Source: https://swi.fishing.pl/sos/grodzenie-rzek/brak-dostepu-do-rzeki-czy-to-jest-mozliwe/dsotep-do-rzeki/dostep-do-rzeki
Timestamp: 2018-11-18 15:03:59
Legal References Found: art.27
 art. 27
 art. 193
 art. 233
 art. 31
 art. 9
 art. 38
 art. 193
 art. 194
 art. 5
 art. 118
 art. 62
 art. 5
 art. 193
 art. 28
 art. 28
 art. 28
 art. 28
 art. 28
 art. 193
 art. 28
 art. 193
 art. 28
 art. 194
 art. 27
 art. 194
 art. 27
 art. 15
 art. 15
 art. 194
 art. 233
 art. 193
 art. 194
 art. 233

Document Content:
Dostęp do rzeki - Dsotep do rzeki - Brak dostepu do rzeki czy to jest możliwe???? - Grodzenie rzek - SOS | Stowarzyszenie Wędkarzy Internautów - klub wędkarski
Zgłoś akces
Stowarzyszenie Wędkarzy Internautów jest apolitycznym, dobrowolnym, samorządnym i trwałym zrzeszeniem osób, które w swojej pasji kierują się szczególnym szacunkiem dla natury, oraz wędkarstwa i własnym przykładem pragną promować te wartości. Nasz Honorowy Kodeks stawia przed każdym z członków Stowarzyszenia wyższe wymagania dotyczące eksploatacji wędkarskiej wód, zachowania na łowisku, czy stosunku do otaczającej przyrody. Gorąco zachęcamy do stosowania norm w nim zawartych.
"...kto nie jest godzien, nie powinien zhańbić ryby jej złowieniem..."
Pliki i Filmy
Zapraszamy - przystąp do SWI - on-line
Polecane akty prawne
"Limituj zdobycz", a nie "zdobywaj limit"
Przeczytaj zasady stosowania C&R („Złów i wypuść”)
Promocja Żyjących Wód
Skażenia wód
Grodzenie rzek
Adresy ZO PZW
Z życia SWI
Rybie Oko/SWI/SOS/Grodzenie rzek/Brak dostepu do rzeki czy to jest możliwe????/Dsotep do rzeki/Dostęp do rzeki
Dostęp do rzeki
Piątek 20 Październik 2006 11:10:09
Prawo wodne gwarantuje dostęp do rzeki i właściciele gruntów muszą to respektować. Dokładnie muszą zapewnić swobodne przejście ale w pasie 1,5 m od brzegu, definiowanego jako "wyraźna linia granicy traw". To jest tylko 1,5 m, a nie cały brzeg. Można więc przejść swobodnie, siąść na brzegu, ale nie łazić komuś po terenie. Zresztą, właściciel, jeżeli nie życzy sobie nieproszonych gości, może poprowadzić ogrodzenie wzdłuż rzeki w odległości półtora metra, może nawet postawić wysoki na kilka metrów mur ) - jego sprawa. Ale zawłaszczać brzegu rzeki nie może.
Inna rzecz z tą świadomością prawa i z kulturą. Zawsze lepiej wytłumaczyć po dobroci, niż powodować awanturę, ale jeżeli do niej dojdzie, wędkarz ma prawo dostępu d wody. W razie problemów może wezwać policje, która może ukarać właściciela grodzącego dostęp do wody pokaźną grzywną.
Samowolka wszędzie u nas kwitnie i trzeba te sprawy porządkować. ZO PZW które są dzierżawcami wód powinny na wszystkie takie sygnały wędkarzy reagować i w razie konieczności pisać pisma do właściwego starostwa. O swoje trzeba się upominać.
Piotr Matejkowski <lisek5011UKRYTY@FILTRSPAMUwp.USUNpl>
A ja wypowiem się na temat rolników z mojej okolicy i brzegów Narwii . Nikt wędkarzom nigdy nie bronił łowienia ani przejścia nad rzeką a jeśli chodzi o grodzenie to postawcie się na naszym miejscu gdyż w większości przypadków grodzimy w pewnych odległościach od rzek lecz jeśli w szybkim tempie zbiera woda czasem nie nadążamy przestawiać ogrodzeń . A musicie zrozumieć że lato to sezon wytężonej pracy. A inną rzeczą jest to co ,, wędkarze '' robią z brzegiem rzeki zanieczyszczając go . Jeszcze jedno mała rada jeżdżąc nad rzekami pamiętajcie że te działki do kogoś należą a nie jeździcie wzdłuż i wszerz łąk pamiętajcie że to też może się skończyć w sądzie. Sam jestem wędkarzem i wiem że jeśli wy nie będziecie niszczyć upraw oraz traw nad wodą to i inni nie będą się was czepiać a nie jak u mnie się trafiło że było 15 dróg i 3 ha łąki do niczego bo se wędkarz jechał bo niby musiał dojechać zamiast dojść a przypominam że samochód ma stać przy drodze a nie rzece bo jeśli tak dalej będzie to wędkarze będą tylko na piechotę chodzić bo są długie pasy bez dróg i będą zakazy wjazdu bo tereny prywatne
Artykul 27 prawa wodnego
Janusz Kalski <jankoUKRYTY@FILTRSPAMUnetarea24.USUNpl>
04.04.2014 20:07
Artykuł 27 Prawa Wodnego zabrania grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar. Oznacza to, że właściciel posesji musi udostępnić przejście w tym pasie i nic więcej. Może zatem zabronić biwakowania, wędkowania, po prostu przebywania. Grodzić się może gdyż jest to pas gruntu jego własnością, ale pod warunkiem udostępnienia stałego przejścia np. furtka ze stałym kluczykiem. Musi udostępnić dostęp do wody ale nie wszystkim i pod pewnymi warunkami. Ujmując rzecz najprościej np. osoba łowiąca ryby, bez zgody właściciela nie może tam przebywać, przechodzić może, tu częste tłumaczenie wędkarzy -”ja tylko poruszam się za wędką, więc tylko przechodzę, a nie przebywam”- jest to błędna interpretacja, głównie przez koła wędkarskie, gdyż nie potrafią rozróżnić przechodzenia od przebywania. Przepis art.27 Prawa Wodnego wyraźnie mówi o obowiązku pozostawienia wolnego przejścia a nie przebywania w szerokości 1,5 m od linii brzegu.
Bardzo często koła wędkarskie nie tylko próbują szantażować i zastraszać właścicieli przedmiotowych gruntów, powołując się na prawo dostępu do wód, tłumacząc iż to prawo gwarantuje każdemu o każdej porze w każdym celu dostępu do wód, owszem jest to nieprawda i jest to karane.
Obręb hodowlany
Paweł Szeliga <zieleciceUKRYTY@FILTRSPAMUwp.USUNpl>
26.03.2010 02:30
Jakie sankcje grożą za wstęp i wędkowanie na terenie obrębu hodowlanego bez upoważnienia (zezwolenia)
29.03.2010 00:50
Ale w jakiej wysokości ten mandat
PSR może ukarać mandatem.
dolina cimiegi
adam kowalski <nospamUKRYTY@FILTRSPAMUrybieoko.USUNpl>
Ze strony wlascieli dzalek wyglada to inaczej ,nie kazy wedkarz potrafi sie zachowac i uszanowac pobyt a takim terenie przy rzece ktory jest prywatna wlasnaoscia.
Prawo nakazuje
20.07.2009 23:21
Ludzie są rόżni, o dobrych obyczajach niestety coraz częściej zapominają. Smutne. Prawo natomiast wyraźnie określa: właściciele gruntόw (nie rzeki, bo rzeka nie może być prywatną własnością) mają obowiązek zapewnić swobodne przejście wzdłuż brzegu w odległości 1,5 m od lini brzegowej. Swobodne przejście wzdłuż rzeki tak wędkarzom, jak i komukolwiek.
A jeżeli ktoś nie chce, by mu chodzono po podwόrku, może poprowadzić ogrodzenie wzdłuż rzeki w takiej właśnie pόłtorametrowej odległości.
Wiem jak jest nad Ciemięgą i trzeba tam będzie przypomnieć niektόrym właścicielom o obowiązku poszanowania prawa. Są miejsca, gdzie swobodne przejście jest niemożliwe. I nie wiem, czy dobre słowo wystarczy, czy też trzeba będzie kierować sprawę do sądu?
Dwa lata temu wobec złej woli właściciela gruntu nad Bystrzycą ZO PZW skierował sprawę do sądu. Skończyło się grzywną, zapłatą kosztόw i rozgrodzeniem płotu. A można było od razu.
04.04.2014 20:10
dostęp do rzeki z prywatnej posesji
Bogdan Danel <bogdan.USUNdanelUKRYTY@FILTRSPAMUPPG.USUNcom>
22.06.2009 13:40
Szanowni wędkarze polecam artykuł w "RZEPIE", który w sposób bardzo czytelny wyjaśnia kwestię korzystania z terenów prywatnych przyległych do rzek i prawa właścicieli tych terenów.
