Source: http://www.remitent.pl/bank-zgubil-weksel-chce-umorzyc-a-wystaca-staje-okoniem-czy-slusznie/5415
Timestamp: 2017-09-26 03:33:18
Legal References Found: art. 138
 art.
29

art. 296
 art. 3
 art. 4
 art. 4

Document Content:
Bank zgubił weksel, chce umorzyć, a wystawca staje okoniem – czy słusznie?
20 stycznia 2013 by 51 komentarzy
Kolejna historia „z życia wzięta” – te lubię najbardziej :)
Czytelnik brał kredyt hipoteczny w banku BPH. Jako zabezpieczenie do momentu dokonania wpisu do księgi wieczystej bank zażądał wystawienia weksli in blanco, które miały być zwrócone po dokonaniu wpisu.
Przez kilka lat czytelnik domagał się zwrotu weksli, nieskutecznie, aż w końcu bank stwierdził, że weksle zginęły. Wystąpił do sądu z wnioskiem o ich umorzenie.
Wystawca obawia się, że umorzenie weksli nie zabezpieczy w pełni jego interesów. Pisze:
Obawiam się jednak, że takie rozwiązanie nie zabezpiecza moich interesów – zdeponowałem weksle in blanco, jedynie z moimi danymi i podpisem. Miejsce płatności, zgodnie z żądaniem banku, nie było określone. Obawiam się, że ktoś, kto wszedł w posiadanie tych weksli może je w dowolny sposób wypełnić i zjawić się u mnie z żądaniem zapłaty dowolnej sumy. Nie rozumiem, jak bank chce unieważnić te konkretne weksle, skoro nie mają one żadnych identyfikatorów – numerów seryjnych, miejsca płatności i tak dalej.
Odbyła się pierwsza rozprawa, na której nie stawił się przedstawiciel banku. Zeznałem, że nie zgadzam się na takie rozwiązanie (unieważnienie weksli), ponieważ nie zabezpiecza mnie to przed ewentualnymi żądaniami „znalazcy” weksla.
Zastanawiam się, co w tej sprawie zrobić – żądać rozwiązania umowy (oczywiście bez spłaty) czy też zadośćuczynienia ze strony banku. Najgorsze jest to, że nawet takie zadośćuczynienie nie sprawi, że będę się czuł bezpiecznie.
Obawy wystawcy są słuszne, ale czy podejmowane decyzje również?
Nie sposób nie zauważyć, co też bardzo często powtarzam, że źródłem całego nieporozumienia jest wystawienie na rzecz banku weksla gołego.
Podpisanie weksla in blanco gołego to największe cholerstwo, jakie może zdarzyć się wystawcy weksla, i największe świństwo, jakiego może zażądać remitent. Jak na bank, który w swoim logo używa hasła „po prostu fair” jest to sytuacja rzeczywiście paradna.
Każdemu radzę, że jeśli spotyka się z takim żądaniem, aby negocjował warunki, albo odwrócił się na pięcie i poszukał kontrahenta, który wie, co to znaczy weksel.
Wróćmy jednak do naszej sprawy – bank weksle zgubił, przez kilka lat chował głowę w piasek, aż w końcu wystąpił do sądu z wnioskiem o ich umorzenie.
Zachowanie banku w tej sytuacji jest słuszne. Oczywiście umorzenie weksla in blanco gołego ma znaczenie li tylko formalne. Weksel taki, dostając się w niepowołane ręce i będąc wypełnionym, będzie miał sporą szansę na bycie skutecznie wykorzystanym, ponieważ wyrok umarzający weksel in blanco goły zawiera zbyt mało informacji identyfikujących ten dokument, aby można było przypisać go do każdego weksla, który na bazie takiego blankietu powstanie. Jeśli by się to udało, można by powiedzieć o dużym szczęściu w nieszczęściu wystawcy.
Mimo sprzeciwu wystawcy, weksel taki powinien być umorzony, bowiem fakt istnienia takiego weksla, jak też jego zaginięcie, jest bezsporny.
Pozostaje odpowiedzialność banku za ewentualne wykorzystanie weksla przez posiadacza w złej wierze. Tutaj, niestety, nie wygląda to różowo dla wystawcy.
