Source: http://docplayer.pl/2276295-O-swobodnej-ocenie-opinii-bieglego.html
Timestamp: 2018-04-23 21:55:35
Legal References Found: sui generis
 art. 4
 art. 201
 art. 7
 art. 184
 art. 130
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 178
 art. 178
 art. 201
 art. 201
 art. 31
sui generis
 art. 18
 art. 201
 art. 285

Document Content:
O swobodnej ocenie opinii biegłego - PDF
O swobodnej ocenie opinii biegłego
Download "O swobodnej ocenie opinii biegłego"
1 Józef Gurgul O swobodnej ocenie opinii biegłego Streszczenie Przedmiotem artykułu jest wykazanie niezasadności poglądu wyraŝonego tezą orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 21 czerwca 2012 r., sygn. II AKz 386/12, w której stwierdzono, Ŝe sąd jest ograniczony w kwestii moŝliwości kontroli opinii biegłego, poniewaŝ nie posiada wiadomości specjalnych, a środkiem kontroli takiej opinii co do zakresu i metod badań specjalistycznych jest dopuszczenie innego biegłego w celu oceny prawidłowości wyboru metod oraz zasadności przeprowadzonych czynności, opisanych i wyjaśnionych w opinii. Autor posługuje się wieloma przykładami z konkretnych spraw karnych, dochodząc do wniosku o potrzebie pogłębiania przez sędziego i prokuratora znajomości nauk pomostowych. Motto: Ten, kto chce być zdolnym do wykonywania zawodu w sposób naleŝyty, zawsze musi wiedzieć więcej, niŝ tego wymaga sam zawód *. Ludwik Feuerbach I. Wprowadzenie do dyskusji Wyobraźmy sobie wirtualny Sąd NajwyŜszy w składzie: John Stuart Mill, Roman Ingarden, Barbara Skarga, Charles Taylor, Józef Tischner, Jan Sehn i Zygmunt Bauman. I zastanówmy się, co by taki Sąd rekomendował sędziemu (prokuratorowi) do rozwaŝenia w trakcie formułowania oceny opinii biegłego. OtóŜ, przekonanym, Ŝe samodzielna, merytoryczna w kaŝdym calu ocena specjalistycznej opinii pozostaje poza zasięgiem ich intelektualnych moŝliwości, J. S. Mill zapewne by zalecił chwilę zadumy nad sentencją, Ŝe uczeń (a sędzia i prokurator bez wątpienia są wiecznymi uczniami), od którego nigdy nie Ŝądano, aby zrobił coś, czego nie moŝe, nigdy nie zrobi wszystkiego, * Za R. Ł y c z y w e k, Szkice z psychologii sądowej, Szczecin 1998, s
2 O swobodnej ocenie opinii biegłego co moŝe 1. Podnoszenie wysoko poprzeczki stawianych im wymagań jest wskazane choćby dlatego, Ŝe skoro prokurator/sędzia odpowiada za czyn, w ich przypadku za praworządność i prawość oskarŝenia oraz wyroku, eo ipso na obu ciąŝy obowiązek świadomego wzięcia za to odpowiedzialności. Za wyniki swojego działania sędzia i prokurator muszą ponosić CAŁĄ odpowiedzialność 2. Barbara Skarga symptomatycznie uściśla, Ŝe rzeczywiście odpowiedzialny jest jedynie ten człowiek, który wie (rozumie), co czyni i wie dlaczego. To znaczy wtedy, gdy działa zgodnie z własnym rozeznaniem (!) faktów, bez którego nie ma moŝliwości zachowania pełnej sprawiedliwości przy obarczaniu innych ludzi winą za kryminalne czyny 3. Tak ewokowane poczucie odpowiedzialności sędziowsko-prokuratorskiej stymuluje sposoby realizowania i artykułowania w dobrym stylu własnej toŝsamości zawodowej 4. W motywach Sądu w powyŝszym składzie znalazłoby się teŝ stwierdzenie, Ŝe tylko dialog między zainteresowanymi oraz w jedno połączone, osobne i wspólne doświadczenia mogą tworzyć prawdziwe podstawy faktyczne orzekania o winie. Przy czym, warunkiem koniecznym nawiązania i kontynuowania dialogu jest zdolność obu, prawnika i biegłego, wczuwania się i zrozumienia cudzych punktów widzenia, podporządkowanych z reguły innym niŝ własne doświadczeniom. Zawsze się opłaca przypatrywanie temu, co drugi wypatrzył i czym moŝe wzbogacić stan wiedzy zaciekawionego 5. Jan Sehn ponadto zwróciłby baczną uwagę na fundamentalność wzajemnej niezawisłości sędziego i biegłego w bieŝących relacjach i stosunku do opinii. Sędzia nie jest nią związany. Biegłemu jednocześnie nie uchodzi rujnująca jego wizerunek przesadna pewność poglądów, a tym bardziej powoływanie się na nieomylność 6. Wszak myli się kaŝdy biegły, acz z niejednakową częstotliwością, nie ma równieŝ całkowicie niezawodnych metod badań specjalistycznych. MoŜna jedynie dyskutować nad szerokością marginesu błędnych wyników, uzyskiwanych daną metodą. Wreszcie, warto mieć na oku róŝnice poglądów biegłego i prawnika na temat elementów konkretnej rzeczywistości kryminalnej, którymi z jednej strony powinni ją opisywać, a z drugiej mogą rezygnować z przytaczania niektórych bez szkody dla prawdy 7. Zobaczmy zatem, czy w ogóle, a jeśli tak, to jak w praktyce procesowej i teorii odzwierciedlają się powyŝsze wydawałoby się absolutnie racjonalne myśli Mędrców. 1 Cytuję z pamięci, 2 R. I n g a r d e n, KsiąŜeczka o człowieku, Kraków 1987, s. 80 i B. S k a r g a, O odpowiedzialności, Gazeta Wyborcza z dnia 17/18 stycznia 2009 r. 4 Ch. T a y l o r, Etyka autentyczności, Kraków 2002, s J. T i s c h n e r, Etyka solidarności, Kraków 2005, s. 22 i in. 6 J. S e h n, Sędzia a biegły, Z Zagadnień Kryminalistyki 1967, nr Z. B a u m a n, anty.tina, wywiad J. śakowskiego, Warszawa 2005, s
3 II. Wybrane uwagi o orzecznictwie oraz poglądach doktryny i biegłych Ze względu na jego charakter i reprezentatywność właściwym punktem wyjścia do dalszych rozwaŝań wydaje się być postanowienie z dnia 21 czerwca 2012 r. Sądu Apelacyjnego w Katowicach, sygn. II AKz 386/12: Przepisy procedury karnej nie określają i nie mogą określać zakresu i metod badań specjalistycznych przeprowadzonych przez biegłych, w tej bowiem materii zasadnicze znaczenie mają specjalistyczne kwalifikacje biegłych. Sąd z natury nie moŝe ingerować w te kwestie, albowiem nie posiada wiadomości specjalnych, warunkujących zajmowanie stanowiska w tej kwestii. Jedynie w szczególnych sytuacjach, gdy zakres przeprowadzonych badań zdaje się wykraczać poza obszar zakreślony postanowieniem o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłego, bądź teŝ sąd poweźmie wątpliwość co do zasadności lub przydatności poszczególnych czynności biegłego składających się na przeprowadzoną ekspertyzę, moŝe podjąć działania zmierzające do zweryfikowania i wyjaśnienia powyŝszych kwestii. Rzecz jednak w tym, Ŝe sąd nie moŝe tego czynić w sposób samodzielny i arbitralny, albowiem z istoty rzeczy wkraczałby tym samym w zakres kompetencji biegłego. Środkiem do ustalenia przez sąd prawidłowości działań biegłego powołanego do wydania opinii w sprawie jest dopuszczenie innego biegłego, tylko w celu oceny prawidłowości wyboru metod oraz zasadności przeprowadzonych czynności, opisanych i wyjaśnionych w przedłoŝonej opinii. Tylko w tym trybie moŝliwe jest podwaŝanie i weryfikowanie czynności biegłego podjętych w ramach wykonywanej ekspertyzy 8. Z tezy tego postanowienia dochodzi echo sui generis własnej, nieusuwalnej niemocy intelektualnej i zrzekania się na rzecz biegłego części uprawnień oraz obowiązków sądu i, odpowiednio, prokuratora w postępowaniu karnym. Nic w tym nowego, to juŝ stara tradycja. Sądy wprawdzie od dawien dawna deklarowały i deklarują, Ŝe opinia biegłego w sprawie jest jednym z dowodów podlegających, jak kaŝdy inny, ocenie na ogólnych zasadach, czyli swobodnej (art. 7 k.p.k. z 1928 r., art. 4 1 k.p.k. z 1969 r., art 7 k.p.k. z 1997 r.). Zaraz jednakŝe uzupełniają, Ŝe opinia jest dowodem szczególnym, dopuszczanym wówczas, gdy sądowi brakuje wiadomości specjalnych w pewnej dziedzinie. Dlatego liczne orzeczenia powtarzają myśl, jakoby ocena poglądów biegłego mogła być z samej natury rzeczy analizowana tylko w zakresie jej logiczności i poprawności wnioskowania. Nie ma mowy, aby organ procesowy wartościował opinię z punktu widzenia reprezentowanej przez konkretnego eksperta wiedzy specjalnej. To ma być temat tabu prawnikowi niedostępny. Dość stanowczo dał temu wyraz Sąd NajwyŜszy, 8 i Prawo 2013, dodatek Orzecznictwo, nr 2, poz
