Source: http://www.lubelskiekancelarie.pl/prawo-w-praktyce/prawnik-lublin/drugie-zycie-spraw-odszkodowawczych/
Timestamp: 2020-02-28 21:54:43
Legal References Found: art. 177
 art. 110
 art. 518
 art. 436
 art. 415
 art. 415
 art. 426
 art. 233
 art. 286
 art. 227
 art. 285
 art. 290
 art. 134
 art. 148
 art. 156
 art. 163
 art. 166
 art. 173
 art. 197
 art. 223
 art. 252
 art. 280
 art. 118
in fine
 art. 4421

Document Content:
Regres Funduszu wobec sprawy szkody wypadkowej - aspekty prawne
Poprzedni artykółIle kosztuje prowadzenie sprawy odszkodowawczej
Następny artykół:Kłopotliwy zakup prawa do grobu
Firmy ubezpieczeniowe toną w zalewie roszczeń odszkodowawczych. Świadomość społeczna rośnie. Rozwija się rynek biur odszkodowań, stale rozszerzają się siatki agentów docierających z ofertą współpracy do poszkodowanych - ofiar wypadków oraz ich bliskich. To wszystko, to tylko jedna strona medalu. Druga płaszczyzna, to aktywność ubezpieczycieli nakierowana na odzyskanie części wypłat od sprawców w drodze swoistego regresu. Tam firma ubezpieczeniowa, ewentualnie inny podmiot zobowiązany do wypłaty odszkodowania lub zadośćuczynienia, wcielają się w rolę powoda. W takich sporach, podobnie jak w pozwach o odszkodowanie, także nie ma żadnego „automatu” orzeczniczego, a interesujących wątków prawnych tylko przybywa.
Wprowadzenie do stanu faktycznego omawianej sprawy : prowadzący motocykl spowodował wypadek, w wyniku którego poważnych obrażeń doznał pasażer. Pojazd nie miał wykupionego OC. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny zapłacił roszczenia wynikające ze szkody na osobie i wystąpił z regresem do kierującego motocyklem oraz do właściciela maszyny. Obie te osoby zwróciły się o umorzenie roszczeń, co faktycznie miało miejsce - Fundusz obniżył roszczenie o ok. 100.000 zł. Do zapłaty pozostała kwota 80.000 zł i z takim żądaniem Fundusz wystąpił na drogę sądową.
Pozwani bronili się m.in. zarzutem przyczynienia się do zdarzenia po stronie poszkodowanego oraz kwestionowali prawidłowość ustaleń postępowania likwidacyjnego, w tym stopień uszczerbku i wysokość wypłat. Wobec kierującego wskazali, że jako osoba w chwili zdarzenia niepełnoletnia (skończone 16 lat) nie był zdolny do rozeznania skutków swojego czynu oraz nie miał świadomości własnej odpowiedzialności cywilnej. Wobec rzekomego właściciela motocykla stwierdzili, że nie był jego posiadaczem, jako że to ten małoletni pozwany naprawił stary model samodzielnie z części zdobytych na złomowisku.
Faktem bezspornym było to, że sąd rodziny potwierdził, że nieletni kierujący popełnił czyn karalny określony w art. 177 § 2 kk i zastosował wobec niego środek wychowawczy w postaci nadzoru kuratora sądowego oraz orzekł o zakazie prowadzenia pojazdów.
W toku procesu przywołano opinie biegłych, które dały zupełnie rozbieżne rezultaty co do świadomości kierującego i możliwości rozeznania przez niego konsekwencji swoich czynów. Sąd oparł się na jednej z nich. Uznał też, że wniosek o umorzenie należności miał znaczenie dla oceny zarzutu przedawnienia. Wyrok był więc niekorzystny dla kierującego motocyklem. Apelacja doprowadziła do zmiany tego rozstrzygnięcia, a duża część rozważań sądu II instancji jest na tyle interesująca, że warto ją zacytować w szerszym zakresie.
