Source: http://docplayer.pl/190398-Wybrane-zagadnienia-prawa-stron-do-sporu-w-polskim-procesie-karnym.html
Timestamp: 2019-01-23 14:47:36
Legal References Found: art. 315
 art. 317
 art. 315
 art. 317
 art. 315
de lege lata
de lege lata
de lege lata
de lege ferenda
 art. 57
 art. 35
 art. 239
de lege lata
de lege lata
 art. 360
 art. 330
 art. 333
 art. 32
 art. 60

Document Content:
WYBRANE ZAGADNIENIA PRAWA STRON DO SPORU W POLSKIM PROCESIE KARNYM - PDF
Download "WYBRANE ZAGADNIENIA PRAWA STRON DO SPORU W POLSKIM PROCESIE KARNYM"
1 STUDIA IURIDICA XXXIII/1997 Beata T. Bieńkowska Uniwersytet Warszawski WYBRANE ZAGADNIENIA PRAWA STRON DO SPORU W POLSKIM PROCESIE KARNYM 1. Bez zasady kontradyktoryjności trudno sobie wyobrazić charakterystykę współczesnego, demokratycznego procesu karnego. I nie ma przesady w tym stwierdzeniu. Obowiązywanie tej zasady stwarza bowiem optymalne warunki dla wykrycia prawdy materialnej podstawy wyroku w procesie karnym, przy jednoczesnym zagwarantowaniu poszanowania praw jednostki. Ten praktyczny aspekt, jaki ma do spełnienia kontradyktoryjność, bez wątpienia sytuuje ją wśród zasad organizujących proces, i to zarówno od strony konstrukcyjnej, jak i określenia sposobu i metod postępowania jego uczestników. Mimo stosunkowo młodego rodowodu (jest często nazywana zasadą XX w.), kontradyktoryjność szybko ugruntowała swą pozycję wśród podstawowych zasad procesowych tak w literaturze zagranicznej, jak i polskiej; pozwala to wnioskować, że spełnia ona stawiane przed nią zadania. 1 W literaturze podnosi się, że kontradyktoryjność to forma dialektycznego poznania. W pełni podzielam poglądy adaptujące ideę filozofii dialektycznej do dziedziny procesu karnego. Metoda dialektycznego myślenia i postępowania, zakładająca, że rozpatrywanie jakiejkolwiek kwestii drogą konfrontacji stanowisk, to 2 najlepszy sposób jej rozwiązania, od dawna była znana nauce filozofii (i jak się wydaje także procesowi karnemu). Wyrażała ją bowiem po części, znana od czasów skargowego antycznego Rzymu, paremia audiatur et altera pars (art i 2 kpk). Idea wysłuchania obu stron procesowych niewątpliwie sprzyja konfrontacji przeciwstawnych stanowisk. W wyniku transformacji wyżej wspomnianej idei na grunt teorii procesu karnego pojawiło się przekonanie, że dialektyka w sensie pozytywnym, tzn. jako metoda prowadzenia sporu, mająca na celu dotarcie do prawdy, ma swoje zastosowanie w procesie opartym na zasadzie kontradyktoryjności. Zgodnie z tym, jedną z podstawowych zalet tej zasady jest 3 nadanie 1 Por. S. Waltoś, Proces karny. Zarys systemu, Warszawa 1995, s Por. W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Warszawa 1989, s. 119, hasło: dialektyka...umiejętność dotarcia do prawdy przez ujawnianie sprzeczności w sądach przeciwnika; (filoz. por. Hegel), rozumowanie idące od danego pojęcia (teza) do jego przeciwieństwa (antyteza) i łączące oba w wyższą jedność (synteza). 3 Por. J. Meyer, Dialektik im Strafprozess, Tübingen 1965, s. 35; S. Waltoś, Recenzja pracy J. Meyera: Dialektik im Strafprozess, Państwo i Prawo (PiP) 1967, nr 2, s. 322.
2 22 BEATA T. BIEŃKOWSKA 4 procesowi karnemu formy sporu stron przed sądem. Warto zatem zastanowić się, jak kształtuje się zakres prawa stron do debaty w ramach kontradyktoryjnego procesu i jak to prawo do sporu koresponduje z aktualną w dobie obecnych przekształceń modelu procesu karnego instytucją porozumiewania się uczestników postępowania co do rozstrzygnięcia sprawy w procesie karnym. Tym dwóm zagadnieniom będą poświęcone niniejsze uwagi. 2. Określenie zakresu prawa stron do sporu wydawać by się mogło sprawą prostą. Przepis art. 315 kpk, stanowiący najogólniejszą podstawę normatywną w tym względzie, wskazuje na każdą kwestię podlegającą rozstrzygnięciu i nie czyni żadnych ograniczeń co do charakteru kwestii (czynności) będących przedmiotem ewentualnej debaty stron. Pomimo jednak jego jednoznacznej regulacji w literaturze można spotkać nieco inne spojrzenie na tę sprawę. Specyficzne, dla 5 przykładu, stanowisko prezentuje T. Gardocka, dla której punktem wyjścia jest usytuowanie zasady kontradyktoryjności w systemie zasad procesu karnego. T. Gardocka zalicza zasadę kontradyktoryjności (obok zasady bezpośredniości i swobodnej oceny dowodów) do grupy zasad organizujących postępowanie dowodowe przed sądem. Przyjętą klasyfikację uzasadnia tym, że...poza samym elementem istnienia stron procesowych, wszystkie pozostałe elementy składające się na kontradyktoryjność odnoszą się niemal wyłącznie do postępowania dowodowego. Wydaje się, że zaprezentowany przez Autorkę punkt widzenia stanowi znaczne uproszczenie w spojrzeniu na istotę zasady, aczkolwiek można dopatrzeć się pewnych uzasadniających go racji. Przede wszystkim zdaje się go potwierdzać fakt, że ustawa karno-procesowa realizuje postulat kontradyktoryjności m.in. przez przyznanie stronom szeregu uprawnień w ł a ś n i e (podkreśl. B.B.) w zakresie postępowania dowodowego, np. każda ze stron ma prawo składania wniosków dowodowych czy też prawo zadawania pytań osobom przesłuchiwanym na rozprawie (art. 314 kk). Rzecz jednak w tym, że czynności postępowania karnego nie ograniczają się wyłącznie do czynności z zakresu postępowania dowodowego, aczkolwiek te ostatnie bez wątpienia dominują. Natomiast wydaje się oczywiste, że debata, do której strony mają prawo w ramach kontradyktoryjnego procesu, nie zamyka się w granicach wyznaczonych tylko przez te czynności. Spór w ramach procesu karnego to nie tylko prezentacja dowodów i rozprawianie przed sądem nad ich mocą dowodową. Spór procesowy to także czynności o innym charakterze, ale nieobojętne tak dla samych stron, jak i toku procesu. Wymownym przykładem niedowodowej czynności jest decyzja sądu w trybie art. 317 kpk w przedmiocie wydania zezwolenia na obecność przedstawicieli środków masowego przekazu na sali rozpraw. Wprawdzie ustawa jedynie orzekający sąd czyni władnym do podjęcia takiej decyzji, nie wspominając ani słowem 4 Por. A. Murzynowski, Istota i zasady procesu karnego, Warszawa 1994, s T. Gardocka, Podstawowe zasady postępowania dowodowego na rozprawie głównej, «Studia Iuridica», t. 13, Warszawa 1985, s. 61.
