Source: https://www.finanseicontrolling.pl/zarzadzanie/artykul-7-ryzyka-polityczne-i-biznesowe
Timestamp: 2019-07-16 03:05:36
Legal References Found: art. 7
 art. 7
 art. 7

Art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7

Document Content:
Artykuł 7 – ryzyka polityczne i biznesowe | Zarządzanie | Finanse + Controlling
Open access no. 56/2018 2019-05-28 22:25:00
20 grudnia 2017 r. decyzją Komisji Europejskiej uruchomiono wobec Polski procedurę związaną z artykułem 7 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE). Decyzja Komisji Europejskiej ma bezprecedensowy charakter – nigdy wcześniej UE nie zdecydowała się na taki krok wobec żadnego państwa członkowskiego. Co to oznacza i z jakim ryzykiem dla branż i przedsiębiorstw musimy się liczyć?
Ryzyko, o które boicie się zapytać
Niestety, można mieć obawy, czy do polskiego biznesu dotarła już wiadomość, że życie w globalnej wiosce oznacza również ekspozycję na ten rodzaj ryzyka, na szereg ryzyk politycznych. Sprawy nie ułatwia też to, że tematyka ta nie jest przez polskich przedsiębiorców lubiana, a przez to pomijana i lekceważona. Już samo hasło „polityczny” powoduje, że przedsiębiorcy zaczynają z obawą rozglądać się dookoła. Można też, jak autor tego tekstu, usłyszeć od jednego z prelegentów na renomowanej konferencji biznesowej, i to w wigilię wojny na Ukrainie, że „zarządu naszej firmy polityka nie interesuje”. A dodać należy, że menadżer ten reprezentował przedsiębiorstwo o znaczącej obecności na tamtejszym rynku. Co oznaczają ryzyka polityczne, przekonał się bez wątpienia niewiele później, ale w zarządzaniu także o to chodzi, żeby uczyć się na błędach innych, a nie własnych.
Nie ma wątpliwości, że o ryzyku politycznym należy dzisiaj mówić głośno i brać je poważnie pod uwagę. Nawet jeżeli są trudne do oszacowania i przewidzenia, choć może właśnie z tego względu.
Trzeba jeszcze zauważyć, że ryzyko polityczne jest często utożsamiane z preferencjami politycznymi tego czy innego menadżera. Rzecz jasna, nie należy wykluczyć, że taki związek może istnieć. W końcu każdy z nas ma jakieś poglądy polityczne lub próbuje wykorzystać koniunkturę polityczną dla celów biznesowych. Swoją drogą, i te mogą być źródłem kolejnego ryzyka, tym razem biznesowego.
Czym w istocie jest ryzyko polityczne, jak je zdefiniować i analizować? Oczywiście typologii jest wiele, ale na potrzeby tego artykułu przyjmijmy, że to możliwość wystąpienia zdarzeń, będących następstwem decyzji politycznych, które będą miały negatywny wpływ na szeroko rozumiane środowisko prowadzenia biznesu, a w efekcie – na możliwość osiągania zaplanowanych zysków i realizację innych strategicznych celów biznesowych.
Ryzyko polityczne, jak to z ryzykiem bywa, jest ściśle powiązane z kluczowym dla biznesu ryzykiem zgodności z regulacjami (compliance). A przecież regulacje są w olbrzymiej mierze efektem decyzji politycznych. Trudno tu o bardziej wyrazisty przykład niż regulacje unijne.
Identyfikacja i RCA
Zarządzanie ryzykiem biznesowym jest procesem, zdefiniowanym ciągiem systematycznych i uporządkowanych w czasie działań, które służą modyfikacji ryzyka. Aby móc zarządzać ryzykiem, najpierw musimy je zidentyfikować. Kolejny krok to analiza przyczyn i skutków (Root–Cause Analysis, RCA), która stanowi kluczowy element zarządzania ryzykiem, także politycznym. Warto pamiętać, że podejmując się analizy ryzyka, nie jesteśmy zdani jedynie na własny osąd i ocenę. Wspierają nas w tym wyspecjalizowane think-tanki, agencje ratingowe, firmy ubezpieczeniowe, banki, rządy państw i instytuty naukowe, które na bieżąco dostarczają rozbudowanych analiz i raportów. Nie można więc powiedzieć, że wiedzy „w temacie” brakuje.
Oczywiście ryzyko polityczne, ze względu na jego „scenariuszowy” charakter, nie jest łatwe do oceny. Nie oznacza to, że tej ocenie (i wycenie) nie podlega. Efekt oddziaływania ryzyka politycznego znajduje przecież odzwierciedlenie w kursach walut i stopach procentowych. Premia za ryzyko polityczne jest czynnikiem korygującym w modelach szacujących koszt kapitału, takich jak CAPM. Wpływa bezpośrednio na ocenę rentowności projektów inwestycyjnych i cenę, jaką poszukujący kapitał muszą zapłacić jego posiadaczom.