Zobaczmy bowiem, jak może wyglądać taka sytuacja.
Weksle, składające się tylko z podpisu, zostają umorzone. Następnie wobec wystawcy posiadacz weksla w złej wierze wysuwa swoje roszczenia. Wystawca próbuje wówczas się bronić postanowieniem o umorzeniu weksla. Jeśli – dzikim fartem – uda mu się wykazać, że wypełnione weksle to właśnie te weksle umorzone, sprawę ma wygraną, wobec każdego posiadacza weksla. Weksel umorzony jest bowiem nieważny wobec każdego jego późniejszego posiadacza.
Co jeśli jednak nie uda mu się wykazać swoich racji? Czy bank ponosi odpowiedzialność?
Obawiam się, że nie. Bank powie to samo – to nie były te weksle, a skoro nie udało się tego udowodnić w wyniku złożonych przez wystawcę zarzutów do nakazu zapłaty, to nie uda się tego udowodnić w postępowaniu o odszkodowanie wobec banku.
Wracamy zatem do początku: nie wystawiamy weksli in blanco gołych, choćby nie wiem jak bardzo fair, czy jak bardzo fajny był remitent.
W niniejszej sprawie bank zostanie z załatwioną według niego sprawą w postaci umorzenia weksli, a wystawca będzie żył w niepewności do końca życia.
21 stycznia 2013 at 13:38
Jak pokazuje niniejszy przypadek, z wekslami in blanco „gołymi” jeśli już cokolwiek się z nimi dzieje po ich wystawieniu, to zazwyczaj są to tylko problemy dla wystawcy takiego weksla.
Umarzanie weksli in blanco rzeczywiście daje tylko wystawcy złudzenie załatwienia sprawy. A jak wystawca zyska w międzyczasie trochę wiedzy, to już nie ma złudzeń, a tylko same obawy i strach. Bank gdy zgubi weksel in blanco, to nawet się nie przejmie tym faktem. Bo tak jak napisano, jeśli w ogóle powstanie jakaś szkoda z takiego weksla, to bardzo trudno ją udowodnić.
Sytuacja wystawcy tego weksla opisanego w artykule, jest mocno impasowa. Bank chce umorzyć, on się opiera, ale i tak nic mu to nie da. Nie wiadomo co zrobić, żeby było dobrze. Ale tak zawsze jest gdy przysłowiowe „mleko już się rozleje”.
Póki ludzi nie zrozumieją, że weksli on blanco „gołych” nie można wystawiać, to takie historie będą się powtarzać do końca świata.
W tej sytuacji można pewnie uznać, że bank nie wykonał umowy, bo zakładam że zgodnie z umową zwrot weksla miał nastąpić po uzyskaniu ubezpieczenia kredytu, które nastąpiło a weksel zwrócony nie został. Jest więc roszczenie o odszkodowanie z tytułu niewykonania umowy, ale dalej nie ma realnej szkody.
Ogólnie w sytuacjach, w których wręcza się komuś weksel in blanco, to najlepiej taki sam weksel in blanco uzyskać od drugiej strony, po to, żeby zabezpieczyć się przed taką okolicznością jak opisana w artykule. Bo w sumie czemu strony nie miały być takich samych zabezpieczeń? Ale wiadomo, że w relacji z bankiem jest to niemożliwe.
W ogóle trzeba unikać relacji z takimi podmiotami, z którymi niczego nie można negocjować, bo umowa zawsze wtedy jest skonstruowana jednostronnie pod taki podmiot. Niech szukają jeleni dalej, co zreszto im łatwo przychodzi, bo sami im wpadają w łapy :)
21 stycznia 2013 at 13:45
Umarzanie weksli in blanco rzeczywiście daje tylko wystawcy złudzenie załatwienia sprawy.
Czy miałeś na myśli remitenta/posiadacza? :)
21 stycznia 2013 at 13:55
Chodziło mi tu tylko o wystawcę weksla, bo on jest słabszą stroną w tej sprawie i tylko on jest ewentualnie poszkodowany i jego interesy są niepewne. Czyli tylko wystawca może mieć jakieś stany psychiczne w związku z tą sprawą :) A więc te złudzenie, ewentualnie może mieć tylko wystawca, gdy bank umorzy weksel w sądzie.
