Source: https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/viii-pa-161-18-wyrok-sadu-okregowego-w-lublinie-522768801
Timestamp: 2020-04-08 03:30:04
Legal References Found: art. 299
 art. 189
 art. 22
 art. 22
 art. 189
 art. 189
 art. 11
 art. 22
 art. 22
 art. 232
 art. 22
 art. 300
 art. 22
 art. 22
 art. 627
 art. 200
 art. 476
 art. 102
 art. 98
 art. 102
 art. 113
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 183
 art. 183
 art. 78
 art. 183
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 65
 art. 300
 art. 8
 art. 22
 art. 627
 art. 628
 art. 22
 art. 233
 art. 22
 art. 328
 art. 22
 art. 22
 art. 233
 art. 22
 art. 22
 art. 637
 art. 750
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 11
 art. 22
 art. 3531
 art. 65
 art. 22
 art. 129
 art. 386
 art. 386
 art. 386
 art. 108

Document Content:
VIII Pa 161/18 - Wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie
Opublikowano: LEX nr 2675105
VIII Pa 161/18
Przewodniczący: Sędzia SO Jadwiga Szumielewicz.
Sędziowie SO: Iwona Jawor-Piszcz, Anna Golec (spr.).
Sąd Okręgowy w Lublinie VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 12 grudnia 2018 roku w L. sprawy z powództwa A. P. (1) przeciwko (...) Radio (...) w (...) Spółce Akcyjnej o ustalenia istnienia stosunku pracy, wynagrodzenie, odszkodowanie, ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy, wydanie świadectwa pracy na skutek apelacji powódki od wyroku Sądu Rejonowego Lublin - Zachód w Lublinie VII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 28 marca 2018 roku sygn. akt VII P 13/17
I. zmienia zaskarżony wyrok w pkt I w ten sposób, że ustala, że (...) Radio (...) w (...) Spółkę Akcyjną i A. P. (1) łączył stosunek pracy od dnia 12 listopada 2013 roku,
II. uchyla zaskarżony wyrok w pkt I w zakresie roszczeń o wynagrodzenie, odszkodowanie, ekwiwalent za urlop wypoczynkowy, wydanie świadectwa pracy oraz w zakresie pkt II i III i sprawę w tej części przekazuje do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu Lublin - Zachód w Lublinie, pozostawiając temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach postępowania apelacyjnego.
Wyrokiem z dnia 28 marca 2018 roku Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie VII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w sprawie z powództwa A. P. (1) przeciwko (...) Spółce Akcyjnej w L., w punkcie I oddalił powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy, odszkodowanie, wynagrodzenie za skrócony okres wypowiedzenia, ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy i wydanie świadectwa pracy, w punkcie II nie obciążył powódki kosztami procesu, a w punkcie III nieuiszczone koszty sądowe przejął na rachunek Skarbu Państwa. Postanowieniem z dnia 28 marca 2018 roku Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie VII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych roszczenie o wynagrodzenie przekazał do rozpoznania według właściwości II Wydziałowi Cywilnemu Sądu Rejonowego Lublin Zachód w Lublinie.
Wyrok ten zapadł na gruncie następujących ustaleń faktycznych oraz rozważań prawnych:
Dnia 12 listopada 2013 roku pomiędzy (...) Radiem - (...) w (...) S.A. w L., a powódką A. P. (2) została zawarta umowa o dzieło nr (...). Mocą tej umowy powódka przyjęła do osobistego wykonania następujące dzieło: przygotowanie materiałów reporterskich, informacji kulturalnych dla Radia (...) oraz redagowanie informacji na stronę internetową Radia (...). W umowie zaznaczono, że jej przedmiot chroniony jest prawem autorskim, nadto wykonawca - powódka zobowiązał się do przeniesienia na zamawiającego - pozwanego, z chwilą przyjęcia przez pozwanego dzieła, majątkowe prawa autorskie do dzieła. W umowie ustalono również termin wykonania dzieła tj. od 12 listopada do 31 grudnia 2013 roku oraz wypłatę wynagrodzenia miesięcznego po wykonaniu dzieła na podstawie zestawień przygotowanych po zakończonym miesiącu przez szefa redakcji, uwzględniających stawki honoracyjne obowiązujące w Radiu (...).
W umowie ponadto wskazano, że od kwoty wynagrodzenia potrącony zostanie podatek dochodowy, zgodnie z obowiązującymi przepisami, przy uwzględnieniu kosztów uzyskania przychodu w wysokości 50 %. Strony ustaliły, że w przypadku niewykonania lub nienależytego wykonania przez wykonawcę (powódkę) przedmiotu umowy lub w razie odstąpienia od umowy przez zamawiającego z przyczyn leżących po stronie wykonawcy, wykonawca zapłaci na rzecz zamawiającego karę umowną w wysokości 50 % wynagrodzenia (...), należnego od dnia zawarcia umowy do dnia wystąpienia zdarzenia będącego podstawą naliczenia kary umownej. Przez nienależyte wykonanie umowy należało rozumieć w szczególności opóźnienie w wykonaniu dzieła oraz niezrealizowanie przedmiotu umowy.
Kolejną umowę o dzieło o tożsamej treści strony zawarły dnia 1 stycznia 2014 roku, przy czym termin wykonania dzieła ustalono od 1 stycznia do 30 czerwca 2014 roku.
Trzecia zawarta umowa o dzieło z dnia 1 lipca 2014 roku zmieniała nieznacznie powierzone powódce do wykonania osobistego dzieło określając, że przedmiotem umowy będzie przygotowanie materiałów reporterskich do audycji "Nie do ogarnięcia" i "Cud malina", przygotowanie i prowadzenie audycji "Cud malina" oraz współprowadzenie fanpage, a na portalu społecznościowym Radia (...). Termin wykonania dzieła ustalono na okres od 1 lipca do 31 grudnia 2014 roku. Pozostałe warunki nie uległy zmianom.
Zgodnie z treścią czwartej z kolei umowy o dzieło zawartej między powódką i pozwanym z dnia 29 grudnia 2014 roku jej przedmiotem do osobistego wykonania przez wykonawcę na rzecz zamawiającego było przygotowanie materiałów reporterskich do audycji "Nie do ogarnięcia" i "Cud malina" oraz prowadzenie audycji "Cud malina" w Radiu (...).
Termin wykonania dzieła ustalono na okres od 1 stycznia do 30 czerwca 2015 roku. Pozostałe warunki nie uległy zmianom.
Kolejne dwie umowy o dzieło zawarte dnia 29 czerwca 2015 roku i 28 grudnia 2015 roku powierzały powódce do wykonania następującego dzieła: przygotowanie i prowadzenie audycji "Cud malina", przygotowanie materiałów reporterskich do audycji "Nie do ogarnięcia" oraz przygotowanie materiałów reporterskich do audycji "Polski język obcy" w Radiu (...). Termin wykonania dzieła ustalono na okres od 1 lipca do 31 grudnia 2015 roku i od 1 stycznia do 30 czerwca 2016 roku. Pozostałe warunki nie uległy zmianom.
Ostatnia zawarta umowa o dzieło między stronami z dnia 27 czerwca 2016 roku ustaliła termin realizacji działa na okres od 1 lipca do 31 grudnia 2016 roku i na jej mocy powierzono powódce przygotowanie materiałów reporterskich do audycji "Teren zabudowany" i "Miasto w skrócie" oraz przygotowanie materiałów reporterskich do serwisów kulturalnych Radia (...). Pozostałe warunki nie uległy zmianom.
Kolejnej umowy cywilnoprawnej (...) Radio - (...) w (...) S.A. w L. już nie zawarło z A. P. (1).
Radio (...) stanowi wyspecjalizowany program miejski Radia (...), działający w strukturze Radia (...). Wchodzi w skład rozgłośni regionalnej, nie stanowiąc przy tym odrębnej jednostki, nie mnie jednak nadaje na innej częstotliwości, stanowiąc oddzielny program z odrębną redakcją. Dziennikarze świadczący pracę w redakcji programu Radio (...) co do zasady nie byli zatrudniani na podstawie umowy o pracę. Powyższe związane było z problemami finansowymi rozgłośni, które pojawiły się na przełomie lat 2011/2012. Wówczas w redakcji Radia (...) przeprowadzona została restrukturyzacja, która bezpośrednio wiązała się ze znacznym ograniczeniem liczby etatów. W spółce przeprowadzone zostały zwolnienia grupowe. Budżet ustalany w spółce dotyczył całego Radia (...) S.A., w tym odrębnego programu Radio (...). Koszty ponoszone przez pozwaną w związku z funkcjonowaniem programu Radio (...) były planowane w oparciu o sporządzaną przez szefa redakcji listę osób, które współpracowały i tworzyły program tej stacji. Osoba kierująca redakcją dokonywała comiesięcznej wyceny materiału przygotowanego przez współpracownika Radia (...) w ramach umowy o dzieło i takie zestawienie kierował do działu księgowości spółki celem wypłaty wynagrodzenia.
Powtarzalna wysokość wynagrodzenia związana była z "ramówką radia" i ustaleniami co do przedmiotu umowy, zgodnie z którą powódka przygotowywała tożsame materiały - dzieła do cyklicznych programów. Zdecydowana większość (...) Radia (...) zatrudniona była w oparciu o umowy cywilnoprawne. Współpracownicy zawierali kolejne umowy o dzieło, podpisywane średnio co pół roku. Pracodawca od samego początku informował osoby przystępujące do takiej formy współpracy w ramach realizacji materiałów dla Radia (...), że umowy o pracę nie będą zawierane. W ocenie pracodawcy praca w redakcji Radia (...) była nauką i przygotowaniem do zawodu dziennikarza. Pracownicy zasadniczo nigdy nie zgłaszali zastrzeżeń co do formy zatrudnienia w oparciu o umowy cywilnoprawne. Również powódka miała stosowną wiedzę w tym zakresie i wiedziała jaką umowę podpisała i co się z tym wiąże. Powódka świadomie i dobrowolnie podpisała wszystkie umowy o dzieło w całym okresie wykonywania dzieła, nigdy też nie zgłaszała pracodawcy, że chce pracować na umowę o pracę. Powódka oraz inny dziennikarze wykonujący swoje zadania w oparciu o umowy o dzieło, mieli dozę dowolności w proponowaniu tematów pojawiających się na antenie radia, przy czym osoba kierująca redakcją (kierownik redakcji, bądź jej sekretarz) ostatecznie decydowała jakie materiały będą danego dnia realizowane i jaki materiał pojawi się na antenie. Materiał powierzany do realizacji zależał przy tym od okoliczności, aktualnych wydarzeń i bieżących potrzeb pojawiających się danego dnia. Tematyka tzw. dzieła zależała od wydawcy, przy czym w tematyce kulturalnej, powódce pozostawiano duży zakres dowolności wyboru treści do realizacji. Zrealizowany przez dziennikarza materiał musiał przy tym odpowiadać parametrom technicznym, które były oceniane przez realizatorów dźwięku oraz prezentować odpowiedni poziom merytoryczny.
Jednocześnie jeśli w ocenie kierownika redakcji materiał nie nadawał się do emisji, tak z przyczyn technicznych, jak i merytorycznych, to jego decyzją nie pojawiał się na antenie. Nie było przy tym żadnego nadzoru i ingerencji przy samym procesie realizacji tematu. Z kolei po emisji programu, praca reportera/dziennikarza była wraz z innymi współpracownikami i z szefem redakcji omawiana na forum publicznym, wówczas też były zgłaszane ewentualne uwagi. W radiu była z góry ustalona tzw. "ramówka", do której musiał dostosować się cały zespół, zarówno prezenterzy, jak i reporterzy. Tym samym czas pracy dziennikarzy uzależniony był od programu stacji. Najważniejsza przy tym była realizacja dzieła i wykonanie materiału, który musiał być oddany do określonej godziny. Jednocześnie jako, że program Radio (...) jest programem nastawionym głównie na muzykę, skierowaną do młodszego odbiorcy, materiał mógł zostać zrealizowany wcześniej. Zdarzało się również, że nie był emitowany i był wówczas zastępowany muzyką. Koordynacja pracy dziennikarzy przez szefa redakcji służyła prawidłowej synchronizacji programu stacji oraz realizowanych zadań przez zespół.
