Source: http://www.salamandra.org.pl/component/content/article/41-ogolne/163-gorce-mrozy-nad-rospud.html?directory=0
Timestamp: 2019-08-21 07:20:19
Legal References Found: art. 6
 art. 7
 art. 6

Art. 6
 Art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 33
 art. 34
 art. 5
 art. 74

Document Content:
sobota, 24 lutego 2007 09:15
Wczoraj Premier RP zadeklarował, że przebieg obwodnicy przez dolinę Rospudy ma być przedmiotem regionalnego referendum. Czy to przyczyni się do rozwiązania problemów i konfliktów związanych z tą inwestycją?
Referenda są dobrym, demokratycznym sposobem wyboru jednego z dwóch lub większej liczby rozwiązań, z których każde ma swoje plusy i minusy, pod warunkiem, że spełnione są następujące warunki:
* wszystkie opcje są zgodne z prawem i możliwe do realizacji,
* wynik referendum może wpłynąć na ostateczną decyzję o wyborze jednej z opcji,
* w referendum mogą wziąć udział wszyscy, których dotyczyć będą skutki danej decyzji.
Aby odpowiedzieć na postawionie na wstępie pytanie, trzeba się zastanowić, czy w tym wypadku przesłanki te są spełnione.
Dolina Rospudy w spornym miejscu.
Minister Środowiska kilkukrotnie powtarzał w mediach, że Komisja Europejska wcale nie twierdzi, że Polska złamała krajowe i europejskie prawo, a jedynie zadała pytania, na które Rząd udzielił odpowiedzi. Komisja Europejska już od prawie 2 lat zwraca uwagę polskiego Rządu na wątpliwości prawne dotyczące kilku inwestycji drogowych w południowo-wschodniej Polsce – w tym planów obwodnicy Augustowa. Rzeczywiście – pierwsze pisma, słane 5 kwietnia 2005 r., 3 lutego 2006 r. i 31 lipca 2006 r. miały charakter próśb o wyjaśnienia i informacje. Jednak pismo z 12 grudnia 2006 r. o numerze 2004/4713 K(2006) 6160 to tak zwany letter of formal notice - czyli pierwszy etap procedury prowadzącej do postawienia kraju przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Komisja Europejska informuje w nim, że jej zdaniem przepisy są łamane i wzywa do usunięcia niezgodności z prawem. Kolejnym etapem (pismem), którego możemy spodziewać się w najbliższych dniach, jest tak zwana reasoned opinion. Po nich następuje już postępowanie przed ETS.
Przesłane polskiemu rządowi pismo dotyczy kilku inwestycji drogowych związanych z projektem budowy drogi Via Baltica, w tym nowej drogi długości 17,1 km o statusie drogi ekspresowej (dwa pasy ruchu w każdym kierunku) omijającej miasto Augustów, zawierającej estakadę długości powyżej 500 m, opartą na 10 przęsłach, przebiegającą przez chronioną dolinę rzeki Rospudy. W dużym skrócie, pismo zawiera następujące zarzuty w stosunku do tej inwestycji:
Droga przebiegałaby przez 2 istniejące lub proponowane obszary Natura 2000 - obszar specjalnej ochrony ptaków „Puszcza Augustowska" i obejmujący prawie to samo terytorium specjalny obszar ochrony siedlisk, który Polska wg oficjalnych zapewnień ma zamiar zgłosić Komisji jako teren o znaczeniu Wspólnotowym.
Ponieważ droga ma przebiegać przez obszar specjalnej ochrony ptaków, od daty wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, tj. od 1 maja 2004 r., ma w stosunku do niej zastosowanie art. 6 ust. 2 (w powiązaniu z art. 7) Dyrektywy Siedliskowej UE. Oznacza to, że Polska, jako państwo członkowskie, ma obowiązek podejmować odpowiednie działania w celu uniknięcia na tym terenie pogorszenia stanu siedlisk i znaczącego niepokojenia tych gatunków, dla których ten obszar został wyznaczony (ETS potwierdził ten obowiązek w wyroku w sprawie C-117/00 przeciw Irlandii).
Według oceny polskich władz (aneks do raportu oddziaływania na środowisko) budowa drogi, a szczególnie mostu, przez dolinę rzeki Rospudy spowoduje pogorszenie stanu siedlisk, niepokojenie oraz zagrożenie miejsc lęgowych 17 gatunków ptaków, dla których powołano ten obszar Natura 2000.
