Source: http://www.tokarczykipartnerzy.pl/blog/umowy-w-czasach-covid-19
Timestamp: 2020-05-28 01:56:35
Legal References Found: art. 354
 art. 471
 art. 3571
 art. 3571
 art. 3571
 art. 3571

Document Content:
UMOWY W CZASACH COVID-19 | Tokarczyk i Partnerzy
Zagoszczenie COVID-19 w otaczającej nas rzeczywistości rzecz jasna wywołuje skutki nie tylko w sferze zdrowotnej, ale także, a być może przede wszystkim, w gospodarczej. Wprowadzone przez rządzących restrykcje i ograniczenia znacząco bowiem wpłynęły właściwie na wszelkie sfery życia, w tym bardzo mocno właśnie na kwestie zawodowo-biznesowe, opierające się przecież na licznie zawieranych umowach, stanowiących podstawę jakiejkolwiek działalności gospodarczej. W obecnej sytuacji z pewnością wielu przedsiębiorców staje przed pytaniem „Co robić gdy nie jestem w stanie wywiązać się z zaciągniętych zobowiązań?”, lub z drugiej strony „Co w przypadku, kiedy mój kontrahent/klient przestaje płacić?” albo „Co z umową kiedy muszę zamknąć zakład?”. Problemy te w dużej mierze dotyczyć mogą przede wszystkim tych, których działalność opiera się na świadczeniu usług na rzecz swoich klientów, którzy usługi te wynagradzają świadczeniami okresowymi, tj. np. comiesięcznymi, kwartalnymi czy półrocznymi. Mowa tutaj chociażby o prywatnych żłobkach, szkołach językowych, czy klubach fitness – co wtedy z płatnościami? O czym zatem warto wiedzieć odnośnie zobowiązań umownych i jak tę wiedzę przenieść na obecną sytuację wynikającą z COVID-19? Wskazujemy poniżej.
Ta łacińska paremia stanowi jedną z podstawowych zasad obowiązujących na gruncie wszelkich stosunków zobowiązaniowych. Oznacza ona nic innego jak po prostu to, iż umów należy dotrzymywać. Realizacja tego postulatu ma służyć zagwarantowaniu pewności i stabilności obrotu prawnego, a w tym i gospodarczego. Oczywistym bowiem jest, iż stosunek umowny, opierający się na wzajemnym zaufaniu, winien być kształtowany w dobrej wierze, z zamiarem wywiązania się z nakładanych na siebie zobowiązań. Co za tym idzie, strona przystępująca do umowy oczywiście ma prawo oczekiwać określonego zachowania, czy świadczenia drugiej strony umowy. Mimo, iż zasada pacta sunt servanda nie została bezpośrednio wyrażona w żadnym przepisie kodeksu cywilnego, biorąc pod uwagę całokształt regulacji tejże ustawy odnośnie zobowiązań umownych, wyraźnie zauważalna jest jej obecność w naszym porządku prawnym. Stosownie bowiem chociażby do art. 354 k.c. dłużnik winien wykonać swoje zobowiązanie zgodnie z jego treścią i w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli istnieją w tym zakresie ustalone zwyczaje – także w sposób odpowiadający tym zwyczajom. Generalnie więc, dopóki nie wprowadzono jakichkolwiek zmian do umowy, należy ją wykonywać w takim kształcie w jakim ją zawarto. Reguła ta, ogólnie panująca w polskim porządku prawnym, doznaje jednak pewnych wyjątków, które mogą okazać się dla przedsiębiorców, lub ich klientów, niemogących wywiązać się ze swoich zobowiązań wskutek występowania COVID-19, niezmiernie istotne. Wskazać jednak należy, pomimo powyższego, iż uchylenie się od skutków prawnych zawartej umowy nie jest wcale proste, a wciąż w większości przypadków najlepiej jest po prostu postarać się polubownie porozumieć co do sposobu realizacji umowy w tych nowych warunkach ze swoimi kontrahentami.
