Source: https://hartman.blog.polityka.pl/2018/05/03/dudy-konstytuta-prostytuta/
Timestamp: 2019-03-21 08:43:59
Legal References Found: art. 25
 art. 64
 art. 49
 art. 50

Art. 52
 art. 57
 art. 58
 art. 65
 art. 68
 art. 68

Document Content:
Dudy konstytuta prostytuta | Loose blues
Dudy konstytuta prostytuta
3 maja 2018,	czwartek, Jan Hartman
Prezydent Andrzej Duda upiera się przy referendum dotyczącym konstytucji. Może najpierw przeczyta konstytucję i dowie się, co mówi ona na temat trybu jej zmiany i roli, jaką odgrywa w tej procedurze referendum?
Jest rzeczą zdumiewającą, że nałogowo łamiący konstytucję prezydent Andrzej Duda nieustannie próbuje swoją pogardę dla ustawy zasadniczej usprawiedliwiać jej wadliwością. A jako że jest w jego przekonaniu wadliwa, uzurpuje sobie moralne prawo, by stać się promotorem jej zmiany. I to nawet nie w tych punktach, w których sam konstytucję łamał. Duda co rusz – na zamówienie swego szefa – stawia się ponad konstytucją, więc chce podporządkować się nowej – takiej, jaka powstanie z jego inicjatywy. Będzie przestrzegać takiej konstytucji, która mu się podoba, a nie takiej, jaka jest. W ten sposób pokaże swemu pryncypałowi, że też ma coś do powiedzenia. A pryncypał tak się tym przejmie, że aż głową pokręci: „oj, jak mnie ten chłopak denerwuje – muszę znaleźć nowego na jego miejsce”.
Ot, Andrzej Duda rewolucjonista się znalazł. Z bożej łaski. Doprawdy żałosne to i żenujące. Prezydent zamiast siedzieć cicho i wstydzić się z powodu łamania konstytucji, urządza hucpę z jej reformą. Tak jakby był nie ostatnim, lecz przynajmniej przedostatnim, który ma moralne prawo nawoływać do zmiany konstytucji. Aby występować z inicjatywą zmiany konstytucji, trzeba najpierw wykazać się szacunkiem dla niej i sumiennością w jej przestrzeganiu. Prezydent stojący na straży nieprzestrzegania konstytucji ma jedno tylko prawo – i to w sensie moralnym! – złożyć urząd. Cała reszta nie ma znaczenia od dnia, w którym po raz pierwszy złamał konstytucję.
A że ustawę zasadniczą trzeba zmienić, to inna sprawa. Wystarczającym powodem jest już sama nieudolność redakcyjna konstytucji, w której panują nieporządek w układzie treści, powtórzenia i pomieszanie pryncypiów z kwestiami zupełnie szczegółowymi, nienadającymi się do regulowania tą ustawą. Oczywiście nader dyskusyjny jest sam ustrój RP, a zwłaszcza podział kompetencji pomiędzy premiera i prezydenta. Są poza tym jednak takie przepisy konstytucji, nad którymi nie warto dyskutować, bo każdy od razu widzi, że są źle sformułowane albo wewnętrznie niespójne. Po prostu trzeba je kiedyś zmienić. Jakie to przepisy?
Przede wszystkim Konstytucja RP nie jest konstytucją suwerennego państwa. Jest w niej wymienione jedno jedyne obce państwo – Stolica Apostolska – któremu gwarantuje się szczególne przywileje na terenie RP. Oto polska konstytucja nakłada na państwo polskie obowiązek zawarcia z Rzymem konkordatu, który wszak z samej swojej natury określa przywileje Kościoła katolickiego, a więc i Stolicy Apostolskiej, niedostępne innym Kościołom i państwom.
Co gorsza, ta wasalizacja Polski względem Watykanu okupiona jest żenującą sprzecznością logiczną, którą aż krzyczy art. 25 naszej kalekiej ustawy zasadniczej. Mówi się tam bowiem (art. 1), że „Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione”, a zaraz potem (art. 4), że „stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem Katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy” oraz (5): „stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi Kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami”.
