Source: http://oskko.edu.pl/forum/watek.php?w=44938&ux=148&pst=38
Timestamp: 2019-02-15 20:08:36
Legal References Found: Art. 1
 art. 19
 art. 19

Art. 19
 art. 3
 art. 3

Document Content:
TEMAT: Konsultacja OSKKO - Owoce w szkole
10-02-2011 22:50:22 [#01]
Projekt rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie sposobu realizacji
środków towarzyszących zapewnieniu skutecznego wykonania programu „Owoce w szkole”
http://oskko.edu.pl/oskko/owoce_w_szkole/
pilne:-)
11-02-2011 09:43:48 [#02]
To wszystko jest w programach prozdrowotnych szkół. Jedne realizują to, inne coś innego. Czekam na rozporządzenia dotyczące: środki czystości w szkole, ekologiczny papier (nie tylko toaletowy) w szkole, pieczywo pełnoziarniste w szkole, pożytki jeżdzenia środkami komunikacji miejskiej do szkoły, węgiel dzięki pracy górnika paliwem ekologicznym w szkole, itp w zależności od siły lobby chcącego wcisnąć jakąś nad produkcję lub realizować pozyteczne dla siebie polityczne cele. Poza tym - klasyk postsowieckiej centralizacji. Może by MEN zwolnił trochę kadry tworzacej takie kurioza, a za oszczędzone pieniądze zatrudnił za godziwą pensje prawnika (ów) znających się na tworzeniu rozporzadzeń. Zbędne, niepotrzebne nikomu (poza producentami marnej żywności, bo dobrą zawsze się sprzeda) rozporządzenie.
11-02-2011 09:58:45 [#03]
kuriozalne rozporządzenie
11-02-2011 10:01:00 [#04]
mnie się bardzo podoba co do zasady
w treści jestem za zmianą owoców na świninę
a przynajmniej dołożenie jej w ponadgimnazjalnych
11-02-2011 10:14:44 [#05]
slos, popieram te roporządzenia, które proponujesz;-)
jak się zacznie MEN tym mało istotnym zajmować, to może nie będą mieli czasu na mieszanie w tym co ważne w pracy szkoly, np. ciągłą i nie ustajacą zmianę rozporządzenia o ocenianiu
niech już lepiej rozdzielają te owoce, papier toaletowy, mogą być nawet świnie-przynajmniej nie będę odgórnie do nieprzestrzegania prawa nakłaniana
11-02-2011 11:46:07 [#06]
Podoba mi się propozycja slosa, bo pójdą za tym nasze sprawozdania - do piekarni,wytwórni papieru,MPK,kopalni, elektrowni, itd.
Za mało ich piszemy jak dotąd.
11-02-2011 11:55:51 [#07]
czy ktoś by to chciał poprowadzić?
11-02-2011 13:25:40 [#08]
pytanie zasadnicze, czy są uwagi?
projekt tego rozporządzenia jest wykonaniem obowiązku wynikającym z ustawy przywołanej w uzasadnieniu
pomijam nasze luźne uwagi tu powyższe i odpowiadam marek, mogę poprowadzić, tylko pytanie czy w ogóle są merytoryczne uwagi do treści tego projektu
bo może bez uwag jest i poprowadzać nie ma czego ;-)
11-02-2011 14:09:02 [#09]
Jeżeli dodatkowym obowiązkiem będzie wyjazd i praca w ogrodnictwie i wycieczka do zakładu przetwórczego nie jest to do zrealizowania przy 300 uczniach I-III.
11-02-2011 14:46:36 [#10]
Ta Pani ma rację (ta Pani z #08). :-))
Ustawa nałożyła na MEN obowiązek przygotowania rozporządzenia - to MEN ma go przygotować i już.
Można działać na rzecz zmiany ustawy owej - ale to zupełnie inna ścieżka.
Jak na mój gust - w tej sytuacji - gdy rozporządzenie musi być (bo taki jest wymóg ustawowy) - to rozporządzenie jest OK.
