Source: http://prawo.vagla.pl/zatrzymano_michala_za_pobranie_precious_z_qfilm_20050817
Timestamp: 2017-10-19 18:23:50
Legal References Found: art. 116
 art. 117
 art. 117
 art. 116
 art. 116

Art. 117
 art. 116
 art. 267
 art. 116
 art. 117
 art. 116
 art. 23
 art. 116
 art. 23
 art. 23
 art. 116
 art. 234

Art. 234

Art. 235

Art. 236
 art. 116
 art. 116

Document Content:
Zatrzymano 24-latka za pobranie pliku | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Cz, 2005-08-18 01:41 by VaGla
Na Onecie można dziś przeczytać: "24-letniego mieszkańca Kielc, który nielegalnie pobrał plik z najnowszym utworem muzycznym zespołu Depeche Mode z serwera niemieckiej firmy będącej producentem wideoklipu grupy, zatrzymali w środę policjanci". Odniosłem wrażenie, że to jakiś żart bardzo ciężki. Okazało sie jednak, że to nie był żart...
Z treści wiadomości, którą dziś można (jako wczorajszą), wraz z 1045 komentarzami, przeczytać na stronach Onetu wynika co następuje: sprawą zajmuje się Zespół do Walki z Przestępczością Intelektualną i Internetową Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. Dalej: do pliku z nagraniem zespołu Depeche Mode był dostęp przez stronę internetową, "ale tylko dla pracowników firmy producenckiej". Cytując tę depeszę warto podkreślić, że "jak ustalono, niepowołany kielczanin - mimo zabezpieczeń - pobrał plik z przedpremierowym utworem i umieścił go na ogólnodostępnej stronie".
Mieszkanie mężczyzny przeszukano. Zabezpieczono dwa komputery oraz nośniki CD. Ważne jest również cytowane przez PAP i Onet przypuszczenie policjantów prowadzących sprawę. Cytuję: "prowadzący sprawę policjanci przypuszczają, że młody człowiek popełnił przestępstwo z ustawy o prawie autorskim nieświadomie, ale nie zwalnia to go od odpowiedzialności karnej".
« Olimpiada i zakazane słowa | O licealistach, kontach bankowych i kradzieży wirtualnej kasy »
czyzby kolejna akcja - prowokacja
Cz, 2005-08-18 02:15 by pawel chlodny
choc w PAPie na ktory powoluje sie Onet nie ma sladu po tej informacji to jednak w sieci mozna trafic na slady plikow z nowymi nagraniami zespolu.
Sam jestem ciekaw co z tego wyniknie.
Link porządkowy, odpowiedź na pytanie
Wt, 2006-10-03 22:34 by VaGla
Paweł przeszło rok temu napisał "Sam jestem ciekaw co z tego wyniknie". Właśnie się zorientowałem, że w tym wątku nie ma odesłań do dalszych losów tej historii, zatem ktokolwiek trafi jedynie do tej notatki nie znajdzie odpowiedzi. Odpowiedź i linki do kolejnych notatek znajduje się w ostatnim tekście poświęconym temu wydarzeniu: Historia oceni rok po wycieku "Precious".
nie rozdają tylko kradną i nie rowery tylko samochody...
Cz, 2005-08-18 09:25 by ksiewi
W moim odczuciu relacja jest po prostu dezinformująca. Po jej wnikliwej lekturze wnioskuję, że internauta nie pobrał pliku "z Internetu", tylko włamał się na serwer firmy fonograficznej poprzez stronę www umożliwiającą pracownikom zalogowanie się do intranetu tej firmy lub coś podobnego.
Rozmawiałem z Kielcami
Cz, 2005-08-18 10:23 by VaGla
Miałem niewątpliwą przyjemność porozmawiać z cytowaną w depeszy Panią rzecznik. Depesza nie jest ponurym żartem. Napisałem pytania, czekam na odpowiedź. Mogę na razie powiedzieć, że mężczyźnie postawiono zarzuty z art. 116 ust. 1 i art. 117 ust. 1 prawa autorskiego [poprawiłem na prawo autorskie, bo sie pomyliłem wcześniej z pośpiechu pisząc: "kodeksu karnego"]. Przestępstwa te są ścigane na wniosek i taki wniosek został złożony. Mam już pewne pojęcie o tej sprawie, ale chciałbym dać szansę Policji ustosunkowania sie do zadanych mailowo pytań.
