Source: https://issuu.com/wydawnictwojak/docs/zagrozenia_dziel_sztuki
Timestamp: 2017-09-23 15:54:47
Legal References Found: art. 1
 art. 1
 art. 3
 art. 1
 art. 109
 art. 1

Document Content:
Zagrozenia dziel sztuki by Wydawnictwo JAK - issuu
Publikacja Katedry Kryminalistyki i Bezpieczeństwa Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Publikacja dofinansowana przez Uniwersytet Jagielloński Recenzenci prof. dr hab. Józef Wójcikiewicz dr hab. Maciej Trzciński Projekt okładki Paweł Buszewicz
ISBN 978-83-929749-8-7
www.wydawnictwojak.pl Opracowanie redakcyjne Lilianna Rudnik Korekta Aneta Tkaczyk Łamanie Andrzej Choczewski
Spis treści Autorzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 6 Summary . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
WSTĘP. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11 Stanisław Waltoś ZAGROŻENIA DZIEŁ SZTUKI – KONIECZNOŚĆ INNEGO SPOJRZENIA . . . . 15 Ryszard Krawczyk GRANICA BEZPIECZEŃSTWA . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 33 Małgorzata Maluty-Rospond NIEDOSKONAŁOŚCI POLSKIEGO PRAWA KOLEKCJONERSKIEGO . . . . . . 45 Piotr Dobosz GRANICE FALSYFIKATU . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 91 Jerzy Stelmach FAŁSZERSTWA NA POLSKIM RYNKU SZTUKI PO 1989 ROKU – ETIOLOGIA ZJAWISKA . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 99 Wojciech Szafrański ZAUFANIE DO SYGNATUR . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 113 Tadeusz Widła EKSPERTYZA FIZYKOCHEMICZNA DZIEŁ SZTUKI POD KĄTEM WYKRYCIA FAŁSZERSTWA . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125 Dariusz Wilk
Autorzy Prof. dr hab. Stanisław Waltoś – prawnik, specjalista w zakresie postępowania karnego, długoletni dyrektor Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego (Collegium Maius), profesor w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, znawca prawa o muzeach. Prof. dr hab. Jerzy Stelmach – prawnik, filozof, kierownik Katedry Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, kolekcjoner dzieł sztuki, znawca sztuki, znawca problematyki rynku oraz atrybucji dzieł sztuki. Prof. dr hab. Tadeusz Widła – prawnik, kryminalistyk, kierownik Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, ekspert pisma, znawca kryminalistycznych aspektów identyfikacji dzieł sztuki. Dr Piotr Dobosz – prawnik, adiunkt w Katedrze Prawa Administracyjnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Rady Ochrony Zabytków przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego, znawca prawa ochrony zabytków. Dr Wojciech Szafrański – prawnik, adiunkt w Katedrze Prawa Rzymskiego i Historii Prawa Sądowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, znawca zagadnień dotyczących obrotu dziełami sztuki, ekspert instytucji kultury i muzeów. Mgr Ryszard Krawczyk – prawnik, kryminalistyk, wykładowca w Katedrze Kryminalistyki i Bezpieczeństwa Publicznego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmuje się problematyką fałszerstw dzieł sztuki oraz zjawiskiem wandalizmu zabytków. Mgr Dariusz Wilk – chemik, prawnik, doktorant w Katedrze Kryminalistyki i Bezpieczeństwa Publicznego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmuje się tematyką karnoprawnych i kryminalistycznych aspektów identyfikacji dzieł sztuki. Mgr Małgorzata Maluty-Rospond – prawnik, funkcjonariusz Karpackiego Oddziału Straży Granicznej/Placówka Straży Granicznej w Krakowie Balicach. Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Dzieło sztuki bywa źródłem radości, ekscytacji, niepokoju i złości, dumy i próżności i wszelkich innych uczuć, także tych, którymi nikt nie chce się chwalić. Przynosi sławę, gdy wybitne lub na nie moda, popada w zapomnienie, gdy słabe lub przeciętne zaledwie albo gdy nie spotka się z uznaniem. Wywołuje zwątpienie lub depresję u twórcy, gdy jego zdaniem dzieło stało się obiektem krzywdzącej krytyki. Tylko krok wówczas od jego destrukcji. Tak zachował się Władysław Podkowiński, tnąc w kawałki słynny dziś Szał uniesień. Po śmierci autora został szczęśliwie odratowany, dzisiaj jest ozdobą