Source: http://wyszkowski.com.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=1794:uzasadnienie-wyroku-z-dn-24032011-r
Timestamp: 2019-03-23 13:24:44
Legal References Found: art. 6
 art. 365
 art. 24
 art. 23
 art. 227
 art. 24
 art. 19
 art. 20
 art. 365
 art. 365
 art. 24
 art. 5

Document Content:
Uzasadnienie wyroku z dn. 24.03.2011 r.
Przeglądane 14674 razy
"pozwany nie udowodnił, że jego twierdzenia o nagannej postawie powoda były prawdziwe, a nie zwalnia go z odpowiedzialności podejrzenie o możliwość podjęcia przez powoda współpracy z organami SB wyprowadzone tylko na podstawie wnioskowania własnego i historyków, na których się powoływał /.../ winien pozwany usunąć skutki naruszenia dobra osobistego powoda, jakim jest jego dobre imię i cześć. Dlatego sąd apelacyjny w tym zakresie zmienił zaskarżony wyrok i nakazał pozwanemu złożenie oświadczenia określonej w wyroku treści.
Wyrokiem z 31 sierpnia 2010r. w sprawie IC 1387/07 Sąd Okręgowy Gdańsku oddalił powództwo Lecha Wałęsy skierowane przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu o ochronę dóbr osobistych i orzekł o kosztach postępowania zasądzając od powoda na rzecz pozwanego 140 zł. tytułem zwrotu kosztów sądowych i 2760 zł. kosztów zastępstwa procesowego. Sąd Okręgowy rozpoznawał sprawę ponownie po dwukrotnym uchylaniu jego wyroków przez Sąd Apelacyjny i przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania. Sąd Apelacyjny uchylając poprzednie wyroki wskazywał na prawo pozwanego dowodzenia prawdziwości stawianych powodowi zarzutów w oparciu o nowe ujawnione dowody, nieznane sądowi lustracyjnemu orzekającemu w sprawie powoda w postępowaniu sprawdzającym związanym z kandydowaniem na urząd Prezydenta RP. Jednocześnie wskazywał, że pozwany z racji rangi i autorytetu, jaki ma adresat jego zarzutów, powinien je opierać na sprawdzonych i wiarygodnych dowodach.
Uzasadniając swoje rozstrzygnięcie Sąd Okręgowy ustalił, że znajomość pozwanego Krzysztofa Wyszkowskiego z Lechem Wałęsą sięga lat 70-tych, kiedy pozwany był dziennikarzem „Biuletynu Solidarności" i działał w Wolnych Związkach Zawodowych. Już na początku lat 80-tych pojawiały się głosy zarówno ze środowiska politycznego jak i publicystycznego, które zarzucały Lechowi Wałęsie współpracę ze Służbami Bezpieczeństwa.
Okoliczność, czy Lech Wałęsa był współpracownikiem SB odżyła na nowo na przełomie lat 1995/96, po przegranych wyborach prezydenckich Lecha Wałęsy. W 2000 roku Lech Wałęsa ponownie kandydował na urząd Prezydenta. 12 lipca 2000r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wszczął z urzędu postępowanie lustracyjne wobec jego osoby. Postępowanie to było prowadzone w tzw. trybie prezydenckim i trwało 21 dni (art. 26 ustawy z dnia 25 maja 2000 roku o wyborze Prezydenta Dz. U. Nr 43 poz 488).
Urząd Ochrony Państwa przekazał szereg wytworzonych przez byłą SB MSW dokumentów mających wskazywać, że Lech Wałęsa w dniu 29.12.1970 roku został przez KWMO w Gdańsku pod numerem 12535 zarejestrowany jako Tajny Współpracownik o pseudonimie „Bolek". UOP po starannie przeprowadzonej przez podległych mu funkcjonariuszy kwerendy w ewidencji i zasobie archiwalnym Urzędu Ochrony Państwa, przesłał do Sądu Apelacyjnego następujące dokumenty:
- kserokopię karty E0-13-A dotyczącej Lecha Wałęsy.
