Source: http://cyfroteka.pl/ebooki/Iustitia__Kwartalnik_Stowarzyszenia_Sedziow_Polskich_Nr_1_11__2013-ebook/p0204015i020
Timestamp: 2019-05-21 21:32:50
Legal References Found: art. 176
 art. 2
 art. 365
 art. 46
 art. 26
 art. 25
 art. 172
 art. 180
 art. 11
 art. 27
 art. 188
 art. 175
 art. 174
 art. 175
 art. 46
 art. 5611
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 7781
 art. 1212
 art. 365
 art. 197
 art. 781
 art. 192
 art. 316

Document Content:
Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 1(11)/2013 [Krystian Markiewicz] << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
IUSTITIA Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 1(11)/2013 Rocznik 4, strony 1–56 Moc wiążąca wyroków Krajowej Izby Odwoławczej w postępowaniach sądowych związanych ze zwrotem wadium Łukasz Błaszczak Rola Eurojust i Europejskiej Sieci Sądowej (EJN) we współpracy sądowej w sprawach karnych Katarzyna Naszczyńska Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury – pytania o funkcjonowanie po 4 latach istnienia rozmowa z Rafałem Dzyrem Rada Programowa: SSA Rafał Dzyr, prezes SN prof. Tadeusz Ereciński, SSN Jacek Gudowski, SSA Dariusz Kala, prof. Czesław Martysz, prof. Herbert Szurgacz, prof. Andrzej Śmieja, SSN Stanisław Zabłocki, SSN prof. Kazimierz Zawada ISSN 1640-8365 cena 19 zł w tym 5 VAT www.kwartalnikiustitia.pl 1/2013 IUSTITIA Spis treści 1 Edytorial . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Krystian Markiewicz Mowa prezesowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Maciej Strączyński Temat numeru Moc wiążąca wyroków Krajowej Izby Odwoławczej w postępowaniach sądowych związanych ze zwrotem wadium . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Łukasz Błaszczak 2 3 5 Prawo cywilne Zasada jawności w postępowaniu cywilnym . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 17 Katarzyna Gajda-Roszczynialska Wyjawienie majątku dłużnika po zmianach wynikających z nowelizacji KPC z 16.9.2011 r. . . 25 Mariusz Śladkowski Prawo karne Rola Eurojust i Europejskiej Sieci Sądowej (EJN) we współpracy sądowej w sprawach karnych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 31 Katarzyna Naszczyńska Ważne pytania Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury – pytania o funkcjonowanie po 4 latach istnienia z Rafałem Dzyrem zastępcą Dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury ds. Aplikacji rozmawiają Krystian Markiewicz i Bartłomiej Przymusiński. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 36 Przegląd wydarzeń Sprawy bieżące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41 Bartłomiej Przymusiński Wieści ze świata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 47 Anna Bednarek Konferencje i szkolenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 49 Edyta Bronowicka Varia Kupowanie na umór, czyli o lęku egzystencjalnym i rozpasanej konsumpcji . . . . . . . . . . . . . . 51 Monika Stasiuk, Tomasz Baran O sumieniu sędziego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 54 Maciej Jońca Japonia 2012 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 55 Dariusz Drajewicz Rada Programowa SSA Rafał Dzyr prezes SN prof. Tadeusz Ereciński SSN Jacek Gudowski SSA Dariusz Kala prof. Czesław Martysz prof. Herbert Szurgacz prof. Andrzej Śmieja SSN Stanisław Zabłocki SSN prof. Kazimierz Zawada Kolegium Redakcyjne SSR Edyta Bronowicka SSR Dariusz Drajewicz SSA Janusz Kaspryszyn SSR Bartłomiej Przymusiński SSR Tomasz Zawiślak Redakcja Redaktor Naczelny: SSR Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska 2 Edytorial Szanowni Czytelnicy, IUSTITIA 1/2013 W numerze 10 pisaliśmy o wydanym rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości likwidującym 79 sądów w Polsce. O tym, jakie konsekwencje ono wywołuje, powszechnie wiadomo. Na wyrok TK czekali SN, KRS, sędziowie i – co najważniejsze – mieszkańcy społeczności lokalnych z obszarów sądów. Po raz kolejny w ostatnim czasie TK zebrał się w pełnym składzie w sprawach wymiaru sprawiedliwości, by orzec, że ustrojowe gwarancje, tym razem określone w art. 176 ust. 2 Konstytucji RP, też, ze znanych Trybunałowi powodów, nie działają. Jak donoszą media, sędzia Marek Kotlinowski wskazał, że określanie siedzib poszczególnych sądów nie jest zastrzeżone wyłącznie do regulacji ustawowej oraz, że rozwiązanie przewidujące dokonywanie takich zmian ustawowo mogłoby – w określonych wypadkach – negatywnie wpłynąć na prawo obywateli do sądu. „Ustawodawca nie ma bowiem możliwości tak szybkiej reakcji na zachodzące zmiany, jaką ma organ wykonawczy”. To chyba pewne pomylenie priorytetu funkcji gwarancyjnej przepisu Konstytucji z potrzebą wydumanych „określonych przypadków”, które zapewne nigdy nie miały miejsca i oby nie miały miejsca w przyszłości. Ale te same szczególne przypadki, oczywiście wyjątkowo, uzasadniały konstytucyjność zamrożenia płac sędziom. W ostatnim orzeczeniu (K 27/12) już cztery zdania odrębne. Oby kiedyś nie okazało się, że pewne wyjątkowe sytuacje uzasadniają szerokie wykładanie pojęcia „ustawy”, gdzie mowa o tym, że Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP). Zachęcamy Czytelników do wypowiedzi na temat tego judykatu. Przy tej okazji, z uwagi na opublikowanie uzasadnienia do wyroku w sprawie K 1/12, ustalamy termin nadsyłania tekstów w ogłoszonym konkursie na glosę do niego do 30.6.2013 r. Są decyzje polityczne, które może nie wnoszą wiele dobrego do wymiaru sprawiedliwości, ale z uwagi na różne racje, w tym czasowe, i poparcie medialne, są podejmowane i wprowadzane od ręki. Jak się okazuje, co widać m.in. w przypadku sądów elektronicznych i elektro- nicznego postępowania upominawczego, wywołują one tyle samo pożytku, co szkód. Gdy o tej „złej stronie medalu” prawie nikt nie mówił, poprzedni Minister Sprawiedliwości o swoim sukcesie opowiadał wszem i wobec. Po licznych krytycznych wypowiedziach medialnych, zainicjowanych przez „Iustitię”, okazuje się, że Minister był już tylko tym, który przecinał wstęgę, a tak na prawdę to poprzednicy poprzednika przygotowali całą nie do końca dobrze działającą elektroniczną maszynę. „Na szczęście” teraz te same osoby wszystko to szybko naprawią. Mam pewne obawy, czy i tym razem nie będzie jak zawsze. Skutkiem innego orzeczenia TK, i zaniechania władzy ustawodawczej i wykonawczej, Sądy, i nasi klienci, już ponad dwa lata czekają na zmianę przepisów dotyczących nadawania klauzuli wykonalności, i doczekać się nie możemy (zob. „Iustitia” Nr 2(4)/2011). To zaniechanie sprawia, że sędziowie lub referendarze, o ile są zatrudnieni w danym sądzie, i o ile wykonują czynności, które zgodnie z art. 2 § 2a PrUSP powinni wykonywać, w dziesiątkach tysięcy spraw muszą wykonywać dodatkowe czynności, co z kolei w prosty sposób prowadzi do wy- dłużenia postępowania. Tę wypowiedź należy odczytywać przy uwzględnieniu stałego wzrostu spraw. W 2012 r. do sądów powszechnych wpłynęło ponad 14 milionów spraw. Było to ponad 450 tys. więcej niż w 2011 r. i 4 miliony więcej niż w 2006 r. Sędziów obecnie jest mniej więcej tyle samo, co w 2006 r. Mijają kolejne miesiące, a nadal nie udało się też zmienić złych przepisów o kwalifi kacjach asystentów sędziów, co sprawia, że nadal nie ma chętnych na takie stanowiska. Problemy te sprawiają, że krytykowany czas rozpoznania spraw się nie zmniejsza, wymagają szybkich zmian – zmian, które nie byłyby potrzebne, gdyby specjaliści z MS, wbrew głosom rozsądku, wcześniej ich nie wpro- wadzali. Pewnie trudno sobie to wyobrazić decydentom, skoro każdy z nich ma jednego lub kilku asystentów, a w sądach całe wydziały nie mają ani jednego. Więc to w takich sprawach jest potrzeba szybkiego działania normodawcy, a nie przy likwidowaniu sądów. Zachęcam do lektury tekstu numeru autorstwa