Source: http://ku-rodzinie-szczesliwej.blogspot.com/2012/
Timestamp: 2019-12-12 12:01:53
Legal References Found: art.7
 Art. 38
 Art. 1
 art. 1
 art. 79
 art. 77
 Art. 232

Document Content:
Radość, śmiech i gwar: 2012
In-vitro NIE w SZCZECINIE
Źródło: Radio Szczecin,
Autor: Natalia Skawińska
Projekt PO, by z budżetu miejskiego dofinansować procedury in-vitro POLEGŁ!!
Nie urywam, iż bardzo mnie to cieszy. Uzasadnienie Komitetu Obywatelskiego (w którym również się znalazłem) zamieszczone jest poniżej. Chciałbym podziękować tym Wszystkim, którzy ostro walczyli, by tak właśnie się stało. Sam nie zrobiłem wiele w tej sprawie, natomiast wiele osób ostatnie tygodnie poświęciło całkowicie obronie Życia Ludzkiego.
Co media na to?
http://www.24kurier.pl/Aktualnosci/Szczecin/Inicjatywa-PO-spadla-z-sesji
http://www.radioszczecin.pl/index.php?idp=1&idx=94406
http://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Wiadomosci/In-vitro-nie-dla-Szczecina
Przeciwko propozycji Platformy Obywatelskiej ujętej w ramy projektu obywatelskiego przemawiają argumenty natury:
1. prawnej i konstytucyjnej,
2. medycznej,
3. etycznej,
4. ekonomicznej i społecznej.
1. Finansowanie procedur In vitro nie jest obowiązkiem samorządów.
Katalog zadań własnych Gminy wynikający z Ustawy z dnia 8 marca 1990r. o samorządzie gminnym (tekst jednolity.: Dz.U. z 2001r. nr.142.poz 1591 z późn.zm.) poszerzony zgodnie z zapisem art.7 ust.1 Ustawy o zadanie opracowywania i realizacji oraz ocenę efektów programów zdrowotnych wynikających z rozpoznanych potrzeb zdrowotnych i stanu zdrowia mieszkańców gminy nie stanowi podstawy prawnej do podjęcia przez Radę Gminy uchwały o wprowadzeniu i finansowaniu programu leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Zgodnie z polskim porządkiem konstytucyjnym finansowanie procedur in vitro wymaga uregulowania ustawowego czego w obecnie w obowiązującym w Polsce prawie nie ma. Nie ma zgody na wprowadzanie procedury in vitro w pośpiechu i „tylnymi drzwiami” w formie uchwały Rady Miasta o finansowaniu tej procedury w ramach Gminnego Programu Zdrowotnego. Procedura In vitro powinna zostać szczegółowo opisana w ustawie, gdyż ta kwestia dotyczy praw człowieka. Dopiero po określeniu w ustawie szczegółów tego zagadnienia można wydawać akty prawne dotyczące finansowania tej procedury przez państwo, w przeciwnym wypadku proponowane rozwiązania regulujące tą kwestię w formie aktu niższego rzędu jak rozporządzenie Ministra Zdrowia zdaniem autorytetów prawa konstytucyjnego mogą skutecznie zostać zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego. Rozwiązywanie tak fundamentalnych kwestii uchwałą Rady Gminy o Gminnym Programie Zdrowotnym konstytucjonaliści uważają za niedopuszczalne.
Wszystkie nowe programy realizowane przez gminy muszą być – zgodnie z ustawą o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych – poddane opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych. Projekt uchwały proponowany przez PO w obecnym kształcie nie spełnia tego wymogu. W związku z powyższym rezerwowanie środków w budżecie miasta jest bezzasadne i przedwczesne.
W Rozdziale II Konstytucji RP w Art. 38. Istnieje zapis: Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia. Dzisiaj nie ma już żadnych wątpliwości od kiedy człowiek staje się człowiekiem, gdyż określa to medycyna jednoznacznie – od momentu poczęcia. W procedurze In vitro poprzez selekcję zarodków łamane jest zatem podstawowe prawo człowieka.
