Source: https://mondaynews.pl/poszkodowani-mobbingiem-boja-sie-chodzic-do-sadow-wyraznie-pokazuja-to-statystki/
Timestamp: 2020-03-31 21:48:35
Legal References Found: art. 943
 art. 943
 art. 943
 art. 943
 art. 943
 art. 183
 art. 183
 art. 183
 art. 113

Document Content:
Poszkodowani mobbingiem boją się chodzić do sądów. Wyraźnie pokazują to statystyki | MondayNews
Zespół MondayNews, 11 marca 2020 | 06:26
Wciąż niewiele osób decyduje się na pozew w kwestii mobbingu (Fot. serwis agencyjny MondayNews)
W pierwszych trzech kwartałach ub.r. w sądach rejonowych było do rozpoznania 495 spraw o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z mobbingiem. To o 12 mniej niż w analogicznym okresie 2018 roku. Z kolei z 477 do 510 wzrosła liczba spraw o odszkodowanie z tytułu naruszenia zasad równego traktowania w zatrudnieniu. Natomiast nie drgnęły statystyki dot. rozstrzygania o rekompensatach w związku z molestowaniem seksualnym w miejscu pracy. W sądach okręgowych też niewiele się zmieniło. Zdaniem ekspertów, tylko mała część poszkodowanych szuka sprawiedliwości w pierwszej instancji. Decyduje o tym m.in. obawa o utratę zatrudnienia. Ale niewątpliwie brakuje też świadomości prawnej.
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że od stycznia do września 2019 roku w sądach rejonowych do rozpoznania było 425 spraw (kobiety – 272, mężczyźni – 153) o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z mobbingiem – art. 943 § 3 k.p. To o 4 mniej niż w analogicznym okresie 2018 roku. Natomiast spraw o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z mobbingiem – art. 943 § 4 k.p. było 70 (kobiety – 31, mężczyźni – 39) w trzech kwartałach ubiegłego roku. To z kolei o 8 mniej niż w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2018 roku.
– Do sądu trafia tylko ułamek spraw, w których dochodzi do nieodpowiednego traktowania pracownika. Powodów jest kilka. Po pierwsze, jeśli pojawia się rzeczywisty mobbing, to firmy są chętne zapłacić odszkodowanie w ramach ugody. Po drugie, ludzie często akceptują trudne warunki, wychodząc z założenia, że praca to nie przedszkole i czasem musi być ciężej. Są skłonni tolerować nieprawidłowości dla świętego spokoju. Po trzecie, przepisy są źle napisane. Mobbing jest bardzo trudno udowodnić w sądzie – komentuje adwokat Bartłomiej Raczkowski, partner zarządzający w Kancelarii Raczkowski.
Jak zaznacza Marcin Kozłowski, adwokat z Chałas i Wspólnicy Kancelaria Prawna, wspomniany art. 943 § 3 k.p. dotyczy osób, które doznały rozstroju zdrowia i są często wciąż zatrudnione, a mimo to decydują się na podjęcie walki z pracodawcą. Natomiast art. 943 § 4 k.p. mówi o pracowniku, który doznał mobbingu lub wskutek niego rozwiązał umowę o pracę. Przy tym przepis ten w obecnym kształcie, znacząco rozszerzającym ochronę pracowników, obowiązuje dopiero od 7 września 2019 roku. Być może nowe brzmienie spowoduje, że będzie on częstszą podstawą roszczeń pracowniczych, co w konsekwencji znajdzie szersze odbicie w kolejnych statystykach.
– W mojej ocenie, łatwiejsze do udowodnienia są sprawy o zadośćuczynienie niż o odszkodowanie. To pierwsze jest przyznawane w oparciu o tzw. uznanie sędziowskie. Tu właściwie nie jesteśmy ograniczeni kwotą żądania. Inaczej jest w przypadku odszkodowania. Trzeba wykazać konkretny uszczerbek, a więc koszty, jakie pracownik poniósł w związku z działałem mobbera. Przykładowo są to wydatki na leczenie, również prywatne. Dla poszkodowanego bardziej opłacalne jest dochodzenie o zadośćuczynienie. Być może dlatego tego rodzaju sprawy aktualnie dominują w statystykach – mówi Michał Dziedzic, adwokat z Kancelarii Klisz i Wspólnicy.
