Source: http://zaginiona-biblioteka.pl/viewtopic.php?t=1306&start=1590
Timestamp: 2019-03-18 20:40:36
Legal References Found: Art. 18
 Art. 18
 art. 18

Art. 25
 art. 18
 art. 139
 art. 10
 art. 7
 art. 42
 art. 45
 art. 175
 art. 177

Document Content:
Wysłany: 2017-02-22, 10:59
Karmienie trolli jak widzę...
Po co w ogóle odpisujecie AG? On i tak nie zrozumie, że to, że on sam nie ma zdrowego rozsądku i nie wie, co to jest, nie oznacza, że zdrowy rozsądek nie istnieje w ogóle.
Choć na pewno nie u obecnego prezydenta RP.
Wysłany: 2017-02-22, 12:13
BG, a widziałeś jak Fidel odskoczył?
Chciałbym, ale nie w tym rzecz. Chodzi mi o ogólny mechanizm sprawowania władzy. Możesz sobie w miejsce wieszania tych krzyży wstawić jakiś inny kontrowersyjny problem i wyjdzie na to samo.
Toż jeszcze raz powtarzam, że masz wyobrażone pojęcie władzy, bardziej odpowiednie teokracji niż konkretnie przystający do demokratycznej rzeczywistości.
A, że nie wyjdzie na to samo już kilkukrotnie wskazywałem. To nie jest narzucenie jednego poglądu vs narzucenie drugiego poglądy, bo za każdą ideologią coś stoi, każda zmiana coś ze sobą pociąga. Przykład z krzyżami - nakaz wieszania zmniejsza zakres swobód religijnych (bo faworyzuje jedną konkretną), postawa świeckości państwa zwiększa zakres swobód religijnych (bo państwo nie faworyzuje żadnej religii). Zmiana zmianie nie jest równa. Adekwatnym (ponownie) przykładem jest tutaj Art. 18.
Dlaczego samobójstwem?
Bo okazał się hipokrytą, kukiełką prezesa i ośmiesza urząd. Romulus parę(naście) postów wcześniej przytoczył przykłady.
Tylko, że jak już ustaliliśmy, Konstytucja też może ulegać zmianom, więc twierdzenie, że rządzącego ograniczają prawa mniejszości ma sens tylko z zastrzeżeniem
Jeszcze raz powtarzam, wróć na ziemię i trzymaj się tematu rozmowy. I nie próbuj erystycznych sztuczek. Konstytucję można zmienić ale rozmawiamy o sprawowaniu władzy przez prezydenta. Dwa niezależne zdarzenia. Prezydent nie może zmienić Konstytucji. Może złożyć projekt ustawy, ale zmianę musiał by zatwierdzić Sejm i Senat. Więc nie. Bez żadnych zastrzeżeń, żadnych wymyślonych sytuacji. Kon kre ty, nie idea sensu stricte.
Ale ten wymyślony scenariusz ma ukazywać ogólnie istotę władzy.
Bez zakotwiczenia w rzeczywistości wymyślony scenariusz ukazuje wymyśloną istotę władzy. Rozmawiamy o konkretach, nie ogólnikach.
Przepraszam, ale kompletnie nie rozumiem, jaki wniosek ma wypływać z tych zdań, jeśli chodzi o to, że mój "eksperyment myślowy" nie jest wewnętrznie spójny, no to w tym momencie się wypowiedź urywa i nie wskazałeś, na czym miałaby polegać niespójność.
Fanatyczna mniejszość zdobywa konstytucyjną większość.
Nie, Konstytucja nie zmienia jej istoty, bo "w nasz przypadek" jest wpisana również możliwość zmiany Konstytucji i możliwość usunięcia tych ograniczeń (albo zmiany na inne) przez tychże polityków
Ja mówię Konstytucja, Ty czytasz cały czas kolejny akt prawny. Konstytucja to ustawa zasadnicza, w sensie dosłownym wskazuje na rodzaj sprawowanej władzy i jej ograniczenia. Ale jest też sens szerszy, ogólna idea Konstytucji - przeczytaj Preambułę.
