 12.06.2012 r. Międzyrzecz, Urząd
Miejski, ul. Rynek 1. Materiały szkoleniowe i formularz zgłoszeniowe można pobrać ze strony: www.euroregion-viadrina.pl Kontakt: Biuro Euroregionu Pro Europa Viadrina, tel. 957358447, info@euroregion-viadrina.pl Opr.kbp
Na dobry początek Maskotka Taki tytuł nosi ogłoszony właśnie konkurs grantowy Fundacji Banku Gospodarstwa Krajowego im. J.K. Steczkowskiego. O dofinansowanie projektów edukacyjnych dla dzieci w wieku 2 - 5 lat mieszkających na terenach wiejskich i w miejscowościach do 20 tys. mieszkańców mogą ubiegać się podmioty niedziałające dla osiągnięcia zysku: stowarzyszenia, fundacje, świetlice wiejskie, biblioteki, domy kultury, przedszkola i pozostałe instytucje działające dla dobra publicznego, mające osobowość prawną. W konkursie dofinansowane będą projekty w dwóch ścieżkach: pierwsza to nowatorskie projekty w zakresie stymulowania rozwoju kierowane do dzieci w wieku 3-5 lat objęte już edukacją, natomiast druga obejmuje projekty mające na celu ułatwienie dostęp do edukacji w grupach rówieśniczych
dzieciom w wieku przedszkolnym (2-5 lat) które nie mają wcale lub mają utrudniony dostęp do edukacji. Projekty powinny uwzględniać zaangażowanie rodziców/ opiekunów w ich współtworzenie i realizację. Aby wziąć udział w konkursie należy zapoznać się z regulaminem, przygotować projekt i wypełnić formularz listu intencyjnego (pliki dostępne są na stronie www. fundacja-steczkowskiego.pl). Następnie dostarczyć przygotowany list intencyjny wydrukowany w 3 egzemplarzach na adres: Fundacja im. J.K. Steczkowskiego, Al. Jerozolimskie 7, 00-955 Warszawa do 29 maja 2012 r. (decyduje data stempla pocztowego).
Projekt może zostać wykonany w jakiejkolwiek technice malarskiej, za pomocą grafiki komputerowej, lub gotowej makiety maskotki. Co kojarzy się z naszym regionem? Czym warto chwalić się w kraju i za granicą? Marszałek Elżbieta Polak zaprasza do wzięcia udziału w konkursie, uruchomienia wyobraźni i kreatywności. Regulamin konkursu jest dostępny na stronie www.lubuskie.pl
Urząd Marszałkowski ogłosił konkurs, którego celem jest wyłonienie unikatowego, autorskiego projektu maskotki, pokazującej tożsamość województwa lubuskiego. Do wygrania 3 tys. zł.
Drugim będzie powołanie wielobranżowej spółdzielni socjalnej, stworzonej przez jedną osobę prawną (gminę Dobiegniew) oraz 5 osób fizycznych. Jak mówi Michał Nieroda, kierownik CIS-u, nie doszłoby do tego, gdyby nie spotkania organizowane przez „Barkę”, które pomogły zbudować świadomość wokół pojęcia ekonomii społecznej, bo wiedza na jej temat była nikła. W spotkaniach partnerstwa udział brali również radni, w efekcie uchwała o powołaniu CIS-u została podjęta jednogłośnie. Barbara Sadowska, współtwórczyni „Barki”, podczas wspomnianej wyżej konferencji entuzjastycznie przedstawiała, jakie efekty mogą dać lokalnemu społeczeństwu partnerstwa zadaniowe. Jej zdaniem zasadniczym problemem jest brak zintegrowania działań różnych instytucji, z których każda funkcjonuje w oparciu o przepisy odrębnej ustawy. – Dlatego warto usiąść razem do jednego stołu i porozmawiać o tym, jakie mamy problemy, jaki potencjał… aby razem stworzyć diagnozę lokalnego środowiska – mówiła. Konieczne jest przełamanie sektorowego nastawienia, a także zaprzestanie sprowadzania idei samorządności do sprawowania urzędu. Bo największą bolączką jest właśnie brak wspólnego myślenia.
Dlaczego nasz wójt tego nie rozumie? Takie pytanie często zadają osoby, które chciałyby na swoim terenie podjąć działania mające na celu powstanie podmiotów ekonomii społecznej. Często spotykają się z niezrozumieniem. Dlatego oprócz kulejącej współpracy, również brak
Czy powstanie czwarty sektor? poczucia wsparcia ze strony podmiotów, które powinny go udzielić oraz bariery mentalne – to kolejne przeszkody, na jakie napotyka młoda lubuska ekonomia społeczna. – Włodarzy miast powinno cieszyć, gdy ludzie chcą wziąć sprawy w swoje ręce. Powodem do radości nie powinien być tylko kolejny kilometr drogi oddany do użytku – mówił dr Mariusz Kwiatkowski, socjolog z Uniwersytetu Zielonogórskiego, kolejny mówca występujący podczas wspomnianej już konferencji. Jego zdaniem zmiana mentalna wśród elit społeczno-politycznych, choć trudna, jednak musi nastąpić. Kolejną barierą, na jaką napotykają entuzjaści ekonomii społecznej, jest brak instytucjonalnego wsparcia dla powstających podmiotów. To wkrótce ma się zmienić, gdyż w naszym województwie powstaną dwa Ośrodki Wspierania Ekonomii Społecznej – w Gorzowie i Zielonej Górze.
Z czegoś trzeba żyć Nie chodzi tylko o to, żeby powoływać spółdzielnie socjalne, ale również, żeby tworzyć dla nich rynek. Bo przecież muszą jakoś się utrzymać, czyli - zarabiać pieniądze. Są podmiotami, które muszą konkurować na rynku o zlecenia. Najczęściej zajmują się pracami najprostszymi – jak sprzątanie, utrzymanie zieleni, prace leśne. – Nasza spółdzielnia socjalna będzie zajmowała się realizacją usług niskopłatnych, które są nieatrakcyjne dla przedsiębiorców – mówi M. Nieroda z Dobiegniewa. Niektórzy spółdzielcy chcieliby robić coś więcej, niż sprzątać – trzeba przyznać, że spółdzielnie kojarzą się głównie z pracami porządkowymi. –
Spółdzielczość socjalna jest u nas w powijakach. Myślę, że zanim przejdziemy na wyższy poziom, musimy przejść przez etap sprzątania – uważa M. Nieroda. O działalności spółdzielni „Gorliczanin” podczas konferencji opowiadał Adam Polak, jej prezes. Spółdzielnia powstała w 2006 roku, jeszcze przed wejściem w życie stosownych przepisów. Pozyskują zlecenia prowadząc prace remontowe, porządkowe, a także od pewnego czasu działalność szkoleniową. Specjalizują się w renowacji cmentarzy z I Wojny Światowej, których na ich terenie jest sporo. Jest to nisza, w której nie mają konkurencji. Bo w pozostałych obszarach często nie mają szans na uzyskanie zlecenia przy rywalizacji ze strony dużych firm, np. budowlanych, często mających dostęp do tańszych materiałów. Właśnie nisze rynkowe są szansą dla spółdzielni socjalnych. Wykorzystując znajomość lokalnego środowiska, są w one stanie odnaleźć się one w takich działaniach, jakie są nieopłacalne dla innych. W badaniu nisz rynkowych, jako jednym z elementów wspierania podmiotów ekonomii społecznej, pomagają w Poznaniu specjaliści ze Stowarzyszenia na rzecz Spółdzielni Socjalnych, prowadzący Wielkopolski Ośrodek Ekonomii Społecznej. Jak mówił A. Polak, osoby zaradne, przedsiębiorcze mogą założyć działalność gospodarczą. Do spółdzielni natomiast trafiają osoby długotrwale bezrobotne, niezaradne, którym trudniej jest poradzić sobie na rynku. Biznes jednak rządzi się swoimi prawami, ostateczna decyzja należy do klienta.
Można faworyzować rozwiązywanie problemów W prawie zamówień publicznych istnieje zapis, zwany klauzulą społeczną, czyli możliwość wprowadzenia przez udzielającego zamówienia dodatkowych kryteriów społecznych, o ile nie naruszają one swobody wyboru. Warunkiem jest to, by kryteria odpowiadały na ważne potrzeby społeczne. Jednak niewiele samorządów z niej korzysta. Główną obawą jest zakwestionowanie zapisów zastosowanych w SIWS przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Jak wspominał podczas konferencji, Cezary Miżejewski, ekspert ds. ekonomii społecznej, jednym z działań mających na celu wspieranie podmiotów ES ma być właśnie przygotowanie modelowych dokumentów dla samorządów, we współpracy z izbami obrachunkowymi, tak aby nie obawiały się one stosować w specyfikacjach zamówień klauzul społecznych. Przykładem przecierania szlaków w tym temacie jest Ryszard Grüner, burmistrz Byczyny w Opolskiem. Zdecydował się on na stosowanie klauzul społecznych, gdyż, jak mówił, walka z bezrobociem, ubóstwem leży również w gestii miasta. – Nie można mówić, że tymi problemami powinien zajmować się tylko starosta. Zadaniem gminy jest tworzenie takich warunków, aby mogły powstawać miejsca pracy, a jednym z dostępnych narzędzi są klauzule społeczne – mówił R. Grüner. Ważne jest, żeby zastosowane zapisy były zgodne z zasadami, ale i z duchem ustawy o zamówieniach publicznych. Nie zezwala ona na zapisane wprost, że w przetargu ma wygrać spółdzielnia socjalna. Ale można zastosować
zapis zobowiązujący zwycięską firmę do zatrudnienia 5 bezrobotnych z terenu gminy do wykonania zleconego zadania. Jest to przydatne w szczególności przy dużych zamówieniach, na przykład robotach drogowych. Nie rozwiąże to problemu bezrobocia, ale kilku osobom umożliwi choćby czasowy powrót na rynek pracy. To jak brzmieć będzie zastosowana klauzula, zależy od składającego zamówienie. Jednak, jak zauważył R. Grüner, brakuje w tym temacie specjalistów, którzy mogliby doradzać. Dodajmy, że w 9-tysięcznej gminie Byczyna działają 4 spółdzielnie socjalne. – Powstawały one sukcesywnie. Pokazywała się jakaś nisza na rynku i znajdowały się osoby, które decydowały się na założenie spółdzielni. Jednak moim zdaniem ich rolą jest przygotowanie bezrobotnych do wejścia na otwarty rynek pracy. Są osoby, które po czasowym pobycie w spółdzielni znalazły pracę właśnie na rynku – opowiadał burmistrz Grüner. Czy nasi samorządowcy mogą sobie wyobrazić sytuację, że przetarg na mycie samochodów w urzędzie wojewódzkim wygrywa spółdzielnia socjalna? Że catering na organizowane spotkania i konferencje dostarczają panie pracujące w spółdzielni? Nie ma oczywiście mowy o jego gorszej jakości. Ale kryterium zamówienia nie jest tylko cena. Albo że, tak jak jest w Skwierzynie, urząd miejski (czy marszałkowski) jest sprzątany przez spółdzielnię? A podopieczni CIS-ów remontują elewacje tych urzędów i koszą trawniki przy nich? Także może przygotowują mapy ścieżek rowerowych? Oprowadzają wycieczki? Prowadzą punkty informacji turystycznej? Czy otworzymy dla nich rynek? Katarzyna Buchwald-Piotrowska
Oni będą działać lokalnie 15 maja w Fundacji na rzecz Collegium Polonicum odbyło się uroczysta rozdanie dotacji w ramach programu Działaj Lokalnie VII 2012. Tym razem doﬁnansowanie otrzymało 7 wniosków, którym przyświeca jeden cel – budowanie dobra wspólnego. Podczas spotkania wnioskodawcy otrzymali symboliczne czeki oraz materiały promocyjne programu. Były zdjęcia, uściski oraz czas na wspólne rozmowy przy kawie. Teraz czas na działanie. Do Fundacji na rzecz Collegium Polonicum jako Ośrodka Działaj Lokalnie wpłynęły 32 projekty na łączną kwotę 163 653,10 zł. Pula na granty wyniosła 30 000 zł. Jak wyjaśnia Karol Duer, koordynator programu z ramienia Fundacji, poziom wniosków był naprawdę wysoki. Zaledwie jeden wniosek został odrzucony na etapie oceny formalnej. Pozostałe 31 były oceniane przez komisję. W skład komisji weszli przedstawiciele sektora prywatnego, publicznego oraz organizacji pozarządowych. Każdy wniosek oceniany był przez dwóch losowo wy-
Działaj Lokalnie to program Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Realizowany jest od 2000 roku przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce. Program skierowany jest do organizacji i grup nieformalnych z miejscowości liczących do 20 tysięcy mieszkańców. Służy inicjowaniu aktywności obywatelskiej.
branych członków zgodnie z kartą oceny. - Oceniający nie mieli łatwej pracy, ponieważ każdy wniosek na pierwszy rzut oka wydaje się być
ciekawy. Trzeba jednak zwrócić uwagę, na jego spójność, trafność diagnozy potrzeb społeczności lokalnej oraz trwałość projektu. Było to duże wyzwanie dla komisji – tłumaczy K. Duer. Zdaniem Magdaleny Tokarskiej, dyrektora Fundacji na rzecz Collegium Polonicum, tak duże zainteresowanie programem Działaj Lokalnie świadczy o tym, że społeczeństwo obywatelskie powoli przestaje być tylko wzniosłą ideą a staje się rzeczywistością. - To świetnie, że są ludzie którym chce się chcieć - dodaje M. Tokarska.
Fundacja na rzecz Collegium Polonicum jest członkiem sieci 50 Ośrodków Działaj Lokalnie z całej Polski. Dotychczas w ramach sześciu
konkursów przyznaliśmy 52 dotacje na łączną kwotę 204 076 zł.
