Source: http://mcodszkodowania.pl/category/artykuly/page/2/
Timestamp: 2020-01-29 18:03:33
Legal References Found: art. 94
 art. 94
 art. 415
 art. 822
 art. 828
 art. 11
 art. 430
 art. 16
 art. 17
 art. 2
 art. 186
 art. 185

Document Content:
Artykuły – Strona 2 – międzynarodowe centrum odszkodowań
Za rozstrój zdrowia pracownika wywołany stosowaniem mobbingu przysługuje mu zadośćuczynienie pieniężne. Z żądaniem zapłaty odszkodowania albo zadośćuczynienia za krzywdę z powodu mobbingu, mogą występować do pracodawcy nie tylko aktualni, ale też byli pracownicy. I to nawet po latach. Pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Jeśli natomiast z powodu mobbingu rozwiąże umowę o pracę, ma prawo domagać się od pracodawcy odszkodowania. Tak stanowi art. 94 3 Kodeksu pracy. To jednak nie jedyne roszczenia, z jakim wystąpić może do pracodawcy mobbingowany pracownik. Zawsze musi jednak pamiętać, że to on jest zobowiązany do wykazania (za pomocą dowodów, takich jak np. dokumenty, nagrania czy zeznania świadków), że określone zachowania pracodawcy miały charakter mobbingu.
Potwierdza to wyrok Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2006 r. (sygn. akt II PK 112/06), zgodnie z którym ustawowe przesłanki mobbingu określone w art. 94 3 par. 2 Kodeksu pracy muszą być spełnione łącznie i powinny być wykazane przez pracownika (art. 6 Kodeksu cywilnego). W przypadku mobbingu zatem, inaczej niż w przypadku dyskryminacji, ciężar dowodu spoczywa nie na pracodawcy – a na pracowniku, co na pewno nie ułatwia mu starań o uzyskanie stosownej rekompensaty.
Według wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 30 czerwca 2015 r. (III APa 6/15) mobbing polega na wrogim i nieetycznym zachowaniu, które jest kierowane w sposób systematyczny przez jedną lub więcej osób, głównie przeciwko jednej osobie, która na skutek mobbingu staje się bezradna i bezbronna, pozostając w tej pozycji poprzez działania mobbingowe o charakterze ciągłym. Zachowania mobbera muszą być więc naganne, niemające usprawiedliwienia w normach moralnych, czy zasadach współżycia społecznego, a taki charakter mogą mieć również niebędące bezprawnymi w rozumieniu innych przepisów zachowania polegające na realizacji uprawnień względem podwładnych czy współpracowników, np. przez zastosowanie kary porządkowej, czy wydawanie poleceń. Samo poczucie pracownika, że podejmowane wobec niego działania i zachowania mają charakter mobbingu, nie są wystarczającą podstawą do stwierdzenia, że rzeczywiście on występuje. Ocena, czy nastąpiło nękanie i zastraszanie pracownika, czy działania te miały na celu i mogły lub doprowadziły do zaniżonej oceny jego przydatności zawodowej, do jego poniżenia, ośmieszenia, izolacji bądź wyeliminowania z zespołu współpracowników, opierać się musi zatem na obiektywnych kryteriach. Kryteria te zaś wynikają z rozsądnego postrzegania rzeczywistości, prowadzącego do właściwej oceny intencji drugiej osoby w określonych relacjach społecznych. Jeśli zatem pracownik postrzega określone zachowania, jako mobbing, to zaakceptowanie jego stanowiska uzależnione jest od obiektywnej oceny tych przejawów zachowania w kontekście ujawnionych okoliczności faktycznych.
Chodzi w tym wypadku o wyrównanie szkody niemajątkowej poniesionej przez pracownika określanej jako krzywda. Pojmowana jest ona jako cierpienia fizyczne, a więc dolegliwości bólowe oraz cierpienia psychiczne (czyli ujemne odczucia poszkodowanego związane z cierpieniami fizycznymi i ich następstwami). Przy czym przyznanie zadośćuczynienia mogą usprawiedliwiać nie tylko trwałe, lecz także przemijające zaburzenia w funkcjonowaniu organizmu polegające ma znoszeniu cierpień psychicznych (wyrok SN z 20 marca 2002 r., V CKN 909/00). Ustalając wysokość zadośćuczynienia, sąd bierze pod uwagę rodzaj cierpień fizycznych poszkodowanego, ich nasilenie, długotrwałość, wiek poszkodowanego, prognozy na przyszłość, wyłączenie z normalnego życia, ograniczenie zdolności funkcjonowania, niemożność kontynuowania zatrudnienia, a zatem konsekwencje uszczerbku na zdrowiu w życiu osobistym i społecznym poszkodowanego (wyrok SN z 10 czerwca 1999 r., II UKN 681/98, OSNP 2000/16). Z jednej strony wskazuje się, że zadośćuczynienie nie może być nadmierne w stosunku do doznanej krzywdy i stosunków majątkowych społeczeństwa, a zatem powinno być utrzymane w rozsądnych granicach odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa (SN w wyroku z 28 września 2001 r., III CKN 427/00). Z drugiej jednak strony należy podkreślić, że zdrowie jest dobrem szczególnie cennym, dlatego też zasądzenie niskiej kwoty byłoby niepożądaną deprecjacją tego dobra (wyrok SN z 16 lipca 1997 r., II CKN 273/97). Nadto jeśli zadośćuczynienie ma spełniać cel kompensacyjny, to powinno mieć odczuwalną ekonomicznie wartość.