Nie, nie ma czegoś takiego jak neutralność światopoglądowa
Używasz słowa niezgodnie z definicją. Neutralność światopoglądowa państwa nie jest brakiem światopoglądu. Jest modelem relacji między państwem a światopoglądem, w szczególności zaś religią, a także doktryna polityczno-prawna opierająca się na postulacie oddzielenia kwestii wyznaniowych od władzy świeckiej. Słowo klucz - postulacie.
Przeczytaj to uważnie, bo jak jeszcze raz wyskoczysz z "aha, państwo i jego prawo narzucają nam światopogląd" to zjem
Natomiast co do "Co to oznacza? Za chwilę" to jakoś ta chwila nie nadeszła.
To znaczy - rzecz będzie wyjaśniona w następnym akapicie, patrz na poniższy blok z cytatem.
Świeckość państwa jest związana z tym, że to my obywatele (podmiotem mającym takie same prawa i obowiązki bez względu na wyznanie i światopogląd) wybieramy władzę.
Moje pytanie pozostaje w mocy - co studiowałeś?
Wysłany: 2017-02-22, 12:16
widać coponiektórzy maja ferie....
Wysłany: 2017-02-22, 20:20
A Ja Ci odpisuję, że z krzyżami to był tylko przykład. Wstaw w to miejsce jakiekolwiek inne kontrowersyjne posunięcie.
Przykład z krzyżami - nakaz wieszania zmniejsza zakres swobód religijnych (bo faworyzuje jedną konkretną), postawa świeckości państwa zwiększa zakres swobód religijnych (bo państwo nie faworyzuje żadnej religii). Zmiana zmianie nie jest równa. Adekwatnym (ponownie) przykładem jest tutaj Art. 18.
Ja piszę przykład, w którym ktoś dochodzi do władzy i zmienia Konstytucję, żeby wieszać krzyże. Ty odpisujesz, że to bez sensu, bo wieszanie krzyży jest niezgodne z art. 18. Serio nie widzisz tu błędu logicznego?
Więc skoro został prezydentem i okazał się wg Ciebie kiepskim prezydentem, to jest to polityczne samobójstwo. A gdyby nim nie został, to by była świetlana kariera polityczna?
Może zmienić, jeśli ma za sobą odpowiednią większość.
Bo Konstytucja JEST kolejnym aktem prawnym. I jak każdy inny akt, może ulec zmianom. Także w zakresie wskazującym na rodzaj sprawowanej władzy i jej ograniczenia. Także w zakresie Preambuły.
Neutralność światopoglądowa państwa nie jest brakiem światopoglądu. Jest modelem relacji między państwem a światopoglądem, w szczególności zaś religią, a także doktryna polityczno-prawna opierająca się na postulacie oddzielenia kwestii wyznaniowych od władzy świeckiej.
Art. 25 ust. 2 Konstytucji: "Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych". A zatem Konstytucja nakazuje zachowywać taką samą bezstronność w sprawach religii, jak i innych światopoglądów - wyraźnie rozdziela przekonania religijne od światopoglądowych (w domyśle musi chodzić o światopoglądy inne niż religijne, bo gdyby chodziło o religię, nie byłoby potrzeby używania drugiego określenia, zgodnie z jedną zasad racjonalnego prawotwórstwa "Tą samą instytucję powinien w całym akcie określać jeden termin, jeden termin powinien określać tylko jedną instytucję") i filozoficznych. Skąd "w szczególności zaś religią" wytrząsnąłeś to nie wiem, może to jest oparte na jakichś lubianych przez Ciebie koncepcjach polityczno-prawnych, ale do naszej Konstytucji to ma się nijak, a sam pokrzykujesz, żeby gadać o konkretach.
Przeczytałem. Państwo - każde państwo - w dalszym ciągu narzuca światopogląd i czy mnie zjesz, czy nie, nie zmieni tego.
Moje zignorowanie Twojego pytania pozostaje w mocy. A czemu pytasz? To, że na moich studiach uczono mnie, ze neutralność światopoglądowa jest możliwa, a liberalna demokracja to nie jest żadne narzucanie światopoglądu, bo tak, oznacza, ze tak jest? Czyli za komuny marksizm był obiektywnie słuszną ideologią, bo przecież tak uczono nas na studiach.
