Source: https://czasopismo.legeartis.org/2018/10/prawa-nazwy-zespolu-papa-dance/
Timestamp: 2020-08-03 12:28:06
Legal References Found: art. 23
 art. 8
 art. 23
 art. 24
 art. 5
 art. 78
 art. 79
 art. 8

Document Content:
Prawa do nazwy zespołu Papa Dance (wyrok dot. sporu założycieli)
Komu przysługują prawa do nazwy zespołu Papa Dance?
by Olgierd Rudak • 25 października 2018 • 1 Comment
Sex Pistols pojawi się tylko w pierwszym akapicie dzisiejszego tekstu, ale historia i hipotetyczne pytania są całkiem podobne: czy założyciel i „szef” zespołu muzycznego może być traktowany jako właściciel praw do jego nazwy? czy nazwa zespołu muzycznego może być utworem w rozumieniu prawa autorskiego? czy nazwę zespołu muzycznego można traktować jako dobro osobiste założyciela?
Nie znalazłem w swej kolekcji płyt niczego Papa Dance (nawet nie szukałem), więc jako ilustracja tekstu musi wystarczyć taki oto kolaż okładek… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 26 marca 2018 r. (sygn. akt VI ACa 1664/17)
Ujmując nazwę zespołu w kategoriach dobra osobistego przysługującego wszystkim członkom zespołu uznać należy, że wartością chronioną o charakterze niemajątkowym jest w tym wypadku szczególna więź emocjonalna i artystyczna, jaka powstaje pomiędzy poszczególnymi członkami zespołu z uwagi na wykonywaną przez nich wspólnie działalność artystyczną. Dokonania zespołu stanowią wypadkową wspólnych starań, pracy i umiejętności poszczególnych jego członków. Zarazem wspólna działalność artystyczna skutkuje tym, że członkowie zespołu są bezpośrednio kojarzeniami z tym zespołem, razem tworzą pewną całość wykonawczą, która przybiera formę zespołu artystycznego. Tak określone dobro osobiste przysługuje wszystkim członkom zespołu i żaden z nich nie ma uprawnienia do wyłącznego korzystania z niego, a tym samym możliwości zakazania korzystania z tego dobra i związanego z nim prawa osobistego pozostałym członkom zespołu.
Spór dotyczył praw do nazwy zespołu muzycznego Papa Dance (jak podpowiada Wikipedia zespół występuje dziś jako Papa D, a początkowo jako Papa Dock). Historia zaczęła się w 1984 r. od powołania zespołu grającego muzykę dla nastolatków (pamiętam, to było straszne!). Za przedsięwzięciem stali dwaj znajomi: zawodowy realizator dźwięku, który zajmował się stroną techniczną utworów (poza tym był tam menedżerem; nigdy nie grał, nie śpiewał i nie występował) oraz jego znajomego, odpowiedzialnego za komponowanie i całą stronę muzyczną twórczości. W 1991 r. zespół zakończył działalność (bo prawdziwy kompozytor nie chciał już dopisywać menedżera jako współtwórcy utworów) — ale dekadę później menedżer zaczął rozważać jego reaktywację. Jednak po kilku koncertach był zawiedziony jakością, zatem nie zgodził się na dalszą działalność w tej formie — ale udzielił pełnomocnictwa jednemu z byłych członków do wyrażania zgody na eksploatację utworów (istniejących i mających powstać w przyszłości).
Na podstawie tego dokumentu pełnomocnik skrzyknął dawną ekipę, która od 2003 r. grała dalej pod nazwą Papa Dance (a od od 2007 r. jako Papa D).
Do sądu trafił pozew, w którym ex-menedżer zażądał od 4 członków (wśród których nie ma drugiego z założycieli zespołu): (i) po 50 tys. złotych zadośćuczynienia za krzywdę doznaną wskutek naruszenia autorskich praw osobistych (art. 78 ust. 1 pr.aut.); (ii) 250 tys. złotych tytułem wydania bezprawnie uzyskanych korzyści (solidarnie) wskutek naruszenia przysługujących mu autorskich praw majątkowych (art. 79 ust. 1 pr.aut.); (iii) zakazanie posługiwania się sporną nazwą (powód ma zarejestrowany znak graficzno-słowny PAPA DANCE); (iv) przeprosin.
Sąd I instancji uwzględnił roszczenia: powód wykazał, iż od 1984 r. przysługują mu prawa do nazwy zespołu, która stanowi jego dobro osobiste (art. 23 kc), a także, że jest współtwórcą grupowym kompozycji — zaś działania pozwanych prowadziły do naruszenia jego autorskich praw majątkowych. Wskutek reaktywacji zespołu Papa Dance doszło do naruszenia przysługujących mu praw do korzystania z nazwy oraz do naruszenia autorskich praw majątkowych i osobistych, zaś bezprawne działania pozwanych pozbawiły powoda możliwości oznaczania utworów swoim nazwiskiem.
Skuteczna okazała się apelacja pozwanych: bezsporne jest, że nazwa Papa Dance nie jest utworem na gruncie prawa autorskiego — bo to tylko zestawienie dwóch pospolitych i przypadkowo wybranych słów, więc nie stanowi przejawu działalności twórczej o indywidualnym charakterze (brak „iskry bożej”).
