Source: https://www.prawo-pracy.pl/glosa_do_wyroku_5_sedziow_trybunalu_konstytucyjnego_z_dnia_3_grudnia_2015-g-78.html
Timestamp: 2019-06-18 21:07:14
Legal References Found: art. 12
 art.144
 art. 18
 art. 22
 art.194

Art. 3
 art. 2
 art. 197

Art. 12
 art. 2

Art. 12
 art. 144

Art. 19
 art. 112
 art. 197

Art. 21
 art. 194

Art. 24
 art. 42
 art. 196

Art. 104
 art. 191
 art. 193
 art. 112
 art. 62
 art. 197
 art. 188
 art. 190
 art. 239
 art. 178
 art. 188
 art. 190
 art. 188
 art. 190
 art. 188
 art. 190
 art. 178
De lege lata
 art. 126
 art. 21
 art. 194
 art. 197
 art. 50
 art. 50
 art. 197
 art. 21

Art. 197
 art. 197
 art. 176
 art. 176
 art. 201
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 197
 art. 176
 art. 176
 art. 176
 art. 201
 art.176
 art. 197
 art. 197
 art. 12
 art. 144
 art. 197
 art. 12
 art. 197
 art. 197
 art. 18
 art. 194
 art. 197
 art. 21
 art. 197
 art. 136

Art. 136
 art. 18

Art.137
 art. 197
 art. 176
 art. 93
 art. 190
 art. 197
 art. 46
 art. 195
 art. 195
 art. 45
 art. 195
 art. 45
 art. 4
 art. 125
 art. 4
 art. 197
 art. 197
de lege lata
 art. 195
 art. 45

Document Content:
GLOSA do wyroku 5 sędziów Trybunału Konstytucyjnego z dnia 3 grudnia 2015 r., K 34/15, Dz. U. z 2015 r. poz. 2129 wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego
Tadeusz M. Nycz • Opublikowane: 2016-02-14
Trybunał Konstytucyjny po rozpoznaniu z udziałem wnioskodawcy oraz Sejmu, Prokuratora Generalnego, Rady Ministrów i Rzecznika Praw Obywatelskich, na rozprawie w dniu 3 grudnia 2015 r., wniosku grupy posłów o zbadanie zgodności:
3) art. 12 ust. 1 i 5 ustawy powołanej w punkcie 1 z art.144 ust. 3 pkt 21 Konstytucji,
4) art. 18 ustawy powołanej w punkcie 1 w związku z art. 22 § 1 pkt 3 ustawy z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym (Dz. U. z 2013 r. poz. 499, ze zm.) z art.194 ust.1 Konstytucji,
Art. 3 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. poz.1064) jest zgodny z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz nie jest niezgodny z art. 197 Konstytucji.
Art. 12 ust. 2 ustawy powołanej w punkcie 1 jest zgodny z art. 2 Konstytucji.
Art. 12 ust. 1 i ust. 5 ustawy powołanej w punkcie 1 jest zgodny z art. 144 ust. 3 pkt 21 Konstytucji.
Art. 19 ust. 2 ustawy powołanej w punkcie 1 jest zgodny z art. 112 Konstytucji oraz nie jest niezgodny z art. 197 Konstytucji.
Art. 21 ust. 1 ustawy powołanej w punkcie 1, rozumiany w sposób inny, niż przewidujący obowiązek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej niezwłocznego odebrania ślubowania od sędziego Trybunału wybranego przez Sejm, jest niezgodny z art. 194 ust. 1 Konstytucji.
Art. 24 ust. 1 i 2 w związku z art. 42 ust. 1 ustawy powołanej w punkcie 1 jest zgodny z art. 196 Konstytucji.
Art. 104 ust. 1 pkt 3 ustawy powołanej w punkcie 1 jest zgodny z art. 191 ust. 1 i art. 193 Konstytucji.
jest zgodny z art. 112 Konstytucji oraz nie jest niezgodny z art. 62 ust. 1 i art. 197 Konstytucji,
Ocena orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego
Glosę napisałem przed opublikowaniem uzasadnienia orzeczenia, ponieważ sytuacja związana z zamieszaniem medialnym w przedmiotowym zakresie wymaga wyjaśnienia szeregu problemów prawnych, o których autorzy wypowiedzi zarzucający naruszenie pryncypiów demokratycznego państwa prawa, zdają się chyba zapominać.
Jak wynika z wyraźnej treści ust. 5 i ust. 8 pkt. b i c glosowanego wyroku, ma on charakter tzw. orzeczenia interpretacyjnego, a nie wyroku stwierdzającego niezgodność konkretnego przepisu z Konstytucją, w wyniku czego, ten przepis traci moc z chwilą zasadniczo opublikowania wyroku.
Zważywszy, że od wejścia w życie obecnej Konstytucji RP w 1997 r., Trybunał Konstytucyjny nie ma prawa wydawania legalnej wykładni ustaw, istnieją uzasadnione wątpliwości, co do charakteru prawnego wyroków interpretacyjnych Trybunału Konstytucyjnego.
W postanowieniu z dnia 17 września 2003 r. II CO 10/03, Monitor Prawniczy 2007/2/100, Sąd Najwyższy odnosząc się do kwestii skutków tzw. orzeczeń interpretacyjnych Trybunału Konstytucyjnego, wyraził pogląd, że dokonana tymi orzeczeniami wykładnia ustaw – z uwagi na treść art. 188 pkt 1 w związku z art. 190 ust. 1, a także art. 239 ust. 3 Konstytucji – nie ma waloru powszechnie obowiązującej.
