Source: http://urbanistyka.info/content/absurdy-druku-nr-611-deregulacja
Timestamp: 2018-05-25 13:02:26
Legal References Found: art. 8
 art. 8
 art. 50
 art. 5
 art. 5
 art. 5
 art. 5
 art. 5
 art. 5

Document Content:
Absurdy druku Nr 611 - deregulacja | www.urbanistyka.info
Jesteś tutajForums / Zmiany legislacyjne / Absurdy druku Nr 611 - deregulacja
Absurdy druku Nr 611 - deregulacja
By Łukasz Grzesiak - Posted on 11 Kwiecień 2014
Tak, tak "druczek nr 611" trafił do Senatu RP, po trzecim czytaniu w Sejmie. W ten oto sposób otrzymaliśmy projekt ustawy:
Dla nas najważniejsze są strony 20 i 21, tj. art. 8 "ustawy deregulacyjnej" zmieniający ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (po raz kolejny zresztą). Nie chcę się pastwić nad czymś co jeszcze nawet prawem nie jest - no ale już mamy "bubel przedprawny". Otóż cytat z art. 8:
w art. 50 ust. 4 otrzymuje brzmienie:
„4. Sporządzenie projektu decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego powierza się osobie, o której mowa w art. 5, albo osobie wpisanej na listę izby samorządu zawodowego architektów posiadającej uprawnienia budowlane do projektowania bez ograniczeń”;
„4. Sporządzenie projektu decyzji o ustaleniu warunków zabudowy powierza się osobie, o której mowa w art. 5, albo osobie wpisanej na listę izby samorządu zawodowego architektów.”.
No to przyjrzyjmy się – „zwykłe warunki zabudowy” będzie mógł wykonywać każdy z nowego art. 5 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (czyli również architekt nie będący członkiem w żadnej izbie po studiach z architektury – art. 5 pkt 4 noweli ustawy o pizp) lub także architekt będący członkiem izby architektów. W przypadku „decyzji celu publicznego” powstaje totalny absurd prawny: z jednej strony ustawodawca mówi, że taką decyzję może wykonać każdy przynależny do art. 5 (a więc także np. licencjat po gospodarce przestrzennej zatrudniony w przysłowiowym biurze obsługi interesanta w portierni urzędu gminy [to tylko przykład nie mający nikogo obrażać] lub architekt bez żadnej przynależności izbowej (wystarczy dyplom uczelni) – kto mu nakaże wpisać się do izby zawodowej?), a z drugiej podnosi się obowiązek kwalifikacji dla architektów z pełnym doświadczeniem zawodowym w ramach projektowania bez ograniczeń.
Ta skucha i rozdwojenie ustawodawcy jest oczywiście efektem niewiedzy i ignorancji decydentów. Po prostu z góry przyjęto, że każdy architekt musi być członkiem izby architektów, natomiast skoro przyjęto, że planowanie przestrzenne jest „dla wszystkich”, to nie można ograniczyć osób z art. 5 np. tylko do byłych członków izb lub mających uprawnienia w myśl starszych przepisów (ustawa z 1984 lub 1994 r.), bo będzie to niekonstytucyjne i nie pozwoli podjąć zawodu nowym osobom ani im tego uprawnienia zabrać bo także będzie to niekonstytucyjne (prawa nabyte) – oznacza to tylko tyle, że ustawodawca sam już zapętlił w swoich absurdach prawnych, nie ustanawiając chociażby potrzeby zdania egzaminu zawodowego i centralnej rejestracji uprawnionych urbanistów (jakiegoś weryfikatora). I tak właśnie ustanawia się prawo po polsku.
Można za to znieść obowiązek przynależności do izby architektów - no ale to z kolei będzie wprost obniżenie wymagań oraz potrzebnych kwalifikacji i zapewne nie spodoba się w izbie architektów ;)
Kolejne absurdy?