Powódka nie była zobligowana do wykonywania pracy w określonych dniach i godzinach, czas poświęcony na wykonanie pracy uzależniony był od realizowanego materiału i podjętych przez reportera zadań. Czas jej pracy wyznaczony był wymiarem zadań i mogła ona kształtować go samodzielnie. Redaktor naczelny kontrolowała jej czas pracy tylko w zakresie terminowości oddania przygotowanych materiałów. Po wykonaniu materiału dziennikarz miał wolne. Miejsce pracy również zależało od dziennikarza i realizowanego materiału, przy czym już sam proces montażu odbywał się w redakcji z uwagi na profesjonalny sprzęt pozwanego i specjalistyczne oprogramowanie, które do tego służyły, a jakimi nie dysponowali prywatnie dziennikarze. Z tych powodów wykonanie pracy w zakresie montażu, realizacji dźwięku itp., nie było możliwe poza siedzibą pozwanego. Równocześnie przyjętym u pozwanego zwyczajem było stawianie się w redakcji Radia (...) około godziny 8 rano. Związane to było z koniecznością codziennych spotkań i odbywaniem wspólnych kolegiów ze wszystkimi dziennikarzami i członkami redakcji, na których omawiano harmonogram dnia i ustalano poszczególne zadania do wykonania, w tym tematy do realizacji przez konkretne osoby. Od marca 2016 roku, po przejęciu obowiązków redaktora naczelnego Radia (...) przez M. P., funkcjonowanie programu Radio (...) pod względem merytorycznym zaczął nadzorować redaktor naczelny Radia (...). W tym okresie, (...) Radia (...) zobowiązani zostali do uczestniczenia w kolegiach Radia (...) odbywających się bezpośrednio po spotkaniach w Radiu (...), na których przedstawiane były propozycje materiałów do przygotowania. Na briefingi te powódka chodziła zamiennie z innym reporterem. Na kolegiach dziennikarze przedstawiali propozycje materiałów do realizowania, nie mnie jednak ostatecznie redaktor naczelna zatwierdzała, a często również decydowała o tematyce materiałów podejmowanych danego dnia.
Powódka nie podpisywała listy obecności. W redakcji Radio (...) nie było ewidencji czasu pracy. Pracownicy zatrudnieni w oparciu o umowy o dzieło nie nabywali prawa do urlopu wypoczynkowego. Za czas choroby lub wolnego - "urlopu wypoczynkowego" powódka nie otrzymywała wynagrodzenia. Pracownicy między sobą tworzyli nieoficjalny grafik o okresach urlopowych i ustalali zastępstwa w tym czasie. Tym samy w okresach nieobecności usługa wykonywana była przez inną osobę, która za jej realizację otrzymywała stosowne wynagrodzenie. W Radiu (...) ustalane były dyżury weekendowe, nie obowiązywały przy tym żadne grafiki. Współpracownicy wraz z koordynatorem między sobą umawiali się, kto będzie taki dyżur pełnił. W związku z tym, iż w weekendy nie było programów "na żywo", dyżury polegały tylko na przygotowaniu materiałów na poniedziałek. (...) Radia (...) zatrudnionych na podstawie umowy o dzieło nie obowiązywał wymóg uzyskania zgody na podjęcie innego, dodatkowego zatrudnienia.
Po zakończeniu współpracy z powódką, nikt nie został zatrudniony w redakcji Radia (...) na podstawie umowy o pracę.
Przytoczony stan faktyczny Sąd Rejonowy ustalił na dowodach z dokumentów dołączonych do akt niniejszego postępowania, które nie budziły wątpliwości co do ich prawdziwości i nie były też kwestionowane przez strony.
Ponadto, powyższy stan faktyczny został ustalony w oparciu o zeznania świadków: M. P. i G. C. oraz częściowo P. K., J. P., M. C., C. P. i A. S.. Zeznania świadków Sąd Rejonowy w zasadzie podzielił jako wiarygodne, gdyż uznał je za rzeczowe, jasne oraz wzajemnie się uzupełniają kiedy dotyczą tych samych zdarzeń. Świadkowie wskazali w jaki sposób powódka wykonywała swoją pracę, jaki ta praca miała charakter, ramy czasowe oraz co warunkowało ilość godzin poświęconą na realizację zadania. Pewne rozbieżności w zeznaniach wynikają jedynie - zdaniem Sądu Rejonowego - z subiektywnej oceny stanu faktycznego i tak rozumianego podporządkowania powódki, która miała obowiązek wykonywać swoje zadania w określonych ramach czasowych z uwagi na pozycje programowe pozwanego, przy których tworzeniu i realizacji brała czynny udział. Takie subiektywne podejście do harmonogramu i czasu pracy, nie rzutowało na wiarygodność zeznań świadków. Jednocześnie Sąd Rejonowy nie podzielił twierdzeń C. P., co do istnienia listy obecności, identyfikatorów, albowiem sam świadek nie mógł jasno stwierdzić kiedy taka lista istniała, wskazując przy tym w pewnym momencie "lista zniknęła". Tym samym zeznania w tym zakresie nie pokrywają się z relacją pozostałych świadków oraz relacją samej powódki, osoby te bowiem wyraźnie wskazały, że u pozwanego nie było ewidencji czasu pracy, zaś wykonawcy w ramach zawieranych umów o dzieło nie podpisywali żadnych list obecności.
Dlatego też, dywagacje w tym zakresie świadka zostały uznane za gołosłowne. Nie zostały uznane za wiarygodne zeznania P. K. w zakresie ścisłego podporządkowania, czasu pracy, gdyż pozostają w sprzeczności w pozostałym zebranym, wiarygodnym i wyżej omówionym materiałem dowodowym, a jednocześnie świadek miał osobisty interes w zeznawaniu na korzyść powódki, gdyż podobnie jak ona wystąpił do pozwanego z żądaniami, w tym ustalenia istnienia stosunku pracy.
Oceniając zeznania powódki złożone w trybie art. 299 k.p.c. Sąd Rejonowy analizował wskazane przez nią okoliczności w świetle zasad logicznego rozumowania, doświadczenia życiowego, a przede wszystkim w kontekście zeznań przesłuchanych w sprawie świadków i złożonych na rozprawie dokumentów. Sąd Rejonowy nie podzielił jej oceny charakteru świadczonej pracy, dyspozycyjności, obowiązku osobistego świadczenia pracy i podporządkowania pracodawcy, a co za tym idzie ostatecznych wywodów prawnych co do charakteru więzi prawnej łączącej strony.
Sąd Rejonowy uznał, że powódka opierając się na treści art. 189 k.p.c. poszukiwała w niniejszym procesie ochrony prawnej na podstawie art. 22 § 11 k.p. w zw. z art. 22 § 1 k.p. W razie sporu co do treści umowy lub rodzaju stosunku prawnego, na podstawie którego była świadczona praca, pracownikowi przysługuje roszczenie o ustalenie rodzaju i treści umowy w oparciu o treść art. 189 k.p.c. Przepis ten wprowadza istnienie interesu prawnego jako materialnoprawną podstawę zasadności powództwa o ustalenie stosunku prawnego lub prawa. W orzecznictwie i piśmiennictwie nie budzi wątpliwości, że w razie sporu co do treści umowy lub rodzaju stosunku prawnego, na podstawie którego była świadczona praca, pracownikowi przysługuje roszczenie o ustalenie rodzaju i treści umowy właśnie w oparciu o treść art. 189 k.p.c. Ponadto interes prawny pracownika w ustaleniu istnienia stosunku pracy nie wyczerpuje się w żądaniu świadczeń należnych z tego stosunku prawnego. Z uwagi na daleko idące konsekwencje zatrudnienia pracowniczego dla przyszłych uprawnień pracownika, Sąd badał cechy łączącego strony w spornym okresie stosunku, mając na uwadze, że rozstrzygnięcie to ma również wpływ na kolejne roszczenia w tym majątkowe zgłoszone w pozwie i związane ze stosunkiem pracy.
Reasumując, Sąd Rejonowy nie miał wątpliwości co do istnienia interesu prawnego powódki w żądaniu ustalenia istnienia stosunku pracy z pozwaną.
W związku z powyższym Sąd Rejonowy postanowił ocenić, czy stosunek prawny łączący strony miał charakter pracowniczy w rozumieniu przepisów prawa pracy.
W myśl art. 11 k.p. nawiązanie stosunku pracy następuje na podstawie zgodnego oświadczenia woli stron pracownika i pracodawcy. Natomiast w świetle art. 22 § 1 k.p. przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem, a pracodawca zobowiązuje się do zatrudnienia pracownika za wynagrodzeniem. Zaś przepis art. 22 § 11 k.p. stanowiący, iż zatrudnienie ww. warunkach bez względu na nazwę zawartej umowy jest zatrudnieniem pracowniczym, nie stwarza domniemania zawarcia umowy o pracę ani fikcji prawnej zawarcia umowy o pracę.
Zgodnie z ogólną zasadą postępowania cywilnego (art. 6 k.c. i art. 232 k.p.c.), ciężar wykazania wszystkich powyższych okoliczności spoczywa na powodzie (osobie, która twierdzi, że jest/była pracownikiem). Nie można tym samym przerzucać na stronę pozwaną ciężaru wykazania, że zatrudnienie nie miało charakteru pracowniczego. Zatem to nie pozwany miał w niniejszej sprawie wykazać, że powódka wykonywała swe zadania na podstawie umowy cywilnoprawnej, lecz powódka miała obowiązek udowodnić, że wykonywała je w warunkach opisanych w art. 22 k.p.
Sąd Rejonowy podkreślił, że zatrudnienie może być wykonywane na podstawie różnych umów, nie tylko na podstawie umowy o pracę (inaczej zatrudnienie pracownicze), ale także na podstawie umów cywilnoprawnych (inaczej zatrudnienie niepracownicze). Jednakże pomiędzy świadczeniem pracy na podstawie umowy o pracę oraz na podstawie umów cywilnoprawnych (np. umowy zlecenia, umowy o dzieło, umowy agencyjnej, umowy spółki) występują istotne różnice. Gdyby te same zadania mogły być wykonywane zarówno w ramach umowy o pracę, jak i w ramach umowy cywilnoprawnej (np. zlecenie, dzieło), to w takiej sytuacji kwalifikacji prawnej umowy (umów) łączącej strony należy dokonać za pomocą metody typologicznej, tj. przez rozpoznanie i wskazanie jej cech dominujących.
Ustalenie, że przeważają elementy umowy o pracę prowadzi do oceny - nawet wbrew nazwie umowy zawartej przez strony i wbrew treści jej poszczególnych postanowień - że strony łączy stosunek pracy. Z kolei w razie ustalenia, że zawarta przez strony umowa wykazuje cechy wspólne dla umowy o pracę i umowy prawa cywilnego z jednakowym ich nasileniem, rozstrzygający o jej typie powinien być zgodny zamiar stron i cel umowy (art. 65 k.c. w związku z art. 300 k.p.), który może być także wyrażony w nazwie umowy (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 czerwca 1998r., I PKN 191/98, OSNAPiUS z 1999 r., Nr 14, poz. 449).
Przy ocenie charakteru stosunku prawnego należy uwzględniać również specyfikę funkcjonowania podmiotu zatrudniającego. Co więcej, przy kwalifikacji więzi prawnej, jaka powstała na tle współpracy stron nie można dokonywać ex post, lecz trzeba jej dokonać z uwzględnieniem faktów mających miejsce przy nawiązaniu tej więzi, a nie po jej rozwiązaniu w okolicznościach życiowo dogodniejszych, które mogłyby spowodować korzystniejszą ocenę dla powoda, że pozostawał w stosunku pracy (tak też: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 maja 2010 roku, I PK 201/09). Również należy pamiętać, że ustalenie, iż umowa nazwana umową zlecenia spowodowała w istocie nawiązanie stosunku pracy (art. 189 k.p.c. w związku z art. 22 § 1 i § 1 1 k.p.) służy ochronie osoby, która świadcząc pracę na warunkach umowy o pracę została pozbawiona pracowniczego statusu wskutek nadużycia ekonomiczno-organizacyjnej przewagi jej pracodawcy, a nie przełamywaniu zasady pacta sunt servanta (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 03 czerwca 1998 r., w sprawie I PKN 170/98, OSNP 1999/11/369). Nazwa umowy i odwołanie się w jej treści do przepisów Kodeksu cywilnego przemawiają przeciwko zakwalifikowaniu jej jako umowy o pracę (wyrok SN z dnia 18 czerwca 1998 roku, I PKN 191/98, OSNAPiUS 1999, nr 14, poz. 449; wyrok SN z dnia 6 października 1998 roku, I PKN 389/98, OSNP 1999/22/718). Ponadto, nie można jednocześnie zakładać, że strony mające pełną zdolność do czynności prawnych miały zamiar zawrzeć umowę o innej treści niż tę, którą zawarły (por. wyrok Sądu Najwyższego z 5 września 1997 roku, I PKN 229/97, OSNAPiUS 1998/11/329).
Na kanwie rozpoznawanej sprawy istotne było rozróżnienie, czy strony łączyła umowa o pracę, czy też inny stosunek cywilnoprawny, co niezależnie od rodzaju tego stosunku prowadzić będzie do oddalenia powództwa o ustalenie istnienia stosunku pracy. Rozróżnienie takie często nie jest rzeczą prostą, jako że np. umowa zlecenia/ umowa o dzieło i umowa o pracę wykazują szereg cech wspólnych. W odróżnieniu od umów o charakterze cywilnoprawnym, charakterystyczną cechą umowy o pracę jest także to, że ryzyko przedsięwzięcia ciąży na podmiocie zatrudniającym, dlatego też w konsekwencji - niemożność wykonywania pracy z przyczyn leżących po stronie pracodawcy nie pozbawia pracownika roszczenia o zapłatę wynagrodzenia. W umowie o pracę więź między pracownikiem a pracodawcą jest znacznie ściślejsza, znacznie szerszy jest również zakres obowiązków i praw obu stron tego stosunku.
