Source: http://www.umowa-agencyjna.pl/sposob-dystrybucji-ubezpieczen-w-postaci-tzw-przedluzonych-gwarancji-uwagi-na-tle-artykulu-krzysztofa-banaszka/
Timestamp: 2018-04-24 04:22:59
Legal References Found: art. 3
 art. 3
 art. 12
 art. 758
 art. 3
 art. 12
 Art. 3
 art. 12
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 12
 Art. 3
 art. 12
 art. 3
 art. 808
 art. 3
 art. 3
 art. 3

Document Content:
Dystrybucja ubezpieczeń w postaci tzw. przedłużonych gwarancji | Umowa agencyjna
18 sierpnia 2011 | dr Dariusz Bucior
Dystrybucja ubezpieczeń w postaci tzw. przedłużonych gwarancji
Fot. Sebastian Krauze
W dzisiejszej Rzeczpospolitej ukazał się obszerny artykuł pt. Handlowiec może być pełnomocnikiem swojego ubezpieczyciela (dostęp płatny), autorstwa aplikanta radcowskiego Krzysztofa Banaszka, prawnika z międzynarodowej kancelarii Noerr.
Artykuł dotyczy aspektów prawnych dystrybucji tzw. przedłużonych gwarancji. Chodzi tu w istocie o produkt ubezpieczeniowy, którego podstawą jest umowa ubezpieczenia zawierana między ubezpieczycielem (zakładem ubezpieczeń) a nabywcą towaru (np. samochodu, sprzętu RTV czy AGD). W umowie tej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się pokryć koszt napraw zakupionego towaru lub koszt wymiany towaru na nowy (np. w przypadku szkody całkowitej) – po upływie okresu standardowej gwarancji udzielanej przez producenta, importera czy sprzedawcę.
Często jest tak, że umowę ubezpieczenia dotyczącą „przedłużenia gwarancji” klient zawiera bezpośrednio u sprzedawcy zakupywanego sprzętu (np. w sklepie AGD) – taki produkt oferuje np. Mix Electronics S.A.
Skoro umowa ubezpieczenia jest zawierana przy udziale sprzedawcy sprzętu, to pojawia się pytanie o zgodność takiej praktyki z przepisami o pośrednictwie ubezpieczeniowym (ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o pośrednictwie ubezpieczeniowym, Dz. U. Nr 124, poz. 1154 ze zm.).
Kwestia ta jest – obok innych – przedmiotem artykułu K. Banaszka.
Autor stawia następujące pytanie: czy w przypadku sprzedawcy sprzętu, będącego pośrednikiem ubezpieczyciela, mamy do czynienia z agentem ubezpieczeniowym w rozumieniu przepisów o pośrednictwie ubezpieczeniowym, czy też z pełnomocnikiem ubezpieczyciela?
Autor słusznie zwraca uwagę, że istnieje możliwość uznania, że sprzedawca sprzętu nie jest – i nie musi być – agentem ubezpieczeniowym w rozumieniu tych przepisów, jeżeli spełnione są przesłanki z art. 3 ust. 2 ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym:
Wychodząc z takiego założenia K. Banaszek dochodzi do wniosku, że w sytuacji, gdy sprzedawca sprzętu nie może być uznany za agenta z uwagi na treść art. 3 ust. 2 ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, wtedy należy go uznać za pełnomocnika zakładu ubezpieczeń.
Przedstawiona przez K. Banaszka teza budzi zasadnicze zastrzeżenia.
Autor stawia bowiem na jednej płaszczyźnie pełnomocnictwo oraz tzw. stosunek podstawowy. Pojęcia te należy jednak rozróżniać – przynajmniej od czasu opublikowania w 1866 r. przez niemieckiego uczonego P. Labanda rozprawy pt. Die Stellvertretung bei dem Abschluss von Rechtsgeschäften nach dem Allgemeinen Deutschen Handelsgesetzbuch (Zeitschrift für das gesamte Handelsrecht, 1866).
Pełnomocnictwo oznacza moc prawną do dokonywania czynności prawnych w imieniu i ze skutkiem dla mocodawcy.
Stosunek podstawowy wskazuje zaś, czy pełnomocnik ma prawo i czy ma obowiązek z tej mocy prawnej korzystać. Stosunek podstawowy może mieć różny charakter. Może być to umowa o pracę, umowa zlecenia, umowa agencyjna czy też jakaś inna umowa.
