Source: http://swiatctr.pl/a-rozmaitosci_smycz.html
Timestamp: 2020-08-06 01:54:08
Legal References Found: art. 10
 art. 30
 art. 77
 art. 78
 art. 166
 art. 30
 art. 166
 art. 30
 art. 361

Document Content:
13 powodów, dla których warto trzymać psa na smyczy...
Trudno mi zrozumieć właścicieli psów, którzy uparcie twierdzą, że smycz ich psom nie jest potrzebna, a wyprowadzanie psów na spacer bez smyczy się im po prostu należy. Może związane jest to z nadmiernym zaufaniem do czworonoga, a może wynika z nie do końca poprawnie definiowanego pojęcia wolności. Jak dla mnie istnieje zasadnicza różnica między puszczeniem psa luźno na wyludnionym i w miarę bezpiecznym obszarze, a spacerowaniem tak przez miasto pełne ludzi...
W zasadzie podczas każdego spaceru (no, może za wyjątkiem awaryjnego wychodzenia na zewnątrz o trzeciej nad ranem, kiedy nawet najbardziej szaleni miłośnicy psów już śpią), zamiast skupić się na przechadzce i czerpać przyjemność z obcowania z moimi psami, skupiam uwagę na beztrosko puszczonych, często nieposłusznych psach i ich nieodpowiedzialnych właścicielach...
Zmęczony wygłaszanymi monologami na ten temat zdecydowałem się w kilku słowach wyjaśnić, po co psu smycz...
Dura lex, sed lex (łac. Twarde prawo, ale prawo). W większości krajów obowiązują różnorodne przepisy prawa, które na właścicieli psów nakładają określone obowiązki względem posiadanych psów (pomijam przepisy odnoszące się do psów ras agresywnych i chartów). Jednym z nich są przepisy regulujące sprawowanie kontrolni nad psem. W Polsce należy odwołać się między innymi do art. 10a ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt, art. 30, art. 77, art. 78 i art. 166 Kodeksu Wykroczeń oraz art. 30. Ustawy o lasach. Co prawda jedynymi przepisami w ogólnym polskim prawie, które wyraźnie mówią o tym, że psa nie można "puszczać luzem" jest art. 166 Kodeksu Wykroczeń i art. 30 Ustawy o lasach. Odnoszą się one jednak tylko do terenu leśnego. Można zatem założyć, że pies może biegać luzem wszędzie z wyjątkiem lasu, o ile właściciel jest wstanie sprawować nad nim należytą kontrolę. Ale żeby nie było tak prosto, jest jeszcze ostatnia "kategoria" przepisów, które odgrywają tu kluczową rolę i ich funkcja nie uległa zmianie. Jest to prawo miejscowe, które określane jest w każdej gminie inaczej. W Polsce, według stanu z 1 stycznia 2020 r., istnieje 2477 gmin, można zatem śmiało stwierdzić, że w każdej z nich przepisy co do prowadzania psa w przestrzeni publicznej mogą być inne. W większości jednak tych regulacji zawartych, najczęściej w miejscowym regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie danej gminy, na właścicieli psów nakładany jest obowiązek prowadzenia psa w miejscach publicznych na smyczy. Czasami gminy dopuszczają puszczenie psa luzem, ale pod warunkiem, że pies będzie miał założony kaganiec, a właściciel będzie nad nim sprawował kontrolę. Ponadto warto wspomnieć o odpowiedzialności cywilnej, bowiem osoby utrzymujące zwierzęta domowe ponoszą pełną odpowiedzialność za ich zachowanie, Jeśli zatem pies wyrządzi szkodę osobową, bądź szkodę majątkową to właściciel będzie zobowiązany do naprawienia szkody. Zakres odpowiedzialności deliktowej wynika z ogólnych zasad prawa cywilnego i określony jest w przepisach Kodeksu Cywilnego (w szczególności art. 361, 362, 363, 444 - 447 k.c.). I teraz. Rzeczywiste sprawowanie kontroli nad psem jest możliwe w zasadzie tylko wówczas, gdy znajduje się on na smyczy. Jakiekolwiek sprawowanie kontroli nad psem puszczonym luzem, nawet najlepiej wyszkolonym, jest tylko złudne i pozorne. W zasadzie mogę śmiało napisać, że jest bardzo trudne i w pełni uzależnione od okoliczności. Pies zawsze będzie psem, którym kierują instynkty i popędy. Dlatego też moim zdaniem zawsze należy kierować się zasadą ograniczonego zaufania. Jeśli zatem nie chcesz paść ofiarą nadgorliwego strażnika miejskiego bądź policjanta, który zechce interpretować przepisy wg własnego uznania, nie chcesz narażać się na płacenie wysokich kar, wówczas gdy sprawowanie kontroli nad puszczonym psem jednak się nie uda, prowadź psa w przestrzeni publicznej na smyczy...
