Source: http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/2012/05/
Timestamp: 2017-06-25 07:15:01
Legal References Found: art. 521
 art. 523
 art. 439
 art. 521
 art. 524
 art. 526
 art. 521
 art. 521
 art. 518
 art. 524

Document Content:
Maj, 2012 | Blog Janusza Wojciechowskiego
Miesięczne archiwum: Maj 2012	Niech Minister Sprawiedliwości ma wpływ na sprawiedliwość
Opublikowano 31 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Prawo i Sprawiedliwość wnosi projekt ustawy dającej Ministrowi Sprawiedliwości prawo wnoszenia kasacji w sprawach karnych i przez to wpływ na sprawiedliwość
1. Władza sądowa to największa władza, jaka człowiek może mieć nad drugim człowiekiem. To władza, która może odbierać człowiekowi wolność, majątek, dzieci. Ta władza pozbawić człowieka życia nie może, ale zmarnować czyjeś życie, jeśli zechce – to może. Znam niestety wiele przykładów, ze zmarnowała.
Ta władza wyłączona jest spod wszelkiej odpowiedzialności i kontroli. Wyższy sąd może co prawda uchylać bądź zmieniać wyroki sądu niższego, ale nad tym wyższym sądem nie ma już nikogo. A poza tym instancyjna kontrola wyroku nie przekłada się na żadną odpowiedzialność. Nawet jeśli sędzia swoim wyrokiem skrzywdził kogoś, żadnej odpowiedzialności za to nie poniesie, nikt go nie pozbawi funkcji, nie zdegraduje, nie zmniejszy wynagrodzenia.
Dwudziestokilkuletni człowiek, z dyplomem prawa i odbytą aplikacją zakłada togę i od tej chwili może praktycznie bez kontroli wykonywać nad ludźmi taka władzą, który tylko trochę jest mniejsza od władzy Pana Boga. Może przy pomocy tej władzy czynić sprawiedliwość, ale może też, świadomie bądź nieświadomie, przy pomocy tej władzy wyrządzać ludziom krzywdę. I czasem wyrządza. A skargi na te krzywdy można adresować na Berdyczów. Odpowiedź jest zawsze jedna i ta sama, składająca się z dóch punktów: Punkt pierwszy – sad ma zawsze rację, punkt drugi – jeśli sąd nie ma racji, patrz punkt pierwszy.
2. Władza sądowa to jest też władza, na której powołanie społeczeństwo nie ma żadnego wpływu. Sędziowie wybierają się sami, a wybrany przez społeczeństwo prezydent jest jedynie notariuszem sędziowskich aktów powołania.
Kiedyś społeczeństwo miało pewien, nawet dość istotny wpływ na sędziowska władzę. Miało go przez ławników, którzy mogli sędziego nawet przegłosować i przesądzić wyrok. Dziś w sprawach karnych ławników już prawie nie ma.
Jeszcze do niedawna społeczeństwo miało też wpływ na sądy przez prokuraturę. Społeczeństwo wybierało Sejm, Sejm wybierał rząd, a w tym rządzie był Minister Sprawiedliwości, będący równocześnie Prokuratorem Generalnym – i tenże Minister-Prokurator mógł, za pośrednictwem podległych sobie prokuratorów zaskarżać złe wyroki i poszukiwać tego, co zawarte jest w nazwie jego urzędu – sprawiedliwości. Dziś za sprawa obecnej koalicji, prokuratura też jest od społeczeństwa niezależna, tez wybiera i rządzi się sama i do niej również można pisać skargi na Berdyczów. Odpowiedź, jeśli w ogóle jest, też zazwyczaj składa się z dwóch punktów.
Powiedzmy sobie wprost – my obywatele, tyle mamy wpływu na sprawiedliwość, co Minister Sprawiedliwości, czyli nic. Minister Gowin, zorientowawszy się najwyraźniej, że jego urząd ze sprawiedliwością nie ma nic wspólnego, zabrał się z zapałem do rozregulowania taksówkarzy i innych zawodów, bo w sprawach sprawiedliwości nic od niego nie zależy.
3. Prawo i (coraz bardziej deficytowa) Sprawiedliwość chce ten stan choć trochę zmienić i ułatwić poszukiwanie zaginionej sprawiedliwości. Chcemy uzbroić Ministra Sprawiedliwości w nowe uprawnienie. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wnoszą do Sejmu projekt ustawy, który wyposaża Ministra Sprawiedliwości w uprawnienie do wnoszenia, w szerokim zakresie, kasacji od niesprawiedliwych wyroków w sprawach karnych. Tylko w sprawach karnych, gdzie władza sądowa nad człowiekiem jest największa i gdzie najłatwiej o wielkie krzywdy. Chodzi o to, żeby ludzie skrzywdzeni mogli się domagać od Ministra Sprawiedliwości wnoszenia kasacji od niesprawiedliwych wyroków. I żeby Minister Sprawiedliwości mógł odpowiedzieć człowiekowi coś więcej, niż tylko sakramentalne zdanie, ze sąd ma zawsze rację.
