Source: http://olgierd.bblog.pl/wpis,jesien;sredniowiecza;czyli;o;ujednolicaniu;terminologii;it,18971.html
Timestamp: 2017-11-18 23:26:32
Legal References Found: art. 1
 art. 3
 art. 267
 art. 30
 art. 14
 art. 14
 art. 95
 art. 118
 art. 112

Document Content:
Jesień średniowiecza czyli o ujednolicaniu terminologii IT | Lege Artis w Bblog.pl
Jesień średniowiecza czyli o ujednolicaniu terminologii IT
Poproszono mnie niedawno o ocenę ustawy z dnia 4 września 2008 r. o zmianie ustaw w celu ujednolicenia terminologii informatycznej (Dz.U. nr 171 poz. 1056). Wypowiedź miała mieć charakter głęboko merytoryczny -- nie takie pitu-pitu jak na łamach owego parszywego lubczasopisma -- przyłożyłem się zatem do lektury jak rzadko.
(Nadmienić w tym miejscu muszę, że onegdaj, w zamierzchłych czasach, kiedy odwoływano Pana Jana, a studenci prawa wysiadywali w "Chmielu" czy "Smaku", miast kisić gałki oczne w promieniowaniu emitowanym przez jakieś nonglare, i kiedy nie śniły się im nawet ustawy o ochronie baz danych, nie mówiąc o innych nowomyślnych wynalazkach -- no więc chciałem powiedzieć, że w tamtych czasach znacznie częściej zdarzało mi się czytać akty prawne od deski do deski; a to z prostej przyczyny: były one krótsze i napisane znacznie prostszym językiem.
Dziś prawie każda ustawa to wielostronicowy elaborat, typowy przejaw dyktatury aktów prawnych. Dołóżmy jeszcze do tego produkcję EU oraz rozporządzenia, o których rzadko można powiedzieć coś sensownego... -- Memling w grobie się przewraca...
Moje ulubione porównanie to ustawa o partiach politycznych: porównajcie sobie ustawę z lipca 1990 roku z aktem uchwalonym 7 lat później... zimny pot mnie oblewa na samą myśl jak dziś legislatura napisałaby ten akt...)
No dobra, dość dygresji i przysrywania sejmokraturom, które uważają, że ten lepszy i bardziej pracowity jest, kto więcej ustaw uchwali.
Wracajmy do ustawy o ujednolicaniu.
Ustawa jak ustawa, niby bardzo ważna i w ogóle. Jej podstawowy cel wyłożono w art. 1, który dumnie głosi, iż
Ustawa wprowadza określenie: "informatyczny nośnik danych", "dokument elektroniczny", "system teleinformatyczny" oraz "środki komunikacji elektronicznej" wymienione w art. 3 pkt 1-4 ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (Dz. U. Nr 64, poz. 565, z 2006 r. Nr 12, poz. 65 i Nr 73, poz. 501 oraz z 2008 r. Nr 127, poz. 817) do innych ustaw.
Złośliwie można powiedzieć: doskonały prezent dla tych (prawników i nieprawników), którzy zapomnieli, że na kłopoty interpretacyjne najlepsza jest wykładnia i analogia, a nie mędrca szkiełko i oko (ups, znów nawiązuję do nieszczęsnego art. 267 par. 2 kk, gdzie jest mowa o "systemie informatycznym", podczas gdy mądre ustawy o informatyzacji -- w tym ustawa o ujednoliceniu terminologii, która zmienia słowa także w kodeksie karnym -- stale mówią o "systemie teleinformatycznym"... i gdzie to ujednolicenie??), więc przynajmniej w odniesieniu do 33 ustaw błędy i wypaczenia uległy naprawie.
Ale: pośród mojej polityki miłości znalazłem parę łyżek dziegciu (wiedzą o tym ci z Wielce Czcigodnych Czytelników, którzy doczytali do tego miejsca w oczekiwaniu "komu ten Rudak dziś dowali?" -- przecież clue tekstu to moje pretensje, marudzenie i utyskiwania).
Jak mówi sama definicja, ustawa o ujednolicaniu to jakby "wdrożenie" ustawy z 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Hmm wdrożenie po 3,5 roku funkcjonowania przepisów -- nieźle, nieźle.
Nic to -- powiedział Pan Wołodyjowski -- i wskazał na art. 30-34 ustawy o ujednolicaniu, które poprawiają, wdrażają, przystosowują, implementują (jak zwał tak zwał) następujące akty prawne:
- ustawę z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi,
- ustawę z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych,
- ustawę z dnia 9 czerwca 2006 r. o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym,
- ustawę z dnia 18 października 2006 r. o wyrobie napojów spirytusowych oraz o rejestracji i ochronie oznaczeń geograficznych napojów spirytusowych,
- ustawę z dnia 29 czerwca 2007 r. o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich.
