Source: https://passent.blog.polityka.pl/2007/05/31/polska-kabaretowa/
Timestamp: 2020-07-12 23:50:44
Legal References Found: Art. 158
 Art. 160
 art.158
 art.160
 art. 160
 Art.160
 art. 262

Document Content:
Polska kabaretowa | En passant
Polska kabaretowa
31 maja 2007,	czwartek, Daniel Passent
Wkrótce festiwal opolski – jedna z tych imprez PRL, które przetrwały upadek systemu. Najwięcej namiętności budzi noc kabaretowa, zaniechana – jak sugeruje szef humoru państwowego, Marcin Wolski – przez III RP, a obecnie przywrócona. Żałuję, że już nie jestem związany z żadnym przyzwoitym kabaretem, gdyż dzisiejsza rzeczywistość to raj dla kabareciarzy. Tyle jest wspaniałych tematów!
Chętnie bym napisał i usłyszał „Monolog kartoflany” („One potato, two potatoes” – kto to śpiewał?) w wykonaniu Romana Kłosowskiego. A spotkanie Romana Giertycha z lekarzami w sprawie zwalczania próchnicy w szkole (chyba wśród strajkujących nauczycieli) – czyż to nie jest śmieszne? Zamiast uczyć nasze dzieci i wnuki, nauczyciele z ZNP szorują zęby. „A dlaczego babciu masz takie duże zęby? Żeby zjeść ministra!” Ileż bym dał, żeby napisać, zobaczyć i usłyszeć monolog Ireny Kwiatkowskiej (nie mówiąc o ŚP. Hance Bielickiej) w roli Ewy Sowińskiej – rzeczniczki praw dziecka. Z tą gustowną, czerwoną torebką – murowany benefis aktorki. Albo skecz o propagandzie homoseksualnej i „antypederastach”: Giertychu – Orzechowskim i Wierzejskim, w wykonaniu Pszoniaka, Fronczewskiego i Żebrowskiego. Jakże pióro swędzi, żeby napisać skecz „Przychodzi premier do banku, a w banku Mama”. A scena zbiorowa – lekcja przyrody i piosenka „Stary Darwin mocno śpi”? A sceny więzienne z życia działaczy SLD? A popisy ABW w szpitalu MSWiA? A szmoncesy w wykonaniu dyżurnych antysemitów zwalczających „Gazetę koszerną”? A herbatka pani Fotygi z panią Merkel? A rozmowy żołnierzy w mundurach, które fosforyzują w nocy, o butach, jakie szyje Radkowi Sikorskiemu jego następca – szewczyk Dratewka?
Na pewno wszystko to będzie obśmiane w Opolu. I nawet domyślam się, kto zasiądzie w pierwszym rzędzie. Będzie się z czego śmiać. Co prawda będzie to śmiech przez łzy. Cóż nam pozostaje innego?
PS. Świetny monolog o lustracji napisał Jerzy Pilch niecałe dwa tygodnie temu w „Dzienniku”. Nie jest to moja gazeta, więc przeczytałem z opóźnieniem, dopiero jak mi ktoś o tym wspomniał, ale tekst znakomity. Absolutnie na scenę w Opolu. I brawo, Panie Jerzy!
31 maja o godz. 0:43
Oj miło by było Panie Danielu.
Ale słyszałem plotki, że w Opolu ma zabraknąć wszystkich naprawdę śmiesznych kabareciarzy, ponoć zarząd TVP zgodził się tylko na Pietrzaka i jemu podobnych przebrzmiałych już artystów.
Mam nadzieję jednak, że to tylko plotki 🙂
A śmiejąc się przez łzy, nie zapominajmy o dewizie końcowej z filmu Żywot Briana 🙂
Lewy Sierpowy – „Zawsze patrz na jaśniejszą stronę życia” punkt widzenia
31 maja o godz. 2:31
przegłąd aktualnych smiesznosci troche straszny ( jak to za czasów solidarnych w agresji) miło widziec i mieć swiadomosc, ze ktos jeszcze ( przepraszam za jeszcze) pisze, żeby wyartykułować bełkot naszych czasów. Obawiam się, ( co tam – jestem pewien) że ew. kabareton bedzie przypominał horror jubileuszu Pietrzaka bo przecież nie Egidy. Kreczmar i Kofta zostali archaniołami a Kazimierz Rudzki panem Bogiem zeby p.Kaczynski mógł zostac prime ministrem. a Gloria Artis aktualne tłumaczyc mozna zasłużonyj artist….. Kazimierza Michała…no strasznie jest, ale może nie beznadziejnie… dzieki za trwanie. serdecznie pozdrawiam
31 maja o godz. 6:34
Zastanawiam się kiedy nadejdzie taki moment, że przestanie być śmiesznie i trzeba będzie postawić kosy na sztorc
31 maja o godz. 7:04
Nie te czasy, nie ten świat. Najlepsi autorzy nie piszą już do kabaretów, najlepsi aktorzy tam nie występują. Wszyscy pracują teraz w reklamie – nawet kabarety. Niebawem w Opolu (jeśli ta impreza w ogóle przetrwa) zamiast Kabaretonu zorganizowany zostanie Reklamoton, podczas którego prezentowane będą najlepsze skecze i piosenki z reklam.
A kabaret polityczny nie ma szans, bo jest mniej ekstremalny niż życie, zaś publiczność nie lubi, gdy kopie się leżącego.
31 maja o godz. 7:39
Skecz o chorobie Religi.
Sekretarka zleca badania ministra. Minister ma na glowie strajk.
Szybko znajduja miejsce w szpitalu pomimo strajku lekarzy.
Guz pluca okazuje sie nie byc zwiazany z paleniem papierosow i piciem gorzalki przez ministra zdrowia.
Konkluzja.Niech zyje przemysl tytoniowy i monopolowy.Najlepsze leczenie jest w czasie strajku lekarzy.Cieszymy sie razem z ministrem bo on nadal pracuje nad reforma ochrony zdrowia.
Absurdalny surrealistyczny monolog w kabaretonie Opola w wykonaniu mlodej lekarki.
31 maja o godz. 7:40
Nie liczyłabym na zbyt wiele. Marcin Wolski jest dla mnie rękojmią, że w Opolu pośmiać się będzie można z Kwaśniewskiego albo Millera, ale w żadnym razie z Rzeczypospolitej Obojga Kaczorów!
31 maja o godz. 7:41
Panie Danielu, jestem pewien, że dziś nie będę jedynym, który to zasugeruje, proszę chwycić pióro i napisać parę kabaretowych tekstów, bo widać, że stalówka wcale nie zardzewiała! „Stary Darwin mocno śpi” (HEHEHE…)
31 maja o godz. 8:08
„A kabaret polityczny nie ma szans, bo jest mniej ekstremalny niż życie, zaś publiczność nie lubi, gdy kopie się leżącego.”
Nie zgadzam się, pamiętasz Muppet Sejm? Zerkniesz na popularność „Szkła Kontaktowego”? Moim zdaniem wypuszczenie pary, zmniejszenie wewnętrznego ciśnienia i obśmianie tego, co się dzieje to jest coś, co jest najbardziej potrzebne i pożyteczne. Lepszy śmiech przez łzy niż złość… czy nie?
swojego czasu, bawiło mnie to tutaj (Muzeum IV RP) – kiedyś było z większym polotem i lekkością, ale i tak polecam tym, którzy nie widzieli:
http://spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php
31 maja o godz. 8:13
jeszcze tylko chciałbym zasugerować, jeśli można, żeby zbiorowa praca kustoszy tego muzeum dostała grupowe, nienagradzane inaczej niż oklaskami, wyróżnienie w konkursie na „antysłowo IV RP”, oni byli duuużo wcześniej 🙂 no i stworzyli dość pokaźny i udokumentowany zbiorek
31 maja o godz. 8:15
Też wciąż się śmieję, tyle że IVRP to „zaśmiejemy się na śmierć”, bo wśród gaf, aferek i zwykłej głupoty rządzących giną sprawy ważne.
I słowa w nim gorzkie, bez blasków i zalet
jak to napisał kiedyś Rafał Wojaczek
„wieczna aktualność najwyższym prawem sztuki”
31 maja o godz. 8:55
Jeszcze wrócę do słów agresji i nienawiści, czytając „Karafke La Fontaine’a” Wańkowicza natknąłem się na taki cytat:
„Konfucjusz zapytany jakie zdania podjąłby przede wszystkim zostawszy wszechpotężnym władcą, odpowiedział, że rozpocząłby od wielkich reform i poszukiwań językowych. „Jeśli wysłowienie nie jest ścisłe wówczas to, co chcemy powiedzieć, nie jest ścisłe; jeśli nie jest ścisłe, wówczas to, co chcieliśmy osiągnąć pozostaje nie osiągnięte; jeżeli więc tegośmy nie osiągnęli, etyka i sztuka będą marnieć. Kiedy etyka i sztuka marnieją, sprawiedliwość schodzi na bezdroża; jeżeli sprawiedliwość błądzi ludzie stają się bezradni, bo nie mają rozstrzygającej wykładni tego c jest powiedziane. a to jest ponad wszystko najgrożniejsze”.
Ciekawe, za jak ważne uznał on (już parę tysięcy lat temu) etykę i sztukę dla kształtowania sprawiedliwości. A nasi „przedstawiciele narodu” z PiS, łącznie z Ministrem Nie-Sprawiedliwości i posłem sprawozdawcą Mularczykiem, dotąd nie pojęli, że nie wszystko co dozwolone jest godziwe.
A wracając do felietonu Panie Redaktorze, pomarzyć dobra rzecz ale nic z tego. Właśnie usłyszałem w radiu o ocenzurowniu w Telewizji odcinka serialu „Mała Brytania”, który nie jest górnych lotów i daleko mu do Monty Python, ale stało się. Jakby nie było wraca stare w nowym wydaniu i dzięki mentalności homo sovieticus naszych drogich przywódców cofamy sie do epoki gomułkowskiej, w której wyrastali i którą, jak się okazuje, dobrze nasiąknęli bracia K&K.
31 maja o godz. 9:17
Panie Danielu, jesem pewien, ze napewno bedzie duzo humoru i smiechu w Opolu. Tematow jest sporo, bo wladza nam dostarcza takich tematow ze nawet bez kabaretow mozemy sie niezle usmiac. Juz nawet nie moge sie dozekac na ten wieczor kiedy w Opolu wyjda gwiazdy gabaretu i zaczna nasz szacowny rzad osmieszac. Mam tylko nadzieje ze nie bedzie cenzury, bo przciez szef TVP jest czlowiekiem PiS. A jeszcze do tego mieszkam za oceanem to juz wogule cenzura jak nic.
31 maja o godz. 9:22
Ja tam mam tekst dla Rosiewicza:
„Jarosław, Jarosław eta piesnia dla tiebja, sztoby nowyje rieformy tak dawioł ty da kańca…”
To niby nic, ale ten rząd z koalicjantami prosta drogą dąży do przywrócenia cenzury i zamordyzmu. Teraz wymyślili jak pozbyć się demonstracji z ulic: wystarczy zabronić demonstracji mogących „zakłócić” w tzw. „miejscach pamięci”. Pokażcie mi w Warszawie 100 metrów ulicy w Śródmieściu, gdzie nie ma jakiejś tablicy „upamiętniającej” lub krzyża „na cześć”. Konia z rzędem…
31 maja o godz. 9:35
Slawomirski – z mojej strony uśmiech przez łzy. Gdy zadzwoniłem do żony (którą od 40-tu lat usiłuję oduczyć palenia) i powiedziałem, że i na ministra zdrowia trafiło, to odpowiedziała: no tak, ale w TVP podano, że jako przyczynę wyklucza się palenie. Czyżby lobby?
31 maja o godz. 9:48
Oj, Panie Danielu! Musi, co strasznie się postarzałam, bo nijak nie śmieszą mnie współczesne kabarety. Nie to pokolenie, nie to poczucie humoru. Ostatnim zabawnym kabaretem był w moim odczuciu program O.Lipińskiej. Jeszcze czasem coś zanuci Daukszewicz, coś zaćwierka Sikorowski, ktoś coś powie Grońskiego, ale to już przecież nie Polska kabaretowa! Siedzę więc na kanapie i mam za złe. Irytują mnie etatowi „zapowiadacze” kabaretowi, którym wydaje się, że śą na luzie, a są po prostu źle wychowani . O programach rodzaju „Rozrywka – ekhumacja” i mówić hadko. Nie widzę też potencjalnych wykonawców pańskich (ewentualnych) nowych tekstów. W końcu kabaret to ciężka praca, a tu trzeba zagrać w pięciu serialach, w trzech bulwarówkach wydać komunikat o aktualnym stanie rozwodowo – weselnym, ulubionym kocie i kolorze niewymownych. Nijak na Passenta nie wystarczyłoby czasu. I życie panie Danielu, życie, które przerosło kabaret o kilka pięter! Co mnie ostatnio rozśmieszyło do łez, tak bezinteresownie i nawet bez złośliwości? Otóz 15-latka, która zadzwoniła do „Szkła kontaktowego” w przeddzień strajku nauczycieli z komunikatem, że :
„My popieramy naszych nauczycieli i jak będą chcieli, to mogą ten swój strajk bardzo przedłużyć. Nie będziemy im tego mieli za złe.”. Mój Ty Boże. Zdolną mamy młodzież. W „moich czasach” mówiło się „Nic złego Talesowi nie życzę, ale może nogę złamie i jutro nie przyjdzie?”
31 maja o godz. 9:57
Pani Ewa Sowińska ma być wezwana na dywanik przez kolegów z UE, za swe dotychczasowe odkrycie nieodpowiednich tekstów i zachowań w bajeczkach. Może jednak zdąży przed tym zapoznać się (bo raczej jeszcze tego nie zrobiła) z tekstami Starego i Nowego Testamentu i obwieści światu własną opinię w tej sprawie, gdyż dopiero tam znajdzie nieprzeliczone opisy deprawujące naszych milusińskich.
31 maja o godz. 10:27
Słuchałem w radio poczciwego Edgara i jego wypowiedzi ,że nie widzi nic złego w nazwaniu akcji prowadzonej przez ABW przeciwko doktorowi Mirosławowi G. kryptonimem Mengele. Śmiać się czy płakać ?.