4 O swobodnej ocenie opinii biegłego rozumując, Ŝe gdyby (...) sąd był w stanie wdawać się w merytoryczną ocenę słuszności jak w ocenianym wypadku diagnozy medycznej, to (...) nie zachodziłaby potrzeba z art k.p.k. i wzywanie biegłych byłoby zbędne 9. De facto psychicznie demobilizującą prawnika tezę o zwyczajności nieposiadania odnośnych kompetencji w podobnym stylu powtórzył Sąd Apelacyjny w Lublinie. Jego zdaniem, swoboda sądu w ocenie okoliczności wymagających wiadomości specjalnych nie moŝe być nieograniczona, co powoduje, Ŝe w pewnych sytuacjach przewidziana w art. 201 k.p.k. moŝliwość powołania innych biegłych przeobraŝa się w obowiązek. JeŜeli zatem rozstrzygnięcie między opiniami wymaga wiadomości specjalnych, posłuŝenie się uprawnieniami wynikającymi z art. 7 k.p.k. nie wydaje się wystarczające 10. NaleŜy Ŝałować, Ŝe tenŝe Sąd nie udzielił sądowi a quo praktycznej wskazówki, jak daleko powinien się samoograniczać w swobodnym ocenianiu opinii, na przykład, psychiatrów o poczytalności sprawcy psychopaty? Wszak od czasu Kurta Schneidera, autora dzieła Die psychopatischen Persönlichkeiten (wydanej w 1923 r.), w którym to zaburzenie osobowości usystematyzował w 10 grupach, nieustannie się go krytykuje, tworzy nowe klasyfikacje i nazywa podług koncepcji danego autora, z reguły coś własnego dodającego do zasad opiniowania o poczytalności psychopatów (por. A. Szymusik, Psychiatria w procesie karnym, s ). Trzymając się bliŝej ziemi, Sąd chyba powinien by poddać pod rozwagę Ŝyciowo i teoretycznie słuszną alternatywę, preferowaną m.in. przez M. Cieślaka. Mianowicie, mając do dyspozycji dwie lub więcej sprzecznych opinii, moŝe zamiast wzywania kolejnego eksperta, podjąć rzeczowo uzasadnioną decyzję o uznaniu jednej z nich za przekonującą. Albo nawet stworzyć tak zwaną opinię składaną z akceptowanych fragmentów dwóch, trzech, czterech... ekspertyz. O tym będzie jeszcze mowa. Do krytycznych refleksji prowokują takŝe orzeczenia krępujące ideę swobodnej oceny specjalistycznych METOD badań eksperckich. Typowym przy- 9 Wyrok Sądu NajwyŜszego a dnia 14 września 1957 r., sygn. II KRN 782/57, OSPiKA 1958, nr 5, poz. 120; wyrok Sądu NajwyŜszego z dnia 21 czerwca 1971 r., sygn. III KR 18/71, OSNPG 1972, nr 2, poz. 33; wyrok Sądu NajwyŜszego z dnia 19 grudnia 1990 r., sygn. I PR 148/90, OSPiKA 1991, nr 3, z glosą S. D a l k i; wyrok Sądu NajwyŜszego z dnia 25 lipca 1996 r., sygn. V KKN 47/96, i Prawo 1997, dodatek Orzecznictwo, nr 3, poz. ll; wyrok Sądu NajwyŜszego z dnia 28 maja 2001 r., sygn. IV KKN 89/01, cyt. za L. K. P a - p r z y c k i (red.), Opiniowanie psychiatryczne i psychologiczne w procesie karnym, Kraków 2006, s. 154; wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 24 czerwca 2003 r., sygn. II AKa 96/03, OSA 2005, nr 7, poz Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 21 maja 1999 r., sygn. II Aka 78/99, OSA 2000, nr 5, poz. 240; por. takŝe, wyrok Sądu NajwyŜszego z dnia 14 grudnia 1973 r., sygn. III KR 309/73, OSNKW 1974, nr 4, poz. 72; wyrok Sądu NajwyŜszego z dnia 19 lutego 1980 r., sygn. I KR 139/79, Palestra 1984, nr 10, s. 62; wyrok Sądu NajwyŜszego z dnia 10 maja 1982 r., sygn. II KR 82/82, OSNKW 1982, nr 10 11, poz. 78; wyrok Sądu NajwyŜszego z dnia 7 listopada 1987 r., sygn. IV KR 502/86, OSPiKA 1989, nr 7 12, poz. 152, z glosą J. G u r g u l a. 37
5 kładem jest wyrok Sądu NajwyŜszego, w myśl którego: JeŜeli biegli nie stawiają wniosku o poddanie oskarŝonego obserwacji w zakładzie leczniczym, to ani sąd, ani prokurator, nie mogą sami skierować oskarŝonego na obserwację. Jest to bowiem (uwaga dop. autora) metoda badań, a dla oceny, czy jest ona niezbędna, konieczne są wiadomości specjalne 11. Z chóru głosów wpisujących się w ten nurt podchodzenia do poruszanych tematów wyłamuje się trafne spostrzeŝenie Z. Gostyńskiego i S. Zabłockiego o pojawiających się w judykaturze tendencjach do pewnego OGRANICZANIA swobodnej oceny dowodu z opinii biegłego 12. Wyrazisty to sygnał ostrzegawczy, ale, niestety, odosobniony. W doktrynie dominują diagnozy nastrajające depresyjnym sceptycyzmem/pesymizmem. Nie stwarzające zachęt do pozytywnych zmian mentalności zdominowanej stereotypem: z sedna nauk sądowych prawnik niczego nie potrafi się ani nauczyć, ani zrozumieć. Między innymi, T. Widła, w skądinąd kapitalnej rozprawie, słusznie ubolewa nad Ŝałosnym stanem wiedzy pomostowej prawników, uniemoŝliwiającym sprawowanie rzeczywistej kontroli czynności eksperckich. Nawiązując do problematyki sporów o język opinii biegłego, bez ogródek zamyka koło czarnowidztwa konkluzją, Ŝe organ procesowy zazwyczaj nie ma wiadomości specjalnych, więc i tak w tę część sprawozdania nie jest w stanie dokładnie wniknąć 13. Tego rodzaju stanowisko wspierają inni autorzy, np. M. Kulicki subtelną uwagą o nieuchwytnym dla laika obiekcie wyspecjalizowanych analiz eksperta 14 czy T. Hanausek wytykający programom studiów prawniczych wyjaławianie nieobecnością tematyki nauk sądowych. Stąd sędzia (...) obdarza ślepym zaufaniem biegłego, albo stara się unikać korzystania z dowodów technicznych 15. Wymowa drugiego wniosku T. Hanauska nie obejdzie się gdzie indziej bez komentarza. O podobnym odcieniu prezentację zagadnienia rozwija L. K. Paprzycki, w którego przekonaniu prawnicy z reguły nie posiadają nawet encyklopedycznej wiedzy z zakresu (tym razem konkretnie) psychiatrii i psychologii. Wobec tego ocena poglądów lub metod badawczych, które powszechnie nie są znane, ze strony niefachowca, jakim jest sąd, wydaje się wręcz niemoŝliwa 16. Prawie jednakowo Z. Młynarczyk za- 11 Wyrok Sądu NajwyŜszego z dnia 7 lutego 1986 r., sygn. IV KR 15/86, OSNPG 1986, nr 11, poz Z. G o s t yński, S. Z a b ł o c k i, Kodeks postępowania karnego. Komentarz, t. I, Dom Wydawniczy ABC, Warszawa 2003, s T. W i d ł a, Ocena dowodu z opinii biegłego, Katowice 1992, s. 61 i in. 14 M. K u l i c k i, Kryminalistyka, Toruń 1994, s T. H a n a u s e k, Aktualne i przyszłe funkcje biegłego kryminalistyka na tle uwarunkowań rozwoju techniki kryminalistycznej, Dowód z opinii biegłego w projekcie Kodeksu postępowania karnego, Kraków 1995, s L. K. P a p r z y c k i, Prawna problematyka opiniowania psychiatryczno-psychologicznego w postępowaniu karnym oraz w zakresie ochrony zdrowia psychicznego, Kraków 2006, s. 131 i
