Source: http://ww2.senat.pl/k6/dok/sten/015/23.HTM
Timestamp: 2019-06-19 09:01:44
Legal References Found: art. 68
 art. 44
 art. 50
 art. 44
 art. 79
 art. 80
 art. 81
 art. 6
 art. 6
 Art. 5
 art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 19
 art. 81
 art. 16
 art. 19
 art. 6
 art. 6
 art. 19
 art. 16
 art. 169
 art. 5
 art. 190
 art. 190
 art. 81
 art. 81
 art. 212
 art. 45
 art. 6
 art. 14
 art. 61

Document Content:
15. posiedzenie Senatu RP, stenogram, wersja robocza, część 2.3
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu szesnastego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o grobach i cmentarzach wojennych.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na dwudziestym posiedzeniu 23 czerwca 2006 r. Do Senatu przekazano ją 26 czerwca. Marszałek Senatu 27 czerwca, zgodnie z art. 68 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Komisji Kultury i Środków Przekazu. Komisje po rozpatrzeniu ustawy przygotowały swoje sprawozdania.
Tekst ustawy zawarty jest w druku nr 183, a sprawozdania komisji w drukach nr 183A, 183B.
Proszę sprawozdawcę Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, pana senatora Andrzeja Owczarka, o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Państwo Senatorowie!
Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej na swym posiedzeniu w dniu 29 czerwca omawiała projekt ustawy o zmianie ustawy o grobach i cmentarzach wojennych i proponuje Wysokiej Izbie przyjęcie ustawy bez poprawek.
Ustawa wprowadza dwie zasadnicze zmiany. Pierwsza z nich to poszerzenie katalogu grobów wojennych o groby osób cywilnych i wojskowych, które straciły życie wskutek represji okupanta niemieckiego albo sowieckiego po 1 września 1939 r., o groby i cmentarzyska prochów ofiar niemieckich i sowieckich obozów oraz o groby osób, które straciły życie wskutek walki z narzuconym systemem totalitarnym w okresie od 1944 r. do 1956 r.
Druga zmiana dotyczy przywrócenia nadzoru nad grobami i cmentarzami administracji państwowej. W związku z ustawą kompetencyjną od 1 stycznia bieżącego roku nadzór ten przeniesiono na wójtów, burmistrzów i prezydentów. W praktyce nie sprawdziło się to z dwóch powodów. Po pierwsze, pozbawiono władze państwowe instrumentu prawnego w konfliktach lokalnych dotyczących szczególnie grobów i cmentarzy ukraińskich, niemieckich, białoruskich i litewskich. W ostatnich latach rząd Rzeczypospolitej zawarł wiele umów dwustronnych z innymi państwami dotyczących opieki nad grobami i cmentarzami wojennymi, przyjmując na siebie konkretne zobowiązania, których samorządy nie musiały wypełniać. Po drugie, wiele samorządów nie miało wystarczających środków na utrzymanie grobów i cmentarzy wojennych. Zresztą środki zabezpieczone zarówno w budżecie państwa, jak i w budżecie... One wynoszą tylko 5 milionów zł, więc są niewielkie, a liczba ustalonych grobów i cmentarzy wojennych wynosi w chwili obecnej dziesięć tysięcy pięćset.
Inne ważne zmiany to przekazanie decyzji o ekshumacji i przenoszeniu zwłok do innych grobów wojewodzie, który ma także wyłączność na wydawanie zezwoleń na wszelkiego rodzaju prace budowlane związane z grobami i cmentarzami wojennymi. Uchylono zakaz fotografowania grobów oraz cmentarzy wojennych, uchwalony jeszcze w 1933 r. Ustawa upoważnia wojewodę do podpisywania porozumień z samorządami w celu powierzenia im opieki nad grobami i cmentarzami wojennymi z jednoczesnym przekazaniem funduszy, o ile samorząd postawi taki warunek.
Jeszcze raz prosimy o przyjęcie ustawy bez poprawek. Dziękuję bardzo.
Teraz poproszę pana senatora Boronia, sprawozdawcę Komisji Kultury i Środków Przekazu, o przedstawienie sprawozdania komisji.
Mam zaszczyt rekomendować państwu senatorom ustawę o zmianie ustawy o grobach i cmentarzach wojennych. Nowelizacja została zainicjowana przez rząd i uchwalona przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej na posiedzeniu 23 czerwca 2006 r. Senacka Komisja Kultury i Środków Przekazu rozpatrywała zmiany w ustawie na swoim posiedzeniu w dniu 4 lipca i jednomyślnie zaopiniowała je pozytywnie, 10 głosami za.
Ustawę członkom komisji przedstawili i na pytania odpowiadali pan minister Tomasz Merta oraz pan Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Pierwotna ustawa o grobach i cmentarzach wojennych pochodzi z 1933 r. Poprzednia nowelizacja miała miejsce 29 lipca 2005 r.
W trakcie długiej dyskusji, wykraczającej wielokrotnie poza obszar nowelizacji, członkowie Komisji Kultury i Środków Przekazu interesowali się szerzej katalogiem pojęcia grobów i cmentarzy wojennych. Były sugestie rozszerzenia tego pojęcia aż po ostatnie ofiary walk z komunizmem, ale komisję usatysfakcjonowała argumentacja, że w pojęciu "wojenne" mieszczą się jeszcze ofiary walk, które miały ciągłość od II wojny światowej, jak partyzantka do 1956 r., a o późniejszych, na przykład w roku 1970 czy 1981, powinna traktować specjalna legislacja. Zobowiązania co do takiego projektu poczynił, w porozumieniu z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pan Andrzej Przewoźnik.
Komisja zaakceptowała również argumentację inicjatorów w sprawie przywrócenia wojewodom uprawnień nadzorczych sprzed 2005 r., co powinno definitywnie zapewnić jednakową i ciągłą troskę o miejsca pamięci, niezależnie od nacji ofiar, na całym terytorium państwa polskiego, w tym na przykład uprawnienia do decyzji o ekshumacjach zwłok oraz przenoszeniu ich do innych grobów. Komisja przyjęła z zadowoleniem fakt uchylenia, dziś już kuriozalnego, a istniejącego od 1933 r., wymogu uzyskania zgody wojewody na fotografowanie grobów i cmentarzy wojennych, jak również doprecyzowanie nadzoru w kwestiach grobów wojennych i upoważnienie wojewodów do cedowania, w drodze porozumienia, na jednostki samorządu terytorialnego opieki nad grobami wraz z dyspozycją funduszami.
Biuro Legislacyjne w Kancelarii Senatu nie zgłosiło zastrzeżeń co do tych zmian, mam zatem zaszczyt w imieniu Komisji Kultury i Środków Przekazu rekomendować Wysokiej Izbie ustawę o zmianie ustawy o grobach i cmentarzach wojennych i prosić o przyjęcie jej bez poprawek. Dziękuję.
Zgodnie z art. 44 ust. 5 Regulaminu Senatu przed przystąpieniem do dyskusji senatorowie mogą zgłaszać z miejsca trwające nie dłużej niż jedną minutę pytania do senatorów sprawozdawców.
Czy ktoś z państwa senatorów chciałby zadać pytanie? Nie widzę zgłoszeń. Dziękuję bardzo.
Rozpatrywana ustawa była rządowym projektem. Do reprezentowania stanowiska rządu w toku prac parlamentarnych został upoważniony minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Zgodnie z art. 50 Regulaminu Senatu głos mogą zabrać obecni na posiedzeniu przedstawiciele rządu. Rząd reprezentują pan Tomasz Merta, podsekretarz stanu i generalny konserwator zabytków, oraz pan Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Czy któryś z panów chciałby zabrać głos w sprawie omawianej ustawy i przedstawić stanowisko rządu?
Panie Marszałku, myślę, że senatorowie sprawozdawcy bardzo dobrze przedstawili motywy i całą materię tej ustawy, więc jeśli padną pytania czy głosy w dyskusji, które będą wymagały odpowiedzi, to dopiero wtedy pozwolę sobie zabrać głos, a w tej chwili pozostaje mi tylko prosić Wysoką Izbę o to, żeby ta ustawa, bardzo istotna, choć krótka, została przez Wysoką Izbę przyjęta przychylnie.
Zgodnie z art. 44 ust. 6 Regulaminu Senatu senatorowie mogą zgłaszać z miejsca trwające nie dłużej niż jedną minutę pytania do przedstawicieli rządu związane z omawianym porządkiem obrad.
Czy ktoś z państwa senatorów chciałby zadać takie pytania? Nie.
Przypominam o wymogach regulaminowych dotyczących czasu trwania przemówienia, o konieczności zapisywania się do głosu i o obowiązku składania podpisanych wniosków o charakterze legislacyjnym.
Do głosu zapisał się pan senator Wach.
Zamierzam wyrazić poparcie dla tego projektu, nad którym obecnie dyskutujemy. Nie mam także zamiaru zgłaszać poprawek, o co sprawozdawcy apelowali. Jak słyszeliśmy, na polskiej ziemi znajduje się ponad dziesięć tysięcy różnej wielkości nekropolii. Chciałbym przy tej okazji powiedzieć o jednej z nich, a jednocześnie pokazać trudności w zarządzaniu takimi miejscami i w utrzymywaniu ich. Chodzi przecież o miejsca, które są bardzo ważne dla naszego narodu, dla naszej historii.
Ja pochodzę z Opolszczyzny i mam w tej chwili na myśli Centralne Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach. Otóż jest to dość skomplikowana struktura, dlatego że jest to muzeum centralne, które podlega ministrowi kultury i ma tradycyjne zbiory - przede wszystkim spisy, katalogi, dane dotyczące więźniów wojennych, głównie więźniów stalagów i oflagów, w bardzo dużej liczbie - i które budzi nie coraz mniejsze, ale coraz większe zainteresowanie w kraju i za granicą, odgrywa bardzo istotną rolę... Ale nie o tym głównie chciałbym mówić. Chciałbym powiedzieć o wielkiej nekropolii, rozciągającej się na dziesiątkach hektarów, która obejmuje groby z różnych okresów historycznych dotyczących tych ziem, dobrze zachowane, w dobrym stanie groby z wojny francusko-pruskiej - o ile się nie mylę, to był rok 1871 - i groby wojenne z okresu I wojny światowej, gdzie leżą polegli z różnych stron Europy, polegli różnych narodowości.
Dochodzi się następnie, na tym niewielkim w sumie obszarze, do grobów jeńców wojennych i grobów wojennych z okresu II wojny światowej, gdzie liczbowo dominują groby jeńców radzieckich, których jest chyba z pięćdziesiąt tysięcy. Był tam także obóz przejściowy dla uczestników powstania warszawskiego, którzy byli zakwalifikowani jako żołnierze. Również oni tam leżą. A ostatnim elementem tej nekropolii jest coś, co niektórzy przyjmują jako pewną wstydliwą kartę naszej historii, choć nie wiadomo na pewno, czy to nam należy to przypisywać. Mianowicie po roku 1945 był tam obóz dla Ślązaków, którzy byli traktowani przez naszą Służbę Bezpieczeństwa jak Niemcy i którzy również zginęli w tym obozie, na tym terenie. Tam jest ich nekropolia. Oczywiście, jest dyskusja tego typu, że te służby bezpieczeństwa występowały jako polskie, ale właściwie to były służby szkolone... One właściwie mogą być przypisane stronie sowieckiej. Niemniej jednak trzeba powiedzieć, że otwarcie tej karty, zrobienie porządnych grobów i napisu jest wynikiem odzyskania przez nasz kraj wolności, pełnej podmiotowości i wynikiem tego, że również takie karty historii nie są ukrywane.
Nekropolia jest bardzo często odwiedzana przez młodzież i przez wycieczki, a to dlatego, że pokazuje coś bardzo wartościowo, a w każdym razie można wyciągnąć pewne istotne wnioski. Odwiedzający tę nekropolię widzą mianowicie brutalizację prowadzenia wojny i brutalizację traktowania ofiar wojny w ciągu historii. Otóż najstarsze groby, te z wojny prusko-francuskiej, są piękne, w tym sensie, że są obramowane, mają swoje pomniczki, nazwiska poległych, tak że przypominają groby w pełni cywilizowane i dobrze utrzymane. Ale ostatnia partia grobów, w szczególności groby jeńców z wojsk radzieckich, to są groby masowe, układane warstwowo, gdzie liczba zabitych ofiar była szacowana, ustalana metodą próbkowania i badań tego typu, ilu żołnierzy może tam być pochowanych. Widać, jak ta historia się zmieniała, i widać, że właśnie jej ostatni etap, który dotyczy, powiedziałbym, sowieckich czy polskich służb bezpieczeństwa zaraz po wojnie, dzięki wolności również odzyskał ten ludzki, humanitarny wymiar.
Czemu to mówię przy tej okazji? Mówię dlatego, że przez cały czas jest tutaj skomplikowana struktura podległości. Jest i muzeum, i nekropolia, która w swoim podstawowym charakterze podlegała i podlega władzom, mającym z mocy ustaw sprawować nad nią pieczę. Zarówno władzom samorządu wojewódzkiego, jak i miejscowej gminie, która miała to na swoim terenie i musiała się tym zajmować, stwarzało to ogromne kłopoty i trudności w zarządzaniu, utrzymaniu i właściwym eksponowaniu miejsca historycznego, miejsca pamięci. Dlatego też, mimo że projekt ustawy nie rozwiązuje wszystkich problemów, witamy go z uznaniem, ponieważ ustawa ułatwia utrzymanie w dobrym stanie tej i wielu innych nekropoli na Śląsku i w kraju, które, jak wiemy, są tak liczne, i ułatwia zarządzanie nimi. Pozostaje oczywiście problem środków finansowych. Przy tak dużej liczbie miejsc pamięci, które należałoby zachować i które wypada zachować w dobrym stanie, środki finansowe są konieczne i nie mogą być marginalnej wielkości. Wydaje mi się, że bardzo dobrym rozwiązaniem jest to, że ustawa poszerza katalog miejsc objętych pamięcią o czasy nam bliższe, a więc o czasy następujące po II wojnie światowej.
Myślę, że pomimo tylu presji budżetowych i tylu obciążeń budżetu państwa, o których tu mówiliśmy, a wczoraj mieliśmy okazję dyskutować o problemie służby zdrowia, podwyżkach... Trzeba powiedzieć, że jest jakąś szczególną cechą naszej ziemi to, że mamy tyle historycznych miejsc i że tylu żołnierzy, powstańców i tyle innych osób walczących czy to z własnej woli, czy przymuszonych przez system, poległo na naszej ziemi i spoczywa w niej. To także jest pewna wartość. Widzę to szczególnie w Łambinowicach, gdzie zjeżdżają ludzie z całego świata, gdzie szukają swoich przodków, którzy przy jakichś okazjach byli tam uwięzieni czy tam polegli. Ci ludzie z szacunkiem patrzą na to, że miejsca te są zadbane i w przyzwoitym stanie. Dziękuję.
Pan senator Korfanty.
