Source: http://koksztys.pl/2014/9/?post_type=blog
Timestamp: 2018-09-22 02:23:47
Legal References Found: art. 8
 art. 3
 art. 444
 art. 445
 art. 527
 art. 527

Document Content:
2014 Wrzesień : Koksztys – Radcy Prawni i Adwokaci dla Ciebie i Twojej firmy!
Wiele osób w przypadku śmierci bliskiej osoby staje przed problemem – jakie kroki prawne należy podjąć aby uregulować sprawy spadkowe.
W pierwszej kolejności należy złożyć oświadczenie o przyjęciu bądź odrzuceniu spadku. Oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku należy złożyć w terminie sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania, przed sądem albo przed notariuszem (ustnie lub na piśmie z podpisem urzędowo poświadczonym), osobiście lub przez pełnomocnika. Oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku, pod rygorem nieważności, nie może być złożone pod warunkiem lub z zastrzeżeniem terminu. Ustawa przewiduje trzy rodzaje oświadczeń: oświadczenie o przyjęciu spadku wprost, oświadczenie o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza, oświadczenie o odrzuceniu spadku.
Przyjąć spadek można wprost – bez ograniczenia odpowiedzialności za długi spadkowe, oraz z dobrodziejstwem inwentarza – z ograniczeniem tej odpowiedzialności. Należy pamiętać, iż nieograniczona odpowiedzialność spadkobiercy występuje w sytuacji, gdy spadkobierca złożył wyraźne oświadczenie, że przyjmuje spadek bez ograniczenia odpowiedzialności – czyli proste przyjęcie spadku, a także gdy spadkobierca nie złożył oświadczenia co do spadku w terminie sześciu miesięcy od momentu, gdy dowiedział się o tytule swego powołania i wtedy traktowany jest jak osoba, która złożyła oświadczenie o przyjęciu spadku wprost. W tej sytuacji spadkobierca ponosi odpowiedzialność za długi spadkowe z majątku spadkowego oraz z całego majątku osobistego, a więc będzie zobowiązany spłacić długi spadkowe niezależnie od tego czy odziedziczone składniki majątkowe będą wystarczające na uregulowanie należności.
Przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza sprawia, iż odpowiedzialność spadkobiercy staje się ograniczona do wartości stanu czynnego spadku, ustalonego w spisie inwentarza. W tej sytuacji spadkobierca co prawda odpowiada całym swoim majątkiem, jednakże tylko do określonej wartości, tak więc wierzyciel spadkodawcy nie będzie uprawniony do dochodzenia od spadkobiercy spłaty długu ponad wartość aktywów spadku.
W przypadku, gdy spadkobierca złoży oświadczenie o odrzuceniu spadku jest wyłączony od dziedziczenia i traktowany tak, jakby nie dożył otwarcia spadku. Jednakże należy pamiętać, iż odrzucenie spadku nie wyłącza możliwości dziedziczenia zstępnych odrzucającego spadek – przykładowo – dzieci spadkobiercy, który spadek odrzucił, mogą dziedziczyć część spadku jaka przypadłaby ich wstępnemu. Odrzucenie spadku jest korzystne, gdy długi przewyższają wartość spadku.
Biorąc pod uwagę powyższe, w każdej sytuacji należy indywidualnie rozważyć, która opcja jest najkorzystniejsza. W razie dalszych pytań zapraszamy do kontaktu.
Ewelina Stawiska,
prawnik, kancelaria Koksztys
Napis na koszulce sprał się po pierwszym praniu, od butów odkleiła się podeszwa, nowy toster nie działa, a bateria telefonu rozładowuje się po paru godzinach? Z takimi problemami spotykamy się w naszym życiu dość często. W takiej sytuacji mamy prawo zwrócić się do sprzedawcy w celu reklamacji produktu. Jednak co w sytuacji, jeśli sprzedawca odmówi nam rozpatrzenia reklamacji albo zasugeruje nam zwrócenie się bezpośrednio do producenta? Produkt jest zepsuty, sprzedawca odmawia przyjęcia go do reklamacji, co możemy zrobić, jakie prawa nam przysługują i do kogo zwrócić się o pomoc?
