Source: https://swkatowice.forumoteka.pl/viewtopic.php?t=3814
Timestamp: 2017-11-19 21:22:27
Legal References Found: art. 6
 art. 6
 art. 52
 art. 6
 art. 52
 art. 6
 art. 52
 art. 2

Document Content:
" /> Dyskusje ogólne :: Traktat Lizboński ...Ten traktat szkodzi wolności V. Klaus
Traktat Lizboński ...Ten traktat szkodzi wolności V. Klaus
Wysłany: Sro Mar 05, 2008 8:48 am Temat postu: Traktat Lizboński ...Ten traktat szkodzi wolności V. Klaus
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7316
mec. Stefan Hambura, poseł Antoni Macierewicz (2008-03-03)
http://www.radiomaryja.pl/download.php?file=2008.03.03.rn18&d=2008-03-03
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7325
Traktat Lizboński cz. II
mec. Stefan Hambura, pos. Antoni Macierewicz (2008-03-03)
http://www.radiomaryja.pl/download.php?file=2008.03.03.rn21&d=2008-03-03
Ostatnio zmieniony przez Witja dnia Sob Lip 26, 2008 9:31 pm, w całości zmieniany 2 razy
Wysłany: Pią Mar 07, 2008 7:28 am Temat postu:
http://www.rp.pl/artykul/102405.html
"Brown wygrał bitwę o traktat lizboński
Wojciech Lorenz 05-03-2008, ostatnia aktualizacja 05-03-2008 21:17
Brytyjska Izba Gmin zdecydowała, że traktat zastępujący unijną konstytucję nie będzie poddany pod referendum.
To zwycięstwo premiera Gordona Browna, który obawiał się, że Brytyjczycy odrzucą dokument, a Unię kolejny raz czeka instytucjonalny paraliż.
Na zorganizowanie referendum nalegali konserwatyści. Ich zdaniem głosowanie w parlamencie to oszukiwanie społeczeństwa, bo zdaniem ekspertów traktat lizboński zawiera 90 procent elementów konstytucji odrzuconej w referendach w 2005 roku przez Francuzów i Holendrów. Tymczasem poprzedni premier Tony Blair obiecywał obywatelom, że konstytucja zostanie poddana pod głosowanie. – Koncepcja konstytucji została zarzucona – przekonywał wczoraj Brown. Zapewniał też, że chociaż kraje UE będą miały mniejsze możliwości stosowania weta, nie to naruszy jej suwerenności. Prawie 30 posłów z jego partii się zbuntowało i głosowało za referendum. O wyniku głosowania zdecydowali opozycyjni liberalni demokraci, którzy postanowili wstrzymać się od głosu. – To nie jest powód do chwały, bo przed wyborami obiecywaliśmy referendum. Wyborcy nas z tego rozliczą – mówi „Rz” eurodeputowany liberałów Andrew Duff. Politolodzy przepowiadali, że mimo rebelii rząd wygra głosowanie, zostanie jednak poważnie osłabiony. – Doszło do rozłamu w Partii Pracy i poważnie podważono zaufanie opinii publicznej do polityków – mówi „Rz” profesor Philip Cowley, politolog z Uniwersytetu w Nottingham. Z sondażu przeprowadzonego przez organizację Chcę Referendum wynika, że aż 88 proc. Brytyjczyków rzeczywiście go chce."
http://www.rp.pl/artykul/102466.html
"Wielka Brytania: nie będzie referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego
gaw 05-03-2008, ostatnia aktualizacja 05-03-2008 21:12
Zgodnie z życzeniem premiera Gordona Browna brytyjska Izba Gmin odrzuciła w środę dwie odrębne propozycje zorganizowania referendum w sprawie Traktatu Reformującego Unię Europejską.
Najpierw większość posłów wypowiedziała się przeciwko referendum, dotyczącym wyłącznie przyjęcia Traktatu Lizbońskiego - czego chce opozycja i pewna liczba dysydentów z rządzącej Partii Pracy.
Taki sam los spotkał drugą propozycję, polegającą na powiązaniu referendum w sprawie Traktatu Reformującego z ewentualnym referendum o członkostwie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.
Zdaniem wielu analityków, w razie poddania Traktatu Lizbońskiego pod głosowanie powszechne zostałby on prawdopodobnie przez Brytyjczyków odrzucony.
Przywódca opozycyjnej Partii Konserwatywnej David Cameron zarzucił Brownowi wycofanie się z obietnicy swego poprzednika Tony'ego Blaira, iż unijna konstytucja będzie przedmiotem referendum. Premier argumentował natomiast, że obecnie chodzi o zupełnie inny dokument.
- Gdyby był to traktat konstytucyjny, przeprowadzilibyśmy referendum. Koncepcja konstytucyjna została porzucona - oświadczył Brown. Traktat Konstytucyjny UE przepadł w 2005 roku w referendach we Francji i w Holandii.
Konserwatyści zapowiadają dalszą walkę o referendum na forum Izby Lordów, gdzie laburzyści nie posiadają większości. Izba wyższa może jednak tylko opóźniać, a nie udaremniać wejście w życie decyzji Izby Gmin."