Kulturę i tożsamość każdego narodu mierzy się pamięcią o zmarłych i poległych, którzy oddali najcenniejszy skarb, jakim jest własne życie, za wolność i niepodległość własnego narodu wynikające z miłości do swojej ojczyzny. Nasz wielki wieszcz Cyprian Kamil Norwid napisał: Ojczyzna to ziemia i groby. Narody, tracąc pamięć, tracą życie. Szanowni Państwo, groby i cmentarze stanowią szczególnie ważny element narodowej pamięci historycznej i stanowią fundament poczucia tożsamości każdego narodu. Wszystkie znajdujące się w naszym kraju groby i cmentarze wojenne są świadectwem narodowej jedności, patriotyzmu, są symbolem martyrologii społeczeństwa polskiego, a także wielką lekcją historii dla młodych pokoleń. Dlatego musimy te miejsca pamięci narodowej w sposób szczególny chronić i pielęgnować, wyrażając tym samym swoją wdzięczność i szacunek wszystkim tam spoczywającym. Istotnym problemem jest więc kwestia opieki nad grobami i cmentarzami wojennymi. Wielka część tych miejsc pamięci uległa w ostatnich latach zaniedbaniu, dewastacji czy też całkowitemu zapomnieniu. Nie możemy dopuścić do tego, aby zaginęła pamięć o naszych przodkach, którzy oddali życie za naszą ojczyznę.
Zgodnie z ustawą o grobach i cmentarzach wojennych to właśnie państwo powinno sprawować opiekę i przeprowadzać renowację zniszczonych nekropolii. Niestety, ustawa z dnia 29 lipca 2005 r., zwana kompetencyjną, przekazała wójtom, burmistrzom i prezydentom miast niektóre, przynależne do tej pory wojewodom, zadania w kwestii opieki nad grobami i cmentarzami wojennymi. Ustawa ta doprowadziła niestety do destabilizacji zbudowanego jeszcze w 1933 r. i dobrze funkcjonującego systemu sprawowania przez państwo opieki nad grobami i cmentarzami wojennymi. Zmiana tej przedwojennej jeszcze ustawy okazała się nieporozumieniem, gdyż w praktyce pozbawiała państwo jakiegokolwiek instrumentu prawnego w licznych kwestiach spornych, zarówno na płaszczyźnie lokalnej, jak i międzynarodowej. Poza tym samorządy nie otrzymały wraz z zadaniami dotyczącymi opieki nad grobami i cmentarzami wojennymi środków na ich utrzymanie. W praktyce więc tylko nieliczne samorządy mogły przekazywać środki na te cele, ponieważ wiadomo, że pieniędzy brakuje na wszystko, i wtedy, gdy chodzi o problem grobów i cmentarzy, mówi się, że problem ten może jeszcze poczekać. Dlatego też, jako osoba bardzo przywiązana do tradycji narodowych oraz miejsc pamięci narodu polskiego, chciałbym wyrazić zadowolenie, iż opieka nad grobami i cmentarzami wojennymi powraca w gestię rządu i wojewodów. Dziękuję państwu za uwagę.
To wyczerpuje listę dyskutantów.
Informuję, że głosowanie w sprawie ustawy o zmianie ustawy o grobach i cmentarzach wojennych zostanie przeprowadzone dziś wieczorem.
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu siedemnastego porządku obrad: drugie czytanie projektu ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw.
Przypominam, że projekt ten został wniesiony przez Komisję Ustawodawczą i zawarty jest w druku nr 126. 20 kwietnia 2006 r. marszałek Senatu, zgodnie z art. 79 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował projekt do rozpatrzenia w pierwszym czytaniu do Komisji Ustawodawczej oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Pierwsze czytanie projektu ustawy zostało przeprowadzone, zgodnie z art. 80 ust. 1, 2, 3 i 4 Regulaminu Senatu, na wspólnych posiedzeniach komisji 17 maja, 6 czerwca oraz 18 lipca.
Komisje po rozpatrzeniu projektu przygotowały wspólne sprawozdanie w tej sprawie, które jest zawarte w druku nr 126S.
Przypominam, że zgodnie z art. 81 ust. 1 Regulaminu Senatu drugie czytanie projektu obejmuje przedstawienie Senatowi sprawozdania komisji o projekcie ustawy i przeprowadzenie dyskusji oraz zgłaszanie wniosków.
Proszę sprawozdawcę Komisji Ustawodawczej oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, pana senatora Czesława Żelichowskiego, o zabranie głosu i przedstawienie wspólnego sprawozdania komisji.
Mam zaszczyt w imieniu senackiej Komisji Ustawodawczej oraz senackiej Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej przedstawić sprawozdanie komisji z prac nad projektem ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw. Panie i panowie senatorowie otrzymali druki nr 126 i nr 126S, które dotyczą przedmiotowej sprawy.
Projekt ustawy został wniesiony przez senacką Komisję Ustawodawczą w dniu 19 kwietnia 2006 r., a marszałek Senatu skierował projekt ustawy do dwóch komisji, Komisji Ustawodawczej oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, w dniu 20 kwietnia. Obie komisje, Komisja Ustawodawcza oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, zajmowały się tym projektem na wspólnych posiedzeniach, które odbyły się trzykrotnie, 17 maja, 6 czerwca i kilka dni temu, 18 lipca.
Komisje po długotrwałej debacie przeprowadzonej podczas owych trzech posiedzeń wnoszą o odrzucenie projektu ustawy, co znajdziecie państwo w druku nr 126S. Głosowanie nie było jednomyślne. Za odrzuceniem głosowało 4 senatorów, 4 - przeciw i 3 wstrzymało się od głosu. W druku tym otrzymujecie państwo również informację o zgodności projektu ustawy z prawem Unii Europejskiej, przekazaną przez Urząd Komitetu Integracji Europejskiej 15 maja bieżącego roku, pod którą podpisała się sekretarz Komitetu Integracji Europejskiej, podsekretarz stanu, pani Ewa Ośniecka-Tamecka.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zmiana w ustawie dotyczy zaledwie kilku zapisów i w druku nr 126 mieści się na jednej stronie maszynopisu, jednakże dyskusja nad nią i dokumentacja, którą przyniosła, świadczy o tym, że budzi ona poważne wątpliwości.
Projekt jest właściwie konsekwencją wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 1 marca bieżącego roku, który wskazał niezgodność z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej niektórych rozwiązań prawnych, dotyczących praw wyborczych obywateli polskich oraz obywateli Unii Europejskiej niebędących obywatelami polskimi, które zostały wprowadzone ustawą o zmianie ordynacji wyborczej do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw z 16 kwietnia 2004 r. Trybunał stwierdził niekonstytucyjność tych rozwiązań, które przewidują wymóg wpisania do prowadzonego w gminie stałego rejestru wyborców najpóźniej na dwanaście miesięcy przed dniem wyborów, mówi o tym art. 6 ust. 1 ustawy, oraz niekonstytucyjność podobnego zapisu, dotyczącego obywateli Unii Europejskiej niebędących obywatelami polskimi, chodzi o art. 6a ust. 1 ordynacji samorządowej.
Ja pozwolę sobie przytoczyć pełne brzmienie zapisów tej ustawy o zmianie ustawy - ordynacja wyborcza, bo wydaje mi się to niezwykle istotne. Art. 5 ust. 1 otrzymuje brzmienie: "Prawo wybierania (czynne prawo wyborcze) do danej rady ma każdy obywatel polski, który najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat oraz stale zamieszkuje na obszarze działania tej rady." Oznacza to, że z dotychczasowego tekstu usunięte zostało sformułowanie "z zastrzeżeniem art. 6 ust. 1", który to w całości zostaje uchylony w pkcie 2 ustawy o zmianie ustawy.
Dalej, pkt 3 ustawy o zmianie ustawy mówi o tym, że w art. 6 ust. 1 otrzymuje brzmienie: "Prawo wybierania do rady gminy ma również obywatel Unii Europejskiej niebędący obywatelem polskim, który najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat oraz stale zamieszkuje na obszarze działania tej gminy." Wykreśla się ciąg dalszy zapisu w tym punkcie, czyli tekst "oraz który z zastrzeżeniem ust. 2 został wpisany do prowadzonego w tej gminie stałego rejestru wyborców najpóźniej na dwanaście miesięcy przed dniem wyborów". Ten tekst zostaje wykreślony. W ustawie o zmianie ustawy wykreśla się w art. 6a ust. 2.
O ile nie wzbudziła większych kontrowersji konieczność dokonania zmiany zapisu art. 6, o tyle zapisy art. 6a, dotyczące możliwości uczestniczenia w wyborach samorządowych obywateli Unii Europejskiej niebędących obywatelami polskimi, przyniosły obfitą korespondencję zarówno z Komitetem Integracji Europejskiej, jak i Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, a także zaowocowały analizami i informacjami o sytuacji w krajach Unii Europejskiej.
Zgodnie z informacją opracowaną przez Biuro Informacji i Dokumentacji Kancelarii Senatu, zawarte jest to w druku OTE 444 z czerwca bieżącego roku, podstawą prawną do prawa głosowania i kandydowania w wyborach lokalnych obywateli Unii Europejskiej niebędących obywatelami polskimi jest art. 19 pkt 1 traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską oraz dyrektywa Rady 94/80/WE z dnia 19 grudnia 1994 r. Pojawia się tu problem, ponieważ co prawda wzajemność stosowania wyżej wymienionych przepisów nie stanowi podstawy do tego, żeby państwo członkowskie nie wprowadzało możliwości uczestniczenia w wyborach samorządowych obywateli Unii niebędących obywatelami danego kraju, jednakże połączone komisje uzyskały informacje zarówno z MSWiA, jak i Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawie stosowania zasady wzajemności w odniesieniu do prawa głosowania i kandydowania w wyborach lokalnych przez obywateli Unii Europejskiej.
Sytuacja w państwach Unii Europejskiej wygląda bardzo różnie, począwszy od Grecji, Hiszpanii czy Portugalii, gdzie prawo wyborcze respektowane jest bez żadnych ograniczeń, przez Niemcy, gdzie możliwość głosowania obwarowana jest koniecznością spełnienia wielu warunków - oczywiście dotyczy to wszystkich obywateli, także obywateli niebędących obywatelami Niemiec, ale jeżeli szczegółowo przyjrzeć się tym warunkom, które należy spełnić, to na przykład przyjazd tuż przed wyborami uniemożliwia udział w głosowaniu, ponieważ jest to jeden z warunków - skończywszy na Łotwie, gdzie brakuje uregulowań prawnych w tym zakresie.
Dyskusja na trzech posiedzeniach wyraźnie polaryzowała opinie członków komisji i skupiała się wokół problemu głosowania w wyborach lokalnych obywateli Unii Europejskiej niebędących obywatelami polskimi. Ostatecznie połączone komisje, Komisja Ustawodawcza i Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, wnoszą o odrzucenie projektu ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw.
Na koniec chciałbym także przypomnieć, że niestety trochę zbiegły się prace nad ustawą o zmianie ordynacji wyborczej samorządowej z pracami, które prowadzone są w Sejmie. Z tego, co wiem, także ten problem zostanie ujęty w projekcie sejmowym, czyli sprawa niejako się rozwiąże, jeżeli ten projekt zmian w ustawie - ordynacja wyborcza trafi do Senatu, ponieważ na pewno zostanie uwzględnione orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, a niezależnie od tego wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który zapadł 1 marca 2006 r., z automatu powoduje, że zapisy ustawy z 2004 r. po prostu nie obowiązują.
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, zgodnie z decyzją komisji rekomenduję odrzucenie tego projektu ustawy. Dziękuję bardzo.
Zgodnie z art. 81 ust. 2 regulaminu senatorowie mogą zgłaszać trwające nie dłużej niż minutę pytania do sprawozdawcy komisji oraz do upoważnionego przedstawiciela wnioskodawcy, a Komisja Ustawodawcza jako wnioskodawcę projektu upoważniła do jej reprezentowania pana senatora Piotrowicza.
Czy komisja rozważała interpretację przytoczoną przez Trybunał Konstytucyjny, dotyczącą tego, co i w jakim zakresie rozumiemy przez ogół mieszkańców? Chodzi o art. 16. Czy "ogół mieszkańców" jako podmiot praw i obowiązków jest to tylko incydent z dnia wyborów, czy jest to "ogół mieszkańców" połączonych jakąś więzią wspólnotową, która musi trwać przez jakiś czas? Bo od tego zależy to, jaką podmiotowość chronimy, czy podmiotowość przypadkową, przywiezioną autobusem, czy podmiotowość zamieszkałą i wykonującą jakieś prawa na danym terytorium. Czy komisja się tym zajmowała?
Panie Senatorze, odbyła się dyskusja na ten temat. Ja byłem obecny na ostatnim posiedzeniu komisji 18 lipca i także na ten temat prowadzona była dyskusja, jednak istotą sprawy była, wydaje mi się, kwestia pojęcia zameldowania czy stałego zameldowania, co miałoby stanowić podstawę do wpisu do rejestru. Mówił o tym także przedstawiciel Państwowej Komisji Wyborczej, który na pierwszym posiedzeniu, 17 maja, prezentował trochę inne stanowisko niż na ostatnim posiedzeniu. Mówił on, że nie ma kolizji, nie ma takiego problemu, żeby uzależniać możliwość uczestniczenia w wyborach municypalnych od wpisu do stałego rejestru.
Tymczasem obecnie ani Komisja Ustawodawcza, ani Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej w swoich rozwiązaniach legislacyjnych nie zmierzały w kierunku poszerzania kryteriów dotyczących - tak jak pan senator raczył zauważyć - tej wspólnoty, lokalności, czyli nie tylko tej możliwości, która wiąże się z tym, niejako zgodnie z tą ustawą i z dyrektywą Unii Europejskiej, iż tuż przed wyborami, mogą to być nawet dwa tygodnie, osoba niebędąca obywatelem polskim, ale będąca obywatelem Unii Europejskiej, może zjawić się w danej gminie, uzyskać stałe zameldowanie i uczestniczyć w wyborach samorządowych, w wyborach municypalnych. Oczywiście wiąże się to, tak jak nadmieniłem, ze stałym zameldowaniem, a potem z wpisem do rejestru.
(Senator Piotr Andrzejewski: Tak.)
Chciałbym usłyszeć, czy komisja zasięgnęła informacji, badała, jak to jest w starych krajach Wspólnoty Europejskiej, chociażby w Danii, w Anglii, we Francji, w Niemczech, w Holandii, w Hiszpanii. Pytam o to, bo trybunał zakwestionował albo raczej podał w wątpliwość pojęcie wspólnoty samorządowej, które zastąpił - proszę mi wybaczyć kolokwializm - pojęciem wspólnoty autobusowej, co oznacza, że można kogoś przywieźć na dzień wyborów, zameldować i będzie brał udział w wyborach. Chodzi o to, czy taka "wspólnota autobusowa" też jest dopuszczana, czy w tych krajach Unii Europejskiej uczestnictwo w niej zapewnia podmiotowość lokalną, samorządową. Czy było to badane i czy może pan zrelacjonować Senatowi, jak to wygląda w tych krajach?
Oczywiście, że tak, komisja zajmowała się także tym tematem i już na pierwszym posiedzeniu, 17 maja, pojawiły się takie wątpliwości. Największym problemem jest fakt, że nie obowiązuje zasada wzajemności. Zatem to, że inne państwa Unii Europejskiej nie respektują art. 19 pkt 1 traktatu o ustanowieniu Wspólnoty Europejskiej ani dyrektywy Unii Europejskiej, nie stanowi podstawy do nierespektowania tego artykułu, jak i wprowadzenia dyrektywy w życie.