Zasada podporządkowania jest jedną z podstawowych cech odróżniających stosunek pracy od stosunku opartego na umowie dzieła lub zlecenia. Należy przy tym wyraźnie podkreślić, że właściwa stosunkowi pracy cecha podporządkowania, kierownictwa pracodawcy, uregulowana w art. 22 § 1 k.p., rozumiana jest stosunkowo szeroko i są to pojęcia, co do zasady, tożsame. Nie sposób dalej nie zauważyć, że cechą umowy o pracę nie jest pozostawanie w dyspozycji pracodawcy, bo to może występować też w umowach cywilnoprawnych, lecz wykonywanie pracy pod kierownictwem pracodawcy (pracy podporządkowanej). Ta cecha ma charakter konstrukcyjny dla istnienia stosunku pracy. Dla stwierdzenia, że występuje ona w treści stosunku prawnego z reguły wskazuje się na takie elementy, jak: określony czas pracy i miejsce wykonywania czynności, podpisywanie listy obecności, podporządkowanie pracownika regulaminowi pracy oraz poleceniom kierownictwa, co do miejsca, czasu i sposobu wykonywania pracy oraz obowiązek przestrzegania norm pracy, obowiązek wykonywania poleceń przełożonych, wykonywanie pracy zmianowej, stała dyspozycyjność czy dokładne określenie miejsca i czasu realizacji powierzonego zadania oraz ich wykonywanie pod nadzorem kierownika (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 listopada 2005 roku, I UK 68/05, Wokanda 2006)4/26).
W ustalonym stanie faktycznym - zdaniem Sądu Rejonowego - powódka nie wykazała, aby swoje obowiązki wykonywała pod ścisłym kierownictwem pracodawcy, stale wykonując jego bezpośrednie polecenia. Owszem praca A. P. (1) podlegała pewnym sformalizowanym ograniczeniom, co do czasu, czy miejsca jej wykonywania, ale są to cechy, które posiadają w mniejszym lub większym zakresie także umowy cywilnoprawne, jak umowa zlecenia, o dzieło, czy umowa agencyjna. Umowy o dzieło, umowy zlecenia, umowy usługi czy inne nienazwane umowy cywilnoprawne, które przewidują stałe lub incydentalne wykonanie pewnych czynności na rzecz kontrahenta, z natury rzeczy dopuszczają możliwość bieżącego kontrolowania przez zlecającego czynność sposobu jej wykonywania, a także - w razie gdy wykonanie odbiega od uzgodnień wynikających z umowy - do wezwania kontrahenta do wykonywania umowy zgodnie z ustaleniami stron, ewentualnie do uściślenia swych oczekiwań co do metody realizacji umowy. Takie "kierowanie" czynnościami drugiej strony umowy nie jest jednak tożsame z kierowniczą rolą pracodawcy w stosunku pracy.
Pracodawca ma uprawnienie do określania czasu, miejsca i sposobu wykonywania obowiązków przez pracownika, do wyznaczania mu zakresu obowiązków, do ustalania w czasie trwania stosunku pracy regulaminów i procedur wewnątrzzakładowych, do wyznaczania zależności służbowych i do wydawania na bieżąco wiążących pracownika poleceń. Ma uprawnienie nie tylko do szczegółowego określania sposobu wykonywania obowiązków umownych przez pracownika, ale także do zmieniania tego sposobu w czasie stosunku pracy. Może również stosować szereg sankcji porządkowych typowych dla stosunku pracy i niewystępujących na gruncie innych umów (np. kary upomnienia i nagany, pozbawienie niektórych świadczeń). Innymi słowy, pracodawca może i powinien na każdym etapie świadczenia pracy kierować pracownikiem, nie tylko poprzez korygowanie tych czynności pracownika, których efekty odbiegają od jego oczekiwań, ale również poprzez szczegółowe narzucenie zasad wykonywania tych czynności oraz wydawanie bieżących poleceń co do wszystkich aspektów realizowanych zadań. Ingerencja pracodawcy nie ogranicza się do zwrócenia kontrahentowi uwagi na niewłaściwe wykonywanie umowy, lecz polega na szczegółowym ustaleniu porządku i organizacji pracy. Podporządkowanie pracownika kierownictwu pracodawcy występuje wyłącznie w postaci podległości organizacyjnej pracownika jako wykonawcy obowiązków na rzecz pracodawcy, który organizuje proces pracy.
W ustalonym stanie faktycznym powódka nie wykazała, aby swoje obowiązki wykonywał pod ścisłym kierownictwem pracodawcy, stale wykonując jego bezpośrednie polecenia. Powódka nie podlegała żadnym wewnątrzzakładowym regulaminom. Pozwany nie stosował wobec niej porządkowych kar pracowniczych. Niewątpliwie pewien element kierownictwa istniał - w takim sensie, w jakim mógł istnieć w stosunkach między zamawiającym dzieło, a podmiotem je wykonującym. Powódce na mocy zawartej umowy o dzieło została powierzona realizacja materiałów do konkretnych programów, czynności te ze swojej natury mogły być wykonane w zasadzie wyłącznie w siedzibie (...) w czasie pracy pozostałych pracowników (prezenterów). Jednak czasu pracy i stawiennictwa w pracy powódki nikt nie kontrolował. Powódka nie podpisywała przy tym listy obecności, zaś w redakcji programu Radio (...) funkcjonowały co prawda nieoficjalne grafiki, nie mniej jednak służyły one jedynie synchronizacji pracy całego zespołu redakcji i wynikały z istoty funkcjonowania pozwanego. Jednocześnie specyfika pracy w radiu przy realizowaniu programów i technologia pracy sprawiały, że mimo konieczności wykonywania pewnych czynności w siedzibie pozwanego i zgodnie z obowiązującym tam haromonogramem programowym, A. P. (1) miała margines swobody w realizacji dzieła. Wbrew pozorom również realizacja narzuconych przez redaktora naczelnego Radia (...) tematów nie stanowiła o tym, że praca powódki była wykonywana pod ścisłym kierownictwem pozwanego. Redaktor naczelny wskazywał bowiem wszystkim dziennikarzom Radia (...), w tym programu Radio (...) ramowy zakres zadań i tematykę, co wiązało się z istotą i celem działania (...) oraz wypełnianiem zadań w sferze publicznej. I w tym aspekcie dziennikarze owszem nie mieli całkowitej swobody. Jednocześnie godzi się podkreślić, że praca pod nadzorem kierownika zespołu (...) nie oznacza świadczenia pracy w ramach podporządkowania pracowniczego, jeżeli zlecający pracę nie określił zakresu obowiązków każdego z członków takiego zespołu i ich indywidualnego wynagrodzenia oraz miejsca i czasu realizacji powierzonego zadania (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 czerwca 2011 roku, II PK 9/11, LEX nr 1044012, wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 28 maja 2013 roku, III AUa 1823/2012, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 października 1998 roku, I PKN 389/98, OSNP 1999/22/718). Sąd Rejonowy miał na uwadze, że za realizację całego programu antenowego, w tym emitowany materiał jego poziom merytoryczny oraz jakość techniczną odpowiada redaktor naczelny Radia. Jednocześnie pełnienie takiej funkcji zarówno w Radiu (...), jak i redakcji programu Radia (...) nie oznaczało bynajmniej, że jest on pracodawcą w rozumieniu Kodeksu pracy, a jedynie to, iż pełni rolę koordynującą, nie opartą na zasadach nadzoru służbowego. W związku z tym powyższe "podporządkowanie" nie stanowiło obowiązku osobistego wykonywania pracy przez pracownika w miejscu oraz czasie wyznaczonym przez pracodawcę, pod ścisłym kierownictwem pracodawcy.
Reasumując powyższe Sąd Rejonowy uznał, że czas pracy A. P. (1) zdeterminowany był specyfiką branży dziennikarskiej i funkcjonowaniem strony pozwanej. Powódkę nie obowiązywały sztywne grafiki pracy określające z góry ramy czasowe świadczonej pracy oraz miejsce jej wykonywania. Przeciwnie pracę A. P. (1) cechowała dowolność i swoboda w decydowaniu o czasie realizacji zadania. Poza obowiązkiem prowadzenia audycji w konkretnych godzinach, przygotowanie materiałów przez powódkę mogło odbywać się w dowolnych i dogodnych dla strony godzinach, przy czym jedynym warunkiem było przygotowanie materiału - wykonanie dzieła. Jak wskazał w wyroku z dnia 4 lutego 2011 roku (II PK 82/10) Sąd Najwyższy dziennikarz może zostać zatrudniony na podstawie umowy o pracę albo na podstawie umowy cywilnoprawnej. Natomiast jeżeli podmiot zatrudniający rezygnuje z określonej ramy czasowej wykonywanych zadań i pozostawi znaczącą swobodę decydowania o czasie realizacji zadań (z wyłączeniem audycji), to może zawrzeć z dziennikarzem umowę cywilnoprawną. Sąd Rejonowy wskazał, że powódka nie była zobowiązana do przedkładania stronie pozwanej zaświadczeń lekarskich czy usprawiedliwiania nieobecności.
W ocenie Sądu Rejonowego również sposób uregulowania wynagrodzenia należnego powódce jest znamiennym dla uznania, że strony nie łączył stosunek pracy. Zgodnie z zawartą umową, wynagrodzenie było wypłacane miesięcznie na podstawie zestawień przygotowanych po zakończonym miesiącu przez szefa redakcji. Szef redakcji dokonywał oceny wykonania przedmiotu umowy o dzieło współpracownika i takie zestawienie przygotowywał do księgowości pozwanego celem wypłaty. Powtarzalna wysokość wynagrodzenia dotyczyła konkretnej umowy o dzieło, która czasem trwania pokrywała się z "ramówką radia" i ustaleniami co do przedmiotu umowy. Jako, że w ramach zawieranych umów A. P. (1) przygotowywała tożsame materiały - dzieła związane z prowadzeniem i przygotowywaniem konkretnych audycji i programów, to i wynagrodzenie miesięczne było w takiej samej lub podobnej wysokości. Wynagrodzenie to w pełni uzależnione zostało od zachowania i zakresu wykonania umowy przez powódkę. Powódka miała otrzymywać wynagrodzenie tylko za wykonane dzieło, co pozostaje charakterystyczne dla stosunku cywilnoprawnego i wiąże się z przeniesieniem gospodarczego ryzyka. Tym samym to powódka ponosiła ryzyko w zakresie tego czy uzyska wynagrodzenie. Nadto jak twierdziła A. P. (1) zdarzało się, że pracowała na rzecz pozwanego również w weekendy, nie mniej jednak wynagrodzenie nie ulegało zmianom i nie otrzymywała z tego tytułu dodatkowych świadczeń niepieniężnych (w postaci dni wolnych). Stąd Sąd Rejonowy uznał, że powódce nie przysługiwały dodatki określone w Kodeksie pracy z tytułu pracy w wymiarze nadliczbowych lub w porze nocnej.
Warto w tym miejscy także podkreślić, że w weekendy czy też w godzinach popołudniowych w ciągu tygodnia, powódka realizowała tylko materiały na podstawie umowy o dzieło na następny dzień tj. na poniedziałek i nie miała w tym czasie zlecanych dodatkowych niezgodnych z umową czynności. Równocześnie powódka nie była zobowiązana do osobistego świadczenia pracy. Jak wykazało przeprowadzone postępowanie dowodowe, w okresie jej niezdolności do pracy do wykonania powierzonego dzieła na rzecz pozwanej, czynności wykonywały inne osoby (współpracownicy wykonujący czynności na podstawie umowy o dzieło), zaś powódka nie otrzymywała wtedy wynagrodzenia lub było ono odpowiednio pomniejszone (należne tylko za wykonane dzieło).
Wreszcie przeciwko przyjęciu pracowniczego charakteru zatrudnienia powódki przemawia zgodny zamiar stron i cel umowy. Przez "zgodny zamiar stron" należy rozumieć wspólne uzgodnienie istotnych dla danego typu czynności prawnej postanowień, bądź w samej umowie, bądź poza nią (np. w rokowaniach, sposobie wykonania umowy).
Sens oświadczenia woli winien uwzględniać całą logikę dokonanych ustaleń przez strony (kontekst słowny) oraz ich późniejsze oświadczenia i zachowania stron, także po dokonaniu czynności prawnej (kontekst sytuacyjny).
Oświadczenie woli powódki zostało wyrażone przez zawarcie umowy o określonej treści, a ta nie świadczy o zamiarze zawarcia umowy o pracę, choćby ze względu na nadaną jej nazwę. Nazwa nie przesądza wprawdzie o charakterze łączącego strony stosunku prawnego, ale nie można zakładać, że strony mające pełną zdolność do czynności prawnych miały zamiar zawrzeć umowę o innej treści (umowę o pracę) niż ta, którą zawarły. Łącząca strony umowa nie została niewątpliwie nazwana umową o pracę. W swej treści nie zawierała w przeważającej części elementów charakterystycznych dla stosunku pracy. Wszystkie jej elementy dotyczące zatrudnienia mogły być zawarte w umowie cywilnoprawnej. W jej treści zamieszczono zapis, że w sprawach nieregulowanych umową zastosowanie mają przepisy Kodeksu cywilnego i prawa autorskiego.
