Source: https://www.kicinonline.pl/chrommiedz-i-olow-w-sciekachciag-dalszy-tzwbo,3,201.html
Timestamp: 2020-06-02 11:52:41
Legal References Found: art. 72
 art. 6
 art. 7
 art. 64
 art. 125
 art. 135
 art. 133

Document Content:
﻿	Chrom, miedź i ołów w ściekach. Ciąg dalszy tzw. bomby ekologicznej
Jak zwykle przypomnijmy – Stowarzyszenie LEN w październiku ubiegłego roku dokonało zgłoszenia dotyczącego możliwości skażenia środowiska w Murowanej Goślinie. WIOŚ, który zajął się sprawą, poinformował w listopadzie o pobraniu m.in. próbek gleby i ścieków deszczowych, oraz o wydłużeniu terminu załatwienia sprawy do 31 grudnia 2014 r.
Przed kilkoma dniami Stowarzyszenie LEN otrzymało kolejną korespondencję z WIOŚ z dnia 30 grudnia 2014 r. Wynika z niej, że w trakcie kontroli stwierdzono inny sposób odprowadzania ścieków z połaci dachowych przez firmę Bros, niż wynikający z pozwolenia wodnoprawnego wydanego przez Starostę. Pozwolenie zakładało odprowadzanie wody jedną z dwóch studni chłonnych, a nie bezpośrednio rurą wyprowadzoną ze zbiornika p.poż. Jednocześnie zamiast dwóch, w trakcie kontroli stwierdzono cztery studnie chłonne. Dodatkowo WIOŚ w pobranych próbkach ścieków stwierdził obecność metali ciężkich, takich jak: chrom, miedź i ołów, których nie wolno wprowadzać do ziemi, jako substancji szkodliwych dla środowiska. Uznano to za naruszenie warunków pozwolenia wodnoprawnego, co skutkowało nałożeniem grzywny oraz zobowiązaniem właściciela do usunięcia naruszeń i poinformowania o realizacji nakazu. O wynikach badań próbki gleby Stowarzyszenie ma zostać poinformowane w przyszłości. Ciekawe ile może trwać takie badanie?
Z tematu pozwolenia wodnoprawnego w Murowanej Goślinie przejdziemy do Janikowa. Przypomnijmy, ze latem ubiegłego roku, w związku z kilkukrotnym zalaniem wodą z terenu inwestycji firmy Bros sąsiadującego pola, jego właściciel złożył odpowiednie wnioski do Burmistrza Swarzędza oraz Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Nasza ocena reakcji PINB-u znalazła się we wcześniejszych aktualnościach, więc tylko dodamy, że PINB przysłał kontrolę po dwóch miesiącach od zgłoszenia, a następnie stwierdził, że w zasadzie nie ma podstaw do podjęcia działań, bo inwestycja jest w trakcie budowy. Poinformował jednak, że wszczął postępowanie wyjaśniające dotyczące wybudowanych fundamentów betonowych przeznaczonych pod zbiorniki z gazem, które nie były przewidziane w pozwoleniu środowiskowym dla hali w wersji magazynowej. A zatem nie powinny być wykonane.
Jaka zareagował Swarzędz? W odpowiedzi na wniosek były już zastępca burmistrza Swarzędza, pan Zbigniew Zastrożny (obecnie zastępca burmistrza Pobiedzisk) wydał 24 listopada 2014 r. decyzję, którą być może przekroczył przysługujące mu uprawnienia. Nakazał bowiem „nadmiar wód ze zbiornika przeciwpożarowego odprowadzać na tereny zielone, wchodzące w skład przedsięwzięcia (tj. działki nr 10/10, 10/41, 10/42, 10/43 i 10/45 obręb Janikowo), w znacznej odległości od granicy z drogą gminną (działka nr 1/2 obręb Janikowo), w taki sposób, aby odprowadzany ze zbiornika nadmiar wody nie powodował zalewania drogi i działki nr 353/4 w miejscowości Kicin”.
Dlaczego uważamy, że doszło do przekroczenia uprawnień? Wydany nakaz jest sprzeczny z pozwoleniem wodnoprawnym wydanym 24 sierpnia 2011 roku przez Starostę Poznańskiego (WŚ.6341.01.66.2011.VIII). Wynika z niego ewidentnie, że odprowadzanie oczyszczonych ścieków opadowych i roztopowych pochodzących z terenów utwardzonych i połaci dachowych budynków, zlokalizowanych na dz. o nr ewid. 10/10, 10/41, 10/42, 10/43 i 10/45 obręb Janikowo, gm. Swarzędz ma następować poprzez szczelny zbiornik retencyjny, do ziemi, za pomocą 3 studni chłonnych. Niezgodnym zatem z wydanym pozwoleniem wodnoprawnym jest nakazanie przez burmistrza odprowadzania nadmiaru wody ze zbiornika przeciwpożarowego na tereny zielone (niezależnie już, czy położone w znacznej, czy nieznacznej odległości od granicy z drogą gminną).
