Source: http://www.transportoweprawo.pl/2011/jak-ustala-sie-odszkodowania-w-transporcie-drogowym
Timestamp: 2019-03-18 23:32:51
Legal References Found: art. 788
 Art. 80
 art. 80
 art. 80
 art. 80
 art. 86
 art. 86
 art. 23
 art. 23
 art. 23
 art. 25
 art. 29
 art. 20
 art. 23
 art. 17
 art. 23
 art. 23
 art. 23
 Art. 23
 art. 25
 art. 23
 art. 23
 art. 191
 art. 80
 art.81
 art. 80
 art. 23
 art. 7
 art. 23
 art. 7

Document Content:
← Konsekwencje manipulowania tachografem
Kilka słów o deklaracji wartości przesyłki →
Zarówno krajowe jak i międzynarodowe prawo przewozowe opiera się na swego rodzaju kompromisie pomiędzy interesami przewoźników i ich klientów. Kompromis ten wyznaczają z jednej strony surowe zasady odpowiedzialności w oparciu o zasadę ryzyka z drugiej ograniczenia w zakresie odszkodowania. Te ograniczenia to jednak nie tylko kwotowe limity odszkodowań, ale też specyficzne zasady ustalania, nierzadko znacząco odmienne od podstawowych reguł prawa cywilnego.
Podstawą dyrektywę dotyczącą zasad wyznaczania wysokości odszkodowania za szkodę w przesyłce w przewozach krajowych znaleźć można w art. 788 § 1 k.c. stanowiącym, iż odszkodowanie za utratę, ubytek lub uszkodzenie przesyłki nie może przewyższać zwykłej wartości przesyłki, chyba że szkoda wynikła z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa. Reguła ta jest niezwykle istotna, mimo iż w nielicznych przypadkach będzie miała ona zastosowanie wprost, jako że przepisy kodeksu cywilnego regulujące umowę przewozu wprost odnoszą się w praktyce tylko do transportu konnego – pozostałe kategorie transportu podlegają prawu przewozowemu. Nie zmniejsza to jednak znaczenia wspomnianego przepisu, który może posłużyć również do modyfikacji wysokości odszkodowania obliczonego na podstawie prawa przewozowego, jeśli to znacząco przewyższa zwykłą wartość przesyłki. Pojęcie zwykłej wartości przesyłki nie zostało w ustawie zdefiniowane, lecz w doktrynie przyjmuje się, iż jest to wartość rynkowa rozumiana jako cena, za którą dane dobro może być nabyte przez każdy podmiot bez podejmowania szczególnych wysiłków.
Konkretyzacją opisanej zasady są reguły dotyczące ustalania wysokości odszkodowania przewidziane w prawie przewozowym. Art. 80 ust. 1 pr. przew. wprowadza dość formalistyczną hierarchię sposobów, które mogą posłużyć do ustalenia kwoty odszkodowania. Skorzystanie z metod stojących niżej w hierarchii jest zatem możliwe dopiero, jeśli niemożliwe jest wykorzystanie metody o wyższym priorytecie.
W myśl art. 80 ust. 1 pkt 1 pr. przew. podstawowym kryterium, w oparciu o które ustalić należy odszkodowanie jest cena wskazana w rachunku dostawcy lub sprzedawcy. W tym miejscu należy zwrócić uwagę, iż – jak jednoznacznie wynika z w/w zasady – nie jest prawdziwa dość powszechnie powtarzana teza, iż odszkodowanie w prawie przewozowym co do zasady nie obejmuje utraconego zysku i ogranicza się do rzeczywistej straty. Rachunek sprzedawcy z reguły bowiem obejmuje właśnie m.in. zysk sprzedawcy, gdyż działalność handlowa polega na sprzedaży towarów innym podmiotom za cenę wyższą od ceny ich nabycia przez sprzedawcę. W świetle przywołanego przepisu sprzedawca może więc dochodzić odszkodowania nie tylko za rzeczywistą stratę – jaką jest kwota, którą wydał, by zakupić towary stanowiące przesyłkę (względnie potrzebna do ich ponownego nabycia), ale kwota, po której zdecydował się ją sprzedać.
Podkreślenia wymaga, iż przewoźnik, wypłacając odszkodowanie, jest związany wysokością rachunku, nawet jeśli cena z niego wynikająca przekracza cenę rynkową. Dopiero w sytuacji, gdyż zawyżenie ma charakter rażący, możliwa jest próba zmodyfikowania wysokości odszkodowania w oparciu wspomnianą już ogólną regułę, iż odszkodowanie nie powinno przekraczać zwykłej wartości przesyłki.
Konsekwentnie również w sytuacji, gdy cena opisana w rachunku jest znacząco niższa od cen rynkowych, stanowi ona wiążącą podstawę ustalenia odszkodowania. Dotyczy to w szczególności sprzedaży materiałów promocyjnych lub towarów, których cena wynika z szerszych relacji łączących strony (np. pomiędzy podmiotami powiązanymi czy sprzedaż telefonów komórkowych za niską cenę w zamian za stałe opłaty za usługi telekomunikacyjne). Wiążący charakter ceny wynikającej z rachunku oznacza, iż nawet, gdy osoba uprawniona udowodni, iż rzeczywista wartość przesyłki była znacząco wyższa, odszkodowanie ogranicza się do kwoty wskazanej w rachunku.
W przypadku gdy cena zawarta w rachunku obejmuje podatki pośrednie (podatek VAT, podatek akcyzowy) opisana powyżej zasada może doznać modyfikacji z uwagi na prawo do zwrotu podatku. Kwestię tę szczegółowo opiszę w jednym z kolejnych artykułów.
Należy zarazem odnotować, iż niektórzy komentatorzy są zdania, że w art. 80 ust. 1 pkt 1 pr. przew. mowa jedynie o rachunku dołączonym do przesyłki, którego treść była przewoźnikowi znana, uzasadniając to konieczności umożliwienia przewoźnikowi skalkulowania ryzyka wykonania przewozu. Jak do tej pory jednak koncepcja ta nie znalazła potwierdzenia w orzecznictwie.
W braku rachunku odszkodowanie ustala się na podstawie cennika obowiązującego w dniu nadania przesyłki do przewozu (art. 80 ust. 1 pkt 2), a jeśli nie ma również takiego cennika wg wartości rzeczy tego samego rodzaju i gatunku w miejscu i czasie ich nadania (art. 80 ust. 1 pkt 3). W tym ostatnim przypadku możliwe jest korzystanie z wszelkich środków dowodowych w celu wykazania wartości rzeczy tego samego rodzaju i gatunku.
O ile powyższe dwa sposoby nie budzą specjalnych kontrowersji, o tyle dużo większe wątpliwości pojawiają się w odniesieniu do art. 80 ust. 2 stanowiącego, że w razie niemożności ustalenia wysokości odszkodowania na podstawie trzech opisanych powyżej kryteriów, wysokość tę ustala rzeczoznawca. W doktrynie sporne jest bowiem, czy rzeczoznawca może być za zgodą stron powołany w każdy czasie, czy tylko w sytuacji gdy brak jest rachunki i cennika, a ustalenie wartości rzeczy tego samego rodzaju i gatunku nastręcza nadmiernych trudności lub bez udziału rzeczoznawcy jest niemożliwe. Literalna wykładnia przepisu skłania ku temu drugiemu stanowisku, choć nie sposób odmówić racjonalności argumentom komentatorów twierdzących, iż trudno zabraniać stronom podejmowania zgodnych działań mających na celu jednoznaczne rozstrzygnięcie sporu poprzez wspólne powołanie rzeczoznawcy ustalającego wysokość odszkodowania.
Powyższe reguły odnosiły się do sytuacji utraty lub ubytku przesyłki. W przypadku jej uszkodzenia, zgodnie z art. 86 ust. 1 pr. przew. odszkodowanie ustala się w wysokości odpowiadającej procentowemu zmniejszeniu się wartości. W większości wypadków odpowiednim odszkodowaniem będzie zwrot kosztów naprawy uszkodzenia. Zastosowanie znajdzie jednak wówczas regulacja art. 86 ust. 2 pr. przew. stanowiącego, iż wysokość odszkodowania za uszkodzenie nie może przewyższać kwoty odszkodowania przysługującą za utratę całej przesyłki, a w przypadku gdy wskutek uszkodzenia doszło do obniżenia wartości tylko części przesyłki – kwoty odszkodowania za ubytek tej części przesyłki. Podkreślenia wymaga, iż regulacja ta nie oznacza, że odszkodowanie przysługuje tylko za tę część przesyłki, która uległa uszkodzeniu. Możliwe jest bowiem, że wskutek uszkodzenia części przesyłki obniżeniu ulega inna część, która bez uszkodzonej części nie ma dla osoby uprawnionej znaczenia.
Opisane powyżej ograniczenia wysokości odszkodowania nie znajdą jednak zastosowania, jeżeli szkoda wynikła z winy umyślnej przewoźnika lub jego rażącego niedbalstwa. Omówienie tej zasady znacząco przekracza jednak ramy niniejszego artykułu.
Dużo mniej sformalizowane są zasady ustalania odszkodowania w przypadku szkodach w przesyłach podlegających przewozowi na podstawie Konwencji CMR.
