Source: http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/151015150000503_I_C_000319_2017_Uz_2018-04-11_001
Timestamp: 2020-02-17 07:27:22
Legal References Found: art. 1047
 art. 1048
 art. 991
 art. 355
 art. 203
 art. 991
 art. 100
 art. 102
 art. 100
 art. 109
 art. 100

Document Content:
Treść orzeczenia I C 319/17 - Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych
Sygn. akt I C 319/17
po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 4 kwietnia 2018 r. w G. sprawy z powództwa J. P. (1) i J. W. (1) przeciwko K. I. (1) i K. I. (2)
I. zasądza od pozwanego K. I. (1) na rzecz J. P. (1) kwotę 11.250 zł (jedenaście tysięcy dwieście pięćdziesiąt złotych);
II. zasądza od pozwanego K. I. (1) na rzecz J. W. (1) kwotę 11.250 zł (jedenaście tysięcy dwieście pięćdziesiąt złotych);
III. zasądza od pozwanej K. I. (2) na rzecz J. P. (1) kwotę 11.250 zł (jedenaście tysięcy dwieście pięćdziesiąt złotych);
IV. zasądza od pozwanej K. I. (2) na rzecz J. W. (1) kwotę 11.253 zł (jedenaście tysięcy dwieście pięćdziesiąt trzy złote);
V. umarza postępowanie ponad kwoty: 12.583 zł z punktu IV. żądania pozwu, 12.583 zł z punktu V. żądania pozwu, 11.250 zł z punktu VI. żądania pozwu, 11.253 zł z punktu VI. żądania pozwu;
VI. w pozostałym zakresie powództwo oddala;
VII. znosi pomiędzy stronami koszty procesu.
J. P. (1), J. W. (1) oraz K. I. (2) są dziećmi małżonków A. W. (1) (zm. 1992 r.) i L. W. (1) (zm. 2000 r.). Spadek po A. W. (1) na podstawie testamentu notarialnego z 1990 r. nabył w całości wnuk – K. I. (1). Spadek po L. W. (1) nabyła na podstawie testamentu z 1997 r. w całości K. I. (2).
W skład spadku po A. W. (1) wchodził udział ½ części w prawie do odrębnej własności lokalu mieszkalnego przy ul. (...) w G.. Wg stanu na wrzesień 1992 r. wartość całego tego prawa wynosiła 180.000 zł. Pogrzeb A. W. (1) w całości sfinansował jej mąż.
W skład spadku po L. W. (1) wchodził udział ½ we współwłasności w/w prawa. Wartość całego prawa wg stanu na maj 2000 r. wynosiła 150.000 zł.
Dowód: opinia biegłego P. K., k. 90-115
K. I. (2) wraz z mężem finansowo pomogła w wykupieniu przez małżonków A. i L. W. (1) w/w lokalu. Ponadto w ostatnich trzech latach życia L. W. (1) zamieszkała z nim i osobiście się nim opiekowała, gdy ten stawał się coraz bardziej niedołężny. L. W. (1) otrzymywał rentę w wysokości około 4.000 zł miesięcznie, uważał, że nie brakuje mu pieniędzy. Remont mieszkania został przeprowadzony po śmierci L. W..
Dowód: zeznania E. B., 162
zeznania G. S., k. 162
zeznania M. S., k. 163
zeznania A. P., k. 164
zeznania B. Ł., k. 165
zeznania J. I., k. 166
zeznania A. B., k. 168
zeznania K. I., k. 168
zeznania E. B., k. 169
Kilka dni po śmierci L. W. (1) K. I. (2) zaprosiła żonę J. W. (1) (który wówczas był na kontrakcie zagranicznym) oraz J. P. (1) i oświadczyła, że „mury są jej”, a pozostałe ruchomości mogą sobie zabrać. Zabrano wówczas różne przedmioty i urządzenia wyposażenia domowego (używane) o nieustalonej wartości. J. P. (1) i J. W. (1) nie pozostawali w konflikcie z rodzicami, utrzymywali z nimi normalne kontakty. J. W. (1) z uwagi na charakter pracy rzadko przebywał w Polsce.
