Source: https://transportoweprawo.pl/orzecznictwo/krajowe/prawo-przewozowe/i-aca-48-06
Timestamp: 2019-07-23 19:37:11
Legal References Found: art. 29
 art. 86
 art. 29
 art. 98
 art. 17
 art. 18
 art. 23
 art. 29
 art.17
 art. 18
 art. 23
 art. 29
 art. 17
 art. 23
 art. 86
 art. 361
 art. 23
 art. 386
 art. 29

Document Content:
I ACa 48-06Prawo transportowe	I ACa 48-06
I ACa 48-06
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 2006-03-15, I ACa 48/06
Opubl: Orzecznictwo Sądów Apelacyjnych rok 2008, Nr 6, poz. 22, str. 23
1. Odesłanie do norm prawa krajowego zawarte w art. 29 ust. 1 konwencji o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów (CMR) z dnia 19.05.1956 r. (Dz.U. z 1962 r. Nr 49, poz. 238) należy rozumieć w ten sposób, że pojęcie „złego zamiaru” jest równoznaczne z winą w postaci rażącego niedbalstwa, o której mowa w art. 86 ustawy – Prawo przewozowe.
2. Przyjęcie, że przewoźnik dopuścił się rażącego niedbalstwa nie pozwala na zastosowanie ograniczeń bądź wyłączeń jego odpowiedzialności przewidzianych w rozdziale IV CMR o odpowiedzialności przewoźnika.
Powód Zakład Elektromechaniki Motoryzacyjnej sp. z o.o. w E. w pozwie skierowanym przeciwko Mariuszowi I. prowadzącemu działalność gospodarczą pod nazwą Transport Towarowy Handel Obwoźny Artykułami Przemysłowymi, domagał się zasądzenia kwoty 72.230,40 z odsetkami ustawowymi od dnia wniesienia pozwu zł tytułem odszkodowania za opóźnienie w dostawie towaru. Dochodzona pozwem kwota stanowi cenę jaką powód zapłacił za wyczarterowanie samolotu, by terminowo dostarczyć zamówiony towar do kontrahenta. Podał, że opóźnienie w dostawie było wynikiem rażącego niedbalstwa pozwanego, co w myśl art. 29 konwencji CMR obciąża go nieograniczoną odpowiedzialnością za powstałą szkodę.
Nakazem zapłaty w postępowaniu upominawczym z dnia 22.2.2005 r. Sąd Okręgowy w Olsztynie uwzględnił powództwo w całości.
W sprzeciwie od nakazu pozwany wniósł o oddalenie powództwa, podając że nie łączył go z powodem żaden stosunek prawny. Ponadto z ostrożności procesowej podniósł, iż w zleceniu, które otrzymał od firmy spedycyjnej nie było żadnych wskazówek co do szczególnej zawartości przewożonego towaru, jak i co do ujemnych skutków ewentualnego opóźnienia w dostawie przesyłki. Wskazał również, że z przedłożonej przez powoda faktury nie wynika, że samolot przewiózł jedynie ładunek, który zobowiązany był przewieźć pozwany, a miejsce wymienione na fakturze było trasą docelową. Podniósł zarzut nienależytego przygotowania przez powoda przesyłki – braku odpowiednich dokumentów umożliwiających przekroczenie granicy przez pracownika pozwanego oraz nieuiszczenie opłat związanych z jej przekroczeniem, a obciążających spedytora bądź powoda.
Wyrokiem z dnia 18.10.2005 r. Sąd Okręgowy w Olsztynie oddalił powództwo i obciążył powoda kosztami procesu. Powyższe rozstrzygnięcie oparł o następujące ustalenia faktyczne.
W dniu 22.4.2004 r. powód zawarł z firmą spedycyjną „P.” sp. z o.o. w W. umowę na przewóz towaru na trasie Ełk – Bad Rodach (Niemcy) – Donchery (Francja) – Colmar (Francja). Następnie „P.” zleciła pozwanemu wykonanie tego przewozu na trasie międzynarodowej – zgodnie z warunkami określonymi w zleceniu transportowym i w listach przewozowych (CMR Nr 891301, 891302, 891303 i 891304). Towar miał zostać załadowany w dniu 23.4.2004 r. i dotrzeć do pierwszego miejsca wyładunku w dniu 26.4.2004 r., a następnego dnia do kolejnych dwóch miejscowości, zaś za nieterminowy dojazd do miejsca rozładunku, zleceniobiorca miał ponieść koszty w wysokości 300 EURO za każdy dzień.
