Source: http://forum.darzycia.pl/index.php/topic,1003.200.html?PHPSESSID=i2hcn8v98q537cq82cerbnibp0
Timestamp: 2018-10-23 19:19:21
Legal References Found: art. 5
 art. 34
 art. 31
 art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 446
 art. 446
 Art. 7
 art. 10
 art. 172
 art. 26
 art. 48

Document Content:
Prawo dla nas - pytania
To, co wiecznie zawodzi,
wiecznie też jest przedmiotem nadziei.
Autor Wątek: Prawo dla nas - pytania (Przeczytany 33563578 razy)
« Odpowiedź #200 dnia: Lipiec 20, 2004, 10:12:46 am »
Ulka, a gdzie przedawnienie?? Po co płaciłaś???
« Odpowiedź #201 dnia: Lipiec 20, 2004, 11:46:03 am »
Asiaks, w sprawach " komorniczych" nie ma takiego pojęcia jak przedawnienie
nawet po 100 latach cię znajdą :lol:
Wiadomości: 26466
« Odpowiedź #202 dnia: Wrzesień 05, 2004, 09:14:36 pm »
Wzory różnych umów znajdziemy w :
Prawo -wzory umów
UMOWA - zgodne oświadczenie woli dwóch lub więcej stron. Oświadczenia woli stron muszą być zgodne. W drodze umowy dokonuje się sprzedaży, zamiany, darowizny, najmu, dzierżawy i innych czynności prawnych. Wyjątkiem od zasady dwustronności umowy jest umowa spółki cywilnej, zawarta przez trzech lub więcej wspólników. Można uznać, że każdy z nich jest stroną tej umowy.
Definicje umów:
UMOWA AJENCYJNA
UMOWA BUKINGOWA
UMOWA CZARTEROWA
UMOWA KONTRAKTACJI
UMOWA NA WARUNKACH ZLECENIA
UMOWA O DZIAŁ SPADKU
UMOWA O PRZEWÓZ OSÓB
UMOWA O RENTĘ
UMOWA O ZNIESIENIE WSPÓŁWŁASNOŚCI
« Odpowiedź #203 dnia: Październik 07, 2004, 01:59:02 pm »
czy mogę małe dziecko 3,5 roku samo przemeldować ze wsi do miasta na pobyt tymczasowy do rodziny
i czy wtedy mogę korzystać z takich przywilejów jak mieszkaniec miasta (przedszkole,szkoła),czy muszę to potem zgłaszać w pracy,ZUS lub gdzie indziej ,pobieram na niego rodzinne i zaś.piel.
mama Łukaszka 3l6mies ZD
Polaku, broń się !
« Odpowiedź #204 dnia: Październik 07, 2004, 05:14:10 pm »
Polaku, broń się!
Policja wtargnęła do Twojego mieszkania bez nakazu rewizji? Listonosz sprawdził, czy posiadasz telewizor? Ochroniarz obmacywał kieszenie i zaglądał do torby? Kanar wyprowadził z tramwaju? Oni nie mieli do tego prawa!!!A Ty naucz się wreszcie dochodzić swego!Polacy nie potrafią korzystać z przysługujących im praw. Bo ich po prostu nie znają.
I wydaje się, że znać nie chcą, wychodząc z założenia, że Polska dzieli się na "nas" i "onych", i ci drudzy zawsze w sporze z "nami" będą górą. Lepiej więc siedzieć cicho, bo zawsze może być gorzej.
- Wszyscy niby wiemy, że mamy jakieś prawa, np. do opieki zdrowotnej lub pracy, ale nie potrafimy odnaleźć konkretnych przepisów, aby zawalczyć o swoje racje - przekonuje prawnik Krzysztof Pawłowski z zarządu Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej. - Ta bierność wiąże się z dziedzictwem kulturowym. W PRL wszystko zależało od władzy, która była poza krytyką. Niestety, transformacja ustroju nie pociągnęła za sobą przemiany osobowości społeczeństwa - uważa profesor Edward Ciupak, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Do dziś osoba, która dochodzi swoich racji, często zyskuje miano pieniacza.
Określenie to także funkcjonowało za poprzedniego ustroju. - Wciąż jeszcze nie umiemy korzystać ze swoich praw. Dopiero przyszłe pokolenie ma szansę się tego nauczyć - stwierdza profesor Ciupak.
- Właściwie trudno się dziwić. Nasz system prawny jest za bardzo rozbudowany. Nasze życie reguluje kilkadziesiąt ustaw. Każda z nich ma po kilka rozporządzeń wykonawczych. Nawet osoby z wykształceniem prawniczym mają trudności z ogarnięciem tego wszystkiego - dodaje Robert Smoktunowicz, prawnik. To sprawia, że nie wiemy nawet, kogo nie musimy wpuszczać do mieszkania. Bez mrugnięcia okiem pokazujemy swoje dokumenty tożsamości każdemu, kto tego zażąda. Nie protestujemy, gdy ochroniarz w hipermarkecie grzebie nam w torbie. I boimy się uśmieszków ludzi, gdy chcemy w sklepie oddać do reklamacji spleśniały dżem. - Tak postępując, godzimy się na bylejakość i sami kształtujemy nieobywatelskie postawy - podkreśla profesor Edward Ciupak. - Wielu z nas jest przekonanych, że instytucje panują nad nami i że jednostka zawsze przegrywa. A skoro tak, to w ogóle lepiej nie walczyć.
A jednak walczyć warto, tym bardziej że w ciągu kilku ostatnich lat powstało wiele instytucji, fundacji i stowarzyszeń, które pomagają, nie dość że skutecznie, to jeszcze i bezpłatnie, przebić się przez gąszcz paragrafów.
Mój dom moim zamkiem
Zgodnie z artykułem 50. Konstytucji obywatel ma zapewnioną nienaruszalność mieszkania. Dlatego nie musimy wpuszczać do niego każdego, kto zamacha nam przed nosem jakąś legitymacją. Tylko w naprawdę wyjątkowych przypadkach mamy taki obowiązek. Nie musimy np. wpuszczać policjanta, który mówi, że hałasowaliśmy i chce sprawdzić porządek. - Policjanci powinni mieć nakaz podpisany przez prokuratora lub sędziego. Radzę zwracać uwagę na pieczęcie i podpisy na takim dokumencie - wyjaśnia prawnik Robert Smoktunowicz. Poza tym policjant musi się nam przedstawić, podać stopień, pokazać legitymację służbową i pozwolić zanotować swoje dane.
- Niedawno policjanci wpadli do mieszkania kolegi, w którym zebrała się nasza grupa współpracująca z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Nie mieli nakazu, a wszystkich porozstawiali pod ścianami i przeszukali - opowiada Arek Zajączkowski "Owca", anarchista. - Zaskarżyliśmy policję. Co prawda funkcjonariusze, którzy nie mają nakazu, często powołują się na przepis o "uzasadnionym podejrzeniu, że został popełniony czyn zabroniony pod groźbą kary" , ale nawet wtedy, co prawda już po wejściu do mieszkania, policja musi przedstawić nam na piśmie potwierdzenie podejrzenia przez prokuratora. Jeśli takiego nie uzyska, możemy policję zaskarżyć. Nie musimy też wpuszczać administratora budynku, w którym mieszkamy, jeśli nas o tym wcześniej nie uprzedzi. Kilka lat temu do warszawskiej restauracji "Pod Messalką" przyszedł przedstawiciel ówczesnych władz powiatu w towarzystwie dwóch osiłków. - Nie zapowiedzieli wizyty, a mnie nie było - opowiada właścicielka lokalu Urszula Gałecka.
- Mojej pracownicy oznajmili, że chcą zmierzyć lokal. Gdy ta zaprotestowała, usłyszała, że to on - urzędnik jest właścicielem lokalu i ma prawo robić w nim wszystko, co zechce. A to nieprawda. - Nie mamy także obowiązku wpuszczać do domu listonosza - mówi z przekonaniem Robert Smoktunowicz. - I nie ma podstaw prawnych do tego, aby listonosz sprawdzał, czy mamy telewizor i czy płacimy abonament.
Nie daj się legitymować
Zbyt często pokazujemy nasze dowody osobiste osobom, które nie mają prawa ich oglądać. I zbyt często podajemy za dużo naszych danych osobowych. - Chciałem wypożyczyć w hipermarkecie samochodzik-wózek dla dziecka. Zażądano ode mnie dowodu w zastaw - opowiada Andrzej, tata trzyletniej Natalii. - Odmówiłem, proponując legitymację służbową, ale usłyszałem, że wózka nie dostanę. Dowód powinniśmy pokazać kontrolerowi, który złapał nas na jeździe autobusem czy tramwajem na gapę, ale nie musimy na jego żądanie z niego wysiadać. - Zostawiłam w domu bilet miesięczny i dowód. Kontroler zażądał, żebym wysiadła z autobusu - opowiada Agata, mieszkanka Bielan. - Odmówiłam, bo było późno, a na następny autobus musiałabym długo czekać. Pokłóciłam się z nim, a on mnie popchnął. - Kontroler nie ma prawa używać siły wobec pasażera ani zmuszać go do opuszczenia pojazdu. Nie może także wdawać się z nim w dyskusję - zapewnia Paweł Przychocki koordynator działalności handlowej Zarządu Transportu Miejskiego. - Jeśli gapowicz odmawia okazania dokumentów, kontroler powinien wezwać policję.
Przy zapisywaniu się do wypożyczalni filmów wideo, bibliotek i tym podobnych instytucji, nie pozwalajmy kserować naszych dokumentów, ani przeglądać innych stron niż te z podstawowymi danymi osobistymi. Np. nikogo nie powinno obchodzić, czy mamy dzieci, czy nie.
Precz z łapami
Nawet policjant może nas wylegitymować tylko wówczas, gdy podejrzewa, że popełniliśmy przestępstwo, albo gdy zakłócamy spokój. Może to zrobić także w trakcie kontroli drogowej, ale w ściśle określonych warunkach. W dzień, w mieście, policjant nie musi być umundurowany, ale musi nas zatrzymać tzw. lizakiem i natychmiast, bez żądania z naszej strony, przedstawić się i okazać legitymację służbową. Poza miastem funkcjonariusz musi być umundurowany i stać przy oznakowanym radiowozie. W nocy, w mieście jest tak jak w dzień, ale już poza miastem, policjant musi być w mundurze, a radiowóz mieć włączony "kogut". Jeżeli jednak mamy wątpliwości, czy to rzeczywiście jest funkcjonariusz, możemy się nie zatrzymać, ale natychmiast musimy powiadomić o tym policję, dzwoniąc np. z komórki pod numer 112, albo zatrzymując się na najbliższej stacji benzynowej i tam prosząc o pomoc.
Na żądanie policjanta musimy otworzyć bagażnik, ale - uwaga - gdy policjant chce zajrzeć nam do torby, to poddaje nas już kontroli osobistej. A ma do tego prawo, gdy istnieje "uzasadnione podejrzenie, że popełniliśmy przestępstwo". Jeżeli uważamy inaczej, zażądajmy spisania protokołu kontroli - będzie podstawą do ewentualnej skargi. Ale nawet mundur i nakaz nie zawsze uprawniają do dokonywania kontroli osobistej. - Podczas nalotu na mieszkanie policjanci obmacali dziewczyny - wspomina "Owca". - Uznaliśmy to za molestowanie seksualne, bo kontroli osobistej powinien dokonywać policjant tej samej płci.
Absolutnie nie pozwalajmy się rewidować ochroniarzom w sklepach! - Przy kasie hipermarketu zapiszczał czujnik w bramce - opowiada Krystyna Skowrońska, emerytka z Ursynowa. - Przybiegł ochroniarz i zażądał, żebym otworzyła torebkę. Zrobiłam to, a on zaczął przeglądać moje rzeczy. Okazało się, że czujnik zareagował na kod kreskowy na starym dezodorancie. - Ochroniarz w sklepie nie ma prawa zaglądać klientowi do kieszeni ani torby. Gdy podejrzewa kradzież, powinien wezwać policję - wyjaśnia rzeczniczka Federacji Konsumentów Longina Lewandowska-Borówka.
