Source: http://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/ego.bialenia.org.pl/wBialenii/numer16b3.html?nr=40
Timestamp: 2019-10-17 01:14:42
Legal References Found: art.1
 art.3
 art.3
 art.3
 art.20
 art.9
 art.7

Document Content:
Przedruk z "Mikroba Złocistego": Tu leży Bialenia
Tylko dla "wBialenii": Ludowa Akcja Narodowa w kontekście kryzysu w Bialenii - komentarz Jana Kaniewskiego
Specjalnie dla "wBialenii": Fiodor Swirydiuk o wyborach prezydenckich, Piotrze Pawle i nie tylko...
Komentarz Sędziego Ludowego Alberto de Mediciego ws. zamieszania z wyborami prezydenckimi, powtórzonego głosowania i procesu Fiodora Swirydiuka
Piotr Paweł I apeluje o spokój w Bialenii. Prezydent Bialenii namaszczenia hasselandzkiego także apeluje o spokój. Andrzej Swarzewski nie wytrzymuje presji i zrzeka się obywatelstwa bialeńskiego. Alberto de Medici ogłasza, że wybory są nieważne, aby przestrzegać obecnego porządku prawnego, który jest destrukcyjny dla Bialeni. Fiodor Swirydiuk oskarżony przez służby hasselandzkie współpracujące z służbami teutońskimi o zbyt emfatyczne wyrażanie poglądów. Marszałek Sejmu Frederick Hufflepuff rezygnuje z zajmowanego przez siebie stanowiska. Caryca Aleksandra stosuje szantaż, że jak wybory nie zostaną powtórzone zgodnie z wyrokiem sądu przez de Mediciego prowadzonego, to ona też pójdzie w ślady męża, czyli zrzeknie się obywatelstwa bialeńskiego.
Powyżej mają Państwo objawy choroby, która zapanowała na ziemiach bialeńskich. Zwą ją demokracją, gdzie każdy chce dbać o cudzą dupę, a w rzeczywistości i tak dba się o swoją będącą wspólną dupą. W połączeniu z odchyłami psychicznymi jego mościa Piotra K***********, którymi zaraził swoich przydupasów w obecnym prawie Bialeni zakochanych mamy do czynienia z tworem totalnie odpychającym. Paraliż wymiaru sprawiedliwości jest tutaj tak naprawdę kluczowy, bo ani Prezydent ani Sąd Ludowy nie zrobili niczego, aby zaprzestać wydalania obywateli tymczasowych bez wyroku sądu. Uznano poza salą sądową, że ktoś jest szkodliwy i tego kogoś odstrzelono. Odpowiada za cały stan dygnitarz służb bezpieczeństwa, który się wtrąca w kompetencje władzy v-państwa razem z Maciejem Kamińskim - mówię o nikczemnym gnoju "Bajtusiu". Wystarczy dopuścić raz, aby ktokolwiek z administracji państwowej dopuścił się kroku nadużycia władzy względem wydanego polecenia osób, które są zdolne do zastraszania ludzi w świecie realnym na podstawie tego, jak się zachowują w świecie wirtualnym. Tylko Piotr K******** wraz ze swoimi kolegami redakcyjnymi, ze Stowarzyszenia Polskich Mikronacji, które wciąż działa w świecie realnym i na facebooku ma 149 polubień, z byłymi jawnymi i niejawnymi działaczami OPMu, którzy teraz albo wyrażają ogromną tęsknotę za tą organizacją, bo są bardzo zdesperowani i odrzuceni albo się po prostu nie utożsamiają z tą organizacją, są do tego zdolni. Zresztą, na forum.mikronacje mieli Państwo dowód jak jeden z administratorów forum.mikronacje został zastraszony przez realne służby redakcyjne o to, że nie może dopuszczać do obiegu informacji zniesławiających pewne persony w mikroświecie. Tylko Piotr K******** się boi i ma co do tego zaplecze, żeby go bronili.
