Source: https://pawelsikora.wordpress.com/
Timestamp: 2018-03-19 15:59:57
Legal References Found: art. 30
 art. 23
 art. 358
 art. 783
 art. 783
 art. 358
 art. 358
 art. 783
 art. 358
 art. 783
 art. 358
 art. 783
 art. 358
 art. 2

art. 1

art. 2
 art. 291
 art. 479
 art. 5
 art. 5
 art. 2
 art. 5
 art. 5
 FSK

Document Content:
law life | BLOG ADWOKATA PAWŁA SIKORY
Napisane w arbitraż, procedura cywilna | Leave a Comment »
Z dniem 1 marca 2017 wszedł w życie nowy Regulamin Arbitrażowy ICC (Międzynarodowej Izby Handlowej). Jest w nim trochę nowości ale najważniejszą i dlatego wartą omówienia jako pierwsza jest procedura postępowania przyspieszonego (expedited procedure), o której mowa w art. 30 Regulaminu i której dotyczy Załącznik Nr VI do Regulaminu.
Czym zatem jest to postępowanie przyspieszone? Przypomina ono nieco znane polskiej procedurze cywilnej postępowanie uproszczone, które może zostać zastosowane po spełnieniu przewidzianych Regulaminie warunków i jeżeli tak się stanie, to postępowanie będzie toczyło się szybciej oraz (co do zasady) będzie mniej skomplikowane, a to wobec następujących modyfikacji w stosunku do zasad ogólnych:
(i) ICC będzie uprawnione do wyznaczenia jednego (i jedynego) arbitra do rozpoznania sporu, nawet jeżeli w klauzuli arbitrażowej strony umówią się, że spór miał być rozstrzygany przez większą ich ilość;
(ii) trybunał nie będzie sporządzał Terms of Reference (zastosowanie art. 23 Regulaminu ICC zostało wprost wyłączone;
(iii) po ukonstytuowani się trybunału arbitrażowego strony, co do zasady, nie będą miały możliwości występowania z nowymi roszczeniami, chyba, że zezwoli im na to trybunał;
(iv) trybunał będzie posiadał szerokie uprawnienia organizacyjne, celem zapewnienia sprawnego biegu postępowania jak np. ograniczenie lub rezygnacja z etapu document production (żądanie przedstawienia dokumentów przez drugą stronę), ograniczenie ilości, długości lub zakresu składanych pism i dowodów;
(iv) trybunał będzie miał także możliwość przeprowadzenia rozprawy za pośrednictwem wideokonferencji. Co jednak istotne, przeprowadzenie rozprawy nie będzie obligatoryjne, a trybunał po uzyskaniu stanowisk stron, będzie władny rozpoznać sprawę i wydać wyrok na podstawie samych dokumentów, rezygnując z przesłuchania świadków czy biegłych;
(v) wydanie wyroku w sprawach rozpoznawanych w trybie przyspieszonym będzie musiało nastąpić w terminie sześciu miesięcy od dnia odbycia case management conference.
Dodać należy,że procedura przyspieszona będzie miała zastosowanie w sprawach, w których wartość przedmiotu sporu nie przekracza kwoty 2.000.000 USD, chyba, że trybunał (z urzędu lub na wniosek stron) uzna , iż rozpoznanie danej sprawy w tym trybie nie jest celowe. W sprawach o wartości powyżej 2.000.000 USD, procedura będzie mogła znaleźć zastosowanie, o ile strony wyrażą na to zgodę. W każdym jednak przypadku, w toku sprawy i na każdym jej etapie, trybunał będzie władny zdecydować o odstąpieniu od dalszego zastosowania trybu przyspieszonego.
Nie można także zapominać o kosztach, które w przypadku trybu przyspieszonego będą niższe ale szczerze mówiąc, jej skala obniżki nie jest jakoś szczególnie porażająca (tutaj odsyłam do stron 58-63 Regulaminu).
