Source: https://oko.press/pilne-sad-najwyzszy-sedziowie-powolani-z-udzialem-neo-krs-sa-nieuprawnieni-do-orzekania/
Timestamp: 2020-02-25 18:35:25
Legal References Found: art. 45
 art. 47
 art. 6
 art. 179
 art. 180
 art. 10

Document Content:
fot. Dominika Sitnicka
Trzy izby Sądu Najwyższego uznały, że obecna KRS, ze względu na sposób, w jaki została powołana, nie zapewnia, że osoba powołana z jej rekomendacji przez Prezydenta na urząd sędziego, prawidłowo obsadzi skład sądu.
SN orzekł, że zawsze wadliwe są składy Sądu Najwyższego, w których zasiadają osoby powołane na wniosek obecnej KRS.
A także, że weryfikacji mogą podlegać składy sądów powszechnych i wojskowych, w których zasiadają osoby powołane na wniosek obecnej KRS. W przypadku tych sądów, należy ocenić, czy w konkretnych okolicznościach nie doszło do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.
Uchwała Sądu Najwyższego jest salomonowa. Żeby zapobiec chaosowi prawnemu, SN uchwalił, że wzruszalne będą tylko orzeczenia sądów, które zostaną wydane po ogłoszeniu uchwały, czyli po 23 stycznia 2020 przez sądy, w których składach zasiadają sędziowie wybrani przez nową KRS.
Wzruszalne będą jednak orzeczenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego wydane zarówno przed uchwałą SN, jak i po niej.
To wyraz niezwykłej troski o dobro obywateli o ochronę ich praw, a także poszanowanie podstawowych zasad porządku prawnego Rzeczpospolitej, takich jak zasada pewności prawa i zaufania do organów państwa.
Do tej pory obywatele jako strony uczestniczyli w postępowaniach zakładając, że sąd, który rozstrzyga ich sprawę, jest dobrze obsadzony. Teraz, po uchwale mającej moc zasady prawnej, będą wiedzieć, że ich sprawę rozsądza sąd, co do którego obsadzenia ma wątpliwości SN.
Uchwała trzech izb SN wiąże wszystkie izby SN. Zawarta w niej interpretacja ma też istotne znaczenie dla sądów powszechnych.
Jak wyjaśniał sędzia sprawozdawca Włodzimierz Wróbel, zwracając się bezpośrednio do obywateli już po ogłoszeniu uzasadnienia uchwały:
„O co chodzi w tej uchwale? Żeby na przyszłość, od dzisiejszego dnia, kiedy dojdzie do wydania orzeczenia sądowego, istniał mechanizm sprawdzenia, czy to orzeczenie może zapaść w takich warunkach, żeby było sprawiedliwe. Sąd mogą być lepsze, gorsze, mądrzejsze, mniej lub bardziej sprawne. Ale w momencie, kiedy przestają być sądami niezależnymi, bezstronnymi – to nie wiadomo, po co są.”
Rzecznik Prasowy SN sędzia Michał Laskowski wyjaśniał, że uchwała SN nie podważa statusu żadnego sędziego. Oznacza to, że sędziowie izb Dyscyplinarnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN nadal są sędziami – pobierają pensje i – co ważne – mogą uczestniczyć w wyborach Pierwszego Prezesa SN. Kadencja obecnej Pierwszej Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf upływa w marcu.
Ministerstwo Sprawiedliwości natychmiast po wydaniu przez SN uchwały opublikowało oświadczenie, w którym uznaje ją za… nieważną:
„Uchwała z mocy prawa jest nieważna. Została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Narusza art. 179, art. 180 ust.1 oraz art. 10 Konstytucji RP. Wbrew obowiązującym przepisom ustawowym Sąd Najwyższy podjął uchwałę w postępowaniu w sprawie podważenia statusu sędziów powołanych z udziałem obecnej Krajowej Rady Sądownictwa” – czytamy w komunikacie MS.
Oświadczenie Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie uchwały Sądu Najwyższego
Źródło: strona Ministerstwa Sprawiedliwości
SN podjął herkulesowy wysiłek
W czwartek 23 stycznia 2020 po godzinie 18.30 sędziowie połączonych izb Sądu Najwyższego – Izby Karnej, Cywilnej i Pracy – ogłosili uchwałę po rozpoznaniu na posiedzeniu sprawy z wniosku Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2020 r. o rozstrzygnięcie rozbieżności w wykładni prawa występującej w orzecznictwie Sądu Najwyższego
Przewodniczącą składu była Pierwsza Prezes SN Małgorzata Gersdorf, sędziami sprawozdawcami sędzia Marta Romańska i sędzia Włodzimierz Wróbel.