Tutaj Państwo mają ekipę występującą pod wirtualnymi pseudonimami w świecie realnym. Nie jeden psychiatra byłby zainteresowany tym pospólstwem. Za panoczkiem w żółtej koszuli stoi jeden z administratorów Planety.Mikronacje, który jest całkowicie niezależny od Organizacji Polskich Mikronacji. Zupełnie przypadkowo się tam znalazł. O innych jego mościach i jej mościach z tego zdjątka nie będę się wypowiadał. Pomijam oczywiście ten czerwony sztandar, który wówczas był dopuszczony do rozmów przy stole, a dzisiaj Piotr K******** zabrania tworzenia się partii o zabarwieniu lewicowym, prawicowym czy tam innych, które są niezgodne z jakimiś dyrektywami. To jest najwyższy wymiar hipokryzji w wykonaniu tego dziada. Pomijam już ten złoty napis na ścianie reprezentujący interesy redakcyjne. Nie będę Państwu mówił, kto finansuje tych skurwieli z Rzeczpospolitej, bo zaraz polecą z rykiem do sądu, że ich zniesławiłem i klientów stracili.
Wróćmy na chwilę do sądu ludowego w Bialenii, gdzie współpracownik Hasselandczyków użył bardzo interesującego argumentu, który go zdradza, że współpracuje z K*********:
Akrypa Rabotowicz von Primsz
Proszę mi powiedzieć, co ma realna Rzeczpospolita do Republiki Bialeni?? Tylko osoby opierające się na algorytmie przez K*********** skonstruowanym, że skoro działasz w mikroświecie, to musisz pamiętać, że działasz też na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, więc musisz się z tym liczyć, że służby będą Was kontrolować, czy nie przekraczacie granic przyzwoitości oraz poprawności. Macie być ludźmi takimi jak My, którzy postępują zgodnie z prawem specjalnie dla nas skonstruowanym.
Panie Piotrze K********, niech Pan powie młodym ludziom bawiącym się w mikronacje z kim Pan współpracujesz w świecie realnym, bo znowu Pan będziesz mi mówił, że Pana oczerniam, a jak nie chcesz Pan mówić, to niech Pan powie publicznie kogo interesy nauczyłeś się frajerze bronić. Zawsze byłeś blisko władzy nad ludźmi, bo miałeś odpowiednie powiązania. Zatem, skończ udawać głupca większego niż jesteś i zrób mi tą przyjemność odchodząc z mikroświata. I nie zapomnij wziąć też swoich żołnierzyków, którzy w kontakcie ze mną to zwyczajne siusiumajtki. Bardzo ładnie ich rozlokowałeś w krajach Polinu. Niektórzy nawet potrafią pod publiczkę mówić, że nie przepadają za tobą, a wyznają twoje zasady w praktyce. Nieprawdopodobne skurwienie.
Także, Bialenia już zdechła przez głupotę polityków bialeńskich i hasselandzkich, a każda próba powstańcza będzie nosiła miano szminkowania trupa i narzekania, że nikt nie chce się bawić przy trupie.
Walery Śniady, redaktor naczelny "Mikroba Złocistego"
LUDOWA AKCJA NARODOWA W KONTEKŚCIE KRYZYSU POLITYCZNEGO W REPUBLICE BIALEŃSKIEJ
Nie można rozpocząć właściwego uzdrowienia sytuacji bez właściwej diagnozy i doboru idących za nią środków, mających za cel "wydobrzenie" naszego państwa. Republika Bialeńska w ostatnim czasie jest targana sporami, które wybuchają na tle głównego konfliktu społecznego spowodowanego brakiem zaufania pomiędzy poszczególnymi nacjami zamieszkującymi Republikę Bialeńską. Zauważam pewną tendencję czy chęć wyrażaną w różny sposób, co do funkcjonowania wzajemnego, na zasadzie "każdy sobie". Nikt oprócz naszej partykularnej wspólnoty nie jest najważniejszy. Brakuje wejścia na wyższy poziom dla budowy czegoś nowego, ale nie zaraz koniecznie oderwanego od tych właśnie partykularnych wspólnot i ich różnorodności, z których możemy czerpać i powinniśmy być dumni. Wszystko niby układa się pięknie, ładnie, ale do momentu, gdy stawia się tylko i wyłącznie na swój kraj. I wtedy nie ma już innych świętości, bo Wielki Naród to inni, którzy chcą nas ograbić, zniszczyć, przez co de facto nie chcemy się wpisać w tą ideę. Chcemy brać z dobrodziejstw tego, co jest, ale jednocześnie nie chcemy się poświęcać dla dobra wspólnego.
