Source: http://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-2/opinie-2/szansa-w-internecie.html
Timestamp: 2019-07-19 02:03:21
Legal References Found: de lege ferenda
 art. 130
 art. 133
 art. 377
 art. 422
 art. 445
 art. 130
 art. 353
 art. 132

Document Content:
Szansa w internecie | Na wokandzie
Strona główna › Numer 2 › Opinie › Szansa w internecie
Opublikowano 19 lipca 2010 przez Artur Ozimek
Sposobem na przyspieszenie przebiegu rozpraw mogłaby się okazać niewielka nowelizacja kodeksu postępowania karnego. Tak, aby Internet stał się równoprawnym środkiem przesyłania korespondencji między sądem a stronami i uczestnikami postępowania – pisze
, sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie.
Wielu sędziów, patrząc z perspektywy kilkunastoletniej praktyki orzeczniczej, możne pokusić się o stwierdzenie, że technika, która w ostatnich latach poczyniła znaczne postępy, z trudem „przebija się” na salę sądową. Obecnie funkcjonujące przepisy prawa wydają się nie dostrzegać, że trwająca od kilkunastu lat rewolucja cyfrowa zmieniła oblicze świata i umożliwiła m. in. bezpośrednie komunikowanie się między osobami przebywającymi w dowolnych miejscach na ziemi. Taką możliwość, także w Polsce, przyniósł Internet. Z danych statystycznych wynika, że w 67 proc. gospodarstw domowych w Polsce jest komputer, a 79,6 proc. z nich posiada dostęp do Internetu (analiza Centrum Badań Marketingowych Indicator dla Urzędu Komunikacji Elektronicznej, dane z 2009 r. za wirtualmedia.pl). Można zatem pokusić się o konstatację, że dostępność Internetu jest w Polsce powszechna, a także sformułować postulaty de lege ferenda w zakresie wykorzystania tego nowego środka komunikacji w praktyce sądowej.
Na wzór postępowania upominawczego
Komunikacja internetowa stała się bardzo przydatna zwłaszcza w ostatnich kilku latach, kiedy rozwój cywilizacyjny pociągnął za sobą migracje obywateli naszego kraju. Migracje te w sposób bezpośredni dotykają także pracy sądów. Nierzadko nie ma możliwości przeprowadzenia dowodu w sprawie właśnie z uwagi na to, że oskarżony lub świadek wyjechał za granicę i brak jest możliwości ustalenia jego aktualnego miejsca pobytu. Skutki tego stanu rzeczy dla sądu i stron postępowania nie wymagają głębszej analizy. Pojawia się natomiast pytanie, czy można wykorzystać nowe zdobycze techniki do tak tradycyjnej formuły postępowania, jaką jest proces karny? I czy rozwiązania, które owe zdobycze oferują, pozwolą na skrócenie czasu trwania procesu?
Wszystkie sądy w Polsce są dziś podłączone do sieci, posiadają też własne strony internetowe. Internet został dostrzeżony również przez ustawodawcę. Należy wspomnieć o elektronicznym postępowaniu upominawczym, które zostało wprowadzone do procesu cywilnego ustawą z dnia 9 stycznia 2009 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z dnia 17 lutego 2009 r., nr 29, poz. 156) i weszło w życie z dniem 1 stycznia 2010 r. Na mocy tej ustawy utworzono pierwszy w Polsce „sąd internetowy” (osobny wydział w Sądzie Rejonowym w Lublinie), którego obszarem działania stał się cały kraj.
Istotą elektronicznego postępowania upominawczego jest to, że drogą internetową można przesyłać dokumenty procesowe takie jak pozew, i tą samą drogą otrzymać decyzję sądu w postaci nakazu zapłaty. Czy nie dałoby się podobnych rozwiązań przenieść na obszar postępowania karnego? Oczywiście z uwzględnieniem specyfiki procesu karnego, który wymaga realizacji zasady bezpośredniości czy przeprowadzania dowodów przed sądem. Istnieją takie obszary procedury karnej, które wręcz proszą się o skorzystanie z możliwości, jakie daje Internet. Jednym z tych obszarów jest doręczanie wezwań i zawiadomień.
Doręczenia do poprawki
Jedną z największych bolączek sędziów prowadzących sprawy karne (i nie tylko karne) jest dziś przewlekłość postępowań wynikająca z braku skutecznego środka przesyłania zawiadomień lub wezwań, a także orzeczeń i zarządzeń sądu. Sposobem na przyspieszenie przebiegu rozpraw mogłaby się okazać niewielka nowelizacja kodeksu postępowania karnego – tak, by Internet stał się równoprawnym środkiem przesyłania korespondencji między sądem a stronami.
