Source: https://szukio.pl/blog/irena-skubiszak-kalinowska/skan-oferty-opatrzony-kwalifikowanym-podpisem-elektronicznym-2019-02-12
Timestamp: 2019-03-21 18:07:18
Legal References Found: art. 89
 art. 10
 art. 10
 art. 78
 art. 78
 art. 78
 art. 10
 art. 25
 art. 22
 art. 10
 art. 10

Document Content:
Skan oferty opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym - Irena Skubiszak-Kalinowska - Blog
Blog » Irena Skubiszak-Kalinowska » Skan oferty opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym
2019-02-12 – Irena Skubiszak-Kalinowska – komentarze (13)
Gorące dyskusje wywołał wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z dnia 4 stycznia 2019 r., sygn. akt: KIO 2611/18 dotyczący skanu oferty opatrzonej kwalifikowanym podpisem elektronicznym. W orzeczeniu Izba podzieliła pogląd zamawiającego, że oferta złożona przez wykonawcę w postaci skanu formularza ofertowego podpisanego i ostemplowanego przez osobę uprawnioną do jego reprezentacji oraz opatrzonego kwalifikowanym podpisem elektronicznym tej samej osoby, nie odpowiada formie elektronicznej wymaganej dla oferty. Toteż skład orzekający uznał za prawidłową czynność odrzucenia oferty na podstawie art. 89 ust. 1 pkt 1 ustawy p.z.p., ze względu na jej sprzeczność z ustawą. O możliwości złożenia oferty w postaci skanu opatrzonego kwalifikowanym wypowiadałam się już w swoim artykule „Skan oferty opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym” w miesięczniku „Zamówienia publiczne. Doradca” (październik 2018, wydawnictwo Publicus), zaś sam wyrok KIO 2611/18 poddałam szczegółowej analizie w opracowaniu „Przegląd najnowszego orzecznictwa Krajowej Izby Odwoławczej dotyczącego problemów wynikających z elektronizacji zamówień publicznych”, który ma zostać opublikowany w kwartalniku „PZP. Prawo zamówień publicznych” (wydawnictwo CH Beck). Zwróciłam w niej szczególną uwagę m.in. na niekonsekwencję Izby, która dokonując literalnej wykładni art. 10a ust. 5 ustawy p.z.p., de facto wprowadziła nową, nieznaną formę dla oświadczeń składanych w postępowaniu o udzielenie zamówień publicznych, nieznaną w k.c.
Skład orzekający uzasadniając dlaczego, jego zdaniem, skan oferty opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym, nie odpowiada wymaganiom co do formy określonym w ustawie p.z.p., odwołał się do literalnego brzmienia art. 10a ust. 5 ustawy p.z.p. W tym zakresie KIO zwróciła uwagę, że przepis ten wyraźnie wymaga „sporządzenia” oferty w postaci elektronicznej, czemu ustawodawca nadał dodatkowo rygor nieważności. Inaczej mówiąc, wykonawca od początku do końca powinien sporządzać ofertę na komputerze, którą ostatecznie powinien opatrzyć kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Moim zdaniem, pogląd ten kłóci się nie tylko z art. 78[1] § 1 k.c., ale również ze zdrowym rozsądkiem. Po pierwsze, jak wynika z art. 78[1] § 1 k.c. do zachowania formy elektronicznej wymagane jest złożenie oświadczenia woli w postaci elektronicznej oraz opatrzenie go kwalifikowanym podpisem elektronicznym. To wystarcza, aby złożenie oświadczenia w ten sposób uznać za równoważne z formą pisemną. Ustawodawca w normie kodeksowej w żadnym wypadku natomiast nie wymaga, aby oświadczenie było sporządzane (wytwarzane) w określony sposób. Kwestia wytworzenia dokumentu pozostaje w tym przypadku irrelewantna, ważny jest natomiast końcowy rezultat, aby oświadczenie zostało złożone w postaci elektronicznej. Po drugie, należy pamiętać, że czym innym jest forma elektroniczna, która dotyczy czynności prawnych, a czym innym jest postać elektroniczna (np. oświadczenia). Nad pojęciem postaci elektronicznej zastanawiałam się we wskazanym powyżej artykule „Skan oferty opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym”. Wskazałam w nim, że termin ten nie został zdefiniowany w żadnym akcie prawnym, w odróżnieniu od pojęcia „dokumentu elektronicznego”, który doczekał się już swoich prawnych określeń. Przyjmując jednak potoczne rozumienie, należy uznać, że dokument lub oświadczenie w postaci elektronicznej to takie, które da się przedstawić w postaci cyfrowej. Zapisywane są one na różnych nośnikach i mogą być w wielu egzemplarzach. Do ich odczytania, konieczny jest program pozwalający na interpretację zapisu cyfrowego, który pozwala na wyświetlenie dokumentu lub oświadczenia.