6 O swobodnej ocenie opinii biegłego uwaŝył, Ŝe ocena opinii nie moŝe mieć merytorycznego charakteru, poniewaŝ organ procesowy niejako z samej definicji nie ma umiejętności kwestionowania specjalistycznych poglądów naukowych 17. Najradykalniejsze stanowisko zajmuje W. Stojanowska, redukując wyra- Ŝoną w art k.p.c. zasadę swobodnej oceny do li tylko dowodów osobowych. śenującym anachronizmem byłoby twierdzi ocenianie przez sąd wiarygodności takiego, stuprocentowego dowodu, jak wynik badań DNA 18. Zdumiewa teŝ (dlaczego, o tym dalej) stanowisko znanych i uznawanych biegłych, gdy zupełnie nie dostrzegają poŝytków współpatrzenia drugą parą oczu (prawnika) na przedmiot opiniowania psychologicznego. A. Czerederecka i J.K. Gierowski formalnie niby potwierdzają prawo sądu do swobodnej oceny dowodu, niemniej natychmiast zastrzegają, Ŝe w praktyce (...) takie postawienie sprawy pozostaje w sprzeczności z sensem powoływania biegłego, do czego przecieŝ dochodzi wtedy, gdy dla rozstrzygnięcia sprawy niezbędna jest wiedza specjalna, której decydent procesowy nie posiada 19. Kropka nad i postawiona. III. Dyskusja i wnioski Sprawdzony doświadczeniami praktyka prokuratora aforyzm, Ŝe mądre zasady nigdy nie są absolutne, bo w Ŝyciu nie ma ostrych granic (L. Kołakowski, anty.tina, s. 204), stymuluje kierunki i temperament poniŝszego dyskursu wokół dotychczas zasygnalizowanych kwestii. Ostrych granic nie ma równieŝ w procesie karnym, pojmowanym jako dawanie kaŝdemu, co mu się naleŝy. Nawet na tak proste pytanie, co konkretnie naleŝy się X-owi w danej sprawie, odpowiedzi mogą być niejednoznaczne. W Ŝadnym śledztwie zatem nie warto popadać w fundamentalizm 20. Doktrynalne myślenie jest złe, albowiem według Noblisty wszędzie, w kaŝdym czasie mogą wystąpić specyficzne warunki, na które trzeba reagować adekwatnie zindywidualizowanymi środkami i metodami 21. Rzecz moŝna prześledzić na tle zadomowionego w powszechnej świadomości kanonu, Ŝe połączone z obserwacją w zakładzie leczniczym badanie 17 Z. M ł y n a r c z y k, Pozycja biegłego i jego rola w procesie karnym w świetle orzecznictwa Sądu NajwyŜszego, Problemy Praworządności 1985, nr Cyt. za J. W ó j c i k i e w i c z, Dowód naukowy w procesie karnym, Kraków 2000, s A. C z e r e d e r e c k a, J. K. G i e r o w s k i, Abstrakty wystąpień podczas konferencji Psychologia i Prawo. Teoria i praktyka u progu XXI wieku, Kraków, UJ, października 2012 r. 20 L. K o ł a k o w s k i, anty.tina, wywiad J. śakowskiego, Warszawa 2005, s. 199 i 204; TINA to skrót angielskich słów, there is no alternative (nie ma alternatywy), a przecieŝ tak być nie moŝe, czemu daje wyraz pierwszy człon tytułu ksiąŝki anty. 21 J. S t i g l i t z, anty.tina, ibidem, s
7 moŝe być realizowane tylko w razie zgłoszenia takiej potrzeby przez biegłych (art. 203 k.p.k.; por. teŝ art. 184 k.p.k. z 1969 r. i art. 130 k.p.k. z 1928 r.) 22. Praktyka wszelako spektakularnie obnaŝyła ułomność tej regulacji. OtóŜ w śledztwie Prokuratury Wojewódzkiej w K., sygn. II 1 Ds2/65, Józefowi G. zarzucono dokonanie dwóch zabójstw w B. przez zdetonowanie specjalnie w domu wyprodukowanej bomby. Dowody sprawstwa były bezdyskusyjne. Stan psychiczny podejrzanego G. oceniały ambulatoryjnie dwa zespoły psychiatrów ze szpitali w L. i R., po czym oba stwierdziły, Ŝe tempore criminis był poczytalny. śaden nie wnioskował o skierowanie go na obserwację w zamkniętym zakładzie leczniczym. Sąd Wojewódzki pod kaŝdym względem pozytywnie ocenił obie opinie, uznał winę Józefa G. za udowodnioną i skazał go na karę śmierci z powodu (między innymi) ustalenia szczególnej postaci premedytacji. Z inicjatywy obrońcy natomiast Sąd NajwyŜszy, pomimo braku odnośnego wniosku psychiatrów, zarządził skierowanie podsądnego G. na obserwację kolejno do dwóch szpitali specjalistycznych. Obie hospitalizacje zakończyły się stwierdzeniem niepoczytalności probanta wobec rozpoznania paranoi prawdziwej (obłędu), w klinicznym obrazie której dominują rozmaitej treści usystematyzowane urojenia 23. Upraszczając, opiniujące w śledztwie i przed Sądem Wojewódzkim zespoły psychiatrów nie sprostały trudnościom róŝnicowania zwykłej, psychopatycznej reakcji pieniaczej niewyłączającej poczytalności sprawcy, od obłędu, czyli paranoi prawdziwej, skutkującej niepoczytalnością. Bezprecedensowy, efektowny kazus świadczy, Ŝe dąŝenie do wyroku sprawiedliwego, opartego na prawdziwych podstawach faktycznych, Sąd NajwyŜszy (słusznie!) uznał za mające większe znaczenie, niŝ kurczowe trzymanie się formalnego podejścia do kompetencyjnych procedur kierowania G. na obserwację. Oprócz bezpośredniej wymowy, przykład ów poszerza perspektywy i sens wdraŝania do praktyki śledczej oraz sądowej rozumności rozumowania prawniczego, które dzieli się na rozumowanie interpretacyjne, to jest określanie treści danego przepisu i, co niesłychanie istotne, rozumowanie uzasadniające (motywujące) samą decyzję tudzieŝ poszczególne stwierdzenia W. G r z e s z c z y k, Kodeks postępowania karnego. Komentarz, Warszawa 2012, s. 238; M. C i eślak, Psychiatria w procesie karnym, Warszawa 1991, s. 377 i nast.; D. H a j d u - k i e w i c z, Podstawy prawne opiniowania sądowo-psychiatrycznego w postępowaniu karnym, w sprawach o wykroczenia oraz w sprawach nieletnich, Warszawa 2009, s. 109; E. H a b z d a - S i w e k, Diagnoza stanu psychicznego sprawcy a rozstrzygnięcia w procesie karnym, Kraków 2002, s M. J a r o s z, S. C w y n a r (red.), Podstawy psychiatrii, Warszawa 1983, s. 118 i 119; K. S p e t t, A. S z y m u s i k, Psychiatria w procesie karnym, Warszawa 1991, s M. W y r z y k o w s k i (red.), Rozumność rozumowań prawniczych, Warszawa 2008, s. 42 i passim. 40
8 O swobodnej ocenie opinii biegłego Rozumność i logika wykładni art. 7 k.p.k. pozwoli, po pierwsze, kwestionować zapatrywania wzmiankowane w pkt. II niniejszej polemiki. Chodzi w niej o dyskredytowanie ciągot do ograniczania zasady swobodnej oceny dowodów raczej dowolną interpretacją tejŝe normy. U podstaw sprzeciwu leŝy konstatacja, Ŝe art. 7 k.p.k. jednoznacznie stanowi, iŝ organy postępowania kształtują swe przekonanie na podłoŝu bez Ŝadnego wyjątku wszystkich przeprowadzonych dowodów. Ustawa karnoprocesowa przeto nie pozostawia ani cienia wątpliwości, Ŝe zakres zasady swobodnej oceny dowodów nie podlega jakiemukolwiek uszczuplaniu. Jest nią objęty bezwględnie KAśDY dowód osobowy, rzeczowy, naukowy. ZwaŜywszy racjonalność myślenia ustawodawcy, naleŝy przyjąć nieprzypadkowe wprowadzenie do art. 7 obowiązującego k.p.k. rzeczownika wszystkie, poprzednim kodyfikacjom nieznanego, aby połoŝyć kres wyręczaniu się specjalnie powoływanymi biegłymi w ocenianiu opinii innego (pierwszego) biegłego. Co ostatecznie by oznaczało, Ŝe wbrew dyspozycji art. 7 biegły, a nie sąd orzeka o tym, co w danej sprawie moŝe być FAŁSZEM bądź PRAWDĄ. Wszystkie aspekty kaŝdej opinii w całości więc podlegają wartościowaniu przez właściwe organy procesowe. Po drugie, skazując lub uniewinniając oskarŝonego, sądowi nie wolno odŝegnywać się od brania na siebie odpowiedzialności za ten akt. Sąd MUSI przyjąć całkowitą, osobistą odpowiedzialność, bo ciąŝy na nim obowiązek intelektualnego panowania nad rzeczywistością definiowaną WSZYSTKIMI na rozprawie ujawnionymi dowodami i ROZUMIENIA tejŝe rzeczywistości. W tym równieŝ przejawia się wyŝej napomykana toŝsamość organu procesowego, której integralnym składnikiem jest właśnie gotowość do ponoszenia odpowiedzialności za złoŝenie podpisu pod danym orzeczeniem. W naukowym i procesowym poznaniu rekonstruuje się obraz stanu faktycznego izolując szczegóły od całości, a następnie analizując je osobno i kompleksowo. Problem, Ŝeby prawnik miał umiejętność zobaczenia całokształtu sprawy w szczególe i vice versa 25. Dopełniający, nierzadko kluczowy dla osądzenia przypadku, detal naleŝy nie tylko precyzyjnie ustalić, lecz takŝe naleŝycie uświadomić sobie materialną podstawę jego znaczenia dla poznania prawdy. W przeciwnym razie sąd ponosi zupełne ryzyko ślepego wyrokowania. Po trzecie, art. 178 ust. 1 Konstytucji RP ustanawia niezawisłość sędziego. MoŜe zatem orzekać bezstronnie z perspektywami zdobywania szacunku stron i społeczeństwa obywatelskiego. ZauwaŜmy nadto, Ŝe według art. 178 ust. 2 ustawy zasadniczej szczególne usytuowanie pozycji sędziego jest zrelacjonowane do godności (piastowanego uwaga autora) urzędu, czyli do postawy zasługującej na pochwałę i zaufanie. Takie, które wynikają 25 J. W ó j c i k i e w i c z (red.), Ekspertyza sądowa. Zagadnienia wybrane, Warszawa 2007, s
