Source: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/409071,polaczenie-adwokatow-i-radcow-prawnych-roznic-mniej-ale-do-jednosci-daleko.html
Timestamp: 2017-10-20 04:57:54
Legal References Found: art. 328
 art. 328
 art. 871
 art. 48
 art.30
 art. 11

art. 231
 art. 102
 art. 66

Document Content:
Połączenie adwokatów i radców prawnych: różnic mniej, ale do jedności daleko - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoPołączenie adwokatów i radców prawnych: różnic mniej, ale do jedności daleko
autor: Agnieszka Bobowska26.03.2010, 03:00; Aktualizacja: 26.03.2010, 12:08
● Samorządy zgadzają się z ministrem sprawiedliwości, który decyzję o połączeniu zawodów pozostawił w rękach adwokatów i radców prawnych
● Niechęć do zjednoczenia nie wynika z obawy przed utratą samorządowego majątku
● Połączona Adwokatura nie zapewni wzrostu jakości i dostępności usług prawniczych
Czy utrzymywanie odrębnych zawodów adwokata i radcy prawnego jest sztucznym podziałem?
Wbrew pozorom, odrębności między naszymi zawodami są ważne i warto je przedyskutować. Chodzi o sprawy naszej sądowej kompetencji w sprawach karnych czy też o kwestie adwokackiej zawodowej niezależności, gwarantowanej zakazem zatrudnienia na etacie. Odmiennie odbywają się aplikacje, które w adwokaturze są w znacznie większej części oparte na praktycznym przygotowaniu zawodowym przez patronat.
Gdyby radcy prawni uzyskali kompetencje w sprawach karnych i karnych skarbowych, to rzeczywiście oba zawody nie różniłyby się już niczym. Decyzja o utrzymywaniu odrębności lub ich integrowania znajduje się w gestii państwa, które określając interes publiczny, ma prawo podjąć takie decyzje.
Czy pozostawienie samorządom decyzji o połączeniu zawodów prawniczych było dobrym rozwiązaniem?
Decyzję ministra sprawiedliwości odbieramy jako zgodną z zasadą samorządności, gwarantowaną naszym zawodom przez Konstytucję RP. Cieszy nas to tym bardziej, że politycy zdają się mieć fałszywe pojęcie o priorytetach co do potrzebnych naszym zawodom reform. Połączenie nie jest kluczową kwestią dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości czy dla dostępności usług prawniczych.
Zawieszenie prac nad ustawą oceniam pozytywnie, gdyż decyzja ta uwzględnia niezależność oraz podmiotowość naszego samorządu. Warto dodać, że w 14 na 19 okręgowych izb radców prawnych zgromadzenia opowiedziały się za ideą połączenia zawodów. Badania przeprowadzone przez TNS OBOP wykazały, iż jedynie 27 proc. radców prawnych jest przeciwnego zdania. Z kolei według badań samorządu adwokackiego 65 proc. radców prawnych opowiada się za połączeniem.
Wykupione mieszkania spółdzielcze z nieważnymi aktami notarialnymi
wojtek(2010-03-26 10:50) Zgłoś naruszenie 00
3/ Przymus adwokacko-radcowski obowiązujący poszkodowanego, przy wystąpieniu do Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, (art. 130 § 5 k.p.c.) względem biednego obywatela ma specyficzny obraz. Np.;
o przywrócenie terminu do złożenia napisanego pisma. To umożliwia sędziom Sądu Najwyższego lub Trybunału Konstytucyjnego oddalenie sprawy i jej zamknięcie.
- pomimo zwrócenia uwagi adwokatowi na podstawowe braki przygotowanej skargi kasacyjnej, w której nie ujął najistotniejszych treści (zgodnych z art. 328 § 2 k.p.c.), to moich uwag w złożonym piśmie adwokat nie uwzględnił. Gdy chciałem naprawić owe „zaniedbania” i wysłałem do Sądu Najwyższego prośbę (jako uzupełnienie skargi kasacyjnej), w której uzupełniłem złożone przez adwokata pismo. Sąd pismo moje odrzucił
i je zwrócił.
