Source: http://emeswatch.blogspot.com/2013_05_01_archive.html
Timestamp: 2017-02-21 16:44:02
Legal References Found: art. 75
 art. 31
 art. 8
 art. 2
 art. 11
 art. 187

Document Content:
Jak się dowiedziałam dzięki odpowiedzi na informację publiczną jednego z Czytelników, któremu bardzo dziękuję, nic tylko wpaść w młyn szkółki i to nie jako aplikant. Okazuje się, że sędziowie i prokuratorzy delegowani do KSSiP poza dodatkiem za tą delegację w wysokości zależnej od kwoty zasadniczej wynagrodzenia wg. stawki awansowej, otrzymują dodatkowe wynagrodzenia… a kwoty jakie dostają budzą podziw szarego obywatela, że na to idą jego podatki.
XV - 4.812,28 złotych; XVI – 54.136,94 złotych”.
co za tym idzie na dzień dobry mamy od 13.966,70 do 16.414,47 złotych miesięcznie. Rocznie mamy zatem od 167.600,38 do 196.973,66 złotych za bycie Dyrektorem KSSiP…
Zarzucono mi, że ostatnio piszę mało merytorycznie… Cóż ostatnio mało piszę, bo jakoś Ministerstwo Sprawiedliwości ucichło, a ja sam zastanawiałam się nad zamknięciem bloga. Jaki jest bowiem sens pisania ciągle o lukach w pomysłach Specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości skoro nikt tego nie słucha, nie zastanawia się nad nimi i są one przepychane przez Sejm i Senat bez cienia refleksji… Muszę powiedzieć, że poza tym, że Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin pewne pomysły miał, niektóre szczytne, to ich realizacja już jak zwykle w wydaniu specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości oczywiście woła o pomstę do nieba. Przykładem ostatnim jest deregulacja zawodu notariusza i komornika sądowego – dziękuję za natchnienie Czytelnikowi, który przesyłając mi pewnego linka postanowił zwrócić mi uwagę na ten problem. W Polskiej tradycji prawnej, kulturowej i historycznej zawody te, z racji doniosłości czynności wykonywanych przez notariuszy i komorników, były zawodami nie tylko zaufania publicznego, ale i zawsze osoby wykonujące te zawody mieściły się w kategorii „funkcjonariuszy publicznych”. Takie „zaszeregowanie” tych grup wymagało zatem, aby kandydaci na stanowiska notariuszy spełniali określone wymagania, w tym gwarantowali najwyższy poziom świadczonej działalności, ale i by byli blisko obywatela. Oczywiście w Polsce dzięki czasom PRL i okresowi zmian ustrojowych doszło do pewnego ograniczenia napływu do tych zawodów i można było zaobserwować tendencję „znajomego królika” jako kryterium naboru, ale też nie przesadzajmy. Znam osobiście i notariuszy i komorników, którzy takimi znajomymi nie są a wykonują zawód od baaardzo dawna i to nie koniecznie w dużych miastach, gdzie mogłoby się wydawać było najtrudniej. W przypadku obu tych zawodów uprawnienie do regulacji zarówno sposobu prowadzenia aplikacji, ma od dawna Minister Sprawiedliwości. Wystarczy bowiem popatrzeć na treść art. 75 ustawy o Notariacie, oraz art. 31i ustawy o komornikach sądowych. Odnośnie asesury w obu tych zawodach regulacje są nie do końca określone, choć w przypadku komorników sądowych i tak jest lepiej niż w przypadku notariuszy. Komornik bowiem może zostać zobowiązany do zatrudnienia określonego asesora komorniczego (art. 32 § 7) jednak obowiązek zatrudnienia asesora komorniczego dla komorników istnieje w postaci zatrudnienia raz na 2 lata jednego asesora komorniczego. Aby zostać asesorem notarialnym należy przedstawić oświadczenie notariusza o gotowości zawarcia z nim umowy o pracę (art. 76 § 2 ustawy o notariacie). I to leży pierwszy pies pogrzebany jak dla mnie. Bo myślę, że deregulacja nie powinna znosić pewnych obowiązków dla przyszłych notariuszy, ale doprecyzować zasady prowadzenia asesury, by nie tylko była ona możliwa dla tych, którzy spełniają wymogi by być asesorami, ale też warunki jej prowadzenia. Problem bowiem sprowadza się do jednego… Z jednej strony konieczności nabrania praktyki, którą tak między bogiem a prawdą powinna dawać aplikacja, sprawdzenia umiejętności tzw. miękkich, ale z drugiej strony być właściwie zabezpieczona, a zatem aby istniał obligatoryjny obowiązek ich zatrudnienia, warunki zatrudnienia i to nie tylko za przysłowiową złotówkę. Odnoszenie się zaś w przypadku komorników sądowych do zasad wolnego rynku jest jak dla mnie nieporozumieniem i nie ma dla mnie nic wspólnego nawet z duchem prawa. Oczywiście istnieje prawo wyboru komornika, ale pewnych czynności nie da się w ten sposób dokonać. Chodzi o egzekucję z nieruchomości oraz spraw, w których przepisy o egzekucji z nieruchomości stosuje się odpowiednio. Deregulacja zatem doprowadzi do tego, że w miejscowościach gdzie jest „biznes”, duża liczba ludności będą wyrastać jak grzyby po deszczu kancelarie komornicze zajmujące się egzekucją nie obejmującą egzekucji z nieruchomości, zaś w małych miejscowościach pozostanie po jednej kancelarii, która będzie zajmowała się tą najcięższą z egzekucji, bo najtrudniejszą i najdłuższą, a która wobec tego faktu nawet nie będzie w stanie się na bieżąco utrzymać z ponoszonych opłat egzekucyjnych, które stanowią podstawę jej funkcjonowania. Tymczasem owo „uwolnienie” to nic innego jak zrzucenie z Ministra Sprawiedliwości obowiązku dokonywania analiz i bieżącej sytuacji dotyczącej funkcjonowania kancelarii komorniczych. Zgodnie bowiem z art. 8 ust. 3 ustawy o komornikach jest to obowiązek Ministra Sprawiedliwości. To o bowiem „ocenia, czy liczba komorników działających w rewirze jest wystarczająca, biorąc przy tym pod uwagę potrzeby prawidłowego i sprawnego wykonywania czynności, o których mowa w art. 2, wielkość wpływu i stan zaległości spraw o egzekucję i o wykonanie postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia, stopień opanowania wpływu w tych sprawach, ilość przedsiębiorców mających siedzibę lub oddziały w obszarze rewiru oraz liczbę i strukturę ludności w rewirze. W razie uznania, iż zachodzi potrzeba zwiększenia liczby komorników w rewirze, Minister Sprawiedliwości, z urzędu lub na wniosek prezesa właściwego sądu okręgowego, zarządza, po zasięgnięciu opinii rady właściwej izby komorniczej, utworzenie wolnego stanowiska komornika w tym rewirze, po czym wszczyna postępowanie w trybie art. 11”. Przy sądach powszechnych grzmi się, że dobrze, że uprawnienie jest po stronie Ministra Sprawiedliwości, bo cytując Podszyskownika Hajduka „chodzi o elastyczne uregulowanie „prawa do sądu”… Czemu to elastyczne uprawnienie w przypadku komorników sądowych nie miałoby pozostać tam, gdzie jest zwłaszcza, że komornik sądowy nie ma gwarancji konstytucyjnych do nieprzenaszalności. Założeniem deregulacji było bowiem otworzenie tych zawodów, ale czy ja jako obywatel chcę trafić na notariusza, który tylko teoretycznie wie co ma zrobić? Albo na komornika nastawionego na czysty zysk, bo do tego się to sprowadzi? Czemu prawa obywatela nic w tym kraju nie znaczą? Projekty przepychane przez Sejm tymczasem właśnie do tego prowadzą.