Składaj reklamacje
Wciąż uważamy, że się ośmieszymy, albo że to nic nie da, jeśli odniesiemy do sklepu wciśnięty nam tam przeterminowany jogurt. Tymczasem mamy do tego pełne prawo, łącznie z wystąpieniem na drogę sądową. I niech nie zrażają nas wywieszki typu: "Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się". - Takie napisy są niezgodne z prawem. Jeśli towar ma usterki, jest pozbawiony cech, które powinien posiadać, lub też sprzedawca zapewniał konsumenta o takich cechach produktu, których ostatecznie nie posiada, prawo do reklamacji zawsze przysługuje - wyjaśnia Dariusz Łomowski z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Co więcej, gdy od daty zakupu minie mniej niż pół roku, to sprzedawca pod rygorem przegrania sprawy musi udowodnić, że towar był bez wad.
I nie rezygnujmy z reklamacji, nawet jeśli biegły ze sklepu uzna, że buty, które rozkleiły się nam po miesiącu, były dobre, tylko my "używaliśmy ich niezgodnie z przeznaczeniem". Często już sama zapowiedź skierowania sprawy do sądu, skłania właścicieli sklepów do uznania skargi.
Co możesz zrobić? - Ludzie często rezygnują z dochodzenia swoich praw, ponieważ z góry zakładają, że i tak nie zrozumieją wszystkich przepisów. Bo rzeczywiście jest ich bardzo wiele i często są napisane niezrozumiałym językiem - mówi Krzysztof Pawłowski z Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej. - Poza tym ludzie mają małe zaufanie do naszych sądów, w których sprawy leżą po kilka lat.
Ale sytuacja nie jest tak zła. Jest wiele miejsc, gdzie możemy udać się po pomoc. Nawet anarchiści mają swój Komitet Pomocy Represjonowanym. - Może zgłaszać się do nas każdy, kto czuje się prześladowany za swoją działalność polityczną, społeczną czy ekologiczną - informuje "Owca".
Polskie Stowarzyszenie Edukacji Prawnej stawia na rozpowszechnianie informacji dotyczącej prawa. - Organizujemy szkolenia dla firm, uczniów szkół ponadpodstawowych, nauczycieli, pracowników ośrodków pomocy społecznej czy uchodźców. Wydajemy także materiały informacyjne - mówi Krzysztof Pawłowski. Do biura rzecznika ubezpieczonych trudno się dodzwonić. - W ciągu miesiąca dostajemy ponad czterysta skarg pisemnych. Poza tym ludzie telefonują do nas i przysyłają maile - informuje dyrektor Krystyna Krawczyk. - Najwięcej skarg dotyczy ubezpieczeń komunikacyjnych, odmowy wypłacenia odszkodowania przez agencję ubezpieczeniową lub wypłat zbyt niskich odszkodowań w przypadku uszkodzenia ciała.
Do Polskiego Zrzeszenia Lokatorów najczęściej zgłaszają się najemcy, którzy toczą spory z właścicielami kamienic. - Wpływa do nas wiele skarg od osób, którym nieprawidłowo naliczany jest czynsz lub od takich, które otrzymały trzyletnie wypowiedzenia umów najmu - mówi prezes Alicja Sarzyńska.
Trzyletni termin wypowiedzenia nie zobowiązuje właściciela kamienicy do zapewnienia lokatorom innych mieszkań. - Tak, ale tylko wówczas, gdy on sam lub jego rodzina zamierzają zamieszkać w zwolnionym lokalu - podkreśla Sarzyńska. - Mieliśmy przypadek właściciela, który wręczył wypowiedzenie osiemnastu najemcom, a ma tylko jednego 4-letniego syna. Przykłady sytuacji, w których instytucje, czy osoby znajdujące się na uprzywilejowanych pozycjach drwią z prawa, bo wiedzą, że nic im nie grozi, można mnożyć bez końca. - Aby skorzystać z prawa, trzeba je znać. Inaczej mówiąc, jeśli nie zajrzymy do lodówki, to nie dowiemy się co w niej jest - przekonuje Krzysztof Pawłowski.
- W sądach powinny być materiały informacyjne napisane przystępnym językiem, dotyczące przysługujących ludziom praw. Tak nie jest, dlatego nasze stowarzyszenie wydało ulotki informacyjne. Można się z nich dowiedzieć np. jakie mamy prawa, gdy występujemy w charakterze świadków czy oskarżonych. Paradoksalnie, tego, jak korzystać z prawa uczą nas... anarchiści. Na ich stronach internetowych zamieszczane są całe poradniki na temat zachowania się w przypadku zatrzymania, rewizji i w wielu innych trudnych sytuacjach. - Państwo jest strażnikiem swoich praw, a nie obywateli. Ale my je musimy znać, żeby nie dać się zrobić w konia - podkreśla Arek Zajączkowski.
Data: 2004-09-24
« Odpowiedź #205 dnia: Październik 07, 2004, 07:27:24 pm »
Zasłyszane. Rodzice przemeldowują dziecko do rodziny w mieście, by dziecko mogło uczęszczać do przedszkola w pobliżu miejsca pracy rodziców.
Nie wiem jednak, czy należy zgłaszać to do wymienionych instytucji.
« Odpowiedź #206 dnia: Październik 07, 2004, 08:51:50 pm »
Ja też mam informacje zasłyszane a nie sprawdzone, jest możliwość że będą chcieli odebrać tobie zasiłki i wtedy lepiej byłoby przemeldować się czasowo z dzieckiem ale musisz to sprawdzić, bo to z rozmowy kobiet które też szukały informacji.
Podatki Darowizna dla osoby przewlekle chorej
« Odpowiedź #207 dnia: Październik 10, 2004, 12:14:37 pm »
Lekarstwa z poborem
Ten, kto otrzyma darowiznę, musi zapłacić podatek. Także osoba przewlekle chora, która dostała leki od fundacji.
Zgodnie z ustawą o podatku od spadków i darowizn opodatkowaniu podlega nabycie przez osobę fizyczną rzeczy lub praw majątkowych. Ustawa wprowadza tutaj pewne wyłączenia, a także tzw. kwotę wolną. Przykładowo, jeżeli obdarowany nie jest spokrewniony z darczyńcą, podatek należy zapłacić od darowizny przekraczającej 4902 zł. Przepisy przewidują także kilkanaście zwolnień od opodatkowania.
Próżno jednak szukać ulgi dla wspomaganych darowiznami osób chorych. Z wrodzonym sobie wdziękiem podkreśliło to Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację poselską: "W myśl obowiązujących przepisów przewlekła choroba obdarowanego nie stanowi normatywnej przesłanki odliczenia, zwolnienia albo wyłączenia od podatku i wobec tego nie rzutuje na ustalenie jego wysokości oraz pobór".
Co zrobić, gdy obdarowany nie ma środków na zapłatę podatku? Powinna go zapłacić fundacja. Zgodnie bowiem z art. 5 ustawy obowiązek podatkowy ciąży solidarnie na darczyńcy i obdarowanym. Można też wystąpić o jego umorzenie (rozłożenie na raty, odroczenie zapłaty) do urzędu skarbowego, który oceni, czy w danej sprawie chodzi o ważny interes podatnika.
Rzeczpospolita.pl-prawo
« Odpowiedź #208 dnia: Październik 10, 2004, 12:42:29 pm »
To jest chore!!!!!
ABC sądowego labiryntu
« Odpowiedź #209 dnia: Październik 12, 2004, 11:47:03 am »
Do sądów okręgowych w całym kraju trafiły właśnie pierwsze broszury, które wyjaśniają, na czym polega pomoc sądowa, jakie są prawa stron w procesie, a także z jaką sprawą i do którego sądu pójść. Broszury umieszczono też na stronach internetowych Ministerstwa Sprawiedliwości. Przewodnik z sądowym ABC, sfinansowany ze środków PHARE, powstał w wyniku współpracy polskiego i francuskiego resortu sprawiedliwości. Do końca tego tygodnia zostanie też uruchomiony w Gdańsku jako trzeci w kraju punkt obsługi interesanta.
Wniosek o umorzenie zaległego abonamentu RTV
« Odpowiedź #210 dnia: Październik 13, 2004, 01:58:15 pm »
Czy wniosek o wydanie decyzji trzeba szczególnie uzasadnić
Zamierzam złożyć wniosek o umorzenie mi zaległego abonamentu radiowo-telewizyjnego. Nie mam na to pieniędzy, nie mam też pracy. Czy muszę to jakoś szczególnie uzasadnić?
TAK. Taki wniosek powinien być dobrze uzasadniony. Należy w nim wykazać wszystkie okoliczności, które pośrednio i bezpośrednio wskazują, że nie można, z powodu braku środków finansowych, opłacać abonamentu. Powinno to być bardzo szczegółowo opisane. Najlepiej, aby argumenty poniesione we wniosku poprzeć stosownymi dokumentami. Mogą to być jakiekolwiek, byleby wskazywały, że sytuacja finansowa nie pozwala uiszczać tych należności. Należy również pamiętać, że przepisy regulujące opłatę abonamentową mogą określać szczegółowe wymagania niezbędne dla umorzenia zaległego abonamentu. W związku z tym należy zapoznać się z tymi regulacjami. Informacje w tym zakresie można uzyskać również w każdej placówce Poczty Polskiej. Tam również można złożyć wniosek o umorzenie.
Piotr Polański
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/18.html?numer=1310&dok=1310.18.52.2.6.4.0.1.htm
« Odpowiedź #211 dnia: Październik 15, 2004, 12:38:50 am »
« Odpowiedź #212 dnia: Listopad 09, 2004, 09:58:04 am »
Nietypowe formy windykacji
Strasznie i śmiesznie
Ściągnięcie wierzytelności od dłużnika to zadanie niełatwe. Pewnie dlatego pomysłowość firm windykacyjnych nie zna granic. Był czas, kiedy opornych dłużników traktowano dość brutalnie. Ten okres branża windykacyjna ma już za sobą. Dziś spektakularne i niekonwencjonalne akcje proponują raczej małe agencje, dla których jest to forma reklamy. Duże, renomowane firmy nie chcą, by najmniejszy cień padł na ich działalność.
Poza tym dysponując już dużą wiedzą operacyjną i prawną oraz podpierając się zaawansowaną techniką teleinformatyczną, potrafią być skuteczne bez uciekania się do nieetycznych, a na pewno bezprawnych działań. Mimo to nawet znane firmy uciekają się niekiedy do niekonwencjonalnych rozwiązań. Tak było choćby z firmą P.R.E.S.C.O., która swego czasu wykorzystywała uliczne billboardy, by ponaglić dłużników. Było to jednak przed wejściem w życie ustawy o ochronie danych osobowych i choć akcja okazała się skuteczna, w dzisiejszych warunkach jest nie do powtórzenia.
Jako pierwszy postanowił się rozprawić z dłużnikami poprzez rozgłoszenie ich nazwisk Tomasz Jachnicki — kontrowersyjny były prokurator i zarazem krytyk polskiego systemu sądowniczego. Opublikował on w Internecie tzw. czarną listę dłużników, podając dane osobowe, wielkość i tytuł zadłużenia. Jachnicki otwarcie przyznawał się do stosowania innych metod; nieraz balansujących na krawędzi prawa. Jak sam twierdzi, nigdy jednak granic prawa nie przekroczył.
Podstawą działań Jachnickiego była skuteczna perswazja i nawiązany z odpowiednią częstotliwością kontakt osobisty z dłużnikiem. – Wykorzystujemy metody działające na wyobraźnię dłużnika. Taki inteligentny pressing psychiczny — tłumaczył Jachnicki. — Informujemy np., że dług zostaje odsprzedany grupie ludzi ze Wschodu. Wdzięczna mowa rosyjska otwiera wiele drzwi i portfeli. Bardziej wyrafinowanym metodom poddawali się ludzie młodzi, do których wysyłano powabną kobietę, której znacznie łatwiej było uzyskać niezbędne informacje, np. o majątku ukrytym przed windykatorem.
W środowisku traktuje się te opowieści z przymrużeniem oka, bardziej jako robienie głośnego publicity niż rzeczywiste działania. Co nie znaczy, że w windykacji nie stosuje się metod nieetycznych bądź nawet perfidnych. Jedną z nich jest spryskiwanie korespondencji kierowanej do dłużnika damskimi perfumami, co miało spowodować, że zapach perfum roznosił się w gabinecie „ofiary” czytającej korespondencję i wzbudzał niepokój bliskiej dłużnikowi osoby (przypadek autentyczny).
