Source: http://hartman.blog.polityka.pl/2017/04/18/duda-w-godnosciowym-potrzasku/
Timestamp: 2017-06-25 19:12:04
Legal References Found: art. 212
 art. 23
 art. 23
 art. 27
 art. 30
 art. 47
 art. 212
 art. 216
 art. 212
 art. 23

Document Content:
Duda w godnościowym potrzasku | Loose blues
Jan Hartman 18 kwietnia 2017,	wtorek,
Jan Hartman Jaki kraj, takie „leaksy”. Nasze są dość żałośliwe. Właśnie wyciekło pismo prezydenta Dudy sprzed miesiąca, niby to do Macierewicza, a tak naprawdę do premier Szydło, w którym skarży się, że minister obrony od grudnia 2015 do października 2017 r. nie był łaskaw odpowiedzieć na szereg pism skierowanych do niego przez szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Trudno wyobrazić sobie bardziej dobitny dowód lekceważenia „młodego człowieka” (tj. Andrzeja Dudy) przez starego wiarusa i potężnego księcia w feudalnym imperium PiS, Antoniego Macierewicza.
Obraz PiS, jaki daje nam „Ucho prezesa”, staje się coraz bardziej realistyczny. Naród patrzy na władzę oczami satyryka i ma coraz więcej do tego podstaw. Władza, świadomie czy nieświadomie naśladująca stosunki panujące w PRL, zaczyna mieć peerelowskie relacje ze społeczeństwem. Wtedy było tak, że mniej więcej jedna trzecia była podatna na propagandę i zadowolona ze swojej sytuacji, popierając władzę, jedna trzecia miała wszystko w nosie, a jedna trzecia z władzy się podśmiewała.
Nie znaczyło to jeszcze, aby myślała o niesubordynacji, lecz ten śmiech dawał ludziom jakieś poczucie godności oraz pewne minimum autonomii, z którego później wyrósł ruch wolnościowy. PiS przestrasza, tumani, lecz jednocześnie śmieszy. I ta śmieszność zaczyna narastać. Bo czyż pisowski nepotyzm nie jest groteskowy? A pisowski klerykalizm? A błazeństwa wokół „wyjaśniania” katastrofy smoleńskiej? A kolejne wybryki Macierewicza? To wszystko jest może i bardzo straszne – i bardzo groźne dla Polski. Ale jednocześnie jest całkiem zabawne.
I dość zabawną postacią tej komedii jest Andrzej Duda. Ale-ale. Skala jego poniżenia jest już tak wielka, że „młody człowiek” może się nam zbuntować. Bycie marionetką ponurego, zakompleksionego dyktatora, tak czy inaczej skazanego na rychłe zejście ze sceny, z racji ogólnopolitycznozdrowotnych, musi być uwłaczające dla człowieka, który wyobrażał sobie, że spełnia wszystkie wymogi kariery i skoro został samym prezydentem, to powinien zacząć być traktowany serio. A tymczasem jest pomiatany i wyśmiewany – w partii, w społeczeństwie i za granicą, gdzie też nikt nie traktuje go poważnie. To boli, i to bardzo. Duda musi coś zrobić, żeby uratować jakieś minimum swojej godności. Choćby w oczach własnej rodziny. Jeżdżeniem na nartach i transparentami o błogosławionych piersiach nie da się tego załatwić. A właściwie wręcz przeciwnie. Żenada narasta, a czas leci.
Widząc nadciągający otwarty konflikt Kaczyńskiego z Macierewiczem, pierwszą prawdziwą próbę sił w Partii, Duda zajmuje – w swoim naiwnym pojęciu – pozycję strategiczną. Chciałby skoczyć na pochyłe drzewo – oczywiście jak już się porządnie pochyli. A konto owego przechyłu wykonuje niezdarne i żałosne gesty ze swoimi listami i spotkaniami z Macierewiczem – lecz czym bardziej pisze i się spotyka, tym bardziej widać, że nic nie może. Jednakże niezależnie od tego, czy te popiskiwania są mu zlecone przez Kaczyńskiego czy też jest to własna inicjatywa Dudy, widać w tym jakieś przymiarki do batalii godnościowej.
Nie będzie jej łatwo prowadzić, bo prezes czuwa. Podpadanie Kaczyńskiemu na razie nie mieści się w głowie człowieka nawykłego od dwudziestu lat do budowania kariery na posłuszeństwie. Ale już odgadywanie ukrytych pragnień i intencji Prezesa – czemu nie? Za chwilę możemy zobaczyć rozgrywkę Dudy z Ziobrą, który wprawdzie jest autorem całej kariery Dudy, ale w polityce jest już tak, że okazanie nielojalności przez osobę zazwyczaj potulną i lojalną – wzmacnia jej pozycję. Trudno powiedzieć, czy zapowiedź Andrzeja Dudy, iż będzie oponował przeciw niszczeniu Krajowej Rady Sądownictwa i likwidacji niezależności władzy sądowniczej, jest działaniem samodzielnym czy intrygą zleconą przez Nowogrodzką. Z pewnością jednak jest obliczone na przypodobanie się Kaczyńskiemu, który musi od czasu do czasu pokazać Ziobrze, gdzie jest jego miejsce i jakie są granice jego księstwa. Jednakże taka akcja, niezależnie od jej kulis, będzie dla Dudy okazją do przetrenowania nowej, bardziej samodzielnej postawy i wizerunku.
Należy się spodziewać, że czym bardziej skłócony będzie PiS i czym bardziej spadać będę sondaże, tym wyżej Duda zacznie podnosić głowę. Będzie marudził przy podpisywaniu, będzie „kierował do TK” (jakkolwiek groteskowy jest dzisiaj taki gest), będzie wygłaszał „podmiotowe” przemówienia i krytykował te czy inne poczynania jakichś ministrów. Być może nawet spróbuje zbudować sobie w PiS jakąś małą własną frakcyjkę. Żeby było wiadomo, że ten czy tamten „jest od Dudy”.
Upokorzenie jest jedną z największych opresji i nieszczęść, jakich zaznaje człowiek. W stanie upokorzenia zmuszony jest do działania w obronie najbardziej podstawowych dóbr osobistych. I właśnie, jak sądzę, przyszedł ten moment, gdy Andrzej Duda musi. Musi zacząć udawać, że jest prezydentem, że coś może, że się stara. Oczywiście, nic nie może i nic z tych starań nie wyjdzie. Ale zostanie przynajmniej wrażenie, że walczył. Zbierze za to nagrodę w sondażach i zapewne uwierzy, że reelekcja będzie możliwa, tak jak uwierzył Lecz Kaczyński, który był wyjątkowo niesamodzielnym i niepopularnym prezydentem, lecz pod koniec kadencji odrobinę drgnęło mu w sondażach.
Duda nie umie grać samodzielnie. Jest lękliwy i nieskory do podejmowania ryzyka. Będzie raczej „podskakiwał”, niż walczył. Nie odnajdzie się w pisowskich bataliach na śmierć i życie, a nadchodzące w ciągu najbliższych miesięcy osłabienie Kaczyńskiego zapewne zbije go z tropu. Nie będzie wiedział, co ma robić i z kim trzymać. Wszak wszyscy, łącznie z Macierewiczem, będą mu obiecywać powtórkę kadencji. Trochę się będzie miotał i szarpał, ale gdy już raz nauczy się przemawiać z marsowym obliczem i objawiać swoją prezydencką suwerenność, to już się z tego nie wycofa.