Dowód: zeznania J. W., k. 174
zeznania J. P., k. 175
zeznania K. I. (2), k. 175v-176
Udokumentowane koszty pogrzebu L. W. (1) wyniosły 3.120 zł.
Dowód: faktury i rachunki, k. 71-72
Materiał dowodowy nie daje jednoznacznej odpowiedzi w jakim zakresie K. I. (2) przyczyniła się finansowo do nabycia przez spadkodawców przedmiotowego lokalu, tj. czy w istotnej, czy tylko niewielkiej bądź znikomej części. Zeznania powódki w tym zakresie, podobnie jak w odniesieniu do innych fragmentów dotyczących zagadnień finansowych są niewiarygodne, cechuje je widoczne na pierwszy rzut oka oderwanie od realiów, podawanie w łatwością różnych sum, bez wytłumaczenia, skąd ich wysokość. Ponadto, skoro L. W. posiadał znacznie wyższe niż przeciętne świadczenie z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i sam uważał, że jego dochody są wystarczające, to przy uwzględnieniu znacznego upustu (faktyczna cena to: 3.340.800 st. złotych, vide, k. 66v) nie można na podstawie zebranego materiału uznać, że był w niedostatku uniemożliwiającym sfinansowanie przynajmniej w znakomitej części zakupu lokalu. Co więcej, sami spadkodawcy w kilku sporządzonych przez nich dokumentach (k. 56, 57) wskazywali, że K. I. (2) im „dopomogła” w wykupie mieszkania. Z kolei w jednym, prawdopodobnie najpóźniejszym dokumencie (k. 55) L. W. pisze, że K. I. (2) „dała pieniądze” na wykup mieszkania – jest to więc sprzeczne z kilkoma wcześniejszymi dokumentami. Rozbieżności tej nie da się wyjaśnić w sposób jednoznaczny, widać zresztą, że ów dokument jest wypisany zupełnie innym charakterem pisma, niż pozostałe, co daje do myślenia i obniża jego wartość dowodową, sugerując, że precyzyjna redakcja jego treści mogła pochodzić od innej osoby. Dokument ten jest zresztą dość zastanawiający, bo – pomijając to, że jako testament holograficzny jest nieważny – zawiera powołanie do spadku wnuka K. I. (1), sprzecznie z ważnym testamentem z 2000 r. A więc nie ma jednoznacznego dowodu wskazującego, że bądź zapłaciła w całości za nich wymaganą cenę ani w ogóle podstaw do szacowania stopnia „pomocy”.
Zeznania K. I. (2) w zakresie rzekomych cyklicznych darowizn na rzecz ojca w ostatnich latach jego życia w kwotach po 2.000 zł miesięcznie także są niewiarygodne. Biorąc pod uwagę poziom osobistego dochodu L. W. wydaje się czymś zupełnie bezpodstawnym, że wymagał jeszcze do swojego utrzymania owych 2.000 zł miesięcznie. Nie przedstawiono rzeczowego i przekonującego zestawienia wydatków. Ustny opis dokonany przez K. I. (2) jest czysto subiektywny, niesprawdzalny w żaden sposób, zresztą miesza się z kosztami przypadającymi na koszty egzystencji samej K. I. (2), na co słusznie zwracała uwagę strona powodowa. Z zeznań wynika jasno, że K. I. (2) stanowczo twierdziła, że wydawała na utrzymanie ojca 2.000 zł miesięcznie, choć nie przedstawiła argumentów, które by wskazywały, że faktycznie w każdym miesiącu te wydatki oscylowały właśnie wokół tej sumy. Brak wykazania, że były jakieś stałe wydatki dające się zweryfikować. Zakupy leków mogą być przecież bardzo zmienne w czasie, w zależności od stanu pacjenta, który – co normalne – bywa zmienny. Wizyty lekarskie też nie są dokładnie raz na miesiąc u wszystkich lekarzy leczących pacjenta. Zdaniem Sądu ta kwota (2.000 zł) jest więc zupełnie niewiarygodna, stanowi w najlepszym razie jakiś próg pewnego przedziału. Można z pewnością było to udowodnić w sposób przekonujący. Przedstawiony dowód w tym zakresie (w istocie tylko zeznania pozwanej) nie może prowadzić do bezkrytycznego uznania przez Sąd, że w oparciu o tak niedoskonały i nacechowany głębokim subiektywizmem dowód należałoby obniżyć substrat zachowku po L. W. o ponad 80.000 zł. Co znamienne, nie przedstawiono nawet pojedynczego rachunku lub faktury. A skoro pozwana przechowywała np. rachunki i faktury dotyczące pogrzebu L. W., to powstaje pytanie, dlaczego nie przedstawiono rachunków i faktur z jego leczenia, z niewiele wcześniejszego przecież okresu?