Ostatnio na warszawskich ulicach pojawiły się lotne dwójki mężczyzn ubranych na czarno, w czarnych melonikach, o grobowych minach. To przedstawiciele firmy o niepokojącej nazwie Polski Urząd Windykacyjny, którą jednak bardzo trudno zlokalizować. Panowie ustawiają pod siedzibami dłużników i trwają tam nieruchomo przez cały dzień. Podobno nigdzie nie stali dłużej niż miesiąc (może aż miesiąc?!) — dłużnicy nie wytrzymują presji.
To, co proponuje PUW, to tylko twórcze rozwinięcie akcji znanych wcześniej. Pikiety przed siedzibami dłużników organizowane przez windykatorów były bardzo popularne jeszcze kilka lat temu. Podobnie jak naklejanie plakatów informujących o zadłużeniu w pobliżu miejsca zamieszkania bądź pracy.
Mniej spektakularne, ale bardzo uciążliwe, jest zasypywanie faksu dłużnika wezwaniami do zapłaty, tak aby sparaliżować przepływ dokumentacji w firmie, bądź wysyłanie dużej korespondencji mailowej zawierającej wezwania do zapłaty lub duże załączniki, w tym samym celu. Nieustające telefony do dłużnika i ciągła wymiana ze strony firmy windykującej osób dzwoniących to też sposób na utrudnienie pracy dłużnikowi.
Nie tylko firmy windykacyjne uciekają się do swoistego szantażu. Sporo kontrowersji wśród mieszkańców Poznania wzbudziły listy zaległości czynszowych, które wywieszono w klatkach schodowych. To pomysł Spółdzielni Mieszkaniowej Jaskółka. W specjalnych gablotach wyszczególniono liczbę lokali, których najemcy zalegają z opłatami. Nie było, co prawda, imiennej listy dłużników, poszczególnym piętrom przyporządkowano jednak kwoty zadłużenia. Zarząd spółdzielni nie złamał wprawdzie ustawy o ochronie danych osobowych, ale mieszkańcy dobrze wiedzą, o kogo chodzi.
W prasie wciąż jeszcze pojawiają się ogłoszenia typu: „100 proc. skuteczności, odzyskamy każdy dług”. Jednak więksi gracze z branży powątpiewają w wiarygodność i rzetelność takich windykatorów. Twierdzą, że ich działalność utrwala negatywne opinie o całej branży. Biorąc jednak pod uwagę nazwy niektórych reklamujących się firm, np. Commando Agencja Działań Specjalnych, Agencja Usług Niematerialnych lub Prosektor, w te obietnice można zacząć wierzyć.
Dłużnicy i egzekutorzy
« Odpowiedź #213 dnia: Listopad 10, 2004, 04:30:59 pm »
Tak w temacie firm windykacyjnych polecam artykuł
trochę długi, więc tylko link dopóki nie zniknie
Bierze na gębę. Jeździ samochodem żony. Nagrywa rozmowy. Kupuje na raty.
Idzie na strych z liną. Oto polski dłużnik
- Jacek Hugo-Bader 08-11-2004
Dłużnicy i egzekutorzy w formacie txt
« Odpowiedź #214 dnia: Listopad 15, 2004, 11:18:14 am »
Mojego znajomego mama ma stwierdzoną białaczkę szpiku.Lek hamujący chorobę kosztuje 12 tysięcy zł miesięcznie.Kobieta posiada dochod w kwocie 924 zł.Czy i ewentualnie gdzie można sie starać o dofinansowanie leczenia ??
Może macie jakieś informacje w tym temacie ??
Pozdrawiam,mama Kubusia z mpd.
« Odpowiedź #215 dnia: Listopad 15, 2004, 11:50:32 am »
a może tez orientuje sie ktoś gdzie mieści sie niedawno powstale Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pomocy Chorym z Przewalekłą Białaczką.??
Ubożsi zostaną zwolnieni
« Odpowiedź #216 dnia: Grudzień 01, 2004, 04:34:13 pm »
Posłowie z PSL proponują uregulować sprawę abonamentu radiowo-telewizyjnego w odrębnej ustawie. Chcą, by nowe przepisy zwalniały z niego osoby o najniższych dochodach.
Podczas najbliższego posiedzenia Sejmu ma odbyć się pierwsze czytanie czterech projektów przepisów dotyczących abonamentu radiowo-telewizyjnego. Wszystkie wnieśli posłowie.
Przypomnijmy, że Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 9 września 2004 r. zakwestionował uprawnienia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji do ustalania wysokości abonamentu za używanie odbiorników radiowych i telewizyjnych. Przepisy ustawy o radiofonii i telewizji, które dawały KRRiTV takie uprawnienia, tracą moc 30 września 2005 r.
Posłowie z PSL chcą, by przepisy o abonamencie znalazły się w odrębnej ustawie. Ustawę o radiu i telewizji czeka bowiem duża nowelizacja, która ma rozstrzygnąć wiele zapalnych problemów, m.in. koncentracji mediów, a uzgodnienie ich może się przedłużać. Dlatego, zdaniem posłów z PSL, lepiej wyłączyć z niej abonament, by dotrzymać terminu określonego w wyroku TK.
Ich projekt za podstawę do wymiaru opłat abonamentowych przyjmuje wysokość najniższego miesięcznego wynagrodzenia. Proponuje się:
- zwolnić z abonamentu osoby o najniższych dochodach (obecnie KRRiTV decyduje się umarzać zaległości na wniosek zainteresowanych);
- zrównać, gdy chodzi o płacenie abonamentu, uprawnienia niepaństwowych szkół, w tym wyższych, i niepaństwowej służby zdrowia z placówkami państwowymi i samorządowymi;
- nałożyć abonament na więźniów za korzystanie z prywatnych odbiorników radiowych lub telewizyjnych;
- uwzględnić w opłatach hoteli i pensjonatów sezonowe i niepełne wykorzystanie przez nie swojej bazy.
Wysokość miesięcznego abonamentu wynosiłaby: za radio - 0,6 proc. najniższego wynagrodzenia; za radio i telewizor lub sam telewizor - 1,85 proc. Posłowie proponują, by ci, którzy płacą jednorazowo opłaty, na kwartał lub na dłużej, korzystali z upustów od 2,5 do 10 proc. Obecnie także stosuje się upusty w granicach od 2,5 proc. przy jednorazowej opłacie za 2 miesiące, do 5,9 proc. - za 12 miesięcy.
Zwolnione z abonamentu byłyby osoby bezrobotne oraz o niskich dochodach: osiągające 90 proc. najniższego wynagrodzenia w jednoosobowym gospodarstwie domowym i 65 proc. takiego wynagrodzenia na jednego członka rodziny, w gospodarstwie wieloosobowym, osoby uznane za całkowicie niezdolne do pracy i samodzielnej egzystencji oraz posiadające uprawnienia do dodatku pielęgnacyjnego.
Jeden abonament (niezależnie od liczby odbiorników w domu i w samochodzie) płaciliby konsumenci, zakłady opieki zdrowotnej, sanatoria, żłobki, jednostki oświaty i szkoły wyższe, domy pomocy społecznej, domy dziecka. Hotele i całoroczne pensjonaty uiszczałyby abonament za 50 proc. posiadanych odbiorników radiofonicznych lub telewizyjnych, hotele i pensjonaty sezonowe - za 50 proc. odbiorników i tylko w czasie sezonu.
Samoobrona też chce odrębnej ustawy, w której znalazłyby się kwotowe stawki abonamentu. Pozostałe dwa poselskie projekty sprawę abonamentu proponują załatwić w drodze nowelizacji ustawy o RTV. Posłowie z SLD uważają, że powinien określać je corocznie w rozporządzeniu minister skarbu, z zachowaniem ustalonego w ustawie limitu.
Hanna Fedorowicz
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041201/prawo/prawo_a_9.html
PRAWO CYWILNE Uprzedzanie pacjenta o konsekwencjach zabiegu
« Odpowiedź #217 dnia: Grudzień 23, 2004, 05:03:51 pm »
Szpital ma udowodnić, że poinformował
W razie sporu między pacjentem a lekarzem lub szpitalem obowiązek wykazania, że lekarz udzielił pacjentowi przystępnych informacji o stanie jego zdrowia, rozpoznaniu, metodach diagnostycznych itp., obciąża szpital albo lekarza. Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 17 grudnia 2004 r. Dotyczy to również informacji, jakie musi uzyskać pacjent przed zabiegiem operacyjnym.
Nieudzielenie tych informacji oznacza, że zabieg został wykonany bezprawnie. Szpital ponosi odpowiedzialność za jego skutki, jak za skutki czynu niedozwolonego. W sprawie, której dotyczy wyrok, chodziło o reoperację kręgosłupa przeprowadzoną u Sebastiana O., młodego człowieka, który niedługo przed nią osiągnął pełnoletność. Negatywnym skutkiem okazał się niedowład kończyn.
Sebastian O. wystąpił przeciwko szpitalowi do sądu, domagając się rekompensaty materialnej. Twierdził, że nie został poinformowany o możliwym ryzyku operacji. Sąd I instancji przyznał mu 30 tys. zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, 7,5 tys. zł na pokrycie zwiększonych potrzeb wywołanych przez niedowład oraz 150 zł miesięcznej renty wyrównującej te potrzeby. Sąd ustalił, iż zabieg został wykonany zgodnie z zasadami sztuki lekarskiej, ale bezprawnie. Sebastian O. bowiem nie otrzymał przed operacją informacji wymaganych przez ustawę o zawodzie lekarza. Zabieg zaś stwarzał ryzyko skutków ubocznych w postaci m.in. niedowładu kończyn.
Według art. 34 wskazanej ustawy lekarz może wykonać zabieg operacyjny albo zastosować metodę leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko dla pacjenta po uzyskaniu jego pisemnej zgody. Przed wyrażeniem tej zgody lekarz obowiązany jest udzielić mu informacji, zgodnie z art. 31 tejże ustawy. Przepis ten zobowiązuje lekarza do udzielania pacjentowi (jego ustawowemu opiekunowi) przystępnej informacji o jego stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych i możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania i zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu.
Pisemnej zgody Sebastiana O. szpital nie mógł przedstawić. Nie przekonał też sądu, że pacjent otrzymał od lekarza przystępną informację wymaganą przez wskazane przepisy. Sąd II instancji wskutek apelacji szpitala zmienił wyrok tylko w jednym punkcie: ograniczył wypłatę renty wyrównawczej do końca 2008 r. Podzielił ustalenia i oceny sądu I instancji. Także według niego w sensie prawnym zgody Sebastiana O. na zabieg nie było. SN oddalił kasację szpitala od tego wyroku. Ustosunkował się przede wszystkim do podstawowego zarzutu kasacji - naruszenia przez sąd art. 6 kodeksu cywilnego określającego rozkład ciężaru dowodu. Chodziło o udowodnienie, czy rzeczywiście Sebastian O. uzyskał przystępną informację o ryzyku zabiegu. Według art. 6 k.c. ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Zdaniem szpitala w tej konkretnej sytuacji oznacza to, iż Sebastian O. powinien udowodnić, że nie otrzymał należnych mu informacji. Tymczasem sąd wbrew temu przepisowi przerzucił ciężar dowodu na szpital, domagając się, by ten udowodnił, że takiej informacji udzielił.
SN nie zgodził się z tym sposobem rozumowania. - To szpital, by uwolnić się od zarzutu bezprawności działania, musi udowodnić, że zgodę uzyskał - powiedział sędzia Zbigniew Kwaśniewski. - Warunkiem zaś tej zgody jest uzyskanie przez pacjenta wymaganych prawem przystępnych informacji m.in. o możliwych następstwach operacji. Szpital musi więc wykazać, że ich udzielił. Ze względu na profesjonalny charakter tych informacji - mówił sędzia Kwaśniewski - trudno sobie wyobrazić, by ciężar udowodnienia, że ich nie udzielono, miał obciążać pacjenta (sygn. II CK 303/04).
