Source: http://slonecznystok.pl/czas-na-zmiany.html?start=14
Timestamp: 2018-04-21 00:20:30
Legal References Found: art. 7
 art. 8
 art. 1
 art. 8
 art. 45
 art. 58
 art. 58
 art. 58
 art. 4
 art. 45
 art. 45
 art. 4
 art. 45
 art. 8
 art. 27

Document Content:
Skazany prezes nadal odmawia swobodnego dostępu do dokumentów
Prezes SM w Sokółce ukarany grzywną za nieudostępnianie dokumentów członkom spółdzielni dalej blokuje swobodny dostęp do dokumentacji gwarantowanej ustawą. Wniósł zażalenie na wyrok skazujący a organy spółdzielni uchwaliły "regulamin", w którym zabraniają nieodpłatnego wglądu, grożą sankcjami i żądają wysokich opłat za sporządzenie kserokopii.
Członkowie SM w Sokółce nie akceptują sprzecznego z prawem regulaminu i podejmą kroki prawne w obliczu zachowań mających cechy recydywy.
Informacja niniejsza w praworządnym państwie jest zgłoszeniem dla prokuratury, która zgodnie z art. 7 kpc na drodze cywilnej powinna zainicjować postępowanie o ustalenie nieważności podjętej uchwały w związku z rażącym naruszeniem prawa.
Na gruncie art. 8[1] usm za całkowicie bezprawne należy uznać ustanowienie zakazu fotografowania i skanowania. Naruszeniem prawa jest również wymuszanie opłaty stanowiącej "koszt przygotowania kserokopii" jako sprzeczne z art. 1 ust. 1[1] usm.
Wskazać bowiem należy, że wszystkie osoby zatrudnione w spółdzielni, włącznie z prezesami, są utrzymywane za pieniądze członków i w swoich obowiązkach w ramach zawartych umów i pobieranych wynagrodzeń mają wykonywanie wszelkich czynności niezbędnych do funkcjonowania spółdzielni (w tym przestrzegania art. 8[1] usm). Zatem wykonywanie przepisu ustawy polegające na udostępnianiu dokumentów jest rutynowym obowiązkiem pracowników i zarządu i z oczywistych przyczyn nie może rodzić dla członków dodatkowych obowiązków finansowych.
Generalnie w tej chwilowo złej dla członków sytuacji jest coś dobrego. Prezesi SM w Sokółce swoimi zachowaniami wspierają ideę reformy spółdzielczości, dostarczając nam żywych argumentów do przekazywania na obradach sejmowej komisji NPS.
Także szanowni prezesi! Dziękuję! Bez Was byłoby nam trudniej charakteryzować patologie i ilustrować je konkretnymi przykładami.
Czytaj o wyroku na prezesa >>
Czytaj o podpaleniach drzwi spółdzielców kontrolujących działania zarządu >>
Poniżej do pobranie "regulamin" w formacie pdf.
Obywatelskie Stowarzyszenie Uwłaszczeniowe w Gminie Białystok włączyło się w prace na rzecz reformy postkomunistycznej spółdzielczości.
Projekty demokratyzujące PRL-owską spółdzielczość wywołują prawdziwą wściekłość lobby prezesów objawiającą się lawiną kłamstw o rzekomej niekonstytucyjności proponowanych zmian, czy wręcz likwidacji spółdzielni.
Reforma reliktów PRL jest obecnie jednym z największych wyzwań w procesie zrównywania w prawach obywateli III RP. Upodmiotowienie ponad 10 mln mieszkańców postkomunistycznej spółdzielczości będzie miało znaczenie historyczne i gospodarczo-społeczne, bowiem przemiany – jeśli odważą się na nie elity – będą punktem zwrotnym w definitywnym odchodzeniu od formuły państwa nomenklaturowego dyskryminującego i wyzyskującego grupy będące przymusową klientelą postkomunistycznych spółdzielni.
Dziś, nie możemy mówić o demokratycznej i praworządnej Polsce, Polsce równych szans, Polsce konstytucyjnej zasady równości – bez demokratyzacji tej jakże ważnej dziedziny życia.
Poniżej ramówka postulowanego zakresu zmian. W załączeniu plik w formcie pdf z omówieniem wymienionych punktów.
21 postulatów spółdzielców z Olsztyna
21 POSTULATÓW SPÓŁDZIELCZYCH DO PLATFORMY OBURZONYCH
Popieramy ogólne kierunki naprawy państwa nowego ruchu – PLATFORMY OBURZONYCH zmierzające do podmiotowego usytuowania obywateli.
Jak w soczewce skupiają się rażące nieprawidłowości w prawnym oraz faktycznie patologicznym funkcjonowaniu spółdzielni mieszkaniowych. Warto więc do działań PLATFORMY OBURZONYCH włączyć także konieczną naprawę skandalicznej sytuacji w wielu SM. Dotyczy to kilku milionów członków, jeszcze większej grupy użytkowników lokali, w tym także odrębnych właścicieli mieszkań a wielokroć więcej mieszkańców tych zasobów.
21 POSTULATÓW OBURZONYCH SPÓŁDZIELCÓW NIC O NAS BEZ NAS
Patologiczna sytuacja wynika z dziurawego prawa, mimo wielu jego nowelizacji. Dodatkowo bardzo niekorzystnie dla spółdzielców interpretowanego w praktyce przez władcze nadmiernie zarządy generujące klikowatą „demokrację” oraz dziwnie za często przychylne im organy sprawiedliwości. Celowo nieudolnie próbuje się zachować relikty PRL-owskiej nowomowy prawnej na niby je godząc z wolnościowymi zmianami ustrojowymi zaistniałymi dzięki Solidarności. Wskutek tego ogół spółdzielców jest w swoisty sposób społecznie wykluczony, mimo fasadowej jakiejś niby demokracji, pokaleczonej niby samorządności - będących ich zaprzeczeniem w praktyce. Oprócz łamańców z literą prawa i lukami w nim, mamy działania sprzeczne z jego duchem - z tym społecznym. Spółdzielcy stali się obywatelami drugiej kategorii, półniewolnikami.