3 WYBRANE ZAGADNIENIA PRAWA STRON DO SPORU o uwzględnieniu woli stron w tym zakresie, niemniej wydaje się oczywiste, że sprawa ta nie może się odbyć bez ich udziału. Rację ma H. Gajewska-Kraczkowska, że 6 tak ważna decyzja procesowa należy bez wątpienia do kwestii podlegających rozstrzygnięciu, a więc przewodniczący rozprawy jest zobowiązany umożliwić stronom wypowiedzenie się w tym przedmiocie, zgodnie z art. 315 kpk. Uzasadniając prawo stron do debaty, która miałaby pomóc sądowi w wydaniu słusznej decyzji na mocy art. 317 kpk, sięgnę tylko do jednego argumentu, podniesionego już dawno 7 przez S. Śliwińskiego. Autor ten twierdził, że upowszechnianie informacji z procesu szkodzi zawsze podsądnemu i jego najbliższym:...jawność rozprawy kompromituje nawet niewinnych przez sam fakt zasiadania na ławie oskarżonych. To krótkie stwierdzenie wystarczająco motywuje żywotność interesów stron, których zdania nie sposób pominąć w omawianej kwestii. Za inny przykład może posłużyć instytucja tzw. mężów zaufania, przewidziana w art kpk na wypadek wyłączenia jawności. Jeżeli uznajemy proces karny za proces stron, to powinny mieć one prawo do decydowania o obecności osób postronnych na niejawnej rozprawie. Nie jest to wszakże decyzja obojętna z punktu widzenia ich interesów. Osoby zaufania stanowią namiastkę kontroli opinii publicznej nad tym, co dzieje się na sali sądowej w wyjątkowej sytuacji powstałej na skutek wprowadzenia tajności obrad. Wskazane przykłady mogą stanowić podbudowę tezy, że w ramach postępowania karnego także czynności, które nie mają charakteru dowodowego powinny być traktowane co do zasady jako przedmiot ewentualnej debaty stron, jeśli z punktu widzenia ich interesów nie są obojętne. Ogólnoprocesowy charakter zasady kontradyktoryjności należy bowiem rozumieć szeroko, tzn. nie tylko w tym sensie, że odnosi się ona do całego procesu karnego, czyli wszystkich jego etapów (jej elementy są realizowane także w postępowaniu przygotowawczym), lecz i w tym znaczeniu, że obejmuje swym zasięgiem te wszystkie czynności, które mogą mieć znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy i dla samych stron. Regulacje procedury karnej, jak się wydaje, powinny iść w tym kierunku, że wszędzie tam, gdzie decyduje się o losach człowieka oskarżonego czy skazanego kontradyktoryjne rozprawianie stron powinno być dopuszczalne. I nie ma większego znaczenia, na jakim etapie procesu taka debata miałaby miejsce. Zarówno spór o wymiar kary (to także nie jest czynność z zakresu postępowania dowodowego) na etapie rozprawy sądowej, jak i decyzja o wyborze dla skazanego zakładu karnego, w którym 8 będzie wykonywana orzeczona przez sąd kara (etap postępowania wykonawczego), 6 H. Gajewska-Kraczkowska, Rola środków masowego przekazu w realizacji zasady jawności rozprawy głównej, «Studia Iuridica», t. 13, Warszawa 1985, s S. Śliwiński, Proces karny. Zasady ogólne, Warszawa 1948, s Etap postępowania wykonawczego, jeśli chodzi o zasadę kontradyktoryjności, to osobny problem. Potrzeba kontradyktoryjnej debaty w tym stadium nie jest już taka oczywista. Jest charakterystyczne, że w usądowieniu procesu wykonywania kar przez wprowadzenie instytucji sądu penitencjarnego czy też sędziego do spraw wykonywania kar upatruje się (w tych państwach, które takich rozwiązań nie znają) środka doskonalenia procesu wykonawczego i gwarancji poszanowania praw skazanego, np. w Belgii. Ich funkcjonowanie zaś stanowi przedmiot krytyki w systemach znających
4 24 BEATA T. BIEŃKOWSKA mają może nie jednakowo ważne, ale na pewno istotne znaczenie dla interesów tego podmiotu. Tak więc zasada spornego rozprawiania wyrażona w art. 315 kpk, obowiązkiem realizacji której ustawa obciąża przewodniczącego, przesądza o tym, iż debacie stron muszą zostać poddane wszystkie kwestie rozstrzygane przez sąd, tj. nie tylko kwestie materialne (wina, kwalifikacja prawna, kara oraz wszystkie inne kwestie rozstrzygane w wyroku), ale także kwestie proceduralne, np. dotyczące realizacji zasady jawności. Przedmiot kontradyktoryjnego sporu stron nie może być 9 oczywiście różny od przedmiotu procesu w ogóle. Spór stron, podobnie jak zakres badania i orzekania sędziowskiego, nie może więc wykraczać poza ramy zdarzenia faktycznego zakreślonego w skardze oskarżyciela. Nie oznacza to jednak, że walka procesowa stron (spór) ogranicza się wyłącznie do okoliczności związanych z samym czynem. Wynika to chociażby z tej przyczyny, że przedmiot procesu nie jest jednoznaczny z celem procesu, który jest daleko szerszy. Trzeba przy tym zaznaczyć, że wprawdzie mogą pojawić się w procesie karnym pewne kwestie, co do których nie jest konieczna kontradyktoryjna debata, ale należą one do absolutnie wyjątkowych. Wszelkie zatem odstępstwa od zasady spornego rozprawiania powinny podlegać wykładni ścieśniającej. Wydaje się, tytułem przykładu, że nie ma potrzeby kontradyktoryjnego rozprawiania, czy oskarżony jest homoseksualistą, czy nim nie jest. Co więcej, w tym zakresie nie rysuje się także potrzeba jawnej debaty, choć, jak wiadomo, kontradyktoryjność i jawność idą ze sobą w parze. Współczesny, nowożytny proces karny to nie tylko proces kontradyktoryjny, ale także jako reguła proces jawny. Niekiedy jednak pełna realizacja zasad procesowych musi ustąpić, jeżeli będzie to służyło celowi procesu. W