Wysłany: 2017-02-23, 03:00
Nie widzę błędu logicznego. Widzę błąd w czytaniu tego co napisałem. Gdzie ty widzisz zdanie "wieszanie krzyży jest niezgodne z art. 18"?
Tak, ponieważ sprawuje urząd który go przerósł.
Pytanie o świetlaną przyszłość jest kolejnym chwytem erystycznym - nic takiego nie sugerowałem.
Nie pytam się w jakiej sytuacji może zmienić Konstytucję.
Znowu. Ja mówię - ogólna idea Konstytucji zawarta jest w Preambule, Ty na to "ale ją można zmienić". Wniosek? Nie zależy Ci na konsensusie, tylko na uparcie powtarzaniu swojej mantry, niezależnie od kontekstu i sensu.
Pojęcie definicyjne z teorii państwa.
Hard way it is...
Przeczytaj Preambułę Konstytucji RP. Potem powiedz mi, czy się z nią zgadzasz.
Ponieważ byłem ciekaw, czy Twoje twierdzenia wynikają z niewiedzy czy przekory wobec nauczanych treści.
Wysłany: 2017-02-23, 11:01
W takim razie, nie wiem, o co Ci chodzi i w jakim celu przywołujesz ten przepis. Szczerze mówiąc, już wcześniej nie wiedziałem, bo co z "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej" miałoby wynikać dla tej dyskusji?
Jest skrótem myślowym. Chodziło mi o to, że dziwne jest dla mnie stwierdzenie, że osiągniecie (formalnie) najwyższego urzędu państwowego jest politycznym samobójstwem (nawet jeśli ktoś nie daje sobie z nim rady), bo mimo wszystko większym osiągnięciem jest zostać kiepskim prezydentem, niż być nikim. Zresztą, nie mów hop, żebyś się nie zdziwił, jak zostanie na drugą kadencję. Ja na niego pewnie zagłosuję.
Wiem. Właśnie w tym problem, że dla mnie kwestia możliwości zmiany Konstytucji jest kluczowa, a Ty chcesz ją ignorować.
Twierdzenie, że konsensus jest z założenia lepszy, bo jest konsensusem, a konsensus jest lepszy niż skrajność, też jest mantrowaniem niezależnie od kontekstu i sensu.
Jeśli nauczono Cię definicji, zgodnie z którą państwo jest zobowiązane do bezstronności w kwestiach religijnych "bardziej" niż w kwestii światopoglądów niereligijnych, to jest to koncepcja niezgodna z naszą Konstytucją.
Jakie to ma znaczenie? Nie chodzi o to, jaką w tej chwili Konstytucja ma treść i czy się z nią zgadzam, tylko, że władza ma możliwość ją zmienić, więc twierdzenie, że Konstytucja - jakakolwiek - kompletnie zmienia koncepcję sprawowania władzy, ma taki sam sens, jak twierdzenie, że dajmy na to, ustawa Prawo Budowlane kompletnie zmienia istotę sprawowania władzy w Polsce - bo przecież ogranicza ona rządzących. Muszą jej przestrzegać. Dopóki jej nie zmienią w okreslonym trybie.
Uznania, że te treści są zideologizowane i w znacznej mierze sprowadzają się do ekranowania własnych przekonań na rzeczywistość. Co w sumie do pewnego stopnia jest nieuniknione w naukach prawoznawczych. Już nie mówiąc o tym, że jest mnóstwo koncepcji stanowienia i stosowania prawa. Np. weźmy nihilizm prawny. O nim też uczono na studiach. Przynajmniej moich. Pan wykładowca prezentuje określony pogląd na to, jaka jest koncepcja władzy, to jest de facto pogląd polityczny, ja się z nim mogę nie zgodzić.
Wysłany: 2017-02-23, 11:28
Konstytucja kompletnie zmienia koncepcje sprawowania wladzy i wszystkie jej nastepstwa w porownaniu z brakiem konstytucji. Poprzez odgornosc pewnych zasad i ogromne utrudnienie ich modyfikacji, zmusza tak rzadzacych, jak i opozycje do przyjmowania lub ignorownia pewnych zalozen, redefiniowania celow i doboru okreslonych srodkow. Nawet z perspektywy kosmicznej racjonalna istota musi wziac te fakty pod uwage, jesli chce cokolwiek analizowac i przewidywac.