Uchwałę ogłaszali wszyscy sędziowie izb dopuszczeni do orzekania. Było ich aż 59. To pierwszy taki przypadek po 1989 roku.
Uchwała SN ma za zadanie przeciąć rozbieżności orzecznicze w Sądzie Najwyższym, które pojawiły się po wyroku TSUE z 19 listopada 2019 roku.
Połączone izby SN odpowiadały na pytanie zadane 15 stycznia przez Pierwszą Prezes Małgorzatę Gersdorf.
Sprowadzało się ono do tego, czy można wzruszać orzeczenia sądów powołując się na fakt, że w składzie orzekającym znajdowali się sędziowie powołani na wniosek nowej KRS.
zobacz pełną treść pytania Pierwszego Prezesa SN
b) w postępowaniu cywilnym – skład sądu z udziałem tak powołanej osoby jest sprzeczny
z przepisami prawa (art. 379 pkt 4 k.p.c.)?”
SN stwierdził, że składy sądów, w których zasiadają sędziowie powołani z udziałem nowej KRS, są nieprawidłowe albo mogą okazać się nieprawidłowe.
Według SN, umocowanie takich sądów można weryfikować na podstawie przepisów kodeksu postępowania cywilnego oraz kodeksu postępowania karnego, mówiących o nienależytej obsadzie sądu (art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.), osobie nieuprawnionej do orzekania (art. 439 § 1 pkt 1 k.p.k.) oraz składzie sądu sprzecznym z przepisami prawa (art. 379 pkt 4 k.p.c.).
Dotyczy to tylko orzeczeń wydanych przez takie „źle urodzone sądy” po wydaniu uchwały przez SN, czyli po 23 stycznia 2020 roku.
Skład Sądu Najwyższego, w którym orzekają tacy sędziowie, będzie zawsze mógł być podważany na podstawie wymienionych przepisów kpc i kpk, ponieważ jest to tzw. sąd ostatniego słowa. Jak podkreślał również rzecznik SN – osoby, które KRS rekomendował na stanowiska sędziowskie często nie byli wcześniej w ogóle sędziami.
Sytuacja sądów powszechnych jest odmienna. By zakwestionować obsadę takiego sądu po 23 stycznia należy nie tylko powołać się na przepisy kpc i kpk, ale także wykazać, że w tej konkretnej sprawie mogło dojść do naruszenia standardów niezawisłości i niezależności. Skąd ta różnica?
KRS opiniował często osoby, które na przykład awansowały z sądu rejonowego do okręgowego, czy do apelacyjnego. Takie osoby były wcześniej opiniowane też przez zgromadzenia sądów. SN uznał niejako, że nie jest winą sędziów, że akurat trafili w swojej ścieżce zawodowej na czas, gdy KRS jest upolityczniona i zależna od władz. Taka „weryfikacja” sędziów odbywać się powinna na wniosek stron postępowań.
Jeszcze inaczej wygląda sytuacja Izby Dyscyplinarnej SN. Ponieważ izba ta nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego i unijnego (wyrok TSUE z 19 listopada 2019 , wyrok Izby Pracy SN z 5 grudnia 2019) orzeczenia przez nią wydane są wzruszalne również przed datą 23 stycznia 2020.
Konferencja rzecznika Sądu Najwyższego oraz konferencja Komitetu Obrony Sprawiedliwości
Publicerat av OKO.press Torsdag 23 januari 2020
Po ogłoszeniu uchwały w budynku SN odbyła się konferencja rzecznika SN, sędziego Michała Laskowskiego, który w przystępny sposób wyjaśnił jej znaczenie. Chwilę później konferencję zrobił także Komitet Obrony Sprawiedliwości.
„Sąd pokazuje jak okiełznać chaos”
Sędzia sprawozdawca Włodzimierz Wróbel wyjaśnił praktyczne znaczenie uchwały z punktu widzenia obywateli.
„O co chodzi w tej uchwale? O to, żeby na przyszłość od dzisiejszego dnia, kiedy dojdzie do wydania orzeczenia będzie istniał mechanizm, żeby sprawdzić, czy takie orzeczenie było sprawiedliwe.
Sądy mogą być lepsze, gorsze, bardziej sprawne, ale kiedy przestają być niezależne, to przestają być sądami. To, co dzieje się w Polsce od kilku lat doprowadziło do chaosu i niepewności. Niepewności tego, czy sądy mogą w ogóle orzekać niesprawiedliwe. To jest niepewność sędziów, obywateli, ale też innych krajów, które przestały ufać polskim sądom i nie chcą z nimi współpracować.