Śmiejcie się, śmiejcie, a ja zamierzam cieszyć się z 7-procentowego wzrostu gospodarczego. Jeśli gospodarka się rozwija, przestępcy trafiają za kratki, a przy tym jest wesoło, to czemu tak nie lubicie tej 4.RP?
31 maja o godz. 11:01
Zgadzam się z D. Passentem, że rzeczywistość dostarcza kabareciarzom ogromnej ilości materiałów do kpin, drwin, żartów.
Pozwolę sobie do listy gospodarza dołozyć kilka przykładów np:
– rozmowa Oleksego z Gudzowatym o tym jak to SLD „miało w dupie Polaków” – z tego może byc świetna scenka sytuacyjna, proponuję na wykonawców Rywińskiego z Tymem,
– rozmowa Michnika z Gudzowatym, w której redaktor naczelny wyjaśnia, że eksperci gospodarczy Gazety Wyborczej nie mają pojęcia o czym piszą – to już lekki purnonsensik – tu byłby odpowiedni Kabaret Munio,
– wypowiedzi Daniela Passenta, w których objawia się on jako obrońca niezależności mediów przed dyktaturą sprawujących władzę – tutaj w stylizowanym monologu mógłby błysnąć Jerzy Kryszak,
– parodia programu stacji telewizyjnej TVNKwaśniewscy, w której to Olo tańczy z Olą Czerwone Tango Maleńczuka, piosenkę wykonuje Jola z bezą w dłoni, a jurorem jest Nałęcz – tutaj mógłby się sprawdzić Kabaret Moralnego Niepokoju,
– zespół Lady Pank wykonujący swój ostatni przebój napisany w obronie zagrożonej demokracji – tutaj wiarygodny i z pewnością śmieszny byłby kabaret Łowcy.B,
– prezydent Warszawy Hanna Bufetowa-Waltz, ekspertka P.O. z zakresu ekonomi i prawa, która znalazła się w kilku procentowej grupie samorządowców którzy nie złożyli wymaganych przez prawo oświadczeń – Krystyna Sienkiewicz ze swoimi urywanymi zdaniami zagrałaby ją rewelacyjnie,
– Bronisław Jamajka-Komorowski wymachujący gazetą z Jamajki na konferencji prasowej, co miało pokazać że w najdalszym zakątku świata piszą o seksaferze w Samoobronie – wypisz wymaluj Czarek Pazura.
– Kuba Wojewódzki mówiący, że nie wciąga – Grzegorz Halama z katarem i nosem w mące byłby przezabawny.
– Najsztub startujący do Sandry z samoobrony – Koń Polski w skeczu podobnym do „Sandra ty mnie już nie kochasz”
– Olejniczak mówiący po angielsku – młody Stuhr.
– Senyszyn samą siebie, wystarczy.
– Oleksy przed komisją bankową – kabaret Ani Mru Mru
Ale kino – jak mawiał Marian Kociniak.
31 maja o godz. 11:19
PiS jest jak ogromna liczba:
Na początku „jedność” potem długi rząd zer…
31 maja o godz. 11:26
Sceptyku (z Katowic): z tego co się nasłuchałem rak płuc nie spowodowany paleniem to niemal niemożliwość. Tyle, że tak do końca nie wypada mówić jak bardzo statystyki wskazują na palenie jako na przyczynę choroby.
Co do ministra (oczywiście życzę zdrowia!), to wydaje mi się, że ministrowi zdrowia nie wypada chorować w wyniku niezdrowego trybu życia. Jakby to powiedzieć — przyznawanie czegoś takiego byłoby: ‚niepedagogiczne’, bo w końcu minister to także pewien wzór.
31 maja o godz. 11:29
Sopotirku: pani Sowińska odcina się i wypiera, twierdząc, że to prowokacja dziennikarska, bo Wprost zasugerowało jej odpowiedź. Poniekąd ma rację (Wprost sugerowało i prowokowało), co nie znaczy, że urzędnik państwowy może takim prowokacjom ulegać (vide Miller i Ziobro).
W każdym razie nie powinno być tak źle przy odpowiedziach przed UE, jak to się zdajesz sugerować.
31 maja o godz. 11:38
Pytasz: śmiać się czy płakać? fraglesi powiedziałby, żeby postawić kosy na sztorc.
W poszukiwaniu monologu Jerzego Picha (nadal nie moge zrozumjec dlaczego odeszedl On od Polityki ?) doczytalem sie w Dzienniku , ze byli ZOMOwcy zabojcy strajkujacych gornikow zostali skazani na wieloletnie pozbawienie wolnosci … i na to potrzeba bylo az 14 lat! … i to jest tez pokazuje, ze wesole bycie wymiaru sprawiedliwosci z pod gwiazdki kremlowskiej wcale sie po 1989 nie skonczylo.
31 maja o godz. 12:01
Kaczmarek, Giertych i J.Kaczynski.
Kaczmarek: ha!!! widzialem szwajcarskie Konto na haslo archibald,
Giertych: pestka, ja to widzialem taakieeeeeego „pedzla” u fioletowego teletubisia,
J.Kacz.: eeee tam, a ja to widzialem czy milony mieszkan i setke supertajnych i nigdzie nie rejestrowanych agentow.
To jest real, a gzie kabaret???
Gospodarz zachęca nas do żartowania. Czy znacie tę historię o człowieku, który zabijał innych, kiedy opowiadał kawały? Znacie, to posłuchajcie. Aresztowano go i wytoczono sprawę w sądzie. W czasie rozprawy sędzia nieopatrznie poprosił oskarżonego o zaprezentowanie umiejętności. Zakończyło się to tragicznie, bo obecni na sali zmarli w konwulsjach śmiechu. Przeżył tylko jeden strażnik więzienny, który odprowadził oskarżonego do celi więziennej. Nieszczęsny strażnik też umarł, pięć lat później, kiedy zrozumiał kawał opowiedziany na sali sądowej.
Niektórzy ludzie potrzebowali aż 15 lat, żeby zrozumieć, co wydarzyło się w Polsce pod koniec lat 80. Zamiast spalić się ze wstydu założyli Partię inteligentnych Strażników. I tak, jak w przeszłości nie rozumieli zachodzących wydarzeń, teraz nie potrafią wyobrazić sobie tragicznych dla przyszłych pokoleń Polaków skutków swoich działań.
31 maja o godz. 12:23
Oczywiście Najsztub startował do Dody a nie Sandry Lewandowskiej – sorry.
31 maja o godz. 12:26
Dante -31.05
Polskie prawo karne od kodeksu z 1932 i następne wymagały i wymagają udowodnienia związku przyczynowego miedzy tym , że Osoba X strzelała a Osoba Y z tego powodu poniosła śmierć . Na tym polegał próg trudności w porzednich procesach i wyrokach , a nie z powodu gwiazdki kremlowskiej –
Inne łatwiejsze rozwiązanie byłoby dawno skuteczne np. zarzut udziału w bójce ( Kodeksowe ) ze skutkiem śmiertelnym – byłoby jednak niepoważne ,obrażające ect.,choć dawno członkowie plutony ZOMO byliby skazani prawomocnym wyrokiem .
Wyrok Katowicki jeśli nie bedzie zaskarżony, bedzie dobrą platformą o sądzenie Ekipy Jaruzelskiego -i tyle – ale jak to bedzie -zdecyduje polskie prawo karne a nie gwiazdka kremlowska , przywołana przez Ciebie bez sensu .
31 maja o godz. 12:30
Traf chciał, że pomagam pisać pisma procesowe staruszkowi, który sądzi się od 14 lat z państwowym zus – em, czyli państwem polskim. Sprawa dotyczy krzywdzącego naliczenia podstawy emerytury, ktorą przyznano mu w 1988 roku. Wyroków korzystnych dla starowiny jest kilka, od nich odwołania i apelacje zus – w sumie metry kwitów. Wyliczenia wskazują, że z odsetkami kwota należnego wyrównania grubo przekracza 100 tys zł. Jak na razie państwo ( PRL,IIIRP,IVRP ….) wypłaciło mu 1.20 (jeden złoty dwadzieścia groszy) wyrównania i 1.80 (jeden złoty osiemdziesiąt groszy) należnych odsetek. Moja rola jest taka, że po prostu spisuję co mi dyktuje z pamięci (akta zna na pamięć). Sam tego zrobić nie może bo w międzyczasie oślepł. Nie wiem co do tego ma gwiazdka kremlowska o której piszesz? Nie uważasz, że gwiazdka kremlowska to wygodne alibi dla swojskiej skrzeczącej rzeczywistości.
hip pisze: „Nie zgadzam się, pamiętasz Muppet Sejm? Zerkniesz na popularność ‚Szkła Kontaktowego’? Moim zdaniem wypuszczenie pary, zmniejszenie wewnętrznego ciśnienia i obśmianie tego, co się dzieje to jest coś, co jest najbardziej potrzebne i pożyteczne. Lepszy śmiech przez łzy niż złość… czy nie?”
Masz rację mówiąc o terapeutycznej roli kabaretu. Natomiast trudno jest ośmieszyć i przejaskrawić coś, co samo w sobie jest żałośnie śmieszne i przejaskrawione.
Trudne zadanie stoi przed polskim kabaretem, oj trudne.
31 maja o godz. 12:47
Kabareton jaki pamietam z „dawnych” czasów, to „Z tyłu sklepu warzywnego” Kabaretu z Poznania -Tey. Śmiałem sie kiedyś słuchając dawnego Pietrzaka, teraz jego występy nie bawią, mnie jest smutno patrząc na żenadę, ale jemu pewnie nie. Pan Rosiewicz z piosenką o Ziobrach jest niestety żałosny, ale to ten typ człowieka co zawsze znajdzie miejsce przy korytku. Humor jest wentylem i jeśli będzie blokowany to się źle skończy dla współczesnych miłośników władzy absolutnej. Po Panu Wolskim bym niczego pozytywnego nie oczekiwał – stoi na straży.
Nie przekreślałbym innych kabaretów bo ludzie śmieją się z różnych rzeczy i zdarzeń. Rządowa telewizja dba o właściwy profil rozrywki dla własnych zwolenników, inni -to nie jest elektorat i po co mu rozrywka której „swoi” nie zrozumieją. Jest tak wiele śmieszności wokół, że nie oczekuję na kabareton wystarczy tylko popatrzeć i posłuchać. Szkoda, że tereotyp głupiego Polaka znowu jest przywoływany wśród innych narodów a powodów dostarczają nasi rządzący. Ale „nic to” jak mówił Pan Wołodyjowski.
31 maja o godz. 13:03
(sorry, mialo byc: … Jerzego Pilcha)
31 maja o godz. 13:06
Sądząc z pogłosek – najgłówniejszym śmiesznym elementem będzie tam pan z natury rzeczy podtatusiały, który mimo niejakiego brzuszka usiłuje robic balecik, tym razem zamieniając Michaiła na Jarosława.
Co do reszty – „tyle nam zostało, co nam nakapało” – trawestując lekko jednego z niesłusznych, za co się zapewne Pan Hrabia nie obrazi.
http://passent.blog.polityka.pl/?p=278#comment-35168
Drogi absolwencie! Jeśli już poprawiasz, to poprawiaj poprawnie!
Na wiersz Peipera i Putramenta
Szkoda papiera i atramenta.
To ja podałam tekst prawidłowo! Stoi w kącie i się wsydzi! 😉
Gratulacje, szkoda ze tak pozno odkryl Pan w sobie ten wielki talent satyryczny. Ale dla mnie to nie nowosc, czytam Pana glownie pod tym katem
od wielu lat i serdecznie sie bawie.
Slawomirski – skecz ” doskonaly”
Postaw siebie w sytuacji chorego Religi i pewnie umrzesz ze smiechu.
Doskonale pomysly. Pewnie nawet DP bedzie w klopocie?…
31 maja o godz. 14:35
Czy ktoś mógłby podać link do tekstu Jerzego Pilcha?
Mam trudności z odszukaniem.
Anca 13.07
Chyba masz rację, ale podaj więcej szczegółow, bo o ile pamietam to dowcip miał polegać na kpinach z brzmienia nazwisk.
31 maja o godz. 15:04
„…z tego co się nasłuchałem rak płuc nie spowodowany paleniem to niemal niemożliwość..”
Pozostaje jeszcze dla przykladu palenie bierne (bycie wystawionym na dym z papierosow – problem ciagle dosc powszechny w Polsce), azbest (ulubiony material izolacyjny w PRL-u, ktory to azbest kruszy sie na mikroskopijne igielki, roznosi w powietrzu i wnika do pluc, co moze prowadzic do raka). PLus oczywiscie predyspozycje genetyczne jako podloze ogolne.
Te dwie przyczyny (plus genetyka) moga wystarczyc, by osoba mieszkajaca i pracujaca w Polsce mogla zapasc na raka pluc nie wypalajac ani jednego papierosa.
Palenie jest oczywiscie glowna przyczyna, ale nie jedyna.
31 maja o godz. 15:21
chyba sie zagalopowales z ta czerwona gwiazda. Waldemar odpowiedzial Ci merytorycznie. Czerwona gwiazda bylaby wtedy, gdyby sąd szedl na skroty prawne, aby tylko wydac wyrok. Z reguly pojscie na skroty przejawia sie w nierownowadze traktowania stron procesowych, i tu wlasnie nalezy dopatrywac sie czerwonej gwiazdy.
Osobiscie wole wymiar sprawiedliwosci drobiazgowy i skrupulatny, co wyraza sie w powiedzonku o sądownictiwe nierychliwym, ale sprawiedliwym. Lepsze to niz szybki (powiedzmy: dorazny) wymiar byle jakiej sprawiedliwosci jako wyjscie na przeciw doraznym oczekiwaniom.
Czternascie lat procesu to dlugo, ale bywaly dluzsze, i to w sprawach duzo bardziej oczywistych niz zajscia w kopalni „Wujek”.
31 maja o godz. 15:58
To ten artykul Jerzego Pilcha dotyczy lustracji, poprzedni dotyczyl tylko lustracji Pilcha przez Klute.