9 z dorównywania, albo nawet przerastania najlepszych wiedzą, postawą, poczuciem odpowiedzialności. Dlatego sama przez się narzuca się odpowiedź na pytanie, czy zasadne byłoby obdarzanie szacunkiem sędziego, który orzeka o winie, nie pojmując istotnego aspektu (np. metody czy naukowej podstawy) ekspertyzy. Nie bez kozery dodać wypada, Ŝe podobnie naleŝy ocenić przydatność zawodową prokuratora wnoszącego i popierającego akt oskarŝenia bez świadomości, co w istocie znaczą wszystkie bez wyjątku przesłanki dowodowej opinii biegłego. Wiara, Ŝe biegły się nie myli, to za mało. Nieodzowne jest rozumienie kaŝdego jego słowa, bo w kaŝdym moŝe tkwić klucz do triumfu lub przeciwnie klęski prawdy. Po czwarte, gdy sąd poweźmie zastrzeŝenia do konkretnej ekspertyzy, powinien skorzystać z kompletnego instrumentarium, przewidzianego w art. art. 201 oraz art k.p.k. z zachowaniem kryteriów szybkości (koncentracji postępowania), ekonomiki, celowości. Celowość wezwania innego biegłego ma miejsce tylko wtedy, gdy potrafi dostarczyć organowi procesowemu takich wyjaśnień, które pozwolą sądowi (prokuratorowi) zrozumieć istotę kaŝdego szczegółu i całości opinii z tychŝe szczegółów zbudowaną. Mimo tezy postanowienia Sądu Apelacyjnego w Katowicach, zadanie innego biegłego nie moŝe polegać na tylko ocenie prawidłowości wyboru metod oraz zasadności przeprowadzonych czynności poprzednika. Ocena, o której mowa, jest nieodłącznym elementem składowym swobodnej oceny dowodów, w tym opinii biegłego. NaleŜy przeto do rutynowych obowiązków świadomego własnej odpowiedzialności sędziego (prokuratora w postępowaniu przygotowawczym). Sąd Apelacyjny przywraca nieznaną Kodeksowi postępowania karnego ideę (instytucję) super biegłego i super opinii, która nie rozwiązuje problemu przewidzianego w art. 201 usuwania wad opinii. Warunkiem koniecznym pomyślności redukcji tych uchybień jest stawianie biegłemu i innym biegłym pytań w postanowieniu względnie w toku przesłuchania. Rzeczowe pytanie wszelako potrafi sformułować jedynie ten, kto dokładnie wie, czego nie wie. Sęk w tym, Ŝe Sąd Apelacyjny zaleca wyjaśnianie niezrozumianych przez sąd prawidłowości i zasadności metodą ignotum per ignotum lub idem per idem. A orzekający organ procesowy nie potrzebuje przecieŝ potwierdzenia adekwatności metod badania w związku z daną opinią, lecz dostarczenia wiedzy, która zapewni mu totalne zrozumienie pierwszego biegłego i pozwoli przyjęcie świadomej, tylekroć wspominanej odpowiedzialności. Bez jej przeŝywania i bez rozgryzienia opinii do samego dna prawnik ponadto nigdy nie osiągnie statusu pełnokrwistego partnera znawcy nauk sądowych. Bezstronnie przyznajmy w końcu, Ŝe swobodnie moŝna oceniać tylko to, czego sens bez reszty się pojmuje. W przeciwnym przypadku biegły, jako depozytariusz rzekomo nieprzeniknionych dla prawnika wiadomości, przejmuje rolę faktycznego decernenta sporu. 42
10 O swobodnej ocenie opinii biegłego Po piąte, bardzo dawno temu gimnazjalną młodzieŝ z powodzeniem do kształcenia o czym z autopsji wiadomo motywowano łacińskim apelem: disce puer latine, ego faciam te mościpanie. Współcześni powinni by go uaktualnić angielskim ad hoc wymyślonym sloganem: Judge/Prosecutor, learn forensic sciences and you will be coming ever closer to mastery, neutralizującym destrukcyjność tyrad, Ŝe tak czy siak organ procesowy nie ma realnych widoków na świadome rozeznanie i w pełni swobodną ocenę specjalistycznego wywodu eksperta. Czym niechcący zwalniają sędziego (prokuratora) z obowiązku ponoszenia odpowiedzialności za własne czyny. Preferowane przez autora tych poglądów myślenie jest osadzone na twardym gruncie nabytych doświadczeń niejednego praktyka. Sęk w tym, aby prawnik zechciał je zaakceptować i jednoznacznie opowiedzieć się za tezą, w myśl której godności /prestiŝu zawodowego nie zapewni mu mianowanie na dane stanowisko, lecz profesjonalne i rzetelne wykonywanie ustawowych zadań. W celu oswojenia się z tym problemem, trzeba zaczynać od wyprowadzania zdroworozsądkowych wniosków z przeglądu rynku publikacji pomostowych, prawnikowi oczywiście bliskich, poniewaŝ niniejsza sugestia dotyczy dzieł powstających na tle WSPÓLNYCH, uzupełniających się doświadczeń ekspertów i uŝytkowników opinii. Z rozmysłem kontynuując podpowiedzi wysuwane juŝ w Prokuraturze i Prawie (2013, nr 5, s ), wypada nadmienić, Ŝe na ich zasadność wskazuje wymowa choćby takich faktów, iŝ napisana przez plejadę wybitnych autorów (lekarzy, kryminalistyków prawników, psychologów) Ekspertyza sądowa pod red. J. Wójcikiewicza została zaliczona do kanonu Biblioteki sądowej. Nie lekarskiej czy daktyloskopijnej itp., lecz sądowej. Rzeczona pozycja traktuje o stanie opiniodawstwa u progu XXI wieku i o problemach właściwej komunikacji biegłego ze zleceniodawcami ekspertyz. W tych kontekstach teŝ niemało znaczy opatrzenie przez Z. Marka Wybranych problemów opiniowania sądowolekarskiego (Seria Akademicka, Kraków 2004) podtytułem ex aequo podręcznik dla prawników i lekarzy. Warto teŝ podumać nad okolicznością, Ŝe w ramach zawdzięczanej Instytutowi Ekspertyz Sądowych Bibliotece Prawa Dowodowego ukazały się komplementarne pozycje, jak m.in. Dowód z opinii biegłego w procesie karnym 26, Dowód naukowy w procesie karnym 27 czy Balistyka chemiczna 28. Aspirujący do stawania się partnerem nowoczesnego eksperta powinien systematycznie zaglądać do klarownie dla prawnika w bydgoskim Collegium Medicum redagowanego kwartalnika Genetyka i Prawo i (lub) podobnych perio- 26 T. T o m a s z e w s k i, Dowód z opinii biegłego w procesie karnym, Kraków J. W ó j c i k i e w i c z, Dowód naukowy w procesie karnym, Kraków Z. B r oŝek-mucha, Balistyka chemiczna, Kraków 2008; zob. takŝe J. G u r g u l, Nadzór prokuratora nad śledztwem powierzonym Policji, i Prawo 2013, nr 5, s , gdzie poruszono podobne zagadnienia. 43
11 dyków. Wreszcie, od ustawicznie obstających przy teorii rzekomej niemoŝności nawiązania przez prawnika wielostronnej, merytorycznej współpracy zwłaszcza z awangardowymi ekspertami XXI wieku, warto by równocześnie expressis verbis zachęcano do (zapewniam) prawdziwie przyjemnej i zawodowo wzbogacającej lektury, na przykład, artykułu R. Pawłowskiego Co kaŝdy lekarz o sądowym badaniu DNA wiedzieć powinien 29. Profesor Pawłowski jednakŝe popełnił mały lapsus, tylko lekarzom rzecz dedykując, podczas gdy jej treść przemawia za poszerzeniem nagłówka przez nadanie mu brzmienia: Co kaŝdy prawnik i lekarz powinien.... Stamtąd wszak sędzia/prokurator mo- Ŝe się dowiedzieć dokładnie tego, co mu niezbędne, aby w praktyce procesowej rozumnie korzystał z szeroko pojmowanej dziedziny DNA. Uparcie przez piszącego te słowa podkreślana, swoista (mutatis mutandis) kapitulacja doktryny i orzecznictwa przed realistycznymi wymaganiami tworzenia oraz oceniania owoców ekspertyzy zdaje sie mieć sporo przyczyn. W tym względzie co nieco wynika z symptomatycznej anegdoty autorstwa sędziego Sądu NajwyŜszego w stanie spoczynku Marii Romer, opowiedzianej w kuluarach konferencji na temat Etyka zawodów prawniczych w praktyce. OtóŜ podczas jednego ze spotkań z młodymi sędziami, przechodząc korytarzem, usłyszała Ŝal: My tu o pieniądzach, a Romerowa znowu o