Reklamacja towaru jest jednym z uprawnień każdego konsumenta. Zgodnie z przepisami ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej w przypadku niezgodności towaru z umową konsument może wybrać naprawę lub wymianę towaru.
Jeżeli sprzedawca odmówi przyjęcia reklamacji, powinniśmy zwrócić się do niego z prośbą o podpisanie oświadczenia o odmowie przyjęcia reklamacji, zawierającego datę. Dodatkowo warto, aby takie oświadczenie podpisał w obecności świadka. Pisemne potwierdzenie odmowy stanowi dowód w sądzie, na podstawie którego możemy dochodzić swoich roszczeń. Co więcej, zgodnie z art. 8 ust. 3 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, jeżeli sprzedawca, który otrzyma od kupującego żądanie reklamacyjne, nie ustosunkuje się do tego żądania w terminie 14 dni, reklamację uznaje się za uzasadnioną.
Jeżeli jednak czujemy, że nie poradzimy sobie bez porady specjalisty, a nie stać nas na usługi prawnika, możemy zwrócić się o pomoc do miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumenta. Może on zwrócić się do przedsiębiorcy w imieniu konsumenta, a także, w sytuacji, gdy droga polubowna nie przynosi efektów – wytoczyć powództwo na rzecz konsumenta.
Sprawę możemy także skierować do polubownego sądu konsumenckiego działającego przy Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowe. Sądy te powołane są do rozstrzygania sporów dotyczących praw majątkowych wnikających z umów sprzedaży oraz świadczenia usług, których podmiotami są konsument i przedsiębiorca. Jednak, aby sąd mógł wszcząć postępowanie zgodę musi wrazić zarówno konsument jak i przedsiębiorca. Przedmiotem sporu przed sądem polubownym może być m.in.: niedostarczenie produktu, brak świadczenia usługi, wadliwość produktu, odmowa wykonania sprzedaży czy świadczenia usługi. Warto dodać, że postępowanie może zostać wszczęte tylko w sprawach, w których wartość przedmiotu sporu nie przekracza 10.000 zł. Postępowanie jest wolne od opłat.
Wyrok sądu polubownego jest ostateczny, co oznacza, że nie przysługuje nam od niego żaden środek odwoławczy. Możemy jednak złożyć skargę o jego uchyleniu, jeżeli uznamy, że jest niesłuszny. Z wyrokiem sądu polubownego można zwrócić się do komornika, w celu wyegzekwowania należnej nam kwoty.
Przedsiębiorca może jednak nie wyrazić zgody na wszczęcie postępowania przed sądem polubownym, wówczas pozostaje nam wytoczenie powództwa przed sądem powszechnym.
Koksztys S.A.
W lipcu bieżącego roku Sejm przyjął nowelizację prawa zamówień publicznych. Zgodnie z nowymi założeniami usunięte mają być największe patologie i bolączki obecnie panującego sytemu zamówień publicznych. Cena przestanie być wyłącznym kryterium rozstrzygania przetargów, a wykonawcy zobowiązani będą zatrudniać pracowników na etat.
Za uchwaleniem ustawy głosowało 295 posłów nikt nie był przeciwko, a 148 posłów wstrzymało się od głosu. Nowelizacja powstała w wyniku prac sejmowej komisji gospodarki.
Zdaniem członków komisji, dzięki zmienionym przepisom wyeliminowane będą największe problemy zgłaszane do tej pory przez uczestników rynku zamówień publicznych, czyli m.in. waga kryterium najniższej ceny. Kryterium najniższej ceny będzie można stosować jedynie w przypadku przedmiotów zamówienia publicznego, które są powszechnie dostępne na rynku i mają ustalone standardy jakościowe. Jednocześnie zamawiający będzie musiał udowodnić, że w opisie przedmiotu zamówienia uwzględnił koszty ponoszone w całym okresie korzystania z niego.