Wysłany: Sro Mar 12, 2008 1:57 pm Temat postu:
http://www.rp.pl/artykul/105281.html
"Irlandia: Referendum w sprawie traktatu UE w drugim tygodniu czerwca
amk 11-03-2008, ostatnia aktualizacja 11-03-2008 17:41
Referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego, które Irlandia jako jedyny kraj europejski musi przeprowadzić, odbędzie się "w drugim tygodniu czerwca" - poinformował dziś premier Bertie Ahern.
"Rząd doszedł mniej więcej do porozumienia co do daty. Na razie nie ustalono dnia tygodnia, lecz chodzi o drugi tydzień czerwca" - sprecyzował irlandzki premier.
Irlandia jest jedynym spośród 27 krajów UE, w którym istnieje ustawowy wymóg poddania pod referendum Traktatu zastępującego unijną konstytucję, odrzuconą w 2005 roku w referendach przez Francuzów i Holendrów. By dokument wszedł w życie w 2009 roku, muszą go ratyfikować wszystkie kraje.
Według ostatniego sondażu, opublikowanego na początku marca, poprzeć Traktat zamierza 46 procent głosujących Irlandczyków, przeciwko niemu jest 23 procent, a 31 proc. jeszcze nie zdecydowało, jak zagłosuje."
Wysłany: Czw Mar 13, 2008 12:17 pm Temat postu:
http://www.rp.pl/artykul/105968.html
"Bronisław Wildstein: Traktat lizboński – dogmat naszych mędrków
Bronisław Wildstein 13-03-2008, ostatnia aktualizacja 13-03-2008 10:36
Niektóre środowiska w Polsce uważają, że jako niedojrzali i zaściankowi powinniśmy bezrefleksyjnie imitować to, co postanowi obecna europejska większość. Wtedy same wyrosną nam niemieckie autostrady, francuskie elektrownie i londyńskie City – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
Można mieć spore wątpliwości, czy traktat lizboński uporządkuje wewnętrzną strukturę Unii Europejskiej i sposób jej działania. Jest to bowiem dokument zbyt obszerny i niespójny, by określić jej fundamentalne zasady. Traktat został zawarty jako efekt kompromisu kilku silnych lobby w łonie konwentu, który przygotowywał projekt konstytucji europejskiej – dziś przetworzony na traktat. Towarzyszy mu obszerny traktat o funkcjonowaniu UE, a uzupełniają liczne protokoły i deklaracje. Zatem, dokument, który miał porządkować prawno-kompetencyjny chaos w Unii, generuje jego kolejną odsłonę.
Sztuczne więzy
Celem traktatu jest pogłębienie integracji UE. Tylko czy model odgórnej, prawniczo-urzędniczej unifikacji Europy jest właściwą metodą do realizacji tego celu?
Stany Zjednoczone są jednym krajem z jednym narodem. Poszczególne stany mają jednak odmienne prawa i jakoś im to w funkcjonowaniu we wspólnym państwie nie przeszkadza.
Natomiast w Unii mnożącej wszelkiego typu regulacje wciąż mamy do czynienia z blokowaniem wspólnego rynku – choćby w dziedzinie pracy, w rolnictwie czy energetyce. I to są realne przeszkody dla tworzenia się – w sposób naturalny – Wspólnoty Europejskiej. Nie pozwalają one na przenikanie się i zawiązywanie relacji oraz interesów indywidualnych i zbiorowych, które budują coraz mocniejsze więzy wewnątrz zbiorowości i nadają jej charakter całości. Zamiast tego od jakiegoś czasu twórcy UE stosują metody inżynierii społecznej, to znaczy odgórnego kształtowania procesów społecznych, w których ludzie są jedynie tworzywem.
Europa zmuszona do skrętu w lewo
Traktat lizboński jest wyposażony w „Deklarację praw podstawowych”, dokument nieomal horrendalny w pomieszaniu rozmaitych porządków i hierarchii znaczeń, ale jednoznacznie wskazujący ideologiczny cel, który przyświecał twórcom projektu konstytucji. Jest to próba ustawowego kształtowania ustroju Europy w kierunku lewicowo-liberalnego systemu, innymi słowy – próba stworzenia z Unii państwa opiekuńczego, które będzie „emancypowało” Europejczyków z ich tradycyjnej kultury.
Wysłany: Pią Mar 14, 2008 7:38 am Temat postu:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080313&id=po41.txt
"Euromaskarada PiS
Marszałek Sejmu V kadencji 2005-2007"
Wysłany: Pią Mar 14, 2008 7:42 am Temat postu:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080314&id=po12.txt
"Nawet gdyby Przemysław Gosiewski poprzedził traktat wstępem do Konstytucji 3 Maja, Kartą Praw Rodziny czy statutem PiS - nie będzie to miało żadnego znaczenia prawnego
Poprawki PiS są bez znaczenia
Z Markiem Jurkiem, marszałkiem Sejmu V kadencji, liderem Prawicy Rzeczypospolitej poprzedniej kadencji, rozmawia Wojciech Wybranowski
Poprawki do ustawy pozwalającej na ratyfikację traktatu lizbońskiego mają jakiekolwiek znaczenie prawne?