Połączone komisje uzyskały dwie zasadnicze informacje. Jedna z nich to informacja przedstawiona komisji 4 lipca przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych i przygotowana, podpisana przez panią Barbarę Tuge-Erecińską. Jest to informacja w sprawie respektowania zasady wzajemności w odniesieniu do prawa głosowania i kandydowania w wyborach lokalnych przez obywateli Unii Europejskiej. Druga informacja zawarta jest w dokumencie przygotowanym przez Biuro Informacji i Dokumentacji Kancelarii Senatu, w druku OTE 444 o prawie głosowania i kandydowania w wyborach lokalnych - regulacje wspólnotowe.
Zgodnie z dokumentami, które zostały nam przedstawione - ja mówiłem o tym we wstępie mojego wystąpienia - na przykład w Portugalii, w Grecji, w Hiszpanii praktycznie nie ma żadnych ograniczeń, czyli owa "wspólnota autobusowa" jest respektowana, zatem można tam przyjechać niejako w ostatniej chwili, zarejestrować się i uczestniczyć w wyborach municypalnych. I są sytuacje biegunowo odmienne, na przykład na Łotwie, gdzie w ogóle nie ma dotyczących tego regulacji, a w Niemczech wprawdzie nie ma braku wzajemności, ale warunki, które należy spełnić, aby uczestniczyć w wyborach samorządowych, są tak skomplikowane, że praktycznie osobie, która nie jest obywatelem Niemiec, a jest obywatelem Unii Europejskiej przyjeżdżającym tuż przed wyborami, owe warunki uniemożliwiają udział w wyborach samorządowych.
(Senator Piotr Andrzejewski: A jak to wygląda w Danii?)
Kwestię wyborów lokalnych w Danii reguluje ustawa z 18 maja 2005 r. o wyborach gminnych. Jak wynika z rozdziału 1 §1 powyższej ustawy, czynne prawo wyborcze w wyborach do gmin i regionów przysługuje osobom, które w dniu wyborów mają ukończone osiemnaście lat i stałe miejsce zamieszkania w danej gminie, poza tym posiadają obywatelstwo duńskie albo są obywatelami jednego z pozostałych państw członkowskich Unii Europejskiej, albo są obywatelami Islandii lub Norwegii, albo bez przerwy przebywają na terenie królestwa duńskiego przez trzy lata przed dniem wyborów.
Panie Senatorze, ja mam takie pytanie. Czy zastrzeżenia Trybunału Konstytucyjnego obejmują kwestie zamieszkania i zarejestrowania, czy tylko kwestię rejestracji?
Kwestię rejestracji, ponieważ zastrzeżenia i wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczą dwóch elementów. Dotyczą one praw wyborczych obywateli polskich, co zostało zakwestionowane ustawą czy nowelizacją z 2004 r., a chodziło o obowiązek wpisania danego obywatela do rejestru na dwanaście miesięcy przed datą wyborów. Oznaczałoby to ograniczenie praw wyborczych, czyli stworzenie pozakonstytucyjnego, dodatkowego warunku, który stanowiłby podstawę do udziału w wyborach municypalnych. Byłoby to ograniczenie praw wyborczych i z takiego założenia wyszedł Trybunał Konstytucyjny. Zakwestionowanie przez Trybunał Konstytucyjny art. 6 tejże ustawy w konsekwencji zrodziło zakwestionowanie także art. 6a, który zawiera analogiczne zapisy, dotyczące obywateli Unii Europejskiej niebędących obywatelami polskimi.
Jeśli mogę dopytać, to chciałabym usłyszeć odpowiedź na pytanie, czy to oznacza, że zmiana ustawy, która miała na celu przede wszystkim odniesienie się do werdyktu trybunału i wprowadzenie go w życie, czyli skorygowanie prawa tak, by nie było sprzeczności z konstytucją, w rezultacie w swej istocie jest znacznie szersza, bo dotyczy także spraw zamieszkania. Czy się nie mylę? Dziękuję.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 1 marca 2006 r. powoduje w zasadzie bezprzedmiotowość - i z tego wynikają także nasze wątpliwości dotyczące inicjatywy ustawodawczej Senatu, na ten temat też już dziś rozmawialiśmy - otóż ten wyrok czyni naszą inicjatywę ustawodawczą w zasadzie bezprzedmiotową. Oznacza to, że jeżeli ta inicjatywa, ta ustawa zostanie przyjęta, to dokonamy tylko kosmetyki w zapisach ustawowych, zaś wyrok Trybunału Konstytucyjnego automatycznie powoduje, że obywatele polscy nie muszą dokonywać rejestracji, bo to ograniczało ich prawa wyborcze, a równocześnie nie powoduje ograniczeń praw wyborczych obywateli Unii Europejskiej, czyli nie muszą oni spełniać warunku związanego z co najmniej dwunastomiesięcznym zarejestrowaniem w rejestrach, byciem w tych rejestrach i zamieszkiwaniem na terenie danej gminy.
Przypominam o wymogach...
(Senator Czesław Żelichowski: Dziękuję.)
Przypominam o wymogach regulaminowych dotyczących czasu, o konieczności zapisania się do głosu i o obowiązku składania podpisanych wniosków legislacyjnych.
Inicjatywa niniejsza jest rekomendowana jako do odrzucenia przez Senat. Jest to inicjatywa legislacyjna Senatu, w związku z czym możemy składać wszelkie wnioski do niej, związane z nowelizacją ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw. Takich inicjatyw jest wiele. Myślę, że dobrze by było, gdyby one zostały skanalizowane w jednym akcie prawnym, a nie były w wielu aktach uchwalanych czy to z inicjatywy rządu, czy to z inicjatywy Sejmu, czy to z inicjatywy Senatu. Ale skoro już ta inicjatywa jest, chciałbym się ustosunkować do tego, co jest jej przedmiotem.
Jej przedmiotem jest przede wszystkim to, co zauważył Trybunał Konstytucyjny, a mianowicie niezgodność dotychczasowych uregulowań z art. 19 ust. 1 traktatu konstytuującego Wspólnoty Europejskie, który mówi o równym traktowaniu w zakresie uprawnień elekcyjnych członków państw Unii Europejskiej. Rzeczywiście tak było. A zatem trzeba przyjąć podstawową dyrektywę, że osoby z państw Unii Europejskiej należy traktować tak samo jak osoby z państwa polskiego. Ale muszą one spełniać pewne wymogi. Te wymogi wynikają jednocześnie z przepisów konstytucji, z praw, które ma ogół mieszkańców, czyli z praw członków danej wspólnoty zamieszkującej na danym terytorium, która chce wyłonić swoje władze samorządowe, jak również z przepisów mówiących o szacunku dla tych praw i praw innych oraz równości praw w tym zakresie, czyli porównywalności sytuacji poszczególnych obywateli, jak i prawa do udziału w wyborach każdego obywatela w zakresie, który przewiduje i konstytucja, i ustawa - Ordynacja wyborcza. W dotychczasowych uregulowaniach ta nierówność między obywatelem polskim a obywatelem państw Unii była ewidentna. Stąd te przepisy utraciły moc.
Jednak wykonanie orzeczenia trybunału nie może iść za daleko, to znaczy nie może pozbawiać mieszkańców gminy i określonej wspólnoty możliwości stosowania kryterium zamieszkiwania, rzeczywistego zamieszkiwania i brania udziału w życiu wspólnoty jako obyczajowego prawa warunkującego występowanie w jej imieniu. Należy przeciwdziałać temu, co jest tylko incydentem wyborczym ze względów politycznych, a co tak naprawdę wypacza sens funkcjonowania samorządu terytorialnego, zwłaszcza w komórkach gminnych, tam, gdzie wszyscy wszystkich znają i wiedzą, czego po danym obywatelu mogą się spodziewać, gdzie nie jest to uzależnione od chwilowo deklarowanej na użytek wyborów postawy politycznej. W związku z tym wydaje mi się, że jak wynika z odpowiedzi na pytanie, należy zinterpretować w sposób ścisły orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, które słusznie negując nierówność praw obywateli Unii i obywateli Polski w dotychczasowych regulacjach, mówi też, że wymóg wpisywania się do stałego rejestru wyborców na dwanaście miesięcy przed wyborem jest niewątpliwie naruszeniem tych praw, o których mówi art. 16, 31, 32, 62 no i wreszcie art. 169 konstytucji. Jest to niewątpliwe. Ale czy ten wyrok pozbawia możliwości zrealizowania wymogów pewnego okresu zamieszkiwania na danym terytorium? Moim zdaniem, nie. I dlatego też pozwolę sobie zaproponować poprawki na wypadek, gdyby jednak Senat nie przyjął wniosku komisji o odrzucenie tej inicjatywy, który jest złożony. Poprawki te będą też funkcjonowały wobec wszelkich innych podejmowanych inicjatyw co do nowelizacji ustawy - Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw.
Moje poprawki zmierzają do tego, żeby wprowadzić przepis, iż prawo wybierania do rady gminy, powtarzam: gminy, czyli tam, gdzie jest ta osobista znajomość i konsoliduje się specjalna wspólnota miejscowa, ma obywatel Polski, o którym mowa w art. 5 ust. 1 i który przez okres co najmniej dziewięciu miesięcy stale zamieszkuje na obszarze działania tej rady. Jak wynikałoby z pytania, orzeczenie trybunału mówi o tym trybie rejestracji, ale nic nie mówi o wymogu domicylu i nic nie mówi o tym, jak należy rozumieć ogół mieszkańców stanowiących wspólnotę samorządową. Trudno kwalifikować, jest to sąd kwantyfikujący, osobę, która jest przywieziona na dzień wyborów w teczce, w ten sposób, że jest to mieszkaniec będący członkiem wspólnoty stanowiącej z mocy prawa wspólnotę samorządową. Wydaje mi się, że jest to przepis do wyinterpretowania i interpretuje się go właśnie w ten sposób, że jednak muszą istnieć jakieś więź, związek i znajomość między członkami tej wspólnoty i chęć współdziałania, nie tylko w przyszłości, ale już w dniu wyborów. Dlatego też proponuję takie rozwiązanie i jednocześnie zrównanie w tych prawach również obywateli Unii Europejskiej. I tego dotyczy jedna z moich poprawek, którą składam na ręce pana marszałka na wypadek, gdybyśmy jednak nie przyjęli odrzucenia tej inicjatywy przez Senat.
Następna poprawka, Wysoki Senacie, oczywiście też zmierza do zademonstrowania przy okazji tej inicjatywy tego, co ja będę proponował i co będzie, mam nadzieję, proponował w przyszłości Senat, bo będę starał się skłonić go do przeprowadzenia wszystkich nowelizacji ordynacji wyborczej do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw oraz niektórych innych ustaw. Otóż w związku z art. 190, dotychczasowym art. 190 ordynacji wyborczej, który mówi o istniejącej z mocy prawa niepołączalności niektórych przewidzianych w prawie funkcji bądź stanowisk z mandatem do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw, proponuję dodanie do ordynacji nowelizacji ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu, a także ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego, nowelizacji, która zawiera przepis mówiący, że funkcjonariusze w okresie pełnienia służby w tych wszystkich służbach nie mogą sprawować mandatu radnego rady gminy, rady powiatu lub sejmiku województwa. To jest postulat, który wskazuje, że decyzyjne organy samorządu nie mogą być infiltrowane i sterowane przez służby specjalne państwa. Jest to pewna zasada, której hołduję, i dlatego taki wniosek składam. Jednocześnie uważam, że ta ustawa nowelizująca wchodzi w życie po upływie czternastu dni od dnia ogłoszenia, ale z wyjątkiem tych przepisów dotyczących nowelizacji tych ustaw o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu, a także Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego, bo mogą one wejść w życie dopiero wtedy, kiedy wejdą w życie te ustawy, które jeszcze w życie nie weszły. I taką poprawkę również składam na ręce pana marszałka.
Wydaje się, że przy tej okazji musimy sobie zadać pytanie: czy to, co nazywam szerokim, śrutowym strzelaniem legislacyjnym, o czym mówiliśmy niedawno, ma być zasadą funkcjonowania legislacji w Polsce, czy też należy temu jednak się przyjrzeć i komasować tego typu inicjatywy legislacyjne zmierzające do uregulowania jednego przedmiotu w jednym celu? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Dziękuję. (Oklaski)
Myślę, że musimy jednak wrócić do początku i do meritum naszej dyskusji w tym punkcie. Otóż my rozmawiamy na temat inicjatywy Senatu będącej odpowiedzią na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uchylił dwa punkty w ordynacji wyborczej do rad gmin, powiatów i sejmików województw. Nowelizacja tej ustawy została uchwalona w 2004 r. i nakładała na obywateli, którzy chcą brać udział w głosowaniu, obowiązek przebywania dwanaście miesięcy na terytorium danej gminy. Intencją tego było wprowadzenie ograniczeń dla obywateli Unii Europejskiej niebędących obywatelami Polski, bo jeżeli wprowadzaliśmy ograniczenie dla obywateli polskich, to naturalnie mogliśmy ograniczać w tych prawach obywateli Unii Europejskiej. No ale trybunał to uchylił i w związku z tym nasza inicjatywa, mówię o tej inicjatywie senackiej, o której dyskutujemy w tym momencie, miała za zadanie realizację wyroku trybunału, jednak tak naprawdę tylko w zakresie niewielkich zmian porządkujących ustawę. Bo jeżeli chodzi o meritum, to wyrok trybunału jest obowiązujący i dzisiaj nie ma obowiązku przebywania dwanaście miesięcy na obszarze danej gminy, aby można było realizować swoje podstawowe prawo wyborcze, czyli prawo do głosowania, podstawowe prawo konstytucyjne.
W tej sytuacji, jeżeli ponadto wiemy, że różne inicjatywy są zgłaszane również w Sejmie, wydaje się, że odrzucenie naszej inicjatywy jest dzisiaj tak naprawdę najwłaściwszym rozwiązaniem, o ile chcemy zrealizować ten cel, który stawiali sobie również ustawodawcy w Sejmie w 2004 r., czyli cel, aby jednak wprowadzić pewne ograniczenia dla obywateli Unii Europejskiej niebędących obywatelami Polski w zakresie możliwości głosowania w wyborach lokalnych. Bo tak naprawdę dopiero w tym momencie otwieramy sobie pole do jakiś konkretnych i bardzo szczegółowych działań. Jestem przekonany, że ta propozycja zgłoszona przez pana senatora Romaszewskiego... przepraszam, Andrzejewskiego, propozycja, która nadal ogranicza obywateli Polski w prawie do głosowania, no, ponownie będzie uchylona przez Trybunał Konstytucyjny, jeżeli do niego trafi. Jeżeli chcemy wprowadzać ograniczenia mające chronić nasze wspólnoty lokalne przed ludźmi, którzy chcą zmanipulować wybory, bo przecież o to chodzi, nie chodzi o to, że komuś odmawiamy prawa do głosowania, tylko chodzi o to, że zakładamy, że są siły, które kierując się złymi intencjami chcą zmanipulować nasze wybory, to na pewno nie zrobimy tego jednym prostym zapisem, który dzisiaj, no, napiszemy szybko, bo albo zostanie on uchylony przez Trybunał Konstytucyjny, albo wywoła protesty czynników europejskich, albo po prostu okaże się całkowicie ślepy i pusty, gdyż tak naprawdę nie do zrealizowania.
