Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/11/prawa-autorskie-zdjec-produktow.html
Timestamp: 2019-12-08 05:28:55
Legal References Found: art. 1

art. 1
 art. 1

art. 1
 art. 1
 art. 17
 art. 67
 art. 79
 art. 233

Document Content:
Prawa autorskie do zdjęć produktów: packshot nie jest utworem (wyrok)
Czy zdjęcie typu packshot jest utworem?
by Olgierd Rudak • 3 listopada 2019 • 4 komentarze
Czy fotografowi przysługują prawa autorskie do zdjęć produktów? Czy ujęcie typu packshot jest dostatecznie kreatywne, by było uznane za utwór, a zatem podlegało ochronie majątkowej?
Packshot czy nie packshot? W kontekście sporu czy fotografowi mogą przysługiwać prawa autorskie do zdjęć produktów pytanie może wydawać się całkiem racjonalne, niezależnie od tego, że jest ono dostępne dla każdego na darmowej i liberalnej licencji Creative Commons (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
wyrok Sadu Apelacyjnego w Krakowie z 23 października 2019 r. (I ACa 125/18)
Ochronie prawno-autorskiej podlegają jedynie utwory w rozumieniu art. 1 ust. 1 pr.aut., rozumiane jako przejawy działalności twórczej o indywidualnym charakterze, identyfikowane z kreatywnym, subiektywnie nowym, oryginalnym wytworem intelektu, wywołanym przez niepowtarzalną osobowość twórcy, wytworem, który gdyby pochodził od kogoś innego, wyglądałby inaczej. W odniesieniu do fotografii jako utworu, tym elementem twórczym jest wybór, albowiem to w jego wyniku dochodzi do nadania mu niepowtarzalnego piętna osobowości autora. Wspomniany wybór może dotyczyć uporządkowania i aranżacji przedmiotu fotografowania, kompozycji kadru, momentu fotografowania, przedstawienia perspektywy, ostrości obrazu, jego głębi, a także przyjętej skali natężenia światła, (jasności). Fotografię, aby mogła być uznana za utwór podlegający ochronie, o którą w rozstrzyganej sprawie ubiegał się powód, musi cechować inwencja twórcza autora, wynikająca z jego samodzielności artystycznej. Wskazane elementy konstrukcyjne fotografii jako utworu wykluczają z tej kategorii takie zdjęcia, które mają charakter „rejestracyjny” powstające po to, aby oddać cechy obiektu, który w ten sposób zostaje w sposób jak najbardziej wierny odzwierciedlony, bez nadawania mu cech osobistych pochodzących od autora zdjęcia.
Spór dotyczył naruszenia praw autorskich fotografa, którego zdjęcia — wykonane na zamówienie producenta odzieży — pojawiły się jako ilustracje aukcji w Allegro. Zdaniem artysty, który w umowie licencyjnej z producentem zastrzegł, iż jego prace nigdy nie mogą pojawić się w tego rodzaju portalach, zatem publikacja fotografii produktów na koncie sprzedającego wyrządziła mu szkodę majątkową, zatem do sądu trafił pozew, w którym zażądał 7,8 tys. złotych tytułem odszkodowania za naruszenie autorskich praw majątkowych (239 złotych za jedno ujęcie, bo tyle wynika z tabel ZPAF).
art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Zdaniem pozwanego sprzedawcy roszczenia były bezzasadne: dokumentacyjne zdjęcia towarów, których rolą jest wyłącznie wierne przedstawienie rzeczy, nie stanowią utworu w rozumieniu art. 1 ust. 1 pt.aut., ponieważ brak im „iskry bożej” (masowym packshotom brak jakichkolwiek elementów świadczących o ich indywidualnym charakterze; nb. sąd ustali, że twórca brał za takie ujęcie 15-20 złotych). Co więcej wstawienie zdjęć nie było bezprawne, ponieważ legalnie sprzedawał oryginalną odzież, zatem miał prawo prezentować oferowane wyroby, a firma nie poinformowała go, że warunki licencji wykluczają korzystanie ze zdjęć na polu eksploatacji pt. „Allegro” (jednak usunął materiały po uzyskaniu takiej wiedzy).
art. 1 ust. 2 pkt 3 pr.aut.