Sądy okręgowe również zajmowały się sprawami o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z mobbingiem. Tych dot. art. 943 § 3 k.p. było ostatnio do rozpoznania 95 (kobiety – 60, mężczyźni 35), a związanych z 943 § 4 k.p. – 17 (kobiety – 8, mężczyźni – 9). Natomiast statystyki za analogiczny okres 2018 roku wyniosły odpowiednio – 87 (kobiety – 59, mężczyźni – 28) oraz 19 (kobiety – 11, mężczyźni – 8).
W okresie od stycznia do września ub.r. do rozpatrzenia w sądach rejonowych było 510 spraw (kobiety – 266, mężczyźni – 244) o odszkodowanie z tytułu naruszenia zasad równego traktowania w zatrudnieniu, tj. z art. 183d k.p. Rok wcześniej liczba ta wyniosła 477 (kobiety – 261, mężczyźni – 216). Patrząc na dane dot. sądów okręgowych, to w trzech kwartałach ub.r. były tam 54 takie sprawy (kobiety – 14, mężczyźni – 40). Z kolei w analogicznym okresie 2018 roku – 64 (kobiety – 27, mężczyźni – 37).
– Jestem zaskoczony, że tych spraw jest tak mało. Myślę, że powodem tego jest właśnie społeczna akceptacja dla nierównego traktowania słabszych grup. Do tego dochodzi brak świadomości albo wiary pokrzywdzonych w to, że mogą szukać w sądach sprawiedliwości. Nasze przepisy równościowe są szersze, tzn. przewidują większą ochronę dla pracowników niż w wielu innych krajach – stwierdza mecenas Raczkowski.
W trzech kwartałach ub.r. do rozpatrzenia w sądach rejonowych było 18 spraw (kobiety – 14, mężczyźni – 4) o odszkodowanie w związku z molestowaniem seksualnym, jako jedną z form dyskryminacji w miejscu pracy – art. 183a § 6 w zw. z art. 183d k.p. Tak samo wyglądała sytuacja rok wcześniej. Natomiast ostatnio w sądach okręgowych były 4 takie sprawy, a w okresie od stycznia do września 2018 roku – jedna. I wszystkie dotyczyły kobiet.
– Tych spraw jest naprawdę bardzo mało. Wpływ na takie statystyki z pewnością ma lęk przed kolejną traumą związaną z koniecznością wyjaśnienia przed sądem wszystkich okoliczności sprawy oraz zmierzenia się z człowiekiem, który dopuszczał się molestowania. Ponadto pokrzywdzeni boją się niesprawiedliwych ocen z zewnątrz w stylu, najpierw kariera przez łóżko, a teraz molestowanie seksualne – podkreśla Marcin Kozłowski.
Po danych dot. sądów rejonowych widzimy, że od stycznia do września 2019 roku było do załatwienia 110 spraw dot. dyskryminacji w zatrudnieniu – art. 113 k.p. To o 13 więcej niż 12 miesięcy wcześniej. Natomiast w przypadku sądów okręgowych widzimy minimalną zmianę, z 40 spraw (3 kwartały 2018 roku) do 39 (3 kwartały 2019 roku).
– Zdecydowanie zachodzi dysproporcja między sprawami zawisłymi w sądach a samym zjawiskiem dyskryminacji w zatrudnieniu. Wynika to przede wszystkim z ciągle niskiej świadomości prawnej obu stron stosunku pracy. Decydującą przyczyną mającą wpływ na relatywnie małą ilość każdych spraw jest obawa pracownika przed utratą zatrudnienia – zaznacza ekspert z Kancelarii Klisz i Wspólnicy.