Trzecia Wojna?
Cz, 2005-08-18 10:48 by ksiewi
Vagla! :) art. 117 kk to "Kto wszczyna lub prowadzi wojnę napastniczą..."
Ktoś tu pomylił ustawy... chodzi zapewne o art. 116 i 117 prawa autorskiego: "Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie..." oraz "Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom w celu rozpowszechnienia utrwala lub zwielokrotnia cudzy utwór w wersji oryginalnej lub w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie..."
Oczywiście pomyłka
Cz, 2005-08-18 11:08 by VaGla
Oczywiście pomyliłem się (dzieje się kilka spraw jednocześnie i próbuje się skontaktować z tym chłopakiem; nota bene - już zwolnionym) - chodzi, owszem, o art. 116 ust. 1 i 117 ust. 1, ale ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:
Art. 117. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom w celu rozpowszechnienia utrwala lub zwielokrotnia cudzy utwór w wersji oryginalnej lub w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolnoścido lat 2.
Ściganie przestępstw określonych w tych przepisach następuje na wniosek pokrzywdzonego.
A może facet usiłował zadr
Cz, 2005-08-18 12:10 by Olgierd
A może facet usiłował zadręczyć tym teledyskiem alkajdę? ;-)
Cz, 2005-08-18 22:19 by ksiewi
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,2873629.html
W kontekście tych wyjaśnień, przestrogi Pani rzecznik brzmią złowieszczo... mam więc nadzieję, że nie jestem nieautoryzowanym przeglądaczem serwisu VaGla :)
Pt, 2005-08-19 12:31 by VaGla
Jakoś mi policja nie odpowiedziała na pytania, nie wiem, czy to w ogóle zrobią. W każdym razie wczoraj miałem okazję porozmawiać zarówno z panią rzecznik (cytowaną w licznych mediach), jak i z panią nadinspektor, która sprawę prowadzi. Z rozmowy tej wynikało, że istotnie policja bada okoliczności. Z racji tego, że przestępstwa z art. 116 ust. 1 i 117 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych są ścigane na wniosek i taki wniosek został złożony, oraz z racji tego, że i prokurator zaangażował się w sprawę wydając nakaz przeszukania mieszkania - policja prowadzi postępowanie i musimy poczekać na to, co ustali.
Co mnie niepokoi, to to, że na pytanie o dozwolony użytek własny i jak się ma zapis ustawy do działania tego chłopaka z Kielc usłuszałem odpowiedź, iż w tym przypadku został przekroczony, gdyż do autorskich praw osobistych należy prawo do pierwszego udostępnienia publiczności... Zapytałem zatem, czy chłopak przełamał jakieś zabezpieczenia, a jeśli tak, czemu nie stawia mu się zarzutów z art. 267 kk, czyli związane z nieuprawnionym uzyskaniem informacji po przełamaniu zabezpieczeń właśnie? Usłyszałem, że pobrał plik z lokalizacji, którą znali tylko nieliczni pracownicy firmy. Ja pytam - czy przełamał zabezpieczenia i wynika z odpowiedzi, że żadnych zabezpieczeń nie było, plik leżał na serwerze tak, jak dowolna strona www. Pracownicy położyli go i każdy mógł go pobrać - oczywiście - o ile znał lokalizacje. Chłopak jej nie znał, ale, że serwer jest publicznie dostępny (co w mojej opini wystarczy, by uznać, że pierwsze udostępnienie publiczności nastąpiło w momencie przekopiwania pliku na serwer) - kilka razy próbował zgadnąć. W końcu mu się udało i to cała historia. Mnie w tym kontekście przypomina się to doniesienie medialne o tym jak to pracowników Reutersa oskarżano o hacking, bo, mimo iż nie był podlinkowany na stronie - wydobyli raport finansowy jednej ze spółek.