Ten chaos został wprowadzony przez te zmiany w sposobie powoływania, w zmianach dotyczących KRS. Ale też przede wszystkim całego otoczenia. My możemy tylko próbować kontrolować ten chaos. Sąd nie jest ustawodawcą. Jedyne, co możemy zrobić, to pokazać w procedurach jak ten chaos okiełznać. Pokazać przyciski, bezpieczniki, te wentyle bezpieczeństwa.
Nie chcemy żyć w kraju, gdzie będą sędziowie nasi i wasi. A te zmiany do tego prowadzą. Temu trzeba zapobiec. Sąd nie jest w stanie tego zrobić, może tylko dać obywatelom instrument, który mogą wykorzystać w sytuacji krytycznej”.
Spór kompetencyjny?
Prawo i Sprawiedliwość do ostatniej chwili próbowało zablokować dzisiejszą uchwałę SN. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek uznała posiedzenie SN za próbę odebrania kompetencji Sejmowi i poprosiła TK o rozstrzygnięcie rzekomego „sporu kompetencyjnego”. Prezes TK Julia Przyłębska natychmiast wydała postanowienie o zawieszeniu posiedzenia SN.
SN najpierw 22 stycznia wydał oświadczenie mówiące, że posiedzenie się odbędzie zgodnie z planem, a 23 stycznia wysłał list do Julii Przyłębskiej, w którym stwierdza, że żaden spór kompetencyjny nie istnieje.
Koniec rozbieżności w SN
Uchwała SN miała za zadanie rozwiązać rozbieżność w orzekaniu, która pojawiła się w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 roku.
TSUE, odpowiadając na pytania prejudycjalne, polecił w nim Sądowi Najwyższemu, by samodzielnie ocenił, czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem, a nowa KRS to niezależny organ. W orzeczeniu Trybunału znalazły się szczegółowe wskazówkico do tego, jak dokonać takiego testu.
Izba Pracy, która zadała pytania, 5 grudnia w oparciu o kryteria Luksemburga wydała wyrok, w którym stwierdzono, że ID nie jest sądem, a KRS nie jest niezależna. W orzeczeniu podkreślono, że
Izba stwierdziła, że badać niezależność KRS można tylko przy okazji rozpatrywania indywidualnych odwołań od jej uchwał i tylko do czasu powołania sędziego przez prezydenta. Po powołaniu droga ta się miała zamknąć. Co więcej, stwierdzenie przez sąd, że w jakimś konkretnym przypadku brak niezależności KRS miał wpływ na treść uchwały organu, miało nie rodzić żadnych dalszych konsekwencji dla jej umocowania prawnego.
W SN powstała więc rozbieżność orzecznicza, choć ze wskazaniem na rozwiązanie zawężające – uchwała IKN miała bowiem moc zasady prawnej. Pierwsza Prezes SN 15 stycznia zadała więc pytanie połączonym izbom SN, wyłączając z nich jednak Izbę Dyscyplinarną, Izbę Kontroli Nadzwyczajnej oraz sędziów „starych” izb powoływanych z udziałem neo-KRS.
Sytuacja jest napięta, bo jednocześnie:
sądy odwoławcze badają na własną rękęniezależność KRS i umocowanie sędziów przez nią rekomendowanych (czytaj o działaniach sędziego Pawła Juszczyszyna);
rzecznicy dyscyplinarni ścigają sędziów za takie działania;
w Parlamencie procedowana jest tzw. ustawa kagańcowa, której jednym z celów jest prawne zablokowanie tych badań;
na nieprawidłową obsadę sądów zaczęli się powoływaćpełnomocnicy stron postępowań.
Sądownictwo, Krajowa Rada Sądownictwa, Sąd Najwyższy, Izba Dyscyplinarna SN Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Małgorzata Gersdorf Maria Romańska Michał Laskowski Włodzimierz Wróbel
>sędziowie powołani z udziałem neo-KRS są nieuprawnieni do orzekania.
>Ale orzeczeń przez nich wydanych do 23 stycznia 2020 nie można wzruszać.
Zaiste salomonowy wyrok…. Duda może się dalej mundrze uśmiechać.
23 stycznia 2020 at 19:01
JolkaM Jolanta Majchrzak 23 stycznia 2020
Zapewne chodzi o zapobieżenie chaosowi, który mógłby powstać, gdyby w znacznej liczbie strony postępowań zaczęły zgłaszać zastrzeżenia i próbowały wzruszać wyroki wydane z udziałem sędziów powołanych przez nową KRS. Tak to rozumiem, i wydaje mi się to bardzo rozsądne.