tym konkretnym wypadku zapewnienie oskarżonemu prawa do nieskrępowanej obrony, jeśli chodzi o wyjaśnianie pewnych szczegółów życia osobistego jego czy osób mu najbliższych, częstokroć bardziej będzie służyło wykryciu prawdy niż ścisłe przestrzeganie reguł kontradyktoryjnej i jawnej debaty. Istotną bowiem cechą rzeczywistego sporu powinno być nieskrępowanie stron w ujawnianiu rzeczywistych faktów. Powyższe rozważania pozwalają mi zanegować stanowisko sytuujące kontradyktoryjność wśród zasad organizujących postępowanie dowodowe przed sądem, przede wszystkim dlatego, że zawęża ono zakres oddziaływania tej zasady. Organizujący charakter kontradyktoryjności należy odnieść do sporu jako całości (do funkcjonowania całego procesu), a nie tylko do sfery postępowania dowodowego, aczkolwiek ta ostatnia bez wątpienia stanowi najistotniejszy fragment materii, do której odnosi się ta zasada, np. równouprawnienie stron, jako jej element, znajduje swoją realizację i ma dla stron znaczenie głównie w procesie o dowody i ich ocenę. Poza procesem dowodzenia w zasadzie nie mówi się już o równouprawnieniu. Strony wcale nie muszą znajdować się w jednakowym położeniu we te instytucje, np. we Francji por.: E. Zielińska, Sprawozdanie: Międzynarodowe seminarium z zakresu porównawczej procedury karnej, PiP 1989, nr 6, s Podzielam pogląd, że przedmiotem procesu karnego jest hipotetyczny czyn zarzucany oskarżonemu. Por. B.T. Bieńkowska, O przedmiocie procesu karnego (na tle zasady kontradyktoryjności), PiP 1994, nr 2, s
5 WYBRANE ZAGADNIENIA PRAWA STRON DO SPORU wszelkiej sytuacji procesowej. Wynika to chociażby z faktu, że są w procesie inaczej usytuowane. 3. Istotnym wyznacznikiem zakresu prawa stron do debaty, którego nie sposób pominąć, jest etap procesu karnego, a ściślej rzecz ujmując cel konkretnego stadium postępowania. Zasada kontradyktoryjności, a więc i prawo stron do debaty, może znaleźć pełną realizację tylko w toku rozprawy przed sądem I instancji. Inaczej rzecz się ma, jeśli chodzi o postępowanie przygotowawcze, którego głównym zadaniem jest przygotowanie sprawy do rozpoznania sądowego (funkcja przygotowawcza). Zbieranie i utrwalanie materiału dowodowego na tym etapie postępowania odbywa się raczej w drodze tropienia i szukania, a nie debaty, która niejednokrotnie mogłaby unicestwić zabezpieczenie istotnych dowodów. Ustalenia czynione w postępowaniu przygotowawczym powinny zresztą mieć walor tymczasowości, tzn. powinny stanowić propozycję dla sądu, która zostanie zweryfikowana w formie procesowej walki stron w toku rozprawy (choć de lege lata nie zawsze tak jest). Wprowadzenie więc pełnej, kontradyktoryjnej debaty stron już na tym wstępnym etapie procesu pozbawiałoby sensu i deprecjonowałoby znaczenie rozprawy przed sądem. Rozważania zatem o kontradyktoryjności tego stadium, muszą zamykać się w określonych granicach, które, moim zdaniem, wytyczone są prawem jednostki znajdującej się w orbicie tego postępowania. Prawo stron do debaty (np. czynny udział w czynnościach dowodowych czy polemika drogą zaskarżenia decyzji procesowych) powinno być dopuszczalne w takim stopniu, w jakim jest to niezbędne dla stworzenia stronom gwarancji przed niekontrolowanymi decyzjami organów tego postępowania. Postulat ten odnosi się przede wszystkim do tych dowodów, które dla sądu okażą się nieosiągalne (czynności niepowtarzalne). Obecność i czynny udział stron przy utrwalaniu takich dowodów to nie tylko wpływ na przebieg czynności i wynik (zagwarantowanie ich wiarygodności), ale także zabezpieczenie przed stosowaniem przez organy procesowe niedozwolonych środków nacisku (art kpk). Aktywność stron przy tego rodzaju czynnościach chroni zresztą nie tylko interesy stron. Ich inkwizycyjne przeprowadzenie może zaszkodzić także interesom wymiaru sprawiedliwości, gdyż stanowi jeden z czynników ograniczających kontradyktoryjność rozprawy głównej, w czasie której oskarżyciel publiczny powołuje się na wyniki tych czynności. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, iż zakres prawa stron do sporu w postępowaniu przygotowawczym jest uwarunkowany modelem tegoż postępowania. Obowiązujący de lege lata model śledztwa (dochodzenia), które ma wszechstronnie wyjaśniać okoliczności sprawy oraz gromadzić dowody dla sądu (art. 261 pkt 2 i 5 kpk), prawo stron do sporu tak z punktu widzenia ich interesu, jak i zabezpieczenia prawidłowego wyrokowania nakazuje postrzegać jako gwarancję pierwszorzędnej wagi. Możliwość wyjątkowo szerokiego wykorzystania przez sąd protokołów z czynności śledztwa (dochodzenia), jako pełnowartościowego materiału stanowiącego podstawę wyrokowania, wymaga co do zasady zagwarantowania stronom prawa do udziału we wszystkich tych czynnościach, z których protokoły mogą posłużyć sądowi. Jest to uzasadnione chociażby tym, że dowody utrwalone