W tej sprawie zapewne bank wystąpił o umorzenie weksla, dlatego żę o zwrot weksla mocno upominał się wystawca, po to tylko żeby jakoś zbyć uciążliwego petenta. Gdyby nie to, pewnie nie było by sprawy o umorzenie.
21 stycznia 2013 at 14:38
Takie historie zawsze będą, jeśli jednak łapią się na nie przedsiębiorcy, to coś jest jednak „nie tak”. Ten, który ma być bystrzejszy, zwinniejszy, bardziej myślący o swoich interesach i konsekwencjach swoich działań, wpada w dość – kolokwialnie pisząc – głupią pułapkę. Gdzieś musi być błąd, obstawiam, że to braki w edukacji wczesnoszkolnej. Ludzie mają w zwyczaju podpisywać coś bez zrozumienia. I mam wrażenie, że im więcej „opieki państwa”, ochrony, „klauzul niedozwolonych”, tym mniejsza presja podpisującego się do zastanowienia się nad konsekwencjami, a w efekcie jeszcze więcej poszkodowanych.
No właśnie chodzi o tę „opiekę państwa”, które „wyręcza” obywatela z obowiązku myślenia o swoich interesach. To jest strasznie przerażające.
21 stycznia 2013 at 19:54
Bank powinien wystawić na zlecenie tegoż klienta weksel in blanco wraz z deklaracją, że gdyby w przyszłości ów zgubiony weksel się znalazł i posiadacz skutecznie mógł zażądać wyimaginowanej zapłaty, to kredytobiorca miałby prawo uzupełnienia weksla od banku na kwotę, która pokryła by roszczenia znalazcy. Mnie się to wydaje fair. Jeśli bank twierdzi, że umorzenie jest skuteczne albo weksel na pewno nie przedostał się w niepowołane ręce, to nie ma ryzyka, że bank zapłaci…prawda?
21 stycznia 2013 at 19:58
@Grzegorz: Oczywiście weksel in blanco „goły” LOL :)
21 stycznia 2013 at 20:19
Ale tak poważniej, to właściwie po co weksel bankowi zamiast BTE? Żeby go puścić w obieg (albo „zgubić”) czy to jest jakieś obejście zaleceń nadzoru co do stosowania bankowych tytułów egzekucyjnych? Coś mi tu umyka.
21 stycznia 2013 at 20:21
@Marcin: też mnie to zastanawia. Spytałem się kiedyś o to Rafała Skibę i dostałem odpowiedź:
Czyli tak jakby odpowiedzi na nurtujące nas pytanie nie ma :)
21 stycznia 2013 at 22:14
@Lechu: Miło, że o mnie pamiętasz :)
Podejrzewam, że bankowi weksel był potrzebny po to, aby z punktu widzenia obliczania współczynników ryzyka, udzielony kredyt do czasu wpisania hipoteki nie był traktowany jako niezabezpieczony. Samo BTE nie jest traktowane jako zabezpieczenie, a weksel już tak.
Sytuacja karygodna i nie powinna się zdarzyć, ale być może, po dostarczeniu odpisu z KW z wpisaną hipoteką, przed zaginięciem weksel zdołano np. przedziurawić, tylko zapodział się gdzieś przy wysyłce do klienta.
Na marginesie, chciałem także zauważyć, że w czasie kiedy BPH przyjął ten weksel, czyli kilka lat temu, nie używał jeszcze tego hasła. „Po prostu fair” są od niedawna :)
21 stycznia 2013 at 22:44
Samo BTE nie jest traktowane jako zabezpieczenie, a weksel już tak.
Hm… Hm. No brak mi słów :)
22 stycznia 2013 at 11:01
Racja z poręczaniem za wystawcę. Często udziałowcy poręczają za prowadzoną przez siebie spółkę. Wtedy to ma jakiś sens.