Zaś nie zawarcie w złożonej skardze kasacyjnej najważniejszych treści (zgodnie z art. 328 § 2 k.p.c.), mówiących o moich dowodach, jednoznacznie świadczy o współudziale tego adwokata w realizacji wytycznej ministerstwa. Adwokaci ci z uwagami i poleceniami swojego klienta (biednego Obywatela) w ogóle się nie liczą – mój podpis na żadnym piśmie przez nich napisanym nie jest w ogóle potrzebny – więc adwokat treści pisma z powodem nie musi uzgadniać, i z tego przywileju w pełni korzysta. Ta patologiczna współpraca ma dodatkowy atut, ponieważ wyższa instancja nie musi rozpatrywać i ustosunkowywać się
do zarzutów dotyczących pracy sędziego niższej instancji. Możliwość oddalenia pisma bez merytorycznego rozpatrzenia ma jeszcze jeden plus dla sędziów, nie zmusza ich do łamania prawa przy jego oddaleniu - co nakazuje wytyczna ministerstwa. Tak, więc dzięki adwokackiemu „uchybieniu”, sędziowie obu instytucji (S.N. i T. K.) Państwa Polskiego
z tego zbrodniczego bezprawia wychodzą z „czystymi rękoma i sumieniami”, zarazem
nie zapominając o sowim wybawcy, – którego za tę „przysługę” sowicie wynagradzają.
Przymus wystąpienia do Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego za pośrednictwem adwokata lub radcy prawnego - art. 871 § 1 k.p.c. oraz art. 48 Ustawy
o Trybunale Konstytucyj. są w jawnej sprzeczności z art.30, 31, 32 Konstytucji i art. 11 k.c.
W te patologiczno-zbrodnicze działania konsorcjum prawniczego również wpisują się bezprawne postępowania i ustanowienie przez nich przepisów ułatwiających oddalenie niewygodnego pozwu, poprzez utrudnienie (a często uniemożliwienie) poszkodowanym obywatelom zaskarżenie (poddanie kontroli instancyjnej) nie sprawiedliwych decyzji.
To niepisane „prawo” spowodowało, iż całe społeczeństwo milczy na temat bezprawia
O prawdziwości tego twierdzenia świadczy również, całkowite i świadome milczenie na ten temat adresatów otrzymanych pism, którymi byli; prezydent, premier, parlamentarzyści (poprzedniej kadencji), 4 ministrów sprawiedliwości, ich pracownicy, media, organizacje i stowarzyszenia mające w swych statutach treści o pomocy poszkodowanym i walce z bezprawiem. Wszędzie tam obowiązuje milczenie
w przedstawionym temacie, ponieważ wszędzie tam „pracują” „prawnicy”, którzy kontrolują wszystko, co jest z prawem związane. Prawnicy ci również zdają sobie sprawę
z nieobliczalnych konsekwencji, jakie mogą nastąpić po ujawnieniu tej patologiczno –
- zbrodniczej zmowy i dlatego wszelkimi sposobami starają się nie dopuścić do ujawnienia tej zbrodni na biednym Polskim Narodzie.
Prawnicy milczą, bo do tego milczenia (nie tylko w tym temacie) przywykli, ponieważ życie (od małego) w patologicznej rodzinie prawniczej, jak i wiele lat studiów i pracy wykształciło i ukształtowało w nich (oprócz innychnegatywnych cech) swoistego rodzaju patologiczną poddańczość, usłużność, dyspozycyjność i solidarność korporacyjną, nie spotykaną w innych zawodach.
Ten krzywdzący wyrok poszkodowanemu (biednemu Obywatelowi) zamyka dalszą prawną drogę do uzyskania od pozwanego należnego zadośćuczynienia, ponieważ wydany wyrok chroni złodzieja, jak immunitet, sędziego. Ten swoisty prawniczy list żelazny wydany w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, do końca życia pozwala przestępcy (pozwanemu) uniknąć zasłużonej kary. Darowany mu dług przez sędziego, stanowi prezent, który otrzymał kosztem biednego Obywatela (poszkodowanego powoda). Dobrze wie, że wyrok ten jest fałszywym dokumentem i zdaje sobie sprawę, że za posługiwanie się nim powinien odpowiadać z 273 art. kodeksu karnego.