Wspomniałem wyżej, że ta procedura przyspieszona przypomina nieco „nasze” postępowanie uproszczone i teraz chyba już staje się jasne skąd takie porównanie – kwota w.p.s. warunkująca zastosowanie trybu, ograniczenia możliwości modyfikacji żądania pozwu, możliwość ograniczenia postępowania dowodowego, czy wreszcie uprawnienie trybunału do przekazania sprawy do trybu zwyczajnego. Wszystko to mamy już w KPC.
Reasumując, trzeba przyznać, że to, co w ramach procedury przyspieszonej oferuje nam ICC, brzmi całkiem nieźle. Arbitraż, i tak już będący czasowo bardzo konkurencyjny wobec sądów powszechnych (przynajmniej polskich) będzie teraz dawał stronom szansę na rozwiązanie sporu w ekspresowym wręcz tempie.
Na sam koniec dodać należy, że z procedury uproszczonej nie będą mogły skorzystać strony, które dokonały zapisu na sąd polubowny przed dniem 1 marca 2017 roku. A szkoda, bo w kilku sprawach, gdzie klienci dokonali zapisu na ICC (bazując oczywiście na samym brzmieniu Regulaminu) z czystym sercem mógłbym rekomendować im rozpoznanie sporów, z zastosowaniem trybu przyspieszonego. Tymczasem nie będzie to możliwe.
Napisane w arbitraż, procedura cywilna, Uncategorized | 1 Comment »
Napisane w arbitraż inwestycyjny | Leave a Comment »
to nie proste zadanie. Przekonałem się o tym osobiście na własnej skórze, a za niedługo przekonam się i na własnym portfelu. Jedyny pozytyw jest taki, że oto pewne towarzystwo ubezpieczeniowe, którego nazwa może sugerować, że będę beneficjentem czegoś, dostarczyło mi materiału na kolejny wpis.
Sytuacja dosyć prosta. Podczas parkowania samochodu na parkingu podziemnym słup stojący zawsze w tym samym miejscu podstępnie zmienił swoje położenie i wtargnął na tor jazdy samochodu, którym akurat cofałem aby wjechać na miejsce parkingowe. Fizyka zadziałała i na karoserii mojego kompaktowca pojawiło się wgniecenie. A więc i szkoda, którą z polisy AC należy zlikwidować, żeby pojazd znowu prezentował się zacnie i estetycznie.
Pomijając jednak moją osobistą tragedię, powyższe skłania do refleksji, że ubezpieczyciel albo zapomina, względnie robi to z premedytacją (obstawiam to drugie), że istnieje cała masa takich uszkodzeń, które jakkolwiek nie dadzą się usunąć w trasie to nie powodują konieczności holowania pojazdu. Oczywistym za to jest, że taki samochód zastępczy będzie miał znaczenie wówczas, gdy kierowca – w związku z naprawą – będzie tego pojazdu chwilowo pozbawiony. Dlatego też, w mojej ocenie, wymaganie od ubezpieczonego ażeby dla uzyskania świadczenia w postaci samochodu zastępczego najpierw obligatoryjnie skorzystał ze świadczenia holowania jest niczym innym jak tylko rażącym ograniczaniem przypadków w których ta ochrona ubezpieczeniowa będzie działa. Rażącym ale i podanym w dosyć zawoalowany sposób. Bo gdyby jasno powiedziano, że samochód zastępczy przysługiwał tylko w razie uszkodzenia uniemożliwiającego poruszanie się pojazdem, wówczas komunikat byłby o wiele bardziej czytelny. Z pewnych przyczyn tak się nie stało, a klientom pozostaje skorzystanie z mojego skromnego poradnika, chociaż nie łudźmy się, bez walki samochodu zastępczego nie oddadzą.
Nie za bardzo chce mi się zatem wierzyć, że inna niż wskazana poowyżej, była intencja autorów OWU. Świadczy o tym przede wszystkim niechlujne i pobieżne potraktowanie tematu, a przede wszystkim brak precyzyjnego uregulowania sytuacji, w których świadczenie holowania winno być należne. Tak jak pisałem, nawet małego otarcia lakieru nie naprawimy w trasie, ale jeśli się go nabawimy to do głowy nam nie przyjdzie prosić o holowanie (i właśnie na tym bazuje omawiany mechanizm). No ale wedle autorów cytowanych OWU tak należałoby zrobić.