Tak czy inaczej - goście z Niemiec przyjechali i złożyli wniosek o ściganie. Zaangażowały się też w sprawę wszystkie te stowarzyszenia, które działają na rzecz ochrony własności intelektualnej. Podejrzewam, że chodzi o wykreowanie medialnego poczucia, że pobieranie plików jest nielegalne - wbrew zapisom ustawy. Klasyczny lobbing. Spotkałem się też z tezą, że działania firmy produkującej klilp są celowym biciem piany, mającym odciągnąć uwagę zespołu Depeche Mode od faktu, że ktoś z pracowników trzymał klip w publicznym miejscu, co zapewne jest działaniem wbrew postanowieniom umownym, wiążącym producenta klipu i zespół. Nie znam jednak postanowień umowy i to jedynie spekulacje, że tam są jakieś postanowienia dotyczące tej materii. Jest jednak wielce prawdopodobne, że tak właśnie jest. A jeśli tak - no to firma produkująca klip powinna pewnie wypłacić zespołowi odszkodowanie. Co do odszkodowania – ciekawe w jaki sposób wyceniono szkodę w tym przypadku. Skąd się biorą takie kwoty jak 130 tys funtów? Muszę się przejść do sądu i dowiedzieć się ilu jest obecnie wpisanych na listę biegłych rzeczoznawców w zakresie wyceny praw na dobrach niematerialnych. Dwa lata temu był tylko jeden taki człowiek w sądzie, w którym sprawdzałem...
Wracając do notatek prasowych - zapytałem policję dlaczego stawiany jest chłopakowi zarzut z art. 116 prawa autorskiego, skoro pobrał on plik. Przepis mówi zaś o sytuacji, w której ktoś "bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia". Rozpowszechnia. Dowiedziałem się, że w tym przypadku chodzi o to, że chłopak podał na forum dyskusyjnym link do pliku. A więc jeszcze raz. Plik leżał na serwerze, każdy miał do niego dostęp, chłopak podał link, więc rozpowszechniał bez uprawnienia. Powraca pytanie na ile odesłanie za pomocą hiperłącza (współczesnego odpowiednika przypisu bibliograficznego) jest rozpowszechnianiem. W licznych pracach naukowych z dziedziny prawa nielegalnie rozpowszechniałoby się prace "konkurentów" (bo wskazuje się ich dorobek w przypisach). Na Boga! Ktoś powinien ścigać Google za rozpowszechnienie pornografi, treści faszystowskich, nawoływania do waśni,.. W wynikach wyszukiwawczyć znaleźć wszak można linki do takich materiałów.
Zadałem jeszcze pytanie o zarzut z art. 117 ust. 1, w którym mowa jest o przestępstwie kierunkowym - "w celu rozpowszechnienia utrwala lub zwielokrotnia". Zapytałem o to, w jaki sposób wykazano cel, o którym mowa w tym przepisie. Dowiedziałem się, że sprawa nadal jest badana i policjanci cały czas analizują tą sytuację. Jak skończą analizować: sprawa albo trafi do sądu, albo zostanie umorzona.
W mojej opinii (ale trzeba pamiętać, że nadal nie mamy wszystkich informacji, nie możemy również zastępować Temidy) nie zostały spełnione przesłanki popełnienia przestępstwa z przywołanych przepisów. Niepokoi, również to, że - gdy tak patrzę wzdłuż ulicy Marszałkowskiej (okna biura wychodzą idealnie na piękny pasaż pod domami towarowymi centrum), gdzie codziennie przewalają się „tony” ludzi - wszystkim im można by w dzisiejszym stanie prawa i wobec histerii związanej z niepohamowanym rozwojem praw "własności intelektualnej" - postawić zarzuty naruszenia prawa. Żyjemy w czasach, w których wszyscy są przestępcami. Jedna z podstawowych strategii podczas przeprowadzania przeszukania przez policję jest przeszukanie komputera. Bez mała w każdym przypadku znajdą się tam jakieś materiały, które dadzą pretekst do postawienia zarzutów. Choćby powodem przeszukania było "niezapłacenie alimentów"... Za pomocą takich spraw jak ta z Kilec, próbuje się doprowadzić do sytuacji, w której zaśpiewanie małemu dziecku kołysanki będzie legalne, dopiero o ile się komuś (wszystko jedno komu) za to zapłaci. To tak jak w przypadku BBC, która została publicznie napiętnowana przez producentów fonograficznych za to, że bezpłatnie udostępniła symfonie Beethovena na swojej stronie. Toż to skandal - udostępnić tak, za darmo! Na pewno to terroryści. Właśnie dlatego do Polski przyjeżdżają amerykańscy prawnicy, by szkolić polskich sędziów w zakresie ochrony własności intelektualnej. Czy oni przypuszczają, że polscy sędziowie nie potrafią się nauczyć i stosować przepisów? Nie. Oni wiedzą, że polscy sędziowie mogą przeczytać obowiązujące w Polsce (w innym systemie prawnym niż amerykański) przepisy w sposób, który nie będzie amerykańskim klientom na rękę.
