Source: https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/ii-k-1625-18-wyrok-sadu-rejonowego-w-nowym-saczu-522847507
Timestamp: 2020-04-03 04:45:42
Legal References Found: art. 157
 art. 177
 art. 66
 art. 67
 art. 177
 art. 67
 art. 629
 art. 177
 art. 177
 art. 157
 art. 177
 art. 629

Document Content:
Opublikowano: LEX nr 2753811
II K 1625/18
Przewodniczący: Sędzia SR Dorota Janek.
Sąd Rejonowy w Nowym Sączu II Wydział Karny po rozpoznaniu w dniu 7 marca 2019 r., 16 maja 2019 r., 25 czerwca 2019 r. i 9 października 2019 r. sprawy karnej Z. B. (1) syna J. i W. zd. Baran urodzonego (...) w T. oskarżonego o to, że: w dniu 24 sierpnia 2018 r. około godz. 11.30 w N. na ul. (...), kierując samochodem marki J. (...) nr rej. (...) nieumyślnie naruszył zasady ruchu drogowego nie zachowując szczególnej ostrożności jadąc ulicą (...) w kierunku ulicy (...) potrącił pieszego E. Ł. przechodzącego przez jezdnię po przejściu dl pieszych oznakowanym znakiem pionowym D-6 z lewej strony na prawą patrząc w kierunku jazdy pojazdu w wyniku czego pieszy doznał obrażeń ciała w postaci złamania paliczka obwodowego palucha lewego skutkujących naruszeniem czynności narządów jego ciała na okres powyżej dni siedmiu w rozumieniu art. 157 § 1 k.k. to jest o przestępstwo z art. 177 § 1 k.k.
I. na mocy art. 66 § 1 k.k. i art. 67 § 1 k.k. postępowanie karne wobec oskarżonego Z. B. (1) o czyn zarzucony w akcie oskarżenia z art. 177 § 1 k.k. warunkowo umarza na okres próby 1 (jednego) roku;
II. na mocy art. 67 § 3 k.k. orzeka oskarżonemu Z. B. (1) nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego J. Ł. w kwocie 500 (pięćset) złotych;
III. na zasadzie art. 629 k.p.k. zasądza od oskarżonego Z. B. (1) na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe w kwocie 140 (sto czterdzieści) złotych tytułem wydatków i kwotę 100 (sto) złotych tytułem opłaty.
W dniu 24 sierpnia 2018 r. około godz. 11.30 w N. osk. Z. B. (1) kierował samochodem osobowym marki J. (...) o nr rejestracyjnym (...) jadąc ul. (...) od strony ul. (...) w kierunku ul. (...). Przed sobą na ul. (...) miał skrzyżowanie z ulicą (...), które chciał przejechać na wprost. W obrębie tego skrzyżowania na ul. (...) znajdowało się przejście dla pieszych w postaci pasów, oznakowane znakiem poziomym i pionowym D 6.
W tym czasie pokrzywdzony E. Ł. wysiadł z miejskiego autobusu na przystanku znajdującym się na ul. (...) i szedł w kierunku skrzyżowania z ul. (...), gdzie zamierzał przejść po pasach na drugą stronę ulicy (...). Dochodząc bliżej do skrzyżowania popatrzył w prawo i zobaczył samochód oskarżonego nadjeżdżający od jego prawej strony. Samochód był jednak dość daleko od skrzyżowania, w odległości około 300 m. Przed wejściem na pasy pokrzywdzony spojrzał także w lewo tj. w kierunku ul. (...). Z tamtego kierunku nie nadjeżdżał żaden samochód dlatego uznał, że może bezpiecznie przejść po pasach na drugą stronę ul. (...). Wolno zaczął przechodzić po pasach ze strony lewej na prawą (patrząc w kierunku ul. (...)). W trakcie przechodzenia zwrócił uwagę, że samochód oskarżonego cały czas nadjeżdża i nie zwalnia. Pomyślał