Source: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/467757,zrodlem-prawa-dla-sedziow-sa-komercyjne-programy-nie-dzienniki-ustaw.html
Timestamp: 2018-02-19 16:16:34
Legal References Found: Art. 15
 Art.16
 Art.15
 Art. 15
 Art.111
 art. 15
 Art. 19
 Art.111
 Art. 114
 art. 7
 art. 366
 Art.114
 Art.114
 Art.110
 Art.111
 Art.15
 Art. 15
 Art. 15
 Art.114
 Art.15
 Art. 15
 Art.15
 Art.82
 Art.15
 Art.15
 Art.15
 Art.15
 Art.15
 Art.15

Document Content:
Źródłem prawa dla sędziów są komercyjne programy nie Dzienniki Ustaw - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoŹródłem prawa dla sędziów są komercyjne programy nie Dzienniki Ustaw
autor: Ewa Ivanova26.11.2010, 03:00; Aktualizacja: 27.11.2010, 17:37
Dla polskich sędziów źródłem prawa przestały być Dzienniki Ustaw, zastąpiły je komercyjne programy komputerowe. Przez ignorancję sędziów i błędy w tych programach strony przegrywają sprawy w sądach.
Sądy coraz częściej bezkrytycznie stosują komercyjne systemy informacji prawnej, w których publikowane są ustawy i rozporządzenia. Zapominają, że nie są one oficjalnym źródłem prawa. Taki charakter mają tylko urzędowe publikatory, tj. Dziennik Ustaw czy Monitor Polski. W efekcie gdy program zawiera błąd lub nieścisłość, sąd zamiast to wytknąć i samodzielnie zinterpretować ustawę, powtarza bez żadnej refleksji informację za systemem komputerowym. Zdarza się także, że w razie wątpliwości sąd zwraca się o informacje do wydawnictwa oraz Kancelarii Sejmu.
Rządowe Centrum Legislacji wykryło różnice między tym, co publikują komercyjne systemy, a tym, co jest w oficjalnych publikatorach.
– Jeżeli sędzia (czy urzędnik) zwraca się do Kancelarii Sejmu, względnie do wydawcy elektronicznego systemu informacji prawnej, to daje dowód, że jest niedouczony, i to podwójnie. Po pierwsze, bo nie wie, gdzie należy szukać brzmienia obowiązującej litery prawa, po drugie, bo nie wie, że odpowiedź udzielona przez Kancelarię Sejmu lub wydawnictwo nadal nie stanowi podstawy do przesądzenia o obowiązywaniu źródła prawa – uważa adwokat Jerzy Naumann.
Kazus warszawski
Warszawski Sąd Okręgowy oddalił sprawę o odszkodowanie związane z sąsiedztwem Lotniska Okęcie (sygn. IV C 1287/09). Uznał, że jedna z ustaw, która wpływa na słuszność powództwa, straciła moc 30 czerwca 2008 r. Tak wynika z programu Lex wydawnictwa Wolters Kluwer: sporna ustawa jest w nim traktowana jako archiwalna, a z metryki aktu wynika, że stracił on moc 30 czerwca 2008 r. Problem w tym, że według strony Sejmu RP ustawa obowiązuje.
– Ta ustawa według Internetowego Systemu Aktów Prawnych jest aktem obowiązującym. Potwierdzamy swoje stanowisko – wskazuje Zbigniew Jegliński z biura prasowego Kancelarii Sejmu.
Także z programu LexPolonica wynika, że ustawa nie straciła mocy.
W podobnej sprawie ten sam warszawski sąd (ale inny sędzia) nabrał podejrzeń co do statusu kontrowersyjnej ustawy. Na rozprawach 14 października odroczył trzy sprawy do stycznia (sygn. IV C 1212/09, 1222/09, 1242/09) i postanowił się zwrócić do wydawcy Lex Omega oraz do Kancelarii Sejmu RP o udzielenie informacji o statusie spornej ustawy wobec istnienia rozbieżności w informacjach o jej obowiązywaniu. Sąd zwrócił się też do wydawnictwa z prośbą o informacje, na jakiej podstawie w systemie znalazła się informacja o wygaśnięciu aktu 30 czerwca 2008 r.
– Zapoznaliśmy się z wyjaśnieniami wydawnictwa Wolters Kluwer. Natomiast odpowiedź z Kancelarii Sejmu RP jeszcze do nas nie dotarła – mówi sędzia Anna Tyrluk-Krajewska, przewodnicząca IV wydziału cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie.
Sąd i wydawnictwo
Przewodnicząca wydziału podkreśla, że po dokonaniu pewnych czynności można dotrzeć do aktu prawnego, który pierwotnie pokazuje się jako archiwalny. Można się zapoznać z przepisami międzyczasowymi i na tej podstawie ustalić, czy akt ten obowiązuje.
– Jest to czasochłonne i w niektórych przypadkach wymaga bardzo dużej precyzji. Wchodząc do systemu Lex Omega, sędzia ma informację, że jest to akt archiwalny. Nie ma go wśród aktów obowiązujących. Z programu Lex wynika, że akt wygasł – 30.06.2008 r. – dodaje sędzia.
Wyjaśnia, że trudność w ustaleniu, czy akt obowiązuje, wynika z tego, że zawiera on wiele zmian przepisów i każda z tych zmian była również traktowana jako archiwalna. – Możemy się zastanawiać nad tym, czy przekaz w Lex jest czytelny, czy nie i czy na podstawie tego programu możemy z łatwością ustalić obowiązywanie aktu, czy nie – dodaje sędzia Anna Tyrluk-Krajewska.
Wydawnictwo Wolters Kluwer nie widzi sprzeczności między własnym programem a systemem Sejmu RP.
– Podany przykład ustawy nie jest jednorazowym błędem wydawcy ani błędem systemowym programu SIP Lex, ani też informacja na stronach sejmowych nie jest błędna. Ustawy zmieniające inne akty prawne są uwzględniane w tekstach tych aktów prawnych. Czasami ustawy te zawierają też przepisy samoistne, np. przejściowe. Przepisy te zwykle obowiązują jedynie pewien czas, tak też jest w przypadku tej ustawy – wyjaśnia Włodzimierz Albin, prezes zarządu Wolters Kluwer Polska.
