Source: http://absta.pl/krzy-oblacki-spis-treci.html
Timestamp: 2019-05-22 08:08:12
Legal References Found: art. 5
 art. 1
 art. 98
 art. 1
 art. 263
 art. 222
 art.
3
 art. 309
 art. 21
 art. 4

Document Content:
Krzyż oblacki spis treśCI
Pobieranie 4.79 Mb.
Rozmiar 4.79 Mb.
SPIS TREŚCI: Wprowadzenie. I. Krzyż. II. Krzyż i Założyciel: 1. Założyciel i krzyż misjonarza oblata; 2. Założyciel i krzyże misyjne; 3. Założyciel, krzyż i Chrystus Zbawiciel; 4. Założyciel i Krew Chrystusa. III. Towarzysz: ojciec Tempier. IV. Krzyż: Konstytucje i Reguły oraz życie oblackie. Zakończenie.
W czasie rekolekcji w 1814 roku Eu- geniusz de Mazenod przypomniał sobie to, co mu się zdarzyło w czasie modli- twy przed krzyżem w kościele w Aix w Wielki Piątek mniej więcej siedem lat wcześniej: „Na moje nieszczęście zbyt długo szukałem szczęścia poza Bo- giem. Ileż razy w minionym życiu moje rozdarte i udręczone serce rwało się ku Bogu, od którego się odwróciło! Czyż mogę zapomnieć te gorzkie łzy, które popłynęły z mych oczu na widok krzy- ża w Wielki Piątek. Ach! Wypływały one z serca i nic nie mogło powstrzy- mać ich potoku. Były zbyt obﬁte, abym mógł je ukryć przed tymi, którzy tak jak ja uczestniczyli w tej wzruszającej cere- monii. Byłem w stanie grzechu śmiertel- nego i to właśnie było powodem mego bólu. Wówczas i przy jeszcze jakiejś innej okazji mogłem dostrzec różnicę. Moja dusza nigdy nie była bardziej za- spokojona, nigdy nie doświadczyła wię- cej szczęścia; dlatego właśnie, że w tym potoku łez, mimo bólu albo raczej po- przez mój ból, moja dusza rwała się do swego ostatecznego celu, do Boga, swe- go jedynego dobra, którego utratę żywo odczuwała. Po co o tym jeszcze mówić? Czy kiedykolwiek potraﬁę wyrazić to, czego wówczas doświadczyłem? Samo wspomnienie napełnia me serce słodkim zadowoleniem”1.
Chodzi tu o punkt zwrotny w ży- ciu Eugeniusza, być może jeden z naj- ważniejszych momentów nawrócenia
w jego życiu. Stoi przed krzyżem, na którym wisi pozbawione życia Ciało Je- zusa, największy znak nędzy człowieka w cierpieniu i śmierci. Gorzkie łzy na- pływają mu do oczu, gdy poznaje swą niewdzięczność okazaną przez obrazę Boga, który dla niego przelał swą Krew. A jednak ten największy znak niezmie- rzonej miłości i miłosierdzia Bożego wzbudza w nim szczęście i gorące prag- nienie zadośćuczynienia przez całkowi- ty dar z siebie.
W tym artykule o krzyżu oblackim zobaczymy kilka śladów tych spotkań Eugeniusza z krzyżem, spotkań, które doprowadziły go do przyjęcia i umiło- wania krzyża jako szczególnego znaku misjonarza oblata.
I. KRZYŻ
Krzyż zawsze zajmował jedyne miej- sce w historii zbawienia jako znak sprze- ciwu, przez który cierpienie i śmierć przeradzają się w zmartwychwstanie i zbawienie. W zależności od epok i kul- tur powodował on jednak różne sposo- by odpowiedzi na tę tajemnicę2. Pismo Święte często przypomina śmierć Jezu- sa przyjętą z posłuszeństwa i wierności Ojcu (zob. Flp 2, 8; Rz 5, 19), ale dobrze wiemy, że uczniowie i pierwsi chrześci- janie przyjmowali krzyż jako zgorsze- nie, znak śmierci skazanego i opusz- czonego. Listy świętego Pawła świad- czą, że dość wcześnie chrześcijanie wi- dzieli w śmierci Jezusa doskonałą oﬁarę,
która odkupuje grzeszników i przywra- ca przymierze z Bogiem, znak miłości i pojednania. Przed uznaniem chrześci- jaństwa w cesarstwie rzymskim krzyż nie był jawnie pokazywany ani publicz- nie czczony w liturgii i na pielgrzym- kach. W całym średniowieczu krzyż miał szczególne znaczenie w życiu mo- nastycznym, w którym wzywano pro- fesów, aby byli ukrzyżowani dla świa- ta. Krzyż nabierał większego znaczenia w pobożności ludowej. Krzyże drewnia- ne albo z kamienia pojawiały się stopnio- wo jako znak błogosławieństwa i opie- ki. Papież Sergiusz I oﬁcjalnie uznał ten kult, ustanawiając Święto Podwyższenia Krzyża w 701 roku. Kult ten osiągnął w pewnym sensie szczyt w duchowo- ści świętego Bernarda (zmarłego w 1153 roku), świętego Bonawentury (zmarłego w 1274 roku) i świętej Gertrudy (zmarłej w 1302 roku), którzy podkreślali ludzki aspekt tajemnicy Wcielenia, koncentru- jąc w dużym stopniu pobożność ludową na cierpieniach i śmierci Zbawiciela na krzyżu.
W XVI wieku Ignacy Loyola, Teresa z Avila i Jan od Krzyża przyczynili się do rozwoju tej pobożności odpowiednią ascetyką i mistyką opartą na rozważaniu męki Chrystusowej. Od Pawła od Krzy- ża (zmarłego w 1775 roku) i Alfonsa Li- guoriego (zmarłego w 1787 roku) męka Chrystusa i miłość Chrystusa ukrzyżo- wanego stają się dominującymi temata- mi przepowiadania, a później integralną częścią duchowości wielu nowych in- stytutów zakonnych założonych w XIX wieku. W ciągu tych wieków pojawiło się wiele szczególnych nabożeństw po- wiązanych z tajemnicą Odkupienia, jak na przykład nabożeństwo do Najświęt- szego Serca i do Najdroższej Krwi.
Wiele z tych nabożeństw ludowych przetrwało do naszych czasów. Ale nasz sposób pojmowania krzyża zmienił się o tyle, że częściej mówimy o zmar- twychwstaniu i że jesteśmy skłonni wi-
dzieć krzyż w ubóstwie oraz w cierpie- niach, które nas otaczają.
