Source: http://prawatworcow.pl/it/seo-a-prawo-nieuczciwej-konkurencji/?replytocom=116
Timestamp: 2018-07-17 17:22:38
Legal References Found: art.14
 art.15

Art. 14
 art.14
 art. 14
 art.14
 art.15

Document Content:
SEO a prawo nieuczciwej konkurencji Prawa Twórców – blog prawny Agnieszki Stach
Home IT SEO a prawo nieuczciwej konkurencji
SEO a prawo nieuczciwej konkurencji
Od kilku miesięcy chałupniczo pozycjonuje własne strony internetowe, dlatego czując się już w jakimś zakresie kompetentna w tych dwóch obszarach postanowiłam napisać tekst o prawnych aspektach SEO. Najważniejszą kwestią do omówienia jest SEO a prawo nieuczciwej konkurencji.
Istnieje ustawa, która wyznacza zasady fair-play w biznesie – ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. W kontekście SEO, najbardziej będzie interesować nas art.14 i art.15 tej ustawy:
Art. 14. 1.Czynem nieuczciwej konkurencji jest rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości o swoim lub innym przedsiębiorcy albo przedsiębiorstwie, w celu przysporzenia korzyści lub wyrządzenia szkody.
2.Wiadomościami, o których mowa w ust. 1, są nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd informacje, w szczególności o:
3.Rozpowszechnianiem wiadomości, o których mowa w ust. 1, jest również posługiwanie się:
Podany przepis mówi o wiadomościach nieprawdziwych, rozumianych zero-jedynkowo jako prawda lub fałsz, albo o wiadomościach wprowadzających w błąd, czyli wszystkich tych, które balansują między prawdą i fałszem. Informacje te muszą być szkodliwe dla drugiej strony.
Ustawa skierowana jest przede wszystkim do stosunków przedsiębiorcy z przedsiębiorcą. Czyn nieuczciwej konkurencji powinien być popełniony w związku z działalnością gospodarczą. Bardzo istotny, a niestety nie do końca intuicyjny jest fakt, że przedsiębiorcy ci NIE muszą być w BEZPOŚREDNIM stosunku konkurencji. To znaczy, że nie jest konieczne aby sprzedawali asortyment tego samego rodzaju czy funkcjonowali w jednej branży. Ma to duże znaczenie w perspektywie pozycjonowania stron, gdzie słowa kluczowe, mogą odnosić się do różnych kontekstów gospodarczych, różnego rodzaju pełnionych usług czy produktów, a konkurencyjność odnosi się jedynie do pozycji w wynikach wyszukiwania.
Kolejny ważny element tego przepisu to zamiar z jakim popełnia się czyn. Sąd Najwyższy w wyroku z 1.12.2004 r., III CK 15/04 stwierdził, że czyn nie musi być zawiniony aby doszło do naruszenia przepisu. Inaczej mówiąc, nie trzeba mieć zamiaru wprowadzenia kogoś w błąd czy osiągnięcia przewagi nad konkurentem.
Pierwsza pułapka pojawia nam się w opisywaniu strony w kodzie HTML. Słowa kluczowe, tytuł, opis, autor, meta tagi i inne parametry z punktu widzenia prawa nieuczciwej konkurencji powinny zostać oznaczone w zgodności z prawdziwą działalnością przedsiębiorcy czy strony. Z uwagi na fakt, że większość użytkowników wyszukiwarek internetowych nie rozumie mechanizmu działania pozycjonowania stron, dzięki naszemu opisowi mogą w wynikach wyszukiwania otrzymać informacje nieprawdziwe lub zostać wprowadzeni w błąd z art.14 ust. 2 pkt 4 ustawy o nieuczciwej konkurencji.
Analizując ten przepis słowo po słowie- ze względu na nieograniczony krąg adresatów nasze działanie z pewnością będzie „rozpowszechnianiem„. Przy tej przesłance nie ma znaczenia, czy informacja ta jest widoczna bezpośrednio na stronie, a nie w kodzie. Z kolei z uwagi na funkcjonalność wyszukiwarek internetowych (wyszukiwanie konkretnych produktów lub informacji o określonych przedsiębiorstwach), umieszczanie takich znaczników stanowić też będzie „wiadomość„, a konkretnie informację o własnym przedsiębiorstwie.
Skrajnym przykładem informacji nieprawdziwych będzie podawanie w słowach kluczowych sklepu internetowego nazw renomowanych marek, których dany sklep nie ma w sprzedaży. Wiecie jednak, że takie praktyki są także uważane za niewłaściwe przez Googla, tak więc niezgodność z ustawą nie jest jedyną motywacją aby optymalizować stronę w sposób zgodny z prawdą.
Komentarze i precle
Kolejnym punktem zapalnym są niestety komentarze z linkami oraz artykuły presell. Wprawdzie sam fakt umieszczenia linku ma niewielkie znaczenie w kontekście ustawy, natomiast wiadomym jest, że aby komentarz nie został usunięty przez moderatora musi zawierać merytoryczną treść.