W dzisiejszych pracach, w dyskusji, bo warto też o tym powiedzieć, padło pytanie, jaki zakres może mieć ewentualnie to ograniczenie tych praw. Były to naprawdę sporadyczne sytuacje, że obywatele Unii Europejskiej zgłaszali chęć do głosowania w Polsce, to było, nie wiem, mniej niż dwieście osób, tak że mówimy o takiej skali. No, o takiej skali zjawiska mówimy dzisiaj, tworząc uregulowania ustawowe. Nie wiem, czy tak naprawdę warto już dzisiaj się tym zajmować, bo może troszeczkę za wcześnie do tego się bierzemy.
Tak więc podsumowując, powiem, że dzisiaj najwłaściwszym wnioskiem jest wniosek o odrzucenie tej inicjatywy senackiej. Bo jeżeli chcemy ograniczać - wracam do celu tej ustawy - udział obywateli Unii Europejskiej w naszych wyborach lokalnych, to naprawdę trzeba to lepiej przepracować i zrobić to w taki sposób, żebyśmy nie byli potem narażeni na uchylanie tego albo przez Trybunał Konstytucyjny, albo przez inne organy. Dziękuję bardzo.
Chciałbym najpierw sprostować jedną drobną nieścisłość w wypowiedzi pana senatora Andrzejewskiego. Otóż poprzednia regulacja także równo traktowała obywateli i Polski, i krajów Unii Europejskiej, bo zarówno wobec obywateli polskich, jak i wobec obywateli krajów Unii Europejskiej stosowała ten sam wymóg dwunastomiesięcznego zarejestrowania. Po wyroku Trybunału także zarówno obywatele polscy, jak i obywatele państw Unii Europejskiej są traktowani tak samo. Ten wyrok wszedł w życie automatycznie. Stąd też wydaje mi się, że nie ma specjalnego sensu podtrzymywanie tej inicjatywy ustawodawczej Senatu. Jeżeli Senat podzieli zdanie Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, to po prostu zakończy bieg tej inicjatywy, ponieważ ona wtedy nie pójdzie do Sejmu.
Chciałbym jednak się odnieść do sprawy, która jest tutaj jednym z głównych wątków, czyli do obowiązku domicylu, do konieczności zamieszkiwania w gminie, przebywania w niej czy zarejestrowania się określony czas przed wyborami.
Otóż uważam, że Trybunał Konstytucyjny nie do końca czy może nie we wszystkim ma rację, aczkolwiek na posiedzeniu komisji - przepraszam, tu jeszcze jedna dygresja - dyskutowaliśmy, czy Trybunał kwestionował samą zasadę domicylu, czy tylko konieczność rejestrowania się w odpowiednim czasie. Faktem jest, że uprawnienia wyborcze mają wszyscy mieszkańcy danej gminy, powiatu czy województwa tworzący lokalną wspólnotę gminną, powiatową, wojewódzką. Ale teraz pytanie: jak zawiązuje się ta lokalna wspólnota? Czy ta lokalna wspólnota zawiązuje się poprzez przyjazd w dniu wyborów? Czy zawiązuje się ona poprzez przyjazd czterdzieści osiem godzin przed dniem wyborów? Bo teoretycznie można byłoby uzupełnić spis wyborczy w piątek przed wyborami, które są w niedzielę. Jeżeli więc miałaby to być przeszkoda czysto administracyjna, to wystarczyłoby, że dwa dni wcześniej ktoś by się zgłosił, tak jak w wypadku zaświadczeń wydawanych wtedy, kiedy chcemy w wyborach ogólnopaństwowych głosować w innym lokalu wyborczym niż ten, do którego jesteśmy przypisani. Wydaje mi się jednak, że wspólnota lokalna zawiązuje się nieco dłużej. Jeżeli ten wybór ma być świadomy, to myślę, że pewien, może nie dwunastomiesięczny, obowiązek domicylu, zamieszkiwania w tej wspólnocie lokalnej powinien być wprowadzony.
Wybory ogólnokrajowe to coś zupełnie innego. Każdy z nas ma swoje preferencje polityczne i czy będzie głosował w tym okręgu wyborczym, czy w tamtym, to będzie głosował na daną partię lub na senatora reprezentującego taką czy inną partię i może tego - nawet przy nieco mniejszej znajomości kandydatów - dokonać w innym okręgu wyborczym.
Ale wybory samorządowe to jednak inny rodzaj wyborów. I dlatego głosując za odrzuceniem tego projektu ustawy jako bezprzedmiotowego wobec wejścia w życie ustaleń Trybunału Konstytucyjnego, postulowałbym jednak, aby rozważyć zapisanie w sposób zgodny z konstytucją jakiegoś minimalnego okresu zamieszkiwania w danej wspólnocie lokalnej, który uprawniałby do głosowania. Wiem, w czym tkwi problem. Prawo wyborcze jest zapisane jako powszechne i może się zdarzyć, że ktoś, kto wyprowadza się z jednej gminy, tam traci prawa wyborcze, a w nowej by ich nie miał, bo nie spełni tego obowiązku. Ale myślę, że w tym szczególnym przypadku, w przypadku wyborów lokalnych, można byłoby przyjąć jakąś konstrukcję prawną, która gwarantowałaby rzeczywiste uczestnictwo we wspólnocie lokalnej, by dopiero to uczestnictwo dawało prawo wyborcze.
(Senator Anna Kurska: Popieram pana pogląd.)
Zacząłbym od tego, że nie szanujemy sami siebie. Ta ustawa to inicjatywa senacka. Spotykaliśmy się, bodajże trzy razy, na posiedzeniach komisji, podczas których mogliśmy ją dopracować tak, żeby miała ręce i nogi, zdaniem większości. Ale, niestety, nikt w trakcie posiedzeń komisji nie próbował tego dokonać. Z góry, od pierwszego posiedzenia komisji, wszyscy byli raczej przeciw. Mówiono: a po co to robić, nagle, ni stąd ni zowąd, będą przyjeżdżać jakieś grupy mieszkańców, albo podnoszono inny bardzo atrakcyjny argument, że prawdopodobnie w krajach zachodnich nikt o Polaków nie dba. I mimo, że te argumenty padały pod wpływem opinii przedstawicieli rządu, przedstawicieli wszystkich środowisk, które na ten temat mogą coś powiedzieć, to jednak ciągle ta ustawa była jakoś tak traktowana jakby była złem koniecznym.
A przecież, proszę państwa, wystarczy się wczytać. W tej ustawie jest wyraźnie napisane, że podstawowy warunek brania udziału w wyborach, to jest stałe zamieszkiwanie na terenie gminy. I to jest zapis, który nie pozwala na to, żeby nagle dzień przed wyborami przyjechał autobus pełen pasażerów i żeby oni mogli zarejestrować się na listach. Nikt tych ludzi nie zarejestruje na listach w dniu wyborów. Trzeba udokumentować, że stale się zamieszkuje na terenie gminy. Potwierdzałem to u pana ministra tuż przed wystąpieniem i rzeczywiście tak jest. Tak że ten argument jest absolutnie nieadekwatny do tego, co jest zapisane w ustawie.
Otrzymaliśmy materiały z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które wykazują, że w większości krajów Unii Europejskiej, czy może nawet we wszystkich, w każdym razie w tych, o których udało się uzyskać informacje, Polacy nie mają problemu z głosowaniem w wyborach lokalnych, nie mają problemu ani z kandydowaniem, ani z głosowaniem. Tak że tutaj obawy, że my wychodzimy naprzód, przed innych, również są nieudokumentowane.
Ja, Szanowni Państwo, uważam, że to, że Trybunał Konstytucyjny usunął te punkty, to z wypowiedzi mojego przedmówcy wynika, że usunął, to dobrze. Ale mieliśmy tutaj ostatnio posiedzenie, na którym był przedstawiciel Trybunału Konstytucyjnego, był pan prezes, i on wręcz zarzucał parlamentowi, że parlament nie podejmuje działań, aby orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego jak najszybciej załatwiać. I Komisja Ustawodawcza podjęła taką próbę. Niestety, ta próba została storpedowana.
A więc ja apeluję, proszę państwa, o to, żeby wtedy, kiedy jest jakaś inicjatywa senacka, wszyscy zainteresowani senatorowie tak pracowali nad projektem, żeby nie upadł, żeby miał szansę przebicia się, zwłaszcza, jeżeli to wynika z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Dziękuję za uwagę.
Senator Szaleniec wywołał mnie do wypowiedzi, ponieważ to ja po trosze jestem sprawcą wniosku o odrzucenie projektu ustawy. Powiem, dlaczego.
My procedowaliśmy nad tym projektem bardzo długo, ale ja nie robiłabym największego problemu z faktu, że tak poważnie rozmawiamy o inicjatywie ustawodawczej Senatu. Chyba to nie jest wstyd, że dostrzegamy czy też mamy pewne wątpliwości, nawet gdybyśmy mieli po uważnym rozpatrzeniu odrzucić własną inicjatywę na tym etapie, w tym miejscu, tuż przed wyborami. To chyba nie jakaś urażona duma powinna nami kierować.
Przypomnę może, że na samym początku padały pytania, czy to ma być kierowane do Państwowej Komisji Wyborczej, czy do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, czy do MSWiA, i że już samo to świadczy, proszę państwa, o tym, że poziom wiedzy nas wszystkich był wtedy prawie zerowy. My ten temat po prostu rozpoznawaliśmy. Nie jest to chyba błąd czy wina, jeżeli pytamy o zasadę wzajemności, na jakiej istnieje możliwość uczestnictwa w wyborach lokalnych polskiej młodzieży, czy Polaków, którzy pracują w Anglii, w Irlandii, Szkocji, o to, czy mogą brać udział w wyborach lokalnych. I nie mogliśmy wtedy otrzymać wiarygodnej odpowiedzi. Kolejne posiedzenia były przekładane, spotykaliśmy się i za każdym razem, proszę państwa, były inne informacje, często bardzo sprzeczne, często wzajemnie się wykluczające. Równocześnie do różnych komisji wpływały kolejne inicjatywy ustawodawcze związane ze zmianą ordynacji wyborczej. Im bliżej do wyborów samorządowych, tym więcej tych pomysłów, bardziej rozdrobnionych, bardziej rozpracowywanych na posiedzeniach komisji, rozszerzanych. Mamy chociażby naszą ustawę o pełnomocnictwie, związaną z wyborami: część z nas, gdy to podpisywała była przekonana, że to jest pełnomocnictwo, a potem okazało się, że jeszcze to, jeszcze tamto, jeszcze siamto i z jednej inicjatywy robi się zupełnie coś innego.
Podczas długich debat dotyczących ordynacji wyborczej, pojawiały się takie głosy, że tak właściwie obecnie obowiązująca ordynacja wyborcza nie uwzględnia nowych tendencji, nowej sytuacji, w jakiej znajdujemy się w ostatnich latach. Wykazywaliśmy sprzeczność między stałym zamieszkiwaniem a stałym zameldowaniem. Dzisiaj nie jesteśmy związani stałym meldunkiem, możemy mieć więcej niż jedno mieszkanie. Pracujemy w Warszawie, chcemy wybierać prezydenta Warszawy, a jesteśmy zameldowani gdzieś indziej. To był powód, dla którego uznaliśmy, że skoro Trybunał Konstytucyjny uchylił tamto rozwiązanie, nakładające kaganiec dwunastu miesięcy, to zostawmy to wszystko teraz w spokoju. Po wyborach samorządowych zróbmy to kompleksowo. Przyglądnijmy się ordynacji wyborczej. Niech zrobią to praktycy, niech zrobią to teoretycy, niech zrobią to eksperci, niech różne resorty nad tym pracują. Nie będzie zarzutu o upolitycznianie tej debaty, tej dyskusji, tego nacisku, że dzisiaj musimy zrobić, bo ktoś nie zdąży zmienić list albo okręgów albo z innego powodu, tylko zrobimy to, żeby kompleksowo rozwiązać problem.
I taki był główny powód złożenia tego wniosku, Panie Senatorze, że co posiedzenie to zupełnie inne oceny ze strony resortów, ze strony ekspertów, którzy sami też się w tych swoich ocenach gubili. Dziękuję bardzo.
Proszę państwa, ja oczywiście nie chcę ograniczać, nie wolno mi zresztą ograniczać swobody wypowiedzi, ale mam takie wrażenie, że od pewnego czasu dyskusja dotyczy spraw niepozostających w oczywistym związku z przedmiotem naszych rozważań.
Przypominam, że mamy rozmawiać tutaj o ustawie. Jest wniosek komisji o odrzucenie tej ustawy. Wobec tego ustawa najprawdopodobniej przepadnie. Można oczywiście rozmawiać o okolicznościach, o warunkach, o kontekstach, ale trzymajmy się może meritum, nie dyskutujmy, proszę, o wszystkim, w tym o kondycji Senatu, bo ta dyskusja prawdopodobnie będzie trwać jeszcze bardzo długo. Ja tylko bardzo gorąco apeluję o, można powiedzieć, intelektualną dyscyplinę.
Bardzo proszę, pani senator Kurska.
Ja bardzo krótko. W zasadzie mam tylko jedną uwagę, taką mianowicie, że jeżeli chodzi o jakiekolwiek wybory, czy to do gmin, czy to do powiatów, to trudno sobie wyobrazić sytuację, że ten ktoś nie mieszka na stałe w danej gminie. Tu musi być wymagane przynajmniej dwa lata. Przecież głównym atutem człowieka, który występuje w imieniu takiej społeczności jest właśnie to, że on zna problemy tych ludzi, że on jest po prostu wrośnięty w tę społeczność. Tego mi tutaj brakuje.
Wydaje mi się, że to jest warunek sine qua non i dlatego ograniczam się tylko do tego stwierdzenia.
Dziękuję bardzo, pan senator Piotrowicz.
Szanując czas, stosownie do apelu pana marszałka, chciałbym powiedzieć, że podzielam wywody moich przedmówców, w szczególności troskę o to, że wyborca powinien być jednak związany z gminą, w której przychodzi mu głosować. Przebijało to w wypowiedzi pana senatora Andrzejewskiego, pani senator Rafalskiej, pana senatora Alexandrowicza. Ja również podzielam tę troskę i uważam, że powinien być taki związek.
Wielokrotnie w dyskusjach nad innymi ustawami odwołujemy się do porządku prawnego obowiązującego w krajach Unii Europejskiej, tam gdzie demokracja jest już dobrze zakorzeniona i sprawdzona w swym funkcjonowaniu. Dlatego też komisja czyniła wszystko, aby zorientować się, jak te kwestie są rozwiązane w starych krajach Unii Europejskiej. Nie uzyskaliśmy jednak pełnej informacji na ten temat. Trzeba więcej czasu, żeby tę sprawę zbadać i nie widzę powodów do pośpiechu tylko po to, by uchwalić dziś niedobre prawo.
Pragnę zwrócić uwagę również na to, o czym wspomniał pan senator Szaleniec, że przecież jest mowa w ustawie, że wyborca ma stale zamieszkiwać w gminie. Ale, z tego co wiem, nie ma definicji stałego zamieszkania. Co kryje się pod tym pojęciem? I to też wymaga wyjaśnienia. Dziś na to pytanie też nie potrafimy odpowiedzieć.