6 26 BEATA T. BIEŃKOWSKA w postępowaniu przygotowawczym wywierają bezpośredni wpływ na sądowe postępowanie dowodowe co zależy m.in. od stopnia realizacji zasady bezpośredniości. Im większa możliwość wykorzystania ich przez sąd drogą odczytania czy ujawnienia, tym większy wpływ na wyrok. Ta właśnie okoliczność wymaga zagwarantowania stronom wpływu na jakość utrwalanego materiału dowodowego i pociąga za sobą konieczność postawienia akcentu już nie na samą potrzebę aktywności stron procesowych w tym stadium procesu, lecz na zakres ich rzeczywistych uprawnień do udziału w czynnościach procesowych. Im większy będzie zakres prawa stron do sporu i rzeczywisty w nim udział stron, tym większe będą gwarancje przekazania sądowi wraz z aktami postępowania przygotowawczego rzetelnego materiału dowodowego. Wydaje się jednak, co trzeba zauważyć, że zakres prawa stron do debaty nie musi być jednakowy w toku całego postępowania przygotowawczego. Z uwagi na specyfikę i zadania tego stadium trudno pozbawić organ procesowy możliwości stymulowania aktywności stron. Wydaje się uzasadnione, aby za moment, od którego prawo stron do debaty powinno być szerzej dopuszczalne, uznać rozpoczęcie fazy in personam. Im bardziej zaawansowany tok postępowania dotyczący ścigania określonej osoby, tym bardziej konieczne wydaje się wprowadzenie elementów zabezpieczających interesy jednostki. Jest to zresztą logicznie uzasadnione. Wydanie postanowienia o przedstawieniu zarzutów (art. 269 kpk) kreuje nie tylko drugą stronę procesową, ale i konkretyzuje przedmiot procesu. Od tej chwili wiadomo, o co toczy się spór. Prawo stron do sporu nie jest natomiast w takim samym zakresie pożądane w fazie in rem, wymagającej większej swobody, operatywności i dyskrecji w poczynaniach organu procesowego. Specyfika tego etapu, w ramach którego organy procesowe tworzą różne wersje zdarzenia i muszą działać szybko z uwagi na konieczność zabezpieczenia śladów i dowodów przestępstwa, powoduje, że kontradyktoryjność nawet w bardzo ograniczonym zakresie jakby siłą faktu może odgrywać jedynie minimalną rolę. Brak podejrzanego pozwala zresztą na polemikę w płaszczyźnie dowodowej jedynie między pokrzywdzonym (jego pełnomocnikiem) a organem procesowym, co nie jest realizacją prawa do sporu, który zakłada zasada kontradyktoryjności. W podsumowaniu należy stwierdzić, że postępowanie przygotowawcze nie może być etapem decydującej walki procesowej stron, gdyż jego celem nie jest merytoryczne rozstrzygnięcie o przedmiocie procesu. Prawo stron do sporu (tj. elementy kontradyktoryjności) powinny być w nim uwzględnione w takim stopniu, w jakim mogą one stymulować osiągnięcie zadań tego stadium, gwarantować ochronę podmiotom zainteresowanym, a zwłaszcza zapewnić stronom możliwość przygotowania się do wykonywania ich funkcji w postępowaniu sądowym. Jak wcześniej zaznaczyłam, zakres prawa stron do sporu powinien być zwiększany w miarę stopnia zaawansowania ścigania dotyczącego określonej osoby. Zakres ten powinna wytyczać norma kodeksu i to możliwie precyzyjnie. Jedynie jednoznaczność regulacji zabezpiecza przed praktyką sprzeczną z duchem zasady kontradyktoryjności. Ta okoliczność sprawia, że należy ostrożnie podchodzić do wszelkich propozycji oddania w ręce organu procesowego decyzji o kształtowaniu
7 WYBRANE ZAGADNIENIA PRAWA STRON DO SPORU zakresu kontradyktoryjności, na podstawie bliżej nieokreślonych norm celowościowych. Uwaga ta jest jednak w pełni aktualna w odniesieniu do obecnie obowiązującego kpk, zakładającego przekazywanie sądowi pełnych akt śledztwa (dochodzenia). W przyszłości zaś należałoby opowiedzieć się za istotniejszym zróżnicowaniem form postępowania przygotowawczego, zwłaszcza w sprawach drobniejszych. Oczywiste wydaje się, że nie może istnieć jednolity model postępowania przygotowawczego dla wszystkich spraw. To jest nierealne. Inną wagę mają przestępstwa typu aferowego (np. afera gospodarcza) czy czyny z zakresu przestępczości zorganizowanej, a inną drobne kradzieże. Pociąga to za sobą konieczność różnych form działania organów procesowych, jak też i odmiennego uregulowania zakresu kontradyktoryjności. Warto zastanowić się, czy w sprawach o czyny drobniejsze, o niewielkim ładunku społecznego niebezpieczeństwa, nie należałoby postawić większego nacisku na sprawność i szybkość postępowań. Ich opóźnienia i przewlekłość nie leżą bowiem w niczyim interesie. Być może w tych sprawach prokurator powinien mieć większą swobodę działania i korygowania zakresu prawa stron do sporu. Gwarancją dla stron tych postępowań byłyby nie tyle rozdęte katalogi ich uprawnień zapisanych w ustawie, ile możliwość uruchomienia efektywnej kontroli nad poczynaniami prokuratora. Należy jednak podkreślić, że elementy kontradyktoryjności powinny znaleźć pełną realizację i w odniesieniu do tej kategorii spraw, gdyby okazało się, że mogą one zakończyć się na etapie przedsądowym (np. warunkowym umorzeniem postępowania czy ukaraniem w formie nakazu karnego). Muszą bowiem istnieć pewne instrumenty racjonalnej selekcji spraw karnych, które trafią do sądu. Nawiązując do uwagi, że zakres prawa stron do sporu w postępowaniu przygotowawczym zależy bezpośrednio od wykorzystania materiałów dowodowych utrwalonych w tym stadium w postępowaniu sądowym, należy stwierdzić, iż postępowanie przygotowawcze przewidziane przez obecny kpk stanowi rozległy obszar procesowy, w którym prawo do sporu powinno być szeroko i konsekwentnie realizowane. Jeśli dotychczasowy model śledztwa (dochodzenia) zostanie utrzymany i co za tym idzie sąd I instancji będzie korzystał z materiałów zebranych w śledztwie czy dochodzeniu, to powinny to być dowody utrwalone i zebrane w procesie kontradyktoryjnym. 4. Jednym z aktualnych problemów prawa stron do sporu w procesie kontradyktoryjnym jest zagadnienie porozumiewania się i uzgadniania rozstrzygnięć przez uczestników tego procesu. Problematyka tzw. umów procesowych jest coraz 10 częściej poruszana nie tylko w literaturze przedmiotu ; pewne jej przejawy można 11 znaleźć także w aktualnej praktyce wymiaru sprawiedliwości w Polsce. W nie- 10 Por. Porozumiewanie się i uzgadnianie rozstrzygnięć przez uczestników postępowania karnego, red.: A.J. Szwarc, Warszawa-Poznań Także: S. Waltoś, Porozumienia w polskim procesie karnym de lege lata i de lege ferenda. Próba oceny dopuszczalności, PiP 1992, nr Należy tu wymienić przede wszystkim instytucję warunkowego umorzenia postępowania art kk; warunkowe zawieszenie wykonania kary art kk; nadzwyczajne złagodzenie