Przypomniały mi się słowa pana dr hab. Przemysława Szustakiewicza z Biura Orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego jakie miałam okazję usłyszeć. Powiedział on, że w sądownictwie administracyjnym chodzi o to, by było ono najbliżej obywatela, również terytorialnie. I to jest właśnie to co powinno przyświecać wszelkim deregulacjom zawodów zaufania publicznego, a zwłaszcza tym odnoszącym się do funkcjonariuszy publicznych. Ci bowiem powinni być jak najbliżej obywatela, którego przy okazji nie dzieli się na tego z Polski A (duże miasta) i Polski B (cała reszta Polski). Blisko obywatela również w znaczeniu jakości prowadzonej działalności, tak aby nie dochodziło do sytuacji, kiedy na obywatelu testuje się swoje umiejętności i to jego obarcza się ryzykiem nieprzygotowania funkcjonariusza publicznego. Myślę, że nie byłoby żadnych wątpliwości, sprzeciwów czy negatywnych opinii gdyby inaczej uregulowano kwestię „deregulacji”. Czasem bowiem deregulacja może się odbyć przez regulację i to prawną, ale z tym bywa w Ministerstwie Sprawiedliwości niestety kiepsko. Chociaż tak sobie myślę, że z drugie strony jakby Prezydent podpisał, to dzięki temu podpisowi nakręca się machina polityczna… Bo ta deregulacja będzie funkcjonowała do czasu, aż w mediach nagłośni się kilka przypadków rażących błędów naotriuszy/komorników, po których
selekcja do zawodu. I to jest chyba uzasadnienie działalności specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości… zapewnienie politykom tematów do ich działania. Szkoda, że kosztem obywatela. o
Za niedługo minie miesiąc od
kiedy mamy nowego Ministra Sprawiedliwości. Od pamiętnego 6 maja 2013 r. na
stronie WieściDziwnych i NieDoKońca Prawdziwych widzimy przedziwny ruch…
Podsekretarze Stanu rozbijają się po różnego typu konferencjach… Może w ten sposób próbują uzasadnić swoją
obecność w Ministerstwie Sprawiedliwości? Próba dziwna jak dla mnie, bo bez
wątpienia w Ministerstwie jest co robić.
Nasz Ulubieniec – Podszyszkownik Hajduk
poza uczestnictwem w „naradzie z Prezesami Sądów Apelacyjnych” jeszcze się nie poszczycił jakąkolwiek pracą u
podstaw. Swoją drogą jakoś nie widzę tej niezależności sądów i niezawisłości
sędziów jak mamy do czynienia z „naradą”. Nic, wystąpimy o dokumenty z tej
narady, to zobaczymy co się kryje pod hasłem „narada”. Oczywiście wiemy o tym,
że był na Komisji Senackiej w sprawie ustawy o okręgach sądowych, ale nie
zabłysnął nawet podstawową znajomością tego za co odpowiada obecnie, a czym
zajmował się jako Dyrektor Departamentu Sądów Powszechnych i czegoś tam, którym
BYŁ. Przez 13 minut nagrania jakie zostało udostępnione na YouTube (tutaj: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=hILSrU1vkMA)
możemy usłyszeć nie tylko tą samą mantrę co zwykle… „struktura sądów ma być elastyczna”… Jako
obywatel sprzeciwiam się takiemu podejściu do „prawa do sądu”. Jako obywatel
mam prawo wiedzieć gdzie jest sąd, do którego mam prawo pozwać drugą osobę. Jak
słyszę o specjalizacji sędziów to zaczynam się zastanawiać czy Pan Minister
Hajduk zna treść ustawy o ustroju sądów powszechnych… Póki co to właśnie dzięki
pracy Ministerstwa Sprawiedliwości wprowadzono obligatoryjną ilość wydziałów do
szt. 2 – cywilnego i karnego… po tym jak zrezygnowano z wydziałów pracy,
rodzinnych, z sądów grodzkich… Pan
Minister zdaje się być laikiem w tej sprawie. Tak samo jak twierdzenie, że
istnienie pełnej obsady sędziowskiej „zmienia na lepsze” moje uprawnienie do „prawa
do sądu”!!!
Panie Ministrze Hajduk niech Pan
pójdzie do Sądu Okręgowego w Warszawie i zobaczy wreszcie, że tam pomimo pełnej
obsady kadrowej sędziów, dziesiątkach sędziów oddelegowanych do tego sądu na
sprawy się czeka MIESIĄCAMI!!! Sprzeciwiam się też twierdzeniu,
że „reforma co nic nie zmienia” nic nie zmieniła – przypominam, że wydziały
zamiejscowe utworzone w drodze ZARZĄDZENIA, które nie może wpłynąć na prawa
obywateli zmieniono właściwość sądów rejonowych określoną rozporządzeniem.
Niechże się Pan nauczy choć jednego aktu prawnego BŁAGAM!!! Nie wymagam wiele,
bo ten akt to KONSTYTUCJA!!! Resztę może pan doczytać, wyguglować, mogą nawet
Panu SMS-em przysłać, ale to niech Pan wkuje i nie zapomni, bo jako prawnik kładzie
Pan cień niewiedzy na wszystkich, a jako sędzia… no cóż… ręce i nogi opadają.