Co więcej, pan wiceburmistrz powołuje się na uzasadnienie decyzji środowiskowej ROS.6220.15.2011 z dnia 4 listopada 2011 roku oparte na danych z karty informacyjnej (załączniku do decyzji). Burmistrz podkreśla, że w decyzji i karcie opisano sposób zagospodarowania wód opadowych i roztopowych z terenu inwestycji w taki sposób, że ścieki w postaci wód opadowych i roztopowych z dachów, powierzchni utwardzonych, dróg, chodników i parkingów miały być odprowadzane wewnętrzną kanalizacją deszczową do zbiornika p.poż. o pojemności 2100m3 po uprzednim podczyszczeniu w separatorze substancji ropopochodnych, a w przypadku przepełnienia zbiornika ścieki odprowadzane miały być przelewem na tereny zielone. I rzeczywiście, takie ustalenia znajdują się w decyzji środowiskowej. I być może w powyższym nie było by nic dziwnego, gdyby nie dwa fakty.
Po pierwsze oznacza to, że ustalenia sposobu wprowadzania wód opadowych znajdujące się w decyzji środowiskowej wydanej w dniu 4 listopada 2011 są sprzeczne z ustaleniami pozwolenia wodnoprawnego wydanego wcześniej, tj. w dniu 24 sierpnia 2011 roku.
Po drugie, i bardziej niepokojące – zgodnie z ustawą z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, a dokładniej art. 72 ust. 1 pkt 6 „wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach następuje przed uzyskaniem pozwolenia wodnoprawnego na wykonanie urządzeń wodnych - wydawanego na podstawie ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. - Prawo wodne”. Dlaczego zatem w przypadku firmy Bros decyzja środowiskowa została wydana po uzyskaniu pozwolenia wodnoprawnego? Czy oznacza to, że pozwolenie wodnoprawne zostało wydane niezgodnie z przepisami, co skutkować powinno jego nieważnością? Wydaje się, że tak. Abstrahując od stwierdzenia, że ustalenia obu wydanych decyzji są wzajemnie sprzeczne.
Pytanie kto zawinił?
Możliwe są dwie odpowiedzi. Pierwsza: winnym jest Starosta, który wydał pozwolenie wodnoprawne, które nie zostało poprzedzone wydaniem decyzji środowiskowej zgodnie z właściwymi przepisami, co stanowiłoby naruszenie przez Starostę zasady określonej w art. 6 KPA i mówiącej, że organy administracji publicznej działają na podstawie przepisów prawa, jak i naruszenie zasady wynikającej z art. 7 KPA, z którego wynika, że w toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności, z urzędu lub na wniosek stron podejmują wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli.
Odpowiedź druga: winnym jest sam inwestor, który w momencie składania wniosku o pozwolenie wodnoprawne nie poinformował Starosty, że urządzenia wodne, na które pozwolenie chciał uzyskać, realizowane będą w ramach przedsięwzięcia mogącego potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, a zatem takiego, do którego musi zostać wydana decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach. Skutkowałoby to koniecznością wezwania przez Starostę inwestora (w trybie art. 64 ust. 2 KPA) do usunięcia braków w terminie 7 dni z pouczeniem, że nieusunięcie ich spowoduje pozostawienie podania bez rozpoznania. Inwestor byłby zatem zobligowany do dostarczenia w terminie 7 dni prawomocnej decyzji środowiskowej, co jak wiadomo nie byłoby możliwe, gdyż decyzja środowiskowa wydana została dopiero 4 listopada 2012 roku. Gdyby tak się stało, inwestor nie otrzymałby pozwolenia wodnoprawnego, jednocześnie nie mógłby otrzymać pozwolenia na budowę, do którego uzyskania pozwolenie wodnoprawne (podobnie jak decyzja środowiskowa) jest niezbędne.