autor zdjęcia: floodllama/flickr.com
Odszkodowanie za wypadek na oblodzonym chodniku.
Szczególnie zimą jesteśmy narażeni na poślizgnięcie się na śliskiej lub wyboistej nawierzchni. Odszkodowania, które uzyskujemy obejmują także upadki z niezabezpieczonych prawidłowo schodów, pochylni, balkonów itp. Odszkodowania chodnikowe to coraz częściej spotykany rodzaj odszkodowań z polisy OC sprawcy, w tym przypadku z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zarządcy drogi czy nieruchomości. W okresie zimowym często zdarzają się wypadki pieszych spowodowane nieodpowiednim utrzymaniem nawierzchni ulic czy chodników. Zgodnie z ustawą z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz. U. z 1996 r. nr 132) obowiązek uprzątnięcia błota, śniegu, lodu i innych zanieczyszczeń z chodników położonych wzdłuż nieruchomości należy do jej właściciela.
W styczniu 2010 roku pan Witold poślizgnął się na nieodśnieżonym chodniku na ulicy Szkolnej w Prudniku. Doznał skomplikowanego złamania lewej kości udowej i urazu biodra. Zarząd Budynków Komunalnych, do którego obowiązków należy odśnieżanie chodnika, nie poczuwał się do odpowiedzialności za wypadek. Rodzina zwróciła się wtedy do firmy specjalizującej się w pomocy prawnej w uzyskiwaniu odszkodowań powypadkowych. W międzyczasie pan Witold zmarł na skutek choroby niemającej związku z wypadkiem na ulicy Szkolnej. Zgodnie z wyrokiem Sądu Okręgowego w Opolu odszkodowanie w wysokości prawie 30 tysięcy złotych otrzyma wdowa i córka pana Witolda. Wyrok jest prawomocnym. Mimo prawnego obowiązku odśnieżania ulic przez zarządcę, czyli Urząd Gminy w Prudniku, samorząd nie poczuwał się do odpowiedzialności. Na etapie przedsądowym gmina Prudnik odmawiała podjęcia rozmów. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu. – Paradoksalną sytuacją było wzajemne przerzucanie winy pomiędzy Urzędem Miejskim w Prudniku a Zarządem Budynków Komunalnych, choć w obu przypadkach i tak chodziło o odpowiedzialność gminy.
Zgodnie z art. 415 kodeksu cywilnego ten, kto ze swojej winy wyrządził drugiemu szkodę obowiązany jest do jej naprawienia. Zgodnie z ustawą z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (tekst jedn. Dz. U. z 2007 r. nr 19, poz. 115 z późn. zm.) generalnymi zadaniami których niespełnienie powoduje powstanie odpowiedzialności odszkodowawczej jest w szczególności utrzymywanie nawierzchni dróg, chodników, drogowych obiektów inżynierskich, urządzeń zabezpieczających ruch i innych urządzeń związanych z drogą, przeprowadzanie okresowych kontroli stanu dróg i drogowych obiektów inżynierskich, ze szczególnym uwzględnieniem ich wpływu na stan bezpieczeństwa ruchu drogowego, wykonywanie robót interwencyjnych, robót utrzymaniowych i zabezpieczających, przeciwdziałanie niszczeniu dróg przez ich użytkowników, wprowadzanie ograniczeń lub zamykanie dróg i drogowych obiektów inżynierskich dla ruchu oraz wyznaczanie objazdów drogami różnej kategorii, gdy występuje bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa osób lub mienia, odpowiednie ich znakowanie m.in. wskazujące na występujące zimą zagrożenia.
