Source: http://homiki.pl/index.php/2010/09/dwie-kobiety-w-polsce-wziy-lub/
Timestamp: 2017-07-25 04:37:56
Legal References Found: art. 17
 art. 1
 art. 1
 art. 2
 art. 2
 art. 2
 art. 189
 art. 31
 art. 21

Document Content:
homiki.pl :artykuł : Dwie kobiety w Polsce wzięły ślub
homiki.pl • Wiadomości • Kraj • Dwie kobiety w Polsce wzięły ślub
Dwie kobiety w Polsce wzięły ślub	13-09-2010 | Najpierw relacja z wyborczej.pl:
Początkowo chciałam być radykalna i iść w białej sukni. Ale zrobiło mi się żal rodziców. Ubrałam się tak, aby mogli zobaczyć we mnie tego chłopca, którego wychowywali tyle lat – mówi Ania, która poślubiła Gretę
Sobotni ślub w Żelazowej Woli nieopodal dworku Chopina to obyczajowy precedens i pierwsze takie wydarzenie w Polsce. Ania i Greta pozują na parę hetero, ale nią nie są. Wbrew społecznym pozorom to dwie kobiety: Greta, 36 lat – lesbijka, od lat w organizacjach pozarządowych, Ania, 37 – trans, inżynier z dobrą posadą.
Podczas ceremonii obie ubrane tak samo: białe spodnie, białe koszule, fioletowe marynarki, fioletowe identyczne buty, identyczne naszyjniki. Na twarzach obu – makijaż. Ten Ani jest permanentny.
Kiedy urzędnik stanu cywilnego zwraca się do Ani per proszę pana, większość gości uśmiecha się pod nosem. Podobnie gdy Ania składa przysięgę jako przyszły mąż.
Poza rodzinami w odpowiednio eleganckich garniturach i sukniach goście to w większości różnobarwni przedstawiciele środowiska LGBT (lesbijek, gejów, osób bi- i transseksualnych).
Greta i Ania są aktywistkami ruchu mniejszości seksualnych. Trzy lata temu na spotkaniu Kampanii przeciw Homofobii. Greta zobaczyła Anię i się zafascynowała. Potem dotarło do niej, że to biologiczny facet. Co z tego? Zakochała się w kobiecej stronie Ani.
Tworzy się nowa rodzina, jednostka społeczna, która znajduje się pod ochroną. (…) Małżeństwo zostało zawarte zgodnie z prawem”. Ta urzędowa formuła zabrzmiała w sobotę szczególnie. Ania Grodzka, szefowa Transfuzji (fundacji reprezentującej środowisko transgenderowe), ma łzy w oczach: – To pierwszy ślub w Polsce, który dwie kobiety biorą legalnie. Ogromna chwila dla ruchu trans.
źródło: Marta Konarzewska, Piotr Pacewicz, Dwie kobiety wzięły ślub
Zapraszamy do lektury całego artykułu, a także na relację na blog Ewy Tomaszewicz www.trzyczesciowygarnitur.blogspot.com.
Redakcja homików.pl składa najserdeczniejsze życzenia dobrego wspólnego życia! Cieszymy się Waszym szczęściem. Dziękujemy za Waszą odwagę do zrobienia czegoś, co wzbudzi kontrowersje zapewne nie tylko heteroseksualnej części społeczeństwa. Warto pokazywać, ze rzeczywistość nie jest tak prosta i jednoznaczna, jak się wielu z nas wydaje…
13-09-2010 | Kategorie: Kraj, Świat Drukuj	472 komentarzy do:Dwie kobiety w Polsce wzięły ślub
13 września 2010 o 11:18
· Odpowiedz	[Re: Dwie kobiety w Polsce wzięły ślub]
dwie kobiety czy kobieta i ‚osoba queer’? Abnegat
13 września 2010 o 11:51
Zabawne, bo wychodzi na to (w tym przypadku), że osoba queer ma w Polsce więcej praw niż osoba homo, a ponoć bycie queer jest takie postępowe, a homo pragnący ślubów, małżeństw takie zacofane. Ale – niezależnie od mych przemyśleń – ślub to ważna rzecz, gratuluję młodej parze i niech się wam układa jak najlepiej!
13 września 2010 o 13:30
Queer to nie płeć. Formalnie Ania jest mężczyzną, a jej żona kobietą. Formalnie mamy kolejny związek mężczyzny i kobiety. Pewnie dałoby się załatwić także ślub kościelny. Nie ma czym się podniecać. Faktycznie, jest zabawnie. Również gratuluję. Chyba o tej samej Ani i Grecie napisano w Polityce z 6 marca 2010. Były też zdjęcia. Przyznam szczerze, że gdy Ania ubierze się jak kobieta, nie tylko czuje się kobietą, ale też tak wygląda. Chyba ma też siusiaka, ale zdaje się, że Grecie to nie przeszkadza, pewnie wręcz przeciwnie. We wspomnianym artykule pisali, że Greta zakończyła swój kilkuletni (wieloletni?) związek, gdy tylko poznała Anię.
13 września 2010 o 13:51
moze czytam bez zozumienia ale ‚ania’ w papierach jest dalej facetem tylko sie nim nie czuje … no i chyba wlasnie tozsamosc ‚queer’ jest najwieksza zdobycza ruchu wyzwolenia lgbt, piescia wymierzona w twarz heteropatriarchatowi /i chyba na tym polega wykpienie prawa itd jak w artykule /
13 września 2010 o 14:30
Kpiny z prawa nie dostrzegam. Sytuacja jest po prostu zabawna. Trochę jak w komedii romantycznej, ale niekoniecznie akurat takiej. Z innej beczki, choć trochę na temat i dla miłośników angielskiego humoru [www.youtube.com]. [www.youtube.com]
13 września 2010 o 16:14
[komentarz usunięty. homiki.pl to nie miejsce do omawiania prywatnych spraw pomiędzy prywatnymi osobami. detr.]
13 września 2010 o 17:34
Ta ex-partnerka miała trochę więcej niż 11 lat? Mam nadzieję, że lesbijki, zwłaszcza lesbijki, dostrzegają niezręczność tej całej sytuacji: od kobiety z waginą okazał się lepszy mężczyzna z siusiakiem przebierający się za kobietę. Mnie zabolałoby, gdyby facet, deklarujący orientację homo, odstawił mnie dla kobiety ze strap-on. KaFor
13 września 2010 o 18:36
http://wyborcza.pl/1,75478,8366802,Dwie_kobiety_wziely_slub.html
SONDA czy jesteś za małżeństwami jednopłciowymi w Polsce?
W tej chwili – na prawie 7 tyś. głosów – 50% na TAK. GŁOSUJMY! Wiele osób przed tą parą wszystkiego dobrego dla Was) zawarło w Polsce małżeństwo różnopłciowe. Tyle, że żadna tego nie nagłaśniała. PS. Beret – to ogromnie smutne o czym piszesz. :[
no i ok ich sprawa, niech się żenią, ubierają jak chcą itp. im kolorowiej tym lepiej. ale zastanawiam mnie, że ta greta zakochała się z w kimś kto ma ciało faceta…bardzo ciekawe….
bywa tak, że widzę ładne zgrabne męskie less, zwracam uwagę ale jakoś coś mi nie pasuje…nigdy nie dałem się „oszukać” czując do kobiety to co do faceta. to jest bardzo bardzo ciekawe, less poczuła chemię do biologicznego faceta, który był ubrany jak baba i zachowywał się jak baba……bardzo ciekawe…..
13 września 2010 o 20:07
Kiedy parę miesięcy temu przeczytałem o tym w Polityce, też byłem zdziwiony. Nadal jestem. Kobieta jest lesbijką. Nagle wywraca swoje (i nie tylko swoje) życie do góry nogami i wiąże się z udawaną kobietą, która posiada prawdziwego, naturalnego siusiaka. Nawet jeśli dokładnie ogolony, nie ma prawa przypominać cipki. Można mówić, pisać, że dostrzegła w nim kobietę, itp… ale przecież w sprawach łóżkowych wszystko wygląda tak, jakie w rzeczywistości jest, tzn. nie ma cipki, jest siusiak. Ktoś mniej życzliwy mógłby zasugerować, że pani Greta nawróciła się na hetero. Podobno rodzina bardzo się ucieszyła, że ma chłopaka i skończyła zadawać się z kobietami. Jak dobrze pójdzie, będzie też dzidziuś. W dodatku zmajstrowany jak Bóg przykazał. KaFor
13 września 2010 o 20:19
Szkoda mi słów na niektóre powyższe komentarze – 0 (słownie zero) wiedzy na temat ludzkiej seksualnosci – i u kogo? u osób z mniejszości LGBT.
13 września 2010 o 20:20
hehehe dobry tekst i to bez złośliwości. to po prostu dziwne, że less poczuła chemię do męskiego ciała w której była kobieca dusza.
ciekawe co na to seksuolodzy, jak to wytłumaczą, że co, że ciało sie może nie liczyć?
kurde ile to razy geje byli z babami, uwielbiali te baby, kochali ale ciało przeszkadzało i to uniemożliwiało pełne szczęście i zostawiali je dla facetów. a tu proszę, no bardzo ciekawe….
13 września 2010 o 20:22
kafor – wyjaśnij jak Ty to rozumiesz……w kontekście tego jakim cudem less poczuła chemię do ciała męskiego….
stary sa to sprawy ktorych lgbtqrstewng nie chce ruszac bo ruszyloby to lawine …. dla mnie szokiem byle,ze lesbijki w 99% uzywaja w seksie straponu /dilda na pasku/ vito222222
13 września 2010 o 20:25
w 99% dildo sobie wtykają? kurde, pomyślmy, jakim cudem ktoś ma taką wiedzę??? nie jest możliwe wiedzieć w ilu % wkładają sobie dildo, to zwykłe oszustwo sondażowe. znam super less i ona nie wkładała sobie nic i nie chce jej się. bzdura. część sobie wkłada a część nie ale % ni cholery nie da się poznać. Detrollator
13 września 2010 o 20:31
Upraszam o trzymanie debat na tematy erotyczne na poziomie.
13 września 2010 o 20:35
że co? a gdzie tu wulgarne słowa? ludzie!
13 września 2010 o 20:44
· Odpowiedz	[Bravo Girl - Kącik Porad]
Niech wypowie się jakaś 100% lesbijka, żeby nie było, że mężczyźni/chłopcy rozprawiają o was, lecz bez was. Może KaFor? Śmiało. Czy ogolony i upudrowany, a nawet ubrany w koronkowe majtki siusiak może zastąpić cipkę? Mało tego: czy może być od niej lepszy? Pytam, bo nie wiem, jak sprawy wyglądają z tej drugiej strony. Sam nie byłbym w najmniejszym stopniu zainteresowany nie tylko męską kobietą, ale nawet mężczyzną o kobiecym wyglądzie. Czy z lesbijkami może być inaczej?
13 września 2010 o 21:05
Jedna prosta odpowiedź. To po prostu nie jest lesbijka. A on nie jest transseksualistą.
13 września 2010 o 21:15
Jak stwierdziła Kafor, panowie nie mają bladego pojęcia na temat seksualności kobiecej. Otóż u kobiet miłość i seksualność są ze sobą ściśle powiązane. Transka, o której mowa w tekście, pomimo, iż ma męskie genitalia, psychikę ma kobiecą – i właśnie w jej osobowości zakochała się druga kobieta. A gdy jest już miłość, wszystko inne schodzi na drugi plan, zwłaszcza ciało. Tak na marginesie, to osobiście uważam, że wszystkie kobiety są biseksualne i w mniejszym lub większym stopniu są zdolne do zakochania się w przedstawicielach obu płci. Co do strap-onów – cóż, większość lesbijek, z którymi rozmawiałam, nienawidzi penetracji. Naprawdę, nawet stosunek heteroseksualny może być naprawdę wspaniałym przeżyciem bez penetracji – mam na ten temat ogromną wiedzę teoretyczną Peter Pan
13 września 2010 o 21:38
Przedstawiasz bardzo romantyczną wizję, ale jakoś nie umiem jej pogodzić z rzeczywistością, którą znam. Z mojego doświadczenia wynika, że kobiety jak najbardziej potrafią oddzielać seks od uczuć o czym świadczą setki dziewczyn szukających ,,chłopaka na jedną noc” w wielkomiejskich klubach.
Co prawda jest ich zawsze dużo mniej niż chłopaków gotowych na takie przygody, ale nie jest tak, że rozdział pomiędzy cielesnością a miłością jest kobietom zupełnie obcy. Jeśli chodzi o penetrację, nienawidzę jej w stosunkach z mężczyznami. Natomiast heteroseksualny seks bez penetracji może być czasem spoko, ale na dłuższą metę, jest przynajmniej dla mężczyzn, frustrujący.
13 września 2010 o 21:41
no i to wydaje się prawdziwe. baby są doskonałe, po prostu super……wszystkie są lesbowate-))) na serio to coś w tym jest, baby są tak pokręcone, gadają jedno a myślą drugie, za nimi nikt nie trafi, stąd nie dziwi mnie że w tym swoim pokręceniu nawet płeć jest dla nich czymś względnym…..całe szczęście, że nie jestem hetero…choć moja kumpela less jest zdecydowana i super!!!
13 września 2010 o 21:42
peter, nienawidzisz seksu analnego między facetami?????????????