Podkreśla, że taki system prezentacji aktów prawnych obowiązuje od lat w produktach elektronicznych wydawnictwa i nie budzi kontrowersji.
W komercyjnych systemach informacji prawnej wykryliśmy także istotne błędy
Rozmowa z Maciejem Berkiem, prezesem Rządowego Centrum Legislacji
Czy prawnik, zwłaszcza sędzia, może w 100 proc. ufać różnym komercyjnym programom, w których publikowane są akty prawne?
Źródłem prawa w Polsce są tylko oficjalne publikatory. W przypadku ustaw jest to Dziennik Ustaw w wersji papierowej i w wersji elektronicznej na stronie RCL. Natomiast wszystkie komercyjne systemy informacji prawnej są jedynie pomocnymi narzędziami w pracy każdego prawnika. Owszem te programy porządkują system aktów prawnych, zawierają teksty ujednolicone, dodatkowo przywołują orzecznictwo i literaturę. Ale są tylko narzędziami. Korzystając z nich, musimy o tym pamiętać. Jeśli o tym zapomnimy, to popełniamy błąd jako prawnicy.
Jak pan ocenia to, że sąd wobec sprzeczności informacji o obowiązywaniu ustawy pyta o status aktu prawnego wydawnictwo oraz Kancelarię Sejmu?
Nie podejmuję się oceny sposobu postępowania sędziego i konkretnego orzeczenia. Ale jedną tezę chcę jednoznacznie postawić – prawnik uczony jest wykładni prawa, a więc m.in. ustalenia, czy dany akt prawny obowiązuje, czy nie. Trzeba tego dokonywać na podstawie autentycznego tekstu ustawy. To jest czasami bardzo skomplikowane, ale to prawnik, a w szczególności sąd, który sprawuje wymiar sprawiedliwości, musi tę wiedzę wydobyć z bezpośrednich źródeł.
Czy kiedykolwiek czytając rozporządzenie lub ustawę, natknął się pan na różnicę między tym, co jest w komercyjnym programie, a tym, co jest w Dzienniku Ustaw lub Monitorze Polskim?
Rzeczywiście zdarzają się różnice między tym, co publikują komercyjne systemy, a tym, co jest w oficjalnych publikatorach. W ramach RCL dokonaliśmy takiej analizy porównawczej na próbce. Wykryliśmy drobne różnice, ale natrafialiśmy też na błędy zasadnicze, np. ginęły fragmenty niektórych przepisów – dla przykładu z jednego z przepisów regulaminu pracy Rady Ministrów wypadł funkcjonujący ówcześnie Komitet Europejski.
Skoro pan ustalił, że jeden z systemów komercyjnych zawiera błąd, co pan zrobił z tą wiedzą?
Jako RCL korespondowaliśmy w jednym przypadku z wydawcą tego programu, ale RCL nie jest organem, który ma za zadanie weryfikować treść ustaw czy rozporządzeń zamieszczanych w komercyjnych programach. Mogę tylko uczulić na ten fakt legislatorów i aplikantów aplikacji legislacyjnej.
Czy nie powinien powstać np. w ramach RCL lub w ramach systemu Sejmu RP oficjalny system informacji o aktach pranych wzorowany na komercyjnych programach?
Jestem pewien, że systemy elektroniczne tworzone przez państwo muszą się rozwijać. Przed stroną publiczną stoi wyzwanie – dostęp do prawa powinien być łatwiejszy i bardziej powszechny dzięki zastosowaniu narzędzi elektronicznych. Dziś oprócz wersji papierowej Dziennika Ustaw mamy wersję elektroniczną, na bieżąco udostępnianą na stronie RCL. Jest to źródło prawa. Pracujemy nad zamieszczeniem w wersji elektronicznej wszystkich Dzienników Ustaw od 1918 r. Zamierzamy to zrealizować we współpracy z Biblioteką Narodową do końca I kwartału 2011 r.
Czy pojawi się wreszcie także skorowidz ułatwiający przeszukiwanie bazy RCL?
Na pełną bazę aktów prawnych nałożymy także obiecywany od dawna skorowidz przepisów prawnych – czyli układ haseł, który pomaga wyszukiwać konkretne akty. Współpracujemy także z Sejmem, aby marszałek Sejmu zwiększył liczbę tekstów jednolitych, które są dostępne w Dzienniku Ustaw.
Rząd chce, by od 2012 r. Dziennik Ustaw ogłaszany był jedynie w formie elektronicznej. Dzienniki papierowe znikną?
Tak. Prawo będzie funkcjonowało wyłącznie w obiegu elektronicznym i co do zasady nie będzie już wersji papierowej. Chcemy też, aby tekst jednolity każdej zmienianej ustawy był publikowany w Dzienniku Ustaw co najmniej raz na rok, tak aby sąd czy obywatel nie musieli po każdej nowelizacji ustalać na własną rękę, jak brzmi obowiązująca ustawa poprzez nałożenie na nią kolejnych nowelizacji. To rozwiązanie jest też przedmiotem dyskusji z Kancelarią Sejmu, która będzie musiała to zadanie udźwignąć. Za autentyczny jednolity tekst odpowiada państwo, pod takim tekstem jest pieczęć marszałka Sejmu i jego podpis. Za taki tekst państwo bierze odpowiedzialność całym swoim autorytetem. Takiej mocy nie mają teksty ustaw z komercyjnych programów czy też ustawy ogłaszane na stronie Sejmu. Tam zawsze jest zastrzeżenie, że to nie jest oficjalny tekst i nikt nie bierze odpowiedzialności za ewentualny błąd.
Sędzia utracił urząd za błędy
Za błędy prokuratora i sędziego zawsze płaci Skarb Państwa
Komentarz redakcji: Gdy sędzia szuka prawa w komputerze
dswfd(2010-11-28 14:13) Zgłoś naruszenie 00
a kiedy GP napisze o ignorancji dziennikarzy działu prawnego?