Śmiesznostka niby, ale dużo mówi o dbałości naszych deputowanych dla czystości prawa, języka aktów normatywnych, jednolitości pojęć, etc. -- każda z wyliczonych powyżej ustaw nosi datę późniejszą, niż ustawa o informatyzacji, która miała na celu zdefiniowanie takich pojęć jak "informatyczny nośnik danych", "dokument elektroniczny", "system teleinformatyczny" oraz "środki komunikacji elektronicznej" -- co jednak nie przeszkodziło nadal tworzyć przepisów, które posługiwały się inną terminologią.
Słowem: przez wiele miesięcy produkowano akty prawne, które później trzeba było -- jeszcze jedną, szumną ustawą -- ujednolicić.
PS powyżej reprodukcja centralnego panelu "Sądu Ostatecznego" Hansa Memlinga. Mogę jumać, bo Memling od dawna nie tworzy, prawa autorskie do jego twórczości zatem wygasły. Jakże ja bym chciał, żeby przyszedł ten facet z koncerzem i zrobił naszym prawotwórcom z czterech liter jesień średniowiecza.
Tagi sejm,	biurokracja,	prawo,	it,	informatyka,	ustawy
Znaczenie słowa "sporządza" w... Bombaj: policja edukacyjna uczy...
2009-01-16 11:34:58 | 83.13.9.* | Daniel06
Re: Jesień średniowiecza czyli o ujednolicaniu terminologii IT [0]
świetnie napisane, nie jestem prawnikiem (informatyk ze mnie) ale lubię czytać Twoją
twórczość :-) skomentuj
2009-01-16 15:23:20 | 79.189.249.* | iamSEnet
tiaaaa Olgierd,
pisane to Ty maaaasz :)
iamSEnet skomentuj
2009-01-16 18:44:54 | 80.54.3.* |
Re: Jesień średniowiecza czyli o ujednolicaniu terminologii IT [9]
Niestety nasi legislatorzy zdają się mieć w głębokiej pogardzie rozporządzenie w
sprawie zasad techniki legislacyjnej (Dz.U. 2002 nr 100 poz. 908).
A paragraf 92 tego rozporządzenia wskazuje:
"1. Jedną ustawą zmieniającą obejmuje się tylko jedną jedną ustawę.
2. Odstąpienie od zasady wyrażonej w ust. 1 jest dopuszczalne tylko w przypadku, gdy
między zmienianymi ustawami występują NIEWĄTPLIWE ZWIĄZKI TEMATYCZNE lub do
zrealizowania zamysłu ustawodawcy jest niezbędne jednoczesne dokonanie zmian w kilku
ustawach".
Jak widać teoria i praktyka nadal się rozjeżdżają. skomentuj
2009-01-16 21:37:53 | *.*.*.* | olgierd
BTW to rozporządzenie jest jednym z ciekawszych aktów prawnych. Merytorycznie bardzo
mi się podoba, ale...
... nie podoba mi się to, że rozporządzeniem Rady Ministrów chce się wpływać na
sposób formułowania ustaw przez ustawodawcę. To duża niespójność ustrojowa. skomentuj
2009-01-17 21:52:52 | 83.7.124.* | Ochódzki Ryszard
Panie Olgierdzie kochany,
"... nie podoba mi się to, że rozporządzeniem Rady Ministrów chce się wpływać na
sposób formułowania ustaw przez ustawodawcę. To duża niespójność ustrojowa. " -
przecież cały ten system polityczny jest jedną wielką niespójnością ustrojową. Bo co
to jest, że Rząd pisze ustawy a nastepnie przesyła do Sejmu, żeby je klepnąć. Po co
Sejm - jest tylko listkiem figowym, bardzo kosztownym. Nie ma już trójpodziału
władzy - władza wykonawcza przejęła funkcję Legislatury i pomału zawłaszcza zadania
Sądów - vide "dopalacze.com".
Zresztą sam Pan o tym już pisał, więc czemu się dziwi?
Nadeszły wieki ciemne*
* - pisząc wieki ciemne mam na myśli okres pomiędzy upadkiem Zachodniego Cesarstwa a
koronacją Karola Wielkiego. Nie mylić ze Średniowieczem - heroiczną epoką rozkwitu
nauki i sztuki. skomentuj
2009-01-17 22:25:19 | 213.238.105.* | taki tam
Fakt - rozporządzenie jest aktem prawnym niższym od ustawy. Niemniej jednak nie widzę
W rozporządzeniu jest mowa wszak: jeśli "do zrealizowania zamysłu ustawodawcy jest
niezbędne jednoczesne dokonanie zmian w kilku ustawach", to się tych zmian dokonuje w
różnych ustawach i tyle. skomentuj
2009-01-17 22:42:42 | 83.7.124.* | Ochódzki Ryszard
>>>taki tam
chodzi o to, że władza wykonawcza dyktuje władzy ustawodawczej co ona ma robić. A w
poniedziałek minister sprawiedliwości wyda rozporządzenie jak sądy powinny sądzić skomentuj
2009-01-18 09:58:30 | *.*.*.* | olgierd
Ach, sprawdziłem rozporządzenie -- to nawet nie jest rozporządzenie RM, lecz Prezesa
RM (w głowie ostała mi się poprzednia uchwała).
