Source: http://free.of.pl/w/wolynskie/pwu1862/pwiu3.htm
Timestamp: 2018-01-23 17:36:52
Legal References Found: art. 29
 art. 1
 ustawy 3

Art. 2

Art. 3

Art. 5

Art. 6

Art. 7

Art. 8

Art. 9

Art. 10

Art. 11

Art. 12

Art. 13

Art. 17

Art. 18

Art. 24

Art. 25

Art. 28
 art. 153

Art. 31

Art. 33

Art. 34

Art. 36

Art. 37

Document Content:
Podole Wołyń i Ukraina
<wstecz.
Aby skończyć raz na zawsze spory o stosunku Rusi do Moskwy i Polski, a raczej o roszczeniu przez Moskwę praw jej do Rusi —praw, które rząd moskiewski opiera głównie na trzech zasadach: narodowości, politycznym bycie i religji— przypomnijmy fakta historyczne, które ostatecznie dowodzą, iż wszelkie rozumowania moskiewskie w tym względzie są całkiem fałszywe i bezzasadne. Dwa pierwsze punkta są wyjaśnione przez samychże historyków moskiewskich i uczonych dzisiejszego wieku, opierających badania swoje na moskiewskich kronikarzy świadectwie i duchu narodów.
1) Kronika Nestora twierdzi, że mieszkańcy Rusi są Lechitami, i pochodzą z nad brzegów Wisły.
Karamzyn, dziejopis urzędowy, utrzymuje, że trzy słowiańsko-lechickie pokolenia z nad Wisły przyszły nad Dniepr, i osiadły w kraju nazwanym po dziś dzień gubernją Kijowską, i brzegach rzeki Sozy w gubernji Mohylewskiej.
Długosz dowodzi, że Rusini pochodzą od Polaków (Ruthenorum ex Polonis descendentium). Stryjkowskiemu zdaje się, że wie rok, w którym Kijowianie z nad Wisły mieli przenieść się nad Dniepr. (Kron. Rozdz. XI, str. 3.)
Chmielnicki przypominał Rusinom ich pochodzenie lechickie w epoce wojen najkrwawszych.
Szafarzyk czyni uwagę, że wędrówka narodów słowiańskich zaczęła się od brzegów Wisły, którą nazywa matką-ojczyzną wszystkich Słowian, i tam właśnie upatruje początek prawdziwy historii tych narodów. Podług niego, prawda ta jest stwierdzona przez dziejopisów narodów, które miały stosunki ze Sławianami.
Nie licząc 2,000.000 żydów, 900.000 Samogitów i Łotyszów i 16.000 Tatarów i Ormian zpolszczonych od wieków, Polska w swych granicach pierwotnych przed rozbiorem liczyła 20 miljonów Słowian czystej rasy.
Poza obrębem Polski nie ma Slawian rasy czystej, oprócz 11,000.000 w Austrji, 6,000.000 w Turcji i 3,000000 w Małej Rosji i w gubernji Smoleńskiej, nie licząc 120.000 w państwie Saskiem.
Prawda ta sama z siebie widoczna.
Schnitzler, członek akademji petersburgskiej, w swej statystyce Rosji z r. 1829 liczy 40.000 szlachty wyznającej islam w kraju moskiewskim. Jest to rzeczą niezaprzeczoną, że większa część moskiewskiej szlachty pochodzi od murzów tatarskich, którzy przyjęli chrzest, aby nie być wytępionymi przez xiążąt moskiewskich, którzy schizmę knutem i mieczem zaprowadzali.
Zaledwo Moskwa w państwo uorganizowaną została, wysłał Andrzej Bogolubski z dynastji Ruryka swe hordy na Kijów, podówczas stolicę Rosji, gdzie rządy sprawował xiążę także z tej samej dynastji. Miasto w perzynę obrócono, obsa-
czono, mieszkańców w pień wycięto, a tytuł wielkiego xięstwa samowładnie przeniesiono na Moskwę. Wojna ta dowodzi nienawiści plemiennej między ludami słowiańskiemi, ruskiemi a czysto-moskiewskiemi.
W czasie upadku państwa Mongolskiego, Moskwa, zawdzięczająca Rurykom chrześcjanizm, pismo cyrylskie i język słowiański, zamyślała zagarnąć Rusinów pod swe panowanie. Na tronie moskiewskim siedział jeszcze potomek Ruryka. Chęć podbojów była dziedziczną we krwi Rurykowiczów. Nowogród, pierwsze miasto słowiańskie, w pień wycięto— nie szczędzono ni księży, ni dzieci. Xiążęta Moskwy mniemali, że ubezpieczą swe pretensje, przybierając nazwę carów Wszech-Rusi. Pierwszy, który przybrał ten tytuł, nie posiadał żadnej z tych prowincji, które nazywały się Rusiami.
Długo Europa nie chciała uznać ni nazwiska (Wszech-Rosji) ni tytułu (carów). W XVII. stuleciu jeszcze poseł Piotra I. na dworze w Wersalu podpisywał się na aktach urzędowych, pisanych po francuzku, ambasadorem Moskwy, nie zaś Rosji.
Katarzyna II. uznała pierwsza, ze naród moskiewski nie był z pokolenia Finów, z tej tylko przyczyny, że by to hańbą było, coś podobnego przypuszczać („ce serait un scandale que de le supposer".) Dowód taki był dość jasnym—dla cesarzowej, ale dla historyka niedostatecznym.
Bądź co bądź — w skutek ukazów Katarzyny II. prześladowano bez litości wszystkich tych, którzy śmieli nie przypuszczać historji pochodzenia moskiewskiego podług woli carycy.
Miller padł pierwszy ofiarą. Uległ rozkazom które nie cierpią żadnych uwag. Ministerstwo porozsełało do wszystkich zwierzchności w państwie cyrkularze, któremi ten dziejopis potępił swe opinje poprzednie. Oto sposób fabrykowania historji!
Saweljew (Słowiański Zbornik 1848 Moskwa) opowiada nam o cierpieniach Trediakowskiego, sekretarza akademji petersburgskiej, który miał odwagę podzielać Millera zdania, z jakiemi tenże wystąpił, nim je cyrkularzami odwołał. Nieszczęśliwy uczony żali się w skardze podanej do senatu, że dostał najprzód 100 pałek, a potem 40, i że go minister dworu policzkował.
Czyż z tego wszystkiego, jak właśnie widzieliśmy, może wyniknąć poważna i godna polemika z kilkoma nowoczesnymi dziejopismi moskiewskimi, a szczególniej z redaktorami czasopisma Dień, usiłującymi zniszczyć wszelkie twierdzenia pisarzy polskich, którzy muszą walczyć przeciw oszukaństwu i barbarzyńskiemu postępowaniu rządu, co takie bezprawia toleruje? Zaledwie ci panowie zasługują, by ich w piśmie poważnem wymienić.
Mirabeau miał słuszność, mówiąc że Rosjanie są Europejczykami li tylko w skutek samowłanej definicji swej władczyni. Trafne to a dowcipne wyrażenie można za słuszne uważać, bacząc na wszystkie dowody, jakie rząd tegoczesny głosi, by uprawnić w obliczu Europy swe pretensje do krajów naszych, zabranych przez carów. Temi dowodami jak wiemy, są dokumenta komisji archeologicznej, sfałszowane i podrobione w Kijowie przez profesora Iwanowicza i jego
przyjaciela Józefowicza, stawnego ze sposobu zbogacenia się zakupieniem znacznych dóbr za pieniądze, które mu był Pisarew powierzył.
Wiele dokumentów, znalezionych w archiwach w Łucku, które widocznie naszej sprawy broniły, zniszczono na rozkaz jenerał-gubernatora Bibikowa.
Tego dokonawszy, urągają nam, przeszkadzając wszelkiej dyskusji publicznej przez ostrą cenzurę i prześladując wszystkich tych, którzy swe twierdzenia na sprawdzonych faktach historycznych opierają; a rozbroiwszy nas mówią: „Oto rękawiczka rzucona, podnieście ją!"
W moskiewskiem państwie zawsze więcej trzymano się ukazów, niż zważano na dowody historyczne. Za czasów Piotra I. i Katarzyny II. każdy Moskal nazywał siebie Rosjaninem, i jeszcze po dziś dzień są indywidua, nawet między cywilizowanymi, które mniemają, że w istocie są pochodzenia słowiańskiego.
Kiedy dzieła Millera na rozkaz rządu spalono, Karamzyn (rzecz godna uwagi) mówiąc o prześladowaniach, jakich ten historyk doznał, dołączył uwagi do swego dzieła, — ale te były daleko później wydane, jak samo dzieło. Świadectwo tego historyka o pochodzeniu fińskiem Moskali, nie podlega żadnej krytyce. Wszystkie śledzenia umiejętnie, świeżo czynione w tym przedmiocie, nie przypuszczają żadnej wątpliwości. Fakt to tak dalece dowiedziony, że wkrótce nie będzie o to żadnej sprzeczki.
