Source: http://emeswatch.blogspot.com/2012/10/zapomnia-wo-jak-cieleciem-by-czyli.html
Timestamp: 2018-03-18 04:00:34
Legal References Found: art. 173
 art. 176
 art. 37
 art. 15
 art. 65
 art. 67

Document Content:
eMeS.watch: ZAPOMNIAŁ WÓŁ JAK CIELĘCIEM BYŁ, CZYLI CZEMU CZASAMI WARTO PODAROWAĆ SOBIE SPLENDOR
ZAPOMNIAŁ WÓŁ JAK CIELĘCIEM BYŁ, CZYLI CZEMU CZASAMI WARTO PODAROWAĆ SOBIE SPLENDOR
No muszę powiedzieć, że co jak co, ale hipokryzji i zakłamania nie znoszę. Chyba bardziej stoleruję głupotę, która jest wadą niemalże wrodzoną i trudną do przezwyciężenia. Ale totalna buta i brak samokrytycyzmu przy wypowiadaniu słów o państwie prawa przez osoby, które swego czasu zrobiły niemalże wszystko by podeptać zasady demokratycznego państwa prawa powoduje u mnie stan na granicy załamania nerwowego z elementami furii.
Przeczytałam dzisiaj artykuł w Rzeczpospolitej „Prawo uwiera ministra sprawiedliwości” autorstwa byłego Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości – Pana Jacka Czai, który w dziwny sposób został nagle oddelegowany do Naczelnego Sądu Administracyjnego w 2011 r. Tekst sam w sobie jak dla mnie i dla Was Drodzy Czytelnicy nie jest niczym nowym, wiemy bowiem gdzie skończył się, albo raczej nie zaczął nadzór w sprawie gdańskiej. Problemem dla mnie jest to, że wypowiada ją osoba, która była odpowiedzialna za wepchnięcie nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych do Sejmu bez zachowania jakichkolwiek reguł demokratycznego państwa prawa, za ustanowienie KSSiP, za próbę zabrania praw osobom ze złożonym egzaminem sędziowskim na „starych” zasadach, za wprowadzenie rozporządzenia niezgodnie z delegacją ustawową i wielu wielu innych.
Pozwolę sobie niewtajemniczonym przypomnieć kilka faktów oraz na koniec kilka wypowiedzi Pana Jacka Czai, by zobrazować Wam Drodzy Czytelnicy czemu moim zdaniem granice hipokryzji zostały przekroczone. Jednocześnie ubolewam, że nie odnalazłam pewnego stenogramu z posiedzenia w dniach 22-23 marca 2011 r., ale dziwnym trafem akurat ten stenogram nie ujrzał światła dziennego. A zatem wisienki na torcie naszego znawcy praw w demokratycznym państwie prawa:
1. Nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych doczekała się dwóch wniosków do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją. Czemu? Ano temu:
a. Wniesienie projektu ustawy bez obligatoryjnego uzyskania opinii co do zgodności ustawy z przepisami prawa Europejskiego, albowiem dopiero w dniu 27 czerwca 2011 r. Minister Spraw Zagranicznych pismem znak DPUE-920-SM-1334-11/ma,jf skierowanym do Zastępcy Przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka wyraził opinię co do zgodności z przepisami prawa Unii Europejskiej projektowanych rozwiązań wskazując jednocześnie zastrzeżenia do proponowanej treści „art. 151b § 21” ustawy o ustroju sądów powszechnych” ((http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/3655.htm)
b. Opinia Biura Ekspertyz z 29 czerwca 2011 r. wskazująca zawierająca w uzasadnieniu następujące stwierdzenie: „Zwrócić tu należy jednak uwagę na istotne kwestie ogólne. Otóż po pierwsze, zgodnie z art. 173 Konstytucji RP sądy są władzą odrębną i niezależną od innych władz. Wszelka więc ingerencja organów innych władz jest odstępstwem od tej zasady konstytucyjnej i jako taka musi mieć podstawę w tekście ustawy zasadniczej. Co prawda ustawodawca upoważniony został do uregulowania ustroju (oraz właściwości i postępowania przed sądami – art. 176 ust. 2 Konstytucji), ale to upoważnienie jako przepis wyjątkowy nie może być rozszerzane na organy władzy wykonawczej”, a także wskazanie niezgodności częściowej lub całkowitej przepisów nowelizacji np. w zakresie delegacji ustawowej do wydania rozporządzenia w sprawie „ocen okresowych sędziów” (źródło: http://orka.sejm.gov.pl/rexdomk6.nsf/Opdodr?OpenPage&nr=3655).