etyce 30. Pytanie, czyŝbyśmy byli świadkami zwycięŝania kultury konsumpcji nad kulturą wiedzy prezentowanej w pracach, na przykład, zalecanego genetyka sądowego, R. Pawłowskiego, których zgłębianie prowadziłoby do erozji respektu do krytykowanych tez postanowienia Sądu Apelacyjnego? Szczególnie zaś do tej, jakoby wobec (bezpodstawnie) domniemanej nieusuwalności niedostatku wiedzy pomostowej sąd nie mógł zająć odpowiedzialnego stanowiska co do zakresu i metod badań specjalistycznych (...), w tej bowiem materii zasadnicze znaczenie mają specjalistyczne kwalifikacje biegłych, których podobno sąd z natury nie posiada itd. W ten sposób skutecznie utrwala się stereotyp błędnego koła niewiedzy prawnika. Po szóste, niedoceniane bądź niedostrzegane utrudnienia w przepływie informacji od organu procesowego do biegłego i w kierunku odwrotnym, od biegłego do organu procesowego, pojawiają się w połoŝeniu znamiennym tym, Ŝe, analogicznie jak inni ludzie, obaj miewają z reguły o wiele więcej myśli, niŝ z racji ograniczeń języka i (lub) wykształcenia potrafią z siebie wydobyć oraz w piśmie bądź ustnie sformułować. Nieprzypadkowo w trakcie niedawnej konferencji naukowej w Toruniu, poświęconej ekspertyzie broni palnej, polonistka Katarzyna Darul ze szczyptą emfazy wywodziła, Ŝe język jest najpotęŝniejszym i jednocześnie niebezpiecznym narzędziem człowieka. KaŜdy bowiem, nawet mimo nikłych moŝliwości, usiłuje nazywać dosłownie 29 R. P a w ł o w s k i, Co kaŝdy lekarz o sądowym badaniu DNA wiedzieć powinien, Archiwum Medycyny Sądowej i Kryminologii 2012, t. 62, nr 3, s. 219 i nast. 30 G. B o r k o w s k i, Sprawozdanie konferencji w Toruniu, Palestra 2013, nr 1 2, s
12 O swobodnej ocenie opinii biegłego wszystko, co odnajduje w swoim otoczeniu 31. Bez umiaru i z lekcewaŝeniem wielkich tajemnic poszczególnych słów dowolnie nazywa nimi rzeczy oraz ich przymioty. Dlatego Jan Parandowski nawoływał do szacunku i ostroŝności w stosowaniu słownictwa, a T. Konwicki ostrzegał takŝe nas, prawników, przed zapominaniem, Ŝe będąc pomostem miedzy ludźmi, słowa to fonetyczny albo graficzny zapis myśli, wzruszeń, asocjacji, lęków, radości albo złości, tęsknoty, gniewu, głupoty albo mądrości, dobra człowieczego albo złości 32. JuŜ z tych tylko przyczyn organ procesowy, aby poczuć i zrozumieć sens i podteksty metod oraz naukowych zapatrywań wykładanych w dokumentach eksperckich, mozolnie musi się w nie wgryzać. Wbrew obiegowym opiniom, dokumenty sporządzane osobiście lub z udziałem biegłego (człowieka przecieŝ) nie mają i nie mogą mieć charakteru wyłącznie poznawczego. One bowiem faktycznie są zniekształcane stylem, trikami, dialektami i formą danych komunikatów językowych od prawnika do eksperta i na odwrót. Co więcej, kaŝda opinia zawiera sprawozdanie sporządzone z subiektywnie wyselekcjonowanych spostrzeŝeń oraz z interpretacji nadającej sens pojedynczym i ogólnym wynikom badań oraz ostatecznym konkluzjom, na których cieniem mogą się kłaść rozmaite, równieŝ nieweryfikowalne wpływy. Czasem wzruszeń lub gniewu, czasem mądrości lub głupoty (bo biegły biegłemu nigdy nie jest równy), wobec czego przejawem niewybaczalnej nieroztropności sędziego/prokuratora byłaby rezygnacja z osobistej oceny zakresu, metod oraz naukowej strony którejkolwiek z ekspertyz. Na domiar złego z jeszcze wielu innych powodów te same względnie podobne fakty (zdarzenia, zjawiska) moŝna rozmaicie opisywać. Jeden z ciekawszych wynika z istnienia tzw. szkół naukowych w poszczególnych dziedzinach dyscyplin specjalistycznych. Na przykład, krakowska szkoła medycyny sądowej, stworzona przez sławnych profesorów: Stanisława Janikowskiego, Leona Blumenstok-Halbana, Leona Wachholza, Stanisława J. Olbrychta. śeby rozumowo móc prześledzić zasadniczo na praktykę opiniowania rzutujące zjawisko, nieco bliŝej przyjrzyjmy się problemowi z punktu widzenia ekspertyz psychiatrycznych i psychologicznych. Najbardziej inspirujące mogą być przemyślenia ewolucji wpływu rozpoznania psychopatii na ocenę poczytalności, począwszy od ukazania się fundamentalnych dzieł Kurta Schneidera (Die psychopatische Persönlichkeiten, Wien 1923, Klinische 31 K. D a r u l, referat nt. Cięty język między erystyką a retoryką, wygłoszony podczas Ogólnopolskiej konferencji naukowej w dniach kwietnia 2013 r., zorganizowanej przez Katedrę Kryminalistyki UMK w Toruniu nt. ekspertyzy broni palnej. 32 J. P a r a n d o w s k i, Alchemia słowa, Warszawa 1986, s. 116 i 126; zob. równieŝ M. H e l - l e r, Pytając o człowieka, (w:) ks. W. Z u z i a k (red.), Myśl filozoficzna Józefa Tischnera, Kraków 2002, s. 75; K. K ł o s ińska, wywiad J. Cieśli, Polityka 2011, nr 46; D. Z d u n k i e - w i c z, Odpowiedzialność za słowo, wywiad J. Jedynaka, Tygodnik Powszechny 1997, nr 29; W. S t r óŝewski, Ontologia, Kraków 2003, s
13 Psychopathologie, Stuttgart 1962) do przełomowych w pewnym sensie spostrzeŝeń K. Spetta, A. Szymusika, A. Kępińskiego, T. Bilikiewicza, W. Strzy- Ŝowskiego i in., z których obfite cytaty chcący więcej wiedzieć wyczyta z Psychiatrii w procesie karnym (zob. przypis 23). Ponadto, co autor, to jakieś zaskakujące, nowe koncepcje metod rozpoznawania zmian psychicznych i ich skutków dla orzekania o stanach z art. 31 Kodeksu karnego. W przypadku np. prof. Kępińskiego uwagę absorbuje sui generis urokliwość sposobów i przesłanek diagnostycznych. Do takich moŝna zaliczyć jego preferencje dla wraŝeń z pierwszego, kilkuminutowego zetknięcia się z pacjentem, poznawczo wartościowszych od późniejszych wielogodzinnych badań. Gdzie indziej fascynuje czytelnika humanistyczną erudycją, której echem są świetnie wkomponowane w Poznanie chorego, charakteryzujące nieznaną osobę słowa z Pierwszej Księgi Pana Tadeusza : Fortepiano? Na nim nuty i ksiąŝki; wszystko porzucano niedbale i bezładnie; nieporządek miły. Niestare były rączki, co je tak rzuciły. W celnym, bo zgodnym z konkretnym doświadczeniem z praktyki śledczej, komentarzu do wiersza Poety A. Kępiński dopowiada, Ŝe nieraz z drobnych szczegółów udaje się zrekonstruować, wprawdzie bardzo ogólną, sylwetkę poszukiwanej osoby. Nadal krocząc śladami na co dzień notowanych powikłań metod i poglądów eksperckich, które mogą i muszą być rozwiązywane tylko wiedzą WSPÓLNĄ, tj. kreowaną na pograniczu zawodów prawniczych i biegłych, oponentom proponowanych tutaj rozwiązań powinno dawać do myślenia stwierdzenie psychiatrów, L. Wdowiaka i R. Rutkowskiego. Mianowicie, ich zdaniem, przeprowadzone badania nie wyjaśniły przekonująco genezy, obrazu i diagnostyki zaburzeń osobowości (nazwa wypierająca z obiegu coraz bardziej niemodną nazwę psychopatia ), a jednocześnie przyczyniły się do powstania szeregu terminów i pojęć. Niewłaściwe stosowanie tychŝe gmatwa starania o znalezienie jednoczącego języka nawet między psychiatrami 33. Wobec nieporozumień warunkowanych róŝnicami teoretyczno-terminologicznymi organ procesowy otrzymuje nierzadko opinie pozornie, bo tylko na tle językowym, sprzeczne, bądź sprzeczne z racji przynaleŝności opiniujących do odmiennych szkół. Wtedy, jednakowoŝ, prokurator w śledztwie, a sąd na rozprawie, zanim podejmie decyzję o zleceniu opracowania drugiej, trzeciej... ekspertyzy, na przykład, w celu, o jakim mowa w postanowieniu Sądu Apelacyjnego, wpierw 33 L. W d o w i a k, R. R u t k o w s k i, Diagnostyka, nomenklatura i orzecznictwo sądowopsychiatryczne w zaburzeniach osobowości, Psychiatria Polska 1976, nr 6; por. teŝ J. H e i t z m a n, Stres w etiologii przestępstw agresywnych, Kraków 2002, passim; M. K o - w a n e t z, E. S k u p i eń, Przyczyny rozbieŝności w opiniach dotyczących uniewaŝnienia testamentu i oświadczenia woli. Problemy standardów opiniowania, Z Zagadnień Nauk Sądowych 2012, vol. 92, s