W niniejszej sprawie, A. P. (1) świadomie i dobrowolnie podpisała z pozwanym 6 kolejnych umów o dzieło. Nie umknęło też uwadze Sądu Rejonowego, że w okresie, gdy powódka podejmowała współpracę z pozwaną Spółką, w oparciu o zawierane umowy o działo, ta w ogóle nie zatrudniała dziennikarzy w redakcji programu Radio (...) na podstawie stosunku pracy. Jednocześnie dziennikarze w redakcji programu Radio (...) świadomie godzili się na taką formę współpracy i ją akceptowali, albowiem Radio (...) nie planowało nawiązywania z dziennikarzami/reporterami stosunków pracy w redakcji tego pasma. Wynika z tego, że gdyby powódka odmówiła przyjęcia zaoferowanej podstawy prawnej zatrudnienia w ogóle by nie pracowała u pozwanego. Zebrany materiał procesowy bez żadnych wątpliwości - zdaniem Sądu Rejonowego - pozwala na stwierdzenie, że powódka świadomie zaakceptowała cywilnoprawny stosunek łączący strony, co sama przyznała. Podpisywanie kolejnych umów i świadczenie pracy przez 3 lata wskazuje na fakt, że powódka co najmniej godziła się na pracę w takiej formie. Skoro zaś powódka była zainteresowana nawiązaniem wyłącznie stosunku pracy nie powinna była przyjmować warunków zatrudnienia zaoferowanych przez Spółkę.
Powódka w toku postępowania nie wykazała, aby uczyniła z pozwanym jakiekolwiek ustalenia co do możliwości zawarcia umowy o pracę.
W rozpoznawanej sprawie cel i zamiar stron przy jej zawieraniu jest oczywisty biorąc pod uwagę nazwę i treść zawartej pisemnej umowy. Powódka jako osoba dbająca o własne interesy przed podpisaniem umowy winna była dołożyć należytej staranności i zapoznać się z jej treścią, a w razie wątpliwości odmówić podpisania umowy. Tymczasem jak wyżej podniesiono, A. P. (2) w sposób nie budzący wątpliwości zgodziła się na zawarcie zaproponowanej przez pozwaną umowy. Brak jest w aktach sprawy jakichkolwiek dowodów wskazujących, że powódka nie rozumiała znaczenia złożonego podpisu, a przede wszystkim tego, że dotyczy on właśnie umowy o dzieło. Z samej treści zawartej umowy wynika również w sposób jednoznaczny, że strony kształtują łączący je stosunek prawny w oparciu o przepisy art. 627 i nast.k.c. Postanowienia zawartej umowy jednoznacznie wskazują na to, że strony chciały być związane umową o dzieło, a nie umową o pracę.
Skoro strony mające pełną zdolność do czynności prawnych miały zamiar zawrzeć umowę o takiej treści, którą zawarły i tak ją wykonywały nie było podstaw do ustalenia stosunku pracy. Jak wspomniano powyżej, w pewnych sytuacjach ten sam rodzaj pracy może być wykonywany na podstawie różnego rodzaju umów. Przygotowywanie materiałów reporterskich oraz prowadzenie audycji nie wymaga koniecznie zawierania umowy o pracę i istotne są w tym zakresie wola i ustalenia stron. Sąd Rejonowy na podstawie ustalonego stanu faktycznego doszedł do wniosku, że strony nie miały zgodnej woli nawiązania stosunku pracy, a wymienione elementy w sposobie wykonywania łączącego strony stosunku prawnego nie kwalifikują jako charakterystyczne dla umowy o pracę. W ocenie Sądu Rejonowego powódka nie wykazała w sposób przekonujący, że współpraca między stronami miała cechy stosunku pracy i że taki był od początku zamiar nie tylko samego powódki, ale również pozwanego. Jak już wskazano, strony bezspornie w pewnym zakresie współpracowały i współpraca ta miała charakter odpłatny. Zaoferowany przez A. P. (1) materiał dowodowy nie daje jednak wystarczających podstaw, aby przyjąć, że współpracę tę cechowały w sposób jednoznaczny elementy właściwe dla stosunku pracy. Podsumowując, w ocenie Sądu Rejonowego nie zaistniały przesłanki do oceny normatywnej podstawy zatrudnienia powódki jako stosunku pracy.
W świetle powyższych uwag Sąd Rejonowy oddalił roszczenie powódki o ustalenie istnienia stosunku pracy. Ponadto oddalono w związku z tym również dalsze roszczenia A. P. (1) z tytułu stosunku pracy. Skoro bowiem powódka wprost wskazywała, że jej żądania, w tym o charakterze pieniężnym wynikają z tego, że naruszono jej uprawnienia wynikające z przepisów prawa pracy, to wobec niewykazania, że powódka pozostawała w stosunku pracy, żądania te podlegały oddaleniu a limine, jako oczywiście pozbawione podstawy prawnej, bez konieczności ich badania.
Ubocznie podniesiono, że w związku z tym, iż dochodzone niniejszym pozwem roszczenie pieniężne (o wynagrodzenie) nie wynikało ze stosunku pracy, Sąd Rejonowy stosownie do art. 200 § 1 k.p.c. w zw. z art. 476 § 1 pkt 1 k.p.c. uznał się niewłaściwym i postanowił przekazać zawisłą sprawę do rozpoznania sądowi cywilnemu.
O kosztach postępowania Sąd Rejonowy orzekł w oparciu o art. 102 k.p.c., odstępując od ogólnej zasady wynikającej z art. 98 k.p.c., który stanowi, że strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony. Zgodnie z art. 102 k.p.c., w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami.
Ustawodawca nie precyzuje, co rozumieć należy przez "szczególnie uzasadniony" wypadek, pozostawiając to ocenie Sądu, który winien wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, tak związane z jej przebiegiem, jak i treścią i charakterem żądania oraz sytuacją osobistą i majątkową stron.
W niniejszej sprawie powódka celowo nie dążyła do przewleczenia procesu, zwiększenia jego kosztów, ani nie wprowadzała Sądu w błąd, jednocześnie była przekonana o słuszności zgłoszonego roszczenia. Sąd wziął również pod uwagę zasadniczą przewagę możliwości finansowych strony pozwanej nad możliwościami powódki. W konsekwencji powyższe uzasadniało odstąpienie od obciążania powódki kosztami procesu.
O niepokrytych kosztach sądowych Sąd Rejonowy orzekł w oparciu o art. 113 u.k.s.c., stwierdzając brak podstaw do obciążenia nimi którejkolwiek ze stron.
W świetle powyższych uwag i w oparciu o cytowane przepisy Sąd Rejonowy orzekł jak w sentencji wyroku.
Apelację od powyższego wyroku złożył powódka, która zaskarżyła powyższe orzeczenie w całości, zarzucając mu:
1) naruszenie norm prawa materialnego, a mianowicie art. 22 § 1 i art. 22 § 11 k.p. przez błędną wykładnię i przyjęcie, że zatrudnienie powódki nie jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy; pominięcie i niezastosowanie bezwzględnie obowiązującego art. 22 § 12 k.p. przez przyjęcie, że dopuszczalne było zatrudnienie powódki w warunkach określonych w art. 22 § 1 k.p. w oparciu o umowę cywilną, podczas gdy charakter zatrudnienia wskazuje na to, że jest ono zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy;
a) art. 183b § l pkt l i 2 k.p. w związku z art. 183a § l k.p. oraz art. 78 k.p. przez ich niezastosowanie do ustalonego stanu faktycznego i przyjęcie, że pracodawca nie dopuścił się dyskryminacji w zakresie odmowy nawiązania z powódką stosunku pracy, w sytuacji gdy z materiału dowodowego wynika, że praca powódki nosi znamiona stosunku pracy i doszło do niekorzystnego ukształtowania warunków wynagrodzenia powoda za pracę;
b) art. 183c § l i 3 k.p. przez jego błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, że pracodawca nie dopuścił się w odniesieniu do powódki dyskryminacji w zatrudnieniu w zakresie ustalenia wysokości wynagrodzenia, w sytuacji gdy ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wynika, że powódka wykonywała jednakową pracę o takiej samej wartości jak pracownicy etatowi- ale otrzymując niższe wynagrodzenie i nie korzystając z uprawnień związanych ze stosunku zatrudnienia (urlopy, zwolnienia lekarskie);
c) art. 22 § 1 k.p. oraz art. 22 § 11 k.p. przez błędną wykładnię i przyjęcie, że stosunek prawny łączący strony nie zawiera elementów kształtujących stosunek pracy, o których mowa w art. 22 § 1 k.p. w sytuacji gdy ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wynika, że powódka wykonywała pracę dziennikarza, w miejscu i czasie wynikającym z grafiku ustalanego przez pracodawcę oraz na temat wskazany na porannym zebraniu, za wynagrodzeniem niezależnym od ilości wykonanych dzieł oraz liczby przepracowanych godzin oraz miejsca do którego musiała dojechać, aby zrealizować wyznaczoną jej pracę, pod kierownictwem i nadzorem wydawcy, to jest na zasadzie stosunku pracy;
d) art. 65 k.c. w związku z art. 300 k.p. przez błędną wykładnię oświadczeń woli stron, oparcie wykładni woli stron na postanowieniach umów i w konsekwencji przyjęcie, że strony łączył stosunek cywilnoprawny;
e) art. 8 k.p. przez jego niezastosowanie do ustalonego w sprawie stanu faktycznego i w konsekwencji przyjęcie, że nie zachodzą przesłanki nadużycia prawa podmiotowego przez pozwanego w postaci nie zawarcia umowy o pracę przy spełnieniu wszystkich znamion stosunku pracy określonych w art. 22 § 1 k.p.;
f) art. 627 k.c. w związku z art. 628 k.c. regulujących umowę o dzieło przez ich zastosowanie do ustalonego w sprawie stanu faktycznego, chociaż z materiału dowodowego wynika, że warunki wykonywania pracy przez powoda świadczą o istnieniu między stronami stosunku pracy w rozumieniu art. 22 § 1 k.p. i w konsekwencji błędne uznanie, że stron nie łączył stosunek pracy;
Zaskarżonemu wyrokowi zarzuciła ponadto naruszenie przepisów postępowania, które miały wpływ na wynik sprawy, a mianowicie:
a) art. 233 § 1 k.p.c. przez przekroczenie swobodnej oceny dowodów, wyprowadzenia z materiału dowodowego wniosków z nich nie wynikających, a nadto sprzecznych z zasadami logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego i w efekcie błędne przyjęcie, że:
- z zebranego w postępowaniu materiału dowodowego wynika, że stron nie łączył stosunek pracy, o którym mowa w art. 22 § 1 k.p., a także, że pozwany nie dopuścił się dyskryminacji w zakresie nawiązania stosunku pracy z innymi pracownikami wykonującymi pracę jednakową do pracy wykonywanej przez powódkę, jak i w zakresie wynagrodzenia za jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości, w sytuacji gdy z zeznań świadków wynika, że dziennikarze radia (...) w tym powódka pracowali na takich samych zasadach jak pracownicy etatowi Radia (...), a rodzaj umowy (o dzieło) narzucił sztywny budżet Radia (...) a nie inne względy w postaci np. zgodnej woli stron (trudno bowiem zakładać aby powódka chciała zawierać umowę tzw. "śmieciową" z wynagrodzeniem niższym od minimalnego wynagrodzenia o pracę 6 razy pod rząd),
- wykonywanie tego samego rodzaju pracy, co dziennikarze Radia (...) zatrudnieni na podstawie umowy o pracę ale za niższe wynagrodzenie, w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, pod kierownictwem dziennikarza lub wydawcy, przy wykorzystaniu sprzętu pozwanego, bez praw urlopowych, do ubezpieczenia społecznego, do zwolnień lekarskich, do wynajęcia podwykonawcy z uwagi na zawartą "umowę o dzieło" - było zgodne z wolą stron, w tym powódki, a jej praca odpowiadała cechom cywilnoprawnej umowy (mimo że tak samo pracowali dziennikarze zatrudnieni na umowę o pracę) - które to ustalenie Sądu Rejonowego zostało poczynione w oderwaniu od wskazań wynikających z doświadczenia życiowego, a mianowicie wskutek nieuwzględnienia dominującej, silniejszej pozycji pozwanego w ustalaniu warunków pracy, które zostały powódce narzucone i faktu, że odmowa zaaprobowania tych narzuconych warunków współpracy oznaczałaby utratę przez powódkę pracy i jedynego źródła utrzymania, nadto wynikają z pominięcia faktu, że cechy zatrudnienia powódki i zasady jej wynagradzania odpowiadały stosunkowi pracy, a nie cywilnoprawnej umowie (o czym szerzej w uzasadnieniu apelacji),