Sąd I instancji oddalił całość roszczeń fotografa: owszem fotograf nie przeniósł autorskich praw majątkowych do zdjęć produktów odzieżowych na producenta (udzielił na nie licencji, w której zastrzeżono, że jego prace nie mogą być prezentowane w serwisie aukcyjnym), ale pozwany uzyskał zdjęcia od firmy bez informacji, że wykluczone jest ich wykorzystywanie w takim celu. Z przedstawionej korespondencji wynika jednak, że to powinnością producenta było poinformowanie dystrybutorów, że są ograniczenia co do sposobu korzystania z otrzymanych ujęć.
Po drugie dwaj biegli jednoznacznie ocenili, że sporne zdjęcia mają charakter katalogowy, produktowy, dokumentacyjny — ich zadaniem jest wyłącznie przedstawienie rzeczywistego, obiektywnego wyglądu przedmiotów (tzw. packshoty), zaś specyfika tego typu fotografii wyklucza uznanie, iż posiadają dostatecznie zindywidualizowany charakter, by mogły zostać uznane za utwór w rozumieniu prawa autorskiego. (Wszystkie zdjęcia były wykonane w stałych warunkach oświetleniowych, aparat stał na statywie, ktoś kładł ciuchy przed aparatem, a proces twórczy ograniczał się do wciśnięcia spustu migawki; wszystkie zdjęcia zostały wykonane obiektywem 85 mm/f 2,8, przy czasie naświetlania 1/125 sekundy, bez korekty ekspozycji, „z ręcznym pomiarem ekspozycji” (?), uśrednionym, ważonym — jedynym parametrem podlegającym zmianie była przysłona (od f/9,5 do f/13), nigdy jednak w ciągu jednego dnia — takie parametry miały zdjęcia wykonane w kolejnych 7 miesiącach.) Elementem indywidualizującym ujęcie nie był zatem ani moment, ani ustawienie głębi ostrości czy perspektywy — bo takie rzeczy wynikają po prostu z podstawowego warsztatu. Charakteru twórczego nie dodały także podstawowe zabiegi post-produkcyjne (korekta koloru, nasycenia, kontrastu, kadrowanie, usuwanie wad w postaci np. niejednolitego tła, lub też „szparowanie” produktów z tła).
Oznacza to, że roszczenia są całkowicie bezzasadne, ponieważ twórcy packshotów nie przysługują prawa autorskie do zdjęć produktów, które nie są utworami, bo brak im „iskry bożej”. Zadaniem fotografa było bowiem możliwie wierne odwzorowanie odzieży, zaś jego praca sprowadza się do czysto rzemieślniczego odtworzenia naturalnego wyglądu produktów, w sposób możliwie najbardziej czytelny dla odbiorcy. Zdjęcia reprodukcyjne, które mają wiernie odwzorować wygląd fotografowanego przedmiotu nie są indywidualnym przejawem działalności twórczej fotografa.
Niezależnie od tego sąd zauważył, że tabele wynagrodzeń ZPAF nie są obecnie zatwierdzone, więc mogą służyć li tylko jako sugestia co do wysokości honorarium fotografa — ale nie w kontekście zdjęć, do których twórca udzielił licencji za 15-20 złotych, bo nawet gdyby doszło do naruszenia jego praw, maksymalna wysokość odszkodowania wynosiłaby 2 tys. złotych (92 złote z tabeli ZPAF x 11 ujęć x dwukrotność).
W apelacji od niekorzystnego wyroku fotograf powołał się na opinię biegłego w innej sprawie, z której wynikało, że packshoty są utworami, a także na przepis, który wprost wskazuje, że utwory fotograficzne są utworami (art. 1 ust. 2 pkt 3 pr.aut.). Skoro zatem sprzedający złamał warunki licencji udzielonej firmie odzieżowej (art. 67 ust. 1 i 3 pr.aut.), to doszło do naruszenia autorskich praw majątkowych (art. 17 pr.aut.).
Sąd odwoławczy zauważył, że część argumentacji wyrażonej w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku jest niespójna lub zbędna. Stwierdzając, że packshoty nie są utworami, to fotografowi nie przysługują prawa autorskie do zdjęć produktów, w które to ujęcia nie włożył serca, zbyteczne były rozważania odnoszące się do warunków licencji czy wysokości wynagrodzenia należnego twórcy („gdy jedna z przesłanek powstania roszczenia odszkodowawczego sformułowanego przez powoda nie zostaje potwierdzona, podlega ono oddaleniu niezależnie od tego , jak ocena ta wypadłaby w odniesieniu do pozostałych warunków normatywnych jego powstania, warunków, które muszą dla jego potwierdzenia, być zrealizowane łącznie”).