Pełnomocnictwo jest niezależne od stosunku podstawowego, w tym sensie, że skuteczność czynności dokonanej przez pełnomocnika w granicach umocowania co do zasady nie jest zależna od istnienia i treści stosunku podstawowego. To spostrzeżenie też zawdzięczamy Labandowi.
Przekładając te konstrukcje na problematykę pośrednictwa ubezpieczeniowego można stwierdzić, że pełnomocnika zakładu ubezpieczeń może łączyć z tym zakładem ubezpieczeń zarówno umowa o pracę, umowa agencyjna czy np. umowa zlecenia. Niezależnie jednak od tego, o jaką umowę chodzi, możemy o takiej osobie powiedzieć, że jest pełnomocnikiem zakładu ubezpieczeń.
Innymi słowy: status danej osoby jako agenta ubezpieczeniowego nie wyklucza możliwości uznania, że jest ona pełnomocnikiem zakładu ubezpieczeń, jeżeli tylko otrzymała stosowne umocowanie. Co zresztą jest spostrzeżeniem oczywistym chociażby w świetle brzmienia art. 12 ust. 1 ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym.
Mając to na uwadze można stwierdzić, że brak jest logicznego związku wynikania między stwierdzeniem, że ktoś nie jest agentem w rozumieniu ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, a tezą, że ktoś jest pełnomocnikiem zakładu ubezpieczeń.
Nawet jeżeli uznamy, że dany sprzedawca sprzętu rzeczywiście nie jest agentem w rozumieniu przepisów o pośrednictwie ubezpieczeniowym, to nie znaczy, że z zakładem ubezpieczeń nie łączy go żaden stosunek podstawowy odrębny od pełnomocnictwa. Co więcej, nie można wykluczyć, że jest to właśnie umowa agencyjna w rozumieniu art. 758 § 1 Kodeksu cywilnego (pojęcie agenta ubezpieczeniowego z ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym a pojęcie agenta z kodeksu cywilnego nie są pojęciami pokrywającymi się). Może być to równie dobrze np. umowa zlecenia.
Kwestia ta nie ma jednak żadnego znaczenia dla oceny, czy taka osoba jest pełnomocnikiem czy też nie.
Pjaj pisze
19 sierpnia 2011 at 22:31
Świetna analiza 🙂 Całkowicie zgadzam się z postawionymi tezami. Pełnomocnictwo rzadko kiedy występuje samoistnie – zwykle jest ono wyrazem jakiejś umowy, która określa warunki korzystania z niego. Niestety nie dla wszystkich jest to oczywiste. Pamiętam, że podczas jednego z procesów, w którym brałem udział, pełnomocnik drugiej strony wykazywał, że skoro jego klient miał pełnomocnictwo mojego klienta do rozporządzenia udziałami w spółce, to mógł z tymi udziałami zrobić co chciał i nie musiał się z tego rozliczyć. Próbowałem go przekonać, że na tej samej zasadzie – gdyby on jako pełnomocnik uznał w tym momencie powództwo, klient nie mógłby mieć do niego pretensji, skoro miał do tego upoważnienie. Niestety również ten argument nie pomógł 🙂
20 sierpnia 2011 at 20:40
Być może po części wynika to z tego, że teza, iż samo pełnomocnictwo nie oznacza uprawnienia do działania w cudzym imieniu, nie jest wyraźnie stawiana w polskiej literaturze. Kiedyś przeglądałem wypowiedzi polskiej doktryny w tym zakresie, i najczęściej przy rozróżnieniu pełnomocnictwa i stosunku podstawowego pojawia się stwierdzenie typu: „samo udzielenie pełnomocnictwa nie nakłada na pełnomocnika obowiązku działania; obowiązek taki może jednak wynikać ze stosunku podstawowego”. Nacisk zatem kładzie się na obowiązek, być może przyjmując, mniej lub bardziej świadomie, że samo udzielenie pełnomocnictwa oznacza uprawnienie pełnomocnika do działania (oczywiście w praktyce zdarza się, że z oświadczenia o udzieleniu pełnomocnictwa wynika w sposób wyraźny lub dorozumiany uprawnienie pełnomocnika do działania w zakresie udzielonego pełnomocnictwa – zawsze jednak jest to kwestia wymagająca odrębnego ustalenia).