Bogdan Danel
www.rp.pl/....._i_jeziora.html -
Daj ludziom przejść do rzeki i jeziora
Trudno sobie wyobrazić, by osoby korzystające z wód publicznych zostały pozbawione prawa wydostania się na brzeg. – To również kwestia bezpieczeństwa tych osób – przekonuje Iwona Koza. – Kajakarz może stwierdzić, że nie uda mu się przepłynąć odcinka rzeki, więc przepisy muszą mu zagwarantować dostęp do brzegu i przejście do innego miejsca, drogi, przystani. Stąd wziął się zakaz grodzenia brzegów.
Artykuł 27 prawa wodnego zabrania grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar. Oznacza to, że nie tylko samo ogrodzenie jest niezgodne z prawem, ale również postawienie tabliczki z napisem „Wstęp wzbroniony”.
Oczywiście zakaz grodzenia nie oznacza, że właściciel posesji musi się godzić na coś więcej niż tylko przejście przez jego posesję. Pas gruntu nadal jest jego własnością. Może zatem zabraniać biwakowania, wędkowania, jeżdżenia rowerem itp. Czy może pobierać myto za przejście? Artykuł 140 kodeksu cywilnego przewiduje, że ma prawo pobierać pożytki i inne dochody z nieruchomości, ale w granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego. Prawo wodne nic nie mówi o pobieraniu opłat, sądy zaś mogłyby je uznać za sprzeczne z zasadami społecznego współżycia.
Zakaz grodzenia ma swoje niuanse i nie dla wszystkich jasne są zasady jego obowiązywania. Przepis art. 27 prawa wodnego mówi o obowiązku pozostawienia wolnego przejścia o szerokości 1,5 m od linii brzegu. A zatem zakaz ma zastosowanie tam, gdzie jest linia brzegu.
– Pojęcie to dotyczy tylko naturalnych wód płynących, czyli rzek, strug, strumieni, potoków i jezior, ale w przypadku tych ostatnich tylko wtedy, gdy są to jeziora przepływowe i nie zostały sztucznie podpiętrzone – mówi Iwona Koza. – Zakaz grodzenia nie obejmuje zatem kanałów, rowów oraz jezior, w których naturalna linia brzegu została przykryta zwierciadłem podpiętrzonej wody.
Niektóre rzeki czy jeziora mają zmienną linię brzegu, zależnie od pory roku, ilości opadów. Brzegiem innych jest skarpa. To utrudnia określenie, gdzie może stać ogrodzenie. W takich przypadkach linię brzegu określa się jako krawędź skarpy lub linię stałego porostu traw. W razie wątpliwości linia brzegu może być wyznaczona w urzędowej decyzji według średniego stanu wody z co najmniej ostatnich dziesięciu lat.
Właściciele nadwodnych działek mają wątpliwości, czy muszą utrzymywać pas wolnego przejścia w stanie umożliwiającym to przejście. Na przykład usunąć pień zwalonego drzewa, wycinać krzewy. Przepisy na ten temat milczą, więc należy domniemywać, że nie mają takiego obowiązku. Nie powinni tam jednak sadzić roślin utrudniających przejście, choćby krzewów róż.
Prawo swobodnego przejścia nie obejmuje pomostów i przystani. Można z nich korzystać wyłącznie po uzyskaniu zgody właściciela. – Warto wspomnieć, że na budowę nawet najmniejszego pomostu wymagane jest pozwolenie wodnoprawne, o czym właściciele nieruchomości i wędkarze często zapominają – podkreśla Iwona Koza.
Linia brzegowa jeziora należącego do Skarbu Państwa
Halina Krzyżyńska <l-tiUKRYTY@FILTRSPAMUwp.USUNpl>
26.09.2008 21:12
W 2006 r. złożyłam w Starostwie wniosek o wydanie pozwolenia wodnoprawnego na postawienie drewnianego pomostu i wycinanie trzciny na jez. R.... w gm.
Mamy juz rok 2008 a sprawa jeszcze w załatwianiu. W międzyczasie jezioro stało sie obwodem rybackim i zaczęły się problemy z użytkownikiem rybackim. Zaczęły się różne interwencje policji że uniemożliwiam dostęp do jeziora co mija sie z prawdą. Mam już za sobą wyrok nakazowy wydany przez Sąd Rejonowy - kara grzywny 600 zl. Po złozeniu sprzeciwu otrzymałam postanowienie Sądu o umorzeniu sprawy. Umorzenie mnie nie interesuje więc złożyłam zażalenie. Uzytkownik rybacki wsciekły, ze nie zostałam ukarana jak sobie załozył przechwalając się znajomosciami w wymiarze sprawiedliwości (były policjant). złozył tym razem z powodztwa prywatnego oskarzenie o zniesławienie... znalazł dwóch świadków... że wyzwałam go od bandytów i przestępców.... i takie tam rózne bzdety. 15 października mam rozprawę.
Zbulwersowała mnie wczoraj tj 25 września była wizja lokalna, podczas której urzednik stwierdził, że nie ma rozgraniczenia linii brzegowej między jeziorem a moją nieruchomością - a wyznaczenie takiej granicy jest bardzo kosztowne i państwa nie stac na taki wydatek więc przyjmują, że moja granica jest ta właśnie linia brzegowa jeziora i moim obowiązkiem jest udostępnić 1.5 metrowy pas terenu ogólnodostępnego.
Chce zaznaczyć, że odległość od lustra wody do moich kamieni granicznych jest w tej chwili od 1,5 do 6 m.
W Prawie Wodnym takiej interpretacji wytyczania linii brzegowej nie znalazłam.... czyżbym nieumiała czytać.
Proszę o pomoc... omawianą sytuację możesz obejrzeć na www.panoramio.com/user/1519339 pod słowami kluczowymi Gotowiec (w domyśle czytaj materiały dla biegłego geodety), Kodeks Hammurabiego, KH II i KH III L-ti
Nasze sądy są niestety nieomylne
26.09.2008 23:29
w swoim mniemaniu. Nie sądzę aby jakiś miejscowy wataszka majacy uprwnienia rybackie i jak się domyślam dzierżawiący jezioro dla celów rybackich mógł ingerować w sprawy wychodzące poza jego użytkowanie jeziora. W przypadku pojedyńczego dzierżawcy (tak mi się wydaje) można założyć, że chce on maksymlnie i intensywnie gospodarować jeziorem - czyt. wyłowić co się da, w zamian nie dając nic. Jeśli znajdzie frajera, który wystawi mu lewą FV na materiał zarybieniowy, to będzie miał podkładkę do RZGW, że wywiązuje się z założeń operatu. Jednak zawsze można złożyć skargę do RZGW i próbować zaleźć mu za skórę. Jeśli pomost nie koliduje z jego działalnością, to co muszkodzi? Nie rozumiem zupełnie? Co decyzji urzędnika to brak słów - dobrze, że brzegu nie kazał usypać.... Nie jestem specem od prawa, ale wydaje mi się, że racja jest po Twojej stronie.
Wycięcie trzciny... ryby wyginą
27.09.2008 16:14
Dziękuję Krzysztofie za napisanie parę trafnych słów.
Ta moja historia z użytkownikiem rybackim jest bardzo długa i ciekawa.
Z pewnością chciałbyś wiedzieć, dlaczego to tak długo trwa. Tak jak długo trwa tak długo trzeba by było opisać.
Dobrze by było, żeby wszedł przepis, że urzędnik za swe złe decyzje ponosi konsekwencje finansowe.
Po złożeniu dokumentów w Starostwie Powiatowym zażądano ode mnie zgody właściciela jeziora. I tu zaczęły się schody. Pisałam i jeździłam do różnych instytucji i nikt nie chciał przyznać się, że jest właścielem i kompetentny do wydania takiej zgody.
Nie jestem wędkarzem, ale jak do tej pory to wszystko funkcjonowało. Czyżby te wszystkie kładki na jeziorach to "samowolki budowlane"?!
Chcę zaznaczyć, że jeziorko jest małe i urokliwe bo niecałe 4 ha. Ale jak tak dalej sytuacja bedzie sie rozwijać to zniknie z krajobrazu i mapy.
Podczas pierwszej rozprawy administracyjnej nie dostałam zgody ani na pomost , ani na wycinanie trzciny. Natomiast użytkownik rybacki na tak małym akwenie uzyskał zgodę na 10 pomostów. Złożyłam odwołanie do Wojewody, który nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.
Podczas drugiej rozprawy 8 września tego roku uzytkownik rybacki zgodził się na pomost, nie wyraził jednak zgody na wycinanie trzciny (w miesiącach zimowych, gdy jest lód), argumentujac tym, że zostanie zniszczone tarlisko i ryby mu wyginą.
