Source: http://obywatelskithinktank.org/?p=3027
Timestamp: 2019-12-15 18:32:32
Legal References Found: art. 144
 art. 14
 art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 6

Document Content:
Nieuzasadniona skala podwyżki opłat za wywóz śmieci w Lesznowoli? Część 3 Argumenty radnych. – Obywatelski Think Tank
utworzone przez Jacek Barcikowski | Sie 4, 2019 | Publicystyka Gmina Lesznowola | 0 komentarzy
Im bardziej dogłębnie analizuje się okoliczności radykalnej, 3-krotnej podwyżki opłat dla mieszkańców za wywóz śmieci, tym więcej pojawia się wątpliwości co do jej zasadności, a już na pewno co do rzetelności argumentów przedstawianych przez urzędników gminy czy radnych, które mają ją usprawiedliwiać. Czy byłoby ich mniej, gdyby np. cały przetarg był przeprowadzony w pełni przejrzyście?
Czy postępowanie, w wyniku którego te ceny wzrosły, w ogóle musiało się odbyć? Czy radni, którzy teraz tłumaczą konieczność radykalnych podwyżek opłat dla mieszkańców znają faktycznie przepisy prawa, do których się odwołują? Czy świadomie wprowadzają w błąd mieszkańców poprzez głoszenie półprawd czy nie potwierdzonych niczym tez? A może bezkrytycznie uwierzyli w to, co im przekazał ktoś inny? I dlaczego z uporem nie chcą odpowiadać na zadawane im przez mieszkańców merytoryczne pytania?
Radni w dużej mierze powtarzają „jota w jotę” to co napisali na ten temat urzędnicy – a do tego odniosłem się w poprzedniej części tego artykułu. Mam tu na myśli argumenty, że podwyżka wynikała z konieczności zbilansowania dochodów i kosztów odbioru śmieci, oraz, że jej skala jest spowodowana głównie (wyłącznie?) czynnikami zewnętrznymi w postaci zmiany wysokości tzw. opłaty marszałkowskiej czy innych kosztów ponoszonych przez operatorów RIPOK za korzystanie ze środowiska.
Radni wprowadzają przy tym taką narrację, że z powodu tych właśnie zmian w prawie, konieczne było w tym roku zorganizowanie nowego przetargu na wywóz śmieci. I że można było przeznaczyć na jego przygotowanie i przeprowadzenie jedynie 3 miesiące. Nie wspominają jednak o tym, że przepisy o zmianach stawek będące według nich podstawą podwyżek uchwalone zostały nie teraz, a już ponad dwa lata temu!
Co z tego wynika? Po pierwsze było mnóstwo czasu by przygotować się do uwzględnienia tego faktu w podejmowanych działaniach. Po drugie to, że gdyby je uwzględniono w przetargu przeprowadzonym w końcu 2017 roku (a były już wtedy znane), to ostatni przetarg w ogóle nie byłby potrzebny! Wystarczyło wtedy wprowadzić do Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ), a co za tym idzie do umowy zawartej z PUK Piaseczno, tzw. zapisy waloryzacyjne na podstawie art. 144 ust. 1 pkt 1 ustawy o zamówieniach publicznych. Gdyby tak zrobiono, można by było teraz zwiększyć wynagrodzenie dla PUK Piaseczno, ale wyłącznie o kwotę, która jednoznacznie wynika z ustawowych podwyżek dotyczących opłat środowiskowych. Przypominam, że te znacznie zwiększone opłaty marszałkowskie są rzędu kilku procent łącznych kosztów wywozu śmieci zaproponowanych aktualnie przez Jarper (wyliczenie na podstawie publicznie udostępnionych przez gminę danych w poprzedniej części artykułu).
Mimo, że tego nie zrobiono, umowa z PUK mogła być zmieniona aneksem na podstawie umieszczonych w niej zapisów, na przykład art. 14 ust.1 pkt 3 umowy z PUK , który przewiduje możliwość odstąpienia od realizacji części zlecenia, na przykład w postaci usług świadczonych przez Regionalne Instalacje Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) – oczywiście jeśli prawdziwe są argumenty, że tak ogromna podwyżka opłat dla mieszkańców spowodowana jest jakimiś nieprzewidywalnymi na etapie poprzedniego przetargu podwyżkami cen w tych przedsiębiorstwach.