- kserokopię karty rejestracyjnej postępowania przygotowawczego dotyczącej Lecha Wałęsy
- analizę SOR „Bolek" z 20 .04.1982 roku
- decyzję nr 151/00 Szefa Urzędu Ochrony Państwa z 21.07.2000 roku. Dodatkowo przesłano kolejne kserokopie dokumentów (m.in. pokwitowanie odbioru 1.500 zł wręczonych 18-02-1981 roku, pokwitowanie odbioru 700 zł wręczonych 29-06-1974 roku, odręczną informację sporządzoną przez osobę podpisującą się „Bolek", zaczynającą się od słów „w dniu ok. godziny 11") odnalezionych w zasobie archiwalnym UOP-u dotyczących Lecha Wałęsy oraz tajnego współpracownika pseudonim „Bolek". UOP zaznaczył, iż wszystkie przysyłane kserokopie zostały wykonane z kserokopii znajdujących się w biurze ewidencji i archiwum, nie wie natomiast kiedy i przez kogo i z jakich materiałów zostały wykonane kserokopie jakimi dysponuje UOP, nie wie również jaki jest los oryginalnych materiałów, z których kserokopie zostały wykonane.
Sąd lustracyjny uznał, iż kserokopie, którymi dysponował są bezwartościowe dowodowo w świetle informacji przekazywanych w notatce kpt. Stylińskiego z 9 maja 1985 roku. Nadto uznał, iż nie można ustalić z całą pewnością nie pozostawiającą nie dających się usunąć wątpliwości, czy zapisy dotyczące TW „Bolek" w rejestrach SB są zapisami prawdziwymi, czy powstały w czasie rzeczywistym, a nie znacznie później dla potrzeby kompromitacji Lecha Wałęsy. Z tych przyczyn Sąd Apelacyjny uznał, że ponieważ brak jakichkolwiek dowodów potwierdzających rzekomą współpracę Lecha Wałęsy z byłą SB należało orzec, że złożył on zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne.
W okresie lat 2002 i 2003 roku historyk Henryk Kula zajmował się problematyką „Grudnia 70" tj. rzeczywistego przebiegu i przyczyn zaistniałych wydarzeń „Grudnia 70". Podczas poszukiwań w IPN w Gdańsku odnalazł teczkę roboczą III Wydziału SB. Podczas jej przeglądania Henryk Kula odnalazł informację z dnia 17.04.1971 roku dotyczącą źródła „Bolek" oraz doniesienie źródła „Bolek" z 7.04.1971 roku, a także opracowanie starszego inspektora KWMO Olsztyn - kapitana Edwarda Graczyka o czym poinformował zastępcę naczelnika IPN J. Marszalec.
W 2003 roku Krzysztof Wyszkowski nawiązał współpracę ze Sławomirem Cenckiewiczem w ramach organizowania przez tego ostatniego konferencji naukowej poświęconej 25 - tej rocznicy powstania Komitetu Wolnych Związków Zawodowych „Wybrzeże".
Współpraca pozwanego ze Sławomirem Centkiewiczem nadal trwała i umożliwiła pozwanemu uzyskanie informacji o współpracy powoda z SB.
Po raz pierwszy Sławomir Cenckiewicz odnalazł donos agenturalny tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek" dzięki informacji swojego przełożonego Janusza Marszalec, który poinformował go o odkryciu dokumentu przez Henryka Kulę, który przygotowując tekst poświęcony rewolcie grudniowej 1970 roku natknął się na w/w donos.
Sławomir Cenckiewicz odnajdował oryginały dokumentów dotyczących działalności agenturalnej „Bolek". Odnalezione materiały, które nie były przedmiotem badania przez Sąd Sąd Apelacyjny w Warszawie w procesie lustracyjnym dotyczącym Lecha Wałęsy, Sławomir Cenckiewicz opublikował następnie w książce „Oczami Bezpieki. Szkice i materiały z dziejów aparatu bezpieczeństwa PRL.", która ukazała się w roku 2004.
- dzienników korespondencyjnych gdańskiej SB i MSW w Warszawie zachowane w oryginale, w których odnotowano fakt rejestracji Lecha Wałęsy jako tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek" w końcu grudnia 1970 roku oraz faktu wyrejestrowana TW „Bolek" w czerwcu 1976 roku.