- Niestety, nie mają żadnego; mogłyby mieć znaczenie polityczne, gdyby stały się uzasadnieniem odrzucenia traktatu. Natomiast dołączone do traktatu niczego nie zmieniają, mają znaczenie wyłącznie propagandowo-wyborcze i psychologiczne, osładzając posłom głosowanie za degradacją Polski. Artykuł 91 Konstytucji mówi wyraźnie, że umowa międzynarodowa ratyfikowana za zgodą Sejmu stoi zawsze przed ustawami, działa bezpośrednio. Jest zawsze nadrzędna. Tak stanowi polski porządek konstytucyjny - udawanie, że jest inaczej, to oszukiwanie Polaków. Nawet gdyby przewodniczący Gosiewski poprzedził traktat wstępem do Konstytucji 3 Maja, Kartą Praw Rodziny czy statutem PiS - nie będzie to miało żadnego znaczenia prawnego. Znaczenie ma tylko odmowa poparcia traktatu w głosowaniu ratyfikacyjnym - i tu nie ma znaczenia, czy ktoś zagłosuje przeciw, czy wstrzyma się od głosu. Jeśli 154 posłów zagłosuje przeciw ratyfikacji lub wstrzyma się od głosu - wtedy będzie odrzucony. I na ten temat można potem pisać deklaracje. PiS ma dostateczną siłę, żeby to zrobić, a jeśli nie chce - powinien to powiedzieć otwarcie.
PiS, zgłaszając takie poprawki, nie stawia się trochę pod murem? Politycy tej partii uzależniają poparcie dla ratyfikacji od przyjęcia poprawek, Platforma mówi: "żadnych poprawek nie będzie".
- Sprawdzianem polityki PiS będzie ratyfikacja lub odrzucenie tego traktatu przez Sejm. Znaczenie w tym wypadku ma tylko głosowanie 154 posłów PiS w sposób niepopierający tego traktatu: przeciw albo wstrzymujące się. Każde inne głosowanie, na przykład 140 posłów przeciw traktatowi, a 14 za jest de facto poparciem tego traktatu. Polityków trzeba oceniać za władzę, którą dysponują. PiS, otrzymując ponad jedną trzecią mandatów w Sejmie, otrzymało władzę decyzji w tej sprawie. Jeżeli traktat nie zostanie przyjęty przez Polskę, będzie to niewątpliwą zasługą Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli zostanie przyjęty - PiS będzie ponosiło za to odpowiedzialność, niezależnie od tego, czy za traktatem zagłosuje 10 czy 100 posłów tego ugrupowania. Reszta to tylko demonstracje wyborcze albo osładzanie posłom złej polityki, do której popierania czują się zmuszeni.
Wysłany: Pią Mar 14, 2008 7:46 am Temat postu:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080314&id=po15.txt
"Traktat lizboński stwarza szereg pozorów, natomiast nie daje realnych instrumentów szybkiego i sprawnego funkcjonowania Unii, a także liczenia się ze zdaniem i decyzjami poszczególnych członków Unii
Traktat lizboński należy odrzucić
Z senatorem Piotrem Łukaszem Andrzejewskim (PiS) rozmawia Wojciech Wybranowski
Jak Pan ocenia tempo prac nad ustawą ratyfikującą traktat lizboński?
- Bardzo negatywnie oceniam pośpiech w pracach nad ustawą pozwalającą na ratyfikację traktatu lizbońskiego, sam jestem zwolennikiem przeprowadzenia referendum w tej sprawie. Jestem też przeciwnikiem rozwiązań proponowanych w traktacie jako szkodliwych dla Europy i szkodliwych dla Polski. Jestem zwolennikiem pełnej integracji europejskiej, ale nie na zasadach, jakie proponuje ten traktat. Pogarsza on znacznie sytuację Polski i zakres jej funkcjonowania w UE w porównaniu z traktatem nicejskim. Przypomnę, że Polska wchodziła do UE na zasadach dyskryminacji, z pominięciem zasady solidarności europejskiej deklarowanej jako zasada funkcjonowania UE. Zgadzam się z tym, że wynegocjowano to, co było możliwe przy olbrzymiej presji wywieranej na Polskę i wskazującej nasz kraj jako "parszywą owcę", sprzeciwiającą się rzekomej świetlanej przyszłości, jaką miał rysować nowy traktat lizboński, a tak naprawdę traktat konstytucyjny o nowej nazwie sytuujący osobowość prawną UE, która do tej pory była problematyczna. Jesteśmy zobowiązani tysiącletnią historią państwa polskiego, która była częścią Europy, do brania odpowiedzialności nie tylko za Polskę, ale i za Europę. Bliski jestem poglądom Vaclava Klausa w tym zakresie - wtedy, kiedy przystępowano do formowania stanowiska negocjacyjnego, napisałem list otwarty do prezesa Kaczyńskiego, w którym postulowałem, że "pierwiastek" to za mało, przekonywałem, że należy domagać się zróżnicowanego sposobu głosowania, tam, gdzie problemy rozstrzygane przez UE będą dotyczyły sensu stricto obywateli, pojedynczych osób - tam należy głosować ludnościowo, większością ludności, natomiast tam, gdzie dotyczy to państwa, należałoby przyjąć zasadę głosowania - jedno państwo: jeden głos. Traktat UE stwarza szereg pozorów, natomiast nie daje realnych instrumentów szybkiego i sprawnego funkcjonowania Unii, a także liczenia się ze zdaniem i decyzjami poszczególnych członków Unii. To, o czym mówiło się w prezentacji traktatu o rzekomej "żółtej kartce" i możliwości włączenia parlamentów, jest iluzją, to tylko system wczesnego ostrzegania. Mianowicie: parlamenty dostają informacje, parlament danego kraju może wyrazić opinię, nawet jeżeli jest ona negatywna, to dopiero jak jedna trzecia parlamentów UE wyrazi opinię negatywną, to sprawa jest ponownie rozstrzygana przez Unię. Ale ta negatywna opinia ma charakter jedynie opinii, nie jest w żaden sposób dla władz UE wiążąca. Może przyjąć do wiadomości protest parlamentów, natomiast nie ma systemu współdecydowania czy egzekwowania praw członków UE przy naruszeniu zasady solidaryzmu. To jest traktat, w którym wiele rzeczy się deklaruje, natomiast stopień ich wyegzekwowania jest bardzo wątpliwy. To traktat, który daje dyktat biurokracji, rozmywa odpowiedzialność na ciała biurokratyczne, gdzie tak naprawdę decydują państwa o większym potencjale ludnościowym i z większym przebiciem politycznym.
