Source: http://polonus.forumoteka.pl/viewtopic.php?t=1680
Timestamp: 2016-12-07 18:16:33
Legal References Found: art. 304
 art. 255
 art. 190
 art. 255
 art. 190
 art. 255
 art. 190

Document Content:
SPRAWY BIEŻĄCE :: PO-PiSowskie mordobicie na grobach
polonus.forumoteka.plArchiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj PO-PiSowskie mordobicie na grobach
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 1:49 pm Temat postu: PO-PiSowskie mordobicie na grobach
Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Gazety Polskiej 13 lipca 2010 roku:
Cytat:	Akurat goliłem się, gdy zadzwonił telefon. Byłem pewien, że to brat telefonuje już ze Smoleńska. Usłyszałem jednak jakiś nieznajomy glos. Chyba był to któryś ze współpracowników ministra Sikorskiego. Później słuchawkę przejął sam minister. Poznałem go. Nie miałem cienia wątpliwości, że stało się coś złego. Dowiedziałem się, że doszło do katastrofy. Rozbił się samolot. Wszyscy zginęli. Powiedziałem mu: „To jest wynik waszej zbrodniczej polityki – nie kupiliście nowych samolotów”. Na tym rozmowa się skończyła. Czy minister Sikorski odpowiedział na te słowa? Nie. Chyba zresztą sam odłożyłem słuchawkę. Po kwadransie był następny telefon. Miałem cień nadziei, że może jednak ktoś przeżył. Znów dzwonił Sikorski i kategorycznie stwierdził, że katastrofa była wynikiem błędu pilota. Pamiętam jego słowa: „to był błąd pilota”. (...)
Nie chciałem, by śmierć moich najbliższych stała się głównym tematem kampanii wyborczej. Jednak jest sprawą zupełnie oczywistą, że państwo polskie nie może przejść do porządku nad tą niespotykaną wprost tragedią. Uczynię wszystko, by wyjaśnić przyczyny katastrofy samolotu rządowego. To jest dziś dla mnie najważniejsze i osobiście, i politycznie. Będę zabiegał o wyciągnięcie konsekwencji nie tylko prawnych wobec tych, którzy mogli przyczynić się do tego zdarzenia, ale także politycznych i moralnych. Ustalenie osób odpowiedzialnych politycznie za katastrofę smoleńską nie wymaga śledztwa. Ale to trzeba powiedzieć w odpowiednim momencie tak, by usłyszała o tym cała Polska i cały świat. http://niezalezna.pl/article/show/id/36553/articlePage/2
Radosław Sikorski w wywiadzie dla Moniki Olejnik:
Cytat:	Według prezesa PiS, Sikorski miał powiedzieć wtedy także, że katastrofa była wynikiem błędu pilota. Jednak szef MSZ nie potwierdza tych słów – Nie mogłem powiedzieć, że to był błąd pilota, gdyż nie miałem wtedy jeszcze zdania na ten temat – mówił Sikorski. – Mogłem najwyżej powtórzyć tylko, to co przekazał mi ambasador Bahr, który był na miejscu katastrofy, mianowicie, że nie powinni byli lądować we mgle – dodał.
Sikorski mówił także o kwestii przetargu na samoloty rządowe. Szef MSZ zaznaczył, że to on - jeszcze jako minister obrony w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza - rozpisał taki przetarg. Dodał, że Aleksander Szczygło - minister obrony w rządzie Jarosława Kaczyńskiego - ten przetarg unieważnił.	http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/pis-o-%E2%80%9Ezbrodniach%E2%80%9D-rzadu--blokadach-i-niegodnym-traktowaniu-zwlok,61887,1Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia Wto Sie 03, 2010 2:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 2:03 pm Temat postu: Janusz Palikot - wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PO:
Cytat:	— Ja bym się nie martwił teraz tym, czy ja tutaj czegoś nadużywam czy nie. Ja bym się martwił, w oparciu o co dokonano decyzji o pochowaniu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu? Bo jeśli się okaże, że ma krew na rękach, że jest winien katastrofy smoleńskiej, to co - wyprowadzimy Lecha Kaczyńskiego z Wawelu? I kardynał Dziwisz będzie tym, który będzie wyprowadzał? - pytał wiceprzewodniczący klubu PO Janusz Palikot w czwartek w radiu Zet. — Oczekuję takiej odwagi od kardynała Dziwisza i od innych biskupów, że jak wprowadzili lekkomyślnie Lecha Kaczyńskiego na Wawel, to go równie właśnie łatwo i skutecznie wyprowadzą z tego Wawelu - mówił Palikot. - Bo dzisiaj - jeżeli mielibyśmy postawić na którąś z tych tez, to musimy postawić na tę: Lech Kaczyński jest winny i nie powinien leżeć na Wawelu.
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/palikot--lech-kaczynski-jest-winny-i-nie-powinien-lezec-na-wawelu,61926,1
Cytat:	— Ja traktuję wypowiedzi pewnego posła lubelskiego z PO jako wypowiedzi Donalda Tuska — stwierdził lider PiS.
Prezes PiS odniósł się też do krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego. Zdaniem Kaczyńskiego krzyż powinien pozostać do momentu powstania w tym miejscu pomnika. — Ci, którzy chcą to uczynić wcześniej, dopuszczają się wielkiego moralnego nadużycia. — Jeśli pan Komorowski to uczyni, stanie tam, gdzie stoją Napieralski i Zapatero — mówił szef PiS, parafrazując swoje słynne powiedzenie „My stoimy tu, gdzie stała Polska, oni stoją tam, gdzie stało ZOMO”.	http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/%E2%80%9Ejesli-komorowski-usunie-krzyz--stanie-tam-gdzie-napieralski-i-zapatero%E2%80%9D,61989,2
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 4:24 pm Temat postu: Cytat:	- Myślę, że sytuacja jest na tyle poważna, że nie powinniśmy narażać ani harcerzy, ani księży na to, co tu może się zdarzyć. Poziom nieprzyjemności i agresji jest zbyt wielki. W związku z powyższym, przykro mi bardzo - krzyż do kościoła św. Anny nie trafi - mówił dziennikarzom przed Pałacem Michałowski.
Dopytywany czy to oznacza, że krzyż zostaje, powiedział: - Krzyż dzisiaj nie idzie do św. Anny. Bardzo mi z tego powodu przykro. Dodał, że on nie jest odpowiednią osobą do podejmowania decyzji w sprawie dalszych losów krzyża. - Ja nie decyduję. W sprawach krzyża decyduje Kościół (...) Spodziewałem się, że rozsądek zwycięży. Przykro mi strasznie, że tak się stało - powiedział szef Kancelarii.
O godz. 13 miała rozpocząć się uroczystość przeniesienia do kościoła św. Anny krzyża, który po katastrofie smoleńskiej stanął przed siedzibą prezydenta przy Krakowskim Przedmieściu. W uroczystej procesji do kościoła krzyż mieli nieść harcerze z różnych organizacji.