dr hab. Ł. Błaszczaka „Moc wiążącą wyroków Krajowej Izby Odwoławczej w postępowa- niach sądowych związanych ze zwrotem wadium”. Jest to temat wywołujący wątpliwości, który szeroko i wnikliwie został przedstawiony na naszych łamach. Cały czas trwa dyskusja na temat dojścia do zawodu sędziego i roli, jaką spełnia Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury. Istotnym głosem w tej i w szeregu innych kwestii jest wypowiedź z-cy dyr. KSSIP SSA Rafała Dzyra. W wywiadzie poruszyliśmy wiele tematów nurtujących sędziów, dotyczących szkolenia wstępnego i ustawicznego, ale i zasad naboru wykładowców, ich statusu oraz przyszłości Szkoły. Chciałbym również zwrócić Państwa uwagę na – prawie nieprawniczy – tekst dwojga psychologów z UW Moniki Stasiuk i Tomasza Barana. Czekamy na Państwa uwagi i opinie, czy niewielka wolta ze świata prawa w świat psychologii, to krok we właściwym kierunku. Zwykle piszę o tekstach, które się ukazały. Są też teksty, które nigdy się już nie ukażą. Na taki czekałem od Pani Sędzi Marty Ostrowskiej z Wrocławia, obiecała go nam na początku marca. Niestety, kilka dni temu zostaliśmy wstrząśnięci informacją o jej nagłej i przedwczesnej śmierci. Słowa nie oddadzą tego, co czujemy. Będzie nam Cię brakowało. Bardzo proszę naszych Czytelników o okazanie pomocy rodzinie Marty. Szczegóły na s. 40. Krystian Markiewicz Redaktor Naczelny „IUSTITIA” Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” ul. Płocka 5a, 01-231 Warszawa tel.: (22) 535 88 31, faks: (22) 535 88 32 e-mail: biuro@iustitia.pl www.iustitia.pl Redakcja: Redaktor Naczelny: Krystian Markiewicz Redaktor Prowadząca: Izabela Politowska Stali współpracownicy: Łukasz Piebiak Adres Wydawcy i redakcji: Wydawnictwo C.H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa tel.: (22) 33 77 600, fax: (22) 33 77 602 e-mail: kwartalnikiustitia@beck.pl www.kwartalnikiustitia.pl Skład i łamanie: DTP Service www.dtpservice.pl ISSN: 1640-8365 Artykuły: Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania zmian redak- cyjnych w nadesłanych opracowaniach. Materiałów nieza- mówionych Redakcja nie zwraca. Z chwilą przekazania tekstu Redakcji Autor przenosi prawa autorskie do publikacji utworu w kwartalniku oraz jego rozpowszechniania na innych polach eksploatacji, jak: Internet, publikacje Wydawnictwa C.H. Beck, chyba że inaczej uzgodniono w odrębnej umowie. Prawem au- torskim chronione jest również wprowadzanie treści materiałów do banków danych oraz przenoszenie tych treści na nośniki dźwięku i obrazu. Warunki prenumeraty: wpłaty na prenumeratę przyjmowane są za pomocą polecenia przelewu bankowego na rachunek Wydawcy: Wydawnictwo C. H. Beck ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa Nr konta: 52 1240 6247 1111 0000 4973 5420 Cena prenumeraty (4 numery) wynosi: 59 zł (w tym 5 VAT) – doliczając koszty przesyłki Ceny ogłoszeń Czarno-białe: cała strona – 6000 zł, ½ strony – 3400 zł Kolorowe: IV str. okł. – 13 000 II lub III str. okł. – 11 000 Insert: 0,90 zł sztuka Powyższe ceny nie zawierają VAT i dotyczą reklam gotowych. Płatność przelewem po otrzymaniu faktury VAT i egzemplarza okazowego. Na IV stronę przyjmowane są wyłącznie ogło- szenia całostronicowe. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamiesz- czonych ogłoszeń. W sprawie ogłoszeń należy kontaktować się z Działem Reklamy – Monika Kosmólska, tel.: (22) 33 77 441, fax: (22) 33 77 601 reklama@beck.pl Nakład: 3500 egz. Cena: 19 zł/egz. (w tym 5 VAT) 1/2013 IUSTITIA Nami grają W 1981 r., w trakcie niezapomnianych 16 miesięcy wol- ności – między sierpniem 1980 a grudniem 1981, czyli sta- nem wojennym – w kabarecie „Pod Egidą” Jan Pietrzak i Piotr Fronczewski odgrywali scenkę gry w szachy. Oczywiście w sza- chy polityczne. Obaj wykonywali ruchy pionkami w postaci swoich ludzi. Padały teksty: „– Ale Maciury niech pan mi nie rusza! – Dlaczego, on był u mnie? – Bo się bał powiedzieć, pan go spyta! – Ja się mam Maciury pytać, jeszcze czego…” Albo: „– No tak, kiedyś on grał, teraz nim grają…” Nim grają. To zjawisko nie zmieniło się, mimo upadku ówczesnego ustroju, politycy uwielbiają grać ludźmi. A ostat- nie wydarzenia nakazują się zastanowić: grają? Jasne, że grają, kto ma władzę, ten gra ludźmi. Sądownictwo powinno być poza tą grą, powinno być niezależną władzą. „Trzecią”, jak mówi Monteskiusz i Konstytucja RP. A czym jest? Trzeba by się przyjrzeć ruchom – w pojęciu szachowym – wykonywa- nym przez głównych graczy polskiej szachownicy politycznej. Kim grają? I czy nami przypadkiem też nie grają? Krajowa Rada Sądownictwa zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego ustawę obniżającą sędziowskie wynagro- dzenia w 2012 r. Minister Sprawiedliwości jednak cały czas głosił: o wyrok Trybunału jestem spokojny, ustawa będzie uznana za zgodną z Konstytucją. Skąd to wiedział? Po pro- stu Prezes TK rok wcześniej w swojej opinii napisał: ustawę obniżającą wynagrodzenia sędziów należy w taki a taki spo- sób sformułować, wtedy będzie zgodna z Konstytucją. I tak też ją sformułowano. Potem Pan Prezes zasiadł w Trybuna- le i przewodniczył składowi orzekającemu, który oceniał, czy zaproponowana przez Pana Prezesa ustawa jest zgodna z Konstytucją. I cóż za rewelacja: jest zgodna! Usłyszeliśmy, że istnienie budżetu też jest przewidziane w Konstytucji i że budżet jest ważniejszy od konstytucyjnych gwarancji niezawi- słości sędziowskiej. Tak naprawdę chodziło – w skali budżetu – o nikłe promille, a z ust osoby cieszącej się naszym pełnym zaufaniem dowiedzieliśmy się (na łamach Kwartalnika), że obniżenie wynagrodzeń w 2012 r. było karą wymierzoną sę- dziom przez premiera za to, że ośmielili się go krytykować. Mamy znać swoje miejsce w szeregu – z naciskiem na słowa „w szeregu”. Nie wolno nam próbować grać. Nami grają. Trudno mi wyobrazić sobie sędziego, który najpierw pub- licznie poinstruowałby stronę, jakie działania ma podjąć, a następnie oddalał powództwo przeciwko tej stronie zgodnie z zasadą, że skoro stosowała się do jego instrukcji, to postąpiła zgodnie z prawem. Wyobrażam sobie takiego sędziego tylko jako obwinionego dyscyplinarnie w związku z niewyłącze- niem się z orzekania. Prezes TK jest wolny od takich obaw. Mógł za to ogłosić publicznie, że to „Iustitia” łamie Konsty- tucję, bo, jego zdaniem, jest związkiem zawodowym. Parę dni wcześniej mógł odmówić przyjęcia wniosku tejże „Iusti- tii” o dopuszczenie do udziału w postępowaniu – co uczynił Mowa prezesowa 3 jako bezstronny przewodniczący składu orzekającego. Ustawa stanowi, że nie musiał uzasadniać takiej decyzji. I można było orzekać w spokoju. My głosu nie mamy, o wyłączenie sędziego wnieść nie możemy, ustawodawca tak określił naszą sytuację prawną, aby progi Trybunału Konstytucyjnego były dla nas – jako dla jedynej grupy zawodowej w Polsce – nie- osiągalne. Nie zagramy. Nami grają, sędziami. Na przełomie 2012 i 2013 r. na wszystkie sposoby odmie- niano nazwisko naszego warszawskiego kolegi: Igor Tuleya. Jego kwieciste uzasadnienie wyroku i komentarz pod adre- sem CBA oraz jego metod działania wywołało polityczną burzę. Jedni żądali głowy sędziego, inni bronili niezawisłości sędziowskiej. Właśnie: czy niezawisłości? Bo przecież linia podziału na broniących i atakujących sędziego była ściśle polityczna. Dla tych, którzy kiedyś utworzyli i obsadzili kadrą CBA – a upolitycznienie tej instytucji widoczne było nawet z Księżyca – sędzia był oszczercą w todze, którą należy z niego zedrzeć, oszczercę zaś zniszczyć, jak najsurowiej ukarać i zlu- strować do dziesiątego pokolenia. Dla tych, którzy twórców CBA zwalczali jako politycznych przeciwników, był to nieza- wisły sąd i odważny, szczery sędzia. A dla kogoś, kto chciał stać pośrodku, „sędzia powiedział o jedno zdanie za dużo”. Nie mam