Source: http://prawko.com.pl/viewtopic.php?f=8&t=2596&p=38494&sid=76be767205662854806fdcf68c5db873
Timestamp: 2017-08-19 01:50:30
Legal References Found: Art.18
 Art.22
 Art.17
 Art. 17
 Art. 17
 Art.17
 Art. 17

Document Content:
kolizja obok zatoki -pilna sprawa - FORUM ARCHIWALNE Prawko.com.pl
kolizja obok zatoki -pilna sprawa
Rejestracja: czw, 03 mar 2011, 13:12
Postautor: valdi » czw, 03 mar 2011, 13:47
Jechałem lewym pasem drogi jednokierunkowej gdy samochód jadący przede mną zwolnił z zamiarem wykonania skrętu w lewo. Wówczas włączyłem prawy kierunkowskaz i zacząłem zjeżdżać na prawy pas. W tym samym momencie na ten pas chciał wjechać kierowca który zatrzymał się na zatoce i doszło do drobnej kolizji - otarcia pojazdów. Policjanci próbowali mnie ukarać mandatem 500 zł.
Odmówiłem, gdyż uważam iż do kolizji doszło z winy drugiego kierowcy, który włączał się do ruchu.
Oni natomiast twierdzili , że chcąc zmienić pas ruchu z lewego na prawy muszę ustąpić pierwszeństwa nie tylko pojazdowi znajdującemu się na pasie ruchu na który mam zamiar wjechać ale także temu który na ten pas wjeżdża z prawej strony i to także wtedy gdy włącza się on do ruchu.
Najbardziej jestem zdziwiony tym ostatnim stwierdzeniem o POJEŹDZIE KTÓRY WŁĄCZA SIĘ DO RUCHU.
Kto ma rację i czy lepiej było zgodzić się na mandat ?
Re: kolizja obok zatoki -pilna sprawa
Postautor: Hipek_01 » czw, 03 mar 2011, 14:11
Kodeks drogowy, Art 22 ust 4 pisze: Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.
Kodeks drogowy, Art 17, ust 2 pisze: Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu.
Zgodzę się z interpretacją policjantów - moim zdaniem wina jest po Twojej stronie. Uważam, ze z przytoczonych przepisów nie wynika, żeby kierowca zmieniający pas miał pierwszeństwo nad włączającym się do ruchu.
Postautor: valdi » czw, 03 mar 2011, 21:23
A czy z przepisów wynika, że włączający się do ruchu ma pierwszeństwo przed zmieniającym pas?
Postautor: Jorguś » czw, 03 mar 2011, 22:25
....na ten pas chciał wjechać kierowca który zatrzymał się na zatoce....
1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju lub zatrzymaniu się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego.....
Trzeba tylko ustalić czy to zatrzymanie wynikało/nie wynikało z warunków lub przepisów ruchu drogowego.
Dobrze, że odmówiłeś przyjęcia mandatu.
Postautor: Hipek_01 » pt, 04 mar 2011, 1:21
Nie zgodze sie z Toba, Jorgus, bo, jak rozumiem, sugerujesz, ze policja nie miala racji. Wszystko zalezy tu od sytuacji: jak miala miejsce kolizja, czy byla odpowiednia sygnalizacja manewru po obu stronach.
Wezmy taki przypadek: valdi rozpoczal zmiane pasa po tym, jak kierowca rozpoczal wlaczanie sie do ruchu. Gdy kierowca z zatoki rozpoczynal jazde, warunki nawyrazniej na to pozwalaly.
Valdi, czy mozesz dac wiecej szczegolow? Kto i w jakiej kolejnosci sygnalizowal manewry, w ktorym momencie nastapila kolizja (rysunek moze?).
Postautor: netsatan » pt, 04 mar 2011, 1:42
Hipek: to nie będzie miało (sygnalizowanie) żadnego znaczenia dla przebiegu sprawy, ponieważ to nie jest coś, co da się udowodnić. Zakładamy, że kolega sygnalizował manewr, a był już w ruchu drogowym, więc ma pierwszeństwo przed włączającym się do niego - wtedy valdi ma rację. Jeśli jednak nie sygnalizował - wtedy "oponent" ma rację. To nie jest coś, co da się łatwo udowodnić, ale valdi dobrze zrobił nie przyjmując mandatu, ponieważ interpretacja tej sytuacji zależy od punktu widzenia. Sąd jednak prawdopodobnie przyzna mu rację, ponieważ nie wjechał w pojazd JUŻ ZNAJDUJĄCY SIĘ w ruchu, ani nie wymusił pierwszeństwa (nie zajechał drogi), a kierowca pojazdu włączającego się nie zachował "szczególnej ostrożności".
