Source: http://sewerynski.pl/index.php/praca-w-senacie-rp/
Timestamp: 2017-06-29 02:05:04
Legal References Found: art. 6
 art. 13
 art. 10
 art. 90
 art. 63
 art. 26
 art. 12
 art. 168
 art. 1
 art. 168
 art. 96
 art. 235
 art. 235
 art. 125
 art. 25
 art. 18
 art. 53
 art. 68
 art. 63
 art. 3
 art. 48
 art. 48

Document Content:
sewerynski.pl - Senator RP Praca w Senacie RP
Posted Styczeń 11, 2016 by admin	Zakończył się Szczyt Przewodniczących Parlamentów Państw Europy Środkowej i Wschodniej
O roli parlamentów w polityce międzynarodowej mówił marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Podkreślił on, że rola ta jest niedoceniana, zaś współpraca parlamentarna jest dobrym forum do dialogu politycznego, uzgadniania inicjatyw oraz przygotowywania warunków do wspólnych projektów politycznych. Wskazał na potrzebę szybszej i lepszej komunikacji między parlamentami m.in. w celu unikania dezinformacji oraz na potrzebę uniezależniania się od mocarstw zewnętrznych. Powiedział, że instytucjonalizacja tej współpracy nie jest łatwa z powodu różnych rozwiązań prawnych i systemów parlamentarnych. Zdaniem marszałka Sejmu, współpraca parlamentarna powinna opierać się na dwóch zasadach: pierwsza to „równi z równymi, wolni z wolnymi”, a druga zakłada nienaruszalność Unii Europejskiej i jej instytucji oraz otwartość na nowych członków. „Polska jako członek Unii Europejskiej jest zainteresowana rozwojem bardzo dobrych relacji w naszym najbliższym sąsiedztwie – w południowej, wschodniej i środkowej części naszego kontynentu” – powiedział Marek Kuchciński. „Uważamy, że taka współpraca będzie służyła zarówno wszystkim państwom europejskim, jak i całej Unii Europejskiej” – dodał. Zaproponował cykliczne organizowanie szczytu przewodniczących parlamentów w Warszawie, konsultacje tematyczne delegacji oraz powołanie międzyparlamentarnych grup roboczych i instytutu badań nad parlamentaryzmem w Europie Środkowo-Wschodniej, który byłby międzynarodowym think tankiem.
Kwestie bezpieczeństwa w regionie poruszył wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Wymienił on w tym kontekście najważniejsze zagrożenia, a mianowicie zagrożenie bezpieczeństwa granic, czyli integralności terytorialnej państw; zagrożenie kryzysem imigracyjnym, który chociaż nie dotyka wszystkich jednakowo, jest mocno odczuwany przez społeczeństwa, zwłaszcza obawiające się wzrostu terroryzmu; zagrożenie dla zachowania suwerenności, co oznacza brak zgody na ingerencję w sprawy wewnętrzne; oraz zagrożenie wywołane kwestionowaniem reprezentatywności klasy politycznej przez ruchy antysystemowe chcące burzyć ustanowiony demokratyczny ład.„Parlamenty dysponujące mandatem społecznym powinny działać na rzecz stabilizacji i ładu publicznego” – powiedział wicemarszałek Sejmu. Zasugerował, że wymienione przez niego problemy mogłyby być omawiane podczas wielostronnego spotkania komisji parlamentarnych, a także podsumowywane na spotkaniu przedstawicieli przewodniczących bądź wiceprzewodniczących parlamentów.
Wicemarszałek Senatu Michał Seweryński mówił o wartościach wyróżniających Europę Środkowo-Wschodnią, nawiązując do doświadczeń historycznych tych państw, szczególnie ostatnich 200 lat. „Nasze narody i państwa rodziły się i okrzepły w okolicznościach skomplikowanych, czasem wręcz dramatycznych. Wielokrotnie musieliśmy stawać do walki o zachowanie suwerenności, często walcząc również o fizyczne przetrwanie narodu. To na gruncie tych wydarzeń powstał katalog wartości szczególnie nam drogich, do którego zaliczyłbym niepodległość i suwerenność państwową, wolność osobistą i zbiorową, wspólnotę narodową, religię jako kluczowy element tożsamości narodowej, kulturę jako wyznacznik narodowości, wreszcie znaczenie historii i pamięci zbiorowej”- powiedział. Wyjaśnił, że ta odrębność nie oznacza braku poparcia dla procesu integracji całego kontynentu i kwestionowania naszej przynależności do kręgu euroatlantyckiego. Oznacza jednak niezwykłe wyczulenie na próby narzucania rozwiązań, nie tylko w wymiarze politycznym, ale również kulturowym i światopoglądowym. Stąd też wątpliwości wobec odgórnie narzuconego systemu podziału imigrantów między państwa członkowskie czy wobec projektu Europy wielu prędkości . Wymienił oczekiwania wobec instytucji Unii Europejskiej – nienarzucania jednego wariantu demokracji ani jednego modelu stosunku państwa do religii i kościołów, solidarności wobec państwa będącego ofiarą agresji lub znajdującego się w kryzysie, wprowadzenia ruchu bezwizowego w skali całej Europy. „Świadomość łączących nas wartości uważam za kluczowy element zarówno dla zapewnienia Europie Środkowo-Wschodniej podmiotowości w stosunkach międzynarodowych, jak i dla skutecznego kształtowania przyszłości projektu integracji europejskiej”- podsumował wicemarszałek Senatu.
W debacie przewijały się głosy potwierdzające, że parlamenty pełnią kluczową rolę w demokratycznych społeczeństwach i we wzmacnianiu pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, gdyż poprawiają współpracę poszczególnych krajów. „Dziś świat spotyka się z wielkimi wyzwaniami, jak kryzys światowy, emigracja, terroryzm, czy zmiany klimatu” – mówił wiceprzewodniczący Zgromadzenia Narodowego Serbii Djordje Milicević. „Te sprawy dotyczą nas wszystkich, mają konsekwencje dla nas wszystkich i są dla nas wszystkich jednakowe” – dodał. Podobnie wypowiedział się wiceprzewodniczący Chorwackiego Soboru Zeljko Reiner. „Parlamenty narodowe chcą i powinny coraz bardziej angażować się w politykę międzynarodową, w rozumienie skomplikowanych relacji między państwami. Powinny mieć wpływ na bezpieczeństwo, na rozwój gospodarczy i na inne istotne obszary” – mówił, wskazując na kwestie bezpieczeństwa, migracji czy bezpieczeństwa energetycznego. Przewodniczący Izby Narodów Bośni i Hercegowiny Barisa Colak oświadczył, że „wymiar parlamentarny może stanowić prawdziwy most, który pomoże nam tworzyć instytucje demokratycznego, politycznego systemu”. Członek prezydium Wielkiego Zgromadzenia Narodowego Turcji Tufan Kose zwrócił uwagę, że podwyższenie niskiego obecnie poziomu rozwoju infrastrukturalnego na osi Północ-Południe powinno stanowić „priorytetowy cel naszych działań w najbliższym okresie”. „Osiągnięcie poziomu zachodnioeuropejskiego w infrastrukturze transportowej na linii Bałtyk-Adriatyk i Morze Czarne możliwe będzie dzięki bliskiej współpracy między krajami regionu Wschodniej, Środkowej i Południowej Europy” – podkreślił. Przewodniczący Senatu Rumunii Calin Popescu-Tariceanu ocenił, że szczyt to doskonała okazja, by podjąć refleksję nad możliwościami przemawiania wspólnym głosem w UE. „W Europie nasz głos powinien być bardziej spójny i silniejszy niż nasze pojedyncze głosy. Zwłaszcza w tak niepewnych czasach, gdy zmagamy się z bezprecedensowymi wyzwaniami i problemami” – powiedział.
http://www.senat.gov.pl/aktualnosci/art,9722,zakonczyl-sie-szczyt-przewodniczacych-parlamentow-panstw-europy-srodkowej-i-wschodniej.html
Wicemarszałek Seweryński i irański wiceminister spraw zagranicznych optymistycznie o perspektywach współpracy
Wicemarszałek Senatu Michał Seweryński spotkał się 26 kwietnia 2017 r. w Senacie z delegacją irańską, na czele której stał Madżid Tacht Rawanczi, wiceminister spraw zagranicznych ds. europejskich i amerykańskich Islamskiej Republiki Iranu. Spotkanie zdominowały wątki historyczne i perspektywy współpracy polsko-irańskiej.
Obecny był ambasador Iranu w Polsce Ramin Mehmanparast.
Wicemarszałek Seweryński podzielił się z uczestnikami spotkania refleksją, że stosunki dyplomatyczne między oboma krajami weszły już w szósty wiek i że jest to powód do prawdziwej dumy. Przypomniał, że w bieżącym roku obchodzimy 75. rocznicę niezwykłego wydarzenia, jakim było przyjęcie przez Iran 120 tys. Polaków, którzy dzięki temu mogli opuścić Związek Sowiecki. W ten sposób została ocalona armia generała Władysława Andersa, a wraz z nią rzesze cywilów. Wicemarszałek Senatu poinformował przy tym, że w gronie senatorów obecnej kadencji znalazła się córka generała Anna Maria Anders. Michał Seweryński podkreślił, że Iran jest nie tylko liderem regionalnym, ale także ważnym krajem świata. Wzbudza on znaczne zainteresowanie w Polsce, czego odzwierciedleniem jest fakt istnienia Polsko-Irańskiej Grupy Parlamentarnej, do której należy 25 parlamentarzystów. „Dowodzi to, że nasze uczucia i sympatie są po stronie tego kraju, który będzie odgrywał coraz większą rolę polityczną” – powiedział wicemarszałek Senatu. Dodał, że spodziewana jest wizyta w Polsce szefa Islamskiego Zgromadzenia Konsultacyjnego.
„Mimo że nasze państwa przeżywały wzloty i upadki, nasza przyjaźń pozostała niezmienna” – uważa wiceminister Madżid Tacht Rawanczi. Wspomniał on, że delegacja znalazła czas, aby zobaczyć tablicę wyrażającą wdzięczność dla narodu irańskiego za pomoc udzieloną polskim zesłańcom ewakuowanym z ZSRR w 1942 r., którym udało się dotrzeć wraz z żołnierzami gen. Władysława Andersa do Persji. Wyraził przekonanie, że ta niezwykła karta naszej wspólnej historii to kapitał, który przyczynia się do rozwoju dobrych relacji, zwłaszcza że jest wiele nowych obszarów, w których można skutecznie współpracować. Zwrócił uwagę na energetykę, tradycyjne i odnawialne źródła energii, ale także transport, przemysł stoczniowy i wymianę naukową.
Według wicemarszałka Senatu, w ostatnich latach dynamicznie rosną obroty handlowe między Polską a Iranem. Podkreślił on, że warto uwzględnić przy tym konieczność dywersyfikacji dostawców energii, którą zakłada polski rząd. Mówił również o dużym potencjale wymiany turystycznej, zwłaszcza w kontekście niepewnej sytuacji w rejonie Morza Śródziemnego. Wspomniał o możliwościach wymiany studentów i oferowaniu przez polskie uczelnie nauczania w języku angielskim.
Irański wiceminister spraw zagranicznych wyraził zainteresowanie współpracą w dziedzinie w biotechnologii i nanotechnologii. Poinformował, że jego kraj jest także zainteresowany współpracą w dziedzinie sektora bankowego, jako że sektor ten ucierpiał w wyniku sankcji. W odpowiedzi wicemarszałek Seweryński powiedział, że bardzo ważnym kierunkiem polityki obecnego rządu jest repolonizacja sektora bankowego, który jest zdominowany przez obce banki. Według niego, Polska zmierza w tym kierunku, aby banki były bardziej otwarte i decydowały o sobie. Dodał, że rozwój naszej gospodarki i wzrost dochodów sektora budżetowego daje nadzieję na repolonizację w wielu dziedzinach.
Madżid Tacht Rawanczi, 1958, ukończył inżynierię lądową i wodną na Uniwersytecie Kansas oraz międzynarodową ekonomię polityczną na Uniwersytecie Fordham (USA), jest doktorem nauk politycznych Uniwersytetu w Bernie. Jego kariera zawodowa jest związana głównie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Był m.in. wicedyrektorem Departamentu Organizacji Międzynarodowych, dyrektorem Departamentu Narodów Zjednoczonych, ambasadorem i zastępcą stałego przedstawiciela Iranu przy ONZ, doradcą ministra spraw zagranicznych, ambasadorem Iranu w Szwajcarii i Lichtensteinie. Był również wicedyrektorem w wydawnictwie „Encyklopedii Współczesnego Politycznego Islamu
http://www.senat.gov.pl/aktualnosci/art,9639,wicemarszalek-sewerynski-i-iranski-wiceminister-spraw-zagranicznych-optymistycznie-o-perspektywach-wspolpracy.html
Podziękowanie dla Marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego
39. posiedzenie Senatu RP
dnia 20.04.2017 roku.
Wysoka Izbo! Panie i Panowie!
Dziękuję za to zaufanie i przyjmuję ten urząd, świadom odpowiedzialności, jaka na mnie ciąży. Mam zamiar pełnić go z poszanowaniem całej Izby, wszystkich pań i panów senatorów, i z poszanowaniem praw, które wszystkim członkom Izby przysługują.
Zapytanie senatora Michała Seweryńskiego skierowane do Komisarz do spraw Polityki Regionalnej w Komisji Europejskiej,
która wzięła czynny udział w 36. posiedzeniu Senatu RP,
dnia 2 marca 2017 Pani Komisarz, bardzo pani dziękuję za to wystąpienie, było ono niezwykle pouczające. Ale w związku z tym wystąpieniem chciałbym zadać pani pytanie. Reprezentuje pani bardzo silny organ Unii Europejskiej, czyli Komisję Europejską, która ma wielkie możliwości wpływania na decyzje podejmowane w Parlamencie Europejskim itd. My jako izba polskiego parlamentu chcielibyśmy aktywnie współpracować i z Komisją Europejską, i z innymi instytucjami unijnymi. Zgadzamy się z ideą, że powinno być znacznie więcej kontaktów między parlamentami krajowymi a instytucjami Unii Europejskiej. Dlatego mam następujące pytanie: czy na podstawie pani doświadczeń wynikających z działalności w Komisji Europejskiej uważa pani, że należy parlamentom narodowym stworzyć więcej okazji do wyrażania opinii i stanowisk w odniesieniu do kluczowych decyzji, które są przygotowywane i mają zostać przyjęte przez instytucje Unii Europejskiej?
Wielu z nas, polskich parlamentarzystów, jest głęboko przekonanych o tym, że pierwszy krok, jakim był traktat lizboński, był w znacznym stopniu niewystarczający, i chcielibyśmy uzyskać znacznie więcej możliwości współpracy. Zapewne słyszała pani słowa krytyki, że w systemie Unii Europejskiej jest zbyt mało demokracji, nie ma wystarczająco dużo demokracji, dlatego chcielibyśmy powiedzieć, że zwiększenie zakresu kompetencji parlamentów narodowych byłoby słuszne i wzmocniłoby ogólną pozycję Unii Europejskiej.
Ale chciałbym poznać pani opinię w tej sprawie. Czy byłaby pani łaskawa powiedzieć, czy według pani ten sposób rozumowania jest słuszny, czy nie? Może mogłaby pani opowiedzieć nam więcej na ten temat, uwzględniając też pani wizyty w innych parlamentach?
Wystąpienie senatora Michała Seweryńskiego
na 34. posiedzeniu Senatu RP
Chciałbym w pierwszym rzędzie zauważyć, że istnieje rozdźwięk logiczny pomiędzy tytułem uchwały zaproponowanej przez wnioskodawców a uzasadnieniem. Moi przedmówcy już częściowo to zauważyli: uchwała w tytule mówi o 500-leciu Reformacji, w uzasadnieniu jest mowa o wybitnych zasługach Polaków wyznania protestanckiego, a to są dwie zupełnie różne sprawy. Gdyby podejmowało się uchwałę w sprawie 500-lecia Reformacji, to uzasadnienie musiałoby być inne, a wtedy wdalibyśmy się w wartościowanie różnych religii, które na ziemiach Polski istniały i nadal istnieją. Można by zapytać, dlaczego mamy czcić tylko jedną religię czy dwie albo trzy – w Polsce obecne są różne grupy wyznaniowe – ale wtedy mielibyśmy do czynienia z nierównym podejściem do tych wyznań.
W takim stanie rzeczy nie możemy podejmować uchwały, która w tytule… na podstawie uzasadnienia, które do tego projektu dołączono. Wydaje się, że panowie senatorowie przemawiający przede mną – przepraszam za takie uogólnienie – próbują ratować sytuację i mówią: uczcijmy tych pożytecznych, uczciwych, poczciwych, wybitnych Polaków protestantów. Tacy niewątpliwie byli. Te cytaty i te wspominane nazwiska są przekonujące, takie osoby są. No ale przepraszam, czcimy ich dlatego, że byli wybitnymi Polakami, czy dlatego, że byli protestantami wybitnymi Polakami? Wracamy więc do wyznania. Tego kryterium panowie w swojej propozycji nie odrzucili.
Dalej. Jeżeli mamy uczcić wybitnych i zasłużonych dla Polski Polaków jednego wyznania, to powinniśmy uczcić także Polaków innych wyznań. Dlaczego nie mielibyśmy uczcić wybitnych żydów – a było ich wielu – czyli Polaków wyznania mojżeszowego? Też powinniśmy ich uczcić. Czy to jest nasza rola? Jeżeli się przekonamy, że tak, no to zróbmy tak. Ale znowu nie z takim uzasadnieniem. Znowu wracamy do punktu wyjścia. Punktem wyjścia jest wyznanie pewnej grupy Polaków, którzy byli wybitni, którzy mieli wielkie zasługi w historii naszego narodu, naszego państwa.
No i wreszcie ostatnia uwaga jest taka, że ja mam pewną wątpliwość, czy te przytaczane szlachetne, znane nam ze szkoły i skądinąd, postacie były tak wybitne dlatego, że były wybitne same z siebie, czy dlatego, że były wyznawcami określonej religii? Bo jeżeli nie dlatego, że były wyznawcami określonej religii, to 500 lat reformacji to nie jest powód, żeby je czcić. Każdy inny powód jest dobry, ale bez tego związku z religią.
Ja tu widzę same niekonsekwencje i dlatego będę głosował przeciwko. Nawet będę próbował prosić, żeby idąc moim torem rozumowania, panie i panowie senatorowie również głosowali przeciwko tej uchwale.
Sprawozdanie senatora Michała Seweryńskiego
na 30. posiedzeniu Senatu RP
dnia 15 listopada 2016 r.
Przedłożona Senatowi ustawa o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw, uchwalona 4 listopada 2016 r. przez Sejm, wprowadza zmiany w 10 ustawach. Po pierwsze, w ramach nowelizacji ustroju sądów powszechnych wprowadza zasadę jawności oświadczeń majątkowych sędziów. Jawne oświadczenia majątkowe będą publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Jeżeli ujawnienie informacji zawartych w oświadczeniu mogłoby spowodować zagrożenie dla sędziego lub osób dla niego najbliższych, oświadczenie może zostać objęte przez podmiot uprawniony klauzulą tajności jako „zastrzeżone”. Minister sprawiedliwości jest uprawniony do zniesienia tak nadanej klauzuli. Po drugie, ustanawia odpowiedzialność karną sędziów za umyślne podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy w oświadczeniu majątkowym – to jest odpowiedzialność karna za złożenie fałszywego oświadczenia – co ma na celu wyeliminowanie dotychczas podnoszonych wątpliwości, czy taki czyn stanowi przestępstwo, czy jedynie przewinienie dyscyplinarne. Po trzecie, wydłużone zostają okresy przedawnienia karalności za popełnione przewinienia dyscyplinarne – z 3 do 5 lat od popełnienia czynu – a w przypadku, gdy postępowanie dyscyplinarne wszczęto przed upływem terminu przedawnienia, okres przedawnienia wyrokowania wydłuża się z 5 do 8 lat od chwili popełnienia czynu. Po czwarte, w przypadku wymierzenia sędziemu innej niż upomnienie lub złożenie z urzędu kary dyscyplinarnej ukarany sędzia nie będzie mógł przez 5 lat pełnić funkcji prezesa sądu, wiceprezesa sądu ani kierownika ośrodka zamiejscowego sądu. Po piąte, katalog kar dyscyplinarnych zostaje powiększony o nową karę polegającą na obniżeniu wynagrodzenia zasadniczego sędziego od 5% do 20% na okres od 6 miesięcy do 2 lat. I po szóste, wprowadzone zostały zasady orzekania wobec sędziów kary łącznej w postępowaniu dyscyplinarnym.
Druga grupa zmian koncentruje się wokół zagadnienia przewlekłości postępowań sądowych. W pierwotnym założeniu to właśnie ta kwestia miała stanowić centrum, jądro nowelizacji. Konieczność wprowadzenia takich zmian wynika z potrzeby wykonania pilotażowego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z lipca 2015 r. w sprawie Rutkowski i inni przeciwko Polsce. Ten wyrok dotyczy nie tylko 3 skarżących wymienionych w wyroku, ale także 591 innych osób, które podniosły w swoich skargach zarzut naruszenia art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, stanowiącego wymóg rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie, oraz art. 13, co miało związek z odmową przyznania słusznego zadośćuczynienia. Przez wzgląd na tak dużą liczbę wniesionych do Trybunału skarg Polska została objęta tzw. wzmocnioną procedurą nadzoru w styczniu 2011 r. W dniu 24 września 2013 r. Komitet Ministrów Rady Europy wydał decyzję, w której stwierdził, że mimo dokonanych reform w Polsce nadal istnieją problemy dotyczące funkcjonowania skargi na przewlekłość postępowania oraz związanego z nią zadośćuczynienia. Komitet stwierdził, że przyznawana rekompensata jest zbyt niska i że oceniając zasadność skargi, sądy polskie dokonują tzw. fragmentaryzacji postępowania, ponieważ oceniają trwanie tylko części postępowania poprzedzającego wniesienie skargi, zamiast uwzględniać całą długość postępowania w sprawie od rozpoczęcia do prawomocnego orzeczenia.