żadnych wątpliwości, że dyskutujących na temat wyroku i uzasadnienia w sprawie znanego kardiochirurga niezawisłość sędziowska kompletnie nie obchodzi. Istotne było to, że sprawy karnej i uzasadnienia można było użyć do ugrania własnych interesów politycznych w oczach opinii publicznej. Gdyby wyrok i uzasadnienie były „w odwrotną stronę”, komentarze też byłyby w odwrotną stronę. Jedni poli- tycy za sędzią, inni przeciw, w zależności od tego, czy skryty- kowana przez sędziego instytucja z ich punktu widzenia jest „cacy” czy „be”. Nami grają, wyrokami sądów. „Iustitia” stała murem za sędzią nie dlatego, że jest jed- nym z nas, ale dlatego, że dla nas był to spór o niezawisłość i jej granice. Granice, których być nie może, bo niezawisłość ograniczona nie jest niezawisłością. W obronie sędziego wy- powiadały się autorytety i prawnicy różnych specjalności. Niestety, nie stanęli za sędzią murem jego przełożeni: usły- szeli z góry, że padło „o jedno zdanie za dużo” i odwołali go z funkcji rzecznika prasowego. Nami grają, a niektórzy z nas podają piłkę. Wrócić muszę do tematu zniesienia sądów. Ale nie chodzi o samo zniesienie, pisałem o tym w poprzednim numerze; chodzi o to, co się dzieje w Sejmie. W Komisji Sprawiedli- wości i Praw Człowieka powstała osobliwa koalicja: reszta Sejmu kontra PO. Stosunek głosów wynosi 14:12. I potoczy- ła się walka o ocalenie sądów. Jedni grają o sukces swojego ministra, bo jak on postanowił, tak musi być. A dla drugich 79 powiatów to kilka milionów wyborców, którzy będą pa- miętać, kto im zabrał sądy, a kto im je odda lub będzie chciał oddać. Warto grać o ich głosy. 4 Mowa prezesowa IUSTITIA 1/2013 Już na drugie posiedzenie komisji posłów PiS przyszło za mało i nietypowa koalicja nie miała większości. Natychmiast przegłosowany został wniosek prezydium Komisji Ustawo- dawczej, czyli PO: zawiesić prace do czasu wydania orze- czenia przez Trybunał Konstytucyjny. I prace zawieszono. Posłowie PiS postanowili się zrehabilitować i złożyli wniosek o podjęcie prac. Komisja zebrała się, większość znowu była, prace podjęto i potoczyły się dalej. Szumu jednak było dużo, a przy okazji każdy podkreślił, jak dba o swoich wyborców w małych miastach powiatowych. Nami grają. Tak się pechowo złożyło, że w wyznaczonym dniu kolej- nych obrad Komisji odbywał się pogrzeb Jadwigi Kaczyńskiej i posłowie PiS w komplecie się do niego szykowali. Znowu PO miała chwilową większość i znowu podjęto uchwałę o za- wieszeniu prac. Poseł Jerzy Kozdroń, wnioskodawca uchwały, proszony przez innego posła, aby zachowywał się przyzwoicie i nie wnioskował decyzji, o której wiadomo, że na następnym posiedzeniu zostanie „odkręcona”, odmówił z demonstracyj- nym uśmiechem triumfu. Nawet te dwa tygodnie zwłoki – bo do tego się sprawa sprowadzała – były warte mało dżentel- meńskiej gry. Byle choćby jednego gola strzelić. Gdy piszę te słowa, nie wiem jeszcze, jak przebiegnie po- stępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie przepisów ustrojowych dotyczących możliwości znoszenia sądów przez ministra. Tu też minister ogłaszał, że wyroku jest absolutnie pewny. „Iustitia” nie zgłosiła tym razem zamiaru udziału w postępowaniu. Wiemy, kto będzie przewodniczą- cym składu orzekającego i co sądzi o naszym stowarzyszeniu. Ja natomiast wolałbym żyć w kraju, w którym ministrowie nie ogłaszają, jakie będą przyszłe orzeczenia Trybunału Konsty- tucyjnego. Im więcej „wiedzą”, tym bardziej powstaje wraże- nie, że nie tylko oni nami grają, ale również ci, którzy w tej grze powinni sędziować. Miejmy więc nadzieję, że to tylko dalecy od zasad fair play gracze chcą wywołać wrażenie, że mają układ z arbitrem. Przez wiele zimowych tygodni Polska – polityczna oczy- wiście – zastanawiała się: poleci czy nie poleci? Mowa oczywi- ście o Jarosławie Gowinie, Ministrze Sprawiedliwości. Długo trwało snucie przypuszczeń: czy premier Donald Tusk odwoła niepokornego ministra, który wraz ze swoją konserwatyw- ną frakcją w PO uniemożliwił mu przegłosowanie ustawy o związkach partnerskich? Czy też przeważy potrzeba uległo- ści wobec owych 40 posłów, którzy mogą obrazić się i odejść z partii, niwecząc większość rządową? A jak premier oceni deregulacyjne projekty ministra, które mogą sprowadzić na rząd niechęć wielu środowisk zawodowych różnych branż, czyli wielu wyborców? Długo trwały deliberacje, ostatecznie 4.3. br. premier ogłosił: Jarosław Gowin pozostanie na sta- nowisku. Osobiście uważałem, że tak właśnie się stanie, że premier będzie się bał stracić w Sejmie głosy frakcji, która faktycznie stała się koalicjantem, a nie częścią jego partii. Ale czegoś w tym wszystkim zabrakło. Czego? Wymiaru sprawiedliwości. Podczas tych wszyst- kich dyskusji na temat ministra żadna z ważnych osób w na- szym kraju – tych, które mają faktyczny wpływ na polityczne decyzje – nie podjęła najmniejszej próby analizy, czy Jarosław Gowin jest dobrym ministrem sprawiedliwości. Czy jego re- sort, który według Monteskiusza i Konstytucji ma sprawować nad niezależnym sądownictwem przyjazną opiekę, a według niższej rangą ustawy – ścisły nadzór, jest należycie kierowany. To powinno być najważniejsze, a kompletnie nikogo nie ob- chodziło. Nie zamierzam tu oceniać działalności ministra, bo nie w tym rzecz. Istotne jest to, że dla jego politycznych losów nie miało żadnego znaczenia, jak kieruje resortem. Wymiar sprawiedliwości zdegradowany został do rangi przedmiotu, który daje się politykowi jako miejsce kariery, a zabiera, je- śli nie będzie on lojalny wobec tego, kto mu ów resort dał. A to, czy minister owym resortem umie kierować, czy też nie, w ogóle nie jest ważne. Nami tylko grają. Tym razem całym wymiarem sprawiedliwości. I wciąż wraca ta sama myśl. Spojrzenie na zachód, na kraje z tradycjami demokratycznymi, od których wypadałoby się uczyć. Tam żaden polityk nie ośmieli się grać sędziami, wy- rokami, sądami, wymiarem sprawiedliwości. Nieważne, jak brzmią takie czy inne przepisy ustrojowe dotyczące trzeciej władzy. Jej niezależność jest czymś, co akceptuje się jako za- łożenie podstawowe, gdy wchodzi się do polityki. W krajach tych minister sprawiedliwości – jeśli w ogóle jest, bo przecież są kraje, które takiej persony wcale nie znają i doskonale sobie bez niej radzą – stoi na uboczu wszelkich politycznych gier. Nie słyszy się o nim. Sędziowie zaś nie muszą zastanawiać się, czy znowu polityka nie wejdzie im do wymiaru spra- wiedliwości i jakie będą tego skutki. Moi koledzy, szefowie tamtejszych stowarzyszeń sędziowskich, nie muszą zaś pisać takich artykułów jak ten. Ile jeszcze lat musi minąć, żeby Polska doszła do takich standardów niezawisłości sądownictwa, jego niezależności od politycznych gier i gierek, jakie obowiązują w krajach dojrzałej demokracji? Lat czy pokoleń? (cid:132) Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Maciej Strączyński www.sedziowie.net 1/2013 IUSTITIA Temat numeru 5 kwencji przyjąć, że ma on moc wiążącą na podobieństwo do art. 365 § 1 KPC stosowanego w tym wypadku na zasadzie analogii lub też wprost – w zależności od przyjętego w tym zakresie stanowiska co do statusu samych wyroków KIO. Temat numeru Moc wiążąca wyroków Krajowej Izby Odwoławczej w postępowaniach sądowych związanych ze zwrotem wadium dr hab. Łukasz Błaszczak* Niniejsze opracowanie dotyczy niezwykle ważnej problematyki w kontekście związania sądów po- wszechnych rozstrzygnięciami Krajowej Izby Odwo- ławczej. W artykule analizie poddano zagadnienia związane ze skutkami wyroków Krajowej Izby Odwo- ławczej i ich oddziaływaniem na postępowania są- dowe, toczące się w ramach powództw z tytułu bez- podstawnego wzbogacenia. W opracowaniu przyjęto koncepcję, że wyroki Krajowej Izby Odwoławczej nie mają mocy wiążącej dla sądów powszechnych i nie mogą