MEN kazał wykonać szkole co najmniej jedno z zadań.
Jedno to też co najmniej jedno.
Wystarczy więc np. trzepnąć na witrynie "treści wzbogacające" - i już obowiązek wypełniony.
W zaistniałej sytuacji - absurdu owocowego - rozporządzenie MEN, w mojej ocenie, zachowuje zdrowy rozsądek - pozwalając ograniczyć się wykonania jednego z działań - niektóre z nich są nieuciążliwe.
Nie mówiąc już o otwartej furtce "inne upowszechnianie informacji ...".
Spoko - niech leci takie rozporządzenie zanim komuś wpadnie do głowy zamienić "co najmniej jedno" na "co najmniej trzy".
11-02-2011 15:02:38 [#11]
coś mi się widzi, że udział w akcji jest dobrowolny
a te obowiazki dla tych co biora udział
jednakowż czekam na świninę akcyjną:-)
11-02-2011 15:13:26 [#12]
No i jeszcze dobrowolny ... żyć i nie umierać ... owoce zajadając. :-))
11-02-2011 15:18:52 [#13]
ta świninina ze źwierza owocożernego pewnie i zdrowsza i smaczniejsza
11-02-2011 17:10:53 [#14]
ja mogę poprowadzić konsultację:-)
a w zasadzie już mam treść konsultacji :
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty nie zgłasza uwag do Projektu rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie sposobu realizacji środków towarzyszących zapewnieniu skutecznego wykonania programu „Owoce w szkole”.
(dyskusja o świni mnie tak zmobilizowała);-)
11-02-2011 17:25:15 [#15]
No - to jak już masz wprawę to poprowadź w tym samym stylu tę konsultację: http://oskko.edu.pl/forum/watek.php?w=44939&ux=10507&pst=1#pst1 i będzie następna z głowy. :-)
11-02-2011 21:16:48 [#16]
o co to nie!
ja juz sie napracowałam i tak:-)
11-02-2011 22:06:11 [#17]
Bardzo ucieszyłam się wczoraj, że nie jestem dyrektorem szkoły podstawowej a szczególnie ogólnokształcącej muzycznej I stopnia...
Raczej cierpko się ubawiłam i podzieliłam tym ubawieniem się z moją rodziną. A do dzisiejszych komentarzy tak rwał się mój Mąż, że - wybaczcie - udzieliłam Mu kawałka forum (gdyby mógł do świniny zasiadłby z AnJą), bo się z nim zwyczajnie zgadzam:
"Małżonka, pod której "szyldem" mam możliwość skomentowania Waszego problemu, przeczytała mi wczoraj projekt rozporządzenia MEN. Mój pierwszy komentarz nie nadaje się do publikacji na Waszym forum. Ale zapoznawszy się (również dzięki Żonie) z dyskusją, postanowiłem sprawdzić, czego właściwie opiniowane rozporządzenie dotyczy. Czyli sięgnąć do początku - rozporządzenia nr 288/2009 Komisji (WE). Dotyczy ono: ustanowienia szczegółowych zasad stosowania rozporządzenia Rady (WE) nr 1234/2007 w odniesieniu do pomocy wspólnotowej przeznaczonej na dostarczanie dzieciom w placówkach oświatowych owoców i warzyw świeżych i przetworzonych oraz produktów z bananów w ramach programu „Owoce w szkole”.
Właściwy punkt tego rozporządzenia (WE) brzmi następująco:
"4. Państwa członkowskie określają w swoich strategiach środki towarzyszące, jakie zamierzają podjąć w celu zapewnienia skutecznego wykonania swoich programów. Środki te mogą być ukierunkowane na wzbogacanie wiedzy grupy docelowej o sektorze warzyw i owoców lub zdrowych nawyków żywieniowych, za pośrednictwem specjalnych stron internetowych lub zorganizowanych wycieczek do gospodarstw rolnych lub pracy w ogrodzie."