W mojej ocenie zatem nie może budzić wątpliwości, że skan oferty lub wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu odpowiada pojęciu postaci elektronicznej, ponieważ zapisuje się go w postaci cyfrowej, a następnie odczytuje za pomocą właściwego programu. Zwłaszcza, że dokumenty można z powodzeniem zeskanować do formatów, które zostały dopuszczone Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności, minimalnych wymagań dla rejestrów publicznych i wymiany informacji w postaci elektronicznej oraz minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych (t.j. Dz. U. z 2017 r., poz. 2247 z późn. zm.). Najpopularniejszym formatem skanowanych dokumentów jest .pdf. Logicznie rzecz ujmując, jeżeli zostałby on opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym, odpowiadałby on formie elektronicznej w rozumieniu art. 78[1] § 1 k.c.
Niestety zdaniem Izby, nie jest to takie oczywiste. Dla uzasadnienia swojego poglądu, iż ustawa p.z.p. wymaga od wykonawców konkretnego sposobu przygotowywania oferty, przywołała brzmienie §5 r.ś.k.e., który jej zdaniem, akcentuje znamię „sporządzenia” i na tym gruncie rozróżnia oryginały dokumentów lub oświadczeń od ich elektronicznych kopii. Jak wynika bowiem z §5 ust. 1 r.ś.k.e. jeżeli oryginał dokumentu lub oświadczenia, nie został sporządzony w postaci dokumentu elektronicznego, wykonawca może sporządzić i przekazać elektroniczną kopię posiadanego dokumentu lub oświadczenia. Za przykład takiej elektronicznej kopii uchodzi właśnie skan np. zaświadczenia z ZUS wydanego w postaci papierowej. Izba, idąc dalej w swojej argumentacji, wskazała na §5 ust. 2 r.ś.k.e., zgodnie z którym opatrzenie takiej elektronicznej kopii oświadczenia lub dokumentu kwalifikowanym podpisem elektronicznym, stanowi czynność poświadczenia jej za zgodność z oryginałem. Stąd, skład orzekający wyciągnął wniosek, że skoro wykonawca złożył ofertę w postaci skanu, który następnie opatrzył kwalifikowanym podpisem elektronicznym, to znaczy, że tak naprawdę nie spełnia ona formy elektronicznej, ale stanowi ona kopię poświadczoną za zgodność z oryginałem.
Podjętą przez KIO próbę oparcia całego uzasadnienia o przepisy §5 r.ś.k.e. należy uznać za nieprawidłową. Po pierwsze, trzeba pamiętać, że regulacje zawarte w §5 r.ś.k.e. nie znajdują zastosowania do ofert, wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu, czy też JEDZ, których formę określono w art. 10a ust. 5 ustawy p.z.p. Po drugie, za niewłaściwe należy ocenić interpretowanie przepisów rangi ustawowej w oparciu o brzmienie norm zawartych w akcie wykonawczym, do których należy r.ś.k.e. Jest to bowiem akt prawny niższego rzędu, który nie może być decydujący dla wykładni przepisów ustawy p.z.p., czy też k.c. Po trzecie zaś, Izba nie dokonała rozróżnienia, czy opatrywanie kwalifikowanym podpisem elektronicznym dotyczy dokumentu pochodzącego od innego podmiotu (np. ZUS, czy naczelnika urzędu skarbowego), czy dokumentu własnego (np. oferty, czy oświadczenia o braku orzeczenia wobec wykonawcy środka zapobiegawczego). W artykule „Skan oferty opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym” w miesięczniku „Zamówienia publiczne. Doradca” (październik 2018, wydawnictwo Publicus) postawiłam tezę, że jeżeli wykonawca opatruje swoim kwalifikowanym podpisem elektronicznym elektroniczną kopię własnego oświadczenia lub dokumentu, to wówczas nie mamy do czynienia z poświadczeniem tej kopii za zgodność z oryginałem, ale właśnie ze złożeniem oświadczenia wynikającego z osnowy dokumentu. Co innego, gdy oświadczenie lub dokument zostało wystawione przez inny podmiot np. udostępniający swoje zasoby, bądź zamawiającego udzielającego referencji – wówczas zawsze mamy do czynienia jedynie z kopią poświadczoną za zgodność z oryginałem przez wykonawcę.