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=42789
31 maja o godz. 16:03
Dla mnie postaci „obśmiewane” w kabaretach muszą być jednak wyraziste, powinny jednak mieć pewną estymę, by stworzyć ten jaskrawy paradoks. Nie są dla mnie śmieszni ludzie, których uważam za buraków.
Pewnie ze względu na to, że się starzeję, ulegam iluzji myślenia wstecznego i myślę, że 10 czy 20 lat temu kabaret polityczny miał lepszą jakość. Dziś mnie mniej śmieszy.
31 maja o godz. 16:23
Hallo Waldemar i Wojtek z Przytoka,
Podzielam wasz entuzjazm i przekonanie, ze wymiar sprawiedliwosci powinien byc autonom i jedynie prawu zobowjazany, ze czlonkowie egzekutywy czy parti politycznych moga krytykowac ale nie wplywac czy manipulowac funkcjiowanie justicji – tak jest w idalnym przypadku, i jak wiemy Stalin, Mao czy Pol Poth ten idealny przypadek zrealizowali podporzadkowujac trzy elemntarne i niezalezne od siebie opoki panstwa wlasnej woli :).
W duzej czesci tez po 1945 roku w Polsce ten proces mial miejsce.
To, ze w polskim wymiarza sprawieliwosci po upadku systemu komunistycznego niewiele sie personalnie zmienili nie jest zadnym fenomenen tyko koniecznoscia i kompromisem aby mlode panstwo mogla funkcjonwac. Podobnie zreszto bylo tez w Niemczech gdzie jedyne na sedziowskiech roben godlo panstwa przeszlo transformacje. W latach 70 Willy Brant
krytykowal wyroki sadu w Hamburgu jak i opieszalosc organow scigania w NS-Procesach.
Ale , jezeli ta koniecznosc i ten kompromis staja sie de facto nierozlacznymi elemnetami
mlodej demokracji to tak funkcjonowanie skapromitowanego wymiaru sprawiedliwosci jak i zaufanie spoleczenstwa do niego, produkuja nie do zaakceptowana farse jako jest wlasnie 14-letni proces mordercow z ZOMO. Uff, moze mamy to juz za soba , ale nie moge pozbyc sie wrazenia, ze jak to jest w tradycjach polskich zostalo prawdopodobnie pare bubli wyprodukowane i rzucono pare kosci do obgryzienia zamiast solidnego i rzetelnego procesu.
31 maja o godz. 16:26
Do Kazuyoshi. Możesz podać nazwisko choć jednego aferzysty skazanego (nie aresztowanego, bo aresztuje się teraz na pęczki, na ogół na podstawie skruszonych więźniów lub innych aresztantów wzamian za zwolnienie lub status świadka koronnego) pod rządami Kaczorów?
Możesz podać choć jedna decyzje gospodarczą rządu, ktora przyczynia sie do wzrostu gospodarczego?
Jedziemy na ogólnoświatowej koniunkturze, która jest sposobnością do reform gospodarczych, ale przez prawie dwa lata nic w tym kierunku nie zrobiono. Otwiera się kawałki autostrad zbudowanych za poprzednich ekip, a wzrost następuje tylko dlatego, że kaczory zajęte łapaniem domniemanych aferzystów i lustracją poprzestały na obsadzeniu zarządów spółek z udziałem skarbu państwa swoimi nieukami i aferzystami (np. Netzel).
Poza tym Smiech budzą wypowiedzi polityków, nie tylko głupie (jak np. p. Sowińskiej), to przy tym wyrazone pokraczną polszczyzną, abnegaci Kaczyńscy, którzy nie umieją się porządnie ubrać itd. O obrażaniu konkretnych osob i całych grup zawodowych nie wspomnę. jest z czego sie wysmiewać i jest za co tej koalicji nie lubić
Gdy rozmawiałem z artystami Niemiec na temat specyfiki polskiej sztuki teatralnej dominantą tejże rozmowy okazała się sprawa polskiego błaznowania w sztuce. Niemcy twierdzili, że w tej dziedzinie jesteśmy mistrzami świata. Nic nie traktujemy poważnie. Życia. Sztuki. Ludzi… Gdy oglądałem w ostatnią niedzielę „Kawę na ławę” z polskimi politykami mającymi mówić o poważnych sprawach (m.innymi o konflikcie w służbie zdrowia ) przypomniała mi się tamta rozmowa. Prowadzący Rymanowski oraz niby poważni politycy błaznowali przed kamerami jak kabareciarze. Nic nie wyprowadzało ich z dobrego błazeńskiego humoru. Brylował Kalisz – zwycięzca w TK. To zresztą jest domena stacji TVN, że politykę traktuje jak błazenadę, a polityków jak błaznów. Stąd popularność „Szkła kontaktowego” czy Majewskiego i Wojewódzkiego. Jesteśmy narodem niepoważnym między innymi dzięki mediom takim jak ostatnio TVN. Czy to jest celowa polityka tej stacji? Podejrzewam, że tak. Wyśmianie wszystkiego jest nihilistyczne, a widać nihilizmu nam teraz trzeba w budowaniu kraju i przygotowaniach do Euro 2012.
Barno, taki kabaret, jaki proponujesz, może kogoś rozbawiłby na imieninach u cioci w moherowym berecie. Wcale nie jesteś zabawny, tylko po prostu śmieszny
31 maja o godz. 16:33
A dla mnie kabaret inspirowany polityką jest jednak poza nielicznymi perełkami jak np. piosenka Smolenia o zatrzymaniu tramwaju z motorniczym, kumplem z partyzantki, podgatunkiem nieco mniej szlachetnym od „prawdziwego” kabaretu mającego źródło w czystym myśleniu abstrakcyjnym.
Niestety nie objawił się jeszcze tak genialny tandem jak Wassowski i Przybora i prawdopodobnie na takie zjawisko przyjdzie jeszcze z tysiąc lat poczekać.
Poza tym parodiowanie samych w sobie żałosno-śmiesznych polityków uważam za niepotrzebną tychże nobilitację. Po co robić dodatkową reklamę różnym chamom szy oszołomom. Oni nie zasłużyli na przejście do historii.
31 maja o godz. 17:12
Nie slyszalem o histori nauczycieli szorujacych zeby czy dbajacych o to by uczniowie mieli czyste, ale sytuacje jak ta nie zdarzaja sie tylko w Polsce. Mieszkam od lat w Toronto gdzie moja zona jest nauczycielka w high school. Pewnego razu pojawil sie pomysl aby poprawic czytelnictwo wsrod mlodziezy, i tak, raz dziennie przerywamy lekcje na 15 minut i czytamy.
Ciekawe prawda? Przerywamy lekcje angielskiego i czytamy po angielsku, albo przerywamy lekcje matematyki by liczyc.
Dla poprawy humoru dowcip zasłyszny dzisiaj.
Jaki jest szczyt chamstwa we współczesnej Polsce?
Oddać głos na PiS w wyborach i wyjechać z Polski na zawsze 🙂
31 maja o godz. 17:56
Barni 70, godz. 11.01
I Ty sam za siebie ze swoimi tekstami.
Boki zrywać! Ubaw o pachy! Masz to we krwi.
Z niektórymi robisz na tym blogu za czołowego kabareciarza. Karoera się otwiera przed Tobą.
31 maja o godz. 17:58
Z tematow dla kabaretu .. Czy MEN nie powinno sie tez zajac sportem w szkolach ? Tak np. pilka nozna. Sami chlopcy biegaja, a jak bramke strzela, to nawet usciski, poklepywania ?!? Czy np. zapasy (o zgrozo !!), plywalnia (prawie nago). Przykladow bez liku, a kazdy niebezpieczniejszy od Gombrowicz.
31 maja o godz. 18:23
Waldemar, z godz. 12,26
napisałeś, odnosząc sie do sprawy Kop. Wujek, że zarzut udziału w bójce ze skutkiem śmiertelnym byłby niepoważny, obrażający itp. Zgoda.
Sąd Okręgowy skazał zomowców z Wujka za czyny zakwalifikowane z
Art. 158 paragr.3 kk – bójka ze skutkiem śmiertelnym i Art 159 kk – bójka z użyciem broni palnej. Czy wypada komentować ?
Dramatyczne i tragiczne wypadki z Kop. Wujek i śmierć 9 osób sprowadzone do wymiaru … bójki ?
Bezsilność wymiaru sprawiedliwości ? Karanie za wszelką cenę ?
31 maja o godz. 18:56
Właściwie to ja słuchałem o statystykach amerykańskich. Przypadki inne mają się trafiać, ale mniej więcej jeden na kilkadziesiąt przypadków raka.
kazuyoshi78 godz. 10:53
„Jeśli gospodarka się rozwija, przestępcy trafiają za kratki, a przy tym jest wesoło, to czemu tak nie lubicie tej 4.RP?”
Ja tam na przykład nie lubię, żeby mi wirtualne twory wpływały na życie w realu. Tzw. 4. istnieje tylko w głowach co poniektórych, a dokumenty mówią co innego. Dlaczego to, co mi wmawiają niektóre głowy ma spowodować, że uwierzę w coś, co WIDZĘ że jest nieprawdą?
31 maja o godz. 19:36
A co powie Pan na dowcip;przychodzi CBA do dr.Mengele ? Boki zrywac,prawda?
Polska kabaretowa kiedyś miała się dużo, dużo lepiej: kiedy jedni donosili, drudzy drwili z władzy; kiedy jedni wychodzili na ulice i protestowali, drudzy za swoje zasługi wyjeżdżali w świat, aby zakosztować zgniłego kapitalizmu, którym inni musieli się brzydzić.
Latka leciały, a kabaretu był ciąg dalszy: kiedy ktoś mówi do mnie, że był głupi, że zagłosował na takiego jednego, co to dużo chciał, ale nic nie paniał i nie musiał, to ryczę ze śmiechu;
kiedy ktoś mówi, że był głupi, że zagłosował na jedynego w Polsce posiadacza niewidzialnego dyplomu ukończenia wyższej uczelni (oooo sorki, dyplom widziała również żona tegoż, nawet go przecież oblewali hihihiiiii ….) – to ryczę ze śmiechu.
O, jeszcze by można wymieniać, wymieniać i wymieniać, bo czasy to były iście kabaretowe – nie to co dzisiaj; dzisiaj przyszedł czas, kiedy za te żarty ktoś domaga się zapłaty.
P.s. Żarty ze zdrowia min. Religi są nie na miejscu, ale niektórych bardzo to bawi – ja tylko powiem: śmiejcie się pajace, a jak was to spotka, to wtedy opowiedzcie (może tu, na tym blogu?), jakie to uczucie.
31 maja o godz. 19:50
Coraz mniej mnie ta rzeczywistość śmieszy, coraz bardziej zaczyna mnie przerazac.
31 maja o godz. 20:04
Ja ,pozwolę sobie skomentować proponowany przez Giertycha zestaw nowych lektur
parodią Janusza Minkiewicza, który sparodiował St.Jachowicza
napisał Dramę
„Drama głupstwo!”
„Ale uczniów,uczniów
szkoda”
Szkoła powinna inspirować, pokazywać kierunki rozwoju, współczesne tendencje. Jedni te wiadomości rozwiną, dla innych będzie to jedyny kontakt z tzw kulturą wysoką.
Proponowany zestaw lektur jest zaprzeczeniem tej idei.
Wracamy do średniowiecza i do moralitetu. To już nie polityka to głęboka ingerencja w podstawy kultury europejskiej, i pomyśleć, że przez lata uczono społeczenstwo tolerancji, swobody myślenia, wolności, co przecież zaskutkowało namacalnie polskimi ruchami społecznymi po to tylko, by osiągnąwszy zamierzony cel, cofnąć się do epoki lat 50-tych.Nawet PRL nie był tak restrykcyjny, jak ci, którzy go zwalczają.
Tak, to jest kabaret, na którym nie sposób się śmiać. Nawet i tutaj zmieniono formułę.IV RP proponuje kabaret który wyciska łzy…bezsilności.
31 maja o godz. 20:33
Droga Ewo – prof. Religa sam informując o swej przypadłości zrobił z tego kabaret. Mnie to „wisi zdechłym kalafiorem” czy jest chory i na co…..To urzędnik opłacany m.in. z moich podatkow i mnie obchodzi jego skuteczność i decyzyjność. Jego enuncjacja „w temacie” jest oznaką debilnego i medialnego, tabloidalnego i prymitywnego ze wszech miar ekshibicjonizmu. Można co prawda na tym „zarobić” (w przestrzeni popularnosci publicznej – tania bo tania ale zawsze), ale etycznie jest to co najmniej niesmaczne. O płaszczyźnie merytorycznej – lepiej nie mówić. Ale rozumiem, iż „przedstawienie musi trwać” jak śpiewał F.Merkury.
I to tylko na tyle w komentarzu do Twego postu z h: 19.43. – kwalifikuję Cię do kategorii bobolopodobnych (&comp.) dlatego więcej „z siebie” nie dam – to winno Ci wystarczyć. Pozdro.
PS: Nota bene jako kardiochirurg prof. Religa cieszy się moją estymą i szacunkiem. Jako minister tego rządu – absolutnie NIE. Lecz potrafię – a przynajmniej staram się – to rozgraniczać, czego u Ciebie nie widać.
31 maja o godz. 20:53
„…Dramatyczne i tragiczne wypadki z Kop. Wujek i śmierć 9 osób sprowadzone do wymiaru … bójki ?…”
Przeciez to byl proces karny, a nie proces nad postawami moralnymi i politycznymi. Widocznie zdaniem sedziow calosc zajscia najlepiej wypelniala znamiona tego czynu. Nie zapominaj, ze strony zapowiadaja apelacje, a wiec ciekawe, czy w rozprawie apelacyjnej sad uzna te kwalifikacje.
A co do ocen moralnych, to wydaje mi sie, zie trzeba chyba rowniez pomijac tego oto drobiazgu:
„Córki zabitych na kopalni „Wujek” podpisały apel o pojednanie
– To nie znaczy, że ja już biegnę z transparentem, że wszystkim zabójcom przebaczam i że przed nimi klękam. Ale chcę rozmawiać– mówi córka zastrzelonego górnika.
