Source: http://kor.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?4
Timestamp: 2017-10-19 07:03:21
Legal References Found: art. 50
 art. 50
 art. 51

Art. 5
 art. 7

Art. 7

Art. 7

Document Content:
(1) Pokaż komentarze do wpisu „Skąd się wzięły się te wszystkie Brajany, Dżastiny i Żakliny?”
Przejdź do wpisu „Skąd się wzięły się te wszystkie Brajany, Dżastiny i Żakliny?”
Ostatnio panikę wzbudza pomysł złagodzenia przepisów dotyczących nadawania imion.
W mediach można czytać opinie psychologów o tym, jak szkodliwe są dla dzieci ośmieszające imiona. Tu nikt nie ma wątpliwości. Jest tylko jeden problem - zakaz nadawania imion ośmieszających przecież pozostaje.
O co w takim razie chodzi? Wyjaśnijmy na spokojnie.
Tego, jakie imię można nadać dziecku, dotyczy art. 50 ustęp 1 ustawy o aktach stanu cywilnego*.
Obecnie jest tam 5 zakazów.
Nadal nie będzie można nadawać:
- ani imion ośmieszających,
- ani imion nieprzyzwoitych,
- ani więcej niż 2 imion.
Usunięte mają być tylko 2 ograniczenia:
1) zakaz nadawania imion zdrobniałych oraz
2) zakaz nadawania imion niepozwalających odróżnić płci.
Czy już widzicie, jak absurdalne jest sianie paniki, że teraz będzie można nazwać dziecko "Fifi"? Nie będzie można, bo "Fifi" nadal będzie podpadać pod niedozwolone imiona ośmieszające.
W Internecie pojawiły się od razu komentarze krytykujące rodziców za chęć nadawania dzieciom rozbudowanych, pretensjonalnych imion. Tylko że... proponowane zmiany pomogą głównie miłośnikom imion prostych, krótkich i wygodnych.
To co tak naprawdę ma się zmienić?
Ad. 1 - będzie można nadawać imiona zdrobniałe.
Już nie będzie trzeba nazywać syna Radosław, czy Mirosław, będzie można wybrać od razu imię Radek czy Mirek. Podobnie zamiast Wioletta, Jolanta czy Izabela, będzie można nadać dziecku imię Wiola, Jola czy Iza. Krótko i prosto. Szczególnie, że wiele dorosłych osób, właśnie takich form używa.﻿
A biorąc pod uwagę konieczność wpisywania podstawowej formy imienia w różnych, także międzynarodowych, dokumentach - wygląda to na spore ułatwienie życia.
Efekt? Pojawi się więcej prostych, krótkich imion. Nie będzie trzeba wszędzie wpisywać, często niechcianej, czasem uważanej za zbyt pretensjonalną, rozbudowanej formy imienia.
Znikną też problemy osób próbujących nadać dziecku imię, co do którego urzędnicy mają różne poglądy. Część już uznaje je za osobne imię, a część nadal upiera się, że to zdrobnienie. Do mediów trafiła w swoim czasie sprawa matki, która chciała nazwać córeczkę Nadia. Większość wypowiadających się kierowników USC zapewniała, że nie widzi problemu, ale akurat kierownik urzędu właściwego do rejestracji jej córki uparł się, że to zdrobnienie i zmusił matkę do nadania dziecku imienia Nadzieja. Podobne problemy mają (bądź nie mają, to zależy od urzędu) rodzice nadający dzieciom takie imiona jak Majka czy Ada. Część urzędników uznaje je już za osobne imiona, część upiera się, że to zdrobnienia od Maja i Adrianna.
Co zabawne - żeby imię zostało uznane za odrębne, musi być w tej roli używane, a o to ciężko, kiedy nie da się go zarejestrować. To bez sensu. Krótsze, niepieszczotliwe formy, powinny być rejestrowane bez problemu jako osobne imiona. Po zmianie, na szczęście, tak właśnie ma być.
A co z formami dziecinnymi, jak Jaś, Kubuś, czy Izusia?
Ponieważ imię nadawane jest na całe życie, to jeśli takie imię występowałoby w formie podstawowej - dla dorosłego byłoby ośmieszające. To powinno wystarczyć, żeby nie można było go nadać.