Toż przecież skoro Kościoły mają być równoprawne, to i stosunki między nimi a państwem polskim muszą być regulowane na tym samym szczeblu i w tej samej formie – dostępnych na równi dla każdego z nich! Skoro nie można ze wszystkimi zawrzeć umowy międzynarodowej (bo nie wszystkie są państwami, gdyż tylko jeden z nich ma taką podmiotowość), to nie można zawierać takiej umowy z żadnym z nich. Po prostu dlatego, że umowa międzynarodowa daje Kościołowi katolickiemu silniejsze prawne gwarancje ustalonych tam przywilejów, niż może to uczynić ustawa.
Tym samym państwowa podmiotowość Kościoła katolickiego staje się pretekstem do nierównego traktowania go (bo mianowicie uprzywilejowania) w stosunku do pozostałych Kościołów. Jest czymś niepojętym, że można zredagować artykuł ustawy zasadniczej zawierający tak oczywistą niekonsekwencję. Nie wiem, czy to paniczny lęk przed Karolem Wojtyłą i biskupami czy jakiś narodowo-katolicki fanatyzm zaszczepiony w duszach autorów konstytucji sprawił, że dopuścili się oni takiego aktu samoponiżenia wobec Watykanu, w którym pokora wobec władzy kościelnej przeważa nad godnością państwa polskiego i szacunkiem dla zwykłej logiki. Wszystko jedno – tak czy inaczej Polska nigdy nie będzie wolnym krajem, jeśli Rosja, Niemcy, Paragwaj czy Stolica Apostolska będą korzystać z konstytucyjnych gwarancji specjalnych praw na ternie naszego kraju.
Są jednakże i inne, mniej drastyczne zagrożenia dla wolności, wynikające z przepisów konstytucji i sposobu ich sformułowania. Otóż wiele wolności konstytucyjnych musi być ograniczonych przez ustawy. W niektórych miejscach, gdy w konstytucji jest mowa o takich ograniczeniach, wskazuje się na ich powody bądź napomina, że ograniczenia nie mogą naruszać istoty danej gwarancji swobód obywatelskich i osobistych, o których mowa w odnośnym przepisie. I tak na przykład art. 64, pkt 3 stanowi, że „własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności”. Niestety, w innych przypadkach konstytucja poprzestaje na prostym upoważnieniu ustawodawcy do ograniczenia danej wolności – bez wskazania na racje i granice takiego ograniczenia. Na przykład art. 49 powiada: „Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony”. Czyli właściwie ustawą można dać organom ścigania dowolnie szerokie uprawnienia do inwigilowania obywateli. I tak właśnie jest – uprawnienia te są w zasadzie niczym nieograniczone.
Dalej: art. 50 mówi, że „zapewnia się nienaruszalność mieszkania. Przeszukanie mieszkania, pomieszczenia lub pojazdu może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony”. I znowu – nie ma żadnej zapory dla autorytarnej ustawy policyjnej.
Podobnie ze sprawą dostępu do informacji publicznej. Konstytucja mówi (art. 51, pkt 3), że „każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Ograniczenie tego prawa może określić ustawa”. Oznacza to, że ustawodawca może ograniczyć prawo obywatela do informacji w zasadzie w sposób dowolny.
Art. 52 w pkt 1-3 stanowi: „1. Każdemu zapewnia się wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu. 2. Każdy może swobodnie opuścić terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. 3. Wolności, o których mowa w ust. 1 i 2, mogą podlegać ograniczeniom określonym w ustawie”. Jakim ograniczeniem? Tego się nie mówi. A więc dowolnym!
Podobnie w przypadku art. 57: „Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa”.