14 O swobodnej ocenie opinii biegłego powinien przemyśleć odpowiedzialne aspiracje rzymskiego sędziego: Da mihi factum (które on bez bojaźni i bez unikania wysiłku umysłowego swobodnie by ocenił), dabo tibi ius. Inaczej postępując, pogłębia problemy wymiaru sprawiedliwości. Przyświecające tej dyspucie idee najlepiej wobec znanych juŝ ułomności słownej ekspresji udałoby się naświetlić szeregiem udokumentowanych postępowań o zabójstwa. Doraźnie mam na oku swego czasu niesłychanie medialne, ale wciąŝ przynajmniej okazjonalnie tu i ówdzie przypominane postępowanie przeciwko Karolowi K. o dwa dokonane i długą serię usiłowanych zabójstw oraz o cztery podpalenia budynków. OtóŜ w tym śledztwie i na rozprawie o poczytalności opiniowały dwa zespoły specjalistyczne, zbieŝnie konstatując psychopatyczne zaburzenia osobowości. Jeden zespół wyraził pogląd o braku podstaw do przyjęcia dyspozycji art lub 2 k.k. (wówczas art i art. 18 1), drugi natomiast optował za przyjęciem znacznie ograniczonej poczytalności, gdyŝ Karol K. przy zachowaniu pełnej zdolności rozpoznania znaczenia inkryminowanych mu czynów miał znacznie ograniczone moŝliwości pokierowania swoim postępowaniem. Najpierw oskarŝyciel, a następnie Sądy obu instancji odmówiły słuszności drugiej opinii, poniewaŝ niezbite FAKTY jednoznacznie potwierdzały, Ŝe Karol K. przemyślnie planował kolejne zbrodnie w taki sposób, aby uniknąć wpadki na gorącym uczynku. A jeśli w toku realizacji kolejnego zamachu na Ŝycie, przykładowo, Franciszki L. usłyszał skrzypnięcie przypominające otwieranie drzwi, błyskawicznie salwował się ucieczką. Ergo, Karol K. zawsze zachowywał całkowitą kontrolę nad swoimi ruchami, adekwatnie reagując na nagle zmieniające się okoliczności. Ani prokurator, ani Sąd nawet nie usiłowali odŝegnywać się od odpowiedzialności z pomocą kreowania zbędnej, bo trzeciej opinii psychiatrycznej. Mając solidną wiedzę na temat istnej mozaiki postrzegania psychopatii oraz teoretycznych rozbieŝności w tej dyscyplinie pomostowej z jednej strony, a z drugiej niedwuznaczne ustalenia faktyczne, nie uchylili się od obowiązku przeprowadzenia SAMODZIELNEGO, SWOBODNEGO wnioskowania, która ze sprzecznych opinii jest bliska ziemi i dlatego właśnie zasługuje na aprobatę. Wszak, powtórzmy, jeśli fakty są bezsporne, to Ŝadna, nawet najpiękniejsza teoria, nie moŝe zmienić ich wymowy. Sąd, unikając kunktatorstwa, orzeka o wszystkim ostatecznie. Wróćmy jeszcze do kwestii statusu specjalistycznych nauk, aby sobie uzmysłowić, Ŝe prawda rodzi się w dialogu podmiotów mających ŜróŜnicowane zapatrywania na podsądnego, rzeczy, ślady i całą sprawę. Tylko w nieskrępowanym, międzyzawodowym dialogu moŝna dokonać właściwego opisu wszelkich aspektów badanego zdarzenia. O słuszności tego myślenia przekonuje równieŝ do bólu szczere, godne ludzi Nauki roztrząsanie prof. E. Nęcki nieistnienia w psychologii scalającego środowisko eksperckie para- 47
15 dygmatu, a więc psychologicznej teorii wszystkiego. W rozmowie z J. Sową przyznaje, Ŝe brak modelu standardowego w psychologii moŝe świadczyć o niedojrzałości naukowej. W związku z zasadą swobodnej oceny dowodów zastanawia jeszcze jedna uwaga Profesora, Ŝe psychologia stosowana oznacza posługiwanie się wiedzą psychologiczną, a faktycznie tej wiedzy jest tam pięć dziesięć procent. Reszta, zwaŝcie prawnicy, to osobiste doświadczenie opiniującego 34. Rozgoryczony psycholog postępuje o krok dalej, wysuwając zarzut, Ŝe wobec zaniedbań metodologicznych poniektórzy nie uprawiają nauki, lecz budują tylko atrapy 35. Aby się nie pogrąŝyć w maraźmie nieporozumień, tenŝe passus trzeba skwitować uwagą, Ŝe chyba kaŝdy praktyk pomyślnie rozwiązywał tajniki spraw dzięki wsparciu, jakiego udzielili mu znawcy róŝnych dyscyplin specjalnych, w tym psychologii sądowej. Po tymŝe przeglądzie spornych materii znowu nachodzi wniosek, Ŝe w układaniu relacji z biegłymi bardziej serio, niŝ sugerują doktryna i judykatura, naleŝy postrzegać rozumną autonomię decyzyjną organu procesowego i eksperta. Niedoskonałość metod badawczych, raz teoretycznie złoŝonych, a kiedy indziej uderzająco pospolitych, niejednorodność profesjonalizmu klasy biegłych, naukowe zaawansowanie konkretnej specjalności itp. fakty rodzą obawy przed ewentualnymi skutkami wpierania w mentalność prawnika tezy o z samej natury jego niekompetencji do podejmowania merytorycznej dyskusji z biegłym. Między innymi na tematy metod i poglądów naukowych uwzględnionych w formułowaniu opinii. Ciągłe przypominanie bezradności sędziego wobec (niekiedy jaskrawo przecieŝ chybionych) ekspertyz jest tym bardziej po raz e-nty podkreślę nieuprawnione oraz niebezpieczne z punktu widzenia ochrony zasad i potrzeb procesowych. Po siódme, sędzia/prokurator chcący ZAPANOWAĆ nad opinią biegłego powinien w trybie art. 201 k.p.k. korzystać z kompletu realistycznych moŝliwości wyjaśniania jej sensów kamuflowanych niejednokrotnie niezrozumiałością bądź wieloznacznością języka 36. Rozmyte i (lub) nieprzenikalne nazewnictwo sprawia, Ŝe w opiniach Ŝeby uŝyć słów T. Kotarbińskiego tu jasno, ale płytko, tam głębia, ale ciemno. Konkludując, poziom przystępności i komunikatywności ekspertyzy zaleŝy od klasy biegłego, którą zasadniczo określa takŝe znajomość ojczystego języka. Jan S. Olbrycht postulował i w praktyce trzymał się zasady, Ŝe biegły musi umieć sprowadzić zagadnienie choćby nawet najbardziej zawiłe do 34 E. Nęcka, J. S o w a, Człowiek umysł maszyna, Kraków 2005, s. 14, 15 i 30; podobny pogląd wyraŝa R. L a z a r u s, Paradygmat stresu i radzenia sobie, Nowiny Psychologiczne 1986, nr 3 4, s J. T i s c h n e r, Etyka solidarności, Kraków 2005, s T. W i t k o w s k i, Kapłan kultu cargo, Polityka z 24 kwietnia 7 maja 2013 r. 48
16 O swobodnej ocenie opinii biegłego jego najprostszej formy i najprostszych elementów 37. Podobnie twierdzą inni znakomici znawcy zagadnienia, np.: A. Głazek, K. Jaegermann, Z. Lew- Starowicz, Z. Marek, S. Raszeja, J. Sehn, B. Świątek i inni 38. Ich zdaniem, język opinii powinien spełniać surowe kryteria jakościowe, zleceniodawcy gwarantujące zrozumiałość. Jeśli jednak, mimo tych wskazań, zawiłość czy hermetyczność terminologii konkretnej opinii czyni ją w ocenie organu procesowego niejasną, niepełną, wieloznaczną, w pierwszej kolejności powinien z Ŝelazną konsekwencją wymusić od autora stosowne jej (tj.opinii) przeredagowanie. Dobrym wstępem moŝe być podjęcie bezpośredniej, spontanicznej rozmowy z biegłym. Nieraz na tej drodze bezproblemowo ruguje się mętność ekspertyzy powstającą na tle róŝnic naukowych (por. wpływ szkół naukowych), terminologicznych, językowych czy kulturowych. Po ósme, nadzieje na uzdrowienie słabszych stron opiniowania dopóki będą płonne, dopóty nie zdemitologizujemy pewnych jego aspektów, a zwłaszcza spojrzenia na kwestie metod. Sedno istniejących problemów polega na odsuwaniu zleceniodawcy od, choćby bardzo wywaŝonego, roztropnego, bezpośredniego oddziaływania na naukowe podstawy i metody opiniowania in concreto nawet skrajnie banalne. Sygnalizowane zagadnienia uprzytomnią faktyczne wydarzenia. W sprawie o sygn. Ds 412/86 Prokuratury Rejonowej w O., dotyczącej zabójstwa Pelagii Z., obecny przy