Source: http://homepages.ihug.co.nz/~antora/KULTINT/PRZEDRUK/PRAWO.HTM
Timestamp: 2018-01-23 15:56:46
Legal References Found: art. 1
 art. 2
 art. 3
 art. 50
 art. 50
 art. 1
 art. 23
 art. 25
 art. 25
 art. 25
 art. 25
 Art. 29
 art. 29

Document Content:
PRAWO, Ryszard Zajac
Ryszard M. Zaj�c
"Przedmiotem prawa autorskiego jest ka�dy przejaw dzia�alno�ci tw�rczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezale�nie od warto�ci, przeznaczenia i sposobu wyra�enia" - stwierdza w artykule pierwszym ustawa z dnia 04 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. nr 24 poz. 83). W art. 1 ust. 2 ustawy, przedmiot prawa autorskiego doprecyzowano, zaznaczaj�c, i�:
wyra�one s�owem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe),
muzyczne i s�owno-muzyczne,
Pod ochron� prawa autorskiego pozostaje tak�e, w my�l art. 2 ustawy, "opracowanie cudzego utworu, w szczeg�lno�ci t�umaczenie, przer�bka, adaptacja (...)". Ponadto, w my�l art. 3, "zbiory, antologie, wybory, bazy danych s� przedmiotem prawa autorskiego, nawet je�li zawieraj� nie chronione materia�y, o ile przyj�ty w nich dob�r, uk�ad lub zestawienie ma tw�rczy charakter, bez uszczerbku dla praw do wykorzystanych utwor�w". Osobny rozdzia� VII ustawy (art. 74-77) zawiera przepisy szczeg�lne, dotycz�ce program�w komputerowych.
Spod ustawowej ochrony wyra�nie wy��czono akty normatywne (teksty ustaw, rozporz�dze� itp.), urz�dowe dokumenty, materia�y, znaki i symbole, opublikowane opisy patentowe i ochronne oraz "proste informacje prasowe".
Warto podkre�li�, i� ochrona przys�uguje ka�demu tw�rcy niejako "z urz�du", tj. bez spe�nienia jakichkolwiek formalno�ci, a utw�r jest chroniony od chwili jego powstania (cho�by nawet nie zosta� uko�czony). Polska ustawa dotyczy wy��cznie utwor�w, w kt�rych powstaniu mia� udzia� obywatel R.P., kt�re zosta�y opublikowane po raz pierwszy w j�zyku polskim, na terytorium naszego kraju lub te� takich, kt�rych ochrona wynika z ratyfikowanych przez Polsk� um�w mi�dzynarodowych.
Problematyka praw autorskich i pokrewnych jest bardzo z�o�ona. Dla potrzeb tego kr�tkiego opracowania wystarczy poda�, i� prawa autorskie maj� zar�wno charakter osobisty (s� one niezbywalne i nigdy nie wygasaj�) oraz maj�tkowy (te prawa s� zbywalne i dziedziczne, wygasaj� po 50 latach od �mierci autora). Naruszenie praw autorskich skutkuje r�wnocze�nie odpowiedzialno�ci� cywiln� oraz karn�.
do ochrony jego integralno�ci,
Autorskie prawa maj�tkowe, to:
wy��czne prawo tw�rcy do korzystania z utworu,
prawo do rozporz�dzania utworem na wszystkich tzw. polach eksploatacji (wg art. 50 ustawy takie "pola" to: utrwalenie, powielenie, wprowadzenie do obrotu, wprowadzenie do pami�ci komputera, publiczne wykonanie lub odtworzenie, wystawienie, wy�wietlenie, najem, dzier�awa, nadanie wizji lub fonii przez stacje naziemna, przez satelit�, retransmisja),
Z punktu widzenia ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Internet bez w�tpienia nale�y uzna� za "odr�bne pole eksploatacji", (vide art. 50: "wprowadzenie do pami�ci komputera"), a zatem ustawa obowi�zuje Internaut�w w ca�ej rozci�g�o�ci. Nie ulega te� w�tpliwo�ci, �e internetow� stron� czy serwis www mo�na uzna� za "przejaw dzia�alno�ci tw�rczej o indywidualnym charakterze" (vide art. 1 ustawy), a zatem s� one chronione przepisami ustawy.
