Source: http://jeziorkoczerniakowskie.blogspot.com/2010/
Timestamp: 2017-06-24 01:56:03
Legal References Found: art. 9
 art. 156
 art. 126
 art. 53
 art. 231
 art. 61
 art. 88
 art. 90
 art. 72
 art. 31

Document Content:
Jeziorko Czerniakowskie: 2010
Woda 20-letnia,woda 100-letnia - czy nam zagrażaja? Włącza sie Unia Europejska.
Prawda (formalna) jest taka:wszystkie domy i osiedla,ktore powstaly na terenach zalewowych są legalne.A dlaczego taki nonsens jest mozliwy? Proste:otóż jeżeli dla danego terenu nie ma planu zagospodarowania przestrzennego,wtedy jest on "nijaki" czyli niezdefiniowany.I dlatego bylo mozliwe wybudowanie we Wroclawiu osiedla dla powodzian,ktore najblizsza powódź ...zalała.I dlatego takze możliwe bylo wydanie pozwolenia na budowe inwestycji wokol Jeziorka,nawet nad samym jego brzegiem,bo ciągle nie ma planu....więc nie ma (formalnie) zagrożenia powodziowego.Jednak nie tylko natura weryfikowala te urzednicze sztuczki zalewając setki domow.Ostatnio Komisja Europejska dostrzegła zaniedbania Polski i w tej dziedzinie.Co na ten temat sądzi stowarzyszenie pozarządowe PLATAN.Oto korespondencja:
Opadł kurz medialny po powodziach z maja i czerwca tego roku i życie powoli wróciło do normy (nie wszędzie).Unijna dyrektywa powodziowa nie została przetransponowana do polskiego prawa,chociaz obowiązuje od 2007 roku.Znikoma cześć kraju posiada mapy terenów zalewowych.Bruksela dala termin do konca 2011 r w tej kwestii.Reklamowany poselski projekt o zapobieganiu skutkom powodzi,ktory mial m.in. dopuszczac budowę na terenach zalewowych okazał się bublem prawnym.Sejmowe Biuro Analiz m.in. pisze:"...projekt w przedstawionym kształcie nie nadaje sie również do poprawy i nie powinien być przedmiotem dalszych prac..." A jak wygląda praktyka? Nadal wydaje się nowe pozwolenia na budowę na obszarach zagrożonych. Na terenie Łuku Siekierkowkiego ktory całkowicie leży na terenie zalewowym (patrz mapa Urzad M.St. Warszawy) są juz gotowe bądz w trakcie budowy inwestycje deweloperskie,a kolejni deweloperzy zabiegają o pozwolenia.W tym roku sytuacja na wale zawadowskim była krytyczna (patrz linki) a byla to woda "dwudziestoletnia" - 780 cm.W wypadku przerwania wału inwestycje w otulinie zostałyby zalane do poziomu I pietra! W przypadku "wody stuletniej" ok.75 cm wyżej.
Obywatele powinni miec pełną wiedzę o wszystkich zagrożeniach.Mapy terenow zalewowych powinny wisiec w każdej gminie,każdy kupujacy działkę powinien mieć pełną świadomość ryzyka.
Oto linki,które pozwolą się zorientować w sytuacji i uwidocznią ewentualne zagrożenia:
tereny zagrożone wokół Jeziorka
mapa terenow pod kontrola,stopień zagrożenia
Czy grozi nam nowa powódź na wiosnę 2011 roku? Obfite opady śniegu i wahania
temperatury mogą na to wskazywać. Autor:
RDOŚ a ekspertyzy w sprawie ochrony rezerwatu czyli dostęp obywateli do informacji.
KDS zrzeszajace 21 organizacji pozarządowych poprosiło RDOŚ o udostępnienie ekspertyz dotyczących planu ochrony Rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego.Już na zebraniu p.dyr Atłowska tłumaczyła się prawem autorskim (sic!!!)Kiedy KDS zwrocilo sie pisemnie o zagwarantowany prawem dostep do dokumentacji,otrzymało pismo zawierające m.in. taki passus:
Oznacza to,ze udostępnianie informacji o planach ochrony dla rezerwatu przyrody może nastąpić tylko w przypadku,jeżeli takie plany zostały ustanowione, w drodze aktu prawa miejscowego,w formie zarządzenia regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Do czasu ustanowienia nie są to plany ochrony. a tylko projekty planów i jako nie wskazane w wyliczeniu zawartym we wspomnianym wyżej art. 9 ust. 1 ustawy ooś nie podlegają udostępnieniu na zasadach określonych w Dziale II cytowanej ustawy.
Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie mając na względzie duze społeczne zainteresowanie rezerwatem przyrody "Jeziorko Czerniakowskie" udostępni przedstawicielom Komisji Dialogu Społecznego do wglądu w siedzibie urzędu,projekt zarządzania w sprawie ustanowienia planu ochrony przedmiotowego rezerwatu przyrody..."
No i 21 organizacji uda się do urzędu studiować dokumenty do których dostęp ma ustawowo zagwarantowany.Nic dziwnego,że w sprawach dotyczących Jeziorka opinia publiczna na ogół dowiaduje się post factum, jak mawiali dziadowie.Jedyna radość płynie z faktu,że to nasz urząd i przez nas utrzymywany a zatem i nasze dokumenty...tylko czy w naszym interesie??
A oto szczegóły obiegu pism w sprawie ekspertyz:
Prośba KDSu o dokumenty
RDOŚ oświadcza,ze budowa nie ma wpływu na środowisko.
I tym razem RDOŚ nas "nie zawiodł".Zna nawet przyszlość.Otóż inwestycje w otulinie Jeziorka nie zaszkodzą rezerwatowi.Oto szczegóły: Uzgodnienie RDOŚ
Gwoli przypomnienia o co chodzi w tym sporze? Czym jest w istocie rezerwat Jeziorka Czerniakowskiego? Czym był? Jak powstał? Jaka jest prawda historyczna? Dla kogo w 1938 roku prezydent Stefan Starzyński zakupił tereny Rezerwatu a który z prezydentów sprywatyzował własność warszawiaków???!!! Nie na wszystkie pytania mamy już wyczerpujące odpowiedzi.
Martyna Stysło laureatka Konkursu Wiedzy Obywatelskiej,W-wa 2010,gratulacje!!!
Joanna Mazgajska pisze: Obserwując decyzje urzędników w wielkich miastach Polski, można odnieść wrażenie, iż rozwój mierzą jedynie liczbą inwestycji i zaangażowanym kapitałem.