‹ Nowy tekst jednolity ustawy o planowaniu i prawa geologicznego Koniec z decyzjami o warunkach zabudowy dla odnawialnych źródeł energii? ›
jennyr, pt., 04/11/2014 - 15:30
czytałam już tą bzdurę i mi już szczerze mówiąc macki opadły
trudno nie nazwać tych co piszą te projekty inaczej niż z całym szacunkiem idiotami
resumując plany wszyscy i decyzje też wszyscy
więc po cholerę jakiekolwiek zapisy z uprawnieniami architektów skoro
jak kolega słusznie zauważył każdy kto ma arch. po studiach inżynierskich w pcimiu dolnym może robić
podobno są "konsultacje społeczne" w senacie
tylko mały drobiazg nie można złożyć uwag do naszego druku bo ta możliwość jest zablokowana
przypadkiem ?? specjalnie ?? nie wiem co o tym myśleć
dzisiaj na MKUA poruszaliśmy ten temat
i moim zdaniem gminy tylko czekają na zmiany
tylko że przy takim rozłożeniu głosów w senacie
mamy marne szanse żeby się coś zmieniło
bzgorska, pt., 04/11/2014 - 16:57
Wysyłałam informacje do najpopularniejszych gazet - NIKT nie wyraził zainteresowania tematem ...
Na pewno aktualny stan rzeczy jest efektem wieloletnich zaniedbań z naszej strony - daliśmy z siebie zrobić kozły ofiarne. Pytanie co mogliśmy zrobić jeszcze? Nie udało nam się przez ponad 10 lat działania Izby podnieść świadomości społecznej dla naszej pracy. Ulegaliśmy (z różnym skutkiem) naciskom politycznym w codziennej pracy - w końcu to POLITYKA tyle, że przestrzenna.
Jak kilka lat temu p. Ziobro w III PR w porannej audycji powiedział (słyszałam na własne uszy) pierwszy raz o deregulacji zawodów i na pierwszym miejscu wymienił urbanistów nikt nie potraktował tego poważnie, bo bo przecież jak to ..... nas ....
Od początku rozwoju pomysłu deregulacji odwoływaliśmy się do rozumu i szukaliśmy merytorycznych argumentów - a to jak powiedział p. Szejnfeld i tak było "politycznie postanowione".
Czy jest za późno - nie jest ale trzeba przeprowadzić atak na media - a kto to potrafi zrobić i jak się przebić? No i czy my mamy pewność że "społeczeństwo" nie uzna, że skoro "jest brzydko" kiedy urbaniści mieli izbę to gorzej nie będzie jak izby nie będzie. Takie ankiety pokazywał p. Dziekoński na Kongresie TUP w Lublinie - kto jest winien chaosowi przestrzennemu - ano urbaniści.
Żeby nie było wątpliwości - jestem rozczarowaną życiem urbanistką i bardziej niż swoją pracą zawodową (chciałam się przebranżowić na żeglarstwo ale też zderegulowali) martwię się co nasze dzieci będzie otaczało(no bo nie przyjazna przestrzeń przecież), a czym skorupka za młodu nasiąknie ....
B.Zgorska
Łukasz Grzesiak, pt., 04/11/2014 - 18:49
Clue problemu z urbanistami (ale nie tylko, bo poziom konsultacji społecznych jest taki sam w każdej grupie zawodowej i dlatego mimo, iż daleko mi do poglądów związkowców z Solidarności to panowie mają rację opuszczając obrady komisji trójstronnej - to jest zawsze kwestia dogmatów i priorytetów politycznych a nie rzeczowych i merytorycznych argumentów) polega na tym, że w Polsce w ogóle nie dorośnięto do problemów związanych z szeroko rozumianą przestrzenią. Innymi słowy - ten problem w powszechnym odczuciu, jak trafnie zauważa sławny już Springer, NIE ISTNIEJE. A skoro tak - to nie istnieje ktoś taki jak urbanista i urbanistyka. Koniec i kropka. Na to wszystko nakłada się jeszcze problem absurdalnie słabego prawa i zerowego umocowania pozycji planisty. Tu trzeba edukacji już przedszkolnej, podobnie jak odbywało się to swojego czasu z akcją "Sprzątanie świata" ;/
Już dziś można postawić tezę, że za kilka lat ustawodawca stwierdzi, że wszystko jest nie do opanowania i rozpocznie się praca nad przywróceniem kontroli. Oczywiście skutki będą niewymierne. Dlatego najprawdopodobniej ustawa trafi do Trybunału Konstytucyjnego. Tyle, że nawet w tym przypadku - w najlepszej sytuacji to 2-3 lata kompletnego chaosu.