galerii w krakowskich Sukiennicach. Może też stać się przyczyną nieszczęścia, a nawet zbrodni. Podobno Bartolomeo Berrecci, twórca kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu, został zakłuty w 1537 roku na Rynku krakowskim przez zawistnego Włocha. Zawistnego o sukcesy artystyczne. Dzieła sztuki przechodziły zawsze z rąk do rąk. Dziedziczono je, kupowano i sprzedawano. Nieraz rabowano, często z użyciem mieczy, bagnetów i karabinów. Tak wchodzili w ich posiadanie krzyżowcy w 1202 roku, gdy rabowali Bizancjum i zapełniali statki drogocennymi trofeami, Szwedzi w czasie wojny trzydziestoletniej w Niemczech i w Polsce podczas potopu, wojska napoleońskie łupiące nie tylko Włochy, ale i między innymi ziemie polskie, najeźdźcy hitlerowscy grabiący skarby podbitej Europy oraz Sowieci wywożący w 1945 roku do Związku Radzieckiego, co się dało. Dzieje sławnych obrazów, rzeźb, rękopisów niejednokrotnie są tak awanturnicze, pełne tak niespodziewanych obrotów zdarzeń i niespodzianek, że ich opisy przewyższają atrakcyjnością dobrą powieść kryminalną. Historia rabunku Sądu Ostatecznego Hansa Memlinga i jego kręta droga do Gdańska oraz losy powojenne tego obrazu, perypetie wojenne Damy z łasiczką Leonarda da Vinci czy też grabież ołtarza mariackiego Wita Stwosza, a później historia skomplikowanego jego odzyskiwania, są tego najlepszym przykładem. Dziełami sztuki handlowano już w okresie odrodzenia. Z wieku na wiek transakcje przybierają coraz większy rozmach, przysparzając tym samym bogactwa. Od drugiej połowy XX wieku dzieła sztuki są bardziej pewnymi lokatami, o znacznie
większym stopniu rentowności niż wszystkie inne. Stopa zwrotu zainwestowanego kapitału na polskim rynku sztuki może wynosić nawet kilka tysięcy procent (jak w wypadku dzieł Marii Jaremy lub Zdzisława Beksińskiego). A co dopiero mówić o cenach, jakie osiągają dzieła Picassa, Renoira, Modiglianiego, van Gogha i innych. Szacuje się, że globalny rynek sztuki wart jest obecnie trzy biliony dolarów, a roczne obroty na tym rynku przekraczają trzydzieści miliardów dolarów. Popyt na dzieła sztuki sprzyja ich fałszowaniu. Fałszuje się wszystko – obrazy, grafiki, rysunki, meble, przedmioty z zakresu rzemiosła artystycznego, stare instrumenty naukowe, rękopisy, nawet stare książki. Nic lub prawie nic, co oferuje się do sprzedaży na rynku sztuki, nie jest pewne.
*** Mówimy cały czas o dziele sztuki, które nie zawsze jest zabytkiem, choć zawsze jest utworem w rozumieniu art. 1 i 2 prawa autorskiego. Dziełem sztuki jest bowiem ten utwór, który wywołuje przeżycie estetyczne u jego odbiorcy, niezależnie od spełniania innych warunków składających się na definicję utworu, określoną w art. 1 prawa autorskiego. Zabytkiem natomiast, jak stanowi art. 3 ustawy z 2003 roku o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, jest nieruchomość lub rzecz ruchoma, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością, stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową. Każde dzieło sztuki jest zatem utworem podlegającym ochronie z punktu widzenia prawa autorskiego, zabytkiem zaś tylko wtedy, gdy jest zarazem świadectwem minionej epoki lub zdarzenia. Niejeden też zabytek nie może pretendować do miana dzieła sztuki, na przykład maszyna tkacka z XIX wieku, niewykazująca żadnych cech inwencji artystycznej. W znakomitej jednak większości wypadków oba pojęcia w praktyce się pokrywają.
*** W dniu 3 grudnia 2010 roku Katedra Kryminalistyki i Bezpieczeństwa Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego zorganizowała seminarium poświęcone problematyce zagrożeń dzieł sztuki i meandrów ich ochrony. Stało się ono inspiracją dla niniejszej książki, której rozdziały napisali, między innymi, uczestnicy seminarium. Uwaga autorów skupiła się głównie na dziełach powstałych w dziedzinie sztuk plastycznych. Jednakże rozważania odnoszą się i do innych gatunków dzieł sztuki, jak również do ochrony przedmiotów będących obiektami pasji kolekcjonerskich. Autorzy nie ograniczyli się do omówienia zagrożeń czyhających na dzieła sztuki.