Po takim wypowiedzeniu można było zorganizować w tym roku przetarg jedynie na zagospodarowanie odpadów w RIPOK, tym bardziej, że już jesienią 2018 roku planowano w zmianach przepisów ustanowienie obowiązku prowadzenia przez wójta, burmistrza lub prezydenta postępowania w sprawie udzielenia zamówienia publicznego (i obowiązku udzielenia zamówienia publicznego) na zagospodarowanie odpadów komunalnych oddzielnie od postępowania w sprawie udzielenia zamówienia publicznego (i od udzielenia zamówienia publicznego) na odbieranie odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości” (Opinia z dnia 26.10.2018 o projekcie ustawy o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw Rada Legislacyjna przy Prezesie Rady Ministrów).
Ostatecznie możliwość taka wynika z art. 6d. pkt 1. ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (UPCG), w którym czytamy: Wójt, burmistrz lub prezydent miasta jest obowiązany zorganizować przetarg na odbieranie odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, o których mowa w art. 6c, albo przetarg na odbieranie i zagospodarowanie tych odpadów”.
O merytorycznej zasadności takiego rozdzielenia z korzyścią dla mieszkańców pisałem w części 1 tego mini cyklu artykułów.
W tym miejscu warto też odnieść się do stwierdzenia jednej z radnych, że przetarg mógłby być może przeprowadzony pewnie lepiej, ale na jego przygotowanie i przeprowadzenie było jedynie 3 miesiące. Z przedstawionych powyżej faktów i obowiązującego prawa wynika jednak, że gmina miała na to (o ile był on w ogóle konieczny) nie 3 miesiące a niemal nieograniczoną ilość czasu. Na okres do rozstrzygnięcia takiego przetargu mogłaby być bowiem zawarta umowa z tzw. „wolnej ręki”. Zresztą po odwołaniu się PUK Piaseczno od wyników przetargu, umowa tego typu została zawarta z Jarper. Podstawą jej podpisania jest przepis art. 6f. 2.UCPG: W celu zapewnienia odbierania odpadów komunalnych z terenu gminy, do czasu rozstrzygnięcia przetargu, gmina zapewnia te usługi w trybie zamówienia z wolnej ręki zgodnie z ustawą z dnia 29 stycznia 2004 r. – Prawo zamówień publicznych.
Należy tu także zauważyć, iż z informacji od Pani Pajewskiej (powielanej w argumentacji radnych) wynika, że jakiś aneks do umowy z PUK Piaseczno został podpisany. Wiemy tylko, że zmieniał on wynagrodzenie PUK Piaseczno z kwoty 486 395 zł brutto do 700 000 zł brutto. Tajemnicą pozostają niestety szczegóły tego aneksu – jego treść nie została ujawniona mieszkańcom, choćby w odpowiedzi na mój wniosek o jej udostępnienie. Nie znamy więc powodów, dla których aneks ten skrócił jednocześnie okres obowiązywania umowy, co naraziło mieszkańców na konieczność dodatkowego pokrycia ok. 8,2 miliona kosztów (różnica pomiędzy ofertą Jarpera a kosztami z zawartego aneksu z PUK Piaseczno). Oczywiście jeśli umowa z Jarperem zostanie ostatecznie podpisana.
Jakie jeszcze inne tezy stawiają radni odnosząc się do tych astronomicznych podwyżek? Oto te, z którymi się spotkałem:
1. Problemem jest także nieprawidłowo prowadzona segregacja lub jej brak. W wielu gospodarstwach domowych odpady nie są segregowane lub segregowane są w niewłaściwy sposób, co znacznie zwiększa ilość odpadów zmieszanych trafiających do RIPOK.
Trudno się nie zgodzić z tak ogólną tezą. Nasuwa się tu jednak pytanie o to, co gmina zrobiła, aby więcej śmieci było segregowanych? Jakie podjęła wraz z radnymi działania, aby poprawić udział odpadów zebranych selektywnie? W założeniach do poprzedniego przetargu udział ten wynosił 18,4%, przy ostatnim 17,1%, a więc faktyczne jest gorzej. Czy jednak ta w sumie niewielka zmiana może usprawiedliwiać nowe opłaty ok. 3-razy wyższe niż poprzednio?
