Source: http://czytelniapolska.blogspot.com/2010/09/skad-gowny-syndykat-emigracyjny_14.html
Timestamp: 2019-05-24 19:18:41
Legal References Found: Art. 2
 Art. 1

Art. 2
 art. 2

Art. 3
 art. 2
 art.21

Art. 4

Art. 6

Art. 10

Document Content:
Skład główny: Syndykat Emigracyjny
Warszawa, ul. Króla Alberta I Nr 7.
Drukarnia Piotr Pyz i S-ka, Warszawa, ul Miodowa 8.
A. MATERJAŁ OSADNICZY.
HISTORJA OSADNICTWA POLSKIEGO W BRAZYLJI.
Wszystkim, z których cennych rad i wskazówek korzystałem przy pisa­niu niniejszej pracy-, a w szczególności: p. Naczelnikowi. Apolonjuszowi Zarycbcie, p. Radcy /Michałowi Pankiewiczowi, p. Dyrektorowi Tadeu­szowi Wajungowi, p. Kapitanowi Feliksowi Kopczyńskiemu i p. Ste­fanowi Dobrowobkiemu składam niniejszem serdeczne podziękowanie. AUTOR
Początki kolonizacji polskiej w Brazylji datują się od drugiej połowy XIX w. Przedtem nieliczni tylko przedstawiciele narodu poliskiego przybywali do ziemi Brazylij­skiej i to przeważnie z osadnikami niemieckimi. W r. 1869 ojciec kolonizacji polskiej, Edmund Saporski, w porozumieniu z ustosunkowanym na dworze cesarskim ks. Zielińskim, wnosi podanie o pozwolenie kolonizacji Parany przez Polaków. W tym samym roku przybyła pierwsza partja emi­grantów polskich w ilości 64 osób, którą osadzono w kolonii Brusque. Pomimo licznych starań Saporskiego i innych, dopiero w 1871 udało się dostać tereny w miejscowości „Pilarzinho” dla kolonizacji polskiej. Osiadły tam 32 rodziny, z których 16 zostało przesiedlonych z kolonji Brusque, a 16 przybyło w r.1870. Te 32 rodziny, stanowiące razem 164 osoby, były pierwszymi osadnikami polskimi w Paranie.
W r. 1873 przybywa do Parany druga większa partja emigrantów z pod zaboru niemieckiego, licząca 64 rodziny, 258 osób. Przyznano im tereny na Ahu, o 6 km. od Kurytyby, gdzie dziś istnieje kolonja Abranchez. W r. 1874 ini­cjatywa prywatna powołuje do życia spółkę kolonizacyjną pod nazwą „Pereira, Alvez, Bendaszewski i CO". Polak Bendaszewski postanawia sprowadzić do Parany Polaków i jako agent jedzie do Europy. Jego propaganda przyciągnęła licz­nych kolonistów z zaboru austryjackiego. W tym czasie po­wstaje w Paranie pierwsza Komisja Kolonizacyjna z Dr. Rivierre na czele.
W 1875 r. 274 ślązaków (64 rodzin) osiada w kolonji S-ta Candida, o 7 km. od Kurytyby. W r. 1876 powstaje kolonja w Laraenha, o 9 km. od Kurytyby. W tych latach zaludniają się Polakami kolonje w Orleans, S. Igna-eio, D. Pedro, D. Augusto i t. d. W tym czasie obliczają ilość polskich osadników w Paranie na 3850 osób. Do r. 1884 ko­lonizacja postępuje naprzód powoli, choć i w tym czasie przybyło do Parany ponad 600 osób.
Od r. 1884 tempo kolonizacji wzrasta powstają liczne kolonje polskie. I tak przybywa do
S-ta Clara
S-ta Leopoldina
S-ta Gabriella
Oprócz Parany należy jeszcze wspomnieć o stanach S-ta Catharina i Rio Grande do Sul. W pierwszym z nich powstają w tym czasie dwie polskie kolonje: Indayal i Rio Vermelho. W drugim, w r. 1886, powstają dwie polskie ko­lonje w S-ta Thereza i S-ta Barbara, gdzie osiadło około 300 osób.
Należy jeszcze wspomnieć o partji kolonistów, która w r. 1870 przybyła do stanu Espirito Santo. Okres od r 1890 do 1895 pamiętny jest w dziejach osadnictwa polskiego jako lata gorączki brazylijskiej. Przyczyną tego żywioło­wego ruchu emigracyjnego była propaganda rządu brazy­lijskiego, który, niestety, nie mógł potem sprostać rozmia­rom kolonizacji i stal się przyczyną tak bolesnych przejść naszej emigracji. W okresie tym przybywa do Brazylii ponad 60.000 polskich osadników.
W Paranie powstały w tym czasie dwie Komisje kolonizacyjne: jedna w obwodzie Palmeira, druga w Rio Negro. W obwodzie Palmeira osiada w latach 1890-1895 8200 osób, przeważnie z Kongresówki. Powstają tam wówczas kolonje polskie S-ta Barbara, Cantagallo, Rio dos Patos, S. Matheus, Agua Branca, Eufrozina i Rio Claro.
W obwodzie Rio Negro osiadło w tym czasie 1608 osób w kolonjach Itayopolis i Augusta Victoria. Dziś Itayopolis należy do stanu S-ta Catharina. W tym też okresie utworzono w okolicy Ponta Grossa szereg kolonij polskich: Euridice, Taquary, Adelaida, Floresta itp., na których osadzono 618 kolonistów.
Na terenach rządowych utworzono równocześnie dwie kolonje w obwodzie Porto Uniao da Victoria, a mianowicie: General Carneiro (320) osób) i Antonio Candido (545 osób). W stanie S-ta Catharina w r. 1890 przybyło do kolonji Rio Vermelho 800 kolonistów, przeważnie z zaboru pruskiego, i do kolonji Massaranduba — przeszło 1000 kolonistów z zaboru rosyjskiego. Co do stanu Rio Grande du Sul, to przybyło tam w okresie 1890-1895 około 12.000 kolonistów, zakładających liczne kolonje polskie. Wówczas powstały tam kolonje: Alfredo Chaves, Nova Virginia, Novo Bassano, Capoeiras, Monte Veneto, Nova Roma, i wiele innych. (Nie wymieniamy tu szczegółowo kolonij i ich zaludnienia, bo dziś mało tam zostało Polaków, a gro osadnictwa przenio­sło się na północ kraju).
Nietylko trzy południowe stany były w tym czasie kolonizowane przez Polaków. W stanie Sao Paulo osiedliło się parę tysięcy Polaków, z czego jako większe skupienia wy­mienić należy: Sao Paulo, miasto, gdzie zamieszkało prze­szło 1000 rodzin polskich, kolonje Sao Bernardo - 300 ro­dzin i Pariquerassu - 200 rodzin. W Minas Geraes zało­żono kolonję Joao Pinheiro. Powstaje też kolonja w Espirito Santo i drobne kolonijki, rozrzucone po całym kraju.
Okres ten tzw. „gorączki brazylijskiej” zakończył się wybuchem rewolucji w Rio Grande, która, trwając przeszło rok, osłabiła zupełnie natężenie emigracji polskiej. Od r. 1895 dopływ Polaków do Brazylji jest niewielki. Ustaje prawie całkowicie emigracja z zaborów rosyjskiego i pru­skiego, a przybywa nieco więcej osadników polskich z Ga­licji. Osadnicy ci byli porwani przez fale emigracji ruskiej, która w tym czasie po raz pierwszy pojawiła się w Bra­zylji. W roku 1895 i 1896 powstaje szereg kolonij, zalud­nionych przez element polsko-ruski, z przewagą tego ostat­niego; i tak: Alberto de Abreu - 350 osób, Antonio Olyntho — 2500 osób (60% Rusinów), Lucena — 200 rodzin; a także osadza się emigrantów na już istniejących kolonjach: Rio Claro, M. Mallet i Dorizon. Osiadło tam około 1000 rodzin, w 70% ruskich.
W tym czasie rozpoczęła się kolonizacja największej kolonji w Paranie „Prudentopolis", gdzie osadzono w ciągu paru lat około 10.000 osób, z czego 70% stanowili Rusini. Okres słabego ruchu emigracyjnego polskiego trwa aż do r. 1907, gdy znów propaganda rządowa wzmogła przypływ osadników. Należy jeszcze zaznaczyć, że w latach 1895 - 1907 poczęli napływać do Brazylji pierwsi Polacy inteligenci, których przedtem, poza duchownymi, nie było widać. Należy wymienić nazwiska znaczniejszych działaczy: Józef Okolowicz, Kazimierz Warchałowski, Dr. Stan. Kłobukowski, Leon Bielecki, S. Suchorski.
W roku 1907 propagandę w Europie rozpoczyna na nowo rząd federalny kompanja, budująca kolej S. Paulo—Rio Grande do Sul. Skutki propagandy nie dały długo na siebie czekać i na ziemie brazylijskie poczęły znowu napływać rzesze ludu polskiego i ruskiego. W roku 1907 założono kolonje: Ivahy, Jezuino Marcondes, Senador Correia. Kolonje te zaludniono elementem mieszanym polsko-ruskim. W roku 1908 powstały kolonje polsko-ruskie: Itapora, Iraty, oraz czysto polskie kolonje Affonso Penna o 12 km. od Kurytyby. W ro­ku 1910 założona została kolonja Vera Guarany, koło Rio Claro i zostały rozpoczęte prace dokoła kolonizacji Cruz Machado. W r. 1911 powstaje czysto polska kolonja Apucarana i mieszana polsko-rusko-niemiecka kolonja Yapo. Kompanja kolejowa, budująca kolej S. Paulo - Rio Grande do Sul założyła w tym czasie na gruntach kolejowych kolonje: Nova Galicia, Legun i Rio das Antas. W stanie S-ta Catharina kolonizacja polska w tym okresie prawie nie istniała, zato w stanie Rio Grande do Sul liczne rzesze emigrantów zapełniły kolonionę w Erechim, jedną z największych w Brazylii i kolonję Guarany.
Powyższy okres — choć rozmiarami emigracji nie dorównywa! latom 1890 - 1895 - również dał się we znaki osadnikom polskim.
Rząd nie był przygotowany na tak dużą ilość osadników i nie przygotował odpowiednich działek i pomieszczeń. Skutki były opłakane i i znów wiele polskich kości zapełniło cmentarza brazylijskie. W tym ostatnim okresie, który trwał do wojny światowej, przybyło do Parany 14.730 osób, do S-ta Cathariny - 1000 osób, do Rio Grande do Sul - 7000 osób, zaś 2000 osób rozproszyło się po całym kraju.
Podczas okresu wielkiej wojny emigracja zostaje całko­wicie wstrzymana i dopiero w r. 1919 statystyka wykazuje nieznaczną ilość (37 osób) Polaków, emigrujących do Bra­zylji. Następne lata wykazują stały wzrost emigracji aż do roku 1930, w którym następuje załamanie, i liczba emigran­tów spada z 8729 do 3430 w r, 1930.
Reemigracja, dotychczas nieznaczna, rozpoczyna się w r. 1924 liczbą 58 osób. W następnych latach stale wzrasta i w r. 1931 osiąga maximum 340 osób. Ruch reemigracyjny jest w stosunku do liczby emigrantów bardzo słaby i nie po­siada większego znaczenia. Poniżej podana statystyka ilustruje nam ruch emigracyjny ludności polskiej do Brazylji w okresie 1919 - 1935 •).
Emigracja Reemigracja
Lata Ilość Osób Lata ilość osób
1919 .... ……37 1924 .... ………..58
20 ... …..676 25 ...................74
21 ... …..653 26 . . : . ……...40
22 ... ……..776 27 .... ………108
23 ... ……..717 28 .... ……….55
24 ... ……2513 29 ... ………134
25 ... ……1383 30..................340
28 ... ……2490 31 ................ 151
27 ... 3374 32 . . . ……… 40
28 . . . 4402 33 .................. 46
29 ... 8732 34 .... ………..39
30 ... 3430 35 .... ……… .42
31 ... 1111
32 ... 1019
33 ... 1627
34 ... 2004
35 ... 1315
Razem: Emigracja w okresie 1919 - 1935 r. - 36.159 osób Reemigracja w okresie 1919 - 1935 r. - 1127 osób
CHARAKTER OSADNICTWA.
Nie posiadamy statystyki, dotyczącej emigracji do Bra­zylji i jej struktury, ale po uwzględnieniu szeregu popra­wek możemy przyjąć dane, dotyczące całej emigracji zamor­skiej*. O ile emigracja kontynentalna oznacza się przewwagą kobiet, o tyle w emigracji zamorskiej możemy zaobserwować zjawiska odwrotne. Uciążliwa droga, trudy życia osadniczego
*) Na podstawie „Wiadomości Statystycznych" (do 1934r według danych cyfrowych „Syndykatu Emigiacyjnego” (1935) 01.Dane cyfrowe: Zarychta, „Emigracja Polska1915-1931”
niczego i utrudnienia dla imigracji kobiet samotnych powo­dują, że na 64,05% mężczyzn wyjeżdża 35,85% kobiet. Skład narodowościowy naszej emigracji nie da się dokładnie ustalić, a zorjentować się możemy jedynie wg. statystyki wyznania emigrantów.
Emigracja zamorska:
Rz. kat. Gr. kat. Ewang. Prawosł. Mojż. Inne Niewiad
30,47% 21,33% 3.37% 10,97% 31,87% 0,46% 1,53%
Katolicy - to w olbrzymiej większości Polacy; greko-katolicy i prawosławni - to Rusini i Białorusini; wyznanie mojżeszowe — Żydzi. Jak widzimy, emigracja zamorska składa się z trzech elementów o jednakowej mniejwięcej się z trzech elementów o jednakowo mniejwięcej sile: Polaków, Żydów, Rusinów i Białorusinów. Emigracja żydowska z Polski do Brazylji była stosun­kowo nieznaczna, w porównaniu z liczebnością polskich emi­grantów. Obecnie, w okresie ograniczeń imigracyjnych, sto­sowanych przez rząd brazylijski, stosunek ten uległ zmianie na korzyść ludności żydowskiej. Wynika to z większej zamożności i ruchliwości Żydów, którzy umieją dać sobie radę z trudnościami wjazdowemi i zawsze znajdują jakiś sposób na ominięcie surowych ustaw imigracyjnych. Jednakże przy ewentualnym powiększeniu ruchu emigracyjnego z Polski do Brazylji udział ludności żydowskiej w tym ruchu wzrósłby tylko nieznacznie, gdyż możliwości imigracyjne dla tej katetrorji imigrantów są ograniczone. Co do Rusinów i Białorusinów, to daleko większy od­setek emigrue do Ameryki Północnej, głównie do Kanady, aniżeli do Ameryki Południowej. Po uwzględnieniu tych poprawek dojdziemy do prze­konania, że większą część emigracji polskiej do Brazylji stanowili Polacy. Pod względem podziału na zawody olbrzy­mią większość emigrantów stanowili rolnicy. Ludność rolni­cza składa się ogólnie z małorolnych i służby folwarcznej, stanowiącej materjał ciemny i niewykształcony zawodowo. Inteligencja i nawet półinteligencja emigruje do Brazylji w znikomych ilościach. W globalnych cyfrach emigracji polskiej zaledwie 0,31% przypada na inteligencję.
W ujęciu cyfrowem podział ludności polskiej w Bra zylji na zawody przedstawia się następująco:
Rolników.....................................................................................95%
Robotników i rzemieślników......................................................3,5%
Kupców i przemysłowców 1%.Inteligencji ...............................0,5%
ROZMIESZCZENIE POLAKÓW W BRAZYLJI.
Przystępując do obliczenia liczebności Polaków w Brazylji i ich rozmieszczenia, należy zaznaczyć, że prócz stanu S-ta Catharina, skąd posiadamy nieco dokładniejsze dane z r. 1933, mamy nowsze statystyki, dotyczące jedynie więk­szych kolonij, wizytowanych przez instruktorów oświato­wych. Cyfry, dotyczące liczebności Polaków w stanach Pa­rana i Rio Grande do Sul, będą miały raczej charakter orjentacyjny. Braki w statystykach, sporządzonych przez C. Z. P. w roku 1933, uzupełniamy danemi, zebranemi przez konsula Głuchowskiego w 1924 r. (Wśród Pionierów Pol­skich na Antypodach), po uwzględnieniu szeregu zmian i poprawek
Na terenie parańskim można wyodrębnić cztery sku­pienia Polaków: okręg kurytybski, okręgu pontagrosieński, okręg maletański i okręg Ivahy.
W Kurytybie, będącej centrem kolonji polskiej, zamieszkuje 10.000 Polaków. W najbliższych okolicach, obejmających municypja: Colombo, Tamandare, Campo Largo, Araucaria, Lapa i S. J. dos Pinhaes, mieszka około 35.000 Polaków. Poza terenami gęstszego skupienia Polaków w okręgu kurytybskim mieszka jeszcze ponad 5.000 ludno­ści polskiej, rozproszonej na wschodzie Parany, nad mo­rzem, koło granicy S. Cathariny i koło granicy S. Paulo.
Drugiem skupieniem Polaków jest okręg pontagrosieński, obejmujący municypja: Palmeira, Palmyra, S. J. do Triumpho,
Reserva, Entre Rios, Teixeira Soarez, Imbituva. Na terenie tym mieszka około 15.000 Polaków. Do tego okręgu zaliczyć należy również Polaków, zamieszkujących municypja na północ od Ponta Grossy, nad linją kolejową S. Paulo - Rio Grande. Ludność polską tego terenu obliczać można na 8.000. Ogółem w okręgu pontagrosieńskim i oko­licy mieszka około 23.000 Polaków.
W okręgu maletańskim, rozciągającym się od Fernandez Pinheiro do Porto Uniao i od S. Matheus do Cruz Machado znajduje się około 40.000 ludności polskiej. Ostatniem skupieniem Polaków jest okręg Ivahy, gdzie mieszka około 16.000 ludności polskiej. Jeśli do tego okręgu doliczymy osadników polskich, zamieszkałych w okolicach Guarapuavy i Amolafaki, na zachodzie stanu, to otrzyma­my cyfrę około 23.000 Polaków.
Poza wyżej wymienionemi okręgami, na północy Para­ny i w różnych zakątkach stanu, zamieszkuje około 10.000 Polaków. Możemy rachować, że na terenie całego stanu zamieszkuje około 150.000 ludności polskiej. Rusinów znaj­duje się w Paranie około 50.000, głównie w okręgu maletańskim (ok. 20.000) i w okręgu Ivahy (ok. 20.000).
Stan Santa Catharina.
Największe skupienie Polaków w Santa Catharinie znajduje się w okręgu Mafra (Rio Negro) - Itayopolis, nad granicą parańską. gdzie znajduje się 1168 rodzin pol­skich. Jest to jakgdyby przedłużenie terenów, skolonizo­wanych przez Polaków w S. Matheus w Paranie. Takiem samem przedłużeniem okręgu S. Matheus - M. Mallet jest okręg Canoinhas - Porto União, gdzie znajduje się 665 rodzin polskich. Najpoważniejszem skupieniem Polaków w tym okręgu jest kolonja Tres Barras (80 rodzin) i Rio Negro (104 rodziny). Razem w obydwu, okręgach, styka­jących się z Paraną, zamieszkuje 1833 rodzin polskich i około 1000 rodzin ruskich, przeważnie pochodzących z Polski. Rusini zamieszkują najliczniej okręg Mafra - Itayopolis i w mniejszym stopniu okręg Canoinhas - Porto Uniao.
Poza temi obszarami, Rusinów w Santa Catharina jest bardzo mało i są oni rozproszeni w pasie nadmorskim, gdzie liczba ich nie przekracza 200 rodzin. Poza wyżej wymienionemi obszarami, kolonje polskie rozciągają się w przestrzeni całego pasa nadmorskiego, gdzie znajduje się 1385 rodzin polskich. W okręgu Sao Bento - Campo Alegre, najbardziej na północ wysuniętym, mieszka 384 rodzin pol­skich z największemi skupieniami polskiemi w Rio Natal (92 rodzin) i Batheas de Baixo (76 rodzin). Bardziej na południe, w okręgu koło Blumenau, zamieszkuje 538 rodzin polskich, gdzie największa liczba Polaków znajduje się w Guarany (80 rodzin) i Massaranduba z okolicą (60 ro­dzin). W okręgu Orleans - Florianopolis, nad granicą rio-grandeńską, zamieszkuje 463 rodzin polskich, tworząc znaczniejsze skupienia w Cocalu i okolicy (168 rodzin), w Grao Para (68 rodzin) i w Pinheiral z okolicą (132 ro­dzin). Pozatem w małych skupieniach na, terenie całego stanu zamieszkuje około 300 rodzin polskich.
Na podstawie spisu z roku 1933 ludność polska na te­renie Manu Santa Catharina wynosi 3500 rodzin. Obliczając rodzinę na 6 osób otrzymamy cyfrę 21.000 Polaków. W ostat­nich dwóch latach paru publicystów parańskich wskazy­wało na pewne nieścisłości spisu (niektóre kolonje poracho­wano 2 razy) i zbyt wysokie oszacowanie ogólnej ilości Po­laków w stanie Santa Catharina (niektórzy autorowie polscy, podają cyfrę 30.000). Według zdania tych publicystów lud­ność polska w tym stanie nie przekracza 18 -19.000. Uwzględniwszy te poprawki możemy ustalić liczbę Polaków, zamieszkałych na terenie stanu Santa Catharina, na około 20.000. Liczba Rusinów wynosi 8 - 9.000.
Posuwając się od południa ku północy, natrafiamy nad zatoką Lagoa dos Patos na pierwsze skupienia Polaków.
Największe skupienia na tym terenie znajdują się w miastach Porto Alegre (1000 rodzin), Rio Grande (200 rodzin). Do tego terenu zaliczyć należy okręgi: S. Feliciano (7000 Polaków),
Mariana Pimentel (4000 Polaków), Vista Alegre (1000 Polaków). Ogółem w pasie nadmorskim zamieszkuje około 22.000 Polaków. Na północ od terenów nadmorskich znajdują się ko­lonje, mające tendencję do wyludnienia się na korzyść okrę­gu Erechim i Parany. Niegdyś bardzo liczne, dziś kolonje te są zamieszkiwane zaledwie przez 3000 osadników polskich. Jest to okręg S.Luis de Casca. Jeśli dołączymy do tego okręgu Polaków, zamieszkałych w Jaguary, na zachodzie stanu, to otrzymamy razem cyfrę 4.000 ludności polskiej. Koło granicy S. Cathariny znajduje się największe skupie­nie Polaków w stanie Rio Grande do Sul, okręg Erechim, zamieszkiwany przez 35.000 Polaków. Na zachód od niego znajdują się okręgi Guarany (12000 Polaków) i Jjuhy (3000 Polaków). Należy przypuszczać, że poza wyżej wymienionemi okręgami znajduje się 5.000 Polaków, rozproszonych po całym stanie, głównie w jego części zachodniej i północno-zachodniej. Ogółem na terenie stanu Rio Grande do Sul za­mieszkuje około 80.000 Polaków. Rusinów w stanie Rio Grande do Sul prawie niema i nie odgrywają oni żadnej roli. Obliczając ludność polską na terenie Brazylji, należy uwzględnić, że Polacy zamieszkują w niewielkich ilościach na terenie prawie że wszystkich stanów. Poza stanami południowemi, najwięcej Polaków było w S. Paulo, gdzie licz­ba ludności polskiej dochodziła do 30.000 tysięcy. Byli to głównie robotnicy rolni, pracujący na plantacjach, którzy wraz z nastaniem kryzysu kawowego i pogorszeniem się warunków pracy wyemigrowali częściowo do innych stanów. Dziś liczbę Polaków w stanie S.Paulo ocenić można na 19.000.