Brak też odpowiednich dowodów wskazujących na zawarcie pomiędzy powodami a spadkodawcami umowy o zrzeczeniu się dziedziczenia po nich. Przede wszystkim brak dowodu o odpowiedniej formie ad solemnitatem (akt notarialny). Brak też w ogóle dowodów na to, że nawet w sposób nieformalny były prowadzone w tym zakresie jakieś konkluzywne pod względem prawnym ustalenia między rodzeństwem (lub rodzeństwem i spadkodawcami).
Udokumentowane koszty pogrzebu L. W. nie przekraczają sumy ówczesnego zasiłku pogrzebowego (ponad 3.700 zł), a więc nie mogą obniżyć substratu zachowku po tym zmarłym. Należy zwrócić uwagę, że w podliczeniu w odpowiedzi na pozew tych kosztów dokonano zapewne operacji kilkakrotnie sumującej te same składniki lub doliczono koszty w ogóle nie udokumentowane. Tak czy inaczej, z przedstawionych rachunków i faktur wynikają koszty tylko w wysokości 3.120 zł. W zakresie nieudokumentowanym koszty te były wyraźnie zakwestionowane przez stronę powodową.
Nieudowodnione jest też rzekomo nieakceptowalne i naganne zachowanie powodów względem spadkodawców. W odniesieniu do spadkodawczyni A. W. (1) w ogóle nie ma na tę okoliczność dowodów. Nie ma też żadnych dowodów wskazujących na nieodpowiednie zachowanie bądź J. W. (1) lub J. P. (1) względem ojca. Nie wynika to z żadnego dowodu przeprowadzonego w tym procesie.
Pozwana K. I. (2) w latach 1997-2000 r. nie pracowała i utrzymywała się z zarobków (najwyraźniej odpowiednio wysokich) swojego męża. Miała więc faktyczną możliwość i pełną swobodę w życiu osobistym, aby zaangażować się w osobistą opiekę nad ojcem. Czuła zresztą z pewnością wewnętrzną potrzebę takiego zachowania, gdyż gdyby tego nie uczyniła, to jest bardzo prawdopodobnym, że ojciec po raz kolejny zmieniłby testament (o czym świadczy fakt, że testamenty [w tym nieważne] o różnej treści były w ostatnich kilkunastu latach przez L. W. sporządzane). Pozwana z pewnością miała więc świadomość, że jej ojciec wie, że może w każdej chwili zmienić testament. Jej zachowanie w tym kontekście nie może być traktowane tylko w kategoriach oddania się opiece nad krewnym z pobudek całkowicie bezinteresownych i podyktowanych tylko względami uczuciowymi. Zdaniem Sądu w tle chodziło też nie danie ojcu podstaw do zmiany testamentu. Można zasadnie przypuszczać, że gdyby np. J. P. w tej sytuacji chciała sama zaopiekować się ojcem, to pozwana by jej na to nie pozwoliła, podejrzewając, że może to doprowadzić do zmiany testamentu na korzyść J. P., bo codzienna bliskość osoby opiekuna automatycznie zbliża obie osoby do siebie i do pewnego stopnia uzależnia emocjonalnie. J. W. w ogóle nie miał możliwości wykonywania osobistej opieki nad ojcem, bo praktycznie stale przebywał za granicą w celach zarobkowych. Nie wynika to więc w ogóle z jego złej woli. Żal ojca z powodu rozłąki z synem – sygnalizowany m.in. w zeznaniach A. P. – nie jest więc czymś, co jest wynikiem nagannego zachowania syna, który gdy przyjeżdżał do Polski, to odwiedzał ojca.
