Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/10/wymuszenie-pierwszenstwa-wjezdzie-rondo.html
Timestamp: 2019-10-16 22:20:48
Legal References Found: art. 17
 art. 17
 art. 25
 art. 17
 art. 86
 art. 25

Document Content:
Wymuszenie pierwszeństwa przy wjeździe na rondo (wyrok)
Czy wymuszenie pierwszeństwa przy wjeździe na rondo oznacza, że kierowca naruszył przepisy o włączaniu się do ruchu?
by Olgierd Rudak • 4 października 2019 • 15 komentarzy
A skoro kilka dni temu było o tym, że zdarza się, że sądy absurdalnie uzasadniają całkiem trafne wyroki — dziś czas na kilka akapitów o tym, że sąd może błądzić, ale nawet wówczas zdarzy mu się wydać prawidłowe orzeczenie. Dziś zatem kilka zdań o tym czy wymuszenie pierwszeństwa przy wjeździe na rondo można traktować jako naruszenie przepisów o włączaniu się do ruchu? (nieprawomocny wyrok SR w Legionowie z 25 kwietnia 2019 r., II W 654/18).
Nominalnie rondo (im. R. Reagana), w praktyce to NIE JEST skrzyżowanie o ruchu okrężnym (zatem kierowców upraszamy o używanie migaczy!) (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Orzeczenie wydano w sprawie kierowcy, którego auto uderzyło na rondzie w innym pojazd, który nie zatrzymał się przed linią warunkowego zatrzymania (namalowane na jezdni trójkąty), co oskarżyciel publiczny zakwalifikował jako spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym poprzez niezachowanie należytych środków ostrożności, ze skutkiem w postaci zderzenia aut (art. 86 par. 1 kw).
art. 17 ust. 2 pord
Sąd stwierdził, że policja prawidłowo ustaliła fakty — ale niewłaściwie je zinterpretowała.
Obwiniony kierowca wjechał na rondo, aż w pewnym momencie z prawej strony pojawił się inny samochód, który nie zatrzymał się w przed wjazdem na skrzyżowanie, wymuszając pierwszeństwo. Wprawdzie w swych zeznaniach pokrzywdzony (który po wypadku trafił do szpitala) mówił, że na rondzie z lewej nie było żadnego auta, więc po zatrzymaniu się przed rondem mógł kontynuować jazdę — ale po chwili doszło do wypadku (zaś obwiniony jeszcze na miejscu przyznał się do winy) — jednak z opinii biegłego wynika, że to obwiniony pierwszy wjechał na rondo i przejechał dłuższy odcinek (ok. 23 m), zanim pokrzywdzony włączył się do ruchu, a po przejechaniu przezeń 11 m doszło do wypadku.
Skoro zatem obowiązkiem każdego kierującego pojazdem, który włącza się do ruchu, jest zachowanie szczególnej ostrożności i ustąpienie pierwszeństwa innym pojazdom i uczestnikom ruchu (art. 17 ust. 2 pord) — to skoro pokrzywdzony włączał się do ruchu, a rondem już jechał obwiniony, obowiązkiem pokrzywdzonego było ustąpić pierwszeństwa obwinionemu. Oznacza to, że obwinionemu nie można przypisać winy za zarzucane wykroczenie (art. 1 par. 2 kw), zatem należy go uniewinnić.
Zamiast komentarza: oczywiście wymuszenie pierwszeństwa przy wjeździe na rondo (na skrzyżowanie o ruchu okrężnym) oznacza, że formalnie pokrzywdzony (kierujący autem, w które uderzył inny pojazd, który w dodatku trafił do lekarza) naruszył przepisy ruchu drogowego — ale nie można mu zarzucać naruszenia przepisów o włączaniu się do ruchu! Wjazd na skrzyżowanie z drogi podporządkowanej nie oznacza włączania się do ruchu w rozumieniu art. 17 ust. 1 pord (por. wyliczanka w tekście poświęconym wjeżdżaniu z pobocza na szosę), natomiast podlega art. 25 ust. 1 pord.
Co nie zmienia oceny, że sam w sobie wyrok jest zapewne prawidłowy (oczywiście mogą być niuanse) — ale zarzucając policji niewłaściwą interpretację faktów sąd ryzykuje zarzut niezrozumienia przepisów prawa.
Tags: art. 17 pord art. 86 kw ruch drogowy
← Kredyty indeksowane do walut obcych mogą być unieważnione (wyrok TSUE C‑260/18)
Czy choroba sprzedanego zwierzęcia jest jego wadą? →
No to niestety smutna konstatacja, że kadry sędziowskie, niezależnie od tego co robi Ziobro, są jakie są. Ewentualnie, że mają tyle roboty, że nie są w stanie rozróżnić w uzasadnieniu włączenia się do ruchu od wjechania z drogi podporządkowanej… Tym razem nikt z tego krzywdy nie ma, ale bywa niestety gorzej.
Po przeczytaniu całego wyroku z cytatami z biegłego jedyne słowo komentarza jakie mi się nasuwa to „DEBILE”. Jak ma być poprawne orzecznictwo w takich sytuacjach, jeśli i biegły i sędzia nie rozróżniają włączania się do ruchu od ruchu … Nie wspomnę o słowie RONDO odmienionym przez wszystkie przypadki … Rozumiem, że to rondo było skrzyżowaniem o ruchu okrężnym … czy też było to dokładnie takie „rondo” jak na Powstańców ? Co autorzy mieli na myśli ? Miałem podobną sprawę w Warszawie, gdzie skazano mnie za niezastosowanie się do sygnału nadawanego przez sygnalizator S3, gdy na skrzyżowaniu zamontowane były sygnalizatory S1.… Czytaj więcej »
Właściwie to bez różnicy czy było to tylko „rondo” czy aż skrzyżowanie o ruchu okrężnym — zasady są takie same (światła, znaki, prawa ręka).
