Source: http://styczynski.blogspot.sk/2016/01/rozwoj-mysli-na-temat-nominalizmu-i.html
Timestamp: 2017-08-19 20:19:21
Legal References Found: art.69
 art. 358
 art. 358
 art.358
 art.536
 art.629
 art.700
 art.720

Document Content:
Dekadę temu, w roku 2005, Janusz Molis w Komentarzu do Prawa Bankowego opublikował niezwykle interesującą opinię na temat oznaczenia waluty w umowie o kredyt bankowy. Interpretacja młodego prawnika, opublikowana w rok po uzyskaniu doktoratu (2004) jest o tyle ważna, że wydaje się kamieniem milowym w interpretacji zasad walutowości, nominalizmu i waloryzacji w polskiej doktrynie prawniczej.
Skutki tej opinii mogą znaleźć w swoich umowach o kredyt walutowy zarówno ci z Państwa, którzy mają umowy o kredyt denominowany, jak i waloryzowany. Znajdą je także ci mający umowy nieokreślone, które nie wiadomo czy są denominowane czy waloryzowane. Przeszukując zasoby wiedzy prawniczej nie natrafiłem na nowszą interpretację prawa prowadzącą do prawnej interpretacji umów walutowych emitowanych w latach 2005-2008. Po powstaniu ustawy antyspreadowej (2011), ZBP publikuje interpretację nowych przepisów z której wynika, że prawnicy ZBP także do takich informacji nie dotarli (2011, pyt.2) Przyjmuję, więc roboczo, że opracowanie J.Molisa (2005) jest ostatnią oryginalną wyślą na ten temat znajdująca się w polskim dorobku prawniczym. Dla porządku dodam, że dopiero po 10 latach wynikiem mojej pracy powstało opracowanie próbujące znaleźć odpowiedź na pytanie czym są kredyty denominowane, indeksowane, waloryzowane oraz indeksowane (2015, 4),a moje dociekania zostały zwieńczone przez Pana Tomasza Nowaka, doprecyzowującego różne typy umów (2015). Niestety doktryna prawnicza w tym czasie nie zajmowała się fenomenem umów kredytowych, pozostawiając ten aspekt kodeksu zobowiązań i prawa bankowego samemu sobie oraz pracy amatorów.
Komentarz do Prawa Bankowego (2005), pod redakcją Fryderyka Zolla (ur.1970), zawiera następującą interpretację autorstwa J.Molisa (str.684):
Myśl zawarta w komentarzu nie została przygotowana na potrzeby tegoż opracowania, będąc wziętą wprost z pracy doktorskiej autora (2004). Oznacza to, że myśl na temat walutowości kredytu została spisana przez mgr. J.Molisa w trakcie pracy nad doktoratem. W komentarzu (2005, str.684), ale przede wszystkim w samym doktoracie (2004, str.115), znajduje się referencja do opinii zawartej w Encyklopedii Prawa Bankowego (2002) pod redakcją W.Pyzioła, co oznacza że J.Molis, nie wypracował tej myśli w toku doktoratu, tylko bezkrytycznie zapożyczył ją od Z.Truszkiewicza. Opinia Z.Truszkiewicza brzmiała następująco:
(1) Przyjmuje się, że udzielany kredyt może być wyrażony także w innej walucie niż waluta polska. (2) Kredyt wyrażony w walucie obcej jest jednak kredytem złotowym, tzn. kredyt ten jest udostępniany w walucie polskiej i zazwyczaj spłacany w tej walucie. (3) Różnica - w porównaniu do typowego kredytu udzielonego w walucie polskiej - polega na tym, że wszelkie wierzytelności wynikające z umowy kredytu, a zatem zarówno wysokość udzielonego kredytu, jak i należności przysługujące bankowi mogą być ustalane w obcej walucie. (4) W takim przypadku wierzytelności będą przeliczane na walutę polską przy uwzględnieniu przyjętego w banku kredytującym kursu zakupu lub sprzedaży waluty kredytu w stosunku do waluty polskiej. (5) Kurs zakupu waluty kredytu stosowany przez bank służy ustalaniu "złotowej" wysokości kredytu, a kurs sprzedaży - wysokości spłacanych w walucie polskiej rat kredytowych i odsetkowych oraz ewentualnie innych należności (np. prowizji) wyrażonych w obcej walucie. (6) Strony umowy kredytu mogą ustalić, że w celu przeliczania należności kredytowych na walutę polską stosowany będzie kurs ustalany przez NBP albo nawet kurs ustalany przez inny bank. (7) Brak oznaczenia banku, którego kursy powinny być uwzględnione przy ustalaniu należności związanych z kredytem wyrażonym w walucie obcej, pozwala domniemywać, że chodzi o kursy stosowane w banku udzielającym kredytu. (8) Umowa powinna określać zasady spłaty kredytu udzielonego w równowartości obcej waluty. (9) W innym razie tego rodzaju kredyt powinien być zaksięgowany przez bank w walucie polskiej i w tej samej walucie winno być ustalane zadłużenie kredytobiorcy z tytułu udzielonego kredytu. (10) Od kredytu wyrażonego i rozliczanego w walucie obcej należy odróżnić kredyt tzw. dewizowy.