Chociaż jak tak się zastanawiam, to żeby usunąć wszelkie obawy, art. 50 ust. 1 wystarczyłoby zmienić po prostu na: Kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia o wyborze dla dziecka więcej niż dwóch imion, imienia ośmieszającego, nieprzyzwoitego lub które w inny sposób mogłoby utrudnić mu życie. ﻿
To wszystko, więcej ograniczeń naprawdę nie potrzeba.
Ad. 2 - zniknie zakaz nadawania imion niepozwalających na rozróżnienie płci.
To między innymi ten zakaz odpowiada za dziwaczne twory językowe, proponowane przez urzędników.
Rodzicom próbującym nadać dziewczynce imię Inez urzędnicy zmieniają je na Ineza czy Inessa, Nicole na Nikola itd.
Część urzędników posiada, w końcu powszechną, wiedzę, że Karen czy Doris, to imiona żeńskie. Ale część tego nie wie i tworzy sztuczny problem.
Z drugiej strony takie imiona jak np. Alex czy Robin są na świecie nadawane i dziewczynkom i chłopcom. Pytanie, czy one rzeczywiście muszą być w Polsce zakazane? W imię czego?
Rzeczpospolita w swoim tekście poza sporą dawką paniki, zamieściła sensowną wypowiedź Małgorzaty Piotrak - dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich MSW, że "zmiany są potrzebne w związku ze zwiększającą się liczbą małżeństw z cudzoziemcami, a także pojawieniem się imion niespolszczonych, które nie dają pewności co do płci dziecka". ﻿
W rzeczywistości tak jest. Pokolenie obecnych dziadków wychowało się jeszcze w świecie żelaznej kurtyny, gdzie wyjazdy zagraniczne były rzadkością. Obecni rodzice sami jeżdżą za granicę, niektórzy tam studiowali, część tam pracowała, pracuje lub będzie pracować. Także międzynarodowe małżeństwa są coraz częstsze. Czy tego chcemy czy nie, w pokoleniu obecnych dzieci to otwarcie na świat będzie jeszcze większe. Stąd międzynarodowe imiona w obecnym świecie mogą ułatwiać dzieciom życie i rodzice mają prawo także ten aspekt brać pod uwagę.
Reasumując - wygląda na to, że proponowane zmiany mają po prostu dostosować prawo do bardziej otwartej międzynarodowo rzeczywistości.
Pół roku na zmianę decyzji - nieznane uprawnienie rodziców
Prawie każdy zna historie osób, którym przejęty tata pomylił imiona i dlatego przez całe życie używają innego imienia niż oficjalne. Większość ludzi myśli, że jak już rodzic się pomyli, to... nic się nie da zrobić. Czy na pewno nic? Wręcz przeciwnie.
Mało kto wie, że na początku imię można bez żadnych problemów zmienić, rodzice mają całe 6 miesięcy do namysłu. Co ciekawe, to praktycznie nieznane uprawnienie, istniało nawet w poprzednim ustroju. Na podstawie art. 51 ustęp 1 ustawy o aktach stanu cywilnego, Rodzice dziecka mogą w ciągu 6 miesięcy od daty sporządzenia aktu urodzenia złożyć kierownikowi urzędu stanu cywilnego pisemne oświadczenie o zmianie imienia (imion) dziecka wpisanego do aktu w chwili jego sporządzenia.﻿
Rodzice zatem mogą bez żadnego tłumaczenia się, w ciągu tych 6 miesięcy po prostu przyjść do urzędu i oświadczyć, że jednak chcą nazwać dziecko inaczej.
Dopiero po upływie tego czasu, zmiana jest trudniejsza, ale nadal możliwa. Wymaga decyzji kierownika USC, do którego występuje się z wnioskiem. Może to zrobić przedstawiciel ustawowy dziecka, a po osiągnięciu pełnoletności już sam zainteresowany.
Zmianę muszą uzasadniać ważne powody, np. używanie w rzeczywistości innego imienia niż oficjalne, albo fakt, że obecne imię jest ośmieszające, czy zostało zmienione bezprawnie.
Jeżeli kierownik USC odmówi dokonania zmiany, musi to zrobić w formie decyzji administracyjnej, od której przysługuje odwołanie.