Problemy pojawiaj� si� przy normach ustawowych - interpretowanych w kontek�cie Internetu - dotycz�cych tzw. dozwolonego u�ytku chronionych utwor�w. "Dozwolony u�ytek", o kt�rym mowa w art. 23 - 35 ustawy, to do�� spory zakres wyj�tk�w od autorskiego monopolu. Zawsze jednak tw�rca ma prawo do wymienienia go jako autora oraz jego utworu jako �r�d�a. Ustawa w tym oddziale stanowi przede wszystkim, �e bez zezwolenia tw�rcy ka�dy mo�e nieodp�atnie do u�ytku osobistego wykorzystywa� ju� upublicznione utwory (za wyj�tkiem "utworu" architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego).
Dla cel�w tego opracowania skoncentrujmy si� zw�aszcza na art. 25 ustawy, kt�ry stanowi (podkre�lenia moje - RZ) , i�:
"Wolno rozpowszechnia� w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji:
kr�tkie wyci�gi ze sprawozda�, artyku��w i wypowiedzi, o kt�rych mowa w pkt. 1 lit. a/ i b/,
mowy wyg�oszone na publicznych zebraniach i rozprawach ; nie upowa�nia to jednak do publikacji zbior�w m�w jednej osoby
kr�tkie streszczenia rozpowszechnianych utwor�w."
Nale�y doda�, �e rozpowszechnianie powy�szych utwor�w dozwolone jest zar�wno w oryginale, jak i w t�umaczeniu. Wynagrodzenie z tego tytu�u nale�y si� wy��cznie autorowi wykorzystanych utwor�w, o kt�rych mowa w ust. 1 pkt. 1 lit. b/ i c/.
W opracowaniu "CZY INTERNET JEST PRAS�?" doszli�my do wniosku, �e niezupe�nie. Do Internetu maj� zastosowanie niekt�re przepisy Prawa prasowego. W mojej ocenie nie ma jednak podstawy prawnej do traktowania Internetu jako prasy, co na gruncie ustawy o prawie autorskim oznacza, i� przepisy o "dozwolonym u�ytku" nie dotycz� Internetu, tj. nie ma podstawy prawnej do nieodp�atnego publikowania w Internecie utwor�w, o kt�rych mowa w art. 25 ustawy.
Warto jednak zwr�ci� uwag� na wynikaj�ce z "dozwolonego u�ytku" uprawnienia prasy, radia i telewizji. Media te mog� odp�atnie rozpowszechnia� "aktualne (...) wypowiedzi na tematy polityczne, gospodarcze i spo�eczne" (vide art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b/), a tak�e "mowy wyg�oszone na publicznych zebraniach" " (vide art. 25 ust. 1 pkt. 4). Czy zatem wypowiedzi o charakterze politycznym, gospodarczym i spo�ecznym, kt�re s� umieszczane na internetowych listach dyskusyjnych, mo�na cytowa� bez zgody ich autor�w, chocia� odp�atnie? Czy listy dyskusyjne w Internecie mo�na traktowa� jako "publiczne zebranie" w rozumieniu ustawy?