wówczas, że widocznie kierowca zwolni gdy będzie bliżej przejścia dla pieszych. Gdy pokrzywdzony przeszedł w ten sposób po pasach lewy pas jezdni i zrobił kolejny krok do przodu wchodząc na pas którym nadjeżdżał samochód oskarżonego zauważył, że ten pojazd nadal nie zwalnia i nie zatrzymuje się, jedzie wprost na niego. Wystraszył się, że wjedzie w niego dlatego postanowił cofnąć się, prawą nogą zrobił krok do tyłu ale nie zdążył zabrać lewej nogi z pasa jezdni gdy samochód oskarżonego wjechał na przejście i najechał mu na lewą stopę. E. Ł. stracił wtedy równowagę i przewrócił się na jezdnię. Z samochodu oskarżonego od strony pasażera wysiadła św. D. B. pytając pokrzywdzonego co się stało. W tym czasie pokrzywdzony podniósł się z jezdni i przeszedł na pobliski chodnik, oparł się o ogrodzenie bo bolała go lewa stopa. D. B. pytała czy wzywać pogotowie, ale pokrzywdzony w pierwszej odruchu stwierdził, że nie trzeba bo nic mu się nie stało. Po chwili zauważył, że na lewej stopie przez buta przesiąkła krew, było jej coraz więcej. Poprosił zatem oskarżonego żeby zawieźli go do domu bo widział, że zaczyna się krwotok. W czasie odwożenia go do domu w samochodzie nie rozmawiali, pokrzywdzony był zdenerwowany sytuacją, widział że kierujący razem z żoną też są zdenerwowani. Następnie pokrzywdzony razem z żoną został zawieziony przez oskarżonego do szpitala miejskiego w N., odchodząc poprosił swoją żonę żeby zabrała od tego państwa dane, żeby wiedział z kim miał do czynienia. Podczas udzielania mu w szpitalu pomocy medycznej lekarz nie mógł poradzić sobie z krwotokiem bo pokrzywdzony ma problemy z krzepliwością krwi. Na miejscu wypadku nie było postronnych, przypadkowych osób. Jedynie w samochodzie osk. Z. B. (1) siedziała obok kierowcy pasażerka - jego żona D.
(dowód: zeznania pokrzywdzonego E. Ł. k. 77-78 i k. 16-17, protokół oględzin miejsca zdarzenia k. 7 i k.92,)
W wyniku najechania samochodu oskarżonego na lewą stopę E. Ł. doznał złamania paliczka obwodowego palucha lewego, które skutkowały naruszeniem czynności narządów jego ciała na okres powyżej 7 dni.
(dowód: opinia biegłego sądowego k. 26)
W trakcie zajścia osk. Z. B. (1) był trzeźwy, panowała ładna słoneczna pogoda, była dobra widoczność, jezdnia była sucha.
(dowód: protokół oględzin miejsca zdarzenia, samochodu,szkic sytuacyjny oraz dokumentacja fotograficzna k. 7-10 i k. 96-102)
Osk. Z. B. (1) w postępowaniu przygotowawczym przyznał się do przedstawionego zarzutu i złożył wyjaśnienia w których podał, że jechał samochodem na ul. (...), przejechał powoli przez skrzyżowanie za którym było przejście dla pieszych. Nagle zza busa wyszedł mężczyzna, który przechodził przez pasy od strony lewej na prawą, patrząc z perspektywy kierującego. Nadto dodał, że przed tym busem stał jeszcze samochód osobowy który chciał skręcić w lewo (patrząc od strony pieszego) w ul. (...). Ten samochód osobowy ustępował pierwszeństwa oskarżonemu. Pieszy wyszedł zza tego busa i wszedł w bok samochodu oskarżonego. Widząc go oskarżony natychmiast zahamował. Pomógł pokrzywdzonemu i zawiózł go do domu, a potem razem z jego żoną udał się do szpitala.
Przed Sądem zmienił linie obrony nie przyznając się do zarzuconego mu przestępstwa i złożył obszerne wyjaśnienia. Podał w nich, że w dniu zdarzenia jechał ul. (...) od strony ul. (...). Przed sobą miał skrzyżowanie które chciał przejechać na wprost. Dojeżdżając do skrzyżowania widział, że z przeciwnego kierunku nadjeżdża samochód osobowy, który miał włączony kierunkowskaz skrętu w lewo. Oskarżony miał pierwszeństwo przejazdu dlatego ten samochód zatrzymał się, przepuszczając oskarżonego. Za tym samochodem osobowym jechał bus dostawczy. On zatrzymał się za osobowym, stanął już na pasach bo był długi. Gdy oskarżony przejechał skrzyżowanie zza tego busa, z lewej strony wyszedł nagle pieszy, który przemieszczał się z lewej strony na prawą, patrząc z kierunku jazdy oskarżonego. Ten pieszy przechodził jakieś 2 m za pasami bo ten bus był taki długi (stwierdził, że to był F. (...) lub I.), że zajął całą szerokość pasów przez co pieszy wszedł wprost pod nadjeżdżający samochód oskarżonego. W tym czasie oskarżony przejechał już pasy i opuszczał skrzyżowanie. Zdaniem oskarżonego pieszy nie upewnił się czy może wejść na jego pas jezdni, przechodził po ulicy dość szybko. W trakcie gdy miał zrobić krok do przodu i miał wystawioną nogę mógł mu na tą nogę najechać samochodem bądź uderzyć go w tę nogę. Oskarżony jechał bardzo wolno, praktycznie zatrzymał się na miejscu, a pokrzywdzony przechodził tak szybko, że po najechaniu mu na stopę najpierw oparł się rękami o lewy, przedni błotnik jego samochodu, a potem odbiło go od samochodu i upadł na jezdnię. Natychmiast wysiadł i podszedł do niego zapytać co mu się stało. Pieszy chciał stamtąd odejść, ale oskarżony wziął go do samochodu odwiózł do domu, a stamtąd do szpitala. Gdy w domu ten mężczyzna ściągną buta widział, że ma duży palec u nogi lekko przygnieciony. Żona pokrzywdzonego mówiła, że mąż ma problemy z krzepliwością krwi, na stopie widać było ślady krwi dlatego zawiózł pokrzywdzonego do szpitala i zostawił swoje dane. Tego samego dnia była u niego Policja i powiedziała o wypadku, nie zaprzeczał, zrobiono oględziny samochodu, nie było na nim żadnego śladu po wypadku. Z Policją udał się na miejsce zdarzenia pokazał gdzie do niego doszło. Policjanci zrobili tam oględziny i sporządzili dokumentację. Pytany dlaczego podczas przesłuchania na Policji przyznał się do zarzutu, a następnie przed Sądem zmienił linię obrony wyjaśnił, że chyba na Policji nie zrozumiał zarzutu, był zestresowany, nie przeczytał protokołu. Podczas tamtego przesłuchania mówił policjantom to samo co przed Sądem. Przy oględzinach miejsca zdarzenia pokazywał policjantom gdzie stał samochód dostawczy i gdzie w czasie wypadku był jego samochód. (wyjaśnia k. 76-77 i k. 36)
Oceniając linię obrony oskarżonego (zarówno tę z Policji jak i przed Sądem) nie dano jej wiary, gdyż była odosobniona w świetle zeznań pokrzywdzonego. Wersja przedstawiona przed Sądem znacznie bardziej rozbudowana od tej złożonej na Policji pozostawała sprzeczna nie tylko z zeznaniami pokrzywdzonego ale także z pozostałym uzyskanym materiałem dowodowym w postaci dokumentacji policyjnej sporządzonej po uzyskaniu informacji od uczestnika zdarzenia tj. Z. B. (1) tj.: szkicu z miejsca zdarzenia, oględzin samochodu marki J. i karty ze zdarzenia drogowego nadto pozostawała sprzeczna z zeznaniami świadków w osobach policjantów: P. B., A. P. i P. L. - którzy mieli do czynienia ze Z. B. (1) po wypadku w dniu zdarzenia i zeznali co wówczas im mówił o zajściu w szczególności w jakich okolicznościach do niego doszło i co się wówczas wydarzyło, jak poruszał się jego samochód i w jaki sposób pieszy przechodził po jezdni bezpośrednio przed wypadkiem.
Ponadto wyjaśnienia oskarżonego nie korespondowały także w pewnych fragmentach z zeznaniami jego żony św. D. B. - jedynej osoby która oprócz kierowcy samochodu i poszkodowanego była obecna podczas wypadku.
Analizując przebieg zdarzenia należy podkreślić, że w obrębie skrzyżowania na którym doszło do wypadku znajduje się przejście dla pieszych tzw. pasy. Przejście to jest usytuowane na ul. (...). Po zdarzeniu Z. B. (1) odjechał stamtąd, gdyż odwiózł pokrzywdzonego najpierw do domu, a następnie do szpitala. Policjanci wykonywali czynności na miejscu wypadku parę godzin później, gdy nie było tam już ani pokrzywdzonego ani samochodu sprawcy. Na miejscu pojawił się wtedy Z. B. (1), który pokazywał policjantom gdzie doszło do wypadku, z jakiego kierunku on nadjeżdżał, jak i gdzie bezpośrednio przed wypadkiem przemieszczał się pieszy.
Analizując wyjaśnienia oskarżonego zauważa się, że linia jego obrony ewaluowała od momentu przesłuchania na Policji do momentu składania wyjaśnień przed Sądem w kierunku przerzucenia odpowiedzialności za zajście na pokrzywdzonego i wykazania, że do najechania mu na stopę doszło z jego winy, poza pasami przejścia dla pieszych.
Oskarżony przesłuchany na Policji wyjaśnił, że pieszy przechodził po pasach, przed Sądem zaś, że pieszy przechodził po jezdni jakieś 2 m za pasami.
Wątek samochodu który miał stać na pasach i zajmować przejście dla pieszych (ten pas z przeciwnego kierunku niż nadjeżdżał oskarżony, a pokrzywdzony zaś miał zza tego samochodu wychodzić) pojawił się dopiero podczas przesłuchania Z. B. (1) na Policji już w charakterze podejrzanego. Początkowo na Policji wskazywał, że tym samochodem miał być bus, przed Sądem twierdził, że chodziło o samochód dostawczy (wskazywał na D. lub I.,) stosując przed Sądem na jego określenie zamiennie pojęcie "busa".
Natomiast z "karty zdarzenia drogowego" wypełnionej przez policjanta po zgłoszeniu wypadku, po dokonanych oględzinach pojazdu biorącego udział w zdarzeniu i oględzinach miejsca zdarzenia - czyli po tych czynnościach w których brał udział Z. B. (1) jako uczestnik zdarzenia (vide k. 6 akt sprawy) wiadomo, że kierujący samochodem m-ki J. o nr. rej. (...) Z. B. (1) lat 71 zam. T. ul. (...), jadąc w N. na oznakowanym przejściu dla pieszych najechał na lewą stopę pieszemu E. Ł. lat. 78, który przechodził przez przejście dla pieszych i doznał złamania paliczka obwodowego palca lewego obrażenia powyżej 7 dni, pojazd j. bez uszkodzeń. Zapis w tej karcie wykonywał policjant H. P.
Z protokołu oględzin miejsca zdarzenia wynika, że Z. B. (1) obecny przy tych oględzinach wskazywał policjantom miejsce wypadku i ruch pieszego, który miał przechodzić po przejściu dla pieszych z prawej strony na lewą (patrząc od strony u. (...)). Wskazał policjantom ruch swojego samochodu z kierunku przeciwnego (tj. od strony ul. (...)) vide k. 7 i k.94- odpis. Na podstawie protokołu oględzin policjanci wykonali również szkic sytuacyjny miejsca wypadku z którego wynika, że pokrzywdzony przemieszczał się po jezdni bezpośrednio po pasach. (vide k. 10).
W tej sytuacji późniejsze twierdzenia oskarżonego, że na lewym pasie drogi patrząc na wprost dla jego kierunku jazdy na przejściu dla pieszych stał bus czy samochód dostawczy który zajmował tę część pasów i dlatego pokrzywdzony miał obchodzić tego busa i wyszedł zza niego już poza przejściem dla pieszych - nie może się ostać jako sprzeczne ze zgromadzonym materiałem dowodowym. Należy podkreślić, że wskazana powyżej dokumentacja policyjna została stworzona na podstawie wersji przekazywanej policjantom przez Z. B. (1) - uczestnika tego wypadku.
O tym, że Z. B. (1) na tamtym etapie prowadzenia czynności dowodowych zmieniał wersję zdarzenia w zależności od potrzeb nich świadczy i ta okoliczność, że gdy inny policjant św. P. L. w dniu 24 sierpnia 2018 r. po południu przyjechał do jego miejsca zamieszkania ustalić pełne dane co do jego osoby jako uczestnika zdarzenia drogowego, także dane dotyczące samochodu biorącego udział w tym zajściu i wykonać badanie na stan trzeźwości dowiedział się od Z. B. (1), że gdy ten przejeżdżał przez ul. (...) zatrzymał się przed przejściem dla pieszych na którym przed jego samochodem stał samochód dostawczy. W trakcie ruszania nagle bezpośrednio przed samochód B. wtargnął pieszy który chciał przejść między jego samochodem, a tym dostawczym który zatrzymał się przed samochodem uczestnika.
W kontekście tych wszystkich rozbieżnych informacji które podawał policjantom uczestnik wypadku - Z. B. (1) późniejsza jego obrona po przedstawieniu zarzutu z art. 177 § 1 k.k. jawi się jako linia obrony przyjęta by uniknąć odpowiedzialności karnej za spowodowanie wypadku tym bardziej, że doszło do niego w obrębie przejścia dla pieszych. Potwierdzają to także zeznania św. P. B. - policjanta dokonującego na terenie K. w N. oględzin samochodu marki J., który podał, że uczestnik tj. Z. B. (1) w trakcie wykonywania tej czynności mówił do niego, że pieszego nie zauważył, a ewidentnie pieszy tam był bo doszło do najechania mu na stopę. Ten świadek również podał jeszcze inne istotne wiadomości, a w szczególności to, że uczestnik wypadku tj. Z. B. (1) na miejscu zdarzenia pokazywał mu ruch swojego pojazdu, kierunek z jakiego przyjechał, miejsce gdzie doszło do wypadku, ruch pieszego, a policjant wskazane przez niego miejsca zwymiarował i naniósł na szkic sytuacyjny oraz sporządził stosowny protokół z oględzin miejsca zdarzenia. Dokumentu tego nie dawał do podpisania Z. B. (1), gdyż to nie był protokół z wypadku. Zarówno policjanci jak i ten mężczyzna na miejsce przyjechali znacznie później już po godz. 14, a sam wypadek miał miejsce przed południem. Jest to o tyle istotne, że oskarżony próbował przed Sądem zdyskredytować te dokumenty wskazując, że co innego mówił wtedy policjantom na miejscu, pokazywał inne miejsce przemieszczania się pieszego jak równie pokazywał policjantom, gdzie stał ten bus zza którego miał wyjść pieszy, a policjant tego nie zapisał. Argumentem koronnym miało być to, że nie miał wpływu na to co zanotował policjant bo nie dał mu protokołu do podpisania. Z zeznań świadka P. B. wiadomo, że nie dał do podpisania protokołu Z. B. (1) bo taka była procedura, gdyż to nie był protokół z wypadku tylko protokół z oględzin miejsca zdarzenia.
Sąd oceniając zeznania świadka P. B. nie znalazł powodu dla którego świadek miałby sporządzić szkic sytuacyjny i protokół z oględzin miejsca zdarzenia niezgodnie z tym co wówczas wskazywał mu na miejscu uczestnik tego wypadku.
Należy przy tym podkreślić, że gdy były sporządzane dokumenty w postaci szkicu sytuacyjnego i protokołu oględzin miejsca zdarzenia do końca nie było wiadomo, czy to będzie wykroczenie czy wypadek bo jeszcze nie było potwierdzone czy obrażenia poszkodowanego będą powyżej czy poniżej 7 dni. Zdaniem Sądu ta okoliczność mogła mieć istotny wpływ na to co przekazywał policjantom Z. B. (1) gdy jeszcze nie wiedział, że będzie miał zarzut z art. 177 § 1 k.k. Późniejszy zarzut spowodował, że chciał się wycofać z tego co wcześniej mówił policjantom, gdyż te informacje były dla niego już jako sprawcy wypadku niekorzystne dlatego przed Sądem podejmował próbę dyskredytacji w. w dokumentów. Zdaniem Sądu to co mówił na temat wypadku bezpośrednio po zajściu polegało na prawdzie, gdyż miało miejsce zaraz na "świeżo" po zdarzeniu kiedy to Z. B. (1) nie zdążył przygotować przemyślanej wersji zdarzenia przez co korzystnej dla siebie. Podając policjantom co się wtedy wydarzyło kierował się spontanicznością, gdyż nie miał jeszcze świadomości jakie grożą mu za ten czyn konsekwencje.
W kontekście omówionej zmienności wersji Z. B. (1) - zeznania pokrzywdzonego należy określić jako stałe i niezmienne.
Z treści notatki urzędowej z dnia 24 sierpnia 2018 r. wynika, że pokrzywdzony zaraz po zajściu gdy leżał w szpitalu był rozpytany przez policjanta na okoliczność przebiegu zdarzenia. Już wtedy E. Ł. powiedział, że przechodził przez przejście dla pieszych na ul. (...) (policjant spisujący notatkę pomylił nazwy ulic gdyż nie budzi wątpliwości, że chodziło o ul. (...)) i gdy był już na środku przejścia samochód marki J. najechał mu na lewą stopę, nie udzielając mu pierwszeństwa na przejściu dla pieszych. (vide treść notatki k. 1)
Podobnej treści zeznania złożył przesłuchany na Policji dodając nadto, że zanim wszedł na pasy spojrzał w lewo (tj. w kierunku ul. (...)) i nic stamtąd nie nadjeżdżało. Gdy był na pasach zobaczył, że z prawej strony jedzie samochód. Idąc po przejściu widział, że ten samochód nie zwalniał, nie zatrzymywał się. Odniósł wrażenie, że kierujący nim nie widzi go, gdyż nie zwalniał jazdy. Ten samochód bez zatrzymania się dojechał do pasów i najechał mu na stopę, wtedy pokrzywdzony się przewrócił.
Podobnej treści zeznania pokrzywdzony złożył przed Sądem. Podtrzymał, że samochód oskarżonego nadjeżdżał z jego prawej strony tj. od ul. (...). Był jeszcze daleko, pokrzywdzony określił tę odległość 300-400 m dlatego zdecydował, że jest na tyle daleko, ze bezpiecznie przejdzie po pasach na druga stronę. Spojrzał jeszcze w lewo, nic stamtąd nie nadjeżało dlatego wszedł na pasy. Samochód oskarżonego cały czas jechał w jego stronę, nie zwalniał. Gdy pokrzywdzony doszedł do osi jezdni i wszedł na pas jezdni po którym poruszał się samochód oskarżonego widząc, że ten się nie zatrzymuje chciał się cofnąć żeby samochód oskarżonego nie potrącił go. Zdążył prawą nogę cofnąć ale nie zdążył zabrać z ulicy lewej stopy po której przejechał mu samochód J. Po najechaniu mu na stopę upadł na jezdnie z samochodu wysiadła po stronie pasażera kobieta która pytała co się stało i czy wzywać pogotowie. Pokrzywdzony stanowczo zaprzeczył by na ul. (...) były wówczas inne samochody, z lewej jego strony żaden samochód nie nadjechał, nie było także w pobliżu postronnych osób. Idąc po pasach szedł wolno ze względu na wiek, miał wtedy 78 lat. W szpitalu lekarz powiedział mu, że to był wypadek i trzeba zawiadomić Policję. W związku z leczeniem poniósł koszty bo ze względu na krwotok nie można było założyć gipsu, musiał mieć specjalnego buta, musiał kupować leki na krzepliwość i bandaże. Musiał także kupić nowe okulary i telefon bo poprzednie rozbiły się przy upadku na jezdnię. Do oskarżonego miał żal, że od dnia wypadku do dnia rozprawy nie zainteresował się jego stanem zdrowia chociaż znał miejsce zamieszkania bo zawiózł go tam po wypadku.
Św. D. B. - to jedyna postronna osoba która była obecna w czasie wypadku na miejscu. Zeznała, że razem z mężem jechali wówczas samochodem, była zajęta oglądaniem gazetki, miała pochyloną głowę i nie obserwowała jezdni. Głowę podniosła dopiero gdy samochód się zatrzymał, wcześniej czuła, że samochód hamował. Gdy podniosła głowę zobaczyła, że starszy mężczyzna siedzi na jezdni po lewej stronie blisko ich samochodu. Mąż gdy zatrzymał samochód powiedział, że nie widział tego pieszego bo wyszedł mu zza winkla. Po wypadku świadek wysiadła z samochodu, wtedy pokrzywdzony widząc ja zaczął się podnosić, mówił, że nic mu się nie stało. Dopytywana o szczegóły nie była w stanie określić jak był po wypadku usytuowany samochód jej męża czy stał częściowo na pasach czy poza pasami. Nie była w stanie stwierdzić, gdzie na jezdni (na pasach czy poza pasami) siedział pieszy gdy wysiadła z samochodu. Gdy podniosła głowę znad gazetki nie widziała innych samochodów, to od męża dowiedziała się, że był tam bus zza którego wyszedł pieszy. Pamiętała tylko, że samochód męża był poza skrzyżowaniem. (k. 85-86)
Oceniając jej zeznania Sąd podszedł do nich z dużym dystansem uznając, że jako osoba bliska dla oskarżonego mogła złożyć zeznania obarczone stronniczością. Wskazują na to pewne okoliczności choćby takie, że początkowo twierdziła, że jej mąż mówił, że pieszego nie zauważył bo wyszedł zza winkla. Później twierdziła, że mąż jej mówił, że pieszy wyszedł zza busa. Z kolei dopytywana przez Sąd o szczegóły dotyczące sytuacji po wypadku nie była w stanie ich podać. Chodziło w głównej mierze o usytuowanie po wypadku samochodu jej męża i osoby pokrzywdzonego. Jak zeznała po wypadku wysiadła samochodu przez co musiała widzieć czy zatrzymał się na pasach czy poza nimi, gdzie w tym czasie na jezdni siedział pokrzywdzony skoro widziała, że się podnosił i przemieścił na pobliski chodni. Nie przekonały Sądu jej twierdzenia, że tych szczegółów nie pamiętała bo była zdenerwowana raczej chodziło o brak szczerości by nie obciążyć męża. Również jej twierdzenia, że podniosła głowę gdy samochód się zatrzymał, a wcześniej hamował nie pokrywały się z wyjaśnieniami. Oskarżony nie podał by hamował samochodem, gdyż pokrzywdzony miał go zaskoczyć wychodząc zza busa wprost w bok jego samochodu. Miał się najpierw oprzeć o błotnik a dopiero następnie upaść na jezdnię. Skoro świadek stwierdziła, że podniosła głowę zaraz po tym jak samochód męża hamował i się zatrzymał to musiała by też widzieć, że pokrzywdzony oparł się o przedni lewy błotnik samochodu, a następnie odbił od samochodu i przewrócił na jezdnię. Takiej sytuacji jednak nie widziała stwierdzając jedynie, że gdy podniosła głowę to pokrzywdzony siedział już na jezdni. Ze względu na wskazane w jej zeznaniach wątpliwości i niejasności nie obdarzono tych zeznań walorem wiarygodności i pominięto je przy ustaleniach faktycznych.
Podobne względy przemówiły za nieuwzględnieniem zeznań św. M. B., który był świadkiem jedynie ze słyszenia. M. B. to syn oskarżonego, który przebieg wypadku zna jedynie z relacji oskarżonego, a temu nie dano wiary. Zarówno św. D. B. i M. B. to świadkowie zawnioskowani przez obronę do przesłuchania dopiero na etapie postępowania przed Sądem, kiedy to oskarżony zmienił linię obrony.
Mając na uwadze powyższe, przy ustaleniach faktycznych uwzględniono zeznania pokrzywdzonego E. Ł. (1) uznając je za niezmienne i przekonywujące. Korespondują z nimi zeznani św. P. B., A. P. i P. L. Oskarżony nie podważył skutecznie bezstronności ich zeznań, a Sąd analizując je nie znalazł argumentów przemawiających przeciwko nim.
Przy ustaleniach faktycznych uwzględniono także wskazaną powyżej dokumentację z czynności procesowych w postaci: szkicu sytuacyjnego z miejsca zdarzenia, protokołu oględzin miejsca wypadku, protokołu oględzin samochodu oskarżonego, dokumentację fotograficzna z miejsca wypadku, kartę zdarzenia drogowego oraz opinie biegłego z zakresu medycyny dotyczącą poniesionych przez pokrzywdzonego obrażeń ciała. Dokumenty te sporządzone przez osoby uprawnione są pełne i jasne, nie zachodzą w nich wewnętrzne sprzeczności. W toku dochodzenia zabezpieczono do sprawy naganie monitoringu z pobliskiego sklepu (...). Jednak jak się okazało nośnik na który zgrano monitoring z dnia kiedy miał miejsce wypadek uległ mechanicznemu uszkodzeniu co nie pozwoliło na jego uruchomienie. (k. 11 i k. 50)
Przeprowadzone i omówione powyżej postępowanie dowodowe zdaniem Sądu wykazało, że oskarżony Z. B. (1) w dniu 24 sierpnia 2018 r. około godz. 11.30 w N. na ul. (...) kierując samochodem marki J. (...) nr rejestracyjny (...) nieumyślnie naruszył zasady ruchu drogowego poprzez nie zachowanie szczególnej ostrożności w ten sposób, że jadąc ulicą (...) potrącił pieszego E. Ł. przechodzącego przez jezdnię po przejściu dla pieszych oznakowanego znakiem pionowym D-6 z lewej strony na prawą patrząc w kierunku jazdy pojazdu w wyniku czego pieszy doznał obrażeń ciała w postaci złamania paliczka obwodowego palucha lewego skutkujących naruszeniem czynności narządów jego ciała na okres powyżej 7 dni w rozumieniu art. 157 § 1 k.k. Oskarżony takim zachowaniem zrealizował znamiona występku z art. 177 § 1 k.k.
Omówione wyżej dowody zdaniem Sądu wykazały winę oskarżonego w niedochowaniu reguł ostrożności w ruchu drogowym poprzez niewłaściwego obserwowania jezdni przed kierowanym przez niego samochodem w obrębie przejścia dla pieszych i niezachowanie szczególnej ostrożności (art. 26.1 ustawy prawo o ruchu drogowym)
Zachowanie oskarżonego nie było jednak nacechowane brawurą i lekkomyślnością, a obrażenia ciała pokrzywdzonego chociaż trwające powyżej 7 dni nie były drastyczne czy rozległe. Zatem wina sprawcy i społeczna szkodliwość jego czynu nie są znaczne, a okoliczności popełnienia przez niego zarzuconego czynu nie budzą wątpliwości. W tej sytuacji Sąd uznał, że wystarczające dla osiągnięcia celów postępowania karnego będzie warunkowe jego umorzenie na jednoroczny okres próby, gdyż właściwości oskarżonego, jego warunki osobiste oraz dotychczasowy sposób życia uzasadniają przypuszczenie, że pomimo umorzenia postępowania będzie przestrzegał porządku prawnego.
Okolicznością która przemówiła na korzyść oskarżonego była dotychczasowa jego niekaralność. Oskarżony dotychczas nie był również ukarany w postępowaniu mandatowym za naruszenie przepisów ruchu drogowego. Okolicznością obciążającą było to, że oskarżony nie dokonał przeproszenia pokrzywdzonego, nie interesował się jego stanem zdrowia chociaż miał taką możliwość wiedząc gdzie pokrzywdzony mieszka. Aby zatem zwiększyć wychowawcze oddziaływanie warunkowego umorzenia postępowania orzeczono oskarżonemu nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego J. Ł. w kwocie 500 zł, która będzie częściową rekompensatą za doznany ból i cierpienie, a także poniesione przez niego dodatkowe koszty w postaci zakupu leków, bandaży, ortezy czy nowych okularów i telefonu które uległy rozbiciu przy upadaniu na jezdnie po wypadku. Pokrzywdzony zeznał, że otrzymane od ubezpieczyciela odszkodowanie nie pokryło mu wszystkich poniesionych z tego tytułu wypadku kosztów.
Zdaniem Sądu takie zakończenie postępowania karnego jest sprawiedliwe i uzmysłowi oskarżonemu naganność jego postępowania, a w przyszłości zmobilizuje go do właściwego zachowania czemu będzie służył wyznaczony okres próby. Warunkowe umorzenie postępowania karnego również spełni cele prewencji ogólnej dając pokrzywdzonemu odczucie właściwej ochrony jego interesów oraz społeczeństwu poczucie właściwej reakcji na popełnione przestępstwo.
W konsekwencji uznania winy oskarżonego w oparciu o dyspozycję art. 629 k.p.k. zasądzono od oskarżonego koszty procesu na rzecz Skarbu Państwa na które złożyły się wydatki i opłaty od warunkowego umorzenia postępowania.