I jeszcze jedno. Oczywiście sytuacja będzie całkowicie odwrotna od zamierzonej przez ustawodawcę. Naprawdę, dodając do tego wszystkiego nowelizację prawa zamówień publicznych i podniesienie kwoty "bezprzetargowej" do 30 tys. EUR, skutek będzie taki, że cały kraj podzieli się na takie nieformalne strefy wpływów mniejszych lub większych firm, "żyjących w zgodzie i kohabitacji" z lokalnymi władzami. Tyle będzie z deregulacji. I czy trudno mieć o to pretensję? A czemu? Przecież to ustawodawca stwierdził, że od momentu totalnej deregulacji planowanie przestrzenne w Polsce staje TYLKO i WYŁĄCZNIE towarem rynkowym i niczym więcej. Niestety. Widocznie nas na to stać, mimo że trendy w cywilizowanym świecie są odwrotne (patrz np. Kanada, by nie podawać przykładów już z UE).
No a tam gdzie nie będzie żadnych specjalistów, prawo miejscowe zrobią urzędnicy w ramach swoich obowiązków, oczywiście w całkowitej zależności formalnej i personalnej od lokalnych władz. Ot i tyle.
A na sam koniec "kamyczek do własnego ogródka". Niestety smutną prawdą jest także, że od 2000 r. nie udało się zbudować silnej własnej reprezentacji, a zasadą jest już wzajemne podważanie własnych prac i opracowań. Do tego dochodzi (niestety) także pewna liczba własnych błędów i przede wszystkim braku chęci "dania czegoś od siebie" oraz zaangażowania się non profit w jakieś projekty np. edukacyjne. I tak to jest - żadne z tych aspektów nie tworzy niczego, ale ich suma kreuje obecny obraz. Te wady oczywiście można przypisać każdej grupie zawodowej, no ale w naszym przypadku, przypadku kompletnego braku zrozumienia dla idei urbanistyki, efekt jest znany.
ddd, pt., 04/11/2014 - 21:16
Poseł Szejnfeld jednoznacznie twierdził, że nie walczy z urbanistami, ale z korporacją urbanistów (czyli z Izbą). Fakty są oczywiście inne, ale zastanawia mnie czemu analogicznie nie domaga się zlikwidowania izby architektów? Uważam, że to powinno być w rozmowach o deregulacji urbanistów podkreślane. Zresztą warto się zastanowić w czyim interesie poseł zwalcza urbanistów? Deweloperów, jak w linku poniżej?
http://tnij.org/dgoq451
Dla mnie jest to raczej absurdalne. Urbanistów w zasadzie już nie będzie, ale jedynie osoby, które wykonują prace planistyczne. Co im szkodzi zrobić system uprawnień i zlikwidować Izbę?
Ponadto na wszelkiego rodzaju komisjach podnoszono, że gwarantem jakości opracowań planistycznych będzie ustawa o zamówieniach publicznych, która ostatnio się zmieniła i w zasadzie nie będzie w większości przypadków obejmowała opracowań planistycznych, co tylko wspomoże system lokalnych interesów i zależności.
Moim zdaniem trzeba pisać do senatorów, akurat oni często wykazują się większą dojrzałością i rozsądkiem, chociaż jak dochodzi do głosowania to z tym już bywa różnie.
Taka uwaga, że warto jednak podkreślać jakie realne skutki rodzi plan miejscowy np. wywłaszczenia, spadek lub wzrost wartości nieruchomości, ograniczenia prawa własności, opłaty planistyczne, koszty budowy infrastruktury itd. Może przez pieniądze do dotrze się do osób, które nie zdają sobie za bardzo sprawy jakie konsekwencje może mieć likwidacja zawodu urbanisty.
"5" groszy jeszcze ;)
Łukasz Grzesiak, pt., 04/11/2014 - 22:06
Izby Architektów nie można zlikwidować, bo są chronieni dyrektywą UE jako zawód zaufania publicznego. Dyrektywy UE muszą być obowiązkowo zaimplementowane do porządku prawnego danego kraju członkowskiego i "są niejako ponad krajowym prawem".
Tak, Poseł Szejnfeld i kilku innych nie mają pojęcia (bo nie zakładam złej woli :/) jak wygląda rzeczywistość. To często ludzie, których zawodem jest "posłowanie" od kilku kadencji... wiec o czym mówimy? Dodatkowo większość ludzi w parlamencie to ludzie powiązani od zawsze z tzw. sferą budżetową - więc oni NAPRAWDĘ nie mają nawet po prostu pojęcia co to znaczy wolny rynek, bo nigdy na nim nie pracowali i go "nie czują" (to jest zresztą szerszy temat - np. traktowania przedsiębiorców w Polsce).