Dziadek Franek(2010-11-26 17:49) Zgłoś naruszenie 00
Zsumowanie zarobków zamiast przyjęcia ich przeciętnej wartości z danego roku nie ma uzasadnionego sensu, ponieważ już obliczona przeciętna w trakcie ustalania składki emerytalnej – takim rozumowaniem – traci swoją przeciętność i na powrót zostaje zamieniona w wartość masową. Staje się liczbą zbioru spoza wartości przeciętnych i jest kompletnie nieadekwatna do kryteriów wymaganych przy obliczaniu stosunku. – Taka niesprecyzowana w konkretach „suma kwot” dzielona przez „roczną kwotę przeciętnego wynagrodzenia” z danego roku, wygeneruje nierzeczywisty wynik.
Gdyby tak – bez dalszej ingerencji w logikę – postąpiono zgodnie ze wskazaniem punktu 2, to efekt kombinacji byłby odwrotny do zamierzonego przez kombinatora. Ubezpieczony, który nie kontynuował ubezpieczenia w okresie całego roku byłby promowany bardzo wysokimi wskaźnikami podstawy emerytury. – Im mniejsza „suma kwot” tym wyższa podstawa emerytury.
Ponieważ kombinatorowi nie o to chodziło, to manipulację z „sumą kwot” uzupełnił przekręconym sensem wyrażenia „kwota” we wskaźnik dodawania i tym zabiegiem, zamiast niekorzystnego efektu promowania uzyskał pożądany – choć również oparty na absurdach – efekt ograbiania.
Wynikiem tego kombinatorstwa, pewna grupa ubezpieczonych jest dyskryminowana. Dodatkowo zaniżono ich mizerne emerytury, dlatego że pracowali dorywczo bądź sezonowo. Wiadomo powszechnie, że są to osoby pokrzywdzone przez los. Osoby te – ze względów losowych – musiały kompletować miesiące konieczne do uzyskania praw emerytalnych w sposób uznawany teraz przez Organ rentowy i Sąd za gorszy od pozostałych.
Jest to klasyczna dyskryminacja, ponieważ przyjęte w tym okresie podstawy wymiaru składek niczym nie różniły się od podstaw powszechnie spełnianych przez pozostałych ubezpieczonych.
Praktycznie postąpienie to spowodowało fikcyjne przeszacowanie przeciętnych wartości podstaw wymiaru składek z okresów, gdy ubezpieczenie nie było kontynuowane w ciągu całego roku. Prawnie akt ten również nosi znamiona oszustwa, ponieważ został tu zmieniony sens treści dokumentu stanowiącego skutki prawne w sprawie. Dokumenty (na takich dowodach opiera się wiedza sądu) płacowe z roku, w którym ubezpieczenie nie było kontynuowane w okresie całego roku, dostarczone przez ubezpieczonego, wykazują inną przeciętną wartość podstaw wymiaru składek, niż jest ta fikcyjna, którą teraz przyjmuje się do obliczeń.
– Twierdzę, że fikcyjna, bo opiera się tylko na oderwanej od realiów fantazji interpretującego i nie potwierdza jej żaden dokument płacowy.
W odniesieniu do przepisów uczynek ten narusza również zmiany wprowadzone Ustawą z dnia 4 września 2008 R. Ten akt prawny odnosi się wyłącznie do Art. 15 Ustawy o emeryturach i rentach i zakazuje stosowania żenującej kombinacji z „zerowym wynagrodzeniem”. Sprzecznie do tych postanowień, przeciętne podstawy wymiaru składek (zarobków) z lat kalendarzowych, w których ubezpieczenie nie było kontynuowane w okresie całego roku (np. 6 miesięcy) są traktowane nieuczciwie. W myśl kombinacji, te 6 miesięczne podstawy składek są uważane jako dwunastomiesięczny ekwiwalent zarobków tego roku i bezprawnie zostają przeszacowywane na 12 miesięczną wartość przeciętną. Wynika z tego, że do tej „nowej przeciętnej” przebiegle – bezimiennie – wprowadzono 6 miesięcy z „zerowym wynagrodzeniem” i faktycznie udokumentowana wartość przeciętnej tego roku została zaniżona o połowę.
Argument uwiarygodniający ten postępek, że „do obliczenia przyjmuje się cały rok chociażby ubezpieczony w niektórych z tych lat przez okres roku lub w okresie krótszym niż rok nie pozostawał w ubezpieczeniu” jest nietrafny.
Po pierwsze, sentencja jego pochodzi z Art.16, który dotyczy innej kwestii niż stanowi Art.15, a po drugie treść ta nie ustanawia żadnych kryteriów obliczania, wskazuje tylko okres przyjęty do obliczeń i z tego względu wskazanie to w żadnym sensie nie zmienia obliczania wartości przeciętnej, wyrażonej przez Art. 15.1. Ustawodawca nigdzie nie poleca, aby z jakiegokolwiek powodu przekręcać pojęcie wartości przeciętnej. – Taki sposób rozumowania niewątpliwie jest absurdalny, łączy się z pozostałymi wskazanymi tu absurdami i wyłącznie służy do umacniania „nowatorskiej” logiki nieprawidłowego liczenia. Logika ta kompromituje uczciwy wymiar sprawiedliwości i Konstytucję RP.
Podobna sytuacja występuje w kwestii Kwoty Bazowej.
Atutem manipulacji jest tu wyrażenie z Art.111.2. „Wskaźnik wysokości podstawy wymiaru, obliczony na zasadach określonych w art. 15, mnoży się przez kwotę bazową ostatnio przyjętą do obliczenia świadczenia”. – Organ rentowy uważa, że wyrażenie to unieważnia obowiązujące zapisy Art. 19; 19a; oraz 20 i na tej wyobraźni tworzy własną wykładnię prawa. W swojej interpretacji bezdyskusyjnie twierdzi, że wynik ponownego przeliczenia podstawy emerytury mnoży się przez Kwotę Bazową, która obowiązywała w dniu nabycia prawa do emerytury. Lekceważy tu niezbity fakt, że ponowne przeliczenie emerytury jest bieżącą czynnością prawną, która niewątpliwie powinna opierać się na aktualnie obowiązujących przepisach. – W świetle tych przepisów wyrażenie, „kwotę bazową ostatnio przyjętą do obliczenia świadczenia”, nie może wyznaczać innych danych niż ostatnio przyjęte przez Główny Urząd Statystyczny. Zapisy ustawodawcy dotyczące tej kwestii są jednoznaczne i precyzyjnie określone przez wyżej wymienione artykuły: 19; 19a i 20.