Nie obawia się Pan łatki "anty-Europejczyka"?
- Jak powiedziałem wcześniej, jestem za pełną integracją europejską. Natomiast system, który nam zaproponowano, jest formułą rozmytych kompetencji, zbytniej rozwlekłości i degradacji tak naprawdę członków UE, którzy mają mniejszy potencjał ludnościowy i mniejsze przebicie polityczne. Proszę pamiętać, że fundusze unijne to w większości są środki, które najpierw wkładamy do Unii. Należałoby się więc zastanowić, jak dalece najpierw należałoby zużywać na własnym terenie te środki, a dopiero później dawać do budżetu centralnego. Im więcej środków możemy zużytkować na własnym terenie, a więc im mniejszy budżet Unii, tym lepsza Unia. Tyle, jeśli chodzi o kwestie gospodarcze. UE jest potrzebna, dlatego że mamy dzisiaj do czynienia w polityce międzynarodowej z systemem imperializmu gospodarczego. Z jednej strony imperialne zakusy - zresztą bardzo czytelne - Rosji, która przy pomocy gospodarki sterowanej przez państwo chce odzyskać wpływy na świecie i być konkurencyjna wobec Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony mamy właśnie Stany Zjednoczone, petrodolary i ogromny kapitały arabskie. To wszystko będzie się z czasem petryfikowało w przebicie polityczne. Europa wobec tych wyzwań stojących przed nami jest formacją słabą, schyłkową, a jeszcze odcinająca się od swojej kultury chrześcijańskiej, bazująca na bardzo powierzchownych punktach odniesienia będzie przedmiotem ekspansji. Dlatego trzeba dzisiaj przyjąć zasadę wzmocnienia samej Europy, ale w myśl zasady: "Mocna Polska w mocnej Europie". Traktat lizboński takich parametrów nie spełnia. Ten traktat usypia, a nie aktywizuje - w każdej dziedzinie. Dlatego też wydaje mi się, że przy wyzwaniach stojących przed nami, przed Europą ten traktat zasługuje na odrzucenie i jego przeredagowanie. Jeżeli ktoś chce dzisiaj pełnej integracji UE, to niech przyjrzy się, jak funkcjonują Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
Jest Pan zwolennikiem takich Stanów Zjednoczonych Europy?
- Proszę zwrócić uwagę, że powiedziałem - "jeżeli". Ja jestem zwolennikiem koncepcji generała de Gaulle'a "Europy Ojczyzn". I mówię - mocna Polska w mocnej Europie. Polska i Europa mocne swoją tradycją, ale jeżeli w tej Unii mamy być, to musimy mieć osadzenie, podobnie jak inne państwa, takie jak Estonia w sile decyzyjnej państwa, a nie tylko podległości ponadnarodowym formacjom biurokratycznym, które tak naprawdę wykazują duży bezwład w systemie powolnym i mało skutecznym.
Jak ocenia Pan próbę wprowadzenia do Polski "tylnymi drzwiami" Karty Praw Podstawowych?
- Karta to nic innego jak chęć zdominowania dotychczasowych traktatów, paktów, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez orzecznictwo podległe Radzie Europy. Tworzy się konkurencyjność, bowiem UE chce przejąć rząd dusz i proponuje dyrektywne zarządzanie, zamiast przystąpić, jak wszyscy jej członkowie, do zapisów z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Co różni Konwencję od zapisów z Karty Praw Podstawowych? Bardzo niewiele - tyle że jeszcze bardziej enigmatyczne i ogólne tezy. Przecież Europejska Konwencja Praw Człowieka ma ugruntowane zaplecze orzecznicze Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Tymczasem tutaj buduje się alternatywny system w oparciu o tzw. kartę z unijnym Trybunałem, który ma być konkurencyjny wobec Trybunału w Strasburgu. W czyim to jest interesie? Widać, że chodzi o możliwość samoistnej interpretacji pojęć i dyrektywnego zarządzania stosowaniem praw człowieka w ramach nadrzędnej nad prawem krajowym władzy sądowniczej. To orzecznictwo ma wiązać sądy poszczególnych krajów, co jest zagrożeniem suwerenności władzy sądowniczej w Polsce i dotychczasowej zasady podległości sądu w Strasburgu. Inna kwestia jest taka, że jest to nieudany prawniczy knot, gdzie wiele przepisów jest bardzo ogólnych, niejasnych i negocjowanych do sytuacji politycznej w danym kraju.