Autorytet wypowiedzi J.Molisa został zbudowany na nazwisku redaktora encyklopedii (sławne nazwisko Zoll). Zaglądając jednak do dorobku F.Zolla (ur.1970) okazuje się, że on także nie miał doświadczenia w omawianej dziedzinie prawa. W czasie publikacji komentarza do prawa bankowego był doktorem nauk prawnych, nie specjalizującym się jednak w prawie bankowym. Skąd więc decyzja krakowskiego wydawnictwa „Zakamycze” aby to jemu powierzyć redakcję komentarza do prawa bankowego? Jedyna odpowiedź prowadzi do oparcia tej publikacji na autorytecie zbudowanym na familii Zoll. Nieuważny czytelnik, mógł wpaść (i jak wiemy wpadł) w pole działania autorytetu.
Niestety nie dotarłem do rozprawy doktorskiej ani habilitacyjnej Z.Truszkiewicza – nie ma o nich śladu na stronach naukowych. Mogę tylko przypuszczać z dat publikacji książek autora, że są to opracowania na temat zachowku i użytkowania wieczystego. Sam Z.Truszkiewicz (ur.1957) posiadał w czasie pisania treści zawartych w Encyklopedii Prawa Bankowego (red. W.Pyzioł, 1999) tytuł doktora nauk prawnych. Skąd u szacownego doktora i specjalisty od zachowku, zainteresowanie kredytem bankowym oraz zauważalna lekkość i nonszalancja w wyrażaniu opinii na temat prawa zobowiązań oraz prawa bankowego? Na to pytanie nie znajduję odpowiedzi.
Zobowiązania wyrażone w dewizach są zobowiązaniami w pieniądzu polskim.
Zobowiązania mogą być wyrażone w pieniądzu polskim lub w dewizach.
1. Przez umowę o kredyt bankowy bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony lub nie oznaczony określoną sumę pieniężną /suma kredytu/ oraz przeprowadzać na jego zlecenie rozliczenia pieniężne w granicach tej sumy, a kredytobiorca zobowiązuje się korzystać z sumy kredytu wyłącznie na cel określony w umowie, do jej zwrotu oraz do zapłaty wynagrodzenia.
1. Przez umowę̨ kredytu bank zobowiązuje się̨ oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę̨ środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się̨ do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu
2. Umowa kredytu powinna być zawarta na piśmie i określać w szczególności: 1) strony umowy,2) kwotę i walutę kredytu,3) cel, na który kredyt został udzielony,4) zasady i termin spłaty kredytu,5) wysokość oprocentowania kredytu i warunki jego zmiany,6) sposób zabezpieczenia spłaty kredytu,7) zakres uprawnień banku związanych z kontrolą wykorzystania i spłaty kredytu,8) terminy i sposób postawienia do dyspozycji kredytobiorcy środków pieniężnych,9) wysokość prowizji, jeżeli umowa ją przewiduje, 10) warunki dokonywania zmian i rozwiązania umowy.