Jak widać prawo nie jest aż takie złe, jak niektórzy myślą, a akurat zakazy, które mają zostać usunięte naprawdę przynoszą więcej szkody niż pożytku. Dobrze, że znikną.
*Kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia o wyborze dla dziecka więcej niż dwóch imion, imienia ośmieszającego, nieprzyzwoitego, w formie zdrobniałej oraz imienia niepozwalającego odróżnić płci dziecka.﻿
[Art. 50 ustęp 1. ﻿ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, t.j. Dz. U. nr 212, poz. 1264, z 2011 r.]
(5) Pokaż komentarze do wpisu „Nadawanie imion - obecne prawo i planowane zmiany”
wtorek, 26 marca 2013 17:47
Przejdź do wpisu „Nadawanie imion - obecne prawo i planowane zmiany”
Dodaj komentarz do wpisu „Nadawanie imion - obecne prawo i planowane zmiany” i/lub któregoś z (5) komentarzy
Kiedy starszych ludzi przygniatają prezenty
Ostatnio słyszałam rozmowę dwóch starszych pań. Jedna z nich żaliła się:
Ja mam sześcioro wnucząt. Staram się unikać wszelkich uroczystości, takich jak urodziny. Dzisiejsze dzieci już nie cieszą się ze zwykłych prezentów. Od rodziców dostają super zabawki, musiałabym kupić im coś porównywalnego, a mnie na to nie stać. Z drugiej strony wydać pieniądze tylko po to, żeby prezent został od razu rzucony w kąt - jaki to ma sens?
Świąt ta pani nie uniknie i chyba... nie o to chodzi. Macie pomysł, co z tym zrobić?
Inna sprawa, że dzieci w ogóle są ostatnio zasypywane prezentami. Mało tego, za oczywistość przyjmuje się, że nawet jeśli w rodzinie prezentów nie ma, to dzieci powinny je od każdego dostać. Zatem obraz, w którym siedzi dziecko ze znudzoną miną pod choinką, rozpakowuje prezenty i rzuca je kolejno w kąt, niestety jest coraz częstszy.
Może nie tędy droga?
Pewnej starszej pani, zadowolony z siebie członek rodziny kupił ekspres do kawy... na kapsułki.
Nie zainteresował się, czy babcię będzie stać na kupowanie sobie kapsułek (zamiast kawy, która wychodzi taniej) czy w jej okolicy w ogóle da się kapsułki pasujące do jego ekspresu kupować (nie dało się) ani co będzie za kilka lat, jak firma zacznie wprowadzać nowy model. Kapsułki akurat do tego ekspresu były dostępne tylko w niektórych miejscach i reszta rodziny starała się je potem starszej pani zdobywać. Bez sensu, prawda?
Podobny problem pojawia się np. przy odkurzaczach na worki. Starsi ludzie często mają problem z kupnem pasujących worków, nie wszyscy są mobilni i bez trudu w razie czego objadą centra handlowe z pytaniem o worki określonego typu. Często całkiem słusznie boją się, co będzie jak im się posiadane worki skończą. Może lepiej sprezentować im odkurzacz bezworkowy, z łatwym do czyszczenia filtrem?
Nieco trudniej jest przy przyrządach filtrujących wodę, ponieważ one z założenia mają wymienne filtry. Jak się kupuje przyrząd do filtrowania wody, to trzeba po prostu też wziąć na siebie kwestię wymiany filtrów. Szczególnie, że patrząc na ceny dzbanków z zestawem filtrów w porównaniu z ceną samych filtrów, można dojść do wniosku, że bardziej się opłaca za każdym razem kupować nowy dzbanek.
Starsi ludzie oczywiście są różni - niektórzy jeżdżą samochodami, a stan ich finansów też może różnie wyglądać. Nie zmienia to faktu, że w przeważającej większości to jednak nie jest ten okres życia, kiedy ludziom się najlepiej powodzi. Mobilność w tym czasie też będzie raczej spadać niż rosnąć.
Dlatego jeśli już chcemy starszym osobom kupić prezent praktyczny, z którego miałyby na codzień korzystać, to wybierzmy wersję, która nie będzie ograniczała ich samodzielności. Nie wymuszajmy na nich przy okazji kupowania, często droższych, czasem (szczególnie po jakimś czasie) trudnodostępnych dodatków. Poszukajmy uczciwie opcji zapewniającej jak największą samowystarczalność.