Bardzo krytycznie ocenia Pan zapisy traktatu lizbońskiego.
- Mamy do czynienia ze złym prawem, z degradacją pozycji Polski w porównaniu z traktatem nicejskim, który i tak był przyjęty z naruszeniem zasady suwerenności. Ale na tych zasadach wchodziliśmy do UE i dzisiaj zmieniamy je na niekorzyść Polski.
Wysłany: Pią Mar 14, 2008 8:23 am Temat postu:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080308&id=po44.txt
Niektóre skutki wprowadzenia w życie Traktatu z Lizbony
1. Unia Europejska otrzymuje osobowość prawną, przekształca się w europejskie superpaństwo. Państwa członkowskie przekazują na rzecz Unii Europejskiej atrybuty państwowości. W licznych sprawach wyłączne prawo decyzji otrzymuje Unia.
2. Potwierdzona zostaje nadrzędność prawa unijnego nad prawem krajowym, w tym nad narodowymi konstytucjami.
3. Utrata waluty narodowej i własnej polityki finansowej.
4. Utrata prawa weta wobec niekorzystnych dla Polski unijnych decyzji.
5. Budowanie nowego porządku społecznego opartego na negacji Prawa Bożego i Prawa Naturalnego. Promocja patologii uderzających w rodzinę.
6. Zaostrzenie nadzoru i systemu kar wobec ustaw i decyzji krajowych niezgodnych z unijnymi celami. Już dziś tego doświadczamy - sprawa Rospudy, kwoty produkcyjne w rolnictwie i kwoty połowowe dla rybaków, wygaszanie produkcji polskich stoczni, hut, cukrowni itd.
7. Wzrost znaczenia instytucji unijnych - Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, Przewodniczącego Rady Unii Europejskiej, Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
8. Degradacja polskiego Parlamentu, Rządu i centralnych instytucji państwa polskiego.
9. Traktat z Lizbony praktycznie nie różni się w założeniach i zapisach od Eurokonstytucji odrzuconej wcześniej przez społeczeństwa Francji i Holandii. Przyznają to sami autorzy i promotorzy obu dokumentów.
10. Po wejściu w życie Traktatu z Lizbony pozycja i głos Polski w Europie ulegną znacznemu osłabieniu. Potwierdzają to nawet tzw. euroentuzjaści.
Nasza obecność w Unii Europejskiej nie musi oznaczać zgody na zniewolenie Narodu Polskiego i degradację Państwa Polskiego.
Aby współpracować z innymi narodami Europy, nie jest konieczny Traktat Lizboński ani inny substytut Eurokonstytucji, który prowadzi do likwidacji państw narodowych i dominacji jednych narodów nad drugimi.
Odebranie narodom Europy prawa do wyrażenia opinii o Traktacie w referendum świadczy o odrzuceniu demokracji przez przywódców Unii i o zamiarze budowy państwa totalitarnego.
My, Polacy, szczególnie znamy wartość wolności.
Dlatego domagamy się referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu z Lizbony, który odbiera Polsce suwerenność, wywalczoną za cenę krwi naszych przodków.
W imieniu Komitetu na rzecz Referendum w sprawie Ratyfikacji Traktatu z Lizbony
Bruksela, 5.03.2008 r.
Wysłany: Pią Mar 14, 2008 12:28 pm Temat postu:
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7413
Debata w sejmie na temat ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego
Marek Jurek - były Marszałek Sejmu (2008-03-13)
http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2008/03/2008.03.13.akt05.mp3
http://www.radiomaryja.pl/download.php?file=2008.03.13.akt05&d=2008-03-13
Wysłany: Pią Mar 14, 2008 12:44 pm Temat postu:
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7412
Bohater marca '68, który odmówił przyjęcia odznaczenia od Prezydenta
Bogdan Czajkowski (2008-03-13)
http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2008/03/2008.03.13.akt04.mp3
http://www.radiomaryja.pl/download.php?file=2008.03.13.akt04&d=2008-03-13
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 9:49 am Temat postu:
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7427
Kiedy ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego?
Jarosław Kaczyński - prezes PiS (2008-03-14)
http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2008/03/2008.03.14.akt01.mp3
http://www.radiomaryja.pl/download.php?file=2008.03.14.akt01&d=2008-03-14
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 10:16 am Temat postu:
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=7434
Debata nad ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego
pos. Zbigniew Girzyński (2008-03-15)
http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2008/03/2008.03.15.akt01.mp3
http://www.radiomaryja.pl/download.php?file=2008.03.15.akt01&d=2008-03-15
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 10:21 am Temat postu:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080317&id=sw03.txt
"Nie jest wykluczone, że po przyjęciu Karty Praw Podstawowych o prawie człowieka do życia będą decydowali unijni urzędnicy
Karta Praw Podstawowych UE bez granic
Grupa/rada mędrców może zrobić z zapisami Karty Praw Podstawowych UE (KPP), co będzie chciała, poprzez nadanie jej swojej wykładni. Obywatele poszczególnych państw członkowskich nie będą mieli nic do powiedzenia w tej materii.