Zazwyczaj wasze komentarze z aktywnymi linkami wskazują, że dana strona była dla was przydatna, interesująca lub jest waszym zdaniem najlepsza spośród jej konkurentów. Moim zdaniem publikowanie takich wiadomości, o zgrozo, idealnie wpasowuje się w art. 14 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, szczególnie jeśli zajmują się tym firmy pozycjonerskie. Tworzy to sytuację, w której ktoś podszywa się pod zwolennika danego przedsiębiorstwa i wprowadza innych internautów w błąd, że jest to przedsiębiorstwo warte zainteresowania. Z kolei w skali całego internetu, duża liczba linków daje mylny skutek względem wyszukiwarki, że istnieje duże zainteresowanie danym adresem www ze strony internautów. Jest to zresztą proceder łatwy do udowodnienia skoro pozycjonerzy publikują informacje w sieci pod różnymi pseudonimami, pozorując różne tożsamości.
Moim zdaniem, inaczej wygląda sytuacja, w której osobiście i w pierwszej osobie uczestniczę w dyskusjach internetowych, linkując jednocześnie w podpisie do własnego bloga. Brak tu przesłanki podania informacji nieprawdziwej lub wprowadzającej w błąd.
Podobną sytuację do komentarzy mamy z precalmi, które są tworzone aby wprowadzić wyszukiwarkę, a co za tym idzie innych internautów, w błąd co do tego, że dany link jest chętnie cytowany i używany. Często takie artykuły sa wzmacnianie symulowaną pozytywną recenzją na temat usługi czy produktu.
Nie ma wątpliwości co do faktu, że praktyki polegające na depozycjonowaniu stron są nieuczciwe. Nie będę się też nad tym tematem długo rozwodzić. Gdyby zdefiniować depozycjonowanie w kontekście ustawy, jest to celowe rozpowszechnianie jakiejś informacji (linku), w szkodliwym kontekście, który tym samym wprowadza w błąd innych uczestników obrotu, z wyszukiwarką włącznie. Powołując się w tym wypadku na czyn nieuczciwej konkurencji, należy się jednak odnieść nie do art.14 a do art.15 ustawy, który mówi o podniesieniu własnej sytuacji na rynku, kosztem utrudniania innym przedsiębiorcom dostępu do rynku.
Nielegalne pozycjonowanie?
Wiem, że moje powyższe przemyślenia prowadzą do okrojenia większości dotychczasowych praktyk pozycjonerskich na polskim rynku. Gdyby zatem wyodrębnić obszary działań, które pozwalają nam pozycjonować, czyli optymalizowanie strony, katalogowanie, linkowanie (precle, komentarze, własne zapleczówki), to powyższe założenia dotyczące nieuczciwej konkurencji pozostawiłyby jedynie optymalizowanie (i to uczciwe) oraz ewentualnie katalogowanie stron jako zgodne z prawem.
Myśl o tym na początku mocno mnie uderzyła. Zaczęłam się zastanawiać, czy nasza ustawa nie wspiera tym samym dobrych praktyk dla webmasterów jakie proponuje Google. Kto wie, może ta teoria zostanie kiedyś powszechnie przyjęta, a my w końcu zaczniemy zgodnie z wolą Googla poważniej zajmować się samą treścią strony.
Posted in IT · Tagged: agnieszka stach, nieuczciwa konkurencja, prawo internetowe, seo
Sebastian Jakubiec napisał...
Bardzo ciekawy artykuł wpisujący się w całą prawną dyskusję nad SEO. Do momentu fragmentu poświęconego preclom i komentarzom zgadzałem się w 100% :)
Co do tych metod – zastosujmy proste porównanie, w którym wynajęta osoba w reklamie pasty w TV mówi jaka to nie jest z niej zadowolona. Oczywiście ani ludzie nie są prawdziwi, ani scenografia za nimi – czy tu również poszlibyśmy tym tropem: „Tworzy to sytuację, w której ktoś podszywa się pod zwolennika danego przedsiębiorstwa i wprowadza innych internautów w błąd, że jest to przedsiębiorstwo warte zainteresowania”?
Zatem, nie mogę się zgodzić iż publikowanie na zlecenie tekstu i linków może naruszać te zasady, bo inaczej musielibyśmy zabronić wszelkich form reklamy, a tak przecież nie jest?
Po drugie, nie ma metod legalnych i nielegalnych w takim rozumieniu, jakie przedstawiono w podsumowaniu.
Czy jeśli firma SEO napisze artykuł (po prostu opisujący produkt) do wspomnianego już precla, to to już jest nielegalne? Z tego co wiem, to firmy mogą na wszelkiej możliwej płaszczyźnie informować o swojej działalności i produktach – o ile jest to zgodne z prawdą, czyż nie? :)
Hmm, również przykuł moją uwagę aspekt „osobistego promowania”. Czy zatem wszystkich publikacji reklamy CocaColi dokonuje, realizuje i planuje sam właściciel marki? Czy może zleca? Jeśli zleca, to osoby które tak ekstatycznie piją CC, wprowadzają w błąd i stosują chwyty nieuczciwej konkurencji?
