Source: http://forum.mojaceed.pl/viewtopic.php?f=39&t=6696
Timestamp: 2020-06-01 18:32:22
Legal References Found: art. 22
 art.25
 art. 24
 art. 25
 art. 25
 art. 22

Document Content:
MojaCeed.pl • Zobacz wątek - Kolizja- proszę o radę
Kolizja- proszę o radę
Pokaż pierwszy nieprzeczytany post Posty: 71 Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4
20 wrz 2013 15:57
tak jak w tytule miałem kolizje, na miejsce przyjechała policja ( nie drogówka) i odrazu orzekła że winę ponoszę ja.
Ale od początku, całe zdarzenie miało miejsce chwilę przed północą w terenie zabudowanym, gdzie przez cały obszar miasteczka jest linia podwójna ciągła. Jechałem może góra 30km\h ponieważ miałem zamiar wykonać skręt w lewo do hotelu, na krzyżówkach jest przerywana linia, co oczywiście zasygnalizowałem kierunkowskazem i odruchowo spojrzałem w lusterko, nic za mną nie jechało, i chwilę później na pasie ruchu znad przeciwka doszło do spotkania z samochodem, który właśnie mnie wyprzedzał.
Zjechałem w uliczkę, w którą skręcałem aby poczekać na drugiego kierowcę, który odjechał z 500-800 metrów dalej, gdzie już nie było oświetlenia latarni, po chwili wrócił na miejsce, i odrazu naskoczyło na mnie 4 gostków koło 18 lat , padły słowa na k i ch.
Stwierdziłem, że nie ma sensu z nimi kontynuować konwersacji zadzwoniłem na policje, patrol przybył po około 20min i bez wahania stwierdził że to ja ponoszę winę za zdarzenie.
Nie zgodziłem się przyjąć mandatu no i sprawa trafiła do sadu. Dziś dostałem pismo z sądu, iż stwierdza jednak że to ja ponoszę winę, oczywiście właśnie piszę pismo, iż wnoszę sprzeciw od wyroku nakazowego.
I teraz moje pytanie na jakie paragrafy lub coś innego mogę powołać się na rozprawie, i czy w razie wygrania dostanę zwrot kosztów dojazdu na proces, muszę wziąć dzień wolnego i w sumie pokonać prawie 800km.
Re: Klizja- proszę o radę
20 wrz 2013 17:12
Jeśli nie jechał za Tobą, to skąd się wziął?
A druga sprawa: dostałeś wyrok nakazowy zaocznie?
20 wrz 2013 17:44
Przydałby się trochę dokładniejszy opis. Może fotka albo punkt na mapie google, żeby wyrobić sobie zdanie. Z tego co piszesz, wychodzi na to, że tamten pojazd wyprzedzał na skrzyżowaniu i przekroczył podwójną ciągłą.
Wg Art 24. pkt 7. pdpkt. 3 Prawa o ruchu drogowym:
I to właściwie powinno zamknąć temat, ale... pytanie jak policja uzasadniała Twoją winę, co jest w uzasadnieniu wyroku, co zeznali tamci, bo jak we czterech będą twierdzić, że Twój samochód "stał w poprzek drogi i nic nie mogli zrobić", i jeszcze się okaże, że to rodzina lokalnego komendanta... to może być pewien problem... mnie dziś też o mało szlag nie trafił - co prawda nic się nie stało, ale niewiele brakowało. Na skrzyżowaniu, skręcając w prawo, stanąłem na podporządkowanej aby przepuścić samochody. Po lewej stronie zatrzymał się czarny merc. Jak zrobiło się luźniej i ruszyłem, to wyprzedził mnie, i skręcił w prao zajeżdżając na bezczela drogę. Coraz bardziej skłaniam się do instalacji kamerki, bo mam wrażenie, że gimbaza i dzieci neo wyjeżdżają częściej na ulicę
W każdym razie jak się który wybiera do Świnoujścia, to samochód lepiej zostawić na prawym brzegu, przepłynąć promem i chodzić na piechotę - bo wszędzie blisko. Raz - można oszczędzić wiele godzin czekania na prom, dwa - poziom kierowców jest w tym mieście po prostu urągający czemukolwiek - już nie raz miałem "o mały włos" w kompletnie absurdalnych sytuacjach.