prowadzić do ograniczenia prawa do przepro- wadzenia rzetelnego procesu cywilnego, a szczegól- nie do ograniczania postępowania dowodowego. Status Krajowej Izby Odwoławczej oraz wydawanych przez nią wyroków w kontekście możliwości przypisania do nich skutków procesowych właściwych dla orzeczeń sądów powszechnych Analizę przedstawionego w tytule zagadnienia, które, z jednej strony, niewątpliwie ma charakter praktyczny, ale także naukowy, należy rozpocząć w pierwszej kolejności od rozważań w przedmiocie statusu Krajowej Izby Odwoławczej1 oraz wydawanych przez nią wyroków. Jest to o tyle uzasad- nione, ponieważ, jeśliby założyć, że wyrok KIO jest prejudy- cjalny dla innych postępowań sądowych oraz wywiera skutek w postaci mocy wiążącej, to tym samym należałoby w konse- Zagadnienie to w dotychczasowej praktyce sądowej przybierało różny wymiar i różny skutek, a w doktrynie oraz orzecznictwie SN nie poświęcono tej kwestii zbyt dużo miejsca. Jeśli temat ten był podejmowany, to najczęściej oceniany był on z pespektywy specjalistów (naukowców) zajmujących się prawem zamówień publicznych, brakowało natomiast spojrzenia na to zagadnienie od ujęcia prawno- procesowego. Sprawę komplikuje mało precyzyjna regulacja art. 46 ust. 4a ustawy z 29.1.2004 r. – Prawo zamówień publicz- nych2, w myśl której to „Zamawiający zatrzymuje wadium wraz z odsetkami, jeżeli wykonawca w odpowiedzi na we- zwanie, o którym mowa w art. 26 ust. 3, nie złożył doku- mentów lub oświadczeń, o których mowa w art. 25 ust. 1, lub pełnomocnictw, chyba że udowodni, że wynika to z przyczyn nieleżących po jego stronie”. Rozwiązanie to może dawać duże pole do nadużyć. Dodatkowo niepokojąca praktyka sądowa, w której organy procesowe podejmują rozstrzygnięcia w za- kresie postępowań sądowych dotyczących zwrotu wadium bez przeprowadzania w całości postępowania dowodowego, i opierając się w tym względzie na ustaleniach poczynionych w uzasadnieniu wyroków KIO, stwarza poważny problem, który należy przeanalizować i zastanowić się nad ewentual- nymi zmianami w zakresie PrZamPubl. Oczywiście z punktu widzenia ekonomiki procesowej jest to rozwiązanie niezwy- kle pragmatyczne, pytanie tylko, czy rzeczywiście właściwe, jeśli ocenimy tę kwestię przez pryzmat zatrzymanego wadium przez zamawiającego i realnej sytuacji, w której jeden pod- miot wzbogaca się kosztem drugiego. Jedyną wówczas drogą dochodzenia roszczenia o zwrot zatrzymanego wadium jest proces sądowy, tyle że sądy najczęściej nie oceniają tej kwestii z perspektywy samodzielnego postępowania jurysdykcyj- nego, w którym przeprowadza się postępowanie dowodowe przy uwzględnieniu wszystkich zgłoszonych środków do- wodowych, a opierają się na tym, co zostało zamieszczone w wyroku KIO i jego uzasadnieniu. Należy wskazać, że brak wyraźnej normy prawnej od- nośnie pozycji KIO i wydawanych przez nią wyroków spra- wia, że status tych ostatnich nie jest tak oczywisty, jak to mogłoby się wydawać. Rozstrzygnięcie kwestii procesowych co do prawomocności, mocy wiążącej oraz prejudycjalności wyroku KIO jest w tym wypadku decydujące dla wyprowa- dzenia dalszych wniosków odnośnie już samego postępowa- nia sądowego o zwrot wadium. * Autor jest adiunktem w Zakładzie Postępowania Cywilnego WPAiE Uniwersytetu Wrocławskiego oraz radcą prawnym prowadzącym kance- larię prawną. 1 Dalej jako: KIO. 2 T. jedn.: Dz.U. z 2010 r. Nr 113, poz. 759 ze zm.; dalej jako: PrZamPubl. 6 Temat numeru IUSTITIA 1/2013 Z treści art. 172 ust. 1 PrZamPubl wynika, że KIO powo- łana została głównie w celu rozpoznawania odwołań. Zgodnie z art. 180 PrZamPubl: „1. Odwołanie przy- sługuje wyłącznie od niezgodnej z przepisami ustawy czynności zamawiającego podjętej w postępowaniu o udzielenie zamówienia lub zaniechania czynności, do której zamawiający jest zobowiązany na podstawie ustawy. 2. Jeżeli wartość zamówienia jest mniejsza niż kwoty określone w przepisach wydanych na podstawie art. 11 ust. 8, odwołanie przysługuje wyłącznie wobec czynności: 1) wyboru trybu negocjacji bez ogłoszenia, zamówienia z wolnej ręki lub zapytania o cenę; 2) opi- su sposobu dokonywania oceny spełniania warunków udziału w postępowaniu; 3) wykluczenia odwołującego z postępowania o udzielenie zamówienia; 4) odrzucenia oferty odwołującego. 3. Odwołanie powinno wskazywać czynność lub zaniechanie czynności zamawiającego, której zarzuca się niezgodność z przepisami ustawy, za- wierać zwięzłe przedstawienie zarzutów, określać żąda- nie oraz wskazywać okoliczności faktyczne i prawne uza- sadniające wniesienie odwołania. 4. Odwołanie wnosi się do Prezesa Izby w formie pisemnej albo elektronicz- nej opatrzonej bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu. 5. Odwołujący przesyła kopię odwołania za- mawiającemu przed upływem terminu do wniesienia od- wołania w taki sposób, aby mógł on zapoznać się z jego treścią przed upływem tego terminu. Domniemywa się, iż zamawiający mógł zapoznać się z treścią odwołania przed upływem terminu do jego wniesienia, jeżeli prze- słanie jego kopii nastąpiło przed upływem terminu do jego wniesienia za pomocą jednego ze sposobów okre- ślonych w art. 27 ust. 2”. Natomiast w procedurze kontroli postępowań pełni ona rolę organu opiniodawczego Prezesa UZP. Członkowie KIO rozpatrujący zastrzeżenia powinni być bezstronni i obiektyw- ni, co zapewnić ma m.in. zastosowanie instytucji wyłączenia przewidzianej w art. 188 PrZamPubl. Dodatkowo, co warto w tym miejscu odnotować, członkowie składów orzekają- cych przy czynnościach orzekania są niezawiśli i związani wyłącznie przepisami obowiązującego prawa (art. 174 ust. 7 PrZamPubl)3. Z jednej strony, mogłoby to sugerować, że status samych członków jest poniekąd zbliżony do sędziów sądów powszechnych, jednak brak wyraźnej w tym zakresie normy uniemożliwia przyjęcie jednoznacznego stanowiska. Z drugiej znów, strony w KPC i arbitrzy orzekający w ra- mach instytucji sądownictwa polubownego zobowiązani są do zachowania bezstronności i niezależności, co niekiedy w doktrynie określane bywa jako niezawisłość arbitrów. Różnica tkwi zasadniczo w tym, że pojęcie niezawisłości jest zdecydowanie obszerniejsze niż samo pojęcie niezależności i bezstronności. Nie wchodząc jednak w tym miejscu w dywa- gacje na temat arbitrów i członków składu orzekającego KIO, należy zauważyć, że z całą pewnością KIO nie jest sądow- nictwem polubownym (arbitrażem) i za taki sąd nie może w żaden sposób uchodzić. Brakuje w tym wypadku wyraźnej normy prawnej umożliwiającej taką kwalifi kację. Okoliczność zaś, że do postępowania odwoławczego stosuje się przepisy KPC o sądzie polubownym, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej (art. 185 ust. 7 PrZamPubl), jest w tym wypadku bez zna- czenia i jest to prawnie irrelewantne dla samego statusu KIO. Pamiętać bowiem należy, że stosowanie przepisów o sądzie polubownym w tym wypadku opiera się na sytuacji, gdy dana kwestia nie znajduje unormowania w PrZamPubl, a więc do- piero w razie istnienia luki mają zastosowanie przepisy o są- dzie polubownym. Również w orzecznictwie KIO zdaje się dominować stanowisko, że KIO nie jest sądem polubownym. I tak, zgodnie z wyrokiem KIO z 7.6.2010 r.4: „4. Kra- jowa Izba Odwoławcza nie pełni funkcji sądu polubow- nego, lecz jako organ państwowy rozpoznaje sprawę w kontradyktoryjnym procesie. W postępowaniu przed Izbą możliwe jest stosowanie przepisów KPC o postę- powaniu dowodowym” . Natomiast w myśl wyroku KIO z 7.6.2010 r.5: „4. Krajowa Izba Odwoławcza nie pełni funkcji sądu polubownego, lecz jako organ państwo- wy rozpoznaje sprawę w kontradyktoryjnym procesie. W postępowaniu przed Izbą możliwe jest stosowanie przepisów KPC o postępowaniu dowodowym”. Równocześnie właściwe staje się dokonanie oceny, czy KIO może być potraktowana jako organ wymiaru spra- wiedliwości. O tyle ma to znaczenie, że z punktu widzenia skutków procesowych w postaci prawomocności i mocy wiążącej, będą one wiązały się w większości przypadków z rozstrzygnięciami, które mają charakter imperatywny, a taki właśnie charakter, co do zasady, mają rozstrzygnięcia organów wymiaru sprawiedliwości. Konstytucja nie zawiera defi nicji wymiaru sprawiedli- wości i nie objaśnia tego pojęcia. Jedno, co można stwier- dzić, to co wynika z art. 175 Konstytucji, a więc, że wymiar sprawiedliwości sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe. Artykuł ten zawie- ra zamkniętą listę sądów sprawujących w Rzeczypospolitej Polskiej wymiar sprawiedliwości6. Z powyższego nie wynika jednak sama defi nicja wymiaru sprawiedliwości, lecz tylko 3 Zob. także J. Jerzykowski, Komentarz do art. 174 ustawy – Prawo zamó- wień publicznych, Lex/el, stan prawny 1.5.2012 r. 4 KIO/UZP 949/10, LEX nr 590093. 