S�dzi� wolno, �e cytowanie w mass-mediach - bez zgody autora - "aktualnych wypowiedzi" na wskazane tematy, kt�re zosta�y przez tego� autora umieszczone w Internecie (na stronie www lub na og�lnodost�pnej li�cie dyskusyjnej) jest ca�kowicie legalne. Trzeba przy tym wskaza�, �e autor takiej wypowiedzi nie ma ju� prawa jej autoryzacji (w my�l prawa prasowego), bowiem autoryzacja wypowiedzi dokonana zosta�a poprzez w�asnor�czne sformu�owanie tej wypowiedzi na pi�mie! Dyskutuj�c w Internecie na aktualne tematy polityczne, gospodarcze i spo�eczne, nale�y zatem starannie dobiera� s�owa, pami�taj�c o prawie dziennikarzy do cytowania tych wypowiedzi w mass-mediach, bez pytania autora o zgod�. Jedynym wymogiem, kt�ry dzienikarze musz� respektowa�, jest podanie przy tym danych autora wypowiedzi (je�li je poda�) oraz �r�d�a, tj. miejsca w Internecie, sk�d wypowied� ta zosta�a zaczerpni�ta. Autor zacytowanej wypowiedzi ma te� prawo do wynagrodzenia.
Istotne jest tu jednak pewne zastrze�enie. Ot� dost�p do wypowiedzi, kt�ra nast�pnie zostanie zacytowana musi mie� charakter publiczny. Bez w�tpienia naruszeniem praw autorskich (a tak�e tajemnicy korespondencji) by�oby zacytowanie - przez kogokolwiek - fragmentu z elektronicznie przesy�anego listu (e-mail), niezale�nie od tego, ile os�b by�oby jego nadawc�. Podobnie, za naruszenie praw autorskich nale�a�oby uzna� zacytowanie wypowiedzi pochodz�cej z zamkni�tej listy dyskusyjnej, tj. z listy, niedost�pnej dla os�b z zewn�trz. Poprzez sformu�owanie "lista niedost�pna" nale�y rozumie� tu tak� list�, kt�ra nie daje osobom spoza listy technicznej mo�liwo�ci wgl�du w tre�� publikowanych na niej wypowiedzi.
Id�my dalej. Czy internetowa lista dyskusyjna jest "publicznym zebraniem" w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych? Ujmuj�c inaczej - czy wolno opublikowa� w prasie, radiu czy telewizji - "dla cel�w informacyjnych" - zapis dyskusji z internetowej listy dyskusyjnej, i to bez pytania autor�w zacytowanych wypowiedzi o zgod�? Pytanie jest wa�kie, tak�e i dlatego, �e w tym przypadku autorom nie przys�uguje �adne wynagrodzenie z tytu�u zacytowania ich "mowy".
S�dzi� wolno, �e nie ma podstaw prawnych do interpretowania Internetu, czy internetowych list dyskusyjnych jako "publicznego zebrania" w rozumieniu ustawy o prawie autorskim. Po pierwsze dlatego, �e na gruncie polskiego prawa w og�le nie ma prawnej definicji takiego "zebrania". S�dz�c po u�ytym terminie, obok "publicznych" winny istnie� zebrania "niepubliczne", brak jednak wyra�nego kryterium ich rozr�nienia. W ustawie prawo o zgromadzeniach np. przyjmuje si�, �e liczba 15 os�b stanowi kryterium "zgromadzenia". Ustawowej definicji "zebrania", a tak�e kryterium rozr�niania zebrania "publicznego" od "niepublicznego" - po prostu nie ma. Po drugie, uznanie Internetu, b�d� internetowej listy dyskusyjnej za "publiczne zebranie" stanowi�oby ewidentne rozszerzenie znaczeniowe norm o "dozwolonym u�ytku", zawartych w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Nie od rzeczy b�dzie tu przypomnienie, �e normy te definiuj� wyj�tki od monopolu autorskiego, za� rozszerzanie ich listy stanowi� b�dzie ewidentn� nadinterpretacj� prawa.
Na zako�czenie celowe by�oby om�wienie jeszcze jednego "dozwolonego u�ytku", przydatnego w realiach cybernetycznej sieci, tzw. prawa do cytat�w. Art. 29 ust. 1 prawa autorskiego stanowi, i�:
"Wolno przytacza� w utworach stanowi�cych samoistn� ca�o�� urywki rozpowszechnionych utwor�w lub drobne utwory w ca�o�ci, w zakresie uzasadnionym wyja�nianiem, analiz� krytyczn�, nauczaniem lub prawami gatunku tw�rczo�ci."