Krzysztof Banaszek pisze
25 sierpnia 2011 at 14:30
dziękuję za ustosunkowanie się do powyższego artykułu. Odnosząc się do Pańskiego komentarza chciałbym zauważyć co następuje.
Tytułem wstępu pragnę zaznaczyć, że uwagi poczynione przeze mnie w przedmiotowym artykule odnoszą się do sytuacji opisanej w art. 3 ust. 2 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o pośrednictwie ubezpieczeniowym (Dz. U. Nr 124, poz. 1154 ze zm., dalej „Ustawa”). Powołanie przez Pana art. 12 ust. 1 Ustawy w tym kontekście jest wysoce dyskusyjne. Art. 3 ust. 2 Ustawy wyłącza bowiem stosowanie przepisów Ustawy. A skoro tak, to wyłączone jest również stosowanie art. 12 ust. 1 Ustawy. Tym samym nie można powołując się na ten przepis uzasadniać, że „status danej osoby jako agenta ubezpieczeniowego nie wyklucza możliwości uznania, że jest ona pełnomocnikiem zakładu ubezpieczeń, jeżeli tylko otrzymała stosowne umocowanie”.
Po wtóre, nie twierdzę w powyższym artykule, że stosunek pełnomocnictwa jest jedynym stosunkiem łączącym sprzedawcę danego towaru i ubezpieczyciela. Stosunek podstawowy, w zależności od konkretnego przypadku, będzie tu istniał między ubezpieczycielem a np. pracodawcą osoby zajmującej się pośrednictwem ubezpieczeniowym, czy też tą osobą. Zresztą ten pierwszy wariant został wyraźnie zasygnalizowany przeze mnie w przedmiotowym artykule.
Ponadto cytowany powyżej art. 3 ust. 2 Ustawy wyłącza co prawda stosowanie przepisów Ustawy, nie oznacza to jednak, że zakazuje wykonywania w tych przypadkach pośrednictwa ubezpieczeniowego przez agentów ubezpieczeniowych legitymujących się stosownym pełnomocnictwem od ubezpieczyciela. Konstrukcja ta, na tle omawianego przeze mnie przypadku ma wszakże marginalne znaczenie praktyczne i dlatego nie została w przedmiotowym artykule wyeksponowana.
Powyższe kwestie, jakkolwiek mające dużą doniosłość prawną, nie stanowiły istoty artykułu, o którym tu mowa. Jego istotą było wykazanie, że sprzedawca sprzętu, wykonujący przy okazji pośrednictwo ubezpieczeniowe, nie musi być agentem ubezpieczeniowym w rozumieniu Ustawy. Sytuację taką przewiduje wspomniany art. 3 ust. 2 Ustawy. Artykuł ten został skrojony na potrzeby podmiotów, które oferują usługi związane z pośrednictwem ubezpieczeniowym jako działalność uzupełniającą. Pewne rodzaje działalności gospodarczej wykazują bowiem naturalny związek z zapotrzebowaniem na ochronę ubezpieczeniową, dlatego też podmiot prowadzący taką działalność (np. sprzedawca sprzętu RTV i AGD) ma kwalifikacje do prowadzenia równocześnie pośrednictwa ubezpieczeniowego.
Ponadto należy zauważyć, że osoby zajmujące się pośrednictwem ubezpieczeniowym, które nie jest objęte Ustawą, jedynie okazjonalnie świadczą usługi związane z przedłużoną gwarancją, zaś trzon ich pracy stanowią inne czynności (np. prezentowanie sprzętu RTV i AGD klientom sklepu). A zatem osoby te wykonują także te czynności, którymi – ze swej istoty – nie zajmuje się agent ubezpieczeniowy.
Reasumując należy stwierdzić, że o ile w przypadkach, które nie są objęte art. 3 ust. 2 Ustawy występowanie w jednej osobie agenta ubezpieczeniowego i pełnomocnika ubezpieczyciela ma rację bytu, tak w sytuacjach, do których ten artykuł ma zastosowanie, łączenie tychże funkcji byłoby zbędnym tworzeniem sztucznych konstrukcji prawnych. Oczywiście nie rzutuje to na problematykę stosunku podstawowego, co – jak podkreślam – nie stanowiło przedmiotu mojego zainteresowania w przedmiotowym artykule.
28 sierpnia 2011 at 22:12
Niezmiernie mi miło, że odniósł się Pan do treści mojego posta, za co serdecznie dziękuję.