Mówi o tym również ORZECZENIE Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28 maja 1997 r. Sygn. akt K. 26/96:
1. Art. 1 pkt 2 Ustawy z dnia 30 sierpnia 1996 r. o zmianie Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 139, poz. 646), w zakresie w jakim uzależnia ochronę życia w fazie prenatalnej od decyzji ustawodawcy zwykłego, jest niezgodny z art. 1 oraz art. 79 ust. 1 przepisów konstytucyjnych pozostawionych w mocy na podstawie art. 77 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. o wzajemnych stosunkach między władzą ustawodawczą i wykonawczą Rzeczypospolitej Polskiej oraz o samorządzie terytorialnym (Dz.U. Nr 84 poz. 426; zm.: z 1995 r. Nr 38 poz. 148, Nr 150, poz. 729; z 1996 r. Nr 106, poz. 488) przez to, że narusza konstytucyjne gwarancje ochrony życia ludzkiego w każdej fazie jego rozwoju.
2. Procedura In vitro nie jest procesem leczniczym.
Sztuczne pozyskiwanie zarodków ludzkich i ich implantacja do organizmu kobiety nie jest procesem leczniczym, gdyż nie usuwa przyczyn niepłodności w sensie dosłownym. Odwoływanie się do działań leczniczych w przypadku procedury In vitro jest bezpodstawne, nieuprawnione i nieuczciwe, bo na tej drodze zdrowia rozrodczego kobieta nie odzyskuje.
Według dostępnych badań naukowych, metoda ta niesie ze sobą liczne i poważne zagrożenia zarówno dla matki jak i dziecka, pociąga za sobą komplikacje i powikłania ciąży, a każda próba osiągnięcia sukcesu, okupiona jest życiem wielu istnień ludzkich w stanie zarodka. Publikacje naukowe i literatura fachowa mówią jednoznacznie o fakcie występowania wad genetycznych i szeregu powikłań rozwojowych u dzieci poczętych In vitro aż w 60 %. Taka sytuacja wymusza również w perspektywie czasu uruchomienia szeregu działań w stronę rezerwacji środków na ich leczenie.
Procedura In vitro to nie tylko zabieg, ale szereg działań, które dotyczą dodatkowych wizyt u specjalistów, podawania specjalistycznych leków, monitorowania ciąży jak i specjalistycznej opieki pediatrycznej. Uchwała nie określa wyraźnie źródeł finansowania tychże dodatkowych działań oraz nie reguluje tego przepisami.
3. In vitro prowadzi do „eugenizmu selektywnego”
Techniki sztucznego zapładniania nazywane niejednokrotnie „technikami w służbie życia” wskazują jednocześnie na dużą, z góry zakładaną, śmiertelność wśród ludzkich embrionów, czyli osobowych istnień ludzkich w pierwszych fazach i rozwoju. Działania eugeniczne pozostają integralną częścią procedur zapłodnienia In vitro poprzez dokonywanie selekcji słabszych, nieodpowiednich zarodków ludzkich. Najczęstszym jest wybór zdrowszych zarodków do wszczepienia, ale zdarza się manipulowanie bardziej głębokie.
Pierwszym z pytań, jakie należy sobie postawić dotyczy zagadnienia, czy prawo do życia ludzkiego embrionu stanowi mniejszą wartość niż prawo do szczęścia rodziców, wynikające z faktu posiadania dziecka? Czy w tym przypadku cel może usprawiedliwić użyte środki, nawet za cenę rozwijającego się życia ludzkiego?
4. Proponowana uchwała nie rozwiązuje żadnego problemu
Uchwała w zaproponowanym kształcie nie rozwiązuje żadnego problemu. Nawet tego wskazywanego przez wnioskodawców – dostępności ekonomicznej. Procedura, która kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych, nawet przy dofinansowaniu około 20%, dla większości par pozostanie niedostępna ekonomicznie. Jednocześnie rodzi się pytanie w jaki sposób będą rekrutowane małżeństwa przyjmowane do programu, czy będzie zagwarantowana równość szans udziału w programie.
W przypadku wdrażania przyjętego programu, w postępowaniu na jego realizację będą mogły stanąć podmioty z terenu całego kraju. Zlecenie tego zadania podmiotowi spoza Szczecina, może odebrać jakikolwiek sens ekonomiczny całego przedsięwzięcia.