13 września 2010 o 21:48
Soniu, rozbawiłaś mnie, naprawdę. Piszesz najpierw: „panowie nie mają bladego pojęcia na temat seksualności kobiecej”, a potem wyjeżdżasz z tekstem: „uważam, że wszystkie kobiety są biseksualne”.
Moim zdaniem, Twój stosunek do mężczyzn jest zbyt stereotypowy. Patrzysz na panów jak na zwierzaki, jak na dzikusów. U mężczyzn, myślę że wielu mężczyzn, miłość i seksualność również są ze sobą powiązane, tylko w nieco inny sposób. Naprawdę tak jest. Wiem to po sobie. Np. nie mógłbym zakochać się w kobiecie. Nawet bardzo męskiej. Podobnie – w mężczyźnie, który jest permanentnie przebrany za kobietę lub takim, który kiedyś był kobietą. To jest jakaś bariera psychiczna, której z jednej strony raczej nie da się przekroczyć, z drugiej strony nie ma się na to najmniejszej ochoty. Sądzę, że to dość ścisły związek seksualności i sfery uczuć, choć wygląda mniej romantycznie i nijak nie przystaje do modnego „przekraczania granic płci”. Jak myślisz, Soniu?
13 września 2010 o 22:09
Tak. Nienawidzę seksu analnego między facetami, jeśli jednym z tych facetów miałbym być ja. Jeśli to są jacyś inni faceci to nie mam nic przeciwko temu, że robią to w ten sposób.
Zgadzając się z Krzsz, mogę natomiast uzupełnić to co napisałem wcześniej. Kobiety nie są pozbawione chuci a mężczyźni nie są pozbawieni uczuć.
Myślę, że zainteresowanie seksualne i uczuciowe osobami ,,niejednoznacznymi” płciowo, jest raczej pewnym rodzajem preferencji, który jest równie rzadki u mężczyzn, jak i u kobiet, ale się zdarza.
Są np. heteroseksualni faceci, którzy lecą do Tajlandii żeby poznać ,,lady boys” czyli dziewczyny z fiutkiem. krzsz1986@tlen.pl
13 września 2010 o 22:33
Jak się okazało, nie trzeba lecieć do Tajlandii. U nas też to mamy. Peter Pan pisze, że kobiety nie są pozbawione chuci, a mężczyźni uczuć. To oczywiście prawda. Można to znacznie rozszerzyć: zarówno kobietom, jak i mężczyznom zdarza się traktować seks instrumentalnie w oderwaniu od całej sfery uczuć. Mogą przy tym kierować się różnymi bodźcami, m.in. pożądaniem. Brzmi to dość pesymistycznie, choć w gruncie rzeczy nie jest tak źle. Ludzie jednak różnią się od zwierząt i jeśli tylko chcą, potrafią zapanować na swoją seksualnością, wyłączając oczywiście pojedyncze, dysfunkcyjne przypadki. vito222222
13 września 2010 o 23:39
uważam, że sonia ma zasadniczo rację, baby bardzo różnią się od nas psychicznie. są przed wszystkim pokręcone, one same nie wiedzą czego chcą. dlatego wcale mnie nie dziwi, że jak pisze sonia wiele z nich to bi, bo jakoś zdecydować się nie mogą….
jakbym miał określić babe to powiedziałbym – pokręcona. sonia właśnie to chciała powiedzieć, że nasze męskie myślenie w postaci białe to białe u bab nie działa. natomiast peter tłumaczy ten fenomen ślubu, że sa osoby których pociąga faceto-baba. znam jednego co ma ochotę na lejdibojsów ale wynika to wyłącznie z tego, że jest bi i chce się nadziewać a jakby miał lejdibojsa to mógłby nadal łatwo udawać heteryka.. i w tym tkwi powodzenie lejdibojsów, dają penisa a ludzie myślą że to baba i wszystko gra. jeśli uważasz peter seks analny facetów za taki, że Ty to nigdy, to czy jesteś gejem? bi? czy hetero?
14 września 2010 o 00:09
Po przeczytaniu tych genitalno – mizogoniczno – pseudofilozoficznych mundrości widzę nieodparte podobieństwo do podobnych mundrości dotyczących tego jak obrzydliwy jest seks między pedałami i dlaczego gej to nie jest prawdziwy mężczyzną i oczywiście miłość gejowska nie istnieje, bo to tylko taka fanaberia. Albo choroba. Ten sam poziom i to samo dziadostwo. I ta sama żęnująca próba wepchnięcia czegoś, czego się nie rozumie, do znajomych ciasnych szufladek.
Albo może tylko załosna próba odreagowania.
14 września 2010 o 00:23
Przyszłoś, obrzuciłoś błotem, odwróciłoś się na pięcie i poszłoś. Tak najłatwiej. Dużo trudniej choć szczątkowo uzasadnić swoją ocenę. Mam kilka zastrzeżeń do twojej opinii:
1. Gdzie tu mizoginia? To słowo jest na tym portalu nadużywane. W realnym świecie o wiele częściej wielbi się kobiety niż ich nie lubi.
2. Dlaczego nazywasz to pseudo-filozofią? Nikt tutaj nie nazywa się filozofem. Toczy się zwykła, najzwyklejsza w świecie dyskusja.
3. Niedostatek argumentów i brak uzasadnienia próbujesz zamaskować słówkami typu: „mundrości”, „dziadostwo”, „żenujące”. To niepoważne. Takie słowa są zbędne lub, w najlepszym wypadku, wymagają uzasadnienia.
4. Skąd dziwaczny pomysł na porównanie tej sytuacji do seksu między gejami? Nikt z komentujących nie sugerował, że seks Anki i Grety jest obrzydliwy.
5. Najłatwiej zarzucić komuś, że po prostu nie rozumie. W domyśle: nie warto z taką osobą rozmawiać, nie warto przedstawiać swojej argumentacji, bo i tak nie zostanie zrozumiana. Na mnie, myślę ze na nas wszystkich tutaj, to nie działa. 6. Poza tym, twoim zdaniem, gdy ktoś myśli inaczej, to na pewno próbuje coś tam odreagować. Gratuluję dobrego samopoczucia i braku kompleksów. Z takim podejściem na pewno łatwiej się żyje. Rchcz
14 września 2010 o 07:30
chce jednak powrocic do mojego ulubionego tematu- [...] (fragment usunięty. detr.) wyborczej i pacanowicza- tak beda spoleczenstwo uczyc o lgbtq- w slodko mdlym sosie /ani slowa o porzuconej ex/ idiotycznie upraszczajac /dwie lesbijki, ktore w rzeczywistosci sa /chyba?/ queerem i biseksualistka/ … a wszytsko firmuje rozhisteryzowana marta konarzewska /ktora szkola przesladuje kociakami/ …
[w przypadku dalszego używania wulgarnego języka posty użytkownika będą kasowane w całości. detr.]
14 września 2010 o 08:25
To proste. Greta nie jest lesbijką, jest biseksualistką, która usiłuje zachować twarz bo przez wiele lat maszerowała ze sztandarem jako zatwardziała lesbijka. Teraz związała się z facetem [...] (fragment usunięty. detr.). Janek nie jest transseksualistą, jest transwestytą. Lecz najwyraźniej mam problem z nazwaniem tego wprost. Dlaczego? Kocha swoje ciało, nie widzi potrzeby korekty płci. Robi w mediach równie kiepską robotę transseksualistom jak Greta lesbijkom. No bo po co ulegać fanaberiom niektórych domagających się operacji (może jeszcze za pieniądze NZF), skoro tu mamy żywy przykład, że można żyć bez korekty płci i być szczęśliwym? Po co lesbijki mają mieć prawo do związków partnerskich, skoro Greta medialnie udowadnia, że wystarczy znaleźć dobrego penisa i jesteś uleczona? Brawo… Gratuluję „dobrej roboty”!
14 września 2010 o 10:57
Zgadzam się z Marią.
Ślubu nie wzięły tutaj dwie kobiety, a mężczyzna i kobieta, tak jak to głosi sobie niepoprawiona w Konstytucji formułka i tak jak to Kościół sobie pochwala…
Nie widzę, więc tutaj powodu do zachwytu. Transwestyta po prostu przyszedł na ślub w swoim „kobiecym wcieleniu” i to wszystko.
14 września 2010 o 11:05
14 września 2010 o 12:22
Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoich komentarzach. Bo już myślałam, że to ja jestem nienormalna.
Nawet poprawność polityczna ma swoje granice. Nie udawajmy, że wszystkim osobnikom LGBT zależy na tym samym. Każdy z nas dąży do czegoś ciut innego, tylko niektóre postulaty mamy wspólne. Wycieranie sobie gęby lesbijkami to perfidia ze strony Gretani. Jeszcze film będą o nich kręcili. Tylko niby o czym??
14 września 2010 o 12:23
A swoją drogą co to za historia z ex dziewczyną Grety i jakąś sprawą w sądzie? Bardzo ciekawa sprawa…
[homiki.pl to nie miejsce do omawiania prywatnych spraw pomiędzy prywatnymi osobami. detr.]
14 września 2010 o 12:52
Dziękuję za miłe słowa z okazji naszego z Anią ślubu.
Nieprzyjazne komentarze pokazują ile jeszcze w naszym środowisku jest niezrozumienia, a co gorsze nawet braku próby zrozumienia zjawisk takich jak transpłciowość, gender, queer. Zapraszam na strony Trans-Fuzji, gdzie staramy się wyjaśnić powyższe: http://transfuzja.org/pl/artykuly/trudne_slowa_czyli_kilka_definicji.htm
14 września 2010 o 13:07
Detr. przypomina, że homiki.pl to nie miejsce do omawiania prywatnych spraw pomiędzy prywatnymi osobami. wszelkie komentarze o takim charakterze będą usuwane.
14 września 2010 o 13:16
Dobrze, że otworzyliście komentarze. Już pisałem maila do Redakcji w tej sprawie.
Po pierwsze, nie zgadzam się z tym, ze odbywa się tutaj omawianie prywatnych spraw „osób prywatnych”. Jeśli ktoś decyduje się na nieanonimowy wywiad prasowy, w dodatku ze zdjęciem, a potem zaprasza na swój ślub reportera, to jednak decyduje się upublicznić kawałek swojego życia prywatnego. Tak było w tym przypadku. Być może pytanie, które zadała igrażka, było zbyt wścibskie. Ale to szczegół. Poza tym dyskusja pod tym tekstem jest zupełnie w porządku: kolejny, odrobinę kontrowersyjny temat ożywił komentatorów, rozruszał towarzystwo. Tak powinno być. antoś
14 września 2010 o 13:37
uważam, że większość komentarzy pod tym artykułem to wypowiedzi małostkowe. dajcie spokój grecie i ani, pozwólcie się im nacieszyć, no do cholery! niedobrze, że są takie komentarze, świadczy to o niskim poziomie naszego społeczeństwa, które umie głownie zazdrościć, wbijać kolce i marudzić. jak dzieje się coś pięknego to nagle wszyscy beeee. no do cholery!
14 września 2010 o 13:45
Antoś, przesadzasz. Mamy tworzyć towarzystwo wzajemnej adoracji? Na początku nawet pogratulowałem, ale potem rozwinęła się ciekawa dyskusja. Parę osób odważyło się krzyknąć (może wyszeptać?): „król jest nagi!”. Nagi, w dodatku ma siusiaka. Autor/Autorka tekstu niemal pieje z zachwytu: „pierwszy ślub w Polsce, który dwie kobiety biorą legalnie”. Tylko jedna z tych kobiet jest nie do końca legalna. igrażka
14 września 2010 o 13:54
antoś – byłabym ostatnią osobą, która odmawia komukolwiek prawa do szczęścia. Ale szczęście, a parcie na szkło to dwie osobne sprawy. Ania i Greta najpierw udzieliły wywiadu w Polityce, teraz ich ślub jest nagłośniony w Gazecie. Dzisiaj Gazeta pisze o Ewie i Gosi (i innych parach homo), które biorą udział w konkursie SAS. Po wczorajszym zachłyśnięciu się „ślubem dwóch kobiet”, materiał wyłuszczający niepewną sytuację prawną par homo w Polsce zostaje przyjęty chłodno, jako promocja przez Gazetę homoseksualnego wzorca. Tamten artykuł zrobił nam niedźwiedzią przysługę.
I odpowiedź na link Grety: Greta, nie jestem transem ani gejem lecz biseksualną kobietą w związku partnerskim z lesbijką, który choć zawarty w Danii i uznawany w wielu krajach, w Polsce jest nieważny. I tak jak gejów nie interesują choroby weneryczne lesbijek, tak mnie mało mnie interesują sprawy gejów i transów, a tym bardziej tożsamość psychiczna kogoś, kto w świetle prawa polskiego cieszy się PEŁNIĄ PRAW. Dlatego nie zamierzam wchodzić na stronę Trans-fuzji tak samo jak nie wchodzę na gej.pl czy na Gaylife.