Urzędniczka podczas wizji lokalnej przychyliła się do jego argumentacji, twierdząc, że w tej sprawie użytkownik rybacki ma głos decydujący. Ona się nie zna na wedkarstwie ale skoro wędkarz tak mówi to musi być prawda.
Na koniec dodając, że zwróci się jednak o opinię do RZGW w Gdańsku...
Mam więc następny problem do wyjaśnienia... Jak nie dostanę zgody na wycinanie trzciny z taką argumentacją to odwołam się i jakoś mądrze i logicznie muszę uzasadnić. Poszperałam trochę w internecie i takiego wyjaśnienia nie znalazłam.
Prosiłabym Szanownych Wędkarzy o opinię na ten temat.
Pozdrawiam Halina Krzyżyńska
27.09.2008 17:56
....................... poczekać, aż wypowie się Andrzej, który się najbardziej z nas zna na podobne tematy. Zawsze możemy też zaczerpnąć informacji w odpowiednich środowiskach wędkarskich i okołowędkarskich. Rozmawiałem z nim telefonicznie, odpowie jak wróci do domu. Mam nadzieję, że informacje udzielone pomogą Pani.
Pozdrawiam Grzegorz Tuński - Grzylek
Ja to mam szczęście....
27.09.2008 21:31
Myśliwi pozdrawiają się zawołaniem Darzbór a Wędkarze?!... Życzę Wam wszystkim, którzy chcą mi pomóc w rozwiązaniu problemu.... TAKIEJ....R...Y...B...Y........
Szukając informacji trafiłam na Waszą stronę internetową. Pierwszy raz napisałam, ot tak sobie, bez przekonania, ze może to kogoś zainteresować i będzie chciał mi pomóc. Przyznam szczerze, że jestem juz tym tematem zmęczona i chciałabym ją mądrze zakończyć.
Nie znam reguł rządzących pisaniem publicznie na takim forum. Więc nie wiem na ile mogę jawnie pisać z kim, gdzie i na jaki temat rozmawiałam. Rozumując logicznie to nie wyrządzę nikomu krzywdy jak opisze sytuacje dotyczącą zdarzeń, miejsc lecz bez podawania nazwisk. Natomiast jesli ktoś jest "wysokim urzędnikiem państwowym" to chyba mam prawo wymienić pełniącą funkcję.
Tak więc rozmawiałam, zasiegałam opinii w dyrekcji Polskiego Związku Wędkarskiego, w Kołach Wędkarskich.
Prowadziłam korespondencję poprzez pocztę elektroniczną jak i konwencjonalną z RZGW... prowadziłam rozmowy telefoniczne z nadzorem. Efekt.....w odpowiedzi pismo, które znalazło się w Sądzie jako dowód przeciwko mnie, że popełniłam wykroczenie z art. 193 ust. 2 i 194 ust. 2 Ustawy Prawo Wodne.
Jak wczesniej już napisałam złożyłam zażalenie na postanowienie Sądu Rejonowego w wyjaśnieniach napisałam, że uzytkownik rybacki składając na mnie doniesienie naruszył art. 233 parag 1kk i 234 kk, poświadczył nieprawdę w dokumentach, posługuje się fałszywymi mapkami, oraz ciągle narusza mój mir domowy niszcząc moje uprawy malin, jagody kamczatckiej i warzywnika, przechodzac sam po mojej posesji jak i kierując poprzez wykoszenie scieżki , namawiając wędkarzy do przechodzenia przez moją posesję w odległości 10-15 metrów argumentując tym, że prawo wodne mówi wyraźnie że granica jeziora jest gdzie kończy sie stały porost traw. W moim przypadku gdzie kończy się łąka a zaczyna grunt orny. Wielka bzdura.... ale jak mam się bronić i jakich używać argumentów. W głowie mi się nie mieści, że tak można interpretować przepisy Prawa Wodnego. Nadmieniam, że takie wysokie wymagania co do udostępnienia z własnego gruntu sa tylko do mnie. Po drugiej stronie jeziora jest jeszcze jeden właściciel, gdzie wogóle nie ma mowy o swobodnym przejściu... bagno i zarośnięte, ale tam podobno teren go nie interesuje bo "ryba nie bierze".
Czasami wydaje mi się, że to nie dzieje się naprawdę.....
Przejrzałam Waszą stronę i bardzo podoba mi się Wasz styl pisania. Czytając czułam tekst jakbym sama wypowiadała... napisałam więc... ja to mam szczęście....i wierzę, że nie może stac mi się żadna krzywda...
Życzę samych sukcesów i ...takiej...................ryby. Pozdrawiam Halina Krzyżyńska
Tu prawdopodobnie...
Bogdan Ziółkowski
27.09.2008 23:34
...zderzają się dwie racje, do tego ciut złośliwości użytkownika jeziora (znamy Twoją a więc jednostronną relację), a jak w takich przypadkach bywa górę powinien wziąć zdrowy rozsądek.
Z pierwszego tekstu zrozumiałem, że bezdyskusyjnie zachowany jest wymóg udostępnienia półtorametrowego pasa brzegu. Słupki graniczne masz w odległości od 1,5 do 6 m od lustra wody. Dodajesz - aktualnie - o tym za chwilę.
Wynikałoby, że nikt nie powinien się czepiać, bo przejście jest. Dopiero dalej czytając dedukuję, że jezioro to nie ma wyraźnej linii brzegowej, spory pas przybrzeżny jest zarośnięty trzciną (stąd chęć jej wycinania) z czego wnioskuję, że między otwartą wodą a stałym gruntem jest grzęzawisko. Pomijając złośliwości użytkownika rybackiego chodzi mu pewnie o to, żeby przejście (1,5m) było po twardym gruncie nie po bagnie. Nie znam dokładnie treści ustawy, ale jeśli jest tam napisane, że jezioro kończy się tam, gdzie zaczyna stały porost traw czyli stały grunt, to zapis ten prawdopodobnie został tak sformułowany z uwagi na przewidywanie tego typu kwestii spornych. "Aktualnie 1,5 do 6m" może znaczyć, że z tą odległością od toni bywa różnie, zależnie od poziomu wody, pory roku, opadów. Jak jest niska OK, jak wyższa, wówczas twardy grunt to już zdecydowanie Twój teren (poza słupkami w stronę lądu) i stąd przepychanki.
Dla każdego z nas co moje to je moje i najlepiej, żeby nikt obcy mi się nie kręcił, ale tu jest problem pogodzenia tego co moje z dobrem ogólnym, chroni je ustawa, która działa i dla Ciebie i dla pozostałych chcących korzystać z wody jeziora. Jeśli w sprawie zabiera już głos sąd trudniej już jest chłodno, bez emocji podejść do jej rozwiązania. Szczęśliwie prawo jeszcze nie bierze w karby zdrowego rozsądku i on tu powinien znaleźć zastosowanie (jak kiedyś nasza "wadza" ustawodawcza spróbuje się za niego wziąć to już będzie koniec świata, a dużo nie brakuje)
Wyraziłem swoje zdanie na podstawie tego co udało mi się wyłuskać z Twojego opisu. Łatwiej byłoby wypowiedzieć się widząc to miejsce na własne oczy.
Nie widzę, więc nie jestem po stronie... żadnej ze stron. I Tobie i użytkownikowi wody życzę tego co najprostsze, a zarazem najtrudniejsze, zawarcia kompromisu i dojścia do porozumienia. Szkoda życia na szarpanie się.
Dodatkowo dla Ciebie - życzenia wybudowania tego upragnionego pomostu!
No dobra, nie będę taki - Twojemu oponentowi niech ryby biorą też po drugiej stronie, tam gdzie mu teraz nie biorą. Zmięknie na pewno
Ze swej strony i w imieniu wędkarzy gwarantuję Ci, żeby ktoś wykosił nam highway przez środek Twojego terenu, nie skorzystamy, wydepczemy własną możliwie najbliższą wody ścieżkę, oby tylko przejść.
28.09.2008 15:31
Bogdanie!!!
Te moje wypowiedzi mogą być chaotyczne i jak piszesz dla lepszego zrozumienia trzeba by być na miejscu i zobaczyć. Dlatego też na stronie internetowej Panoramio umieszczałam zdjęcia.... igrzyska trwają... po opisach zdjęć zainteresowane strony ... Starostwo, Gmina, Policja, Życzliwi, Wrogowie wiedzą jak akcja się rozwija (www.panorami...m/user/15139339 - pod słowem kluczowym Gotowiec, Kodeks Hammurabiego, KH II i KH III).
Wybrałam taką a nie inną formę komunikowania się z otoczeniem, równocześnie promując piękno tego terenu.
Zauroczenie tym miejscem było w czerwcu 1995 r. Po 5-letnim poszukiwaniu miejsca na odpoczynek i rekreację, miejsca gdzie mogłam spotkać się z przyjaciółmi, trafiłam do gminy Świekatowo w kujawsko-pomorskim. Miejsce to miało wszystko o czym marzyłam. Była woda, był las, był teren pagórkowaty i z dala od zgiełku miasta w którym mieszkam tj. Bydgoszczy.