A tu przykład stosowania prawa o zamówieniach publicznych - kryterium oceny ofert (dostarczenie jedzenia do przedszkola dla dzieciaków):
http://piechowice.pl/plikownia/zapytania/zapytanie_przedszkole_16072013.pdf
I dlatego ustawa o zamówieniach publicznych jest "martwa" i nie ma co liczyć na jakąkolwiek zmianę w jej stosowaniu... tym bardziej w sprawach planistycznych.
ddd, pt., 04/11/2014 - 22:33
Wydaje mi się jednak, że sama Izba Architektów przy zachowaniu uprawnień mogłaby zostać zlikwidowana. A Izba "Budowlana" również jest chroniona? Zresztą w tej chwili to i tak nie jest takie istotne.
Może rzeczywiście trzeba zmienić podejście do planowania przestrzennego jako zwykłego biznesu i chyba być w tym temacie bezwzględnym. Może posłowie działają logicznie im więcej złych planów tym więcej ich zmian, a tym samym więcej pracy. Czyli de facto w interesie urbanistów (czy właściwie osób sporządzających opracowania planistyczne) jest aby plany były jak najgorsze. Aczkolwiek zawsze myślałem odwrotnie.
Tak nawiasem mówiąc myślałem o rozpoczęciu własnej działalności, ale w tej chwili nie mam zamiaru inwestować w firmę, jak może wyjść z tego wielkie nic. Tak więc na razie deregulacja spowodowała, że przynajmniej jedna osoba mniej będzie "uprawiała" urbanistykę" samodzielnie.
Witam, Domyślam się, że każdy
iamaj, pon., 04/14/2014 - 12:32
Domyślam się, że każdy kto dostał jakieś przywileje, jest podobnie jak Państwo niezadowolony, kiedy przywileje te otrzymują też inni. Taka reakcja była do przewidzenia i nie powinna nikogo dziwić.
Zobrazuje obecną sytuację za pomocą analogii: Jeśli tylko kilku przedsiębiorców z branży sadowniczej dostanie licencje na handel jabłkami, stworzą oni izbę która ma możliwość nadawać innym przedsiębiorcom kolejne licencje handlowe, to wiadomym jest, że te licencje będą rozdawane nieczęsto (poco im konkurencja) oraz jeśli będą rozdawane to nie za darmo (duże pole do korupcji). Ci zaś którzy będą już te licencje posiadać, twierdzić będą, że tylko oni mają dobre jabłka i tylko oni znają się dostatecznie na jakości jabłek żeby nimi handlować bez szkody dla konsumenta. Tym samym pozbawią konsumenta wyboru. Z konsumentem jest jednak tak, że jeśli go nie stać na drogie jabłka to chce czasem kupić tanie, bo woli je od żadnych. Natomiast ten kogo stać na coś dobrego, to sam zadba o to by dobrać wykonawcę, który będzie wart swojej ceny. Panowie! Jeśli jesteście marni ale tani to nie macie się czego bać. Jeśli zaś jesteście dobrzy i profesjonalni a drodzy, to też sobie poradzicie. Ci z was, którzy jakością i ceną będą "nierynkowi" zginą i tak być powinno! Konsument sam siebie nie skrzywdzi a nic lepiej nie podnosi jakości usług niż wolna konkurencja.
Kilka słów odp. ...
Łukasz Grzesiak, pon., 04/14/2014 - 13:50
iamaj napisał/a:
Czuję się niejako wywołany "do tablicy". Panie Iamaj, co do zasady zgoda z tymi jabłkami, powiem więcej - sam jestem liberałem ekonomicznym i uwielbiam jabłka. Ale popełnia Pan dwa błędy:
1. Przyrównuje Pan planowanie przestrzenne do "towaru na rynku", a tak nie jest. W żadnym kraju wysoko rozwiniętym programowanie rozwoju społeczno - gospodarczego, którego planowanie przestrzenne jest częścią, nie podlega wolnej grze rynkowej i jest zawsze dedykowane specjalistom (tak medycyna czy polityka energetyczna). Inaczej - to taka sprawa, w której pełna demokracja nie może obowiązywać, bo inaczej będzie chaos totalny. A ponieważ przestrzeń jest (wszędzie ale jak widać nie w Polsce) dobrem wspólnym, to nie może być mowy o traktowaniu jej jako "towaru na rynku". Z całym szacunkiem dla wytwórców jabłek, to trochę bardziej skomplikowana materia z wielością gry interesów. Wie Pan tu już nawet nie chodzi o samo istnieje tej bądź innej izby (mogą być np. uprawnienia nadawane przez właściwe ministerstwo po zdaniu dostępnego dla wszystkich z wykształceniem kierunkowym egzaminu) - to jest już gra o "rynkowość" polskiej przestrzeni właśnie, a na to nigdy - jeśli myślimy w kategoriach kraju aspirującego do pierwszej ligi - być zgody nie może. Wiem, temat nie jest nośny i "sexy" (F. Springer) i w ogóle mało kogo interesuje... ale taka jest prawda.