14 września 2010 o 13:57
komentarze na temat prywatnych spraw bohaterek/ów reportażu, zanim zostały usunięte, były niestosowne, natomiast nie można odmawiać prawa do krytykowania pomysłu.
moim zdaniem pomysł na ślub był ot, ciekawostką. ale to, co zrobiła z nim GW i autorzy artykułu, woła o pomstę do nieba. jakkolwiek idiotycznie to nie zabrzmi, GW bawi się ciągle w „nachalne promowanie nie-heteroseksualności”, na tyle nachalne, pozbawione wyczucia, pełne poczucia wyższości i lepszości, niedopuszczające jakichkolwiek wątpliwości, że robi się z tego seria niedźwiedzich przysług.
jeśli chcemy iść za strategią „niech nas zobaczą” i dążyć do tego, by orientacja była cechą „przezroczystą”, by nie miała znaczenia – na pewno nie tędy droga. nie jest dobrym sposobem zarozumiałe pouczanie maluczkich, ze są tępymi, nietolerancyjnymi polaczkami i żeby wreszcie wyszli z zacofanego zaścianka. bo nas jeszcze bardziej znienawidzą, a nie pokochają.
jeśli chcemy iść za strategią „mniej-więcej queer” (termin na mój własny użytek), czyli „jestem sobą i nic wam do tego”, to po co nam teksty mające niby „oswoić” naszą inność i różnorodność społeczeństwu? przecież takie „oswojenie” nie jest naszym celem.
14 września 2010 o 14:42
14 września 2010 o 15:26
Szczerze mówiąc nie bardzo mam ochotę na dyskusję z Tobą, bo po tym co przeczytałem w Twoich komentarzach, boję się co napiszesz jeszcze. Ale skoro pytasz, to odpowiadam: jestem bi.
I z tego też powodu mogę Cię zapewnić, że Twoja wizja, wg. której ladyboy czy osoba interseksualna jest dobrym rozwiązaniem dla biseksualisty, bo ma ,,dwa w jednym” jest błędna.
14 września 2010 o 15:45
A ja popieram Uschi, zarówno na facebooku jak i na garniturku Ewy (trzyczęściowym) napisałam:
Odnoszę wrażenie, że Ania i Greta nie miały zamiaru nikogo obrażać, ani ośmieszać naszych dążeń do zawierania związków. Zgodziły się, aby nagłośnić sprawę w dobrej wierze. Wyszło, jak wyszło.
Tekst napisała osoba, której problemy gender, queer nie są obce.Napisała go w sensacyjnym tonie zamiast poruszyć temat związków par jednopłciowych.Ja znam dziewczyny i wiem dlaczego Jan jest dla mnie Anią, ale większość czytelników nie. No bo czy o kobiecości stanowi tylko: ” Na co dzień Ania zaciera granicę płci, maluje paznokcie, depiluje brwi, nosi kolczyki. Zarost likwiduje laserową depilacją”. No z opisu wychodzi mi facet (bez obrazy) metroseksualny, albo artysta, albo gej;). Mój dziennikarski instynkt ( a co:) podpowiada mi, że można było sporo na tym ugrać. W komentarzach pod artykułem, oprócz zagłębiania się w szczegóły pożycia (już małżeńskiego), pojawiła się również dyskusja na tema zawierania związków przez pary jednopłciowe. Szkoda, że zdominowana przez anatomię:)
14 września 2010 o 15:55
Jest coś bardzo zdroworozsądkowego w tym co piszesz i to mi się podoba.
Ale można na to popatrzeć innej strony. Wyborcza zawsze miała ambicje, żeby uchodzić za gazetę reprezentującą inteligencję liberalną a więc tę, która po upadku komunizmu nie zadowoliła się jedynie zwycięstwem nad starym systemem, ale bała się również powrotu endeckich upiorów przeszłości.
Z tego wynikał strach tego środowiska przed lustracją, proeuropejska otwartość oraz zdecydowana walka, jaką wypowiedziało ono antysemityzmowi w sferze publicznej. Z tym ostatnim udało jej się zresztą w dużej mierze wygrać.
Jednak największym zgrzytem w tym wszystkim był artykuł Michnika, bodajże po paradzie W Poznaniu. To był straszny tekst. Niby wzywający do tolerancji a z drugiej strony puszczający oko do społecznych uprzedzeń. Coś w rodzaju: ,,ja też nie lubię tych pedziów, ale nie przeginajmy, bo to trochę nieeuropejskie co tu wyprawiamy”.
Dlaczego o tym wspominam? Otóż uważam, że po tym artykule i krytyce jaka go spotkała, coś zaczęło iść w inną stronę.
W ciągu trzech lat środowisko GW zrozumiało, że homofobia jest takim samym problemem społecznym, jak rasizm i antysemityzm. Tak samo niebezpiecznym, krzywdzącym i tak samo endeckim.
Nawet jeżeli dziś jest w języku jakim posługuje się GW dużo radykalizmu neofity, to ja cieszę się z tego nawrócenia. Bo największym problemem polskich gejów i lesbijek, nie są, moim zdaniem małe grupy głośnych fanatyków z kontrmanifestacji, tylko to, że w tym kraju także ci, którzy uważają się za otwartych i europejskich reprezentują w sprawach LGBT poglądy, które w Europie Zachodniej zaczyna odrzucać nawet konserwatywna prawica.
To w dalszym ciągu problem widoczny w PO. Kiedyś był też powszechny wśród dziennikarzy GW. TO się zmieniło i ta zmiana jest ważna. vito222222
14 września 2010 o 16:33
sporo osób komentujących ten ślub patrzy na niego albo przez pryzmat dogłębnej znajomości środowiska działaczy homo, albo znajomości nupturientów, albo dziennikarstwa, itp. Może to nie jest źle ale to w sumie rozważania mające znaczenie dla znawców tematu, czyli grupki ludzi znających to.
Natomiast info o tym ślubie poszło w polskę do zwykłych ludzi a nie specjalistów. I uważam, że odbiór przez tych zwykłych ludzi jest najważniejszy. Rozmawiałem z kilkoma osobami i ich reakcja jest bardzo pozytywna. Mówią, wow ten kraj się zmienia, less wzięły ślub, wprawdzie jedna miała penisa i tego nie kumamy, ale tak czy owak coś się dzieję, żeby wreszcie unormalizować sprawy homo i żeby mogły brać śluby zwykłe less a nie takie z penisami. Ja też uważam ten ślub i nagłośnienie za coś dobrego i służącego sprawie homo, tak czułem sam po przeczytaniu i takie opinię mam w otoczeniu. Wszystkich zastanawia tylko co less widziała w babie z penisem…..ale kwitują to, że na pewno ona nie może być less tylko bi i że te baby to są dopiero pokręcone. Wiele komentarzy zasadniczo ma rację, teoretyczną, że np. jeśli okazuje się, że less mogą wziąć ślub, to ludzie powiedzą, no to czego domagają się homo, jak mogą już brać śluby? Ale ludzie tak nie myślą, każdy wyłapał, że jeden z nich miał penisa i to ich właśnie zaintrygowało.
Gdyby to był artykuł o samych less biorących ślub w polsce nie byłby taki ciekawy jak przez to, że jedna z nich ma penisa.
Dużo ludzi ma ochotę na dwie płcie i czytając takie njusy utwierdzają się, że to już nie jest ich fanaberia mieć lejdibojsa czy bojolejdi ale że inni już to robią to oni też powinni. Więc suma sumarum zauważcie, że dyskusje ze strony „znawców” nie przekładają się na odbiór społeczny, gdzie nie ma znawców ale zwykli ludzie. Jeśli mamy jakieś inicjatywy homo to one są nakierowane najczęściej na zwrócenie uwagi zwykłych ludzi i pozyskanie ich wsparcia i sympatii, dlatego zwracajmy uwagę jak coś widzą ludzie a ludzie widzą generalnie sprawy homo tak, że popierają widząc ludzi szczęśliwych jak te baby albo pewnych siebie jak ludzi na paradach. Ludzie nie chcą widzieć homo jako nieszczęśliwych, słabych, depresyjnych, pokręconych, chcą widzieć fajnych, sympatycznych i upartych w dążeniu do normalnego życia ludzi.
Dlaczego strategia coming out działa, bo oto tzw. zwykłym ludziom objawia się jako gej fajny facet, którego znają, lubią, uważają za zaradnego, mądrego itp i dzięki temu szybko to tolerują a nawet akceptują. Także cieszmy się z każdej inicjatywy która pokazuje że homo potrafi, że sienie poddaje, że walczy i cieszy się życiem!
14 września 2010 o 18:06
Hmmm… Może ja jestem ignorantem i niedoukiem, ale mimo to proszę, wytłumaczcie mi spokojnie: czy to możliwe, że ktoś wewnętrznie czuje się w 100% kobietą, określa się jako kobieta a jednocześnie akceptuje swoje męskie ciało? Z tego co czytywałem tu i tam, problem niezgodności płci biologicznej z psychiczną powoduje tak dużą nieakceptację swojego (obcego) ciała, że pcha ona wiele takich osób ku wyjątkowo trudnym operacjom. Z tego co poczytałem o Ani i Grecie ten problem u Ani nie występuje (tak to zrozumiałem). Czy można więc nazywać kobietą osobę, która dobrze czuje się w męskim ciele? —> to ostatnie pytanie zadaję w związku z tytułem „dwie kobiety w Polsce wzięły ślub”. Bo jeśli mamy tu do czynienia z pewną nadinterpretacją to chyba rzeczywiście niezbyt to rozsądne puszczać w media, do „zwykłych ludzi” jak pisze vito, takie newsy. Bo zwykli ludzie w Polsce jeszcze nie w pełni oswoili się z widokiem dwóch facetów lub dwóch kobiet. Jeszcze nie do końca to zrozumieli. To jak mają się połapać że facet i kobieta, którzy wzięli ślub to tak naprawdę dwie lesbijki, z tym, że jedna jest biologicznym facetem, co jak najbardziej odpowiada im obu. Tego „zwykli” nie skumają, co najwyżej popukają się w czoło.
14 września 2010 o 18:31
Bycie transseksualistą nie koniecznie musi oznaczać dążenie do operacji korekcji płci. Operacje te są:
a) drogie i nierefundowane przez państwo
b) bolesne
c) czasami występują paskudne komplikacje
Pomimo niezgodności psychicznej, niektóre transki uczą się akceptować swoje ciała, jednak z pewnością nie uprawiają seksu w taki sam sposób, jak „naturalne” kobiety i mężczyźni. Nie mówiąc już o tym, że przyjmowanie estrogenów powoduje impotencję.
@ igrażka & vito
Po prostu ręce opadają. Najbardziej na świecie nienawidzę ludzi z ignorancją poznawczą, nie mających ochoty na rozszerzenie wiedzy o świecie i trzymających się własnego zdania, które wyrobili na podstawie skromnych wiadomości oraz błędnych informacji ‚.”_”/.’
14 września 2010 o 19:42
Najbardziej nie nienawidzisz ludzi z ignorancją poznawczą jak ja? Hmmmm…..i wyszło, że less najbardziej nienawidzi geja……..Ale w imię bliźniego wybaczam ci siostro, albowiem nie wieszcz, cóżeś uczyniła…..-)))
14 września 2010 o 19:52
sonia naucz się, że ludzie mogą sobie myśleć co chcą, mogą nawet uważać, że homo są zboczeńcami. jeśli chcemy to zmienić, to na pewno nie atakiem na nich ale w inny sposób, delikatny, należy mieć podejście. natomiast jeśli kogoś atakujemy, obrażamy, wyśmiewamy, itp. to ta osoba na pewno się nie zmieni, na pewno nie uzna się za głupią a tylko może też odpowiedzieć agresja i spirala nam się nakręca.
ciągle widzę, że homo są właśnie tacy: albo myślisz tak jak ja bo przecież ja mam rację, albo jesteś głupi i nienawidzę cię prostaku. takie działanie stanowi gwałt na wolności jednostki i wywołuje złe emocje, nie służy niczemu dobremu, poza dowartościowaniem się tego niby mądrego homo.
mądrość……kiedyś uważano, że ziemia stoi w miejscu i uważano się za mądrych, dziś uważamy się za mądrych przyjmując, że lata dookoła słońca, może za jakiś czas i ta teoria okaże się wadliwa.
nawet przyjmując, że ktoś ma mądrość obiektywną a drugi jej nie ma, to żaden powód aby atakować drugiego.
chociaż muszę przyznać, że są tu osoby, które umieją dyskutować, tj. przedstawiać swoje zdanie bez poniżania innych. kokos
15 września 2010 o 09:25
oczywiście że operacje
ale mąż Grety nie ma z tym problemu, po prostu nie ma z tym problemu. Znam wiele osób transseksualnych i to nie jest kwestia wyboru na zasadzie dzisiaj mogę chodzić jako facet a jutro jako kobieta.. Cielesność dla tych osób jest największym problemem mówiąc krótko operacja albo śmierć. Liczba samobójstw u osób transseksualnych jest najwyższa w całym LGBT. Po prostu NIE BYŁ TO ŚLUB 2 KOBIET tylko osoby biseksualnej z Transwestytą. Dla mnie to ważne bo zwykli czytelnicy i tak lubią wrzucać wszystkich do jednego worka więc uważam że ta para powinna przestać się lansować jako przedstawiciele Greta – lesbijek (bo to kłamstwo) a on transseksualistów (bo nim nie jest).
Społeczeństwo nie nadąża.. shiroikarasu
15 września 2010 o 12:30
Istotą transseksualizmu nie jest dążenie do oddania się pod skalpel chirurga i poprawienia sobie ciała.
Istotą transseksualizmu jest trwała identyfikacja z płcią przeciwną do biologicznej i dążenie do bycia postrzeganym zgodnie z tym, jak się identyfikuje. Dążenie do operacji i zmiany dokumentów jest wtórne wobec identyfikacji i nawet definicja transseksualizmu w ICD-10 (klasyfikacja chorób obowiązująca lekarzy i psychologów w Europie) nie zakłada, że takie dążenie występuje u każdego transseksualisty.