BRZMIENIE UMÓW
Przede wszystkim, w pierwszej kolejności każdorazowo należy dokładnie zbadać treść samej umowy, a konkretnie regulacji dotyczących kwestii odpowiedzialności stron za jej niewykonanie lub nienależyte wykonanie (o ile takie poczyniono). Strony niejednokrotnie bowiem wprowadzają do umów postanowienia odnośnie tzw. „siły wyższej”, której wystąpienie modyfikuje wzajemnie relacje między stronami – w określony w umowie sposób, na przykład poprzez właśnie zwolnienie stron z odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy spowodowane ową siłą wyższą, lub odstąpienie z jej powodu od umowy. Co istotne, pojawienie się COVID-19 i tego skutki z pewnością w wielu przypadkach będzie można uznać jako ową siłę wyższą, niemożliwą do przewidzenia, w szczególności w odniesieniu do umów zawartych przed pojawieniem się wirusa w Chinach. Co prawda nie ma definicji legalnej siły wyższej, jednak w doktrynie uznaje się, iż oznacza ona zdarzenie o nieprzewidywalnym i nadzwyczajnym charakterze, któremu nie można było zapobiec oraz o niemożliwych do uniknięcia skutkach. Jeżeli zatem umowa zawiera postanowienia odnośnie „siły wyższej” to sytuacja jest prosta - strona umowy, przykładowo klient przedsiębiorcy, ma szansę uwolnić się od odpowiedzialności z tytułu niewykonania świadczenia, na zasadach określonych w tej umowie. Problem pojawia się, gdy umowa milczy na temat vis maior. Wówczas pomocy należy szukać w dotychczas obowiązujących przepisach kodeksu cywilnego, dotyczących niewykonywania zobowiązań.
SIŁA WYŻSZA Z PRZEPISÓW KODEKSU CYWILNEGO
Stosownie do art. 471 k.c. osoba, która wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania wyrządziła szkodę, winna jest ją naprawić, chyba że to niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy wynika z okoliczności, za które ta osoba odpowiedzialności nie ponosi. Przekładając tenże przepis na obecną sytuację należy zasygnalizować, iż jeżeli osoba zobowiązana do określonego świadczenia na podstawie zawartej umowy nie jest w stanie go spełnić wywołując szkodę, czego powodem jest wyłącznie sytuacja spowodowana występowaniem COVID-19, możliwe będzie uwolnienie zobowiązanego od odpowiedzialności i obowiązku naprawienia tej szkody. Trzeba jednak pamiętać, iż będzie to możliwe jedynie wtedy, kiedy zobowiązany należycie wykaże przyczynę niewykonania zobowiązania (COVID-19 jako niezależna od niego).
Drugim wyjątkiem od zasady pacta sunt servanda jest regulacja z art. 3571 k.c., która w dobie COVID-19 wzbudza spore zainteresowanie, gdyż przepis ten przewiduje możliwość sądowej modyfikacji umowy, w przypadku zaistnienia pewnych nadzwyczajnych sytuacji, nieprzewidzianych w chwili zawierania porozumienia. W związku z tym, w ostatnim czasie pojawiło się sporo głosów wskazujących właśnie na klauzulę rebus sic stantibus, ze wspomnianego wyżej przepisu, jako na złoty środek dla wszelkich tych przypadków niewywiązywania się z umów, które spowodowane są przyczyną mającą swe źródło w występowaniu COVID-19. Wydaje się jednak, iż należy do tego poglądu podchodzić z rezerwą, gdyż o ile rzeczywiście art. 3571 k.c. daje szansę dla zobowiązanego na dostosowanie umowy do nowych warunków w jakich się znalazł, o tyle ze względu na sam mechanizm z art. 3571 k.c., droga do tego z pewnością nie jest prosta i wymaga czasu. Dlaczego?