Na zakończenie - myślę, że warto by sie było dowiedzieć, w jaki sposób - poza przyznaniem się generalnie do wykonania pewnych działań - firma produkująca klip wskazała tego, a nie innego człowieka jako potencjalnego sprawcę.
Jak pisze nasza policja:
Pt, 2005-08-19 12:01 by xor
Do pliku był dostęp poprzez stronę internetową. Aby uzyskać do niej dostęp niezbędne było posiadanie pełnego jednolitego lokalizatora zasobów. Był on znany jedynie pracownikom firmy producenckiej. Pomimo zabezpieczeń, osoba niepowołana (24-letni kielczanin) zdołał pokonać zabezpieczenia. Właściciel praw do nagrania po przeanalizowaniu rejestrów z serwera stwierdził, że było aż czterdzieści prób zanim plik został odnaleziony i pobrany.
Przepraszam, a co to jest "pelny jednolity lokalizator zasobow"? ;-)) Link tylko dla wtajemniczonych?
Ciekawe, czy jeśli nie był on opublikowany wprost na stronie tylko znaleziony, powiedzmy "brute force" to jest to kradziez?
Nowe fakty w kieleckiej sprawie
Pt, 2005-08-19 16:01 by VaGla
Przed chwilą rozmawiałem z p. Michałem - nieszczęsnym 24-latkiem zatrzymanym w sprawie pobrania pliku. Mam teraz pełniejszy obraz sprawy. Otóż, w jaki sposób p. Michał dokonał aktu hakerskiego? Wszedł na stronę producenta wideoklipów qfilm.de. Następnie kliknął na ikonkę z brytyjską flagą - by zmienić wersję językową strony. Jak się państwo zorientujecie - jest tam link do wyszukiwania... Cóż. Gdy fan dowie się, że jego ulubiony zespół przygotowuje nowy wideoklip i dowiaduje się jaka to firma przygotowuje - wchodzi na stronę firmy od wideoklipów i uruchamia wyszukiwarkę. Jeśli jest fanem Depeche Mode - wpisuje w wyszkiwarkę właśnie nazwę tego zespołu przeszukując "we wszystkich kategoriach" - tak było i w tym przypadku...
Nie za pierwszym razem udało mu się znaleźć nowy teledysk - stąd się wzięły te różne próby „hackerskie”. Dopiero za którymś razem trafił na film - innymi słowy - w dzisiejszych czasach hackerem się jest, gdy obsługuje się wyszukiwarkę. Cóż. W dniu dzisiejszym odbył się na kieleckiej policji eksperyment. Posadzili chłopaka przed komputerem i kazali pokazać jak doszedł do tego pliku. No to wykonał czynności, które opisałem wyżej. Po uzyskaniu teledysku na liście wyników wyszukiwania usłyszał "znowu ci się udało".
Dostęp tylko dla pracowników? Straty w wysokości 130 tys funtów? Chłopakowi zabezpieczono dwa komputery. Ma dozór policyjny i kaucję w wysokości 1 tys. zł. Nawet jak wycofają zarzuty z 116 i 117 prawa autorskiego, to w tych koputerach znajdą być może inny powód do stawiania zarzutów. Powód może być dowolny.
Procedura udostepniania informacji?
So, 2005-08-20 12:18 by VaGla
Niestety otrzymałem odpowiedź od p. rzecznik kileckiej Policji, a raczej informację, iż na moje pytania może odpowiedzieć jedynie prokurator prowadzący postępowanie lub rzecznik prokuratury. Wobec tego zadałem inne pytania: zadałem pytanie dotyczące procedury udostępnienia Polskiej Agencji Prasowej informacji o zatrzymaniach dokonanych przez Policję. Z treści depeszy (cytowanej następnie przez liczne media) wynika, ze to pani rzecznik zwróciła się do PAP i przekazała Agencji informacje. Moje pytania były następujące: czy Policja informuje PAP o każdym dokonanym zatrzymaniu? Czy pani rzecznik poinformowała PAP z własnej inicjatywy, czy też otrzymała jakieś polecenie w tej sprawie, ewentualnie czy istnieje formalna procedura kontaktów z mediami? Przypominam jedynie w tym miejscu sprawę 26-letnie prawnika z Warszawy, który okazał się nie być pedofilem, ale policja poinformowała, że zatrzymała pedofila.
