Source: http://aferyprawa.eu/Interwencje/Sad-Apelacyjny-w-Krakowie-Kasacja-wniesiona-przez-oskarzonego-Andrzej-Kursa-3232
Timestamp: 2019-05-21 15:15:08
Legal References Found: art. 42
 art. 6
 art. 91
 art. 519
 art. 148
 art. 31
 art. 523
 art. 6
 art. 537
 art. 6
 art. 91
 art. 80
 art. 351
 art. 351
 art. 45
 art. 537
 art. 6
 art. 526
 art. 91

Document Content:
Aferyprawa - Sąd Apelacyjny w Krakowie Kasacja wniesiona przez oskarżonego Andrzej Kursa
Aferyprawa.com Interwencje Sąd Apelacyjny w Krakowie Kasacja wniesiona przez oskarżonego Andrzej Kursa
Sąd Apelacyjny w Krakowie Kasacja wniesiona przez oskarżonego Andrzej Kursa
Za publikacje swoich dokumentów funkcjonariusze zabrali mu już komp. Co jeszcze musi znieść za publikowanie prawdy? - okazuje się że w naszych więzieniach wszystko jest możliwe. Co najmniej nielogiczne jest samo stwierdzenie więziennych funkcjonariuszy, że to Kursa w jakiś sposób publikuje informacje o sobie, kiedy dobrze wiadomo że robi to przecież redakcja czasopisma AFERY PRAWA.
Ale niekompetencja, korupcja, a nieraz zwykła mściwość funkcjonariuszy i urzędników państwowych to nasza codzienność nie tylko w sądach...
mgr inż. Andrzej Kursa Tarnów, dnia 12.12.2009
33-100 Tarnów, ul. Konarskiego 2
Sygn. II AKa 105/09
Kasacja wniesiona przez oskarżonego
Powołując się na art. 42. ustęp 2. Konstytucji RP („Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania”), a także art. 6 ust. 3 lit. c Europejskiej Konwencji Praw Człowieka („bronienia się osobiście lub[1] przez ustanowionego przez siebie obrońcę”), w związku z art. art. 91. ust. 2 Konstytucji RP („Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.”) wnoszę kasację do SN od wyroku SA w Krakowie z 13.10.2009.
A. Na podstawie art. 519 i 525 § 1 k.p.k. zaskarżam prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie w sprawie przeciwko mnie – Andrzejowi Kursie - skazanego za czyn określony w art. 148 § 1 kk w zw. z art. 31 § 2 kk na karę 25 lat więzienia (+ obostrzenie minimum 24 lata więzienia). Na podstawie art. 523 § 1 oraz 526 § 1 k.p.k. powyższemu wyrokowi zarzucam rażące naruszenie prawa procesowego wyrażające się m.in.:
→ w nie dopuszczeniu w jakiejkolwiek części postępowania karnego (trwającego ponad 8 lat) ani jednego mojego świadka, o których dopuszczenie wnosiłem jako oskarżony. O dopuszczenie moich świadków wnosiłem bezskutecznie od początku (t.j. od roku 2001 - od śledztwa i pierwszego „procesu” w SO w Krakowie w okresie 04.03.2003 – 27.09.2005, dalej świadków obrony konsekwentnie zgłaszałem przez wszystkie instancje, także w ponowionym procesie w SO w Krakowie 2007 - 2008). Jednocześnie krakowski sąd dopuścił wszystkich świadków zgłaszanych przez oskarżyciela publicznego, a także oskarżyciela prywatnego (Rojszczaków) → co stanowi rażące naruszenie art. 6 ust. 3 pkt. d Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz:
→ dalszym, poniżej wymienionym w uzasadnieniu przypadkom rażącego naruszenia prawa do rzetelnego, uczciwego i sprawiedliwego procesu.
