Source: https://forum.norcom.pl/index.php?/topic/7523-zabytek-a-dokumenty/
Timestamp: 2019-03-23 13:07:47
Legal References Found: art. 81
 art. 81
 art. 81
 art. 81
 art. 72
 art. 72
 Art. 72

Document Content:
Zabytek a dokumenty
dodany przez motonita, 8 Lipiec 2012 w Pojazdy zabytkowe i marki SAM
Klijent przyjezdza Junakiem na wieczysty przeglad, ma wpis do ewidencji pojazdów zabytkowych, biała karte wykonana przez samego siebie i zadnej expertyzy rzeczoznawcy...
Czy mozna wykonac taki przeglad? Klijent żąda podstawy prawnej NA PIŚMIE przy probie odmowy....
Można. Literalnie - badanie zgodności nie jest badaniem technicznym, więc nawet nie masz prawa żądać opinii rzeczoznawcy.
dziekuje, akurat w tym wypadku ja jestem osoba ktora chce badanie, a Pan diagnosta sie upiera ze musi byc opinia rzeczoznawcy, ja zgodnie z prawem takie nie posiada bo niemusze posiadac, posiadam rzecz najwazniejsza czyli wpis do ewidencji pojazdów, oraz cos zeby niemusiał sie meczyc mianowicie wypełniony wniosek o badanie pojazdu zabytkowego czyli cos takiego:
http://www.badaniapojazdow.pl/porady/pojazdy-zabytkowe/wniosek-o-przeprowadzenie-badania-zgodnosci-pojazdu-zabytkowego-z-warunkami-technicznymi.html
wiem ze to diagnosci zajmuje soro czasu a ja nielubie utrudniac....
mimo to nie... diagnosta wymaga: biała karta, expertyza rzeczoznawcy, i wpis do ewidencji pojazdów zabytkowych....
gosc mnie denerwuje bo niebede robił expertyzy za kilka stów tylko dla jego widzimisie... i jak tak dalej pojdzie zloze jakis stosowny wnioseczek do starostwa....
w miescie mam 2 sacje kore mogą to robic jedna bez problemow a druga....
Spróbuj wytłumaczyć mu, że badanie zgodności pojazdu zabytkowego (art. 68 ust 18 ustawy Prawo o ruchu drogowym) nie jest badaniem technicznym (wymienionym w art. 81) tylko właśnie badaniem zgodności. Reguluje je inne rozporządzenie wykonawcze.
Diagnosta powołuje się zapewne na art. 81 ust. 13 tejże ustawy, który mówi:
Jednak w art. 81 mowa jest o BADANIU TECHNICZNYM, a nie o badaniu zgodności. Badanie techniczne może być tylko okresowe albo dodatkowe, a badanie zgodności nie jest żadnym z nich.
i to jest bardzo rzeczowa odpowiedz, własnie siadam do ustawy:)
[ Dodano: 08-07-2012, 11:44 ]
a masz moze jaki to jest dziennik ustaw i ktora pozycja?
[ Dodano: 08-07-2012, 11:49 ]
http://isap.sejm.gov.pl/KeyWordServlet?viewName=thasR&passName=ruch%20drogowy
Pod tym adresem - tylko kliknij na tekst ujednolicony:
[ Dodano: 08-07-2012, 11:58 ]
dokładnie to przegladam:) dzekuje slicznie za pomoc:)
Przejrzyj sobie jeszcze rozporządzenia wykonawcze:
nooo dokładnie:) bardzo dłuuugo tego szukałem, dziekuje jeszcze raz za pomoc:)
posiadam rzecz najwazniejsza czyli wpis do ewidencji pojazdów, oraz cos zeby niemusiał sie meczyc mianowicie wypełniony wniosek o badanie pojazdu zabytkowego
W tym momencie żadnej łaski diagnoście nie robisz, bo Twoim obowiązkiem jest ten dokument mieć wypełniony i go diagnoście dostarczyć w formie gotowej. Diagnosta jeśli zechce - a porządny diagnosta na porządnej stacji zawsze zechce - co najwyżej da Ci gotowy do wypełnienia formularz i miarę posiadanego czasu, wiedzy i chęci może pomóc w jego wypisaniu.
W końcu to Ty wnioskujesz o wykonanie badania, a nie diagnosta.
