Source: http://biurro.com/baza-wiedzy/
Timestamp: 2017-11-21 13:49:25
Legal References Found: art. 299
 art. 299
 art. 21
 art. 42
 art. 42
 art. 189

Document Content:
Baza wiedzy | biurro.com
Z pewnością każdy chciałaby efektywnie inwestować na giełdzie i nic nie tracić. Jak to zrobić skutecznie i bezpiecznie zarazem?
Czym są dywidenda?
Jednym z najlepszych sposobów inwestowania na giełdzie to spółki dywidendowe. Czym są właściwie dywidenda? Najprościej mówiąc to zysk wypracowany przez spółkę w danym roku. Spółka dzieli się nią ze swymi akcjonariuszami. To jednak dana firma ustala dokładną kwotę, którą będzie chciała rozdzielić pomiędzy swoich członków.
Jakie spółki dywidendowe są warte uwagi?
Monopolistami na rynku polskim będą na pewno te spółki, które działają w branży energetycznej, informatycznej bądź telekomunikacyjnej. Dużym atutem jest też oczywiście wysoki udział Skarbu Państwa. Dobrym przykładem będzie tu na pewno KGHM S.A lub PGE S.A. O wysokości dywidendy świadczy nie tylko dobra kondycja spółki na rynku oraz za granicą, ale także jej planowane inwestycje, ewentualna działalność ekspansywna itp. Jeśli zarząd spółki ustali, że w najbliższych latach angażuje się w głównej mierze w inwestycje, to procent dywidendy na pewno spadnie.
Dogłębna analiza spółek
Przed rozpoczęciem przygody w inwestycje oparte na dywidendach spółek warto bardzo dokładnie przeanalizować zarówno kondycję samej spółki przez lata oraz ich przyszłą politykę związaną z wypłacaniem dywidend. Zawsze musimy się kierować atrakcyjnością branży, w jakiej działają, przyszłością i perspektywą rozwoju sprzedawanych czy wytwarzanych produktów. Jednak nawet to nie da nam żadnej pewności, że inwestycja okaże się trafiona, a akcjonariusz dobrze na tym zarobi. Przykładem może być Telekomunikacja Polska, której akcje szybko spadły. Trudno było się tego spodziewać biorąc pod uwagę branżę telekomunikacyjną, w której firma działała. Nie uchroniło jej to jednak przed wielką stratą, a także niepowetowanym spadkiem funduszy choćby najmniejszych akcjonariuszy. Taka inwestycja wymaga sprawdzenia fundamentów spółki i jest przewidywana na długie lata, o czym warto pamiętać.
Pierwsze wirtualne biuro powstało w 1994 roku i od tej pory idea święci triumfy. To znaczne uproszczenie dla wielu przedsiębiorców, a nade wszystko prestiż. Jak to działa? Czy aby na pewno warto korzystać z firm, które nie są sprawdzone i oferują najniższe ceny?
Wirtualne biuro ma szereg zalet. W pierwszej kolejności mowa tu o prestiżu firmy, której siedziba widnieje pod adresem np. jednej z warszawskich ulic. Mało kto może sobie pozwolić na zakup czy nawet wynajem biura w cenionych dzielnicach miasta. Taki firmowy adres zwiększa wiarogodność prowadzonej przez nas działalności, co znacznie przyciąga klientów.
Podmioty zajmujące się usługą wirtualnego biura gwarantują także jego kompleksową obsługę począwszy od przyjmowania i odsyłania korespondencji firmowej, doradztwa księgowo-prawnego, a w razie potrzeby także organizacji konferencji czy wynajmu sal pod ten cel. Nagle mała firma z niewielkiej miejscowości na terenie kraju staje się poważnym graczem biznesowym i podmiotem, z którym należy się liczyć. To wyjątkowy sposób na wyeliminowanie konkurencji.
W ten właśnie sposób właściciel firmy zostaje odciążany z natłoku obowiązków oraz może się skupić na kluczowych sprawach związanych z rozwojem swojej działalności. Wszelkie biurokratyczne i formalne sprawy zleca agencjom, które odpowiedzialne są za obsługę firmy.
