Source: http://olgierd.bblog.pl/wpis,kto;sie;boi;kota;behemota,9072.html
Timestamp: 2017-10-20 12:09:43
Legal References Found: art. 196
 art. 196

Art. 257
 art. 196
 Art. 196
 art. 196
 art.
257
 art.
196

Document Content:
Kto się boi Kota Behemota? | Lege Artis w Bblog.pl
2008-02-04 15:59
Kto się boi Kota Behemota?
Uuaaaa!!!... chciałoby się zaharczeć razem z Ryszardem Nowakiem z komitetu przeciwko sektom, który złożył doniesienie na Kota Behemota. Mamy was, a teraz będziecie się smażyć u Ćwiąkalskiego!
Kot Behemot (na zdjęciu obok w szatach godowych oraz makijażu Violetty Villas) będzie u Ćwiąkalskiego dlatego, że zdaniem Ryszarda Nowaka dopuścił się obrazy uczuć religijnych. Podczas publicznego kocenia się Kot Behemot miał powiedzieć, że (cytuję za Gazetą Wyborczą, mam nadzieję, że karząca ręka Ryszarda Nowaka oszczędzi mnie za ten cytat) "Kościół Katolicki to największa grupa zbrodnicza na świecie", a następnie podarł Biblię na strzępy.
Na to wszystko patrzyli właściciele lokalu, w którym dantejskie te sceny się rozgrywały; mało tego, że patrzyli: widzieli i nic z tym nie zrobili, a nawet nie powiadomili prokuratury. Też są u Ćwiąkalskiego.
Czytelnicy Lege Artis znają moje zdanie na temat nieszczęsnego art. 196 kk - tego o ściganiu osób dopuszczających się obrazy uczuć religijnych. W grudniu 2006 r. pisałem: Nie istnieje coś takiego jak "religia obiektywna" i nawet jeśli przeszło dziewięciu na dziesięciu Polaków przyznaje się do wyznania rzymsko-katolickiego - nie da się powiedzieć, abyśmy byli społeczeństwem obiektywnie rzymsko-katolickim", zaś jedynym sposobem na zobiektywizowanie odpowiedzialności jest ustanowienie wyznania rzymskokatolickiego jako religii panującej w Rzplitej.
Dopóki konstytucja nie zostanie znowelizowana, będę śmiał się zarówno z samego art. 196 kk, jak i z osób, które powołując się nań będą ścigały Koty Behemoty po dachach.
Dodam jeszcze - na marginesie - że podobne gadki-szmatki wstawia posłanka profesorka Joanna Senyszyn, (oto efekt wklepania frazy kościół katolicki site:senyszyn.blog.onet.pl), a jednak nikt nie robi z tego sensacji. I słusznie.
Powiem tak: ja się zgadzam, proszę Państwa, żeby Kot Behemot został pozwany o naruszenie dóbr osobistych przez osoby, które poczuły się urażone jego kocim zachowaniem. Niech spróbuje nawet Ryszard Nowak (warto kliknąć i poczytać o tym odjazdowcu), który wprawdzie nie był obecny podczas kocich wybryków, ale niechaj idzie do sądu i spróbuje udowodnić, że nawet przekaz naocznego świadka wystarczał, aby jego uczucia poczuły się urażone.
Ale dlaczego Ryszard Nowak chce fatygować prokuraturę; mało tego - nie prokuratora rejonowego z Gdyni, lecz samego Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego?
PS: zdjęcie Kota Behemota zerżnięte z Wikpedii, autorem jest Krzysztof Sado Sadowski.
PS 2: jeśli też uważasz, że ręce precz od Kota Behemota to koniecznie wyślij esemesa o treści B00120 na numer 71222. Szczegóły operacji pt. "Ostatni lot Kota Behemota" znajdują się tutaj (uwaga, 666 strony napisane kurzym pazurem o północy, krwią dziewicy.)
Tagi prawo,	szataniści
Z historii głupoty antypolskiej Echelon
2008-02-04 17:19:31 | 89.171.112.* | A.J.