29 stycznia 2013 at 13:13
miło mi, że mój problem stał się tematem poważnej dyskusji:)
Zgadzam się z wypowiedziami, według których deponowanie gołego weksla jest nadużyciem ze strony banku. Ale… Dopóki proceder taki nie zostanie prawnie zakazany kredytobiorca w praktyce nie ma wyjścia. Oczywiście zawsze można wziąć kredyt w innym banku. Problem w tym, że takie zabezpieczenie występuje również w innych bankach.
W moim przypadku decyzja o zdeponowaniu weksli była decyzją świadomą a nie efektem niedoczytania umowy. Wyszedłem z założenia (może naiwnego), że bank dopełni swoich zobowiązań i wyda mi czek. W końcu komuś jednak trzeba ufać :).
A teraz kwestia ewentualnego umorzenia weksla. Jak napisano wyżej nie chcę się na to zgodzić. Powody są dwa. Po pierwsze w mojej opinii nie zabezpiecza mnie to przed ewentualnymi roszczeniami ze strony „znalazcy” weksli. Po drugie według mnie takie rozwiązanie stanowi istotną zmianę w podpisanej przeze mnie umowie kredytowej. Zapisano tam wyraźnie, że bank ma weksle oddać (oddać, nie zniszczyć czy unieważnić). Inny sposób wywiązania się banku z jego zobowiązań powinien być ze mną uzgodniony. A jeśli nie dojdziemy do porozumienia, to umowa powinna zostać rozwiązana.
Według mnie bank dopuścił się rażących zaniedbań, które narażają mnie straty materialne. Tak więc na najbliższej rozprawie nie wyrażę zgody na unieważnienie weksli. A potem będę dochodził odszkodowania w oparciu o kodeks cywilny.
29 stycznia 2013 at 13:34
@Tomasz, jeśli Twój kredyt spełnia warunki kredytu konsumenckiego, to może warto rozważyć poniesienie odpowiedzialności przez bank z art. 138c kodeksu wykroczeń, za żądanie weksla bez klauzuli „nie na zlecenie”? :)
29 stycznia 2013 at 13:42
To jest kredyt hipoteczny, dla osoby fizycznej, czyli konsumencki. Sprawdzę ten art.
29 stycznia 2013 at 13:43
@Tomasz, jeśli to sprawa sprzed kilku lat, to wykroczenie w Twojej sprawie już przedawnione, ale co stoi na przeszkodzie, aby sprawdzić, czy bank nadal takich weksli nie żąda :)))
29 stycznia 2013 at 13:50
No tak… szkoda, że mój kredyt się nie przedawnił:)
30 stycznia 2013 at 03:43
Może z wykroczeniowej strony już za późno, ale ciekawe co nadzór na te wyczyny banku
http://www.knf.gov.pl/o_nas/urzad_komisji/dane_teleadresowe/dok.html
PS Swoją drogą to nie podoba mi się w ogóle konstrukcja tego przepisu (art. 138c par. 3) z kodeksu wykroczeń, powinno to być ujęte w sposób ciągły (np. wykroczenie trwa tak długo jak weksel nie został zwrócony), a nie punktowy, od zdarzenia („kto przyjmuje”). Zwłaszcza, że od podmiotów profesjonalnych przyjęto wymagać większej staranności, w tym wypadku – w stosowaniu weksli. Tymczasem w tej sytuacji nie można ukarać grzywną za weksel, który wciąż może być niebezpieczny dla konsumenta-wystawcy.
30 stycznia 2013 at 12:21
„będę dochodził odszkodowania w oparciu o kodeks cywilny”
przy założeniu, że będziesz dochodził tego odszkodowania zanim weksel się „znajdzie”,
jaką szkodę poniosłeś, na czym ona polega? jak tę szkodę wycenisz?
pytam o zasadę, nie o kwotę oczywiście
art. 296 § 1a KK – nie musiałem ponieść szkody, wystarczy że zostałem narażony :)
31 stycznia 2013 at 12:24
do zapuszkowania winnego wystarczy, że zostałeś narażony,
ale pisałeś, że bedziesz się domagać odszkodowania,
więc zainteresowało mnie, mówiąc brutalnie,
jakiej wysokości odszkodowania będziesz się domagać,
skoro „znalazca” jeszcze kwoty w weksel nie wpisał
31 stycznia 2013 at 21:27
Niestety żadna suma nie będzie wystarczająca, aby mnie zabezpieczyć w przypadku, gdy zgłosi się znalazca… Na razie myślę o zerwaniu umowy kredytowej. Zobaczymy po pierwszej rozprawie.