Zdecydowana większość transseksualistów faktycznie dąży do choćby części zabiegów, ale nie oznacza to, że dążą wszyscy. Nie daje to też NIKOMU prawa do decydowania, że ci pozostali to nie transseksualiści. Tak samo jak nikt nie ma prawa twierdzić, że kobieta, która identyfikuje się jako lesbijka, lesbijką nie jest. Po prostu włażenie ludziom w ich tożsamości i poprawianie ich jest tym, czego kulturalny człowiek nie robi.
15 września 2010 o 14:08
opinia kokosa jest bez zarzutu. natomiast nie przekonuje mnie stwierdzenie, że definicja transseksualizmu w spisie chorób nie zakłada, że każdy chce zmienić ciało. TO niedorzeczne. Jak ktoś uważający się za faceta i mający ochotę powiedzmy „posunąć” laseczkę, może uważać, że jest ok, że nie ma penisa a ma dziurę! Myślę, że mogą być trans nie chcących zmieniać swojego ciała ale z powodu obawy o ból, z powodu wmawiania sobie, że z nimi jest coś nie tak i w sumie muszą się identyfikować z ciałem, itp. czyli z powodu lęków lub głupoty i manipulacji nimi. Tak samo jak są geje którzy wmawiają sobie, że są hetero. Czy nie jest możliwe aby gej przeżył całe życie bez seksu z facetem, w ramach małżeństwa i uważał, że ciągoty do facetów to wynik opętania go przez szatana i nigdy im się nie podda ani nie będzie się z nimi identyfikował? Jasne, że jest to możliwe, porąbanych gejów mamy mnóstwo, choćby w telewizji. Tak samo i trans może być porąbany i może mu się wydawać, że on nie chce zmienić ciała. Ale to wynik nacisku społecznego i manipulacji ludźmi a nie rzeczywistej dyspozycji jego psychiki. Reasumując, nie brzmi wiarygodnie, że są trans lubiący swoje obce ciało a jeśli nie dążą do zmiany ciała to z powodu lęków lub ogłupienia. igrażka
15 września 2010 o 16:11
Zgadzam się z kokosem i vito.
Moja negatywna reakcja na medialne lansowanie się tej pary wynika m.in. z propozycji, jakie nieraz składali mnie i moim koleżankom-lesbijkom panowie twierdząc, że sami są lesbijkami, bo przecież kochają kobiety! Taki artykuł i lansowanie się na lesbijki tylko utwierdza ich w przekonaniu, że każdą lesbijkę można zdobyć, wystarczy ją wziąć na swoją „kobiecą stronę”. Od tego już tylko krok do „siłowego przekonywania” lesbijek na heteroseksualizm – poprzez gwałty. To już było, więc nie cofajmy się, tylko dlatego, że ktoś próbuje na nowo definiować pewne pojęcia, bo za chwile się okaże, że w głębi duszy to każdy mężczyzna jest lesbijką.
15 września 2010 o 16:34
igrażka, mnie też irytuje odwracanie kota ogonem. mam kumpelę less, super baba i do wzięcia jakbyś chciała-)))) i nieraz z nią sobie gadam i mówię, czemu nie chcesz nadziać się na mena….skąd mam znać psychikę less…? A ona mi tłumaczy, że nie chce. No to sobie czasami myślę, że to musi być podobnie jak ze mną, jakby mi ktoś mówił po co wkładasz facetowi, baba też ma tyłek więc co za różnica….no i takim łopatologicznym ale racjonalnym tokiem rozumowania można pojąć, że less owszem wsadzi sobie dildo ale absolutnie nie prawdziwego a gej owszem wsadzi facetowi w tyłek ale za nic nie chce tego zrobić w babski tyłek-))
musimy ze sobą gadać!!! gadać!!! no i tu parę osób umie gadać i to mi się podoba-))
nic się nie osiągnie narzucaniem czegoś ludziom, albo kpieniem z nich.
ludzie powinni mieć odwagę mówić co myślą, nawet na takim portalu napisać szczerze jak ja, że uważam baby za gorsze a inni ludzie powinni przez to wiedzieć, że faceci tak myślą i zastanowić się jak to się da zmienić, jeśli im na zmianie zależy. bowiem wywalanie takich ludzi jak ja, blokowanie ich czy kpienie na pewno mnie nie zmieni, więc to droga donikąd.
ja uważam, że jeśli chcemy spowodować aby ktoś inaczej podchodził do pewnych spraw to jedyne wyjście polega na osobistych kontaktach. jak ja znam super less to sobie z nią szczerze gadam – hehehehe a np. stawką zakładu jest że jak przegra to nadzieje się na faceta hehehe – i wtedy wychodzą na jaw nasze prawdziwe myśli, stereotypy, nawyki itp. i ewentualnie oboje możemy znając je – na siebie wpływać aby to w sobie zmienić. ale nie na siłę. to że ja znam jedną fajną less ma taki skutek, że uważam, że less mogą być też fajne tak jak fajni mogą być hetero, murzyni, ukraińcy, itp. nie powiem, że każda less jest fajna ale tez nie powiem, że less to banda ogłupiałych debilek, bo przecież znam moją a moja taka nie jest! shiroikarasu
15 września 2010 o 17:50
Naprawdę ciekawym doświadczeniem jest dowiedzenie się od nie-transa, jakie transi powinni mieć odczucia względem swojego ciała i w jaki sposób powinni realizować swoje potrzeby seksualne.
W następnej wypowiedzi piszesz o wyrażaniu własnego zdania i osobistych kontaktach oraz poznawaniu stereotypów i nawyków – bardzo ostry kontrast, połączenie tych wypowiedzi po prostu boli. Bo to, co piszesz o transach, to – oprócz stereotypów – jedno wielkie zamykanie się na nową wiedzę. Tak intensywne, że aż odechciało mi się czegokolwiek Ci tłumaczyć. Przecież Ty już wiesz wszystko. vito222222
15 września 2010 o 18:31
czyli co, trans czuje się kobietą a ciało ma męskie i tak mu dobrze? to czym taka osoba różni się od transwestyty?
@ vito222222
To w gruncie bez znaczenia, czym się różni. Pewnie różni się tylko tym, jak się czuje, bo czuje się kobietą, a nie tylko lubi się przebierać za kobietę. Spór o nazewnictwo jest całkiem jałowy. Formalnie to facet. Formalnie facet wziął ślub z kobietą. Z wiadomych powodów wyglądało to zabawnie i nadawało się do pokazania w mediach. vito222222
15 września 2010 o 18:39
jeśli ktoś się czuje kobietą, to chce mieć łechtaczkę a nie penisa! jak ktoś gada że czuje się kobietą a dobrze mu z penisem, to albo kłamie albo jest chory psychicznie!
15 września 2010 o 18:41
Ja znam takie osoby osobiście… I ich zdanie zgadza się z tym, co napisał kokos i vito. To, że niektóre osoby się nie decydują na operację z powodów finansowych (10 tysięcy piechotą nie chodzi) albo zdrowotnych nie oznacza, że nie chcą i akceptują „to coś” między nogami. A funkcjonowanie w społeczeństwie w swojej prawdziwej płci, tej, która powinna być od urodzenia, to sprawa priorytetowa. Bo pragną oni chodzić normalnie do pracy, ubierać się tak jak pragną i słyszeć od szefa „Pani Kasiu/Panie Krzysiu” a nie znienawidzone od dzieciństwa imię jakie mają w dowodzie…
„Jan” jest po prostu transwestytą podwójnej roli, ot, wszystko. Żadna sensacja, bo ślub wziął facet i kobieta…
15 września 2010 o 18:57
zgada się
15 września 2010 o 19:13
A co by było, gdyby teraz Jania formalnie zmieniła płeć na żeńską? Czy jej, a właściwie jego, małżeństwo z chwilą orzeczenia takiej zmiany zostałoby rozwiązane? Czy byłoby przeszkodą w orzeczeniu takiej zmiany? To ciekawe Może zagląda tu jakiś prawnik, a nie tylko spece od queer? Cheapcialiis39vim
· Odpowiedz	[VerygkfwgoodCyeapCialiswfj]
http://forums.bleachexile.com/member.php?u=55577&uz23=2 [url=http://forums.bleachexile.com/member.php?u=55585&uz23=2]acomplia online[/url] generic viagra [forums.bleachexile.com] levitra [forums.bleachexile.com] [url="http://www.freecodesource.com/user/profile-374323.html?&uz23=2"]buy cigarettes online[/url] [LINK http://forums.bleachexile.com/member.php?u=55578&uz23=2buy tramadol[/LINK] vdho
Cheapcialiis39vim
15 września 2010 o 19:27
dobre pytanie, ale małżeństwo będzie wtedy ważne pomiędzy…..dwiema kobietami. art. 17krio mówi, że unieważnić małżeństwo można tylko z powodów wskazanych w ustawie a nie wymienia się tam zmiany płci.
z kolei art. 1 krio mówi, że małżeństwo może zawrzeć kobieta i mężczyzna, czyli ważny jest stan płci w chwili zawarcia małżeństwa, nie ma znaczenia co się potem zmienia w zakresie płci, już po zawarciu. zatem nie ma wątpliwości – zmiana płci po zawarciu małżeństwa nie wpływa ma byt prawny małżeństwa.
15 września 2010 o 19:49
ewentualnie można byłoby twierdzić, że w chwili zawierania małżeństwa jakkolwiek formalnie był to facet, tak jednak była to już kobieta, więc nie zostały spełnione warunki z art. 1 krio i na tej podstawie w myśl art. 2 krio mógłby każdy kto ma interes prawny wystąpić o ustalenie nieistnienia małżeństwa. więc nawet przy takiej argumentacji, małżeństwo sobie trwa a tylko uprawnione osoby mogą domagać się uznania, że go nie ma.
zatem istota sprawy sprowadza się do pytania, czy sąd orzekając o zmianie płci orzeka tę zmianę ze skutkiem od urodzenia, czy od wydania orzeczenia…..
sprawa jaką wytacza trans to z tego co wiem o sprostowanie aktu urodzenia. zatem ważne z jakim czasem związany jest skutek prawny.
no i tu generalnie uważa się tak, jeśli trans w postępowaniu sądowym wykaże, że mimo penisa to był kobietą od urodzenia, wówczas prostuje się akta stanu cywilnego i przyjmuje się, że był kobietą od urodzenia, a zatem składając przed tym sprostowaniem przysięgę małżeńska złożył ją jako kobieta, błędnie oznaczona w aktach jako facet. zatem znajdzie zastosowanie art. 2 krio mówiący o prawie każdego kto ma interes prawny do ustalenia nieistnienia takiego małżeństwa.
natomiast jeśli wyjdzie w postępowaniu sądowym, że kobietą ten ktoś z penisem stał się po urodzeniu, np. zaczął czuć się kobietą z chwilą dojrzewania, to akt urodzenia jest prawidłowy, tzn. urodziła się dziewczynka, zatem nie ma co prostować. A że dziewczynka stała się potem chłopcem, to jest to podstawa do wystąpienia do sądu o ustalenie, że jest chłopcem. Sąd to ustala i takie ustalenie ma skutek prawny od chwili w nim wskazanej, tj. sąd 20.10.2010 roku może orzec, że ustala, że z dniem15.06.1986 roku iksiński stał się kobietą. Takie orzeczenie jest podstawą do wpisania wzmianki w aktach stanu cywilnego a nie ich prostowania.
W takiej sytuacji należy rozważyć, czy chwila ustalenia że jest kobietą jest wcześniejsza czy późniejsza od chwili zawarcia małżeństwa i zależnie od tego będzie miał lub nie zastosowanie art. 2 krio.
15 września 2010 o 20:14
no i rada techniczna, jeśli nie da się wykazać, że miało się inną płeć już w chwili urodzenia, co byłoby podstawą do żądania sprostowania aktu urodzenia, to należy wystąpić o ustalenie, że ma się inną płeć wykazując interes prawny, którym w tym przypadku będzie polegał na tym, że takie ustalenie jest potrzebne do wpisania wzmianki do aktu urodzenia o tej innej płci.
więc to zabawne, że sąd nie ustala płci po to, żeby ktoś mógł czuć się facetem a nie babą ale po to aby ktoś mógł….wpisać wzmiankę do aktu urodzenia. to potrzeba wpisania wzmianki do aktu urodzenia jest jedynym powodem dla którego sąd może „klepnąć zmianę płci” jeśli nastąpiła ona po urodzeniu-)))
no i na koniec-))) jeśli facet i baba metrykalni klepną sobie ślub a potem facet przerobi się na babę i wystąpi o ustalenie, że jest babą i stał się nią po ślubie, to taki ślub jest max ważny i oficjalnie będzie to małżeństwo dwóch kobiet!!!! i nie ma żadnej szansy na podważenie jego ważności….
czyli co……póki co jedyne co nam zostaje w polsce, to szukanie baby, wzięcie z nią ślubu a potem nakręcenie ją aby była facetem-)))
to nie jest kpina z trans a po prostu żart-)))
15 września 2010 o 21:00
Myślę, że tej drugiej penis tak się spodobał, że teraz nie pozwoli Jani go uciąć. vito222222
15 września 2010 o 21:23
hehehehe i to mi się podoba w facetach-))) igrażka
15 września 2010 o 22:42
krzsz1986 napisał:
„Myślę, że tej drugiej penis tak się spodobał, że teraz nie pozwoli Jani go uciąć. „
Ty normalnie cytujesz „20 centymetrów” http://www.imdb.com/title/tt0421528/
Rewelacyjny film! Jeśli nie widziałeś, polecam!