Ostatnią z istotnych zmian wprowadzanych w nowelizacji są przepisy art. 10 ustawy, które dotyczą, mówiąc w skrócie, możliwości zażądania przez prokuratora zwrotu akt sprawy z postepowania sądowego do postepowania przygotowawczego w celu przeprowadzenia przez niego niezbędnych czynności procesowych, gdy zdaniem oskarżenia ujawniły się istotne okoliczności wskazujące na konieczność poszukiwania dowodów lub zachodzi potrzeba przeprowadzenia innych czynności mających na celu uzupełnienie śledztwa lub dochodzenia. Ta zmiana idzie bardzo daleko, bo w ustawie jest propozycja, żeby takie cofnięcie sprawy mogło nastąpić także w drugiej instancji, a więc w postępowaniu odwoławczym. Sąd miałby uchylać zaskarżony wyrok i zwracać sprawę prokuratorowi.
W czasie posiedzenia komisji została przeprowadzona dyskusja nad tą ustawą. Wysłuchaliśmy wypowiedzi pań i panów senatorów, jak również opinii przygotowanej przez Biuro Legislacyjne. Zgłoszone zostały także poprawki zgłoszone przez senatorów. W konsekwencji do zreferowanej przeze mnie przed chwilą ustawy…
W ramach tych poprawek zaproponowano następujące zmiany do zreferowanej przeze mnie ustawy. Przede wszystkim jest tu blok kilku poprawek o charakterze legislacyjnym, technicznolegislacyjnym, zaproponowanych przez Biuro Legislacyjne Senatu, a przejętych przez senatorów. Dzięki nim ta ustawa będzie lepiej napisana pod względem techniki legislacyjnej.
Jeżeli chodzi o merytoryczne zmiany, to 3 z nich mają znaczenie podstawowe, więc zreferuję je szczegółowo. Po pierwsze, w ustawie została przewidziana kwota 500 zł za każdy rok opóźnienia w rozpoznawaniu sprawy, ale z wypowiedzi, które analizowaliśmy dokładnie, Trybunału w Strasburgu wynikało wyraźnie, że minimum to musi być 1 tysiąc zł. Dlatego, pomimo sprzeciwu i odrębnego stanowiska rządu, wprowadziliśmy poprawkę, która przewiduje, że to będzie nie mniej niż 1 tysiąc zł za każdy rok.
W tych najbardziej kontrowersyjnych 2 przepisach dotyczących wniosku prokuratora w sprawie zwrotu sprawy do postępowania przygotowawczego wprowadzona została poprawka, że prokurator będzie mógł taki wniosek złożyć, ale tylko do momentu wydania wyroku przez sąd. A więc w konsekwencji złożono również poprawkę o skreśleniu przepisu, który przewidywał, że w postępowaniu odwoławczym, już po wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji, taki wniosek mógł być złożony i sąd odwoławczy musiałby uchylić wyrok.
To są najważniejsze poprawki merytoryczne plus wcześniej wspomniane poprawki techniczno-legislacyjne, które komisja większością głosów przegłosowała. Jest także wniosek mniejszości, który złożył pan senator Zientarski.
senatora Michała Seweryńskiego
na 24. posiedzeniu Senatu RP
dnia 4 sierpnia 2016
Realizując coroczny obowiązek wynikający z art. 90f Regulaminu Senatu, Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji składa Senatowi sprawozdanie z rozpatrzonych w 2015 r. petycji. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w dziale „Wolności i prawa polityczne” w art. 63 przewiduje możliwość składania przez obywateli petycji, wniosków i skarg…
W tym przepisie stwierdza się, że „każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby (…) do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami”. Prace nad petycjami w roku 2015 były prowadzone przez senatorów członków Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji VIII kadencji i IX kadencji.
W 2015 r. marszałek Senatu skierował do Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji 13 petycji, w tym 8 zbiorowych, 4 indywidualne i 1 wielokrotną. Komisja praw człowieka pracowała nad tymi petycjami na 16 posiedzeniach – czternastu w VIII kadencji i dwóch w IX kadencji. W pracach nad petycjami komisja przyjęła tryb indywidualnego rozpatrywania każdej z nich, po zaprezentowaniu petycji na forum komisji przeprowadzano dyskusje, zwracano się również o informacje, opinie i stanowiska do organów państwowych związanych problematyką tych petycji, a także do ekspertów.
W posiedzeniach komisji uczestniczyli przedstawiciele ministerstw, urzędów, instytucji i organizacji pozarządowych realizujących zadania z zakresu, którego dotyczyły petycje. Na podstawie analizy 22 petycji komisja przygotowała 4 projekty ustaw: ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego, ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego.
W petycjach rozpatrzonych przez komisję wnoszący petycje postulowali: wyłączenie z definicji dochodu dla świadczeń rodzinnych kwoty umorzenia zaległości czynszowych; zmianę zasad podziału dochodów jednostek samorządu terytorialnego; zmianę uprawnień do poświadczania zgodności kopii dokumentów z oryginałami w postępowaniu administracyjnym; wyeliminowanie z obrotu handlowego substancji psychoaktywnych, tzw. dopalaczy; zmianę przepisów w sprawie kryteriów i sposobu stwierdzania śmierci mózgowej; zmianę definicji tymczasowego pomieszczenia w kontekście ustawy o ochronie praw lokatorów, wprowadzenie uprawnień do bezpłatnych leków dla osób najuboższych i przewlekle chorych dorosłych i dzieci, zabezpieczenie odpowiedzialności inwestora za zobowiązania wobec podwykonawców w umowach o roboty budowlane, zmianę przepisów prawa rodzinnego i opiekuńczego, zwłaszcza w odniesieniu do praw ojców, zmianę sytemu ubezpieczeń społecznych, tak by przedsiębiorcy niezatrudniający pracowników, prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą płacili składki do ZUS dopiero po uzyskaniu dochodu.
Oprócz tego autorzy w 2 petycjach postulowali podjęcie uchwał okolicznościowych w sprawie upamiętnienia 630. rocznicy zawarcia unii w Krewie oraz w sprawie upamiętnienia ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945 r. Poza petycjami, o których mówiłem, do marszałka Senatu, komisji praw człowieka oraz do innych komórek Senatu i jednostek Kancelarii Senatu napływała liczna korespondencja. W sumie było to 1 tysiąc 471 pism, z tego 381 zatytułowanych jako petycja albo zawierających wnioski, propozycje dotyczące zmiany przepisów prawa. Na każde z nadesłanych pism zainteresowane osoby uzyskały odpowiedź.
Wysoka Izbo, komisja prowadziła w 2015 r. także inne formy działalności na rzecz petycji. Od 20 maja 2015 r. była prowadzona kampania informacyjna pt. „Petycja Twoje Prawo”, skierowana do obywateli, organizacji pozarządowych i samorządu terytorialnego. Kampania miała na celu popularyzowanie prawa do składania petycji oraz prezentowanie trybu, w jakim petycje będą rozpatrywane. W ramach tej kampanii komisja praw człowieka była współorganizatorem wspólnie z Instytutem Spraw Publicznych i rzecznikiem praw obywatelskich konferencji „Ustawa o petycjach – impuls dla aktywności obywatelskiej” zorganizowanej w Senacie 15 września 2015 r. Ponadto w ramach „Dnia praw człowieka” 12 grudnia 2015 r. w Senacie komisja praw człowieka była współorganizatorem z rzecznikiem praw obywatelskich panelu dotyczącego prawa do składania petycji.
W podsumowaniu chciałbym stwierdzić, że rozpatrywanie petycji przez Komisję Praw Człowieka, Praworządności i Petycji służy realizacji ważnego prawa obywatelskiego zagwarantowanego w konstytucji. Petycje umożliwiają komisji podejmowanie inicjatyw zmierzających do ulepszenia prawa w sposób zgodny z postulatami obywateli. To po pierwsze. Po drugie, w ciągu kilku lat od rozpoczęcia rozpatrywania petycji obywatelskich w Senacie wyraźnie wzrosła ich liczba i nadal obserwujemy tendencję rosnąca, także ciągle rośnie liczba pism interwencyjnych, które nie są petycjami, ale są załatwiane przez komisję. Można w tym widzieć wyraz zaufania obywateli do Senatu i ważną drogę komunikacji społecznej niezbędnej w demokratycznym procesie legislacyjnym. Po trzecie, petycyjna droga komunikacji Senatu z obywatelami jest przedmiotem szerokich działań informacyjnych, podejmowanych przez komisję. Temu celowi służą konferencje i seminaria organizowane przez komisję, w których uczestniczą podmioty krajowe i zagraniczne oraz zainteresowani obywatele. Po czwarte, posiedzenia komisji są otwarte nie tylko dla zainteresowanych organów i samych petentów, ale także dla przedstawicieli organizacji pozarządowych, obywateli i przedstawicieli mediów. Wszystkie posiedzenia komisji są w całości transmitowane przez internet. Dziękuję. Sprawozdanie
na 23. posiedzeniu Senatu RP
dnia 20 lipca 2016
Połączone komisje, Komisja Ustawodawcza oraz Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, rekomendują Wysokiemu Senatowi przyjęcie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z poprawkami. Jednocześnie zaznaczam, że są 2 wnioski mniejszości z odrębnymi poprawkami. Chciałbym teraz pokrótce zreferować treść ustawy i treść poprawek, których autorem jestem wspólnie z panem senatorem Gogaczem.
Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym w wersji, którą rozpatruje Wysoki Senat, jest powrotem do ustawy z 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym, jednakże zostały do niej wprowadzone istotne zmiany. I na tych zmianach chciałbym teraz się skoncentrować. Otóż jest tu przepis, który mówi, że sędzia po złożeniu ślubowania stawia się w Trybunale w celu podjęcia obowiązków, a prezes Trybunału przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego.
Jest też w niej zamieszczony przepis, który powiada, że wygaśniecie mandatu w wyniku prawomocnego orzeczenia dyscyplinarnego podlega zatwierdzeniu przez prezydenta Rzeczypospolitej. Prezesa i wiceprezesa Trybunału powołuje prezydent Rzeczypospolitej spośród co najmniej 3 kandydatów przedstawionych na każde stanowisko przez zgromadzenie ogólne. Trybunał orzeka w pełnym składzie, w składzie 5 sędziów i w składzie 3 sędziów. W pełnym składzie, tzn. minimum 11 sędziów, orzeka w sprawach wymienionych w art. 26…
W pełnym składzie Trybunał orzeka w sprawach: sporów kompetencyjnych pomiędzy centralnymi instytucjami, konstytucyjnymi organami państwa; o stwierdzenie przeszkody w sprawowaniu urzędu przez prezydenta Rzeczypospolitej oraz powierzeniu marszałkowi Sejmu tymczasowego wykonywania obowiązków prezydenta Rzeczypospolitej; zgodności z konstytucją celów lub działalności partii politycznych; z wniosku prezydenta Rzeczypospolitej o stwierdzenie zgodności ustawy z konstytucją przed jej podpisaniem lub zgodności umowy międzynarodowej z konstytucją przed jej ratyfikacją; zgodności z konstytucją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym; o szczególnej zawiłości, z inicjatywy prezesa Trybunału, a także gdy z wnioskiem o uznanie sprawy za szczególnie zawiłą do Trybunału zwróci się skład orzekający wyznaczony do rozpoznania danej sprawy, albo w sprawach, w których szczególna zawiłość wiąże się z nakładami finansowymi nieprzewidzianymi w ustawie budżetowej, a w szczególności gdy skład orzekający zamierza odstąpić od poglądu prawnego wyrażonego w orzeczeniu wydanym w pełnym składzie. To są enumeratywnie wyliczone sprawy do rozpoznania w pełnym składzie minimum 11 sędziów – widzimy, że to sprawy o największej wadze. Oprócz tego Trybunał orzeka w pełnym składzie w takiej sprawie, w której 3 sędziów Trybunału w terminie 14 dni od otrzymania przez nich odpisów skarg konstytucyjnych, a także odpisów wniosków i pytań prawnych, złoży stosowny wniosek w tej sprawie.
Sędziów do składu orzekającego Trybunału, w tym przewodniczącego składu i sędziego sprawozdawcę, wyznacza prezes Trybunału spośród wszystkich sędziów Trybunału, według kolejności alfabetycznej, uwzględniając przy tym rodzaje, liczbę oraz kolejność wpływów spraw do Trybunału. Terminy rozpraw, na których rozpoznaje się wnioski, wyznaczane są według kolejności wpływu spraw do Trybunału. Trybunał, orzekając, jest związany granicami wniosku, pytania prawnego lub skargi. Trybunał wydaje orzeczenie po niejawnej naradzie sędziów składu orzekającego. W trakcie narady w pełnym składzie co najmniej 4 sędziów może zgłosić sprzeciw wobec proponowanego rozstrzygnięcia, jeśli uznają, że zagadnienie ma szczególnie doniosły charakter ze względów ustrojowych lub ze względu na porządek publiczny, i nie zgadzają się z kierunkiem rozstrzygnięcia. W przypadku złożenia sprzeciwu, o którym mowa, narada ulega odroczeniu o 3 miesiące, a sędziowie, którzy złożyli sprzeciw, na kolejnej naradzie zwołanej po upływie tego terminu prezentują wspólną propozycję rozstrzygnięcia. Jeżeli w trakcie ponownej narady ponownie co najmniej 4 sędziów zgłosi sprzeciw, narada ulega odroczeniu o kolejne 3 miesiące. Po upływie tego terminu przeprowadza się kolejną naradę i głosowanie. Orzeczenie zapada zwykłą większością głosów.
Prezes Trybunału kieruje wniosek o ogłoszenie wyroków i postanowień do prezesa Rady Ministrów. Ogłoszenie odbywa się na zasadach i w trybie wskazanym w konstytucji i w ustawie z 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych. W sprawach wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy stosuje się przepisy niniejszej ustawy. Trybunał jest zobowiązany do rozstrzygnięcia spraw, o których mowa, w ciągu roku od dnia wejścia w życie ustawy. Rozstrzygnięcia Trybunału wydane z naruszeniem przepisów ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym w okresie od 10 marca 2016 r. do 30 czerwca 2016 r. podlegają ogłoszeniu w odpowiednim dzienniku urzędowym w terminie 30 dni od dnia wejścia w życie ustawy.
Sędziów Trybunału, którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta Rzeczypospolitej, a do dnia wejścia w życie niniejszej ustawy nie podjęli obowiązków sędziego, z dniem jej wejścia w życie prezes Trybunału włącza do składów orzekających i przydziela im sprawy. To są, według mojego uznania, najważniejsze zmiany, modyfikacje ustawy z 1997 r. Wypada je wypunktować, żeby mieć pełny obraz treści ustawy, o której w tej chwili debatujemy. Pozwolę sobie teraz, Pani Marszałek, zreferować poprawki, które zostały złożone do tej ustawy przeze mnie i przez pana senatora Gogacza, a następnie sprawozdawcy mniejszości zreferują poprawki, które sami zgłosili.
Najważniejsze poprawki, które chciałbym zreferować, polegają na tym, że w art. 12 skreśla się ust. 2, który przewiduje zgodę prezydenta na wygaśnięcie mandatu sędziego w trybie orzeczenia dyscyplinarnego. Uzasadnienie jest takie, że te decyzje prezydenta oznaczałyby kolizję władzy wykonawczej z władzą sądowniczą. Proponujemy również, żeby w przepisie dotyczącym zgłaszania prezydentowi kandydatów na prezesa Trybunału nie było zapisu „co najmniej 3 kandydatów”, tylko zapis „3 kandydatów”. Proponujemy też zlikwidowanie ograniczenia dotyczącego udziału rzecznika praw obywatelskich w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym. Do tej pory w ustawie jest napisane, że ten udział dotyczy skargi konstytucyjnej. My proponujemy w poprawce skreślić wyrazy „dotyczącym skargi konstytucyjnej”. W ten sposób rzecznik praw obywatelskich miałby udział w każdym postępowaniu. Proponujemy również, żeby prezes Trybunału mógł wyznaczyć termin rozprawy z pominięciem wymogu, o którym mowa w ustawie, tzn. według kolejności, a więc żeby mógł wyznaczyć rozpoznanie sprawy poza kolejnością, jeżeli jest to uzasadnione ochroną wolności lub praw obywatela, bezpieczeństwa państwa lub porządku konstytucyjnego.
W kolejnej poprawce proponujemy, żeby orzekając o zgodności aktu normatywnego lub ratyfikowanej umowy międzynarodowej z konstytucją, Trybunał badał zarówno treść takiego aktu lub umowy, jak i kompetencję oraz dochowanie trybu wymaganego przepisami prawa do wydania aktu lub do zawarcia i ratyfikacji umowy. Tu jest taki sens, żeby uzupełnić kryteria, według których Trybunał będzie orzekał w sprawie konstytucyjności aktu normatywnego lub umowy międzynarodowej. I wreszcie – mówię o tych ważniejszych poprawkach – proponujemy następujące brzmienie przepisu odnoszącego się do terminu ogłaszania wcześniejszych rozstrzygnięć. Chodzi o to, żeby przepis dotyczący tej sprawy brzmiał następująco: „W terminie 30 dni od dnia wejścia w życie ustawy ogłasza się rozstrzygnięcia Trybunału wydane przed dniem 20 lipca 2016 r. z naruszeniem przepisów ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym, z wyjątkiem rozstrzygnięć dotyczących aktów normatywnych, które utraciły moc obowiązującą”.
Ponadto – łącznie poprawek jest 26 – pozostałe poprawki mają charakter redakcyjny albo systemowy, to znaczy, że powodują konsekwencje w postaci skreślenia albo przeredagowania innych przepisów, które wiążą się z poprawkami polegającymi na zmianie treści merytorycznej wcześniejszych przepisów. Pani Marszałek, Wysoki Senacie, do tego chciałbym ograniczyć swoje sprawozdanie. Jeżeli będą pytania, postaram się odpowiedzieć.
na 21. posiedzeniu Senatu RP
dnia 24 czerwca 2016
Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji na posiedzeniu 22 czerwca br. zaopiniowała skierowane przez marszałka Senatu wnioski w sprawie powołania członków do składu Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Komisja stwierdza, że wszyscy kandydaci, pan Antoni Kazimierz Dudek, pan Andrzej Roman Kołodziej, pan Wojciech Polak, pan Tadeusz Wojciech Wolsza, zostali prawidłowo zgłoszeni.
Komisja przeprowadziła przesłuchanie kandydatów na członków Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i pozytywnie zaopiniowała kandydatury pana Antoniego Kazimierza Dudka, pana Wojciecha Polaka, pana Tadeusza Wojciecha Wolszy. Komisja negatywnie zaopiniowała kandydaturę pana Andrzeja Romana Kołodzieja. Dziękuję.
na 20. posiedzeniu Senatu RP
dnia 15 czerwca 2016
Są dwa powody, żebym mówił krótko: jest późno, a poza tym jestem trochę przeziębiony. Ale mam też jeden powód, żeby jednak coś powiedzieć. Chciałbym, proszę państwa, żebyśmy w tym bardzo wąskim gronie pozwoli sobie na trochę szerszą refleksję, może bez pośredniego odniesienia się do projektu ustawy, ale jednak w bezpośrednim związku z tą ustawą. Zgodzimy się wszyscy z tym, że żyjemy w czasie wojen cywilizacyjnych, jednej wielkiej wojny pomiędzy dwiema cywilizacjami. Rezultatem tego starcia cywilizacji, którego nie chcieliśmy w Europie – ono przyszło do nas spoza Europy – jest wzrost zagrożenia terrorystycznego i przez przestępczość zorganizowaną. Nasza wizja państwa demokratycznego, prawnego, nasza aksjologia chrześcijańska – to wszystko zostało zakwestionowane i zagrożone. My wobec tego musimy się bronić. I, niestety, ta droga obrony wiedzie przez ograniczanie standardów naszej cywilizacji europejskiej, wysokich, opartych na szacunku dla człowieka, dla jego życia, dla wolności. Musimy z tym się godzić. W tym kierunku zmierza nasze przeciwstawianie się temu zagrożeniu. To jest światowa tendencja. Co więcej, widzimy, chociaż z żalem, że ta tendencja jest akceptowana.
Posłuchajcie, Panowie Senatorowie, przykłady są oczywiste. Czyż nie jest tak, że zaakceptowaliśmy odciski palców, paszporty biometryczne, tego snajpera, który oddaje strzał bez szukania stanu wyższej konieczności? My do tego dopiero teraz dochodzimy, gdzie indziej to już wcześniej zostało przyjęte, wcześniej widzieliśmy to tylko na filmach. A czy te, powiedzmy sobie otwarcie, często dla nas poniżające formy kontroli na lotniskach nie ingerują bardzo brutalnie w nasze poczucie prywatności, wolności osobistej? Wszystko to zaakceptowaliśmy, a jest w tym zakresie tendencja rosnąca. Coraz bardziej uszczupla się sfera naszej wolności i prywatności, bo widzimy, że rozsądne wyjście jest właśnie tylko takie.
Podam przykład, proszę państwa. W maju w jednym z bardzo wielkich państw europejskich, z bardzo długą i piękną tradycją demokratyczną jeden z deputowanych, zresztą lewicowej, partii rządzącej złożył projekt ustawy zmierzający do tego, ażeby w celu zagwarantowania bezpieczeństwa państwu wtedy, kiedy to bezpieczeństwo tego wymaga, można było nawet zażądać od adwokata i lekarza informacji o ich klientach i pacjentach, które do tej pory są tajemnicą adwokacką i lekarską. Wielkie państwo, mocarstwo światowe, które uczy nas demokracji, jak się nadarza jakaś okazja. To jest właśnie wyznacznik kierunku, to jest signum temporis. Jeszcze ta ustawa tam nie została uchwalona, to jest dopiero projekt. Oczywiście został bardzo skrytykowany przez środowiska lekarskie i adwokackie.
Proszę państwa, kto z nas miał okazję dzisiaj zajrzeć do internetu, zobaczył informacje, chociażby od naszego korespondenta senackiego w Brukseli, jaka jest wiadomość podana przez policje francuską i belgijską: że płyną 2 komanda syryjskie z Państwa Islamskiego w konkretnym celu do Francji i do Belgii, że zaraz tam zrobią odpowiednie zamachy. To nie jest wymyślone, przeczytałem to przed godziną.
Proszę państwa, dodajmy jeszcze do tego, że jesteśmy świadkami jakiejś paradoksalnej dysproporcji. My w obronie praw człowieka – i słusznie tego bronimy – naszej wolności staramy się ograniczać możliwości służb publicznych, państwa, żeby ono jak najmniej ingerowało w sferę naszej wolności. A co się dzieje na wolnym rynku, rynku informacji, ochrony? Tam wszystko wolno. Tym siłom wolno więcej, one mają więcej środków aniżeli państwo, które jest zobowiązane zapewnić nam bezpieczeństwo wewnętrzne i naszą ochronę. Czy my możemy na taką dysproporcję się godzić? Przecież dzisiaj per fas et nefas można sobie kupić na rynku wszystkie informacje o nas i można sobie zafundować prywatną armię, jeżeli ktoś myśli, że policja państwowa i inne służby nie są w stanie nas obronić. Bo takie środki dzisiaj istnieją. Więcej wolno siłom prywatnym aniżeli państwowym służbom bezpieczeństwa.