Postautor: szofer » pt, 04 mar 2011, 9:16
Również jestem zdania, że wina leży po stronie kierowcy włączającego się do ruchu. Dla mnie zastosowanie ma tutaj przepis o ustąpieniu pierwszeństwa przez włączającego się do ruchu, to on powinien się upewnić, ponieważ jeszcze nie nie był uczestnikiem tegoż ruchu.
Postautor: Hipek_01 » pt, 04 mar 2011, 10:25
Popatrzmy z perspektywy pojazdu włączającego się do ruchu.
1. Wrzucam kierunkowskaz
2. Czekam, aż pas, na który zamierzam wjechać będzie wolny
3. Pas jest wolny, rozpoczynam jazdę, mój przód jest już w połowie pasa, który zamierzam zająć.
4. W tym momencie kierowca z pasa sąsiedniego wbija kierunek i zmienia pas (założenie: w momencie rozpoczęcia sygnalizowania manewru zmiany pasa przez kierowcę obok ja już rozpocząłem włączanie się do ruchu, moj samochód się porusza i zajął już do tej pory połowę pasa ruchu, na który zamierzam wjechać).
5. Jesteśmy na torach kolizyjnych.
6. Pytanie: co mam teraz zrobić? Wbijać wsteczny i uciekać?
Kierowca włączający się do ruchu ma obowiązek zweryfikować:
- aktualne warunki jezdni, na którą chce wjechać (czy ktoś jest na torze kolizyjnym z jego docelową pozycją; czy włączenie się do ruchu nie spowoduje wymuszenia pierwszeństwa)
- spodziewane warunki, które jest w stanie przewidzieć (czy ktoś nie sygnalizuje zmiany pasa, czy nie biegnie jakiś szalony pieszy...).
Jeśli w momencie rozpoczęcia włączania się do ruchu sytuacja pozwala na wykonanie tego manewru, kierowca ma prawo go rozpocząć, tak? Pozostaje pytanie, kiedy kierowca przestaje być "włączającym się do ruchu" a staje się "uczestnikiem ruchu". Moim zdaniem, uczestnikiem ruchu staje się, gdy rozpocznie wykonywanie manewru w sposób, którym nie wymusi na nikim pierwszeństwa.
Postautor: BiałaDama » pt, 04 mar 2011, 12:14
Ja bym była za tym, że to wina włączającego się do ruchu, aczkolwiek wiadomo, że każda sekunda, sygnalizowanie się liczy itp i sytuację zawsze trzeba rozpatrywać indywidualnie.
Postautor: netsatan » pt, 04 mar 2011, 12:22
Hipek: a co, jeśli kolega był już na pasie, a włączający się ruszył prosto w jego bok? Nie da się tej sytuacji rozpatrywać w ten sposób, bo mamy na to trochę zbyt mało szczegółowy opis.
Postautor: Hipek_01 » pt, 04 mar 2011, 12:28
Dlatego ja już odszedłem od tematu samej opisywanej kolizji i analizuję przypadek zupełnie teoretycznie, bo wiadomo, że zawsze zależy to od sytuacji - dobrze wiedzieć w końcu na przyszłość. A z tematem faktycznego zdarzenia musimy się wstrzymać do momentu podania przez Valdiego szczegółów zdarzenia.
W związku z tym podrzuciłem też dwa teoretyczne pytania:
Hipek_01 pisze: Pozostaje pytanie, kiedy kierowca przestaje być "włączającym się do ruchu" a staje się "uczestnikiem ruchu".
Hipek_01 pisze: 6. Pytanie: co mam teraz zrobić? Wbijać wsteczny i uciekać?
Postautor: Jorguś » pt, 04 mar 2011, 17:40
Pozostaje pytanie, kiedy kierowca przestaje być "włączającym się do ruchu" a staje się "uczestnikiem ruchu".
Tak całkiem teoretycznie:
Uczestnikiem ruchu jest się przez cały czas, kiedy znajduje się na drodze (pieszy, kierujący,osoba znajdująca się w pojeździe lub na pojeździe) i to zarówno kiedy pojazd porusza się po jezdni i stoi w zatoczce. Natomiast zatoka nie jest częścią jezdni. Można tu posiłkować się Art.18, gdzie napisano ....umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się do ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem zamiar wjechania z zatoki na jezdnię. Jeżeli więc, zatoczka nie jest częścią jezdni, to tym bardziej nie jest pasem ruchu. Nie jest też chodnikiem. Co nam pozostaje? - tylko pobocze. Dlatego przywołany przez policjanta na Art.22 nie ma tu zastosowania. Natomiast Art.17 w przypadku drugiego kierowcy, jak najbardziej.