Wysłany: 2017-02-23, 17:34
Gdyby Konstytucja była niezmienialna i nieuchylalna (w legalnym trybie), to wtedy by zmieniało. W obecnej sytuacji, jest to modyfikacja, która nieco zmienia sposób sprawowania władzy, ale nie zmienia jej istoty. Władza polega na narzucaniu swoich postulatów, w tym na kształtowaniu prawa, w tym na kształtowaniu Konstytucji. To, że w danej sytuacji zmiana Konstytucji jest utrudniona, nie zmienia istoty. Żeby zmienić zwykłą ustawę potrzebna jest większość zwykła, żeby zmienić Konstytucję, potrzebna jest większość kwalifikowana. To tak, jakby powiedzieć, że dodanie na torze przeszkód jednej przeszkody o 2 cm wyższej od innych kompletnie zmienia koncepcję biegu z przeszkodami. Może ten konkretny zawodnik nie przeskoczy tej przeszkody, bo jest za cienki, ale cóż z tego?
Wysłany: 2017-02-24, 12:15
Po co od razu legalnym? Przeciez wg archetypu walki o wladze chodzi tylko o przejecie wladzy i utrzymanie jej, dowolnymi metodami. Na tym poziomie Europa nie rozni sie niczym od dzikich plemion w Kongo, bo wszystkimi rzadza te same instynkty. Niebranie jednak calego cywilizacyjnego dorobku w opisywaniu roznych aspektow rzeczywistosci jest intelektualnie mialkie. To czcza chlopska filozofia, do tego prostacka. Z czym tu dyskutowac?
I twoje porownanie z torem jest nieadekwatne, bo ciezar konstytucji nie dziala juz tylko przez wiekszosc parlamentarna, ale tez przez referendum, poprzez presje socjologiczna na wszystkie instytucje w grze. Zatem konstytucja wobec braku konstytucji to nie odpowiednik wyzszych przeszkod, ale w ogole ich istnienia, co zmienia koncepcje biegu diametralnie. Nie zmienia tylko koncepcji wyscigu z punku A do punku B.
Wysłany: 2017-02-24, 17:08
I twoje porownanie z torem jest nieadekwatne, bo ciezar konstytucji nie dziala juz tylko przez wiekszosc parlamentarna, ale tez przez referendum, poprzez presje socjologiczna na wszystkie instytucje w grze.
Referendum wymaga zmiana tylko niektórych zapisów konstytucyjnych. Poza tym - referendum i "presja socjologiczna" też nie zmienia istoty. To tak jakbyś powiedział "metafora jest do niczego, bo ten płotek nie został podwyższony o dwa, tylko o cztery centymetry".
Zatem konstytucja wobec braku konstytucji to nie odpowiednik wyzszych przeszkod, ale w ogole ich istnienia, co zmienia koncepcje biegu diametralnie. Nie zmienia tylko koncepcji wyscigu z punku A do punku B.
W przypadku zmiany zwykłej ustawy mamy przeszkody - konieczność uzyskania większości głosów w Sejmie, większości w Senacie i podpisu Prezydenta (lub uzyskania większości kwalifikowanej w Sejmie). To są przeszkody. Więc konieczność uzyskania większości konstytucyjnej oraz ewentualnego wygrania referendum, to nie jest zmiana istoty przez wprowadzenie przeszkód na torze, na którym ich nie było, tylko wprowadzenie nowych przeszkód, może wyższych, ale nie różniących się w swojej istocie od wcześniej postawionych.
Oczywiscie, ze jest i nie mam na mysli zadnej konstytucji, tylko pojecie pochodzace z nauk o panstwie, ustroju, polityce i prawie. Pojecie rozwazane przez badaczy od setek lat i bedace czescia politycznej praktyki. Nauka jest obiektywna i probuje dac pelen obraz sytuacji, w przeciwienstwie do prostej logiki chlopskiego rozumu, ktora tu prezentujesz. Jasne, ze dominujacy w prawie swiatopoglad, po chlopsku, zawsze bedzie jakos przesuniety, chocby o 2 stopnie, co matematycznie nie pozwala nazwac go neutralnym. Ale w ten pseudomatematyczny sposob moze rozumowac tylko dziecko, ktore nie zna zycia i stosuje sztywne nieludzkie ramy do ludzkiej codziennosci.