Generalną regułą przewidzianą w art. 23 ust. 1 jest, że odszkodowanie za całkowite lub częściowe zaginięcie towaru oblicza się wg wartości towaru z miejsca i czasu przejęcia go do przewozu. Wartość tę ustala się wg ceny giełdowej, a w jej braku – co jest regułą – według bieżącej ceny rynkowej, a jeśli tej również nie da się ustalić, według zwykłej wartości towarów tego samego rodzaju i jakości. Rachunek wystawiony przez sprzedawcę nie ma więc takiego znaczenia jak w prawie przewozowym i stanowi tylko jeden ze środków dowodowych podlegających swobodnej ocenie. Co więcej w sytuacji, gdy cena wskazana na rachunku nie będzie tożsama z ceną giełdową, pierwszeństwo będzie miała ta druga. W orzecznictwie sądów zagranicznych podkreśla się zarazem, iż dla ustalenia ceny towaru w miejscu i czasie jego nadania do przewozu nie mają znaczenia koszty wytworzenia, ale cena za jaką towar mógłby być sprzedany w normalnym obrocie bez uwzględnienia szczególnych związków łączących sprzedawcę i kupującego.
Inaczej niż w prawie przewozowym Konwencja oprócz reguł dotyczących kryteriów ustalania odszkodowania przyjmuje jeszcze kwotowe ograniczenie jego wysokości. Zgodnie z art. 23 ust. 3 Konwencji w brzmieniu nadanym Protokołem z 1978 r. (o wątpliwościach z jego ratyfikacją przez Polskę wspominałem we wpisie „Wątpliwe zmiany w Konwencji CMR”) odszkodowanie nie może przekraczać 8,33 SDR za 1 kg brakującej wagi brutto. Przeliczenie limitu na walutę krajową odbywa się zgodnie z art. 23 ust. 7 w dacie wydania wyroku lub innej dacie uzgodnionej przez strony (polskie tłumaczenie tego przepisu niestety odbiega od oryginału i mówi o dacie oceny zamiast wyroku). Opisywane ograniczenie ma niebagatelne znaczenie, gdyż w wielu wypadkach w przewozie uszkodzeniu ulegają towary o niewielkie wadze, lecz o znacznej wartości, co w przypadku braku kwalifikowanej winy przewoźnika powoduje, że uzyskane odszkodowanie stanowi zaledwie ułamek rzeczywiście poniesionej szkody. Za przykład może posłużyć sprawa podlegająca w zeszłym roku rozpoznaniu przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (w Polsce często nazywany Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w skrócie ETS), w której zaginięciu w przewozie uległ ważący kilkanaście kilogramów serwer o wartości kilkudziesięciu tysięcy euro (choć w tym wypadku akurat sądy przyjęły nieograniczony obowiązek odszkodowawczy z uwagi na rażące niedbalstwo przewoźnika).
Podobnie jak w prawie przewozowym ujęto natomiast w Konwencji kwestię odszkodowania za uszkodzenie przesyłki. Zgodnie z art. 25 ust. 1 zasadą jest zapłata odszkodowania w kwocie, o którą obniżyła się wartość towaru. Kwota ta nie może jednak przewyższać kwoty, którą należałoby zapłacić w razie zaginięcia całej przesyłki, a jeśli tylko część przesyłki doznała obniżenia wskutek uszkodzenia przesyłki – kwoty którą należałoby zapłacić w razie zaginięcia części, która doznała obniżenia wartości.
Analogii z prawem przewozowym doszukać można się również w regulacji przewidzianej w art. 29 Konwencji stanowiącym, iż przewoźnik nie może korzystać z postanowień Konwencji, które ograniczają lub wyłączają jego odpowiedzialność bądź przerzucają ciężar dowodu na drugą stronę, jeżeli szkoda powstała wskutek winy umyślnej lub niedbalstwa, które wg prawa obowiązującego w miejscu rozpoznawania sprawy sądowej uważane jest za równoznaczne z winą umyślną. Konsekwencje kwalifikowanej winy przewoźnika są więc nieco szersze – nie tylko zniesienie ograniczenia odpowiedzialności ale również korzystnego dla przewoźnika rozłożenia ciężaru dowodu. Należy jednak zauważyć, że odwołanie się do prawa sądu rozpoznającego sprawę sprawia, że w różnych krajach te same zachowania mogą być odmiennie oceniane i czyn stanowiący podstawę do przyjęcia winy kwalifikowanej przewoźnika w jednym kraju, w innym państwie może nie stanowić podstawy do wyłączenia limitów odpowiedzialności.
Opisane powyżej zasady zarówno w prawie przewozowym jak i Konwencji CMR mają charakter bezwzględnie obowiązujący i umowa stron nie może ich modyfikować. Ich przestrzeganie jest zatem konieczne do prawidłowego ustalenia odszkodowania za szkody w przesyłce. Należy zarazem zwrócić uwagę, iż reguły obliczenia odszkodowania doznają modyfikacji w przypadku, gdy dochodzi do zadeklarowania wartości towaru przez nadawcę. Wymaga to jednak odrębnego omówienia w jednym z kolejnych artykułów.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Krajowy przewóz drogowy towarów, Międzynarodowy przewóz drogowy towarów i oznaczony tagami CMR, dochodzenie roszczeń, odpowiedzialność przewoźnika, odszkodowanie, prawo przewozowe, prawo transportowe, przewóz towarów, przewoźnik, ustalenie odszkodowania. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
81 odpowiedzi na „Jak ustala się odszkodowania w transporcie drogowym”
10/11/2011 o 13:53
Witam, od niedawna zacząłem interesować się tą tematyką i strona wydaje mi się bardzo pomocna i dobrze prowadzona, przeszukiwałem całkiem sporo artykułów, ale nigdzie nie znalazłem odpowiedzi na pytanie, kiedy powstaje roszczenie o naprawienie szkody z tytułu zaginięcie towaru i kiedy staje się ono wymagalne na bazie Konwencji CMR? Odpowiedź na to pytanie pozwoliłaby mi po części odpowiedzieć na drugie pytanie, a mianowicie, czy przyjmując założenie, że roszczenie o naprawienie szkody powstaje jak na bazie art 415 kc w momencie wystąpienia szkody, to czy możliwe jest potrącenie wierzytelności o naprawę szkody (w postaci odszkodowania za zgubiony towar) z innymi wierzytelnościami przysługującymi przewoźnikowi wobec podmiotu zlecającego transport?
10/11/2011 o 19:05
Cieszę się, że strona w czymś się przydaje 🙂 A co do powstania szkody z tytułu zaginięcia towaru – moim zdaniem roszczenie powstaje w chwili powstania szkody, ale w praktyce dojdzie do tego dopiero w momencie stwierdzenia, że doszło do zaginięcia. Warto tu zwrócić uwagę na treść art. 20 ust. 1 CMR zgodnie z którym można uznać towar za zaginiony bez dodatkowych dowodów z powodu samego faktu, iż towar nie przybył na miejsce w terminie 30 dni od przewidzianej daty dostawy.
Jeśli chodzi natomiast o potrącenie, nie widzę żadnych powodów, by nie stosować potrącenia w przypadku wzajemnych roszczeń przewoźnika i osoby uprawnionej. W praktyce bardzo często takie sytuacje się zdarzają. Należy przy tym pamiętać o treści art. 23 ust. 4 CMR, zgodnie z którym przewoźnik traci prawo do przewoźnego za transport, w którym doszło do zaginięcia towaru.
Właśnie w tym kierunku zmierzała moja interpretacja, ale byłem ciekaw jakiejś niezależnej opinii. W moim przypadku akurat problemu ze stwierdzeniem, że doszło do zaginięcia nie ma bo przewoźnik przyznał się, że towar zaginął wraz z jego podwykonawcą.
Natomiast co do kompensaty to pewnie należałoby jeszcze wziąć pod uwagę konstrukcję „potrącenia” w prawie przewoźnika i w prawie zlecającego przewóz. Bo niekoniecznie te uregulowania muszą być zbieżne. A żeby mieć pewność, że dokonuje się skutecznej kompensaty lepiej sprawdzić na wszelki wypadek i swoje prawo i prawo kontrahenta.
14/11/2011 o 20:19
Nie wiem o kontrahenta z jakiego kraju chodzi, ale jeśli w grę wchodzi rozporządzenie Rzym I, to problemu z potrąceniem nie będzie, gdyż art. 17 jednoznacznie rozstrzyga, które prawo jest właściwe przy potrąceniu ustawowym.
emissariusz pisze:
17/11/2011 o 00:58
Bardzo interesująca strona – jeszcze kilka lat wpisów i stanie się wiodącym polskim komentarzem do „prawa transportowego” 🙂
Swoją drogą – według kursu złotego franka z jakiej daty, określa się wysokość odszkodowania? Według kursu z dnia wymagalności roszczenia? Oczywiście wiem, że teraz mamy (na gruncie ratyfikowanego protokołu) SDRy – ale sęk w tym, że od niedawna, tak więc istnieje jeszcze wiele stosunków prawnych, w których należy stosować przepisy stare. Konkurencyjną zasadą byłoby obliczanie kursu franka na podstawie wartości złota z daty wydania wyroku, która to zasada zresztą – jeżeli dobrze rozumiem – obowiązuje po ratyfikacji protokołu w stosunku do SDR-y.
Wiesz może, gdzie można znaleźć jakieś materiały dotyczące prac nad Protokołem? Może tam będzie można znaleźć dlaczego zdecydowano się na wprowadzenie art. 23 ust. 7? Czyżby dla rozwiania wątpliwości interpretacyjnych?
17/11/2011 o 11:33
Dziękuje za odpowiedź, chodzi o Litwę, więc jak najbardziej Rzym I wchodzi w grę.