Wydaje mi się, jednak, że Pański komentarz w ogóle nie dotyka kwestii, na którą wskazałem. Teza, którą postawiłem jest taka: brak jest logicznego związku wynikania między stwierdzeniem, że ktoś nie jest agentem w rozumieniu ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, a stwierdzeniem, że ktoś jest pełnomocnikiem zakładu ubezpieczeń
W taki bowiem sposób zrozumiałem Pańskie rozważania opublikowane w „Rzeczpospolitej”.
W swoim komentarzu powyżej stwierdził Pan:
uwagi poczynione przeze mnie w przedmiotowym artykule odnoszą się do sytuacji opisanej w art. 3 ust. 2 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o pośrednictwie ubezpieczeniowym (Dz. U. Nr 124, poz. 1154 ze zm., dalej „Ustawa”). Powołanie przez Pana art. 12 ust. 1 Ustawy w tym kontekście jest wysoce dyskusyjne. Art. 3 ust. 2 Ustawy wyłącza bowiem stosowanie przepisów Ustawy. A skoro tak, to wyłączone jest również stosowanie art. 12 ust. 1 Ustawy. Tym samym nie można powołując się na ten przepis uzasadniać, że „status danej osoby jako agenta ubezpieczeniowego nie wyklucza możliwości uznania, że jest ona pełnomocnikiem zakładu ubezpieczeń, jeżeli tylko otrzymała stosowne umocowanie”.
Powyższe pokazuje, że nieprawidłowo odczytał Pan sens mojego posta. Stwierdziłem bowiem jedynie, że przykład agenta ubezpieczeniowego (=osoby nie podlegającej wyłączeniu na podstawie art. 3 ust. 2) posiadającego pełnomocnictwo pokazuje, że brak jest związku logicznego między brakiem statusu agenta ubezpieczeniowego w rozumieniu ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym a posiadaniem statusu pełnomocnika zakładu ubezpieczeń.
Dokonując analizy statusu prawnego pośrednika zawsze trzeba w sposób precyzyjny wskazywać, na jakiej płaszczyźnie dokonuje się analizy. Można tę kwestię badań np. w relacji: poruczający pośrednictwo – pośrednik. I wtedy się zastanawiamy, czy pośrednik ma status agenta (np. w rozumieniu kodeksu cywilnego, w rozumieniu ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym), pracownika, przyjmującego zlecenie itp. Możemy również oceniać status pośrednika z punktu widzenia stosunku zewnętrznego na linii: pośrednik – osoba trzecia. Wtedy może nas interesować np. kwestia umocowania pośrednika do dokonywania czynności prawnych w imieniu poruczającego pośrednictwo. Oczywiście między tymi dwiema płaszczyznami (stosunek wewnętrzny/podstawowy i stosunek zewnętrzny) mogą istnieć związki, np rodzaj stosunku podstawowego może rzutować na zakres odpowiedzialności odszkodowawczej pośrednika wobec osoby trzeciej.
Na pewno jednak nie istnieje związek typu: brak statusu agenta ubezpieczeniowego –> status pełnomocnika.
1 września 2011 at 09:22
Uważam, że w powyższe wątpliwości wynikają z pewnego uproszczenia, którym się Pan posłużył i które to wypacza sens mojego artykułu. Lektura tego tekstu nie uprawnia bowiem do wysunięcia twierdzenia, jakoby między brakiem statusu agenta ubezpieczeniowego a pełnomocnikiem został postawiony znak równości. Jak zaznaczyłem to już wyżej, nie twierdzę w omawianym artykule, że stosunek pełnomocnictwa jest pewnego rodzaju surogatem stosunku podstawowego i że oprócz pełnomocnictwa nie występują tu żadne inne stosunki prawne. Mało tego: wyraźnie wskazałem na jeden z możliwych stosunków podstawowych. W związku z tym nie sposób jest się odnieść do Pańskiej tezy, a przedstawioną krytykę uważam za bezzasadną.
2 września 2011 at 21:38
Panie Krzysztofie – sens Pańskiego artykułu jest taki, jaki może być zrekonstruowany przez czytelnika.