Tak czy inaczej wyrażone w odwołaniu zarzuty są nietrafne: dwóch biegłych stwierdziło, że sporne fotografie utworami nie są, więc sąd — który orzeka na podstawie dowodów — ocenił, że nie doszło do naruszenia autorskich praw majątkowych, bo przecież prawa autorskie przysługują wyłącznie do utworów, a nie do wizualnych komunikatów opisujących jakiś przedmiot (nb. polemizując z taką oceną dowodu z opinii biegłego powód powinien był oprzeć się na zarzucie naruszenia stosownych przepisów prawa procesowego, nie ograniczać się wyłącznie do polemiki). Nie ma zatem znaczenia, że w innej sprawie, z innym przedsiębiorcą, dotyczącej innych zdjęć, inny biegły ocenił inaczej — bo liczą się dowody z konkretnej sprawy, a nie z innej sprawy (takie opracowanie może służyć co najwyżej jako wsparcie dla strony — sposób na wyrażenie jej poglądu, ale nie jest dowodem).
Tymczasem całość argumentów odnoszących się do tego czy fotografowi mogą przysługiwać prawa autorskie do zdjęć produktów, które w istocie są zwykłymi packshotami jest na tyle słuszna i racjonalna — brak zindywidualizowanego i kreatywnego charakteru wyłącza taką ocenę — co oznacza, że apelacja była bezzasadna, zatem podlega oddaleniu w całości.
Przegrana sprawa kosztowała fotografa 2,5 tys. złotych, które musi zwrócić pozwanemu tytułem kosztów procesu.
Tags: Allegro art. 1 pr.aut. art. 17 pr.aut. art. 67 pr.aut. art. 79 pr.aut. fotografia odzież sprzedaż utwór
← Etui na karty i banknoty Baribal — mała rzecz a cieszy
Czy fakt, że pracownik nie nabija sprzedaży na kasę fiskalną dowodzi, że kradnie utarg? →
„nb. polemizując z taką oceną dowodu z opinii biegłego powód powinien był oprzeć się na zarzucie naruszenia stosownych przepisów prawa procesowego, nie ograniczać się wyłącznie do polemiki” – czyli trzeba wprost napisać o przekroczeniu zakresu swobodnej oceny dowodów (i wskazać explicite art. 233 kpc), bo inaczej to tylko „polemika” i sąd odwoławczy będzie będzie udawał, że nie zna prawa i nie skojarzy treści polemiki z przepisem „Nie ma zatem znaczenia, że w innej sprawie, z innym przedsiębiorcą, dotyczącej innych zdjęć, inny biegły ocenił inaczej — bo liczą się dowody z konkretnej sprawy, a nie z innej sprawy” – czyli podniesienie,… Czytaj więcej »
ale tu nie ma to o tyle znaczenia, że te konkretne zdjęcia nie kwalifikują się… być może w tamtej sprawie zdjęcią się jednak kwalifikowały… to kwestia samych zdjęć, a nie interpretacji prawa jako takiego.
Z tymi „polemikami” etc. to jest w ogóle kociokwik lepszy — czasem można mieć wrażenie, że instancje odwoławcze traktują apelację jak jakąś skargę kasacyjną, a przecież wystarczy, że strona wskaże:
i przecież nigdzie nie jest powiedziane, że trzeba apelację dzielić na uchybienia procesowe i materialne, wskazywać sądowi argumenty przemawiające za nieważnością, etc. etc.
(Natomiast co do dowodu z biegłego to zwracam uwagę, że spór dotyczył pytania „czy okazy A i B można nazwać U?”, więc pytanie o „okazy C i D” nie wystarczy.)
No właśnie. Gdy zacząłem czytać uzasadnienia orzeczeń i natknąłem się po raz pierwszy na argument sądu „to tylko polemika” to prawie się zawiesiłem. Bo patrząc od strony językowej apelacja (czy szerzej „środek odwoławczy”) to właśnie rodzaj polemiki ze skarżonym orzeczeniem. Trudno mi było przyjąć (nadal tak mam) i rozróżnić cechy prawidłowej „apelacji niepolemicznej” od nieprawidłowej „apelacji polemicznej” – bo na pierwszy rzut oka takie rozróżnienia nie ma sensu. A teraz RedNacz jeszcze potwierdza, że jest coś na rzeczy. Może przydałoby się jakieś pogłębienie tematu w osobnym materiale (np. „czy użycie przez sąd w uzasadnieniu orzeczenia wyrażenia „to tylko polemika” do… Czytaj więcej »