Możliwości takie pojawiają się dopiero w roku 2011, kiedy to wprowadzono stosowne zmiany do prawa bankowego (Dz.U. 2011 nr 165 poz. 984), uprawomocniając dywagacje Z.Truszkiewicza (2002).
art.69 (po zmianach)
2. Umowa kredytu powinna być zawarta na piśmie i określać w szczególności: 4a) w przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu;
Ustawa antyspreadowa była konsekwencją i próbą usankcjonowania wieloletniej praktyki łamania prawa przez sektor bankowy. Interesujące jest, że w czasie wprowadzenia tego przepisu banki zaprzestały już emisji denominowanych, waloryzowanych oraz indeksowanych kredytów hipotecznych. Należy więc przyjąć, że ustawa ta miała na celu tylko i wyłącznie uprawomocnienie poczynionego bezprawia. Pozostawię kwestią otwartą jak to się stało, że przez 9 lat stosowano bezkarnie przepis Z.Truszkiewicza na ominięcie prawa dewizowego.
Ignorowanie lub błędne zrozumienie zasad walutowości i nominalizmu Z.Truszkiewicz wykazał także w opisie pożyczki bankowej w Encyklopedii Prawa Bankowego (2002, str.489), w której pisze następujące słowa:
(1) Do zwrotu pieniędzy ma zastosowanie zasada nominalizmu, zgodnie z którą - jak stanowi art. 358(1) k.c. - spełnienie świadczenia (tutaj - zwrot sumy pieniężnej) następuje przez zapłatę sumy nominalnej. (2) Nie ma jednak przeszkód w stosowaniu różnego rodzaju klauzul umożliwiających waloryzację zwracanego świadczenia (pożyczki), w tym także klauzuli walutowej (art. 358-1 § 2 k.c.).
Powyższe jest ponownie wewnętrznie sprzeczne. Autor najpierw podkreśla zasadę nominalizmu, aby następnie ją zaprzeczyć zdaniem drugim. Zachowanie to zaiste przedziwne. Swą ignorancję tematu waloryzacji umownej autor wyraża twierdzeniem, że art. 358-1 § 2 k.c. jest klauzulą walutową. Podałem ten fakt aby podkreślić niezwykle niski i szkodliwy stan wiedzy Z.Truszkiewicza w zakresie wiedzy o nominalizmie, walutowości i waloryzacji automatycznej. Użyłem słów dosadnych i bezpośrednich – nie znalazłem jednak łagodniejszej formy wypowiedzi aby przedstawić ten przygnębiający fakt. Zauważę jeszcze że ów dorobek jest częścią doktryny prawniczej. Ufam, że ktoś z Państwa poda mi referencje do krytyki tego dorobku Z.Truszkiewicza. Jeżeli takiej krytyki nie ma w polskim piśmiennictwie prawniczym jest to oznaka o generalnej ignorancji i przyzwoleniu środowisk prawniczych na łamanie prawa.
Skąd się jednak wzięła idea ignorowania zasady nominalizmu w operacjach związanych ze zwrotem pożyczanych kwot pieniężnych w umyśle Z.Truszkiewicza? Tego nie wiem, przypuszczam jednak, że mógł on doznać natchnienia odczytując nonszalanckie interpretacje waloryzacji umownej publikowane w podręcznikach akademickich z zakresu prawa zobowiązań. W tym czasie w obiegu znajdowały się dwa główne podręczniki z zakresu prawa zobowiązań: "Zobowiązania - część ogólna" prof. Radwańskiego (2001) oraz pośmiertne wydanie (1999) "Zobowiązania - zarys wykładu" prof. Czachórskiego, kontynuowane przez trio autorów: Brzozowski, Safjan, Skowrońska. Z.Truszkiewicz mógł korzystać z jednego z tych źródeł. Istnieje jeszcze jedna możliwość, którą są doświadczenia Invest Banku, oferującego od 1993 aż do połowy pierwszej dekady XXI wieku, lokaty dewizowo-złotowe stosujące mechanizm znany z kredytów waloryzowanych (przeliczanie walut, oprocentowanie waluty obcej). Historię tą opisuje J.Andryszak (2011). Dzięki uprzejmości J.Andryszaka wszedłem w posiadanie kopii regulaminu Invest Banku (1995, zobacz także 1996) dotyczącego tych lokat. Są to moje przypuszczenia na temat inspiracji Z.Truszkiewicza. Niestety rzeczywiste źródła pozostają nieznane, ponieważ sam autor nie powołał się na żadne źródła. Fakty układają się jednak w pewną chronologicznie i przyczynowo-skutkowo spójną całość. Pomimo kilku możliwości, wydaje się że Z.Truszkiewicz czerpał wiedzę z podręcznika W.Czachórskiego „Zobowiązania – zarys wykładu”.