Niebezpieczeństwa wirtualnego biura
Bardzo istotne jest, aby usługę prowadzenia wirtualnego biura polecić profesjonalistom. W przeciwnym wypadku możemy mieć kłopoty nawet z zarejestrowaniem działalności pod danym adresem. O ile usługa wirtualnego biura jest legalna, o tyle organy skarbowe bardzo dokładnie analizują pod jakim adresem znajdować się będzie dana firma. W razie napotkania jakichś nieprawidłowości należy się liczyć z odmową nadaniu numeru NIP. To nie wszystkie niebezpieczeństwa jakie mogą nas czekać jeśli powierzymy usługę wirtualnego biura agencjom niegodnym zaufania, ale o reszcie wspomnimy w następnym wpisie.
Nowelizacja ustawy o KRS 2014
Ustawa z dnia 26 czerwca 2014 r. o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2014 r., poz. 1161)
Pierwsza z istotnych zmian wynikających z nowelizacji dotyczy uzyskiwania przez podmioty podlegające wpisowi do KRS numeru indentyfikacyjnego REGON oraz NIP.
W tym miejscu należy przypomnieć, że na podstawie obecnych regulacji, podmiot składający do KRS wniosek o wpis lub jego zmianę zobowiązany jest złożyć wraz z tym wnioskiem dodatkowe formularze i inne wymagane dokumenty (np. odpis umowy spółki, dokument potwierdzający tytuł do lokalu) przeznaczone dla Głównego Urzędu Statystycznego, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Urzędu Skarbowego. Sąd rejestrowy po dokonaniu wpisu do KRS jest natomiast zobowiązany najpóźniej w ciągu 3 dni, przekazać ww. organom odpowiednie formularze. Na ich podstawie nadawane są zaś numer REGON oraz NIP.
Stosownie do postanowień nowelizacji, od 1 grudnia 2014 r. podmiot podlegający wpisowi do KRS, celem uzyskania wpisu w KRS lub jego zmiany, będzie składał do KRS tylko jeden formularz, tj. stosowny formularz przeznaczony dla sądu rejestrowego z tylko jednym kompletem załączników (w tym tylko jednym odpisem umowy spółki, jeśli jest on wymagany). Dane zawarte w ww. wniosku będą natomiast przekazywane, za pomocą systemu teleinformatycznego, do Centralnego Rejestru Podmiotów – Krajowej Ewidencji Podatników (dalej „KEP”) i krajowego rejestru urzędowego podmiotów gospodarki narodowej. Na ich podstawie podmiotowi zostanie automatycznie nadany numer REGON oraz NIP. Informacja o tych numerach zostanie następnie przekazana do KRS, również za pośrednictwem systemu teleinformatycznego, po czym zostanie ona automatycznie zamieszczona we wpisie w KRS dotyczącym tego podmiotu.
Dodatkowo należy wskazać, że podmiot podlegający wpisowi do KRS będzie w dalszym ciągu zobowiązany podać pozostałe dane, które obecnie są wymagane celem nadania numeru identyfikacyjnego REGON i NIP oraz rejestracji płatnika w ZUS, w tym np. numery rachunków bankowych, przewidywaną liczbę pracowników. Stosownie jednak do nowych regulacji, ww. informacje podmiot będzie mógł podać już po rozpoczęciu działalności, w terminie 21 dni od dnia wpisu do KRS. Dane te będą przy tym podawane w ramach jednego formularza, składanego we właściwym urzędzie skarbowym. Następnie dane będą przekazywane do KEP, skąd zostaną przesłane automatycznie do systemów teleinformatycznych ZUS i GUS.
Co istotne, podmioty już wpisane w KRS mają obowiązek dostosować ujawnioną w KRS informację o przedmiocie ich działalności przy pierwszym wniosku o zmianę danych w KRS, jednak nie później niż w ciągu 5 lat od wejścia w życie niniejszej
Były członek zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie bierze odpowiedzialności za zobowiązania plajtującej spółki, jeżeli uda mu się udowodnić, że w momencie, gdy pełnił swoją funkcję, nie było żadnych podstaw do wystąpienia z wnioskiem upadłościowym lub z podaniem o rozpoczęcie postępowania układowego, gdyż spółka okazała się być niewypłacalna (taki wniosek należy złożyć w terminie dwóch tygodni od powstania stanu „niewypłacalności”). Równocześnie zrezygnowanie z funkcji członka zarządu stanowi jednostronną czynność prawną, zaś obowiązek wykonania zmiany wpisu w KRS w związku z upływem jego mandatu należy do pozostałych członków zarządu.