Jeszcze bardziej nieporadny jest art. 58: „1. Każdemu zapewnia się wolność zrzeszania się. 2. Zakazane są zrzeszenia, których cel lub działalność są sprzeczne z konstytucją lub ustawą”. Ten przepis jest tak wadliwie skonstruowany, że aż niebezpieczny. Oto bowiem jeśli przyjąć, że dążenie do zmiany w jakiejś ustawie lub w konstytucji jest równoznaczne z posiadaniem celu sprzecznego z konstytucją lub ustawą, to właściwie każda organizacja polityczna jest nielegalna. Ale czy założenie to jest słuszne? Czy dążenie do zmiany prawa oznacza cel sprzeczny z prawem? Obawiam się, że tak. Żaden wygibas semantyczny i egzegetyczny tego nie zmieni.
Jak wspomniałem, konstytucja w niektórych miejscach wchodzi w szczegóły niegodne ustawy zasadniczej. Przykładem art. 65, pkt 5, który nakazuje państwu organizowanie robót publicznych: „Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w tym organizowanie i wspieranie poradnictwa i szkolenia zawodowego oraz robót publicznych i prac interwencyjnych”. To istne kuriozum, wzięte chyba żywcem z XIX wieku.
No i wreszcie relikt PRL, tj. art. 68, pkt 3: „Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku”. Dobrze by było, aby władze RP wreszcie zrozumiały, że dyskryminowanie nieciężarnych mężczyzn w średnim wieku w demokratycznym państwie prawnym nie uchodzi, a za to priorytety redystrybucyjne i inwestycyjne oraz kolejność w dostępie do świadczeń nie mogą wynikać z innych względów niż medyczne i epidemiologiczne. Inaczej mówiąc, „szczególna opieka” należy się szczególnie chorym, a nie łysym, pięknym, dwudziestoletnim czy białym.
Polska konstytucja nie jest jedyną, w której w sferze medycznej nagle pojawia się polityczny atawizm w postaci uprzywilejowania jednych grup ludności względem innych. A swoją drogą całkiem wbrew konstytucji w naszym kraju najbardziej dyskryminowaną grupą pacjentów są „osoby w podeszłym wieku”, którym konstytucja daje priorytet względem młodszych.
Nie jedyny to przykład lekceważenia konstytucji. W Polsce łamie się ją każdego dnia na każdym szczeblu. A kontrola konstytucyjności ustaw jest iluzoryczna – jest nią dziś, gdy TK jest biurem podległym dyktatorowi, lecz była i wcześniej, gdy TK jeszcze był niezależny. Po prostu kultura konstytucyjna jest w Polsce żadna, a społeczeństwo dowiaduje się o konstytucji tak naprawdę dopiero teraz, gdy reżim bezczelnie ją łamie. Nie ma tego dobrego…
3 maja o godz. 14:15
„Dobrze by było, aby władze RP wreszcie zrozumiały, że dyskryminowanie nie ciężarnych mężczyzn w średnim wieku w demokratycznym państwie prawnym nie uchodzi,”
Podobno chce wrzucić do Konstytucji „ochronę ojcowstwa” . Alimenciarze mieliby na tym skorzystać 🙂
Widac, ze gwalcenie (zupelnie mlodej) konstytucji juz sie wladzom Polski znudzilo. Mlodsza potrzebna?
a może/?
3 maja o godz. 15:53
W tej batalii tkwi sekret geniusza.?Bo to że mamy jeszcze jedną ustawkę jak z ustawą o IPN ,jest proste jak konstrukcja cepa.Żniwa już za nami.Władza kwasi dyktatorska utrwalona.CZas na mydlenie ,i bicie piany.Korowód z chochołem na dożynkach czas zacząć.Suweren wyje z zachwytu.
3 maja o godz. 16:11
Na katolików tylko 10 przykazań działa o czym świadczą policyjne statystyki.Tak sobie myślę o cudownym tekście wyssanym z mlekiem matki.