5 KIO/UZP 949/10, LEX nr 590093. 6 Patrz także P. Winczorek, Komentarz do Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 2000, s. 228; J. Oniszczuk, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego na początku XXI w., Kraków 2004, s. 963 i n.; B. Banaszak, Prawo konstytucyjne, Warszawa 1/2013 IUSTITIA Temat numeru 7 i wyłącznie kto go sprawuje. Trudno także odnaleźć w cyto- wanym wyżej artykule jakiejkolwiek kompetencji dla KIO jako organu sprawującego wymiar sprawiedliwości. W doktrynie natomiast pojęcie i zakres wymiaru spra- wiedliwości rozpatruje się zarówno w płaszczyźnie podmio- towej, jak i przedmiotowej7. Od strony przedmiotowej naj- bardziej rozpowszechnioną defi nicją jest defi nicja kojarząca wymiar sprawiedliwości z działalnością polegającą wyłącznie na rozstrzyganiu konfl iktów. Wydaje się jednak niecelowe zawężanie tego zjawiska tylko do funkcji rozstrzygania kon- fl iktów, gdyż eliminowałoby to z wymiaru sprawiedliwości działalność sądu polegającą na wymierzaniu kar w postępo- waniu karnym, czy orzekaniu o rozwiązaniu małżeństwa lub nawet rozpatrywaniu spraw rejestrowych. Zasadne jest zatem poszerzenie defi nicji przedmiotowej również o te czynności sądu, które mimo, że nie zmierzają do rozwiązania konfl ik- tu, to jednak mają charakter imperatywny8 i niosą za sobą określone skutki, czy to w postaci wykonalności, czy też prawomocności9. Od strony natomiast podmiotowej de- fi nicja wymiaru sprawiedliwości wiąże się ze wskazaniem odpowiedniego organu, który daje najlepsze gwarancje de- cyzji bezstronnych i niezawisłych, obiektywnych i pewnych, a takim organem wskazanym w art. 175 Konstytucji RP jest właśnie sąd. Nie ma więc miejsca w defi nicji podmiotowej dla KIO. Nieco inaczej sytuacja przedstawiała się po rządem Kon- stytucji z 1952 r.10, kiedy to początkowo na podstawie art. 46, a następnie art. 5611, dopuszczano możliwość sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez organy quasi-sądowe, i nie pozostawało to w sprzeczności z postanowieniami Konsty- tucji12. Oczywiście, powierzenie jurysdykcji organom poza- sądowym mogło nastąpić tylko i wyłącznie w drodze ustawy, nie zaś aktu niższego rzędu13. O ile więc delegacja władzy sądowniczej na organy po- zasądowe bądź quasi-sądowe w świetle Konstytucji z 1952 r. była dopuszczalna, o tyle możliwość ta w Konstytucji z 1997 r. jest już wykluczona. Artykuł 175 Konstytucji kreuje bowiem państwowy monopol władzy sądowniczej. Można więc po- wiedzieć, że przy obecnym rozwiązaniu ustawowym brak jest miejsca dla KIO jako organu sprawującego wymiar sprawiedliwości. Nie zmienia tego również okoliczność, że KIO rozpatruje odwołania, a więc prowadzi działalność obję- tą przedmiotową defi nicją wymiaru sprawiedliwości. Gdyby nawet przyjąć szerokie rozumienie wymiaru sprawiedliwo- ści, w którym nacisk położony jest na aspekt przedmiotowy, a więc na działalność, o której była mowa powyżej, to i tak KIO nie byłaby w stanie zapewnić poszanowania wszystkich konstytucyjnych zasad wymiaru sprawiedliwości. To wszystko oznacza, że przy przyjęciu czy to defi nicji podmiotowej, czy też przedmiotowej, jak i również mieszanej (podmiotowo- -przedmiotowej) wymiaru sprawiedliwości KIO nie może być potraktowana jako organ wymiaru sprawiedliwości, a rozstrzygnięcia KIO nie mają charakteru imperatyw- nego, tak jak to ma miejsce w odniesieniu do rozstrzygnięć innych organów wymiaru sprawiedliwości. Uwzględniając powyższe, KIO niewątpliwie należało- by zakwalifi kować jako szczególny organ orzeczniczy, którego legitymacja do orzekania wynika bezpośrednio z ustawy. Można też przyjąć, że koncepcja statusu KIO wy- nika bezpośrednio z charakteru norm prawnych, które są do niej przypisane14. W prawie zamówień publicznych mamy do czynienia zarówno z normami prawa publicznego, jak i prywatnego. W zakresie jednak statusu KIO należałoby przyjąć, że w pierwszym rzędzie będą to normy publiczne. Tym samym, do koncepcji statusu ustrojowego KIO należy stosować prawo publiczne, ponieważ po pierwsze KIO działa w interesie publicznym, a po drugie reprezentuje także w za- kresie określonej działalności samo państwo15. Jak wskazuje J. Niczyporuk16, „koncepcja działania KIO powinna się zatem »ujawnić« z punktu widzenia prawa administracyjnego regu- 1999, s. 534 i n.; L. Kański, Konstytucyjne podstawy wymiaru sprawiedli- wości w europejskich państwach socjalistycznych, Poznań 1973, s. 16 i n.; Z. Czeszejko-Sochacki, O wymiarze sprawiedliwości w świetle Konstytucji, międzynarodowych standardów i praktyki, PiP Nr 9/1999, s. 4 i 5; K. Pia- secki, Organizacja wymiaru sprawiedliwości w Polsce, Warszawa 1995, s. 6; S. Sagan, Konstytucyjne organy ochrony prawa [w:] Organy i korporacje ochrony prawa, pod red. S. Sagana, Warszawa 2001, s. 23. 7 Por. K. Lubiński, Istota i charakter prawny działalności sądu w postępo- waniu nieprocesowym, Toruń 1985, s. 165 i n.; tenże, Pojęcie i zakres wy- miaru sprawiedliwości, SP Nr 4/1987, s. 5 i n.; R. Morek, ADR w sprawach gospodarczych, Warszawa 2004, s. 42; M. Pomorski, Konstytucyjna zasada sądowego wymiaru sprawiedliwości w PRL, AUMCS, Sectio G, Vol. XVII, Lublin 1970, s. 129 i n.; S. Włodyka, Ustrój organów ochrony prawnej, War- szawa 1975, s. 46; tenże, Organizacja sadownictwa, Kraków 1959, s. 7 i n. 8 Por. K. Lubiński, Istota…, op. cit., s. 175; T. Ereciński, J. Gudowski, J. Iwul- ski, Komentarz do prawa o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Kra- jowej Radzie Sądownictwa, pod red. J. Gudowskiego, Warszawa 2002, s. 15; P. Pogonowski, Realizacja prawa do sądu w postępowaniu cywilnym, War- szawa 2005, s. 4 i n. 9 Odmienne w tym względzie stanowisko prezentuje S. Włodyka twier- dząc, że: „(…) nie jest wymiarem sprawiedliwości działalność sądu pole- gająca na prowadzeniu rejestrów, ksiąg, zbiorów dokumentów itp., a także czynności sądu w postępowaniu niespornym, a również spornym, gdy brak jest w ogóle elementu konfl iktowości (…)”, zob. S. Włodyka, Konstytucyjna zasada sądowego wymiaru sprawiedliwości w PRL, PiP Nr 11/1964, s. 662 i 663. 10 Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej uchwalona przez Sejm Ustawodawczy w dniu 22.7.1952 r., Dz.U. Nr 33, poz. 232 ze zm. 11 Zmieniony na podstawie ustawy z 10.2.1976 r. o zmianie Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, Dz.U. Nr 5, poz. 29. 12 Por. S. Rozmaryn, Konstytucja jako ustawa zasadnicza PRL, Warszawa 1961, s. 163 i n. 13 Por. S. Włodyka, Organizacja wymiaru sprawiedliwości w PRL, War- szawa 1963, s. 76; K. Lubiński, Istota…, op. cit., s. 180. Na model pozasą- dowego wymiaru sprawiedliwości wskazuje także K.W. Baran, Sądowy wy- miar sprawiedliwości w sprawach z zakresu prawa pracy, Warszawa 1996, s. 73; tenże, Ugodowe likwidowanie sporów o roszczenia ze stosunku pracy, Kraków 1992, s. 130 i n. 14 Zob. J. Niczyporuk, Krajowa Izba Odwoławcza – podmiot administracji regulacyjnej [w:] Nowe podejście do zamówień publicznych – zamówienia publiczne jako instrument zwiększania innowacyjności gospodarki i zrów- noważonego rozwoju. Doświadczenia polskie i zagraniczne. Referaty na IV konferencję naukową 20–21 czerwca 2011 r., Kazimierz Dolny. Część I, pod red. J. Niczyporuk, J. Sadowy, M. Urbanek, Warszawa 2011, s. 105–110. 