Apel o pojednanie podpisali też górnicy, których za tamten protest przeciwko stanowi wojennemu władze wtrąciły do więzienia. A także księża związani z kopalnią. Wbrew informacjom wielu mediów, w tym długim tekście sprawie zabójców poświęcone są tylko pojedyncze zdania: „Krzywdzicieli – prosimy o uznanie swoich win i zadośćuczynienie! Pokrzywdzonych – prosimy o przebaczenie doznanych krzywd”…”
Poza karnistycznym mambo-jumbo istnieje jak widac inny wymiar tej sprawy i byc moze istnieje rowniez szansa na prawdziwe pojednanie miedzy stronami – zdawac by sie moglo – nie do pojednania.
31 maja o godz. 20:59
Do Dura -lex wpis 31 maja po 18.00
Bardzo dziękuję za podpowiedż co do kwalifikacji z art 158 i 159 KK .Nie wiedziałem, że Sąd Okregowy w Katowicach zdecydował się na zasadnicze ułatwienie dowodowe i tym samym na możliwość wydania wyroku skazującego dla oskażonych Zomowców . To znaczy, że taki wyrok mogł być wydany już przy pierwszej sprawie i nie byłoby tych lat kosztownego procesu ! Będzie apelacja ? chyba tak . w BÓJCE JAK TO WBÓJCE JEST DRUGA STRONA .
Rozumiem dzięki Tobie lepiej , dlaczego wypowiadający sie dzisiaj ważni ludzie unikaja przekazania publicznosci komunikatu – SĄD SKAZAŁ – BYŁA „TYLKO ” BÓJKA ZE SKUTKIEM ŚMIERTELNYM – nie komentujemy dalej .
Zbrodnia Komunistyczna z art 158 i 159 KK – bez komentarza .
31 maja o godz. 21:17
Do DANTE ;
Proszę przeczytaj wpis Dura -lex z godziny 18.22 i mój z 20.50 z 31 maja
Obaj martwimy sie ostateczną kwalifikacją prawną przyjętą przez Sąd Okregowy w Katowicach , która umożliwiała skazanie .
31 maja o godz. 21:34
Moja babcia mowila – nie ciesz sie dziatku (od dziatek) z czyjegos wypadku.
Religa nie zrobil kabaretu. Religa zrobil to, co powinien i jak nie zgadzam sie z pogladami Ewy, tak wtym wypadku ja popieram. Zarty sa nie na miejscu, oby Ciebie Slawomirski, nie spotkala choroba nowotworowa i to samo do innych, podobnie dworujacych.
O chorobach „tabu” mowia inni, na przyklad Krystyna Kofta i jeden z dziennikarzy, Kamil Durczok. To uczula ludzi na to, zeby sie badac. Czasem uratuje czlowieka wlasnie to, ze „czlowiek publiczny” opowie o swoim problemie. „Zdechlym kalafiorem” mi zwisa, czy choroba Religi z powodu papierosow czy z innych powodow. Trzeba sie badac tak czesto, jak tylko sie da, to jest takze prewencja. Nie ma sie co smiac i drwic, a co do drwin, to juz naprawde nie przystoi w obliczu czesto smiertelnej choroby.
Rozczarowalem sie Twoim wpisem, Wodnik53.
31 maja o godz. 21:51
Twoim zdaniem podczas wydarzeń w kopalni Wujek druga strona miała tylko gołe ręce?
Ja dobrze rozumiem rodziny tych zabitych. Dużą fabrykę w moim mieście pacyfikowano tak samo. To ta fabryka w lipcu ’80 zaczęła to wszystko. W mieście mającym być wzorcowym socjalistycznym miastem. Kiedy likwidowano strajk, był płot rozjechany przez czołgi, był gaz, pały i serie z broni maszynowej, ostrą amunicją. Na szczęście tu nikt nie zginął. Znam ludzi, którzy wtedy byli na fabryce, nałykali się gazu i dostali pałami. Gdyby zginęli, nie wiem czy chciał bym wybaczać. Ale nikt z nich nie był uzbrojony w trzonki od kilofów, ani w pręty zbrojeniowe. Nikt z nich nie próbował zabić zomowców. Tyle wiem o tej sprawie.
Pacyfikacja strajku w kopalni „Wujek” jest interesujacym przykladem bezsensownosci stosowania przepisow prawnych w sytuacji rewolucyjnej. Jesli aparat represji wykonywal polecenia swoich zwierzchnikow to oczywiscie oni wlasnie powinni stanac przed sadem. Jesli natomiast ZOMO wlaczyl sie do akcji z nadmiernym entuzjazmem to ewentualnie mamy do czynienie wykroczeniem przeciwko dyscyplinie sluzbowej. Obie mozliwosci odbiegaja od intuicyjnego poczucia wymiary sprawiedliwosci w tej sprawie jakie maja ludzie nalezacy do cywilizacji lacinskiej. Dlatego uwazam, ze w sytuacji jakiej jest obecnie Polska nalezy zawiesic normalne postepowania prawne w stosunku do osob zamieszanych w zbrodnie rezimu komunistycznego i zastosowac zasady sprawiedliwosci stanu wyjatkowego. Tego typu postepowanie ma duza tradycje. Bez niej nie byloby mozliwe dokonanie osadu zbrodni niemieckich po II wojnie swiatowej ani tez utrwalenie wladzy komunistycznej w Rosji po roku 1917 czy w Polsce po roku 1945. Trzeba pamietac, ze prawo to tylko niedoskonale narzedzie w rekach wladzy, ktora moze i powinna dostosowywac je do potrzeb narodu na danym etapie jego rozwoju.
absolwent – 14,38
To jeden z fragmencików Jarmarku Rymów – z rękopisów – tytuł całości – Dla rymu. Zaczyna się tak:
Wpadam w zachwytu upojny wir przy
Czytaniu wierszy poety Wirpszy.
potem troszkę różności, np.
Władek Broniewski? Broniewski Władek
Może mnie ——————————-!
Stwierdzam stanowczo (bez żadnych przechwa-
łek): jestem stokroć lepszy niż Brzechwa.
itp…itd… śliczne i złośliwe, jak to u Tuwima.
Warto sobie przypomnieć, bo on się nie starzeje i nie traci na aktualności.
au – 15;58
Dzięki za link do Pilcha. 🙂
31 maja o godz. 22:25
Barni70 11.01
Ziomal, jesteś debeściak, PIETRZAK Z ROSIEWICZEM NIE SIĘGAJĄ CI DO PIĘT.
31 maja o godz. 22:28
Drodzy blogowicze! czy już nie pamiętacie o czym traktuje felieton, pod którym toczycie zaangażowaną dyskusję? 😛 😮
31 maja o godz. 22:31
Dziewczyno, glowa do gory! Nie mow o „lzach bezsilnosci”. Wczytaj sie w tekst DP, przeczytasz w nim o „smiechu przez lzy” – a to jest zasadnicza roznica. To nasza polska cecha: im sytuacja polityczno-gospodarczo-bytowa jest gorsza, tym glosniej sie smiejemy. Ale ten smiech ma wlasciwosci terapeutyczne. Pomaga nam przetrwac czasy najgorszego kryzysu.
Do proponowanych przez ministra edukacji ksiazek Sienkiewicza, nalezy dorzucic „Szkice weglem” tegoz autora. Niech mlodzi ludzie ucza sie, ze jak baba jest niewierna, to trzeba jej siekiera odrabac glowe.
Gentlemens, na blogu ukazuja sie wpisy nie zawsze hronologicznie:
Polityczne tak w tedy, jaki i dzisaj imlikacje czynu jakiego dopuscili sie ZOMOwcy podczas pacyfikacji kopalni Wojek nie sa tak „banalne” aby je kwalifkowac (moim skromnym zdaniem) jako bojke z uzyciem broni.
To nie byla bojka podczas majowki w remizie strazackiej tylko przstepstwo kapitalne wykonane swiadomie i z premedytacja, przez wyszkolonych funkcjonarjuszy panstwowych, na polecenie/rozkaz, ktorego odmowa wykonania przez ZOMOwcow bylaby jak najbardziej legitim, i tu moim zdaniem (nie podwazanie autonomi sadu) powinny inne paragrafy KK byc zastosowane, naturalnie dopiero wtedy jezeli prokurator takie zarzuty postawi.
Podobna sytuacja jest w usa gdzie polwykszatacony alkoholik Bushfire zadbal o to, aby przestepstwa przeciw ludzkosci dokonane przez obywateli usa w Iraku i Afganistanie nie byly scigane sadownie przez sady krajowe jak i Den Haag.
USA podobnie jak byly rezim PRLu ma malo sprecyzowany prawnie Patriot Act dzieki, ktoremu organy przymusu moga bezkanie kazdego wlacznie z obywatelami innych panstw porwac, bezterminowo pozbawiac wolnosci, niedopuszczac pomocy prawnej, torturowac i zabiajc. Rzad polskie bral czynny udzial w tym barbarznskim excesie i nie widzial koniecznosci konsulatacji prawnej jak i informowania opini publicznej, dlatego niepozostaje mu obecnie nic innego, jak zaprzeczanie istnienie na terytorium Polski CIA wiezien.
Jestem zdania podobnie jak i wy, ze wyrok w SO w Katowicach spowoduje jego rewizje co moze spowodowac, ze jakis Hanys w kargulowskich manierach moze odwiedzi z Panzerfaustem pod pacha znudzonych procesami ZOMOwcow 🙂
Pozdrawiam, Dante
31 maja o godz. 22:46
Kiedys to byly wesole czasy, nie powiem, elita sie bawila i zar-
towala, miala styl poprawiajac muszke, s a m o p o c z u c i e.
Biedny Pszoniak z rozpaczy w parku polamal lawke, ktorej
nota bene „bylem” wspolwlascicelem.
A ta nonszalancje chamstwa przy korycie – jak oni sie dobrze
czuli w tej atmosferze, ktora sie odczuwalo jadac do pracy
Wolga lub Fiatem 132 z przydzialowym kierowca.
Oni i my, my i oni.
Ciekawe za czym tak naprawde kreci sie lezka w,… za Opolem?
Tylko bez przesady Gospodarzu – Bruner nie zemna te numery.
Szanbo demoralizuje, wciaga i zniewala…
Ale Gospodarz byl oczywiscie odporny, zimpregnowany – prawda?
31 maja o godz. 22:50
A’propos kabaretów -pamiętacie Rosiewicza chyba :
ktoś mówi-Partia wierzy w mądrość narodu
a naród odpowiada że chciałby powiedzieć -nawzajem.
Minęło 30 lat i dalej to samo.!!!!!!
31 maja o godz. 22:54
wymowa moralna w przypadku Wujka jest jednoznaczna: zginęli niewinni ludzie, winni powinni ponieść karę.
Odczucia bliskich zbitych górników są ich najbardziej osobistymi odczuciami; każde ma swoje uzasadnienie, zarówno przebaczenie jak i uczucia krańcowo odmienne. Ja to rozumiem i każdą decyzję tych ludzi szanuję.
W tym jedna przypadku nie możemy poprzestać tylko na ocenie moralnej – choć ta jest jednoznaczna. Wyrok skazujący to jednak przede wszystkim ocena prawna. Sąd dokonał tej oceny i sprowadził tamte wydarzenia do ….
Aż trudno mi napisać !
Czy ten wyrok, jeżeli się uprawomocni, a kwalifikacja prawna zostanie potwierdzona nie będą stanowiły nadmiernego uproszczenia tragicznej ofiary zabitych i równie tragicznej straty ich bliskich ? Znamienne, że wszystkie komunikaty o wyroku skazującym nie podawały za co konkretnie zomowcy zostali skazani, – przecież nie za zabójstwo, bo tej zbrodni nie dało im się udowodnić.
Media dostrzegły niezręczność tej sytuacji ?
Chociaż sprawiedliwości w potocznym jej znaczeniu i odbiorze stało się zadość.
31 maja o godz. 22:57
W drugim zdaniu chodzi o zabitych górników, a nie „zbitych”, chociaż i tacy tam byli.
31 maja o godz. 23:38
„dzisiejsza rzeczywistość to raj dla kabareciarzy. Tyle jest wspaniałych tematów!”
otóż, to wcale nie raj dla kabareciarzy tylko gehenna, przeto sami rządzący są najwybitniejszymi kabareciarzami!
31 maja o godz. 23:59
Przepraszam, ze z innej niekabaretowej beczki.
Diaspora byla na konferencji ogranizujacego sie „Attak”u.
Znajomy szepnol do ucha – czy waszemu mgr. A. Kwasniewskie-
mu z neobolszewizmem w Polsce przypadkowo nie odbilo?
Persona non grata jest doszczegana – jak stracic won, ktora sie
wlecze.
Jablko pada nie daleko jabloni.
1 czerwca o godz. 0:01
Do Borsuka -wpis 31maja g.21.55
Nigdzie nie napisałem , że druga strona miała gołe ręce . Po 22.00 miałem dłuższa telefoniczną rozmowę z bliskim krewnym , który wtedy w grudniu pracował na kopalni ” Jastrzebie ” gdzie te strajki w kopalniach sie zaczeły i opowiadał jak to było „na .Jastrzębiu ” Tam nie było ofiar a mogły być . Przytomność z ” Obydwu stron ” ??!!
Na kopalni „Wujek ” byłem wiele lat po tych tragediach ( stał już pomnik i tablice pamieci ) i kiedy piszę do Ciebie – przypominam sobie scenografie- Brama , budynek Cechowni od tej bramy ca 15 m, wysoki na I-II piętra max , do tego wąski przesmyk na lewo i prawo . Zabudowa taka, bo to stara kopalnia nie to co „Jastrzębie”
Jak tak stałem ,to próbowałem wyobrazić sobie Górnikow na dachu ,na dole i wszystko to co mieli do ataku i obrony (śruby stalowe łomy itp. )
Idiotyczny atak ” ZOMO ” na bramę by ją rozwalić , musiał spowodować, to co potem sie stalo . NIE ZNAM DOWODÓW , słyszałem przez lata moc wersji wydarzeń ( wszystkie pochodzą od strony górniczej ) , a słyszałem dlatego ,że Katowice – Szopienice to moje rodzinne miasto z którego wyfrunałem w połowie lat 60-tych .Dziesiątki moich krewnych ,kumpli pracowało na kopalniach –
Dlatego może lepiej czuję „Wujka ” i jak pisałem wyżej ta kwalifikacja SĄDU -„Bójka ze skutkiem śmiertelnym ” 158 i 159kk wygląda blado . Widocznie presja na wyrok skłoniła Niezawisły sąd do kwalifikacji BÓJKI i ucieczki od udowodnienia indywidualnej WINNY .