Napisane w prawo cywilne, prawo ubezpieczeń | 16 Komentarzy »
Problem egzekucji wierzytelności w walucie obcej
Korzystając z nadmiaru wolnego czasu, jaki otrzymałem dzięki pewnemu przewoźnikowi kolejowemu, nadrabiam zaległości w publikowaniu. Dzisiaj zatem, chciałbym przybliżyć pewien dosyć istotny problem natury proceduralno-egzekucyjnej, nad którym ustawodawca konsekwentnie zdaje się przechodzić do porządku dziennego (pomimo tego, że istnienie problemu zauważają także mądrzejsi ode mnie).
Otóż, zgodnie z art. 358 KC: Jeżeli przedmiotem zobowiązania jest suma pieniężna wyrażona w walucie obcej, dłużnik może spełnić świadczenie w walucie polskiej, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe będące źródłem zobowiązania lub czynność prawna zastrzega spełnienie świadczenia w walucie obcej. A wartość waluty obcej określa się według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia wymagalności roszczenia, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe lub czynność prawna stanowi inaczej. W razie zwłoki dłużnika wierzyciel może żądać spełnienia świadczenia w walucie polskiej według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia, w którym zapłata jest dokonana.
Prosty wniosek z prostego przepisu: jeżeli przedmiotem zobowiązania jest suma wyrażona np. w EUR to możemy żądać jej spełnienia w EUR przy czym dłużnik może zwolnić się z zobowiązania płacąc nam równowartość w PLN po przeliczeniu po kursie z dnia wymagalności świadczenia. W przypadku jednak zwłoki dłużnika wierzyciel może żądać przeliczenia wedle kursu z dnia zapłaty. Taki stan prawny obowiązuje od 24 stycznia 2009 roku.
Teraz przeskakujemy do KPC i art. 783§1 w którym wyczytamy, że jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, tytułowi egzekucyjnemu opiewającemu na świadczenie pieniężne w walucie obcej sąd nada klauzulę wykonalności ze zobowiązaniem komornika do przeliczenia zasądzonej kwoty na walutę polską według średniego kursu waluty obcej ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski na dzień sporządzenia planu podziału, a jeżeli planu nie sporządza się – na dzień wypłaty kwoty wierzycielowi.
Na jedno nawet oko widać już, że coś tu nie gra. Na samym początku myślałem, że może wszystko jest w porządku, a stwierdzenie „jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej” załatwia sprawę i nie ma problemu. Ale o tym, że myliłem się znacząco przekonałem się, kiedy przyszło mi wyegzekwować należność w EUR.
Do pewnego sądu w pewnym mieście złożyłem wniosek o nadanie klauzuli wykonalności nakazowi zapłaty opiewającemu na kwotę wyrażoną w EUR. Sąd klauzulę nadał, ale bez zobowiązania do przeliczenia, o którym mowa w art. 783 KPC. Przyklasnąłem temu pomysłowi albowiem wedle art. 358 KC mogłem oczekiwać spełnienia świadczenia w EUR, a na pewno wskazać datę przeliczenia kwoty z EUR w razie zapłaty w PLN. Kilka dni potem okazało się jednak, że nic z tego, bo komornik egzekucji podjąć się nie podejmuje, bo klauzula wykonalności mu się nie podoba. Najwyraźniej komornik nie podzielił mojego poglądu co do tego, że art. 358 KC to właśnie ten inny przepis (ale też mu się nie dziwię, bo KC nie określa brzmienia klauzuli wykonalności).
Wniosek z tego taki, że przepis art. 783§1 KPC nie przystaje do „nowego” (tj. obowiązującego od 3 lat) brzmienia art. 358 KC i tym samym wymaga pilnej nowelizacji. Od razu dodam, że sformułowanie „pilna nowelizacja” zaczerpnąłem od prof. Gniewka, który chyba, jako jedyny zdaje się zauważać ten problem. Na pewno nie zauważa go ustawodawca nowelizując przepis art. 783 KPC w takim zakresie, jakby tego problemu nie było. No chyba, że go nie ma, a kluczem jest ten „przepis szczególny”. Ale jeżeli tak, to ustawodawca powinien wytłumaczyć to przynajmniej niektórym komornikom.