São Paulo miasto
5.000 (bez Żydów)
Na linji São Paulo -Santos i w Santos
W okolicach São Paulo
Na fazendach w całym stanie
W okolicach Iguape
Przy linji kolejowej São Paulo-ltarare
Na drobnych kolonjach na zach. stanu
Ogólna ilość Polaków w st. São Paulo
Pozatem w pozostałych stanach Brazylji zamieszkuje około 6000 Polaków.
ok...2.000
Ogółem na terenie Brazylji zamieszkuje ok. 275.000 ludności polskiej, z czego przypada na:
Paranę ........................................... 150.000
S. Catharinę.............................. 20.000
Rio Grande do Sul .... 80.000
Inne ................................................. 25.000
Razem .... 275.000
Należałoby jednak zwrócić uwagę na stosunek procento­wy Polaków w poszczególnych stanach. Najkorzystniejszym jest ten stosunek w Paranie, gdyż wynosi około 12%. W S. Catharinie i Rio Grande do Sul procent Polaków nieosiąga nawet 3%. Wskazuje to na niebezpieczeństwo szyb­kiego rozproszenia się i wynarodowienia ludności polskiej w tych stanach. Najbardziej pożądanem byłoby przesiedle­nie Polaków z obu stanów do Parany, gdzie tworzyliby zwartą i silną narodowościowo grupę. Całkowite przesiedle­ nie ludności polskiej jest możliwe tylko teoretycznie, ale można przypuszczać, że odpowiednie nastawienie polityki władz polskich w tym kierunku potrafiłoby wydać dobre rezultaty, gdyż statystyka ruchu ludności wykazuje stałą. tendencję do przenoszenia się mas polskich z południa na północ.
B. STOSUNKI GOSPODARCZE OSADNICTWA POLSKIEGO.
STOSUNKI FIZYKO - GEOGRAFICZNE I DEMOGRAFICZNE.
Łagodny klimat całej wyżyny trzech stanów południo­wych, w odróżnieniu od malarycznego i niezdrowego pasa nadmorskiego, jest najlepiej znoszonym przez europejczyków klimatem w całej Brazylji.
Z 3-ch płd. stanów najdalej na północ wysunięta jest Parana; północną jej część przecina zwrotnik koziorożca. Wyżyna parańska leży na wysokości 800—1000 m. prawie na całym swym obszarze i opada do 600—700 m. w niektó­rych miejscowościach północno-zachodnich. W granicach od 700 m. do 1000 m. wzniesienia ponad poziom morza klimat jest mniejwięcej jednakowy, z niewielkiemi odchyleniami, i dopiero w miejscowościach niżej położonych spotyka się z innemi warunkami klimatycznemi, zbliżonemi do warun­ków klimatycznych pasa nadmorskiego.
Wyżyna stanu S-ta Catharina i opadająca ku południo­wi wyżyna stanu Rio Grande do Sul posiada te same cechy charakterystyczne klimatu, jaki posiada wyżyna w Paranie.
Pory roku przypadają tam odwrotnie, niż w Europie. W listopadzie zaczyna się lato, które - choć cieplejsze, niż w Polsce - nie daje się specjalnie we znaki obcym przyby­szom. Przeciętna temperatura lata wynosi 20°C powyżej zera. Przy największych upałach dochodzi do 37,4°C w cie­niu (Kurytyba). Jesień zaczyna się w maju i przechodzi
potem w zimę, będącą właściwie tylko przedłużeniem jesieni i niewiele się od niej różniącą, średnia temperatura zimy wynosi 12° C. powyżej zera, przyczem najniższa tempera­tura dochodzi czasem do 8° C. w miejscowościach poło­żonych powyżej 1000 m. W jesieni i na początku zimy spa­dają ulewne deszcze, po których temperatura gwałtownie spada, niebo się wypogadza i słoneczna pogoda trwa kilka lub kilkanaście dni, poczem znów następuje zachmurzenie z wzrostem temperatury i spadają deszcze. Po dżdżystym początku zimy ustala się słoneczna pogoda zazwyczaj na 6—8 tygodni i trwa do końca sierpnia. W tym okresie nasy­cenie powietrza wilgocią, które w innych porach roku do­chodzi do 90%, spada do 60%. Zima jest okresem posuch, i pozbawione deszczu stepy szarzeją i schną. Wypala się zazwyczaj w tym okresie całą, zamarłą dzięki suszy, roślin­ność, aby, z nastaniem wiosennych deszczów mogła ona znów bujnie wzrosnąć, nietłumiona zeschłemi, zeszłorocznemi łodygami.
Charakterystycznemi dla zimy są ogromne wahania temperatury, co odczuwają dotkliwie europejczycy i co staje na przeszkodzie plantowaniu szeregu roślin tropikalnych. Przymrozki ranne dochodzą do -8°C, a już w kilka go­dzin później temperatura w słońcu wynosi ponad 20° C. po­wyżej zera. Naogół roślinność jest przystosowana do tych warunków klimatycznych i rzadko kiedy więdną delikatniej­sze gatunki palm. Dzieje się to skutkiem krótkotrwałości niskiej temperatury i postępu działania mrozu od dołu. Za­nim mróz zdoła dosięgnąć wysokości paru metrów, wschodzi słońce i temperatura się podnosi. Jedynie delikatne rośliny tropikalne, jak banan, manga, rycynus, krzew kakaowy itd., niemogą się do tych warunków przystosować.
Z nastaniem września rozpoczyna się okres wiosny, za­kończony silnemi i długotrwałemi deszczami w październi­ku i w listopadzie. Cała roślinność odżywa w tym okresie w ciągu bardzo krótkiego czasu i lasy i stepy mają znów jasno-zieloną barwę, którą tracą dopiero z początkiem zimy.
Lato trwa od polowy listopada do końca marca. Po wio­sennych deszczach następują z początkiem lata susze, trwające 4-6 tygodni. W okresie letnim wypada średnio dni deszczowych: 12 w grudniu, 14 w styczniu i lutym, 11 w marcu. Tylko kilka dni jest bez chmur, a w pozostałe dnie niebo jest pokryte obłokami. Podczas lata wieją chłodne wiatry, co razem z częstemi opadami i dość silnem zachmu­rzeniem nieba wpływa bardzo dodatnio na florę i stwarza warunki, pozwalające europejczykom dobrze znosić gorący klimat brazylijski. Pomimo upalnych dni, noce letnie są chłodne i dają możność organizmowi należycie wypocząć.
Wiatry wieją głównie od wschodu i południowego wschodu we wszystkich trzech stanach. Są to wiatry chłod­ne, przynoszące dobrą pogodę. Zwłaszcza wiatry południo-wo-wschodni i południowy, będące w zimie zwiastunami przymrozków, dają gwarancję szeregu dni pogodnych, bez chmurki na niebie. Wiatry z północy i zachodu kraju przy­noszą zazwyczaj ocieplenie się temperatury i deszcze.
Od szeregu lat zaobserwowano zmianę klimatu na ca­łym obszarze południowych stanów. Klimat staje się coraz chłodniejszy i suchszy. Jako powód tego zjawiska uważa się powszechnie wycinanie lasów, co sprawdziły liczne ob­serwacje uczonych brazylijskich.
Co do klimatu pasa nadmorskiego, to jest on gorący, malaryczny i niezdrowy. Temperatura tam jest znacznie wyższa, niż na wyżynie i w lecie dochodzi do 38° C. powy­żej zera w cieniu. Znoszenie tego klimatu utrudnia jeszcze brak chłodnych wiatrów, wiejących na wyżynie. Klimat pa­sa nadmorskiego sprzyja wzrostowi wszystkich roślin tropi­kalnych, niespotykanych w wyżej położonych miejscowo­ściach reszty kraju.
Prawie cała powierzchnia południowych stanów Brazylji pokryta jest czerwoną ziemią, zwaną laterytem. Kolo­niści nasi nazywają tę ziemię popularnie gliną, w czem jed­nak popełniają błąd, gdyż lateryt, prócz barwy, ma mało wspólnych cech z gliną. Lateryt w połączeniu z wodą nie daje, tak jak glina, plastycznej, nieprzepuszczającej wody, masy, lecz tworzy błoto, przepuszczające doskonale wodę i farbujące wszystko na czerwono.
Lateryt suchy możemy łatwo odróżnić od gliny, rozcierając go w palcach, gdyż kruszy się, przy rozcieraniu jest szorstki i nie posiada żad­nej spoistości.
Geologowie określają lateryt brazylijski juko zwietrzały, gliniasto - piaszczysty gruz z różnych skał, bogaty w związki żelaza". Lateryt powstał w dawnych epokach, jednocześnie z glinami stref umiarkowanych i loessem w Azji.
Duża część Brazylji posiada pokłady laterytu, spoczy­wającego na warstwie skał pochodzenia wulkanicznego jak: lawa bazaltowa, granity i gnejsy, które to skały ulegają powolnemu, ale ciągłemu rozkładowi, dostarczając coraz to nowych złóż laterytu. Nietylko od wewnątrz przybywa late­rytu, gdyż na powierzchni cząsteczki, naniesione przez pły­nącą wodę lub rozłożone przez czynniki atmosferyczne, rów­nież przemieniają się w lateryt. Ów lateryt na powierzchni różni się od laterytu, spoczywającego w głębi ziemi, barwą brunatną i składnikami chemicznemi.
Brunatna ziemia, będąca pierwszą warstwą złóż laterytowych, jest mocno zwietrzałą i przepłukaną mieszaniną właściwego laterytu, z cząstkami o charakterze nalotowym lub osadowym, oraz z cząstkami pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Owe dwie warstwy ziemi, górną brunatną i dolną czerwoną, możemy zauważyć, obserwując przekopy i rowy dróg parańskich, przyczem rzuca się w oczy war­stwa białych kamyczków kwarcowych, oddzielających bru­natną ziemię od czerwonego laterytu. Lateryt pokrywa w Brazylji nawet zbocza gór i sięga aż do wysokości 2000 m. Geologowie wyodrębniają dwa gatunki laterytu: lepszy, z punktu widzenia rolniczego, i gorszy. Lepszy gatunek late­rytu zawiera: 40-50% gliny, 40-50% części piaskowych i 5-7% próchnicy. Gorszy gatunek składa się prawie cał­kowicie z części piaskowych i zawiera tylko 2 - 3% próch­nicy.
Wartość laterytu dla uprawy rolniczej. Nie wszystkie składniki, niezbędne do wzrostu roślin, posiada lateryt w dostatecznej ilości. Jest to gleba bogata we wszelkiego rodza­ju związki żelaza, uboga zaś w wapno, potas, kwas fosfo­rowy.
Naogół lateryt jest ziemią urodzajną, co daje się łatwo stwierdzić przy zetknięciu z przyrodą brazylijską. Roślin­ność puszcz dziewiczych jest wprost fantastyczna i zadziwia żywotnością i mnogością gatunków. Jednakże owe ziemie, porosłe dziewiczemi puszczami, wzięte pod uprawę rolniczą, bardzo szybko się wyjaławiają i po kilkunastu latach jedynie intensywne nawożenie może zapewnić dobre zbiory. W południowych stanach Brazylji przeważa, niestety, gorszy gatunek gleby laterytowej. Poznać to można bardzo łatwo po gatunkach spotykanych drzew i krzewów. Tam, gdzie rośnie: pinjor (tak charakterystyczny dla Parany), takuara (rodzaj bambusu), drzewo herwowe, jeżyna, mo­żemy się spodziewać jedynie gorszej gleby. Na lepszych glebach wyrastają: dzika figa, biały cedr, palmita, jangada brava i t. d. Wogóle, im twardsze gatunki drzew porastają daną okolicę, tem lepszej możemy być pewni gleby. Szczególnie szybko wyjaławia czerwone ziemie upra­wa tej samej rośliny w ciągu dłuższego czasu. Przykładem tego są plantacje trzciny cukrowej i kawy, które po 20-30 latach (trzcina cukrowa po kilkunastu latach) wyczerpują ziemię, którą porastają już tylko nędzne krzewy, t.zw. capoeira. Lateryt nadaje się do uprawy wszystkich prawie roślin klimatów gorących i umiarkowanych, co się uwidacznia zwłaszcza w stanach południowych Brazylji, gdzie widzi się często łany pszenicy obok sadów pomarańczowych.
Stany „Parana”, „Santa Catharina” i „Rio Grande do Sul” należą do kulturalniejszych i gęściej zamieszkałych stanów Brazylji. Te trzy stany zajmują obszar równy 1/15 całej republiki brazylijskiej i mają 12,5% jej ludności.
W roku 1935 stan zaludnienia przedstawiał się nastę­pująco (2):
Mieszk. na 1 km2
285.289 km2
3.677.302
94.998 „
499.897 „
1.213.520
580.184 km2
5.970.708
Po uwzględnieniu stosunków demograficznych możemy wyodrębnić w stanie „Rio Grande" trzy obszary, wschodni, zachodni i północno-zachodni. Wschód jest najbardziej cy­wilizowaną i kulturalną częścią kraju. W samych miastach wschodniego obszaru zamieszkuje ponad 500.000 mieszkań­ców (Porto Alegre — 321.628, m. Pelotas i Rio Grande po 60.000), zaś w przyległych okręgach rolniczych — ponad 1 miljon. Gęstość zaludnienia wynosi tu od 10—30 miesz­kańców na km2. Wschodnia część kraju posiada zgrupowa­ny prawie cały przemysł i handel stanowy, oraz ma naj­lepsze warunki komunikacyjne. Część zachodnia, to prze­ważnie wielkie stepowe fazendy hodowlane, dostarczające miljonów sztuk bydła do fabryk, położonych na wschodniem wybrzeżu. Gęstość zaludnienia jest tu niewielka, średnio 5 mieszkańców na 1 km2.
Największem miastem zachodniem jest port Urugruayana nad rzeką Uruguay (16.000 mieszk.).
Municypja: Erechim, Palmeira, Santo Angelo, leżące na północnym-zachodzie, stanowią najbiedniejszą pod względem ludności część kraju. Na 1 klm2 przypada tu 2 mieszkańców.
W stanie Santa Catharina, podobnie jak i w Rio Grande, największe skupienia ludności mamy w pasie nadmorskim, we wschodniej części kraju. Ludność stanowią tu prawie wy­łącznie niemieccy i włoscy osadnicy. Na obszar 20.000 km-2 przypada ponad 400 tys. ludności, czyli średnio 20 miesz­kańców na 1 km2.
Cały ten obszar odznacza się wielkiem, jak na stosunki brazylijskie, uprzemysłowieniem i posiada znaczną ilość miast i miasteczek. Do największych skupień ludności zaliczyć należy: Florianopolis (stolica stanu), Sao Francisco, Joinville, Brusque, Tubarao, Blumenau, Hansa, Urussanga, Bento.
2) Publikacja statystyczna p. t „Brazil", 1936 r
Drugim obszarem pod względem zaludnienia, są ziemie leżące po obu stronach kolei, biegnącej od morza do Porto Uniao i dalej do M. Ramos. Obszar ten ma około 60.000 km2 i jest zamieszkały przez ok. 400.000 ludzi, czyli przeciętnie wypada po 6,6 mieszkańców na 1 km2. Niema tam ani większych miast, ani znaczniejszych ośrodków przeysłowych i handlowych. Do największych skupień ludzi zaliczyć należy miasteczka: Porto Uniao, Canoinhas, Campos Novos, Curitibanos, Tres Barras, Lages. Obszar 15.000 km2, rozciągający się na zachód od linji kolejowej Porto Uniao — Marcellino Ramos, jest bardzo słabo zamieszkały i nie posiada żadnego znaczenia gospodar­czego i kulturalnego. Brak jest też dokładniejszej statystyki, dotyczącej gęstości zaludnienia na tym obszarze. W stanie Parana spotykamy się z wręcz odwrotnem zjawiskiem, aniżeli w dwóch poprzednich stanach, gdzie ludność skupiona jest głównie w pasie nadmorskim. W Paranie pas nadmorski, rozciągający się na przestrzeni około 10.000 km², jest zamieszkały zaledwie przez 30.000 mieszkańców,
t.j. 3 na 1 km2. Przypuszczam, że zawdzięczać to należy głównie klimatowi, nie odpowiadającemu wymaganiom osadnictwa europejskiego. Jako największe miasta tej części kraju wymienić należy porty: Paranagua i Antonina.
Począwszy od gór „Serra do Mar”, aż do łańcucha górskiego „Serra da Esperanca”, rozciąga się obszar dość gę­stego zaludnienia. Na powierzchni 70.000 km2- mieszka tam ponad 600.000, co daje przeciętną 9 ludzi na 1 km². Najgęściej zamieszkałe są okolice Kurytyby (liczącej 116.632 mieszk.). Wypada tu 12 - 15 mieszk. na 1 km2. Drugiem miastem, pod względem znaczenia, jest Ponta Grossa 135.000 mieszk.). Leży ona na skrzyżowaniu szeregu ważniejszych dróg i szybko się rozrasta. Pozatem większych miast niema. Z miasteczek o większem znaczeniu wymienić należy: Rio Negro, Lapa, Araucaria, Palmeira, Castro, Iraty, Sao Matheus, Serro Azul.
Trzecim obszarem, bardzo ważnym ze względu na in­tensywną kolonizację, prowadzoną przez towarzystwo an­gielskie, jest północ Parany. Są to bardzo żyzne tereny, na­dające się do uprawy krzewów kawowych i dzięki temu przyciągają osadników. Ludności jest tam obecnie około 100.000
Czwartym obszarem, również zyskującym na znaczeniu dzięki możliwościom kolonizacyjnym, są okolice Guarapuawy. Na 50.000 km² mieszka tam około 70.000 ludzi, co daje przeciętną 1,4 mieszk. na 1 km.2 Najbiedniejszą pod względem gęstości zaludnienia jest wyżyna Palmas, rozciągająca się na wschód od linji kolejo­wej Porto Uniao - Marcellino Ramos. Dokładnych staty­styk, dotyczących zaludnienia tego terenu niema, i można tylko przypuścić, że mieszka tam 20.000 - 30.000 kabokli, rozrzuconych po lasach.
SKŁAD LUDNOŚCI
Na terenie trzech stanów południowych Brazylji istnie­je zdecydowana przewaga rasy białej, która stanowi z górą 70% ludności. Znaczenie rasy białej potęguje fakt wielkiej śmiertelności wśród murzynów i mieszkańców. Indjan jest stosunkowo bardzo mało i są oni systematycznie spychani w głąb kraju i tępieni przez bezpośrednie i pośrednie dzia­łanie europejskiej cywilizacji. Zaznaczyć należy, że wieś­niacy brazylijscy, tzw. kabokle, uważani ogólnie za bia­łych, są właściwie mieszańcami trzech ras: białej, czarnej i czerwonej. Zwrócić należy również uwagę na stale wzmagającą się emigrację japońską, która - dotychczas nieliczna - może odegrać w przyszłości ważną rolę w rozwoju gospo­darczym i kulturalnym kraju.
Jeśli chodzi o skład narodowościowy rasy białej to zo­stała ona utworzona przez kilkanaście narodowości. Wśród nich pierwsze miejsce zajmują Niemcy, dalej idą: Włosi, Hiszpanie, Portugalczycy, Polacy i Rusini.
Poniżej podaję statystykę składu narodowościowego ludności w trzech stanach południowych w r. 1920 *3).
2.147.168
Niemców Włochów
Portugalczyków Hiszpanów
Pomijamy tu względy prawne, uważające za Brazyljanina każdego, urodzonego na ziemi brazylijskiej, i bierzemy pod uwagę jedynie narodowość rodziców.
Przyrost ludności.
Brazylja jest jednym z krajów o największym przyro­ście ludności. Wpływa na to ogromny odsetek urodzeń, wynoszący ponad 3% i stały przypływ emigracji europejskiej. Poniżej podaję dane, dotyczące przyrostu ludności od 1776 do 1935 r. *4)
rok 1776 - 1.900.000 mieszkańców
1830 - 5.340.000
1930 - 41.427.824
1935 - 47.794.874
Można przypuszczać, że jeżeli ludność będzie wzrastać w tem samem tempie, to w r. 1940 osiągnie cyfrę 51 miljonów, a w roku 1950 76 miljonów. Nie są to tylko rozważania teoretyczne, gdyż olbrzymie obszary ziemi, leżące jeszcze w Brazylji odłogiem, zdol­ne są do przyjęcia wielu setek miljonów ludzi.
(3) Annuario Estatistico do Brazil.
(4) Publikacja statystyczna p. t. „Brazil", 1935 r.
Wielki przyrost naturalny ludności wypływa przedewszystkiem z dążenia do posiadania licznej rodziny dla celów gospodarczych. Dla kolonisty dzieci są jedyną i nie­zastąpioną siłą roboczą i ich posiadanie stanowi właściwie o bogactwie rodziny; ziemia bowiem jest za bezcen i w wiel­kich ilościach, a brak jest rąk do pracy. Na duży odsetek przyrostu naturalnego ludności wpły­wa także bardzo wczesne zawieranie małżeństw. Jest to możliwe dzięki łatwości bytowania i wczesnemu dojrzewa­niu młodzieży. Brazyljanie uważają za swój obowiązek udzielanie pomocy młodemu małżeństwu i nieraz rodzina, a nawet sąsiedzi, dopomagają im podczas pierwszych lat pożycia małżeńskiego. Według statystyki Riograndeńskiej weszło w związki małżeńskie w roku 1920 5) :
Męższczyzn Kobiet
poniżej 15 lat - 30
od 15- 20 lat 835 6336
od 20-25 lat 6741 4965
od 25-30 lat 3493 1353
od 30-35 lat 1262 463
ponad 35 lat 1259 443
Razem: 13590 13590
Brak jest, niestety, cyfr, mogących przedstawić przy­rost ludności w miastach i kolonjach oraz wykazać żywot­ność poszczególnych ras i narodowości po przesiedleniu się do Brazylii. Poniżej podaję statystykę, dotyczącą wzrostu ludności w trzech stanach południowych w latach 1872 — 1935 *6).
R. 1872
2.182.711
3.577.302
733.536
1.796.495
4.882.298
Zatrudnienie i wykształcenie zawodowe ludności.
