Source: http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?type=CRE&reference=20091021&secondRef=ITEM-008&language=PL
Timestamp: 2013-05-21 17:47:02
Legal References Found: sui generis
sui generis
sui generis
sui generis
sui generis
 art. 149
sui generis
Sui generis
sui generis
sui generis

Document Content:
Debaty - Środa, 21 października 2009 r. - Aspekty instytucjonalne utworzenia Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych – Utworzenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych: stan negocjacji z państwami członkowskimi (debata) Parlament EuropejskiChoisissez la langue de votre document :
Indeks Poprzedni Następny Pełny tekst Procedura : 2009/2133(INI)Przebieg prac nad dokumentem podczas sesjiDokument w ramach procedury :
A7-0041/2009Teksty złożone :
Środa, 21 października 2009 r. - Strasburg
8. Aspekty instytucjonalne utworzenia Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych – Utworzenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych: stan negocjacji z państwami członkowskimi (debata) zapis wideo wystąpieńPV
Przewodniczący. – Kolejnym punktem posiedzenia jest debata łączna na temat sprawozdania pana posła Elmara Broka w sprawie instytucjonalnych aspektów utworzenia Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (2009/2133(INI) – (A7-0041/2009)) oraz deklaracji Rady i Komisji w sprawie utworzenia Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Elmar Brok , sprawozdawca. – (DE) Panie przewodniczący, pani urzędująca przewodnicząca Malmström, pani komisarz, panie i panowie! Zbliżamy się do momentu, w którym w końcu ratyfikowany zostanie traktat lizboński i zaczynamy zastanawiać się, jak traktat ten należy wdrożyć. Wszyscy wiemy, że konstytucja musi przełożyć się na rzeczywistość, co jest równie ważne jak słowa zapisane w konstytucji lub prawie pierwotnym, na przykład traktacie.
W związku z powyższym, chciałbym wszystkim przypomnieć po raz kolejny o pierwotnej intencji, ponieważ nasza dzisiejsza dyskusja na temat Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, wysokiego przedstawiciela oraz wiceprzewodniczącego Komisji jest wynikiem konwencji konstytucyjnej, której działania kontynuowała konferencja międzyrządowa w sprawie traktatu lizbońskiego.
Celem było uczynienie Unii Europejskiej bardziej efektywną poprzez osiągnięcie punktu, w którym Europa będzie mówić do świata jednym głosem. Właśnie dlatego potrzebny nam jest ten nowy typ wysokiego przedstawiciela i wiceprzewodniczącego dysponującego odpowiednimi służbami, które pozwolą mu podołać temu zadaniu.
Drugą zasadą konwencji konstytucyjnej była przejrzystość, a trzecią demokracja. Były to trzy punkty wyjścia i dla parlamentarnej większości w konwencji konstytucyjnej złożonej w szczególności z posłów z poszczególnych krajów było oczywiste, że Unia Europejska zawsze działa lepiej na obszarach, na których stosuje metodę wspólnotową, a relatywnie słabo wypada zawsze na obszarach, na których stosuje metodę międzyrządową.
Zgodnie z duchem tych przygotowań, wdrożenie traktatu nie może doprowadzić do wzmocnienia podejścia międzyrządowego, które sprawiłoby, że metoda wspólnotowa, która podlega demokratycznej kontroli, jest bardziej skuteczna i przejrzysta, zostałaby zmarginalizowana.
W związku z tym czasami nie rozumiem, dlaczego państwa członkowskie są zainteresowane głównie schematami organizacyjnymi, a nie sposobem, w jaki zasady te stosowane są w praktyce. Uważamy, że niepotrzebny jest nam nowy organ urzędniczy między Radą a Komisją, w którym w dłuższej perspektywie pracowałoby od 6000 do 8000 osób, i który stałby się niepodlegającym kontroli niezależnym królestwem.
Załóżmy, że ta nowa służba będzie przypisana Komisji jako organ administracyjny i uznajmy, że musi być ona bytem sui generis. Nie może być jednym z normalnych urzędów Komisji, ponieważ w dziedzinie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Komisja i Rada dzielą się kompetencjami. Dlatego musimy zapewnić powstanie mechanizmu zabezpieczającego, dzięki któremu Rada będzie mogła w odpowiedni sposób wyrażać swoje poglądy i dzięki któremu będzie obowiązywać zasada lojalności.
Należy podkreślić, że krajowi eksperci w Komisji muszą być traktowani inaczej, niż miało to miejsce dawniej; innymi słowy, muszą mieć takie same prawa. Należy wyraźnie zastrzec, że kontrola Parlamentu i jego prawa w zakresie ustalania budżetu nie mogą zostać ograniczone, ale należy je wzmocnić.
W związku z powyższym chciałbym przypomnieć Komisji na tym etapie debaty nie tylko o tym, że mamy prawo do konsultacji, ale także że to my, parlamentarzyści, zmusiliśmy Komisję do wyrażenia zgody. Nie wyłączymy Komisji oraz wysokiego przedstawiciela z przesłuchań. Musimy dopilnować, aby w przypadku zmian dotyczących przepisów dotyczących kwestii pracowniczych lub finansowych Parlament Europejski miał prawo do współdecydowania, tak jak ma to miejsce w procedurze budżetowej. Dlatego chciałbym poprosić obie instytucje o opisanie w ich deklaracjach sposobu, w jaki można połączyć ze sobą zasady skuteczności, przejrzystości i demokracji. W dokumentach COREPER, do których miałem wcześniej dostęp, nie znajduję jednoznacznej odpowiedzi. (Oklaski) Cecilia Malmström, urzędująca przewodnicząca Rady. – (SV) Panie przewodniczący, pani komisarz, panie pośle Brok, panie i panowie! Utworzenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych jest kwestią, która, jak wiem, cieszy się w Parlamencie ogromnym zainteresowaniem. Sprawozdanie przedłożone przez pana posła Broka i zatwierdzone w poniedziałek przez Komisję Spraw Konstytucyjnych przeczytałam z wielkim zainteresowaniem i zaangażowaniem. Oczywiście prezydencja w pełni zgadza się z tym, co pan poseł Brok zawarł w swoim sprawozdaniu w sprawie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, która ma rzeczywiście kluczowe znaczenie dla naszej wspólnej pracy na rzecz uczynienia unijnej polityki zagranicznej aktywnym i bardziej spójnym instrumentem, tak aby polityka ta była postrzegana w innych częściach świata w lepszym świetle. Naszym celem jest zmniejszenie różnic pojawiających się w pracach Komisji i Rady, dzięki czemu polityka Unii będzie zmierzać w tym samym kierunku. Jest to konieczne, jeżeli chcemy osiągnąć jak największą skuteczność. Dlatego ważne jest, abyśmy zapewnili Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych możliwie jak najlepszy start. Jest to największe i najważniejsze wyzwanie traktatu lizbońskiego. Wiele elementów tej układanki musi znaleźć odpowiednie miejsce, dlatego w Radzie prowadzone są zakrojone na szeroką skalę przygotowania.
Celem Rady Europejskiej jest doprowadzenie do porozumienia w sprawie sprawozdania, które wysoki przedstawiciel, po tym jak zostanie już wybrany, będzie mógł wykorzystać jako punkt wyjścia składając wniosek w sprawie Służby Działań Zewnętrznych. W procesie tym Parlament Europejski będzie oczywiście proszony o konsultacje w sprawie wniosku składanego przez wysokiego przedstawiciela. Do tego czasu prezydencja dopilnuje, aby dialog z Parlamentem Europejskim odbywał się regularnie. Uczestniczyliśmy w tym dialogu do tej pory i będziemy w nim uczestniczyć dalej. Ważne jest, aby Parlament Europejski, Rada i Komisja kontaktowały się w tych sprawach regularnie i aby do kontaktów tych dochodziło nie tylko pomiędzy urzędnikami, ale także na szczeblu politycznym.
Zaraz po irlandzkim referendum, którego pozytywny wynik bardzo nas cieszy, państwa członkowskie i Komisja rozpoczęły intensywne prace nad utworzeniem Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Prace te są kontynuowane i mam absolutną pewność, że w przyszłym tygodniu będziemy mogli przedstawić Radzie Europejskiej szereg przydatnych pomysłów dotyczących przyszłego wysokiego przedstawiciela. Z uwagi na to, że za przedłożenie ostatecznego wniosku odpowiedzialny jest wysoki przedstawiciel, osoba ta oczywiście zostanie włączona w te prace, gdy tylko zostanie wybrana. Jest to bardzo ważne, aby mogła ona mieć swój wkład w ten wniosek.
Prezydencja przedstawi porozumienie w sprawie zasad obejmujące pięć podstawowych elementów, mianowicie: zakres działalności Służby Działań Zewnętrznych, jej status prawny, jej personel i finansowanie oraz delegacje UE. Porozumienie nie jest jeszcze gotowe, a dyskusje nad nim wciąż trwają, jednak wstępnie poinformuję państwa o tym, jak daleko posunęliśmy się w tym zakresie dotychczas. Wydaje się, że w tej kwestii Rada i Komisja w znacznym stopniu zgadzają się ze sobą i mam nadzieję, że w końcu podobne stanowisko zajmie także Parlament Europejski.
Jeżeli chodzi o zakres działalności Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, to oczywiste jest, że powinniśmy ustalić geograficzne i tematyczne „funkcje biurowe”, w przypadku których będzie miała zastosowanie wspólna odpowiedzialność za zadania, które są obecnie realizowane przez Komisję i Sekretariat Rady. Komisja wciąż będzie odpowiedzialna za kwestie związane z handlem, pomocą oraz rozszerzeniem, jednak do tej pory nie ustalono jeszcze, gdzie dokładnie przebiegać będzie linia oddzielająca działania Komisji i Służby Działań Zewnętrznych w dziedzinie pomocy.
Państwa członkowskie i Komisja zgadzają się także co do tego, że status prawny Służby Działań Zewnętrznych powinien odzwierciedlać i wspierać wyjątkową rolę, sui generis, jaką odgrywa w systemie UE. Niezależnie od tego, jakie rozwiązanie prawne zostanie ostatecznie przyjęte, musi ona działać zgodnie z zasadą dobrej administracji oraz tak, by było możliwe jej rozliczanie.
Pracownicy będą rekrutowani w Komisji, Sekretariacie Rady oraz w państwach członkowskich. Jest to precyzyjnie określone w traktacie lizbońskim. Pracownicy wszystkich tych kategorii będą mieli prawo do objęcia urzędu na takich samych zasadach. Delegacje UE będą podlegać wysokiemu przedstawicielowi, gdy tylko traktat lizboński wejdzie w życie.
Jedną z ważnych kwestii związanych z utworzeniem Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych jest kontakt z Parlamentem Europejskim. Zaraz po wyborze wysokiego przedstawiciela osoba ta będzie regularnie konsultować się z Parlamentem Europejskim w sprawie głównych kierunków i ważnych wyborów w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony. Jestem pewna, że bliskie kontakty z Parlamentem Europejskim będą nawiązywane także pomiędzy urzędnikami. Europejska Służba Działań Zewnętrznych powinna dysponować zatem jednostką odpowiedzialną za kontakty z Parlamentem.
Nasze dyskusje są w przybliżeniu właśnie na tym etapie. Nie mogę przedstawić dalszych szczegółów, gdyż rozmowy jeszcze się nie zakończyły, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby Parlament był cały czas informowany o ich postępie. Oczywiście wysoki przedstawiciel nie został jeszcze wybrany, więc pomysły te są wciąż tylko pomysłami. Ostatecznie to wysoki przedstawiciel przedłoży wniosek, zgodnie z zapisami traktatu.
Kończąc, chciałabym podziękować państwu za możliwość zabrania głosu i powiedzieć, że oczekuję konstruktywnej debaty, podczas której oczywiście będę wsłuchiwać się w opinie Parlamentu z ogromną uwagą i odpowiem najlepiej, jak potrafię na wszelkie pytania, jakie państwo zadacie. Benita Ferrero-Waldner, komisarz. – Panie przewodniczący! Mam nadzieję, że znajdujemy się na ostatnim etapie wprowadzania w życie traktatu lizbońskiego, kończąc tym samym ośmioletni proces dyskusji i negocjacji. Po decydującym wyniku irlandzkiego referendum mamy wszyscy nadzieję, że bardzo szybko ratyfikuje go Republika Czeska. Jeżeli uda nam się tego dokonać w 20. rocznicę ponownego zjednoczenia Europy, będzie to dla naszego kontynentu i jego obywateli wielki dzień – zwłaszcza że będziemy mogli skupić naszą uwagę na niecierpiących zwłoki wyzwaniach i trudnych kwestiach politycznych, które stoją przed nami.
Kiedy zbliżamy się do końca tego procesu, chciałabym pogratulować Parlamentowi, a w szczególności Komisji Spraw Konstytucyjnych i sprawozdawcy, panu posłowi Elmarowi Brokowi, za przygotowanie opinii na temat kluczowego elementu traktatu lizbońskiego, jakim jest Europejska Służba Działań Zewnętrznych. Utworzenie ESDZ daje Unii Europejskiej i wszystkim instytucjom wchodzącym w jej skład szansę na osiągnięcie tego, na co od dawna mieliśmy nadzieję: mówienie na szczeblu międzynarodowym jednym głosem i wzmocnienie wpływów UE na świecie.
W swoim sprawozdaniu pan poseł Brok podkreśla ten potencjał. Obok tej ważnej debaty oraz wielu innych konsultacji z przedstawicielami Parlamentu, sprawozdanie to stanowi istotnym wkład w prace, jakie będziemy podejmować z prezydencją szwedzką oraz innymi państwami członkowskimi i Sekretariatem Rady na przestrzeni najbliższych miesięcy. Z przyjemnością potwierdzam, że Komisja zdecydowanie popiera ogólne podejście Parlamentu. Zgadzam się z właśnie tu wspomnianymi zasadami przejrzystości, demokracji i spójności. Oczywiście ważne jest, aby wszystkie instytucje współpracowały w celu udzielenia wsparcia nowo powołanemu wysokiemu komisarzowi, którego zadaniem jest przygotowanie decyzji w sprawie utworzenia ESDZ – decyzji, która, jak państwo wiecie, wymaga zgody Komisji i konsultacji z Parlamentem.