15 Zob. J. Niczyporuk [w:] op. cit., s. 105 i n. 16 Ibidem, s. 105. 8 Temat numeru IUSTITIA 1/2013 lacyjnego. Przechodząc do sedna należy przyjąć, iż KIO jest z całą pewnością organem państwa, organem administracji publicznej, tzn. jest państwową jednostką organizacyjną, któ- rej na podstawie przepisów powszechnie obowiązujących, powierzono wykonywanie, także w formach władczych, dzia- łań należących do administracji publicznej. Chodzi o pod- miot w znaczeniu ustrojowym, a nie funkcjonalnym. KIO nie jest organem administracji rządowej. Powinna zostać zakwalifi kowana jako zdecentralizowana forma osobowa wy- konywania administracji publicznej inna niż korporacyjna”. W doktrynie pojawił się także inny pogląd mówiący o tym, że biorąc pod uwagę cywilnoprawną formę postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, organ odwoławczy w świetle PrZamPubl można określić mianem quasi-sądu cywilnego17. Wskazuje na to element sporności postępowania przed KIO. Spór zamawiającego i wykonawcy wynika z do- konanej już nieautorytatywnej konkretyzacji norm prawa zamówień (wynikłej z czynności prawnych zamawiającego i wykonawców, czy z innych zdarzeń prawnych skutkują- cych w obszarze prawa cywilnego). Rozstrzyganie takiego sporu, a więc kontrola legalności konkretyzacji norm prawa zamówień w konkretnym postępowaniu, w wyniku której to kontroli możliwe jest stwierdzenie nieważności lub bez- skuteczności czynności postępowania i sformułowania od- powiednich wynikających stąd nakazów, jest cechą charak- terystyczną dla sprawy cywilnej, w odróżnieniu od sprawy administracyjnej, służącej pierwotnej i od razu autorytatyw- nej (władczej) konkretyzacji norm prawa administracyjnego. Przedmiotem rozstrzygania w odwołaniu do KIO jest więc de facto sprawa cywilna, „wyjęta” jednak w I instancji spod kompetencji sądownictwa powszechnego18. Rozstrzygnięcie statusu KIO nie rozwiązuje w żadnym razie natury praw- nej wyroków KIO w kontekście wykorzystania ich przede wszystkim w postępowaniach sądowych. W związku z tym, w dalszej części opracowania niezbędne staje się przepro- wadzenie analizy właśnie w zakresie potencjalnych skutków procesowych wyroku KIO. Skutki procesowe wyroku KIO w aspekcie wykonalności, prawomocności, mocy wiążącej (i prejudycjalności) Bez względu jednak na przyjętą koncepcję dotyczącą sta- tusu KIO, a więc czy będzie to quasi-sąd, czy też szczególny or- gan państwowy, to jednak w ramach przepisów PrZamPubl brakuje określenia skutków, jakie niesie za sobą wyrok KIO, a w szczególności w zakresie prawomocności, mocy wiążącej, czy też prejudycjalności. Jedynym przepisem, któ- ry można wskazać, jest art. 197 ust. 1 PrZamPubl, zgodnie z którym orzeczenie Izby po stwierdzeniu przez sąd jego wykonalności, ma moc prawną na równi z wyrokiem sądu państwowego. Takie stwierdzenie na pierwszy rzut oka wy- daje się dość banalne i jasne. Niestety tak nie jest, i może pojawić się tu szereg wątpliwości zarówno natury praktycznej, jak i teoretycznej. 1) Wykonalność wyroków KIO W pierwszej kolejności należy podnieść, że pojęcie wy- konalności w dotychczasowej doktrynie prawa proceso- wego ujmowane jest w sposób niejednolity. Wyróżnia się dwa znaczenia terminu wykonalność, wskazując przy tym na wykonalność w znaczeniu szerokim (sensu largo) oraz wykonalność w znaczeniu wąskim (sensu stricto). W tym pierwszym wypadku wykonalność orzeczenia sprowadza się do skutków, które niekoniecznie wiążą się tylko z przymuso- wą egzekucją, lecz znajdują one odzwierciedlenie w szerszym aspekcie, tzn. obejmującym możliwość dokonywania innych jeszcze czynności zmierzających do tego, aby prawomocne orzeczenie wywołało skutki prawne, dla których zostało ono właśnie wydane19. Szerokie ujęcie nie jest jednak powszechnie przyjęte. Z kolei w drugim znaczeniu wykonalność polega na zdatności orzeczenia do wykonania w drodze egzekucji i to znaczenie jest dominujące w doktrynie prawa procesowego20. Wykonalność jest cechą tylko orzeczeń zasądzających świad- czenie, a zatem w ramach tego skutku podmiot uprawniony może żądać od właściwych organów państwowych urzeczy- wistnienia nałożonego na podmiot zobowiązany nakazu 17 Tak wyrok TK z 13.6.2006 r., SK 54/04, OTK Nr 6/2006, poz. 64. Rów- nież R. Szostak, Przetarg nieograniczony na zamówienie publiczne. Zagad- nienia konstrukcyjne, Kraków 2005, s. 128. 18 Zob. J. Gudowski, Komentarz do Kodeksu postępowania cywilnego. Część pierwsza – postępowanie rozpoznawcze. T. I, Warszawa 1999, s. 12; R. Szostak, Przetarg nieograniczony na zamówienie publiczne. Zagadnie- nia konstrukcyjne, op. cit., s. 128. 19 Por. H. Mądrzak, Natychmiastowa wykonalność wyroków w proce- sie cywilnym PRL, Wrocław 1965, s. 26 i 27; W. Siedlecki, Postępowanie cywilne. Część szczegółowa, Warszawa 1959, s. 203; E. Wengerek, Prze- ciwegzekucyjne powództwa dłużnika, Warszawa 1998, s. 21; K. Lipiński, Z zagadnień wykonania orzeczeń sądowych, NP Nr 9/1955, s. 9; K. Weitz, Konwencja z Lugano. Wykonalność zagranicznych orzeczeń przed sądami polskimi, Warszawa 2002, s. 91. 20 Patrz m.in. H. Mądrzak, Natychmiastowa…, op. cit., s. 27; tenże, Przy- musowe zaspokojenie wierzyciela z tytułu długu jednego z małżonków na tle wspólności majątkowej w polskim prawie rodzinnym, Warszawa 1977, s. 79; F. Zedler, Dochodzenie roszczeń majątkowych od małżonków, Warszawa 1976, s. 135 i n.; P. Pogonowski, Postępowanie zabezpieczające i egzekucyjne, Warszawa 2007, s. 142 i n.; tenże [w:] Postępowanie sądo- we w sprawach gospodarczych. T. 7, pod red. T. Wiśniewskiego, Warszawa 2007, s. 361; M. Muliński, Postępowanie o nadanie klauzuli wykonalności krajowemu tytułowi egzekucyjnemu, Warszawa 2005, s. 138; E. Wengerek, Sądowe postepowanie egzekucyjne w sprawach cywilnych, Warszawa 1978, s. 150 i n.; A. Marciniak, Podstawa egzekucji sądowej (Tytuł wykonawczy), Łódź 1991, s. 45 i n.; tenże, Postępowanie egzekucyjne w sprawach cy- wilnych, Warszawa 2005, s. 112 i n.; tenże, Dochodzenie roszczeń zabez- pieczonych zastawem lub hipoteką, Sopot 2001, s. 129 i n.; J. Jankowski, Przebieg postępowania egzekucyjnego, upadłościowego i układowego. Struktura postępowań w ujęciu dynamicznym, Kraków 1999, s. 27 i n.; ten- że, Nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego. Cz. III. Postępowanie egzekucyjne (1), MoP Nr 22/2004, s. 1017; W. Broniewicz, Postępowanie cywilne w zarysie, Warszawa 2008, s. 252; K. Weitz, Dopuszczalność mery- torycznej obrony dłużnika w postępowaniu o stwierdzenie wykonalności zagranicznego orzeczenia, PS Nr 11–12/1999, s. 108 i n. 1/2013 IUSTITIA Temat numeru 9 spełnienia świadczenia21. W tym drugim aspekcie należało będzie także oceniać wykonalność wyroków KIO, który po nadaniu klauzuli wykonalności stanie się pozasądowym tytułem wykonawczym. We wskazanym wyżej art. 197 ust. 1 PrZamPubl mamy do czynienia ze szczególną sytuacją, w której na podstawie orzeczenia sądu powszechnego (postanowienia), w tym wy- padku dotyczącego stwierdzenia wykonalności, następuje przypisanie do wyroku KIO określonego skutku proceso- wego, a mianowicie skutku w postaci wykonalności. Tym samym można przyjąć, że przed stwierdzeniem wykonalności wyrok KIO nie ma żadnej mocy prawnej, skoro ustawodawca wyraźnie wskazuje, iż dopiero stwierdzenie wykonalności powoduje, że wyrok KIO ma moc prawną na równi z wy- rokiem sądu państwowego. Tak więc stwierdzenie