Wydaje się, że pogląd ten jest uzasadniony. Po pierwsze, należy wskazać na pewną niedoskonałość uregulowań zawartych w §5 ust. 1 i 2 r.ś.k.e. Ponieważ w przypadku kwalifikowanego podpisu elektronicznego, inaczej niż przy podpisie własnoręcznym, z powodów technicznych nie jest możliwe dodanie adnotacji „za zgodność z oryginałem”, stąd normodawca przyjął pewne uproszczenie, iż opatrzenie elektronicznej kopii oświadczenia lub dokumentu takim podpisem stanowi czynność poświadczenia ich za zgodność z oryginałem. Nie uwzględnił jednak pewnych specyficznych sytuacji, w których to wykonawca swoim kwalifikowanym podpisem elektronicznym opatruje własne oświadczenie. Niestety Izba zamiast podejść do tych regulacji w sposób celowościowy, dokonała ich literalnej interpretacji, co nie zasługuje na aprobatę.
Ponadto, wydaje się, że moje stanowisko jest zgodne z poglądem wyrażonym przez Sąd Najwyższy w wyroku Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego z 24.08.2009 r., sygn. akt: I PK 58/09, z którego wypływa jeden najważniejszy wniosek: iż o tym, czy dany dokument posiada walor oryginału świadczy nie sposób wytworzenia oświadczenia (np. własnoręcznie, wydrukiem komputerowym, czy też właśnie za pomocą skanu wersji papierowej), ale autentyczność zamieszczonego na nim podpisu osoby składającej oświadczenie. Zatem nieważne jest, czy dokument podpisywany jest kopią – w przypadku postaci pisemnej, np. kserokopią, czy faksem, a elektronicznej, np. skanem, ponieważ opatrzenie jej własnoręcznym albo kwalifikowanym podpisem elektronicznym tworzy oryginał oświadczenia:
Wyrok Sądu Najwyższego z 24.08.2009 r., sygn. akt: I PK 58/09
„Treść oświadczenia woli może być sporządzona w różny sposób np. pismem ręcznym, maszynowym, wydrukiem komputerowym itp. Istotne jest jednak, by pod tak przygotowanym dokumentem figurował własnoręczny podpis składającego oświadczenie. Nie chodzi przy tym o to, czy mamy do czynienia z oryginałem dokumentu, czy jego kopią (posługiwanie się tymi pojęciami jest nieadekwatne do oceny zachowania formy pisemnej; por. np. Z. Radwański, E. Drozd [w:] System Prawa Prywatnego, Tom 2. Prawo cywilne - część ogólna, Rozdział III. Forma czynności prawnej, pod red. Z. Radwańskiego, Warszawa 2008, s. 131). Każda bowiem kopia dokumentu (kserokopia, faks) spełnia warunek zachowania formy pisemnej, jeżeli jest własnoręcznie podpisana. Formy tej natomiast nie zachowuje dokument własnoręcznie sporządzony przez składającego oświadczenie woli, jeżeli nie zostanie przez niego podpisany. Podstawową cechą podpisu własnoręcznego jest jego oryginalność w tym znaczeniu, że tylko taki podpis daje możliwość zidentyfikowania jego autora (potwierdzenia pochodzenia)”.
Warto dodać, że wyrok ten miał już swoje zastosowanie na gruncie ustawy p.z.p. w odniesieniu do zobowiązania podmiotu trzeciego składanego w postaci kopii poświadczonej przez jego wystawcę oraz pełnomocnictwa, którego kopia była podpisana przez mocodawcę.