20 wrz 2013 19:02
Niestety, Woody, policjanci mieli rację - winnym spowodowania kolizji w świetle prawa jesteś Ty, gdyż nie zastosowałeś się do obowiązku zachowania szczególnej ostrożności, wymaganej w sytuacjach określonych w PoRD. Zgodnie z zapisami kodeksu drogowego w sytuacjach wymagających zachowania szczególnej ostrożności kierujący pojazdem zobowiązany jest do ciągłej obserwacja sytuacji na drodze, umożliwiającej odpowiednio wczesne dostrzeżenie zmian i właściwą reakcję na nie. I tak właśnie PoRD zobowiązuje do zachowania szczególnej ostrożności podczas wykonywanie manewru skrętu w lewo, musimy upewnić się, że manewr nie spowoduje zajechania drogi innemu pojazdowi (art. 22 ust. 1 PoRD). Natomiast panowie, którzy Cię wyprzedzali, są winni naruszenia zakazu wyprzedzania pojazdu skręcającego w lewo z lewej strony (art. 24 ust. 1, 3 i 5 PoRD), zakaz przekraczania podwójnej ciągłej (§ 86 ust. 5 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie znaków i sygnałów drogowych) i ewentualnie zakazu wyprzedzania na skrzyżowaniu (art. 24 ust 7 PoRD) - ewentusalnie, bo nie widziałem jak miejsce wygląda, ale jeśli był to zjazd na teren posesji to nie było to skrzyżówanie.
Dlatego ja radzę odpuścić sobie koszty i przyjąć wyrok nakazowego. Znam wiele orzeczeń w tej kwestii i zawsze w takiej sytuacji jak Twoja za winnego uznawany był skręcający w lewo.
Re: Kolizja- proszę o radę
20 wrz 2013 19:14
Tamci nic nie zeznali, sąd w takim wypadku opiera się jedynie na zapisakach policji, a uzasadnienia nie przesyłają. Jakoś nie jestem przekonany do tego pioter, że wina leży po mojej stronie, skoro oni nie mogli tam się znaleźć, tak wogle ostatnio przypadkiem oglądałem odcinek drogówki, i była tam identyczna sytuacja jak moja i tam policja-drogówka uznała za winnego kierowcę który wyprzedzał- myślicie, ż można to przedstawić w sądzie taki materiał wideo, i wiem że u nas nie ma prawa precedensu.
Mam wrażenie, że albo gliniarze znali tamtych czterech, albo są uprzedzeni do aut firmowych
20 wrz 2013 19:26
Woody napisał(a): Jakoś nie jestem przekonany do tego pioter
Przeczytaj wyrok Sądu Najwyższego sygnatura akt V KK 34/09 - to jest dokładnie taki przypadek jak Twój.
Ja wiem, że to tak na logikę wychodzi, skręcałem w lewo, migałem, oni wyprzedzali ale jak przeczytasz w wyroku winny jest skręcający w lewo bo NIE ZACHOWAŁ SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI i nie ma znaczenia, że drugi kierujący złamał zakaz wyprzedzania z lewej i wyprzedzania na skrzyżowaniu, nie pomogła nawet pomoc obwinionemu od RPO.