Gmina Szczecin realizuje szereg programów profilaktycznych z myślą o najmłodszych i starszych mieszkańcach miasta. Programy te cieszą się zainteresowaniem i przynoszą też wymierne skutki. Niestety skąpe środki postawione w tej dziedzinie do dyspozycji powodują, że wiele ważnych programów nie może doczekać się realizacji. Wśród nich są także działania, które w przyszłości mogłyby ograniczyć zjawisko niepłodności. Wydaje się, że ograniczanie przyczyn tego zjawiska jest bardziej uzasadnione zarówno z punktu widzenia społecznego i ekonomicznego.
W imieniu Komitetu Obywatelskiego
Autor: Krzysztof o 13:59 9 komentarzy:
Ojcostwo z perspektywy miesiąca
Mija miesiąc od narodzin Szymona. To co mnie zaskoczyło bardziej aniżeli myślałem, to zachwycanie się każdą minką Szymona, jego przeciąganiem, kwileniem czy nawet sporadycznym płakaniem. Nawet jak
w nocy nie daje spać, a rano trzeba wstać i podniesie lekko ciśnienie, to niewinna minka załatwia wszystko.
Jak jesteśmy oboje w domku, to oczywiście mamy podział przewijania Juniora, qupki dla taty, reszta dla mamy :) Łóżko w którym śpimy zapewne przypadło do gustu Szymonowi, ponieważ tam najlepiej mu się śpi. Zaczęliśmy już wyjeżdżać na spacerki, które
z czasem będą coraz dłuższe. Chrzest już za niespełna tydzień, nie będziemy długo trzymać w domu małego diabełka :) Powoli zaczynamy się ogarniać z pracami codziennymi jak: gotowanie, sprzątanie i załatwianie różnych spraw.
Autor: Krzysztof o 14:03 15 komentarzy:
Witam, mam na imię Szymon. Dzisiaj kończę 20 dzień mojego Życia. Witam się dopiero teraz, ponieważ pierwsze dwa tygodnie spędziłem z rodzicami w szpitalu, niby nic poważnego, a mnie tam trzymali. Od tygodnia mieszkam już w swoim pokoiku. Ja i moi rodzice przyzwyczajamy się do nowego trybu życia, jak to tato mówi: całodobowo-nocnego oraz zapałkowo-kawowego w pracy. Uczymy się siebie nawzajem. Widzę, że rodzice są zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi. Czasem stoją nad moim łóżeczkiem i gapią się , myślą, że ja śpię - nic z tych rzeczy.
Witam Was wszystkich i cieszę się, że będę mógł do Was zaglądać, oczywiście zapraszam do siebie.
Autor: Krzysztof o 11:12 20 komentarzy:
Dnia 21.11.2012 r., o godzinie 9:50 zostaliśmy obdarowani cudowna Niespodzianką.
Szymon, 3,6 kg, 54cm.
Jesteśmy bardzo, ale to bardzo szczęśliwi.
Autor: Krzysztof o 08:04 37 komentarzy:
NIE dla In-vitro !!
Moje stanowisko w sprawie in-vitro.
Ja Krzysztof Wodzyński mgr Nauk o Rodzinie jestem przeciwny procedurze in-vitro.
Tym bardziej nie popieram finansowania tego zabiegu przez budżet państwa oraz budżet Gminy Szczecin.
Bez wchodzenia w dyskusję, częściowe uzasadnienie, które przypadkiem znalazłem znajduje się w artykule tutaj.
Słowo Pasterskie Księdza Arcybiskupa Metropolity na 18.11.2012 r. - Tutaj.
Sonda PO w Szczecinie - tutaj.
Autor: Krzysztof o 10:23 36 komentarzy:
Porodzie przybywaj
Jak chciałbym by Szymon się już urodził. Ile można czekać w ogromnym pragnieniu by wziąć pierworodnego na ręce i przytulić. Termin wypada w sobotę, ale przecież 10% porodów zdarza się przed terminem. Mam nadzieję, że i Szymek postanowi się wcześniej wydostać :)Pokoik czeka, rodzice z niecierpliwością oczekują, mama już nie śpi w nocy, brzuszek ciągle podskakuje, jakby tam wrzucił worek petard, które strzelają. Dla osłody wrzucam kilka fotek - gadżetów, które znalazły się w Szymkowym pokoju. Kącik skromny, ale wg mnie przytulny.