W kontynuacji podręcznika prof. Czachórskiego, autor (prawdopodobnie A.Brzozowski, aczkolwiek nie jest to w podręczniku oznaczone) pisze następujące słowa (1999, str.88):
Zdania (1)-(5) są niezwykle niepoważne, wykazując niewiedzę autora lub wstyd przed przyznaniem do znajomości teorii marksizmu. Pojęcie „miernika wartości” znalazło się w polskim kodeksie cywilnym wraz z dekretem o zobowiązaniach z 27 lipca 1949, do którego trafił wprost z Kapitału K.Marksa (1867, rozdział III - Pieniądz czyli cyrkulacja towarów). Karol Marks oparł swoją koncepcję na mierniku wartości odniesionym do pracy ludzkiej, przeciwstawiając to innym miernikom wartości takim jak złoto czy pieniądz. A.Brzozowski podaje więc błędnie, pomijając fakty myśli ekonomicznej, że kodeks cywilny nie precyzuje katalogu mierników wartości. Kodeks cywilny nie robi tego, ponieważ nie jest traktatem o ekonomii czy też pieniądzu i jako taki bazuje na pojęciach specjalistycznych. Autor, stosując zasadę znaczenia specjalnego, powinien skierować się do źródeł ekonomicznych w celu odkrycia czym jest „miernik wartości” w kontekście świadczeń pieniężnych. Aby to zrozumieć A.Brzozowski powinien sięgnąć do prac Marksa, A.Smitha, D.Ricardo, czy nawet Mikołaja Kopernika. Nie robiąc tego, wykazał swój brak rozeznania w temacie ekonomii. Prawnik nie może wypowiadać się w tematach specjalistycznych z innych dziedzin. Równie dobrze mógłby komentując prawo budowlane narzucać sposób układania cegieł.
Pomijając wymienione omyłki, należy zaznaczyć, że zdanie (6) powyższego opisu wygląda na protoplastę zdania (10) z opisu Z.Truszkiewicza (2002). Obaj autorzy traktują o praktycznym zastosowaniu waloryzacji umownej, myląc jednak pojęcie waloryzacji z klauzulą walutową. Pozwolę tutaj zauważyć, że obaj popełnili ten błąd, wynikający z niewiedzy i braku rozeznania w omawianej dziedzinie, prowadząc dywagacje w publikacjach nie będących do tego przeznaczonymi: encyklopedii i podręczniku akademickim. Tego typu rozważania powinny znaleźć się w publikacji naukowej w celu poddania dyskusji. Doprawdy nie wiem, jak to możliwe, że błąd taki popełnił dr Brzozowski, biorąc pod uwagę że jego praca habilitacyjna (1992) „Wpływ zmiany okoliczności na zobowiązania w prawie polskim” traktowała o zobowiązaniach. Możliwy powód tego błędu jest w braku zagłębienia się w naturę waloryzacji automatycznej i pozostanie na poziomie klauzuli „rebus sic stantibus” czyli zmiany warunków umowy na podstawie niezależnych od stron i nieoczekiwanych zmian warunków społecznych czy też gospodarczych. Tego typu reakcje były doskonale znane z okresu międzywojennego (art.269 k.z. 1933). Niestety A.Brzozowski zdawkowo potraktował, w swojej habilitacji, regulacje art.358(1) par.2 z nowelizacji kodeksu cywilnego 1990. Nie rozumiem dlaczego tak się stało, biorąc pod uwagę, że już w 1991 roku opublikował całkiem dobry komentarz do zmian w zakresie waloryzacji umownej. W artykule opublikowanym w Przeglądzie Prawodawstwa Ustawodawczego (1991), dr Brzozowski przedstawia częściowo prawidłową interpretację waloryzacji umownej. W artykule tym zauważalny jest postęp w porównaniu do artykułu opublikowanego w lutym tegoż roku w miesięczniku Palestra (1991). Niestety w późniejszych publikacjach A.Brzozowski pozostaje w błędnym kanonie interpretacji waloryzacji automatycznej, kanonie wyznaczonym przez prof. Czachórskiego.