II. KRZYŻ I ZAŁOŻYCIEL
W pierwszych pismach Eugeniu- sza de Mazenoda, szczególnie w tych, które pochodzą z jego rekolekcji w se- minarium Świętego Sulpicjusza, krzyż stanowi ważny temat rozmyślania i modlitwy3. W liście do babki szeroko opisuje on pielgrzymkę odbytą do kal- warii w Mont-Valérien z drogą krzyżo- wą, sumą i „krótkim przemówieniem proboszcza do swych pielgrzymują- cych paraﬁan, które zostało wygłoszone u stóp krzyża [...]”4. W chwili przyjęcia sakramentu kapłaństwa krzyż pojawia się w jego notatkach jako bezpośrednio związany z tym sakramentem. Tak na przykład zdaje sprawę ze swych świę- ceń na subdiakona: „Jeśli dla obojętnych widzów, których w tym dniu przyciąga do świątyni ciekawość, widok pocho- dzącego ze wszystkich stron tego ob- szernego cesarstwa tłumu lewitów, któ- rzy ochoczo tłoczą się, aby usilnie pro- sić jedni o dopuszczenie, inni o awans w świętej milicji, jest zachwycający [...], jeśli w zdumieniu wobec poświęcenia, którego byli świadkami i w które zale- dwie mogli uwierzyć, nie mogli się na- dziwić, że spieszono się uścisnąć krzyż Zbawiciela z większą radością dzisiaj, kiedy to święte drzewo rozlewa tylko gorycz i ból, niż wówczas, gdy przez przyjęcie go uczestniczyło się dużo wię- cej w chwale niż w cierpieniach Jezusa [...]”5.
Eugeniusz mówi też jasno, że „umi- łowanie krzyża Jezusa Chrystusa”6 sta- nowiło część intencji jego Mszy prymi- cyjnej. A w tekście zatytułowanym Ogól- ne postanowienie, który pochodzi z tego samego okresu, postanawia „być wszy- stek dla Boga i dla wszystkich [...], szu- kać tylko krzyża Chrystusowego [...]”7.
Innym ważnym wydarzeniem w cza- sie jego pobytu w seminarium Świę- tego Sulpicjusza było usunięcie przez władze państwowe jego przełożone- go i przyjaciela, księdza Émery’ego. W liście do matki z 1810 roku opowia- da o jego smutnym wyjeździe: „O, nasz dobry ojcze, zawołałem z bólem, jakim byłem przeniknięty, nasz dobry ojcze, nie opuszczaj swoich dzieci bez udzie- lenia im błogosławieństwa. Na te słowa szlochy podwoiły się, a wszyscy sponta- nicznie upadliśmy do jego stóp. On sam, wzruszony do głębi serca i lejąc łzy, po- wiedział: Chcecie tego, jakby jego po- kora była gwałcona. Wyciągnął wów- czas ręce do krzyża, który jest w głębi sali, i z oczami utkwionymi w naszym Zbawicielu, który był całą jego mocą, poprosił dla nas o błogosławieństwo, którego następnie udzielił nam w Jego imieniu”8.
Krzyż jest obecny w całym jego ży- ciu. Widać to szczególnie w listach, gdy napotyka na trudności albo gdy jako bi- skup lub superior generalny musi innych pocieszać i dodawać im odwagi9.
Przy samym końcu życia Założyciela ojciec Henry Tempier pisze o jego cho- robie do ojców i braci Zgromadzenia:
„Opowiedzieć wam o wszystkich przy- kładach, jakie dał, o wszystkich uczu- ciach, jakie przejawił w czasie tych trzech dni (przygotowania do przyjęcia ostatnich sakramentów) byłoby niemoż- liwe. Uważamy za wielką łaskę, że mog- liśmy widzieć i słyszeć to, co widzieli- śmy i słyszeliśmy. »Jestem na krzyżu, mówił; chętnie na nim pozostaję i oﬁaru- ję swoje cierpienia Bogu za moich dro- gich oblatów«”10.
U stóp krzyża przeżył on pewne naj- ważniejsze momenty życia, gdy był go- tów walczyć dla swego Mistrza albo też gdy nie było już nic do powiedzenia i gdy należało tylko w milczeniu uklęk- nąć przed krzyżem11. Znamy dobrze dwa wydarzenia, które miały miejsce przed
krzyżem. Pierwszym jest pierwszy list, który napisał bez podpisu do księdza Tempiera: „Mój drogi Przyjacielu, czy- taj ten list u stóp swego krzyża z wolą słuchania tylko Boga, aby poznać, czego od takiego kapłana jak Ksiądz wymaga Jego chwała i zbawienie dusz”12. Drugie zdarzyło się w 1818 roku, na początku istnienia Zgromadzenia, gdy Założyciel, siedząc lub klęcząc przed swym misjo- narskim krzyżem, położonym na stole pracy, redagował pierwsze Konstytucje i Reguły13.
1. ZAŁOŻYCIEL I KRZYŻ MISJONARZA OBLATA
W dobie zakładania Zgromadzenia krzyż misjonarski był powszechny wśród głosicieli misji14. Założyciel jednak przyj- mując go, uznaje jego szczególną war- tość. Bardzo wcześnie dochodzi nawet do zakwestionowania stosunku założy- ciela Misjonarzy Francji, księdza Char- lesa de Forbin-Jansona do noszenia krzy- ża. W tekście, który warto przytoczyć w całości, pisze do niego: „Przy tej oka- zji pozwolę sobie powiedzieć Wam, że dobrze byście zrobili, gdybyście przyję- li krzyż przynajmniej w czasie waszych misji. Nie uwierzyłlibyście, jaki przy- nosi on owoc i jak jest użyteczny. Lu- dzie przyzwyczajeni do stroju kościelne- go nie zwracają na niego większej uwa- gi, ale ten krzyż im się narzuca. Iluż wi- działem libertynów, którzy patrząc na niego, nie mogli się powstrzymać przed zdjęciem kapelusza. Dodaje on wielkiej powagi; odróżnia misjonarzy od innych kapłanów, a to właśnie jest dobre, bo mi- sjonarz powinien być postrzegany jako człowiek niezwykły. W konfesjonale jest użyteczny spowiednikowi, a w dniu rozgrzeszenia penitentowi, w którego ręce go wkładamy, pomaga odczuć ból za swe grzechy, znienawidzić je, a nawet je opłakiwać. Wszystko, czego doświad- czyliśmy, musiało być zawsze uznawa-
ne, skoro w innych krajach katolickich wszyscy misjonarze noszą go jako tytuł swej misji itd. Nie rozumiem, dlaczego ulegliście słabym racjom, jakie podawali ci spośród was, którzy nie podzielali zda- nia, żeby go nosić. W moich oczach to akt słabości, wstydliwy haracz, jaki zechcie- liście zapłacić małej grupie osób, której lekceważeniem powinniście wzgardzić. Wydaje się, że boicie się uczestniczyć w szaleństwie krzyża. Cóż Ci powie- dzieć? Ganię tę ludzką roztropność. Trze- ba być szczerzej chrześcijaninem, kapła- nem i apostołem niż wy w tym przypad- ku. Wiesz, że szczerze wyrażam swoją myśl. Zresztą mówię to tylko Tobie. Nie ma więc miejsca na przepraszanie”15.
Oczywiście, misjonarze noszą krzyż nie tylko ze względu na tych, których spotykają, lecz także dla własnego do- bra. Według Konstytucji i Reguł z 1818 roku krzyż „będzie dla nich samych jak- by ustawicznym doradcą, który będzie im przypominał o pokorze, cierpliwości, miłości i skromności [...]”16. Na samym końcu misji w Aix w 1820 roku arcybi- skup zwraca się do Eugeniusza de Ma- zenoda, który był kaznodzieją, i prosi go o pobłogosławienie ludu. Po chwili wa- hania Eugeniusz podnosi powoli swój krzyż misjonarski i błogosławi ludzi17.
W 1830 roku przekazanie krzyża misjonarskiego zmarłego oblata nowe- mu oblatowi stanowi już część tradycji:
„Trzeba, aby one przeszły do nowych oblatów, którzy odniosą korzyść z tego dziedzictwa. Chcę w to rozdzielanie krzyży włożyć dużo sprawiedliwości”18. Ojcu Hippolyte’owi Courtèsowi, który chce zatrzymać krzyż ojca Victora Ar- noux, Założyciel odpowiada: „Czytając twoją krótką rozprawę o krzyżu nasze- go ojca Arnoux, prawie że podzielałem twoje zdanie, czułem, że racje, jakie mi podawałeś, są uzasadnione, ale zatrzy- mywanie się na tym byłoby niewygod- ne. Trzeba więc będzie przechowywać w naszych domach las krzyży, ponieważ
ufam w dobroć Boga, że wszyscy, któ- rzy umrą w Stowarzyszeniu, dojdą do nieba przepełnieni zasługami po zbudo- waniu swych braci i poświęceniu swego istnienia na służbę Kościołowi i uświę- cenie dusz. Kto będzie sądził o stopniu heroiczności, do którego trzeba będzie dojść, aby być wybrańcem, założywszy, że chce się go przyznać tylko w przy- padku znacznej wyższości?”19.
Zewnętrzny znak krzyża misjonarza oblata jest dla Założyciela czymś zasad- niczym. W 1852 roku odpowiada ojcu Étienne’owi Semerii na Cejlonie, prze- bywającemu u biskupa, który nie chce, aby oblaci nosili krzyż: „Co się tyczy dziwactwa biskupa Braviego, który nie chce, aby oblaci jawnie nosili krzyż swego stanu, to nie mogę się na to zgo- dzić w zwyczajnym życiu i w miejscach ich misji. Jeżeli zachodzi jakaś poważna trudność związana z jawnym pokazywa- niem krzyża w mieście Colombo, będzie można w tym miejscu umieścić go pod sutanną, jak to się robi czasem gdzie in- dziej, starając się pozostawić sznurek na zewnątrz, tak aby z tego wynikało, że rzeczywiście nosi się ten święty znak naszej misji apostolskiej”20.
Z powodu nalegania biskupa pisze on znów do ojca Semerii: „W razie po- trzeby trzeba by wyjaśnić, że krzyż sta- nowi istotną część naszego stroju zakon- nego. Nie nosimy kaptura ani zwisają- cego u pasa różańca, ale krzyż jest da- wany w dniu profesji jako wyróżniają- cy znak naszego świętego posługiwania. Nie nosimy go więc ad libitum jak inni misjonarze”21.
2. ZAŁOŻYCIEL I KRZYŻE MISYJNE
W czasie misji głoszonych w mia- stach i w wioskach, prezentacja wielkie- go krzyża odgrywała ważną rolę. Przeło- żony misji powinien go otrzymać z rąk proboszcza. Wszyscy misjonarze po- winni go uczcić, zanim będzie służył do
błogosławienia ludu22. Misja kończy- ła się postawieniem krzyża23 w mieście lub na wsi. Wystarczy przeczytać spra- wozdanie z misji w Marignane w 1816 roku, aby dostrzec rolę, jaką krzyż od- grywał w czasie misji24. Misje te musia- ły wywierać duże wrażenie, skoro czasa- mi gromadziły wiele tysięcy osób wokół krzyża!25
To właśnie te krzyże misyjne tak często są powodem sporów i otwartych konﬂiktów z władzami cywilnymi. Wie- le listów Założyciela mówi o koniecz- ności zabezpieczenia przed ich wy- wracaniem. Następujący tekst jest tego przykładem: „O Boże! Gromadźcie się wokół tego dobrego Zbawiciela, który przebywa wśród was, spotęgujcie mi- łość i uwagę względem Jego Boskiej Osoby, składajcie pocałunki na ołtarzu, gdzie on spoczywa i kórzcie się przed Nim, aby Mu oddać wszystkie powinno- ści, jakie Mu się należą i aby nawet ze- wnętrznie wyrazić Mu pragnienie wyna- grodzenia tylu zniewag, jakich doznaje we Francji. To nie tylko Jego wizerunek jest znieważany. Niedawno Jego własne Ciało zostało podeptane i pożarte przez potwory w kościele Świętego Ludwi- ka w Paryżu. Drżę, gdy wam to powta- rzam. Oto, do czego doszliśmy w naszej uwodzącej wolności. My tutaj bronili- śmy, tak jak powinniśmy, świętego drze- wa krzyża, które nie tylko chciano nam zabrać, lecz usiłowano je wyrwać z na- szych rąk. Dwa razy mer posyłał do nas członka rady miejskiej, aby nas nakło- nić do tej podłości pod pretekstem, że jest to jedyny sposób uchronienia mia- sta przed rzezią. Możecie zgadnąć, jaka była nasza odpowiedź i z jakim obu- rzeniem odrzuciliśmy tę niegodną pro- pozycję, co pokrzyżowało plany spisku złośliwych. Nie ośmieliłbym się jednak twierdzić, że nie osiągną oni swych ce- lów, jeśli bezbożność w dalszym ciągu będzie chroniona. Nigdy jednak kapłani Jezusa Chrystusa nie będą wspólnikami
tej ogromnej zbrodni ani widzami tego nowego cierpienia Zbawiciela ludzi”26.
Z drugiej strony, kiedy w 1831 roku Założyciel mógł pokazać władzom cy- wilnym, że święto krzyża mogło się od- być w Marsylii z sukcesem i bez zakłó- ceń, dozna prawdziwej radości: „Miło było pomyśleć, że podczas gdy w więk- szości miast francuskich Chrystus był znieważany, a Jego krzyż wyrywany spośród ludu, nasz wśród ogromnego tłumu unosił się ponad wszystkimi gło- wami i ukazywał się jak za najpiękniej- szych dni swego triumfu. Aby pobudzić pobożność naszego ludu i w ten sposób naprawić u nas zniewagi, jakich nasz Bóg Jezus doznawał w innych miej- scach, postanowiliśmy dodać temu pięk- nemu świętu całego splendoru, jakiego należało oczekiwać. Wobec tego zosta- ła ogłoszona wielka oktawa na Kalwa- rii, nad krzyżem został wzniesiony łuk triumfalny; zielone girlandy, ﬂagi i dy- wany ozdabiały to święte miejsce i przy- ciągały uwagę przechodniów zachwyco- nych radością przygotowań ceremonii tak odpowiadającej ich uczuciom [...]. Nigdy od czasów misji nie widziano po- dobnej. Porządek, pobożność, sięgają- cy szczytu zachwyt wiernych. Tłok przy krzyżu trwał całą resztę dnia i było dużo kłopotu z opróżnieniem Kalwarii. Mó- wię o zewnętrznym ogrodzeniu. Rozu- mie się, że kościół także był wypełniony, gdy wraz z nadchodzącą nocą chciano go zamknąć. Ani w czasie procesji, ani później nie zdarzyło się nic, co mogło- by być najmniejszym powodem zmar- twienia; przeciwnie, łzy płynęły z oczu wszystkich, gdy niezliczone głosy do- nośnie śpiewały te tak w tej okoliczno- ści wzruszające słowa: Niech żyje Jezus, niech żyje Jego krzyż!”27 Nie należy się dziwić nieco szorstkiej odpowiedzi, jaką Założyciel dał ojcu Eugène-Brunowi Gu- iguesowi, gdy ten zaproponował pewne zmiany w prowadzeniu misji: „Gdyby chodziło o modyﬁkację jakichś zwycza-
jów, można by to zrozumieć, ale dopóki będzie porządek, pobożność i zakonnicy zachowujący nasze tradycje w Zgroma- dzeniu, nigdy nie będzie znoszenia tego lub czegoś innego według kaprysu ko- gokolwiek. Prałaci i kardynałowie no- szą krzyż procesjonalny na jubileuszach i w czasie klęsk, a misjonarz miałby się wstydzić przyjęcia cennego brzemienia wtedy, gdy idzie o sprowadzenie Boże- go miłosierdzia na zbłąkany lud? Nie rozumiałby, jak zgodne z duchem Je- zusa Chrystusa jest robienie publiczne- go zadośćuczynienia w imieniu przenie- wierców, których przychodzi zbawić. Nie mówię o bosych stopach. Tego ni- gdy nie wymagano. Ale czy robiono by samą ceremonię albo głoszono kazanie na ten temat bez ducha wiary? Co za wyznanie!”28
3. ZAŁOŻYCIEL, KRZYŻ I CHRYSTUS
Po przedstawieniu zarysu spotkania Eugeniusza de Mazenoda z krzyżem, poruszymy niektóre tematy konieczne do zrozumienia tego, co on dla niego oznaczał. Temat Chrystusa Zbawiciela jest wewnętrznie powiązany ze sprawą krzyża. Ma on takie znaczenie i taki za- kres, że możemy tu dotknąć tylko jego związku z zagadnieniem krzyża.
W pierwszych pismach, dzięki któ- rym dostrzegamy jaśniej drogę jego na- wrócenia, Eugeniusz de Mazenod bar- dzo często przeciwstawia swoje grzechy
„temu miłosiernemu Bogu [...], który przyszedł do nas, aby wezwać grzesz- ników [...], których przyciska do swe- go serca”29 i których jest Zbawicielem. W zapiskach z rekolekcji przed święce- niami z 1811 roku przypomina najpierw swoje liczne grzechy, ale zaraz potem zwraca się do Boga, którego nazywa
„moim Zbawcą” i którego ustawicznie uznaje za Boga miłosiernego i swego
„dobrego Ojca”30. Wydaje się, że z cza-
sem Eugeniusz będzie mniej zajęty swy- mi błędami z przeszłości. Będzie coraz więcej pisał o grzechu i o Zbawcy. Bę- dzie mówił o odkupieniu i o współpra- cy ze Zbawicielem w zbawianiu świa- ta przez wyjście do biednych i grzesz- ników oraz przez zadośćuczynienie. W postscriptum listu do misjonarzy z Aix, w lipcu 1816 roku, pisze: „Pro- szę was o zmianę końca naszej litanii. Zamiast mówić Jesu sacerdos, nale- ży mówić Christe salvator. Jest to kąt, pod którym powinniśmy kontemplować naszego Boskiego Mistrza. Przez nasze szczególne powołanie jesteśmy w spo- sób specjalny związani z odkupieniem ludzi; dlatego błogosławiony Liguori oddał swoje Zgromadzenie pod opiekę Zbawiciela. Obyśmy mogli przez oﬁarę z całego naszego jestestwa przyczyniać się do tego, aby Jego odkupienie nie sta- ło się bezużyteczne zarówno dla nas, jak i dla tych, do których ewangelizowania jesteśmy powołani”31.
A w Nota bene Konstytucji i Reguł z 1818 roku pisze: „Jaki może być bar- dziej wzniosły cel niż cel ich Instytutu? Ich Założycielem jest Jezus Chrystus, Syn Boga samego; ich pierwszymi ojca- mi – Apostołowie. Są oni powołani do tego, aby być współpracownikami Zba- wiciela, współodkupicielami rodzaju ludzkiego”32.
4. ZAŁOŻYCIEL I KREW CHRYSTUSA33
Drugim fundamentalnym tematem jest zagadnienie Krwi Chrystusa, które ma związek z krzyżem i Jezusem Chry- stusem Zbawicielem. To ważne dla Eu- geniusza de Mazenoda i dla Kościoła zagadnienie powoduje w jego czasach powstanie wielu wyobrażeń i być może u niektórych przyczyni się do specjalne- go nabożeństwa. Dla Eugeniusza stano- wi ono jednak integralną część tajemni- cy zbawienia34. Wobec tego Boga miło- sierdzia i grzeszników, który powołuje
zarówno jego, jak i członków jego Zgro- madzenia do tego, aby byli współod- kupicielami, Eugeniusz pojmuje Krew Chrystusa jako cenę zbawienia ludzko- ści. Poza tym, jak to widać z jego pism i życia, jest on przejęty pewnością, że Bóg rzeczywiście chce zbawienia każ- dego i że dlatego Krew Chrystusa jest ceną zapłaconą za nas wszystkich.
W studium poświęconym temu za- gadnieniu Émilien Lamirande utrzymu- je, że Krew Zbawiciela stanowi cen- tralny temat duchowości Eugeniusza de Mazenoda. Stopniowo pogłębiał on sens Krwi Zbawiciela, przez którą cała ludz- kość została odkupiona, Kościół został oddany Chrystusowi jako dziedzictwo, a dusze doprowadzone do życia i wynie- sione do niezmiernej godności35.
Poznaliśmy już myśli młodego Eu- geniusza, który w 1818 roku składa swo- je grzechy przed Bogiem miłosierdzia i widzi w Krwi Chrystusa znak odku- pienia: „O, jeżeli mogłem złamać pierw- sze przysięgi, jakie Mu złożyłem przy chrzcie, to czy nie będę mógł iść za mym Mistrzem na Kalwarię, aby znów złożyć Mu hołd mojej wierności u stóp krzyża i obmyć moją suknię w Jego Krwi po za- farbowaniu jej swoją?”36
Od tego, według Émiliena Lami- rande’a, Eugeniusz przechodzi do roz- ważań bardziej powszechnych o godno- ści odkupionych i Kościoła37. Przy końcu życia, w liście pasterskim z 1860 roku, znajdujemy takie słowa: „To zjednocze- nie dzieci rodzaju ludzkiego z Jezusem Chrystusem dokonało się na Kalwarii, gdy dla zbawienia płynęła Boska Krew oraz gdy przez mękę i śmierć Zbawicie- la została im wysłużona łaska. Przez ła- skę zostaliśmy zjednoczeni z godnym uwielbienia Pośrednikiem, a przez Nie- go z Jego Ojcem. Jest ona więzią, któ- ra nas z Nim spaja i czyni nas uczest- nikami Jego zasług, jakbyśmy umar- li z Nim. Jego Krew zmieszana z naszą sprawiła, że ma ona wartość i moc, któ-
re istotnie są zawarte w oﬁerze Boga-
-Człowieka”38.
Chociaż odkupienie dotyczy wszyst- kich i choć Bóg miłosierdzia zawsze jest blisko grzeszników, obraz Krwi Chry- stusa podkreśla zobowiązania, które wy- nikają z ich odkupienia. Aby pozostać żywą cząstką Ciała Chrystusowego, żeby Krew Chrystusa „krążyła w ich żyłach”, powinni uczestniczyć w uczcie Euchary- stycznej. Inaczej w pewnym sensie „nie są już z tej samej Krwi”39. Odkupienie jest wielkim darem, tym niemniej ma ono swoje wymagania.
Odkupienie zdaje się kierować do osób indywidualnie, ale są one zgroma- dzone w Kościele jako „lud nabyty”, pe- łen godności dzięki cenie swego odku- pienia. Kościół w oczach Eugeniusza jest tak wielki tylko dzięki temu, że zro- dził się z Krwi Chrystusa.
„Zrodzony z Krwi Boga umierające- go na krzyżu zawsze będzie istniał zgod- nie ze swym początkiem i zawsze, pod purpurą jak w więzieniach, będzie no- sił ten bolesny krzyż, na którym zawisło zbawienie świata”40.
Nie tylko Kościół jest cenny dzię- ki swej wielkiej wartości. Każda dusza przez Krew Chrystusa osiąga godność nieskończoną. To przekonanie przeja- wia się wyraźnie u Eugeniusza od po- czątku jego posługi kapłańskiej, gdy w 1813 roku w kościele Świętej Mag- daleny zwraca się do ubogich: „W was jest dusza nieśmiertelna stworzona na obraz Boga, którego pewnego dnia ma posiąść, dusza odkupiona za cenę Krwi Jezusa Chrystusa, cenniejszej u Boga niż wszystkie bogactwa ziemskie, niż wszystkie królestwa świata, dusza, o któ- rą jest On bardziej zazdrosny niż o rzą- dy nad całym wszechświatem”41. Będzie to jednym z mocnych przekonań, któ- re będą wywierały wpływ na całe jego życie i które pozostawi oblatom w dzie- dzictwie, aby byli „chwalebnymi narzę- dziami zbawienia wiecznego dusz stwo-
rzonych na obraz Boga i odkupione Jego
Krwią”42.
III. TOWARZYSZ: OJCIEC TEMPIER Ojciec Tempier jest być może towa-
rzyszem, który był najbliżej Założycie- la i który dzielił jego krzyż. Stał u jego boku od początku, popierał go i dodawał odwagi: „Cokolwiek byśmy uczynili, to czym zasłużyliśmy na tę łaskę, żeby mieć taki udział w cennym krzyżu Syna Bożego? [...] Jest to łaska szczególne- go upodobania, jakiej Bóg udziela tylko swoim świętym; jakże więc moglibyśmy się skarżyć?”43
Ósmego lipca 1823 roku ojciec Tem- pier został mianowany wikariuszem ge- neralnym w Marsylii. Ojciec de Maze- nod został nim dwa dni wcześniej, w cza- sie święceń biskupich stryja Fortunata. Ta nowa posługa stanowiła znaczne za- danie. Ojciec Tempier najpierw z niego zrezygnował, uzasadniając to między in- nymi tym, że Założyciel będzie tak czę- sto nieobecny, iż ciężar spadnie na jego ramiona. I dokładnie tak się stało. Jeże- li ojciec Tempier się nie skarży, to jed- nak często pisuje do Założyciela, aby go poinformować o wszystkim, co jest do zrobienia, i o wszystkich napotkanych trudnościach44. Trudności z władzami cywilnymi narastają, a po nominacji ojca de Mazenoda na biskupa wybucha nowy konﬂikt; władze cywilne domaga- ją się, aby taka nominacja przed przyję- ciem otrzymała potwierdzenie królew- skie. Ojciec Tempier ma dużo trudności z przekonaniem Założyciela, aby odpo- wiedział na to, czego od niego żądano. Znów pozostawiony sam sobie z funk- cją wikariusza generalnego pisze do Za- łożyciela w 1835 roku: „Sądzę, że mó- wię Ojcu o tym wszystkim po raz ostat- ni, bo jestem tym zmęczony. Mogę Ojca zapewnić, że jeśli dla Ojca wypoczynek jest przyjemny, ja go wymagam i pragnę
przynajmniej tak samo jak Ojciec. Dla- czego potrzeba, abym był tutaj i psuł so- bie krew od dwunastu lat, ciągle zaprzę- żony do pługa, w najbardziej przykrych sytuacjach! Opatrzność zawsze tak kie- rowała sprawami, że nigdy nie było kry- zysu tak ciężkiego do zniesienia, obojęt- nie jakiego, abym nie musiał sam sma- kować jego słodyczy”45.
Kiedy biskup de Mazenod obejmu- je biskupstwo w Marsylii, stosunki ojca Tempiera z władzami cywilnymi oraz sprawowanie funkcji wikariusza gene- ralnego stają się łatwiejsze. Jednak z po- wodu głębokiej przyjaźni, jaka go łączy- ła z Założycielem, okres między śmier- cią tego ostatniego w 1861 roku i jego w 1870 jest najbardziej przykry w jego życiu. Spędza miesiące u wezgłowia Eu- geniusza de Mazenoda i ogłasza Zgroma- dzeniu jego śmierć. Musi także przeciw- stawić się opozycji, która pojawia się ot- warcie bezpośrednio po śmierci biskupa46. Należy do niej następca biskupa de Ma- zenoda na biskupstwie w Marsylii. Uwi- kłany bezpośrednio we wszystkie podno- szone trudności, ojciec Tempier próbuje bronić pamięci Założyciela oraz spraw Zgromadzenia. Następca Założyciela na stanowisku superiora generalnego, ojciec Joseph Fabre, pisze do biskupa Jacquesa Jeancarda 9 listopada 1861 roku: „Ten oj- ciec tak oddany, który tyle zrobił, a dla którego zrobiono i robi się tak mało, jest faktycznie na krzyżu”47.
Swym życiem i duchowością ojciec Tempier daje nam przykład oblata, któ- ry dużo przeżył w cieniu krzyża. Z Za- łożycielem, a także sam godził się, aby krzyż stanowił część jego życia i jego posługi48.
IV. KRZYŻ: KONSTYTUCJE
I REGUŁY ORAZ ŻYCIE OBLACKIE
Rzucimy tu okiem na Konstytu- cje i Reguły, biorąc za punkt wyjścia te
z 1982 roku i odwołując się do wydań wcześniejszych oraz do pewnych ko- mentarzy.
W pierwszej części, Oblacki chary- zmat, w pierwszym rozdziale, Posłanni- ctwo Zgromadzenia, znajdujemy pierw- sze odniesienie się do krzyża w konstytu- cji 4: „Krzyż Jezusa Chrystusa jest duszą naszego posłannictwa. Wzorem Pawła Apostoła głosimy »Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego« (1 Kor 2, 2). Jeśli nosi- my »w ciele naszym konanie Jezusa«, to w nadziei, »aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele« (2 Kor 4, 10). Oczyma ukrzyżowanego Pana patrzymy na świat Krwią Jego odkupiony, żywiąc pragnie- nie, żeby ludzie, w których nadal trwa Jego męka, poznali także moc Jego zmar- twychwstania (por. Flp 3, 10)”.
Na przeciwnej stronie można prze- czytać dwa wyciągi z Konstytucji i Re- guł z 1826 roku: „Głosić Jezusa Chry- stusa ukrzyżowanego” i „Z Jezusem na krzyżu”49. Wszystkie Konstytucje i Reguły z lat 1853, 1928 i 1966 mają te dwa artykuły50. Przez swój aposto- lat oblat uczestniczy w męce i w krzy- żu, które wzywają do wyrzeczenia, ale także do odwagi. Konstytucja 57 z 1966 roku zaleca, aby być „świadkiem Praw- dy” i „sługą Słowa”, wzywając oblata do praktykowania tego, co głosi, i do nie- szukania samego siebie51.
Dostrzegamy w tym pewne ulubione tematy Założyciela. Krew naszego Zba- wiciela ukrzyżowanego zbawia świat, zachęca nas do praktykowania wynagro- dzenia, do tego, aby być świadkami w pokorze i prawdzie. W dzisiejszym kontekście jednak często zestawiamy krzyż z Paschą i z radością zmartwych- wstania. Jesteśmy zachęcani do tego, aby patrzeć na świat oczami Zbawiciela ukrzyżowanego po to, żeby oczyścić nasz sposób pojmowania świata i nasze- go apostolatu52.
Drugie odniesienie do krzyża znaj- duje się w konstytucji 24, która dotyczy
ślubu posłuszeństwa i cytuje list do Fili- pian 2, 8: „Posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej”. Ten tekst znajdu- je się tylko w Regule z 1966 roku tam, gdzie jest mowa o zakresie naszego ślu- bu posłuszeństwa53.
Po trzecie, w sekcji zatytułowanej
„Życie z wiary” znajdujemy konstytucję
34 mówiącą o doświadczeniach i poku- cie. Wydania z lat 1853 i 1928 zachowa- ły dosłownie wersję z 1826 roku, pod- czas gdy wydanie z 1966 roku zawiera tekst, który jest podstawowym w wy- daniu z 1982 roku54. W komentarzu do Reguły z 1982 roku ojciec Jetté umiesz- cza dość długi urywek, w którym mówi o ascetyzmie misjonarskim w kontek- ście całkowitej oblacji, zaparcia siebie i osobistej dyscypliny, która pobudza do wielkoduszności i do uzgadniania swej woli z wolą Bożą55.
Po czwarte, w sekcji o zaangażowa- niu zakonnym, w konstytucji 59, która mówi o pierwszych ślubach, znajduje się sformułowanie, którego nie ma w żad- nym innym wydaniu.
Po piąte, w tej samej sekcji, konsty- tucje 63 i 64 traktują o krzyżu oblackim i o stroju zakonnym. Wydania z 1826,
1853 i 1928 roku mają ten sam artykuł, choć nie powtarzają go dosłownie. Wy- danie z 1966 roku stwierdza tylko, że
„krzyż otrzymany w dzień ślubów wie- czystych, będzie ich jedynym znakiem wyróżniającym”56.
Reguła z 1826 roku, jak to już widzie- liśmy, mówi o krzyżu w sekcji o prowa- dzeniu misji57. Ale ma ona też klauzulę, która przypomina tradycję umieszcza- nia w każdym nowym domu, w miejscu dobrze widocznym, krzyża, który powi- nien być włożony do rąk zmarłego obla- ta. Krzyż, z którym chowano oblata, nie był tym, jaki otrzymywał on przy profe- sji. Ten bowiem powinien być przekaza- ny nowemu oblatowi58.
Dzisiaj często łączy się krzyż z prob- lemem dobroci i miłości Bożej oraz cier-
pienia i zła, które nas otacza. Jak do tego może dochodzić? Konstytucje i Reguły zachęcają nas jednak do patrzenia na to oczami Zbawiciela ukrzyżowanego, do uświadomienia sobie, że wszyscy, którzy cierpią, uczestniczą w boleściach Chry- stusa. Zachęcają nas do włączania tego wszystkiego w swoje życie. Jak napisał ojciec Jetté: „On (Jezus) najbardziej na- lega na punkt następujący: niech (Apo- stołowie) przejdą ponad czysto ludzkim i ziemskim rozumieniem Królestwa Bo- żego. A kryterium, jakie im daje, to sama tajemnica krzyża, zbawienia poprzez krzyż, zgorszenie dla Żydów, głupstwo dla pogan, ale mądrość Boża”59.
Krzyż mówi bez wątpienia o cier- pieniu. Rozważając jednak krzyż i cier- pienia Chrystusa, Założyciel widział mi- łość Boga Zbawcy i Odkupiciela. Wi- dział w tym swoje powołanie i powoła- nie wszystkich oblatów. Żyć tym powoła- niem znaczy znosić ten rodzaj cierpienia, który towarzyszy potępieniu ducha świa- towego i zaparciu się siebie. Co więcej, tym, co powoduje prawdziwe cierpienie, jest głębia jego odpowiedzi przed krzy- żem, odpowiedzi, która pociąga go do całkowitego daru, do całkowitej wielko- duszności i całkowitej miłości.
Zachowując w duchu swe słabości, oblaci nigdy nie stracą godności odkupio- nych przez Chrystusa Zbawiciela, godno- ści, która czyni ich świadkami i sługami i która zachęca ich nie do pomniejszania się, lecz do osobistego wzrostu. Założy- ciel od początku nalegał na pewną bier- ność, w jakiej mają oni szczęście poznać i otrzymać wiele darów od Boga oraz w pełni odpowiadają na Jego powołanie do tego, aby być oblatami, aby być Jego współpracownikami w zbawianiu świata.
FREDRIK EMANUELSON
1 Rekolekcje odprawione w semi- narium w Aix w grudniu 1814 r., dzień pierwszy, rozmyślanie drugie. W: Écrits oblats I, t. 15, nr 130, s. 99-100.
2 Dla całościowego poglądu na du- chowość krzyża zob. Barnabas Maria AHERN, „Croix”. W: Dictionnaire de la vie spirituelle, Paris, Cerf, 1983, s. 231-
3 Czasem krzyż jest nie tylko przed- miotem, lecz także symbolem i gestem, jak w rozmyślaniu o znaku krzyża; zob. Angelo D’ADDIO, Cristo crociﬁsso e la Chiesa abbandonata, Frascati, 1978, s. 85-86.
4 List z 15 września 1809 r. W: Écrits oblats I, t. 14, nr 59, s. 159.
5 „Conférence pour le jour de l’ordination (au sous-diaconat)”, 23 grudnia 1809 r. W: Écrits oblats I, t. 14, nr 65, s. 173
6 „Intentions de mes messes”, 25-27 grudnia 1811 r. W: Écrits oblats I, t. 14, nr 100, s. 271.
7 Koniec grudnia 1809 r. W: Écrits oblats I, t. 14, nr 101, s.272.
8 List z 19 czerwca 1810 r. W: Écrits oblats I, t. 14, nr 71, s. 190.
9 Zob. RAMBERT I, s. 109; II, s. 47; list do ojca Augustina Gaudeta z 26 listopa- da 1858 r. W: Écrits oblats I, t. 2, nr 260, s. 214-215.
10 Okólnik nr 2 z 29 stycznia 1861 r. W: Écrits oblats II, t. 2, nr 116, s. 150.
11 Zob. Angelo D’ADDIO, Cristo cro- ciﬁsso..., s. 88.
12 List z 9 października 1815 r. W:
Écrits oblats I, t. 6, nr 4, s. 6.
13 Zob. RAMBERT I, s. 284.
14 W liście z 25 sierpnia 1817 r. ojciec Tempier prosi Założyciela wyjeżdżają- cego do Paryża, aby kupił krzyże mi- sjonarskie, ponieważ trudno je znaleźć w Aix, Écrits oblats II, t. 2, nr 6, s. 16.
15 List z 9 października 1816 r. W:
Écrits oblats I, t. 6, nr 14, s. 26-27.
16 CC et RR de 1818, deuxième par- tie, chapitre premier, „Des autres prin- cipales observances”. W: Missions, 78 (1951), s. 58.
17 Zob. RAMBERT I, s. 321.
18 List do ojca Hippolyte’a Courtèsa z 8 marca 1830 r. W: Écrits oblats I, t. 7, nr 343, s. 200.
19 List do ojca Courtèsa z 13 marca
1830 r. W: Écrits oblats I, t. 7, nr 344, s. 200.
20 List z 16 kwietnia 1852 r. W: Écrits oblats I, t. 4, nr 27, s. 94.
21 List z 2 lipca 1852 r. W: Ecrits ob- lats I, t. 4, nr 30, s. 103.
22 Zob. CC et RR de 1818, première partie, chapitre deuxième, § 2, Règlement particulier pour les missions. W: Mis- sions, 78 (1951), s. 28. Droga krzyżowa miałaby stanowić część misji, ale oczy- wiście mogła odbyć się w każdym koś- ciele albo kaplicy oblackiej, jak na Kal- warii w 1821 r. Zob. RAMBERT I, s. 332.
23 Zob. CC et RR de 1818. Règlement particulier pour les missions, s. 34.
24 Zob. RAMBERT I, s. 224-226.
25 Sprawozdania z misji w Marsy- lii i w Aix w 1820 r., tak samo jak póź- niejsze sprawozdanie z misji w Marsylii w 1836 r., opisują działania ukoronowane sukcesami. Zob. RAMBERT I, s. 309-321; II, s. 573-578, choć Jean Leﬂon mówi, że
„trzeba zrezygnować z tych opisów, które wcale nie odznaczają się trzeźwością ani zwięzłością” (LEﬂON II, s. 127).
26 List do ojca Vincenta Mille’a z 19 marca 1831 r. W: Écrits oblats I, t. 8, nr 387, s. 15-16. Zob. także list do ojca Tempiera z 13 września 1830 r. W: Éc- rits oblats I, t. 7, nr 363, s. 219.
27 List do ojca Mille’a z 7 maja
1831 r. W: Écrits oblats I, t. 8, nr 390, s. 22. Zob. także RAMBERT I, s. 573-578; II, s. 732.
28 List z 26 stycznia 1838 r. W: Écrits oblats I, t. 9, nr 657, s. 74.
29 Rekolekcje z października 1808 r. W: Écrits oblats I, t. 14, nr 28, s. 66.
30 W: Écrits oblats I, t. 14, nr 95, s. 250.
31 W: Écrits oblats I, t. 6, nr 12, s. 22.
32 CC et RR de 1818, première partie, chapitre premier, § 3. W: Missions, 78 (1951), s. 15. Zob. także K i R z 1982 r., s. 12.
33 Ściśle powiązane z tematem krwi Chrystusa zagadnienie Najświętszego Serca, chociaż ważne, jest zbyt obszerne dla rozmiarów tego artykułu. Jest ono te- matem osobnego artykułu w tym słowni- ku. Zob. szkic tego zagadnienia u Eugè- ne’a BAFﬁE’A, Esprit et vertus du mis- sionnaire des pauvres C.-J.-Eugène de Mazenod, Paris, Delhomme et Briguet,
1984, s. 169-184.
34 Zob. Henri GRATTON, „La dévotion salvatorienne du Fondateur aux premiè- res années de son sacerdoce”. W: Études oblates, I (1942), s. 164.
35 Zob. Émilien LAMIRANDE, „Le sang du Sauveur, un thème central de la doc- trine spirituelle de Mgr de Mazenod”. W: Études oblates, 18 (1959), s. 363-381.
36 „Conférence spirituelle”. W: Écrits oblats I, t. 14, nr 48, s. 127.
37 Zob. Émilien LAMIRANDE, „Le sang du Sauveur...”, s. 368 ns.
38 List pasterski z 16 lutego 1860 r. W: Émilien LAMIRANDE, „Le sang du Sau- veur...”, s. 366.
39 Zob. list pasterski z 20 lutego
1859 r. Tamże, s. 369.
40 List pasterski z 19 stycznia 1845 r.
Tamże, s. 374.
41 Instrukcja nr 3. Tamże, 376.
42 List pasterski z 28 lutego 1848 r.
43 List ojca Tempiera do ojca de Ma- zenoda z 23 października 1817 r. W: Éc- rits oblats II, t. 2, nr 8, s. 18.
44 Yvon BEAUDOIN, François de Paul Henry Tempier, biograﬁa. W: Écrits ob- lats II, t. I, s. 49-55.
45 List z 24 sierpnia 1835 r. W: Écrits oblats II, t. 2, nr 83, s. 101-102.
46 Zob. Yvon BEAUDOIN, François de Paule Henry Tempier..., s. 178-180; oraz Henry TEMPIER, Okólnik nr 2 z 29 stycznia 1861 r. W: Écrits oblats II, t. 2, nr 116, s. 150-152.
47 Cytat w: Yvon BEAUDOIN, François de Paule Henry Tempier..., s. 205.
48 Zob. jego notatkę nekrologicz- ną w: Notices nécrologiques, II, 85, 96,
101 102, cytowaną częściowo przez Yvona BEAUDOINA, François de Paule Henry Tempier..., s. 164, 206-209.
49 CC et RR de 1826, pars prima, ca- put tertium, § 1, De praedicando verbo divino, art. 5; pars secunda, caput secun- dum, § 3, De mortiﬁcatione et corporis afﬁctationibus, art. 1.
50 „Prêcher Jésus Christ cruciﬁé”, CC et RR de 1853, pars prima, caput quar- tum, § 1, art. V; wydanie z 1928 r., art. 98; wydanie z 1966 r., konstytucja 57; „Avec Jésus en croix”: édition de 1853, pars se- cunda, caput secundum, § III, art. 1; wy- danie z 1928 r., art. 263; wydanie z 1966 r., konstytucje 14, 15 i 23.
51 Zob. Dans une volonté de renou- veau, introduction à une lecture des Constitutions et Règles, Rome, Maison générale, 1968, s. 160-161.
52 Zob. Fernand JETTÉ, O.M.I. Hom- me apostolique, commentaire des Con- stitutions et des Règles oblates de 1982. Rome, Maison générale, 1992, s. 55-57
53 Zob. K 33 i 37.
54 CC et RR de 1826, pars secunda, caput primum, § 3, De obedientiae voto; édition de 1853, pars secunda, caput pri- mum, § III; wydanie z 1928 r., art. 222,
230 i 232; wydanie z 1966 r., konstytu- cja 33.
55 Fernand Jetté, O.M.I. Homme apo- stolique..., s. 208-214.
56 CC et RR de 1966, K 41; wyda- nie z 1826 r., pars secunda, caput ter- tium, § 3. De vestibus ac refectione, art.
3; wydanie z 1853 r., pars secunda, caput tertium, § III, art. II; wydanie z 1928 r., art. 309. Zob. „Pourquoi l’Oblat por- te-t-il la croix sur sa poitrine?” W: Mis- sions, 70 (1936), s. 129-132; ten arty- kuł jest echem listu Założyciela do księ- dza Charlesa de Forbin-Jansona z 9 paź- dziernika 1816 r.
57 CC et RR de 1826, pars prima, ca- put secundum, § 2, Prescriptum pro mis- sionibus, art. 21, 64 i 67.
58 CC et RR de 1826, pars secun- da, caput quartum, § 2, De exsequiis, art. 4 i 5. W rękopisie Honorata po ar- tykule 11 czwartego rozdziału drugiej części Założyciel napisał: „W każdym domu Stowarzyszenia, aby tym, którzy w nim mieszkają nasunąć jakieś dobre myśli o śmierci, zawsze będzie się trzy- mało w rezerwie krucyﬁks, który będzie umieszczony w widocznym miejscu ja- kiejś wspólnej sali domowej. Ten właś- nie krucyﬁks będzie włożony w ręce zmarłego i z nim zostanie złożony w grobie”. W: Études oblates, 2 (1943), przypis 132, s. [45].
59 „Jésus Christ, premier formateur de l’Oblat”. W: Le Missionnaire Oblat de Marie Immaculée, textes et allocu- tions, 1975-1985, Rome, Maison géné- rale, 1985, s. 228.