Takie przesłania wynikają z wyroku SN z 8 grudnia 2010 roku (sygn. akt V CSK 172/10). Przedmiotowa sprawa dotyczyła pozwu o uiszczenie należności wynikających z umowy zawartej przez pewną spółkę w październiku 2005 roku. Z uwagi na to, iż egzekucja przeciwko spółce nie przyniosła żadnych efektów, powód skierował swoje roszczenie przeciwko członkom zarządu.
Żądanie powoda uwzględnił Sąd I instancji. Od tego wyroku apelację wniósł jeden z członków zarządu, uwzględniając fakt, że przed powstaniem należności spółki oraz stanu jej niewypłacalności zrzekł się funkcji członka zarządu przedstawiając notarialne pismo z dnia 8 lutego 2005 roku. Sąd apelacyjny oddalił apelację, twierdząc m.in., iż członek zarządu, rezygnując z pełnionej funkcji, powinien był przed zawarciem przez spółkę umowy z wierzycielem w dniu 6 października 2005 roku dokonać aktu staranności polegającego na wykreśleniu go z KRS.
Przedmiotowa sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego. Sąd Najwyższy uznał w pierwszej kolejności fakt, iż wpis konkretnej osoby w charakterze członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością do Krajowego Rejestru Sądowego nie rozstrzyga o ponoszeniu przez tą osobę odpowiedzialności za zobowiązania niewypłacalnej spółki na zasadzie art. 299 k.s.h. Sąd Najwyższy podkreślił fakt, iż wyjątkowo istotnego znaczenia nabiera ustalenie daty wygaśnięcia mandatu członka zarządu. Po wygaśnięciu mandatu z uwagi na rezygnację, były członek zarządu nie ma prawa na reprezentowanie spółki, a tym samym nie ma wpływu na prowadzenie jej spraw, a zatem nie może ponosić odpowiedzialności bądź współodpowiedzialności (w zależności od sposobu reprezentowania spółki) za niezłożenie wniosku o ogłoszenie upadłości ani wniosku o wpis do Krajowego Rejestru Sądowego. Co więcej Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że dla ustalenia odpowiedzialności wynikającej z artykułu 299 k.s.h. ważne jest to, czy pozwany pozostawał członkiem zarządu w tym czasie, w których obowiązek złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, a nie w tym, w którym doszło do zawarcia samej umowy, z której wynikło zobowiązanie spółki.
Powyższe orzeczenie SN zasługuje na aprobatę. W obecnym stanie prawnym, zgodnie z art. 299 k.s.h., jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania. Członek zarządu może się jednak uwolnić od tej odpowiedzialności, jeżeli wykaże, że:
* we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości albo,
* niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z jego winy, albo,
* pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości wierzyciel nie poniósł szkody.
Z art. 21 ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze wynika, iż dłużnik jest obowiązany, nie później niż w terminie dwóch tygodni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, zgłosić w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości. W przypadku, gdy dłużnikiem jest osoba prawna, obowiązek spoczywa na każdym, kto ma prawo go reprezentować sam lub łącznie z innymi osobami. Upadłość spółki z o.o. ogłasza się, gdy stała się ona niewypłacalna, tj. albo nie wykonuje swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych (wystarczy, że w stosunku do dwóch wierzycieli), albo gdy kwota zobowiązań (łącznie wymagalnych i niewymagalnych) przewyższa wartość rynkową majątku spółki.
Najbardziej pospolitymi przykładami, w których mimo trwania kadencji, mandat wygasa są: śmierć członka zarządu, rezygnacja bądź jego odwołanie. Czas, na który członek zarządu został mianowany jeszcze nie upłynął, aczkolwiek na skutek pewnych zdarzeń bądź decyzji, stracił on legitymację do pełnienia funkcji.
Coraz większa liczba przedsiębiorców, którzy mają w planach staranie się o otrzymanie dotacji ze środków Unii Europejskiej na rozkręcenie własnego biznesu decyduje się na zakup gotowej już spółki.
Bezapelacyjnie założenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością jest procesem ciężkim, który może zająć nam okres od 1 do nawet 2 miesięcy. Kiedy nadarza się szansa na wzięcie udziału w ciekawym projekcie lub otrzymanie dofinansowania z Unii dla naszego interesu, często na decyzję potrzebujemy nie kilku miesięcy, a kilku dni. Właśnie wtedy w naszej głowie pojawia się myśl – „sprzedaż gotowych spółek to może właśnie to czego potrzebuję?”. Faktem jest, że nasza gotowa spółka, którą zakupujemy może zacząć funkcjonować już w dniu zakupy, co przekłada się na to, iż nie musimy przejmować się załatwianiem formalność, a co za tym idzie możemy od razu skupić się na pracy.