wykonal- ności przez sąd powszechny w drodze postanowienia ma tu podstawowe, a jednocześnie priorytetowe znaczenie. Tym samym uzasadnione jest przyjęcie, iż z momentem wydania wyroku KIO nie ma on żadnej mocy prawnej zrównanej z mocą wyroku sądu państwowego – takie bowiem stano- wisko jednoznacznie wynika z art. 197 ust. 1 PrZamPubl. Aby moc prawna wyroku KIO była na równi z wyrokiem sądu państwowego, niezbędna jest interwencja sądu po- wszechnego. Bez czynności tzw. stwierdzenia wykonalności wyroku KIO, wyrok KIO jest jedynie określonego rodzaju czynnością konwencjonalną, do której nie sposób przypi- sać żadnego skutku procesowego. Nietrudno zauważyć, że w analizowanym przypadku mamy do czynienia ze szczegól- ną sytuacją prawnoprocesową, ponieważ nie jest to typowy przypadek nadania klauzuli wykonalności orzeczeniu sądu powszechnego, lecz orzeczeniu organu, który, po pierwsze, nie jest kwalifi kowany do organów wymiaru sprawiedliwo- ści, a po drugie, dopiero stwierdzenie wykonalności sprawia przypisanie do orzeczenia KIO określonej mocy prawnej, która przez ustawodawcę rozumiana jest jako moc prawna zrównana z mocą wyroku sądu państwowego. Dodatkowo z tej perspektywy sytuacja jest bardzo zbli- żona do stwierdzenia wykonalności wyroku sądu polubow- nego, z tym że w tym ostatnim przypadku istnieją regulacje ustawowe mówiące o możliwości odmowy stwierdzenia wykonalności. Stwierdzenie wykonalności będzie zatem oznaczało przypisanie do wyroku KIO jedynie skutku w postaci wykonalności. Ustawa bowiem nie odnosi się do innych skutków w świetle art. 197 ust. 1 PrZamPubl, takich jak chociażby prawomocność. A ponadto, ustawodawca nie przewidział w odniesieniu do wyroków KIO czynności np. uznania, która zdecydowanie ułatwiałaby podejście sądów właśnie do materii zamieszczonej w wyrokach KIO, albowiem sprawiałaby, że wyrok KIO miałby przyznany skutek w po- staci prawomocności. Z drugiej znów strony, niekiedy jednak podnosi się stano- wisko, że skoro wyrok sądowy ma skutek w postaci wykonal- ności, to tym samym jest on wyposażony w skutek w postaci prawomocności. Prawomocność bowiem w odniesieniu do wyroku sądowego może wystąpić wcześniej niż skutek w po- staci wykonalności. Nie wchodząc głębiej w to zagadnienie, można jedynie wskazać, że tak wygląda sytuacja tylko w od- niesieniu do orzeczeń sądowych22. W przypadku zaś wyroku KIO, moim zdaniem, należy przyjąć nieco odmienne stanowi- sko. Brakuje bowiem normy prawnej, która przyznawałaby prawomocność wyrokowi KIO. Ustawodawca zdecydował się tylko i wyłącznie na wprowadzenie rozwiązania związa- nego ze stwierdzeniem wykonalności; nie ma natomiast roz- wiązania ustawowego związanego z uznaniem wyroku KIO23, przez co także byłaby to wskazówka do przyznania wyrokowi KIO skutku w postaci prawomocności (i tym samym mocy wiążącej) oraz skuteczności. Faktycznie bowiem, jeśli owe skutki (wykonalność, prawomocność i skuteczność) rozdzie- lamy i uznajemy każdy z nich za osobny, to PrZamPubl daje możliwość przypisania jedynie skutku w postaci wykonal- ności. Natomiast w odniesieniu do prawomocności, czy też skuteczności wyroków KIO, uwidacznia się swoistego rodzaju luka, którą organy procesowe wypełniają poprzez nadin- terpretację pojęcia wykonalności, co zasadniczo należałoby uznać jest nieuprawnione i pozbawione podstaw prawnych. Szczególnie jest to widoczne, jeśli wyroki KIO w sentencji, 21 Por. W. Broniewicz, Postępowanie…, op. cit., s. 252; H. Mądrzak, Przy- musowe zaspokojenie…, op. cit., s. 78 i n.; zob. także J. Jankowski, Wpływ niektórych czynników na przebieg (tok) postępowania egzekucyjnego [w:] Wokół problematyki cywilnoprocesowej. Studium teoretycznopraw- ne. Księga pamiątkowa dla uczczenia pracy naukowej profesora Kazimie- rza Korzana, Katowice 2001, s. 96 i n. 22 Zob. obszerną literaturę w tym zakresie m.in.: Z. Resich, Res iudicata, Warszawa 1978, s. 43; tenże, Prawomocność orzeczeń sądowych [w:] Sy- stem prawa procesowego cywilnego. Postępowanie rozpoznawcze przed są- dami pierwszej instancji. T. II, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk–Łódź 1987, s. 403; H. Trammer, Glosa do orzeczenia SN z 3.3.1046 r., C I 38/46, PiP Nr 2/1947, s. 116; W. Berutowicz, Postępowanie cywilne w zarysie, Wrocław 1971, s. 107 i n.; M. Allerhand, Kwestye procesowe, Lwów 1902, s. 19; K. Lubiński, Prawomocność materialna orzeczeń w postępowaniu nie- procesowym, PiP Nr 11/2003, s. 43 i n.; M. Michalska, Glosa do uchwały z 19.12.2003 r. (III CZP 95/03), PS Nr 4/2008, s. 19; W. Broniewicz, Prawo- mocność orzeczeń w postępowaniu cywilnym, St. Iur. z. V/1976, s. 75 i 76; tenże, Glosa do postanowienia Sądu Najwyższego z 21.5.1998 r., III CKN 471/97, OSP Nr 4/1994, poz. 83, s. 220; P. Lewandowski, Obalenie wyro- ków uzyskanych za pomocą podstępnego zachowania stron na tle prawa niemieckiego i polskiego, PS Nr 7–8/1998, s. 119; K. Markiewicz, Postę- powanie w sprawach depozytowych, Warszawa 2007, s. 332; Ł. Błaszczak, Instytucja rozszerzonej prawomocności wyroku a przepis art. 7781 KPC, PPE Nr 10/2009, s. 7 i n.; tenże, Pozycja handlowej spółki osobowej w pro- cesie cywilnym, Toruń 2006, s. 340; M. Jędrzejewska, Rozszerzona prawo- mocność wyroków a rodzaje współuczestnictwa, St. Iur. z. V/1976, s. 112 i n.; W. Broniewicz, Postępowanie cywilne w zarysie, Warszawa 2005, s. 240; T. Misiuk-Jodłowska [w:] J. Jodłowski, Z. Resich, J. Lapierre, T. Misiuk-Jod- łowska, K. Weitz, Postępowanie cywilna, Warszawa 2005, s. 465 i n.; Ż. Sta- lew, Istota powagi rzeczy osądzonej w procesie cywilnym, RPEiS Nr 4/1960, s. 92; W. Siedlecki, Postępowanie cywilne w zarysie, Warszawa 1966, s. 327; M. Lisiewski, Prawomocność formalna w prawie obowiązującym i w projek- cie KPC z 1960 r., NP Nr 7–8/1961, s. 896; M. Sychowicz, Z problematyki prawomocności orzeczeń w procesie cywilnym, PS Nr 11–12/1996, s. 53. 23 Tak jak ma to miejsce w odniesieniu do wyroków sądu polubownego. Uznanie bowiem w tym wypadku polega na przyznaniu w myśl art. 1212 KPC skutku w postaci prawomocności, patrz szczegółowo na ten temat np. Ł. Błaszczak, Wyrok sądu polubownego w postępowaniu cywilnym, Warszawa 2000, s. 400 i n. 10 Temat numeru IUSTITIA 1/2013 z jednej strony, w punkcie pierwszym np. oddalają odwołanie, a z drugiej znów strony, w punkcie drugim zasądzają koszty postępowania. Wykonalność zatem mogłaby się co najwyżej odnosić jedynie do punktu, który wiąże się z kosztami po- stępowania przed KIO, a nie ze sformułowaniem, w ramach którego następuje oddalenie odwołania24. W odniesieniu do wyroków sądowych, brak zatem mocy wykonawczej ipso iure i tym samym uzależnienie statusu uzyskania tytułu wykonawczego przez wyrok sądu pań- stwowego jest naturalną konsekwencją wcześniej uzyskanej prawomocności. W tym sensie można byłoby przyjąć, że wykonalność jest konsekwencją prawomocności albo dal- szym skutkiem. W prawie polskim bowiem w odniesieniu do orzeczeń sądowych zakłada się, że wykonalność jest wy- nikiem uprawomocnienia się orzeczenia, chyba że mamy do czynienia ze skutkiem w postaci natychmiastowej wyko- nalności25. W doktrynie W. Siedlecki26 przyjmował, że moc wykonawcza przysługuje zarówno prawomocnym wyrokom, jak i postanowieniom wydanym w procesie i w postępowaniu nieprocesowym. Omawiając wykonalność autor ten przyj- mował, że jest ona następstwem prawomocności. Zdaniem zaś A. Miączyńskiego27, prawomocność, wykonalność i sku- teczność są to odrębne instytucje procesowe występujące jako samoistne cechy orzekania, wyrażające się w zdolności wywierania pewnych swoistych sobie właściwych skutków. Z kolei w ujęciu Z. Resicha28 skutki prawne związane z wy- daniem orzeczenia można podzielić na: 1) 2) skutki związane z wydaniem orzeczenia oraz skutki związane z uprawomocnieniem się orzeczenia. Do