Władze polskie potwierdziły istnienie tych zagrożeń w decyzji środowiskowej z dnia 18 października 2006 r., zezwalającej na realizację tego projektu pod pewnymi warunkami, wśród których jest zapewnienie kompensacji straty siedlisk przez te gatunki ptaków. Oznacza to, że przyjęto, iż projekt zmieni status ochrony tego obszaru na mniej korzystny niż przed realizacją projektu, a więc naruszony zostanie art. 6 ust. 2 Dyrektywy Siedliskowej.
Oceny przedstawione przez władze polskie nie zawierają jasnych konkluzji co do prawdopodobnego wpływu tej inwestycji na stosunki wodne obszaru. Ocena stwierdza, że budowa mostu technologicznego opartego na 360 palach spowoduje szkody w zbiorowiskach roślinnych oraz powierzchni terenu w strefie budowy. W kwestii prawdopodobnego wpływu projektu na stosunki wodne obszaru, ocena używa takich stwierdzeń, jak: „można sądzić”, „wydaje się jednak”... W jednym z raportów autorzy zalecają wykonanie dodatkowych badań terenowych dla ustalenia rzeczywistego systemu zasilania siedlisk w dolinie w wodę. Również Państwowa Rada Ochrony Przyrody i jej Komisja ds. Mokradeł wyraziły opinie, że budowa mostu przez dolinę Rospudy w przyjętej lokalizacji zagrozi stosunkom wodnym ekosystemu doliny, co z kolei może mieć negatywny wpływ na siedliska i gatunki zależne od obecnego reżimu hydrologicznego tego obszaru. „Wydaje się” zatem, iż w odniesieniu do stosunków wodnych władze polskie oparły swoją decyzję o niekompletne informacje, a rzeczywiste skutki inwestycji dla stosunków wodnych mogą być znaczące i są nadal nierozpoznane.
Art. 6 ust. 2 Dyrektywy Siedliskowej zobowiązuje państwa członkowskie do podjęcia środków w celu uniknięcia pogorszenia stanu siedlisk i gatunków. Przepis ten ma zatem charakter zapobiegawczy i nie wolno czekać, aż pogorszenie lub niepokojenie pojawią się, zanim podejmie się środki zapobiegawcze. W omawianym przypadku władze polskie zezwoliły na inwestycję, co do której zdają sobie sprawę, że pogorszy ona stan siedlisk przyrodniczych obszaru Natura 2000 i spowoduje znaczące niepokojenie gatunków. Art. 6 ust. 2 nie zezwala Państwom Członkowskim na celowe niszczenie części siedliska przyrodniczego obszaru specjalnej ochrony ptaków i następnie na zapewnienie kompensacji w innym miejscu.
Ewentualne środki w celu kompensacji strat nie mogą obejmować działań w innym obszarze, który na podstawie swoich własnych walorów został wybrany do zgłoszenia Komisji jako teren mający znaczenie dla Wspólnoty zgodnie z Dyrektywą Siedliskową, gdyż spowodowałoby to ogólne zmniejszenie obszarów chronionych w sieci Natura 2000. Tymczasem władze polskie proponują jako kompensację zalesienie około 100 ha w terenie, który samodzielnie proponowany jest do włączenia do sieci Natura 2000.
Co więcej – obszar proponowany do zalesienia w ramach „kompensacji” zgłaszany jest do ochrony ze względu na występowanie w tym miejscu suchych, piaszczystych, wapnistych muraw – siedliska o znaczeniu priorytetowym, a także ze względu na występowanie 2 ściśle chronionych gatunków roślin – sasanki otwartej i leńca bezpodkwiatkowego. Zalesienia terenu, który jest proponowany do ochrony z uwagi na występowanie cennych muraw, nie tylko nie można uznać za rekompensatę strat przyrodniczych w innym miejscu, ale dodatkowo spowoduje zniszczenie kolejnych walorów!
Na te same obszary Natura 2000 oddziaływać będą także inne projektowane inwestycje drogowe. Tymczasem, wbrew zasadom, łączne oddziaływanie wszystkich przedsięwzięć na ten teren nie zostało wzięte pod uwagę, a więc polskie władze nie dysponują pełną informacją na temat skutków, jakie wspomniane inwestycje drogowe będą mieć na obszar chroniony.