Ostatecznie zaś, pomijając kwestie prawne, należy wskazać, że rozstrzygnięcie KIO ma również negatywny wydźwięk na gruncie praktycznym. Aktualnie, dość powszechne jest, że wykonawcy sporządzają oferty lub JEDZ – e w wersji papierowej, następnie skanują do powszechnie stosowanego formatu (zazwyczaj pdf), a następnie opatrują kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Tak najczęściej przygotowywano również dokumenty JEDZ po 18 kwietnia 2018 r. Częściowo wynika to z przyzwyczajenia wykonawców do formy papierowej, a po trosze z trudności, jakie niejednokrotnie wiążą się z niedoskonałościami formularzy udostępnianych przez zamawiającego na swojej stronie internetowej. Czasem łatwiej jest wykonawcom przygotować formularz ofertowy na wydruku niż formatować cały dokument na komputerze. Jeżeli zatem jest to dogodna forma dla wykonawców, dlaczego im tego zakazać, zwłaszcza, że przepisy nie stoją temu na przeszkodzie?
Z powyższych względów, w mojej ocenie, rozstrzygnięcie Krajowej Izby Odwoławczej w sprawie KIO 2611/18 nie zasługuje na aprobatę. Nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że proces przygotowywania oferty od strony technicznej ma znaczenie dla jej ważności, kłóci się to bowiem nie tylko z przepisami k.c., ale również nie znajduje racjonalnego uzasadnienia. Warto zauważyć, że nie istnieje żaden logiczny powód przemawiający za takim rozwiązaniem – opatrzenie skanu kwalifikowanym podpisem elektronicznym zapewnia bowiem integralność takiego dokumentu oraz jego bezpieczeństwo, w sposób wykluczający możliwość jakiejkolwiek ingerencji w jego treść. Oczywiście, nie należy tracić z pola widzenia, że w przyszłości powinniśmy dążyć do wyeliminowania postaci pisemnej dokumentów lub oświadczeń z systemu zamówień publicznych na rzecz ustrukturyzowanych dokumentów elektronicznych. Z drugiej strony, na chwilę obecną, z racji nieprzygotowania wszystkich uczestników rynku zamówień na pełną elektronizację, niecelowe jest stosowanie nadmiernych wymagań w tym zakresie. Toteż nie wydaje się, aby za poglądem Izby przemawiały względy bezpieczeństwa obrotu i przetwarzania informacji. Ostatecznie, nie należy zapominać również o prawie unijnym i celu, jaki miał przyświecać elektronizacji zamówień publicznych – przyspieszenie i ułatwienie komunikacji pomiędzy zamawiającym, a wykonawcami. Nie da się uciec od wrażenia, że stanowisko KIO zawarte w omawianym wyroku opowiada się po stronie nadmiernego formalizmu w postępowaniu, zamiast usuwać trudności wykonawców w dostępie do rynku zamówień publicznych.
Na szczęście, pogląd wyrażony przez Krajową Izbę Odwoławczą w wyroku z dnia 4 stycznia 2019 r., sygn. akt: KIO 2611/18 nie jest jedynym, dominującym stanowiskiem wypracowanym na gruncie nowych przepisów. Zupełnie odmienne zdanie wyraził skład orzekający w wyroku KIO z dnia 5 lutego 2019 r., sygn. akt: KIO 119/19, w którym stwierdził wprost, że skan oferty papierowej, podpisany podpisem kwalifikowanym, to nie kopia oferty, tylko jej oryginał. Na chwilę obecną nie jest znane uzasadnienie orzeczenia. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że Krajowa Izba Odwoławcza będzie podążać za tym stanowiskiem, mając na uwadze względy faktyczne i prawne.
(anonim) 2019.02.12 14:35
Całkowicie podzielam Pani stanowisko wyrażone w artykule, zarówno w warstwie analizy przepisów, choć tutaj można jeszcze powołać się na normę europejską rozporządzenia eIDAS, jak i ducha prawa rozumianego jako pewność obrotu gospodarczego. Pozdrawiam Anna Serpina-Forkasiewicz
(anonim) 2019.02.12 15:47
Zgaszam się z każdym zdaniem, w szczególności tym o zdrowym rozsądku.
Krzysiek Puchacz
(anonim) 2019.02.12 16:01
W wyroku KIO 2611/18, Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że z § 5 ust. 1 i 2 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 27 czerwca 2017 r. w sprawie użycia środków komunikacji elektronicznej w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego oraz udostępniania i przechowywania dokumentów elektronicznych wynika, że wersję elektroniczną dokumentu, który pierwotnie został sporządzony w innej formie niż elektroniczna, normodawca określa mianem „elektronicznej kopii posiadanego dokumentu”.
