Source: https://www.mojekspert.pl/artykul/3/do-kiedy-trzeba-placic-alimenty-na-dzieci
Timestamp: 2019-12-07 12:08:09
Legal References Found: art. 9
 art. 133
 art. 133
 art. 144
 art. 133
 art. 27

Document Content:
mojekspert.pl - Do kiedy trzeba płacić alimenty na dzieci?
W powszechnej świadomości często pokutuje przekonanie, że istnieją ustawowo wyznaczone granice wieku dziecka, do kiedy należy je utrzymywać. Jedni wskazują 18 lat, drudzy – 25 lat, tymczasem żadna z tych wartości nie jest prawidłowa. Pierwszy pogląd zapewne bierze się stąd, że wraz z osiągnięciem pełnoletności gaśnie władza rodzicielska nad dzieckiem, które odtąd wiedzie żywot jako dorosły i niezależny od nikogo człowiek – skoro gaśnie władza, to chyba i obowiązki…? Druga pomyłka natomiast ma swoje źródło w ustawie o pomocy osobom uprawnionym do alimentów z dnia 7 września 2007 r., gdzie w art. 9 ust. 1 określa się, kto może uzyskać pomoc z Funduszu Alimentacyjnego – ta ustawa nie reguluje płacenia alimentów przez wszystkich zobowiązanych, tylko przez państwo!
Regulacje dotyczące płacenia alimentów na dziecko znajdują się w art. 133 § 1 Kodeks rodzinnego i opiekuńczego z dnia 25 lutego 1964 r.: „Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania”. Do którego roku życia rodzice muszą zatem płacić alimenty na dziecko? Odpowiedź brzmi: nie ma żadnej sztywno określonej daty, bo w przywołanym przepisie nie ma na ten temat ani jednego słowa. KRO stwierdza tylko, że rodzice są zobowiązani tak długo utrzymywać potomka, aż potomek będzie w stanie utrzymać się samodzielnie, bez niczyjej pomocy. Może to być tydzień po osiemnastych urodzinach lub równie dobrze miesiąc po trzydziestych urodzinach, w zależności od tego, jakie dziecko posiada plany i zdolności życiowe.
Jak łatwo się domyślić, powstaje ryzyko, że dzieci leniwe i wygodne mogłyby sobie tym sposobem zapewnić utrzymanie do końca życia rodziców, nie podejmując ani pracy, ani dalszej nauki – po co, skoro można wystąpić o alimenty i żyć całkiem przyjemnie na cudzy rachunek…? Gdyby rzeczywiście tak było, to w warunkach rosnącej świadomości prawnej społeczeństwa ustawodawca wynalazłby najskuteczniejszy środek antykoncepcyjny na świecie, ponieważ kto o zdrowych zmysłach dobrowolnie kręciłby na siebie dożywotni bicz (a ZUS sam siebie z żalu by podpalił…). Dlatego aktualnie w kodeksie znajduje się przepis, który trochę łagodzi ten rodzicielski ciężar – art. 133 § 3 KRO: „Rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się”. Pojawiają się tutaj 2 przesłanki zwalniające rodziców od obowiązku płacenia alimentów na dorosłe dzieci:
1) alimenty płacone na dziecko wykańczają rodziców finansowo i nawet gdyby bardzo chcieli, to nie są w stanie utrzymać i siebie, i dorosłego dziecka,
2) dziecko nie robi nic lub prawie nic, by zadbać o swoją samodzielną egzystencję, czyli nie jest za bardzo zainteresowane puszczeniem fartuszka rodziców.
W ramach trzeciej możliwej przesłanki należałoby wskazać ogólny art. 144[1] KRO, który odnosi się do wszystkich roszczeń alimentacyjnych, bez względu na to, kto się ich domaga: „Zobowiązany może uchylić się od wykonania obowiązku alimentacyjnego względem uprawnionego, jeżeli żądanie alimentów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Nie dotyczy to obowiązku rodziców względem ich małoletniego dziecka” (nie stosuje się w wypadku, gdy alimenty mają być przyznane na dziecko poniżej 18 roku życia).
Ustawodawca nie daje żadnych ostrych reguł, w jaki sposób obliczyć moment, gdy wygasa obowiązek alimentacyjny. W każdym przypadku trzeba indywidualnie analizować, czy dziecko potrafi utrzymać się samodzielnie, jakie są możliwości finansowe rodziców, czy płacenie alimentów powoduje dla nich nadmierny uszczerbek oraz czy przypadkiem dorosła latorośl nie miga się od zabiegania o swój byt. Wyniki analizy mogą być różne i od uznania sądu zależy, czy rodzic ma do zrealizowania obowiązek alimentacyjny (uwaga!!! Rodzice nie mogą sami decydować, że obowiązek alimentacyjny wygasł i np. od 1 lipca już alimentów płacić nie będą. Aby to stwierdzić, należy wystąpić z powództwem do sądu, o czym będzie mowa w odrębnym artykule). Tutaj wypada zrobić bardzo istotne zastrzeżenie – rodzice nie mają prawa zmuszać dziecko, by na przykład zaraz po maturze poszło do pracy i zarabiało na siebie, skoro posiada możliwości intelektualne lub inne osobiste uzdolnienia, które pozwalają mu kontynuować naukę na wyższych szczeblach.
I tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 14 listopada 1997 r., sygn. III CKN 257/97, powiedział wyraźnie, że obowiązek alimentacyjny nie jest „związany ze stopniem wykształcenia w tym sensie, że nie ustaje z chwilą osiągnięcia przez alimentowanego określonego stopnia podstawowego lub średniego wykształcenia. (…) Z tej przyczyny w odniesieniu do dzieci, które osiągnęły pełnoletność, brać należy pod uwagę to, czy wykazują chęć dalszej nauki oraz czy osobiste zdolności i cechy charakteru pozwalają na rzeczywiste kontynuowanie nauki. Przeciwne stanowisko prowadziłoby do zahamowywania, a co najmniej znacznego utrudniania, dalszego rozwoju dziecka, a to przez pozbawianie go środków materialnych, niezbędnych do kontynuowania nauki po osiągnięciu pełnoletności, pozostawałoby zatem w sprzeczności ze wspomnianym wyżej podstawowym obowiązkiem rodzicielskim„.
Rodzice muszą zatem łożyć na pełnoletnie dziecko, jeśli się uczy w celu uzyskania wyższych kwalifikacji zawodowych – tym bardziej, że KRO nakazuje im zapewnić odpowiednie wykształcenie swojemu potomstwu. Czy to oznacza, że osoba uczciwie płacąca alimenty może odetchnąć z ulgą w momencie, gdy dziecko odbiera dyplom np. wyższej uczelni i zamierza podbić rynek pracy? Niestety, ale w tej sytuacji trzeba wstrzymać się z kupnem szampana, ponieważ samo ukończenie kształcenia nie jest równoznaczne z tym, że dziecko znajdzie pracę i będzie całkowicie samodzielne. Jeśli dokłada starań, by znaleźć zatrudnienie, a tego zatrudnienia nie znajduje, bo sytuacja jest, jaka jest – to alimenty przysługują nadal.
Wymóg samodzielnego utrzymania powoduje, że niekiedy obowiązek alimentacyjny będzie trwał przez całe życie, ponieważ dziecko może nigdy nie osiągnąć tego etapu – chociażby w razie poważnej niepełnosprawności. Kto nie wierzy w taką możliwość, niech sobie zerknie do uzasadnienia uchwały Sądu Najwyższego z dnia 31 stycznia 1986 r. o sygnaturze III CZP 76/85.
Teraz muszę przykładnie uderzyć się w pierś, ponieważ z początku sądziłam, że na gruncie tej problematyki żadnych poważniejszych kontrowersji nie ma, poza oczywiście analizowaniem konkretnych sytuacji, kiedy dziecko nie dokłada starań w celu zapewnienia sobie samodzielnego bytu (np. co w razie, gdy dziecko podejmuje 12 kierunek studiów albo chce studiować w Stanach na koszt rodziców). Tymczasem pisząc ten tekst, zadałam sobie pytanie — a co w przypadku, gdy dziecko weźmie ślub? W art. 133 KRO nie wymienia się małżeństwa jako okoliczności zwalniającej zobowiązanego do alimentacji, z drugiej jednak strony w kodeksie są przepisy, które nakazują małżonkom nawzajem dostarczać sobie środków utrzymania (myślę o art. 27 i 28 KRO) i określają, że obowiązek alimentacyjny w pewnych wypadkach wyprzedza obowiązek alimentacyjny innych osób: „Obowiązek jednego małżonka do dostarczania środków utrzymania drugiemu małżonkowi po rozwiązaniu lub unieważnieniu małżeństwa albo po orzeczeniu separacji wyprzedza obowiązek alimentacyjny krewnych tego małżonka” (art. 130 KRO). No to chwileczkę: skoro nawet po rozwodzie małżonek może zostać zobowiązany do płacenia alimentów byłej żonie lub mężowi, wyręczając w tym pozostałe osoby, to niby z jakiej racji w trakcie trwania małżeństwa ciężar alimentacji miałby w dalszym ciągu spoczywać na rodzicach? Ale żadnego przepisu, który o tym mówi – nie ma…
Szczerze mówiąc, nie wiem, które stanowisko jest słuszne. Aby rozstrzygnąć tę kwestię, muszę przestudiować, co sądy powiedziały w tym temacie i jakie poglądy dominują w nauce prawa. Jak tylko to zrobię, nie omieszkam napisać odpowiedniego artykułu.