Po przedstawieniu tych zastrzeżeń, komisarz Stavros Dimas w imieniu Komisji Europejskiej nie stawia wcale dalszych pytań, lecz formułuje oceny. Pisze m.in.: „Komisja wyraża zatem opinię, że władze polskie, poprzez zezwolenie na realizację tak zaproponowanej inwestycji, naruszyłyby art. 6 ust. 2 Dyrektywy. W celu usunięcia naruszenia art. 6 ust. 2 Dyrektywy 92/43 Komisja sugerowałaby polskim władzom zbadać rozwiązania alternatywne dla planowanej trasy, która nie przebiegałaby przez dany OSO. Komisja posiada informacje stwierdzające, że takie alternatywy istnieją, jak np. alternatywna trasa o niższych kosztach przebiegająca przez Chodorki, zaproponowana przez SISKOM we wrześniu 2006 r.”. W dalszej części pisma, w odniesieniu do proponowanych „działań kompensacyjnych”, Komisarz pisze: „Komisja wyraża zatem opinię, że zezwolenie przez władze polskie na wyżej wspomniany projekt zalesienia mogłoby naruszyć przepisy dyrektywy 92/43 w myśl interpretacji Trybunału Sprawiedliwości i że władze mają obowiązek powstrzymać się od udzielenia zezwolenia na taki projekt.” To nie są prośby o dalsze informacje! To są jednoznaczne stwierdzenia i zalecenia.
Podobne krytyczne oceny przedstawiono w odniesieniu do kilku innych inwestycji związanych z przebiegiem „Via Baltica”. W ostatecznej konkluzji znalazło się stwierdzenie: „W związku z powyższym Komisja Europejska jest zdania, że Rzeczpospolita Polska, w procedurach w sprawie zatwierdzenia omówionych inwestycji drogowych w północno-wschodniej części kraju, nie wypełniła swoich zobowiązań wynikających z dyrektywy 79/409/EWG w sprawie ochrony dzikiego ptactwa oraz dyrektywy 92/43/EWG w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej flory i fauny.”. Zgodnie z zasadami, po przedstawieniu tej oceny, Komisja „zaprosiła” polski Rząd do ustosunkowania się do tych uwag w terminie 2 miesięcy. Wg informacji przekazanych przez Ministra Środowiska, odpowiedź została przesłana. Niestety, polskie władze nie uznały za stosowne udostępnić tej odpowiedzi publicznie czy choćby zainteresowanym organizacjom. Nie można więc ocenić, na ile przekonujące są przesłane tłumaczenia.
Warto zaznaczyć, że w dniu 27 grudnia 2006 r. Rzecznik Praw Obywatelskich przesłał Ministrowi Środowiska pismo procesowe, w którym zaskarżył decyzję Wojewody Podlaskiego o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację obwodnicy Augustowa. Uznał, że decyzja ta jest niezgodna z art. 33 ust. 1 w związku z art. 34 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie przyrody (poprzez niespełnienie przesłanek warunkujących wydanie rozstrzygnięcia) oraz z art. 5 w związku z art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji RP (poprzez nieuwzględnienie konstytucyjnej zasady zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska). W związku z tym wniósł o uchylenie tej decyzji, a do tego czasu o wstrzymanie jej wykonania.
Dodatkowo okazało się, że wbrew zapewnieniom drogowców, część gruntów na terenie planowanej inwestycji nie została wykupiona ani wywłaszczona i należy do protestujących organizacji lub osób. Zgodnie z prawem uniemożliwia to realizację inwestycji.
Pomysł, aby w sprawie rozstrzygnięć prawnych organizować referendum, jest… bezprecedensowy. Oczywiście wynik takiego plebiscytu nie będzie miał żadnego wpływu na stan prawny, a więc także na ew. rozstrzygnięcia sądów krajowych czy europejskich. Jeśli ETS uzna, że inwestycja jest sprzeczna z prawem i nakaże jej zaprzestania oraz ew. przywrócenie stanu pierwotnego – musi to zostać wykonane. Gdyby kierując się wynikami referendum władze Polski zwlekały z podporządkowaniem się temu wyrokowi, ETS może nałożyć kary – jednorazową w wysokości co najmniej 3,9 mln Euro oraz dodatkowo do 250 tys. Euro za każdy dzień zwłoki w podporządkowaniu się decyzji sądu. Czy osoby twierdzące, że problem Rospudy to sprawa jedynie regionalna i mieszkańcy innych województw nie mają tu nic do powiedzenia, mają także pomysł – jak ograniczyć odpowiedzialność finasową wyłącznie do mieszkańców regionu? Pomijając zagadnienie „do kogo należą walory przyrodnicze?”, niewątpliwie zarówno koszty inwestycji, jak i ew. kar, pokrywane będą z kieszeni wszystkich Polskich podatników.