W depeszy PAP znajdują się takie określenia twierdzące jak: "nielegalnie pobrał plik", "niepowołany kielczanin - mimo zabezpieczeń - pobrał plik z przedpremierowym utworem", "popełnił przestępstwo".
To są dość stanowcze twierdzenia, które Policja przekazała (tak zostały w każdym razie zacytowane lub przytoczone jako pochodzące bezpośrednio od rzecznika KWP), a twierdzenia dotyczące toczącego się postępowania, co więcej - twierdzenia o przestępczym charakterze działań zatrzymanego chłopaka, wypowiedziane publicznie przed wydaniem wyroku w tej sprawie przez sad. A zatem wbrew domniemaniu niewinnosci.
Bohater całej sprawy został już nazwany przez media "przestępcą", "złodziejem", "hakerem", Gazeta Wyborcza napisała, że "ukradł". Artur Niedbała z biura prasowego KWP w Kielcach powiedział publicznie (cytowany przez Gazetę Wyborcza): "nie mógł się doczekać premiery nowego teledysku i dlatego go wykradł". Wiem, ze chłopak nie powiedział nigdy, że cokolwiek "wykradł" (wręcz przeciwnie – jego wypowiedź można znaleźć na jednym z forów dyskusyjnych). Wypowiedź policjanta była zatem nadinterpretacją.
Wiemy już chyba wszyscy, że w pobraniu znalezionego na stronie pliku nie było żadnego przestępczego działania i cała ta sprawa kompromituje nieco polską Policje. Plik był powszechnie dostępny (o czym świadczy załączony poniżej screenshot strony QFilm.de).
Wedle pewnych hipotez: firma QFilm poszukała sobie kozła ofiarnego w Polsce, a ich zagrywka z wnioskiem o ściganie trafiła na podatny grunt naszej krajowej praktyki ściagania przestępstw. Tego nie wiem, ale być może zrobiła to, by chronić własne plecy, skoro plik jest dostępny publicznie z ich winy, to lepiej znaleźć złego „hackiera” z egoztycznej Polski, niż odpowiadać finansowo przed zespołem, który płaci za zrobienie teledysku. Inny wariant, ten mianowicie, że w tej firmie pracują ludzie, którzy naprawdę wierzyli, iż dokonano włamania (heh za pomocą ich własnej wyszukiwarki wyszukując plik) i dlatego złożyli w Polsce wnioski o ściganie – wydaje mi się wielce nieprawdopodobne. Podjęli jednak działania – świadomie czy nie.
Efekt jest taki, ze Bogu ducha winny chłopak ma dozór policji, zatrzymano mu dwa komputery, ma 1 tys zl poręczenia majątkowego, przeszedł przez nalot na mieszkanie, przez zatrzymanie, przesłuchanie, eksperyment... Media cytując Policje uznały go za złodzieja i bandytę. Chłopak ma zapewne jakichś bliskich, którzy czytają gazety, słuchają radio (kilka audycji wyemitowało materiał na jego temat, gdzie również padały ww. określenia)
Moje pytania o to, wedle jakiej procedury upubliczniła pani rzecznik fakt zatrzymania chłopaka, wynikają z tego, że w mojej opinii w tej sprawie zostały naruszone jego dobra osobiste - a wiec dobre imię, cześć i tak dalej (art. 23 i 24 kc).
Pani rzecznik zadałem jeszcze jedno pytanie: „Czy przeprosicie Państwo publicznie tego chłopaka, podobnie jak upubliczniliście fakt jego zatrzymania?”.
Czekam na odpowiedź o procedurę informowania PAP, zaś poniżej prezentuje zasygnalizowany wyżej screenshot ze strony QFilm.de pokazujący jak to źli hackerzy mogli włamać się, pokonać zabezpieczenia i ukraść wybitnie ukrywany i chroniony przez firmę plik z teledyskiem (fakt, że wszystko to polegało na prostym zadaniu pytania o zespół Depeche Mode dostępnej dla wszystkich wyszukiwarce, chyba już jest oczywisty):
Powyżej widać listę wyników wyszukiwania, dostępną jeszcze niedawno po skorzystaniu z oficjalnej wyszukiwarki udostępnionej na stronie QFilm.de. Przedmiotem całego zamieszkania jest teledysk Precious (widoczny na trzecim miejscu w wynikach wyszukiwania, po zapytaniu wyszukiwarki QFilm o "Depeche Mode"). Zwracam uwagę na ostrzeżenie, iż pobranie pliku nieco zajmie (bo ma 67 MB). Jest też ostrzeżenie dla użytkowników PC'tów - ekran nie będzie zawierał żadnych inforamcji do momentu pobrania pliku w całości.