Skąd jednak wziął się tak egzotyczny opis waloryzacji umownej w podręczniku sygnowanym nazwiskiem prof. Czachórskiego? Aby to zrozumieć należy sięgnąć do historii wydań książki. Prof. Czachórskie wydał pierwszą edycję podręcznika w 1963 pod tytułem "Zarys prawa zobowiązań". Znajduje się w niej dosyć interesująca sekcja z rozważaniami na granicy prawa (1968 str.78).
Wyłania się pytanie, czy na obszarze państwa polskiego jest dopuszczalne zawieranie zobowiązań pieniężnych w obcej walucie oraz zobowiązań pieniężnych, w których świadczenie ma być określone według równowartości waluty obcej albo złota, a także według innego niż pieniądz miernika wartości.
Autor tłumaczy źródła swoich wątpliwości przytaczając postanowienia zawarte w prawie przedwojennym (1934) oraz opracowaniu dr W.Kosieradzkiego (1935), konkludując jednak, że tego typu operacje, w świetle prawa 1968 roku, są nielegalne (1968, str.79).
W warunkach gospodarki socjalistycznej dopuszczenie do nieograniczonej możliwości ustanawiania zobowiązań w dowolnych walutach obcych, jak też z zastrzeżeniem klauzul, o których była mowa wyżej, nie byłoby zgodne z polityką państwa. Każde państwo i to niezależnie od ustroju, z uwagi na ochroną swojej waluty krajowej w zasadzie niechętnie toleruje zaciąganie zobowiązań pieniężnych w innej walucie niż własna, chyba że chodzi o zobowiązania wynikające ze stosunków handlowych z zagranicą.
Nielegalność klauzul uzależniających wartość świadczenia pieniężnego podkreśla także T.Dybowski (1981, str.137).
Poza wspomnianymi ustawowymi wyjątkami inne odstępstwa od zasady nominalizmu ustalone umownie między stronami stosunku zobowiązaniowego są niedopuszczalne. W szczególności wyłączone jest stosowanie klauzuli złota, walutowej, indeksowej i jakiejkolwiek innej, które uniezależniałyby wartość świadczenia pieniężnego od nominalnej wartości pieniądza krajowego.
Stwierdza to także prof. Z.Radwański w podręczniku „Prawo zobowiązań” z 1986 roku.
Waloryzacja będzie polegać na ustaleniu zniżki lub - w przypadku pokrzywdzenia wierzyciela - dopłaty do sumy nominalnej.
Zabrnijmy jednak dalej w głąb przyczyn, zadając pytanie skąd wzięły się koncepcje prof. Czachórskiego w zakresie waloryzacji. Samą waloryzację należy rozumieć w dwóch podstawowych płaszczyznach: waloryzacji sądowej oraz waloryzacji umownej. Wspomnieć tutaj należy także o możliwości określania cen na podstawie postanowień szczególnych kodeksu cywilnego (np. art.536) oraz waloryzacji ustawowej, oznaczającej skodyfikowanie możliwości ostatecznego ustalania ceny nominalnej określonej w umowie, z powodu wystąpienia obiektywnych zmian (np. art.629, art.700 k.c.). Waloryzację zdefiniowaną w przepisach szczególnych przedstawia z dużą starannością A.Brzozowski w swojej rozprawie habilitacyjnej (1992). Źródła nominalizmu w przepisach szczegółowych przedstawia prof. Czachórski odwołując się do kodeksu zobowiązań (1963, str.72) oraz T.Dybowski wskazując art.720 kodeksu cywilnego (1981, str.132). Pokazuje to, że zarówno wyznaczanie ceny jak i jej ostateczne ustalanie nie było sprawą ani obcą ani nową także dla przepisów szczegółowych. Kwestie te opisałem także w artykule „Nominalizm w umowach...” (2015, 11).
Waloryzacja sądowa, oraz klauzula „rebus sic stantibus”, była tematem świetnie znanym dla prof. Czachórskiego z powodu jej masowego stosowania w latach międzywojennych. Autor daje temu wyraz przedstawiając sytuację po 1918 roku z referencjami do sprawy Fliederbaum — Kuhnke oraz wywodów F. Zolla (1865-1948) - autora tak zwanego lex Zoll (więcej o lex Zoll: Jastrzębski 2009). Temat ten był także znany z działań ustawodawcy w Polsce Ludowej, który przerachował zobowiązania w 1950 roku po wprowadzeniu nowego systemu pieniężnego.