Gdzie szukać analiz dotyczących ryzyka politycznego?
Stratfor (https://www.stratfor.com/)
World Economic Forum (https://www.weforum.org/) – dostarcza wielu użytecznych analiz, w tym raz w roku publikuje raport „Global Risk”
Eurasia Group (https://www.eurasiagroup.net/)
Euromoney (https://www.euromoney.com/)
Politico (https://www.politico.eu/)
Foreign Affairs (https://www.foreignaffairs.com/)
Foreign Policy (http://foreignpolicy.com/)
W procesie analizowania ryzyka politycznego, po identyfikacji i RCA, kolejnym krokiem jest oszacowanie wielkości ryzyka. Zwykle wykorzystuje się do tego metody eksperckie, bo ryzyka polityczne są z natury rzeczy trudno mierzalne, analiza stricte ilościowa jest trudna, a rozkłady prawdopodobieństw zdarzeń politycznych są w istocie nie do odgadnięcia (o ile w ogóle istnieją).
Ryzyko polityczne a sprawa polska
Polska jako organizm społeczno-gospodarczy jest, rzecz jasna, obiektem oddziaływania ryzyka politycznego. Na poziomie makro „odbiorcą” tego ryzyka jest cała gospodarka, na poziomie mikro – przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe. Wejście Polski do Unii wykreowało, oprócz wielu szans, również zagrożenia, których ostatnim wyrazem jest uruchomienie przez Brukselę postępowania w ramach art. 7 TUE.
Celem tego artykułu nie jest rozstrzyganie, czy rozpoczęcie procedury wobec Polski w sprawie naruszenia przez nią praworządności było zasadne i sprawiedliwie. Jego celem jest natomiast próba zdefiniowania ryzyk, z jakimi potencjalnie musi liczyć się nasza gospodarka, a zawężając, polskie przedsiębiorstwa i branże, jeśli procedura związana z art. 7 zostanie doprowadzona do końca.
Jak wiadomo, doprowadzenie do końca procedury związanej z art. 7 TUE i, w jej efekcie, ostateczne uznanie przez UE poważnego naruszenia przez Polskę unijnych wartości może oznaczać zawieszenie wobec Polski niektórych praw wynikających ze stosowania traktatów, w tym prawa do głosowania przedstawiciela naszego rządu w Radzie. W ten sposób Polska straciłaby możliwość wypowiadania się w sprawach unijnych poprzez głosowania w Radzie, a przez to i decydowania w kluczowych dla niej obszarach. Trudno dziś jednoznacznie ocenić, jak zmieniłby się profil ryzyka politycznego Polski, oceniany na przykład przez agencje ratingowe, które do tej pory wykazywały dużą „odporność” na zawirowania polityczne w Polsce. Niektórzy argumentują, że dopóki w tym czy innym kraju zachowywana jest niezależność banku centralnego i nie nacjonalizuje się zagranicznych inwestycji, sytuacja polityczna ma dla inwestorów poślednie znaczenie. Jednak gdyby doszło do wdrożenia unijnych sankcji wobec Polski, co na ten moment wydaje się mało prawdopodobne, choć nie niemożliwe, to w pierwszej kolejności moglibyśmy spodziewać się ograniczenia, a w pewnych obszarach całkowitego wstrzymania, dotacji z tytułu funduszy unijnych. To zaś tak polska gospodarka, jak i polscy przedsiębiorcy odczujemy dotkliwie – w końcu w perspektywie finansowej na lata 2014–2020 Polska otrzymała w ramach różnych funduszy blisko 390 mld zł. Cokolwiek by mówić, efekty tak bezprecedensowego napływu środków można empirycznie doświadczyć na drogach, lotniskach w szkołach i na dworcach kolejowych. Pośrednimi i bezpośrednimi beneficjentami funduszy unijnych są także przedsiębiorcy i rolnicy.
Art. 7. Stwierdzenie przez Radę ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości Unii
Na uzasadniony wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada, stanowiąc większością czterech piątych swych członków po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2. Przed dokonaniem takiego stwierdzenia Rada wysłuchuje dane Państwo Członkowskie i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia.
Rada Europejska, stanowiąc jednomyślnie na wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich lub Komisji Europejskiej i po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić, po wezwaniu Państwa Członkowskiego do przedstawienia swoich uwag, poważne i stałe naruszenie przez to Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2.
Po dokonaniu stwierdzenia na mocy ustępu 2, Rada, stanowiąc większością kwalifikowaną, może zdecydować o zawieszeniu niektórych praw wynikających ze stosowania Traktatów dla tego Państwa Członkowskiego, łącznie z prawem do głosowania przedstawiciela rządu tego Państwa Członkowskiego w Radzie. Rada uwzględnia przy tym możliwe skutki takiego zawieszenia dla praw i obowiązków osób fizycznych i prawnych.