Jak widać na podstawie treści opiniowanego rozporządzenia MEN jego autor "podszedł do tematu" w sposób właściwy raczej dla inteligentnego inaczej urzędnika. Co gorsza, ukierunkował w rozporządzeniu "sprawozdawczość", która w żadnym stopniu nie dotyczy resortu edukacji, bo nie on jest beneficjentem środków pomocowych, o jakich mowa w przepisach WE. Co oznacza, że w żadnym stopniu nie zrozumiał, co resort edukacji ma zgodnie z postanowieniami rozporządzenia WE i polskiej ustawy zrobić. Albo zwyczajnie nie przeczytał tego, co w rozporządzeniu WE jest napisane. Bo jest i to dość jasno.
A przecież wystarczyłoby - zgodnie z intencjami WE - we właściwych programach nauczania położyć nacisk na edukację we wspomnianym kierunku, a obowiązkami o charakterze sprawozdawczym dla ARR z tytułu współpracy z placówkami edukacyjnymi obciążyć tych, którzy z tytułu programu unijnego "owoce w szkole" osiągają przychody - czyli producentów rolnych. Czyli mówiąc krótko - jeśli chcesz, producencie jabłek, gruszek, bananów czy innych owoców lub warzyw, aby w ramach programu dostarczać owoce do placówek oświatowych i brać za to pieniądze z Unii - rób to sam. Twórz też strony internetowe, zapraszaj szkoły do siebie - Unia tobie za to zapłaci. Szkoły i przedszkola JUŻ DAWNO (jeszcze od czasów, kiedy sam chodziłem do podstawówki) to robią.
Zaproponujcie zatem Państwo w trakcie oceny tego legislacyjnego gniota opracowanie wspólnego aktu prawnego MEN i MR (lub ARR) i nie pozwólcie, aby niedouczony urzędnik (być może stosujący w swoich zasadach żywienia niezbyt prawidłową dietę, wpływającą na zmiany miażdżycowe i niedotlenienie organu, który winien być najczęściej przez niego używanym przy pracy) nakazywał Wam robienie czegoś, za co ktoś inny dostanie zapłatę. W wymiernej gotówce. A już na pewno w Waszej opinii powinno pojawić się pytanie do MEN, dlaczego na Waszej pracy zarabiać będzie ktoś inny.
(oczywiście, przed zatwierdzeniem do wysłania Małżonka przeczytała i ocenzurowała niektóre, według mnie łagodne, sformułowania, tym samym nieco zniekształcając moje zdanie o urzędnikach ministerialnych wszelkich szczebli)."
11-02-2011 22:28:45 [#18]
to tak żeby jasność w pp była :-)
z dnia 22 października 2010 r. o zmianie ustawy o organizacji rynków owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku tytoniu oraz rynku suszu paszowego oraz niektórych innych ustaw 1
Art. 1. W ustawie z dnia 19 grudnia 2003 r. o organizacji rynków owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku tytoniu oraz rynku suszu paszowego (Dz. U. z 2008 r. Nr 11, poz. 70, Nr 52, poz. 303 i Nr 158, poz. 989) wprowadza się następujące zmiany:
20) po art. 19 dodaje się art. 19a—19c w brzmieniu:
Art. 19c. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania określi, w drodze rozporządzenia, sposób realizacji środków towarzyszących, o których mowa w art. 3 ust. 4 rozporządzenia nr 288/2009, mając na względzie zapewnienie prawidłowego wykonania programu „Owoce w szkole”, a także kierując się potrzebą upowszechniania wśród dzieci zdrowych nawyków żywieniowych.”;
15-02-2011 16:09:45 [#19]
Wielkie przepraszam, ale nawet nie czytam wypowiedzi poprzedników, bo już się we mnie burzy krew, i staje się ciałem to, co pisałam w różnych wątkach. Szkoła jest śmieciowiskiem, do którego wszystkie instytucje czy stowarzyszenia, czy też inne organizacje i nieorganizacje wrzucają to, co mają zapisane w swojej działalności zwykle statutowej- czyli czynnik edukacyjny. Któś mundry napisze cóś, i każe szkole to realizować w ramach Różnych Ważnych i Niezbędnych w Wychowaniu Tudzież Profilaktyce Spraw, co- oczywiście- priorytetem się staje. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że owoce jeść by wypadało, bo witaminy itp., ale... nie dajmy się zwariować. Czas jasno powiedzieć, co szkoła musi, a co tylko może- jeśli ma czas i ochotę.
