Source: http://praca.gazetaprawna.pl/porady/575174,jak-pracownik-moze-dochodzic-ustalenia-choroby-zawodowej.html
Timestamp: 2018-07-17 23:23:40
Legal References Found: art. 233
 art. 231
 art. 271
 art. 231
 art. 271
 art. 233

Document Content:
Jak pracownik może dochodzić ustalenia choroby zawodowej - Praca i kariera - wszystko o: zasiłki i świadczenia, wynagrodzenia, urzędnicy, nauczyciele, prawo pracy - GazetaPrawna.pl -
gazetaprawna.plPracaJak pracownik może dochodzić ustalenia choroby zawodowej
autor: Andrzej Marek13.12.2011, 06:45; Aktualizacja: 13.12.2011, 10:29
Nie wszystkie schorzenia wywołane warunkami pracy mogą być zaliczone do zawodowych. Są nimi tylko te, które zostały wymienione w wykazie chorób zawodowych, i to przy spełnieniu określonych warunków.
Lista takich chorób została zawarta w załączniku do rozporządzenia Rady Ministrów z 30 czerwca 2009 r. w sprawie chorób zawodowych (Dz.U. nr 105, poz. 869). Rozporządzenie to określa nie tylko ich wykaz, ale także okres, w którym wystąpienie udokumentowanych objawów chorobowych upoważnia do rozpoznania takiego schorzenia pomimo wcześniejszego zakończenia pracy w narażeniu zawodowym. Rozporządzenie wskazuje również sposób i tryb postępowania dotyczący zgłaszania podejrzenia ich występowania, rozpoznawania i stwierdzania.
To jest tylko część artykułu, zobacz pełną treść w e-wydaniu Dziennika Gazety Prawnej: Jak pracownik może dochodzić ustalenia choroby zawodowej
- Czynniki szkodliwe dla zdrowia
- Podejrzenie i rozpoznanie choroby
- Ja uzyskać decyzję inspektora sanitarnego
- Terminy odwołania
- Jak wnioskować o powtórne badanie
Tagi:kodeks pracy, prawo pracy, zdrowie
Firma nie musi ponownie przyjmować do pracy chorego pracownika
Sprawdzanie krwi pracownika nie zawsze musi być obowiązkowe
Jeden komputer na trzech uczniów. Upada kolejny pomysł na reformę oświaty
AGA 16.05.2013(2013-05-16 19:29) Zgłoś naruszenie 51
To jest jakaś paranoja właśnie dostałam odmowną decyzję na odwołanie z instytutu w Łodzi.Powodem nie uznania choroby zawodowej było że jestem w okresie menopałzy oczywiscie w wywiadzie przeprowadzonym w instytucie mówiłam że nie przechodziłam kuracji hormonalnej.Nie przypuszczałam ,że od menopałzy można dostać zespołu cieśni nadgarstka czy oni uważają nas za idiotów?.
Ula (2016-05-06 12:13) Zgłoś naruszenie 00
Mi napisali płeć kobieta , menopałza , cholesterol , od niedawna mam .
barakuuda(2011-12-13 16:36) Zgłoś naruszenie 10
Brawo ! Oto sprawiedliwość i demokracja w polskim wydaniu .
obserwator(2011-12-13 11:17) Zgłoś naruszenie 10
Wreszcie Media po długim czasie zajęły się postępowaniami w sprawie chorób zawodowych prowadzonych przez sanepid w oparciu o orzeczenia lekarskie medycyny pracy tyko, że ten artykuł to abstrakcja postępowania w sprawie chorób zawodowych, gdyż rzeczywistość jest inna.
W postępowaniach w sprawie chorób zawodowych masowo są fałszowane orzeczenia lekarskie medycyny pracy, aby nie rozpoznać chorób zawodowych i nie wydawać decyzji o stwierdzeniu choroby zawodowej, co spowodowałoby obligatoryjne podniesienie pracodawcy składki rentowej.
Orzecznicy medycyny pracy i sanepid wykorzystują fakt, że sądy administracyjne nie mają uprawnień do kontroli merytorycznej orzeczeń lekarskich w sprawie chorób zawodowych i ustaleń w decyzjach sanepidu stwierdzających brak podstaw do rozpoznania i stwierdzenia chorób zawodowych, więc dowolnie piszą w nich co chcą, a więc poświadczają nieprawdę w tych orzeczeniach i decyzjach, co jest niedopełnieniem lub przekroczeniem uprawnień funkcjonariusza publicznego poświadczającego nieprawdę w dokumencie prawnym – art. 233 par 4kk, art. 231kk w związku z art. 271kk.