Laureaci Działaj Lokalnie 2012 Sołectwo Murzynowo - Budujemy park wiejski Rada Sołecka Sułów - Wieś piękniejsza - razem można wiele Towarzystwo Miłośników Polesia i Białkowa - Dziedzictwo, korzenie i wspomnienia łączą pokolenia Stowarzyszenie po PROstu - SZCZĘŚLIWI RODZICE – SZCZĘŚLIWE DZIECI – SZCZĘŚLIWSZY ŚWIAT! Przyjaciele Młodzieży przy Zespole Szkół Technicznych im.S.Lema w Skwierzynie - Klub Młodzieżowy Stowarzyszenie na rzecz Promocji i Rozwoju Glisna - W Gliśnie łączymy pokolenia! Stowarzyszenie Skarpa Gostchorze - Edukacja nad rzeką
Zamówienia publiczne a stowarzyszenia i fundacje Organizacje pozarządowe z zasady nie są zobowiązane do stosowania prawa zamówień publicznych. Jednak to, że korzystają z pieniędzy publicznych, np. kiedy otrzymują dotację od administracji, może narzucać im konieczność spełnienia różnych wymogów. Katalog podmiotów zobowiązanych do stosowania procedur udzielania zamówień publicznych określa art. 3 ustawy Prawo zamówień publicznych (zwanej dalej w tekście „ustawą PZP”). Pośród pomiotów tam wymienionych nie znajdujemy fundacji oraz stowarzyszeń. Organizacje pozarządowe są jednak zobowiązane do stosowania ustawy PZP, jeśli mają zamiar kupić coś lub zamówić jakąś usługę o określonej wartości za publiczne pieniądze, czyli udzielić zamówienia publicznego. Wydatkowanie bowiem dużych kwot pieniędzy, głównie publicznych, jest regulowane przez prawo i odbywa się w określonych trybach.. Ściśle rzecz biorąc, obowiązek taki powstaje w sytuacji, gdy fundacja, stowarzyszenie spełniają przesłanki zawarte w art. 3 ust. 1 pkt 5 ustawy PZP. Zgodnie z treścią tego przepisu podmioty inne niż jednostki sektora finansów publicznych (oraz państwowe jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej) zobowiązane są do stosowania ustawy PZP, gdy łącznie spełnione są następujące przesłanki: 1. Ponad 50% wartości udzielonego przez nie zamówienia (czyli wartości towaru lub usługi, które organizacja zamierza kupić) jest finansowane ze środków publicznych lub przez jednostki sektora finansów publicznych (i in. podmioty, o których mowa w art. 3 ust. 1 pkt 1-3 ustawy PZP). Definicja środków publicznych jest zawarta w art. 5 ustawy o finansach publicznych; dotacje na realizację zadań publicznych są finansowane ze środków publicznych. Mogą być przyznane zarówno przez rząd, samorząd czy Unię Europejską.. 2. Wartość zamówienia jest równa kwocie (lub ja przekracza), określonej w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów z 2009 r. w sprawie kwot wartości zamówień oraz konkursów (…),. Obecnie kwoty te wynoszą: 193 000 euro dla usług oraz 4 845 000 euro dla robót budowlanych. 3. Przedmiotem zamówienia są roboty budowlane obejmujące wykonanie czynności w zakresie inżynierii lądowej lub wodnej, budowy szpitali, obiektów sportowych, rekreacyjnych lub wypoczynkowych, budynków szkolnych, budynków szkół wyższych lub budynków wykorzystywanych przez administrację publiczną
lub usługi związane z takimi robotami budowlanymi.
Cena jako kryterium wyboru ofert
Co można narzucić umową
Wiele organizacji pozarządowych zadaje sobie pytanie, czy tzw. „wartości społeczne” mogą być brane pod uwagę w kontekście zamówień publicznych, czy też najważniejszym kryterium pozostaje cena. Pojęcie ceny nie jest zdefiniowane w ustawie PZP. Taką definicje zawiera ustawa z dnia 5 lipca 2001 r. o cenach – cena to wartość wyrażona w jednostkach pieniężnych, którą kupujący jest obowiązany zapłacić przedsiębiorcy za towar lub usługę. W cenie uwzględnia się podatek od towarów i usług oraz podatek akcyzowy (jeżeli na podlegają one obciążeniu podatkiem od towarów i usług oraz podatkiem akcyzowym). Dlatego zamawiający, porównując oferty, winien brać pod uwagę całkowitą kwotę, łącznie z podatkami. Cena nie musi być tak naprawdę jedynym kryterium – żaden z przepisów ustawy PZP nie nakłada na zamawiającego obowiązku wskazania jej jako jedynego kryterium oceny ofert. Zgodnie z treścią art. 91 ust. 1 zamawiający (np. fundacja lub stowarzyszenie) wybiera ofertę najkorzystniejszą. Przy wyborze kieruje się kryteriami oceny, określonymi w specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ), które sam uszczegóławia. Cena może być
Organizacje pozarządowe korzystające – zazwyczaj poprzez dotacje – ze środków publicznych często nie mają pewności, czy samorząd lub administracja centralna nie może narzucić, np. w umowie dotacyjnej, obowiązku korzystania z któregoś z trybów zamówień publicznych opisanych w ustawie PZP. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że do 2009 r. istniała możliwość narzucenia im takiego obowiązku. Po wejściu w życie nowelizacji ustawy (28 stycznia 2010 r.), nie jest już możliwe zobowiązanie poprzez umowę do stosowania przepisów ustawy PZP. Uwaga! dotyczy to jednak zamówień, co do których wszczęto postępowanie o udzielenie zamówienia po 28 stycznia 2010 r. Co istotne, podmiot, który przyznaje środki na dofinansowanie, może jednak wskazać w umowie spełnienie określonych wymogów, w tym wymogu pomocniczego stosowania przepisów ustawy PZP poprzez zachowanie zasad równego traktowania wykonawców, uczciwej konkurencji, rzetelności i przejrzystości postępowania. Właśnie z takimi zapisami w umowach bardzo często mają do czynienia organizacje pozarządowe.
kryterium, ale mogą być też inne kryteria odnoszące się do przedmiotu zamówienia (ust. 2 art. 91). Innymi kryteriami oceny ofert mogą być warunki gwarancji, termin realizacji, jakość wykonania, parametry techniczne, serwis. Ustalając kryteria oceny oferty, zamawiający kieruje się własnymi potrzebami, a same kryteria określa w sposób jasny i precyzyjny oraz taki, który umożliwi równe traktowanie zgłaszających się wykonawców. Od tego zależeć bowiem będzie ważność postępowania. Zatem cena nie jest jedynym kryterium oceny ofert, chociaż w praktyce najczęściej stosowanym. Należy pamiętać, że o tyle, o ile cena nie musi być jedynym kryterium, z całą pewnością musi być jednym z nich. Nie można bowiem określić kryteriów wyboru oferty z pominięciem kryterium ceny. Możliwa jest także sytuacja, w której jedynym kryterium będzie cena.. Czym zaś jest „najkorzystniejsza oferta” określa art. 2 pkt 5 ustawy PZP – to oferta, która przedstawia najkorzystniejszy stosunek ceny i innych kryteriów odnoszących się do przedmiotu zamówienia, albo oferta z najniższą ceną. Nie ma zatem jednoznacznego wskazania, że cena musi być jedynym kryterium oceny ofert. Brak też w ustawie określenia jakiej wagi jest kryterium ceny przy ocenie oferty. Zamawiający może
dowolnie kształtować procentową wartość kryterium ceny wobec innych przyjętych kryteriów.
Zapytanie o cenę jako jeden z trybów udzielania zamówienia Zapytanie o cenę jest jednym z trybów udzielenia zamówienia, gdzie zamawiający kieruje pytanie o cenę do wybranych przez siebie wykonawców i zaprasza ich do składnia ofert. Zamawiający ma więc wtedy możliwość porównania ofert złożonych przez wykonawców zaproszonych do udziału w postępowaniu przez zamawiającego jedynie na podstawie kryterium ceny. Zastosowanie tego trybu uzależnione jest zarówno od wartości zamówienia, jak i od jego przedmiotu. Wartość zamówienia nie może bowiem przekraczać kwot określonych w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów z 2009 r. w sprawie kwot wartości zamówień oraz konkursów (…). Gdy zaś chodzi o ograniczenie ze względu na przedmiot zamówienia – zapytanie o cenę może być stosowane jedynie dla dostaw i usług (z wyłączeniem robót budowlanych bez względu na ich rodzaj i wartość), które są powszechnie dostępne i mają ustalone standardy jakości. Pojęcie powszechności dostępu dostaw i usług należy odnosić do rynku danego typu, czyli możliwości realizacji zamówienia przez podmioty, które działają w danej branży. Ustalone standardy jakościowe określają powtarzalny i typowy charakter przedmiotu zamówienia. Kryterium rozróżniającym przy wyborze danej dostawy czy usługi, będzie właśnie cena. W takim przypadku do składania ofert zamawiający musi zaprosić nie mniej niż 5 wykonawców. Każdy z zaproszonych wykonawców może złożyć tylko jedną ofertę (art. 72 ust. 1). W tym właśnie trybie zamawiający udziela zamówienia wykonawcy, który zaoferował najniższą cenę. Jest to zatem jedyne kryterium oceny oferty, na co wpływ mają ograniczenia co do przedmiotu i wartości zamówienia. Jest to zatem jedna z dwóch sytuacji, podobnie jest przy trybie licytacji elektronicznej, kiedy cena stanowi jedyne kryterium oceny ofert i taka możliwość wynika z ustawy PZP. Magdalena Ewa Grabowska
Autor: Maryla Kusz, I miejsce w konkursie „Wyzwalamy społeczną energię” w kategorii klas I - III, Szkoła Podstawowa w Kunowicach
Artykuł pochodzi z portalu organizacji pozarządowych ngo.pl
Renata Wcisło, specjalista ds. public relations, doradca w projekcie „Podaj Dalej”
Maciej Marycki, księgowy, doradca w projekcie „Podaj Dalej”
Napisaliśmy do jednej z gazet e-maila na temat naszego stowarzyszenia. Bez odzewu. Na kolejnego też nikt nie odpowiedział. Chcielibyśmy dotrzeć do mediów, rozpocząć współpracę z odpowiednimi dziennikarzami, ale jak to zrobić? Wysyłanie materiałów na ogólną skrzynkę redakcji niejednokrotnie może nie dać żadnych efektów, być może nie będzie na niego odzewu. Warto osobiście pójść do redakcji i przedstawić temat, lub telefonicznie umówić się z konkretnym dziennikarzem na rozmowę. Warto wybrać takiego, który szczególnie interesuje się tematyką społeczną, jest wrażliwy na sprawy społeczne i ma doświadczenie w ich przedstawianiu. Istnieje wtedy duża szansa, że nawiązanie kontaktów z takim redaktorem zaowocuje stałą współpracą. Na pewno spotkamy się z większym zrozumieniem tematu, gdyż taka osoba łatwiej odczyta nasze intencje. Będziemy też bardziej zadowoleni z przygotowa-
Sponsoring to jeden ze sposobów finansowania organizacji i współpracy z biznesem. Czym dokładnie jest sponsoring? Jak należy rozumieć to pojęcie? Organizacje pozarządowe w środowisku drugiego sektora (sektora biznesu) wciąż postrzegane są jako „worki bez dna”, z postawą roszczeniową czy z rozdawnictwem, które czasami ma miejsce w związku z realizacją różnego rodzaju projektów finansowanych ze środków publicznych. Jest wiele definicji, sponsoringu, które można by było przytoczyć mając na uwadze np. aspekt ekonomiczny lub prawny. W aspekcie ekonomicznym, sponsoring najczęściej jest określany jako narzędzie promujące dany produkt lub daną firmę w związku ze sponsorowanym przedsięwzięciem. Ta definicja wskazuje, że sponsoring jest to narzędzie sponsora (sektora przedsiębiorstw) do osiągnięcia celu, jakim jest zazwyczaj wzrost obrotów. Można wnioskować, że sponsor angażuje się w dane przedsięwzięcie nie dlatego, że mu się ono zawsze podoba, czy dlatego, że wiąże się z nim realizacja szczytnych celów, ale dlatego, że liczy na to, że zyska na popularności, a tym samym – w niedalekiej przyszłości powinny wzrosnąć jego przychody. Pod względem prawnym, sponsoring jest umową, która nie została
nego materiału o organizacji i jej działaniach. Jak takiego dziennikarza odnaleźć? Śledźmy materiały w mediach, prośmy o kontakt z taką osobą w sekretariacie redakcji… Dobrze jest stworzyć własną bazę kontaktów. I nie dotyczy to tylko mediów, ale również instytucji, z którymi chcemy współpracować. Takiej bazy nie buduje się z dnia na dzień – potrzeba cierpliwości i długich godzin w poszukiwaniu namiarów, przeglądaniu stron internetowych. Oczywiście potem bazę należy aktualizować.
Honorata Ruban, specjalista ds. pozyskiwania środków, doradca w projekcie „Podaj Dalej” Skąd można pozyskać środki na rozruch organizacji, zaplecze techniczne czy koszty administracyjne? Niestety, wyboru wielkiego nie ma. Są dwa źródła pozyskiwania środków na rozruch organizacji. Pierwsza to środki od darczyńców. Nie bójmy się pytać! Często zdarza się, że firmy albo inne instytucje (np. szkoły) nie potrzebują już jakiegoś sprzętu. Jednocześnie trudno im się rozstać ze starą ławką czy komputerem - za utylizację takich odpadów lub ich wywóz na wysypisko słono się płaci. W taki sposób można pozyskać sprzęt, albo zupełnie za darmo, albo za przysłowiową złotówkę. Możemy również popytać sąsiadów. Czasami zdarzy się, że przed blokiem znajdujemy stare biurko, które z powodzeniem mogłoby posłużyć jeszcze w naszej organizacji. Trzeba również zasięgnąć informacji w firmach, które zajmują się produkcją mebli, sprzętu czy innych potrzebnych nam rzeczy. Większość z nich dysponuje bowiem tzw. „odpadami”. Jest to sprzęt, który posiada wady (czasami nawet niewidoczne) i nie nadaje się do użytku. Można również zorganizować zbiórkę sprzętu lub materiałów biurowych na potrzeby organizacji. Należy wtedy włączyć w te działania media, aby informowały o wydarzeniu i zachęcały do przynoszenia rzeczy. Druga możliwość to skorzysta-
uregulowana w przepisach prawa cywilnego, czyli mieści się w grupie tzw. umów nienazwanych. Umowy nienazwane, a więc i sponsoring, funkcjonują na mocy art. 353 Kodeksu cywilnego tj. w oparciu o zasadę swobody zawieranych umów oraz swobodę kształtowania treści umów. Zgodnie z powołanym przepisem, strony mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, jednak zapisy nie mogą być sprzeczne z właściwością (naturą) danej umowy, ustawą, zasadami współżycia społecznego. W praktyce sponsoring określany jest jako świadczenie wykonywane przez sponsora, najczęściej będącego podmiotem gospodarczym, na rzecz innego podmiotu – sponsorowanego np. organizacji pozarządowej. W zamian organizacja pozarządowa jest zobowiązana do reklamowania, promowania sponsora lub jego produktów (towarów,
usług), informowania o samym sponsoringu i sponsorze. A więc sponsoring jest umową o charakterze wzajemnym, zobowiązuje obie strony do wykonania określonego świadczenia. Nie jest to umowa jednostronna (jak to ma miejsce w przypadku darowizn), w ramach której sponsor przekazywałby sponsorowanemu świadczenie nieodpłatnie. W praktyce sponsor najczęściej zobowiązuje się do przekazania określonej kwoty pieniędzy, sprzętu, towarów lub usług na realizację konkretnego przedsięwzięcia czy celów statutowych organizacji. Natomiast organizacja pozarządowa (sponsorowany) zobowiązana jest do reklamowania sponsora i rozpowszechniania informacji o jego produktach, usługach poprzez zamieszczania nazwy i logo sponsora na własnej internetowej, ulotkach, plakatach, tablicach, informacyjnych itp. Świadczenia wykonywane przez sponsorowanego na rzecz sponsora mają charakter reklamowy. Tym samym sponsoring staje się działalnością gospodarczą prowadzoną przez organizację pozarządową (PKWiU dział 73 usługi reklamowe…) Aspekt podatkowy świadczenia usług reklamowych na podstawie umowy sponsoringu zostanie omówiony w kolejnym wydaniu miesięcznika.
Kamila Szwajkowska, specjalista ds. realizowania projektów, doradca w projekcie „Podaj Dalej”
nie z ogłoszeń zamieszczanych na portalu www.daryrzeczowe.pl. Co prawda organizacji potrzebujących jest kilkadziesiąt razy więcej niż darczyńców, ale jednak zawsze możemy coś znaleźć dla siebie. Na tej stronie możemy przeglądać aktualne oferty darów, jak również umieszczać swoje ogłoszenia. Jeśli potrzebujemy oprogramowania do naszego sprzętu komputerowego, można również zajrzeć na stronę www.technologie.org.pl, gdzie jest ono oferowane po przystępnej cenie. Kiedy tworzymy organizację, rozmawiajmy z jak największą ilością osób. Wśród nas na pewno są tacy, którzy chcieliby i mogą pomóc. Czasami nie wiedzą, jak się do tego zabrać. Część osób ma opory przed przekazywaniem środków finansowych na rzecz NGO’sów, natomiast mogłaby wykazać się w inny sposób. Pytajmy i bądźmy otwarci na propozycje, bo tylko wtedy uda nam się cokolwiek zorganizować.