Reasumując, w obecnym stanie prawnym najwyraźniej mamy konflikt dwóch przepisów, w którym:
a)	jeden przepis (art. 358 KC) pozwala nam domagać się zapłaty w walucie obcej, podczas gdy drugi (art. 783§1 KPC) nakazuje komornikowi przeliczenie kwoty w walucie na złotówki –
i to najwyraźniej niezależnie od woli dłużnika;
b)	w razie deklaracji dłużnika co do spełnienia świadczenia w PLN – jeden przepis pozwala nam wybrać datę kursu po którym nastąpi przeliczenie waluty obcej na złotówki, podczas gdy drugi narzuca nam tę datę.
Póki co zatem należy chyba intencję ustawodawcy rozumieć tak, że przepisy art. 358 KC będą miały zastosowanie w razie dobrowolnego spełnienia świadczenia, a art. 783§1 KPC – w razie egzekucji tego świadczenia. Ciekawe rozwiązanie , które pozwala dłużnikowi odpowiednio „ustawić się” w zależności od kursu waluty w chwili wymagalności świadczenia a egzekucji.
Cóż mogę więc powiedzieć? Regulacja ta wymaga pilnej nowelizacji, bo nawet jeżeli przyznać rację prof. Gniewkowi, że regulacja art. 358 KC ma tutaj pierwszeństwo, to i tak brak przepisów proceduralnych regulujących sposób wykonywania uprawnień przez wierzyciela, ale i możliwość decydowania przez dłużnika o wyborze waluty. A tak w ogóle to aż dziw, że tylko prof. Gniewek zauważa ten problem. Spora część komentatorów procedury cywilnej w ogóle nie odnotowuje problemu. A więc może go nie ma, a tylko ja (i prof. Gniewek) się mylę? Ciekaw jestem Państwa zdania.
Tagi: k.c., k.p.c., klauzula wykonalności, komornik, nakaz zapłaty, postępowanie egzekucyjne, zasada walutowości
Napisane w procedura cywilna | 9 Komentarzy »
Prasowe prawo o ustroju sądów powszechnych
Dzisiaj, całkowicie przypadkiem spożywając poranną kawę dokonałem ciekawego spostrzeżenia. Otóż, jeden z ogólnopolskich dzienników – przy okazji przekazania informacji o nowelizacji KPC – uraczył czytelników informacją, iż „właściciel firmy nie musi iść z pozwem przeciwko swojemu kontrahentowi do sądu gospodarczego. Jego sprawę rozpozna sąd cywilny„.
Oczywiście rozumiem płytszy sens jaki kryje się za tym stwierdzeniem, ale nie można nie przyczepić się do takiego zaprezentowania tematu. Jest ono bowiem co najmniej mylące albowiem sugeruje, że nowelizacja KPC dotycząca likwidacji postępowania odrębnego w sprawach gospodarczych, będzie w jakikolwiek sposób wpływała na właściwość sądów rozpoznających sprawy, które wedle ustawy o rozpoznawaniu przez sądy spraw gospodarczych (nie mówię tutaj o drobnej nowelizacji art. 2). Można by więc błędnie zakładać, że składając pozew w sprawie, która wcześniej byłaby rozpoznana w trybie odrębnym, będziemy go składali do wydziału cywilnego, a nie gospodarczego (a to robi dużą różnicę, mając na względzie ilość i właściwość miejscową wydziałów gospodarczych – w porównaniu do cywilnych).
Otóż, wbrew temu co sugeruje przywołany przeze mnie tekstowo i graficznie nagłówek, ustawa o rozpoznawaniu przez sądy spraw gospodarczych ma się dobrze i obowiązuje nadal. A zatem nadal występując z powództwem w sprawie, która przez ustawę traktowana jest jako sprawa gospodarcza, pozew będziemy składać do wydziału gospodarczego (sądu gospodarczego) właściwego rzeczowo sądu.