Tak krańcowo stronniczą interpretację Organu rentowego popiera Sąd Okręgowy w Łodzi, Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.
Przytoczony w tej kwestii przez Sąd Okręgowy wyrok Sądu Najwyższego II UR 2/95 OSNAPiUS 1995, nr 15 poz.195, też rozstrzyga tę kwestię na korzyść ubezpieczonego i oddala powództwo Organu rentowego.
Należy tu zwrócić uwagę, że wyrok opiera się na odmiennych – niż obecnie obowiązują – kryteriach prawnych, bo pochodzi on z okresu, gdy jeszcze nie obowiązywały przepisy Ustawy z 17.12.1998 R i Sąd Najwyższy nie mógł powołać się na artykuły 19; 19a i 20.
Ponadto szczegóły wyroku dotyczą zupełnie innego zagadnienia. Jedyną wspólną cechą jest pojęcie Kwoty Bazowej. I tu Sąd Najwyższy – od samego początku – od wstępnej preambuły wykazuję, że „przyjmuje się kwotę bazową z daty złożenia wniosku”, a nie z chwili uzyskania prawa do emerytury. – Z uwagi na okoliczność, że wówczas nie było jeszcze obecnych regulacji prawnych, Sąd Najwyższy rozwija szczególnie szeroko kwestię Kwoty Bazowej i zdanie Jego jest zbieżne z dążeniem mojego roszczenia.
W odniesieniu do faktów rozpatrywanych przez Sąd Okręgowy w Łodzi jest to data złożenia wniosku o ponowne przeliczenie emerytury. A konkretnie przekłada się na dokonanie ponownego przeliczenia emerytury w dniu 13 lutego 2008 R, które nastąpiło z przymusu wyroku Sądu Okręgowego w dniu 15 stycznia 2007 R. – Odnosząc się do tego konkretu nie ma wątpliwości, że zostały tu spełnione wszystkie warunki, Art.111.1 dotyczące przyjęcia Kwoty Bazowej. Sąd Okręgowy jednak na stronie 9 uzasadnienia swojego wyroku niejako marginesowo (i z tym marginesem trzeba się zgodzić, ponieważ roszczenie wynika z Art. 114) przytoczył te warunki jako sprzeczne z roszczeniem. Dla wykazania większej wagi tej sprzeczności Sąd Okręgowy dodał do faktycznego zapisu Ustawy własną treść, która diametralnie zmienia sens obowiązującego prawa. Cytat ze str. 9: „stosuje się kwotę bazową ostatnio przyjętą do obliczenia świadczenia, tj. kwotę bazową przyjętą przy ustalaniu poprzedniej podstawy wymiaru”. – Przepisu o takiej treści nie ma w żadnym punkcie Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R.
Szczegóły kwestii Kwoty Bazowej były wielokrotnie precyzowane w poprzednich roszczeniach, ostatnio w piśmie procesowym z dnia 25.06.2010 R i Sąd Okręgowy tą wiedzę posiada.
Znamienną cechą – przytoczonego tu przez Sąd Okręgowy – wyroku II UR 2/95 jest szanowanie godności człowieka i wzorowe dążenie Sądu Najwyższego do rzetelnego spełnienia zasad Ślubowania Sędziowskiego. Sąd Najwyższy sumiennie przytacza w uzasadnieniu swojego postępowania wiele cytatów z innych wyroków Sądu Najwyższego, lecz najistotniejsze dla niniejszej kwestii są fragmenty:
„Ustalenie podstawy wymiaru emerytury lub renty następuje w trybie określonym
w art. 7 ust. 5 cyt. ustawy o rewaloryzacji emerytur i rent...zaś pojęcie "kwoty bazowej",
tj. kwoty stanowiącej podstawę ostatnio przeprowadzonej waloryzacji zawarte w pkt 4
tego przepisu nie precyzuje jaka data byłaby miarodajna dla jej ustalenia.
Umiejscowienie jednak tego punktu w przepisie dotyczącym ustalania podstawy
wymiaru świadczenia, daje podstawę do przyjęcia, że kwotę bazową przyjmuje się z
daty wniosku o ustalenie prawa do świadczenia chyba, że pracownik kontynuując zatrudnienie nie pobiera świadczenia, co jednak w ocenianej sprawie nie zachodziło”.
„Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 10 sierpnia 1988 r., III UZP 22/88 (OSNCP 1988 z. 12 poz. 194) doszedł do wniosku, że świadczenia powinny być przyznane od daty wskazanej przez samego zainteresowanego, ewentualnie od daty złożenia wniosku, chyba że ustalenie innej daty byłoby dla pracownika korzystniejsze”.
Na podstawie tych treści wynika wniosek, że Sąd Najwyższy wskazał tu starą powszechnie obowiązującą zasadę, iż prawo nie może krzywdzić i niepewności należy rozstrzygnąć na korzyść słabszego podmiotu sporu.
Sąd Okręgowy jednak skupił się wyłącznie na uzasadnieniu błędnej interpretacji Organu rentowego i wcale nie zauważył, że Sąd Najwyższy stawia tu za punkt honoru zasadę, aby postanowienie nie krzywdziło ubezpieczonego.
Dziadek Franek(2010-11-27 00:39) Zgłoś naruszenie 00
Proszę wybaczyć, ale w sobotę, ale w sobotę nie będę obecny na tym Forum. Ze względu na wysokość emerytury muszę "ganiać za groszem", aby nie dać się nędzy
Dziadek Franek(2010-11-27 00:02) Zgłoś naruszenie 00
Do ":-)" i do "axel",
drogi ":-)", trafnie zdefiniowałeś pojęcie empatii, ale nie zauważyłeś, że ja wczuwałem się w sposób pojmowania problemu przez Sędzię i dlatego poruszane zagadnienie starałem opisać na tej płaszczyźnie rozumowania.