- maszynopisy doniesień agenturalnych TW „Bolek" oraz ocen i podsumowań dotyczących TW Bolek sporządzonych przez jego oficerów prowadzących. Są to dokumenty z marca 1971 roku, 14 kwietnia 1971 roku, 22 kwietnia 1971 roku, 27 kwietnia 1971 roku, 26 maja 1971 roku, 25 listopada 1971 roku i października 1972 roku,
- streszczenia materiałów ze sprawy operacyjnego sprawdzenia kryptonim „Ogień", w której wiosną 1971 roku wykorzystywano operacyjnie tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek",
- analiza Stanu Zagrożeń do sprawy kryptonim „Mechbud" z 15.01.1979 roku, która dotyczyła Gdańskich Zakładów Mechanizacji Budownictwa ZREMB, gdzie pracował Lech Wałęsa, a w jego charakterystyce napisano: „w czasie pracy w stoczni był wykorzystywany operacyjnie przez SB"
- rękopiśmienna notatka służbowa z maja 1985 roku sporządzona przez funkcjonariusza Wydziału V Departamentu Techniki MSW - Maraszewicza na temat ucieczki Eligiusza Maszkowskiego na Zachód i okoliczności prowadzonych działań SB wobec Lecha Wałęsy, gdzie wspomina się o wykorzystaniu akt archiwalnych tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek",
- plan działań realizowanych przez Biuro Studiów SB MSW z 18.10.1985 roku który dotyczył kombinacji operacyjnej o pseudonimie Mieszko, w której również wykorzystywano materiały TW PS. „Bolek"
- protokół przesłuchania Marka Modrzejewskiego z 22.04.1982 roku, któremu w roku 1982 SB podrzuciła do mieszkania kopię odręcznego doniesienia TW Bolek z 18.01.1971 roku oraz dwa pokwitowania odbioru pieniędzy wypłaconych przez Graczyka z 18.01.1971 roku i rezydenta SB w Stoczni Gdańskiej o Pseudonimie „Madziar" z 29.06.1974 roku,
Powód Lech Wałęsa otrzymał w dniu 16.11.2005r. zaświadczenie nr 1763/05 zgodnie z którym na podstawie posiadanych i dostępnych dokumentów zgromadzonych w zasobie archiwalnym Instytutu Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zaświadczono, że jest on pokrzywdzonym w rozumieniu art. 6 w/w ustawy.
Tego samego dnia w TVP w dzienniku informacyjnym „Panorama" oraz TVN Fakty, ukazała się relacja z tego wydarzenia. Dziennikarze przygotowujący tę
Oceniając zebrane dowody wskazał, że oparł się dokumentach złożonych do akt i zeznaniach świadków Cenckiewicza, Kuli i Stachowiaka oraz zeznaniach pozwanego.
Co do zeznań św. Cenckiewicza wskazał, że były dla niego wiarygodne, bo po skrupulatnym sprawdzeniu ujawnionych dokumentów pozwoliły mu wyrobić sobie przekonanie, że pod pseudonimem „Bolek" kryje się powód Lech Wałęsa. Dając wiarę zeznaniom pozwanego odmówił jej w części dotyczącej powzięcia wiadomości przekazanych mu przez świadków Kule i Stachowiaka wskazując na ich zeznania, z których wynikało, że miało to miejsce po zarzucanej wypowiedzi o agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy.
Odnosząc się do kwestii związania sądu cywilnego wyrokiem Sądu Lustracyjnego, który w sprawie powoda wyrokował w dniu 11 sierpnia 2000r., argumentował, że nie może być tym orzeczeniem związany w myśl art. 365 kpc, bo ten wyrok nie zapadł w sprawie cywilnej, a tej tylko dotyczy regulacja w nim przyjęta. Jego zdaniem ten wyrok ma jedynie moc dokumentu urzędowego, którego treść może strona kontestować dysponując dowodami przeciwnymi (art. 252 kpc).
Rozważając kwestię odpowiedzialności pozwanego Sąd zważył, iż kwestionowana przez powoda wypowiedź pozwanego nie była wypowiedzią jednostkową, ale jednym z wielu głosów w dyskusji publicznej na temat wyników pracy historyków. Pozwany, jako dziennikarz od lat zajmujący się zbieraniem, analizowaniem i publikowaniem wyników badań i danych historycznych na ten temat
uprawniony był do zabrania głosu w powyższej dyskusji, zaś powód jako osoba publiczna i zarazem postać szczególna w najnowszej historii Polski, musi liczyć się z tym, 'że cały okres jego działalności publicznej będzie poddawany szczegółowej analizie, która stanie się przedmiotem dysputy publicznej.