17/11/2011 o 11:50
Dziękuję za miłe słowa, ale styl tego bloga zdecydowanie od komentarza odbiega 🙂 Gdybym miał tu powoływać wszystkie przypisy z literatury i orzecznictwa, to pewnie wszyscy by stąd uciekli 🙂 Choć pewnie w niedługim czasie zaczną się tu pojawiać informacje o poważniejszych publikacjach mojego autorstwa – na razie w formie artykułów naukowych.
Ze złotym frankiem jest problem, bo Konwencja nie wskazuje, na jaki dzień obliczać jego kurs. Osobiście uważam, że powinno się przyjąć zasadę wynikającą z protokołu i przyjmować kurs z daty orzeczenia, ale to tylko mój pogląd, bo przepisy dają pełną swobodę, więc pewnie zależeć to będzie od uznania sądu. Zresztą w Polsce i tak kurs jest ustalany raz na kwartał, więc będzie ustalany w przybliżeniu. To zresztą nie jedyny problem ze złotym frankiem – co bowiem, jeśli transport jest z Polski do Niemiec, w Polsce jest złoty frank, a w Niemczech SDR? Osobiście uważam, że decyduje prawo właściwe, ale są różne poglądy w tej kwestii.
Co do tego czy złoty frank rzeczywiście już nie obowiązuje, względnie do jakich umów ma zastosowanie polecam lekturę wpisów Wątpliwe zmiany w Konwencji CMR i Konsekwencje zmian w Konwencji CMR.
Materiały pewnie są do zdobycia w UNECE (United Nations Economic Commision for Europe), która opracowuje zmiany w CMR, ale najstarsze dokumenty, które udało mi się znaleźć na ich stronie są z 1997 r., więc pewnie trzeba by do nich napisać.
Pozdrawiam również i proszę dać znać, jeśli się uda znaleźć te materiały 🙂
17/11/2011 o 11:51
18/11/2011 o 00:58
Tak rzeczywiście – w Polsce kurs jest ustalany raz na kwartał (a przynajmniej był – bo z tego co widzę to na stronie NBP nie ma kursów za 2011, – baa! nie znalazłem nawet innych kursów za inne lata! a szukałem z dwie godziny! taka ważna Konwencja a wyczuwam pewną indolencję „władz” co chociażby widać po problemach z ratyfikacją Protokołu). Zresztą indolencja nie tylko „władz” – w większych publikacjach (np. opasłym Prawie Umów Handlowych z Systemu) też nic interesującego nie ma. Chociaż może nieuważnie czytałem. Więc zachęcam do publikowania – z tego co wiedzę całe pole jest do obsiania 🙂
Ale z drugiej strony jakie to ma znaczenie czy NBP kurs „złotego franka” ustala czy nie? Ja wiem, że Polskie Sądy nie lubią „stosować prawa” tylko lubią „stosować przepisy” ale przecież TO Sąd stosuje prawo, czyli stosuje Konwencję a w Konwencji – wydaje się – w sposób jasny jest określone jak należy kurs ustalać (tj. w oparciu o wartość takiego a takiego złota). Moim zdaniem praktyka sądów polegająca na tym, że brały one kurs ustalony raz na kwartał była błędna – bowiem Sądy winny brać kurs aktualny, a ustalony kurs na kwartał, w sytuacji gdy notowania złota codziennie są inne, nigdy aktualny nie będzie. Inny słowy wg mnie równie dobrze Sąd mógłby wziąć kurs ustalony przez pełnomocnika strony – byłoby to tak samo niezasadne jak posiłkowanie się kursem NBP. Nie znam żadnego przepisu, który czyniłby Sąd związany ustaleniami NBP kursu złotego franka. Konwencja CMR -relewantna w tej materii – przynajmniej o centralnych bankach krajowych nic nie mówi.
Problem powstaje wg mnie na innej linii – przy ustalaniu kursu złotego franka zupełnie nie wiadomo jaki kurs brać – ustalany przez NBP? A jeśli tak to jaki? I czemu cene skupu a nie cenę sprzedaży? Czy cenę złota monetarnego? A może złomowanego? A może cenę sztabki (na chybił trafił ; dziś od 17.495,25 do 18.416,16). Gdzie to jest unormowane? Nigdzie. A czy Sądy się nad tym pochylają? Po lekturze kilku uzasadnień wnioskuję, że absolutnie nie.
Z tym transportem Polska – Niemcy to rzeczywiście interesująca kwestia. Znasz może jakieś publikacje w tym temacie?
Jak tylko znajdę coś w UNECE to dam znać.
18/11/2011 o 03:40
Niestety za każdym razem trzeba do NBP występować, żeby takie dane uzyskać. A z publikacjami na temat CMR w Polsce jest rzeczywiście kłopot – w praktyce nie pokazuje się prawie nic. Od czasu do czasu pojawia się coś dr. Wesołowskiego czy dr Ambrożuk, ale z reguły jest to w zupełnie niszowych czasopismach jak Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego dla większości osób niedostępne. W najbardziej popularnych czasopismach miejsca na prawo przewozowe raczej nie ma (chwalebnym wyjątkiem jest jeden przegląd orzecznictwa w Glosie, który ukazał się w zeszłym roku). Pole do popisu więc jest, ale niestety czasu za mało, żeby dało się napisać wszystko, na co miałoby się ochotę (nie wspominając już o tym, że ktoś by to jeszcze musiał wydrukować 🙂 ).
Co do ustalania kursu franka – problem ewidentnie jest, a korzystanie z kursu NBP bez wątpienia jest pewnym jego obejściem. Sąd oczywiście tym kursem związany nie jest, ale w praktyce jest najłatwiej po niego sięgnąć. Swoją drogą chętnie zapoznałbym się z tymi uzasadnieniami, do których miałeś dostęp – opublikowanych orzeczeń jest niestety mało, więc miło byłoby poznać sposób myślenia niektórych sądów, a bywa on bardzo swoisty – jakiś czas temu sąd uznał w prowadzonej przeze mnie sprawie, że zwrot kosztów poniesionych w związku z przewozem na podstawie art. 23 ust. 4 CMR (w tym oczywiście przewoźnego) nie należy się, jeśli poszkodowany dostał odszkodowanie za towar. W końcu przecież odszkodowanie stanowi substytut przesyłki, która dotarła uszkodzona. Niestety sąd nie napisał, po co w takim razie w ogóle art. 23 st. 4 został wprowadzony.
A jeśli chodzi o publikacje dotyczące potencjalnego konfliktu granic odpowiedzialności wg pierwotnego tekstu Konwencji i wg protokołu, to w Polsce nic na ten temat nie trafiłem. W Komentarzu Wesołowskiego można trafić pogląd, iż franki powinno się tak przeliczać, żeby wychodził wynik zbliżony do 8,33 SDR (zgodnie z regułami wyrażonymi w protokole), ale o przypadku samego konfliktu nie pisze. Podobne stanowisko zajmuje Ambrożuk w swojej świetnej skądinąd książce. W kluczowej wydawałoby się pozycji Marii Dragun o kwotowych ograniczeniach odszkodowania, temat ten również nie został rozwinięty.
Z publikacji zagranicznych poświęconych tylko temu tematowi mogę wskazać artykuł dr. Sergeja Rogova pt. Paradoxon der dualen Haftungsobergrenze des Art. 23 Abs. 3 CMR opublikowany w Transportrecht nr 7-8/2002. Autor zdaje się przychylać do stanowiska, iż decyduje tu prawo sądu, a nie prawo właściwe dla umowy przewozu.
Powodzenia w sprawie UNECE
14/06/2012 o 19:18
Witam chciałbym zajmuję się transportem (mam jednego busa) chciałbym się dowiedzieć co w sytuacji gdy podstawiam auto pod załadunek a ładunku nie ma i po kilku telefonach okazuje się że go nie będzie, na jaką ustawę się powołać w jakiej wysokości można dochodzić odszkodowania. Mam oświadczenie firmy że w danym dniu byłem na załadunku i że w następny dzień czwartek Boże Ciało firma była nieczynna (na wsze3lki wypadek po podobno konwencja CMR mówi że trzeba czekać do 24h.
Drugie pytanie które mnie ciekawi to jak to jest że spedycja wystawia zlecenie, do niego dosyła drugą stronę zazwyczaj A4 cała drobnym druczkiem: „warunki wykonania usługi” a na końcu piszą że jak się nie zaprzeczy do 30 min (w 30min ciężko jest to przeczytać) to znaczy ża wszystkie te warunki akceptuje pomimo iż nic nie podbiłem ani nie podpisałem. Zdażyło m i się nawet zlecenie które w skrócie mówiło że jeżeli w dniu zapłaty kurs EUR będzie niższy niż w dniu wykonania usługi to spedycja potrąci różnicę kursową (co zresztą zrobili, obniżyli fakturę o ponad 32zł).
Czy te warunki mają moc prawną czy nadrzędne są przepisy kodeksu cywilnego i za ewidentne zaniedbania spedycji w skutek których poniesiemy stratę można dochodzić odszkodowania czy może też cały ten drobny maczek na dodatkowej stronie warunków wykonania usługi sprawia iż spedycje są bezkarne.
23/06/2012 o 10:16
Dużo pytań, a czasu mało, więc dopiero dziś jestem w stanie odpowiedzieć 🙂
1. Co do braku towaru na miejscu załadunku w umówionym czasie dużo zależy od treści umowy przewozu. Bardzo wiele z nich wprowadza zasadę nieodpłatnego oczekiwania na załadunek np. w wymiarze 24 h. Jeśli jednak takiego postanowienia nie ma, przewoźnik ma prawo zażądać dostarczenia towaru w określonym czasie nawet pod rygorem odstąpienia od umowy. Może też domagać się odszkodowania za szkody spowodowane opóźnieniem w załadunku w tym koszty z tym związane. Problemem może być jedynie wykazanie wysokości szkody – trudno bowiem jednoznacznie określić wysokość kosztów związanych z postojem. Z tego względu dobrze jest wpisywać stosowne kary umowne w umowie. Doświadczenie pokazuje jednak, że przewoźnicy rzadko kiedy wprowadzają takie postanowienia do umowy.
