Source: http://grzegorzwysok.blogspot.com/2009/07/
Timestamp: 2017-12-14 00:28:42
Legal References Found: art. 33
 art. 31
 art. 33
 art. 33
 art. 31
 art. 233
 art. 233

Document Content:
Biuletyn narodowy pod redakcją Grzegorza Wysoka: lipca 2009
Prezentujemy film przedstawiający niezawisłe postanowienie niezawisłego
Sądu w osobie niezawisłej Pani Sędziny Ewy Moniki Ciechańskiej
(4 XII 2003 r. - nominacja na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego w Kraśniku) dotyczące oddalenia wniosku o przesłuchanie ważnych świadków obrony
w sprawie "Biuletynu".
Niezawisłe postanowienie zapadło w dniu 13 lipca 2009 r.
Niezawisłe postanowienie
niezawisłej Sędziny
Ze smutkiem zawiadamiamy o śmierci Bogusława Jędrzejca, niezłomnego
patrioty i żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych.
24 lipca w kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w Dąbrowie Górniczej odpra-
wiona została o godz. 12.00 pogrzebowa Msza święta w intencji śp. p. Bogusława.
"Jego postawa i nieugiętość w krzewieniu miłości do Ojczyzny była wzorem dla ogromnej rzeszy młodych ludzi z woj. śląskiego" - piszą we wspomnieniu jego ducho-
wi uczniowie. "Dzięki niemu w wielu młodych ludziach obudził się żar patriotyzmu
i zaangażowania w losy naszej Ojczyzny". Podkreślają, że "pozostanie w naszej pamięci jako niezłomny, wielki Polak i Patriota".
Porucznik Józef Jędrzejec ps. "Zbigniew Sikora" urodził się w 1920 r. w Żychcicach
na Śląsku. Podczas II wojny światowej zaangażował się w walkę partyzancką w Narodowych Siłach Zbrojnych. W 1944 r. został wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec. Po wojnie obawiając się aresztowania przez UB, wyjechał na Ziemie Odzyskane. Pracował jako urzędnik, później rozpoczął karierę śpiewaczą m.in. w Chórze Polskiego Radia w Krakowie, Operze Śląskiej i Filharmonii Śląskiej. W latach 90. działał w organizacji kombatanckiej NSZ. Napisał książkę wspomnieniową pt. "Walka i Pamięć".
- fotografia dostarczona przez autora
Puławy, lipiec 2009 r.
"Biuletyn Narodowy"
Od roku 2008 czytamy każdy kolejny numer "Biuletynu". Z treści artykułów można
się zapoznać z aktualną sytuacją gospodarczo-polityczną naszego kraju. Jest to czaso-
pismo podające PRAWDĘ. Przypomina o tradycji naszego Narodu, na której powi-
nno opierać się wychowanie nowego pokolenia. Prasa i wydawnictwa dostępne w kio-
skach podają wiadomości poprawne politycznie - zgodnie z opcją partii politycz-
nych, rządu czy też UE - nie zawsze zgodne z prawdą.
Dziękuję serdecznie za przypomnienie, pamięć o mojej twórczości pisarskiej ("Biuletyn" nr 11). Pragnę dodać - uzupełnić, że ostatnią moją książką jest "Anty-
semita" napisana w latach 1997-98 wydawnictwa OLADORA w Puławach. Jest to moja biografia. Opisuje w niej całe moje życie od urodzenia poprzez lata szkolne, pracę -
służbę w Wojsku Polskim, założenie rodziny, okres dziennikarski i pisarski. Jest
też ocena sytuacji społeczno-politycznej. Polecam ją interesującym się historią Polski przed i po II wojnie światowej. Dziękujemy całej Redakcji za odważne ukazywanie stanu naszej gospodarki i polityki. Życzymy długich lat owocnej działalności publicystycznej.
Wierni czytelnicy z Puław -
pisarz, literat
Witold Bibow
mgr ppłk
- "Antysemita" to autobiograficzna
powieść pisarza Ryszarda Jegorowa
Prezentujemy trzy filmy z pikiety przed Sądem Rejonowym w Lublinie.
Przemówienia wygłaszają Grzegorz Wysok oraz redaktorzy "Biuletynu" - Kol.
Piotr Sławiński i Adam Leks.
Na jednym z filmów widać przemykającego ukradkiem mec. Pawła Bryłowskiego - prezydenta Lublina w latach 1994-1998 (PO, dawniej ROAD i Unia Demokra-
tyczna) - donosiciela w sprawie "Biuletynu".
w Lublinie (1)
w Lublinie (2)
Lublin, 7 VII 2009 r.
p. Adam Gmurczyk
i Redakcja wydawnictwa
"Cywilizacja Czasów Próby"
e-mail - 17@nop.org.pl
Zapoznałem się z zawartością pierwszego numeru Waszego pisma i stwierdziłem,
że problematyka w nim podjęta godna jest uwagi. Dobór artykułów jest wyważony i po-
kaźna doza wiedzy przekazana. Po lekturze doszedłem do przekonania, że poziom zespołu redakcyjnego daje nadzieję rozwoju wydawnictwa w kierunku wspierania ruchu narodowego w Polsce. Zwracam jednak uwagę na to, aby nie przeteoretyzować pis-
ma w kolejnych jego numerach, ale zamieszczać artykuły wskazujące Czytelnikowi pra-
ktyczne sposoby skutecznego działania na rzecz restauracji autentycznego ruchu narodowego w Polsce i jego powrotu na arenę polityczną. Widzę tutaj sugestię otwa-
rcia na łamach pisma dyskusji na ten temat.
Ze swej strony informuję, że jestem narodowcem, polskim patriotą i zwolennikiem monarchii. Szerzej poglądy swoje wyłożyłem w opracowaniu "Testament narodowca Polaka", którego tekst jest dostępny na stronie internetowej http://grzegorzwysok.
blogspot.com/. Proponuję, by wydawnictwo w dalszej perspektywie przekształcić w ze-
szyty polityczno-dydaktyczne, których celem byłoby nieustanne podnoszenie niez-
będnej wiedzy i wyrobienia politycznego Czytelników, ukierunkowane na odbudowa-
nie świadomości Polaków i określanie sposobu walki o suwerenne stanowienie o
sobie Narodu Polskiego.
Lublin, dn. 3.07.2009 r.
Jest Pan Przewodniczącym Koła Ligi Polskich Rodzin w Lublinie - organizacji
politycznej, której przedstawiciele zasiadali w Sejmie ubiegłej kadencji. Organizacja funkcjonuje obecnie poza parlamentem, ale powstają uzasadnione pytania: Czy w istocie funkcjonuje i czy faktycznie istnieje?