W związku z argumentacją pozwanego, że swoją wypowiedź o powodzie sformułował jako dziennikarz, Sąd Okręgowy oceniał przepisy ustawy prawo prasowe (art. 1 i 12) oraz Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950r. (art. 10) podnosząc, że wolność wypowiedzi ma zasadnicze znaczenie w państwie demokratycznym i stanowi jedna z jego podstaw ustrojowych. Ingerencja w tę wolność ma charakter wyjątkowy i na uzasadnienie tej tezy przywoływał szereg orzeczeń Europejskiego Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu. Wskazywał, że zgodnie z tym orzecznictwem okolicznością wyłączającą odpowiedzialność dziennikarza jest jego należyta staranność w gromadzeniu materiału prasowego. Nie musi wykazywać, że stawiane przez niego zarzuty są prawdziwe. Sąd Okręgowy to zapatrywanie podzielił podkreślając, że pozwany opierał się wypowiedziach osób wiarygodnych, historyków, badających przeszłość powoda. Wykazał jednocześnie, że jego ustalenia poczynione na podstawie tych źródeł informacji uprawniały do przedstawienia kwestionowanej przez powoda wypowiedzi, która choć kontrowersyjna (i niemożliwa do jednoznacznej oceny w chwili obecnej przez sąd co do jej prawdziwości) znajdowała oparcie w dokumentach oraz wymienionych przez pozwanego osobowych źródłach informacji, które pozwany miał prawo uznawać za wiarygodne z uwagi na ich bezpośredni dostęp do dokumentów źródłowych (w tym również następnie zaginionych), czy z uwagi na autorytet, jakim cieszyli się historycy, na których poglądach pozwany się opierał. Jednocześnie pozwany wykazał w toku procesu, że działaniem swoim zmierzał do ochrony uzasadnionego interesu społecznego w postaci prawa społeczeństwa do informacji, prawa do nieskrępowanej dysputy publicznej.
Podsumowując, stwierdził Sąd Okręgowy, iż w żadnym razie nie ustalił, aby powód prowadził działalność agenturalną pod pseudonimem „Bolek". Takie ustalenie bowiem sprowadzałoby się do ustalenia przez sąd z mocą jego autorytetu, czy miał miejsce określony fakt historyczny, który jest sporny. W tym zakresie podzielił pogląd Sądu Najwyższego, że rolą sądu nie jest ustalenie faktów historycznych, a najwyżej stanu wiedzy historycznej na temat istnienia określonego faktu. Sąd uznał jedynie, że pozwany dochował należytej staranności i rzetelności dziennikarskiej i w świetle
posiadanych informacji, po dokonaniu weryfikacji źródeł, był uprawniony zabrać głos w dyskusji publicznej na temat stanu wiedzy historycznej dotyczącej spornego fragmentu działalności publicznej powoda działając tym samym w celu ochrony uzasadnionego interesu społecznego w postaci prawa społeczeństwa do informacji, jawności życia publicznego, poznania prawdy o historii najnowszej narodu. Tym samym działanie pozwanego mieści się w granicach wolności prasy, wolności wypowiedzi, gwarantowanej w społeczeństwie demokratycznym i nie może zostać uznane za bezprawne w rozumieniu art. 24 kc.
W apelacji powód domagał się zmiany wyroku i uwzględnienia powództwa w całości oraz orzeczenia o kosztach postępowania odwoławczego. W uzasadnieniu apelacji zarzucał wyrokowi naruszenie art. 23 i 24 kc oraz art. 227, 233 § 1 i 316 §1 kpc.
Pozwany w odpowiedzi na apelację wnosił o jej oddalenie i orzeczenie o kosztach postępowania odwoławczego.
Apelacja okazała się częściowo zasadna. Trafnie bowiem zarzucała, że sąd okręgowy błędnie ocenił, iż nie było podstaw do przyznania powodowi ochrony przed zniesławiającą go wypowiedzią pozwanego o agenturalnej przeszłości.
W trakcie postępowania w tej sprawie nie było sporu odnośnie tego, że wypowiedź pozwanego opublikowana w telewizji naruszała dobra osobiste powoda. Zresztą agenturalną przeszłość jest w naszym społeczeństwie oceniana jednoznacznie negatywnie jako działanie naganne i zachowanie niegodne. Dlatego zarzut jej dotyczący - z racji wspomnianej społecznej dezaprobaty takich zachowań - godzi w dobre imię i godność osobistą osoby, której go postawiono, a więc dotyka jej dóbr osobistych, które podlegają ochronie przewidzianej w art. 24 kc.