Sądy administracyjne w wyrokach oddalających skargi na decyzje sanepidu chorych pracowników na choroby zawodowe wyraźnie piszą, że nie mają uprawnień do powoływania biegłych sądowych do oceny orzeczeń lekarskich i nie mają wiedzy medycznej. Orzecznicy nawet nie zlecają sprawdzenia warunków pracy, czy nie zostały przekroczone dopuszczalne wartości czynników szkodliwych dla zdrowia, zazwyczaj wskazując swoją swobodną ocenę tych warunków pracy bez ich sprawdzenia, co jest poświadczeniem nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego.
Sanepid pomimo uprawnień wynikających z przepisów, także nie kontroluje tych orzeczeń lekarskich, a wręcz przyczynia się do fałszowania tych orzeczeń znacznie zaniżając wartość narażenia pracownika na czynniki szkodliwe dla zdrowia, co nie pozwala orzecznikom uznać choroby zawodowej.
Prokuratury na zgłoszenia o przestępstwach o fałszowaniu orzeczeń lekarskich także nie powołują biegłych sądowych, tylko opierają się na zeznaniach jako świadkowie lekarzy uczestniczących w wydaniu tych orzeczeń lekarskich, którzy nie przyznają się do fałszowania badań ambulatoryjnych, opinii, oceny narażenia zawodowego pracownika i wydanych na podstawie tych fałszywych ustaleniach orzeczeń lekarskich o braku podstaw do rozpoznania choroby zawodowej. Prokuratury powołane do udziału w kontroli postępowaniu administracyjnym w sprawie chorób zawodowych tylko kontrolują działania pracownika zgłaszającego chorobę zawodową, a nie naruszenia sanepidu i orzeczników z art. art. 231kk w związku z art. 271kk i art art. 233 par 4kk.
Mam dowody na fakt, że prokuratury niedopełnianą obowiązków służbowych w śledztwach o fałszowanie orzeczeń lekarskich, gdzie dodatkowo zgłaszane były działania orzeczników medycyny pracy celowego podania badanemu pracownikowi specjalnego środka w celu zafałszowania wyników badania powodujące wystąpienia zagrożenia zdrowia i życia, gdzie dokonuje się podmiany próbek krwi od innych chorych pacjentów, aby wykazać że przyczyną objawów choroby pracownika są czynniki pozazawodowe, a nie choroba zawodowa.
W ten sposób w 10 lat spadła liczba przyznawanych chorób zawodowych z przeszło 12 tys. do kilkuset rocznie.
Poprzedni Rzecznik Praw Obywatelskich w 2008r występował do Głównego Inspektora Sanitarnego wskazując na liczne wpływające do niego skargi na rażące nieprawidłowości w postępowaniu orzeczniczym w sprawie chorób zawodowych i w wydanych decyzjach sanepidu. RPO także w 2008r wystąpił do Ministra Pracy i spraw socjalnych pani Fedak o zmianę przepisów w sprawie chorób zawodowych, tak aby pracownik niezgadzający się z decyzją sanepidu mógł dochodzić swoich roszczeń przed sądem pracy, gdzie istnieje możliwość powoływania biegłych sądowych do weryfikacji orzeczeń lekarskich, tak jak uczyniono z wypadkami w pracy, które są połączone z chorobami zawodowymi w jednej ustawie, ale mają rozbieżny tok odwoławczy, gdzie w sprawie chorób zawodowych odwołania są rozpatrywane przez sądy administracyjne nie mające uprawnień do powoływania biegłych sądowych.
Pomimo zmiany przepisów w 2009r. w sprawie chorób zawodowych nie zmieniono toku odwoławczego na odwołania prowadzone w sądzie pracy, co świadczy, że rząd Tuska celowo wszystko robi aby ozdrowić pracowników z chorób zawodowych, gdzie wzrasta liczba zgonów w wyniku tych chorób zawodowych, a orzecznicy wskazują, że powstają one na skutek zmian środowiskowych, a nie na skutek warunków pracy.