Dlatego też w wnioskuję, by na razie odrzucić projekt ustawy. Nie należy się kierować fałszywym przesłaniem, że to była nasza inicjatywa i powinniśmy w związku z tym kontynuować ten temat. Jeżeli dochodzimy do wniosku, że nie jesteśmy przygotowani do rozstrzygnięcia, to powinniśmy się powstrzymać. Dziękuję.
Zgodnie z art. 81 ust. 3 Regulaminu Senatu...
(Senator Piotr Andrzejewski: Jeszcze ja. Chcę jeszcze zabrać głos. Wniosek formalny, Panie Marszałku. Z miejsca.)
W związku z tym, co tutaj powiedziano - a większość tych wypowiedzi oddaje różne aspekty tego, co jest wynikiem pracy komisji - podzielając pogląd, że jest to przedwczesne rozstrzygnięcie, a nie chcąc wywołać wrażenia, że działamy przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, ani że działamy przeciwko dyrektywom i rozwiązaniom Unii Europejskiej, składam wniosek formalny o odesłanie do komisji. Kiedy komisja się tym zajmie, to jest jej rzecz. Wydaje mi się natomiast, że byłoby niedobrym sygnałem, gdybyśmy odrzucali tę inicjatywę jako inicjatywę będącą wykonaniem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Jest to niedobry sygnał. Dlatego wnoszę formalnie o odesłanie do komisji. (Oklaski) To jest drugie czytanie.
Rozumiem, że to jest głos przeciwny do wniosku przedstawionego przez komisję. Zgodnie z art. 81 ust. 3, drugie czytanie kończy się skierowaniem projektu do komisji w celu ustosunkowania się do wniosków. A więc proponuję, aby Senat skierował projekt ustawy do Komisji Ustawodawczej oraz do Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej.
Proszę państwa, za chwilę... Przepraszam bardzo.
Proszę państwa, niczego, co powiedziałem, nie wycofuję. Zaraz ogłoszę przerwę, ale najpierw komunikaty.
Posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej w sprawie rozpatrzenia wniosków do ustawy o zmianie ustawy o transporcie kolejowym odbędzie się bezpośrednio po ogłoszeniu przerwy w obradach w sali nr 217.
Posiedzenie Komisji Praw Człowieka i Praworządności oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej odbędzie się dwadzieścia minut po ogłoszeniu przerwy w sali nr 182.
Posiedzenie Komisji Spraw Unii Europejskiej odbędzie się w dniu 21 lipca, to jest w piątek, o godzinie 8.00 w sali nr 182.
Jeszcze skorzystam z okazji i podziękuję panu ministrowi Zielińskiemu, że się zjawił. Miło nam było gościć pana.
I teraz ogłaszam przerwę do godziny 17.00.
Jeszcze jeden komunikat z ostatniej chwili: wspólne posiedzenie Komisji Ustawodawczej oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, poświęcone rozpatrzeniu wniosków zgłoszonych w drugim czytaniu do projektu ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja wyborcza do gmin, rad i powiatów i sejmików wojewódzkich, w dniu dzisiejszym pół godziny po ogłoszeniu przerwy w obradach w sali nr 217.
(Przerwa w obradach od godziny 15 minut 57
do godziny 17 minut 01)
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu osiemnastego porządku obrad: informacja Rzecznika Praw Obywatelskich o działalności w 2005 r., z uwagami o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela.
Pragnę powitać obecnego na posiedzeniu Senatu rzecznika praw obywatelskich, pana Janusza Kochanowskiego.
Witam, Panie Rzeczniku.
Przypominam, że zgodnie z art. 212 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej rzecznik corocznie informuje Sejm i Senat o swojej działalności oraz o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela.
Przypominam, że marszałek Senatu otrzymaną od rzecznika praw obywatelskich Informację, zawartą w druku senackim nr 172, skierował do Komisji Praw Człowieka i Praworządności. Komisja Praw Człowieka i Praworządności na posiedzeniu w dniu 18 lipca zapoznała się z przedstawioną przez rzecznika praw obywatelskich informacją i poinformowała o tym marszałka Senatu.
Proszę obecnie o zabranie głosu rzecznika praw obywatelskich, pana Janusza Kochanowskiego.
Panie Marszałku! Czcigodny Senacie!
Mam zaszczyt przedstawić Wysokiej Izbie Informację o działalności rzecznika praw obywatelskich w 2005 r., wraz z uwagami o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich. W tym okresie, jak wiadomo, nie piastowałem tego urzędu. Objąłem go 15 lutego, po złożeniu wymaganego prawem ślubowania. Jest to więc informacja mojego znakomitego poprzednika, pana profesora Zolla, rzecznika czwartej kadencji, a moje dzisiejsze wystąpienie zostanie w dużej części ukierunkowane na przyszłość, pro futuro, aby nie powtarzać treści zawartych w doręczonym państwu senatorom druku.
Podobnie jak w latach ubiegłych rzecznik czwartej kadencji reagował na stwierdzone naruszenia prawa i nabrzmiałe problemy społeczne, wykorzystując szeroko przysługujące mu środki prawne, w tym wnioski do Trybunału Konstytucyjnego, przystępowanie do skarg konstytucyjnych, kasacji i skarg kasacyjnych, pytania prawne oraz wnioski do Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego o ujednolicenie praktyki orzeczniczej, zaskarżanie decyzji i udział w postępowaniach sądowo-administracyjnych oraz w drodze wystąpień generalnych i wniosków legislacyjnych, mających charakter rekomendacji do określonych rozwiązań. Sprawdziła się w praktyce działalność wrocławskiego pełnomocnika rzecznika, ustanowionego za zgodą Sejmu w 2004 r., oraz pełnomocnika z siedzibą w Gdańsku, powołanego w roku 2005. W celu dalszego zbliżenia urzędu rzecznika do obywateli jest moim zamiarem zwrócenie się o wyrażenie zgody na ustanowienie kolejnego pełnomocnika w jednym z miast na południu Polski.
Z informacji wyłaniają się, liczone w dziesiątkach tysięcy, ogromnie ważne sprawy, z którymi ludzie i inne podmioty mierzą się codziennie, a nie znajdując zrozumienia u władz i w urzędach, kierują je do rzecznika, poszukując ochrony i wsparcia. Reagowanie na skargi i wnioski było jednym z najbardziej istotnych elementów utrzymywania przez rzecznika więzi ze społeczeństwem, wydobywania niezbędnych norm z gąszczu przepisów, wskazywania sposobu właściwego postępowania, gdy prawo jest naruszane lub obchodzone, i przeciwdziałania urzędniczej bezduszności. Poddana ocenie Wysokiej Izby Informacja zawiera na ponad trzystu stronach rozliczne przykłady ewidentnych przypadków łamania i uszczuplania praw człowieka i obywatela. Informacja zdaje sprawę z wielopłaszczyznowej działalności rzecznika, udzielającego pomocy organizacjom pozarządowym w ramach prowadzonych programów aktywizacyjnych, takich jak Ruch Przeciwko Bezradności Społecznej, Edukacja dla Rozwoju, Pro Publico Bono, Społeczeństwo obywatelskie na rzecz prawa dostępu do informacji, Poradnictwo prawne i obywatelskie.
Panie Marszałku, Panie i Panowie Senatorowie, pozwolę sobie przypomnieć, że już w moim pierwszym sejmowym wystąpieniu po złożeniu ślubowania stwierdziłem, że dzięki działaniom moich poprzedników urząd rzecznika praw obywatelskich wpisał się na trwałe w system instytucji demokratycznego państwa prawnego. Jest moim zadaniem kontynuowanie pracy poprzedników i podnoszenie autorytetu tego urzędu. Mówiłem to 15 lutego 2006 r. Wolność i równość obywateli, poszanowanie praw innych, nieingerowanie w ich życie prywatne, tolerancja wobec odmiennych poglądów, z wyjątkiem tolerowania dyskryminacji, poszanowanie praw mniejszości i praw jednostki, respektowanie swobód religijnych, wolność prasy i zgromadzeń, oto podstawy ustroju demokratycznego Rzeczypospolitej Polskiej. Nie ma praw i wolności bez sprawnie funkcjonujących instytucji silnego państwa prawnego tworzonego przez wolnych obywateli. Nie ma wolnych obywateli i silnego państwa bez społeczeństwa obywatelskiego, które promuje cnoty obywatelskie i poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne. Takie państwo jest warunkiem rozwoju jednostki, jest niezbędnym komponentem siły narodu i konkurencyjności kraju na arenie międzynarodowej. Przytoczone słowa pozostają w pełni aktualne.
Dla realizacji moich zamierzeń przyjąłem cały szereg przedsięwzięć konkretyzujących poszczególne segmenty działań. Wśród nich pragnę skoncentrować się na zabiegach doskonalących proces tworzenia prawa. Współczesny kryzys prawa, którego istnienie jest intuicyjnie odczuwane przez nas wszystkich, ma swoje zasadnicze przyczyny w nadmiarze regulacji, w instrumentalnym podejściu do normotwórstwa oraz do stosowania prawa. Wszyscy wiemy, że jest za dużo złego prawa, że w ogóle jest za dużo prawa. Choroba ta zresztą dotyczy nie tylko nas, zbyt dużo prawa towarzyszy zawsze systemom skorumpowanym. Przed blisko dwoma tysiącami lat Tacyt pisał, że tak jak kiedyś cierpieliśmy z powodu zbrodni, tak teraz cierpimy z powodu praw. Im bardziej skorumpowana jest republika, tym liczniejsze są jej prawa. Tego rodzaju diagnoza, oczywiście w rozmiarach nieporównywalnie większych, ma zastosowanie także do naszej rzeczywistości. Wynika to z fałszywie pojętej roli państwa, z jego nadmiernego interwencjonizmu, z pozytywistycznej teorii prawa, zgodnie z którą wszystko musi być zapisane w przepisach i wreszcie z fałszywie pojętej roli parlamentu, który traktuje się jako rodzaj fabryki przepisów. Nie praw, lecz właśnie przepisów, produkowanych jak na fabrycznej taśmie, w sposób pozbawiony często zwykłego sensu i logiki.
Stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że nawet z pomocą wykwalifikowanego prawnika trudno rozeznać się w tym gąszczu prawnym. Jeden z teoretyków prawnych powiedział kiedyś, że jedyne, co pozwala nam zapanować nad przepisami prawa, to komputery. Awaria systemu spowodowałaby jednak, że nie byliśmy w stanie tego wszystkiego ogarnąć.
Jako propozycję naprawy status quo proponuję między innymi deregulację, wprowadzenie rzeczywistej oceny skutków regulacji, kontroli następczej w postaci monitorowania funkcjonowania obowiązującego ustawodawstwa, wprowadzenie regulacji typu sunset, która polega na przyjęciu zasady automatycznej utraty mocy obowiązujących aktów prawnych, o ile w określonym czasie nie zostanie wyrażona polityczna wola ich utrzymania, poddanie prac związanych z polityką tworzenia prawa kontroli prewencyjnej wyspecjalizowanego organu o funkcji technicznolegislacyjnej oraz monitorującej skutki legislacji. W podległym mi biurze rozpoczął działalność zespół do opracowania projektu reformy postępowania legislacyjnego, w tym rozważenia ewentualnego powołania takiej kontrolnej instytucji w postaci czy to rady stanu, czy rady prawniczej.
W tym miejscu pragnę nawiązać do publicznej deklaracji pana marszałka Borusewicza z 29 maja bieżącego roku, dotyczącej przyjęcia przez ten organ, przez Senat, powinności czuwania nad wykonywaniem wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Nie dostrzegam tu przeciwwskazań natury konstytucyjnej. Senat może wiele na tym polu zdziałać nawet bez zmiany konstytucji, jeśli zespoli monitoring wspomnianych orzeczeń z przysługującym mu prawem do inicjatywy ustawodawczej. W moim przekonaniu konieczne będą jednak zmiany w regulaminach obu izb parlamentu.
Równie ważne zadanie dotyczy wspierania przebudowy procedur sądowych w kierunku przestrzegania prawa do sądu zagwarantowanego w art. 45 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz w art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, w tym wyeliminowania przewlekłości w postępowaniach sądowych.
Poza reformą materialnej sfery stanowienia prawa i procedur legislacyjnych oraz usprawnienia działalności organów wymiaru sprawiedliwości istnieje potrzeba zwiększenia dostępności prawa w konkretnych sytuacjach dla osób najbiedniejszych. Najbogatsi poradzą sobie, stać ich bowiem na korzystanie z fachowej pomocy wybitnych prawników.
Rzecznik praw obywatelskich czwartej kadencji sygnalizował w obszernym wystąpieniu do ówczesnego ministra sprawiedliwości, że skoro w wyniku nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego z sądu zdjęty został obowiązek udzielania stronom wskazówek i pouczeń o skutkach procesowych dla obu stron postępowania, to organy państwa winny wziąć na siebie taki obowiązek.
Po opracowaniu projektu ustawy o dostępie do nieodpłatnej pomocy prawnej przyznawanej przez państwo osobom fizycznym, zamierzam powołać w biurze, jako pilotażowy, specjalistyczny zespół pomocy prawnej o charakterze konsultacyjno-interwencyjnym. Jest to kontynuowanie programu udzielania pomocy prawnej ofiarom przestępstw. W tym kontekście pragnę podkreślić wagę prac związanych z aktualizacją baz danych zawierających adresy organizacji pozarządowych niosących pomoc ofiarom przestępstw, prezentowanych na stronie internetowej rzecznika praw obywatelskich.
Nadal będzie organizowana pod moim patronatem akcja tak zwanych dni prawniczych w gminach, w tym współpraca ze środowiskiem prawniczym, samorządem terytorialnym, organizacjami pozarządowymi, biurami porad obywatelskich, studenckimi poradniami prawnymi, tak zwanymi klinikami prawa i uniwersytetami trzeciego wieku.
Nie mogę nie nawiązać do skierowanego przeze mnie na samym początku urzędowania apelu do środowisk prawniczych o podjęcie wspólnych działań na rzecz całościowej reformy wymiaru sprawiedliwości i związanej z tym współpracy z ministrem sprawiedliwości w zakresie, w jakim obydwie "strony" uznają to za możliwe. W tym celu zwróciłem się do przewodniczącego zainicjowanego przeze mnie przed kilkoma laty Porozumienia Samorządów Zawodów Prawniczych i Organizacji Prawniczych o zorganizowanie tak zwanego okrągłego stołu dotyczącego reformy wymiaru sprawiedliwości. Jego zadaniem byłoby w szczególności wyselekcjonowanie zagadnień, które nadawałyby się do wspólnego podejmowania oraz takich, które mogłyby być przedmiotem dalszych dyskusji. Przede wszystkim służyłoby to potrzebnemu zbliżeniu środowisk prawniczych oraz kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości, bez którego trudno sobie wyobrazić skuteczną reformę wymiaru sprawiedliwości.
W dalszym ciągu, w związku z pracami nad nowym kodeksem karnym, przewiduję przedstawienie podstawowych zasad, którym kodyfikacja ta powinna odpowiadać, oraz zorganizowanie na jesieni tego roku specjalnego seminarium z udziałem znanego na świecie profesora prawa Jamesa Q. Wilsona, które służyłoby przedstawieniu polskiemu środowisku naukowemu doświadczeń amerykańskich oraz nieco innego sposobu myślenia o prawie i odpowiedzialności karnej.