Szczególną funkcję w konstrukcji przedłużonej gwarancji pełni podmiot sprzedający daną rzecz, która następnie zostaje objęta tą gwarancją. Ubezpieczyciel korzysta bowiem niekiedy z pośrednictwa sprzedającego przy zawieraniu umów dotyczących przedłużonych gwarancji. […] Konstrukcja taka rodzi jednak mnóstwo pytań natury prawnej, w szczególności dotyczących tego, czy w przypadku sprzedawcy będącego pośrednikiem ubezpieczyciela mamy do czynienia:
• z agentem ubezpieczeniowym w sensie ustawy z 22 maja 2003 o pośrednictwie ubezpieczeniowym […],
• z konstrukcją ubezpieczenia na cudzy rachunek w sensie art. 808 k.c.,
• z pełnomocnikiem ubezpieczyciela.
Stawia Pan zatem problem w postaci: agent czy pełnomocnik. Jest to pytanie, jak już wcześniej zwróciłem uwagę, metodologicznie nieprawidłowe, gdyż agent ubezpieczeniowy może być jednocześnie pełnomocnikiem.
Następnie próbuje Pan odpowiedzieć na postawione pytania:
W odniesieniu do sprzedawcy danego towaru jako agenta ubezpieczeniowego należy w szczególności zwrócić uwagę na art. 3 ust. 2 ustawy o pośrednictwie. Przepis ten wyłącza z zakresu obowiązywania ustawy o pośrednictwie podmioty, które kumulatywnie spełniają warunki w nim wymienione. […] należy stwierdzić, że w sytuacji sprzedaży drobnego sprzętu rtv i agd, to znaczy takiego, którego maksymalnie równowartość 500 euro wystarcza na pokrycie rocznej składki ubezpieczeniowej, oraz po spełnieniu pozostałych warunków z art. 3 ust. 2 ustawy o pośrednictwie, sprzedawca danego sprzętu nie będzie wykonywał pośrednictwa ubezpieczeniowego w sensie ustawy o pośrednictwie.
Czyli przyjmuje Pan, że art. 3 ust. 2, w razie spełnienia wskazanych w nim warunków, pozwala przyjąć, że sprzedawca nie ma statusu agenta ubezpieczeniowego.
Sytuacji prawnej sprzedawcy danego towaru nie da się również wpisać w ramy ubezpieczenia na cudzy rachunek. [co szczegółowo Pan uzasadnia].
Czyli również ten wariant interpretacyjny Pan odrzuca.
Swoje rozważania kończy Pan zaś w sposób następujący:
Mając wszystko to na uwadze [czyli odrzucenie dwóch wcześniejszych wariantów interpretacyjnych – dopisek D.B.] za najbardziej trafne wydaje się uznanie sprzedawcy za pełnomocnika ubezpieczyciela. W praktyce wyglądałoby to tak, że w zakresie obowiązków pracownika sprzedawcy danego towaru leżałoby zawieranie umów dotyczących przedłużonej gwarancji. Pracownik ten musiałby się legitymować pełnomocnictwem od zakładu ubezpieczeń do zawierania takich umów.
Z powyższego podsumowania wynika, że dostrzega Pan związek logiczny między odrzuceniem możliwości uznania sprzedawcy za agenta ubezpieczeniowego a jego statusem pełnomocnika.
Owszem, delikatnie zwraca Pan uwagę na kwestię stosunku podstawowego. W komentarzu do mojego posta sam Pan jednak przyznał, że kwestia stosunku podstawowego nie była przedmiotem Pańskiego artykułu, a zatem, jak można się domyśleć, istotna dla Pana była jedynie kwestia pełnomocnictwa, jako konsekwencji braku statusu agenta ubezpieczeniowego.
Nie sądzę zatem, abym cokolwiek tutaj upraszczał.
7 września 2011 at 09:00
doceniam to z jaką wnikliwością przeanalizował Pan mój artykuł, ale sądzę, że w powyższej sprawie nie ma o co kruszyć przysłowiowej kopii. Zaprezentowany pogląd stanowi Pańską subiektywną opinię, z którą się nie zgadzam, ale przyjmuję ją do wiadomości. To jaki miałem zamysł formułując ten tekst oraz jak należy go interpretować wskazałem już wcześniej. Ponadto pragnę zauważyć, że w przedmiotowym artykule jest wiele ciekawszych, merytorycznych zagadnień, co do których istnieją rozbieżności w doktrynie. Chętnie podejmę polemikę w tym zakresie, natomiast powyższy wątek uważam za wyczerpany.