Podsumowując – żaden z określonych na początku warunków dla przeprowadzenia sensownego referendum nie jest w tym wypadku spełniony. Jeśli jednak z przyczyn politycznych dojdzie to tego plebiscytu, warto się zastanowić, czy za jednym zamachem nie załatwić także paru innych istotnych problemów. Może mieszkańcy Podlasia mogliby od razu przegłosować, jaka ma być pogoda tegorocznego lata oraz aby polityką zajmowały się wyłącznie osoby mądre, uczciwe, dla których priorytetem jest dobro Państwa?
To było już wielokrotnie podkreślane, ale niektóre rzeczy warto powtarzać. NIKT NIE NEGUJE, ŻE PROBLEM TIRÓW JADĄCYCH PRZEZ AUGUSTÓW NALAŻY PILNIE ROZWIĄZAĆ. Jednak istotne jest nie to, kiedy rozpoczną się prace nad budową obwodnicy, lecz kiedy zostaną zakończone.
Jeśli władze lokalne i drogowcy twierdzą, że realizacja inwestycji wg alternatywnego przebiegu musi trwać 10 lat, trzeba zmienić tych decydentów za bezczynność lub celowe przedłużanie procedur. Skoro w innych regionach o wiele większe przedsięwzięcia drogowe można realizować prawie dwa razy szybciej, nie ma racjonalnych powodów, aby na Podlasiu było to niemożliwe. Zwłaszcza jeśli już na wstępie wiadomo, że jest szeroka zgoda na daną lokalizację.
Przebieg trasy obecnie forsowany przez Rząd nie tylko nie gwarantuje, że trasa w ogóle będzie mogła powstać (z opisanych w artykule przyczyn prawnych). Ze względu na dużą komplikację techniczną oraz brak środków pozabudżetowych, terminowe zakończenie tej budowy jest mało prawdopodobne. Wariant alternatywny jest technicznie znacznie prostszy i ma duże szanse na wsparcie ze środków UE.
Zupełnie niezrozumiałe jest, dlaczego władze Augustowa i lokalni drogowcy nie korzystają z możliwości stosowania środków łagodzących zagrożenia, które sprawdziły się w wielu innych miastach Polski – kładek dla pieszych nad ulicami, zintegrowanego systemu sygnalizacji świetlnej, fotoradarów... Taka bierność jest karygodna.
Warto też zastanowić się, dlaczego nikt nie podejmuje inicjatywy przeniesienia części ruchu towarowego na tory? Koleje zapewniają, że w krótkim czasie są w stanie udostępnić możliwość przewożenia naczep lub całych tirów. Rozwiązania takie stosują już z powodzeniem Szwajcaria i Austria, a zaczynają stosować Niemcy, mimo że ich sieć dróg jest nieporównywalnie lepsza od naszej.
Równoległe zastosowanie kilku tych rozwiązań może do czasu ukończenia budowy obwodnicy znacząco poprawić komfort życia mieszkańców zarówno Augustowa, jak i innych miejscowości.
Odnosi się wrażenie, że obecne władze dość skutecznie stosują zasadę „dziel i rządź”. Pomysł referendum doskonale się wpisuje w taką filozofię – nie rozwiązuje żadnego problemu, a jedynie stwarza fałszywe nadzieje i zaognia dyskusję. Tymczasem zarówno mieszkańcom okolic Augustowa, jak miłośnikom przyrody, zależy tak naprawdę na tym samym – aby ograniczyć negatywny wpływ transportu drogowego na ludzi i przyrodę, a jednocześnie zachować unikatowe walory tego regionu.
Nie dajmy się więc manipulować rządzącym i spokojnie poszukajmy najlepszych dla wszystkich rozwiązań – zgodnych z prawem, oszczędnych, możliwych do sprawnej realizacji. Może burza, która wybuchła wokół tej inwestycji, będzie miała przynajmniej jeden pozytywny efekt – ukaże, że przygotowując ważne inwestycje od samego początku należy przeprowadzać rzeczywiste konsultacje, a głosy lokalnych mieszkańców, ekologów i innych grup interesu traktować poważnie i z całą powagą rozpatrywać.