Drogi Czytelniku, jeśli posiadasz psa, który (mam nadzieję, że tylko w tej chwili i właśnie do tego dążysz) nie został poddany szkoleniu i nie jest na tyle wyszkolony, że jesteś w stanie w każdej chwili i sytuacji, przy użyciu chociażby komendy "stój" zatrzymać go, to musisz sobie uświadomić, że jedynie wyprowadzanie psa na smyczy uchroni Ciebie i psa przed wieloma problemami!!!
Kieruj się rozsądkiem i zawsze zachowuj realną i pełną kontrolę nad zwierzęciem. Jeśli Twój pies jest z natury osobnikiem agresywnym, bądź lękliwym, to wyprowadzaj go na smyczy, unikaj sytuacji, w której może dojść do jego konfrontacji z innym człowiekiem, bądź psem. Omijaj takie sytuacje z daleka. Dla większego komfortu i bezpieczeństwa mając psa nadpobudliwego i/lub agresywnego możesz również rozważyć stosowanie kagańca.
Warto pamiętać, że zurbanizowany teren rządzi się nieco innymi prawami, niż cicha, sielska, anielska wieś odcięta od cywilizacji. Do czego zmierzam? Ulice są pełne samochodów!!! W razie zderzenia psa z jakimkolwiek pojazdem to pies zawsze będzie bardziej poszkodowany w takim zdarzeniu komunikacyjnym. Jeśli pies przeżyje, koszta jego leczenia mogą iść w tysiące, ale to jeszcze nie wszystko... Jeśli do zdarzenia dojdzie z winy psa to Ty jako jego właściciel będziesz za to odpowiadał. Każde powstałe na pojeździe uszkodzenie z pewnością właściciel auta usunie, ale na Twój koszt, bo to pies wybiegł na ulicę i wpadł pod samochód, a nie samochód wjechał na chodnik i rozjechał psa...
Po ulicach chodzą ludzie.... Zwyczajni, zabiegani, pędzący do pracy, szkoły czy domu, ale również pijani, po zażyciu narkotyków, dopalaczy i... tacy, którzy wstali "lewą nogą", mają gorszy dzień, kipi z nich nieokiełznana agresja i każdy pretekst jest dla nich dobry, aby dać upust złości... Twój pies może być rzeczywiście oazą spokoju i może nie stanowić dla nikogo zagrożenia, ale jego konfrontacja z pijanym, odurzonym, bądź zwyczajnie złym człowiekiem może skończyć się bardzo źle. Zarówno dla psa jak i takiej osoby. Tylko prowadzenie psa na smyczy umożliwi Ci podjęcie niezwłocznej interwencji i uchroni zwierzę przed krzywdą jaką taka nieobliczalna osoba może mu wyrządzić... No dobrze, może też uchronić taką nieodpowiedzialną osobę przed doznaniem uszczerbku na zdrowiu, gdy Twój dobrze wychowany pies nie zdzierży takiego zachowania i postanowi zdyscyplinować napastnika...