Skuteczność włodarza miasta ocenia się wielkością kwoty pieniędzy „przerobionych” przez jego administrację. Mniej ważne, na co zostały one przeznaczone. To trochę dziwne, zważywszy, iż głównym zadaniem samorządu jest zaspokajanie potrzeb społecznych. W wielkich miastach brak planów miejscowych, które zapobiegłyby chaotycznemu wyszarpywaniu najcenniejszych terenów rekreacyjnych z tkanki miasta. Wyszarpywaniu, gdyż inwestor zawsze dąży do maksymalizacji zysków z przedsięwzięcia budowlanego. Deweloperzy najchętniej budowaliby kosztem obszarów cennych przyrodniczo (przewrotnie podkreślając „ekologiczność” inwestycji) i w lokalizacjach położonych możliwie blisko centrum. Większość ludzi chciałaby bowiem mieszkać w miejscu cichym, bezpiecznym, otoczonym zielenią, pozbawionym spalin i niezbyt daleko od centrum miasta. Pytanie tylko, czy setki tysięcy obecnych mieszkańców powinny się poświęcić na rzecz grupy najbogatszych, oddając parki miejskie, otuliny rezerwatów i użytki ekologiczne pod zabudowę? W takich miastach jak Warszawa czy Kraków praktycznie brak długoterminowego planu rozwoju, który uwzględniałby potrzeby życiowe mieszkańców. Lekceważy się kwestie takie jak jakość powietrza i wody pitnej, ochrona przed hałasem, dostęp do zielonych terenów rekreacyjnych, szybki transport w możliwie najmniejszym stopniu obciążający środowisko... Standardy obiektywizmu polskich urzędów tak różnią się od europejskich, iż można mówić o patologii. Organy samorządowe wspierają inwestorów – właścicieli gruntów na terenach miejskich. Nierzadko można odnieść wrażenie, iż zadanie urzędów (także odpowiedzialnych za ochronę środowiska) sprowadza się do asekurowania inwestora w procesie możliwie szybkiego uzyskania koniecznych zezwoleń. Wybierają więc takie procedury, które nie wiążą się z dodatkowymi „komplikacjami”, wynikającymi np. z uwzględnienia głosu społeczeństwa. Takie podejście kłóci się z oczekiwaniami obywateli, którzy uważają, że mają prawo do decydowania o przestrzeni publicznej, w której żyją. Gdy dojdzie do konfliktu, czują się oszukani i rozgoryczeni. Stronniczość na rzecz inwestora powoduje, iż opłacani przez obywateli urzędnicy postrzegani są jako wróg, przed którym społeczność lokalna stara się rozpaczliwie bronić. Prowadzi to do licznych konfliktów. Jednostki, które odważą się we własnym bądź publicznym interesie przeciwstawić miastu i inwestorowi, są często piętnowane przez media. Niestety wiele osób bezkrytycznie przyjmuje punkt widzenia przedstawiony w reportażu czy artykule, zapominając, iż same mogą w przyszłości znaleźć się w podobnej sytuacji. Zdeterminowane grupy obywateli domagających się prawa do udziału w decyzjach, których skutki będą miały wpływ na ich życie, oskarża się o egoizm i działanie na szkodę interesu publicznego. Tym „interesem” może być np. sortownia śmieci „wzbogacona” materiałami toksycznymi, kolejny wieżowiec zagranicznego inwestora w centrum miasta czy inwestycja mieszkaniowa na terenie zalewowym... Otoczeni wianuszkiem prawników inwestorzy czasami nie mają skrupułów. Przykład? Mieszkańcy miasta X protestują przeciw zabudowie jednego z najcenniejszych terenów w mieście. Zbierają na osiedlu podpisy. Lista z petycją wyłożona jest w pobliskim sklepie. Ostatecznie nie zostaje złożona w ratuszu, ponieważ osoba, która zainspirowała tę akcję, orientuje się, iż istnieją dwie równoległe inicjatywy. Niedoszła petycja zostaje zniszczona. Po pewnym czasie wielu mieszkańców zostaje wezwanych na przesłuchania na policję. Okazuje się, iż deweloper zatrudnił detektywa, który rzekomo nagrał w sklepie kamerą, jak ktoś dwukrotnie podpisuje się na tej samej liście. Nikomu nie zostaną w tej sprawie postawione zarzuty, jednak gorliwe działania policji powodują zastraszenie wielu osób. Inny przykład: chodzi o budowę wieżowca w centrum miasta W. Siedmioro mieszkańców wynajęło prawniczkę i z powodzeniem zaskarżyli inwestycję do sądu administracyjnego. Powodem było znaczne ograniczenie oświetlenia mieszkań na skutek budowy. Teoretycznie obywatele mają prawo do rekompensaty za pogorszenie warunków życiowych ze względu na realizowaną w ich miejscy zamieszkania inwestycję. Jednak wymienioną w ramach negocjacji kwotę inwestor uznał za „próbę szantażu” i skierował sprawę do prokuratury. I znów, na zdrowy rozsądek zarzuty są bezpodstawne, a wszczęcie jakiegokolwiek postępowania wątpliwe. Za to efekt zastraszenia stron postępowania – bezcenny. Bogaty inwestor może liczyć na wsparcie ze strony wysokich urzędników miasta, którzy nie tylko spotkają się z przedstawicielami firmy, ale nawet w sądzie uproszą przyspieszenie terminu rozprawy. Skąd tyle konfliktów? Myślę, iż wynika to ze słabego zrozumienia przez samorządowców, czym jest demokracja. Większość decyzji w sprawach ważnych dla mieszkańców jest obywatelom po prostu narzucana z góry. Nieuwzględnienie mieszkańców na wczesnym etapie podejmowania decyzji z góry nastawia ich negatywnie do przedsięwzięcia, czują się pominięci. Mało tego, wiele postępowań jest tak prowadzonych, aby uniknąć jakiegokolwiek wpływu obywateli na dane postępowanie. Dochodzi do sytuacji, kiedy obywatele, będący początkowo stroną w postępowaniu administracyjnym, są z niego „wymazywani”, gdy tylko urzędnicy orientują się, iż naprawdę interesują się sprawą. Prawo unijne, a w szczególności konwencja z Aarhus, nakłada na Polskę obowiązek przestrzegania pewnych standardów, które jednak wdraża się u nas bardzo opornie. Kiedy ostatnio poinformowałam jednego z radnych o potrzebie przeprowadzenia konsultacji społecznych poprzedzających inwestycje, spytał zdumiony: „Jak to? Za każdym razem?”. Musimy zdać sobie sprawę, że mamy prawo do decydowania o środowisku w którym żyjemy. Jeśli nie będziemy czynnie domagać się udziału w podejmowaniu decyzji w ważnych dla nas sprawach, trudno liczyć, że nastawienie radnych i urzędników się zmieni.
Artykuł ukazał sie w listopadowym numerze ZIELONYCH WIADOMOŚCI.
Pokutuje idiotyczne przekonanie,ze nie powinniśmy zajmować sie polityka.Są to resztki po peerelu, kiedy to tylko ludzie namaszczeni mieli taki monopol.Masy miały pozostać apolityczne.Co zrobily te masy wszyscy wiemy.Teraz mamy/powinniśmy mieć społeczeństwo obywatelskie.Ileż narzekania na niską frekwencję wyborczą a przecież akt głosowania jest stricte polityczny! Demokracja oczekuje od każdego aktywności politycznej.Od tego nikt nie ucieknie.Bajdurzenie o apolityczności jest odwracaniem sie od stanu faktycznego.