Marek Kucmerka says:
1 lutego 2013 at 01:52
art 296 k.k. – obawiam się, że może się nie udać; pomijając tradycyjną niechęć prokuratur do prowadzenia spraw gospodarczych (nie dot. pionów wyspecjalizowanych, ale one nie zajmują się poszukiwaniem zagiononego weksla), trzeba wziąć pod uwagę trudności we wskazanu osoby fizycznej, która w strukturze banku zajmowała się sprawami majątkowymi lub działanością gospodarczą (a jeśli było to kilka osób – sprawa arcytrudna, by wskazać winnego); z uwagi na zasadę zawinienia i indywidualnej odpowiedzialności ustalenie sprawcy może graniczyć z niemożliwością (zetknąłem się już z podobną sprawą).
Gdyby Ci się to jednak udało, masz otwartą drogę do odpowiedzialności podmiotu zbiorowego.
1 lutego 2013 at 15:53
@ Marek Kucmerka
1 lutego 2013 at 22:06
@Lech & @Tomasz
Jeśli sprawa jest sprzed kilku lat, to kredyt był konsumencki pod warunkiem, że jego wysokość była nie większa niż 80 tys. zł albo równowartości tej kwoty w walucie obcej. Powyżej tej kwoty zgodnie z ustawą z 2001 r. kredyt nie był konsumencki, a zatem nie było ustawowego wymogu opatrzenia weksla klauzulą „nie na zlecenie”.
Obecnie, tj. pod rządami nowej ustawy, kredyt hipoteczny udzielony osobie fizycznej nie jest kredytem konsumenckim w pełnym tego słowa znaczeniu, bez względu na jego kwotę. Jest to osobna kategoria kredytu określona w ustawie o kredycie konsumenckim, do której stosuje się tylko 6 artykułów tej ustawy: http://pieniadzeiprawo.pl/kredyt-hipoteczny-a-ustawa-o-kredycie-konsumenckim/ Artykułu 41 ust. 1 ustawy, który mówi o tym, że weksel wręczony kredytodawcy przez konsumenta powinien zawierać klauzulę „nie na zlecenie” lub inną równoznaczną, w katalogu tych 6 artykułów nie ma. Ergo, przy kredytach hipotecznych nie ma takiego wymogu.
4 lutego 2013 at 08:37
Dałeś mi do myślenia :) Zastanówmy się.
Zgodnie z art. 3 Ustawy o kredycie konsumenckim, Przez umowę o kredyt konsumencki rozumie się umowę o kredyt w wysokości nie większej niż 255.550 zł albo równowartość tej kwoty w walucie innej niż waluta polska, który kredytodawca w zakresie swojej działalności udziela lub daje przyrzeczenie udzielenia konsumentowi..
Nie ulega zatem wątpliwości, że kredyt zabezpieczony hipoteką również jest kredytem konsumenckim.
Nie zmienia tego fakt, że w art. 4 Ustawy wymieniono zamknięty spis artykułów Ustawy, które stosuje się do kredytu zabezpieczonego hipoteką. Stąd wniosek, że kredyt zabezpieczony hipoteką może być kredytem konsumenckim, mimo że stosuje się do niego tylko niektóre przepisy Ustawy.
Jednym z tych przepisów, których się nie stosuje, jest wymóg umieszczania na wekslu klauzuli „nie na zlecenie”.
Ale jak to się ma do kodeksu wykroczeń?
Popolemizujmy:)
Przepis kodeksu wykroczeń brzmi tak: Kto przyjmuje od konsumenta weksel lub czek niezawierający klauzuli nie na zlecenie w celu spełnienia lub zabezpieczenia świadczenia wynikającego z umowy o kredyt konsumencki, podlega karze grzywny.
Nie ma tam klauzuli „kto przyjmuje wbrew przepisom Ustawy” czy podobnie.