B. Na podstawie art. 537 § 1 i § 2 k.p.k. wnoszę o uchylenie w całości powyższego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu - innemu, niż podlegający pod zakres Sądu Apelacyjnego w Krakowie.
C. Niniejszym, wnoszę o zwolnienie mnie w całości od uiszczenia opłaty sądowej od złożonej kasacji, gdyż z uwagi na moją sytuację materialną (9 rok pozbawienia wolności i brak jakichkolwiek środków finansowych) nie jestem w stanie jej opłacić w żaden sposób.
1. Nigdy nie dopuszczono ani jednego świadka i ani jednego dowodu, o które od początku konsekwentnie wnosiłem - jako oskarżony Andrzej Kursa – począwszy od pierwszej rozprawy w marcu 2003 roku, konsekwentnie poprzez pierwsze postępowanie odwoławcze w SA w Krakowie, ponowiony proces w SO i kolejne postępowanie odwoławcze w SA w Krakowie.
W każdej instancji i na każdym etapie domagałem się przesłuchania moich świadków. Żadnego świadka obrony nigdy żaden sąd nie dopuścił i nie przesłuchał. Jako oskarżony domagałem się przeprowadzenia dowodów, o które wnioskowałem konsekwentnie. Nigdy żadnego dowodu wnioskowanego przeze mnie nie przeprowadzono. Jednocześnie dopuszczono i przesłuchano wszystkich świadków oraz przeprowadzono wszystkie dowody o które wnosił prokurator i oskarżyciele posiłkowi (np. karta 1294).
Taka sytuacja stanowi rażące naruszenie prawa procesowego, o czym wprost stanowi art. 6 ust. 3 pkt. d Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (mającej pierwszeństwo w stosowaniu przed polskimi kodeksami z uwagi na art. 91 ust 2 i 3 Konstytucji RP).
Ponadto w postępowaniu karnym, trwającym od marca 2003 do października 2009 krakowski Sąd Okręgowy oraz Sąd Apelacyjny popełnił dalsze rażące naruszenie prawa procesowego, m.in. poprzez:
2. Uniemożliwianie mi jako oskarżonemu na realne zadanie pytań świadkom, obecnym na rozprawach – część z nich przesłuchując w latach 2003 - 2004 pod moją nieobecność.
3. Część rozpraw – w pierwszym procesie w 2004 roku (z którego procesu „ustalenia” były już do końca postępowania praktycznie jedynym „materiałem dowodowym”) prowadzono pod moją nieobecność (czyli pod nieobecność oskarżonego) – w szczególności nie było mnie na sali na najważniejszych ostatnich rozprawach z 2004 roku – gdzie uniemożliwiono mi nawet na wygłoszenie mowy końcowej, przed skazaniem mnie na dożywotnie pozbawienie wolności.
4. Uniemożliwiono mi w praktyce na zadanie swoich pytań o konkretne kryteria i konkretne dowody na te kryteria do biegłych psychiatrów wydających opinie, które to opinie mają kluczowo ważne znaczenie w kwestii poczytalności w chwili czynu, winy i przy wymiarze mojej kary.
5. Dwukrotnie postanowieniami Sąd Najwyższy (w 2002 i w 2005 roku) odrzucał wniosek o wyłączenie Krakowa, a za każdym razem decydentem (sprawozdawcą i przewodniczącym składu) był ten sam sędzia SN Wiesław Kozielewicz, który nakazywał, aby proces był jednak prowadzony przez krakowski sąd. Krakowski sąd, którego dysfunkcjonalność była zgłaszana od początku przeze mnie (od 2001 roku), jako jeden z kluczowych powodów powstania tragedii. Tym samym zdziwienie budzi fakt, że proces prowadził krakowski sąd, który był żywotnie zainteresowany, aby winą za tragedię obciążyć tylko oskarżonego, a nie swoich własnych sędziów – kolegów (w szczególności aby odciążyć sprzedajną sędzię SA Hannę Marię Nowicką de Poraj [dawniej Błasiakowa], której sprzedany skandaliczny wyrok był bezpośrednią przyczyną tragicznej strzelaniny).