Różnica zaś między Moskalami a Słowianami t. j. między Moskalami a Rusinami, wykryta przez
historyków począwszy od Nestora aż do poszukiwań uczonych dzisiejszych, jest ostatecznym wyrazem tej walki międzynarodowej, podjętej raz jeszcze, ale nadaremnie, przez rząd teraźniejszy i przez publicystów, których Moskwa w tym celu opłaca, aby dowodzić iż są z nami jedno-plemienni.
Ustjrałow nawet, który pisał historię państwa moskiewskiego z rozkazu cesarza Mikołaja, nie mógł prawdy tej zataić. Dziś każdy wie, że Moskale nie są Słowianie a tylko składają naród fińsko - tatarskiego plemienia, mówiący językiem od słowiańskiego pochodzącym, w skutek przeważnego, kilkowiekowego wpływu xiążąt Rusi, którzy rozszerzając granice swoje na Wschód, po za Dniepr, kraje za Oką, Wołgą aż do Uralu pod swoje podbili panowanie.
Czterdzieści miljonów Moskali, mogą tylko walczyć z 40 miljonami Słowian, równemi co do liczby, wyższemi zaś nierównie co do ducha, tradycji, oświaty, prawodawstwa, dążeń i posłannictwa, — ale złączyć się z nimi ani działać razem nie mogą, gdyż między temi dwoma odrębnemi szczepami nie ma nie tylko żadnego pokrewieństwa ani ze krwi, ani z ducha, lecz nawet wspólnego celu nie ma i być nie może.
Aby naród moskiewski dorównał narodom słowiańskim, i doszedł do ich dojrzałości, potrzeba na to wieków, — gdy tymczasem narody słowiańskie duchem, ideą liberalną, instytucjami, krwią i męczeństwem, a nareszcie prawdziwą Chrystusową wiarą katolicką, stanęły na takiej wyżynie, której jednym skokiem, lub pojedyńczemi wysiłkami najznaczniejszych indywiduów dosiągnąć
nie podobna. Polem dla posłannictwa Moskwy jest Azja; polem dla posłannictwa Słowiańszczyzny Europa.
Oto granice Słowiańszczyzny podług Nestora, Karamzyna, Lelewela, Szafarzyka i innych historyków—na wschód: jezioro Ladoga, źródła Wołgi, Oka, teraźniejsza gubernja Czernichowska i morze Czarne przy ujściu rzeki Tyras czyli Dniestru.
Oto granice Polski właściwej za panowania Kazimierza Wielkiego przed wcieleniem W. X. Litewskiego — na wschód: jezioro Pejpus, Dynaburg, rzeka Niemen, miasta Rajgród i Brześć litewski, rzeka Turza, źródła Jasiołdy w pobliżu Pińska, Łuck, Krzemieniec i Dniestr.
Xięztwo Halickie zatem (dzisiejsza Galicja) i część Podola jeszcze w 1370 roku wchodziły w skład Polski prawem sukcesji po śmierci Bolesława, xięcia mazowieckiego, i w skutek woli narodu, który chcąc się pozbyć panowania Ruryków, wyprawił do królów polskich posłów z prośbą, aby go pod swoje berło przyjęli.
W kronice Nestora czytamy, że w 12. stuleciu t. j. epoce, w której on swoje dzieło pisał, w kraju później Moskwą nazwanym, nie mówiono po słowiańsku. Jęzkiem słowiańskim mówiono wyłącznie na zachodniej stronie Dniepru, a język ten na wschód po za Dniepr nie daleko się rozciągał.
Imię zdobywców Rusów było tylko imieniem politycznem, które nie mogło zlać ludy w jedność; pozostawiło każdemu z nich jego miano własne. Lelewel dowiódł niezbicie tę prawdę.
Zresztą zauważać trzeba, że liczba wojowników skandynawskich w stosunku do masy narodu zwyciężonego była nadzwyczajnie małą.
Dwakroć sto tysięcy tylko Skandynawo-rusów w przeciągu trzech wieków przybyło w celu osiedlenia się na ziemiach słowiańskich, które zdobyli dla dynastji Ruryka. Właśnie z przyczyny tej tak nieznacznej liczby Skandynawi związani ze Sławianami wspólnością interesów, w krótce z narodem zwyciężonym połączyli się węzłem wspólności i zlali się z nim całkiem w narodowość wspólną.