3 maja o godz. 16:27
Humbly acknowledging all our obligations to our Divine Lord, Jesus Christ, Who sustained our fathers through centuries of trial…
W praktyce pijaństwo, obżarstwo i cudzołożnictwo.
W praktyce znów odwrotnie.
Nie tylko Polska konstytucja teoretyzuje.
3 maja o godz. 16:40
Jeżeli nawet Dudzie i spółce uda się sklecić nową konstytucję ( w co nie wierzę) to będzie to jakiś potworek legislacyjny. Dotychczasowa praktyka wskazuje, że porządne napisanie zwykłej ustawy przekracza możliwości pisowskich patałachów, zasiadających w sejmie. A co dopiero pisanie konstytucji. Już widzę ten cyrk!
3 maja o godz. 16:49
https://www.polityka.pl/galerie/1733610,1,patriota-mariusz-dla-politykapl.read
Katolikowi gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu też nie wybaczysz?
A rzeczywistośś polska 2018 jest taka:
We mszy w Archikatedrze Jana Chrzciciela w Warszawie uczestniczyli oficjele, w tym m.in. Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą. Uroczystość związana była z 227. rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 maja.
W trakcie homilii kardynał Kazimierz Nycz nawiązał do debaty o zmianie ustawy zasadniczej w Polsce. Przypomniał słowa papieża Benedykta XVI, który mówił i pisał o „wartościach nienegocjowalnych„.
– Powinny być one zawarte w Konstytucji – mówił metropolita warszawski.
Do tych wartości należy godność człowieka, małżeństwo, życie ludzkie w całym jego przebiegu, prawo rodziców do wychowywania swoich dzieci – wcale nie takie oczywiste w dzisiejszym świecie. Papież wręcz przestrzega – większość obywateli nie może być źródłem prawa cywilnego, bo wtedy celem nie jest dążenie do dobra, ale do władzy lub równowagi władzy. A gdyby zaś tak było, przypomina papież Benedykt XVI, ci którzy w danej chwili mają większość byliby ostatecznym źródłem prawa. Historia dowodzi, że większość może się mylić.
Nycz nawiazuje do B16, choć papieżem jest Franciszek, który tak nie mówi.
Ale to pesteczka.
Przede wszystkim „nienegocjowalny” jest wprowadzony:
– konsytucyjny obowiązek ekspozycji krzyża w każdym urzędzie publicznym oraz uruchomienie kaplic katolickich w okolicy sal sesyjnych organów władzy lokalnej, regionalnej i państwowej,
– konstytucyjny obowiązek dziesięciny na fundusz kościelny od każdego gospodarstwa domowego/GG obywatela polskiego (corocznie 10% kwoty rozporządzalnego dochodu GG (household’s available income), bez żadnych ulg),
– konstytucyjny obowiązek nauki religii dla osób w wieku 5-18 lat w wymiarze 2. godzin tygodniowo, zakończony egzaminem państwowym (tylko ocena pozytywna daje prawo dalszych studiów oraz podjęcia pracy w sektorze general government),
– konstytucyjny obowiązek oddawania czci osobom duchownym poprzez serdeczny pocałunek pokoju przy każdym zbliżeniu na odległosć mniejszą od 5 metrów,
– konstytucyjny obowiązek uczestnictwa w nabożeństwach w niedzielę i inne dni święte kalendarza liturgicznego (łączna liczba tych dni nie pownna przekraczać 100 w roku) bez obowiązku „tacowego”,
– konstytucyjnie likwiduje się wszelki opłaty za posługi kapłańskie (chrzest, komunia, bierzmowanie, przedzgonne i pochówek) pozostawiając wszakże dla zainteresowanych tymi usługami formułę odpłaty „co łaska” i „Bóg zapłać”.
Konstytucja która przywołuje ustawy mające ją interpretować jest dla mnie sztubaka oczywistym nonsensem.
4 maja o godz. 6:18
O co tu Hartmanowi chodzi?