b) poprzez zastosowanie odmiennych kryteriów oceny zeznań świadków: aktualnych pracowników pozwanego, w tym redaktora naczelnego Radia (...) - co do której Sąd Rejonowy nie widzi żadnego interesu w składaniu korzystnych dla kierowanego przez nią pozwanego zeznań i P. K., który raz pisemnie wezwał pozwanego do zapłaty - ale pozwu nie wniósł -niemniej Sąd Rejonowy już uznał, że świadek ma interes w zeznawaniu na niekorzyść pozwanego bowiem ma finansowe roszczenie wobec niego (ale pomija, że dawno przedawnione),
c) poprzez pominięcie faktu, że dziennikarze zeznający o faktach niekorzystnych dla pozwanego wykazali się ogromną cywilną odwagą, bowiem wbrew imputowaniu im przez Sąd chęci zysku za te zeznania - poniosą ich negatywne konsekwencje, bowiem redakcje, które powezmą informację, że były pracownik Radia zdecydował się złożyć niekorzystne dla byłego pracodawcy zeznania - nie będą chciały zawierać z takim dziennikarzem żadnych umów, co w woj. (...) skazuje ich na bezrobocie i zmusza do emigracji i rezygnacji z wykonywania zawodu, czego ci ludzie są w pełni świadomi,
d) poprzez pominięcie faktu, że umowy o dzieło zawierane przez strony:
- nie zawierają konkretyzacji dzieł,
- nie wskazują stawek indywidualnych ani ryczałtowych za poszczególne konkretne dzieła,
- nie uzależniają wynagrodzenia od wykonania dzieła lub dzieł w określonym terminie i w określonej liczbie,
- zaś praca powódki wymagała podporządkowania się bieżącym poleceniom pracodawcy, ramówce radia i wyznaczonym na porannym zebraniu tematom oraz ściśle określonym godzinom realizacji polecenia pracodawcy z uwagi na konieczność emisji programu zgodnie z ramówką o określonej porze,
- dodatkowo zaś sprzecznie z umowami - pracodawca nie sporządzał żadnych zestawień dzieł wykonanych przez powódkę ani ich nie wyceniał, zaś powódka nie wystawiła nigdy ani jednego rachunku - bowiem zapisy te służyć miały jedynie upozorowaniu, że zawierana umowa nie jest w rzeczywistości stosunkiem pracy pociągającym za sobą dla pracodawcy znacznie wyższe koszty od umowy "śmieciowej",
c) art. 328 § 2 k.p.c. poprzez: niewskazanie przyczyn, dla których sąd odmówił wiarygodności i mocy dowodowej zeznaniom większości świadków w szczególności tym, które wskazują na charakter wykonywanej przez powoda pracy, miejsca i czasu jej wykonywania oraz otrzymywanego wynagrodzenia;
- poczynienie ustaleń ewidentnie sprzecznych z treścią dowodów w sprawie, przykładowo wskazanie sposobu ustalania wysokości wynagrodzenia powódki na str. 16 uzasadnienia w ten sposób, że: "wynagrodzenie było wypłacane miesięcznie na podstawie zestawień przygotowanych po zakończonym miesiącu przez szefa redakcji. Szef redakcji dokonywał oceny wykonania przedmiotu umowy o dzieło współpracownika i takie zestawienie przygotowywał do księgowości pozwanego celem wypłaty" - podczas gdy pozwany nie złożył żadnych zestawień dzieł wykonanych przez powódkę bowiem przyznał, że ich nigdy nie wykonywał (wbrew treści "umowy o dzieło"), zaś powódka nigdy nie wystawiała rachunków za poszczególne dzieła gdyż nikt od niej ich się nie domagał - również wbrew treści "umowy o dzieło" - z prostej przyczyny - "umowy o dzieło" miały stanowić obejście ograniczonego budżetu Radia (...) i zapewnić pełną obsadę dziennikarską redakcji radia - kosztem wynagrodzeń i uprawnień dziennikarzy, którzy pracując tak samo jak (...) Radia (...) - byli pod względem wynagrodzeń i uprawnień do urlopów i zwolnień lekarskich ewidentnie dyskryminowani, lecz wobec złej sytuacji na (...) rynku pracy mając do wyboru umowę "śmieciową" w Radiu (...) albo status bezrobotnego, ulegali presji i przyjmowali takie warunki, jakie im zaoferowano, co nie oznacza, że się na dyskryminację godzili,
- wewnętrzną sprzeczność logiczną uzasadnienia wyroku polegającą na niezgodnym z treścią przeprowadzonych dowodów równoczesnym uznaniem z jednej strony, że "wynagrodzenie było wypłacane miesięcznie na podstawie zestawień przygotowanych po zakończonym miesiącu przez szefa redakcji" a z drugiej, że "A. P. (1) zdarzało się, że pracowała na rzecz pozwanego również w weekendy, nie mniej jednak wynagrodzenie nie ulegało zmianom i nie otrzymywała z tego tytułu dodatkowych świadczeń niepieniężnych (w postaci dni wolnych)" aby następnie wywodzić, iż skoro Radio (...) nie planowało nawiązywania z dziennikarzami/reporterami stosunków pracy w redakcji tego pasma, to wynika z tego, że gdyby powódka odmówiła przyjęcia zaoferowanej podstawy prawnej zatrudnienia w ogóle by nie pracowała u pozwanego i w efekcie Sąd Rejonowy dochodzi do wniosku, że skoro Radio (...) stosując odmienne podstawy prawne zatrudniania i wynagradzania dla dziennikarzy Radia (...) a dyskryminacyjne w stosunku do dziennikarzy Radia (...), to skoro dziennikarze Radia (...) nie korzystali z uprawnień jakie dawałby im stosunek pracy bo korzystać z nich nie mogli- to w takim stosunku nie pozostawali, którą to konstatacją Sąd Rejonowy konwaliduje obejścia prawa i dyskryminację dziennikarzy przez pracodawcę, który prowadzi działalność gospodarczą i osiąga zyski kosztem pracowników,
- pominięcie specyfiki zawodu dziennikarza, który jadąc w tzw. "teren" celem realizacji wyznaczonego mu przez pracodawcę zadania nie może podczas nagrywania dyktafonem rozmówców nieustannie podlegać fizycznemu nadzorowi innej osoby - bowiem "nadzorców" musiałaby być taka sama liczba jak dziennikarzy, zaś budżet Radia (...) nie pozwalał nawet na zawarcie umowy o pracę z dziennikarzami (akt bezsporny), z tego względu materiał kontrolowany był po powrocie dziennikarza do siedziby Radia, gdzie otrzymywał polecenia dokonania korekt, skrótów, wmontowania podkładów muzycznych lub przerw dźwiękowych itp. oraz montażu,
- pominięcie faktu, iż nikt nie liczył dzieł wykonanych przez powódkę a jej wynagrodzenie było całkowicie niezależne od ich jakości i ilości, gdyż zależało wyłącznie od możliwości budżetu Radia (...),
- pominięcie faktu, że w trakcie obowiązywania umowy o dzieło - wraz ze zmianami tematyki i "ramówki" powódka na polecenie pracodawcy wykonywała także inne zadania, nagrywała materiały do innych, niż wskazane w umowie programów, wykonywała inne dzieła niż wskazane w umowie łączącej strony, co także nie wpływało na wysokość wynagrodzenia,
- pominięcie faktu, że tematykę nagrań i wskazanie osób, których wypowiedzi miały zostać nagrane - wskazywał pozwany, zaś powódka nie miała żadnej dowolności w tym względzie,
- pominięcie faktu, że powódka wbrew nielogicznemu wywodowi Sądu bynajmniej nie posiadała dowolności co do czasu w jakim wykona wyznaczone jej na porannym zebraniu zadania - bowiem musiała dokonać nagrań do emisji na dany dzień i na konkretną godzinę w tym dniu i była ograniczona czasowo ramówką,
- pominięcie faktu, że wykorzystywanie pracowników, zatrudnianie ich na umowach cywilnoprawnych celem uniknięcia kosztów ZUS i zaoszczędzeniu na urlopach i zwolnieniach lekarskich pracowników oraz poddanie się takim warunkom pracy przez osoby nie posiadające żadnego alternatywnego źródła dochodu i zdeterminowane, aby wykonywać pracę w zawodzie - nie może stanowić kryterium oceny, że owi wykorzystywani ludzie "godzili się" i "zgodne było z ich wolą" "bo wiedzieli co podpisują jako dorosłe osoby" - na pracę na umowie "śmieciowej" na ewidentnie niehumanitarnych warunkach i bez żadnych praw,
- pominięcie faktu, że powódka wraz z innymi dziennikarzami z Radia (...) w trakcie trwania zatrudnienia stosowała tzw. "miękkie" sposoby oddziaływania na władze Radia w celu zmiany umów o dzieło na umowy o pracę - w postaci próśb (fakt bezsporny) - a nie decydowała się na np. powiadomienie Inspekcji Pracy ponieważ bała się utraty pracy i problemów ze znalezieniem nowej z łatką "roszczeniowego" pracownika,
-pominięcie bezspornej okoliczności, że praca powódki odbywała się w siedzibie Radia (...), w określonych godzinach, tematy były narzucane powódce na porannych brifingach, były grafiki urlopowe, zaś urlopy zatwierdzał ustnie sekretarz redakcji, a potem G. C., czas pracy i miejsce wykonania poszczególnych czynności wynikał z zadań wyznaczonych przez przełożonych na porannym zebraniu oraz z ramówki, a utwory były kontrolowane i zatwierdzane do emisji, zaś ich ilość i jakość nie miała żadnego wpływu na wysokość wynagrodzenia, za to za czas nieobecności w pracy niezależnie od powodu tej nieobecności - było wynagrodzenie potrącane, ponadto zaś w trakcie realizacji zleconego rano zadania powódka otrzymywała od wydawcy telefony ze zmianą zadań na dany dzień i musiała na polecenie zwierzchnika jechać gdzieś indziej i nagrywać inny materiał i kogoś innego,
- pominięcie faktu pozostawania powódki do dyspozycji pozwanego, gdyż forma rzekomej "współpracy" powódki z pozwanym pociągała za sobą stałą dyspozycyjność pracownika: powódka musiała być obecna w siedzibie pozwanego codziennie o godz. 7.30 na porannych zebraniach, gdzie były ustalane tematy, otrzymywała konkretne polecenia na temat tego co ma w danym dniu robić, gdzie pójść, z kim rozmawiać, jak nagrać rozmowę, na którą godzinę opracować zebrane materiały, w jakiej kolejności i formie, potem być np. o konkretnych godzinach na konferencjach i zdążyć z przygotowaniem materiałów reporterskich i ich montażem na konkretne serwisy w ciągu dnia i programy,
- pominięcie przez Sąd Rejonowy faktu, iż w umowie o dzieło chodzi o realizację konkretnego dzieła spełniającego wyspecyfikowane w umowie wymogi, przy czym faktyczny wykonawca tego dzieła - nie jest istotny, zaś jak przyznał A. S. na rozprawie w dniu 14 marca 2018 r. - gdyby powódka zawarła umowę z podwykonawcą na wykonanie konkretnego, zleconego jej na porannym brifingu materiału - to nie otrzymałaby za to wynagrodzenia, co jasno świadczy o fikcyjności "umowy o dzieło", która pozwala na podwykonawstwo bez konieczności zawierania umowy podwykonawcy z inwestorem, w umowie najważniejsze jest bowiem dzieło, którego wykonaniem nie musi zajmować się osobiście przyjmujący zlecenie jego wykonania,
- pominięcie faktu, że ryzyko emisji dzieła albo braku emisji - ciążyła na pracodawcy, a wynagrodzenie powódki od tego nie zależało, natomiast odpowiedzialność za powierzone mienie - ciążyła na pracowniku, ale protokołów powierzenia sprzętu nagraniowego dziennikarze nie podpisywali,
- pominięcie faktu, że Radio (...) oraz działające w jego ramach Radio (...) byli i są radiem publicznym, a zgodnie z wymogami ustawy odnośnie procentowego udziału określonego rodzaju audycji i ich treści, aby zachować status radia publicznego i dofinansowanie ze Skarbu Państwa - nie istniała możliwość "puszczania sobie muzyki" w razie braku programów reporterskich do emisji na antenie, co bezkrytycznie i bez względu na obowiązujące przepisy powtarza Sąd Rejonowy w uzasadnieniu po nieprawdziwych zeznaniach aktualnej red. naczelnej pozwanego, żywo zainteresowanej w tym, aby zeznawać na korzyść chlebodawcy i pracę utrzymać bez uszczerbku na budżecie pozwanego,
- pominięcie faktu, że dziennikarze Radia (...) mieli grafik zarówno urlopowy, jak i dyżurów weekendowych - wisiał on na tablicy przy drzwiach, był akceptowany przez wydawcę, który konstruował plan urlopowo-dyżurowy w sposób, który zapewniał ciągłość pracy redakcji,
- pominięcie faktu, że wszyscy dziennikarze, w tym powódka bez względu na rodzaj umowy podlegali temu samemu wewnętrznemu regulaminowi pozwanego.
Mając na względzie tak sformułowane zarzuty apelacją wniosła o zmianę zaskarżonego orzeczenia w całości i orzeczenie co do istoty sprawy poprzez uwzględnienie powództwa, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi drugiej instancji i zasądzenie na rzecz powódki kosztów postępowania zza obie instancje według norm prawem przepisanych.
W odpowiedzi na apelację, pozwany reprezentowany przez fachowego pełnomocnika wniósł o oddalenie apelacji jako bezzasadnej.