Dla formalności, najważniejszy fragment ustawy w obecnym brzmieniu:
art. 1 Rozpoznawanie spraw gospodarczych powierza się sądom rejonowym i sądom okręgowym, w których tworzy się odrębne jednostki organizacyjne (sądy gospodarcze).
art. 2 1. Sprawami gospodarczymi są sprawy ze stosunków cywilnych między przedsiębiorcami w zakresie prowadzonej przez nich działalności gospodarczej.
1) określone w ust. 1, choćby którakolwiek ze stron zaprzestała prowadzenia działalności gospodarczej,
2) ze stosunku spółki oraz dotyczące roszczeń, o których mowa w art. 291-300 i art. 479-490 ustawy z dnia 15 września 2000 r. – Kodeks spółek handlowych (Dz.U. Nr 94, poz. 1037, z późn. zm.3)),
3) przeciwko przedsiębiorcom o zaniechanie naruszania środowiska i przywrócenie do stanu poprzedniego lub o naprawienie szkody z tym związanej oraz o zakazanie albo ograniczenie działalności zagrażającej środowisku,
4) między organami przedsiębiorstwa państwowego,
5) między przedsiębiorstwem państwowym lub jego organami a jego organem założycielskim lub organem sprawującym nadzór,
6) z zakresu prawa upadłościowego i naprawczego,
7) o nadanie klauzuli wykonalności tytułowi egzekucyjnemu, którym jest orzeczenie sądu gospodarczego prawomocne lub podlegające natychmiastowemu wykonaniu albo ugoda zawarta przed tym sądem, jak również innemu tytułowi egzekucyjnemu, obejmującemu roszczenia, które, gdyby były rozpoznawane przez sąd, należałyby do właściwości sądów gospodarczych,
8) o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego opartego na prawomocnym lub podlegającym natychmiastowemu wykonaniu orzeczeniu sądu gospodarczego albo ugodzie zawartej przed tym sądem, jak również innego tytułu wykonawczego obejmującego roszczenie, które, gdyby było rozpoznawane przez sąd, należałoby do właściwości sądów gospodarczych,
9) o ustalenie, że orzeczenie sądu lub rozstrzygnięcie innego organu państwa obcego wydane w sprawie gospodarczej podlega albo nie podlega uznaniu,
Tagi: k.p.c., sprawa gospodarcza
Napisane w procedura cywilna, Uncategorized, wymiar sprawiedliwości | Leave a Comment »
Napisane w Adwokatura, procedura cywilna, wymiar sprawiedliwości | 5 Komentarzy »
Jak nie kijem go, to…garażem
Muszę przyznać, że do zeszłego tygodnia stopień mojego zainteresowania problemem stawki podatku od nieruchomości dla miejsc postojowych w garażach wielostanowiskowych był raczej znikomy. Sytuacja jednak zmieniła się dosyć dynamicznie, a to w związku z wieczorną wizytą pana posłańca z Urzędu Miasta K. oraz doręczoną mi przez niego decyzją w sprawie podatku od nieruchomości za rok 2012, z której to decyzji dowiedziałem się, że w tym roku zapłacę o jakieś c.a. 300% więcej niż dotychczas. Jak wynika się z treści decyzji za miejsce postojowe w garażu wielostanowiskowym, którego jestem szczęśliwym posiadaczem zostanie pobrany ode mnie podatek w kwocie ok. 7 PLN za jeden metr kwadratowy, a to z uwagi na” poglądy doktryny prawa podatkowego”, która takie miejsca postojowe nakazuje klasyfikować jako podpadające pod stawkę z art. 5 ust. 2 pkt 2 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych.
Mgliste odwołanie do „doktryny prawa podatkowego” obudziło we mnie wolę walki w tej, jakże słusznej sprawie, pomimo tego, że daleko mi do statusu wybitnego specjalisty od prawa podatkowego. Niestety nie na długo, bo oto w dniu 27 lutego 2012 roku NSA, deliberując w siedmioosobowym składzie orzekł, że „garaż stanowiący przedmiot odrębnej własności, usytuowany w budynku mieszkalnym wielorodzinnym, podlega opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości według stawki podatku przewidzianej w art. 5 ust. 1 pkt 2 lit. e) tej ustawy.”