Przykładem może być chociażby Jeziorko.Od ponad roku a scisle od podpisania pozwolenia na budowę przez szefową Ratusza, rozpoczęly sie protesty a ten blog zaistniał na facebooku i nie tylko.Jednak teraz gwałtownie zwiekszyła sie liczba obrońcow Jeziorka.Nawet prezydent Hanna Gronkiewicz rozpoczęła procedure budowlana od nowa.Pusty gest,budowa trwa ale sygnał poszedł.
Jednak najbardziej znamiennym przejawem tej tendencji było zwołanie konferencji prasowej przez RDOŚ.Skandaliczna zasada pomijania drugiej strony,odrzucenie szansy dialogu ujawniły sie tu w całej okazałości.RDOŚ uzurpował sobie wyłączne prawo głosu,dopuszczając tylko dziennikarzy,ktorzy nie są przecież stroną w sprawie.RDOŚ wszczął walkę ze stroną społeczną,zapominajac, że tej stronie ma służyć i jej interesów bronić.Gwoli prawdy,strona obywatelska "dorwała sie do głosu" podając mniej lub bardziej fikcyjne dowody uprawiania profesji dziennikarskiej.Osobie przemawiajacej jako mieszkaniec przerwano po prostu wypowiedz!! Konferencja uwidoczniła,że RDOŚ wlaściwie pragnie tylko wykazać swoja omnipotencję.Nie liczą sie protesty,interes warszawiakow,liczy sie zagrożona pozycja RDOSia,ktory,zdaniem instytucji nadrzednej podejmuje decyzję z naruszeniem prawa.O tym jednak nie należy mowić,bo orzeczenie oprotestowano i nie ma jeszcze werdyktu sądu..Ta instytucja zapomniała,że nie rządzi ale służy,a jej właścicielem i sponsorem są obywatele a nie odwrotnie.
...łąka miesiąc temu.
http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1680635,0,1,jeziorko_czerniakowskie_budowa_bez_znamion_przestepstwa,wiadomosc.html
http://www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/kurier-warszawski/wideo/3112010/3212258
http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1680749,0,1,jeziorko_czerniakowskie_plan_ochrony_nie_wstrzyma_inwestycji,wiadomosc.html
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,67305,8609256,Mozna_budowac_bloki___Nie_wysusza_jeziorka_.html
No cóż tu dodać.Merytorycznie te relacje wyczerpują wydarzenia na konferencji. Bylo jednak kilka ciekawostek.Pani konserwatorka przyrody uzyla zwrotu "tak zwane kosultacje społeczne..." Dziekujemy za szczerość.Organizatorzy zaniepokojeni zapowiedziami obecnosci ekologow z tytulami naukowymi po prostu zapowiedzieli,ze do głosu dopuszczą tylko dziennikarzy.W praktyce było z tym różnie. Na samym początku zabrali glos mało znani jako obrońcy Jeziorka, kandydaci na radnych.Przemówili ostro w obronie warszawiaków.Późno,ale im więcej nowych obrońców tym lepiej dla Rezerwatu.Przedtem jednak mieliśmy nudne długie i bez sensu seminarium o strukturze i procedurach RDOŚ.Wyszło na to,ze utrzymujemy za nasze podatki dużo wysokich funkcji których posiadacze nie dbają specjalnie o nasze interesy.Urząd jest rozbudowany i z pewnością ważny.Temat Jeziorka potraktowany został marginesowo.Nawet nowych ekspertyz nam nie udostepniono tłumacząc sie ...prawami autorskimi,ktore nie należą do RDOSiu!!!Rzecznik prasowa RDOŚ ostro dyscyplinowała obecnych,pouczając ich jak mają mówić.Faktycznie,ośmielali się zagajać tymczasem należało zadawać pytania.Poinformowano nas także, że Jeziorku najbardziej zagrażają ludzie.Spaceruja, brudzą a nawet ...pływają nielegalnie w wodzie.Stwierdzono również,że ochronie podlega obszar zlewni jeziora.Granice zlewni wyznaczono arbitralnie.Otulina natomiast nie wymaga ochrony.Aż dziw poco taka otulinę wymyślono - pomyślałem jako laik i profan.Następnie poradzono nam zorganizować własna konferencję prasowa za nasze pieniądze,bo ta sie właśnie skończyła.Zapomniano dodać,ze konferencja RDOSiu została zafundowana z budżetu czyli właśnie z naszych pieniędzy.Zdarza się takie przeoczenie errare humanum est. Ogólnie RDOŚ nie cofnie się ani o krok,a na wspomnienie uzgodnienia/decyzji określonej jako rażące naruszenie prawa,(vide archiwum bloga) powiedziano nam,że zostało ono zaskarżone w sądzie i dopóki sąd się nie wypowie nie należy o tym wspominać.Następnie wszyscy rozeszli się bo trzeba było zwolnić pomieszczenie.
3 listopada w Warszawie przy ul. Brackiej 6/8 godz. 11.00 Konferencja pod hasłem "Czy Jeziorku Czerniakowskiemu grozi zagłada?" organizuje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Odbędzie się ono o godz. 11 w Centrum Prasowym PAP, przy ul. Brackiej 6/8. Konferencja jest organizowana w odpowiedzi na duże zainteresowanie tematem ochrony rezerwatu przyrody Jeziorko Czerniakowskie oraz w celu uniknięcia rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. Ochrona rezerwatu zostanie omówiona w kontekście planu ochrony - opracowywanego z udziałem społeczeństwa (udział społeczeństwa?ciekawe!!!) przez Regionalną Dyrekcję i opiniowanego przez Radę Warszawy(jak wiadomo negatywnie!!!) oraz uzgodnień wydawanych do warunków zabudowy i do decyzji środowiskowej, dla przedsięwzięć planowanych w sąsiedztwie rezerwatu. Pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wyjaśnią ww. kwestie oraz odpowiedzą na wszystkie pytania związane z ochroną rezerwatu i zagospodarowaniem terenu jego otuliny w ramach posiadanych kompetencji. W konferencji wezmą udział: Aleksandra Atłowska,Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie oraz Anna Ronikier-Dolańska Regionalny Konserwator Przyrody. ..................................................................................... Neleży zrobić wszystko,zeby na konferencji zjawili się fachowcy od dyskutowanej na spotkaniu problematyki.Jest to szansa,żeby obrońcy Jeziorka mogli przedstawić swoje racje w niczym nieskrępowany sposób,publicznie.Mam nadzieje,ze zostaną wpuszczeni zgodnie z ustawą o transparentnosci pracy urzędów.
A oto opinia przewodniczacej KDS-u,znanej społeczniczki,eksperta i naszego sojusznika w walce o odzyskanie Jeziorka:
Joanna Mazgajska: Ostatnio nasza Komisja Dialogu Społecznego napisała skargę na RDOŚ w Warszawie do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. przegłosowana jednogłośnie łącznie z przedstawicielem miasta. Był też program telewizyjny emitowany na żywo, w którym .... .korzystając że przedstawiciel RDOŚ w Warszawie stał obok mnie zmieniłam trochę uzgodniony program nagrania i zadałam mu niewygodnie pytania o ekspertyzy na podstawie których RDOS podejmuje decyzje oraz zasugerowałam że urząd ten nie wpółpracuje i nie udostępnia informacji publicznych. Pan a RDOS wypadł bardzo źle i nie poradził sobie z pytaniami i występem. Zapewne w związku z naszymi działaniami dwie bardzo doświadczone szefowe RDOŚ postanowiły ratować sytuację i przedstawić w Polskiej Agencji Prasowej swoją wersję jak to one chronią rezerwat.
