Source: http://www.kipa.pl/index.php/apele/ustawa-medialna-media-publiczne/1249-wazne-opinia-kipa-o-projekcie-ustawy-medialnej
Timestamp: 2018-02-23 20:10:26
Legal References Found: art.2
 art. 3
 art. 2
 art. 49
 art. 19
 art. 10

Document Content:
:: WAŻNE:: Opinia KIPA o projekcie Ustawy medialnej
Jesteś tutaj: Home Apele Ustawa medialna/Media publiczne :: WAŻNE:: Opinia KIPA o projekcie Ustawy medialnej
Poniedziałek, 20 kwiecień 2009 16:59
Projekt Ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych: opinia Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych (kwiecień 2009).
DO POBRANIA PDF: Opinia KIPA o projekcie ustawy medialnej
1. Ustawa budzi liczne zastrzeżenia konstytucyjne. Przedstawiamy je w załączniku (opina prawna Kancelarii Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy). Zastrzeżenia są na tyle liczne i poważne, że ustawa może nigdy nie wejść w życie bądź wejść ze znacznym opóźnieniem i tylko częściowo.
2. Ustawa bezspornie wymaga notyfikacji w Komisji Europejskiej. Równocześnie ustawa w obecnej, blankietowej formie nie pozwala na jej notyfikację w Komisji Europejskiej. Potwierdza to opinia zespołu ekspertów Kancelarii Sejmu pod kier. Lecha Czapli: „Ostateczna ocena zgodności stosowania proponowanej ustawy z prawem UE zależy od rozwiązań szczegółowych przyjętych w przepisach wykonawczych”. Oznacza, to że w razie uchwalenia ustawy w tym kształcie uruchomienie procesu notyfikacji możliwe jest dopiero po wydaniu przez nową Krajową Radę rozporządzeń. Czyli nowy system finansowy nie wejdzie w życie jeszcze bardzo długo, a stary (abonamentowy) zostanie zlikwidowany. Blankietowość ustawy oraz długotrwałość procesu notyfikacyjnego prowadzi do oczywistego wniosku, że w wypadku jej uchwalenia w roku 2009 w roku następnym czyli 2010 media publiczne nie otrzymają żadnej pomocy publicznej.
3. Ustawa zmienia rewolucyjnie misję mediów publicznych. Polskie media publiczne przestają mieć obowiązek wspierać pluralizm, nie muszą już sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli, lecz mają wspierać integrację europejską. Skreślone zostaje także zadanie by „rzetelnie ukazywać różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju”. Jeszcze większa rewolucja czeka misję w dziedzinie kultury. Media publiczne nie muszą już popierać polskiej twórczości, wystarczy, że będą ją „ukazywać” (art. 3 ust.6). Wspieranie aspiracji kulturowych owszem jest w następnym ustępie, ale dotyczy tylko mniejszości narodowych. Polska większość ma się obejść smakiem. Od tej pory niewskazane jest wspieranie orkiestr radiowych, produkcja filmów, koncertów, teatru TV teatru radiowego. Wystarczy Pegaz, który te zjawiska „ukaże”. Polskie Radio i Telewizja decyzją posłów-inicjatorów ustawy mają być pozbawione roli kulturotwórczej i zredukowane do roli kronikarskiej.
4. Ustawa nie gwarantuje mediom publicznym – wbrew deklaracjom z uzasadnienia – żadnej stałej i stabilnej pomocy publicznej. Jedynie w uzasadnieniu pisze się o sumie między 600 a 800 mln zł. Po pierwsze uzasadnienie nie jest częścią ustawy, więc na razie można śmiało powiedzieć, że ustawa nie przewiduje żadnego konkretnego finansowania. Po drugie rozwiązania organizacyjne wprowadzane ustawą są nie tylko dużo kosztowniejsze, ale także likwidują możliwości zarobkowania przez regionalne ośrodki telewizyjne (likwidacja pasma wspólnego w Programie 2 TVP).
Zapowiadano, że rozwiązania finansowe będą dla mediów publicznych korzystniejsze niż w wypadku abonamentu. Porównajmy je więc zatem przyjmując za dobra monetę górny pułap obietnic z uzasadnienia czyli 800 mln zł. Z tych 800 mln 10% przeznaczone zostanie na nadawców niepublicznych czyli na nadawców publicznych zostanie 720 mln zł. Ponadto w tych 720 mln zł ukryte są koszty funkcjonowania Funduszu Misji Publicznej (patrz liczne kontrole, służby wydające licencje itp.). Ale i to pomińmy.