Tak na dobrą sprawę diagnoście nie jest nawet potrzebna biała karta, ale m.in. właśnie wypełniony wniosek.
Diagnosta ma się odnieść co do zgodności wnioskowanych danych ze stanem faktycznym i to tak w dużym skrócie wszystko.
tak, tylko ze ten człowiek wymaga Białej karty i expertyzy rzeczoznawcy...
i chodzi o ta expertyze... bo to nie jest nigdzie konieczne....
Spróbuj wytłumaczyć mu, że badanie zgodności pojazdu zabytkowego (art. 68 ust 18 ustawy Prawo o ruchu drogowym) nie jest badaniem technicznym (wymienionym w art. 81) tylko właśnie badaniem zgodności.
Mój młody i niedoświadczony kolega troszkę się zagalopował chyba. W mojej ocenie nie można się posuwać do wniosku, wynikającego wyłącznie z literalnej wykładni, że badanie zabytka, czy SAMa nie zaliczamy do badań technicznych. Tu jednak pokusiłbym się o funkcjonalne znaczenie tych badań w systemie dopuszczania pojazdów do ruchu i zaliczyłbym je jednak do badań technicznych - właśnie w sensie funkcjonalnym - niezależnie od tego, że nie są ujęte w katalogu "zasadniczych" badań technicznych.
Dlatego też uważam za zasadne, jeśli diagnosta prosi dla takiego auta o ocenę rzeczoznawcy. Mało tego - uważam wręcz, że jest to jedna z podstawowych sytuacji, gdzie diagnosta powinien i może z tego prawa korzystać! Absurdem byłoby wymagać, aby diagnosta był specjalistą od konstrukcji pojazdu i warunków technicznych sprzed powiedzmy 50 lat!!! Wiedza diagnosty - ta wymagana i egzaminowana - będąca podstawą wydania uprawnień - dotyczy aktualnego stanu prawnego (i tak niezwykle szerokiego). Tak specyficzne badania, jak badania zgodności zabytków powinny się opierać wyłącznie na opiniach rzeczoznawców, chyba, że dany diagnosta (np. też pasjonat zabytków) czuje się na tyle na siłach i ma wiedzę aby takie badanie wykonać sam.
Reasumując - diagnosta ma prawo "powołać" rzeczoznawcę, a klient może się na to zgodzić, a nie musi - może wszak tak długo szukać SKP, która zrobi badanie bez takiego wymogu. To wszystko.
A dla kolegi Michała z jego radami mam pytanie. Przyjmując Twoją wykładnię za właściwą wytłumacz mi, po co w ogóle robić to badanie zgodności dla zabytków i SAM'a?? Przecież z Twoim podejściem do rejestracji nie jest ono wymagane, więc po co?
Przecież z Twoim podejściem do rejestracji nie jest ono wymagane, więc po co?
Już dawno o to pytałem i odpowiedzi nie znam do dzisiaj Pozostaje tylko stosować rozporządzenie nie do końca zgodne z art. 72 PORD. Minister (a raczej jego przedstawiciel Bogdanowicz) nie był w stanie odpowiedzieć mi na pytanie, czy pierwsza rejestracja pojazdu zabytkowego (i wymagane przy niej dokumenty) to pierwsza rejestracja pojazdu JAKO ZABYTKOWEGO (poprzednio już rejestrowanego w kraju), czy też pierwsza rejestracja w kraju jako taka.
Nadal uważam, że badanie zgodności nie jest badaniem technicznym co najmniej z dwóch powodów. Pierwsza sprawa to wykładnia literalna - badanie techniczne może być wyłącznie okresowe lub dodatkowe, a poza tym rozporządzenia wykonawcze również wyraźnie odróżniają badanie techniczne od badania zgodności.
Ciekawe czy istnieją jakieś orzeczenia sądów w tym zakresie.
Ten problem został zauważony i być może zostanie to uwzględnione przy nowelizacji PoRD.
W dniu 26 czerwca 2012 roku odbyło się kolejne robocze posiedzenie nadzwyczajnej podkomisji Komisji Infrastruktury Sejmu RP do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy „Prawo o ruchu drogowym" oraz niektórych innych ustaw (druk nr 376). W posiedzeniu wzięli udział przedstawiciele Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów: Sylwester Murawski - prezes Zarządu oraz Marcin Barankiewicz - dyrektor Biura.