Słów kilka o partnerstwach projektowych – czyli razem czy osobno? Większość pewnie zdecydowanie odpowie – oczywiście, że samodzielnie, w końcu to my chcemy realizować projekt! Jednakże, w praktyce często się okazuje, że składając wniosek indywidualnie, będziemy mieli bardzo małe szanse na uzyskanie dofinansowania. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź często tkwi w nas samych. Musimy przyjrzeć się z bliska naszej organizacji – w pierwszej kolejności musimy przeanalizować nasze dotychczasowe doświadczenie. Zadanie ułatwi nam to swoisty „check list”: ile projektów o podobnej tematyce dotychczas zrealizowaliśmy? Jaki był zasięg tych projektów? I – co najważniejsze – czy udało się nam osiągnąć założone cele i rezultaty? Kolejny obszar naszej „wewnętrznej” analizy – to zasoby, jakimi dysponujemy. Mam tu na myśli zarówno zasoby techniczne (lokal, sprzęt), finansowe jak i kadrowe. Potencjał finansowy często determinuje wysokość dotacji o jaką planujemy się ubiegać (w ramach PO KL roczny obrót
Projektodawcy i Partnerów musi być co najmniej równy wartości rocznych wydatków w projekcie).
Niezwykle istotny jest zespół ludzi jakim dysponujemy – projekt to dzieło zbiorowe, a nie gra jednego aktora, stąd ważne jest zagwarantowanie w projekcie udziału kadry przygotowanej do pełnienia funkcji zarządczych i merytorycznych. Kiedy więc warto wystartować samodzielnie? Jeżeli budżet projektu jest na miarę naszych możliwości, jeżeli jesteśmy w stanie udźwignąć go organizacyjne i administracyjnie, jeżeli cele i tematyka projektu są spójne z naszym dotychczasowym doświadczeniem.
Bezpłatne porady dla NGO -przyjdź do Inkubatora lub LoNGO -zaproś doradcę do swojej organizacji -zadzwoń lub napisz e-mail
Umów się na spotkanie z doradcą! tel. 95 75 92 444 | e-mail: doradcy@podaj-dalej.org Sprawdź aktualny harmonogram dyżurów doradców na www.podaj-dalej.org
Postulaty: 2 razy po 10 Ruszył nabór wniosków do Pajacyka Mówi się, że współpraca międzysektorowa nie jest łatwa. Urzędnicy i społecznicy to dwa różne światy. Jedni pracują od 7 do 15, drudzy nie pracują tylko wtedy, kiedy wreszcie śpią. Jednak efektywna, oparta na jasnych zasadach współpraca każdemu wychodzi na dobre. Jak połączyć te dwa różne bieguny? Oto dwa pakiety 10 przykazań dla członków organizacji pozarządowych i urzędników zatrudnionych w jednostkach samorządu terytorialnego autorstwa Krzysztofa Wojciechowskiego, prezesa Fundacji na rzecz Collegium Polonicum. Niech staną się inspiracją do ciągłego polepszania wzajemnych relacji.
10. przykazań dla organizacji pozarządowych: 1. Ruszaj się. Bycie w organizacji zobowiązuje do aktywności! 2. Bądź kreatywny! 3. Dziel się prestiżem, nie Ty jeden wymyślasz proch! 4. Najpierw dawaj, potem bierz! Altruizm Twoim obowiązkiem! 5. Kieruj się zdrowym rozsądkiem! 6. Dbaj o rozgłos! Cisi nie mają racji. 7. Ożywiaj niewidocznych! 8. Miej odwagę dać się sprawdzić! Dbaj o przejrzystość i wiarygodność. 9. Dbaj o korzyść swojego samorządu! (wzbogacaj ofertę, odciążaj gminy) 10. Nie musisz działać w organizacji! Możesz pójść na etat...
Polska Akcja Humanitarna zaprasza do składania wniosków o doﬁnansowanie dożywiania w ramach programu Pajacyk na rok szkolny 2012/2013. Wnioski można składać do 10 lipca. O pomoc w sfinansowaniu posiłków mogą zwracać się szkoły podstawowe, gimnazja i samodzielne świetlice. Podstawą uzyskania przez placówkę dofinansowania z programu Pajacyk jest właściwie wypełniony formularz wniosku, zawierający w części formalnej informacje takie jak: szczegółowe dane adresowe szkoły lub świetlicy i informacje o dotychczasowym dożywianiu. W części merytorycznej należy podać: informacje o sytuacji społeczności lokalnej na terenie obejmowanym przez szkołę lub świetlicę na podstawie danych statystycznych, stopień zaangażowania nauczycieli lub wy-
chowawców na rzecz dzieci, przejawy aktywności rodziców i osiągnięcia dzieci. Formularze dostępne są na stronie http://www.pah.org.pl/o-pah/311/ jak_ubiegac_sie_o_dofinansowanie Przed wypełnieniem formularza warto zapoznać się z instrukcją do wniosku oraz regulaminem programu - dostępnymi pod tym samym adresem. W sprawach związanych z prawidłowym wypełnianiem wniosków można kontaktować się telefonicznie z Magdaleną Szymczak, Koordynatorką Programu Dożywiania w Polsce pod nr telefonu (56) 65 21
368 lub drogą mailową Magdalena. Szymczak@pah.org.pl Wnioski należy przesyłać na adres: Polska Akcja Humanitarna ul. Wita Stwosza 2, 87-100 Toruń tel.: (056) 652 13 68, fax: (056) 652 13 69 Fundacja kontaktuje się z placówkami, które spełniły kryteria wymagane do zakwalifikowania się do dożywiania w roku szkolnym 2012/2013. Pełna lista placówek zakwalifikowanych do programu zostanie opublikowana na stronie internetowej PAH 1 września 2012 roku. Opr. kbp
10. przykazań dla jednostek samorządu terytorialnego: 1. Powiedz sobie: „energia ludzka jest święta!” 2. Bądź ciekaw! Raz na miesiąc zajrzyj do swoich organizacji. 3. Reprezentuj nie tylko władzę, lecz także służbę społeczności! (miej „postawę serwisową”) 4. Umyj czasem komuś stopy! Zainwestuj energię w pomoc społecznikom, choć nie jest to w żadnym wypadku Twój obowiązek. 5. Broń zdrowego rozsądku! Miej odwagę zrozumieć organizacje, bronić ich przed szefem, nie bądź wyłącznie asekurantem. 6. Wychodź z siebie! Ucz się nowości, nawet jeśli wydają Ci się zbędne. 7. Wpadaj świadomie w pułapki! Nawiązuj współpracę, która – choć trudna – otwiera horyzonty i wyrywa Cię z rutyny. 8. Traktuj swe funkcje kontrolne jako formę porady! 9. Kieruj się korzyścią! Korzyść jako główne kryterium odsuwa na bok „układy”, sympatie osobiste, a także niechęć. 10. Zazdrościsz organizacjom? W każdej chwili możesz rzucić etat!
Harmonogram porad specjalistów 16.05.2012 godz. 13.00-15.00 Kamila Szwajkowska Pisanie projektów, pozyskiwanie środków
31.05.2012 godz. 16.00-18.00 Dariusz Kondraciuk Prawne aspekty działania organizacji, współpraca trójsektorowa
20.06.2012, godz. 16.00-18.00 Kamila Szwajkowska Pisanie projektów, pozyskiwanie środków
18.05.2012 godz. 15.00 – 17.00 Maciej Marycki Księgowość organizacji pozarządowych
06.06.2012 godz. 13.00-15.00 Kamila Szwajkowska Pisanie projektów, pozyskiwanie środków
21.06.2012 godz. 16.00-18.00 Dariusz Kondraciuk Prawne aspekty działania organizacji, współpraca trójsektorowa
24.05.2012 godz. 16.00-18.00 Dariusz Kondraciuk Prawne aspekty działania organizacji, współpraca trójsektorowa
13.06.2012 godz. 13.00-15.00 Kamila Szwajkowska Pisanie projektów, pozyskiwanie środków
28.06.2012 godz. 16.00-18.00 Dariusz Kondraciuk Prawne aspekty działania organizacji, współpraca trójsektorowa
30.05.2012 godz. 15.00 – 17.00 Kamila Szwajkowska Pisanie projektów, pozyskiwanie środków
15.06.2012 godz. 15.00 – 17.00 Maciej Marycki Księgowość organizacji pozarządowych
Zadzwoń i umów się na spotkanie: 691 818 979
Lokalny Ośrodek NGO zaprasza Przyjdź i porozmawiaj z doradcą!
Lokalny Ośrodek NGO Gorzów Wielkopolski Ul. 30 stycznia 12 lok. 4 Autor: Oskar Leszkiewicz, II miejsce w konkursie „Wyzwalamy społeczną energię” w kategorii klas IV- VI, SP w Boleminie
Autor: Patrycja Kuźmiczenko, III miejsce w konkursie „Wyzwalamy społeczną energię” w kategorii klas IV- VI, SP nr 7 w Żaganiu
Jestem dla ludzi Rozmowa z Danutą Madej Wicestarostą Powiatu Żarskiego – Czego najbardziej Pani zdaniem potrzeba organizacjom pozarządowym z Powiatu Żarskiego? – Osobiście widzę kilka problemów, z którymi borykają się nasze organizacje. Przede wszystkim konieczna jest integracja organizacji. Jest ona niezbędna do realizacji większych działań i akcji. We współpracy i wymianie doświadczeń tkwi sukces ich działania. Drugi aspekt, który wynika z moich rozmów z przedstawicielami III sektora to potrzeba systematycznej pomocy w zakresie bieżącej działalności takiej jak prawidłowe prowadzenie finansów organizacji i dokumentacji. Kolejna sprawa to promocja. Zdarza się, że organizacje traktowane są „jak piąte koło u wozu”. Działacze społeczni są dla różnych instytucji nie tylko samorządowych problemem, bo ciągle chcą realizować swoje pomysły i szukają pomocy w ich realizacji. Z związku z tym trzeba zmieniać sposób postrzegania sektora pozarządowego. Należy promować organizacje jako ważny i niezbędny filar naszego społeczeństwa. Ostatnim problemem są finanse. Ich brak potrafi skutecznie zablokować wszelkie działania. – W jaki sposób samorząd wspiera organizacje pozarządowe? – W obszarze finansowym przede wszystkim poprzez ogłaszane konkursy dla NGO. Utworzyła się naprawdę bardzo dobra atmosfera wokół organizacji. W Wydziale Spraw Społecznych, są wyznaczone osoby, które pomagają wypełniać wnioski. Natomiast Urząd Miasta Żary dodatkowo organizuje spotkania ze wszystkimi, którzy chcą w danym rozdaniu konkursowym wziąć udział. Niestety jako powiat nie mamy za dużych środków finansowych. Jest to kwota rzędu 45 tysięcy złotych, którą dzielimy na takie działania jak: promocja, edukacja, kultura, sport. – Organizacje pozarządowe konkurują między sobą o pieniądze publiczne. Czy w takiej sytuacji może dojść do integracji, o której wcześniej pani wspomniała? – Uważam, że udział w konkursie, podczas którego „walczymy” o pieniądze nie oznacza, że musimy być później wrogo do siebie nastawieni. Chodzi o wspólny cel, aby robić coś dla innych. Jest wiele takich przedsięwzięć które realizujemy wspólnie chociażby festyn „Ważna Mama, Ważny Tata. Liderem przedsięwzięcia jest Lubuski Ruch na rzecz Kobiet i Rodziny „Żar”, ale wiele organizacji włącza się aby ich wesprzeć. Po za tym normą już jest pozyskiwanie środków poprzez uczestnictwo
w konkursach i nikt z tego wielkiego problemu nie robi. – Prywatnie działa pani także w organizacji pozarządowej. – Tak, w 2004 roku wraz z koleżankami i kolegami założyłam stowarzyszenie „Wspólne dzieła”, które istnieje przy Zespole Szkół Katolickich o charakterze niepublicznym. Powołaliśmy stowarzyszenie, aby móc realizować nasze plany związane z kulturą, oświatą, sportem. Dzięki projektom zaczęliśmy uczyć młodzież przedsiębiorczości oraz wprowadzać w życie publiczne. Większa partycypacja społeczna młodych ludzi jest szansą na rozwój naszej samorządności i środowiska lokalnego. – Co daje Pani praca w organizacji pozarządowej? – Moją pasją zawsze było działanie na rzecz lokalnego środowiska. Tak powstała szkoła podstawowa (pierwsza niepubliczna placówka w Żarach), potem gimnazjum, liceum i stowarzyszenie. Lubię pracę w zespole, który stawia ciągle przed sobą nowe cele. Kiedyś test psychologiczny wykazał, że jestem niczym pies husky w zaprzęgu. III sektor to dla mnie przestrzeń, w której mogę się w pełni realizować. Moje przewodnie motto brzmi „Patrząc na pewne rzeczy pytasz Dlaczego?, a ja marze o rzeczach, których jeszcze nie było i mówię sobie: Dlaczego nie?” Uważam, że ta siła, która napędza do działania tkwi w człowieku. W swoim życiu już wiele razy rozpoczynałam różne inicjatywy, rozwijałam je a następnie przekazywałam osobom współpracującym ze mną, aby to kontynuowali. Obecnie Zespół Szkół Katolickich prowadzony jest przez moich współpracowników, którzy świetnie sobie radzą. Dzięki temu ja mogę zająć się nowymi wyzwaniami, które są ciągle przede mną. – Co udało się Pani przenieść z działalności społecznej do urzędu? – Czasem jest tak, że urzędnicy z pewnym dystansem podchodzą do organizacji pozarządowych. Wtedy przekonuję ich, że osoby działające w III sektorze są pozytywnie „zakręcone”, z korzyścią dla lokalnego środowiska i warto to wykorzystać. Do urzędu przyszłam, aby służyć ludziom. To sprawia, że mam całkowicie inną perspektywę. Kiedy organizacja ma ciekawy pomysł a pojawiają się trudności szukamy wspólnie innych możliwości. Wiem, że można byłoby odpuścić, ale ludzie III sektora są zaprawieni w bojach i podziwiam ich determinację.