Apelacja powódki jest zasadna. w szczególności w zakresie, w jakim zarzuca naruszenie art. 22 k.p. i art. 22 § 11 k.p oraz art. 233 k.p.c.
W pierwszej kolejności podkreślić należy, że Sąd Okręgowy nie podzielił przeprowadzonych przez Sąd Rejonowy rozważań prawnych co do determinującego znaczenia woli stron umowy oraz jej nazwy w ocenie nawiązanego przez strony stosunku prawnego. Przede wszystkim nie można się bowiem zgodzić się z tezą, że zawarte między stronami umowy były umowami o dzieło. W niniejszej sprawie zachodzi konieczność zakwestionowania zasady swobody zawierania umów i poszanowania woli stron, bowiem strony ułożyły stosunek prawny wynikający z umowy o dzieło w sposób sprzeciwiający się naturze tej umowy. Z analizy treści umów, jak też okoliczności ich zawarcia, ale przede wszystkim sposobu realizacji, jednoznacznie wynika, że umowy łączące strony nie były umowami o dzieło.
Podkreślić przy tym należy, że umowy nazwane, posiadające uregulowanie w konkretnych przepisach prawnych, są determinowane przez właściwości ich podmiotów, przedmiotu i treści. Kwestia oceny sprowadza się do określenia, czy spełniają one warunki umowy typowej (według rygoru ustawowego). W trakcie tego procesu poznawczego, nie można zapominać, że w ostatnich latach wykonywanie pracy na podstawie umów prawa cywilnego stało się de facto podstawowym źródłem dochodów i utrzymania dla coraz większej liczby osób (zob. A. Sobczyk, Prawo pracy w świetle Konstytucji RP, Tom 2, C.H. Beck, Warszawa 2013). Dzieje się tak niezależnie od wzmocnienia pozycji pracownika przez dodanie do Kodeksu pracy art. 22 § 11 (ustawa z dnia 2 lutego 1996 roku, o zmianie ustawy - Kodeks pracy oraz zmianie niektórych innych ustaw, Dz.U. Nr 24, poz. 110), czy też art. 22 § 12 (ustawa z dnia 26 lipca 2002 roku o zmianie ustawy - Kodeks pracy oraz zmianie niektórych innych ustaw, Dz.U. Nr 135, poz. 11460). Korzystanie w coraz większym stopniu z niepracowniczych form świadczenia pracy jest swoistą ucieczką dającego zatrudnienie od przyjmowania pracowniczej podstawy zatrudnienia, która ma źródło przede wszystkim w skutkach finansowych stosunków pracy, w sferze prawa podatkowego oraz z zakresu prawa ubezpieczeń społecznych, a także obciążeniu składkami na fundusz pracy, czy państwowy fundusz rehabilitacji osób niepełnosprawnych (uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 17 lutego 1998 roku, I PKN 532/97, OSNAPiUS 1999 nr 3, poz. 81). Sąd Rejonowy w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku podkreślał natomiast, że brak zatrudnienia pracowniczego dziennikarzy w redakcji programu Radia (...) był związany z problemami finansowymi rozgłośni, które pojawiły się na przełomie 2011 i 2012 roku (k. 162v a.s.). To te okoliczności zadecydowały o tym, że z powódką zostały zawarte umowy o dzieło, a nie innego rodzaju umowy.
Oceniając charakter prac wykonywanych przez powódkę należy stwierdzić, że czynności wykonywane przez powódkę nie prowadziły do powstania indywidualnego, niepowtarzalnego dzieła. Znaczenie ma też faktyczna realizacja zobowiązania, które nie było jednorazowe, lecz stanowiło szereg powtarzających się czynności nieposiadających cech oryginalności, a wynagrodzenie powódki było należne za wykonane czynności, nie zaś za z góry określony rezultat.
Przedmiot umów zawartych między stronami nie został też ustalony w sposób zindywidualizowany i obiektywnie weryfikowalny. W umowach zawartych w dnia 12 listopada 2013 roku, 1 stycznia 2014 roku jedynie ogólnie zarysowano przedmiot tych umów, wskazując, że powódka ma przygotowywać materiały reporterskie, informacje kulturalne oraz redagować informacje na stronę internetową Radia (...). W umowach zawartych na następne okresy wskazano natomiast, że powódka ma przygotowywać materiały reporterskie do audycji "Nie do ogarnięcia", "Cud malina",
"Polski język obcy", "Teren zabudowany", "Miasto w skrócie", przygotowywać i prowadzić audycję "Cud malina" oraz współprowadzić fanpage na portalu społecznościowym Radia (...). Nie można przy tym pominąć okoliczności, że zgodnie z § 4 umów, wynagrodzenie miesięczne powódki miało być ustalane na podstawie zestawień przygotowanych po zakończeniu miesiąca przez szefa redakcji. Gdyby takie zestawienia były sporządzane, to świadczyłby to o tym, że były weryfikowane rezultaty pracy powódki. Tymczasem z zeznań powódki, ale przede wszystkim z zeznań świadka G. C. wynikało, że nie było sporządzanych takich zestawień wykonanych w danym miesiącu "dzieł", nie było żadnego spisu ani wyceny materiałów przygotowanych w danym miesiącu. G. C. zeznał także, że miał do dyspozycji ustaloną kwotę pieniężną na dany miesiąc i ustalając wysokość wynagrodzeń dla osób pracujących w Radio (...) musiał się w tej kwocie "zmieścić". Z tego wynika, że wysokość wynagrodzenia powódki w żaden sposób nie była uzależniona od faktycznie wykonanej przez nią pracy w danym miesiącu, lecz była jedynie uzależniona od możliwości finansowych pozwanego i budżetu przeznaczonego dla Radia (...).
Mając na uwadze powyższe, zgodzić się należy z zarzutami apelacji, że umowy zawarte przez strony nie miały cech charakterystycznych dla umów o dzieło, o których mowa w art. 637 k.c.
Jeśli natomiast mówimy o wyrażonej w nazwie przedmiotowych umów woli stron co do charakteru nawiązanego stosunku prawnego, to warto podkreślić, że wolą tą było poddanie umów reżimowi umowy o dzieło, a nie innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu. Zatrudnienie w ramach umowy o dzieło nie stanowi bowiem tytułu do podlegania ubezpieczeniom społecznym i tym samym nie generuje dla stron umowy, w tym dla zamawiającego, kosztów opłacania składek na te ubezpieczenia i w konsekwencji tego - czyni to zatrudnienie bardziej opłacalnym, tak jak korzystne dla wykonawcy dzieła jest pozostawanie w preferencyjnym, bo finansowanym głównie z budżetu państwa, systemie rolniczego ubezpieczenia społecznego. Jednak o uznaniu zawartej umowy za umowę o dzieło lub umowę o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, nie może decydować głównie, a tym bardziej wyłącznie, ekonomiczny interes stron, lecz treść wykreowanego tą umową stosunku prawnego i sposób jego realizacji. Te te czynniki przesądzają o tym, czy nawiązany stosunek zatrudnienia jest stosunkiem pracy czy cywilnoprawnym stosunkiem świadczenia usług. W praktyce może się zdarzyć, że strony zawierają umowy cywilnoprawne dla pozoru, w celu ukrycia umowy o pracę, albo sytuacja, gdy strony w dobrej wierze zawierają umowę cywilnoprawną (np. umowę o świadczenie usług - art. 750 k.c.), lecz jej treść lub sposób realizacji odpowiada cechom stosunku pracy, czy wreszcie przypadek, gdy stosunek cywilnoprawny powstały na podstawie ważnej umowy cywilnoprawnej "przekształca się" w stosunek pracy, gdyż strony zaczną go wykonywać w sposób charakterystyczny dla stosunku pracy. Z taką sytuacją mamy do czynienia w rozpoznawanej sprawie.
W procesie odróżniania pracowniczego i niepracowniczego zatrudnienia zasadniczą przy tym rolę odgrywają prawidłowo zinterpretowane i stosowane przepisy art. 22 § 1, § 11 i § 12 k.p. Zgodnie z § 1 art. 22 k.p., przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca - do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem. Z kolei § 11 tego artykułu stanowi, że zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy. Natomiast według § 12, nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w § 1. Z przepisów tych wypływa wniosek, że decydujące znaczenie w procesie sądowego badania, czy dany stosunek prawny jest stosunkiem pracy, ma ustalenie, czy praca wykonywana w ramach badanego stosunku prawnego faktycznie ma cechy wymienione w art. 22 § 1 k.p. Z art. 22 § 11 k.p. wynika bowiem, że sąd w pierwszej kolejności bada, czy dana praca jest zatrudnieniem w warunkach określonych w art. 22 § 1 k.p., a art. 22 § 12 k.p. stanowi dla pełnej jasności, że w razie wykonywania pracy w warunkach określonych w § 1 tego artykułu nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną. Istotnym sensem regulacji zawartej w § 11 i § 12 k.p. jest zatem przeniesienie ciężaru badania charakteru stosunku prawnego, w którego ramach świadczona jest praca, z ustalania i wykładni treści umowy zawartej przez strony, na ustalenie faktycznych warunków jej wykonywania. Jeżeli w stosunku prawnym łączącym strony (ocenianym nie tylko przez pryzmat postanowień umowy, ale przede wszystkim przez sposób jego wykonywania) przeważają cechy charakterystyczne dla stosunku pracy określone w art. 22 § 1 k.p. (wykonywanie za wynagrodzeniem pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę), to mamy do czynienia z zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę umowy zawartej przez strony. I odwrotnie, jeżeli w treści stosunku prawnego nie przeważają cechy charakterystyczne dla stosunku pracy, to nie można przyjąć, aby taki stosunek prawny łączył strony.
Ocena, czy strony połączyły się umową o pracę, dokonywana jest zatem metodą typologiczną, polegającą na rozpoznaniu i wskazaniu cech przeważających i dominujących (wyroki Sądu Najwyższego z dnia 20 marca 1965 roku, III PU 28/64, OSNC 1965 nr 9, poz. 157 z glosami T. Gleixnera, OSP 1965 nr 12, poz. 253 i S. Wójcika, OSP 1966 nr 4, poz. 86; z dnia 18 czerwca 1998 roku, I PKN 191/98, OSNAPiUS 1999 nr 14, poz. 449; z dnia 14 września 1998 roku, I PKN 334/98, OSNAPiUS 1999 nr 20, poz. 646; z dnia 28 października 1998 roku, I PKN 416/98, OSNAPiUS 1999 nr 24, poz. 775; z dnia 7 września 1999 roku, I PKN 277/99, OSNAPiUS 2001 nr 1, poz. 18; z dnia 25 listopada 2004 roku, I PK 42/04, OSNP 2005 nr 14, poz. 209; z dnia 11 października 2005 r., I PK 42/05, OSNP 2006 nr 17-18, poz. 267; z dnia 7 marca 2006 r., I PK 146/05, OSNP 2007 nr 5-6, poz. 67; z dnia 7 października 2007 r., III PK 38/07, z dnia 26 marca 2008 roku, I UK 282/07, z glosą krytyczną A. Musiały, Gdańskie Studia Prawnicze - Przegląd Orzecznictwa 2009 nr 2, s. 103-110; z dnia 9 lipca 2008 roku, I PK 315/07, z dnia 27 maja 2010 roku, II PK 354/09, z dnia 4 lutego 2011 roku, II PK 82/10, z dnia 6 kwietnia 2011 roku, II UK 323/10, z dnia 24 czerwca 2015 roku, II PK 189/14, z glosą aprobującą S. Kowalskiego, OSP 2015 nr 6, poz. 89; z dnia 18 lutego 2016 roku, II PK 352/14, z dnia 13 kwietnia 2016 roku, II PK 81/15, z dnia 17 maja 2016 roku, I PK 139/15).
Jak zauważył Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 13 kwietnia 2016 roku (II PK 81/15) przepis art. 22 § 11 k.p. nie narusza linii granicznej oddzielającej sferę właściwą dla umowy o pracę od zakresu umów cywilnoprawnych.
Strony same wybierają rodzaj umowy, decydując się jednocześnie na odmienny reżim prawny będący konsekwencją takiego wyboru, warunkiem jest jednak przestrzeganie autonomicznych wzorców normatywnych (pracowniczego albo cywilnoprawnego). Jednoznacznie zasadę tę podkreślił Sąd Najwyższy (w wyroku z dnia 3 czerwca 1998 roku, I PKN 170/98 (OSNAPiUS 1999 nr 11, poz. 369) stwierdzając, że treść art. 22 § 11 k.p. i art. 11 k.p. nie ma na celu przełamywania zasady pacta sunt servanda, a jedynie stanowi ochronę osoby, która świadcząc pracę faktycznie w warunkach umowy o pracę, została pozbawiona przez swego pracodawcę wskutek nadużycia ekonomiczno-organizacyjnej przewagi pracowniczego statusu. W rezultacie należy przyjąć, że art. 22 § 11 k.p. koresponduje z art. 3531 k.c. Obie normy zastrzegają, że zawarty przez strony stosunek prawny musi być pod względem celu i treści zgodny z jego właściwością (naturą). Nadto, oba przepisy nie zawierają ograniczeń co do rodzaju umowy, którą strony mają zawrzeć, pod warunkiem że będzie ona spełniała przesłanki przewidziane dla danego rodzaju stosunku prawnego. Założenie to jest konsekwencją stanowiska, zgodnie z którym decydujące znaczenie w procesie rozróżniania charakteru stosunku prawnego łączącego strony ma sposób wykonywania umowy, a w szczególności realizowanie przez kontrahentów - nawet wbrew postanowieniom umownym - tych cech, które charakteryzują umowę o pracę.