Tak samo pojecie praw mniejszosci w ustroju nie pochodzi z zadnej konstytucji, tylko z nauki, wiedzy i praktyki. Swiat zachodni przyjal liberalna demokracje nie przez widzi-mi-sie, ale dlatego, ze mu sie to oplaca. Ta oplacalnosc wynika z teorii naukowej i praktyki. Dotad nie bylo lepszego ustroju, ktory realizowalby w tak szerokim zakresie podstawowe potrzeby pochodzace z biologii, antropologii i socjologii ludzkiego organizmu. Potrzeby statystycznie spisane i przeanalizowane przez specjalistycze metodyki roznych nauk. Jasne, ze 100% ludzkosci nie bedzie odczuwalo tych samych potrzeb, nawet na poziomie dla konkretnego czlowieka immanentnym (tubylec z Kongo, czy Belg, obaj chca zyc w spokoju i dobrobycie), bo niektorzy sa np. neurologicznie skrzywieni i przemoc/niebezpieczenstwo ich podnieca. Lecz negowanie dorobku nauki przez takie chlopskie rozumowanie to dziecinada, którą spoleczenstwo automatycznie spycha na margines. A teorie, ktore wymienilem na poczatku, definiuja i badaja prawa mniejszosci w kontekscie stabilnosci spolecznej i stabilnosci wladzy, wykazujac np. historyczne punkty, kiedy nieposzanowanie mniejszosci skutkowalo kryzysem spolecznym, dalej gospodarki i samej wladzy. Wyobraz sobie np. sytuacje, w ktorej nieposzanowana 10-procentowa mniejszosc w polowie wymowi posluszenstwo panstwu, chocby tylko przestajac placic podatki i przestajac pracowac.
Naukowym, obiektywnym stwierdzeniem może być "w tym i w tym systemie prawa mniejszości polegają na tym i na tym", "zwolennicy takiego nurtu twierdzą, że prawa mniejszości powinny polegać na tym. Natomiast stwierdzenie "prawa mniejszości polegają na tym i koniec i kto twierdzi inaczej, ten się myli" jest deklaracją polityczną.
Co do wypowiadania posłuszeństwa - w każdym państwie dużo więcej niż 10% społeczeństwa postrzega znaczne obszary prawa jako opresyjne i naruszające ich prawa. W tym przede wszystkim konieczność płacenia wzmiankowanych przez Ciebie podatków. Tyle, że państwo zmusza ich do płacenia tych podatków tudzież przestrzegania milionów przepisów postrzeganych przez te osoby jako bzdurne. I tak to działa. Właśnie na tym polega sprawowanie władzy - zawsze i wszędzie - że jak te 10% zacznie fikać, to zostanie spacyfikowane. Jeśli władza nie jest w stanie tego zapewnić (choćby potencjalnie, w formie straszaka), to znaczy, że przestaje być władzą.
Poza tym, weźmy np Francję. Francja stoi na stanowisku, że należy się poszanowanie praw człowieka, więc np należy zagwarantować wolność słowa (i rysunku). Fundamentaliści islamscy uważają to prawo za bzdurne i odstrzeliwują rysowników. Francja ma wybór - może albo narzucać antyreligijnym satyrykom zakaz rysowania karykatur Mahometa, albo fundamentalistom islamskim zakaz strzelania do satyryków. I weź wytłumacz fundamentalistom, że oni są skrzywieni - dla nich to Ty jesteś skrzywiony i satyrycy i rząd, który chce ich bronić, zamiast spełnić swój obowiązek zapewnienia poszanowania świętej osoby Proroka. Notabene, prezentujesz właśnie pogląd, od którego chcesz uciec - stwierdzasz "To nasze zdanie jest obiektywnie słuszne, my chcemy tego i większość chce tego, więc tak trzeba robić, a Ci, co chcą czegoś innego od życia, są skrzywieni" - przecież to jest właśnie kwintesencja narzucania zdania większości.