Karalne jest przyjęcie weksla bez klauzuli na zlecenie w każdym przypadku kredytu konsumenckiego.
Skoro zatem kredyt zabezpieczony hipoteką też może być kredytem konsumenckim, to obowiązuje go również zakaz przyjmowania weksla bez tej klauzuli – zgodnie z kodeksem wykroczeń.
Aby obalić argument, który się na pewno pojawi, że „Ustawa wyłącza obowiązek użycia tej klauzuli w przypadku kredytu zabezpieczonego hipoteką” proponuję przeprowadzenie następującego eksperymentu myślowego:
– załóżmy, że w Ustawie w ogóle nie ma przepisu nakazującego używanie klauzuli „nie na zlecenie”. Ale istnieje karalność wyłącznie z kodeksu wykroczeń. Zatem do wystąpienia karalności nie potrzebujemy współistnienia przepisu z kodeksu wykroczeń oraz przepisu z Ustawy. Samo określenie wykroczenia jest wystarczająco jasne.
Z czego można wyciągnąć wniosek: kodeks wykroczeń zabrania przyjmowania weksla bez klauzuli „nie na zlecenie” w każdym przypadku kredytu konsumenckiego, również tego zabezpieczonego hipoteką.
5 lutego 2013 at 00:49
Abstrahując od przypadku Pana Tomasza, gdyż jego kredyt był zawarty pod reżimem poprzedniej ustawy o kredycie konsumencim.
Nie masz racji Lechu. Kredyt hipoteczny nie jest kredytem konsumenckim w pełnym tego słowa znaczeniu. Gdyby nim był to by go ustawodawca do art. 4 ust. 2 ustawy nie „przerzucał” i odrębnej kategorii nie wyodrębniał tylko kazał stosować wszystkie przepisy ustawy o kredycie konsumenckim ze wszystkimi konsekwencjami. Ponadto przepisy enumeratywnie wskazane w pkt 1) tego artykułu stosuje się nieależnie od kwoty kredytu hipotecznego, a więc także dla tych kredytów, które opiewają na wyższe sumy niż 255 550 zł.
Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki, którą nasza ustawa implementuje w artykule 2 ust. 2 lit a stanowi, że nie stosuje się jej do umów o kredyt, który zabezpieczony jest hipoteką lub innym porównywalnym zabezpieczeniem na nieruchomości powszechnie stosowanym w państwie członkowskim lub który zabezpieczony jest prawem związanym z nieruchomością. Te niektóre przepisy, którym umowa konsumenta zabezpieczona hipoteką podlega, to przepisy, które nie wdrażaja tej dyrektywy. Zachęcam do lektury uzasadnienia ustawy :)
5 lutego 2013 at 08:27
@Rafał, dzięki za wyjaśnienie :)
Ale mam jeszcze jedną wątpliwość – czy kredyt hipoteczny, który do czasu dokonania wpisu do hipoteki jest zabezpieczony wekslem, może być kredytem konsumenckim takim jak kredyt niezabezpieczony hipoteką?
5 lutego 2013 at 19:58
Moim zdaniem nie, ponieważ brak hipoteki jest tymczasowy, a zgodnie z umową kredytu ma być ona zabezpieczeniem docelowym, czyli kredyt od początku przewidziany jest jako hipoteczny.
Nie zmienia to faktu, że klauzulę „nie na zlecenie” w związku ze złożonym wekslem można z bankiem negocjować.
@Rafał: zatem można obejść Ustawę, ustalając na przykład, że 5-letni kredyt zostanie zabezpieczony hipoteką w czwartym, czy dowolnym innym roku trwania umowy? :)
5 lutego 2013 at 22:39
Docelowo hipoteka więc wciąż kredyt hipoteczny. Poza tym nie bardzo widzę „zysk” z obchodzenia ustawy w tym kierunku dla banku, gdyż kredyt konsumencki to więcej obowiązków i obostrzeń. W drugą stronę to co innego :)
5 lutego 2013 at 22:42
@Rafał: skoro kredyt konsumencki to więcej obowiązków i obostrzeń, to czemu nie widzisz „zysków” w obejściu dla banku, aby kredyt „niehipoteczny” uznać za hipoteczny? Zresztą nie mówimy tylko o banku, ale o każdym przedsiębiorcy-pożyczkodawcy.