Moje rodzinne strony to byłe województwo koszalińskie a obecne pilskie, w pobliżu Wału Pomorskiego. Kto zna tamte terenu to wie czego szukałam. Szukałam właśnie miejsc , które kojarzyły mi się z dzieciństwem i młodością.
W wieku 19-tu lat opuściłam tamte terenu, ale dopoki rodzice żyli odwiedzałam. Wszystkie urlopy spędzałam właśnie tam.
Zwiedziłam kawał świata. Nawet bedąc dwukrotnie w Brazylii i opowiadając o naszym kraju zawsze podkreślałam, że nic nie zastąpi tych naszych czterech pór roku, każda piękna i ma swój urok. Tu czuje sie, że się żyje. Czuje się, upływ czasu, czuje się, że życie przemija i trzeba czerpać z niego wszystko to co najlepsze całymi garściami.
Szkoda czasu na takie zatargi sasiedzkie... zupełnie nie potrzebne. Nie tak wyobrażałam sobie "mój zasłużony odpoczynek". Mam tyle jeszcze planów na tę zbliżającą się szóstą dekadę życia!!!
Ale wracając do tego spornego tematu, to dopóki jezioro było w gestii PZW to nie było żadnych problemów. Miałam dobre relacje z Wędkarzami. Pozostawiali swoje samochody, rowery pod piękną 450-letnia lipą, pili wodę ze studni i przechodzili za moim pozwoleniem przez ogród nad jezioro.
Poprzedni właściciel nieruchomości z przyjaciółmi pobudował pomosty na jeziorze, wykaszał trzcinę zarówno z jeziora jak i jego brzegów.
Część gruntu zakupiliśmy od Spółdzielni Rolniczej w 1995 r. natomiast zabudowania stały się naszą własnością dopiero w 1998 r. "Dar Serca" tak nazwałam swoją zagrodę. Pozostała część Spółdziełnia podzieliła na działki rekreacyjne.
Razem z mężem i dziećmi uporządkowaliśmy teren nad jeziorem, oczyszczając jego brzeg z puszek, butelek, plastikowych worków po nawozach, żużlu i innych śmieci.
Zaczął się mały problem gdy właściciele działek rekreacyjnych zaczęli budować domki. Tych działek na terenie 3,6 ha powstało aż 36. Na początku gdy zauroczeni terenem jak ja mieszczuchy zarówno z Bydgoszczy jak i Świecia przyjeżdzali ze swoimi przyjaciółmi. Często zdarzało się, że wszyscy goście przychodzili odpoczywać na moim terenie... bo tu tak ładnie... i ognisko można rozpalić (wcześniej miałam przygotowane drewno z własnego lasu dla gości których się spodziewałam). Delikatnie zwracałam uwagę, że to teren prywatny. Proszę pamiętać, że to były lata 90 gdzie to prywatne prawo własności nie było w pełni respektowane.... Postawione tablice były wyrywane i wyrzucane.
W końcu wpadłam na pomysł i mówiłam tak:
"Przepraszam skąd Państwo jesteście?
Z działek.
Czy ja po Państwa działce spaceruję? To też jest działka, tylko trochę większa"
Dopiero po takich uwagach przestali chodzić.
Jedna tylko właścicielka oświadczyła wręcz, że teren ogólnodostępny od jeziora jest 50 m. Przyprowadzała swoich znajomych, przyprowadza i będzie przyprowadzać i nie zabronię jej tego.
Z tych różnych perypetii narodził się pomysł aby ogrodzić nieruchomość.
Linia brzegowa jest długa bo prawie 200 m.
Od strony lasu miałam problem z głowy bo graniczę z terenem (900 ha) łowieckim więc był ogrodzony. Od strony drogi publicznej 1000 m zaczęłam nasadzać różne drzewa owocowe, sosny, brzozy, kasztanowce (13 lat i nic nie urosło... wszystko zniszczone). Sad był ogrodzony przez poprzednich właścicieli więc pozostała tylko ta część nad jeziorem... i tu eureka... wierzba. Szybko rośnie, można przycinać, wyginac, zaplatać, bedzie służyć jako oczyszczalnia jeziora, wzmocni brzeg, będzie z tego wspaniałe ogrodzenie żywopłotowe.
Naprzywoziłam różnych sadzonek wierzbowych i w marcu jak tylko ziemia troche puściła z poprzednim właścicielem nasadziłam wzdłuż granicy nieruchomości.
Myślicie, że to tak łatwo poszło. Po tygodniu jak przyjechałam wszystko było wyrwane i wyrzucone. Niektóre sadzonki dało sie uratować. Za rok powtórka i tak to trwa przez 13 lat.
Teraz konkretne pytanie.
Czy mam prawo ogrodzić swoją nieruchomość wzdłuż kamieni granicznych w odległości jak wcześniej pisałam 1,5 - 6 m od lustra wody?
Z ręką na sercu oświadczam, że teren ogólnodostępny jest twardy, suchy oprócz 3 miejsc gdzie biją źródła i okresowo ryją dziki, ale jest do przejścia również w "bamboszach".
Zastanawiacie się zapewne po co emerytce trzcina?!
Ponieważ mam budynek gospodarczy kamienno-gliniany ponad 100-letni i dach jest kryty trzciną. Chcemy oboje z mężem zachować dla potomnych więc nauczyliśmy się kłaść trzcinę. Na razie tylko ubytki. Trzciny pozyskiwanej z łąki na razie nam wystarczało, ale nie mamy żadnych zapasów i stąd ten pomysł aby uzyskać zgodę właściciela jeziora a przy okazji również oczyścić jezioro i nie dopuścić do dalszego zarastania. www.panoramio.com/user/1519339 słowo kluczowe Jania Góra tytuł zdjęcia "Jak na starym obrazie"
Na zdjęciu wyraźnie widać, że robota nie skończona bo zabrakło trzciny.
Trzcinę ścinam starym przedwojennym sierpem po Babci.
Kosą też dobrze się posługuję... zamiast areobiku. Brałam nawet udział w sesji filmowej zorganizowanej przez gosci użytkownika rybackiego... może jakby dobrze poszperać na youtube to by się go znalazło.
Żarty, żartami ale tak na poważnie to 3 lata temu stanęłam do konkursu koszenia gdzie nagrodą były sadzonki starych drzew owocowych .... no i mam w swoim ogrodzie 4... między innym szarą renetę.
Zamiast czerwonego dywanu wykoszę dla Was przez najpiękniejsze miejsca mojej posesji ścieżkę.
Mam nadzieję, że dokończę te rozpoczęte aleje.... brzoskwiniową, poziomkową, piaskową, stokrotkową, malinową, jeżynową.... i nadziei...
Pozdrawiam... założyłam różowe okulary....Halina
Krótka odpowiedź...
28.09.2008 21:35
Masz prawo ogrodzić swoją nieruchomość tak jak wskazują słupki graniczne. Jeśli granica Twojego terenu oddalona jest od brzegu i między Twoim a wodą można swobodnie przejść to w czym problem - wydawałoby się...
I trochę dłuższy dodatek:
Ogrodzenie się najlepiej wysokim płotem to taki nasz polski zwyczaj i sposób na tych co to zawsze "chodzili, chodzą i będą chodzić", choć nie zawsze skuteczny, to zależy od poszanowani przez tych chodzących cudzej własności i prawa. Z resztą przykłady z wyrywaniem tablic i wierzb już masz, niestety szkody może zmniejszyć jedynie stałe przebywanie na miejscu. Nie zrozum mnie tak, że namawiam Cię do wysokiego płotu, jestem przeciwnikiem grodzenia, ale cóż żyjemy w takiej a nie innej rzeczywistości mamy (my - polacy ) taką a nie inną mentalność.
Nie dziwię się Twojemu zauroczeniu tym miejscem, sam choć żem miastowy (łodzianin) jestem miłośnikiem Borów od 16 lat, odkąd je poznałem i mam w planach przenieść się w te rejony w okolice Osia, to niedaleko Ciebie na północny wschód. Plany... plany.. Daj Boże żeby się spełniły...
Cały pas Pomorza od Borów na wschodzie poprzez Piłę, Wałcz, Szczecinek, Czaplinek Złocieniec, Puszczę Drawską na granicy zachodniej skończywszy to przeurokliwe rejony naszego kraju.
Nic dla nas nie koś, przeczytaj nasz Honorowy Kodeks zwany potocznie Regulaminem. My jesteśmy nieco inni, przyrodę potrafimy uszanować niezależnie od tego po której jest stronie płotu.
Różowe okulary, dobra myśl, to... sposób na przetrwanie.