Pozwany po załadowaniu towaru w dniu 23.4.2004 r. dojechał do Bad Rodach dnia 27.4.2004 r., zaś dzień później do Colmar i w końcu 29.4.2004r. do Donchery. Również w dniu 29.4.2004 r. powód wyczarterował w firmie M.W.F. Poland sp. z o.o. samolot do Francji.
W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd Okręgowy uznał, że roszczenie powoda nie zasługuje na uwzględnienie.
Sąd wskazał, że pozwanego łączyła z powodem umowa o przewóz towaru na trasie międzynarodowej, a zatem w niniejszej sprawie zastosowanie mają przepisy Konwencji o umowie międzynarodowego transportu drogowego towarów podpisanej w Genewie dnia 19.5.1956 r. (Konwencja CMR), w myśl której dowodem zawarcia umowy przewozu jest wypisanie listu przewozowego (art. 4).
Zdaniem Sądu Okręgowego wprawdzie oczywistym jest, że pozwany nie dostarczył towaru w terminie dostawy określonym w umowie, jednakże konwencja CMR nie przewiduje żadnych sankcji za sam fakt opóźnienia w przewozie przesyłki i przewoźnik zobowiązany jest do zapłaty odszkodowania dopiero, gdy na skutek opóźnienia powstała szkoda (art. 17 CMR). Przesłankami odpowiedzialności przewoźnika za szkody jest jego wina, fakt poniesienia szkody oraz związek przyczynowo-skutkowy.
Dlatego też – w ocenie Sądu – powód powinien był wykazać, że na skutek winy przewoźnika poniósł szkodę i w jakiej wysokości. Zdaniem Sądu I instancji nie wywiązał się z tego obowiązku i nie wykazał ani wysokości szkody, konieczności wyczarterowania samolotu a także jaki konkretnie towar został przetransportowany samolotem, gdyż z faktury za czarter to nie wynikało.
Ponadto Sąd Okręgowy podał, że przepisy Konwencji CMR wykluczają możliwość skorzystania przez przewoźnika z przepisów wyłączających lub ograniczających jego odpowiedzialność w sytuacjach, gdy szkoda została spowodowana przez przewoźnika w okolicznościach wskazujących na umyślność takiego działania (zły zamiar) bądź wysoki, rażący stopień niedbalstwa (które według prawa obowiązującego w miejscu prowadzenia sprawy sądowej, uważane jest za równoznaczne ze złym zamiarem).
Jednak zdaniem Sądu I instancji powód nie wykazał, że opóźnienie w dostawie nastąpiło na skutek niedbałości pozwanego, podobnie jak wysokości poniesionej szkody i jej związku z zachowaniem pozwanego.
O kosztach procesu Sąd rozstrzygnął w oparciu o art. 98 KPC.
Od powyższego wyroku apelację wniósł powód, który zarzucił Sądowi I instancji:
– błędną wykładnię art. 17 ust. 1 i 2 i art. 18 ust. 1, art. 23 ust.5 i art. 29 ust. 1 Konwencji CMR przez wyłączenie odpowiedzialności pozwanego oraz przyjęcie, że to na powodzie ciąży dowód wykazania, że opóźnienie przesyłki spowodowane zostało okolicznościami istniejącymi po stronie pozwanego;
– poczynienie ustaleń sprzecznych z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego przez przyjęcie, że opóźnienie w dostawie nie nastąpiło na skutek niedbałości pozwanego, a przez to przyjęcie braku winy pozwanego i związku przyczynowego pomiędzy zachowaniem pozwanego a poniesioną przez powoda szkodą.
Na tej podstawie wnosił o zmianę zaskarżonego wyroku w całości i uwzględnienie powództwa albo uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.
Zgodzić się należy ze skarżącym, że Sąd Okręgowy sprzecznie z materiałem dowodowym zebranym w sprawie przyjął, iż pozwany nie ponosi odpowiedzialności za niewłaściwe wykonanie umowy międzynarodowego przewozu drogowego towarów.