Po pierwsze, chciałabym wspomnieć o statusie ESDZ. To prawda, że będzie mieć ona charakter sui generis, gdyż nie istnieje żaden model, którym można by się kierować. Budujemy coś nowego. Nie będziemy się opierać na metodzie międzyrządowej, ani w pełni na metodzie wspólnotowej, jednak musimy dopilnować, aby nowy system miał prawdziwie europejski charakter, inspirowany przez najlepsze elementy wspólnotowej polityki i na nich osadzony, o czym już wspomniano. Kluczowym dla nas wszystkich pytaniem jest to, co ESDZ powinna być w stanie osiągnąć. Właśnie to powinno być naszym celem. Skupiając w jednym miejscu działania wielu podmiotów działających na polu relacji zewnętrznych, jesteśmy w stanie zagwarantować, że nasze stosunki z resztą świata będą czytelne, spójne i że będzie za nimi stać jeden zbiór politycznych celów. Musi ona mieć władzę jako rdzeń polityki zewnętrznej UE; miejsce, gdzie polityka ta jest tworzona i koordynowana. ESDZ musi być także tak postrzegana, zarówno od wewnątrz jak i z zewnątrz Unii Europejskiej, a jej działania będą skuteczne tylko wtedy, gdy będzie ona dobrze współpracować z innymi instytucjami i w pełni szanować równowagę międzyinstytucjonalną.
Właśnie z tego powodu uważam, że bardzo ważne jest, aby ESDZ została utworzona w sposób, który umożliwi jej ścisłą współpracę z Komisją oraz Radą i sprawi, że uszanuje ona potrzebę zachowania pełnej odpowiedzialności przed Parlamentem Europejskim. Moim zdaniem skupienie wszystkich działań zewnętrznych w jednej służbie oznacza dla Parlamentu stopniową zmianę sposobu, w jaki spełnia swą rolę polegającą na kontroli unijnej polityki. Podobnie jak sama służba, sposób, w jaki Parlament będzie kontaktował się z wysokim przedstawicielem i wiceprzewodniczącym, będzie też w pewnym sensie musiał mieć charakter sui generis.
Utworzenie ESDZ będzie wymagało podjęcia wielu decyzji, prawdopodobnie obejmujących zmiany w regulaminie finansowym i regulaminie pracowniczym – zarówno jedne, jak i drugie wymagają wniosku Komisji i przyjęcia go w procedurze współdecyzji.
Wysoki przedstawiciel/wiceprzewodniczący musi mieć władzę pozwalającą mu zarządzać służbą, ale służba ta musi także służyć całemu systemowi UE – przede wszystkim przewodniczącemu Komisji Europejskiej, przewodniczącemu Rady Europejskiej oraz innym komisarzom zajmującym się stosunkami zewnętrznymi. Jest konieczne, aby mogła ona służyć pomocą, zarówno w Brukseli, jak i w państwach trzecich, Parlamentowi Europejskiemu i jego oficjalnym delegacjom podróżującym za granicę.
Jedną z kluczowych innowacji jest duże zaangażowanie państw członkowskich w nową służbę. Ambasadorowie COREPER zastanawiają się nad najskuteczniejszym sposobem, w jaki można by wcześnie włączyć do tej służby najlepszych dyplomatów z państw członkowskich. My w Komisji sprawdzamy, jak można to zrobić przed zmianą regulaminu pracowniczego, natomiast przyjmowanie do służby powinno odbywać się poprzez procedury selekcji oparte na kompetencjach, przy czym w odpowiednim stopniu należy uwzględnić potrzebę zachowania równowagi geograficznej i równowagi płci. Działania te spełniają wiele oczekiwań wyrażonych w sprawozdaniu.
Uważamy także, że wszyscy pracownicy ESDZ, niezależnie od tego, czy będą to urzędnicy unijnych instytucji, czy urzędnicy z państw członkowskich na kontraktach czasowych, powinni korzystać z takich samych praw. Będą oni pod każdym względem równi.
Jeżeli chodzi o zakres działalności służby, musi ona dysponować kompleksowym zarysem relacji UE z resztą świata, dlatego potrzebne jej będą jednostki geograficzne oraz służby horyzontalne, które zajmą się takimi kwestiami, jak WPZiB, WPBiO, prawa człowieka oraz relacje z organami ONZ. Chodzi o to, aby zapobiec dublowaniu się zadań i doprowadzić do tego, żeby wszystkie osoby odpowiedzialne za tworzenie zewnętrznej polityki UE efektywnie współpracowały, a Komisja będzie wciąż dysponować służbami odpowiedzialnymi za handel, politykę rozwoju, przekazywanie pomocy, pomoc humanitarną oraz kwestie związane z rozszerzeniem. Będzie ona także, oczywiście, wciąż odpowiedzialna ze zewnętrzne aspekty kluczowych elementów polityki wewnętrznej Unii, a głównym pytaniem w tej debacie jest to, jak zarządzać programowaniem pomocy zewnętrznej.
Chciałabym zapewnić Parlament, że polityka rozwoju UE, w tym walka z ubóstwem, będzie centralną częścią działań zewnętrznych Komisji. Wysoki przedstawiciel/wiceprzewodniczący oraz komisarz ds. rozwoju będą na tym obszarze bardzo ściśle ze sobą współpracować. Pomocne będzie tutaj to, że wysoki przedstawiciel będzie także wiceprzewodniczącym Komisji odpowiedzialnym za koordynację wszystkich działań zewnętrznych UE Służba będzie także odpowiedzialna za administrowanie delegacjami, choć osoby wchodzące w ich skład będą, jak ma to miejsce dzisiaj, pochodzić z różnych służb – nie tylko z ESDZ, ale także ze służb Komisji oraz być może też z innych instytucji i organów Unii Europejskiej.
Od momentu wejścia w życie traktatu delegacje Komisji staną się delegacjami UE. Dzięki temu przekazane im zostaną nowe obowiązki, jednak nie zmniejszy to ich roli w reprezentowaniu pełnego zakresu działań Komisji. Delegacje UE powinny być odpowiedzialne za kwestie reprezentacyjne, koordynacyjne i negocjacyjne od momentu wejścia traktatu w życie. W większości miejsc procedura ta zostanie przeprowadzona bardzo płynnie. Jednak tam, gdzie ilość pracy jest szczególnie duża, konieczne będzie wprowadzenie rozwiązań umożliwiających podział obowiązków nie tylko z rotacyjną prezydencją, ale także z innymi państwami członkowskimi.
Utworzenie zupełnie nowej służby jest poważnym przedsięwzięciem. Będzie ona z czasem ewoluować, jak zaznaczono w sprawozdaniu. Wspólnie będziemy się uczyć. Naszym najważniejszym celem w okresie między wejściem w życie traktatu a utworzeniem ESDZ musi być zapewnienie skutecznego prowadzenia polityki zewnętrznej UE. Wraz z Sekretariatem Rady będziemy współpracować z wysokim przedstawicielem/wiceprzewodniczącym, aby była ona prowadzona bez zakłóceń. Jednak musimy patrzeć dalej. Będziemy poszukiwać urzędników i dyplomatów z różnych instytucji i z wszystkich państw członkowskich. Wiemy, że wspólna polityka zagraniczna nie jest po prostu sumą dwudziestu siedmiu polityk krajowych. W ESDZ potrzebujemy ludzi, którzy nie tracąc związków z reprezentowanymi przez nich krajami, myślą po europejsku. W związku z tym musimy stworzyć unijną kulturę dyplomatyczną oraz unijny esprit de corps. Kluczowe w tym zakresie są szkolenia.
W przedmiotowym sprawozdaniu pojawia się interesujący pomysł stworzenia Europejskiej Akademii Dyplomatycznej. W międzyczasie możemy odpowiednio wykorzystywać akademie dyplomatyczne działające w państwach członkowskich. Niedawno brałam udział w 10. rocznicy powstania Europejskiego Programu Dyplomatycznego, który takie działania zapoczątkował. Warto zaznaczyć, że od lat 70. Komisja zorganizowała szkolenia dla ponad 5700 dyplomatów. Jednym z zadań ESDZ będzie stworzenie strategii szkoleniowej, dzięki której wszyscy członkowie, niezależnie od ich pochodzenia, będą dysponowali umiejętnościami pozwalającymi im realizować powierzone im zadania. W szczególności szefowie delegacji nie tylko będą musieli odgrywać swą rolę polityczną, ale także zajmować się wszystkimi działaniami Komisji, które są tak istotną częścią mandatu delegacji.
Sprawozdanie pana posła Broka zawiera także pytanie, czy ESDZ może zajmować się działaniami konsularnymi. Komisja jest na ten pomysł otwarta, nawet gdyby opracowanie szczegółów miało zająć więcej czasu. Tymi kwestiami zajmiemy się w przyszłości. W chwili obecnej wyzwaniem dla nas jest zadbanie o to, aby ESDZ dobrze działała w interesie wszystkich: europejskich obywateli, państw członkowskich i Unii Europejskiej. Komisja popiera utworzenie ESDZ, pragnie, aby jej działalność była sukcesem i zrobi wszystko, aby tak właśnie się stało. Przedmiotowe sprawozdanie pokazuje, że Parlament zrobi to samo.
Przepraszam, że mówiłam tak długo, ale uważam, że jest to bardzo ważna kwestia. Proszę o wybaczenie, panie przewodniczący. Przewodniczący. – Pani komisarz! Oczywiście, że pani wybaczam, bo w pełni się z panią zgadzam. To bardzo ważna kwestia. Alojz Peterle, w imieniu grupy PPE. – (SL) Pani przewodnicząca Rady, pani komisarz, byli koledzy z europejskiej konwencji, panie i panowie! Chciałbym pogratulować sprawozdawcy, panu posłowi Elmarowi Brokowi, precyzyjnego określenia stanowiska Parlamentu Europejskiego w sprawach związanych z utworzeniem Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.
Utworzenie takiej służby jest logicznym i koniecznym następstwem decyzji o połączeniu dwóch ośrodków polityki zagranicznej w jednym i jest kluczowe dla umacniania tożsamości polityki zagranicznej Unii Europejskiej. Zintegrowana dyplomacja prowadzi do prostszych rozwiązań, bardziej jednolitego i skuteczniejszego działania oraz sprawia, że działania te są lepiej widoczne i cieszą się większym uznaniem.
Problem uruchomienia tej wspólnej służby nie ma charakteru jedynie technicznego. Będzie to miało także wpływ na realizację celu politycznego, jaki Unia Europejska chce osiągnąć powierzając funkcję wysokiego przedstawiciela i wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej jednej osobie. Utworzenie nowej służby powinno wynikać z tego samego ducha, który doprowadził do połączenia tych dwóch funkcji na obszarze polityki zagranicznej i który doprowadzi do zjednoczenia wysiłków podejmowanych przez Radę i Komisję w zakresie tej polityki.
Ważne jest, aby w procesie tworzenia tej służby w odpowiednim stopniu uwzględnione zastały role Komisji, Rady i Parlamentu oraz współpraca między nimi, a także, aby jej podstawą było wzajemne zaufanie i wola współpracy.
Choć uważam, że w interesie Unii Europejskiej leży to, aby służba ta zaczęła działać jak najszybciej, w pełni popieram zalecenie, aby był to proces stopniowy, dzięki któremu przyjmie ona najbardziej odpowiednią formę, która zapewni jej największą skuteczność. Uważam, że jest rzeczą słuszną, aby służba była częścią struktury administracyjnej Komisji, zarówno pod względem organizacyjnym, jak i budżetowym.
Moim zdaniem sprawą absolutnie kluczową jest to, aby w skład przyszłej służby wchodzili także pracownicy krajowych służb dyplomatycznych, co bez wątpienia doprowadzi do powstania lepszej i bardziej dostępnej służby dla obywateli Unii Europejskiej, a szczególne znaczenie będzie to miało dla państw, które dysponują małą liczbą przedstawicielstw dyplomatycznych. Roberto Gualtieri, w imieniu grupy S&D. – (IT) Panie przewodniczący, pani minister, pani komisarz, panie i panowie! Dzisiejsza debata oraz sprawozdanie, które przyjmiemy jutro, potwierdzają, że Izba ta, nawet na tym wstępnym etapie, ma zamiar zademonstrować chęć wsparcia procesu tworzenia Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych poprzez konstruktywny dialog z Radą i Komisją. Uważamy, że nawoływanie do tego międzyinstytucjonalnego dialogu już teraz jest przede wszystkim przydatne i sensowne, biorąc pod uwagę to, że procedura przewidziana w traktacie zakłada, że Parlament wyraża swoją opinię na temat wniosku, który przedstawi wysoki przedstawiciel, i że prerogatywy Parlamentu w zakresie budżetu sprawiają, że jego zgoda i współpraca mają kluczowe znaczenie. Nie wspominam tu o zgodzie Komisji, o której mówi pan poseł Brok, która zwiększa możliwości Parlamentu Europejskiego.
Jednak uważamy także, że naszym obowiązkiem jest nawoływanie do tego dialogu już teraz, ponieważ Europejska Służba Działań Zewnętrznych jest jedną z najważniejszych innowacji wprowadzanych przez traktat lizboński. Jej struktura będzie miała istotny wpływ na sposób, w jaki postrzegane będzie sprawowanie władzy w Europie i – w konsekwencji – na sposób, w jaki w praktyce ustalana będzie równowaga miedzy unijnymi instytucjami.
Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim zgadza się ze stanowiskiem przyjętym w sprawozdaniu pana posła Broka, w którego przygotowaniu brała aktywny udział. Zajęcie takiego stanowiska ma na celu doprowadzenie do tego, aby służba ta mogła działać jako łącznik między wymiarem wspólnotowym działań zewnętrznych Unii a wymiarem międzyrządowym wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, o czym mówi tytuł V traktatu lizbońskiego.
Oczywiście zdajemy sobie sprawę z wyjątkowego charakteru służby, który odzwierciedla także rolę wysokiego przedstawiciela i przewodniczącego Komisji, podobnie jak zdajemy sobie sprawę z faktu, że w skład służby nie mogą wchodzić wszystkie służby wykorzystywane przez Komisję przy realizacji licznych aspektów działań zewnętrznych – co nie sprowadza się jedynie do WPZiB – począwszy od współpracy w dziedzinie rozwoju.
Uważamy jednak, że sprawą kluczową jest, aby służba uczyniła prowadzoną przez Unię politykę zagraniczną i bezpieczeństwa bardziej skuteczną, a całość działań zewnętrznych – bardziej spójną. Uważamy też, że jest sprawą kluczową, aby służba podlegała demokratycznej kontroli Parlamentu i dlatego sądzimy, że włączenie jej do administracyjnej struktury Komisji jest najbardziej spójnym rozwiązaniem pozwalającym osiągnąć ten cel, na którym nam bardzo zależy. W związku z powyższym głosowaliśmy za przyjęciem sprawozdania pana posła Broka. Andrew Duff, w imieniu grupy ALDE. – Panie przewodniczący! Komisja ma całkowitą rację mówiąc, że służba powinna mieć do dyspozycji wszystkie instrumenty i aktywa, które są wymagane do prowadzenia aktywnej polityki zagranicznej na całym świecie. Sprawą kluczową jest, aby wszyscy partnerzy uczestniczący w tym wielkim projekcie, także państwa o największej liczbie ludności i największych ambicjach politycznych, zaczęli ufać sobie nawzajem i służbie.