Ponad 70% ludności całego kraju zajmuje się rolnictwem lub hodowlą. W stanie Parana na pierwszy plan wśród lud­ności rolnej wysuwają się Polacy i Rusini, w S. Catharinie - Niemcy i Włosi, a w Rio Grande - Niemcy, Włosi, Hiszpa­nie i Polacy. Niektóre narodowości, jak np. Polacy i Rusini, prawie wyłącznie pracują na roli, zajmując się najwyżej drobnym handlem na kolonjach. Przemysł i handel, w sze-rokiem tego słowa znaczeniu, znajduje się w ręku Brazyljan, Niemców, Włochów i Syryjczyków. Ci ostatni bardzo przypominają żydów pod względem sposobu handlowania i zastępują ich w polskich kolonjach, nieraz nauczywszy się polskiej mowy i poznawszy obyczaje kolonistów. Drobny przemysł i rzemiosła spoczywają w rękach obcokrajowców, głównie Niemców. Wszelkie stanowiska i urzędy państwo­we zagarnęli Luzo-Brazyljanie, starannie się zabezpieczając przed konkurencją innych narodowości. Brazyljanie także są jedynymi właścicielami wielkich posiadłości ziemskich, t. zw. fazend. We wszystkich trzech stanach brak jest robotników rol­nych, których najmowanie nie opłaca się, i tylko wielcy fazenderzy zatrudniają trochę robotników i służby domowej. Co do służby domowej, to znajduje ona pracę prawie wy­łącznie w miastach i miasteczkach. W Paranie służba ta składa się głównie z Polek i Rusinek, w S. Catharinie - z Niemiec, a w Rio Grande - z Polek, Niemek i Murzynek. Robotników, zatrudnionych w przemyśle, jest w połud­niowej Brazylji około 150.000, z czego prawie 3/4 przypada na Rio Grande, a reszta - na Paranę i S. Catharinę. Co do inteligencji, to przeważającą jest ilość urzędni­ków administracyjnych; po nich idą adwokaci, geometrzy i lekarze. Wśród pracowników umysłowych najlepiej wykształce­ni i wyspecjalizowani są emigranci europejscy. Wśród nich pierwsze miejsce zajmują Niemcy, głównie inżynierowie i le­karze. Dość dużo jest Polaków pośród mierników i geome­trów, paru zaledwie lekarzy z europejskiem wykształceniem i nieliczni inżynierowie.
Główną uwagę należy zwrócić na wykształcenie zawodowe rolników, jako podstawy dobro­bytu kraju. Zarówno hodowla, prowadzona na terenach wielkich posiadłości ziemskich, jak i rolnictwo w małych gospodar­stwach, są postawione na poziomie pierwotnego, rabunko­wego wyzyskiwania ziemi. Najbardziej wykształceni i war­tościowi, z punktu widzenia, rozwoju rolnictwa, są osadnicy, których uważać możemy za pionierów cywilizacji. Kaboklo brazylijski nie ma najmniejszego pojęcia o uprawie roli, gospodarce intensywnej i racjonalnemu wyzyskiwaniu sił natury. Woli on, bez zbytniego wysiłku, prowadzić gospo­darkę rabunkową, żyjąc w opłakanych warunkach cywiliza­cyjnych i kulturalnych, i po wyniszczeniu ziemi przenieść się na nowe tereny. O ile nasi osadnicy w porównaniu z kaboklami uchodzić mogą za postępowych rolników, o tyle tracą na war­tości w porównania z rolnikami krajów europejskich. Łatwe warunki bytowania i powszechnie stosowana gospodarka ekstensywna narzuciły im brazylijski pogląd na uprawę zie­mi i niesłychanie obniżyły ich poziom życia. Zwrócić należy uwagę, że większość naszych kolonistów rekrutowała się z robotników rolnych, którzy o samodzielnem prowadzeniu gospodarstw nie mieli żadnego pojęcia, a i bardziej wy­kształcona warstwa nie orjentowała się w systemie racjonal­nego wyzyskania ziemi w kraju subtropikalnym. Wyższy po­ziom życia i pracy naszych osadników utrzymują przede-wszystkiem stowarzyszenia zawodowe i instruktoraty rolni­cze, popierane przez związki Polaków i placówki dyploma­tyczne R. P. W ogólnej ocenie poziomu wykształcenia zawo­dowego polskich kolonistów można być optymistą, gdyż dzięki zorganizowaniu się i rozwojowi szkolnictwa zawodowego, podnosi się on powoli, lecz stale.
ZDROWOTNOŚĆ I HIGJENA.
Pomimo, że cała wyżyna południowych stanów Brazylji posiada najlepsze i europejskiemu emigrantowi najbardziej odpowiadający klimat, to jednak nie brak tu chorób specy­ficznych dla klimatów gorących. W pierwszym rzędzie wy­mienić należy malarję, występującą we wszystkich nizin­nych, błotnistych okolicach i zagrażającą przedewszystkiem europejskim osadnikom. Nie należy jednak przeceniać zna­czenia tej choroby ze względu na to, iż większość okolic zamieszkałych jest sucha, a nieliczne tereny malaryczne są unikane przez emigrantów. Chorobą charakterystyczną dla wszystkich trzech sta­nów południowych jest t. zw. „ankilostomoza”. Jest nią dotknięta 20% ludności na wyżynie, a około 50% w pasie nadmorskim. Jest to choroba bardzo ważna ze względu na skutki, któremi są, prócz objawów fizycznych, także nie­domagania psychiczne. Ludzie, dotknięci tą chorobą, są apa­tyczni, ociężali, zniechęceni, co przy wpływie klimatu, powodującego ospałość ludzi, wyciska piętno opieszałości i próżniactwa na całej ludności. Choroba ta jest spowodo­wana przez pasorzyta gnieżdżącego się jelitach. Najcharakterystyczniejsze jest to, że pozbycie się go i całkowite wyleczenie jest niesłychanie łatwe. Poprostu wystarczy przy­jęcie leku taniego i sprzedawanego we wszystkich aptekach, by w ciągu paru dni powrócić do zdrowia. Powodami zarażenia się tą chorobą są: chodzenie bo­so i nieprzestrzeganie czystości. Należy zwracać baczną uwagę na picie wody, która, niegotowana lub niefiltrowana, może stać się źródłem wie­lu zakażeń. Bardzo rozpowszechnione, zwłaszcza wśród naszego osadnictwa, są choroby sercowe. Zdaniem Dra Czakiego, wielkiego znawcy stosunków miejscowych, przy­pisać to należy głównie zbyt wczesnemu używaniu dzieci do ciężkiej pracy na polu. Kolonista widzi w swych dzie­ciach bogactwo w postaci rąk do pracy, o które trudno jest w miejscowych warunkach, i stara się je wykorzystać jak może, co fatalnie wpływa na normalny rozwój młodzieży i powoduje liczne schorzenia.
Klęską Ameryki Południowej jest syfilis, którym jest dotknięta cała prawie ludność Brazylji. Choroba ta w kli­macie tropikalnym nie przedstawia się tak groźnie, jak w krajach północy. Osadnicy nasi są w małym tylko stop­niu zarażeni syfilisem, i to głównie w miastach. Dr. Czaki, podczas swej długoletniej praktyki wśród kolonistów pol­skich, spotkał się z nielicznemi wypadkami syfilisu i trądu, który także jest dość rozpowszechniony wśród miejscowej ludności. Koło Kurytyby istnieje specjalny szpital dla trę­dowatych, ale pomimo pokaźnych rozmiarów nie jest w sta­nie pomieścić wszystkich chorych. Wiele chorób jest spowodowanych warunkami klimatycznemi. Gwałtowne zmiany temperatury i wielka ilość wilgoci w powietrzu przyczyniają się do powstawania cho­rób płuc i dróg oddechowych. Po nich najczęstsze są cho­roby żołądka, choroby nerwowe i zboczenia umysłu.
Z chorób o charakterze epidemicznym wymienić na­leży tyfus brzuszny i grypę. Często spotykaną chorobą jest przerost gruczołu tarczycowego spowodowany ukąszeniem pewnego gatunku pluskwy.
Poniżej podaję statystykę wypadków śmierci ze stanu Rio Grande do Sul za rok 1920 *7), którą możemy przyjąć jako miarodajną dla Parany i S. Cathariny.
Ilość wypad­ków śmierci
„ żołądka . ...
Obranienia w młodości i choroby
umysłowe . 3689
Ogólne wyczerpanie .
. . . 1508
. . . ..421
Tyfus . , . .
Nieżywo urodzonych .
…. 1336
….7618
…23.459
*7)F. Łyp: „Brazylja”.
W związku z powyższą statystyką należy zwrócić uwa­gę na wielką śmiertelność dzieci, których umiera do lat 2 - 30% ogólnej liczby zmarłych, oraz na wysoki procent śmier­telności wśród murzynów i mieszańców. Gdy to uwzględ­nimy, dojdziemy do przekonania, że warunki zdrowotu krajów Europy nieraz przedstawiają się gorzej i że obawa o zdrowie nie powinna odstręczać emigrantów europejskich od przyjazdu do południowej Brazylji. Należy zaznaczyć, że dotychczas na terenie Brazylji nie istnieją żadne ubez­pieczenia na wypadek choroby i - tak rozpowszechnione w Europie - kasy chorych są całkowicie nieznane. Chory musi się leczyć prywatnie, na własny rachunek, chyba że dostanie się do szpitala, utrzymywanego przez instytucje filantropijne. Jedynemi bezpłatnemi poradniami są „pla­cówki sanitarne urzędu zdrowia”, utrzymywane przez rząd federalny i rządy stanowe. Placówki te, niestety nieliczne, posiadają wielkie znaczenie i, prócz udzielenia bezpośrdniej pomocy lekarskiej, mają za cel także uświadomienie ludności pod względem zasad higjeny. Stosunki zdrowotne poprawiłyby się znacznie w całej Brazylji, gdyby nie zacofanie ludności i obawa przed wszelkiemi inowacjami. Ludność nieraz, zamiast popierać, zwal­cza istniejące przepisy sanitarne i stara się wszelkiemi si­łami od nich uchylić. Można mieć nadzieję, że stosunki zmie­nią się na lepsze wraz z postępem oświaty i podniesieni kul-turalnem szerszych warstw ludności.
STOSUNKI KOMUNIKACYJNE.
Problem komunikacji jest dia Brazylji niesłychanie do­niosłym, ze względu na specyficzne warunki i wielki wpływ rozbudowy sieci komunikacyjnej-na podniesienie ekonomicz­ne kraju. Pierwsi osadnicy osiedlali się jedynie na wscho­dzie, wzdłuż wybrzeży Atlantyku, i droga morska łączyła ich ze sobą i ze światem. Wraz z posuwaniem się osadnictwa od wybrzeży Atlan­tyku na zachód na pierwszy plan wysunął się problem komunikacji lądowej. Brazylia nie posiada niestety rzek, któreby łączyły wnętrze kraju z morzem i dawały możność korzystania z najtańszych komunikacji.
Wyżyna stanów południowych odcięta jest od morza łańcuchami górskiemi, które uniemożliwiają budowę kanałów i skazują kraj na wyłączne prawie korzystanie z dróg lądowych. Na zagadnienie rozbudowy sieci dróg lądowych skierowana jest uwaga rządu i całego społeczeństwa, gdyż tylko rozwiązanie tego problemu może dać krajowi możliwości rozwoju i bogactwa. Olbrzymie tereny wielkich i pełnych bogactwa naturalnych ziem leżą odłogiem, jedynie spowodu trudności transportowych. Brak linii kolejowych i dobrych dróg hamuje kolonizaję.
Pierwsze koleje w Brazylii powstały z inicjatywy towarzystw zagranicznych, którym rząd gwarantował rentowność 5 - 7% od włożonych kapitałów. Koleje okazały się jednak nieopłacalne i rząd musiał corocznie wypłacać towarzystwom przewidziane procenty. Taki stan rzeczy skłonił rzad do wykupienia kolei, co spowodu braku kapitałów, zostało tylko częściowo uskutecznione. Niemożność budowania kolei, spowodu braku funduszów, zmusiło rząd do udzielenia zagranicznym towarzystwom terenów, leżących po obu stronach projektowanej linii kolejowej. Po wybudowaniu linji ceny ziemi blisko położonej zyskują na wartości, zapewniają towarzystwom duże dochody z ich kolonizacji. Od r. 1911 rząd zaprzestał udzielania specjalnych przywilejów twarzystwom prywatnym i buduje koleje na swój rachunek. Pierwszą linją kolejową w poludniowej Brazylii było połaczenie Kurytyby z portami Antonina i Paranagua. Budowa tej linni napotkała ogromne trudności i została ukończona dzieki przyznaniu bardzo wysokich kredytów. Następnie zostały zbudowane dwie inne w Santa Catharina. Pierwsza łączy wnętrze kraju z portem Sao Francisco, zaś druga prowadzi z portu Laguna w góry, w celu eksploatacji pokładów węglowych. W stanie Rio Grande zbudowano podobne linje kolejowe, łączące porty z wnętrzem kraju. W roku 1910 uzy­skuje się bardzo ważne połączenie Rio Grande — Rio de Janeiro, przez S. Catharinę i Paranę. Od czasów wojny europejskiej budowa kolei postępuje w bardzo wolnem tempie w całej Brazylji.
Gęstość sieci kolejowej *8.
W roku 1934 w trzech południowych stanach znajdo­wało się:
Powierzchnia mtr.kolei na km²
RioGrandedoSul.3.138,095..km...........285.289km²..............11,0
Parana ................1.459,942…… „ …..199.897 „ 7,3
S.Catharina . . ....1.186,207 ....... „ …….94.998 „ 12,4
Razem ………. 5.784,244 ……„ …,,580.184 „ 30,7
Ponieważ długość linij kolejowych w całej Brazylji wynosiła 33.076 km., więc na stany południowe wypada 17,5% Południowa Brazylia stoi na drugiem miejscu pod względem gęstości sieci kolejowej, ustępując grupie stanów środkowych: Rio de Janeiro, S. Paulo, Espirito Santo, Minas Gerais, które posiadają 12% powierzchni całego kraju i około 60% linji kolejowych.
Strona techniczna i finansowa kolei.
Główną przeszkodą w budowie linij kolejowych są w Brazylji, prócz braku odpowiednich funduszów, trudno­ści terenowe. W południowych stanach ułatwia budowę ko­lei istnienie licznych stepów; jednak i tu cała wyżyna po­cięta jest wąskiemi, głębokiemi dolinami rzecznemi i po­kryta pasmami górskiemi. Zwłaszcza budowa linij, łączączych wyżynę z portami nadmorskimi, przestawia duże trudności i wymaga ogromnych kosztów.
Prawdziwym arcydziełem jest pod tym względem kolej z Paranagua do Kurytyby, wspinając sie na wysokość do 900m i przebiegająca przez kilkanaście tuneli i wiaduktów. Zasada przeprowadzania linij kolejowych dolinami rzek nie znajduje w Brazylii całkowitego zastosowania. Dzięki równoległości wszystkich dolin rzecznych. Bardzo niedogodnym i niebezpiecznym jest wytycznie linij kolejowych na terenach porosłych buszem dziewiczem. Roślinność wymaga oczyszczenia przed pracą inżynierów i topografów. W wielu wypadkach, po wykonaniu prac, inżynierowie przekonują się że o parę kilometrów w bok, znajdują się tereny znacznie lepiej nadające się do budowy kolei. Przy budowie kolei w okolicach stepowych nie napotyka się na poważniejsze trudności, lecz wielką przeszkodą pozostaje falistość terenu. Dzięki tej falistości, tor rzadko kiedy biegnie kilkaset metrów po linji prostej, lecz wciąż zbacza i kołuje dla ominięcia pagórków. W ten sposób nadrabia się bezprodukcyjnie około ½ całej długości linji, a wielka ilość pochyłości o wznoszeniu się 2 - 3% tamuje jeszcze bardziej i tak niewielką szybkość pociągu. Wogóle jazda pociągami brazylijskimi jest bardzo nieprzyjemną ze względu na prymitywnie urządzone wagony i bezustanne wznoszenie się i opadanie pociągu. Zaduch w wagonach jest straszny, a otworzenie okien grozi popaleniem sobie ubrania iskrami z lokomotywy. Rejonowy tabor kolejowy jest niewystarczjący dla ruchu handlowego, co fatalnie odbija się na przewożonych towarach. Wiele towarów musi nieraz tygodzniami czekać na wolne wagony i duża część artykułów psuje się z powodów klimatycznych. W czasie samego transportu, nadmierne obciążęnie powoduje wykolejenie się tychże i zaburzenia w normalnym ruchu i powoduje wiele wykolejeń i zaburzeń w normalnym ruchu.
Wielkiem ryzykiem jest też przewożenie większych ilości towaru podczas pory deszczowej. Nieregularna komunika­cja zmusza do kilkutygodniowego czekania, a brak ochrony przed deszczem powoduje gwałtowne gnicie i psucie się towaru. Koleje brazylijskie opalane są drzewem, w braku do­brego węgla krajowego i drożyzny zagranicznego. Obecnie rozważany jest problem zelektryfikowania większości linij kolejowych, gdyż brak drzewa i zwyżka jego cen wpływa­ją ujemnie na rentowność i są przeszkodą w rozwoju ru­chu kolejowego. Zelektryfikowania kolei rozwiązałoby naj­pomyślniej ten problem, gdyż liczne wodospady nie są wcale wykorzystane a częściowe ich wykorzystanie mogłoby dostarczyć energji elektrycznej, dostatecznej do zelektryfikowaniu wszystkich linij kolejowych, zaspokoje­nia potrzeb przemysłu i oświetlenia wszystkich miast i mia­steczek. W roku 1931 w południowej Brazylji znajdowało się 9): lokomotyw - 449; wagonów osób. - 567; tow. - 6751
Należy jeszcze wspomnieć o przeszkodzie dla rozwoju kolejnictwa, jaką jest nierówna szerokość toru. Większość linij kolejowych ma tory o szerokości 1 m., szereg jednak ważnych linij posiada tory o innej szerokości, co powoduje konieczność przeładunków na węzłowych stacjach.
Jak to już zaznaczyliśmy, koleje brazylijskie dzielą się na własność rządu federalnego, rządów stanowych i to­warzystw prywatnych. Po rewolucji w r. 1932 rząd objął wszystkie południowo-brazylijskie koleje pod swój zarząd, w normalnych jed­nakże czasach brak jest jednolitego kierownictwa i każda kompanja kolejowa ma swoją dyrekcję. Przy owych dy­rekcjach są zawsze specjalnie delegowani przez Minister­stwo Komunikacji urzędnicy, którzy kontrolują, czy kompanja postępuje zgodnie z udzieloną jej koncesją.
8) Statystyczna p. t. „Brazil”, 1935 r.
9) Publikacja Statystyczna p. t. „Brazil”, 1933 r.
Nie cen­tralizuje to jednak władzy w tej dziedzinie, gdyż każda kompanja prowadzi swoją odrębną politykę. Ten stan rze­czy powoduje różnorodność taryf i nieuregulowany ruch kolejowy. Nieraz kompanje nie dają wagonów dalej, jak do swej krańcowej stacji, co zmusza do częstych, a uciążli­wych przeładunków i zwiększa znacznie koszta transportu. Wysokość taryf określają odpowiednie dyrekcje kolejowe, po uzyskaniu na to zgody Ministerstwa Komunikacji.
W zasadzie można podzielić taryfy towarowe na dwie grupy: maksymalne i minimalne. Taryfy maksymalne znaj­dują swe zastosowanie przy przewozie towarów importo­wanych z zagranicy, minimalne są stosowane do towarów krajowych. Istnieją jeszcze taryfy protekcyjne, stosowane do towarów, których eksport jest popierany przez rząd lub które zostały zagrożone konkurencją obcych artykułów na rynku krajowym. Na ogół koleje prywatne południowych stanów Brazylji są obecnie dość rentowne i dążeniem rządu federalnego jest ich upaństwowienie. Nawiasem mówiąc, wszystkie prawie linje” kolejowe, będące w posiadaniu rządu, dają stały niedobór pomimo dość ożywionego ruchu.
Wobec wielkich koaztów i trudności technicznych przy budowie linij kolejowych, wielkiego znaczenia nabierają drogi. W całej południowej Brazylji jest zaledwie parę dróg bitych, niepsujących się wskutek deszczów. Zobrazuje to
poniżej podana statystyka z r. 193110).
Ziemia ubita
Ziemia nieugnieciona
279.450m
351.310m
7.757.230m
370.000m
557.000m
6.122.000m
278.000m
2.020.000m.
9.174.000m
927.450m
2.928.320m
23.053.230m
10) Publ. Statystyczna p.t. „Brasil”, 1933
Jak widać z powyższej statystyki, tylko drobna część dróg bywa wyłożona kamieniami lub ugniatana, co czyni ją odporną na działanie deszczów. Większość dróg jest wysoce prymitywna i podczas pory deszczów jest nie do prze­bycia. Budowa tych zwykłych dróg polega poprostu na zrównaniu terenu i wykopaniu rowów po bokach. Drogi takie podczas pogody są twarde i znakomicie się nadają nawet do ruchu samochodowego, który jest w Brazylji stosunkowo dobrze rozwinięty i wzrasta szybko z roku na rok. Najlepsze drogi posiada stan Rio Grande do Sul. O ile podczas słonecznej pogody drogi są w dobrym stanie, o tyle wystarczy kilku dni deszczu, by zamienić gładką powierzchnię dróg w uginającą się miękką masę, w którą zapadają się koła pojazdów prawie po osie. Ten stan rzeczy powoduje odcięcie od świata wielu naszych kolonij podczas pory deszczowej, a przynajmniej szalenie utrudnia komunikację. Po ustaniu deszczów wystarczy dwa dni słonecznej pogody, by drogi wróciły do normalnego stanu pod wpływem gorących promieni słońca.
W lasach schnięcie dróg odbywa się znacznie wolniej i wymaga nie­raz całych tygodni, wobec zacieniania dróg przez ogromne i gęste drzewa puszczy.
Rząd prowadzi politykę budowy jak największej ilo­ści dróg bez względu na ich wartość komunikacyjną, wy­chodząc z założenia, ie lepszą jest gęstsza sieć dróg gor­szych, niż niewielka ilość szos. Polityka rządowa wydaje się być słuszną, gdyż przy szczupłych środkach, nie można marzyć o rozbudowie lepszych rodzajów dróg, a budowa dróg tanich może połączyć z większemi osiedlami nawet bardzo odległe kolonje i przyczynić się w ten sposób do ich rozwoju.
Zresztą znaczenie dróg bitych upada szybko wraz z przeprowadzeniem w danej okolicy linij kolejowych, gdyż ruch kołowy zmniejsza się, a czerpiąca z tego zyski lud­ność przenosi się w inne okolice, co staje się przyczyną za­niedbania i psucia się drogi. Na zakończenie wypadnie poruszyć jeszcze jeden spe­cyficznie brazylijski rodzaj dróg. Są to tzw. pikady. Oko­lice rzadziej zamieszkałe lub pozbawione normalnych dróg, dzięki kosztowności ich budowy, posługiwać się muszą pikadami, czyli wąskiemi ścieżkami, wyciętemi w puszczy. Jazda pikadą odbywać się może jedynie wierzchem, a przewożenie towarów możliwe jest tylko przy pomocy zwierząt jucznych. Podróż taka jest więcej niż niewygodną i trwa nieraz po kilka tygodni. Szybkość jazdy utrudniają nadzwyczaj częste wzniesienia i spady, zwalone drzewa i kolczaste pnącze, czepiające się ubrań i grożące oczom konia i jeźdźca. Pikady łączą nawet najmniejsze osiedla ludzkie i prze­cinają lasy we wszystkich kierunkach. Jest to jedyne okno na świat samotnych mieszkańców puszczy.
Żegluga morska i rzeczna.