Działalność społeczna nauczyła mnie także, że najważniejsze są konkrety. Można w nieskończoność rozmawiać o ideach, rozważać za i przeciw ale ja wychodzę z założenia, że świadczą o mnie nie słowa, ale czyny. – Na terenie Powiatu Żarskiego działa od zeszłego roku Powiatowa Rada Działalności Pożytku Publicznego, której jest Pani członkiem. Jakie zadania na najbliższą przyszłość stawiają przed sobą członkowie Rady? – Nasz Rada realizuje przede wszystkim zadania wynikające z ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie oraz skupia się na realizacji zadań, które wynikają z potrzeb naszych organizacji. Za cel stawiamy sobie integrację organizacji poprzez wspólne działania. Rada jest nie tylko inspiratorem tych działań, ale bierze w nich czynny udział. Obecnie przykładem tego jest wspólna kampania na rzecz Europejskiego Roku Aktywności Ludzi Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej. Uważamy także, że organizacje potrzebują wsparcia merytorycznego. Jesteśmy na razie na etapie rozmów z ludźmi, którzy mogliby pełnić dyżury specjalistyczne z prawa czy księgowości. Chcemy wspierać NGO’sy w pozyskiwaniu środków zewnętrznych poprzez szkolenia, warsztaty oraz spotkania z ekspertami. Kiedy pojawia się problem staramy się pomagać od razu. Czasem wystarczy telefon do księgowej z zaprzyjaźnionego stowarzyszenia. Wielokrotnie przekonałam się, że nie trzeba wielkich pieniędzy czy narad, aby pomóc. Przygotowujemy także bazę organizacji pozarządowych. Ma być ona narzędziem promocji oraz wsparciem w poszukiwaniu partnerów do współpracy. – Jakie jeszcze działania podejmuje Rada? – W tym roku uruchomiliśmy wolontariat zawodoznawczy we współpracy z Młodzieżowym Centrum Kariery i Punktem Pośrednictwa Pracy. Celem projektu jest zdobycie przez uczniów wiedzy na temat własnych predyspozycji zawodowych oraz umiejętności praktycznych w czasie pracy jako wolontariusze, co w przyszłości ma ułatwić wybór studiów czy też zawodu. Obecnie nasi wolontariusze pracują w szpitalu oraz przedszkolach, gdzie zdobywają nowe umiejętności. Będziemy współpracować także z Zespołem Szkół Ekonomicznych, aby przygotowywać młodych ludzi do tworzenia i rozliczania projektów.
Organizacja pozarządowa jest także miejscem edukacji, zdobywania doświadczenia i rozwijania pasji. Takie możliwości stwarza właśnie wolontariat. Stąd także pomysł na temat I Forum Organizacji Pozarządowych w Żarach „Pracuj w organizacjach”. Moim zdaniem III sektor w naszym
kraju jest w fazie przejściowej pomiędzy raczkowaniem a samodzielnym chodzeniem. W związku z tym, że rynek pracy się zawęża a bezrobocie wzrasta, chcemy zainteresować ludzi inicjatywami pozarządowymi. Jest to ciekawa alternatywa. Rozmawiała Hanna Musiejkiewicz
DANUTA MADEJ O SOBIE Urodziłam się 5 września 1959 r. w Żarach. Do szkoły podstawowej uczęszczałam w Olbrachtowie. Następnie naukę kontynuowałam w Liceum Ogólnokształcącym im. B. Prusa w Żarach. Studia wyższe na wydział chemicznej technologii drewna ukończyłam na Akademii Rolniczej w Poznaniu (obecnym Uniwersytecie Przyrodniczym). Oprócz tego ukończyłam studia podyplomowe z: informatyki, organizacji i zarządzania oraz public relations. Prywatnie jestem mamą dwóch dorosłych synów. Lubię podróże, a szczególnie turystykę górska oraz książki o charakterze sensacyjnym.
DZIAŁALNOŚĆ ZAWODOWA W trakcie studiów pracowałam w Spółdzielni Studenckiej wykonując różne prace fizyczne. Po ukończeniu nauki w 1983 r. zostałam nauczycielem chemii w SP nr 5 w Żarach. Tam założyłam pierwszą, wśród żarskich szkół podstawowych, pracownię informatyczną i uczyłam tego przedmiotu. Jednocześnie prowadziłam małą działalność gospodarczą w zakresie usług i handlu. Po reformie w szkolnictwie pracowałam w Gimnazjum nr 3. W 1997 r. założyłam Katolicką Szkołę Podstawową placówkę o charakterze niepublicznym. W związku ze wzrostem zainteresowania tego typu edukacją, w kolejnych latach założyłam gimnazjum, liceum oraz Szkołę Języków Obcych.
DZIAŁALNOŚĆ SPOŁECZNA I SAMORZĄDOWA 2001 r. - wraz z grupą osób zakładam Forum Samorządowe Miast i Gmin Powiatu Żarskiego. 2002 r. - otrzymuję mandat mieszkańców miasta Żary i rozpoczynam działalność jako radna powiatu żarskiego. Pracuję w komisjach zajmujących się sprawami oświatowymi, infrastrukturą i ochroną środowiska, zdobywając w tym zakresie szerokie doświadczenie. 2006 r. - mieszkańcy Żar ponownie obdarzają mnie zaufaniem otrzymuję mandat radnej na kolejną kadencję. Zostaję członkiem Zarządu i przewodniczącą Komisji Finansów i Budżetu. 2004 r. - zakładam Stowarzyszenie „Wspólne dzieła”, gdzie przygotowuję i wprowadzam w życie projekty, korzystając z funduszy unijnych. W jego ramach funkcjonuje Żarskie Centrum Wolontariatu. 2008/2009 r. – rozpoczynam działalność w Lubuskim Ruchu na Rzecz Kobiet i Rodziny, stowarzyszeniu znanym w środowisku między innymi z organizacji Tygodnia Kobiet. 2010 – po wyborach samorządowych otrzymuję mandat radnej i zostaję wicestarostą Powiatu Żarskiego, reprezentując Komitet Wyborczy powstały na bazie organizacji pozarządowej – Forum Samorządowe Miast Gmin Powiatu Żarskiego.
Jedna przestrzeń miejska Słubfurt to nie tylko szalony pomysł. To idea pomyślana jako jedna przestrzeń miejska dwóch miast sąsiadujących. – W ramach Słubfurtu nie mówimy: my frankfurtczycy, i wy słubiczanie. Mówimy o sobie: MY SŁUBFURTCZYCY – wyjaśnia M. Kurzwelly, pomysłodawca idei. Powstanie Stowarzyszenia Słubfurt wyprzedzone było dużym projektem artystycznym, zatytułowanym „Czasowo otwarte”. Wzięło w nim udział 16 artystów z Polski i Niemiec. Artyści z Polski zapraszani byli do
Pod okiem artystki Lucyny Winkiel, która przeprowadziła warsztaty z retoryki, zorganizowaliśmy wybory komunalne. Wywiesiliśmy plakaty, pod mostem rozstawiliśmy scenę wyborczą, gdzie kandydaci przedstawiali swój program. Całość moderował Krzysztof Wojciechowski – wspomina Michael. - Wydawaliśmy też dowody osobiste Słubfurtu, aby mieszkańcy mogli zagłosować. Parlament istnieje do dzisiaj. Posiedzenia odbywają się na zmianę - raz po stronie niemieckiej, raz po polskiej. - Korzystamy z sal obrad w urzędach, gdyż to pomaga w stworzeniu idei państwa obywatelskiego – informuje M. Kurzwelly. – Parlament to wspólna przestrzeń obywatelska, który służy jako narzędzie do publicznych dyskusji na konkretne tematy. W obradach parlamentu mogą uczestniczyć nie tylko posłowie. Zresztą, z 15 wybranych w 2009 roku, zostało tylko 5. Idea tego przedsięwzięcia jest taka, że każdy Słubfurtczyk może na te obrady przyjść, a jego głos liczy sie tak samo, jak każdego z posłów.
Jednak od 1999 roku wiele się zmieniło, a rotacja jest duża - Dla mnie nie ważne jest, ilu mamy członków. Liczy się przede wszystkim jakość, kreatywne podejście i chęć do działania – mówi twórca Słubfurtu.
Co zjeść u sąsiada – bez kosztów i z pomysłem
niemieckich rodzin i odwrotnie. A potem, podczas weekendów, mieszkania tych ludzi były otwarte dla szerszej publiczności. Były to sytuacje pół publiczne, pół prywatne. Dzięki temu można było zobaczyć, jak żyją sąsiedzi zza Odry, poznać ich zwyczaje i życie codzienne. – Zawsze interesowały mnie tematy tożsamości – tłumaczy M. Kurzwelly. – Chciałem pokazać ludzi, mieszkających po obu stronach Odry w ich prywatnej przestrzeni.
Jak to się zaczęło? Stowarzyszenie Słubfurt założone zostało w listopadzie 1999 r. Inicjatorami powstania organizacji było 9 osób, wśród nich Michael Kurzwelly i Krzysztof Wojciechowski. Organizacja została zarejestrowana w 2000 roku, po niemieckiej stronie i kilka lat póżniej po polskiej stronie. - Założenie było takie, żeby powstały dwa stowarzyszenia mające osobowość prawną i działające po obu stronach Odry – opowiada M. Kurzwelly. Stowarzyszenie od początku realizuje projekty partycypacyjne, zapraszając do współdziałania innych. – Od razu zabraliśmy się do roboty. Miałem różne pomysły i chciałem je realizować. A możliwość pozyskiwania środków dawała nam szansę realizowania ciekawych zadań – wspomina Kurzwelly. – Na ogół to ja piszę wnioski, ale projekty realizuje potem większa grupa osób. Są tacy, którzy działają z nami, ale nie chcą być w strukturach stowarzyszenia. Dla mnie to nie jest problem, gdyż szanuję każdą aktywność i cieszę się, że mam wokół siebie bardzo kreatywnych ludzi, którzy nas wspierają. Kilku członków założycieli pozostało w stowarzyszeniu do dzisiaj.
Jeszcze przed zarejestrowaniem stowarzyszenia, realizowany był projekt „Smacznego | Guten Appetit”. 16 rodzin ze Słubic i Frankfurtu przygotowywało kolację dla nieznajomych. W swojej ofercie podawali ilość osób, które mogą ugościć oraz menu. Potem było ono publikowane w Gazecie Lubuskiej i Märkische Oderzeitung. Chętni mogli wybrać menu i udać się na kolację, nie wiedząc oczywiście dokąd idą. Każdy gospodarz dokumentował spotkanie, np. poprzez robienie zdjęć lub przygotowanie podpisanych przez gości obrusów. Na zakończenie projektu gospodarze oraz pomysłodawcy spotkali się w SMOK-u, gdzie przygotowana była wystawa i kolacja dla wszystkich. Projekt zrealizowany został bezkosztowo - gospodarze sami zadbali o produkty i przygotowanie posiłków, a uroczystą kolację na zakończenie projektu przygotowali pomysłodawcy.
Humor otwiera mózg Miasto Słubfurt zaczęło funkcjonować. - Powstawały różne środki przekazu, aby zachęcać turystów do odwiedzania nowej przestrzeni miejskiej. – wyjaśnia M. Kurzwelly. – Gdy w Berlinie odbywała się impreza „TERRAz POLSKA”, zostałem zaproszony, aby przedstawić Słubfurt. Wydaliśmy pocztówki i powstał film promocyjny. Na imprezę pojechałem swoim busem, przerobionym na potrzeby Słubfurtu. Nasz pomysł cieszył się dużym zainteresowaniem i był traktowany jako ciekawostka turystyczna – dodaje. Słubfurt pokazuje różne formy działalności. Ciekawe jest to, że główna olimpiada w 2008 roku nie odbyła się w Pekinie, tylko tutaj na pograniczu polsko - niemieckim. Miasta Słubfurt i Gubien wystartowały przeciwko sobie w jednych zawodach sportowych. – Nazwaliśmy to „OLYMPIADA” i odbywała się pod mostem – śmieje się Michael. – Wynajęliśmy budynki przejścia granicznego na moście. Tam powstał
Michael Kurzwelly – inicjator i założyciel Stowarzyszenia Słubfurt e.V, Obecnie członek zarządu. Z zawodu artysta plastyk, z zamiłowania społecznik. Ma głowę pełną pomysłów, ale nie chce być dyktatorem i narzucać innym swojej wizji. Od 2003 roku wykłada na Viadrinie, a przy okazji aktywizuje studentów, którzy pomagają realizować projekty, i włączają się w działalność stowarzyszenia. Współtwórca i koordynator Nowej Ameriki. Na zdjęciu Michael podczas wystąpienia na posiedzeniu Rady Działalności Pożytku Publicznego Województwa Lubuskiego, która odbyła się 17 lutego 2012 w Fundacji na rzecz Collegium Polonicum.
ratusz, a do zabawy przystąpili burmistrzowie Słubic i Frankfurtu. Był też burmistrz Słubfurtu Władysław Müller, tylko dziwnym trafem nikt go jakoś nie mógł spotkać – dodaje. M. Kurzwelly podkreśla, że zawsze interesował się tym, jak społeczność danego kraju podkreśla swoją tożsamość, utożsamiając się ze sportowcami i konkretnymi dyscyplinami. – Bo cieszymy się, kiedy wygrywa nasz zawodnik, ale zazwyczaj siedząc w fotelu z pilotem w ręku – tłumaczy Michael. - Podczas olimpiady pod mostem zadziało się coś niesamowitego. Kiedy drużyna słubfurcka, składająca się z mieszkańców Słubic i Frankfurtu, miała wspólnego wroga, natychmiast nastąpiła integracja i zjednoczenie. Chcieliśmy wygrać z Gubieńczykami i się udało – wspomina. Mieszkańcy wymyślili dwie cie-
kawe dyscypliny: strzał piłką golfową przez rzekę, oraz daleki rzut sztangą papierosów z mostu. – To pokazuje, że mamy dystans do siebie, i traktujemy to wszystko z humorem. Moim zdaniem humor otwiera mózg. Zaproszenie do zabawy łączy, a wszystkie bariery automatycznie znikają – wyjaśnia Kurzwelly.
Słubfurcki parlament – wspólna przestrzeń obywatelska W 2009 roku studenci wymyślili konstytucję Słubfurtu, a potem zorganizowali wybory do parlamentu. Stworzone zostały zupełnie nowe partie polityczne. Ale żeby taka partia mogła zaistnieć, musiała zostać założona przez dwie osoby ze Słubu i dwie z Furtu. W ten sposób powstało 7 nowych ugrupowań. –
W marcu 2010 roku z Kurzwellym nawiązał kontakt Andrzej Łazowski ze Szczecina. Bardzo podobała mu się idea Słubfurtu. Zaproponował, żeby podobne działania rozpocząć na terenie całego pogranicza. W ten sposób powstała sieć organizacji, nazwana Nową Ameriką, rozciągająca się od Świnoujścia po Zgorzelec, z kręgosłupem Odry i Nysy. – Chcemy działać wspólnie i razem realizować projekty. Chociaż nie jesteśmy ograniczeni terytorialnie, to dużym utrudnieniem dla nas jest to, ze Euroregiony działają na określonych obszarach. To wytwarza sztuczne podziały i niepotrzebne komplikacje – wyjaśnia M. Kurzwelly. Nowa Amerika powstała w marcu 2010. Nazwa nie jest przypadkowa. W XVIII wieku Fryderyk Wielki na terenach bagiennych ujścia Warty, wysuszył bagna i obiecał rolnikom, którzy chcieli wyemigrować do Stanów, że przekaże im gospodarstwa rolne i ziemie. Obiecał też, że przez kilka pokoleń nie będą płacić podatków. Chciał w ten sposób zachęcić ich do pozostania na tych ziemiach. Rolnicy zostali i osiedlili się. Fryderyk nazwał ten teren Neu Amerika, a wioski, które wtedy powstały, otrzymały amerykańskie nazwy np. Phila-
Fot. Claudia Tröger
Radio Słubfurt już działa. 11 maja 2012 odbyła się parapetówa. Inicjatywie, za którą stoi Mathias Dör przyświeca idea „Zrób sobie radio” - organizatorzy zapraszają do wspólnego działania obywateli Słubu i Furtu.