Kij ma dwa końce.... od decyzji nie odwoływałam się... dałam sobie spokój i zajęłam realizacją marzeń... podróże... www.panoramio.com/user/1519339 na przyszły rok planuję ciut dalej na Wschód... marzenie z 1991 r.
Mamy deszczowy maj.... za oknem leje... ale jak przyjemnie siedzieć w ogrzanym pomieszczeniu grzejąc swoje plecy przy piecu kaflowym... wracając myślami do czasów dzieciństwa....
Mimo, że znam i stosuję różne techniki relaksacyjne http://www.y...h?v=Sljqeen0YUo problem powraca za sprawą użytkownika rybackiego jeziora Rudzianek.
w Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych... w Placówce Rejonowej w Świeciu zmieniło się kierownictwo.... więc na nowo wpływają na nas skargi od dzierżawcy jeziora.... a nuż się uda przeforsować...
Tym razem oprócz problemu z moim ogrodzeniem wierzbowym jest chęć postawienia dodatkowych stanowisk wędkarskich.... nie mój problem... Tylko jak się ma opinia specjalisty... gdy ja zwróciłam się o wycięcie potrzebnej mi trzciny na pokrycie dachowe starej 100-letniej zagrody.... czy teraz wycinając pod stanowiska wedkarskie... ryby nie wyginą???!!!
Decyzja z dnia 10 lutego 2009 r ... Starostwo Powiatowe w Świeciu postanawia odmówić Pani Halinie Krzyżyńskiej ...udzielenia pozwolenia wodnoprawnego na szczególne korzystanie z wód, w zakresie – wycinki trzciny z jeziora Rudzianek w Janiej Górze, gm. Świekatowo – działka nr 33 oraz jego brzegu – wzdłuż działek 32/12 i 32/13.
Uzasadnienie...... długie i szczegółowe...w zakończeniu...
W piśmie z dnia 21 października 2008 r. RZGW w Gdańsku stwierdziło, żę w jego ocenie wycinka w pasie przybrzeżnym jeziora może mieć wpływ na warunki naturalnego rozrodu ryb i wzrostu narybku, lecz wskazane jest przeprowadzenie eksprtyzy wykonanej przez specjalistę dra Tomasza Kakareko z Instytutu Ekologii i Ochrony Środowiska UMK w Toruniu, który dokonał ekspertyzy, w opinii z dnia 26 listopada 2008r. stwierdza, iż jezioro Rudzianek jest jeziorem szczupakowo-linowym, w którym jednym z zasadniczych celów gospodarki rybackiej jest utrzymanie bioróżnorodności rodzimej ichtiofauny. W zwiazku z tym ingerencja w pasie roślinności przybrzeżnej może negatywnie odbić się na ekosystemie jeziora, co – biorąc również pod uwagę jego małą powierzchnię – spowoduje naruszenie równowagi w ekosystemie. Dr Kakareko jednoznacznie stwierdza, że w przypadku jeziora Rudzianek nie należy dokonywać wycinki trzciny.......
W wyniku przeprowadzonego postępowania administracyjnego oraz na podstawie art. 31 ust. 2 Ustawy Prawo wodne, który mówi iż korzystanie z wód nie może powodować pogorszenia stanu wód i ekosystemów od nich zależnych, a także marnotrawstawa energii wody, jako integralna część środowiska oraz siedliska dla zwierząt i roślin podlegają ochronie wód jest poprawa jakości wód (...) tak, aby dla jednolitych części wód powierzchniowych (jezior – wg art. 9, ust. 1, pkt 4c), uniknąć niekorzystnych zmian w ich stanie ekologicznym i chemicznym oraz art. 38 ust. 3 pkt 3, wg którego realizując cele, o których mówi ust. 2, należy zapewnić, aby wody, w zależności od potrzeb, nadawały się w szczególności do bytowania ryb i innych organizmów wodnych w warunkach naturalnych, umożliwiających ich migrację – postanowiono jak w sekwencji.
Opinia dra Tomasza Kakareko z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Instytut Ekologii i Ochrony Środowiska - Zakład Hydrobiologii w Toruniu dotycząca wycinki trzciny w pasie przybrzeżnym jeziora Rudzianek z dnia 26 listopada 2008 r.
W jeziorach szczupakowo-linowych, do których zalicza się jezioro Rudzianek, rośliny naczyniowe (hydromakrofity) odgrywają szczególnie istotną rolę. Stanowią one substrat tarłowy i zapewniają dogodne refugia dla przewodnich gatunków ryb fitofilnych, jak szczupak, lin, karaś. Stan liczebny populacji tych ryb jest ściśle uzależniony od obecności hydromakrofitów. Przypomnę, że jednym z zasadniczych celów gospodarki rybackiej prowadzonej w jez. Rudzianek, wyszczególnionym w operacie rybackim (pkt 12), jest utrzymanie bioróżnorodności rodzimej ichtiofauny poprzez popieranie gatunków typowych dla jezior szczupakowo-linowych.
W jez. Rudzianek, z uwagi na niską przezroczystość wody, zespoły roślin naczyniowych są zdominowane przez formy wynurzone (roślinność szuwarowa), w tym głównie przez trzcinę pospolitą. Pas przybrzeżnej roślinności stanowi, zatem podstawowe miejsce rozrodu i odrostu młodzieży wielu gatunków ryb oraz zapewnia odpowiednie warunki dla bytowania ryb fitofilnych. W związku z tym nazbyt intensywna ingerencja w pasie roślinności przybrzeżnej może negatywnie odbić się na rybostanie, a nawet na całym ekosystemie jeziora (przyspieszenie procesu starzenia się jeziora). Trzeba wspomnieć, że wniektórych jeziorach dopuszcza się odpowiednio prowadzoną wycinkę trzciny (zimą, najlepiej w czasie zalegania pokrywy lodowej). Niemniej, w przypadku jez. Rudzianek, z uwagi na jego niewielką powierzchnię (zaledwie 3,93 ha powierzchni), nie należy takich zabiegów prowadzić. Istnieje, bowiem zbyt duże ryzyko, że nawet z pozoru niewielka ingerencja może naruszyć równowagę w ekosystemie tego niewielkiego akwenu (np. zainicjowana zmianą warunków świetlnych w litoralu, w wyniku wycinki na znacznej części jeziora).
Podsumowując, uważam, że w przypadku jez. Rudzianek nie należy dokonywać wycinki trzciny. W przypadku omawianego akwenu może to zaszkodzić prowadzeniu gospodarki rybackiej, której nadrzędnym celem jest utrzymanie bioróżnorodności rybostanu, typowej dla jezior szczupakowo-linowych (tj. związanych z hydromakrofitami) i dbałość o ogólny stan środowiska (zbyt silna ingerencja może naruszyć stan równowagi w ekosystemie).
Podpisano Dr n. biol. Tomasz Kakareko
.....Dlaczego o mnie spotyka.... chyba znów jakiejś lekcji nie odrobiłam.... obejrzę sobie film Rondy Byrne The Secret... polecam... Serdecznie pozdrawiam wieczna optymistka Halina Krzyżyńska
uff... za oknem wiosna 2010 r.
29.03.2010 18:20
Za oknem chociaż pochmurne niebo to w sercu radość.... uf... następna sprawa z głowy.
Chciałabym wszystkim podziękować za pomoc w rozwiązaniu mojego problemu.
18 lutego Postanowieniem Sądu umorzono postępowania wobec mnie i mojego męża.... bo po długich poszukiwaniach oryginalnych dokumentów na podstawie których ukarano mnie grzywną zarówno w Sądzie, Komendzie Powiatowej Policji... sprawa dotarła nawet do Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej w Bydgoszczy okazało się że są dwa wnioski o ukaranie w tej samej sprawie i po połączeniu ..... przesyłam całe postanowienie z uzasadnieniem.... może przyda się w wyjaśnieniu podobnego problemu.... podaję swoje pełne dane osobowe... bo nie mam nic do ukrycia.
Sąd Rejonowy w ..... – II Wydział Karny po rozpoznaniu w sprawie Haliny i Marka Krzyżyńskiego obwinionych o to, że:
1)	w okresie od stycznia 2007 roku do dnia 13 maja 2008 roku w miejscowości Jania Góra gmina Świekatowo jako właściciel nieruchomości uniemożliwił dostęp do wody – jezioro Rudzianek w ten sposób, że zagrodził nieruchomość dostęp do jeziora przez obsadzenie drzewami wierzby tworząc tym samym płot. tzw. łozowisko – tj. o czyn z art. 193 pkt 2 Prawa wodnego.
2)	w tym samym miejscu i czasie ogrodził nieruchomość przyległą do jeziora Rudzianek w odległości mniejszej niż 1,5 metra od linii brzegu przez utworzenie płota. tzw. łozowiska – tj. o czyn z art. 194 pkt 2 Prawa wodnego
z urzędu w przedmiocie umorzenia postępowania na podstawie art. 5 §1 pkt 1 i 2 kpw oraz art. 118 § 2 kpw
1.umorzyć postępowanie przeciwko Halinie Krzyżyńskiej oraz Markowi Krzyżyńskiemu:
2.kosztami postępowania obciążyć Skarb Państwa.