2. Oczywiście, że sobie poradzimy. Problem jednak nie w tym - jak Pan sobie wyobraża decydowanie o sposobie wykonywania prawa własności w drodze planu miejscowego opracowanego przez studenta bez żadnego doświadczenia? Tu naprawdę chodzi już o podstawy funkcjonowania (jakiejkolwiek) urbanistyki w tym kraju. W obecnym kształcie zmian prawnych, za obraz miast będą już tylko odpowiadać ustawodawcy i władze lokalne. NIKT WIĘCEJ, a już na pewno nie urbaniści.
Czy rzeczywiście to jest analogia?
ddd, pon., 04/14/2014 - 22:33
@ Imaj. Problem polega na tym, że sytuacja związana z opracowaniami planistycznymi jest bardziej złożona. Przede wszystkim trzeba zauważyć, że urbanista często musi działać wbrew oczekiwaniom konsumenta doprowadzając do ograniczenia prawa własności. Rozumiem, że wg powyższej analogi, aby spełnić wolę konsumenta taki urbanista powinien zostać zastąpiony innym urbanistą? Zresztą konsument przy opracowaniach planistycznych nie jest jednoznaczny. Jest to przecież zamawiający (wójt, burmistrz, prezydent), ale także mieszkańcy.
Inaczej również wygląda możliwość oceny produktu. Kiedy mówimy o jabłku mamy możliwość jego oceny i natychmiastowej rezygnacji. Koszty wtedy są praktycznie żadne. W przypadku opracowań planistycznych o jego jakości możemy się dowiedzieć najwcześniej po roku, a często nawet 4 latach. Co więcej defekty opracowania planistycznego będą odczuwalne po kilkunastu i kilkudziesięciu latach, kiedy nastąpi jego realizacja. Negatywne skutki planowania są niestety nieodwracalne.
Zwrócić należy również uwagę na to że, urbaniści startują w przetargach, w których jedynym kryterium jest cena. Czynnik jakościowy więc tutaj zupełnie odpada. Jeśli nawet dana pracownia będzie musiała wykazać się doświadczeniem to zgodnie z prawem to doświadczenie można "wypożyczyć" (kupić?) od innej firmy. Uprawnień zawodowych już się nie "wypożyczy".
Zresztą mówmy o konkretnym rynku i jego problemach, a nie o rynku jabłek. W mojej ocenie planowanie przestrzenne ma fundamentalne znaczenie dla finansów gminy i jej rozwoju, życia społecznego, środowiska, krajobrazu itd. Chociaż na rynek jabłek, planowanie przestrzenne również może mieć wpływ.
jeszcze raz o jabłkach
wlisiec, wt., 04/15/2014 - 08:45
Drogi(a) iamaj odnośnie analogii do złych i dobrych jabłek.
Mylisz się, jako obywatel nie będziesz miał żadnego wyboru przy kupowaniu jabłek, będziesz musiał po prostu na siłę te wszystkie złe jabłka zeżreć.
ddd, wt., 04/15/2014 - 18:58
Osoby, które nie ukończyły kierunku studiów architektury i które posiadają uprawnienia do projektowania bez ograniczeń tyle tylko, że w specjalności konstrukcyjno-budowlanej będą również mogły być członkami izby architektów w oparciu o ograniczone uprawnienia w specjalności architektonicznej. Tym samym daje to im możliwość wykonywania decyzji o warunkach zabudowy oraz decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego.
http://senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/komisje/2014/kgn/mate...
To jest zabawne wręcz
Luckas12, pon., 05/05/2014 - 19:44
To jest zabawne wręcz tragiczne http://ms.gov.pl/pl/deregulacja-dostepu-do-zawodow/ii-transza/lista-zawo...