Z ogólnego przeglądu sytuacji wynika, że istnieją ogniwa lokalne LPR w terenie
oraz Rada Polityczna w centrum. Od czasu do czasu odbywają się okazjonalne spot-
kania członków władz krajowych z działaczami w terenie. Jednakże to wszystko jest
o wiele za mało, by z całą stanowczością stwierdzić istnienie i działanie LPR. Pozostawanie bytu politycznego w fazie tymczasowości budzi uzasadnione obawy
o skuteczność jego działania i jakość pracy.
Zbliżają się szybkimi krokami wybory do władz lokalnych, prezydenta RP oraz pos-
łów i senatorów do Sejmu RP. Zachodzi więc pilna potrzeba wyartykułowania celów fundamentalnych oraz ogólnych form i metod działania przyjmowanych przez
organizację dla uzyskania możliwie najszerszego wsparcia politycznego dla ich rea-
lizacji. Nie mniej ważna, szczególnie dla członków organizacji jest również informacja o konstrukcji samej partii - strukturze organizacyjnej (władzach centralnych, sieci placówek terenowych, kompetencjach, systemie przepływu informacji wewnętrznej).
W moim przekonaniu należy bardzo pilnie zakończyć fazę tymczasowości, przy-
gotować materiały (podstawowe dokumenty) na zwołany w trybie pilnym Kongres, a także przeprowadzić w przyspieszonym trybie niezbędną dyskusję z członkami i dokonać wyboru przedstawicieli. Należy liczyć się z tym, że partia będzie działać w niekorzystnych warunkach w relacji do otoczenia chociażby ze względu na fina-
nse i stąd skazana jest na znacznie wcześniejszą wyprzedzającą aktywność w przekony-
waniu i zdobywaniu elektoratu zdolnego do zapewnienia jej obecności we wła-
dzach lokalnych i państwa. Cel ten jest do uzyskania jedynie po odbyciu Kongresu, wyłonieniu władz centralnych partii i przyjęciu podstawowych dokumentów ustro-
jowych i programowo-dydaktycznych.
Na marginesie pragnę wskazać, że znakomita większość Polaków (obywateli RP narodowości polskiej) jest obecnie zupełnie zdezorientowanych ze względu na nie-
wystarczającą wiedzę i znikome wyrobienie polityczne. Stają oni przed pytania-
mi: Co robić? Komu zaufać i dać poparcie polityczne w kolejnych głosowaniach? Znaczący udział w nieustannym ogłupianiu ludzi mają bezsprzecznie media nadzorowane przez zagraniczny kapitał opanowany przez środowisko żydowskie. Jedynie LPR w odnowionym kształcie z nowowyłonioną obsadą personalną, wydająca własne wydawnictwo, proponująca wyważone i dostosowane do realiów rozwiąza-
nia polityczno-gospodarczo-finansowo-monetarne dla narodu polskiego i mniejszości narodowych, narodowości oraz grup etnicznych z nim zamieszkujących ma sza-
nsę ponownego zaistnienia we władzach samorządowych i państwowych. Da to moż-
liwość realnego wpływu na politykę społeczno-gospodarczą w terenie i komplek-
sową politykę na szczeblu państwa.
Za podstawowe wartości nowa LPR winna przyjąć co najmniej:
- doktrynalną suwerenność narodu polskiego, co jest równoznaczne z opowiedze-
niem się za wystąpieniem z tzw. Unii Europejskiej,
- jednoznaczne, ale jedynie w pełni partnerskie ułożenie stosunków ze Stanami
- wdrożenie zasady gospodarki wolnorynkowej bez ograniczeń koncesji
i fiskalizmu.
p. Anna ze swoim transparentem -
"Cenzura wolności słowa i wyznania!
Policja zatrzymała plakat domagający się
zmiany abpa diecezji lubelskiej"
Chce odwołania pasterza archidiecezji
Przed budynkiem KUL oraz w jego okolicach pojawia się ostatnio kobieta, która domaga się odwołania metropolity lubelskiego abp Józefa Życińskiego. Zachęca do ofiarowania modlitwy i postu w intencji zmiany ordynariusza diecezji. Kobieta nie
chce jednak wyjaśnić, jakie są przyczyny tego protestu.
Osobę z podobnym transparentem widziano w tym tygodniu także przed budyn-
kiem Sądu Rejonowego w Lublinie. Napis sugeruje, że we wtorek 29 stycznia policja zatrzymała osobę z podobnym plakatem. Zdarzenia nie potwierdza jednak lube-
lska policja. – Nic mi na ten temat nie wiadomo - mówił wczoraj Witold Laskowski z
biura prasowego KMP w Lublinie.
To, że mieszkańcy Lubelszczyzny chcieliby sami wpływać na obsadzanie stano-
wiska pasterza diecezji, pokazały zeszłoroczne badania przeprowadzone przez Pentor na zlecenie "Życia Warszawy". Wynikało z nich, że ponad 30 proc. Polaków jest
za bezpośrednim wybieraniem biskupa. Najchętniej chcieliby decydować o tym wła-
śnie mieszkańcy województwa lubelskiego – na takie rozwiązanie wskazało aż
41,3 proc. badanych. Trzeba jednak dodać, że na terenie naszego województwa mieszkają nie tylko wierni z archidiecezji lubelskiej, ale również diecezji zamo-
jsko-lubaczowskiej, siedleckiej i sandomierskiej.
Obecnie biskupi w Kościele katolickim wybierani są przez Kongregację ds. Bisku-
pów. Następnie ich nominację zatwierdza papież. Tylko Watykan może też
odwołać biskupa.
Źródło - "Kurier Lubelski"
Oto dziwna historia, która mnie spotkała. Było trochę antysemityzmu, wykład
strażnika miejskiego o kapusiach z ORMO i Żydach w armii Andersa, którzy walczyć
nie chcieli. A wszystko działo się pod bramą Uniwersytetu.
Wtorkowe popołudnie. Tłumy studentów. Przy bramie stoi kobieta i trzyma mniej więcej taki transparent: "Getto ławkowe dla gojów. Jesteś pochodzenia żydowskiego? Zwolnij miejsce dla polskiego goja! Jedź studiować do Izraela! Czy dla absol-
wenta Żyda zawsze jest etacik? A dla absolwenta goja żadnej pracy. Koszerny nepo-
tyzm". Znam te kobietę z widzenia, czasem rozstawia się pod redakcją "Gazety".
Kilka dni temu pisaliśmy o niej, gdy pojawiła się przed Uniwersytetem z pla-
katem "Rzeczpospolita czy talmudyczna Polonia?"
Teraz też przy jej plakacie zatrzymują się studenci. Ktoś próbuje dyskutować, inni porozumiewawczo uśmiechają się. - Wariatka - słyszę. Za nią w samochodzie siedzi
i przygląda się temu dwóch strażników miejskich. - Wariatka, nie wariatka, coś zro-
bić trzeba - myślę. Podchodzę i pytam, czy zareagują.