Uwaga:wieczorem,tego samego dnia TVN Warszawa zaprasza na plaże koło Woprowki o godz.16.55 mieszkańcow Sadyby i Bernardyńskiej,ażeby mogli wypowiedziec sie o sytuacji w Osiedlu i Rezerwacie.Do zobaczenia.
Wiec jednak spełnia sie najczarniejsza z wersji.Rezerwat stanie sie placem budowy.Dyktatura urzędników wydaje kolejne decyzje.Nikt ich nie wybiera,są bezkarni.Nie konsultują swoich decyzji z obywatelami.Nawet nie ukrywają tego.W Ratuszu siedzi armia i podejmuje decyzje.Często wbrew interesowi warszawian,zdrowemu rozsądkowi i samej przyrodzie a także wbrew opiniom ekspertow.Barbarianie z RDOŚ pozwalaja budowac na unikatowym terenie zamiast go chronic.I robią to z rażącym naruszeniem prawa jak ostatnio.Dziwne,ze to wszystko opatruje podpisem lub upoważnia do podpisu pani prezydent m.st.Media zauważyły,ze ludzie się bronią.Oto kilka przykładów relacji o tym,jak obywatele próbują przeciwstawić się omnipotencji biurokratów.
http://www.tvnwarszawa.pl/szukaj.html?query=jeziorko+czerniakowskie&x=17&y=2
http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1678936,0,1,ekolodzy_walcza_o_jeziorko_ratusz_zezwala_na_zabudowe,wiadomosc.html
Jeszcze raz przypominamy PEWIEN CYTAT:
"...Wszelkie działania w mieście muszą uwzględniać konieczność zachowania naszych zielonych kompleksów parkowych i leśnych, niespotykanych w tej skali w innych metropoliach.
Warszawa to my. To, jaka będzie, zależy od nas..."
Od nas czy od nich??
Odwołanie Marvipolu odrzucone przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.
Dzisiaj obraduje KDS,czyli 20 organizacji pozarzadowych i przedstawiciel władz, nad projektem skargi do ministra środowiska na działalność Warszawskiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.Ściślej biorąc,chodzi o nowy projekt planu ochrony rezerwatu, autorstwa Dyrekcji,określony w niniejszym blogu jako "skandaliczny" i zagrażający Rezerwatowi (patrz niżej info o projekcie i jego historii).O wynikach dzisiejszego spotkania KDS-u oraz o zupełnie nowych perspektywach i szansach obrony Rezerwatu bedziemy szczegółowo informować.
Czytaj niżej komentarz o planie ochrony. Autor:
To jest mapa ustaleń do jeszcze aktualnego studium.Od lewej kolor rdzawy to zachodnia płań łąki przeznaczona na niską zabudowe,czyli strefa zurbanizowana.Tu buduje Marvipol. Bliżej Jeziorka,kolor różowy to strefa zieleni, kolor zółty to ogrodki dzialkowe.Obok zielony to strefa lesno-parkowa.Niebieski to jeziorko.Na polnocy turkus to tereny objete planem Trasy Siekierkowskiej,strefa lesno-parkowa. UWAGA!!! nowa wersja projektu przewiduje oddanie CALEJ łąki pod DOWOLNĄ zabudowe aż do Jeziorka oraz tereny na północ od Jeziorka również pod zabudowe.Strefy znikaja!I to jest wlaśnie obiecana w programie wyborczym Pani prezydent rewitalizacja rezerwatu.Rzeczpospolita Urzędnicza wprowadziła zmiany prawdopodobnie z powodu werdyktu NSA.Urzednicy (ktorzy???) chca stworzyc fakt biurokratyczny w postaci nowego studium jezeli ono powstanie.W tej chwili nowy projekt został odrzucony przez Dzielnice.Wystarczy jednak,ze nie dojdzie do zebrania rady Warszawy w przewidzianym przepisami terminie i projekt stanie sie obowiazujacy.Wszak NSA uznał,że założenia studium nalezy respektować.Wszystko zatem zgodnie z prawem. W tym momencie będzie juz "nowe" studium, a o studium obecnie obowiazyjacym, ekspertach, wodzie, rażącym naruszeniu prawa o ktorym niżej MAMY ZAPOMNIEĆ. Powstaje pytanie:czy zapomnimy..........? Autor:
Proszę Państwa, bez dramatyzowania proszę. Owszem, przedstawiony projekt faktycznie został "wykastrowany" z wielu ważnych zapisów które były w poprzedniej wersji. W małym stopniu jest to związane z koniecznością uzgodnienia z uchwalonym w 2001 r. PZP Trasy Siekierkowskiej. W większym wygląda na zamówienie pewnej grupy społecznej (co ktoś głośno powiedział na tym posiedzeniu). Na to drugie nie ma przyzwolenia w Radzie Dzielnicy i komisja jednogłośnie przegłosowała poprawki przywracające poprzedni zapis, zwłaszcza w odniesieniu do terenów na północnym-zachodzie. Do tego dodano sporo konkretnych parametrów (których projekt również nie zawierał) dotyczących gęstości zabudowy, rodzaju dróg dojazdowych oraz przede wszystkim kwestii związanych z gospodarką wodną, wodami podziemnymi i podpiwniczaniem budynków. Z tego co mówił zarówno burmistrz jak i reszta samorządowców to plan ochrony Jeziorka jest dokumentem ogólnym, na podstawie którego doszczegóławia się zapisy w studium oraz na końcu w lokalnym PZP. Jest więc niestety szansa, że znów usłyszymy, że "to tylko nieobowiązujące wytyczne". Jeśli poprawki KPPiOŚ zostaną uwzględnione i przede wszystkim będą egzekwowane przy wydawaniu WZtek, to nie będzie źle. Jeśli nie zostaną, to ... okaże się czy w tym mieście wybierana naszymi głosami władza słucha mieszkańców Dzielnicy, czy kogoś innego, też na D. Autor:
Materiał w TvKW o cofnieciu decyzji podjetej z naruszeniem prawa
http://www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/kurier-warszawski/wideo/17082010/2422977druga pozycja w wiadomosciach Tv Kuriera Warszawskiego.
Gazeta wie:mały sukces ekologow...
Raczej sukces nas wszystkich,warszawian.Do ruchu obywatelskiego na rzecz obrony rezerwatu dolaczyli ekolodzy i wspólpracuja za co warszawianie sa im bardzo wdzieczni,wniesli fachowosc,wiedze ekspercka i zaangazowanie.Zostawiamy czytelnikow sam na sam z tekstem...http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,8232903,Apartamentowiec_na_Mokotowie__maly_sukces_ekologow.htmlw uzupelnieniu material TVN:http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1668649,0,1,wojewoda_do_prokuratury_za_jeziorko_czerniakowskie,wiadomosc.html
Rażące naruszenie prawa...!!