Znowu próbuje się zmienić ustawy spółdzielcze, to konieczne. Zwłaszcza kością niezgody jest ustawa właśnie o spółdzielniach mieszkaniowych. Tam prezesowskie lobby jako grupa trzymająca władzę poprzez amber kampanię u swych interesownych politycznych zwolenników z różnych opcji czyni wiele, by zachować dominującą gold pozycję – dla utrzymania się na funkcjach, dla interesów, na koszt ogółu mieszkańców. Do konsultacji i lobbingu zaprasza się jako jedynie słuszne środowisko właśnie osoby funkcyjne, a nie tzw. zwykłych członków, zwłaszcza zorientowanych w sprawie.
KONIECZNE SĄ W PRAWIE ZMIANY:
1. Oburzająca fikcja od 1995 roku. Bezwzględnie jasno określić relacje własnościowe
w jednoznacznej wykonawczej formie, by wyjść z pustosłowia i fikcji prawnej od 1995 roku o tym, że majątek spółdzielni jest prywatną własnością członków. W każdej fazie członkostwa – od przyjmowania, w trakcie i w momencie ustania członkostwa oraz przy zmianach organizacyjnych - wspólnota, podział , likwidacja, upadłość SM. Zawłaszczono ten majątek.
Ten fundamentalny zapis ma być realny! Dotąd przez brak jednoznacznych wykonawczych zapisów tego prawa własności majątku SM jako prywatnego członków mamy cudaczną twórczość sprytnie wyćwiczonych funkcjonariuszy - przy wtórze organów państwowych. Ucieczka od tej regulacji będzie kolejnym antyobywatelskim tchórzostwem politycznych decydentów, na rzecz władczej sitwy.
2. Oburzeni na niewolę w SM. Oczywisty wymóg bezkosztowej administracyjnej likwidacji tzw. spółdzielczych praw do lokali przez ich wyodrębnienie, bo w całości spłacone przez członka /mieszkańca/, nie przez SM. Zlikwidować niewolnictwo spółdzielcze XXI wieku!
Niesłychane zaniedbanie! W demokratycznym państwie prawa? Taka niewolnicza zależność majątkowa i decyzyjna mieszkańców spółdzielni, jakby byli obywatelami gorszej kategorii! Czyli obywatelami pierwszej kategorii odsysania ich kasy i podmiotowych praw. Skandal wielokrotny! Najpierw z braku realnego wpływu członków na istotne sprawy ich przecież spółdzielni oraz mieszkańców na ich nieruchomości. Ponadto prezesi mają absurdalną możliwość pozbawiania członkostwa niepokornych a działających zgodnie z gumowato rozciągliwym prawem - pod byle pretekstem! A nich się delikwent potem "buja" z jakimiś odwoływaniami, do często sterowanego walnego zgromadzenia czy sądu! Efekt bezradności i nękania osiągnięty!
3. Oburzające zaniedbania odrębne. Ustawowo przeciąć pokrętnie nieuregulowane dotąd zaszłości z tytułem prawnym do gruntów z budynkami mieszkalnymi uniemożliwiającymi wyodrębnienie tysięcy mieszkań oraz wyprostować równie pokrętne już dokonane notarialnie wyodrębnienia.
4. Demokracja oburzona na DEMONkrację. Konieczne zapewnienie realnego wpływu ogółu członków na sprawy całej SM oraz osiedli, nieruchomości /odpowiednio mieszkańców –płatników/. Tu sensowne quorum na walnych zgromadzeniach i na innych zebraniach bądź zbierania opinii
w formie referendum zamiast obecnej ważności walnego nawet przy tylko jednym uczestniku.
Dotąd walne zgromadzenie było ważne niezależnie od liczby obecnych. Zwykle decydują dyspozycyjnii zależni od prezesów pracownicy oraz działacze i kontrahenci SM w sile około 3% za skutecznie zniechęcane latami do czynnego uczestnictwa pozostałe 97%.
5. Samorządność oburzona na jej atrapę. Koniecznie rozszerzyć ustawę o własności lokali także na wyłączone zeń zasoby spółdzielcze! W każdej nieruchomości wprowadzić autentyczny samorząd /zwłaszcza jeśli nie przejdzie rozszerzenie ww. ustawy/.
Prawa obywateli powinny być równe! Te równość gwarantuje Konstytucja!
6. Bezpośrednie oburzenie. Pilnie potrzebna uczciwa demokracja bezpośrednia w SM, na każdym szczeblu.
Lobby funkcyjne spółdzielczości chce powrotu do tzw. zebrań przedstawicieli zamiast jednego walnego zgromadzenia członków. Manipulacja będzie jeszcze łatwiejsza, jak w PRL!
7. Oburzeni na władców. Zdecydowanie uciąć władcze rozpasanie prezesów SM i ograniczyć do zwykłego zarządu, wyłącznie w granicach określonych wolą gremiów samorządowych i prawa.
Ogół członków i mieszkańców SM ma być suwerenem swych spółdzielni, a nie ich pracownicy prezesi, administracja czy zależne od zarządców organy przedstawicielskie – niby rady nadzorcze
z komisjami rewizyjnymi także usłużnymi wobec prezesów!