Nie ma oczywiście jeszcze uzasadnienia tejże uchwały, a całą posiadaną wiedzę – póki co – czerpać możemy z publikacji prasowych. Ale już te skąpe informacje pozwalają na sformułowanie pewnych wątpliwości pod adresem sposobu rozumowania NSA.
Jak zdaje się wynikać z motywów rozstrzygnięcia przedstawionych przez NSA, istotne znaczenie dla takiej, a nie innej decyzji miał fakt, że miejsce postojowe w garażu wielostanowiskowym stanowi odrębny od lokalu przedmiot własności, a „tylko miejsca postojowe, które zgodnie z prawem lokalowym stanowią pomieszczenie przynależne, mogą być opodatkowane tą samą stawką podatku co mieszkania„.
Tymczasem należałoby zapytać, po pierwsze: w którym miejscu Ustawa, w jakikolwiek sposób, uznaje za relewantny prawnie fakt odrębnej własności miejsca postojowego od samego lokalu oraz po drugie: jak NSA wyobraża sobie przypisanie miejsca postojowego w garażu wielostanowiskowym jako pomieszczenie przynależne do lokalu?
Zacznijmy od drugiego pytania. No więc na pewno sobie nie wyobraża, bo to niemożliwe. Miejsca postojowe w garażu wielostanowiskowym nie bez powodu prawnie przybierają formę określonego udziału we współwłasności nieruchomości, a to m. in. ze względu na fakt, iż nie mogą stanowić pomieszczenia przynależnego do lokalu w rozumieniu art. 2 ust. 4 ustawy o własności lokali, a więc nie będzie możliwe ujęcie ich w księdze wieczystej prowadzonej dla lokalu. Natomiast to nie zmienia faktu, że przeznaczenie takiej przestrzeni jest tożsame z przeznaczeniem wydzielonego garażu – a więc jak sama nazwa wskazuje – garażowanie.
I teraz przejdźmy do pytania pierwszego: domyślam się, że NSA rozumuje w ten sposób: jeżeli lokal jest mieszkalny, a garaż czy komórka lokatorska stanowiące pomieszczenia przynależne, jako ujawnione w księdze wieczystej lokalu, automatycznie przejmują funkcję mieszkalną. A miejsce postojowe mające formę udziału we współwłasności nieruchomości innej niż lokal stanowi odrębny przedmiot własności i tym samym „może stanowić osobny przedmiot opodatkowania”. Czyli a contrario należałoby przypuszczać, że nie można zastosować wyższej stawki podatkowej do garażu-niemieszkalnego, albowiem nie stanowi on odrębnego przedmiotu własności? Jak się jednak ma takie stanowisku wobec faktu, że przykładowo: prowadzenie w części lokalu mieszkalnego działalności gospodarczej będzie skutkowało zwiększeniem stawki podatku dla tej części lokalu? Skoro zatem można, to wówczas należałoby inaczej też opodatkowywać komórki lokatorskie, w których z założenia nie mieszkamy (a przynajmniej nie powinniśmy), a więc nie spełniają one funkcji mieszkalnej. Nikt tego jednak nie robi. Ale jeżeli możliwe jest zastosowanie innej stawki wobec części tego samego przedmiotu własności (w związku z innym jej przeznaczeniem) to należy dojść do wniosku, że dla ustawodawcy nie ma znaczenia ile nieruchomości w znaczeniu wieczystoskięgowym znajduje się w BUDYNKU, ale jakie jest przeznaczenie poszczególnych jego części (w sensie fizycznym), bo o częściach budynku art. 5 Ustawy też wspomina.
Reasumując zatem, w mojej ocenie wystarczy dokładnie przeanalizować brzmienie art. 5 Ustawy oraz sens jaki się w nim kryje, następnie zapoznać się z uzasadnieniem wyroku (ostatni akapit) NSA z dnia 12 października 2010 roku (II FSK 733/10) – w którym bardzo zgrabnie sąd wyjaśnił istotę miejsca postojowego w garażu, żeby dojść do wniosku, że to ostatnia uchwała NSA, to chyba nie do końca to, o co ustawodawcy chodziło.