Dobrze gadasz Ja np. uważam mężczyzn za niższy gatunek Choć oczywiście są wyjątki, zarówno wśród znajomych gejów jak i heteryków (ech te wyjątki – tylko potwierdzają regułę)
Nie ma sensu udawać, że LGBT to jedna wielka szczęśliwa rodzina walcząca o to samo. Guzik prawda! Geje chcą czegoś innego, lesbijki czego innego, transy jeszcze czegoś innego. Jesteśmy różni i tylko w niektórych kwestiach jesteśmy zgodni i występujemy razem. Trochę jak z Solidarnością – wszyscy walczyli o „wolność”, ale dziś się okazuje, że każdy miał inną wizję wolnej Polski – jeden chciał socjalizmu z ludzką twarzą, inny – dzikiego kapitalizmu, jeszcze inny demokracji na wzór zachodni, a inny na wzór islamski (teokracja). Prawda jest taka, że każdy z nas uważa się za pępek świata i dla niego jego/jej problemy są najważniejsze. Dlatego jeśli ktoś z innej grupy podczepia się pod naszą grupę i na naszych hasłach próbuje się wypromować, bo w przeciwnym razie okazałoby się, że ma zwyczajny związek, jakich wiele (przyjrzyjcie się bliżej pantoflarzom), to wówczas ujawniają się różnice między nami. I one zawsze będą. Poprawność polityczna to mit!
15 września 2010 o 23:05
@ igrażka
Słyszałem o tym, ale nie widziałem filmu. W pewnym sensie zgodzę się z Tobą. Sam nie uważam przedstawicieli którejkolwiek płci za lepszych od drugich. Są dziedziny (m.in naukowe, ale nie tylko o takie chodzi), w których mężczyźni wypadają zdecydowanie lepiej od kobiet i na odwrót. W czym zatem się zgadzam? Mianowicie od podstawówki po studia spotykałem się z przedstawicielkami płci zwanej piękną, u których z nieznanych mi, nieuzasadnionych przyczyn dało się zaobserwować przeświadczenie o wyższości kobiet. Wbrew pozorom, nie było zależności: im brzydsza, tym bardziej zarozumiała. Było inaczej: im bardziej sfeminizowane środowisko, tym więcej takich babek, które uważają mężczyzn za niższy gatunek. Podobnego zjawiska wśród kolegów nigdy nie zaobserwowałem. Przynajmniej nie na skalę masową, co najwyżej pojedyncze przypadki. Gdyby znalazł się ktoś, kogo drażnią głupie „laski” i odważył się głośno o tym powiedzieć, szybko zostałby posądzony o homoseksualizm. A jak wiadomo, trudno o gorszą obelgę. Środowisko lesbijek jest oczywiście mocno sfeminizowane. Nie powiem, że w 100%, bo to byłby komplement dla tych pań, ale i tak blisko do tych 100%. Dlatego ani trochę nie dziwi mnie niechęć lesbijek do gejów. Niechęć w drugą stronę mogłaby mnie zdziwić, ale takowej nie dostrzegam. Co najwyżej – brak zainteresowania. Na szczęście nigdy nie musiałem tkwić na stałe w środowiskach mocno sfeminizowanych. Jeśli chodzi o płeć zwaną piękną, od co najmniej kilku lat mam do czynienia głównie z kobietami bez kompleksu niższości i bez jakichkolwiek uprzedzeń do mężczyzn. Są ambitne, nie są nastawione na rywalizację z mężczyznami, ale na współpracę. Czasem wypadają lepiej, czasem gorzej. Gdy wypadają gorzej, nie stanowi to dla nich problemu, bo płeć nie jest kryterium podziału na grupy. Nie ma mowy o jakichkolwiek parytetach. To dobre koleżanki.
15 września 2010 o 23:14
ja myślę jak igrażka, natomiast nie mam takiego zrównoważonego stosunku do bab jak krzsz.
lgbt to mit w kontekście jedności, to co nas łączy to wykluczenie społeczne z uwagi na nieheteronormatywne usposobienie i co za tym idzie dyskryminacja.
natomiast ja tak jak igrażka, znam fajne baby, ale faceci są fajniejsi. jako gej to tym bardziej zrozumiałe, że mam świat męski. nawet moja kochana less jest męska-)))
jak poznaje jakąś babę to dość szybko okazuje się, że pojawiają się intrygi, plotki, kombinacje, niedomówienia, itp.
Jak poznaje faceta, to albo od razu wiem że ćwok albo od razu czuję, że się dogadamy. A z babą to wszystkie są niby fajne na początku a potem szybko wychodzi z nich diabeł.
Ponadto ważna też jest erotyka, nie udaję że jest inaczej. Po prostu ładny facet dodatkowo jest atrakcyjny a ładna baba nie ma żadnego znaczenia. Ale ja nie dyskryminuje bab, po prostu skupiam się na facetach a baby – jak się jakaś trafi i normalna to ok, ale sam raczej nie sięgam po nie. Ponadto jestem ostrożny aby nie narobić im nadziei. d.biskupa
16 września 2010 o 00:22
@Krzynio:
„[...] od podstawówki po studia spotykałem się z przedstawicielkami płci zwanej piękną, u których z nieznanych mi, nieuzasadnionych przyczyn dało się zaobserwować przeświadczenie o wyższości kobiet. [...] im bardziej sfeminizowane środowisko, tym więcej takich babek, które uważają mężczyzn za niższy gatunek. Podobnego zjawiska wśród kolegów nigdy nie zaobserwowałem.”
A nie przyszło ci do głowy, mądralo, że jak kobieta daje odczuć facetom, że jest od nich lepsza, to odbierasz to osobiście, a jak facet zachowuje się tak w stosunku do kobiet, to tego w ogóle nie odbierasz, bo cię to nie dotyczy? Może stąd ta asymetria, hę?
16 września 2010 o 00:37
Zastanowiłem się nad tym teraz. W zasadzie nie chodzi tylko o to, że ktoś komuś daje coś odczuć. Chodzi o stosunek, sposób traktowania, podejście do drugiej osoby. To widać, to się czuje, nawet gdy nie jest się bezpośrednim adresatem. Oczywiście nie jestem w stanie poczuć tego, co czują kobiety, ale mogę np. przyjrzeć się swojemu podejściu, powiedzmy, do rywalizacji. Rywalizacja nie jest mi obca i generalnie wiem coś na ten temat. Jak sięgam pamięcią, płeć nigdy nie była na pierwszym planie. Zresztą, mężczyźni chętniej rywalizują między sobą. Poza tym zacytowałaś zdecydowanie mniej istotny fragment mojej wypowiedzi. O wiele ważniejsze jest to, co dalej napisałem o kobietach. Pozytywnie. Peter Pan
16 września 2010 o 00:42
Dupo, Krzynio napisał dość jednoznacznie, że nie słyszał wiele takich wypowiedzi wśród kolegów. Gdyby jego koledzy mówili coś złego DO kobiet, to faktycznie mógłby nie usłyszeć lub nie zwracać uwagi. Ale pisał o tym co koledzy mówili O kobietach, jak rozumiem, będąc ,,między sobą”. krzsz1986@tlen.pl
16 września 2010 o 00:57
Nie chciałem demonizować zachowania kobiet w stosunku do mężczyzn. Po pierwsze wiele z nich wyrasta z niechęci do facetów. Po drugie, jak zaznaczyłem, spotykam wiele {młodych) kobiet bez kompleksów i bez uprzedzeń, które z jednej strony dobrze czują się jako kobiety (marzą w przyszłości o mężu i dzieciach, stroją się, malują czasem paznokcie, itp), a z drugiej strony są nastawione na współpracę, a nie rywalizację. Dodam, że chodzi o osoby inteligentne. d.biskupa
16 września 2010 o 01:07
„dobrze czują się jako kobiety (marzą w przyszłości o mężu i dzieciach, stroją się, malują czasem paznokcie, itp)”
Mogłabym tak w nieskończoność wyciągać z twoich tekstów różne bzdury, ale mi się już nie chce krzsz1986@tlen.pl
16 września 2010 o 01:21
To nie bzdura, bo to nie miało zabrzmieć jak definicja kobiety. Chodziło o to, że nie czują się przytłoczone tą tradycyjną rolą kobiety (pojmowaną jako możliwość, a nie przymus) czy oczekiwaniami w stosunku do kobiet i nie widzą w tym wszystkim przeszkody w realizacji innych planów, chociażby związanych z karierą. Peter Pan
16 września 2010 o 01:27
lubię takie kobiety. Mam natomiast uczulenie na laski, które celowo ubierają się najgorzej jak tylko potrafią, boją się szminki i nie wiedzą co to uśmiech a potem o wszystko mają pretensję do facetów oraz ładniejszych od siebie dziewczyn, które uważają za idiotki.
Ja jednak widzę tę zależność: im brzydsza tym większe ryzyko niechęci do mężczyzn. Przy czym przez ,,brzydotę” nie rozumiem faktycznego braku urody, na który nikt nie może poradzić, ale taki właśnie charakterystyczny rodzaj olewactwa w zakresie ubioru i wyglądu.
16 września 2010 o 02:20
„czyli co, trans czuje się kobietą a ciało ma męskie i tak mu dobrze? to czym taka osoba różni się od transwestyty?”
Identyfikacją. Transwestyta podwójnej roli to nie jest osoba, która się po prostu przebiera – to osoba, która z kobietą identyfikuje się CZASOWO. Transseksualista to ktoś, kto identyfikuje się STALE i dąży do funkcjonowania w tej roli.
Patrzysz – patrzycie właściwie – na to bardzo wizualnie: jeśli ktoś się tylko przebiera, jest TV, jak dodatkowo przeprowadza zabiegi chirurgiczne, to jest TS. W tym doszukujecie się różnic. Tymczasem to, jak wygląda ciało i osoba, jest wtórne. Tak jak można być kobietą mimo urodzenia się z męskim ciałem, tak samo można być transseksualistką mimo niezmieniania męskiego ciała.
I, vito, nie podoba mi się Twoja agresja:
„jeśli ktoś się czuje kobietą, to chce mieć łechtaczkę a nie penisa! jak ktoś gada że czuje się kobietą a dobrze mu z penisem, to albo kłamie albo jest chory psychicznie!”
To podejście pod względem refleksyjności niczym nie różni się od „jeśli ktoś ma penisa to jest facetem, a jeśli ma łechtaczkę to jest kobietą, kropka, żadne operacje tego nie zmienią, a ci tak zwani transseksualiści są po prostu chorzy psychicznie”.
Co prawda akceptujesz to, że transseksualiści chcą zmieniać płeć (fajnie, to JEST postęp), ale w systemie wszystko ma być tak samo: facet ma mieć penisa, baba pochwę. Więc jeśli ktoś do systemu nie pasuje – w tym wypadku transseksualista, który z jakiegoś powodu nie chce operacji na genitaliach – to jest chory psychicznie.
„Ja znam takie osoby osobiście… I ich zdanie zgadza się z tym, co napisał kokos i vito”.
Owszem, większość uważa właśnie tak. Z czego znaczna część uważa tak, bo tak uważa, ale część uważa tak, bo jest nauczona, że tylko takie poglądy są akceptowane przez społeczeństwo.
Prywatne rozmowy w gronie transów zaczynają wyglądać trochę inaczej, ale problemem jest to, że na początku każda osoba trans myśli, że jest jedyną, która coś tam: nie chce operacji, jest homo, lubi seks i ma orgazmy, masturbuje się, mimo brania estrogenów ma erekcję i jeszcze z tego korzysta… Ktoś musi taką rozmowę zacząć.
Drugim problemem jest to, że część osób tak boi się przyznać do tego, że mają identycznie albo zazdroszczą, bo też by tak chciały, że bluzgają na osoby, które z mówieniem o sobie nie mają problemów.
Transseksualiści mają od cholery powodów, żeby kłamać. Są maleńką mniejszością, mają utrwalony wizerunek medialny i naukowy, od przedstawienia siebie jako typowego transseksualisty nierzadko zależy ich przeżycie. Są nauczeni, że muszą dowodzić każdemu, że są Tru, a część z nich nadal żyje w niewiarygodnej konspiracji i w gronie złożonym w 100% z osób trans nie podają imion i miejscowości swoich transseksualnych znajomych. Dlatego bezkrytyczna wiara w to, co mówią na swój temat, nie jest najlepszym pomysłem. Szczególnie gdy wszystko, co mówią, pasuje do tego, co przeciętny człowiek już o transseksualistach wie.
Co do ważności ślubu w trakcie jakby „Jan” zechciał zmienić dokumenty.
W w trakcie procedury (jeśli zostałoby stwierdzone przez psychologów itd, że jest osoba transseksualną) warunkiem, aby zmienili jej dokumenty na „damskie” i żeby w ogóle sąd się zainteresował umożliwieniem jej czegoś takiego jak zmiana literki w dowodzie na „K” jest rozwód. Ponieważ w Polsce nie ma prawnego przyzwolenia, aby dwie osoby płci „K” lub „M” były związane w stanie cywilnym jako małżeństwo.
Więc żadnej „sztuczki” tu zastosować się nie da… Chyba, że tak jak zrobiły to właśnie „dziewczyny” – jedna pozostaje prawnie przy płci biologicznej i nie zmienia dokumentów, mimo że funkcjonuje społecznie jako kobieta.