6. Za każdym razem – 5 razy (2 x SO, 2 x SA i 1 x SN) wnosiłem o losowanie składu sędziowskiego. Nigdy nie losowano składu. Po wyroku SN w dniu 31.05.2007 w ponowionym procesie nie miałem adwokata od dnia 01.06.2007 do 5.11.2007 (karta 6230), chociaż polskie prawo obligatoryjnie nakazuje konieczność posiadania obrońcy w sądzie okręgowym w I instancji. Zaraz po dniu 31.5.2007 (wyrok SN) jako oskarżony złożyłem wniosek o losowanie składu. Odmowa tego jego wniosku musiała obligatoryjnie spowodować, że sąd zwróciłby mój wniosek z powodu braku formalnego do jego uzupełnienia i jednocześnie jako oskarżony powinienem otrzymać obrońcę z urzędu (w trybie art. 80 kpk), co umożliwiłoby mi na złożenie wniosku w trybie art. 351 § 2 kpk. W dniu 19.7.2007 tak, jak poprzednio – administracyjnie zmieniono sędziego wypadającego losowo z kolejności – w okresie, kiedy nie miałem obligatoryjnego w mojej sytuacji obrońcy – o czym piszę poniżej.
7. Łamiąc także art. 351 § 1 kpk – za każdym razem zmieniano w moim procesie sędziego wypadającego z listy i administracyjną, arbitralną decyzją przewodniczącego wydziału Rafała Kiety zmieniano tego przydzielanego mi z kolejności doświadczonego sędziego okręgowego na sędziego rejonowego, który dopiero co zostawał delegowany do SO ( k. 1054 i k. 6072). Pierwszym sędzią w tak trudnej sprawie o potrójne zabójstwo był administracyjnie dobrany SR Wojciech Maczuga – sędzia z tego samego sądu, w którym także jako sędzia pracowała moja żona (SR Kraków Nowa – Huta). Kolejnym arbitralnie dobranym sędzią w ponowionym „procesie” w SO był rzecznik prasowy SO – sędzia rejonowy Rafał Lisak – miesiąc wcześniej delegowany do SO. W ponowionym „procesie” jednym z ławników był Krzysztof … Błasiak (zapewne niezawisły, ale od sędzi Hanny Błasiak).
8. Dwukrotnie wnosiłem jako oskarżony o losowanie składu w SA – za każdym razem mi odmówiono losowania – dobierając arbitralnie skład w SA w Krakowie – szczególnie dobierając sędziego referenta decyzją administracyjną. Sędziowie sprawozdawcy w SA – Wojciech Dziuban (rzecznik prasowy SA) oraz w drugim procesie Andrzej Seremet (rzecznik odpowiedzialności zawodowej sędziów – czyli osoba chroniąca łamiących prawo sędziów przed odpowiedzialnością karną), to „niezawiśli” sędziowie, którzy doszli do stanowisk dzięki partii komunistycznej (jak zresztą większość decydentów w krakowskim SA i praktycznie cały polski Sąd Najwyższy).
9. Przed sprawą w SN jako oskarżony wnosiłem o losowanie składu w SN i jednocześnie o wyłączenie sędziego, który już dwukrotnie nakazał, aby moją sprawę prowadził krakowski sąd czyli o wyłączenie SSN Wiesława Kozielewicza. Jak za każdym razem - nie losowano składu w SN, a jako przewodniczącego składu i sprawozdawcę (czyli praktycznie jednoosobowego decydenta) dostałem … SSN Wiesława Kozielewicza. W efekcie SN (czyli Kozielewicz → po raz trzeci sprawozdawca i przewodniczący mojego składu) wydał kuriozalny wyrok, że należy ponownie wydać sam wyrok – bez przeprowadzania jakichkolwiek dowodów w pierwszej instancji i jednocześnie Kozielewicz stwierdził, że praktycznie jego dwie poprzednie decyzje o tym, aby oskarżonego sądził krakowski sąd … były poprawne, bo krakowski sąd „prawidłowo” poprowadził proces oskarżonego. Przypomnijmy, że mówimy o procesie, w którym nie było ani jednego świadka obrony, gdzie nie było mnie na części rozpraw, a także gdzie proceduralnie uniemożliwiono mi jako oskarżonemu na jakąkolwiek realną obronę materialną.