Dynastja obca waragsko-skandynawska prowadziła wojnę z pobratymczą Sławianom Rusi— dynastją Piasta; w końcu owa dynastja warago-ruska opuściwszy kraj ten przeniosła się na wschód, zwyciężyła Tatarów, ujarzmiając Moskwę, na ziemiach Finnów i Mongołów, utwierdziła swoje panowanie i założyła cesarstwo Moskiewskie. A Stawianie Rusi kryjąc się od despotyzmu skandynawskich kniaziów Rurykowiczów i grabieży tatarskich, w tymże czasie pod opiekę wielkich xiążąt litewskich, założyli wraz z Litwą jedno państwo.
Panowanie Ruryków stawało się co raz bardziej nienawistnem. Połock, na ostatku podbity, najpierw się oswobodził. Obrał on sobie władcą Towerwiła, syna Mendoga*) xięcia litewskiego.
*) Synowcy Mendoga Wikind i Erdziwiłł byli xiążętami Połocka, Witebska i Smoleńska, a krewny jego Trojnat rządził Żmudzią. Teraźniejsze gubernje Połocka i Witebska, dawne województwo Mścisławskie (gubernja
Xięstwo Połockie, jako też wszystkie inne prowincje ruskie, szukały w związku z Litwą, obrony przeciwko Mongołom i dynastji Ruryków, którzy aby się na tronach przywłaszczonych utwierdzić, znosili najdziksze gwałty i upokorzenia od tatarskich baksaków.
Wszystkie te szczegóły znane są powszechnie i przez kronikarzy moskiewskich z drobiazgową dokładnością podane. Wyrażenie: "Czełom bit' pred hanom" było dla xiążąt ze krwi Rnryka zwyczajem uświęconym.
Rusini z nad Dniepru i Prypeci szukali opieki Gedymina, xięcia litewskiego. Gedymin ruszył zbrojno na Kijów, wypędził Mongołów, którzy nad Rusinami naddnieprzańskiemi panowali, w bitwie nad Prypecią zwyciężył xiążąt ze krwi Ruryków, którzy walczyli w szeregach tatarskich, i Ruś od obcej dynastji i z pod jarzma mongolskiego wyzwolił.
Moskiewski oficjalny historjograf Ustrjałow w elementarnem dziele (wyd. 1856 str. 26) pomimo wyraźną chęć obałamucania umysłów młodzieży, nie mogąc już przekręcić oczywistego faktu, powiada: „W sto lat po zawojowaniu Moskwy przez Mongołów w XIV. wieku, xięstwa na wschód od Dniepru zaczęły znikać i utworzyły państwo Moskiewskie, uznając nad sobą władzę jednego domu w rodzinie Joana Daniłowicza Kality z xiążąt Suzdalskich. Xięstwa zaś Rusi na zachód Dniepru, w tymże samym czasie zlały się
Mohylewska) i część gubernji Mińskiej stanowiły Ruś Białą. Kraj zaś Nowogródka, część województwa Trockiego blizko Grodna i część gubernji Mińskiej Ruś Czarną.
także w jedną całość i utworzyły razem z litewskim narodem państwo pod imieniem wielkiego xięstwa Litewskiego, którego zwierzchnikiem (głową) był dom Gedymina.
Za Jagiełły, jak również następców jego dobrowolnie przyłączyli się Rusini do braci swoich Lechów, od których dotąd rozdzieleni byli dynastjami panującemi.
R. 1413 unja Horodelska odbyła się w obecności i za potwierdzeniem szlachty i biskupów wszystkich ziem, a między innymi: Mikołaja arcybiskupa wileńskiego, Jana metropolity lwowskiego, Matjasza biskupa przemyskiego, Michała kijowskiego, Grzegorza włodzimierskiego , Zbigniewa kamienieckiego. (Vol. leg. str. 70. Vol. 1. Ed. 1732.)