2. Pisane maczkiem zlecenia przewozowe to niestety codzienność. Do moich ulubionych przypadków należy wzór umowy jednego z przewoźników spod Szczecina, który poszedł na całość i nawet nie podzielił tekstu na poszczególne punkty i wszystko jest napisane jednym ciągiem. Co do skuteczności takich postanowień – dużo zależy od sytuacji. Jeśli strony ze sobą stale współpracują brak negatywnej reakcji na przesłaną ofertę (bo tak należy potraktować przesłane zlecenie) może być uznane za przyjęcie oferty. W innych przypadkach zapis o 30 minutach nie będzie miał żadnego znaczenia. Gorzej jeśli przewoźnik nie odpowie na zlecenie ale przystąpi do jego wypełniania. Przystąpienie do realizacji zlecenia przyjmuje się bowiem za akceptację jego warunków. Jeśli więc nie akceptujemy zlecenia, należy bez względnie zakwestionować poszczególne jego warunki zanim zaczniemy go realizować.
3. Co do różnic kursowych – strony mogą tę kwestię dowolnie uregulować. Nie ma przepisów, które by tego zabraniały. Stąd widząc takie zapisy, należy oponować. W przeciwnym wypadku będą one w pełni skuteczne.
29/12/2012 o 11:35
Mam pytanie, jakich roszczeń mogę domagać się od firmy transportowej, w sytuacji, gdy paczka nadana za granicę, do adresata nie dotarła, a także nikt nie próbował się ze mną skontaktować, w związku z zaistniałą sytuacją, a upłynął ponad już ponad miesiąc od nadania (dopiero po moim telefonie do centrali firmy, dowiedziałem się, że paczka była już za granicą, ale w wyniku poważnego uszkodzenia jej podczas tranportu, została ściągnięta z powrotem do siedziby w Polsce, tylko dlaczego nikt o zaistaniałym fakcie nie kwapił się do poifnormowania mnie? ważne do nadmienienia jest to, że adres oraz telefon kontaktowany, był przewożnikowi dobrze znany).
29/12/2012 o 18:28
Jeśli minął miesiąc i paczka nie dotarła do adresata, można ją uznać za zaginioną i domagać się pełnego odszkodowania.
06/03/2013 o 21:54
Mam problem z firma transportową, której zlecam przewóz paczek z winem po kraju. Bez żadnych problemów wypłacane jest mi odszkodowanie za „stłuczki”, jednak firma konsekwentnie odmawia mi odszkodowania z tytułu zalanych innych butelek twierdząc, że wino nie uległo uszkodzeniu, tylko „opakowanie”. Tyle że trudno uznać takie „zalane” butelki za pełnowartościowy towar (np. jak na półce w sklepie). Czy jest to uczciwe, że firma odmawia wypłaty odszkodowania, a jeżeli nie to na jakie przepisy powinienem sie powołać ?
07/03/2013 o 03:58
Firma powinna dostać nagrodę za najbardziej absurdalne uzasadnienie odmowy wypłaty odszkodowania. Towarem jest wino w butelkach i jeśli butelka ulega uszkodzeniu np. poprzez poplamienie etykiety, to towar jest uszkodzony. Oczywiście pozostaje kwestia rozmiarów tej szkody tj. ile takie wino traci na wartości – to już musi być indywidualnie ustalone.
Ja mam dokładnie takie samo zdanie i cieszę się że ktoś z takim autorytetem podziela moje wątpliwości. Serdecznie dziękuję.
Ale czy w prawie przewozowym można wskazać literalnie to że obaj mamy przeświadczenie o absurdzie odrzucanych reklamacji, czy też powinienem dochodzić swoich racji na drodze sądowej ?
No i czy w takim wypadku są szanse na odszkodowanie za odrzucone reklamacje z ubiegłego roku (oczywiście wszystko udokumentowane pisemnie) ?
Jeszcze raz dziękuję za pomoc, szczerze to nie liczyłem na tak pozytywną odpowiedź.
11/03/2013 o 22:47
Niestety żaden przepis nie wskaże, że butelka to cześć towaru pod nazwą wino w butelce, ale jestem przekonany, że w przypadku sporu sąd takie rozumowanie potwierdzi. Na pozytywną decyzję przewoźnika po takim czasie bym nie liczył. Co do terminu to jeśli chodzi o przewóz krajowy to rok od daty dostarczenia przesyłki + okres na rozpatrzenie reklamacji nie dłużej niż trzy miesiące. W przewozie międzynarodowym podobnie tyle że zawieszenie w związku z rozpoznawaniem reklamacji może być dowolnej długości.
02/12/2013 o 11:44
klient, z którym współpracujemy, nadaje kabiny; każda w jednostkowym opakowaniu tekturowym. Kabiny ustawiane są pionowo na palecie jednorazowej, ze specjalnym wspornikiem. Zdarza sie, że odbiorca odmawia przyjęcia towaru tylko ze względu na uszkodzenie ‚stelaża’. Towar wraca do nadawcy i okazuje się, że żadna kabina nie została uszkodzona. Klient domaga się od nas zwrotu kosztów pierwotnego transportu oraz naprawy konstrukcji wzmacniającej.
Czy oba powyższe roszczenia są zasadne?
26/12/2013 o 02:57
Wiele zależy od dokładnych okoliczności sprawy. Jeśli stelaże są jednorazowe i nie podlegają zwrotowi, można bronić tezy, że nie doszło do uszkodzenia przesyłki, stąd odmowa odbioru przez odbiorcę obciążać powinna zleceniodawcę, a nie przewoźnika i nie tylko powinien zapłacić on za pierwotny kurs, ale i za powrotny.
27/12/2013 o 18:24
Dzień dobry Panie Pawle, dziękuję za odpowiedź.
Panie Pawle, stelaż jest konstrukcją i nie podlega zwrotowi – proszę powiedzieć jakie to ma znaczenie dla możliwości odmowy odrzucenia roszczenia?
30/12/2013 o 01:51
Trzeba stać na stanowisku, że nie doszło do uszkodzenia przesyłki, więc odbiorca nie miał podstaw do odmowy jej przyjęcia. W tej sytuacji konieczność wykonania kursu powrotnego powinna obciążać zleceniodawcę.
08/07/2014 o 15:00
Panie Pawle, uprzejma prośba o pomoc w poniższej kwestii.
Uszkodzenie pewnych elementów przesyłki spowodowało, że nie spełniała ona (jako całość) swoich funkcji. Po wymianie niesprawnych elementów na nowe (o określonej wartości), kalibracji i legalizacji pełna funkcjonalność została przywrócona. Limit odszkodowania za szkodę w towarze to w tym przypadku waga całej przesyłki a nie poszczególnych elementów – czy tak?
Czy oprócz zwrotu wartości uszkodzonych części należy zwrócić również dodatkowe koszty związane z jego legalizacją oraz koszty pracy pracownika (który dokonywal naprawy)?
Kolejna sprawa, to zwrot kosztów transportu. W jakim przypadku jest on zasadny ? Czy zapis „inne wydatki poniesione w związku z przewozem towaru” dotyczy np. wydatków poniesionych przez nadawcę przesyłki w związku z jej odesłaniem przez odbiorcę? Co z kosztami ponownej dostawy – klient organizuje transport dedykowany kilkukrotnie droższy niż standardowa stawka za fracht do tego odbiorcy.
10/07/2014 o 01:05
W przypadku, gdy uszkodzone elementy stanowią część składową przesyłki, limit odszkodowania liczony jest od wagi całej przesyłki, a nie tylko uszkodzonych części. Jeśli chodzi o dodatkowe koszty, to w zakres odszkodowania wchodzą wszystkie koszty potrzebne do przywrócenia przesyłki do stanu pierwotnego. Zasadne jest zarazem żądanie zwrotu kosztów transportu ale tylko częściowe – proporcjonalnie do wartości szkody i samej przesyłki.
Co do kosztów ponownej przesyłki to nie wchodzi ona w zakres odszkodowania, chyba że szkoda powstała wskutek winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa przewoźnika.
18/08/2014 o 17:17
Ciekawi mnie jaką opinię by Pan wydał w podanym poniżej przykładzie.
Przesyłkę stanowiło 25 palet z puszkami i słoikami z żywnością. Na rozładunku przyjęto tylko 5. 20 palet wróciło do nadawcy – w trakcie przewozu doszło do przechylenia palet, rozerwania folii pakującej oraz uszkodzenia i zanieczyszczenia niewielkiej ilości słoików i puszek. Odbiorca odmówił przyjęcia, ponieważ miał problem z mechanicznym rozładunkiem i ustaleniem przydatności/bezpieczeństwa żywności. Nadawca dokonał ponownego przepakowania i opakowania całego zwrotu oraz usunął i zamienił uszkodzone elementy. Spornym jest odszkodowanie za przewoźne. Przewoźnik uważa, iż wynosi ono 1 % (tyle faktycznie wyniosła wartość uszkodzonych puszek i słoików), zaś nadawca uważa, że 84 % (tyle towaru wróciło masowo, ale nie wartościowo). Skłaniam się ku stanowisku nadawcy. Wskazówką dla mnie jest art. 25 ust. 2 CMR. Mówi on o obniżeniu wartości poprzez uszkodzenie, czyli za uszkodzoną przesyłkę 1 % a za przewoźne 84 %. Jednakże mam dużą trudność w jasnym sformułowaniu uzasadnienia.
23/08/2014 o 01:13
Kwestia nie jest jednoznaczna. Z jednej strony obiektywnie szkoda dotyczyła tylko 1 % ładunku i w takiej proporcji należałoby obniżyć fracht. Z drugiej strony fakt uszkodzenia części towaru spowodował konieczność zabrania znacznie większej partii ładunku do nadawcy. Literalna interpretacja wskazywałaby na wersję przewoźnika. Wykładnia celowościowa mogłaby widzieć tę samą kwestię inaczej.
04/09/2014 o 11:06
mam pytanie odnośnie kosztów powołania rzeczoznawcy. Nie zgadzamy się z klientem, iż zgłoszona szkoda jest szkodą całkowitą. Zamierzamy powołać rzeczoznawcę – rozumiem, że jego koszt musimy pokryć sami?
Zapytaliśmy o możliwość sprzedaży uszkodzonych produktów po obniżonej cenie , klient twierdzi, że ze względu na problemy z gwarancją to się nie uda. Czy można na kliencie wymóc próbę sprzedaży?
05/09/2014 o 03:18
To druga strona powinna wykazać, że szkoda ma charakter całkowity i nie jest możliwa sprzedaż produktów po obniżonej cenie. Z reguły taki dowód jest bardzo trudny i bez opinii rzeczoznawcy raczej nie ma szans powodzenia.
05/09/2014 o 14:11
dziękuję, jak zwykle można na Panu polegać!
23/10/2014 o 13:49
Część komentarzy zdezaktualizowała się w kontekście tego, że mamy już wprowadzoną do art. 23 Konwencji CMR „jednostkę rozrachunkową”, co ułatwia sprawę.
Mnie tylko frapuje następująca kwestia – z jakiego dnia należy przyjąć kurs SDR, jeżeli wypłata odszkodowania następuję polubownie, bez angażowania sądu (zatem nie przyjmuje się daty wyrokowania). Chodzi mi po głowie przyjęcie kursu z daty „przyjęcia go (towaru) do przewozu”, jak w ust. 1 art. 23.
04/11/2014 o 08:04
Uważam, że w takim wypadku należy wziąć pod uwagę kurs z daty wypłaty odszkodowania, gdyż w tym dniu ostatecznie aktualizuje się odpowiedzialność przewoźnika.
10/12/2014 o 21:30
witam. moj przewoznik w wyniku kolizji (zderzenia z drugim TIR-em) uszkodzil ladunek w postaci butelek do piwa. Rzeczoznawca ubezpieczyciela po wizualnej ocenie szkody stwierdzil, iz sposrod 55000szt przewozonych butelek stluczonych jest tylko 1000szt i po przepakowaniu reszty z uszkodzonych, porozrywanych palet bedzie mozna ich uzyc do produkcji piwa – browar natomiast stwierdzil, ze przyjecie butelek z takim „zdezelowanym” stanie jest niezgodne z polityka jakosci i bezpieczenstwa zywnosci jak tez ze butelki po wypadku (ciagnik do kasacji, kierowca w szpitalu) moga miec wady ukryte ktore moga sie ujawnic dopiero podczas transportu piwa do klienta finalnego (np. na skutek fermentacji) i w zwiazku z RYZYKIEM wystapienia wad ukrytych towar zostaje przeznaczony na stluczke. browar obciazyl nas szkoda w wysokosci wartosci towaru, ubezpieczyciel chce wyplacic odszkodowanie za 1000szt stluczonych butelek. prosze o wyrazenie swojego stanowiska, dziekuje
Tu zadecyduje pewnie ostatecznie biegły. To poszkodowany musi udowodnić, że szkoda wystąpiła. Czy w tym wypadku rzeczywiście towar nie nadaje się do wprowadzenia do obrotu? Pewnie potrafią na to odpowiedzieć specjaliści od produkcji żywności. Bez takiej jednoznacznej ekspertyzy zakład ubezpieczeń z pewnością odmówi wypłaty odszkodowania.
11/12/2014 o 23:50
browar podobnie jak inne firmy produkujace zywnosc jst zobligowany do zachowania eurpejskich norm bezpieczenstwa zywnosci, rozporzadzenie nr 1935 z 2004r. w browarze obowiazuje system analizy zagrozen HACCP ktory jest narzedziem zarzadzania bezieczenstwem zywnosci i ktory szacuje skale zagrozen bezpieczenstwa zywnosci orazy ryzyka wystapienia zagrozen. czy w tym przypadku moze miec zastosowanie zasada ostroznosci wymieniona w art. 191 traktatu o funkcjonowaniu Unii Eurpoejskiej? wg Komisji zasade te mozna przywolac w przypadku gdy produkt,zjawisko lub dzialanie moze stanowic potencjalne zagrozenie?
10/06/2015 o 12:49
W październiku zeszłego roku wysłałem dwie paczki z Portugalii do Polski z rowerami i ekwipunkiem firma kurierska … za pośrednictwem firmy posredniczacej.
Jedna z paczek doszło do mnie po paru dniach, druga nigdy.
Składałem reklamacje poprzez firmę pośrednicząca, wysyłając wszystkie wyjaśnienia, wszystkie paragony i faktury które posiadałem a nawet zdjęcia zagubionej paczki (wszystiego ode mnie żądali). Przy wypełnianiu formularza dotyczącego szczegółów paczki na stronie pośrednika w pole „Wartość (podaj wartość przesyłki która podlega ubezpieczeniu)” wpisałem 10 000zł. Za wypełnienie tego pola nie poniosłem dodatkowej opłaty ani nie wykupywałem żadnych dodatkowych ubezpieczeń.
Z faktur i paragonów które ode mnie żądali uzbierała się kwota 3501,35zł. Uznali tylko faktyczne paragony i faktury a wielu już nie miałem i nie zaakceptowali np zrzutów ekranów zamówień ze sklepów czy allegro. Osobiście żądałem od nich 4500zł.
Ostatecznie po kilku miesiącach mailowania dostałem wiadomość że przyznane zostało odszkodowanie w wysokości: 2.662,22 PLN.
A jako wyjaśnienie taką oto informację:
„Odszkodowanie powinno zostać naliczone zgodnie z pkt IX ust. 17 Regulaminu Świadczenia Usług przez General Logistics Systems Poland Sp. z o.o., zgodnie z którym w obrocie międzynarodowym odpowiedzialność
GLS Poland za utratę uszkodzenie lub ubytek Przesyłki nie moŜe przewyŜszać kwoty 8,33 SDR za kaŜdy kilogram brakującej wagi brutto.”
Na odwołanie się miałem 14 dni jednak przebywałem za granicą i dopiero teraz odczytałem maila. Mam jeszcze 3 dni na odwołanie. Czy warto iść w tej sprawie do adwokata? W jaki sposób kurier naliczył kwotę 2.662,22. Paczka ważyła ok 30kg. Pośrednik dostał już pieniądze od kuriera i ponagla mnie w przekazaniu danych do przelewu a dla mnie to wygląda podejrzanie.
Ponawiam pytanie, czy warto jeszcze walczyć w tej sprawie? Czy lepiej brać to co dają? Myślę,że udało by się jeszcze uzyskać kilka faktur za sprzęt który był w paczce na kwotę może nawet 1000 – 2000zł (wcześniej nie miałem czasu uzyskać wszystkich faktur). Faktyczna wartość paczki sięga około 10 000zł ale nie mam szans tego udokumentować.
11/06/2015 o 06:46
Niestety bez analizy dokumentacji trudno coś tu jednoznacznie odpowiedzieć. Nie jest wykluczone, że będzie możliwe dochodzenie całości udowodnionej wartości przesyłki bez uwzględnienia limitu odpowiedzialności.
11/06/2015 o 19:05
mam kilka pytania odnośnie następującej sytuacji: do kupującego została nadana przesyłka z używanym piecem, na liście przewozowym została wpisana kwota za pobraniem 2000, na którą składała się wartość pieca i kwota wysyłki. Przesyłka została uszkodzona i nigdy nie dotarła do kupującego, a dopiero po ponad miesiącu wróciła do siedziby kuriera i został sporządzony protokół jej stanu. W trakcie tego okresu nie informowano nadawcy o tym co sie z przesyłką dzieje. Przy oględzinach nadawca stwierdził, że opakowanie było rozerwane, brak było palety, a sam piec miał rozległe uszkodzenia – pogięte i powyginane blachy oraz inne elementy pieca. Uszkodzenia te ujęto w spisanym protokole stanu przesyłki wraz z informacją o nienależytym jej oznaczeniu przez kuriera. Pracownik kuriera uzależnił spisanie protokołu od podpisania odbioru przesyłki – stąd moje pytania: czy to prawidłowa procedura, czy podpisaniu odbioru uszkodzonej przesyłki po wcześniejszym sporządzeniu protokołu jej stanu nie wpływa na to, że nadawca chce zareklamować przesyłkę i domagać się zwrotu całej kwoty za jaką ten piec został sprzedany wraz ze zwrotem opłaty pobranej przez kuriera za przewóz ? Kolejnym pytaniem jest to, jeśli kurier przesyłki o gabarycie 200kg – taką jak ta uszkodzona, przewozi za pośrednictwem osoby trzeciej, która na liście przewozowym została wpisana jako nadawca, to czy jest to umowa spedycji podlegająca przepisom kc ?
15/06/2015 o 12:13
@ Kuba M
Nadawca w tym wypadku ma pełne prawo do reklamacji, a podpisanie protokołu odbioru nie ma na to żadnego wpływu. Nie widzę też tu żadnych podstaw do stosowania przepisów o umowie spedycji, chyba że co innego wynika z umowy z kurierem.
17/06/2015 o 15:04
proszę o pomoc w uzyskaniu odpowiedzi na następującą sytuację.
Zostało zlecone przewiezienie pracowników na konferencję. Z winy przewoźnika (w trakcie kursu bus został zatrzymany do kontroli, okazało się, że kierowca ma niekompletne dokumenty) nastąpiło opóźnienie 1,5 h (ze względu na czas dojazdu innego kierowcy). Jakiej kary może domagać się zleceniodawca? Dodam, że konferencja była zaplanowana na następny dzień.
A jaką szkodę Państwo ponieśli z tego tytułu?
19/06/2015 o 09:23
Zleceniodawca musiał przesunąć obiad o 1,5 h, wnoszę, że to żadna strata:) konferencja była następnego dnia. Obecnie Zleceniodawca zaproponował nam, aby obniżyć należność za kurs o 50%. Myślę, że to dość wygórowana kara.
26/06/2015 o 14:30
Jeśli nie było żadnej straty, nie ma podstaw do obciążenia przewoźnika. Samo opóźnienie nie rodzi odpowiedzialności, a wyłącznie szkoda, która jest jego skutkiem.
Bardzo proszę o pomoc w następującej sprawie. Przesyłka, której zawartością był sprzęt komputerowy została uszkodzona przez Fedex. Nadawcą przesyłki była firma. W liście przewozowym nie została zadeklarowana wartość przesyłki. Wartość sprzętu komputerowego została udokumentowana fakturą w wysokości 2250 pln, jednak Fedex uchylił się od wypłaty odszkodowania wyższej niż 50 pln argumentując to zapisami swojego regulaminu w następującym brzmieniu:
6.3.	W przypadku, gdy w rubryce „wartość ubezpieczenia” na Dowodzie Nadania nie jest wpisana żadna kwota, Zleceniobiorca ustalają, zaś Zleceniodawca wyraża zgodę i potwierdza, że wartość przesyłki nie przekracza 50,00 zł, i upoważnia Zleceniobiorcę do przyjęcia, że 50 zł jest zadeklarowaną wartością Przesyłki i ubezpieczenia jej do tej kwoty (postanowienie nie dotyczy konsumentów).
Z pobieżnej lektury Prawa Przewozowego odnoszę wrażenie, że zadeklarowana wartość przesyłki ma znaczenie wyłącznie w przypadku utraty lub ubytku przesyłki przez przewoźnika o czym mowa w art. 80, natomiast w przypadku uszkodzenia nie ma żadnego znaczenia i wartość odszkodowania powinna być ustalona w oparciu o art.81. Nie za bardzo tylko wiem jak ustalić procentowe zmniejszenie się wartości przesyłki i czy jako bazową wartość przesyłki przyjąć wartość z faktury.
Czy warto kierować sprawę na drogę sądową?
04/10/2015 o 02:04
Brak deklaracji nie wpływa na odpowiedzialność, ale może się pojawić zarzut, że Fedex wiedząc o wartości przesyłki, ubezpieczyłby ją na prawidłową kwotę, a przez brak informacji o wartości przesyłki poniósł szkodę. Można więc spróbować skierować sprawę do sądu, ale 100 % pewności wygranej nie ma.
Stanisław Kortus pisze:
10/10/2015 o 00:50
Zleciłem kolejnemu przewoźnikowi odbór towaru w przewozie miedzynarodowym . Kierowca przewożnika mimo wyrażnych instrukcji i oznakowań w firmie poruszał się po terenie zakładu bez stosownego ubrania ochronnego tzn. buty ,kask ,kamizelka odblaskowa. W konsekwencji został wyproszony poza teren zakładu i nie odebrał ładunku . Zleceniobiorca ,poprzez swojego pełnomocnkia , wysłał mi wezwanie do zapłaty w postaci utraty przewoźnego.Utrzymuje iż w zleceniu nie było zapisu o wymogu ubrania ochronnego w miejcu odbioru towaru . Nie jest to wielka kwota ,ponieważ ładunek był mały, w granicach 200 euro. Czy zleceniobiorca w tym przypadku ,gdy jego pracownik nie zastosował się do przepisów firmy i został wydalony za złamanie przepisów , ma prawo do oszkodowania ? Przepisy BHP wyraznie określają stosowanie ubrania ochronnego takze w firmie transportowej . Poza tym kierowca co 5 lat ma obowiązek odnowić uprawnienia i także zaliczyć kurs przewozu rzeczy z elementami przepisów w zkresie BHP .
25/10/2015 o 08:38
@ Stanisław Kortus
Jeśli w zleceniu nie było mowy o takich wymogach, a z przepisów jednoznacznie to nie wynika, to pretensje mogą być uzasadnione. Pytanie bowiem, czy przewoźnik mógł zakładać, że będzie musiał poruszać się po zakładzie pracy załadowcy, jeśli miał tylko podstawić pojazd, a załadunek należy do załadowcy.
22/11/2015 o 18:21
proszę o poradę, czy przewoźnik ma prawo żądać ode mnie zwrotu odszkodowania za zagubienie przesyłki, która się odnalazła po ok. 25 dniach?
paczkę wysłałam za pośrednictwem UPS, przez 8 dni szukano przesyłki po czym poinformowano mnie o zaginięciu, zgłosiłam reklamację ( roszczenie za kg brakującej wagi, ponieważ nie zadeklarowałam wartości towaru w liście przewozowym). odszkodowanie wyniosło ok 250 pln , czyli mniej niż połowa wartości towaru. Dostałam odp. pozytywną i przelew na konto. Po ok 25 dniach od zaginięcia paczki, mailowo poproszono mnie o zwrot odszkodowania ponieważ przesyłka się odnalazła i że własnie ją do mnie odsyłają. czy UPS ma prawo żądać ode mnie zwrotu odszkodowania? czy mam odmówić zwrotu i zgłosić nowe roszczenie o opóźnieniu w dostawie?
A transport był krajowy czy międzynarodowy?
29/11/2015 o 11:08
07/04/2016 o 14:30
prosze o porade w rozwiazaniu problemu.
w dniu 15-09-2015 załadowałem towar w Polsce,zamawiajacym byla firma z Anglii,natomiast miejsce dostawy-odbiorca firma z Ukrainy.Po dojechaniu na granice,dokonano zatrzymania pojazdu-naczepy wraz z towarem.Powodem zatrzymania wg Słuzby Celnej Ukrainy byly przedstawione dokumenty-faktury które otrzymałem od klienta drogą mailowa jeszcze w Polsce-z zaniżoną wartościa celną.Wobec mnie skierowano sprawe do Sadu w UA.Sad Apelacyjny 21-12-2015 sprawę zamkną uniewinniając mnie oraz nakazał natychmiastowy zwrot zatrzymanych dokumentów i pojazdu.Pojazd z granicy odebrałem 25-02-2016a rozładowałem dnia następnego.
Prosze o informacje czy w tej sytuacji mam prawo ubiegać sie o odszkodowanie za postój i od kogo.
13/04/2016 o 11:27
Trzeba by się zapoznać z dokumentami, ale wstępnie można stwierdzić, że najprawdopodobniej może się Pan domagać odszkodowania od zleceniodawcy, który ponosi odpowiedzialność za przedstawione Państwu dokumenty niezbędne do dokonania odprawy celnej.
07/10/2016 o 13:10
czy mogłabym dostać sygnaturę sprawy, o której Pan pisze w artykule „podlegająca w zeszłym roku rozpoznaniu przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (w Polsce często nazywany Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w skrócie ETS), w której zaginięciu w przewozie uległ ważący kilkanaście kilogramów serwer o wartości kilkudziesięciu tysięcy euro”
18/10/2016 o 09:09
C-533/08 http://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf?text=&docid=81174&pageIndex=0&doclang=PL&mode=lst&dir=&occ=first&part=1&cid=572689
16/11/2016 o 16:46
Piszę w wyniku następującego problemu. Na początku października tego roku dokonałem zwrotu paczki (korzystając z darmowego zwrotu dostępnego na witrynie sprzedawcy) w jednym z Paczkomatów firmy InPost. Po dwóch tygodniach i i kilku interwencjach dowiedziałem się, iż paczka zaginęła – kazano mi zgłosić reklamację, co uczyniłem. Jako kwotą odszkodowania podałem kwotę z paragonu, tj. 648 zł (W przypadku prawidłowego dostarczenia paczki, kwota ta zostałaby mi zwrócona przez sprzedawcę). Od momentu wysłania paczki minął już miesiąc, więc można uznać ją za zaginioną. Przy tym dostałem odpowiedź z działu reklamacji, iż powołując się na regulamin przysługuje mi odszkodowanie w wysokości nie wyższej niż zwykła wartość utraconych rzeczy. W wyniku tego przyznano 204 zł, co wg operatora stanowi maksymalną wartość zawartości paczki i kwoty nadania wynikającą z ich Regulaminu. Czy w takim przypadku można oczekiwać wyższego odszkodowania, niż to przyznane?
12/01/2017 o 03:39
A to była paczka w rozumieniu prawa pocztowego czy też przesyłka w rozumieniu prawa przewozowego?
Mam problem, dokonałem sprzedaży przedmiotu oraz wysłałem go jedną z wiodących na rynku firm kurierskich. Przedmiot niestety uległ całkowitemu zniszczeniu, więc Kupujący odmówił przyjęcia przesyłki. Przesyłka wróciła do mnie, gdzie wspólnie z Kurierem spisałem protokół szkody. Przyznano mi odszkodowanie, aczkolwiek odszkodowanie opiewa w 80% wartości w dodatku netto (gdzie artykuł 80 p.p mówi co innego). W dodatku nieuwzględniona nawet wysyłki, a artykuł 82 p.p – mówi wprost, że taki zwrot mi się należy. Podali uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 22 kwietnia 1997, sygn. Akt II CZP 14/97: „Odszkodowanie za szkodę poniesioną przez płatnika VAT na skutek zniszczenia rzeczy, ustalonej według ceny rzeczy, nie obejmuję podatku VAT mieszczącego się w tej cenie w zakresie, w jakim poszkodowany może obniżyć należy od niego podatek o kwotę podatku naliczonego przy nabyciu rzeczy” – czy firma może podpierać się powyższym orzeczeniem? Kolejna kwestia to koszty portalu pobierającego opłaty, które musiałem zapłacić, które również nie zostały mi zwrócone. Następna kwestia to ustawowe odsetki art 87 p.p/2, które winny być naliczane od momentu złożenia reklamacji i ostatnie, termin na złożenie odwołania? Z tego co mi wiadomo w szczególnych przypadkach odwołanie/reklamację można składać NAWET do 2 lat od momentu nadanie przesyłki?
Czy jest jakiś sposób na podejście firmy kurierskiej tak aby podeszli do kwestii rzetelnie? Kiedy dochodzi do niedbalstwa ze strony firmy kurierskiej? Czy zniszczenie świadczy o takim zachowaniu i w tym momencie przysługuje pełne odszkodowanie?
Dodam, że mam około 3 takich spraw i ja swoje oni swoje łamiąc przy tym prawo…
02/02/2017 o 15:41
W maju ubiegłego roku dokonalam zakupu przedmiotu w sklepie internetowym. z opcją zapłaty przy odbiorze. Kurier dostarczył przesyłkę i odebrał pieniądze(1800 zł) za dostarczony towar. Ku mojemu zdumieniu kilka dni temu otrzymalam WEZWANIE DO ZAPŁATY należności za zakupiony przedmiot, wystawione przez kancelarię notarialną reprezentującą przewożnika! Poza tym żądają ode mnie dowodu wpłaty za przesyłkę(nawet nie pamiętam czy był taki,moje podpisy są na liście przewozowym). W przeciwnym razie straszą sądem i komornikiem .
Dodam jeszcze,że w rozmowie telefonicznej poinformowano mnie jakoby kilka innych osób padło ofiarą „pomyłki”kuriera,który podobno….zapomniał (!)pobrać pieniędze za dostarczone przesyłki! Co robić w takiej sytuacji? Przecież komornik musi działać na podstawie orzeczenia sądu,a gdzie tu dowody na to,że nie zapłaciłam ,skoro dostawa była z płatnością przy odbiorze…..
Witam. W pierwszej kolejności podziękowania za to, że taki blog istnieje. Pozwolił mi w wielu kwestiach zająć stanowisko.
Nie znalazłem nigdzie natomiast wzmianki czy art. 80 pr. przew. jest przepisem bezwzględnie obowiązującym czy strony mogą modyfikować zakres odpowiedzialności. Nadałem przesyłkę, która została utracona. w Regulaminie przewoźnika jest napisane, że jeżeli nie zadeklarowałem wartości paczki to odpowiedzialność ogranicza się do bodajże 500 zł. Paczka oczywiście była więcej warta, a ja nie zadeklarowałem wartości… Czy mimo tego będę mógł wykazywać rachunkiem (fakturą VAT) wartość paczki, a przewoźnik będzie musiał mi zwrócić pełną wartość przesyłki?
02/04/2017 o 06:28
Generalnie przyjmuje się, że prawie wszystkie przepisy prawa przewozowego mają charakter bezwzględnie obowiązujący, więc wszelkie ograniczenia odpowiedzialności wpisane do regulaminu przewoźnika są nieskuteczne.
24/04/2017 o 16:15
Witam, chciałam się dowiedzieć jak wygląda sprawa odszkodowania za towar. Sprawa ma się tak wieźliśmy ładunek na Łotwę i z tego ładunku podczas transportu uszkodziły się 2 role foli. Czy my jako przewoźnik powinniśmy wystąpić do Ubezpieczyciela o pokrycie strat z OCP czy firma która odbierała ten towar. I czy w takim przypadku spedycja przez którą jechaliśmy, może nam wstrzymać płatność za kursy jakie na ich rzecz wykonaliśmy. Były to 3 kursy na kwotę 1900e a obciążenie będzie na około 1500e.
Dzień dobry. Mam spory kłopot. Jestem na załadunku od środy popołudnia 17.00h (awizacja na załadunku 17.00h) , padł system komputerowy nie ładują nie rozładowują aut nie wydają dokumentów transportowych wszystko stoi. Firma spora solidna więc na wszystko potrzeba (mnóstwa?) czasu …. Co teraz z moim autem które stoi tu nadal , za bramą , bez możliwości wjazdu na firmę podbicia chociażby karty postojowej , spedycja X zapewnia że na pewno załadują , pytanie brzmi : kiedy ? Czy mogę zabrać auto po 24h obciążyć spedycję ze brak załadowania ? Dodam iż jest to bardzo uciążliwa sytuacja , spedycję X znam od wielu lat nie chcę sobie robić wrogów ale i mój pracownik któremu MUSZĘ zapłacić za przestój kilometry itp.. nie może tam stać wiecznie gdyż powinien jeździć zarabiać a nie czekać na Bóg wie co…. Bardzo proszę o poradę jak wybrnąć z tej sytuacji ?
27/11/2017 o 00:40
Generalnie do ubezpieczyciela może wystąpić zarówno poszkodowany jak i ubezpieczony. Jeśli towar dojechał na miejsce, uprawnionym jest odbiorca, który powinien się zwrócić z roszczeniem. O ile z umowy przewozu nie wynika nic innego, brak jest podstaw do wstrzymania płatności. Można jedynie potrącić sobie wzajemne roszczenia, ale nie wiadomo, czy w tym wypadku spedytor jest uprawniony do potrącenia, bo wcześniej musiałby sam naprawić szkodę.
27/11/2017 o 00:54
Jeśli minął już czas wolny od opłat, można wezwać drugą stronę do wykonania zlecenia, a w braku reakcji odstąpić od umowy i zażądać odszkodowania.
magda j pisze:
22/12/2017 o 21:37
Zlecono nam transport w relacji polsksa-wegry , towar na paltach dodam średnio pakowany , mający tendencje do przechylania. Wozimy to od 8 lat.Niestety na skutek gwałtownego hamowania (przypadek losowy kierowcy wyskoczyła sarna na drogę był zmuszony do nagłego hamowania) palety się przechyliły, odmówiono przyjęcia towaru w Węgrzech na rozładunku. Wracamy z towarem z powrotem do nadawcy.
1.Nadawca odmawia nam przewoźnego w jedna i druga stronę powołując się na niewykonanie usługi ( towar niedostarczony )
2.zwrt za uszkodzenia towaru
3.Samochod stoi po uprzedniej informacji od rana 24 h na rozładunku w nadawcy pomimo prośby rozładowania , zostajemy poinformowani ze będzie rozradowany o 18 , niestety tak nie jest stoi do rana .
nadawca neguje zapłatę za tak długi postój auta na rozładunku.
ma prawo nam nie wypłacić frachtu powrotnego ?
maja prawo domagać się zwrotu kosztów za uszkodzenia ?
maja prawo odmówić nam opląty za postój ?
Witam Pana serdecznie, Mam pytanie dotyczące nieodebrania towaru z naczepy przez odbiorce. Błędna informacja ze strony spedytora spowodowała ze dwa razy kierowca próbował dostarczyć przesyłkę dopiero za trzecim razem udało się zdać towar.
Generalnie ostatnio mamy często takie sytuacje iż przez błędy w dokumentacji pozostaje nam towar na naczepie do wyjaśnienia. Generalnie biuro jest już nieczynne -sprawę udaje się rozwiązać następnego dnia. Jak postąpić w takiej sytuacji z pozostawionym towarem? Naczepa jest zajęta-potraktowana jak magazyn na kółkach, my nie możemy podjąć kolejnego ładunku, a kierowca kwitnie na parkingu. Jak wyegzekwować rekompensatę. Raz wystawiliśmy notę obciążeniowa ale została odrzucona mimo ewidentnej pomyłki spedycji i dołączonej jako dowód korespondencji. Będę wdzięczna za odpowiedź.
11/01/2018 o 02:26
@ magda j
Jeśli towar był dobrze zabezpieczony, a doszło do jego przechylenia, oznacza to, że był źle spaletowany. Towar powinien być tak załadowany, żeby był odporny na normalne zachowanie pojazdu na drodze, do którego należy zaliczyć również gwałtowne hamowanie. Niezależnie od powyższego sam fakt przechylenia towaru nie oznacza, że jest on uszkodzony, a zleceniodawca nie ma prawa odmówić całości wynagrodzenia za przewóz nawet jeśli takie uszkodzenie by wystąpiło. Z tego względu na pierwszy rzut okaz zleceniodawca powinien pokryć zarówno koszty przejazdu w jedną jak i drugą stronę.
11/01/2018 o 02:38
Dużo zależy od treści zlecenia transportowego, gdyż często przewiduje ono obowiązek oczekiwania przez przewoźnika na rozładunek przez określony czas np. 24 czy 48 h. Jeśli takich uregulowań nie ma, przewoźnik ma prawo rozładować przesyłkę do magazynu na koszt zleceniodawcy.
29/01/2018 o 12:29
W pierwszej kolejności bardzo dziękuję za fantastyczny kontent, strona niejednokrotnie była bardzo przydatna. Mam jednak pytanie, jak Pana zdaniem rozkłada się ciężar dowodu w postępowaniu o odszkodowanie z tytułu utraconego towaru: czy w razie podniesienia przez przewoźnika „zarzutu” ograniczenia wysokości odszkodowania zgodnie z dyrektywą art. 23 CMR oraz jednoczesnych wątpliwości co do wagi utraconego towaru (w liście przewozowym nieprecyzyjne określenie wagi załadunku, niewykazana waga choćby jednostkowa skradzionego towaru) to powód winien wykazać wagę utraconego towaru, a następnie obliczyć wysokość należnego odszkodowania z uwzględnieniem odpowiedniego kursu RSD, czy też to pozwany wywodząc korzystne skutki prawne winien dowodzić wagi utraconego towaru; finalnie czy sąd uprawniony jest do czynienia samodzielnych obliczeń (szacunków) w zakresie zarówno wagi skradzionego towaru jak i ostatecznej wysokości odszkodowania? Ponadto, czy przewoźnika chroni jakkolwiek art. 7 i 6 g) CMR w związku z nieprecyzyjnym określeniem wagi załadunku, czy jednak przewoźnik winien należycie sprawdzić tę wagę przy przyjęciu towaru? Z góry dziękuję za ewentualne uwagi.
Witam, mam pytanie- czy w przypadku całkowitego uszkodzenia towaru w transporcie (wypadek na drodze) firma transportowa ma podstawy aby domagać się wydania tego uszkodzonego towaru po wypłacie odszkodowania za uszkodzony towar? Towar został do nas przywieziony z powrotem ale z powodu uszkodzeń nie nadaje się do sprzedaży.
Zasadą jest odszkodowanie wg wartości przesyłki z daty i miejsca przyjęcia jej do przewozu (art. 23 ust. 1 CMR). Wyjątkiem od tej zasady jest art. 23 ust. 3 CMR przewidujący ograniczenie odpowiedzialności przewoźnika. To przewoźnik musi więc udowodnić, że jego odpowiedzialność jest ograniczona, więc to na nim w mojej ocenie spoczywa ciężar dowodu, jaka była waga utraconej przesyłki. Co do przepisów art. 7 i 6 to pełnią one inną funkcję – chodzi o określenie wagi przesyłki na potrzeby ewentualnej odpowiedzialności wobec przewoźnika. Istnieje domniemanie, że treść listu przewozowego odpowiada rzeczywistości, więc to przewoźnik musiałby udowodnić, że było inaczej.
30/01/2018 o 15:05
Nie ma prawa do wydania towaru, gdyż wciąż jest on własnością osoby uprawnionej. Jedyny sposób na uzyskanie tego towaru to jego kupno. Osoba uprawniona może oczywiście odmówić sprzedaży, ale wówczas przewoźnik może podnieść zarzut, że poszkodowany powiększa szkodę, gdyż otrzymałby jakąś kwotę za sprzedany towar. Wówczas ta kwota, które poszkodowany odmówił, nie będzie mogła być przez niego dochodzona od przewoźnika.
30/01/2018 o 21:21
Dziękuję bardzo za tak szybką odpowiedź – napisał Pan że jedyny sposób na uzyskanie tego towaru to jego kupno- nasuwa się jednak jeszcze pytanie- czy można sprzedać towar uznany za całkowicie uszkodzony, który został opisany w protokołach jako „niezdatny do sprzedaży”? Czy może w takim razie powinniśmy dokonać jego utylizacji a firmie transportowej odmówić wydania czy tez sprzedaży towaru (tylko na jakiej podstawie?).
mam do Pana wielka prosbe, moglby Pan mi powiedziec jakie mam prawa i czego moge sie domagac od firmy transportowej? W skrocie przedstawiam cala sytuacje: Mieszkam w Hiszpanii, siostra wyslala mi paczke firma DPD, za posrednictwem firmy Furgonetka. W Hiszpanii uslugi dla DPD robi firma SEUR. W mojej paczce znajdowal sie telefon iPhone, miedzy innymi, wartosc calkowita paczki ok 11.000, mamy faktury na polowe z tych rzeczy. Paczka nie miala dodatkowego ubezpieczenia ani okreslonej wartosci przesylki, wiec wstepnie przysluguje nam tylko 1000 zl. Sprawa poszla na Policje zarowno w Polsce jak i w Hiszpanii bo paczka zostala skradziona (wiemy o tym, bo zostal uzyty telefon, ktory byl w paczce). Dostalam wiadomosc od DPD, ze paczka jest zaginiona i nie zostanie odnaleziona (nie dziwie sie, bo ja sama napisalam do DPD, ze paczka jest skradziona). Poza tym, strona polska albo hiszpanska klamie. Na stronie DPD jest napisane, ze moja paczka doszla do oddzialu docelowego w Maladze i system hiszpanski SEUR mowi, ze paczka nigdy nie doszla do Hiszpanii i na dodatek, ze nie wyszla z Polski. Firma DPD mowi, zebym napisala reklamacje o zaginiecie paczki i mowi ze strona hiszpanska bierze na siebie czesc odpowiedzialnosci za zaginiecie paczki. Zadaje sobie pytanie: jak strona hiszpanska bierze na siebie czesc odpowiedzialnosci jezeli mowi, ze paczka nigdy nie wyszla w Polski?… W calej tej sytuacji jest duzo klamstw. Prosze mi doradzic, co mozemy zrobic w tej sytuacji? O jaki rodzaj odszkodowania mozemy walczyc? Za zaginiecie paczki, za kradziez paczki, za podawanie falszywych informacji? Sprawa jest caly czas w toku, slyszalam, ze jest jakis okres na domaganie sie informacji odnosnie losow paczki, ze po tym terminie, cala sprawa zostanie zamknieta. Paczka wyszla do mnie 16 stycznia i od dnia 1 lutego jest uznana za zaginiona. Zlozylysmy reklamacje z siostra, ona na stronie Furgonetka jako nadawca paczki i ja do DPD jako odbiorca paczki, zadzamy zwrotu calej wartosci paczki, czyli 11.000 zl. Mamy prawo do innego rodzaju reklamacji czy skarg, nie wiem. Prosze o pomoc. Z gory dziekuje.
08/02/2018 o 09:57
Chce dodac, ze w sledzeniu przesylki DPD jest napisane, ze paczka doszla do oddzialu docelowego w Maladze w dniu 31.01.2018 o godzinie 14:59 i na stronie SEUR jest informacja ze: w dniu 31.01.2018r o godzinie 15:59 przesylka zostala anulowana.
Kiedy zadzwonilam do firmy SEUR proszac o wyjasnienia sytuacji, to mi powiedzieli, ze nie ma paczki o takim numerze w systemie.
11/02/2018 o 10:12
Ale co to oznacza „niezdatny do sprzedaży”? Jeśli jakaś firma chce go kupić, to nie ma podstaw, żeby odmówić jego sprzedaży. O jaki konkretny rodzaj towaru chodzi?
12/02/2018 o 01:03
Trzeba by w sprawie przeanalizować szereg dokumentów, w szczególności rodzaj umowy zawartej z furgonetką i DPD. Nie wiadomo bowiem, czy była to spedycja, czy przewóz, czy ma zastosowanie prawo przewozowego czy pocztowe itp. Generalnie jednak wobec braku deklaracji wartości przesyłki sytuacja poszkodowanego jest dużo trudniejsza i jest spore ryzyko, że nie uda się uzyskać odszkodowania w pełnej wysokości.
12/03/2018 o 22:34
Dziekuje bardzo za odpowiedz i za poswiecony czas. Pozdrawiam serdecznie.
20/09/2018 o 20:42
Witam, chylę czoła przed znajomością prawa transportowego.
Mam jedno pytanie, czy roszczenie o odszkodowanie do podwykonawcy przewoźnika jest roszczeniem w EUR, jeśli taka waluta była na zleceniu przewozowym? Czy waluta ze zlecenia nie ma związku z walutą dochodzonego odszkodowania i powinno być żądanie o odszkodowanie wyrażone w pozwie w PLN? (przewoźnik umowny zapłacił uprawnionemu/odbiorcy odszkodowanie w EUR i teraz ma regres do podwykonawcy). Z góry dziękuję za pomoc 🙂
Pcholczyk Patryk pisze:
Panie Pawle moja firma jest zainteresowana kupnem towarów niepełnowartościowych uszkodzonych podczas transportu.Czy posiada pan wiedzę na ten temat?Przetargi,aukcje ,ogłoszenia przewoźników bądź firm ubezpieczeniowych…Proszę o pomoc….Pozdrawiam
14/02/2019 o 05:48
Roszczenie powinno być dochodzone w takiej walucie, w jakiej jest określona wartość przesyłki. Jeśli jednak doszło do naprawienia szkody przez przewoźnika umownego, możliwe jest również dochodzenie odszkodowania w złotówkach, gdyż wtedy wiadomo już po jakim kursie zostało wypłacone odszkodowanie w walucie obcej.
14/02/2019 o 05:49
@ Pcholczyk Patryk
Niestety nie mam wiedzy, by były jakieś zorganizowane platformy sprzedaży tego typu towarów.