Umowa została zawarta w oparciu o przepisy konwencji o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów (CMR) z dnia 19.5.1956 r. (Dz.U. Nr 49 z 1962 r. poz. 238). Z treści listów przewozowych wynikało, że pozwany był stroną umowy, gdyż figurował w nich jako przewoźnik. Zgodnie ze zleceniem spedycyjnym i instrukcją wyjazdową pozwany miał dostarczyć załadowany w dniu 23.4.2004 r. towar do trzech odbiorców w różnych miejscowościach we wskazanej kolejności: w dniu 26.4 2004 r. do Bad Rodach (Niemcy), w dniu 27.4.2004 r. – rano do Donchery (Francja) i w dniach 27/28.4.2004 r. do Colmar (Francja). Faktycznie towar został dostarczony do Bad Rodach w dniu 27.4.2004 r., do Donchery w dniu 29.4.2004 r., zaś do Colmar w dniu 28.4.2004 r. (listy przewozowe k. 85-87). Z zeznań świadków: J.O., E. W. i J. G. wynikało, że opóźnienie nastąpiło już na granicy polsko – niemieckiej, gdyż z powodu długich kolejek pracownik pozwanego przekroczył granicę w dniu 26.4.2004 r. o godzinie 16-ej. Następnie kierowca na polecenie pozwanego zmienił kolejność dostaw określoną w zleceniu spedycyjnym i z Bad Rodach, gdzie dotarł w dniu 27.42004 r. o godzinie 8-ej pojechał do Colmar zamiast do Donchery (zeznania kierowcy J.G.). Tym samym nieprawdziwe okazało się tłumaczenie pozwanego przedstawione w piśmie z maja 2004 r. iż przyczyną niedostarczenia w terminie towaru do Donchery było zasłabnięcie kierowcy po dostarczeniu towaru do Colmar (k. 29). Nie budzi zaś wątpliwości brak kontaktu telefonicznego z kierowcą od godziny 18-ej w dniu 28.4.2004 r. do godziny 16-ej dnia następnego (pismo pozwanego – k. 29, zeznania świadka E.W.). Nie zostały przy tym wykazane okoliczności podniesione w sprzeciwie od nakazu zapłaty jakoby opóźnienie w dostawie spowodowane było nienależytym przygotowaniem przesyłki przez nadawcę. Pozwany nie wyjaśnił na czym miałoby to uchybienie polegać, ograniczając się do ogólnikowych twierdzeń o „braku odpowiednich dokumentów jak i opłat obciążających spedytora bądź przewoźnika.” W piśmie z maja 2004 r. pozwany nie powoływał tej okoliczności na usprawiedliwienie opóźnienia w dostawie, zaś z zeznań J.G. wynikało że nie były opłacone w firmie spedycyjnej trzy poprzednie przesyłki i pozwany przesłał mu pieniądze na ich opłacenie. Z dowodów nie wynika więc, aby okoliczność ta obciążała nadawcę.
Dokonując oceny prawnej powyższych ustaleń podzielić należy zarzut apelacji naruszenia prawa materialnego – art.17 ust. 1 i 2, art. 18 ust. 1, art. 23 ust. 5 i art. 29 ust. 1 Konwencji o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów (CMR). Przepisy te określają zasady odpowiedzialności przewoźnika m.in. w przypadku opóźnienia w dostawie towaru. Odpowiedzialność przewoźnika oparta jest na zasadzie ryzyka (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 7.11.1995 r. I ACR 606/95, OSA 1997/7-8/45). W przepisie art. 17 ust. 2 i 4 wymienione są przesłanki egzoneracyjne zwalniające przewoźnika od odpowiedzialności. Dowód ich istnienia obciąża przewoźnika (art. 18 ust. 1). Stwierdzenie niedbalstwa przewoźnika choćby w niewielkim stopniu, wyłącza możliwość powoływania się na te przyczyny. W art. 23 ust. 5 wysokość odszkodowania za opóźnienie w dostawie towaru ograniczona jest wysokością przewoźnego. Wszystkie ograniczenia lub wyłączenia odpowiedzialności przewoźnika przewidziane w rozdziale IV o odpowiedzialności przewoźnika nie mają zastosowania, jeżeli szkoda powstała wskutek złego zamiaru przewoźnika lub jego niedbalstwa, które według prawa obowiązującego w miejscu prowadzenia sprawy sądowej uważane jest za równoznaczne ze złym zamiarem (art. 29 ust. 1). Sąd Apelacyjny podziela wywód prawny Sądu Okręgowego dotyczący interpretacji odesłania zawartego w cytowanym przepisie do norm prawa krajowego, prowadzący do wniosku, iż z winą umyślną zrównane jest rażące niedbalstwo przewoźnika, o którym mowa w art. 86 ustawy Prawo przewozowe (tak. K. Wesołowski „Komentarz do Konwencji o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów – CMR” Zielona Góra 1996). Oznacza to, że w sytuacji gdy szkoda wynikła z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa następuje powrót do zasady przewidzianej w art. 361 § 2 KC, zapłaty pełnego odszkodowania. Winę umyślną należy przyjąć jeśli przewoźnik obejmował swym zamiarem wyrządzenie szkody, godząc się co najmniej na jej powstanie, zaś rażące niedbalstwo ma miejsce wówczas, gdy stopień naganności postępowania przewoźnika jest szczególnie wysoki i drastycznie odbiega od modelu zachowania należytej staranności, chociaż może on postąpić prawidłowo.