Takie postępowanie sędziów i adwokatów spowodowało, że sami stali się przestępcami i podlegają odpowiedzialności karnej zgodnie z treścią
art. 231 § 1, 239 § 1 i 271 § 1 Kodeksu Karnego mówiących o; przekroczeniu uprawnień, działaniu na szkodę interesu prywatnego, pomocy przestępcy w uniknięciu kary
i poświadczenia nieprawdy w wystawionym dokumencie.
Przypuszczam, że dzieje się tak, ponieważ pierwsza minister sprawiedliwości Hanna Suchocka uznała, iż w dobie przemian ustrojowych i w III R. P. również wymiar sprawiedliwości musi na siebie zarobić i nakazała podwładnym, żeby tylko tym, co opłacają koszta sądowe a jeszcze dadzą zarobić adwokatowi, wydawano sprawiedliwy wyrok.
Szkoda, że pani minister przy całym „dbaniu” o finanse resortu i państwa, o treści tej wytycznej „zapomniała” powiadomić najbardziej zainteresowanych, czyli biednych Obywateli. Ktoś by pomyślał, iż ta wytyczna została wydana celem zmuszenia biednych obywateli do ponoszenia opłaty za sprawę, ale tak nie jest, ponieważ biedni obywatele nie wiedząc o tej wytycznej, a wierząc w treść praw konstytucyjnych zawartych w (art. 233 § 2,176, 83, 78, 45, 32, 9, 7, 5 i 2) i kodeksu postępowania cywilnego (art.113 §1 k.p.c., obecnie art. 102 ustawy o kosztach sądowych), cały czas składają pozwy z prośbą o zwolnienie ich z opłaty sądowej
tak będzie(2010-03-27 21:14) Zgłoś naruszenie 00
to oczywiste, każdy kto ma jako taki ogląd sytuacji i pojęcie o ekonomii to dostrzeże. Garstka właścicieli dużych kancelarii będzie dalej miała się świetnie, bo jest już na rynku długo, ma ustaloną reputację, stałych klientów i co ważne - tabuny młodziaków robiących za nich robotę za grosze. Myślicie, że dlaczego to właśnie tym prawnikom najbardziej zależy na szerokim dostępie do tytułów adwokata i radcy ? bo jeśli masy ten tytuł zdobędą to zgodzą się za jeszcze mniej pracować a nie jak do tej pory żądać kasy za tytuł. A właściciel powie - nie podoba się, to mam na biurku 40 podań od takich jak Ty świeżych mecenasików co modlą się ,żebym ich przyjął.
Natomiast cała ta reszta palestrantów, tej drobnicy, małych kancelaryjek i młodych co dopiero wejdą na rynek będzie wyła z rozpaczy, że nikt ich nie potrzebuje i ciężko im średnią krajową wyrobić.
W ten sposób rzeczywiście pozycja sędziego dla ogromnej większości adwokatów i radców stanie się nieosiągalna. Finanse bardzo dobre, w każdym razie nieporównywalne do tych, które typowy mecenas będzie mógł zarobić, pewność pracy, prestiż i brak konieczności padania nad kolana przed byle prostakiem z grubym portfelem, żeby nie poszedł do kolegi. Prestiż tych zawodów za chwilę będzie budził uśmiech politowania...
gwidon(2010-03-26 16:54) Zgłoś naruszenie 00
ta branża i tak upadnie, niezależnie czy się połączą czy nie. Adwokaci i radcowie chyba dalej nie zauważają, w jakiej rzeczywistości działają. Masy studentów prawa, masy aplikantów, za chwilę masy nowych adwokatów i radców. Przecież oni jeden na drugim niedługo będą siedzieć, biura na każdej ulicy będą. Tylko kto do nich przyjdzie? już dziś każdy łapie co może i obsługuje kilkanaście firm żeby jakoś wyżyć. Jak się zwiększy liczba prawników z uprawnieniami, to dla wszystkich będzie nędza a klienci tylko skorzystają cenową - będę mogli targować się z mecenasem jak na jarmarku: puścisz pan to za x, czy nie ? bo jak nie to tam u drugiego za rogiem mogę to mieć za 0,75 x. Więc jak ?"
Tak to będzie wyglądało, a ci dalej o etyce i niezależności zawodu rozprawiają.. Śmiech na sali
Obywatel(2010-03-26 17:28) Zgłoś naruszenie 00
do gwidon'a: problem w tym, że do tej pory samorządy oba starały sie zapobiec takiej konkurencyjnej walce na wyniszczenie... Bo to nie jest ten typ działalności zawodowej, to nie zieleniaki, czy punkty gastronomiczne. Jakość musi kosztować, choć dużo osób tego nie chce zrozumieć. A jeśli ktoś chce pracować za niziutkie stawki, to oczywiście może. Tylko czy z tego wyżyje, i czy za to będzie mógł inwestować w materiały, książki, szkolenia itp.?
A klient powie później, to pan mecenas nie wiedział, że przepisy się zmieniły miesiąc temu? No nie wiedział, bo nie miał kasy na nowy kodeks :_P
Egzaminator-egzekutor(2010-03-26 17:46) Zgłoś naruszenie 00
Wpierw walczono ze sposobem dostania się na aplikację )poprzedni był niesprawiedliwy, ograniczony, korporacyjny itp.). No to się zmieniło, są państwowe egzaminy na aplikację oraz państwowe egzaminy zawodowe. Na początku było zadowolenie ale po jakimś czasie stwierdzono, że przy tych egzaminach od egzaminowanego coś, ktoś chce, że śmie go zapytać o coś, o zgrozo jeszcze o coś z prawa. No to zniesiono egzaminy ustne, zostały tylko testy. Ale tych pytań jest tak dużo, nie można zdać przez to egzaminu na chybił trafił. No to teraz jest postulat aby korporacje żyły swoim życiem a każdy inny magister prawa, który nie jest zainteresowany byciem w tej społeczności mógłby wykonywać zawód profesjonalnego prawnika bez aplikacji. Ale to na pewno nie koniec roszczeń. W końcu pojawi się kolejny problem, hmmm trzeba skończyć prawo! A po co? Będzie kolejny postulat za parę latek, aby pełnomocnikiem procesowym mógł być każdy tzn: kolega, piekarz, lekarz, policjant, pielęgniarka. Warunkiem będzie aby taki pełnomocnik interesował się prawem! W tym celu będzie musiał napisać swoje CV i w rubryce Hobby wpisze Prawo. Jak znam, życie po jakimś czasie pojawią się tacy, którzy będą i to chcieli zmienić, tzn. wykreślić obowiązek zainteresowania prawem przez "profesjonalnych pełnomocników procesowych". KLIENT NASZ PAN!!!
z.(2010-03-26 18:04) Zgłoś naruszenie 00
Zadanie z prawa karnego na egzaminie radcowskim nie polega na występowaniu w charakterze obrońcy tylko w roli, którą już obecnie kpk dopuszcza.
Sporządzania pism procesowych nie uczy się na szkoleniach tylko pracując w kancelarii. Jak ktos siedzi w urzędzie i swoje doskonalenie zawodowe opiera na "szkoleniach" to raczej kariery nie zrobi (o ile zda egzamin).
Ktoś temu zaprzeczy?(2010-03-26 19:38) Zgłoś naruszenie 00
prawda jest taka, ze zawody korporacyjne chyla sie ku upadkowi, po częsci na własne życzenie.
jedynym i prawdziwie docenianym, elitarnym, a nie egalitarnym zawodem prawniczym będzie zawód sędziego.Żadne adwokaty, radce i rejenty nie będą mieli takiego poważania i prestiżu. Trudno go będzie utrzymać ganiając za byle ciapkiem, bo moze akurat ma on jaks sprawę do załatwienia... Myśle, ze najbliżasza pięciolatka jasno pokaże totalne parcie korporacjonistów na wolne etaty sedziowskie. beda chodzic po prezesach, zgromadzeniach i innych i skalmeć, żeby władze sądownicze raczyły im zauafać. ostatkiem sił beą starali się wykorzystac swój status korporacjonisty i wątliwy prestiż wynikający z ich statusu...
Oczywiście nie bedzie to dotyczyło wszystkich, ale większej czesci tej korporacyjnej miernoty, która nie da sobie rady na wolnym rynku. Na szczęscie i w sądach powoli następuje otrzeźwienie i trzeźwy ogląd. juz teraz mecenasi w cuglach przegrywają na Zgromadzeniach z asytentami czy referendarzami. wreszcie do rządzących w sądach dotarło, ze korona zawodów w rozumieniu korporacjonistów to klasyczny skok miernoty na kasę i stanowsiko, które w innej sytuacji nigdy w zyciu im by sie nie dostało. korporacjonisci wypaczyli idee korony zawodów. zamiast najlepszych i najbardziej wartościowych adwokatów (a nie brak takich) do konkursów stają ludzie, którzy zwietrzyli właśnie szanse na ciepłą posadkę i dobry stan spoczynku. póki co żaden dobrze prosperujący adwokat nie aspirował do sądu. jest to dla niego nieołacalne, a juz na pewno nie prestiżowe.
JolaCoZnaBola(2010-03-26 22:09) Zgłoś naruszenie 00
Owszem korporacje walą się ku upadkowi, ale i tak wolnej niż sądownictwo. Mimo wszystko rozbawiłeś mnie z tymi refami i asami:) Domyślam się, że jesteś jednym z tych geniuszy. Jednego tylko nie mogę zrozumieć- jak to jest, że nikt was nie szanuje a zwłaszcza sędziowe. Traktują was jak śmieci a wy jesteście im tacy wierni. Hmm może za dużo wam płacą??
ps. wiem, wiem jak już będziecie w korporacji to dopiero adwokaciny zobaczą.Cały rynek zawłaszczycie, a klienci będą walić drzwiami i oknami...
z.(2010-03-27 11:42) Zgłoś naruszenie 00
Nie martwcie się tak o tę branżę. Adwokaci i radcowie sobie poradzą. A poza tym ilość studentów prawa (obudzą się z ręką w nocniku) i aplikantów nie przełoży się wprost proporcjonalnie na grono palestrantów.
Uprzedzam wszystkich optymistów, że dostęp do zawodu wcale nie będzie szerszy, a przyrost liczby adwokatów i radców nie będzie taki szybki, jakby to mogło wynikać z ilości aplikantów.
Skąd ten wniosek? Otóż, w grudniu 2009 r. odbył się pierwszy adwokacki egzamin państwowy (dla osób, o których mowa w art. 66 ust. 2 prawa o adwokaturze). Przystąpili ludzie w trakcie aplikacji, legitymujący się wcześniej stażem pracy w kancelariach lub urzędach oraz osoby po aplikacji pozaetatowej sądowej i prokuratorskiej (po etatowej mogą się wpisywać bez egzaminu).
Ogółem na 79 kandydatów zdało 22 (!). W Poznaniu 3 na 15, w Gdańsku 5 na 15, w Warszawie 5 na 25 (!), najlepiej wyglądało to w Krakowie - 9 na 22.
Te współczynniki może trochę wzrosną, ale 50% nie przekroczą (aplikanci izby kieleckiej nie bez powodu wystąpili do MS z petycją, że chcą zdawać egzamin na "starych, dobrych, korporacyjnych" zasadach).
Komisje składają się w połowie z adwokatów i sędziów.
Jak z powyższego wynika punkt ciężkości przesunął się obecnie z egzaminu "pierwszego" na ten "drugi", ważniejszy (słusznie zresztą). Dostrzegli to sprytnie radcowie prawni postulując w ogóle zniesienie egzaminu na aplikacje.
W efekcie spośród tysięcy aplikantów tylko niewielu pracuje w zawodzie i ma dzięki temu szanse ten egzamin zdać. Aplikanci "pozaetatowi", nie zatrudnieni w kancelariach (na co, dzięki interwencji RPO, samorządy wyrażają obecnie zgodę) żadnych szans nie mają. Nie oszukujmy się. Żeby dobrze napisać na egzaminie apelację trzeba ich wcześniej napisać sporo. Z wzorów pism nikt się jeszcze tego nie nauczył (podobnie ze szkoleń). Pracy uczymy się poprzez pracę i tyle.
Poza tym już widzę jak ktoś, kto nigdy nie pracował w kancelarii, a tylko siedzi na etacie, podejmie własną działalność (o ile zda egzamin). Poleci do najwyżej do szefa (naczelnika, kierownika, dyrektora itp) po podwyżkę, bo jest już wielkim adwokatem albo radcą. A jak podwyżki nie dostanie to pójdzie płakać.