Postautor: Hipek_01 » pt, 04 mar 2011, 17:48
Co do Art. 17 - kiedy zatem można uznać, że kierowca włączył się do ruchu? Czy moment, w którym samochód (nie wymuszając) pierwszeństwa zajmie, powiedzmy, połowę pasa, jest jeszcze częścią włączania się do ruchu (co implikuje konieczność ucieczki w przypadku gdy ktoś nagle zmieni pas), czy już jest jazdą po włączeniu się do ruchu?
Postautor: Jorguś » pt, 04 mar 2011, 19:14
Co do Art. 17 - kiedy zatem można uznać, że kierowca włączył się do ruchu?
W rozpatrywanym przypadku, można by przyjąć, że jest to moment kiedy wyjeżdżający z zatoki znajdzie się całym pojazdem na jezdni.
Ale co się dzieje gdy kierowca zatrzymał się na chwilę "z przyczyn osobistych" na jezdni, na pasie ruchu. Przecież zgodnie z Art.17 ust.1. jest włączającym się do ruchu, nawet jeśli do kontynuowania jazdy, nie potrzeba żadnego ruchu kierownicą. Jadący lewym pasem, zmienia pas na prawy i widząc stojący na prawym pasie samochód, dostosowuje swój tor jazdy, tak, aby zakończyć manewr przed stojącym na prawym pasie. W tym momencie stojący rusza, nawet nie sygnalizując zamiaru, może tak zrobić bo przecież nie zmienia pasa ani kierunku ruchu. Też można dopasować Art. 17, jednak tu, obstawiałbym zapis o zachowaniu szczególnej ostrożności obydwu kierujących, bo wina raczej tego, który uderzył. Stawiałbym jednak na rozstrzygnięcie sądowe.
Rejestracja: czw, 03 mar 2011, 17:01
Postautor: Marcin1 » pt, 04 mar 2011, 23:01
Sytuacja jest analogiczna do pierwszeństwa przy wyprzedzaniu (ten który wcześniej sygnalizował zamiar) tylko tutaj rozpatrujemy moment sygnalizacji zamiaru zmiany pasa z momentem rozpoczęcia włączania do ruchu (samo sygnalizowanie nie daje pierwszeństwa).
Jeżeli rozpoczęcie włączenia się do ruchu (wjazd na pas) było wykonane poprawnie (zmieniający pas jeszcze nic nie sygnalizował) to wina leży po stronie zmieniającego pas. Gdyby takiej interpretacji nie stosować to zmieniający pas mógłby bez problemu tłuc we włączającego się wiedząc, że wina będzie po jego stronie. Sprawa trudna do jednoznacznego rozstrzygnięcia. W takich przypadkach prawo indyjskie (czy egipskie - nie pamiętam) - "winny ten, który uderzył przodem" nie wydaje się takim głupim sposobem wyłonienia winnego:)
Postautor: Hipek_01 » śr, 09 mar 2011, 13:21
Dalej jednak nie rozumiem sytuacji, w której ktoś rozpoczyna włączać się do ruchu, zgodnie z tym, co piszesz: "można by przyjąć, że jest to moment kiedy wyjeżdżający z zatoki znajdzie się całym pojazdem na jezdni.". Zatem jeśli w trakcie manewru komuś uwidzi się zmiana pasa, nasz "włączający się" musi uciekać? W wielu sytuacjach przecież osoba włączająca się do ruchu jest skazana na kolizję, bez szans na ucieczkę.
Postautor: Rafal » sob, 26 mar 2011, 22:01
Zinterpretuję tą sytuację odnosząc się do mojego kursu na kat. B. Uczono mnie, że czy to wjeżdżając na rondo, czy to skręcając z drogi podporządkowanej na główną, muszę "ustąpić pierwszeństwa" czyli przepuścić samochody znajdujące się na obu pasach, a nie tylko na prawym pasie ruchu. Skoro tak i w obliczu zapisu:
Kodeks drogowy, Art 17, ust 2 napisał(a):
moim zdaniem winny kolizji jest kierowca, który wyjeżdżał z zatoki.