pierwszych należy zaliczyć: związanie sądu, natych- miastową wykonalność i natychmiastową skuteczność; do drugich zaś prawomocność materialną, moc rzeczy osą- dzonej oraz wykonalność i skuteczność. Autor wyraźnie wskazuje, że wśród skutków zewnętrznych orzeczenia uza- sadnione jest wyróżnienie: mocy wiążącej prawomocności materialnej; powagi rzeczy osądzonej; i na końcu skuteczno- ści i wykonalności orzeczeń merytorycznych. Wynika z tego, że prawomocność jest skutkiem odrębnym od wykonalności. W myśl natomiast stanowiska W. Broniewicza29, orzeczenie sądowe może być wykonalne w drodze egzekucji sądowej albo w innej drodze. Jest to wykonalność pierwszego ro- dzaju. Wykonalność ta jest cechą tylko orzeczeń zasądza- jących świadczenie. Ma ona dwojaką postać, a mianowicie: w zasadzie jest wynikiem uprawomocnienia się orzecze- nia, i w wypadkach wskazanych w ustawie ma charakter natychmiastowy, tj. powstaje przed uprawomocnieniem się orzeczenia. W tym miejscu należy jednocześnie poczynić istotne zastrzeżenie, że przedstawione poglądy dotyczą tylko i wyłącznie orzeczeń sądowych, a nie wyroków KIO. Tym samym, w moim przekonaniu, w stosunku do wyroku KIO – tak jak wyżej wskazywano – zdecydowanie należy przyjąć zupełnie odmienne założenie. Wykonalność wyroku KIO nie jest konsekwencją prawomocności, ponieważ prawo- mocność w ogóle w tym wypadku nie występuje. Aczkol- wiek można spotkać stanowisko mówiące także o tym, że wykonalność wyroku KIO sprowadza się również do przy- znania temu wyrokowi mocy wiążącej. Tego rodzaju podej- ście wynika z założenia, że skoro wyrok KIO po stwierdzeniu wykonalności ma moc prawną na równi z wyrokiem sądu państwowego, to tym samym właściwe jest przypisanie mu wszelkich skutków procesowych. W orzecznictwie podkreślono już, że wydany w po- stępowaniu odwoławczym wyrok zespołu arbitrów nie może być postrzegany jako forma orzeczenia w ka- tegoriach zwykłego odpowiednika wyroku sądu pań- stwowego, uzyska on bowiem moc prawną dopiero po zatwierdzeniu jego wykonalności przez sąd państwowy (uzasadnienie uchwały SN z 6.11.2002 r.30). Dodatkowo w glosie do cytowanej powyżej uchwały P. Grzegor- czyk31, wskazał, że sąd powszechny orzekający w przed- miocie odszkodowania w sporze pomiędzy oferentem a zamawiającym będzie związany oceną dokonaną w wyroku przez zespół arbitrów właśnie w oparciu o art. 365 KPC. Przesłanką do tego jest jednak wcześ- niejsze stwierdzenie wykonalności wyroku zespołu arbitrów. Jednak nawet przy takim podejściu należy mieć na uwa- dze podstawową w tym wypadku kwestię, a mianowicie to, że stwierdzenie wykonalności wyroku KIO odnosi się tylko i wyłącznie do punktu związanego z kosztami postępowa- nia, i tak to najczęściej się w praktyce przedstawia. Wyroki KIO, które oddalają odwołania, jednocześnie przewidują, że odwołujący się powinien ponieść stosowne w tym względzie koszty i tym samym wyrok KIO również rozstrzyga kwestie kosztów, zasądzając je od strony odwołującej się. Zgodnie z regulacją art. 197 ust. 1 PrZamPubl: „Orze- czenie Izby, po stwierdzeniu przez sąd jego wykonalno- ści, ma moc prawną na równi z wyrokiem sądu. Przepis art. 781 § 2 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks 24 Zgodnie z art. 192 ust. 1 PrZamPubl: „O oddaleniu odwołania lub jego uwzględnieniu Izba orzeka w wyroku”. 25 Por. m.in. A. Góra-Błaszczykowska, Orzeczenia w procesie cywilnym art. 316–366 KPC. Komentarz, Warszawa 2003, s. 85; W. Broniewicz, Postę- powanie…, Warszawa 2008, op. cit., s. 252. 26 W. Siedlecki, Postępowanie cywilne w zarysie, Warszawa 1972, s. 406 i 412. 27 A. Miączyński, Skuteczność orzeczeń w postępowaniu cywilnym, War- szawa 1974, s. 21 i 32; zob. także tenże, Istota prawomocności w świetle nauki niemieckiej, Studia Cywilistyczne, T. XXV–XXVI, Kraków 1975. 28 Z. Resich, Res…, op. cit., s. 85 i 88. 29 W. Broniewicz, Postępowanie…, Warszawa 2008, op. cit., s. 252. 30 III CZP 68/02, OSNC Nr 7–8/2003, poz. 103. 31 P. Grzegorczyk, Glosa do uchwały z 6.11.2002 r., III CZP 68/02, OSP Nr 3/2004, poz. 35. 1/2013 IUSTITIA Temat numeru 11 postępowania cywilnego stosuje się odpowiednio. 2. O stwierdzeniu wykonalności orzeczenia Izby sąd orze- ka na wniosek strony. Strona jest obowiązana załączyć do wniosku oryginał lub poświadczony przez Prezesa Izby odpis orzeczenia Izby. 3. Sąd stwierdza wykonalność orzeczenia Izby nadającego się do wykonania w drodze egzekucji, nadając orzeczeniu klauzulę wykonalności”. I to stwierdzenie wykonalności przede wszystkim bę- dzie dotyczyło rozstrzygnięcia o kosztach postępowania. Nie może być więc tak, że stwierdzenie wykonalności odnosi się do punktu wyroku KIO, w którym oddala on odwo- łanie, ponieważ ta treść wyroku nie nadaje się do przy- musowego wykonania i tym samym nie może być przed- miotem stwierdzenia wykonalności. Bez znaczenia jest tu także okoliczność, że punkt wyroku KIO odnoszący się do kosztów stanowi z innymi punktami jedną całość. A zatem, jeśli punkt pierwszy wyroku KIO zawiera rozstrzygnięcie oddalające odwołanie, a punkt drugi wyroku KIO obciąża kosztami postępowania wnoszącego odwołanie, to i tak jest to bez znaczenia, ponieważ nawet, jeśli obydwa punkty two- rzą jedną całość i są ze sobą z racji konstrukcji wyroku KIO integralnie połączone, to za daleko idące byłoby twierdzenie, że skutek w postaci wykonalności (i tym samym ewentualnej mocy wiążącej) przypisany do punktu drugiego wyroku KIO (czyli rozstrzygnięcia o kosztach), równocześnie powodował objęcie mocą wiążącą również punkt pierwszy wyroku KIO (czyli oddalający odwołanie) w zakresie oceny zasadności odwołania. A zatem nawet, jeśliby przyjąć, zgodnie z zapre- zentowanym powyżej poglądem, że stwierdzenie wykonal- ności niesie za sobą także moc wiążącą, to w konsekwencji trzeba opowiedzieć się za stanowiskiem, iż moc wiążąca będzie dotyczyła tylko i wyłącznie kosztów postępowania. W pozostałym zakresie, np. w zakresie punktu oddalające- go odwołanie, nie będzie występował żaden skutek w po- staci mocy wiążącej, albowiem nie ma w tym względzie stosownej normy prawnej. Idąc jeszcze dalej, w moim przekonaniu, stanowisko co do mocy wiążącej wyroku KIO jest trudne do zaakceptowania. Moc wiążącą jako zagadnienie doktrynalne i niewątpliwie dość skomplikowane wiąże się, jak będzie o tym mowa poni- żej, z prawomocnością. W odniesieniu zaś do wyroków KIO brakuje unormowania takiego, jakie istnieje w odniesieniu do wyroków sądu polubownego, a mianowicie unormowania mówiącego o możliwości uznania. Gdyby bowiem była re- gulacja w PrZamPubl stanowiąca, że wyrok KIO po uznaniu ma moc prawną na równi z wyrokiem sądu państwowego, to wówczas nie byłoby żadnych wątpliwości co do możliwości przypisania do wyroków KIO skutku w postaci prawomoc- ności (i tym samym mocy wiążącej). Natomiast w przypadku braku takiej regulacji nie można twierdzić, że taki skutek istnieje z mocy prawa, skoro brak wyraźnej w tym zakresie normy prawnej32. W odniesieniu do sądownictwa polubownego kwestię tę rozwiązano poprzez przyjęcie, że mamy do czynienia z uznaniem wyroku arbitrażowego, który nie nadaje się do egzekucji oraz ze stwierdzeniem wykonal
<a href="http://cyfroteka.pl/ebooki/Iustitia__Kwartalnik_Stowarzyszenia_Sedziow_Polskich_Nr_1_11__2013-ebookRO/p0204015i020" target="_blank" title="Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 1(11)/2013 [Krystian Markiewicz] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE" > <img src="http://cyfroteka.pl/images/BRD.png" style="border:none;background:none transparent;box-shadow:none;-webkit-box-shadow:none;-webkit-border-radius:0;border-radius:0;" alt="Iustitia. Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Nr 1(11)/2013 [Krystian Markiewicz] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE"/></a>