Piszą także o bardzo specyficznych uregulowaniach prawnych mających chronić obrót dziełami sztuki oraz poczucie pewności ich posiadaczy, bardzo dużo tu także informacji o środkach kryminalistycznych stosowanych w ramach prewencji i podczas ścigania przestępców. Niniejsza publikacja jest bardzo potrzebna na rynku księgarskim. Z pewnością sięgnie po nią niejeden prawnik, historyk sztuki czy kultury, kolekcjoner, funkcjonariusz Policji, Straży Granicznej, służby celnej i innych organów chroniących porządek publiczny. Z pewnością zainteresuje ona także czytelników poszukujących sensacji. Tej tu nie brakuje. Otwierający książkę tekst o zagrożeniach dzieł sztuki (Ryszard Krawczyk) dobrze wprowadza w istotę problemu. Bez względu na wymyślne systemy alarmowe i zabezpieczające oraz niezależnie od wysokości grożących kar przemyt dzieł sztuki i ich kradzieże są dzisiaj zjawiskiem powszechnym. Autor zwraca uwagę na wcale nie sporadyczne wypadki uszkadzania dóbr kultury, a nawet ich niszczenia, najczęściej wskutek bezmyślności czy braku minimum staranności w opiece nad nimi. Z tematyką tą koresponduje artykuł (Małgorzata Maluty-Rospond) informujący o kłopotach pojawiających się w związku z ochroną granic przed nielegalnym przemytem. Obszerny i bardzo starannie udokumentowany artykuł na temat polskiego prawa kolekcjonerskiego (Piotr Dobosz) – pamiętajmy, że zbiera się głównie dzieła sztuki – wykazuje, że ochrona prawna kolekcji, nie mówiąc już o jej faktycznym zabezpieczaniu przed kradzieżami, w dalszym ciągu wymaga istotnych korektur. Dwie prace dotyczą fenomenu fałszerstw. Pierwsza, bardzo błyskotliwa (Jerzy Stelmach) opisuje sposoby fałszowania dzieł sztuki, kończy się zaś po części sarkastycznymi, ale w większości bardzo praktycznymi radami skierowanymi do nabywców dzieł sztuki. Druga praca (Wojciech Szafrański) rzetelnie omawia przyczyny zjawiska fałszerstwa. Książkę zamykają dwa cenne teksty przedstawiające metody badania autentyczności dzieł sztuki. Z pełnego sensacyjnych informacji artykułu o sygnaturach (Tadeusz Widła) Czytelnik dowie się, w jak niewielkim stopniu wiarygodne są sygnatury na dziełach krążących na rynku, a z artykułu o fizykochemicznej ekspertyzie dzieł sztuki autorstwa Dariusza Wilka, jak obecnie wykrywa się fałszerstwa dzięki badaniom chemików i fizyków. Gorąco polecam lekturę tej książki – fascynującej do ostatniej strony. Stanisław Waltoś
ZAGROŻENIA DZIEŁ SZTUKI – KONIECZNOŚĆ INNEGO SPOJRZENIA Ryszard Krawczyk Uniwersytet Jagielloński
Pierwsza dekada XXI wieku dowiodła słuszności słów profesora Karola Estreichera, który już w latach 70. ubiegłego stulecia prognozował, że parytet złota zostanie zastąpiony parytetem dzieł sztuki. Obecnie dzieła sztuki wszelkich kategorii cieszą się wciąż niesłabnącą popularnością. Coraz częściej lokowane są w nich nie tylko fortuny należące do indywidualnych kolekcjonerów, ale również stanowiące podstawę funkcjonowania wielkich firm, korporacji, a nawet państw. Stąd też utrzymuje się na nie ogromny popyt, a rynek dzieł sztuki odnotowuje rekordowe transakcje za pojedyncze arcydzieła. Dnia 5 maja 2010 roku obraz Picassa sprzedano na aukcji za 106 milionów dolarów, chociaż wstępnie eksperci wycenili jego wartość na 86 milionów. Jest to absolutny rekord wszech czasów. Z popytem wiąże się narastanie tradycyjnych zagrożeń dzieł sztuki, takich jak: kradzieże, przemyt, fałszerstwa oraz wandalizm. Przestępcy umiejętnie dostosowują swój warsztat do zmieniającej się rzeczywistości, co zmusza do nowego spojrzenia na zagadnienie ochrony dzieł sztuki.
1. Kradzieże i przemyt W wypadku kradzieży dzieł sztuki, wobec doskonałej wiedzy ekspertów o zasobach rynku, sprzedaż skradzionego obrazu czy rzeźby jest niemal niemożliwa, a zatem staje się nieopłacalna. Inaczej to wygląda, gdy w grę wchodzi kradzież dokonana przez osobę niezrównoważoną psychicznie lub na zlecenie kolekcjonera fanatyka, który chce mieć dane dzieło tylko dla siebie. Problemem są też przypadki kradzieży okazjonalnych oraz plaga tzw. poszukiwaczy skarbów. Również działania wojenne na terenie Iraku doprowadziły do fali grabieży dzieł sztuki. Najświeższe dokonania
złodziei to na przykład zuchwała kradzież w biały dzień rysunków Pabla Picassa z muzeum jego imienia w Paryżu w 2009 roku. W grudniu tegoż roku w Marsylii skradziono obraz Degasa. W nocy z 19 na 20 maja 2010 roku z paryskiego Muzeum Sztuki Współczesnej skradziono dzieła pięciu mistrzów: Picassa, Matisse’a, Légera, Braque’a i Modiglianiego. Wartość skradzionych obrazów szacuje się na około 500 milionów euro. Kradzież ta to jedna z największych w historii przestępczości przeciwko dobrom kultury. Przykładem kradzieży przez osoby nie do końca zrównoważone psychicznie może być działalność szwajcarskiego kelnera Stéphana Breitweisera, który zresztą za sprawą mediów okrzyknął się Arsènem Lupinem z Alzacji i postanowił udowodnić swoją przewagę nad systemami zabezpieczającymi i organami ścigania. W latach 1995–2001 podróżował on ze swoją dziewczyną Anne-Catherine Kleinklauss po Francji, Szwajcarii i Niemczech, pracując dorywczo w restauracjach i jadłodajniach. Odwiedzali niewielkie muzea i galerie. Breitweisera interesowało głównie malarstwo, ale nie gardził też innymi rodzajami sztuki. Obrazy, które szczególnie przypadły mu do gustu, wycinał z ram nożyczkami, chował pod koszulą i nie niepokojony przez ochronę wychodził z muzeum, kiedy w tym samym czasie Anne-Catherine odwracała uwagę pracowników muzeum. Okradł w podobny sposób 172 muzea i galerie i uzbierał kolekcję liczącą 239 pozycji, wartą łącznie ponad 20 milionów euro. Upodobał sobie głównie mistrzów z XVI i XVII wieku – Breughla Młodszego, Watteau, Teniersa. Skradzione obrazy przechowywał w specjalnie przygotowanym pokoju w domu swojej matki we Francji. Gdy po sześciu latach wpadł w Lucernie w ręce policji, przerażona matka pocięła obrazy mistrzów na kawałeczki i po części wyrzuciła do kubłów ze śmieciami, po części w foliowych workach do przepływającej nieopodal domu rzeki, a jeszcze inną część zniszczyła młynkiem koloidalnym do odpadów zamontowanym w kuchennym zlewie1.