W katastrofalnym dla abonamentu roku 2008 na media publiczne przekazano 732 zln zł, a więc o 12 mln zł więcej! Ta ustawa zamierza więc utrwalać stan katastrofalnej biedy. 421 mln przekazano TVP, 310 mln Polskiemu Radiu i rozgłośniom lokalnym (161 mln radio centralne i 149 ośrodki regionalne). Dla radia to absolutne minimum. W poprzednim roku radio dostało 198 mln PR i 177 mln ośrodki regionalne. Czyli 310 mln to spadek o ponad 20%. 350 mln zł kosztują ośrodki regionalne telewizji. Razem z radiem to już 660 mln zł. Czyli na licencję programową dla TVP1 i TVP2 zostanie jakieś 60 mln zł. Można to liczyć i w drugą stronę. 310 mln na radio, 300 na TVP1 i TVP2 i wtedy na telewizje regionalne zostaje ok. 100 mln zł. Zjawisko krótkiej kołdry zostało tu spotęgowane do takich rozmiarów, że wygląda na celowy zamiar.
Ktoś zapyta dlaczego to nie wystarcza, a poprzednio 420 mln na telewizję wystarczało? Po pierwsze przy 420 mln zł pomocy publicznej wszyscy narzekali na nadmierną komercjalizację, więc taka pomoc wcale nie umisyjni mediów publicznych w jakiś szczególny sposób. Po drugie do tej pory ośrodki regionalne żyły głównie ze zleceń od telewizji centralnej. Otrzymywały z abonamentu ok. 200 mln złotych, a prawie drugie tyle stanowiły zamówienia na rzecz centrali (w tym TVP Info). Także przychody reklamowe ośrodków generowane były głównie w paśmie wspólnym w TVP2 i w TVP Info. Po rozdziale zarówno te zamówienia, jak i te przychody znikną. Dlatego na telewizję regionalną potrzeba będzie znacznie więcej pieniędzy z pomocy publicznej niż w tej chwili.
5. Ustawa nic nie mówi o możliwości pomocy dla mediów regionalnych ze strony samorządów. Tymczasem to też jest pomocą publiczną, powinno być zapisane ustawowo o następnie notyfikowane. Pomoc poza ustawowa będzie nielegalna.
6. Ustawa nie zajmuje się miejscem regionalnych mediów publicznych na platformach cyfrowych. Tymczasem jeśli tego miejsca nie będzie, to samodzielne ośrodki regionalne za parę lat przestaną istnieć. Jeśli zaś dostaną miejsce na multipleksie, to w pierwszym przetargu nie starczy miejsca na nowych nadawców i rynek zamiast się otworzyć po cyfryzacji – zostanie zamknięty. Oczywiście można by zbudować system cyfrowego rozsiewu regionalnego, ale jest to znacznie droższe, a pieniędzy na to brak.
7. Fikcją jest zapowiadane w uzasadnieniu budowanie niezależności mediów publicznych. Po pierwsze posłowie-inicjatorzy zamierzają bez konkursu powołać na cztery lata zarządy komisaryczne w Polskim radiu i w TVP (art.47. ust. 2). Brak konkursów to nie przypadek, bo w wypadku mediów regionalnych konkursy przewidziane są od pierwszej kadencji (art.43). Po drugie zarządy mediów publicznych będą mogły być de facto odwoływane wyłącznie na wniosek Krajowej Rady, która będzie mogła także odwoływać Rady Nadzorcze (gdyby te np. sprzeciwiły się odwołaniu niepokornego zarządu). Wreszcie Krajowa Rada uzyskuje uprawnienie kształtowania ramówki (art. 10 ust. 5). Pozwala to np. Krajowej Radzie na zakazanie nadawania seriali w prime time’ie, a gdyby jakiś zarząd protestował, to można go odwołać albo nałożyć licencję programową odgórnie, bez pytania zarządu o zgodę. W sumie zadbano o to, by władze mediów publicznych nie uniezależniały się od swoich mocodawców i podlegały na każdym etapie drobiazgowej kontroli politycznej.
8. Fikcją jest także odpolitycznienie samej Krajowej Rady. Rekomendacje udzielać mogą liczne stowarzyszenia oraz WSZYSTKIE szkoły akademickie w rozumieniu art.2 ust.22 ustawy o szkolnictwie wyższym (uczelnia akademicka - uczelnię, w której przynajmniej jedna jednostka organizacyjna posiada uprawnienie do nadawania stopnia naukowego doktora), a więc nawet te, które nie mają prawa nadawania wyższych stopni naukowych w dziedzinach w jakkolwiek sposób związanych z mediami. Dla przyzwoitości powinno się przynajmniej żądać rekomendacji Konferencji Rektorów Szkół Akademickich lub w ostateczności szkół wyższych spełniających warunek art. 3. ust.1 ustawy z zastrzeżeniem, że co najmniej dwie specjalności mogące nadawać stopień doktora wiążą się z mediami (chodzi o to, by nie nominowała np. Wojskowa Akademia Techniczna czy Akademie Medyczne) oraz uczelnie artystyczne w rozumieniu art. 2. ust. 26 mające związek z mediami.