20 wrz 2013 20:22
Jest zbyt mało danych, aby tak jednoznacznie przesądzać o winie. Woody, opisz trochę dokładniej tą kolizję, a w szczególności czy to na pewno było skrzyżowanie (niektórzy potocznie nazywają skrzyżowaniem przecięcie drogi twardej z gruntową, tak samo jak światła pozycyjne nazywają postojowymi), jaka była geometria tego skrzyżowania, ile było pasów ruchu, przeznaczonych do jazdy w tym samym kierunku, czy były znaki ostrzegające o zbliżaniu się do skrzyżowania, czy tylko "droga z pierwszeństwem". Czy byleś formalnie przesłuchiwany na tzw. protokół. Woody, masz rację - u nas nie ma precedensu. Każdy sędzia ma prawo m. in. do swobodnej oceny dowodów i dlatego wyroki w podobnych sprawach bywają różne. Pioter powołał się na art. 22, ale zapomniał o art.25 ust. 1. Nigdzie nie ma zapisu, iż wykonując manewr skrętu w lewo, mam prawny obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pojazdom, nadjeżdżającym z tyłu lub mnie wyprzedzającym (to zajechanie o którym wspomniał Pioter). Natomiast na kierującym pojazdem, który wykonuje manewr wyprzedzania, ciąży obowiązek wynikający z art. 24 i oznakowania poziomego. Dalej - w trakcie postępowania, możesz podnieść kwestię swojej prędkości. Fakt, iż poruszałeś się z prędkością o połowę niższą od dopuszczalnej, powinien spowodować zaniechanie wykonania manewru wyprzedzania lub spowodować dodatkowe czynności, wynikające z zasady ograniczonego zaufania, jak i szczególnej ostrożności. Często jest tak, że tylny kierunkowskaz nie działa, ale działa boczny (taki przykładzik na użytek Sądu). Swoje "wywody" opieram nie na "coś gdzieś słyszałem", tylko na tym, że pełniłem służbę w drogówce
20 wrz 2013 21:01
Obawiam się, że Woody miał po prostu wjazd na posesję hotelu, dlatego napisałem o tym, że nie było to skrzyżowanie - podejrzewam, że poza P4 z krótkim obszarem przerywanej w celu umożliwienia zajadu (generalnie jest to P1, ale malują jak krawędziówkę P7 - popraw mnie wąski, jeśli się mylę) nie było żadnego znaku, w szczególności żadnego informującego o skrzyżowaniu (A5, grupa A6-ek) - jeśli tak, to tym bardziej działa to na niekorzyść Woodyego, bo o ile na skrzyżowaniu "z logiki" przepisów przyjmujemy, że nikt nie będzie nas wyprzedzał, to przy zjeździe w lewo na posesję już takiej dodatkowej pewności nie mamy.
Co do art. 25 ust.1 to nie zapomniałem - to zasada tzw. prawej ręki, więc nie widzę związku z przypadkiem Woodyego.
Woody, opisz dokładniej miejsce, a także części aut, które się zetknęły - bo inaczej można spojrzeć, jeżeli gonga dostałeś w tylny zderzak, czyli byłeś już na ukończeniu manewru, a co innego, jeśli strzała dostałeś w przednie koło..
20 wrz 2013 21:28
Droga jednopasmowa, tzn w każdym kierunku jeden pas. Na całej długości podwójna ciągła, tylko przerywa do zjazdu na stacje i do mojego hotelu, z tam jest tylko informujący że zaraz jest zjazd do hotelu.
Czyli jeśli dobrze rozumiem to jeśli jest podwójna ciągła i ktoś mnie wyprzedza a ja wykonuję skręt w lewo to moja wina?
Trochę jak dla laika dla mnie tu brak logiki, jest podwójna ciągła, to jak dla nie można wyprzedzać czyli go tam nie miało być prawa.
Policja jemu nie wystawiła za nic mandatu tzn za wyprzedzanie na podwójnej
20 wrz 2013 21:52
Woody napisał(a): tylko przerywa do zjazdu na stacje i do mojego hotelu
Czyli jak się domyślałem nie było to skrzyżowanie, a linia przerywana jedynie zezwalała na zjazd w lewo na posesję stacji / hotelu.
Woody napisał(a): Policja jemu nie wystawiła za nic mandatu tzn za wyprzedzanie na podwójnej
A to już przegięcie - zgodnie z taryfikatorem przekroczenie P4 to 250 zł i 5 pkt karnych. dodatkowo wyprzedzanie z niewłaściwej strony 3 pkt i 200 zł. Ja bym wysmarował skargę do właściwego dla przybyłych Misiaków komendanta o nieuzasadnione odstąpienie od ukarania winnego popełnienia wykroczenia. Po takiej skardze zapewne WRD ściągnie pacjenta i wlepi mu stosowny druczek do podpisania.