- Nie, bo nie ma osoby zgłaszającej - chłodno odpowiada jeden.
- Jak to nie ma? Ja zgłaszam - rzucam.
- Czuje się pan urażony?
- Dlaczego? - pyta strażnik.
- No... Ona nie wzywa do przemocy, ale do tego, żeby polskie uczelnie były
dla Polaków. To jest też antysemityzm - tłumaczę trochę speszony pytaniem.
- Dowód osobisty proszę - kończy dyskusję strażnik. Spisuje moje dane i zaczyna wyjaśniać, że tak naprawdę to oni do interwencji nie mają prawa, ale mogą wezwać policję. - Wzywać? - upewnia się. - Wzywać - odpowiadam. Mówię, że jestem dziennikarzem, że umówiłem się tu na wywiad ze studentką, która stoi i czeka na mnie kilka metrów dalej. Będziemy w Indeksie. Jak przyjedzie policja, wyjdę. Zostawiam numer telefonu.
Mija pół godziny. Na wywiadzie nie mogę wysiedzieć. Sprawdzam, co się dzieje. Kobieta dalej stoi. Ludzi robią jej zdjęcia. Jest już policjant i trzeci strażnik.
- O, to właśnie ten pan czuł się urażony - słyszę, jak na mój widok strażnik tłumaczy policjantowi. Ten pyta, dlaczego czuję się urażony. Powtarzam: to jest antyse-
mityzm.
Trzeci strażnik, który chyba dojechał z policjantem, głośno dziwi się zamieszaniu.
- Przeczytałem to. Nic strasznego nie napisała - stwierdza i pyta, czy słyszałem, jak to
w armii Andersa Żydzi nie chcieli walczyć za Polskę. Nie wierzę własnym uszom. Odbijam piłeczkę i pytam, czy słyszał, jak to przed wojną na polskich uczelniach bo-
jówki nacjonalistów napadały na żydowskich studentów.
- Nie słyszałem - z rozbrajającą szczerością odpowiada.
- A słyszał pan, że w PRL w ORMO byli kapusie? - ucina dyskusję.
Drugi mówi, że jak zdecydowałem się na oficjalne zgłoszenie, to teraz może się to nawet skończyć dla tej pani tym, że zabiorą ją na komisariat. I mam wyrzuty sumienia.
- Co ja narobiłem? - myślę. - Przeze mnie zaraz zapakują kobietę w sukę i powiozą
na komendę. Ale ona dalej dziarsko stoi z transparentem. Policjant czyta przez radio jego treść. Ja schodzę do Indeksu do zniecierpliwionej rozmówczyni. Ale już sku-
pić się nie mogę i zaraz kończę spotkanie.
Na zewnątrz półmrok, ani śladu po kobiecie z transparentem ani po strażnikach
i policjancie. W mojej komórce nieodebrane połączenia. Oddzwaniam. To strażnik, który na samym początku mnie legitymował. Mówi, że policjant stwierdził, że tra-
nsparent nikogo nie obraża i odmówił interwencji. Zrobiło się ciemno, kobieta zwinęła plakat i sobie poszła. A ja, jak dalej czuję się urażony jego treścią, to mogę iść na komisariat i złożyć zawiadomienie.
Źródło - "Gazeta Wyborcza"
Jednym z filarów cywilizacji łacińskiej jest recepcja i stosowanie w życiu prawa rzymskiego. W myśl tych zasad prawo spadkowe jest tak skonstruowane, że w przypa-
dku gdy testujący nie rozporządzi inaczej, dziedzictwo przypada jego krewnym - według odpowiedniej kolejności i we właściwych proporcjach. W przypadku jednak,
gdy brak jest stosownych zapisów testamentowych a zmarły nie pozostawia rodzi-
ny - jego własność przypada państwu. Na tych oczywistych i zarazem prostych zasa-
dach - w Europie i gdziekolwiek dotarła nasza cywilizacja - budowano prawoda-
wstwo.
Jednak w dzisiejszych czasach te zasady są podważane. Chodzi tu o działania po-
dejmowane przez różnorakie organizacje żydowskie (określane przez prof. Normana Finkensteina - przemysłem holocaustu) pragnące "prawem Kaduka" nabyć spadki
po wymordowanych przez Niemców obywatelach pochodzenia żydowskiego. Mamy tu więc do czynienia z myśleniem trybalistycznym zakładającym, że w prawodawstwie liczy się nie prawo państwowe lecz uregulowania charakterystyczne dla funkcjonowania plemienia. Jest czymś przerażającym, że przedstawiciele rządów europejskich państw (w tym rządu polskiego) wchodzą w układy z przedstawicielami plemiennych przy-
wódców i wyrażają zgodę na dyskusję na ich cywilizacyjnych podstawach przyczynia-
jąc się w ten sposób do niszczenia naszego dziedzictwa kulturowego i dorobku my-
śli prawniczej. Mieliśmy z tym do czynienia ostatnio na kongresie plemiennych roszcze-
niowców w Pradze, gdzie jako wysłannik rządu RP udał się czołowy przedstawiciel dy-
plomatołków "profesor" Władysław Bartoszewski.
Rozmowy z szantażystami zapowiadającymi od lat, że będą "upokarzać Polskę"
w wypadku niezaspokojenia ich zachcianek również nie mieszczą się w standartach cywilizacji łacińskiej, która nad inne wartości przedkłada honor. Ale cóż - "kun-
dlizm" (1) zwycięża!
1) Tusk - po kaszubsku znaczy - pies, kundel
- wystawa na Placu Litewskim
tel. (081) 53-208-11
fax (0-81) 53-201-01
Lublin, dnia 16.07.2009 r.
Członkowie Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym z nie-
pokojem obserwują działania władz Rzeczypospolitej zmierzające do paraliżu, a w dalszej kolejności do likwidacji mediów publicznych. Przygotowana ustawa "O reformie mediów publicznych", w przypadku jej wejścia w życie spowoduje całkowite uzale-
żnienie nadawcy publicznego od woli politycznej kolejnych rządów. Takie działanie wyeliminuje głos opozycji z Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Negatywnym efektem tej ustawy będzie także likwidacja szeregu wartościowych, a niewygodnych dla ekip rządzących programów, co niestety jest już w praktyce realizowane.
Jako członkowie "Solidarności" i innych organizacji opozycyjnych byliśmy zaanga-
żowani w walkę o prawa człowieka, wolność słowa i przekonań w państwie totalitarnym. Za swą nieugiętą postawę obywatelską byliśmy więzieni i represjonowani. Dziś, w państwie formalnie demokratycznym zmuszeni jesteśmy znów protestować przeciwko działaniom władzy, która coraz bardziej wyobcowuje się ze społeczeństwa. Apelujemy do Parlamentu i Rządu RP o wycofanie się z projektowanych "reform" medialnych, gdyż są one sprzeczne z interesem narodowym i prawami obywatelskimi. Oświadczamy,
że będziemy bronić podmiotowości narodu i wolności słowa. Będziemy nadal wal-
czyć o ideały, które przyświecały nam w czasach komunistycznego zniewolenia,
a których realizacja jest dziś zagrożona.