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041223/prawo/prawo_a_25.html
Domownicy odpowiadają za długi
« Odpowiedź #218 dnia: Grudzień 27, 2004, 12:04:33 am »
Kogo obciążają opłaty za niezapłacone komorne? Czy domownicy mają w tym względzie jakieś obowiązki?
Tak. Za opłaty solidarnie z członkami spółdzielni lub właścicielami mieszkań, którzy nie są spółdzielcami, odpowiadają stale zamieszkujące z nimi osoby pełnoletnie (z wyjątkiem pełnoletnich zstępnych pozostających na ich utrzymaniu), a także osoby faktycznie korzystające z mieszkania. Odpowiedzialność tych wszystkich osób ogranicza się do wysokości opłat należnych za okres ich stałego zamieszkiwania lub faktycznego korzystania z lokalu. Solidarnie za opłaty odpowiadają też osoby, które nie są członkami spółdzielni, ale którym przysługuje własnościowe prawo do lokalu.
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/11.html?numer=1360&dok=1360.11.13.1.4.10.0.1.htm
« Odpowiedź #219 dnia: Styczeń 18, 2005, 01:34:12 pm »
Strona TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO RP
Jak zdobyć mieszkanie komunalne
« Odpowiedź #220 dnia: Styczeń 26, 2005, 06:02:03 pm »
Dusi cię czynsz w prywatnej kamienicy? Idź do gminy. Może załapiesz się na mieszkanie komunalne. Gdy grozi ci eksmisja lub niedostatek, wystąp o lokal socjalny. Nie będzie łatwo, ale się nie poddawaj
Myślisz, że są jakieś jednolite zasady, które rządzą przyznawaniem mieszkań komunalnych? Nic bardziej mylnego. Każda gmina sama ustala zasady i zapisuje je w uchwale. Odtąd stają się obowiązującym prawem. Starania o gminne lokum zacznij więc od przeczytania tego dokumentu.
Nawet dwie sąsiadujące ze sobą gminy mogą mieć całkowicie różne kryteria przydziału lokali. W jednej dochód może stanowić półtorakrotność najniższej emerytury, w innej - ledwie połowę. W jednej na specjalne traktowanie mogą liczyć tylko pogorzelcy i lokatorzy walących się kamienic, w innej - także małżonkowie, którzy - choć po rozwodzie - żyją pod jednym dachem.
I Jak zdobyć mieszkanie komunalne
O gminnym lokum mogą myśleć tylko ci, którzy spełniają wyśrubowane kryteria. Najważniejsze to
• kryterium dochodowe
Punktem odniesienia jest najniższa emerytura. Jeśli twój dochód niewiele ją przekracza, możesz próbować. Jeśli stanowi jej wielokrotność, zapomnij o mieszkaniu z gminy. Chyba że weźmiesz udział w przetargu i zgodzisz się płacić wyższy czynsz.
• kryterium zamieszkania
Oznacza tyle, że nie możesz mieć żadnego tytułu prawnego do mieszkania, czyli np. umowy najmu, użyczenia, nie mówiąc już o własności. Największe szanse mają ci, którzy żyją w ciasnocie (najwyżej 5 m kw. powierzchni pokoi na osobę), w przeludnionym mieszkaniu, bez wygód. Jeśli miałeś mieszkanie, np. spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu i je niedawno sprzedałeś, nie będzie to mile widziane.
• domicil. To obowiązek co najmniej kilkuletniego zamieszkania lub zameldowania na terenie gminy, w której starasz się o lokal komunalny. Ma to zapobiec swoistemu polowaniu na mieszkania w różnych gminach.
• specjalne preferencje
Niektóre gminy wprowadzają ekstrawarunki dla niektórych kandydatów, np. wychowanków domów dziecka, niepełnosprawnych, pogorzelców, osób eksmitowanych z prawem do lokalu socjalnego.
Wniosek z załącznikami
Spełniasz kryteria? Złóż wniosek o najem mieszkania w wydziale lokalowym swojej gminy. Precyzyjnie ustal listę dokumentów, które powinieneś dołączyć do wniosku.
Zwykle są to:
• zaświadczenie o dochodach,
• zaświadczenie o tym, jak długo mieszkasz i pracujesz na terenie gminy.
Uchwała gminy precyzuje, w jakiej kolejności wnioski są rozpatrywane, kiedy można cię wykreślić z listy oczekujących, a kiedy podnieść kilka oczek wyżej.
Opieszałość w dostarczaniu dokumentów może się skończyć przesunięciem cię na koniec kolejki. A to dotkliwa kara, bo w zdecydowanej większości gmin czas oczekiwania na mieszkanie liczony jest w latach.
UWAGA! Jeśli jesteś gotów przyjąć lokal do remontu, napisz to we wniosku.
Jak gminy przydzielają mieszkania
I znowu każda gmina ustala własne zasady przydziału lokali. Kandydat dostaje propozycję obejrzenia proponowanego lokum, zapoznania się z jego warunkami technicznymi, położeniem. Gdy będziesz zbyt wymagający i trzykrotnie odmówisz, możesz trafić na koniec kolejki. Nie możesz też zastanawiać się w nieskończoność, czy przyjąć propozycję, czy nie. Zwykle masz na to parę dni.
Mieszkanie komunalne można też "przejąć". Po śmierci głównego najemcy
• małżonek
• dziecko
• lub osoba, wobec której zmarły miał obowiązek alimentacyjny albo pozostawał we wspólnym z nim pożyciu (konkubent) - może wstąpić w stosunek najmu.
Warunek: następca zmarłego najemcy musiał z nim mieszkać nie tylko w chwili śmierci, ale od dłuższego czasu (co najmniej od pięciu lat).
Zasady wstępowania w stosunek najmu po zmarłym lokatorze także regulują uchwały gmin.
UWAGA! Prawo wstąpienia w stosunek najmu po zmarłym lokatorze nie przysługuje jego wnukom i prawnukom. Sprawę tę rozstrzygnął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21 maja 2002 r. (sygn. akt III CZP 26/02, OSNC z 2003 r. nr 2, poz. 20).
Orzekł on, że wnuki i prawnuki nie mają żadnych praw do schedy, nawet jeśli zamieszkiwali wspólnie ze zmarłym i łączyła ich więź duchowa i gospodarcza.
Przykład. Babcia zajmowała się wychowaniem wnuczki. Kiedy zmarła, dorosła już wnuczka wystąpiła do urzędu z prośbą, by ten podpisał z nią umowę najmu. Tym bardziej że była w lokalu zameldowana. Tłumaczyła, że z babcią łączyła ją silna więź uczuciowa, w ostatnich latach była jej oparciem i jedyną opiekunką. Choćby chciała, nie ma się dokąd wyprowadzić. Gmina pozostała niewzruszona. Nakazała dziewczynie wyprowadzkę. Lokatorka nie zareagowała. Na jesieni 2002 r. urząd wystąpił do sądu z wnioskiem o jej eksmisję. W marcu 2003 r. sąd nakazał jej "opuszczenie i opróżnienie lokalu bez prawa do lokalu socjalnego". Eksmisję przeprowadzono.
1 lipca 2003 r. głos w sprawie zabrał też Trybunał Konstytucyjny. Rozpoznał on pytanie prawne Sądu Rejonowego w Środzie Wielkopolskiej w sprawie zgodności z konstytucją przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów i o zmianie kodeksu cywilnego, zawężających krąg osób uprawnionych do wstąpienia w stosunek najmu po zmarłym najemcy. TK uznał, że ograniczenie liczby osób, które mają prawo do sukcesji po zmarłym najemcy, jest racjonalne i uzasadnione interesem publicznym. "Celem ustawodawcy było w tym przypadku prawidłowe wyważenie sprzecznych interesów wynajmującego i osób uprzywilejowanych jego kosztem (sukcesorów najemcy)".
Zdaniem Trybunału odsunięcie wnuków, czyli zstępnych drugiego stopnia, od sukcesji po zmarłym najemcy nie godzi w zasadę równości obywateli wobec prawa.
A może zamiana
Jeśli mieszkasz w ciasnym mieszkaniu bez wygód, z wychodkiem na podwórku i wspólną kuchnią, albo dzielisz maleńkie mieszkanie z eksmałżonkiem, możesz zwrócić się do gminy z prośbą o zamianę. Kwestię zamian też regulują uchwały gmin.
PAMIĘTAJ! Możesz zamienić dotychczasowe mieszkanie lokatorskie w spółdzielni na komunalne albo odwrotnie. W tym celu musisz zapoznać się nie tylko z uchwałą gminy, ale także statutem i regulaminem spółdzielni.
II Jak zdobyć mieszkanie socjalne
W pierwszej kolejności dostaną je osoby z wyrokami eksmisji. Na gminie ciąży obowiązek zapewnienia takim ludziom dachu nad głową. Osoby eksmitowane mają pierwszeństwo przed innymi kandydatami.
Niektóre gminne mieszkania mają status lokali socjalnych, czyli o niższym standardzie, przyznawanych na czas oznaczony.
Zasady ich rozdziału również określa uchwała rady gminy. Z reguły są podobne do tych, które rządzą przyznawaniem mieszkań komunalnych, jedynie kryterium dochodowe jest bardziej wyśrubowane.
Np. w Białymstoku miesięczny dochód kandydata nie może przekraczać 75 proc. najniższej emerytury w gospodarstwie jednoosobowym i 50 proc. w gospodarstwie wieloosobowym. Do tego potencjalny najemca lokalu socjalnego musi żyć w naprawdę trudnych warunkach.
UWAGA! Stawka czynszu w lokalu socjalnym nie może przekraczać połowy stawki czynszu w mieszkaniach komunalnych w tej gminie.
Ustawa o ochronie praw lokatorów jasno mówi, że o lokal socjalny nie mogą ubiegać się ci, którzy mieszkają w nim na dziko, albo tacy, którym sąd nakazał opuszczenie lokalu, a oni się do tego nie zastosowali.
Umowę najmu na lokal socjalny gmina zawrze z tobą na czas określony, ale możesz się starać o jej przedłużenie. Warunek: twoja sytuacja finansowa i lokalowa nie może się poprawić. Jeśli zaczniesz zarabiać zbyt dużo albo dostaniesz tytuł prawny do jakiegoś mieszkania (np. mieszkanie własnościowe po babci), będziesz musiał opuścić zajmowany dotąd lokal socjalny. Gmina wypowie ci najem, a do czasu wyprowadzki będziesz płacił odszkodowanie za bezumowne zajmowanie lokalu.
• Lokal socjalny też jest mieszkaniem komunalnym, tyle że o obniżonym standardzie (np. toaleta na korytarzu). Przepisy mówią jedynie, że jego stan techniczny musi umożliwiać zamieszkanie. Powierzchnia na osobę nie może być mniejsza niż 5 m kw., w przypadku osób samotnych - 10 m kw.
Lokale socjalne przyznaje się w pierwszej kolejności osobom eksmitowanym (kobietom w ciąży, obłożnie chorym, niepełnosprawnym, małoletnim, bezrobotnym, emerytom i rencistom spełniającym kryteria do korzystania z pomocy społecznej). Gmina może też przyznać mieszkanie socjalne bezdomnemu, wychowankowi domu dziecka, ubogim i niezaradnym życiowo.
• Lokal zamienny musi znajdować się w tej samej miejscowości co poprzednie mieszkanie, mieć podobną powierzchnię i nie gorsze wyposażenie. Dostają je lokatorzy budynków, które grożą zawaleniem lub mają być przeznaczone na inne cele.
• Gmina może, choć nie musi, żądać kaucji od najemcy mieszkania komunalnego. Reguluje to art. 6 ustawy o ochronie praw lokatorów. Kaucja nie może przekraczać 12-krotności miesięcznego czynszu najmu, choć jej wysokość także określają rady gmin. Niemal na pewno kaucję zapłacisz tam, gdzie gmina przeprowadziła na własny koszt remont lokalu.
Uwaga! Wymóg kaucji nie dotyczy mieszkań socjalnych i zamiennych.