Analogicznie, w uchwale 7 sędziów Sądu Najwyższego, z dnia 17 grudnia 2009 r., III PZP 2/09, OSNP 2010/9-10/106, OSP 2010/10/103, której nadano moc zasady prawnej stwierdzono, że tzw. wyrok interpretacyjny Trybunału Konstytucyjnego nie ma charakteru wiążącego.
Tym samym nie wiąże ani Sądu Najwyższego, ani innych sądów, skoro według art. 178 ust. 1 Konstytucji sędziowie podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.
Przytoczyć trzeba szereg argumentów wyjaśniających motywy, jakie legły u podstaw odmowy wiążącego charakteru tzw. orzeczenia interpretacyjnego Trybunału Konstytucyjnego. Są to niżej wskazane, prezentowane przez Sąd Najwyższy argumenty.
Pozbawienie Trybunału Konstytucyjnego kompetencji do ustalania powszechnie obowiązującej wykładni ustaw potwierdza art. 188 Konstytucji, z którego wynika zamknięty zakres i katalog uprawnień Trybunału Konstytucyjnego.
Regulacje konstytucyjne oraz ustawowe wykluczają niejako a priori powszechnie obowiązujący charakter i moc wiążącą orzeczeń interpretacyjnych Trybunału Konstytucyjnego, które wykraczają poza zamknięty zakres jego konstytucyjnie określonych prerogatyw.
Twierdzenie, że sądy konstytucyjne w Europie stosują podobne, a nawet jeszcze bardziej zróżnicowane formuły rozstrzygnięć nie stanowi argumentu usprawiedliwiającego powielanie formuł interpretacyjnych orzeczeń, które nie mają umocowania w polskim porządku konstytucyjnym ani ustawowym. Praktyka orzecznicza sądów konstytucyjnych innych państw nie powinna być bezkrytycznie przenoszona, powielana lub kopiowana na gruncie jurysdykcji krajowej.
Racje interpretacyjne, które mają świadczyć o niekonstytucyjności dotychczasowej wykładni określonych przepisów prawa nie uprawniają Trybunału Konstytucyjnego do zastępowania lub wyręczania suwerennego prawodawcy w procesach tworzenia lub sanacji prawa.
Sprawowanie przez Trybunał Konstytucyjny kontroli konstytucyjności prawa nie powinno odbywać się przez przyznanie mu niemającej konstytucyjnego umocowania prerogatywy do ustalania wykładni ustaw.
Z art. 190 ust. 4 Konstytucji wynika, że jedynym realnym sposobem oddziaływania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego na ustawodawcę jest orzeczenie o utracie mocy obowiązującej uznanego za niekonstytucyjny aktu normatywnego w całości lub w części. W innych przypadkach parlament jest suwerennym i wyłącznym prawodawcą, który decyduje o potrzebie, kierunku oraz możliwościach wprowadzenia postulowanych przez Trybunał Konstytucyjny zmian regulacji prawnych w miejsce niekonstytucyjnych przepisów lub w celu usunięcia stanów niekonstytucyjnej interpretacji przepisów.
Orzeczone przez Trybunał Konstytucyjny kierunki działań naprawczych niekonstytucyjnego stanu prawnego mogą być zaakceptowane przez prawodawcę wprost, ale mogą być również zmodyfikowane w drodze innych niż postulowane przez Trybunał zmian stanu prawnego lub ustalonych przez ten organ sposobów wykładni prawa. Względy pragmatyczne związane z kontrolą konstytucyjności ustaw nie uprawniają zatem Trybunału Konstytucyjnego do stanowczego lub wiążącego wkraczania w zastrzeżoną dla prawodawcy sferę stanowienia lub sanacji przepisów prawa w celu osiągnięcia ich zgodności z Konstytucją.
Moc powszechnie wiążącą i walor ostateczności mają orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawach wymienionych w art. 188 Konstytucji, w których orzeczono utratę mocy obowiązującej aktu normatywnego poddanego kontroli pod względem zgodności z Konstytucją. Przepis art. 190 ust. 4 Konstytucji nie zawiera normy prawnej, która prowadzi do związania wykładnią ustaloną przez Trybunał Konstytucyjny w sentencji orzeczenia interpretacyjnego.
W sentencji orzeczenia sąd rozstrzyga o żądaniach stron (art. 325 K.p.c.), a nie o wykładni prawa. Oznacza to, że sentencja orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego powinna zawierać rozstrzygnięcie co do istoty sprawy w granicach konstytucyjnych prerogatyw tego organu do orzekania w sprawach wyczerpująco wymienionych w art. 188 ust. 1 Konstytucji, pozostawiając ustnemu uzasadnieniu wyjaśnienie zasadniczych motywów orzeczenia (art. 67 ust. 2 ustawy o TK z dnia 1 sierpnia 1997 r.), a motywów szczegółowych - uzasadnieniu pisemnemu (art. 71 ust. 3 ustawy o TK z dnia 1 sierpnia 1997 r.).
Sądy powszechne oraz Sąd Najwyższy są bezwzględnie związane tylko takim konstytucyjnym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, które w sposób trwały eliminuje zakwestionowane przepisy z obowiązującego w Rzeczypospolitej Polskiej systemu prawnego, tj. orzeczeniem o utracie mocy obowiązującej przepisu uznanego za niezgodny z Konstytucją (art. 190 ust. 1 Konstytucji). Wszelką analogię z przepisów uznanych za niezgodne z Konstytucją na podstawie art. 190 Konstytucji należy uznać za naruszenie art. 178 ust. 1 Konstytucji.