Na trzyczęściowym napisałam:
Z tego co piszesz o „Janie” pasuje mi (to oczywiście tylko moje zdanie, psychologiem nie jestem) do opisu czym jest transwestytyzm podwójnej roli…
Nie mam nic przeciw Grecie i Ani, ale nie dziwię się oburzeniu jakie obudził tytuł artykułu. Głównie ze względu na to, że znam osobiście sytuację niejednej osoby transseksualnej i nie zdziwiłam się jak po tym artykule do jednej z nich przyszła matka i powiedziała „Synku, zobacz, przecież można o tak zrobić” z nadzieją w podtekście, że się „rozmyśli” i spróbuje „zaakceptować obce ciało”.
Pod tym względem stała się nieco krzywda tym osobom, a nie mają one z transgender ani transwestytyzmem podwójnej roli nic a nic wspólnego… Bo transseksualizm to tylko okres przejściowy, do póki nie zawidnieje upragniona literka w dowodzie i operacja (która niestety jest bardzo droga i dlatego wiele osób z opóźnieniem ją robi). Później osoba po naprawie „błędu Boga” jest tylko kobietą albo mężczyzną…
A ta sensacja z tym ślubem (ze względu na niewiedzę ludzi) wprowadziło wielu w błąd. Chociażby dlatego, że właśnie „Jan” nie jest zwyczajną kobietą… Jest nią w domu, a w pracy jest mężczyzną i nie dąży nawet do funkcjonowania w społeczeństwie jako kobieta (co dają zmienione dokumenty). Wielu ludzi miesza te wszystkie pojęcia i… Przykro tylko patrzeć jak zostają wprowadzeni w błąd.
Co do uważania się drugiej pani za lesbijkę… Jeśli ona tak sama osobiście uważa, ponieważ obcuje głównie z kobiecą rolą „Jana” to niech tak uważa. Dla mnie jest osobą biseksualną, ponieważ… Jakoś wierzyć mi się nie chce, że prawdziwa lesbijka nie chciałaby, aby jej partnerka miała biust… O intymnej części nie wspominając.
Bo ja rozumiem, owszem można kochać po prostu człowieka (bez płci), duszę, pokochać to co się w niej widzi, ale… Oczu nie da się oszukać. A takie kochanie jakoś tak bardziej pasuje mi do spojrzenia jakie preferują na wszelkich stronach i forach osoby biseksualne. Nie wiem… Ja bym na miejscu osób, których ślub był opisany w taki sposób żądałabym albo sama napisałabym jakieś sprostowanie. Chociażby z uwagi na właśnie osoby transseksualne, które teraz „dzięki” takiemu newsowi mają hardcore w domu. „Bo widzisz tak można, znajdź sobie babę/faceta i weź ślub. W domku sobie bądź Kasią/Krzysiem, ale dokumenty zostaw i to co bozia dała też. I na wnuki czekamy.”
Owszem, są pomiędzy – transwestyci podwójnej roli (których jak sama TransFuzja głosi się nie leczy, można jedynie zaakceptować to i już – czyli zaakceptować tak jak „Jan”, nie?) i osoby transgender (które także, nie dążą do operacyjnych ani prawnych zmian). I właśnie to powinno być w artykule podkreślone.
Bo, kurna, osoby m/k i k/m mają i tak od cholery ciężko i problemów, aby zmierzyć się z całym światem (rodziną, otoczeniem, pracą) i naprawdę nie potrzebny im taki „kołek” w tym trudzie jakiego się podejmują. Gazeta pisała wiele artykułów, na takie tematy też i naprawdę nie rozumiem jak osoba, która zna się ponoć na temacie, mogła tak ta sytuację potraktować.
Wystarczy, że kościół i nam (osobom homoseksualnym) robi kazania typu „bądź sobie homo, ale żyj jak bozia przykazała” i im, że „uważajcie sobie o sobie co chcecie, ale bozia tak wam dała to nie wolno nic zmieniać”, to jeszcze teraz ogłupione społeczeństwo będzie utrudniać… Tym bardziej nie rozumiem tej akcji, skoro z tego, co czytałam (mimo usilnego wybijania osobom ts z głowy operacji i zmian prawnych) stara się o to, aby leczenie było finansowane – bo cena jest chora 10 000 a to nie jest ot taka sobie korekcja biustu, bo jakaś pani uważa, że ma za mały…
Podobnie pani opisana w Gazecie jako „lesbijka” nam robi przysługę, bo chyba nietrudno się domyślić, że teraz i my możemy usłyszeć „Zobacz lesbijka, a wzięła ślub z facetem to ty też możesz…” Taaa…
16 września 2010 o 09:44
PS. Osoba transseksualna chce społecznie przede wszystkim funkcjonować jako kobieta, a to umożliwiają dokumenty. Najpierw jest zmiana dokumentów, a potem operacja – jeśli ktoś nie ma przeciwwskazań zdrowotnych i ma pieniądze.
I uważam, że skoro „Jan” nie dąży nawet do zmiany dokumentów (czego osoby ts pragną przede wszystkim) to nie jest osobą transseksualną. Sama definicja mówi, że jest to osoba która dąży do korekty prawnej i cielesnej. Osoba, która zachowuje się jak „Jan” jest po prostu transgender/transwestytą podwójnej roli i to wszystko… Wziął sobie ślub i fajnie.
Tylko niech nikt z powodu tej „sensacji” nie „umila” innym życia.
16 września 2010 o 11:05
Odnośnie dokumentów: DA SIĘ funkcjonować w roli płci, z którą się utożsamia, bez ich poprawienia. Wiem, bo robię tak od paru lat – bardzo chciałbym mieć wszystko już za sobą, ale zwyczajnie nie mam kasy na badania, leczenie, pierwszą operację poprzedzającą sprawę sądową (dla k/m koszt to więcej niż 10 tysięcy, a mnie ledwo stać na przeżycie i rachunki). Z tego oto prozaicznego powodu przeżyłem dwa lata jako mężczyzna nie mając nawet hormonów – biorę je od pewnego czasu i jest dużo łatwiej, ale na rozprawę jeszcze sobie poczekam… Zapewniam Cię, że można funkcjonować społecznie jako meżczyzna mając „K” w dowodzie. Nie jest to super fajne, mając kasę w życiu bym się na to nie zdecydował, ale jak najbardziej się da. Często, wśród przyjaciół i znajomych albo na uczelni, po prostu nie pamiętam, że jestem trans – po tych paru latach starań mam tak zajebiście ułożone życie społeczne, że nie odczuwam żadnego dyskomfortu w relacjach z innymi. Wiadomo, że przy poszukiwaniu pracy albo załatwianiu sprawy urzędowej pojawia się problem (w Warszawie nawet podczas okazywania biletu miesięcznego, więc dopłacam do tygodniowych), rozebranie się też nie jest za przyjemne, o basenie i paru innych przyjemnościach mogę zapomnieć, ale szczerze mówiąc jedyne, co mnie w tym momencie NAPRAWDĘ rusza, to życie uczuciowo-erotyczne: po przeczytaniu dyskusji takich jak powyższa przestaję wierzyć, że gdzieś jest jakiś normalny człowiek, który będzie widział i pragnął mnie, a nie efektu działań chirurga podczas III operacji.
I tak dla uściślenia, bo piszesz o Ani: „Jest nią w domu, a w pracy jest mężczyzną i nie dąży nawet do funkcjonowania w społeczeństwie jako kobieta (co dają zmienione dokumenty)” – życie społeczne to naprawdę coś więcej niż legitymowanie się dowodem i jak na razie nie nosimy przyczepionych tabliczek z oficjalnym imieniem. Dogadałem się z rodziną, z przyjaciółmi i z każdym aktualnym znajomym, z każdym po kolei prowadzącym zajęcia na uczelni, wiem, że kiedy dostanę pracę, też się w niej dogadam (już raz to zrobiłem, tyle że nie dostałem pracy z innych przyczyn)… To też jest dążenie do funkcjonowania w społeczeństwie jako mężczyzna. Zmienione dokumenty są środkiem do tego celu, nie celem samym w sobie. Cel, jak doświadczyłem, można osiągnąć bez nich – wystarczy pewność siebie, determinacja i konsekwencja – teraz mogę sobie tylko to życie jako mężczyzna uprościć, legalizując to, co jest oczywiste.
A zawarta w ICD-10 definicja transseksualizmu brzmi następująco:
„Pacjent pragnie żyć i być akceptowanym jako przedstawiciel płci przeciwnej, czemu towarzyszy zazwyczaj uczucie niezadowolenia (discomfort) z powodu niewłaściwości własnych anatomicznych cech płciowych oraz chęć poddania się leczeniu hormonalnemu czy operacyjnemu, by własne ciało uczynić możliwie najbardziej podobnym do ciała płci preferowanej”.
16 września 2010 o 13:05
aaaa no to definicja trans mówi o potrzebnie dopasowania ciała do płci psychicznej! no to co wciskasz, że trans może nie chcieć zmiany ciała? sam mówisz, że to problem np na basenie. w tym cała rzecz, pokrętne tłumaczenia, że sa trans którzy akceptują odmienne ciało – w życiu nikt w to nie uwierzy!
a co do rozwodu. a na jakiej podstawie ktoś uważa, że w postępowaniu o ustalenie, że jest się chłopakiem na podstawie 189 kpc występuje zagadnienie wstępne w postaci – konieczności rozwodu? nie ma na to żadnej podstawy prawnej a nawet byłoby to irracjonalne, bowiem prawo zakazuje wejścia w związek małżeński dwóm kobietom a jeśli w postępowaniu o ustalenie, że jest się chłopakiem sąd ustali datę rozpoczęcia bycia chłopakiem na okres po zawarciu ślubu, to kompletnie niedorzeczne jest aby nakazywać ten ślub rozwiązać. jeszcze raz podkreślam, prawo nie zakazuje tkwienia w związku małżeńskim dwóm np. kobietom a jedynie zawarcia związku małżeńskiego przez 2 baby!
16 września 2010 o 13:30
Nie wiem na jakiej podstawie prawnej tak jest, ale znam osoby które przeszły te drogę, w tym momencie są już kobietami/mężczyznami i musiały rozwód przejść.
Szczegółów dokładnych nie znam, bo cała procedura jest skomplikowana (wizyty u psychologa, seksuologa, badania których lista jest na TF) i czasami osoby, które same biorą w niej udział nie dopytują się, a „po co to prześwietlenie” tylko idą i robią, bo chcą mieć to udowadnianie samej/samego siebie jak najszybciej za sobą.
Także wiem tylko tyle, że rozwód musi być, aby sąd pozwolił na zmianę w dowodzie imienia i literki w kategorii „płeć”.
Nie wiem, może pozostanie w związku małżeńskim jest uważane jako „wątpliwość” przez sąd i odrzuca takie wnioski? Poza tym polskie prawo nie przyzwala na takie śluby (dwie kobiety na papierku), a dodatkowo przecież bardziej wiarygodny jest dla sądu m/k k/m utrzymujący, że jest hetero i planuje założyć rodzinę…
Bo niestety nawet teraz po takim czasie ludzie nie do końca rozumieją, że płeć i orientacja to dwie różne sprawy.
A przecież po rozprawie zmieniony jest akt urodzenia i wszystkie dokumenty na takie, jakie powinny być. Ślad po tym, że zmiana była znika. Książeczki wojskowe są palone i „nie było sprawy”. A jest coś takiego jak tajemnica lekarska i prawna.
I taka osoba później może sobie spokojnie się przeprowadzić i żyć jak każdy człowiek bez takich przejść, gdzie nikt nie znał jej „poprzedniej roli”, w jaką była przez błąd boga wrzucona.
16 września 2010 o 14:31
DK są różne prawne ścieżki do usankcjonowania zmiany płci a do tego sędziowie czy pełnomocnicy mogą się mylić. jeśli któraś osoba trans była zmuszona aby wziąć rozwód zanim uzyska klepnięcie w sądzie, że jest NIM anie NIĄ to nie było to zgodne z prawem. jest wyrom SN wydany po uchwale SN, która jest wiążąca. uchwała w zakresie w jakim wiąże mówi o tym, że jak ktoś identyfikował się z inną płcią w jakimś późniejszym niż od urodzenia okresie, to nie jest dopuszczalna droga sprostowania aktu urodzenia! uchwała ta też mówi – ale to już nie wiąże, bo to uzasadnienie a nie sentencja – że nie ma prawnej możliwości zmiany płci w takim przypadku. a orzeczenie SN wydane po tej uchwale polemizuje z „brakiem prawnych możliwości zmiany płci ” i mówi, że stosuje się tu art. 189 kpc. Więc jak widać temat jest nowy i sądy, nawet SN, jeszcze nie mają dostatecznego rozeznania prawnego w tym temacie. Niemniej jednak za całkowicie bezpodstawne należy uznać uzależnienie klepnięcia zmiany płci od wzięcia rozwodu. Tak samo całkowicie bezprawne jest twierdzenie, że w związku małżeńskim nie mogą tkwić 2 osoby o takiej samej płci, bo prawo w tym zakresie jest precyzyjne i w tym zakresie milczy a jedynie zabrania wejścia w związek osobom o takiej samej płci, ale co ważne, jeśli nawet wejdą w związek osoby o takiej samej płci, to małżeństwo jest ważne! Tylko osoby mające interes prawny mogą doprowadzić do stwierdzenia, że tego małżeństwa nie było. Uchwała
z dnia 8 maja 1992 r.