Dla oceny zobowiązania pracowniczego drugoplanowe ma zatem znaczenie ma nazwa umowy oraz deklarowana w chwili jej zawarcia treść. Ważne jest przede wszystkim, w jaki sposób strony kształtują więź prawną w trakcie jej trwania. Dopiero bowiem, gdy zabiegi interpretacyjne nie pozwalają na wskazanie zespołu cech przeważających, zachodzi potrzeba odwołania się do innych metod klasyfikacyjnych. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, jeśli umowa wykazuje wspólne cechy dla umowy o pracę i umowy prawa cywilnego z jednakowym ich nasileniem, o jej typie (rodzaju) decyduje zgodny zamiar stron i cel umowy, który może być wyrażony także w nazwie umowy.
Dokonując oceny według tego kryterium, należy przy tym poddać oświadczenia woli stron interpretacji według kryteriów określonych w art. 65 k.c. (wyroki Sądu Najwyższego z dnia 5 września 1997 roku, I PKN 229/97, OSNAPiUS 1998 nr 11, poz. 329; z dnia 18 czerwca 1998 roku, I PKN 191/98, OSNAPiUS 1999 nr 14, poz. 449; z dnia 2 września 1998 roku, I PKN 293/98, OSNAPiUS 1999 nr 18, poz. 582; z dnia 27 maja 2010 roku, II PK 354/09; z dnia 29 czerwca 2010 roku, I PK 44/10, OSNP 2011 nr 23-24, poz. 294 czy z dnia 4 lutego 2011 roku, II PK 82/10).
Sąd Rejonowy wskazywał, że powódka świadomie i dobrowolnie podpisała z pozwanym sześć kolejnych umów o dzieło.
Odnosząc się do tego należy najpierw wskazać pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w uzasadnieniu wyroku z dnia 3 czerwca 1998 roku (I PKN 170/98, OSNP 1999/11/369), iż ustalenie, że umowa nazwana - w rozpoznawanej przez Sąd Najwyższy sprawie - umową zlecenia spowodowała w istocie nawiązanie stosunku pracy (art. 189 k.p.c. w związku z art. 22 § 1 i § 1 1 k.p.) służy ochronie osoby, która świadcząc pracę na warunkach umowy o pracę została pozbawiona pracowniczego statusu wskutek nadużycia ekonomiczno-organizacyjnej przewagi jej pracodawcy. Zdaniem Sądu Okręgowego, w przedmiotowej sprawie pozwany wykorzystał swoją przewagę organizacyjno-ekonomiczną, kreując treść stosunku prawnego, tylko zgodnie ze swoimi potrzebami.
Z ustaleń dokonanych w niniejszej sprawie można bowiem wywieść wniosek, że pozwany pracodawca zawierał umowy o dzieło, tylko z uwagi na ograniczone możliwości finansowe, po to, aby od wynagrodzeń osób pracujących w Radio (...) nie odprowadzać składek na ubezpieczenie społeczne. Powódka mogła zaś albo się zgodzić na warunki zaproponowane przez pozwanego albo też pozostać w ogóle bez żadnej pracy. Powyższe koresponduje z występującymi na rynku pracy nieprawidłowościami w zakresie wzajemnych relacji między pracodawcami i pracownikami, przy wyjątkowo niewielkiej świadomości prawnej pracowników, nie umiejących zadbać o swoje interesy w obliczu ogromnych trudności ze znalezieniem pracy i utrzymującym się wysokim poziomem bezrobocia. W odniesieniu do ustalonego w sprawie stanu faktycznego należy przy tym wskazać, iż w momencie podejmowania współpracy z pozwanym powódka była osobą młodą, dążącą do podjęcia zatrudnienia w wyuczonym zawodzie dziennikarza, bez względu na rodzaj zawartej umowy. Powódka zawierając pierwszą umowę nie miała doświadczenia zawodowego, stąd trudno było jej również dokonać precyzyjnego rozróżnienia podstaw zatrudnienia i związanych z tym wad i zalet oraz konsekwencji, chociażby w zakresie ubezpieczenia społecznego. W związku z powyższym, w ocenie Sądu Okręgowego, należało uznać, iż mimo faktycznego zawierania umów o dzieło wolą stron przedmiotowego stosunku prawnego było zawarcie umowy o pracę i odpowiednio po stronie pracownicy uzyskanie stałego zatrudnienia, a po stronie pracodawcy pozyskanie stałego pracownika w związku z koniecznością zapewnienia obsady do prowadzenia audycji w Radio (...). Zawarte przez strony umowy, nazwane umowami o dzieło, wykreowały bowiem stosunek prawny trwający ponad 3 lata, gdyż od dnia 12 listopada 2013 roku do dnia 31 grudnia 2016 roku, a więc odznaczające się ciągłością i długoterminowością.
Nie można jednak nie zwrócić uwagi na to, że powódka w trakcie trwania tego stosunku prawnego zwracała się o nawiązanie z nią umowy o pracę, o czym zeznawała M. C. (k. 129 a.s.), ale redaktor naczelny K. K. na prośby powódki udzielał odpowiedzi, że nie ma takiej możliwości.
Zgodnie z typologiczną metodą klasyfikacji stosunku pracy, przy rozstrzyganiu o kwalifikacji prawnej umowy o świadczenie usług konieczne jest wzięcie pod uwagę całego zespołu cech charakterystycznych, odróżniających umowę o pracę od innych umów oraz rozważenie, czy cechy te są przeważające i czy uzasadniają uznanie istnienia stosunku pracy. Przyjmuje się przy tym, że występowanie łącznie wszystkich cech stosunku pracy nie jest konieczne dla uznania odpowiedniej umowy za umowę o pracę, ponieważ brak jednych cech może być wyrównany większą obecnością innych.
Do cech charakterystycznych stosunku pracy zalicza się: dobrowolność wykonywania pracy przez pracownika, osobisty charakter świadczenia tej pracy, ciągłość pracy, podporządkowanie pracownika pracodawcy, odpłatność pracy oraz ponoszenie przez pracodawcę wszelkiego ryzyka (osobowego, organizacyjnego i ekonomicznego) związanego z realizacją zobowiązania. W piśmiennictwie prawa pracy największe znaczenie na gruncie typologicznego odróżniania umowy o pracę przypisuje się cechom : osobistego świadczenia pracy, podporządkowania pracownika oraz ryzyka pracodawcy.
Co do osobistego świadczenia pracy, to Sąd Rejonowy wskazał, że powódka nie była obowiązana do osobistego świadczenia pracy, gdyż w okresie jej niezdolności do wykonania określonego dzieła, czynności te wykonywały inne osoby, również zatrudnione na podstawie umów o dzieło (por.k. 168 a.s.). Zważyć jednak należy, że w zawartych z powódką umowach w § 1 wprost wskazano, że powódka "przyjmuje dzieło do osobistego wykonania". Powódka zeznawała przy tym, że "nie mogła zawrzeć umowy z podwykonawcą i że Radio chciało, aby to ona sama wykonała zadania" (por.k. 146v a.s.). Oznacza to, że pozwany wymagał, aby powódka osobiście wykonała powierzone jej zadania, tym bardziej, że powierzał jej specjalistyczny sprzęt potrzebny do tej pracy. Z zeznań powódki wynikało przy tym, że faktycznie, gdy powódka potrzebowała dni wolnych (czy to z uwagi na chorobę czy też z uwagi na konieczność odpoczynku, a korzystała z dni wolnych przez około 12 dni w roku - k. 146 i 146v a.s.), to zastępował ją kolega, który był również zatrudniony przez Radio na podstawie umowy o dzieło i który pracował wówczas i za siebie i za powódką (powódka nie otrzymywała za ten okres wynagrodzenia). Ustalenia odnośnie urlopów były spisywane na kalendarzu ściennym (por. zeznania M. C. k. 129v a.s.). Powódka mogła zatem skorzystać z dni wolnych, ale tylko po porozumieniu się z innymi osobami pracującymi w Radio (...) i ustaleniu, że ktoś może ją zastąpić i przygotować materiały do audycji.
Można zatem uznać, że był sporządzany nieformalny grafik dni wolnych na kalendarzu ściennym. Wskazać zaś należy, że w przypadku zatrudnienia pracowniczego naturalną koleją rzeczy jest zastępstwo nieobecnego pracownika przez innego pracownika, a taka sytuacja występowała w niniejszej sprawie. Powódki nie mogła zastąpić osoba nie będąca zatrudniona w Radio. Zatem Sąd Okręgowy uznał, że powódka musiała świadczoną pracę wykonywać osobiście.
Zwrócić przy tym należy uwagę na zeznania M. C., której to zeznaniom Sąd Rejonowy dał wiarę częściowo, nie precyzując jednak, dlaczego uznał jej zeznania w pewnym zakresie za niewiarygodne i z jakich przyczyn. M. C. pracowała w Radio (...) od lutego 2013 roku do grudnia 2015 roku jako sekretarz, była zatem osobą koordynującą pracę osób zatrudnionych na podstawie umów o dzieło. Posiada ona wobec tego dużo informacji na temat zatrudnienia powódki, a nie jest już pracownikiem Radia (w odróżnieniu od G. C. czy też M. P.). Jej zeznania są szczegółowe i obrazujące system pracy w Radio (...). M. C. wskazywała, że powódka pracowała w stałych godzinach, a gdy miała się spóźnić to informowała świadka o tym lub też świadek dzwoniła do powódki, żeby zapytać o przyczyny spóźnienia. M. C. zeznała także, że to ona kontrolowała czas pracy powódki, gdyż powódka w określonym czasie miała przygotować określone materiały do danych audycji. Zeznania świadka M. C. pokrywają się z zeznaniami P. K., które Sąd Rejonowy uznał za niewiarygodne tylko dlatego, że wystąpił on do pozwanego z podobnym roszczeniem o wypłatę wynagrodzenia ze stosunku pracy, jak powódka. Z materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie wynika przy tym, że P. K. jedynie wystosował do pozwanego pisemne wezwanie, ale nie skierował sprawy do Sądu. Świadek P. K. zeznał nadto, że nie pozostaje on w relacjach towarzyskich z powódką. Zdaniem Sądu Okręgowego, Sąd Rejonowy niezasadnie zdyskwalifikował zeznania świadka P. K., w sytuacji, gdy jego zeznania były szczegółowe i logicznie opisujące przebieg pracy w Radio (...).
Reasumując zeznania świadków i powódki, należy wyciągnąć z nich taki wniosek, że powódka - choć może wprost nie miała określonego czasu pracy - to jednak z uwagi na konieczność terminowej realizacji materiałów do programów, zgodnie z ramówką Radia (...), faktycznie świadczyła pracę od poniedziałku do piątku, w stałych co do zasady godzinach. Rano były ustalane tematy do realizacji przez M. C., P. K. czy też A. J. (por. zeznania P. K. k. 105 a.s., M. C. k. 129 a.s.), następnie powódka otrzymywała sprzęt, wyruszała z tym sprzętem w teren, aby o konkretnych godzinach być np. na konferencjach i nagrać określony materiał, po czym w siedzibie Radia zajmowała montażem materiału, tak aby zdążyć z przygotowaniem materiałów reporterskich i ich montażem na konkretne serwisy w ciągu dnia i na określone programy.
Podkreślić przy tym należy, że pracowniczego podporządkowania nie można utożsamiać z permanentnym nadzorem (obserwacją) przełożonego nad sposobem czy też właściwym tempem wykonywanych czynności, wystarczy bowiem wskazanie zadania i zakreślenie terminu jego wykonania, a następnie kontrola jakości i terminowości wykonanej pracy. Istotne jest to, że pracownik nie ma samodzielności w określaniu bieżących zadań, ponieważ to należy do sfery pracodawcy organizującego proces pracy.
Za podporządkowanie pracownika pracodawcy nie można także uważać wyłącznie podporządkowania osobowego.
Znaczenie ma także podporządkowanie organizacyjne, przejawiające się w wyznaczaniu miejsca i czasu pracy.
W doktrynie i judykaturze podkreśla się, że na podporządkowanie pracownika składa się - poza kierownictwem podmiotu zatrudniającego - także wyznaczenie przez niego czasu i miejsca wykonywania pracy (Teresa Liszcz, Podporządkowanie pracownika a kierownictwo pracodawcy - relacja pojęć (w:) Z zagadnień współczesnego prawa pracy. Księga Jubileuszowa Prof. H. Lewandowskiego, Warszawa 2009; Tomasz Duraj, Podporządkowanie co do przedmiotu świadczenia pracownika - wybrane problemy, PiZS 2012 nr 11, s. 21-29; Zbigniew Góral, Henryk Lewandowski, Przeciwdziałanie stosowaniu umów cywilnoprawnych do zatrudnienia pracowniczego, PiZS 1996 nr 12, s. 21; Krzysztof Rączka, Stosunek pracy a cywilnoprawne umowy o świadczenie pracy, PiZS 1996 nr 11, s. 39 oraz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 września 1998 roku, I PKN 293/98, OSNAPiUS 1999 nr 18, poz. 582). Podmiot zatrudniający jest zatem organizatorem pracy, a to oznacza, że decyduje, gdzie i w jakich godzinach będzie realizowany proces pracy.