Protestujący bezpośrednio pod krzyżem nie chcieli jednak dopuścić do niego ani harcerzy, ani towarzyszących im duchownych. Zgromadzeni pod krzyżem rozpoczęli głośne modlitwy. Powtarzali też apele o jego nieprzenoszenie, również z użyciem megafonu. Z tłumu po drugiej stronie Krakowskiego Przedmieścia dobiegały okrzyki "Precz z Komorowskim!", "Harcerze do domu!".
Po ostrych protestach i przepychankach przed Pałacem, podczas których napierający tłum przewrócił barierki, podjęto decyzję, że uroczystości nie odbędą się we wtorek.
W odpowiedzi pikietujący zapowiedzieli, że będą pełnić warty przy krzyżu. - Będziemy pełnić warty honorowe do czasu, aż otrzymamy na piśmie jasną deklarację, że ofiary katastrofy pod Smoleńskiem zostaną w tym miejscu godnie upamiętnione - powiedział dziennikarzom Mariusz Bulski, jeden z protestujących przed Kancelarią Prezydenta.
http://fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/poziom-agresji-zbyt-wielki-krzyz-zostaje,1514202
Wysłany: Sro Sie 04, 2010 6:11 pm Temat postu: Palikot na swoim blogu (4 sierpnia 2010):
Cytat:	Składam wniosek o ściganie za przestępstwo posła PiS Adama Hofmana. Nie oczekuję od niego, aby wezwał do wieszania ludzi, którzy, niby jako obrońcy, wieszali się wczoraj na krzyżu bezczeszcząc go i raniąc uczucia religijne innych. Oczekuję zaś od prokuratury stanowczych kroków wobec łamania prawa.
Jest państwo polskie czy go nie ma! Poniżej wniosek w sprawie posła Pis-u;
• Na zasadzie art. 304 k.p.k. składam niniejszym zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa z art. 255 § 2 i § 3 k.k. oraz przestępstwa z art. 190 § 1 k.k. przez posła na Sejm RP Adama Hofmana.
1. Wszczęcie postępowania w przedmiotowej sprawie wobec uzasadnionego podejrzenia naruszenia art. 255 § 2 i § 3 k.k. oraz przestępstwa z art. 190 k.k.
- materiał prasowy z TVN24
- kopia artykułu z Gazety Wyborczej z dnia 2.08.2010 r.
Poseł Adam Hofman podczas wywiadu przeprowadzonego przez panią Agatę Nowakowską i opublikowanym w Gazecie Wyborczej dnia 2 sierpnia 2010 r. (strony 22 i 23) wypowiedział następujące słowa: „Palikot przekroczył granicę, za którą już nie ma polityki, tylko trzeba tego faceta powiesić na najbliższej gałęzi. Wszyscy musimy do tego doprowadzić. Po czymś takim trzeba mu wybrać gałąź”, co w zupełności uzasadnia przyjęcie, iż wypełnił swoim zachowaniem znamiona czynu z art. 255 § 2 i § 3 k.k „Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.” Taka wypowiedź przedstawiana w gazecie o nakładzie 459 tys. sztuk powoduje, że zasadnie obawiam się o swoje życie i zdrowie. Co więcej, jak zauważa słusznie również pani redaktor Nowakowska : „To jak wezwanie do samosądu. PiS tworzy wokół Palikota atmosferę linczu. W końcu znajdzie się jakiś wariat, który Was posłucha.”. Na co poseł Hofman odparł, dając wyraźnie znać, że nie zamierza wycofać się ze swych słów i wypowiada je całkowicie świadomie: „Dla Palikota nie ma miejsca w polityce”. Adam Hofman nawołuje, a nawet nakłania do popełnienia przestępstwa na moją rzecz oraz je publicznie pochwala.
Pragnę zawiadomić także o wcześniejszym incydencie, który miał miejsce na antenie stacji TVN24 8 lipca 2010 r., kiedy z ust posła Hofmana padły słowa: "zachowuje się jak dresiarz, który w bramie dźga brudnym nożem", „Jakbym go spotkał na korytarzu sejmowym, to dostałby po gębie”. Powyższa wypowiedź narusza dyspozycję art. 190 k.k. § 1, który brzmi: „Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
W świetle przedstawionych powyżej dowodów, prawdopodobnym jest fakt popełnienia przestępstwa z powołanej podstawy prawnej i czyni wniosek o wszczęcie postępowania karnego zasadnym. Z tych względów wnoszę o zbadanie sprawy in rem, ustalenie okoliczności sprawy oraz podjęcie ścigania sprawcy i poinformowanie mnie o wszelkich poczynionych ustaleniach.
Wysłany: Pią Sie 06, 2010 8:13 am Temat postu: Cytat:	- Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, z tego co wiem, nie będzie na zaprzysiężeniu - powiedział Błaszczak dziennikarzom w Sejmie.
Określenie, którego użył jeden z publicystów - że wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego był realizowany "przemysł pogardy" to - jak mówił Błaszczak - trafne określenie.
Jak dodał, na uroczystość zaprzysiężenia parlamentarzyści PiS przyjdą z wpiętymi w klapy czarnymi wstążkami. - Czarna wstążka i orzełek katyński. Ja orzełek katyński noszę od 10 kwietnia. A czarna wstążka plus orzełek katyński to symbol tego, co wydarzyło się 10 kwietnia, symbol pamięci o tym - zaznaczył.
- Gdyby nie to tragiczne wydarzenie, to dzisiaj nie byłoby przecież zaprzysiężenia - podkreślił.	http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/kaczynskiego-nie-bedzie-pis-w-zalobie,1515519
Nieobecność Jarosława Kaczyńskiego, to kolejny dowód, że temu politykowi obca jest kultura polityczna. To zachowanie na poziomie przedszkolaka w piaskownicy.
Orzełek katyński w klapie szefa klubu parlamentarnego PiS dowodzi, w jak nachalny i głupi sposób partia ta usiłuje powiązać katastrofę lotniczą pod Smoleńskiem w 2010 roku ze zbrodnia katyńską w 1940 roku. Niebawem dowiemy się, że Lech Kaczyński zginął w Katyniu...