W ocenie Krajowej Izby Odwoławczej takiej kwalifikacji nie zmieniało opatrzenie tak stworzonej elektronicznej kopii kwalifikowanym podpisem elektronicznym, ponieważ z przepisu § 5 ust. 2 rozporządzenia w sprawie użycia środków komunikacji elektronicznej (…) wyraźnie wynika, że podpis ten należy traktować wyłącznie jako poświadczenie elektronicznej kopii dokumentu za zgodność z oryginałem. Krajowa Izba Odwoławcza zwróciła również uwagę, że na konieczność traktowania zeskanowanego dokumentu pisemnego jako elektronicznej kopii wskazują także zapisy uzasadnień do projektów aktów wykonawczych do ustawy Pzp (uzasadnienie do projektu rozporządzenia o zmianie rozporządzenia w sprawie środków komunikacji elektronicznej oraz uzasadnienie do projektu rozporządzenia Ministra Przedsiębiorczości i Technologii zmieniającego rozporządzenie w sprawie rodzajów dokumentów, jakich może żądać zamawiający od wykonawcy w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego).
Na gruncie obowiązujących przepisów wyrok KIO 2611/18 zasługuje na aprobatę. Podkreślam – na gruncie obowiązujących przepisów. Krajowa Izba Odwoławcza słusznie zwróciła uwagę, że zgodnie z § 5 ust. 1 i 2 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie użycia środków komunikacji elektroniczne (…):
1) jeżeli oryginał dokumentu lub oświadczenia, o których mowa w art. 25 ust. 1 ustawy, lub inne dokumenty lub oświadczenia składane w postępowaniu o udzielenie zamówienia, nie zostały sporządzone w postaci dokumentu elektronicznego, wykonawca może sporządzić i przekazać elektroniczną kopię posiadanego dokumentu lub oświadczenia.
2) w przypadku przekazywania przez wykonawcę elektronicznej kopii dokumentu lub oświadczenia, opatrzenie jej kwalifikowanym podpisem elektronicznym przez wykonawcę albo odpowiednio przez podmiot, na którego zdolnościach lub sytuacji polega wykonawca na zasadach określonych w art. 22a ustawy, albo przez podwykonawcę jest równoznaczne z poświadczeniem elektronicznej kopii dokumentu lub oświadczenia za zgodność z oryginałem.
Z przywołanego przepisu wynika, że wersję elektroniczną dokumentu, który pierwotnie został sporządzony w innej formie niż elektroniczna, normodawca określa mianem „elektronicznej kopii posiadanego dokumentu”.
Powyższej kwalifikacji nie zmienia opatrzenie tak stworzonej elektronicznej kopii kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Normodawca przesądził bowiem w ust. 2 przywołanego przepisu, że podpis ten należy traktować wyłącznie jako poświadczenie elektronicznej kopii dokumentu za zgodność z oryginałem. Na konieczność traktowania zeskanowanego dokumentu pisemnego jako elektronicznej kopii wskazują także zapisy uzasadnień do projektów aktów wykonawczych do ustawy Pzp.
Czy powyższe stanowisko Krajowej Izby Odwoławczej jest sprzeczne z obowiązującymi przepisami. Zapewne nie. Nie dostrzegam też, by kłóciło się ono ze zdrowym rozsądkiem. Chodzi tu również o rozumienie pojęcia elektronicznej kopii dokumentu i oryginału dokumentu.
A gdyby przyjąć za właściwe stanowisko wyrażone z wyroku KIO 119/19, to jak należałoby ocenić skan gwarancji wadialnej sporządzony z jej formy pisemnej i postaci papierowej, opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym?
Oczywiście, nie znamy jeszcze uzasadnienia wyroku KIO 119/19. Nie wiadomo też, czy w orzecznictwie zostanie przyjęte stanowisko wyrażone w wyroku KIO 2611/18, czy w wyroku KIO 119/19.
Być może wyrok KIO 119/19 jest próbą ratowania tych postępowań, w których zostały złożone oferty i jednolite europejskie dokumenty zamówienia, właśnie w taki sposób. Podpisanie na papierze, zeskanowani i opatrzenie kwalifikowanym podpisem elektronicznym.