W myśl art. 62§1 kpw okoliczności wyłączające orzekanie uwzględnia się z urzędu w każdym stadium postępowania. Zgodnie z przepisem art. 5§1 pkt 1 i 2 kpw nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy 1) czynu nie popełniono albo brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie jego popełnienia, 2) czyn nie zawiera znamion wykroczenia.
Ad 1) Zgodnie z przepisem art. 193 pkt 2 ustawy z dnia 18 lipca 2001 roku Prawo wodne (tj. Dz. U. 2005 Nr 239, poz. 2019 ze zm. ) karze grzywny podlega ten, kto wbrew obowiązkowi uniemożliwia dostęp do wód, o których mowa w art. 28 ust. 1 i 2 ustawy.
W myśl art. 28 ust. 1 cyt. ustawy właściciel nieruchomości przyległej do powierzchniowych wód publicznych jest obowiązany umożliwić dostęp do wody na potrzeby wykonywania robót związanych z utrzymaniem wód oraz dla ustawienia znaków żeglugowych lub hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych. Przepis art. 28 ust. 2 cyt. ustawy stanowi, że właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza wójt, burmistrz lub prezydent miasta w drodze decyzji.
Na gruncie niniejszej sprawy z całą pewnością obwinieni nie umożliwili dostępu do wody na potrzeby wykonywania robót związanych z utrzymywaniem wód oraz dla ustawiania znaków żeglugowych lub hydrologiczno-meteorologicznych urządzeń pomiarowych – art. ust. 1 cyt. ustawy, gdyż prace takie nie były wykonywane. Jeśli natomiast chodzi o dostęp do wody, o którym mowa w art. 28 ust. 2 cyt. ustawy, to Wójt Gminy Świekatowo nie wydał żadnej decyzji dotyczącej działek nr 32/12 i 32/13 położonych w miejscowości Jania Góra i stanowiących własność obwinionych, która wskazywałaby dostęp do wody – Jeziora Rudzianek (vide pismo wójta gminy Świekatowo z dnia 9 października 2009 roku k. 119). Dlatego też nie sposób jest uznać, że obwinieni grodząc swoją nieruchomość uniemożliwili dostęp do wód, o których mowa w art. 28 ust. 1 i 2 cyt. ustawy. Wykroczenie z art. 193 pkt 2 w zw. Z art. 28 ust. 2 ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. Prawo wodne można bowiem popełnić dopiero wówczas gdyby zostały wyznaczone wcześniej przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta w drodze decyzji części nieruchomości umożliwiające do niej dostęp. Nie należy bowiem zapominać, że wyznaczenie części nieruchomości umożliwiającej dostęp do wód następuje za stosownym odszkodowaniem wypłacanym z budżetu gminy (art. 28 ust. 3 cyt. ustawy). Ponieważ na gruncie niniejszej sprawy taka decyzja nie została wydana, samo ogrodzenie własnej nieruchomości nie wypełnia znamion wykroczenia z art. 193 pkt ustawy z dnia 18 lipca 2001 roku Prawo wodne, gdyż zabronione jest uniemożliwianie dostępu wyłącznie do wód, o których mowa w art. 28 ust. 1 i 2 cyt. ustawy. Dlatego tez, postępowanie w tej części należało umorzyć.
Ad. 2) Zgodnie z przepisem art. 194 pkt. 2 ustawy z dnia 18 lipca 2001 roku Prawo wodne (tj. Dz. U. 2005 r. Nr 239, poz. 2019 ze zm.) karze grzywny podlega ten, kto grodzi nieruchomości przyległe do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu. Obecna ustawa, w art. 27 pkt 1, wprowadziła zakaz grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych, w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, co ma umożliwić dostęp do tych wód niezbędny do korzystania z prawa powszechnego korzystania z wód. Każdy korzystający z wód ma zatem prawo, w każdym miejscu dobić do brzegu i przycumować łódkę, wyjść na brzeg i przejść wzdłuż linii brzegu. Wędkarz ma prawo korzystać z dostępu do brzegu, ale wyznaczony pas szerokości 1,5 m nie pozwala mu na dojechanie do brzegu samochodem. Pasa dostępu nie tylko nie wolno grodzić, ale również nie można uniemożliwiać przechodzenia przez ten obszar, w związku z czym nie można np. obsadzić go krzewami uniemożliwiającymi przejście. Pas dostępu do wód pozostaje własnością właściciela nieruchomości, a za ograniczenie praw jego użytkowania właściciel nie otrzymuje odszkodowania. Należy jednak zwrócić uwagę, że zakaz grodzenia nieruchomości, o którym mowa w art. 194 pkt 2 oraz art. 27 pkt 1 cyt. ustawy, dotyczy powierzchniowych wód publicznych i określa odległość mierzoną od „linii brzegu”. Zgodnie z art. 15 ust. 1 i 2 cyt. ustawy linię brzegu dla cieków naturalnych, jezior oraz innych naturalnych zbiorników wodnych stanowi krawędź brzegu lub linia stałego porostu traw albo linia, którą ustala się według średniego stanu wody z okresu co najmniej ostatnich 10 lat. Linię brzegu ustala, w drodze decyzji, na wniosek mającego interes prawny lub faktyczny: właściwy terenowy organ administracji morskiej – dla morskich wód wewnętrznych wraz z morskimi wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej oraz wód morza terytorialnego: właściwy marszałek województwa – dla wód granicznych oraz śródlądowych dróg wodnych. Tymczasem jak wynika z opinii biegłego geodety E. M. na dzień 19 stycznia 2010 roku – decyzja administracyjna w sprawie ustalenia linii brzegu jeziora Rudzianek, o której mowa w art. 15 ustawy z dnia 18 lipca 2001 roku Prawo wodne nie została wydana. Powyższa okoliczność powoduje, iż obwinionym nie można skutecznie postawić zarzutu naruszenia art. 194 pkt 2 ustawy Prawo wodne, gdyż nie da się ustalić w jakiej odległości od „linii brzegu” znajduje się tzw. „łozowisko”. Brak jest zatem danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia opisanego w punkcie 2 wniosku o ukaranie czynu przez obwinionych i dlatego również w tej części postępowanie należało umorzyć. Na marginesie należy jednak wskazać, iż z opinii biegłego geodety wynika, że pomiędzy granicą wody i „łozowiska” istnieje pas gruntu o szerokości od 1,2 (tylko w jednym punkcie gdzie rośnie kilkuletnia wierzba dop. H.K.) metra do 6 metrów szerokości dość rzadko porośnięty drzewami i krzewami, po których człowiek bez przeszkód może się przemieszczać pieszo lub pojazdem jednośladowym.
W związku z powyższym, Sąd postanowił jak na wstępie.
Podpis SSR
Pragnę dodać, że w swojej opinii biegły napisał że dzierżawca jeziora Rudzianek gm. Świekatowo jest posiadaczem zależnym i nie jest stroną postępowania rozgraniczającego, ponieważ czynności w ramach postępowania przekraczają ramy zwykłego zarządu nad nieruchomością.
Pan K.T. nie posiada również pełnomocnictwa współwłaścicieli działki 32/59. Nie może więc uczestniczyć w rozgraniczeniu mojej nieruchomości, Skarbu Państwa i działki 32/59.
Jak zakończyły się moje starania o pobudowanie pomostu i wykaszanie trzciny???!!!.... Wynik negatywny!!!!
Korzystając z okazji zbliżajacych się Świąt składam moc serdecznych pachnących wiosną życzeń i.... TAKIEJ RYBY........
Serdecznie pozdrawiam wieczna optymistka Halina Krzyżyńska
Co na to Kodeks Wędkarza!!!
29.03.2010 18:54
Co na to KODEKS WĘDKARZA!!!!
Zdecydowałam się opublikować treść zeznań złożonych na Posterunku Policji w Bukowcu przez dzierżawcę jeziora Rudzianek w gminie Świekatowo... Drodzy Sąsiedzi Działkowcy!!!!
Po dwóch latach zmagań sprawę .... wygrałam..... uf...
Odnośnie sprawy o zniesławienie... bez pomocy adwokata też sobie poradziłam.... wygrałam!!!!
Dziękuję Wszystkim za ciepłe słowa otuchy i wsparcia....
