Source: http://www.zawod-architekt.pl/artykuly/za48_defekty_organ.html
Timestamp: 2018-06-24 13:10:30
Legal References Found: art. 30
 art. 29
 art. 30
 art. 7
 art. 8
 art. 28
 art. 30
 art. 28
 art. 29
 Art. 29
 Art. 31
 art. 29
 art. 30
 art. 29
 art. 29
 art. 30

Document Content:
﻿ Z:A | Organ musi/nie musi/może | arch. Bożena Nieroda, architekt IARP, arch. Wojciech Gwizdak, architekt IARP
PRAWO DEFEKTY PRAWA INWESTYCYJNEGO
Organ musi/nie musi/może
Konstrukcja aktualnie obowiązującej w Polsce ustawy Prawo budowlane dopuszcza sytuację, w której „zgłoszony” w trybie art. 30 obiekt może spowodować zagrożenie bezpieczeństwa ludzi lub uciążliwości dla sąsiadów – i organ administracji reagować wcale nie musi, a zaledwie „może...”. Sumując tę uznaniowość z założeniem, że każdy inwestor może samodzielnie zaprojektować i wykonać szereg inwestycji wymienionych w art. 29 ustawy – otrzymujemy pełną nieprzewidywalność naszego budownictwa i bezład w przestrzeni.
W idealnym państwie przepisy zapewniają ład przestrzenny i bezpieczeństwo użytkownikom obiektów budowlanych, gwarantując równocześnie ochronę przed nadmiernym oddziaływaniem inwestycji na „osoby trzecie”. Czynią to za pośrednictwem prostych, jednoznacznych regulacji, przynoszących przewidywalne dla wszystkich efekty.
Natomiast państwa znacząco mniej doskonałe, produkują skomplikowane, sprzecznie interpretowalne przepisy, nie chroniące wartości przestrzennych i dopuszczające do budowania „szkodzących” obiektów.
Badając te dwa przeciwstawne wzorce funkcjonowania państwa, trudno uciec od pytania – czy obowiązujący w Polsce system prawa inwestycyjnego nawiązuje do koncepcji idealnego państwa, czy raczej do modelu idącego w drugą stronę?
Inwestycje duże i małe
Jeżeli chcielibyśmy poddać analizie sposób działania naszego prawa inwestycyjnego, to należałoby to uczynić badając wpływ przepisów na każdy rodzaj obiektów, ze szczególnym zwróceniem uwagi na często pojawiające się inwestycje, ponieważ to one, przez masowe występowanie, wywierają duży wpływ na jakość przestrzeni, zarówno publicznej, jak i prywatnej. W Polsce takimi wręcz taśmowymi realizacjami są niewielkich rozmiarów budynki i wiaty gospodarcze, towarzyszące wielu zabudowaniom mieszkalnym. Obiekty te często prezentują znikomą wartość architektoniczną oraz prowokują spory sąsiedzkie. Warto więc zbadać jak to się dzieje, że restrykcyjny i gęsty od przepisów system dopuszcza do takich realizacji, pomimo iż w sposób oczywisty prowadzi to do pogłębiania chaosu i obniżenia wartości przestrzeni, otaczającej te obiekty. Potrzeba zwrócenia uwagi na „małe inwestycje” jest coraz bardziej paląca, ponieważ przez szereg ostatnich lat zainteresowanie państwowych decydentów koncentrowało się na realizacjach o większym gabarycie, które kontrolowane były we wszystkich możliwych aspektach, a ponadto spotykały się z nadzorem troskliwego oka opinii publicznej. Natomiast inwestorzy niewielkich obiektów i ich sąsiedzi pozostawali często sami z własnymi problemami, także wówczas, kiedy pojawiały się między nimi poważne konflikty.
Z analizy stanu faktycznego i prawnego można wysnuć wniosek, że organ administracji publicznej w oparciu o art. 30 ustawy Prawo budowlane może przyjąć „zgłoszenie” inwestycji obarczonej istotnymi wadami, co skutkuje realizacją obiektów dewastujących przestrzeń i stających się źródłem wieloletnich sporów sąsiedzkich.
Czy to oznacza, że w procedurze „zgłoszenia” (przy której nie jest prowadzone postępowanie administracyjne) nie działają art. 7 i art. 8 k.p.a.? Czyli organy administracji publicznej nie stoją wówczas na straży praworządności oraz nie muszą działać w sposób budzący zaufanie do władzy publicznej?
Drobne sprawy – istotne konsekwencje
Obowiązujący aktualnie w Polsce system prawa przewiduje dwa rodzaje urzędowych procedur dopuszczania inwestycji do realizacji. Jedną jest formuła wydawania decyzji o pozwoleniu na budowę, drugą tryb zgłoszeń. Dla niektórych inwestycji system nie wymaga żadnych zezwoleń, nie jest potrzebna ani decyzja na budowę, ani zgłoszenie. Szczegółowy opis zasad postępowania w poszczególnych przypadkach zawarto przede wszystkim w artykułach – od art. 28 do art. 30 – ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane.