Oczywiście Pan Minister Hajduk
nie był sam na Komisji Senackiej… Była oczywiście jego wierna jak cień moja
faworyta: Anita Lewandowska – Zastępca Dyrektora w
Departamencie Sądów, Organizacji i Analiz Wymiaru Sprawiedliwości w
Ministerstwie Sprawiedliwości, a wcześniej główny specjalista w Departamencie
Sądów, Organizacji i Analiz Wymiaru Sprawiedliwości w Ministerstwie
Sprawiedliwości - Główny Analityk Projektu w obszarze HR "twarde"…
Uwaga – Pani Anita Lewndowska jest… sędzią z rocznym stażem orzeczniczym w SSR
w Grójcu, albowiem po roku trafiła na odwieczną delegację do Ministerstwa
Sprawiedliwości. Pani ta zwana jest powszechnie „Gąska Balbinka” i to nie tylko
z powodu jej wyglądu… O jej przymiotach uzasadniających ową ksywkę mogliśmy się
przekonać wielokrotnie. Ostatni jej występ był na seminarium dla studentów
Wydziału Politologii i Dziennikarstwa UW dot. Reformy sądownictwa. Okazało się,
że głównym celem była „sprawna organizacja w jednostkach powszechnych – sądów powszechnych”.
Boszz a jak owa refoma usprawniła moje prawo do sądu sprawnego w Warszawie?? Czekam,
czekam i czekam i nie mogę się dowiedzieć. Okazało się, też że Prezesi Sądów
Apelacyjnych zaraportowali, że zmiany organizacyjne nastąpiły bez większych
problemów… Ale jednocześnie, że nie ma wyników tej reformy… To jak Pani śmie
mówić, że cele zostały zrealizowane? Czy Pani nie przeczy sama sobie? Niech
Pani już nic nie mówi, niech się Pani weźmie do roboty, bo z tym jest jak wiem
problem… Chodzenie za Ministrem Hajdukiem i schlebianie mu nie jest pracą!!!
Niech Pani w końcu dokona analizy sytuacji w SĄDACH POWSZECHNYCH – jak z Pani
taki wielki analityk, że aż czuje się Pani uprawniona do występowania jako
GŁÓWNY ANALITYK projektu w obszarze HR (bez wykształcenia analitycznego nota
bene). Może w końcu przy okazji wskaże Pani Ministrowi Hajdukowi 5 największych
sądów rejonowych w Polsce, albo chociaż tej największy!!! Za to kolejny mój faworyt – Minister Królikowski
zaginął bez wieści… Może dokształca się z zasad legislacji? A może z prawa
karnego? Na razie wiem, że jego pomysł na „uznanie przestępstwa według
widzimisię sędziego”, czyli brak określenia kwoty pomiędzy wykroczeniem a
przestępstwem spełzł na szczęście na niczym i powróciła koncepcja określenia
kwoty na 1.000 złotych… choć myślę, że niektórym mającym np. pensję minimalną,
którym ledwo starcza, choć najczęściej nie starcza, do pierwszego przewrócą się
na samą myśl, że kradzież 90% ich wynagrodzenia będzie tylko wykroczeniem…
Ostatnio przejeżdżałam koło słynnej warszawskiej knajpy z Królikiem w nazwie… i
zaczęłam się zastanawiać czy nasz Minister od legislacji już pędzi po nową
pracę czy jeszcze nie… i czemu nie? Ośmieszenie Ministra Sprawiedliwości w
kwestii „lub Lubań” winno bowiem skutkować jego natychmiastowym wywaleniem, ale
nie skutkowało niestety… Ciekawe zatem czy nowy Minister Sprawiedliwości
zaryzykuje możliwość kolejnej takiej lub jeszcze bardziej spektakularnej wpadki…
I na koniec… Do mojego rankingu został zgłoszony
kandydat w osobie Ministra Gołaczyńskiego. To jemu zawdzięczamy e-sont (jak
mówiłam słowo „sąd” przez gardło mi w tym kontekście nie przechodzi) i te
wszystkie nakazy na długi nieistniejące… Nic tylko wysłać w razie co komornika
do Pana Ministra w podzięce…
Ja jeszcze mam swoje zgłoszenie: Pan Sędzia Woźniak z
Departamentu Prawa Cywilnego, który na pewnej nadzwyczajnej podkomisji ds.
zmian w kodyfikacji bronił jak lew koncepcji „wyinterpretowania sobie z
przepisu art. 187 k.p.c.” podstaw do tego co pozew winien zawierać w
postępowaniu elektronicznym… BRAWO!!! Aż nóż się otwiera na samą myśl. Czekam zatem na dalsze zgłoszenia… bo zaraz miesiąc
minie i pozostaną nam nasze tuzy intelektu… w Ministerstwie Sprawiedliwości, a
mu kolejne miesiące będziemy się z nimi musieli męczyć. o