Fot. 1. Stéphane Breitweiser, zdjęcie z procesu (źródło: BBCinternet).
Innym przykładem działań z pogranicza kradzieży i wandalizmu może być zachowanie nastolatka, który w 2003 roku w Cieszynie wyciął z siedemnastowiecznego obrazu zawieszonego w kościele fragment z dolnego prawego rogu przedstawiający Chrystusa na krzyżu. Osiemnastolatek znany był z różnych wybryków. A to wypijał wino mszalne, a to kiedy indziej okradł kościelną skarbonkę. Przeważnie 1
M. Jarkowiec, Sztuka rabunku, „Przekrój” 2010, nr 35, wydanie internetowe.
Zagrożenia dzieł sztuki – konieczność innego spojrzenia
na drugi dzień przychodził do kościoła, przynosił skradzione rzeczy, przepraszał księży i spowiadał się. Podobnie jest w wypadku zwykłych włamywaczy, którzy kradną w czasie włamania dzieła sztuki i niszczą je. Daleko im do Arsène’a Lupina czy nawet do Breitweisera. Nadal zatem dzieła sztuki stanowią smakowity kąsek dla sprawców, od nierozważnych okazjonalnych złodziei po wyspecjalizowanych fachowców i grupy przestępcze. Przy okazji kradzieży widać ułomność zabezpieczeń i ochrony cennych zbiorów. W wielu wypadkach one w ogóle nie istnieją. Dodatkowo problem potęguje fakt zaniedbywania przez właścicieli ubezpieczania kolekcji. W Polsce, na skutek niezrozumiałej polityki agencji ubezpieczeniowych, prywatni kolekcjonerzy są niemal pozbawieni możliwości nabycia dobrej polisy na swoje zbiory. Innym zjawiskiem związanym z kradzieżami są częste sytuacje ujawnienia na rynku dzieł sztuki obiektów, nabywanych legalnie na aukcjach przez kolekcjonerów, które okazują się dziełami zrabowanymi przez nazistów w czasie ostatniej wojny. Aktualnym przykładem jest „odnalezienie” na jednej z aukcji w RFN zaginionego dzieła Gierymskiego zatytułowanego Żydówka z pomarańczami. Niemiecki sąd powstrzymał sprzedaż obrazu, lecz do końca nie wiadomo, jaki będzie jego dalszy los2. Do sposobów kradzieży dzieł sztuki zaliczamy także artnapping, to znaczy kradzież dzieł w celu wymuszenia okupu za ich zwrot. Wiąże się to ze świadomością złodziei braku możliwości sprzedaży skradzionego dzieła na rynku. W tym wypadku modus operandi zapożyczony został wprost od złodziei samochodów. Cenne dzieło zostaje skradzione, a po krótkim czasie do właściciela wpływa oferta zwrotu za odpowiednim wynagrodzeniem. Wtedy okup za dzieło wypłaca ubezpieczyciel, o ile oczywiście zostało ono wcześniej ubezpieczone. Na marginesie warto powiedzieć, że zasadą jest, iż w negocjacjach ze złodziejami nie może brać udziału przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej. Najnowszym przykładem tego typu działania jest wspomniana majowa kradzież pięciu obrazów sławnych mistrzów z Muzeum Sztuki Współczesnej w Paryżu. Dlaczego skradziono dzieła, których legalna sprzedaż na rynku jest niemożliwa? W ocenie specjalistów chodzi tu właśnie o artnapping. Tyle tylko, że tym razem złodzieje się przeliczyli. Obrazy nie były ubezpieczone, a w muzeum od marca nie działał system alarmowy (sic!). Nie wiadomo zatem, jakie będą losy skradzionych dzieł3. Początkowo również sugerowano artnapping przy okazji kradzieży ciężarówki przewożącej kilkadziesiąt obrazów z Niemiec do Hiszpanii, dokonanej na początku grudnia 2010 roku w Madrycie, ale ostatecznie okazało się, że złodziejom chodziło o samochód. Gdy zobaczyli, co jest w środku, porzucili cały łup. Wobec niewielkich szans na sprzedaż skradzionego obrazu czy rzeźby relatywnie maleje przemyt tych obiektów. Nie zmniejsza się jednak przemyt określonych rodzajów dzieł, takich jak ikony – cieszące się na Zachodzie niesłabnącą popularnością ze 2