Wąski pas wybrzeża, leżącego nad oceanem Atlanty­ckim, do dziś dnia pozostał ośrodkiem życia kulturalnego i ekonomicznego Brazylji. Niedostateczna ilość dróg lądowych, olbrzymie przestrzenie, trudne do pojęcia dla Euro­pejczyka, i położenie Brazylji sprawiają, że żegluga na­biera wraz z rozwojem ekonomicznym kraju coraz to większego znaczenia.
Droga morska łączy stany, odległe nieraz o kilka tysięcy kilometrów, i jest najdogodniejszem i jedynem połączeniem z zagranicą. Nadzwyczaj silnie rozwinięty jest ruch przybrzeżny, obsługiwany wyłącznie przez statki brazylijskie. Jest to wy­wołane, prócz innych przyczyn, niewielką ilością więk­szych portów,dostępnych dla dużych transoceanicznych okrętów. Do tych większych portów muszą być przewie­zione towary z portów mniejszych, nie mogących przyjąć dużych transatlantyków a również ładunki, przywiezionez zagranicy, muszą być rozwiezione przybrzeżnymi okrę­tami do małych miast portowych. Co do taryf okrętowych, to są one niższe od kolejo­wych i przy przebywaniu większych odległości rzadko kie­dy podróżni i kupcy posługują się kolejami.
W stanach południowych największe i najlepiej urzą­dzone porty posiada stan Rio Grande (Rio Grande, Porto Alegre); pozostałe porty odgrywają rolę tylko w żegludze przybrzeżnej.
Rio Grande - porty: Rio Grande, Porto Alegre, Pelotas, Torres.
S.Catharina - porty: Florianopolis, S. Francisco, Itajai, Laguna, Imbituva, Itapocorore, Porto Belo.
Parana - porty: Paranagua, Antonina, Guarakessava.
W roku 1931 ilość i tonaż okrętów w portach trzech południowych stanów przedstawiał się następująco 11) :
Weszło okrętów
Wyszło okrętów
Tonaż wchodzących
Tonaż wychodzących
1.731.590
1.752.135
3.479.330
3.503.667
Żegluga rzeczna mogłaby odegrać dużą rolę w życiu ekonomicznem kraju, gdyby nie wielka ilość wodospadów. Szczególnie rzeka Parana byłaby ważną arterją komunika­cyjną, ale istnienie potężnych wodospadów ,,Sete quedas" powoduje, iż żegluga po niej ma znaczenie tylko lokalne. Również spławnemi częściowo są rzeki: Uruguay, Jacuhy w Rio Grande i dopływy Parany: Tiete, Paranapanema, Ivahy, Iguassu 12).
Stan Rzek spławnych ogólnej długości
Rio Grande .... 1.317 km.
S. Catharina .... ……………...230 „
Parana ...... …………………..730 .,
Razem 2.277 km.
Olbrzymia rozległość kraju i małe zaludnienie przy braku arterji komunikacyjnych utrudnia należyte funkcjo-. nówanie poczty. Doręczanie korespondencji i depesz od bywa się w miastach bardzo sprawnie, na prowincji jednak przedstawia dużo do życzenia.
11)Publ. Stat. p. t. „Brazil”, 1933 r.
12) Publ. Stat. p. t. „Brazil”, 1933 r.
W odległych miejscowościach rolę poczmistrzów spełniają honorowo wendziarze lub zamożniejsi koloniści, co nie przyczynia się w każdym razie do sprężystego funkcjonowania poczty. Zastąpienie tych ludzi zawodowymi płatnymi urzędnikami nie może się opłacać, gdyż spowodu rzadkiego zaludnienia ruch pocztowy jest bardzo mały. Telegraf nie jest w Brazylji połączony z pocztą i często nie można nadać telegramu nawet z większych miasteczkiem. o ile niema w pobliżu stacji kolejowej. Telefony istnieją tylko w miastach i brak jest połączeń międzymiastowych.
Zarówno poczta jak i telegraf są instytucjami państwowymi. Przy małym ruchu i kosztowności utrzymywania niektórych połączeń obie te instytucje przynoszą stałe deficyty. Z powodu braku statystyki ze stanów południowych, informacje poniżej dane, dotyczą całego państwa. W roku 1934 obrót poczty wynosił 1.504.860.300 listów. Dochód to 52.908.192 milrejsów 13).
Długość linij telegraficznych wynosiła w roku 1934 — 43.244 m. Spowodu kosztowności połączeń telegraficznych z odosobnionymi stanami rząd propaguje budowę stacji radjowych. Wraz z ważniejszemi towarzystwami w tej dziedzinie, a są to towarzystwa: „Companhia Radiotelegraphica Brazileira” e Companhia Radio Internacional do Brasil”
Brazylijska polityka kolonizacyjna.
Głównym celem brazylijskiej polityki kolonizacyjnej było zaludnienie pustych obszarów, zapomocą przybywających tłumnie z Europy emigrantów. Ogólnie w Brazylji panuje przekonanie, że podniesienie ekonomiczne i kulturaln niewyzyskanych terenów nastąpi po osiedleniu tam większej ilości osadników, następstwem czego będzie po­wstawanie dróg i rozwój handlu.
Tymczasem zasada ta w życiu nie dawała dobrych wyników i należy przypuszczać, że raczej poprzednie zbudowanie dróg przyciągałoby osad­ników ł pobudzało rozwój życia gospodarczego. W każdym razie zasada powyższa była stosowana przez długie lata i nie szczędzono środków na przyciągnięcie emigrantów z Europy. Pożądanym elementem mogła być tylko ludność rolnicza i rząd brazylijski niechętnie udzielał pozwoleń na wjazd imigrantom innych aawodów. Powodem tego było także małe zapotrzebowanie rąk roboczych w brazylijskim przemyśle, stawiającym swe pierwsze kroki. Nierolnicy, nie mogąc znaleźć pracy, ppwiększali miejski proletarjat odwoływali się do swych konsulów i przyczyniali rządowi brazylijskiemu niemało kłopotów. Masowy napływ kolonistów europejskich w 2 połowie XIX wieku spotkał się z brakiem należycie przygotowanej akcji kolonizacyjnej, co było przyczyną bardzo trudnej sy­tuacji większości osadnictwa. W końcu XIX wieku sytuacja kolonistów, którzy, pomimo ciężkich warunków, potrafili się utrzymać i założyć własne gospodarstwa, przedstawiała się zupełnie nieźle, ale warunki w jakich się znajdowali świeżo przybyli emigranci pozostają nadal opłakane. Towarzystwa, uzyskujące koncesje na przywóz emigrantów, nie posiadały odpowiednich urządzeń i środków, by zapewnić dostatek przybywającym tłumnie z Europy kolonistom. Towarzystwa te werbowały ochotników zapomocą szumnej reklamy, bez względu na ich kwalifikacje i zwracały jedynie uwagę na cyfrowe wypełnienie zobowiązań i sprowadzenie zakontraktowanej ilości rodzin. Emigranci, nieposiadający odpo­wiednich kwalifikacyj, pozostawali na kolonjach dopóki otrzymywała zasiłki od rządu, poczem przenosili się do miast. Rolnicy wykwalifikowani dochodzili stopniowo, cięż­ką pracą, do dość znacznej zamożności, ale pierwsze lata pobytu w Brazylji musieli żyć w niesłychanie ciężkich wa­runkach. Zasadnicza zmiana możliwości i warunków koloniza-cyjnych nastąpiła podczas okresu wojny europejskiej. Spowodu zahamowania napływu emigrantów, kolonizacja prawie zupełnie ustaje, a znaczny wzrost cen na płody rol­ne stwarza niezwykle korzystne warunki dla produkcji rol­nej. Odpływ ludności z kolonij do miast ustał zupełnie i z czasem dało się zauważyć zjawisko odwrotne - osie­dlanie się ludności miejskiej na roli.
Sytuacja całego osad­nictwa zmieniła się w bardzo dużym stopniu na lepsze i sprytniejsze jednostki zaczynają się szybko dorabiać ma­jątków. Po Wojnie Europejskiej brazylijska polityka kolonizacyjna uległa znacznym przeobrażeniom. Przykłady in­nych państw, kolonizujących swe ziemie emigracją euro­pejską, wykazały dobitnie, że sprowadzanie jednostek zdol­niejszych i zasobniejszych w fundusze, prowadzi do lep­szych rezultatów, aniżeli popieranie imigracji biednych mas. Miało też duże znaczenie pewne zgęszczenie ludności na pustych do niedawna obszarach. Pozatem rozwój przemysłu i budownictwa wymagał sprowadzenia fachowców w tej dziedzinie. Wielki niepokój budziły i budzą w Brazylji prądy komunistyczne, nurtujące wśród biedniejszych warstw ludności europejskiej, co doprowadziło do dużych ograniczeń ku imigracyjnym. Wszystko to stało się powodem zmiany dotychczasowej polityki, w kierunku zniesienia bezpłatnych przejazdów,dania pomocy emigrantom tylko po przyjeździe do Brazylji. Ostatnie lata przyniosły szereg dalszych ograniczeń, spowanych szeregiem przyczyn, które poniżej pokrótce omówimy. W brazylijskiej polityce imigracyjnej ścierają się dwa kierunki:
1) Pierwszy kierunek opowiada się za kontrolowaną akcją, bez specjalnych ograniczeń ilościowych, opierając się na założeniu, że każda imigracja przyczynia do gospodarczego i kulturalnego podniesienia kraju.
2) Drugi kierunek jest za dopuszczeniem imigrantów z pewnym kapitałem i wprowadzeniem ograniczeń rasowych (Japończycy, Żydzi). Ta grupa jest pod wpływem po­lityki Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.
Istnieje duża rozbieżność w polityce imigracyjnej po­szczególnych stanów. Stan Sao Paulo chce imigracji robot­niczej ze względu na rozbudowę przemysłową tego stanu. - Stany południowe są za imigracją rolniczą.
Należy, zwrócić uwagę na wzrost obaw przed imigra­cją japońską i żydowską. Obawa przed imigracją japońską była jedną z głównych przyczyn powstania ograniczeń imigracyjnych wogóle. Imigracja japońska budzi największe obawy w stanie Sao Paulo, gdzie kolonizacja japońska po­czyniła największe postępy. Stany Sao Paulo i Rio Grande do Sul patrzą z coraz większym niepokojem na imigrację żydowską. Wypływa to z obawy przed wpływami żydów w polityce międzynarodowej i przed prądami komunistycznemi, nurtującemi masy żydowskie. Najbardziej zagrożo­nym wpływami komunistycznymi jest stan Sao Paulo, spowodu stosunkowo znacznego uprzemysłowienia i posiada­nia dość licznej warstwy robotniczej. Trzeba podkreślić, że 80% imigracji nierolniczej z Polski to żydzi. Partja agralistów, w której silnie zarysowują się wpływy niemieckie, wyraźnie występuje przeciwko żydom, nie wypowiadając się otwarcie przeciw Japończykom.
Nacjonalizm brazylijski nie wykrystalizował się jeszcze i opinja publiczna jest zdezorientowana co do realnych in­teresów Brazylji w sprawach imigracyjnych. W opracowa­niu przepisów w tej dziedzinie panuje chaos. Ograniczenia imigracyjne budowane są na różnych podstawach i moty­wowane są wręcz odmiennemi poglądami. W praktyce, w wielu wypadkach, stosowanie się do tych ograniczeń jest bardzo trudne. Naogół jednakże brazylijska opinja publiczna rozu­mie znaczenie wzrostu imigracji dla podniesienia gospodar­czego i kulturalnego kraju i należy się spodziewać w nie­długim czasie uregulowania tych spraw w sensie przychyl­nym dla przypływu imigrantów. Wpłynąć może na to fakt, że w Argentynie ostatnio dużo się mówi i pisze o zorgani­zowaniu masowej kolonizacji imigrantami europejskimi. Na razie realizacji tych zamierzeń Brazylja, obawiając się wzrsostu znaczenia swej sąsiadki, niewątpliwie postara się o osłabienie dotychczasowych ograniczeń!
Brazylijskie ustawodawstwo imigracyjne.
Poniżej podajemy ważniejsze punkty dekretu szefa prowizorycznego rządu Rep. Brazylijskiej i dn. 9 maja 1934 r. i 16 maja 1934, w sprawie cudzoziemców na terytorjum Brazylji.
Art. 2. Nie będzie dozwolonym wstęp cudzoziemca migranta, bez różnicy płci, podpadającego pod jedną z nastepujących kategoryj: 1) kaleka lub okaleczony, za wyjątkiem posiadających ogólną zdolność do pracy, z dopuszczeeniem zmniejszenia takowej do 20%, co powinno być ustalonem w myśl odnośnych rozporządzeń, przy braniu za podstawę średniego stopnia według tablicy niezdolności do pracy, przy wypadkach przy pracy. 2) Ślepy lub głucho­tyniemy 3) Psychicznie chory, chory na newrozę lub z chorobami nerwów. 4) Chorzy na chorobę nieuleczalną, lub ciężką horobę zaraźliwą, jak trąd, suchoty, trachoma, choroby weneryczne i inne. 5) Toksykoman. 6) Posiadający uszkodzenia organiczne wywołujące niedostateczne funkcjonowanie członków, stwierdzone zgodnie z obowiązującemi pisami. 7) Małoletni poniżej lat 16 i pełnoletni ponad 66 lat. 8) Cygan lub koczownik. 9) Kto nie udowodni, iż posiada zawód dozwolony, lub majątek dostateczny do utrzymywania siebie i osób towarzyszących, a odeń zależnych; dowód taki ma być dostarczony stosownie do postanowień regulaminu, jaki będzie wydany celem wykonania niniejszej ustawy.
(Reg. z dn. 16 maja 1934 r.). Art. 1. Według niniejszego regulaminu uważanym jest za imigranta każdy cudzoziemiec, chcący po przybyciu do Brazylji, tu pozostać na okres dłuższy niż 30 dni, w celu podjęcia pracy w dozwolonym i dającym dochód zawodzie, który zabezpieczyłby utrzymanie jemu i osobom w zależności odeń będących. Uwaga. Imigranci dzieła się na dwie kategorie: rolników i nierolników.
Art. 2. Imigranci rolnicy lub pracownicy rolni, tworzący rodziny, lub samotni będą mogli otrzymać prawo wjazdu na te rytorjum krajowe, jeśli nie podpadając pod którąś z kategoryj wynu. w p. p. I-XIV art. 2 Dekretu z 9.V.1934 r., będą odpowia­dali niżej podanym wymaganiom:
I. Gdy przyjazdu ich śadać będą Rządy Stanowe, lub Mi­nisterstwo Pracy, Przemysłu i Handlu, jedynie w związku z po­trzebami krajowego rolnictwa.
II. Gdy będą zakontraktowani przez jakiekolwiek towarzy­stwo, przedsiębiorstwo, stowarzyszenie lub właściciela ziem odło­giem leżących, przycsem, w odniesieniu do osób w ten sposób za­kontraktowanych, winno być zawsze udowodnione: a) Istnienie kontraktu najmu pracy na roli w określonych miejscowościach, położonych na obszarze terytorjum krajowego, w których to miejscowościach winni mieć oni zapewnioną pracę przez przeciąg conajmniej lat trzech, b) Jeśfi stanowią rodziny, winno być stwier­dzone istnienie w każdej rodzinie przynajmniej dwuch osób w wie­ku ponad łat 12 a poniżej lat 60, zdatnych do pracy na roli. III. Gdy przybywać będą na wezwanie rolnika już osiadłego w kraju, winno być zawsze udowodnione: a) w odniesieniu do imi­grantów — istnienie kontraktu najmu, pracy na roli wmiejscu zamieszkania osoby wzywającej, z terminem conajmniej rocznym; b)w odniesieniu do osoby wzywającej - iż jest w rzeczywisto­ści zawodu rolniczego, oraz iż pod względem materjalnym jest odpowiedzialną, w każdym możliwym wypadku, za repatrjację migrantów przez nią wezwanych; c)w odniesieniu do rodzin - istnienie w każdej conajmniej dwuch osób w wieku ponad lat 12,a poniżej lat 69, zdolnych do pracy na roli.
Art. 3. Imigranci nierolnicy, stanowiący rodziny, lub sa­motni, będą mogli uzyskać prawo wstępu na terytorjum krajowe tylko wówczas, gdy nie podpadając pod którąś z kategoryj wy­mienionych w p. p. I - XIV art. 2 Dekretu z 9.V.1934 r. będą odpowiadali następującym warunkom:
I. Będą posiadali środki na opłacenie swego utrzymania, to
znaczy stosownie do art.21 i §1 tego art. niniejszego Regula­minu, udowodnią, że rozporządzają sumą: a) Rs 2.000 $ 000 (dwa tysiące milrejsów) w monecie krajowej, w odniesieniu do osób poniżej 12 lat życia; b) Rs 3.000 $000 (trzy tysiące milrejsów)w odniesieniu do .osób ponad 12 lat życia.
II. Przedstawią, poza dowodami wymienionymi w p. I, od­powiednią osobę, która podpisze przed kompetentną władzą poli­cyjną zobowiązanie o przyjęcie na siebie odpowiedzialności na przeciąg lat 5 za prowadzenie się, utrzymanie i repatrjację imi­granta.
Art. 4. Wjazd imigrantów na terytorjum krajowe winien być poprzedzonym obowiązkowo procesem sporządzenia „kart we­zwania”.
10) Nieumiejacy czytać i pisać. 11) Zajmujący się nie­rządem, lub ciągnący zeń zyski, albo mający niemoralne obyczaje. 12) Osoby prowadzenia jawnie szkodliwego dla porządku publicznego i bezpieczeństwa kraju. 13) Po­przednio wydalony z Brazylji, za wyjątkiem wypadków, gdy akt wydalenia został odwołany. 14) Skazany w innym kraju za przestępstwa, za które według ustaw brazylijskich podlega się ekstradycji.
Art. 6. Nie podlegają kontroli ze strony władz imigracyjnych cudzoziemcy nieimigranci, udający się do Brazylji, podlegający kontroli tylko urzędów zdrowia publicz­nego i policji.
Art. 10. żadne przedsiębiorstwo, towarzystwo, lub kompanja nie będzie mogła sprowadzać imigrantów do kraju bez uprzedniego zezwolenia ze strony Ministerstwa Pracy, Przemysłu i Handlu.
Dekret z dn. 9.V.34 r. i Regulamin z dn. 16.V.34 r. uchy­liły dawne przepisy obowiązujące od 1 grudnia 1933 r. i wprowadziły szereg nowych zarządzeń, mających na ce­lu : utrudnienie przyjazdu niepożądanym emigrantom i cał­kowite uzależ nienie ruchu i migracyjnego od władz brazylij­skich. Zarządzenia te są wymierzone głównie przeciw emi­gracji japońskiej, ale pośrednio dotykają również emigrację europejską.
Zagadnienie prawa własności jest jednem z najpo­ważniejszych zagadnień, jakie powstają w związku z ko­lonizacją Brazylji.
W Brazylji niema kadastru gruntowego i tytuły własno­ści otrzymuje się na podstawie tzw. „posse”, „registro”, lub „titulo de propriedade”. Jedynie poszczególne municypja prowadzą notowania właścicieli ziemskich. Brak jest centralnego wykazu właścicieli ziemskich, dotyczącego ca­łego stanu. Na podstawie wykazu municypalnego nigdy nie można z całą pewnością stwierdzić, kto jest prawowitym właścicielem ziemi, bo można sporządzać akty sprzedaży nie robiąc zmian w wykazie, a rejent nie jest obowiązanym do stwierdzenia, czy sprzedający jest prawnym właścicie­lem sprzedawanego objektu.
Nigdy nie można być pewnym, czy nie zgłosi się ktoś, kto już był niegdyś w posiadaniu tej ziemi i ją opuścił, lub któremu wydano po raz drugi doku­menty, stwierdzające prawo własności danego obszaru; dzięki brakowi ścisłych map. Jeśli właściciel danego terenu zapłaci adrazu całą su­mę, to nieporozumienia są rzadsze, jednaka'' przy systemie spłat ratami ma się do czynienia z bezustannemi. nieporozu­mieniami i nadużyciami. Prócz nieporozumień natury praw­nej, ma się często do czynienia z osobnikami, którzy osia­dają na nabytych terenach, nie troszcząc się, do kogo na­leżą dane ziemie. Są to tzw. „intruzi”. Walka z nimi jest trudna i niebezpieczna, gdyż z orężem w ręku bronią swego posiadania, a policja w większości wypadków jest bezradna. Powyższe trudności powodują, że ludzie nieraz płacąchętnie drożej za ziemię, co do której mają całkowita pewność, że będzie ich bezsporną własnością. Powinniśmy zwrócić uwagę na kwestię solidarności towarzystw kolonizacyjnych i dążyć do wyeliminowania i kolonizacji ziem, znajdujących się w posiadaniu przedsiębiorstw, nie dających całkowitej gwarancji prawa własności. Należy również zwrócić uwagę na fakt, że całkowite zabezpieczenie prawa własności działek, sprzedawanych przez polskie towarzystwa kolonizacyjne, może być magnesem przyciągającym osobników i najlepszą reklamą solidarności towarzystw. Na ten ważny punkt należałoby zwrócić baczną uwagę we wszystkich poczynaniach kolonizacyjnych.
Ceny ziemi.
Ceny ziemi, w ciągu ostatnich paru lat, spadły nieco wskutek kryzysu ekonomicznego i małej opłacalności pro­dukcji rolnej, jednak w porównaniu ze statystyką rządową z roku 1920, wykazują dużą zwyżkę cyfrową.
Rok 1920- 1).
Ceny najwyższe za 1 ha
Ceny najniżesze za 1 ha
386 milrejsów
22 milrejsów
237 milrejsów
17 milrejsów
246 milrejsów
35 milrejsów
Rok 1931 -2).
Ceny w milrejsach za 1 ha.
Ziemie kawowe
Ziemia pod mandzioke
Ziemia pod uprawę ryżu
Ziemia pod uprawę pszenicy
Od 40 -1000
Sata Catharina
Od 100 – 350
Należy jednak zwrócić uwagę na znaczny spadek real­nej wartości milrejsa w tym okresie. W stosunku do dolara, kurs z 1920r. Wynoasił 4 $ 758, zaś z roku 1931 - 14 $ 268. Jak widzimy realna wartość ziemi pozostała mniejwięcej ta sama, pomimo kilkakrotnej zwyżki cyfrowej tej ziemi. Naogół spadek mirejsa nie spowodował większych zmian w zarobkach i towarów (wyłączając artykuły importowane), a dużą zwyżkę cen ziemi cen ziemi należy przypisać masowemu lokowaniu kapitałów w ziemi, w obawie przed dewaluacją milrejsa i przekonanie iż kupno ziemi jest najpewniejszą lokatą kapitału. Po wojnie rolnictwo dawało duże zyski, a minimalne podatki gruntowe przyciągały jeszcze wolne kapitały. System podatkowy brazylijski bierze w opiekę wielką własność, wychodząc z założenia, że proporcjonalnie, małe gospodarstwa przedstawiają większą wartość i dają z ha większe zyski, niż wielkie posiadłości. Zresztą podatki gruntowe są tak małe, że nie odgrywają w budżecie rolnika żadnej prawie roli. Przeciętny kolonista płaci 600 rejsów (20 groszy) od alkra ziemi i 16,5 milrejsa od wozu rocz­nie (gospodarstwa przemysłowo-rolne płacą 900 rejsów od alkra).