Sam sposób wykonywania pracy przez powódkę jest zdaniem Sądu Okręgowego przykładem podporządkowania pracowniczego. Wykonywała ona bowiem powierzony jej w umowach rodzaj pracy (tj. przygotowanie materiałów reporterskich, prowadzenie programów) w warunkach pracy skooperowanej. Powódka pracowała bowiem w stałym zespole, w skład którego wchodzili m.in. M. C. jako sekretarz, G. C. jako kierownik redakcji (zarządzający Radiem (...)) i P. K. jako dziennikarz, a potem - po odejściu z pracy M. C. - jako sekretarz. Włączenie danej osoby do zespołu pracowników z reguły wymusza podporządkowanie się narzuconym przez pracodawcę rygorom pracy zespołowej.
Praca powódki odbywała się w wyznaczonym miejscu (w siedzibie Radia - przy montażu i w terenie - przy zbieraniu materiałów) i przy użyciu specjalistycznego sprzętu (w siedzibie Radia powódka miała do dyspozycji biurko, komputer i pracowała na specjalistycznym sprzęcie przeznaczonym do montowania dźwięków). Praca świadczona była w oznaczonym czasie, w systemie zbliżonym do podstawowego systemu czasu pracy z art. 129 § 1 k.p., tj. z reguły w pięciodniowym tygodniu pracy, od poniedziałku do piątku, w wyznaczonych godzinach, w godz. 10.00 do godz. 18 (por. zeznania M. C. k. 129 a.s.). Ilość godzin pracy w danym dniu zdeterminowana była potrzebami Radia - powódka musiała zrealizować materiały potrzebne na dany dzień do określonych audycji. Wreszcie zakres zadań w danym dniu wyznaczał powódce przede wszystkim sekretarz. Mamy zatem do czynienia z podległością pracownika wobec pracodawcy w zakresie miejsca, czasu i sposobu świadczenia pracy. Konstatacji tej nie przekreśla akcentowana przez Sąd Rejonowy swoboda powódki w doborze tematów do realizacji (powódka przy tym konsekwentnie wskazywała, że tematy były jej narzucane i miała zrealizować tylko te materiały, które wskazano na porannych spotkaniach).
Podkreślić przy tym należy specyfikę pracy powódki. W pracy dziennikarza/redaktora jest bowiem co zasady swoboda w kształtowaniu treści przygotowywanego przez niego artykułu czy też audycji. Niemniej jednak, już z samego charakteru Radia (...), gdzie była określona ramówka i realizowanych w nim audycji (kulturalnych, kierowanych głównie do młodszych odbiorców) wynikało, że powódka nie mogła mieć pełnej swobody w zakresie wyboru tematyki przygotowywanych materiałów. M. C. wskazywała, że powódka miała dowolność, jeśli chodzi o materiał, ale musiała wiedzieć jaki czas ma na antenie i musiała to zrobić "pod styl" świadka. G. C. wskazywał również, że jeżeli nikt się nie zgłosił do realizacji danego tematu, to odpowiadał za to koordynator P. K. (por.k. 103v a.s.). P. K. zaś podał, że wyznaczał daną osobę do realizacji danego tematu i nadzorował realizację tematu, jak też oceniał, czy dany materiał nadawał się do emisji, a jeśli stwierdził, że nie, to temat ten nie pojawiał się na antenie (k. 104 a.s.). Nie można zatem uznać, że powódce nie były wydawane polecenia w zakresie tego, jakie zadania ma realizować i że efekty jej pracy nie były kontrolowane. Powódka - co było także podkreślane w toku procesu (por. zeznania A. S.) była młodym i niedoświadczonym dziennikarzem, co tym bardziej - zdaniem Sądu Okręgowego - potwierdza tezę, że musiały być jej wydawane polecenia, jakie materiały ma przygotować i musiały być oceniane efekty jej pracy. Trudno bowiem przypuszczać, że pozwany w żaden sposób nie weryfikował pracy młodego dziennikarza i pozwalał mu w dowolny sposób dobierać tematy, które były potem emitowane na antenie publicznego radia.
Z podporządkowaniem pracownika oraz osobistym świadczeniem pracy łączy się zasada ciągłości pracy w ramach stosunku pracy. Istota ciągłości świadczenia pracy tkwi w tym, że zobowiązanie pracownika nie polega na jednorazowym wykonaniu pewnej czynności lub na wykonaniu ich zespołu składającego się na określony rezultat, lecz wiąże się z wykonywaniem określonych czynności w powtarzających się odstępach czasu, w okresie istnienia trwałej więzi łączącej pracownika z pracodawcą (wyrok Sądu Najwyższego z 14 grudnia 1999 roku, I PKN 451/99). Taki właśnie charakter miała praca wykonywana przez powódkę.
Następną zasadą stanowiącą istotę stosunku pracy jest odpłatny charakter pracy. Oznacza to, że pracownikowi przysługuje wynagrodzenie godziwe, odpowiadające m.in. rodzajowi wykonywanej pracy i posiadanym kwalifikacjom.
Świadek G. C. zeznał, że miał ustaloną kwotę do podziału dla wszystkich zatrudnionych w Radio (...). Tą kwotę dzielono miedzy wszystkie osoby wykonujące pracę na rzecz tego Radia. Wysokość wynagrodzenia powódki nie była zatem uzależniona od ilości wykonanych "dzieł". Powódka nie przedstawiała żadnych rachunków, na podstawie których byłoby wypłacane jej wynagrodzenie. Nikt nie sporządzał zestawienia wykonanych przez powódkę materiałów (por.k. 245 a.s,.). Wysokość wynagrodzenia powódki nie była zatem w żaden sposób uzależniona od tego, ile powódka przygotowała materiałów w danym miesiącu.
Elementem przedmiotowo istotnym stosunku pracy jest wykonywanie pracy na rzecz pracodawcy ponoszącego ryzyko związane z zatrudnieniem. Chodzi zatem o wykonywanie pracy "na ryzyko" pracodawcy, który z reguły dostarcza pracownikowi narzędzi, materiałów i innych środków niezbędnych do wykonywania umówionych obowiązków oraz ponosi ujemne konsekwencje niezawinionych błędów popełnianych przez pracownika (tzw. ryzyko osobowe), a ponadto w zasadzie jest obowiązany spełnić wzajemne świadczenie na rzecz pracownika w przypadku zakłóceń w funkcjonowaniu zakładu pracy. W przedmiotowej sprawie kwestią bezsporną było zapewnienie powódce przez pracodawcę sprzętu niezbędnego do wykonywania zleconych mu obowiązków (por. zeznania G. C. k. 103v a.s.).
Niezbędnym warunkiem do zakwalifikowania umowy o świadczenie usług, jako umowy o pracę, jest ustalenie, że cechy istotne dla umowy o pracę mają charakter przeważający. Jak wyżej wykazano zatrudnienie powódki posiadało cechy istotne dla umowy o pracę, przy czym ich charakter był przeważający. Zatem te stosunek, na podstawie którego powódka świadczyła pracę na rzecz pozwanego Radia w okresie od dnia 12 listopada 2013 roku był stosunkiem pracy.
Mając na uwadze powyższe Sąd Okręgowy na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. zmienił zaskarżony wyrok, ustalając, że strony od dnia 12 listopada 2013 roku pozostawały w stosunku pracy (pkt I wyroku).
Skutkiem oddalenia przez Sąd Rejonowy roszczenia o ustalenie istnienia stosunku pracy było oddalenie pozostałych roszczeń zgłoszonych przez powódkę oraz przekazanie roszczenia o wyrównanie wynagrodzenia do rozpoznania II
Wydziałowi Cywilnemu Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie. Sąd I instancji nie odniósł się do poszczególnych żądań strony powodowej o wynagrodzenie, ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy, odszkodowanie, wydanie świadectwa pracy i nie dokonał żadnych ustaleń w zakresie zasadności czy też bezzasadności tych rosz\czeń, tylko poprzestał na stwierdzeniu, że bezzasadne stają się te żądanie wobec ustalenia nieistnienia stosunku pracy między stronami. Brak istotnych ustaleń mogących stanowić podstawę rozstrzygnięcia o tych żądaniach powódki i nierozpoznanie tym samym istoty sporu musi skutkować wydaniem w tym zakresie orzeczenia przewidzianego w art. 386 § 4 k.p.c.
Pojęcie "istoty sprawy" dotyczy bowiem jej aspektu materialnego, a więc zachodzi wówczas, gdy sąd nie zbadał podstawy materialnej pozwu, jak też skierowanych do niego zarzutów merytorycznych i w swoim rozstrzygnięciu nie odniósł się do tego, co jest przedmiotem sprawy (por. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 12 września 2002 roku, IV CKN 1298/00, LEX nr 80271, z dnia 23 września 1998 roku, II CKN 897/97, OSNC 1999/1/22). Rozpoznanie istoty sprawy łączy się - mówiąc najogólniej - z rozważeniem oraz oceną poddanych przez strony pod osąd żądań i twierdzeń.
Sad Rejonowy nie poddał wyżej opisanych roszczeń pod osąd, co musi skutkować uchyleniem wyroku w tej części.
Rozpoznając ponownie sprawę w pierwszej kolejności Sąd Rejonowy powinien dokonać ustaleń faktycznych niezbędnych do rozstrzygnięcia sprawy, odnieść się do wszystkich przeprowadzonych dowodów wskazując, na podstawie których z nich ustaleń dokonał i określając, którym i dlaczego odmówił wiary. Sąd ten powinien zadbać o to, aby powyższe miało odniesienie w sporządzonym uzasadnieniu wyroku. Dopiero wówczas będzie możliwa prawidłowa ocena roszczeń powódki.
W pierwszej kolejności Sąd powinien uchylić postanowienie z dnia 28 marca 2018 roku i na podstawie zgromadzonych w sprawie dowodów, ewentualnie po uzupełnieniu postępowania dowodowego, zgodnie z wnioskami stron, Sąd powinien dokonać ustaleń w zakresie wymiaru zatrudnienia powódki i wysokości wynagrodzenia powódki, mając przy tym na uwadze podnoszone przez powódkę zarzuty dotyczące nierównego jej traktowania przy ustalaniu wysokości jej wynagrodzenia i wskazywaniu przez powódkę, że jej wynagrodzenia powinno być ustalone na poziomie 2.500 zł, gdyż w takiej wysokości wynagrodzenia otrzymują dziennikarze zatrudnieni w Radio (...). Sąd Rejonowy oceni ten zarzut w aspekcie obowiązujących przepisów, ustalając dokładnie zakres zadań wykonywanych przez powódkę i ustalając, czy są w Radio (...) dziennikarze, którzy wykonywali analogiczny lub podobny zakres zadań i jakie były ich wynagrodzenia.
W razie niepodzielenia zarzutu o nierównym traktowaniu, roszczenie o wyrównanie wynagrodzenia Sąd powinien ocenić w kontekście brzmienia przepisów ustawy z dnia 10 października 2002 roku o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz. U. z 2018 roku, poz. 2177).
W dalszej kolejności Sąd Rejonowy oceni zasadność pozostałych roszczeń, ustalając przy tym datę i tryb rozwiązania stosunku pracy powódki, co pozwoli też ocenić zasadność roszczenia o wydanie świadectwa pracy, jak również i o odszkodowanie. Podkreślić przy tym należy, że powódka w pozwie wskazywała, że domaga się roszczenia o wynagrodzenie za skrócony okres wypowiedzenia i odszkodowanie za niezgodne z prawem rozwiązanie stosunku pracy, co sugerowałoby, że jej zdaniem stosunek pracy rozwiązał się zza wypowiedzeniem, a domagając się wydania świadectwa pracy (i to za okres do dnia 31 grudnia 2015 roku ?) podnosiła, że stosunek pracy rozwiązał się z winy pracodawcy. Powódka powinna zostać zatem przede wszystkim zobowiązana do jednoznacznego wypowiedzenia się co tego, w jakim trybie - jej zdaniem - został rozwiązany z nią stosunek pracy i z jaką datą. Sąd też powinien jednoznacznie ustalić, czy powódka gdziekolwiek pracowała przed rozpoczęciem przedmiotowego zatrudnienia, jakie miała wykształcenie i ile dni urlopu wypoczynkowego przysługiwało jej w poszczególnych latach zatrudnienia, a następnie ocenić zasadność roszczenia o ekwiwalent za urlop wypoczynkowy.
Z tych względów, Sąd Okręgowy orzekł jak w pkt II wyroku na podstawie art. 386 § 4 k.p.c. w związku z art. 108 § 2 k.p.c. pozostawiając Sądowi Rejonowemu rozstrzygnięcie o kosztach postępowania apelacyjnego.