Chciałbym zaryzykować pewną hipotezę, może warto, żebyśmy o niej pomyśleli. My jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że bardzo patrzymy – ja jako przewodniczący komisji praw człowieka mogę to tylko potwierdzić – na to, jakie jest np. orzecznictwo międzynarodowych trybunałów w zakresie praw człowieka. Martwimy się, jeżeli wyroki wydane w sprawach przeciwko Polsce, w których przegraliśmy, nie są na czas wykonywane, staramy się jakoś temu przeciwdziałać razem z rządem. Ale, proszę państwa, moja hipoteza idzie w tym kierunku, że jesteśmy w przededniu czasu, w którym te trybunały będą musiały trochę spuścić z tonu, z poziomu obrony i z poziomu orzecznictwa. Nie mówię tego tryumfalnie. Jesteśmy zapewne w przededniu czegoś jeszcze większego, może będziemy musieli zrewidować nasze pojęcie o standardach praw człowieka, do których się przyzwyczailiśmy, które uznajemy za drogie sobie, z których jesteśmy dumni, bo są wykwitem naszej cywilizacji, wysokiej, wspaniałej. Uważamy, że mamy pod tym względem przewagę, chętnie byśmy jej udzielili innym. I okazuje się, że w zetknięciu z siłami zła, z tą obcą, przeciwną naszym wartościom cywilizacją, musimy po prostu ograniczać się w naszych wyobrażeniach o wysokich standardach praw ludzkich, które respektujemy w naszym kraju. Mówię to bez tryumfu. I wszyscy musimy powiedzieć, że godzimy się czy chcemy się godzić na to ograniczenie naszej wolności i prywatności ze smutkiem, bo to wygląda trochę tak, jak gdyby nasza wizja człowieka, ta wielka, wspaniała, odnosząca się do szlachetnej strony istoty ludzkiej, przegrywała z prymitywnym złem, które taką wizję człowieka odrzuca. Ale nie znaleźliśmy na to innej formy obrony. Innej formy obrony nie znaleźliśmy. Nie pozwólmy więc terrorystom zyskać przewagi nad nami, wyciągajmy odpowiednie wnioski z tych zagrożeń, które rosną. I nie waham się użyć tych słów: róbmy wszystko, a nawet módlmy się, żeby to zagrożenie nie doszło do nas. Dziękuję. Sprawozdanie
na 17. posiedzeniu Senatu RP
dnia 11 maja 2016
Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji przedstawia sprawozdanie z obrad, które wczoraj odbyła, nad ustawą o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz niektórych innych ustaw. Ustawa została skierowana przez marszałka Senatu do Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji 29 kwietnia. Powiem krótko, czego ta ustawa dotyczy.
Po pierwsze, rozszerza ona zakres przedmiotowy spraw, którymi zajmować się będzie Instytut Pamięci Narodowej, o prace poszukiwawcze miejsc spoczynku osób, które straciły życie wskutek walki z systemem totalitarnym lub wskutek represji totalitarnych albo czystek etnicznych w okresie od dnia 8 listopada 1917 r. do 31 lipca 1990 r.
Po drugie, ustawa zawiera zmiany związane z tym, że Instytut Pamięci Narodowej będzie prowadził poszerzone badania naukowe i działania edukacyjne oraz związane z poszukiwaniem miejsc spoczynku ofiar systemów totalitarnych i czystek etnicznych.
Po trzecie, ustawa wprowadza odpowiednie przepisy dotyczące prowadzenia przez Instytut Pamięci Narodowej działalności związanej z upamiętnianiem historycznych wydarzeń oraz miejsc w dziejach walk i męczeństwa narodu polskiego, zarówno w kraju, jak i za granicą, a także miejsc walk i męczeństwa innych narodów na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
Ustawa wprowadza także przepisy, które dotyczą organizacji Instytutu Pamięci Narodowej. W szczególności ustawa modyfikuje sposób i warunki powoływania prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, znosi radę instytutu, a w jej miejsce wprowadza powoływane na zmienionych zasadach Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. Modyfikuje także wymagania stawiane pracownikom i prokuratorom instytutu oraz zmienia zakres kompetencji prezesa i kolegium. Ponadto wprowadza zmiany w strukturze jednostek i komórek organizacyjnych instytutu. Ustawa przewiduje także likwidację tzw. zbioru zastrzeżonego, tj. podlegającego szczególnej ochronie i wyodrębnionego w archiwach instytutu tajnego zbioru dokumentów wskazanych przez szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i szefa Agencji Wywiadu lub ministra obrony narodowej.
I wreszcie, nowelizacja ma na celu wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Zakłada ona jawne rozpoznawanie skargi w postępowaniu sądowo – administracyjnym w sprawie odmowy udostępnienia do wglądu dokumentów znajdujących się w zasobach instytutu oraz umożliwia stronie zapoznanie się z uzasadnieniem orzeczenia sądu administracyjnego w tej sprawie. W czasie posiedzenia komisji zostało zgłoszonych kilkanaście propozycji poprawek ze strony Instytutu Pamięci Narodowej oraz propozycje poprawek Biura Legislacyjnego Senatu, których było jeszcze więcej, ponad 20. Można właściwie powiedzieć, że w tym, co zgłosiło Biuro Legislacyjne Senatu, zawierały się także poprawki Instytutu Pamięci Narodowej, one się ze sobą pokrywały. I teraz chciałbym pokrótce je zreferować, powiedzieć, na czym polegały.
Te poprawki miały na celu zmiany, które by rozszerzyły kategorię poszukiwanych osób, grobów poszukiwanych osób. Miały też dać ściślejsze określenie podstawy prawnej ścigania zbrodni komunistycznych od 8 listopada 1917 r. Chodzi o to, że nie było wtedy polskiej ustawy karnej, a odpowiednia modyfikacja dawałaby podstawę do wykonania tego rozszerzenia tak, żeby ścigać zbrodnie od 8 listopada 1917 r. Była propozycja poprawki polegająca na tym, żeby dopisać, iż Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej może złożyć wniosek nie tylko o powołanie, ale także o odwołanie prezesa tego instytutu. Jest też poprawka dotycząca doprecyzowania zakazu zawierania umów cywilnoprawnych przez członków kolegium w taki sposób, żeby to było ograniczenie tylko do umów zawieranych z tym instytutem.
Jest poprawka, która ma na celu doprecyzowanie początku kadencji członków Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, jako że przepis w obecnej redakcji może budzić co do tego wątpliwość. Jest też poprawka, która by doprecyzowywała zaskarżalność decyzji prezesa Instytutu Pamięci Narodowej o ekshumacji zwłok. I jest poprawka dająca możliwość prowadzenia postępowań lustracyjnych dotyczących także funkcjonariuszy służb specjalnych.
Były także zaproszone instytucje z zewnątrz: Związek Gmin Żydowskich, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Przewodniczący tej rady złożył wniosek krytyczny dotyczący przepisu, który pozwala na ekshumację zwłok z grobów wojennych, z cmentarzy wojennych i przenoszenie ich do innych grobów. W dyskusji, która się wywiązała w trakcie posiedzenia komisji, podnoszone były dalej idące zastrzeżenia co do tej ustawy. Na tym tle zostały sformułowane następujące 2 najdalej idące wnioski: wniosek o odrzucenie ustawy i wniosek o przyjęcie ustawy bez poprawek. Komisja w głosowaniu wypowiedziała się za przyjęciem ustawy bez poprawek, a jednocześnie został zgłoszony wniosek mniejszości o odrzucenie ustawy. Komisja zatem wnosi, ażeby Wysoki Senat uchwalił ustawę bez poprawek.
na 15. posiedzeniu Senatu RP
dnia 20 kwietnia 2016
Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji przedstawia wniosek o zaaprobowanie projektu ustawy o zmianie ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich oraz niektórych innych ustaw z poprawkami, które zostały tutaj załączone.
Celem ustawy jest doprecyzowanie trybu postępowania przed Sejmem w sprawie o zniesienie immunitetu, ewentualnie o wyrażenie zgody przez Sejm na zatrzymanie bądź aresztowanie, bądź też pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prezesa Najwyższej Izby Kontroli, generalnego inspektora ochrony danych osobowych, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, rzecznika praw obywatelskich i rzecznika praw dziecka. Przepisy w tych kwestiach były niepełne, ta ustawa je uzupełnia. I wbrew temu, co jest podane w samym jej tytule, w gruncie rzeczy obejmuje wszystkie wymienione przeze mnie urzędy i osoby pełniące te urzędy. Zmiany te były konieczne, żeby postępowania prowadzone przed Sejmem w sprawach, o których powiedziałem, mogły się toczyć bez przeszkód.
W trakcie dyskusji zostały zaproponowane pewne poprawki – jest ich tutaj aż 22. W większości są to poprawki, które mają charakter technicznolegislacyjny, ale kilka z nich ma charakter merytoryczny i właściwie mogą one zostać sprowadzane do jednej poprawki: w stosunku do wymienionych przeze mnie urzędów… Chodzi o taką poprawkę, która mogłaby ujednolicić treść immunitetu, który został tym osobom przyznany. Otóż w stosunku do wszystkich tych urzędów zaproponowano jeden przepis, a mianowicie mówiący, że te osoby nie mogą być ani zatrzymane, ani pociągnięte do odpowiedzialności karnej bez uprzedniej zgody Sejmu. I w tym przypadku ten przepis jest jednolity w odniesieniu do wszystkich innych urzędników, nie odnosi się tylko do rzecznika praw obywatelskich. Na tym polega ta główna merytoryczna poprawka.
W toku dyskusji w komisji podnoszona była wątpliwość co do tego, czy ta poprawka jest uprawniona, jeśli wziąć pod uwagę to, że modyfikuje ona sformułowanie zawarte w konstytucji, w części dotyczącej immunitetu wymienionych osób. Przeważył argument, że w poprzedniej kadencji mieliśmy zmianę o podobnym charakterze odnoszącą się do sędziów i tam również dokonaliśmy pewnej modyfikacji ich immunitetu konstytucyjnego – polegało to na tym, że pozwoliliśmy sędziom, żeby godzili się na przyjęcie mandatu za wykroczenie drogowe bez potrzeby postępowania przed sądem. Ten sam sposób zaproponowany został w poprawce odnoszącej się do prezesa Najwyższej Izby Kontroli – jemu również projektowana przez nas poprawka do ustawy pozwala, bez czekania na zgodę wyrażoną przez Sejm, wyrazić zgodę na bycie pociągniętym do odpowiedzialności karnej za wykroczenia drogowe.
To byłaby pełna informacja dotycząca kierunku zmian i treści zmian tej ustawy, a także poprawek, które zostały wniesione. Jak powiedziałem, ogromna większość tych poprawek ma charakter udoskonalający, redakcyjny, technicznolegislacyjny. Komisja wnosi o przyjęcie tej ustawy wraz z poprawkami.
na 13. posiedzeniu Senatu RP
Komisja Ustawodawcza oraz Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji przedstawiają Wysokiemu Senatowi projekt następującej uchwały. „Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie uwolnienia Nadii Sawczenko – deputowanej do Rady Najwyższej Ukrainy oraz członkini Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
Nadia Sawczenko jest więźniem politycznym, porwanym na terytorium Ukrainy i od ponad półtora roku bezprawnie przetrzymywanym przez władze Federacji Rosyjskiej. Uwolnienie Nadii Sawczenko jest ciągle odkładane w czasie, co zagraża jej życiu, ponieważ w proteście przeciw bezprawiu ukraińska deputowana prowadzi głodówkę. Przetrzymywanie Nadii Sawczenko w więzieniu jest rażącym naruszeniem podstawowych wolności i praw człowieka, przeciwko czemu podnoszone są powszechne protesty. Senat Rzeczypospolitej Polskiej przyłącza się do tych protestów i apeluje do władz Federacji Rosyjskiej o natychmiastowe zwolnienie Nadii Sawczenko. Uchwała podlega ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej «Monitor Polski»”. Dziękuję.
dnia 16 marca 2016
Przede wszystkim będę polemizował z opiniami, które tu były wyrażane, że ten krytykowany dzisiaj przez nas i odwracany w ustawie model, że powrót do poprzedniego modelu, ta zmiana były konsensem politycznym. Nie było konsensu politycznego, była gorąca dyskusja na posiedzeniach komisji – na pewno komisji praw człowieka, ja sam temu posiedzeniu przewodniczyłem – była dyskusja także na tej sali, ja sam zabierałem głos w obronie dotychczasowego, wcześniejszego, przez dziesiątki lat stosowanego nie tylko w Polsce, ale także w wielu innych krajach Europy modelu, w którym sędzia dążył do ustalenia prawdy, a nie pozostawał bierny wobec większej czy mniejszej aktywności stron w postępowaniu karnym. Nie chodzi o proces cywilny, to jest co innego, i pan senator Cichoń słusznie to bardzo wyraźnie podkreślił. Tu chodzi na szczęście już nie o życie, ale o wolność człowieka, jego prawa majątkowe.
Ja jestem – i to chcę jeszcze raz powtórzyć Wysokiej Izbie – zwolennikiem powrotu do tego poprzedniego systemu, który wbrew temu, co wypsnęło się niektórym barwnie mówiącym polemistom, nie jest modelem wschodnim w pejoratywnym znaczeniu, tylko jest modelem europejskim. Modelem, w którym sędzia nie jest obojętny na nieudolność jednej czy drugiej strony, a przede wszystkim modelem, w którym sędzia jest gwarantem, że oskarżonemu nie będzie działa się niesprawiedliwość, dlatego że ma nieudolnego obrońcę – bo założenie było takie, że każdy, nawet biedny, będzie miał obrońcę z urzędu, że mu się nie stanie krzywda. Otóż tu trzeba brać pod uwagę, że nie tylko niezaradny obrońca z urzędu, ale także obrońca zaradny niejednokrotnie nie będzie mógł przeprowadzić różnych trudnych dowodów, które są kosztowne, i takich dowodów, które są zależne od postępowania innych podmiotów i które inaczej zachowują się wobec prywatnego obrońcy, a inaczej wobec majestatu sądowego. Sąd ma po prostu – wtedy, kiedy działa w majestacie wymiaru sprawiedliwości – znacznie większe możliwości skutecznego przeprowadzania trudnych dowodów, kosztownych dowodów. To jest chyba największa gwarancja sprawiedliwości, to jest największa nadzieja, z jaką oskarżony bierze udział w procesie, że sędzia okaże się sprawiedliwy. A jeżeli sąd ma związane ręce, to po prostu nie będzie mógł zareagować nawet wtedy, kiedy jego zdaniem nie ma sprawiedliwych warunków procesu. I to jest ta podstawowa sprawa.
Była tutaj mowa w wystąpieniach panów senatorów o tym, że trzeba było to jeszcze trochę pociągnąć, to byśmy się dowiedzieli, czy to dobrze działa, czy niedobrze działa. Ale jakże to kosztowny eksperyment! My wiemy, jakie były wady i zalety tego wcześniejszego, dotychczasowego modelu, i wiemy, czego się tam spodziewać i jakie on ma niedoskonałości. Trzeba było iść drogą stopniowego doskonalenia, jakiegoś kompromisu pomiędzy dwoma modelami, a nie gwałtownego przejścia do tego, czegośmy się naoglądali na filmach amerykańskich, w których sędzia, za przeproszeniem, kręci sobie młynka palcami, a dwie strony spierają się między sobą bardziej czy mniej udolnie. W polskim modelu prawa karnego to jest koncepcja zupełnie obca. W europejskim modelu jest ona bardzo rzadko stosowana. I dlatego powrót do tej koncepcji, którą mieliśmy wcześniej, jest większą gwarancją sprawiedliwego procesu. Pewnie, że dla sędziów by było wygodne.
Pewnie, że może byłoby i szybciej, bo jeśli sądy w łatwy sposób zwracałyby do uzupełnienia materiał dowodowy, to i przerób miałyby większy, i mniej byłoby spraw leżących w sądach. No ale przecież nie to jest celem procesu karnego. Wymierzanie sprawiedliwości jest celem. A więc ja nie będę już powtarzał wielu innych argumentów, które padły tutaj na rzecz powrotu do tamtego modelu, który nazywany jest – trochę niezbyt adekwatnie – procesem inkwizycyjnym, choć tam też jest ten element kontradyktoryjności. Strony mogą przedkładać wnioski dowodowe, strony mogą zgłaszać swoje dowody, sędzia ocenia, czy są one uzasadnione, czy nieuzasadnione, w każdym razie te strony nie są ubezwłasnowolnione, mogą coś robić z własnej inicjatywy. A więc myśmy mieli… Ja zawsze uważałem – choć nie jestem specjalistą od prawa karnego – i zawsze mi się wydawało, że to jest pewna wartość i przewaga naszego modelu procesu karnego, bo są tam zarówno te elementy, które dają stronom szansę na prowadzenie sporu w miarę tego, co potrafią powiedzieć i zrobić, i jest sędzia, który czuwa nad tym, żeby była adekwatna ocena i próba wydobycia prawdy materialnej.
Co do innych przepisów, to chciałbym się wypowiedzieć tylko co do jednego, który jest również bardzo kontrowersyjny. Chodzi o kwestię dopuszczalności dowodów, które uzyskane zostały w trybie czynu zabronionego. Ja czytałem wielokrotnie ten przepis, art. 168a., i nie widzę tam całkowitego przyzwolenia na to, żeby w drodze czynu niedozwolonego wszystkie dowody były uzyskiwane. Przyznaję jednak, że ten przepis jest niezręcznie sformułowany i może budzić trudności interpretacyjne.
Dlatego pozwalam sobie, Panie Marszałku, złożyć poprawkę do tego artykułu, której tekst brzmi w sposób następujący: „Niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego z naruszeniem przepisów o tym postępowaniu lub za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 §1 Kodeksu karnego, popełnionego w postaci: zabójstwa, umyślnego uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności bądź czynu zabronionego, popełnionego przez funkcjonariusza publicznego w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych”. Tu, w tej proponowanej wersji, są wszystkie te same elementy, które były w art. 168a, ale napisane jest to w sposób jasny: wszystko to, co tu jest wymienione, jest niedopuszczalne, przy czym niedopuszczalny jest – i to tam jest powiedziane wyraźnie – taki dowód, który został uzyskany na skutek naruszenia przepisów przez funkcjonariusza służbowego… przepraszam, przez funkcjonariusza w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych. A więc te wszystkie obawy, które dotyczyłyby ewentualnego dopuszczenia do naruszenia prawa przez funkcjonariuszy państwowych, tutaj w ogóle są uchylone. To wszystko jest w tej obecnej wersji, jak się ją dobrze czyta, ale trudno się tę wersję czyta. Dlatego ja składam tu wersję poprawioną, z której wynika, że tylko w wyjątkowych, wyraźnie w tych przepisach omówionych, wskazanych przypadkach, naruszenie przepisów może być podstawą do dopuszczenia dowodów… albo inaczej: dowód uzyskany z naruszeniem przepisów może być dopuszczony. Czyli nie każdy może być dopuszczony, bo z wyłączeniem tych, które są tu zaznaczone, a przede wszystkim tych, które są dopuszczone czy uzyskane poprzez naruszenie przepisów służbowych przez funkcjonariusza publicznego. Panie Marszałku, składam poprawkę. Sprawozdanie
na 9. posiedzeniu Senatu RP
Połączone Komisja Ustawodawcza oraz Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji rozpatrzyły dwie ustawy, tj. ustawę – Prawo o prokuraturze oraz ustawę – Przepisy wprowadzające ustawę o prokuraturze. Ustawa – Prawo o prokuraturze jest obszernym aktem składającym się ze 190 przepisów, regulującym na nowo tę ważną instytucję w systemie organów państwa. Reguluje ona szczegółowo następujące kwestie…
Po pierwsze, w przepisach ogólnych definiuje, że prokurator generalny jest naczelnym organem prokuratury, a urząd prokuratora generalnego sprawuje minister sprawiedliwości. To jest największa nowość wynikająca z systemu.
Po drugie, reguluje organizację i strukturę organizacyjną prokuratury. Następnie sytuuje Krajową Radę Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym jako organ stojący na straży niezależności prokuratorów. Potem samorząd prokuratorski, finansowanie działalności prokuratury, co oczywiście następuje z budżetu państwa, w którym stanowi odrębną część. Udział prokuratora w postępowaniu sądowym i w innych postępowaniach, współdziałanie prokuratury w zwalczaniu i zapobieganiu przestępczości z innymi organami, obowiązki i prawa prokuratorów, czyli status prawny, status pracowniczy prokuratorów... Czyli status prawny, status pracowniczy prokuratorów. I wreszcie odpowiedzialność karna, dyscyplinarna i służbowa prokuratorów oraz status prawny personelu pomocniczego: asystentów, aplikantów oraz pracowników administracyjnych prokuratury.
Jeżeli chodzi o ustawę o przepisach wprowadzających, to, najogólniej mówiąc, w 75 artykułach reguluje ona wszystkie konsekwencje wprowadzenia nowego prawa o prokuraturze powstające w innych ustawach należących do systemu wymiaru sprawiedliwości, przede wszystkim w kodeksie postępowania karnego. Obie ustawy były przedmiotem żywej dyskusji. W dyskusji tej, która została poprzedzona opinią Biura Legislacyjnego, zwrócono uwagę na fundamentalne zagadnienia. Pojawiły się też pytania i wątpliwości co do zaproponowanych przepisów. Jeśli chodzi o opinię Biura Legislacyjnego, to przede wszystkim zwrócono uwagę na pewne wątpliwości, jakie mogą wynikać z tego, że używane są w ustawie określenia o charakterze ogólnym, nieostrym, które mogą rodzić pewne wątpliwości interpretacyjne. Chodzi o określenia takie jak np.: nieskazitelny charakter, którego wymaga się od prokuratora; nadzór nad pozbawieniem wolności, który prokurator ma sprawować nad każdą formą pozbawienia wolności, tymczasowym aresztowaniem i innymi decyzjami o pozbawieniu wolności; zakres niekaralności – czy za każde przestępstwo popełnione umyślnie, czy także za przestępstwo popełnione umyślnie… przestępstwo karnoskarbowe. Chodzi o sprawę ujawniania oświadczeń majątkowych i ujawniania także majątku współmałżonka, problem polecenia wykonywania czynności procesowej, który może wydawać przełożony prokuratora. Te wątpliwości stały się następnie podstawą do dyskusji, podobnie jak wątpliwości o charakterze językowym, redakcyjnym, wątpliwości o charakterze zgodności pewnych przepisów i terminologii użytej w ustawie z innymi ustawami, podniesione zwłaszcza w odniesieniu do ustawy wprowadzającej.