Trybunał Konstytucyjny nie ma kompetencji do wypełniania luk normatywnych bądź usuwania innych niespójności systemu prawnego, tego bowiem typu wady lub braki (zaniechania legislacyjne) może eliminować wyłącznie ustawodawca, któremu Trybunał zasygnalizował określoną wadliwość legislacyjną. Przyznanie Trybunałowi takich kompetencji oznaczałoby pogwałcenie zasady trójpodziału władz i naruszałoby konstytucyjną równowagę pomiędzy organami władzy ustawodawczej, wykonawczej oraz sądowniczej.
Dopóki prawodawca konstytucyjny wyraźnie nie zadecyduje, że wydawanie przez Trybunał Konstytucyjny tzw. orzeczeń interpretacyjnych ma podstawy konstytucyjne oraz, że takie orzeczenia są ostateczne i mają moc powszechnie obowiązującą, dopóty nie można im tego charakteru prawnego przypisywać.
Istnieją w literaturze prawniczej także odmienne poglądy. Lech Garlicki uważa, że związanie sądów tzw. orzeczeniami interpretacyjnymi Trybunału Konstytucyjnego wynika z zamieszczenia interpretacji w sentencji wyroku (por. L. Garlicki, „Trybunał Konstytucyjny a sądownictwo”, Przegląd Sądowy 1998/1/ str.18).
Marek Safjan usytuowanie formy wykładniowej widzi w kompetencjach Trybunału Konstytucyjnego związanych z badaniem konstytucyjności danego przepisu (por. M. Safjan, „Studia i Materiały Trybunału Konstytucyjnego” tom IX s.30).
Z kolei Adam Józefowicz, podzielając wszelkie zastrzeżenia związane z brakiem kompetencji Trybunału Konstytucyjnego do wydawania tzw. orzeczeń interpretacyjnych, sądzi jednak, że mimo wadliwości takiego wyroku jest on wiążący (por. A. Józefowicz, „Orzeczenia interpretacyjne Trybunału Konstytucyjnego”, Państwo i Prawo 1999/11/ str. 28-34).
W glosie do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 17 grudnia 2009 r. uznałem, że Trybunał Konstytucyjny został co prawda pozbawiony dokonywania wykładni ustaw, natomiast na pewno nie został pozbawiony prawa wykładni na tle relacji danego przepisu z zasadami konstytucyjnymi i dlatego wypowiedziałem się także za związaniem tzw. wyrokiem interpretacyjnym (por. T. M. Nycz, glosa do uchwały SN z dnia 17 grudnia 2009 r. III PZP 2/09, www.prawo-pracy.pl w części Glosy).
De lege lata, mamy jednak do czynienia ze stanem wysoce kontrowersyjnym w omawianym zakresie, toteż nie można w żadnym razie stawiać jednoznacznej tezy, że Prezydent lub parlament nie wykonując tzw. interpretacyjnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sposób oczywisty naruszają Konstytucję i godzą w zasady demokratycznego państwa prawa, gdyż takie twierdzenie, jako nie mające jednoznacznej podstawy prawnej, jest zwykłym nadużyciem.
W związku ze wskazanymi kierunkami wykładni Sądu Najwyższego, Prezydent, jako czuwający nad przestrzeganiem Konstytucji, zgodnie z jej art. 126 ust. 2, nie może być związany tzw. wyrokiem interpretacyjnym Trybunału Konstytucyjnego z dnia 3 grudnia 2015 r., w szczególności w zakresie ust. 5 i ust. 8 pkt. b i c glosowanego orzeczenia.
Problem cały sprowadza się do błędnego pozbawienia Trybunału Konstytucyjnego prawa wydawania legalnej wykładni ustaw. Gdyby to prawo nadal przysługiwało Trybunałowi, wówczas wskazane rozbieżności wykładniowe w praktyce stosowania prawa nie miałyby miejsca, wobec wiążącego, wszystkie podmioty stosujące prawo, charakteru prawnego legalnej wykładni ustaw dokonanej przez Trybunał Konstytucyjny.
W ust. 5. wyroku z dnia 3 grudnia 2015 r. TK stwierdził, że art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. (Dz. U z 2015 r. poz. 1064) /zwanej dalej ustawą z 25 czerwca 2015 r./, rozumiany w inny sposób, niż przewidujący obowiązek Prezydenta RP niezwłocznego odebrania ślubowania od sędziego Trybunału Konstytucyjnego wybranego przez Sejm, jest niezgodny z art. 194 ust. 1 Konstytucji.
Powstaje w tym miejscu pytanie, dlaczego Trybunał Konstytucyjny nie ocenił zgodności tej regulacji prawnej z art. 197 Konstytucji, a zatem nie dokonał zbadania konstytucyjności tego przepisu, czyli nie zrealizował głównego zadania, jakie na nim ciąży z mocy przepisów Konstytucji?
Wyjaśnienie jest dość proste – zgodnie z art. 50 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny orzekając, jest związany zakresem zaskarżenia wskazanym we wniosku, a takiego wniosku nie było.
Na tle tego zagadnienia łatwo dostrzec ewidentną wadę art. 50 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. O ile można się zgodzić ze związaniem Trybunału pytaniem prawnym lub skargą konstytucyjną, o tyle związanie wnioskiem w sprawie zgodności danej ustawy z Konstytucją (art. 188 pkt 1 Konstytucji) jest wadliwe, bo nie służy praworządności.
Funkcjonowanie sądu konstytucyjnego ma za cel eliminowanie z obrotu prawnego przepisów sprzecznych z Konstytucją. Trybunał składa się z wybitnych znawców prawa, toteż trudno ograniczać ich w możliwości dojścia do prawdy obiektywnej w zakresie zgodności, bądź niezgodności danej ustawy z Konstytucją.