5 lutego 2013 at 23:15
Przepraszam Lechu, źle odczytałem Twoje intencje, kładę to na karb mojego zmęczenia. Myślałem, że argumentujesz prokonsumencko, jak wyżej w komentarzach i do czasu wpisania hipoteki chcesz zrobić z hipotecznego konsumencki z wszystkimi jego rygorami.
5 lutego 2013 at 23:17
@Rafał: właśnie odwrotnie, zgodne z maksymą „tu jest Polska, tu się kombinuje” próbuję zrobić z kredytu konsumenckiego – niekonsumencki ;)
5 lutego 2013 at 23:22
21 lutego 2013 at 16:07
To Bankowi winno zależeć na wypełnieniu weksla przy jego wręczaniu. Treści zgubionego weksla in blanco nie można odtworzyć zeznanianiami świadków. Bank chował głowę w piasek bo umorzenie weksla definitywnie pozbawia go tego zabezpieczenia – co będzie gdy się weksle znajdzie i po ponownym wyliczeniu Bank ustali, że istnieje niedopłata. Pozdrawiam
@Krzysztof: jak się weksel znajdzie, to bank z rozbrajającą szczerością i tupetem stwierdzi, że umorzeniu uległ inny weksel :)
22 lutego 2013 at 12:33
Rozprawa sądowa w poniedziałek:)
@Tomasz: czekamy w poniedziałek na meldunek :)
27 lutego 2013 at 15:46
Sąd zapomniał powiadomić bank o rozprawie…
Ciąg dalszy w maju:)
@Tomasz: Kiedyś rozmawiałem z pewnym Szwedem, który stwierdził humorystycznie, że w Szwecji dlatego tak długo się czeka na różnego rodzaju usługi lekarskie, ponieważ średnia życia Szweda jest dość wysoka (w domyśle: może sobie poczekać). Widać, że nasz system sądownictwa garściami czerpie z myśli skandynawskiej służby zdrowia :)
20 maja 2013 at 11:12
Odbyła się trzecia rozprawa. Przedstawiciel banku się nie stawił.
Sąd odrzucił wniosek banku o unieważnienie weksla. Argumenty: brak możliwości identyfikacji konkretnego weksla. Weksel in blanco, bez określonego miejsca płatności.
Czekam na uprawomocnienie, potem będę myślał co dalej:)
@Tomasz, ŁAŁ, jestem pod wrażeniem orzeczenia. Nie chciałbym robić roboty sędziemu, ale przeczytanie uzasadnienia może być ciekawe. Oczywiście zgadzam się – umarzanie weksli in blanco gołych byłoby tylko sztuką dla sztuki, ale nieskuteczną z punktu widzenia celu umarzania weksla. BRAWO!
21 października 2013 at 23:12
Wygląda na to że jestem w podobnej sytuacji. W Grudniu 2007 roku brałem kredyt hipoteczny w banku Pekao SA i aby było to możliwe musiałem podpisać dwa weksle in blanco:
1. Zabezpieczenie na okres przejściowy – do czasu uprawomocnienia się wpisu w księdze wieczystej hipoteki.
2. Zabezpieczenie do czasu spłaty kwoty brakującego wkładu własnego w wysokości 56000 PLN.
Oba warunki dawno już zostaly spełnione a ja do dnia dzisiejszego weksli nie otrzymałem. Gdy sie o nie upominałem w ubiegłym roku to pracownice banku mnie zwodziły, że idzie to alfabetycznie według nazwiska kredytobiorcy i dalej była cisza, aż do tego miesiąca gdy się zacząłęm upominać bardziej agresywnie. Teraz okazuje sie ze tych weksli nigdzie nie ma, a pracownik banku twierdzi ze najprawdopodobniej zostały one komisyjnie zniszczone i chce mi wystawić na to zaświadczenie. Moja umowa wekslowa mowi wyraznie ze weksle zostaną mi zwrócone. Niekompetencja tego banku sięga zenitu. Co ja mam teraz zrobic? Kierowac sprawę do sądu?