Wysłany: 2017-03-15, 10:51
Nie mam nic przeciwko temu, że prezydent Duda jeździ na nartach. I to jeździ dużo. Złośliwie: a co ma innego robić, poza podpisywaniem?
http://natemat.pl/203679,...byl-siedem-razy
A poważnie: jednym z zarzutów pod adresem Tuska, czy Komorowskiego było to, że się ślachta bawi, kiedy naród głoduje, że na nartach jeździ, kiedy Polska w ruinie...
Wysłany: 2017-03-15, 11:18
Wysłany: 2017-03-16, 18:25
"Prezydent nie może się pogodzić..." - http://www.tvn24.pl/wiado...sci,724098.html Też mi coś. Trzeba było ją zawetować, a nie wysyłać do trybunału konstytucyjnego, w którym wyroki pisze władza.
Wysłany: 2017-03-16, 19:03
Myślicie że prezydent puknie Martę Kaczyńską?
Jakiś rozwodzik. Wejście do rodziny królewskiej.
Wysłany: 2017-03-16, 21:27
A fe! Skierowuję swe myśli i wzrok ku rozgwieżdżonemu niebu.
Wysłany: 2017-03-16, 22:54
No co. Paryż jest warty mszy.
Jak dorośniesz - zrozumiesz.
Wysłany: 2017-03-22, 06:41
Hej, a pamiętacie takiego kolesia, który mówił, że nie chce być strażnikiem żyrandola i żeby ten żyrandol na niego spadł, jeśli on ma go pilnować?
Nie kojarzycie? To może tak: startował przeciwko Gajowemu w wyborach i wygrał obiecując, że nie będzie notariuszem rządu. A potem podpisywał wszystko, co mu przysłali, nawet nie czytając? Tak, o nim mowa. Chłop ma pod górkę. Musi czasem wpaść do Warszawy i podpisywać wszystko, co mu podsuną. Poza tym napisał list do Antoniego, że nie jest zadowolony, a potem drugi list, że nadal jest niezadowolony.
Hejterzy z obozu zdrady narodowej dopadli go znowu. Nie pozwalają mu na nartach jeździć! A w tym sezonie był tylko 7 razy! Wyszło szydło z worka, że zatrudnił sobie w charakterze doradcy "trenera" narciarstwa i znowu hejt: http://natemat.pl/204219,...era-narciarstwa
Ciżżkie jest życie człowieka, któremu przeszkadzają w realizacji pasji sportowej jakimiś obowiązkami. W dobie Internetu mogliby mu przesyłać te ustawy do podpisania prosto na stok. Zjeżdżałby, podpisywał i hop na wyciąg znowu. Pod czujnym okiem trenera, tfu, doradcy sportowego.
Wysłany: 2017-03-22, 09:54
bo to stanowisko Pierwszego Narciarza RP
może go na olympiadę wyślemy - w zjeździe u nas posucha.
książę Albert z tego co pamiętam startował na O.
Wysłany: 2017-05-31, 17:39
Dziś Sąd Najwyższy podjął uchwałę z dawna oczekiwaną. W zasadzie byłbym zaskoczony, gdyby jej treść była inna. Kłóciłoby mi się to ze zdrowym rozsądkiem i logiką. Choć prawo czasami trzyma się od nich z daleka. Szczególnie, kiedy Sejm dostaje legislacyjnej "biegunki".
I. Prawo łaski, jako uprawnienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej określone w art. 139 zdanie pierwsze Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, może być realizowane wyłącznie wobec osób, których winę stwierdzono prawomocnym wyrokiem sądu (osób skazanych). Tylko przy takim ujęciu zakresu tego prawa nie dochodzi do naruszenia zasad wyrażonych w treści art. 10 w zw. z art. 7, art. 42 ust. 3, art. 45 ust. 1, art. 175 ust. 1 i art. 177 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
II. Zastosowanie prawa łaski przed datą prawomocności wyroku nie wywołuje skutków procesowych.
Uchwała ta znaczy, ni mniej ni więcej, że apelacja od wyroku skazującego wydanego przez sąd pierwszej instancji w sprawie pana Kamińskiego i innych - zostanie rozpoznana.
Sąd odwoławczy może wyrok ten zmienić, uchylić lub utrzymać w mocy. Wyrok sądu odwoławczego jest prawomocny z chwilą wydania. To jest nie można się od niego odwołać i podlega wykonaniu (jakikolwiek by nie był, czy to uchylający, czy zmieniający, czy utrzymujący).