„Wujek ” to złożona sprawa- inna prawnie , inna politycznie , a jeszcze inna moja rodzinna . Nawet z moim ziomkiem Kazimierzem Kutzem -dzisiejszym komentatorem w TV mogę się nieco różnić , ale On wie wiecej niz ja.
Żeby ją rozwiązać ostatecznie potrzebny jest pomysł BOBOLI ( vide wyżej ) z którym się nawet nie dyskutuje .
1 czerwca o godz. 0:12
klamiesz, albo udajesz glupka.
Co to jest „poczucie wymiaru sprawiedliwosci w cywilizacji lacinskiej” ????
Jezeli masz na mysli Procesy Norymberskie, to byl to WZORZEC
anglo-saskiej kultury prawniczej, ktory absolutnie w niczym nie przypominal
tak uwielbianej w Polsce ” sprawiedliwosci dziejowo-ludowej” !!
Slabe, niejednoznaczne i dziurawe przepisy, nonszalanckie i niechlujne zbieranie dowodow, plomienne oskrzenia i absolutne wymagania drakonskich (czesto nieadekwatnych) kar, oto moim skromnym zdaniem slabosci polskiego wymiaru sprawiedliwosci (i nie tylko) ktore udaje mi sie obserwowac od wielu lat.
Jezeli zas chodzi o „zasady sprawiedliwosci stanu wyjatkowego” to na sama mysl przechodza mnie ciarki.
Pozdrowienia, lg
Wiecie co? Kochani Nieprzejednani? Może ja jakoś inaczej myślę, inaczej pamiętam i zgoła inaczej rozumuję?
Kto nie pamięta, niech obejrzy jeszcze raz kroniki z tamtych trzech dni. Niewinni ludzie zginęli, tak? Mordercy stali naprzeciw nim? To ja powiem Wam tak : niech ktoś z Was postawi się w sytuacji tych kilkunastu chłopaków za plastykowymi tarczami kiedy rudszył na nich tłum z oskardami, kręcąc łańcuchami. Nie wytrzymał dowódca, kazał otworzyć ogień? No i co? Był w prawie! Zginęli ludzie nie tylko z winy tych, co to nie wytrzymali nerwowo i zaczęli strzelać. Na tej ławie oskarżonych powinni siedzieć po 1/ ci, co podniecali górników do oporu ignorując świeżo wprowadzony stan wojenny i po 2/ ksiądza kapelan, ten co to odprawiał msze polowe w intencji strajkujących. Oni są tak samo winni śmierci górników. Jak zwykle – najmocniej biją króle, a najgęściej giną chłopy.
„Trzeba pamietac, ze prawo to tylko niedoskonale narzedzie w rekach wladzy, ktora moze i powinna dostosowywac je do potrzeb narodu na danym etapie jego rozwoju.”
…powyzsze to cytat z „boboli”…piekny zaiste…zapisze sobie…
…borsuku…powiadasz ze w twoim miescie obylo sie bez ofiar…nie tylko tam…ja sam spedzilem 13 grudnia 1981 roku w Stoczni „Gryfia” w Szczecinie…tam takze obylo sie bez ofiar…a nawet i bez strzalow…i musze przyznac ze Aparat Represji zachowywal sie bez zastrzezen…hm, powiedzialbym ze jak na tamte czasy nawet bardzo poprawnie…zreszta nie brakowalo i elementow humorystycznych…sily ktore przybyly „zdobyc” stocznie musialy byc spoza Szczecina bo nie wydawaly sie posiadac informacji ze stocznia ta znajduje sie na wyspie…efekt byl taki, ze po wielu godzinach gdy sprowadzono wreszcie barki desantowe z bazy MW w Swinoujsciu i przetransportowano nimi na wyspe czolgi, pierwszy czolg ktory wyladowal w polnocnej blotnistej czesci wyspy ugrzazl zagradzajac droge pozostalym…i w ten sposob wszyscy dzielni obroncy socjalizmu musieli do wlasciwej stoczni smigac „z kapcia”…jak juz wspomnialem mimo dosc napietej atmosfery wszystko odbylo sie bez agresji…a osobnik ktory przeszukiwal pomieszczenie w ktorym sie znajdowalem a takze i moja skromna osobe – ZOMO-wiec zreszta, rzekl do mnie: „ja tez bylem w Solidarnosci” i bylo mu w oczywisty sposob wstyd ze zostal powolany do odbycia sluzby wojskowej w takiej wlasnie formacji…mnie takze byloby wstyd…szczegolnie ze bylem wtedy w wieku „poborowym” a mozliwosc odmowy sluzby w ZOMO juz w tym czasie nie istniala…i nie wiem jak bym postapil gdyby wtedy wsadzono mi w rece karabin i kazano strzelac…a wiec to kto wtedy po ktorej stal stronie i jak sie zachowywal bylo bardzo czesto dzielem przypadku…
1 czerwca o godz. 4:56
Bojka z uzyciem broni palnej oraz bojka zde skutkiem smiertelnym to sa bardzo powazne zarzuty. Jeszcze raz powtorze: zomowcy zostali skazani za spowodowanie smierci w zajsciu, ktore widocznie swymi znamionami najbardziej pasowalo do bojki z uzyciem broni oraz spowodowania tym smierci, i dopoki nie zostana przedstawione sadowi nowe dowody oraz interpretacje dowodow istniejacych pozwalajace na inna kwalifikacje ich czynu (byc moze w apelu), to moim zdnaniem nie ma nic nagannego w przyjetej przez SO podstawie do skazania. W koncu z jakiegos paragrafu trzeba bylo ich skazac. To nie sady sprowadzily tamte wydarzenia do bojki. Tak jest skonstruowane prawo karne: Nullum crimen (nulla pena) sine lege – nie ma przestepstwa i nie ma kary bez stosownego przepisu. Sad nie ma prawa wymyslac nowych przestepstw i orzekac za nie kary. Od tego jest ustawodawca. Sad ma jedynie obowiazek poruszac sie w ramach istniejacych przepisow, zas dodatkowy wymiar wydarzeniu mozna nadac zaostrzajac wymiar kary jesli zachodza ku temu okolicznosci przewidziane prawem. Nie jest mozliwe, zeby ustawodawca przewidzial wszystkie mozliwe czyny oraz skodyfikowal je, i dlatego zdarza sie dopychanie rzeczywistosci kolanem do przepisu, ktory najblizszy jest stanowi faktycznemu.
Za kazdym czynem karalnym opisanym zwiezle w KK kryje sie czyjas podlosc, glupota, czyjs strach, ale nade wszystko – czyjas tragedia. Nie wydaje mi sie jednak, ze scisle stosowanie zasad prawa karnego oznacza banalizowanie tragicznych wydarzen kryjacych sie za sucha formula prawna przepisu.
Moim zdaniem pachnie poniekad absurdem rozumowanie, ze „no i co z tego, ze ich skazali, skoro NIE skazali ich z takiego paragrafu, jak powinnii”. Powinni ? Czy sad sie mylil w swej ocenie wydarzenia – o tym przekonamy sie niedlugo. Komus moze nie podobac sie, ze tragedia w kopalni „Wujek” zostala sprowadzona do bojki pod remiza na majowej zabawie, ale rownie dobrze nalezy sie zastanowic, czy gdyby zomowcow skazano za zbrodnie zabojstwa z premedytacja (a wiec wedlug napowazniejszej z mozliwych kwalifikacji czynu), to czy byloby to wystarczajaco pocieszajace dla krytykujacych sad, ze z tego samego przepisu o morderstwie z premedytacja skazuje sie co roku dziesiatki pospolitych przestepcow mordujacych z tak niskich pobudek i w tak banalnych okolicznosciach, ze ich wymienienie uwlaczaloby godnosci zabitych gornikow ?
1 czerwca o godz. 6:45
Kabareton jest to stały program, który rozgrywa się we wszystkich mediach od czasu powstania koalicyjnej IV RP. Np. prof. ze skrajnego prawego skrzydła dokonał rewolucji w teorii ewolucji K. Darwina. Usadowił gromadę ptaków i ptakopodobnych oraz efektownych motyli nad „rzędem” ssaków naczelnych i tak powstała dziwaczna koalicja. Można założyć w drugim „obiegu”, Stały Kabareton Internetowy IV Rzepy.
PS. Może są jakieś pozytywne dokonania obecnej koalicji i zachowuję dystans.
1 czerwca o godz. 7:53
Sorry – dostrzegany
1 czerwca o godz. 9:40
W ostatnim wydaniu Gazety Świątecznej gubernator na polskę abp. Kazimierz Nycz dał głos w wywiadzie. Na pełnej stronie nie powiedzial jak zwykle nic zrozumiałego dla przeciętnej owieczki, ale gloryfikował natomiast Radio Maryja. Z głosu wynikało, że RM jest potężnym i skutecznym narzędziem sprawowania władzy w kraju. Wystarczy bowiem jedna dyspozycja potężnego Ojca a kilka milionów beretów zagłosuje na wskazaną partię, niezależnie od jej aktualnej nazwy lub wzrostu przewódcy. Mamy więc w ten sposób na długie lata zapewniony stabilny system rządów. Z okazji kapturowego i politycznie sterowanego wyroku na uczestników nieszczęścia w Kopalni Wujek biskup Zimoń oświadczył wczoraj, iż nareszcie sprawiedliwości stało sie zadość. A co ów współpracownik boga ma do powiedzenia o setkach tysięcy spalonych na stosach, mordach katarów lub rzezi milionów indian w czasie nawracania miszkańców Ameryki? Kiedy tu sprawiedlości stanie się zadość? Jest natomiast jedna optymistyczna wiadomość. Otóż, jak podała dzisiejsza GW w Krakowie, władze Krakowa wygrały proces z kościołem mariackim i cystersami o zwrot podstępnie zagarniętych niezwykle kosztownych działek budowlanych położonych w centrum miasta. To niespodziewany sukces zważywszy , że proceder ten kwitnie dalej w całym kraju, a kościól bogaci się korzystająć z działania tajnej komisji rządowej rekomepnsującej rzekome straty kościoła. Obłuda i pazerność. Należą się wyrazy uznania dla Prezydenta miasta za odwagę przeciwastawienia się przemożnej sile.
1 czerwca o godz. 10:55
Zobaczcie, kochani!
Zaczęło się kabaretowo, a skończyło się na bardzo poważnej dyskusji o Wujku i ZOMO. Bardzo dużo się chyba dowiedzieliśmy.
1 czerwca o godz. 11:25
Bobola pisze: `nalezy zawiesic normalne postepowania prawne w stosunku do osob zamieszanych w zbrodnie rezimu komunistycznego i zastosowac zasady sprawiedliwosci stanu wyjatkowego`.
– Czy zdajesz sobie sprawę, Bobolo, do czego nakłaniasz nasz wymiar `coraz większej sprawiedliwości`[cudzysłów mój – Z.D.]?
1 czerwca o godz. 12:41
O temacie Wujka najrozsądniej pisze Pstrągpotokowy, też pamiętam jak w poniedziałek 14 grudnia chłopaki z LWP trzęsącymi się z zimna i strachu rękami taśmowali przy koksownikach amunicję do km na Emilii Plater w Szczecinie, naprzeciw budynków biura projektowego Stoczni Warskiego. Na szczęście w Szczecinie grudzień 1981 obył się bez ofiar, zresztą stan wojenny był w Szczecinie operetka w zestawieniu z czterema dniami grudnia 1970, od czwartku 17 do niedzieli, wtedy naprawdę było strasznie i ginęli ludzie. Sprawa „Wujka” była tragedią, ale najmniej winny był pluton szturmowy ZOMO. Chciałbym zobaczyć, jak zachowywałby sie Zbigniew Ziobro, gdyby był dowódcą plutonu, wciśniętego gdzieś między zabudowania kopalni i atakowanego przez tłum górników. Łatwo być bohaterem, gdy przeciwnikiem jest tylko dziennikarz z kamerą, trudniej jest w obliczu rzeczywistego zagrożenia dla życia. Wtedy naprawdę były silne emocje, sam uważałem, że Jaruzelskiego powinno się zabić za stan ojenny, teraz żemyślałem jak gówniarz, mimo skończonej 30 i wyższego wykształcenia.
A wyrok sądu odebrałem jako lincz w majestacie prawa, pani sędzia ma przed sobą ze dwa lata dynamiczej kariery, bo potrafiła się wsłuchać w zapotrzebowanie polityczne. Ciekawe, co będzie w drugiej instancji i jak przyjmie ten wyrok Fundacja Helsińska czy Amnesty International.
1 czerwca o godz. 12:43
Sz. P. Jacobsky.
Napisałes: „W koncu z jakiegos paragrafu trzeba bylo ich skazac.” Coś ze Stalina.
Była kara śmierci. Byli kaci i wykonywali ten zawód. Znosimy karę śmierci.
Wg Ciebie trzeba by katów za coś skazać.
Zomowcy w tamtym systemie (czyt. prawie) byli w prawie. To to oni wiedzieli. Więc to nie była na pewno bójka. Może zabójstwo w stanie wyższej konieczności (jest takie?). Nie pamiętam, czy reszta górników, uczestników starcia siedziała po tych zajściach w pace. Zdaje się nie.
A wg sądu, to było wiejskie wesele.
1 czerwca o godz. 13:57
Coś się dzieje z edytorem na stronie, dopisuję więc poprawione zdanie do mojego postu z 12.41: Wtedy naprawdę były silne emocje, sam uważałem, że Jaruzelskiego powinno się zabić za stan wojenny, teraz uważam, że myślałem jak gówniarz, mimo skończonej 30 i wyższego wykształcenia.