Proszę pozwolić mi na jeszcze jedną refleksję. Najlepsze nawet prawo nie może skutecznie oddziaływać na rzeczywistość społeczną bez zapewnienia należytej jakości procesowi jego stosowania zarówno przez sądy, jak i organy administracji. Według mnie, lepsze czy gorsze kodeksy, także ten, którego byłem i jestem przeciwnikiem, wywierają znacznie mniejszy wpływ na praktykę, niż można się było tego przedtem spodziewać.
Reforma wymiaru sprawiedliwości powinna obejmować nie tylko zmiany czy nowelizacje kodeksów karnych, ale i usprawnienie wielu zagadnień, takich jak, na przykład, informatyzacja procesu zarządzania sprawami, stworzenie niezbędnej sieci zakładów penitencjarnych, egzekucje prawa, czy wreszcie tak prozaicznych spraw, jak doprowadzenie czy dowożenie więźniów do sądów czy doręczanie pism procesowych. Jak wiadomo, wiele tych spraw podejmowanych jest w działaniach ministra sprawiedliwości, którym należy przyklasnąć. Niezależnie jednak od pozytywnego, z założenia, stosunku do nich, zadaniem rzecznika będzie ich monitorowanie z punktu widzenia gwarancji praw człowieka i obywatela.
Jeszcze jedna sprawa. Wydaje się truizmem, że nowoczesny obrót gospodarczy potrzebuje skutecznych narzędzi umożliwiających rozstrzyganie sporów. Profesjonalni i merytorycznie przygotowani arbitrzy i mediatorzy są w stanie z jednej strony znacznie odciążyć państwowe sądownictwo gospodarcze i cywilne, z drugiej - przyczynić się do dalszego rozwoju inwestycji. Skorzystać z tego mogą i przedsiębiorcy, i państwo, i wymiar sprawiedliwości. Dlatego tak istotne jest, aby stworzone zostały ramy prawne i organizacyjne prawidłowego szkolenia tego rodzaju arbitrów i mediatorów. W dalszym ciągu mam zamiar patronować powołaniu międzynarodowego instytutu arbitrażowo-mediacyjnego, którego zadaniem byłoby przede wszystkim wszechstronne przygotowanie arbitrów i mediatorów.
Równie ważnym zadaniem jest promowanie przeze mnie skutecznej polityki informacyjnej. Ilustracją tego zagadnienia są działania na rzecz praktycznej realizacji prawa dostępu do informacji publicznej, unormowanego bezpośrednio w art. 61 konstytucji i rozwiniętego w ustawie z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Tak jak mój poprzednik, uważam, że może być ono daleko bardziej skutecznym narzędziem walki z korupcją, niż na przykład sam kodeks karny. Dlatego w wielu przypadkach prawo do kontroli społecznej poprzez informację publiczną może być traktowane jako ważniejsze od ochrony prywatności, zwłaszcza gdy chodzi o funkcjonariuszy publicznych. W tym ostatnim aspekcie istotne znaczenie posiada niedawny wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 20 marca bieżącego roku. Nadmieniam, że 6 czerwca odbyła się na ten temat konferencja organizowana między innymi przy współudziale rzecznika, na temat: "Dostęp do informacji publicznej - rozwój czy stagnacja", także przy współdziałaniu Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk.
W związku z dużą ilością naruszeń pracowniczych, jakich dopuszczają się zagraniczni pracodawcy w stosunku do obywateli polskich pracujących w krajach Unii Europejskiej, oraz naruszeń praw Polaków poszukujących pracy w tych krajach, przedstawiłem ministrowi spraw zagranicznych swoje spostrzeżenia na ten temat. Działanie to jest częścią kompleksowego planu mającego na celu poprawienie sytuacji naszych obywateli pracujących za granicą, których liczbę ocenia się na blisko milion, a niektórzy nawet oceniają ją na dwukrotnie większą; wystarczy to odnieść do około dziesięciu milionów pracujących w Polsce - jest to 10%, 15%, a może nawet więcej. Są to przeważnie ludzie młodzi, w najlepszym okresie swojego życia i produktywności. Ale wielu z nich jedzie w nieznane. Niejednokrotnie są nieprzygotowani, wypchnięci poza granice przez warunki krajowe. Obserwując pierwsze wyjazdy do Wielkiej Brytanii, patrzyłem z przerażeniem na tych, którzy jechali tam ze 100, 200 funtami. Teraz jest już znacznie lepiej i powinniśmy być zadowoleni z otwierania przed Polakami nowych rynków pracy oraz z coraz wyższej oceny ich umiejętności. Nie usuwa to jednak potrzeby zapewnienia im ochrony, który to obowiązek spoczywa na instytucjach państwowych. Osoby podejmujące pracę za granicą stają się często ofiarami niedopuszczalnych praktyk. Znajduje to wyraz w nadchodzącej do mnie korespondencji. Występują nieprawidłowości w działaniu agencji - zarówno polskich, jak i zagranicznych - rekrutujących do pracy za granicą. Warunki życia i pracy także są odmienne od zapowiadanych, czego dobitnym dowodem mogą być ujawnione niedawno przez media dramatyczne, wręcz tragiczne w skutkach, przestępcze praktyki, z jakimi spotykała się część polskich obywateli w Republice Włoskiej. Podczas zorganizowanej przeze mnie w marcu tego roku konferencji "Praca Polaków za granicą - agencje pośrednictwa pracy" zwracano uwagę, że trudności te spowodowane są nieznajomością miejscowych warunków i języka, nawet w podstawowym zakresie, brakiem odpowiednich kwalifikacji, jakichkolwiek zasobów finansowych i rozeznania na miejscowym rynku pracy. Są sygnały o zdarzającej się nieuczciwości pośredników, a także o braku wiedzy o możliwości korzystania z pomocy w dochodzeniu swoich roszczeń i praw. W związku z naruszeniami prawa pracy polskie konsulaty przeprowadziły ponad czterysta interwencji. Nie mogą one jednak zapewnić wszystkim zgłaszającym się wyżywienia i mieszkania, znaleźć pracy, pokryć kosztów pobytu, a tym bardziej w szpitalu. Z danych szacunkowych wynika, że w państwach Unii Europejskiej podjęło legalnie zatrudnienie - powtarzam: legalnie - siedemset lub więcej tysięcy Polaków, z czego najwięcej w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szwecji. Liczba pracujących na czarno nie jest możliwa do ustalenia, ale choćby ze wzrostu liczby tanich połączeń lotniczych z Wielką Brytanią i Irlandią wynika, że jest ona bardzo znaczna. Najwięcej uwagi wymaga więc sytuacja w tych właśnie krajach, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Jednocześnie nadchodzą informacje, że obywatele polscy przebywający w Wielkiej Brytanii i Irlandii mają utrudniony dostęp do opieki konsularnej z uwagi na zbyt skąpą obsadę kadrową tych urzędów. Niebawem mogą się pojawić podobne sygnały z kolejnych państw otwierających przed Polakami swoje rynki pracy.
Zaniepokojony tą sytuacją wystąpiłem do ministra spraw zagranicznych w marcu tego roku o wzmocnienie służb konsularnych. Zwróciłem się także do odpowiednich ośrodków naukowych za granicą z prośbą o przygotowanie ekspertyz na temat statusu prawnego polskich i nie tylko polskich pracowników w krajach Unii Europejskiej na gruncie prawa europejskiego i możliwości działań na rzecz ochrony tych praw. O tych inicjatywach i innych przedsięwzięciach mówiłem na konferencji prasowej 11 lipca 2006 r., po powrocie z Londynu, gdzie odbyłem szereg bardzo owocnych spotkań. Już wcześniej zainicjowałem debatę nad zagadnieniem podwójnego opodatkowania w krajach Unii Europejskiej i w innych państwach, w których pracują Polacy, oraz sięgnąłem po instrumenty prawne pozostające w mojej gestii w celu wypracowania kompleksowych rozwiązań w tej sprawie. Dlatego z zadowoleniem przyjąłem dzisiejszą informację prasową o podpisaniu nowej umowy polsko-brytyjskiej o unikaniu podwójnego opodatkowania.
Pomimo poprawy sytuacji gospodarczej nadal w centrum mojej uwagi pozostawać będą aktywne formy walki z bezrobociem. W szczególności konieczne będzie tu dokonanie oceny możliwości wykorzystywania funduszy unijnych na rozszerzanie działalności w zakresie przeciwdziałania bezrobociu i, tym samym, walce z nędzą. W tym celu zamierzam przeprowadzić analizy porównawcze programów i skuteczności działań innych państw europejskich w tym zakresie, ze szczególnym uwzględnieniem doświadczeń Wielkiej Brytanii, oraz wykonać szczegółową analizę zakresów działań i aktywności urzędów pracy oraz prywatnych agencji. Innym przedsięwzięciem będzie zorganizowanie przez pracowników naszego biura wyjazdu na tereny popegeerowskie w celu zbadania stanu zaangażowania i aktywności organów władzy lokalnej w przeciwdziałaniu bezrobociu i ubożeniu rodzin z tego środowiska.
Najważniejszym problemem, jaki postawiłem przed sobą i swoim urzędem w pierwszym roku działalności, jest opracowanie całościowej koncepcji umacniania rodziny. W tym przedmiocie uznałem za wiodące następujące tematy: realizację obowiązku szkolnego, udział rodziców w procesie edukacji, rodziny zastępcze, placówki wychowawcze i resocjalizacyjne dla nieletnich, opiekę nad samotnymi matkami, alimentację, rozwiązywanie konfliktów między rodzicami na tle prawa do kontaktów z dzieckiem, opiekę nad dziećmi uchodźców. Zespół prawa rodzinnego w moim biurze, a także powołana decyzją z kwietnia tego roku pełnomocnik do spraw rodziny, zostali zobowiązani do dokonania przeglądu organizacji społecznych zajmujących się sprawami rodziny i dzieci w celu nawiązania kontaktu i współpracy między nimi.
Z problemami rodziny koresponduje problematyka osób niepełnosprawnych, która trwale pozostaje w kręgu moich zainteresowań. Dostęp tych osób do przysługujących im praw, w tym do tych mających charakter społeczny, jest niewątpliwie znacznie utrudniony, a w wielu przypadkach wręcz niemożliwy.
W kwietniu tego roku odbyłem spotkanie z ministrem obrony narodowej Radosławem Sikorskim. Po tej wizycie, a także wizycie w jednej z jednostek, jestem w pełni przekonany, że problemy związane z obronnością państwa, w tym z działalnością Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej przebudowanych w ramach dostosowania do wymogów Sojuszu Północnoatlantyckiego, powinny pozostawać w stałym zainteresowaniu rzecznika. Trzy najważniejsze zagadnienia wymagające monitorowania w ścisłym współdziałaniu z kierownictwem resortu obrony narodowej to: warunki bytowe żołnierzy, wyszkolenie żołnierzy i sprawność wojskowa oraz zdolność bojowa wojska. Ze swojej strony raz jeszcze chciałbym zadeklarować wolę bliskiej i rzeczowej współpracy w tych wszystkich występujących w zhierarchizowanej strukturze wojskowej kwestiach, z których mogą wynikać zagrożenia dla praw człowieka i obywatela.
W tym duchu, mając na uwadze informacje płynące ze środków masowego przekazu o aktualnej sytuacji na pograniczu Izraela i Republiki Libanu, skierowałem do ministra obrony narodowej wystąpienie artykułujące moje zaniepokojenie sytuacją żołnierzy pełniących służbę w polskich kontyngencie wojskowym wchodzącym w skład tymczasowych sił ONZ.
Kolejnym problemem, który często występuje w działalności rzecznika, jest ochrona praw lokatorów w zestawieniu z interesami właścicieli lokali. Zachodzi tu sytuacja wynikająca z przeciwstawnych interesów obydwu stron konfliktu. Obowiązujące od 5 lutego 2005 r. przepisy całkowicie wyeliminowały z obrotu prawnego tak zwaną eksmisję na bruk, utwierdzając mieszkańców, niekiedy nie najbiedniejszych, w przekonaniu, że mogą oni nie płacić czynszu, bo i tak w praktyce niczym to nie grozi. Konsekwencją niewyegzekwowanych wyroków sądowych są nie tylko zaległości w uiszczaniu należnych właścicielowi mieszkania opłat, ale przede wszystkim niszczenie substancji mieszkaniowej, doprowadzające w rezultacie do degradacji całego budynku.
Nie silę się na uogólnienia, ale wiele należy poprawić również w funkcjonowaniu władzy wykonawczej, jeśli chodzi o szeroko pojmowaną administrację, zarówno w wymiarze rządowym, jak i samorządowym. W tym zakresie tkwią wielkie możliwości usprawnienia jej działalności.
Rzecznik w przeciwieństwie do sądów i trybunałów nie ma kompetencji do rozstrzygania sporów, do narzucania swego stanowiska podmiotom kontrolowanym czy finalnego załatwiania spraw w rozumieniu administrowania. Skuteczność rzecznika zależy od siły jego argumentacji i właściwego reagowania na nie przez adresatów kierowanych wniosków. Ale skuteczność ta jest możliwa przede wszystkim z uwagi na istnienie sprawnego sądownictwa administracyjnego, do którego w odpowiednim momencie rzecznik może się odwołać. Mówiłem o tym podczas dorocznego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego 24 kwietnia tego roku. W ostatnim okresie w blisko połowie spraw, w których rzecznik kierował skargi do wojewódzkich sądów administracyjnych, nie dochodziło do rozpraw sądowych, gdyż organy administracji uwzględniały skargi przed rozprawą. Dowodzi to wartości profilaktycznej funkcji sądowej i kontroli władzy publicznej. Możność zaskarżenia aktu władzy publicznej do sądów stanowi w polskim systemie prawnym istotne narzędzie w rękach rzecznika.
Przełomem dla sądownictwa administracyjnego była jego reforma z dnia 1 stycznia 2004 r. Analiza skarg, które po tej dacie wpływały do biura rzecznika, skłania mnie do wyrażenia poglądu, że nie wszystkie uregulowania przewidziane w ustawie - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi sprawdziły się w praktyce. Wyselekcjonowane zagadnienia wymagające korekty ustawodawcy przedstawiłem w wystąpieniu generalnym przedłożonym prezesowi Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w wielu kwestiach podzielił moje stanowisko. Szczególnie ważna wydaje się potrzeba objęcia kognicją sądu administracyjnego aktów organu samorządu innego niż terytorialny, to jest zawodowego, gospodarczego czy uczelnianego. Wiele skarg dotyczyło także nadmiernego sformalizowania podstaw skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Pan prezes Janusz Trzciński był łaskaw zapewnić mnie, że otrzymam projekt nowelizacji ustawy w tych sprawach, nad którym trwają prace w Biurze Orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Pozostaję w przekonaniu, iż ostateczny kształt projektowanych zmian przyczyni się do zapobieżenia powstawaniu rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych. Na tym tle pragnę poinformować, że w moim biurze rozpoczyna działalność specjalny zespół, którego zadaniem będzie napisanie projektu ustawy - Przepisy ogólne prawa administracyjnego.