8. Oburzająco zawiłe finanse. Konieczniefundusze SM, gospodarka, księgowość, ewidencja, rozliczenia jawne, jasne, uczciwe! W prawie oraz w praktyce.
Płatnicy spółdzielcy są traktowani jako źródło pieniędzy. Potem gdzieś to się w zawiłej dokumentacji funkcyjnych spryciarzy SM rozmydla na nieprzejrzyste kwotowo i właścicielsko pozycje. Wpływy, należności, przepływy, przerzuty, pożyczki wewnętrzne, inwestycje zewnętrzne, księgowanie a ewidencjonowanie, rozliczanie a nierozliczanie, przypisywanie i odpisywanie, naliczanie, wyliczanie, opłaty, czynsze, opłaty zależne a niezależne, fundusze, środki, pozycje, bilanse, rewizje, lustracje, kontrole wewnętrzne, audyty - itd. wyliczanka w stylu kogel-mogel.
9. Oburzająca dezinformacja. Informacja wewnątrzspółdzielcza ma być terminowo pełna
z inicjatywy zarządu i organów samorządowych, bez upraszania się o oczywiste dane.
Praktyka władców polega za często na braku elementarnych danych, opóźnianiu, zwlekaniu, cedzeniu treściowym, utajnianiu, przeinaczaniu, w nadawaniu coraz to nowych doraźnie znaczeń dla jednoznacznych potocznie pojęć! Mieszkaniec swojej spółdzielni staje się petentem, intruzem zależnym od kaprysu zarządców a jego niejako przecież pracowników!
10. Oburzeni na robienie kpa z KPA. Zasady KPA w trybie załatwiania spraw – bezwzględnie
ukrócić kilkuletnie nawet odpowiadanie na wnioski lub wręcz ich cyniczne ignorowanie.
Kpią z mieszkańców. Zwłoka, brak odpowiedzi, informacja nie na temat lub wymijająca, kłamstwa, półprawdy, infantylna niby argumentacja. To tylko część z wyćwiczonego zestawu stołkowo przyspawanych cwaniaków. Terminy i wymogi KPA mają w nosie, jeśli nie niżej.
11. Stop dla oburzających "rewizorów". Znieść związki rewizyjne będące de facto kolesiowskimi koteriami prezesów dotąd zapewniającymi podobnie swojskie niby lustracje kolegów przez kolegów.
12. Krajowa czapa przestanie oburzać. Krajowa Rada Spółdzielcza w nowym niezależnym składzie – bez osób związanych z obecnymi czy byłymi funkcjonariuszami spółdzielczymi. Od lat jest tam centrum hamujące autentyczną zdrową spółdzielczość!
Obecny skład krajowych czap spółdzielczych to wieloletni starzy zasiedziali funkcjonariusze będący pochodną prezesowskiego lobby, a nie autentycznego środowiska spółdzielców.
13. Oburzeni na swojskie lustracje. SM . Lustracje autentycznie niezależne przez nowy korpus merytorycznie zweryfikowanych lustratorów spoza obecnych i byłych funkcjonariuszy SM. Funkcjonuje „ubezpieczenie” interesów prezesów przez swojskie lustracje. Krajowy ZRSMRP
i inne lokalne twory rewizyjne nie są obowiązkowe, bo krajowa Rada Spółdzielczości w razie potrzeby obejmuje lustracjami wszystkie spółdzielnie! Tworzą więc prezesi swoje związki niby kontrolne. To kolejne "ubezpieczenie" przed niezależną lustracją. Wiadomo dlaczego te kontrole muszą być wzajemnie życzliwe wobec lustrowanych wzajemnie a kosztownie kolegów prezesów. Kilkuletnia ekspansja Amber Gold, która doprowadziła do utraty oszczędności tysięcy osób, była możliwa wskutek zbiegu błędów i zaniechań po stronie części instytucji i organów państwowych, które nie realizowały swoich kompetencji w sposób należyty. Brak kontroli zewnętrznej a niezależnej oraz uNIKi organów państwa w SM wywołuje podobne efekty metodą pełzającą.
14. Oburzeni na statutową "tfurczość". Statuty SM koniecznie ściśle zgodne z ustawami. Co najwyżej dodające stan organizacyjny i uwarunkowania lokalizacyjne spółdzielni. Uchwalane wolą faktycznej większości członków, nie przez 3% zależnego od obecnych pilnujących swych interesów „grup trzymających władzę”.
Motanina statutowa w SM. Pod dyktando zapobiegliwych władczo prezesów. Majstrują przy nich często, a usłużny żelazny elektorat podniesie rączki za każdym projektem, byle od bossów.
15. Oburzająca bezkarność. Stosowne obwarowanie skutecznie prewencyjną karą każdych szkodliwych dla spółdzielni sprzecznych z prawem działań członków zarządu i rady nadzorczej.
W szczególności po niekorzystnym wyroku dla prezesów zarząd automatycznie, a rada nadzorcza do dnia niezwłocznych wyborów obligatoryjnie powinni tracić swe funkcje.
To zmusi rady nadzorcze z ich przecież dotąd często dekoracyjnymi komisjami rewizyjnymi do faktycznej kontroli i nadzoru działań zarządu. Ostudzi władcze zapędy prezesów. Kraj toczy kryzys odpowiedzialności. Im ważniejsza społecznie pełniona funkcja, tym niższa realna odpowiedzialność!