Od takiego wyroku można wywieść kasację do Sądu Najwyższego. Ale kasacja nie wstrzymuje wykonania wyroku (co najwyżej może to wykonanie wstrzymać sam SN, do czasu jej rozpatrzenia).
A zatem, jeśli sąd odwoławczy - w tym przypadku Sąd Okręgowy w Warszawie (chyba ten "centralny" na Al. Solidarności) - utrzyma wyrok w mocy to wówczas Prezydent RP może ułaskawić swoich kolegów jeszcze tego samego dnia. Zanim wyschnie atrament podpisów sędziów ten wyrok wydających.
Wtedy ta decyzja będzie miała moc obowiązującą.
I tak powinno być od początku. Ale pan prezydent zdecydował postawić się ponad prawem. A także postawić ponad prawem swoich funfli.
Tylko przypomnę, że prezydent Kwaśniewski też ułaskawił swojego funfla, niejakiego Sobotkę. Ale miał tyle przyzwoitości, że zaczekał nawet do rozpoznania kasacji przez SN. Choć nie musiał czekać tak długo! Mógł go ułaskawić już po wyroku sądu odwoławczego.
Taka jest różnica między prezydentem Kwaśniewskim a Dudą. Na korzyść Kwaśniewskiego, w tym przypadku.
Oczywiście polityczne i medialne pieski już ujadają, że to wkraczanie w kompetencje prezydenta.
http://www.tvn24.pl/lapin...o,744818,s.html
To nieprawda! To prezydent wkroczył w kompetencje niezawisłego sądu. I został potraktowany tak, jak powinien.
Zresztą, porzućmy prawo. Zostańmy na gruncie logiki i zdrowego rozsądku. Czy można ułaskawić kogoś, kto w świetle prawa jest niewinny? Prezydent Duda, doktor prawa, udowodnił, że można. A Sąd Najwyższy udowodnił mu, że nie można.
Wysłany: 2017-06-01, 13:51
Zostańmy na gruncie logiki i zdrowego rozsądku.
Logika i zdrowy rozsądek nie idą w parze z PiS.
Wysłany: 2017-06-01, 14:17
Romulus, nie mamy pańskiej praworządności i co pan nam zrobi? Już pisie szczekaczki szczekają od rana formując przełykalną dla elektoratu narrację że kasta, elity, ostrygi, ośmiorniczki i w trzech smakach drób, a przecie to zamach na Adriana z Bożej łaski.
Wysłany: 2017-06-01, 17:36
Wiem, że większość lubi stosy i ma w nosie prawa obywatelskie. Już dawno pogodziłem się z myślą, że jesteśmy Rosjanami. I bliżej nam do wschodniej satrapii niż do cywilizacji.
Wysłany: 2017-06-01, 18:00
Ale tutaj masz pretensje, że ułaskawił, czy że Pereira się pieni? Bo chyba dopiero zignorowanie wyroku SN będzie umyślnym złamaniem prawa.
Wcześniej sprawa nie była tak oczywista, jak opisujesz:
Bodaj najwybitniejszy polski karnista, Stanisław Waltoś z Krakowa na którego podręczniku "Proces karny" wychowało się kilkadziesiąt roczników prawników, pisze tam, że "prezydent może skorzystać z prawa łaski w każdej sprawie o przestępstwo i o wykroczenie, również jeszcze przed prawomocnym skazaniem, mimo, że praktyka nie zna, jak na razie, wyjątków od ułaskawienia dopiero po uprawomocnieniu się wyroku skazującego; mówiąc inaczej, dopuszczalne jest ułaskawienie w postaci abolicji indywidualnej, skoro konstytucja nie czyni tu żadnych restrykcji".
Podobnego zdania jest prof. Piotr Kruszyński z Uniwersytetu Warszawskiego.
Prof. Waltoś dodaje, ze na taką praktykę wpłynęła Polska tradycja konstytucji przedwojennych, które abolicji indywidualnej nie przewidywały, wychodząc z założenia, że byłaby to zbyt wczesna ingerencja w sprawowanie wymiaru sprawiedliwości.