Nowe podejście, ma skłaniać zamawiającego do realizacji dobrego jakościowo zamówienia. Chodzi o to, by zamawiający nie kierował się wyłącznie ceną nabycia, lecz także wartością zamówienia w okresie korzystania z niego. Na tą wartość składają się m.in.: koszty eksploatacji zamówienia, szkoleń, czy kompleksowych zakupów informatycznych. Członkowie komisji sejmowej przekonują, że jest to największa reforma prawa zamówień publicznych w ostatniej dekadzie. „Liczne przypadki sytuacji, które nazywane były nawet, jako patologie, powodują, że postanowiliśmy przepisy dostosować do polskiej rzeczywistości tak, aby te patologie nie miały racji powtarzać się w przyszłości” – podkreślił obecnie europoseł Adam Szejnfeld.
Do tej pory decydująca przy rozstrzyganiu przetargu najczęściej była cena, co prawda dotychczasowe prawo pozwalało urzędnikom wprowadzać do specyfikacji zamówienia inne kryteria, ale wymagało to wiedzy specjalistycznej, której urzędnicy rozpisujący przetarg nie mieli i nie chcąc narażać się na zarzuty związane z wydatkowaniem publicznych środków, na zasadzie norm określonych przez dyscyplinę finansów publicznych, najczęściej szli po najniższej linii oporu określając, ze to cena, a nie inne kryteria będą ostatecznie decydowały o przyjętej ofercie.
Zgodnie z przyjętymi przez posłów regulacjami zamawiający, który ogłasza przetarg i ustali cenę, jako wyłączne kryterium, będzie zobligowany do uzasadnienia takiej decyzji. Chodzi o to, by rozpisujący przetargi odważniej określali ich kryteria. W praktyce nabywane są usługi czy towary o najniższej wartości, niezależnie od ich jakości czy późniejszych wysokich kosztów eksploatacyjnych.
Nowelizacja prawa zamówień publicznych zawiera także szereg zmian pro pracowniczych. Nowością jest min to, że pracodawcy będą zobowiązani do takiego kalkulowania kosztorysów, by praca była w nich wyceniana na podstawie, co najmniej, płacy minimalnej. Przez brak takich przepisów i biorąc pod uwagę dotychczasowe preferowanie kryterium ceny, firmy nierzadko były zmuszane zaniżać koszty pracy, przewidując zatrudnienie pracowników „na czarno”, bez opłacania im składek emerytalnych czy ubezpieczeniowych.
Ustawa zakłada też, że prezes Urzędu Zamówień Publicznych ma publikować wykazy dobrych praktyk i tworzyć wzorce, z których mogliby korzystać zamawiający. Przepisy nakładają też na oferenta obowiązek dowiedzenia, że proponowana przez niego cena nie jest rażąco niska. Jeżeli zamawiający uzna, że cena jest dumpingowa, to oferent ma udowodnić, że tak nie jest.
Nowelizacja przewiduje ponadto waloryzowanie wartości kontraktów w sytuacjach, na które strony umowy nie mają wpływu. Chodzi o wzrost płacy minimalnej, podatku VAT oraz składek na ubezpieczenie społeczne.
Zdaniem Konfederacji Pracodawców „Lewiatan” nowe przepisy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców. „Teraz będzie można efektywniej wydawać publiczne pieniądze, zmniejszyć szarą strefę w zatrudnieniu, wyeliminować praktyki szkodzące uczciwej konkurencji i wesprzeć stabilne zatrudnienie” – ocenił ekspert Konfederacji Marek Kowalski. Lewiatan podkreślił, że pracodawcy od dawna postulowali odejście od kryterium najniższej ceny i wdrożenie kryterium oferty najkorzystniejszej ekonomicznie. Opowiadali się też za wprowadzeniem obowiązku waloryzacji umów w ramach zamówień publicznych i opracowaniem dobrych praktyk i wzorcowych dokumentów.
Uznać zatem należy, że nowe regulacje są krokiem w dobrym kierunku, porządkują rynek zamówień publicznych. Może zakończy to okres bylejakości samych przedmiotów zamówienia, jak i wymuszania u przedsiębiorców zachowań niezgodnych z prawem. Albowiem do tej pory Ci, którzy chcieli zatrudniać na umowę o pracę nie mieli szans na zdobycie kontraktu, a z kolei samo dobro publiczne, z którego wszak wszyscy korzystamy musiało się charakteryzować bylejakością, na którą często nas nie stać.