Ciekawe jest to, że „Komisja do Spraw Nazewnictwa na Ziemiach Odzyskanych” zainspirowała pomysłodawców Nowej Ameriki. Powołali własną komisję i zmieniają nazwy miejscowości, które w Nowej Americe są w połowie polskie i w połowie niemieckie. Stolicą jest Słubfurt. - Nabiera to coraz wyraźniejszych kształtów, bawimy się tym, bo to przede wszystkim projekt artystyczny. Otrzymujemy propozycje zmiany nazw miejscowości – cieszy się Michael. – Dzięki temu, że powstała sieć mamy inną siłę przebicia. Na początku było z nami 16 osób, które na zasadzie multiplikatorów rozszerzają naszą inicjatywę. Chcemy mocno rozwijać działania transgraniczne i pozyskiwać środki na rozwój.
Michael o sobie: Niektórzy patrzą na mnie dziwnie. Myślą, że mam dobre układy i dlatego pozyskuję tak dużo środków. A to nie jest prawda. Pisanie projektów to ciężka praca. Grantodawcy znają nasze Stowarzyszenie i traktują jako wiarygodnego i profesjonalnego partnera. Ale na markę pracować trzeba długo. Jeżeli ja - zwariowany artysta plastyk sam przeszedłem tę drogę i uczyłem się wszystkiego od podstaw, to inni też mogą posiąść tę wiedzę. Chciałbym dzielić się swoją wiedzą, uczyć innych jak pisać projekty. Ważne jest, żeby osoby, które mają pomysły, umiały ubrać je w projekt, a potem we wniosek o dofinansowanie. Americe każdy może znaleźć swój obszar działalności – idealizuje M. Kurzwelly. – Tereny przygraniczne traktowane są z pozycji władzy rządzącej po stronie polskiej i niemieckiej jako prowincja. A my to odwróciliśmy, Nowa Amerika – czyli pogranicze polsko-niemieckie to centrum, rzeki Odera i Nyße są naszym kręgosłupem, a Poznań i Berlin leżą na peryferii.
delphia, Neu Hampshire, Florida, Neu York, Sumatra, Malta, Jamaika, Korsika. Po wojnie, rząd chciał podkreślić i zaznaczyć polskość tych terenów dlatego nazwy zmieniono. Nowa Amerika nawiązuje do strategii Fryderyka Wielkiego wymyślenia nowej rzeczywistości, a sama nazwa odnosi się do pierwszych pozytywnych skojarzeń, jakimi są wolność i pionierstwo. – W Nowej
Od zwariowanej idei po twarde postulaty Na kongresie Nowej Ameriki powołane zostały grupy robocze.
Każda zajmuje się określoną tematyką. - Nie będziemy czekać na polityków i ich decyzje. Chcemy działać, aby w ten sposób pomagać władzom – sygnalizuje twórca Słubfurtu. - My mieszkańcy Nowej Ameriki mamy swoją energię, potencjał i wiemy w jakim kierunku chcemy iść. W tej chwili składamy projekt do Euroregionu, w ramach którego chcemy powołać „Uniwersytät Nowej Ameriki”, Chcemy ruszyć ostro do przodu i zmieniać świat wspólnie. Sieć ma już na koncie pierwszy duży sukces. W dniach 24.02.2012–26.02.2012 w Słubicach odbyła się konferencja organizacji pozarządowych działających na terenie polsko-niemieckiego pogranicza. Głównym celem spotkania było wypracowanie wspólnego stanowiska na temat systemu wspierania przez Unię Europejską regionów przygranicznych w ramach programu EWT. – Na konferencję zaprosiliśmy przedstawi-
cieli gmin, regionów, euroregionów przygranicznych, polskich i niemieckich eurodeputowanych – wyjaśnia M. Kurzwelly. – Poznaliśmy ich stanowisko, a także dyskutowaliśmy o przyszłości Programu w kolejnym okresie wsparcia w latach 2014-2020. Uczestnicy konferencji, ponad 90 osób, a wśród nich przedstawiciele 33 organizacji pozarządowych, opracowali postulaty, które przesłane zostaną władzom regionalnym, rządom obu państw i Komisji Europejskiej. – Już 87 NGO’sów podpisało się pod naszymi postulatami. Bardzo się z tego cieszę, bo w grupie jest siła. Mam nadzieje, że uda nam się wywalczyć lepsze warunki aplikowania o środki w ramach EWT. Jest szczególnie ważne dla małych organizacji, które w tej chwili nie aplikują o te środki ze względu przede wszystkim na prefinansowanie – podkreśla Michael. Marzena Słodownik
Nowa Amerika - przygraniczne polsko-niemieckie „Stany Zjednoczone” z własnymi problemami, potrzebami i szansami; nowo odkryty kraj, który nie dzieli, a łączy; federacja czterech transgranicznych państw związkowych: Szczettinstan, Terra Incognita, Lebuser Ziemia i Schlonsk; bezgraniczna strefa pograniczna, powstała aby znieść granice, społecznie jednoczyć, poznać zalety wspólnej współpracy i solidarnie, wzajemnie się traktować; przemyślana konstrukcja (rzeczywistości), gdzie kryzys tożsamości ludzi po obu stronach Odry i Nysy przeobraża się w nową tożsamość w zintegrowanej Europie.
Krosseno Zawiberg
Piënzig
Altgard Zentowice
Nyße
Zgörzelic
Hagostrów / Hagenstrów Wschódritz / Ostricza
Słońskburg / Sonnenzamek
Gollniów
SZCZETTINSTAN Polizei
TERRA Eichenowice
Szczettin
Jasienitza Trzebort
Gryﬁnhagen Schönkamieniec Kołbatzow Mescherzyn
Tanowalde Neuendołuje Döbra Szynhof
OSTBAŁTYK Nowewarp
Szwenncówka Tęntow NoweGrambow
Stolecburg
Altwarpno Löknicy
Raminorca
Küstrzyn
Mansznowice
Neukomórka / Nowycely Eisenhutastadt / Stalowahüttenmiasto
Łubus / Lebusz
Chojnaberg
ERA Fiddichowa
INCOGNITA Güstewice Güstewice Luz
Nowalewin
Krakówek Penkóń
ZIEMIA Beskowice
Zelów / Seelowice
Cekürbis
O Rossów
Wricyn Brüszów
Kcyniasin
Łazienka Freienlas
Wkrymünde Turzegelow
Pazywalk
Angerujście
Chrabiawalde / Fürstenlas
Mariendolina / Dolinamarien
Zittynia Großkurawioska Gubien
Bad Łęknau
Löbowo Las Forst
Ny ß
Weißwoda
SCHLONSK
Gartzięć
Pomelno
Sarbineu
Zübinka
Mieszkowalde
Brzózhagen
Schweineujście
Witnizza
Rzeppen
Drossośno
Bautszyn
Żeby nie pracowali jak niewolnicy
Czy wiesz, co oznacza znak Fair Trade? Pojęcie to tłumaczone jako Sprawiedliwy Handel, w naszym kraju nie jest jeszcze zbyt szeroko znane. Np. w Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkańcy od kilkudziesięciu stykają się z tą ideą, rozpoznawalność znaku certyfikacyjnego FT kształtuje się na poziomie 70%. A choćby w naszym województwie brak podmiotów zajmujących się popularyzacją tego ruchu. Sklepy czy kampanie społeczne pojawiają się jedynie w większych miastach, jak Poznań, Kraków, Gdańsk. Właśnie w Gdańsku ma swoją siedzibę Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu „Trzeci Świat i My”, będące jedynym w naszym kraju certyfikowanym członkiem WFTO (Word Fair Trade Organisation). Powstała w 1989 roku WFTO jest międzynarodową organizacją skupiającą obecnie 467 organizacji członkowskich z 73 krajów. Zajmuje się ona m.in. certyfikowaniem producentów działających zgodnie z ideą sprawiedliwego handlu. Stowarzyszenie jest
też członkiem Koalicji Sprawiedliwego Handlu. Na czym polega ten ruch? Najprościej mówiąc na dbałości o to, żeby robotnicy z krajów rozwijających się, głównie z Afryki, Azji, Ameryki Łacińskiej, otrzymywali za swoją pracę wynagrodzenie, które pozwala im na godne życie, edukację, a także wspieranie lokalnych społeczności czy ochronę środowiska naturalnego. Chce przeciwdziałać niewolnictwu, wykorzystywaniu pracy dzieci, ubóstwu. Globalizacja rynku, konkurencja mają niszczący wpływ na życie wielu robotników i drobnych plantatorów towarów takich jak kakao, kawa czy banany. Zyski są dzielone bardzo nierównomiernie, lwia ich część trafia dystrybutorów, a tylko ok. 1,5 proc. do producentów (taką statystykę dotyczącą produkcji bananów przedstawia stowarzyszenie na swojej ulotce). Organizacje działające na całym świecie od lat 60. ub. wieku opracowały przejrzysty system certyfikacji zarówno producentów, jak i towarów, które mogą na swoich opa-
Foto: Tadeusz Makulski w
Czy wiesz, skąd pochodzi to, co jesz? Aktywiści związani z ruchem Sprawiedliwego Handlu proponują, żebyśmy zastanowili się, kto i w jakich warunkach wyhodował, zebrał na przykład parzoną codziennie kawę, banany czy czekoladę. W drugą sobotę maja cały świat obchodzi Word Fair Trade Day – Dzień Sprawiedliwego Handlu. Wielu z nas nie zna tego pojęcia, a może warto, przy tej okazji, dowiedzieć się o nim czegoś więcej?
Obchody Światowego Dnia Sprawiedliwego Handlu –Gdańsk 2011
kowaniach umieszczać znak towarowy Fair Trade. Kupujący go klient ma gwarancję tego, że towar powstał zgodnie z zasadami, przedstawionymi w ramce obok. Często jest tak, że część produkcji (np. kawy czy herbaty) jest kontaktowana i sprzedawana jako towary FT, oczywiście produkowanej zgodnie ze standardami i pod czujnym nadzorem kontrolerów. Już to wymusza na importerach z rynku globalnego podniesienie cen i lepsze traktowanie dostawców. Producenci
Autor: Klaudia Mrowicka, wyróżnienie w konkursie „Wyzwalamy społeczną energię” w kategorii klas IV- VI, Społeczna Szkoła Pracowników Służb Społecznych Krąg w Gorzowie Wielkopolski
zrzeszają się, stając się świadomymi swoich praw partnerami handlowymi. To jedno z wielu światowych oblicz ekonomii społecznej. Więcej na temat Fair Trade można poczytać na stronach: www.fairtrade.org.pl. www.sprawiedliwyhandel.pl. Również na tych stronach znaleźć można
przekierowania do internetowych sklepów, oferujących produkty FT. Póki co, tylko w taki sposób mogą je nabyć Lubuszanie. Mogą one być ciekawym prezentem, ponieważ raczej nie kupi się ich w zwykłych „sieciówkach”. Katarzyna Buchwald-Piotrowska
Najważniejsze zasady Sprawiedliwego Handlu to: Uczciwa cena jaką otrzymują producenci za swoje produkty. Jej wysokość powinna być zawsze ustalana z uwzględnieniem lokalnych uwarunkowań, przy udziale producentów i innych zainteresowanych stron, powinna ona pokrywać koszty zrównoważonej ekologicznie i społecznie produkcji. Bezpieczne i oparte na zasadach szacunku praktyki handlowe: krótki czas oczekiwania na zapłatę, możliwość prefinansowania, jeśli wymaga tego sytuacja, bezpośrednie relacje pomiędzy producentami a organizacjami handlowymi, skracanie łańcucha pośredników. Sprawiedliwe płace i odpowiednie warunki socjalne. Płace na plantacjach, gdzie produkuje się towary na zasadach Sprawiedliwego Handlu, powinny zapewniać pracownikom i ich rodzinom wystarczające środki na utrzymanie, bezpieczne, nie zagrażające zdrowiu warunki pracy, wolność zrzeszania się, równe płace w przypadku kobiet i mężczyzn, niewykorzystywanie pracy dzieci, zgodnie z Konwencją o Prawach Dziecka oraz na podstawie lokalnego prawa. Demokratyczne zarządzanie organizacją producencką. Producenci powinni powołać i stopniowo wzmacniać demokratyczną organizację producencką (np. spółdzielnię, stowarzyszenie rolników, związek zawodowy pracowników), decyzje powinny być podejmowane wspólnie, w sposób demokratyczny i transparentny. Dążenie do zwiększania niezależności producentów. Długofalowym celem Sprawiedliwego Handlu jest takie wsparcie drobnych producentów, aby w przyszłości mogli prowadzić opłacalną działalność także poza ruchem i być konkurencyjnymi na rynku krajowym bądź światowym. Zwiększanie wiedzy i świadomości konsumentów. Zadaniem organizacji Sprawiedliwego Handlu jest także edukacja i zwiększanie świadomości konsumentów w zakresie podejmowania etycznych wyborów konsumenckich, dostarczanie im informacji o producentach, ich produktach oraz warunkach, w jakich powstały. Za: www.fairtrade.org.pl
Jak zmienia się Pietrzyków „W ubiegłym roku wybudowaliśmy na wsi boisko wielofunkcyjne i plac zabaw dla dzieci. Kwota inwestycji wyniosła 333 tys. zł. Mamy przyrzeczony zwrot 75% z PROW. Według mnie było to duże wyzwanie. Nasza wieś liczy zaledwie 280 mieszkańców. Działamy non proﬁt. Czy to jest ciekawe?” – taki e-mail otrzymaliśmy od Róży Jurkowskiej-Maślak, skarbnika Stowarzyszenia na rzecz rozwoju Pietrzykowa. Pewnie, że ciekawe. Umówiliśmy się na wizytę. – Stowarzyszenie powstało w 2008 roku, po zakończeniu przeze mnie pracy zawodowej. 20 lat pracowałam w Żarach, potem 5 lat w Warszawie, przez ten czas prawie mnie tu nie było. Męża podobnie. Pomyślałam, że coś ta wieś powinna ode mnie otrzymać, powinnam jej poświęcić trochę energii – wyjaśnia R. Jurkowska-Maślak. Jaki jest Pietrzyków? To mała miejscowość, licząca 270 mieszkańców, 15 km od Żar. Stoją tu kościół, sklep i stara świetlica, wymagająca gruntownego remontu. Wieś zamieszkuje ludność napływowa ze wschodu - z Białorusi, Ukrainy. Jak mówi założycielka – skarbnik stowarzyszenia, starsi cały czas traktowali pobyt tutaj jako tymczasowy. Młodzi obecnie również, ale z innych powodów. Nie chcą zostać, uważają, że Pietrzyków nie ma im niczego do zaoferowania. Do stowarzyszenia zapisało się 20 osób. Głównym celem jego działalności jest szeroko rozumiany rozwój wsi. Na przykład pod względem turystycznym. - Chcemy rozreklamować Pietrzyków na mapie, pokazać, że to nie jest dziura zabita dechami. Obecnie nazwa miejscowości nikomu nic nie mówi – wyjaśnia prezeska. To się powoli zmienia.
Festyn w Pietrzykowie.
Zimowy kulig.
Miejsce spotkań malarzy W Pietrzykowie w ciągu ostatnich lat odbyło się 6 plenerów malarskich (jesienią i wiosną, kiedy kolory są najpiękniejsze). Gościli na nich artyści z różnych krajów: Białorusi, Rosji, Ukrainy, Czech, Niemiec , byli też oczywiście Polacy oraz... dwie Japonki: Mikiko Yamaguci i Mitsuki Ohsawa. Ich przyjazd sfinansował rząd japoński. Było to wydarzenie, które chętnie opisywały lubuskie media. Mikiko Yamaguci malowała starą japońską techniką piasku. - Musieliśmy jej przygotować piasek z naszego terenu. Blejtramy pokrywała najpierw piaskiem, a później farbami. Wyglądało to ciekawie – wspomina R. Jurkowska-Maślak. Jednym z malarzy goszczących w Pietrzykowie był Mathias Jurke, pastor z Poczdamu. Współpraca z nim trwa nadal. W tym roku już po raz drugi, na jego zaproszenie, 10 dzieci ze wsi weźmie udział w weekendowych warsztatach w Poczdamie, organizowanych z okazji międzynarodowego dnia dziecka. Stowarzyszenie zapewnia dzieciom przejazd i kieszonkowe, a Mathias Jurke pokrywa koszty pobytu.