Wysłany: Pią Sie 06, 2010 5:49 pm Temat postu: Cytat:	W numerze „Rzeczypospolitej” z 5 sierpnia b.r. ukazał się felieton Pawła Lisickiego, w którym naczelny tego dziennika pisze między innymi: Cytat:	„Zastanawiam się jednak, czy najważniejszym rezultatem walki o krzyż nie będzie otworzenie w Polsce drogi dla zapateryzmu. Czy obrazki z Krakowskiego Przedmieścia nie przyczynią się do wzrostu siły radykalnej, antychrześcijańskiej lewicy, której głównym postulatem stanie się walka z Kościołem i publiczną obecnością religii. I czy, paradoksalnie, winowajcami nie będą w pierwszej mierze Jarosław Kaczyński, który udzielił wsparcia protestującym, a z drugiej Bronisław Komorowski, który odpowiada za nieprzemyślaną i nieskuteczną organizację przenosin”.	W związku z tym tekstem prezes PiS Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu portalowi www.pis.org.pl.
pis.org.pl: Można po lekturze tego tekstu odnieść wrażenie, że - generalizując - jeśli ktoś się czemuś przeciwstawia, to jest temu czemuś winien.
pis.org.pl: Zapateryzmu, czyli...
J.K.: ... realizowanego w Hiszpanii, dążenia do tego, żeby wszelkiego rodzaju symbole religijne zniknęły ze sfery publicznej, tej normalnej przestrzeni fizycznej, dostrzeganej przez zwykłego człowieka, tym bardziej, żeby zniknęły z instytucji publicznych, ze szkół wraz z nauką religii. Krótko mówiąc, żeby Kościół zepchnąć całkowicie - jak to się kiedyś mówiło - do kruchty.
J.K.: Podkreśliliśmy w naszym oświadczeniu, że prezydent Komorowski ma oczywiście prawo do dysponowania swoim pałacem. My mu tego nie odmawiamy. Ale napisaliśmy, że w imię wyższych racji krzyż powinien po pielgrzymce, w której - co podkreślam - jego udział byłby jak najbardziej właściwy, wrócić na swoje miejsce do czasu powstania pomnika.
Przede wszystkim jednak nie można zapominać, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Chodzi o to, by nie powstał pomnik, pomnik, który siła rzeczy będzie pomnikiem Lecha Kaczyńskiego, a pamięci o Lechu Kaczyńskim obecna władza boi się jak diabeł święconej wody. Boi się, bo Lech Kaczyński uosabiał to wszystko, czego zaprzeczeniem ona jest, czyli suwerennej, demokratycznej i sprawiedliwej w swoich stosunkach społecznych Polski. Jestem przekonany, że pamięć o Lechu Kaczyńskim się przebije, i że zostanie On należycie uczczony nie tylko w Warszawie, ale i w całym kraju - zresztą pierwsze jego pomniki już powstają - i że walka z pamięcią o Nim zakończy się klęską.
Boleję tylko nad tym, że z powodu oportunizmu czy radykalnego braku odwagi, pewni ludzie, którzy głoszą mocno idee katolickie, a mają czasem duże kłopoty z wcielaniem ich we własnym życiu, posuwają się do bzdur, kłamstw, tego rodzaju obrzydliwości, jak pisanie, że ja jestem winien pojawieniu się zaczątków zapateryzmu w naszym kraju. Temu winien jest - powtórzę - Bronisław Komorowski. Sądzę, iż w dużej mierze został on wybrany prezydentem przez nieporozumienie, bo jestem przekonany, że bardzo wiele osób, które na niego głosowały zapateryzmu w Polsce nie chce.
J.K.: Teza pana Lisickiego, że dla nas krzyż oznacza nie wypadek, a - mówiąc wprost - zamach, jest bzdurna. Jej przyjęcie musiałoby oznaczać, że krzyż na każdym grobie mówi nam, iż nie mamy do czynienia z naturalną śmiercią, tylko z morderstwem. Tu pan Lisicki bardzo się zaplatał.
Natomiast jeśli chodzi o Pałac Prezydencki, to uważamy, że jest to jak najbardziej właściwe miejsce na postawienie pomnika, mającego uczcić pamięć o Lechu Kaczyńskim, jego małżonce i pozostałych ofiarach katastrofy. Jest to pogląd nie tylko nasz, ale również bardzo dużej części Polaków i dlatego należy poważnie brać go pod uwagę.	http://www.pis.org.pl/article.php?id=17510
Usunięcie Jarosława Kaczyńskiego z polskiej polityki robi się zadaniem coraz bardziej palącym. Topi on nie tylko PiS, ale kompromituje patriotyzm, antykomunizm i postawę obrony polskiej racji stanu. Wyrządza trwałe szkody polskiemu społeczeństwu i debacie publicznej w Polsce.
Wysłany: Pią Sie 06, 2010 6:31 pm Temat postu: Polskie drogi
Bywaliśmy w historii lepsi, mądrzejsi, szlachetniejsi. Wiele razy też bywało, że Polska się kundliła. Wydawać się może, że taki kundelski okres mamy właśnie teraz. Pytanie: dlaczego? Pytanie na wielotomowe opracowanie i równie wielotomowe polemiki. To skundlenie się pleni, upowszechnia. Poczytajcie Państwo dyskusje na forach internetowy, tych popularniejszych, masowych. Dominuje debilny bełkot. Nawet gdy w Peru urodzi się dwugłowe ciele, to Szanowni Internauci ogłaszają poglądy na temat wpływu wojny popiskiej na nieudane porody krów w Am. Łacińskiej. Czy dlatego, że byli sbcy i ormowcy oraz młodzieżówki popiskie mają czas na klepanie w internecie? Sądzę, że taka ocena jest dalece zbyt uproszczona. Gdyby bowiem w całym życiu publicznym obowiązywały wysokiej próby normy, gdyby było jasne, że jak się nie ma nic do powiedzenia, to się milczy - to i te komputerowe debaty byłyby inne. Ale skoro jest powszechną zasada "równaj w dół", to i lud z niej łapczywie korzysta...
Od 15 lat twierdzę, że gdyby tylko ktos chciał Polskę wziąść pod okupację, to zajęłoby mu to jakiś kwadrans. Tyle by potrzebował, żeby powiadomic o swoich planach media. Tu żaden organ Rzeczypospolitej by mu się nie przeciwstawił, bo przeciez najpierw trzeba ustalić ze spin-doktorami, czy taki sprzeciw będzie "trendy". Chwalić Boga, że nawet Słowacja jest w podobnej co my kondycji moralno - intelektualnej i dlatego możemy spac spokojnie. "Wojna Smoleńska" tocząca się w ugrupowaniach politycznych, mediach, na ulicach , a nawet w rodzinach - jest odzwierciedleniem tego upadku jakości dyskusji, z jakim mamy do czynienia. Wyskoki różnych Maciarewicz-Palikotów - są tego upadku ewidentnym dowodem. Gdy popatrzymy na uliczną awanturę sprzed trzech dni, to dojdziemy do wniosku, że zarówno pomysłodawcy likwidacji krzyża (bo taki jest sens pomysłu), jak i tegoż krzyża najzagorzalsi obrońcy - powinni jedną karetką odjechać tam, gdzie może jeszcze ktoś zdoła im pomóc. Żal mi, że naród, mający wiekopomne zasługi w obronie chrześcijańskiej Europy, naród trwający wiernie przy wierze swych praojców, naród - który dał światu Jana Pawła II - potrafi tolerować sytuacje, w której robi się z krzyża trzepaczkę do bicia piany. I jeśli to zdanie jest grzechem - osądź mnie Boże, nie wedle win moich, ale wedle Twego miłosierdzia,...._________________Pawel Sabuda
Wysłany: Sob Sie 07, 2010 1:00 pm Temat postu: Cytat:	Kaczyński: Święto demokracji byłoby 23 grudnia
Sobota, 7 sierpnia (11:24) Gdyby zaprzysiężenie prezydenta odbywało się 23 grudnia (dzień zaprzysiężeń prezydentów RP - red.), wtedy, niezależnie od tego, kto byłby prezydentem, można by mówić o święcie demokracji - w ten sposób Jarosław Kaczyński odniósł się do wczorajszego zaprzysiężenia prezydenta Bronisława Komorowskiego.