W SN jest 50 sędziów karnistów + 2 (prezesów – także karnistów). Czyli łącznie 52 sędziów mogło mnie sądzić (być „sprawozdawcą”). Prawdopodobieństwo losowego trzykrotnego trafienia akurat na tego samego sędziego Kozielewicza wynosi jak 1 do 140.ooo (52 x 52 x 52 = 140.680). Takie prawdopodobieństwo jest praktycznie zerowe i świadczy o tym, że po raz kolejny dobór sędziego, tak samo, jak w SO i w SA był zmanipulowany, a tym samym nie może być mowy o konstytucyjnej gwarancji z art. 45. 1. – in concreto - do osądzenia przez niezależnego, bezstronnego i niezawisłego sędziego.
10. W składzie SN był sędzia Piotr Hofmański, na co dzień profesor UJ i prywatnie kolega … prof. Jana Woleńskiego z UJ (który od 2001 roku prowadzi nagonkę medialną na mnie po tym, jak zastrzelony został jego ulubiony asystent A. R). Kilka lat temu UJ Hofmańskiego ustanowił nagrodę imienia … zastrzelonego filozofa A. R, jako „wyjątkowego człowieka”. Więc nie dziwi, że taki skład w SN (Kozielewicz + Hofmański) „nie dostrzegł” rażącego złamania prawa karnego proceduralnego – prawa oskarżonego do obrony przed zarzutami poprzez jego obecność na wszystkich jego rozprawach, powołanie swoich świadków na tych samych zasadach, co świadków oskarżenia i zadawania swoich pytań świadkom oraz biegłym. Także mój jedyny decydent z SN - Kozielewicz jest powiązany z UJ w Krakowie i jest on kolegą Woleńskiego. Hofmański to kolejny rzecznik prasowy (SN) w moich „procesach”. W sumie to miałem wszystkich możliwych „rzeczników prasowych” sądów – osoby szczególnie zaufane w takiej instytucji mafijno – rodzinnej, jaką są polskie sądy – będące żywy reliktem PRL-u.
11. Ostatecznie dwaj biegli zadecydowali o tak drastycznej karze dla mnie (w praktyce wyrok „minimum 24 lata”, to dla mnie jest kara śmierci na raty w więzieniu). Ci biegli, to doc. Heitzman i prof. Gierowski obaj z … Uniwersytetu Jagiellońskiego, również koledzy prof. Jana Woleńskiego z UJ, który był przyjacielem i patronem zastrzelonego filozofa R. – co wynika wprost z własnych zeznań J. Woleńskiego, które on składał w 2004 roku w SO w Krakowie. Ci biegli, jak i wszyscy pozostali biegli wydali swoje opinie (każda całkowicie inna i wzajemnie się wykluczająca) bez jakichkolwiek obowiązujących od 1992 roku w Polsce i Europie kryteriów diagnostycznych ICD – 10. Bez obowiązujących w Polsce kryteriów ICD-10 te wszystkie opinie są gołosłowne, arbitralne i merytorycznie bezwartościowe, ale „pasują” „niezawisłemu” sądowi, bo pozwalają obciążyć winą tylko wyłącznie mnie (i odciążyć winą za tragedię krakowskich sędziów). Jeden z moich biegłych w „procesie” z 2008 to psychiatra Antoni Ferenc z Jarosławia – od kilku lat skazany prawomocnie za wydawanie fałszywych opinii i pozbawiony prawa wykonywania zawodu.