Przecież to co tu pisze kompletnie nie ma sensu:
„No i wreszcie relikt PRL, tj. art. 68, pkt 3: „Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku”. Dobrze by było, aby władze RP wreszcie zrozumiały, że dyskryminowanie nieciężarnych mężczyzn w średnim wieku w demokratycznym państwie prawnym nie uchodzi, a za to priorytety redystrybucyjne i inwestycyjne oraz kolejność w dostępie do świadczeń nie mogą wynikać z innych względów niż medyczne i epidemiologiczne. Inaczej mówiąc, „szczególna opieka” należy się szczególnie chorym, a nie łysym, pięknym, dwudziestoletnim czy białym.”
I to ma być argumentacja godna profesora Uniwersytetu Jagielońskiego? Śmiechu warte!
Zdaniem (żydowskiego podobno) filozofa i bioetyka, profesora nauk humanistycznych „kolejność w dostępie do świadczeń nie mogą wynikać z innych względów niż medyczne i epidemiologiczne.”
Czyli demokratyczne państwo prawa modelu Hartmana nie powinno otaczać szczególną opieką grup, które jej najbardziej potrzebują czyli kobiet w ciąży, dzieci i obywateli w podeszłym wieku? Nie powinno ze względów … EPIDEMIOLOGICZNYCH?
I to pisze Bioetyk(?), a nie jakiś half-wit czy nastjaszczij durak nie pojmujący celu ochrony grup podwyższonego ryzyka. Pogratulować!
Duda z bożej łaski? Raczej z łaski prezesa.
4 maja o godz. 11:49
Za ten konkordat, który umożliwia nowotworowi kościelnemu żywić się nie tylko ciałem Polski, ale również ssać dotacje z UE (vide Rydzyk), trzeba będzie kiedyś się. zabrać.
A co do Jasia Fasoli, który tak się wczuł w role prezydenta, że robi zabawne miny, zawiesza głos jak jakiś Mussolini, to chyba kiedyś wyląduje w pierdlu. Będzie zabawiał kolegów z celi, jak go przecwelują.
Otóż mądry następca Kardynała Glempa, wie co mówi .Wie i obawia się?Czyta historię i wie co oznacza szaleństwo wodzów.Otoż przestrzega przed rządami większości ,.Bo ona u nas szybciutko wyraziŁa by, wolę kary śmierci.Na apel wodza.I wtedy po ptokach .Bo UE za morzem, a życie od początku do końca ,zagrożone, czego chce Kardynał.
alamakotalive – podobno polaczek czystej krwi arabskiej – czegoś nie rozumie.
Nie nowina – to zupełnie naturalne.
A propos „w szczególniejszy sposób” itp.
People’s Republic of China… pierwszy z brzegu przykład zapisów konstytucji:
Artykuł 21 Państwo rozwija usługi medyczne i zdrowotne, promuje nowoczesną medycynę i tradycyjną chińską medycynę, zachęca i wspiera tworzenie różnych urządzeń medycznych i zdrowotnych przez wiejskie kolektywy gospodarcze, przedsiębiorstwa państwowe i przedsiębiorstwa oraz organizacje sąsiedzkie, a także promuje działania sanitarne/dbałości o higienę o masowym charakterze, wszystko po to, by chronić zdrowie ludzi. Państwo rozwija kulturę fizyczną i promuje masowe zajęcia sportowe, aby budować zdrowe społeczeństwo.
Artykuł 33. Wszystkie osoby posiadające obywatelstwo Chińskiej Republiki Ludowej są obywatelami Chińskiej Republiki Ludowej. Wszyscy obywatele Chińskiej Republiki Ludowej są równi wobec prawa. Każdy obywatel korzysta z praw i jednocześnie musi spełniać obowiązki określone w Konstytucji i prawie.