- Chcę przypomnieć, że to zaprzysiężenie było wynikiem śmierci mojego brata, bratowej i moich przyjaciół - mówił dziś na konferencji prasowej prezes PiS, odpowiadając na pytania dziennikarzy dotyczące wczorajszego zaprzysiężenia prezydenta Komorowskiego i absencji Kaczyńskiego na tej uroczystości.
Prezes PiS nawiązał też po raz kolejny do sprawy krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Kaczyński powiedział, że gdyby przed wyborami ktoś zapytał go o pierwszą decyzję Komorowskiego, nie przewidywałby, że będzie to usunięcie krzyża. - Myliłbym się - mówił szef PiS.
Kaczyński oświadczył, że był nieobecny podczas zaprzysiężenia prezydenta Komorowskiego także m.in. z tego powodu, że Komorowski "jest promotorem" Janusza Palikota.
Kaczyński ocenił podczas konferencji prasowej, że Palikot jest "niszczycielem polskiego życia publicznego", który "wykonuje coś, co było zawsze oczekiwaniem naszych wrogów - wrogów Polski, zaborców, tych wszystkich, którzy chcieli doprowadzić do barbaryzacji Polski".
- Pan Komorowski jest promotorem i przyjacielem pana Palikota. Moja obecność byłaby akceptacją dla tego wszystkiego, ja tego nie akceptuje, ja to dezaprobuję z całą mocą i takie będzie moje stanowisko w trakcie całej kadencji prezydenta - powiedział prezes PiS.
Prezes PiS podkreślił także, że jedną z przesłanek jego nieobecności w Sejmie podczas piątkowych uroczystości były wypowiedzi Bronisława Komorowskiego o Lechu Kaczyńskim. - Pan Komorowski przywitał wybór Lecha Kaczyńskiego na prezydenta Rzeczypospolitej słowami "szkoda Polski". Pan Komorowski mówił później "jaka wizyta, taki zamach, z 30 metrów to ślepy snajper by nie trafił" - mówił Jarosław Kaczyński.
źródło informacji: INTERIA.PL/PAP	http://fakty.interia.pl/polska/news/kaczynski-swieto-demokracji-byloby-23-grudnia,1515992
W sprawie Palikota Kaczyński ma 100% racji. Ale sam krytykując po raz kolejny b. wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego PO podnosi jego znaczenie. Ponadto zachowanie Kaczyńskiego również niszczy polską demokrację (choć w inny sposób niż zachowanie Palikota), a tym samym jego krytyka Palikota jest mało przekonująca. Pretensje o to, że Komorowski promuje Palikota też są uzasadnione. Ale takie pretensje nie mogą usprawiedliwiać nieobecności Kaczyńskiego na zaprzysiężeniu Prezydenta RP, czy też słów o Komorowskim "wybranym przez nieporozumienie".
Co do wypowiedzi Komorowskiego o Lechu Kaczyńskim - były one lekceważące i poniżej poziomu. Ale przecież to nie oznacza, że skoro Lech Kaczyński zginął w wypadku lotniczym, to Komorowski jest kanalią. Czas przed 10 kwietnia był miejsce polsko-polskiego mordobicia, w którym obie stron nie przebierały w słowach. Czy gdyby w Smoleńsku zginął Niesiołowski, to Jarosław Kaczyński stałby się wyjątkową kanalią, w związku ze słowami deprecjonującymi bohaterstwo Niesiołowskiego? Czy gdyby w Smoleńsku zginęła Monika Olejnik, to Lech Kaczyński stał się wyjątkową kanalią za obraźliwe słowa i sugestie, których użył pod jej adresem w czasie jednego z wywiadów? Powtarzam jeszcze raz - Jarosław Kaczyński zachowuje się w sposób niedojrzały, sieje nienawiść, co może doprowadzić do nieobliczanych skutków.
Stwierdzenie, że pierwszą decyzja Komorowskiego była decyzja o usunięciu krzyża jest wyjątkowo podłe. Przecież wiadomo, że obu stronom nie chodzi o Krzyż, tylko o pomnik Lecha Kaczyńskiego w tym miejscu. PiS chce tego pomnika, a Komorowski - nie. Mieszanie w to mordobicie symbolu chrześcijaństwa (przez którakolwiek ze stron) jest wyjątkowo niegodziwe!
Wysłany: Sob Sie 07, 2010 9:21 pm Temat postu: Masz Mirku rację. Z jednym się nie zgadzam - że cokolwiek co zrobi JK może doprowadzić do "niobliczalnych skutków". Nie przesadzajmy._________________Pawe? Sabuda, w KPN od XI 1984
Wysłany: Nie Sie 08, 2010 6:35 am Temat postu: Drogi Pawle,
Cytat:	Z jednym się nie zgadzam - że cokolwiek co zrobi JK może doprowadzić do "nieobliczalnych skutków". Nie przesadzajmy.	Czy ja tak napisałem?
Jarosław Kaczyński zrobił rzeczy dobre i złe (szkodliwe). Bilans jego dokonań w polityce, w mojej ocenie, wypada negatywnie.
Szczególnie krytycznie oceniam jego ostatnie działania: kampanię wyborczą i te umizgi do SLD (prawda, że zaczął tę politykę Lech umizgami do Jaruzelskiego, ale Jarosław dodał do tego Napieralskiego, Oleksego i Gierka) oraz postawę po wyborach (wściekłe i głupawe ataki na Komorowskiego i Tuska, bardzo szkodliwa wojna o Krzyż, który jest traktowany instrumentalnie, publiczne poparcie teorii spiskowych, gdy idzie o katastrofę smoleńską). Konsekwencje tego szaleństwa mogą być nieobliczalne:
1) umocnienie rządów PO,
2) powrót SLD do władzy (na początek - w koalicji z PO), 3) usunięcie symboli chrześcijańskich z przestrzeni publicznej,
4) perspektywa wprowadzenia zapateryzmu w Polsce.