Nie sposób również nie zgodzić się ze stanowiskiem wyrażonym przez p. Marzenę Jaworską w jej komentarzu, na który powoływał się skład orzekający, że nie będzie uznany za oryginał dokument zawierający np. skan dokumentu uprzednio sporządzonego w wersji papierowej. Taki skan, nawet gdyby został opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym, byłby jedynie kopią oryginalnego dokumentu. Oryginał miałby bowiem w dalszym ciągu postać papierową (pisemną).
Oczywiście, ku wielkiej radości wielu zamawiających wyrok KIO 119/19 jest słusznym. I może niech tak pozostanie.
Maciej Tomaka 2019.02.12 19:16
"A gdyby przyjąć za właściwe stanowisko wyrażone z wyroku KIO 119/19, to jak należałoby ocenić skan gwarancji wadialnej sporządzony z jej formy pisemnej i postaci papierowej, opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym?"
Skan gwarancji został wprowadzony wcześniej do obrotu przez inny podmiot.
Autorka moim zdaniem ma na myśli własne oświadczenia woli, które zostały sporządzone na potrzeby danego postępowania, w szczególności ofertę wykonawcy.
(anonim) 2019.02.13 08:48
co do Krajowych Ram Interoperacyjności to zeskanowany do formatu .pdf dokument nie spełnia KRI
(anonim) 2019.02.13 09:05
Gwarancja wadialna zeskanowana jest nieakceptowalna nie ze względu na brak postaci wskazanej w art. 10a ust. 5 PZP ale brak zabezpieczenia roszczeń zamawiającego, spowodowany występowaniem w obrocie oryginału opatrzonego własnoręcznym podpisem, który moze zostać zwrócony do gwaranta. Co do samej oferty istnienie wersji opatrzonej własnoręcznym podpisem nie stanowi co do zasady dla zamawiajającego podobnego zagrożenia.
Natomiast wracając do skanu oferty to wyobrażam sobie wykonawcę który po złożeniu zeskanowanej oferty opatrzonej następnie podpisem elektronicznym będzie dowodził że podpis na ofercie jest tak naprawdę fasksymile, który nie nadał dokumentowi skanowanemu formy pisemnej. Formę właściwą uzyskał ten dokument dopiero w momencie złożenia podpisu elektronicznego....
Maciej Tomaka 2019.02.13 09:19
"co do Krajowych Ram Interoperacyjności to zeskanowany do formatu .pdf dokument nie spełnia KRI"
Moim zdaniem spełnia, ponieważ jedyny nałożony warunek to format z załącznika 2 z rozporządzenia KRI.
§ 18. 1. Systemy teleinformatyczne podmiotów realizujących zadania publiczne udostępniają zasoby informacyjne co najmniej w jednym z formatów danych określonych wzałączniku nr 2 do rozporządzenia.
Maciej Tomaka 2019.02.13 09:23
"Gwarancja wadialna zeskanowana jest nieakceptowalna nie ze względu na brak postaci wskazanej w art. 10a ust. 5 PZP ale brak zabezpieczenia roszczeń zamawiającego, spowodowany występowaniem w obrocie oryginału opatrzonego własnoręcznym podpisem, który moze zostać zwrócony do gwaranta. Co do samej oferty istnienie wersji opatrzonej własnoręcznym podpisem nie stanowi co do zasady dla zamawiajającego podobnego zagrożenia."
Tylko jak są zapisy dotyczące oryginału. Jeżeli w treści gwarancji nie ma wymogów dotyczących oryginału.
A co jeżeli nie ma zapisów dotyczących zwrotu oryginału lub wymóg dotyczących dysponowania oryginałem, a gwarant nie wymaga nic poza przekazaniem komunikatu w formie pisemnej przez beneficjenta?
Monika 2019.02.13 13:43
Bardzo się cieszę z tak zdrowego podejścia do systemu ZP, szczególnie że służy on innemu celowi - realizacji "czegoś" - a nie jest celem samym w sobie. Dziękuję Pani mecenas.
(anonim) 2019.02.19 12:32
Wszystko byłoby proste, gdyby jednak nie brzmienie rozporządzenia w spr. środków komunikacji elektronicznej. Zawarte jest w nim ewidentne rozróżnienie na dokumenty oryginalne i na elektroniczne kopie dokumentów.