Licencja zdjęcia :) [0]
A licencja zdjęcia to Creative Commons Attribution ShareAlike 2.5, chyba że
korzystasz z prawa dozwolonego użytku dla aktualnych informacji, ale wówczas
Krzysztof Sadowski może zapukać po wynagrodzenie ;) skomentuj
2008-02-04 17:30:55 | 89.171.112.* | A.J.
Re: Kto się boi Kota Behemota? [0]
A teraz wróćmy do admerituma: mam taką swoją prywatną teorię prawa, według którego
jest ono restrykcyjne "na zapas", bo nie sposób przewidzieć wszystkiego, co ludzie
wymyślą, żeby zrobić bliźniemu co sobie niemiłe: w moim ulubionym prawie autorskim są
takie zapisy, że w zasadzie połowę zdjęć musiałbym w te pędy kasować z sieci: ratuje
mnie zdrowy rozsądek stosujących prawo i tak też pewnie będzie w tym przypadku. skomentuj
2008-02-04 22:38:29 | *.*.*.* | Quake
Re: Kto się boi Kota Behemota? [3]
I wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że przepis ciągle obowiązuje. Mało tego: jest
podstawą wyroków skazujących:
http://www.rumor.pl/news/projector.php?id=1182944274
Z całego linkowanego tekstu najbardziej podoba mi się zdanie: "Jako pokrzywdzonych
akt oskarżenia wymieniał trzech kamerzystów rejestrujących nagranie." Pewnie byłoby
to śmieszne gdyby nie było prawdziwe... skomentuj
2008-02-05 00:14:39 | *.*.*.* | srebrnooka
Te piękne czasy metalmanii w lubelskim graffiti ;). Był behemocik i vader, jakieś
skandynawskie szaleństwo, ale rwania na strzępy Biblii nie było. Swoją drogą nawet
jeśli czyni się to poprzez bezsensowny pozew warto przypomnieć o istnieniu
popularnych na całym świecie polskich zespołów. Z drugiej strony pamiętam jak na
woodstoku w Żarach grupki młodych ludzi z Przystanku Jezus wciskały każdemu kto się
napatoczył po egzemplarzu Biblii. Co się z nią później działo lepiej nie pisać... skomentuj
2008-02-05 13:20:13 | 89.171.112.* | A.J.
Kamerzyści: wcale nie jest to takie śmieszne, gdyby jako pokrzywdzonych wymienić
widzów, to łatwo to zbić, że chcącemu się krzywda nie dzieje, a ciężko udowodnić że
ktoś tam kupił bilet i wpadł przypadkiem ;)
A Behemoty naruszyli też:
Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej
przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej
bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby,
No własnie, czym 196 zasadniczo się różni od 257, że jest taki be? skomentuj
2008-02-05 14:40:18 | *.*.*.* | olgierd
IMHO 196 jest znacznie gorszy, ponieważ nie da się zobiektywizować czynu. Tj. przepis
miałby sens tylko wówczas, gdybym teraz mógł liczyć na oskarżenie Nowaka, bo ja -
jako wyznawca kultu kotów - nie życzę sobie.
Przepis o narodowościach też mi się średnio podoba, a szczególnie - jego stosowanie,
które jest od czapy. IMHO mogą podlegać ściganiu zdania "Jemejczycy to śmierdzące
skunksy i są durni jak jeden mąż", ale już ściganie za wypowiedzi "a bo to jest
aramejskim zwyczajem, od czasu kiedy aramejsko-komuna tak robiła..." jest bzdetne. skomentuj
2010-01-14 13:07:13 | 89.76.215.* | MirosławS
Re: Kto się boi Kota Behemota? [2]
Trafiłem na powyższy artykuł w związku z tym, iż ostatnio o sprawie znów zrobiło się
głośno i z zaciekawieniem poszukałem rozmaitych opinii w sieci. Cóż, nie będę się
rozpisywał, ale od jednego zdania komentarza powstrzymać się nie mogę - Autor
zupełnie nie rozumie, co jest przedmiotem ochrony w art. 196 k.k., nie rozumie także
- co widać po ostatnim komentarzu w sprawie - jak można popełnić to przestępswo.