Już we wcześniej wydawanych w tej sprawie wyrokach Sąd Apelacyjny argumentował, że specyfika spraw o ochronę dóbr osobistych, a taką jest
Postępowanie w sprawach tzw. lustracyjnych prowadzone jest w oparciu o przepisy ustawy lustracyjnej, a w kwestiach w niej nie uregulowanych stosowało się z mocy art. 19 ustawy lustracyjnej z 11 kwietnia 1997r. (t.j. Dz.U. z 1999r. , nr 42 poz. 428 ze zm.), w oparciu o którą toczył się proces lustracyjny z udziałem powoda, przepisy kodeksu postępowania karnego. Do osoby lustrowanej z mocy art. 20 tej ustawy stosowało się przepisy o oskarżonym w postępowaniu karnym, a do wydanego w tym postępowaniu orzeczenia przepisy o wyrokach (art. 22 ust. 1 ustawy).
Jak z powyższego widać, wydane w sprawach lustracyjnych orzeczenia nie mogą być traktowane jak wyroki kończące postępowanie cywilne, których dotyczy regulacja z art. 365 kpc, którą przywołał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 29 kwietnia 2009r. w sprawie IICSK 622/08 (OSNC-ZD 2009/4/108) na uzasadnienie tezy o wiążącym charakterze prawomocnego wyroku sądu lustracyjnego stwierdzającego prawdziwość złożonego oświadczenia lustracyjnego.
Dlatego należy przyjąć istnienie związania tym orzeczeniem, aczkolwiek nie w znaczeniu, jakie nadaje mu art. 365 kpc, gdyż inaczej trzeba rozumieć zakres tego związania. Chodzi bowiem o to, że sądy orzekające są związane wyrokiem lustracyjnym o tyle, że nie mogą przesądzać faktu współpracy w rozumieniu ustawy lustracyjnej, lub jej braku, w innych prowadzonych postępowaniach, z uwagi na wyłączność orzekania w tej materii w szczególnym postępowaniu lustracyjnym. Nie znaczy to jednak, że sąd orzekający w sprawie o ochronę dóbr osobistych nie może ocenić, czy w świetle nowych ujawnionych dowodów, nieznanych Sądowi Lustracyjnemu, godzące w dobre imię osoby lustrowanej postawienie jej późniejszego zarzutu agenturalnej współpracy, nie jest działaniem bezprawnym, a więc wyłączającym odpowiedzialność cywilną przewidzianą w art. 24 kc.
Tak rozumiejąc przenikanie się postępowania lustracyjnego i postępowania cywilnego o ochronę dóbr osobistych naruszonych zarzutem agenturalnej przeszłości powoda, sąd apelacyjny dopuścił możliwość prowadzenia postępowania dowodowego przez pozwanego dla wykazania prawdziwości stawianych powodowi zarzutów w oparciu o dowody, których nie mógł ocenić Sąd Lustracyjny. Gdyby pozwany zdołał udowodnić, że jego zarzuty, w chwili kiedy je stawiał, były oparte na wiarygodnych podstawach, zostałaby uchylona bezprawność działania będąca przesłanką warunkującą przyznanie powodowi ochrony w tym procesie.
1) działanie w ramach porządku prawnego, a więc działanie dozwolone przez prawo,
4) działanie w obronie uzasadnionego interesu społecznego lub prywatnego. Pozwany argumentował, że bezprawność jego działania była uchylona dlatego,
Tej argumentacji Sąd Apelacyjny nie podziela. Niewątpliwie w tej sprawie zachodzi kolizja dwóch praw podlegających ochronie. Jednym z nich jest prawo wolności i swobody wypowiedzi, w tym także ocen innych osób, zwłaszcza gdy są to osoby publiczne, drugim zaś prawo do ochrony czci i dobrego imienia.