W dyskusji wyjaśniano, że jeśli chodzi np. o wymaganie, żeby prokuratorem mogła być tylko osoba posiadająca obywatelstwo polskie – wyłącznie obywatelstwo polskie – to celem tego wymagania jest uchronienie prokuratora od konfliktu lojalności, który mógłby powstać, gdyby miał podwójne obywatelstwo. Wyjaśniano, że kryterium nieskazitelności jest potrzebne dlatego, że nie wystarczy, iżby kandydat na prokuratora nie był karany, bo chodzi także o jego takie zachowanie, które nie podlega ocenie prawnokarnej, ale które może być naganne i wobec tego dyskwalifikuje kandydata do prokuratury na to stanowisko. Dyskutowano również nad kwestią ujawniania majątku łącznie z imieniem i nazwiskiem oraz ujawniania majątku współmałżonka. Argumentacja była taka, że przecież i inne grupy osób wykonujących funkcje państwowe składają oświadczenia majątkowe, które są jawne, publikowane. A ujawnianie majątku współmałżonka ma zapobiegać pewnym sytuacjom, tak żeby pod pozorem rozdzielności majątkowej małżeńskiej nie ukrywano legalnych dochodów i źródła pochodzenia majątku w małżeństwie.
Mówiono też, że jeżeli chodzi o pewne wyrażenia, które mogą nastręczać trudności interpretacyjne, no to one wynikają z pewnej maniery legislacyjnej. Taką manierą jest np. nadużywanie słowa „zasady” w wielu aktach prawnych, tam gdzie właściwie zasad nie ma, ale stało się to już właściwie powszechną praktyką, a słowo „media” przejęte z języka potocznego dzisiaj odnosi się prawie wyłącznie do środków masowej komunikacji. Ważniejsze kwestie, które – poza redakcyjnymi, językowymi – były poruszane w dyskusji, były następujące. Zwrócono mianowicie uwagę na to, że omawiana ustawa o prokuraturze wprowadza tak ważną zmianę, która polega na ograniczeniu niezależności prokuratorów poprzez to, że przełożeni będą mogli wydawać polecenia także w odniesieniu do czynności procesowych. Po drugie, że będzie można na podstawie przepisów ustawy uchwalonej już przez Sejm ujawniać informacje o sprawie prowadzonej w prokuraturze. I wreszcie, że jeżeli chodzi o obsadzanie stanowisk prokuratorskich, to minister sprawiedliwości według tej ustawy ma zbyt daleko idącą swobodę decyzji. Były także głosy krytyczne w sprawie sposobu uregulowania odpowiedzialności dyscyplinarnej prokuratorów. Polemicznie do tych uwag odnoszono się, zwracając uwagę na to, że ustawa wprowadza nowy model prokuratury, czyli nowe jej usytuowanie w systemie organów państwa, że jest reakcją na niesprawdzenie się dotychczasowego modelu prokuratury, który był oparty na teoretycznym założeniu, iż prokuratura ma być wyłączona z systemu organów państwa, ma nie być ani organem władzy prawodawczej, co oczywiste, ani organem władzy sądowej, ani organem władzy wykonawczej, tylko jakąś inną władzą, inną cząstką systemu państwa. Po to, żeby była organem niezależnym, samodzielnym, niepodatnym na wydawanie poleceń i chronionym także przed innymi przejawami ingerencji w jej działalność.
W dyskusji zwracano uwagę na to, że obecny model prokuratury zakończył się fiaskiem, bo nie był niezależny. Mieliśmy różne dowody na to, że były naciski i że były też naciski skuteczne. A koronnym argumentem był ten, że prokurator miał składać doroczne sprawozdania ze swojej działalności premierowi. To już było formą pewnego uzależnienia. Ale dalej idącą formą uzależnienia było to, że premier nie przyjmował tego sprawozdania, popadał w zwłokę, albo, jeżeli nawet go nie przyjmował, to nie postępował dalej w tym, na co pozwala ustawa, a mianowicie nie odwoływał prokuratora, który rocznego sprawozdania nie przyjmował. Była to swoista gra, można powiedzieć, gra nerwów, ale jednak z aspektami politycznymi. Były jeszcze inne przejawy takiego uzależnienia, o których wspomniano, cytując debatę przed Sejmem, a mianowicie… Prokurator sam powiedział, że dwukrotnie na żądanie innych władz, nieprokuratorskich, musiał ingerować, ujawniać przebieg postępowania w sprawach, informować… Jeżeli zatem przyjmuje się nowy model prokuratury – wywodzono dalej w dyskusji – taki, który jest elementem władzy wykonawczej, to konsekwencją logiczną jest oparcie tego modelu na zależności hierarchicznej, na hierarchicznym podporządkowaniu prokuratorów, co tłumaczy możliwość wydawania im poleceń przez przełożonych. I co tłumaczy także możliwość ujawniania sposobu prowadzenia sprawy i stanu sprawy, ze względu na to, że państwo, w swoim władztwie, w swoim imperium, musi mieć środki do działania, po to, żeby wykonywać konstytucyjną funkcję zapewnienia porządku i bezpieczeństwa swoim obywatelom poprzez ściganie przestępców i nadzorowanie praworządności, czuwanie nad praworządnością. Do tego potrzebny jest w pełni dyspozycyjny organ, jakim jest prokuratura. I to odpowiada modelowi prokuratury, który wprowadzać będzie omawiana tu ustawa.
W dyskusji zwrócono również uwagę na to, że w wielu państwach Unii Europejskiej wspomniany model nie funkcjonuje. W opiniach pisanych, które wpłynęły z kilku różnych źródeł, zwracano także uwagę na to, że organy o charakterze quasi-samorządowym i stowarzyszenia międzynarodowe wspomnianego typu działające w Europie postulują i sugerują właśnie model takiej prokuratury wyzwolonej. A nasz powrót do modelu w pełni podporządkowanego władzy wykonawczej państwa nie odpowiada sugestiom, zaleceniom czy uchwałom różnych gremiów o charakterze samorządowym, prokuratorów, działających w Europie. Tak – oczywiście w pewnym uproszczeniu, jako że nie mogę przedstawić debaty w całości – wyglądały obrady, które zakończyły się głosowaniem. Złożono po dwa wnioski: wnioski o odrzucenie obu ustaw i wnioski o przyjęcie obu ustaw bez poprawek. Zdecydowaną większością głosów przyjęte zostały wnioski o przyjęcie ustaw bez poprawek. Wobec tego jestem zobowiązany rekomendować Wysokiemu Senatowi takie właśnie przyjęcie tych ustaw. Dziękuję. Jestem gotów odpowiadać na pytania.
na 5. posiedzeniu Senatu RP
dnia 18 grudnia 2015
Z upoważnienia Komisji Ustawodawczej przedstawiam, co następuje. Komisja na posiedzeniu w dniu 17 grudnia 2015 r. rozpatrzyła w pierwszym czytaniu przedstawiony przez wnioskodawców projekt uchwały, wprowadziła do niego poprawki i wnosi o przyjęcie przez Senat jednolitego, załączonego projektu uchwały o następującej treści.
„Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w 10. rocznicę złożenia przysięgi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.
Dnia 23 grudnia 2015 r. mija 10 lat od złożenia przed Zgromadzeniem Narodowym przysięgi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.
Posłowie i senatorowie zebrani na uroczystym Zgromadzeniu, składając hołd pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wyrażają przekonanie, że Prezydent działając w Wolnych Związkach Zawodowych, Solidarności, pełniąc wysokie funkcje państwowe, społeczne i samorządowe, zabiegając skutecznie jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej o budowę podmiotowej pozycji Polski i naszego regionu w polityce międzynarodowej, oddając sprawiedliwość ludziom walczącym o wolność naszej Ojczyzny, czynnie uczestnicząc w rozwiązywaniu licznych konfliktów społecznych, przypominając idee Solidarności, której zawsze był wierny, dobrze przysłużył się Polsce.
Uchwała podlega ogłoszeniu Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej «Monitor Polski»”. Dziękuję.
senatora Michała Seweryńskiego na 1. posiedzeniu otwierającym prace Senatu RP w IX kadencji dnia 12 listopada 2015
Wybrany z woli narodu Senat Rzeczypospolitej Polskiej rozpoczyna dziś swoją IX kadencję, otwierając kolejny rozdział w długiej i chlubnej tradycji polskiego parlamentaryzmu.
Według konstytucji Senat jest jedną z dwu izb polskiego parlamentu, tworzącą razem z Sejmem Zgromadzenie Narodowe. W tej roli Senat jest powołany do kształtowania oblicza naszego kraju jako demokratycznego państwa prawnego, gwarantującego wolności i prawa obywatelskie, zakorzenione w chrześcijańskim dziedzictwie narodu i w ogólnoludzkich wartościach. Senat ma prawo nie tylko do pełnego udziału w stanowieniu ustawodawstwa zwykłego, lecz także do inicjowania zmiany konstytucji, czuwania nad zgodnością ustaw z konstytucją, ratyfikowania umów międzynarodowych, wyrażania zgody na ogólnokrajowe referendum i na obsadę ważnych urzędów państwowych oraz rozpatrywania petycji składanych bezpośrednio przez obywateli.
Senat czuwa nad stanem praworządności w państwie, rozpatrując informacje w tej sprawie składane corocznie przez prezesów najwyższych organów wymiaru sprawiedliwości oraz przez szefów organów bezpieczeństwa i organów stojących na straży praw obywatelskich. Ważne w tej mierze jest także sprawowanie przez Senat nadzoru nad wykonywaniem w Polsce wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Do tradycyjnych zadań Senatu należy również sprawowanie opieki nad Polakami i Polonią na obczyźnie, a zwłaszcza udzielanie jej moralnego i materialnego wsparcia w podtrzymywaniu polskości i więzów z krajem ojczystym. W minionej kadencji Senat podejmował różne przedsięwzięcia służące temu celowi, pomimo wprowadzonych ograniczeń. W interesie Polski i Polaków za granicą leży podjęcie starań o powrót tych spraw do kompetencji Senatu w pełnym zakresie i o to, żeby środki na ten cel były adekwatne do jego koniecznej rangi w polityce państwa. (Oklaski)
Przedstawiony tu zarys kompetencji Senatu świadczy o jego mocnej pozycji ustrojowej w naszym kraju i o tym, że jest on nie tylko izbą refleksji, lecz jedną z dwu izb parlamentarnych koniecznych do sprawowania władzy ustawodawczej i innych funkcji ustrojowych w państwie. Doświadczenia zebrane w odrodzonym Senacie skłaniają jednak do rozważań nad optymalizacją jego kompetencji jako organu stojącego na straży demokracji, praw obywatelskich i sprawnego funkcjonowania państwa. Podjęcie debaty w tej sprawie jest wyzwaniem, z którym w stosownym czasie powinniśmy być gotowi się zmierzyć.
Panie i Panowie Senatorowie, rozpoczynamy naszą pracę w czasie szczególnym, ponieważ w wyniku ostatnich wyborów na scenie politycznej dokonały się gruntowne zmiany. Są one wyrazem oczekiwań Polaków w kraju i na obczyźnie na nową politykę, odpowiadającą interesom naszego państwa i naszym ambicjom, wyrastającym z chlubnego dziedzictwa narodowego. Tych nadziei nie może zawieść wybrany demokratycznie parlament, a więc także jego izba senacka. Wymaga to od nas, członków tej Izby, mądrości i poczucia odpowiedzialności w stanowieniu prawa oraz wykonywaniu wszystkich innych kompetencji, jakie wyznacza nam konstytucja i ustawy zwykłe. Od takiej naszej postawy, koniecznej pomimo dzielących nas różnic politycznych, zależy sprawne funkcjonowanie państwa i pomyślność jego obywateli. Wyrażam nadzieję, że ta świadomość służebnej roli Senatu wobec państwa i obywateli będzie nam towarzyszyć jako najważniejsza dyrektywa w naszej parlamentarnej działalności zgodnie ze starożytną maksymą: salus rei publicae suprema lex.
na 82. posiedzeniu Senatu RP
Projekt ustawy w sprawie zmiany ustawy – Prawo o stowarzyszeniach i niektórych innych ustaw wprowadza liczne ułatwienia w zakładaniu stowarzyszeń zarówno zwykłych, jak i rejestrowanych w sądzie, a także w rozszerzaniu uprawnień tych stowarzyszeń oraz ułatwienia dotyczące form ich działalności. Chociażby z tego powodu ustawa generalnie zasługuje na poparcie.
Na posiedzeniu komisji, po przeprowadzonej dyskusji, zostały zgłoszone uwagi i poprawki. Dwie poprawki, które uzyskały poparcie, były zgłoszone przez członków komisji. Oprócz tego przegłosowane i poparte przez członków komisji zostały liczne, ale drobniejsze, na ogół redakcyjne, poprawki zaproponowane przez Biuro Legislacyjne Senatu.
Dwie zasadnicze poprawki, które były przedmiotem dyskusji – co doprowadziło do tego, że zostały one przyjęte w głosowaniu, choć jednak nie jednomyślnie – sprowadzają się do tego, żeby… Po pierwsze, chodzi o to, by wykreślić z projektowanej ustawy przepis, który daje prawo do tego, ażeby członkowie zarządów stowarzyszeń mogli być zatrudniani za wynagrodzeniem w tych właśnie stowarzyszeniach, a więc praktycznie przez siebie samych, a to dlatego, że jeżeli nawet projekt takiego zatrudnienia członka zarządu stowarzyszenia miałby być zatwierdzony przez walne zgromadzenie stowarzyszenia, to – z uwagi na to, że ustawa bardzo obniża próg liczbowy osób mogących być założycielami stowarzyszenia do zaledwie trzech osób w przypadku stowarzyszenia zwykłego i do siedmiu osób w przypadku stowarzyszenia rejestrowanego w sądzie – i tak oznaczać to będzie właściwie tożsamość zarządu stowarzyszenia i zgromadzenia generalnego tego stowarzyszenia. A więc pierwsza poprawka ma na celu wykreślenie możliwości zatrudniania za wynagrodzeniem członków zarządu do pracy w tym zarządzie. Większość komisji uznała, że cechą podstawową, fundamentalną stowarzyszeń – sama ustawa tak zresztą mówi – jest to, że w stowarzyszeniu praca jest społeczna. A praca za wynagrodzeniem w stowarzyszeniu, wobec praktycznie nieograniczonej możliwości określania wysokości tego wynagrodzenia, jest sprzeczna z podstawowym charakterem społecznym stowarzyszeń.
Druga poprawka dotyczy przewidzianych przez ustawę możliwości zaciągania zobowiązań przez stowarzyszenia. W dyskusji przeważył taki punkt widzenia, że taka możliwość, takie uprawnienie byłoby bardzo ryzykowne dla stowarzyszeń. Stowarzyszenia na ogół nie posiadają majątku – jeżeli nawet posiadają, to bardzo niewielki – a już na pewno nie posiadają go stowarzyszenia zwykłe. Zatem ustawowe umożliwienie zaciągania zobowiązań, praktycznie bez żadnych ograniczeń i bez żadnych gwarancji, oznaczać po prostu będzie umożliwienie zadłużania się przez te stowarzyszenia, czasami nawet – bo wykluczyć tego nie można – w sposób nieodpowiedzialny, co może bardzo podważyć status stowarzyszeń. Co więcej, jeżeli wziąć pod uwagę to, że w innym miejscu ustawa przewiduje, że członkowie stowarzyszenia odpowiadają własnym majątkiem za długi tego stowarzyszenia, to oznaczać mogłoby to, że obywatele staliby się pewnie bardziej ostrożni w zakładaniu stowarzyszeń, wiedząc, że zarząd może je zadłużyć w sposób nieodpowiedzialny, a potem wszyscy członkowie stowarzyszenia byliby za ten dług odpowiedzialni.
Te dwie poprawki zostały przegłosowane przez komisję, przyjęte większością głosów i rekomenduję je Wysokiemu Senatowi. Jeśli chodzi o poprawki wymienione w projekcie uchwały w punktach od pierwszego do czternastego, to proponujemy, by te zaproponowane przez Biuro Legislacyjne, ze względu na ich charakter, w przeważającej mierze redakcyjny, były poddane pod głosowanie łącznie. Ale co do poprawki drugiej i poprawki ósmej, które scharakteryzowałem bardziej szczegółowo, to proponujemy, żeby były one przegłosowane odrębnie. Co do całości, czyli po uwzględnieniu tych poprawek, to komisja wypowiedziała się za poparciem ustawy. Dziękuję. (Oklaski)
na 75. posiedzeniu Senatu RP
dnia 20 maja 2015
Wysoki Senacie !
Wnoszę o niewyrażenie przez Senat zgody na zarządzenie przez Prezydenta RP na podstawie art 125 ust. 2 Konstytucji referendum ogólnokrajowego w sprawach określonych w projekcie przesłanego do Senatu Postanowienia Prezydenta.
Przedstawiam następujące uzasadnienie wniosku:
Pierwsze pytanie referendalne dotyczy wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, co byłoby równoznaczne ze zmianą art. 96 ust. 2 Konstytucji RP, ustanawiającej wybory proporcjonalne do Sejmu. Taka zmiana byłaby sprzeczna z art. 235 Konstytucji, który dopuszcza zmianę swoich przepisów z odwołaniem się do referendum: tylko w razie uprzedniego uchwalenia ustawy o zmianie Konstytucji przez Sejm, tylko w celu zatwierdzenia albo odrzucenia tej ustawy i tylko w odniesieniu do przepisów rozdziałów I, II i XII Konstytucji. Zatem w świetle art. 235 Konstytucji jej zmiana nie może być inicjowana przez referendum, zarządzonym na podstawie art. 125 ust. 2 Konstytucji, jak tego chce Prezydent.
Pytanie drugie zamierzonego referendum jest sformułowane nieprawidłowo, ponieważ nie jest jasne czy chodzi w nim o likiwdację finansowanie partii politycznych z budżetu państwa, czy też o utrzymanie takiego finansowania, a zmianę sposobu jego realizacji. Na tak dwuznaczne pytanie nie jest możliwe udzielenie jednoznacznej odpowiedzi TAK, albo NIE, stanowiącej istotę referendum.
Pytanie trzecie, w sprawie tłumaczenia wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika nie może być zadane, ponieważ toczy się już w Sejmie proces legislacyjny w sprawie nowelizaji ordynacji podatkowej. Poddanie referendum jednej ze spraw należących do tej ustawy byłoby nieuprawnioną ingerencją Prezydenta w proces legislacyjny. Według Konstytucji Prezydent może tylko zainicjować proces legislacyjny (art. 118 ust. 1), a następnie podjąć stosowne decyzje dopiero po zakończeniu procesu legislacyjnego w obu izbach Parlamentu (art. 122 Konstytucji).
Zgłaszanie wniosku o referendum w trakcie kampanii wyborczej na urząd Prezydenta RP, przez jednego z kandydatów w tych wyborach jakim jest urzędujący Prezydent i w sprawie, która jest przedmiotem debaty wyborczej (jednomandatowe okręgi wyborcze) rodzi podejrzenie, że referendum ma służyć przede wszystkim zwiekszeniu szans wyborczych wnioskodawcy, a nie poprawie stanu polskiego prawa. Takie postępowanie można uznać za naruszenie dobrych obyczajów wyborczych.
w senackiej debacie nad projektem ustawy
o ratyfikacji Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej
Warszawa 5 marca 2015
1. Ratyfikacja Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej wzbudziła ogromne zainteresowanie społeczne, o czym świadczą dziesiątki tysięcy listów elektronicznych nadesłanych przez obywateli do Senatu w tej sprawie. W przytłaczającej większości ich autorzy domagali się odrzucenia Konwencji przez Senat, z obawy przed jej szkodliwymi skutkami. Głosy popierające ją były nieliczne.
2. Tytułowym celem Konwencji jest zapobieganie i zwalczanie przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Potrzeba zapewnienia ochrony przed przemocą kobietom i każdemu człowiekowi jest oczywista. Polska, jako demokratyczne państwo prawne, ustanowiła w tym celu odpowiednie przepisy prawa karnego, cywilnego i rodzinnego oraz ustawę szczególną o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Przepisy te umożliwiają obronę przed przemocą wszystkim obywatelom, a w szczególności kobietom, ponieważ aktów przemocy wobec nich ciągle jest wiele i to patologiczne zjawisko stanowi w naszym kraju poważny problem społeczny. Ratyfikacja Konwencji nie zapewniłaby jednak kobietom lepszej ochrony prawnej przed przemocą, ponieważ nietrafnie określa ona jej przyczyny i zaleca stosowanie środków, które mijają się z celem deklarowanym w tytule Konwencji. Co więcej, zastosowanie tych środków prowadziłoby do szkodliwych skutków społecznych, ponieważ podważają one takie fundamentalne pojęcia jak płeć, kobieta, mężczyzna, małżeństwo i rodzina, stanowiące fundament naszej cywilizacji.
3. Prawdziwym celem Konwencji jest promocja ideologii geneder, będącej skrajną wersją feminizmu, dążącą do całkowitego zburzenia tradycyjnych struktur społecznych, przede wszystkim małżeństwa i rodziny, a tym samym do uwolnienia kobiety od roli żony i matki. Według ideologii gender macierzyństwo, ojcostwo, tożsamość żeńska i męska, a także tożsamość małżeńska, wychowawcze powołanie kobiety, wzajemne dopełnianie się kobiety i mężczyzny, to wszystko konstrukty społeczne. Same w sobie nie istnieją, nie tworzą tożsamości osoby, nie zawierają się w jej powołaniu. Zostały stworzone przez społeczeństwo. Co więcej, powyższe zjawiska nie tylko realnie nie istnieją, ale są dyskryminujące. Stoją w sprzeczności z równością, dlatego należy zdekonstruować męsko-żeńską komplementarność, zdekonstruować macierzyństwo i ojcostwo, zdekonstruować małżeńską tożsamość osoby ludzkiej. Dekonstrukcja ta ma na celu wyzwolenie jednostki od każdego rodzaju określenia, jednostka ma swobodnie wybierać własną tożsamość (M. Peeters, Globalna transformacja w duchu geneder, „Polonia Christiana” maj-czerwiec 2014, nr 38).