• Nie ma żadnego ustawowego terminu, w którym gmina powinna przyznać lokal komunalny lub socjalny. Prawo nie narzuca w tej mierze żadnych terminów. Czas oczekiwania zależy od zasobności gminy, liczby lokali, którymi dysponuje i długości listy oczekujących.
http://dom.gazeta.pl/dom/1,50848,2510789.html
Znajdź mieszkanie komunalne w swoim mieście
http://dom.gazeta.pl/dom/1,50848,2510792.html
« Odpowiedź #221 dnia: Styczeń 30, 2005, 01:00:50 am »
Dążąc do poprawienia sytuacji pokrzywdzonych Ministerstwo Sprawiedliwości - we współpracy z instytucjami i organizacjami rządowymi i pozarządowymi - przygotowało KARTĘ PRAW OFIARY
« Odpowiedź #222 dnia: Luty 10, 2005, 09:04:08 am »
Od kilku miesięcy musiałam czasowo "zamieszkać"z Łukaszkiem pod innym adresem niż cała rodzina.Teraz starsze dzieci starają sie o stypendium i należy podać dochody z ostatniego miesiąca,nie wiem czy podać zarobki samego męża i nie uwzględniać nas w ilości osób zamieszkujących razem,czy też nasze wspólne,korzystniej dla nas byłoby podać tylko męża.Rodzinne na wszystkie dzieci ja pobieram.Podobnie nie wiem jak zachować się w innych urzędach czy u lekarza jaki adres podawać.
mama Łukaszka prawie 4 latka ZD +5
« Odpowiedź #223 dnia: Luty 10, 2005, 09:43:25 am »
gbasko...tu chodzi o zameldowanie.Jeśli z łukaszem jesteś zameldowana,chocby czasowo tam gdzie aktualnie mieszkasz,to podaj tylko dochody męża.
Jeśli zaś nadal jesteś zameldowana w poprzednim miejscu pobytu , to musisz podawać wszystkie Wasze dochody.
« Odpowiedź #224 dnia: Luty 10, 2005, 09:45:29 am »
Zasadnicza sprawa: prowadzenie wspólnego gospodarstwa.
Jeśli prowadzicie wspólnie-to powinnaś podać dochody wszystkich osób. Jeśli prowadzisz je tylko z synkiem -podaj swoje dochody.
« Odpowiedź #225 dnia: Luty 10, 2005, 11:19:20 am »
Wiem że to swego rodzaju kłamstwo ale zostałam do niego zmuszona przez urzędników państwowych,zameldowanie czasowe mam na nowym miejscu,ale faktycznie zamieszkuję pod starym adresem i jak to się ma do prawa.
« Odpowiedź #226 dnia: Luty 10, 2005, 03:32:20 pm »
Gbasko, moim zdaniem to że czasowo jesteś zameldowana w innym miejscu nie zmienia faktu że jestescie rodziną i zarobki powinny być wykazywane wspólnie
odrębne byłyby w przypadku separacji lub rozwodu
ale ja Cię rozumiem, więc nie bede przynudzać
pamiętaj tylko żeby w rocznym zeznaniu podatkowym nie rozliczać sie razem z mężem :-)
« Odpowiedź #227 dnia: Luty 14, 2005, 11:18:44 am »
« Odpowiedź #228 dnia: Luty 15, 2005, 07:11:27 pm »
http://kobieta.gazeta.pl/poradnik_domowy/1,48636,2590030.html
Konkubinat także jest rodziną
« Odpowiedź #229 dnia: Kwiecień 14, 2005, 06:01:56 pm »
Nie ma jednej definicji rodziny – zawierają ją różne akty prawne, czyniąc to na swoje potrzeby. Najbardziej pojemna dotyczy sfery socjalnej i obejmuje osoby pozostające we wspólnym gospodarstwie domowym. To określa, jak silne muszą być między nimi więzy. Z tego wniosek, że rodzinę tworzą także konkubenci i ich dzieci. Dlatego firma ubezpieczeniowa nie może uchylić się od wypłaty odszkodowania za śmierć konkubenta spowodowaną wypadkiem samochodowym, twierdząc, że konkubina nie jest rodziną.
Jerzy K. i Wiesława F. żyli w konkubinacie i razem mieszkali. Mieszkał też z nim Michał, syn Wiesławy, którego wspólnie wychowywali. Jerzy K. początkowo był zatrudniony jako kierowca, potem pracował razem z Wiesławą – pomagał jej w prowadzeniu sklepu meblowego, zajmował się także rozwożeniem mebli. Po kilku latach wspólnego pożycia Jerzy K. zginął w wypadku spowodowanym przez cudzoziemca prowadzącego samochód na niemieckiej rejestracji.
W wypadku tym zginęła także matka Wiesławy, a ona została poważnie ranna. Ponieważ uznała, że w związku ze śmiercią konkubenta należy się jej oraz jej synowi odszkodowanie z polisy OC sprawcy wypadku, zwróciła się o nie do Polskiego Biura Ubezpieczeń Komunikacyjnych w Warszawie, które reprezentuje zachodnich ubezpieczycieli.
Gdy spotkała się z odmową, ponieważ poinformowano ją, że ani ona, ani jej syn nie są najbliższymi członkami rodziny, pozwała ubezpieczyciela do sądu. Za podstawę powództwa podała art. 446 par. 3 kodeksu cywilnego, który mówi, że w związku ze śmiercią poszkodowanego sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny stosowne odszkodowanie, jeżeli wskutek tego ich sytuacja życiowa uległa znacznemu pogorszeniu. W odpowiedzi pozwany wnosił o oddalenie powództwa, podtrzymując, że konkubina i jej syn nie są najbliższymi członkami rodziny, bo konkubinat w ogóle nie jest rodziną.
Sąd I instancji uwzględnił powództwo i zasądził na rzecz Wiesławy F. 15 tys. zł, a na rzecz Michała F.
30 tys. zł. Ustalił, że powódka i jej syn pozostawali w trwałym, silnym związku ze zmarłym, chłopak traktowany był przez niego jak syn, nie ma więc wątpliwości, iż tworzyli rodzinę. Polskie Biuro Ubezpieczeń Komunikacyjnych odwołało się, ale sąd II instancji apelację oddalił. Wtedy pozwany wniósł kasację, w której zarzucał przede wszystkim błędne zastosowanie art. 446 par. 3 k.c.
Podczas rozprawy przed Sądem Najwyższym 13 kwietnia jego pełnomocnik udowadniał, że podstawą ustaleń, co to jest rodzina, bo jednoznacznej definicji tego pojęcia nie ma, powinien być kodeks rodzinny i opiekuńczy i słowniki. Wynika z nich, że rodzina to rodzice, dzieci, osoby przysposobione, powinowaci. Niegdzie nie mówi się o konkubinacie. Sąd Najwyższy nie zgodził się z tym poglądem i kasację oddalił.
W ustnym uzasadnieniu zawrócił uwagę, że szereg aktów prawnych zawiera definicję rodziny, ale czynią to na swój użytek. Najbardziej pojemna jest definicja stosowana w sferze socjalnej, bo mówi o osobach pozostających we wspólnym gospodarstwie domowym. I właśnie ona powinna mieć zastosowanie w omawianej sprawie. Nie ma wątpliwości, że więzy łączące zmarłego z Wiesławą F. i jej synem były bardzo silne i trwałe, a więc mimo że żyli w konkubinacie, tworzyli rodzinę. Skoro tak, odszkodowanie się należało.
Sygn. akt IV CK 648/04
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/29.html?numer=1438&dok=1438.29.3.2.22.1.0.1.htm
« Odpowiedź #230 dnia: Kwiecień 24, 2005, 10:39:07 am »
Alfabetyczny wykaz spraw ,
czyli co możemy załatwić w urzedzie
+ wzory druków do pobrania
http://www.wom.warszawa.pl/procedury_alfabetycznie.php
http://www.wom.warszawa.pl/index_grupa.php?grupa=7
« Odpowiedź #231 dnia: Czerwiec 02, 2005, 02:08:46 pm »
Adwokata i radcę możesz mieć za darmo
Za twoją sprawę może zapłacić Skarb Państwa
Jeśli masz sprawę w sądzie, a brakuje ci pieniędzy, możesz złożyć wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych.
Zwolnienia od kosztów sądowych możesz domagać się, jeśli złożysz oświadczenie, że nie jesteś w stanie ich ponieść bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla ciebie i twojej rodziny (co oznacza, że gdybyś zapłacił koszty sądowe, nie mógłbyś zaspokoić podstawowych potrzeb swoich i swojej rodziny). W oświadczeniu powinieneś podać dokładne dane o stanie rodzinnym, majątku i dochodach. Od sądu zależy, czy uzna, że są to okoliczności wystarczające do zwolnienia od kosztów sądowych.
Jeśli zostałeś w całości zwolniony od kosztów sądowych, nie wnosisz opłat sądowych i nie ponosisz żadnych wydatków - koszty pokrywa za ciebie Skarb Państwa. Sąd może też przyznać częściowe zwolnienie od kosztów sądowych. Wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych powinieneś zgłosić na piśmie lub ustnie do protokołu w sądzie, w którym sprawa była wytoczona lub się toczy.
Jeśli nie mieszkasz w miejscowości, w której jest siedziba sądu, możesz złożyć wniosek w sądzie rejonowym w miejscu swego zamieszkania, a sąd rejonowy natychmiast prześle twój wniosek właściwemu sądowi. Od wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych nie pobiera się opłat sądowych.
Jeśli jednak sąd będzie miał wątpliwości co do twego stanu majątkowego (np. wskutek oświadczenia strony przeciwnej), może zarządzić stosowne dochodzenie.
Mecenas i radca z urzędu
Jesteś zwolniony z kosztów sądowych z mocy ustawy m.in. w sprawach o ustalenie ojcostwa i roszczeń z tym związanych oraz w sprawach alimentacyjnych.
Jeśli zostałeś zwolniony przez sąd od kosztów sądowych w całości lub w części, masz prawo zgłosić wniosek o ustanowienie dla ciebie adwokata lub radcy prawnego. We wniosku powinieneś opisać swoją sprawę, gdyż - jeśli twój pozew zostanie uznany za bezzasadny - sąd może odmówić ustanowienia adwokata lub radcy prawnego. Wniosek o ustanowienie adwokata lub radcy prawnego możesz uzasadnić tym, że mieszkasz poza siedzibą sądu lub szczególnym charakterem sprawy (jest zawiła, do jej prowadzenia niezbędna jest znajomość prawa). Możesz też powołać się na inne ważne okoliczności uniemożliwiające ci prowadzenie sprawy.
Sąd uwzględni twój wniosek dopiero wtedy, gdy uzna, że udział adwokata lub radcy prawnego w sprawie jest potrzebny.
Dwa wnioski razem
Wniosek o ustanowienie adwokata lub radcy prawnego możesz zgłosić w sądzie, w którym sprawa się toczy lub będzie wytoczona albo w sądzie rejonowym w miejscowości, w której mieszkasz.
Wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych możesz połączyć z wnioskiem o ustanowienie adwokata (wyjątek - gdy zwolnienie od kosztów sądowych przysługuje ci z mocy ustawy).
Na odmowę ustanowienia adwokata lub radcy prawnego przysługuje zażalenie do sądu II instancji.
autor: Danuta Rawicka
« Odpowiedź #232 dnia: Czerwiec 17, 2005, 02:53:07 pm »
Za zgodą rodziców, opiekunów prawnych albo sądu
Jak załatwić paszport dziecku, jeżeli nie mam kontaktu z byłym mężem, czy jego zgoda jest konieczna do wydania dokumentu? Co robić, gdy były małżonek nie zgadza się na wyjazd syna za granicę, więc i na wyrobienie mu paszportu? Czy chcąc wyjechać do jednego z krajów Unii Europejskiej, do których przekroczenia granic wystarczy tylko dowód osobisty, będę mogła sama wyrobić dziecku ten dokument?
Ochrona dziecka Art. 7 ust. 4 ustawy o paszportach z 29 listopada 1990 r. wyraźnie stanowi, że:
"w razie ubiegania się o wydanie paszportu przez osobę małoletnią, jest wymagana zgoda obojga rodziców lub opiekunów prawnych, chyba że z orzeczenia sądu wynika, że prawo decydowania w tej sprawie jednemu z rodziców nie przysługuje; w przypadku braku zgodności stanowisk rodziców lub niemożności uzyskania zgody, zastępuje ją orzeczenie sądu opiekuńczego".