2. Kolejnym czynnikiem jest ciągły wzrost konsumpcji, a co za tym idzie wzrost ilości powstających odpadów. Wszystkie te czynniki powodują, iż rosną ceny w firmach, które zajmują się odbieraniem i przetwarzaniem odpadów komunalnych.
W tym dość oczywistym stwierdzeniu nie ma odniesienia do kwestii podstawowej – w jakim stopniu ten wzrost wpływa na zwiększenie kosztów? Czy można nim tłumaczyć wzrost o 0,1%, czy o 10%, czy w skali, w jakiej nastąpiły podwyżki, tj. 300 %? Przyjrzyjmy się więc szczegółowemu opisowi zamówienia z ostatniego przetargu i poprzedniego, z końca 2017 roku. W tym ostatnim zaplanowano np. odbiór 9 515 ton odpadów zmieszanych, a w poprzednim 8000 ton. Zaplanowanych odpadów do odebrania (w założeniach) jest faktycznie więcej, ale jedynie o 19 % – trudno więc tym tłumaczyć 3-krotnie wyższe opłaty.
Wśród argumentów radnych można było też spotkać próby odpowiedzi na pytanie, dlaczego płacimy za śmieci w zależności od ilości zużytej wody? Oto one:
Naszą gminę zamieszkuje około 30% osób niezameldowanych. Jest to kłopot nie tylko w przypadku prowadzenia inwestycji, gdyż pociąga to za sobą stratę minimum 10 mln rocznie, które nie wpływa do kasy gminy z naszych podatków, ale także przy rozliczaniu śmieci.
Teza o tym, że gminę zamieszkuje około 30 % osób niezameldowanych pojawia się w ustach radnych od lat. Tylko na czym jest ona oparta? Dlaczego osoby ją głoszące nie przedstawią jakichś dokumentów, które są jej podstawą? Na razie padają tylko słowa. Poza tym, to, czy ktoś jest zameldowany w gminie czy nie, ma przecież żadnego znaczenia ani przy ustalaniu stawek za wywóz śmieci, ani przy okazji płacenia podatku od nieruchomości! W obu tych przypadkach znaczenie ma jedynie ilość zamieszkałych w Lesznowoli osób, z meldunkiem lub bez. Oczywiście pojawia się tu pytanie, ile osób deklaruje, że nie mieszka w Lesznowoli? I czy rzeczywiście 30% z nas jest oszustami? Czy radni powinni rzucać „lekką ręką” tego rodzaju oskarżenia? I przy tym nie przedstawiać podjętych działań, które miałyby ten stan wyeliminować?
Całkowity koszt wywozu odpadów musielibyśmy rozliczyć na osoby zadeklarowane. W naszych miejscowościach mamy bardzo dużo nieruchomości pod wynajem. W domach tych często nie jest nikt zameldowany lub jedna osoba, a zamieszkuje czasami osób kilkanaście. Myślę, że jednak nie wszyscy właściciele dopełnialiby obowiązku deklarowania wszystkich osób zamieszkujących daną nieruchomość, również z powodu częstych zmian.
Jakie jednak znaczenie ma to, że w Lesznowoli jest mniej czy więcej nieruchomości przeznaczonych pod wynajem? I co wynika z faktu braku meldunku, który przy kalkulacji stawek nie ma żadnego znaczenia? Oczywiście możliwa jest sytuacja, gdy ktoś będzie oszukiwał przy deklaracji ilości zamieszkałych w danej nieruchomości osób. Taka sama jednak możliwość występuje z zaniżaniem deklaracji zużytej wody. Przecież opłaty nie są tu ustalane od jej faktycznego jej zużycia (zmierzonego np. przez LPK), a na podstawie składanych deklaracji.
Poza tym z problemem zaniżania ilości zamieszkałych w danej nieruchomości osób, bądź w ogóle „udawania”, że jest nie jest ona zamieszkała, można sobie poradzić w oparciu o obowiązujące przepisy. W art. 6c. pkt 2 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach czytamy, że: „ Rada gminy może, w drodze uchwały stanowiącej akt prawa miejscowego, postanowić o odbieraniu odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy, a powstają odpady komunalne”, a w art. 6o, iż: „W razie niezłożenia deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi albo uzasadnionych wątpliwości co do danych zawartych w deklaracji wójt, burmistrz lub prezydent miasta określa, w drodze decyzji, wysokość opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, biorąc pod uwagę uzasadnione szacunki, w tym średnią ilość odpadów komunalnych powstających na nieruchomościach o podobnym charakterze”.