W przestrzeni publicznej jest też dużo dzieci. Tak, nie boję się napisać, że dzieci często bywają jeszcze bardziej niebezpieczne, niż osoby wymienione w punkcie 5. Dlaczego? Dzieci są po prostu nieobliczalne... Wielokrotnie działają impulsywnie i nie zdają sobie sprawy z konsekwencji własnego postępowania. Nie kierują się wiedzą i rozsądkiem, bo są zwyczajnie małe, niedojrzałe emocjonalnie i jeszcze cała nauka przed nimi. Nie wspomnę już o beztroskim wychowaniu i całkowitej swobodzie. Nie raz miałem wątpliwą przyjemność widzieć irracjonalne zachowania rozwrzeszczanych, niegrzecznych dzieci, które celowo robiły coś na przekór bezradnemu rodzicowi... Wyobraź sobie teraz swojego psa biegającego luzem i wyrastającego niczym grzyb po deszczu dzieciaka, który skacze, krzyczy, biega i prowokuje Twojego psa... Albo takiego, który postanowił właśnie strzelić kapiszonem, rzucić kamieniem w Twojego psa, sypnąć mu piaskiem w oczy, albo wsadzić patyk w oko.... Brzmi drastycznie? Dobrze, to teraz trochę łagodniej... Wyobraź sobie swojego psa, który oddalił się nieco od Ciebie i dziecko, które właśnie postanowiło podejść do Twojego psa i go czule wyściskać... Nadal uważasz, że Twój grzeczny i łagodny z natury pies pozwoli zadawać sobie ból lub nie będzie protestował, gdy obce mu dziecko będzie go tak trzymać w objęciach, że aż mu oczy będą wychodzić z orbit? Czy będziesz w stanie zareagować zanim będzie za późno i a) dziecko zrobi krzywdę psu, b) pies zrobi krzywdę dziecku? Tych wszystkich sytuacji można uniknąć prowadząc psa na smyczy...
Ulice są również pełne różnorodnych pokus... Jedną z nich są koty.... Tak, wszędobylskie, małe, futrzaste stworki, które mogą pojawić się wszędzie, w każdej chwili i znienacka... Z pewnością powiedzenie "żyć jak pies z kotem" jest Ci znane. Nawet jeśli posiadasz kota, z którym Twój pies wypracował pewien kompromis i potrafi z nim współżyć pokojowo, to taka zasada nie obowiązuje względem obcych kotów i to na dokładkę jeszcze poza własnym terytorium... Kot to odwieczny "wróg" psa... A jeśli jeszcze zacznie uciekać... trudno znaleźć psa, który oprze się pokusie pogonienia za nim... W tym pędzie podyktowanym amokiem "dogonić, dogonić, złapać, sprać mu futro"... Twój pies nie będzie przywiązywał większej uwagi do tego, gdzie biegnie... W jednej chwili ze stosunkowo bezpiecznego chodnika może przemieścić się na ruchliwą ulicę... Co się może stać? Patrz punkt 4. Ponadto musisz pamiętać, że koty mają pazury... bardzo ostre pazury i w sytuacji bez wyjścia kot z pewnością będzie się bronił dotkliwie drapiąc psa... A rany po kocich pazurach źle się goją... Przed tym uchronić psa może tylko prowadzenie go na smyczy.
Koty to nie jedyne wyzwanie... Teraz coś dla posiadaczy samców... Po tych samych ulicach mogą również spacerować ze swoimi właścicielami suki będące właśnie w cieczce... Uważasz, że samiec będzie w stanie powstrzymać się przed popędzeniem za suką, która wydaje zniewalające umysł psa zapachy? W tym przypadku zadziała instynkt i nawet jeśli masz bardzo grzecznego psa to temu się z pewnością nie oprze... Taka niekontrolowana ucieczka może jedynie skończyć się na strachu, ale może też mieć poważne konsekwencje. Pies może się zgubić lub - patrz punkt 4. I ponownie przed tym uchronić psa może prowadzenie go na smyczy.
To jeszcze nie wszystko. Świat zewnętrzny pełen jest różnorodnych niespodzianek. Na ulicach czasami coś „wybucha”, wyją syreny aut ratowniczych, słychać klaksony jeżdżących samochodów. I jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy, które mogą zwyczajnie przestraszyć Twojego psa. Widziałeś kiedyś spanikowanego psa? A ja widziałem... to przerażone, zdezorientowane zwierzę, które pędzi przed siebie na oślep nie zwracając uwagi na nic i na nikogo.... Zwierzę, które mimo podjętych prób nie da się złapać, nie da nikomu do siebie podejść... ucieka i ucieka... Jeśli przeczytałeś ww. punkty to już wiesz co może się z takim psem stać... A jeśli Twój pies będzie na smyczy, to możesz nad mim zapanować, może go po prostu zabrać w bezpieczne miejsce i uspokoić.