1) typ ,,Brazylja”.
2) Publikacja p. t. „Brazil"', rok 1933. 13.Cubl. Stat. p. t. „Brazil”, 1935 r.
Kolonizacja rządowa i prywatna.
W Brazylji kolonizacja prowadzona jest przez akcję rządową (federalną, stanową, municypalną) i towarzystwa prywatne. Zarówno kolonizacja rządowa, jak i kolonizacja pry­watna posiadają swoje złe i dobre strony, któreby należało omówić. Największemi plusami kolonizacji rządowej są: taniość kolonizacji, niewyzyskiwanie osadników i całkowita pew­ność prawa własności. Wadami tej kolonizacji są: nieposiadanie tak rozle­głych i żyznych terenów, jakiemi dysponuje kolonizacja prywatna, ospałość i biurokracja, oraz ograniczanie osad­ników w możności nabywania dowolnej ilości ziemi. Poli­tyka brazylijska idzie po linji osadzania imigrantów na małych gospodarstwach, mających być najbardziej produktywnemi i racjonalnemi. Jako idealny obszar dla jednego gospodarstwa, uważa się 25ha. Należy zaznaczyć, że ograniczenia, dotyczące ilości nabytej ziemi, mają charakter raczej teoretyczny i w praktyce istnieją sposoby obchodze­nia tych przepisów. Zasadniczo, przy stosowaniu racjonal­nej gospodarki nakładowej, obszar 25ha jest całkowicie wystarczający, jednak w żadnym wypadku nie może być stosowany na dalszą metę system ekstensywnej eksploatacji na tak ograniczonym terenie. Rolnicy nasi idą zawsze po linji najmniejszego oporu i stosują gospodarkę ekstensywną, co daje w pierwszych latach dobre rezultaty, ale już po niedługim czasie ziemia się wyjaławia, a brakuje nowych lasów do palenia. W tych warunkach koloniści albo prze­chodzą do uprawy systemem nakładowym, albo sprzedają swe działki i ruszają na nowe tereny.
Kolonizacja prywatna nie ogranicza osadników w wiel­kości nabywanych działek i jedyną granicą są możliwości płatnicze nabywców. Kolonizacja prywatna prowadzona jest przez: towarzystwa kolonizacyjne, poszczególnych właścicieli ziemskich, oraz kompanje kolejowe, kolonizujące ob­szary, położone po obu stronach linij kolejowych.
Na terenie południowych stanów Brazylji istnieje kilka bardzo poważnych, spółek kolonizacyjnych, które organizują kolonje wzorowo i, podobnie jak rząd, dają pełną gwarancję tytułu własności. Jednakże dużo podrzędnych towarzystw i prywatnych kolonizatorów nie zasługuje na zaufanie pod względem solidnego wywiązywania się z zaciągniętych zo­bowiązań i zwłaszcza - zagwarantowania prawa własności.
Poważnym minusem kolonizacji prywatnej jest naogół wysoka cena sprzedawanej ziemi. Wypływa to z samego założenia zyskowności akcji kolonizacyjnej. Celem inicjatywy prywatnej musi być dochodowość imprezy, nie zaś zagadnienia demograficzne i społeczne. Dlatego też warun­ki kolonizacji prywatnej są przeważnie mniej dogodne od warunków kolonizacji rządowej i koszty, ponoszone przez osadników bywają nieraz daleko wyższe. W ostatnich la­tach kryzys ekonomiczny znacznie utrudnił kolonizowanie nowych terenów i przerzedził szeregi emigrantów. Dotyka to zwłaszcza kolonizacji prywatnej, gdyż kryzys odbił się poważnie na możliwościach finansowych przybywających osadników.
Kolonizacja w ostatnich latach.
Omawiając aktualne zagadnienia kolonizacyjne w po­łudniowej Brazylji, bierzemy pod uwagę tylko Parane, gdyż kolonizacja w pozostałych 2 stanach nie przybrała więk­szych rozmiarów i ma mało punktów stycznych z zagadnieniem polskiego osadnictwa.
Kolonizacja rządowa.
Akcja kolonizacyjna rządu brazylijskiego przejawiła się w stworzeniu w roku 1930 kolonji ,,Marquez de Abranchez na granicy stanu Sao Paulo, o 80 km. od Kurytyby. Na kolonji tej miano osadzić bezrobotnych ze stanów: Parana, Sao Paulo, Rio de Janeiro. Warunki były niesłychanie dogodne. Działka ziemi wielkości 10 alkrów (25ha) kosztował 80 miłrejsów i spłacało się ją w ciągu 8 lat, począwszy od trzeciego roku po osiedleniu się. Zarząd kolonji
był obowiązany wybudować zaraz po nabyciu działki do­mek dwuizbowy wartości 250 milrejsów, który się spłacało razem z ziemią.
Pozatem osadnicy mogli dostawać na kre­dyt niezbędne narzędzia rolnicze i nasiona na zasiew. Wiel­kie znaczenie dla niezamożnych osadników posiadała rów­nież możność uzyskania pracy przy budowie dróg w kolonji.
Pomimo tak pociągających warunków, amatorów mię­dzy bezrobotnymi było bardzo mało. Woleli, oni, korzystając z szerokiej ręki i dobrego serca Brazyljan, spędzać czas w miastach na zebranym chlebie, aniżeli borykać się z trud­nościami życia pionierskiego. Wówczas zaistniała koniecz­ność przyjmowania, na tych samych warunkach, wszystkich chętnych, między którymi najwięcej było Polaków i Niem­ców. Ziemie na kolonji „Marquez de Abranches” są naokół dobre, choć miejscami wyjałowione, co przy dużej rozpię­tości kolonji (80.000ha) nie gra poważniejszej roli, gdyż zawsze można wybrać lepszą działkę. Zaznaczyć wypada, iż działki nie są wyznaczane przez zarząd kolonji i osad­nicy mają prawo wolnego wyboru. Obszar kolonji można podzielić na 2 części: pod względem jakości ziemi i matu. Część pierwsza, położona bliżej Kurytyby posiada gorsze ziemie. Uprawia się tu: zboża europejskie, kartofle, kukurydzę, fiżon, pomarańcze. Część druga, znajdu bliżej granicy Sao Paulo, ma lepsze ziemie i klimat goretszy, a wilgotniejszy. Dzięki temu można tam uprawić prócz roślin wymienionych poprzednio, także kawę, trzcinę cukrową i banany. Do terenów kolonji prowadzi szosa Kurytyba Sao Paulo. Zabudowania zarządu kolonji oddalone są od Kurytyby (80km. szosą i 13km. drogą boczną).
Kolonizacja prywatna.
Angielskie Towarzystwo Kolonizacyjne ..Parana Plantations". Jest to największe i z największym rozmachem prowa­dzone przedsiębiorstwo kolonizacyjne na terenie Brazylji. Tereny angielskiego towarzystwa znajdują się na północy Parany i obejmują 1.200.000ha.
Gleba zalicza się do najlepszych w całym stanie i nadaje się do uprawy roślin tro­pikalnych, a przedewszystkiem kawy, która wymaga bardzo żyznej ziemi. Prócz tego znakomicie się udają: fiżon, ku­kurydza, bawełna, trzcina cukrowa, proso, mandjoka, kartofle, warzywa europejskie i t. d. Wzniesienie 500-700m. nad poziom morza. Klimat bardzo przyjemny i zdrowy. Malarja zupełnie się nie spotyka. Tereny zaludniają się nadzwyczaj szybko, czemu sprzyja niedawno wybudowana własna linja kolejowa przeszło 200km. długości, łącząca się przez stację Cambara z Kurytybą i przez stację Ourinhos z linją kolejową z Mato Grosso-São Paulo. Dogodne połączenie z S. Paulo sprawia, że, nawet przy dużym wzroście produkcji rolnicy będą mieli zawsze łatwy zbyt na swe towary. Centrum kolonji - miasteczko Londrina - wyrosło w ciągu jednego roku w środku puszczy i dziś liczy już kilka tysięcy mieszkańców .
Działki sprzedawane kolonistom wynoszą zasadniczo 5 alkrów, ale dozwolone jest nabywanie dwóch działek na­raz, czyli 10 alkrów (25 ha). Cena 1 alkra wynosi w re­zerwatach polskich 400 milrejsów (Towarzystwo nie ogra­nicza, w zasadzie, wielkości nabywanych działek, ale, sprzedając ziemie z wolnej ręki w większych ilościach, liczy po 600 milrejsów za alkier). Przy regulowaniu należności gotówką cena za 10 alkrów wynosi 4.000 milrejsów. Przy rozłożeniu na raty do kosztów ziemi dolicza się 8% rocz­nie, przyczem warunki spłat są następujące:
1. 20% należności przed wyjazdem do Brazylji,
2. 20% należności w końcu drugiego roku,
3. 30% należności w końcu trzeciego roku,
4. 30% należności w końcu czwartego roku.
Towarzystwo oblicza, że na koszty zagospodarowania się osadnik powinien posiadać najmniej 2.200 milrejsów. Z tej sumy wypada na 1. Oczyszczanie 1 alkra - 300 milrejsów. 2. Budowa domu - 350 milrejsów. 3. Inwentarz żywy - 200 milrejsów;4. Narzędzia - 100 milrejsów, 5. Nasiona - 50 milrejsów 6. Koszt utrzymania w ciągu 6 miesięcy po 200 mil­rejsów miesięcznie - 1.200 milrejsów.
Możnaby uważać niektóre pozycje za nieco wygórowa­ne, jak np. 350 milrejsów na budowę domu, który można wybudować w miejscowych warunkach prawie za darmo. Również koszty utrzymania dadzą się ograniczyć, w za­leżności od liczebności rodziny, od 600-900 milrejsów za półrocze. Całokształt warunków, w jakich się znajdują koloniści osiadli na terenach „Parana Plantations”, daje im możność szybkiego dorabiania się. Wpływają na to, prócz zalet po­przednio omówionych, świetna organizacja kolonji, dogodne warunki komunikacyjne i łatwość zarobku. Towarzystwo prowadzi szereg robót, między któremi najważniejszą jest budowa kolei i zwraca uwagę na zatrudnianie, w pierwszym rzędzie, nowoosiadłych kolonistów.
Zarobki przy tych robotach wahają się od 900 rejsów do 1 milrejsa 800 rejsów na godzinę. Naogół w Polsce nie docenia się znaczenia akcji kolonizacyjnej „Parana Plantatioiu". Rownież liczba Polaków osiadających na tych terenach jest niewielka. Dajemy się wyprzedzić pod tym wzgledem Niemcom, Japończykom, Włochom i Hiszpanom. Dla polskich osadnikow są zarezerwowane dwie kolonje: Warta i Orle. Kolonja Warta znajduje się o 15km. od Londriny i jest już zupełnie zapełniona. Druga kolonja Orle leży w odległości 14km przyszłej stacji kolejowej Rolandji i 8km od przyszłej stacji kolejowej Arapongas. Obydwie koeje posiadają pierwszorzędne gleby i poprzecinane są znakomitymimi drogami samochodowemi.Dotychczas na terenach „Parana Plantations" osiadło około 100 rodzin polskich.
Parańska Spółka Kolonizacyjna.
1. Towarzystwo składające się z Polaków parańskich, założyło w roku 1932 kolonję „Nową Wolę” w środkowo-północnej częściParany. Ziemie, należące do tej spółki,znajdują się o 30 km od stacji kolejowej „Barra Bonita” i obejmują 2000 ha. Ukrztałtowanie powierzchni powierzchni faliste. Wzniesienie nad poziom morza 600-800 m. Gleba jest bardzo żyzna i nadaje się do uprawy: kukurydzy, fiżonu, ryżu, tytoniu, trzciny cukrowej, winorośli, bawełny itd. Klimat jest ciepły i zdrowy. W zimie zdarzają się przy­mrozki. Ogromnym plusem kolonji jest bliskość olbrzymiego rynku zbytu, jakim jest Sao Paulo. Osadnicy mogą zawsze otrzymywać za swe produkty ceny, nie wiele różniące się od cen rynkowych w Sao Paulo. Spółka jest zobowiązana ku­pować od kolonistów produkty rolne, a także przyjmować je na spłatę należnych rat. Działki są sprzedawane za gotówkę i na spłaty. Za gotówkę sprzedaje się działki 10 alkrowe po 2.950 milrej­sów. Na spłaty cena takiej samej działki wynosi 3.430 mil­rejsów przy następujących warunkach regulowania na­leżności : 1. 30% przy spisywaniu kontraktu. 2. 70% w ciągu następnych 4 lat, stosownie do umo­wy z zarządem kolonji.
Koszty zagospodarowania się, budowy domu, kupna in­wentarza i t. d. wynoszą około milrejsów 1.800. W październiku 1935 kapitał „Parańskiej Spółki Kolonizacyjnej" został podwyższony z 100.000 milrejsów do 1.000.000 milrejsów i zostały zakupione nowe rozległe tere­ny (63.000ha) w miejscowości Rio das Cobras koło Guarapuawy. Tereny te będą w niedługim czasie kolonizowane.
Kolonizacja „Ligi Morskiej i Kolonjalnej".
„Liga Morska i Kolonjalna w Polsce nabyła dwa tere­ny w Paranie, a mianowicie: 7.000 ha, położonych w municypjum Reserwa, między osiedlami polskiemi Apucarana i Candido de Abreu. Oraz 10.000 ha koło Guarapuawy (miej­scowość Juquia). Obszar 7.000 ha, znadujący się w municypjum Rezerwa otrzymał nazwę „Wola Morska” i jest już kolonizowany od 1935 roku Na drugimim obszarze rozpo­czynają się prace przygotowawcze. Klimat i gleba na obu posiadłościach „Ligi Morskiej” są bardzo dobre i całkowicie nadają się do kolonizacji europejskimi osadnikami. Udają się dobrze wszystkie rośliny uprawne, prócz niektórych ro­ślin tropikalnych. Poniżej podajemy parę ważniejszych punktów umowy, zawieranej pomiędzy „Ligą Morską" a kolonistati, zamie­rzającymi osiedlić się na „Woli Morskiej”:
Liga Morska i Kolonjalna zobowiązuje się do sprze­dania, a kolonista zobowiązuje się do nabycia działki ziemi, na zasadach ustalonych przez obowiązujące prawodawstwo w Stanach Zjednoczonych Brazylji, o powierzchni około 25 ha (dwadzieścia pięć hektarów), w kolonji Ligi Morskiej i Kolonjalnej położonej w miejscowości Faxinal dde Catanduvas, municypjum Reserwa, w Stanie Parana, Stanów Zjed­noczonych Brazylji.
Kolonista ponosi koszta przejazdu z miejsca zamie­szkania w Polsce do portów Brazylji, opłacając w Syndykacie Emigracyjnym kartę okrętową, wg. taryfy obowiązującej, jak również koszty podróży z portu Brazylijskiego o siedziby kolonji w Paranie wys. 80 milr. od osoby powyżej 12 lat i 50 milr. od osoby poniżej 12 lat.
Cena sprzedażna, wymienionej w § 1 działki, wynosi 750 milrejsów (tysiąc siedemset piędziesiąt milr.), licząc po 70 milr.(siedemdziesiąt milrejsów) za hektar. Poza wyżej wymienioną kwotą pieniężną na kupno ziemi kolonista obowiązany jest ponieść następujące wydatki:
1. przygotowanie na l1/2 ha (półtora ha)pod zasiewy150 milr.
2. nasiona i sadzonki....................................... 150 „
3. dwie motyki........................................................ 12 „
4. pniakówka.................................................. 10 ,,
5. łopata i rydel............................................... 7 „
6. dwoje wideł................................................ 9 „
7. grabie żelane .... .... 4 „
8. dwie fojsy........................................................... 14 „
9. siekiera....................................................... 12 „
10. polewaczka ... ........................................... 10 „
11. krowa i cielęciem, świnia do chowu oraz 10 sat. Drobiu - 300„
12. na wyżywienie rodziny przez 6 miesiący 500„
Razem 1.178 milr.
Dom mieszkalny dwuizbowy.............................. 600 milr. (przyczem nadmienia się, że kupno domu nie jest obowiązujące)
Tytułem zadatku przy podpisywaniu umowy wstępnej kolonista wpłaca:
1. 50% ceny działki ziemi..............................................................875 milr.
2. 50% kosztów narzędzi, nasion i przygo­towania działki (od kwoty 378 milr.) 190 „
Razem....................................... 1.065 milr.
Pozostałą należność w wysokości 1065 milrejsów kolo­nista zobowiązuje się wpłacić w 4-ch równych ratach rocz­nych, przyczem pierwszą ratę wpłaca po upływie dwóch lat i trzech miesięcy od daty zawarcia niniejszej umowy. Opłaty notarjalne przepisania tytułu własności na ko­lonistę ponosi kolonista. Ponadto, przy podpisaniu umowy wstępnej kolonista wpłaca jako gwarancję na kupno: 1. krowy z cielęciem, świni do chowu i 10 sztuk drobiu 300 milr. 2. na wyżywienie rodziny przez 6 miesięcy 500 milr. Razem 800 milr.
Suma powyższa zostanie zwrócona koloniście po przy­byciu na kolonję. Musimy zwrócić uwagę, że zachód Parany jest obecnie najsilniejszym kierunkiem ekspansywnym polskiego osad­nictwa. Przewidział to już konsul Głuchowski w swojej pracy p. t. „Wśród Pionierów Polskich na Antypodach”. Prócz terenów „Ligi Morskiej” znajdują się tam, jak wie­my, tereny „Parańskiej Spółki Kolonizacyjnej”. Ze sprawą rozwoju kolonizacji na tych ziemiach wiąże się ściśle za­gadnienie budowy linji kolejowej Riosinho - Guarapuawa. Ostatnio Rząd Federalny przejął od Rządu Stanowego bu­dowę tej kolei, co powinno przyśpieszyć jej realizację.
Osadnictwo na starych kolonjach.
Prócz możności osiedlania się na żyznych nowych tere­nach wśród puszcz dziewiczych, koloniści posiadają liczne okazje do nabywania ziem wyjałowionych w pobliżu więk­szych ośrodków lub centrów komunikacyjnych. Ziemie owe wymagają racjonalnej gospodarki nakładowej i przedsta­wiają znacznie więcej trudności w eksploatowaniu, ale zato korzystnem swem położeniem oszczędzają osadnikom wielu kosztów i kłopotów życia pionierskiego.
Ceny gospodarstw na starych kolonjach zależą głównie od odległości od miast i rynków zbytu. Koło Sao Paulo ceny gospodarstw dochodzą nawet do 100.000 milrejsów, pod­czas gdy zachodzie stanów południowych nie przekraczają 3.000 milrejsów za ładne gospodarstwo. Ogólnie rzecz bio­rąc można powiedzieć, że na zachód od linji kolejowej Sao Paulo - Rio Grande średnie gospodarstwo kosztuje 2-4,000 milrejsów, a na wschód od tej linji cena ta waha się między 3-20.000 milrejsów. Osadnikom, przybyłym świeżo z Europy, gospodarka nakładowa odpowiada bardziej, aniżeli, nieznany dotych­czas, system eksploatacji ekstensywnej i wydaje lepsze re­zultaty. Przykładem tego są zwłaszcza Japończycy, którzy na ziemiach „całkowicie wyjałowionych", w pobliżu więk­szych miast, założyli kolonje, będące dziś jednemi z naj­bogatszych w stanach południowych, dzięki naukowo pro­wadzonej eksploatacji i znakomitemu zorganizowaniu zbytu (system kooperacji wytwórczej) Według zdania miejscowych w emigracyjnych, potwierdzonych zreszą wieloma wypadkami praktyki kolonizacyjnej, osadzenie nowoprzybyłych osadników na starych kolonjach, w pobliżu większych ośrodków polskich, wzmacnia żywioł polski dopływem świeżej krwi i daje lepsze rezultaty gospodarcze. Osadnictwo pionierskie dla nowoprzybyłych z Polski może dać korzystne wyniki, ale przy udziale znacznej ilości polskich kolonistów, urodzo­nych na miejscu (kolonizacja wtórna).
Kolonizacja Fazend Prywatnych.
Wielcy właściciele ziemscy kolonizuja na własną rękę swe posiadłości na terenie wszystkich trzech stanów połud­niowych. Jest to kolonizacja stosunkowo tania, ale posiada także swoje złe strony. Największym minusen mawiana poprzednio, niepewność prawa własności, choć dziś pod tym względem osadnicy są bardzo ostrożni i przeważnie decydują się na kupno ziemi dopiero po dokładnem rozważeniu gwarancyj, dawanych przez kolonizatorów.
Również ważną niedogodnością jest rozpraszanie się osadników. Nabywcy ziemi mają prawo wyboru działek i wymierzają je według własnego uznania, bez względu na planowość parcelacji. Rozproszenie osadników utrudnia w wysokim stopniu powstawanie życia organizacyjnego i zakładanie kół. Duże znaczenie dla polskiego osadnictwa przedstawia możliwość skolonizowania prywatnych własności pomiędzy łań cuchami górskiemi ,,Serra do Mar” i ,,Serra da Esperanca”. Tereny te nie są dotychczas dokładnie skolonizowane. Również kolonizacja terenów prywatnych na północo-zachód od Kurytyby, wzdłuż szosy Kurytyba-São Paulo, może odegrywać pewną rolę dla naszej kolonizacji.
Ogólne kwesty osiedlenia sie i przejazdu.
Spróbujmy obliczyć, ile gotówki potrzebuje mieć ro­dzina emigranta, udającego się do Brazylji, zależnie od kolonji, na której zamierza się osiedlić (nie wliczając w to kosztów związanych z. przejazdami).
„Parana Plantationa"
Pierwsza rata za ziemię............................................ 800 milrejsów*
Na kosaty zagospodarowania się . . . 2200 milrejsów.
Razem . . 3000 milrejsów.
„Nowa Wola”
Pierwsza rata za ziemię ...... 1030 milrejsów.
Na koszty zagospodarowania się ... 1800 milrejsów.
Razem . . 2830 milrejsów.
„Wola Morska”
Pierwsza rata za ziemię............................................. 875 milrejsów.
Na koszty zagospodarowania się . . . 990 milrejsów.
Razem . . 1865 milrejsów.
Kolonje stare
Minimum na kupno średniego gospodarstwa około 3000 milrejsów.
....... „Marquez de Abrantes”
Na koszty zagospodarowania się .........................400—1000 milrejsów
Najpoważniejszą pozycją w budżecie osadniczym emigranta są koszty podróży. Normalna cena biletu okretowego 3 klasy do Brazylji wynosi 775 zlotych. Osadnicaicy korzystają ze zniżki i płacą 667 zł. 50 gr. od dorosłej osoby zaś dzieci zależnie od wieku, do 1 roku za darmo, od 5 do 10 lat ćwierć ceny, do 10 lat połowę ceny.
W sprawie formalności, związanych z wyjazdem i przejazdem przez ocean, emigranci mogą się zgłaszać do biur „Syndykatu Emigracyjnego" znajdujących się we wszystkich większych miastach Polski (Centrala w War­szawie, ul. Króla Alberta I Nr. 7).
Przyszłość kolonizacji polskiej.