Obecnie właściciele nieruchomości coraz częściej mają jednak wykupioną polisę OC, co zdecydowanie ułatwia osobom Poszkodowanym dochodzenie roszczeń na mocy art. 822 par. 4 kodeksu cywilnego. Stanowi on, iż uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Pamiętać jednak należy, iż nie każdy upadek na nieodśnieżonej czy śliskiej nawierzchni, skutkujący nawet poważnymi obrażeniami, będzie uprawniał osobę Poszkodowaną do wystąpienia z roszczeniem odszkodowawczym. Podczas np. gwałtownych opadów śniegu często niemożliwe jest wyeliminowanie ryzyka upadku pieszych. W związku z warunkami atmosferycznymi po prostu nie da się jednocześnie zabezpieczyć całego terenu. Jeżeli jednak można dostrzec (np. przechodząc często daną trasą), że chodnik jest nie odśnieżony, oblodzony, a posypywanie nawierzchni wykonywane jest niestarannie bądź rzadko, wówczas można mówić o zaniedbaniu.
Ze zgłoszeniem roszczeń z OC sprawcy nie trzeba czekać do zakończenia leczenia. Osoba Poszkodowana ma bowiem możliwość dochodzenia już wcześniej zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, zwrotu kosztów leczenia oraz rehabilitacji, utraconych dochodów, przejazdów, opieki itp.
autor zdjęcia: Matt Buck/flickr.com
Opublikowane w 27 listopada 2015 8 grudnia 2015
Uprawnienie ubezpieczyciela do żądania zwrotu wypłaconej kwoty odszkodowania
Wielu właścicieli i użytkowników pojazdów mechanicznych mając wykupione obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, tzw. OC nie zdaje sobie sprawy z ograniczonego zakresu tego typu polis.
Wśród gąszczu niekorzystnych dla klientów postanowień warto zwrócić uwagę na zapisy umów o ubezpieczenie OC dotyczące wyłączenia lub ograniczenia odpowiedzialności ubezpieczyciela za szkody i krzywdy wywołane przez użytkownika niebędącego właścicielem pojazdu.
Niezrozumiałe, a brzemienne w skutkach okazuje się być często postanowienie o następującym brzmieniu: „Z dniem wypłaty odszkodowania przez zakład ubezpieczeń roszczenie ubezpieczonego przeciwko osobie trzeciej odpowiedzialnej za szkodę przechodzi z mocy prawa na zakład ubezpieczeń do wysokości wypłaconego odszkodowania.” W praktyce oznacza to, że zakład ubezpieczeń zapłaci odszkodowanie należne osobom poszkodowanym bądź pokrzywdzonym, jednak jeśli sprawcą nie jest osoba, która ubezpieczyła pojazd, ubezpieczyciel wystąpi wobec niej z roszczeniem regresywnym na podstawie art. 828 § 1 k.c. – tzn. zażąda zwrotu kwoty wypłaconego odszkodowania. Możliwe jest jednak ograniczenie tzw. regresu ubezpieczeniowego w ramach umowy o ubezpieczenie OC – i tak pojawiają się np. postanowienia zapewniające ochronę równą ubezpieczającemu pojazd dla osób, z którymi ubezpieczony pozostaje we wspólnym gospodarstwie domowym.
Mając na uwadze powyższe warto dokładnie zapoznawać się z postanowieniami umowy o ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej oraz Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia celem zabezpieczenia, interesów wszystkich przewidywanych użytkowników pojazdu mechanicznego. Jest to szczególnie ważne, gdy z pojazdu korzysta kilka osób.
autor zdjęcia: LosAngeles PersonalInjuryAttorne/flickr
Opublikowane w 14 października 2015 19 października 2016
Podmiot odpowiedzialny za szkody wyrządzone turystom podczas wakacji w trakcie wycieczek fakultatywnych.
Biuro podróży, które sprzedało wczasy w Egipcie, musi zapłacić za śmierć dwojga klientów podczas wycieczki fakultatywnej.
Zgodnie z wyrokiem wydanym przez Sąd Apelacyjny we Wrocławiu z dnia 6 maja 2015 r. (I ACa 245/15) biuro podróży ponosi odpowiedzialność za wycieczki fakultatywne, nawet jeśli nie było o nich mowy w podstawowej umowie wyjazdu. Organizator wycieczki jest zobowiązany do podania, przed zawarciem umowy dokładnych informacji na temat usług o charakterze obligatoryjnym, jak również fakultatywnym, w tym program imprezy już w samej umowie z klientem oraz wskazanie ewentualnych dodatkowych umiejętności (wymogów), które są konieczne przy określonych imprezach.
Zgoda na fakultatywne wycieczki wydana już na miejscu nie powoduje zawarcia nowej lub kolejnej umowy a jedynie ostateczne ustalenie zakresu świadczonych usług, na które zgoda była wydana w podstawowej umowie z biurem podróży. W związku z tym biuro podróży odpowiada za ogólną możliwość odbycia takiej wycieczki, ale również bezpieczne warunki dojazdu na miejsce wycieczki fakultatywnej oraz przebywanie na niej. Do biura podróży należy, więc wybór takiego wykonawcy wycieczki fakultatywnej, która da dostateczne gwarancje zapewnienia uczestnikom bezpiecznego wypoczynku i kontroli jego działań.
Warto również przytoczyć wyrok z dnia 28.03.1968 r. (I CR 64/68, PUG 1969/4/137) w którym, Sąd Najwyższy uznał, że biuro podróży ponosi odpowiedzialność za zaniedbania bułgarskiej służby zdrowia. W przypadku tamtej sprawy wobec braku szybkiej i skutecznej pomocy medycznej nastąpiła śmierć uczestnika wycieczki. Na gruncie powyższej sprawy, odpowiedzialność biur podróży za niezapewnienie opieki medycznej i ratowniczej, a nawet sprzętu zwiększającego bezpieczeństwo nie budzi żadnych wątpliwości.
Wrocławski Sąd Apelacyjny, opierając się na przepisach ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych (Dz.U. 1997 nr 133 poz. 884 ze zm.), uznał, że każda informacja podana przez rezydenta biura podróży, dotycząca również wycieczek fakultatywnych, nawet jeśli biuro nie jest jej wykonawcą, rodzi skutki prawne. Na podstawie art. 11a tejże ustawy organizator turystyki odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy o świadczenie usług turystycznych na zasadzie ryzyka. Jest to odpowiedzialność, która przerzuca na organizatora ryzyko niewykonania umowy nawet wskutek zdarzeń niezależnych od niego. Bez znaczenia jest również to, czy organizator turystyki wykonuje określone usługi sam, czy też posługuje się osobami trzecimi, co występuje najczęściej.
Przypadki, kiedy może on uchylić się od odpowiedzialności, obejmują niewykonanie lub nienależyte wykonanie usługi spowodowane wyłącznie: działaniem lub zaniechaniem klienta, działaniem lub zaniechaniem osób trzecich, nieuczestniczących w wykonywaniu usług przewidzianych w umowie, jeżeli tych działań lub zaniechań nie można było przewidzieć ani uniknąć, albo siłą wyższą.
autor zdjęcia: Phil_Heck/flickr
Odpowiedzialność odszkodowawcza za błąd medyczny
Kilka miesięcy temu w mediach wrzało na temat odszkodowania oraz zadośćuczynienia przyznanego przez Sąd Apelacyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 16 grudnia 2014 r. (sygn. akt VI ACa 283/13) poszkodowanej kobiecie w związku z tragicznym w skutkach błędem czy raczej serią błędów medycznych, popełnionych w jednym z Warszawskich szpitali. Emocje niewątpliwie wzbudza kwota przyznanych świadczeń, jak też rozległość dolegliwości, z którymi zmagać się musi poszkodowana pacjentka.
Odpowiednia wysokość zadośćuczynienia i odszkodowania ustalona w oparciu o rozmiar wyrządzonej szkody oraz jej skutki, również te długofalowe, to niezwykle istotne kwestie w przypadku podobnych spraw. Zadośćuczynienie ma bowiem rekompensować doznaną krzywdę i cierpienie, a odszkodowanie stanowić ekwiwalent poniesionych wydatków oraz strat związanych z niemożnością zarobkowania na poziomie tożsamym z tym, który trwał przed wydarzeniem wywołującym odpowiedzialność odszkodowawczą.
Nie można jednak zapomnieć, że równie istotne, a może i najważniejsze jest ustalenie kto ową odpowiedzialność ponosi. Na gruncie wspomnianej sprawy utrwalono przekonanie, że na podstawie art. 430 k.c. za niezgodne z prawem i zawinione czyny pracowników odpowiada zgodnie z reżimem odpowiedzialności za cudze działanie (w rezultacie pozostawania tych podmiotów w szczególnym związku), co do zasady, szpital jako pracodawca.
Jak zreferował Sąd Apelacyjny w Warszawie: „Związek ten definiowany jest przez ustawę jako powierzenie na własny rachunek czynności osobie, podlegającej przy wykonywaniu tej czynności kierownictwu powierzającego oraz obowiązkowi stosowania się do jego wskazówek. Jeżeli osoba taka z winy swojej wyrządzi innemu szkodę, odpowiedzialność za tę szkodę ponosi podmiot powierzający wykonanie czynności.”, co ważne również w przypadku znaczącej swobody przy wykonywaniu danego zadania.
W przedmiotowym orzeczeniu podkreślono również, że „tzw. dowód prima facie oparty na konstrukcji domniemań faktycznych (art. 231 k.p.c.) zwalnia stronę ponoszącą ciężar dowodu od żmudnego wykazania wszystkich etapów związku przyczynowego między pierwotnym zdarzeniem sprawczym a szkodą”. Nie bez znaczenia jest oczywiście wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia związku pomiędzy pierwszym a kolejnymi zdarzeniami sprawczymi. Jednak brak obowiązku skrupulatnego wykazywania kolejnych powiązań (co nierzadko wiąże się z powoływaniem wielu opinii biegłych) ma niebagatelne znaczenie z punktu widzenia skrócenia czasu trwania postępowania w sprawie odszkodowawczej. Pozwala też na nieznaczne, choć konieczne uprzywilejowanie poszkodowanego względem ponoszącego odpowiedzialność odszkodowawczą, a więc w większości przypadków wobec zakładu ubezpieczeniowego, który to jest podmiotem profesjonalnym, często szukającym możliwości uniknięcia wypłacania należnego zadośćuczynienia czy odszkodowania.
autor zdjęcia: Dwidshub/flickr
Odszkodowanie za szkody powstałe w wyniku zalania gruntu.
W ostatnich latach infrastruktura w Polsce bardzo szybko się rozrasta: budowanych jest coraz więcej dróg. Często w związku z tym trzeba zmienić strukturę terenu: zbudować wzniesienie lub osuszyć naturalny zbiornik wodny. Zdarza się, że w związku ze zmianami zalewaniu ulegają prywatne posesje. Zgodnie ze starszymi orzeczeniami Sądu Najwyższego roszczenie o naprawienie szkody spowodowanej zalewaniem nieruchomości na skutek zmiany stanu wody – poza przypadkami, o których mowa w art. 16 ust. 3 i art. 17 ust. 1 Prawa wodnego – może być dochodzone przed sądem po wyczerpaniu postępowania administracyjnego. Niestety, postępowanie administracyjne nierzadko bywa czasochłonne, tym samym blokuje się droga do skutecznego dochodzenia swoich praw przez poszkodowanych właścicieli zalanych posesji.
Jednak zgodnie z najnowszą linią orzeczniczą Sądu Najwyższego ukształtowaną m. in. Postanowieniem Sądu Najwyższego z dnia 27 czerwca 2014 r., sygn. akt: I CSK 501/14 dopuszczalna jest droga sądowa do dochodzenia roszczenia odszkodowawczego za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym (art. 415 k.c.) polegającym na dokonaniu zmiany stanu wody na gruncie. Jest to bowiem sprawa cywilna, w rozumieniu art. 2 § 1 k.p.c., do rozpoznania której nie mają zastosowania przepisy szczególne art. 186 ust. 1 w zw. z art. 185 ust. 1 p.w., przewidujące drogę postępowania administracyjnego.
Orzeczenie to należy z punktu widzenia poszkodowanego oceniać bardzo pozytywnie. Pozwoli ono na łatwiejsze, szybsze dochodzenie swoich praw przez właścicieli zalewanych posesji.
(autor zdjęcia: Adam Ward/flickr)
Opublikowane w 3 września 2015 3 września 2015
Odszkodowanie za zawyżanie cen przez przedsiębiorców
Nadchodzą nowe możliwości egzekwowania swoich praw, w tym skuteczniejszego egzekwowania odszkodowań od nieuczciwych przedsiębiorców, którzy naruszają przepisy prawa konkurencji. Do tej pory dochodzenie roszczeń odszkodowawczych w sprawach z zakresu konkurencji było znacznie utrudnione. Poszkodowani, którzy zmuszeni byli płacić dużo większą kwotę za konkretny towar lub usługę wskutek zawiązania przez nieuczciwych przedsiębiorców zabronionego kartelu zawyżającego ceny lub dzielącego rynek, byli nierzadko zmuszeni do kosztownej i mało skutecznej walki w dochodzeniu swoich praw na mocy obowiązujących przepisów.
Powyższy problem został objęty dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/104/UE z dnia 26 listopada 2014 r. w sprawie niektórych przepisów regulujących dochodzenie roszczeń odszkodowawczych z tytułu naruszenia prawa konkurencji państw członkowskich i Unii Europejskiej. Przepisy Dyrektywy wejdą w życie po uzyskaniu akceptacji Rady, zaś każde z Państw Członkowskich będzie miało maksymalnie 2 lata na ich wprowadzenie do krajowych systemów prawnych. Ma ona ułatwić uzyskiwanie konsumentom i firmom odszkodowania za straty, jakie ponieśli w związku z funkcjonowaniem karteli oraz wzmocnić ochronę konkurencyjności w UE. Poszkodowani przez działania karteli mają uzyskać łatwiejszy dostęp do dowodów, aby móc wykazać swoje straty, do których doszło w wyniku łamania prawa antymonopolowego.
Z prawa do odszkodowania mogą korzystać osoby fizyczne lub prawne — konsumenci, przedsiębiorstwa oraz organy publiczne — bez względu na to, czy łączą je bezpośrednie stosunki umowne z przedsiębiorstwem będącym sprawcą naruszenia, oraz niezależnie od tego, czy organ ochrony konkurencji stwierdził wcześniej naruszenie prawa. Dyrektywa obejmuje zagwarantowanie poszkodowanym prawa do pełnego odszkodowania obejmującego faktyczną stratę, utracone korzyści oraz odsetki za okres do kiedy odszkodowanie nie zostanie wpłacone.
Do tej pory powództwa o odszkodowanie z tytułu szkody wynikającej z naruszenia unijnego lub krajowego prawa konkurencji wymagały przeprowadzenia złożonych analiz stanu faktycznego i analiz ekonomicznych. Dowody niezbędne do udowodnienia zasadności roszczenia często były w posiadaniu wyłącznie strony przeciwnej lub osób trzecich i nie były w wystarczającym stopniu znane ani dostępne powodowi. Dlatego Dyrektywa przewiduje m.in., że sądy krajowe będą mogły zwrócić się do przedsiębiorstw o ujawnienie dokumentów, gdy pojawią się wnioski o odszkodowanie za ich (wcześniej wykazane) monopolistyczne praktyki. Dyrektywa daje też więcej czasu na walkę o odszkodowanie. Poszkodowani przez monopole będą mieć przynajmniej rok, aby dochodzić swoich roszczeń. Jeśli złamanie przepisów monopolowych spowodowało wzrost cen w całym łańcuchu dystrybucji, o roszczenia będą mogli wystąpić wszyscy jego uczestnicy.
Warto również nadmienić, że Dyrektywa przewiduje wprowadzenie domniemania, że kartele, stanowiące najcięższe praktyki antykonkurencyjne powodują szkodę, co oznacza, że poszkodowany nie będzie musiał wykazywać w tym zakresie poszczególnych przesłanek odszkodowawczych. Ponadto znacznym postępem w zakresie walki z kartelami jest ustanowienie zasady solidarnej odpowiedzialności wszystkich naruszycieli względem poszkodowanych, co oznacza, że każdy z naruszycieli będzie odpowiedzialny za szkodę w pełnej wysokości, a poszkodowany będzie mógł dochodzić jej naprawienie od każdego z nich osobno dopóki jego roszczenie nie zostanie w pełni zaspokojone.
Niewątpliwie Dyrektywa stanowi wyraz istotnego postępu w zapewnieniu efektywnej ochrony prawnej przed negatywnymi skutkami nielegalnych działań przedsiębiorców. Warto przy tym podkreślić, że według szacunków Komisji Europejskiej szkody wywołane przez same nielegalne kartele wynoszą rocznie do 37 miliardów euro.
(autor zdjęcia: 401(K) 2012/flickr )
Opublikowane w 26 sierpnia 2015 26 sierpnia 2015
Odszkodowanie za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta.
Na przestrzeni ostatnich lat kwoty wypłacanych odszkodowań za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta stale rosną. W 2010 r. z tego tytułu wypłacono blisko 58 mln zł, natomiast w 2013 r. już prawie 80 mln zł. Wzrastają też kwoty odszkodowań wypłacanych w wyniku szkód wyrządzonych przez zwierzynę chronioną (rysie, wilki, niedźwiedzie, bobry i żubry), w ubiegłym roku wypłacono ponad 18 mln zł.
Jak uzyskać odszkodowanie za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta? Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 lipca 2014 r. (wyrok TK K 36/13) podmiotem odpowiedzialnym za wyrządzone przez nie szkody jest Skarb Państwa. W odniesieniu do tego typu sytuacji zastosowanie znajdują przepisy ustawy prawo łowieckie oraz ustawa o ochronie przyrody. Ustawa prawo łowieckie reguluje odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne (dziki, łosie, jelenie i sarny). W tym wypadku odpowiedzialność ponosi dzierżawca terenu. Jeśli zwierzę objęte jest ochroną całoroczną lub szkoda nastąpiła na terenie poza obwodem łowieckim, wówczas odpowiedzialność za szkody spoczywa na Skarbie Państwa.
Regionalny dyrektor ochrony środowiska lub też dyrektor parku narodowego dokonują oszacowania wysokości szkody. W przypadku szkód wyrządzonych przez zwierzęta łowne w strefie ochronnej zwierząt łownych – zajmuje się tym Służba Parku Narodowego bądź osoby, które sprawują nadzór nad rezerwatem.
Spory o wysokość odszkodowania rozpatrują w toku postępowania sądowego sądy powszechne. Jak widać spory tego typu są coraz częściej rozpatrywane na korzyść poszkodowanego, a pozyskane kwoty odszkodowań pozwalają na kompleksowe uporanie się ze zniszczonymi uprawami, ogródkami bądź innymi elementami infrastruktury naszych obejść. Warto zatem, aby poszkodowani nie bali się dochodzić swoich praw na drodze sądowej.
Odszkodowanie za szkody związane z użyciem produktu niebezpiecznego
Produkt niebezpieczny to niekoniecznie nóż, czy pistolet. Mogą nim być np. płody rolne, ludzka krew, a nawet organ pobrany do przeszczepu. Otóż produktem niebezpiecznym, w rozumieniu Kodeksu cywilnego, jest każda rzecz ruchoma, a ponadto zwierzę oraz energia elektryczna, jeżeli nie zapewnia bezpieczeństwa, jakiego można oczekiwać, uwzględniając normalne użycie tak rozumianego produktu. W razie poniesienia szkody na osobie bądź mieniu w związku z używaniem produktu niebezpiecznego, poszkodowany może domagać się odszkodowania na podstawie przepisów Tytułu VI1 Księgi trzeciej Kodeksu cywilnego.
Uprawnionym do dochodzenia roszczenia z tytułu szkody wyrządzonej przez produkt niebezpieczny jest nie tylko nabywca danego produktu czy jego użytkownik, ale również każda inna osoba. To na niej spoczywa ciężar dowodu faktu, że dany produkt jest niebezpieczny. Ponadto poszkodowany musi udowodnić fakt wystąpienia szkody z udziałem produktu niebezpiecznego oraz związek przyczynowy między szkodą a zdarzeniem, które ją spowodowało w trakcie normalnego używania produktu.
Co do zasady, odpowiedzialność za szkodę ponosi producent produktu niebezpiecznego. Producentem, w rozumieniu Kodeksu cywilnego, jest osoba, która wytworzyła produkt w zakresie swojej działalności gospodarczej. A zatem, za szkodę nie odpowiada nieprofesjonalista – wynalazca, czy amator, który stworzył dany produkt.
Ponadto, produkt niebezpieczny musiał zostać wprowadzony do obrotu zanim powstała szkoda. Producent nie poniesie odpowiedzialności, gdy właściwości niebezpieczne produktu ujawniły się po wprowadzeniu go do obrotu, chyba że wynikały one z przyczyny tkwiącej poprzednio w produkcie. Nie odpowiada on także wtedy, gdy nie można było przewidzieć niebezpiecznych właściwości produktu, uwzględniając stan nauki i techniki w chwili wprowadzenia produktu do obrotu, albo gdy właściwości te wynikały z zastosowania przepisów prawa.
Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny może ponieść -solidarnie z producentem – wytwórca materiału, surowca albo części składowej produktu, importer lub osoba podająca się za producenta (poprzez umieszczenie na produkcie swojej nazwy, znaku towarowego lub innego oznaczenia odróżniającego). Wyjątkowo, zobowiązanym do naprawienia szkody jest zbywca produktu.
O tym, czy produkt jest bezpieczny, decydują okoliczności z chwili wprowadzenia go do obrotu, a zwłaszcza sposób zaprezentowania go na rynku (np. reklama) oraz podane konsumentowi informacje o właściwościach produktu (np. na etykiecie, opakowaniu).
Jednocześnie produkt nie może być uznany za niebezpieczny tylko dlatego, że później wprowadzono do obrotu produkt podobny ale ulepszony.
Szkoda, za którą odpowiada producent produktu niebezpiecznego czy inny podmiot, może mieć zarówno charakter osobowy jak i majątkowy. Odpowiedzialności za szkodę na mieniu można skutecznie dochodzić jedynie wtedy, gdy wysokość szkody przekracza równowartość 500 euro. Jednocześnie odszkodowanie za szkodę na mieniu nie obejmuje uszkodzenia samego produktu ani korzyści, jakie poszkodowany mógłby osiągnąć w związku z jego używaniem.
Ponadto, odszkodowania można skutecznie dochodzić w ciągu 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia. Niezależnie od tego, roszczenie przedawnia się po upływie 10 lat od wprowadzenia produktu do obrotu.
Uzyskanie odszkodowania w trybie określonym w przepisach o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny nie wyklucza możliwości dochodzenia naprawienia tej szkody na innych zasadach.
Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. – Dz.U. 2014 poz. 121 ze zm.).
Kidyba A. (red.), Gawlik Z., Janiak A., Kozieł G., Olejniczak A., Pyrzyńska A., Sokołowski T.: Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania – część ogólna. LEX 2014..
Opublikowane w 21 lipca 2015 17 sierpnia 2015
W dobie tanich połączeń lotniczych samolot staje się coraz powszechniej używanym środkiem transportu. Niestety, przyjemność z wyjazdu potrafi popsuć odwołany lub mocno opóźniony lot. Problem ten jest objęty rozporządzeniem WE 261/2004 z dnia 11 lutego 2004 r. Na jego podstawie odszkodowanie przysługuje pasażerom:
wylatującym z dowolnego państwa Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) lub Szwajcarii do dowolnego miejsca na Ziemi oraz
wylatującym z tzw. państwa trzeciego (czyli spoza obszaru UE, EOG lub Szwajcarii) i lądującym na terytorium UE, EOG lub Szwajcarii, jeżeli przewoźnik obsługujący dany lot jest przewoźnikiem z UE, EOG lub Szwajcarii. Uwaga! Jeżeli pasażer otrzymał opiekę oraz korzyści lub odszkodowanie w państwie trzecim, nie przysługuje mu już odszkodowanie na podstawie rozporządzenia.
Odszkodowanie na podstawie tego rozporządzenia nie przysługuje zatem, jeżeli zarówno lotnisko wylotu, jak i lądowania znajduje się poza UE, EOG lub Szwajcarią.
Jeżeli lot jest opóźniony:
pasażer ma prawo otrzymać bezpłatne posiłki i napoje w ilościach odpowiednich do czasu opóźnienia, także nieodpłatnie odbyć dwie rozmowy telefoniczne, wysłać 2 maile lub przesyłki faksowe;
o co najmniej 5 godzin, pasażer może zrezygnować z lotu, a przewoźnik ma obowiązek zwrócić mu koszt biletu lub lotu powrotnego do pierwszego miejsca odlotu;
i opóźnienie to powoduje konieczność spędzenia jednej lub więcej nocy w hotelu, pasażer nie płaci za zakwaterowanie w hotelu ani za transport z lotniska do hotelu i z powrotem;
i przylot do miejsca docelowego nastąpi co najmniej 3 godziny po pierwotnie planowanej godzinie przylotu, pasażerowie mogą uzyskać odszkodowanie w wysokości od 250 do 600 euro, w zależności od zasięgu podróży (taki wyrok wydał Trybunał Sprawiedliwości UE w dn. 19 listopada 2009 r. w sprawach połączonych C-402/07 i C-432/07). Odszkodowanie może nie zostać przyznane, jeżeli przewoźnik wykaże, że opóźnienie nastąpiło wskutek wystąpienia tzw. siły wyższej (np. strajku czy wybuchu wulkanu), której w żaden racjonalny sposób nie mógł zapobiec.
Jeżeli lot jest odwołany, pasażer może ubiegać się o zwrot kosztów biletu (w terminie 7 dni), zaoferowanie innego połączenia z docelowym punktem podróży oraz (jeżeli jest to uzasadnione czasem oczekiwania na inne połączenie) bezpłatny posiłek, napoje i rozmowę telefoniczną.
Możliwe jest także dochodzenie odszkodowania za odwołany lot w wysokości od 250 do 600 euro, jeżeli:
pasażer nie został na czas (tj. do 14 dni przed wylotem) powiadomiony o odwołaniu lotu;
powiadomienie nastąpiło w okresie krótszym niż 14 dni przed planowanym wylotem, a przewoźnik nie jednocześnie nie zaoferował alternatywnego przelotu w czasie określonym przepisami.
Uwaga! Odszkodowanie nie przysługuje, jeżeli odwołanie lotu następuje z przyczyn niezależnych od przewoźnika, np. złych warunków atmosferycznych.
Jeżeli przewoźnik nie wywiązał się ze swoich obowiązków, należy w pierwszej kolejności złożyć do niego reklamację. Jeżeli nie otrzymamy odpowiedzi lub odpowiedź będzie niesatysfakcjonująca, można złożyć skargę do Komisji Ochrony Praw Pasażerów Urzędu Lotnictwa Cywilnego lub wystąpić na drogę sądową (Sąd Najwyższy w uchwale z dn. 7 lutego 2014 r., sygn. akt III CZP 113/13 postanowił, że postępowanie przed ULC i sądem jest przemienne, więc pasażer może wybrać bardziej dla niego dogodną drogę dochodzenia swych praw).