Wzrusza mnie Pańska sympatyczna uwaga. Oczywistym jest, że nikt nie chce być oszukiwanym i ja w tej grupie osób się znajduję. Racja, że jest to walka z wiatrakami, bo oni liczą, że emeryt człowiek po 65 roku życia i na dodatek z osobnik grupy osób, które składki emerytalne ciułały w sposób dorywczy, nie znajdzie tyle determinacji żeby wytrzymać ten maraton czasowy zawarty w procedurach sądowych. Liczą na to, że taki stary człowiek nie ma tyle cierpliwości i nie wytrzyma tego dystansu.
Ja, dzięki Bogu, mimo że w marcu skończę 74 lata, jeszcze jakoś ten dystans wytrzymuję. Ostatnio trochę zacząłem się niecierpliwić, bo zdaję sobie sprawę, że mój czas życia jest bardzo ograniczony i dlatego zwróciłem się do Prokuratury.
„Stuli” wysyłał mnie do prawnika, jakby nie wiedział, że żaden z nich za darmo nawet nie kiwnie palcem, a mnie nie stać nawet na najgorszego najtańszego z nich.
Marian Franciszek M.
axel(2010-11-26 21:40) Zgłoś naruszenie 00
Zasadnicza prawda w kontekście komentarzy Dziadka Franka : do sądu idzie się po wyrok, a nie po sprawiedliwość. Jak w tej anegdotce: podsądna zwraca kilkakrotnie się na rozprawie do składu sądzącego "proszę wysokiej sprawiedliwości", na co przewodniczący składu odpowiada: " proszę pani, to jest sąd, a nie sprawiedliwość". Panie dziadku Franku: jak długo można walczyć z wiatrakami ?
:-)(2010-11-26 20:41) Zgłoś naruszenie 00
Do Dziadek Franek: "empatyczny styl pisma"? Empatia - wczuwanie się, zdolność do uczuciowego utożsamiania się z inną osobą, rozumienia jej stanów emocjonalnych. Natomiast nacisk emocjonalny na pewne części wypowiedzi, przesadna uczuciowość wypowiedzi to emfaza. Można mówić o czymś z emfazą.
To jest właśnie przykład, że lepiej mieć za pełnomocnika magistra prawa niż nikogo.
Do Stuli: á propos.
rybka(2010-11-26 21:13) Zgłoś naruszenie 00
Autor tego artykułu jest idiotą!
Dziadek Franek(2010-11-26 19:05) Zgłoś naruszenie 00
Do "Stuli",
Ano to ma, że pokazałem przykład postępowania opartego na fantazji sędziego zamiast na literalnym przestrzeganiu przepisów prawa.
Wiem, że zagadnienie jest skomplikowane i bez zaangażowania intelektu nie każdy może je zrozumieć, więc bardzo mi przykro.
Dziadek Franek(2010-11-26 17:50) Zgłoś naruszenie 00
Z dalszej analizy wyroku Sądu Okręgowego z dnia 29 września 2010 R wynikają jeszcze inne rozbieżności ze stanem faktycznym.
Niezrozumiałe jest powołanie się na dotychczasowe wyroki w tłumaczeniu przyczyny odstąpienia od analizy nieuczciwego obliczenia podstawy emerytury. Przytoczony tu wyrok Sądu Najwyższego II UK 139/02 z dnia 18 lutego 2003 R, dotyczy oczywistych zdarzeń prawnych, w niczym nie przystających do niniejszego roszczenia, ale we fragmencie: „Zakres związania prawomocnym wyrokiem określa przepis art. 366 k.p.c., który stanowi, że wyrok prawomocny ma powagę rzeczy osądzonej tylko co do tego, co w związku z podstawą sporu stanowiło przedmiot”, jasno wyjaśnia, że co do przedmiotu mojego roszczenia nie może mieć zastosowania.
Okoliczności dające mi prawo do ponownego przeliczenia emerytury określa Art.114 i nie zostały one rozpatrzone ani usunięte w żadnym ze wskazanych przez Sąd Okręgowy wyroków, więc przytaczanie ich jako argument oparty na prawomocnym wyroku, aby oddalić wniesione w tej kwestii roszczenie, jest niezasadne.
Niezasadna jest też sytuacja, w której roszczenia – wniesione na podstawie Art.114 – zostały przebiegle przeniesione w obszar działania Art.110 oraz Art.111, bo tym wybiegiem zaniechano poprawienia nieuczciwych błędów dokonanych przy obliczaniu podstawy emerytury. Niezrozumiale tu brzmi twierdzenie, iż do wniosku nie zostały dołączone żadne nowe dowody? – Nie kojarzę, jakie dokumenty stanowią dowód na okoliczność niepojmowania sensu treści przepisów?
Przyjęcie do ustalenia podstawy emerytury przeciętnych wartości podstaw wymiaru składek mniejszych o 75%, o 50%, czy jak w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej mniejszych od kilkunastu do kilkudziesięciu procentów niż wykazano w dokumentach jest ewidentną nieuczciwością opartą na przeinaczeniu wartości przeciętnej w „sumę kwot”. Nieuczciwości te nie były analizowane na żadnej rozprawie i nie zostały zatwierdzone żadnym ze wskazanych tu przez Sąd Okręgowy wyrokiem. Ponieważ każda rzetelna analiza wykaże wady w takim pojmowaniu wartości przeciętnej.
Nie rozumiem też braku konsekwencji Sądu Okręgowego na błędne zakwalifikowanie okresu pracy w latach 1979 – 1985 do kategorii najniższego wynagrodzenia?
Ten okres zatrudnienia w Spółdzielni Pracy „Kormoran” – z uwagi na fakt pominięcia zarobku zapisanego na świadectwie pracy – był bardzo szczegółowo sprawdzany na rozprawie w dniu 29 września 2010 R.
Po dokładnej analizie dokumentów będących w posiadaniu Sądu zostało stwierdzone, że kwota wynagrodzenia wynosiła 10800 złotych, a nie jak ja zapamiętałem (opieram się na pamięci, ponieważ oryginały dokumentów są w posiadaniu ZUS) i wykazałem w roszczeniu potocznie wtedy używane wartości statystyczne.