Kluczowe jest, aby brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych wysłało do tej służby swoich najlepszych ludzi a nie osoby, których chce się pozbyć. W pełni zgadzam się także z tym, że w celu zapewnienia parlamentarnej i finansowej kontroli służba powinna być przypisana do Komisji z powodów administracyjnych i budżetowych. Muszę powiedzieć Radzie, że jest rzeczą niedopuszczalną, aby służba ta znalazła się w tej samej klasie co Komitet Ekonomiczno-Społeczny lub Europejski Rzecznik Spraw Obywatelskich w ramach rozporządzenia finansowego. Uważam, że sprawozdanie pana posła Broka było praktyczną fazą wstępną procesu tworzenia Służby Działań Zewnętrznych, ale myślę też, że teraz, przed podjęciem dalszych kroków i udzieleniem odpowiedzi na istotne pytania, powinniśmy zatrzymać się i zaczekać na powołanie wysokiego przedstawiciela/wiceprzewodniczącego.
Dla Parlamentu kluczowe znaczenie ma to, abyśmy mieli politycznego interlokutora, z którym będziemy mogli negocjować utworzenie i przyszły program Służby Działań Zewnętrznych, dlatego zwracam się z prośbą do państw członkowskich – zaproponujcie swoich ludzi na te wszystkie stanowiska. Indrek Tarand, w imieniu grupy Verts/ALE. – (ET) Panie przewodniczący, panie i panowie! Praca z wieloma znakomitymi osobami była niesamowitym i bardzo przyjemnym doświadczeniem. Chciałbym pogratulować panu posłowi Brokowi oraz wielu innym osobom, które włożyły swój wkład w tę pracę. Chciałbym jednak teraz zacytować pana przewodniczącego Barroso, który dziś rano mądrze powiedział: „Trwałe nie są nawet instytucje; potrzebna jest nam ogromna wola polityczna”. To prawda, że tworzenie instytucji nie jest możliwe bez woli politycznej. Aby nie dopuścić do sytuacji, w której po prostu stworzymy jeszcze jedną instytucję, przy tworzeniu nowej struktury kluczowe znaczenie musi mieć zawsze nasza wola polityczna. Cel ten jest prawdziwie europejski, a w rzeczywistości jest nim utworzenie organizacji sui generis, która będzie służyć wspólnym interesom wszystkich obywateli Europy. Jeżeli chcemy uniknąć dublowania się kompetencji lub marnotrawstwa zasobów, co jest tak typowe, musimy dopilnować, aby przydział środków budżetowych i ich wykorzystanie podlegało nadzorowi Parlamentu Europejskiego.
W przedmiotowym sprawozdaniu w sposób ogólny określone zostały zasady, o których informowany jest Europejski Trybunał Sprawiedliwości, co pomogłoby nam powołać wysokiego przedstawiciela, a także opracować plan. Po opracowaniu takiego planu wszyscy będziemy w lepszej sytuacji i uzyskamy możliwość wykorzystania naszej woli politycznej. Z uwagi na to, że wszyscy zdajemy sobie sprawę z aspiracji Partii Zielonych – takich jak koncepcja budowy pokoju, pełne zastosowanie Karty praw podstawowych i oczywiście kwestia równości płci – nie będę dziś o nich mówił, ale obiecuję, że podejmę te tematy w stosownym czasie. Jednak moim zdaniem Rada postąpiłaby bardzo mądrze, gdyby na stanowisko wysokiego przedstawiciela powołała kobietę, gdyż, jak wszyscy wiemy, przewodniczącym Komisji jest mężczyzna. W rzeczywistości kobieta nigdy nie została wybrana, aby stać na czele Europy; w związku z tym, jeżeli tworzymy nową instytucję europejską, być może uwzględnienie tego aspektu byłoby dobrym pomysłem.
Podczas prac nad przedmiotowym sprawozdaniem zwróciłem uwagę na pewne negatywne postawy pojawiające się na niektórych obszarach. Zasugerowano, że Parlament Europejski nie ma tu do odegrania żadnej roli i że w tym sprawozdaniu próbuje sobie po prostu przydać znaczenia. Na krytykę taką odpowiadam, że Parlament jest ważny i musimy brać to pod uwagę. Nasze sprawozdanie w sprawie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych jest doskonałą okazją do wyciągnięcia takich faktów na światło dzienne. W związku z powyższym wzywam wszystkich, aby poparli przyjęcie przedmiotowego sprawozdania, biorąc pod uwagę fakt, że nie uwzględnia ono wszystkich ulepszeń i życzeń. Najważniejsze, aby sprawozdanie zostało przyjęte teraz. Ashley Fox, w imieniu grupy ECR. – Panie przewodniczący! Po raz kolejny chciałbym wyrazić swoje rozczarowanie, że rozważania Parlamentu nad sprawozdaniem wyprzedzają ratyfikację traktatu lizbońskiego. Zastanawiam się, czy debata ta odbywałaby się dzisiaj, gdyby kwestię traktatu wciąż rozważał Niemiecki Trybunał Konstytucyjny. Przypuszczam, że nie, dlatego pytam, dlaczego Republika Czeska traktowana jest inaczej. Jak mógłby zauważyć angielski pisarz George Orwell, wszystkie państwa członkowskie są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.
Chciałbym sprzeciwić się utworzeniu Europejskiej Akademii Dyplomatycznej. W sytuacji gdy państwa członkowskie borykają się z ogromnymi problemami budżetowymi, UE powinna wykazać się powściągliwością. Powinniśmy pełnić funkcję strażników publicznych pieniędzy. Naszym celem powinno być wydawanie publicznych pieniędzy w sposób rozważny, a kiedy to możliwe – zwracanie pieniędzy państwom członkowskim i podatnikom, których reprezentujemy.
Nie znamy kosztów tej propozycji. Jest to kolejny przykład tego, że niektórzy posłowie w tej Izbie zbyt chętnie wykonują wielkie gesty za pomocą pieniędzy należących do innych osób. Europejska Akademia Dyplomatyczna to marnotrawstwo pieniędzy i kolejne obciążenie podatników.
Chciałbym przypomnieć koleżankom i kolegom, że wszelkie wspólne stanowiska w dziedzinie polityki zagranicznej będą ustalane przez państwa członkowskie reprezentowane w Radzie – nie przez Komisję, a na pewno nie przez ten Parlament. Wszelki dodatkowy personel, jaki potrzebny jest w ESDZ, powinien zostać oddelegowany z państw członkowskich, a pracownicy ci nie wymagają dodatkowych szkoleń. Polityka, jaką będą reprezentować przed światem, będzie polityką Rady Unii Europejskiej, a nie jakąś niezależną polityką europejską.
Akademia Dyplomatyczna byłaby potrzebna tylko wtedy, gdyby UE miała przejąć kontrolę nad sprawami zagranicznymi od państw członkowskich. Mam nadzieję, że dzień taki nigdy nie nadejdzie, a ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby temu zapobiec.
(Mówca zgodził się odpowiedzieć na pytanie zgodnie z art. 149 ust. 8 Regulaminu) Andrew Duff (ALDE). – Panie przewodniczący! Chciałbym zapytać mówcę, czy, gdyby ku jego rozczarowaniu traktat w rzeczywistości wszedł w życie, poparłby Chrisa Pattena na stanowisko wysokiego przedstawiciela? Ashley Fox (ECR). – Panie przewodniczący! Jest mi bardzo miło, że jestem pytany o opinię, jednak raczej wątpię, aby była to moja decyzja. Helmut Scholz, w imieniu grupy GUE/NGL. – (DE) Panie przewodniczący, pani komisarz! Dziękuję za danie mi możliwości wypowiedzenia się dzisiaj. Konfederacyjna Grupa Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/Nordycka Zielona Lewica wielokrotnie i jednoznacznie wyrażała na posiedzeniach plenarnych swoją fundamentalną krytykę kierunku i charakteru polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Unii Europejskiej i sprzeciwiała się jej kontynuacji, także w ramach traktatu lizbońskiego. Dzisiejsza debata łączna, które odbywa się na początku tej kadencji Parlamentu, dotyczy jednego z najważniejszych sprawozdań w tym okresie. Niestety, choć rozumiem motywy pana posła Broka z punktu widzenia działalności parlamentarnej, musimy przygotować coś w terminie, który sprawia, że trudno jest w należyty i odpowiedzialny sposób ocenić wszelkie aspekty i skomplikowane kwestie wynikające z charakteru tej nowej struktury.
Debata ta jednoznacznie pokazuje, jak wiele spraw jest niestety wciąż nierozstrzygniętych i w związku z tym są one wykorzystywane w partii politycznego pokera rozgrywanej pomiędzy interesami poszczególnych krajów i rządów a strukturami UE. Grupa GUE/NGL jest temu przeciwna. Dlatego mamy nadzieję, że po zakończonych negocjacjach Parlament Europejski będzie miał okazję spojrzeć na Europejską Służbę Działań Zewnętrznych (ESDZ) raz jeszcze, zgodnie z oczekiwaniami dotyczącymi powściągliwości w formułowaniu mandatu negocjacyjnego, które zostały przedstawione prezydencji szwedzkiej dziś rano na posiedzeniu plenarnym. W Parlamencie powinniśmy także zadbać o to, aby obywatele Europy mieli jak najlepszą wiedzę na temat różnych aspektów ESDZ, szczególnie w kontekście wątpliwości i krytyki dotyczącej traktatu lizbońskiego i żądań zapewnienia w tym zakresie większej przejrzystości i demokratycznej współdecyzji.
Dyskusje na temat utworzenia ESDZ trwały miesiącami za zamkniętymi drzwiami. Moja grupa chciałaby powtórzyć, że nieuwzględnienie w nich Parlamentu Europejskiego, organizacji społeczeństwa obywatelskiego, które dotychczas uczestniczyły w takich dyskusjach, ani parlamentów krajowych budzi ogromne wątpliwości. Jest to szczególnie ważne, ponieważ żywa debata oraz otwarte i przejrzyste dyskusje na temat struktur instytucjonalnych mają ogromne znaczenie dla ich mandatu w przyszłości oraz możliwości rozliczania ich przez opinię publiczną. W rezultacie z zadowoleniem przyjmuję podejście pana posła Broka, za pomocą którego w swoim sprawozdaniu stara się on zapewnić Parlamentowi Europejskiemu przynajmniej prawo do uczestnictwa w procedurze współdecyzji. Niektóre z naszych próśb mają na celu osiągnięcie takich samych rezultatów.
Sprzeciwiamy się wszystkim wysiłkom – i mówię to jednoznacznie i kategorycznie – prowadzącym do włączenia do ESDZ struktur polityczno-wojskowych, niezależnie od tego, czy stanie się to teraz, czy w przyszłości, jak to zostało ostatnio zaproponowane w Radzie między innymi przez Francję. Z naszego punktu widzenia ewentualne połączenie wojskowego planowania, struktur służb specjalnych oraz ogólnych zadań dyplomatycznych i politycznych jest nie do przyjęcia. Morten Messerschmidt, w imieniu grupy EFD. – (DA) Panie przewodniczący! Wczoraj poproszono mnie o podanie trzech powodów, dla których należy głosować za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania. Jest to dość proste: demokracja, demokracja i jeszcze raz demokracja.
Po pierwsze, to farsa, że jakikolwiek parlament chce przyjąć sprawozdanie oparte na traktacie, którego los jest wciąż niepewny. Nikt nie wie, jaka jest przyszłość traktatu lizbońskiego, a każdy, kto ma choć odrobinę szacunku dla struktur demokratycznych – choć odrobinę szacunku dla takich państw członkowskich, jak Republika Czeska – wstrzymałby się z realizacją tego projektu do momentu, w którym przyszłość traktatu będzie jasna.
Po drugie, przedmiotowe sprawozdanie (i cała tworzona obecnie służba działań zewnętrznych) stanowi całkowite podważenie, zaprzeczenie suwerennego prawa państw członkowskich do prowadzenia własnej polityki zagranicznej oraz jest przejawem braku szacunku dla tego prawa. Jest to także powód, dla którego w sprawozdaniu proponuje się uczynienie komisarza osobą odpowiedzialną za wszystko. Oczywiście komisarz, w szczególności jako osoba pełniąca funkcję „urzędnika”, nie pochodzi z powszechnego wyboru. Innymi słowy, jeżeli ludzie będą chcieli innej polityki zagranicznej, nie ma żadnych szans na zmianę prowadzonej polityki, gdyż ludzie mają możliwość zmiany wyłącznie Rady, tj. rządów, a nie Komisji. Oznacza to, po trzecie, że z demokracji czyni się tu farsę, jeśli Parlament ten chce przekazać więcej władzy, niektóre z absolutnie kluczowych obszarów działalności suwerennego państwa, Komisji, która nie pochodzi z powszechnego wyboru. Parlament ten opiera się jedynie na kratos – wyłącznie na władzy. Nie opiera się on wcale na demos. Powinniśmy skupić się na demos – powinniśmy skupić się na ludziach, nie na władzy. Dlatego potrzebujemy więcej demokracji. W związku z powyższym przedmiotowe sprawozdanie należy odrzucić. Andrew Henry William Brons (NI). – Panie przewodniczący! Przedmiotowe sprawozdanie ma nas uspokoić w kwestii tworzonej służby, tymczasem, moim zdaniem, jego skutki są dokładnie odwrotne. Z jednej strony zawiera on stwierdzenie, że służba ta dopełnia działania dyplomatyczne państw członkowskich i nie kwestionuje ich zasadności. Jednak moim zdaniem dalsza część sprawozdania jest oczywistym zaprzeczeniem tego zapewnienia.
W ustępie 4 powiedziane jest, że służby tej – to jest jej uprawnień – nie można z góry w pełni zdefiniować ani określić. W ustępie 8 lit. d powiedziane jest, że delegacje, które są częścią służby, będą mogły przejąć obowiązki służb konsularnych od państw członkowskich. Oczywiste jest, że celem tej służby jest – nie w perspektywie krótkoterminowej, ale w perspektywie długoterminowej – przejęcie i zastąpienie przedstawicielstw dyplomatycznych państw członkowskich, a może na ostatnim etapie także przejęcie prawa weta Wielkiej Brytanii i Francji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.