Pierwsze uwagi dotyczyły podstawy odpowiedzialności pozwanego względem Funduszu
Na wstępie należało wskazać, że podstawą prawną roszczenia powoda stanowił przepis art. 110 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2013 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, (...) (Dz.U. z 2003 r. Nr 124, poz. 1152), art. 518 pkt 1 i 4 KC oraz art. 436 § 1 KC w zw. z art. 415 KC. Zgodnie z tym przepisem, z chwilą wypłaty przez Fundusz odszkodowania, sprawca szkody i osoba, która nie dopełniła obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia obowiązkowego, są obowiązani do zwrotu Funduszowi spełnionego świadczenia i poniesionych kosztów. Z przepisu tego nie wynika zasada odpowiedzialności wobec Funduszu. Jak jednak, rozważając ten problem, wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 października 2011 r., o sygn. akt IV CSK 662/10, w prawie cywilnym zasadą odpowiedzialności, także za zaniechanie nakazanego działania, jest wina, którą w przypadku odpowiedzialności ex delicto wyraża art. 415 KC.
Przesłankami roszczenia odszkodowawczego na gruncie powołanego przepisu są: wystąpienie szkody, spowodowanie jej przez zdarzenie, z którym ustawodawca łączy obowiązek odszkodowawczy, związek przyczynowy pomiędzy tym zdarzeniem a szkodą w dochodzonej postaci oraz wina sprawcy. W przypadku, gdy sprawcą szkody jest małoletni, to w świetle utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego (m.in. wyrok o sygn. akt IV CK 269/02 z dnia 13 lutego 2004 r., wyrok z dnia 16 maja 1973 r., o sygn. akt I CR 203/73 oraz wyrok z dnia 11 stycznia 2001 r., o sygn. akt IV CKN 1469/00), a także doktryny prawniczej przyjmuje się, że z przepisu art. 426 KC nie wynika domniemanie prawne, że małoletni, który ukończył 13 lat, jest osobą dojrzałą w stopniu pozwalającym na ponoszenie winy. Jeśli zatem wina jest przesłanką odpowiedzialności małoletniego sprawcy szkody konieczne jest ustalenie, czy w chwili wypadku był on dojrzały w stopniu pozwalającym na działanie z rozeznaniem. Nie przesądza nawet o tym fakt uznania przez Sąd dla Nieletnich, że nieletni dopuścił się zarzucanego mu czynu. W każdym jednak przypadku to na poszkodowanym spoczywa obowiązek wykazania tej okoliczności, podobnie jak wszystkich innych przesłanek odpowiedzialności sprawcy szkody na zasadach winy (art. 6 KC).
Ciekawy wątek proceduralny dotyczył zasad oceny dowodów w postaci rozbieżnych opinii biegłych
W pierwszej kolejności przypomnieć należy, że w sprawie niniejszej przedstawione zostały dwie opinie biegłych, które różniły się całkowicie w zakresie oceny dojrzałości umysłowej pozwanego w dniu popełnienia czynu. Z opinii biegłej sądowej z zakresu psychologii K.M. z dnia 9 października 2013 r. wynikało, że dojrzałość umysłowa pozwanego nie pozwalała na rozeznanie znaczenia czynu, którego dopuścił się w lipcu 2006 r., gdyż - jak wskazała - pozwany nie dorósł jeszcze emocjonalnie ani psychicznie do podjęcia świadomej decyzji, decydowania za siebie i swoje postępowanie. Biegła podkreśliła, że pozwany jako młody człowiek był podatny na sugestie grupy rówieśniczej, swoim zachowaniem chciał zademonstrować swoją dorosłość oraz odczuwał potrzebę uwolnienia się spod kontroli rodziców, co sprawiło, że nie do końca zdawał sobie sprawę z tego co czyni. Natomiast biegli z (...) w opinii z dnia 10 kwietnia 2015 r. przyjęli, że P.B. w chwili wypadku zachował intelektualną sprawność oceny i rozeznania znaczenia czynu. Dokonując jednakże oceny sfery osobowościowej dostrzegli, że pozwany w 2006 r. pozostawał w okresie adolescencji, w okresie integracji osobowości, stąd też jego działania charakterystyczne dla tego okresu były podejmowane bardziej pod wpływem emocji aniżeli z rozsądku. Stwierdzili również, że nadmierny optymizm, poczucie wzmożonej pewności siebie, niskie doświadczenie życiowe skutkowały podejmowaniem pochopnych i mało odpowiedzialnych decyzji.
