Source: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1021279,zwolnienie-z-kosztow-sadowych.html
Timestamp: 2017-12-16 20:29:38
Legal References Found: art. 119
 art. 1262
 art. 119
 art. 45
 art. 119
 art. 119
 art. 119

Document Content:
Koszty sądowe: Sprawiedliwość nie na raty - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoKoszty sądowe: Sprawiedliwość nie na raty
autor: Patryk Słowik21.02.2017, 07:37; Aktualizacja: 21.02.2017, 08:01
Osoba, której nie zwolniono w pełni od kosztów sądowych, musi wnieść opłatę w całości – stwierdził Sąd Apelacyjny w Krakowie. Eksperci postulują o zmianę praktyki lub przepisów.
Artykuł 119 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 623; dalej u.k.s.c.) stanowi, że zapłata należności Skarbu Państwa z tytułu nieuiszczonych kosztów sądowych oraz grzywien orzeczonych w postępowaniu cywilnym może być rozłożona na raty albo umorzona, jeżeli natychmiastowe ich ściągnięcie byłoby połączone z niewspółmiernymi trudnościami lub groziłoby dłużnikowi zbyt ciężkimi skutkami.
Sens stworzenia tego przepisu był jasny: nie obciążać zbytnio obywateli, gdyż prawo do sądu jest przecież zagwarantowane w konstytucji.
Paradoksalnie jednak zakres przedmiotowy tego przepisu jest dość wąski. I na raty rozłożyć nie można tego, co dla wielu ludzi jest najistotniejsze: opłaty od pozwu.
Dlaczego tak jest, wyjaśnił niedawno Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I ACz 2315/16). Stwierdził, że oczywiście opłaty sądowe wchodzą w skład kosztów sądowych. Ale nie są już należnościami sądowymi w rozumieniu wyżej wspomnianego art. 119 u.k.s.c. A to dlatego, że te ostatnie powinny być orzeczone, co oznacza, że musi istnieć orzeczenie nakazujące ich pobranie. A w stosunku do opłaty od pozwu, którą wnosi się w pierwszej kolejności, tego oczywiście być nie może.
„Przepis art. 1262 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego stanowi, że sąd nie podejmie żadnej czynności na skutek pisma, od którego nie została uiszczona należna opłata. Opłata ta na obecnym etapie postępowania nie stanowi należności sądowej w rozumieniu art. 119 u.k.s.c., ponieważ nie została orzeczona ani nie podlega ściągnięciu, a jedynie może zostać dobrowolnie uiszczona przez stronę, natomiast rygorem jej nieuiszczenia nie jest wszczęcie postępowania egzekucyjnego, tylko zwrot pozwu, czyli następstwo o charakterze procesowym” – wyjaśnił Sąd Apelacyjny w Krakowie.
Tym samym w praktyce zamknął obywatelowi drogę do sądu. Choć, jak podkreślono w wydanym postanowieniu, powód został w znaczącej mierze zwolniony od kosztów sądowych. Tym samym konstytucyjna reguła wyrażona w art. 45 ust. 1 ustawy zasadniczej zdaniem sądu została uszanowana.
Bobrowicz: Dobra rozmowa, ale bez prezydenckich deklaracji [WYWIAD] »
Jednak zdaniem ekspertów tak nie powinno być.
– Należy znowelizować przepisy, wprowadzając możliwość wnoszenia opłaty od pozwu ratalnie – przekonuje radca prawny Jerzy Kozdroń, partner w kancelarii Kozdroń Springer, były wiceminister sprawiedliwości. Jego zdaniem powszechne obecnie podejście sędziów, opierające się na szerokim zwalnianiu powodów od kosztów sądowych, jest błędne.
– Trzeba pamiętać o tym, że wówczas za prowadzone postępowanie płacimy my wszyscy jako podatnicy – przypomina ekspert. I dodaje, że znacznie lepszym pomysłem byłoby właśnie rozkładanie opłat na raty.