Wiele osób o tak zwanych „dobrych sercach” praktykuje dokarmianie bezdomnych psów, kotów i wszędobylskich ptaków. I nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że wielokrotnie, zamiast pozostawiać dla takich potrzebujących zwierząt adekwatne do ich gatunku pożywienie, postępują oni wg zasady: „szkoda wyrzucić do kosza, rozsypię na trawie to bezdomniaki i/lub dzikie zjedzą”. No i się zaczyna... pozostawianie w różnych miejscach nieświeżych resztek jedzenia, spleśniałych skórek i kromek pieczywa, nadgnitych obierek, zlewek wszelakich, kości, ości, łbów bądź ogonów rybich, i... co tam im jeszcze przyjdzie do głowy. Nawet jeśli te szeroko rozumiane resztki nie są nieświeże to w warunkach zewnętrznych szybko ulegają zepsuciu, bądź zanieczyszczeniu pasożytami i/lub szkodliwymi związkami. Po drugie to co zostaje po uczcie człowieka z zasady nie jest odpowiednim pożywieniem dla bezpańskich psów, kotów i dzikich zwierząt. Jak myślisz, Twój pies biegający luzem jest wstanie oprzeć się takim znaleziskom? Dasz radę go odwołać? Zdążysz do niego dobiec i powstrzymasz go na czas przed konsumpcją tych „dobrodziejstw”? Zastanów się, co stanie się z psem domowym (życie i zdrowie bezpańskich psów, kotów i ptaków leży na sumieniu „człowieka o dobrym sercu”, co te resztki porozrzucał), gdy natrafi na takie spacerowe „rarytasy” i zdecyduje się skosztować takiej uczty?! A pies na smyczy? No właśnie, jeśli ma rozsądnego właściciela to ten z pewnością będzie miał dużo czasu i przede wszystkim różne możliwości, by uchronić go przed zjedzeniem takich resztek...
A teraz jeszcze nawiązując do punktu 10. Niektóre osoby, wręcz przeciwnie, nie kierują się „dobrym sercem”, a działają z pełną świadomością i premedytacją.... Rozrzucają bowiem trutki, pinezki, gwoździe czy rozbite szkło skrzętnie ukryte w pachnących, świeżutkich i z pozoru smakowitych dla czworonogów kąskach tylko po to, by w tak haniebny i niehumanitarny sposób zmniejszać populację bezdomnych psów i kotów... Nie należy też zapominać o okresowo przeprowadzanych przez gminy czy spółdzielnie mieszkaniowe akcjach - deratyzacjach, kiedy to są rozkładane różnorodne trutki, które z założenia mają być spożywane przez uciążliwe gryzonie... I teraz wyobraź sobie swojego psa biegającego luzem, który niepostrzeżenie zjada taką „zdobycz”... Nie dam wiary, z pewnością słyszałeś o takich przypadkach i zatruciach psów... Smycz może nie jest 100% gwarantem i remedium na całe zło tego świata, ale z pewnością daje większe możliwości zapanowania nad psem i zareagowania w porę.
W końcu dochodzimy do dwóch najważniejszych punktów, które powinny być w sumie umieszczone na początku listy, ale przewrotnie postanowiłem je umieścić na końcu, bo tekst jest dość długi, a to co przeczytasz jako ostatnie zdania powinno Ci najbardziej zapaść w pamięć... Ulice są również pełne innych psów... Tak, tysiące innych mieszkańców Twojej okolicy kilkakrotnie w ciągu doby również wyprowadza swoje czworonogi i wasze drogi wielokrotnie się przetną... Oczywiście nie ma w tym nic złego. Ba, mogę nawet napisać, że w idealnym świecie, gdzie wszyscy mieliby tylko dobrze wychowane, łagodne psy, byłoby to nawet miłe i pożądane, bowiem Twój pies mógłby spotykać swoich pobratymców, beztrosko się z nimi bawić i czerpać jeszcze więcej z codziennych spacerów. Niestety, w rzeczywistości spotykane na ulicach psy są skrajnie różne. Musisz być na to przygotowany, że Twój dobrze wychowany, łagodny pies może trafić na psa, który wręcz przeciwnie, nie będzie miał ochoty na zabawy i