Przy okazji chcemy też rozszerzyć zakres kasacji, które mogą wnosić Prokurator Generalny, Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Dziecka. Chodzi o to, ze jeśli te urzędy angażuja w sprawę swój autorytet, to zakres tego zaangażowania nie powinien być limitowanymi formalnymi ograniczeniami. Ta swoista „kasacja nadzwyczajna” powinna mieć podstawy takie, jak apelacja.
Wprowadzenie takiej zmiany pozwoli Ministrowi, temu czy każdemu następnemu reagować na najbardziej jaskrawe niesprawiedliwości i krzywdy. Niezawisłości sędziowskiej to nie narusza, wszak i tak rozstrzygnie Sad Najwyższy, któremu trzeba dać dodatkową szansę na poszukiwanie zaginionej sprawiedliwości.
Poniżej zamieszczam tekst projektu ustawy, który dziś zostanie publicznie przedstawiony w Sejmie.
Ustawa z dnia… o zmianie ustawy Kodeks postępowania karnego (projekt)
W ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego (Dz. U. Nr 89 z 1997 r., poz. 556 z późniejszymi zmianami, wprowadza się następujące zmiany:
1) W art. 521 & 1 otrzymuje brzmienie:
& 1. Minister Sprawiedliwości, Prokurator Generalny, a także Rzecznik Praw Obywatelskich może wnieść kasację od każdego prawomocnego orzeczenia sądu, kończącego postępowanie.
2) W art. 523:
a) & 4 otrzymuje brzmienie:
& 4. Ograniczenia przewidziane w & 2 i 3 nie dotyczą kasacji wniesionej z powodu uchybień wymienionych w art. 439.
b) dodaje się & 5 w następującym brzmieniu:
& 5. Do kasacji wniesionej na podstawie art. 521 nie stosuje się ograniczeń określonych w & 1 – 3.
3) W art. 524 & 2 otrzymuje następujące brzmienie:
& 2. Terminu do wniesienia kasacji, wskazanego w & 1, nie stosuje się do kasacji wnoszonej przez Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich i rzecznika Praw Dziecka.
4) W art. 526 & 2 otrzymuje następujące brzmienie:
& 2. Jeżeli kasacja nie pochodzi od prokuratora, Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich albo Rzecznika Praw Dziecka, powinna być sporządzona i podpisana przez obrońcę lub pełnomocnika będącego adwokatem albo radcą prawnym.
1. Proponowane zmiany w Kodeksie postępowania karnego zmierzają do wprowadzenia następujących nowych rozwiązań:
Po pierwsze – nadania Ministrowi Sprawiedliwości uprawnienia do wnoszenia kasacji od prawomocnych wyroków w sprawach karnych.
Po drugie – do rozszerzenia dopuszczalnego zakresu kasacji wnoszonej w trybie art. 521 przez Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Dziecka, a także Ministra Sprawiedliwości na wszystkie te sytuacje, w których możliwe jest wniesienie apelacji.
2. W aktualnym stanie prawnym, który nastąpił po rozdzieleniu funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, Minister Sprawiedliwości nie ma uprawnień do wnoszenia kasacji i jest to zdaniem wnioskodawców sytuacja ułomna. Minister Sprawiedliwości jest bowiem politycznie odpowiedzialny za funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i powinien mieć narzędzia do skutecznej interwencji prawnej w sytuacji, gdy wymiar sprawiedliwości popełnia błąd, którego nie można naprawić w zwykłym trybie. Do Ministra Sprawiedliwości zwracają się ludzie ze skargami na funkcjonowanie sądów, minister dysponuje też aparatem wizytacyjnym do badania skarg. Niestety w dotychczasowym stanie prawnym Minister Sprawiedliwości nie ma żadnych możliwości prawnych do działania w wypadku stwierdzenia ewidentnych błędów w orzecznictwie sądowym, stwierdzonych na przykład w wyniku badania skargi. Dziś w zasadzie minister po zbadaniu skargi może jedynie poinformować skarżącego, że sąd jest niezawisły i mimo stwierdzonych błędów, nie może na nie zareagować.
Można powiedzieć, że ma tu zastosowanie dwupunktowa reguła: punkt pierwszy – sąd ma zawsze rację, punkt drugi – jeśli sąd nie ma racji, patrz punkt pierwszy.
To jest bardzo niedobra sytuacja, gdy minister sprawiedliwości, mający przegląd sytuacji w wymiarze sprawiedliwości, a nade wszystko politycznie za ten wymiar sprawiedliwości odpowiedzialny, nie ma żadnych instrumentów wpływu na orzecznictwo sądowe.
3. Chodzi tu również o polityczną odpowiedzialność ministra, jak członka rządu, za właściwą politykę zwalczania przestępczości, której ważnym elementem powinna być polityka karna sądów. Minister Sprawiedliwości powinien mieć wpływ na tę politykę, nienaruszający niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów, czyli właśnie przez wnoszenie nadzwyczajnego środka odwoławczego jakim jest kasacja.
Wnioskodawcy chcą ten stan zmienić, przez uprawnienie ministra sprawiedliwości do wnoszenia kasacji.
4. Proponowana zmiana w niczym nie narusza niezawisłości sędziowskiej ani zasady trójpodziału władz. Minister sprawiedliwości byłby jedynie stroną wnosząca kasację, na identycznych zasadach jak Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich.
Warto wspomnieć, ze do niedawna Minister Sprawiedliwości miał uprawnienie do wnoszenia kasacji, gdyż był równocześnie Prokuratorem Generalnym i nikt nie kwestionował zgodności tego uprawnienia z konstytucją.
5. Druga kwestia to rozszerzenie zakresu kasacji, wnoszonej na podstawie art. 521 przez Prokurata Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw dziecka, a w myś proponowanej zmiany – także Ministra Sprawiedliwości.
Zdaniem wnioskodawców wąski zakres kasacji, ograniczony w zasadzie do rażących błędów proceduralnych, uzasadniony wobec stron, nie ma uzasadnienia do kasacji wnoszonych w nadzwyczajnym trybie przez takie organy jak Prokurator Generalny, Rzecznik Praw Obywatelskich czy Rzecznik Praw Dziecka, a także Minister Sprawiedliwości. Te organy interweniują w sprawach sądowych w nadzwyczajnych sytuacjach i zakres ich uprawnienia nie powinien być limitowany tak jak dla stron. Intencja wnioskodawców jest, by kasacja wnoszona przez każdy z wymienionych organów mogła opierać się na wszystkich tych przesłankach, które są właściwe dla apelacji (wnika to z ogólnej zasady zawartej w art. 518).
6. Zmiany w art. 524 i 526 mają charakter legislacyjny i są następstwem nadania Ministrowi Sprawiedliwości uprawnienia do wnoszenia kasacji.
7. Projekt spowoduje pozytywne skutki społeczne w postaci zwiększenia możliwości reagowania na zasadne skargi obywateli dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
8. Projekt nie spowoduje zwiększenia wydatków z budżetu państwa, gdyż nie wymaga zwiększenia aparatu urzędniczego Ministra Sprawiedliwości ani innych instytucji.
9. Projekt jest zgodny z prawem Unii Europejskiej, gdyż dotyczy materii leżącej w wyłącznej gestii państwa członkowskiego.
Opublikowano 30 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Nawet prezydent Obama, wręczając pośmiertny Medal Wolności dla Jana Karskiego, powiedział o „polish death camps”.
1. Dobrze, że Jan Karski otrzymał amerykański Medal Wolności pośmiertnie, bo gdyby żył, musiałby usłyszeć od prezydenta Obamy, ze dostaje go za przekazanie informacji o „polish death camps” czy o polskich obozach smierci.
Aż Rotfeld, który ten medal przyjmował z rąk Obamy, skrzywił się i odsunął od Obamy, gdy o tych polskich obozach z ust prezydenta usłyszał.
2. Możemy sobie słać protesty, listy, sprostowania, możemy się dyplomatycznie i politycznie oburzać – ale świat już swoje wie, a wiedzę te potwierdził i ugruntował prezydent USA, w końcu najważniejszy polityk świata – Żydów wymordowano w polskich obozach śmierci. Czyli kto wymordował? Polacy oczywiście!
Obama też wspomniał „Warsaw Ghetto”. Cały świat zresztą wie, że w warszawskim gettcie było powstanie. Przeciw komu Żydzi powstali w Warszawie? Jak to przeciw komu, a w jakim kraju Warszawa leży?
Tym bardziej Karskiemu chwałą, że zawiadomił Amerykę o zbrodniach swoich krwawych rodaków.
3. To zreszta nie była pierwsza polska zbrodnia. Rosja pamieta, że w 1920 roku Polacy zamordowali pod Warszawą wielu bolszewików. Dobrze, że nowocześni Polacy pod Radzyminem pomnik tym bolszewikom postawili.
Dobrze, że w tropieniu polskich zbrodni nie ustaje też niezmordowany Tomasz Gross i „Gazeta Wyborcza”. Parę tygodni temu gazeta opisała, jak to w czasach okupacji Polak sprowadził żandarmów na kryjówkę Żydów i Żydzi zostali wymordowani. Nie bandyta Niemców sprowadził, tylko Polak sprowadził żandarmów. A jakich żandarmów? Gazeta nie pisze, ale wiadomo – polskich oczywiście, no bo gdzie mordowano Żydów, jeśli nie w Polsce.
A Niemcy? A Niemcy, podobnie zresztą jak Anglicy, boją się polskiego faszyzmu i zastanawiają się, czy jadąc na EURO brać ze sobą trumny…
Opublikowano 28 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Burmistrzowie, wójtowie małych miast i gmin na uszach musza stawać i rzęsami przytupywać przed władzami Platformy, bo inaczej zginą. 1. Nie, nie zająknąłem się. Nie chciałem zawołać – Polska gola! (zawołam za dwa tygodnie) tylko chcę napisac o Polsce Gogola, o polskich klimatach jak ze sławnego „Rewizora”, a właściwie jeszcze gorszych.
2. Cała Polska śmiała się z burmistrza Rawy, mojej Rawy Mazowieckiej, któremu „Fakt” urzadził taką sobie prowokację – zawiadomił go, że za chwile premier Tusk przyleci z gospodarską wizytą do Rawy tuskopterem. Burmistrz całe miasto postawił na nogi, od policji po dzieci ubrane w łowickie pasiaki, na stadionie przygotował lądowisko i czekał z chlebem i solą. Premier nie przyleciał, tylko „Fakt” burmistrza obfotografował i urządził sobie z niego pośmiewisko.
No ubaw po pachy…
3. Burmistrz nie z PiS-u, wręcz przeciwnie, nie z moich bajek i opowieści – ale ja się z niego nie śmieję, tylko zapytam i odpowiem Gogolem – z kogo sie smiejecie? Z siebie sie śmiejecie!
Takiej Polski doczekaliśmy pod rządami PO i PSL-u, że polskie samorządy, jesli chca żyć i nie zginąć, przed władzami koalicji nie tylko na baczność muszą stawać czy też kłaniać się czapką do ziemi po polsku. Burmistrzowie czy wójtowie małych miast i gmin na uszach musza stawać i rzęsami przytupywać, bo jeśli nie, to nie dostana kasy i trup mogiła trumna grób! Prawie cała kasa, z której żyją polskie gminy, jest albo w rękach rządu w Warszawie, albe w rękach marszałka tego czy innego województwa. 4. Byłem kiedyś świadkiem, jak wójt jednej z gmin witał marszałka województwa. – Ach witam, naszego ukochanego marszałka województwa, naszego dobroczyńcę i zbawcę. Tak przewspaniałego pana marszałka nie było i nie będzie w Polsce i na świecie! Witamy cię, przewielebny Panie Marszałku i darujcie, że progi za niskie. Niech cię w nich przywita ten skromny bochen chleba i ta sól ziemi naszej czarnej i te polskie kwiaty, co pod polskim niebem w szczerym polu wyrosły, nasz ty Umiłowany Marszałku Województwa, dobrodzeju nasz ukochany!
Po czym skłoniłsię tak, jakby chciał marszałka pocałować w rękę, a może i nie w rękę.
Wójt bezpartyjny, ale dzieki hołdom kasę z województwa wydoił sporą i dochrapał sie nawet tytułu superwójta województwa. A Marszałek oczywiście z Platformy…
5. Szkoda, że państwo tego nie słyszeli, jak pewien znany aktor słał w radio hołdy dla marszałka Struzika, że mu ma jego teatr dał jakieś miliony. Z głośników miód płynął – jakie to szczęście, że mamy w Polsce takiego wielkiego przyjaciela i mecenasa kultury jak pan marszałek Struzik!
A marszałek ma dziesiątki, setki milionów zlotych do rozdania. Komu da, komu nie da, zależy od jego łaski, która, jak to laska pańska, na pstrym koniu jeździ. 6. Burmistrz Rawy pare inwestycji w mieście zrobił, ścieżki rowerowe wybudował, teraz kończy basen, do którtego juz wkrótce będzie można skakać na głowę z trampoliny, oczywiście po wcześniejszym napuszczeniu wody. Burmistrz Rawy, jak kazdy burmistrz, dramatycznie potrzebuje kasy, a kasą, czy to w Warszawie czy to w Łodzi dzieli i rządzi Platforma. A szefem rządu i Platformy jest premier Tusk. Więc gdy usłuszał, ze Tusk leci, to rzucił wszystko, by go witać. Wszyscy zresztą wiedzą, że premier lata z gospodarskimi wizytami, tego dojrzy, tamtego dopatrzy – to co się dziwić, że burmistrz z najwyższą powaga potraktował wiadomość, że tuskopter nadlatuje. 90 procent burmistrzów na jego miejscu zachowałoby sie tak samo. 7. Polska to obecnie kraj z Gogola, z tą tylko różnicą, że kasjera bardziej tu hołdują, niż rewizora. Kategorie: Bez kategorii	| 141 Komentarze
Ten ruch może sie okazać nadzwyczaj ważny dla Polski
Opublikowano 28 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Na kongres ruchu społecznego „Niepokonani-2012″ czekam z nadzieją, że okaże się pomocny w poszukiwaniu zaginionej sprawiedliwości.
1. 31 maja 2012 roku odbedzie się w Warszawie kongres ruchu społecznego – Niepokonani 2012.
Sala Kongresowa wypełni sie ludźmi połączonymi doświadczeniem doznanych od państwa krzywd i zjednoczonymi w walce o sprawiedliwość, już nie dla nich samych, ale dla wszystkich, bo obecny system państwowy nie gwarantuje nikomu bezpieczeństwa od państwowych krzywd.
Nie mam wątpliwości, że ludźmi skrzywdzonymi przez władze i urzędy państwowe, można by zapełnić nie jedną, lecz kilka sal kongresowych. 2. Niech Polska patrzy na ten kongres. Niech patrzą na ten kongres ludzie władzy, z których niejednemu odbiła palma arogancji. Nievh patrzy na ten kongres władza skarbowa, która coraz częściej upatruje sobie i niszczy nagłymi domiarami podatkowymi dowolnie wybrane firmy, na przykład małe firmy transportowe. Mafia sprzedawała w stacjach benzynowych paliwo bez akcyzy, a przedsiębiorcy powinni być duchami świetymi, żeby o tym wiedzieć, a że nie byli – to aparat skarbowy rzucił sie na nich i z torbami puszcza, ściągając podatki za 5 lat wstecz. Mafii paliwowej nie ścigają, tylko jej ofiary. I niech słucha tego Minister Finansów, głuchy i olewający wszystkie składane w tej sprawie skargi i żale..
3. Niech patrzą na ten kongres ci prokuratorzy, którzy maja na sumieniu ściganie i oskarżanie niewinnych ludzi, a z drugiej strony bezradność wobec wielu prawdziwych przestepców. I którym zwłaszcza po tak zwanym uniezależnieniu prokuratury zaczyna odbijać palma władzy bez odpowiedzialności. Niech posłuchają tego głosu politycy PO, SLD i PSL, którzy z prokuratury uczynili korporację wyłączoną spod wszelkiej odpowiedzialności i kontroli, którzy uczynili z prokuratury władzę nawet w śledztwie smoleńskim pozwalającą sobie na lekceważenie i arogancję wobec pokrzywdzonych.
4. Niech wsłuchają się w ten kongres ci sędziowie, którym „z nieznośną lekkością sądu” skazywali niesłusznie oskarżonych, którzy stosowali areszty wobec niewinnych ludzi, którym nie chciało się wysłuchać oskarżanego człowieka, dla których koronnym dowodem winy jest wniesienie aktu oskarżenia.
I niech posłucha tego głosu Minister Sprawiedliwości, który na wszelkie skargi, wnoszone na sądy odpowiada w dwóch punktach: punkt pierwszy – sąd ma zawsze rację, punkt drugi – jesli sąd nie ma racji, patrz punkt pierwszy. 5. Ten ruch niepokonanych może się okazać nadzwyczaj ważny dla Polski. Może sie okazać pomocny w naprawie państwa, tego państwa, które dla wielu ludzi okazuje się nieprzyjazne i wrogie.
Nie wiem, jakie postulaty sformułuje kongres. Osobiście widzę kilka najważniejszych spraw:
Po pierwsze – rzetelne badanie skarg. Obecnie ludzie pisza skargi na Berdyczów. Władza ma zawsze rację, a obywatel nigdy. Musi powstać w Polsce system niezależnego i obiektywnego badanias skarg, do tego jest potrzebna ustawa.
Po drugie – musi być rozbudowany system specjalnej interwencji wszędzie tam, gdzie w wyniku badania skarg, czy też z własnych obserwacji widać, że dzieje się krzywda. Minister Finansów powinien mieć specjalne uprawnienia uchylania krzywdzących decyzji władz skarbowych. Minister Sprawiedliwości powinie mieć szerokie uprawnienia do wnoszenia kasacji nadzwyczajnych, o zakresie takim, jak apelacja. Tu też potrzebna jest zmiana ustawy, Prawo i Sprawiedliwość ma gotowy projekt takiej ustawy. Naczelne organy w państwie nie mogą być wszechniemogące wobec podłego im aparatu. I po trzecie – musi być odpowiedzialność. Urzędnicy, prokuratorzy czy sędziowie, którzy sposób rażący skrzywdzili ludzi, muszą za to ponosić odpowiedzialność, słuzbową, a jesli trzeba, to i karną. Tu konieczne sa zmiany w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej urzędników, prokuratorów, ale i sędziów. Warto by na przykład zbadać, jakimi dowodami dysponował i jakimi motywami kierował się sędzia, który sparaliżowanego od 22 lat człowieka zamknął do więzienia pod zarzutem porywania i torturowania ludzi. Albo też dlaczego sędzia komisarz toleruje stan, w którym syndyk od 2 lat wyprzedaje za bezcen majątek upadłej firmy, nie oddając wierzycielom, w tym Skarbowi Państwa, ani grosza. Niezawisłość tak, ale nieodpowiedzialność – nie! 6. Mnie osoboście żadna władza jeszcze na razie nie dała w kość, ale krzywdy innych ludzi odbieraja mi sen i negatywnie wpływają na moje zdrowie. Bardzo na to liczę, że głos skrzydzonych, lecz niepokonanych, który zabrzmi 31 maja w Warszawie, głos zbiorowy, dotrze wreszcie tam, gdzie pojedyncze głosy odbijają się jak groch od ściany. 7. Czekam na ten kongres z nadzieją, że okaże się on pomocny w poszukiwaniu zaginionej sprawiedliwości.
Opublikowano 27 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Napisałem tekst, iż nie jest winą psa, że nim szczują. Żadnego nazwiska, poza Wysockim, od którego zaczerpnąłem fragment piosenki (spustili dworowowo psa…), w moim wpisie nie było – a komentatorzy dawaj mi dowalać, że obrażam Niesiołowskiego.
Przypomina mi się stara rosyjska anegdota (ach, ta moja rusofilia) – gość w pociągu powiedział głośno, że car to dureń. Agent ochrany doniósł, i delikwent trafił pod sąd, gdzie tłumaczył się, że on wcale nie rosyjskiego cara miał na mysli, tylko niemieckiego. Nic mu to nie dało – sąd go skazał i uzasadnił wyrok – katoryj car durak, my łuczsze znajem! Kategorie: Bez kategorii	| 121 Komentarze
Opublikowano 27 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Nie miejcie pretensji do psa, że spuszczony z łańcucha ujada, gryzie w łydki i kamery atakuje. Nie jest jego winą, że nim szczują… 1. Język miłosci rozszrza się w szybkim tempie. Do jego słownika weszło ostatnio sformułowanie – pisowskie ścierwa – wypowiedziane pod adresem posłanek Prawa i Sprawiedliwości. Wysocki to wyśpiewał, w przepięknej piosence o prawdzie i bladze.
W tej piosence prawdę właśnie od ścierw wyzywali.
…Stierwoj rugali jejo i pochużie cziem stierwoj
Mazali glinoj, spustili dworowowo psa
Duchu sztob nie było, na kilometer sto pierwyj
Wysielit, wysłat za dwadcat czetyrje czasa..
2. Spustili dworowowo psa… tak, to właśnie to. Spuścili psa… Pies długo wycierpiał na krótkim łańcuchu, wył nocami, więc jak go wreszcie spuścili, to nieszczęśnik biega wokół i ujada. Ktoś do niego zagada, delikatna kobieta, a on a on rzuca się wściekle do ataku. A jak mu jeszcze rozkażą – bierz ich! – wtedy gryzie i atakuje jak szalony. Biedny pies. To przeciez nie jego wina, ze nim szczują. 3. Kości temu psu mu nie rzucajcie, Głodny nie jest, sierść na nim błyszczy, ci, którzy nim szczują, karmią go nie najgorzej. Omijajcie go tylko szerokim łukiem i zwłaszcza przy kamerach w jego poblizu nie siadajcie. Nieszczęśnik ma do kamer jakiś uraz. Na ich widok wyszczerza zęby, pieni się i dostaje ataku wścieklizny. Kategorie: Bez kategorii	| 149 Komentarze
Opublikowano 24 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Wolność Dworaka polega również na tym, że miliony protestujących ludzi może on mieć w tak zwanej – jakby to powiedział Wańkowicz – dupie.
1. Ja żyję w wolnym kraju – mówi zadowolony z życia Dworak. Jan Dworak, przewodniczący krajowej rady telewizyjno-radiowej W wywiadzie dla „Onetu Jan Dworak powiedział tak
2. Wysocki spiewał o bokserze Budkiejewie, który obijał innym szczęki i się cieszył – ...i dumał Budkiejew, szto żizń charasza, komu charasza, komu nie sza sza – taką frazą kończyła się ta piosenka, co z grubsza znaczy, że nie każdemu z życia radość. Ten, który bije, może sie i cieszyć, ale to nie znaczy, że ma się cieszyć się i ten, którego biją. Owszem, Polska to piękny i wolny kraj dla wszystkich przyjaciół i znajomych Dworaka, którzy mogą tu robić, co chcą – robic biznesy, kręcić lody, rozdawać koncesje po uważaniu. Żyć, nie umierać.
Taka wolność może cieszyć tego, kto nią zarządza. Polska to nie jest dobry kraj dla starych ludzi – oglądaliśmy taki film ze wspaniałą Danutą Szaflarską. Ale Polska to jest z pewnością dobry i przede wszystkim wolny kraj dla Dworaków.
Opublikowano 23 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Wymiar sprawiedliwości? Nie, raczej wymiar prawa…
1. Sąd sie pomylił. Tak zamienił starym, schorowanym ludziom dożywocie na rentę, że pozbawił ich prawa do mieszkania w ich gospodarstwie, które nie mając dzieci, przekazali sąsiadowi. Starzy gospodarze maja teraz zabierać swoje kury, psy i koty i wynosić sie pod most.
Sad się pomylił, nawet się do pomyłki przyznał, ale krzywdy nie naprawi. Rzecznik prasowy sądu rozkłada ręce – trudno, stało się, ludzie nie mieli w sądzie szczęścia. Czy sądowi jest chociaż przykro? Nie… takie jest prawo, ze nic sie nie da zrobić…
Da się zrobić, można było zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich czy do Prokuratora Generalnego, którzy maja przydatne w tej sprawie środki prawne, ale sąd się pomylił i woli siedzieć cicho. Nie chce mu się naprawiać własnej niesprawiedliwości. Automat nie został zaprogramowany na naprawę krzywdy. 2. Urzędy skarbowe biora się za małe firmy transportowe, kwestionuja im odliczenia podatku VAT za pięć lat wstecz. Bo zdaniem władz skarbowych kupowali trefne paliwo, choć Duch Święty by nie wiedział, że to było paliwo bez akcyzy. Zamiast wziąć się za oszustów z mafii paliwowej, władza skarbowa niszczy i puszcza z torbami ich ofiary, drobnych transportowców, a sądy administracyjne, z NSA na czele, to puszczanie z torbami zatwierdzają. Bo tak stanowi prawo. Sprawiedliwości nawet nie próbują się doszukiwać, nie obchodzi ich.
3. Firma odzieżowa „wisi” chwilowo z płatnościami ZUS i choć zaległość jest niewielka i w cigu 2-3 miesięcy zostałaby spłacona – ZUS zgłasza upadłość do sądu, a sąd w trymiga upadłość ogłasza. Firma do kasacji, 60 ludzi na bruk, właścicielka firmy pod most, bo syndyk wyprzedaje za bezcen nie tylko firmę, ale i prywatny majątek właścicielki. Że krzywda?, Że strata? Że państwo nie odzyskała przez dwa lata ani złotówki, tylko dostało 60 bezrobotnych na utrzymanie – sądu to nie obchodzi. Prawu stało się zadość, a sprawiedliwość… co to jest sprawiedliwość?
4. Sąd odbiera matce dziecko, bo tatuś uznał, że lepiej jest brać alimenty, niz je płacić. Postanowienie w trybie zabezpieczenia na czas postepowania, jakby o rower chodziło, nie o dziecko. Na pytanie – czy sąd wziął pod uwagę miłość, zwykłą ludzka miłość matki do dziecka, a przede wszystkim dziecka do matki – pani sędzia jest zdziwiona. Miłość? Tego nie ma w kodeksach…
5. My, prawnicy – bo do siebie też to biorę – jesteśmy wykuci na blachę paragrafów, sentencji i formułek. Zwłaszcza młodzi prawnicy mają wiedzę potwierdzoną dziesiątkami zdanych naprawdę trudnych testów. Aplikacje i zawodowe egzaminy prawnicze są obecnie supertudne i zdać je są w stanie tylko najlepsi adepci prawa.
Ale sprawiedliwości nikt ich nie uczy…
Gdy czytam niektóre uzasadnienia wyroków, mam wrażenie, że pisał je automat prawniczy, a nie człowiek. Paragrafy sypia się z rękawa, orzeczanie Sądu Najwyższego wklejane jedno po drugim, w związku ze sprawą albi bez związku, zgrabne okrągłe formułki – tylko ludzkiej wrażliwości w nich za grosz.
Piszę do prezesa jednego z sądów z pytaniem – dlaczego rolnika, skazanego na więzienie za wypadek drogowy (pisałem juz o tej bardzo kontrowersyjnej sprawie) sąd nie wezwał po ludzku do stawienia się w więzieniu, żeby się człowiek do tego nieszczęśćia przygotował, dlaczego tego spokojnego człowieka na rozkaz sądu policja zabiera z domu w nocy, na oczach żony, przerażonych dzieci, starych rodziców, pytam, czy naprawdę trzeba sie było nad tym człowiekiem tak patwić psychicznie i nad jego rodziną – w odpowiedzi otrzymuję stek paragrafów. Zero wrażliwości, zero ludzkiego współczucia. Nie człowiek to pisał, lecz automat prawniczy…
6. Automat prawniczy, w todze z łąńcuchem, siedziza siędziowskim stołem, ale prawie go nie widać, bo jest schowany za ekranem komputerowego monitora. Mówisz do niego, ale nawet nie wiesz, czy cię słucha, bo nie widzisz jego twarzy, twoje słowa odbijajasię od szarej płyty monitora. Automat prawniczy gapi się w ekran i sprawdza, czy sekretarka protokół dobrze pisze, ten protokół jest dla niego ważniejszy niz twoje słowa. Automat siedzi za stołem sam. Kiedyś tam siedział sędzia i dwaj ławnicy, jak się mówiło „wysoki sądzie”, miało to sens, wysokość sądu tworzyło trzech ludzi, jak jeden się gapił w sufit, to była szansa, że drugi może słuchał. Dzis mówisz „wysoki sądzie” do automatu zajętego obserwacją monitora. Potem ten automat wydaje na ciebie wyrok w imieniu Rzeczypospolitej. Polskiej. 7. Wymiar sprawiedliwości to prawo plus sumienie sędziego. Na studiach i aplikacjach uczą prawa, ale sumienia juz nie. Władza sędziowska jest wielka, tylko Bóg może z człowiekiem zrobić więcej, niż sędzia. Sąd może zabrać człowiekowi wolność, dzieci, majątek. I powiedzmy sobie szczerze – jest to władza bez odpowiedzialności i praktycznie bez kontroli. Jeśli ta władza trafi w ręce człowieka który ma nie tylko nabitą paragrafami głowę, ale także serce, wypełnione sumieniem, można liczyć na wymiar sprawiedliwości. Jeśli ta władza powierzona zostanie automatowi prawniczemu, z sumieniem nieuzywanym i sercem jak je Pan Bog stworzył, wtedy można liczyć co najwyżej na wymiar prawa. Kategorie: Bez kategorii	| 192 Komentarze
Opublikowano 21 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Słusznie skazana, niesłusznie złapana.
Przegrać z Grecją i z Rosją – oto jest zadanie!
Opublikowano 20 maja 2012 Autor: Janusz Wojciechowski	Powinnismy przgrać z Grcją, w trosce o przyszłość Europy i z Rosją, bo to mocarstwo. 1.Na Euro wylosowalismy grupe najgorszą z możliwych – Grecję, Rosję i Czechy.
No bo jak tu wygrać z Grecją, i to jeszcze mecz otwarcia – jeśli od Grecji zależą dziś losy całej Europy? Jesli Grecja przegra, to zdruzgotana straci resztki swojego antycznego ducha i nie tylko wyjedzie z Euro, ale wielece prawdopodobne, że równiez z niego wyjdzie. A jeśli Grecja wyjedzie oraz wyjdzie z Euro, wtedy wiadomo – efekt domina- posypie sie Hiszpania, potem Włochy, Francja… strefa Euro sie zawali, a na końcu – jak ostrzegał w Strasburgu minister Rostowski – może być z tego wojna w Europie.
Powinniśmy zatem przegrać mecz otwarcia z Grecją, w trosce o pokojową przyszłość Europy. 2. Z kolei Rosja to mocarstwo, a mocarstwo jak to mocarstwo – przegrywać nie lubi i jesli przegra, to się na nas zdenerwuje. Przegrana Rosja zostanie zraniona w swej dumie, a wiadomo, ze ranny niedźwiedź jest bardzo niebezpieczny. Zatem niedźwiedzia draznić nie należy. Może sobie na to pozwolic Słowacja, ale ona gra głównie w hokeja, a lód jest zimny i troche jednak chłodzi nastroje. A piłka nożna to wielkie emocje. Przyjadą rozgrzani rosyjscy kibice, zdenerwują się porażką, może z tego wyniknąć nowa wojna futbbolowa, albo wręcz wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwona. A wynik tej wojny jest z góry przesądzony – przecież Rosja to mocarstwo. Niedźwiedź ryknie, a my to sobie będziemy mogli co najwyżej pogdakać koko-koko..
Z patriotycznego obowiązku, w trosce o bezpieczeństwo Polski i jej dobrosąsiedzkie stosunki z mocarstwem – mecz z Rosją należy koniecznie przegrać.
I teraz dopiero widać, jak dalekowzroczny był Smuda, powołując do kadry piłkarza Piszczka, który w razie czego wie, jak przegrać mecz, który przegrać trzeba. Tylko z Czechami ewentualna wygrana nie jest obarczona nadmiernym ryzykiem, a zatem w meczu o honor można sobie pozwolić na więcej swobody. Ale jak tu wygrać z Czechami, skoro w bramce Czech stoi Czech podwójny, który Czechem jest i Czech się nazywa?. I jedzcze ten podwójny Czech został wczoraj opromieniony zwycięstwem w Lidze Mistrzów. Wiec mecz o honor też wygrac będzie trudno. Ale jak to mawiał Wolodyjowski – nic to! Zostaną nam przecież najdroższe na świecie stadiony i rownież najdroższe i być może nawet przejezdne autostrady. Kategorie: Bez kategorii	| 229 Komentarze