Uznanie pewnych dokumentów składanych w formie skanu za oryginalne a innych za kopie może być niebezpieczne. Przecież tak samo jest np. z posiadanymi dokumentami w wersji papierowej, do których odwoływanie się jest póki co nieuchronne. Jeżeli mam jeden egzemplarz orgyinalny (np. uprawnień) to w postępowaniach składam kopie poświadczone za zgodność.
Owszem wydaje się na tą chwilę, że jest to wyraz zbytniego formalizmu i ciekawi mnie, kiedy wyklaruje się jednoznaczne stanowisko w tej kwestii.
Katarzyna 2019.02.27 09:43
Uważam, że KIO w cytowanym wyroku sprawdziła legalność zaistniałej sytuacji i dla mnie ten wyrok jest racjonalny i prawidłowy. Oryginał oferty funkcjonuje w formie papierowej, a jego zeskanowanie i podpisanie nie skutkuje stworzeniem oryginału.
Józef Edmund Nowicki 2019.02.28 13:50
A jednak. W najnowszym wyroku Krajowa Izba Odwoławcza przychyliła się do stanowiska wyrażonego w wyroku KIO 2611/18. I trudno dziwić się. Tak jak napisałem wcześniej. Na gruncie obowiązujących przepisów takie stanowisko jest uzasadnione. Podkreślam - na gruncie obowiązujących przepisów. I nie można tu mówić o absurdach. Oczywiście, mamy jednak problem. Tym bardziej, że na stronie UZP pojawiła się informacja: "Odnosząc się do bardzo dużego zainteresowania tematem elektronicznej postaci ofert i orzecznictwem Krajowej Izby Odwoławczej w tym zakresie, Urząd Zamówień Publicznych informuje, że dostrzega problem zróżnicowania interpretacji powyższej regulacji. W celu uporządkowania tej kwestii (podobnie jak przy problematyce algorytmu SHA-1) podjęliśmy współpracę z ekspertami, w tym z Polską Izbą Informatyki i Telekomunikacji. Zwróciliśmy się również do Ministerstwa Cyfryzacji z prośbą o wyrażenie opinii na ten temat. Po uzyskaniu wszystkich stanowisk niezwłocznie opublikujemy opinię Prezesa Urzędu, jak należy traktować skan oferty podpisany elektronicznie. Zostanie ona upubliczniona m.in. za pośrednictwem strony internetowej UZP." Oczywiście, taki stan rzeczy nie jest dobry dla wielu zamawiających. A w zamówieniach współfinansowanych ... to już chyba dramat. Jeśli UZP wyda opinię zgodną ze stanowiskiem wyrażonym w wyroku KIO 2611/18 i KIO przyjmie również taką linią orzeczniczą ... skutki będą chyba niewyobrażalne. Ponieważ wszelki pośpiech w ocenie tego problemu byłby raczej nieprofesjonalny, myślę, że i tym razem warto jeszcze poczekać do stanowiska UZP i dalszego orzecznictwa KIO. Pozdrawiam Czytelników BLOGA. J.E. Nowicki
Józef Edmund Nowicki 2019.02.28 14:03
A swoją drogą, słuszne i celne jest stwierdzenie "anonima", że "Uznanie pewnych dokumentów składanych w formie skanu za oryginalne a innych za kopie może być niebezpieczne." No właśnie, jak to wytłumaczyć na gruncie rozporządzenia Ministra Rozwoju z dnia 26 lipca 2016 r. w sprawie rodzajów dokumentów, jakich może żądać zamawiający od wykonawcy w postępowaniu o udzielenie zamówienia (Dz.U. z 2016 r. poz. 1126 i Dz.U. z 2018 r. poz. 1993)i nawet racjonalnie. Oczywiście, że szkoda i zamawiających i wykonawców, którzy skan opatrzony kwalifikowanym podpisem uznali za właściwą formę.
2019-03-28 - Warszawa - (czwartek)
Radca Prawny z wieloletnim doświadczeniem w dziedzinie prawa zamówień publicznych i partnerstwa publiczno-prywatnego. W latach 2004 – 2007 arbiter przy Urzędzie Zamówień Publicznych. Wykładowca, Autorka komentarzy i ponad 100 publikacji. Od 2002 r. prowadzi w Warszawie kancelarię radcy prawnego specjalizującą się w dziedzinie prawa zamówień publicznych i partnerstwa publiczno - prywatnego. Wyróżniona w Chambers Global w 2016 i 2018 r.