Kluczowe dla ideologii gender jest uznanie, że o tożsamości płciowej człowieka nie decyduje płeć biologiczna (określana jako sex), lecz płeć społeczna (określana jako gender), rozumiana, jak mówi Konwencja, jako „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za właściwe dla kobiet i mężczyzn”(art. 3c). Zatem według Konwencji, płeć to rola przypisana człowiekowi przez społeczeństwo, będąca rezultatem panujących w nim przekonań. W imię pełnej wolności, człowiek powinien mieć jednak prawo do odrzucenia roli mu przypisywanej i swobodnego (nawet wielokrotnego) wielokrotnego wyboru płci.
Płeć jako pojęcie społeczne jest nie do przyjęcia, ponieważ lekceważy obiektywne różnice biologiczne pomiędzy kobietą, a mężczyzną, determinujące istotę człowieczeństwa. Co więcej, tak rozumiana płeć społeczna może prowadzić do odrzucenia pojęcia małżeństwa jako związku heteroseksualnego, a tym samym do demontażu rodziny. Stwierdza to jednoznacznie wybitna socjolog prof. Jadwiga Staniszkis stwierdzając: Skoro Konwencja (…) wprowadza definicję płci jako kategorii społecznej i kulturowej, to w ten sposób zmienia się charakter rodziny. Nie trzeba już być kobietą i mężczyzną (…) wystarczy czuć się kobietą i mężczyzną, albo odgrywać takie role społeczne i już możemy mówić o rodzinie. (J. Staniszkis, Trwa cicha rwolucja, „Rzeczpospolita” nr 18-19 z dnia 19 października 2014).
Konwencja prowadzi do niszczenia fundamentalnych struktur społecznych ponieważ nakazuje promowanie zmian „ w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia … zwyczajów, tradycji … opartych na … stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn” (art. 12 Konwencji). (…) w uzasadnionych przypadkach należy podjąć działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów dotyczących niestereotypowych ról przypisanych płciom (art. 14 Konwencji).
4. Konwencja pozostaje w sprzeczności z polską Konstytucją z następujących powodów:
a) tradycja obejmująca małżeństwo i rodzinę jest zakorzeniona w antropologii chrześcijańskiej, zatem zawarte w Konwencji wezwanie do jej zwalczania jest pośrednio skierowane przeciwko religii, do której przyznaje się ogromna większość Polaków. Konwencja nie jest więc bezstronna światopoglądowo, a tym samym jest sprzeczna z art. 25 ust.2, nakazującym władzom Rzeczypospolitej Polskiej bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych;
b) prawa do swobodnego wyboru płci, zawartego w Konwencji, nie można pogodzić z art. 18 Konstytucji, uznającym małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny w znaczeniu biologicznym oraz nakazującym państwu zapewnienie ochrony rodzinie, macierzyństwu i rodzicielstwu. Interpretując ten przepis, Trybunał Konstytucyjny stwierdził jednoznacznie, że ochrona rodziny realizowana przez władze publiczne musi uwzględniać przyjętą w Konstytucji wizję rodziny jako trwałego związku mężczyzny i kobiety, nakierowanego na macierzyństwo i odpowiedzialne rodzicielstwo;
c) obowiązkowego nauczania w szkołach o niestereotypowych rolach płciowych nie można pogodzić z art. 53 ust 3 Konstytucji, uznającym prawo rodziców do zapewnienia wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami.
5. Stosowanie Konwencji miałoby być poddane kontroli zewnętrznych ekspertów (GREVIO), powoływanych w celu egzekwowania od krajów ją ratyfikujących wdrażania przepisów Konwencji (art. 66 – 70). Zakres tej zewnętrznej ingerencji mógłby być rozległy, ponieważ sprzyjają jej użyte w Konwencji liczne określenia wieloznaczne, stwarzające ekspertom pole do szerokiej interpretacji. Uzasadniona jest obawa, że zewnętrzni eksperci będą mogli ingerować zwłaszcza w kształtowanie systemu edukacji oraz wychowania dzieci i młodzieży w Polsce, niezależnie od woli rodziców. Mają oni bowiem prawo do wydawania władzom państwa ratyfikującego Konwencję zaleceń, o których mowa w art. 68.15 i 69. Wprawdzie zalecenia nie mają charakteru prawnie wiążącego, ale stanowią środek nacisku i to tym bardziej skuteczny im bardziej polityka rządu zgadza się z ideologią, leżącą u podstaw Konwencji.
Konwencja nie powinna być ratyfikowana, ponieważ:
• polski system prawny zawiera liczne instrumenty prawne, służące ochronie kobiet przed przemocą; wzmocnienie tej ochrony, na którą to potrzebę Konwencja słusznie zwraca uwagę, można osiągnąć bez jej ratyfikowania, podejmując stosowne działania legislacyjne w polskim porządku prawnym;
• Konwencja promuje ideologię uderzającą w religię, małżeństwo, rodzinę i macierzyństwo, stanowiące istotne elementy kultury opartej na wartościach chrześcijańskich, wyznawanych przez ogromną większość Polaków. Tym samym, Konwencja stanowiłaby istotne zagrożenie dla ładu społecznego w Polsce;
• wartości chrześcijańskie zostały uznane przez Konstytucję za podstawę aksjologiczną porządku prawnego w Polsce, co znajduje wyraz w jej Preambule i w przepisach szczegółowych. Konwencja promująca idee podważające wartości chrześcijańskie jest zatem sprzeczna z polską Konstytucją.
na 65. Posiedzeniu Senatu RP
19-20.11.2014 r.
Chciałbym wnieść… przedstawić Wysokiemu Senatowi ustawę o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz niektórych innych ustaw.
Celem tej ustawy jest poprawa efektywności postępowań służących dopełnieniu przez podmiot prowadzący działalność gospodarczą obowiązków rejestrowych – chodzi o postępowanie przymuszające – wzmocnienie funkcji kontrolnej sądu rejestrowego, wprowadzenie regulacji umożliwiającej rozwiązanie i wykreślenie z rejestru tak zwanych martwych podmiotów gospodarczych i uregulowanie sytuacji prawnej podmiotów, które nie dopełniły obowiązku przerejestrowania się do Krajowego Rejestru Sądowego z wcześniejszego, starego rejestru w ustawowym terminie. Chodzi także o to, żeby uregulować sprawę tak zwanych martwych podmiotów, które nie wykonują obowiązków rejestrowych – mam tu na myśli przerejestrowanie się do Krajowego Rejestru Sądowego – faktycznie nie prowadzą działalności i nie posiadają zbywalnego majątku. Ustawa przewiduje szczególny tryb postępowania w odniesieniu do takiego podmiotu, którego skutkiem będzie orzeczenie o jego rozwiązaniu bez przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego, a następnie wykreślenie podmiotu z Krajowego Rejestru Sądowego.
Ustawa reguluje kwestie majątkowe takiego podmiotu po wykreśleniu go z rejestru. Zarówno w odniesieniu do podmiotów nieprzerejestrowanych, jak i w odniesieniu do podmiotów wykreślonych ustawa przewiduje bardzo ważny akt: przejęcie przez Skarb Państwa… Majątek takiego wykreślonego podmiotu będzie nieodpłatnie przechodził na Skarb Państwa.
Do ustawy zostały wniesione poprawki o charakterze technicznolegislacyjnym; jest kilka takich poprawek. Panie Marszałku, wnoszę o to, by Wysoki Senat zechciał przyjąć tę ustawę razem z poprawkami.
na 64. Posiedzeniu Senatu RP
5-6.11.2014 r.
Pan senator Zientarski, przewodniczący Komisji Ustawodawczej, zreferował już najważniejsze zmiany, omówił powody i przyczyny, dla których ta ustawa została skierowana do rozpatrzenia przez Wysoki Senat. Ja chciałbym powiedzieć, że komisja praw człowieka zgłosiła wiele poprawek, przy czym ogromna ich większość to poprawki wspólne, które zgłosiła również Komisja Ustawodawcza. Jeśli dobrze pamiętam, są tu trzy, można powiedzieć, poprawki dodatkowe, których Komisja Ustawodawcza nie rozpatrywała wcześniej. Zajdzie zatem potrzeba, żebyśmy się do nich odnieśli, zanim nastąpi trzecie czytanie.
Dodam jeszcze, że ustawa, o której tutaj mówimy, wzmacnia ochronę świadka i pokrzywdzonego w stosunku do obecnego stanu prawnego, także jeśli chodzi o ujawnianie miejsca zamieszkania i innych danych osobowych. Osoby będące świadkami zdarzenia przestępczego nierzadko odmawiają podania swoich danych osobowych z obawy przed zemstą ze strony sprawcy przestępstwa. Ten niedostatek naszego ustawodawstwa zostaje w tej ustawie zniwelowany. Za panem senatorem Zientarskim powtórzę, że poprzez tę ustawę do kodeksu postępowania karnego zostały wprowadzone bardzo poważne zmiany, co stało się na skutek recepcji obu cytowanych dyrektyw Unii Europejskiej. Zmiany dotyczą także kodeksu karnego wykonawczego. Jeśli weźmiemy to wszystko pod uwagę, to uświadomimy sobie, jak poważna jest to ustawa i jak bardzo działa ona na rzecz wymiaru sprawiedliwości.
Komisja praw człowieka wnosi o szczegółowe rozważenie tej ustawy przez Wysoki Senat, a zwłaszcza poprawek, które znajdują się w sprawozdaniu. Dziękuję bardzo.
na 61. Posiedzeniu Senatu RP
Realizując obowiązek wynikający z Regulaminu Senatu dotyczący corocznego składania Senatowi sprawozdania z petycji rozpatrzonych przez Komisję Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, w imieniu komisji przedkładam sprawozdanie za rok 2013.
Na wstępie chciałbym przypomnieć, że Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w dziale „Wolności i prawa polityczne” w art. 63 przewiduje możliwość składania przez obywateli petycji, wniosków i skarg. W tym przepisie stwierdza się, że każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą do organów władzy publicznej, a także do organizacji i instytucji społecznych. Ten przepis zawiera też upoważnienie do uregulowania w ustawie trybu rozpatrywania petycji.
Po wielu próbach podejmowanych we wcześniejszych kadencjach w tym roku sprawozdawczym, roku 2013, z inicjatywy Senatu, a początkowo grupy senatorów, projekt takiej ustawy o petycjach został opracowany i skierowany do Sejmu. Jest już po drugim czytaniu w Sejmie. To będzie dokument, który niewątpliwie ułatwi naszej komisji, a potem całemu Senatowi, rozpatrywanie petycji. Nie waham się powiedzieć, że na pewno zwiększy liczbę przesyłanych petycji do Senatu.
W minionym roku 2013 Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji rozpatrywała osiemnaście petycji skierowanych przez pana marszałka, ale to nie były wszystkie petycje, które wpłynęły do Senatu w tym czasie: poprzez Dział Petycji i Korespondencji wpłynęło do nas łącznie tysiąc pięćset dwadzieścia siedem pism od obywateli, z czego sześćset siedemdziesiąt trzy były zatytułowane „petycja”. Zgodnie z przepisami prawa oczywiście nie decyduje nazwa pisma, jego zatytułowanie, tylko jego zawartość, meritum. Wyselekcjonowano z nich osiemnaście, które do komisji zostały przez pana marszałka Senatu skierowane.
Po opracowaniu tych petycji komisja przygotowała jeden projekt ustawy i jeden projekt uchwały okolicznościowej. Ponadto kontynuuje prace nad sześcioma petycjami, a w przypadku sześciu innych po ich rozpatrzeniu zakończyła już swoje prace, decydując o niepodejmowaniu dalszych działań. W odniesieniu do czterech kolejnych petycji komisja zakończyła postępowanie własne, ale skierowała je do ministerstw i innych organów z rekomendacją, by uwzględnić treści tych petycji w dalszych pracach, a zwłaszcza w pracach legislacyjnych.
Spośród tych petycji, którymi komisja zajmowała się w roku 2013, emerytur i rent dotyczyły cztery petycje, w tym podwyższenia najniższych emerytur i rent, przyznania emerytom i rencistom uprawnień do bezpłatnego zaopatrzenia w leki, przyznania emerytom prawa do dodatku w wysokości 50% emerytury zmarłego współmałżonka, zmiany zasady przeprowadzania waloryzacji emerytur i rent wojskowych z cenowej na uposażeniową.
Cztery inne petycje dotyczyły spraw kombatanckich i osób represjonowanych, w tym uchwalenia ustawy o statusie Weterana Opozycji Antykomunistycznej i Korpusie Weterana Opozycji Antykomunistycznej wobec dyktatury PRL w latach 1971–1989 oraz rozszerzenia w ustawie kombatanckiej zakresu podmiotowego ofiar represji o osoby, które podlegały represjom politycznym w latach 1971–1989.
Prawa własności dotyczyły dwie petycje, w tym ustanowienia podstawy prawnej i zasady zwrotu nieruchomości rolnych i lasów przejętych na własność Skarbu Państwa na podstawie dekretu PKWN oraz ujednolicenia przepisów o ustanawianiu odrębnej własności lokali wybudowanych z kredytu udzielonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego.
Dwie petycje dotyczyły sytuacji osób niepełnosprawnych i opiekunów, w tym uregulowania statusu asystenta osoby niepełnosprawnej oraz przyznania prawa do zasiłku dla bezrobotnych z tytułu ustania osobistej opieki nad niepełnosprawnym.
Dwie petycje dotyczyły prawa pracy, w tym ustanowienia niedzieli jako świątecznego dnia wolnego od pracy z jednoczesnym zakazem handlu w tym dniu oraz włączenia nauczycieli praktycznej nauki zawodu zatrudnionych w centrach kształcenia praktycznego do kręgu uprawnionych do otrzymywania świadczeń kompensacyjnych na mocy ustawy o nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych.
Pojedyncze petycje odnosiły się do: prawa budowlanego – chodziło o opracowanie książki praktyki zawodowej stanowiącej element przygotowania zawodowego przed egzaminem na uprawnienia budowlane; prawa farmaceutycznego – chodziło o wykaz produktów leczniczych, poszerzenie zakresu czynności technika farmaceutycznego oraz o zakaz prowadzenia przez apteki programów lojalnościowych, kart stałego klienta i kart rabatowych; kosztów sądowych w sprawach cywilnych. Jedna petycja zbiorowa zawierała postulat uchwałodawczy, chodziło o upamiętnienie sześćsetnej rocznicy zawarcia Unii Horodelskiej.
Na koniec chciałbym powiedzieć, że liczba pism, nawet wprost tytułowanych jako petycje, które wpływają poprzez jednostki Senatu do komisji, rośnie z roku na rok. Wystarczy, że powiem, że w stosunku do roku 2012 w roku 2013 ten wzrost był czterokrotny. Myślę, że przyczyni się do tego jeszcze bardziej ustawa o petycjach, a na co dzień przyczynia się to, że wszystkie posiedzenia Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji są na bieżąco transmitowane w internecie. Dziękuję za uwagę.
na 59. Posiedzeniu Senatu RP
nad projektem ustawy zmieniającej ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych
Projekt ustawy przedstawiony przez Komisję Praw Człowieka, Praworządności i Petycji jest pokłosiem petycji, sygnalizującej trudności, na jakie napotykają ludzie starzy i biedni w zakupie leków zapisywanych im przez lekarzy. W konsekwencji rezygnują oni z leczenia swoich chorób, albo ubiegają się o przyjęcie do szpitala, co znacznie zwiększa koszty ich leczenia. Właściwym rozwiązaniem jest w tej sytuacji przyznanie osobom najbardziej potrzebującym prawa do leków bezpłatnych. Takie rozwiązanie zostało już przyjęte w wielu krajach europejskich.
Projekt ustawy ogranicza prawo do bezpłatnych leków do osób osiągających najniższe emerytury, które osiągnęły wiek 75 lat, a więc wiek w którym chorby, a często ich kumulacja są typowym zjawiskiem biologicznym i społecznym. Weryfikacja tych warunków jest łatwa (pesel i ustawowe określenie najniższej emerytury). Zarazem uprawnienie dotyczyłoby tylko leków przepisanych przez lekarza, a nie nabywanych z wolnej ręki.
Argumenty rządowe, podnoszone przeciwko projektowanej ustawie są nieprzekonywujące. Jeśli bowiem faktyczne wydatki na zakup leków ponoszone przez wskazaną wyżej grupę osób są w ujęciu jednostkowym niewysokie, to ich przejęcie przez budżet państwa nie byłoby wielkim obciążeniem dla tego budżetu. Zresztą, całkowity koszt realizacji proponowanego prawa do bezpłatnych leków został oszacowany przez rząd na 210 milionów rocznie, co stanowi niewielką część całości wydatków budżetowych na ochronę zdrowia. Nie jest też przekonywujący argument, że łatwiejszy dostęp do leków spowoduje nadmierne ich używanie, ze szkodą dla zdrowia osob zainteresowanych. W rzeczywistości bowiem stosowanie bezpłatnych leków będzie pod kontrolą lekarza. Leki nabywane bez recepty, także przez osoby, o ktorych mowa w projektowanej ustawie, byłyby nadal odpłatne.
na 57. posiedzeniu Senatu RP
Wspomniana ustawa zmienia istniejącą ustawę o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, a to w ten sposób, że zmienia zasady zatrudniania absolwentów aplikacji sądowej w tej szkole. Dotychczasowa ustawa gwarantuje tym aplikantom pracę w charakterze asesorów sądowych albo asystentów sądowych.
Proponowana nowelizacja spowoduje, że tej gwarancji nie będzie, a wszyscy absolwenci będą mogli w normalnym trybie ubiegać się o zatrudnienie na tych stanowiskach, które są wolne i co do których zostaną ogłoszone odpowiednie konkursy. Jednocześnie absolwenci aplikacji sądowej nie będą musieli zwracać kosztów stypendiów pobieranych na studiach w tej szkole, jeżeli przedstawią odpowiednie dokumenty, z których wynika, że ubiegali się o zatrudnienie, ale z braku miejsc nie mogli go uzyskać.
Komisja Ustawodawcza oraz Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji wspólnie przedkładają Wysokiemu Senatowi wniosek o przyjęcie tej ustawy z jedną poprawką, dotyczącą art. 3, która brzmiałby w ten sposób, że do aplikantów, którzy rozpoczęli szkolenie na aplikacji sędziowskiej przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy stosuje się przepisy dotychczasowe.
Poprawka ta została zainicjowana w Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji w odpowiedzi na zbiorową petycję aplikantów, którzy w tej chwili odbywają aplikację sądową w krajowej szkole i którzy wnoszą o to, żeby te gorsze dla nich przepisy, zmniejszające ich perspektywę zatrudnienia po ukończeniu aplikacji zostały wprowadzone dopiero w odniesieniu do tych aplikantów, którzy rozpoczną aplikacje po wejściu w życie ustawy – a nie do tych, którzy rozpoczęli ją na innych warunkach, bardziej dla nich dogodnych. I ta poprawka została większością głosów przez obie komisje przyjęta. Dziękuję bardzo.
na 54. posiedzeniu Senatu RP
21-22.05.2014r.
Dyskusja nad projektem ustawy o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego
Pani Marszałek! Wysoki Senacie!
Ja chciałbym odnieść się do tej wątpliwości, którą podniósł pan senator, w sprawie sformułowania zakresu podmiotowego procedowanej przez nas ustawy. Musimy pamiętać o tym, że w tej dziedzinie, w tej sprawie jest niezwykle trudno doprecyzować ten zakres podmiotowy w sposób odpowiadający celowi tej ustawy. Cel jest jeden: naprawić krzywdę, która do tej pory nie została naprawiona. Wiadomo, że chodzi o osoby, które z powodów represyjnych były powoływane do odbywania różnych form służby wojskowej. Pozornie te formy służby wojskowej były zgodne z tamtejszym prawem, a więc pozornie to było legalne. Na pozór, na zewnątrz nie było widać tego represyjnego charakteru… Ale ci ludzie to czuli. My o tym czytaliśmy w tych petycjach, które do nas wpływały. To nie jest jeden jedyny przypadek, kiedy to przepis jest tak szeroko sformułowany, że… On daje szansę wszystkim tym osobom rzeczywiście represjonowanym, on nie ogranicza tej grupy podmiotów. To po pierwsze. A po drugie, będą miały zastosowanie jeszcze inne środki dowodowe.
Do tej petycji, którą dostaliśmy, były załączniki w postaci odpisów dokumentów, jakie posiadają te osoby represjonowane. Takich osób jest już naprawdę niewiele. Pan senator Paszkowski czytał… To jest niewielka grupa osób. Być może ona będzie trochę większa, jak ten przepis zostanie ustanowiony, bo ujawnią się… Jak mówię, będą inne środki dowodowe – prócz zeznania pokrzywdzonego – które sądowi muszą wystarczyć do wydania orzeczenia. Innej możliwości nie mamy – musimy stworzyć przepis dostatecznie pojemny. Musimy brać pod uwagą to, że im wtedy nie mówiono: wysyłamy cię, jak to się mówiło kiedyś w języku studenckim, „w kamasze” za karę za to, że występowałeś przeciwko władzy komunistycznej.
Takiego uzasadnienia nikt nie dostawał, ale to się czuło, to się wiedziało. Sędziowie, którzy będą orzekać w tych sprawach, to nie będą ludzie z innej planety, ludzie, nazwijmy to, wyjęci z kontekstu narodowego, historycznego. To jest przecież najnowsza historia Polski. A więc oprócz środków dowodowych trzeba brać pod uwagę tę wiedzę potoczną, wiedzę powszechną, wiedzę społeczną, która spowodowała, że my w trzech komisjach nie mieliśmy wątpliwości co do tego, że powinniśmy taką ustawę uchwalić. Ja bym prosił, żeby w czasie głosowania panie i panowie senatorowie wzięli pod uwagę także te argumenty. Dziękuję.
Dyskusja nad informacjami o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich za rok 2013 oraz o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela
Szanowny Panie Marszałku! Wysoki Senacie! Szanowna Pani Rzecznik!
Dwa razy w ciągu roku mam możliwość wysłuchania informacji pani rzecznik o działalności, raz jako przewodniczący komisji praw człowieka – ta sama misja nas łączy – a drugi raz na plenarnym posiedzeniu Senatu, i za każdym razem jestem pod wrażeniem ogromu pracy, jaką urząd rzecznika praw obywatelskich w Polsce wykonuje na rzecz obywateli. To jest dowód na to, jak bardzo ten urząd jest potrzebny, to jest dowód na to, jak wiele trudności sam musi pokonać, żeby mógł należycie funkcjonować, dowód na to, jak wiele jest w Polsce krzywdy, która nigdy nie wyszłaby na jaw, gdyby rzecznik jej nie ujawnił, i jak wiele jest słabości w państwie polskim, które pozwala na to, dopuszcza do tego, może pośrednio, choć zapewne niektórzy urzędnicy działają świadomie, że pewne działania prowadzą do pokrzywdzenia ludzi najsłabszych, najbiedniejszych, najgorzej wyedukowanych, tych, którzy są po prostu bezradni.