Turniej piłkarski na nowym boisku.
Stowarzyszenie organizuje również wiele imprez dla mieszkańców – jak noc świętojańska, dożynki, dzień dziecka, święto pieczonego ziemniaka, majówki, rajdy rowerowe - Mieszkańcy chętnie biorą w nich udział. Udaje nam się ich zmobilizować, ktoś zrobi bigos, pierogi, ktoś upiecze ciasto. Jest oczywiście orkiestra, bo zabawa musi być. I ludzie się bawią – mówi skarbnik.
Boisko i plac zabaw Organizacja występuje w konkursach na zadania publiczne. W tym roku dostała 6 tys. zł dofinansowa-
nia na festyny, w zeszłym taką samą kwotę wójt dołożył do boiska i placu zabaw. Największym sukcesem stowarzyszenia jest właśnie nowo wybudowane boisko do piłki nożnej ze sztuczną trawą oraz plac zabaw dla dzieci. Dotację w wysokości 250 tys. zł to fundusze unijne z Urzędu Marszałkowskiego z Zielonej Góry. Projekt opiewał na 350 tys. zł. Oprócz dofinansowania z urzędu gminy, wkład własny pochodził z dochodów uzyskanych w ramach zbierania pieniędzy z 1 % podatku dochodowego od osób fizycznych(stowarzyszenie ma status OPP). Wójt wydzierżawił pod
jego budowę ostatni wolny we wsi plac. Żeby znaleźć wykonawcę, R. Jurkowska-Maślak zdecydowała się skorzystać z ustawy o zamówieniach publicznych i ogłosić przetarg. Zgodnie z opiniami przekazanymi przez Urząd Marszałkowski, nie była do tego zobowiązana. - Otwarcie ofert odbywało się u nas w domu, na stole w jadalni – wspomina. Odbyły się cztery przetargi. Pierwszy został unieważniony z powodów formalnych, dwa kolejne nie wyłoniły wykonawców gdyż zaproponowano zbyt wysokie ceny. - Z wykształcenia jestem ekonomistką, więc sprawy formalne i prawne nie są dla mnie problemem – wyjaśnia założycielka stowarzyszenia. Choć to nie koniec trudności. Ponieważ dotacje z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (zwanego PROW-em) są wypłacane po zakończeniu realizacji projektu, kwotę dofinansowania trzeba było pożyczyć. Stowarzyszenie zaciągnęło pożyczkę , która zostanie spłacony po refinansowaniu. Wniosek o płatność wciąż czeka na rozpatrzenie w Urzędzie Marszałkowskim. Czy warto było tak się starać? – Oczywiście, można było rzucić to wszystko, nie byłoby boiska, a dzieci nadal grałyby na łące i biegały za piłką do lasu. Teraz mają boisko ogrodzone, z trawą. Można tam również grać w kosza, siatkówkę, tenisa, czy badmintona. Korzystają z tego nie tylko dzieci, ale również młodzież i dorośli – mówi R. Jurkowska-Maślak. Mieszkańcy muszą również zadbać o boisko, pograbić liście, posprzątać... Choć niektórzy kręcą nosem, że jest ono za małe – to nie orlik za 1,5 mln zł. – Nasza społeczność nie jest taka, jak w Wielkopolsce, które mają tożsamość od dziada pradziada. Oni rozumieją, że wszystko co nas otacza jest nasze wspólne, że musimy na przykład wyjść pozamiatać ulice, żeby było czysto, a nie tylko zamiatać koło siebie – mówi dalej Skarbnika. Wyjaśnia, że stowarzyszenie organizuje również akcje takie jak sprzątanie Pietrzykowa, chcąc zachęcić mieszkańców do wspólnych działań. Niestety, często już po miesiącu znowu jest brudno…..
Gdyby była jeszcze świetlica... Stowarzyszenie ma także kolejne plany. Na placu obok boiska zostało jeszcze trochę wolnego miejsca. Chcielibyśmy wybudować świetlicę, żeby powstało takie „centrum”
wsi, gdzie można przychodzić, spędzić czas. Mogłyby się tam odbywać różne spotkania, warsztaty. Właścicielem byliby mieszkańcy – opowiada Skarbnik. Wyjaśnia, że pietrzykowska młodzież nie ma gdzie się podziać. Mogą usiąść na przystanku czy na ławce. Mogą jechać do Żar, odległość niewielka, bo 15 km, ale ostatni autobus odjeżdża o 17.00. Potem żaden nie przyjeżdża, nie ma jak wrócić. Świetlica byłaby także miejscem, gdzie dzieci i młodzież mogliby wykazywać się inicjatywą. - W tym roku doprowadzono nam do wsi Internet, telefon i telewizję w jednym gniazdku, ale praca z siecią jest indywidualna, każdy sam przegląda strony. A ważne jest, żeby robić coś razem… bo wiadomo, że to w zespole jest siła – mówi R. Jurkowska-Maślak. - Chciałabym wybudować jeszcze budynek szatni, żeby grający mogli pójść się przebrać, wykąpać, czy schować, jak pada deszcz. Chcemy organizować turnieje, zapraszać inne wioski, żadna nie ma boiska. W wioskach nie ma szkół, tym samym nie ma boisk. Nasze dzieciaki jeżdżą do szkoły do Lipinek Łużyckich. Po skończonych lekcjach wsiadają do gimbusa, żeby dojechać do domu, także w ograniczonym zakresie mogą korzystać z orlika przy szkole, są uzależnieni od dojazdu – tłumaczy.
Będzie coraz lepiej Wsi takich jak Pietrzyków jest w naszym województwie zapewne niemało. Czy warto powołać podobnie stowarzyszenie? - Musi być ktoś, kto będzie ciągnął tę robotę, poświęci dużo prywatnego czasu. Nie wszyscy członkowie angażują się w jednakowy sposób, mają pracę, dzieci. Ja akurat mam ten komfort, że mogę poświęcić na stowarzyszenie tyle czasu ile chcę – radzi R. Jurkowska-Maślak. Ma nadzieję, że w Pietrzykowie pojawią się kolejni mieszkańcy, w działalność stowarzyszenia zaangażują się też młodsi. W ostatnim czasie we wsi zostały wybudowane dwa nowe domy - coś już zmienia się na lepsze. Niektóre okoliczne miejscowości idą za ich przykładem, w Górce, oddalonej od Pietrzykowa o 6 km, powstała podobna organizacja. - Słyszałam, że chcą organizować konkurs sołectw. Aktywizowanie naszych wsi nie jest łatwe, potrzeba jeszcze na pewno trochę czasu, ale wszystko idzie w dobrą stronę – mówi R. Jurkowska-Maślak. Katarzyna Buchwald-Piotrowska
Wsparcie nie tylko dla wsi Lokalne Grupy Działania na stałe wpisały się w krajobraz polskiego III sektora. Działają w wielu małych miejscowościach naszego województwa. Animują, starają się integrować, promują regionalne produkty i lokalnych artystów. Jednak ich głównym zadaniem - choć ze zmiennym powodzeniem - jest zachęcanie do korzystania ze środków Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.
Lokalne Grupy Działania są partnerstwem trójsektorowym powołanym w ramach programu LEADER inicjowanym przez gminy. Prawdziwy „baby boom” LGD nastąpił po 2009 roku. Jednak już w 2007 w Polsce funkcjonowało 200 lokalnych partnerstw, z czego 75%, tak jak lokalne grup działania, korzystało ze wsparcia Programu Pilotażowego LEADER+. W naszym kraju podstawą prawną funkcjonowania LGD są dwie ustawy: o wspieraniu rozwoju obszarów wiejskich oraz o stowarzyszeniach.
Członkami lokalnych grup działania mogą być przedstawiciele samorządów gmin, szkół, ośrodków kultury, parafii, organizacji i stowarzyszeń działających na danym terenie oraz reprezentanci sektora prywatnego. LGD są najczęściej zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym jako stowarzyszenia, rzadziej jako fundacje lub związki stowarzyszeń. Jak każda organizacja pozarządowa posiadają statut oraz zarząd. Swoim zasięgiem lokalna grupa może obejmować kilka sąsiadujących przez siebie gmin, a także działać ponad granicami województw. Na terenie zarówno województwa lubuskiego i dolnośląskiego działa Stowarzyszenie Kraina Lasów i Jezior LGD z Siedliska, Fundacja Porozumienie Wzgórz Dalkowskich czy LGD Bory Dolnośląskie. Natomiast Stowarzyszenie LGD Regionu Kozła działa na terenie województwa lubuskiego i wielkopolskiego. Podstawowym zadaniem przed jakim stoi nowopowstała lokalna grupa działania jest przygotowanie Lokalnej Strategii Rozwoju. Obszar nią objęty powinien być
Przydatne strony www.arimr.gov.pl Agencja Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa www.minrol.gov.pl Oficjalna strona Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi www.prow.lubuskie.pl Departament Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego www.ksow.pl Witryna Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich
zapotrzebowania – wyjaśnia Michał Filipek, kierownik biura Stowarzyszenia Kraina Lasów i Jezior LGD w Siedlisku. - Zbyt mały zakres terytorialny utrudnia stworzenie spójnej i efektywnej strategii rozwoju. Być może nowy okres programowania, w którym program LEADER zostanie wyłączony i będzie oparty na oddzielnym funduszu wymusi konsolidację lokalnych grup działania – dodaje.
Jak działają LGD?
Leader stanowi tzw. oś 4 Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007 – 2013 i obejmuje następujące działania: 4.1 Wdrażanie Lokalnych Strategii Rozwoju; 4.2 Wdrażanie projektów współpracy, międzyregionalnej i międzynarodowej, zawartych przez dwa lub więcej LGD na wspólne realizowanie przedsięwzięć; 4.3 Funkcjonowanie lokalnej grupy działania, w tym m.in. badania nad obszarem objętym LSR, szkolenia, promocja, animowanie społeczności lokalnych, koszty funkcjonowania LGD.
PROW przede wszystkim
opracowanie K. Duer
spójny: liczyć co najmniej 10 tys. i nie więcej niż 150 tys. mieszkańców. Dokument ten zatwierdzany jest przez samorząd województwa i określa wizję rozwoju oraz sposoby realizacji ważnych z punktu widzenia tej wizji przedsięwzięć z wykorzystaniem środków pochodzących z programu Leader. Realizacja strategii powinna przyczynić się do poprawy jakości życia na obszarach wiejskich m.in. poprzez pobudzanie aktywności społecznej oraz wspieranie powstawania nowych miejsc pracy.
LGD w Lubuskiem Według danych Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich w województwie lubuskim działa 10 lokalnych grup działania. Jest to najmniejsze zagęszczenie LGD w całym kraju. Z czego wynika taka sytuacja? Zgodnie z początkowymi założeniami planowane było powstanie około 200 LGD w całym kraju, docelowo zostało powołanych ponad 350. Moim zdaniem nasze województwo jest przykładem racjonalnego powoływania tego typu partnerstw w kontekście demografii i realnego
Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2013 jest instrumentem realizacji polityki Unii Europejskiej w zakresie rozwoju obszarów wiejskich w Polsce. Dokument określa cele, priorytety i zasady dotyczące korzystania z działań wraz z przewidywanym budżetem przeznaczonym na ich realizację. PROW posiada cztery tzw. osie priorytetowe: Oś 1: Poprawa konkurencyjności sektora rolnego i leśnego Oś 2: Poprawa środowiska naturalnego i obszarów wiejskich Oś 3: Jakość życia na obszarach wiejskich i różnicowanie gospodarki wiejskiej Oś 4: LEADER (wspiera tzw. Lokalne Grupy Działania – partnerstwa terytorialne funkcjonujące na obszarach wiejskich) Budżet Programu wynosi ponad 17,4 mld euro. Składają się na niego środki Unii Europejskiej z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich (13,4 mld euro) i środki z budżetu krajowego (około 4 mld euro).
Głównym zadaniem LGD jest, jak wyjaśnia Michał Filipek, wdrażanie lokalnej strategii rozwoju przez aktywizowanie społeczności lokalnych oraz informowanie o możliwościach korzystania ze środków Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Pracownicy LGD pomagają wnioskodawcom w przygotowaniu projektów. Wnioski te mogą dotyczyć projektów kwalifikujących się do udzielenia pomocy w ramach działań tzw. osi III PROW. Składają się na nią: różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej, odnowa i rozwój wsi oraz tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw. Zadaniem lokalnych grup działania jest także ocena wniosków pod kątem zgodności z Lokalną Strategią Rozwoju. Wstępnie zweryfikowane wnioski, w zależności od wybranego działania, są przekazywane do dalszej oceny do Urzędu Marszałkowskiego lub właściwej Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa.
Małe projekty czyli pieniądze dla organizacji W ramach realizacji LSR można ubiegać się także o środki na realizację tzw. małych projektów, do kwoty 25 tys. zł. O środki z tej puli najczęściej aplikują organizacje pozarządowe z gmin, na terenie których działa dana lokalna grupa działania. Mogą być one przeznaczone na działania edukacyjne, organizację szkoleń lub imprez kulturalnych, promocyjnych, rekreacyjnych lub sportowych związanych z promocją regionu i jego zasobów. Jednak tak jak wszystkie środki z PROW-u, pieniądze na realizację tych działań wypłacane są na zasadzie refundacji. Oznacza to, że beneficjent otrzymuję zwrot należnej kwoty za wykonanie zadań po zakończeniu projektu i zatwierdzeniu przez instytucję wdrażającą wniosku o płatność. Może jednak wnioskować o wyprzedzające finan-
sowanie w wysokości 20% kosztów kwalifikowalnych projektu.
Refundacja? Nie, dziękuję Refundacja jest murem, o który rozbijają się zwłaszcza organizacje pozarządowe. Brak własnych dochodów sprawia, że działaczom „pozarządówki” ciężko zabezpieczyć środki finansowe, a potem oczekiwać przez jakiś czas na ich zwrot (nawet do pół roku). Organizacje, które same generują zysk poprzez prowadzenie działalności gospodarczej w Lubuskiem można policzyć na palcach. - Gminy w obecnej sytuacji budżetowej nie chętnie udzielają pożyczek organizacjom. Podobnie sytuacja wygląda z poręczeniami ze strony gmin, ponieważ kiedy udziela ona poręczenia jednocześnie musi zablokować te środki na swoim koncie – tłumaczy M. Filipek. - Jednak w stronę potencjalnych beneficjentów małych projektów został wysłany sygnał mający zachęcić do korzystania z tych środków. Ministerstwo Rolnictwa zmieniło proporcje dofinansowania z 70% do 80%. Pozostały wkład własny może być zapewniony w postaci pracy własnej jak i wkładu rzeczowego – dodaje.