Podaj jeszcze, którymi częściami auta nastąpił kontakt.
Woody napisał(a): Trochę jak dla laika dla mnie tu brak logiki
Tu się zgodzę, bo generalnie ktoś łamiąc przepisy w sposób umyślny i rażący (wyprzedzanie z przekroczeniem podwójnej ciągłej) w sposób znaczący przyczynił się do powstania kolizji, ale niestety tak jest skonstruowane prawo o ruchu drogowym, że winny jest skręcający w lewo za niezachowanie ostrożności. I nie do końca, kiedy jest P4 ,to możemy zakładać, że nie wolno tu wyprzedzać. Często ludzie mylą podwójną ciągła z zakazem wyprzedzania - otóż nie, na odcinku drogi jednojezdniowej z podwójną ciągła z jednym pasem ruchu w każdą ze stron możemy wyprzedzać, jeżeli szerokość pasa ruchu pozwala na wykonanie tego manewru BEZ PRZEJECHANIA P4.
Dalej co do logiki - czytałem o przypadku, kiedy pieszy wbiegł w miejscu niedozwolonym na jezdnię i został potrącony przez kierującego pojazdem, który jechał ze sporo nadmierną prędkością. Kierowca został uznany winnym przekroczenia dozwolonego limitu km/h, a pieszy winnym wtargnięcia na jezdnię i spowodowania potrącenia, mimo że na logikę, gdyby kierowca jechał wolniej, to pieszy zapewne zdążyłby przebiec.
21 wrz 2013 09:32
pioter napisał(a): ale niestety tak jest skonstruowane prawo o ruchu drogowym, że winny jest skręcający w lewo za niezachowanie ostrożności.
Pioter, nie zgadzam się. To jest taka sama "ludowa mądrość", jak i ta, że winny jest zawsze ten, kto uderza w tył, poprzedzającego auta. Nie będę się wypowiadał na temat kolizji Woodego, bo jak już napisałem, jest zbyt mało danych i z doświadczenia wiem, że każda ze stron , nagina rzeczywistość. Wskaż artykuł, który jednoznacznie wskazuje winę kierującego, wykonującego manewr lewoskrętu. Nie ma takiego artykułu. Na każdym uczestniku ruchu drogowego, ciąży obowiązek zachowania ostrożności, a w niektórych przypadkach - szczególnej ostrożności. Większe obowiązki, ciążą na kierującym, wykonującym manewr wyprzedzania. To on MUSI upewnić się, czy kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania - czyli musi spojrzeć w lusterko, lub się obejrzeć. Skręcający w lewo, nie ma takiego obowiązku, on musi się skoncentrować na przedpolu jazdy (dlatego podałem art. 25.1). On musi widzieć, czy przez drogę na którą ma zamiar wjechać, nie przechodzą np piesi, czy ma miejsce do tego, czy nie będzie stał w poprzek drogi. Rozważamy kwestię winy dalej. Dlaczego wyprzedzający, nie zareagował na włączony lewy kierunkowskaz (pod warunkiem, że był włączony zawczasu i wyraźnie). Faktem jest, iż włączenie kierunkowskazu, nie upoważnia do wykonania żadnego manewru. Jedynie sygnalizuje, że kierujący ma zamiar wykonania. Wyprzedzający, widząc włączony kierunkowskaz, winien był zaniechać manewru wyprzedzania z lewej strony lub w ogóle zaprzestać wyprzedzania, jeżeli brak było możliwości wyprzedzenia z prawej strony. Następnie, jak już pisałem - fakt poruszania się z prędkością dużo niższą od dopuszczalnej, powinien zmusić kierującego jadącego z tyłu, do zastanowienia się - dlaczego. Najczęściej jest tak, iż osoba poruszająca się dużo wolniej, czegoś szuka, a co za tym idzie, może w każdej chwili, wykonać jakiś nieprzewidziany manewr (zasada ograniczonego zaufania). Teraz wracając do kolizji Woodego i opierając się tylko na jego wersji (na pewno niezbyt obiektywnej) zdarzenia. Nie chce mi się wierzyć, że patrzył w lusterko. Gdyby patrzył, toby widział jadący z tyłu pojazd. Pomijam sytuację drogi krętej, czy jazdy bez włączonych świateł. Czyli popełnił jeden błąd. Teraz wyprzedzający - zlekceważył oznakowanie poziome, zlekceważył włączony kierunkowskaz- popełnił dwa błędy. Woody wygrywa 2:1.Teraz rozstrzygamy hipotetycznie kwestię winy - czy doszłoby do zdarzenia, gdyby kierujący dostosował się do oznakowania poziomego? Nie, do zdarzenia by nie doszło. Czyja wina? Tego, który wyprzedzał, a nie skręcającego. Osobną kwestią jest zatrzymanie się pojazdu 500 - 800 metrów dalej (trochę zbyt duża rozbieżność). Być może, dlatego, że kierujący nie miał uprawnień, był nietrzeźwy i trzeba było się przesiąść w sposób niewidoczny dla drugiego uczestnika.