16. Uwłaczające niewolnictwo w SM! Ustawa o własności lokali ma nie częściowo, a w pełni odpowiednio obejmować wszystkie lokale, także te w zasobach spółdzielczych! Tu już prawie połowa mieszkań to wyodrębnione lokale, a właściciele wbrew konstytucyjnej zasadzie równości wyjęci spod prawa w innych zasobach. Jeśli ustawa o własności lokali nie zostanie rozszerzona na spółdzielnie mieszkaniowe, to należy dokonać odpowiednich korekt w tej ustawie zrównujących wszędzie owe prawa własności.
Spryciarze zawłaszczyli nie tylko lokatorskie mieszkania na niby własność spółdzielni. Nadal pozostają jako własność spółdzielni mieszkania własnościowe po niby wykupieniu przez mieszkańca! Wkłady budowlane spłacone przez mieszkańców spółdzielnia wykazuje jako swoje, a nie prawowitego właściciela , czyli mieszkańca! Dopiero dodatkowe przekształcenie na odrębną własność częściowo
w SM uwalnia przywiązanego do władztwa zarządu. Częściowo, bo nadal choćby odnośnie wpływu na współwłasność w części wspólnej nieruchomości, pozostaje niewolnikiem władców spółdzielni!
17. Burzliwe ubogacenie. Konieczna rzetelna kontrola stanu majątkowego osób funkcyjnych SM na początku i po zakończeniu pełnienia funkcji. Wraz z ewentualnymi przepływami na rzecz innych osób, np. krewnych.
Rodzinne, protekcyjne zatrudnianie. Finanse uogólniane a konkretne koszty skrywane. Mimo przetargów często koszty bardzo wysokie. Płace – tajne, inne dochody tym bardziej. Trza CBA!
18. Oburzeni na państwa w państwie! Wprowadzić proste procedury sądowe w sprawach
nieskomplikowanych, w prawie jednoznacznie zrozumiałym dla przeciętnego obywatela.
Spółdzielców z byle czym odsyła się do sądowych rozstrzygnięć, jakby sądy nie miały ważniejszych spraw. Gdy już dojdzie do tej drogi, prokuratury i sądy dziwnie łatwo biorą stronę prezesów a nie członków SM, nawet wbrew oczywistym dowodom. Nawet prawnicy różnią się co do rozumienia zapisów i procedur prawa, to zwykli obywatele tym bardziej bezradni. O to chodzi?
19. Oburzająca nieodpowiedzialność. Konieczna realna odpowiedzialność funkcjonariuszy organów sprawiedliwości sprzeniewierzających się obiektywnemu sprawiedliwemu rozpatrzeniu dowodów czy wręcz naginania lub omijania prawa oraz wszelkiej maści urzędników, funkcyjnych, polityków.
Aby programy medialne w rodzaju „Państwo w państwie” mogły zniknąć z anteny z racji uzdrowienia tych organów przez skuteczne eliminowanie amber postaw tych funkcjonariuszy.
20. Oto główna przyczyna powstania ruchu oburzonych. Zmienić radykalnie regulowane prawem funkcjonowanie różnorakich instytucji na rzecz wyjścia z kryzysu – z kryzysu zaufania do nich.
Stop dla wrogich wobec obywateliinstytucji państwa oraz innych urzędów czy struktur życia społecznego!
21. Zbyt wielu cichych oburzonych, bo wykluczonych. Zapewniać prawem podmiotowe faktyczne usytuowanie obywateli, a przez to należyte postawy społecznie pożądane.
Tu mieści się zarówno możliwość realnego wpływu ogółu obywateli na kierunkowe sprawy państwa i odpowiednio na szczeblach lokalnych, w swoim środowisku.
Temat jest szeroki i powszechny na tyle w skali kraju, że warto i tę dziedzinę uporządkować – w interesie społecznym a wbrew cwaniakom. Dla budowania autentycznego obywatelskiego państwa. Małych ojczyzn lokalnych także. Ogół spółdzielców mimo dużej liczebności jest bezradny wobec doskonale zorganizowanego lobby funkcyjnego.
Andrzej Cieślikowski, Tadeusz Wolnicki, Inicjatywa Spółdzielców NIC O NAS BEZ NAS, Olsztyn
Proponowane zmiany w ustawie, cz. I – demokratyzacja wyborów w spółdzielni
ZAKRES ZMIANY: likwidacja walnych zgromadzeń i zebrań przedstawicieli - wybory rad nadzorczych i głosowanie uchwał w spółdzielniach mieszkaniowych przeprowadzane w sposób tajny i bezpośredni, w formule samorządowej.
Czytaj więcej: Koncepcja demokratyzacji wyborów w spółdzielni Dodaj komentarz
Najkrócej biorąc problem ten wynika z błędnego systemu rozliczeń i niedostosowania zasad naliczania opłat do współczesnych realiów rynkowych.
Główne przyczyny powstawania dopłat w spółdzielniach mieszkaniowych
Błędna proporcja tzw. kosztów stałych i zmiennych
Koszty stałe to procentowa, ustalana uznaniowo przez władze spółdzielni, część całkowitego kosztu ogrzewania budynku (nieruchomości) rozdzielana między wszystkich użytkowników mieszkań proporcjonalnie do metrażu lokali. Bardzo popularna szczególnie w postkomunistycznych spółdzielniach jest proporcja 50:50. Oznacza ona, że tzw. koszty stałe to połowa całościowego kosztu ogrzewania a koszty zmienne to pozostałe 50% rozdzielane na podstawie wskazań podzielników. Im niższe koszty stałe w nieruchomości, a wyższy udział podzielników w rozliczeniu, tym większe kominy dopłatowe grożące lokalom opomiarowanym.
Reklama: Bezpłatna telewizja cyfrowa w spółdzielni – montaż i serwis >>
W budownictwie wielolokalowym, które z zasady jest formą solidarnego ponoszenia wydatków, zaniżanie składnika jakim jest wspomniany koszt stały jest sprzeczne z art. 45a ustawy prawo energetyczne i art. 58 kodeksu cywilnego. W konsekwencji koliduje z rozporządzeniem ministra infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. nakładającym na zarządców budynków wielolokalowych obowiązek utrzymania w budynku minimalnej temperatury 16°C (plik z rozporządzeniem pod tekstem do pobrania w formacie pdf).
Zamiarem organu wydającego rozporządzenie było oprócz propagowania racjonalnej gospodarki c.o., zapewnienie właściwych warunków cieplnego użytkowania budynków poprzez systemowe wyeliminowanie ekstremów w rodzaju całkowitego nieogrzewania, wyziębiania pomieszczeń i w konsekwencji wywoływania zawilgocenia, degradacji ścian i stropów.
Technicznym wykonaniem wspomnianego rozporządzenia jest montaż przy kaloryferach zaworów z głowicą termostatyczną posiadającą czujniki i skalą zaczynającą się od dwójki o temperaturze minimalnej +16°C , które uniemożliwią zakręcenie całkowite dopływu ciepła do grzejników c.o. Montaż zaworów podpionowych i odpowietrzników automatycznych, a na poziomie węzłów cieplnych wyposażenie systemu grzewczego w czujniki temperatury i tzw. automatykę pogodową sterującą przepływem czynnika cieplnego odpowiednio do warunków atmosferycznych.
Poniżej fragment opracowania (str. 45) dotyczący zasad sterowania ogrzewaniem
w budynkach wielolokalowych zgodnie z rozporządzeniem. Materiał w prosty sposób
wyjaśnia kwestię m.in. przenikania ciepła i potrzebę utrzymywania minimalnej temperatury.
Całe opracowanie w pliku pdf na dole tekstu w załącznikach.
Reklama: Pomarańcze Studio – projektowanie wnętrz >>
Prezesi spółdzielni jednak w wielu przypadkach nie stosują się do rozporządzenia ministra ani do ustawy. Przynajmniej w realiach białostockich nie istnieje dla nich również art. 58 kodeksu cywilnego i np. bez oporów uchwalają regulaminy rażąco sprzeczne z prawem i zdrowym rozsądkiem. (kolizja z art. 58 kc § 2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego).
Za najbardziej drastyczne ujawnione naruszenia prawa należy uznać:
– ustalanie progu kosztów stałych na niskim poziomie np. 30-40 lub 50% ogółu kosztów, choć co do zasady przy zbiorowym zamieszkaniu użytkownicy powinni solidarnie płacić np. za moc zamówioną. Zaniżanie kosztów stałych prowadzi do błędnego rozdziału kosztów – naliczone opłaty na podstawie podzielników nie mają związku z rzeczywistym zużyciem ciepła;
– ujednolicanie stawki ryczałtu na poziomie całej spółdzielni choć zabrania tego art. 4 usm i art. 45a upe nakładając obowiązek kalkulowania ryczałtu na poziomie nieruchomości;
– preferencyjne traktowanie wybranych grup użytkowników kosztem pozostałych, np. posiadacze lokali użytkowych płacą za ogrzewanie stawkę średniego kosztu ogrzewania a użytkownicy mieszkań jej dwukrotność;
– ustalanie obniżonych stawek dedykowanych dla wybranych użytkowników (np. ogół płaci 6 zł za m2 za ogrzewanie a swojak tylko 2 zł za m2);
– wliczanie w cenę ogrzewania innych kosztów, niezwiązanych z fakturami wystawionymi przez dostawcę ciepła (naruszenie art. 45a upe).
Systemy rozliczeń a orzecznictwo
Wbrew pozorom lepiej wcale nie jest w lokalnym organie sądowym. Niejednokrotnie, wydawane wyroki urągają elementarnym zasadom praworządności, a orzekający wskutek niekompetencji krzywdzą ofiary kominów dopłatowych. Przypomina mi się w tym miejscu wyrok, w którym np. uznano podzielniki ciepła za urządzenia pomiarowe (!!!) i skonkludowano że nie ustawa, nie rozporządzenie do ustawy, nie kodeks cywilny, a regulamin spółdzielni jest źródłem prawa. "Skoro spółdzielnia naliczyła dopłatę to trzeba zapłacić".
"Ucieczka"użytkowników od grzania opomiarowanymi kaloryferami
Nasilające się zubożenie ludności przy równoczesnym szybkim wzroście cen energii cieplnej powoduje coraz większą skalę tzw. ucieczki od ogrzewania opomiarowanymi grzejnikami. W efekcie dochodzi do sytuacji, że tylko część z ogółu lokali w budynku ma niezerowe wskazania (np. 1/3 lokali) spośród wszystkich opomiarowanych i w konsekwencji tylko pomiędzy te lokale rozdziela się wspomniane 50% całkowitych kosztów zmiennych (podzielnikowych) ogrzewania nieruchomości. Skutek jest piorunujący: im niższe wskazania i im mniej lokali z niezerowymi odczytami, to tym wyższe kwoty do podziału między te lokale. Stąd w ekstremalnych przypadkach dopłaty sięgają 5 czy 10 tys. złotych nawet dla małych mieszkań.
Wadliwość systemu w tym przypadku polega na tolerowaniu braku partycypacji w kosztach w adekwatnym zakresie pozostałych lokali mimo że m.in. grzały się z pionów, z przenikania ciepła przez przegrody. Nieuwzględnianie praw fizyki oraz uregulowań prawnych powoduje, że przydzielone do zapłaty kwoty przestają mieć jakikolwiek związek z realnie zużytym w lokalach ciepłem.
Według absurdalnego systemu możliwa jest sytuacją, że nawet cała kwota kosztów zmiennych nieruchomości mogłaby przypaść tylko jednemu lokalowi, gdyby tylko on miał niezerowe wskazania a pozostali użytkownicy mieliby na każdym podzielniku zero, bo np. ogrzewali się gazem z kuchenek.
W przypadku wystąpienia kominowych dopłat w nieruchomości namacalnym symptomem opisanego patologicznego mechanizmu jest wysoka cena tzw. jednostki widoczna na rachunku rozliczeniowym i horrendalna dopłata wyliczona jako iloczyn sumy odczytanych jednostek i cenyjednostki.
Wysoka cena jednostki jest spowodowana wspomnianą ucieczką części użytkowników (mają zerowe wskazania lub mało jednostek na podzielnikach). W efekcie 50% podzielnikowych kosztów zmiennych nie jest rozdzielane na wszystkie opomiarowane lokale a wyłącznie na te z niezerowymi wskazaniami. Wówczas powstają słynne kominy dopłatowe.
Z oczywistych względów nieskuteczne będzie w takim przypadku korygowanie kwoty dopłaty współczynnikami wynikającymi z położenia lokalu, gdyż przy drastycznym zmniejszeniu liczby mieszkań wśród których rozdziela się pulę 50% kosztów zmiennych, naliczone kwoty i tak stają się astronomiczne i w praktyce niemające związku z rzeczywistymi kosztami ogrzewania.
Zobacz przykład dopłat powstałych wskutek błędnego systemu. Spółdzielnia ma proporcję podziału kosztów 50:50, ujednoliconą w skali całej SM stawkę ryczałtu 6 zł co jest sprzeczne z art. 4 usm i art. 45a upe, wybranym użytkownikom stosowała specjalne obniżone opłaty za c.o.
Reklama: Instalacje elektryczne – solidnie i kompleksowo >>
Mieszkanie 43,5 m2 – koszt ogrzewania z odczytem 11.893,13 zł, dopłata 8.256,56 zł
Cena w przeliczeniu na m2 aż 22,78 zł, cena jednostki 5,59 zł (ryczałt za c.o.
w tej spółdzielni, dający możliwość grzania bez ograniczeń, wynosi 6 zł/m2).
Mieszkanie 32,3 m2 – koszt ogrzewania z odczytem 4.970,39 zł, dopłata 4.117,29 zł
Cena ciepła w przeliczeniu na m2 aż 12,82 zł, cena jednostki 5,16 zł
(ryczałt za c.o. w tej spółdzielni, dający możliwość grzania bez ograniczeń, wynosi 6 zł/m2).
Poniżej przykład zaniżonej opłaty za ogrzewanie powstałej wskutek błędnego systemu.
Mieszkanie 57,25 m2 tzw. wewnętrzne. Użytkownik praktycznie nie odkręcał kaloryferów
(bardzo niskie wskazanie na podzielnikach). Grzał się z pionów i przenikania ciepła od
sąsiadów przez ściany i stropy. Zapłacił za ogrzewanie tylko 521,01 zł (0,76 zł/m2).
Czynniki sprzyjające kominom
Kwoty dopłat rosną szybciej w SM, w których np. gaz jest rozliczany zbiorczo i wówczas ludność szukając oszczędności przestawia się na ogrzewanie gazem dostarczanym do kuchenek. Potęguje to zjawisko ucieczki od ogrzewania kaloryferowego i dopłaty czyni bardziej drastycznymi. W takim przypadku użytkownik lokalu opomiarowanego właściwie przestaje mieć realny wpływ na wysokość rachunku za ciepło a rozliczenie staje się nieprzewidywalną ruletką, w której opłata za ogrzewanie w danym roku może być skrajnie odmienna od poprzedniego sezonu.
Mieszkania narożne i na najwyższych piętrach na celowniku
Szczególną ostrożność powinny zachować osoby posiadające lokale narożne i na najwyższych piętrach w nieocieplonych budynkach, gdyż oprócz ucieczki kaloryferowej, to ich kosztem grzeją się mieszkańcy lokali położonych niżej (korzystają m.in. z darmowego ogrzewania z tzw. pionów, przenikania ciepła przez ściany i stropy). W takichokolicznościach, gdy prezesi danej spółdzielni nie chcą zmienić systemu, tańszym i bezpiecznym rozwiązaniem dla tego rodzaju mieszkań jest ogrzewanie elektryczne, np. tzw. farelkami. Mimo że normalnie jest ono bodaj najdroższe na rynku, to w realiach spółdzielni staje się relatywnie tanim i przewidywalnym źródłem ciepła. Koszt takiego ogrzewania można łatwo obliczyć sprawdzając cenę kilowatogodziny i moc zakupionych urządzeń grzewczych.
Jak się bronić przed dopłatami??
Składać pisemne wnioski do zarządu i rady nadzorczej o dostosowanie zasad rozliczeń do obowiązujących przepisów. Powoływać się na ustawę prawo energetyczne oraz przywołane rozporządzenie ministra.
Gdy pojawiają się wątpliwości albo podejrzenie popełnienia przestępstwa oszustwa (np. wspomniane ustalanie swojakom opłaty 2 złote za ogrzewanie, gdy reszta płaci kilkukrotnie więcej albo niepomniejszanie o wpływy z ryczałtu kosztu ogrzewania przypadającego na lokale nieopomiarowane) należy wszcząć kontrolę dokumentów spółdzielni. Na podstawie art. 8[1] ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych można żądać umowy na dostawę ciepła i aneksów korygujących zamówioną moc na ogrzanie i podgrzanie wody oraz wszystkich faktur wystawionych za sezon grzewczy przez dostawcę energii cieplej. Niekorygowana zamówiona moc cieplna przyczynia się do niepotrzebnego wzrostu kosztów ogrzewania. Mając dane z faktur i umów można zweryfikować czy kwoty przyjęte w indywidualnych rozliczeniach odpowiadają wydatkom zaksięgowanym fakturami. Porównując kwoty należy zwrócić uwagę na łączny metraż rozliczanych pomieszczeń, czy jest on zgodny z rzeczywistym oczynszowanym metrażem budynku.
Reklama: Drewan – parkiety i podłogi drewniane >>
Zarządy SM z zasady odmawiają udostępniania wszelkich dokumentów. We wnioskach należy wyznaczać im terminy, np. 7 lub 10 dni na przygotowanie umów i faktur do wglądu (lub otrzymania ich kopii). Wszystkie wnioski składać wyłącznie pisemnie za pokwitowaniem lub pocztą za potwierdzeniem odbioru. Jeżeli prezesi przekroczą terminy lub będą np. żądać wysokich opłat za wgląd do faktur i umów, wówczas składa się na policji wniosek o ukaranie za nieudostępnienie dokumentów na podstawie art. 27[3] ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Sądy krajowe skazują już prezesów za łamanie prawa. Norma ta nie obowiązuje jeszcze w Białymstoku, ale jest to kwestią czasu bo Sąd Najwyższy z mocą zasady prawnej zakwestionował "orzecznictwo" białostockie w zakresie zasad udostępniania dokumentów. Zainteresowani już wiedzą, że dalszy bojkot przepisów wywoła dla nich konsekwencje prawne.
Aktywność członków spółdzielni, pytania o rozliczenia i wydatki oraz kontrolowanie faktur i umów ma duże znaczenie prewencyjne, bowiem władze SM decydując się na ewentualne działania naruszające prawo będą musiały liczyć się z możliwością ujawnienia zrzeszonym wytworzonej dokumentacji (pod tekstem do pobrania w formacie doc poglądowy wzór reklamacji ws. kominowej dopłaty).
Co powinno się zmienić w regulaminach i rozliczeniach?
Optymalne w sytuacji kominów dopłatowych wydaje się przestrzeganie rozporządzenia ministra infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. Jego wdrożenie wymaga jednak nakładów na elementy sterowania oraz głowice termostatyczne na kaloryferach.
Ponadto zalecane jest ograniczenie udziału podzielników w rozliczeniu – zmiana proporcji podziału kosztów. Praktyka pokazuje, że tzw. koszty stałe powinny stanowić większość ogółu kosztów, tj. 70-80%. Pozostała część 20-30% może być rozdzielane na podstawie wskazań podzielników ciepła. Przy takiej formule podziału kosztów skutecznie eliminuje się kominy dopłatowe i normalizuje zachowania użytkowników, przy jednoczesnym utrzymaniu psychologicznej stymulacji do oszczędnego gospodarowania ciepłem.
Reklama: Oświetlenie: lampy, kinkiety, żyrandole >>
Bezkosztowym rozwiązaniem porządkującym i cywilizującym zasady rozliczeń jest sama zmiana proporcji podziału kosztów (wspomniane zwiększenie udziału kosztów stałych) oraz przypisanie każdemu lokalowi minimalnego pakietu jednostek. Rozwiązanie to jest w pewnym stopniu wariantem wytycznych rozporządzenia.
Kulisy wadliwych systemów rozliczeń
W najgorszych spółdzielniach-molochach utrzymywanie wadliwych regulaminów rozliczeń lub tworzenie niesprawiedliwych zasad podziału kosztów może być umyślnym działaniem grup kontrolujących spółdzielnie i czerpiących zyski np. z prowokowania procesów sądowych z tytułu dopłat.
Gdy spółdzielnia bez racjonalnych powodów odmawia zmiany regulaminu, gdy nie stosuje się do rozporządzenia ministra, gdy uznaniowo obniża jednym a podwyższa innym koszty c.o. (np. wybranym użytkownikom nalicza ryczałt w kwocie wspomnianej 1/3 stawki bazowej albo lokalom usługowym liczy jednokrotność średniego kosztu ogrzewania a mieszkalnym dwukrotność) należy z najwyższą ostrożnością korzystać z ogrzewania.
Stara maksyma mówi, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W spółdzielniach-molochach wpływy z zaliczek na ogrzewanie w skali roku idą miliony. Setki tysięcy złotych jest warty hermetyczny,niedostępny dla wolnej konkurencji rynek odczytów podzielników. Zainteresowanym grupom nie pasują więc wszelkie zmiany mogące ograniczyć dysponowanie wpływającymi zaliczkami lub grożące zmniejszeniem zysków z dokonywania odczytów. Realnie ludność blokowisk nie ma żadnych praw, co nad wyraz często potwierdzają wyroki lokalnych sądów. Lokatorów – jak pogardliwie nazywa się w propagandzie mieszkańców spółdzielni – poddaje się systemowej eksploatacji i jawnie neguje ich argumenty i składane dowody.
Naruszanie prawa poprzez utrzymywanie regulaminów rozliczeń sprzecznych z przepisami sprzyja bardzo krzywdzącym i niesprawiedliwym dopłatom, dotykającym z zasady ludzi niezamożnych o małych dochodach, dla których rachunek za ogrzewanie rzędu 6 czy 8 tysięcy złotych wyrządza niepowetowane szkody. Na celownik pseudosystemów rozliczeń często trafiają rodziny z małymi dziećmi czy chorymi, dla których rozliczenie i wezwanie do zapłaty od prezesów zamienia egzystencję w spółdzielni w piekło i prowadzi do ekonomicznej degradacji.
Przedmiotowe traktowanie i brak edukacji
Wspólną cechą postkomunistycznych spółdzielni-molochów jest brak edukacji w zakresie korzystania z ogrzewania, a w niektórych przypadkach nawet rozpowszechnianie nieprawdziwych i wprowadzających w błąd informacji. Powszechnie brakuje oczywistych danych, dlaczego należy zamykać drzwi wiatrołapów i okna na klatkach schodowych, kto płaci za ogrzewanie części wspólnych, w jaki sposób wietrzyć mieszkanie, dlaczego dochodzi do zawilgocenia ścian, na czym polega rozliczenie kosztów, czym są koszty stałe i zmienne.
Wymienionych wiadomości brakuje z dwóch zasadniczych powodów: niekompetencji zarządów oraz umyślnego zaniechania dyktowanego chęcią zysków z licznych procesów o zapłatę. Prezesom tak naprawdę nie zależy aby blok był energooszczędny a koszty c.o. małe. Nikomu nie pasuje aby zaliczki były niskie lub wystarczały tylko na pokrycie rzeczywistych kosztów. Lepiej jak wydatki będą większe bo środków z zaliczek wpłynie więcej (wpłaty nie są oprocentowane, użytkownikom zwraca się nominalne wartości po roku). Kominy dopłatowe też są pożyteczne. Jak trafi się kilkanaście czy kilkadziesiąt wysokich dopłat to z reguły mają finał w sądzie. Prezesi przeważnie zawsze wygrywają (jeśli przegrają to i tak na koszt spółdzielni). Gdy dopłata przekroczy 5 tys. zł jest konkretny dochód z kosztów zastępstwa procesowego, bo minimalna zasądzana stawka to 1200 zł. Lokatorzy-frajerzy przeważnie apelują, więc zysk rośnie. Wielu prezesów uważa, że to najłatwiej zarabiane dodatkowe pieniądze.
Reklama: Ogrzewanie elektryczne podczerwienią. Antyalergiczne i zdrowsze >>
Zobacz jak działa i ile kosztuje? >>
Dodatkowo wyjaśnienie tez przedstawionych w artykule znajduje się w opracowaniu specjalistów z Politechniki Białostockiej pt.: "Błędny system rozliczania kosztów ogrzewania mieszkań za pomocą podzielników ciepła stosowany w Polsce". Treść do pobrania w formacie pdf.
Czytaj więcej: Dlaczego w spółdzielniach powstają kominowe dopłaty za ogrzewanie? Dodaj komentarz
Pojawiły się nowe szanse na reformę i demokratyzację postkomunistycznych spółdzielni. W Sejmie powołano nadzwyczajną komisję ds. rozpatrzenia zgłoszonych projektów ustaw.
Obywatelskie Stowarzyszenie Uwłaszczeniowe w Gminie Białystok włączyło się w prace na rzecz reformy.
Projekty demokratyzujące komunistyczną spółdzielczość wywołują prawdziwą wściekłość lobby prezesów objawiającą się lawiną kłamstw o rzekomej niekonstytucyjności proponowanych zmian, czy wręcz likwidacji spółdzielni.
Reforma PRL-owskich reliktów jest obecnie jednym z największych wyzwań w procesie zrównywania w prawach obywateli III RP. Upodmiotowienie ponad 10 mln mieszkańców postkomunistycznej spółdzielczości będzie miało znaczenie historyczne i społeczne, bowiem przemiany – jeśli odważą się na nie elity – będą punktem zwrotnym w definitywnym odchodzeniu od formuły państwa nomenklaturowego dyskryminującego i wyzyskującego grupy będące przymusową klientelą postkomunistycznych spółdzielni.
Dziś, nie możemy mówić o demokratycznej i praworządnej Polsce, Polsce równych szans, Polsce konstytucyjnej zasady równości, bez demokratyzacji tej jakże ważnej dziedziny życia.
Poniżej ramówka postulowanego zakresu zmian. W załączeniu pliki w formatach pdf i doc z omówieniem wymienionych punktów.
Segregacja odpadów w Lesznie - tania alternatywa dla spalarni
Leszno i 17 okolicznych gmin (łącznie ok. 250 tys. mieszkańców) wdrożyły innowacyjny, zgodny z dyrektywami unijnymi system zbiorczej segregacji i zagospodarowania odpadów komunalnych.
Prezentacja filmowa, omówienie projektu: http://www.telewizjaleszno.pl/film.php?id=599&str=2
W sumie wydatkowano na inwestycję tylko 37 mln EUR za MBA z produkcją energii na sprzedaż, przerobem 70 tys. ton odpadów rocznie, z budową kompostowni, budową dwóch stacji przeładunkowych i rekultywacją 13 składowisk!!! (spalarnia w Białymstoku wg doniesień medialnych ma kosztować 652 mln zł).
Czytaj więcej: Segregacja odpadów w Lesznie - tania alternatywa dla spalarni Dodaj komentarz
Koncepcja zintegrowanego rozwoju społeczności zamieszkujących spółdzielnie mieszkaniowe
Projekt i wnętrza pawilonu EKO AB