III CZP 40/92
1. Częściowa zmiana cech płciowych transseksualisty w wyniku trwającej terapii hormonalnej oraz przeprowadzonego zabiegu chirurgicznego nie daje podstawy do sprostowania w akcie urodzenia wpisu określającego płeć. 2. U wnioskodawczyni poczucie przynależności do innej płci rozwinęło się w okresie dojrzewania i dopiero to spowodowało podjęcie leczenia hormonalnego, jak i chirurgicznego, mającego na celu dostosowanie zewnętrznych cech płciowych do tego poczucia. Z powyższego wynika więc, że w tym przypadku chodzi o zmianę płci na pewnym etapie życia wnioskodawczyni, a więc o zdarzenie późniejsze w stosunku do stanu z momentu sporządzenia aktu urodzenia. W takiej sytuacji za niedopuszczalne należy uznać stosowanie rozwiązań prawnych przewidzianych w art. 31 pr. o a.s.c., cofających skutek sprostowania do momentu sporządzenia aktu urodzenia wnioskodawczyni, czyli ex tunc. 3. Instytucja wzmianki dodatkowej z art. 21 pr. o a.s.c. służy zapewnieniu zgodności aktu stanu cywilnego ze stanem rzeczywistym, gdy na skutek zdarzeń zaszłych po sporządzeniu aktu, a mających wpływ na jego treść, wymaga on odpowiedniego uzupełnienia. Płeć osoby fizycznej wpływa na zakres jej praw i obowiązków. Skoro więc zmiana płci nie jest okolicznością prawnie obojętną, to należy dopuścić, w uwzględnieniu interesu prawnego osoby, u której nastąpiła zmiana płci, żądanie ustalenia tej zmiany, jako podstawę do ujawnienia jej w akcie stanu cywilnego w drodze wzmianki dodatkowej. DK
widać ja trafiłam akurat na takie osoby, które musiały rozwód wziąć i maja obecnie po wszystkim akt urodzenia sprostowany…
O tym, że są różne drogi niestety nikt nie informuje. Może ta z rozwodem jest łatwiejsza, nie wiem, bo sama tego procesu osobiście nie przechodziłam.
A osoby, które znam (po rozwodzie) być może nie chciały sobie nic utrudniać… Wiem tylko, że są po tym całym cyrku, mają swój upragniony akt urodzenia, dokumenty i są po operacji (lub zbierają na nią pieniądze).. I nie chcą do tego wracać, bo „grunt, że to jest za mną”.
16 września 2010 o 20:16
Znam osobiście dwie osoby transeksualne – M/K.
1/ młoda kobieta, która urodziła się mężczyzną – ma dwadzieścia kilka lat: już po opieracji, ze zmienionymi dokumentami
- z rozmów z nią (w odstępie kilku lat) wiem, iż nie miała żadnych wątpliwości: ciało należy zmienić zgodnie z psychiką i żyć jako kobieta; jest ogólnie dość pryncypialna / radykalna, nie pochwala ‚podójnego’ życia, np. uważa, iż legitymacje dla trans to fanaberia niewielkiej grupy ‚działaczy’, w dowodzie można mieć zdjęcie zgodne z tym jak sie wygląda – niezaleznie od tego, że zdjęcie to wskazywać może na osobę o innej płci niż w dowodzie
2/ kobieta trans 40-letnia, wykładowca, która jedynie w domu, w klubach lGBT, funkcjonuje jako kobieta, a oficjalnie jest mężczyzną; na operację niekoniecznie ją stać, boi się ogromnie degradacji zawodowej po zmianie chirurgicznie ciała, i równie mocno tego, że zostanie samotna – kto zechce być z osobą transeksualną, stworzyć rodzinę? (twierdzi, iż ‚wiele osób trans się prostytuuje’ nie mogąc znalexć pracy dobrze płatnej).
Zatem różne życiorysy, różne postawy. Nieodmiennie zadziwia mnie przeogromnie zainteresowanie (ciekawskość?) – jak widać także wśród LGBT – sprawami współżycia z osobą o danej płci / orientacji – miast zainteresowania głównie stwarzaniem warunków równie przyjaznych dla funkcjonowania nas wszystkich w społeczeństwie: z uwzględnieniem różnic, które są nieodmienną cechą całej ludzkości. Jeśli rzeczywiście jest możliwość by zmienić płeć nie przeprowadzając rozwodu, to dopiero przeprowadzenie takiego przypadku pozytywnie, było by pierwszym przykładem małżeństwa w Polsce dwóch kobiet / mężczyzn. Taki należałoby nagłośnić na wszelkie możliwe sposoby i podnieść na tej podstawie sprawę dyskryminacji innych par osób tej samej płci. Lilianne E. Blaze
16 września 2010 o 21:34
Przypadku nie rozumiem i nie zamierzam robic im psychoanalizy, w duzym upraszczeniu – nikomu nie szkodza i to mi wystarcza.
Natomiast nie podoba mi sie atmosfera cyrku ktora powstala wokol tej sytuacji, robienie z tego sensacji szkodzi wszystkim lgbt. Pytanie kto zrobil z tego tania sensacje – one same czy GW.
Po przeczytaniu artykulu gdybym nie miala zadnej wiedzy n/t osob trans pomyslalabym cos w stylu „to jest jakas kompletna bzdura” po czym sprawdzila o co chodzi na Wikipedii. Wiele osob po przeczytaniu ograniczy sie do „WTF?” i albo o sprawie zapomni, albo potraktuje ja w najlepszym razie jako dziwactwo.
Wartosc edukacyjna tego (na GW) artykulu jest zerowa, forma cyrkowa, wyjasnien dla laikow brak. Naprawde nie wiem jak mozna GW uwazac za „przyjazna”.
Dziwi mnie rowniez przemilczenie „oczywistej oczywistosci” ze gdyby nie irracjonalne ograniczenie malzenstw do par roznoplciowych problemu – i sensacji – po prostu by nie bylo.
16 września 2010 o 22:35
mowienie oslubie 2 kobiet to kpina w tym przypaku, bo slub wziela para zlozona z mezczyzny i kobiety. sranie w banie z tym slubem. vito222222
16 września 2010 o 22:42
ok DK, rozumiem. też tak myślałbym, pragmatycznie. mieć to za sobą i zacząć żyć normalnie. chciałbym kiedyś poznać chłopaka który miał ciało kobiety, przerobił się i chciałbym poczuć że mi się podoba i nie wyczuć, że jest po przeróbce. strasznie mnie to ciekawi, czy mógłbym poczuć tę chemię, tę erotykę, które czuje do facetów bez przeróbek….
16 września 2010 o 22:49
wątpię, czy mógłbyś…
16 września 2010 o 22:59
a Ty spotkałeś takiego faceta dobrze przerobionego, Krzsz? też wydaje mi się, że chyba nie poczułbym chemii, ale jestem baaaardzo ciekawy. żeby tak trans zrobili test, wysłali ze swojego grona ładnego chłopaka, który miał ciało babskie ale już zostało skorygowane i nic nie mówiąc znalazłby się on w towarzystwie, np jutro na filmie w kinotece i czy zadziałałaby chemia. bo to co ma facet i baba też to są te feromony, czyli chemia. czy przeróbka zmienia tez chemię, feromony, oto jest pytanie….
16 września 2010 o 23:05
Po pierwsze ciężko przerobić tak idealnie, chociaż mogę się mylić. Po drugie, przeszkadzałaby mi sama świadomość. Oczywiście nie dyskryminuję nikogo, mówię jedynie o swoich odczuciach, swoich kryteriach, do których posiadania mam prawo.
16 września 2010 o 23:10
Ja nie jestem ciekaw takich nowych doznań. Nie mam w zwyczaju poznawać ciągle nowych mężczyzn. Poza tym każdy ma swój gust. Lubię męskich. vito222222
17 września 2010 o 00:07
każdy lubi męskich-))) jasne że się zgadzam ale jakbyś nie wiedział, że to przeróbka, czy coś tam obudziłoby się w Tobie-))
17 września 2010 o 00:17
chodzi o chemię, czy przeróbka emanuje chemię płci nowej czy starej? czy mieszankę? to mnie ciekawi i dlatego chciałbym spotkać taką dobra przeróbkę, nie na bzykanko ale tak towarzysko-))
17 września 2010 o 00:18
Tak szybko się nie budzi, a jeśli by się obudziło, to poznawszy prawdę, czułbym się oszukany. Niestety. vito222222
17 września 2010 o 00:29
Albo on kolos albo leniuch, że taki powolny heheheh-))) nie wiem Krzsz nie wiem jak to z takimi osobami jest, chętnie chciałbym poznać. natomiast jeśli tak to można nazwać to udzielam pełnego wsparcia psychicznego takim osobom, musiałbym być bez sumienia, aby nie wyobrażać sobie jakie to dla nich nieszczęście i jak bardzo im zależy na byciu sobą. nie chcę aby moje wpisy były odebrane jako nieprzychylne przeróbkom, bo tak nie jest. ja mam jedynie pewien język…..podwórkowy czasami-))) ale to wynika z tego, że nie lubię tak ciągle poważnie i lubię coś ubrać po swojemu a nie z kpiny, trans traktuje bez żadnego dokuczania czy naśmiewania się, nie potrafiłbym nawet jakbym chciał, to wywołuje tylko u mnie solidarność i życzenia aby im się udało.
niemniej jednak jestem ciekawy jak to z tą chemia jest….
17 września 2010 o 07:07
język rzeczywiście… ‚podwórkowy czasami’ – np. ‚przeróbka (!)
pomyśle choc przez chwilę, ze mówisz o LUDZIACH – konkretnych osobach z krwii i kości, które dokonują KOREKTY! płci.
17 września 2010 o 07:57
Na razie moim faworytem jest pomysł wysłania przez transów chłopaka, na którym vito mógłby przetestować, czy czuje chemię do transów Żeby jednak vito nie zostawić z taką zagadką… Z chemią jest taki chaos, że tego nie ogarniam. Biorąc pod uwagę, że do mnie czuli pociąg i kobiety hetero, homo i bi, i mężczyźni hetero i homo (bi jakoś mi się nie deklarowali), więcej zależy od konkretnej osoby, mojej relacji z nią, jej upodobań i stosunku do ewentualnego seksu ze mną, niż od płci i orientacji. Bo nawet to, czy byłem przed hormonami czy już pod ich wpływem, nie miało znaczenia…
17 września 2010 o 08:45
Strasznie mi szkoda, że w nawale czatowania przez panów v. i k. umykają cenne uwagi. Nie wiem nic o świecie trans, chętnie dowiaduję się jak najwięcej, a tu szansa edukacyjna utopiona przez panów, którzy nie potrafią skorzystać np. z forum homików.
shiroikarasu – dzięki za Twoje wpisy
17 września 2010 o 14:46
Z doświadczenia Ci powiem:
poczułbyś, bo hormony zmieniają wszystko, zapach, to, co się wydziela, czyli feromony, skórę… Wszystko.
Nie wyczułbyś, ani nie domyślił się, jakby Ci nie powiedział.
Pozdrawiam. vito222222
17 września 2010 o 16:01
No i właśnie to jest ciekawe, nie wyczułbym czy sziro-coś-tam jest przeróbką czy oryginałem? Jakbym nie wyczuł to uważam, że przeróbki są rozwiązaniem prawie idealnym. Jakbym wyczuł to oznacza, że owszem przerobi się z baby na faceta – zakładając że homo – ale inni faceci wyczuwają, że coś nie tak, więc efekt tylko dla siebie a dla innych jakby nadal było się babą. No o to to już nie zapytam…jak wielkimi mistrzami są chirurdzy i czy …wszystko działa i wygląda jak należy…..