Jako memento chcę przywołać wypowiedź cytowanego przez BBC Jeremyego Banksa (tak, tak - sprawa nabrała przecież już charakteru międzynarodowego) - szefa IFPI's Internet Anti-Piracy Unit, który powiedział o spektakularnej akcji Policji i firm fonograficznych: "This action shows just how seriously the record companies view pre-release piracy. Pre-releases can be illegally posted, downloaded and distributed worldwide within hours". Tak. Niewpełni gotowe materiały istotnie mogą być rozdystrybuowane w ciagu paru chwil. Firmy fonograficzne jednak powinny w pierwszej kolejności zastanowić się skąd te pliki wyciekają. Być może w wielu przypadkach same są sobie winne (ich pracownicy, złe procedury, brak świadomości), a tak łatwo zrzucić potem na obrzydliwych hackerów.
Precious i przełamanie zabezpieczeń?
Zastanawiam się nad wysokością odszkodowania, jakiego możnaby dochodzić od 1. firmy QFilm, 2. policji...
So, 2005-08-20 13:42 by ksiewi
Ale czyn jest ścigany z art. 116 i 117 prawa autorskiego, a nie wskazywanego przez Ciebie przepisu o przełamaniu zabezpieczeń z kk. Dla popełnienia przestępstwa z ww. przepisów nie jest konieczne przełamanie zabezpieczeń, ale działanie bez uprawnienia lub poza jego zakresem. Należy raczej wskazać, że plik umieszczono w miejscu ogólno dostępnym (opublikowano) - i zastanowić się, czy w ten sposób skorzystano z prawa do pierwszej publikacji (co podobno kwestionuje pani nadinspektor). Poza tym warto zastanowić się, czy plik został w ten sposób rozpowszechniony, bo skoro tak to będziesz mógł rozwiniąć swoją interpretację art. 23.
Tak w ogóle to jak czytam art. 116 i 117 to za każdym razem wychodzi mi, że czynu zabronionego dopuściła się... sama firma produkująca teledysk, o ile jest związana umową z zespołem co do terminu premiery.
A co tu się zastanawiać?
So, 2005-08-20 14:29 by VaGla
W mojej opinii - wcześniejsze ustalenia wykazują jednoznacznie, że plik był dostępny dla wszystkich (z dowolnego miejsca i w dowolnym czasie, byle przez internet), co dla mnie jest równoznaczne z tym, że został "rozpowszechniony" przez tą osobę, która umieściła go na serwerze firmy QFilm, być może przez pracownika tej firmy.
Co zaś dotyczy art. 23 - miałem na myśli naruszenie dóbr osobistych w taki sposób, że policja poinformowała PAP i znalazły się tam takie słowa jak "ukradł", "nieuprawnione", "nielegalne" w odniesieniu do działań chłopaka. Jeśli już istotnie realizować działania zmierzające do zaspokojenia społecznej ciekawości tym, co też policja robi - w notatce winny się znaleźć informacje takie jak "podejrzewany", "postawiono zarzuty" i tak dalej. Bez wskazywania na jednoznacznie przestępczy charakter działań. To też - w mojej opinii stanowi właśnie naruszenie dóbr osobistych.
A co do tego, że to firma powinna być wzięta na widelec - tu nie ma sporu. Poza tym, że to nie jest sprawa polskiej policji, bo firma jest w Niemczech i trzeba by się zastanowić jak tamtejsze prawo podchodzi do tego tematu. Poza wszystkim - to zespół Depeche Mode ewentualnie mógłby wnioskować o ściganie (o ile istotnie tam też ściganie takich przestępstwa następuje na wniosek - mowa o 116 ust. 1 i 117 ust. 1 pr. aut.).
A pisałem o przełamywaniu zabezpieczeń - bo to również nawiązanie do depeszy agencyjnych i innych materiałów prasowych, w którym dziennikarze pozwolili sobie nieco pofantazjować przepisując bezrefleksyjnie podsuniętą depeszę agencji, nie starając się w wielu przypadkach sprawdzić podstawowych faktów.