Przyszłość kolonizacji polskiej zależeć będzie od wielu czynników, między któremi na pierwszy plan wysuwają się:
1) stosunek władz brazylijskich do naszej kolonizacji,
2) właściwa organizacja polskich towarzystw kolonizacyjnych,
3) niskie ceny ziemi,
4) opłacalność rolnictwa,
5) odpowiednie warunki klimatyczne,
6) istnienie dawno osiadłych polskich osadników na terenach kolonizowanych,
7) ceny kart okrętowych.
Jako teren przyszłego osadnictwa, należałoby wziąć pod uwagę przedewszystkiem Parane i sąsiadujące z Para­ną tereny na północy stanu Santa Catharina.
Możliwości rozwoju kolonizacji polskiej są bardzo du­że, wobec przeludnienia wsi polskiej z jednej strony, a istnie­nia w Brazylji dziewiczych ziem i sprzyjających warunków kolonizacyjnych z drugiej strony. Jednakże, na drodze reali­zacji planów osadniczych stoją bardzo poważne przeszko­dy. Musimy się zastanowić, kto w obecnych warunkach może emigrować i czy wyjazd tych kategoryj emigrancji dla Polski korzystny. Wyjechać dziś z Polski może tylko zamożne włościaństwo, które stać na opłacenie kosztów osiedlenia. Wyjazd tego elementu nie jest pożądany z punktu widzenia polskich interesów. Raczej należałoby dążyć do popierania emigracji małorolnych i bezrolnych, powiększających dawne lub ukryte bezrobocie. Cała trudność polega jednak na tym, że ta kategoria emigrantów nie rozporządza dostatecznymi funduszami. Jednynym rowiązaniem jest dawanie kredytów całkowitych lub częściowych. Do przejazdu i kosztów osiedlenia, tak, jak to robią z dobrym skutkiem Japończycy. Prowadząc akcję kolonizacyjną bardzo oszczędnie, możemy rachować, że całkowity kredyt, udzielany przeciętnej rodzinie na koszty związane z przesiedleniem, wynosi 4000 zł. Przy odpowiedniopostawionej oraganizacji osadnicy mogliby spłacić zadłużenie w ciągu 6 - 8 lat.
Zagadnienie to da się rozwiązać jedynie przy kolonizacji na wielką skalę kierowanej według racjonalnie pomyślanego programu, popartej dużemi kapitałami i wyposażonej w doskonały aparat techniczny. Trzeba się zdecydować na poświęcenie znaczniejsze­go kapitału na akcję emigracyjno - kolonizacyjną (kapitał ten. zresztą procentować będzie lepiej niż w Polsce). Do­tychczasowa praktyka wykazała, że kolonizacja, prowa­dzona dorywczo i na małą skalę, jest o wiele kosztowniej­szą, aniżeli kolonizacja, prowadzona na wzór tow. „Parana Plantations”. Rozpoczęcie kolonizacji na szerszą skalę i oparcie jej o odpowiednie kapitały jest to jednoczesne za­bezpieczenie sobie terenów kolonizacyjnych w przyszłości, gdyż powodzenie polskich przedsięwzięć w tej dziedzinie wyrobi dobrą markę kolonizacji polskiej.
Nawet przy obecnych kwotach imigracyjnych (1935-10.000) można myśleć o rozpoczęciu kolonizacji na większą skalę. Nie należy się obawiać na przyszłość specjalnych ograniczeń w stosunku do polskich imigrantów. Czas będzie działał na naszą korzyść, gdyż powstające zagadnienie ra­sowe i obawa przed Japończykami, każą Brazylji zwrócić Uwagę na Polskę, jako źródło dopływu „białej krwi”. Oma­wiane zagadnienie nie przestaje interesować brazylijskiej opinji publicznej, czego wyrazem są liczne artykuły w miej­scowej prasie, w których podkreślane są: korzyści polskiej kolonizacji i słuszność dążeń polskiej polityki emigracyjnej.
Poniżej podajemy wyjątek z artykułu umieszczonego w końcu 1935 roku w największym dzienniku brazylijskim „Jornal do Brasil”. „Rząd polski stara się u rządu naszego państwa, aby nie został zmniejszony przypływ kolonistów polskich do Brazylji. Kolonista polski w Paranie i Santa Catharinie jest za­dziwiającym elementem postępu. Jest on właśnie takim, ja­kiego potrzebujemy, ze względu na piękność typu rasowe­go i głęboką znajomość i zamiłowanie do rolnictwa. Przy­byli do Brazylji bez żadnego ciężaru dla naszego kraju, idą na kolonje rolnicze i tam się, zgodnie z życiem brazylijskiem, ustalają i nie myślą o niczem innem, jak tylko o do­brobycie kraju, który sobie za ojczyznę wybrali.
Gdy staramy się dać krajowi większy rozwój ekono­miczny, jest niewskazanem, abyśmy ograniczali przystęp do naszego kraju kolonistów, którzy będą użytecznymi dla naszego bogactwa i postępu.
Kolonista polski, element karny i pracowity, jak tego dowiódł od wielu lat, zainteresuje niezawodnie rząd bra­zylijski. I to dla naszej korzyści, bo z ziemi, którą mu ofia­rujemy, otrzymamy bogactwa, które on umie z niej wy­dobyć".
RYNKI ZBYTU I CENY.
Możność łatwego przedostania się na większe rynki zbytu, a co za tem idzie, ociągntęcia wyższych cen,posia­da niesłychanie waże znaczenie dla naszego osadnictwa. Uzależnić to trzeba przedeszestkiem od dwóch czynników:stosunków komunnikacyjnych i organizacji zbytu. W zależności od przeprowadzenia nowych dróg, otwierają się nowe rynki zbytu i następuje nieraz całkowita transfiguracja w ciążeniu gospodarczem danych kolonij w tym lub owym kierunku. Najlepszym tego przykładem jest otwarcie w ro­ku 1911 nowej linji kolejowej, łączącej stany południowe z S.Paulo, co przyczyniło się do znacznej zmiany struktury ekonomicznej południowych stanów, a co za tem idzie i ko­lonij polskich. Do roku 1911 głównym rynkiem zbytu dla płodów rol­nych kolonisty polskiego w Paranie była Kurytyba (a po­średnio port Paranagua); to też w okolicach Kurytyby cen­tralizuje się i rozwija całe życie ekonomiczne stanu. W S. Ca­tharinie najpoważniejszym rynkiem zbytu dla kolonistów polskich było Rio Negro, miasteczko, położone niedaleko wielkiego skupienia Polaków w Lucenie. W Rio Grande do Sul najpoważniejszymi rynkami zbytu dla wytworów pol­skiego kolonisty były i są Porto Alegre i Pelotas (kolonje S. Feliciano).
Przeprowadzenie linji kolejowej z Rio Grande do Sul do Sao Paulo stało sie powodem wielu zmian, przedewszystkiem w Paranie, gdzie zmiejszyło się znaczenie Kurytyby jako rynku zbytu. Dzięki możliwości łatwiejszego zbytu płodów rolnych rozwijać się zaczyna gwałtownie interjor stanu. W S. Catharinie podniosło się znaczenie miasta Rio Negro jako rynku zbytu, dzięki połączeniu z linją kolejową Rio Grande — Sao Paulo. Dzięki wybudowaniu tej linji za­częły się rozwijać tereny na północy stanu Rio Grande do Sul, a przedewszystkiem tereny położone wzdłuż linji ko­lejowej w stanie S. Catharina. Również powstały możliwo­ści emigracji ze skolonizowanych części stanu Rio Grande do Sul do t.zw. Contestado, czyli terenów położonych na zachodzie stanów: Santa Catharina i Parana, pomiędzy rzekami Uruguay i Iguassu. Przystępujemy obecnie do omówienia organizacji zby­tu. Dział ten można rozbić na dwie zasadnicze części, a mia­nowicie: gospodarstwa herwowe, oraz gospodarstwa o in­nych kulturach. Uwzględnić należy jeszcze, że istnieje dużo gospodarstw mieszanych, których jednak jako nietypowych specjalnie rozważać nie będziemy.
Gospodarstwa herwowe.
Produkcja herwy była zawsze jedną z najzyskowniejszych dzięki wysokim cenom, łatwości zbytu, opiece rzą­dowej i istnieniu poważnych firm eksportowych. Wszystko to wpływało na racjonalizację jej produkcji, a nawet na standaryzowanie gatunków zbiorów, i dawało duży i łatwy zarobek producentowi, przy małym stosunkowo wysiłku i całkowite) pewności zbytu. Organizacja zbytu herwy była następująca. Osadnicy, uważając uprawę herwy za najbardziej zyskowne zajęcie i będąc pewnymi dużych dochodów w przyszłości, starali się wszelkiemi siłami o nabycie jaknajwiększych terenów herwowych. Cała gotówka, uzyskana ze sprzedaży herwy, była zazwyczaj inwestowana w nowe laski herwowe i nie­raz w inwestycje te zaangażowane były także przyszłe zbiory. Produkcja herwy zabijała wszystkie inne uprawy jako mniej opłacalne. Koloniści brali na kredyt od miejscowych wendziarzy niezbędne artykuły spożywcze i poży­czali pieniądze na zakup nowych herwali (lasków nerwo­wych), gwarantując kredyt dochodami z przyszłych zbio­rów herwy.
W ten sposób wendziarze zdobywali poważne wpływy na regulowanie cen w danej okolicy i uzależniali od siebie większość osadników. Pomagały im w tem wydat­nie wielkie firmy herwowe, które dostarczały drobniejszym kupcom kapitałów na rozpożyczenie wśród producentów herwy. Firmy te nie ponosiły żadnego prawie ryzyka, gdyż przy doskonałej konjunkturze na zbyt herwy posiadały cał­kowitą pewność odbioru pożyczonych pieniędzy. Cała powyisza kalkulacja straciła na realności z chwi­lą załamania się cen na herwę. Kilka lat temu uzyskiwano za arobę herwy do 15 $000, podczas gdy w 1934 r. cena herwy nie przekraczała 4 $000 za arobę. Obecna cena na herwę doprowadziła jej produkcję do granic absolutnej nie­opłacalności i stała się powodem ciężkiej sytuacji większo­ści polskich osadników, którzy są mocno zadłużeni i wobec nierentowności produkcji nerwowej nie są w stanie wywią­zać się ze swych zobowiązań. Sytuacja taka uzależnia ko­lonistów w znacznym stopniu od wendziarzy i powoduje obniżkę cen na inne produkty, któremi koloniści płacą długi herwowe. Należy zwrócić uwagę na nienormalnie niskie ceny herwy w Paranie, w porównaniu z cenami herwy w innych stanach. Gdy w końcu 1934 roku w Ponta Grossa płacono za arobę herwy około 4 milrejsów w tym samym czasie w Erechim (Rio Grande do Sul) płacono ponad 6 milrejsów za arobę. Wynika to z lepszej organizacji producentów herwy w stanie Rio Grande do Sul. W Paranie nikt nie tro­szczy się o to, by ceny herwy utrzymywały się na poziomie opłacalności i wielkie firmy (młyny herwowe) dyktują ta­kie ceny, jakie uważają za stosowne. W okręgach, gdzie komunikacja jest gorsza (np. w S. Matheus) za arobę her­wy płacono na miejscu l$600, czyli tyle co za kg. cukru. Jednocześnie na zachodzie stanu koło granicy argentyńskiej, gdzie istnieje tylko kołowa komunikacja, cena na herwę przekraczała w końcu 1934 roku 12 milrejsów za arobę (możność łatwego zbytu, dzięki dużemu przemytowi do Argentyny).
Granicą opłacalności herwy w Paranie jest cena około 5$500 za arobę w Ponta Grossa (w innych okręgach odpo­wiednio niżej).
Jedną z najważniejszych kwestyj byłoby założenie pol­skich młynów nerwowych w poszczególnych okręgach, co pozwoliłoby na regulowanie cen płaconych producentom herwy.
Gospodarstwa o innych kulturach.
Jaki widzimy z powyższego, zbyt herwy był stosun­kowo bardzo dobrze zorganizowanym, czego nie można powiedzieć o organizacji zbytu w innych działach produkcji rolnej. Gospodarstwa, nie produkujące herwy, czerpią głów­nie zyski z uprawy kukurydzy, ryżu, mandjoki, fiżonu itd., oraz z tuczenia świń. Skup świń bywa najczęściej zcentra­lizowany w rękach paru handlarzy, najczęściej Syryjczy­ków lub rzadziej Żydów, którzy w danej okolicy uzależ­niają całkowicie od siebie poziom cen na świnie. Powodem takiego stanu rzeczy jest trudność sprzedaży świń lub przetworów na własną rękę dzięki odległościom, dzielącym producenta od centrów skupu nierogacizny.
W całej południowej Brazylji jest zaledwie kilkana­ście takich centrów, oddalonych od ognisk produkcji nieraz o kilkaset kilometrów. W Paranie istnieją tylko trzy takie punkty skupu świń: Kurytyba, Ponta Grossa i Thomazina na północy Parany, nie mająca znaczenia dla naszego osad­nictwa. Rolnicy nie posiadają żadnych spółdzielni i koopera­tyw i rozproszkowani w terenie nie mogą na własną rę­kę pędzić stada świń w ciągu 3 - 4 tygodni, nie zawarłszy nawet umowy o sprzedaży z większemi firmami handlowemi lub rzeźniami. Nic dziwnego, że przy takich warunkach handlarze wyzyskują niezaradnych kolonistów i dyktują śmiesznie niskie ceny.
Co do kwestji skupu innych produktów rolnych, to naj­częściej pośredniczą tu wendziarze i karośnicy czyli zawodowi furmani, jeżdżący stale między kolonjami i najbliższemi miasteczkami. Ma się tu do czynienia z wyzyskiem, zarówno ze strony wendziarzy, jak i ze strony karośników; niema już jednak określonego przez nich poziomu cen i wy­znaczane są one raczej indywidualnie. Bardzo niekorzystnym dla ludności jest handel wy­mienny, zwany popularnie ,,troko”. Przy tym systemie wy­miany koloniści dostarczają wendziarzowi płodów rolnych wzamian za towary fabryczne. Wendziarz czerpie z tej tranzakcji podwójny zysk, zarabiając na indywidualnie wyznaczanej cenie płodów rolnych i zmuszając do nabycia sprowadzone przez siebie z miasta towary fabryczne, któ­rych cenę kalkuluje niewspółmiernie wysoko. Widzimy z powyższego, iż brakiem zasadniczym w obecnym systemie zbytu produktów rolnych jest niemoż­liwość bezpośredniego zetknięcia się kolonisty z większemi rynkami i brak instytucji, któraby zajmowała się skupem artykułów rolnych na większą skalę, stosując przytem uczciwe ceny i racjonalizację produktu.
Ogromna różnica między poziomem cen w zapadłych kolonjach i większych centrach handlowych wynika także z dużej ilości pośredników. Nieraz towar musi przejść przez kilkanaście rąk, by móc się dostać na rynek większego miasta. Utkwiło mi w pamięci, że kg. jakiegoś produktu, sprze­dawanego przez naszych kolonistów w kolonjach nad rzeką Ivahy za 2-3 milrejsy, kosztował w S. Paulo 15 milr. Rów­nież karpie, hodowane przez naszych osadników niedaleko Kurytyby, były trzy razy droższe w S. Paulo, aniżeli na miejscu w kolonjach. Powyższe uwagi nie dotyczą kolonij, położonych bli­sko większych miast, gdzie przy dogodnej komunikacji osad­nicy sami mogą zbyć swe produkty na rynku miejskim, uzyskując za nie normalne ceny. W ostatnich latach wzmożona produkcja ogrodnicza i mleczarska powoduje dość znaczną zniżkę cen na te artykuły. Dotyczy to przedewszystkiem Kurytyby i otaczają­cych ją kolonij.
ORGANIZACJE KU PODNIESIENIU ROLNICTWA I ZBYTU.
Naczelną organizacją, zmierzającą ku polepszeniu bytu i wykształcenia zawodowego naszych osadników, jest „Związek Zawodowy Rolników Polskich w Brazylji", który został powołany do życia uchwałą II zjazdu rolników polskich w Paranie dnia 19 marca 1933, na czas nieograni­czony. Według par. 4 statutu. „Związek Zawodowy Rolni­ków Polskich” ma na celu: połączenie wszystkich rolników polskich, zrzeszonych w towarzystwach i kółkach rolni­czych i rolniczo-oświatowych, oraz w sekcjach rolniczych przy towarzystwach oświatowych, junackich, spółdzielniach i kooperatywach, w jedną silną organizację, celem:
a) podniesienia poziomu produkcji rolnej w Brazylji,
b) ujednostajnienia i uszlachetnienia produkcji,
c) zorganzowania zbytu produktów rolnych wespół z organizacją kupców po możliwie najwyższych cenach, oraz uzyskanie wszelkich ulg, przy naby­waniu materjałów, potrzebnych rolnikom przy prze­twarzaniu produktów rolnych,
d) podniesienia i uszlachetnienia materjału hodowla­nego,
e) rozbudzenia i podniesienia ruchu organizacyjnego oraz pracy towarzystw rolniczych i rolniczo-oświatowych,
f) ustalenia typu gospodarstw, w zależności od konjunktury gospodarczej, odległości od rynku zbytu i miejscowych warunków,
g) stwarzania przemysłu rolnego,
i) obrony interesów rolnika u władz miejscowych, j) współpracy z miejscowemi organizacjami rolnemi brazylijskiemi i innych narodowości.
Związek Rolników Polskich zamierza osiągnąć cel przez:
a) zwoływanie i urządzanie corocznych „Zjazdów Rol­niczych”,
b) stałe, perjodyczne zebrania dyskusyjne we wszyst­kich sprawach, związanych z rolnictwem i pokrewnenii zawodami,
c) organizowanie odczytów i pogadanek z działu za­gadnień rolniczych,
d) wydawanie własnego organu fachowego i publiko­wanie fachowych, pouczających artykułów w miejscowej prasie,
e) zakładanie pólek doświadczalnych,
f) utrzymywanie i delegowanie fachowych instrukto­rów objazdowych,
g) utrzymywanie stałego kontaktu z rządówemi organizacjami rolnemi,
h) utrzymywanie kontaktu z pokrewnemi organizacja­mi innych narodowości celem korzystania z naby­tych doświadczeń,
i) abonowanie fachowych pism i utrzymanie własnej bibljoteki fachowej,
j) zakładanie praktycznych szkół i kursów rolniczych,
k) popieranie moralne i fachowe wszelkich poczynań rolniczych w kraju,
l) powoływanie do życia nowych towarzystw rolni­czych i „Okręgowych Związków Tow. Rolniczych”,
ł) porozumiewanie się i współdziałanie z władzami i instytucjami, mającemi na celu podniesienie rolni­ctwa i t. p.
Z. Z. R. P. posiada 6 komisyj: komisję organizacyjną, rolną i przemysłu rolnego, hodowlaną, spółdzielczą, ogrod-niczo-winiarską i jedwabniczą. Jak widzimy z powyższego, charakter i cel działalno­ści Związku Rolników Polskich posiada dla rozwoju ekono­micznego i kulturalnego naszych kolonij ogromne znacze­nie. Prócz fachowego nauczania i racjonalizacji sposobu uprawy roli przez osadników. Związek działalnością swoją może zapobiec jednej z większych bolączek życia koloni­sty, a to wyzyskowi ze strony handlarzy. Jak to już omó­wiliśmy poprzednio, stworzenie spółdzielni i kooperatyw wpłynęłoby dodatnio na rozwój gospodarczy upadających dziś dzięki zlej konjunkturze kolonij. Związek Zawodowy Rolników Polskich posiada dziś klucz do zorganizowania ekonomicznego kolonij polskich. Głównemi przeszkodami w działalności Z.Z.R.P. na tem po­lu są: kryzys ekonomiczny, brak odpowiedniej organizacji i aparatu wykonawczego oraz brak zrozumienia ze strony osadników. Dotychczasowe wyniki działalności Z.Z.R.P. są raczej słabe. Należałoby dążyć do ścisłej współpracy Z. Z. R. P. z Wydziałem Oświatowym C. Z. P. Wydział Oświato­wy, oddając do dyspozycji Z. Z. R. P. swój stosunkowo do­brze zorganizowany aparat wykonawczy, pozwoliłby na urzeczywistnienie zamierzeń Z.Z.R.P. w dziedzinie gospo­darczej, a przez to pośrednio ugruntowałby samowystar­czalność szkolnictwa. Ostatnio polityka C. Z. P. idzie w tym kierunku i dąży się do obsadzenia stanowisk nauczyciel­skich jednostkami, posiadającemi wykształcenie rolnicze.
Należałoby także zwrócić uwagę na stosunek rządu brazylijskiego do działalności Z.Z.R.P. Stosunek ten jest. naogół obojętny, ale raczej niechętny niż przychylny. Rząd brazylijski zasadniczo dąży do pomocy rolnikom i podnie­sienia poziomu oświaty zawodowej, jednak stawia to za­gadnienie na płaszczyźnie indywidualnej pomocy jednost­kom, nie zaś pomocy obcokrajowym stowarzyszeniom, po­siadającym, prócz znaczenia ekonomicznego, także swe zna­czenie narodowe. Instruktorowie rolni przy C.Z.P., uważają, iż głównym celem Związku Rolników powinno być:
Podniesienie upraw przez:
1) oświatę rolniczą, ,
2) zakładanie pólek doświadczalnych,
3) propagowanie stosowania nasion selekcyjnych i na­wozów,
4) organizację kółek rolniczych przy Zw. Roln.
Organizacja gospodarcza przez:
1) zakładanie kooperatyw wytwórców,
2) kooperatywy kupna i sprzedaży,
3) popieranie przdsiębiorstw prywatnych.
Kolonizacja wewnętrzna.
Podniesienie upraw:
1) oświata rolnicza.
Wielkie znaczenie dla podniesienia gospodarstw rol­nych naszych osadników posiada dokształcenie rolników. Ze względu na brak niższych szkół rolniczych dotrzeć można do kolonistów przez: wydawnictwa popularne w zakresie, rolnictwa, hodowli i przetwórczości, przez pogadanki rolnicze, przez propagandę w prasie, kursy korespondencyjne oraz udzielanie fachowych porad w poszczególnych wy­padkach. Wielką przeszkodą w pracy instruktorów jest brak wydawnictw naukowych i doświadczeń naukowych z miej­scowego terenu. Literatura brazylijska nie daje prawie nic w tej dziedzinie i traktuje jedynie o kulturach, posiadają­cych większe znaczenie dla państwa, jak: kawa, kakao itp, uprawianych w stanach północnych i środkowych.
Wobec tego na barki instruktorów rolniczych przypada cały ciężar opracowania podręczników, broszur i wskazówek dla rolników. W tych warunkach praca jest bardzo utrudniona i musi być rozłożona na dłuższy okres czasu.
Co się tyczy propagandy oświaty rolniczej w prasie i literaturze, ostatnie lata przyniosły dość dużo. W Kurytybie wychodziły różne pisma i dodatki rolnicze do gazet, między któremi wyróżniał się miesięcznik „ Nasza Praca ". Pismo to cieszyło się popularnością wśród osadników pol­skich i zawierało w każdym numerze, wielką ilość cennych artykułów, porad i wskazówek. Pozatem wydrukowano wiele artykułów fachowych w pismach polskich i wydano kilka broszur i podręczników ze wskazówkami dla nowo­przybyłych rolników.