sekcji zwłok prokurator, niestety, nie ingerował w mocno kontrowersyjne postępowanie biegłego lekarza medycyny sądowej, gdy ten ignorował elementarne wymogi tych badań. Nie wyciągał nawet dla laika oczywistych wniosków roboczych ze zmian w odzieŝy i na ciele denatki z samej natury uzasadniające przyjęcie wersji seksualnego motywu, tj. zgwałcenia ofiary. Od podejrzanego nie pobrał odpowiednich materiałów biologicznych do badań porównawczo-identyfikacyjnych. I tak oto tłumaczył Sądowi zaniechania urągające metodologii eksperckiej: Nie wykluczam, Ŝe pod paznokciami palców rąk sprawcy znajdowały się drobne strzępki naskórka i pojedyncze krwinki. Badanie ich nie ma śadnego (podkr. autora) znaczenia, a celem badań treści spod paznokci jest tylko i wyłącznie porównywanie duŝych części naskórka ujawnionego pod paznokciami z ubytkami 37 J. S. O l b r y c h t, Medycyna sądowa w procesie karnym, Warszawa 1964, s S. R a s z e j a, Deontologia lekarza eksperta, Polski Tygodnik Lekarski 1995, nr 36 39, s. 96; K. J a e g e r m a n n, Opiniowanie sądowo-lekarskie. Eseje o teorii, Warszawa 1991, s. 129; t e g oŝ, Intelektualna biegłość biegłego, Przegląd Lekarski 1984, nr 10, s ; B. Ś w ią t e k, Szara strefa błędów lekarskich, Przewodnik Lekarza 2001, nr 1 2, s ; Z. L e w - S t a r o w i c z, Seksuologia sądowa, Warszawa 2000, s. 396 i 397; A. G ł a z e k, Profesor Jan Sehn i jego wizja roli biegłego w procesie karnym, (w:) Dowód z opinii biegłego w projekcie Kodeksu postępowania karnego, Kraków 1995, s. 9; Z. M a r e k, Wybrane problemy opiniowania sądowo-lekarskiego, Kraków 2004, s. 21 i 50; E. H a b z d a - S i w e k, K. R u t k o w s k i, Opiniowanie psychiatryczne w sprawach kombatantów i osób represjonowanych, Kraków 2004, s (rozwaŝania w kontekście art. 285 k.p.c.). 49
17 na ciele ofiary. Jest to badanie przypominające badania mechanoskopijne, tzw. składanie na całość. Towarzyszący czynności milicjant, jako świadek usprawiedliwiał na sali rozpraw niektóre niedomagania w zakresie metod i naukowych podstaw przeprowadzenia przez biegłego medyka zewnętrznych i wewnętrznych oględzin zwłok Z., Ŝe W protokole sekcji nie wnieśliśmy notatki dotyczącej garderoby denatki, gdyŝ dr X (tu imię i nazwisko uwaga autora) chyba wtedy się śpieszył. A w tej sytuacji uniewinniający oskarŝonego wyrok chyba nikogo z myślących nie zdziwił. W kontekście tegoŝ orzeczenia natomiast mogą zadziwiać racje, dla których sądy i część teoretyków wciąŝ głoszą poglądy osłabiające asertywność organu procesowego w tak istotnym obszarze poszukiwań prawidłowych odpowiedzi na siedem złotych pytań. Inny aspekt zagadnienia uprzytomni równieŝ śledztwo Prokuratury Okręgowej w L. w sprawie śmierci Weroniki K. Zabezpieczony jako dowód rzeczowy nóŝ z widocznymi śladami jakby krwi przekazano do badań z opóźnieniem ponad półrocznym. W postanowieniu zapytano biegłego, czy na dowodowym noŝu znajduje się krew ludzka, a jeśli tak, to do jakiej grupy i podgrupy naleŝy. Uderza ogólnikowość i ogromna zwłoka zlecenia ekspertyzy wynikające chyba z niedostatku wiedzy prokuratora o postępowaniu z taką rzeczą. Jego błąd polegał nadto na tym, Ŝe expressis verbis nie ograniczył zadań eksperta do identyfikacji tylko trwałych układów typu ABO, GM, PGM. Brak precyzji postanowienia jego adresat wykorzystał do poszerzenia poszukiwań takŝe wybitnie nietrwałych właściwości krwi, jak m.in. AcP czy EsD, zanikających w śladzie w ciągu kilku do kilkunastu dni. Z dostępnego prawnikom i przyrodnikom elementarza medycyny sądowej wynika jaskrawy bezsens podjęcia przez znawcę tych ostatnich badań. Niedopatrzeniem ze strony prokuratora było więc domniemane wyraŝenie zgody na wykonywanie identyfikacji kosztownych i z góry skazanych na niepowodzenie. Ten przykład przemawia jednoznacznie nie tylko za dopuszczalnością, ale wprost za koniecznością (roztropnego, rozumnego, umiarkowanego) określania i czuwania zleceniodawcy nad zakresem i metodami postępowania eksperckiego. Dodatkowym, zresztą juŝ sygnalizowanym motywem aktywności prokuratora musi być potrzeba wykorzystywania poŝytków łączenia niejednorodnych doświadczeń zawodowych. To rozumowanie, chyba mimowiednie, wzmocnił J. K. Gierowski, skarŝąc się na trudności diagnozowania pacjentów, poniewaŝ jako psycholog nie bada człowieka takiego, jaki jest dziś ma odtworzyć jego stan psychiczny z przeszłości, kiedy on był kimś innym 39. Zgoda, wyjątkowo trafne i płodne spostrzeŝenie. Które prowokuje do podzielenia się wnioskiem, Ŝe w porównaniu z biegłym psychologiem (psychiatrą) prokurator jest z reguły benefi- 39 J. K. G i e r o w s ki, Ja to wytłumaczę, Kielce 2004, s
18 O swobodnej ocenie opinii biegłego cjentem tzw. kuchni śledczej. Podejrzanego bowiem obserwuje zaraz bądź niedługo po dokonaniu czynu. Biegły czyni to później, w niektórych przypadkach po upływie kilku miesięcy, a nawet kilku lat, kiedy probant faktycznie moŝe być fizycznie i psychicznie zgoła kimś nowym. Stąd bezpośrednia rozmowa zleceniodawcy ze zleceniobiorcą, pomyślana jako wymiana rzeczowych informacji o badanym obiekcie, bywa wtedy ze wszech miar wskazana. Szczegóły jej realizacji to kwestia faktów. W czym rzecz, dokładniej zorientują nas skojarzenia determinowane następnymi kazusami obrazującymi róŝnorodność potrzeb współdziałania organu procesowego z biegłym bez zakazanych tematów. Zrozumiałe, Ŝe z wyłączeniem formowania opinii, którą ekspert powinien wyraŝać całkiem niezaleŝnie (samodzielnie). Podejrzanego o zabójstwo dwóch kobiet, Stefana R., skierowano na obserwację do Kliniki Psychiatrycznej w X, do postanowienia dołączając dziewięć tomów akt śledztwa. Po dziewięciu dniach otrzymano opinię z rozpoznaniem: schizofrenia, Stefan R. niepoczytalny. Prokurator zakwestionował ten pogląd, poniewaŝ biegli nie określili, która z czterech głównych postaci królewskiej choroby wchodzi w rachubę 40. Po wtóre, stwierdził błąd w metodzie postępowania eksperckiego. W szczególności, psychiatrzy wcale nie ustosunkowali się do interesująco charakteryzujących probanta materiałów śledczych. Udokumentowane w nich fakty z Ŝycia R. przeczyły istnieniu osiowych objawów schizofrenii, jak między innymi: oderwanego od rzeczywistości, autystycznego myślenia, rozdwojenia jaźni, zaniku uczuć wyŝszych. Przeciwnie, stwierdzono, Ŝe opiniowany obdarzał dzieci i Ŝonę drobnymi prezentami i takimi gestami, które świadczyły o pozytywnych wobec nich uczuciach. Stefan R. wreszcie naleŝycie prowadził nieduŝe gospodarstwo rolne, a dodatkowo, pracując w pobliskim zakładzie produkcyjnym, cieszył się jednoznacznie dodatnią opinią. W tym stanie rzeczy poddano go badaniom w dwóch innych zakładach psychiatrycznych, z których lekarze w zupełności potwierdzili sformułowane przez prokuratora zastrzeŝenia. Jako poczytalny R. został skazany za oba zabójstwa. Drugi kazus. Uczestniczący w oględzinach miejsca zabójstwa kryminalistyk oświadczył, Ŝe nie zabezpieczy śladu linii papilarnych, gdyŝ, w jego ocenie, stan techniczny czynił go nieprzydatnym do identyfikacji nieznanej osoby. Prokurator słusznie nie zgodził się na rezygnację z tegoŝ śladu. Jak przewidywał, na podstawie badań biologicznej warstwy metodą DNA zidentyfikowano dawcę, a poza tym zniekształcony wzór posłuŝył do udanego zrekonstruowania jego zachowania w krytycznej chwili A. Kępiń s k i, Schizofrenia, Warszawa 1981, s ; M. O c h e r n a l, Einfuhrung in die forensische Psychiatrie fur Kriminalisten, Berlin 1973, s Więcej zob. J. B i e d e r m a n, O zachowaniu względem dowodów rzeczowych raz jeszcze, (w:) J. W ó j c i k i e w i c z (red.), Iure et facto. Księga jubileuszowa ofiarowana Doktorowi Józefowi Gurgulowi, Kraków 2006, s