Waloryzacja automatyczna, zwana aktualnie umowną, wydaje się jednak tematem mniej przez prof. Czachórskiego rozpoznanym. Po pierwsze należy podkreślić, że autor umieszcza opis odpowiednich klauzul w sekcji "Zobowiązania pieniężne płatne w walucie obcej" podpierając się opracowaniem "Zobowiązania w walutach zagranicznych" dr W.Kosieradzkiego (1935). Zaglądając do tegoż opracowania, odnajdziemy informację o delegalizacji klauzuli złota we Francji w 1920 roku (str. 95), mierniku wartości (str.45), oraz swobodzie zawierania umów (str.43). Echo tych informacji znajduje się w omawianej sekcji podręcznika prof. Czachórskiego. Ciekawym jest czy wątpliwości co do legalności klauzuli złota spowodowane są francuską uchwałą Sądu Kasacyjnego z 1920 roku; tego się nie dowiemy.
Prof. Czachórski omawiając zobowiązania w walutach obcych wpada w dywagacje, wymieniając w tej sekcji metody utrzymania wartości zobowiązania. Pozostaje ponownie spytać dlaczego autor używa podręcznika do snucia tego typu rozważań, zamiast prowadzić dyskusje w periodyku fachowym. Podręcznik jest źródłem wiedzy dla studentów i prawników, którzy traktują go jako autorytatywne źródło wiedzy, a nie miejscem wymiany luźnych myśli. W ramach swych wolnych rozważań, autor wymienia trzy możliwości utrzymania wartości świadczenia:
Doświadczenia ekonomiczne Francji nie mogły pozostać nieznane dla prawników i ekonomistów Polski powojennej. W opisach klauzul przedstawionych przez prof. Czachórskiego widać zarówno klauzule towarowe jak i klauzulę indeksową. Oznacza to, że prof. Czachórski był świadom dorobku prawników i ekonomistów francuskich. Zaznaczyć należy, że prof. Czachórski wspomniał o klauzuli towarowej oraz klauzuli indeksowej już w roku 1963 - mniej więcej w tym samym czasie w której prof. Lévy napisał artykuł na temat indeksacji (1966). Należy nadmienić, że A.Stelmachowski w roku 1965 napisał niezwykle przenikliwy artykuł "Nominalizm pieniężny a waloryzacja" - bardzo rozbudowany opis nominalizmu i waloryzacji odwołujący się do rozważań francuskich ale także do dorobku Mikołaja Kopernika (więcej: Dmochowski 1923). Artykuł A.Stelmachowskiego jest jedynym tal rozbudowanym opisem zagadnienia do którego dotarłem. Jest to lektura obowiązkowa dla każdego kto interesuję się zagadnieniem nominalizmu i waloryzacji. Prof. Czachórski powołał się na ten artykuł w Zobowiązaniach (1976, str.64), rozszerzając swą myśl między innymi o następujące, niezwykle istotne, zdania:
(1) W interesie owej strony pokrzywdzonej staje się konieczne przywrócenie zachwianej równowagi przez waloryzację świadczenia. (2) Waloryzacja będzie polegać na ustaleniu zniżki lub — w przypadku pokrzywdzenia wierzyciela — dopłaty do sumy nominalnej. (3) Muszą wówczas wejść w zastosowanie inne mierniki wartości, czy to pod postacią obcych walut, które nie ulegały wahaniom, czy to pod postacią produktów naturalnych, jak zboże, bydło itp.
Zdanie (1) zwraca uwagę na konieczność stosowania waloryzacji zobowiązań w celu przywrócenia równowagi świadczeń. Zdanie (2) wyraża fakt ustalania wartości kontraktowej (nominalnej) zobowiązania w celu zniwelowania zmiany wartości przez pieniądz. Myśl ta jest zgodna z rozwojem prawa francuskiego w zakresie waloryzacji (Lévy, 1966) i jest urealnieniem indeksacji. Zdanie (2) jest krótką i zwięzłą definicją waloryzacji.