15-02-2011 16:16:49 [#20]
I chyba problem tkwi w pierwszym zdaniu - "nie czytam wypowiedzi poprzedników'.
Bo gdyby się przeczytało, to by się trafiło na post #11, w którym AnJa pisze, że to rozporządzenie dotyczy tych, którzy w akcji wezmą udział.
A zatem - oczekiwanie wyrażone w ostatnim zdaniu jest spełnione - szkoła nie musi brać w tym udziału - ale może jeśli ma czas i ochotę.
15-02-2011 17:40:30 [#21]
Z dobrowolnością w moim mieście jest tak, że ona, a jakże - jest. W teorii. A w praktyce okazało się, że kiedy zbyt mało szkół przystąpiło jesienią do akcji, miejscowe gazety rozpisały się o niechętnych, nieudolnych dyrektorach, a pan wiceprezydent postanowił ich przywołać do porządku i od razu procent dobrowolności wzrósł, znalazł się czas i ochota...
Dobrze byłoby jednak, żeby nawet ci, którzy w własnej woli wezmą udział w działaniach nie byli zmuszani do obowiązków sprawozdawczych, które chyba nie są najważniejszymi "środkami towarzyszącymi, o których mowa w art. 3 ust. 4 rozporządzenia nr 288/2009", ani nie przełożą się na "upowszechnienie wśród dzieci zdrowych nawyków żywieniowych". O tym akurat decyduje minister. Chyba, że ważnym celem ministra jest szczególna dbałość o "organizację rynków owoców i warzyw, rynku chmielu, rynku tytoniu oraz rynku suszu paszowego".
I z takimi uwagami tu przychodzimy.
15-02-2011 17:43:03 [#22]
nio;-)
15-02-2011 19:01:13 [#23]
No ale gdy mnie mama zmuszała do jedzenia szpinaku, wbrew mojej woli, to nie protestowałem przeciw uprawom szpinaku - ino przeciw zmuszaniu.
Hm ... czyli, że błąd popełniałem strategiczny?
15-02-2011 21:15:48 [#24]
Komuna była - nie mogłes inaczej
15-02-2011 21:59:56 [#25]
Tak, ale mama poza zjedzeniem szpinaku pewnie nie wymagała zdawania sprawy z połkniętych łyżeczek, tylko sama liczyła: za mamusię, za tatusia, babcię, dziadka i dalszych krewnych ;)
I chodzi o to, coby mamusia dalej nie kombinowała więcej niż musi...
15-02-2011 22:05:47 [#26]
Nie znacie mojej mamy ... :-))
16-02-2011 19:39:54 [#27]
Przeciętny mieszkaniec Polski/redaktor gazety/rodzic jest informowany tylko o tym, że jest coś za darmo do wzięcia przez szkoły. Jego nie interesuje kto pobiera za to wynagrodzenie/osiąga przychody, a kto przyjmuje/wnosi towar, wydaje go, sporządza raporty i sprawozdawczość w dowolnej postaci.
Benigna: natomiast poruszyła ważny aspekt dobrowolności w innym ujęciu.
Moim zdaniem: Ważny jest wydźwięk uwag w #19 i 21. Mają one także ogromne znaczenie w dyskusji-wątku o statusie nauczycieli i zadaniach szkół.
Moja uwaga do w/w rozporządzenia dotyczy głównie: konieczności sporządzania dodatkowej informacji sprawozdawczej przez dyrektorów szkół.
Na marginesie: Czy do programu „Mleko dla szkół” też przewiduje się jakieś dodatkowe obowiązki –określone warunki i sprawozdania/informacje wprowadzane rozporządzeniem MEN? Było takie?