Pieniądze dla gmin i przedsiębiorców Ze wsparcia oferowanego w ramach działania „Odnowa i rozwój wsi” korzystają głównie gminy. Pomoc finansowa ma formę refundacji, a maksymalna wysokość pomocy na realizację projektów w jednej miejscowości wynosi 500 000 zł w okresie realizacji PROW 2007-2013. - Jest to najlepiej wykorzystana pula środków – mówi M. Filipek. Gorzej sytuacja wygląda z tworzeniem i wspieraniem mikroprzedsiębiorstw, ponieważ przedsiębiorca – beneficjent przez dwa lata musi utrzymać zatrudnienie na poziomie deklarowanym w projekcie. To inaczej niż w przypadku wsparcia z PO KL, w ramach którego osoba zakładająca działalność gospodarczą jest zobowiązana do jej utrzymania minimum przez 12 miesięcy. Przedstawicieli sektora prywatnego może także zniechęcać długotrwała procedura oceny projektów przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jednak na wytrwałych i zdeterminowanych przedsiębiorców czeka wsparcie do 300 000 tysięcy złotych. Hanna Musiejkiewicz
Samodzielnie i do przodu Na początku był duży entuzjazm i zaangażowanie wszystkich członków. „Na hura” rejestracja, projekt pisany w ramach 7.3 jeszcze przed otrzymaniem KRS-u. I pierwszy duży sukces, bo wniosek otrzymał doﬁnansowanie. A potem przyszła twarda rzeczywistość, która trochę ich przytłoczyła. Pomysłodawcą powstania Stowarzyszenia na rzecz dzieci niepełnosprawnych „Samo-Dzielność” była Agnieszka Liśkiewicz, prywatnie osoba samodzielnie wychowująca niepełnosprawne autystyczne dziecko. Agnieszka Liśkiewicz doskonale zna problemy dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością z autopsji, i charakteryzuje się bardzo wysokim poziomem społecznej odpowiedzialności. Wspólnie z Dorotą Popielarską w czerwcu 2010 roku zorganizowały spotkanie założycielskie stowarzyszenia. - Pomogły nam dziewczyny z PCPR-u. które zaproponowały włączenie kilku osób, uczestniczących w projekcie dla mam posiadających niepełnosprawne dzieci - wspomina Dorota Popielarska, skarbniczka stowarzyszenia. - Powstała lista chętnych, którą wszyscy podpisali. I tak się zaczęło – dodaje.
Dziewczyny wzięły sprawy w swoje ręce – od lewej Dorota Popielarska, Magdalena Andruszak, Agnieszka Liśkiewicz i Daria Ćwiertnia-Paprota
Wiemy, co chcemy Większość z członków na początku się nie znała. Do stowarzyszenia dołączyli także dyrektorka PCPR-u i jeden z pracowników instytucji. Wszystko zaczęło nabierać tempa, a w sierpniu był już wpis do KRS-u.
– Działo się, to było niesamowite mówi Dorota z błyskiem w oku. Wiedzą, co chcą robić, i to jest ich największy atut. Stowarzyszenie ma pod swoją opieką dzieci niepełnosprawne i ich rodziny. – Mamy dużą
grupę odbiorców, łącznie to około 80 osób, i dla wszystkim staramy się zorganizować coś atrakcyjnego – wyjaśnia Magda Andruszak. A Dorota Popielarska dodaje: - Dla nas najważniejsze są dzieci, ale staramy się objąć przy okazji wsparciem całe rodziny
otrzymaliśmy wpis do KRS-u, a we wrześniu złożyłyśmy go do Urzędu Marszałkowskiego – informuje prezeska. – W napisaniu wniosku pomogła nam koleżanka, która się tym zajmuje, my byłyśmy w tej kwestii zupełnie „zielone”. Nie wiedziałyśmy choćby, co to jest generator. Spotykałyśmy się po dwie, trzy i tak powstawał projekt – wspomina Dorota Popielarska. – Kiedy dowiedziałyśmy się, że się udało, nasza radość była przeogromna, prawie skakałyśmy do góry – dodaje. Projekt nosił tytuł „Nasze pierwsze kroki” i realizowany był od 1 sierpnia do 30 listopada 2011. Dotyczył aktywizacji mam niepełnosprawnych dzieci. – Staraliśmy się połączyć wiele aktywności. Zależało nam na tym, żeby dzieci były zawsze pod opieką, a mamy brały udział w zajęciach – mówi A. Liśkiewicz. – Były też działania dla dzieci i zajęcia integracyjne dla rodzin – dodaje. Dziewczyny nie próżnowały. W międzyczasie złożyły oferty na realizację zadań publicznych, w staro-
Kobiecy Zarząd prezes Agnieszka Liśkiewicz wiceprezes Wioletta Michalska skarbnik Dorota Popielarska sekretarz Katarzyna Małyszczak członek Daria Ćwiertnia - Paprota
ko, może to jest przyczyną słabej komunikacji w stowarzyszeniu - mówi Dorota. – Mamy podziały obowiązków, i wiemy, co każdy z nas umie i staramy się to wykorzystać. Brakuje jednak zaangażowania wszystkich członków stowarzyszenia w codzienną działalność. I chociaż 23 osoby to duża grupa, to gdy przychodzi do konkretów zostaje kilka osób, bo nie wszyscy tak samo to czują.
Co je motywuje do pracy? Zastanawiają się chwilkę. – Mnie motywuje przede wszystkim radość w oczach dzieciaków, kiedy widzę, jak się cieszą – tłumaczy Dorota. –
Cele stowarzyszenia to: - niesienie pomocy osobom niepełnosprawnym posiadającym upośledzenie fizyczne, umysłowe, wrodzone jak i nabyte - wszechstronna pomoc dzieciom niepełnosprawnym, oraz rodzinom, opiekunom i specjalistom - organizowanie i prowadzenie różnych form lecznictwa, edukacji, rehabilitacji oraz opieki nad dziećmi niepełnosprawnymi - popularyzowanie problemu pomocy osobom niepełnosprawnym posiadającym upośledzenie fizyczne, umysłowe, wrodzone jak i nabyte - prowadzenie działań integracyjnych - organizowanie i prowadzenie grup terapeutycznych, warsztatów terapii zajęciowej - organizowanie i realizowanie szkoleń i konferencji dla rodziców i specjalistów.
Autor: Sara Rakotoarison, III miejsce w konkursie „Wyzwalamy społeczną energię” w kategorii klas I-III, PSP nr 2 w Żaganiu
I pierwsze problemy, bo przecież nikt nie miał doświadczenia w realizacji projektów, tym bardziej z EFS. - Zaczęłyśmy pisać projekt zanim
Podopieczni „Samo-Dzielności” – zdjęcie zrobione podczas jednej z imprez.
stwie, w Urzędzie Miasta i Gminy w Strzelcach Krajeńskich oraz w Urzędzie Miasta i Gminy Drezdenko. Oferty przechodziły, a one miały co robić.
Nie wszyscy czują tak samo Po dwóch latach działalności pojawiły się pierwsze trudności. Dlaczego tak się stało? Zawiniło wiele rzeczy - od problemów z komunikacją, po brak czasu, czyli bolączkę naszych czasów. Zastanawiają się też, czy problemem nie jest to, że członkowie stowarzyszenia są porozrzucani po całym powiecie. - Spotykamy się chyba zbyt rzad-
Tego nie da się z niczym innym porównać. - A mnie motywuje Agnieszka. Jej zaangażowanie w to, co robi. Mimo trudnej sytuacji życiowej udaje jej się pogodzić życie zawodowe i prywatne z liderowaniem w stowarzyszeniu. Jest osoba pełną pozytywnej energii, bez której stowarzyszenie nie osiągnęłoby połowy swoich sukcesów – wyjaśnia Magda. A Agnieszka tylko się uśmiecha. Chociaż targają nią wątpliwości, zdaje sobie sprawę, że doskonale sprawdza się w roli lidera, który potrafi pociągnąć grupę społeczników do działania. Marzena Słodownik
Wspólne znaczy nasze Rozmowa z Damianem Kadłubiskim i Andrzejem Gabryelowem, prezesami spółdzielni socjalnej „Nasz Sukces” w Skwierzynie. − Czym różni się spółdzielnia socjalna od zwykłej firmy? Damian Kadłubiski: – Przede wszystkim celem. − Co to znaczy? Andrzej Gabryelów: - Firma istnieje po to, żeby zarabiać. Dla nas zyskiem jest to, że przywracamy ludzi z powrotem do pracy. Wartością jest człowiek, a nie pieniądz. − Jak doszło do założenia spółdzielni socjalnej w Skwierzynie? D.K. – Spółdzielnię do życia powołały dwa podmioty prawne: Stowarzyszenie Awangarda, które reprezentuję oraz Gmina Skwierzyna. Obecny burmistrz (Tomasz Watros – przyp. red.) przed wyborami spotkał się z przedstawicielami organizacji pozarządowych. Powiedzieliśmy głośno, że chcielibyśmy, aby jako burmistrz pomyślał poważnie o ekonomii społecznej. Po wygranych wyborach dotrzymał słowa. Przekonał Radę Miejską do powołania w Skwierzynie spółdzielni socjalnej. Z Andrzejem spotkałem się przy tworzeniu spółdzielni. Wspólnie mamy pond 50 lat doświadczenia zawodowego. Andrzej wcześniej zajmował się pracami interwencyjnymi w gminie i doskonale
zna lokalne środowisko. − Ile osób pracuje w spółdzielni? A.G. – Obecnie jest to 5 pań. Jednak na pierwszym spotkaniu było 40 chętnych. – To bardzo dużo. Co się z nimi stało? D.K. Zaczęliśmy od spotkań. Chcieliśmy poznać ludzi, określić ich możliwości, umiejętności zawodowe. Potem przyszedł czas na rejestrację i sprawy formalne. Trwało to prawie pół roku. Przez ten czas zostały z nami panie, które najbardziej były przekonane, że jest to słuszny pomysł. − Najtrudniejszym zadaniem przed jakim stoi nowopowstała spółdzielnia socjalna jest znalezienie niszy rynkowej, która stworzy możliwość wypracowywania zysku. D.K. – Tak, to prawda. W przypadku naszej spółdzielni temat zleceń jest ciągle otwarty. Pierwsze otrzymaliśmy od urzędu miasta. Panie sprzątają ratusz, jest to ich podstawowe zadanie, oraz klatki we wspólnotach mieszkaniowych. Wciąż szukamy takich obszarów, w których nie ma jeszcze konkurencji. Jest to szansa dla nas. Chcemy wejść także we współpracę z nadleśnictwem i zająć sprzą-
taniem lasów i nasadzeniami. Oprócz tego myśleliśmy o pielęgnacji terenów zielonych i usługach transportowych, a dokładnie o dowożeniu zakupów do domu klienta. A.G. – Tak naprawdę spółdzielnia może działać w każdej dziedzinie, jest to kwestia talentów ludzi i znalezienia właśnie takiej niszy, w której się odnajdą. − Skąd czerpiecie pomysły na działalność? D.K. - Dużo jeździmy i uczymy się od innych. W Krośnie Odrzańskim podpatrzyliśmy pomysł ze sprzątaniem klatek schodowych. Pomysł współpracy z nadleśnictwem pojawił się po wizycie studyjnej w Wielkopolsce, w której brałem udział. Powiatowy Urząd Pracy, wójt, burmistrz oraz Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Pile i lokalny nadleśniczy porozumieli się, że w przetargach na usługi leśne będzie umieszczana klauzula zapewniająca, że podstawowe prace, mają być podwykonywane przez spółdzielnie socjalne. − Czy mogą Panowie powiedzieć, na podstawie doświadczeń spółdzielni „Nasz Sukces”, jakie
największe trudności stoją przed młodymi podmiotami tego typu? A.G. - Podczas rozmów w jednym z powiatowych urzędów pracy usłyszeliśmy, że kilka kobiet, które „wyciągnęliśmy” nie ma dla nich dużego znaczenia, bo jest to kropla w morzu bezrobotnych – beneficjentów PUP-u. Widzimy, że brakuje chęci pomocy i zrozumienia ze strony urzędów pracy. Edukacja urzędników oraz samorządowców jest kluczowym elementem. Opór rodzi się z niewiedzy na temat ekonomii społecznej i możliwości jakie daje. − A proszę powiedzieć, jakie daje? Co można pokazać urzędnikom, pracownikom urzędów pracy i opieki społecznej, żeby przekonać ich do nowych rozwiązań? D.K. – Ekonomia społeczna generuje dwojaki zysk. Po pierwsze, zabieramy osoby korzystające z opieki społecznej, będące w kręgu wykluczenia społecznego i dajemy im pracę. Przestają otrzymywać pieniądze za to, że są bezrobotni. Zostaje przerwany schemat pomocy, w którym wsparcie opiera się na dawania i braniu. Z drugie strony możemy realizować zadania publiczne taniej niż robią to firmy komercyjne, które niejednokrotnie łamią prawo zatrudniając pracowników na czarno i generując zjawisko „szarej strefy”. – Ważny zagadnieniem, które zostało przez Panów poruszone są klauzule społeczne. Dlaczego są
one tak istotne z punktu widzenia przeciwdziałania bezrobociu? D.K. – Prawo zamówień publicznych stwarza możliwość umieszczania w specyfikacji przetargu tzw. klauzuli społecznej. Dzięki niej np. wykonawca może otrzymać dodatkowe punkty, jeżeli do wykonania zadania zatrudni bezrobotnych lub zleci podwykonawstwo podmiotowi ekonomii społecznej. Jest ogromna szansa dla spółdzielni, które mogą być za małe, żeby samodzielnie wystartować w przetargu. Niestety, w naszym województwie nie jest ona stosowana. Wiąże się to brakiem wiedzy na ten temat. − Jak widzą Panowie przyszłość spółdzielni „Nasz Sukces”? A.G – Traktujemy tę spółdzielnię jako tzw. start-up. Kiedy panie będą gotowe, chcielibyśmy przekazać spółdzielnię w ich ręce i wycofać się, aby móc inicjować powstawanie kolejnych podmiotów. Panie zatrudnione w spółdzielni wiedzą, że pracują na własną firmę. Po roku ciągłego zatrudnia mogą stać się członkiniami spółdzielni. Teraz, na początku, ograniczamy się do edukacji w zakresie solidnego wykonywania swojej pracy i relacji z klientami. Docelowo chcemy je uczyć księgowości i zarządzania przedsiębiorstwem. Cel jest jasny – chcemy, żeby osoba bezrobotna, ale chętna do pracy sama stworzyła sobie miejsce pracy, za które będzie czuła się odpowiedzialna. Rozmawiała Hanna Musiejkiewicz
Jak dostosować stronę internetową na potrzeby fundraisingu? Rozmowa z Aleksandrą Kiełczewską, wiceprezes Zarządu Fundacji Anioły Filantropii − Dlaczego niektórym organizacjom udaje się pozyskiwać fundusze za pomocą swoich stron internetowych, a innym nie? − To zależy od dwóch kwestii. Po pierwsze: popularność strony. Im więcej mamy odwiedzających tym, z punktu widzenia fundraisingu, mamy większe szanse na pozyskiwanie darczyńcy. Druga kwestia to zaplanowanie komunikacji na stronie. Im więcej kliknięć odwiedzający musi wykonać, aby dotrzeć do informacji jak wesprzeć daną organizację, tym mniej skuteczne będzie pozyskiwanie funduszy. − Czy to znaczy, że w menu na stronie głównej powinniśmy stworzyć zakładki typu „przekaż darowiznę”, „przekaż 1%” itp.? − Na pewno na stronie głównej powinna znaleźć się zakładka lub banner „Wesprzyj nas”, „Jak pomóc?” lub podobnie zatytułowana, z której jednoznacznie wynika, że skierowana jest do darczyńców. Na stronie głównej unikamy tworzenia zbyt wielu zakładek o różnych możliwych formach wsparcia. Skuteczniej jest, aby darczyńca przekierowany został do podstrony, która daje możliwości wyboru różnych form pomocy np. przekazania 1% podatku, darowizny przez Dotpay czy wolon-
