Source: http://olgierd.bblog.pl/tag,rower,3709,strona,5.html
Timestamp: 2017-11-22 03:39:27
Legal References Found: art. 33
 art. 5
 art. 33
 art. 2
 art. 2
 art. 33
 art. 33
 art. 2
 art. 33

Document Content:
Kontynuując jakże mile rozpoczęte tematy rowerowe postanowiłem poświęcić jeszcze ze dwa zdania tematowi, który pojawił się na łamach Lege Artis dwa lata temu, ale -- wobec zmiany przepisów prawa o ruchu drogowym -- warto do kwestii na moment wrócić.
O drogach dla rowerów, pasach rowerowych i kontrpasach może nawet też będzie. Zmieniło się bowiem przez te dwa lata trochę, więc to, com napisał w czerwcu 2010 r. niekoniecznie napisałbym i dziś.
pkt 5) droga dla rowerów -- drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; droga dla rowerów jest oddzielona od innych dróg lub jezdni tej samej drogi konstrukcyjnie lub za pomocą urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego;
pkt 5a) pas ruchu dla rowerów -- część jezdni przeznaczoną do ruchu rowerów w jednym kierunku, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi;
art. 33 ust. 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.Po pierwsze wiosną ubiegłego roku zmieniła się nieco definicja drogi dla rowerów (w sposób niekoniecznie istotny, chyba że ktoś jeździ rowerem wielośladowym), dopisano też do PoRD art. 5 pkt 2a definiujący pas rowerowy. I tak DDR to droga lub część drogi przeznaczona do ruchu cyklistów; słowem może być to albo samodzielna "śmieszka", albo odmalowany farbką kawałek chodnika (tak chyba najczęściej...), co ważne: oddzielony od jezdni w taki sposób, by zapewniać jakiś tam poziom bezpieczeństwa dla cyklisty (bez wdawania się w szczegóły, aczkolwiek wiadomo, że właśnie w szczegółach diabeł jest pogrzebany).
Natomiast pas ruchu dla rowerów jest to po prostu jeszcze jedna część jezdni, taki dodatkowy (zwykle nieco węższy) pas, po którym mogą jeździć tylko wielocypedy.
(Żeby to naprawdę dobrze zrozumieć, a w szczególności rozróżnić drogę od jezdni warto sięgnąć do ustawowej definicji drogi i jezdni.)
Konsekwencją takiego zdefiniowania dwóch podstawowych obiektów rowerowej infrastruktury jest nowelizacja art. 33 ust. 1 PoRD. I tak rowerzysta ma bezwzględny obowiązek korzystania z DDR lub PRDR, jeśli są one wyznaczone dla jego kierunku jazdy. Znaczy się: jeśli jest DDR lub pas, jadę DDR-ką lub pasem. A ten pas nie różni się wiele od innych pasów w obrębie jezdni,
W przypadku pasa dla rowerzystów sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa i wynika z banalnej zasady: skoro rowerzysta jest normalnym uczestnikiem ruchu i obowiązują go normalne przepisy (takie same jak innych uczestników obowiązują ich wobec rowerzystów), to powinien jak człowiek jechać jezdnią, której ewentualnym elementem może być właśnie specjalny pas (coś jak bus-pas, ale nie bus-pas, lecz bike-pas)... (a chodnikiem tylko w sytuacjach przewidzianych przez przepisy). A pas taki -- jak każdy pas -- może mieć tylko jeden kierunek (co ważne w przypadku kontr-pasów, na których widuję mądrali prujących pod prąd...)
Nie inaczej jest z drogą dla rowerów, z tą jednak uwagą, że zasadniczo trudno mi sobie wyobrazić jednokierunkową DDR-kę (dlaczego? patrz: definicja drogi w art. 2 pkt 1 PoRD), no chyba że DDR będzie samodzielną drogą, a nie jej częścią.
Przypadkiem, który budzi sporo emocji wśród rowerzystów jest natomiast -- sam nie wiem dlaczego -- kwestia (nie)obowiązku jazdy po drodze dla rowerów i pieszych.
Po pierwsze prawda: art. 2 PoRD nie definiuje DDRiP, więc właściwie nie powinno czegoś takiego być na świecie. Z tego względu można powiedzieć, że nałożony na kierującego rowerem w art. 33 ust. 1 kodeksu drogowego obowiązek ustąpienia miejsca pieszym jest ździebko bez sensu, bo albo DDRiP jest "bardziej" DDR-ką, a więc to pieszy, warunkowo dopuszczony do dreptania, powinien przepuszczać rowery, albo jest też "bardziej" chodnikiem, a więc cyklista właściwie nie powinien się tam w ogóle pojawiać.
Bazując na tym niektórzy dochodzą do jeszcze poważniejszych wniosków: skoro droga dla rowerów i pieszych pojawia się tylko w art. 33 ust. 1 kodeksu drogowego (a nie ma jej w słowniczku, tj. art. 2 PoRD), a w dodatku wyraźnie mówi się tam tylko o obowiązku korzystania z DDR lub PRDR, to rowerzysta może sobie nią jechać woluntarystycznie.
Ja się z tym poglądem rzecz jasna nie zgadzam: moim zdaniem droga dla rowerów i pieszych (swoją drogą jak dehumanizacyjnie ustawa traktuje kolarzy: mówi o nim przez pryzmat urządzenia, dopiero pieszy jest pełnowartościowym człowiekiem; przypomina mi to stare acz bzdurne zawołanie: miasto jest dla ludzi, nie dla aut (jakby w autach siedziały świnie) jest jednym z rodzajów DDR, a więc w pełni będzie miał do niej zastosowanie obowiązek z art. 33 ust. 1 zd. 1 PoRD. Zaś obowiązek puszczania pieszych nic tu nie zmienia, nawet w kwestii dylematu "czy to bardziej chodnik jest, czy dla rowerów śmieszka".
I to by na razie było na tyle, ale do tematyki rowerowej przez jakiś czas wracać będę, bo mam akurat wzmożoną fazę ;-)
Tagi prawo,	rower,	rowery,	ruch drogowy,	kodeks drogowy
O dzieciach na rowerach i innych... O wyroku Trybunału w sprawie...