23 stycznia 2020 at 21:34
Remigiusz Mikuta 23 stycznia 2020
Jeszcze bardziej rozsądne jest postanowienie, że od jutra 500 sędziów będzie brało kasę dożywotnio, zachowa przywileje sędziowskie za bycie sędzią bez prawa do orzekania. Doprawdy i Salomon tego by nie wymyślił. No chyba, że następnym postanowieniem SN dopuści, to i z kija wypuści.
23 stycznia 2020 at 22:47
Krzysztof Danielak 23 stycznia 2020
Lepsze to niż dalsze wydawanie wyroków, które mogą być podważane skutkując wypuszczaniem przestępców na wolność (np. już adwokaci ze sprawy zabójstwa w Jarocinie powołali się zastrzeżenie co do sędziego, dlatego że został powołany przez obecną KRS, zobaczymy jak to się zakończy) o chaosie nie wspominając. Inna sprawa, że takie wypłaty powinien z własnej kieszeni płacić PiS, osoby odpowiedzialne za tą sytuację jako ustawodawca.
23 stycznia 2020 at 23:55
Adrian Janecki 23 stycznia 2020
Biedna Gersdorf. Ona chyba dalej wierzy w to, że PiS się cofnie. Właśnie złamała prawo, ale i tak nic nie osiągnęła. TK z mocy prawa zawiesił tą "ustawkę", więc ta decyzja nie jest nic warta. A nawet gdyby to Izby Dyscyplinarna i Kontroli Nadzwyczajnej, są legalne, cokolwiek by SN nie orzekł. Bo to nie leży w ich kompetencjach. Przy okazji, teraz PiS nową ustawą zabroni komukolwiek kwestionować status sędziego, co spowoduje, że zwykli sędziowie będą musieli wybrać, iść za głosem I prezes, czy złamać prawo. Bo gdy je złamią, to wylecą z zawodu. Przy okazji, ujednolicenie orzecznictwa może być tylko w granicach prawa, więc gdy ono zostanie zmienione, to i uchwała SN traci ważność, bo inaczej weszła by w kompetencje władzy ustawodawczej. Tak więc… czekamy na wyrok TK. No i podpis prezydenta pod ustawą, która zakończy tą anarchię kasty.
Bardzo sensowne orzeczenie, zresztą podobnie było ze słynną sprawą podpisów pod decyzjami o przeniesieniu sędziów (przy tzw. likwidacji sądów rejonowych za PO i Ministra Gowina) jakie minister delegował na swoich wiceministrów. To była błędna praktyka, obecnie ustawowo usankcjonowana, a uchwała SN działała na przyszłość.
Co do deklaracji Pana Ministra iż uchwała jest z mocy prawa nieważna – to wyraźnie poczuł że sam taką władzę sądowniczą wykonuje; to niestety nie zadziała – to już sobie każdy sędzia w wydziałach odwoławczych sam oceni czy i jak tą uchwałę stosować. SN w Wydziałach merytorycznych będzie ją stosować i finał. Każda strona dojdzie do Sądu Najwyższego za pośrednictwem kasacji (sprawy karne), skargi kasacyjnej (sprawy cywilne), skargo o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia czy nawet pisowskiej skargi nadzwyczajnej. Taki chichot rzeczywistości 🙂
Te deklaracje to kolejna próba wykonywania władzy sądowniczej "made by Beata" kiedy to Minister Kempa plus Premier Szydło oceniały ważność orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego i podjęły decyzje o "nie drukowaniu" . Oczywiście argumenty , że tylko TK jest władny oceniać ważność swojej decyzji nikogo z PIS, na czele z Beatą nie przekonał. Z tym że autorytet prawniczy Pana Ministra jest nieporównywalnie niższy niż autorytet SN. Coś jakby zestawić żaglówkę typu Opimist z lotniskowcem klasy Nimitz…
Można to zrobić tylko po co… Finał ewentualnego spotkania tych dwóch jednostek pływających jest wiadomy. Sam kilwater Nimitza rozbije w drzazgi tą małą, optymistyczną żaglóweczkę.
23 stycznia 2020 at 22:12
Marcin Adamczyk 27 stycznia 2020
Szanowne Autorki, z całym szacunkiem dla pracy, jakie Panie wykonują, tytuł artykułu jest dezinformujący. Poza tym – bez żadnych uwag.
27 stycznia 2020 at 11:00