nawiązywanie kontaktów, a przejdzie od razu do ataku... Jeśli zarówno Twój pies, jak i psy, które spotkacie na spacerach będą prowadzone na smyczy, to demonstracja siły co najwyżej ograniczy się do określonych postaw ciała, warczenia i szczekania. Jeśli jednak psy będą biegać luzem to jest wysoce prawdopodobne, że dojdzie do spięcia i psy zaczną ze sobą walczyć. Taka walka może w wersji optymistycznej zakończyć się licznymi obrażeniami, a w pesymistycznej śmiercią. I nie licz na rozmiar, temperament i umiejętności swojego psa, bo życie bywa przewrotne i na każdego, nawet najlepiej wyszkolonego i dobrego wojownika znajdzie się inny, jeszcze lepiej przygotowany, silniejszy i waleczniejszy. I nawet jeśli Twój pies w tym spięciu pokona przeciwnika, to ten z pewnością zdąży go poranić. Zastanów się, czy w takiej sytuacji byłbyś w stanie odwołać swojego psa? Czy mógłbyś powstrzymać walczące psy? Czy zdołasz je rozdzielić? Musisz też wiedzieć, że zwykle agresywne psy mają także równie impulsywnych właścicieli... Znam przypadek, gdzie po walce i rozdzieleniu psów właściciel agresora, który został pokonany przez napadniętego psa, zamiast przeprosić i podjąć wszelkie działania zmierzające do naprawienia szkody, postanowił wymierzyć „sprawiedliwość” wg własnej definicji tego słowa i... próbował dźgnąć nożem psa, który de facto został przez jego czworonoga zaatakowany, a właścicielowi tegoż biedaka wygrażał drewnianą pałką... A gdyby tak obaj uczestnicy tej historii byli na smyczy - nie doszłoby do tego.
I na sam koniec - LUDZIE. Wspomniałem już o tym w punkcie 5, ale teraz chciałbym się odnieść jedynie do tego, że nie każdy musi lubić psy. Są wśród nas - zwykłych ludzi - takie osoby, które z różnych powodów stronią od kontaktów z psami i my psiarze musimy to uszanować. Takie osoby również korzystają z tych samych miejsc publicznych i mają prawo czuć się tam komfortowo i bezpiecznie. Takie osoby z pewnością nie będą podchodziły i szukały kontaktu z naszymi psami, a nasze psy prowadzone na smyczy nie będą miały możliwości zbliżenia się do nich.
Czy uważam, że pies zawsze i wszędzie jest skazany na smycz? Jeśli przeczytałeś powyższy artykuł i wyciągnąłeś odpowiednie wnioski to już wiesz, że NIE!!!! Życie w uporządkowanym przez człowieka świecie z jednej strony daje psu i jego właścicielowi wiele możliwości spędzania wolnego czasu, zapewnia socjalizację, obfituje w codzienne wyzwania i nowe miejsca do eksploracji. Z drugiej strony przestrzeń publiczna i korzystający z niej ludzie mogą stać się przekleństwem i przyczyną codziennej walki o odrobinę spokoju i przestrzeni osobistej. SZANUJMY SIĘ WZAJEMNIE. DOSTRZEGAJMY POTRZEBY INNYCH, ALE TAKŻE I POSIADANYCH PRZEZ NAS PSÓW. A PRZEDE WSZYSTKIM DBAJMY O BEZPIECZEŃSTWO SWOJE, INNYCH I NASZYCH PSÓW.
Mieszkam w miejskiej dżungli, mam dwa psy, które regularnie wyprowadzam na spacery. Osobiście rzadko puszczam je luzem w przestrzeni publicznej. Z powodów wyżej opisanych. Zdecydowanie wolę zapewnić swoim psom prowadzonym na smyczy umysłowe rozrywki. Pozwalam im węszyć i eksplorować każdy kawałek przemierzanego terenu. Zawsze, gdy mi tylko na to czas pozwala, zabieram je na psie wybiegi lub w miejsca, które uważam za bezpieczne. Oddalone od ludzkich siedzib i ruchliwych ulic, spokojne, mało uczęszczane przez innych, gdzie bez większych obaw możemy razem spędzić czas. Moje psy mogą poznawać nowe tereny, mają okazję wybiegać się, czasami zamoczą łapy w jakiejś sadzawce, a nawet popływają. I wszystko to bez smyczy...
Portal "Świat Czarnego Teriera