Zgoda rodziców lub opiekunów prawnych wymagana jest także przy ubieganiu się o wpisanie danych dziecka do paszportu rodzica (paszport wydaje się na jedną osobę, ale dokument ten może obejmować także dzieci do lat 16, odbywające podróż pod opieką posiadacza paszportu). Gdy brak kontaktu W przypadku braku kontaktu z byłym małżonkiem, jego zgodę na wydanie małoletniemu paszportu zastępuje orzeczenie sądu rodzinnego i opiekuńczego. Dzieje się tak również, gdy były małżonek odmawia zgody na wyjazd dziecka za granicę lub nie wiadomo, gdzie się znajduje.
Służy to ochronie dziecka, bo zdarzało się, że jedno z rodziców wywoziło córkę lub syna za granicę i zostawało tam na stałe, bez zgody byłego małżonka. Postanowienie sądu obowiązuje od momentu wydania. Zgoda notarialna Chcąc ułatwić rozwiedzionym rodzicom załatwienie dziecku paszportu, dopuszcza się sytuację, w której np. matka wypełnia wniosek i podpisuje go na miejscu (w obecności urzędnika), po czym zawiadamia (np. pocztą) byłego męża, by z kolei on udał się do urzędu i osobiście podpisał zgodę na formularzu. Innym rozwiązaniem jest uzyskanie od byłego małżonka zgody na wydanie dziecku paszportu na dokumencie poświadczonym notarialnie, ale w tym przypadku dochodzą koszty notariusza. Bez praw rodzicielskich Jeśli jedno z rodziców pozbawione jest władzy rodzicielskiej, jego zgoda na wydanie dziecku paszportu nie jest wymagana.
Drugi rodzic wraz z wnioskiem o paszport dziecka musi okazać w oddziale paszportów prawomocne orzeczenie sądu w tej sprawie. Gdy rodzic ma ograniczoną władzę rodzicielską, ale może podejmować decyzję w istotnych sprawach dotyczących dziecka - jego zgoda na wydanie paszportu jest niezbędna. Z dowodem osobistym W znowelizowanej w ubiegłym roku ustawie o ewidencji ludności i dowodach osobistych istnieje zapis dotyczący przekraczania granic państw Unii Europejskiej przez obywateli polskich również na podstawie dowodów osobistych.
Aby umożliwić przekraczanie granicy małoletnim, ustawodawca przewidział możliwość wydawania dzieciom (które nie ukończyły 13 lat) dowodów osobistych, ale także za zgodą obojga rodziców lub opiekunów prawnych. - Radziłbym wyrobić dziecku paszport, gdyż cena wyrobienia obydwu dokumentów jest taka sama, a paszport umożliwia podróże po całym świecie, nie tylko po krajach Unii Europejskiej. Z kolei wpis ogranicza wyjazd dziecka jedynie pod opieką posiadacza paszportu - mówi Stanisław Chmielewski, kierownik Oddziału Paszportowego Wydziału Spraw Obywatelskich i Migracji MUW w Krakowie.
Uzupełniam o link do wątku z wolnej dyskusji
Znak szczególny-zespół Downa
Reforma opłat sądowych
« Odpowiedź #233 dnia: Lipiec 11, 2005, 10:12:39 pm »
Procesy będą tańsze
Opłaty sądowe będą niższe. Sejm uchwalił w piątek przepisy, które usprawnić mają wytaczanie spraw cywilnych, pracowniczych i gospodarczych
(c) Paweł Gałka
Dotychczas np. przy rozwodzie sąd wyznaczał tzw. wpis tymczasowy (ok. 600 zł), a pod koniec procesu określał wpis ostateczny. Czasem było to nawet kilkanaście tysięcy, bo brano pod uwagę także zarobki rozwodzących się. Teraz będzie jedna opłata stała - 600 zł.
Uproszczenie opłat
Opłaty sądowe (do tej pory wpisy) dzieli się na stałe i stosunkowe. W pierwszym wypadku jest to konkretna kwota, np. 50 zł od wniosku o stwierdzenie nabycia spadku (po nowelizacji). W drugim wypadku jest to pewien procent od wartości przedmiotu sporu. Na przykład od pozwu o zapłatę 10 tys. zł za jakąś dostawę trzeba było do tej pory wnieść 8 proc. tej kwoty, czyli 800 zł. Gdy sporna kwota była wyższa, wpis wpadał w degresywną stawkę od 8 do 5 proc., nie więcej jednak niż 100 tys. zł. Teraz będzie jedna stawka - 5 proc.
Druga ważna zmiana to znaczne rozszerzenie stosowania opłat stałych. Wpis stały jest prostszy, nie wymaga szacowania przedmiotu sporu (to, co powód ocenia na 10 tys. zł, w oczach sędziego może być warte więcej) i wyliczania opłaty.
Sąd nie będzie musiał "wymierzać" tych opłat, a powód z góry będzie wiedział, ile musi zapłacić. Wprowadzono je w tak typowych sprawach, jak o zasiedzenie nieruchomości (2000 zł) czy zniesienie współwłasności (1000 zł), a nawet o zapłatę w postępowaniach uproszczonych.
Sądom lżej
Składając pozew, pismo podlegające opłacie stałej, a nawet stosunkowej, adwokat, radca, a także przedsiębiorca (w sprawach gospodarczych) będzie musiał wnieść je wraz z należytą opłatą - inaczej będą zwracane przez sąd. Do tej pory ten obowiązek dotyczył jedynie opłat stałych.
Wielu nie zdaje sobie sprawy, jak dużo te wątki procesu zabierają czasu, jak opóźniają postępowanie. - To z pewnością ułatwienia - powiedziała "Rz" sędzia Małgorzata Kuracka, przewodnicząca III Wydziału Cywilnego warszawskiego Sądu Okręgowego.
Często zresztą spory o koszty służą prawnikom do tamowania postępowania: np. apelacja z prośbą o zwolnienie z wpisu, odmowa sądu, więc odwołanie do wyższej instancji... Obecna nowela znacznie ogranicza możliwość odwołań w tych sprawach. W rozpoczętej przed dwoma laty dyskusji "Sprawny sąd" na żółtych stronach "Rz" wskazywano, że to jedna z przyczyn zaległości w sądach, ale jednocześnie dość prosta rezerwa organizacyjna. Sędziom (zwłaszcza przewodniczącym wydziałów) będzie tym łatwiej, że opłatami mają się też zajmować referendarze sądowi - problem tylko w tym, że jest ich w sądach cywilnych nadal niewielu.
Koszty sprawiedliwiej
Jest oczywiście druga strona medalu: czy obniżki wytrzyma budżet? Powinien, gdyż przy okazji uporządkowano system zwolnień od kosztów sądowych. Prawo do zwolnień zasadniczo ma przysługiwać teraz osobom fizycznym w naprawdę ciężkiej sytuacji. Przedsiębiorcy mogą z tego korzystać tylko w razie wszczęcia postępowania naprawczego, upadłościowego lub likwidacyjnego.
Odstępuje się też od całkowitego zwalniania z opłat sądowych, które wydatnie przyczyniało się do występowania z nie do końca przemyślanymi roszczeniami, jeśli wręcz nie generowało pieniactwa. Nawet zwolnieni będą wnosić tzw. opłatę podstawową (30 zł). Dotyczy to także spraw pracowniczych (ale dopiero przy apelacji), które od kilkudziesięciu lat były zupełnie zwolnione od opłat.
Zasady przyznawania zwolnień przenosi się z kodeksu postępowania cywilnego do nowej, znacznie rozbudowanej ustawy o kosztach sądowych. Stara ustawa będzie uchylona. Nad tą ustawą pracowano dość długo. To dlatego, jak powiedziała "Rz" Bożena Kizińska, poseł sprawozdawca, że czekano na wejście w życie dużych nowelizacji procedury cywilnej, które obowiązują od 5 i 6 lutego tego roku.
Obecne zmiany mają wejść po pół roku od ogłoszenia.
Teraz ustawa trafi do Senatu.
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050711/prawo/prawo_a_3.html
tara1958
Moja córka Monika
« Odpowiedź #234 dnia: Lipiec 15, 2005, 12:40:21 am »
Od czterech lat nie moge wygzekwowac naleznego odszkodowania z polisy nw za wypadek jakiemu uległo dziecko w szkole specjalnej nr 131 w Krakowie. Córka miała zdiagnozowaną padaczke od urodzenia. Leczona była riwotrlilem pózniej Dipromal. W 2000r leczenie było zakończone.(EPI zagrazające) do wypadku 28.09.2000r. Nie miała napadów epi. Wczesniej tj. 22.11.1999r. miała równiez wypadek w tej samej szkole wybiła jedynki stałe na korytarzu. Lezała w szpitalu miesiac. EEG było gorsze, modyfikowano leczenie ze wzgledu na ataki czasami trzy dziennie. Konieczna była ponowna hospitalizacja 28.04.2001r. Diagnoza po pobytach.
Padaczka oporna na leczenie,upośledzenie umysłowe miała lekkie teraz umiarkowane. Do trzeciej klasy uczyła sie dobrze. Teraz kolejny raz nie promowana do nastepnej klasy.
Pomózcie uzyskac nalezne odszkodowanie.
Sprawa była w Kuratorium Prokuraturze, odwołanie o ostatecznie Sąd umorzył sprawę bez mozliwości zaskarżenia decyzji. Gdzie mam pisać aby, winni zaniedbania wzgledem opieki nad uczniem poniesli kare
Teresa Świerk
« Odpowiedź #235 dnia: Lipiec 15, 2005, 09:22:54 am »
To bardzo smutne. Pewnie wg nich - wina leży tylko po stronie jej schorzenia.
Czy dziecko poddano badaniom w kryminalistyce sądowej?
« Odpowiedź #236 dnia: Lipiec 20, 2005, 11:56:32 am »
Prawnik rodzinny-Czytelnicy pytają - ekspert odpowiada
http://www.gazetapodatkowa.pl/index.php?s=azt&id=11&dzialall=1
« Odpowiedź #237 dnia: Sierpień 05, 2005, 11:19:55 pm »
Może się zdarzyć, że opróżniając skrzynkę listową, z niepokojem stwierdzimy, iż pośród zwyczajnej korespondencji znajduje się pismo firmy windykacyjnej wzywające nas do zapłaty zaległego rachunku sprzed niemal trzech lat. Nasz niepokój wzrasta, gdy w domowych szpargałach nie udaje się znaleźć potwierdzenia zapłaty. Czy w sytuacji, gdy od daty płatności rachunku minęły już lata, zawsze musimy płacić?
http://www.niepelnosprawni.info/labeo/app/cms/x/13310
« Odpowiedź #238 dnia: Sierpień 17, 2005, 11:53:57 pm »
Czy bank wypłaci krewnym
Czy to prawda, że po śmierci posiadacza konta osobistego rodzina może otrzymać od razu część zgromadzonych oszczędności? Czy trzeba w banku złożyć pisemną dyspozycję na taką okoliczność?
TAK. Posiadacz rachunku oszczędnościowego, rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego lub rachunku terminowej lokaty oszczędnościowej może polecić pisemnie bankowi dokonanie – po swojej śmierci – wypłaty z rachunku wskazanym przez siebie osobom: małżonkowi, wstępnym, zstępnym lub rodzeństwu określonej kwoty pieniężnej. Formalnie określa się ją mianem dyspozycji wkładem na wypadek śmierci.
Powyższa kwota nie może być wyższa niż dwudziestokrotne przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku, ogłaszane przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego za ostatni miesiąc przed śmiercią posiadacza rachunku (aktualnie 2418,39 zł razy 20).
Dyspozycja wkładem na wypadek śmierci może być w każdym czasie przez posiadacza rachunku zmieniona lub odwołana na piśmie. Posiadacz konta może w taki sposób zadysponować wkładem na rzecz kilku krewnych. Gdy jednak wyda więcej niż jedną dyspozycję wkładem na wypadek śmierci, a łączna suma dyspozycji przekracza powyższy limit, dyspozycja wydana później ma pierwszeństwo przed dyspozycją wydaną wcześniej.