Niezależnie od tego powód nie wymyślił nazwy Papa Dance — powstała ona spontanicznie, podczas spotkania towarzyskiego, poprzez dość przypadkowe wybranie wyrazów ze słownika języka angielskiego (cenzura nakazała zmienić nazwę Papa Dock, bo kojarzyła się z Papa Doc — więc ówczesny wokalista „otworzył słownik polsko-angielski i wymieniał przykładowe słowa pasujące do słowa Papa”). W konsekwencji oznacza to, że menedżerowi zespołu nie można przypisywać ani autorstwa nazwy Papa Dance, ani też praw autorskich do tej nazwy.
Nazwa zespołu artystycznego może być także dobrem osobistym — ale wspólnym dobrem wszystkich jego członków, bo to oni wszyscy „swoją pracą, zdolnościami twórczymi i wykonawczymi działają na korzyść tego zespołu, jego renomy i popularności”, zaś wspólna działalność artystyczna skutkuje łącznym kojarzeniem wszystkich członków zespołu z jego twórczością (por. wyrok SN z 30 maja 1988 r., I CR 124/89 — dot. praw do nazwy Kapeli Czerniakowskiej). W konsekwencji żaden z członków zespołu nie ma uprawnienia do wyłącznego korzystania do jego nazwy, a także możliwości zakazywania innym członkom zespołu do korzystania z tego dobra.
Od tej ogólnej reguły mogą zachodzić dwa wyjątki: (i) gdy nazwa zespołu wiąże się z nazwiskiem jednego z muzyków, lub też (ii) jeden z członków jest wyraźnym i oczywistym liderem bandu, jednak w ocenie sądu w przypadku zespołu Papa Dance rola powoda nie predystynuje go do takiej pozycji (powód nigdy nie grał, nie śpiewał nie występował — frontmanem był jego śpiewak), przez co publiczność nie postrzegała założyciela zespołu choćby jako jego członka. Zaś to, że powód był pomysłodawcą założenia zespołu, nie wystarcza dla uznania jego roszczeń na gruncie art. 23 kc; owszem, w przedstawianych muzykom umowach zawierał klauzule zakazujące im używania nazwy po zakończeniu współpracy — problem w tym, że zamiast powołać się na tę okoliczność, próbował on wywieść wyłączne i skuteczne prawo do używania spornej nazwy skuteczne erga omnes.
Założyciel zespołu Papa Dance nie może także powoływać się na prawa autorskie do utworów, do których „dopisał” się za zgodą kompozytora. Twórca (który w l. 80-tych był podwładnym powoda) zgodził się na taki zabieg, ale w świetle jego zeznań nie budzi wątpliwości, iż był wyłącznym autorem utworów — co prowadzi do obalenia domniemania z art. 8 ust. 2 pr.aut. Zarazem porozumienie to należy traktować jako umowę o przeniesienie udziałów w majątkowym prawie autorskim — co nie pozwala na formułowanie roszczeń wynikających z praw osobistych (art. 78 pr.aut.).
Natomiast żądanie wydania uzyskanych korzyści (z grania tych utworów) należy oceniać jako nadużycie prawa podmiotowego (art. 5 kc) — powód jest tylko współuprawnionym z autorskich praw majątkowych, „dopisany” został wykorzystując własną przewagę jako przełożonego kompozytora i faktycznego kierownika (twórca zeznał, że „propozycja powoda w tym zakresie była propozycją „nie do odrzucenia”, zaś cały ten układ dzielenia się z powodem autorstwem kompozycji i w efekcie wynagrodzeniem uzyskiwanym z tego tytułu, był w ocenie świadka „chory”). Nieetyczny jest sam proceder „dopisywania” się do autorstwa utworów, bo w istocie prowadzi do przywłaszczenia sobie ich autorstwa — oceny tej nie zmienia zgoda rzeczywistego twórcy.
W konsekwencji roszczenia zostały w całości oddalone — założycielowi zespołu nie przysługują żądne prawa do nazwy zespołu Papa Dance, nie może on zakazywać korzystania z tej nazwy, nie ma możliwości zablokowania wykonywania tych utworów przez aktualny skład — co więcej powód musi zwrócić każdemu z pozwanych po 9,6 tys. złotych tytułem kosztów procesu za pierwszą oraz po 17,5 tys. złotych za drugą instancję. Co jest niezłym przyczynkiem do dyskusji o wykorzystywaniu twórców przez krwiożerczych menedżerów — z orzeczenia dowiadujemy się, że w latach 2002-2007 powód zarobił na tantiemach 51,5 tys. złotych.
Tags: art. 23 kc art. 24 kc art. 5 kc art. 78 pr.aut. art. 79 pr.aut. art. 8 pr.aut. muzyka prawo autorskie przeprosiny utwór
← Opublikowanie skanu wyroku — gdy sąd nakazał opublikowanie informacji o wyroku — może być przestępstwem
Czy niezrozumiałość postanowienia umowne wyklucza uznanie go za klauzulę niedozwoloną? →