2) Pólka doświadczalne.
Zakładanie pólek doświadczalnych ma duże znaczenie dla dwu względów. Po pierwsze, pozwala ono na prowadzenie badań i zbieranie materiału naukowego.
Po drugie posiada ono wielkie znaczenie propagandowe i wykazuje bezpośrednio nieufnym, konserwatywnym kolonistom korzyści stosowania racjonalnego systemu uprawy roli.
Nieufność kolonistów wzmogły jeszcze doświadczenia, czynione przez liczne fabryki nawozów sztucznych, które fałszowały rezultaty dla swych celów propagandowych. Trudnością w zakładaniu pólek doświadczalnych jest, prócz braku zaufania ze strony kolonistów, także brak in­struktorów rolniczych, Zakładanie pólek jest dość kosztow­ne i wymagające stałego nadzoru, co przy braku środków i pracowników daje się urzeczywistnić jedynie w najbliż­szych okolicach Kurytyby. Zakładanie pólek doświadczal­nych jest nieraz jedynym sposobem przekonania okolicznej ludności o dodatnim wpływie nawozów i nasion selekcyj­nych na zbiory. Miałem sposobność przekonania się o tem podczas objazdu pólek z p. Makomaskim. Koloniści w oko­licach, gdzie były prowadzone pólka doświadczalne, często stosowali już zielone nawozy, a w każdym razie wszyscy byli przekonani o ich skuteczności, podczas gdy w okoli­cach, oddalonych od Kurytyby zaledwie o 60 km., koloni­ści nie widzieli nigdy nawozów sztucznych i zielonych i nie wierzyli w ich działanie.
3) Propagowanie nasion selekcyjnych. Propagowanie stosowania nasion selekcyjnych, zbóż i warzyw posiada wielkie znaczenie ze względu na szybkie wyradzanie się zbóż i warzyw w miejscowym klimacie. Nie­raz już po kilku latach nasiona tracą swą moc kiełkowania, wyradzają się i dają gorsze plony. Koloniści często nie uświadamiają sobie przyczyn tego stanu rzeczy i przypi­sują go chorobom roślin, złym warunkom klimatycznym itd. Zachodzi więc konieczność sprowadzenia nasion se­lekcyjnych z zagranicy co kilka lat, celem zastąpienia nie­mi starych. Dotychczas zajmowano się tem bardzo mało i niefachowo, dostarczając koloniście często nasion bez war­tości, na czem produkcja bardzo cierpiała. Najbardziej niekorzystnem jest pośrednictwo różnych handlarzy, mającyca jedynie zysk na względzie, a nie podniesienie produkcji.
Związek Rolników czyni obecnie wszystko, aby wyeli­minować prywatnych pośredników i opanować całkowiciedostawę nasion selekcyjnych.
4) Organizacja kółek rolniczych. Najmniejszą komórką Związku Rolników, mającą sta­ły i bezpośredni kontakt z osadnikami, jest kółko rolnicze danej kolonji. Znaczenia istnienia takiego kółka nie ma po­trzeby omawiać szerzej, dzięki poruszeniu poprzednio kwestji znaczenia stowarzyszeń polskich dla rozwoju eko­nomicznego kolonij. Rozbudowa sieci kółek rolniczych lub organizacyj pokrewnych jest jednym z poważniejszych ce­lów Związku Rolników. Propaganda w tym celu jest pro­wadzona przez wszystkie czynniki, mające wpływy na kolonjach, i daje pewne rezultaty. C.Z.P. posiada wydruko­wane schematy statutów, które rozsyła tworzącym się kół­kom rolniczym, i w ten sposób ułatwia ich powstawanie. Według tego schematu kółko rolnicze ma na celu: połącze­nie wszystkich rolników kolonji i okolicy dla podźwignięcia rolnictwa, sadownictwa i hodowli, środkami, jakiemi stowa­rzyszenie cel swój osiąga, są: zebrania dyskusyjne, abono-wanie pism rolniczych, kupno fachowych podręczników, organizowanie odczytów, propaganda racjonalnej uprawy roli itd. Dotychczas na terenie trzech stanów południowych powstało około 50 kółek rolniczych i kilkanaście koope­ratyw.
Organizacja gospodarcza.
1, 2) Kooperatywy wytwórców i koope­ratywy sprzedaży i k upna.
Jak zaznaczyliśmy poprzednia, przy omawianiu kwestji rynków zbytu, osadnicy nasi są uzależnieni gospodarczo głównie od wendziarzy, i ich ustosunkowanie się do zrzeszeń wytwórców ma ogromne znaczenie dla powstania i rozwoju tych organizacyj. W rozwoju kolonij wendziarze uzyskują coraz to większe
wpływy materjalne i moralne. Naogół wendziarze, poza nielicznemi jednostkami inteligentnemi, są to ludzie prości, nie posiadający szerszego poglądu na sprawy gospodarcze i pragnący tylko chwilowych zysków, nie dba­jąc wcale o rozwój ekonomiczny kolonij. Jednakże jest to element, stykający się z większemi ośrodkami i przyjmujący łatwiej nowe idee.
Rzecz ciekawa, że wendziarze bardzo często pracują in­tensywnie na polu społecznem, jedni dla uzyskania wpły­wów, inni dla zaszczytnych, według miejscowych pojęć, stanowisk. Wendziarze tamują rozwój ekonomiczny kolonij dla bezpośrednich korzyści, czem przynoszą wielką szkodę, ż innej zaś strony posiadają oni, jako ludzie bogaci, wpływy na miejscowe urzędy i cieszą się mirem ogółu ludności. Powinniśmy inaczej się ustosunkować do wendziarzy Pola­ków i niepolaków. Wendziarze polscy są w strukturze eko­nomicznej naszego osadnictwa niezbędni i nie należy ich zwalczać, lecz wprost przeciwnie - popierać, starając się jednocześnie uzdrawiać stosowany, przez nich system han­dlu. Co do wendziarzy obcych, to posiadają oni wszystkie minusy, nie mając żadnego znaczenia dla kolonij z punktu widzenia polskości i z ich istnieniem nie potrzeba się liczyć.
Według opinji osób kompetentnych, pracujących w Związku Rolników, wendziarze naogół ustosunkowują się raczej przychylnie do organizacyj kooperatyw wytwórców. Rozumieją oni, że, współdziałając w rozwoju kolonij, uzy­skają większe wpływy i że sami będą czerpać zyski ze zwiększonych dochodów kolonistów. Mam wrażenie, że wen­dziarze nie obawiają się powstawania kooperatyw sprzedaw ców ze względu na ogromne trudności, stawiane przez prawodawstwo brazylijskie (sprzedaż dozwolona tylko człon kom). Wendziarze byliby bezwzględnie wrogami koopera­tyw o charakterze wend, jako swoich konkurentów, które to kooperatywy należałoby zakładać tam, gdzie niema pol­skich wend lub niema wend wogóle.
Rozbudowa sieci, nielicznych do dziś dnia, kooperatyw wytwórców zapobiegłaby wyzyskowi kolonistów i przyzwy­czaiłaby osadników do ogólnej idei kooperacji.
Jedyną przeszkodą w tej dziedzinie jest trudność w zdo­łaniu kapitałów dla stworzenia kooperatyw, spowodowana pogłębiającym się wciąż kryzysem ekonomicznym. Pozatem brak jest ludzi, którzyby inicjatywą swą i energją przy­mali się do zakładania instytucyj o charakterze spółdziel­ni. Najczęściej nawet kierownicy kooperatyw sami dzialają na szkodę instytucyj i zakładają wreszcie wendę na swój rachunek, na co wskazują liczne przykłady z przeszłości i teraźniejszych stosunków.
3) Popieranie przedsiębiorstw prywatnych.
Powstaje pytanie, czy należałoby popierać inicjatywę watną, skoro instytucje kooperacyjne posiadają tak wiel­kie znaczenie dla rozwoju ekonomicznego kolonij i wpływami swemi potrafią utrzymywać polskość wśród osadników. Stanowczo kooperatywy posiadają więcej plusów, jednak trudności w ich zakładaniu i niezrozumienie idei kooperacyjnej w szeregu kolonij każą przypuszczać, że inicjatywę prywatną polską należałoby tam popierać. Przemawia jeszcze za tem konkurencja obcych kupców, którzyby byli dla kolonij znacznie mniej wartościowi od Polaków. Możemy mieć nadzieję, że wcześniej czy później idea kooperacji przeniknie do najbardziej zapadłych kolonij; dziś jednak niepopieranie polskiej inicjatywy prywatnej w kolonjach, nie przygotowanych do organizowania zrzeszeń wytwórców lub spółdzielni, spowoduje jedynie utracenie korzystnych wpływów polskich wendziarzy.
Wielka ilość potomstwa u naszych osadników, wraz z wyjałowianiem się ziemi na starych kolonjach, powodują osiedlanie się dzieci kolonistów na nowych terenach, czyli tzw. kolonizację wtórną. Na kolonizację wtórną należy zwrócić baczną uwagę, gdyż zależnie od warunków miejsco­wych i polityki władz koloniści polscy mogą się grupować lub rozpraszać, co ma doniosłe znaczenie dla zagadnienia wynarodowienia.
Aczkolwiek tama kolonizacja musi być przedmiotem działań przedsiębiorstw o charakterze handlowym, jednak Związek Rolników może wywierać duży wpływ na wybór ziemi i organizację przyszłych kolonij. Na te rzeczy trzeba zwrócić uwagę, gdyż w rezultacie otrzymuje się biedne lub bogate kolonje. Z punktu widzenia kwestji wynarodowienia najmniej pożądanem jest tworzenie kolonij mieszanych, złożonych z różnych narodowości. W tych warunkach koloniści giną szybko dla polskości, będąc otoczonymi przez żywioł obcy.
TYPY GOSPODARSTW I STOSUNKI AGRARNE.
Zależnie od rodzaju gleby i wzniesienia ponad poziom morza, a co za tem idzie klimatu, uprawia się różne ro­śliny i prowadzi różne hodowle. Wytworzyło to szereg ty­powych gospodarstw, jednak często bywają one kombinacją paru systemów gospodarki i produkują wszystkiego potrosze, nie dając się podciągnąć pod żadne z niżej wymienio­nych gospodarstw typowych. Najstarszą jest produkcja trzci­ny cukrowej, bananów, tytoniu, owoców tropikalnych, ryżu itd. na nisko położonych terenach nadmorskich we wszyst­kich trzech stanach południowych. Ilość tego typu gospo­darstw jest niewielka dzięki małej rozciągłości nadmorskich terenów i polscy osadnicy nie spotykają się tu wcale. Gospo­darstwa, uprawiające niektóre z tych roślin, spotykają się niekiedy w kolonjach polskich w głębi kraju, jak np. nad rzeką Ivahy w Paranie i na południu stanu Rio Grande. Drugim typem są gospodarstwa hodowlane, nie zajmu­jące się wogóle jakąkolwiek produkcją roślinną. Są to naj­częściej wielkie stepowe posiadłości ziemskie, znajdujące się w ręku Brazyljan. Mniejszą własność ziemską, zajmującą się hodowlą, spotyka się w niewielkich ilościach na wyżynach stepowych S.Cathariny i Parany, zaś większość pastwisk w stanie Rio Grande należy do latyfundjów. Rio Grande jest jedynym stanem, w płd. Brazylji, gdzie hodowlę prowadzi się racjonalnie i rasy bydła są stale ulepszane. Inne stany są pod tym względem bardzo zacofane.
Podstawą trzeciego typu gospodarstw jest produkcja herwy. Większość gospodarstw polskich osadników należy do tego typu i powinniśmy nań zwrócić bacznieszą uwagę. Gospodarstwa tego typu spotykają się tylko na wyżynach Parany i S.Cathariny w lasach. Herwale (laski herwowe) dostarczają cienia, jednocześnie nie zagłuszając innej roślin­ności; to też pasza w tych lasach jest daleko lepszą od ste­powej i znakomicie się nadaje do hodowli bydła i świń. Zwłaszcza świnie, znajdujące dużo korzonków i owoców drzew leśnych, tuczą się znakomicie i ich hodowla stanowi, po herwie, najpoważniejszy dochód kolonisty. Bydła w tych gospodarstwach jest zazwyczaj niewiele, przeważnie na własne potrzeby, i tylko w okolicach, położo­nych bliżej miast lub ośrodków komunikacyjnych, kolonista produkuje nabiał na sprzedaż. Obcinanie i preparowanie liści herwowych odbywa się corocznie we wrześniu i zajmuje kolonistom stosunkowo mało czasu, tak, iż mogą się oni oddawać innym uprawom przez cały rok.
Ziemia na tych terenach, gdzie się najlepiej udaje herwa, jest dość licha i rolnictwo nie ma widoków rozwoju, a uprawiane rośliny, jak: kukurydza, fasola, kartofle, służą wyłącznie do zaspokojenia własnych potrzeb.
W herwalach, wraz z nierogacizną, hoduje się zazwyczaj dużą ilość drobiu, nie posiadającego jednak żadnego znaczenia gospodarczego. Hodowla drobiu mogłaby się opła­cać, gdyby zastosowano standaryzację towaru, używano szybkich środków transportu i możnaby było gwarantować świeżość jaj.
Czwartym typem gospodarstw są gospodarstwa, produ­kujące zboża, głównie kukurydzę, żyto, pszenicę, oraz mandjokę,
kartofle, fasolę itd. Ten typ gospodarstw jest moc­no zbliżony do europejskiego i rozwinął się najbardziej w Rio Grande do Sul, gdzie zboża udają się lepiej, niż w S. Catharinie i Paranie. W tych ostatnich stanach tego rodzaju gos­podarstwa spotykają sie koło większych miast, jak: Kurytyba, Ponta Grossa. Koloniści polscy bardzo chętnie oddają się uprawie zbóż i oni to właśnie zapoczątkowali istnienie gos­podarstw zbożowych. Koło Pouta Grossy istnieje szereg kolonij polskich, pro­dukujących mandjokę na większa skalę. Produkcja mąki mandjokowej jest dość rentowna i przyczyniła się do do­brobytu wielu naszych kolonistów.
Szóstym typem gospodarstw są winnice, prowadzone głównie w Rio Grande przez Włochów. Jest to uprawa bar­dzo rentowna, szczególnie, że zazwyczaj bywa z tem owią­zana uprawa warzyw, przynosząca w okolicach podmiej­skich duże dochody. Prócz paru winnic polskich w okolicach M. Mallet w Paranie, Polacy nie zajmują się wcale uprawą krzewów winnych.
Plantacje kawy w północnej Paranie są siódmym typem gospodarstw. Ziemia nadaje się tam znakomicie do uprawy krzewów kawowych, a taniość terenów i wygodna komuni­kacja, dzięki świeżo zbudowanej linji kolejowej, ściąga rze­sze kolonistów z S. Paulo i stanów południowych. Polacy do­piero od paru lat zainteresowali się plantowaniem kawy osiedlają się głównie na terenach, przeznaczonych dla konizacji polskiej przez Tow. „Parana Plantations”.
Prócz podziału gospodarstw na typy z punktu widzena rodzajów uprawianych roślin, należy jeszcze podzielić pod względem systemu uprawy roli na intensywne i ekstensywne.Do gospodarstw, prowadzących gospodarkę intensywną, a liczyć należy gospodarstwa stepowe, gdzie rabunkowa gospodarka jest niemożliwą, oraz gospodarstwa na kolonjach starych, gdzie wyjałowiona ziemia wymaga pługa i nawozów. Właściwie biorąc, nie są to gospodarstwa intensywe w calem tego słowa znaczeniu a jedynie wkraczające na drogę do nakładowego systemu uprawy. Do dziś dnia pali się tam rosy, jednak już się stosuje narzędzia rolnicze i używa nieraz nawozów naturalnych i sztucznych. Gospodarka ekstensywna prowadzona jest w lasach, i tam kolonista walczy z dziewiczą jeszcze puszczą, używając jako jedynych narzędzi rolniczych: topora, piły i motyki. Zależnie od typu gospodarstw i intensywności uprawy zmienia się procent ziemi, wykorzystywanej dla rolnictwa.
W kolonjach, położonych bliżej miast i posiadających gospo­darstwa o typie plantacji lub ogrodów warzywnych, ziemia wykorzystywana jest prawie całkowicie. W kolonjach, za­czynających przechodzić do gospodarki nakładowej 1/10 - 1/5 ziemi znajduje się pod uprawą, reszta to las, nieużytki i kapoejra. W gospodarstwach ekstensywnych w najlepszym wypadku 1/10 ziemi jest pod uprawą. Powyższe dotyczy gospodarstw małych i średnich do 120ha ziemi. Gospodarstwa stosunkowo duże, do 1000 ha, posiadają obsiane obszary niewiele większe, niż gospodar­stwa średnie, i pozostałe tereny oddają na pastwiska dla by­dła. Nawet duże gospodarstwa, powyżej 1000 ha, zazwyczaj nie uprawiają więcej niż kilkanaście ha ziemi. W całej Brazylji większa własność zajmuje się hodowlą bydła, a mali posiadacze ziemi - rolnictwem. Gospodrstwa średniej wielkości są przejściem od rolnictwa do hodowli i zależnie od stanu posiadania przewagę ma jedna lub druga forma eksploatacji ziemi. Zastanówmy się nad kwestją rozmiarów gospodarstw rol­nych. Według urzędowej statystyki brazylijskiej procent ziemi, objętej gospodarstwami, przedstawia się następująco (1920 r.) :
Pow. Obj. Gosp.
Pow. stanu
% pow. Obj. Gosp.
18.578.923 ha
28.528.900 ha
3.567.765 ha
9.499.800 ha
5.302.709 ha
19.989.700 ha
Należy zwrócić uwagę, że pod uprawą rolniczą znajduje się zaledwie 1/10 część obszaru objętego gospodarstwami, reszta zaś — to pastwiska, lasy i nieużytki. Jako minimum obszaru gospodarstwa rolnego, utarło się przyjmować 25 ha, ale, z nowodu specyficznych warunków, stanowi to stanow­czo za mało i może zapewnić dobrobyt jedynie w podmiej­skich okolicach i przy intensywnej gospodarce.
Gospodarując systemem rabunkowym, gospodarz powi­nien posiadać najmniej 100 ha. Gospodarstw rolnych poniżej 100 ha jest w stanach południowych olbrzymia większość stanowią ¾ ogólnej ilości gospodarstw.
1) Annuario Estatistico do Brasil 1920.
stanowią 3/4% ogolnej ilości gospodarstw. Gospodarstwa pol­skie w 90% zamykają się w ramach 100 ha, a większych po-itadaczy ziemskich jest bardzo niewielu.
Wartość przeciętnego gospodarstwa 100 ha, według statystyki urzędowej z 1920 r., była największą w Rio Grande, t najmniejszą w S. Catharinie.
powierzchnia gosp. Rio Grande Parana S. Catharina
do 40 ha 4.292 milr. 3.242 milr. 2.683 milr.
od 40 do 100 ha 8.925 „ 6.652 „ 4.926 „
Należy ze smutkiem podkreślić, że gospodarst wa, znajdujące się w rękach polskich, posiadają proporcjonalnie mniejszą wartość, aniżeli gospodarstwa niemieckie i włoskie przedewszyslkiem dzięki niedogodnemu połozeniu na obszarach odległych od komunikacyji a następnie dzięki nieuprzemysłowieniu. Wobec obfitości ziemi nie zachodzi potrzeba dzielenia gospodarstw między dzieci. Młode pokolenie pozostawia rodziców na dawnem miejscu, a samo rusza w lasy, by zdoby­wać nowe obszary niezajętej dla uprawy rolniczej ziemi. Nieraz, gdy na starych kolonjach zabraknie ziemi lub się ją bankowa gospodarką wyjałowi, to koloniści masowo odsprzedają ją sąsiadom i wyruszają w lasy. W ten sposób przeciętna małej własności stale rośnie, a dużej maleje przez parcelację.Kolonista polski przejawia na każdym kroku wielki głód ziemi i dąży stale do powiększenia swego stanu posiadania. Przy sprzedaży starych gospodarstw, a nabywaniu nowych
stan posiadania wzrasta nieraz 10-krotnie, a w każdym razie zawsze w dużym stopniu się powiększa. Każdy gospodaruje na własnym kawałku ziemi i dzier­żawa nie spotyka się prawie wcale w Paranie i S. Catharinie, rzadko w Rio Grande do Sul. Polego ona na wynajmowaniu całości lub części posiadanego obszaru ziemi, pod warunkiem podziału zbiorami w pewnym określonym stosunku. Dzierżawa uważana jest naogół za nieracjonalną i mało
') Annuario Estatistico do Brasil 1920.
zyskowną, a decydują się na nią przeważnie ludzie biedni, nie posiadający dostatecznych środków na kupno własnej ziemi. Również rzadko się trafiają posiadłości ziemskie, po­siadające zarządców. Są to jedynie wielkie latyfundja, wła­ściciele których spędzają czas w miastach lub zagranicą, po-zostawiaąc zarząd majątkami płatnym uzędnikom.
Poza wielką własnością ziemską, bardzo zresztą ilościo­wo nieliczną, nie spotyka się wcale urzędników i robotników rolnych. Każdy uprawia swoją działkę ziemi sam. jedynie przy pomocy najbliższej rodziny. W tych warunkach liczna rodzina przedstawia olbrzymi kapitał i staje się przyczyną szybkiego podniesienia się ekonomicznego kolonisty.
Stosunki agrarne w Brazylii ogromnie się różnią od eu­ropejskich i szereg zagadnień o wielkiej doniosłości dla rol­nictwa europejskiego, jak np. kwestja serwitutów, wspólnot itd. nie występuje zupełnie. Przyczyną tego są pionierskie warunki eksploatacji rolnej i wielkie obszary niezajętych ziem.
Nie możemy, niestety, na zakonczenie niniejszego roz­działu, podać bardziej szczegó łowych danych cyfrowych, ilustrujących polski stan posiadania w rolnictwie, z powodu braku odpowiednich statystyk. Ogólnie możemy przyjąć, że na terenie trzech stanów południowych znajduje się około 40.000 polskich gospodarstw, obejmujących około 2.000.000 ha.
PRODUKCJA POŚL1NNA I HODOWLANA.
Sposób uprawy ziemi.
Do dziś dnia rolnictwo brazylijskie oparte jest na ekstensywnym systemie uprawy roli i jedynie w pobliżu ośrod­ków miejskich kulturalniejsze elementy przechodzą do gos­podarki nakładowej. Na czem polega ów powszechnie jeszcze stosowany, ra­bunkowy system uprawy? Na wstępie wycina się puszczę i po kilkumiesięcznem suszeniu pali się ją. Ogień trawi ze­schłe podszycie i mniejsze gałęzie, pokrywając cały teren warstwą popiołu, pnie zaś olbrzymów leśnych pozostają wierzchu jedynie nadwęglone.