Kubuś i Prosiaczek - obowiązkowo
Kubuś ma kumpla
A to "koleżanka" prosiaczka
A Miki się z nich naśmiewa
Kalendarz z serii.. "to już dzisiaj?"
Pograjmy trochę.
Nawet tu wlazł.
Junior zbiera literaturę
Brakuje rozm. 34, pięknych czarnych bucików do grania w piłeczkę. Mama wyrzuciła je na korytarz.
Ot nowy dywanik
Rzut na całokształt
A to kolejna stertka suszącego się prania.
Autor: Krzysztof o 23:09 12 komentarzy:
"Od niewspółżycia jeszcze nikt nie umarł"
Usłyszałem wczoraj te słowa, które mnie z jednej strony rozbawiły a z drugiej strony nasunęły kilka swobodnych myśli.
Czy rzeczywiście nikt nie umarł? Tego nie wiem.
Z pewnością mogę napisać, że:
- ja nie umarłem trwając w czystości przedmałżeńskiej
- nie skrzywił mi się kręgosłup
- nie jestem garbaty
- nie było problemu tzw. "dopasowania się z moją żoną" - "w końcu ja nie igła, a Ona nie studnia"
- nie ma problemów z przedwczesnym lub zbyt późnym wytryskiem
i innych, przed którymi przestrzegają co niektórzy "eksperci".
- nie ma problemu dotyczącego porównywania jakości stosunków
z różnymi partnerkami
- niczego się nie nabawiłem od przypadkowych partnerek trwając w czystości przedmałżeńskiej.
- jestem szczęśliwy, że ofiarowaliśmy siebie tylko sobie, nie innym, obcym, wcześniejszym partnerom
- jestem dumny, że daliśmy radę, przecież nie jest łatwo, jest cholernie trudno, ale czy piękne rzeczy nie wymagają wysiłku?
- kiedyś starszy Pan mi powiedział: "spokojnie, nic nie tracisz, jesteś młody i naprawdę zdążysz się wyszaleć. Ale całe piękno współżycia tylko w pięknym małżeństwie. Byle jak, byle z kim i byle gdzie to tyko ochłapy prawdziwego współżycia.
A teraz? Jest pięknie. Starszy Pan miał rację.
Ot tak kilka swobodnych myśli.
Uwaga: piszę o swoim doświadczeniu. Nie oceniam nikogo, kto obrał inną "taktykę", lub ma inne zdanie na ten temat.
Autor: Krzysztof o 10:49 9 komentarzy:
Mądra natura przyszłej matki
Zachwyt nad ludzką naturą towarzyszy mi praktycznie codziennie. Szczególnie swego czasu zainteresowała mnie płaszczyzna odpowiedzialna za ośrodki seksualne. Ośrodki: przysadka - podwzgórze - jajnik. Machina sterowana działaniem hormonów. Poznając bardzo powierzchownie działanie, czy funkcjonowanie tych ośrodków nie mogę pojąć w jaki sposób człowiek jest stworzony. Sprzęt NASA jest mniej skomplikowany aniżeli taki człek. Nie będę się rozwodził nt. roli poszczególnych hormonów, natomiast w tej pięknej naturze kobiety nawiąże do jednego jakże prostego odkrycia będącego u nas teraz na czasie.
Gdy moja siostra mówiła mi, że w 3 trymestrze ciąży praktycznie nie spała w nocy, myślałem sobie, że jest nienormalna. Teraz gdy widzę, że moja Żona w 3 trymestrze ciąży śpi bardzo mało w nocy, zacząłem mniemać, w sumie odkryłem dlaczego :)
Nie wyobrażam sobie wstawać w nocy do dziecka, nie będąc do tego przynajmniej odrobinę przygotowany. Zapewne te nieprzespane noce, to wstawanie do toalety wiele razy w nocy jest po to, by matka, ojciec przygotowali się do wstawania gdy tyko dziecko zapłacze. Może jest to banalna teoria, ale jakże wg mnie prawdziwa.
Mądra natura, wie co dla człowieka potrzebne.
Autor: Krzysztof o 13:12 14 komentarzy:
Rodzina zastępcza - list
Pozwoliłem sobie opublikować jeden artykuł z Wyborczej. Według mnie zawierający bliższe przedstawienie tematu. Chciałbym Was zapytać, jaki jest Wasz stosunek to Rodzin zastępczych?