Niepodważalnym jednak jest tu fakt, że wartość 10800 złotych zapisana w świadectwie rozwiązującym umowę pracy była wówczas wielokrotnie wyższa od najniższego wynagrodzenia.
Ze statystyk wynika, że najniższe wynagrodzenie w latach 1979 – 1985 wynosiły:
Rok 1979 od 1 stycznia do 30 kwietnia 1600 zł
Rok 1979 od 1 maja do 31 grudnia ……1800 zł
Rok 1980 od 1 stycznia do 31 grudnia…1800 zł
Rok 1981 od 1 stycznia do 31 grudnia…1800 zł
Rok 1982 od 1 stycznia do 31 grudnia…5400 zł
Rok 1983 od 1 stycznia do 31 grudnia…5400 zł
Rok 1984 od 1 stycznia do 31 grudnia…5400 zł
Rok 1985 od 1 stycznia do 31 grudnia…5400 zł
Powyższa tabela dowodzi, że w najniekorzystniejszym okresie z lat 1982 – 1985 podstawa wymiaru składki była dwukrotnie wyższa od kwoty najniższego wynagrodzenia, a w latach 1979 – 1981 aż sześciokrotnie większa. Stosunek wskazanej w świadectwie pracy kwoty do kwoty przeciętnego wynagrodzenia w danym roku też jest wyższy od przyjętego do obliczeń przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych i wynosi:
W roku 1979 przeciętne wynagrodzenie = 5327 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 202,74%
W roku 1980 przeciętne wynagrodzenie = 6040 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 178,80%
W roku 1981 przeciętne wynagrodzenie = 7689 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 140,46%
W roku 1982 przeciętne wynagrodzenie = 11631 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 92,85%
W roku 1983 przeciętne wynagrodzenie = 14475 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 74,61%
W roku 1984 przeciętne wynagrodzenie = 16838 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 64,14%
W roku 1985 przeciętne wynagrodzenie = 20005 zł, a stosunek do kwoty 10800 = 53,98%
Z przykładów tych wynika problem, do jakich okresów odnosi się wskazana w świadectwie pracy kwota podstawy emerytury 10800 zł. Z logiki wynika, że nie są to lata z najwyższą wartością obliczonego stosunku, ale też nie można stwierdzić, że są to lata z najniższym wskaźnikiem. Za opcją uśrednienia przemawia fakt trwania najniższego wynagrodzenia na stałym poziomie w okresie od 1982 do 1986 roku.
Sprawiedliwą decyzję w tej kwestii, która również będzie stanowić „powagę rzeczy osądzonej” może podjąć wyłącznie Sąd.
Odnosząc się do wskazanych przez Sąd Okręgowy okresów prowadzenia działalności gospodarczej w latach 1990 – 1995 zauważam, ze Organ rentowy wprowadził Sąd w błąd. Wymagane przez Art.15.1 przeciętne podstawy wymiaru składek przedstawione w zaświadczeniach k 26 akt ZUS są nierzeczywiste. Wartość ich nadmiernie przekracza nie tylko ustawowe 60%, ale nawet przeciętne wynagrodzenie danego roku. Na podstawie takich wartości nie można prawidłowo obliczyć – obwarowanej ścisłymi przepisami – podstawy emerytury.
Wartości te nie odpowiadają wskazaniom zawartym na stronie 11 uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego VIII U 2270/09 z dnia 9 września 2010 R. Sąd komunikuje tu, że „Przepis $ 3 stanowi, iż podstawę wymiaru składek (…), której wysokość, w myśl rozporządzenia, jest uzależniona od przeciętnego wynagrodzenia, ustala się miesięcznie…”. Natomiast na stronie 12 Sąd Okręgowy prezentuje błędny sposób pojmowania wartości przeciętnej. Cytat: „Wnioskodawca wskazując, że organ rentowy nie przyjął wymienionych 60%, dokonał błędnego obliczenia (pismo k 48), przytaczając wysokość wskaźników wyliczonych przez ZUS, za całe poszczególne lata, w których prowadził działalność gospodarczą jedynie przez kilka miesięcy w każdym roku. Jednocześnie przyznał na rozprawie, że w tych latach nie prowadził działalności przez całe konkretne lata, a jedynie przez kilka miesięcy w roku…”.
Sąd zapomniał, że przeciętna to iloraz sum kwot przez liczbę tych kwot.
Należy tu pamiętać, że do ustalenia wartości przeciętnej zarobków z danego roku, gdy praca nie trwała cały rok wystarczy kilka, a w krańcowym przypadku nawet dwa zarobki, bo jak wynika z definicji, potrzebna jest suma kwot: np. kwoty 3 i 5 tworzą sumę 8, którą następnie dzielimy, bo iloraz to dzielenie, przez liczbę tych kwot, czyli przez 2 i otrzymujemy przeciętną, w tym przypadku jest to 4.
W kontekście tego, moje błędne obliczenie (pismo k 48) polegało na dowiedzeniu, że do obliczenia przeciętnej wartości podstawy wymiaru składek nie trzeba pracować „całe poszczególne lata”, lecz kilka faktycznie przepracowanych miesięcy. Taką opcję obliczania podstawy emerytury przyjął ustawodawca w Art. 15 obowiązującej Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R.
Zwracam się z uprzejmą prośbą o niezawisłą i sprawiedliwą analizę powyższej treści.
Dziadek Franek(2010-11-26 17:48) Zgłoś naruszenie 00
PROSZĘ OCENIĆ, czy nie mam racji
Łódź, dnia 05 11 2010 R
Sygn. akt VIII U 2270/09
Przybliżona wartość roszczenia
wynosi ponad 1000 złotych.
Zaskarżam w całości Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 29 września 2010 r. Wadą wyroku Sądu jest bagatelizowanie wiedzy matematycznej stanowiącej zasadniczy sens treści Art. 15 i błędy wynikłe z niezrozumienia zasad liczenia. Błędy spowodowane takim sposobem pojmowania wiedzy są faktem zaniżającym należną emeryturę i prawnie stanowią okoliczność, która w myśl Art.114.1 daje prawo do ponownego przeliczenia emerytury. W niniejszej sprawie wyłącznie takie argumenty (okoliczności) stanowią treść tego roszczenia.