8 28 BEATA T. BIEŃKOWSKA wielkim zakresie umowy procesowe zostały przewidziane w projektach kpk z grudnia 1993 r. (art i 405 5) czy z lutego i sierpnia 1995 r. (art i art ), wprowadzających możliwość porozumienia się oskarżonego z pokrzywdzonym przy okazji warunkowego umorzenia postępowania. Wypada zatem zastanowić się, jak one korespondują z ideą procesu stron i z samą zasadą kontradyktoryjności. Idea mediacji stron, prowadząca do rozwiązania konfliktu na tle prawa karnego drogą konsensusu stron, tj. oskarżonego i oskarżyciela czy oskarżonego i pokrzywdzonego, szczególnie wtedy, gdy dochodzi do naprawienia szkody wyrządzonej przestępstwem, jest symptomem unowocześniania się procesu karnego. Można powiedzieć, iż wyrosła ona z jednej strony z potrzeb praktyki, z drugiej zaś z nowego spojrzenia na filozofię odpowiedzialności karnej. Mediacyjno-koncyliacyjny model procesu jest związany z nadaniem stronom większej autonomii w zakresie rozporządzania swoimi prawami oraz z przeorientowaniem celów procesu przez uznanie restytucji, jako przejawu pojednania sprawcy przestępstwa z pokrzywdzonym, za jeden z celów procesu. Dopuszczalność pertraktacji stron poprzez rozstrzygnięcia w procesie karnym jest zagadnieniem ściśle powiązanym z filozofią odpowiedzialności karnej. Moim zdaniem ustalenie zakresu dyspozycyjności stron (tj. ich prawa do dysponowania zarówno przedmiotem procesu, jak i procesowymi środkami obrony swoich interesów), a bez tego niemożliwe jest w ogóle odniesienie się do modelu procesu mediacyjno-koncyliacyjnego, tak naprawdę uzależnione jest od nastawienia do funkcji ścigania. Celem ścigania karnego jest zaś nic innego, jak wymierzanie sprawiedliwości w interesie dóbr i wartości społecznych. Ten zaś czynnik bez wątpienia przeważa przy ściganiu przestępstw publicznoskargowych, a więc tych poważniejszych, cięższych. Natomiast, jeśli chodzi o czyny drobniejsze, o mniejszym ładunku społecznego niebezpieczeństwa (np. drobne kradzieże), to jest sprawą do rozważenia, czy funkcja ścigania ma realizować ten sam, wskazany już cel, czy też raczej ma być ukierunkowana na wygaszenie konfliktu między stronami (np. związanie sądu cofnięciem skargi czy ugoda między stronami), podobnie jak to się dzieje przy przestępstwach prywatnoskargowych. Wydaje się, że przy przestępstwach mniejszej wagi (w sytuacji, gdy sprawca pokryje szkodę wyrządzoną swoim czynem) należy opowiedzieć się za większą dyspozycyjnością stron, dając im więcej możliwości do wygaszenia konfliktu. W zakresie zaś przestępstw publicznoskargowych, o większym ciężarze gatunkowym, w których ściganie zaangażowany jest interes społeczny, musi ona z konieczności mieć bardziej ograniczony charakter 12. kary art. 57 kk; karę ograniczenia wolności umowa może dotyczyć zakresu obowiązków z art i z art. 35 kk. Do umów wyraźnie przewidzianych w ustawie należą: list żelazny art. 239 kpk; poręczenie majątkowe i osoby godnej zaufania art i 232 kpk i quasi-list żelazny wydany świadkowi lub biegłemu, który stawi się dobrowolnie przed sądem art kpk. 12 Por. B.T. Bieńkowska, Dyspozycyjność stron w procesie na tle zasady kontradyktoryjności, Przegląd Sądowy 1994, nr 6, s
9 WYBRANE ZAGADNIENIA PRAWA STRON DO SPORU Istotne wydaje się pytanie o korzyści, jakie z zawierania umów procesowych mają wyniknąć tak dla wymiaru sprawiedliwości, jak i samych stron. Swoje ogólne uwagi odniosę przy tym wyłącznie do porozumień zawieranych w toku postępowania sądowego w sprawach z oskarżenia publicznego (pojednanie i ugoda należy do istoty trybu prywatnoskargowego), a więc tych, które zapewniają oskarżonemu 13 korzyści w zamian za merytoryczne ułatwienie samego rozstrzygnięcia. Systemy mediacji stron, kontrolowane przez sąd (decyzja o winie oskarżonego, jak i akceptacja wyników mediacji muszą należeć do sądu), nie tylko mogą odciążyć wymiar sprawiedliwości od spraw drobnych, w których wina oskarżonego i szkoda 14 wyrządzona przestępstwem są niewielkie ; nie bez znaczenia jest i to, że idea naprawienia szkody wyrządzonej ofierze przestępstwa znajduje szeroką akceptację społeczną. Systemy mediacji pozwalają ponadto na szybkie i pewne zakończenie procesu. Są przejawem takiego mechanizmu rozwiązywania sporów, który pozwala efektywnie wykorzystać skąpe środki materialne przeznaczone przez państwo na 15 wymiar sprawiedliwości. S. Waltoś pragmatycznie podkreśla, że w najbliższych latach raczej nie należy oczekiwać, aby wzrastającej przestępczości i jej nowym, trudnym do wykrycia formom towarzyszyły proporcjonalne nakłady na organizację wymiaru sprawiedliwości (w sądach zalegają nie załatwione sprawy, przedłuża się postępowanie przygotowawcze i sądowe, występują braki kadrowe w prokuraturze i sądach). W związku z tym, zdaniem Autora, w praktyce coraz bardziej wyraziste staną się skłonności do omijania długiego i kosztownego procesu, którego wynik, mimo subiektywnych starań, może być wątpliwy. Tak więc, dopuszczenie w określonych granicach do zawierania umów procesowych, może w znacznym stopniu odciążyć wymiar sprawiedliwości od spraw drobnych, właśnie dzięki pojednaniu między oskarżonym a pokrzywdzonym, zwłaszcza w uproszczonym i nakazowym trybie postępowania. Należy przy tym dodać, iż systemy mediacji powinny być tak zorganizowane, aby konsensualne rozwiązywanie sporów oparte było na zasadzie swobody i równouprawnienia porozumiewających się podmiotów. Powinny się także odbywać pod kontrolą sądu, gdyż wydaje się oczywiste, iż pokrzywdzony nie może mieć tu decydującego głosu, chociażby z tej przyczyny, że różna jest skala podatności na wybaczanie u poszczególnych osób (pokrzywdzeni są różni, jedni wybaczają łatwiej, innych zaś trzeba mocno przekonywać). Trzeba też podkreślić, iż w polskim procesie karnym, opartym na zasadzie prawdy materialnej, porozumienia stron nie mogą przybrać postaci handlu o winę. Układanie się stron nie może przekreślać podstawowego celu procesu i powinno polegać raczej na dążeniu do wygaszenia konfliktu prawnego bez uciekania się do kary. Jednym 13 Premią, jaką może uzyskać oskarżony w zamian za przyznanie się do winy lub za inne ułatwienie wykrycia przestępstwa, za wynagrodzenie szkody lub inne zadośćuczynienie pokrzywdzonemu, może być: warunkowe zawieszenie wykonania kary, łagodniejszy wymiar kary w granicach ustawowego zagrożenia, nadzwyczajne złagodzenie kary lub warunkowe umorzenie postępowania. 14 Kryterium selekcji spraw do mediacji powinna stanowić waga i rodzaj przestępstwa, a także osobowość oskarżonego i pokrzywdzonego, rokujące korzystne prognozy co do mediacji. 15 S. Waltoś, Dopuszczalność porozumiewania się i uzgadniania rozstrzygnięć przez uczestników postępowania karnego w świetle polskiej procedury karnej, w: Porozumiewanie się..., s
10 30 BEATA T. BIEŃKOWSKA słowem powinno dotyczyć dziedziny orzekania o skutkach popełnienia czynu zarzucanego oskarżonemu. W takim właśnie ujęciu system mediacji mógłby stanowić metodę skutecznie wspierającą wymiar sprawiedliwości przez zwiększenie jego efektywności. Oceniając umowy procesowe w relacji do zasady kontradyktoryjności, trzeba stwierdzić, iż zasada ta, zakładając prawo stron do walki o korzystne dla nich rozstrzygnięcie, daje im też prawo rezygnacji z niej, np. ze względów taktycznych, a takimi właśnie będzie zaprzestanie kontynuowania sporu za cenę uzyskania określonych korzyści (czy też zminimalizowania oczekiwanych strat) w postaci zawieszenia wykonania kary czy warunkowego umorzenia postępowania. Trzeba pokreślić, że dyspozycyjność stron, oczywisty element kontradyktoryjności, to uprawnienie stron do wyboru najbardziej dogodnej taktyki procesowej, celem uzyskania najkorzystniejszego rezultatu w zawiązanym sporze. Oczywiście swoboda stron w wyborze metod walki nie jest dowolna, ale musi mieścić się w granicach zakreślonych przepisami prawa. Określona zaś kontrola sądu nad aktami dyspozycyjnymi stron jest koniecznością, co stanowi konsekwencję obowiązywania w procesie karnym nadrzędnej zasady prawdy materialnej. Przemawia to na rzecz odrzucenia koncepcji, które stałyby na gruncie pełnej autonomii stron w przedmiocie dysponowania skargą i swoimi prawami, także w procesie stron. Bez wątpienia bowiem nieograniczona dyspozycyjność procesujących się podmiotów mogłaby ograniczać dotarcie do prawdy. W tym układzie zapewnienie sądowi pewnego wpływu na akty dyspozycyjne stron procesowych musi być postrzegane jako jedna z gwarancji orzekania zgodnego z prawdą. Jest to zasadniczy argument przemawiający za dopuszczalnością ich kontroli, a tym samym przemawiający za dokonaniem swoistego wyłomu w zasadzie kontradyktoryjności (na rzecz kontradyktoryjności ograniczonej) przez dopuszczenie takiej kontroli. Dlatego też sąd karny obowiązany jest działać zgodnie z zasadą prawdy, bez względu na życzenia czy postawę stron. Fakt, że oskarżony przyznaje się do winy nie musi być zgodny z rzeczywistym stanem rzeczy. W procesie karnym sąd powinien mieć prawo ingerowania w określonym zakresie w spór procesowy stron nawet wtedy, gdy strony nie chcą korzystać ze swych uprawnień lub ich nadużywają (np. oskarżony nie chce realizować swojej obrony i ostentacyjnie przyznaje się do winy, choć jest niewinny). I tego prawa sądu nie sposób ograniczyć w odniesieniu do umów procesowych zawieranych przez strony. Zasada prawdy materialnej nakazuje uznać za niedopuszczalne porozumienia stron, mocą których miałoby zapaść orzeczenie na podstawie ustaleń niezgodnych z rzeczywistością. Istotnym z punktu widzenia zasady kontradyktoryjności zagadnieniem jest to, czy umowy procesowe stron nie zagrażają obiektywizmowi orzekania. Jednym bowiem z podstawowych elementów tej zasady jest rozstrzyganie sporu stron nie 16 tylko przez niezawisłego, ale i bezstronnego arbitra. Wydaje się bezsporne, że w postępowaniu sądowym porozumienia mogą zawierać wyłącznie strony proce- 16 Por. elementy zasady kontradyktoryjności wskazane przez A. Murzynowskiego (Istota..., s ).