– Wówczas wniesienie pierwszej raty przerywałoby lub chociaż wstrzymywało bieg przedawnienia. A po wniesieniu ostatniej sąd wyznaczałby termin rozprawy – proponuje były wiceminister, dodając, że dzięki takiemu rozwiązaniu państwo nie musiałoby dotować wymiaru sprawiedliwości w tak dużej mierze jak obecnie. A ludzie, którzy w danej sprawie nie zostaliby całkowicie zwolnieni od kosztów, mieliby możliwość skutecznego wniesienia powództwa nawet w razie braku pieniędzy w danej chwili.
Podobne postulaty pojawiają się od kilku lat.
Formułuje je między innymi Europejski Trybunał Praw Człowieka w orzecznictwie dotyczącym Polski. Strasburscy sędziowie uważają, że co prawda sam brak takiej możliwości nie narusza jeszcze konwencji, to standardy ochrony praw człowieka znacząco by wzrosły po wprowadzeniu „nowej postaci zwolnienia od kosztów sądowych” polegającej na rozłożeniu ich na raty.
Podobny postulat sformułował również w 2014 r. Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Doktor Marcin Dziurda, były prezes Prokuratorii Generalnej, w opracowaniu IWS zaznaczył, że można by wziąć przykład z procedury niemieckiej, gdzie instytucja rozkładania opłat sądowych na raty jest z powodzeniem stosowana.
– Zastrzec jednak należy, że wprowadzenie w naszym systemie prawnym możliwości rozkładania opłat sądowych na raty wymagałoby usprawnienia systemu egzekucji należności sądowych – zaznaczał ekspert.
Kontrowersyjny przecinek
Co jednak ciekawe, Artur Bilski, prawnik z Instytutu Prawa Cywilnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, przekonuje, że nowelizacja przepisów wcale nie jest potrzebna. I że po prostu sądy błędnie interpretują art. 119 u.k.s.c. Przyjmują bowiem – wbrew wykładni językowej przepisu – że sformułowanie „orzeczonych w postępowaniu cywilnym” odnosi się zarówno do grzywien, jak i do znajdujących się przed wyrazem „oraz” nieuiszczonych kosztów sądowych.
– Gdyby ustawodawca chciał, aby wyrażenie „orzeczonych w postępowaniu cywilnym” miało zastosowanie zarówno do grzywien, jak i do nieuiszczonych kosztów sądowych, po słowie „grzywien” znajdowałby się przecinek. A go nie ma – wyjaśnia mec. Bilski.
– Według mnie oznacza to, że jedynie grzywny muszą zostać „orzeczone”, aby ich zapłatę można było rozłożyć na raty. Co do kosztów sądowych takiego wymogu nie ma. Brak więc przeciwwskazań, by opłatę od pozwu rozłożyć na raty już teraz – argumentuje prawnik z UW.
Choć jednocześnie przyznaje, że dotychczas ani w orzecznictwie, ani w doktrynie nie zwrócono uwagi na brak przecinka. Z tego też względu dobrze byłoby, aby art. 119 u.k.s.c. zinterpretował wreszcie Sąd Najwyższy. I dopiero po ewentualnym uznaniu przezeń, że opłat na raty rozkładać nie można, działania mogłoby podjąć Ministerstwo Sprawiedliwości. Które na naszą prośbę o komentarz nie odpowiedziało.
Tagi:zwolnienie z kosztów sądowych, koszty sądowe, sądownictwo
Marcin Łochowski(2017-02-21 10:53) Zgłoś naruszenie 101
No i oczywiście te światłe pomysły nie dają odpowiedzi na pytanie, jak to wszystko pogodzić z terminami? Wnoszę apelację, sąd rozkłada opłatę na raty i co dalej? Przez rok czekamy na uiszczenie wszystkich rat? A w tym czasie wyrok się nie uprawomacnia? Genialne.