Prawnik, kancearia Koksztys
Powołane w celu ratowania zdrowia i życia osób Szpitalne Oddziały Ratunkowe (tzw. SOR-y) znów budzą kontrowersje. Tym razem za sprawą kolejnych doniesień o nieprzyjmowaniu pacjentów znajdujących się w stanie ciężkim na oddział.
SOR to – zgodnie z art. 3 ust. 9 ustawy z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz.U. 2006 Nr 191 poz. 1410 z późn. zm.) – komórka organizacyjna szpitala w rozumieniu przepisów o działalności leczniczej, stanowiąca jednostkę systemu, udzielająca świadczeń opieki zdrowotnej osobom w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Na SOR udziela się pomocy medycznej m.in. w celu stabilizacji funkcji życiowych (np. reanimacja, resuscytacja) pacjenta oraz ustala się kolejne etapy leczenia, kierując na inny oddziały szpitala.
Problemem SOR są jednak bardzo długie kolejki osób oczekujących na udzielenie pomocy medycznej. Zdarzają się także przypadki odmowy przyjęcia na oddział ratunkowy, uzasadniane brakiem miejsc i bardzo dużym obłożeniem oddziału. Karetka wioząca będącego w ciężkim stanie pacjenta krąży między różnymi szpitalami, a dopiero któryś z kolei przyjmuje na oddział. W tym czasie stan pacjenta się pogarsza i dochodzi do powikłań. Kto ponosi odpowiedzialność za tego typu sytuację? Co możemy zrobić, gdy dojdzie do takiej sytuacji? Czy można w ogóle wymóc na lekarzu, by przyjął pacjenta?
Już na wstępie należy wskazać, że prawo jest w tej kwestii jasne – SOR nie może (!) odmówić przyjęcia osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, a każdy pacjent, który wymaga natychmiastowej pomocy, powinien ją otrzymać. Właściwie jedynie w sytuacji, gdy chory został skierowany niewłaściwie (np. niezgodnie z profilem placówki medycznej), a po udzieleniu potrzebnej pomocy doraźnej nadaje się do dalszego transportu, lekarz dyżurny może odesłać go do innego szpitala, po uprzednim upewnieniu się co do możliwości umieszczenia tam chorego. Jednakże często o tym, czy ktoś znajduje się w stanie zagrożenia zdrowia lub życia decyduje lekarz wstępnie oceniający stan zdrowia pacjenta. Jest to swego rodzaju selekcja.
Co zrobić w sytuacji, gdy odmówiono przyjęcia na SOR znajdującej się w ciężkim stanie osoby najbliższej? Czy można skarżyć lekarza, który podjął taką decyzję?
Środki prawne w tym wypadku przysługują właściwie post factum. Nie wymusimy bowiem na lekarzu, by przyjął chorego na oddział. Można próbować odwołać się do jego sumienia, zagrozić odpowiedzialnością cywilną, karną oraz dyscyplinarną, jednakże decyzja w tej materii należy do lekarza. Na pewno w grę nie wchodzi z naszej strony agresja słowna czy przemoc fizyczna.
Odmowa przyjęcia ciężko chorego na oddział może mieć dla lekarza, który to zrobił, negatywne konsekwencje prawne. Sam pacjent albo ktoś działający z jego upoważnienia (także spadkobiercy w przypadku śmierci pacjenta) ma możliwość skierowania skargi (ewentualnie wniosku) do szeregu osób i instytucji:
do dyrektora szpitala, w którym zatrudniony jest lekarz, który odmówił przyjęcia. W razie, gdy skarga okaże się uzasadniona, dyrektor może ukarać lekarza naganą, a nawet w niektórych sytuacjach zwolnić go z obowiązku pracy rozwiązując za wypowiedzeniem albo bez wypowiedzenia (dyscyplinarnie) umowę o pracę lub inną umowę, na podstawie której lekarz był zatrudniony.
do odpowiedniego – ze względu na miejsce zamieszkania pacjenta – oddziału wojewódzkiego NFZ. Właściwa komórka NFZ może wszcząć postępowanie kontrolne w szpitalu lub na konkretnym oddziale, w tym wypadku na SOR.