W orzecznictwie sądowym wskazuje się, że dowód z opinii biegłego, jakkolwiek jak każdy inny podlega ocenie według kryteriów z art. 233 § 1 KPC, jest dowodem szczególnego rodzaju. Zadaniem biegłego nie jest bowiem ustalenie stanu faktycznego sprawy, lecz naświetlenie i wyjaśnienie przez sąd okoliczności z punktu widzenia posiadanych przez biegłego wiadomości specjalnych przy uwzględnieniu zebranego i udostępnionego biegłemu materiału sprawy (zob. Sąd Najwyższy z 11 lipca 1969 r., o sygn. akt I CR 140/69, OSNP rok 1970, nr 5, poz. 85). Opinia biegłego, która nie przekonała sądu, nie może być weryfikowana, a zwłaszcza dyskwalifikowana w całości bądź co do wniosków, bez posłużenia się wiedzą specjalistyczną. Sąd może oceniać opinię biegłego pod względem fachowości, rzetelności, czy logiczności. Nie może jednak nie podzielać merytorycznych poglądów biegłego lub w ich miejsce wprowadzać własnych stwierdzeń (wyrok SN z dnia 5 lutego 2014 r., o sygn. akt V CSK 140/13). W żadnym zaś razie podstawą do pominięcia wniosków opinii i orzeczenia sprzecznie z jej tezą nie mogą być przekonania sędziego, czy to wywiedzione z jego praktyki orzeczniczej, czy też posiadanych, z racji nabytego wykształcenia innego niż prawnicze, wiadomości naukowych. Własne, poparte doświadczeniem i wiedzą przekonanie sędziego, może co najwyżej uzasadniać potrzebę uzupełnienia opinii sporządzonej przez powołanych przez sąd biegłych bądź zlecenie jej wykonania innym biegłym na podstawie art. 286 KPC. Nie mogą być natomiast podstawą do formułowania przez sąd odmiennych wniosków i ocen niż zostały przedstawione w powołanych w postępowaniu dowodach z opinii biegłych.
Przyjmując za podstawę orzekania opinię (...) w B., Sąd Okręgowy nie wskazał dostatecznych powodów, dlaczego poprzednią opinię, sporządzoną przez biegłą z zakresu psychologii K.M. uznał za niewiarygodną. Nie została zakwestionowana ani wiedza fachowa tego biegłego, ani też dokładność przeprowadzonych przez nią badań oraz analizy dokumentacji. Tymczasem - w ocenie Sądu Apelacyjnego- w przypadku wydania w sprawie dwu rozbieżnych w istotnych kwestiach opinii zespołu biegłych, nie jest prawidłowe oparcie ustaleń na jednej z tych opinii bez wyjaśnienia sprzeczności. Sąd Okręgowy nie mógł w tym zakresie opierać się wyłącznie na przewadze autorytetu jednego zespołu biegłych nad drugim, zwłaszcza że obie opinie zgodne były co do tego, że zdolność przewidywania przez pozwanego skutków swoich czynów była ograniczona wiekowo. Sąd I instancji, mimo zgłoszonych przez pozwanego zarzutów i wniosku o dopuszczenie dowodu z kolejnej opinii biegłych, tego nie uczynił czym naruszył między innymi wskazywane w apelacji przepisy (art. 217 § 2 KPC, art. 227, art. 285 KPC i art. 290 KPC). Nie zażądał też wzajemnego ustosunkowania się autorów sprzecznych opinii do twierdzeń przeciwnych.