Cenny ten przepis umo�liwia realizacj� rozmaitych inicjatyw edukacyjnych, tak�e w Internecie. Korzystaj�c w�a�nie z tej normy, poni�ej zacytuj� w ca�o�ci (opublikowany w sieci 08 kwietnia 1999 o godz. 12.42) wywiad Stanis�awa M. Stanucha z redakcji dodatku "Komputery i Biuro", z prof. Ryszardem Markiewiczem oraz prof. Januszem Bart� nt. prawa autorskiego w Internecie.
Wszelkie uwagi i komentarze dot. poruszonych problem�w mo�na kierowa� na m�j adres: zajac@silesia.top.pl
kwiecie� 1999 r.
? copyright by Ryszard Zaj�c
Wszystkie prawa zastrze�one. Przedruk dozwolony z podaniem autora i �r�d�a.
PRAWA AUTORSKIE W INTERNECIE KTO CYTUJE, NIE B��DZI.
Czy dziennikarz mo�e zacytowa� moj� wypowied� z grupy dyskusyjnej? Czy musi zapyta� mnie o zdanie? Czy przys�uguje mi prawo do autoryzacji? Czy mog� na wszelki wypadek zastrzec sobie, �e nie zgadzam si� na cytowanie wypowiedzi przez pras�?
Stanis�aw M. Stanuch:
Moja redakcyjna kole�anka przytoczy�a w tek�cie wypowied� z grupy dyskusyjnej. Osoba, kt�r� zacytowali�my (anonimowo - zak�adaj�c, �e nie mamy upowa�nienia do tego, by podawa� jej nazwisko), a za ni� kilkana�cie innych stwierdzi�o, �e gazeta mo�e wydrukowa� tak� wypowied� wy��cznie za zgod� autora.
W sieciach komputerowych w zasadzie obowi�zuj� te same regu�y zachowania jak w zwyk�ym �rodowisku. Ta zasada u�atwia dyskusje prawnicze o Internecie. Zajrzyjmy wi�c do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 r. [kt�ra zapewne w najbli�szym czasie zostanie znowelizowana].
Artykul 25 ust. 1 pkt. 4 tej ustawy ogranicza prawa autorskie na rzecz prawa do informacji. Stanowi on, �e "wolno rozpowszechnia� w celach informacyjnych w prasie" - a tak by�o w tym przypadku - "mowy wyg�oszone na publicznych zebraniach i rozprawach".
Ale czy internetowe grupy dyskusyjne s� zebraniem?
- Raczej nie, cho� przy rozszerzonej wyk�adni mo�na przyj��, �e grupa dyskusyjna w Internecie jest swoistym zebraniem. W�wczas jednak wchodziliby�my na niebezpieczn� drog� rozszerzania przepis�w o dozwolonym u�ytku publicznym, przepis�w z natury swej wyj�tkowych. Tote� ten przepis - w moim przekonaniu - nie otwiera mo�liwo�ci wykorzystywania cudzych utwor�w z internetowych grup dyskusyjnych.
Czyli nie wolno cytowa� z Internetu bez zgody autora?
- Przepisy o dozwolonym przedruku umo�liwiaj� takie post�powanie. Wypowied� by�a uprzednio rozpowszechniona w sieci komputerowej i dotyczy�a aktualnych temat�w politycznych, gospodarczych i spo�ecznych (art. 25 ust. 1 pkt. 1b ustawy). Uwzgl�dni� nale�y tak�e art. 29 ust. 1 zezwalaj�cy na dokonywanie cytat�w. Wynika z niego, ze rozpowszechnion� wypowied� mo�na inkorporowa� do w�asnego tekstu, gdy jest to uzasadnione wyja�nianiem, analiz� krytyczn� lub nauczaniem.