Warszawa, dnia 28.07.2010 r.GENERALNY DYREKTOROCHRONY SRODOWISKAGDOS/DOP-p-286-.^/^POSTANOWIENIENa podstawie art. 156 § 1 pkt. 2 w zwiazku z art. 126 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r.Kodeks postepowania administracyjnego (Dz. U. Nr 98 z 2000 r., poz. 1071 z pozn. zm.) oraz.art. 60 ust. 1 w zw. z art. 53 ust. 4 pkt 8 ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu izagospodarowaniu przestrzennym (Dz. U. Nr 80, poz. 717 z pozn. zm.),stwierdzam niewaznosc postanowienia Regionalnego Dyrektora OchronySrodowiska w Warszawie z dnia 13 maja 2010 r. (znak: RDOS-14-WPN-II-PV-7049-169/09), ktorym uzgodniono projekt decyzji Prezydenta Miasta Stolecznego Warszawy owarunkach zabudowy dla inwestycji polegającej na budowie budynku mieszkalnegowielorodzinnego z uslugami, garazem podziemnym, infrastrukturę techniczną, drogami ielementami zagospodarowania terenu, potozonej na dzialce nr ew. 53 w obrebie 1-05-02(pod zainwestowanie kubaturowe) oraz na częsci dzialek nr ew. 8, 57/14, 58/3 i 54 zobrebu 1-05-02 i cz^sci dzialek nr ew. 92, 120, 116 z obrejbu 1-05-01 (pod infrastrukturę ikomunikacji) w rejonie ul. Bernardynskiej w Dzielnicy Mokotow m. st. Warszawy....Z uwagi na powyzsze Generalny Dyrektor Ochrony Srodowiska stwierdzil, ze wystąpilaprzeslanka razącego naruszenia prawa i orzekl jak w sentencji.Jak wiadomo biegnie jeszcze kilka postepowan sadowych,prokuratorskich,administracyjnych.Jaka jest przyszloć rezerwatu? Czas pokaże i najbliższe wybory.W każdym razie wiemy juz dla kogo interesy Warszawaiakow pozostają obojętne.Wiedzą najlepiej ci,ktorzy byli przesluchiwani w Policji a ktorzy dzialali w obronie rezerwatu.Zapewne zbieg okolicznosci ze wlasnie ich przesluchiwano...http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7856157,Kontrowersyjna_inwestycja_dostala_zielone_swiatlo.htmlOtworz link wyzej.Ciekawe,co na to rzeczniczka wojewody pani Ivetta Bialy oraz sam pan wojewoda.Mialo byc wszystko zgodne z prawem!!!!cytuje: "...Zrobiono to zgodnie z przepisami prawa - informuje Ivetta Biały, rzeczniczka wojewody..."
Oto poczatek pisma do prokuratury skarzacego wojewode mazowieckiego o zaniechania w sprawie ochrony srodowiska,m.in.takze w sprawie zabudowy w otulinie rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie: Warszawa, dnia 16.06.2010 r II Wydział Postępowania Sądowego Dział Spraw Cywilnych i Administracyjnych Prokuratura Apelacyjna w Warszawie Towarzystwo OchronyHerpetofauny „Tryton”ul. Wiolinowa 7 m 802 – 785 Warszawa ZAWIADOMIENIE o podejrzeniu popełnienia przestępstwa."...W imieniu Stowarzyszenia TOH Tryton zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 231 kk., przez Wojewodę Mazowieckiego pana Jacka Kozłowskiego. Podejrzewamy, iż osoba ta nie dopełniając swoich obowiązków sprawowania nadzoru nad działalnością Gminy Warszawa, działa na szkodę interesu publicznego. Kompetencje wojewody zawarte są w ustawie z dnia 8 marca 1990 o samorządzie gminnym (art. 86 – 98) oraz w ustawie z dnia 5 czerwca 1998 r. o administracji rządowej w województwie (Dz. U. z 2001 r. Nr 80, poz. 872, z późn. zm.). Wojewoda odpowiedzialny jest więc za ochronę praworządności i kontrolę poczynań gminy pod tym względem. Zaniechanie przez niego tego nadzoru prowadzić może do sankcjonowania łamania prawa i poczucia bezkarności podległych mu jednostek, co skutkować może dalszymi naruszeniami prawa. W naszym przekonaniu taka sytuacja ma właśnie miejsce w Gminie Warszawa..."Dalej następuje szczegółowe uzasadnienie skargi.Wiemy z doswiadczenia,ze wiekszosc pism,apeli,petycji w zasadzie byla przez adresatow ignorowana a terminy reakcji na interwencje monstrualnie przekraczane.Jak widac,organizacje pozarzadowe,rzecznicy obywateli,wstepuja kolejno na droge prawną. W tym wypadku prokuratura wszela postepowanie,co jest bardzo istotne.CZY TO POSKUTKUJE? ...zobaczymy. Autor:
A oto fragmenty pisma wyslanego przez Inspektora Budowlanego do organizacji pozarzadowych,skarzacych decyzje wojewody o inwestycjach obok Jeziorka.OKAZUJE SIE,ZE UDZIAL SPOLECZENSTWA W PODJECIU TEJ DECYZJI JEST ZBEDNY!!!!15 czerwca br inspektor nadzoru budowlanego orzekl,ze budowe pojeto zgodnie z prawem "...Z przepisow art. 61 ust. 1, art. 88 ust. 1 oraz art. 90 ust. 2 pkt 1 w zw. z art. 72 ust. 1pkt 1 w/w ustawy z dnia 3 pazdziernika 2008 r. wynika, ze w ramach postepowania w sprawiewydania decyzji o pozwoleniu na budowe udzial spoleczenstwa jest wymagany wylacznie wprzypadku postepowania w sprawie oceny oddzialywania przedsiewziecia na srodowisko,jezeli koniecznosc przeprowadzenia takiej oceny zostala stwierdzona przez organ wlasciwy do wydania decyzji o srodowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizacje przedsiewzieciaoraz w przypadku ponownego przeprowadzania oceny oddzialywania przedsiewziecia nasrodowisko, ktora jest dokonywana w scisle okreslonych przypadkach. W przedmiotowejsprawie organ stopnia podstawowego nie przeprowadzal oceny oddzialywaniaprzedsiewziecia na srodowisko, ani koniecznosc przeprowadzania takiego postepowania wramach postepowania w sprawie udzielenia pozwolenia na budowe nie zostala stwierdzonaprzez organ wlasciwy do wydania decyzji o srodowiskowych uwarunkowaniach zgody narealizacje przedsiewziecia.Wymaga w tym miejscu podkreslenia, ze projektowana inwestycja nie nalezy dokategorii przedsiewziec mogaacych znaczaco wplywac na srodowisko.Majaac powyzsze na uwadze nalezy stwierdzic, ze postepiowanie w sprawiestwierdzenia niewaznosci decyzji o pozwoleniu na budowee przedmiotowej inwestycji nie jestpostepowaniem wymagajacym udziatu spoleczenstwa, a tym samym art. 31 § 1 Kpa nieznajduje w nim zastosowania.Z uwagi na podjete rozstrzygniecie nalezy stwierdzic, ze merytoryczne zarzutypodnoszone przez strone skarzaaca pozostaja bez wplywu na wynik niniejszego postepowania.W zwiazku z powyzszym nalezalo utrzymac w mocy zaskarzone postanowienieWojewody Mazowieckiego z dnia 27 kwietnia 2010r., Nr 224/10, znak: WIS.I.PT/7144-MOK/83/09,ze budowę podjęto zgodnie z prawem..."Przy tej taktyce,papiery wedruja,a budowa postepuje.Jezioro wysycha ale to zaden problem dla Ratusza.Realizuje program wyborczy,w blogu kiedys cytowany (vide archiwum) a zwany rewitalizacja terenow zielonych.Wyborcy chwilowo niepotrzebni przy rewitalizacji.
Oto fragment celnego artykulu szefowej KDSu,p.Joanny Mazgajskiej o naszej walce z wiatrakami: "...Interesy mieszkańców są spychane na margines. Liczy się interes partii, a partia jest duża i ma zapewne dużo interesów, niekoniecznie zbieżnych z lokalnymi problemami mieszkańców. Ci ostatni nie przejmują się zresztą detalami ustroju miasta, dopóki okoliczności nie zmuszą ich by szukać wsparcia w strukturach samorządowych. Wtedy odczuwają zaskoczenie, a potem wszechogarniającą bezradność..."c.d. na stronie:http://www.mamprawodozieleni.blogspot.com
Szanowni Państwo, Witam, właśnie uzyskałam informację, iż w BOŚ wyłożony jest raport oddziaływania inwestycji na środowisko (marvipolu w otulinie rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie). Uwagi można składać od 2 lipca przez trzy tygodnie (ale warto to sprawdzić czy na pewno trzy). Co do innych spraw jakiś czas temu TOH Tryton złożyl zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestepstwa przez wojewodę do prokuratury apelacyjnej. Zostało one na dniach przesłane do prokuratury okręgowej celem rozpatrzenia.pozdrawiam serdecznie Joanna Mazgajskadziekujemy:)jez.cz.Uwaga,tutaj szczegóły:http://bip.warszawa.pl/UMBIP/Forms/UMBIP_Podstawowy.aspx?NRMODE=Published&NRNODEGUID={774EE188-13C8-4063-B8E8-7D01BA446C31}&NRORIGINALURL=%2FMenu_podmiotowe%2FBiura_Urzedu%2FOS%2Fpostepowania_decyzje%2Fsrodowiskowe_uwarunkowania%2Fwszczete_postepowania_2010%2FMDA-76242-6-95-09.htm&NRCACHEHINT=NoModifyGuestWAŻNE!! TERMIN SKLADANIA UWAG I WNIOSKOW UPŁYWA 22 LIPCA.10 oczywiscie akurat wtedy,kiedy wiekszosc warszawian jest na urlopie wlacznie z urzednikami.Piosmo gotowe bylo wczesnie (vide link) ale wprowadzone zostalo na pocz lipca.Arogancja wladzy? a raczej "władzy"?
Poprzedzona burzą w mediach,odbyla sie pod Ratuszem pikieta.Przebiegla spokojnie.Odniesiono kolejną petycje pani Gronkiewicz.Jej rzecznik,jak zwykle,zapewnial,ze budowa posiada wszelkie pozwolenia,ekspertyzy dopuszczają takie glebokie wykopy a sama inwestycja jest oddalona od Jeziorka 1,5 km (!!!) Są swiadkowie. Rzecznik zapewnial ze trwa nieustający dialog z Warszawianami czego dowodem jest KDS.Tam jest wszystko uzgadniane,grzmiał rzecznik. Przysluchiwala sie tej oracji z wielkim zdumieniem przewodnicząca KDSu!!!!!Nastepnie doszlo do wielce demokratycznej procedury.Delegacja demonstrujacych m.in.z przewodniczaca KDSu,przedstawicielka Zielonych i innymi osobami zaniosla petycje.Wreczenie petycji okazalo sie niemozliwe,mimo, ze prezydent byla uprzedzona.Odeslano delegacje do biura podawczego.Wiadomo,demokracja,moze inwestorzy mają wiecej szczescia i sa wpuszczani na salony...Teraz (pisze to o godz.18.40 już jest po spotkaniu mieszkańców z mediami nad Jeziorkiem. I tak spada napięcie aż do zachodu slońca.Zobaczymy co przyniesie jutro.Prawdopodobnie bajdurzenie rzecznika przybierze kształt słowa drukowanego i bedzie obowiazywalo cały sezon.Tu relacjahttp://www.tvnwarszawa.pl/28415,1661118,0,1,mam_prawo_do_zieleni_protest_na_pl_bankowym,wiadomosc.html
czyli prowokacja ZIELONYCHrewelacyjny pomysl,ktory swiadczy o stanie naszych umysłów:TUTAJ:http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/51,95190,8024000.html?i=2I JESZCZE CIEKAWOSTKA:http://greedex.pl/
szczegóły tutaj: http://mamprawodozieleni.blogspot.com/
Warto poznć fragmenty korespodencji:Witam,Piszę do Pana w związku z wczorajszym wystąpieniem na konferencji pt. „Konsultacje społeczno-ekologiczne wokół inwestycji infrastrukturalnych”. To bardzo miłe, że Warszawa chwali sie światu swoim otwarciem na dialog społeczny. Chciałabym jednak, żeby w miarę możliwości były to informacje pełne, a co za tym idzie - prawdziwe.Owszem, powstały KDS-y, zakładka na stronie urzędu i nastąpiło pewne otwarcie na organizacje chcące współpracować z Urzędem. Nie mogę zaprzeczyć, iż w ostatnich latach Warszawa poczyniła kilka milowych kroków w otwarciu na dialog społeczny. Szkoda tylko, że jest to dialog dotyczący spraw oczywistych i niekontrowersyjnych jak wywóz śmieci czy poziom hałasu. Jednak w dziedzinie konfliktogennych inwestycji infrastrukturalnych, których przecież dotyczyła wczorajsza konferencja, głos mieszkańców i mieszkanek Warszawy nadal jest konsekwentnie pomijany.Od ponad pięciu lat obserwuję, w jaki sposób władze Warszawy ignorują głos własnego społeczeństwa w licznych konfliktach. Rozbudowa Kompostowni Radiowo, budowa spalarni na Czajce, budowa tras szybkiego ruchu będących de facto jedynymi łącznikami tranzytowych autostrad przez gęsto zaludnione osiedla Ursynowa, Wawra, Wesołej, Bielan, Bemowa, Ursusa, Włoch czy Żoliborza oraz przez teren Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, ostatnio prywatyzacja i intensywna zabudowa częsci rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego, która stała sie symbolem spolegliwości ratusza wobec coraz pazerniejszego zawłaszczania przez developerów wspólnych terenów zielonych - to jedne z czołowych przykładów, w których dialog społeczny nie nastąpił w ogóle albo stał się kompletną farsą.Z mojego doświadczenia wynika, że społeczności szukające pomocy w teoretycznie wyznaczonych do tego jednostkach urzędu m. st. Warszawy są po prostu ignorowane. Stąd być może Pana dobre samopoczucie i przeświadczenie, że w dziedzinie konsultacji urząd robi wszystko jak trzeba. Nie jest to prawdą. Poszczególne biura, do których mieszkańcy kierują swoje uwagi w konfliktowych sprawach, w odpowiedziach posługują sie metodą faktów dokonanych (tak będzie, bo tak postanowiono) lub - częściej - nie udzielają odpowiedzi w ogóle. Przedstawiciele "trudniejszych" KDSów mają podobne doświadczenia, są traktowani jako niewygodny balast (pogadajcie sobie, my i tak zrobimy jak chcemy) lub po prostu ignorowani. Ostatecznie na bój z maluczkimi wysyła się ekspertów: architektów, drogowców, inżynierów środowiska, którzy legitymizują przemocowy dyskurs (o ile wcześniej nie uśpią publiczności).Podejście do partycypacji społecznej bardzo dobrze ilustruje przykład, kiedy mieszkańcy i mieszkanki Warszawy na wczesnym etapie planowania wnosili uwagi do studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego w 2006 r. Nie przyjęto wtedy 272 prawidłowych formalnie uwag dotyczących lokalizacji tras ekspresowych uzasadniając, że są podobnej treści (sic!) [autorem tego zdania był M. Reksnis, Biuro Drogownictwa i Komunikacji]. Resztę uwag na ten temat do studium odrzucono motywując, że to inwestycja rządowa a nie miejska. Tymczasem na wielu spotkaniach urzędnicy gddkia jednoznacznie stwierdzali, że to miasto wyznacza konkretne rezerwy tras za pomocą studium i ma głos decydujący jeśli chodzi o infrastrukturę komunikacyjną na swoim terenie. Nagminną praktyką urzędników ratusza i urzędów dzielnic jest również pozorne informowanie o konsultacjach poprzez wywieszenie kartki formatu A5 w końcu korytarza urzędu lub umieszczenie niewielkiej notki w otchłaniach urzędowego bip-u. Formalnie spełnia się w ten sposób wymóg informowania o konsultacjach, faktycznie wyklucza się z procesów decyzyjnych potencjalnych trudnych interesariuszy.Jako obywatelki i obywatele mamy prawo do realnego współdecydowania o kształcie swojego środowiska. Nie zastąpią go miłe pogaduszki o kolorze stołecznych klombów, sprzedawane potem jako osiągnięcia miasta na polu konsultacji społecznych. W wielu miejscach Warszawy toczą się prawdziwe konflikty, które wymagają realnej pomocy stołecznych władz. Proszę Pana o tę pomoc. Dysponuje Pan wiedzą i środkami, żeby wysłać tam mediatorów, zorganizować spotkania i okrągłe stoły. W Pana rękach leży szansa na odbudowanie zaufania społecznego w dzielnicach, gdzie konflikty zdegradowały sąsiedzkie więzi, poróżniły osiedla, zagroziły przyrodzie. Jest jeszcze szansa, żeby nadrobić to, co przez zaniechanie zniszczył OKiDS - szansę na prawdziwy, szczery dialog.Hanna Gill-Piatekwspółzałożycielka Stowarzyszenia "Chomiczówka Przeciw Degradacji",współorganizatorka "Ogólnowarszawskiego Ruchu na Rzecz Obwodnicy Pozamiejskiej",współtwórczyni Otwartego Forum Dostępu do Książki http://otwartabiblioteka.pl/,członkini łódzkiego koła Krytyki Politycznej,sekretara Zarządu Krajowego i członkini Rady Krajowej w Partii Zieloni 2004.
Warszawa dnia 14.05.2010 r Komisja Ochrony Środowiska Rady WarszawySzanowna Komisjo,Dnia 28 stycznia 2010 roku Biuro Ochrony Środowiska i warszawskie organizacje pozarządowe powołały KOMISJĘ DIALOGU SPOŁECZNEGO ds. ŚRODOWISKA PRZYRODNICZEGO. Obecnie nasza Komisja zrzesza już 19 organizacji pozarządowych oraz przedstawiciela Miasta, panią naczelnik BOŚ Iwonę Klimczak. Od samego początku nasza inicjatywa nie spotkała się z entuzjazmem poprzedniego Dyrektora BOŚ Dariusza Piechowskiego, który przekonywał, iż taka Komisja nie jest potrzebna. Przekonywał też, że BOŚ ma niewielkie kompetencje oraz że konsultacje planowanych inwestycji w dzielnicach są całkowicie wystarczającą formą opiniowania projektów Miasta przez Społeczeństwo. Już w dniu założenia KDS organizacje pozarządowe jasno sprecyzowały jakie są ich oczekiwania względem dialogu – pragnęły opiniować plany Miasta związane z ochroną środowiska przyrodniczego. Zawracały też uwagę na potrzebę rozwiązywania istniejących konfliktów społecznych w zakresie ochrony środowiska. Organizacje argumentowały, iż przystępując do dialogu na bardzo wczesnym etapie planowania uwzględni się oczekiwania mieszkańców, co może zapobiec konfliktom w przyszłości, a także stratom finansowym związanym z blokowaniem przez NGOs i mieszkańców kontrowersyjnych inwestycji. Zwracano także uwagę na duże kompetencje merytoryczne przedstawicieli organizacji społecznych, które pomogłyby udoskonalić projekty. Wybuchające co pewien czas konflikty społeczne związane z ochrona środowiska świadczyły o tym, że nie zawsze decyzje Ratusza były zgodne z wolą mieszkańców Miasta Warszawy. KDS ds. Środowiska Przyrodniczego spotyka się przeważnie co 3 tygodnie (mieliśmy w tym roku 5 oficjalnych posiedzeń) i każdorazowo pytamy się przedstawicieli BOŚ czy mają dla już nas jakiekolwiek projekty Miasta do zaopiniowania. Oczywiście pytamy wtedy, kiedy przedstawiciel Miasta jest w ogóle obecny na zebraniu. Niestety, ostatnio na posiedzeniu Komisji nie zaszczycił nas swoją obecnością żaden urzędnik Miasta. Co więcej, po Sesji Nadzwyczajnej dotyczącej zaopiniowania przez Radę Warszawy planu ochrony rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie, Pan Marcin Wojdat pełnomocnik prezydenta ds. organizacji pozarządowych, podjął działania, które można odebrać jako próby nacisku w kierunku - czym i w jaki sposób nasza komisja ma się zajmować. Podczas gdy oczekiwaliśmy raczej uznania ogromnego zaangażowania i wsparcia dla naszych działań, pełnomocnik prezydenta próbował nakłonić przewodniczącą KDS do odwołania posiedzenia na dzień przed jego terminem. Kiedy to się nie udało próbował na spotkaniu wpłynąć na członków Komisji tak, aby nie zajmowano się konfliktowymi inwestycjami. Wymieniamy najważniejsze nasze spostrzeżenia po paru miesiącach prac Komisji.1. Przy obecnie przyjętych sposobach przeprowadzania konsultacji społecznych z mieszkańcami Miasta oraz nieinformowaniu Komisji o planach Ratusza w zakresie ochrony środowiska powstało błędne koło, gdyż w niedługim czasie usłyszymy o kolejnych konfliktach, którymi KDS będzie musiał się zajmować. W