So, 2005-08-20 15:23 by ksiewi
Przepraszam, chodziło mi o art. 23 prawa autorskiego. Ale rzeczywiście nie znajduję tu wiele do dyskusji - o ile stan faktyczny jest zgodny z prezentowanym przez Ciebie. Link nie jest rozpowszechnieniem, nasz rodak nie dokonał zatem rozpowszechnienia, nie ma czynu zabronionego z tytułu art. 116 i 117. Rozpowszechnienia dokonała firma niemiecka. Czy coś pominąłem?
jeszcze tylko 234 i 235 kk i inne...
So, 2005-08-20 15:37 by VaGla
Jak się wydaje pominąłeś jedynie brzmienie art. 234 i 235 i kilku jeszcze innych przepisów kodeksu karnego, czyli:
Art. 234. Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 235. Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Art. 236. § 1. Kto zataja dowody niewinności osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego, wykroczenia, wykroczenia skarbowego lub przewinienia dyscyplinarnego podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Peractum est!
So, 2005-08-20 13:15 by Tomasz Rychlicki
So, 2005-08-20 13:35 by ksiewi
VaGla - uważaj, bo zaraz będziemy mieli sprawę o hakerskie włamanie poprzez opublikowanie screenshota...
A tak poważnie: kiedyś już była taka sprawa, że wpisując odpowiednie zapytanie do Google można znaleźć pliki znajdujące się w pamięci drukarek podłączonych do sieci firmowych. Co powiesz na to?
To samo co na wardriving
So, 2005-08-20 14:41 by VaGla
To, że, to sami "poszkodowani" (celowo w cudzysłowie) nie mają świadomości istnienia pewnych ścieżek dotarcia do ich "tajemnic", nie oznacza, że zgadzamy się na to, by dowolnie oskarżali ludzi, którzy z tych ścieżek skorzystali.
Odsyłam do tytułowego wardrivingu. W wielu systemach operacyjnych, gdy "udostępni się" pliki innym użytkownikom - trudno się dziwić, że są one dla tych innych użytkowników dostępne. To, że czasem trzeba skorzystać z programu, który sprawdzi, w których sieciach IP są komputery udostępniające swoje zasoby, to inna sprawa (był kiedyś np. taki program, który sie nazywał "Legion" - i on tak fajnie wyszukiwał wszystkie udostępnione zasoby w sieciach, wystarczyło podać klasy IP do przeszukania), ale nawet taki program nie stanowi "przełamania" zabezpieczenia. Chyba, że uznamy za zabezpieczenie ideę przedstawianą przez trzy małpki zakrywające sobie oczy, usta, uszy... Małe dzieci podchodzą do pewnych spraw właśnie w ten sposób - jeśli nakryje się kocykiem - to znaczy, że zniknąłem.
Skoro nawet robot Googla mógł przejść przez te drukarki i zindeksować ich zasoby, to co w tym złego? Gdyby administrator drukarki nie chciał, by te pliki były przez Google znajdowane to przecież skonfigurowałby tak swoją sieć, by nie były one znajdowane - nie? Proste. A chcącemu nie dzieje się krzywda. Ta paremia nabiera nowego wymiaru w tak zwanym "społeczeństwie opartym na wiedzy".
A co do screenshota - no coż. Chyba nikt nie uwierzy w to, że prawnik mógłby być hakierem nie?
So, 2005-08-20 15:02 by Tomasz Rychlicki
Nie o "wlamanie", ale pewnie o naruszenie praw wlasnosci intelektualnej. Takich programow jak Legion jest obecnie pelno. Pal licho szukanie po zasobach. Wezmy taki Namp i problemy jakie mial autor w zwiazku z jego tworzeniem. Ogolnie komentujac, w sprawie dostepnych drukarek sieciowych, to niech sie kazdy administrator wezmie do pracy i zabezpieczy "zasoby". Czyli zgadzam sie z przedmowca.
So, 2005-08-20 14:52 by Tomasz Rychlicki
Od kiedy w systemie prawnym RP "pobieranie pliku/ow" jest nielegalne? Natomiast art. 116 i 117 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) wyraznie wskazuja w znamionach czynu *w celu rozpowszechnienia*. Co do sposobu zachowania Policji i prokuratury jeszcze raz zgodze sie z Toba Vagla. Twoj komentarz dobitnie okreslil stopien ich profesjonalizmu. Peractum est.