Odniosłem się krótko w tym mini cyklu artykułów do tego, co mówią mieszkańcom Lesznowoli radni i urzędnicy Gminy Lesznowola. Czego jednak nie mówią? Czy to ukrywają czy sami nie wiedzą? Otóż nie ujawniają ile konkretnie kosztowały do tej pory i mają kosztować w przyszłości różne składowe całościowych usług wywozu śmieci z terenu Lesznowoli i kalkulacji tych kwot. Ila mamy zapłacić za te usługi w poszczególnych rejonach gminy (sołectwach czy ich grupach)? Ile mamy zapłacić za odbiór śmieci, a ile za ich składowanie i przetwarzanie? Ile za odbiór odpadów segregowanych, a ile za zmieszanych? Ile za odbiór gabarytów, odpadów zielonych (BIO)? Za jaką cenę mogłyby świadczyć te usługi mniejsze firmy a ile za pośrednictwo bierze np. Jarper (zatrudniając je jako podwykonawców). Takich pytań pozostających bez odpowiedzi jest oczywiście więcej.
Wnioski podsumowujące:
W mini cyklu, który kończy się niniejszym artykułem starałem się przedstawić Państwu cały szereg faktów, na podstawie których można wyrazić opinię, że urzędnicy gminy i jej radni nie podjęli wielu działań, które mogły znacznie ograniczyć skalę podwyżek opłat dla mieszkańców, o których tu mówimy. Wzrost opłat był niewątpliwie konieczny, ale urzędnicy i radni nie uzasadnili w rzeczowy sposób, aż tak wielkiej jego skali. Każda z osób, która zapoznała się z tym co napisałem, niech samodzielnie oceni, jakie były przyczyny takiego stanu rzeczy – brak wystarczającej woli zadbania o interesy mieszkańców, brak kompetencji czy jeszcze coś gorszego.
Wszelkie moje opinie i tezy przedstawiane w tych tekstach oparłem na dostępnych mi dokumentach. Mogły być one pełniejsze, gdybym otrzymał z gminy choćby częściową odpowiedź na mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej, związanych z poruszaną tu problematyką, a także gdyby radni zdecydowali się odpowiedzieć merytorycznie na zadawane im w tym względzie pytania. Oczywiście gdy w przyszłości otrzymam jakieś informacje, które dowiodą, że moje opinie i przedstawione dane są niepełne, czy nawet błędne, niezwłocznie je skoryguję.
Radni powinni zweryfikować swoje postawy i zamiast bezrefleksyjnie powtarzać to co słyszą od urzędników gminy. Czyż nie jest ich obowiązkiem korzystać ze zbiorowej mądrości i kompetencji mieszkańców i to na bazie współpracy z nimi formułować swoje opinie i podejmować decyzje i działania? Przecież to ich interesy powinni reprezentować, a nie np. Wójta Gminy!
Historia przeprowadzania przetargów dotyczących odbioru i zagospodarowania odpadów jasno też pokazuje, że urzędnicy nie chcą lub nie potrafią zarządzać ryzykiem, w tym prawnym. Prawnicy gminy, zamiast poświęcać swój czas na występowanie przeciwko mieszkańcom (np. w procesie o zniesławienie), winni śledzić to co się dzieje w sejmowej legislacji i pomagać urzędnikom przygotowywać się na planowane w tym zakresie zmiany.
Urzędnicy i radni powinni zamiast wprowadzać w błąd mieszkańców poprzez głoszenie różnego rodzaju półprawd, nierzetelnych czy niepełnych informacji, konsultować z nimi swoje decyzje i rzetelnie przekonywać ich do swoich racji. O takich na przykład generalnych i ważnych dla mieszkańców kwestiach jak sposób ustalania opłat za wywóz śmieci (od deklarowanej ilości zamieszkałych w danej nieruchomości osób, czy od deklarowanej ilości zużywanej wody) powinni decydować bezpośrednio oni sami, choćby w drodze lokalnego referendum. Każda z tych opcji jest przecież korzystna dla jednych, a niekorzystna dla innych osób. Tego rodzaju referendum mogłoby być połączone z innymi pytaniami, dotyczącymi podstawowych kierunków rozwoju Gminy.