Ma to olbrzymie znaczenie. Jeśli nie widzimy opinii biegłego, że zdjęciami włącznie, to nie wiemy nawet czy”poszkodowany” był na drodze z pierwszeństwem czy na drodze na której pierwszeństwa winien ustąpić. No bo jeśli sędzia z biegłym nie rozróżniają włączania się do ruchu od uczestnictwa w ruchu drogowym to tak naprawdę wszystko tam mogło się odjaniepawlić. Patrz na”rondo” przy factory i na powstańców … Dla mnie, jako miłośnika PORD ten wyrok jest gunwo warty. Nic z niego nie wiem. Przede wszystkim nie wiem jaka w ogóle miała miejsce sytuacja.
Ale przecież nie można polemiki opierać na wróżeniu z fusów (może sędzia wziął w łapę? może biegły był kuzynem pokrzywdzonego — z od lat skłóconej linii rodziny?).
Biegły ma się znać na scenariuszach zdarzeń (musi dobrze policzyć metry, kąty, etc.), prawo znać ma sąd — i tu jak widać nie wszystko zagrało należycie.
Nie dość, że kierowcy nie mają pojęcia kto ma pierwszeństwo na rondzie, to jeszcze sądy…
No nie, sąd prawidłowo zinterpretował, że jeśli auto stoi na linii ^^^^^^^^^^^^^^^^ to musi przepuścić inne jadące pojazdy. Niewłaściwie to nazwał — o zwykłe ustąpienie pierwszeństwa, nie włączanie się do ruchu.
Różnica jest – jak włącza się do ruchu, to musi ustąpić każdemu (również temu, kto jeszcze nie wjechał na rondo, ale wjedzie w momencie włączania się do ruchu), a wjeżdżając na rondo ma ustąpić tylko tym, którzy w momencie wjazdu są na rondzie.
Nie wiem jaki przepis cytujesz (nie umiem znaleźć czegoś takiego), natomiast masz art. 25 ust. 1 pord: Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo – także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo. Ale skoro znaki drogowe ustalały inne pierwszeństwo (wjazd na skrzyżowanie z podporządkowanej), to nie stosujesz zasady prawej ręki. No i nie wydaje mi się, żeby z czegokolwiek wynikało, żeby zakaz wymuszenia pierwszeństwa na skrzyżowaniu obejmował tylko auta już będące na tym skrzyżowaniu — zaś auta 30 m przed skrzyżowaniem nie… Czytaj więcej »
Ale nie mówimy o skrzyżowaniu +, tylko o rondzie, z czego wynika różnica polegająca między innymi na tym, że nie ma skrzyżowań +, w których ustąpienie pierwszeństwa byłoby ze wszystkich kierunków. A na rondzie ze znakiem V masz ustąpić temu, kto jedzie po rondzie, a nie temu, kto dopiero do niego dojeżdża, bo ten, co dojeżdża, ma już swój obowiązek ustąpienia tym, co na rondzie. Chyba że jesteś nie wjeżdżającym na rondo, tylko włączającym się do ruchu, wówczas ustępujesz każdemu. Taki kazus: wjeżdżasz na rondo z prędkością 100km/h i uderzasz w samochód, którego nie było na rondzie, jak byłeś 10m… Czytaj więcej »
Współwina obu kierowców — jeden wymusił, ale za szybka jazda drugiego też jest przyczyną wypadku (jeśli wymusił, por. poniżej).
(Więc jeśli chodzi o to, że być może te 23 m zaczynały się przed wjazdem na skrzyżowanie, to racja — jeśli tak było, a biegły tego nie wychwycił, to jest grubszy błąd.)
Co to za rondo, że „obwiniony” przejechał 34m zanim uderzył w „pokrzywdzonego”? Z czego 11m gonił go, jak „pokrzywdzony” już jechał rondem? Wygląda na to, że „obwiniony” tak szybko jechał, że wjechał w tył „poszkodowanego”? W ogóle w Legionowie są tak duże ronda? Cały ten opis mi się „nie dodaje”.
Z tym gonieniem, rzeczywiście, mógłby być ambaras — gdyby się okazało, że wjeżdżał mu w kufer, ale nie reagował (nie hamował). (ale muszę przyznać do literówki:
Obwiniony prowadził samochód w ruchu drogowym, wjechał na rondo i przejechał około 23 metry gdy na rondo wjechał pokrzywdzony i po przejechaniu około 11 metrów doszło do zderzenia pojazdów, jak wynika z opinii biegłego (…)
Errata, ja jednak napisałem o 23 m, nie o 34 m :)
Cóż, takich odległości (i winy wjeżdżającego tutaj: „pokrzywdzonego”) nie potrafię sobie wyobrazić nawet na dużych warszawskich rondach. Może w Paryżu na rondzie obok Łuku Triumfalnego, przy prędkościach 100km/h. Stąd pytanie o to rondo w Legionowie.
Mi wychodzi, że to jest ok. 1/3 długości ronda o średnicy 20 metrów; być może w okręgu SR w Legionowie są takie ronda?