Kwota lub kwoty wypłacone krewnym z tego tytułu nie wchodzi do spadku po posiadaczu rachunku (ale podlega podatkowi spadkowemu).
http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/18.html?numer=1524&dok=1524.18.115.1.6.2.0.1.htm
Zasiedzenie nieruchomości państwowych i komunalnych
« Odpowiedź #239 dnia: Wrzesień 04, 2005, 11:20:52 pm »
Za miesiąc tysiące nowych właścicieli
Już 1 października 2005 r. wiele osób zajmujących przez długie lata nieruchomości należące do skarbu państwa i gmin stanie się ich właścicielami w drodze zasiedzenia
Wcześniej zasiedzenie nieruchomości państwowych i komunalnych było niemożliwe. Przez długie lata, do 1 października 1990 r., obowiązywał absolutny zakaz nabywania na tej drodze własności państwowych gruntów, budynków itp. Zniesiony został przez ustawę z 28 lipca 1990 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. nr 55, poz. 321). W praktyce zasadnicze znaczenie miało stanowisko Sądu Najwyższego, że z punktu widzenia tych przepisów tak samo traktuje się nieruchomości państwowe, które 27 maja 1990 r., w związku z powstaniem gmin, stały się majątkiem komunalnym.
Prawo do częściowego zaliczenia
Co ważne, nowelizacja k.c. z 1990 r. dopuściła częściowe zaliczenie do zasiedzenia także okresu sprzed 1 października 1990 r. To właśnie za przyczyną tego postanowienia 1 października 2005 r. stał się datą uwłaszczenia tysięcy posiadaczy nieruchomości państwowych i komunalnych.
W myśl art. 10 noweli na poczet okresu zasiedzenia zalicza się okres posiadania nieruchomości państwowej sprzed 1 października 1990 r., ale nie więcej niż 1/2 aktualnego okresu zasiedzenia.
Przypomnijmy, że według obowiązującego dziś art. 172 k.c. posiadacz nieruchomości niebędący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada ją nieprzerwanie od lat dwudziestu, jeżeli jest posiadaczem w dobrej wierze, i dopiero po trzydziestu latach, jeżeli uzyskał posiadanie, będąc w złej wierze. O złej wierze mówimy wówczas, gdy osoba zajmując cudzą nieruchomość wie, że nie jest właścicielem, lub też przy zachowaniu należytej staranności mogłaby się o tym dowiedzieć.
Najczęściej osoby zajmujące takie nieruchomości mają świadomość sytuacji prawnej, a więc są posiadaczami w złej wierze, choć nie jest to regułą. Do okresu zasiedzenia nieruchomości państwowych mogą więc zaliczyć nie więcej niż 15 lat posiadania sprzed 1 października 1990 r. W ten sposób dochodzimy do magicznej daty 1 października 2005 r.
W tym dniu, jeśli okres posiadania sprzed 1 października 1990 r. wynosił co najmniej 15 lat, upływa 30-letni okres zasiedzenia. Dłuższy się nie liczy. Oczywiście, jeśli był krótszy niż 15 lat, odpowiednio później może dojść do zasiedzenia.
Posiadanie tylko samoistne
Trzeba jeszcze zaznaczyć, że owo posiadanie przez cały okres niezbędny do zasiedzenia musi być samoistne. Osoba zajmująca nieruchomość musi władać nią jak właściciel, z wyłączeniem innych osób. Ktoś, kto nawet po długich latach samoistnego posiadania, ale przed upływem terminu zasiedzenia, godzi się płacić właścicielowi czynsz, staje się posiadaczem zależnym - dzierżawcą, i traci swoje prawa. W ten sposób np. udało się gminom warszawskim zapobiec zasiedzeniu mniejszych i większych działek czy ich części przez wiele osób, zwłaszcza te, które powiększały działki będące w ich użytkowaniu wieczystym, zajmując skrawki gruntów przyległych.
Najczęściej zasiedzenie obejmie nie jakieś duże nieruchomości, samodzielne działki, ale skrawki gruntu zajęte przed laty bez protestu ze strony zarządzających majątkiem państwowym.
Przypływ gotówki dla gmin
Od 1 października przybędzie pracy sądom cywilnym i gotówki w budżetach gmin, choć nie od razu. Wielu nowych właścicieli nie będzie zapewne zainteresowanych dopełnieniem formalności potwierdzających ich własność. To bowiem łączy się z kosztami.
Zasiedzenie następuje automatycznie, z mocy prawa, ale dla uregulowania spraw własnościowych niezbędne jest postanowienie sądu o stwierdzeniu zasiedzenia. Po jego uprawomocnieniu się nowy właściciel musi zapłacić w urzędzie skarbowym podatek od zasiedzenia. Wynosi on aktualnie 7 proc. ceny nieruchomości z dnia uprawomocnienia się postanowienia sądu. Wyłącza się z niej wartość nakładów poczynionych w czasie biegu terminu zasiedzenia, a jeśli dotychczasowy posiadacz wzniósł na niej budynek, wyłącza się także jego wartość.
Podatek zasila budżet gminy, na której terenie znajduje się nieruchomość.
wiecej>>>
« Odpowiedź #240 dnia: Wrzesień 29, 2005, 09:55:51 am »
Uniknij kłopotów po śmierci
Kogo można pochować w wieloosobowym grobowcu? - pytają "Super Nowości". Tylko właściciela i jego współmałżonka. Jeżeli żadne z nich nie wyda za życia dyspozycji w sprawie pozostałych miejsc w grobowcu, po ich śmierci pojawiają się problemy z pochówkiem następnych członków rodziny - czytamy w dzienniku.
Nasz tato wybudował pięcioosobowy grobowiec dla siebie, naszej mamy i nas, trójki swoich dzieci - opowiada gazecie pani Krystyna. Kilka lat temu pochowaliśmy w nim tatę, a ostatnio mamę. Teraz okazało się, że bez dyspozycji właściciela grobowca nikt inny nie może już w nim być pochowany - dodaje.
Musieliśmy zapłacić koszty sądowe i we trójkę przejąć prawo własności grobowca w drodze spadku. Teraz ustanowiliśmy dysponenta grobu. Na przyszłość nie będzie już problemów z pochówkiem. Szkoda, że nie wiedzieliśmy wcześniej o takich przepisach - mówi kobieta.
Jeśli za życia właściciel grobowca nie złożył stosownego oświadczenia, żyjący spadkobiercy muszą złożyć wspólne oświadczenie, dla kogo zostaną przeznaczone wolne miejsca. I tu mogą pojawić się problemy - wyjaśnia kierownik rzeszowskiego Zakładu Pogrzebowego Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Eugeniusz Pięciak.
Najczęściej ich rozwiązania trzeba szukać w sądzie cywilnym, przeprowadzić postępowanie spadkowe i oczywiście za nie zapłacić - dodaje. Polacy coraz częściej decydują się na kremację zwłok, a liczba urn w murowanym grobowcu nie jest ograniczona - przypominają "Super Nowości". (PAP)
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,7999945,wiadomosc.html?ticaid=1458
« Odpowiedź #241 dnia: Październik 04, 2005, 01:53:16 pm »
Niebieska Linia. Pomoc prawna, Wzory pism
« Odpowiedź #242 dnia: Październik 10, 2005, 12:00:20 pm »
Rodzina nie może wystąpić do sądu
Rzecznik praw obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepis uniemożliwiający członkom rodzin alkoholików wystąpienie do sądu o ich leczenie
W myśl ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi poddanie się leczeniu odwykowemu jest dobrowolne. Istnieje jednak wyjątek. Osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchylają się od pracy albo systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, można zobowiązać do poddania się leczeniu w stacjonarnym lub niestacjonarnym zakładzie lecznictwa odwykowego. Orzeka o tym sąd rejonowy. Zgodnie z art. 26 ust. 3 ustawy o orzeczenie takiego obowiązku może wystąpić tylko gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych lub prokurator.
Oznacza to, że wniosek złożony przez inne podmioty (w tym osoby bliskie) będzie przez sąd oddalony z powodu braku legitymacji procesowej do wystąpienia z takim żądaniem. Wspomniany przepis narusza więc ich konstytucyjne prawo do sądu - uważa rzecznik. A mimo zapowiedzi ministra zdrowia nie został do tej pory zmieniony. Osoby najbardziej zainteresowane są nadal pozbawione możliwości samodzielnego przeciwdziałania postępującemu rozkładowi życia rodzinnego, będącemu wynikiem alkoholizmu.
« Odpowiedź #243 dnia: Październik 14, 2005, 09:47:58 am »
Niewiem ,czy to dobre miejsce?
Kilka rad jak wynająć mieszkanie ?
Studenckie M
Jak wybrać mieszkanie czy pokój spośród setek ofert? Czy studenckie M to rzeczywiście spokój, swoboda i oszczędność? Jaka jest prawda?
Przy podziale kosztów na cztery czy pięć osób nie wypada to tak źle. W każdym wypadku należy pamiętać o zawarciu pisemnej umowy z właścicielem mieszkania. Oszczędza to wielu nieprzyjemnych niespodzianek. Zdaniem Olgi, przy wyborze mieszkania liczy się również jego układ. Pierwsze, na co zwracamy uwagę, to rozmieszczenie pokoi. Gdy mieszka się w kilka osób i mimo wszystko chce się zachować trochę prywatności, ważne, by pokoje nie były przechodnie i by kuchnia nie była połączona z jednym z nich
Jak otrzymać adwokata z urzędu
« Odpowiedź #244 dnia: Listopad 09, 2005, 10:02:34 pm »
Prawo obowiązujące w naszym kraju ciągle się zmienia, przepisy są niezrozumiałe i mało przyjazne. Dlatego pomoc profesjonalnego prawnika może być niekiedy nieodzowna. Brak adwokata lub radcy prawnego jest szczególnie odczuwalny na sali sądowej, gdzie każdy, nawet najdrobniejszy, błąd może kosztować fortunę albo zaprowadzić prosto do więziennej celi. Na prawnika wcale nie trzeba wydawać majątku. Czasami można go mieć zupełnie za darmo. Trzeba tylko złożyć odpowiedni wniosek do sądu.
Arkadiusz Koper
Czy sąd musi ustanowić adwokata
Ze względu na trudną sytuację materialną dostałem zwolnienie od kosztów sądowych w sprawie o odszkodowanie od PZU. Ze sprawą sobie ewidentnie nie radziłem, jednak sąd jakby tego nie zauważał i nie pytał, czy chcę adwokata z urzędu, a przecież mi się należał. Czy sąd nie musiał w tej sprawie tego zrobić?
Nie. Sąd może ustanowić adwokata (radcę prawnego) dla strony zwolnionej od kosztów sądowych na jej wniosek, nie może natomiast uczynić tego z urzędu (tak wyrok SN z 16 grudnia 1997 r., sygn. akt II UKN 404/97, OSNAPiUS z 1998 r. nr 21, poz. 641). Wyjątek stanowi art. 48 ust. 2 ustawy z dnia 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego, pozwalający na ustanowienie adwokata z urzędu dla osoby, która ze względu na stan zdrowia psychicznego nie jest zdolna do złożenia wniosku, gdy udział adwokata w sprawie opiekuńczej dotyczącej tej osoby, regulowanej powołaną ustawą, okaże się potrzebny.
Czy można cofnąć adwokata z urzędu
W sprawie cywilnej reprezentował mnie adwokat z urzędu. Jednak w trakcie sprawy sąd postanowił, że moja sytuacja finansowa poprawiła się na tyle, że już nie potrzebuję pełnomocnika i cofnął ustanowionego adwokata. Czy sąd mógł tak zrobić w trakcie sprawy?