Artykuł 48. Kobiety w Chińskiej Republice Ludowej mają równe prawa z mężczyznami we wszystkich sferach życia, życiu politycznym, gospodarczym, kulturalnym, społecznym i rodzinnym. Państwo chroni prawa i interesy kobiet, stosuje zasadę równej płacy za równą pracę dla kobiet i mężczyzn oraz równię praw do szkoleń i wyboru kadry spośród kobiet.
Artykuł 49. Małżeństwo, rodzina, matka i dziecko są chronione przez państwo. Oboje małżonkowie mają obowiązek praktykowania planowania rodziny. Rodzice mają obowiązek wychowywać i kształcić swoje nieletnie dzieci, a dzieci, które osiągnęły pełnoletność, mają obowiązek wspierać i pomagać swoim rodzicom. Naruszenie wolności małżeństwa jest zabronione. Maltretowanie osób starszych, kobiet i dzieci jest zabronione.
„Lud opowiada, że dziewczyna, chcąc zjednać sobie miłość chłopca, musi zdobyć tę paproć w szczególniejszy sposób. A więc upatrzywszy sobie za dnia miejsce, gdzie rośnie nasięźrzał, musi iść tam o północy nago i obróciwszy się tyłem – żeby jej djabeł nie porwał – rwać go, wymawiając pewną formułę, a więc np. taką:
Przytoczę fragment protokołu ze spotkania Komisji Wspólnej Przestawicieli Rządu RP (PO-PSL) i Przedstawicieli Episkopatu z dnia 12. 11. 2012 opublikowanego przez prof. Płatek, który może rzucić szersze światło na rzeczywiste tło obecnego zamieszania z Konstytucją: „Kardynał Nycz podkreślił, że ważnym polem do dialogu jest odpowiedzialność za państwo, w której to odpowiedzialności chce Kościół takze uczestniczyć, bo taka jest jego natura obecności w świecie”. (!)
4 maja o godz. 15:44
Szanowny Profesorze! A krocej nie moznaby? „Less is more” jak mowia mistrzowie skrotow i zwiezlosci czyli Anglicy. Kto ma czas czytac to co Wasc piszesz?
Ale temat bardzo wazny. Artykul to para w gwizdek bo Duda zrobi co bedzie chcial, z Konstytucja i cokolwiek mu jeszcze zachce sie zepsuc – bo 80% debilnego Narodu i tak go „znowuz” wybierze na prezydenta albo nawet na papieza. Durniom i hochsztaplerom Konstytucja nie jest potrzebna a im bardziej skomplikowana i bezladna tym dla nich lepiej.- Durnie nie zrozumieja a szubrawcom takim jak Ziobro, Kaminski, Kaczysnki i innym tym podobnym zbojom, latwiej bedzie uciec przed prawem.
To się zdarzyło w Jersey City to jest temat który powinien przywrócić rozum polskim elitom politycznym . Burmistrz Jersey City bezkarnie ubliża marszałkowi poskiego Senatu , a prezydent Duda , stojący na straży dobrego imienia Polski milczy i bawi opinię publiczną referendum konstytucyjnym , które , co jest prawdopodobne, będzie miało niską frekwencję wyborczą i nie wpłynie na kształt przyszłej Konstytucji.
Co ciekawe burmistrz Jersey City jest politykiem partii demokratycznej i ma znakomite referencje wynikające z jego pochodzenia, które „upoważniają” go do obrażania marszałka polskiego Senatu.
O burmistrzu Jersey City czytamy w Wijipedia:
Czy obecny establishment amerykański ma nadzwyczajne prawa do obrażania przedstawiciela narodu, który poniósł największe straty w czasie II wojny światowej ? Czy Polska jest republiką bananową, rządzoną przez wasali i kompradorów, przyjmujących ze stulonymi uszami kolejne obrazy z ust narodu wybranego?
4 maja o godz. 20:28
Burmistrz Jersey City Steven Fulop nazwał marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego „antysemitą, białym szowinistą, zaprzeczającym Holocaustowi o zerowej wiarygodności (anti-Semite, white nationalist + holocaust denier like him has zero credibility)”.