Wzywamy wszystkie organizacje społeczne i ludzi dobrej woli o poparcie naszego apelu do Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.
Lech Ciężki
Kazimierz Tadeusz Stasz
3 Marszałek Senatu RP
4 Posłowie i Senatorowie RP
5 Rzecznik Praw Obywatelskich
6 Redakcje dzienników, czasopism, stacji radiowych i telewizyjnych
7 Opinia publiczna (poprzez formę ulotki)
8 Organizacje pozarządowe
9 Instytucje międzynarodowe
Lublin, 9 VII 2009
AGORA S.A. w Warszawie
Wpłynęło 09-07-09
"Gazeta Wyborcza" Lublin
W nawiązaniu do pisma z dnia 6 VII 2009 sygnowanego przez p. red. Jacka Brzuskiewicza i rozmowy telefonicznej w tej sprawie przeprowadzonej 9 lipca 2009 r. wyrażam zgodę na opublikowanie sprostowania w zasugerowanej treści:
W związku z artykułem zamieszczonym w "Gazecie Wyborczej Lublin" z dnia
29 czerwca 2009 roku pt. "Szef miejskiej LPR Grzegorz W. oskarżony o antysemityzm" prostuję treść zawartej w nim nieprawdziwej informacji, iż "Biuletyn" pod moją redakcją jest pismem niezarejestrowanym. Faktycznie jest on miesięcznikiem społe-
czno-politycznym kolportowanym bezpłatnie (dostępnym również w Internecie) wpisanym do rejestru dzienników i czasopism prowadzonego przez Sąd Okręgowy
II Wydział Cywilny w Lublinie zgodnie z obowiązującymi zasadami.
W związku z tym, że wspomniany artykuł był umieszczony również na internetowej stronie "Gazety Wyborczej w Lublinie" wnoszę o opublikowanie sprostowania również
i na tym nośniku - zgodnie z prawem prasowym.
Niezależnie od sprostowania w wynegocjowanej formie, które winno ukazać się
w terminie określonym w prawie wyjaśniam, że sprawą otwartą pozostają inne niepra-
wdziwe i tendencyjne - w moim odczuciu informacje zawarte w publikacji KAD-a,
jak również bezprawne wykorzystanie zdjęcia z sesji poświęconej Traktatowi
Lizbońskiemu - pobranego z mojej strony internetowej i poddanego fotomontażowi (opaska na oczach). Zarówno autor zdjęcia - p. Tadeusz Zieliński jak i p. red. Stanisław Michalkiewicz, którego wizerunek został wykorzystany bez Jego zgody zastrzegają
sobie prawo do podjęcia odpowiednich działań w celu ochrony Ich naruszonych w tym wypadku dóbr. To prawo rezerwuję również sobie jako właściciel strony interne-
towej.
Z bardzo powściągliwymi
W związku z pielgrzymką słuchaczy Radia Maryja
na Jasną Górę AD 2009 publikujemy parafrazę wiersza
Włodzimierza Majakowskiego -
Włączcie Radio Maryja,
Na bok odstawcie kocher,
Niech mrok rozjaśni reflektor,
Ciszej tam Polsat!
Dziś głos ma ojciec Dyrektor!
Tak długo żyliście w klatce
Którą Michnik z Kiszczakiem spawa,
Nie zniszczy moherów TVN!
Dociera za oceany,
Zali się cynglom "Wyborczej"
Pióra stępiły ze stali?
Niech się unijna hydra pręży,
Złotem swych gwiazdek napawa,
Moherów nikt nie zwycięży!
Pierś dumnie do przodu podaj,
Na później zostawmy brawa,
Niech ktoś sztandarem powiewa,
Kto tam znowu mówi lewa?
Nie widzisz, że świat płonie,
Że hierarchowie śpią,
Pójdź z nami prawą stroną,
Lewa zbryzgana krwią!
Grzegorz Wysok wypowiada się
o swoim procesie podczas przerwy w koncercie
z Adamem Czeczetkowiczem w Czestochowie -
Redakcja "Gazety Wyborczej"
tel. (0-81) 53-790-00
fax (0-81) 53-790-29
Lublin, 6 lipiec 2009
W odpowiedzi na Pana pismo z dnia 29 czerwca 2009 r. (post z 3 lipca br. - Redakcja "Biuletynu") dotyczące zamieszczonego w "Gazecie Wyborczej Lublin"
z dnia 29 czerwca 2009 roku artykułu pt. "Szef miejskiej LPR Grzegorz W. oskarżony o antysemityzm", na podstawie art. 33 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo prasowe odmawiam opublikowania nadesłanego przez Pana tekstu jako sprostowania, gdyż nie odpowia-
da ono wymaganiom określonym w art. 31 wymienionej ustawy.
Stosownie do treści art. 33 ust. 3 tejże ustawy poniżej wskazuję fragment Pańskiego tekstu, który nadawał się będzie do publikacji, po zaakceptowaniu przez Pana je-
go treści ze względu na zaistniałą konieczność dokonania w tym fragmencie korekty dotyczącej oznaczenia rejestru sądowego, do którego wpisywane są czasopisma. Jednocześnie stwierdzam, iż pozostałe informacje wskazane w piśmie nadesłanym przez Pana do redakcji nie nadają się do publikacji:
W związku z artykułem zamieszczonym w "Gazecie Wyborczej Lublin" z dnia 29 czerwca 2009 roku pt. "Szef miejskiej LPR Grzegorz W. oskarżony o antysemityzm" prostuję treść zawartej w nim nieprawdziwej informacji, iż "Biuletyn" pod moją redakcją jest pismem niezarejestrowanym. Faktycznie jest on miesięcznikiem spo-
łeczno-politycznym kolportowanym bezpłatnie (dostępnym również w Internecie) wpisanym do rejestru dzienników i czasopism prowadzonego przez Sąd Okręgowy
We fragmencie w jakim zarzuca Pan, iż nieprawdziwa jest informacja, o tym żen prokuratura oskarża Pana o antysemityzm i że niedługo rozpocznie się proces w Pana sprawie wskazujemy, iż akt oskarżenia w opisanej w artykule sprawie wpłynął do
Sądu Rejonowego XV Wydziału Grodzkiego Karnego w dniu 13 maja 2009 roku i został zarejestrowany pod sygnaturą akt XV K 491/09. Z uwagi na powyższe artykuł w tej części jest w pełni prawdziwy i z tego względu w zakresie opisanym w niniejszym akapicie na podstawie art. 33 ust. 1 pkt 1 w zw. z art. 31 pkt 1 ustawy Prawo prasowe należy odmówić publikacji Pana pisma, ponieważ nie prostuje ono wiadomości ani nieprawdziwej, ani nieścisłej. Jeżeli jest Pan zainteresowany wydrukowaniem sprostowania na łamach "Gazety Wyborczej Lublin" w zaproponowanej przez Reda-
kcję formie uprzejmie prosimy o przesłanie pisemnej zgody na publikację. Wska-
zuję przy tym, iż treść sprostowania musi zawierać również Pana podpis. Nadesłane przez Pana pismo z dnia 29 czerwca 2009 roku nie mogło zostać opublikowane
jako sprostowanie również z tego powodu, iż nie zawierało ono jednoznacznej treści sprostowania jakiego się Pan domaga, a która zgodnie z ustawą Prawo prasowe
winna pochodzić od zainteresowanej osoby, a nie od redakcji. W razie wątpliwości prosimy o kontakt z redakcją.