Aby starać się o dofinansowanie musimy spełnić pewne kryteria, które są narzucane, takie jak na przykład:
* posiadanie siedziby firmy w konkretnym mieście lub województwie;
* to by firma istniała na rynku określony czas – są dotacje dla nowych firm, które powstały w okresie krótszym niż 12 miesięcy lub takie, które działają ponad rok;
* brak negatywnej historii księgowej i handlowej;
* w przypadku spółek istniejących wygenerowanie określonego obrotu lub dochodu w poprzednim roku obrachunkowym.
Koszty związane z rejestracją spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, uaktualnieniem danych oraz sprzedażą spółki
W momencie kiedy prowadzimy spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, mamy zamiar takową spółkę założyć lub zakupić to trzeba pamiętać o opłatach, które są z tym związane. Opłaty te możemy podzielić na sądowe oraz urzędowe. Od jakiegoś czasu została zmniejszona i ujednolicona opłata za ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Poniżej prezentujemy spis najważniejszych opłat związanych z zarządzaniem spółką z ograniczoną odpowiedzialnością.
* Rejestracja – 600 złotych (w tym 500 złotych opłata sądowa oraz 100 złotych za ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym).
* Zmiana danych – 350 złotych (250 złotych opłata sądowa oraz 100 zł ogłoszenie w MSiG) zamiast dotychczasowych 500 złotych.
* Złożenie sprawozdania finansowego – 140 złotych (40 złotych opłaty sądowej oraz 100 złotych za ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym) – do tej pory 290 złotych.
* Opłata za zgłoszenie do VAT – 170 złotych.
* Opłata za pełnomocnictwo – 17 złotych.
* Zaświadczenie o niezaleganiu wydawane przez Urząd Skarbowy – 21 złotych.
* Potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia rejestracyjnego w podatku akcyzowym – 170 złotych.
* Wydanie duplikatu decyzji o nadaniu NIP/rejestracji do VAT – 21 złotych.
W przypadku gdy rejestrujemy spółkę to obligatoryjnie musimy ponieść koszt w wysokości 600 złotych za rejestrację i opcjonalnie 170 złotych za zgłoszenie spółki jako podatnika VAT czynnego.
W przypadku zakupu gotowej spółki musimy ponieść koszty urzędowe w wysokości 350 złotych za zmianę danych w Krajowym Rejestrze Sądowym.
Spółki kapitałowe określone jako osoby prawne działają za pośrednictwem swoich organów. Kluczowym organem spółki jest zarząd, który posiada uprawnienia do jej reprezentowania, ale również prowadzenia jej spraw. Zarząd jest organem, który funkcjonuje stale, w przeciwieństwie do innych organów, jak np. rady nadzorczej czy zgromadzenia wspólników, których aktywność uszczuplona jest zazwyczaj do kilku posiedzeń w roku.
Umowa bądź też statut spółki mogą określać liczbę członków zarządu w sposób zdefiniowany (zarząd jednoosobowy, dwuosobowy, itd.) lub widełkowy (np. od jednego do trzech członków zarządu). Oznacza to, że już w momencie konstruowania umowy czy statutu spółki, jej założyciele mają wpływ na zmniejszenie ryzyka funkcjonowania spółki bez zarządu, dzięki możliwości wprowadzenia funkcjonowania zarządu jednoosobowego.
Zarząd w spółkach kapitałowych to de facto członkowie zarządu – bez ich obecności, zarząd jako organ nie istnieje. Ponadto niekompletny skład osobowy organu menadżerskiego oznacza również, że w spółce nie działa zarząd – jest to tak zwany zarząd kadłubowy.
Powstaje zatem pytanie – czy spółka może funkcjonować bez zarządu? Czy zdarzają się takie przypadki w praktyce? Na pierwsze pytanie nie istnieje jednoznaczna odpowiedź. Z jednej strony brak organu nie przekłada się na byt prawny spółki, czy ważność i wypełnienie zawartych wcześniej umów, jednakże z drugiej strony stawia spółkę w stanie zawieszenia, z uwagi na to, iż zarząd hipotetycznie przestaje istnieć, a co najmniej nie jest w stanie prowadzić spraw spółki w zakresie działań przekraczających zakres zwykłego zarządu – wymagałyby one bowiem podjęcia uchwały. Idąc dalej, w dalszej perspektywie czasowej, szczególnie w przypadku dużych spółek brak zarządu przekłada się na ich całkowity paraliż. Odpowiadając na drugie pytanie – czy w praktyce zdarza się, aby w spółce nie funkcjonował zarząd – trzeba odpowiedzieć twierdząco. Niestety jest to sytuacja stosunkowo częsta. Przyczyn może być wiele.