Wydawałoby się, że jest inaczej. W art. 6 ust. 1 akapit 1 Traktatu o UE po zmianach Traktatem z Lizbony (TUELizbona) jest następujący zapis: "Unia uznaje prawa, wolności i zasady określone w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 7 grudnia 2000 roku, w brzmieniu dostosowanym 12 grudnia 2007 roku w Strasburgu, która ma taką samą moc prawną jak Traktaty".
Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z KPP o ustalonej treści, gdyż jest ustalone brzmienie z dnia 12 grudnia 2007 roku. Niestety, w art. 6 ust. 1 akapit 3 TUELizbona sprawa została rozmyta, gdyż "Prawa, wolności i zasady zawarte w Karcie są interpretowane zgodnie z postanowieniami ogólnymi określonymi w tytule VII Karty regulującymi jej interpretację i stosowanie oraz z należytym uwzględnieniem wyjaśnień, o których mowa w Karcie, które określają źródła tych postanowień". Jeżeli spojrzymy do KPP, to w art. 52 ust. 7 znajdziemy następujący zapis odnośnie do wyjaśnień: "Wyjaśnienia sporządzone w celu wskazania wykładni niniejszej Karty są należycie uwzględniane przez sądy Unii i Państw Członkowskich". Tego zapisu nie było jeszcze w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 7 grudnia 2000 roku. Pierwszy raz pojawił się w Traktacie ustanawiającym Konstytucję dla Europy potocznie zwanym Konstytucją Europejską, której część II stanowiła KPP.
Spojrzenie do "Wyjaśnień" uspokaja znowu tylko na pierwszy rzut oka, gdyż czytamy tam: "Poniższe wyjaśnienia zostały pierwotnie sporządzone w ramach uprawnień Prezydium Konwentu, który opracował Kartę Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Zostały uaktualnione pod kierunkiem Prezydium Konwentu Europejskiego z uwzględnieniem dostosowań dokonanych w tekście Karty przez ten Konwent (w szczególności w artykułach 51 i 52) oraz ewolucji prawa Unii. Mimo że wyjaśnienia te nie posiadają wartości prawnej, są one cennym narzędziem wykładni przeznaczonym do wyjaśnienia postanowień Karty". Niestety, pociecha słowami, "że wyjaśnienia te nie posiadają wartości prawnej", jest tylko pozorna, jako że moc prawną nadało im ich umieszczenie - jak powyżej pokazano - w art. 6 ust. 1 akapit 3 TUELizbona, jak i w art. 52 ust. 7 KPP.
Inaczej niż w przypadku art. 6 ust. 1 TUELizbona, gdzie jest mowa o Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 7 grudnia 2000 roku, w brzmieniu dostosowanym 12 grudnia 2007 roku w Strasburgu, w art. 52 ust. 7 KPP przy sformułowaniu "Wyjaśnienia sporządzone w celu wskazania wykładni niniejszej Karty są należycie uwzględniane przez sądy Unii i Państw Członkowskich", nie ma podanej żadnej daty, z jakiej te "Wyjaśnienia" pochodzą. Oznacza to, że mogą one w każdej chwili zostać zmienione przy zachowaniu nazwy "Wyjaśnienia".
Niebezpieczna ewolucja
Obecne "Wyjaśnienia" zostały sporządzone w ramach uprawnień Prezydium Konwentu, który opracował KPP i uaktualnione pod kierunkiem Prezydium Konwentu Europejskiego zajmującego się Konstytucją Europejską z uwzględnieniem dostosowań dokonanych w tekście KPP przez ten Konwent oraz ewolucji prawa Unii Europejskiej. Dokąd ta ewolucja prawa unijnego może doprowadzić, nie wiadomo dzisiaj do końca. Ani pierwszy, ani drugi konwent nie był ciałem demokratycznym. Następne ciało "uaktualniające" i "uwzględniające ewolucję prawa Unii Europejskiej" nie musi się nazywać nawet konwentem, może być przypadkową grupą/radą mędrców. Zatem może ono w dowolny sposób dokonać zapisów w celu wskazania wykładni KPP, które "sądy Unii i Państw Członkowskich" muszą należycie uwzględnić.
W "Wyjaśnieniach" dotyczących art. 2 ust. 1 KPP, który mówi: "Każdy ma prawo do życia", znajduje się teraz zapis: "1. Podstawą ustępu 1 tego artykułu jest artykuł 2 ustęp 1 zdanie pierwsze europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, którego brzmienie jest następujące: '1. Prawo każdego człowieka do życia jest chronione przez ustawę'". Co będzie, jeżeli ten zapis będzie brzmiał następująco: "Podstawą ustępu 1 tego artykułu jest prawo każdego zdrowego człowieka do życia. Zdrowym człowiekiem jest ten, kto spełnia wymogi ustalone w okólniku z dnia 15 grudnia 2045 r.". Dzisiaj ten przykład wydaje się całkiem absurdalny...
Autor prowadzi kancelarię adwokacką w Berlinie."
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 12:44 pm Temat postu:
http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/default.aspx?id=13593
17.03.2008 08:15
"Platforma i PiS ukrywają, że zły jest sam traktat
* Marek Jurek(4,76 MB)"
http://www.polskieradio.pl/_jedynkafiles/20080303092145/2008031711511291.mp3
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 12:46 pm Temat postu:
http://www.polskieradio.pl/trojka/salon/?id=41786
Gościem jest pan Antoni Macierewicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Dzień dobry, Panie pośle.