Obecny RPO nawet nie chce udzielić pomocy w skargach kasacyjnych przed NSA, w których zarzuca się masowe fałszowanie orzeczeń lekarskich medycyny pracy i decyzji sanepidu, twierdząc, że nie widzi w tych postępowaniach w sprawie chorób zawodowych naruszeń praw obywatelskich.
Nie jest to moim wymysłem, gdyż mam na to dowody, gdzie sądy administracyjne w wyrokach oddalających skargi na decyzje sanepidu nie uznające chorób zawodowych usilnie starają się zdyskredytować zarzuty w skargach o ewidentnych poświadczeniach nieprawdy w orzeczeniach medycyny pracy i decyzjach sanepidu, tym działaniem chroniąc patologię w postępowaniach w sprawie chorób zawodowych.
Tak więc ZUS nie musi wypłacać świadczeń za powstałe choroby zawodowe, a więc znacznie się wzbogaca kosztem pracowników, gdyż część składki rentowej 6%, a niedługo 8% przejdzie na jego konto.
Tak więc masowo niszczy się szarą masę pracowników pracujących najciężej w najgorszych warunkach pracy, za najniższe wynagrodzenie, z których ZUS i państwo ma największe zyski.
Obecnie państwo chce podnieść składki rentowe, które z założenia mają iść na wypadki i choroby zawodowe, a pójdą na utrzymanie ZUS, Sanepidu i Medycyny Pracy.
Dla pracownika, który straci zdrowie w wypadku i w szkodliwych warunkach nic nie zostanie. Orzecznicy stwierdzą, ze jest zdrowy i może się przekwalifikować - w moim tłumaczeniu „iść do dołu” za ostatnie 4 tys. zł z ZUS zmniejszonej kasy pogrzebowej przez Pana Tuska.
Basia(2013-02-26 20:52) Zgłoś naruszenie 10
ja przegrałam sprawę -w Sądzie -o przyznanie choroby zawodowej-trzeba mieć adwokata,kasę a nie tak jak ja gołodupiec ,chcę coś od Państwa
SZUKAJĄCY SPRAWIEDLIWOŚCI(2011-12-30 15:09) Zgłoś naruszenie 10
Sam przez to przechodzę,od początku zaczęło się oszustwo co widać na kserokopiach badań audiologicznych słuchu ,widać jak kilkakrotnie przesuwa się oznaczenia słuchu w kierunku pożądanym dla ich celu.Po odwołaniu się do I MP w Łodzi nastąpiła dalsza eskalacja,aby nie negować opinii przychodni wojewódzkiej ,badania przeprowadzono w warunkach laboratoryjnych\wcześniej także zrobiono to samo/,wynik utrata słuchu w obu uszach na poziomie 42,43,oraz w ostatnim badaniu 45 i 48db,jak myślicie który wynik wybrano ,najmniej dla mnie korzystny,jeszcze dodatkowo ,w Płocku ,stwierdzono ubytek typu ślimakowego w Łodzi czuciowo -nerwowego.Odwołałem się do WIS w W-wie ,który stwierdził naruszenie prawa.Ponownie wysłano mnie na konsultacje do Łodzi ,gdzie wreszcie zastosowano pełne badania z podaniem szumu do uszu ,wyszedł ubytek 63,3db,myślicie ze to było na moją korzyść ,przeciwnie ,nastąpiło dalsze pogorszenie słuchu nie związane z warunkami pracy i znów decyzja odmowna.Teraz do człowieka mającego za złe ze dochodzimy swoich praw dopiero po przejściu na emeryturę,gdybyś pracował 34 lata w rzeczywiście szkodliwych warunkach,wiedziałbyś ze tracisz nie tylko słuch ,ubytek słuchu jest może uciążliwy ale nie boli.Ja po przejściu na emeryturę ,idę z jednej operacji na drugą,najpierw skrócono mi jelito grube z powodu uchyłkowości,następnie dwupoziomowa operacja kręgosłupa ,teraz dochodzę do siebie po endoprotezie biodra a wszystko to ma powiązanie z warunkami pracy.Tak ze te wszystkie IMP i PIS to tylko jedna wielka ściema ,to nic ze pracowałem cały czas w hałasie przekraczającym dopuszczalne normy a wszystko zaczęło się od czerwonego Millera ,zmieniającego zasady .