Kto jest zatem odpowiedzialny za wydanie pozwolenia wodnoprawnego z rażącym naruszeniem prawa ze względu na wydanie go bez uprzedniego uzyskania i przedstawienia prawomocnej decyzji środowiskowej? To pytanie pozostawimy na razie bez odpowiedzi, gdyż decydować o tym powinny właściwe instytucje. Wiemy natomiast jedno – inwestor w dniu złożenia wniosku o wydanie pozwolenia wodnoprawnego wiedział, że całe przedsięwzięcie, w ramach którego wykonane zostaną urządzenia wodnoprawne, czyli trzy studnie chłonne (będące przedmiotem pozwolenia) jest zaliczane jako przedsięwzięcie mogące potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, do którego niezbędne jest wydanie decyzji środowiskowej. Skąd to wiemy? Wystarczy wskazać daty złożenia wniosku o wydanie pozwolenia wodnoprawnego, jak i wniosku o wydanie decyzji środowiskowej. Jest to ten sam dzień, czyli 5 lipca 2011 roku! Z uzasadnienia pozwolenia wodnoprawnego wynika też wprost, że „wnioskodawca wystąpił o pozwolenie wodnoprawne dla inwestycji jaką jest budowa hali magazynowo-biurowej, w której magazynowane będą (…) produkty” owadobójcze oraz nawozy, natomiast z karty informacyjnej złożonej przez inwestora do wniosku o wydanie decyzji środowiskowej, że „w ramach przedsięwzięcia wykonany zostanie […], wewnętrzna kanalizacja deszczowa z której wody kierowane będą do zbiornika p.poż. o pojemoności 2100m3”, a „woda stanowiąca nadmiar, poprzez przelew ze zbiornika będzie rozfiltrowywana w gruncie”. Wydaje się jednak, że niezależnie od „winowajcy”, pozwolenie wodnoprawne obarczone jest wadą prawną (brak poprzedzającej je decyzji środowiskowej), dlatego ze względu na wydanie go z rażącym naruszeniem prawa (art. 156 § 1 pkt 2 KPA), powinno zostać unieważnione.
Niezależnie od opisanych błędów proceduralnych popełnionych przy wydawaniu pozwolenia wodnoprawnego, należy zwrócić uwagę, że inwestor nie przestrzega warunków, na jakich pozwolenie zostało wydane. Po pierwsze dlatego, że nie odprowadza oczyszczonych ścieków wód opadowych i roztopowych poprzez szczelny zbiornik retencyjny, do ziemi za pomocą 3 studni chłonnych. Dowiadujemy się o tym z decyzji wydanej 24 listopada 2014 r. przez burmistrza Swarzędza, w której „stwierdzono, że inwestor w sposób nieprawidłowy zagospodarował wody opadowe”. W tym samym dokumencie znajdujemy również informację, że „nadmiar wód ze zbiornika przeciwpożarowego odprowadzany był w taki sposób, że dochodziło do bezpośredniego zalewania sąsiadującej z terenem inwestycji drogi i następnie działki”, a „ponadto wody deszczowe z dachu budynku odprowadzane są rynnami w sposób niezorganizowany (nie ujęty w wewnętrzny system kanalizacji) bezpośrednio na teren inwestycji”.
Czy biorąc pod uwagę powyższe, nie doszło do sytuacji, w której Starosta (poza obowiązkiem wezwania inwestora o uzupełnienie wniosku o decyzję środowiskową) zaniedbał obowiązek wynikający z art. 125 pkt 5 prawa wodnego, gdyż nie zbadał, czy udzielenie pozwolenia może naruszyć wymagania ochrony zdrowia ludzi i środowiska w związku z możliwością zalewania nieruchomości sąsiadujących? Czy w związku ze stwierdzeniem przez burmistrza Swarzędza nieprawidłowego zagospodarowania wód opadowych oraz wykonania urządzeń wodnych niezgodnie z warunkami ustalonymi w pozwoleniu wodnoprawnym (brak ujęcia w wewnętrzny system kanalizacji), Starosta jako organ, który wydał pozwolenie wodnoprawne powinien cofnąć lub ograniczyć pozwolenia na podstawie art. 135 ust. 1 prawa wodnego? Czy wykonanie przez inwestora dodatkowych zbiorników zbierających wodę opadową (widocznych na nagraniu), jak i przepompowywanie nadmiaru wody ze zbiornika retencyjnego na tereny zielone nie powinno wpłynąć na takie rozstrzygnięcie? A co z brakiem separatora, w którym powinny być oczyszczane ścieki przed wprowadzeniem do zbiornika retencyjnego? Co więcej – czy na podstawie art. 133 prawa wodnego oraz w związku ze stwierdzeniem przez burmistrza Swarzędza naruszenia interesów osób trzecich, Starosta nie powinien nałożyć na inwestora obowiązku wykonania ekspertyzy i opracowania lub zaktualizowania instrukcji gospodarowania wodą, na podstawie których powinien odpowiednio zmienić pozwolenie wodnoprawne?
Na te pytania powinien odpowiedzieć Starosta, jako organ, który wydał pozwolenie wodnoprawne. Powinien on także rozstrzygnąć, czy wydana decyzja nie powinna zostać unieważniona ze względu na rażące naruszenie prawa polegające na wydaniu pozwolenia wodnoprawnego bez wymaganej prawem decyzji środowiskowej. Czy tak będzie? Zobaczymy. Na razie Stowarzyszenie LEN przygotowuje odpowiednie wnioski na wypadek, gdyby Starosta nie zadziałał z urzędu.
Treść pisma z WIOŚ: