Source: https://czasopismo.legeartis.org/2018/07/odmowa-okazania-dokumentu-niezasadna-interwencja.html?share=google-plus-1
Timestamp: 2018-10-16 20:41:03
Legal References Found: art. 77
 art. 77

art. 65
 art. 77
 art. 65
 art. 65
 art. 65
 art. 77
 art. 65
 art. 65
 art. 65
 art. 65

Document Content:
Odmowa okazania dokumentu a niezasadna interwencja policjantów
Czy można zostać ukaranym za odmowę wylegitymowania się policjantom — którym się wydawało, że legitymowany popełnił wykroczenie?
by Olgierd Rudak • 7 lipca 2018 • 8 komentarzy
A teraz coś z nieco innej beczki: czy gość w dom może ponosić odpowiedzialność wykroczeniową za to, że jałówka i prosię poszły w szkodę? No i lepsze nawet — czy odmowa okazania dokumentu tożsamości policji może się skończyć zarzutami, nawet jeśli wykroczenia, w sprawie którego policjanci podejmowali interwencję, nie było? (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Chełmnie z 30 kwietnia 2018 r., sygn. akt II W 311/17).
Wykroczenie z art. 77 kw może popełnić nie tylko właściciel psa, ale też krowy — ale pod warunkiem, że sprawca rzeczywiście jest osobą „trzymającą” zwierzę. Gość w dom, nawet jeśli zagania jałówkę, która poszła w szkodę, nie jest osobą, o której mówi art. 77 kw (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Kobieta została obwiniona o niezachowanie zwykłych środków ostrożności przy trzymaniu dwóch świń i dwóch jałówek (art. 77 kw), przez co wbiegły one na jezdnię — oraz o to, że odmówiła policjantom okazania dowodu osobistego (art. 65 par. 2 kw).
art. 65 par. 2 kw
Tej samej karze [grzywny] podlega, kto wbrew obowiązkowi nie udziela właściwemu organowi państwowemu lub instytucji, upoważnionej z mocy ustawy do legitymowania, wiadomości lub dokumentów co do okoliczności wymienionych w § 1.
Sprawa zaczęła się od rutynowego patrolu stróżów prawa: przejeżdżający obok pewnego gospodarstwa rolnego policjanci zauważyli biegające obok drogi publicznej krowy i świnie. Radiowóz się zatrzymał, jeden z funkcjonariuszy wysiadł i zaczął zaganiać gadzinę w kierunku obejścia; na to wszystko pojawiła się kobieta, która powiedziała, że zwierzęta należą do jej syna — ale mimo żądania nie wylegitymowała się, lecz poszła do domu i zamknęła drzwi, „informując funkcjonariuszy, że mają dać jej spokój”.
Linia obrony obwinionej była prosta: zwierzęta nie należą do niej, lecz do jej syna, ona była tylko gościem u syna, a widząc o się dzieje, poszła tylko zgonić je z drogi. Z policjantami nie chciała rozmawiać („nie byłam zainteresowana obecnością funkcjonariuszy Policji i nie chciałam z nimi rozmawiać, oni coś do mnie mówili”), zwłaszcza, że jest osobą niedosłyszącą, a dzieliło ich od siebie 150 metrów.
Sąd uniewinnił obwinioną od zarzutu niedopilnowania zwierząt: odpowiedzialność za wykroczenie z art. 77 kw ponosić może wyłącznie osoba, która „trzymając” zwierzę nie dopełnia obowiązków w zakresie zachowania środków ostrożności. Skoro zatem właścicielem krów i świń był jej syn, to matka, która przyjechała w odwiedziny, nie może być odpowiedzialna za ewentualnie nieupilnowanie inwentarza.
Oznacza to, że sądowi nie pozostało nic innego jak uniewinnić rzekomą sprawczynię od zarzutów.
Jednakże nie oznacza to, że kobieta nie jest winna drugiego z wykroczeń: skoro rozmawiała z policjantami, to na pewno stała bliżej niż owe 150 metrów i na pewno ich słyszała, zatem miała ustawowy obowiązek okazać dokument tożsamości (art. 15 ust. 1 ustawy o policji). Odmawiając udzielenia informacji co do swojej tożsamości i nie wylegitymowawszy się, kobieta popełniła wykroczenie określone w art. 65 par. 2 kw. W ocenie sądu kobieta miała świadomość obowiązku wylegitymowania się, jednak świadomie i celowo odmówiła okazania dokumentów — zaś opowieść o słabym słuchu okazała się o tyle nieprawdziwa, że już podczas rozprawy sąd nie zauważył żadnych objawów, ponieważ nie było żadnych problemów z komunikacją obwinionej z sądem i świadkami.
Uznając obwinioną winną zarzucanego czynu sąd wymierzył jej karę 50 złotych grzywny… a ja, szczerze mówiąc, mam więcej wątpliwości, niżby mogło się wydawać.
Oczywiście zgadzam się z tym, że osoba, która jest tylko gościem w gospodarstwie — nawet jeśli to matka gospodarza — nie ponosi odpowiedzialności za „trzymanie” zwierzęcia, nawet jeśli akurat jej przyszło gonić zbiegłe stworzenia. Podobnie jak nie chciałbym dostać mandatu za przygodnie spotkanego psa, którego akurat holuję do właściciela (takie rzeczy się zdarzają).
Druga sprawa to ta nieszczęsna kara za odmowę okazania dowodu osobistego (pomijając nieszczęsny opis czynu: „nie udzieliła policjantom upoważnionym na mocy ustawy do legitymowania dokumentu stwierdzającego jej tożsamość w postaci dowodu osobistego” — akurat nie ma obowiązku noszenia przy sobie dowodu osobistego, więc mam nadzieję, że poszło nie tyle o jego brak, ile o odmowę podania imienia i nazwiska).
Gorzej, że mamy tutaj idiotyczną sytuację, której naprawdę nie lubię — policjanci podejmuję interwencję w sprawie wykroczenia, rzekomy sprawca zdaje sobie sprawę z absurdalności pretensji mundurowych, więc staje im okoniem (dam dokument, to wlepią mandat za coś, czego nie zrobiłem) — zatem funkcjonariusze dolepiają zarzut odmowy okazania dokumentu tożsamości przy interwencji, która w ogóle nie powinna mieć miejsca…
No ale cóż, to wszystko pewnie dlatego, że mamy teoretyczne państwo i prawo, pełne formułek i formalizmów; stąd też co z tego, że przepisy pozwalają policji na legitymowanie osób w celu ustalenia ich tożsamości (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o policji) — ale jednak w celu „rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania” wykroczeń (art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy) — co by oznaczało, że skoro nie było wykroczenia pierwotnego, to nie było obowiązku podania tożsamości — nie było przeto także wykroczenia wtórnego…
Wyrok jest nieprawomocny (także w części dotyczącej uniewinnienia), nie wiem czy będzie apelacja — ale gdyby była, byłoby miło, żeby sąd się pogłowił nad tym czy bezzasadna interwencja policji — może i formalnie prawidłowa, ale bezzasadna — może być przyczynkiem do ukarania z art. 65 par. 2 kw.
Tags: art. 65 kw art. 77 kw zwierzęta
← Kiedy ciężar dowodu istnienia wady fizycznej kupionego towaru obciąża konsumenta?
„Ja, pustelnik. Autobiografia” — przeciwny biegun himalaizmu →
8 comments for “Czy można zostać ukaranym za odmowę wylegitymowania się policjantom — którym się wydawało, że legitymowany popełnił wykroczenie?”
7 lipca 2018 at 12:30
7 lipca 2018 at 14:43
Abstrahując od tego, że rzecz pewnie działa się na wsi, a na wsi wszyscy wszystkich znają (tym bardziej mundurowi), to przecież niczym innym jak „rozpoznawaniem, zapobieganiem i wykrywaniem wykroczeniem” była prośba policjantów o wylegitymowanie się. Chodziło co najmniej o ustalenie tożsamości ewentualnego świadka (skoro już nie chcieli lub nie powinni byli chcieć uznać matkę za obwinioną). Zwracam też uwagę, że zakres informacji objęty obowiązkiem z art. 65 k.w. jest ograniczony (tożsamość swoja lub cudza, obywatelstwo swoje, zawód swój, miejsce zatrudnienia swoje, miejsce zamieszkania swoje). Mówiąc po chłopsku, policmajstrowi można w innych kwestiach milczeć albo nawet go wprowadzić w błąd (okłamać).
7 lipca 2018 at 21:47
Mówiąc po chłopsku, policmajstrowi można w innych kwestiach milczeć albo nawet go wprowadzić w błąd (okłamać)… Gratuluję porady prawnej. Proponuję to wykorzystać w sytuacjach gdy policmajstry np. będą szukali zaginionego dziecka lub grasującego zboczeńca, albo będą chcieli ustalić kto jest właścicielem świń na które najechał motocyklista i wiele wiele innych… Czy to na pewno z prawem jest coś nie tak czy może z ludźmi?
A jak policmajstry złapią stuprocentowego terrorystę, który był autorem bomby, która wybuchnie za 45 minut, a tylko on zna jej lokalizację, to można go torturować czy nie? A na poważnie, to z perspektywy art. 65 kw powyższe chłopskie rozumowanie jest jak najbardziej słuszne. W art. 65 kw nie ma nic o zaginionym dziecku, grasującym zboczeńcu czy właścicielu świń, chyba że stoją oni obok nas i mamy potwierdzić ich tożsamość (art. 65 par. 1 pkt 1 kw). Gdyby chcieć spojrzeć szerzej – tak jak Ty chcesz, Grzegorzu – to trzeba byłoby uwzględnić prawny obowiązek denuncjacji (art. 240 kk) albo nawet lex imperfecta, czyli społeczny obowiązek denuncjacji (art. 304 kpk). Musiałbyś jednak ograniczyć te obowiązki chociażby prawem do odmowy zeznań lub wyjaśnień (świadka lub podejrzanego). No bo jeśli ja jestem grasującym gwałcicielem, to oczywiście mogę policmajstrowi nakłamać. A jeśli Ty jesteś synem grasującego gwałciciela, to możesz policmajstrowi odmówić udzielenia odpowiedzi.
8 lipca 2018 at 22:10
Chodziło co najmniej o ustalenie tożsamości ewentualnego świadka (skoro już nie chcieli lub nie powinni byli chcieć uznać matkę za obwinioną)
W sumie dostrzegam kolejny paradoks: oskarżony (obwiniony) może robić wszystko dla uniknięcia skazania (kłamać, etc.), ale nie może odmówić podania swojego nazwiska — już na samym początku.
9 lipca 2018 at 02:40
Czy osoba ujęta in flagranti nabywa status podejrzanego lub oskarżonego (obwinionego) od razu, czy też musi dojść do formalnego przedstawienia zarzutów?
Dopiero od nabycia tego statusu ma się prawo obrony (tj. można legalnie zmyślać i to – chyba – do tego stopnia, że dopuszczalne jest serwowanie fałszywych oskarżeń pt. „To Olgierd z Wrocławia wszystko, to On!”). O ile się nie mylę, to KPK wymaga przedstawienia zarzutów w pierwszym momencie, gdy jest to możliwe (a jeśli policjant zwleka, to i tak nie można traktować nieformalnego podejrzanego jako świadka, bo doszłoby do obejścia prawa do obrony, skoro świadek ma mniej praw i więcej obowiązków).
Czyli jeśli kogoś złapią, ale będą udawać, że to świadek albo nie-wiadomo-co, to można śmiało wypełnić znamiona art. 65 kw i – ze względu na prawo do obrony – nie będzie to bezprawne. Jeśli tak, to MOŻNA ODMÓWIĆ PODANIA SWOJEGO NAZWISKA JUŻ NA SAMYM POCZĄTKU.
Mam nadzieję, że nie przeczyta tego zwolennik dobrej zmiany, bo mógłby powiedzieć, że prawo (a przynajmniej moja próba wykładni) „broni przestępców”.
7 lipca 2018 at 21:32
Wystarczyło powiedzieć – Ja jestem Maria Kowalska i do syna przyjechałam. Zaraz do niego zadzwonię bo nie ma go w domu.. to pewnie i by się okazało, że na 41 kpow by zakończyli… ale po co ? Ale jakby Kowalska zobaczyła że świnie sąsiada w jej pole weszły a dzielnicowy widział i nic nie zrobił to by skarga na trzy strony była… oczywiście obywatelska z pełnymi danymi i żądaniem pisemnej odpowiedzi :-D
23 sierpnia 2018 at 16:02
Odmowa okazania dokumentu jest prosta, bo jest jedno wykroczenie i jedna kara. A jak jest z karą za odmowę złożenia zeznań (10.000 zł albo areszt 30 dni)? Regulują to przepisy 285 i 287 kpk, ale nie wynika z nich, czy taka kara jest jednorazowa czy wielokrotna (do skutku). Gdyby była jednorazowa, to np. adwokat, któremu zależy na utrzymaniu renomy w środowisku mógłby sobie pozwolić zapłacić 10.000 zł lub przemęczyć się 30 dni na pryczy i zignorować zwolnienie go z tajemnicy adwokackiej przez sąd lub prokuratora. Gdyby była wielokrotna, to już gorzej.