To rezultat … PiS roztrwonił reputację Polski… na lata całe … teraz Polskę i jej funkcjonariuszy można jeb… bezkarnie.
A Karczewski, kumpel Suskiego, to też tylko lekarz rejonowy jakich wielu – lubi splendor za publiczną kasę, urzędowanie w kancelarii senatu zaczął od pozbycia się z gabinetu portretów wszystkich poprzedników… i on, mocno ograniczony w rozumie, skończy na śmietniku… takie czasy, takie obyczaje.
Kumpel Łukaszenki… mówi: „Myślę, że [prezydent Łukaszenka] to jest polityk, któremu bardzo zależy na Białorusi. Zależy na tym żeby Białoruś się rozwijała. Widać, że się rozwija, bo gołym okiem widać, że Białoruś zmienia się. Byłem tam chyba jedenaście lat temu i dokonano dużych zmian. (…) I widać to, że [prezydent Łukaszenka] jest człowiekiem takim ciepłym, o tak, jeśli mógłbym określić to spotkanie w olbrzymim pałacu, monumentalnej budowie, takiej przytłaczającej, chwilę czekałem na pana prezydenta to jest jakieś przeżycie„.
Typowy arywista z prowincji.
Te „wartości nienegocjowalne” to te, które narzuci swoją nieomylnością, tu patronat św. JPII, zainstalowany na stałe przed 1050 laty KrK w osobach swych funkcjonariuszy, każdy na podległym sobie terenie od parafii w zwyż. Przyszłe zapisy konstytucyjne stanoiwć będa nieograniczone możliwości interpreteracyjne co do zaspokajania potrzeb urzędników „Pana B”, czyli co ksiądz powie od tej pory jest rozkazem ,jest święte i nienegocjowalne.
Zapewni im się nietykalność osobistą jak funkcjonariuszom państwowym.
Skoro przedstawiciele starożytnego Izraela są obwołanymi monarchami w Polsce w osobach JHS i Jego Matki Królowej Polski ( Maryji ,wieloprzymiotnikowego autoramentu) ,to można a raczej trzeba przypuszczać ,że taki monarchiczny układ będzie miał swoje przełożenie na władze państwowe. Można bez kozery powiedzieć ,że Żydzi rządzą w Polsce. Podobno sami tego chcemy. Sam Pan Bóg jest katolikiem i Polakiem.
Odtąd wszystkie wskazane przez „urzędników Pana B” „wartości” są uświęcone i przez to „nienegocjowalne”, o których mówić/pisać/myśleć będzie można tylko dobrze. Katolickość to DOGMAT w Polsce. Dogmat natomiast to zakaz myślenia.
Polska Rzeczpospolita Katolicka , jak to nienegocjowalnie brzmi!?
Na straży przestrzegania tego wszystkiego stanie specjalnie znowelizowany kk i odpowiednie służby ścigania.
„Na fałszywym w ten sposób gruncie, gdzie wszelka natura, wszelka wartość naturalna, wszelka rzeczywistość miała przeciwko sobie najgłębsze
instynkty panującej klasy, wyrosło chrześcijaństwo, forma śmiertelnej nieprzyjaźni względem rzeczywistości, forma dotąd nie przewyższona.” F.Nietzsche
4 maja o godz. 21:32
Co do zmiany Konstytucji:
Przypominam, że Konstytucja została napisana pod dyktando kościoła i pod konkordat przez lobbystów kościoła i religijnych kołtunów.
Wręcz przeciwnie występują w niej odniesienia do urojonego boga, a
Konstytucja musi być zmieniona ale nie przez sektę religijną PiS i kościół ani przez pozostałe sekty religijne obecnego sejmu i senatu lecz przez ludzi światłych, którzy utworzą świeckie, demokratyczne i suwerenne państwo.
Do „alamakotalive”:
Ty masz katolicko-pisowskiego pierdo.ca i to wielkiego kalibru, prymitywie.