Niestety w zdaniu (3) prof. Czachórski wykazuje swój brak rozeznania w zagadnieniach związanych z utrzymaniem wartości ekonomicznej zobowiązań. Niepokojące jest określenie "które nie ulegały wahaniom" w stosunku do walut obcych. Jest to myślenie życzeniowe. Podstawą wiedzy ekonomicznej jest świadomość, że wszystkie waluty ulegają wahaniom będącego wynikiem bądź to polityki banku emisyjnego, bądź odpowiedzią na prawa rynku. Wiadomym jest także, że część problemów z utrzymaniem zobowiązań przed wojną była utrata wartości przez dolara USA, będąca wynikiem wielkiego kryzysu, czego musiał być prof. Czachórski świadom.
Idealnie chcielibyśmy aby miernik wartości zmieniał się wraz z rytmem zmian wartości ekonomicznej podmiotu umowy. Wyraz temu idealnemu modelowi dał prof. Lévy (1966), mówiąc że:
Przedstawiłem Państwu bardzo prawdopodobną ścieżkę powstania myśli J.Molisa (2005), zaszczepionej przez Z.Truszkiewicza (2002), którego interpretacja zapewne została zaszczepiona przez A.Brzozowskiego (1994), który z kolei przeczytał prace W.Czachórskiego (1983), który to zaczerpnął koncepcje rozliczania w walutach obcych od W.Kosieradzkiego (1935). Żaden z szacownych autorytetów prawniczych nie poświęcił czasu na zrozumienie i pogłębienie myśli poprzednika. W.Czachórski zdawkowo i mylnie przekazał treści z książki W.Kosieradzkiego, nieznacznie je tylko modyfikując na podstawie artykułu A.Stelmachowskiego. Wydaje się, że W.Czachórski nie dotarł do owoców prawników francuskich lub ten dorobek zignorował. A.Brzozowski, kontynuując pracę prof. Czachórskiego, nie odnalazł źródeł jego myśli; nie dokonał także ich weryfikacji, bezkrytycznie powtarzając myśli profesora. Z.Truszkiewicz zainspirował się koncepcją klauzuli walutowej, nie sprawdzając jej przyczyn i prawnej dopuszczalności. J.Molis, jako doktorant, po prostu przepisał Z.Truszkiewicza. Muszę tu jednak zaznaczyć, że J.Molis w swoim doktoracie rozwija dorobek doktryny, definiując nazwę kredytu denominowanego. Skąd taki pomysłu u doktoranta? Tego się prawdopodobnie nie dowiemy. Zastanawia mnie tyko dlaczego W.Pyzioł współpracujący w oboma Panami do tego dopuścił. Tak czy inaczej wygląda to na klasyczny głuchy telefon. Tak powstają plotki - ktoś coś usłyszał, przeczytał, doznał inspiracji, nie sprawdził i powtórzył. Na końcu tego łańcucha degradacji myśli znajduje się jakiś prawnik wynajęty przez bank, który przygotował wzorzec umowy o kredyt waloryzowany. No i my - kredytobiorcy płacący za błędy intelektualne i warsztatowe plejady prawników.
Zaznaczę tutaj, że w żadnym z opracowań nie widziałem odwołania do wykładni językowej czy innych zasad prawoznawstwa. W niektórych z nich nie ma nawet przypisów pozwalających zweryfikować myśl autora. Tego typu błędy są poważnymi błędami warsztatowymi, które powinny zostać wychwycone przez samych autorów, studentów, promotorów, recenzentów oraz wydawców. Dlaczego nikt tego nie zrobił? Nie wiem. Psychologia rozpoznała potęgę siły autorytetu, historia zna tego typu przypadki - chociażby kwestię Muchy Arystotelesa.
Dz.U. 1934 nr 59 poz. 509, Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 12 czerwca 1934 r. o wierzytelnościach w walutach zagranicznych, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19340590509
Czachórski W. et. al (1986). Zobowiązania - zarys wykładu, Wydawnictwa Prawnicze PWN Warszawa, https://drive.google.com/open?id=0ByDcOdN-T_PVYUlXUkQ5RUF1N28
Pyzioł W. (1983). Umowa kredytu bankowego, https://drive.google.com/open?id=0ByDcOdN-T_PVMUxZV0lZREJvVVk