.(2010-03-28 17:19) Zgłoś naruszenie 00
dominix111
rozumiem, że nie pochylasz się nad byle drobiazgiem ale zechciej zauważyć, że radcowie mogą niekiedy reprezentować w postępowaniu karnym pokrzywdzonego
wiedza nie boli - było chyba kiedyś takie powiedzenie
pytanie do artykułu(2010-03-26 12:46) Zgłoś naruszenie 00
Czy radcy prawni będą odbywać jakąś aplikację i zdawać stosowne egzaminy przed komisją państwową w związku z nabycie prawa do reprezentowania w sprawach rodzinnych i karnych?
.(2010-03-28 17:37) Zgłoś naruszenie 00
Nie chciałbym się zniżać do poziomu tej dyskusji ( vide sposob wypowiedzi do osoby z pkt. 28 idealnie pasujący do przestępstw prywatnoskargowych ), bo tam z pewnością pokonasz większość osób, niemniej;
1/ przegrywanie w cuglach jak wskazałeś, niekoniecznie świadczy o poziomie osób ubiegających się o wpis, po prostu preferuje się "swoich",
2/ nie kwestionując poziomu aplikacji sądowej ubliżasz innym - zechciej zauważyć, że właśnie na apl. adw. zajęcia i egzaminy prowadza niejedokrotnie sędziowie SA a egzaminy tam odbywają się przed komisjami a nie pojedyńczymi egzaminatorami, różnica polega na tym, że na sądowej masz rzadziej egzaminy a na tej o której piszę w tzw. semestrze jest kilka egzaminów.
Pozdrawiam referendarza ( ? ) asystenta ( ?) z wysoką kulturą osobistą i znajomością kk
j(2010-03-28 18:28) Zgłoś naruszenie 00
do 35: co mam moja znajomość kk do tematu to nie wiem. przybliż mi. co do adwokackiej aplikacji to ja sie jasno wyraziłem. dla mnie to grandeporażka i nic nie zmienią żadne pseudokolokwia w jej trakcie, bo to miom zdaniem jest farsa. sa, bo musza być wymuszone regulaminem czy rozporządzeniem określającym przebieg aplikacji adwokackiej. mam natomiast z pierwszej ręki opinie ludzi, którzy ja kończyli i sami przyznawali, ze w stosunku do sądowej to kpina i tyle. Przykład: na aplikacji sądowej mało kto pracuje i jednocześnie uczy sie do egzaminu końcowego. Po prostu sie nie da!!! jak chcesz to zdcz dobrym efektem to musi olać na pół roku pracę, rodzine, dom i wszystko - zamknąć się w pokoju i stukać po 8-10 godzin dziennie.
Nie znam natomiast nikogo z adwokackiej czy radcowskiej kto do ostatniej chwili nie pracowałby w kancelarii!!! co to oznacza? geniusze sami sie podostawali na te aplikacje, nie? jedni z sądowej kiblują i uczą sie aż piszczy, a ci z korporacyjnych mogą sobie chodzić do pracy, a wieczokami doczytują co trzeba przygotowując się do egzamu? hehhehehe nie musza sie juz niczego uczyć, bo wszystko "umiom"... daj sobie spokój z tymi bajkami, bo tu dorośli ludzie piszą, a nie przedszolaki...
janek k.(2010-03-28 18:31) Zgłoś naruszenie 00
do 35: ty wrażliwy! pokaż no, gdzie w poście nr 29 cokolwiek kwalifikuje sie do postęowania prywatnoskargowego... czekam z niecierpliwości na pokaz wiedzy geniusza prawniczego z zakresu k.k.:)
aplikacje bez sensu(2010-03-28 21:05) Zgłoś naruszenie 00
no niestety, ale j. z posta nr 36 ma rację - aplikacje korporacyjne to kpina z ludzi i czarowanie, że czegoś tam się uczy. Przy takich aplikacjach to już lepiej puścić od razu wszystkich aplikantów na egzamin zawodowy i kto zda niech będzie adwokatem czy radcą. Przez aplikację 3 letnią wiedzy nie posiądzie, a skoro nauczyć ma się w robocie to niech robi.
plosiak(2010-03-28 22:48) Zgłoś naruszenie 00
do 30 - z takim poziomem nigdy żadnego ZO nie przejdziesz. Ukończyłem sądową w 2008 r. na 5, wpisałem się na listę adwokatów i wcale nie uważam, iż chałturzę. Co więcej - z pewnością więcej myślę samodzielnie, nikt mi nie każe pisać uzasadnienia od nowa, albo targać akt na weekend, bo w poniedziałek ma być gotowe uzasadnionko. Nikt mi nie mówi, że ma gdzieś moją koncepcję, bo on jest szefem i prezentuje inną. To tyle w przedmiocie logicznego myślenia.