Za trud i pracę, jako matka, nauczycielka, praczka, kucharka, sprzątaczka, pielęgniarka i specjalista remontowy, od koordynatora i organizatora pieczy zastępczej, których zadaniem jest wsparcie i pomoc rodzinom zastępczym, dowiedziałam się, że jestem niegospodarna i lada moment dowiem się, że sprzeniewierzyłam pieniądze publiczne.
Jako matka zastępcza opiekuję się piątką dzieciaków, z czego trójką z orzeczoną niepełnosprawnością, a w tym jedno jest mocno odjechane emocjonalnie, bo z zespołem Aspergera. Jako matka, nauczycielka, praczka, kucharka, sprzątaczka, pielęgniarka i specjalista remontowy zarabiam 2 zł NETTO za godzinę swojej dwudziestoczterogodzinnej pracy przez 365 dni w roku.
Muszę się doszkalać i robię to z ogromną przyjemnością - szkoda tylko że szkoleń organizowanych przez PCPR czy wielkiego Organizatora pieczy BRAK! Kogo stać to sobie płaci, kogo nie stać - się nie szkoli, co oczywiście jest na jego niekorzyść, ponieważ obowiązkiem rodziców zastępczych jest podnoszenie kwalifikacji.
Kilka liczb porównania
W roku 2011 koszty utrzymania molocha - domu dziecka w Pszczynie to 2 060 788 zł i były to koszty za utrzymanie 44 wychowanków, co daje nam średnią na jedno dziecko - 3903 zł. Z tej potężnej kwoty 1 262 690 zł to wynagrodzenia osobowe pracowników, dodatkowe wynagrodzenia na poziomie 94 269 zł, media 53 502 zł, usługi remontowe to 20 699 zł, usługi pozostałe jak wywóz nieczystości, kominiarz itd. to 42 924 zł.
Ile z tych pieniędzy tak naprawdę trafia do dzieciaków? Zostało raptem 586 704, ale musimy odjąć jeszcze telefony, internet, podróże służbowe, paliwo i opał - 85 305 zł, to daje nam jakieś 501 399 zł podzielone na 44 wychowanków - 11 395,50 rocznie na jednego, czyli miesięcznie 949,62 na jedzenie ubranie, książki itp.
Utrzymanie moich 5 dzieciaków to 6000 miesięcznie plus 1480 zł moje wynagrodzenie czyli razem 7480, czyli utrzymanie jednego dziecka ze wszystkim, z kominiarzami, basenami, ubraniami, lekami, dietami i innymi cudami, i moim śmiesznym wynagrodzeniem - 1496 zł i cała ta kwota trafia do budżetu domowego, z którego korzystają wychowankowie.
W domu dziecka koszt utrzymania wychowanka to 3900 zł, ale dzieciak faktycznie otrzymuje tylko 949,62, bo pozostałe 2950,38 to koszty administracyjne.
Nie jestem specjalistą, ale laik zauważy, jak wielką niegospodarnością i marnotrawstwem jest utrzymywanie tego molocha. Jeżeli pani dyrektor placówki zarabia rocznie 85 957,41 zł, to logiczne jest, że będzie bronić swojego stanowiska pracy, bo rodziny zastępcze są realnym zagrożeniem jej etatu! Kto w ogóle wpadł na ten absurdalny pomysł, by organizację pieczy zastępczej zlecać pracownikom publicznej placówki opiekuńczej?!
Jeżeli te 44 dzieci umieścimy w 9 rodzinach zastępczych, utworzonych z pracowników publicznego domu dziecka, ponieważ to oni najczęściej krytykują nas za zarabianie na dzieciach (!?) i zrezygnują ze swoich ciepłych 8-godzinnych posadek za 3 tysiące na rękę na rzecz 24-godzinnej harówy w rodzinie zastępczej, to powiaty zaoszczędzą potężne pieniądze.
Koszt utrzymania 44 umieszczonych obecnie w Domu Dziecka wychowanków spadnie do raptem 74 624 zł miesięcznie, 895 488 zł rocznie, co daje nam oszczędności na poziomie 1 165 300 zł rocznie, a co możemy przeznaczyć na leczenie np. dzieci!