Z moich obserwacji wynika, że około 50-60% interesantów zgłasza się do biura rzecznika osobiście i telefonicznie z oczekiwaniem udzielenia im porady prawnej, dokonania oceny prawidłowości informacji udzielonych w innych urzędach i instytucjach, a także z prośbami o poradę w sprawach życiowych. Pozostali nawiązują do spraw już prowadzonych w biurze, na które oczekują odpowiedzi, bądź zakończonych odmową dalszej interwencji lub wniesienia środka zaskarżenia. Poza tym istotne znaczenie ma może fakt, że około 25% rozmówców nie chce ujawnić swoich danych osobowych, domagając się jednocześnie udzielenia porady w konkretnych sprawach. Przyjąłem zasadę, że referent prowadzący sprawę w zespole merytorycznym ma obowiązek udzielania pomocy pracownikowi Zespołu Przyjęć Interesantów w drodze uczestniczenia w rozmowie z interesantem zgłaszającym się osobiście lub wyznaczenia terminu rozmowy telefonicznej w czasie umożliwiającym przygotowanie się do sprawy. W konsekwencji powinna nastąpić w praktyce biura zmiana akcentu na rzecz uznania za najważniejsze załatwiania sprawy w kontakcie z interesantem. Dla pracowników Zespołu Przyjęć Interesantów będą organizowane szkolenia z zakresu psychologii społecznej i technik mediacyjnych. Trwają też prace nad uruchomieniem przyjaznych i łatwo dostępnych stron internetowych biura rzecznika. Te z pozoru oczywiste sprawy, w połączeniu z działalnością pełnomocników terenowych, powinny przyczynić się do poprawy skuteczności i dostępności kierowanego przeze mnie urzędu dla obywateli. Jest także moim zamiarem wydanie publikacji dla osób osiągających pełnoletność, publikacji zawierających informacje na temat wolności i praw człowieka i obywatela, co powinno przyczynić się do podniesienia świadomości prawnej w społeczeństwie.
Mówiąc o młodzieży, nie sposób pominąć szczególnie aktualny w ostatnich dniach problem zmian w obowiązujących regulacjach prawnych co do zasad przeprowadzania i oceny egzaminu maturalnego. W sprawie tej zająłem, wspólnie z rzecznikiem praw dziecka i społecznym rzecznikiem praw ucznia, stanowisko wyrażające sprzeciw wobec zamiaru zmiany obowiązujących przepisów zawartych w §58 rozporządzenia ministra edukacji narodowej i sportu z 7 września 2004 r. w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych, który to przepis jednoznacznie określa zasady zaliczania egzaminu maturalnego. W przywołanym rozporządzeniu nie ma mowy o jakichkolwiek możliwościach dokonywania korekty określonych z góry procentowych granic w ocenie wyników egzaminu maturalnego. Propozycja wprowadzenia doraźnych zmian w obowiązujących przepisach jest niezgodna z zasadą nieretroaktywności prawa. Stanowisko wyrażone przez ministra edukacji, nawet jeśli wynika z dobrych intencji, podważa zasadę zaufania do standardów państwa prawnego i elementarnych zasad sprawiedliwości, co w nauczaniu i wychowywaniu młodego pokolenia ma szczególne znaczenie.
Publiczna debata, a także sygnały od rodziców i nauczycieli związane ze skróceniem roku szkolnego 2005/2006 oraz z zapowiedzią przesunięcia terminu rozpoczęcia roku szkolnego 2006/2007 z 1 na 4 września były okazją do poruszenia w relacjonowanym piśmie efektywności wykorzystania czasu nauki w trakcie roku szkolnego.
Ograniczone ramy czasowe mego wystąpienia nie pozwalają mi poruszyć tych wszystkich kwestii, w których rozwiązaniu brałem udział w okresie blisko półrocznego już pełnienia przeze mnie funkcji rzecznika praw obywatelskich. Część z nich została poruszona w dniu 18 lipca, podczas posiedzenia Komisji Praw Człowieka i Praworządności, w którym miałem zaszczyt uczestniczyć. Czuję się zatem zwolniony z ponownego przedstawiania mego stosunku do: szeroko nagłośnionej w mediach rezolucji Parlamentu Europejskiego, praw mniejszości narodowych, wolności zgromadzeń i wypowiedzi w środkach masowego przekazu, jawności życia publicznego, problematyki lustracyjnej czy aktualnego stanu opieki zdrowotnej. Dałem wyraz swojemu stosunkowi do tych zagadnień w oświadczeniach i komunikatach zamieszczonych na stronach internetowych rzecznika praw obywatelskich, a także dwukrotnie na forum Sejmu.
Korzystając z okazji, chciałbym podziękować panu senatorowi Zbigniewowi Romaszewskiemu jako przewodniczącemu komisji, a także jej członkom, którzy cierpliwie wysłuchali mojego wystąpienia.
Kończąc, chciałbym podkreślić, że możliwość wystąpienia przed Wysokim Senatem, a także planowane wystąpienie przed Sejmem mają dla mnie i mojego urzędu szczególne znaczenie. Jest to nie tylko wypełnienie ważnej, konstytucyjnej powinności oraz okazja do przedstawienia podejmowanych i projektowanych inicjatyw, ale jest to także okazja do podjęcia na tym wysokim forum - taką mam nadzieję - debaty o stanie przestrzegania praw i wolności człowieka i obywatela oraz o stanie państwa, które prawa te i wolności zabezpiecza. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Dziękuję bardzo i proszę o pozostanie na miejscu.
Czy ktoś z państwa senatorów chciałby zadać pytanie rzecznikowi praw obywatelskich, panu Januszowi Kochanowskiemu?
Rozumiem, że pani senator Tomaszewska, pan senator Andrzejewski, pan senator Rau, pan senator Górecki i pan senator Wittbrodt. Taka jest kolejność w tej chwili... i jeszcze pani senator Fetlińska.
Proszę bardzo, pani senator Ewa Tomaszewska zada pytanie.
Rozumiem, że to będzie minutowe pytanie, bo potem będzie...
Pytań będzie więcej, mam nadzieję, że się zmieszczę w czasie.
Pierwsza sprawa, naruszania praw związkowych. Nie wiem, w jakim stopniu urząd pana rzecznika zajmował się tą kwestią. Zdarzenia tego rodzaju są dość częste, a ostatnio dramatyczne. W ubiegłym tygodniu w związku ze sprawą we Frito Lay, o której pewnie pan rzecznik słyszał, sprawą pracownic usuwanych z pracy za odmowę świadczenia usług seksualnych kierownikowi, sprawa rozgrywa się przed sądem w Grodzisku, zaszły zdarzenia, no, nieprawdopodobne, a mianowicie prokuratura dokonała rewizji w domach działaczy związkowych. Zabrano dokumentację związkową, w szczególności deklaracje związkowe, wywierana jest presja na pracowników, by potwierdzali, że nie byli członkami związku. Wydaje mi się, że warto zainteresować się takimi sprawami. Nie wiem, czy tego rodzaju sygnały do pana rzecznika dochodziły.
I stąd moje drugie pytanie, pytanie o nagminne naruszanie prawa pracowników do wynagrodzenia i do ochrony czasu pracy. Chciałabym zapytać, czy prowadzone są jakieś szczególne badania tego zjawiska w naszym kraju, zjawiska bardzo niepokojącego.
Przy okazji - mam nadzieję, że się zmieszczę w czasie - chciałabym bardzo podziękować za podjęcie działań przeciw podwójnemu opodatkowaniu alimentów. Bardzo dziękuję.
Chciałbym zapytać, czy chce pan zebrać pytania, czy odpowiadać od razu.
(Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski: Zebrać.)
To może zbierzmy pytania, jeżeli... Przepraszam, ale decyzja należy do pana rzecznika.
(Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski: Do pana marszałka.)
To ja proponuję, żeby pan odpowiedział zbiorczo na te pytania.
(Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski: Świetnie.)
Zbierzemy więc te pytania.
A teraz pan senator Andrzejewski jako następny pytający.
Kontynuując poprzednie pytanie, zapytam, czy rzecznik monitoruje, dostrzega niedopełnianie podstawowych obowiązków przez prokuraturę - jeśli chodzi o sądy, to nie wiem, bo sądy robią to, co chcą - reaguje na nie, i w jaki sposób. Prokuratura jako urząd państwowy uchyla się bowiem od ścigania przestępstw w zakresie przywłaszczania sobie przez nieuczciwych pracodawców wynagrodzenia za pracę, naruszania praw związkowych i powszechnego lekceważenia w Polsce praw związkowych i praw pracowniczych. Było pytanie o meritum, a ja pytam o nadużycia urzędu prokuratorskiego, który się uchyla i umarza gremialnie postępowania w tych sprawach, bardzo często mimo wniosków Państwowej Inspekcji Pracy, organizacji związkowych i samych pokrzywdzonych. Sprawa przybrała wymiar, no, pewnej patologii społecznej. Stąd moje pytanie. Dziękuję.
Kolejne pytanie - pan senator Zbigniew Rau, proszę bardzo.
Panie Rzeczniku, pan był uprzejmy na początku swego wystąpienia skonstruować taki wręcz godny Monteskiusza argument wskazujący na ograniczenia wolności i praw obywatelskich wynikające z nadmiaru regulacji prawnych, wskazał pan tutaj, cytując Tacyta, na inflację postanowień prawa. Czy zechciałby pan, kontynuując ten argument, podzielić się z nami pewną refleksją? Czy dostrzega pan też ograniczenia wolności gospodarczej wynikające z przeregulowania gospodarki? I czy w pana ocenie gospodarka polska jest obecnie wystarczająco regulowana, czy przeregulowana? A jeśli przeregulowana, to w jakich dziedzinach? Dziękuję bardzo.
Pan senator Dariusz Górecki, proszę bardzo.
Panie Rzeczniku, ja mam cztery pytania.
Pierwsze dotyczy pozycji ustrojowej urzędu rzecznika praw obywatelskich. Otóż rzecznik praw obywatelskich, podobnie jak rzecznik praw dziecka czy generalny inspektor ochrony danych osobowych, może być odwołany przez Sejm, jeżeli sprzeniewierzy się złożonemu ślubowaniu. Czy zatem nie uważa pan, że jest to odpowiedzialność, no, w pewnym stopniu jednak polityczna? Bo Sejm, organ przecież superpolityczny, w drodze głosowania decyduje, czy miało miejsce sprzeniewierzenie się ślubowaniu, czy nie. A z kolei ten rodzaj odpowiedzialności, przynajmniej teoretycznie, potencjalnie, stwarza możliwość wywierania nacisków politycznych, jeśli chodzi o sposób sprawowania urzędu. To jest pierwsze pytanie.
Drugie: jak wyglądają kontakty rzecznika z zagranicznymi ombudsmanami, rzecznikami z innych państw? Wiadomo, że są konferencje. Ale czy zdarzają się takie bezpośrednie ingerencje w konkretnych sprawach, oczywiście nieoficjalne, przy okazji konferencji, takie, że ombudsman z innego państwa zwraca uwagę na jakieś konkretne sytuacje u nas lub na odwrót, polski rzecznik zwraca uwagę na sytuację w innym państwie?
Trzecia sprawa. Jak ocenia pan współpracę z rzecznikiem praw dziecka? Czy nie uważa pan, że może należałoby wyposażyć go w tak zwane twarde uprawnienia, aby nie musiał się wyręczać rzecznikiem praw obywatelskich? Czy obecny stan nie prowadzi w gruncie rzeczy do przedłużania załatwiania pewnych spraw? Bo wydaje się, że dzisiaj rzecznik praw dziecka dysponuje już wystarczającym aparatem i podejmowanie spraw za pośrednictwem rzecznika praw obywatelskich, no, może negatywnie wpływać na sprawność i terminowość załatwienia tych spraw.
I wreszcie ostatnie pytanie. Czy w najbliższym czasie rzecznik praw obywatelskich zamierza wystąpić do właściwych organów z wnioskiem o podjęcie inicjatyw ustawodawczych albo o wydanie lub zmianę jakichś aktów prawnych dotyczących praw i wolności obywatelskich, a jeżeli tak, to jakich? Dziękuję.
Były cztery pytania, od czworga senatorów i proponuję, żeby pan teraz odpowiedział na te pytania. Następna czwórka już czeka z pytaniami.
Zacznę może od końca, dlatego że te pytania były najbardziej generalne, a później przejdę do tych pytań konkretnych.
Zacznę od pozycji ustrojowej rzecznika, który może być odwołany w przypadku sprzeniewierzenia się ślubowaniu, z czego pan senator był łaskaw wyprowadzić wniosek, że w związku z tym pozycja rzecznika ma charakter polityczny i może być wrażliwa na ewentualne naciski polityczne. Wybór rzecznika jest aktem politycznym. Miałem możność przejść przez to i nie chciałbym przechodzić przez to po raz drugi. Ale później, proszę panów, to jestem odpowiedzialny tylko przed Bogiem, historią i własnym sumieniem. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek kiedykolwiek mógł wywierać nacisk na rzecznika tutaj stojącego. Chciałbym to zobaczyć. Jeśli w takiej sytuacji będę odmawiał komukolwiek czy w jakimkolwiek przypadku, to problemem będzie dla mnie to, w jak uprzejmej formie to uczynię. Nie odczuwam jednak żadnego dyskomfortu z tego powodu, tym bardziej że, może nie powinienem tego mówić, zakładam, że rzecznik powinien być wybierany tylko na jedną kadencję, aby nie miał gdzieś w podświadomości nieuświadomionego przekonania, że być może powinien być bardziej uprzejmy, bo może być ponownie wybrany. Dany rzecznik praw obywatelskich powinien być wybierany raz i w związku z tym nie przewiduję kandydowania po raz drugi, chociaż doświadczenie, jakie zyskałem, pokazuje mi, że kadencja rzecznika powinna mieć sześć, siedem lat, dlatego że na pewne zadania, które chce podjąć, musi być odpowiedni czas. Nie będę tu wchodził w szczegóły, ale niektóre zadania są bardziej długodystansowe, że tak powiem.
Kontakty z rzecznikami, ombudsmanami innych krajów są, jak to zwykło się mówić w dyplomacji, bardzo owocne i szerokie, ale rzeczywiście tak jest. Pierwsza wizyta, jaką złożyłem, kurtuazyjna, to była wizyta u europejskiego rzecznika praw człowieka, którego niedawno widziałem w Poznaniu. Ona była kurtuazyjna tylko w założeniu, bo przerodziła się w wizytę roboczą, dlatego że bardzo usilnie go namawiałem, żeby zainteresował się prawami pracowników podejmujących pracę w krajach starej Unii. To nie należy do jego kompetencji, ale symbolicznie to jest możliwe. Miałem też spotkanie w maju tego roku, nie pamiętam kiedy dokładnie, w Brnie z ombudsmanami Grupy Wyszehradzkiej, których też spróbowałem przeciągnąć na swoją stronę. Niedawno we Wiedniu mieliśmy spotkanie z szerokim gremium ombudsmanów, z którymi również mówiłem o tym samym problemie, dla mnie stanowiącym w tej chwili najważniejszy problem, to jest problemie ochrony praw pracowników podejmujących pracę za granicą, który w wypadku innych krajów nie jest tak palący jak w wypadku Polski. Proszę sobie wyobrazić: to jest milion, półtora miliona, być może to są dwa miliony osób, bo wcześniej czy później taka cyfra, jeśli już nie jest osiągnięta, będzie osiągnięta. To jest problem polityki państwa. Staram się, przygotowuję teraz list do pana premiera, opisujący wszystkie działania rzecznika, list, którego dwie konkluzje są następujące: po pierwsze, że powinno to być przedmiotem polityki rządu oraz, po drugie, że powinno to być przeniesione na forum Parlamentu Europejskiego i instytucji europejskiej jako zagadnienie polityki europejskiej.