W przypadku, gdy rozbieżność poglądów na kwestie medyczne nie wynika z błędów lub niedokładności występujących w jednej z opinii, argumentacja za przyjęciem jednego lub drugiego stanowiska wymaga wiedzy fachowej i w takiej sytuacji dla rozstrzygnięcia sprawy potrzebne jest zażądanie kolejnej opinii biegłych (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 lutego 2002 r., o sygn. akt II UKN 112/01) Sąd Apelacyjny uzupełnił postępowanie dowodowe i dopuścił dowód z opinii biegłej W.G. na okoliczność ustalenia stopnia rozwoju intelektualnego pozwanego P.B. w chwili wyrządzenia szkody oraz jego dojrzałości umysłowej pozwalającej na rozeznanie znaczenia czynu w dniu 6 lipca 2006 r..
Słowem uzupełnienia : trzecia biegła uznała, że dojrzałość umysłowa pozwanego nie pozwalała na rozeznanie znaczenia czynu, którego się dopuścił. Na tej podstawie sąd oddalił powództwo w całości. Swoją drogą - taka opinia wymagała dużego kunsztu, skoro była przeprowadzana kilka lat po wypadku, a przecież z rozmowy z dwudziestokilkulatkiem trudno jest ustalić jaką percepcję miał jako 16-latek. A co więcej - skoro samodzielnie złożył motocykl, to ciężko zarzucać mu brak polotu i pomyślunku. Trudno także wyobrazić sobie, że ktoś może nie zdawać sobie sprawy z ryzyka uszkodzenia ciała na skutek niebezpiecznej jazdy motocyklem. Całe życie się jednak człowiek uczy i po to są właśnie biegli, żeby takie sprawy laikom wykazywać.
Sprawa zatem na koniec dnia okazała się bardzo prosta. Nie ma winy, nie ma odpowiedzialności. Cywilnej, bo przecież sąd rodzinny nałożył na sprawcę „karę”. Tego wątku, czyli związania sądu cywilnego takim rozstrzygnięciem, niestety sądy nie rozwinęły w omawianym wyroku. A jest on interesujący dla nie-prawników, dla których np. zakaz prowadzenia pojazdów dla małoletniego oraz dla "dorosłego" to przecież jedno i to samo. Zagadnienie sprowadza się bowiem do typowo prawniczej analizy przepisów oraz rozróżnienia postępowania karnego od postępowania w sprawach nieletnich. A jaka to jest różnica? A taka na przykład, że w tym drugim przypadku nie ma wyroku skazującego. Postępowanie kończy się postanowieniem. Nie ma też w większość przypadków kary, co najwyżej środek wychowawczy (ewentualnie poprawczy). Jest zresztą leciwe orzeczenie SN w tym zakresie (III CZP 44/86), z tezą : Postanowienie sądu rodzinnego wydane na podstawie ustawy z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich (Dz.U. Nr 35 poz. 228), ustalające popełnienie czynu karalnego przez nieletniego i kwalifikację czynu, w którym zastosowano środki wychowawcze (art. 55 par. 1 powołanej ustawy), nie wiąże sądu w postępowaniu cywilnym (art. 11 KPC). To rozwiązanie nie wejdzie oczywiście w grę, jeśli nieletni będzie sądzony w trybie k.p.k., co jest możliwe przy najpoważniejszych przestępstwach - Nieletni, który po ukończeniu 15 lat dopuszcza się czynu zabronionego określonego w art. 134, art. 148 § 1, 2 lub 3, art. 156 § 1 lub 3, art. 163 § 1 lub 3, art. 166, art. 173 § 1 lub 3, art. 197 § 3 lub 4, art. 223 § 2, art. 252 § 1 lub 2 oraz w art. 280, może odpowiadać na zasadach określonych w tym kodeksie, jeżeli okoliczności sprawy oraz stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają, a w szczególności, jeżeli poprzednio stosowane środki wychowawcze lub poprawcze okazały się bezskuteczne.