Autor, kt�ry publicznie wyra�a swoja opinie, musi liczy� si� z tym, ze kto� go mo�e zacytowa�. Czy zatem osoba, kt�ra wypowiada si� w grupie dyskusyjnej i nie chce, aby jej wypowiedz by�a cytowana, ma jak�� ochron� prawn�?
- W gruncie rzeczy nie ma; nie mo�e skutecznie zakaza� powo�ywania lub cytowania rozpowszechnionego tekstu w postaci cytatu w cudzym materiale. Mo�liwe jest natomiast, w drodze zastrze�enia, wy��czenie mo�liwo�ci wykorzystania cudzego artyku�u w ramach wcze�niej omawianego prawa przedruku.
A czy tw�rca mo�e ��da� autoryzacji?
- Nie, bo wym�g autoryzacji dotyczy tych sytuacji, gdy kto�, rozmawiaj�c z dziennikarzem, zg�asza zastrze�enie: zezwalam na opublikowanie mojej wypowiedzi, ale po jej uprzedniej autoryzacji. W przypadku wypowiedzi na pi�mie nale�y przyj��, ze autor w istocie ju� dokona� autoryzacji - np. decyduj�c o wys�aniu jej pod adresem listy dyskusyjnej. Oczywi�cie autorowi tak�e i w�wczas przys�uguj� odpowiednie �rodki prawne przeciwko przeinaczaniu jego wypowiedzi.
Czy autor w podpisie swojego listu mo�e zrobi� zastrze�enie, zwane przez internaut�w disclaimerem, w kt�rym np. zabroni cytowania swoich wypowiedzi?
- Ciekawe pytanie. Trudno jest na nie kategorycznie odpowiedzie�. Przez przyznanie takiego prawa autorowi pozbawiliby�my znaczenia np. prawa do cytatu. Dlatego uwa�am, �e je�li za�o�ymy, ze fragment wypowiedzi z grupy dyskusyjnej zosta� przej�ty dla potrzeb artyku�u, to mamy tu do czynienia z cytatem i nie jest w�wczas potrzebna �adna zgoda autora, za� zg�oszone przez niego zastrze�enia s� w tym zakresie w�a�ciwie bezskuteczne. Oczywi�cie, we wszystkich przypadkach poszanowane powinny zosta� jego wszystkie prawa osobiste.
- Je�li je zamie�ci�, to nale�y r�wnie� je poda�. Warunkiem skorzystania z cytatu jest bowiem podanie jego �r�d�a i wskazania tw�rcy.
Czy nie k��ci si� to z przepisami o ochronie danych osobowych? Mo�e lepiej jako �r�d�o poda� jedynie nazw� grupy?
- W moim przekonaniu przepisy o ochronie danych osobowych nie ograniczaj� takiego post�powania. Zaznaczmy tu jednak, �e zupe�nie innym problemem jest gromadzenie i przetwarzanie danych osobowych tw�rc�w wypowiadaj�cych si� w Internecie - dzia�anie takie podlega ocenie z punktu widzenia ustawy o ochronie danych osobowych.
A je�li autor, co jest cz�ste w Internecie, wyst�puje anonimowo?
- W�wczas nie jest dozwolone ujawnienie prawdziwego autorstwa - nawet je�eli je znamy. Wykorzystuj�c cudzy anonimowy utw�r w ca�o�ci lub cz�ci, nale�y jednak wskaza� na fakt og�oszenia go anonimowo; b�dzie oczywistym plagiatem przypisywanie sobie jego autorstwa.
- Uwa�am, �e powinno si� r�wnie� - w ka�dym przypadku wykorzystywania utwor�w w ramach dozwolonego u�ytku - podawa� "jako �r�d�o" grup� dyskusyjn�.
A zatem Internet w �wietle polskiego prawa uznawany jest za pe�noprawne medium - jak prasa, radio i telewizja?
- Zdecydowanie tak. Czyli w Polsce nie mamy tych w�tpliwo�ci, jakie maj� ameryka�scy prawnicy, np. jak w�a�ciwie zaklasyfikowa� Internet?