- wykształcenie wyższe o kierunkach architektura, urbanistyka lub gospodarka przestrzenna
dwuletnie doświadczenie zawodowe związane z gospodarką przestrzenną albo
- studia podyplomowe w zakresie planowania przestrzennego, urbanistyki lub gospodarki przestrzennej, trzyletnie doświadczenie zawodowe związane z gospodarką przestrzenną
studia podyplomowe w zakresie planowania przestrzennego, urbanistyki lub gospodarki przestrzennej, trzyletnie doświadczenie zawodowe związane z gospodarką przestrzenną
(a gdzie reszta opracowań planistycznych i najbardziej podoba mi się ostatnie zdanie: Następuje scedowanie odpowiedzialności za określenie wymogów (np. doświadczenia) wobec projektantów na zamawiającego.!!!!!!!!!!!!! To się będzie działo.
no i nie wiadomo czy podpisał :)
bzgorska, wt., 05/20/2014 - 14:42
Wyborcze gry p.Szejnfelda???
Informacja o podpisaniu uchwały sejmowej zniknęła ze strony sejmowej ...
To Prezydent podpisał czy nie podpisał??? Rano podpisał, przez południem "odpodpisał" :)
http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=1576
co dalej .... co dalej.....
Przekonamy się zapewne po wyborach.
aktualizacja: poranna informacja o podpisaniu ustawy przez Prezydenta była ponoć "błędem" osoby zajmującej się stroną sejmową, oficjalna wiadomość jest taka, że nie wiadomo czy i kiedy Prezydent podpisze druk 1576.
moja prywatna teoria jest taka, że ustawa została podpisana przez Prezydenta ale z jakiś zakłamanych,politycznych powodów została ukryta w szufladzie na jakiś czas
ostatnie zdanie jest aktualne: Dowiemy się po wyborach do PE.
jak to mówią urolodzy podczas
Michał_, wt., 05/20/2014 - 11:26
jak to mówią urolodzy podczas operacji: "odłóżmy jaja na bok" :)
pozostaje z niecierpliwością czekać co Prezydent zrobi dalej z naszą deregulacyjną telenowelą:)
Podpisany 30 maja
ines, pon., 06/02/2014 - 09:48
Prezydent w piętek podpisał ustawę:
http://www.firma.egospodarka.pl/110824,Druga-transza-deregulacji-podpisa...
ptaq, śr., 06/11/2014 - 15:19
teraz zajmijmy się czym innym ...
preza, śr., 01/31/2018 - 12:39
Nasz pieczołowicie budowany ład przestrzenny, którego zazdrościli nam nawet Niemcy, od dziś będzie bezustannie nieładniał aż stanie się BRZYDEM PRZESTRZENNYM ;-)
Łukasz Grzesiak, pt., 06/20/2014 - 20:51
Łolaboga! Nasz pieczołowicie budowany ład przestrzenny, którego zazdrościli nam nawet Niemcy, od dziś będzie bezustannie nieładniał aż stanie się BRZYDEM PRZESTRZENNYM. Niewątpliwie za naszym wzorowym ładem przestrzennym stoją brudne dziady, dłubiące w nosie na szkoleniach i posiedzeniach MKUiA. Święte krowy, żyjące z wyrobników tworzących rynek urbanistyczny okradanych dubeltowo przez państwo polskie. Teraz pewnie trzeba będzie tych byłych "celebrytów" dokarmiać jak gołębie w parku, bo przecież ta hołota już dawno zapomniała jak się pracuje.
Niech się Pan tak nie spina, nerwów szkoda. Teraz będzie mógł Pan pokazać na co Pana stać. Prosimy o nieużywanie wulgaryzmów na forum.
Michał_, pon., 06/23/2014 - 08:44
like. powinniście wprowadzić na forum taki przycisk:)
Cześć. Słuchajcie, mam takie
borowik, czw., 01/15/2015 - 23:34
Cześć. Słuchajcie, mam takie pytanie. Po wejściu w życie ustawy deregulacyjnej izby weszły w stan likwidacji i generalnie w ciągu 6 m-cy muszą zakończyć działanie. Czy na potrzeby dokumentacji planistycznych nadal wydawane są przez izby zaświadczenia o wpisie na listę członków czy też skończyło to się w momencie wejścia w życie ustawy deregulacyjnej? Z góry dzięki za odp.
Filip Sokołowski, pt., 01/16/2015 - 16:34
Izby już zostały zlikwidowane. Nie wiem w jakiej byłeś izbie, ale zachodnia wydawała takie końcowe zaświadczenia, ze kiedyś byłeś członkiem tej izby i ze posiadasz kwalifikację do wykonywania zawodu. Jak go nie masz to do każdej dokumentacji musisz dołaczać dyplom ukończenia studiów, najlepiej z ocenami:)