Pracownice organizatora pieczy zastępczej nigdy nie będą musiały już się zastanawiać na co my rodziny zastępcze wydajemy te pieniądze - bo same by je otrzymywały! Ciekawe ile chętnych Pań do podjęcia tej pracy znajdziemy w samym CWDiR, bo do potępiania rodzin zastępczych chętnych jest wielu.
Chciałam tylko 1000 zł na utrzymanie lokalu
Zgodnie z Art. 232b ustawy o wspieraniu rodzicielstwa zastępczego wystąpiłam z wnioskiem o dofinansowanie do kosztów utrzymania budynku mieszkalnego zamieszkałego przez naszą rodzinę.
Zawnioskowałam o dodatkowe 1000 zł na utrzymanie lokalu.
A organizator rodzinnej pieczy zastępczej zapytał mnie, jak to jest możliwe, że te ogromne pieniądze które dostaję, mi nie starczają?
Tłumaczę, że samo jedzenie to jest 3000 zł na miesiąc - średnio wychodzi 100 zł dziennie na 7 osób, teraz przy tej diecie Krystiana bezglutenowej, bezcukrowej i bezkazeinowej jest jeszcze więcej.
Potem 1000 zł to są media, 500 zł paliwo, 300-500 zł apteka przy zdrowych dzieciach, jak są chore to kwota drastycznie rośnie, moje leki i kremy z filtrami też nie są zbyt tanie, potem rata za auto 500 zł, potem za wykafelkowanie łazienki, potem jakieś ubrania głównie z ciucholandów, i inne opłaty.
Wszystko co zostaje jest pakowane w dom - w remont mówiąc dokładniej, ale tych pieniędzy za dużo już nie zostaje. Na już muszę kupić Danielowi grzejnik do pokoju, opał, ubrania dzieciakom, bo wyrosły, dlatego liczy się każdy grosz i po każdy możliwy sięgam. Wydatki są mega duże przy takiej dużej i specyficznej rodzinie.
I co się okazało, po raz pierwszy jak prowadzę rodzinę, zasugerowano mi niegospodarność i zwrócono uwagę, iż pieniędzy publicznych nie wolno mi przeznaczać na remont i nie ważne, że remontujemy dzieciakom pokoje. No to się zdenerwowałam, bo po pierwsze sama malowałam calusieńki dom, sama tapetowałam, sama obrabiałam słupy, belki, sami gipsowaliśmy, sami kładliśmy panele - wszystko po to, żeby nie brać firmy, na którą i tak nas nie było stać - a to wszystko z rozrzutności!
Żebrałam o pieniądze na dokończenie tego domu po ludziach, po fundacjach, sporo ludzi było i jest zaangażowanych w to przedsięwzięcie, jeden dał materiał, inny dał darowiznę pieniężną, jeszcze inny oddał meble, fundacja kupiła meble, itd.
I tak zbudowaliśmy ten dom. Dom, który jest zawsze otwarty dla gości, dla potrzebujących, przytulny, w miarę bezpieczny i nasz, dom naszej całej szalonej Rodzinki.
Muszę dodać, iż ustawa przewiduje dofinansowanie do remontu i wniosek złożyłam w PCPRze z całą dokumentacją techniczną i z dokładnym kosztorysem, ale odmówiono mi, bo jest to do 2015 roku świadczenie fakultatywne i starosta może go przyznać, ale wcale nie musi, a jak nie musi, to wiecie co się dzieje.
No i wracamy do punktu wyjścia, to z czego mamy remontować? No z czegoś musimy, bo wpadnie kurator i okaże się, że nie mamy odpowiednich warunków socjalno-bytowych i dzieci zabierze, dlatego priorytetem był dla nas ten remont!
W podziękowaniu za włożony trud mojej pracy dowiedziałam się od koordynatora i organizatora pieczy zastępczej, których zadaniem jest wsparcie i pomoc rodzinom zastępczym, dowiedziałam się, że jestem niegospodarna i lada moment dowiem się, że sprzeniewierzyłam pieniądze publiczne.
Ręce opadają. Nie pozostaje mi nic innego jak nadal zwracać się z prośbą o pomoc do ludzi spoza mojego środowiska, ludzi obcych, a jakże bardziej życzliwych niż CI, którzy mieli nam pomagać!