Spór wynika z nieuczciwej postawy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który wykreował – sprzeczny ze wskazaniami Art.15.1 Ustawy o emeryturach i rentach z dnia 17.12.1998 R – sposób obliczania podstawy emerytury, oparty na manipulacyjnej interpretacji Art. 15.4. Sąd bezkrytycznie przyjął stanowisko to za właściwe i nie wnikając w kwestię zgodności z logiką i zasadami matematycznymi, roszczenie oddalił.
W moim przekonaniu Sąd Okręgowy w Łodzi VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych postąpił stronniczo. Wyrok bezkrytycznie opiera się na nieuczciwej interpretacji przepisów dokonanych przez Organ rentowy.
Empatyczny styl pisma wynika z uwagi na rozbieżny i bezkompromisowy sposób postrzegania niuansów prawa oraz ścisłych terminów matematycznych.
W uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 29 września 2010 R wyraziście pominięto zasadniczy sens Ustawy z dnia 17.12.1998 R nakazujący, że (cyt. z Art.15.1) „podstawę emerytury stanowi przeciętna podstawa wymiaru składki”, czyli przeciętny zarobek. Wypowiedź ustawodawcy jest dobitna i jednoznacznie wskazuje istotę stanowienia emerytury.
Ustawodawca zakłada przestrzeganie zobowiązań Ustawy z dnia 27 lipca 2001 R Prawo o ustroju sądów powszechnych Art.82 i 82a i w treści Ustawy o emeryturach i rentach nie unika specjalistycznych określeń matematycznych dotyczących obliczeń.
Trudno pojąć, dlaczego – wbrew wiedzy, wbrew rozumowi oraz wbrew tym wskazaniom i wbrew rzeczowym przykładom obliczeniowym zawartych w pismach procesowych wniesionych do Sądu – uznaje się nielogiczny sposób interpretacji zlepku dwu różnych treści za najważniejszą normę prawną obalającą rzeczowe wskazania Art.15.1 aktualnie obowiązującej Ustawy.
Pierwsza treść „niewłaściwie” rozumiana pochodzi z Art.15.4 punkt 1 i dotyczy „sum kwot” stanowiących obliczanie wartości przeciętnej podstaw wymiaru składek wskazanych zacytowaną treścią Art.15.1.
W kwestii tej wskazanie ustępu 4 p.1 – z nakazu ust. 3 – określa, jakie kwoty mogą stanowić przeciętną wartość danego roku kalendarzowego. (Ustawodawca zastosował tu zwięzłe nazewnictwo zawarte w definicji wyrażającej obliczanie ilorazu przeciętnej ze wskazanych „sum kwot” przez liczbę tych kwot i rażącym błędem jest rozumienie tego wskazania jako zwykłe dodawanie zarobków.) Wyrwane z kontekstu definicji wyrażenie „suma kwot” zostało przyjęte bez analizy znaczenia tych słów, jako atutowy argument w przekręcaniu sposobu obliczania wartości przeciętnej.
Druga treść pochodzi z punktu 2 tego artykułu i wyłącznie dotyczy obliczenia stosunku wartości uzyskanej w punkcie 1, (czyli przeciętnej podstawy wymiaru składki) do rocznej kwoty przeciętnego wynagrodzenia ogłoszonej (Art. 20.1 punkt a) w danym roku kalendarzowym. (Tu również ustawodawca używa słów z nazewnictwa matematycznego i wyrażenia te niezaprzeczalnie są podporządkowane regułom matematycznym.). Nie ma tu żadnej wątpliwości, że ustawodawca wskazaniem „oblicza się stosunek” miał na myśli rzeczywiste obliczenie stosunku nakazane regułami matematycznymi i odnoszące się do wskazań Art.15.1 w kwestii ustanawiania podstawy emerytury. Należy tu wziąć pod uwagę, że wyrażenia oraz reguły matematyczne zawarte w treści prawa są również sensem tego prawa i lekceważenie tych reguł, lekceważy prawo stanowione tymi regułami.
Z oczywistości matematycznych wynika, że roczna czy jakakolwiek inna kwota nie jest wynikiem dodawania!!! – Słowo „kwota” nie jest tożsame ze słowem „suma”, choć oba są liczbami. Kwota wskazuje jakąś wartość, ale nie jest przypisana do żadnego wyniku działania, zaś suma, iloraz czy iloczyn są wynikami konkretnych działań rachunkowych i poza ogólnym znaczeniem reprezentują jeszcze wynik danego działania. „Kwota” nie jest taką liczbą, nie ustanawia sumy i nie jest operandem dodawania tak jak suma. A właśnie taki dziwaczny sposób rozumowania przyjął Sąd w odniesieniu do wskazań Art.15.4 i uznał, że roczna kwota przeciętnego wynagrodzenia jest sumą przeciętnych wynagrodzeń z okresu całego roku.
Jest to ewidentną nieprawdą!
Roczny czy jakikolwiek inny podany termin nie ma wpływu na wartość przeciętnego wynagrodzenia. Przyjęta interpretacja weszła w sferę fantazji i wymknęła się z zakresu przepisów obowiązującej Ustawy. Koronny argument „suma kwot” jest wyrażeniem enigmatycznym, jest pleonazmem językowym, czyli takim pospolitym „masłem maślanym”, które można wcisnąć do każdej treści manipulującej rzeczywistość.
Ustawodawca operuje tu przeciętną podstawą wymiaru składki z danego okresu, ponieważ wartość taka jest niezależna od trwania tego okresu i dzięki temu przeciętne wartości podstaw wymiaru składek z różnych okresów są sprawiedliwie porównywalne do przeciętnego wynagrodzenia ogłoszonego przez GUS w danym roku kalendarzowym. Postąpienie wskazane tu przez ustawodawcę w założeniu nie narusza żadnych zasad i stanowi prawidłową wartość obliczonego stosunku wskazanego zapisem Art.15.4 punkt 2. I dlatego Trybunał Konstytucyjny w wyroku sprawy SK/15/06 stwierdził zgodność tego artykułu z Konstytucją RP. – I faktycznie tak jest.