17 września 2010 o 16:07
jakiś czas temu na przeglądzie filmów homo było coś o trans i potem trans wyszedł i gadał z ludźmi. też o coś zapytałem ale podobno niestosownie i jakoś się podąsali. w każdym razie to była przeróbka z baby na faceta. na pierwszy rzut oka było nieźle ale coś mi nie pasowało. za papuśny był, za grubawy. może dlatego, że nie lubię brzuchali, ale tak czy owak jakiś był za delikatny. ale kto wie, może jakby go tak zabrać od tych transów i traumy i roztrząsania tego i wstawić do towarzystwa gejów-))) to może chłopak wyrobiłby się i stracił te cechy kobiece i nie dąsałby sie jak baba. w sumie rozumiem, że są przewrażliwieni ale powinni z tym walczyć, po prostu po przeróbce odciąć się od tego całego trans i pokazywania się i opowiadania a zająć się kontaktami z facetami i podrywaniem-)) no a jak trans heteryk to h mu w d-))) hehhehe żartuję-))
17 września 2010 o 16:40
Dyskusja potoczyła się w kierunku bardzo niebezpiecznym. Nie chciałem tego, bo to wyglądałoby jak próba udowodnienia komuś, ze nie jest pełnowartościowym mężczyzną / pełnowartościową kobietą (cokolwiek miałoby to znaczyć). Proszę tak tego nie odbierać. @ Vito
Na pewne tematy musiałby wypowiedzieć się lekarz. Z drugiej strony chyba większość z nas czytała o tych sprawach w necie. Chirurg może wiele, ale cudów nie zdziała. Niestety nie wszystko działa jak należy, bo działać jak należy nie może. Oczywiście to wszystko kwestia oczekiwań, ale powiedzmy, że mniej więcej odgaduję twoje oczekiwania. Jeśli chodzi o budowę ciała, to na pewno kwestia indywidualna i w stroju Adama (tudzież Ewy) pewne różnice mogą być widoczne (w necie można znaleźć fotki pewnie, nie?). Jeśli chodzi o narządy płciowe, to trudniej przerobić z kobiety na faceta. Czytałem skrótowy opis takiego zabiegu, w zasadzie serii zabiegów. Cudów nie ma. vito222222
17 września 2010 o 18:09
hmmmm nie oglądałem takich zdjęć w necie. w to miejsce oglądam twinksów-)) Ale pewnie tak to jest jak napisałeś, nie ma cudów, no ale tak czy owak coś tam jest i można się tym zadowolić. Szczególnie u baby – dziurę każdy głupi zrobię umie-)
Ale sziro-coś tam coś tam napisał, że z chemią bywa różnie, więc wychodzi na to, że przeróbka nie powoduje, że staje się w pełni np. facetem ale chociaż jest coraz mniej babą! O! A swoją drogą, to chciałbym poznać transa, faceta i geja rzecz jasna, to miałbym wiedzę źródłową aczkolwiek niedogłębną-))
17 września 2010 o 18:32
Ja, jeśli kiedyś przeglądałem jakieś foty z transami w necie, to na pewno nie w tym samym celu, co Ty swoich twinksów. vito222222
17 września 2010 o 18:38
hehehehehehehehehe-))))) shiroikarasu
17 września 2010 o 19:12
Bywa różnie, ponieważ *przed* hormonami interesowali się mną geje nieświadomi faktu, że jestem trans. Z tymi świadomymi było już gorzej, bo się uprzedzali. Z drugiej strony, heteroseksualni faceci, zarówno ci święcie przekonani, że jestem genetyczny, jak i uświadomieni, wchodzą ze mną w znacznie bliższe relacje niż ze wszystkimi innymi znanymi im mężczyznami i nie mam pojęcia, czy bardziej odpowiada za to biologia, czy zdolności komunikacyjne (studia psychologiczne robią swoje). Na mnie reagują wszyscy i nikt, czyli jak pisałem – zależy od osoby. Parokrotnie zdarzyło mi się zresztą rozwalić to, co ktoś myślał o swojej orientacji albo doprowadzić człowieka pod jego granice, za którymi jest już tylko kryzys i redefinicja tego, co o sobie ten ktoś wie.
17 września 2010 o 19:31
geje interesowali się Tobą jeszcze przed przeróbką? hmmmmm. to rusz dupę na szortbasa to sobie pogadamy-)
a ciekawie napisałeś, że jak powiesz, że jesteś przeróbka to hetero bardziej Cie wolą niz geje. jestes psychologiem to wiesz zapewne czemu. masa jest gejów takich, co to doznała krzywd, bo byli inni no i teraz każdego kto odbiega od jedynego panującego modelu też uważają za gorszego, boją się, unikają, bo im przypomina ich własne odczucia inności i odrzucenia sprzed lat.
wiemy to wiemy, dlatego ja jestem taki niewygodny, bo gadam swobodnie a wtedy kompleksy ludzkie odżywają…..no wiem wiem że nie powinienem, jest przeludnienie, to po co ożywiać dodatkowe byty….bo ci ludzie jak im się włączy kompleks, to są jak nowe istoty, oszaleli z nienawiści!
17 września 2010 o 19:34
Jak tak czytam te komentarze, to na usta mi się ciśnie jedno słowo: żal.pl vito222222
17 września 2010 o 19:49
buzka a czym zal, że przeróbka Cie ominęła?
17 września 2010 o 19:52
Vito, Twoja teoria ma ręce i nogi Ale to czyni moje poszukiwania faceta jeszcze bardziej mozolnymi… Geje przynajmniej mają przepracowany temat reakcji otoczenia, braku dzieci itd.
Na „Shortbusa” się nie wybieram, finanse :/
17 września 2010 o 20:03
nie ma kasy na szortbasa…hmmm….no postawiłbym Ci ale…….no sam wiesz jak to może być kłopotliwe-))))
hehhe-))
w moim otoczeniu jakbyś się pojawił jako przeróbka, wzbudziłbyś tylko ciekawość, bo ja mam takie otoczenie, gdzie homo jest lepsze od hetero i kropka. heterycy już do tego przywykli heheheh i się wszyscy lubimy-)) osoba trans to byłby dla nas nie dziwak, ale ktoś o nietypowym doświadczeniu, coś nowego, a to interesuje.
ale że jak? że bachory? a czym sie różni Twoj stosunek do bachorów od gejowskiego? tu jest max róznorodnośc. jedni chca inni nie. max wolna amerykanka.
ja bachora nigdy n ie chciałem, z wielu powodów ale najważniejszy jest taki, co moge mieć z bachora? co najwyżej przyjaciela dobrego. a ile mnie to będzie kosztowało? 25 lat i kupe kasy i poświęcenia czasu. to ja sobie przyjaciela mogę sklecić w ciągu kilku lat i bez kasy i bez takiego czasowego zaangażowania. a ponadto jak przyjacielowi odbije – to trudno, idź sobie w swoją strone, jak sienie da powrócić ciebie na mądrości i uczuć łono, ale jak bachorowi odbije to go tak spuścić nie moge, bo on mi powie tak: owszem jestem podły i głupi i nie mam do ciebie uczuc, ale ty mnie zrobiłeś, nie prosiłem sie, zagrałeś w ruską ruletke, to teraz sie męcz….
także bachory to nie dla mnie! temat bachorów nijak nie różni się u przeróbek, gejów, heteryków, itp. jest mnóstwo róznych podejść.
17 września 2010 o 20:10
Za głupotę komentującyh. vito222222
17 września 2010 o 20:17
to bij się w piersi i módl sie do boga, boże jedyny…..od głupoty uchowaj hehehehehehe-)))
a co ci szkodzi głupota innych? nie narzucaj ludziom swoich burżuazyjnych manier! my ci lud prosty, obywatele tak zwani, chleb i sól tej ziemi! lud ma prawo byc głupi a nawet taki byc powinien, co czy nie taka jest misja mediów?
17 września 2010 o 22:53
Moje otoczenie jest podobne Mój stosunek właśnie się nie różni, znaczy – łapię się na różnorodność, ale wiadomo, że własnych z partnerem mieć nie będę. A hetero mógłby nie być przyzwyczajony, chcieć domu i rodziny, możliwości bycia ojcem, uczestniczenia w porodzie i takich tam.
18 września 2010 o 06:23
Wiele par – w tym różnopłciowych – boryka się z różnymi problemami związanymi z rodzicielstwem. Jeśli ktoś poważnie myśli o powiększeniu rodziny to jedną z opcji jest adopcja. Nie ma zatem co – już na starcie – ograniczać swoich szans i wycofywać się / chować na różne możliwości. Życie jest pełne niespodzianek. Nie można jedynie dla siebie – samej / samemu – stawiać ‚przeszkód nie do pokonania’. Soniasonia
18 września 2010 o 19:37
Drogi Biały Kruku,
jak mniemam, twój pseudonim jest efektem fascynacji Japonią. Czy jesteś również fanem mangi? Bardzo mnie ciekawi, jak osoby transseksualne widzą zakochaną w androgynii mangę shojo, a zawłaszcza jej warianty – yaoi i yuri. Czy mogłabym poprowadzic z toba na ten temat rozmowę przez e-mail? Mój adres to: kaorunokimi@interia.eu
18 września 2010 o 19:46
fanem japonii……dziwny kraj. baby japońskie jako jedyne jeżdżą do tajlandii do klubów gejowskich aby przestać się z gejami. wzrosły przez to ceny usług gejowskich w tajlandii i towarzystwo mniej zasobne przenosi się do kambodży.
japonia…..do 1945 mordowała całymi latami ludzi a azji, oceanii i australii, nakradłą kile się dało no i po wojnie, tak jak niemcy, miała cud gospodarczy…do dziś razem z niemcami są jest bardzo bogatym państwem…..kraść i mordować się opłaca.
ludzie w japonii sa jak dla nas dziwni. bowiem czy nie dziwi, że idać do sklepu i kładąc banknot na ladzie obraża się bardzo ale to bardzo kasjerkę? w japonii podoba mi się jedno, szintoizm. a poza tym, na pewno kraj ciekawy i nalezy go oglądać ale po jakimś czasie chce się uciekać z niego bo to jakby starać się zamieszkać z marsjanami czy krasnoludkami – białas i japoniec to za duże różnice w myśleniu, normalny białas tam nie wytrzyma.
18 września 2010 o 19:51
Jejku, w Kambodży też byłeś? vito222222
18 września 2010 o 19:52
temat bachorów jest mi max obcy. ja nic nie czuję. jeszcze jakiś czas temu z moją przyjaciółką mieliśmy takie luźne mysli, aby mieć bachora, bo np na starówce sobie chodziliśmy koło obrazów a tu jakiś 5 latek zagaduje nas o te obrazy, ja tłumaczę, że nie wiemy, my ich nie malujemy a on stoi tak i patrzy……i tak sie poprzyglądalismy na siebie i pomyśleliśmy…hmmm….jakbymieć takiego chłopca, który wykazuje zapędy intelektualne, to można byłoby go rozwijać, wychowywać, tłumaczyć mu świat, wychować go na mądrego pewnego siebie chłopca……ale potem i przyjaźń się rozpadła i bachory wyszły mi z głowy, odechciało mi się inwestowac w bachory a nawet z dorosły jak wymaga dużo inwestycji to też sie wycofuję-))
ale wiem wiem , że ludzie chcą te bachory, bo tak czują. ja ewentualnie chciałbym abym miał kogo wychowywać ale odechciało mi się. ponadto bachor zabrałby część uczuć, jakie mają partnerzy do siebie…..
18 września 2010 o 19:54
kambodża to otwarty kraj, lecisz do siem reap i masz angkor wat i inne angkory dookoła. a najpiękniej jest lecieć balonem nad tym rano….
chłopcy sa bardzo ładni i subtelni jak to azjaci ale moiżna ich poderwać, tam nie ma tak jak u nas, że homo to wyjątek. hetero to rzadkość. ale podkreślam, chłopcy są bardzo ładni i męscy-))
18 września 2010 o 20:11
Vito czy jest jeszcze takie miejsce na Ziemi gdzie nie dawałeś dupy? Wydaje się, że ni ma. vito222222
nieeee nie robiłem tego nigdzie na ziemi-)))
18 września 2010 o 20:14
Przesadzasz Don Alonso. Gdybyś uważnie czytał, co pisze Witek, to byś wiedział, że daje się raczej u Arabów, a w Kambodży, Tajlandii – bierze.
18 września 2010 o 20:16
mogę być seksturystą-))) chociaż lepiej to brzmi niż inne motywy-))))
Kakałowy Łasuch 21 września 2010 o 20:14
chyba nie rozumiem dwie kobiety wzięły ślub ale do jednej z nich urzędnik mówi per pan to w koncu mowic on czy ona nalezy ? nie wiem tez czy trans to on ktory byl czlowiekiem z pochwą przed transformacja a transetka to ona która była czlowiekiem z prąciem przed transformacja czy odwrotnie , albo trans to po prostu trans i jak ktos pisze jestem osoba trans to trzeba strzelac czy to pisze ktos kto w dowodzie ma mezczyzna czy kobieta. niby takie proste a jednak mozna kogos urazic . vito222222
21 września 2010 o 20:22
to skrót myślowy-)) sukces tego polega na nietypowości. oto facet uważający się za babę wziął ślub z babą. ludzie usłyszeli, że w polsce też są lejdibosji i tylko pytają gdzie są tacy faceci w stroju baby, bo oni chętnie z takim pobzykaliby się. Brüno the dove of PiS
21 września 2010 o 21:08
chyba wkradl sie „czeski” błąd w twym poscie vito bo z lektury artykułu twoje rozumowanie powinno iść tym torem oto ” baba uważająca się za faceta wziął ślub z babą ” a nie jak to napisałeś ” oto facet uważający się za babę wziął ślub z babą ” niby drobny szczegół ale czyż to nie szczegóły różnicują płeć ? bo reszta organów w ludzkim ciele wystepuje u obu płci .
21 września 2010 o 21:19
Ubrane były jak faceci, ale Ania jest facetem który czuje się babą! Więc dobrze napisałem. Name (required)
losowe artykułyUkraina: SpongeBob ukrytym gejemPopularny serial animowany „SpongeBob” promuje homoseksualizm, a główny bohater filmu jest ukrytym gejem – uznała w mijającym tygodniu ukraińska Narodowa Komisja ds. Ochrony Moralności Publicznej i zarekomendowała wycofanie kreskówki z emisji. Za równie groźne NKOMP uznała seriale „Simpsonowie” oraz „South Park”. ...Szwecja najbardziej przyjaznym krajem dla LGBTQ w Europie!A Polska?... Zajęła 3 miejsce od końca, m.in. ex equo z Watykanem. Zobaczcie wyniki badań przeprowadzonych przez ILGA. ...Sto lat dwieście!Najserdeczniejsze życzenia z okazji pięciolecia pragniemy złożyć twórczyniom i twórcom, czytelniczkom i czytelnikom serwisu Kobiety Kobietom! ...Homiki na FB	HOMIKOTEKAMedycyna pasterska czyli wiadomości potrzebne kapłanom z zakresu hygeny, fizyologii i patologii …, Lwów 1900