Tak. Sąd jest obowiązany cofnąć przyznane stronie zwolnienie (a tym samym adwokata lub radcę), jeśli:
• okaże się, że został wprowadzony w błąd co do stanu majątkowego strony, lub – udzielając zwolnienia – przeoczył dane świadczące, że strona może ponieść koszty bez uszczerbku,
• stan majątkowy strony korzystającej ze zwolnienia uległ takiej zmianie, że strona może już ponosić należne koszty,
• okaże się, że podane przez stronę fakty, które uzasadniały powództwo (obronę), nie są zgodne z rzeczywistością, a według ustalonego, niekwestionowanego przez stronę stanu faktycznego powództwo (obrona) jest oczywiście bezzasadne,
• po przyznaniu stronie zwolnienia od kosztów zajdą okoliczności, których istnienia strona nie kwestionuje, a które czynią powództwo (obronę) oczywiście bezzasadnym.
http://www.gazetaprawna.pl/
« Odpowiedź #245 dnia: Listopad 18, 2005, 01:10:32 am »
Abecadło spadkowe
Co musisz wiedzieć o dziedziczeniu
Myślisz, że za wcześnie na spisanie testamentu? Albo nie zastanawiasz się, co stanie się z tymi pięknymi meblami w domu babci? Może po jej śmierci mogą być twoje? Pomyśl o tym już teraz, przeczytaj nasz poradnik o spadkach.
- Potencjalni spadkobiercy często są przekonani, że po śmierci najbliższej osoby nikt nie jest w stanie odebrać im czegoś, co do niej należało - mówi notariusz Bożena Strojnowska. - W polskich rodzinach nie ma też tradycji spisywania testamentów, a wielu wstydzi się rozmawiać o tym, co stanie się z ich majątkiem po śmierci - dodaje.
Tymczasem, aby skutecznie przekazać rodzinie (lub komukolwiek) swój majątek, a spadkobiercom zaoszczędzić kłopotów i sporów przed sądami, o rozporządzeniu dobrami należy myśleć już dziś, teraz.
Obszerny artykuł >>>
Czy spadek także dla współ-małżonka
Ojciec pozostawił mi w spadku mieszkanie i kilkadziesiąt tysięcy złotych. Mamy z żoną wspólność majątkową. Chciałbym ustanowić ten spadek wspólnym majątkiem. Czy jest to możliwe?
Nie można rozszerzyć wspólności, zawierając małżeńską umowę majątkową na przedmioty, które przypadną małżonkowi z tytułu dziedziczenia, zapisu lub darowizny. Spadek może więc być wyłącznie pana własnością. Ustawodawca chroni w ten sposób swobodę testowania spadkodawcy, który chce przekazać spadek dla określonej osoby. Pana ojciec mógł przecież przekazać spadek zarówno na rzecz pana, jak i żony, jednak tego nie zrobił. Skoro z jego woli mieszkanie i pieniądze dziedziczy pan, to tylko do pana one należą.
• Ustawa z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. nr 9, poz. 59 z późn. zm.).
dołączone tematycznie - 23.03.20064 / Ulka
« Odpowiedź #246 dnia: Grudzień 05, 2005, 08:52:54 am »
Jak załatwiać formalności związane ze spadkiem
To, że dostałaś spadek, nie znaczy, że możesz od razu z niego korzystać. Niezależnie od tego, czy dziedziczysz z ustawy, czy na podstawie testamentu, twoje prawo do spadku musi być potwierdzone przez sąd.
« Odpowiedź #247 dnia: Grudzień 07, 2005, 12:08:32 pm »
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej - nowe ministerstwo, nowy serwis www
- 06.12.2005
Zapraszamy do nowego serwisu www
http://www.mps.gov.pl
w tym wersja txt dla słabowidzących
Do rezerwy już po półtora roku
« Odpowiedź #248 dnia: Grudzień 12, 2005, 09:59:41 am »
Zmieniają się zasady poboru do armii. Dzięki temu młodym mężczyznom łatwiej będzie znaleźć pracę i dostać kredyt
Nie wszyscy uciekają przed wojskiem. Wielu młodych ludzi w armii widzi szansę na dobrą pracę
- Zmiany są korzystne dla tych, którzy szybko chcą uzyskać status obywatela o "uregulowanym stosunku do służby wojskowej" - mówi major Marek Ługiewicz ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Do tej pory na szybką decyzję wojska - w ciągu 18 miesięcy - mogli liczyć tylko absolwenci studiów. Pozostali musieli czekać najczęściej do ukończenia 24., a w wielu przypadkach nawet 28. roku życia. Od stycznia armia będzie musiała decydować szybciej. W przypadku absolwentów studiów będzie mieć na to rok od ukończenia przez nich nauki, w przypadku pozostałych osób - 18 miesięcy. Po tym czasie poborowi niepowołani do wojska będą automatycznie przenoszeni do rezerwy.
Łatwiej o kredyt
Miłosz Bednarczyk, student z Lublina, ma 23 lata i cieszy się z nadchodzących zmian. - Myślę o kredycie mieszkaniowym, teraz szybciej będę mógł się o niego starać - mówi Miłosz. "Uregulowany stosunek do służby wojskowej" to ważne kryterium oceny zdolności kredytowej. Jest to też duże ułatwienie w szukaniu pracy. Służby mundurowe (np. policja, Straż Graniczna) wymagają od kandydatów "rozliczenia" się z armią, wielu innych pracodawców przychylniej patrzy na mężczyzn, którym wcielenie do wojska już nie grozi. Nowe przepisy biorą pod uwagę osoby, które na dłużej wyjeżdżają za granicę, np. do pracy. Wystarczy, że zgłoszą ten fakt w urzędzie gminy i wojsko nie będzie wysyłać im wezwań. Ewentualnego powołania jednak nie unikną: - 18-miesięczny termin oczekiwania na decyzję w sprawie poboru zacznie się dla nich liczyć od powrotu do kraju - mówi mjr Ługiewicz. Gdy okaże się, że poborowy nie chce iść do wojska i nie odbiera wezwań, armia może przedłużyć czas na powołanie o kolejne półtora roku.
Jedni nie chcą, drudzy o wojsku marzą
Dlaczego wojsko zdecydowało się wprowadzić ułatwienia? Z roku na rok liczba żołnierzy służby zasadniczej (z poboru) maleje. W przyszłym roku na powołanie w szeregi armii może liczyć średnio co piąty stający przed komisją.
Choć wielu młodych mężczyzn nie chce iść do wojska - w ostatnich latach systematycznie wzrasta grupa tych, którzy służbą w wojsku są zainteresowani. Wielu młodych ludzi w armii widzi szansę na dobrą pracę. Zgłosić swoją chęć służby będą mogli w lutym, kiedy rozpocznie się przyszłoroczny pobór. - Powinni przynieść ze sobą jak najwięcej dokumentów potwierdzających własne umiejętności. Może to być prawo jazdy, certyfikat językowy, informacja o zaliczonym kursie komputerowym. Wtedy ich szanse na służbę w wojsku bardzo się zwiększają - radzi mjr Ługiewicz.
GRZEGORZ PRACZYK
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051212/kraj/kraj_a_4.html
Od 1 stycznia Polacy mogą walczyć o rekompensatę za skutki p
« Odpowiedź #249 dnia: Luty 08, 2006, 09:27:11 pm »
Od 1 stycznia Polacy mogą walczyć o rekompensatę za skutki przestępstw
Wsparcie za ból
Jarosław Biernacki stara się o odszkodowanie za napad.
Jarosław Biernacki jest pierwszym wrocławianinem, który wystąpi o odszkodowanie za napad. Sprawców jego pobicia do dziś nie wykryto. Przeszedł już jedną operację, czeka go kolejna. Nie wyjechał do pracy w Wielkiej Brytanii. Swoje straty wycenił na 50 tysięcy złotych.
W Polsce maksymalnie 12 tysięcy złotych, a w Wielkiej Brytanii równowartość nawet 3 milionów złotych – o takie sumy mogą starać się ofiary pobić, gwałtów czy rozbojów. Pieniądze należą się, gdy sprawca nie został wykryty, jest niewypłacalny, a jego ofiara nie może liczyć na pomoc finansową z innego źródła. Takie rozwiązanie cieszy Jarosława Biernackiego z Wrocławia. – Te pieniądze nie rekompensują przeżyć ofiar przestępstw, ale pomagają choćby w sfinansowaniu części kosztów leczenia – twierdzi.
Pod okiem kamery
Listopadowy wieczór ubiegłego roku do końca życia wspominać będzie niczym horror. – Szedłem z kolegą przez Rynek. Był wieczór, ludzi jak na lekarstwo, chłodno. Nałożyłem kaptur na głowę i tylko kątem oka mogłem obserwować, co dzieje się wokół – twierdzi. – Nagle zauważyłem pięciu rosłych mężczyzn i dziewczynę. Chwilę potem leżałem już na chodniku. Kopali mnie na zmianę, raz jeden, raz drugi.
Wrocławianin do dziś zastanawia się, co było przyczyną zajścia. – Nie zaczepialiśmy nikogo, nie hałasowaliśmy – wspomina. – Rzucili się na mnie, kolegi nawet nie tknęli. Po zajściu panu Jarosławowi zostały metalowa płytka i cztery śruby wkręcone w kości złamanej nogi. – Czeka mnie druga operacja, bo chirurdzy wezmą się za wyjmowanie śrub – wyjaśnia. – Potem rozpocznie się rehabilitacja i oczekiwanie, by ubytki w kościach zarosły. Sprawców pobicia nie wykryto, choć w Rynku działa system monitorujący cały plac. Śledztwo zostało umorzone z braku dowodów. – Wyliczając wysokość roszczeń, uwzględniłem utracone zarobki. Tuż po sylwestrze miałem wyjechać do pracy w Wielkiej Brytanii. – mówi. – Obliczyłem, że wszystko razem opiewa na ok. 50 tysięcy złotych.
Nie biorą, bo nie wiedzą
Jarosław Biernacki dopiero rozpoczyna procedurę odszkodowawczą i być może będzie pierwszym wrocławianinem, któremu uda się ją sfinalizować. – Do tej pory nikt nie ubiegał się o taką pomoc – przyznaje Bogusław Tocicki, rzecznik Sądu Okręgowego we Wrocławiu. – Ustawa nie jest nagłaśniana, a Polacy nie znają swoich praw – twierdzi Joanna Wajda, szefowa Dolnośląskiego Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Przemocy Karta 99. – Do walki o swoje zniechęca policja. Zazwyczaj, kiedy pojawiają się trudności, nie dąży do wykrycia sprawcy, ale do umorzenia sprawy. Poszkodowani zakładają więc, że niewiele da się wskórać.
Do siedziby Karty 99 co roku zgłasza się zaledwie kilka ofiar pobić. Prawo do odszkodowania to efekt ustawy z lipca ubiegłego roku i konieczności dostosowania przepisów krajowych do unijnych. W Polsce obowiązuje od kilku miesięcy, w odniesieniu do roszczeń Polaków wobec innych krajów unijnych – od 1 stycznia. – O takiej możliwości informujemy dopiero po zakończeniu postępowania, gdy upewnimy się, że przestępstwo zaistniało – twierdzi Beata Tobiasz z biura prasowego dolnośląskiej policji. – W przyszłości wpiszemy je też do karty praw poszkodowanego, którą wręczamy ofiarom przestępstw.
We wniosku o odszkodowanie musi znaleźć się potwierdzenie zdarzenia, zeznania świadków, informacja o wszczęciu postępowania, wynik obdukcji lekarskiej, wskazanie poniesionych strat. O pieniądze mogą się starać ofiary przestępstw, ich bliscy i spadkobiercy, jeśli ofiara zmarła. Pieniądze mają pokryć utracone zarobki, wydatki na leczenie lub pogrzeb. Zostaną wypłacone, nawet jeśli sprawca napaści zmarł. Odszkodowanie nie obejmuje osób, które dostały pieniądze z ubezpieczenia lub opieki społecznej. Roszczenia wnosi się przez dwa lata od przestępstwa. Można wystąpić o nie w chwili, gdy prokuratura podejmie śledztwo, ale przed wydaniem wyroku przez sąd. Jeśli podczas śledztwa okaże się, że Skarb Państwa został naciągnięty albo sprawca zajścia uniewinniony, trzeba zwrócić odszkodowanie w ciągu 30 dni. Druki i pomoc w wypełnieniu wniosku można dostać w prokuraturze okręgowej i sądzie rejonowym. Mogą je składać też obcokrajowcy poszkodowani w Polsce i Polacy, którzy stali się ofiarami przestępstw w innym kraju Unii.
Agata Ałykow
http://wiadomosci.wp.pl/kat,12471,wid,8180658,prasaWiadomosc.html?ticaid=110c6&_ticrsn=5