(6) Pokaż komentarze do wpisu „Kiedy starszych ludzi przygniatają prezenty”
poniedziałek, 17 grudnia 2012 23:34
Przejdź do wpisu „Kiedy starszych ludzi przygniatają prezenty”
Dodaj komentarz do wpisu „Kiedy starszych ludzi przygniatają prezenty” i/lub któregoś z (6) komentarzy
Przypominam, że w Polsce nadal nie wolno produkować koszulek czy wpinek z orzełkami, flag narodowych, CD z hymnem itd. chyba że będzie się je rozdawać.
Rok temu napisałam o tym TUTAJ.
Czy zmienili te bezsensowne przepisy? Nie.
Dodali tylko wyjątek dotyczący tej indywidualnej sprawy, która trafiła do mediów: na strojach reprezentacji (także olimpijskich) będzie godło (art. 3A ustawy o godle)﻿.
Jednocześnie tymi strojami (to jedyny wyjątek) organizacje, które za nie odpowiadają, będą mogły handlować (art. 13.4 ustawy o sporcie).
Tymczasem w Polsce nadal nie wolno produkować w celu sprzedaży normalnych koszulek z godłem - legalnie możemy kupić tylko koszulkę sportową (sic!) albo taką, na której orzeł będzie w jakiś sposób... nieprawidłowy. Tak samo nielegalne są: flagi narodowe, CD z hymnem, wpinki z godłem, pocztówki z godłem czy flagą i wiele innych, patriotycznych gadżetów. Przemysł patriotyczny mamy w praktyce podziemny. W tej sytuacji dla tych przedsiębiorców najlepiej (i najbezpieczniej) byłoby, jakby się przestawili na Polska Walczy. Albo na bociany. Tak, bociany to bezpieczny, bo jeszcze nie zagarnięty symbol. Smutne ale prawdziwe.
Politycy są z siebie dumni. Niezorientowani dziennikarze jeszcze ich chwalą. A głupie przepisy zostały.
niedziela, 11 listopada 2012 01:45
Przejdź do wpisu „Żałosny epilog na Święto Niepodległości”
Dodaj komentarz do wpisu „Żałosny epilog na Święto Niepodległości”
Likwidacje grobów - co na to polskie prawo, nasza kultura i KK?
Czy można ot tak sobie zlikwidować grób? ﻿Czy żądanie powtórnych opłat zawsze jest dopuszczalne? Czy usuwanie grobów jest zgodne naszą kulturą? A z religią katolicką?
Zainspirowana tym artykułem i komentarzami, jakie się pod nim pojawiły, postanowiłam przyjrzeć się temu problemowi bliżej.
Czy usuwanie grobów jest zgodne z naszą kulturą? ﻿
Oficjalnie w naszej kulturze zmarłych otaczamy szacunkiem. Mamy obowiązek ich pochować. Pochować naprawdę, a nie na niby. Zapewnić im grób, a nie... wypożyczyć go. Na pytanie, czy w naszej kulturze wyjmujemy zmarłych z grobów, odpowiemy, że nigdy. No chyba że w wyjątkowej sytuacji dokonujemy ekshumacji np. jakiegoś wybitnego Polaka, żeby go wreszcie pochować docelowo w ziemi ojczystej, czy też osoby błędnie pochowanej nie w swoim grobie, co się czasem zdarza przy ofiarach masowych katastrof. Ale to sytuacje wyjątkowe. Generalnie zmarły ma leżeć w grobie, tam gdzie go pochowano, to "oczywista oczywistość".
Wieloma cmentarzami administrują parafie rzymskokatolickie. Stąd kolejne pytanie: ﻿
Co na ten temat Katechizm Kościoła Katolickiego?
KKK 2300 Ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania. Grzebanie zmarłych jest uczynkiem miłosierdzia względem ciała (Por. Tb 1,16-18.; jest uczczeniem dzieci Bożych, będących świątynią Ducha Świętego.﻿
Miłosierdzie uzależnione od opłaty przestaje być miłosierdziem.
W tej sytuacji, na katolickich cmentarzach wyznaniowych problem chyba w ogóle nie powinien istnieć.