Projekt ustawy dotyczy implementacji do naszego prawa przepisów dyrektyw w zakresie homologacji pojazdów, części oraz przedmiotów wyposażenia. Wprowadza także dopuszczenie jednostkowe pojazdów oraz nowy załącznik do ustawy określający kategorie homologacyjne pojazdów.
Nieważne jaka to rejestracja. Z Twoim podejściem zaświadczenia z badania zgodności nie musiałbym nigdy (w żadnym przypadku) okazywać w WK, gdyż art. 72 nie wymienia takiego badania. Art. 72 mówi, że w WK masz okazać BADANIE TECHNICZNE w wymaganych wypadkach. O zaświadczeniu z badania zgodności nie ma mowy, czyli nigdy nie okazujesz go w WK tak?
A jednak nie, bo już przepisy wykonawcze - które mogą być jedynie uściśleniem tego co w ustawie - jak najbardziej przewidują konieczność okazania tego dokumentu w WK.
Pewnie, że nazewnictwo niefachowe, pewnie, że niepotrzebnie te dwa nieszczęsne badania wyrzucono za nawias, ale... Jeśli już namawiasz diagnostę do tego, że nie ma tego traktować jak BADANIE TECHNICZNE to bądź łaskaw również stosować to w WK i rejestruj tylko na kwity o zabytku bez badania zgodności.
Absolutnie sie z tym nie zgadzam
50 lat temu, czyli w roku 1962 jest produkowany samochód Warszawa.
Jakie rozwiazania konstrukcyjne posiada to auto, których średnio wykształcony diagnosta nie jest w stanie sprawdzić?
Chyba że w Wielkopolsce kuleje szkolnictwo, postawiono na "młodych i wykształconych" w uczelniach typu "wynajęte trzy sale w miejscowym gimnazjum" . I stąd taka ocena Blakopa.
To oczywiście żart. Chociaż...
Wydaje mi sie że mylisz pojęcia Blakop
Jaka jest rola diagnosty przy badaniu zgodności pojazdu zabytkowego z warunkami technicznymi?
Diagnosta powinien sprawdzić czy dane zawarte we wniosku są zgodne ze stanem rzeczywistym.
Ocenić stan techniczny pojazdu, oraz porównać zgodość pojazdu zabytkowego z obecnie obowiązującymi warunkami technicznymi.
Obecnie obowiązujące warunki każdy diagnosta zna Wyniki pomiarów na urządzeniach oraz oględziny, pozwalają porównać ten pojazd do dzisiejszych kryteriów.
Do tego służy odpowiedni dokument czyli:
Protokół oceny stanu technicznego pojadu zabytkowego,
gdzie w części II zawarta jest:
Ocena stanu technicznego pojazdu w odniesieniu do wymagań określonych w przepisach o warunkach technicznych
Jak powszechnie wiadomo pojazd zabytkowy nie jest w stanie i nie musi spełniać obowiązujących kryteriów, ale rolą diagnosty jest stwierdzić, czy pomimo tego może zostać dopuszczony do ruchu. Diagnosta ma prawo nałożyć ograniczenia w używaniu pojazdu, ale też wynikiem badania może być stwierdzenie że:
pojazd nie może byc dopuszczony do ruchu jako pojazd zabytkowy.
Głownym kryterium jest tu bezpieczeństwo oraz zagadnienia związane z bezpieczeństwem, porządkiem ruchu drogowego oraz ochroną środowiska. Ponieważ nie m tym względzie przepisów szczegółowych do większości przypadków należy podchodzić indywidualnie.
Wracając do opisywanego przypadku, żądanie oceny rzeczoznawcy dla typowego motocykla Junak to zła wola, albo głupota diagnosty. Należałoby spytać czego ta ocena miałaby dotyczyć?
Z tym stwierdzeniem zgadzam się, tylko dodałbym - " w uzasadnionych przypadkach"
Rozumiem, że nikt inny oprócz Ciebie nie jest w stanie tego ocenić???
Piszę wprost - diagnosta robi badanie zabytka i albo przypadek jest w miarę prosty i robi to sam (bo się zna i czuje na siłach), a jak nie to chce opinii rzeczoznawcy. I tyle. Ocena własna diagnosty. Myślę, że nie jest sytuacją wielce wymyśloną, że wśród diagnostów są np. miłośnicy oldtimerów, którzy będą znali to auto lepiej niż nie jeden rzeczoznawca i bez problemów zrobią takie badanie. Ale też można trafić na "młodzika", który bez opinii nie będzie wiedział jak podejść do auta. I tyle w temacie.