Czy dalej jesteście pewni co do winy Woodego?
21 wrz 2013 12:53
waski napisał(a): Pioter, nie zgadzam się. To jest taka sama "ludowa mądrość"
Oczywiście, masz rację, nie zawsze, są okoliczności, gdzie winny będzie ten, co zacznie wyprzedzać (dlatego prosiłem Woody'ego o podanie części aut, które się zetknęły), bo jeśli np. Woody dostał strzała w prawy tylny róg a auto sprawcy przydzwoniło lewym reflektorem to możnaby domniemywać, że w momencie rozpoczęcia manewru skrętu Woody nie miał auta z tyłu na lewym pasie i zachował wszystkie wymagane procedury, a wyprzedzanie rozpoczęło się w momencie, kiedy auto z przodu było w już mocno zaawansowane w manewrze skrętu w lewo.
Wąski, to co piszesz jest logiczne, z takiego zdroworozsądkowego podejścia i dla mnie prawo powinno być tak poprawione, by w takiej sytuacji co najmniej za współwinnego mógł być uznany ten, co wyprzedzał w miejscu niedozwolonym. Ale przeczytaj wyrok SN, jaki przytoczyłem powyżej w moim poście. Jeśli dobrze rozumiem miejsce i okoliczności zdarzenia, to tam prawie w takim samym przypadku jak Woody'ego (nawet gorzej, bo do wypadku doszło na skrzyżowaniu) sąd niższej instancji uznał skręcającego w lewo winnym spowodowania kolizji i wyrok się uprawomocnił, natomiast w oddzielnej sprawie sąd ukarał drugiego kierującego za przekroczenie dopuszczalnej prędkości i wyprzedzanie na skrzyżowaniu (ale nie za kolizję!). "Skręcający" jednak nie był do końca pewny swojej winy, skoro tamten został ukarany za dwa wykroczenia (to Twoje 2:1), jego zdanie podzielił RPO i wniósł kasację od wyroku do Sądu Najwyższego. No i jak przeczytasz w wyroku SN oddalił kasację uznając, że przepisy jasno określają, że skręcając w lewo mamy obowiązek zachować szczególną ostrożność i przed wykonaniem manewru BEZWZGLĘDNIE musi upewnić się, czy nie zajedziemy komuś drogi i nie ma znaczenia fakt, że ten, któremu drogę zajechano, nie miał prawa tam tego robić.
Z zachowania "młodzieży" (fakt znacznego oddalenia się od miejsca kolizji i powrót do niego po czasie) mogę wnioskować, że było u nich coś nie tak - albo jakiś trefny towar w aucie, albo - raczej to - kto inny kierował w chwili bęcki, kto inny wrócił za kółkiem na miejsce zdarzenia. Co do wolnej jazdy, sygnalizowania zamiaru skrętu - z "autopsji" wiem, że jak się czegoś szuka, to migacz włącza się w ostatniej chwili, jak się dostrzeże wjazd, czyli tuż przed wykonaniem manewru. I jeszcze wolna jazda - ja wtedy raczej sądzę, że albo jedzie wystraszona paniusia z nosem na szybie albo emeryt w kapeluszu, a nie że ktoś czego szuka, więc spoko wyprzedzam (oczywiście kiedy nie ma P4 ).