kaka(2017-02-21 10:00) Zgłoś naruszenie 62
Ale po co komplikować życie? Jeśli kogoś stać na uiszczenie opłaty w ratach ma możliwość odłożenia odpowiedniej kwoty i wniesienia powództwa. To wynika z utrwalonego orzecznictwa SN. Nie wiem skąd mec. Kozdroń wywodzi pogląd, że zwalnianie od kosztów sądowych jest powszechne. Osobiście skłonny jestem do uznania, że polityka zwalniania od kosztów staje się coraz bardziej rygorystyczna i krytykowana za to w doktrynie. Pomysł aby wstrzymywać rozpoznanie sprawy do czasu uiszczenia pełnej opłaty jest kuriozalny! Rozumiem, że przy pozwie miałoby to jakiś sens (choć patrz. jak w drugim zdaniu) ale w postępowaniu apelacyjnym? Kto ma wyobraźnie ten zdaje sobie sprawę z konsekwencji. A już mec. Bilski to już zupełnie odjechał. Zapomniał, że art. 119 mówi o nadmiernie dolegliwych skutkach ś c i ą g n i ę c i a kosztów i grzywien. Nieorzeczonych kosztów się tymczasem nie ściąga. Jego interpretacja powoduje, że przepis traci spójność logiczną.
sceptyk(2017-02-21 12:10) Zgłoś naruszenie 41
Propozycja co do rat bez sensu i w sumie wywoła więcej kosztów niż to warte. Ile ludzi zatrudnić trzeba, aby pilnowały rat, ile wysyłać wezwań, jeśli nie uiszczą w terminie, jeśli nie uiszczą wszystkich rat, to odsyłanie już wpłaconych kwot (na czyj koszt?), zmiany w adresach w tzw. międzyczasie, poszukiwanie adresatów, oddawanie na depozyt albo jeszcze inaczej itd., itp. A jaka przewlekłość. Wnoszę o zwolnienie, sąd odmawia, zażalenie, sąd odwoławczy się przychyla, rozkłada na 20 miesięcznych rat. Same raty to ponad 1,5 roku a poprzednie postępowanie też z rok. Pozwany już się cieszy że dawno się przedawniło a tu nagle.... Doprawdy niektórzy mają dziwne pomysły.
fiz(2017-02-21 12:21) Zgłoś naruszenie 11
Zwolnienie z kosztów nie powinien orzekać Sąd tylko urzędnik. Powinna to być zwykła procedura administracyjna. W tej chwili Sąd orzeka na "niejawnym" o zwolnienie z kosztów lub nie. Po co? Szkoda czasy tak wykwalifikowanej kadry na takie bzdury, to powinno być postępowanie administracyjne nie procesowe. Było by to lepiej uregulowane i podgalałoby widzimisię Sędziego, organu niezależnego i orzekającego zgodnie z własnym sumieniem :)
kaka(2017-02-21 14:28) Zgłoś naruszenie 01
@fiz - też kiedyś się nad tym zastanawiałem, że MOPS mógłby przyznawać środki na pomoc prawną, ale przy rozpoznawaniu wniosków nie bierze się pod uwagę wyłącznie sytuacji majątkowej, ale też sytuację procesową (np. do zwolnień z opłaty od apelacji czy zarzutów od nakazu zapłaty podchodzi się inaczej niż do zwolnienia z opłaty od pozwu, oddalenie z uwagi na oczywistą bezzasadność roszczenia). Inna opcja to zatrudnianie np. gminnych pełnomocników, którzy reprezentowaliby biedniejszych mieszkańców i dysponowaliby pewną pulą do rozdysponowania na koszty w ich sprawach a ewentualnie ich decyzje podlegałyby kontroli sądu. Ale w sumie gdy w wydziale jest referendarz wychodzi na jedno a ceregieli z tym jeszcze mniej.
earso(2017-02-21 16:44) Zgłoś naruszenie 12
Prawo w tym kraju to jest prawo dla bogatych. Biednego nie stać na zapłacenie opłat sądowych, albo zapłacenie prawnika. Prawników kształci się tak, żeby ten system był jak najdoższy i jak najmniej wydajny. Żeby prowadzić jako pełnomocnik najprostszą sprawę cywilną, potrzeba prawie 9 lat. Z czego na naukę potrzebną do jej prowadzenia poświęcono 3 miesiące. Jeśli odliczymy studia, to na aplikacji było 20 godzin wykładów i jedna sprawa u patrona. No liczmy z nadmiarem, że miesiąc. Czyli na coś co można by mieć ucząc się miesiąc po studiach, poświęca się ponad 3 lata. A to kosztuje i płaci za to klient.