Uzupełniając, wolałbym, aby sąd wyjaśnił sprawę „Wujka” ale nie wydawał wyroków skazujących.
1 czerwca o godz. 14:14
Chyba moj limit wpisow wyczerpalem juz na nastepny tydzien;
Naturalnie KK ma caly wachlaz paragrafow wedlog, ktorych mozna sprawce albo uniewinnic albo zamknac i wyrzucic klucz, sad jest empatyczny i decyduje tylko i wylacznie na podstawie jemu przedlozonych faktow.
Tylko co ma piernik do wiatraka ? … podobnie moglby Den Haag potraktowac Srebernice jako festyn etniczny, w czasie ktorego doszlo do przypadkowej strzelaniny i bec – mamy pare tropow.
Ofiary stanu wojennego jak i te przed nim mozna potraktowac idac tokiem Twojego rozumowania jako kolateralne szkody, podobnie jak ofiary smiertelne w ruch drogowym!.
Sorry, ale moim zdaniem albo nie rozumjesz albo nie chcesz zrozumjec przyczyn i skutkow tego niechlubnego wydarznia i proponuje abyc troche zwolnil uzywajac slow: … Moim zdaniem pachnie poniekad absurdem rozumowanie …
1 czerwca o godz. 14:19
i w tym się różnimy.
Ja nie uważam, że jeżeli nie można skazać za to co należy, to należy skazać za cokolwiek. Może to jest zgodne z potocznym odczuciem sprawiedliwości ale nie jest zgodne z tym poczuciem sprawiedliwości, które moi profesorowie wpoili mi na studiach. Przecież to jest jakiś wariant znanego: Dajcie mi ludzi, a ja znajdę dla nich przestępstwo (czytaj:paragraf). Kto to był: Jeżow czy Jagoda ?
Wbrew temu co piszesz, nie można „dopychać ” stanu faktycznego pod jakiś przepis. Dlaczego ? Czytaj zdanie poprzednie.
Zresztą sam piszesz: „nullum crimen sine lege”.
Ja jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że sąd zbanalizował tragedię Wujka. I dalej powołując się na Twoje sformułowanie; to sąd sprowadził tamtą tragedię :”… do bójki pod remizą na majowej zabawie.”
Natomiast nigdy nie posunę się do porównywania śmierci górników do dziesiątków ofiar pospolitych morderstw. Niby to samo, ale jednak nie!
1 czerwca o godz. 14:28
Panie i panowie!!!!!!!!!
Miało być o kabaretach!!
Przewrót w Chile -30-40 tys. ofiar
Rumunia -Timiszoara{albo podobnie}-kilka tys.ofiar
Jugosławia-ofiar nikt nie policzył ,ale kilkaset tys.
Tego nam trzeba było wg tradycji romantycznej?
A tak z innej beczki -Lot miał problem z 10 sprawiedliwymi w Sodomie, PiS potrzebuje znacznie większej ilości- o wszystkim decydują kadry , jak pisał klasyk -tylko skąd ich wziąść?
Jak na skalę operacji ofiary wg mnie były minimalne.Obie strony wykazały się rozsądkiem.
1 czerwca o godz. 14:32
Szanowny Gospodarzu ! Drodzy Blogowicze !
Nie chcąc zabierać głosu nt. tragedii w „Wujku” – ze zrozumiałych względów o których kiedyś napominałem – pragnę tylko stwierdzić, iż głosy „pstrągapotokowego”, „olka 51” i „prezia” oddają najblizej clou tego problemu. Ze swego doświadczenia dodam jeszcze iż do tych wszystkich aspektów o których Wy piszecie w takich razach dochodzi jeszcze jeden – strach (z obu stron) i emocje. Koniunkcja obu tych odczuć jest niezwykle istotną dla zrozumienia (a przynajmniej do przybliżenia się do „realu”) reakcji człowieka w chwilach najwyższego zagrożenia i napięcia emocjonalnego. A ono było wówczas na pewno po obu stronach przepotężne. Nie ma normalnie i racjonalnie funkcjonującego człowieka który beznamiętnie wyciąga broń i strzela do innego – chyba ze jest zawodwym mordercą ale i w tym przypadku jakaś refleksja zawsze następuje. Czy aby nie chodzi o stereotyp zakodowany społecznie lub społecznie potrzebny (skąd – to wielowarstowy problem – mitologia, potrzeby sakralizacji ofiar, martyrologia etc. a także idealizacja świata: zero-jedynkowy opis rzeczywistości bo taki jest łatwiejszy, sytuuje MNIE po określonej stronie dobra = dowartościowanie) dla zapisania tego „złego” ?; dążymy zawsze do absolutnego rozgraniczenia zła i dobra, a ci ZOMO-wcy zostali utożsamieni ze „złem”. Złem absolutnym, z ludźmi którzy „nie czuli”, szli po to „żeby zabić”. Nikt nie bierze pod uwagę takiej sytuacji kiedy akcja którą realizujemy (przepraszam za beznamiętny ton, ale każdy przełożony planujący taką akcję policyjną musi to zakładać) może wyrywać się nam spod kontroli; właśnie poprzez wspomniane wyżej emocje.
Stan wyższej koniecznosci budzi wyższego rzędu emocje. Tylko tyle i aż tyle.
PS: Nie wiem czy ofiary śmiertelne starć z policją w końcu lat 50-tych w Paryżu (poprzedzało to dojście d’Galle’a do władzy) uzyskały takie zadośćuczynienie – czy policjanci zostali skazani ? Odnośnie marca ’68 w Prayżu czy Frankfurcie nie bylo na pewno żadnych sądów (podobnie w Mexico City gdzie ofiary szły w setki) – faktem jest, że w „Wujku” oddział miał ostrą amunicję (to jest element obciążąjący), ale w ówczesnej Polsce nie było pocisków gumowych do rozpędzania tłumów (nota bene taki pocisk skutecznie trafiający ofiarę może jej wyrządzić sporą krzywdę).
1 czerwca o godz. 14:35
Jeszcze o wyroku w sprawie Kop. Wujek.
Z czysto prawniczego punktu widzenia: dlaczego sąd nie skorzystał z możliwości kwalifikacji z Art. 160 kk – narażenie na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu ? Zomowcy przyznali się przecież, że strzelali. Zagrożenie karne – takie jak kara orzeczona przez sąd.
Wtedy nie byłoby skojarzeń z bójką pod remizą na majowej zabawie.
PS. Pytanie na wstępie – retoryczne.
1 czerwca o godz. 14:57
Dodam jeszcze że w 1983 r byłem w SPR w Jeleniej Górze
i słyszałem opowieść o poruczniku, biegającym z odbezpieczonym
pistoletem, w czasie alarmu 13 grudnia…….
Jesteśmy dziećmi swoich czasów i przykładanie obecnych miar do
przeszłych czasów niczemu nie służy {poza pensjami „historyków”z IPN.}
Zacytujmy starą konstytucję „a ich czyny niech oceni Bóg i historia”.
1 czerwca o godz. 16:46
Uzupełnienie do wpisu z godz. 14,35
Kwalifikacja przyjęta w wyroku sądu ( bójka ze skutkiem śmiertelnym i z użyciem broni palnej ) ma pewien aspekt, że tak powiem „perfidny” w kontekście tamtych wydarzeń.
Otóż śmiertelny skutek bójki obciąża wszystkich jej uczestników, zarówno stronę atakującą jak i broniącą ( w bójce często obie role są dokładnie przemieszane). Okoliczność, do której ze stron należała ofiara nie ma dla odpowiedzialności uczestników takiej bójki żadnego znaczenia. To samo odnosi się do broni. Nie ma znaczenia która strona użyła broni . Rozumiecie Państwo do czego prowadzi przyjęta przez sąd kwalifikacja ?
Zomowcy nie bili się między sobą! Aż boję się pisać dalej…
1 czerwca o godz. 16:50
Istnieje roznica miedzy dopasowywaniem lub dopychaniem stanu faktycznego do danego paragrafu a stosowaniem zasad prawa karnego w mysl powiedzonek Jezowa czy Berii. W tym ostatnim przypadku na ogol mamy na mysli wsadzanie ludzi niewinnych lub Bogu ducha winnych, ktorych aresztuje maszynka panstwowa, a potem szuka na nich haka prawnego. Jesli chodzi o kopalnie „Wujek” to uczestnicy sa jasno oznaczeni. Jest zdarzenie, sa uczestnicy zajscia, zajscie ma charakter kryminalny, a wiec trzeba ustalic kto i w jakim zakresie jest odpowiedzialny. To zasadnica roznica miedzy metodami NKWD i wymiarem sprawiedliwosci w panstwie demokratycznym. Organa scigania nie wziely oskarzonych z lapanki tylko zatrzymaly bylych zonowcow uczestniczacych w pacyfikacji, i uczynila to po sledztwie oraz w mysl przepisow procedury.
Skazanie za cokolwiek…
Z pewnoscia zle sie wyrazilem: sad nie skazal zomowcow za cokolwiek. Sad skazal ich za czyn, ktorego znamiona odpowiadaja najbardziej przestepstwu okreslonemu w wyszczegolnionym w wyroku artykule kk. To rowniez jest zasadnicza roznica i przepraszam za wynikle nieporozumienie. Jest zdarzenie, sa uczestnicy zajscia, zajscie ma charakter kryminalny, i zdaniem sadu ustalone podczas procesu fakty (czyli na podstawie materialow przedstawionych przed OBYDWIE strony) nakazuja przyjac tak,a nie inna kwalifikacje czynu.
Dlaczego art.158, a nie 160 ? Chyba wlasnie z powodu powyzszego. Inni odpowiadaja Ci powyzej:
„..Nigdzie nie napisałem , że druga strona miała gołe ręce . ”
„…w takich razach dochodzi jeszcze jeden – strach (z obu stron) i emocje…”
OBIE STRONY. Wydaje mi sie, ze znamiona czynu okreslonego w art.160 sa inne niz w przypadku 158 czy 159. Reszta to interpretacja ustalonych w procesie faktow, i sad przyjal taka, a nie inna. Zobaczymy, co powie sad wyzszej instancji.
MOim zdaniem nie jest to zla interpretacja, a bojka kwalifikowana jest tak samo powaznym czynem karalnym jak gwalt, zabojstwo czy wspomniany wyzej art. 160. Nie wiem dlaczego, w rozumieniu ogolnym, jesli bojka to natychmaist pod remiza (to nie ja uzylem tego porownania tylko Dante) czy na weselu (prezio). Rownie dobrze moze byc bojka czyli starcie fizyczne pod kopalnia, miedzy zomowcami i strajkujacymi gornikami. Moze byc bojka na piesci, a moze byc bojka na lancuchy i zaostrzone prety (bo i takie opowiadania kraza) v/s bron palna i ostra amunicja. Kwestia ustalenia odpowiedzialnosci za wszczecie bojki, kto ja sprowokowal, i czy druga strona dala sie sporowokowac – wszystko w rekach stron procesowych. Przeciez kraza raporty taternikow, setki relacji o opisow. Czy sad bral je pod uwage wydajac wyrok ? – nie wiem. Ale jesli bral, to rowniez musial dokonac jakiejs chlodnej syntezy materialu, a nie isc droga emocji i kierowac sie tym, ze to przeciez nie wypada skazywac w tej sprawie za udzial w bojce kwalifikowanej nawet jesli znamiona – zdaniem sadu – przemawiaja za tym. Sad nie kieruje obawa o czyjes skojarzenia.
Czytam teraz ksiazke Slavenki Drakulic „Oni nie skrzywdziliby nawet muchy” o procesie zbrodniarzy wojennych z b. Jugosławii w Hadze. Jak latwo jest zostac zbrodniarzem! Wystarczy nie zdążyć uciec przed wojną. I dowodca, ktory powie: „Nie chcesz rozstrzeliwać? To stań po stronie rozstrzeliwanych!” I strach o rodzinę.
W naszym stanie wojennym nie było takich dowódców. Moze dlatego bylo tak malo ofiar?
1 czerwca o godz. 18:40
Gospodarz blogu pisze w post scriptum : „Świetny monolog o lustracji napisał Jerzy Pilch […] tekst znakomity. Absolutnie na scenę w Opolu. I brawo, Panie Jerzy!
Z wielką przyjemnością przeczytałem to post scriptum. Bardzo ładny gest. Tym ładniejszy, że świadczący o niezwykłej wielkoduszności autora. Dlaczego tak uważam? Otóż dlatego, że Jerzy Pilch napisał kiedyś o Autorze felieton, zamieszczony później w zbiorze pod tytułem „Tezy o głupocie, piciu i umieraniu”. I trzeba stwierdzić, że nie był to felieton o piciu i umieraniu. Ktoś inny do końca życia zachowałby śmiertelną urazę. A nasz Gospodarz wprost przeciwnie. Nie tylko nie zachował, a jeszcze chwali. Brawo, Panie Danielu!
1 czerwca o godz. 20:38
Jacek Żakowski dowiedział się od Przemysława Gosiewskiego o ustawie, która – automatycznie – podwyższy wynagrodzenia pracownicze o 3%, czyli dla zarabiających 936 zł/m-c zwiększy dochody o … 20 zł na rękę. Tak, 20 zł miesięcznie. Ustawa wprowadzana jest w życie pod szumną nazwą „Wielka reforma finansów publicznych”. Za Gomułki o podwyżkach stanowiących równowartość paru kilogramów chleba mówiło się, że dawali „w porywach”, tyle że ów Gomułka nie wyglądał na zadowolonego.
Premier Gosiewski jest człowiekiem sukcesu, więc jest zadowolony.
1 czerwca o godz. 20:39
polemika między nami jest w gruncie rzeczy sztuczna. Można przyjąć, że na Kop. Wujek mieliśmy do czynienia z mega-bójką. ALE CZY O TO CHODZIŁO ?
Nawet tym, którzy śpiewali hymn i bili brawo?
Bronisz kwalifikacji dokonanej przez sąd, ja mam wobec niej wątpliwości na równi z przyczyn moralnych jak i prawnych.