Brak pełnej obsady zarządu może być wynikiem śmierci, złożenia rezygnacji, odwołania czy wygaśnięcia mandatu członka zarządu przy jednoczesnym przeoczeniu bądź niemożności powołania członka zarządu (np. brak wymaganej większości do podjęcia uchwały o powołaniu członka zarządu), czy wreszcie w wyniku prawomocnego skazania członka zarządu za przestępstwa gospodarcze, co jest równoznaczne z tym, że jego mandat wygasa ex lege. Wskazane powyżej wydarzenia nie są rzadkie w spółce, dlatego tak często jest ona narażona na nienależycie obsadzony organ zarządczy.
Każdy z członków zarządu podlega obligatoryjnemu wpisowi do Krajowego Rejestru Sądowego, wpis jednak ma charakter deklatoryjny, to znaczy, że ma za zadanie jedynie potwierdzić fakt powołania określonej osoby do pełnienia funkcji członka zarządu. Zdarza się zatem, że istnieją różnice między składem zarządu, który został ujawniony w Krajowym Rejestrze Sądowym, a osobami, które faktycznie są uprawnione do reprezentacji spółki. Wpis jednak chroni kontrahentów spółki, którzy w zaufaniu do Krajowego Rejestru Sądowego zawierają umowy z osobami widniejącymi w Krajowym Rejestrze Sądowym, które uprawnione są do reprezentacji spółki – jednakże nie ma już takiej pewności, czy wpis chroni spółkę przed ewentualnym roszczeniem o stwierdzenie nieważności umowy zawartej przez osoby nieuprawnione.
Brak zarządu w spółce to również ryzyko powołania kuratora, bowiem może tego dokonać sąd opiekuńczy na podstawie art. 42 k.c. z urzędu lub na wniosek jakiegokolwiek podmiotu posiadającego w tym interes prawny (np. przez wierzyciela). Zakres kompetencji kuratora ustanowionego na podstawie art. 42 k.c. jest ograniczony. Kurator powinien niezwłocznie postarać się o powołanie organów osoby prawnej; a w razie potrzeby postarać się o likwidację osoby prawnej. W praktyce kurator powoływany jest w sytuacji, gdy spółka długotrwale jest pozbawiona zarządu. Najczęściej jednak spółki borykają się z problemem, w jaki sposób wyprostować sytuację, jeżeli już spółka przez pewien czas funkcjonowała bez zarządu. W pierwszej kolejności należy powołać członków zarządu – jednak mądrze, a więc o ile to możliwe – należy powołać te same osoby, które uprzednio pełniły funkcję członków zarządu – tak by nie była konieczna aktualizacja danych w KRS. Jeżeli osoby, które faktycznie pełniły funkcję członków zarządu nie składały oświadczeń w li w imieniu spółki, i nie podejmowano żadnych istotnych uchwał – wówczas ujemne konsekwencje braku zarządu są ograniczone do minimum, zwłaszcza że spółka mogła przez ten czas działać w oparciu o uprzednio udzielone pełnomocnictwa lub prokury.Nie ma natomiast jednoznacznej recepty na ewentualne potwierdzenie czynności dokonanych przez byłych członków zarządu. Istnieją koncepcje, co do potwierdzenia tych czynności przez kolejny zarząd, czy organ uprawniony do powoływania zarządu.
Takie działania nie zaszkodzą, a mogą jedynie pomóc. Jednak zasadniczo mogą odnieść skutek tylko, co do czynności z zakresu reprezentacji. Wątpliwa jest skuteczność potwierdzania czynności z zakresu prowadzenia spraw spółki – co z kolei przekłada się na możliwość podważania wadliwych uchwał zarządu w trybie powództwa o ustalenie z art. 189 k.p.c. O dopuszczalności takiego rozwiązania dopuścił niedawno Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 18.09.2013 r.
Co w Krajowym Rejestrze Sądowym piszczy i dlaczego?