Przez to gubimy też bardzo ważny argument. Mianowicie taki, że razem jesteśmy siłą. Tylko silne instytucje centralne często odgrywające rolę bezpiecznika, ale z silnymi kompetencjami, dzięki którym to wszystko "nie rozłazi się", jest całością w różnorodności. I dlatego dzięki temu jest poważnym graczem na arenie mikroświata. Sytuacja w której ktoś chyba sobie mocno zażartował o tym, że rozwój i Nasza siła leży w pogłębionej federalizacji, konfederalizacji nawet, jako procesie w tym właśnie kierunku idącym, nie mógł myśleć w kategoriach zdrowego rozsądku. Nieustanny konflikt wewnętrzny nie zachęca nikogo do osiedlania się tutaj oraz na pewno nie wpływa na wzrost Naszej siły w mikroświecie, a został Nam zafundowany przez właśnie obranie kursu federalizacja, konfederalizacja. Tak widzi sytuację Ludowa Akcja Narodowa, na której czele mam zaszczyt stać. Moim celem w tym artykule nie jest oczywiście powiedzenie, że nie mamy mieć krajów, regionów, pięknych ich tradycji, ale zachować w tym wszystkich umiar, który pozwoli nam jako całości dalej rozwijać się, bo widać, że stoimy na "rozstaju dróg". Musimy dokonać wyboru, gdyż mikroświat idzie dalej. Dzisiaj jeszcze mamy możliwość dokonania wyboru, ale czynniki zewnętrzne nie długo na to nie pozwolą.
Jan Kaniewski, przewodniczący Ludowej Akcji Narodowej*
Nie będę się już rozwodził nad wynikiem wyborów, bo dla mnie i tak były porażką. Poruszmy temat tego, co się działo. W wyborach można było zmieniać głos, co nie powinno mieć miejsca. Dodatkowo rozsiewano plotki i starzy obywatele wracali, żeby „zagłosować”. Tak naprawdę nie będę obarczał nikogo winą, w przeciwieństwie do „Wielkiego Piotra Pawła I”, bo nie jestem aż tak chory, żeby kogoś obarczać winą czy chcieć pozywać. Ja już nie mówię, że tacy debile się rodzą, ale, że oni istnieją. Jeśli teraz wygramy, to będzie to sukces połowiczny w naprawie Bialenii, bo główna przyczyna leży w naszym lenistwie, a wróg jest pracowity! Dużo osób nie rozumie moich słów, bo nie są w wykwintnym języku i nie używam łacińskich szpikulców. Zacytuję słowa wielkiego poety, Mikołaja Reja:
„Polacy nie gęsi, swój język mają”
A teraz do wszystkich osób, które będą mnie chciały pozwać w sądzie bialeńskim, wiersz Juliana Tuwima:
Próżnoś repliki się spodziewasz,
Ni dam ci prztyczka, ni klapsa.
I tym akcentem powinniśmy skończyć, ale o lekach psychiatrycznych jeszcze mowa. Chory psychicznie de Zaym chce, żeby się do niego zwracano jak w realu, czyli „per Pan”. Po pierwsze, to ja nie mam „Pana” i nie będę miał. Po drugie, zastanawiam się jak jego realna rodzina leczy tą schizofrenię. Dla mnie to dziwne. No i koniec na dziś.