Ale broniąc kwalifikacji bójki proszę nie zapominaj, że w bójce winni są po OBU stronach. Sąd skazał uczestników tylko z jednej strony.
Druga biła brawo i śpiewała.
Czy teraz należy wszcząć postępowanie karne przeciwko górnikom, którzy w bójce niewątpliwie licznie uczestniczyli ?
Natomiast przy kwalifikacji z Art.160 kk sprawca(cy) są tylko po jednej stronie. Ofiara (y) są po drugiej. Czy fakt 9 krotnej śmierci nie jest najbardziej dobitnym dowodem, że zagrożenie śmiercią było realne? Nie mówiąc o nieznanej liczbie rannych górników (uszczerbek na zdrowiu ).
Gospodarz „zablogował” kabaretowo. My wdaliśmy się w arcypoważną i prawniczą dyskusję, która dla innych blogowiczów może być nudna.
Zawieszamy ?
Z ukłonami (dyskutowało się z przyjemnością ).
1 czerwca o godz. 21:10
2007-06-01 o godz. 16:50
Bójka na wojnie armii z armią?
Bójka partyzantów z okupantami?
Bójki w Iraku?
Bójka policjantów z rozrabiającymi kibicami?
Bójka kibiców z atakującymi ich porządkowymi?
Bójka policji ze strajkującymi?
No chyba że po akcji się spotkali na neutralnym terenie.
Gdzie jest urzędowe działanie, tam nie ma (wydaje mi się) bójki.
Zajście miało charakter kryminalny. Juz jestem zmęczony, ale to nie tak.
1 czerwca o godz. 21:24
Uzupełnienie do postu z godz. 20,39.
Wycięło mi następujące zdanie, które powinno się znaleźć po zdaniu kończącym się frazą: „… którzy w tej bójce niewątpliwie licznie uczestniczyli „.
Wycięte zdanie brzmiało”: „I uczynić ich współwinnymi śmierci tych 9-u”?
1 czerwca o godz. 21:56
to juz nie jest kabaret. Z dniem dzisiejszym przestała w Polsce istniec tajemnica lekarska. Tak naprawde, to jest to o wiele większa afera, niz wszystkie dotychczasowe afery tego rządu razem wzięte. Ciekaw jestem, czy rozejdzie sie po kosciach, poniewaz w Polsce istnieje przyzwolenie opinii publicznej na notoryczne łamanie prawa przez władzę.
http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4193349.html
1 czerwca o godz. 22:02
AnKa pisze: W naszym stanie wojennym nie było takich dowódców. Moze dlatego bylo tak malo ofiar?
trzeba wyraznie stwierdzic, ze w zarowno rozkazy, jak tez wojsku odpowiedzialnosc za nie, ida z gory. Jesli w Polsce nie bylo takich przypadkow, to dlatego, bo nie bylo takich rozkazow. Trzeba nie tylko wymierzyc, ale takze oddac sprawiedliwosc dowodcom stanu wojennego, poczynajac od samej gory. Trzeba przyznac, ze jak na standardy wojny (czy tez stanu wojennego) zachowali sie, jak malo kto w historii sie zachowal.
I dlatego niedawne wypowiedzi J.Kaczynskiego o Generale Jaruzelskim trzeba ocenic jako skandaliczne.
Pan Jan Grzewski z Działdowa wybudził się z 19-letniej śpiączki. Ciekawe jak odbierze swoją obecną rzeczywistość, co przypadnie mu do gustu, a co będzie śmieszyć lub złościć. Wiele przespał…
2 czerwca o godz. 0:28
Zygmuncie Drugi;
Namawiam wszystkich do spojrzenia prawnej prawdzie w oczy. Usilowanie dostosowania przepisow prawa ustanowionego w celu utrzymania wladzy klasy panujacej do sytuacji ktorej celem jest zmiana istniejacego porzadku prawnego jest idiotyzmem. W ten sposob kierowca czolgu, ktory by rozjechal demonstranta na przyklad na Placu Niebianskiego Spokoju moglby odpowiadac za spowodowanie smiertelnego wypadku drogowego i opuszczenie miejsca zdarzenia bez udzielenia pomocy. Historia uczy nas jak tego typu rozliczenia winny byc przeprowadzone. Dzialania Czeka po Wielkiej Rewolucji Pazdziernikowej, przewrot dokonany przez generala Franco w Hiszpanie, przewrot w Indonezji (Sukarno/Suharto), przewrot generala Pinocheta w Chile ilustruja wyprobowane i skuteczne metody przeprowadzania zmian ustrojowych. Brak takiego finalu w Polsce i grzezniecie w ogolnej prawniczej niemoznosci zrobienia czegokolwiek jest wada obecnej ekipy rzadzacej.
2 czerwca o godz. 8:54
tss – 1.06., godz. 00:28
Jak Pan Jan Grzewinski sie kapnie, ze w okresie 1988 – 2007
prezydentem Polski p r z e z dwie kadencje byl czlonek PZPR-u
i jaka role odegrali ludzie dyktatury po 1988 to zachodzi powazne
niebezpieczenstwo, ze znowu zasnie, tym razem nie rozumiejac
polskiego elektoratu.
On sie moze kapnac, ze elektorat wts. z a l a t w i l mu rente.
Szok to tez swego rodzaju uderzenie.
2 czerwca o godz. 9:05
Narciarz2 mnie wyprzedził. Jestem bardzo poruszona praktycznym zniesieniem tajemnicy lekarskiej i przesłuchiwaniem zwykłych pacjentów, niemal jak przestępców i to nie potencjalnych, a rzeczywistych. Kiedyś było to niewyobrażalne i nie słyszałam, aby się zdarzało. Jeśli – to w jakiejś mikroskali, ale ja nie słyszałam o czymś takim. Na szczęście dla mnie, jestem w wieku, gdy już nie interesują mnie informacje, jakie ktokolwiek o mnie zebrał. Przyznam jednak, że nie życzyłabym sobie, aby dzielnicowy miał wgląd w moje dokumenty dotyczące zdrowia. Byłoby to dla mnie niewyobrażalnie przykre. Co innego dla osoby młodej, w trakcie zawodowej kariery. Można komuś zniszczyć życie. Ktoś te dokumenty kseruje, tak jak i oświadczenia lustracyjne, ktoś je będzie archiwizował; tworzy się kolejne zasoby, porównywalne z SBckimi. W jakim celu?!!!
Kto może czuć się bezpiecznie i dobrze w takiej rzeczywistości?
Czy w kolejce czeka tajemnica spowiedzi?
2 czerwca o godz. 9:22
Wydarzenia pędzą z prędkością światła!
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4196487.html
Jeszcze wczoraj doktor był przestępcą złapanym na gorącym uczynku.
Czy jeszcze coś może nas w tym kraju zdziwić?
2 czerwca o godz. 9:53
chyba sie zagalopowales z ta czerwona gwiazda. Waldemar odpowiedzial Ci merytorycznie.
To prawda, ze poprzednie procesy o smierc gornikow z Wujka toczyly sie w sprawie zarzutu zabojstwa postawionego przez prokurature – i Waldemar ma racje, ze tamte wyroki zostaly wydane zapewne z tego powodu, ze nie dalo sie ustalic, czyj strzal spowodowal smierc.
W tym procesie oskarzonym postawiono zarzut udzialu w bojce ze zkutkiem smiertelnym, co zwolnilo sad z obowiazku ustalania tak scislego zwiazku przyczynowego. Sprawa zakonczyla sie zatem, na razie, wyrokiem skazujacym.
Ale pozostaje i tak pytanie o to, czemu tego wlasnie zarzutu prokuratura nie postawila juz przy pierwszym procesie. To by kardynalnie ulatwilo wydanie wyroku juz byc moze za pierwszym razem. I jest to pytanie niewygodne w tym sensie, ze – byc moze – proba udzielenia odpowiedzi na nie musi nam uswiadomic, ze czesc diagnoz politycznych stawianych przez Kaczynskich i PiS w czasie wyborow jest sluszna.
Byc moze przedtem prokuratura nie miala specjalnie zyczenia, aby doszlo do ukarania winnych. To tylko hipoteza – ale ja odczuwam powazna niewygode moralna na mysl, ze ukaranie winnych okazalo sie mozliwe dopiero teraz. Po osiemnastu latach wolnej Polski.
2 czerwca o godz. 10:07
dante napisal:
„Z okazji kapturowego i politycznie sterowanego wyroku na uczestników nieszczęścia w Kopalni Wujek biskup Zimoń oświadczył wczoraj, iż nareszcie sprawiedliwości stało sie zadość.”
Dante, jak Ty rozumiesz pojecie „sad kapturowy”? Bo to bardzo smieszne, co napisales.
Nie mowiac juz o uroczej peryfrazie „uczestnicy nieszczescia w Kopalni Wujek”. Ta jest dopiero smieszna. Nie chodzilo tam przypadkiem o czlonkow zbrojnej formacji policyjnej, ktorzy wykazujac nadmierna gorliwosc i brak rzetelnego przeszkolenia zabili z broni palnej strajkujacych cywili?
2 czerwca o godz. 10:15
Wodnik napisal:
„Nie chcąc zabierać głosu nt. tragedii w “Wujku” – ze zrozumiałych względów o których kiedyś napominałem – pragnę tylko stwierdzić, iż głosy “pstrągapotokowego”, “olka 51″ i “prezia” oddają najblizej clou tego problemu. Ze swego doświadczenia dodam jeszcze iż do tych wszystkich aspektów o których Wy piszecie w takich razach dochodzi jeszcze jeden – strach (z obu stron) i emocje. Koniunkcja obu tych odczuć jest niezwykle istotną dla zrozumienia (a przynajmniej do przybliżenia się do “realu”) reakcji człowieka w chwilach najwyższego zagrożenia i napięcia emocjonalnego. A ono było wówczas na pewno po obu stronach przepotężne.”
To prawda. Ale przedmiotem i celem procesu karnego jest jedynie przypisanie odpowiedzialnosci karnej za czyn. Zadaniem sadu nie jest sporzadzenie empatycznego opisu okolicznosci przestepstwa.
Emocje sprawcy moga mniec znaczenie przy wymiarze kary. Natomiast z odpowiedzialnosci za popelnienie czynu nie zwalniaja.
2 czerwca o godz. 14:17
Do Topolówki : Wpis z 2.06 godz. 9.53
Ponieważ byłaś Topolówko uprzejma zgodzić się z mojąoceną ale też wpisem Dura -Lexa -(początek dyskusji ) to na zakończenie tych licznych interesujacych wywodów ,(Gospodarz Blogu cierpliwy ?) chciałbym powrócic do Twojej tezy poszukujacej przyczyn braku wyroku skazujacego przy pierwszym procesie .
Odmienie od Ciebie upatruję ( przecież nie mam wiedzy jak to było ) brak oczekiwanego wyroku przed laty z innego powodu ,tego iż zarzuty obejmowały inną kwalifikację prawną – nie do udowodnienia .
Pytanie ważne -czy właśnie OCZEKIWANIE – 2007 roku i tej władzy , by wreszcie pojawił się taki wyrok spowodował , iż Sąd ” poszedł po „Rozum do Głowy „.i zastosował kwalifikacje z art 158 i 159kk ??
Wyrok Katowickiego sądu rodzi pułapkę i formalną możliwość w apelacji – rządać objęcia sciganiem drugiej strony .
Wyobrażasz sobie wyrok , już nawet nie skazujący kogokolwiek po GÓRNICZEJ stronie ,ale np. Warunkowe Umożenie , co byłoby przyzaniem popełnienia przestępstwa przez Osoby XYZ .
Może Sąd lat 90 -tych ,nie chciał tej pułapki – o niewyobrażalnych impliacjach politycznych dla sprawy „WUJKA”
Bardzo skarajne oceny wyroku SO w Katowicach mogą się mieścić OD wymierznia słusznej kary za zbrodnię komunistyczną –DO wyroku na zamówienie polityczne wiosny 2007 roku.
2 czerwca o godz. 16:30
niech Pan nie przesadza ze swymi analogiami.
Stan wojenny to nie wojna, kopalnia to nie Westerplatte, zomo to nie Wehrmacht. Policja interewniujaca przeciw rozdokazywanym kibicom zatrzymuje za wiele innych przewinien, nie koniecznie za bojke, zas stawianie czynnego oporu policji interweniujacej w majestacie prawa oraz z zachowaniem metod przewidzianym na te okazje to osobne wykroczenie. Te metody obejmuja rowniez uzycie przymusu adekwatnego do sytuacji.
Dlaczego malo kto stara sie zrozumiec, ze w przypadku „Wujka” doszlo do tragedii zawinionej przez OBIE STRONY, gdyz to obydwie strony zawiodly. Tak zomowcom, jak i gornikom zawiodly nerwy, zle ocenili sytuacje, podjeli bledne dycyzje o tragicznych skutkach ?
Dlaczego pisze w ten sposob ? Bo w calym krajobrazie poczatkow stanu wojennego tragedia w „Wujku” jest czyms wyjatkowym. W innych zakladach oraz na uniwersytetach (sam wtedy strajkowalem na UW) zakonczenie protestow odbylo sie bez rozlewu krwi. Owszem, stosowano przemosc i przymus, potem szykany i zatrzymania, ale w zdecydowaniej i przygnaitajacej wiekszosci przypadkow nie padaly ofiary. Zwyciezal rozsadek, zgoda – rozsadek pomieszany z rezygnacja, nawet wsciekloscia, ale potrafiono postawic granice stawiania oporu tam, gdzie trzeba bylo, aby uniknac ZBEDNYCH ofiar (po obydwu stronach – w koncu zolnierze czy nawet zomowcy to tez ludzie, swojskie chlopaki, czesto sasiedzi czy koledzy z tej samej ulicy). To zassadnicza roznica w porownaniu z „Wujkiem”.
Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze gornicy MIELI WYBOR. Tak jak inni strajkujacy, mogli oni wyjsc z kopalni, nie stawiac oporu zomowcom kiedy ci zdecydowali sie wejsc na teren kopalni. Stalo sie inaczej. Rowniez zomowcy, widzac bojowe nastroje gornikow oraz – jak wynika z relacji – realne przygotowania do odparcia ataku zomo, mogli przemyslec strategie, wziasc na przeczekanie – nie wiem: rozladowac sytuacje w inny sposob niz strzelanina. Na ogol czas, negocjacje i zmeczenie to najlepsza metoda na rozbrajanie tego typu sytuacji. Inaczej dochodzi do takich sytuacji jak w Beslanie czy w teatrze w Moskwie. Rowniez w „Wujku” stalo sie inaczej.
OBIE strony wybraly konfrontacje silowa, starcie fizyczne, i obie strony popelnily powazny blad. I dlatego kwalifikacja bojki odpowiada mi najbardziej, nawet jesli to zomo sprowokowalo starcie. Bojka odpowiada mi rowniez dlatego, ze – jak pisze Wodnik53 – binarna ocena rzeczywistosci zadko pasuje do stanu faktycznego, zwlaszcza w odniesniu do wydarzen wysoce zlozonych. Dla mnie „Wujek” to tragedia o wielu odcieniach, zlozona w swej strukturze, i daleki jestem od martyrologii i od sakralizacji jednej strony, zas potepiania w czambul strony przeciwnej.
Tylko ofiary trzeba zostawic w pokoju. Tych Dziewieciu zaplacilo cholernie wysoka cene za bledy innych.
Jesli w poprzednich procesach przestawione dowody nie pozwalaly skazac za czyny zarzucane w akcie oskarzenia i przeczyly proponowanej kwalifikacji prawnej (jak pisze Waldemar – nie do udowodnienia), to chyba swiadczy, ze rzeczywistosc jest duzo bardziej zlozona niz moglo by sie wydawac. Nie jestem natomiast pewien, czy kwalifikacja z bojki automatycznie otwiera drzwi do pociagniecia do odpowiedzialnosci strajkujacych gornikow. Czy kwestia ta pojawila sie juz w trakcie procesu w SO ? Ale nawet jesli zalozyc, ze obrona wystapi do prokuratury o pociagniecie do odpowiedzialnosci tych gornikow, ktorych uzna za wspolwinnych tragedii, to przeciez prokuratura moze umozyc sledztwo zanim cokolwiek trafi do sadu, a i sad rowniez ma intrumenty proceduralne, zeby uciac tego typu akcje w zarodku, nawet bez uciekania sie do „warunkowego umozenia” postepowania. Poza tym umozenie (tym razem bez warunkow) postepowania to uznanie prez sad, ze – w przeciwienstwie do zapedow prokuratury – nie ma znamion popelnienia przestepstwa przez oskarzonych. Nie potrzeba panikowac.
Prawdopodobnie jestem naiwny, ale byc moze slowo „pojednanie”, jakie przewija sie przez wiele wypowiedzi w zwiazku z zapadlym wyrokiem, w tym przez wypowiedzi osob najbardziej zainteresowanych stanowi bedzie wystarczjaca zapore przez ewentualnoscia przywolana powyzej przez Waldemara.
PS. Topolowka: sad bierze caloksztalt okolicznosci, w tym rowniez czynnik emocjonalny, gdyz stan emocjonalny wplywa na poczytalnosc, a ta – na stopien odpowiedzialnosci za polelniony czyn.
2 czerwca o godz. 19:16
Waldemar napisal:
„Wyrok Katowickiego sądu rodzi pułapkę i formalną możliwość w apelacji – rządać objęcia sciganiem drugiej strony .
Waldemar, przeciez zarzut apelacyjny, ze wyrok naruszyl prawo (materialne???) z tego powodu, ze jeszcze inne osoby powinny byly byc objete oskarzeniem, nie jest zarzutem skutecznym, tj takim, ktory moze prowadzic do uchylenia wyroku i skierowania sprawy do ponownego rozpoznania. Przedmiotem tego postepowania byla odpowiedzialnosc karna zomowcow, a nie gornikow.
Obrona moze probowac wywodzic, wolno jej, ze gornikow tez by trzeba bylo objac aktem oskarzenia – ale to przeciez w ogole nie bylo przedmiotem orzekania przez sad pierwszej instancji. Taki wiec zarzut sad odwolawczy spusci ze schodow.
A pytanie, co do tych OCZEKIWAN i na ile one wplynely na wyroki wydane dotychczas w tej sprawie, pozostaje.
2 czerwca o godz. 19:21
Jacobsky:”sad bierze caloksztalt okolicznosci, w tym rowniez czynnik emocjonalny, gdyz stan emocjonalny wplywa na poczytalnosc, a ta – na stopien odpowiedzialnosci za polelniony czyn. ”
No nie bardzo. W kazdym razie nie w tej sprawie. Moze tak byc w tych sprawach, w ktorym stopien emocji jest taki, ze wylacza zdolnosci rozpoznania znaczenia czynu i kierowania swoim postepowaniem. Jezeli sad stwierdzi, ze tak bylo, nie ma odpowiedzialnosci karnej.
Tu niepoczytalnosci u oskarzonych nie stwierdzono, a wiec bez wzgledu na to, jakie kierowaly nimi emocje, ponosza odpowiedzialnosc karna.
2 czerwca o godz. 20:46
topolowka,
ja mowilem ogolnie. Czy tak jest w tej sprawie – nie wiem. To sedziowie i strony maja dostep do akt, nie ja. Byc moze gdzies w nich znajduje sie opis faktow, z ktorego mozna wywnioskowac nie tyle wylaczenie, ale ograniczenie zdolnosci rozpoznawania czynu, a tym samym nie tyle wylaczenie, ale ograniczenie odpowiedzialnosci – ograniczenie, ktore nie jest przeciez niepoczytalnoscia i nie wyklucza odpowiedzialnosci karnej, co najwyzej zmienia jej zakres.
2 czerwca o godz. 21:20
Do Topolówki ;
Oczywiscie masz racje .Moje dywagacje na temat możliwosci rozpatrywania „odpowiedzialnosci ” za udzial w „bójce” Gorników miały jedynie spowodować ,refleksje nad ostatnią kwalifikacją przyjętą przez Sąd .Odpowiedzialność milicjantow była możliwa z powodów ustawowych tj. Nieprzedawniania zbrodni Komunistycznych i to jeszcze wiele lat .
Dziękuję za możliwość wymiany ocen i myśli .
Dzisiaj, nieco wyżej Jakobsky podjął interesującą próbę dotarcia do psychologicznych pokładów zachowań tych, którzy tam byli wśrodku na niewielkim palacyku kopalni „Wujek ”
Ostatecznie Ci z obydwu stron , którzy podgrzewali atmosfere wyszli CAŁO , myśle,że POWINNI nosić cieżar winy w swoich sumieniach .
2 czerwca o godz. 21:38
topolowka pisze:
2007-06-02 o godz. 10:07
“Z okazji kapturowego i politycznie sterowanego wyroku na uczestników nieszczęścia w Kopalni Wujek biskup Zimoń oświadczył wczoraj, iż nareszcie sprawiedliwości stało sie zadość.”
Dante tego nie napisal 🙂
2 czerwca o godz. 22:25
Jakobsy,
jak myslisz, kto i jakie media w okresie stanu wojennego
podtrzymywal zomowcow na duchu?
Przypominasz sobie artykuly w Polityce pisane przez czolowke
redakcyjna?
Ja nie wiem czy Ci jest wiadomo z jakich warst i o jakiej mental-
nosci rekrutowano w prl-u do ZOMO?
Ci „dzentelmeni” mieli stale szkolenia moralno-psychiczne.
To byly dobrze wtresowane „owczarki alzackie” – byly karmione
i podsycane na cel.
Kopalnia „Wujek” miala byc tzw. „straszakiem” dla innych, aby
wladzy nie podskakiwac bo wladza ma mozliwosci i sprzet.
„Wujek” to nie zbieg nieszczesliwych okolicznosci – to przyklad
z g o r y zaplanowany i wykonany z zimna krwia.
3 czerwca o godz. 0:16
Feliks Stychwski,
o tym jak bolesne i trwale sa szkody wyrzadzane przez dlugotrwale programowanie i szkolenie celem zastapienia zwyklego myslenia mozna prezkonac sie po Panskich wpisach.
Pogratulowac prograqmistom…
3 czerwca o godz. 1:18
Feliks napisal:
„“Wujek” to nie zbieg nieszczesliwych okolicznosci – to przyklad
z g o r y zaplanowany i wykonany z zimna krwia.”
I sadze, ze Feliks ma racje. Szlo o to, zeby dac przyklad, i zeby gowniarze z Solidarnosci, ktorym sie wydawalo, ze jest ich dziesiec milionow i nie mozna ich ruszyc, nareszcie sie przestraszyli. Ze to nie zarty, a reke podniesiona na wladze, wladza odrabie.
No i odrabala. A teraz przyszlo zaplacic za to rachunek. Ja przygladam sie temu z dosc smutna, ale jednak satysfakcja. Gornicy z Wujka nie zgineli od rykoszetow. Zgineli od kul wystrzelonych, zeby zabic. Nie widze dobrego moralnego powodu, zeby sprawcy nie mieli za to poniesc kary.
3 czerwca o godz. 12:16
Jakobsy – 3.06., godz. 00:16
Przepraszam, rzeczywiscie moglem wprowadzic Moscia w blad,
powodujac w glowie u wac Pana zament.
To nie byly perelowskie „owczarki alzacki” tylko „dobre manny”
Dla lepszej orietacji podpowiem – rasa psow o b o n n y c h;
w klebie 63-75 cm; glowa wydluzona, klinowata; siersc krotka,
gladka, czarna, czekoladowa lub podpalana. Niech sie Mosc
rozejrzy.
Przy okazji prosze sprobowac odsunac, zabrac p i s k a korytko,
jednoczesnie zycze oczywiscie powodzenia w eksperymencie.
W bójce chodzi o to , żeby „dołożyć” przeciwnikowi lub przeciwnikom. Dążenie takie jest wspólnym dla wszystkich uczestników bójki. Chęć dołożenia nie zawsze wynika z przyczyn racjonalnych ( nie chcę szukać porównań – wszyscy możemy sobie je przykładowo wymyślić bazując na własnych doświadczeniach – niekoniecznie jako uczestników bójek).
Czy o to chodziło strajkującym górnikom i atakującym ich zomowcom, zwłaszcza zaś górnikom ?
Czy oto chodziło we wszystkich innych przypadkach starć z zomowcami; w Lubinie, Wrocławiu i w innych miejscowościach ?
Czy wyrok sądu nie banalizuje całego stanu wojennego i wydarzeń z nim związanych, również tragicznych ? Czy wyrok sądu nie banalizuje działalności opozycyjnej w stanie wojennym i później ?
Tym razem naprawdę! Ostatni raz o „Wujku” !
3 czerwca o godz. 15:18
Przed chwilą oglądałem w tv jak niemieccy policjanci wdali się w Rostcku w bójkę z alterglobalistami i używali przy tym niebezpiecznych narędzi takich jak armatki wodne i broń na gumowe kule. 400 zostało rannych i 100 alterglobalictów, kto
powinien zostać osądzony, ci którzy zostali ranni bo dupki.
czy ci którym sie udało bo się słabo przykładali, ich przeciwnicy to oczywiście ofiary, którym należa się pomniki i odszkodowania. Bodaj w 1985 lub 86 roku zupełnie przypadkowo zostałem zatrzymany przez ZOMO w przeddzień wyborów od „Rad Narodowych” czy czegoś podobnego. Miałem przy sobie 287 / jak skrupulatnie policzył SBek/ ulotek antypaństwowych. Zostałem zatrzmany na 48 g. przekopano mi mieszkanie i wponiedziałek zaprowadzono do prokuratora. Postawił mi zarzut bodaj z art. 262a KK o działaności zmierzającej do wywolania niepokojów społecznych. Na moje stwierdzenie. że
posiadane przeze mnie ulotki nawołują do odwrotnych zachowań tj do pozostania w domu i nie brania udziału w głosowaniu, prok. wytłumaczył mi, że sąd mi już wytłumaczy jak można wywołać zamieszki nawołując do ich zaniechania.
Ponieważ objęła mnie abolicja tak nikt nigdy nie wytłumaczył mi tego fenomenu i do dzisiaj nie potrafię pojąć jak funkcjonariusz na służbie może wdać się w bójkę a nie nieprawidłowo użyć broni. Jak widać IV rz niewiele różni się od prl.
3 czerwca o godz. 16:04
… i do tego pretensjnonalna staropolszczyzna….
3 czerwca o godz. 16:17
nie wydaje mi sie, zeby chodzilo o danie nauczki. Dlaczego akurat w kopalni „Wujek” ? Na kogo wypadlo, na tego paf ?!
Przystaje przy swojej ocenie, ktora zamiescilem powyzej. Mozna sobie myslec o zomowca, co sie chce. Sam mialem z nimi do czynienia jak tysiace innych na zadymach, i nie sa to moje ulubione postacie z bajki. Ale ZOMO, jak kazda – podkreslam KAZDA – policja szturmowa, nawet ta najbardziej milujaca demokracje, bylo trenowane nie po to, zeby zabijac, ale zeby obezwladniac tlum. Uzycie broni to ostatecznosc, a nie regula, o czym swiadczy moim zdaniem bilans ofiar stanu wojennego w stosunku do zaangazowania spolecznego w demostracje i zadymy.
To, co napisal Waldemar w ostatnim akapicie swego wpisu (2007-06-02 o godz. 21:20) powinno stanowic pointe calej dyskusji.
3 czerwca o godz. 16:24
na Panski strach przed psami nic nie poradze. Moze niech pan sprobuje metody Croc. Dundee (cz.1): wyciagnac przed siebie reke, zrobic z dloni „diabelka”, popatrzec gleboko w oczy zwierzecia mruczac cos niezrozumialego (z tym ostatnim akurat nie bedzie mial Pan chyba klopotu).
Powodzenia w eksperymencie 🙂
A jesli juz mowa o eksperymentach z psami: patrzac na Panskie reakcje na kazdy wpis Passenta uporczywie nasuwa mi sie analogia z psem Pawlowa…
Eksperyment trwa…