Co więc niby mylę??
Z koli Ty Devil próbujesz obalać tezy, że auto nie musi spełniać dzisiejszych warunków technicznych. No nie musi i wymagając tego to Ty raczej mylisz pojęcia
Eborg czy Twój post oprócz złośliwości wnosi coś do tematu?
Jeśli nie potrafisz ocenić kiedy uzasadnione jest powołanie się na opinię rzeczoznawcy to... Nie chcę być wobec Ciebie równie złośliwy i pozostawie to bez komentarza.
Blakop ochłoń trochę i napisz jeszcze raz cytując moje słowa z którymi się nie zgadzasz.
Jestem normalnym człowiekiem (podobno).
Nie dziw się, że na Twoje impertynencje , jest taki odzew.
mylisz sie kolego, obowiazuja normy chomologacje z roku produkcji a nie dzisiejsze:)
proponuje poczytac dokładniej przepisy:) tak samo pojazdy zabytkowe nie maja pasów, lusteek prawych czy.... czy jezcza pojazdy z pozatku wieku napedzane silnikiem parowym gdzie za kierunki w samochodach sloza rece...
Piszesz kompletne bzdury motonito.
KONKRETNIE Z TYM SIĘ NIE ZGADZAM. ZAPRZECZYŁEŚ MOTONICIE NIE MAJĄC RACJI.
[ Dodano: 10-07-2012, 10:13 ]
Poza tym z postu Twojego wynika, że piszesz to samo co ja (czyli że diagnosta może wymagać opinii, ale nie musi - sam ocenia), ale zaczynasz od słów "nie zgadzam się"
Trochę trudno za Tobą nadążyć...
W ani jednym słowie swojego postu nie odniosłem się do stanu Twojego umysłu, nie mi to oceniać.
Impertynencje...
Hmm... Nie używaj słów których znaczenia nie znasz.
Jeśli masz coś ciekawego i wniesiesz do tematu to proszę, inaczej "polemikę" z Tobą uważam za zakończoną.
Blakop napisałeś:
Tak specyficzne badania, jak badania zgodności zabytków powinny się opierać wyłącznie na opiniach rzeczoznawców, chyba, że dany diagnosta (np. też pasjonat zabytków) czuje się na tyle na siłach i ma wiedzę aby takie badanie wykonać sam.
Opinia rzeczoznawcy tylko w uzasadnionych przypadkach, np. trudności z ustaleniem danych technicznych, zmiany w konstrukcji pojazdu (co się zdarza) itp...
Przepraszam. Będę pisał wolniej...
Zaznaczam - piszę o prawdziwych zabytkach - nie o maluchu z 1984 roku, czy innej JAWIE.
I piszę diagnosta wie sam - robi badanie. Nie wie - woła rzeczoznawcę. I jak nie wie, to jest to dla mnie uzasadniony przypadek -bo w przypadku zabytków ma prawo nie wiedzieć.
Ty piszesz zasadniczo to samo, ale twierdzisz, że co innego. Hmmm - tu wolniejsze pisanie nic nie pomoże
Nie Tobie orzekać, kiedy ten uzasadniony przypadek może mieć miejsce... W moim mniemaniu w przypadku zabytków zawsze może mieć on miejsce i tyle.
Z motonitą choć ma racje co do warunków technicznych (okresu ich wymagania) też się nie zgadzasz - choć akurat ma tu gość rację. Ale pewnie też masz na to jakąś teorię
Z motonitą choć ma racje co do warunków technicznych (okresu ich wymagania)
Tu ma rację, ja się myliłem. Ale zaznaczmy, dotyczy to zabytków. Bo jeśli przyjedzie na skp ryczący Junak na zwykłych tablicach, to wyjedzie z N za głośność wydechu - był czas przywyknąć i przerobić.
No nie wiem. A taki ZAPOROŻEC właśnie? Jeśli jest zarejestrowany bez przerwy od 1970 roku (normalnie na zwykłe tablice) , to nagle nie spełnia wymagań i co - trzeba go przerobić, żeby mógł dalej jeździć?? To co muszę, a czego nie muszę w nim przerabiać, żeby dalej jeździć na dzień dzisiejszy? Co z prawami nabytymi?