Zgodnie z art. 3571 k.c. „Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.” Jak zatem z powyższego wynika, do zmiany umowy, tudzież jej rozwiązania, konieczna jest nadzwyczajna zmiana stosunków, której strony nie mogły przewidzieć przy zawieraniu umowy, dodatkowo powodująca nadmierne trudności zobowiązanemu przy wykonywaniu świadczenia albo też grożąca przy tym rażącą stratą. Jak wskazuje się komentarzach prawa, nadzwyczajna zmiana stosunków to taki stan rzeczy, który się zdarza bardzo rzadko, jest niebywały, niezwykły i dotyczy zmiany stosunków społecznych i gospodarczych, które mają co istotne - charakter powszechny. Wydaje się więc, iż skutki jakie wywołał COVID-19 w Polsce z całą pewnością można uznać za nadzwyczajną zmianę stosunków. Jeżeli zatem z tego powodu zobowiązany spotyka się z nadmiernymi trudnościami przy wykonywaniu zobowiązania lub też spełnienie tego zobowiązania grozi mu rażącą stratą, może dochodzić zmiany umowy, czyli dostosowania jej do aktualnych warunków w jakich się znajduje (np. finansowych) lub nawet jej rozwiązania. Jednakże w tym miejscu pojawia się problem, gdyż wskazanych zmian dokonać może jedynie sąd, a co za tym idzie, konieczne do tego jest złożenie stosownego powództwa, którego rozpoznanie w obecnej sytuacji z pewnością nie nastąpi szybko. Biorąc zatem pod uwagę konieczność sprawnej, szybkiej reakcji na zmienione, a aktualne przecież warunki w jakich znalazł się zobowiązany, mechanizm klauzuli rebus sic stantibus, mimo iż możliwy do zastosowania wobec istnienia ku temu przesłanek, wydaje się nie być dostosowany pod względem technicznym do przeprowadzenia w zaistniałej sytuacji epidemicznej. Jak słusznie bowiem podnoszą niektórzy komentatorzy, zobowiązanym na nic zda się rozwiązanie oddalone w czasie o kilka dobrych miesięcy, a co więcej, nawet niepewne. Warto dodać, iż tzw. „tarcza antykryzysowa” nie wskazuje wśród wymienionych spraw pilnych, przewidzianych do szybszego rozpoznania w obecnej sytuacji, spraw dotyczących problemu omawianego w niniejszym artykule. Niemniej jednak, w odniesieniu do ewentualnie już zapadłego w końcu orzeczenia, przepis nie wskazuje czy to orzeczenie sądu wydane na podstawie wspomnianego przepisu odnosi skutek z chwilą wydania orzeczenia czy też może być wydane ze skutkiem wstecz, na czas określony przed wydaniem orzeczenia. Zdaniem komentatorów prawa, sąd może w orzeczeniu określić termin, w którym przykładowo ustają skutki zawartej umowy, a dalej – orzec o wzajemnych rozliczeniach stron (ustalić i zasądzić odpowiednie kwoty tytułem sprawiedliwego rozliczenia stron, z uwzględnieniem zmiany stosunków z powodu COVID-19). Wydaje się więc, iż możliwe jest odpowiednie zmodyfikowanie umowy, a nawet jej rozwiązanie, dostosowując to do zaistniałej, zmienionej sytuacji zobowiązanych – jednakże z pewnością wymaga to czasu.
W zaistniałej, niewątpliwie trudnej dla zobowiązanych dobie COVID-19, z pewnością najlepiej jest przede wszystkim polubownie porozumieć się z podmiotem, względem którego jest się zobowiązanym. Wzajemne zrozumienie i skłonność do ustępstw oraz kompromisów wydaje się być najlepszym lekarstwem dla trudności w realizacji umów - w obecnej, niełatwej sytuacji gospodarczej i społecznej. Utopijnym jest jednak przekonanie o możliwości polubownego rozwiązania wszelkich trudności w spełnianiu zaciągniętych zobowiązań, wobec czego w razie braku takich porozumień warto mieć świadomość o regulacjach wskazanych po krótce powyżej.