Wstyd, że utrzymanie wychowanka domu dziecka w Pszczynie to koszt około 3500 zł i nikt się nie czepia, koszt utrzymania mojego dziecka to ok. 1200 zł i traktuje się mnie jak złodzieja, tak jakbym chciała te pieniądze przechlać! Ja walczę o to dla dzieci, nie dla siebie! Amen.
Serdecznie dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie finansowe - bez Was by się to po prostu nie udało.
http://wyborcza.pl/1,95892,12698739,Rodzina_zastepcza__Mity_o_wielkich_pieniadzach__list_.html?as=2
Co to tym myślicie? Jaki jest Wasz stosunek?
Autor: Krzysztof o 09:20 8 komentarzy:
Niedawno byłem na pogrzebie wujka. Nasunęło mi się kilka refleksji. Od małego chłopca uczestniczyłem
w pogrzebach różnych osób, i mam wrażenie, że moje podejście jest jak ja to nazywam naturalne do tego zjawiska, uważam, że śmierć jest wpisana w życie każdego człowieka i tyle.
Na ostatnim pogrzebie jednak bardziej aniżeli na wcześniejszych pogrzebach uświadomiłem sobie potrzebę modlitwy dla zmarłego ale
i dla siebie. Z musu przyjechaliśmy do kaplicy, gdzie wniesiono trumnę aż 1,5h przed rozpoczęciem mszy pogrzebowej. W takich przypadkach, jak mi się nudzi, to najlepiej wykorzystać to na modlitwę. I tak upłynęło mi te 90 minut. Moje zaangażowanie przerosło mnie samego, po prostu czułem potrzebę modlitwy za zmarłego.
Było to naprawdę dobre doświadczenie. Samo przebywanie przy zmarłym zmusza do myślenia nad swoim życiem, jego sensem, priorytetami.
Pamiętam jak znajoma zarzucała mi, że po śmierci bł. Jana Pawła II nie uroniłem nawet łezki, a po śmierci Gołasia nie mogłem się ogarnąć. Czy też jak po zdobyciu medalu polscy siatkarze na podium ściągnęli bluzy, i każdy miał koszulkę z nr 16. To jest coś, co mnie łamie, powala moją "niewrażliwość" na śmierć.
Nie doświadczyłem jeszcze śmierci bardzo bliskiej osoby, więc myślę, że to też sprawia, że moja perspektywa jest inna. I oby jak najdłużej taka pozostała.
Autor: Krzysztof o 10:33 20 komentarzy:
Msza św. - "nie dotyczy"
Będąc w zeszłym tygodniu na Inauguracji Nowego roku akademickiego na Wydziale Teologicznym, zauważyłem, coś, co mnie niestety zdziwiło. Na kilkuset studentów tego wydziału, na Eucharystii rozpoczynającej rok akademicki było może z 30 osób (bez kleryków), natomiast z pierwszych roczników, może 5 studentów. Żal było potrzeć na dużą koncelebrę w osobach dziekanów, biskupów, księży, zaproszonych gości na tle pustych ławek w kościele.
Rozmawiałem z wieloma studentami, przyjętymi na pierwszy rok czy będą na inauguracji. Będą, ale nie na Eucharystii, bo to ich nie dotyczy.
Tak sobie pomyślałem, że to każdego osobista decyzja. Natomiast ja wychodzę z założenia, że jak posiedzą godzinkę w ławce, to nic im się nie stanie. Mi bardzo często wiele rzeczy się nie podoba, w przeróżnych sytuacjach i w jednych chciałbym uczestniczyć, a w innych nie, ale z reguły jestem na całości.
Ot takie krótkie przemyślenia, z nutką przykrości.
Autor: Krzysztof o 09:49 19 komentarzy:
Szymon celebryta
Ostatnie 3 tygodnie praktycznie nie zaglądam do Was, nic nie piszę, nie śledzę ponieważ nie mam czasu i jestem padnięty. Ten okres w pracy jest niesamowicie wyczerpujący. Mieliśmy do tego kilka wyjazdów i wiele rzeczy do załatwienia, w sumie dalej wiele czeka, a czas rozwiązania tuż tuż... W tym pośpiechu, bez zbędnych słów wrzucam kilka zdjęć z naszej skromnej sesji. Z wrodzoną skromnością stwierdzę, że zdjęcia mi się podobają, a fotograf zrobił kawał dobrej roboty. Jak coś to namiary podam, ekspert od fotografii dziecięcej.