Komisja praw człowieka już od dwóch lat reaguje na szczególnie ważne inicjatywy i uwagi pani rzecznik, a po ostatnim spotkaniu u pana marszałka Senatu podjęliśmy kilka inicjatyw ustawodawczych, które już są prowadzone i są nawet dosyć zaawansowane. To właśnie z inspiracji pani rzecznik pracujemy nad inicjatywą ustawodawczą dotyczącą bezpłatnej pomocy prawnej; w sprawie przemocy pośredniej w odniesieniu do lokatorów, których się wyrzuca nie tyle dla mieszkania, ile dla działki, która jest pewno bardziej cenna niż stojące tam domy; także w sprawie pomocy ofiarom przestępstw. To są tylko najświeższe przykłady inicjatyw, nad którymi dyskutowaliśmy w ubiegłym tygodniu na posiedzeniu komisji. Mam nadzieję, że przy trochę sprawniejszej pomocy ze strony rządu – chodzi mi o zajmowanie stanowisk w pewnych sprawach, bo nie chcemy działać pochopnie, zasięgamy w tych sprawach opinii rządowych agend – prace nad tymi sprawami będą coraz bardziej zaawansowane.
Także to cudowne przyspieszenie w wydawaniu zaległych aktów wykonawczych nastąpiło właśnie na posiedzeniu komisji praw człowieka, a stało się to bodaj w ciągu dwóch miesięcy, które minęły od zaproszenia odpowiednich ministrów na to posiedzenie do przeprowadzenia tego posiedzenia. Przyszli oni z informacjami, że już wiele aktów wykonawczych zostało wydanych.
Ta sprawa zresztą skłania mnie do głębszej myśli, do zastanowienia się nad tym, czy nie powinno być tak, że to właśnie Senat powinien mieć takie konstytucyjne uprawnienie i obowiązek sprawowania nadzoru nad wydawaniem aktów wykonawczych. Bo jak wczytuję się w tę sprawę, to dochodzę do wniosku, że ona jest właściwie poza wszelką kontrolą. Owszem, rząd powinien sprawować kontrolę nad tym, czy jego agendy wykonują obowiązki spoczywające na rządzie – a wydanie aktu wykonawczego jest obowiązkiem rządu. Widzimy jednak, że kiepsko to funkcjonuje.
A najbardziej według mnie przygnębiające i najbardziej dające do myślenia jest to, co ujawnia ta informacja rzecznika praw obywatelskich, mianowicie że jest pewien rodzaj krzywdy, a nawet, trzeba powiedzieć, niesprawiedliwości, która w demokratycznym państwie prawnym jest nie do naprawienia – są to pomyłki sądowe, że tak delikatnie je nazwę. I tu przykład osoby będącej na poziomie intelektualnym kilkuletniego dziecka, która w majestacie prawa – jeżeli to słowo tu w ogóle pasuje – zostaje wysłana do więzienia, jest dowodem na to, że my jesteśmy bezsilni. Ale zwracam uwagę Wysokiej Izby na fakt, że Polska jest takim demokratycznym państwem prawa, niejedynym na świecie i niejedynym w Europie, w którym z trzech władz najwyższych tylko dwie podlegają kontroli i odpowiedzialności, sądownicza władza – nie.
Pani rzecznik zainspirowała mnie także do rozmyślania szczególnie nad dwiema sprawami. I mam nadzieję, że jeśli moja komisja się zgodzi, ze wsparciem ze strony komisji prac ustawodawczych zajmiemy się sprawą przestępstw cybernetycznych. Bo to zagrożenie dla obywateli rośnie. I zajmiemy się też kwestią starszych osób wykorzystywanych na rynku finansowym. To, o czym mówiła pani marszałek – a znamy jeszcze inne przykłady – świadczy, że ci ludzie łatwo stają się ofiarami różnych oszustów.
Mówiąc w tym ogólnym tonie, powinienem jeszcze powiedzieć, że wiele z tej niegodziwości, która wyziera z treści referatu pani rzecznik, to jest niegodziwość wyrządzona ludziom przez innych ludzi. Mali i podli ludzie wykorzystują słabych, biednych i niedokształconych, w tym celu, żeby zbić majątek.
Przy okazji tej generalnie pozytywnej oceny – pozwalam sobie użyć tego słowa, bo jednak Senat jest do tego powołany – działalności tak potrzebnego rzecznika praw obywatelskich, nie mogę jednak przemilczeć uwagi krytycznej co do jednego aspektu działalności tegoż urzędu. Otóż Ministerstwo Edukacji Narodowej wprowadza w ostatnim czasie program wychowawczy pod nazwą „Równościowe przedszkole. Jak uczynić wychowanie przedszkolne wrażliwym na płeć”. Ten program miałby w założeniu prowadzić do ugruntowania słusznej idei równego traktowania mężczyzn i kobiet w życiu społecznym, ale w praktyce ma charakter akcji światopoglądowej zmierzającej do zacierania naturalnych, biologicznie uwarunkowanych różnic płciowych pomiędzy mężczyznami a kobietami. Świadczą o tym konkretne zajęcia prowadzone w przedszkolach w ramach wspomnianego programu, polegające na praktycznym wdrażaniu chłopców w zachowania i role dziewcząt i odwrotnie.
Dzieci uczą się w ten sposób, że dziewczynka może być chłopcem, a chłopiec – dziewczynką. W niektórych szkołach program ten idzie jeszcze dalej: polega to na promowaniu wśród dzieci wczesnej inicjacji do życia seksualnego, opartym na równym traktowaniu wszelkich jego form. Realizacja tego programu odbywa się nierzadko z udziałem tak zwanych edukatorów ze środowisk feministycznych, homoseksualnych i innych, lansujących ideologię gender, zapraszanych przez szkoły do przeprowadzania wykładów, a nawet praktycznego instruktażu w dziedzinie technik seksualnych. Wielu rodziców, a także niektóre organizacje pozarządowe protestują przeciwko takim programom równościowym, ponieważ uważają je za szkodliwe dla wychowania dzieci. Taka jest również ocena programu „Równościowe przedszkole” zawarta w niedawno sporządzonej opinii ekspertów Polskiej Akademii Nauk. Co więcej, rodzice protestują przeciwko narzucaniu tego programu bez ich zgody, a więc w sposób sprzeczny z art. 48 konstytucji, który gwarantuje rodzicom – cytuję – „prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”. W świetle tego przepisu rodzice mogą żądać, aby ich dzieci nie były poddawane w przedszkolach i szkołach programom i zabiegom wychowawczym, które owi rodzice uznają za szkodliwe. Co więcej, ten sam przepis konstytucji gwarantuje również dzieciom poszanowanie przez szkołę wolności ich sumienia, wyznania i przekonań, jeżeli dzieci są zdolne wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie.
Zdumiewające jest zatem, że rzecznik praw obywatelskich nie stanął w obronie praw rodziców i dzieci, uznając, że program „Równościowe przedszkole” nie narusza zacytowanego przepisu konstytucji. Dla uzasadnienia swojego stanowiska rzecznik powołuje się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, iż – cytuję – „konstytucja nie gwarantuje, że wiedza przekazywana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców”. Pomijając trafność tego orzeczenia, trzeba zauważyć, że powołanie się nań przez rzecznika praw obywatelskich jest jednak całkowicie chybione, Trybunał wypowiedział się bowiem w sprawie przekazywania w szkole wiedzy, a nie w sprawie wychowania.
A właśnie o brak poszanowania konstytucyjnego prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z przekonaniami – gdyż art. 48 konstytucji mówi o wychowaniu – toczy się pomiędzy rodzicami a Ministerstwem Edukacji Narodowej spór dotyczący forsowania programu wychowawczego „Równościowe przedszkole”. Rzecznik praw obywatelskich uważa, że rodzice mogą zapewnić dzieciom wychowanie zgodne ze swoimi przekonaniami w szkołach prywatnych i na zajęciach pozaszkolnych. Jest to stanowisko nie do przyjęcia, ponieważ rodzicielskie pierwszeństwo w decydowaniu o sprawach wychowania dzieci jest prawem konstytucyjnym. W demokratycznym państwie prawnym rodzice mogą więc domagać się, ażeby to ich prawo było realizowane przede wszystkim w szkołach publicznych. W sprawie programu „Równościowe przedszkole” rzecznik praw obywatelskich nie stanął w obronie konstytucyjnych praw obywateli, lecz broni prawa rządu do narzucania dzieciom szkodliwej ideologii.
Apeluję do pani rzecznik o przemyślenie swojego stanowiska w tej sprawie. Dziękuję za uwagę.
na 49. posiedzeniu Senatu RP
19.02.2014r.,
Dyskusja nad Prawem o ustroju sądów powszechnych
Jeszcze niedawno słyszeliśmy, że zmniejszenie liczby sądów rejonowych jest bardzo racjonalne ze względu na bardziej racjonalne rozmieszczenie obciążeń w zakresie spraw sądowych – i wprowadzająca to ustawa została przegłosowana i w Sejmie, i w Senacie. Dzisiaj pan minister sprawiedliwości potwierdził, że właśnie tak należało postąpić, bo tych sądów rejonowych było za wiele, ale jednocześnie minister sprawiedliwości popiera ustawę, która praktycznie daje możliwość przywrócenia status quo ante. I taki jest wstępny komentarz co do tego, jakie są meandry naszego politycznego myślenia i legislacyjnego decydowania.
A przechodząc do istoty sprawy, chciałbym powiedzieć, że słuszna i chwalebna jest nasza troska o to, żeby sieć sądownictwa w Polsce była racjonalna, ale nie jest łatwo ustanowić taką sieć z uwagi na to, że ona bazuje na pewnych zmiennych i, jak słusznie powiedział pan minister, dynamicznych elementach, które ogólnie przekładają się na potrzeby wymiaru sprawiedliwości odczuwane przez społeczeństwo. I liczba ludności się zmienia, i napływ spraw do sądu się zmienia, i podział administracyjny kraju się zmienia – choć to już jest co prawda kwestia dłuższego czasu. A to wszystko to są czynniki, od których nie możemy abstrahować, nawet jeżeli nie wymieniono ich w ustawie, bo gdzieś w tym wszystkim jest też przesłanie najważniejsze: konstytucyjne prawo obywatela do dostępu do wymiaru sprawiedliwości, zagwarantowanie jego drogi do sądu. I to należy brać pod uwagę. A więc nie tylko to, ile wymiar sprawiedliwości kosztuje i jak kłopotliwe jest to, że ktoś z pracowników sądu zachoruje albo pójdzie na urlop macierzyński – od tego, żeby odpowiednio na to reagować, są instrumenty, które mają minister sprawiedliwości i prezes sądu.
Niezależnie od tych meandrów, o których mówiłem na samym początku, chciałbym powiedzieć, że w ustawie, nad którą dzisiaj debatujemy, jest pewne racjonalne jądro, mianowicie jest to próba ustawowego wskazania pewnych obiektywnych kryteriów, od których miałoby zależeć ustanawianie sądów, zwłaszcza tych najniższych, a więc chodzi tu o zmniejszenie zakresu swobodnego uznania ministra w tej sprawie. Tyle tylko, że trudno byłoby wskazać takie kryteria, które należy przyjąć w ustawie, a które ponad wszelką wątpliwość są kryteriami obiektywnymi, trafnymi, racjonalnymi. Wydaje się, że największe zaufanie budzi tu kryterium liczby ludności, bo to jest kryterium stosunkowo najbardziej trwałe. Wprawdzie Polska się wyludnia i na pewno przełoży się to także na skalę czy stopień zmian co do zamieszkania w poszczególnych obszarach kraju, niemniej jednak to ciągle wydaje się kryterium bardziej stabilne aniżeli wszelkie inne. I dlatego ja opowiadam się – podobnie jak to robiłem w czasie prac komisji praw człowieka – żeby zrezygnować z drugiego kryterium, czyli liczby spraw, ponieważ ono jest najbardziej chwiejne, najbardziej niestabilne, a nawet nigdy nie będzie stabilne. Na dowód wystarczy tu choćby to, że przypomnimy sobie, iż nie tak dawno omawialiśmy w tej Izbie sprawę zmiany definicji przestępstwa, to znaczy progu, od którego zaczyna się przestępstwo, a do którego jest tylko wykroczenie. A przecież wykroczeń sąd nie rozpatruje. Jeżeli więc podniesiemy ten próg, to automatycznie liczba spraw karnych w sądach z tytułu kradzieży bardzo wyraźnie się zmniejszy.
Mogą nastąpić jeszcze inne zmiany prawa, które sprawią, że liczba spraw w sądach może nagle gwałtownie wzrosnąć. Sięgnę do historycznego przykładu. Mieliśmy kiedyś kolegia do spraw wykroczeń. Jeżeli sprawami wykroczeń będą się zajmowały sądy grodzkie, to oczywiście zmieni się geografia orzekania i zmieni się liczba spraw wpływających do sądu.
Jakie były zawirowania, takie były. Pojawia się próba powrotu do status quo ante. Chociażby teraz zróbmy jeden racjonalny krok, przyjmijmy kryterium, które wydaje się najbardziej stabilne, kryterium liczby ludności. Ja się nie wypowiadam co do tego, czy pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców to jest najtrafniej dobrane kryterium, być może powinno być trochę więcej. W każdym razie dodawanie kryterium liczby spraw oznacza dodawanie kryterium chwiejnego. Pozostanie przy tym jednym, stabilnym kryterium będzie gwarancją tego, że inne elementy, elementy o mniej stabilnym charakterze nie będą miały wpływu na decyzję ministra o tworzeniu i znoszeniu sądów. Dziękuje.
Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji przegłosowała odrzucenie ustawy, nad którą w tej chwili debatujemy. Przeważył punkt widzenia, zgodnie z którym ustawa ta może prowadzić do osłabienia pozycji konstytucyjnej władzy sądowniczej i do osłabienia statusu prawnego sędziów – który to status jest częścią konstytucyjnie umocowanego autorytetu władzy sądowniczej –którzy mają nienormowany czas pracy określony w ustawie wymiarem zadań. A więc pracują bez żadnych ograniczeń, tyle, ile trzeba.
Co więcej, zwrócono uwagę na to, że w konstytucji zapisano, że należy zapewnić sędziom godziwe wynagrodzenie. Jest to jedyny przypadek konstytucyjnego odniesienia się do wynagrodzenia obywateli, a w interpretacji prawnej tego przepisu powszechnie uważa się, że wspomniane wynagrodzenie obejmuje także okres niezdolności do pracy z powodu choroby. Zawsze w koncepcji służby państwowej, a zwłaszcza jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, uważano, że elementem służby są nie tylko dalej idące obowiązki, dalej idąca dyspozycyjność tych, którzy tę służbę pełnią, ale także dalej idąca piecza państwa nad osobami, które pełnią funkcje służbowe, wyrażająca się także w tym, że wynagrodzenie takich osób nie jest limitowane w czasie, kiedy są one niezdolne do pracy z powodu choroby.
Zwrócono uwagę również na to, że nikt nie podnosił zarzutu, iżby sędziowie nadmiernie często korzystali ze zwolnień. Przeciwnie, przypomniano, że sędziowie niejednokrotnie, mając formalne orzeczenie o niezdolności do pracy, wykonują pracę, która jest koniecznie potrzebna, piszą uzasadnienia wyroków w domu nawet w okresie choroby, demonstrując w ten sposób poważne traktowanie obowiązków, pełne oddanie służbie.
Można się zatem zastanawiać, o co tu chodzi. Czy chodzi o zdyscyplinowanie sędziów nadmiernie korzystających ze zwolnień lekarskich, czy może chodzi o efekt oszczędnościowy? Wydaje się, że ani jeden, ani drugi cel nie może być osiągnięty wprowadzeniem tych przepisów. Oszczędność jest bowiem niezbyt duża – to jest 20%. Co więcej, są w ustawie odpowiednie furtki, które w pewnych przypadkach pozwalają przyznać za czas choroby wynagrodzenie w pełnej wysokości. Gdyby ktoś chciał nadużywać prawa do zwolnień lekarskich – jest to uwaga, którą można by odnieść także do ustawy, nad którą wcześniej tutaj dyskutowano – to można by powiedzieć, że równie czy prawie tak samo atrakcyjne jest nadużywanie prawa do zwolnień lekarskich zarówno wtedy, gdy dostaje się pełne wynagrodzenie, jak i wtedy, gdy dostaje się osiemdziesięcioprocentowe wynagrodzenie.
Konferencja poświęcona prawom człowieka w Europie Środkowej i Wschodniej oraz Azji Środkowej
dn. 16 grudnia 2013 r.
16 grudnia 2013 r. w Senacie odbyła się konferencja „Prawa człowieka w Europie Środkowej i Wschodniej oraz Azji Środkowej na tle standardów międzynarodowych”, zorganizowana przez Komisję Ustawodawczą oraz Komisję Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Podczas niej dyskutowano o prawach człowieka i ich przestrzeganiu na Ukrainie, w Rosji i Kazachstanie. W konferencji wzięli udział m.in. parlamentarzyści, przedstawiciele nauki i organizacji pozarządowych, prawnicy, a także studenci Koszalińskiej Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych.
„Tworzenie prawa jest nierozerwalnie związane z prawami i obowiązkami jednostki. Żadna regulacja prawna nie może naruszać jakichkolwiek konstytucyjnie zagwarantowanych praw i wolności” – mówił przewodniczący Komisji Ustawodawczej senator Piotr Zientarski. Przypomniał, że jednym z głównych zadań tej komisji jest monitorowanie orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego i wykonywanie jego wyroków, często odnoszących się do kwestii praw i wolności człowieka.
Prof. Marek Chmaj ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie omówił zapisy konstytucyjne Polski, Czech, Słowacji, Ukrainy, Białorusi, Rosji, Kazachstanu, Tadżykistanu i Uzbekistanu, dotyczące godności człowieka. W Konstytucji RP godność człowieka traktuje się jako źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona stanowią obowiązek władz publicznych. Nie we wszystkich konstytucjach godność człowieka jest prawem podmiotowym, na przykład w konstytucjach Białorusi, Kazachstanu, Tadżykistanu i Uzbekistanu jedynie zobowiązano organy państwa do ochrony godności ludzkiej.
Prof. Andrzej Bisztyga z Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej w Katowicach, mówiąc o konstytucyjnej regulacji wolności i praw jednostki w Kazachstanie (konstytucja uchwalona w 1995 r. i nowelizowana w 2007 r.), wskazał na odmienność genezy i ewolucji konstytucjonalizmu kazachstańskiego i na czynniki na niego wpływające (rodzime prawo zwyczajowe, tradycje prawne azjatycka, rosyjska i radziecka), co wiąże się z konstytucyjnym statusem jednostki.
Prof. Bogumił Szmulik z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie porównał zapisy o prawach człowieka w konstytucjach Rosji, Ukrainy i Białorusi. W jego ocenie, problemem nie jest brak przepisów, ale ich przestrzeganie.
Poseł Marcin Święcicki mówił o prawach człowieka, głównie politycznych, na Ukrainie. Wskazał m.in. na naruszenia praw podczas kampanii wyborczej do parlamentu, szerzącą się korupcję w urzędach i sądownictwie, nieobiektywne media kontrolowane przez oligarchów popierających włądzę, na niewykonywanie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (90% wyroków nie jest w pełni realizowanych). Zdaniem posła droga Ukrainy do demokracji jest jeszcze długa, ale nastąpiła poprawa w kwestii praw człowieka i swobód obywatelskich. Trwa walka starego systemu z nowym, systemu kontroli praw, ich ograniczania i represji z systemem państwa prawa i swobód.
Dr Maciej Raś z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego w swoim wystąpieniu wskazał na różnice między konstytucyjnymi prawami człowieka a ich stosowaniem w Rosji, przyczyny ich nieprzestrzegania i na najbardziej widoczne ich naruszenia. W ostatnich latach w Rosji obserwuje się tendencję do przyjmowania mniej liberalnych rozwiązań odnośnie do praw człowieka. Dotyczy to m.in. partii politycznych, mniejszości seksualnych, działalności organizacji pozarządowych, prawa wyborczego, kodeksu karnego. Dr Maciej Raś wyraził przekonanie, że przestrzeganie praw człowieka w Rosji powinno się poprawiać, gdyż w Rosji zwiększa się klasa średnia w dużych miastach i rośnie świadomość ludzi o swoich prawach. Rodzi się jednak wątpliwość, czy rosyjska kultura i tradycja pozwolą na implementację prawa europejskiego.
W drugiej części spotkania odbył się panel dyskusyjny, prowadzony przez dziennikarza Jacka Żakowskiego. W opinii Andrzeja Wielowieyskiego, wicemarszałka Senatu I kadencji i senatora V kadencji, promocja europejskich standardów prawnych w Europie Wschodniej i Azji Środkowejpowinna być zadaniem Polski, bo kraje te ze względu na historię są naszymi „współbraćmi w losie”. Ponadto współpraca polityczna i ekonomiczna Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych z krajami Azji Środkowej powinna być powiązana z żądaniami respektowania przez nie praw człowieka.
O naruszeniach praw człowieka w państwach Azji Środkowej, a szczególnie w Kazachstanie, mówili: Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog, przedstawicielka Amnesty International Draginja Nadaždin, obrońca praw człowieka, prawnik i działacz obywatelski w Kazachstanie Yevgeny Zhovtis i były redaktor opozycyjnej gazety „Vzglyad” w Kazachstanie Igor Vinyavskiy. Przypomniano m.in. masakrę strajkujących pracowników spółek naftowych w Żanaozenie w 2012 r. i aresztowania działaczy opozycyjnych po tym wydarzeniu. Z kolei dr Monika Strus-Wołos z Naczelnej Rady Adwokackiej przedstawiła najważniejsze wnioski z misji obserwacyjnej w Kazachstanie w kwietniu 2013 r. Przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej monitorowali stan przestrzegania praw i wolności obywatelskich ze szczególnym uwzględnieniem wolności słowa i mediów oraz sytuację więźniów politycznych. Dr Monika Strus-Wołos podkreśliła, że ustawodawstwo Kazachstanu pod wieloma względami jest bardzo nowoczesne, także w zakresie procedury karnej i penitencjarnej, w praktyce jednak wiele przepisów jest nieprzestrzeganych. Wymiar sprawiedliwości i administracja państwowa są w znacznym stopniu skorumpowane. W raporcie postuluje się podjęcie badań studyjnych nad stosowaniem w praktyce sądowej Kazachstanu przepisów kodeksu karnego, mówiących o przestępstwach podżegania do nienawiści, wywoływania niepokojów społecznych oraz próby obalenia ustroju konstytucyjnego, gdyż są one wykorzystywane przeciwko działaczom opozycyjnym.