do Naczelnej Rady Lekarskiej. Taki wniosek (skarga) może stać się podstawą do wszczęcia postępowania wyjaśniającego wobec lekarza przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Po zbadaniu sprawy podejmuje on decyzję, czy dana sprawa powinna zostać skierowana do sądu lekarskiego. Szczegóły odnośnie odpowiedzialności dyscyplinarnej reguluje ustawa z dnia 2 grudnia 2009 r. o izbach lekarskich (Dz. U. 2009 nr 219 poz. 1708 z późn. zm.). Ustawa wymienia m.in. kary, które mogą zostać nałożone na lekarza w przypadku popełnienia wykroczenia dyscyplinarnego: a) upomnienie, b) nagana, c) kara pieniężna, d) zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w jednostkach organizacyjnych ochrony zdrowia na okres od roku do pięciu lat, e) ograniczenie zakresu czynności w wykonywaniu zawodu lekarza na okres od sześciu miesięcy do dwóch lat, f) zawieszenie prawa wykonywania zawodu na okres od roku do pięciu lat, g) pozbawienie prawa wykonywania zawodu.
do Rzecznika Praw Pacjenta. Wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, tudzież skarga na czynności lekarza czy szpitala są wolne od opłat. Można złożyć je w zwykłej formie pisemnej lub za pośrednictwem Elektronicznej Skrzynki Podawczej Elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej (ePUAP). Rzecznik Praw Pacjenta czuwa nad przestrzeganiem praw pacjenta w placówkach służby zdrowia oraz może interweniować w przychodniach i szpitalach.
W skrajnych przypadkach, np. trwałego kalectwa czy śmierci chorego w wyniku odmowy przyjęcia na oddział, sprawą zajmują się odpowiednie organy ścigania – prokurator wszczyna śledztwo i podejmuje odpowiednie czynności w celu ustalenia ewentualnej odpowiedzialności lekarza. W przypadku potwierdzenia się zarzutów, prokurator kieruje akt oskarżenia do sądu. Postępowanie przed sądem karnym opiera się w dużej mierze o opinie biegłych specjalistów z zakresu medycyny.
Niewłaściwa diagnoza stanu zdrowia pacjenta, skutkująca odmową przyjęcia na SOR, może być podstawą do dochodzenia w przyszłości odszkodowania za błąd w sztuce medycznej, zwłaszcza gdy nastąpią dla chorego różnego rodzaju powikłania. Odszkodowania z tytułu błędu lekarskiego dochodzić można przed sądem cywilnym na podstawie art. 444 k.c. (Kodeksu cywilnego z dnia 23 kwietnia 1964 r., Dz.U. 1964 Nr 16 poz. 93 z późn. zm.) – „§ 1. W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty.” Odszkodowanie za szkodę doznaną przez pacjenta będzie więc obejmować wydatki powstałe z konieczności leczenia następstw wywołanego przez lekarza błędu – przykładowo można tu wymienić koszty lekarstw, zabiegów, rehabilitacji, a także utracone zarobki. Natomiast § 2 cytowanego artykułu Kodeksu cywilnego stanowi o możliwości ubiegania się przez poszkodowanego o rentę: „Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty.” Obok odszkodowania możemy również dochodzić zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę niematerialną, tzn. ból, cierpienie, poniżenie, inne cierpienia fizyczne i psychiczne – taką możliwość daje art. 445 k.c.
Postępowania o odszkodowanie za błędy w sztuce lekarskiej nie należą do łatwych ani szybkich ze względu na konieczność powołania biegłego w celu ustalenia szeregu istotnych okoliczności i przesłanek. Trzeba liczyć się z długimi miesiącami, a nawet i latami, nim uzyskamy należne nam odszkodowanie lub zadośćuczynienie. Jednakże optymistyczne jest to, że coraz więcej pacjentów wygrywa tego typu procesy.