Jak Pan zagłosuje w sprawie Traktatu Lizbońskiego? Głosowanie być może już jutro…
Oczywiście, jeżeli nie będzie zabezpieczeń, które są zawarte w projekcie ustawy Prawa i Sprawiedliwości, to przeciwko.
Nie ma szans na kompromis? Nie ma szans na porozumienie? Platforma zaproponowała, żeby wpisać pewne zastrzeżenia w uchwałę sejmową czyli w oświadczenie niższej rangi. Ale jednak.
Po pierwsze – nie wszystkie elementy. Te niesłychanie ważne dotyczące protokołu brytyjskiego zostały poza tą propozycją. Po drugie – w uchwale. To jakiś żart, który obliczony jest na to, że opinia publiczna nie zdaje sobie sprawy, jaka jest różnica pomiędzy uchwałą a ustawą. Ustawa ma moc wiążącą dla organów państwa, a uchwała nie. Uchwała jest czystą deklaracją pewnej woli, politycznej intencji, czymś odświętnym i niestety mało konkretnym.
Panie pośle, a co się stało w ciągu ostatnich kilku miesięcy, co spowodowało takie usztywnienie stanowiska Prawa i Sprawiedliwości? Mam wrażenie, że opinii publicznej dość trudno to zrozumieć. To prezydent Lech Kaczyński negocjował ten Traktat. To Jarosław Kaczyński ogłaszał potem sukces. I teraz nagle PiS jest liderem tych środowisk, które mówią nie.
Bo to był rzeczywiście sukces na tle tamtejszej sytuacji, kiedy go negocjowano. Musiał go nawet uznać marek Jurek, który w czasie tych negocjacji najpierw był marszałkiem Sejmu, a potem bardzo ważnym liderem wewnętrznej opozycji. Nie słyszałem, żeby wówczas protestował.
Dzisiaj protestuje.
Dzisiaj tak. Tak zauważyłem.
Myśli Pan, że chce założyć własną partię?
Założył własną partię.
Malutka jest. Może chce, żeby była większa?
Każdy chce zwykle, żeby jego własna partia była większa. Ale nie sądzę, żeby tu coś zasadniczego się zmieniło. Wracając do tamtej sytuacji – na tle tego, co było możliwe w Lizbonie, to był niewątpliwie sukces. Z mojego punktu widzenia – człowieka, który od początku był bardzo sceptyczny wobec Unii Europejskiej…
To już nie jest sukces?
Nie. Chcę powiedzieć coś innego. To był bardzo ciężki kompromis, który był możliwy do respektowania i do zaakceptowania (choć powtarzam: w negocjacjach był to olbrzymi sukces) wyłącznie dlatego, wtedy, kiedy na czele Polski stał rząd interesu narodowego, który walczył i wiadomo było, że będzie walczył wszelkimi sposobami, żeby każdy element kompromisu przekuć na korzyść dla Polski. Z chwilą, gdy na czele Polski stanął rząd o dokładnie odwrotnej orientacji…
… rząd, który zapowiedział od razu, że będzie łamał wszystkie te elementy, które były wynikiem sukcesu negocjacji pana prezydenta Kaczyńskiego, sytuacja się odwróciła. Ja chcę przypomnieć Państwu o wydarzeniu, które jest przemilczane, niedostrzegane i było lekceważone. Mianowicie o uchwale, którą przeforsował w Sejmie pan Tusk i Platforma Obywatelska w grudniu ubiegłego roku, w której zapowiadano z góry, że będzie się dążyło wszelkimi siłami do wycofania się z protokołu brytyjskiego. A protokół brytyjski ma fundamentalne znaczenie dla sposobu, w jaki Polska akceptowała Traktat Lizboński. Jeżeli wyjmiemy protokół brytyjski, to znaczy, że akceptujemy zupełnie inny traktat i inne zależności.
To jest, Panie pośle, uchwała z grudnia. Potem był styczeń, luty i PiS milczało w tej sprawie.
Nie, nie. Ja pamiętam debatę na temat tej uchwały. Wówczas minister spraw zagranicznych powiedział, że pan Tusk podpisał Traktat, nawet go nie czytając. Nawet nie czytając streszczenia. To było tak szokujące, że wszyscy aż zaniemówiliśmy. Ale podczas tej debaty pan prezes Jarosław Kaczyński ostrzegł Platformę Obywatelską, że jeżeli przeforsuje tę uchwałę, to będą kłopoty z ratyfikacją Traktatu. Dlatego, że PiS nigdy nie zaakceptuje takiej sytuacji, w której z góry mówi się, że najważniejsze elementy zostaną zakwestionowane i odrzucone. Także Platforma Obywatelska była w pełni świadoma. Opinia publiczna może – nie, bo to się niestety nie przebiło do mediów, ale Platforma Obywatelska była w pełni świadoma tego, że nie będzie akceptacji takich jej dążeń.
A Pan, Panie pośle, wie dlaczego PiS nie pojawiło się na spotkaniu u marszałka Sejmu w sprawie szukania kompromisu?