Ale to oczywiście tylko moje zdanie. Być może ktoś inny będzie w stanie przekonać mnie, że stanowisko NSA ma ukryty sens. Póki co jednak sprawa ma się tak, że pomimo poczucia moralnego zwycięstwa zapłacić podatek będę musiał, a dziura budżetowa mojej gminy zmniejszy się (no a przynajmniej taką mam nadzieję).
Tagi: NSA, podatek od nieruchomości, podatek za garaż
Napisane w prawo podatkowe | Leave a Comment »
Nie tak dawno temu Naczelna Rada Adwokacka podjęła temat temat stawek wynagrodzeń za czynności wykonywane przez pełnomocników z urzędu, a to w związku ze światłym pomysłem Ministerstwa Sprawiedliwości aby w sprawach o odszkodowanie lub zadośćuczynienie związane z warunkami wykonywania kary pozbawienia wolności lub tymczasowego aresztowania. wynagrodzenie ustalać nie wedle wartości przedmiotu sporu (czyli od 60 PLN do 7200 PLN) ale by była to kwota stałą – bodajże sto kilkadziesiąt złotych. Problem wynagrodzenia za tak zwane „urzędówki” jest oczywiście znacznie głębszy i nie ogranicza się tylko do wyżej wspomnianych spraw o odszkodowanie (..).
Dla mnie impulsem do nawiązania do tego tematu były ostatnie mrozy, które nawiedziły naszą część globu. A to dlatego, że w dniu kiedy termometry wskazywały temperaturę około -25*C zmuszony byłem opuścić mój przytulny szklany dom i przebyć pieszo odległość około jednego kilometra, która dzieli wspomniany szklany dom od sądu (o parkingu pod sądem nie ma nawet co marzyć), a to celem udziału w (chyba już 5 rozprawie) w sprawie eksmisyjnej, w której pełnię rolę pełnomocnika z urzędu. I zmagając się mrozem, tak sobie pomyślałem – że za kilkanaście godzin pracy w tej sprawie (wliczając w to jogging w syberyjskiej aurze), oprócz dozgonnej wdzięczności (której oczywiście nie sposób przecenić) klientki, czeka na mnie wynagrodzenie w kwocie 120 zł + VAT…
Tak wiem. Ten zawód to (i jakkolwiek by nie był postrzegany w społeczeństwie) to pewnego rodzaju misja. Nie bez powodu bowiem z mocy ustawy „Adwokatura powołana jest do udzielania pomocy prawnej, współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich oraz w kształtowaniu i stosowaniu prawa.„. Niemniej jednak dosyć trudno zgodzić się z tym, aby ta misja stanowiła wystarczającą podstawę do tego aby świadczyć usługi prawne na warunkach wynikających z Rozporządzenia w sprawie opłat adwokackich (…). To może przyziemne rozumowanie, ale samym poczuciem misji przysłowiowych składek na ZUS nie opłacimy. Oczywiście nie samymi „urzędówkami” adwokat żyje. Ale to żaden argument w tej dyskusji, bo nie chodzi w niej o to ile kto ma zarabiać przede wszystkim o tę rażącą dysproporcję pomiędzy nakładem pracy i odpowiedzialnością a kwotą ustalonego wynagrodzenia, której nie da się racjonalnie wytłumaczyć.
Czy zatem Rozporządzenie powinno ulec głębokiej reformie? Oczywiście, że tak. Aczkolwiek wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę, że do tego daleka droga, bo pewnie byłyby do gwóźdź do trumny dla państwowego budżetu. Dobrze by jednak było aby opinia publiczna wiedziała się, że zawód adwokata to nie zawsze bajka, w której faktura z pięcioma zerami na końcu, gra główną rolę.
Napisane w Adwokatura, procedura cywilna | 6 Komentarzy »
E-marketing prawniczny
Prawo spółek – blog tematyczny
Podaj swój e-mail aby otrzymywać powiadomienia nowych postach