Rada może następnie, stanowiąc większością kwalifikowaną, zdecydować o zmianie lub uchyleniu środków podjętych na podstawie ustępu 3, w przypadku zmiany sytuacji, która doprowadziła do ich ustanowienia.
Zasady głosowania, które do celów niniejszego artykułu stosuje się do Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiej i Rady, określone są w artykule 354 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.
Szacunki co do tego, ile możemy otrzymać, a więc i stracić, w kolejnej unijnej perspektywie finansowej (na lata 2021–2027), są znacznie trudniejsze. Już dziś wiemy, że kolejna perspektywa finansowa – i to niezależnie od rozwoju sytuacji odnośnie do art. 7 – będzie oznaczała skromniejsze środki dla Polski z tytułu funduszy unijnych. Nie wiemy jednak, jak na tę kwotę dodatkowo wpłynie pogłębiający się kryzys na linii Polska – Unia Europejska. Nie ma wątpliwości co do tego, że bez względu na ewentualny efekt art. 7 napływ funduszy będzie znacznie mniejszy.
I nic dziwnego, że biorąc pod uwagę długość cyklów inwestycyjnych, choćby w infrastrukturze, krajowe instytucje, które dystrybuują środki unijne, już teraz zaczynają informować półoficjalnie potencjalnych beneficjentów, że być może będą zmuszeni kończyć planowane inwestycje z własnych środków. Bo środków unijnych będzie znacznie mniej. Stąd przed potencjalnymi projektodawcami już teraz pojawia się pytanie, czy w ogóle rozpoczynać cały proces inwestycyjny.
Równie ważne jak art. 7 i Brexit (bo i o nim należy wspomnieć) jest to, że w Brukseli coraz głośniej mówi się o konieczności zmian w funkcjonowaniu Unii. Padają deklaracje o Europie „dwóch prędkości” i o „twardym jądrze Unii” wokół strefy euro, do której Polska nie chce wstąpić jak nigdy przedtem. Niemal pewne staje się, że wprowadzone zostaną nowe zasady rozdziału funduszy unijnych. Wśród nich mają być brane pod uwagę kwestie odstępstw państw członkowskich od zasad i wartości unijnych. A to oznacza dla nas, że samo uruchomienie procedury związanej z art. 7 TUE ma znaczenie, bez względu na to, jaki będzie tego ostateczny finał. Zreorganizowana Unia będzie mogła użyć najbardziej odczuwalnego środka nacisku na państwa członkowskie, w postaci ograniczenia dopływu środków finansowych i to bez konieczności uzyskania w tym względzie jednogłośności w głosowaniu. Jako że po Brexicie unijny budżet będzie pozbawiony brytyjskich wpłat (czyli pomniejszony o ok. 13%), kryzys polsko-unijny może stać się doskonałym pretekstem do zaoszczędzenia środków i nowego sposobu ich dystrybucji w ramach unijnego budżetu.
Widzimy więc, że najprawdopodobniej nawet najlepszy scenariusz związany z art. 7 nie uchroni nas przed znacznym zmniejszeniem napływu środków unijnych, co musi się odbić na wielkości inwestycji w infrastrukturę, badania, naukę i w wielu innych dziedzinach. Wpłynie to też na pośrednią i bezpośrednią „konsumpcję” środków unijnych przez rodzimy biznes. Dodajmy do tego niezwykle ważne dla polskiej wsi dopłaty do rolnictwa, gdyż mowa jest także o planowanych zmianach w podziale środków w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Zauważmy też, że w tym obszarze zaznacza się niezwykle silny wpływ Francji, której relacje z Polską uległy ostatnimi czasy znaczącemu ochłodzeniu, co też nie pomaga.
Wpływ będzie, bo już jest
Biorąc powyższe pod uwagę, ryzyka politycznego i jego wpływu na biznes nie należy utożsamiać wyłącznie z mało prawdopodobnym, choć możliwym, całkowitym wdrożeniem procedury z tytułu art. 7 TUE, bo tych jest znacznie więcej. Ważniejszy jest, jak się zdaje, wyjątkowo niekorzystny obraz Polski w Europie i szerzej na świecie. Baczna obserwacja tego, co piszą o Polsce opiniotwórcze media zagraniczne, nie napawa optymizmem. W prasie europejskiej pojawiają się wręcz głosy, że rozszerzenie Unii na wschód było nieprzemyślane, a kraje Europy Wschodniej nie dorosły do demokracji.