Pozdrawiam Cię serdecznie_________________Mirek Lewandowski
Wysłany: Pon Sie 09, 2010 8:59 am Temat postu: Mirku, napisałeś, że JK:
sieje nienawiść, co może doprowadzić do nieobliczanych skutków.
Otóż JK nie jest w stanie do takich skutków doprowadzić, bo należy do świata, w którym coprawda trwają kłótnie, ale z poszanowaniem fundamentu, jakim jest STABILIZACJA UKŁADU WYPRACOWANEGO PRZY OKRĄGŁYM STOLE.
Do 1990 roku w PZPR też trwały przepychanki, ale sojuszu z ZSRR nikt nie podważał. W polityce miedzynarodowej też wiele się działo, ale na fundamencie poszanowania Jałty. Dopiero Reagan to zmienił, choc o swych prawdziwych zamiarach nie mógł powiedzieć nawet najbliższym współpracownikom. Jak chciał być skuteczny - musiał być samotnikiem. Wyliczone przez Ciebie zagrożenia z kategorii "nieobliczalnych konsekwencji" są praktycznie albo nieprawdopodobne (usunięcie krzyża z przestrzeni publicznej), albo ich szkodliwość jest niewielka (rządy SLD wespół lub nie - z PO). Cóż bowiem PO zrobi złego w sojuszu z SLD, czego nie zrobiłaby w sojuszu z PSL, mając pełnię władzy?
Żyjemy w czasach trudnej, a ponad wszystko - dramatycznie nudnej - stabilizacji. Nie jest to czas ani dla "nieprzejednanych", ani dla "niepokonanych". Jest to czas dla oportunistów, "konsyljacyjnych" jupisów - i tych wszystkich, których ani Ty, ani ja - nawet za psa do budy byśmy nie chcieli. A, że przy okazaji robią różne hałaśliwe głupoty - to inna sprawa. Co nie zmienia fakty, że żadnych "nieobliczalnych konsekwencji" nie potrafia z siebie wygenerować.
Pozdrawiam_________________Pawel Sabuda
Wysłany: Wto Sie 10, 2010 11:14 am Temat postu: Fragment wywiadu Ewy Czaczkowskiej z abp Józefem Michalikiem w dzisiejszej Rzepie, który przedstawia punkt widzenia konserwatywnej części Episkopatu:
- O istocie konfliktu: Cytat:	Co się wyjaśniło?
Choćby to, że krzyż został upolityczniony przez dwie, lub więcej, orientacje polityczne. Stał się narzędziem przetargu. Okazało się też, że naród myśli zupełnie inaczej niż ludzie, którzy są dzisiaj u władzy. Ale narodu nikt nie chce słuchać. (...)
- O tym, co się dzieje po 10 kwietnia 2010 roku:
Cytat:	To, co się dzieje po 10 kwietnia, nie jest jedynie wynikiem sympatii narodu do jednego człowieka i poczucia krzywdy, którą poprzez zafałszowanie prawdy robiono jemu oraz wielu innym ludziom.	- O braku odpowiedzialności Kościoła za obecna sytuację:
Cytat:	A jaka jest w tym rola Kościoła, którego przedstawiciele usiłowali konflikt rozładować?
Niektóre środowiska w Kościele mają na ten temat inne zdanie. Ojciec Tadeusz Rydzyk w Radiu Maryja wspiera stojących pod krzyżem.
Proponuję, aby w tej sprawie zwróciła się Pani do ojca Rydzyka.
A może cały Episkopat powinien zabrać głos w sprawie krzyża?
To nie Episkopat spowodował ten konflikt i nie Episkopat go rozwiąże. Mogą to zrobić tylko prezydent i zainteresowani liderzy opozycyjnych partii.	- O lewicy: Cytat:	W tym konflikcie ujawniły interes więcej niż dwie partie. Podejrzewam, że za ludźmi modlącymi się pod krzyżem mogą stać dodatkowi manipulatorzy. Zwróćmy uwagę, że przez głośniki, które przyniesiono pod pałac, nic nie mówiono przeciw Platformie ani PiS. Krzyczano natomiast: księża nie zabierajcie nam krzyża. Tak, jakby to Kościół był winien.
To, co dzieje się pod Pałacem Prezydenckim, wykorzystuje lewica. Zwołuje wiec, chce debaty na temat świeckości państwa, usunięcia religii ze szkół, krzyży z przestrzeni publicznej...
I to jest błogosławieństwo tego konfliktu. Lewica ujawnia prawdę o sobie. Mówi, gdzie jest źródło nienawiści do krzyża, do wiary, do wartości, które krzyż symbolizuje. Może to dobry moment, że po raz kolejny lewica odkryła przyłbicę, pokazała, kim jest. Bo teraz wszyscy widzimy, że te wszystkie deklaracje o przemianach, o nowej socjaldemokracji są mitem. Nie ma bowiem lewicy bez walczącego ateizmu, bez marksizmu, bez nienawiści do tego, co się wiąże z Bogiem i religią.
Nie obawia się Ksiądz Arcybiskup, że w pewnym momencie ludzie, widząc, co się dzieje pod pałacem, mogą uwierzyć, że Polsce grozi państwo wyznaniowe? I poprą Grzegorza Napieralskiego?
Nie obawiam się. Tymi straszakami już bezskutecznie szarżowała przed kilku laty pewna gazeta. To zmusza naród do zabrania głosu, do obudzenia się, powiedzenia wreszcie, co myśli o politykach liberalno-marksistowsko-komunistycznych dawniej i dzisiaj. W pewnym sensie naród już zabrał głos 10 kwietnia! Upiór komunizmu, który się próbuje budzić dzisiaj w nowej formie, był nieszczęściem wielu narodów. Owszem, trzeba korygować błędy, także błędy, które popełniają wszyscy ludzie, także ludzie Kościoła, ale nie wyobrażam sobie, aby dziecko nie miało prawa uczyć się w szkole o Bogu albo leżący w szpitalu w chrześcijańskim kraju nie miał prawa do asystencji duchownego.	Wywiad przeprowadzono 7 sierpnia
http://www.rp.pl/artykul/16,520380_Krzyz___narzedzie_przetargu_politykow.html
M.zd. abp Michalik nietrafnie rozkłada akcenty: za obecny kryzys odpowiedzialność przypisuje w pierwszym rzędzie PO, nie widzi w ogóle odpowiedzialności Kościoła, trafnie ocenia lewicę, ale bagatelizuje niebezpieczeństwo umocnienia się lewicy w Polsce dzięki obecnemu kryzysowi.
Wysłany: Sro Sie 11, 2010 8:17 pm Temat postu: Cytat:	Replika na replikę, czyli zamykam sprawę
Jarosław Kaczyński 11-08-2010, (...)