W tym kontekście nacechowana pewnym patosem wypowiedź pełnomocnika pozwanej (w mowie końcowej), że rodzeństwu (tj. powodom) „ bardzo odpowiadało”, że chorym ojcem zajmowała się pozwana, jawi się jako nietrafiony zabieg retoryczny, usiłujący fałszywie przypisać powodom negatywne cechy, których w świetle materiału dowodowego dostrzec nie sposób.
Zeznania świadków są generalnie wiarygodne, choć ich znaczenie dla treści rozstrzygnięcia jest drugorzędne. Ogólnie można powiedzieć, że zarówno nie potwierdzają jakichś konfliktów pomiędzy powodami a spadkodawcami, nie dają też dostatecznych, bardziej szczegółowych odpowiedzi na sporne kwestie dotyczące stopnia zaangażowania pozwanej w wykup mieszkania lub kosztów opieki nad L. W.. Świadkami są osoby, które widziały obserwowane zjawiska bądź sporadycznie lub coś słyszały z ust innych osób (ewidentnie zainteresowanych rozstrzygnięciem, vide zeznania E. B.). Zdarzają się w tych zeznaniach nawet ewidentne sprzeczności, których powstanie właśnie temu (czyli niepewnemu lub niebezstronnemu źródłu wiedzy) należy przypisać – np. świadek G. S. [koleżanka pozwanej] zeznaje, że L. W. mówił, że ma małą rentę i ciężkie życie, z kolei A. P. w tym temacie zeznaje zupełnie przeciwnie). W tym zakresie relacja G. S. jest niewiarygodna, gdyż niespornym jest, że renta spadkodawcy była wyższa niż przeciętna, choć z drugiej strony nie można wykluczyć, że L. W. z jakichś przyczyn powiedział G. S. nieprawdę. Nie da się tej wątpliwości wyjaśnić.
Wartość używanych ruchomości odebranych przez żonę powoda i powódkę po śmierci L. W. była zaprzeczona przez powodów i nie została należycie udowodniona przez stronę pozwaną. Wniosek o powołanie biegłego w tym zakresie został wyraźnie cofnięty.
Zeznania pozwanego K. I. niczego nie wnoszą do sprawy.
Opinia biegłego jest zdaniem Sądu pełna, jasna i wewnętrznie niesprzeczna. Należy zauważyć, że stan przedmiotowego lokalu, w zasadzie niezmienny w okresie od 1992 r. do 2000 r. spowodował zauważalny spadek jego wartości rynkowej, gdyż – po pierwsze standardy jakości lokali w roku 2000 r. były zupełnie inne niż w 1992 r. (właściwie u progu transformacji ustrojowej i początków nowoczesnego, komercyjnego budownictwa mieszkaniowego). W roku 2000 r. na rynku były już używane lokale o znacznie wyższym standardzie. Po drugie, zwiększał się negatywny wpływ zużycia lokalu. Ta uwaga jest niezbędna, gdyż tylko literalna interpretacja zmian wskaźników wskazanych przez biegłego może być w tym zakresie niedostateczna. Jednak – jak się wydaje – strony nie kwestionując opinii miały świadomość wymienionych powyżej ogólnych uwarunkowań rynku mieszkaniowego.
Kwestia mieszkania przez powoda na nieruchomości przy ul. (...) w G. nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia. Z materiału dowodowego ewidentnie nie wynikają żadne parametry niezbędne do ewentualnego skorygowania substratu zachowku.