Co do winy walącego z tyłu - oczywiście, że nie zawsze jest wina tego co przydzwoni - bo jest wyjątek zajechania drogi lub celowego doprowadzenia do kolizji, ale tylko to, bo zawsze jest cudowna zasada zachowania bezpiecznego odstępu (dla mnie tak samo precyzyjna jak ta szczególna ostrożność). Kilkanaście lat temu jechałem na wesele szwagra, był luty, mróz, droga krajowa "15" po opadach śniegu była czarna mokra. No i w Grębocinie jechałem za Golfem, ten nagle zaczął rosnąć w oczach, nie paliły mu się "stopy" (miał uszkodzone), ja po heblach, on na suchym, a ja na przymarzniętej wodzie i trach. Gościu z VW wysiadł, obejrzał, ja do niego że hamował bez sensu (sytuacja na drodze absolutnie tego nie uzasadniała - do niczego nie dojeżdżaliśmy, nic nie wbiegało, etc.) i że ma uszkodzone światła stop, a ten że nic mu nie jest i w długą (wydawało mi się, że mógł być dziabnięty). Zadzwoniłem po policję, przyjechał patrol i co - wiadomo, niezachowanie bezpiecznego odstępu, bo jak mi wyjaśniono choćby nie wiadomo co, facet stanął dęba, z 100 km/h zatrzymał się cudem na pięciu centymetrach drogi hamowania, ja mam obowiązek jechać z utrzymaniem takiego dystansu, aby auto zawsze bezpiecznie zatrzymać. Fakt braku świateł stop, ewentualnej nietrzeźwości, niespodziewanego stanu nawierzchni, etc. nie ma żadnego znaczenia, i tak byli mili, bo anulowali zgłoszenie i przynajmniej skończyło się dla mnie bez punktów i kwita.
Oczywiście każdy ma prawo mieć swoje zdanie, i tak jak słusznie zauważasz nie było nas tam, nie znamy miejsca, ja jednak raczej w świetle określonych przez Woody'ego okoliczności zdarzenia i znanego mi orzecznictwa sądowego nie widzę tu szansy dla kolegi na oddalenie zarzutu spowodowania kolizji, ale co zrobi, to jego decyzja.
Marka i model samochodu: Toyota Auris TS 2015
21 wrz 2013 14:14
Że tak wejdę panom w dyskusję, znam osobiście kobitkę (żona znajomego) która miała identyczną sytuację (tzn skręcała w lewo, sygnalizowała skręt, patrzyła niby nic nie jechało, a jak skręcała to ją ktoś wyprzedzał i przywalił) i też została ukarana mandatem i obciążona winą za wypadek...
Aktualnie: Toyota Auris TS 2015 & Peugeot 308 SW 2019
21 wrz 2013 14:21
Ola, ja miałem dokładnie 2 lata temu taką sytuację u mojego ojca - też skręcał w lewo, też była podwójna ciągła, za ojcem jechały jeszcze dwa samochody, gościu jechał z nadmierną prędkością, widział zwalniające auta, widział wjazd w drogę osiedlową - ale zaczął wyprzedzać, ojciec migacz, w lewo i trach - tamten prawym reflektorem przywalił ojcu między lewym kołem a drzwiami kierowcy. Była podwójna ciągła, oznaczone skrzyżowanie - no i co, wina ojca, mandat 300 zł + 6 pkt, gość dostał za wyprzedzanie na skrzyżowaniu. Tata do dziś co chwila marudzi, że mógł nie przyjąć mandatu, bo wciąż nie może zrozumieć, dlaczego to jednak była jego wina.