Te sprawy są generalnie bardzo interesujące dla prawnika – w zakresie aspektów prawnych, jakie tutaj znajdują zastosowanie. Takim wątkiem jest choćby to, że skoro w procesie o odszkodowanie za wypadek (gdzie pozwanym był Fundusz) sprawca zdarzenia nie brał udziału, to nie ma przeszkód, żeby kwestionował wszystkie ustalenia faktyczne tamtego orzeczenia. Wydaje się, że dla uproszczenia procedowania jego udział jako interwenienta byłby zasadny – oczywiście z punktu widzenia Funduszu, który planuje skorzystać z roszczeń regresowych. Sąd zatem w tym postępowaniu musiał niejako na nowo ocenić okoliczności sprawy – ustalić czy motocyklista był wyłącznie winny zdarzenia i jaki był jego dokładny przebieg. Odnieść się do uszczerbku na zdrowiu – jego zakresu i intensywności. Przeanalizować rozmiar krzywdy. Teoretycznie nowy skład może dojść do innych wniosków niż sąd w "oryginalnej" sprawie. W praktyce wydaje się jednak, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny i musiałby być związany z jakimiś oczywistymi niedorzecznościami w ustaleniach pierwszego składu orzekającego.
Na zakończenie jeszcze krótkie rozważania Sądu I instancji w zakresie przedawnienia. A w zasadzie - charakteru roszczenia Funduszu. Jak już pisałem, te sprawy to kopalnia problemów prawnych.
Odnosząc się natomiast do zarzutu przedawnienia to wskazać godzi się, iż zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem Sądu Najwyższego (por. wyr. z 6.4.1981 r., o sygn. akt IV CR 63/81, OSNC rok 1981, nr 12, poz. 242 i uchw. z 10.11.2005 r., o sygn. akt III CZP 83/05, OSNC rok 2006, nr 9, poz. 147; odmiennie wyr. z 18.11.2005 r., o sygn. akt IV CK 203/05, Legalis) do przedawnienia roszczenia regresowego zakładu ubezpieczeń przeciwko kierującemu pojazdem mechanicznym ma zastosowanie ogólny termin przedawnienia roszczeń majątkowych określony w art. 118 in fine KC. Ponieważ chodzi tu o roszczenia zakładu ubezpieczeń związane z prowadzeniem działalności gospodarczej, przedawniają się one z upływem trzech lat, licząc od dnia wypłacenia odszkodowania poszkodowanemu. U podstaw takiego rozstrzygnięcia legło założenie, że regres nieprawidłowy nie wynika bezpośrednio z umowy ubezpieczenia, lecz jest roszczeniem w stosunku do niej autonomicznym, przyznanym ubezpieczycielowi na podstawie szczególnego przepisu prawa. W szczególności nie może mieć zastosowania termin przedawnienia określony art. 4421 § 2 KC, ponieważ nie jest to roszczenie deliktowe, mimo niewątpliwego istnienia związku między roszczeniem z regresu nietypowego a czynem niedozwolonym. Spowodowanie wypadku stanowi tu jedynie przyczynę sprawczą określonego następstwa roszczeń. Polega ono na tym, że poszkodowany ma prawo żądać naprawienia szkody wprost od ubezpieczyciela, a ten, po dokonaniu wypłaty świadczenia ubezpieczeniowego, w ściśle określonych przypadkach może wystąpić z roszczeniem przeciwko kierującemu pojazdem o zwrot spełnionego świadczenia. Związek między tymi roszczeniami ma jednak charakter czysto zewnętrzny, gdyż nie jest wynikiem przejścia z mocy prawa na zakład ubezpieczeń roszczeń ubezpieczającego przeciwko sprawcy wypadku ani wstąpieniem w prawa zaspokojonego wierzyciela, lecz stanowi realizację odrębnego roszczenia, przyznanego ubezpieczycielowi z mocy ustawy. Jest to nowy stosunek prawny pomiędzy zakładem ubezpieczeń a kierowcą, niewywodzący się bezpośrednio ze stosunku ubezpieczenia, który powstaje oczywiście wyłącznie wtedy, gdy za wynikłą szkodę odpowiada kierowca.
Opublikowano 21 lutego 2018 27 marca 2018 Autor A. KunickiKategorie Opracowania i opinie, OrzecznictwoTagi biegły, dowody, małoletni, odszkodowanie, pozew, przedawnienie, ubezpieczenie, wypadek, zadośćuczynienie