W niniejszej sprawie nie stwierdzono podstaw do oddalenia powództw w oparciu o zasady współżycia społecznego (art. 5 k.c.), w całości lub części. W zachowaniu powodów względem spadkodawców nie ma zupełnie niczego nagannego lub niemoralnego. Nawet z dołączonych pisemnych testamentów spadkodawców (nieważnych lub zmienionych) nie wynikają jakiekolwiek zarzuty lub pretensje względem powodów. Ich opisową, narracyjną warstwę można co najwyżej zinterpretować w ten sposób, że „przepisanie” mieszkania na wnuka K. I. (2) po prostu stanowi wynik moralnego zadośćuczynienia względem niej i nic ponadto.
Nie doszło też do żadnego ważnego zrzeczenia się spadku po żyjących spadkodawcach. Przede wszystkim nigdy nie zawarto umowy w odpowiedniej formie ad solemnitatem (por. art. 1047-1048 k.c.). Twierdzenie pełnomocnika pozwanej, że stan faktycznego podziału majątku spadkowego za życia spadkodawców „ był przez wiele lat akceptowany” przez powodów nie jest dostatecznie jasny dla Sądu, bo nie wiadomo, jakie z tego miałyby wynikać wnioski w kwestii interpretacji art. 1048 k.c. Sporządzenie przez spadkodawców testamentów z punktu widzenia prawnego nie jest podziałem spadku, lecz powołaniem do dziedziczenia. Te kwestie zdaniem Sądu nie mogą być mylone, w szczególności przez profesjonalnych pełnomocników. Akceptacja testamentu przez pominiętego w nim zstępnego nie ma żadnego związku z uprawnieniem do zachowku, w szczególności nie jest do stan, w wyniku którego roszczenie o zachowek wygasa.
Powodowie są pominiętymi w testamentach spadkodawców niewydziedziczonymi zstępnymi, którzy nie otrzymali dotychczas zachowku w innej formie (art. 991 § i § 2 k.c.).
Substrat zachowku po A. W. (1) wynosi 90.000 zł (1/2 z 180.000 zł [wartość lokalu w 1992 r.]). Udział spadkowy każdego z czterech spadkobierców ustawowych (mąż i trójka dzieci) wynosił po ¼. Z powyższego wynika, że zachowek dla każdego z powodów (1/2 tak wyliczonego udziału przy dziedziczeniu ustawowym) po A. W. wynosi po 11.250 zł.
Substrat zachowku po L. W. (1) wynosi 75.000 zł (1/2 z 150.000 zł [wartość lokalu w 2000 r.]). Udział spadkowy każdego z trzech spadkobierców ustawowych (trójka dzieci) wynosił po 1/3. Z powyższego wynika, że zachowek dla każdego z powodów (1/2 tak wyliczonego udziału przy dziedziczeniu ustawowym) po L. W. wynosi po 12.500 zł.
Na rozprawie w dniu 13 listopada 2017 r. (k. 136) pełnomocnik dokonała częściowego cofnięcia pozwu ze zrzeczeniem się roszczenia w taki sposób, że podtrzymała powództwa w większym zakresie w odniesieniu do zachowku po A. W. niż po L. W., co jakkolwiek wydaje się nie do końca skorelowane z analizą wysokości zachowku dokonaną przez Sąd, to jednak organ ten nie mógł w tym zakresie zmodyfikować i poprawić czynności pełnomocnika powodów. Innymi słowy, zdaniem Sądu zachowek po L. W. jest wyższy niż po A. W..
Mając powyższe na uwadze orzeczono jak w punktach I. i II. (zachowek po A. W.) i punktach III. i IV. sentencji (zachowek po L. W.) sentencji na mocy art. 991 § 1 k.c. Tylko na marginesie Sąd wyjaśnia, że nie dostrzegł żądania odsetkowego w niniejszej sprawie.