Po drugie - po kilku miesiącach działalności na rynku wcale nie uważam, iż dla młodych mecenasów nie ma miejsca, że są skazani na jakąś zagładę. Uprzedzając teoryjki o układach itd. - nie mam prawników w rodzinie, wujków prezesów itd. Zadowoleni klienci polecają mnie swoim znajomym, marketing szeptany jest skuteczny. Do tego inwestycje w stronkę i informacje na kilku portalach się zwracają. Wcale nie odnoszę wrażenia, że za 2 lata moim jedynym marzeniem będzie orzekanie. Nie to, że bym nie chciał - w końcu z jakiegoś powodu zdecydowałem się na aplikację sądową. Ale właśnie umiejętność myślenia podpowiada, że delikatnie mówiąc dość ryzykowane jest liczenie na ustawodawcę. Wystarczy, że znowelizuje ustawę i np. jeszcze 2 latka dorzuci obecnym refom i asom, by mogli startować w konkursach.
Nie każdy zgodzi się pracować za 2 tys. mamiony obietnicą możliwości startu w konkursie - w moim mieście na pierwszym ZO nie przeszedł żaden as, przeszedł jeden ref z kw, prokuratorzy i 2 mecenasów. Drugi konkurs dopiero się odbędzie. Jeśli naprawdę wierzysz w to, że as wygra na ZO z prokuratorem małżonkiem SSO to podziwiam twoją wiarę.
.(2010-03-29 09:45) Zgłoś naruszenie 00
Przeczytaj ze zrozumieniem tekst o którym mowa a później sięgnij do ustawy. Nie jestem wykładowcą i nie zamierzam wdawać się w tego typu dyskusje. Wyraziłem swoją opinię a że nie każdemu się to podoba. No cóż.
Grande porażką - jak powiedziałeś - jest to, że ludzie którzy ( co do zasady ) powinni prezentować jakiś poziom ( w szczegolności aspirujący do wyk. zawodu sędziego ), nie prezentują go i wyrażają się z pogardą o innych.
Co do szkoleń - widzę, że nie doczytałeś. Znam przypadki szkoleń na apl. adw. gdzie szkolenia i egzaminy prowadzą SSA. Tak więc - idąc Twoim tokiem rozumowania - winno to mieć przełożenie na szkolenie na apl. sądowej.
..(2010-03-29 11:42) Zgłoś naruszenie 00
. kropko - dobrze to ujaleś... znasz przypadki aplik. adwok. gdzie są szkolenia przez SSA... jak wiesz zapewne taki przypadek potwierdza jedynie regułłę, ze ogólnie na tych aplik. jest mocno kiepsko... i tyle w temacie
.(2010-03-29 23:26) Zgłoś naruszenie 00
nie lubię uogólnień, bądź oceny rzeczywistości poprzez zasłyszane mity
i dlatego podałem znany mi przykład
zastanawia mnie jedno - czy tak zaciekłe zwalczanie i obsmiewanie adw./r. pr. podnosi samoocenę ? i komu jest to potrzebne ?
Pozdrawiam i życzę znacznie lepszego samopoczucia.
WOLNY(2010-03-26 15:19) Zgłoś naruszenie 00
wszystko to sztuczny i zastępczy problem. To czy adwokaci i radcy prawni będą "połączeni" czy osobno - nie wpłynie na łączną liczebność tych zawodów a tym samym na zwiększenie konkurencji. Tylko szersze dopuszczenie do zawodu prawników poza systemem aplikacji spowoduje, że powstanie tui zdrowo działający rynek w miejsce systemu cechów rodem ze średniowiecza. Wyjdzie to na korzyść wszystkim - niestety poza tymi którzy korzystają z tego braku zdrowej konkurencji - czyli samym adwokatom, radcom itd. - więc zrobią wszystko by chronić swe przywileje kosztem klientów naturalnie.