Kiedy słyszymy, że organ UE zapewnia nas, że nie zrobi tego czy owego, mamy prawo domyślać się, co planuje. Przepraszam, że posiłkuję się Szekspirem, ale wydaje mi się, że w sprawozdaniu tym zbyt wiele jest zaprzeczeń. Kto lub co będzie faktycznie sprawować kontrolę nad tym organem? Myślę, że nie Rada. Ma on działać w oparciu o zasadę jednomyślności. Jeżeli decyzji nie uda się podjąć, służba będzie po prostu działać zgodnie ze swoim programem. A co z Parlamentem? Nie, tu ograniczamy się do konsultacji. Organ ten będzie prowadzić politykę zewnętrzną ponad głowami państw członkowskich i nie będzie objęty skuteczną kontrolą ani tych państw, ani Parlamentu Europejskiego. Rządy krajowe zostaną zredukowane do statusu rady parafialnej. Carlo Casini (PPE). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Przede wszystkim uważam, że moim obowiązkiem jest podziękowanie sprawozdawcy, który wykonał świetną pracę, i jako przewodniczący Komisji Spraw Konstytucyjnych muszę podziękować także wszystkim członkom tej komisji i obu komisji – Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Rozwoju – którzy przygotowali tę opinię, za ich szybką pracę.
W rzeczywistości staraliśmy się przygotować dokument – mam nadzieję, że zostanie on przyjęty – który będzie można przedstawić Radzie 29 i 30 października. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że przedmiotowe sprawozdanie nie zawiera ostatecznych rozwiązań. Jego celem jest jedynie wskazanie Radzie i tym samym wysokiemu przedstawicielowi, który zostanie powołany, kilku kierunków działania; pewnej ścieżki, którą możemy wybrać.
Opracowanie konkretnego planu organizacyjnego, który następnie będzie musiał zostać przez nas przeanalizowany, będzie zadaniem wysokiego przedstawiciela. W związku z tym Parlamentowi przedstawiamy tylko wskazówki. Wiemy także, że powodzenie operacji utworzenia Służby Działań Zewnętrznych związane jest z rolą wysokiego przedstawiciela, które będzie musiał wszystko zorganizować i wszystkimi zarządzać. Oczekujemy od niego prowadzenia konsekwentnej i jednolitej polityki zagranicznej. Doskonale wiemy, że istnieją problemy, że wiele do tej pory powiedziano, ale problemy można rozwiązać. Ważne, aby czytelne były kompetencje, informacje i zakres.
Sprawozdanie pana posła Broka zawiera kilka interesujących propozycji w tym zakresie – będę mówić krótko, bo kończy mi się czas – w każdym razie propozycje te obejmują włączenie służby do struktury administracyjnej Komisji, decyzję o dalszym rozwoju modelu wspólnotowego oraz propozycję, która jest także przewidziana w traktacie lizbońskim, aby personel pochodził z sekretariatów Komisji i Rady oraz z delegacji samej Komisji.
W sprawozdaniu mowa o dwóch innowacjach, na które moim zdaniem warto zwrócić uwagę: chodzi o ambasady Unii, kierowane przez urzędników Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, w skład których wchodzić będą także przedstawicielstwa Komisji w krajach trzecich oraz biura łącznikowe Rady, przy czym dozwolone będzie delegowanie specjalistów z Dyrekcji Generalnych; oraz podstawy utworzenia Europejskiej Akademii Dyplomatycznej, która jest interesującym pomysłem.
Mój czas się skończył. Mam tylko nadzieję, że przedmiotowe sprawozdanie zostanie w rzeczywistości przyjęte, i że zostanie przyjęte przez znaczną większość głosujących. Zita Gurmai (S&D). – Panie przewodniczący! Jak wszyscy wiemy, Europejska Służba Działań Zewnętrznych jest jedną z największych innowacji zaproponowanych w traktacie lizbońskim. W związku z tym, tworząc ją, musimy być bardzo uważni i odpowiedzialni.
Wszyscy zgadzamy się co do tego, że powinna ona zacząć działać zaraz po wejściu w życie traktatu lizbońskiego. Komisja i Rada już pracują nad wytycznymi, które mają przedstawić na posiedzeniu Rady Europejskiej pod koniec bieżącego miesiąca. Dlatego Parlament Europejski musi mieć wpływ na ten proces.
Dzisiejsza debata oraz będąca jej wynikiem rezolucja mają kluczowe znaczenie, ponieważ musimy teraz wysłać Radzie i Komisji Europejskiej bardzo jasny sygnał, będący dowodem politycznego konsensusu w sprawie utworzenia służby.
Jestem bardzo dumna z pracy wykonanej przez mojego kolegę, która jest wynikiem międzypartyjnych debat w tej Izbie. Domagamy się, aby w relacjach zewnętrznych Unii zachowany został model wspólnotowy. Posłom zależy na tym, aby służba została przyłączona do Komisji Europejskiej i stanowiła część ogólnego budżetu wspólnotowego. ESDZ powinna być częścią Komisji pod względem administracyjnym i budżetowym i powinna być formalnie częścią Komisji jako podmiot sui generis przyłączony do struktury Komisji.
Komisja budżetowa ma ogromne znaczenie. Jest dźwignią, za pomocą której PE może korzystać ze swoich uprawnień. W ten sposób Parlament powinien – i będzie – sprawować nad nią kontrolę budżetową i kontrolę demokratyczną. Jest wiele kwestii, które wymagają uregulowania, na przykład czytelny podział zadań ESDZ i odpowiedzialnych jednostek Komisji Europejskiej – z uwzględnieniem faktu, że jeszcze nie znamy struktury przyszłej Komisji – oraz relacja między wysokim przedstawicielem a różnymi przedstawicielstwami Unii za granicą, jednak przedmiotowa rezolucja będzie pierwszym stanowiskiem Parlamentu Europejskiego, na którym opierać się będą dalsze kroki.
Nie powinniśmy zapominać także o czynniku ludzkim. Wysoki przedstawiciel powinien być osobą wartościową, dysponującą specjalistyczną wiedzą, posiadającą już osiągnięcia na swym koncie, a także osobą popieraną przez Komisję, Radę i krajowe służby dyplomatyczne. Jestem przekonana, że instytucjonalny skład ESDZ musi uwzględniać strukturę płci, która będzie należytym odzwierciedleniem obietnic Unii w zakresie działań na rzecz równouprawnienia płci.
W końcu, jako osoba, która od piętnastu lat pracuje na rzecz równej reprezentacji politycznej kobiet, ucieszyłabym się, gdyby tą osobą została kobieta. Annemie Neyts-Uyttebroeck (ALDE). – (NL) Panie przewodniczący! Niektórzy z moich koleżanek i kolegów posłów uznali, że dobrze będzie wykorzystać swe wypowiedzi do udzielenia nam lekcji demokracji. Chciałabym zatem zauważyć, że zarówno w Komisji Spraw Konstytucyjnych, jak i w Komisji Spraw Zagranicznych, której opinię opracowałam, upewniliśmy się, że dyskusja i głosowanie nad naszymi tekstami nie zostaną przeprowadzone, zanim nie poznamy wyniku irlandzkiego referendum. Zrobiliśmy tak ze względu na szacunek dla werdyktu mieszkańców Irlandii. Na szczęście powiedzieli „tak”, choć mogli powiedzieć „nie”. Chcieliśmy uwzględnić ten wynik, a także przyszłotygodniowe posiedzenie Rady Europejskiej. W związku z tym musieliśmy zakończyć nasze dyskusje i przygotować teksty w bardzo krótkim czasie. Ci sami posłowie, którzy próbują udzielać lekcji demokracji, oczywiście skarżyli się z tego powodu. Pozwalam sobie na dygresję.
Dzień dzisiejszy ma dla nas szczególne znaczenie. Przygotowane przez nas teksty, które zawierają naszą opinię na temat tego, jak powinna wyglądać przyszła Europejska Służba Działań Zewnętrznych, zapowiadają nową erę dla Unii Europejskiej. Ci z nas, którzy śledzili ewolucję Unii przez lata i pamiętają pierwsze nieśmiałe kroki w dziedzinie polityki zagranicznej, nie wspominając o polityce bezpieczeństwa i obrony, zawarte w traktatach – najpierw z Maastricht, potem z Amsterdamu – mogli pomyśleć, podobnie jak ja w tym czasie, że nigdy tego dnia nie dożyjemy, że nigdy nie będziemy w stanie położyć fundamentów pod wspólną europejską dyplomację.
Ci z nas, którzy uważnie przyglądali się ewolucji tych idei, na pewno pamiętają, że zaledwie kilka miesięcy temu niektóre z naszych krajowych służb dyplomatycznych były zdecydowanie przeciwne zaakceptowaniu swego rodzaju natychmiastowego „wielkiego wybuchu”, po którym wszystkie działające obecnie delegacje zaczęłyby podlegać od samego początku przyszłemu wysokiemu przedstawicielowi. Jestem z tego powodu naprawdę bardzo zadowolona.
Moje własne polityczne i rządowe obowiązki w poprzednich wcieleniach politycznych nauczyły mnie, że żadne z tych działań nie będzie proste. Pomimo tego jest to dla nas ważny czas i mam nadzieję, że przedmiotowe sprawozdanie zostanie przyjęte bardzo dużą większością głosów. Franziska Katharina Brantner (Verts/ALE). – (DE) Panie przewodniczący! Nasza grupa popiera podstawową strukturę zaproponowaną przez pana posła Broka w jego sprawozdaniu, a w szczególności zachowanie przez Parlament Europejski uprawnień do kontroli oraz utrzymanie zadań Wspólnoty jako zadań Wspólnoty. Jednak chcąc zadbać o to, aby nasza wspólna Służba Działań Zewnętrznych była wielkim sukcesem, a nie tylko dodatkiem do Komisji lub Rady, musimy przedyskutować teraz jej skład i funkcje.
UE potrzebuje nowej, zintegrowanej polityki zagranicznej, która pozwoli jej skutecznie stawić czoła globalnym problemom. Służba Działań Zewnętrznych musi umożliwiać UE realizację kompleksowych, zintegrowanych strategii i kampanii politycznych. Służba ta jest nam potrzebna na przykład dziś, w trakcie dyskusji nad zmianami klimatycznymi w Kopenhadze. Musimy odrzucić tradycyjną dyplomację, bo w innym przypadku służba nie przyczyni się do powstania dużej wartości dodanej.
W związku z tym chciałabym zwrócić uwagę na cztery obszary, które zdaniem mojej opinii pomogą tej służbie stworzyć nową politykę zagraniczną. Po pierwsze, chcemy, aby nowa służba miała dyrekcję ds. budowania pokoju i zarządzania kryzysowego. Dysponujemy odpowiednimi instrumentami finansowymi i misjami, ale dotychczas działały tylko małe i rozdrobnione jednostki organizacyjne. Po drugie, chcemy, aby jej pracownicy zostali kompleksowo wyedukowani i przeszkoleni. Uczęszczanie na studia dyplomatyczne po prostu nie wystarczy. Ponadto chcemy mieć pewność, że pracownicy tej służby noszący mundury nie będą mieli jedynie wykształcenia wojskowego. Wszyscy z nich muszą odbyć przynajmniej część szkoleń razem, dlatego wzywamy do stworzenia Akademii Europejskich Działań Zewnętrznych. Po trzecie, nie chcemy utrzymywać podwójnej struktury dla przewodniczącego Rady w Sekretariacie Rady. W związku z tym Służba Działań Zewnętrznych powinna być wspierana także przez tę organizację. Jeżeli chodzi o mianowanie na najwyższe stanowisko, mój kolega, pan poseł Tarand, już wspomniał, że głęboko wierzymy, iż przyszedł czas na to, aby wybrano kobietę. Charles Tannock (ECR). – Panie przewodniczący! Skoro Unia chce odgrywać bardziej znaczącą rolę w sprawach międzynarodowych, powinna dysponować narzędziami, które pozwolą jej promować nasze wspólne wartości na całym świecie, oczywiście pod warunkiem, że wszystkie 27 państw członkowskich będzie działać jednomyślnie.
Jednak jak rola ta będzie się rozwijać? Gdzie zostaną wyznaczone jej granice? My w grupie ECR, będącej ugrupowaniem antyfederalistycznym, uważamy, że polityka zagraniczna powinna ostatecznie pozostać domeną poszczególnych państw członkowskich. Dlatego niepokoi nas, że jeśli traktat lizboński wejdzie w życie, to prawdopodobnie zapoczątkuje on szereg zmian, które mogą podważyć tę prerogatywę.
Proponowana Europejska Służba Działań Zewnętrznych musi uzupełniać dwustronne działania dyplomatyczne państw członkowskich, a nie podważać je czy też z nimi konkurować, zaś jej władza musi opierać się głównie na Radzie, nie na Komisji. Parlament musi korzystać z prawa do kontroli ESDZ i kształtowania jej budżetu. Biorąc pod uwagę fakt, że w sprawozdaniu pana posła Broka mówi się wiele o ambasadach UE, chciałbym, żeby Komisja jeszcze raz powtórzyła zapewnienia, które uzyskałem od niej rok temu, że misje lub delegacje ESDZ nie będą nazywane ambasadami. Nazywanie tych misji ambasadami zwiększyłoby obawy, że UE zależy na stworzeniu namiastek suwerennego państwa. PRZEWODNICZĄCY: Stavros LAMBRINIDIS Wiceprzewodniczący Willy Meyer (GUE/NGL). – (ES) Panie przewodniczący! Moja grupa – Konfederacyjna Grupa Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/Nordycka Zielona Lewica – będzie głosować za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania, przede wszystkim dlatego, że nie popieramy traktatu lizbońskiego.
Naszym zdaniem traktat lizboński nie odzwierciedla ducha europejskiego projektu przewidzianego przez i dla obywateli. W rzeczywistości mamy do czynienia z sytuacją odwrotną. Przewiduje on model w kryzysie; model, który uniemożliwia interwencje państwa w gospodarkę.
Chcemy posuwać się do przodu na dwóch różnych prędkościach: w pośpiechu staramy się doprowadzić do tego, aby Europa mówiła jednym głosem za granicą, a Unia Europejska nie jest w stanie, korzystając z własnych instrumentów, postawić z powrotem na nogi gospodarki, gdyż nie ma ministerstwa skarbu ani żadnej aktywnej polityki przemysłowej. Nie ma ona także możliwości wpływania na cenę pieniądza ani kontrolowania Europejskiego Banku Centralnego. W związku z tym pod filozofią tą się nie podpisujemy.
Jeżeli traktat lizboński zostanie przyjęty, za zgodą Komisji i po konsultacjach parlamentarnych, w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych zostanie zatrudnionych pięć tysięcy urzędników, po decyzji Rady i w oparciu o wniosek przyszłego wiceprzewodniczącego.
Nie zgadzamy się na tę strukturę, ponieważ otrzymuje ona uprawnienia umożliwiające rozwiązywanie wszystkich kryzysów militarnych. Uważamy, że brakuje tu kontroli. Naszym zdaniem kontrola ta powinna spełniać najwyższe demokratyczne standardy, co ma miejsce we wszystkich państwach członkowskich.
W związku z powyższym uważamy, że filozofia ta nie wypływa z ducha Europy, jaką chce budować nasza grupa, mianowicie Europy, która jest naprawdę w stanie interweniować w sprawach, które bezpośrednio nas dotyczą, takich jak aktualna recesja i stopa bezrobocia, będąca na najwyższym poziomie od lat 30.
Właśnie dlatego, panie i panowie, zagłosujemy za odrzuceniem przedmiotowego sprawozdania. David Campbell Bannerman (EFD). – Panie przewodniczący! Sprawozdanie pana posła Broka jest niezbitym dowodem na to, że Unia Europejska staje się jednym superpaństwem. Haniebna konstytucja lizbońska już teraz narzuca nam wszystkim niepochodzącego z wyborów przewodniczącego i ministra spraw zagranicznych. Teraz w przedmiotowym sprawozdaniu dodaje się do tego nową europejską służbę dyplomatyczną, tak zwaną Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, choć krajowe interesy reprezentowane są przez ambasady.
Zatem jakie interesy krajowe będą reprezentować ci nowi unijni dyplomaci i te ambasady? Nie będą to interesy naszych krajów, naszego handlu i naszych firm. Będą to interesy Komisji Europejskiej. Wszystkie inne ambasady krajowe staną się zbędne. Już teraz ambasady brytyjskie na całym świecie wyprzedają nieruchomości.
Ten ramowy plan na rzecz utworzenia superpaństwa UE tworzony jest w oparciu o oszustwa, nieuczciwość i zaprzeczenia, jednak federaliści nie budują nowych Stanów Zjednoczonych Europy. Budują oni nową Jugosławię. Zmuszając bardzo różne narody, kultury i gospodarki do bycia razem za pomocą sztywnej i niedemokratycznej biurokracji w sowieckim stylu, wkraczacie na naprawdę niebezpieczny teren.
Pracowałem dla brytyjskiego rządu nad procesem pokojowym w Irlandii Północnej. Widziałem, co się dzieje, kiedy zawodzi demokracja. Nie wygląda to dobrze. Teraz widzę, że demokracja zawodzi tu, w Europie. Twierdzicie, że kochacie pokój, ale przepychając traktat lizboński i zagarniając na siłę nasze ambasady, konsekwentnie spychacie Europę na drogę prowadzącą ponownie do wojny. Martin Ehrenhauser (NI). – (DE) Panie przewodniczący! Działania Rady nie są przejrzyste. Decyzje są de facto podejmowane w licznych, zwykle nieprzejrzystych grupach roboczych oraz w COREPER. W roku 2008 zaledwie 1 % punktów porządku obrad Rady Ministrów Spraw Zagranicznych był przedmiotem debaty publicznej.
Właśnie w tym kontekście europejska polityka bezpieczeństwa i obrony (EPBiO) była od końca lat 90. rozwijana bez jakichkolwiek konsultacji i demokratycznej kontroli. Właśnie w tym kontekście tworzona będzie także Europejska Służba Działań Zewnętrznych. Moja odpowiedź to zdecydowane „nie”. Nie możemy do tego dopuścić! Potrzebujemy prawdziwie demokratycznej kontroli oraz prawdziwej przejrzystości.
Dość zaskakujące jest dla mnie także to, że w szczególności pan, panie pośle Brok, stał się teraz nagle zwolennikiem parlamentarnej kontroli. Czy nie jest tak, że właśnie na obszarze EPBiO traktat lizboński wyeliminuje tę kontrolę? Jednak jest pan zwolennikiem tego traktatu. Jeżeli chodzi o kontrolę budżetową, to udzielenie absolutorium Radzie dość czytelnie pokazuje, jak działa pańska grupa. Czy nie jest tak, że w ciągu najbliższych kilku tygodni pańska grupa zagłosuje w Komisji Kontroli Budżetowej za udzieleniem absolutorium Radzie, choć ta nie udzieliła stosownych odpowiedzi?
Szkoda, że choć pański dokument ma dobry początek, to w rzeczywistości jest pełen hipokryzji, nie jest wiarygodny i w końcu jest przyznaniem się do wad traktatu lizbońskiego. Rafał Kazimierz Trzaskowski (PPE). – Panie przewodniczący, pani komisarz, pani minister! Bardzo dziękuję. Muszę rozpocząć od przypisów. Choć naprawdę podziwiam retoryczny talent naszych przyjaciół z Partii Jedności Zjednoczonego Królestwa, to jako osoba pochodząca z Europy Centralnej uznaję za bardzo interesujące to, że tak chętnie dzielicie się doświadczeniami z życia w reżimie Tito w Jugosławii czy w reżimie sowieckim. To bardzo interesujące.
Na wstępie chciałbym pogratulować Elmarowi Brokowi przygotowania sprawozdania, które tak doskonale odzwierciedla główny nurt, i proszę mi pozwolić powtórzyć: główny nurt tej Izby.
Po wejściu w życie traktatu lizbońskiego i utworzeniu nowej służby zwiększymy zdolność mówienia jednym głosem. Zgadzamy się, że nowa służba powinna być jak najściślej powiązana z Komisją, ponieważ jedynie metoda wspólnotowa gwarantuje spójność naszych działań i, co najważniejsze, to że opinie nas wszystkich będą w takim samym stopniu uwzględniane.
Aby nowa służba była wiarygodna jej legitymacja demokratyczna musi być możliwie jak największa. W związku z tym należy docenić wszystkie wysiłki na rzecz zachowania uprawnień kontrolnych przez tę Izbę.
Najważniejsze jest to, że musimy zrobić wszystko, aby nowa służba była jak najlepszej jakości i aby jej wszyscy ufali. Musimy starać się ze wszystkich sił, aby Komisja, Rada i 27 państw członkowskich wysłały do pracy w ESDZ swoich najlepszych ludzi. Właśnie dlatego muszą oni mieć taki sam status. Praca w tej służbie powinna być traktowana jako integralna część ich kariery zawodowej w kraju. Osoby pracujące dla służby muszą być wybierane w oparciu o kryteria merytoryczne, ale zachowana musi być także równowaga geograficzna, aby zapobiec powstaniu bezpodstawnych obaw, że służba jest przez kogoś zawłaszczana.
Traktat lizboński jest ważny i różni się od wszystkich innych traktatów, ponieważ naprawdę dużo zależy od jego wdrożenia. Mam nadzieję, że obserwacje poczynione przez tę Izbę pomogą Radzie i Komisji faktycznie wdrożyć ten traktat w sposób, który zwiększy naszą zdolność mówienia jednym głosem. Proinsias De Rossa (S&D). – Panie przewodniczący! Sprawozdanie pana posła Broka przyjmuję z zadowoleniem i wzywam do podjęcia szybkich prac nad utworzeniem ESDZ jako służby podlegającej demokratycznej kontroli. Mam wielką nadzieję, że dzięki tej służbie nasze cele i decyzje polityczne będą bardziej spójne, w szczególności dlatego, że mają one globalny wpływ na zrównoważony rozwój, na prawa człowieka i na walkę z ubóstwem.
Dotychczas nie udało nam się uczynić naszej polityki spójną. Często nasza polityka handlowa jest jawnie sprzeczna z naszą polityką współpracy na rzecz rozwoju. Chciałbym także ostrzec przed jakimikolwiek pomysłami podciągnięcia polityki na rzecz rozwoju pod nasza politykę zagraniczną. Potrzebujemy autonomicznej służby zajmującej się rozwojem, podlegającej autonomicznemu komisarzowi ds. rozwoju i pomocy humanitarnej. Chcąc zapewnić spójność, potrzebujemy wartości referencyjnych, kontroli oraz oceny skutków proponowanych decyzji, gdyż mają one wpływ na cele polityki rozwojowej. Louis Michel (ALDE). – (FR) Panie przewodniczący, panie i panowie! Gratuluję panu posłowi Brokowi i dziękuję mu za doskonałe sprawozdanie – nazwałbym je nawet sprawozdaniem niezwykłym – które nam przedstawił.
Utworzenie tej nowej służby zewnętrznej jest okazją, której nie można zmarnować. Parlament musi mieć coś do powiedzenia nie tylko na temat budżetu, ale także na temat ogólnej struktury tej służby. Jak powiedziano wcześniej, służba ta będzie musiała kierować się wewnętrznymi zasadami działania, które będą jedyne w swoim rodzaju. Takie zgodne z duchem traktatu zasady działania są nam niezbędne. Inne rozwiązania wzbudziłyby nieufność niektórych państw członkowskich. Mam w szczególności na myśli państwa najmniejsze i państwa, które ostatnio przyłączyły się do Unii.
Musimy także skupić się na podstawowych elementach mandatu służby zewnętrznej, określić strategię i priorytety polityczne oraz uczynić działania zewnętrzne bardziej konsekwentnymi. Nie możemy wpaść w pułapkę polegającą na dublowaniu się funkcji służby zewnętrznej i delegacji Komisji, za to musimy utworzyć konkretną służbę, która będzie generować wartość dodaną we wspólnych działaniach zewnętrznych. Służba zewnętrzna musi w pełni dotrzymywać kroku Komisji. Nie może zbaczać z kursu aby inspirować działania międzyrządowe czy też przekształcać się w jedno z nich. Chciałbym także dodać, że status wysokiego przedstawiciela/wiceprzewodniczącego ma oczywiście kluczowe znaczenie dla wartości dodanej tej służby.
Na koniec, panie przewodniczący, choć obaj zgadzamy się, że obszar rozwoju ma swoje własne cele, jest on jednocześnie instrumentem polityki zewnętrznej. Zaprzeczanie temu byłoby naiwnością. Jednym z rozwiązań mogłoby być utrzymanie programowania w gestii komisarza ds. rozwoju w porozumieniu z wysokim przedstawicielem.
Ostatnia kwestia to to, że debaty tej nie można oddzielać od debaty na temat budżetu Europejskiego Funduszu Rozwoju. Bastiaan Belder (EFD). – (NL) Panie przewodniczący! Teraz, kiedy odbyło się już irlandzkie referendum, Parlamentu Europejski po raz kolejny stara się pokazać, za czym się opowiada, i czyni to z wielkim zaangażowaniem i entuzjazmem. W przedmiotowym sprawozdaniu przedstawiono utopijną wizję służby zewnętrznej, która ma wdrażać wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa (WPZiB), a przecież ta jeszcze nie funkcjonuje.
Jedną z uderzających cech przedmiotowego sprawozdania jest heroiczna próba skłonienia Komisji, aby wykorzystała tu ona swój cały autorytet instytucjonalny. Jaki jest powód zajęcia takiego stanowiska? Myślę, że wiele moich koleżanek i kolegów posłów chciałoby wykorzystać służbę zewnętrzną jako konia trojańskiego w celu przejęcia kontroli nad WPZiB przy pomocy Komisji.
Hańbą jest, że Parlament Europejski i inne instytucje wciąż dokładnie nie wiedzą, jak służba ta ma działać. Stopniowy proces omówiony w ustępie 4 jest tylko i wyłącznie ryzykownym przedsięwzięciem instytucjonalnym, które z pewnością zakończy się instytucjonalnymi łzami, jeżeli pozwolicie państwo na grę słów. György Schöpflin (PPE). – Panie przewodniczący! Ja także chciałbym dodać swój głos do tych, które popierają sprawozdanie pana posła Broka, a przy okazji powiedzieć o moim zafascynowaniu paranoją, jaką widać po tej stronie Izby.
Służba Działań Zewnętrznych jest bez wątpienia potencjalnie bardzo ważnym elementem w promowaniu spójności w relacjach UE z resztą świata. Relacje te często dotyczą wielu problemów, są skomplikowane i mają istotny wpływ na regiony poza Europą. W związku z tym kluczowe jest, aby działania te były w pełni koordynowane i tym samym, aby polityka UE miała taki wpływ, jaki w założeniu ma mieć. W rzeczywistości jak tylko Służba Działań Zewnętrznych zacznie funkcjonować, będzie ona mieć wpływ na stanowisko UE na przykład – jak wcześniej zauważono – na obszarze wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, promocji demokracji, praw człowieka, przekazywania pomocy oraz rozwiązywania złożonych problemów związanych z rozwojem.
W tym kontekście kluczowa jest kwestia spójności. Jeżeli różne części Unii Europejskiej będą kładły nacisk na różne aspekty polityczne, wpływ ten będzie ograniczony i z dużym prawdopodobieństwem doprowadzi do niezamierzonych skutków. Decydujące znaczenie ma tu konsekwencja. W tym kontekście Służba Działań Zewnętrznych będzie miała odpowiedzialne zadanie, polegające na współpracy ze wszystkimi instytucjami unijnymi, które działają na polu stosunków zewnętrznych. Jak widać, skuteczność służby nada oczywiście strukturę pracy wysokiego przedstawiciela, jednak w średniej perspektywie czasowej jej praca wpłynie na wszystkie instytucje Unii Europejskiej. Jest to proces dwukierunkowy.
Z tej perspektywy widać, że kluczowe znaczenie ma to, aby służba odpowiadała, co oczywiste, przed wysokim przedstawicielem, ale także, bardziej ogólnie, przed samym Parlamentem. Służba będzie w końcu reprezentować Unię Europejską we wszystkich aspektach, stąd nacisk na odpowiedzialność, przejrzystość i spójność. Wolfgang Kreissl-Dörfler (S&D). – (DE) Panie przewodniczący, panie i panowie! Jedna Europa, jeden głos! Zrobiliśmy kolejny ważny krok na drodze ku wspólnej polityce zagranicznej państw członkowskich. Czynnikiem decydującym będzie dopilnowanie, aby stanowisko wysokiego przedstawiciela zajęła osoba silna, niezależna i kompetentna i żeby osoba ta miała wystarczającą swobodę umożliwiającą jej zbudowanie służby oraz nadanie jej struktury zgodnej z wymogami Unii Europejskiej i, co oczywiste, zasadami, którymi się ona kieruje, na przykład przestrzeganiem podstawowych praw człowieka. Sui generis oznacza właśnie to.
Proces ten musi być przejrzysty, Parlament musi w nim odgrywać odpowiednią rolę, a prawa i kontrola w zakresie budżetu muszą pozostać w gestii organu władzy budżetowej. Jednak bardzo istotne jest także to, aby rządy krajowe raz na zawsze uznały swoje interesy krajowe za mniej ważne i w pełni poparły służbę i wykonywane przez nią zadania, zamiast bez przerwy wtrącać swoje trzy grosze, kiedy tylko mają na to ochotę, do czego niestety jesteśmy przyzwyczajeni.
Należy także wyraźnie powiedzieć, i ma to dla nas ogromne znaczenie, że polityka na rzecz rozwoju powinna być wciąż niezależna, ponieważ kwestii tych nie można w arbitralny sposób łączyć. Potraktujmy nowy urząd oraz portfolio, o które walczyliśmy przez wiele lat, jako szansę na przyszłość i nie umniejszajmy jego znaczenia ani nie rozmontowujmy go od samego początku. Jedna Europa, jeden głos! Takie jest nasze zadanie i właśnie na nim musimy się skupić: tylko tyle i aż tyle. Alexander Graf Lambsdorff (ALDE). – (DE) Panie przewodniczący! Co chcemy osiągnąć dzięki europejskiej służbie dyplomatycznej? Chcemy określić priorytety polityczne Unii Europejskiej na XXI wiek. Wiele państw i wiele osób poza Europą oczekuje, że Europa będzie odgrywać istotną rolę w działaniach pokojowych i zapobieganiu konfliktom, a ponadto tym tam, gdzie to się nie sprawdzi, będzie przywracać pokój i pomagać w odbudowie. Z tego powodu stworzenie departamentu budowy pokoju ma sens.
Jednak w trakcie negocjacji niektórzy z przedstawicieli państw członkowskich w Radzie, w tym przedstawiciele państw, które są powszechnie uznawane za proeuropejskie, mocno nacisnęli na hamulce. W najlepszym przypadku mają jedną stopę na pedale gazu, a drugą na hamulcu. Prowadzi to do produkcji dużej ilości ciepła, ale nie bardzo przekłada się na ruch. Dlatego mamy nadzieję, że negocjacje w sprawie naprawdę silnej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) kontrolowanej przez Parlament Europejski zakończą się powodzeniem. Europejscy obywatele chcą, aby Europa mówiła jednym głosem. Oczekują tego także ludzie poza Europą. ESDZ nie będzie w stanie dokonać tego sama. Jest ona jednak krokiem w dobrym kierunku. Dopilnujmy, aby mogła działać. Lorenzo Fontana (EFD). – (IT) Panie przewodniczący, panie i panowie! Uważam, biorąc pod uwagę znaczenie kwestii, która jest przedmiotem tej dyskusji, że Parlament powinien mieć więcej czasu, aby wyjaśnić swoje stanowisko Radzie. Niestety proces ten zajął w komisji tylko kilka dni, a teraz, zaledwie dwa dni po przyjęciu przepisu w Komisji Spraw Konstytucyjnych, prowadzimy w Parlamencie debatę.
Wniosek o utworzenie europejskiej służby dyplomatycznej stanowi ogromny krok naprzód w porównaniu z tym, co przewidują traktaty. Ponadto wydaje się, że Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, jak opisano to w sprawozdaniu, dość trudno zintegrować z ministerstwami spraw zagranicznych państw członkowskich. Co się stanie z tymi ministerstwami? Czy zostaną one zlikwidowane? Wydaje się to mało prawdopodobne.
Poza tym, jak uprawnienia tych ambasad, na przykład w zakresie wiz, wpiszą się w prace już wykonywane przez ambasady krajowe? Przez kogo ci tak zwani ambasadorowie Unii Europejskiej będą mianowani? Przez Komisję, co wydaję się prawdopodobne, czy też państwa członkowskie będą mogły mianować swoich ambasadorów? Ponadto pomysł nazywania przyszłych przedstawicieli „ambasadorami” wydaje się prowokacyjny, biorąc pod uwagę fakt, że nie została przyjęta konstytucja europejska, która przewiduje powołanie europejskiego ministra spraw zagranicznych. Nie możemy udawać, że Francuzi i Holendrzy nie odrzucili konstytucji europejskiej. Andrzej Grzyb (PPE). – (PL) Panie przewodniczący! Projekt unijny jest oczywiście projektem unikalnym, wielokrotnie to podkreślaliśmy. Wprowadzenie w życie traktatu z Lizbony, które mam nadzieję odbędzie się skutecznie, też powołuje nowe instytucje. Wypadkową tych decyzji jest powołanie również Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, która ma, po pierwsze, zapewnić stosunki zewnętrzne, aby były one spójne, a jednocześnie skuteczne.
Jak powiedziała pani komisarz Ferrero-Waldner, będzie to swoisty byt sui generis, ale jednocześnie warto przypomnieć, że Elmar Brok stwierdził, że podstawowymi pryncypiami w tworzeniu tej służby powinny być zarówno skuteczność, jak i przejrzystość oraz mandat demokratyczny. Skuteczność powinien zapewnić konsensus w sprawie powołania Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, zarówno między instytucjami, tutaj cieszę się z deklaracji Rady i Komisji, ale również z włączeniem zadań związanych z pomocą rozwojową, humanitarną, rozszerzeniem i handlem międzynarodowym. Unii potrzebny jest również silny głos na przykład w sprawie, która dotyczy polityki i solidarności energetycznej.
Jeżeli chodzi o przejrzystość to oczekuję w zakresie powstania Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych równowagi nie tylko między instytucjami, ale przede wszystkim, co chcę z mocą podkreślić, również równowagi geograficznej przy powołaniach w szeregi Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Obecna reprezentacja nie spełnia tego postulatu, gdy chociażby patrzymy na Dyrekcję Generalną RELEX czy przedstawicielstwa Komisji poza Unią. Powołanie powinno spełniać standard demokratyczny i tu oczekuję, że Parlament będzie zarówno w procesie powołania, jak i również później przesłuchiwania kandydatów na szefów przedstawicielstw miał swoje dobre miejsce, łącznie z Komisją Spraw Zagranicznych.
W zakresie kształtowania kadr proponuje się powołanie Europejskiej Akademii Dyplomatycznej. Ważne zadanie, ale jednocześnie chciałbym podkreślić tutaj, że istnieją właśnie ośrodki krajowe, a także liczne kolegia europejskie, które mają swój dorobek w zakresie kształcenia kadr. Powinniśmy ten dorobek wykorzystać. Brugia, Natolin, Florencja, Maastricht. Cristian Dan Preda (PPE). – (RO) Panie przewodniczący! Ja także chciałbym wyrazić moje zadowolenie z utworzenia Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, które uznaję za krok we właściwym kierunku, będący przejawem postępu w zakresie uczynienia Europy bardziej konsekwentną i skuteczną na arenie międzynarodowej.
Ponadto uważam, że dzięki utworzeniu tej służby projekt europejski zyska nowy, ważny wymiar polityczny, a Europa zyska politycznie na znaczeniu.
Chciałbym także podkreślić potrzebę konsekwencji w działaniach podejmowanych przez tę służbę w zakresie obowiązków administracyjnych i budżetowych, a w tej kwestii kluczowe są oczywiście relacje z Komisją z jednej strony i Parlamentem z drugiej strony.
Jeżeli chodzi o Parlament, to także uważam, że służba ta powinna z nim bezpośrednio i ściśle współpracować, co pozwoli na bieżąco informować posłów do PE o jej działaniach i nominacjach na najważniejsze stanowiska. Co więcej, wysoki przedstawiciel będzie naturalnie bardzo znaną osobistością, ale moim zdaniem inni pracownicy służby także powinni być osobami budzącymi duże zaufanie.
Chciałbym także podkreślić kwestię rekrutacji. Jak powiedzieli wcześniej moi koledzy, ważna jest reprezentacja geograficzna, a także konieczne będzie osiągnięcie równowagi w przypadku krajów małych i nowych państw członkowskich.
Na koniec chciałbym tylko wspomnieć o znaczeniu wspólnej kultury europejskiej, która jest oczywiście tworzona w różnych szkołach i różnych instytucjach, ale moim zdaniem dobrym pomysłem byłaby konsekwentnie realizowana inicjatywa w tym zakresie, tj. stworzenie struktury paneuropejskiej. Mário David (PPE). – (PT) Panie przewodniczący! Najważniejszym celem utworzenia Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych musi być konsolidacja wysiłków europejskich instytucji, przy czym konieczne jest stworzenie skutecznej służby, będącej w stanie artykułować, formułować i wprowadzać w życie europejskie stanowisko wobec aktualnych wyzwań międzynarodowych.
Powinna być ona także czymś więcej niż sumą części składowych; powinna być wartością dodaną do wysiłków podejmowanych aktualnie przez państwa członkowskie i Unię Europejską. W związku z tym uważam, że to, co czyni UE instytucją szczególną – innymi słowy metoda wspólnotowa – powinna w tej nowej rzeczywistości zająć centralne miejsce. Właśnie dlatego w pełni popieram sprawozdanie pana posła Broka, w którym zaleca się i zabezpiecza ścisłą współpracę między Komisją i nową służbą.
Tutaj chciałbym wspomnieć o dwóch kwestiach. Po pierwsze, konieczna jest ścisła koordynacja działań przewodniczącego Komisji i wysokiego przedstawiciela, który będzie także wiceprzewodniczącym Komisji, aby wspomniana wyżej współpraca przebiegała płynnie. Po drugie, konieczne jest zawarcie sojuszu między Parlamentem i Komisją, którego celem będzie przeciwdziałanie ewentualnemu dryfowaniu w kierunku metody międzyrządowej, co może ograniczać skuteczne działanie służby.
Parlament musi zatem zachować czujność i dopilnować, aby Europejska Służba Działań Zewnętrznych stała się centrum doskonałości, reprezentującym najlepszą wiedzę w dziedzinie polityki zagranicznej. (Przewodniczący udzielił głosu posłowi Dartmouth'owi, aby ten mógł zadać posłowi Predzie pytanie, co zgłosił wcześniej podnosząc niebieską kartkę) William (The Earl of) Dartmouth (EFD). – Panie pośle Preda! W swoim wystąpieniu użył pan wyrażenia „wspólna kultura europejska”. Czy uznaje pan przyjęcie Turcji do Unii Europejskiej jako działanie w pełni zgodne ze wspólną kulturą europejską, do której pan nawiązał? Cristian Dan Preda (PPE). – (RO) W swoim wystąpieniu mówiłem o wspólnej kulturze z perspektywy dyplomatycznej, będącej częścią kultury politycznej. Osobiście uważam, że w tym sensie Turcja jest także częścią tej europejskiej kultury politycznej, która obejmuje godną pełnego szacunku tradycję dyplomatyczną. Dziękuję za pańskie pytanie. Powinienem był odnieść się do tego na początku. Ingeborg Gräßle (PPE). – (DE) Panie przewodniczący! Jako członkini Komisji Kontroli Budżetowej jestem zaniepokojona sposobem, w jaki Komisja i Rada wykluczają Parlament Europejski z uzgodnień dotyczących kwestii Służby Działań Zewnętrznych. Nie mamy żadnych dokumentów i jesteśmy jedynymi, którzy nie mają żadnych dokumentów, którzy nie zostali włączeni w negocjacje i którzy zostali zmuszeni do zaakceptowania ich wyników. Jest to oburzające!
Tym, co zobaczyłam w trakcie tej debaty i po oświadczeniach przedstawicieli Rady i Komisji, jest rozmontowywanie instrumentów wspólnotowych. Będziemy także świadkami rezygnowania z instrumentów, które dotyczą praw parlamentarnych, na przykład regulacji budżetowej. W Parlamencie Europejskim musimy być uważni. W trakcie debaty nie usłyszałam jasnej odpowiedzi na pytanie „Kto o czym decyduje?”. Uważam, że pytanie to pozostaje otwarte. Uważam także, że jeżeli nasze prawa w dziedzinie budżetowania i kontroli oraz nasze prawo współdecyzji w tej kwestii nie będą szanowane, będzie nam bardzo trudno współpracować z Radą i Komisją przez kilka następnych lat. Richard Howitt (S&D). – Panie przewodniczący! Chciałbym poprzeć silną Służbę Działań Zewnętrznych z departamentami geograficznymi obejmującymi cały świat, odpowiedzialną za europejską politykę bezpieczeństwa i obrony oraz łączącą w sobie funkcje Rady i Komisji w dziedzinie planowania, przeciwdziałania konfliktom oraz zarządzania sytuacjami kryzysowymi.
Nie chcę jednak zgodzić się z panią przewodniczącą Malmström, że nie staje temu na przeszkodzie zachowanie odpowiedzialności za rozwój handlu i rozszerzenie w Komisji, i z tego właśnie powodu współpracowałem z moim kolegą, panem posłem Gualtieri, nad poprawką do ustępu 6 lit. c dotyczącą połączenia programowania polityki rozwojowej UE i jej wdrażania.
Krytycy powinni zrozumieć, że mamy problemy z istniejącym systemem: wysoki przedstawiciel niebędący bezpośrednio odpowiedzialny przed Parlamentem, dublowanie funkcji przez Radę i Komisję, podziały pomiędzy specjalnym przedstawicielem UE a szefami delegacji Komisji, przypadki ignorowania praw człowieka w imieniu interesów handlowych i geograficznych itp.
Ta duża reforma przewidziana w traktacie lizbońskim musi okazać się skuteczna i tak też się stanie. Na koniec kilka słów do pani komisarz Ferrero-Waldner. Wiem, że będzie ona starała się opanować swoje emocje po interwencji Partii Jedności Zjednoczonego Królestwa i że rozumie, że brytyjskie ambasady nie są na sprzedaż. Ivo Vajgl (ALDE). – (SL) Panie przewodniczący! Dziś dajemy zielone światło Unii Europejskiej, aby ta z powodzeniem kontynuowała wysiłki na rzecz zapewnienia sobie większej i bardziej znaczącej roli w dziedzinie globalnej polityki zagranicznej. Chciałbym pogratulować panu posłowi Brokowi szczegółowego i bardzo merytorycznego sprawozdania. Moim zdaniem kluczowe znaczenie ma to, aby nowa służba uzupełniała istniejące służby Unii Europejskiej, które będą wciąż działać. Ważne jest także, aby przedstawicielstwa Unii Europejskiej na całym świecie nie dublowały się czy nie były potrajane. Wydaje mi się, że istnieje duże ryzyko, że może się tak zdarzyć.
Na koniec chciałbym dodać, że powinniśmy podkreślić rolę służb konsularnych takich nowych przedstawicielstw. Małe kraje nie mają dużych pieniędzy i nie posiadają przedstawicielstw w całej Europie i na całym świecie i właśnie dlatego wiążą z tą służbą duże nadzieje. W Słowenii mamy dobre doświadczenia ze współpracy z dyplomatami austriackimi. Pani komisarz! Chcielibyśmy, aby współpracę tę kontynuowano i aby była ona swego rodzaju wzorem. Heidi Hautala (Verts/ALE). – (FI) Panie przewodniczący, pani komisarz Ferrero-Waldner! Chciałabym zwrócić państwa uwagę na to, że Unia Europejska we wszystkim, co robi, zobowiązuje się przestrzegać praw człowieka, które oczywiście obejmują też prawa kobiet, o których już tutaj wspomniano. Osobiście uważam, że wspólna Europejska Służba Działań Zewnętrznych zdecydowanie ułatwi uwzględnianie praw człowieka w naszej pracy, choć nie stanie się tak bez naszego udziału.
Chciałabym usłyszeć od pani, jak zamierzacie zagwarantować, że prawa człowieka oraz aspiracje do równości zostaną uwzględnione w nowo tworzonej Służbie Działań Zewnętrznych. Podam pani przykład: obecnie nie wszystkie delegacje UE stosują się do siedmiu wytycznych w sprawie praw człowieka, które wspólnie ustaliliśmy. Mamy teraz na przykład, dzięki programom szkoleniowym, okazję do podniesienia statusu tych istotnych kwestii. W sprawozdaniu pana posła Broka wspomniano o szkoleniu. W związku z tym byłabym zainteresowana pani poglądami na te kwestie. Zoltán Balczó (NI). – (HU) Panie przewodniczący! Pytanie, które jest tu w tej chwili zadawane, jak i kwestia, która jest przedmiotem naszej debaty, dotyczą tego, czy idąc drogą wyznaczoną w traktacie lizbońskim doprowadzimy do powstania inicjatywy mającej na celu utworzenie superpaństwa, czy 27 państw członkowskich zacieśni współpracę instytucjonalną. Debatują nad tym teraz także trybunały konstytucyjne, które chcą podjąć decyzję. Przed pierwszym posiedzeniem w Strasburgu wciągnięto na maszt flagę UE i odegrano hymn UE, czemu towarzyszyła wojskowa parada. Państwo ma hymn i flagę, współpraca ich nie ma. Usłyszeliśmy, że wyślemy ambasadora, który będzie reprezentował nas na całym świecie. Słyszymy także, że Europa ma mówić jednym głosem. Nie zgadzamy się na to. Widzimy inną drogą dla Europy w przyszłości. Nie czyni nas to paranoikami, jak twierdzą osoby głoszące tolerancję. Też chcemy Europy, tylko tak się składa, że Europa ta jest inna, niż chce tego większość. Íñigo Méndez de Vigo (PPE). – Panie przewodniczący! Przedmówca był tak uprzejmy i zgodził się odpowiedzieć na jedno pytanie, tak że chciałbym je zadać. Hiszpański klub piłkarski Real Madryt ma flagę i hymn. Czy pana zdaniem jest to państwo?
(Śmiech i oklaski) Zoltán Balczó (NI). – (HU) Flaga należąca do innego państwa nie jest wciągana na maszt w trakcie parady wojskowej przy dźwiękach hymnu, co miało miejsce w tym przypadku. Jeżeli pana zdaniem Europa funkcjonuje jak klub piłkarski, to znaczy, że ma pan na to swój osobisty pogląd. Europa nie powinna być klubem fanatyków gromadzących się wokół jednej flagi, nawet jeśli ktoś jest żarliwym kibicem; powinna być ona raczej zespołem, w którym reprezentowane są różne punkty widzenia. Danuta Maria Hübner (PPE). – Panie przewodniczący! Dyskusja na temat Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych odbywa się w chwili, kiedy pilnie potrzebujemy długofalowej strategii UE określającej sposób, w jaki będziemy współpracować z innymi regionami świata, który tak szybko się dziś zmienia. Potrzebujemy odważnych strategii, wizji i działań, gdyż nowe globalne mocarstwa modernizują się szybciej niż Europa robiła to dotychczas i stają się coraz bardziej asertywne. Nasze strategiczne myślenie geopolityczne w polityce zagranicznej nie powinno ograniczać się do zmian klimatycznych i bezpieczeństwa energetycznego. Jedna z trzech instytucji, które w praktyce będą aktywne na polu polityki zagranicznej – przewodniczący Rady, przewodniczący Komisji i wysoki przedstawiciel – musi otrzymać strategiczne kompetencje geopolityczne a nie tylko możliwość prowizorycznego załatwiania pojawiających się problemów, co prowadzi do powstania polityki opierającej się na najmniejszym wspólnym mianowniku. Moim zdaniem naturalnym kandydatem do przejęcia tych strategicznych kompetencji jest wysoki przedstawiciel, który będzie korzystać z kompetencji i specjalistycznej wiedzy Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Andrey Kovatchev (PPE). – (BG) Utworzenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych oraz udana inauguracja jej działalności będą istotnym sukcesem politycznym osiągniętym przez Unię Europejską na drodze do celu, jakim jest stworzenie odpowiedniej wspólnej europejskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Polityka ta pozwoli Europie mówić naprawdę jednym głosem. Dzięki temu będziemy mogli odpowiedzieć na słynne anegdotyczne pytanie zadane przez Henry’ego Kissingera: „Do kogo dzwonić, jeśli chcę rozmawiać z Europą?”, ponieważ numerem do Europy będzie numer do wysokiego przedstawiciela Unii ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Obecnie osoba pragnąca poznać europejskie stanowisko musi znać 27 numerów telefonów do każdego z państw członkowskich.
Nie ma wątpliwości co do tego, że aby służba ta mogła rozpocząć działanie, przyszły wysoki przedstawiciel musi złożyć w tym Parlamencie wniosek o jej utworzenie. Mam nadzieję, że osoba ta uwzględni sprawozdanie pana posła Broka i zaproponuje równą i sprawiedliwą reprezentację wszystkich państw członkowskich, a w szczególności nowych państw członkowskich. Krisztina Morvai (NI). – Panie przewodniczący! Naprawdę interesujące jest usłyszeć, jak niektórych posłów irytuje kwestionowanie tego słynnego jednego głosu i kwestionowanie całego status quo. Apeluję do europejskich obywateli, którzy nas wybrali, i zapraszam ich do śledzenia odbywającej się tu debaty za pośrednictwem gwarantującego przejrzystość Internetu oraz do wyrażenia opinii na temat wszystkich omawianych tu dziś przez nas spraw.
Chciałabym jednak poruszyć jeszcze jedną kwestię. W trakcie dyskusji przypomniałam sobie, jak pani komisarz Ferrero-Waldner spotkała się z przedstawicielami izraelskiego rządu w trakcie wojny w Strefie Gazy, która doprowadziła do tragicznego rozlewu krwi. Nigdy nie zapomnę, pani komisarz, jak w tym strasznym okresie obejmowała i całowała pani członków izraelskiego rządu.
Jaką mam pewność, że po przyjęciu rezolucji nikt nie będzie obejmował i całował zbrodniarzy wojennych w moim imieniu? Elena Băsescu (PPE). – (RO) Na wstępie chciałabym pogratulować posłowi Elmarowi Brokowi przygotowania przedmiotowego sprawozdania. Jak powiedział jeden z moich przedmówców, mijają trzy dekady od momentu, w którym amerykański sekretarz stanu Henry Kissinger zadał owo pytanie: „Do kogo dzwonić, jeśli chcę rozmawiać z Europą?”. Utworzenie stanowiska wysokiego przedstawiciela i służby zewnętrznej pozwoli Unii Europejskiej odpowiedzieć na to pytanie.
Uważam, że kiedy podmioty te zaczną działać, Unia Europejska powinna móc odgrywać bardziej aktywną i zdecydowaną rolę w obronie podstawowych interesów UE, co dotyczy także bezpieczeństwa energetycznego.
Z zadowoleniem przyjmuję fakt, że wysoki przedstawiciel i szefowie misji demokratycznych mają być w stałym kontakcie z Parlamentem Europejskim. Jeżeli chodzi o rekrutację pracowników do służby zewnętrznej, to uważam, że oprócz tego, że muszą dysponować oni doskonałą wiedzą i umiejętnościami, przy ich wyborze należy bezwzględnie uwzględnić także odpowiednią, proporcjonalną reprezentację państw członkowskich. Piotr Borys (PPE). – (PL) Panie przewodniczący! Chciałem również ogromnie podziękować za to wspaniałe, merytoryczne sprawozdanie. Unia Europejska, dzięki powołaniu profesjonalnej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, może w sposób aktywny istnieć na arenie międzynarodowej jako kreator polityki międzynarodowej. To ogromnie ważne. Oczywiście zgadzamy się wszyscy, że kwestia jakości służb leży po zasadniczej stronie Komisji i państw członkowskich i potrzebna jest w tym zakresie współpraca między Parlamentem Europejskim, Radą i Komisją.
Natomiast panią komisarz chciałbym zapytać, czy w kontakcie z Parlamentem Europejskim w sposób praktyczny widzi Pani możliwość wykorzystania także naszych działań w postaci aktywnej współpracy, między innymi, z delegacjami międzyparlamentarnymi? Myślę, że istnieje wiele forów do tego, aby wysoki przedstawiciel i Europejska Służba Działań Zewnętrznych aktywnie współpracowała z Parlamentem także poprzez delegacje. Czy w tym zakresie są prowadzone stosowne przygotowania? Riikka Manner (ALDE). – (FI) Panie przewodniczący, pani komisarz! Po pierwsze także pragnę podziękować sprawozdawcy za doskonałe sprawozdanie. Chciałabym jednak podkreślić, że jeżeli Europejska Służba Działań Zewnętrznych ma dobrze funkcjonować, musimy także zwrócić szczególną uwagę na małe państwa członkowskie oraz cechy charakterystyczne każdego z tych państw na obszarze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Tylko w ten sposób i tylko dzięki tej debacie uda nam się uczynić ESDZ skutecznym podmiotem.
Istotne jest to, że w sprawozdaniu wspomniano o znaczeniu przejrzystości i demokracji. Ponadto uważam, że w związku z ESDZ w szczególności powinniśmy podkreślić znaczenie aspektów związanych z miękkim bezpieczeństwem. Unia Europejska została stworzona w oparciu o pokój i stabilność, dlatego wartości te możemy wspierać na całym świecie, szczególnie poprzez pomoc humanitarną, współpracę na rzecz rozwoju, zarządzanie kryzysowe oraz handel międzynarodowy. Cecilia Malmström, urzędująca przewodnicząca Rady. – Panie przewodniczący! Interesujące jest, że niektórzy z szanownych posłów, którzy tak ciepło mówią o demokracji, nie mogą zaakceptować tego, że traktat lizboński został demokratycznie przyjęty przez 26 parlamentów i w jednym referendum.
Zgoda, brak nam podpisu jednej osoby, ale jestem przekonana, że traktat już wkrótce wejdzie w życie i że Europejska Służba Działań Zewnętrznych powinna zacząć działać. Jest to korzystna zmiana. Popierają ją państwa członkowskie, parlamenty krajowe oraz, szanowni panowie i panie posłowie – jeżeli spojrzycie na przykład na sondaże Eurostatu – także obywatele w całej Unii Europejskiej. Jest tak dlatego, że uważają oni – tak jak my, tak jak ja i tak jak większość z nas tutaj – że jest ona ważna, aby Unia Europejska mogła działać w bardziej spójny i zdecydowany sposób, jeżeli chcemy promować nasze wartości i pracować na rzecz pokoju i demokracji na całym świecie.
Oczywiście powinniśmy unikać tworzenia biurokracji i dublowania zadań, ale, jak powiedziała pani komisarz Ferrero-Waldner, budujemy nową instytucję. Ma ona charakter sui generis, w związku z czym musimy znaleźć sposoby na jej rozwinięcie. Kwestią, którą Coreper omawia we współpracy z Radą, Komisją i posłami do Parlamentu Europejskiego – pan poseł Brok, inne osoby i ja osobiście odbyliśmy liczne rozmowy z panem przewodniczącym Buzkiem, aby Parlament był poinformowany – są ogólne ramy i zadania Służby Działań Zewnętrznych. Muszą być one teraz omówione pod kątem politycznym, a następnie wysoki przedstawiciel będzie miał za zadanie opracować szczegóły. Będzie się to odbywać w ścisłej współpracy i w oparciu o dialog z Parlamentem Europejskim. Jestem o tym całkowicie przekonana.
Naturalnie wciąż istnieją problemy, które należy rozwiązać. Ważne jest to, aby wysoki przedstawiciel dysponował instrumentami pozwalającymi mu wykonywać jego zadania jak najskuteczniej. Oznacza to, że osoba ta będzie musiała być odpowiedzialna za budżet administracyjny ESDZ, a także za powoływanie władz. Oczywiście każde wybrane przez nas rozwiązanie prawne – na ten temat będziemy jeszcze dyskutować – będzie musiało być zgodne z wszystkimi istniejącymi zasadami budżetowymi, co zagwarantuje możliwość odpowiedniego rozliczania.
Być może Rada nie zgodzi się z wszystkimi szczegółami zawartymi w sprawozdaniu posła Broka, ale uważam, że jest ono bardzo cennym wkładem w tę dyskusję. Mam nadzieję, że zyska ono w tym Parlamencie szerokie poparcie. Chciałabym podziękować panu posłowi Brokowi za wykonaną pracę i za dzisiejszą debatę w Parlamencie. Benita Ferrero-Waldner, komisarz. – Panie przewodniczący! Po raz kolejny mówię, że nie decydujemy o tym, czy Służba Działań Zewnętrznych powstanie, czy nie: jej utworzenie przewiduje traktat lizboński. Podobnie jak moja koleżanka, ja też jestem przekonana, że traktat lizboński wejdzie w życie dość szybko.
Teraz chcę skomentować kilka kwestii, które zostały poruszone w dyskusji, gdyż uważam, że warto je omówić. Po pierwsze, my, jako Komisja, jesteśmy zdeterminowani, aby utworzenie ESDZ zakończyło się powodzeniem. Musi być to wspólne przedsięwzięcie, które od początku zaakceptują wszystkie instytucje UE oraz państwa członkowskie. Na podstawie mojego doświadczenia jako komisarz ds. stosunków zewnętrznych uważam, że wiele rzeczy w przyszłości będziemy robić inaczej. Moim zdaniem wysoki przedstawiciel/wiceprzewodniczący musi mieć pewną autonomię w zakresie zarządzania i budżetu.
Zarazem jest rzeczą oczywistą, że ESDZ będzie musiała być ściśle powiązana z szeregiem służb Komisji, w związku z czym ważne jest, abyśmy ze sobą współpracowali. Popieram cele Parlamentu zakładające zapewnienie przejrzystych i podlegających kontroli procedur tworzenia budżetu ESDZ. To także jest oczywiste, dlatego myślę, że z niecierpliwością czekamy na rozpoczęcie prac nad stosowną formułą w tym zakresie.
Po drugie, traktat przewiduje, że odpowiedzialność polityczna za kwestie związane z Parlamentem Europejskim spoczywa głównie na przewodniczącym Komisji, wysokim przedstawicielu/wiceprzewodniczącym oraz innych komisarzach. Z zadowoleniem przyjmuję jednoznaczny sygnał zawarty w sprawozdaniu pana posła Broka, że wysoki przedstawiciel/wiceprzewodniczący powinien być organem powołującym pracowników ESDZ oraz pracowników delegacji wyższego szczebla.
W nowym systemie szefowie delegacji oraz inni pracownicy wyższego szczebla ESDZ będą urzędnikami UE zatrudnionymi zgodnie z regulaminem pracowniczym na podstawie odpowiednich procedur nominacyjnych i będą mieli zagwarantowaną niezależność. Mielibyśmy pytania dotyczące implikacji takiego wyłonienia jednej grupy do przesłuchań przez PE. Czynnik ten miałby znaczenie nawet gdyby dotyczyło to przesłuchań dotyczących stanowiska bardziej politycznego. Uważam, że z pewnością nie jest to zgodne w praktyką stosowaną w państwach członkowskich.
Rozumiemy jednak, że Parlament jest zainteresowany możliwością szczegółowej wymiany informacji, na drodze formalnej lub nieformalnej, z kluczowymi urzędnikami wyższego szczebla z ESDZ i delegacji. Myślę, że będzie to możliwe po wyborze danej osoby; osoba taka powinna wtedy przybyć do Parlamentu i omówić z nim określone tematy.
Z ogromnym zainteresowaniem i zadowoleniem zauważyłam także, że poruszona została kwestia praw człowieka i kwestia praw kobiet.Mogę państwu tylko powiedzieć, że wszystkie instytucje UE są zaangażowane w działania na rzecz równouprawnienia płci. Będzie to dotyczyć także ESDZ, jednak jej pracownicy będą mianowani w oparciu o kryteria merytoryczne, zatem kryteria te i równouprawnienie muszą iść ze sobą w parze.
Chciałabym krótko skomentować kwestie izraelskiego rządu oraz moją podróż na Bliski Wschód. Po wybuchu konfliktu w Strefie Gazy bardzo ważne było osiągnięcie zawieszenia broni. Chciałam przyczynić się do osiągnięcia pierwszego zawieszenia broni i uważam, że właśnie moja interwencja umożliwiła otwarcie korytarzy humanitarnych oraz ustalenie terminów dostarczenia pomocy humanitarnej w bardzo trudnym i kluczowym momencie.
Jeżeli w końcu chodzi o delegacje, to tak jak powiedziałam wcześniej: są one już otwarte. Europejskie delegacje parlamentarne, o których państwo wspomnieli, są już otwarte dla komisarzy lub dla członków Rady, jednak zależy to także od harmonogramu. W przyszłości sytuacja nie powinna się zmienić. Elmar Brok , sprawozdawca. – (DE) Panie przewodniczący, pani przewodnicząca Malmström, pani komisarz, panie i panowie! Ataki, na jakie była tu narażona wspólna europejska polityka zagraniczna i bezpieczeństwa, należą do przeszłości. W sondażach 70% obywateli Europy mówi, że chce skuteczniejszej wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ponieważ wiedzą oni, że jest to jedyny sposób na zapewnienie pokoju w Europie i zabezpieczenie europejskich interesów na świecie. Państwa oświadczenia należą do przeszłości. Tego typu oświadczenia doprowadziły Europę do wojny, dlatego chcemy, aby więcej się nie pojawiały.
Ponadto chcielibyśmy oświadczyć, że chcemy, aby ta polityka zagraniczna zwiększyła zdolność Europy do działania. Chciałbym także wyraźnie powiedzieć, że za politykę zagraniczną nie jest odpowiedzialny Parlament. Za bieżącą politykę zagraniczną musi być odpowiedzialna władza wykonawcza. Tak dzieje się we wszystkich państwach narodowych. Jednak oznacza to, że parlamenty – a w tym przypadku Parlament Europejski – muszą mieć pełne prawo do jej kontroli. Należy wyraźnie określić, jak będzie się to odnosić do budżetu; na których obszarach będzie on miał prawo do informacji, a na których będzie to prawdziwa odpowiedzialność.
Chciałbym poprosić Radę i Komisję, aby w swoich dokumentach zawarły mniej informacji o schematach organizacyjnych oraz o członkach krajowych delegacji, którzy zostaną powołani na określone stanowiska. Zamiast tego muszą one opisać w dokumentach COREPER prawa Parlamentu, a nie ograniczać się do stwierdzenia, że prawa Parlamentu należy utrzymać i kropka. Moim zdaniem pewne działania muszą zostać podjęte tutaj. Ponadto uważam, że wysoki przedstawiciel lub wiceprzewodniczący, który jeszcze nie został wybrany, musi uczestniczyć w procesie przygotowywania wniosków i nie mogą mu być one przedstawione jako fait accompli. Także to musi zostać uwzględnione. Pani przewodnicząca Malmström! Duże zaufanie wzbudziłoby, gdybyście w przyszłości zechcieli nazywać wysokiego przedstawiciela wysokim przedstawicielem lub wiceprzewodniczącym Komisji. Wtedy wszyscy mówilibyśmy o tym samym podmiocie i byłoby to pomocne w ustaleniu, że naprawdę mówimy o tym samym.
(Oklaski) Przewodniczący. – Zamykam debatę.
Głosowanie odbędzie się w czwartek, 22 października 2009 r.
Oświadczenia pisemne (art. 149 Regulaminu) Gabriele Albertini (PPE), na piśmie. – (IT) Tekst, nad którym mamy zamiar jutro głosować, jest doskonałym fundamentem dla negocjacji, które są przed nami.
Jestem wdzięczny panu posłowi Brokowi i pani poseł Neyts-Uyttebroeck za wykonanie znakomitej pracy w tak krótkim czasie. W oparciu o nią komisja, której mam zaszczyt przewodniczyć, będzie mogła prowadzić konstruktywny, ale także zdecydowany dialog z przyszłym wysokim przedstawicielem oraz bronić wspólnotowego charakteru nowej Służby Działań Zewnętrznych. Sygnał, jaki chcemy wysłać Komisji i Radzie, jest zasadniczo następujący: chcemy służby dysponującej rozległymi uprawnieniami, która zrealizuje naszą ambicję uczynienia Unii Europejskiej globalnym graczem politycznym i chcemy, aby stało się tak w oparciu o zasadę konsensusu, czyli przy zaangażowaniu i wsparciu wszystkich trzech instytucji – Parlamentu, Komisji i Rady.
W związku z powyższym namawiam Komisję do odważnej postawy w negocjacjach i obrony modelu wspólnotowego, a także po raz kolejny namawiam Radę, aby od samego początku włączyła w te negocjacje Parlament, w szczególności zaś komisję, której przewodniczę, co pozwoli zamknąć kluczowy etap tworzenia prawdziwej europejskiej polityki zewnętrznej. Cristian Silviu Buşoi (ALDE), na piśmie. – (RO) Utworzenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych jest bezwzględnie konieczne, jeżeli chcemy zwiększyć skuteczność działań zewnętrznych UE. Jej celem jest wspieranie dużo bardziej konsekwentnej polityki zagranicznej oraz podniesienie statusu UE na arenie międzynarodowej. Jednak osiągnięcie tych celów zależy od tego, jak służbę tę zorganizujemy.
Przedmiotowe sprawozdanie zawiera szereg bardzo interesujących propozycji. Potrzebna jest nam bardzo sprawnie działająca organizacja, co pozwoli uniknąć dublowania zadań. Właśnie dlatego popieram połączenie delegacji Komisji w krajach trzecich, biur łącznikowych Rady oraz biur specjalnych przedstawicieli UE a także utworzenie „ambasad UE”. Z punktu widzenia skuteczności ciekawa wydaje się także propozycja przejęcia przez te delegacje niektórych funkcji konsularnych, jak na przykład zajmowanie się kwestiami związanymi z wizami Schengen.
Chciałbym podkreślić konieczność zapewnienia pracownikom służby standardowych szkoleń, dzięki którym dysponować będziemy naprawdę profesjonalną służbą spełniającą potrzeby UE. Utworzenie Europejskiej Akademii Dyplomatycznej jest moim zdaniem idealnym rozwiązaniem pozwalającym zapewnić personelowi dyplomatycznemu wspólne standardy w celu zagwarantowania konsekwencji działań ESDZ. W przyszłości kariera w dyplomacji europejskiej może stać się równie atrakcyjna jak kariera w dyplomacji państwa członkowskiego. Ilda Figueiredo (GUE/NGL), na piśmie. – (PT) Jest to jeszcze jeden godny pożałowania dokument Parlamentu Europejskiego, który ma na celu wywarcie wpływu, w negatywnym znaczeniu tego słowa, na cały sposób działania Unii Europejskiej poprzez wykorzystanie osobowości prawnej nadanej jej przez traktat lizboński, choć ten nie wszedł jeszcze w życie, gdyż wciąż czekamy, aby ratyfikowała go Republika Czeska.
Przedmiotowe sprawozdanie w symptomatyczny sposób wskazuje na militarystyczny charakter Unii Europejskiej. Celem sprawozdania jest doprowadzenie do tego, aby polityka zagraniczna służyła interesom militarnej ekspansji największych potęg Unii Europejskiej wykorzystujących to, co wprowadziły do traktatu lizbońskiego w celu zwiększenia swoich kompetencji w zakresie podejmowania decyzji, choć istnieją państwa członkowskie, które mają inne poglądy.
Jednym z przykładów jest następujące stwierdzenie zawarte w sprawozdaniu:
„Do Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych powinny należeć wojskowe i cywilne jednostki zarządzania kryzysowego Rady, chociaż struktury dowodzenia i organizacyjne personelu wojskowego i cywilnego mogą różnić się między sobą; wspólna analiza danych wywiadowczych w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych ma zasadnicze znaczenie dla wspierania wysokiego przedstawiciela w pełnieniu mandatu, jakim jest prowadzenie spójnej, konsekwentnej i skutecznej polityki zewnętrznej Unii”. Anneli Jäätteenmäki (ALDE), na piśmie. – (FI) Panie przewodniczący, panie i panowie! Ubiegłej wiosny Parlament Europejski przyjął sprawozdanie pana posła Dehaene’a w sprawie wpływu traktatu lizbońskiego na rozwój równowagi instytucjonalnej w UE. W sprawozdaniu tym Parlament poprosił, aby w przyszłych nominacjach na najwyższe stanowiska w UE uwzględniano także aspekt równouprawnienia płci. Dziś, zaledwie kilka miesięcy później, Parlament Europejski zajmuje jeszcze bardziej kategoryczne stanowisko popierające wdrożenie zasady równości. W związku z tym stanowisko Parlamentu w tej sprawie jest jasne. Pani Margot Wallström, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, działa proaktywnie w obszarze równouprawnienia. José Manuel Barroso, ponownie wybrany na stanowisko przewodniczącego Komisji, także obiecał spojrzeć przychylnym okiem na kwestię równouprawnienia w procesie tworzenia nowej Komisji. Jednak kluczowe znaczenie mają tutaj państwa członkowskie. Jestem przekonana, że w państwach członkowskich Unii Europejskiej uda nam się znaleźć odpowiednich kandydatów do Komisji i będą to zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Dziękuję. Andreas Mölzer (NI), na piśmie. – (DE) W traktacie lizbońskim obiecano wprowadzenie licznych zmian. UE miała stać się bardziej sprawna i bardziej demokratyczna, Parlament Europejski miał mieć więcej uprawnień w zakresie współdecyzji, natomiast obywatele mieli mieć referenda UE. Jednak w rzeczywistości na państwa członkowskie wywierana jest presja poprzez straszenie ich usunięciem komisarzy. Teraz przyszedł czas, aby UE pokazała dobrą wolę i w końcu zapytała obywateli o akcesję Turcji. Jednak wygląda na to, że referenda organizuje się tylko po to, aby je ignorować. Trudno także wyobrazić sobie, jak UE ma stać się bardziej skuteczna, jeżeli traktat zawiera jedynie zarys obowiązków nowo tworzonych stanowisk. Konflikty w tej dziedzinie są nieuniknione, podobnie jak konflikty w Służbie Działań Zewnętrznych, której prawa dostępu nie zostały jeszcze precyzyjnie określone. Nasz nadzwyczajny budżet już teraz staje się coraz bardziej kosztowny i obejmuje coraz gęstszą sieć unijnych agencji, co w nieunikniony sposób prowadzi do dublowania się wysiłków i nakładania się na siebie kompetencji. W związku z tym ważne jest utrzymanie równowagi, aby nowy system z jednej strony nie doprowadził do dublowania się działań, ale umożliwił wykorzystanie synergii, a z drugiej strony, aby nie można było uniknąć kontroli parlamentarnej, aby nie można było zablokować państw członkowskich i aby władza krajowa nie uległa zmianom. Oprócz tego nowy organ musi mieć odpowiednie kompetencje pozwalające mu wykonywać swoje działania i skutecznie współpracować ze strategicznymi partnerami Europy. Czesław Adam Siekierski (PPE), na piśmie. – (PL) – Szanowni państwo, utworzenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych jest projektem wyjątkowym i szczególnie godnym poparcia. Ma ona wspierać wysokiego przedstawiciela UE, ale jednocześnie musimy pamiętać o zachowaniu jej odpowiednich kwalifikacji, oraz reprezentatywności instytucjonalnej i państwowej. Wcielanie w pracę służby osób powinno odbywać się szczególnie przy zachowaniu zasady przejrzystości i równości. Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż Europejska Służba Działań Zewnętrznych rozszerzy możliwość pomocy dyplomatycznej, gdyż będzie mógł się o nią ubiegać każdy obywatel Unii, co de facto jest rozwinięciem obecnej możliwości zwracania się do służby zagranicznej innego państwa członkowskiego, jeżeli w państwie pobytu nie występuje placówka dyplomatyczna lub konsularna państwa, z którego się pochodzi. Europejska Służba Działań Zewnętrznych powinna stanowić wartość dodaną również dzięki synergii jej trzech zasadniczych komponentów – służb wywodzących się z obecnej Komisji Europejskiej, Rady oraz państw członkowskich. Moim zdaniem ESDZ powinna rekrutować kandydatów ze wszystkich trzech źródeł. Zapewni jej to fachowość, skuteczność i unikalny charakter. Ta skuteczność będzie również osiągnięta poprzez dużą ilość przedstawicielstw Unii Europejskiej powstałych z przeobrażenia dzisiejszych przedstawicielstw Komisji. Odnosząc się do wystąpienia pana posła Andrzeja Grzyba, uważam podobnie, iż powołanie Europejskiej Akademii Dyplomatycznej można zastąpić wykorzystując ośrodki krajowe i regionalne, znane już w całej Europie z profesjonalnego kształcenia przyszłych dyplomatów. Ostatnia aktualizacja: 28 marca 2010Informacja prawna