22 października 2013 at 04:27
@Grzegorz – czy kierować sprawę do sądu? Obawiam się, że to nic nie da. Sytuacja jak z szatni z „Misia” – „nie mamy pańskiego weksla i co nam PAN teraz zrobi?” W praktyce nic im nie zrobisz, tylko co najwyżej jeśli w przyszlosci zgłosi się do Ciebie po zapłatę posiadacz takiego weksla, będący w dobrej wierze, to będziesz musiał zapłacić i stosownego odszkodowania dochodzić od banku…
30 listopada 2013 at 06:09
Złożyłem do banku pisemna reklamacje w której domagałem się zwrotu podpisanych weksli tak jak doradził mi to kolega – pracownik innego banku, jednocześnie opisałem sprawę panu Maciejowi Smacik i teraz czekam na ciąg dalszy.
Na chwile obecna dostałem pisemna odpowiedz na moja reklamacje, mówiącą ze bank wystąpi do sadu z wnioskiem o umorzenie weksli – zobaczymy co z tego wyniknie.
Co mnie najbardziej zastanawia to jednak to ze bank posiada cala dokumentacje i wszystkie podpisane przeze mnie dokumenty do tego kredytu – ba bank nawet posiada kserokopie tych niby to zgubionych weksli ale orginalow jak twierdzi już nie posiada. Wiec jak to jest ze dwie kartki formatu A4 gdzieś sobie zaginęły. Moim zdaniem te weksle nie zaginęły a mogły zostać przez bank bezprawnie wykorzystane tylko do czego? Jakieś pomysły?? Tak swoja droga to ciekaw jestem czy tylko moje weksle z tego okresu zaginęły czy może inni kredytobiorcy tez są w takiej sytuacji tylko jeszcze o tym nie wiedza…
Następny krok to będzie złożenie zawiadomienia do KNF o rażącym naruszeniu interesów klienta przez bank, bo nie po to są sejfy aby takie „strategiczne” dokumenty gdzieś sobie ginęły!
30 listopada 2013 at 06:13
Grzegorzu, myślę że bank (jako bank) nie „zgubił” weksli celowo. Obawiam się jednak, że umorzenie weksli in blanco (składających się tylko z podpisu) niewiele da, choć jest formalnie poprawne. Jak ktoś te weksle „znalazł”, to przecież nie wypełni „na bank”, tylko „na siebie”. Ale życzę powodzenia i szczęścia i czekam na dalsze informacje, jeśli będą :)
30 listopada 2013 at 06:21
Nie wiem czy będzie miało to dla mnie jakieś pozytywne znaczenie/skutki ale te weksle były opatrzone dawnym logiem banku czyli żubrem, ja tez posiadam ich kopie potwierdzona pieczątką i podpisem pracownika banku. Zobaczymy.
Będę informował na bieżąco o progresie bądź regresie mojej „batalii”.
30 listopada 2013 at 09:32
No to się nie dziwię, że weksle zginęły. Jak pracownik banku podpisał się na kserokopii weksla to de facto wystawił kolejny. Przynajmniej tak można próbować argumentować jakby Ci się coś stało i chciałbyś powetować swoje straty.
Mógłbyś zeskanować swoją kopie //bez swoich danych osobowych i wrzucić na forum abyśmy mieli pogląd na sprawę?
10 stycznia 2014 at 22:16
Jestem w tej samej sytuacji co Ty. Ten sam bank PEKAO S.A., ale tylko jeden weksel.
Dopiero zaczynam batalię z bankiem o zwrot weksla po spłacie brakującego wkładu własnego. Bank twierdzi, że weksel zaginął.
Jak twoja sprawa?
11 stycznia 2014 at 11:01
W mojej sprawie byłem ostatnio w banku zapytać i się dowiedziałem, że bank już złozył do sądu papiery o umorzenie tych weksli i niedługo ma tam stawić się pracownik banku na przesłuchaniu, i wtedy ruszy cała procedura umożenia tych weksli. Zobaczymy co z tego wyniknie ostatecznie – ostatnio natknąłem się na „ciekawy artykół” o wekslach in blanco:
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131205/POWIAT0114/131209309