Source: http://www.pozywam.pl/2014/11/polewanie-woda-wychowankow-domu-dziecka.html
Timestamp: 2020-04-05 23:04:17
Legal References Found: art. 68
 art. 72
 art. 29
 art. 28
 art. 23
 art. 448

Document Content:
pozywam: Polewanie wodą wychowanków domu dziecka. Prawa dziecka w defensywie?
Przypomniałem sobie studia prawnicze, w trakcie których zaangażowałem się w działalność Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Trafiłem tam zupełnie przypadkiem. Zostałem mile powitany, jako prawnik, choć wtedy niewiele wiedziałem czym w istocie jest prawo, jak je stosować w praktyce.
Myślałem, że moja aktywność ograniczy się do organizowania pomocy materialnej dla dzieci. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że do stowarzyszenia przychodziły osoby, które informowały o przypadkach okropnego traktowania dzieci. Znęcanie nie było najgorszym zdarzeniem ujawnionym w ramach takich wizyt.
Później myślałem, że te okropieństwa są charakterystyczne dla tzw. środowisk patologicznych. Niestety i ten stereotyp szybko został zweryfikowany negatywnie. Dlatego też, słysząc doniesienia o polewaniu wychowanków domu dziecka pomyjami w obecności innych dzieci, zdaję się być totalnie zaskoczy. Kiedy słyszę o tym, że dziecko zostaje wywiezione do lasu, aby za karę samo wróciło do ośrodka, to wprost nie wiem, jak na to zareagować.
Nie wiadomo czy te doniesienia się potwierdzą. Z drugiej strony, może też zastanawiać tłumaczenie, iż oblewanie wodą było formą otrzęsin, zwłaszcza jeśli te "otrzęsiny" miały miejsce w domu dziecka oraz jeśli okaże się, że dzieci nie godziły się na taką "zabawę". Chyba nie o taki rozwój "kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży" chodzi w art. 68 ust. 5 Konstytucji RP. Jeśli coś takiego faktycznie zaistniało, to można mieć wątpliwości czy w sposób prawidłowy zostało zrozumiane, przewidziane w art. 72 ust. 2 Konstytucji RP postanowienie, iż "dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych".
Nie mogłem zrozumieć po co wyodrębniono prawa dziecka. Przecież dziecko jest człowiekiem i nie trzeba podkreślać, że dziecko ma prawa. Ciągle jednak okazuje się, że są osoby którym trzeba o tym nie tyle przypominać, co raczej uświadamiać.
Konwencja o prawach dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20.11.1989 roku (Dz. U. z dnia 23.12.1991 roku) w swej preambule podkreśla, iż państwa - strony konwencji uznają wrodzoną godność oraz równość i niezbywalność praw wszystkich członków rodziny ludzkiej, która jest podstawą wolności, sprawiedliwości oraz pokoju na świecie. Wskazuje się na to, że dziecko powinno być w pełni przygotowane do życia w społeczeństwie jako indywidualnie ukształtowana jednostka, wychowana w duchu ideałów zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych, a w szczególności w duchu pokoju, godności, tolerancji, wolności, równości i solidarności.
Dla tych wszystkich, którzy twierdzą, że można dopuszczać do "otrzęsin", w których polewa się kogoś wodą pragnę przywołać art. 29 ust. 1 lit. b) Konwencji, w którym stanowi się, że nauka ma być ukierunkowana na rozwijanie w dziecku szacunku dla praw człowieka i podstawowych swobód oraz dla zasad zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych. Z kolei z treści art. 28 ust. 2 Konwencji wynika, że dyscyplina szkolna ma być "stosowana w sposób zgodny z ludzką godnością dziecka i z [...] konwencją".
Warto przypomnieć art. 23 kodeksu cywilnego, który stanowi, że:
Z kolei zgodnie z art. 448 zd. 1 kodeks cywilnego:
"W razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia."
Przywołanie tych przepisów jest potrzebne z uwagi na to, że niezwykle często analizuje się dane zachowanie przez pryzmat postępowania karnego. Nie każde natomiast naganne zachowanie, naruszające dobra osobiste, musi uzasadniać odpowiedzialność karną. Poza tym, ewentualne wymierzenie kary dla osoby, która naruszyła godność osobistą, nie ma większego znaczenia dla dziecka.
Warto od razu pomyśleć o odpowiedzialność cywilnej. Nauczmy innych, że istnieje możliwość pozwania przed sąd cywilny. W tego typu sytuacjach odszkodowanie cywilne może pełnić nie tylko funkcję kompensacyjną, ale również penalną. Świadomość nagannego zachowania jest o wiele większa wówczas, gdy trzeba z własnej kieszeni wypłacić odpowiednią kwotę pieniężną i to bezpośrednio poszkodowanemu.
Chciałoby się wręcz zawołać: Pełnomocnicy do dzieła! Powiem brutalnie. W sytuacji, gdy naruszane są prawa dziecka, można połączyć przyjemne z pożytecznym. Trzeba tylko zachować umiar i wziąć pod uwagę, że powodem staje się dziecko.
czy za naruszenie dóbr osobistych grozi tylko odpowiedzialność cywilna?
pozywam.pl 29 listopada 2014 22:33
Nie zawsze. Niekiedy dane zachowanie może wyczerpywać również znamiona czynu zabronionego i wówczas zaistnieje też odpowiedzialność karna.
Anonimowy 29 listopada 2014 22:46
Rozumiem, że jeśli sprawcy publikują dane osobowe poszkodowanych w miejscu ich zamieszkania, jednocześnie zastraszając swoje ofiary (w tym małoletnią) to grozi im raczej odpowiedzialność karna?
Sprawy dotyczące znęcania się nad dzieckiem na długo zapadają w pamięć. Kilka dni temu leciał w TVP1 wietnamsko-australijski dokument "Okrutny sierociniec". Długo nie mogłam dojść do siebie po obejrzeniu go, i zastanawiam się, co czuli ci, co go kręcili. Małe dzieci, ok. roczne i dwuletnie, bite, straszone. Zapadła mi w pamięć scena, kiedy kobiety brutalnie budzą dzieci potrząsając i wywracając ich łóżeczka, maluchy z nich wypadają, boją się, płaczą. To okrutne. Jakim trzeba być zwyrodnialcem, żeby krzywdzić dzieci, które i tak zostały okrutnie doświadczone przez los. Jak ci ludzie mogą z tym żyć, no jak? I jak mogą spać spokojnie obrońcy takich osób? I wreszcie, zastanawia mnie, jak tego typu sprawy wpływają na sędziego, który ma wydać wyrok. Czy można się zdystansować, nie myśleć, czy ten temat nie powraca, czy można tak po prostu spokojnie zasnąć...
pozywam.pl 29 listopada 2014 23:52
Myślę, że trudno orzekać w tego typu sprawach. Nie da się nie myślę. Ciągle się myśli, nawet między orzekaniem innych spraw, w czasie zasypiania, jedzenia, biegania itp. Natomiast trzeba się próbować zdystansować, bo inaczej można popaść w depresję. Bardzo długo myśli się o tego typu sprawach. Nawet jeśli mijają miesiące, czy lata, to takie przypadki zawsze pozostają, jako wyjątkowe "sprawy".
Anonimowy 30 listopada 2014 00:04
Ale jak się można dystansować do takich spraw? Czy pomaga w tym np. psycholog? Jak Pan Sędzia się dystansował mając styczność ze sprawami o znęcanie się nad dzieckiem, które na dodatek jak czytam - "nie było najgorszym zdarzeniem" (to co nim było?).
Szkoda, że już Pan nie pisze... A tak miło się czyta Pana blog!