12. Całe postępowanie karne trwało ponad 8 lat (27.09.2001 – 13.10.2009) i pomimo tak długiego upływu czasu nie dopuszczono nawet na przesłuchanie chociażby 1 świadka zgłaszanego przeze mnie. Argumentacja sądu, że dopuszczenie świadków obrony „prowadzi do przewlekłości postępowania” to kpina.
13. Dzisiaj już praktycznie niewiele da się udowodnić z tez obrony, bo najważniejsi moi świadkowie już zmarli, a ci, którzy nadal żyją, po ponad 8 latach od tragedii już niewiele zapewne pamiętają. Jednak są zeznania świadków (m.in. policjantów, lekarzy) z dnia tragedii, które złożyli oni kilka godzin po tragedii i z nich wynika jasno, że w chwili czynu byłem całkowicie chwilowo niepoczytalny – po szoku psychicznym spowodowanym wydaniem skandalicznego wyroku 15-20 minut przed tragiczna strzelaniną. Wyroku wydanego przez sprzedajną sędzię Hannę Nowicką / Błasiakową, która od 6 stycznia 2005 jest sędzią SA w Krakowie – tego samego SA, w którym jej koledzy mieli mnie niezawiśle i uczciwie sądzić, a podległy pod SA SO w Krakowie miał wcześniej przeprowadzić rzetelny proces. Przecież to jest jakaś ponura kpina z prawa.
Takie są FAKTY. Wyrok SN z 2007 roku i SA z dnia 13.10.2009, nie zmienia FAKTÓW. A te są jednoznaczne i dowodzą, że żaden mój proces nie był rzetelny.
Równie dobrze Ziemia nadal będzie kulą, nawet gdyby SN (Kozielewicz) i SA (Dziuban lub Seremet) wydali wyroki, że Ziemia jest płaska. Tak samo, jak nadal Ziemia pozostanie kulą, tak samo faktem jest, że nie dopuszczono ani jednego świadka zgłaszanego przez obronę, jednocześnie dopuszczając do „procesu” wszystkich świadków oskarżenia (czyli świadków zgłaszanych przez prokuratora i oskarżyciela posiłkowego).
Reasumując: dotychczas ja jako oskarżony nie miałem rzetelnego procesu, a błędy proceduralne i ich nasilenie świadczą o rażącym złamaniu mojego prawa do uczciwego procesu w sądzie oraz celowym uniemożliwianiu w dotarciu do prawdziwych ustaleń faktycznych.
Na podstawie art. 537 § 1 k.p.k. wnoszę o uchylenie w całości powyższego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu - innemu, niż podlegający pod zakres Sądu Apelacyjnego w Krakowie
[1] Mój obrońca, który obecnie „nie widzi” podstaw kasacji został wyznaczony przez krakowski sąd. Ten obrońca z urzędu pierwszy i ostatni raz odwiedził mnie w więzieniu latem 2004 roku. Z tego powodu nie mając „ustanowionego przez siebie obrońcę” art. 6 ust. 3 lit. c EKPCz – gwarantuje mi prawo do „bronienia się osobiście”. Ponieważ w tym momencie zachodzi kolizja z art. 526 § 2 kpk i wykładnią słowa „powinna” (którą SN mylnie utożsamia ze słowem „musi”), ratyfikowana umowa międzynarodowa EKPCz na pierwszeństwo w stosowaniu przed kpk z mocy art. 91 Konstytucji RP.
jestem równiez ofiara tej togowej ferajny. Proszę o pomoc w ubieganiu sie o ewentualne odszkodowania poniewaz zostalem kompletnie zrujnowany przez trymanie mnie 20 miesiecy na monte"w Krakowie bez wyroku ( sprawa obozów pracy we Wloszech ) Prosze wiec raz jeszcze o kontakt