W świetle ustaleń poczynionych w niniejszej sprawie uznać trzeba, iż zachowanie przewoźnika miało cechy rażącego niedbalstwa. W sposób dowolny, bez uzgodnienia z nadawcą bądź spedytorem zmienił on trasę przejazdu i kolejność dostaw, choć w zleceniu spedycyjnym trasa była szczegółowo opisana. Niewątpliwie nie są to okoliczności, których przewoźnik nie mógł uniknąć, wręcz przeciwnie spowodował je w sposób świadomy. Nie było żadnych przeszkód, aby pozwany po stwierdzeniu opóźnienia w przekroczeniu granicy skontaktował się z powodem w celu ustalenia, czy zmiana trasy, ma dla niego znaczenie. Nadto pozwany wbrew treści zlecenia spedycyjnego dopuścił do utraty kontaktu telefonicznego z kierowcą, co nie pozwoliło na ustalenie jego miejsca pobytu i czasu ewentualnego dokonania oczekiwanej dostawy. W rezultacie nastąpiło dwudniowe opóźnienie w dostawie towaru do Donchery, a powód zmuszony był dostarczyć zamówione części samochodowe drogą lotniczą. Nie można przy tym podzielić twierdzeń pozwanego, że znaczenie dla przyjęcia jego odpowiedzialności bądź ustalenia wysokości szkody miało niezadeklarowanie wartości towaru lub specjalnego interesu w dostawie (art. 24 i 26 CMR). Przepisy te pozwalają na uzyskanie wyższego odszkodowania niż przewidziane w art. 23, 24 i 25, lecz nie mają znaczenia dla reguł odpowiedzialności przewoźnika w przypadku rażącego niedbalstwa (art. 29 ust. 1).
W ocenie Sądu Apelacyjnego fakt poniesienia szkody jak i jej wysokość została wykazana przez powoda w sposób należyty. Powód przedłożył przetłumaczone kserokopie korespondencji elektronicznej ze swoim kontrahentem firmą Delphi z Donchery, z której wynikało, że niedostarczenie wiązek instalacji elektronicznej w umówionym czasie mogło spowodować przestój linii produkcyjnej ich klienta firmy Renault i obciążenie dostawców kosztami tego przestoju. Firma Delphi żądała w związku z zaistniałą sytuacją natychmiastowej dostawy towaru drogą lotniczą. Brak kontaktu z kierowcą pozwanego nie pozwalał na ustalenie jego aktualnego miejsca pobytu, a tym samym czasu w jakim faktycznie towar zostanie dostarczony. Z zeznań J.O. – pracownika powoda, wynikało, że atmosfera w firmie była już wówczas bardzo nerwowa. Ostatecznie towar drogą lądową dotarł później niż przesyłka lotnicza, choć tego samego dnia. Brak jest podstaw, aby kwestionować te dowody i przyjąć, jak twierdzi pozwany, że „zostały pozyskane dla celów procesu”. Pozwany nie wskazał racjonalnej przyczyny dla której powód miałby wysyłać towar drogą lotniczą narażając się na poniesienie kosztów frachtu lotniczego i dochodzenie ich zwrotu w procesie sądowym. Cena tego frachtu została wykazana w przedłożonej przez powoda fakturze wystawionej przez przewoźnika dokonującego przewozu drogą lotniczą. Skoro powód został zobowiązany do zapłaty tej kwoty, bez znaczenia jest, czy w ramach tego frachtu przewożono inny ładunek. Jeżeli pozwany twierdzi, że powód poniósł jakaś korzyść pozostającą w związku przyczynowym ze zdarzeniem powodującym szkodę, powinien to udowodnić. Dla ustalenia, iż powód poniósł szkodę i ma prawo żądać jej naprawienia nie ma znaczenia fakt opłacenia faktury, gdyż zwiększeniu uległyby jego pasywa. W ocenie Sądu Apelacyjnego istnieje adekwatny związek przyczynowy pomiędzy szkodą a zdarzeniem ją wywołującym (art. 361 § 1 KC) Twierdzenia zawarte w sprzeciwie jakoby nie istniała konieczność wysłania towaru drogą lotniczą, gdyż było oczywiste, że część towaru już dotarła do adresata a brak kontaktu telefonicznego z kierowcą pozwanego był chwilowy, są sprzeczne z dokonanymi przez Sąd Apelacyjny ustaleniami i nie mają potwierdzenia w żadnym z dowodów zgromadzonym w sprawie.