- Niestety i w tym wypadku problem jest skomplikowany. Dyskusyjne jest np., czy z punktu widzenia dopuszczalnej reklamy Internet nale�y traktowa� jako pras�.
- W�tpliwo�� bierze si� st�d, �e powstaje donios�y i trudny do rozstrzygni�cia problem: czy Internet nale�y zaliczy� do ��cznie ujmowanej kategorii "prasa, radio i telewizja", abstrahujac od tego, do kt�rej grupy by�my go zaklasyfikowali, czy tez do jednej z wymienionych postaci �rodk�w masowego przekazu, czy wreszcie jest to zupe�nie inna kategoria. Mo�na tak�e uzna�, �e spos�b eksploatacji utworu w sieci przes�dza o zaliczeniu korzystania do danej kategorii. Przyk�adowo: je�eli w Internecie okre�lony serwis przekazywany jest w spos�b regularny, to nale�y go traktowa� jako pras�; je�li natomiast oceniamy zwyk�� stron� WWW lub materia�y grupy dyskusyjnej, to powstaj� w�tpliwo�ci. Jest to �rodek masowego przekazu - kt�ry jednak ma inny charakter ni� prasa.
Ale jakie s� tego konsekwencje?
- Nale�y je rozpatrywa� odr�bnie na gruncie r�nych akt�w prawnych. Przyk�adowo, omawiana kategoryzacja ma znaczenie przy ustalaniu mo�liwo�ci reklamy wyrob�w tytoniowych w Internecie. B�dzie ona dozwolona tylko w�wczas, je�li uznamy, �e Internet lub okre�lona forma rozpowszechniania przekazu w Internecie "nie stanowi telewizji, radia albo prasy dzieci�cej lub m�odzie�owej".
A jak jest w przypadku grup zamkni�tych, czyli takich, w kt�rych dyskusje mog� prowadzi� osoby, kt�re uzyska�y na to zgod� inicjatora?
- Je�li jest to grupa zamkni�ta w tym sensie, �e nie istnieje publiczny dost�p do tre�ci wypowiedzi, w�wczas przedrukowanie nawet fragmentu utworu jest naruszeniem prawa autorskiego. Je�eli natomiast tylko zamieszczanie w�asnej wypowiedzi na li�cie dyskutant�w jest uzale�nione od odr�bnego zezwolenia, w�wczas brak ogranicze� dla stosowania prawa przedruku lub cytatu.
- Pami�tajmy bowiem, �e wszystkie postacie dozwolonego u�ytku publicznego i prywatnego odnosz� si� do utwor�w ju� rozpowszechnionych. Ustawa wyra�nie okre�la, �e utworem takim jest utw�r udost�pniony publicznie za zgod� tw�rcy. Przyjmuje si�, �e upublicznienie oznacza, �e ka�dy m�g� zaznajomi� si� z dzie�em; nie ma natomiast znaczenia, ile os�b faktycznie skorzysta�o z tej mo�liwosci.
ROZMAWIAL STANIS�AW M. STANUCH
* Ryszard Markiewicz - profesor nadzwyczajny UJ. Specjalizuje si� w prawie prasowym i w�asno�ci intelektualnej. Jest dyrektorem Instytutu Wynalazczo�ci i Ochrony W�asno�ci Intelektualnej UJ. Cz�onek Rady Naukowej Instytutu Nauk Prawnych PAN, autor m.in. "G��wnych problem�w prawa komputerowego" (1993) i "Prawa autorskiego w �wiatowej Organizacji Handlu" (1996).
** Janusz Barta - profesor nadzwyczajny UJ, specjalista z zakresu prawa autorskiego, prasowego i informatycznego, zast�pca przewodnicz�cego Komisji Prawniczej Polskiej Akademii Umiej�tno�ci. Jest autorem lub wsp�autorem m.in. "Prawa Prasowego" (1986 i 1989), "G��wnych problem�w prawa komputerowego" (1993), "Telewizji kablowej i prawa"(1997).