Fiodor Swirydiuk vel Hristov
Sprawa powtórzonego głosowania, wbrew pozorom, jest łatwa do rozwiązania. Umożliwienie zmiany głosu podczas głosowania była sprzeczne z prawem, co potwierdził wyrok Sądu Ludowego. Wobec tego głosowanie (podkreślmy, że nie całe wybory) należy uznać za nieważne. Przeto powinno zostać powtórzone. Sytuacja prawdopodobnie wyjaśniłaby się w przeciągu kilku godzin, gdyby Marszałek Parlamentu nie podał się do dymisji. Paradoksalnie, to właśnie jego honorowe zachowanie, doprowadziło do jeszcze większego zagmatwania sytuacji. Dlaczego? Otóż zgodnie z wyrokiem z dnia 2 grudnia 2014 r., sam fakt poinformowania (wyrażenia swej woli) o dymisji wystarczy, by zrzec się urzędu. Prawo bialeńskie nie przewiduje sytuacji, w której Marszałek Parlamentu, nie powoławszy uprzednio Wicemarszałka, podaje się do dymisji. By ominąć ten problem, zaproponowałem, aby per analogiam (z sytuacją, o której mówi art.1 ust.2 Regulaminu Parlamentu) nad wyborem nowego Marszałka Parlamentu czuwał były Marszałek, co zapewni względną ciągłość władzy. Jednakże sugeruję, by w przyszłości Parlament uregulował prawnie tę kwestię, tak, by nigdy już nie budziła wątpliwości. Jeśli nowy Marszałek Parlamentu zostanie już wybrany, to winien on niezwłocznie zarządzić powtórzenie głosowania. Tutaj powołam się na ostatnią wykładnię: "Z lakonicznego przepisu o tym, iż wybory zarządza marszałek Parlamentu (ust.1 art.3 Ordynacji Wyborczej), możemy wywnioskować, że jest on też organem odpowiedzialnym za przeprowadzenie oraz organizację głosowania." Samo głosowanie musi się odbyć w zgodzie z art.3 ust.5 Ordynacji Wyborczej, czyli trwać dwa dni - od 22:00 do 22:00 dwie doby później. Warto dodać, że mimo deklaracji Kim Myong Won'a ("Oświadczam również, że nie mam zamiaru startować po raz drugi."), jego kandydatura powinna zostać wzięta pod uwagę w przypadku, gdyż powtórzone ma zostać samo głosowanie z 11 marca, w którym kandydatami byli: Aleksandra Izabella Dostojewska-Swarzewska oraz Kim Myong Won. Oni i tylko oni. Następnie nowy Marszałek Parlamentu winien postępować zgodnie z obowiązującą procedurą, czyli ogłosić wynik wyborów dwie doby po ich zakończeniu.
Teraz jeszcze kilka słów o ostatnim wyroku Sądu Ludowego w sprawie Fiodora Swirydiuka. Wpierw kieruję je do tych, którzy uważają, że wyrok był wydany przez jakiegoś krwawego sędziego, bezwzględnego sługusa reżimu, który dąży do eliminacji wszystkich wrogów obecnego kierownictwa partii. Podkreślam raz jeszcze, że kara była możliwie najniższa, jaką można było wydać w sytuacji, gdy oskarżony przyznał się do przestępstwa, za popełnienie którego grozi zero-jedynkowa kara wygnania. Cóż więc z wyrokiem. Przede wszystkim nie należy się spieszyć, wchodzi on w życie dopiero za siedem dni (do tego czasu, oskarżony może odwołać się do prezydenta, który musi - zgodnie z art.3 ust.6 ustawy o sądownictwie z dnia 16 lutego 2016 r. - powołać Asesora, orzekającego w sprawie apelacyjnej). Ponadto skazany może - zgodnie z art.20 ust.8 Konstytucji - wnioskować o zastosowanie prawa łaski przez Prezydenta, który może ułaskawić skazanego nawet przed uprawomocnieniem się wyroku - precedens mieliśmy w tej sprawie. Warto wspomnieć, że w przypadku, gdy Prezydent skorzysta z prawa łaski, oznaczać to będzie, iż oskarżony niejako godzi się z wyrokiem, który został nań wydany. Co ciekawe, w przypadku Fiodora Swirydiuka, otworzy to drogę do możliwości wykonania nań kary śmierci, jeśli zostałaby ona mu orzeczona prawomocnym wyrokiem Sądu (w tym przypadku prezydencka "ręka łazarza" nie miała by zastosowania, zgodnie z art.9 ust.3 KCK). Jednakże zakładając, że żadna z tych sytuacji nie będzie miała miejsca (lub przyjmując założenie, iż ewentualny Asesor w postępowaniu apelacyjnym przychyli się do wyroku sądu pierwszej instancji), Policja Państwowa będzie musiała wykonać dwie czynności ze skazanym po uprawomocnieniu się wyroku. (1) Publicznie go wychłostać na Placu Zielonym, co istotne, podczas chłosty skazaniec musi być także "publicznie napiętnowany za swoje przewinienia" (zgodnie z art.7 ust.2 KCK). Następnie zaś (2) wygnać go z kraju, czyli pozbawić dostępu do forum, czatu, systemu prasowego oraz kanału IRC.
Alberto de Medici, Sędzia Ludowy Republiki Bialeńskiej