Z upoważnienia -
Zamieszczamy trzy artykuły, w tym dwa z lubelskiego tygodnika lokalnego pt. "Nowy Tydzień". Pierwszy jest krótką relacją z posiedzenia Sądu Rejonowego (por. art.
red. Grzegorza Wysoka pt. "Sprawiedliwość w gaciach"). Drugi i trzeci dotyczy zaś pi-
kiety pod konsulatem ukraińskim podczas której kolportowany był "Biuletyn" nr 2 opisujący m.in. problem zbrodni ludobójstwa na Kresach.
Uściślić należy passus dotyczący pozwu przeciw dr Zielińskiemu z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Otóż nie jest on oskarżany za zniesławienie, lecz z art. 233 par. 4 kk - "kto jako biegły sporządza fałszywą opinię mającą być dowodem w sprawie podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".
Sprostować też należy pisownię nazwiska p. red. Stanisława Michalkiewicza (w artyku-
le błędnie podano je jako "Michałkiewicz"). Tymczasem jest to zupełnie inna oso-
ba - nie publicysta, lecz poseł PiS z którym redakcja "Biuletynu" nie ma nic wspólne-
p. Zdzisław Koguciuk - przewodniczący
Komitetu Upamiętniającego Męczeństwo Mieszkańców
wsi Jankowice
Proces dał popularność "Biuletynowi"
Liga walczy
Lider miejskiej struktury Ligi Polskich Rodzin, Grzegorz Wysok, został oskarżony o "podżeganie do nienawiści rasowej" na łamach wydawanego przez siebie "Biuletynu". Sęk w tym, że polityk o akcie oskarżenia dowiedział się z artykułu
w jednej z gazet. Co więcej - Wysok kwestionuje przebieg śledztwa w tej sprawie wskazując, że opierało się ono na opinii osoby nie będącej biegłym sądowym. Narodowiec sam złożył doniesienie o zniesławieniu go przez podpisującego opinię
dr Konrada Zielińskiego z Wydziału Politologii UMCS.
Podejrzany o antysemityzm Wysok ostro się broni. Podnosi np., że dr Zieliński jest poniekąd stroną, a nie ekspertem w sprawie, jako stypendysta i współpracownik instytucji izraelskich. Ponieważ prokuratura nie podzieliła argumentacji szefa LPR, odwołał się on do sądu, przed którym pikietowali sympatycy Ligi i Stowarzyszenia Poszkodowanych w Stanie Wojennym. W obronie Wysoka wystąpił też znany prawicowy publicysta Stanisław Michałkiewicz, który oskarżenie wydawcy "Biuletynu" nazwał poważnym ograniczeniem wolności słowa.
W tej sytuacji lubelski wymiar sprawiedliwości jeszcze nie raz będzie musiał zajmować sprawami odpryskowymi śledztwa, zaczętego niegdyś od protestów radnych PO, którzy nie chcieli otrzymywać darmowego "Biuletynu" do swoich skrzynek w ratuszu. LPR zapowiada walkę o dobre imię swego działacza, jego gazetka zaś zdobyła dzięki takiej reklamie ogromną popularność w kręgach prawicowych w całym kraju.
Bramy konsulatu na czas
pikiety pozostały zamknięte
Protest w rocznicę krwawej niedzieli
Jeden krzyż z tysięcy
Kilkudziesięciu kresowian, wspartych przez sympatyków Ligi Polskich Rodzin,
UPR, młodzież monarchistyczną i Polskie Drużyny Strzeleckie, demonstrowało przed nową siedzibę konsulatu Ukrainy na ul. 3 Maja.
Zgromadzeni odczytali apel autorstwa krajowego duszpasterza kresowian, ks. Tade-
usza Isakowicza-Zaleskiego (który w tym samym czasie prowadził analogiczną akcję pod konsulatem w Krakowie). Zdzisław Koguciuk, przewodniczący społecznego komitetu upamiętnienia mieszkańców wsi Jankowce odmówił modlitwę za pomordowanych. Zapalono znicze.
Wyciosany z brzozy krzyż z biało-czerwona szarfą, który chciano wręczyć konsulowi, by zawiózł go na Wołyń, na mogiły pomordowanych - przymocowano do ogrodzenia placówki. - To tylko jeden z wielu tysięcy, jakich brakuje na grobach masowych ofiar zbrodni szowinistów ukraińskich - tłumaczył kpt. Andrzej Szadura z PDS.
Obchody związane były z 66-tą rocznicą tzw. Krwawej Niedzieli, kiedy to 11 lipca
1943 r. jednego dnia bandy UPA napadły na 80 polskich wsi, mordując kilka ty-
sięcy ludzi. W ciągu następnych dni, stanowiących apogeum rzezi wołyńskiej, w bes-
tialski sposób pozbawiono życia ok. 17 tysięcy ludzi - głównie Polaków, ale także Ukraińców, Żydów i Ormian. Łącznie na Kresach upowcy wymordowali (wgróżnych szacunków) ok. 160 do 200 tys. ludzi.
Akcja kresowian znalazła smutną pointę, gdy dwie godziny po zakończeniu pikiety pracownik konsulatu zgarnął znicze i odpiął krzyż, który wylądował w śmieciach. Oburzeni manifestanci zagrozili złożeniem doniesienia o znieważeniu symbolu kul-
tu religijnego.
13-19 VII 2009
nr 28 (141) 2009
Do ogrodzenia konsulatu
przyczepiono krzyż. Na zdjęciu -
kpt. Andrzej Szadura z Polskich
Drużyn Strzeleckich
Kilkanaście osób uczestniczyło w pikietowaniu konsulatu generalnego Ukrainy
w Lublinie. Zebrani chcieli przekazać przedstawicielom władz kraju naszego wscho-
dniego sąsiada krzyż upamiętniający ofiary mordów wołyńskich, do jakich doszło
66 lat temu na polskich kresach. Niewykluczone, że wszystko zakończy się w prokuraturze.