Będziemy więc mieli „prezydenckiego” Andrzeja Dudę, zgrywającego samodzielnego polityka, a nawet „prezydenta wszystkich Polaków”. Marnie to będzie wyglądać, ale zawsze kogoś tam przekona. W każdym razie dalej tak jak jest, być już nie może. Sukcesywnie ośmieszając Dudę, Macierewicz (do spółki z Górskim) wymusza na nim zmianę stylu działania. Zobaczymy to już zapewne w najbliższych tygodniach.
A tak po ludzku – to w sumie żal mi Dudy. Cała ta jego kariera jest czymś tak dosłownym w swoim wyrazie, tak wzorcowym, aż przykro się robi. Cóż takiego uczynił, że teraz musi być Andrzejem Dudą? Przecież zawsze był grzeczny.
Kategorie: Andrzej Duda, Antoni Macierewicz, Beata Szydło, Jarosław Kaczyński, PiS Reklama	Polityka_blog_bottom_rec_mobile
18 kwietnia o godz. 20:23	Tymczasem ujawniają morderców. http://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/AUVktkqTURBXy8zZDI4Y2Y2ZDc5ZmZkMDI1YjAyMzNkMGViZTE0NzUxZS5qcGVnk5UDAM0BA80VwM0MPJMFzQMUzQG8lQfZMi9wdWxzY21zL01EQV8vMTQwYjFjZmU3ZjBhYzUyZWRjMDEwZDcwOTc4ZTg0YmUucG5nAMIA
18 kwietnia o godz. 20:27	Pan Profesor wie, co pisze. Tyle listów wysłał… Co? Odpisał papież? A może odpisał, tylko Profesor ukrywa list.
18 kwietnia o godz. 20:43	Być może w tym kontekście należy zacząć inaczej rozumieć „wyciszenie” Pierwszej Damy. Z jednej strony pewnie łechce ono mile Prezesa (którego p. Prezydentowa in spe „się nie bała” w kampanii wyborczej), ale z drugiej może być rozpaczliwym i od początku podejmowanym mężowskim staraniem o to, by choć na małżonkę nie skapnęło nic z tego, czym prezes leje na Pierwszego Urzędnika.
18 kwietnia o godz. 20:46	Nie widzę nic ciekawego w tym, że jakiś związkowiec z OPZZ Solidarność pisze jakieś liściki do Macierewicza.
Czy naprawdę Autor nie ma już nic do powiedzenia i o czym pisać?
18 kwietnia o godz. 22:10	Panie Janie,
uważam, że dał Pan niewykle trafną, mocno uargumentowaną, diagnozę i prognozę. Jest jak nóż.
Przy czym Dudy w ogóle nie ma. On o tym jeszcze nie wie. I wcale nie jest pewne, że się dowie. Od dawna dorosły facet, od matury „dojrzały”, nikt, gdyby nie PIS i w nim paru rozprowadzających – toż to postać porażona na umyśle i wewnętrznie pusta. To wszystko jest poza światm Dudy. Próbując podskakiwać na grzebieniu skoczyłby wreszcie w nicość, czyli tam, skąd został wzięty.
W tą nicość może skoczyć, nie wiedząc, że jest nicością, bo będzie sobie roił, że z niego Napoleon. Nie ma Duda ani narzędzi, ani możności, ani zdolności, ani osobowości, ani świadomości. I tak zostanie. I amen. Dudy mi w niczym nie żal. On nie miał żalu wobec Polaków i Polski, miał za to czelność i bezczelność do prezydentury dążyć i się w niej zatrudnić oraz Polskę rozwalać.
18 kwietnia o godz. 23:00	Politykę czytywałem regularnie ale fragmentami od lat. Ale od czasu „dobrej zmiany”
(niech ją szlag nagły trafi !) wróciłem do regularnego obcowania z Waszym tygodnikiem i traktuję go, po tym własnym „powrocie syna marnotrawnego” z jeszcze większą niż kiedyś sympatią i wręcz swego rodzaju czułością. Jak dom rodzinny, z którego kiedyś wyszedłem w świat, pełen optymizmu, wiary w dobro ludzi i lepszą przyszłość…. Wracam teraz intensywnie, w poczuciu powrotu do grona dobrze mi znanych i sprawdzonych Przyjaciół, których sowa rozumiem, wartości podzielam i wrażliwość czuję.
18 kwietnia o godz. 23:43	Stał się cud pewnego razu,
Dziad przemówił do obrazu!
A obraz doń ani słowa.
Tak najkrócej można opisać porozumiewanie się prezydenta Dudy z Macierewiczem.
19 kwietnia o godz. 0:13	Mi tam prezydęta Du*y zupełnie nie żal.( I proszę mi wybaczyć, że tak właśnie go nazywam, bo na nic lepszego on moim zdaniem nie zasługuje) Wiedział w co się pakuje bo raczej kompletnym idiotą nie jest, a jeżeli drobnemu urzędnikowi partyjnemu proponuje się eksponowane stanowisko, to wiadomo że nie w uznaniu jego wybitnych zdolności, tylko po to, żeby w razie W on nadstawił du*y za swoich mocodawców. Nie będzie mi go żal, jeżeli stanie przed Trybunałem Stanu ani nie będzie mi żal pani Agaty bo mogła go od tego pomysłu odwieść. Córkę mają już dorosłą, więc w życiu powinna też dać sobie radę.
19 kwietnia o godz. 1:09	Okazuje się też,że PAD jako prawnik mający doświadczenie z kancelarii
LK , zbiera już od dawna różne listy,dokumenty, które być może w przyszłości,
będą stanowić podstawę jego obrony przed sądami.
19 kwietnia o godz. 2:34	Ten felieton najprzyjemniej czyta się słuchając Camptown Races Johnny Cash’a. Szkoda tylko, że rodacy obstawili marnego konia i wciąż łudzą się nadzieją wygranej.
19 kwietnia o godz. 2:58	Tyle znacy co Ignacy – bo Ignacy nic nie znacy. Znacie? To posłuchajcie 🙂 Nawet premier się zgadza, tylko że Szydło nie stawia toalet jak znudzony życiem Sławoj.
19 kwietnia o godz. 8:39	Za póżno.Przekroczył wszelkie możliwe do odwrotu mosty.Manipulując TK ,stał się zakładnikiem .I nikt i nic już Go nie wykupi.,a próby wyjścia z piwnicy ,nie będą uznane za rozgrzeszenie.Dlaczego tak się stało.?Oto jest pytanie.?Może pomoże ocena elit.TE ,które wywalczyly wolność ,tworzyli panowie Mazowiecki ,Geremek ,Kuroń,iCeliński i inni przyzwoici ludzie.Dziś elita to pani Pawłowicz .i panowie Pięta i Suski ,no i bez pana Brudzińskiego daleko byśmy nie zajechali.
19 kwietnia o godz. 9:15	Nie jest mi żal PADa, zasłużył na swój los i moim zdaniem nic mu nie pomoże.
Kaczyński jest wyjątkowo bezwzględnym typem, chociaż nie mogę zrozumieć jak to jest, że Ziobro, mimo wszystkich swoich zdrad względem prezesa, jest dalej tak forowany.
Czekam tylko tego, żeby ta ponura farsa wreszcie się skończyła.
19 kwietnia o godz. 9:37	@snakeinweb
18 kwietnia o godz. 20:46
Duda cie nudzi? Mnie tez. Polecam dwie ciekawe ksiazki:
David Van Reybrouck, „Against Elections: The Case for Democracy”
Jason Brennan, „Against Democracy“ https://de.wikipedia.org/wiki/Jason_Brennan
19 kwietnia o godz. 9:41	Biedne, wiecznie niewyspane dziecko, wleczone przez pobożnego tatusia po kościołach, tamże okadzane mieszaniną węglo- i siarkowodorów wydzielaną przez dorosłych, których układ wydechowy znajdował się
dokładnie na wysokości jego nosa.
Mojemu Ojcu, organiście, synowi organisty i bratu księdza nie przyszło do głowy, dla podkreślenia własnej religijności tak znęcać się nad potomstwem; ani ja, ani moi bracia, wychowywani przecież w cieniu kościoła, nie byliśmy zmuszani do bezmyślnego uczestnictwa w niezrozumiałych obrządkach.
Nic więc dziwnego, że regularnie zatruwany w dzieciństwie mózg produkuje w wieku dojrzałym to, co właśnie produkuje. Czym skorupka za młodu nasiąknie, itd.
Lepiej było by dać dziecku jointa.
19 kwietnia o godz. 10:14	Bardzo przepraszam panie Janie za brak zwiazku z tematem panskiego post’u, bo w koncu co ma wspolnego Duda z Aborygenem, ale zaciekawil mnie wpis pana Leonida z poprzedniego blogu. Leonid
Mieszkałem kiedyś w Healesville i nie cierpię Australijczyków (tych anglosasksiego pochodzenia, nie mylić z Aborygenami).
To bardzo milo spotkac na blogu kogos, kto ma odniesienie do tutejszej rzeczywistosci. Bylbym bardzo wdzieczny panie Leonidzie za kilka slow na temat dlaczego nie lubi pan Australijczykow anglosaskiego pochodzenia. Z panskiej wypowiedzi wnosze, ze darzy pan znacznie wieksza sympatia tut. ludnosc tubylcza. Zdziebko informacji na temat skad ta sympatia sie bierze bylaby tez mile widziana. Np. czy ma pan wielu przyjaciow wsrod ludnosci tubylczej. Czy fascynuje pana mitologia tzw „Epoki Snow” ( Dreamtime). Bardzo jestem ciekawy uslyszec cos od pana na ten temat.
19 kwietnia o godz. 10:39	Mad Marx
Co wy tak z tym Trybunałem Stanu – jest on w Polsce tak skonstruowany, że szanse na to, aby któryś z obecnie rządzących, czy ktokolwiek inny przed nim stanął są czysto statystyczne. Poczytaj sobie proszę, jaki procent musi jednogłośnie kogoś tam skierować. W Polsce to się nie uda i wszystkim ujdzie to co zrobili na sucho. Duda dostał urząd niezależny, mógł na drugi dzień odciąć się bez konsekwencji od wszystkich i stać się człowiekiem niezależnym, nikt mu nic by nie zrobił. Jednak wybrał zależność, podległość, widocznie ma taką osobowość, że nie potrafi się wybić na niezależność. Teraz jego pozycja już określona, ma już przypiętą „gębę” i nie ma szans z tego się wykaraskać. Cokolwiek zrobi i tak nikt nie uwierzy, uzna za jakieś odstępstwo od normy, wręcz groteskę.
19 kwietnia o godz. 10:43	takie-buty.Cóz redaktor pisze.Przeważnie dobre teksty dot. polityki codziennej.Papież nie odpisuje,prezydent też ale za to takie-buty to napewno.
19 kwietnia o godz. 11:01	@prof. Hartman
„Podpadanie Kaczyńskiemu na razie nie mieści się w głowie człowieka nawykłego od dwudziestu lat do budowania kariery na posłuszeństwie.”
Od dwudziestu? Jeśli wierzyć temu, co opowiadał jego ojciec o stosowanych przez siebie metodach wychowawczych, to raczej – OD URODZENIA. To człowiek pozbawiony kręgosłupa już w niemowlęctwie, a skoro do tej pory, gdy ma 45 lat, go nie odzyskał, to nie widzę nawet cienia szansy, że go odzyska.
„Wiedział w co się pakuje”
Moim zdaniem – raczej nie wiedział. Raczej myślał – podobnie zresztą jak towarzysz Ярослав Раймундович Качыньский – że wybory wygra Komorowski. Wszak jeszcze na pół roku przed ostatnimi wyborami prezydenckimi wszystko na to wskazywało. Jakąś kandydaturę PiS wystawić musiał, ale że spodziewał się porażki, postanowił wystawić nic nie znaczącą płotkę – i tak wystawił Dudę. Historia jednak spłatała figla – płotka wygrała. Tow. Качыньский był tym zaskoczony jak wszyscy (no, może na jakieś 2 miesiące przed wyborami – patrząc na sondaże – zaczął jednak dopuszczać możliwość wygranej), ale doskonale wiedział, jak zagrać tą niespodziewanie podarowaną przez los kartą. Duda zaś – nie wiedział, nie wie i nie będzie wiedział. Myślał, że przegra wybory i wróci do spokojnego żywota szeregowego pisowca. A tu – niespodzianka. Wygrał i teraz musi pić piwo, którego tow. Качыньский nawarzył. Jest na pewno na tyle inteligentny, że ma świadomość, iż przejdzie do historii jako najgorszy prezydent Polski (jeszcze gorszy niż Lech Kaczyński, choć wydawało się, że to już niemożliwe), a może nawet wyląduje przed Trybunałem Stanu. Może chciałby się zbuntować – ale się nie zbuntuje, bo jest po prostu za słaby. Od dziecka (patrz wyżej) chowany był w tej słabości i już się z niej nie wyzwoli. W tym sensie jest postacią tragiczną i rzeczywiście trochę szkoda człowieka.
19 kwietnia o godz. 12:20	Niech już lepiej pozostanie sobą i się nie zgrywa. Sms z wczorajszego szkiełka kontaktowego: ” Duda do szefa MON: proszę odpowiedzieć na listy BBN, Macierewicz: bardzo ładnie pan dzisiaj wygląda panie prezydencie”.
19 kwietnia o godz. 12:39	Nic a nic mi nie żal, tego „niezłomnego nobody”.
19 kwietnia o godz. 12:55	@snakeinweb
Jason Brennan, „Against Democracy“
19 kwietnia o godz. 13:11	Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda z uśmiechem na ustach dobijają i grzebią komunę. To wszystko są tanie gierki psychologiczne, łatwe do rozszyfrowania. Oni nie straszą, oni się przeraźliwie boją. Nic nie mogą zrobić i dlatego jazgoczą, co za chwile przejdzie w kwilenie. Trzeba większej kompromitacji obrazującej desperację
19 kwietnia o godz. 13:59	Psor poleciał „Uchem Prezesa”.
Ja,zaś,prezydenta Dudę podziwiam albowiem ma swoją osobowość narciarską i jej się trzyma.
W porównaniu do osobowości smoleńskiej duży plus.
Oczywiście ,wymagany jest ukłon smoleński.Ale to nie jest „umaczanie”.
Właściwie to podziwiam 1 Damę .Nie ma lekko a jednak się trzymie.
Może kiedyś historia Ją doceni.
19 kwietnia o godz. 16:43	Głupek wybrany na prezydenta nie przestaje być głupkiem.
Stwierdzenie to dotyczy wszystkich prezydentów Polski od 1989 roku :
Wałęsy, Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego, Komorowskiego i Dudy.
Tak prezydenci jak i premierzy rządów RP płci obojga to wierni kościołowi jego lobbyści.
19 kwietnia o godz. 17:04	Po przełomie w 1989 roku, zasłużenie ogarnęła nas wielka duma i potężna fala samozadowolenia. Okazaliśmy się wielkim, mądrym i dojrzałym politycznie narodem. Zapanowało przekonanie, że „wracamy do Europy”, tam gdzie nasze miejsce, wśród cywilizowanych, demokratycznych społeczeństw. Wspaniały nastrój zakłócał tylko premier Mazowiecki, malkontent i pesymista, ostrzegając przed polskim piekłem; ale odesłaliśmy go tam, gdzie miejsce dla kraczących – na drzewo! Przypomnieliśmy sobie, że jesteśmy narodem; dumnym i niezależnym, przedmurzem i Winkelriedem. I znowu ruszył parowóz dziejów: Tymiński, Wałęsa prezydentem, hiper patriotyczny rząd Olszewskiego, perfekcyjna operacja teczkowa panów M – Mikke i Macierewicza, powrót towarzyszy z SLD, premier Oleksy – może nieco naiwny, nie orientujący się specyfice radzieckich i rosyjskich dyplomatów. Potem dla wzmocnienia kolorytu: wielki wódz Maryjan Krzaklewski, gruszkodajny kanclerz Miller, Rywin i starachowicka republika obywatelska. Aż wreszcie stało się, władzę przejęli najprawdziwsi, genetyczni patrioci; rozpoczęła się (wspierana toruńskim duchem) bezwzględna walka z komuną, agentami, spiskiem w Magdalence, łże elitami, Rospudą i Gombrowiczem. Dreszcze szły w lud i to niekiedy kilka razy dziennie. Niestety, wielkie dzieło upadło pod własnym ciężarem, zdrajcy i zaprzańcy zatryumfowali. Na szczęście, mamy teraz szanse dokończyć to, co nie udało się 10 lat temu. Mamy okazję dorównać patronom naszej wielkości: Adamowi Ponińskiemu, Stanisławowi Szczęsny – Potockiemu, Ksaweremu Branickiemu. Liberalna demokracja z jej obyczajami, standardami, procedurami, praworządnością i ciamajdowatą przyzwoitością – to nie dla nas. My, Polacy zasłużyliśmy na coś znacznie większego. Zasłużyliśmy na Narodowe Zbawienie. Co prawda, warunkiem zbawienia, niezbędnym i koniecznym – jest wcześniejsza śmierć, ale przecież nikt nie może zarzucić nam zdolności do poświęceń! Poza tym, wcześniej, czy później zmartwychwstaniemy.
19 kwietnia o godz. 17:52	Wojtek A.
19 kwietnia o godz. 16:43
Zagalopowałeś się. Pan Profesor Hartman nigdy by poparł głupka (np. Komorowskiego), zwłaszcza że pan Komorowski jako szefa od kampanii wyborczej miał niejakiego homofoba i czciciela Pinocheta oraz ministra w rządzie PO. Pan Profesor Hartman tylko na niby jest na liście Komitetu pana Komorowskiego i tylko na niby klęczał na leżąco, agitując na rzecz pana Komorowskiego.
19 kwietnia o godz. 18:00	prospector
19 kwietnia o godz. 10:43
Łżesz. Pan Profesor Hartman nigdy do mnie listu nie napisał. A, mój nick to takei-butei, a nie – jak raczysz pisać „takie-buty”. Ja używam twego nicka „prospektor” i nigdy sobie nie pozwolę na to, aby oddać ci cześć, zmieniając twój nick np. na „pterodaktyl” albo „pratraktor”.
19 kwietnia o godz. 18:24	@ mały fizyk
Duda mnie nudzi, ale dlaczego mam czytać książki, które sądząc z tytułów piszą jacyś faszyści i antydemokracji.
Zapisałeś się już do Młodzieży Wszechpolskiej? Jak się nie ma demokracji to szuka się dobrych alternatyw w faszyzmach, komunizmach i innych fundamentalizmach.
19 kwietnia o godz. 18:26	Jak widać są tacy, dla których komuna to Adam Strzembosz, Andrzej Zoll czy Tomasz Wołek.
19 kwietnia o godz. 19:01	popan
19 kwietnia o godz. 9:41
Twój wpis (ohydny) o panu Dudzie niczym się nie różni od wpisów (ohydnych) o panu Michniku. Ty obrzydliwie piszesz, że postawę Dudy ukształtowała religijna rodzina, oni obrzydliwie piszą, że postawę Michnika ukształtowała komunistyczna rodzina. Ty i oni tak samo piszą:
„Nic więc dziwnego, że regularnie zatruwany w dzieciństwie mózg produkuje w wieku dojrzałym to, co właśnie produkuje.”.
Oburza cię, że tak ohydnie piszą o Michniku? Jeśli oburza, to dlaczego tak samo ohydnie piszesz o Dudzie?
19 kwietnia o godz. 21:15	A może by tak przenieść stolicę do Zakopanego, albo do Wisły?
19 kwietnia o godz. 21:20	Głupi jestem, Zakopane już od dawna jest zimową stolicą Polski. Polski? Wolski! Zakopane Zimową Stolicą Wolski!!!
19 kwietnia o godz. 23:35	@mały fizyk
Tytuł książki Brennana: „Przeciw demokracji: dlaczego nie powinniśmy zostawiać płytki glupkom”
19 kwietnia o godz. 23:36	„Jacek, NH
19 kwietnia o godz. 13:11
Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda z uśmiechem na ustach dobijają i grzebią komunę. To wszystko są tanie gierki psychologiczne, łatwe do rozszyfrowania. Oni nie straszą, oni się przeraźliwie boją. Nic nie mogą zrobić i dlatego jazgoczą, co za chwile przejdzie w kwilenie. Trzeba większej kompromitacji obrazującej desperację”
Ktoś coś z tego rozumie????
A Ty Jacku tyle nie jaraj bo ci się na rozum rzuciło…..
20 kwietnia o godz. 9:00	Swego czasu poseł Duda otrzymał Wyróżnienie tygodnika „Polityka” w rankingu najlepszych posłów Sejmu RP VII kadencji (2013).
Gdzie ten Duda z tamtych lat?
20 kwietnia o godz. 14:22	@Mad Marx
„Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda…” – wiem o co chodzi, ale nie powiem.
20 kwietnia o godz. 19:09	@snakeinweb
19 kwietnia o godz. 18:24
Mylisz sie co do tresci ksiazek, bo nie czytales nawet recenzji. Twoja strata.
Jak to Niemcy mowia: „Dumm geboren und nichts dazu gelernt” 🙁
21 kwietnia o godz. 12:07	@ajh
19 kwietnia o godz. 23:35
Ksiazka wyszla juz po polsku? Autor analizuje jeden z problemow dzisiejszej demokracji (populizm). Analiza wydaje mi sie trafna, ale proponowane rozwiazanie (merytokracja) juz nie. Dlatego podalem druga ksiazke z inna propozycja. W skrocie chodzi o uzupelnienie wladzy ustawodawczej o przypadkowo wybranych obywateli, ktorzy musza zajac sie polityka (ustawami) przez 2-3 lat. Tak bylo juz w starej Grecji, aby nie oddac wladzy kascie „zawodowych” politykow. Autor opisuje kilka (juz istniejacych) pomyslow, jak to wprowadzic w dzisiejszym swiecie.
22 kwietnia o godz. 4:35	Panie Profesorze Hartman, przypomnieć warto, na przykładzie dr. prawa po Uniwersytecie Jagielońskim, Andrzeja Dudy, zasadę prof. Petera. Z zasady tej wynika, że każdy urzędnik państwowy, w miarę upływu lat swej służby i w drodze kolejnych awansów, w jakimś momencie osiąga stanowisko, na którym jest niekompetentny. Dlaczego zatem przełożeni go tak wysoko awansują? To proste. Wtedy takim niekompetentnym urzędnikiem łatwiej jest manipulować i krótko trzymać na uwięzi. Doktor A. Duda był przecież drobnym ministrem w kancelarii ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, był europosłem i w końcu prezes z partii zwanej dla niepoznaki „Prawem i Sprawiedliwością”wystawił jego kandydaturę w wyborach prezydenckich w 2015 r. I on tę batalię (którą kierowała Beata Szydło) ku zaskoczeniu swego patrona wygrał i został 6. prezydentem III Rzeczypospolitej Polskiej. I teraz po owocach go poznajemy. I tak będzie się działo do wiosny 2020 roku. Uff!
23 kwietnia o godz. 16:45	Aborygen (19 kwietnia o godz. 10:14)
Mam swoje powody, dla których nie lubię anglosasów, a szczególnie zaś anglosaskich osadników (właściwie najeźdźców) w USA, Kanadzie, Nowej Zelandii czy też szczególnie w Australii, a wśród nich jest przede wszystkim ich zakłamanie (hipokryzja), ksenofobia, rasizm i nietolerancja dla innych kultur niż ichnia czyli anglosaska. Do Aborygenów nic zaś nie mam, a raczej im współczuję i uważam, że powinni oni otrzymać na własność Terytorium Północne, wraz z jego bogactwami mineralnymi i infrastrukturą, jako częściową przynajmniej rekompensatę za to wszystko zło, które in anglosascy osadnicy (właściwie najeźdźcy) wyrządzili.
Nie znam zaś żadnego prawdziwego Aborygena, jako że można ich spotkać tylko tam, gdzie nie ma dojazdu pociągiem czy też zwyczajnym samochodem, gdzie nie ma lotnisk i gdzie trzeba mieć przepustkę na wjazd. Aborygeńska kultura mnie zaś ani ziębi ani grzeje, ale to jest przecież kwestia gustu. Poza tym, to nie znam żadnego aborygeńskiego języka i niespecjalnie chcę go znać. To też jest chyba kwestia indywidualnego gustu, a przecież de gustibus non es disputandum>/i>.
Więcej mogę ci napisać z adresu lech.keller(at)gmail.com.
25 kwietnia o godz. 5:09	@Leonid
Mam swoje powody, dla których nie lubię anglosasów, a szczególnie zaś anglosaskich osadników (właściwie najeźdźców) w USA, Kanadzie, Nowej Zelandii czy też szczególnie w Australii, a wśród nich jest przede wszystkim ich zakłamanie (hipokryzja), ksenofobia, rasizm i nietolerancja dla innych kultur niż ichnia czyli anglosaska.
Milo mi bylo uslyszec od pana w sprawie dlaczego nie znosi pan anglosaskich osadnikow w Australii. Przeczytalem panska odpowiedz na nurtujace mnie pytanie z duzym zainteresowaniem. Rozumiem tez, ze kazdy ma prawo do, mniej lub bardziej racjonalnych, osobistych powodow sympatii lub antypatii do poszczegolnych nacji. Nie jestem tylko calkowicie pewien czy zdaje pan sobie sprawe, ze wszystkie negatywne cechy, ktore przypisuje pan Australijczykom anglosaskiego pochodzenia odnosza sie, w podobnym, jezeli nie w wiekszym nawet stopniu, takze do Polakow mieszkajacych w Polsce i poza jej granicami – no, moze jeszcze z dodatkiem licencjonowanego przez obecny rzad w kraju sarmatyzmu i antysemityzmu. Majac na uwadze panski krytyczny stosunek do hipokryzji, rozumiem, ze podobna antypatia darzy pan, zamieszkalych w Polsce i rozrzuconych po calym swiecie rodakow.
Jakby na te sprawy nie patrzec, wszelkie uogolnienia w stosunku do innych nacji lub spolecznosci etnicznych sa o tyle krzywdzace, ze ignoruja te czesc spoleczenstwa, ktora reprezentuje swiatopoglad odmienny od tego jaki pan przypisuje miejscowym „redneck’om”.* Polacy, bedac najmadrzejszym narodem w swiecie, celuja, w przyklejaniu etykietek innym : Pepiczek, to tchorzliwy piwozlop, Wloch to zlodziej, glupi Angol, to hipokryta i rasista, Rusek, to zapity dzikus , Arab i murzyn to prymitywne smierdziuchy itp. Domyslam sie, ze w ten sposob Polacy rekompensuja sobie wlasny kompleks prowincjonalizmu. Zjawisko to ma wiec jakies logiczne uzasadnienie.
Mam jednak dla pana dobra wiadomosc . Wedlug danych Australijskiego Biura Statystycznego liczba obywateli pochodzenia chinskiego i hinduskiego razem wzietych, przewyzsza juz liczbe urodzonych tutaj obywateli pochodzenia anglosaskiego. Poza tym, polowa z ponad dwumilionowej rzeszy bialych immigrantow ze Zjednoczonego Krolestwa, Nowej Zelandii, Afryki Poludniowej i Irlandii jest w wieku powyzej 55 lat. Towarzystwo to bedzie sie wiec powoli przenosic sie na Olimp. Co do panskiej opinii w sprawie ludnosci aborygenskiej, zupelnie sie z panem zgadzam. Tragedia ludnosci tubylczej w Australii jest faktem, ktorego nikt juz specjalnie nie neguje. Jest to jednak problem na tyle zlozony, ze wszelkie dotychczasowe proby rozwiazania go okazaly sie malo skuteczne, mimo wielu miliardow dolarow przeznaczonych z budzetu panstwa na poprawe losu Aborygenow. Nie mam tez wiekszych zludzen, ze zdominowana etnicznie przez azjatow Australia, przywiazywac bedzie do tej kwestii wieksza wage w przyszlosci.
*Rednecks – termin uzywany w Australii w odniesienu do prawicowej konserwy, tj miejscowych rasistow, mizoginow, chrzescijanskich fundamentalistow i ochlajow zamieszkujacych glownie tereny Queensland i Polnocnego Terytorium.
25 kwietnia o godz. 14:32	Aborygen
1. Gdzie ty widzisz u Polaków antysemityzm? Możesz podać jakieś konkretne jego przypadki?
2. Każdy naród nie lubi obcych, tyle, że niektóre to lepiej, a inne gorzej maskują.
3. A co mnie obchodzi upadek Australii? Ja z niej wyjechałem. Odwiedziłem ją niedawno temu i stwierdziłem, że to jest już III świat.
4. Losu Aborygenów nie poprawi się dając im pieniądze tylko za to, że są oni Aborygenami, a tylko dając im ich własne państwo. Niech w nim pokażą, co potrafią, albo przestaną wyciągać swoje nie splamione od dawna żadną pracą ręce po jałmużnę i żyć na koszt innych, w tym imigrantów z Chin i Indii.
5. Zdominowana etnicznie przez Azjatów Australia przywiązywać będzie do kwestii aborygeńskiej coraz mniejszą wagę w przyszłości, a skończy się to zapewne czystką etniczną, jak to w Azji (w tym Azji Zachodniej czyli w Europie) bywa. Chińczycy i Hindusi nie mają bowiem żadnych moralnych czy też innych zobowiązań w stosunku do Aborygenów i traktują ich jak zwierzęta. Azjaci w tym Chińczycy i Hindusi to są przecież najwięksi rasiści na świecie.
25 kwietnia o godz. 14:54	Aborygen,
The actual racial makeup is probably about 91% white or multiracial people who are mostly white, and put white, then 5% East Asian, 2% Indian, 2% Aboriginal (with a large number of minorities putting “white” in addition to their other race). Some African Australians also have some Indian ancestry, but they don’t make a big enough demographic to even appear in the data.
https://www.quora.com/What-is-the-racial-demographics-of-Australia
26 kwietnia o godz. 5:42	Panie Leonidzie. Uznajac wyzszosc panskiej arumentacji z przykroscia musze stwierdzic, ze najbardziej ucieszyla mnie w panskim przedostatnim wpisie informacja o tym, ze opuscil pan Australie. Nie chcac byc oskarzonym o brak wychowiania nie udzielajac panu odpowiedzi na punkt 1 panskiego wpisu (Gdzie ty widzisz u Polakow antysemitym? Podaj przyklady), proponuje co nastepuje. Na wyszukiwarce Google prosze wpisac haslo „antysemityzm w Polsce”. Dodatkowo polecam dostepne na Youtube plomienne kazania bylego duspasterza Jacka Miedlara, szczegolnie to wygloszone w bialostockiej katedrze. To tak na poczatek. Zycze panu wszystkiego najlepszego w jakichkolwiek stronach swiata obecnie pan przebywa.
26 kwietnia o godz. 17:30	Aborygen 26 kwietnia o godz. 5:42
Opuściłem Australię, jako że nie odpowiada mi mieszkanie w III świecie. Poza tym, to Google jest firmą żydowską, z wyrazie pro-syjonistycznym „przegięciem”, a wiec trudno aby była ona obiektywna w tak delikatnym temacie jakim jest antysemityzm. Z kolei kazania pojedynczego ekstremisty nie stanowią o poglądach całej polskiej sekcji kościoła rzymskiego. Wśród Żydów jest na przykład sporo antysyjonistów, ale to syjoniści stanowią przecież większość wśród Żydów i to oni definiują linię polityczną zachodnich mass mediów, w tym też i firmy Google.
27 kwietnia o godz. 8:36	I w ten oto sposob poznalismy pana Leonida.
27 kwietnia o godz. 11:46	Aborygen,
Chłopie, dyskutujesz z czołowym polskim antysemitą blogowym, wybitnym internetowym trollem, który musiał zmienić klikanaście jeśli nie kilkadziesiąt razy swój nick, bo był blokowany za szerzenie rasizmu, ksenofobii, antysemityzmu. Ten ostatni jest mu szczególnie miły pod postacią teorii o nieżydowskim pochodzeniu współczesnych Żydów, he, he. A dlaczego nie lubi Anglosasów w Australii, a lubi Aborygenów, ktorych nigdy nie widział inaczej niż w telewizorze? Bo przed pierwszymi odczuwa kompleks niższości, a przed drugimi – wyższości. To potomkowie „angielskich okupantów” wyrzucili go z University of Monasch i zapewne byli źródłem wielu innych przykrości podczas pobytu w Australii.
27 kwietnia o godz. 16:38	Płynna rzeczywistość
Znów tylko ad personam? Jaki masz dowód na to, co o mnie tu wypisujesz?
27 kwietnia o godz. 16:42	Płynna rzeczywistość, 27 kwietnia o godz. 11:46
Jeżeli masz jakiekolwiek dowody na to, co o mnie wypisujesz na tym blogu, toje podaj, ale ponieważ ich nie masz, to jesteś winien występku zniesławienia (pomówienia, obmówienia albo oszczerstwa), czyli że popełniasz na tym blogu świadomie występek polegający na pomówieniu innej osoby, czyli mnie, o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Występek ten zagrożony jest w polskim prawie karą grzywny albo karą ograniczenia wolności na podstawie art. 212 § 1 Kodeksu karnego, a jego sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo karze pozbawienia wolności do roku, jeżeli pomawia inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania (art. 212 § 2 k.k.). Ponadto, to w razie skazania za zniesławienie, sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego (art. 212 § 3 k.k.). Naruszenia dóbr osobistych, do których zaliczana jest cześć jednostki, zabrania także Kodeks cywilny w art. 23 i 24.
Apeluję więc do redakcji „Polityki” i do prof. Hartmana, aby usuwał on ze swojego blogu komentarze, które nie tylko naruszają wyraźnie netykietę i regulamin jego blogu, ale też i prawo karne Rzeczypospolitej. Przypominam także „Nowe zasady publikacji komentarzy” („Polityka” 20 października 2009):
f. Zawierają wiadomości z prywatnymi adresami poczty elektronicznej, danymi osobowymi i teleadresowymi innych osób;
g. W odniesieniu do innych uczestników dyskusji posługują się nazwiskiem, zamiast nickiem lub imieniem;
h. Są „nie na temat”, tzn. nie odnoszą się do tematu artykułu/wpisu blogowego lub poruszanych w nim wątków
i. Zawierają materiały i linki reklamowe lub są „łańcuszkami szczęścia”;
Przypominam też, że pierwszym krokiem, który należy tu uczynić ze strony redakcji „Polityki” jest ustalenie tzw. adresu IP, który w przeważających przypadkach pozwoli na zidentyfikowanie autora pomówienia lub zniewagi. Numer ten znajduje się w posiadaniu administratora portalu, na którym umieszczane są bezprawne wypowiedzi. Adres IP jest daną osobową, jednak administrator ma obowiązek go udostępnić na wniosek osoby, której dobra osobiste zostały naruszone. Jest to bowiem niezbędne dla realizacji jej „prawnie usprawiedliwionych celów” w postaci wytoczenia powództwa cywilnego ewentualnie założenia sprawy karnej (por. art. 23 ust 1 pkt. 5 oraz art. 27 ust. 1 pkt. 5 ustawy o ochronie danych osobowych).
Dysponowanie adresem IP otwiera drogę do identyfikacji danej osoby. W tym celu należy zwrócić się do dostawcy Internetu (adres IP obejmuje także tę informację), który w ma techniczną możliwość określenie, kto, gdzie i kiedy logował się do sieci i zamieścił oszczerczy wpis.
W wypadku, gdyby administrator portalu lub dostawca Internetu odmówili przekazania ww. danych należy zwrócić się do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych o nakazanie ich udostępnienia (art. 18 ust. 1 pkt. 2 ustawy o ochronie danych osobowych). Praktyka wskazuje, że zarówno GIODO jak i sądy administracyjne, w tym NSA (do których można się odwołać od decyzji GIODO) opowiadają się za udostępnianiem danych osobowych w tego typu wypadkach. Odmienna interpretacja, zdaniem NSA, byłaby sprzeczna z normami konstytucyjnymi zawartymi w art. 30 i art. 47 Konstytucji RP (wyrok NSA z 19 maja 2011 I OSK 1079/10).
Ustalenie danych osoby, która dopuściła się zniesławienia lub zniewagi w Internecie daje sposobność do dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych w postaci żądania: zaniechania bezprawnych zachowań, podjęcia czynności niezbędnych do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych (np. zamieszczenie sprostowania lub przeprosin w prasie lokalnej na jej koszt), zadośćuczynienia pieniężnego lub odpowiedniej sumy na cele społeczne, wreszcie odszkodowania, gdy skutkiem naruszenia dóbr osobistych było wyrządzenie szkody majątkowej (np. utrata zarobku, wskutek utraty klientów, którzy dali wiarę oszczerczym wypowiedziom).
Zniesławienie oraz zniewaga, oprócz tego że są naruszeniem dóbr osobistych w rozumieniu prawa cywilnego stwarzającym podstawy do dochodzenia ww. roszczeń, są też przestępstwami na gruncie prawa karnego. Zgodnie bowiem z art. 212 kk kto pomawia inną osobę o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub prowadzonej działalności podlega karze grzywny albo karze ograniczenia wolności, a jeśli czynu tego dopuścił się przez środki masowego komunikowania, także karze pozbawienia wolności do roku. Dodatkowo sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, PCK lub inny cel społeczny oraz, na wniosek pokrzywdzonego, podać wyrok skazujący do publicznej wiadomości. Te same kary oraz środek karny (nawiązka), stosownie do treści art. 216 kk, są przewidziane wobec osoby, która znieważa inną osobę w jej obecności albo nawet pod jej nieobecność lecz publicznie lub w zamiarze aby zniewaga do tej osoby dotarła.
Pokrzywdzony może zatem, oprócz powództwa cywilnego w sądzie cywilnym, wystąpić do sądu karnego z tzw. prywatnym aktem oskarżenia (w wyjątkowych wypadkach może to uczynić prokurator) i żądać wydania wobec sprawcy wyroku skazującego.
Więcej tu: adwokat-lidiabucka.blog.pl/2014/07/19/znieslawienie-w-internecie-co-robic
prawo.vagla.pl/node/9179
27 kwietnia o godz. 16:58	Płynna rzeczywistość 27 kwietnia o godz. 11:46
Napisz może lepiej coś o sobie, przed kim odczuwasz kompleks niższości i z jakich uniwersytetów ciebie wyrzucili. O ile wiem, to odczuwasz kompleks niższości przed każdym kto ukończył więcej niż podstawówkę, a z UW wyrzucili ciebie z posady młodszego woźnego po tym, jak zasnąłeś w miejscu pracy po wypiciu ponad 10 piw i tym samym doprowadziłeś do tego, że w twojej służbówce zgwałcono kilku zagranicznych studentów.
28 kwietnia o godz. 6:58	Płynna rzeczywistość
Chłopie, dyskutujesz z czołowym polskim antysemitą blogowym, wybitnym internetowym trollem, który musiał zmienić klikanaście jeśli nie kilkadziesiąt razy swój nick, bo był blokowany za szerzenie rasizmu, ksenofobii, antysemityzmu. To potomkowie „angielskich okupantów” wyrzucili go z University of Monasch i zapewne byli źródłem wielu innych przykrości podczas pobytu w Australii.
Dzieki za ostrzezenie . Nie, nie jestem az tak naiwny. Za bardziej naiwnych uwazam tych, ktorzy wchodza w interakcje z M. Rossi na blogu D. Passenta. Chcialem tylko zeby sie unawnil. To niewiarygodne jak latwo zlapac polskiego koltuna na przynete antysemityzmu. Wrzucisz do wody skorke od chleba z napisem „Jedwabne” i juz sie pod lodka klebi. Lapia sie na to bezblednie „hook, line and sinker”, uzywajac antypodzkiej terminologii wedkarskiej. Tak tez sie stalo z naszym Leonidem. Czasami zastanawiam sie czy warto z trollami dyskutowac. W pewnym sensie jest to strata czasu, ale kazdy zdemaskowany troll to jak rozbrojona mina. Raz skompromitowany kuleje, kluczy, czasami musi zmieniac nick’a (a to fajne wyrazenie), odtworzyc sie na blogu i ponownie zaistniec. Tym niemniej, dla gospodarza blogu obecnosc trolla/trollow jest zawsze obciazeniem. Wielu z nich czeka tylko na to by zostac zablokowanym, a dopuszczenie ich wpisow zasmieca i degraduje poziom wymiany pogladow. Zglaszam wiec wniosek racjonalizatorski do redakcji „Polityki” aby powolala do zycia ekipe pod nazwa „Troll Busters”. Are you with me Mr Hartman?
PS: Trudno mi uwierzyc, ze osoba o tak niskim I.Q. jak Leonid mogla miec cos wspolnego z Uniwersytetem Monasha
28 kwietnia o godz. 13:31	Aborygen 28 kwietnia o godz. 6:58
1. Czy ty w ogóle wiesz, co to jest antysemityzm, że semitami są nie tylko Żydzi (wł. Hebrajczycy) ale także np. Arabowie i Etiopczycy (Abisyńczycy) i że mylisz antysemityzm z antysyjonizmem a nie zauważasz antypolonizmu.
2. Widzisz źdźbło w cudzym oku, ale nie widzisz belki w swoim oku, a więc oskarżasz mnie o bycie trollem, a sam nie tylko że trollujesz, to naruszasz także netykietę, regulamin blogu oraz prawo karne Rzeczypospolitej Polskiej, atakując mnie ad personam i publicznie mnie zniesławiając.
3. Skąd znasz moje IQ? I co ono ma wspólnego z inteligencją, która masz zapewne na myśli? Przypominam, że IQ jest tylko testem na umiejętność rozwiązywania testów na IQ i że IQ ma sens tylko w przypadku dzieci, a dokładniej osób w wieku 18 lat. Po prostu IQ=(wiek umysłowy/wiek fizyczny)*100, czyli że dziecko 2-letnie, które rozwiązałoby zadania testu odpowiadające wiekowi 1 rok (czyli wiek umysłowy=1 rok), uzyskałoby w teście inteligencji wynik IQ=1/2×100 = 50. Natomiast dziecko 12-letnie, które rozwiązałoby zadania testu odpowiadające wiekowi 11 lat, uzyskałoby wynik IQ=11/12×100 = 92. Z kolei dziecko, które rozwiązałoby zadania testowe odpowiadające dokładnie jego wiekowi życia, uzyskałoby zawsze wynik 100. Dzięki temu wyniki IQ wyrażone zostały na skali, gdzie wartości powyżej 100 oznaczają przyspieszenie, natomiast wyniki niższe od 100 oznaczają opóźnienie rozwoju umysłowego w stosunku do wieku życia (Wikipedia).
4. Jeżeli uważasz, że nie powinien otrzymać doktoratu z Monash, to napisz w tej sprawie do:
Professor Margaret Gardner – President and Vice-Chancellor of Monash University
c/o Kerrie Edwards
Executive Assistant to the Vice-Chancellor,
Telephone: +61 3 9902 9851
Email: kerrie.edwards(at)monash.edu
28 kwietnia o godz. 14:03	Apel do Pana Profesora Jana Hartmana,
Proszę nie pozwalać, aby z pańskiego blogu zrobiono śmietnik, tak jak to stało się ostatnio np. w przypadku blogu red. Wosia, gdzie jak i na pańskim blogu każdy, kto nie jest entuzjastycznym wyznawcą „jedynie słusznej” ideologii (neo)liberalnej, progenderowej i syjonistycznej, jest od razy okrzyczany komuchem, homofobem i antysemistą oraz nie tylko że jest on(a)atakowany ad personam, to publicznie zniesławiany(a). Odnoszę się tu szczególnie do ostatnich wpisów osób ukrywających się za nickami „Aborygen” oraz „Płynna rzeczywistość”, ale oczywiście nie tylko.
28 kwietnia o godz. 15:40	W moim mniemaniu Leonid (vel jakowalski, kagan, downunder keller, Falicz (Mauro Rossi?) nie jest klasycznym trollem. Ale jest mentalnie klasycznym „starym czlowiekiem”. Ma swoje za mlodu zdobyte „odwieczne prawdy” i przekonania (zdobyte za komuny, moze byl mentalnie moczarowcem?), ktorych sie trzyma i nie ma zamiaru przez nauke i nowa wiedze zmienic. Po niemiecku to sie nazywa Altersstarrsinn (starczy upor, senile stubbornness). Odrzuca i zwalcza wiedze niezgodna z jego, bo to go wytraca z jego blogiej homeostazy. Nie osiagnal jeszcze „starczego spokoju”, wiec sie jeszcze „rzuca” 😉 A tym bardziej nie osiagnal (jeszcze?) Altersweisheit (ancient wisdom).
Mam nadzieje, ze nigdy nie zostane takim jak go opisalem.
29 kwietnia o godz. 10:12	mały fizyk 28 kwietnia o godz. 15:40
Znów tylko ad personam? Jaką wiedzę ja konkretnie odtrącam? Czy prof. Galbraith, na którego się często powołuję, był według ciebie „komuchem” czy też „moczarowcem”? Przypominam, że nauki pobierałem na tzw. Zachodzie jeszcze na początku XXI wieku.
29 kwietnia o godz. 10:19	Aborygen 28 kwietnia o godz. 6:58
Przypominam ci też, że wydarzenia w Jedwabnem odbyły się wtedy, kiedy rządziła tam niemiecka (nazistowska) administracja, a Okręg Białystok podlegał bezpośrednio Berlinowi, jako że nie należał on nawet do GG. Świństwem jest więc zwalać winę za te wydarzenia na Polaków. To przecież niemieckie okupacyjne władze cywilne i wojskowe były odpowiedzialne za zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom Jedwabnego, niezależnie od ich narodowości, rasy czy też religii.
29 kwietnia o godz. 17:40	maly fizyk
Zgadzam sie z twoja diagnoza. Oby nam nigdy nie przydarzyla sie taka mumifikacja myslowa. We are not getting any younger.
29 kwietnia o godz. 22:03	Aborygen 29 kwietnia o godz. 17:40
Znów tylko ad personam? Z jakiej racji wydajesz o mnie takie sądy? Jakie masz do tego kwalifikacje? To przecież Ty i Mały Fizyk jesteście klinicznymi wręcz przypadkami dogmatyzmu i braku umiejętności wyciągania wniosków z faktów. Wasze mózgi zostały wyprane przez reżymową, (neo)liberalną propagandę, a więc nie jesteście w stanie zrozumieć, że kapitalizm, który tak chwalicie, wszedł kilka dobrych lat temu w swoją finalną, agonalną fazę.
30 kwietnia o godz. 4:29	No juz dobrze Leonie. Nie denerwuj sie.You’re a cluey bloke. Let’s part as friends, for old times sake. W koncu to tylko blog i kazdemu z nas sie od ciebie dostalo. A wiec jak – zgoda?
30 kwietnia o godz. 9:41	Pan Profesor Doktor Habilitowany Jan Hartman,
Zakład Filozofii i Bioetyki,
Collegium Medicum UJ,
ul. Kochanowskiego 5, Kraków,
adres pocztowy ul. Świętej Anny 12, 31-008 Kraków
jan.hartman(at)uj.edu.pl
c/o Dział Internetowy tygodnika “Polityka”
internet(at)polityka.com.pl,
polityka(at)polityka.pl,
m.domagala(at)polityka.com.pl,
A.Szczerbiak(at)polityka.pl,
Proszę wyjaśnić osobnikom ukrywającym się pod nickami „Aborygen”, ”Mały Fizyk” i oraz „Płynna rzeczywistość”, ze pański blog NIE jest miejscem, w którym atakuje się przeciwników ad personam, że nie jest on miejscem, w którym nagminnie narusza się nie tylko netykietę i regulamin blogu, ale także i prawo karne Rzeczypospolitej Polskiej, atakując mnie na nim ad personam i publicznie mnie tamże zniesławiając.
Przypominam więc Panu Profesorowi „Nowe zasady publikacji komentarzy” („Polityka” 20 października 2009):
Niestety, ale jeżeli Pan Profesor nie podejmie w tej sprawie odpowiednich kroków, to będę musiał zwrócić się w te sprawie do władz UJ, MNiSW, RPO oraz, last but not least, do Prokuratury, jako że zniesławienie jest zagrożone karą grzywny albo karą ograniczenia wolności na podstawie art. 212 § 1 Kodeksu karnego, a jego sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo karze pozbawienia wolności do roku, jeżeli pomawia inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania (art. 212 § 2 k.k.) a także zmuszony będę wytoczyć Panu Profesorowi sprawę cywilną o naruszenie moich dóbr osobistych, do których zaliczana jest cześć jednostki, a czego zabrania wyraźnie Kodeks cywilny w art. 23 i 24.
30 kwietnia o godz. 18:16	Aborygen
30 kwietnia o godz. 4:29
Nic do ciebie osobiście nie mam, ale proszę, atakuj moje poglądy, ale nie moją osobę.