Nie, ja nie znam szczegółów. Nie należę do władz organizacyjnych. Ale chcę powiedzieć od razu, że widać było wyraźnie, że tam nie było żadnego szukania kompromisu.
Jak się nie jest na spotkaniu, to trudno zobaczyć.
Być może, jednak wiadomo było, że chodzi o uchwałę. W związku z tym nie była to próba żadnego kompromisu, tylko pewna fikcja korzystająca z nieświadomości opinii publicznej; próba pewnej manipulacji.
A może jest marsz ku referendum? Może sprawa jest już przesądzona? Może PiS chce referendum, chce nowej osi podziału politycznego, chce nowej bitwy politycznej? I to wszystko jest taką grą, teatrem?
Jeśli chodzi o władzę klubu czy władze Prawa i Sprawiedliwości, nie sądzę, żeby było tak, jak Pan mówi. Sprawa referendum ma zupełnie inny wymiar. Chcę przypomnieć, Że Rzecznik Praw Obywatelskich, pan Kochanowski słusznie wskazywał, że w tak zasadniczej kwestii powinno być referendum. Mam takie samo zdanie. Trudno sobie wyobrazić normalna była sytuacja, w której Polacy rezygnują z części suwerenności bez decyzji każdego obywatela. To jest sprawa, która powinna być decydowana przez każdego obywatela w referendum właśnie.
To było oznaczało, że ustawa „pada” w parlamencie i wtedy jest referendum? Czy Pana zdaniem ustawa powinna być wycofana przez Platformę i powinno być referendum?
Pan teraz odwołuje się do bieżącej sytuacji. Mówiłem przed chwilą o zasadzie. Takie kwestie powinny być rozstrzygane w referendum. Jeśli zaś chodzi o bieżącą sytuację, to mogą być różne scenariusze. Nie wiem, czy będzie referendum. Platforma i jej sojusznicy dotychczas bardzo sztywno stali przy formie rozwiązania tej sprawy – formie niedemokratycznej, takiej, która wyłącza wolę obywateli. Oni mają większość, oni będą decydowali.
Jest dziś sondaż w jednej z gazet: 75% polaków mówi, że w referendum powiedziałoby „tak”. Zaledwie 7% – przeciw.
Bardzo się cieszę, że Pan przywołał ten sondaż, bo ja jeszcze trzy dni temu widziałem w telewizorze inny sondaż, w którym 41% procent byłoby „za”. Z sondażami bywa bardzo różnie i nie przywiązywałbym do nich takiej wagi. Istotą rzeczy jest przecież to – i to jest haniebne zaniedbanie zarówno rządu pana Tuska, jak i pana marszałka – że ten Traktat do dzisiaj nie jest opublikowany w formie scalonej, jednolitej. Przecież Traktat to są poprawki, wyłącznie poprawki. One nabierają sensu dopiero wtedy, gdy nałożymy traktat na tekst, który został poprawiony. Taki Traktat w jednolitej formie opublikowali tylko ludzie związani z Prawem i Sprawiedliwością: pan minister Muszyński i pan mecenas Hambura tydzień taki scalony tekst opublikowali. Ale to zrobiła opozycja, a nie zrobiła tego władza, która powinna to dostarczyć obywatelom. W związku z tym nawet posłowie Platformy Obywatelskiej nie znają tego Traktatu. Już nie mówiąc o tym, że pan Tusk podpisał go, nie czytając.
Na szukanie kompromisu w parlamencie został tylko dzisiejszy dzień. Jutro ma być głosowanie…
Przepraszam, a skąd Pan wie, że jutro ma być głosowanie? Jutro ma być debata. Być może oczywiście pan marszałek Komorowski doprowadzi do głosowania, ale nic na razie nie wiadomo. zwykle było tak, że po debacie był jeszcze czas na różnorodne konsultacje.
Tak gazety podają. Zgadzam się z Panem, Panie pośle, że jeśli chodzi o głosowanie, to nigdy nic do końca nie wiadomo, ale załóżmy…
Chodzi o to, że normalny tryb jest taki, że po debacie, zwłaszcza w tak ważnej sprawie, jest dłuższy czas na dalsze konsultacje.
Jutro jest trzecie czytanie, prawda?
Jutro jest debata. Debata jest częścią drugiego czytania.
Dobrze… Panie pośle, pan Zbigniew Religa mówi, że jest zwolennikiem tego Traktatu. Będzie mu przykro, jeśli zostanie wyrzucony z klubu Prawa i Sprawiedliwości, ale podoba mu się ten traktat. Więc może znajdzie się dziesięć głosów w PiS-ie, które powiedzą „tak” Traktatowi?
Chyba nawet mniej jest potrzebnych - chodzi chyba nawet o siedem głosów. Ale nie sądzę, żeby znalazło się siedem osób, które zerwą dyscyplinę klubową. Bo ta sprawa – jak sądzę –będzie objęta dyscypliną.
A jeśli zerwą, powinny być z klubu wyrzucone.
Nie mam zamiaru wypowiadać się w takich kwestiach. Nie jestem we władzach klubu. W związku z tym niech mnie Pan nie obarcza taką odpowiedzialnością.
* salopol-17.03.mp3 (7,48 MB)"
http://www.polskieradio.pl/_files/20061104132927/2008031710504994.mp3