Należy zwrócić uwagę, że takie tytuły medialne powodują zwiększenie ogólnej presji na podejmowanie decyzji niekorzystnych dla Polski i niewątpliwie są uważnie obserwowane przez inwestorów. To, że nie reagują oni od razu, może być złudne i prowadzić do poważnych konsekwencji. Pozostaje jednak pytanie, dlaczego obserwuje się obecnie ograniczenie napływu inwestycji zagranicznych w Polsce. Jeszcze bardziej może niepokoić to, że od inwestycji coraz częściej powstrzymują się rodzimi przedsiębiorcy. Oczywiście adwersarze mogą spierać się, czy jest to akurat związane z oddziaływaniem ryzyk politycznych.
Zastanawiając się nad ryzykiem związanym z podjęciem postępowania w ramach art. 7, nie można również nie zauważyć, że zmiany w sądownictwie, które stały się zarzewiem problemów, same w sobie kreują poważne zagrożenia dla prowadzących działalność gospodarczą w Polsce. Za przykład może tu posłużyć instytucja skargi nadzwyczajnej, a w rezultacie możliwość rewidowania prawomocnych wyroków. Zmiany regulacyjne niosą niejednokrotnie szereg niespodziewanych i negatywnych skutków w różnych obszarach funkcjonowania przedsiębiorstw. Można się bowiem zastanawiać, czy przedsiębiorstwa, które wygrają sprawy gospodarcze, nie powinny przez następne pięć lat utrzymywać rezerw na sporne należności, bo właśnie w takim okresie można, według nowych regulacji, podważać prawomocne wyroki. Inną kwestią wartą namysłu jest to, czy firmy nie mogą wygranej już raz sprawy gospodarczej po jej rewizji ostatecznie przegrać.
Znamienne, że nieustające reorganizacje w sądownictwie spowodowały wydłużenie się czasu trwania postępowań przed sądami, a przecież właśnie przedsiębiorcy wskazywali na zbyt długi czas trwania spraw gospodarczych.
Zarządzać, czyli modyfikować ryzyko
Zarządzanie ryzykiem jest procesem o pozytywnym przesłaniu. Ostatecznie służy podjęciu działań, które zmodyfikują wpływ ryzyka w pożądanym przez organizację kierunku. Jak już wskazano, jedną z głównych przyczyn niepodejmowania przez biznes tematu ryzyka politycznego jest błędne przekonanie, że nie mamy na nie wpływu. Zauważmy jednak, że zarządzanie ryzykiem może oznaczać postępowanie po stronie jego przyczyn i/lub skutków. Mówiąc obrazowo, na uderzenie pioruna również nie mamy wpływu, ale możemy starać się wpłynąć na skutki takiego wydarzenia. Kluczem jest jednak zawsze analiza ryzyka na poziomie konkretnej organizacji.
Zarządzający przedsiębiorstwem, rozważając ewentualny wpływ ryzyk politycznych związanych z dyskusją wokół art. 7, powinni zadać sobie kilka istotnych pytań. W jakim stopniu nasz biznes jest uzależniony wprost lub pośrednio od napływu środków unijnych (np. będąc uczestnikiem łańcucha dostaw w inwestycjach finansowanych ze środków unijnych)? Czy eksportujemy lub/i importujemy towary, usługi z krajów unijnych i jak ewentualne zmiany regulacji unijnych mogą wpłynąć na wielkość naszej sprzedaży, kontakty biznesowe, przepływy gotówkowe itd.? Takie pytania można mnożyć. To tylko przykłady, ale w prosty sposób mogą posłużyć uświadomieniu naszemu zarządowi, że firma jest eksponowana na ryzyko polityczne, być może związane z opisanymi reperkusjami z tytułu uruchomienia art. 7 TUE czy szerzej z atmosferą relacji na linii Polska – UE.
W następnej kolejności należałoby oszacować (opracować scenariusz najlepszy, najgorszy i pośredni), jaki wpływ mogłyby mieć zmiany klimatu inwestycyjnego i ratingów na nasze wyniki finansowe, stopy procentowe, kursy walut itd.
Wreszcie należałoby się zastanowić, jaką mamy alternatywę dla strategii rozwoju naszej organizacji. Czy powinniśmy podejmować, wstrzymać się, ograniczać nasze inwestycje? A może zwiększyć? Czy, na przykład, możemy spodziewać się wzmożonej kontroli wykorzystania funduszy unijnych przez organizacje nadzorujące ich wykorzystanie i jaki wpływ mogą mieć ewentualne zmiany klimatu stosunków polsko-unijnych na szczegółowość tych kontroli, egzekwowanie prawidłowości wykorzystania przyznanych w ramach dotacji środków unijnych.
Ponieważ cała procedura postępowania w ramach art. 7 jest bezprecedensowa, ostateczna ocena jej ewentualnego wpływu na polską gospodarkę i wreszcie poszczególne przedsiębiorstwa jest niełatwa. Możemy się spodziewać, że kolejne odpowiedzi przyniosą już nadchodzące miesiące.