11 WYBRANE ZAGADNIENIA PRAWA STRON DO SPORU sowe. Sąd, właśnie z uwagi na niezawisłość i bezstronność orzekania, musi zachować dystans w stosunku do porozumienia, co stanowi gwarancję swobodnej oceny. Każde wdawanie się organu procesowego w pertraktacje ze stronami musiałoby negatywnie rzutować na jego niezawisłość w chwili wyrokowania, gdyż siłą rzeczy czułby się zobligowany do wypełnienia zobowiązań podjętych w czasie negocjacji. Niemniej jednak sąd powinien mieć możność sugerowania, aby strony do porozumienia doszły, z wyłączeniem oczywiście jego prawa do sugerowania 17 im treści tego porozumienia. Inaczej natomiast wygląda kwestia umów zawieranych przez strony. Umowy te należy traktować jako propozycje kierowane do sądu, podlegające jego kontroli i ocenie. Oczywiście do rozważenia jest, czy sąd powinien uczestniczyć w pertraktacjach stron, które odbywałyby się na kontradyktoryjnym posiedzeniu, z udziałem obrońców i pełnomocników stron, czy też powinien otrzymywać do oceny gotowe, zawarte poza nim porozumienie. Uczestniczący w pertraktacjach stron sąd mógłby dbać o ich równouprawnienie. Warto zaznaczyć, że de lege lata posiedzenie pojednawcze w trybie prywatnoskargowym prowadzi sędzia lub ławnik wyznaczony przez prezesa (art kpk), a więc takie rozwiązanie jest możliwe. Ścisły związek zasady kontradyktoryjności z bezpośredniością postępowania dowodowego przed sądem I instancji wymaga podkreślenia, że porozumienia stron w istotny sposób godzą w tę zasadę. Z jednej strony przyczyniają się one do szybkiego zakończenia procesu, z drugiej strony, co trzeba jasno powiedzieć, dzieje się to kosztem niektórych reguł postępowania. Dla przykładu, licząc na premię w postaci nadzwyczajnego złagodzenia kary czy jej łagodniejszego wymiaru w granicach ustawowego zagrożenia i przyznając się do winy, oskarżony często godzi się na skrócenie przewodu sądowego (art. 333 kpk), odczytanie protokołów zeznań świadków lub uznanie ich za odczytane (art. 340 kpk), co stanowi poważne koncesje na rzecz pośredniości postępowania dowodowego. Ta rezygnacja z pewnych zasad i wymogów proceduralnych jest ceną, jaką strony godzą się ponieść, w zamian za 18 korzyści płynące z porozumienia. Rację ma jednak S. Waltoś, twierdząc, że drastyczne odstąpienie od zasady bezpośredniości, przy równoczesnym prawdopodobieństwie, że dowody bezpośrednio przeprowadzone na rozprawie mogłyby doprowadzić do uniewinnienia, powinno powodować negatywną ocenę porozumienia przez sąd z punktu widzenia jego legalności. Umowy procesowe stron w toku postępowania sądowego, jako wnioski kierowane do sądu, nie mogą naruszać zasady swobodnej oceny dowodów. Nie stanowią od niej wyjątku. Badając legalność (zgodność z prawem) porozumień stron w trybie publicznoskargowym, sąd może ich nie zaakceptować i ma do tego pełne prawo. Trzeba pamiętać, że dokonywana przez sąd swobodna ocena dowodów nie odbywa się w abstrakcyjnej próżni, ale na bazie kontradyktoryjnego procesu. W związku z tym musi ona uwzględniać reguły wynikające z zasady kontradyktoryjności, np. regułę audiatur et altera pars. Fakt, że postępowanie dowodowe jest prowadzone Por. S. Waltoś, Dopuszczalność..., s. 63. Tamże, s. 62.
12 32 BEATA T. BIEŃKOWSKA kontradyktoryjnie, bez wątpienia ma ułatwiać swobodną ocenę, pozwalając sądowi zwrócić uwagę na różnorodne aspekty przeprowadzanego dowodu, np. na ocenę dowodu niewątpliwy wpływ wywiera sposób jego prezentowania. Ważne jest nie tylko to, co strona powie, ale także, jak się zachowa w obliczu przeciwnika procesowego. Trzeba zauważyć, że instytucja umów procesowych (przy założeniu, że pertraktacje stron będą się odbywały poza organem procesowym) niesie w sobie zagrożenie dla tak pojmowanej zasady swobodnej oceny dowodów. Trzeba jednak dodać, że w polskim procesie karnym oskarżyciel publiczny nie dysponuje przedmiotem procesu (z uwagi na obowiązywanie zasady legalizmu), jak też sąd nie jest związany żadnymi wnioskami prokuratora od strony pozytywnej. Reasumując należy stwierdzić, że umowy procesowe, zakładające większą autonomię i swobodę stron w dysponowaniu ich prawami, co do zasady są zgodne z ideą procesu stron. W tym kontekście wypada opowiedzieć się za dopuszczeniem tych umów, aczkolwiek w zakresie ograniczonym do spraw drobnych, także w polskim procesie karnym. Podzielam zatem propozycje projektów kpk z 1993 i 1995 r., wspomnianych na wstępie, które wychodzą naprzeciw potrzebom praktyki. W doktrynie podkreśla się zresztą, że nawet zasada legalizmu nie prze szkadza w wydaniu odbiegającego od przeciętnych oczekiwań orzeczenia uwzględniającego konsens uzyskany w porozumieniu stron. Opowiadając się za poddaniem umów procesowych pełnej kontroli sądu (do którego bezwarunkowo musi należeć ostateczny głos w kwestii winy), uważam, że mediacyjno-koncyliacyjny model procesu (w Polsce wdrażany powoli i ostrożnie z uwagi na brak tradycji i doświadczeń) może przynieść pozytywne efekty przez: przyczynienie się do ekonomizacji procesu, zapewnienie pokrzywdzonemu większych szans na naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem oraz przyczynienie się do trwałego zakończenia konfliktu między pokrzywdzonym a oskarżonym drogą powiększenia akceptowalności wyroku, skoro na jego treść miał wpływ także sam oskarżony. Trzeba jednak zauważyć, że proponowane rozwiązania nie są jednak pozbawione pewnych niedociągnięć i mogą budzić różnorakie wątpliwości. 21 Zdaniem E. Bieńkowskiej, przepisy art i art projektu z 1993 r. stanowią przykład p o r o z u m i e ń n a r z u c o n y c h, a nie odbywających się za zgodą czy na życzenie stron. Autorka zauważa, że w przepisach tych brak chociażby wzmianki o konieczności ustosunkowania się stron do decyzji sądu o odroczeniu posiedzenia czy rozprawy. Trzeba podzielić zastrzeżenia E. Bieńkowskiej, że sąd powinien zapoznać się ze zdaniem stron co do woli zawarcia porozumienia. Autorka ma rację twierdząc, że pojednanie musi być przejawem dobrej woli i wyboru stron i nie powinny tu wchodzić w grę sytuacje przymusowe, a zwłaszcza takie, które mogą łączyć się z narzuceniem stronie rozstrzygnięcia dla niej nie- 19 Także de lege lata pojednanie oskarżonego z pokrzywdzonym jest dobrze widziane przez prawo karne, o czym świadczy art kpk. 20 Por. S. Waltoś, Dopuszczalność..., s E. Bieńkowska, Projekt kodyfikacji karnej a zabezpieczenie interesów ofiar przestępstw, PiP 1995, nr 4, s. 68.