I w ogóle mam wątpliwości, czy cały art. 14 ust. 4 ustawy o Radzie Ministrów oraz
wydane na jego podstawie rozporządzenie nie jest niezgodne z konstytucyjnymi normami
odnoszącymi się do procedury ustawodawczej, podziału władz, etc. skomentuj
2009-01-18 13:38:29 | *.*.*.* | Quake
Tak dla jasności: komentarz z 2009-01-16, godz. 18:44:54 był mojego autorstwa. Nie
wiem dlaczego - mimo, że byłem zalogowany - nie pojawił się przy nim mój nick.
Ad meritum: Olgierd, ale czy sprzeczność ustawy z normami zawartymi w "zasadach
techniki legislacyjnej" ma jakieś bezpośrednie skutki prawne? W szczególności czy
można w takim wypadku od razu mówić o niekonstytucyjności ustawy? IMO nie ma tu tak
prostego przełożenia. Przecież nie budzi wątpliwości, że rozporządzenie nie może
kształtować treści ustawy. skomentuj
2009-01-18 15:28:09 | *.*.*.* | olgierd
Quake, wiesz przecież, że ocena konstytucyjności ustawy czy aktu wykonawczego rzadko
zależy -- a raczej nie powinna zależeć -- od bezpośrednich skutków prawnych.
Ustawa daje prezesowi RM delegację do wydania aktu normatywnego, którego dyspozycja
-- moim zdaniem -- wchodzi w zakres uprawnień władzy ustawodawczej. Nawet jeśli rząd
nie ma możliwości zdyskwalifikowania takiej ustawy w jakikolwiek sposób -- co
najwyżej może od siebie i swoich legislatorów czegoś oczekiwać (projekt, bez
sprawdzania, zgaduję, że pochodził od rządu, nie od posłów) -- nie ma takiego prawa.
W mojej skromnej ocenie na pewno rozporządzenie, a może i ów art. 14 ust. 4 ustawy
jest niezgodny z art. 95 ust. 1 konstytucji, ponieważ ogranicza prawa Sejmu i Senatu
do swobodnego kształtowania treści ustaw, jest niezgodny z art. 118 ust. 1, ponieważ
(formalnie) ogranicza zakres inicjatywy ustawodawczej oraz art. 112, ponieważ
częściowo wkracza w zakres spraw, które zostały powierzone parlamentowi do
samoregulacji. skomentuj
2009-01-18 21:11:57 | *.*.*.* | Quake
Myślę, że TK nigdy nie będzie miał szansy na przyznanie Ci racji :-))
W orzecznictwie przyjmuje się, że przepisy rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z
dnia 20 czerwca 2002 r. w sprawie „Zasad techniki prawodawczej” (Dz. U.
2002 r. Nr 100 poz. 908) mają zastosowanie jedynie instrukcyjne i naruszenie ich nie
może stanowić podstawy stwierdzenia nieważności aktu prawnego (por. wyrok
Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie z 29 czerwca 2006r, III SA/Lu
172/2006). skomentuj
2009-01-18 21:42:16 | *.*.*.* | olgierd
Nawet mi po głowie nie chodzi zastanawianie się nad konsekwencjami naruszenia tego
rodzaju deontologii -- skądinąd same w sobie zasady uważam za słuszne, ale... to jest
chyba materia na konstytucję w większości, nawet nie na ustawę. Podobnie patrzę na
ustawę o umowach międzynarodowych.
To są rzeczy, których IMHO uregulować się nie da. skomentuj
2009-01-21 13:34:07 | 79.187.222.* | a_na_logicznie
Re: Jesień średniowiecza czyli o ujednolicaniu terminologii IT [1]
a co do "onegdaj"
ongiś, onegdaj znaczylo przedwczoraj
ale to juz jest nieaktualna wersja slownika
usus-sruzus ujednolica
ja tez ongis czytalem ustawy rozne
i nie bylo z tym klopotu - nawet 10 lat temu latwiej bylo sie doszukac jednoltego
tekstu nowelizowanej ustawy
dzis to juz prawie niemozliwe
nie ma sie co dziwic, skoro pOslowie w ub roku kilka razy nowelizowali na przyklad
prawo(dawstwo) w tym kraju schodzi na psy (nie obrazajac wiadomego owczarka
prawie-belgijskiego) skomentuj
2009-01-21 14:00:12 | *.*.*.* | olgierd
Tak, wiem o tym onegdaj ;-) kiedyś nie wiedziałem, ale już wiem. To taki osławiony
problem ;-) skomentuj