Source: http://www.urbanistyka.info/content/zmiana-planu-miejscowego-derogacja-czy-nowelizacja
Timestamp: 2018-07-18 16:26:49
Legal References Found: art. 27
 art. 27
 art. 17
 art. 23
 art. 37
 art. 34
 art. 16
 art. 2
 ART. 34
 ART. 16
 art.15
 art.17
 art. 20
 art. 15

Document Content:
Zmiana planu miejscowego - derogacja czy nowelizacja? | www.urbanistyka.info
Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / Zmiana planu miejscowego - derogacja czy nowelizacja?
Zmiana planu miejscowego - derogacja czy nowelizacja?
By kontr-urbanista - Posted on 12 Kwiecień 2018
https://kontrurbanista.webnode.com/news/zmiana-planu-miejscowego-derogac...
‹ Korespondencja z ludźmi podczas procedury planistycznej Uzbrojenie terenu w przypadku wz ›
Łukasz Grzesiak, pt., 04/13/2018 - 10:24
Jak rzadko - zgadzam się z Pana wywodem. Tyle, że jest dokładnie odwrotnie i plany miejscowe rozpoczynające się uchwałą o przystąpieniu ze słowem "zmiana", mają być, wedle wskazań urzędów wojewódzkich uchwalanie w trybie nowelizacyjnym. Pomijając już wszystkie aspekty formalno-prawne, to jest przede wszystkim utrudnienie dla wszystkich czytających. No ale...
kontr-urbanista, sob., 04/14/2018 - 11:35
Jak rzadko - zgadzam się z Pana wywodem. Tyle, że jest dokładnie odwrotnie i plany miejscowe rozpoczynające się uchwałą o przystąpieniu ze słowem "zmiana", mają być, wedle wskazań urzędów wojewódzkich uchwalanie w trybie nowelizacyjnym.
Jestem jedyną osobą w mojej macierzystej instytucji, która nie jest "wyznawcą" formuły nowelizacyjnej, niestety :) I tak już pewnie pozostanie.
Sporządzenie "zmiany planu miejscowego" i sporządzenie "zmian w planie miejscowym" użyte w uchwale intencyjnej, w mojej ocenie, nie mają żadnego znaczenia prawnego - na tym poziomie mają charakter synonimiczny i nie mogą być podstawą do kwestionowania takiej uchwały.
O (nie)poprawności rozstrzyga sposób realizacji tej intencji tj. jaką procedurę wdrożono - nowelizacyjną czy derogacyjną.
PS w procedurach planistycznych nie istnieje coś takiego jak "wskazania urzędów wojewódzkich" - podstawą działania jest wyłącznie litera prawa.
Łukasz Grzesiak, wt., 04/17/2018 - 16:49
Tak, oczywiście, że ustawa jest wykładnią. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać niewprawionemu obserwatorowi ;)
kontr-urbanista, śr., 04/18/2018 - 08:26
Niewprawieni obserwatorzy łączcie się!
fabryka_paragrafow, śr., 04/18/2018 - 15:54
Postawiona teza o niemożności nowelizacji uchwały w sprawie planu miejscowego jest całkowicie błędna, spróbuję rozprawić się z nią krótko.
Po pierwsze, zakaz nowelizowania uchwały w przedmiocie planu miejscowego oznaczałby, że jest to jedyny akt prawa powszechnie obowiązującego w Polsce, którego nie można nowelizować. Uprawnienie do zmiany aktu wywodzone jest zawsze z uprawnienia do jego przyjęcia/uchwalenia, to oczywista zasada prawna, którą ciężko jest jakoś szerzej udowadniać nie popadając w śmieszność. Nie ma ŻADNEJ przesłanki, która nakazywałaby traktowanie planu miejscowego inaczej niż wszystkich innych rodzajów aktów prawa powszechnie obowiązującego, z punktu widzenia systemu prawa jest to zwykły akt regulacyjny, nic szczególnego (wiem, że urbaniści uważają inaczej - nie mogę nic na to poradzić).
Przepis art. 27 upzp wprost potwierdza możliwość zmiany planu miejscowego, zastrzegając jedynie, że tryb zmiany jest analogiczny do trybu uchwalania. Przepis ten ma charakter trybowy, nie materialny, jest całkowicie zbędny, stanowi efekt nadregulacji legislacyjnej (już Konstytucja nie wspomina, że zmiana ustawy następuje w trybie właściwym dla jej uchwalenia). Przepis art. 27 upzp do zmiany stosuje się odpowiednio - to oczywista konkluzja płynąca z jakiejkolwiek wykładni tego przepisu. Zatem użyte w przepisach art. 17 upzp określenie "projekt planu" należy rozumieć jako "projekt zmiany planu". Dla porównania polecam na spojrzenie na art. 23 ustawy o rewitalizacji, którego zawartość normatywna jest o tyle inna, że przewiduje zmianę bagatelną. Ponadto: art. 37f ust. 3 upzp.
Przepis art. 34 upzp również w sposób oczywisty należy czytać przy użyciu metod wykładni: statuuje on zasadę określania statusu prawnoplanistycznego jednego obszaru jednym planem miejscowym. Plan po nowelizacji wciąż jest właśnie tym jednym planem, który ma mieć charakter kompleksowy, tj. zawierać wszystkie elementy obligatoryjne, ale nie oznacza to, że nie mogą się one zmieniać.
Możliwość nowelizacji planu miejscowego wywołuje oczywiście szereg wspomnianych w tekście problemów, np. ingerencja w treść starego mpzp po zmianie przepisów. W takim przypadku sądy powinny kwestionować uchwalenie nowelizacji dostosowanej do starych wymogów, jako formalnie niedopuszczalnej, co zdopingowałoby gminy do opracowania nowego planu. Również technika nowelizacji części graficznej jest nieco karkołomna, ale nie jest to nic, z czym ustawodawca nie potrafi się zmierzyć (można to porównać do zmiany załącznika do ustawy o hymnie - poprawienia melodii).
"Scalenie" pierwotnego planu z treścią uchwały nowelizującej nazywa się opracowaniem teksu jednolitego i jest prawnym obowiązkiem organów samorządowych, wynikającym z art. 16 ustawy z dnia 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych.
Zasady Techniki Prawodawczej wspomniane w tekście obowiązują przy sporządzaniu aktów prawa miejscowego (mają nawet rozdział im poświęcony) jako zbiór podstawowych zasad gwarantujących konstytucyjność aktu prawnego - jest na ten temat wiele opracowań, wskazujących na systemowe związanie ZTPami jako emanacją art. 2 Konstytucji. Polecam np. http://www.bibliotekacyfrowa.pl/Content/40765/03_Michal_Blachut_Jacek_Ka...
Odpowiedź krótka (z uwagi na formułę postu)
kontr-urbanista, śr., 04/18/2018 - 22:13
Postawiona kontrteza o możności nowelizacji uchwały w sprawie planu miejscowego jest całkowicie błędna, spróbuję rozprawić się z nią krótko – zaprezentowana argumentacja jest w mojej ocenie typowa dla przedstawicieli środowiska prawniczego, kompletnie ignorującego aspekt merytoryczny (planistyczny) planów zagospodarowania przestrzennego, a przez to niezdolnych do skutecznego zmierzenia się z dyskutowanym problemem.
Z prawnikami nigdy nie udało mi się dojść do porozumienia w powyższej sprawie – okazuje się, że w tym przypadku również kompletnie mnie Pan(i) nie przekonał(a).
Nie liczyłem na przekonanie
fabryka_paragrafow, czw., 04/19/2018 - 08:03
Nie liczyłem na przekonanie Pana, bardziej na zrozumienie, że między postulatem (plany nie powinny być nowelizowane) a rzeczywistością (brzmienie przepisów prawa) istnieje w tym przypadku zerojedynkowa rozbieżność.
Szkoda tylko, że skupiając się na personalnym wytykaniu wykształcenia (strasznie Pan przestrzelił, bo podzielam pogląd, że 99% prawników nie rozumie planowania) nie odniósł się Pan nawet do tych fragmentów mojej polemiki, w której wprost wskazałem Panu pewne fakty, np. fakt istnienia instytucji tekstu jednolitego. W efekcie nie mam ani jednego słowa merytorycznego odniesienia i pozostałem wyłącznie z burą personalną.
Łukasz Grzesiak, czw., 04/19/2018 - 10:45
Oczywiście z formalno-prawnego punktu widzenia trudno nie podzielić argumentów "fabryki_paragrafów" ;)... jest to jednak generalne pytanie o stanowione prawo, zwłaszcza te na szczeblu miejscowym - komu one ma służyć? prawnikom czy mieszkańcom/zwykłym obywatelom danej gminy? kto ma je czytać? do kogo jest adresowane? w tej formie, dla 98% populacji jest kompletnie nieczytelne.
Bez "bury personalnej"
kontr-urbanista, czw., 04/19/2018 - 12:24
@fabryka_paragrafow
W swoim artykule nie dowodzę niemożliwości nowelizacji planu miejscowego tylko wskazuję negatywne, a przy tym nieusuwalne i nierozwiązywalne na gruncie obowiązującego prawa skutki zmiany planu miejscowego w takim trybie. W tym kontekście nie bardzo rozumiem skąd ten kategoryczny ton do „krótkiego rozprawiania się”?
PO PIERWSZE, ZAKAZ NOWELIZOWANIA UCHWAŁY W PRZEDMIOCIE PLANU MIEJSCOWEGO OZNACZAŁBY, ŻE JEST TO JEDYNY AKT PRAWA POWSZECHNIE OBOWIĄZUJĄCEGO W POLSCE, KTÓREGO NIE MOŻNA NOWELIZOWAĆ.
Plan miejscowy to nie jest „akt prawa powszechnie obowiązującego w Polsce”
UPRAWNIENIE DO ZMIANY AKTU WYWODZONE JEST ZAWSZE Z UPRAWNIENIA DO JEGO PRZYJĘCIA/UCHWALENIA, TO OCZYWISTA ZASADA PRAWNA, KTÓRĄ CIĘŻKO JEST JAKOŚ SZERZEJ UDOWADNIAĆ NIE POPADAJĄC W ŚMIESZNOŚĆ.
Nie kwestionuję tego uprawnienia – nie ma potrzeby „popadania w śmieszność”
NIE MA ŻADNEJ PRZESŁANKI, KTÓRA NAKAZYWAŁABY TRAKTOWANIE PLANU MIEJSCOWEGO INACZEJ NIŻ WSZYSTKICH INNYCH RODZAJÓW AKTÓW PRAWA POWSZECHNIE OBOWIĄZUJĄCEGO, Z PUNKTU WIDZENIA SYSTEMU PRAWA JEST TO ZWYKŁY AKT REGULACYJNY, NIC SZCZEGÓLNEGO (WIEM, ŻE URBANIŚCI UWAŻAJĄ INACZEJ - NIE MOGĘ NIC NA TO PORADZIĆ).
Nawet tak banalny fakt jak budowa tego aktu normatywnego tj. część tekstowa i rysunkowa jest wystarczającym jego wyróżnikiem. Wystarczy odrzucić część rysunkową (co prawnicy z upodobaniem praktykują) aby zrozumieć bezsensowność „samodzielności ” warstwy tekstowej – oczywista w tym kontekście równoprawność obu części planu miejscowego udowadnia znakomicie wyjątkowość tego aktu na tle innych. „jednowarstwowych” aktów normatywnych.
PRZEPIS ART. 34 UPZP RÓWNIEŻ W SPOSÓB OCZYWISTY NALEŻY CZYTAĆ PRZY UŻYCIU METOD WYKŁADNI: STATUUJE ON ZASADĘ OKREŚLANIA STATUSU PRAWNOPLANISTYCZNEGO JEDNEGO OBSZARU JEDNYM PLANEM MIEJSCOWYM. PLAN PO NOWELIZACJI WCIĄŻ JEST WŁAŚNIE TYM JEDNYM PLANEM, KTÓRY MA MIEĆ CHARAKTER KOMPLEKSOWY, TJ. ZAWIERAĆ WSZYSTKIE ELEMENTY OBLIGATORYJNE, ALE NIE OZNACZA TO, ŻE NIE MOGĄ SIĘ ONE ZMIENIAĆ. MOŻLIWOŚĆ NOWELIZACJI PLANU MIEJSCOWEGO WYWOŁUJE OCZYWIŚCIE SZEREG WSPOMNIANYCH W TEKŚCIE PROBLEMÓW, NP. INGERENCJA W TREŚĆ STAREGO MPZP PO ZMIANIE PRZEPISÓW. W TAKIM PRZYPADKU SĄDY POWINNY KWESTIONOWAĆ UCHWALENIE NOWELIZACJI DOSTOSOWANEJ DO STARYCH WYMOGÓW, JAKO FORMALNIE NIEDOPUSZCZALNEJ, CO ZDOPINGOWAŁOBY GMINY DO OPRACOWANIA NOWEGO PLANU. RÓWNIEŻ TECHNIKA NOWELIZACJI CZĘŚCI GRAFICZNEJ JEST NIECO KARKOŁOMNA, ALE NIE JEST TO NIC, Z CZYM USTAWODAWCA NIE POTRAFI SIĘ ZMIERZYĆ (MOŻNA TO PORÓWNAĆ DO ZMIANY ZAŁĄCZNIKA DO USTAWY O HYMNIE - POPRAWIENIA MELODII). "SCALENIE" PIERWOTNEGO PLANU Z TREŚCIĄ UCHWAŁY NOWELIZUJĄCEJ NAZYWA SIĘ OPRACOWANIEM TEKSU JEDNOLITEGO I JEST PRAWNYM OBOWIĄZKIEM ORGANÓW SAMORZĄDOWYCH, WYNIKAJĄCYM Z ART. 16 USTAWY Z DNIA 20 LIPCA 2000 R. O OGŁASZANIU AKTÓW NORMATYWNYCH I NIEKTÓRYCH INNYCH AKTÓW PRAWNYCH.
Problem w tym, że po nowelizacji mamy w obiegu prawnym (czyt. opublikowane w dzienniku urzędowym województwa) - niezależnie od tego, czy chcemy czy nie – DWA SAMODZIELNE akty normatywne: pierwotny „kompleksowy” , nie podlegający w dacie uchwalenia „nowelizacji” weryfikacji w zakresie zgodności z prawem (niestety, często prawnie zdezaktualizowany) oraz drugi akt normatywny tj. samą nowelizację, która samodzielnie nie może pozostawać w obiegu prawnym ponieważ nie spełnia wymogów stawianych planom miejscowym, takim jak:
1) zawartość aktu (tekstowa, graficzna, załączniki): art.15 ust.1, art.17 pkt 4, art. 20 ust.1
2) zawartość merytoryczna ustaleń: art. 15 ust.2,3
3) standardy dokumentacji planistycznej: rozporządzenie
i z tego powodu nie powinna być opublikowana.
Nie istnieje natomiast (upzp nie przewiduje) procedura „ujednolicania” nowelki z aktem pierwotnym – stąd w sposób oczywisty nie istnieje prawna możliwość publikacji efektów takiego ujednolicenia w dzienniku urzędowym województwa (obowiązkowego dla planów miejscowych) – a nawet gdyby którykolwiek z wojewodów próbował dokonać takiej publikacji to musiałby usunąć z dzienników urzędowych województwa (tylko w jakim trybie?) akt pierwotny i nowelkę aby uniknąć obowiązywania dla jednego terenu warunków zabudowy i zagospodarowania ujętych w trzech aktach normatywnych.