W przeciwnym razie mamy do czynienia z zabawą w praworządność, a nie z rzeczywistą, celową i skuteczną działalnością poprawiającą stan przestrzegania i poziom obowiązującego prawa.
Ocena taka w relacji do art. 197 Konstytucji byłaby jednoznaczna, a mianowicie art. 21 ustawy z 25 czerwca 2015 r. należy treściowo do zakresu przedmiotowego regulacji ustrojowych Trybunału Konstytucyjnego, a do precyzowania takich zagadnień ustawodawca nie otrzymał delegacji do wydania ustawy zwykłej.
Art. 197 Konstytucji upoważnia jedynie do wydania ustawy w zakresie organizacji Trybunału Konstytucyjnego oraz trybu postępowania przed Trybunałem.
Przyjmowanie ślubowania od wybranego sędziego, podobnie jak cała problematyka wyborów sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest nielegalnie uchwalona w ustawie zwykłej przez ustawodawcę, gdyż na to nie posiadał delegacji konstytucyjnej wyrażonej wyraźnie w art. 197 Konstytucji.
Trybunał Konstytucyjny już na tle rozumienia art. 176 ust. 2 Konstytucji, który upoważnia do uregulowania ustroju sądów powszechnych, stwierdził, że: „Formuła odesłania zastosowana w art. 176 ust. 2 jest szersza, niż ma to miejsce w wypadku trybunałów (art. 197 i art. 201) i jest w nauce prawa prezentowana jako typowa dla podsumowania konstytucyjnej regulacji dotyczącej poszczególnych organów lub kategorii organów państwowych....”(por. wyrok TK z dnia 15 stycznia 2009 r. K 45/2007,OTK-A 2009 nr 1, poz. 3).
Na gruncie art. 197 Konstytucji, który upoważnia ustawodawcę do uregulowania problematyki organizacji i postępowania przed Trybunałem w drodze ustawy zwykłej, oznacza to, że inne zagadnienia mieszczące się w pojęciu ustroju Trybunału Konstytucyjnego, a w szczególności dotyczące wyboru sędziów i ich kwalifikacji, zastrzeżone zostały w Konstytucji dla ustawodawcy zasadniczego.
Taka oczywista niezgodność ustawy zwykłej z art. 197 Konstytucji dotyczyła jeszcze ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z dnia 1 sierpnia 1997 r. (Dz. U. Nr 102, poz. 643), a także dotyczy ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r., jak również z dnia 19 listopada 2015 r. (Dz. U. z 2015 r. poz. 1928).
Pogląd, że akt wykonawczy może być wydany tylko na podstawie wyraźnego (a więc nie np. opartego na domniemaniu), precyzyjnego upoważnienia i tylko w granicach tego upoważnienia, a przepis ustanawiający takie upoważnienie podlega ścisłej wykładni językowej i nie może prowadzić do objęcia zakresem upoważnienia materii w nim niewymienionych w drodze wykładni celowościowej, uznał Trybunał Konstytucyjny za należący do kanonu polskiej myśli konstytucyjnej, ugruntowanej w literaturze i orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego na długo przed wejściem w życie Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r. (por. wyrok TK z 25 maja 1998 r., U. 19/97, OTK, ZU Nr 4 1998, s. 262 i powołane tam wcześniejsze orzecznictwo Trybunału).
W powołanym orzeczeniu z dnia 25 maja 1998 r. Trybunał Konstytucyjny analizował relację przepisu wykonawczego w stosunku do delegacji zamieszczonej w ustawie zwykłej.
Taka sama reguła ścisłej interpretacji przepisu upoważniającego do wydania ustawy zwykłej odnosi się do upoważnienia zamieszczonego w Konstytucji, czyli konkretnie w art. 197 ustawy zasadniczej.
W konsekwencji, ustawodawca zwykły, jako nieupoważniony w art. 197 Konstytucji do regulowania problematyki ustrojowej Trybunału Konstytucyjnego, dokonując takiej legislacji w kolejnych ustawach o TK, rażąco naruszył art. 197 Konstytucji i tym samym te wszystkie przepisy zamieszczone w ustawach zwykłych są obarczone wadą sprzeczności z Konstytucją.
Zasadniczy problem na tle oceny glosowanego orzeczenia sprowadza się do ujawnionych wad naszej obecnej Konstytucji. Artykuł 10 ustawy zasadniczej kształtuje poprawnie trójpodział władzy, na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.
Dalsze szczegółowe zapisy Konstytucji w zakresie sprecyzowania uprawnień, a szerzej mówiąc ustroju poszczególnych władz, wykazują już poważne błędy, niepozwalające w istocie na znalezienie właściwej odpowiedzi w zakresie stosunku tych władz do siebie, podziału kompetencji, etc., przy założeniu posługiwania się poprawnymi metodami wykładni prawa.
To wszystko prowadzi w efekcie do dyskusji pozaprawnych o charakterze politycznym, podczas, gdy główny powód wielu problemów drzemie w samej Konstytucji i dopóki nie dojdzie do jej naprawy o rzeczywistym przestrzeganiu prawa nie może być mowy.
Delegację dla ustawodawcy zwykłego reguluje art. 197 Konstytucji, zgodnie z którym: „Organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa.”
Nie ulega wątpliwości, że pojęcie „organizacja” i pojęcie „ustrój” nie są zwrotami, pomiędzy którymi można postawić znak równości. Przede wszystkim dlatego, że z językowego punktu widzenia oznaczają co innego.
Ustawodawca zasadniczy posługuje się tymi sformułowaniami w Konstytucji nie dokonując ich zdefiniowania, ani nie przeprowadzając zabiegu tożsamości tych zwrotów. W konsekwencji, ich rozumienie powinno być tłumaczone przy pomocy języka potocznego lub prawniczego.
Według Wikipedii, „ustrój polityczny” to struktura organizacyjna, kompetencje i określone prawem wzajemne zależności organów państwa. Pod pojęciem „organizacja” encyklopedia ta rozumie wyspecjalizowaną część pełniącą jakąś funkcję w całości.
Z zestawienia tych definicji językowych wynika, że pojęcie „ustrój” ma zakres znaczeniowy szerszy i może zawierać w sobie pojęcie „organizacja”. Potwierdzają to także komentarze do art. 176 Konstytucji, w którym ustawodawca użył zwrotu „ustrój”.
W komentarzu do art. 176 Konstytucji stwierdzono, że formuła odesłania zastosowana w art. 176 ust. 2 jest szersza, niż ma to miejsce w przypadku trybunałów (art. 197 i art. 201) i w nauce prawa pozostaje prezentowana jako typowa dla podsumowania konstytucyjnej regulacji dotyczącej poszczególnych organów oraz kategorii organów państwa (por. M. Maternak-Kubiak, komentarz do art.176, Lex, ust. 3).
Konstytucja w art. 197 wyraźnie ogranicza zakres przedmiotowy zagadnień do problematyki organizacyjnej i postępowania przez TK, które mogą być uregulowane w ustawie zwykłej, co oznacza, że postanowienia o innym niż organizacyjnym lub proceduralnym charakterze, są prawnie niedopuszczalne.
Przepisy ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, zakładając ich pełną zgodność z delegacją konstytucyjną, nie mogą swoimi postanowieniami wykraczać poza kwestie dotyczące organizacji Trybunału Konstytucyjnego. W tym miejscu pomijam przepisy normujące postępowanie przed TK, jako wydane legalnie w ustawie zwykłej, oczywiste i niebudzące wątpliwości.
Uwagę skoncentruję na organizacji Trybunału Konstytucyjnego w sensie zrozumienia tego zwrotu, w szczególności w treści trzech pierwszych rozdziałów ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r.
Rozdział I ustawy z 25 czerwca 2015 r. zawierający przepisy ogólne, składa się z postanowień powtarzających zapisy Konstytucji, co formalnie wykracza poza treść delegacji ustawowej zamieszczonej w art. 197 Konstytucji.
Rozdział 2 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. pt. „Organy Trybunału” nie budzi wątpliwości, co do jego poprawnej budowy, poza art. 12 ust. 1, którego treść nie dotyczy „organizacji” Trybunału Konstytucyjnego lecz problematyki ustrojowej. Przepis ten reguluje powołanie przez Prezydenta Prezesa Trybunału, spośród dwóch kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK.
Jest to ograniczenie Prezydenta, w jego bezwarunkowym uprawnieniu do wyboru Prezesa Trybunału Konstytucyjnego zapisanym w art. 144 ust. 3 pkt 21 Konstytucji. Tymczasem ustawodawca ogranicza to uprawnienie Prezydenta, stwierdzając, że wyboru może dokonać spośród tylko dwóch przedstawionych kandydatów.
Regulacja ta powinna znaleźć się zasadniczo w Konstytucji. Dopuszczalne byłoby ograniczenie uprawnień Prezydenta w ustawie zwyklej pod warunkiem jednak, że ustawa zasadnicza w delegacji do wydania ustawy zwykłej władzę ustawodawczą do tego upoważni.
Tymczasem z treści art. 197 Konstytucji takiego upoważnienia odczytać nie można i stąd art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. pozostaje pod zarzutem niezgodności z delegacją konstytucyjną, zamieszczoną w art. 197 Konstytucji.
Rozdział 3 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. brzmi: „Sędziowie Trybunału”. W rozdziale tym mamy już kilka przepisów wydanych w sposób niezgodny z delegacją zamieszczoną w art. 197 Konstytucji.
Rozpocznę od art. 18 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r., który stwierdza, że sędzią TK może być osoba, która wyróżnia się wiedzą prawniczą oraz posiada kwalifikacje wymagane dla zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego (pkt 1 tego przepisu).
W świetle powyższego zapisu, kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego ma się wyróżniać wiedzą prawniczą, co jest wymogiem przewidzianym w art. 194 ust. 1 Konstytucji. Ustawa zasadnicza nie wymienia jednak dalszych wymagań dla sędziego Trybunału Konstytucyjnego i nie daje upoważnienia w art. 197 Konstytucji ustawodawcy zwykłemu do określenia innych wymagań kwalifikacyjnych.
W konsekwencji, w świetle przepisów Konstytucji, sędzią Trybunału Konstytucyjnego mogłaby zostać nawet osoba, która nie ukończyła studiów prawniczych, ale wyróżnia się wiedzą prawniczą, np. samouk prawny.
Nie podejmuję dyskusji na temat zasadności tego wymogu, ale jedynie wymaganie wyróżniania się wiedzą prawniczą, przez kandydata na sędziego TK, z ustawy zasadniczej legalnie wynika. Jeżeli mamy szanować Konstytucję, to musimy ściśle odczytywać jej treść.
Niekonstytucyjny jest też art. 21 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r., który w ust. 1 nakłada na Prezydenta obowiązek przyjęcia ślubowania od sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a w ust. 2 stwierdza, że mandat sędziego wygasa w razie odmowy złożenia ślubowania.
Tak ważne sprawy, jak warunki powodujące wygaśnięcie mandatu sędziego sądu konstytucyjnego, nie należą do problematyki organizacji TK i nie mogą przecież zależeć od ustawodawcy zwykłego, bo wówczas cała tworzona pozycja stabilności Trybunału Konstytucyjnego sprowadzałaby się do zera.
Każdy nowo wybrany Sejm mógłby bowiem zwykłą większością głosów zmienić te zasady, doprowadzając legalnie do paraliżu funkcjonowania sądu konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny.
Kontynuując wątek rozważań nad regulacjami ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r., należy stwierdzić, że sprzeczność z art. 197 Konstytucji wykazują także przepisy art. 136 i 137 tej ustawy, ponieważ nie dotyczą one również organizacji Trybunału Konstytucyjnego, lecz problematyki ustrojowej.
Art. 136 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. odwołuje się do art. 18 pkt 2 tej ustawy, dla którego, jak wcześniej wykazałem, nie ma upoważnienia do regulacji w ustawie zwykłej.
Art.137 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. dotyczy zasad czasowych wyboru sędziów, a zatem nie należy do sfery organizacji, lecz do problematyki ustrojowej Trybunału, czyli postanowienie to jest nielegalne w świetle art. 197 Konstytucji.
Analogiczne problemy istnieją na tle regulacji konstytucyjnej dotyczącej Trybunału Stanu, gdyż w przypadku tego podmiotu ustawodawca zasadniczy także posługuje się zwrotem: „Organizację Trybunału Stanu oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa.” (art. 201 Konstytucji).
Nie powinno budzić wątpliwości, że pojęcie „organizacja” danego organu państwa, nie jest tożsame z pojęciem „ustrój” organu państwa. Przede wszystkim dlatego, że jeżeli w danym akcie prawnym ustawodawca używa dwóch różnych zwrotów i nie dokonuje wyjaśnienia w zakresie ich tożsamości, to te zwroty, zgodnie z poprawnymi zasadami wykładni, muszą oznaczać co innego (por. Adam Łopatka, „Encyklopedia prawa”, Warszawa 1994 r. str. 120).
Pojęcie „ustrój” ma charakter szerszy i obejmuje także pojęcie „organizacja”. W pojęciu „organizacja” danego organu państwa nie mogą się natomiast mieścić ustalenia dotyczące zasad wyboru określonego podmiotu państwowego, ponieważ te zagadnienia należą do problematyki ustrojowej.
I tak w przypadku sądownictwa, właściwie zapisano w art. 176 ust. 2 Konstytucji: „Ustrój i właściwość sądów oraz postępowanie przed sądami określają ustawy.”
Tymczasem dla obu trybunałów ustawodawca zasadniczy zapomniał o poprawnej regule legislacyjnej mimo, że wzorzec w tym zakresie istniał. Wystarczyło sięgnąć do ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643), aby w rozdziale pierwszym przeczytać tytuł: „Właściwość i ustrój Trybunału Konstytucyjnego”.
Na marginesie tylko dodam, że także do ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym, można byłoby mieć zastrzeżenia, co do jej zgodności z Konstytucją z 1997 r., tym bardziej, że ustawa ta weszła w życie z dniem wejścia w życie Konstytucji (por. art. 93 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r.).
Na usprawiedliwienie twórców ustawy o TK z 1 sierpnia 1997 r. można podać, że budowali ją pod rządami ustawy konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. (Dz. U. Nr 84, poz. 426), która nie regulowała w ogóle problematyki Trybunału Konstytucyjnego.
Twórcy ustawy o TK przeoczyli jednak, że z dniem wejścia w życie tego aktu prawnego, zacznie obowiązywać także Konstytucja z 1997 r. i w tym momencie regulacje prawne dotyczące ustroju Trybunału Konstytucyjnego, staną się pozbawione delegacji do ich uregulowania w ustawie zwykłej.
Na wypadek zarzutu, iż wobec wadliwości przepisów Konstytucji dopuszczalne jest, w kwestii regulacji problematyki ustroju TK w ustawie zwykłej, zastosowanie tzw. analogii, celem wypełnienia luki prawnej w Konstytucji, powiem, że w sprawach ustrojowych jest to absolutnie niedopuszczalne.
Mamy tutaj bowiem do czynienia z potrzebą kwalifikowanej większości sejmowej (2/3), celem uchwalenia, czy też zmiany ustawy zasadniczej, toteż w żadnym razie nie jest dopuszczalne stosowanie analogii z ustawy (chyba analogii z Konstytucji?), celem uzupełnienia luki, czy też niedoskonałości Konstytucji.
W uzasadnieniu uchwały 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 17 grudnia 2009 r. III PZP 2/09, stwierdzono, że niedopuszczalne jest stosowanie wykładni rozszerzającej art. 190 ust. 4 Konstytucji (por. uzasadnienie uchwały 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 17 grudnia 2009 r. III PZP 2/09, OSNP 2010/9-10/106, OSP 2010/10/103).Tym samym wykluczona jest dalej idąca formuła analogii z ustawy.
Wobec ujawnienia takiej wady, ustawodawca musi sam zdecydować o zmianie Konstytucji, gdyż tylko wówczas można będzie mówić o praworządnym działaniu w demokratycznym państwie prawa.
Jak widać, problemy tu omawiane i powstałe wątpliwości interpretacyjne dotykają tak wadliwości przepisów Konstytucji, jak i nielegalności ustaw zwykłych regulujących ustrój Trybunału Konstytucyjnego.
Cała reszta komentarzy, poglądów i opinii jest efektem tych błędów popełnionych przez ustawodawcę konstytucyjnego i ustawodawcę zwykłego, dlatego końcowy wniosek na temat wyjścia z tej sytuacji powinien zmierzać do naprawy prawa.
Zwolennicy poglądu naruszenia przez Prezydenta Konstytucji, czy też podstaw demokratycznego państwa prawa, nie mają w rzeczywistości uzasadnienia prawnego do takiego twierdzenia. Stąd działanie Prezydenta może być poprawnie oceniane tylko w kategoriach politycznych, a nie prawniczych.
Glosowany wyrok uważam w całości za wadliwy, ponieważ Trybunał Konstytucyjny naruszył podstawową zasadę prawną, wywodzącą się jeszcze z prawa rzymskiego, która brzmi: nemo iudex in sua propria causa (nikt nie powinien być sędzią w swojej własnej sprawie”).
Nie kwestionuję prawa Trybunału Konstytucyjnego do badania zgodności każdej ustawy z Konstytucją, jednakże ustawa regulująca ustrój Trybunału Konstytucyjnego jest jedynym wyjątkiem, który nie może być przedmiotem jego oceny, gdyż naruszałoby to wskazaną kardynalną zasadę, stanowiącą podstawową wartość, na jakiej opiera się stanowienie i stosowanie prawa.
Mamy tutaj także do czynienia z naruszeniem drugiej zasady, która brzmi: nemo ius sibi dicere potest (nikt nie może dla siebie stanowić prawa).
Jak wynika z kalendarium zamieszczonego na stronie internetowej TK, w grudniu 2010 r. zespół sędziów TK w stanie spoczynku, w składzie: prof. Zoll, prof. Mączyński, prof. Wyrzykowski podejmują się przygotowania roboczego projektu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Wykorzystanie sędziów TK w stanie spoczynku do tworzenia nowej ustawy naganne nie jest.
W kalendarium czytamy jednak dalej: „Odbywa się również pierwsze spotkanie (21 grudnia 2010 r.) pod przewodnictwem Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, poświęcone dyskusji nad głównymi zagadnieniami związanymi z przygotowanym projektem.” http://trybunal.gov.pl/fileadmin/content/nietylkodlamediow/Kalendarium_prac_nad_ustawa_z_dnia_25_czerwca_2015_r.pdf
Z zapisu jasno wynika, że to Prezes TK był główną postacią tworzenia nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, gdyż nie tylko uczestniczył w obradach poświęconych głównym zagadnieniom tworzenia projektu, ale nawet im przewodniczył, narzucał więc swoim przewodnictwem, swój, czyli Trybunału Konstytucyjnego, kierunek rozwiązań legislacyjnych.
Naruszona została zasada, iż nikt nie może stanowić prawa dla siebie i ta okoliczność uzasadnia zarzut wkraczania przez sąd konstytucyjny, częściowo w kompetencje parlamentu, upoważnionego do ukształtowania ustroju Trybunału Konstytucyjnego.
Dla jasności, projekt ustawy o TK, mógł być poddany konsultacji ze strony Trybunału Konstytucyjnego i taka sytuacja nie byłaby naganną. Czym innym jest jednak aktywne, czynne przewodnictwo Prezesa Trybunału Konstytucyjnego w budowie podstawowych założeń ustawy o sądzie konstytucyjnym.
Ustawa z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym jest natomiast w pełni zgodna z Konstytucją w zakresie, w jakim reguluje zasady postępowania przed sądem konstytucyjnym, gdyż do takiej regulacji przy pomocy ustawy zwyklej istnieje legalna delegacja w art. 197 Konstytucji.
Biorąc to po uwagę, na podstawie tych przepisów proceduralnych omawianej ustawy, które są w pełni zgodne z Konstytucją, wszyscy sędziowie powinni się wyłączyć z orzekania w sprawie oceny zgodności z Konstytucją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.
Zgodnie z art. 46 ust. 2 pkt 2 ustawy o TK z dnia 25 czerwca 2015 r., sędzia Trybunału podlega również wyłączeniu z udziału w rozpoznawaniu sprawy, jeżeli istnieją inne, niewymienione w pkt 1 lub ust. 1, okoliczności mogące wywołać wątpliwość, co do jego bezstronności.
W przypadku, o którym tu mowa, sędziego Trybunału Konstytucyjnego wyłącza się z udziału w rozpoznawaniu sprawy, jeżeli zostanie uprawdopodobnione istnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwości, co do jego bezstronności.
Naruszenie przywołanych tu zasad prawa rzymskiego, jest dostateczną podstawą dla istnienia prawdopodobnego braku bezstronności każdego sędziego TK, orzekającego w sprawie ustroju Trybunału Konstytucyjnego.
Biorąc to pod uwagę, moim zdaniem, Trybunał Konstytucyjny w tej sprawie powinien odmówić udzielenia odpowiedzi, a w uzasadnieniu wskazać powody, dla których jako sąd konstytucyjny nie jest uprawniony do rozstrzygania sporów związanych z jego ustrojem prawnym.
Brak bezstronności sędziego w toku postępowania w sprawie oceny legalności ustawy o Trybunale Konstytucyjnym nie da się pogodzić z zasadami niezależności i niezawisłości sędziów, o jakich mowa w art. 195 ust. 3 Konstytucji.
Stąd płynie oczywisty wniosek, że żaden sędzia TK nie może oceniać legalności ustawy regulującej problematykę Trybunału Konstytucyjnego i dlatego, zgodnie z nakazem wynikającym z art. 195 ust. 3 Konstytucji, każdy sędzia powinien stwierdzić niedopuszczalność merytorycznej oceny takiej ustawy.
Sam Trybunał Konstytucyjny wypowiadał się na te tematy w wyroku z dnia 7 listopada 2005 r. P 20/2004, OTK-A 2005, nr 10. poz. 111, stwierdzając, że: „Ustrój sądów realizować ma, najogólniej rzecz biorąc, dwie najważniejsze wytyczne konstytucyjne, a mianowicie zapewniać sądom jako instytucjom publicznym rzetelność i sprawność... Rzetelność działania sądów oznacza w tym kontekście przede wszystkim ich bezstronność, niezależność i niezawisłość...”
Jeżeli wedle zasady bezstronności ma postępować każdy sąd, to tym bardziej ta zasada obowiązuje sąd konstytucyjny, jakim jest Trybunał Konstytucyjny.
Bezstronność każdego sądu, w tym sądu konstytucyjnego zapisana została wyraźnie w art. 45 ust. 1 Konstytucji, który brzmi: „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy, bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
Bezstronność sądu w demokratycznym państwie prawa jest nierozerwalnie związana z każdą funkcją arbitra, toteż sędzia nie będący bezstronnym, ma obowiązek prawny wyłączenia się z orzekania w danej sprawie, co stanowi podstawową zasadę zapisaną w każdej dziedzinie prawa, w tym również w problematyce konstytucyjnej.
W myśl art. 195 ust. 3 Konstytucji sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie może prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów, co oznacza także obowiązek każdego sędziego wyłączenia się z orzekania w razie zaistnienie braku jego bezstronności (art. 195 ust. 3 w związku z art. 45 ust. 1 Konstytucji).
Brak przepisu ustawy zasadniczej nadającego określonemu organowi prawo badania zgodności z Konstytucją ustawy regulującej ustrój Trybunału Konstytucyjnego oraz niedopuszczalność przypisywania sobie tego prawa przez Trybunał Konstytucyjny, wobec braku bezstronności wszystkich jego sędziów, powoduje obecny spór polityczny.
Rozbieżne poglądy, co do oceny prawnej aktualnej problematyki wokół Trybunału Konstytucyjnego, nie dają podstaw do formułowania jednoznacznych wniosków wykładniowych i zarzutów w zakresie naruszenia przepisów Konstytucji.
Z zasadami demokratycznego państwa prawa nie da się jednak pogodzić, moim zdaniem w sposób oczywisty, fakt zawłaszczania przez sędziów TK prawa orzekania o zgodności z Konstytucją ustawy regulującej ustrój Trybunału Konstytucyjnego.
Na koniec parę słów na temat możliwości rozwiązania zaistniałej sytuacji, z punktu widzenia prawnego, a nie politycznego.
Jeśli poprawnie założyć, że wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego dzisiaj zabrnął w ślepy zaułek, sprowadzając sytuację patową, to jedyną możliwością rozwiązania tego problemu jest odwołanie się do woli suwerena, który w myśl art. 4 ust. 1 Konstytucji sprawuje najwyższą władzę w RP.
Można to skutecznie zrobić przy pomocy referendum, wraz z wprowadzonym obowiązkiem uczestnictwa obywatela, co zapewni wiążący wynik, zgodnie z art. 125 Konstytucji.
Następnie trzeba postąpić wedle woli suwerena.
Do takiego rozstrzygnięcia Trybunał Konstytucyjny także nie będzie posiadał żadnych kompetencji, gdyż Naród stoi ponad trójpodziałem władz, zgodnie z art. 4 ust. 1 Konstytucji.
W efekcie może to doprowadzić do uchylenia ustaw z dnia 25 czerwca 2015 r. oraz z dnia 19 listopada 2015 r., uchwalenia nowej ustawy, a także w konsekwencji do przeprowadzenia wyboru 5 sędziów, czy też całego składu Trybunału Konstytucyjnego, według brzmienia tej nowej regulacji.
Oczywiście niezbędne jest w tym zakresie dokonanie stosownej zmiany w treści art. 197 Konstytucji po to, aby wyeliminować sprzeczność ustawy zwykłej regulującej ustrój Trybunału z przepisami ustawy zasadniczej.
Czyli prosto mówiąc, w art. 197 Konstytucji trzeba upoważnić ustawodawcę zwykłego do wydania ustawy, regulującej niektóre zagadnienia ustroju Trybunału Konstytucyjnego.
Alternatywnie można poszerzyć treść Konstytucji o te zapisy, które wchodzą w skład pojęcia ustroju Trybunału Konstytucyjnego, a które ze względu na stabilność sądu konstytucyjnego, nie powinny być przedmiotem regulacji przy pomocy ustawy zwykłej.
Powyższe rozważania pokazują, że w naszej Konstytucji istnieją poważne luki prawne, niepozwalające, de lege lata, na badanie zgodności ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z przepisami Konstytucji.
Taka oczywista luka prawna nie może być w drodze analogii prawnej wypełniana poprzez przypisywanie sobie przez sąd konstytucyjny prawa oceny legalności ustawy określającej jego ustrój prawny, gdyż orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego we własnej sprawie rażąco narusza podstawowe zasady stanowienia i stosowania prawa.
Niezbędna jest wobec tego interwencja ustawodawcy zasadniczego i przypisanie kompetencji do sprawdzenia zgodności ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z Konstytucją odpowiedniemu składowi Sądu Najwyższego.
Dopóki jednak ustawodawca konstytucyjny tego błędu nie naprawi, bezsensowne są polityczne boje obu stron obecnego konfliktu, gdyż bez względu na intencje jednej, czy drugiej strony, każdy organ władzy publicznej ma prawo działać tylko na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji), a to prawo zapisane w art. 195 ust. 3 w związku z art. 45 ust. 1 Konstytucji nie pozwala sędziemu TK badać legalności ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.
Tadeusz Michał Nycz1)
1) Autor glosy – juror pięciu edycji konkursu na glosę organizowanych w latach 2012-2016 przez Towarzystwo Biblioteki Słuchaczów Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.