Przed siedzibą konsulatu zebrali się miejscowi narodowcy, członkowie LPR, repre-
zentanci potomków zamordowanych na Wołyniu oraz prawicującego stowarzyszenia Lubelskie XXI. Obecny był też kapitan Polskich Drużyn Strzeleckich Andrzej Sza-
dura, który przyniósł ze sobą własnoręcznie sporządzony brzozowy krzyż. Brama na posesję placówki okazała się - pomimo oficjalnych godzin urzędowania - zamknięta.
W tym samym dniu premier Donald Tusk spotkał się w Kijowie ze swoją ukraińską odpowiedniczką Julią Tymoszenko w sprawie mistrzostw Euro 2012.
Poza tym chciano przekazać konsulowi Olegowi Gorbience apel do prezydenta
Ukrainy Wiktora Juszczenki o "jak najszybsze ustawienie krzyży i innych znaków pamię-
ci na wszystkich mogiłach" pomordowanych Polaków (publikujemy go na końcu
postu - Redakcja). Ponieważ z zebranymi nikt nie rozmawiał - krzyż przywiązano do ogrodzenia posesji konsulatu. Zapalono też kilka zniczy i odmówiono "Ojcze nasz"
w intencji zamordowanych przez UPA, OUN i SS- Galizien.
Po około godzinie ktoś z konsulatu odwiązał krzyż i wyniósł go na śmietnik. Naro-
dowcy są oburzeni. - Jeśli pan konsul tego nie wyjaśni, to złożymy w prokura-
turze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa znieważenia symbolu religijnego - zapowiadają organizatorzy "krzyżowania" konsulatu cieszący się poparciem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który kilkanaście dni temu zorganizował przed Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Jana Pawła II protest przeciw przyznaniu doktoratu honorowego prezydentowi Juszczence.
W piątek nie udało nam się skontaktować z ukraińskim konsulatem. Milczały także
jego telefony. - Nam nie chodzi o wywoływanie waśni narodowych, tylko o prawdę
i upamiętnienie ofiar - podkreślają potomkowie pomordowanych kresowian.
Narodowe klimaty wzniecane są też po drugiej stronie Bugu. Na Ukrainie oficjalnie działają odwołująca się do symboliki faszystowskiej partia Swoboda i współpracujące
z nią stowarzyszenie Chełmszczyzna. Wiosną tego roku organizacje te patronowały uroczystościom o antypolskim charakterze mającym na celu upamiętnienie 65. rocznicy "niszczenia ukraińskich wsi na terenie Chełmszczyzny". - Chełm zawsze ukraiński! - wołano. Gloryfikowano przy tym zbrodniarzy z UPA i czczono ich krwawe poczynania z Polakami.
Uczestnicy pikiety zapalili znicze
dla uczczenia pamięci zamordowanych
"Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary" -
- napis na pomniku ku czci ofiar UPA na Cmentarzu
Rakowickim w Krakowie
Lublin, 10 lipca 2009 r.
Prezydenta Ukrainy
Julii Timoszenko
poprzez Konsulat Generalny w Lublinie
My, rodziny obywateli Drugiej Rzeczypospolitej pomordowanych w latach
1939-1947 przez szowinistów ukraińskich z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Armii Powstańczej, Ukraińskiej Policji Pomocniczej, Legionu Wołyńskiego, batalionów Abwehry "Nachtigall" i "Roland" oraz z 14 Dywizji SS "Galizien" - zwracamy się do najwyższych władz niepodległej Ukrainy z apelem o jak najszybsze ustawienie krzyży i innych znaków pamięci na wszystkich mogiłach naszych krew-
Pomimo 20 lat niepodległej Polski i 18 lat niepodległości Ukrainy krzyże ustawiono zaledwie na 8 % zbiorowych mogiłach. Pozostałe miejsca kaźni, kryjące szczątki
150 tyś. okrutnie pomordowanych Polaków i dziesiątków tysięcy przedstawicieli innych narodowości są nadal. Pozbawione jakiegokolwiek upamiętnienia.
Równocześnie we Lwowie, Tarnopolu, Stanisławowie i innych miastach na daw-
nych Kresach II RP stawiane są pomniki zbrodniarzom, w tym m.in. Stepanowi Ban-
derze, Romanowi Szuchewyczowi ps. "Taras Czuprynka" i Dmytro Kljaczkiwśkie-
mu ps. "Kłym Sawur" w wyniku których działalności zamordowana została w barbarzyński sposób ogromna rzesza bezbronnych polskich, żydowskich i ormiańskich kobiet, dzieci i starców.
Prawo do upamiętnienia mogił pomordowanych należy do podstawowego katalogu praw człowieka oraz do norm obowiązujących w Unii Europejskiej, do której struktur tak bardzo pragnie wejść - dzięki poparciu Polski - Ukraina.
Szanowny Panie Prezydencie! Szanowna Pani Premier! Jeżeli nasz apel nie zo-
stanie zrealizowany to oświadczamy, że podejmiemy kolejne akcje protestacyjne przed placówkami konsularnymi Ukrainy w Polsce oraz wystąpimy do władz Unii Europej-
skiej i innych instytucji międzynarodowych z prośbą o stosowne interwencje dyplomatyczne.
"Polska i Ukraina - przyjaźń i pojednanie
OUN, UPA i SS Galizien - hańba i potępienie"
Prezentujemy cztery filmy z pikiety zorganizowanej przez środowiska
kresowe i patriotyczne przed gmachem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego,
gdzie wręczany był doktorat honoris causa Wiktorowi Juszczence.
W demonstracji uczestniczyli również członkowie i sympatycy Ligi Polskich
Rodzin, w tym redaktorzy "Biuletynu".
Ks. Isakowicz-Zaleski,
zbrodnie ukraińskie i rektor KUL
zbrodnie ukraińskie i biskupi
zbrodnie ukraińskie i establishment III RP
zbrodnie ukraińskie i lubelskie media
Lublin, 6 VII 2009
Sądu Rejonowego w Lublinie
Sygn. akt 353/09
Wniosek o dostarczenie decyzji Sądu o
postanowieniu w sprawie odmowy wszczęcia śledztwa
Zgodnie z wolą wyrażoną na posiedzeniu w dniu 6 VII i obowiązującym prawem
wnoszę o sporządzenie i dostarczenie pisemnego uzasadnienia decyzji Sądu w spra-
wie zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa z art. 233 p. 4 kk prze-
ciwko dr hab. Konradowi Zielińskiemu z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lu-
blinie.
Uzasadnienie decyzji Sądu w formie pisemnej jest mi potrzebne w związku z za-
miarem zaskarżenia w Sądzie Najwyższym, poinformowania Pana Ministra Sprawie-
dliwości i Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.
Doktoraty honorowe czy doktoraty "lizusowce"?
1 lipca Senat Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego wręczył doktoraty honoris-cau-
sa prezydentom: Polski - Lechowi Kaczyńskiemu, Litwy - Valdasowi Adamkusowi,
Ukrainy - Wiktorowi Juszczence oraz b. przewodniczącemu Rady Najwyższej Biało-
rusi Stanisławowi Szuszkiewiczowi (dlaczego nie Prezydentowi Łukaszence?).
Najwięcej emocji i kontrowersji wzbudziło wyróżnienie Juszczenki z uwagi na fakt gloryfikowania przez niego band UPA i relatywizowanie zbrodni ludobójstwa na Kre-
sach. Przed gmachem KUL odbyła się demonstracja, w której czynnie uczestniczyli m.in. członkowie i sympatycy LPR, a kierował nią ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski.
Zastrzeżenia moralne budzą jednak i inni wyróżnieni przez KUL dygnitarze. Prezy-
dent Kaczyński (były członek KOR i uczeń masona Jana Józefa Lipskiego) - zamierza podpisać Traktat Lizboński, który przesądzi los naszej suwerenności. W ten sposób stanie się "nasz" doktor honoris-causa nie tylko szalbierzem politycznym (którym już jest), ale i zdrajcą gdyż ślubował jako Głowa Państwa strzec niepodległości Rzeczypospolitej. Jest to jego konstytucyjny obowiązek.
Postać i działalność Adamkusa też budzą zastrzeżenia. Po pierwsze - jego stosunek
do Polaków na Litwie trudno nazwać przyjaznym. Ponadto zawetował ustawę chroniąca przed homoseksualną deprawacją - co nie jest chyba powodem do rado-
ści dla chrześcijan a zwłaszcza tytułem do otrzymania prestiżowego wyróżnienia
na katolickiej uczelni.
Tylko Opatrzności Bożej i prawdopodobnej interwencji z Watykanu zawdzięczamy,
że Senat KUL nie przyznał tytułu doktora masonowi - Jose Manuelowi Barroso - Prze-
wodniczącemu Komisji Europejskiej. "Polityka" doboru wyróżnionych przez lubelską uczelnię budzi wiele poważnych zastrzeżeń.
Kilkudziesięcioosobowa pikieta Kresowian,
LPR, OMP i UPR napotkała pośpiesznie zatrzaśnięte
drzwi KUL i przestraszoną ochronę
"Katolicki ksiądz nie może wejść na
katolicką uczelnię" - uśmiechał się smutno ks.
Isakowicz. Obok - redaktor "Biuletynu"
Ks. Zaleski przedstawił główne
hasło protestu: "Prezydencie Lechu Kaczyński!
Krew Kresowian domaga się prawdy!"
"Hańba dla KUL!" - takimi słowami demonstranci
wyrazili swoją sezaprobatę wobec decyzji lubelskiej
uczelni o przyznaniu doktoratu h.c. prezydentowi Ukrainy
Wiktorowi Juszczence. Po środku - prezes lubelskie-
go UPR p. Paweł Chojecki
Młodzieżówka UPR z transparentem:
"Nie o zemstę, lecz o pamięć wolają ofiary!"
Pomimo nerwowych reakcji BOR, policji
i ochrony KUL protestujący nie dali usunąć
się spod uczelni
Pikieta wzbudziła duże
zainteresowanie ogólnopol-
skich mediów
Red. "Biuletynu" Adam Leks z trans-
parentem: "Apel do władz Ukrainy o wyrażenie
zgody na upamiętnienie śmierci 120 tys.
Polaków na Wołyniu"
Na pikiecie nie zabrakło p. Anny,
która demostracyjnie przywitała zjeżdżają-
cych się oficjeli kolorowym szablonem: "Żądza
zemsty czy żądza przebaczania bez zadośću-
czynienia?"
Piotr Sławiński i Adam Leks udzielają
wywiadu dziennikarce Radia Lublin
- historyk Kościoła
partia polityczna EwP 58
ul. Kredytowa 6 lok. 22
Sprawa: Sygn. akt 1 ds. 2446/08/S
Żądanie udzielenia informacji w trybie
zwracam się do Waszej prokuratury o udzielenie odpowiedzi
1. Od kiedy na terenie działania Waszej Prokuratury obowiązuje prawo sakralizu-
jące naród żydowski i wyłączające jego przedstawicieli spod krytyki publicznej. Sprawa Grzegorza Wysoka, redaktora i wydawcy "Biuletynu Narodowego" prowadzona przez Wasz organ wskazuje, iż mamy do czynienia z wyłączeniem obywatelskich praw ko-
nstytucyjnych na rzecz nieznanych w polskim prawodawstwie uregulowań.
2. Od kiedy na terenie działania waszej Prokuratury nie obowiązują - obligujące cały system RP - uregulowania Europejskiej Komisji Praw Człowieka w Strasburgu, która
w orzeczeniu z dnia 30 czerwca 1997 roku stwierdziła: "Członkowie wspólnoty religijnej muszą tolerować i akceptować negowanie ich przekonań religijnych, a nawet pro-
pagowanie zasad wrogich ich wierze". Grzegorz Wysok, członek Kościoła Rzymsko-Kato-
lickiego w swoich publikacjach odnosił się do wyznawców judaizmu do czego, zgo-
dnie z obowiązującymi w Posce przepisami krajowym i międzynarodowym, miał peł-
ne prawo.
3. "Sprawa Grzegorza Wysoka" rozpoczęta została w związku z publikacjami "Ga-
zety Wyborczej". Od kiedy Wasza Prokuratura jest organem wykonawczym prywatnej spółki wydawniczej?
4. W tym samym mniej więcej czasie, kiedy Wasza Prokuratura wszczęła postępo-
wanie przeciwko Grzegorzowi Wysokowi, w Lublinie - także na terenie Waszego dzia-
łania - grasował Jan Tomasz Gross, który publicznie (na spotkaniach otwartych
i w mediach) znieważał Polaków ze względu na ich przynależność narodową. Pona-
dto, w/w Gross dopuścił się przestępstwa definiowanego w Ustawie o Instytucie
Pamięci Narodowej, tzn. kwestionowania wbrew faktom zbrodni nazistowskich, przy-
pisując je obywatelom Polski. Oba czyny ścigane są z urzędu. W związku z tym zapytuję, czy Wasza Prokuratura prowadziła/prowadzi postępowanie w tej sprawie. Fakt, iż nosząca znamiona czynu kryminalnego działalność J.T. Grossa była sze-
roko nagłaśniana przez wszystkie media - w tym "Gazetę Wyborczą", którą jak widać
w sprawie Grzegorza Wysoka prokuratorzy RP chętnie czytają - wyklucza ewentua-
lne tłumaczenie się Waszego organu niewiedzą.
Redakcja "Biuletynu" zaprasza Kolegów Dziennikarzy na konferencję prasową
poświęconą obronie wolności słowa i praworządności w Polsce zagrożonej terrorem
"politycznej poprawności"
- poniedziałek, 6 lipca 2009 r., godz. 10.15
Przed Sądem Rejonowym w Lublinie
- "Kurier Lubelski" - mpodgajny@kurierlubelski.pl
- "Dziennik Wschodni" - redakcja@dziennikwschodni.pl
- "Gazeta w Lublinie" - redakcja@lublin.agora.pl
- "Nowy Tydzień" - redakcja@ntlublin.pl
- Biuletyn "Solidarności" - sekretariat.lublin@solidarnosc.org.pl
- TV Lublin - sekretariat@lub.tvp.pl
- PAP Lublin - lublin@pap.pl
- Radio Lublin - poczta@radio.lublin.pl
- Radio "eR" - redakcja@radioer.pl
- Radio Podlasie - studio@radiopodlasie.pl
- Radio Centrum - newsroom@centrum.fm
Zamieszczamy kolejny artykuł p. red. Stanisława Michalkiewicza, w którym poru-
szył bulwersujący problem łamania konstytucyjnych praw obywatelskich. Podobnie jak
w czasach komunistycznych policja zaczyna realizować "politykę dialogu" przy pomocy prób zastraszania obywateli. Ale wszystko co najlepsze jeszcze przed nami...
Wraca nowe postępowe
Co tu dużo mówić – jest postęp. Nie tylko ten nieubłagany, o którym mówili klasy-
cy marksizmu, a także jego prorocy mniejsi, jak np. prof. Leszek Kołakowski, oczywiście kiedy jeszcze pogrążony był w sprośnych błędach – ale również ten potoczny. Na przykład gdyby tak za komuny przyjechał do Lublina Edward Gierek, to miejscowe władze na pewno nakazałyby malować na zielono trawę na Placu Litewskim. Dzisiaj, kiedy do Lublina przybywają prezydenci Litwy, Ukrainy i Polski, tamtejsze władze trawy już nie malują, chociaż jeszcze przywożą ją w postaci darni i układają, żeby było ładnie. Więc nie da się ukryć – postęp jest, chociaż można zauważyć również elementy kontynuacji i to – co tu ukrywać – jakże znajome. Na przykład w 1982 roku,
w miesiąc po wypuszczeniu z obozu internowanych, gdzie trafiłem z powodu
"kontynuowania działalności antysocjalistycznej" - tuż przed 31 sierpnia odwiedziło mnie 2 funkcjonariuszy SB w celu przeprowadzenia "profilaktycznej rozmowy ostrzegawczej". Chodziło im o to, żebym pod żadnym pozorem nie wziął udziału w zapowiadanej na 31 sierpnia manifestacji. Rozmowa była chwilami zabawna, bo jeden z owych funkcjonariuszy zaczął mi dowodzić, że SB musi być czujna. Zapytałem go więc, jak to się stało, że mimo, iż cały czas byli tacy czujni, Edward Gierek narobił takich długów. Odparł, że jeśli wiedziałem o jakichś nieprawidłowościach, to powinienem donieść o nich odpowiednim władzom. Zwróciłem mu tedy uwagę, że bierze mnie za kogoś innego, bo ja byłem dziennikarzem, a nie konfidentem. Dlaczegoś oburzyło go to słowo, więc mu wyjaśniłem, że to nic złego, że po łacinie konfident oznacza: "zaufany". Wtedy zaczął mi grozić więzieniem, więc powiedziałem, że jak się przychodzi do cudzego domu, to trzeba zachowywać się grzecznie i na
tym, chwała Bogu, się to skończyło.
To znaczy – wcale się nie skończyło, bo żadna myśl rzucona w powietrze, nie ginie bez śladu, tylko prędzej czy później – znajdzie swego amatora. Z jakichś tajemniczych przyczyn myśl, by dziennikarze zajmowali się donosicielstwem, przyjęła się zwłaszcza w "Gazecie Wyborczej" i dlatego dziennik ten znajduje się w awangardzie współ-
pracowników Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która wygrała przetarg na usługi delatorskie dla wiedeńskiej Agencji Praw Podstawowych. Przetarg przetargiem, ale w tej branży osiągnięcia polegają na demaskowaniu coraz to nowych ksenofobów, antysemitników i homofobów oraz nękaniu już zdemaskowanych. Jak wspomniałem w Radio Maryja, działania współpracowników wiedeńskiej Agencji koordynują z ramienia rządu wypróbowani fachowcy z MSW, co to swoje ostrogi musieli zdobywać jeszcze
w czasie obowiązywania "surowych praw stanu wojennego". Tak przypuszczam, bo jakże inaczej wytłumaczyć prewencyjne nękanie, jakiego dopuściła się lubelska policja wobec przywódcy tamtejszej LPR Grzegorza Wysoka?
W związku z wizytą w Lublinie litewskiego prezydenta Adamkusa, ukraińskiego prezydenta Juszczenki i prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego policjanci oficjalnie zasugerowali mu, by lepiej powstrzymał się przed korzystaniem z przysłu-
gujących mu konstytucyjnych praw obywatelskich. Słowem – "wraca nowe", na razie w postaci profilaktycznych rozmów ostrzegawczych. Dla Grzegorza Wysoka to wprawdzie nie nowina, bo skądinąd wiem, że takie rozmowy pamięta on jeszcze z czasów pierwszej komuny, ale wtedy to było "bezprawie", a nawet "zbrodnia komunistyczna",
zwłaszcza kiedy podejrzanych SB wywoziła do lasu i tam wyprawiała z nimi różne psoty. Ale wiedeńska Agencja i jej tubylczy konfidenci dopiero rozwijają skrzydła, więc jak cierpliwie poczekamy, to pewnie doczekamy się i wycieczek do lasu. Po co jednak takie objawy czci są potrzebne w dwudziestym roku sławnej transformacji ustrojowej
panu prezydentowi Kaczyńskiemu – trudno zgadnąć. Trawa to co innego; jeśli lubelscy dygnitarze nie mogą bez tego wytrzymać, niech ją sobie nawet malują na zielono,
ale policja mogłaby jednak powstrzymać się przed takim ostentacyjnym nawiązywa-
niem do dawnej tradycji – chyba, że na tym etapie i ona otrzymała już od kogoś stosowne rozkazy.
- "Nasz Dziennik" nr 154(3475) z 3 VII 2009
- "Dziennik Polski" (Kraków) z 4 VII 2009