Bardzo bym chciał, aby polskie życie publiczne toczyło się na takim poziomie, na którym określenie czyjegoś poglądu słowem "bzdura" – a wyraz ten odnosi się do poglądów, do jakiejś tezy, a nie do osoby jej autora – mogłoby być traktowane jako inwektywa. Niestety tak nie jest. To po pierwsze.
Po drugie, nawet jeśli do słowa "bzdura" dodać przymiotnik "obrzydliwa", czyli szczególnie ostro zakwalifikować czyjś pogląd jako radykalnie sprzeczny z prawdą, to też nadal nie mamy do czynienia z inwektywą. Jeśli pan Lisicki odbiera to inaczej, to znaczy, że żyjemy w innych światach. Tym niemniej doradzam mu lekturę choćby poświęconego mojej osobie artykułu pióra pana Niesiołowskiego w ostatnim numerze "Wprost". Nie jest to, rzecz jasna, jedyny tekst, w którym ja albo Prawo i Sprawiedliwość jesteśmy brutalnie, bezpardonowo atakowani. Podobnych przykładów mógłbym podać wiele.
Powtórzę, bardzo bym się cieszył, gdyby polska debata publiczna odbywała się w innej atmosferze. Jeśli zaś chodzi o moje w niej uczestnictwo, to nigdy nie zniżyłem się do poziomu pana Niesiołowskiego ani też się doń nawet nie zbliżyłem. Co nie znaczy, że czasem nie musiałem się do obowiązującego tonu troszkę dostosować.
Nie zauważyłem też, żeby pan Lisicki czynił wiele, aby się temu językowi agresji przeciwstawić, żeby się jednoznacznie, radykalnie odciął od Platformy Obywatelskiej. By jasno stwierdził, że jest to partia, której nie wolno popierać, bo niszczy ona polskie życie publiczne. Jeżeli to uczyni, to wtedy będzie miał większe prawa do krytyki.
Chciałbym też wyjaśnić pewne nieporozumienie, które wynikło z moich lektur "Gazety Wyborczej". Otóż w Ewangelii według św. Mateusza można znaleźć takie oto słowa: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5,37). O takiej niemożności przestrzegania reguł myślałem. Zaciągnąłem języka, teraz wiem więcej, ale pan Lisicki przesadza, jeśli sądzi, że tak bardzo wchodziłem w jego życie osobiste. Zasada "tak, tak, nie, nie" w zdecydowany sposób obowiązuje katolików i mam tutaj pewne wątpliwości, czy pan Lisicki rzeczywiście jej hołduje.
Nie jestem także pewien, czy pan Lisicki w ogóle czytał komunikat Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości z 2 sierpnia. Przypomnę: nie myśmy stawiali krzyż, nie myśmy stworzyli tę grupę, która wokół krzyża stoi i jeśli znajdują się w niej członkowie PiS, to są oni nieliczni i występują tam jako osoby prywatne. W żadnym więc razie nie można akcji obrony krzyża uznać za nasze dzieło. Przypisywanie tego Prawu i Sprawiedliwości jest po prostu nadużyciem, chociaż oczywiście uważamy, że krzyż w tym miejscu jest jak najbardziej właściwy.
Nasz komunikat mówi o tradycji polskiego krzyża, o różnych jego kontekstach, i o tym, że prezydent Komorowski te konteksty powinien znać. Skoro pan Lisicki nie zacytował nawet fragmentu tego skądinąd niezbyt długiego tekstu ani w jednym, ani w drugim swoim wystąpieniu, to zmuszony jestem traktować to jako pewne nadużycie, bowiem tekst ten nie daje najmniejszych podstaw do twierdzeń, które się w jego artykułach znalazły. W naszym komunikacie między innymi akceptujemy przeniesienie krzyża przez pielgrzymów do Częstochowy, ale postulujemy jednocześnie, by powrócił stamtąd na dotychczasowe miejsce. Wciąż pozostaje dla mnie otwarte pytanie, dlaczego zostałem zestawiony z panem Komorowskim, rzeczywistym twórcą prezapateryzmu w Polsce. Bo to przecież jego wypowiedź dała asumpt do różnego rodzaju ataków, do różnego rodzaju działań, które pokazują kompromitującą twarz Warszawy i nikt, kto tę twarz widzi, nie powinien zapominać, że Platforma Obywatelska totalnie wygrywa wybory w więzieniach. Także pan Lisicki nie powinien tego zapominać. Nie zamierzam tej twarzy utożsamiać z Platformą Obywatelską, ale fakt, o którym powyżej wspomniałem, nie ulega wątpliwości.
Krótko rzecz ujmując: zapateryzm rzeczywiście w Polsce się pojawia, ale jego zwolenników, wrogów krzyża, ośmieliła wypowiedź urzędującego prezydenta Rzeczypospolitej. To on przecież dał sygnał, że można usuwać krzyże z przestrzeni publicznej. Ja się tylko temu przeciwstawiałem, jak zresztą wielu publicystów i dziennikarzy, w tym takich, którzy mnie na co dzień krytykują. Jeden z nich, niejaki Kontek, zestawia mnie we wtorkowym "Fakcie" z Komorowskim i jego przyjacielem i protegowanym Palikotem. Oto, do czego może doprowadzić "polityczna potrzeba równowagi", zmieniająca się w urojenie.
Lubię zwierzęta i nie ukrywam tego. Jestem więc pewnie odpowiedzialny wedle tego sposobu myślenia za "łowcze" instynkty obecnego prezydenta, który doznaje widać przyjemności, zabijając Bogu ducha winne zwierzęta w trakcie polowania. Także wyczyny Palikota to z pewnością wynik mojej ich krytyki. Powtarzam: nie można – jak chce pan Lisicki – oskarżać tych, którzy się przeciwstawiają złu, o to, że to zło wywołali.
Obecny prezydent wygrał wybory, bo uzyskał poparcie znacznej części elektoratu konserwatywnego, która na pewno nie jest przeciwko krzyżowi – dlatego mówiłem o tym w wywiadzie jako o nieporozumieniu. To są fakty, nad którymi nie da się przejść do porządku dziennego. Fakty, które pozwalają mi mówić o oportunizmie czy hiperoportunizmie pana Lisickiego.
Moje twierdzenie mogę poprzeć jeszcze jednym przykładem z poniedziałkowej "Rzeczpospolitej". Otóż wspomina ona o mojej konferencji prasowej, pisząc o niej nawet dość umiarkowanie. Jednakże kiedy relacjonuje to, co mówiłem o wypowiedziach pana Komorowskiego, to przytacza tylko jedną z nich i to z czasów, kiedy nie był jeszcze marszałkiem Sejmu – o tym, że "szkoda Polski". Nie ma w niej natomiast słowa o przywołanych przeze mnie stwierdzeniach: "jaka wizyta, taki zamach" czy "ślepy snajper, by z 30 metrów nie trafił". Nie mówiąc już o tej tajemniczej wypowiedzi, że prezydent dokądś poleci i – w domyśle – nie wróci, o której powiedziałem, że powinna być przedmiotem śledztwa. W ich pominięciu także widzę element oportunizmu, bo są to słowa, które pana prezydenta niezmiernie kompromitują. Uważam także za warte zacytowania w poważnym dzienniku moje twierdzenie o tym, że gdyby taka sytuacja, jaka przydarzyła się Lechowi Kaczyńskiemu w Gruzji, przytrafiła się prezydentowi Francji i została skwitowana podobnymi zdaniami przez przewodniczącego tamtejszego Zgromadzenia Narodowego, to ten ostatni bardzo szybko musiałby zniknąć ze sceny politycznej.
Pan Lisicki nie chce wycofać się z tezy głoszącej, iż Prawo i Sprawiedliwość upatruje w krzyżu symbol zamachu. Zbywa milczeniem mój argument, iż fakt, że na mogiłach są krzyże, nie oznacza, że ogromna większość tych mogił kryje ludzi zamordowanych bądź takich, którzy zginęli w jakichkolwiek dramatycznych okolicznościach. Pisze natomiast, że skoro mówię, iż odrzucenie z góry zamachu – czego, dodam, nie czyni nawet prokuratura – jest wyrazem tchórzostwa, to wobec tego poszukiwanie dowodów na zamach jest wyrazem odwagi. Może i tak, ale czy odwaga aby na pewno jest złą cechą w tego rodzaju sytuacjach?
Jestem głęboko przekonany, że każde normalne państwo, którego prezydent i wiele innych wybitnych osobistości zginęliby w tego rodzaju katastrofie, uczyniłoby wszystko, żeby uczestniczyć w rosyjskim śledztwie. Chcę bardzo mocno podkreślić, że w trakcie kampanii wyborczej wielokrotnie jasno to mówiłem i byłem jednym z inicjatorów odpowiedniej uchwały w tej sprawie, która przez większość sejmową zastała odrzucona. Co więcej, nie przyjęto również złożonego przez Prawo i Sprawiedliwość dezyderatu Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, co potwierdza niechęć rządzących do nawet ograniczonego polskiego udziału w śledztwie. To wszystko razem wzięte musi rodzić daleko idące wątpliwości co do dobrego sumienia tych, którzy to robią.
I wreszcie kwestia ostatnia. Pan Lisicki tworzy następujące przeciwstawienie: albo katastrofa smoleńska była dziełem przypadku, a wtedy nikt za nią nie odpowiada, albo mieliśmy do czynienia z zamachem, za który odpowiedzialność ponoszą zamachowcy. Tym samym redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" zapomina, że istnieje sfera niejako pośrednia: sfera odpowiedzialności moralnej i politycznej.
Co więcej, wbrew temu, co pisze pan Lisicki, tocząca się właściwie bez przerwy od 2005 roku wielka kampania przeciwko prezydentowi, wzmocniona po wyborach 2007 roku nieustannym łamaniem przez rząd konstytucji i ustaw zwykłych, na co, niestety, media odpowiednio nie reagowały, i zwieńczona wymierzoną w prezydenta własnego państwa katyńską grą Donalda Tuska z Władimirem Putinem, w oczywisty sposób obniżała bezpieczeństwo prezydenta i zwiększała prawdopodobieństwo katastrofy. A zatem istnieją przesłanki, by mówić o odpowiedzialności moralnej i politycznej części polityków partii rządzącej, którzy w normalnie funkcjonującej demokracji musieliby zrezygnować z uprawiania polityki.
Tego wszystkiego pan Lisicki do wiadomości przyjąć nie chce, bo być może jest to zbyt niebezpieczne dla jego obecnego statusu; być może ma poczucie, że podważyłoby to także jego samoocenę; być może są jakieś inne przyczyny. Moim zadaniem nie jest jednak wspieranie dobrego samopoczucia pana Lisickiego.
Chcę – zamykając tę polemikę – jasno powiedzieć, że sprawę katastrofy smoleńskiej będę prowadził w ramach ruchu społecznego, a nie w ramach partii. Nikt nie może mi zarzucić, że kiedykolwiek powiedziałem, iż nie będę tego czynić, choć rzeczywiście nie eksponowałem tego podczas kampanii wyborczej. Ale przecież nie raz i nie dwa mówiłem o tym, że wojna polsko-polska doprowadziła do tragedii, że chłopcy bawili się zapałkami. Jednocześnie, jak już wspominałem, głosowałem za bardziej zdecydowaną postawą rządu w sprawie śledztwa. Opowiadałem się za tym, by było ono prowadzone do końca zarówno w aspekcie odpowiedzialności moralnej oraz politycznej, jak i na poziomie wyjaśnienia rzeczywistych przyczyn katastrofy. Na podstawie wiedzy, którą dzisiaj mamy, jedno wydaje się nie ulegać wątpliwości: załoga tego samolotu została wprowadzona w błąd.
http://www.rp.pl/artykul/2,521073_Kaczynski_do_Lisickiego__Replika_na_replike__czyli_zamykam_sprawe.html
http://www.pis.org.pl/article.php?id=17538
Wysłany: Pią Sie 13, 2010 8:24 am Temat postu: Cytat:	Abp Nycz: Trzeba przenieść krzyż, ale nie siłą
Czwartek, 12 sierpnia (14:38) Sekretarz Konferencji Episkopatu Polski bp Stanisław Budzik zaapelował, by kwestia krzyża nie była wykorzystywana jako "temat zastępczy" i "narzędzie do jakichkolwiek celów". Z kolei metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz powiedział dziennikarzom, że krzyż nie może być "zakładnikiem" w rozmowach na temat form upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej.
Dziś przed południem na fasadzie Pałacu Prezydenckiego odsłonięto i poświęcono tablicę upamiętniającą katastrofę smoleńską. Uroczystość odbyła się po kilkudziesięciu minutach od podania informacji, że jest zgoda konserwatora zabytków na takie upamiętnienie. Zdaniem abp. Nycza, sytuacja musi dojrzeć do tego, by krzyż został przeniesiony do kościoła św. Anny, tak jak było to wcześniej uzgodnione z Kancelarią Prezydenta i harcerzami.
- Nie wyobrażam sobie, by ten krzyż, który tam stoi, miał być zabierany siłą. Te emocje muszą jednak opaść. Wierzę głęboko, że to się dokona i stanie w sposób godny krzyża i naszej chrześcijańskiej tradycji - powiedział metropolita warszawski.
Dodał, że krzyż ma prawo do obecności w przestrzeni publicznej, ale nie tak, by budzić zgorszenie, jak - jego zdaniem - miało to niedawno miejsce.
Prezydium Episkopatu i Metropolita Warszawski we wspólnym oświadczeniu apelują do polityków, aby "krzyż przestał być traktowany jako narzędzie w sporze politycznym".
Modlącym się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu autorzy apelu zwracają uwagę, że w zaistniałej sytuacji "stają się, mimo swej najlepszej woli, politycznym punktem przetargowym stron konfliktu". "Ponawiamy zatem apel do wszystkich ludzi dobrej woli o zrozumienie powagi chwili i poszukiwanie dróg jedności i porozumienia" - czytamy w oświadczeniu.
Autorzy oświadczenia przypominają, że po katastrofie smoleńskiej, w której zginął prezydent Lech Kaczyński wraz z towarzyszącymi mu osobami, wierni w spontanicznym geście ustawili krzyż przed Pałacem Prezydenckim. Wokół tego krzyża gromadziły się tysiące Polaków, aby modlić się i oddać hołd tragicznie zmarłym, zdążającym na rocznicowe uroczystości do Katynia.
Hierarchowie podkreślają w dokumencie, że "w wyniku nieprzemyślanych wypowiedzi i politycznie motywowanych działań, miejsce zadumy i jedności Polaków stało się terenem gorszących manifestacji, wywołujących niepokój w całym kraju i zdumienie międzynarodowej opinii publicznej".
W ocenie autorów oświadczenia, krzyż, który jest "znakiem bezgranicznej miłości Boga do człowieka oraz ustawicznym wołaniem o jedność i miłość wśród ludzi, stał się narzędziem politycznego przetargu i niemym świadkiem słów pełnych nienawiści i zacietrzewienia".
"Szeroko nagłaśniany w mediach spór staje się politycznym tematem zastępczym. W czasie, gdy narasta kryzys ekonomiczny i podnoszone są podatki, Polska potrzebuje wspólnie podejmowanych głębokich reform, a pomoc powodzianom i usuwanie skutków powracających kataklizmów wymaga długotrwałego wysiłku rządu i społeczeństwa" - czytamy w oświadczeniu.
Jego autorzy dziękują też wszystkim ludziom dobrej woli za przejawy szacunku wobec znaków krzyża, gdziekolwiek byłyby ustawiane, ale jednocześnie apelują do wszystkich, którym "drogi jest ten święty znak zbawienia i którym leży na sercu dobro Ojczyzny, o natychmiastowe zaprzestanie gorszących sporów", gdyż - jak podkreślają hierarchowie - "znak krzyża nie może być środkiem do osiągania najsłuszniejszych nawet celów drugorzędnych".
Hierarchowie wzywają jednocześnie do poważnego dialogu i odpowiedzialnych decyzji, by "jak najszybciej rozwiązać narastający konflikt polityczny i społeczny wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim". Podkreślają też, że dalszym etapem dialogu "powinna być konsultacja społeczna w sprawie wzniesienia pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy".
"Dlatego po decyzji władz o uczczeniu pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej prosimy o przeniesienie krzyża w godne miejsce, przygotowane w kaplicy katyńskiej kościoła św. Anny, które stanie się jeszcze jednym miejscem modlitwy i refleksji nad kwietniową tragedią" - podkreślają autorzy oświadczenia.
Odwołują się w nim także "do roztropności wszystkich, którym krzyż jest drogi jako symbol religijny, by nie dawali środowiskom i ugrupowaniom wrogim religii pretekstu do ujawniania braku tolerancji, do poniżania krzyża, ośmieszania wiary i lekceważenia ludzi".
Autorzy oświadczenia przypominają też, że Konstytucja RP w artykule 25. zapewnia swobodę wyrażania przekonań religijnych w życiu publicznym. "Zwracamy uwagę, że zapisana w ustawie zasadniczej bezstronność władz publicznych nie oznacza ich antyreligijności. Neutralności nie należy rozumieć jako agresywnego laicyzmu. Polska jest Ojczyzną wierzących i niewierzących, co wyraźnie zaznacza na samym początku nasza Konstytucja. Wolność religijna nie oznacza wolności od religii, ale wolność jej wyznawania także w sferze publicznej" - podkreślają w oświadczeniu hierarchowie.
"W kwietniu narodowa tragedia zjednoczyła nas pod krzyżem ustawionym obok siedziby prezydenta. Dziś, gdy w Europie toczy się walka o miejsce symboli chrześcijańskich w przestrzeni publicznej, podtrzymywanie konfliktu wokół krzyża szkodzi sprawie jego obrony podejmowanej przez liczne środowiska w Europie, w tym także rządy i parlamenty wielu państw. Oczekujemy, że także Rząd Rzeczypospolitej włączy się czynnie w proces zagwarantowania obecności chrześcijańskich symboli w publicznych przestrzeniach nowej Europy" - czytamy w wydanym oświadczeniu.
Abp Nycz krytycznie odniósł się też do wydania przez władze stolicy zezwolenia na manifestację pod Pałacem Prezydenckim w godzinach nocnych - po 23.00 - co według niego zakłócało ciszę nocną. - Jeśli prawo na to zezwala, to jest złe prawo i należy go zmienić - powiedział.
źródło informacji: INTERIA.PL/PAP	http://fakty.interia.pl/polska/news/abp-nycz-trzeba-przeniesc-krzyz-ale-nie-sila,1518091,3
Dobrze, że Kościół hierarchiczny coraz dobitniej wypowiada się przeciwko tej żenującej awanturze.
Wysłany: Pią Sie 13, 2010 8:31 am Temat postu: Cytat:	12.08.2010 Jarosław Kaczyński: Konkluzje oświadczeń Prezydium Episkopatu Polski i metropolity warszawskiego oraz Komitetu Politycznego PiS są zbieżne
Wbrew temu, co próbują zasugerować opinii publicznej niektóre środki masowego przekazu, czwartkowe stanowisko Prezydium Episkopatu Polski i metropolity warszawskiego oraz stanowisko Komitetu Politycznego PiS z 2 sierpnia nie są od siebie odległe. Prezydium Episkopatu wezwało przecież do rozpoczęcia poważnego dialogu i podjęcia odpowiedzialnych decyzji, zmierzających tak do rozwiązania narastającego konfliktu wokół krzyża, jak i do podjęcia konsultacji społecznych w sprawie wzniesienia pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz pozostałych ofiar smoleńskiej katastrofy. Tak samo oświadczenie Komitetu Politycznego PiS mówiło o potrzebie postawienia pomnika ofiar kwietniowej tragedii.
Godne upamiętnienie tych, którzy zginęli lecąc do Katynia, pozwoli zakończyć ten niepotrzebnie eskalujący się spór. Powstające inicjatywy społeczne stwarzają po temu szanse. Aby tak się jednak stało, potrzebna jest szybka decyzja prezydenta RP.
http://www.pis.org.pl/article.php?id=17549
Oficjalne komentowanie stanowiska hierarchów Kościoła przez szefa partii chrześcijańsko-demokratycznej uważam za niefortunne.
Tym bardziej, że Prezes PiS skupił się tylko na zbieżnościach pomijając istotne rozbieżności.