5-6 czerwca 2013 r.
Debata nad ustawą o zmianie ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3
Ta ustawa to dobry krok w kierunku przybliżenia nas do polityki prorodzinnej. Ja będę za nią głosował, ale nie mogę przy tej okazji nie zauważyć, nie wyrazić rozczarowania, po raz kolejny, że rząd przy tej okazji nie przedstawił dalekosiężnego i kompleksowego programu polityki prorodzinnej. Tego oczekiwałem nie tylko od pana ministra pracy, tego oczekiwałem wtedy, kiedy mówiliśmy o kwestiach emerytur i zabezpieczenia społecznego, kiedy mówiliśmy o programie ochrony zdrowia. Rząd ani razu nie przedstawił w tej Izbie kompleksowego, długofalowego programu, a przecież tak należy myśleć w takich sprawach jak polityka rodzinna, która jest częścią polityki demograficznej. Wiemy, że tendencje demograficzne, bardzo negatywne, bardzo dla nas zasmucające, są trudne do odwrócenia.
Te kwestie wymagają działań dalekosiężnych i długotrwałych. Dopiero po całych dziesięcioleciach, jak dowodzą doświadczenia innych krajów europejskich, które borykały się z tym problemem, zwłaszcza po I i po II wojnie światowej… To wszystko są doświadczenia, które pokazują, że trzeba w tej kwestii nie tylko dobrego, kompleksowego programu, ale i wielu lat starannego, wytrwałego realizowania tego programu niezależnie od zawirowań politycznych. Tego się nie doczekaliśmy, więc trudno mi uważać ten akt za rewolucyjny czy przełomowy, nawet jeżeli widać w nim znak pewnej odwagi.
Nie chcę zagłębiać się w szczegóły, chciałbym jednak wskazać kilka punktów, które należy wziąć pod uwagę w ramach takiego przybliżania się do kompleksowego programu czy do kompleksowej polityki prorodzinnej. Myślę, że może kiedyś do takiej debaty w tej Izbie dojdzie, dlatego chciałbym powiedzieć, co należałoby wziąć pod uwagę, jeżeli wspomniana debata miałaby się odbyć. Trzeba przede wszystkim ocenić dotychczasowe działania na rzecz polityki prorodzinnej: czy są skuteczne, czy nieskuteczne. Nie potrzeba daleko szukać, wystarczy zestawić te działania i je ocenić.
Są na przykład ulgi podatkowe dla rodzin wielodzietnych, ale dowiadujemy się, że ogromna większość takich rodzin, prawie trzy czwarte, nie może z nich skorzystać, dlatego że nie osiąga takiego dochodu, od którego byłoby co odpisać. Czy tak trudno jest to zauważyć i zapytać, co należy poprawić? Nie, nie jest trudno.
Spójrzmy na decyzje samorządów. Już któryś raz zwraca na to uwagę rzecznik praw obywatelskich w swoim rocznym sprawozdaniu przedstawianym w tej Izbie. Samorządy podejmują pewne własne decyzje, niektóre bardzo dalekowzroczne, o przyznaniu pewnych ulg rodzinom wielodzietnym. A Naczelny Sąd Administracyjny kwestionuje legalność takich rozstrzygnięć. No to co to jest? To właśnie brak tej skoordynowanej polityki, która powinna istnieć. Ktoś powinien to zauważyć i ktoś powinien z tego wyciągnąć jakiś wniosek. Kto?
Rząd – przede wszystkim do niego to należy.
Zauważmy, że można byłoby bardzo pomóc rodzinom, zwłaszcza tym wielodzietnym. Bo tam, gdzie jest więcej dzieci, matki z konieczności muszą zająć się opieką nad tymi dziećmi.
A gdybyśmy przyznali pewne ulgi takim rodzinom, jeśliby chciały podjąć własną działalność gospodarczą? Chodzi mi o przyznanie pewnych ulg dla takich przedsiębiorstw rodzinnych, tak jak przyznaje się ulgi przedsiębiorcom za to, że podejmują działania prorozwojowe. Czy więc nie mogłoby to być częścią polityki prorodzinnej?
Zwróćmy uwagę na taki fakt, on jest łatwy do zauważenia, że w całym świecie – przesadzam, ale na pewno w Europie – koncepcja ochrony rodziny i ułatwień rodzicielskich związana jest ściśle z działalnością pracowniczą. To jest koncepcja pomagania matkom pracującym w łączeniu pracy i rodzicielstwa. I to jest kierunek zrozumiały, konieczny, trudny do zakwestionowania, kiedy się weźmie pod uwagę, jak wysoki procent kobiet w wielu rozwiniętych krajach opiekując się dziećmi, jednocześnie prowadzi działalność zawodową, a to dlatego, że te kobiety muszą uzupełniać budżet domowy, dochód rodziny. W takiej sytuacji kobieta po prostu musi pracować.
Ale to nie jest jedyne podejście. Znane są doświadczenia takich krajów, które od dawna zapewniają to, o czym wspomniał pan senator Jackowski, a co się nazywa płacą socjalną.
Chodzi o uwzględnienie faktu, że inwestycja w rozwój rodziny jest inwestycją prospołeczną.
To jest zachowanie w wysokim stopniu prospołeczne, mające wielkie cechy dodatnie z punktu widzenia oceny gospodarczej, właśnie dlatego, że rodzina bierze na siebie pewne świadczenia, pewne usługi, i wobec tego nie oczekuje ich od państwa. Trzeba by więc rozważyć także i taką sytuację, taki element polityki prorodzinnej, który polega na tym, że także matkom niepracującym, zwłaszcza młodym matkom, które nigdy pracy nie miały…
Czy państwo nie czytają gazet i nie widzą, ile dzisiaj młodzieży, także po studiach, nie może dostać nawet tej pierwszej pracy? Ja mam w swoim biurze całą teczkę różnych próśb i interwencji rodziców, którzy proszą, żebym pomógł ich dzieciom znaleźć taką pierwszą pracę po studiach. To dotyczy też młodych kobiet. Gdyby skierowano do nich zachętę i sygnał, że ich działalność prorodzinna, prokreacyjna będzie potraktowana tak samo poważnie i oceniona jako tak samo pożyteczna, jak działalność tych kobiet, które pracują, kosztem tego, że nie mają dzieci, to by była bardzo ważna zachęta do postawy prorodzinnej. Wydaje się, że… To tylko takie przykładowe punkty, elementy służące do konstruowania, do budowania kompleksowego, właśnie kompleksowego – jeszcze raz zacytuję pana senatora Jackowskiego – programu, bo nam tego brakuje. Musi być on na miarę naszych potrzeb, a nie tylko na miarę naszych możliwości. Tych możliwości, które mamy dzisiaj, nie należy nie doceniać. One są ograniczone, więc na pewno nie wszyscy będziemy oczekiwać bardzo śmiałych i bardzo kosztownych działań już dzisiaj, natychmiast, od razu, ale chcielibyśmy wiedzieć – zwłaszcza młodzież, planująca swoje życie rodzinne, swoją przyszłość, chciałaby to wiedzieć – że jest jakiś długofalowy, dalekosiężny program, który będzie realizowany stopniowo, w miarę możliwości, kiedy będą dostępne środki. Bo to są działania dalekosiężne. Jak się zakłada rodzinę, to są to dalekosiężne działania, a nie zaplanowane na rok czy na dwa. Decyzja o tym, że będzie się miało jedno dziecko, dwoje dzieci czy troje dzieci, to decyzja, która kształtuje życie rodzin na całe dziesięciolecia. I ten sposób rozumowania musi być obecny w polityce społecznej, zwłaszcza w polityce prorodzinnej państwa.
Będę głosował za tą ustawą, ale nie mogę zrozumieć tego, że rząd, który jest nie tylko od realizowania polityki, ale także od programowania polityki, po raz kolejny przychodzi do tej Izby i nie ma nic do powiedzenia na temat tego, jaka będzie przyszła kompleksowa, dalekosiężna polityka w dziedzinie prorodzinnej. Bo przecież w taki sposób należy myśleć o tym, jak zapobiegać zapaści demograficznej państwa w przyszłości. A to zaważy na tym, jakie miejsce Polska będzie zajmowała na mapie Europy. Dziękuję.
Podsumowanie pierwszego roku VII kadencji parlamentarnej
Do pobrania dokument podsumowujący pierwszy rok działalności prof. Michała Seweryńskiego w Senacie.
Konferencja “Świętowanie niedzieli kluczem chrześcijańskiej tożsamości”
29 stycznia 2013 r. w Senacie odbyła się konferencja “Świętowanie niedzieli kluczem chrześcijańskiej tożsamości”, zorganizowana przez Komisję Praw Człowieka, Praworządności i Petycji z inicjatywy senator Doroty Czudowskiej. Otwierając konferencję, wicemarszałek Stanisław Karczewski przypomniał, że nasi pradziadowie i dziadowie świętowali, poświęcając czas wolny od pracy Bogu i rodzinie. Nam, żyjącym w świecie nieustannej gonitwy, też potrzebny jest czas na refleksję, modlitwę, wypoczynek, spotkanie z rodziną. Takie właśnie jeszcze kilkadziesiąt lat temu były niedziele naszego dzieciństwa. Dzisiaj szczególnie dotkliwy jest brak czasu dla rodziny, najważniejszej wspólnoty i fundamentu życia społecznego, o czym przypominał m.in. list pasterski episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny z 3 października 2012 r.
Wprowadzając do dyskusji, przewodniczący komisji praw człowieka senator Michał Seweryński mówił m.in. o niejednoznacznym wymiarze i różnorakich aspektach zagadnienia, na co także zwraca uwagę Kościół.
Podczas konferencji próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego mamy świętować, podjęli m.in. przedstawiciele Społecznego Ruchu Świętowania Niedzieli, który zainicjował swe działanie w diecezji legnickiej w marcu 2011 r. Skupia przedstawicieli różnych środowisk – zarówno katolików świeckich, jak i duchownych, a także instytucji społeczno-kulturalnych i solidarnościowych stowarzyszeń pracowniczych, zaangażowanych we wprowadzenie w życie społeczno-kulturowe przesłania bł. Jana Pawła II, zawartego w liście apostolskim o świętowaniu niedzieli z 1998 r. Dies Domini. W przedstawionych wystąpieniach – oprócz boskiego wymiaru niedzieli i argumentu wiary w kontekście przykazania: “Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” – podkreślano ludzki, formacyjny wymiar święta w życiu człowieka, rodziny i społeczeństwa. Zdaniem ks. prof. Bogusława Drożdża z Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, współczesne nam postawienie na człowieka zepchnęło chrześcijaństwo do wymiaru folkloru czy skansenu, spowodowało bałwochwalstwo czy “chwalstwo” samego siebie. Za świętowaniem niedzieli, według mówcy, przemawiają także argumenty natury kulturowej, czyli odwołanie się do tradycji przodków, oraz humanistyczny i filozoficzny. Podczas konferencji wiele uwagi poświęcono przemianom kulturowym, które powodują odejście od tradycyjnych form świętowania i wynikającym stąd konsekwencjom dla rodziny i społeczeństwa, a także harmonii świętowania i pracy w porządku społecznym.
Prof. Łukasz Piekarczyk z Uniwersytetu Warszawskiego omówił, w jaki sposób pracę w niedziele i święta reguluje prawo pracy. Po przedstawieniu aktualnego stanu prawnego zwrócił uwagę na wątpliwości w tym zakresie, a także na kontekst konstytucyjny zagadnienia. Jak podkreślił, prawo musi zapewnić niezbędną równowagę. Z jednej strony, pracodawcy powinni mieć możliwość prowadzenia swojej działalności, z drugiej – konieczne jest zapewnienie skutecznej ochrony pracownikom i ich rodzinom. Ustawodawca musi się liczyć z kontekstem społecznym i kulturowym, w jakim funkcjonuje regulacja prawna. Zdaniem prof. Łukasza Piekarczyka, obecna wymaga przebudowy i uporządkowania, przede wszystkim usunięcia wątpliwości i stworzenia spójnego systemu. Chodzi też o wyeliminowanie przepisów zagrażających interesom pracowniczym, a także posługiwanie się zwrotami niedookreślonymi. Potrzebna jest pogłębiona analiza konstytucyjnego kontekstu pracy niedzielnej, zwłaszcza w placówkach handlowych. Wydaje się, że potencjalny zakaz nie byłby sprzeczny z konstytucją, jednocześnie należałoby dopuścić pracę w niedziele ze względu na stosowną organizację czasu pracy.
O potrzebie harmonii świętowania i pracy w porządku społecznym mówił Bogdan Orłowski, przewodniczący Regionu NSZZ “Solidarność” Zagłębie Miedziowe. Postawione przez niego pytanie dotyczyło “praktycznej” strony niedzielnej pracy. Jeśli małżeństwo – hutnik i kasjerka w hipermarkecie pracuje w niedzielę, kto w tym czasie zajmuje się ich dziećmi? Dziadkowie, Internet, podwórko? Pytał także o konsekwencje tej niedzielnej samotności dzieci. Kolejne pytanie dotyczyło tego, czy idąc w niedzielę do galerii handlowej, zdajemy sobie sprawę, że dajemy pracodawcom przyzwolenie na przymuszanie ludzi do pracy w dzień świąteczny. Zdaniem Bogdana Orłowskiego, Polska powinna podpisać konwencję Międzynarodowej Organizacji Pracy nr 106, mówiącą o handlu w niedziele i święta. W polskim prawie zbyt dużo jest furtek umożliwiających zmuszanie ludzi do pracy w niedziele, a na drodze do harmonii stoi zbyt liberalne prawo.
W dyskusji wyraźnie zarysowały się dwa podejścia do problemu pracy w niedziele i święta: ekonomiczne, które każe brać pod uwagę przede wszystkim konkurencyjność na rynku i osiągany zysk, oraz propracownicze, uwzględniające m.in. duchowe i kulturowe potrzeby osób pracujących i ich rodzin. W tym kontekście m.in. senator Jan Rulewski przypomniał, że konstytucja przesądza, iż Polska jest krajem gospodarki społecznej.
Podsumowując, senator Michał Seweryński stwierdził, że z debaty wyraźnie wyłania się obraz kolizji katolickiego sumienia, opartego na religijnych przesłankach świętowania niedzieli, z zasadą nieograniczonej swobody działalności gospodarczej. Jako członkowie społeczeństwa żyjącego w kręgu kultury chrześcijańskiej jesteśmy rozdarci. Z jednej strony, względy ekonomiczne przemawiają np. za prowadzeniem handlu w niedziele, z drugiej – kategoryczny imperatyw, by dzień święty święcić, powstrzymuje nas od tego. W tej sytuacji należy podjąć próbę odpowiedzi na pytanie, co zrobić, by legislacyjna interwencja państwa przyniosła harmonię. W jaki sposób można poprawić nieostre kategorie prawa pracy, takie jak praca konieczna? Zdaniem senatora Michała Seweryńskiego, konferencję można potraktować jako formę obywatelskiej petycji o poprawienie prawa pracy w tym zakresie, dziś może ze względu na brak czasu nieco zbyt jednostronnej. Trzeba jednak pamiętać, że to ekonomia jest dla człowieka, a nie człowiek dla ekonomii. Jak mówił senator, jeżeli pracowalibyśmy 24 godziny na dobę, zyski byłyby jeszcze wyższe. Powstaje jednak pytanie zasadnicze, jak wysoka może być społeczna cena rozwoju gospodarczego. Na pewno zbyt wysoka jest cena, jaką płaci sam człowiek. Dlatego podczas dyskusji o zmianach w prawie pracy wszystkie racje – i te ekonomiczne, i te ludzkie powinny być odpowiednio wyważone.
W konferencji udział wzięli m.in. naukowcy, przedstawiciele Regionu NSZZ “Solidarność” Zagłębie Miedziowe, przedstawiciele duchowieństwa, pracodawców oraz stowarzyszeń katolickich i duszpasterstwa ludzi pracy
na 16 posiedzeniu Senatu RP
25-26 lipca 2012 r.
Debata nad projektem ustawy podwyższającej rentę socjalną
Są trzy powody, dla których należy poprzeć projekt ustawy podwyższającej przepisów rentę socjalną do wysokości minimalnej renty inwalidzkiej. Pierwszy powód ma charakter moralny, a więc podstawowy, bo złe jest państwo, które nie troszczy się należycie o tych obywateli, którzy sami o siebie zatroszczyć się nie mogą, a o takich osobach – pobierających rentę socjalną – mówimy. Powód drugi ma charakter prawny, bo nasza Konstytucja stanowi, że państwo prowadzi politykę zabezpieczenia społecznego, która musi objąć wszystkie osoby posiadające potrzeby socjalne. Stosuje się różne techniki prawne realizacji tego obowiązku, w zależności od rodzaju potrzeby społecznej, ale nie ma wątpliwości, że ciąży on na państwie wobec wszystkich potrzebujących. I jest wreszcie trzeci powód, którym pewno mówców powołujących się na niedostatek środków finansowych państwa zaskoczę, bo polega on na racjonalności finansowej. Trzeba bowiem brać pod uwagę to, że jeżeli nie zapewnimy odpowiedniej renty socjalnej potrzebującym jej osobom, to rodziny tych osób będą robić to, co do tej pory często robią. Otóż rodziny tych osób, nie mogąc sprostać kosztom opieki sprawowanej nad swoimi bliskimi będą starać się za wszelką cenę umieszczać takie osoby w państwowych zakładach opiekuńczych, a nawet na długi czas w szpitalach, gdzie koszty ich pobytu będą w całości ponoszone przez państwo. I będą to koszty znacznie wyższe, niż racjonalnie wyliczona renta socjalna, do której dokładają swoją pracę i opiekę bliscy, opiekujący się osobami całkowicie niezdolnymi do pracy.
Z tych trzech przedstawionych powodów apeluję do pań i panów senatorów o poparcie projektu ustawy podwyższającej renty socjalne.
Debata nad projektem ustawy ułatwiającej emerytom i rencistom ubieganie się o podwyższone świadczenie w związku ze zmianą prawa
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego spotkała się z oporem propozycja takiej zmiany prawa emerytalno-rentowego, która ułatwiłaby emerytom i rencistom korzystanie z podwyżki świadczeń, którą ustawa im przyznała. Do takiego ułatwienia zmierzają zaproponowane przez Komisję Praw Człowieka Praworządności i Petycji przepisy, nakazujące ZUS-owi informować adresata decyzji emerytalnej lub rentowej o jego prawie do wystąpienia w każdym czasie z wnioskiem o przeliczenie świadczenia, zgodnie z aktualnymi przepisami. Emerytury i renty to świadczenia udzielane z reguły osobom starym, schorowanym i niezdolnym do należytej dbałości o swoje sprawy. Takim osobom trudno jest śledzić zmiany w prawie, także podwyższające ich świadczenia Nieświadomi tych zmian, nie mogą z tych podwyżek skorzystać, nie składając stosownych wniosków, albo czyniąc to z opóźnieniem. Petycja, która była podstawą dla podjęcia przez Komisję Praw Człowieka dyskutowanej dziś inicjatywy ustawodawczej, sygnalizuje realne występowanie takich właśnie sytuacji.
Co więcej, na gruncie obowiązujących przepisów emeryt lub rencista, który z opóźnieniem zgłosi wniosek o przeliczenie należnego mu świadczenia, otrzymuje świadczenie wyższe od dnia złożenia wniosku, a nie od dnia wejścia w życie ustawy, która przyznaje mu prawo do wyższego świadczenia. Proponowana nowelizacja ustawy ma doprowadzić do zmiany tego stanu prawa. Obowiązująca ustawa stosuje bowiem zasadę, że nieznajomość prawa szkodzi. Jest to zasada znana w prawie od wieków, ale wyrosła w prawie cywilnym, dla potrzeb obrotu majątkowego. W prawie ubezpieczeń społecznych, służących zaspokojeniu potrzeb socjalnych, zasada ta nie powinna mieć zastosowania, bo prowadzi do uszczuplenia świadczeń należnych ubezpieczonym z mocy prawa. Co więcej, jest niedopuszczalne z moralnego punktu widzenia, żeby państwo „oszczędzało” na wypłacaniu należnych emerytom i rencistom świadczeń, wykorzystując ich nieświadomość prawną lub niezaradność życiową. Nieznajomość prawa szkodzi dzisiaj tym osobom podwójnie. Po pierwsze, dlatego, że jeżeli uprawniony nie wie o nowych przepisach, pozwalających mu wystąpić o wyższe świadczenie, to tego świadczenia nie dostaje. A po drugie, jak o to świadczenie wystąpi, to jego podwyżkę otrzymuje dopiero od daty wystąpienia o nią.