15 lipca 2011 roku obraz wydano Muzeum Narodowemu w Warszawie. N. Maak, Ego-seum are coming to Europe, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, 24 czerwca 2010 r. 3
względu na ich egzotykę – czy rzemiosło artystyczne, w szczególności mebli i broni. Szacuje się, że rocznie przez Polskę przemycanych może być nawet kilkadziesiąt tysięcy obiektów sztuki cerkiewnej. Statystyki od połowy lat 90. ubiegłego wieku do roku 2005 informowały o przechwytywaniu około półtora tysiąca obiektów rocznie. Dysproporcja ta wynika z faktu, że do statystyk wliczane są wyłącznie sprawy, które znalazły swój finał przed sądem w postępowaniu karno‑skarbowym, gdy znana była osoba sprawcy przemytu. Jednak przeważnie przy próbie przeszukań celnych obiekty takie zostają natychmiast porzucone przez przemytnika. Przejęte wtedy przez celników obiekty przechowuje się w magazynach celnych, gdzie niezabezpieczone niszczeją. Zdarzały się też przypadki celowego niszczenia ikon. Taki wyrok w 2003 roku wydał sędzia Maciej Wilczyński w sądzie w Jarosławiu, mocą którego nakazał spalić w kotłowni sądu 23 dziewiętnastowieczne ikony. Obecnie przemyt wartościowych dzieł sztuki, według oceny Izby Celnej, ograniczono do kilkudziesięciu przypadków rocznie4.
Fot. 2. Budynek Muzeum Ikon w Supraślu*.
4	Dane z seminarium „Zagrożenia dzieł sztuki i meandry ich ochrony”, zorganizowanego przez Katedrę Kryminalistyki i Bezpieczeństwa Publicznego UJ, 3 grudnia 2010 r. *	Wszystkie fotografie, przy których nie ma informacji o źródle, są autorstwa Ryszarda Krawczyka.
GRANICA BEZPIECZEŃSTWA Uwarunkowania prawne a faktyczne możliwości ochrony zabytków przed nielegalnym wywozem poza granice RP Małgorzata Maluty-Rospond Straż Graniczna
Jednym z organów ustawowo zobowiązanych do ochrony zabytków jest Straż Graniczna. Jest to jednolita, umundurowana i uzbrojona formacja stworzona do ochrony granicy państwowej na lądzie i na morzu oraz kontroli ruchu granicznego. Na mocy art. 1 ust. 2 pkt 4 lit. c ustawy o Straży Granicznej1 do jej zadań należy rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców w zakresie właściwym dla Straży Granicznej, a w szczególności przestępstw i wykroczeń pozostających w związku z przekraczaniem granicy państwowej lub przemieszczaniem przez granicę państwową towarów oraz wyrobów akcyzowych podlegających obowiązkowi oznaczania znakami akcyzy, jak również przedmiotów określonych w przepisach o broni i amunicji, o materiałach wybuchowych, o ochronie dóbr kultury, o narodowym zasobie archiwalnym, o przeciwdziałaniu narkomanii oraz o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Najważniejszym aktem prawnym regulującym kwestię wywozu zabytków poza granice RP jest ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami2. Wprowadza ona wiele definicji legalnych wiążących funkcjonariuszy Straży Granicznej. Są to przede wszystkim takie definicje, jak: 1)	zabytek – nieruchomość lub rzecz ruchoma, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo 1	2
Dz. U. z 1990 r. Nr 78, poz. 462 ze zm. Dz. U. Nr 162, poz. 1568 ze zm.
minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową; 2)	zabytek nieruchomy – nieruchomość, jej część lub zespół nieruchomości, o których mowa w pkt 1; 3)	zabytek ruchomy – rzecz ruchoma, jej część lub zespół rzeczy ruchomych, o których mowa w pkt 1; 4)	zabytek archeologiczny – zabytek nieruchomy, będący powierzchniową, podziemną lub podwodną pozostałością egzystencji i działalności człowieka, złożoną z nawarstwień kulturowych i znajdujących się w nich wytworów bądź ich śladów albo zabytek ruchomy, będący tym wytworem. Ochrona zabytków polega na podejmowaniu przez organy administracji publicznej działań mających przede wszystkim na celu: 1)	zapewnienie warunków prawnych, organizacyjnych i finansowych umożliwiających trwałe zachowanie zabytków oraz ich zagospodarowanie i utrzymanie; 2)	zapobieganie zagrożeniom mogącym spowodować uszczerbek dla wartości zabytków; 3)	udaremnianie niszczenia i niewłaściwego korzystania z zabytków; 4)	przeciwdziałanie kradzieży, zaginięciu lub nielegalnemu wywozowi zabytków za granicę. Ogromne znaczenie dla funkcjonariuszy Straży Granicznej mają również wydane na podstawie ustawy rozporządzenia, a w szczególności: rozporządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 18 kwietnia 2011 roku w sprawie wywozu zabytków za granicę3 oraz rozporządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 18 lutego 2011 roku w sprawie wzoru dokumentów oceny wskazującej czas powstania zabytku, wyceny zabytku oraz potwierdzenia wwozu zabytku na terytorium RP4. Dawniej, w latach 1961–1973, wartość danego zabytku w Polsce określała pięciostopniowa klasyfikacja (klasa 0 oraz klasy I–IV). Obecnie podział na klasy nie jest stosowany. Zasadniczo wszystkie zabytki uważa się za równie cenne, chociaż te mające wyjątkową wartość prezydent RP może uznać za pomniki historii, a spośród nich z kolei najbardziej wartościowe mogą ubiegać się o umieszczenie na liście światowego dziedzictwa UNESCO5. Podstawowym przepisem, na podstawie którego odbywa się ściganie nielegalnego wywozu zabytków, jest art. 109 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Przepis stanowi, że kto bez pozwolenia wywozi zabytek za granicę lub po wywiezieniu go za granicę nie sprowadza do kraju w okresie ważności pozwole-
Dz. U. Nr 89, poz. 510. Dz. U. Nr 50, poz. 256. 5	J. Pruszyński, Ochrona zabytków w Polsce. Geneza, organizacja, prawo, Warszawa 1989. 4
nia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. W wypadku, gdy sprawca czynu działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Za wywóz zabytku bez pozwolenia grozi również przepadek przedmiotu, nawet jeśli nie stanowił on własności sprawcy i nawiązka na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami. Kolejnym ważnym faktem mającym niebagatelne znaczenie w kwestii ochrony zabytków przed wywozem była zmiana ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2010 roku. Wprowadziła ona bowiem nową klasyfikację obiektów zabytkowych, obejmującą zarówno wiek, jak i kwotę określającą ich wartość, a także nowe wzory dokumentów przewozowych. W ciągu kilku ostatnich lat możliwość wywozu zabytków poza granice RP ulegała poważnym zmianom. Pierwszą przyczyną było wejście Polski do Układu z Schengen 21 grudnia 2007 roku. Układ ten to porozumienie państw-stron, które znosi kontrolę osób przekraczających granice między państwami członkowskimi układu, a w zamian za to wzmacnia współpracę w zakresie bezpieczeństwa i polityki azylowej. Dotyczy to również współpracy przygranicznej6. Patrole Straży Granicznej mają możliwość prowadzenia kontroli już nie tylko w pasie przygranicznym, ale także na drogach międzynarodowych i dojazdowych do granicy. Strażnicy mogą zatrzymywać każde auto, niezależnie od tego, czy jest na polskich, czy zagranicznych rejestracjach. W tym celu przed wejściem w życie porozumień układu Unia Europejska dofinansowała zakup specjalistycznego sprzętu pozwalającego na efektywne realizowanie ustawowych zadań Straży Granicznej. Nie zmienia to jednak faktu, że zniesienie kontroli na drogowych przejściach granicznych między państwami układu pozwoliło na jeszcze bardziej płynny i tym samym słabo kontrolowany przepływ towarów i usług pomiędzy państwami układu. O ile w wypadku zwykłych towarów jest to jak najbardziej pożądane, o tyle stwarza duże niebezpieczeństwo wywozu za granicę towarów, których wywóz jest zabroniony, w tym także zabytków. Przykładowo, aby ujawnić próbę wywozu zabytkowych monet przez drogowe przejście graniczne z Niemcami, można liczyć na informację wyprzedzającą przekazaną funkcjonariuszom, że taka sytuacja może nastąpić w danym miejscu albo na szczęście podczas rutynowej kontroli. Oczywiście w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych sprawdza się środowiska, które mogą się trudnić przemytem zabytków. Proces uzyskania informacji lub dotarcia do osób mogących mieć dostęp do środowiska przemytników jest niezwykle trudny i czasochłonny, wymaga przede wszystkim współpracy Straży Granicznej, policji, a także specjalistów – konsultantów z dzieciny historii sztuki7. Należy także zaznaczyć, że do mobilnych grup patrolowych wyznaczani są funkcjonariusze z dużym
6	M. Karpowicz, P. Ogrodzki, Międzynarodowa współpraca służb policyjnych, granicznych i celnych w zwalczaniu przestępczości przeciwko zabytkom, Szczytno 2005, s. 173–183. 7	W. Krupiński, Specyfika prowadzenia spraw związanych z nielegalnym wywozem za granicę lub przywozem z zagranicy zabytków – współpraca z innymi służbami w ocenie Straży Granicznej, „Przegląd Policyjny” 2007, nr 3.