Zostałem uprzedzony odpowiedzialności karnej z art. 233§1 kk i 234 kk i po zrozumieniu treści artykułów chciałbym złożyć zawiadomienie, że w okresie od stycznia 2007r do dnia dzisiejszego właściciel posesji położonej w Janiej Górze jej....Rudzianek p.Marek Krzyżyński wspólnie z żoną Haliną Krzyżyńską zam. Bydgoszczy... uniemożliwia dostęp do jeziora Rudzianek w ten sposób, że na wspólnej granicy grodzi dostęp do jeziora poprzez wyplatanie obsadzanie wierzby szarej tworząc w ten sposób płot (łozowisko) czym uniemożliwia swobodny dostęp do jeziora. Czym naruszył przepisy Ustawy Prawa Wodnego tj. art. 193 pkt 2 i art. 194 pkt 2 Prawa Wodnego. Żądam ścigania i ukarania sprawcy wykroczenia. To wszystko o czym chciałbym zawiadomić i za zgodne podpisuję.
Podpis składającego donos obywatelski
Pouczony o odpowiedzialności z art. 233 § 1 kk. Po zrozumieniu treści art. Zeznaję.
Od listopada 2006 r. jestem dzierżawcą jeziora Rudzianek w miejscowości Jania Góra. Od stycznia 2007 r. mój sąsiad właściciel działki przyległej do jeziora Rudzianek p.Marek Krzyżyński uniemożliwia mi dostęp do wody i innym obywatelom. Na wspólnej granicy Marek Krzyżyński wstawił furtkę i zamyka ją. Ponadto wsadził na granicy wierzby szare i inne drzewa, które uniemożliwiają swobodne przejście. Marek Krzyżyński został wezwany do usunięcia wszystkich przeszkód uniemożliwiający swobodny dostęp do wody przez właściciela wody tj. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku ul. Rogaczewskiego 9/19. Marek Krzyżyński powiedział, że wędkarzom nie pozwoli wejść na swoją posesję aby dojść do jeziora. Do dnia dzisiejszego nie usunął przeszkód uniemożliwiających swobodne dojście do jeziora. Marek Krzyżyński stosując ogrodzenie i uniemożliwiając dostęp do jeziora przekroczył granicę i wszedł w granicę obwodu rybackiego tj. działki nr 33. Do protokołu chciałbym załączyć mapki geodezyjne jeziora Rudzianek oraz przyległe działki, pismo od RZGW w Gdańsku wzywające do usunięcia płotu (łozowisko), zdjęcie oraz mapka geodezyjna przekroczenia granic. To wszystko co mogę zeznać w tej sprawie.
03.10.2008 16:54
Zawiła, jak wszystkie, gdzie brak dobrej woli porozumienia.
Trudno przyznać rację komukolwiek z oddali. W oparciu o prawo na pewno jest tak, że właściciel działki ma prawo ją ogrodzić – więc to zrobić możesz. Jest też tak, że grodząc swoją posesję, musi pozostawić dostęp do wody użytkownikowi rybackiemu – na tym tle są często spory. Musi też zachować odstęp od linii wody. Teraz najważniejsze, co zostanie przyjęte za linię wody? W przypadku rzeki można to łatwo określić, trudniej w przypadku jeziora.
Proponowane rozwiązanie, to zwrócenie się do Starostwa o wytyczenie tej granicy. Koszt tego wytyczenia może określić Starostwo, niekoniecznie musi obciążyć Ciebie, kosztami, trzeba o to zapytać.
Podobnie Starostwo jest także adresatem w sprawie pozwolenia na budowę pomostu. Też trzeba się zwrócić z pismem, a Starostwo na taką rozprawę poprosi również użytkownika rybackiego i głos tego użytkownika może być decydujący. Pewną pomocą może być to, że podobne pomosty były budowane wcześniej i nie szkodziły poprzednim użytkownikom, ale jak się obecny dzierżawca uprze, że ten pomost jest szkodliwy dla gospodarki rybackiej i jak będzie umiał to uzasadnić, będzie problem.
Wycinanie trzciny to jeszcze inna bajka, na to potrzeba zgody Urzędu Wojewódzkiego (np. uzyskać pozytywną opinię Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody). Chodzi o ocenę, czy nie będzie ta wycinka szkodziła np. ptakom. Tu też użytkownik rybacki może mieć także swoje racje. Więc kolejne pismo....
Nie byłoby tych wszystkich problemów, gdyby można się było z tym użytkownikiem porozumieć, co jak wnoszę raczej jest trudne...
Zostają pisma do urzędów, droga żmudna i ciernista.
Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie.
06.10.2008 06:08
Szanowni Wędkarze Miłośnicy Natury!!!
Napiszę jak to wszystko się zakończy.
Serdecznie Pozdrawiam Halina
Podarunek od Złotej Rybki
Halina Krzyzyńska <l-tiUKRYTY@FILTRSPAMUwp.USUNpl>
03.01.2009 19:41
Przepis na szczęśliwy rok
Weź 12 pełnych miesięcy.
Oczyść je starannie z wszelkiej goryczy, nienawiści i zazdrości.
Podziel każdy miesiąc na 28, 30, 31 części, ale nie gotuj ich równocześnie.
Przygotuj jeden dzień na raz, dodając następujących składników:
szczypta wiary, szczypta odwagi , szczypta pracy.
Dodaj do każdego dnia trochę nadziei, wierności, uprzejmości.
Wymieszaj to dobrze z porcją, modlitwy, medytacji i pilności.
Dopraw dobrym nastrojem, odrobiną wesołości , niewielką dawką wysiłku i dobrego nastroju.
Przyozdób uśmiechem i podawaj w dużych porcjach
Serdeczne pozdrowienia z najlepszymi życzeniami na rok 2009 z nad jez. Rudzianek gm. Świekatowo kujawsko-pomorskie przesyła Halina Krzyżyńska
04.01.2009 00:54
Dzięki za nie.
Brak dostepu do rzeki czy to jest możliwe????
17.10.2006 10:59
Mam pytanie, jestem wędkarzem juz od ok 10 lat mam swoje miejsca do których bardzo chętnie chodze w ramach relaksu na ryby. Ostatnio pojawił sie problem z dojsciem do rzeki, mianowicie ludzie kupili działkę wraz ze skarpą i zaczeli grodzic teren. W prawdzie nie zagrodzili terenu tuz przy samej linii brzegu(od strony brzegu nie ma ogrodzenia, ogrodzenia są tylko po bokach działki) postawili tabliczki z napisem"TEREN PRYWATNY WSTEP WZBRONIONY". Pewnego dnia łowiąc ryby własnie w tym miesjcu podszedł do mnie własciciel i wyprosił mnie z brzego rzeki twierdząc ze jeto to jego teren i sobie nie zyczy "tu" nikogo. Mam pytanie czy miał do tego prawo , i jakie sa prawa wędkarzy kozystających z łowisk przy którch sa działki prywatne?? Pozdrawiam
Dostep do rzeki z posesji prywatnej
04.04.2014 20:13
Dsotep do rzeki
Kamil Powpławski <nospamUKRYTY@FILTRSPAMUrybieoko.USUNpl>
17.10.2006 11:15
Czyli własiciel nie maprawa wyganiac wędkarzy ławiących przy brzegu, to nie rozumem ludzi takch jak ten koleś........Teraz mam pewnośc ze nic mi nie moze zrobić pozdrawiam
20.10.2006 11:10
Prawa nie ma...
17.10.2006 11:18
Ale ze świadomością prawną ludzi bywa różnie...
Zależy co to za woda
Tomek Płonka 670612
17.10.2006 22:17
Jak już pewnie czytałeś:
2. Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem jest obowiązany zapewnić dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie; części nieruchomości umożliwiające dostęp do wody wyznacza zarząd gminy w drodze decyzji.
Czyli wody udostępnione do powrzechnego korzystania są udostępnione do wędkowania, czyli możesz łowić ale np. palić ogniska to już nie.
Kamil Popławski <nospamUKRYTY@FILTRSPAMUrybieoko.USUNpl>
19.10.2006 13:17
Rzeka o która mi chodzi to Narew w okolicach między serockiem a Pułtuskiem :> Pozdrawiam raz jeszcze
19.10.2006 13:12
To super, bo koles który jest włacicielem działki wręcz sobie nie zyczył nikogo nad brzegiem rzeki ) Nie chciałem sie z nik kłucić zanim nie dowiem się czegoś na temat praw jakie mam co do łowienia ryb w tym miejscu ) Pozdrawiam i dzieki
Dostęp do rzeki...