Sąd apelacyjny podziela bowiem pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w wyroku z 10 września 2009r. w sprawie VCSK 64/09 i przytoczonych w jego uzasadnieniu orzeczeniach tego Sądu, że koniecznym elementem wyłączenia bezprawności działania naruszającego dobra osobiste jest prawdziwość twierdzeń co do faktów. Jego bezprawności nie uchyla dochowanie należytej staranności i rzetelności w sprawdzaniu i wykorzystaniu danych, na których zarzut się opiera. Nie jest również wystarczające dla wyłączenia bezprawności nieprawdziwej wypowiedzi naruszającej cudze dobra osobiste przekonanie naruszającego, że korzystając z zagwarantowanej konstytucyjnie wolności wypowiedzi działa w obronie społecznie uzasadnionego interesu.
komunistycznego państwa, pozwany nie zaprezentował żadnych dowodów mogących ją potwierdzić tym bardziej, że trafnie sąd okręgowy przyjął niemożność uwzględnienia przy ocenie postawy pozwanego dowodów z zeznań świadków Kuli i Stachowiaka z przyczyn naprowadzonych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.
Pozwany tymczasem w telewizyjnej wypowiedzi stwierdził jednoznacznie "...dzisiaj status pokrzywdzonego nie oznacza, że się nie było agentem. Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem o pseudonimie BOLEK, donosił na swoich kolegów, brał za to pieniądze
Nie można też zaakceptować głoszonego przez niego poglądu, podzielonego zresztą przez sąd okręgowy, że udzielając inkryminowanej wypowiedzi występował jako dziennikarz. Pozwany w ten sposób usiłował przekonać, że jako dziennikarz miał prawo do publicznych wypowiedzi na temat powoda i publicznego ferowania opinii na jego temat. W jego odczuciu dlatego właśnie „wolno mu było więcej", bo wolność prasy jest dorobkiem demokratycznego państwa.
Jeszcze raz trzeba podkreślić, że przeświadczenie sprawcy naruszenia dobra osobistego o prawdziwości zarzutu może mieć znaczenie jedynie przy ocenie winy, a więc w odniesieniu do odpowiedzialności majątkowej za naruszenie dóbr osobistych. Jest natomiast obojętne z punktu widzenia bezprawności, jako czynnika o charakterze obiektywnym, gdyż koniecznym elementem wyłączającym bezprawność działania naruszającego dobra osobiste jest prawdziwość twierdzeń co do faktów i głoszonych ocen (tak SN w cytowanym już wyroku w sprawie V CSK 64/09).
Pozwany wypowiadając pod adresem powoda zarzut agenturalnej przeszłości, inaczej niż przyjął sąd okręgowy, nie działał jako dziennikarz publikujący materiał prasowy tylko obywatel poproszony o wypowiedź w związku z wręczeniem powodowi zaświadczenia IPN -u przyznającego mu status osoby pokrzywdzonej. Przyczyna skorzystania z wypowiedzi pozwanego była prozaiczna i tak zresztą została przez autora audycji telewizyjnej przedstawiona. Otóż pozwanego poproszono o wypowiedź jako jednego z głównych oponentów powoda, niegdyś jego współpracownika i tak go w tym materiale określono.
Tej wypowiedzi nie legitymizuje na gruncie prawa prasowego także regulacja przyjęta w art. 5 ust. 1 ustawy, która pozwala każdemu obywatelowi - zgodnie z zasadą wolności wypowiedzi i prawem do krytyki - udzielać informacji prasie. Wypowiedź pozwanego nie miała takiego charakteru, bo była kategoryczną oceną postawy powoda. Pozwany nie podawał żadnych faktów i znanych mu dowodów, tylko formułował własne opinie i stawiał zarzuty.
Co się zaś tyczy roszczeń o charakterze majątkowym, to należy przypomnieć, a czego zdaje się nie zauważać apelacja, że prawomocnie oddalone zostało żądanie powoda zasądzenia na cel społeczny kwoty przewyższającej 10.000 zł. Uchylając bowiem pierwszy z wyroków sądu okręgowego sąd apelacyjny uczynił to w zaskarżonym zakresie, a więc w części zasądzającej kwotę 10.000 zł. bo w pozostałej części sąd okręgowy powództwo oddalił, a powód tego rozstrzygnięcia nie zaskarżył.
Na oryginale właściwe we podpisy
Ostatnia aktualizacja: wtorek, 12 kwietnia 2011 21:15
Więcej z tej kategorii: « Anna Walentynowicz and the Legacy ofSolidarity in Poland	Wyrok SA z dn. 24.03.2011 r. »