TEŻ BEZ CHOROBY(2013-05-30 21:24) Zgłoś naruszenie 10
Jak napisałem wyżej ,gdy raz ci nie uznają choroby zawodowej ,nie dostaniesz jej już nigdy ,sam przez to przeszedłem więc wiem to dobrze , to oni są idiotami ale są mocno ustawieni w prawie i nikt im nie podskoczy ,nawet NSA i oni o tym dobrze wiedzą.To jest towarzystwo wzajemnej adoracji ,jeden nie podważy opinii drugiego chociaż byłaby jak najbardziej głupia ,będą wymyślać nie stworzone rzeczy ,podobno chorobę zawodową uznaje inspektor sanitarny lecz on niema w tym zakresie żadnych kompetencji bo to tylko blef ,on musi bazować na opinii orzecznika medycyny pracy ,jedynie co możesz zrobić to oskarżyć o odszkodowanie swojego pracodawcę o chorobę parazawodową ,bo z tą bandą nigdy nie wygrasz.
AA(2013-08-21 19:38) Zgłoś naruszenie 00
AA Nareszcie koniec, wygrałam z tymi wszystkimi skubańcami. Pięć lat dochodzenia swoich racji ale udało się. jedno jest pewne trzeba walczyć do końca, nie odpuszczać a to że IMP TO JEST BANDA NIEDOUCZONYCH LEKARZY to prawda, ale nie wszyscy. Składam gorące podziękowania pani zastępcy ordynatora w IMP w Sosnowcu dzięki której między innymi sprawa zakończyła się pomyślnie. Moja wiara w ludzi odżyła.
wkurzona i wsciekla(2013-12-04 12:19) Zgłoś naruszenie 00
witam...no i proszę jak jest pracownik traktowany po 40 latach pracy fizycznej...jako kobieta...pracuje jako sprzataczka kilkanaście lat ..macham tym mopem przez 7 godzin na prawo i na lewo dociskając również...nabawiłam się zespołu ciesni nadgarstka...czekam wlasnie na wizyte do neurologa ...która trwa o dziwo tylko miesiąc...ale na badania czekałam pol roku...to razem jest siedem miesięcy przez które nadwyrezylam jeszcze bardziej i mam większe uszkodzenia...a ile bolu...który lagodze ketonalem...i czeka mnie zabieg bezwatpienia...bo wyniki sa straszne...MAM DO EMERYTURY 5 LAT...A MOJ PRACODAWCA NA TAKIE DLUZSZE CHOROBY JEST WSCIKLY I NIE ROZUMIE TEGO AZ JEGO TO SAMO NIE SIEGNIE...A ZYCZE MU Z CALEGO SERCA...BO MUSI DOSWIADCZYC ZEBY ZROZUMIEC...i co jakby nie było choroba zawodowa bo od tego sprzątania się nabawiłam...ale niestety nikt nie myśli ze w ten sposób można się nabawić tego...tylko kuzwa te pieprzone nauczyciele maja choroby zawodowe na każdym kroku ... same barany rogate...to ustalają gdyż maja te mozgi tak samo skrecone jka rogi baranie!!! co to się dzieje w tym naszym ustroju...narodzie biurowy sam siebie i nas jako narod poniżasz...i zero szacunku ...a szczególnie dla ludzi którzy naprawdę przepracowali kawal czasu i ciężko ...i nie maja prawa do chorob których się nabawili w związku ze swoim zawodem ...to istna paranoja... no niestety ale tak jak wyżej stiwerdzma maja nas za idiotow...ale to najgorsza ze nasi rodacy i tak się traktujemy na wzajem...nic wspolczucia...tylko rzucanie klod pod nogi ...niech szlak trafi te wszystkie przepisy i zlo!!!
szok!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!(2014-01-01 13:01) Zgłoś naruszenie 00
witam...to co czytam ...to az się włos jeży na glowie...to co takie instytucje wymyslaja to nie ma na określenia...czekam z niecierpliwoscia kiedy ich wszystkich sprywatyzują,,,zeby nie mogli państwa okradać to znaczy nas podatnikow !!!
Gorycz(2011-12-13 19:08) Zgłoś naruszenie 00
O przyznanie choroby zawodowej często stara się ten,który pracuje nadgodziny w swoim zakładzie pracy ,poza tym dodatkowo jeszcze pracuje w kilku innych miejscach pracy i o dziwo jest zdrowy.Dopiero na emeryturze walczy o uznanie choroby zawodowej.Powinien się starać o nią w trakcie pracy-wówczas uznano by
chorobę ale musiałby zmienić dotychczasowy charakter pracy.To byłoby słuszne
a nie dopiero gdy już nie pracuje i stara się o przywilej.
obserwator(2011-12-14 11:32) Zgłoś naruszenie 00
Od 2004r żona ubiega się o chorobę zawodową. Wówczas pracowała i obecnie pracuje w tej firmie. Firma jest państwową placówką naukową.
Żona w wyniku ciężkiej pracy fizycznej doznała zespołu cieśni nadgarstków, zatruciu środkami chemicznymi, alergii i rozległych zmian w układzie ruchu w wyniku pracy jako sprzątaczka.
Zespół cieśni nadgarstków (dwie operacje przeszła) był już uznany, przez lekarza profilaktyki wskazującego że warunki pracy wpłynęły na zmiany w rękach i układzie ruchu, gdzie neurolog, ortopeda to potwierdzili i zostało sporządzone orzeczenie o uznaniu jako chorobę zawodową. Wydanie tego orzeczenia zostało wstrzymane pod wpływem sanepidu, który po komisji dostarczył orzecznikowi kartę oceny narażenia w wpisem, że warunki "mogły" wpłynąć na zespół cieśni nadgarstków.
Wówczas się zaczęły przekręty, orzecznik po trzech miesiącach od pierwszej komisji wezwał żonę na ponowną komisję w związku z wątpliwościami orzeczniczymi.
Na drugiej komisji ten sam ortopeda w nowej uzupełniającej opinii stwierdził, że podejrzewa u żony reumatoidalne zapalenie stawów i wyklucza chorobę zawodową i że powinna być przebadana przez reumatologa. Została ponownie skierowana na badania ambulatoryjne w celu diagnostyki różnicowej, gdzie wyniki krwi wykluczyły RZS i reumatolog z WOMP także wykluczył tą chorobę. Podczas badania na alergię na środki chemiczne żona doznała reakcji alergologicznej, gdzie zlecający te badania dermatolog odmówił pomocy medycznej. Ponadto dermatolog w opinii wpisał wynikach testów alergologicznych wynik ujemny, gdzie zdjęcia pleców wykazują znaczne zmiany alergologiczne. na skargi o niewiarygodności tych badań z tego powodu żona została skierowana do IMP w Łodzi na konsultację. Tam się dopiero zaczęły przekręty. Podczas testów alergologicznych żonie pod dodatkowym testem podano silny steryd w celu zafałszowania wyników badań. Żona doznała silnej reakcji anafilaktycznej oraz w niespełna miesiąc czasu przybrała 10% wagi. W sprawie cieśni nadgarstków neurolog i ortopeda przyjął że najczęstszą przyczyną powstania tych objawów są choroby pozazawodowe. W sprawie zatrucia środkami chemicznymi gdyż gołymi rękoma zmywała, szorowała, wykręcała wodę z środkami chemicznymi to napisano, że te środki tylko mogą podrażnić skórę lub błony śluzowe, że środki chemiczne nie przenikają przez skórę i nie powodują zmian w układzie ruchu. Orzeczenie WONP wykluczyło choroby zawodowe.
Na lekarzy z WOMP i IMP zostało złożone zawiadomienie o poświadczeniu nieprawdy w opiniach i spowodowanie zagrożenia zdrowia i życia przez podanie bez wiedzy silnego sterydu w celu fałszowania wyników.
W wyniku odwołania od orzeczenia żona została skierowana do IMP w Sosnowcu, gdzie po pierwszej komisji został skierowana na obserwacje do tego szpitala. Podczas pobytu przeszła ponownie badania ambulatoryjne i testy alergologiczne. Podczas badań krwi podmieniono próbkę krwi od innej starszej pacjentki, która miała widoczne wole tarczycy i miała silne zmiany reumatoidalne. W wyniku tego u żony wyszedł silnie dodatni wynik na ANA p/c jądrowe, co uznano jako występujące u niej zmiany reumatologiczne oraz endokrynologiczne. Po powrocie z szpitala żona zrobiła te badania ponownie, gdzie wyniki wyszły ujemnie. Ponadto reumatolog porównując kilka wyników żony z różnych okresów, gdzie cztery były ujemne a w Sosnowcu był silnie dodatni stwierdził, że z takim wnykiem żona powinna jeździć na wózku inwalidzkim, a nie jeszcze pracować fizycznie.
Po 5 miesiącach IMP w Sosnowcu wydał orzeczenie o nieuznaniu choroby zawodowej, gdyż u żony stwierdzili znaczne zmiany chorobowe w tkance łącznej, co wyklucza tło zawodowe w cieśni nadgarstków.
Na podstawie tego orzeczenia prokuratura umorzyła śledztwo, ponieważ lekarze WOMP i IMP w Łodzi nie przyznali się do fałszowania wyników. W sprawie podania silnego sterydu wypowiadał się biegły toksykolog pracownik z IMP w Łodzi kolega z pracy tych lekarzy, który stwierdził, że jeżeli nawet by podano steryd to nie mógł spowodować zagrożenia zdrowia i życia. Sądy podtrzymały te postanowienia, gdzie w jednym orzeczeniu sądu wskazano, że ci lekarze medycyny pracy to nie funkcjonariusze publiczni, a orzeczenie lekarskie wydane do postępowania w sprawie chorób zawodowych do postępiania prowadzonego przez sanepid to nie dokument prawny lub opinia biegłych do postępowań.
W skardze na niewiarygodność wyników krwi IMP w Sosnowcu napisali, że ich wyniki są wiarygodne gdyż zostały wykonane przez niezależne laboratorium i nie ma potrzeby wykonywać ponownych badań, że nie mam wiedzy medycznej i nie powinnam się wypowiadać w tych sprawach.
Następnie zostało złożone zawiadomienie o popełnionym przestępstwie fałszowania wyników badań i poświadczeń w opiniach i orzeczeniu przez lekarzy z Sosnowca. Prokuratura tak samo przesłuchała lekarzy pacjentów, ale odmówiła powołania biegłego sądowego w celu wykonania powtórnych badań i wydania opinii stwierdzając że wniosek ten ma na celu nadmierne przeciąganie śledztwa w czasie. Sąd utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu śledztwa na skutek brak znamion przestępstwa.
Na podstawie tych orzeczeń sanepid w dwóch instancjach wydał decyzję o nie uznaniu choroby zawodowej zespołu cieśni nadgarstków wskazując, że warunki pracy nie dawały podstaw do uznania choroby zawodowej, że w pracy sprzątaczki nie występowały ruchy w nadgarstkach dające zmiany choroby zespołu cieśni nadgarstków, gdyż gdyby występowały takie ruchy to praca byłaby nieefektywna, gdzie orzecznicy wskazali że u żony występujące zmiany reumatologiczne i endokrynologiczne, które są przyczyną zmian w nadgarstkach. Ponadto wskazali, że nie mogą kwestionować ustaleń orzeczeń lekarskich, kiedy śledztwa prokuratur nie uznały fałszowania tych orzeczeń.
Sąd administracyjny w skardze na decyzje, gdzie zarzuciliśmy liczne fałszerstwa wyników badań i poświadczanie nieprawdy w opiniach i orzeczeniach o braku rozpoznania chorób zawodowych stwierdził, że nie ma uprawnień do powoływania biegłych sądowych w celu weryfikacji orzeczeń i badań oraz nie ma wiedzy medycznej w tym zakresie, aby kwestionować te orzeczenia lekarskie.
Natomiast sąd administracyjny stwierdził, że w jego przekonaniu praca sprzątaczki (na klęczkach – szorowanie podług środkami chemicznymi, zamiatanie, zmywanie podług zimną wodą z silnymi środkami chemicznymi bez rękawic, wykręcanie szmat z tej wody z środkami chemicznymi) nie mogła spowodować zmian neurologicznych w cieśniach nadgarstków, gdzie moje nerwy przechodzące przez nadgarstki zostały w znacznej części zniszczone, co potwierdzali chirurdzy przeprowadzając operacje sieni nadgarstków wskazując, że oprócz przeciążeń fizycznych musiały zajść inne czynniki zewnętrze takie jak zmiany termiczne, co potwierdzałoby to wpływ zimnej wody z środkami chemicznymi. Sąd administracyjny w wyroku oddalił skargę żony – sygnatura akt
WSA w Łodzi III SA/Łd 60/10 14.04.2010r.
Od tego wyroku złożyliśmy kasację do NSA, zarzucając brak rozpoznania zarzutów złożonych w skardze do WSA.
Sanepid w odpowiedzi na skargę kasacyjną do NSA wskazał, że zmiany termiczne i środki chemiczne jako warunki pracy nie mogły się przyczynić do zmian neurologicznych w cieśniach nadgarstków, że środki chemiczne nie przenikają przez skórę i nie powodują zmian w układzie ruchu i układzie neurologicznym. Było to zaprzeczeniom Centralnego Instytutu Ochrony Pracy, który w opracowaniach badań medycznych stwierdził, że środki chemiczne przenikają przez niezabezpieczoną skórę, wpływają na układ odpornościowy, a nawet w ten sposób zatrucia mogą spowodować śmierć pracownika. Ponadto CIOP wskazał, że medycyna pracy w Polsce nie uznaje tego faktu ogólnie na świecie przyjętego potwierdzonego w licznych badaniach i w statystyce.
Zwróciliśmy się do Rzecznika Praw Obywatelskich o przystąpienie do kasacji przed NSA wskazując, że podczas postępowania w sprawie chorób zawodowych w sanepidzie doszło do poświadczania nieprawdy co do faktycznych warunków pracy, że sanepid wpłynął na zmianę orzeczeń lekarskich, gdzie lekarze medycyny pracy dopuścili się fałszowania wyników badań ambulatoryjnych, opinii i orzeczeń, gdzie w śledztwach prokuratur oparto się tylko na zeznaniach lekarzy poświadczających nieprawdę w opiniach i orzeczeniach, że prokuratury odmówiły powołania biegłych do weryfikacji tych badań i orzeczeń. RPO wskazał, że ma takie uprawnienia do występowania w sprawach kasacyjnych, ale nie widzi naruszeń prawa w tych postępowaniach w sprawie choroby zawodowej i dlatego stwierdza, że nie naruszono praw obywatelskich – grudzień 2010r. Tylko poprzedni RPO do ministra pracy i głównego inspektora sanitarnego w wystąpieniach wskazywał o faktach poświadczania nieprawdy w orzeczeniach ich przewlekłość tych postępowań ze względu na brak możliwości weryfikacji orzeczeń w sprawie chorób zawodowych, gdzie sanepid przyjmuje jako podstawę te orzeczenia do wydania decyzji. W 2008r. RPO występował do ministra pracy o zmianę przepisów w sprawie chorób zawodowych, aby przenieść odwołania od decyzji do sądu pracy, co dałoby możliwość weryfikacji tych orzeczeń lekarskich przez opinie biegłych sądowych.
NSA oddaliło skargę żony wskazując za prawidłowe ustalenia WSA, gdzie NSA wskazał że „Wbrew opinii skarżącej przedstawione orzeczenia lekarskie są ze sobą spójne i zgodnie potwierdzają, ze schorzenie nie ma cech choroby zawodowej, które wskazują na inne przyczyny niż zawodowe”. Tylko NSA nie uznało dowodów świadczących o fałszowaniu orzeczeń lekarskich.
Wszystko po to aby chronić najwyższą kadrę medycyny pracy w Polsce, która w te fałszerstwa była osobiście zaangażowana.
Tą sprawą powinna zając się CBA, Prokurator Generalny, Minister Sprawiedliwości, media, gdyż to nie tylko dotyczy tego przypadku, ale ma to masowe działanie w postępowaniach w sprawie chorób zawodowych, gdzie wśród ubiegających się o choroby zawodowe mówi się, że orzecznicy dostają dodatkowe gratyfikacje za nierozpoznanie choroby zawodowej. Fakty w statystyce wskazują, że jest liczba chorób zawodowych gwałtownie spadła z 12,5tys (2000r) do obecnie kilkuset rocznie stwierdzanych.
obserwator(2011-12-14 13:34) Zgłoś naruszenie 00
Po co to medycyna pracy robi?
Składka rentowa wynosząca 6% starczała tylko na utrzymanie molochu - medycyny pracy, sanepidu, BHP, gdzie ZUS-wi nie starczało na wypłatę odszkodowań za utratę zdrowia w wypadkach i chorób zawodowych.
W związku z faktem, że od odwołań za wypadki w pracy procesy toczą się przed sądem pracy, to pracownicy mogą liczyć na ewentualne odszkodowanie, jeżeli biegły sądowy nie sprzeniewierzy na rzecz ZUS.
Tak było w przypadku żony, biegły sądowy ortopeda wskazał, że jego badanie przedmiotowe pacjentki jest bardziej wiarygodne niż badania USG, które wyraźnie wskazywały na zmiany uszkodzeń w tkance miękkiej wokół stawu. To było w sądzie okręgowym (apelacja), który powołał biegłego na sprawę, w związku z faktem że sędzia w sądzie rejonowym nie wezwał na sprawę biegłego pomimo złożenia zarzutów o niewiarygodności opinii.
Sąd okręgowy w apelacji nie uznał utraty zdrowia, gdyż według sądu opinia ustana go przekonała że żona nie ma trwałych zmian w nodze, tylko że noga jest stale opuchnięta.
Wynika z tego tendencja do nieuznawania za wszelką cenę wypadków w pracy i chorób zawodowych, gdyż nie ma pieniędzy na odszkodowania.
Traci na tym wymiar sprawiedliwości stając się niewiarygodny, który broni tego chorego systemu rentowemu, gdzie grabi się pieniądze pracowników na utrzymanie armii biurokracji - medycyny pracy, sanepidu, BHP i ZUS, a dla pracownika co zostaje - dół bez trumny, gdyż kasa pogrzebowa zabrana przez Premiera Tuszka do 4tys.zł nie starczy na trumnę.
Tak więc robolu tyraj i następnie zdychaj, a o rencie i emeryturze zapominaj!!!
obserwator(2011-12-14 14:01) Zgłoś naruszenie 00
Jeszcze jedno!!!
Pan Tusk zabrał znaczną część kasy pogrzebowej (6350zł) wypłacanej od marca do wysokości 4tys zł.
Natomiast zmiana zapisu ustawy o emeryturach i rentach odnosząca się do wypłacanej wysokości kasy pogrzebowej została dopiero wprowadzona przez Sejm w dniu 28.07.2011r., a zaczęła obowiązywać od dnia 23.09.2011r.
Czy to bezprawnie od marca do 23.09.2011r. zmniejszono kasę pogrzebową do 4tys. zł.
Może media to sprawdzą, sprawa jest ciekawa dla 180 tysięcy rodzin chowających w tym okresie swoich zmarłych najbliższych!!??
Pan Premier Tusk zyskał ponad 400mln zł na zmarłych.
Może się mylę, ale warto to sprawdzić?
Gazeta Prawna ma na pewno swoich pracowników, znających się na prawie, którzy mogą to sprawdzić.
Co z takimi rządzącymi politykami zrobić???!!!
TEŻ BEZ CHOROBY ZAWODOWEJ.(2013-05-01 22:01) Zgłoś naruszenie 01
Nie trzeba adwokata i pieniędzy ale dobrze umotywować swoje racje ,ja wygrałem i tez mi to nic nie dało ,gdy nie uznają ci raz choroby zawodowej ,już jej nie dostaniesz bo dranie w instytutach medycyny pracy są tak ustawieni ze napiszę ci brzydko ,sąd im zwisa .Oni są ponad prawem i sąd administracyjny nawet naczelny ich do niczego nie zmusi i oni o tym dobrze wiedzą .Chcesz mieć odszkodowanie ,weź adwokata i zrób w sądzie pracy sprawę o odszkodowanie od pracodawcy bo to tylko jeden sposób na sprawiedliwość ,nie odwołuj się do NSA bo tam też przegrasz ,szkoda czasu,bo udaje się to tylko nielicznym dla których orzecznik miał dobry dzień i zmienił swoją decyzję bo to on jest panem nie żaden sąd.
klaudia(2017-03-07 20:29) Zgłoś naruszenie 00
Co zrobić , od czego zacząć maż ma emeryturę i duży uszczerbek na słuchu jest górnikiem należy mu się?? gdzie isc ?
bonia(2013-10-05 12:15) Zgłoś naruszenie 01
Witam mnie też czeka ostra walka o uznanie choroby zawodowej w inspekcji pracy dowiedziałam się,że lekarz medycyny pracy może odmówić mi wystawienia zaświadczenia o podejżenie choroby zawodowej to jaki lekarz ma mi to wystawić.Pracuję jeszcze bo jestem na zwolnieniu ale mam cieśń i zrobiłam zabiegi na dwie ręce.Będę walczyć nie popuszczę bo wiem ,że pracodawca mnie zwolni to firma pywatna.