9. Tragedią Polski jest brak umiejętności budowy sprawnych instytucji działających w interesie publicznym. Ani TVP, ani Polskie Radio nie są takimi instytucjami. Projekt jest kompletną kapitulacją w tym zakresie. Rezygnuje na dobre z INSTYTUCJI mediów publicznych i stawia na zadania. Nie mamy nic przeciw konkretnym zadaniom misyjnym, ale posłowie-inicjatorzy nie przewidzieli żadnych źródeł finansowania na tak podstawowe instytucjonalne funkcje mediów publicznych jak archiwizacja nowych programów i cyfryzacja starych archiwów; utrzymanie sprzętu nagraniowego i nadawczego; nie ma żadnych pieniędzy na marketing, koszty stałe,odprawy dla zwalnianych czy nawet koszty nadawania sygnału.
10. Karykaturą jest także Rada Programowa: 15 osób, które mają ocenić programy 35 spółek medialnych. Oznacza to, że w tej Radzie Programowej nie będzie nawet po jednym przedstawicielu wszystkich regionów, a więc program będą oceniać ludzie, którzy na co dzień go nie oglądają i nie słuchają.
11. Kuriozalny jest art. 49 wypowiadający pracę wszystkim pracownikom telewizyjnych ośrodków regionalnych. Posłowie-inicjatorzy niby zapewniają pracowników, że dostana odprawy, ale równocześnie przerzucają koszty tych odpraw na spółki, którym nie wolno będzie na to wydać pieniędzy z pomocy publicznej. A zważywszy, że w roku 2010 pomocy publicznej nie będzie (patrz wyżej), artykuł ten oznacza, że pracownicy stracą pracę, ale nie będzie jak ich zatrudnić na nowo.
12. Ustawa nowelizuje ustawę o kinematografii likwidując obowiązek telewizji publicznej łożenia na kino 1,5% pomocy publicznej (art. 38). Co więcej zwalnia z opłat na PISF platformy cyfrowe. To podważy całą ustawę o kinematografii, bo wprowadzi nierówność traktowania podmiotów i może prowadzić do uchylenia całego art. 19 ustawy o kinematografii przez Trybunał Konstytucyjny. To pozbawiłoby kinematografię wszelkich środków.
13. Ustawa jest pełna bałaganu pojęciowego. Nie do końca wiadomo czy licencja określa charakter programu, czy wymienia konkretne audycje. Wygląda na to, że Krajowa Rada ma zatwierdzać wszystkie audycje (inaczej nie miałoby sensu stwierdzenie o ustalaniu w licencji „pory dnia pierwotnej emisji audycji).
14. W art. 10 ust. 9 i 10 stwarza się kuriozalną możliwość, by w programach licencjonowanych udział produkcji niezależnych i europejskich był maksymalny, a nie minimalny. Nie ma żadnych gwarancji ustawowych, że struktura programu licencjonowanego będzie zgodna z konwencją europejską. Przeciwnie tworzy się możliwość takiej manipulacji kwotami, że zajść może sytuacja, w której kwoty produkcji polskiej i niezależnej będą wypełniane przez nadawców poza licencją.
15. Ustawa wbrew europejskim zaleceniom i tendencjom nie pozwala ubiegać się o dofinansowanie audycji misyjnej bezpośrednio przez producentów.
16. Trzyosobowe Rady Nadzorcze będą niereprezentatywne, a Skarb Państwa dysponować będzie 1/3 głosów w takiej Radzie, co ponownie wskazuje na upolitycznienie i brak niezależności.
17. Wreszcie ostatnia sprzeczność: licencje są dwuletnie a finansowanie jednoroczne. Przy tej konstrukcji ustawy każdy zarząd można wyrzucić po roku za niezrealizowanie misji, po prostu obcinając mu pieniądze.
18. I na koniec: Brak przyzwoitego finansowania i kompletne niezrozumienie roli kulturotwórczej mediów publicznych czego dowodem jest niniejszy projekt, rodzi uzasadnione podejrzenie, że licencja programowa zaprojektowana przez polityków będzie wymuszać na mediach publicznych robienie tanich i nieinteresujących większość społeczeństwa audycji o politykach i dla polityków.
Wnioskujemy, by ustawę w obecnym kształcie odrzucić i przygotować porządną nowelizację starej ustawy uwzględniającą potrzeby związane z nadchodzącą cyfryzacją. Postulujemy także, by Sejmowa Komisja Kultury w interesie mediów publicznych zwróciła się do Prezydenta i Premiera RP, by jak najszybciej dogadali się co do odrzucenia sprawozdania Krajowej Rady i wybrania nowego, odpolitycznionego składu, który umożliwi jak najszybszą wymianę obecnych władz mediów publicznych. Liczymy także, że Komisja Kultury zechce zaapelować do Marszałka Komorowskiego o jak
najszybsze rozpatrzenie sprawozdań Krajowej Rady. Usuwanie Krajowej Rady i obecnych zarządów mediów publicznych za pomocą tak ułomnej ustawy, która najprawdopodobniej polegnie w Trybunale Konstytucyjnym, wydaje się pomysłem kompletnie chybionym.