Trochę wstyd, jak na osobę epatującą prawniczym wykształceniem... Art. 196 k.k. nie
ma nic wspólnego z "obiektywizacją czynu", jak rozumie ją Autor. skomentuj
2010-01-14 13:12:16 | *.*.*.* | olgierd
Nikogo nie epatuję. Może emanuję, ale nie epatuję. skomentuj
2010-01-14 16:28:44 | 89.76.212.* | MirosławS
Olgierd (mam nadzieję, że mogę po imieniu), wybacz złośliwość z tym "epatowaniem",
ale zirytowało mnie niepomiernie, że zamiast przyjrzeć się rzeczywistym problemom
związanym z art. 196 k.k. "emanujesz" ;) niewiedzą i podsycasz tylko mity na temat
znaczenia tego przepisu, na dodatek z pozycji eksperta. By zobiektywizować działanie
sprawcy w żadnym razie nie jest konieczne uznanie zasad jakiejś religii za prawdę
obiektywną, to w ogóle nie o to chodzi, a prawdziwy problem na gruncie omawianego
przepisu leży we frazie "znieważając publicznie". Dobrze w praktyce ilustruje go
pytanie: "czy osobnicy, którzy zawiesili krzyż nocą w Sejmie, znieważyli uczucia
tych, dla których symbol ten jest tak święty, że może wisieć wyłącznie w świątyni?"
albo nieco prowokacyjnie: „czy mogę w ramach swobody wyznawanego przeze mnie
kultu (np. kultu Jezusa Bachicznego), publicznie użyć symboli i symboliki należących
także do innego, znacznie większego kultu (np. kielichów, opłatków, częściowo
liturgii.), w sposób który zostanie uznany przez wszystkich ludzi tworzący większy
kult (np. zdecydowaną większość kościołów chrześcijańskich), a zapewne także przez
pozostałą część otaczającej mnie społeczności, za znieważenie przedmiotu czci
religijnej, któremu (w ramach mojego kultu) oddaję cześć (np. poprzez urządzenie
ludycznej wieczerzy na wspomnienie wieczerzy paschalnej, ale z udziałem cudownych
nagich tancerek, którymi podzielimy się jak chlebem i winem)?”. To wbrew
pozorom jest zupełnie inny problem, niż zachowanie muzyków Behemota. Kot Behemot
ewidentnie miał umyślny, bezpośredni zamiar znieważenia Biblii, jedyna wątpliwość,
czy uczynił to publicznie w rozumieniu przepisu. Moim zdaniem tak i powinien za to
odpowiadać, choć oczywiście gdybym go bronił, upierałbym się, że koncert
deathmetalowy jest formą spotkania ludzi o określonym światopoglądzie, którzy z
własnej woli przyszli się spotkać z innymi osobami o podobnych poglądach, a zatem
znieważenie symbolu religijnego w zamkniętej sali koncertowej nie nosi znamion
działania publicznego w rozumieniu 196 k.k., bo trafia do zamkniętego, z góry
określonego kręgu odbiorców. Zgadzam się, że z Tobą, że kot Behemot nie naruszył art.
257 k.k., bo nie znieważył grupy osób z uwagi na ich wyznanie, tylko organizację i
jest to co najwyżej naruszenie dóbr osobistych kościoła katolickiego. Natomiast art.
196 k.k. nie ma nic wspólnego z religią katolicką, czy chrześcijaństwem, czy religią
dominującą w danym kraju. Jeżeli jutro jakiś nawiedzony kapłan katolicki publicznie
zacznie znieważać przedmioty kultu np. pogańskiego ( np. poprzez niszczenie świętych
gajów i pentagramów), to jeżeli przypiszemy mu zamiar bezpośredni, a kult będzie miał
charakter realny, to też popełni przestępstwo. Warto o tym przypominać, bo prawie
nikt tego nie rozumie. To nie jakiś porządek teologiczny i liturgia są przedmiotem
ochrony, ale uczucia religijne w ogólności; ustawodawca chroni tu porządek społeczny
oraz tę część godności ludzkiej, która mogłaby ucierpieć wraz z dokonywaniem
publicznych profanacji symboli uznanych za święte. Ustawodawca ma gdzieś, co jest tym
sacrum, tu chodzi o obronę przed celowym atakiem wymierzonym w czyjeś uczucia,
realizowanym za pomocą nagannych środków, mówiąc kolokwialnie chodzi o to żeby sobie
nie „dosrywać” na tak drażliwym polu. Większość ludzi nie rozumie także,
na czym polega naruszenia uczuć, czy znieważenie wierzących w rozumieniu k.k.. Jeżeli
wywieszę w oknie transparent, że M.B. to k., to jest to przestępstwo, jeżeli w luźnej
dyskusji przypomnę, że określenie „zawsze dziewica” było określeniem na
rytualne prostytutki w Babilonie, to przestępstwo nie jest, choćby skojarzenie było
dla kogoś raniące. Podobnie, jeżeli napiszę, że wszyscy katolicy to bezrozumne
zwierzęta, to jest to przestępstwo (no chyba, że znikoma szkodliwość, choć tak być
nie powinno), ale już opinia, że żeby wierzyć w Boga, to trzeba nie mieć rozumu, to
zdanie może niezbyt grzeczne, ale nie będące przestępstwem. Wybacz długość elaboratu,
mam coś trudnego do napisania w pracy :). skomentuj
2010-01-14 18:11:09 | 109.243.56.* | ANZELM_CIUMLASA
SZANOWNY MIROSŁAWIE S.,
Dawno nie spotkałem takiego wała jak Ty. Przeczytałem te Twoje wypociny, w których
sam sobie zaprzeczasz, a jednocześnie chcesz nimi pouczać i poprawiać OLGIERDA -
INTELIGENTNEGO CZŁOWIEKA. W odróżnieniu od Ciebie, Olgierd potrafi myśleć, więc jego
teksty są przemyślane. Popieram go mimo, że często mam inne zdanie niż on.
Ty wypisujesz bzdury, że dla sądu nie ma znaczenia czym jest to sacrum. Otóż to ma
podstawowe znaczenie dla sprawy.
Jednocześnie piszesz, że wywieszenie w oknie napisu M.B. to k... jest przestępstwem.
Wielka bzdura. Co najwyżaj jest to czyn nieobyczajny.
A żeby Tobie uświadomić dlaczego Olgierd słusznie prawi, rozważ taki przykład.
Istnieje gdzieś taka grupa, dla której przedmiotem kultu jest czajnik-samowar. Ktoś
stary czajnik wywala na śmietnik - robi to publicznie. Nawet nie wie, że znieważa
czyjeś uczucia religine. Teraz wyobraź sobie, ze ktoś wzywa policję aby zajęła się
tym bandzirem, który publicznie wyrzucił czajnik na śmietnik. Zarówno policja jak i
są wyśmieją się z tego.
Codziennie w każdym mieście i miasteczku są obrażane uczucia religilne Indian. A
dzieje to się w zakładach fryzjerskich. Ludzie golą i strzygą tam swoje skalpy,
które dla Indian są rzeczą świętą. A te zakłady nie dość, że robią to publicznie, to
jeszcze reklamują swoje niecne usługi. Winnetoru pewnie się w grobie przewraca.
Zacznij więc utylizować wreszcie rozum,. Dlatego już dziś wpisz się na listę
poparcia BEZPARTYJNEGO kandydata na prezydenta RP 2010 - KACZORA DONALDA i weź udział w
BEZPŁATNYM losowaniu cennych nagród takich jak samoloty, szybowce, samochody, sprzęt
RTV/AGD, itp. Szczegóły w internecie po wpisaniu hasła "KACZOR DONALD" - w cudzysłowie
dla odsiania wyników wyszukiwania, które nic nie wnoszą.
2010-01-14 21:22:08 | 89.77.212.* | MirosławS
Pewnie szkoda czasu na komentowanie bełkotu kogoś chyba nie do końca zrównoważonego,
Nic nie skumałeś, Tajemniczy Anlezmie. Dajesz przykład popisowej ignorancji w
zakresie prawa karnego i jeszcze jesteś z tego dumny. Wiesz co to wina w prawie
karnym? Co to przestępstwo popełnione w zamarze bezpośrednim? Nie wiesz? Więc nie
fikaj.
Jeżeli ktoś nie wie, że obraża czyjeś uczucia religijne, nie popełnia przestępstwa -
w ogóle przestępstwo nieumyślnie mozna popełnić wyłącznie gdy ustawa tak stanowi
wprost. W wypadku akurat tego przestępstwa jest jeszcze zabawniej, bo popełnić je
można wyłącznie w zamiarze bezpośrednim, czyli w celu obrażenia czyichś uczuć. Nawet
jeżeli wiem, że czajnik jest przedmiotem kultu indianina, więcej - nawet jeżeli się
godzę z tym, że moje wyrzucenie czajnika obrazi mojego sąsiada indianina, bo zapewne
zauważy ten bluźnierczy czyn, to i tak nie ma przestępstwa - nie było zamiaru
celowego. Chodziło wszak o wyrzucenie czajnika, nie o obrazę uczuć. Zaś wywieszenie
napisu w oknie, no cóż, trudno zakładać, że wywieszam taki napis w jakimś innym celu,
niż obraz uczuć religijnych pozostałych moich sąsiadów. Oczywiście to kwestia
dowodowa (może chodziło mi wyłącznie o zasłonięcie okna, jakie wybił mi indianin,
kiedy odkrył zbeszczeszczenie czajnika, a akurat prześcieradło z takim napisem było
pod ręką?), ale doświadczenie życiowe mówi jednoznacznie, o co chodzi. Czy to będzie
czajnik, czy krzyż, to bez znaczenia materialnoprawnego, po prostu łatwiej jest
wykazać, iż czyn był w zamarze bezpośrednim wobec krzyża, a wobec czajnika łatow się
jest bronić, że chodziło o coś innego, niż zamar obrazy wyznawców Czajnika. Ale
gdybym rytualnie zniszczył czajnik, parodiując rytułały mojego sąsiada indianina, o,
to miałbym przesrane.
No i kto tu jest wałem, Anzelmie? Na przyszłość przeczytaj teks parę razy, może
poczytaj sobie też coś z zakresu przedmiotu, a później startuj do dyskusji, które Cię
przerastają.
Olgierd prawi zupełnie niesłusznie i myśle, że jako prawnik sam się zorientował, że
mam sporo racji. Właśnie z powodu takich ignorantów jak Ty Anzelmie, osoby takie jak
Olgierd powinny szczególnie uważać co piszą. Tekst Olgierda był nieprzemyślany i
tyle. Zresztą co do zastrzeżenia o fatygowaniu prokuratury zgdzam się z Olgierdem w
zupełności - to przestępstwo winno być ścigane z oskarżenia prywatnego, od razu
mielibyśmy mniej chętnych do zyskiwania medialnego poklasku kosztem czasu pracy
prokuratorów. A i osobnicy, którzy poczuli się dotknięci wybrykami Kota Behemota
(najpierw p. Nowak, teraz po latach p. Szczypińska i s-ka), oraz ich motywy budzą
moją odrazę. skomentuj
2010-01-14 22:05:59 | 83.8.249.* | heretyk z OIRP
a jak Ci ktoś nasra a głowę to też będziesz pierzył że obiektywnie to nie twoje włosy
są ubabrane gównem?
nie musi być obiektywnie "panującej" religii aby dokonać czynu przestępnego
przeciwko uczuciom religijnym innych osób
człowieczku pomyśl trochę to nie boli
skoro takie abstrakcyjne pojęcia jak prawa autorskie jesteś w stanie zrozumieć to tym
bardziej ustawy o stosunku państawa do różnych kościołów w Polsce i prawo wyznaniowe
oraz zawarte w nim definicje powinieneś pojąć. związek wyznaniowy czy religia jako
pojęcie zdefioniowane w przepisach prawa występuje
Więc nie p**ol o obiektywnych przesłankach. skomentuj