17.10.2006 11:06
Odpowiedź na swoje pytanie masz w wątku powyżej - przeczytaj odpowiedź Andrzeja Trembaczowskiego...
dostep do plazy
wojciech zielinski <nobojaUKRYTY@FILTRSPAMUneostrada.USUNpl>
11.07.2006 23:16
Prowadze dzialalnosc agroturystyczna, posiadam wlasna dzialke przy rzece na ktorej mam pole namiotowe boiska do gier i zabaw itp. Bezposrednio przy rzece usunelem rosnace zarosla i zrobilem plaze z molem i zatoczka dla matek z malymi dziećmi. jakie sa przepisy regulujace korzystania z takiej plazy dla osob ktore nie umieja z tego wszystkiego korzystac? gdzie jest linia brzegowa skoro nie ma tam rzadnej innej budowi jak tylko drewniane molo ustawione wzdluz rzeki a za nim juz na mojej dzialce zatoka.
bardzo prosze o wyjasnienie mi takiej stuacji
12.07.2006 08:53
Według prawa wodnego każdy właściciel gruntόw nad rzekami ma obowiązek zapewnić do wody swobodny dostęp, czyli pas szerokości pόłtora metra od lini brzegowej, definiowanej jako linia porostu traw. Wynika z tego, że formalnie nie można zakazać ludziom kąpieli, można najwyżej odgrodzić ten pόłtorametrowy pas rzeki, ale nie o to przecież Panu chodzi.
W Pana przypadku proponowałbym porozmawiać na ten temat w Urzędzie Gminy. Budowle wodne wymagają zezwolenia, może trzeba o takie wystąpić? Myślę, że w tym przypadku zdrowy rozsądek powinien zadecydować.
Prywatna plaza
04.04.2014 20:16
Cztery hektary za dwa miliony
Lech Zaluski
Na oficjalnej stronie Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Białymstoku ukazała się następująca wiadomość:
Zbiornik wodny małej retencji "Kuźnica".
Dnia 08.12.2004r. oddano do użytku zbiornik wodny małej retencji "Kuźnica" w powiecie sokólskim. Pod względem hydrologiczno-topograficznym jest on położony na rzece Łosośna, na terenie gminy Kuźnica. Służyć będzie do celów rekreacji i sportów wodnych.
podstawowe parametry zbiornika:
- powierzchnia czaszy zbiornika - 3,74 ha
- ilość magazynowanej wody - 52970 m3
- głębokość maksymalna przy jazie - 1,90 m
- średnia głębokość zbiornika - 1,42 m
- budowla piętrząca - jaz JZD4-2 z dwiema zasuwami stalowymi o szerokości 4 m
- regulowany poniżej odcinek rzeki Łosośna - 1370 mb
Zbiornik wodny małej retencji "Kuźnica" wykonano przy współudziale Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Białymstoku, który był inwestorem zastępczym przedsięwzięcia. Obecnie w województwie podlaskim przy partycypacji kosztów budowy przez Fundusz Ochrony Środowiska (Wojewódzki i Narodowy) wykonano w ostatnich latach 7 zbiorników wodnych.
Przy okazji odbyła się wielka uroczystość którą opisano w lokalnej gazetce "Kurier Poranny"
Cztery hektary wody za dwa miliony
Zalew w Kuźnicy Białostockiej będzie spełniał podwójną rolę - będzie miejscem wypoczynku, a przy okazji pomoże nawadnianiu okolicznych pół i łąk.
Prace na zalewie w Kuźnicy Białostockiej dobiegły końca. To już siódmy tego typu obiekt w powiecie sokólskim.
Uroczystego poświęcenia akwenu dokonał metropolita białostocki abp Wojciech Ziemba w asyście sokólskiego dziekana ks. Józefa Kuczyńskiego i miejscowego proboszcza ks. Konstantego Andrzejewicza. Na uroczystość przybyli mieszkańcy gminy Kuźnica oraz przedstawiciele władz.
Jak zapewnia Tadeusz Wyszkowski, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Zakładu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Białymstoku, głównego wykonawcy robót, zbiornik będzie spełniać podwójną rolę.
- Główne zadanie to miejsce wypoczynku dla mieszkańców Kuźnicy i okolicznych wsi - twierdzi Wyszkowski. - Poza tym zalew będzie wykorzystywany do nawadniania okolicznych pól.
W obrębie zalewu jest 429 hektarów łąk i pól, które przy niedostatecznej ilości opadów będą wymagały nawadniania.
Dzięki urządzeniom piętrzącym wodę jest możliwość taniego i bardzo skutecznego nawadniania łąk i pastwisk, które wymagają dużej ilości wody. Dlatego w punkcie ujścia wody ze zbiornika do dalszego biegu Łosośnej powstał jaz, za pomocą którego woda jest piętrzona.
Ciekawostką jest to, że przy wykopach pod jaz natrafiono na kamień młyński z wyrytą datą 1812 - opowiada Tadeusz Wyszkowski. - Potwierdza to słowa miejscowych historyków, że w okolicach Kuźnicy były trzy duże zalewy przy których stały młyny. Tak więc nowy zalew najprawdopodobniej powstał w miejscu starego.
O zalewie:
* Zalew zajmuje powierzchnię blisko czterech hektarów i usytuowany został na rzece Łosośna. Takie położenie ma decydujący wpływ na czystość wody w zbiorniku
* Głębokość lustra wody, w zależności od miejsca, wynosi od 1,7 do 2 metrów
* Koszt inwestycji wyniósł blisko 2 miliony złotych, z czego ponad połowę to pieniądze z Urzędu Marszałkowskiego. Resztę pieniędzy przekazał Urząd Gminy, Wydział Gospodarki Wodnej oraz Wojewódzki Związek Melioracji i Urządzeń Wodnych w Białymstoku.
Plany na przyszłość: Jan Kwiatkowski, wójt gminy Kuźnica:
* Już niebawem rozpoczniemy rozmowy ze Związkiem Wedkarskim na temat zarybienia zbiornika. Wiosną rozpoczniemy prace związane z uruchomieniem małej gastronomii przy zbiorniku. W przyszłości zamierzamy wybudować szatnie i natryski. Na razie nie planujemy rozbudowy akwenu, bo chcemy uchronić czystość wody.
Moim zdaniem: Antoni Batko, mieszkaniec Kuźnicy Białostockiej:
* Uroczystość otwarcia zbiornika to wielkie wydarzenie. Kiedy byłem kierownikiem miejscowego Zakładu Wikliniarskiego, jako honorowy przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej nie zgodziłem się na sprzedaż tych gruntów prywatnym osobom. Dzisiaj wiem, że moja decyzja była słuszna. Mamy piękny obiekt, z którego wszyscy jesteśmy zadowoleni. Gdyby wówczas doszło do sprzedaży, teraz trzeba by było wydać ogromne pieniądze na wykup gruntów, a wątpię , czy gminę byłoby na to stać. (Kurier Poranny, 14 grudnia 2004r)
MOIM ZDANIEM: Lech Zaluski, mieszkaniec Warszawy:
* tak mi się wydaje że najbardziej jest szczęśliwy właściciel firmy która wybudowała ten obiekt. W nieco ponad pół roku zrobił dwa miliony PLN kopiąc dołek w bardzo łatwym terenie niewielkie zagłębienie przy pomocy kilku robotników, dwóch koparek, spychacza i paru ciężarówek. A WASZYM ZDANIEM???
PS. Do zakończenia regulacji tego przepięknego bagiennego strumienia pozastało ok 5 km w lini prostej, reszta jest już uregulowana. Dominującym gatunkiem jest oczywiśce fario i wszechobecne bobry. Moje zdjęcie z tej budowy ma na RO nr 18833 i znajduje się w folderze Krajobrazy.
Grzegorz Rolf <biuroUKRYTY@FILTRSPAMUminbud.USUNpl>
22.11.2007 14:17
Korzystając z uprawnień moderatora strony, wykasowałem treść reklamy. Jesli ta reklama jest uzgodniona z kimś z SWI, proszę o powiadomienie to przywrócę stan pierwotny jesli ktoś przekona nas że taka reklama ma tu wisieć. Moim zdaniem reklama urządzeń do melioracji nie ma prawa wisieć w tym miejscu, gdyż nasze Stowarzyszenie jest przeciwne wszelkim formom ingerencji w środowisko, które nie przywracają stanu naturalnego.
23.11.2007 01:51
Ta reklama jest dla nas wręcz obraźliwa. Dobrze zrobiłeś.
regulacja potoku
Piotr Pikoń <inbrukUKRYTY@FILTRSPAMUwp.USUNpl>
10.02.2016 09:11
Mam takie pytanie odnośnie reulacji potoku samowolnie wyregulowałem potok na odległości około 12 mb
znalazł się życzliwy sąsiad który zadzwonił gdzie trzeba było państwo z melioracji i powiedzieli mi że będzie u mnie komisja .
chciałbym się dowiedzieć jakie kary mi grożą.Chciałem zaznaczyć że jest to mały potok a woda zabrała mi około 2 metry mojej działki .Brzeg ma wysokość około2,2 ma ja od koryta potoku zrobiłem murek z betonowych gruzów na wysokość 0,8 m.
23.11.2007 22:06
działąjąc nieco z premedytacją ciekaw byłem kiedy ktoś zareaguje.
Uczynić to mógł każdy klubowicz (nie tylko moderator).
Chylę czoła i sam ... nieco przepraszam
Wizyt na stronach: ten rok: 36427962 ten miesiąc: 1545999 dziś: 25144 online: 429