związku z tym narazimy się na kolejne zarzuty, iż za późno zajmujemy się trudnymi tematami i ich realizację ciężko będzie zatrzymać.2. Pan Pełnomocnik Prezydenta zgodnie z par. 25 uchwały Rady Warszawy „Programu współpracy m.st. Warszawy w roku 2010 z organizacjami pozarządowymi” odpowiada za współpracę Miasta z organizacjami, tzn. za to, by urzędy rzeczywiście konsultowały ważne dla mieszkańców sprawy oraz projekty aktów prawnych z właściwymi komisjami dialogu (par. 26. ust. 2.1) oraz za oddelegowywanie przedstawicieli Miasta do udziału w komisjach. Jeżeli tej współpracy ze strony urzędu nie ma, odpowiada za to Pełnomocnik. Nie jest on organem, który może wpływać na Komisję, gdyż wg uchwały jest ona ciałem całkowicie niezależnym (także od FDS). KDS może ulec samorozwiązaniu jedynie wtedy, gdy nie publikuje informacji o swojej działalności na stronach www lub gdy nie spotyka się przez 3 miesiące. 3. Przedstawiciele BOŚ niezmiennie stoją na stanowisku, że Komisja Dialogu Społecznego nie będzie dostawać do opiniowania projektów i planów Miasta mimo, iż zgodnie z par 21 ust. 6. 1) Programu współpracy to podstawowy cel działania komisji.4. Najwyraźniej organizacje pozarządowe i przedstawiciele Miasta różnie interpretują nawet bardzo jednoznaczne ujęte punkty Programu współpracy na rok 2010. Uważamy jednak, iż ogólnie jest to dokument niedopracowany merytorycznie, którego zapisy powinny być doprecyzowane, ponieważ powinno być jednoznacznie określone, ile głosów ma mieć Miasto w głosowaniach Komisji poza wyjątkami ujętymi w par. 21 ust. 10. Jeśli na jednym z naszych zebrań przewodniczący FDS twierdził do protokołu, że jeden głos, a na kolejnym spotkaniu pełnomocnik prezydenta twierdził, że dowolnie dużo, jesteśmy więc zdezorientowani i nie wiemy kto ma rację. Mamy nadzieję, iż interpretacja nie zależy od tego, na ile kłopotliwa dla Miasta jest dana Komisja. 5. Prosimy też Radę Warszawy o jednoznaczną interpretację, czy dany urząd Miasta może odmówić udziału w zawiązaniu Komisji (nie zgodzić się na jej powstanie), mimo spełnienia warunków zapisanych w uchwale. W innym przypadku urzędy, które sprawują tylko władze wykonawczą aktów uchwalanych przez Radę Warszawy mogłyby dowolnie decydować, czy chcą dialogu w zależności od tego, jakie organizacje chciałyby zawiązać komisje zajmującą się danym zagadnieniem. Taka sytuacja niechęci do zawiązania Komisji przy konkretnym składzie organizacji miała miejsce w naszym przypadku i obawiamy się, iż powtórzy się w przyszłym roku. Uważamy, iż prawdziwy dialog nie polega na tym, że rozmawia się jedynie z tymi, o których wiadomo, że mają podobne poglądy do naszych.Mamy nadzieję na pomoc Radnych w nawiązaniu rzeczywistego dialogu między Miastem, a organizacjami i jak najbliższą współpracę z Radnymi Warszawy oraz Radnymi Dzielnic dla dobra Mieszkańców.Serdecznie zapraszamy Radnych Komisji Ochrony Środowiska na posiedzenie KDS ds. Środowiska Przyrodniczego, dotyczące konfliktów na Ursynowie wokół Jeziorka Imielińskiego oraz Rzekotkowego Stawu. Spotkanie odbędzie się w siedzibie Biura Ochrony Środowiska na Placu Starynkiewicza dnia 19.05.10r, o godzinie 16.00, w sali konferencyjnej. Z poważaniem, Joanna Mazgajska Przewodnicząca Komisji Dialogu Społecznego ds. Środowiska Przyrodniczego
Czytalnicy pisza w komentarzach,ze inwestor jest niewinny...Bo niestety tak jest. (Formalnie). Inwestor wystšpił o pozwolenie i je dostał, a nie powinien.Od chwili kiedy dostał i działa zgodnie z nim - jest niewinny.Pozostaje pytanie dlaczego dostał w tych warunkach? Siła argumentów? Decyzja jest w100 % po stronie urzędów: RDOŚ i miasta. Gdyby pozwolenia nie wydali, a oni by rozpoczęli budowę - wtedy winny inwestor. Taka jest (formalna) prawda.
http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1649567,0,,czerwona_lampka_dla_jeziorka_czerniakowskiego,wiadomosc.htmlRzeczowe i wieloaspektowe opracowanie problemu. Nie wyczerpuje tematu, jednak jest to juz material pogłębiony. Dziekujemy TVN Warszawa
WIELKIE SPRZATANIE!!!Tym razem nie w Pałacu Kultury ale na swiezym powietrzu. Prosze nie zrobic krzywdy dzikim zwierzetom.Idzie wiosna...Rada Dzielnicy dostarczy worki przy Benardynskiej 2
RADA ZDECYDOWAŁA! TO JESZCZE NIE KONIEC.MOŻE BYĆRÓŻNIE.Oto relacja:http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1648938,0,1,radni_chca_chronic_jeziorko_czerniakowskie,wiadomosc.htmlGłosowanie odbyło sie przed godziną.godz.21.15Nasz czytelnik napisał komentarz,wyręczając nas.Dziekujemy! Oto komentarz:Anonimowy pisze..."...To jeszcze nie koniec.Z przebiegu Sesji Rady wynikło jednak, że obecność setki gniewnych mieszkańców dzielnicy skłoniła niechętnych obronie Jeziorka radnych PO do zmiany zdania.Proszę popatrzeć na wynik:jednogłośnie przyjęto decyzję aby zaopiniowac pozytywnie plan ochrony.Przed sesją i na poczatku sesji ich zdanie było przeciwne i proponowali siedemnaście poprawek jako warunek przychylnej decyzji.Sesja trwała tak długo a spory były tak zaciekłe,że trudno zrozumieć, które z poprawek w końcu odrzucono a które pozostały, i czy nie zaprzeczają w czymś samemu Planowi Ochrony.Ponadto samego projektu planu nikt z mieszkańców dzielnicy zobaczyć nie mógł, bo w materiałach przygotowanych na sesję go nie było.Nadal trzeba pilnować spraw Jeziorka i chodzić na sesje z nim związane -najbliższą to sesja Rady Dzielnicy 29 marca.Jest takie ludowe porzekadło: "Kijem tego kto nie pilnuje swego"Odwracając je, mozna powiedzieć że dobrze pilnując swoich spraw można jednak coś wygrać.Pamiętajmy więc że to jeszcze nie koniec i pilnujmy dalej..." koniec cytatu.
Materiał w TvKW o cofnieciu decyzji podjetej z nar...