Z tych względów na mocy art. 386 § 1 KPC Sąd Apelacyjny orzekł jak w sentencji.
4 Responses to I ACa 48-06
29/01/2014 o 17:37
Zastanawia mnie ten fragment dot. treści pozwu:
„Podał, że opóźnienie w dostawie było wynikiem rażącego niedbalstwa pozwanego, co w myśl art. 29 konwencji CMR obciąża go nieograniczoną odpowiedzialnością za powstałą szkodę.”
Wynikałoby z tego, że wystarczy w pozwie zarzucić rażące niedbalstwo (bez konieczności udowodnienia) i dopiero przewoźnik w toku postępowania ma wykazać swoją „niewinność”? Jak Pan to rozumie, Mecenasie?
15/02/2014 o 04:04
Samo sformułowanie takiego zarzutu nie wystarcza. Konieczne jest jego wykazanie przez osobę, która twierdzi, że rażące niedbalstwo miało miejsce.
16/02/2014 o 12:26
Panie Mecenasie, tylko zdaje się, że w praktyce jest to utrudnione, biorąc pod uwagę, że powód nie wie co się działo w toku przewozu (może tylko podejrzewać) i nie jest w stanie tego zweryfikować, jeśli przewoźnik nie wyjaśni co się wydarzyło (a zwykle nie chce wyjaśniać, bo trudno, żeby sam się „podłożył”).
Dlatego wydaje mi się, że w pozwie powód może jedynie dać wyraz swoim podejrzeniom, a dopiero postępowanie dowodowe (zeznania świadków, stron) pozwoli ustalić stan faktyczny. Może źle się wyraziłam w poprzednim poście, bo nie chodzi mi o domniemanie winy przewoźnika, ale o to, że w toku postępowania przewoźnik musi wyjaśnić przebieg przewozu.
A ten skrót myślowy wynikał też z tego, że z powołanego wyroku wynika, że nakaz zapłaty został wydany jedynie w oparciu o twierdzenia powoda co do rażącego niedbalstwa przewoźnika, skoro dowodem na to były zeznania świadków (nie przeprowadzone przez sąd jeszcze na tym etapie postępowania).
Mam obawę, że w większości tego typu postępowań powód jest w stanie sam się przekonać o tym czy miało miejsce rażące niedbalstwo przewoźnika DOPIERO na etapie sądowym, bo wtedy dopiero przewoźnik jest zmuszony do obrony i ujawnienia okoliczności przewozu.
Jeżeli uważa Pan inaczej, to będę wdzięczna za wskazówkę.
16/02/2014 o 22:48
To prawda, dochodzenie roszczeń opartych na rażącym niedbalstwie nie jest łatwe, gdyż w większości przypadków poszkodowany nie będzie znał przebiegu transportu i nie będzie wiedział, co jest przyczyną powstania szkody. Rzecz jasna w pewnych przypadkach przyczynę szkody można łatwo zdiagnozować – wydanie towaru osobie nieuprawnionej, zatrudnienie podwykonawcy oszusta itp. Wówczas jest zdecydowanie łatwiej. W przypadku zwykłych szkód przewozowych poszkodowany ma trudną sytuację procesową, aby wykazać rażące niedbalstwo. Z drugiej strony właśnie z uwagi na trudności w określeniu przyczyny szkody w przesyłce w prawie przewozowym przyjęto odpowiedzialność na zasadzie ryzyka.
Pewnym ułatwieniem dla poszkodowanego byłoby prowadzenie postępowania przed sądem niemieckim (a w przypadku przewozów międzynarodowych i dość szerokiego wyboru sądów w Konwencji CMR może się to zdarzyć). Tamtejsza doktryna przyjmuje istnienie tzw. Darlegungslast czyli obowiązku przedstawienia określonych faktów przez stronę (nie mylić z Beweistlast czyli ciężarem dowodu). W praktyce sprowadza się to do tego, że przewoźnik, któremu poszkodowany stawia zarzut rażącego niedbalstwa, zobowiązany jest do szczegółowego przedstawienia przebiegu przewozu, aby poszkodowany miał szansę z tego przebiegu wywieść argumenty o zaistnieniu rażącego niedbalstwa. W polskiej doktrynie prawnej taka instytucja jest jednak nieznana.