Według art. 28 ustawy Pb – za generalną zasadę przyjęto, iż roboty budowlane można rozpocząć jedynie na podstawie decyzji o pozwoleniu na budowę, z zastrzeżeniem art. 29-31. Art. 29 zawiera wykaz inwestycji, które nie wymagają pozwolenia na budowę. Art. 31 odnosi się do procedur rozbiórkowych.
Aby móc stwierdzić słuszność wprowadzonych zasad, należy ocenić kryteria i dokumenty badane w procedurze. Największym jednak sprawdzianem przyjętych przepisów, będzie analiza skutków ich działania w konkretnych przypadkach.
Realny efekt procedury – ludzkie problemy
Badając przepisy obowiązującej ustawy Prawo budowlane, należy rozpoznać, jak w praktyce przy procedurze „zgłoszenia” kształtują się prawa i obowiązki inwestora oraz jego sąsiadów, a także jaka jest odpowiedzialność projektanta oraz właściwego organu rozpatrującego wniosek. Za przykłady działania tej procedury posłużyć mogą dwie niżej opisane sytuacje, które miały miejsce w sąsiadujących ze sobą województwach.
Analiza tylko dwóch wyżej opisanych przypadków wskazuje, że przepisy mają realny, ale nie zawsze pozytywny wpływ na jakość inwestycji budowlanych wymienionych w art. 29 ustawy Prawo budowlane i wznoszonych w wyniku procedury „zgłoszenia”, w oparciu o art. 30 ustawy Pb.
Problemem, jak się okazuje, jest już sama niedookreśloność pojęć wprowadzonych do art. 29 ustawy Pb, ponieważ wobec braku legalnych definicji – tylko wyobraźnia podpowiedzieć może, jakiego rodzaju inwestycje kryć się mogą za takimi pojęciami jak np. oranżeria czy przydomowy ganek.
Innym dylematem jest nikła odpowiedzialność autorów projektów za „walory” realizowanych w tym trybie obiektów. Kluczową w tym aspekcie jest skrajna ignorancja przepisu, który nie przewiduje udziału w procesie projektowym i wykonawczym żadnych profesjonalistów.
Przepis ten może być tak rozumiany, że nawet w sytuacji, w której organ administracji architektoniczno-budowlanej stwierdza, że inwestycja może spowodować: zagrożenie bezpieczeństwa ludzi lub mienia; pogorszenie stanu środowiska lub stanu zachowania zabytków; pogorszenie warunków zdrowotno-sanitarnych czy też wprowadzenie, utrwalenie bądź zwiększenie ograniczeń lub uciążliwości dla terenów sąsiednich – to organ nie musi nakładać na wnioskodawcę obowiązku uzyskania pozwolenia na wykonanie określonego obiektu lub robót budowlanych objętych obowiązkiem zgłoszenia, a jedynie „może” to uczynić (rys.1). Z przepisu tego można wywieść, że reakcja „organu” odbywa się według dowolnie kształtowanego uznania, bowiem ani ten przepis, ani inne przepisy regulujące tryb „zgłoszeń” – nie zawierają żadnych dodatkowych kryteriów, zapewniających przewidywalność tego aspektu działań organu.
Przepisy opisujące procedurę „zgłoszenia” zawarte w art. 29 i art. 30 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane, to zbiór regulacji, których stosowanie postrzegane jest często jako działanie wysokiego ryzyka.
Podsumowując, można stwierdzić, że procedura „zgłoszenia”, która miała uprościć proces przygotowywania inwestycji poprzez zdjęcie z inwestorów nadmiernych obowiązków, w zderzeniu z praktyką okazała się źródłem masowych nieporozumień i nierozwiązywalnych konfliktów przestrzennych i sąsiedzkich. Procedura ta winna zostać radykalnie zreformowana.
Nowe przepisy winny precyzyjne ustalać na bazie racjonalnych przesłanek, które inwestycje należy kwalifikować do uproszczonego trybu procedury „zgłoszenia”.
Katalog inwestycji obejmowanych uproszczonym trybem winien stosować pojęcia jednoznacznie zdefiniowane.
Projekty inwestycji kubaturowych objętych procedurą zgłoszenia powinny być przygotowywane przy udziale architektów (być może uprawnienia budowlane nie powinny być wymagane przy projektowaniu niewielkich obiektów).
W przypadku „zgłaszania” obiektu, który oddziaływać będzie na nieruchomości sąsiednie ponad dopuszczoną przepisami miarę – przepisy winny zapewnić bezwzględne wykluczenie możliwość realizacji takiej niefortunnej, „złej” inwestycji.
Przyjęcie wyżej proponowanych regulacji pozwoliłoby uzdrowić ważny segment prawa inwestycyjnego.