"Przestępca internetowy", a 212 kk
N, 2005-08-21 12:06 by VaGla
Wszystko się zaczęło od komunikatu Policji, który ma zarówno tytuł jak i podtytuł. Tytuł brzmi "Przestępca internetowy" a podtytuł zaś "Zatrzymany przestępca internetowy". Materiał został opublikowany na Oficjalnych strnach Policji kieleckiej, w domenie swietokrzyska.policja.gov.pl w dniu 17 sierpnia 2005. Jak się wydaje - od tego się zaczęła nagonka medialna, a po podgrzaniu sytuacji przez IFPI's Internet Anti-Piracy Unit - nabrała charakteru międzynarodowego.
W oficjalnej notatce policji opublikowanej na stronie internetowej (a więc "za pomocą środków masowego komunikowania") czytamy m.in. "Zespół do walki z Przestępczością Intelektualną i Internetową Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach zatrzymał 24-letniego mieszkańca Kielc, który nielegalnie pobrał plik z serwera niemieckiej firmy będącej producentem wideoklipu zespołu Depeche Mode z najnowszym utworem muzycznym" i dalej "Prowadzący sprawę policjanci przypuszczają, że młody człowiek popełnił przestępstwo (z art. 116 i 117 Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych) nieświadomie, ale nie zwalnia to go od odpowiedzialności karnej. Wszyscy użytkownicy Internetu będący zwolennikami nie autoryzowanego „ściągania z sieci” różnych dóbr intelektualnych powinni tę sprawę – o charakterze międzynarodowym – potraktować jako swoistą przestrogę".
W tej sytuacji zastanawiam się, czy przy okazji tego komunikatu nie doszło do popełnienia przestępstwa z artykułu 212 par. 2 kodeksu karnego, a mianowicie pomówienie w środkach masowego komunikowania się. Są jakieś granice, których przestrzegać powinna również policja kreując swoje komunikaty, nie powinna zastępować wymiaru sprawiedliwości, a obowiązuję jej funkcjonariuszy również prawo krajowe, a więc zarówno poszanownie godności osobistej człowieka jak i domniemanie niewinności.
Ściganie tych przestępstw odbywa się z oskarżenia prywatnego.
Hmm... Komunikat pojawił się nawet na stronach ZPAV, w "efektach działań antypirackich sierpnia 2005". No ładnie. Są jakieś granice tej antypirackiej histerii?
dosyc!
Wt, 2006-11-14 20:29 by mmajchrzak
jezeli temu chlopakowi zasadzona zostanie chociazby symboliczna zlotowka kary pierwszy wyjde na ulice i rzuce kamieniem! no i mam nadzieje, ze nieslusznie oskarzony zlozy pozew o pomowienie jakiego doposcila sie kielecka policje nazywajac go przestepca! czy ktos tu ma z nim kontakt? i czy wiadomo czy ma taki zamiar? ktos wkoncu powinien zrobic porzadek z lobbystami producentow muzycznych robiacymi wode z mozgu naszej policji...
Prosze przeczytać wcześniejsze komentarze
Śr, 2006-11-15 01:13 by VaGla
…w tym właśnie wątku. Sprawa ta już jest zakończona i chłopak został skazany i zasądzona została kara (bo chłopak dobrowolnie poddał się karze, a sędzia wbrew licznym wątpliwościom zaakceptował takie rozwiązanie, chociaż KPK mówi, iż nie można w przypadku wątpliwości pozwalać na dobrowolne poddanie się karze, a należy przeprowadzić postępowanie dowodowe). Jest w tym wątku link do zakończenia historii: Historia oceni rok po wycieku "Precious"
Piąty rok po Precious
Śr, 2010-01-20 15:00 by incognitus (niezweryfikowany)
17 sierpień 2005r trwa do dziś. Z perspektywy czasu wiem, ze syn nie powinien rezygnować, poddając się dobrowolnie karze. Proszę mi wierzyć, w tamtym czasie zadecydowały o tym względy osobiste i być może słaba odporność na stres związany z tym zdarzeniem. W każdym razie to czego doświadczyliśmy i nadal doświadczamy ze strony sądu - przeraża a strach nie pozwala normalnie funkcjonować.
Dziękuje za wsparcie i wszystkie wypowiedzi z Państwa Strony
Jolanta Bieniek
RPO również postuluje elektroniczne formy brania udziału w obywatelskiej inicjatywie legislacyjnej
Interpelacja w sprawie konieczności rejestracji witryn internetowych jako dzienników lub czasopism