W punkcie V. umorzono postępowanie w części cofniętej na mocy art. 355 § 1 k.p.c. w zw. z art. 203 § 1 k.p.c. Mając świadomość, że już wcześniej wydano postanowienie w identycznym przedmiocie, powtórzenie tegoż w wyroku nie jest błędem, gdyż – biorąc pod uwagę omawianą problematykę zakresu cofnięcia powództwa w kontekście wyników postępowania dowodowego, mogłoby się w przeszłości okazać trudnym do zrozumienia, o jakim tak naprawdę zakresie sąd wyrokował (Sąd w tym miejscu pomija już problematykę wyjaśniania znaczenia punktów 1-3 petitum pozwu, które okazały się argumentacją przesłankową). Sprecyzowanie zakresu umorzenia w wyroku nastąpiło też od innej strony (w zakresie „ponad”), co właściwie koreluje z treścią pozostałych rozstrzygnięć w wyroku.
W pozostały, zakresie powództwo oddalono ( punkt VI.) na mocy art. 991 § 1 k.c. jako zawyżone w świetle wyników opinii biegłego.
W punkcie VII. zniesiono koszty pomiędzy stronami, gdyż strony przegrały proces (przypisano powodom przegraną także w zakresie częściowego cofnięcia pozwu) w bardzo zbliżonej proporcji, zbliżonej do połowy, zaś art. 100 k.p.c. nie wymaga w tym zakresie identycznego „zbiegnięcia się” wzajemnie należnych sum. Wszystkie zasady rządzące kosztami procesu cywilnego mają charakter z założenia elastyczny, uwzględniający pewien element uproszczeń, czy zaokrągleń zależny od dyskrecjonalnej oceny Sądu. Nie dotyczy to tylko i wyłącznie art. 102 k.p.c. Trzeba pamiętać przepisy o kosztach procesu cywilnego, to nie typ regulacji matematyczno-formalistycznej, charakterystycznej np. dla prawa podatkowego.
Zastosowanie zniesienia kosztów na mocy art. 100 k.p.c. jest też z tych przyczyn sprawiedliwe i konieczne, że po stronie pozwanej występowali dwaj różni adwokaci, co z perspektywy powodów (korzystających z obsługi pojedynczego radcy prawnego) powoduje nieuzasadnioną przebiegiem postępowania wstępną i rażącą dysproporcję. Charakterystyczne jest to, że pełnomocnicy pozwanych kilku rozprawach wspólnie przebywali na S. przez zaledwie około 48 minut, w pozostałym zakresie był obecny tylko jeden z nich. Tylko jeden z nich złożył pisemną odpowiedź na pozew. Nawet adw. P. P. w piśmie z dnia 6 lipca 2017 r. wskazywał, że reprezentuje interesy obojga pozwanych, co jest dość znamienne w sprawie ( vide k. 46). Proporcjonalnie więc zaangażowanie ich obu w proces generalnie odpowiada zaangażowaniu jednego pełnomocnika reprezentującego powodów. Taką ocenę Sąd ma prawo przeprowadzić w świetle art. 109 § 2 k.p.c. Nominalna ilość pełnomocników stron nie może zaburzać możliwości zastosowania zasady wzajemnego zniesienia kosztów w trybie art. 100 k.p.c., gdyż w pewnych sytuacjach (tak jak niniejsza), byłoby to po prostu niesprawiedliwie i krzywdzące dla współuczestników po stronie powodowej, którzy zminimalizowali koszty ograniczając się do jednego profesjonalnego pełnomocnika. Zresztą, alternatywą dla takiego rozumowania jest przyjęcie, że wysiłki pełnomocnika powodów odpierającego obronę dwóch różnych adwokatów muszą być ocenione jako wymagające zdwojenia nakładu pracy. Nawet negowanie tegoż potwierdziłoby zdaniem Sądu pogląd, że pozwani mogli korzystać z obsługi jednego adwokata, skoro udział dwóch nie wymagał dodatkowej pracy ze strony pełnomocnika przeciwników.