Aktualnie obowiązujące przepisy kodeksu w rozdziale 15 „Doręczenia” przewidują zasadniczo tylko jeden sposób komunikowania się sądu – za pośrednictwem poczty albo, w razie niezbędnej konieczności, policji (art. 131 § 1 kpk). Konsekwencją tego rozwiązania jest, zgodnie z art. 130 kpk, konieczność pokwitowania przez adresata odbioru pisma czy wezwania. W przypadku przesyłek awizowanych trwa to nawet 21 dni (vide art. 133 § 2 kpk). Potwierdzenie odbioru rodzi z kolei skutki procesowe nie tylko w zakresie możliwości przeprowadzenia określonej czynności procesowej (np. art. 377 § 3 kpk), ale także stanowi podstawę do ustalenia, czy środki zaskarżenia lub środki odwoławcze zostały wniesione w terminie (np. art. 422 § 2, art. 445 § 1 kpk).
Kwestia potwierdzenia odbioru przesyłki (złożenia podpisu na zwrotnym pokwitowaniu – art. 130 kpk) ma niebagatelne znaczenie dla realizacji praw stron postępowania, a co za tym idzie, dla długości postępowania karnego. Wystarczy w tym miejscu wskazać treść art. 353 § 1 kpk, który stanowi, że pomiędzy doręczeniem zawiadomienia a terminem rozprawy głównej powinno upłynąć co najmniej siedem dni. Skutkiem niezachowania tego terminu (art. 353 § 2 kpk) jest konieczność odroczenia rozprawy, na wniosek oskarżonego lub jego obrońcy. Często zdarza się więc, że w momencie wywoływania rozprawy głównej Sąd nie jest w stanie przewidzieć, czy przewód zostanie otwarty.
To tylko kilka przykładów, które obrazują skalę zjawiska. Zjawiska, które wpływa na sprawność postępowania karnego i prowadzi, w przypadku odraczania rozpraw, do generowania kosztów w postaci konieczności zwrotu stronom wydatków na dojazd do sądu. Niestety, w obowiązującym systemie prawnym nie da się znacząco poprawić przyjętej formuły doręczeń. Należałoby się raczej zastanowić nad taką zmianą prawa, która spowodowałaby poprawę ich jakości.
Internetowy listonosz
Wydaje się, że istniejące w kpk rozwiązania w zakresie doręczeń można by uzupełnić o doręczenia za pośrednictwem Internetu. To pomysł tylko z pozoru rewolucyjny. Ustawodawca dostrzegł już bowiem tkwiący w Internecie potencjał, czego wyrazem było wprowadzenie elektronicznego postępowania upominawczego. Wprawdzie ustawą z dnia 10 stycznia 2003 r. zmieniającą m. in. kodeks postępowania karnego (Dz. U. z dnia 4 lutego 2003 r., Nr 17, poz. 155) wprowadzono możliwość doręczania pism za pośrednictwem poczty elektronicznej (art. 132 § 3 kpk), jednak przepis ten nie został obudowany żadnymi rozwiązaniami co do zakresu oraz możliwości jego stosowania.
Przede wszystkim należałoby, podobnie jak w elektronicznym postępowaniu upominawczym, wskazać stronie dwie alternatywne drogi odbioru korespondencji z sądu, a więc drogę tradycyjną (listową) oraz internetową. To strona decydowałaby o wyborze sposobu komunikowania się z sądem. Każdy z uczestników postępowania mógłby wtedy wskazać, jako adres do korespondencji, adres poczty elektronicznej.
Przy wysyłaniu pism drogą internetową pojawia się problem potwierdzenia odbioru przesyłki. W korespondencji papierowej potwierdzeniem jest własnoręczny podpis adresata, przy korzystaniu z drogi internetowej należałoby zatem wprowadzić takie rozwiązania, dzięki którym sąd uzyska pewność, że adresat bezspornie otrzymał pismo procesowe. Rozwiązanie zawarte w powołanym wyżej art. 132 § 3 kpk za dowód doręczenia pisma pocztą elektroniczną przyjmuje potwierdzenie transmisji danych. Czyli, posługując się językiem tradycyjnych doręczeń pocztowych, takim dowodem jest sam fakt nadania przesyłki. Rozwiązanie to jest zbyt restryktywne i nie czyni zadość gwarancjom procesowym uczestników postępowania. W komunikacji internetowej z sądem można by natomiast wprowadzić zwrotne potwierdzenie otrzymania pisma procesowego. Taki mechanizm z powodzeniem funkcjonuje w komunikacji e-mailowej. W momencie odbierania przesyłki elektronicznej z sądu na ekranie komputera adresata pojawiałby się komunikat o konieczności wysłania potwierdzenia.
Jak z kolei uzyskać poświadczenie, że przesyłka faktycznie dotarła do adresata? W przypadku korespondencji tradycyjnej nie ma tu problemu, bowiem na zwrotnym potwierdzeniu odbioru widnieje podpis adresata. Gdy podpisu nie ma, to dwukrotnie awizowaną przesyłkę sąd może uznać za doręczoną (art. 136 § 1 kpk). W przypadku przesyłki mailowej możliwe byłyby dwa alternatywne rozwiązania.
Pierwsze polegałoby na tym, że osoba, która wybierze tę drogę komunikacji z sądem, otrzymywałaby, podobnie jak w elektronicznym postępowaniu upominawczym, login i hasło. W ten sposób sąd zyskałby pewność, że tylko adresat otrzyma przesyłkę. Takie rozwiązanie niesie ze sobą określone koszty w postaci odpowiedniego oprogramowania, dodatkowych serwerów oraz etatów do obsługę systemu. Drugie, tańsze rozwiązanie, ograniczałoby się do wskazania przez uczestnika postępowania adresu e-mailowego, pod który wysyłana byłyby elektroniczna korespondencja. Jej odbiór potwierdzany byłby przez adresata np. zwrotnym mailem.
Co w przypadku nieotrzymania przez sąd potwierdzenia odbioru elektronicznej korespondencji? Najlepszym rozwiązaniem byłoby określenie terminu, w którym adresat miałby obowiązek wysłać potwierdzenie, a także skutków niewykonania takiej czynności. W przypadku strony, która z uwagi na np. zdarzenie losowe czy pobyt w szpitalu nie ma możliwości sprawdzenia swojej skrzynki mailowej, można by skorzystać z rozwiązań aktualnie obowiązujących w zakresie tradycyjnego doręczania korespondencji. Zgodnie z nimi strona jest pouczana o obowiązku powiadamiania sądu o zmianie miejsca pobytu (art. 75 § 1 kpk) i skutkach wynikających ze zmiany swojego miejsca zamieszkania (art. 139 kpk). Podobne pouczenie można by zastosować w przypadku przesyłek elektronicznych. Inni uczestnicy postępowania, jeśli wybiorą drogę elektronicznego kontaktu z sądem, będą mieli po prostu obowiązek sprawdzania swojej poczty, tak jak jest to uregulowane w aktualnie obowiązujących przepisach dotyczących doręczania tradycyjnych przesyłek.
Lepsze gwarancje procesowe
Powyższe rozwiązania w znacznym stopniu usprawniłyby przebieg procesu sądowego. Nie tylko wezwania, ale także orzeczenia sądu, dzięki wykorzystaniu komunikacji internetowej, docierałyby do adresatów bez zbędnej zwłoki. Co więcej, czas rozpatrywania odwołań od wyroków czy postanowień skracałby się z kilku miesięcy do kilkunastu dni.
Trudności z powiadamianiem uczestników postępowania o terminach wynikają również z faktu, że strony często nie podają adresu swego pobytu, albo takiego wręcz nie mają. Dodatkowo, w myśl aktualnie prowadzonych prac nad zmianą przepisów meldunkowych w kierunku zniesienia wymogu obowiązku meldunkowego, prawdopodobnie już wkrótce w dowodzie osobistym nie będzie widniał adres zamieszkania. Potrzeba zmiany obecnych rozwiązań prawnych w zakresie doręczeń wydaje się tym pilniejsza.
Reasumując, należałoby rozszerzyć pojęcie adresu, w rozumieniu ustawy kodeks postępowania karnego, o adres poczty elektronicznej. Wykorzystanie nowej formuły komunikacji w praktyce sądowej przyniosłoby wiele udogodnień, w tym, co wymaga szczególnego podkreślenia, pozwoliłoby na lepszą od dotychczasowej realizację gwarancji procesowych stron.
Autor jest sędzią, pełni funkcję rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Lublinie
‹ Dobrodziejstwa czwartej władzy