Czy wolno likwidować wyjątkowe groby?
Podlinkowana dyskusja dotyczyła jednak cmentarza komunalnego, a tam chrześcijańskie sumienie nie musi obowiązywać. Za to w komentarzach padły inne ciekawe zarzuty:
-A tymczasem na cmentarzu komunalnym w moim mieście zlikwidowano grób bohaterów września 1939, bo ktoś zapłacił za miejsce zanim zrobiło to miasto. Grób został zlikwidowany, obecnie na jego miejscu stoi grobowiec jakiejś rodziny [Fidelxxx]﻿
-Ja to widziałem na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni już co najmniej pięć lat temu.Tyle lat już trwa tam akcja likwidacji nieopłaconych grobów i tak znikają tam groby często zasłużonych ludzi morza,komandorów,kapitanów żeglugi wielkiej [Sundragonnet]
Co na to polskie prawo? Zajrzyjmy do ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych.
[t.j. Dz.U. Nr 118, poz. 687)]
Art. 5.6. Niezależnie od powyższych przepisów jest wzbronione użycie do ponownego pochowania grobów, mających wartość pamiątek historycznych (ze względu na swą dawność lub osoby, które są w nich pochowane, lub zdarzenia, z którymi mają związek) albo wartość artystyczną.﻿ ﻿﻿
Wniosek: jeśli widzisz, że ktoś usuwa albo już usunął grób, który ma szczególne znaczenie historyczne czy artystyczne - najlepiej od razu wezwij Policję.
Powtórne opłaty - wątpliwości
Generalnie o powtórnym użyciu grobu i opłatach mowa w art. 7.1-3 ustawy o cmentarzach:
Art. 7.1. Grób nie może być użyty do ponownego chowania przed upływem lat 20.﻿
2. Po upływie lat 20 ponowne użycie grobu do chowania nie może nastąpić, jeżeli jakakolwiek osoba zgłosi zastrzeżenie przeciw temu i uiści opłatę, przewidzianą za pochowanie zwłok. Zastrzeżenie to ma skutek na dalszych lat 20 i może być odnowione.﻿
Wątpliwości pojawiają się przy ust. 3.
Art. 7.3. Przepisy ust. 1 i 2 nie mają zastosowania do chowania zwłok w grobach murowanych przeznaczonych do pomieszczenia zwłok więcej niż jednej osoby, a także do chowania urn zawierających szczątki ludzkie powstałe w wyniku spopielenia zwłok.﻿
Czy to oznacza, że w przypadku grobu murowanego nie ma także obowiązku ponawiania opłat?
Zajrzyjmy do orzecznictwa Sądu Najwyższego w tej sprawie:
Do grobów murowanych przeznaczonych do pochowania więcej niż jednych zwłok nie mają zastosowania ograniczenia dotyczące ponownego użycia grobu (art. 7 ust. 3 ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych, t.j. Dz.U. z 2000 r. Nr 23, poz. 295), a zatem członkowie rodziny uprawnieni do tego grobu nie tylko nie muszą po upływie 20 lat przedłużać tego prawa, ale także uiszczać ponownej opłaty. W tym wypadku zarządowi cmentarza nie przysługuje prawo dysponowania wolnymi miejscami w grobie murowanym ani przed, ani po upływie dwudziestu lat od pochowania, ani do pobierania kolejnej opłaty.﻿
[Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna, z dnia 3 grudnia 2010 r. Sygn. I CSK 66/10﻿﻿﻿]
Do wymienionych ograniczeń dochodzi jeszcze jedno:
Zgodnie z prawem ludzkie szczątki są objęte ochroną
Zachęcam do przeczytania krótkiego wywiadu z przedstawicielką SANEPID-u - Nie można ot tak zlikwidować grobu.
(3) Pokaż komentarze do wpisu „Likwidacje grobów - co na to polskie prawo, nasza kultura i KK?”
środa, 31 października 2012 22:53
Przejdź do wpisu „Likwidacje grobów - co na to polskie prawo, nasza kultura i KK?”
Dodaj komentarz do wpisu „Likwidacje grobów - co na to polskie prawo, nasza kultura i KK?” i/lub któregoś z (3) komentarzy