doświadczeniem i znakomitą znajomością budowy pojazdów, a w szczególności możliwości zainstalowania skrytek konstrukcyjnych. Wiedza ta pozwala na skuteczniejsze prowadzenie kontroli, a w konsekwencji ujawnienie próby przemytu. Nie zmienia to jednak faktu, że Układ z Schengen pozbawił Straż Graniczną możliwości stosowania niektórych metod pracy. Przede wszystkim obecnie nie ma możliwości prowadzenia szczegółowej kontroli wszystkich pasażerów przekraczających granicę wewnętrzną UE, poza sytuacjami wyjątkowymi, które w świetle założeń Układu z Schengen wymuszają przywrócenie kontroli na granicach wewnętrznych UE. Jednak bez uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa Straż Graniczna nie może podejmować czynności, które mogłyby naruszyć czyjeś prawo do swobodnego przemieszczania się po UE, a w szczególności po strefie Schengen. Znacznie korzystniejsze pod względem faktycznych możliwości ochrony zabytków przed nielegalnym wywozem są lotnicze przejścia graniczne. Niezależnie od tego, czy pasażer udaje się poza strefę Schengen, czy porusza się tylko w jej granicach, jego bagaż, zarówno podręczny, jak i rejestrowany, jest poddawany drobiazgowej kontroli z użyciem specjalistycznego sprzętu. Placówka Straży Granicznej Kraków Balice wykorzystuje najnowocześniejsze, precyzyjne i bezpieczne skanery rentgenowskie firmy Smiths-Heimann GmbH.
Fot. 1. Skaner HI SCAN 6040a Tix (źródło: internetowy folder reklamowy „Smiths detection.de”).
Fot. 2. Stanowisko skanera rtg obsługującego linię bagażu rejestrowanego na lotnisku (źródło: internetowy folder reklamowy „Smiths detection.de”).
NIEDOSKONAŁOŚCI POLSKIEGO PRAWA KOLEKCJONERSKIEGO Piotr Dobosz Uniwersytet Jagielloński
1. Etymologia potocznego rozumienia terminów „kolekcja”, „kolekcjonerstwo”, „kolekcjoner”, „zbieractwo”. Kolekcjonerska geneza wybranych muzeów, galerii i fundacji publicznych. Sposoby systematyzowania kolekcjonerstwa Kolekcjonerstwo jako zjawisko społeczne przyjmuje zazwyczaj charakter prywatno-prawny, ale w ustawowo określonym zakresie także wymiar publicznoprawny. Termin „kolekcjonerstwo” pochodzi od łac. collectio (‘zbieranie’). Natomiast termin „kolekcja” wykazuje konotację nie tylko ze słowem collectio, ale także z collecticius objaśnianym jako ‘razem zebrany’. Kolekcja to stanowiący pewną całość i posiadający wartość kulturową zbiór przedmiotów (rzeczy) zgromadzonych w sposób świadomy przez określony podmiot według z góry przyjętej myśli przewodniej budowania kolekcji, przy czym wartość kulturalna kolekcji jest niezależna od jej wartości finansowej lub jej poszczególnych składników. Kolekcja może stanowić zbiór przedmiotów jedno- lub wielorodzajowych, na przykład dzieł sztuki, militariów, archiwaliów, pamiątek sportowych etc. W takim ujęciu kolekcja przypomina bardziej universitas rerum dis tantum, czyli rzecz zbiorową składającą się z wielu rzeczy pojedynczych (np. w kolekcji militariów: Order Virtuti Militari, pałasz, czołg) i traktowaną jako całość, a wszelkie związane z nią prawa dotyczą jej jako owej całości, niż universitas rerum coherentium, czyli
rzecz złożoną, na którą składa się kilka pojedynczych elementów, połączonych ze sobą w sposób trwały tak, że w istocie tworzą jedną rzecz (współczesnym przykładem może być tutaj samochód). Z punktu widzenia temporalnego w skład kolekcji mogą wchodzić przedmioty: a) wyłącznie historyczne, będące zabytkami; b) wyłącznie historyczne, które nie są zabytkami; c) wyłącznie historyczne obejmujące zarówno zabytki, jak i przedmioty historyczne, które nie stanowią zabytków; d) wyłącznie współczesne; e) mieszane rodzajowo i epokowo: historyczno-współczesne; gromadzone ze względu na ich wartość historyczną, naukową, artystyczną, emocjonalną, społeczną lub ekonomiczną. Słowo „kolekcja” w wielu językach brzmi podobnie, na przykład: ang. collection, fr. collection, collecte, niem. kollektion, sammlung, szwedz. kollektion, samling, fin. kolehti, kokoelma, hiszp. colección, colecta, wł. collezione, raccolta, port. colecção, colecciona, colecta, grupo, ros. коллекция, biał. калекцыя. W języku potocznym na określenie kolekcji używa się także słowa „zbiór”, w języku słowackim to zbierka, w czeskim kolekce, ale też sbírka, souprava, vybírání, w ukraińskim zaś jest to колекція, a także: зібрання, збір, збирання, збори, скупчення, зборище. Ze