Dwie kreski i gra gitara :)
Kibicuję razem z Tatą - Pogoń Szczecin
Szymonie, już wiemy co będziesz robił w Życiu
Z Szymonem kibicujemy drużynie AZS Radex Szczecin
Kobieta - Żona - Matka
Na Szymusia z popielnika, iskiereczka mruga...
Nasz domownik - Lew
I jeszcze oczko...
A pewnie, że tak. I ten nosek...
Autor: Krzysztof o 20:39 29 komentarzy:
Sen o Szymonie
"Dzisiaj miałem piękny sen
Naprawdę piękny sen" - dwa wersy kapitalnego kawałka Dżemu pt. "Sen o Viktorii"
Skojarzyłem sobie te słowa jednej z moich ulubionych piosenek, ponieważ miałem piękny sen.
Śnił mi się nasz jeszcze nienarodzony Syn. Trzymałem go na rękach a raczej na karku i robili nam zdjęcia (och ten narcyzm wrodzony) i dziwiłem się, że nie było mnie pryz porodzie. Piękne niebieskie oczka małej istotki. Obudziłem się i zacząłem opowiadać. Jestem z tych, co ze szczegółami pamiętają swoje sny. Byłem cały w skowronkach, jakbym się naćpał.
I pomyśleć, że za dwa miesiące to już nie będzie sen :D
Autor: Krzysztof o 10:45 13 komentarzy:
Pierwsza roczniaca
Nie wiem jak to się stało, ale jutro minie rok od naszego sakramentalnego TAK. Rok, który był najbardziej aktywnym czasem w moim życiu. Tak wiele się wydarzyło, zmieniło, odmieniło.
Dziękuję Wszystkim osobom, które były, są i zapewne będą blisko nas. Każdej osobie, nawet w wirtualnym świecie. Jak wiele uczę się, podpatruję, naśladuję, zabieram do naszego małżeństwa od Was, to nawet sobie nie wyobrażacie. Jakim pięknym świadectwem wielu z Was jest dla nas:
- świadectwem przyjaźni
- świadectwem bycia mężem
- świadectwem bycia żoną
- świadectwem bycia matką i ojcem
- świadectwem bycia po prostu kobietą i mężczyzną
- świadectwem bycia RODZINĄ.
- świadectwem miłości, dobra, radości, szaleństwa
- ŚWIADECTWEM ŻYCIA
Ciągle popełniamy błędy i często inni pokazują nam jak żyć, by było lepiej, inaczej. I za to dziękujemy :)
Moja piękna, szczęśliwa Żona
A to część naszych wspaniałych Przyjaciół
Jesteśmy wdzięczni i to bardzo naszym rodzicom za pomoc i to nie tylko materialną.
Ps. w szoku jestem jak szybko popadam w rutynę w naszym związku. Wile rzeczy trzeba systematyczne pielęgnować, bo zgasną jak ognisko, do którego się już drewna nie podkłada.
Przy tej okazji całusy dla Mojej Żony z okazji urodzin:*
Autor: Krzysztof o 10:50 11 komentarzy:
Każde dziecko ma swoje Ciocie i Wujków. I z reguły dużo ich: prawdziwi, przybrani, znajomi rodziców etc.
Ale są Ciocie, które są wyjątkowe. I taka jest Ciocia B. Szymuś ma 7 miesięcy (w brzuszku) i rozkochał w sobie Ciocię B. Ciocia weszła w rolę chyba bardziej niż rodzice. Ciągle jak się spotykamy, to nie może nie przynieść jakieś niespodzianki Szymonowi. I nie chodzi mi o materializm typu - przynosi prezenty jest ok. Sami wiecie, że nie, ale o to, jak się cieszy razem z nami, przeżywa także z nami i wiele nam podpowiada, opowiada i dużo gada :P
Poniżej małe foto niespodzianek od Cioci B.
Motyw Kubusia P. i Prosiaczka .
Ps. jakość zdjęć kiepska - telefon kom.
Autor: Krzysztof o 15:22 2 komentarze: