Source: http://www.kancelaria.lex.pl/czytaj/-/artykul/kara-za-falszywe-zeznania-nawet-bez-pouczenia
Timestamp: 2018-01-24 11:27:55
Legal References Found: art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 140
 art. 140
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 190
 art. 266
 art. 75
 art. 83
 art. 14
 art. 39
 art. 180
 art. 196
 art. 304
 art. 233
 art. 140
 art. 140
 art. 140
 art. 140
 art. 233
 art. 233
 art. 190
 art. 266
 art. 83
 art. 196
 art. 233
 art. 266
 art. 83
 art. 196
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233
 art. 233

Document Content:
Kara za fałszywe zeznania nawet bez pouczenia - Czytaj - kancelaria.lex.pl
Strona główna » Wiadomości » Opinie » Kara za fałszywe zeznania nawet bez pouczenia
Nie ma teoretycznych ani praktycznych podstaw do przyjęcia, że pouczenie lub odebranie przyrzeczenia jest warunkiem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań - pisze dr Mariusz Nawrocki z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Pouczenie jako (nie)zbędny warunek odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań
Artykuł pochodzi z czasopisma Przegląd Sądowy 7-8/2015>>>
Tytułowe zagadnienie dotyczy regulacji prawnej zawartej w art. 233 § 2 ustawy z 6.06.1997 r. – Kodeks karny[1]. Zgodnie z tym przepisem warunkiem odpowiedzialności za popełnienie przestępstwa zeznania nieprawdy lub zatajenia prawdy jest, aby przyjmujący zeznanie, działając w zakresie swoich uprawnień, uprzedził zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrał od niego przyrzeczenie.
Problem, który wyłania się w związku z tym, sprowadza się do pytania, czy art. 233 § 2 k.k. – formułujący warunek odpowiedzialności karnej – jest niezbędny w systemie prawa karnego do pociągnięcia sprawcy kłamliwych zeznań do tej właśnie odpowiedzialności?
Aby udzielić odpowiedzi na postawione pytanie, należy na tytułowe zagadnienie spojrzeć nieco szerzej. Pojęciem wyjściowym jest bowiem „prawda”. Rozważania na jej temat sięgają starożytności.
Już Arystoteles wskazywał, że „Nie może być też niczego pośredniego między tym, co jest sprzeczne, lecz zawsze o tym samym musi się coś jednego stwierdzać albo zaprzeczać. Jest to oczywiste przede wszystkim dla tych, którzy określają, co to jest prawda i fałsz. Otóż stwierdzać, że byt nie jest i że nie-byt jest, to jest fałsz; a stwierdzać, że byt jest i że nie-byt nie jest, to jest prawda. Toteż mówiący, że coś jest albo że nie jest, będzie się wypowiadał bądź prawdziwie, bądź fałszywie”[2]. Własne określenie prawdy podał św. Tomasz z Akwinu, według którego prawda jest zgodnością myśli z tym, do czego się ona odnosi. O prawdzie w filozofii napisano znacznie więcej[3], lecz niniejsze opracowanie nie jest miejscem na bliższą egzemplifikację wyrażonych w tym przedmiocie stanowisk. Podkreślić jednak należy, że prawda nie jest tylko zagadnieniem filozoficznym. Pojawia się ona w logice, ale pojawia się również w religii. Niebywałe znaczenie ma właśnie na gruncie wiary. Zgodnie bowiem z przykazaniem ósmym Dekalogu – „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek”. „Ósme przykazanie zabrania fałszowania prawdy w relacjach z drugim człowiekiem […]. Wykroczenia przeciw prawdzie – przez słowa lub czyny – wyrażają odmowę zobowiązania się do prawości moralnej; są poważną niewiernością Bogu i w tym sensie podważają podstawy Przymierza”[4]. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że „Prawda jako prawość postępowania i prawość słowa ludzkiego nazywa się prawdomównością, szczerością lub otwartością. Prawda lub prawdomówność jest cnotą, która polega na tym, by okazywać się prawdziwym w swoich czynach, by mówić prawdę w swoich słowach, wystrzegając się dwulicowości, udawania i obłudy”[5]. Warto podkreślić, że odwołanie się do podstaw wiary miało istotne znaczenie dla ukształtowania się przestępstwa składania fałszywych zeznań, albowiem w przeszłości krzywoprzysięstwo było czynem godzącym głównie w normy religijne[6]. Przysięga jest najstarszym środkiem zapewnienia prawdomówności świadków. Jej znaczenie w średniowieczu było tak duże, że często zastępowała same zeznania. Świadek nie ponosił odpowiedzialności za zeznanie nieprawdy, ale za złamanie przysięgi, iż będzie mówił prawdę[7].
Należy również wskazać, że prawda odcisnęła swoje piętno na gruncie językowym. Wykształciło się w mowie zjawisko zwane parezją, a więc jasna, otwarta i szczera wypowiedź. Bodaj za najsłynniejszego parezjastę uchodzi Sokrates jako ten z filozofów, który nie obawiał się wypicia cykuty za cenę utrzymania się przy prawdzie.
Z powyższych rozważań płynie wniosek, że mówienie prawdy jest nie tylko nakazem religijnym, lecz także imperatywem etycznym i moralnym. Tak więc norma zobowiązująca do mówienia prawdy ma uzasadnienie aksjologiczne. Antycypując nieco dalsze wywody, należy wskazać, że norma ta ma również uzasadnienie tetyczne. Pojawia się jednak pytanie, czy prawdę należy mówić, bo tak nakazuje prawo, czy też prawdę należy mówić, bo taki nakaz płynie z podstaw wyznawanej wiary, światopoglądu, zasad etyki czy moralności? Pytanie to odnosi się zatem do ustalenia źródła obowiązku mówienia prawdy. Udzielając odpowiedzi, nie powinno budzić wątpliwości stwierdzenie, że prawo karne pełni funkcję służebną, wkracza bowiem z normami sankcjonującymi dopiero wtedy, gdy środki służące zabezpieczeniu przestrzegania norm danego rodzaju są niewystarczające. Prawo karne nie spełnia zatem funkcji organizującej porządek prawny, a jedynie funkcję zabezpieczającą[8].
W konsekwencji, skoro prawo karne pełni rolę wtórną w zakresie oddziaływania na podmioty prawu podległe, to jego przepisy nie mogą stanowić pierwotnej podstawy formułowania obowiązku mówienia prawdy. Oznacza to tym samym, że obowiązek ten wynika z jakiejś normy pozaprawnej. I tu ponownie pojawiają się nakazy moralne oraz religijne. Jako że historycznie poprzedzały one normy prawne, toteż właśnie pośród nich należy upatrywać podstaw dla omawianego obowiązku. Warto podkreślić, że bez względu na światopogląd czy wyznanie wiary, postępowanie zgodne z normami moralnymi, a więc m.in. zasadami uczciwego i słusznego postępowania, jest wspólne wszystkim ludziom. Nie może bowiem istnieć jakakolwiek zbiorowość, jeżeli jej członkowie nie odwołują się i nie utożsamiają z określonym systemem wartości. W pełni należy zatem podzielić stanowisko M. Cieślaka, zgodnie z którym „Porządek społeczny opiera się nie tylko na prawie karnym i nie tylko na prawie w ogóle, a jego gwarantami są nie tylko sądy i aparat ścigania przestępstw.
Obok przepisów prawnych istnieje cały szereg norm społecznych, w większości nawet nie sankcjonowanych wyraźnie, które partycypują w zdyscyplinowaniu społeczeństwa i zapewnieniu mu warunków niezbędnych do normalnego funkcjonowania”[9]. Autor ten dodaje, że „Szczególnie ważny jest stosunek prawa karnego do norm moralnych. Normy moralne, jak wiadomo, nie są ustanowione przez żadną władzę, lecz czerpią swą siłę z faktycznego uznania przez daną społeczność i z przyjętych przez nią ocen i kryteriów wartości. […] prawdą jest, że większość zakazów i ocen prawa karnego […] pokrywa się z odpowiednimi zakazami i ocenami moralnymi. Jednoznaczną ocenę moralną, ukształtowaną w naszym kręgu kulturowym, mają zwłaszcza takie czyny jak: zabójstwo, uszkodzenie ciała, pozbawienie człowieka wolności, kradzieże, jak kradzieże i oszustwa, fałszywe świadectwo, deprawacja nieletnich i in.; znajdują też one wyraz w odpowiednich zakazach prawa karnego. Ale w tych sferach moralność jest bardziej wymagająca, sięga dalej niż prawo karne. Tak np. nie każde kłamstwo podlega karze, lecz tylko w postaci fałszywego zeznania złożonego w ściśle określonych przez prawo karne warunkach […]”[10].
Rozważania nad istotą tytułowego zagadnienia należy rozpocząć od zbadania charakteru prawnego przepisu art. 233 § 2 k.k. Zgodnie z jego treścią warunkiem odpowiedzialności za popełnienie przestępstwa zeznania nieprawdy lub zatajenia prawdy jest, aby przyjmujący zeznanie, działając w zakresie swoich uprawnień, uprzedził zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrał od niego przyrzeczenie. Już na wstępie tego przepisu ustawodawca przesądził, że uprzedzenie zeznającego o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań lub odebranie od niego przyrzeczenia jest warunkiem tej odpowiedzialności. W piśmiennictwie karnistycznym, jeszcze pod rządami art. 140 rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z 11.07.1932 r. – Kodeks karny[11], ukształtował się pogląd, że warunek odpowiedzialności, o którym mowa w § 2, stanowi m.in. element przedmiotowy przestępstwa składania fałszywych zeznań. Ówcześnie Z. Papierkowski pisał tak: „Czym właściwie jest to uprzedzenie o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie? Czy jest ono w stosunku do zeznającego materialno-prawnym elementem składowym przestępstwa, czy tylko formalną okolicznością obiektywną, od której zaistnienia zależy pociągnięcie zeznającego do odpowiedzialności karnej? Otóż nie da się zaprzeczyć, że uprzedzenie, o którym mowa, powoduje w psychice osoby zeznającej powstanie lub wzrost świadomości, iż zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy jest przestępstwem. O tyle więc uprzedzenie to, a raczej jego oddziaływanie i znaczenie może stanowić verba legis wchodzące w skład dyspozycji przepisu § 1 art. 140 k.k. [z 1932 r. – przyp. red.], określającej postać przestępną fałszywego zeznania”[12]. Pogląd ten pod rządami ustawy z 19.04.1969 r. – Kodeks karny[13] zyskał aprobatę przedstawicieli doktryny[14]. Aktualnie problem ten jest rozstrzygany różnie. Z jednej bowiem strony B. Kunicka-Michalska podnosi, że „Obiektywnym warunkiem przestępności czynu z art. 233 § 1 KK, a więc warunkiem odpowiedzialności za fałszywe zeznanie, jest, by przyjmujący zeznanie, działając w zakresie swych uprawnień, uprzedził zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrał od niego przyrzeczenie (art. 233 § 2 KK)”[15]. Z drugiej natomiast strony kładzie się nacisk na subiektywny charakter tego warunku. Podnosi się bowiem, że „Jest to specyficzny warunek odpowiedzialności karnej, którego spełnienie ma gwarantować pełną świadomość po stronie sprawcy konsekwencji prawnych podejmowanego zachowania, w szczególności zaś wykluczyć możliwość działania w błędzie co do bezprawności i karalności. Jest to jedyny przypadek wprowadzenia takiego warunku, co ma istotne znaczenie, zwłaszcza że w systemie prawa polskiego, w którym odpowiedzialność karna nie jest warunkowana możliwością świadomości karalności”[16].
Rozbieżność przedstawionych stanowisk wynika z lokowania omawianego warunku bądź to w zakresie zastosowania normy sankcjonowanej, bądź to w zakresie jej normowania (a tym samym w zakresie zastosowania normy sankcjonującej). Dlatego też, przyjmując pogląd, że uprzedzenie o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań lub odebranie przyrzeczenia ma charakter obiektywny, konsekwentnie należy przyjąć, iż przepis art. 233 § 2 k.k. przedstawia opis sytuacji, w której popełnienie czynu z art. 233 § 1 k.k. jest relewantne na gruncie prawa karnego. Przyjmując natomiast, że warunek, o którym mowa w art. 233 § 2 k.k., wpływa na sytuację motywacyjną świadka, należy opowiedzieć się za usytuowaniem omawianego warunku w zakresie normowania normy sankcjonowanej (w rezultacie również w zakresie zastosowania normy sankcjonującej), dekodowanej na podstawie art. 233 § 1 k.k. Bez względu jednak na to, czy opowiemy się za rozwiązaniem przyjmującym, iż ten warunek jest znamieniem modalnym, przedstawiającym opis sytuacji, w której zachowanie sprawcy jest zabronione, czy też że jest znamieniem odpowiadającym za przypisanie winy, warunek pouczenia o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrania przyrzeczenia stanowi znamię przestępstwa z art. 233 § 1 k.k. W konsekwencji, stosownie do art. 233 § 2 k.k., brak pouczenia lub odebrania przyrzeczenia powoduje zdekompletowanie struktury przestępstwa i związany z nim brak odpowiedzialności karnej za złożone, acz fałszywe zeznanie.
W polskim systemie prawnym poza normami odtwarzanymi na podstawie art. 233 k.k. obowiązują także inne normy, które regulują materię obowiązku mówienia prawdy. Normy te mają charakter procesowy, albowiem nakładają na organy postępowania obarczoną przymusem stosowania kompetencję pouczania uczestnika postępowania o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań i oświadczeń. Normy te wynikają m.in. z treści art. 190 § 1 i 2 ustawy z 6.06.1997 r. – Kodeks postępowania karnego[17], art. 266 § 1 ustawy z 17.11.1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego[18], art. 75 § 2 i art. 83 § 3 ustawy z 14.06.1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego[19], art. 14b § 4, art. 39 § 3 i 4, art. 180 § 2 i art. 196 § 3 ustawy z 29.08.1997 r. – Ordynacja podatkowa[20]. Pewną osobliwością jest przepis art. 304 k.p.c., zgodnie z którym przed przystąpieniem do przesłuchania sąd uprzedza strony, że obowiązane są zeznawać prawdę i że stosownie do okoliczności mogą być przesłuchane ponownie po odebraniu od nich przyrzeczenia; przed odebraniem przyrzeczenia sąd uprzedza stronę o odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywych zeznań. Oznacza to tym samym, że w procesie cywilnym strona może być przesłuchana przez sąd dwukrotnie na okoliczność tych samych faktów. Przed pierwszym przesłuchaniem sąd poucza o obowiązku zeznawania prawdy i możliwości ponownego przesłuchania już po odebraniu przyrzeczenia.
Drugie przesłuchanie następuje natomiast wtedy, gdy sąd poweźmie wątpliwość co do prawdziwości pierwszego zeznania. Dopiero to drugie przesłuchanie musi być obligatoryjnie poprzedzone pouczeniem strony o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań oraz odebraniem od niej przyrzeczenia.
Powyższe rozważania uzmysławiają, że warunek pouczenia o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy bądź jej zatajenie jako warunek konieczny do przypisania sprawcy odpowiedzialności karnej za ten czyn ma w polskim prawie silne zakorzenienie. Niewątpliwie jest również tak, że norma prawna, jeśli jest zgodna z normą moralną, religijną czy obyczajową, wzmacnia tę ostatnią. Mając jednak na względzie, że obowiązek mówienia prawdy nie ma pierwotnie charakteru prawnego, należy zastanowić się, czy sformułowany w art. 233 § 2 k.k. warunek odpowiedzialności karnej jest niezbędny w systemie prawa do przypisania tej odpowiedzialności uczestnikowi postępowania za jego fałszywe zeznanie bądź oświadczenie.
Dyskusja nad zarysowanym problemem toczyła się jeszcze przed wejściem w życie kodeksu karnego z 1932 r. Podczas obrad Komisji Opinjodawczej Polskiego Towarzystwa Ustawodawstwa Kryminalnego K. Berezowski wygłosił referat, w którym wskazał, że pouczenie nie jest nieodzownym warunkiem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie[21]. „Jak nie poucza się złodzieja w chwili, gdy do cudzej sięga kieszeni, iż popełnia kradzież i że za to pójdzie do więzienia, tak nie ma podstaw do pouczania zeznającego, że kłamstwo jest karalne. […] takie pouczenie, gdy chodzi o postępowanie karne, ma tylko dydaktyczne znaczenie, a przeto warunkiem karalności być nie może”[22]. W podobnym tonie już w czasie obowiązywania kodeksu karnego z 1932 r. wypowiedział się J. Ordyniec. Wskazał on, że: „Jest też i taki przepis w naszym Kodeksie Karnym [z 1932 r. – przyp. red.] (art. 140 § 2), który uzależnia karalność świadka za fałszywe zeznania między innymi i od dobrej pamięci sędziego. Jeżeli sędzia zapomni uprzedzić świadka o odpowiedzialności za fałszywe zeznania, a świadek zeznaje bez przysięgi, wówczas może skorzystać z tej okazji i kłamać przed sądem ile mu się żywnie podoba […]. Czyżby nasz ustawodawca, uzależniając karalność fałszywych zeznań od uprzedzenia o tym świadka zakładał, iż Polacy nie domyślają się nawet, że kłamać przed sądem polskim nie wolno?”[23]. W konsekwencji J. Ordyniec zaproponował skreślenie art. 140 § 2 k.k. z 1932 r.[24] Propozycja tego autora spotkała się z odzewem środowiska prawniczego, w którym jedynie częściowo podzielono to zapatrywanie. W tym względzie J. Potępa wskazał, że „Uprzedzenie zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie jako warunek odpowiedzialności z art. 140 – wprowadzone zostało do kodeksu karnego [z 1932 r. – przyp. red.] z powodu rozszerzenia treści przestępstwa fałszywych zeznań, nie tylko na fałszywe zeznania złożone do sądu, lecz także na wszelkie nieprawdziwe oświadczenia, mające służyć za dowód dla innej władzy. Koniecznym więc było zastrzeżenie, że warunkiem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie jest zwracanie uwagi zeznającego na doniosłość oświadczenia i odpowiedzialność jaką na siebie bierze w przypadku zeznania nieprawdziwego”[25]. Autor ten podkreślił, że „Jeżeli słusznym było przyznanie uprzedzenia o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie złożone dla władzy administracyjnej, warunku odpowiedzialności z uwagi na nowość instytucji i szersze ujęcie istoty przestępstwa z art. 140 k.k. [z 1932 r. – przyp. red.] to zbyteczne ono jest przy zeznaniach złożonych w sądzie i dla sądu”[26]. Zdaniem J. Potępy, z uwagi na okoliczność, że w społeczeństwie jest już ugruntowane przeświadczenie o obowiązku zeznawania prawdy przed sądem bądź organem dochodzeniowo-śledczym i skorelowana z nim świadomość odpowiedzialności karnej grożącej za składanie fałszywych zeznań, toteż dopuszczalne jest uchylenie warunku, o którym mowa w art. 140 § 2 k.k. z 1932 r., gdy zeznania są składane właśnie przed tymi organami. Warunek ten miałby jednak zostać utrzymany odnośnie do zeznań złożonych w postępowaniu administracyjnym. Zdaniem tego autora, uchylenie omawianego warunku w tym zakresie wydaje się być przedwczesne z uwagi na konieczność oddzielenia zwyczajnych informacji składanych w postępowaniu administracyjnym od formalnego przeprowadzenia dowodu, a ponadto z uwagi na fakt, że pomimo kilkunastoletniego obowiązywania kodeksu karnego z 1932 r. świadomość karalności fałszywych oświadczeń przed władzami administracyjnymi jeszcze się należycie nie pogłębiła[27].
Z pewną rezerwą do przedstawionych propozycji podszedł Z. Młynarczyk. Wskazał on wprawdzie, że „argumenty podnoszone przez zwolenników zrezygnowania z uprzedzenia jako warunku karalności fałszywych zeznań są bardzo sugestywne […]. Można mieć […] wątpliwości, czy odpowiada zasadom słuszności niemożność ukarania sprawcy fałszywego zeznania tylko dlatego, że zapomniano go uprzedzić o grożącej odpowiedzialności. Wyobraźmy sobie, że nie uprzedzonym świadkiem jest sędzia lub prokurator; wydaje się, że w wypadku takim wszelkie supozycje o nieświadomości tych osób co do obowiązku zeznawania prawdy byłyby wręcz humorystyczne”[28]. Niemniej jednak przywołany autor wskazuje na niebezpieczeństwo związane z uchyleniem omawianego warunku, podnosząc, że ludzie unikają obowiązku zeznawania, a zmuszeni koniecznością złożenia zeznań ograniczają się do udzielenia lakonicznych odpowiedzi, zasłaniają się niewiedzą lub po prostu kłamią, że nie widzieli przebiegu całego zdarzenia lub najważniejszych jego momentów[29]. Zdaniem Z. Młynarczyka, za utrzymaniem tego warunku przemawia również aspekt psychologiczny pouczenia. Chodzi bowiem o spowodowanie w psychice osoby zeznającej wzrostu świadomości, że zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy jest czynem przestępnym[30]. Autor ten podkreśla, że często dopiero w momencie pouczania osoba przesłuchiwana uzyskuje pełną świadomość co do tego, w jakim charakterze występuje i jakie znaczenie dowodowe ma jej oświadczenie[31]. Jednocześnie dość niekonsekwentnie Z. Młynarczyk zastrzega, że „kwestia ta nie będzie miała większego znaczenia w toku postępowania sądowego, którego swoisty charakter sprawia, że każdy z jego uczestników zdaje sobie sprawę z roli, w jakiej występuje”[32].
Argumentem za utrzymaniem pouczenia jako warunku odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań jest i to, że w świadomości organów uprawnionych do odbierania zeznań obowiązek uprzedzenia o odpowiedzialności karnej grożącej za fałszywe zeznanie jest ugruntowany w takim stopniu, iż wypadki nieuprzedzenia o tej odpowiedzialności należą do wyjątków. Jeżeli zatem w sporadycznych wypadkach wyłoni się trudność w karnoprawnej ocenie zachowania się świadka, który, nie będąc uprzedzony o odpowiedzialności, zeznał nieprawdę, to sytuacja taka stwarza nieporównanie mniejsze zło niż taka, w której miano by w ogóle zrezygnować z uprzedzenia jako warunku karygodności czynu[33].
Pomimo chronologicznego zaprezentowania powyższych stanowisk nie wydaje się, aby tytułowe zagadnienie zostało kategorycznie rozstrzygnięte. Wygląda to raczej tak, jakby dyskusja nad problemem zatrzymała się bez wyraźnego wahnięcia w którąkolwiek ze stron. Przyjrzyjmy się zatem bliżej podnoszonym argumentom dla sprawdzenia ich aktualności.
Jednym z pierwszych był problem nierówności odpowiedzialności karnej sprawcy fałszywego zeznania i sprawców pozostałych przestępstw. Niewątpliwie K. Berezowski zasadnie podnosił, że skoro nie poucza się złodzieja o karze za kradzież, to niepodobna, by pouczać zeznającego, że kłamstwo jest zabronione. Należy bowiem wskazać, że z moralnego czy wyznaniowego punktu widzenia zabór mienia, jak również fałszerstwo zeznań (oświadczeń) są sankcjonowane jednakowo – oba należą do kategorii zła. Można więc założyć z prawdopodobieństwem bliskim pewności, że w żadnym społeczeństwie nie wykształciło się przyzwolenie na kradzieże czy wprowadzanie w błąd organów państwowych, nie wspominając już o poważniejszych występkach czy też zbrodniach.
A zatem skoro z punktu widzenia obowiązywania innych (niż prawna) norm jednolicie zakazane są zachowania odpowiadające znamionom określonym w przepisach karnych, to dlaczego na gruncie norm prawnych pojawiło się takie uprzywilejowanie, jak to wynikające z art. 233 § 2 k.k. Jak wskazał J. Potępa, uzasadnieniem dla wprowadzenia pouczenia jako warunku odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania było rozszerzenie formuły tego przestępstwa także na wszelkie nieprawdziwe oświadczenia, mające służyć za dowód poza procesem, w tym w szczególności w postępowaniu administracyjnym. Powstaje jednak pytanie, czy takie uzasadnienie z punktu widzenia obowiązywania niezwykle silnych pozaprawnych norm postępowania powinno stanowić podstawę dla wprowadzenia omawianego warunku odpowiedzialności? Czy takie czysto pragmatyczne podejście do problemu, jak niska świadomość społeczna odnośnie do konieczności przedstawiania przed organami administracji prawdziwych zeznań i oświadczeń, przy – jak to podkreślali J. Ordyniec i J. Potępa – ugruntowanym jednak przeświadczeniu o obowiązku zeznawania prawdy przed sądem czy prokuratorem, może wpływać na odrzucenie (bądź choćby istotne złagodzenie) imperatywu płynącego z moralnej (obyczajowej, religijnej) normy nakazującej mówienie prawdy (zakazującej kłamania)? Nie pozostawiając co do tego wątpliwości, należy odpowiedzieć, że – po pierwsze – istnieje wyraźna sprzeczność przesłanek utrzymania omawianego warunku, albowiem z jednej strony podkreśla się, iż w społeczeństwie utrwalony jest obowiązek świadczenia prawdy przed sądem, a jednocześnie dość niekonsekwentnie sugeruje się, że świadomości tej brak, gdy obywatel występuje przed innymi organami państwowymi, np. administracyjnymi. Po drugie natomiast, odpowiedź pozytywna na postawione wyżej pytanie zasadza się na braku zgody na utrwalanie niemoralnych postaw społeczeństwa, w którym dopiero uprzedzone pouczeniem bądź odebraniem przyrzeczenia fałszywe zeznanie może stać się czynem przestępnym.
W kontekście sformułowanych pytań należy zwrócić uwagę na kwestię świadomości prawnej społeczeństwa. W XXI w., a więc w dobie wzrastającego poziomu wykształcenia obywateli, powszechnego dostępu do zasobów Internetu, wszechogarniającej działalności środków społecznego przekazu oraz upowszechniania wiedzy prawniczej przez różne instytucje i organizacje, argument z okresu dwudziestolecia międzywojennego, że nie jest jeszcze ugruntowane przeświadczenie o prawnym obowiązku mówienia prawdy w postępowaniu administracyjnym, nie może być już zasadnie podnoszony. Po pierwsze, argument ten nie przekonuje, gdy weźmie się pod uwagę, że poza prawnym obowiązują jeszcze inne porządki normatywne, np. moralny, które również nakazują mówienie prawdy (bądź od strony negatywnej – zakazują kłamania). Po drugie, w obecnym systemie prawa postępowanie administracyjne, a więc postępowanie tak samo państwowe, jak procedury karna czy cywilna, nie różni się znacząco w zakresie zbierania i utrwalania materiału dowodowego niezbędnego do wydania merytorycznego rozstrzygnięcia. Nadto wydaje się, że rola administracji stale rośnie i toczy się coraz więcej postępowań administracyjnych, co widać wyraźnie po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej i nałożeniu na administrację kolejnych obowiązków, w tym zwłaszcza tych związanych z rozdzielaniem środków unijnych. Skoro znaczenie tych postępowań jest tak doniosłe, a świadomość prawna obywateli jest niewspółmiernie wyższa niż ta sprzed około 100 lat, to nie ma obecnie podstaw do różnicowania tej świadomości w zależności od tego, w jakiej procedurze obywatel bierze udział.
Niewątpliwie słuszne jest zapatrywanie, że pouczenie lub przyrzeczenie, o którym mowa w art. 233 § 2 k.k., stanowi istotny stymulator do mówienia prawdy. Wpływa ono bowiem na zwiększenie stanu świadomości osoby zeznającej odnośnie do roli, jaką pełni w danym postępowaniu, oraz roli, jaką pełni złożone przez nią zeznanie lub oświadczenie. Dlatego też procesowy obowiązek pouczenia lub odebrania przyrzeczenia, określony w art. 190 § 1 i 2 k.p.k., art. 266 § 1 k.p.c., art. 83 § 3 k.p.a. czy art. 196 § 3 Ordynacji podatkowej, ma swoje głębokie uzasadnienie.
Obowiązek uprzedzenia osoby zeznającej o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań lub odebrania od niej przyrzeczenia stwarza po stronie organu procesowego obarczoną przymusem stosowania kompetencję do wykonania tej czynności. Co istotne, zaniechanie spełnienia tego obowiązku powoduje poważne konsekwencje. Po pierwsze, osoba zeznająca – myśl art. 233 § 2 k.k. – nie ponosi odpowiedzialności karnej, gdy okaże się, że jej zeznania zostały złożone z intencją zatajenia prawdy lub jej zafałszowania. Po drugie, zeznania takie nie mają znaczenia dowodowego[34]. I po trzecie, uchybienie tego rodzaju stanowi obrazę przepisów postępowania, mogącą mieć wpływ na treść orzeczenia[35]. W rezultacie, skoro nieuprzedzenie o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań wywołuje tak istotne problemy natury prawnej, to należy podjąć działania zmierzające do zminimalizowania opisanych konsekwencji. O ile nie jest możliwa rezygnacja z proceduralnej formuły pouczenia (190 § 1 i 2 k.p.k., art. 266 § 1 k.p.c., art. 83 § 3 k.p.a., art. 196 § 3 Ordynacji podatkowej) jako sposobu umocnienia świadomości osoby zeznającej o spoczywającym na niej obowiązku mówienia prawdy w postępowaniu państwowym dla zapewnienia prawidłowości przebiegu procesu, o tyle bez większej straty można uchylić warunek odpowiedzialności karnej, o którym mowa w art. 233 § 2 k.k. Jak wykazują bowiem badania, odebranie przyrzeczenia nie wywiera jakiegokolwiek wpływu na prawdziwość zeznań[36].
Nie można tracić z pola widzenia, że uchybienie obowiązkowi pouczenia bądź odebrania przyrzeczenia może wynikać z roztargnienia organu procesowego. Nie można wykluczyć jednak i tego, że działanie organu może być intencjonalne, tj. osoba przesłuchująca z pełną świadomością nie poucza zeznającego o grożącej mu odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Osoba przesłuchiwana może w tym procederze uczestniczyć, stąd również jej zachowanie będzie znamionował dolus directus praemeditatus. Przepis art. 233 § 2 k.k. z nośnika warunku odpowiedzialności karnej stanie się własnym zaprzeczeniem, tj. stanie się warunkiem bezkarności, i to mimo celowego, świadomego oraz w pełni przemyślanego działania sprawcy oraz – co gorsza – organu procesowego. Niewątpliwie rację ma cytowany wcześniej Z. Młynarczyk, że w kategoriach groteski należy oceniać konieczność wyłączenia odpowiedzialności karnej sędziego lub prokuratora za złożenie fałszywego zeznania w sytuacji braku stosownego pouczenia. Osoby powołane do pełnienia wskazanych funkcji są w pełni świadome obowiązywania przepisu art. 233 § 1 k.k. oraz związanej z nim odpowiedzialności karnej. W ich przypadku warunek, o którym mowa w art. 233 § 2 k.k., nie spełnia żadnych celów, w tym z pewnością nie wpływa na zwiększenie świadomości prawnej. Słusznie zwraca uwagę J. Giezek, że nie ma sensu pouczanie sprawcy, iż określone zachowanie jest z punktu widzenia chronionego dobra prawnego niewłaściwe (niebezpieczne), gdyż prowadzi zwykle do jego naruszenia, skoro tego rodzaju zależność kauzalną sprawca nie tylko zna, ale również chce wykorzystać[37].
Warto w tym miejscu podkreślić, że katalog osób, dla których art. 233 § 2 k.k. nie ma większego znaczenia z punktu widzenia ich znajomości prawa, jest istotnie szerszy. Wskazać tu należy podmioty wykonujące inne profesje prawnicze, a więc adwokatów, radców prawnych, notariuszy, radców Prokuratorii Generalnej, funkcjonariuszy Policji i innych służb wykonujących czynności procesowe, ale także pracowników naukowo-dydaktycznych wydziałów prawa szkół wyższych, studentów tych uczelni, jak również urzędników, w tym pracowników sądów i prokuratur. W rezultacie, choć obecnie świadomość prawna społeczeństwa jest wyższa niż w przeszłości, a zakaz kłamania (nakaz mówienia prawdy) wynika także z norm pozaprawnych, to nadal utrzymywana jest konstrukcja z art. 233 § 2 k.k., która stanowi niczym nieuzasadnione osłabienie zasady głoszącej, iż nieznajomość prawa szkodzi (ignorantia iuris nocet). Osłabienie tej zasady przybiera szczególnie kuriozalny kształt, gdy klauzula uregulowana przywołanym przepisem powoduje wyłączenie odpowiedzialności karnej osoby doświadczonej w prawie.
Nie wydaje się, aby za utrzymywaniem pouczenia – jako warunku odpowiedzialności karnej za przestępstwo z art. 233 § 1 k.k. – przemawiało unikanie przez ludzi udziału w procesie w charakterze świadka. Pogląd Z. Młynarczyka jest w tym zakresie wątpliwy, bo oparty na zgeneralizowanej ocenie postaw ogółu społeczeństwa. Niemniej jednak, o ile w dacie wygłoszenia przez wskazanego autora jego poglądu, a więc na początku lat 70. XX w., mógł on mieć pewne uzasadnienie, o tyle współcześnie brak jest ku temu podstaw. Otóż niewątpliwie okres Polski Ludowej nie zapisał się na kartach historii jako czas, kiedy społeczeństwo ufało władzy. Można zatem założyć, że rzeczywiście (przynajmniej) część obywateli, stając przed koniecznością wystąpienia w roli osoby zeznającej, starała się uniknąć składania zeznań bądź, zeznając, kłamała lub też udzielała odpowiedzi lakonicznych. Wydaje się, że obecnie nastawienie społeczeństwa do władzy, szczególnie do sądów, zmieniło się w pozytywnym tego sformułowania znaczeniu. Z pewnością wpływ na to ma stale zwiększająca się świadomość prawna obywateli, jak również większa dostępność do usług prawniczych, w tym również tych świadczonych pro bono. W rezultacie liczba świadków, którzy, nie godząc się ze swoją rolą procesową, kłamie bądź składa zeznania nieodpowiadające rzeczywistości nie może być znacząca. Z danych statystycznych Ministerstwa Sprawiedliwości za lata 2001–2012 wynika, że liczba skazanych za przestępstwo składania fałszywych zeznań (art. 233 § 1 k.k.) jest niewielka w stosunku do ogólnej liczby prawomocnych skazań – stanowi z reguły około 1% wszystkich wyroków skazujących w danym roku kalendarzowym z wyraźną tendencją spadkową w ostatnich latach. Dokładne dane prezentuje poniższa tabela[38].
Tabela. Prawomocne skazania za czyn główny.
233 § 2 k.k.
liczba wszystkich skazań
Uwzględniając wskazane dane, okazuje się, że konstrukcja zawarta w art. 233 § 2 k.k. dotyczy rocznie jedynie 3–4 przypadków z ogólnej liczby wszystkich prawomocnych skazań. Co istotne, w 2011 r. nie odnotowano nawet jednego zastosowania wskazanego przepisu, a w roku 2012 sądy sięgnęły po omawiany warunek odpowiedzialności karnej jedynie dwukrotnie[39]. Na tle zaprezentowanych danych pojawia się zatem zasadnicze pytanie, czy dalsze utrzymywanie pouczenia i przyrzeczenia jako warunków umożliwiających pociągnięcie sprawcy fałszywych zeznań do odpowiedzialności karnej jest niezbędne, skoro dotyczy dosłownie jednostkowych sytuacji?
Niech to pytanie pozostanie jeszcze przez chwilę bez wyraźnej odpowiedzi.
Wszak, co trzeba wyraźnie podkreślić, konstrukcja art. 233 § 2 k.k. jest jedynym przypadkiem w kodeksie karnym, który formułuje dodatkowy element struktury przestępstwa[40]. Wprowadzenie przez ustawodawcę do kodeksu karnego przepisu o treści zawartej w art. 233 § 2 powoduje, że czyn sprawcy, aby mógł być uznany za przestępstwo, musi być poprzedzony czynnościami organu procesowego. Tym samym ustawodawca wprowadził do kodeksu karnego taką formułę przestępstwa, która nie zależy tylko od zachowania się sprawcy, ale jest uzależniona od podmiotu zewnętrznego. Fałszywe zeznania będą podlegały odpowiedzialności karnej tylko wtedy, gdy zostaną złożone po uprzednim pouczeniu bądź odebraniu przyrzeczenia. Oznacza to, że tak samo szkodliwe dla danego postępowania bądź nawet szkodliwe w wyższym stopniu fałszywe zeznania, które nie zostały poprzedzone opisanymi wyżej czynnościami organu procesowego, nie doprowadzą do odpowiedzialności karnej. Może to rodzić pytania o zasadność wprowadzenia i utrzymywania konstrukcji zawartej w art. 233 § 2 k.k.
Uwzględniając wszystko to, co zostało przedstawione powyżej, rysuje się jasny wniosek, że dla pouczenia lub odebrania przyrzeczenia jako warunku odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań brak jest podstaw zarówno teoretycznych, jak i praktycznych. Okazuje się bowiem, że utrzymywanie konstrukcji z art. 233 § 2 k.k. stoi w sprzeczności z zasadą równości, albowiem jedynie w stosunku do osób zeznających – jako potencjalnych sprawców przestępstwa z art. 233 § 1 k.k. – ustawodawca wprowadził dodatkowy warunek odpowiedzialności karnej, rozszerzając tym sposobem strukturę przestępstwa. Co znamienne, nawet w przypadku innych przestępstw z tego samego rozdziału kodeksu karnego ustawodawca nie zdecydował się na wprowadzenie tego warunku. Za rezygnacją z omawianej konstrukcji przemawia również znaczny postęp na polu świadomości prawnej współczesnego społeczeństwa. Wynika on z poprawiającej się struktury wykształcenia Polaków, powszechności usług prawniczych, w tym w wielu przypadkach o charakterze bezpłatnym, czy dostępności do zasobów Internetu. Niemałe znaczenie ma również obowiązywanie pozaprawnych systemów normatywnych, w tym przede wszystkim porządku moralnego, który ze względu na zunifikowanie wartości hołdujących uczciwości, jest wspólny właściwie wszystkim. Upadł także argument, zgodnie z którym należy utrzymywać konstrukcję z art. 233 § 2 k.k. ze względu na słabe ukształtowanie się obowiązku świadczenia prawdy w postępowaniu administracyjnym. Obowiązek pouczenia lub odebrania przyrzeczenia jako ustawowy warunek odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań niesie ze sobą zagrożenia związane z niewłaściwą postawą organu procesowego czy to osoby zeznającej, której o tej odpowiedzialności nie pouczono. W tym kontekście nie można tracić z pola widzenia sytuacji osób zajmujących się prawem na co dzień. W ich bowiem przypadku posiadana wiedza i niejednokrotnie merytoryczne przygotowanie do pełnienia zawodu zaufania publicznego musi wskazywać na zbędność uświadamiania co do obowiązujących przepisów w zakresie konsekwencji za złożenie fałszywego zeznania lub oświadczenia. Nie wydaje się, aby za koniecznością utrzymywania omawianego warunku miały przemawiać postawy przejawiane przez świadków w zakresie ich chęci (niechęci) do udziału w postępowaniu. W końcu także przedstawione dane statystyczne wskazują na znikome znaczenie konstrukcji zawartej w art. 233 § 2 k.k. W tym zakresie liczby są bezwzględne i pokazują, że sądy odwołują się w swoich rozstrzygnięciach do pouczenia bądź przyrzeczenia jako warunku odpowiedzialności karnej jedynie kilka razy w skali roku. Łącznie w latach 2001–2012 przepis art. 233 § 2 k.k. stanowił podstawę prawną tylko 33 orzeczeń.
Podsumowując przedstawione rozważania, należy wskazać, że pouczenie lub przyrzeczenie jako warunek odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań nie ma uzasadnienia dla dalszego jego utrzymywania w kodeksie karnym. O ile procesowe pouczenie ma istotne znaczenie w aspekcie psychicznym, bo przypomina osobie zeznającej o obowiązku mówienia prawdy, o tyle jest ono zbędne jako warunek przypisania sprawcy przestępstwa z art. 233 § 1 k.k. Kłamstwo nie powinno być motorem niczyjego działania, tym bardziej gdyby miało wprowadzać organ procesowy w błąd w zakresie postępowania dowodowego i w konsekwencji – do wydania rozstrzygnięcia niesłusznego, bo opartego na fałszywych przesłankach. Konstrukcja z art. 233 § 2 k.k. – jako ustawowy ogranicznik przed karaniem wszystkich osób składających fałszywe zeznania – stanowi de facto usankcjonowanie kłamstwa w procesie. Można więc założyć, że do pewnego stopnia przepis ten ma niemoralne podstawy obowiązywania. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby jego derogowanie.
Instruction as (not) superfluous condition of criminal liability for false testimony
This article builds on the issue of notice of penalty or receive a promise from the person offering testimony as a condition of criminal liability for perjury. The issue is controversial, because art. 233 § 2 of the Penal Code, that regulates the clause in question, is the only exception to the extension of the traditional structure of crime in Polish criminal law. The article includes discussion on the advisability of introducing and maintaining this condition in the Polish system of criminal law, including the consideration of the historical development of the design and the moral foundations of its functioning.
Keywords: criminal responsibility, false testimony, notice of penalty, promise
[1]Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.; dalej jako: k.k. Już na wstępie należy podkreślić, że – z uwagi na granice artykułu zakreślone jego tytułem – nie będą poddawane analizie zagadnienia procesowe związane z problematyką fałszywych zeznań, jak również kwestia składania fałszywych wyjaśnień. W tym względzie zob. Ł. Pohl, Składanie nieprawdziwych wyjaśnień przez oskarżonego w polskim postępowaniu karnym – szkic teoretycznoprawny, „Prokuratura i Prawo” 2006/6, s. 38–44; tenże, W sprawie wyjaśnień oskarżonego w polskim postępowaniu karnym – odpowiedź, w: Aktualne problemy prawa karnego. Księga pamiątkowa z okazji Jubileuszu 70. urodzin Profesora Andrzeja J. Szwarca, Ł. Pohl (red.), Poznań 2009, s. 485–501; P. Wiliński, Składanie nieprawdziwych wyjaśnień w postępowaniu karnym – artykuł polemiczny, „Prokuratura i Prawo” 2007/2, s. 70–75; a także D. Tarnowska, Prawo podejrzanego (oskarżonego) do składania wyjaśnień jako przejaw wolności w polskim procesie karnym, w: Prawne aspekty wolności. Zbiór studiów, E. Cała-Wacinkiewicz (red.), D. Wacinkiewicz (red.), Toruń 2008.
[2]Arystoteles, Metafizyka, Warszawa 2003, s. 111 (księga IV, 1011 b).
[3]Zob. S. Judycki, Prawda i kryterium prawdy: korespondencja, koherencja, praktyka, „Kwartalnik Filozoficzny” 1999/XXVII, z. 4, s. 23–45; tenże, O klasycznym pojęciu prawdy, „Roczniki Filozoficzne” 2001/49, z. 1, s. 25–62; Prawda, D. Leszczyński (red.), Wrocław 2011; R. Ziemińska, Dwie koncepcje prawdy i dwie wizje świata, „Roczniki Filozoficzne” 2013/61, z. 3, s. 29–41.
[4]Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 1994, pkt 2464.
[5]Tamże, pkt 2468.
[6]B. Kunicka-Michalska w: System prawa karnego. O przestępstwach w szczególności, I. Andrejew (red.), L. Kubicki (red.), J. Waszczyński (red.), Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk–Łódź 1989, s. 661–662.
[7]S. Waltoś w: Świadek w procesie sądowym, S. Waltoś (red.), Warszawa 1985, s. 102.
[8]A. Zoll, O normie prawnej z punktu widzenia prawa karnego, „Krakowskie Studia Prawnicze” 1990/XXIII, s. 72.
[9]M. Cieślak, Polskie prawo karne. Zarys systemowego ujęcia, Warszawa 1990, s. 24.
[10]Tamże, s. 24–25.
[11]Dz. U. Nr 60, poz. 571 ze zm.; dalej jako: k.k. z 1932 r.
[12]Z. Papierkowski, Glosa do Uchwały Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego z dnia 19 grudnia 1963 r., VI KO 36/63, „Orzecznictwo Sądów Polskich i Komisji Arbitrażowych” 1964/9, s. 354.
[13]Dz. U. Nr 13, poz. 94 ze zm.
[14]Zob. Z. Młynarczyk, Fałszywe zeznania w polskim prawie karnym, Warszawa 1971, s. 46; a także B. Kunicka-Michalska w: System…, s. 666.
[15]B. Kunicka-Michalska, Przestępstwa przeciwko ochronie informacji i wymiarowi sprawiedliwości. Rozdział XXX i XXXIII Kodeksu karnego. Komentarz, Warszawa 2000, s. 91.
[16]W. Wróbel, A. Wojtaszczyk, W. Zontek w: System prawa karnego. Przestępstwa przeciwko państwu i dobrom zbiorowym, t. 8, L. Gardocki (red.), Warszawa 2013, s. 628.
[17]Dz. U. Nr 89, poz. 555 ze zm.; dalej jako: k.p.k.
[18]Tekst jedn.: Dz. U. z 2014 r., poz. 101 ze zm.; dalej jako: k.p.c.
[19]Tekst jedn.: Dz. U. z 2013 r., poz. 267 ze zm.; dalej jako: k.p.a.
[20]Tekst jedn.: Dz. U. z 2015 r., poz. 613 ze zm.
[21]K. Berezowski, Fałszywe zeznania. Przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, w: Opinje o projekcie kodeksu karnego, W. Sokalski (red.), z. 4, Warszawa 1931, s. 5.
[23]J. Ordyniec, Czy wolno kłamać i zatajać prawdę przed sądem?, „Demokratyczny Przegląd Prawniczy” 1947/4, s. 17.
[24]Tamże, s. 18.
[25]J. Potępa, W sprawie reformy prawa karnego. Projekt nowelizacji Rozdziału XXII kodeksu karnego z roku 1932, „Demokratyczny Przegląd Prawniczy” 1949/2, s. 41–42.
[26]Tamże, s. 42.
[28]Z. Młynarczyk, Fałszywe zeznania…, s. 49–50.
[29]Tamże, s. 50.
[30]Tamże, s. 51.
[31]Tamże, s. 53.
[33]Tamże, s. 55.
[34]Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Część pierwsza. Postępowanie rozpoznawcze, t. 1, T. Ereciński (red.), Warszawa 2009, s. 791.
[35]Wyrok SN z 5.06.1979 r. (III KR 129/79), OSNKW 1979/9, poz. 96.
[36]K. Gustkowska-Szwaja, Z. Lachman, J. Stańda, Fałszywe zeznania i ich przyczyny, Kraków 1971, s. 97.
[37]J. Giezek, Przyczynowość oraz przypisanie skutku w prawie karnym, Wrocław 1994, s. 96.
[38]Dane statystyczne pochodzą z raportu Wydziału Statystycznej Informacji Zarządczej Departamentu Strategii i Deregulacji Ministerstwa Sprawiedliwości pt. Prawomocne skazania osób dorosłych – czyn główny, który został zmodyfikowany w 25.11.2013 r., a który zamieszczony jest na stronie internetowej: http://isws.ms.gov.pl/pl/baza-statystyczna/opracowania-wieloletnie/.
[39]Z uwagi na brak bliższych danych nie sposób określić, czy opisana praktyka orzecznicza jest prawidłowa.
[40]Za Ł. Pohlem przyjmuję, że na strukturę przestępstwa składa się zachowanie się człowieka, które musi być czynem w rozumieniu prawa karnego zabronionym pod groźbą kary, bezprawnym, karygodnym i zawinionym – Ł. Pohl, Prawo karne. Wykład części ogólnej, Warszawa 2013, s. 91 i n.
Autor: dr Mariusz Nawrocki, adiunkt w Katedrze Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego
Krzysztof Sobczak 13.08.15