W niniejszym artykule pokrótce przedstawiłem pod kątem prawnym odpowiedzialność lekarza, który nie przyjął pacjenta będącego w stanie ciężkim na oddział, a także prawne możliwości dochodzenia w takiej sytuacji roszczeń przez pacjenta. Sytuacje takie niestety się zdarzają, co wynika w dużej mierze także z niewydolnego systemu służby zdrowia w Polsce. Miejmy jednak nadzieję, że nie usłyszymy więcej w mediach o takich przypadkach i nie będą one miały miejsca w przyszłości.
Autor: Romuald Kędzierski, Prawnik Koksztys S.A.
Skarga pauliańska. Jak można bronić się w sytuacji, gdy dłużnik świadomie działa na naszą niekorzyść?
Często zdarza się, że nasi dłużnicy nie tylko uchylają się od płatności, ale również próbują pozbyć się majątku, na przykład przenosząc jego składniki na członków swojej rodziny. Takie działanie zmniejsza naszą szansę na odzyskanie należności w toku egzekucji. Możemy jednak bronić się, gdy dłużnik usiłuje działać na naszą niekorzyść.
Co do zasady dłużnik odpowiada majątkiem, jaki posiada w chwili wszczęcia egzekucji. Gdy jednak zmiany w jego majątku są wynikiem świadomego działania na niekorzyść wierzyciela, istnieje możliwość wystąpienia przeciwko nieuczciwemu dłużnikowi z tzw. skargą pauliańską. Zgodnie z treścią art. 527 § 1 Kodeksu cywilnego (dalej k.c.): Gdy wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową, każdy z wierzycieli może żądać uznania tej czynności za bezskuteczną w stosunku do niego, jeżeli dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli, a osoba trzecia o tym wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć.
Wierzyciele mogą zatem żądać, aby czynność dłużnika została uznana w stosunku do nich za bezskuteczną, a zatem aby mogli dochodzić zaspokojenia z tych składników majątkowych, które w wyniku dokonanej czynności prawnej pozostają poza majątkiem dłużnika. Powództwo lub zarzut kierowane są przeciwko osobie trzeciej, która uzyskała korzyść majątkową na skutek niekorzystnej dla wierzyciela czynności.
Możliwość wystąpienia ze skargą pauliańską jest zatem uzależniona od spełnienia następujących przesłanek:
– Dokonanie przez dłużnika z osobą trzecią czynności prawnej, na skutek której osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową oraz doszło do pokrzywdzenia wierzycieli. Czynność prawna jest dokonana z pokrzywdzeniem wierzycieli, jeżeli wskutek tej czynności dłużnik stał się niewypłacalny albo niewypłacalny w wyższym stopniu niż przed dokonaniem czynności.
– Działanie dłużnika ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli. Świadomość ta musi istnieć w chwili dokonania czynności prawnej.
– Wiedza lub możliwość (przy zachowaniu należytej staranności) dowiedzenia się o działaniu ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli po stronie osoby trzeciej. Jeżeli wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli uzyskała korzyść majątkową osoba będąca w bliskim z nim stosunku, domniemywa się, że osoba ta wiedziała, iż dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli. Do kręgu osób bliskich zaliczyć można członków rodziny, przyjaciół czy współpracowników dłużnika. Domniemanie to należy zastosować również w przypadku, gdy wskutek czynności prawnej dłużnika, korzyść majątkową uzyskał przedsiębiorca pozostający z dłużnikiem w stałych stosunkach gospodarczych. Jeżeli wskutek czynności prawnej dokonanej przez dłużnika z pokrzywdzeniem wierzycieli osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową bezpłatnie, wierzyciel może żądać uznania czynności za bezskuteczną, chociażby osoba ta nie wiedziała i nawet przy zachowaniu należytej staranności nie mogła się dowiedzieć, że dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli.
Wedle stanowiska Sądu Najwyższego skargą paulińską zakwestionować można również takie czynności, jak: umowę o podział majątku wspólnego po ustaniu ustawowej wspólności małżeńskiej, czy ugodę sądową, której zawarcie doprowadziło do umorzenia postępowania cywilnego.
Należy pamiętać, że uprawnienie do wystąpienia z żądaniem z art. 527 § 1 k.c. wygasa po upływie pięciu lat od daty dokonania czynności prawnej dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli.
Prawnik – Koksztys S.A.