21 wrz 2013 15:56
Dalej twierdzę, że wina nie jest tak jednoznaczna. Pobieżnie przejrzałem wyrok Sądu, podany przez Piotera, ponieważ w Polsce jest taki, a nie inny system prawny i w takiej samej sprawie, Sądy wydają różne wyroki. Teraz trochę historii na temat mądrości ludowych. Kodeks drogowy z 1 lutego 1983 miał taki zapis :art. 18.1 Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności oraz pod warunkiem, że nie spowoduje to zajechania drogi innym kierującym. Teraz porównajcie to z obowiązującym art. 22. Widać różnicę od razu. Teraz wiecie, dlaczego większość policjantów i kierowców, uznaje winę skręcającego w lewo? Policjanci, tak samo, jak chyba we wszystkich zawodach, wiedzę wyniesioną z kursów, szkoleń, uzupełniają praktyką pod okiem starszych kolegów z jednostek. Młody policjant, popełnia te same błędy co jego mentor, do chwili, aż ktoś to radykalnie przerwie. Wy również używacie pojęcia "zajechanie drogi". Widzicie, jak to głęboko siedzi w głowach.
Gdyby w przypadku Woodego, był dostęp do protokołów przesłuchań, protokołów oględzin pojazdów i najlepiej zwymiarowanego szkicu, można byłoby określić winę jednoznacznie, a tak ... pozostaje gdybanie, ale ze wskazaniem, w/g mojego doświadczenia, na winę wyprzedzającego
W swojej karierze policjanta, byłem oskarżycielem i jeżeli byłem pewny, co do winy wyprzedzającego, to zawsze przekonałem Sąd do swoich racji. Czasami wystarczy logiczna argumentacja, a nie tylko podpieranie się paragrafami. Zresztą Sąd w uzasadnieniach wyroków, czasami używa bardzo "życiowego" określenia - "w oparciu o przepisy obowiązującego prawa, jak również, kierując się życiowym doświadczeniem, orzeka ..."
Pioter, nigdy "spoko" nie wyprzedzam, przysłowiowego emeryta w kapeluszu. Wpierw muszę się upewnić, co "artysta" kombinuje. A swoja drogą, jestem emerytem, ale nie jeżdżę w kapeluszu
Ostatnio edytowano 27 lis 2013 18:26 przez waski, łącznie edytowano 2 razy
23 wrz 2013 16:20
Wg. mnie wina nie jest taka jednoznaczna... Była ciągła, to dyskwalifikuje możliwość jazdy w tym samym kierunku po obu pasach... Koleś się tam znalazł popełniając wykroczenie, które przyczyniło się do powstania kolizji.
24 wrz 2013 06:22
Ruszok, właśnie o tym pisałem wyżej. Gdyby jechał za Woodym, stosował się do oznakowania poziomego, do zdarzenia by nie doszło.
24 wrz 2013 06:57
Panowie, a ja jeszcze raz - to co mówicie jest logiczne, ale znam wiele podobnych przypadków i wszędzie decydowano, że fakt łamania prawa przez innego nie usprawiedliwia lub nie zmniejsza winy innej osoby. Oczywiście, stanowi to okoliczność łagodzącą, Za kolizję zgodnie z taryfikatorem są widełki, więc można pojechać z dolnej granicy
Żona X wraca niespodziewanie do domu, a tam maż z nieletnim kochankiem. Wychodzi, trafia do sklepu GS, opowiada, a sprzedawczyni że może jej sprzedać za 1 000 Waltera PPK. Ta kupuje, wraca do domu i zabija męża. Pytanie - czy żona jest niewinna, bo dwie osoby złamały prawo (mąż - pedofilia, sklepowa - handel bronią) i gdyby nie to, to do przestępstwa by nie doszło? Oczywiście, będą okoliczności łagodzące (wzburzenie, emocje, działanie niezgodne z prawem innych osób), zapewne łagodny wyrok a nie max, ale nie oddalenie zarzutów!