c. Wysłuchanie publiczne w dniu 11 stycznia 2011 r.
i. Stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego Stanisława Dąbrowskiego w zakresie uchybień proceduralnych: „Zacznę od wskazania, że już w toku procesu legislacyjnego nastąpiły dwa uchybienia proceduralne, w moim przekonaniu dość poważne. Po pierwsze, wbrew stwierdzeniu zawartemu w uzasadnieniu projektu nie został on przedstawiony mi, jako I prezesowi Sądu Najwyższego, do zaopiniowania. To uchybienie postaram się naprawić. Projekt oczywiście znam i w najbliższym czasie prześlę Wysokiemu Sejmowi obszerne pisemne uwagi do projektu. Drugie istotne uchybienie proceduralne wiąże się z pierwszym czytaniem projektu. Zgodnie z art. 37 ust. 1 regulaminu Sejmu projekty ustaw regulujący ustrój władz publicznych powinny podlegać pierwszemu czytaniu podczas posiedzenia plenarnego Sejmu. Tymczasem projekt ten był czytany w Komisji. Niczego nie ujmując Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, obawiam się, że jest to uchybienie dość istotne i mam wątpliwości, czy dzisiejsze wysłuchanie publiczne może naprawić to uchybienie. Co do meritum, projekt przewiduje wiele zmian, ja ograniczę się do kilku punktów, które oceniam krytycznie. Szereg zmian dotyczy nadzoru administracyjnego nad sądami powszechnymi. W istocie, mimo liczby tych zmian, niewiele się zmienia merytorycznie. Dotychczasowy nadzór zwierzchni zostanie zastąpiony nadzorem zewnętrznym. Nie chcę na ten temat mówić zbyt długo. Oczywiste jest, że wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 stycznia 2009 r. nadzór administracyjny Ministra Sprawiedliwości nad sądami powszechnymi jest uprawniony. W każdym razie nie ma tu niezgodności z konstytucją. Nie oznacza to jednak, że nadzór ten można formować dowolnie. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że nadzór Ministra Sprawiedliwości nad sądami powszechnymi, a więc nadzór władzy wykonawczej nad władzą sądowniczą, jest wyjątkiem od konstytucyjnej zasady przewidującej, iż sądy są władzą niezależną i odrębną od innych władz. Skoro jest to wyjątek dopuszczony przez Trybunał Konstytucyjny, to nie można zbyt niefrasobliwie konstruować przepisu ustawy. Poważne wątpliwości budzą więc te przepisy, które tylko przykładowo określają środki nadzoru zewnętrznego. Katalog ten, ze względu na wyjątkowość uprawnień Ministra Sprawiedliwości, powinien być zamknięty” (źródło: http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/A1395F8A1115BE90C125782C00354880/$file/0456806.pdf).
ii. Stanowisko Krajowej Rady Sądownictwa przedstawione przez Przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa Antoniego Górskiego: „Jak mawiano w dawnych czasach, jeśli przymyślić się do tych propozycji, to konkluzja jest jedna i to dosyć zaskakująca: projektodawcy upatrują remedium na poprawę istniejącego stanu, w tym na przebudowę struktury sądownictwa, w znacznym zwiększeniu roli czynnika biurokratycznego. Nie ma tam bowiem jasnego przesłania, że projekt zmierza w kierunku – o czym pewnie trudno marzyć – zwiększenia roli samorządu sędziowskiego, ale dajmy temu spokój, ale np. w kierunku tego, iż prezes sądu apelacyjnego wraz z samorządem jest prawdziwym gospodarzem. Tę niepokojącą moją tezę chciałbym zilustrować przykładami, o których mówił już pan prezes Dąbrowski, ale powiem o tym w skrócie. Fakt poświęcenia tak dużej uwagi instytucji nadzoru, która ex deﬁnitione, jest kwestią biurokracji, to potwierdzenie tej tezy. Wystawianie szkolnych cenzurek sędziom to także wysiłek organizacyjny w sferze niemerytorycznej. Dyrektor sądu i wybitne wzmocnienie jego roli. W projekcie dyrektor staje się autonomicznym przedstawicielem Ministra Sprawiedliwości w sądzie. To do niego prezes sądu będzie zgłaszać się z wnioskami o sprawy kadrowe mające dotyczyć zatrudnienia, rozmieszczenia kadry urzędniczej itd.” (źródło: http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/A1395F8A1115BE90C125782C00354880/$file/0456806.pdf).
d. O całości naruszeń proceduralnych przy ww. nowelizacji przygotowanej w departamencie flagowym Pana Jacka Czai i firmowanych jego nazwiskiem jako największego zwolennika przyjętych rozwiązań oprócz ww. kwestii napisała Helsińska Fundacja Praw Człowieka do Prezydenta RP (do przeczytania tutaj: http://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2011/08/usp-skan.pdf)
I jeszcze kilka wypowiedzi jakie moim zdaniem pokazują granice hipokryzji wypowiedzi Pana Jacka Czai do oceny Drogich Czytelników:
O opinii KRS:
„W pierwszej kolejności chciałbym się odnieść do kwestii formalnej, którą podniósł pan poseł Dera, dotyczącej braku konsultacji z Krajową Radą Sądownictwa. Otóż uczestniczyłem w pracach w Senacie i ten projekt na bieżąco był konsultowany z Krajową Radą Sądownictwa, można by wręcz powiedzieć, że Krajowa Rada Sądownictwa wniosła znaczący wkład w skonstruowanie tego projektu. Dlatego wydaje się, iż brak opinii do druku sejmowego nr 3364 nie stanowi przeszkody, która tamowałaby dalszy tok postępowania w Sejmie”. (6 kadencja, 75 posiedzenie, 1 dzień (06-10-2010), 10 punkt porządku dziennego: Pierwsze czytanie senackiego projektu ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (druk nr 3364)”.
O małych sądach:
„Wobec tego postawiona teza, że rząd prowadzi prace zmierzające do likwidacji małych sądów rejonowych, nie jest prawdziwa. Rząd prowadzi prace, które pozwolą na wypracowanie właściwego modelu, który to model będzie miał jako podstawowe założenie przybliżenie obywatelowi czasu uzyskania sprawiedliwego rozstrzygnięcia. A to może być pochodną wielu działań, także organizacyjnych, związanych nie tylko z rozmieszczeniem sądów w kraju, ale także na przykład ze zmianą organizacji wewnątrz sądów, co jest, wydaje się, bardzo prostym rozwiązaniem, ale wymaga to także bardzo rozsądnych decyzji” (6 kadencja, 23 posiedzenie, 3 dzień (03-10-2008), 33 punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 851 i 987).
By za chwilę stwierdzić:
„Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Najpierw uwaga natury ogólnej. W 20 lat po transformacji ustrojowej w Polsce obywatele znajdują się w takiej oto sytuacji, że nie są w stanie korzystać ze swojego konstytucyjnego prawa do rozstrzygnięcia sprawy w rozsądnym terminie. I ten stan rzeczy utrzymuje się, mimo że w Polsce jest 319 sądów rejonowych, z których 110 ma obsadę poniżej 10 sędziów. To są tzw. małe sądy, które panowie posłowie wskazali. Wobec tego należy postawić pytanie: Co takiego leży u źródeł tej sytuacji, absolutnie nie do utrzymania w państwie prawa? Czy rzeczywiście jest tak, że małe sądy potrafią zagwarantować obywatelowi rozpoznanie sprawy w rzetelnym terminie, skoro do dzisiaj tak się nie dzieje? Chciałbym, żebyśmy mieli jasność tego, że ta teza i pewna metodologia podejścia do oceny sądownictwa w Polsce musi uwzględniać oczywisty fakt, że taki jest stan rzeczy” (6 kadencja, 24 posiedzenie, 2 dzień (08-10-2008), 16 punkt porządku dziennego: Pytania w sprawach bieżących).
O kryteriach rzeczywistych (nieustawowych) wydawania rozporządzenia:
„ Wskazywane w interpelacji rozporządzenie ministra sprawiedliwości z dnia 16 czerwca 2009 r. w sprawie wynagrodzenia asystentów sędziów (Dz. U. Nr 99, poz. 834) zostało wydane w związku z potrzebą zmiany wskazanych w rozporządzeniu kwot wynagrodzenia zasadniczego asystentów sędziów i wynikało z ustalenia w art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy budżetowej na rok 2009 z dnia 9 stycznia 2009 r. (Dz. U. Nr 10, poz. 58) średniorocznego wskaźnika wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej w wysokości 103,9%. Podniesienie wysokości wynagrodzeń asystenckich ponad wskazany powyżej poziom nie było możliwe z uwagi na brak środków budżetowych, które pozostawałyby w dyspozycji ministra sprawiedliwości” (Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości - z upoważnienia ministra - na interpelację nr 17256 w sprawie wynagrodzenia asystentów sędziów, 16 sierpnia 2010 r.)
i na koniec o tym jakie było podejście do aplikantów sądowych „starej” aplikacji:
„W toku prac nad projektem rzeczywiście rozważano potrzebę uchylenia regulacji przejściowej zawartej w przepisach art. 65 ust. 3-7 i art. 67 ust. 3 ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Intencją proponowanych zapisów nie było jednak pozbawienie referendarzy sądowych oraz asystentów sędziów, którzy ukończyli aplikację sądową lub referendarską i złożyli z wynikiem pozytywnym egzamin sędziowski na poprzednich zasadach, możliwości ubiegania się o urząd sędziego. Uznano jedynie, że utrzymywanie regulacji przejściowej straciło uzasadnienie i obecnie w interesie wymiaru sprawiedliwości zasadny staje się powrót do takich samych standardów w zakresie wymaganej praktyki zawodowej dla wszystkich ubiegających się o urząd sędziego referendarzy sądowych i asystentów sędziów. Należy przypomnieć, że przyjęta w ustawie o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury regulacja przejściowa, obniżająca wymagania w tym zakresie, związana była z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 24 października 2007 r., sygn. akt SK 7/06, w którym trybunał uznał, że powierzenie asesorom sądowym sprawowania wymiaru sprawiedliwości jest niezgodne z normami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. W tej sytuacji pojawiły się obawy, że brak będzie kandydatów na zwalniające się stanowiska sędziowskie. Przepisy przejściowe, obniżające dotychczasowe standardy wymagań, zapewnić zatem miały dopływ kandydatów do pełnienia urzędu sędziego po wskazanym wyżej wyroku trybunału”. (odpowiedź Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości - z upoważnienia ministra – na interpelację nr 19326 w sprawie zmiany sytuacji prawnej aplikantów sądowych 26 listopada 2010 r.)
i o wyborze siedziby KSSiP w Lublinie:
„Zabytkowy Pałac Morskich odzyska dawny blask. Wykonana zostanie nowa elewacja oraz dach budynku. Za pałacem powstanie przeszkolony obiekt z aulą, biblioteką, salami wykładowymi oraz zapleczem socjalnym i gastronomicznym. Wszystkie prace będą konsultowane z konserwatorem zabytków. - Projekt wpisuje się w koncepcję rewitalizacji centrum miasta. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na remont i modernizację obecnego budynku - poinformował Jacek Czaja, wiceminister sprawiedliwości. Budowa nowego gmachu oraz zakup wyposażenia dydaktycznego, umożliwiającego prowadzanie zajęć, zostaną sfinansowane z budżetu państwa”
(źródło: http://www.rpo.lubelskie.pl/front/page/get/89/news_id:326/).
również w kontekście tego:
„Tu wyszkolą się sędziowie. Warunki? Luksusowe” (Remont za 20 milionów złotych) http://lublin.gazeta.pl/lublin/56,35640,12383160,Tu_wyszkola_sie_sedziowie__Warunki__Luksusowe__ZOBACZ_.html
Ja już chyba nie muszę nic więcej dodawać…
Poza jednym: Jak chce się mówić o demokratycznym państwie prawa to może samemu powinno się respektować zasady tego państwa, a jak się ich nie respektowało to może czasem warto podarować sobie splendor i zamilknąć.
No ale cóż zdaje się pasuje jak ulał powiedzenie „zapomniał wół jak cielęciem był” i dlatego te wspominki…
eMeS watch 4 października 2012 20:29
i tu polecam lekturę innego bloga http://summumius.wordpress.com/2011/03/14/odszedl-jacek-czaja/