względu na czynnik świadomego gromadzenia przedmiotów według z góry założonych reguł budowania zbioru jako systemowej całości kolekcjonerstwo jest kwalifikowaną formą zbieractwa osoby fizycznej, prawnej lub jednostki nieposiadającej osobowości prawnej, której nie muszą towarzyszyć naukowe opracowanie całości zbioru lub jego poszczególnych składników ani działania o charakterze konserwatorskim lub renowacyjnym. Kolekcjonerstwo stanowi działania systemowe i stałe lub prowadzone permanentnie ze zróżnicowanym okresowo natężeniem kształtowania zbioru gromadzonych przedmiotów o określonym zakresie merytorycznym, chronologicznym lub topograficznym w celu podmiotowej samorealizacji jednostkowej (indywidualnej) lub/i społecznej dokonywanej przez kreację strukturalno-organizacyjną tworzonych zbiorów i ich formułę popularyzatorską (wystawy, pokazy, informacyjna strona internetowa itp.) lub z wyłączeniem jakiejkolwiek formy społecznego popularyzowania tych zbiorów. Kolekcjonerstwo w takim ujęciu nie stanowi działalności muzealniczej sensu stricto i nie przyjmuje formy zawodowych czynności (nie stanowi zawodu), ale jest prowadzone w formule profesjonalnej lub nieprofesjonalnej, najczęściej amatorskiej, jako tzw. hobby. Definicja legalna zawarta w art. 1 ustawy z dnia 21 listopada 1996 roku o muzeach1 nie posługuje się pojęciem kolekcji, lecz zbioru. W brzmieniu tego przepisu: „Muzeum jest jednostką organizacyjną nienastawioną na osiąganie zysku, której celem jest gromadzenie i trwała ochrona dóbr naturalnego i kulturalnego dziedzictwa ludzkości o charakterze materialnym i niematerialnym, informowanie o wartościach i treściach gromadzonych zbiorów, upowszechnianie podstawowych wartości historii, nauki i kultury polskiej oraz światowej, kształtowanie wrażliwości poznawczej i estetycznej oraz umożliwianie korzystania ze zgromadzonych zbiorów”. 1
Dz. U. z 1997 r. Nr 5, poz. 24 ze zm., dalej jako: u.muz.
ZAUFANIE DO SYGNATUR Tadeusz Widła Uniwersytet Śląski
Sygnatura to źródło pierwszych informacji atrybucyjnych – mówi o pochodzeniu (wytwórcy) danego dzieła. Sygnatury wiąże się z obrazami, ale to uproszczenie, bo sygnowane bywają też: – grafiki (fot. 1), – rzeźby (fot. 2), – a nawet artystycznie ozdabiane armaty (fot. 3).
Fot. 1. Sygnatura Rubensa*.1
Fot. 2. Jedyna znana sygnatura Michała Anioła.
* Wszystkie fotografie są autorstwa Tadeusza Widły.
Fot. 3. Osiemnastowieczna sygnatura Ortegi.
Sygnatura – jak sama nazwa wskazuje – zazwyczaj przybiera postać podpisu, jednak może też mieć postać innego znaku2. W niektórych krajach, na przykład w Niemczech, fałszerstwa sygnatur uznaje się za formę fałszerstwa dokumentu3. Tymczasem sygnatura to znak firmowy (wł. firma – podpis). Nie zawsze też sygnatury nanoszone były osobiście, o czym świadczyć mogą błędy pisarskie w sygnaturach położonych na bezspornie autentycznych obrazach.
Fot. 4. Sygnatura Canaletta naniesiona w warsztacie.
Mówiąc dzisiejszym językiem prawniczym, sygnatury to „znaki towarowe”, jako że są to graficzne oznaczenia umożliwiające odróżnienie produktów wprowadzanych do obrotu przez danego wytwórcę od produktów innego wytwórcy4. Malarzy i rzeźbiarzy, tak jak ebenistów, płatnerzy etc., uznawano bowiem za rzemieślników. 2
Więcej na ten temat zob. H. Widła, T. Widła, Sygnatury Mistrzów Dawnych, (w:) A. Lityński i in. (red.), Państwo, prawo społeczeństwo w dziejach Europy Środkowej, Towarzystwo Słowaków w Polsce, Katowice–Kraków 2009, s. 775 i n. 3	Zob.: H.J. Fürste, Die rechtliche Beurteilung der Kunstwerkfälschung, (w:) P. Bloch (red.), Falschung und Forschung, Museum Folkwang Essen und Staatliche Museen Preusicher Kulturbesitz, Berlin 1976, s. 12 i n.; T. Würtenberger, Criminological and Criminal-Law Problems of the Forging of Paints, Aspects of Art Forgery, The Hague 1962, s. 26 i n.; L.J. Lofkowitz, The Art Fraude Legislation, „The Metropolitan of Art Bulletin”, 1963, vol. XXVI, nr 5. 4	Zob. R. Skubisz, Prawo znaków towarowych, Warszawa 1997, s. 3. Tu przypomnieć należy, że i dziś w języku włoskim nazwa firma służy na oznaczenie zarówno nazwy przedsiębiorstwa, jak i podpisu własnego osoby.
Zagrozenia dziel sztuki
Książka jest publikacją ośmiorga autorów prawników: pracowników naukowych Wydziału Prawa UJ, Uniwersytetu Śląskiego, WSiIZ w Rzeszowie oraz...