Teoretycznie stwierdzenie to jest zasadne, ale nie znaczy to, że forsowany tu nieuczciwy sposób obliczeń też jest zgodny z Naszą Konstytucją. Nieuczciwa interpretacja dokonywana przez urzędników nie wchodzi w zakres kompetencji Trybunału Konstytucyjnego. – Jest to domena, która powinna być rozpatrzona w innej jurysdykcji.
Ustawodawca przyjął opcję ustanawiania podstawy emerytury na podstawie przeciętnych wartości podstaw wymiaru składek z wybranych przez zainteresowanego lat kalendarzowych, ponieważ Organ rentowy zaniedbał archiwizację pobieranych składek i z tego
Irakay(2010-11-28 10:40) Zgłoś naruszenie 00
Też kiedyś byłem wyrozumiały dla zwykłych pomyłek. Ale odkąd za błąd ortograficzny sędzia zjechał mnie przy kliencie na sali rozpraw, przestałem być wyrozumiały. Niestety interes tego klienta powoduje, że muszę udawać, że nic się nie stało zamiast powiedzieć smarkaczowi, który dopiero co założył togę co myślę o jego zachowaniu.
I w taki to sposób większość sędziów, pełnomocników i podsądnych przestała być wyrozumiała.
dziad RP(2010-11-26 17:39) Zgłoś naruszenie 00
Tak wygląda prawo w demokratycznym państwie bezprawia
Molenda(2010-11-26 17:21) Zgłoś naruszenie 00
I po co ten płacz nad losem sędziów przymuszanych do nauki prawa , jego śledzenia, interpretacji itp Przecież ludzie nie muszą dochodzić swych racji w sądach państwowych , spotykać nieudolnych i nie znających prawa sędziów. Są przecież sądy polubowne ( arbitrażowe) w których arbitrzy orzekają w oparciu o zasady słuszności, a procedury sa proste , a poza tym szybko i tanio. Myślę, że gdyby arbiter popełniał takie gafy jak sędziowie sądu okręgowego w Warszawie, to wyleciałby na przysłowiowy zbity pysk.
Stuli(2010-11-26 17:56) Zgłoś naruszenie 00
Dziadku Franku. Co ma piernik do wiatraka. Pisz na temat , a ze swoim problelem zwróć się do prawnika i nie zaśmiecaj komentarzy do przedmiotowego artykułu. A tak apropo, to ty rzeczywiście nie masz racji.
Hewa(2010-11-26 17:05) Zgłoś naruszenie 00
Myślę, że Kancelaria Prawna Mnapol Lex ( komentarz nr 30) mogłaby udzielać korepetycji sędziom , przynajmniej niektórym. A z drugiej strony jest tyle pięknych i pożytecznych zawodów , że Państwo sędziostwo mogłoby tam się spełniać by nie czytać na bieżąco prawa , by po prosty nie szkodzić.
Marcin Łochowski(2010-11-26 15:09) Zgłoś naruszenie 00
Po pierwsze, moim zdaniem WKP błędnie prezentuje ww. ustawę jako akt archiwalny, który utracił moc. Rozumiem, że dla daty 30 czerwca 2008 r. przyjęli termin z art 35 ust. 3. Co nie zmienia faktu, że ustawa ta nadal obowiązuje, co wynika np. z art 44, bo przecież postępowania tam wymienione nadal mogą się toczyć.
Po drugie, Sąd nie powinien w takiej sytuacji zwracać się do wydawnictwa czy RCL o opinię tylko samemu dokonać ustaleń. Szkoda, że tak się stało.
ps(2010-11-26 15:05) Zgłoś naruszenie 00
Poprzednicy wszystko już napisali.
Ja tylko dodam, że sędzia, który zadaje pytanie do wydawnictwa prawniczego i kancelarii sejmu o obowiązywanie prawa jest po prostu niedouczony.
Albo tak bardzo obniżył się poziom szkolenia, albo pan sędzia kiepsko uważał na zajęciach z wykładni prawa.
Faza porządkująca wykładni się kłania. Polecam ksi,ążkę Wykładnia prawa prof. A. Zielińskiego.
fjkiol(2010-11-26 14:50) Zgłoś naruszenie 00
ELżbieto spod 6: won z forum z takimi bzdetami!!! Koleżanka to mogła myślec jak fałszowała dokument, a ni e ryczeć jak ją złapali, a sąd słuszne ją skazał. Moze ciut za surowo, ale nie znam wszystkch okolicnosći. A ty to znasz sie na prawie jak św...a na lataniu. "nieumyślne zabójstwo"? zastanów się.
irnerius(2010-11-27 23:12) Zgłoś naruszenie 00
Sędzia faktycznie skompromitował się pytaniem do RCL i wydawnictwa "czy ustawa obowiązuje" zresztą z opisu wynika, że Wolters Kluwers nie popełnił błędu, a sędzia gdyby nie opierał się na metryce ustawy i oznaczeniu aktu jako "archiwalny" ale przeczytał samą ustawe to znalazłby odpowiedź na swoje pytanie
I drobny apel niech sędziowie nie najeżdżają na adwokatów, a adwokaci na sędziów, każdy zawód ma swoje plusy i minusy, w każdym zawodzie są ludzie wykonujący go solidnie i niesolidnie i zawsze każdemu się wydaje, że "trawa jest bardziej zielona u sąsiada"
goon(2010-11-28 12:42) Zgłoś naruszenie 00
Irakay wypowiedzial wojnę sędziom...ho ho ho...wymiar sprawidliwosci zadrżał z niepokoju;)...a tak nawiązując do treści artykułu to czy Szanowni Panstwo nie widzą że "atak na sędziów" przez pana redaktora to tylko przykrywka dla walki wydawnictw oferujących programy komputerowe prawnicze , chodzi o zdyskredytowanie jednego programu na rzecz innego (pewnie dziennikarz dostanie premię i to porządna???)...a cały opis sytuacji sprytnie sprowadzony do zachowanie sedziego które faktycznie nie powinno mieć miejsca;) pozdro