I też po raz kolejny powtarzam - gdybam. Nie było mnie tam, nie widziałem, więc decyzja w rękach Woody'ego. Jeśli ma wątpliwości, ma mocne dowody - niech dochodzi swoich racji. Przedstawiłem powszechne stanowisko w takich sprawach tylko po to, aby kolega miał szersze spektrum wiedzy, bo niestety, jako kierowcy od czasu do czasu ulegamy "ludowej mądrości", że jak wrzuciłem migacz, to nic innego nie muszę robić podczas manewru.
24 wrz 2013 08:06
Niezbadane są wyroki polskich sądów :P
Zależy co zje na śniadanie i jak przebiegała noc z żoną/mężem :P
A na poważnie. Ja bym się odwoływał i przygotował rzeczową argumentację dla sądu. Jak gra jest wara świeczki (chodzi głównie o koszty naprawy z ubezpieczenia) to może warto pójść do radcy prawnego, który ma doświadczenie w wykroczeniach drogowych.
Jak będziesz pisał pismo do sądu to załącz dużą liczbę poglądowych dowodów, czyli:
- zdjęcie z miejsca zdarzenia (albo chociaż wydruk z google street view) aby pokazać sędziemu jak wygląda okolica
- zdjęcie uszkodzeń samochodu aby pokazać w którym miejscu i w jaki sposób zostałeś "walnięty"
- szkic poglądowy jak wyglądała sytuacja i w którym momencie manewru doszło do kolizji
Wszystko to aby zwizualizować całe zdarzenie.
W piśmie opisz dokładnie sytuację, podkreśl fakt, że miałeś prawo zakładać, że nikt z tyłu nie będzie jechał (bo jest podwójna ciągła, nie było miejsca do wyprzedzenia z lewej strony) i że upewniłeś się, że nikogo nie ma i mogłeś bezpiecznie wykonać taki manewr. A przez niebezpieczną jazdę (prędkość + wyprzedzenia na podwójnej ciągłej) doszło do zdarzenia drogowego.
Argumentuj, argumentuj, argumentuj. Prosto, konkretnie i logicznie. Jak znajdziesz wyroki SN na swoją korzyść to również je przytocz.
Możesz, się nawet powołać na stare przepisy z kodeksu drogowego, o których wspomniał wyżej waski, które powodują często wyciąganie błędnych wniosków u wielu osób.
W Polsce nie obowiązują precedensy i każdy wyrok może być inny.
Dodatkowo jak byś wkleił zdjęcia dokumentacji z policji i wyroku z sądu to może coś konkretnie dało by Ci się pomóc.
24 wrz 2013 08:33
Pioter, trochę zły przykład, bo żona popełniła przestępstwo z winy umyślnej, a u Woodego, było wykroczenie nieumyślne. Rozwalił mnie ten nieletni kochanek . O mało nie popłakałem się ze śmiechu.
A na poważnie, to wystarczy napisać pismo do Sądu, ze składa się sprzeciw od wyroku nakazowego i sprawa będzie się toczyć normalnym trybem. Załączniki nie zaszkodzą. Podejrzewam tylko, że już jest po wszystkim, bo minął termin.
Posty: 71 Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4
Ceed I - da radę na gazie z silnikiem 1,4?
przez PierwszaKia » 05 cze 2019 17:36 w Silniki i skrzynia biegów
1 Odpowiedzi / 995 Wyświetlone
06 cze 2019 11:38
Wymiana oleju+przegląd po 200k Ceed 1.6 CRDi (prośba o radę)
1, 2, 3przez chipoldo » 26 wrz 2015 12:38 w Silniki i skrzynia biegów
51 Odpowiedzi / 14451 Wyświetlone
16 gru 2016 19:44
Oświetlenie wnętrza prosze o pomoc
przez radek12323 » 30 gru 2017 13:57 w Nadwozie
2 Odpowiedzi / 1453 Wyświetlone
Ostatni post przez anielsand
23 lut 2018 02:23
Proszę o opinię przy zakupie Kia Ceed
przez Tigresse » 27 gru 2017 23:16 w Awaryjność, raporty z eksploatacji
13 Odpowiedzi / 1921 Wyświetlone
Ostatni post przez marceed
31 gru 2017 13:15