13 22 Tamże, s. 74. WYBRANE ZAGADNIENIA PRAWA STRON DO SPORU korzystnego, choćby było takie dla drugiej strony. Pomimo jednak słuszności tych uwag pogląd, że projekt proponuje model porozumień narzuconych, jest zbyt daleko idący. Prawdą jest, że sąd powinien wysłuchać zdania stron w kwestii ich woli podjęcia mediacji, ale jak się wydaje sąd uczyni to na podstawie przepisu art. 360 projektu (art kpk) stanowiącego, że przewodniczący umożliwia stronom wypowiedzenie się co do każdej kwestii podlegającej rozstrzygnięciu. Przy zawieraniu porozumień wola stron jest sprawą tak zasadniczą, iż trudno sobie wyobrazić, aby sąd lekceważył czy wręcz pomijał ich stanowisko. Dlatego też opowiadam się za większym zaufaniem do organu rozstrzygającego, choć na pewno jasność uregulowania jest rzeczą pożądaną. 22 E. Bieńkowska uważa ponadto, że przewidziane przez projekt propozycje są niewystarczające i mało nowatorskie. Autorka postuluje szersze spojrzenie na instytucję umów procesowych, ze szczególnym uwzględnieniem interesów pokrzywdzonego (np. postulat, aby naprawienie szkody było środkiem karnym sensu stricto, a nie jakimś wyjątkowo orzekanym na wniosek pokrzywdzonego). Autorka widzi możliwą próbę wprowadzenia do naszego ustawodawstwa karnego mediacji jako czynnika mogącego wpływać m.in. na odstąpienie od ścigania czy ukarania bądź na rodzaj czy wymiar kary lub środka karnego. Podzielając te poglądy, opowiadam się za zreformowaniem polskiego procesu karnego w kierunku mediacyjno-koncyliacyjnym, aczkolwiek w sposób rozważny i wyważony. Uważam, że pokrzywdzony powinien być w czasie pertraktacji równouprawniony ze stroną przeciwną, jak też i powinien brać udział w posiedzeniu sądu, na którym dochodzi do zawarcia porozumienia. Podkreślam jednak z naciskiem, że instytucja umów procesowych musi być oparta na zasadzie swobody stron co do ich zawierania, równouprawnienia stron w toku negocjacji oraz w pełnym zakresie (tj. z punktu widzenia zgodności z prawem i interesem stron) musi być poddana kontroli niezawisłego i bezstronnego sądu. Warto nadmienić, że o ostrożnym podejściu do tego zagadnienia świadczą wymownie propozycje projektu kpk z sierpnia 1995 r., który w odróżnieniu od poprzednich projektów, stara się bardziej wyjść naprzeciw potrzebom praktyki. Projektodawcy rozszerzają szanse konsensualnego sposobu załatwienia spraw karnych przez wprowadzenie, obok możliwości porozumienia się oskarżonego z pokrzywdzonym przy okazji warunkowego umorzenia (art i 408 5), możliwość porozumienia się co do radykalnego skrócenia postępowania. Projekt w art. 330 przewiduje dopuszczalność złożenia przez prokuratora za zgodą oskarżonego wniosku o skazanie oskarżonego za występek zagrożony karą nie przekraczającą 5 lat pozbawienia wolności bez przeprowadzenia rozprawy sądowej, jeżeli okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości, a postawa oskarżonego świadczy, że cele kary zostaną spełnione mimo nieprzeprowadzenia rozprawy. Sąd wówczas zawsze stosowałby nadzwyczajne złagodzenie kary. Zgodnie zaś z tendencją do zwiększenia ochrony interesów pokrzywdzonego sąd mógłby uzależnić uwzględnienie wniosku przez prokuratora od naprawienia szkody lub zobowiązania oskarżonego do stosownego trybu życia
14 34 BEATA T. BIEŃKOWSKA (art ). Trzeba zaznaczyć, że proponowane rozwiązanie znacznie wykracza poza pozostawiony przez projekt, lecz w praktyce nie zawsze już wystarczający odpowiednik obecnego art. 333 kpk, w myśl którego, za zgodą obecnych stron, sąd może przeprowadzić postępowanie dowodowe tylko częściowo, jeżeli wyjaśnienia oskarżonego przyznającego się do winy nie budzą wątpliwości (art. 382 projektu). W pełni akceptując ostrożność projektodawców co do rozszerzania umów procesowych wprowadzanych do kpk, pragnę jedynie wyrazić nadzieję, iż wpłyną one efektywnie na usprawnienie postępowania tak, aby można było szybciej i taniej zwalczać średnią i drobną przestępczość, umożliwiając koncentrację sił i środków na przestępstwach najpoważniejszych, szczególnie niebezpiecznych dla porządku i bezpieczeństwa państwa. Uważam, że instytucja umów procesowych oparta na przesłance dobrowolnego uczestnictwa zainteresowanych podmiotów nie godzi w założenia procesu kontradyktoryjnego proces ten jest dla tych podmiotów zjawiskiem dostępnym w każdej sytuacji, gdyby nie chciały zawrzeć porozumienia co do rozstrzygnięcia sprawy karnej. Zabezpieczenie przez ustawę karnoprocesową warunków do kontradyktoryjnego procesu też nie oznacza przecież, że jest on rzeczywiście kontradyktoryjny. To zależy m.in. od tego, czy i jak strony wykorzystają swoje uprawnienia. Instytucja umów procesowych jest wyrazem ich prawa w procesie stron do rezygnacji z części swoich uprawnień za cenę określonych korzyści procesowych.
WYROK Z DNIA 2 CZERWCA 2011 R. V KK 110/11
WYROK Z DNIA 2 CZERWCA 2011 R. V KK 110/11 W sytuacji, gdy ustawa zakłada alternatywne zagrożenie karami określonymi w art. 32 pkt 1-3 k.k., stosownie do art. 60 7 k.k., nie można zastosować nadzwyczajnego
UCHWAŁA Z DNIA 30 WRZEŚNIA 2003 R. I KZP 23/03
UCHWAŁA Z DNIA 30 WRZEŚNIA 2003 R. I KZP 23/03 W sprawach rozpoznawanych według przepisów Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (ustawa z dnia 24 sierpnia 2001 r., Dz. U. Nr 106, poz. 1148 ze zm.)