Jak dla mnie nieuczciwość konkurencji ma miejsce jedynie wtedy gdy działania jakie zlecam mają na celu świadome szkodzenie wizerunkowi innej firmy. Zaś wyniki wyszukiwania to ranking – i jeśli mogę i mam na to środki, to biorę udział w tym wyścigu.
Nawiązując do pasty do zębów i CocaColi, jest zdecydowana różnica pomiędzy reklamą wprost a ukrytą reklamą. Zwróć uwagę, że w prasie drukowanej gdy pojawia się artykuł sponsorowany, jest to wyraźnie oznaczone. W telewizji, radiu, czy przy banerach internetowych też pilnuje się tego oznaczenia.
Wprowadzenie w błąd w internecie polega na tym, że użytkownik internetu nie trafia zwykle na samego precla, tylko widzi tego efekty w wyszukiwarce i zakłada że najwyżej wypozycjonowana strona jest najlepsza. Jeśli przeciętny użytkownik trafia z kolei na komentarz z linkiem, to jeśli nie jest on bardzo opiniotwórczy to nie ma podejrzeń, że jest on podstawiany. Internauci wprawdzie nauczyli się, że trzeba uważać na komentarze oceniające produkty ale nadal nie wiedzą, na czym polega linkowanie.
Co do artykułów opisujących produkt, będzie to moim zdaniem legalne dopóki z tekstu będzie wynikać, że jest to reklama. Jeśli piszę sama o sobie w pierwszej osobie, domyślnie jest to również forma reklamy, czytelna dla osób z zewnątrz. Mylące dla innych jest natomiast sprawianie wrażenia, że internauci z własnej inicjatywy chcą zachwalać czy opisywać określone produkty.
Rozbudowane i restrykcyjne prawo reklamy ma na celu chronienie konsumentów przed marketingową manipulacją. Ze względu na komercyjność mass mediów każda wpuszczana forma promocji jest dokładnie sprawdzana. Jest to natomiast zupełnie nieprzystosowane do realiów internetu, który nie posiada tak wzmożonych filtrów jak telewizja, radio czy prasa.
Sebastian, sądzę jednak że sam pomysł aby zacząć regulować pozycjonowanie jako formę reklamy jest sensowny, przy czym trzeba by się wtedy liczyć z dodatkowymi rygorami.
Zastanawiam się jednak, czy należy też traktować SEO jako stricte reklamę. Np. PR reklamą nie jest.
Ponadto, mam wątpliwość czy można jednostronnie stwierdzić, że strona najwyżej wypozycjonowana stanowi jedyny efekt pracy firmy. Wszak z jednej strony Google walczy z technikami, których nie akceptuje więc teoretycznie wpływ tych praktyk minimalizuje, po drugie w aktualnej sytuacji wyniki są mocno personalizowane, więc to co klient widzi, to również „jego sprawka” – bo jest to dopasowywane do jego preferencji, poprzednich działań.
Powiedźmi, bo pewnie wiesz – jak sprawa prawna odnośnie pozycjonowania ma się w innych krajach? :)
Nie trzeba udowadniać, że wysoka pozycja w Googlu jest jedynie wynikiem pracy pozycjonera. Kluczem jest tu udowodnienie, że bycie w pierwszej piątce realnie wpływa na przewagę rynkową nad innymi firmami i jest to choćby w części skutek pozycjonowania.
Co do innych krajów to nie orientowałam się jeszcze jak tam traktują SEO ale przymierzam się do tego :) Szukając takich informacji będę już musiała niestety korzystać z wiedzy z drugiej ręki bo nie jestem w stanie pracować na oryginalnym tekście ustawy niemieckiej czy francuskiej.
wiesiek napisał...
Bełkot…………
Webowy napisał...
Z tego co wiem, w Niemczech każda próba ukrywania treści na stronie (display: none; position absolute: -xxx itp.), podpada pod nieuczciwą konkurencję i jest karana.
W USA nabijanie sobie komentarzy w Google Maps też jest traktowane jako działania nieuczciwe.
Bardzo interesujące. Muszę właśnie poczytać jak to wygląda w innych krajach. Oczywiście oni korzystają z różnych ustaw niż my ale ciekawa jestem argumentacji i kierunku w jakim będzie zmierzało sankcjonowanie nieuczciwych praktyk SEO.
Paweł Strykowski napisał...
Jakoś nie przekonuje mnie argument o nielegalności depozycjonowania. W szczególności jak jest realizowane poprzez wzmacnianie stron konkurencyjnych do strony depozycjonowanej.
Marcin Rębowski napisał...
USA nie jest wyznacznikiem. Z jednej strony mają do granic nadmuchane orzecznictwo, a z drugiej nigdzie nie ma tak wielkich afer gospodarczych i biznesowych.
A co do nadużyć w internecie, mimo wszystko na razie urzędy się tym mało zajmują, ale za 10 lat praktyka będzie już bardzo bogata.
Odnoszę wrażenie, że całe SEO powoli staje się nie legalne :)..
nike huarache womens napisał...
Leave a Comment to Sebastian Jakubiec