Niekoniecznie zawsze dane, które widnieją w KRS odpowiadają stanowi rzeczywistemu. Bywa tak, że nie usunięto informacji nieaktualnych, bądź z drugiej strony nie ujawniono aktualnych, ważnych kwestii. Ten fakt, nie pozostaje bez znaczenia, zarówno dla tych wpisanych do rejestru spółek, jak również dla ich Kontrahentów. A może korzystnym rozwiązaniem byłoby poszukiwanie informacji w wywiadowniach gospodarczych?
Niedociągnięcia we wpisach zazwyczaj wynikają z przeoczenia pewnych faktów przez przedsiębiorców. Często jednak bywa, że są one rezultatem ignorancji – przedsiębiorcy nie mają pojęcia odnośnie tego po co tak naprawdę jest KRS, co powinno się tam zgłaszać i jak poważne następstwa niesie za sobą nieaktualizowanie wpisów.
Bywa tak, że utrzymywanie stanu nieprawdziwych informacji we wpisach w KRS jest wynikiem świadomego działania spółki. Przeważnie dotyczy to nie wykreślenia z rejestru poprzednich członków zarządu spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Dlaczego? Ponieważ spółka ma świadomość, że osoby te w ten sposób mogą zostać pociągane do odpowiedzialności w związku z jej zobowiązaniami.
Nad prawidłowością wpisów w kwestii stanu faktycznego spółek, powinien czuwać sam KRS. W momencie, gdy stwierdza on braki, powinien wezwać spółkę do aktualizacji wpisu pod rygorem nałożenia odpowiedniej kary. W przypadku ustalenia rozbieżności wpisu z prawdą, taki wpis może zostać wykreślony z urzędu przez sąd. W przypadkach skrajnych takie działania mogą doprowadzić do ustanowienia kuratora dla spółki.
Działania Krajowego Rejestru Sądowego, jednakże nie są dla spółek żadnym środkiem zastraszającym. Kwota grzywny nie odstrasza (zasadniczo jest to maksymalnie 10.000 zł w jednym postępowaniu). Z drugiej zaś strony takie kary jak ustanowienie kuratora dla spółki, czy wykreślenie z urzędu to sytuacje naprawdę bardzo rzadkie.
Bez cienia wątpliwości sąd nie ma organizacyjnych perspektyw badania kompletności i prawdziwości wpisów regularnie. Takie braki lub rozbieżności zostają zwykle wykrywane przy okazji innych działań.
Osoby zawierające umowy lub w innych celach korzystające z danych zawartych w KRS są jednak chronione domniemaniem prawdziwości wpisów do rejestru.
W takim przypadku, nawet jeżeli wyjdzie na jaw, że sytuacja faktyczna spółki jest odmienna, niż ta ujawniona w KRS, to nasze czynności oceniane będą z punktu widzenia stanu opisanego w rejestrze. A więc, w momencie gdy podpiszemy umowę z osobą wpisaną jako członek zarządu, zaś po czasie wyjdzie na jaw, że osoba ta członkiem zarządu już nie była, to nie ma żadnych podstaw do podważania takiej czynności.
Podajmy teraz inny przykład – jeżeli spółka nie uaktualni w rejestrze swojego adresu, pisma wysyłane na stary adres – widniejący w rejestrze będą uważane za skutecznie doręczone. Stan rzeczy jes taki, że może mieć to nieprzyjemne konsekwencje – w szczególności w przypadku wyroku lub nakazu zapłaty. Komornik zazwyczaj i tak jest w stanie określić poprawny adres, a spółce, która zaniechała wpisu do KRS trudno będzie zakwestionować taką decyzję.
Różnice między stanem obecnym a wpisem w KRS mogą również powodować poważne skutki również w momencie postępowania o udzielenie zamówienia publicznego. Czytałem kiedyś o przypadku, gdy nowy członek zarządu nie został ujawniony w Krajowym Rejestrze Sądowym, zaś do oferty nie dołączono zaświadczenia o jego niekaralności (pracownicy, którzy byli opowiedzialni za przygotowanie dokumentów, nie mieli wiedzy o zmianie). W rezultacie spółka została wykluczona z przetargu i utraciła wadium w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Należy mieć też na względzie, że niektóre czynności w ogóle nie dochodzą do skutku, jeśli nie zostaną wpisane do rejestru (np. założenie spółki, podwyższenie kapitału).
Wobec tego, to samym spółkom powinno zależeć na sprawnym przekazywaniu danych do KRS. Ignorowanie przez przedsiębiorców obowiązków rejestrowych wynika z nieświadomości skutków zaniechań. Uważają, że wnioski do KRS to jedynie kolejna, nikomu niepotrzebna papierologia.