W trakcie obrad Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji słyszeliśmy od przedstawicieli Ministerstwa Pracy i ZUS, że przyjęcie zaproponowanych przez Komisję zmian w przepisach emerytalno-rentowych obciążyłoby ZUS nadmiernymi obowiązkami. A przecież nie chodzi o to, żeby zawiadamiać każdego emeryta i rencistę z osobna o zmianie przepisów, lecz o włączenie do decyzji emerytalnej i rentowej informacji o możliwości wystąpienia z wnioskiem o przeliczenie świadczenia. Obowiązek wydawania takich decyzji przez ZUS jest oczywisty, chodzi tylko o odpowiednie rozszerzenie zawartego w niej pouczenia. Zresztą, nawet bez zamieszczenia takiego pouczenia emeryt i rencista mogą zwracać się z wnioskami do organu rentowego, tyle tylko, że nie wszyscy o tym wiedzą, a nie wystąpienie z wnioskiem o przeliczenie świadczenia w razie zmiany przepisów prawa rodzi dla uprawnionych niekorzystne skutki finansowe. Przypomnienie tym starym, chorym i nieuczonym w prawie ludziom, że mogą wystąpić do państwowego urzędu, często odległego od nich, o zmianę decyzji na korzystną dla nich, to nie jest nadmierne oczekiwanie od ZUS-u., bo ten urząd po to właśnie został ustanowiony, żeby ubezpieczonym służyć, a nie po to, żeby oszczędzać na kosztach ubezpieczenia, wykorzystując ignorancję prawną ubezpieczonych. Takie podejście byłoby wysoce nieetyczne i sprzeczne z konstytucyjnym obowiązkiem troski państwa o socjalne prawa swoich obywateli
W świetle badań naukowych i zwykłej obserwacji widać, że w Polsce pogłębia się liczba osób ubogich i niezaradnych, najczęściej także chorych i starych, materialny poziom ich życia jest bardzo niski. Żeby się o tym przekonać wystarczy dowiedzieć się w kiosku, jak wielu klientów kupuje gazetę dla oszczędności tylko raz w tygodniu – z programem telewizyjnym na cały tydzień; dowiedzieć się w aptece, jak wielu chorych nie kupuje wszystkich leków przepisanych przez lekarza, bo ich na to nie stać i to pomimo zniżki ubezpieczeniowej; zobaczyć jak rośnie liczba klientów najtańszych sklepów spożywczych i jakim zainteresowaniem cieszą się sklepy z tanią odzieżą. Nie możemy tym ludziom powiedzieć, że jak nie wiedzą o zmianie prawa, to nie dostaną wyższego świadczenia, a jeżeli się po nie zgłoszą, to dostaną je nie od daty wejścia prawa w życie, tylko od dnia, w którym przyniosą pismo, żeby im emeryturę lub rentę przeliczyć.
Panie Marszałku, dziękuję za udzielenie mi głosu.
Debata nad Informacją Rzecznika Praw Obywatelskich o działalności w roku 2011
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Rzecznik!
Z Informacji przedstawionej przez Rzecznika Praw Obywatelskich wyłania się niepokojący i zasmucający obraz naszego państwa. Zły stan ochrony praw obywateli, bezradność ludzi wobec urzędów, wobec aroganckiej władzy, przewlekłość postępowań sądowych (odnoszę się nie tylko do tego, co Pani Rzecznik dzisiaj powiedziała, ale także do tego, co zostało zawarte w obszernym sprawozdaniu pisemnym) wadliwość aktów prawnych i poczucie krzywdy przeżywane przez wielu bezradnych ludzi, pozostawionych samych sobie z ich bolesnymi sprawami. Nie można złagodzić tego obrazu ewentualną uwagą, że w urzędzie Rzecznika koncentrują się wszystkie patologiczne sprawy naszego państwa, wszystkie krzywdy obywateli i dlatego są tak widoczne. Te przejawy patologii trudno bowiem uznać za przypadki marginesowe, skoro Pani Rzecznik mówiła o kilkudziesięciu tysiącach spraw, które rocznie napływają do jej Urzędu. Do nich trzeba dodać jeszcze następne dziesiątki tysięcy spraw, które do Urzędu nie wpłynęły, przede wszystkim z powodu trudności na jakie napotykają z dotarciem do różnych urzędów ludzie mieszkający na wsi.
Informacja Rzecznika Praw Obywatelskich uzasadnia smutny wniosek, że Polska nie jest państwem prawnym, bo Parlament stanowi prawo złe i wadliwe, a Rząd nie jest w stanie zagwarantować egzekucji prawa. I dlatego nie można nie wyrazić w tym miejscu zaniepokojenia widząc, że Rząd prowadzi politykę zmierzającą z „zwijania” państwa, do likwidowania jego agend, które powinny być blisko obywateli: szkół, posterunków Policji, sądów rejonowych, szpitali w małych miastach (nie radzą sobie finansowo, więc się je prywatyzuje), przystanków kolejowych. To wszystko oddala się od obywatela, wobec czego jeszcze bardziej zostaje on pozostawiony sam sobie. I z tego raportu, który przecież kierowany jest nie tylko do nas, Rząd powinien wyprowadzić inne wnioski i przyjąć inne założenia dla swojej polityki aniżeli te, które przyjmuje dzisiaj.
Także Parlament, w tym nasza Izba, powinien wyciągnąć wnioski dla swojej działalności. Trzeba tutaj powiedzieć, że jesteśmy szczególnie predestynowani do aktywności w tej dziedzinie, ponieważ w Senacie istnieje Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Liczne petycje, które ta Komisja otrzymuje od obywateli właściwie niewiele się różnią od skarg, które wpływają do Rzecznika Praw Obywatelskich. Dlatego Senat powinien stać się poniekąd najwyższym rzecznikiem praw obywateli, przede wszystkim podejmując odpowiednie inicjatywy legislacyjne, zmierzające do stanowienia dobrego prawa, mocno zabezpieczające potrzeby obywateli. Działalność Rzecznika Praw Obywatelskich powinna stanowić dla Senatu cenne źródło informacji o tych potrzebach.
Potraktujmy to, co jest w sprawozdaniu pani rzecznik także jako głos naszych wyborców, oni tymi skargami mówią także do nas. Na te same skargi napotykamy także w naszych biurach. Niech to będzie wytyczna dla naszej aktywności.
Wypada nam wyrazić uznanie dla rzetelnej i odważnej działalności Rzecznika Praw Obywatelskich, wspierającego obywateli w zmaganiach z patologiami państwa, w sprawach, w których pokazuje ono swoim obywatelom twarz bezprawną, biurokratyczną i bezduszną.
Ale nie wystarczy wyrazić Rzecznikowi Praw Obywatelskich uznanie. Trzeba bowiem zauważyć, że Pani Rzecznik przedstawiła pod naszym adresem pewne dezyderaty, sformułowane elegancko, ale dostatecznie przejrzyste. Powinny one nas skłonić do podjęcia pewnych inicjatyw, takich inicjatyw, wspierających działalność tego Urzędu. Senat powinien wykazać, przede wszystkim, więcej zrozumienia dla potrzeb budżetowych RPO, ażeby mógł on wypełniać wszystkie ustawowe zadania. Byłoby w szczególności pożądane utworzenie terenowej agendy Rzecznika Praw Obywatelskich w każdym województwie. Dzięki temu Urząd, w którym obywatele poszukują czasami ostatniej deski ratunku, byłby bliżej nich. Wiem ze swoich dyżurów senatorskich, że wiele osób rezygnuje z upominania się o swoje sprawy, dlatego że do Rzecznika jest daleko.
na 12 posiedzeniu Senatu RP
1. Emerytura jest kluczowym prawem w systemie zabezpieczenia społecznego, które z mocy Konstytucji (art. 67 ust. 1) państwo jest zobowiązane zagwarantować obywatelom po osiągnięciu wieku emerytalnego i stażu ubezpieczeniowego. Warunek wieku i stażu mają w systemie emerytalnym znaczenie podstawowe. Spełnienie ich następuje po upływie długiego czasu od momentu nawiązania stosunku ubezpieczeniowego, dlatego prawo do emerytury jest nazywane ekspektatywą. Taki charakter emerytury wymaga stałości regulujących ją przepisów prawnych, które powinny gwarantować ubezpieczonemu, że na końcu długiego okresu wyczekiwania otrzyma emeryturę na takich warunkach, jakie zostały ustalone na jego początku.
2. Stabilność systemu emerytalnego jest jednym z fundamentów państwa prawnego, dlatego zmian w tym systemie powinno się dokonywać tylko w sytuacjach szczególnie uzasadnionych, tym bardziej, jeśli prowadzą one do pogorszenia sytuacji ubezpieczonych. Taki charakter ma ustawa podnosząca wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, ponieważ zmusza ona do dłuższego pracowania i płacenia składki na emeryturę, a jednocześnie skraca czas, w ciągu którego emerytura będzie pobierana.
3. Jasno widać, że celem podwyższenia wieku emerytalnego jest ratowanie Funduszu Emerytalnego, a pośrednio – budżetu państwa. Nawet jednak gdyby uznać ten cel za uzasadniony, należy zapytać, czy musi on być realizowany w sposób drastycznie naruszający interesy ludzi pracy, bez zwracania uwagi na złe warunków ich życia i pracy, a zwłaszcza na niski poziom zarobków, niezadowalający stan ochrony pracy oraz przeciętną długość życia. Powszechnie wiadomo, że we wszystkich tych aspektach występuje poważna różnica pomiędzy Polską, a rozwiniętymi krajami Europy, na naszą niekorzyść. Nie można tej różnicy tracić z pola widzenia, zwłaszcza jeśli używa się argumentu, że inne kraje europejskie już też podniosły, albo zamierzają podnieść wiek emerytalny. Nic więc dziwnego, że ustawa podnosząca wiek emerytalny wywołała burzliwe protesty społeczne w całym kraju, tym większe, że jedyny właściwy w takiej sytuacji środek komunikacji społecznej jakim jest referendum, został przez rząd odrzucony.
4. Nie można też nie zapytać, czy bolesny społecznie zabieg podniesienia wieku emerytalnego gwarantuje uzdrowienie naszego systemu emerytalnego. Otóż poważne argumenty wskazują na to, że tego zamierzonego skutku nie będzie, a wyliczone korzyści dla Funduszu Emerytalnego i dla budżetu państwa pozostaną na papierze. Trzeba bowiem brać pod uwagę niekorzystne czynniki kształtujące dziś i w przyszłości poziom zatrudnienia i jego formy. Czynniki te to: niejasne perspektywy gospodarcze, wysoki poziom bezrobocia, duża emigracja zarobkowa, brak dostatecznego wsparcia dla rodzin i opieki nad dziećmi, kryzys opieki zdrowotnej oraz niepokojące prognozy demograficzne.
5. W tych warunkach nie można liczyć na to, że przez prosty zabieg podniesienia wieku emerytalnego wydłuży się okres zatrudnienia, a tym samym poprawi się stan Funduszu Emerytalnego. Żeby doprowadzić do zwiększenia zatrudnienia oraz do pozostawania w nim jeszcze po osiągnięciu wieku emerytalnego, a tym samym do zwiększenia liczby osób i wydłużenia czasu opłacania składek ubezpieczeniowych, konieczne jest natomiast podjęcie działań kompleksowych. Powinny one objąć nie tylko system ubezpieczeniowy, lecz także inne działy polityki społecznej i polityki zatrudnienia. Dopiero całość tych głęboko przemyślanych i długofalowych działań może doprowadzić do poprawy nie tylko złej sytuacji w ubezpieczeniach emerytalnych, lecz także w całym zabezpieczeniu społecznym. Taki kompleksowy program zmian musi też zostać poprzedzony rzetelnym dialogiem społecznym i ze środowiskiem naukowym. Ubezpieczenia społeczne bowiem, a w szczególności system emerytalny, to nie instytucja finansowa, w której przede wszystkim muszą się bilansować dochody i wydatki, lecz instytucja zaspokajająca istotną potrzebę społeczną – ze środków gromadzonych wspólnie przez ubezpieczonych, ale przy jednoczesnym dostatecznym wsparciu ze strony państwa, prowadzącego aktywną politykę zabezpieczenia społecznego. Innymi słowy: ubezpieczenie społeczne, a zwłaszcza emerytalne, musi być traktowane w ostatecznym rachunku jako koszt państwa socjalnego, a nie jako samofinansująca się działalność komercyjna podmiotów ubezpieczeniowych.
na 10. posiedzeniu Senatu RP
Nauczanie historii w polskiej szkole
Historia est magistra vitae! Ta łacińska maksyma jest powszechnie znana i akceptowana, ponieważ nie jest możliwe poznanie świata bez poznania jego historii, ani poznanie swojego kraju bez poznania jego historii. Bez poznania historii ojczystej nie jest też możliwe ukształtowanie własnej tożsamości narodowej.
Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje zmiany programu nauczania historii, polegające na zakończeniu obowiązkowej edukacji historycznej już w pierwszej klasie liceum. Zapewnia przy tym, iż historii wcale nie będzie przez to mniej, bo uczniowie będą mieli do wyboru różne bloki tematyczne z obecnością w nich wątków historycznych. Historycy – profesorowie uniwersytetów i nauczyciele – wyjaśnili w licznych publikacjach, że historii w liceach będzie jednak mniej, jeśli będzie zależała od swobody wyboru nauczycieli i niedojrzałej jeszcze młodzieży. Historia należy do kanonu kształcenia ogólnego, realizowanego w liceum i dlatego powinno się jej nauczać w ciągu wszystkich lat licealnych – z klasą maturalną włącznie. Profilowanie nauki w szkole, a zwłaszcza w liceum, pozwalające na pominięcie lub ograniczenie historii, osłabia kanon wiedzy ogólnej, a tym samym zagraża edukacji i kulturze polskiej.
Planowane ograniczenie programu nauczania historii w szkole wzbudziło w kraju szeroką falę protestów. Protestowali i protestują nadal biskupi, profesorowie, pisarze, rodzice i młodzież, a także liczne środowiska społeczne, z działaczami dawnej opozycji antykomunistycznej na czele. Doszło nawet do protestów głodowych, co jest szczególnie alarmujące w państwie demokratycznym. Ludzie są zdeterminowani i zdesperowani, bo zdają sobie sprawę, że walczą o prawidłową formację młodego pokolenia, „o duszę narodu”. Zaniepokojony Prezydent uznał za konieczne zorganizowanie specjalnej debaty z historykami w sprawie programu nauczania historii w liceum.
Żaden system edukacji nie zostanie przyjęty ani uznany za właściwy, jeżeli nie zostanie oparty na akceptowanych przez Polaków wartościach i tradycji narodowej, bo one decydują o naszej narodowej tożsamości. Dlatego szerokie kręgi społeczne w Polsce opowiadają się za obowiązkowym dla wszystkich nauczaniem historii w szkole – z klasą maturalną włącznie. Tylko tak może być zbudowany kanon wiedzy historycznej – wspólny dla wszystkich Polaków, będący źródłem ich narodowej świadomości i uzasadnionej dumy narodowej. Nie spełnią tej roli programy nauczania historii elastyczne i alternatywne, stwarzające miejsce na uproszczenia i pominięcie tematów ważnych dla kształtowania świadomości młodzieży.
Na rozsądne i oczekiwane zmiany w proponowanym przez MEN programie nauczania historii nie jest za późno. Nie możemy być niewolnikami ministerialnego kalendarza reform programowych, skoro ich sens został zakwestionowany przez społeczeństwo. Bałamutny jest także argument o koniecznym unowocześnieniu nauczania. Po bliższym poznaniu wyziera spod niego model kultury lewicowej, w której takie wartości jak ojczyzna, patriotyzm, tradycja i duma narodowa, rodzina oraz religia są odrzucane i zastępowane przez wszechogarniający relatywizm wartości i pojęć, pociągający za sobą rozmywanie prawdy, roli tożsamości narodowej i inne dewastacyjne skutki społeczne. Bo ważna ma być tylko wiedza i jej praktyczne zastosowanie, z korzyścią dla siebie. Przywiązanie zaś do wartości i ideowość uważa się za nienowoczesne i będące przeszkodą w budowaniu kariery zawodowej.
Zdecydowana większość polskiego społeczeństwa odrzuca taki model edukacji, a w tym zwłaszcza pomniejszanie roli historii w nauczaniu młodzieży i kształtowaniu patriotycznej świadomości. Świadczą o tym wspomniane protesty społeczne. Ten donośny głos społeczeństwa w obronie nauczania historii w szkołach i poziomu szkolnej edukacji, w obronie narodowej kultury, nie może być przez rząd zlekceważony. Przeciwnie, powinien on stanowić sygnał, że potrzebne są rzetelne konsultacje społeczne, nie tylko w sprawie nauczania historii, ale także w sprawie kształtu całego systemu edukacyjnego w Polsce.
Konferencja “Rekodyfikacja prawa pracy”
24 kwietnia 2012 r. w Senacie odbyła się konferencja “Rekodyfikacja prawa pracy”, zorganizowana przez Komisję Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.
Otwierając spotkanie, przewodniczący Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji senator Michał Seweryński stwierdził, że obecny stan prawa pracy jest daleki nie tylko od doskonałości, ale i poprawności. Dodał, że uchwalony w 1974 r. kodeks pracy był już ponad 100 razy nowelizowany. Jak powiedział senator Michał Seweryński, komisja praw człowieka uznała, że Senat będzie najlepszym miejscem na przypomnienie projektów kodeksu pracy i zbiorowego kodeksu pracy, opracowanych przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Pracy w 2007 r., a także na zainicjowanie debaty nad rekodyfikacją prawa pracy.
Mówiąc o obecnym stanie prawa pracy, przewodniczący Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji wskazał przede wszystkim na to, że jest nie w pełni dostosowany do zasad ustroju demokratycznego i gospodarki społeczno-rynkowej, a także do specyfiki małych przedsiębiorstw. Senator przedstawił również założenia projektów kodeksu pracy (konsolidacja prawa pracy, wolność pracy, ochrona trwałości zatrudnienia, gwarancje przestrzegania prawa w stosunkach pracy) i zbiorowego kodeksu pracy (dostosowanie zbiorowego prawa pracy do zasad ustroju demokratycznego i do warunków gospodarki społeczno-rynkowej, wzmocnienie praworządności oraz pokoju społecznego w zbiorowych stosunkach pracy, zrównanie pozycji pracowników i pracodawców, wzmocnienie roli dialogu i współpracy pracowników z pracodawcami), przygotowanych przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Pracy, której przewodniczył w latach 2003–2006. Senator Michał Seweryński podkreślił też, że projekt indywidualnego prawa pracy obejmuje nietypowe stosunki pracy (praca tymczasowa, telepraca, staż zawodowy, zarządzanie zakładem pracy, praca nakładcza, pracownicy domowi i rodzinni, spółdzielcza umowa o pracę), wprowadza pojęcie: “zatrudnienie niepracownicze”, a także regulacje ułatwiające działalność małych przedsiębiorstw, zatrudniających nie więcej niż 20 pracowników.
Uwagi o stosowaniu kodeksu pracy przedstawiła dr Monika Gładoch w imieniu prezydenta Pracodawców RP Andrzeja Malinowskiego. W ocenie Pracodawców RP, prawo pracy, jak żadna inna gałąź prawa, podlega wpływom i naciskom politycznym, co rodzi negatywne konsekwencje, związane z brakiem pewności prawa. Przepisy prawa pracy są zawiłe, niejasne i często zmieniane. Środowisko pracodawców postulowało także zmiany w ustawach: o związkach zawodowych, o organizacjach pracodawców oraz o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, m.in. dotyczące reprezentatywności zakładowej organizacji związkowej, organizacji strajku, finansowania działalności związkowej przez pracodawcę.
Na potrzebę rekodyfikacji prawa pracy wskazał także przewodniczący Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ “Solidarność” Dominik Kolorz. Najpilniejszego uregulowania wymagają, jego zdaniem, tzw. umowy śmieciowe, szczególnie w kontekście czasu pracy i jej bezpieczeństwa, a także płaca minimalna czy kryterium reprezentatywności zakładowej organizacji związkowej.
W trakcie dyskusji wskazywano m.in. na niedostateczne zróżnicowanie w kodeksie pracy sytuacji dużych i małych przedsiębiorstw, co powoduje rezygnację z zatrudniania pracowników przez te drugie i ucieczkę w “szarą strefę”. Zastanawiano się też nad rolą państwa w kształtowaniu stosunków pracy, nad tym, jak chronić zatrudnienie, a jednocześnie umożliwić rozwój gospodarce. Zwracano również uwagę, że choć założenia i projekty kodeksu pracy oraz zbiorowego kodeksu pracy z 2007 r. w dużej mierze spotkały się z akceptacją partnerów społecznych, to nie było politycznej woli podjęcia prac nad nimi i uchwalenia nowego prawa pracy.
W konferencji wzięli udział parlamentarzyści, przedstawiciele NSZZ “Solidarność”, nauki prawa pracy oraz środowisk pracodawców i pracowników.
Polska Prokuratura wymaga naprawy
Ustawowym zadaniem Prokuratury jest prawna ochrona interesów państwa i obywateli. Dla wypełnienia tego zadania konieczne jest zapewnienie Prokuraturze właściwej pozycji wśród organów państwa, a w tym stworzenie warunków dla zachowania przez nią niezależności od nacisków politycznych.
Niestety, przestarzałe przepisy regulujące status prawny Prokuratury, a nawet niedawne rozdzielenie urzędów Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, warunków tych nie zapewniają. Co więcej, w opinie społeczne o funkcjonowaniu Prokuratury są w coraz wyższym stopniu krytyczne. Dotyczą one wielu postępowań prowadzonych przez prokuratorów, a w szczególności śledztwa w sprawie Katastrofy Smoleńskiej. Jego przewlekłość, nieudolność w gromadzeniu dowodów, związane z nim zawirowania kadrowe oraz powszechnie widoczna zależność od strony rosyjskiej zrodziły uczucie zawodu i rozgoryczenia u wielu obywateli, a nawet podejrzenia, że celem tego śledztwa nie jest wykrycie prawdy o Katastrofie Smoleńskiej, lecz raczej realizacja innych, niejasnych celów.
Ostatnie skandale i konflikty w Prokuraturze, obejmujące jej najwyższe kierownictwo, jeszcze bardziej uzasadniają jej negatywny obraz i postawiły pod znakiem zapytania jej zdolność do wypełniania ustawowych zadań. Szczególnie niepokojące stały się rozgrywki polityczne na najwyższych szczeblach władzy, dotyczące zwłaszcza relacji pomiędzy cywilnym i wojskowym pionem Prokuratury oraz obsady jej najwyższych stanowisk. Ten stan rzeczy stał się w wysokim stopniu szkodliwy dla interesów państwa oraz jego obywateli i świadczy o nieudolności rządu w wykonywaniu ciążących na nim obowiązków konstytucyjnych.
W tej sytuacji obywatele mają prawo domagać się od powołanych do tego organów władzy niezwłocznego podjęcia stosownych działań legislacyjnych i organizacyjnych, zapewniających Prokuraturze należytą pozycję prawną, spójną strukturę wewnętrzną oraz inne warunki konieczne dla należytego wypełniania przez nią ustawowych zadań. W państwie demokratycznym Prokuratura nie może pozostawać poza demokratyczną kontrolą i odpowiedzialnością, jak to w gruncie rzeczy jest dzisiaj. Nie można w niej utrzymywać struktur zapewniających specjalny status pewnym grupom obywateli, naruszający konstytucyjną zasadę ich równości. Nie można z Prokuratury tworzyć pola walki o partykularne interesy polityczne.
Prokuratura powinna dobrze służyć państwu i narodowi i właśnie w tym kierunku powinna iść jej gruntowna naprawa. Zobowiązane do tego organy państwa powinny ją podjąć niezwłocznie i bez politycznego kunktatorstwa.