Rozmawiałem już na ten temat z wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego Saryuszem-Wolskim, bo mi było łatwo z nim w tej sprawie nawiązać kontakt, z polskim ambasadorem przy Radzie Europy, z komisarzem do spraw praw człowieka przy Radzie Europy i przy Unii Europejskiej, z ministrem spraw zagranicznych. Co prawda nie są oni ombudsmanami, ale w ten sposób zdałem panu sprawę, jak bardzo szerokie kontakty są już zawiązane.
W listopadzie tego roku zapraszam do Warszawy wszystkich ombudsmanów krajów nowo przyjętych do Unii Europejskiej, ośmiu, nie dziesięciu, z wyjątkiem ombudsmanów Malty i Cypru, bo obywatele tych państw są już dawno wprowadzeni na ten rynek, w celu właśnie omówienia tego samego zagadnienia, a we wrześniu 2007 r. ombudsmanów dwudziestu pięciu krajów Unii, aby ten problem uczynić bardzo głośnym i aby w rezultacie tych konferencji opracować całą sferę zagadnień ochrony praw pracowniczych. Oczywiście będzie to robione w kontekście europejskim, nie w kontekście praw pracowniczych Polaków, mimo że mnie właśnie to obchodzi, bo inaczej nie byłoby to w sferze zainteresowania moich kolegów. I tak to się przedstawia. Wydaje mi się, że trudno o bardziej szeroką współpracę w ciągu pierwszych pięciu miesięcy. Ona jest dosyć łatwa.
Jeszcze jedno. Będziemy zapraszali w przyszłym roku do Polski, to ma określony sens, którego nie potrzebuję wyjaśniać, wszystkich ombudsmanów krajów Wspólnoty Niepodległych Państw, dlatego że pozycja ombudsmana w tamtych krajach ma często charakter symboliczny czy formalny. To jest taka akcja, która ma przenieść pewne doświadczenia w sposobie myślenia w kierunku wschodnim.
Jeśli chodzi o współpracę z rzecznikiem praw dziecka, to jest ona bardzo dobra. Raz na dwa miesiące spotykają się ze sobą zespoły tych dwóch urzędów. Ostatnio namówiłem panią rzecznik praw dziecka do wystąpienia do ministra edukacji o wycofanie się z tego wiadomego postanowienia. Do tego dołączył się społeczny rzecznik praw ucznia, który jest moim doradcą.
Jeśli chodzi zaś o rozszerzanie uprawnień rzecznika praw dziecka, to jak już powiedziałem, byłbym raczej temu przeciwny, dlatego że nie widzę nic złego w tym, że mam w tym zakresie twarde uprawnienia, zwłaszcza że, jakkolwiek bardzo szanuję tę instytucję i nie tylko deklaruję współpracę, ale rzeczywiście współpracujemy bardzo owocnie, to jest jednak część funkcji, która została niejako wyłączona z funkcji rzecznika praw obywatelskich. Na szczęście te dzieci stają się później dorosłymi obywatelami, tak więc mogę powiedzieć, że zakres tej funkcji nie jest całkowicie uszczuplony. Nie jestem jednak aż tak szczodry w rozdawaniu uprawnień, które na razie przysługują rzecznikowi praw obywatelskich, a już zupełne byłbym przeciwny temu, aby tworzyć rzeczników dla różnego rodzaju pól działania, gdyż wtedy tracą oni swoją pozycję. Tak się składa, że występując we Wiedniu na tej niedawnej konferencji, miesiące mi się już pomyliły, mówiłem o polskim modelu rzecznika praw obywatelskich przeciwstawianym wszystkim innym modelom rzeczników. Dlaczego przeciwstawianym? Bo rzecznik praw obywatelskich w Polsce ma wspaniałe kompetencje, może prawie wszystko, z wyjątkiem inicjatywy ustawodawczej i jakiejś egzekucji. I ta pozycja jest znakomita. Niezależnie od różnego rodzaju trudności, kłopotów mogę panów zapewnić, że zakres kompetencji jest jedną z tych cech, które w sprawowaniu tego urzędu przynoszą i sprawiają satysfakcję.
Czy zamierzam wystąpić z inicjatywą ustawodawczą w sprawach dotyczących wolności i praw człowieka? Zamierzam wystąpić z kilkoma inicjatywami, ale przyznam się, że trudno byłoby mi powiedzieć, czy one mają bezpośredni związek z wolnościami i prawami człowieka. No, wszystko w jakimś sensie ma z nimi związek. Zamierzam wystąpić, być może za wcześnie, by o tym mówić, ale skoro padło takie pytanie, to o tym powiem, z inicjatywą, i wówczas będę szukał sprzymierzeńców po stronie państwa senatorów, powołania, jak wspominałem, organu kontrolnego w zakresie procesu legislacyjnego. Ten projekt jest już w wykonaniu. Proces legislacyjny w Polsce jest, podobnie jest w wielu krajach, ale w Polsce jest to wyjątkowe, chory. Odwoływanie się do Trybunału Konstytucyjnego jest często zbyt spóźnione. Tak jak na końcu procesu jest organ kontrolny, sito w postaci Trybunału Konstytucyjnego, tak samo na początku tego procesu, ale przy parlamencie, powinien być inny organ, który by również spełniał tego rodzaju funkcję. Ta kwestia jest przeze mnie już dobrze opracowana. Mógłbym na ten temat, nie chcę przerazić pana senatora, długo mówić. Tak więc to jest. Jest jeszcze kilka innych projektów, równie kontrowersyjnych. Na ile one mają związek z prawami i wolnościami obywatelskimi? Mają go w tym sensie, że mają polepszyć stan prawa i usprawnić egzekucję prawa w Polsce.
Skoro zacząłem od końca, to będę szedł od końca. Pan senator Rau pytał o inflację prawa, o to, czy dostrzegam jej związek z wolnością gospodarowania. Oczywiście, że tak. Gwałtowny rozwój ekonomiczny Polski na początku lat dziewięćdziesiątych był spowodowany między innymi nie tylko niskim punktem wyjścia i startu, ale także barkiem szeregu regulacji, które później zostały ustanowione. Myślę, że organizm gospodarczy się dusi i dlatego mówiłem o deregulacji. Deregulacja powinna być jednym z przedmiotów programu legislacyjnego rządu, to znaczy rząd... Jest taki słynny raport z 2001 r. - raport Mandelkerna, o ile nie przekręcam nazwiska - który mówił, że w Unii Europejskiej powinna nastąpić deregulacja około 40%. Taki sam cel - tak orientacyjnie - powinniśmy postawić sobie w naszym kraju. Wspominałem o bardzo kontrowersyjnej - chyba wspominałem? - regulacji typu sunset, kiedy ustawa, co do której nie istnieje wola polityczna jej utrzymania albo co do której nie ma aktów wykonawczych... Bo proszę sobie wyobrazić, że istnieje szereg ustaw, do których nie wydaje się później aktów wykonawczych. Co to znaczy? Oznacza to, że dana ustawa miała charakter czysto symboliczny. Chodziło o to, żeby pokazać jakąś aktywność, po czym o ustawie się zapomina. Otóż ta ustawa oczywiście powinna po jakimś czasie sama wygasać. Jest to ryzykowne z wielu względów, ale to jedno z możliwych rozwiązań. Idąc tym torem, można powiedzieć, że system koncesjonowania wymaga ciągle daleko idącego skoncesjonowania i sprawdzenia zezwoleń. Ale to jest temat sam w sobie.
Pan senator Andrzejewski pytał o niedopełnienie obowiązków prokuratorskich w zakresie przywłaszczania sobie rzeczy. Prokuratorskie organy...
(Senator Piotr Andrzejewski: Odmawiają wydawania postępowań.)
Odmawiają, czyli nie podejmują się tego, co powinny.
Przyznam, że wolałbym, żeby pan senator powiedział mi to znacznie wcześniej, wtedy bym to podjął. Nie przyszło mi to do głowy, ale obiecuję, że to wykonam. Proszę też o współpracę, bo jest to zaniechanie nie tylko prokuratorskie, ale i senatorskie. Ale nie będę pana ścigał za to.
(Senator Piotr Andrzejewski: Z wzajemnością.) (Wesołość na sali)
Przechodzę również...
Nie wiem, czy to była zadowalająca odpowiedź.
(Senator Piotr Andrzejewski: W pełni.)
To była tylko deklaracja, że wszystkie uwagi tego typu będę podejmował. Chyba po prostu nie przyszło mi do głowy, że trzeba ścigać prokuratorów - to bardzo interesujące, prawda? Oczywiście, trzeba ustalić jakąś konstrukcję tego, jak to zrobić.
Prawa pracownicze do wynagrodzeń i czasu pracy, o co pani senator Tomaszewska mnie zapytała, istnieją i są przedmiotem zainteresowania oraz naszych prac. Miałem tutaj przygotowane dla państwa znacznie szersze wystąpienie, które trwało godzinę i piętnaście minut, ale pan senator Romaszewski zwrócił mi uwagę podczas naszej rozmowy, że jako rzecznik praw człowieka i obywatela jestem także rzecznikiem praw senatorów i że powinienem wybrać wersję krótszą. W tej dłuższej ja ustosunkowywałem się do tego zagadnienia. Czyli jest to przedmiotem pracy biura rzecznika praw obywatelskich.
Jeśli chodzi o podwójne opodatkowanie... Chodziło o to podwójne opodatkowanie, które dzisiaj zostaje częściowo uregulowane, czy o inne?
O podwójne opodatkowanie alimentów. Ale ja nie pytam o to, tylko dziękuję, bo wiem, że biuro pana rzecznika zajęło się tą sprawą. Uważam, że to bardzo dobrze, bo zgłaszają się do mnie osoby w tej sprawie. Dziękuję.
Czyli odnotowuję to po stronie podziękowań. Dziękuję bardzo.
Naruszenie praw związkowych. Przyznam się, że ta ostatnia sprawa nie była przedmiotem mojej uwagi. Odnotowałem to i zaraz jutro to zostanie zbadane. My oczywiście podejmujemy sprawy nie tylko wtedy, kiedy ktoś się do nas zwraca - tak jest łatwiej - ale także z urzędu. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy ta sprawa jest już przedmiotem prac w moim biurze.
(Senator Ewa Tomaszewska: O dokumenty chodzi.)
A, o to chodzi? To mi ułatwi...
Ale teraz według kolejności, którą mam na... Przepraszam, pan senator się zgłaszał. A nie, nie. Moment, moment.
(Głos z sali: Jest lista.)
Właśnie, przecież jest lista.
(Senator Czesław Ryszka: Nie wyczerpaliśmy kolejki?)
Nie, nie. Panie Senatorze, mamy jeszcze...
(Senator Jan Szafraniec: On jest solenizantem, to może być...)
...pięciu pytających.
Pana też wpisuję.
Panie Rzeczniku, chciałbym podziękować za stanowisko w sprawie zaproponowanych przez ministra edukacji zmian w ocenie egzaminu maturalnego, za sprzeciw.
Chciałbym ponadto zadać trzy pytania.
Pierwsze: jak wygląda sprawa skarg na przewlekłość postępowania, jaka jest tendencja? Czy to się wydłuża, czy skraca?
Drugie. Cieszymy mnie to, co pan mówi o lepszych regulacjach, o deregulacji. O tym się mówi również w Unii Europejskiej. Pytanie, czy widzi pan jakąś rolę rzecznika w kwestii przyjmowanych u nas regulacji unijnych?
Ostatnie pytanie dotyczy tego, co pan podkreślił, czyli znaczenia dostępu do informacji publicznej, wagi tego. Jak ocenia pan odmowę ministra rolnictwa opublikowania listy osób otrzymujących dotacje unijną? Jak to pan rzecznik ocenia?
Chciałabym poprosić pana rzecznika o bliższą informację na temat tej umowy polsko-brytyjskiej o unikaniu podwójnego opodatkowania. Chodzi mi o to, że wiele osób nie złożyło PIT za rok 2005 i niestety jest w konflikcie z polskim prawem. Czy to porozumienie, ta umowa w jakiś sposób ureguluje tę sytuację?
Mam jeszcze pytanie, które może wyda się dziwne, ale ta sprawa mnie nurtuje. Nasi obywatele kończą studia, wyjeżdżają, pracują za granicą, na przykład w Wielkiej Brytanii. Będą płacić podatki, ale gdzie? Według tej umowy będą je płacić w Polsce, czy w Wielkiej Brytanii? Jeżeli w Wielkiej Brytanii, to i praca przygotowanego człowieka, i podatek idzie na to państwo. Czy nam nie należałoby się tutaj przynajmniej ten podatek, według skali brytyjskiej, na przykład, ale dla Polski? Jednak nasz wkład w to, że ta osoba, która pracuje na rzecz obcego kraju, jest dobrze przygotowana, był wielki. Może to jest pewna ekwilibrystyka, ale chyba uzasadniona i ze względów i społecznych, i ekonomicznych.
I następne pytanie, które chciałabym zadać. Nie wiem dokładnie, jak tutaj się zajęto samotnymi matkami w przepisach prawa, ale obawiam się takiego nadmiernego zajmowania się samotnymi matkami, bo czy nie będzie to powodowało takiej sytuacji... Jeżeli będą preferowane kobiety samotnie wychowujące dziecko, to czy nie będzie to zaburzało roli rodziny? Czy nie będzie to mobilizowało do rozwodów albo do życia w konkubinacie? Czasem nadmierna opieka może rodzić skutek wręcz szkodliwy dla rodziny. Zastanawiam się nad tym. Prosiłabym o stanowisko pana rzecznika w tej sprawie.
I kolejne pytanie. Zastanawiam się, czy w ogóle je zadać, ale to też mnie nurtuje. Mianowicie słyszę wiele o tym, Parlament Europejski wręcz stwierdził, że jesteśmy krajem, w którym się szerzy homofobia, niechęć do mniejszości. Czy nie sądzi pan rzecznik - pytam pana rzecznika jako osobę, która ma takie paneuropejskie doświadczenie, także w dyplomacji, i znakomicie zorientowaną w sprawach prawnych - czy nie sądzi pan rzecznik, że takie opinie, które mówią na przykład o tym, iż bliźniacy nie powinni pełnić dwóch najważniejszych funkcji w państwie, to jest jakiś rodzaj homofobii? Czy nie jest to przejaw jakiegoś ingerowania w specyficzne prawa mniejszości bliźniaków? Bo mnie na przykład to wydaje się w pewnym sensie śmieszne... (Wesołość na sali) (Oklaski)
I ostatnie pytanie... No, to właściwie prośba o opinię. Czy nie sądzi pan rzecznik, że na przykład rzecznik praw dziecka, rzecznik praw pacjenta i rzecznik praw obywatelskich to powinna być instytucja homogenna? W jednej instytucji znajdowałyby się osoby, które zajmowałyby się tymi specyficznymi prawami. Czy nie widzi pan rzecznik potrzeby połączenia tych funkcji w jednym urzędzie? Dziękuję bardzo.
(Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski: Czy ja mógłbym już odpowiedzieć...)