Ktoś korzysta z dystrybutorów mleka? Czy obsługujecie własnym nakładem sił?
http://ec.europa.eu/agriculture/drinkitup/index_pl.htm
Tworzenie dodatkowych wymogów i sprawozdawczości dla szkół , o których mowa w rozporządzeniu uważam za rozwiązania, które nie sprzyjają zachęcaniu szkół do wzięcia w udziału w takich programach, czasem są to bariery kadrowe- udział w programie wiąże się z wykonywaniem dodatkowych zadań przez kilku pracowników.
Agencja przecież na podstawie umów i zamówień szkół z dostawcami jest chyba zorientowana: co i gdzie dostarczają dostawcy oraz dla ilu uczniów, w jakiej postaci. Ma chyba zgłoszenia: czy towar dostarczany jest na czas i zadowala klientów programu???
Może informację powinni zatem wykonać/opracować jej pracownicy lub dostawców, w tym na podstawie ewentualnych interwencji , zażaleń obsługiwanych podmiotów???? Taka informacja może znaleźć się na stronach internetowych Agencji lub dostawców . Może nawet powinna być rozesłana dyrektorom szkół w celu promocji programu ?
post został zmieniony: 16-02-2011 19:48:24
16-02-2011 19:52:57 [#28]
albo ja jestem głupia albo co innego
bo jaka to sprawozdawczość znowu?
wstawiam na swojej www cos co jest wymagane, albo umieszczam tam zbiór prezentacji na temat zdrowego odzywiania się
pisze pismo do ARR, że tak to zrobiłam , podaje adres www i tyle - ile to roboty? - 15 minut?- sekretarka zrobi
jak sprawozdawczość na litośc boską
16-02-2011 19:55:04 [#29]
zdecydowałam się nie zadać pytania-wykasowałam
post został zmieniony: 16-02-2011 19:58:08
16-02-2011 20:00:06 [#30]
i bardzo dobrze:-))
16-02-2011 20:05:27 [#31]
16-02-2011 22:23:00 [#32]
sprawozdawczość żadna, poza tym, że co roku trzeba pamietać aby zameldować o wykonaniu :-)
16-02-2011 22:28:06 [#33]
czyli po wmuszeniu zjedzenia :-)
16-02-2011 22:54:23 [#34]
skoro mamy do czynienia z koniecznością realizacji upoważnienia ustawowego o rynku owoców, chmielu i konopi, rozumiem że doczekamy się akcji: "odzienie konopne w każdej szkole" oraz - na co czeka na pewno wiele osób: "wyroby chmielowe w każdym pokoju nauczycielskim"
PS. nie jest lekko mieć koalicjanta tak dbającego o rolnictwo i przemysł przetwórczy;-)
post został zmieniony: 16-02-2011 22:55:23
09-03-2011 16:57:34 [#35]
Dzieci w szkole chrupią marchewkę, ze smakiem jedzą jabłka i gruszki, piją soki. To najlepszy sposób na kształtowanie zdrowych nawyków żywieniowych. Żadne zajęcia tego nie zastąpią, żadna prezentacja na stronie internetowej szkoły.
Dziś w mojej szkole na korytarzu- grubasek zajadą się marchewką- widok bezcenny :)
No tak, ale jeszcze muszą być sprawozdania i meldunki :(
09-03-2011 17:05:34 [#36]
rewelacyjnie zestawia się "Mleko w szkole" z "Owocami w szkole" ;-)
kolejność spozycia nie ma znaczenia
efekt w znakomitej wiekszości ten sam;-)
15-03-2011 12:24:19 [#37]
Ja realizuję oba programy. Bezstresowo. Co do projektu, nie widzę większych trudności. Aby tylko te warzywa świeże były! Na przednówku ciężko z jakością, a soków mało!
15-04-2011 10:58:10 [#38]
ja bym warzywa zastąpił soczkami warzywnymi i owocowymi... ale chipsy z marchewki dzieci pałaszują chętnie :)