Trudno mieć pretensje nawet do doktora nauk prawnych, że nie przyjął z góry określonej interpretacji, skoro takiej interpretacji nie było i nawet spece z górnej półki byli co do niej podzieleni.
źródło: http://www.rp.pl/Prawo-ka...rawna.html#ap-1
Wysłany: 2017-06-01, 18:06
Można mieć pretensje, bo skopał dobrą praktykę i obyczaj wyłącznie w imię tego żeby jego fumfel w świetle prawa był niekarany i mógł obejmowac urzędy. CBDO.
Wysłany: 2017-06-01, 18:22
Trudno zarzucić mu to jako oczywistą nieznajomość prawa, bo trzeba by wtedy zarzucić ją wszystkim, którzy dopuszczali podobną interpretację. A już w stosunku do prof. Waltosia (nawiasem mówiąc - członka komitetu popierającego Bronka w 2015) byłby to zarzut absurdalny.
Wysłany: 2017-06-01, 18:28
Poglądy nawet wybitnego profesora nie oznaczają, że można je przyjmować bezkrytycznie. Ja się z nim nie zgadzam w całej rozciągłości. Nie dlatego, że nie lubię Dudy (choć nie lubię), ale dlatego, że to po prostu sprzeczne z logiką i zdrowym rozsądkiem. Do tego jest to interpretacja rozszerzająca i dopisująca to, czego nie ma w Konstytucji. A ja się z czymś takim nie zgadzam, bo daje to prezydentowi prawo do stawiania innych ponad prawem, paraliżowania procesów i wprowadzania chaosu. Według własnego widzimisię. Nie odbieram mu prawa do ułaskawiania. Po prawomocnym wyroku. Tak, jak do tej pory kształtował się dobry obyczaj, tradycja stosowania prawa. Ale prezydent lubi tylko tradycję pomagania funflom, a nie szanowania dobrych obyczajów.
I to jest najgorsze chyba. Bo przecież wszystkiego nie można zapisać w przepisach. Musi być miejsce na kształtowanie się kultury prawnej bez przepisów. Samoograniczania się władzy. Ale to są rzeczy obce rządzącej w Polsce formacji, która wprowadza u nas jakieś komunistyczno-putinowskie zbydlęcenie kultury prawnej.
Wysłany: 2017-06-01, 18:46
Ale to jest zarzut psucia praktyki i obyczaju, może nawet ducha prawa, ale nie nieznajomości jego specjalistycznej treści i interpretacji.
Dla mnie bezsens tego ułaskawienia był na chłopski rozum oczywisty, jednak wszyscy dobrze wiemy, że prawo i zdrowy rozsądek nie są jednoznaczne. Uznałem więc rzecz za rozumowo niemądrą, ale politycznie cwaną i w niczym niezwykłą. Ot, kolejna luka wykorzystaną w walce o władzę. No ale ja w interpretacji polityki jestem najczęściej nihilistą.
Wysłany: 2017-06-01, 18:55
Oto co Adrian ma do powiedzenia na temat własnego postępowania.
http://wiadomosci.gazeta....przypomina.html
To jest tak żałosna kreatura, że aż robi mi się go żal.
Wysłany: 2017-06-01, 19:07
Po prawomocnym wyroku.
Wtedy Kamiński by nie dostał certyfikatu niekaralności więc trzeba było zrobic kurwę z logiki. Tyle w temacie, a próby obrony Adriana od strony formalnej (bo nie jest napisane że nie mógł) to jest pierdolenie kotka za pomocą młotka. Na instukcji użytkowania windy też nie jest napisane że nie pierdzi się na parterze kiedy jedziesz z paroma innymi osobami na jedenaste, bo to kuźwa każdy potrafi jakoś sam ogarnąć.
Wysłany: 2017-06-02, 06:00
Na instukcji użytkowania windy też nie jest napisane że nie pierdzi się na parterze kiedy jedziesz z paroma innymi osobami na jedenaste.
Zastanawiałem się co robię źle
Zawsze tak będzie za decyzje naszych przeciwników politycznych będę nielogiczne i ZŁE! ale z obiektywnym obserwatorem nie ma to wiele wspólnego. W polityce zaczynam wierzyć w cienie platońskie, brakuje nam narzędzi do oceny rzeczywistości