tariatu. Takie rozwiązanie stosuje np. Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, PCK, WWF Polska, PAH i wiele innych organizacji, które dobrze radzą sobie z fundraisingiem. − Niektóre organizacje nie dają darczyńcy wyboru, ale koncentrują się tylko na jednej formie, np. 1% podatku? Czy to dobre rozwiązanie? − Może być dobre, jeśli organizacja aktualizuję swoją stronę i świadomie planuje takie działania. Np. od stycznia do kwietnia wszystkich darczyńców kieruje do programu pozwalającego rozliczyć PIT i przekazać 1%, a w pozostałych miesiącach roku promuje np. darowizny. Warto jednak pamiętać, że zakładkę „Jak pomóc?” mogą odwiedzić przedstawiciele firm, a nie tylko osoby fizyczne. Organizacje, które skutecznie pozyskują fundusze od biznesu praktycznie zawsze mają na swoich stronach łatwą do odnalezienia i różnorodną ofertę współpracy dla przedstawicieli firm. − Czy na stronie powinniśmy zamieszczać gotowe do wydrukowanie blankiety wpłat, czy lepiej kierować darczyńcę do systemów przelewów on-line? - Jeżeli wiemy, że naszą stronę odwiedzają np. osoby starsze, które nie
korzystają z bankowości internetowej, blankiet wpłaty do wydruku jest dobrym pomysłem. Nie przyda się on jednak zupełnie dla darczyńców, którzy korzystają z banku przez internet. Na podstawie badań Związku Banku Polskich możemy stwierdzić, że internetową formę bankowości preferuje 10 mln naszych rodaków, czyli co trzeci dorosły Polak. − Jak za pomocą strony nawiązać kontakt z osobami, które jeszcze nie są darczyńcami? - Możemy zbierać dane osobowe i nawiązać kontakt z osobami, które zainteresowane są naszą działalnością. Każdy z nich to potencjalny darczyńca organizacji. Organizacje czynią to w różny sposób, np. poprzez konkursy, w których uczestnicy podają swój adres e-mail. Zachęcają do prenumeraty newslettera, czy proszą o podpisanie petycji. Takie działania nie są nieetyczne, ani niezgodne z prawem. Oczywiście pod warunkiem, że organizacja pamięta o rejestracji zbioru swoich danych w GIODO. − O czym trzeba pamiętać zanim zaczniemy pracę nad dostosowaniem strony do potrzeb fundraisingu? - Do strony powinno być podpięte narzędzie, które pozwoli nam
przeanalizować na bieżąco zachowanie użytkowników (np. Google Analytics). Powinniśmy zaplanować dokładnie jedną rzecz, jaką ma wykonać użytkownik. Jeśli okaże się, że internauci zachowują się inaczej niż chcieliśmy - stronę trzeba po prostu poprawić. Dobrze jest przeanalizować, w jaki sposób duże, znane organizacje komunikują się przez swoje strony z darczyńcami. Poza wspomnianymi wcześniej organizacjami warto obejrzeć stronę Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko (możliwe formy pomocy zostały podzielone na darczyńców indywidulanych i firmy), UNICEF (internauta potrzebuje sekundy, żeby wiedzieć, w jaki sposób może pomóc) oraz Fundacji Dzieci
Niczyje (ciekawa oferta dla firm). − Niektóre organizacje wstydzą się tak wprost prosić o wsparcie i na swojej stronie wolą pisać o pracy, misji i beneficjentach. − Istnieje założenie, że darczyńca niejako „sam się domyśli”, iż organizacji należy pomóc. Niestety to założenie jest błędne. Nie domyśli się choćby nawet organizacja robiła najlepsze rzeczy na świecie. Ponad 60% badanych, którzy nie wspierają finansowo NGO przyznaje, że przyczyna tkwi w bardzo prostym fakcie: nikt ich nie poprosił. To żaden wstyd dla organizacji informować zainteresowanych, że dzięki ich wsparciu będą mogli zrobić więcej. Rozmawiała Marzena Słodownik
Przez Bukowinę do Olbrachtowa W kwietniu NGO’bus odwiedził sąsiadujące ze sobą gminy Żagań i Żary. – Przywitali nas społecznicy z Bukowiny Bobrzańskiej i Olbrachtowa – informuje Adam Szulczewski, animator. blicznych szkół w województwie od niedawna prowadzona przez Stowarzyszenie Oświatowe „Mała Szkoła”. – Na spotkaniu w szkole pojawiło się kilkunastu przedstawicieli lokalnych organizacji – mówi Adam Szulczewski. - Oprócz korzyści jakie daje organizacjom z uczestnictwo w projekcie „Podaj Dalej”, rozmawialiśmy również o tym jak poprawnie prowadzić wolontariat, i gdzie szukać pieniędzy na prowadzone działania – dodaje.
Kierunek – Olbrachtów W Bukowinie Bobrzańskiej przywitały nas kobiety. Pytały animatora, gdzie szukać funduszy na działalność.
Kierunek – Bukowina Bobrzańska 20 kwietnia załoga NGO’busa zawitała do Bukowiny Bobrzańskiej. – Pojechaliśmy tam na zaproszenie Stowarzyszenia „Rodzina Wojskowa” przy 34 Brygadzie Kawalerii
Pancernej w Żaganiu – wyjaśnia animator. Stowarzyszenie, to organizacja kobieca skupiająca w swych szeregach m.in. żony byłych i obecnych żołnierzy. Spotkanie odbyło się Niepublicznej Szkole Podstawowej w Bukowinie Bobrzańskiej - to jedna z niepu-
Drugim miejscem, jaki NGO’bus odwiedził w minionym miesiącu był Olbrachtów. – Pojechaliśmy tam 27 kwietnia. Do szkoły podstawowej w Olbrachtowie zaprosiła nas wicestarosta żarski Danuta Madej, ale jednocześnie gorąca orędowniczka i działaczka organizacji pozarządowych – tłumaczy A. Szulczewski. Nic zatem dziwnego, że w nie-
Zadzwoń, umów się na spotkanie z doradcą! Tel. 95 75 92 444
Inkubator NGO Słubice Ul. T. Kościuszki 1 (budynek biblioteki I piętro) 69-100 Słubice Harmonogram dyżurów doradców Zapytaj specjalistę! 17.05.2012 godz.12.15-14.15 Dariusz Kondraciuk Prawne aspekty działania organizacji, współpraca trójsektorowa 21.05.2012, godz. 16.00-18.00 Honorata Ruban Pozyskiwanie środków, pisanie i realizacja projektów 24.05.2012, godz. 16.00-18.00 Maciej Marycki Księgowość organizacji pozarządowych
05.06.2012, godz. 16.00-18.00 Honorata Ruban Pozyskiwanie środków, pisanie i realizacja projektów 13.06.2012, godz. 16.00-18.00 Honorata Ruban Pozyskiwanie środków, pisanie i realizacja projektów 14.06.2012, godz. 16.00-18.00 Maciej Marycki Księgowość organizacji pozarządowych 14.06.2012, godz. 12.15-14.15 Dariusz Kondraciuk Prawne aspekty działania organizacji, współpraca trójsektorowa
W miejscowej szkole podstawowej pojawiło się prawie 30 osób, które były zainteresowane możliwościami pozyskiwania środków na działalność.
spełna tysięcznej miejscowości, na spotkaniu pojawiło się prawie 30 osób. Wśród nich byli przedstawiciele miejscowych NGO-sów, koła gospodyń, rady parafialnej, szkoły czy powiatowej rady działalności pożytku publicznego. – Spotkanie było bardzo owocne. Społecznicy pytali
o sprawy związane z pozyskiwaniem środków i realizacją projektów. Wymieniali też uwagi między sobą – opowiada Karolina Knochenmuss z Fundacji. – Warto posłuchać, co robią organizacje dla lokalnych społeczności, i w jaki sposób działają na co dzień.
Więcej informacji można uzyskać u animatora NGO’busa Kontakt: Adam Szulczewski e-mail: a.szulczewski@fundacjacp.org tel. 95 7592 390 Zadzwoń do animatora i zaproś nas do siebie lub wypełnij formularz online, dostępny na stronie www.podaj-dalej.org w zakładce NGO’bus.
Wolne terminy: 22.06.2012 r.
Gdzie będziemy? 21.06.2012 - Błotno (gmina Zwierzyn), świetlica wiejska
20.06.2012, godz. 16.00-18.00 Honorata Ruban Pozyskiwanie środków, pisanie i realizacja projektów 26.06.2012, godz. 16.00-18.00 Honorata Ruban Pozyskiwanie środków, pisanie i realizacja projektów 28.06.2012, godz. 16.00-18.00 Maciej Marycki Księgowość organizacji pozarządowych
Umów się na spotkanie: 95 75 92 444
REDAKCJA: Wydawca: Fundacja na rzecz Collegium Polonicum, ul. T. Kościuszki 1, 69-100 Słubice, tel. 095 75 92 390, 095 7592 444 www.podaj-dalej.org e-mail: redakcja@podaj-dalej.org Redaktor naczelny: Katarzyna Buchwald-Piotrowska Redaguje zespół w składzie: Maria Boratyn, Marzena Słodownik, Hanna Musiejkiewicz Projekt graficzny: piktogram polska Skład: piktogram polska
Fundacja Inicjatyw Społecznych „Dla Przyszłości”
Wydano w ramach projektu „Podaj Dalej” współﬁnansowanego przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki
Targi Aktywności Społecznej W programie występy taneczne dzieci z zespołu „Buziaki”, scenka obyczajowa w wykonaniu seniorów z gorzowskiego Stowarzyszenia „Złoty Kłos”, występy dzieci recytujących wiersz Jana Brzechwy o zwierzętach i nie tylko, przedstawienie w wykonaniu dzieci z zespołu świetlicowego „Gniazdo” z Gorzowa, konkurs wiedzy na temat organizacji pozarządowych, występ chóru Uniwersytetu Trzeciego Wieku z Gorzowa, tańce w wykonaniu studentów gorzowskiego UTW, przedstawienie w wykonaniu dzieci pt. „Smok i smog”, z ekologicznym przesłaniem, tańce i gra na instrumentach dętych w wykonaniu dzieci ze świetlicy „Krasnal”, Pod koniec targów na scenie zagości musical – będzie to nowa odsłona przedstawienia pt. „Biały Czerwony Czarny” w wykonaniu młodzieży i seniorów ze Słubic, Rzepina, Cybinki, Grzmiącej i Sulęcina. Aktorzy zabiorą nas w podróż z muzyką, śpiewem, tańcem… Imprezę zakończy pokaz teatru ognia - niesamowite wrażenia gwarantowane!
To wszystko dziać się będzie na scenie. Oprócz tego w miasteczku targowym na odwiedzających czekają takie atrakcje, jak: tor przeszkód dla dzieci, pokaz gigantycznych baniek mydlanych, gra w gorzowskie memory (odnajdywanie charakterystycznych miejsc miasta), malowanie buzi dla dzieci, czy konkurs plastyczny z nagrodami. Instruktorzy ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego ze Strzelec Krajeńskich poprowadzą warsztaty z garncarstwa, w których udział będą mogli wziąć wszyscy chętni. Dzieci zapraszamy na zajęcia plastyczne z wykorzystaniem nietypowych materiałów, takich jak kolorowy piasek, szyszki, deseczki, muszelki. Oprócz tego na stoiskach m.in. wystawa prac z filcu, prac kulinarnych i plastycznych wykonanych przez osoby niepełnosprawne, malowanie mandali.
1 – namiot organizatorów 2-11 – namioty organizacji pozarządowych biorących udział w Targach 12-13 – stoiska gastronomiczne 14 – garderoba
Mówić do rzeczy! Więcej informacji na www.podaj-dalej.org oraz pod nr 95 759 2444
Wprawiamy w ruch społeczną energię! Fundacja na rzecz Collegium Polonicum oraz Fundacja Inicjatyw Społecznych „Dla Przyszłości” zapraszają organizacje pozarządowe z lubuskiego do udziału w Targach Aktywności Społecznej Targi Aktywności Społecznej to impreza promująca lokalne organizacje pozarządowe. Zapraszamy wszystkie NGO’sy z województwa! Przyjedźcie promować swoją działalność! Liczymy na ciekawe pomysły i niebanalne rozwiązania. W miasteczku targowym wystawić się może każda organizacja, niezależnie od proﬁlu działalności. Jeszcze raz, wspólnie pokażmy jak wielka energia tkwi w lubuskich NGO!!!
Miasteczko targowe: 20 stoisk wystawienniczych, mała scena z programem artystycznym Miejsce: plac katedralny, ul. Stary Rynek 1, 66-400 Gorzów Wlkp. Termin: 2 czerwca 2012, godz. 17.00 – 24.00
Jak się zgłosić? Wypełnioną kartę zgłoszeniową prosimy dostarczyć mailem, pocztą lub osobiście : fundacja na rzecz collegium polonicum ul. Kościuszki 1, 69-100 Słubice, e-mail: sekretariat@fundacjacp.org fundacja inicjatyw społecznych „dla przyszłości” ul. 30 Stycznia 12/4, 66-400 Gorzów Wielkopolski, e-mail: longo@ﬁsdlaprzyszlosci.ngo.org.pl
Bez wątpienia warto brać udział w szkoleniach. Na ostatnim z efektywnej komunikacji interpersonalnej dowiedziałam się, że mężczyźni wypowiadają w ciągu doby 8 tysięcy słów, natomiast kobiety 21 tysięcy. Ale to nie jest żadne odkrycie Kobiety więcej, lub dużo więcej mówią. I bardzo dobrze! Bo w dodatku, gdy mówią mądrze i do rzeczy, to na pewno nie będzie problemem to, ile słów wypowiadają. Nawet gdyby przekroczyły magiczną liczbę 21 tysięcy. Zawsze piszę, że kobiety w NGO’s są niezwykłe. Czy również w tej dziedzinie wychodzimy ponad przeciętność? Zaczęłam się nad tym zastanawiać, obserwując naszą Fundację. Myślę, że dziewczyny pracujące u nas mieszczą się w granicach 21 tysięcy słów, a nasi mężczyźni nie wypowiadają więcej niż 8 tysięcy. Ale….
Człowiek – najlepsza inwestycja ….wyjątki się zdarzają Fundacja Inicjatyw Społecznych „Dla Przyszłości”
Projekt współﬁnansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Nasza koleżanka Hania mówi zdecydowanie więcej niż przecięt-
na kobieta. A nasz kolega Karol, z pewnością wypowiada mniej niż 8 tysięcy słów dziennie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Hania i Karol siedzą po sąsiedzku. Jak to się stało, że dotąd się nie pozabijali? Jak wytrzymują ze sobą? Nie wiem, i niech tak zostanie. Dodam tylko, że oboje mówią do rzeczy, i widać, że się lubią. Marzena Słodownik
PS Skupiłam się na Hani i Karolu, gdyż siedzą obok siebie. I w tym zestawieniu ich „inność” jest zauważalna. Ale popełniłabym nietakt, gdyby nie wspomniała o naszym koledze Adamie. Adaś na ogół pracuje w skupieniu i rzadko się odzywa. Chyba, że jedzie do lokalnych społeczników, którzy zapraszają NGO’bus. Wtedy mówi przez dwie lub trzy godziny non stop. Chyba dlatego oszczędza struny głosowe na co dzień.
Info NGO 9
szyblik