19 W trzecim przypadku u męŝczyzny zmarłego w szpitalnej izbie przyjęć rozpoznano ranę kłutą i krwotok tętniczy szyi jako przyczynę śmierci. Wezwany celem przeprowadzenia sekcji zwłok biegły lekarz chciał, na co wskazywały wykonywane przezeń ruchy, rozpocząć tę czynność rutynowo od otwarcia czaszki. Stanowczym nie powstrzymał go prokurator trafnie przypuszczający, Ŝe śmiertelne zejście nastąpiło wskutek powietrznego zatoru serca. Z podręczników medycyny sądowej (por. np. J. S. Olbrychta, Medycyna sądowa..., s. 289 i 309) wiadomo zaś, Ŝe w sytuacji zaistnienia takiego podejrzenia ksiąŝkowy schemat sekcji ulega istotnej modyfikacji. Mianowicie, otwarcia zwłok nie zaczyna się od głowy, lecz od cięcia skórnego nad mostkiem w linii środkowej ciała aŝ do spojenia łonowego itd., aby nie zostało otwarte Ŝadne inne większe naczynie Ŝylne przed zbadaniem serca na obecność powietrza. Lekarz postąpił według wskazań prokuratora, dzięki czemu udało się ustalić niewątpliwą przyczynę zgonu denata 42. Po dziewiąte, chybione i, by tak rzec, niebezpieczne dla wymierzania sprawiedliwości w sensie arystotelesowskim (suum cuique) jest zlecanie bez uprzedniego rozeznania przez organ procesowy SEDNA zastrzeŝeń do danej opinii innemu biegłemu skontrolowania prawidłowości jej stron metodologicznej i teoretycznej. Clou problemu zawsze bowiem będzie się sprowadzać do opanowania przez zleceniodawcę konkretnej gałęzi wiedzy specjalnej na poziomie niezbędnym do brania na siebie odpowiedzialności za swobodną ocenę dowodów bez Ŝadnych ograniczeń. Ten punkt widzenia opiera się na niechybnym załoŝeniu, Ŝe bez wyjątku KAśDY biegły się myli. Obojętnie, kimkolwiek on by nie był. Wysoce kontrowersyjne opinie opracowują przeto równieŝ kontrolujący metody poprzedników superbiegli, a organa procesowe, niestety, bezkrytycznie akceptują je jak swoiste wyrocznie. Na zasadzie, Roma locuta (tj. superbiegły przemówił) causa finita est. Kilka znowu z Ŝycia zaczerpniętych przykładów uzmysłowi realność, płynących z praktyki preferowanej przez ganioną tezę Sądu Apelacyjnego, zagroŝeń prawdy jako ostoi sprawiedliwości. OtóŜ Sąd Rejonowy w Y w sprawie z 1984 roku przeciwko Andrzejowi W., oskarŝonemu o czyn z art k.k. z 1969 r., powierzył dwom naukowcom zweryfikowanie niekorzystnej dla W. opinii znawców problematyki ruchu drogowego. Uczeni recenzenci zaprezentowali w Sądzie superopinię przez nich nazwaną: Ocena kryminalistyczna niektórych ustaleń faktycznych oraz wniosków biegłych i organów procesowych w sprawie (...), po czym wyjaśnili, Ŝe celem niniejszej opinii jest ocena wynikania i zasadności wniosków wyprowadzonych (...) przez OskarŜyciela publicznego. W ramach niniejszej opinii ocenie poddano (...) wnioski wysnute przez oskarŝyciela pu- 42 J. G u r g u l, Prokurator aktywny, Prawo i śycie z dnia 20 lipca 1996 r.; t e g oŝ, Nadzór prokuratora..., i Prawo 2013, nr 5 i tam powołane źródła. 52
20 O swobodnej ocenie opinii biegłego blicznego na podstawie wyników badań biegłych kryminalistyków. Biegli naukowcy nie pozostawili suchej nitki na prokuratorze, wypowiedzi wcześniejszych biegłych natomiast potraktowali po macoszemu, tzn. ledwie dostrzegając, Ŝe wydali pierwszą, nieprzychylnie postrzeganą opinię. Sąd pozytywnie odniósł się do tej superopinii. Myślącemu te informacje wystarczą. Trochę inne refleksje wywołuje incydent Mariana L., skazanego w 1998 r. z art k.k. za naruszenie zasad ruchu drogowego przez wymuszenie pierwszeństwa przejazdu na motocykliście Mariuszu Z., który z rana powracał Jawą 350 od dziewczyny do rodziców. Ten ostatni doznał uszczerbku na zdrowiu, a jego motocykl został powaŝnie uszkodzony. Dochodzenie w tej sprawie wszczęto po upływie sześciu miesięcy od dnia wypadku. Stanu trzeźwości uczestników (podejrzanego i pokrzywdzonego) zdarzenia nawet nie usiłowano stwierdzić. Oględziny feralnego skrzyŝowania dróg, ciągnika rolniczego, kierowanego przez L., oraz Jawy 350 przeprowadzono po z górą sześciu miesiącach od daty wypadku bez moŝliwości stwierdzenia jakichkolwiek śladów na jezdni i obu pojazdach, które niewątpliwie mogły powstać w związku przyczynowym z daną kolizją, a nie w następstwie późniejszych celowych lub przypadkowych działań. Powołany w postępowaniu przygotowawczym biegły z listy Sądu Okręgowego wydał opinię jednoznacznie wskazującą na zawinienie Mariana L. TenŜe, wyjątkowo ostro, skrytykował ją, gdyŝ dziarskość wypowiedzi eksperta kontrastowała z totalnym ubóstwem śladów związanych z osądzanym zdarzeniem. Nie bez znaczenia dla oceny wartości jego opinii miała zdaniem oskarŝonego równieŝ specyficzna pisownia przedstawionego przezeń dokumentu, w którym szczególne skojarzenia, dotyczące intelektu biegłego, wywoływały neologizmy, na przykład, usytułowany, obrucony, przejŝystość, zurzytej itd. Pod naporem argumentów oskarŝonego Sąd Rejonowy zlecił skontrolowanie stanowiska biegłego z listy Sądu Okręgowego biegłym z Wydziału Transportu Politechniki w Q. Ci nie potrzebowali Ŝadnego uzupełnienia danych choćby w wyniku naoczni w miejscu kolizji. Dwom adiunktom i profesorowi wystarczyło opracowanie specjalnego programu komputerowego, by udzielić stanowczej odpowiedzi na pytania Sądu. W ich ocenie, do wypadku przyczynił się wyłącznie oskarŝony. Z podporządkowanej drogi wjechał na skrzyŝowanie, do którego zbliŝał się pokrzywdzony z zachowaniem obowiązujących zasad, w tym z dozwoloną szybkością (dokładnie!) 59,2 km/h. Tajemnicą owych specjalistów pozostaną przesłanki superopinii, którą oskarŝyciel i Sąd uznali za w pełni obiektywną i odpowiadającą wysokim kryteriom naukowości. Dla prawników nie stanowiło problemu, Ŝe wypowiedź oparta li tylko na odpowiednio skonstruowanym programie komputerowym ma charakter czysto abstrakcyjny. Wartość takiej operacji wszak zaleŝy od jakości/ilości wprowadzonego do komputera wsadu, to jest materialnych, 53
Biegły. Postanowienie o powołaniu biegłego. Ekspertyza / Opinia
Biegły. Postanowienie o powołaniu biegłego. Ekspertyza / Opinia Ekspertyza zespół czynności badawczych wymagających wiadomości specjalnych dlatego wykonywanych przez biegłego na zlecenie organu procesowego
Prasa o dyskusji na temat obserwacji psychiatrycznych 30 lipca odbyła się w siedzibie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka debata na temat potrzeby zmiany przepisów Kodeksu postępowania karnego dotyczących
POSTANOWIENIE. SSN Roman Sądej (przewodniczący) SSN Marian Buliński SSN Józef Dołhy (sprawozdawca) Protokolant Łukasz Biernacki
Sygn. akt III KO 53/16 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 18 stycznia 2017 r. SSN Roman Sądej (przewodniczący) SSN Marian Buliński SSN Józef Dołhy (sprawozdawca) Protokolant Łukasz Biernacki
WYROK Z DNIA 23 LISTOPADA 2010 R. SNO 45/10
WYROK Z DNIA 23 LISTOPADA 2010 R. SNO 45/10 Przewodniczący: sędzia SN Eugeniusz Wildowicz (sprawozdawca). Sędziowie SN: Halina Kiryło, Grzegorz Misiurek. S ą d N a j w y ż s z y S ą d D y s c y p l i n
POSTANOWIENIE. SSN Roman Sądej (przewodniczący) SSN Andrzej Ryński SSN Jacek Sobczak (sprawozdawca)
Sygn. akt III KO 76/14 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 22 stycznia 2015 r. SSN Roman Sądej (przewodniczący) SSN Andrzej Ryński SSN Jacek Sobczak (sprawozdawca) w sprawie S. S. skazanego za