Między temi pniami sieje się ziarna kukurydzy, żyta lub pszenicy, poruszając ziemię kijem lub motyką. Używanie pługa jest ze zrozumiałych niemożliwe. Po zbiorach zostawia się tzw. po brazylijsku „rosę" na parę lat w spokoju, by znów porosła roślinnością. Rosę porasta szereg krzewów, pnączów i trzcin, stanowiących zazwyczaj podszycie lasu. Tworzy to t.zw. kapoejrę (port. capoeira) Kapoejrę po penym czasie zależnie od miejscowych warunków, wycina się i pali, a na utworzonej w ten sposób rosie zasiewa się powtórnie ziarno. Kilkakrotne rosowcie terenu pozwala po kilkunastu latach, na używanie pługa a, gdyż większe pnie wkońcu się spalą, a korzenie wyginą. Ten system gospodarki jest najtańszym i najwygodniejszym, jednak tylko na krótką metę. Po kilkunaste latach ziemia przestaje rodzić i kolonista ma przed sobą
sobą dwie alternatywy: albo ziemię porzui w lasy, albo rozpocząć gospodarkę nakładową. We wszystkich star­szych kolonjach przekonano się z biegiem czasu o szkodliwej działalności ognia na ziemię i rozpoczęto szukać innych spogobów uprawy.
Palenie ros jest szkodliwe dla urodzajności gleby, przedewszystkiem spowodu niszczenia próchnicy. Chociaż przy paleniu stepu i ros pozostaje na miejscu popiół, zawierający pewną ilość składników mineralnych, stanowiących następnie pokarm dla roślin, jednak prawie cała próchnica idzie z dymem, a rola przez to ubożeje. Rosy kilkakrotnie cięte i palone odrastają coraz słabiej i coraz dłużej trzeba na nie czekać, co też jest widocznym dowodem wyjałowienia się ziem przy ich paleniu. Pozostały po spaleniu popiół przedstawia także bardzo problematyczną wartość, gdyż może być bardzo łatwo zmyty przez wodę, pochodzacą z silniejszego deszczu, i wówczas nic ze spalonych roślin nie pozo­staje w ziemi. Taksamo używanie kija i motyki jako jedy­nych narzędzi rolniczych prowadzi do ujemnych rezultatów, przykryte bowiem płytko pozostałe po spaleniu związki or­ganiczne i mineralne rozkładają się w bardzo krótkim czasie.
Wyjałowienie starszych ziem stwo żyło dwa typy gos­podarstw z punktu widzenia racjonalności uprawy. Jedne, są to gospodarstwa, zdobywające nowe tereny leśne dla celów rolniczych i prowadzące gospodarkę rabunkown; drugie prowadzą intensywną uprawę na terenach, dawno zdo­bytych dla rolnictwa. Całkowicie rabunkową gospodarkę prowadzi jedynie kaboklo brazylijski, idący po linji naj­mniejszego oporu i posiadający koczownicze usposobienie. Gdy mu ziemia nie rodzi, rziuca ją i idzie w głębsze lasy - znów ścinać i palić puszczę..
Polacy narazie chcieli stosować przy uprawie roli meto­dy, przywiezione z Europy, lecz warunki miejscowe kazały im tego zaniechać, a ludność okoliczna nauczyła ich najtań­szej i najwygodniejszej gospodarki rosowej. Jednak Polacy, wraz z kolonistami europejskimi innych narodowości wnieśli do gospodarki lepsze metody i byli pierwszymi, którzy rozpoczęli używanie pługów i innych narzędzi rolniczych.
Dziś w kolonjach polskich stosuje się narzędzia rolnicze wszędzie, gdzie warunki techniczne na to pozwolą (nieprzegniłe korzenie i pnie drzew uniemożliwiają oranie, a karczowanie jest zbyt drogie, by mogło być opłacalnem).
Z narzędzi rolniczych, używanych w Brazylji, należy wymienić przedewszystkiem „fojsy", czyli zakrzywione noże osadzone na kiju, i „fakony", czyli długie noże do obci-nania gałęzi. W gospodarstwie rosowem rolę pługa spełnia motyka. Intensywna uprawa roli maga używania: pługa, brony, opielacza, kultywatora, wału itd. Narzędzia rolnicze są naogół drogie i, niestety, rzadko spotykane. Kwestją zasadniczą przy przechodzeniu z gospodarki ekstensywnej do intensywnej jest używanie nawozów. Gospodarstwa nakładowe, używające nawozów sztucznych lub naturalnych, muszą przechodzić do uprawy kultur rentowniejszych dzięki znacznie większym kosztom uprawy roli. Temi rentowniejszymi kulturami są głównie warzywa, owoce kartofle. Jeżeli chodzi o zasięg kolonij, prowadzących gospodarkę nakładową, to rozciągają się one wąskim pasmem na brzegu morskiem i w stanie Rio Grande do Sul rozpościerają się szerzej. Stan Rio Grande stoi pod względem racjonalności systemu uprawy znacznie wyżej od dwuch pozostałych i naśladuje tem swą sąsiadkę Argentynę.
W Paranie i S. Catharinie przeważa jeszcze gospodarka rabunkowa i póki ziemi będzie poddostatkiem, racjonali­zacja rolnictwa będzie czyniła słabe postępy.
Użycie nawozów.
Ekstensywny system uprawy roli, stosowany przez naszych kolonistów w południowych stanach, doprowadza wcześniej czy później glebę do całkowitego wyjałowienia i zmusza gospodarzy do porzucania swych gospodarstw w poszukiwaniu za nowymi obszarami ziemi, nietkniętej przez rolnika. Taki stan rzeczy może doprowadzić do znacznego zmniejszenia polskiego stanu posiadania i budzi wiel­ką troskę wśród władz Centralnego Związku Polaków w Kuryty­bie. By zaradzić złemu, rozpoczęto szereg prób i badań nad możliwością używania nawozów przez polskich rolników i prowadzi się od dłuższego czasu kampanję na łamach miejscowej prasy.
Instruktorowie rolniczy przy C.Z.P. prowadzą badania na pólkach doświadczalnych i zbierają dane i opinje od bardziej postęyowych rolnikow, lecz dotychczas szczupłe wyniki badań i bezustanna zmiana cen rynkowych produktów rolnych nie pozwalają na zdecydowane wypowedzenie się vv sprawie użycia nawozow sztucznych.
Wielka. przeszkoda w rozwiązaniu tego zagadnienia jest ciężkie położenie gospodarcze naszych rolnikow, spowodowane głównie zniżką cen na produkty rolne. Rolnicy, w większości wypadków, nie są w stanie przeznaczyć niewielkiej nawet sumy na zakup nawozów sztucznych. Agronomowie-specjaliści uważają, że rolnicy nasi powinni traktować nawozy sztucznte jedynie jako pomocnicze, a za nawozy podstawowe uwazać obornik i nawozy zielone. Tak obarnik, jak i nawozy zielone, mało dotąd doceniane przez naszych rolników, są najtanszemi i najkompletniejszemi nawozami. Oba powyżej wspomniane nawozy nie narażają rol­nikow na żadne koszta, gdyż mogą być produkowane w każdem gospodarstwie i przyczyniać się mogą do uzyskania całkowitej samowystarczalności gospodarstwa.
Dopiero po calkowitem wyzyskaniu obornika i nawozówo zielonych należy uzupełniać braki nawozami sztucznemi. Co do uzywania obornika, to koloniści nasi pomimo całkowitego doceniania jego znaczenia często nie sa w stanie go stosować dzięki niemożliwości stosowania go w dostatecznych ilościach. Powodem tego są specyficzne warunki hodowli bydla, prawie okrągły rok poza oborą i na świeżym powietrzu.
Co do uzycia zielonych nawozów to większość kolonistów nigdy o nim nie slyszała i niejednokrotnie spotykałem się z niedowierzaniem, gdy mówiłem o zaletach łubinu. Można mieć nadzieje, że dobre rezultaty, uzyskane przez rolników, już stosujacych zielone nawozy, zapoznają z niemi ogół i zachęcą do ich używania.
Co do stosowania nawozów sztucznych, to należy omówić rezultaty prób, czynionych w latach 1931 i 1932 przez wydział rolny C.Z.P. na polkach doswiadczalnych.
Nawozy azotowe, a więc przedewszystkiem najlepiej w Brazylji znana saletra chilijska, stosowana sama, czy też z innemi nawozami, nie dały zadowalajacych rezultatów w stosowaniu ich pod zboża. Z punktu widzenia oplacalności, stosowanie nawozów azotowych nie kalkuluje się ze względu na bardzo wysokie ceny. Stosowanie uawozów potasowych dało lepsze rezultaty szczególnie zaś używanie ich w mieszance z nawozami fosforowymi spowodowało dużo lepsze zbiory; stosowanie ich jednak zarówno czystych, jak i w mieszankaoh, okazało się nierentowne ze względu na pochodzenie zagraniczne, a co za tem idzie, wysoką cenę na rynku.
Cena 1kg. soli potaso­wych dochodzi na rynku brazylijskim do l$000, co przy niskich cenach zbóż uniemożliwia ich rozpowszechnienie. Opłacalnemi mogą być jedynie mieszanki o małej zawarto­ści soli potasowych, nie większej, niż 1/10 na 9/10 części superfosfatu lub mączki.
Najlepsze wyniki dały próby z nawozami fosforowymi jak: mączka kostna odklejana, mączka kostna surowa i su-perfosfat. Z powyższych trzech nawozów fosforowych naj­lepszą okazała się mączka kostna odklejana, zarówno pod względem wpływu na zbiory, jak i pod wzglodem ren­towności. W roku 1934 1 kg. mączki odklejanej kosztował 280 rejsów, 1 kg. superfosfatu 380 rejsów, a 1 kp. mączki surowej 100 rejsów. Instruktorowie rolniczy C.Z.P. radzą stosowanie mieszanki mączki odklejanej z superfosfatem, w stosunku trzech części mączki na 1 część supererfosfatu.
Co do ilości nawozów sztucznych fosforowych, wysie­wanych ns hektar ziemi, to trzeba to uzależnić od jakości ziemi i od jej wyczerpania. W doświadczeniach z lat 1932 i 33, mimo nieurodzaju zbóż, stosowanie nawet do 300 Kg. na hektar dawało bardzo dobre wyniki.
Wydaje mi się, że kwestja popularyzacji nawozów wśród kolonistów naszych, przyzwyczajonych do uprawy roli systemem całkowicie ekstensywnym, jest zagadnieniem o wielkiej doniosłości. Jedynie przejście do gospodarki in­tensywnej i używanie nawozów może powstrzymać odpływ naszych rodaków z bardziej kulturalnych okolic na dziki zachód.
Obok niesłychanego głodu ziemi rolnik polski przedstwia także wielkie przywiązanie do swego gospodarstwa, a po­rzucanie i wyzbywanie się wyjałowionych ziem spowodowa­ne jest jedynie nieumiejętnością prowadzenia gospodarki in­tensywnej.
Podczas swej podróży po Paranie niejednokrotnie spo­tykałem się z wielkim żalem osadników, zmuszonych opuścić dawne swe kolonje, wyniszczone rabunkową gospodarką.
Rodzaje uprawianych roślin.
Podstawą dobrobytu większości kolonij polskich w stanach południowych jest, a przynajmniej była nią, „Herva mate”. Chociaż kultura herwy nie jest kulturą rolniczą, jednakże jest ona ściśle związana z rolnictwem i z tego punktu widzenia należy ją rozpatrywać. Herwa, nosząca nazwę naukową „ilex paraguayensis", jest niewielkiem, parometrowem drzewkiem, o ciemno-zielonych, dość grubych liściach, wielkości liści naszej gruszy. Do preparowania owej herbaty brazylijskiej, będacym ulubionym napojem ludów poludniowo-amerykańskich, używa się mniejszych gałązek liści herwowych. Sposób preparowania ervy jest następujący: Obcięte gałązki hervy opala się delikatnie nad ogniem, czyli, jak to się mówi w miejscowej gwarze, „sapekuje się”. Herwa sapekowana suszy się w specjalnem pomieszczeniu zapomocą gorącego powietrza, potem młóci się zwyczajnemi kijami lub też zapomocą specjalnego zębatego walca tzw. „barbaqua”.
Podstawą dobrobytu większości kolonij polskich w stanach południowych jest, a przynajmniej była nią, „Herva mate". Chociaż kultura herwy nie jest kulturą rolniczą, jednakże jest ona ściśle związana z rolnictwem i z tego punktu widzenia należy ją rozpatrywać. Herwa, nosząca nazwę naukową „ilex paraguayensia" jest niewielkiem, parometrowem drzewkiem, o ciemno-zielonych, dość grubych liściach, wielkości liści naszej gruszy. Do preparowania owej herbaty brazylijskiej, będącej ulubionym napojem ludów poludniowo-amerykańskich, używa się mniejszych gałązek liści herwowych. Sposób preparowania ervy jest nastepujący: Obcięte gałązki hervy opala się delikatnie nad ogniem, czyli, jak to się mówi w miejscowej gwarze, „sapekuje się". Herwa sapekowana suszy się w specjalnem pomieszczeniu zapomocą gorącego powietrza, potem młóci się zwyczajnemi kijami lub też zapomcą specjalnego zębatego walca, tzw. „barbaqua”.
Herwa, w ten sposób przyrządzona, bywa mielona na drobny proszek w specjalnych fabrykach i odpowiednio przesiewana, klasy­fikowana i ulepszana, - dla wywozu zagranicę i zapotrze­bowań większych miast i miasteczek brazylijskich. Na kolonjach używa się herwę bezpośrednio po zmieleniu w „bar­baqua”. Herwę zaparza się jak zwyczajną herbatę chińską, i pije się, rozcieńczoną wodą. N'a kolonjach osadnicy piją mocny odwar herwy, tzw. szimaron, wpływający znakomi­cie na zdrowie i powracający osłabione gorącem siły. Szi­maron jest napojem i lekiem uniwersalnym, i dla ludzi, pra­cujących fizycznie, jest w gorącym klimacie środkiem nieza­stąpionym. Kultura herwy jest łatwa i nie wymaga urodzajnych ziem. Drzewka herwy są bardzo liczne, głuszone jednak przez podszycie lasu, nie rosną i dopiero opieka rolnika po­zwala im rozwinąć się należycie.Rolę czyścicieli herwalów spełnia bydło, nie obijające liści herwy. Ggy drzewka doj­dą do parometrowej wysokości, obcina się je, by nie dopu­ścić do zbytniego wzrostu. Obcinanie liści herwy następuje co 4 lata i herwai musi być podzielony na 4 części, by co rok mógł się odbyć zbiór. Alkier herwalu może dać do 600 arób herwy, co przy wysokich cenach na ten produkt, dochodzących do 10$000 za arobę, dawało osadnikom kolosalne dochody i stało się źródłem bogactwa wielu polskich kolonij.
Dziś sytuacja zmieniła się na gorsze, gdyż zapotrzebowanie na herwę zmalało, a co za tem idzie - ceny znacz­nie spadły. Powodem tego są przedewszystkiem trudności, czynione przez rząd argentyński co do importu herwy. Ar­gentyna, jeden z głównych odbiorców herwy, chce się unieza­leżnić i powiększyć własne plantacje w „Missiones”, a cłami protekcyjnemi utrudnia import obcy. Missiones dostarcza już 30 milj. kg. herwy rocznie, co wynosi 1/2 pojemności rvnku argentyńskiego. Odbiło to się to ujemnie na rynku brazylijskim i dziś nikt nie płaci więcej, jak 4 milrejsy za arobę najlepszej herwy.
Przy takich cenach herwa wogóle nie kalkuluje się a rolnicy chcą przechodzić do innych kultur, dotychczas zaniedbanych dzięki zyskowności i łatwości produkcji herwy. Najpospolitszemi roślinami, upawianemi we wszystkich typach gospodarstw, są kukurydza i fasola czarna, tzw. fijon. Kukurydza daje do 3.000kg. z 1ha (wartości 759$000, licząc 23 $000 za kalgier - 90kg.) (ceny ze stycznia 1936 r. w Paranie). Uprawa kukurydzy nie wymaga większych starań. 0 zbyt jej jest łatwo. Tam, gdzie kaszta transportu są zbyt wielkie by uprawa kukurydzy na sprzedaż mogła się opłacać, używa się jej do tuczenia świń. Kukurydza jest także żywana jako pasza dla koni. Czarna fasola tzw. fiżon, jest podstawowem pożywieniem kolonisty i jada się ją w połączeniu z ryżem i mączką mandjokową po 2-3 razy dziennie. Odmiany fiżonu sa liczne i jednakowo chętnie uprawiane przez rolników. 1 ha daje przeciętnie 1.500litrów ziarna fiżonu, wartości do600 $000.
Fiżon sadzi się w rzędach, między kukurydzą lub innemii roślinami, podobnie jak w Europie.
Następnie należy poruszyć uprawę mandjoki, uprawę dość rentowną, ale nie wszędzie spotykaną. Jest to roślina dwuletnia, której kłącze, dochodzące do ogromnych roz­miarów są jadane przez ludzi i zwierzęta.
Kolonje polskie koło Ponta Grossy wyspecjalizowały się w uprawie tej rośliny i czerpią stąd duże zyski. Alkier mandjoki daje średnio 40.000kg. kłączy, z czego się otrzy­muje 10.000kg. mąki a 400 - 4.000 $000. Bataty, czyli słodkie kartofle, cieszą się w Brazylji większem uznaniem od naszych kartofli i są częściej upra­wiane. Bataty służą jako pokarm dla ludzi oraz do kar­mienia bydła i nierogacizny. Na dobrych ziemiach, 1 ha daje do 20.000kg., zaś marnych ziemiach - do 10.000kg. kłączy. Kartofle zwykłe są także uprawiane, ale w mniejszej ilości, dzięki licznym trudnościom, jak plaga rdzy, szybkie ulegania gniciu itd. Kartofle parańskie należą do najgorszych i nie wytrzymują dłuższych przewo­zów. Najlepsze pochodzą z Rio Grande, i częściowo z S. Cathariny. Kartofle uprawia się wraz z warzywami w pobliżu miast, gdzie ich uprawa jest bardziej rentowna. Na kolonjach jednak, w głębi kraju, nie odgrywają tak poważnej roli jak w Polsce, gdzie są na wsi podstawą pożywienia. Stany południowe są w Brazylji jedynym terenem. zdatnym do uprawy zbóż: żyta, pszenicy owsa i jęczmienia. Zboża stanowią bardzo poważną pozycję importową w bi­lansie handlowym Brazylji i rząd popiera, jak może, roz­wój ich uprawy. Pomimo licznych wysiłków rządu i rolników, kwestja ta nie została dotychczas pomyślnie rozwiązana. Zwłaszcza pszenica jest niszczona przez rdzę i inne choroby. Jeśli na­wet zboże dojrzeje, nietknięte chorobą, to ptactwo zniszczy dużą część ziarna przed zbiorami, a robactwo po zbiorach. Uprawa zbóż będzie zawsze ryzykowną i mało rentowną. Nie zważając na wszystkie trudności i stale ujemne wyniki, koloniści polscy wytrwale i uparcie sieją zboża, w nadziei, że „zeszły rok był wyjątkowo niepomyślny, al ten będzie lepszy”.
Polacy byli pierwszymi, którzy rozpoczęli uprawę zbóż i nauczyli miejscową ludność używania chleba. Każdy kolonista poświęca corocznie kawał pola pod uprawę zboża, najczęściej żyta, głównie własne potrzeby, choć nie brak takich, ktorzy specjalnie się tem zajmują.
Pszenica i żyto dają 1600-2000litrów z 1ha ( w Rio Grande do Sul na dobrych ziemiach do 3500litrów). Owies 2000 - 2500litrów ziarna z 1ha.
Tytoń udaje się dobrze we wszystkich trzech stanach południowych i gatunkowo przedstawia się nieźle. Rio Gran­de i S.Catharina produkują go w znacznych ilościach, po­krywając całe zapotrzebowanie wewnętrzne swoich stanów i dostarczając dużych ilości na eksport. W Paranie uprawa ta nie rozwinęła się dotychczas i tytoń jest częściowo im­portwany z innych stanów. 1 alkier tytoniu daje przecięt­nie do 2500 kg. liści, a 2 – 3$000, czyli 5 - 7:500 $000; jest więc bardzo rentowną uprawą. Ryż, stanowiący wraz z fiżonem codzienny pokarm miejscowej ludności, udaje się, niestety, tylko w. pasie nadmorskim i niżej położonych okolicach trzech stanów południowych. Tamże uprawia się trzcinę cukrową i krzewy winne. Polacy uprawiają w dużej ilości ryż i trzcinę cukrową nad rzeką Ivahy w Paranie i w niektórych cieplejszych okolicach S. Cathariny i Rio Grande. Mamy obecnie w okolicach Malletu w Paranie kilka winnic, należących do Polaków. Winogrona są dość lichego gatunku i wina miejscowe ustępy ją znacznie zagranicznym pod względem jakości.
Z innych kultur wymienić należy: len, orzeszki ziem­ne, cebulę, kawę (na północy Parany), owoce. Z owoców dobrze się udają na całej wyżynie pomarańcze i cytryny, pigwy, morele, kaki, w niektórych miejscowościach — owoce europejskie. Europejskie gatunki drzew owocowych naogół nie aklimatyzuja się i do niezłych rezultatów doszli tylko ogrodnicy w Rio Grande. Owoce tropikalne, jak: ananasy, banany, mangi itp. udają się dobrze tylko w pasie nadmorskim. Na zakończenie należałoby podać nieco danych, doty­czących upraw, mało dotychczas rozpowszechnionych wśród naszych osadników, które jednak w przyszłości odegrać mogą bardzo poważną rolę.
Do upraw tych należą wszyst­kie rośliny oleiste i len. Ze względu na rentowność ich uprawy i upadek opła­calności produkcji herwy prowadzi się obecnie propagandę, mającą na celu zapoznanie szerszych mas naszych koloni­stów ze sposobami uprawy i przetwórczości wyżej wymie­nionych kultur. Według danych, zebranych przez S. Deckera, na terenie stanów południowych i S. Paulo wydajność pu zczególnych upraw przedstawia się następująco:
Drzewo oliwne: Z 1 ha można zebrać 2100-2800 kg. oliwek, co daje 430-570 kg. oliwy. Na 1 drzewo wypada 15-20 kg. oli­wek, 3-4 kg. oliwy. Procent oliwy wynosi 18-22%.
R y c y n u s: Z 1 ha można zebrać 4 - 5000 kg. ziarna, co daje 1000 litrów oleju. Każda roślina daje do 1 kg. ziarna Procent oleju wynosi 30 - 40%.
Sł o n e c z n i k: Na 1 ha sieje się 8 - 15 kg. ziarna, dających 800 - 1500 kg. ziarna. Procent oleju wynosi 35%.
Sezam: Z 1 ha można otrzymać do 10.000 kg żarna, z którego daje się uzyskać 20-25% oleju, stosując stare, powszech­nie przyjęte metody wyciskania tłuszczu, a 40 - 50%, sto­sując metody nowoczesne.
Len. Z 1 ha uzyskuje się przeciętnie 3 - 4000 kg chociaż możliwem jest otrzymanie 8000 kg. Procent włókna wy­nosi 20%.
O hodowli można śmiało powiedzieć, że jest ona pro­wadzona prymitywnie. Największymi hodowcami są fazenderzy, którzy na swe rozległe tereny wypuszczają olbrzy­mie stada bydła, pozostawiając je bez opieki. Latem bydło ma się lepiej, ale w zimie chudnie bardzo z powodu braku dobrej paszy.
Postado por CZYTELNIA. Jezyk polski. às 06:46