Związek ten wzmocniony był za Jana Albrechta w Wilnie 1499. (Vol. leg. 284.), za Alexandra I. w roku 1501, w którym Alexander Magnus Dux Lithuaniae, Samogitiae, Russiae, Kijviae etc. znowu zatwierdza tę unję: Regnum Poloniae et Magnus Ducatus Lithuaniae uniantur et conglutinentur in unum ac indivisum et indifferens corpus ut sit una gens, unus populus, una fraternitas, et communia consilia, eidemque corpori unum caput, unus Rex. (Vol. leg. 286.) Zygmunt August w r. 1564 na sejmie walnym w Warszawie, zaniechawszy wszelkiej dziedzicznej sukcesji na w. xięstwo Litewskie, dobrowolnie Rzeczypospolitej, sławnej koronie polskiej odstępuje, i wyrzeka się na wieczne czasy — tak, iż już te państwa nie są dwa ciała, a jedna rzeczpospolita z tych narodów spojona (ibid. 644.) Na sejmie koronnym warszawskim ta unja uzupełniona przez
wszystkie stany wszystkich prowincyi. Na tym przyłączono Litwo-Rusinow jako równych do równych, wolnych do wolnych, i przerzeczone ziemie w ich granicach starodawnych przy koronie nierozdzielnie będących, wcale i w niczem nienaruszenie wiecznemi czasy być mają. (str. 754) Listy i przywileje któremkolwiek pismem łacińskiem, polskiem albo ruskiem pisane, od przodków naszych dane, nienaruszenie mieć i zachować chcemy, (str. 756.)
„Za prośbą wszech-Wołyńskiej ziemi zostawujemy iż we wszystkich sprawach sądowych, akta i wszelakie potrzeby, dekreta nie jakiem innem jedno ruskiem pismem pisane być mają, czasy wiecznemi, u sądów grodzkich i ziemiańskich, a miejskie sprawy prawa magdeburgskiego wedle obyczaju koronnego i do dworu naszego przypadającego będą polskiem pismem odprawowane (str. 757). Obiecujemy wszech obywateli ziemi Wołyńskiej i potomków ich tak rzymskiego jak greckiego obrządku będących, w ich starodawnej czci i dostojności, jako przodków swoich i do tego czasu byli, zachować, i owych do urzędów wszelkich przyjmować (str. 757.) Ustawujemy, aby w tej ziemi Wołyńskiej Orła znaku koronnego używali przy swym dawnym herbie (Pogoń litewska)" D. 26. maja 1569 w Lublinie przywilej ten dany.
Tak też przyłączonem zostało w. xięztwo Kijowskie, „które przedtem zupełnem a całem prawem do korony polskiej należało, częścią przez walkę, częścią przez dobrowolne poddanie się i spadki po niektórych lennych xiążętach."
Dalej następują te same słowa co o ziemi Wołyńskiej (str. 760.) — Potwierdzone przywileje
dane Kijowskiej ziemi przez Zygmunta I. i Alexandra w Piotrkowie 1504. Dalej słowo w słowo to co o ziemi Wołyńskiej pod względem ruskiego języka wiary i herbu, (5. czerwca 1569. ib. 766.) Na przywileju podpisany schizmatyk x. Konstanty syn Konstantego Ostrogskiego, pochowany w Ławrze, jako dowód, że religja nie różniła mieszkańców Rusi. Ten Ostrogski był marszałkiem kijowskim i wołyńskim, starostą włodzimierskim. Dalej podpisani: Alexander Czartoryski wołyński, Roman x. Sanguszko bracławski, starosta żytomierski i hetman polny w. x. Litewskiego; Andrzej kniaź Kapusta bracławski, Andrzej x. Wiśniowiecki wołyński, Iwan Sułtan z Kijowskiego, Iwan Olżarowic z Kijowskiego, Hawryło sędzia łucki, Bokuj Wasyl Hulewicz Olżar Kerdej marszałek, Bohdan Szuszko sędzia włodzimierski, Andrzej Kuniewski sędzia krzemieniecki z województwa Wołyńskiego, Stanisław Dobek sędzia kamieniecki, Krzysztof Grębski, Piotr Bąk z województwa Kijowskiego; Iwan Jachimowicz z Bracławskiego; sędzia Sochaczewski z województwa Ruskiego; Doblinowiez, Koharyn Obliński i Gniewosz Stryszowski z Bracławskiego. "A prawa wszystkim stanom zachować mocnie i nieporuszenie" - (str. 766 do 771).
Ruś Czerwona, zostająca przez niejaki czas pod panowaniem dynastji Ruryka, wcieliła się do Polski w inny sposób. Kiedy potomkowie Ruryka uciskali lud, mieszkańcy Rusi Czerwonej w XIII. stuleciu deputowanych do Leszka Białego króla polskiego wysłali pisząc doń: „Panuj nad nami Ty sam w własnej osobie albo daj nam zastępcę (namiestnika), byleś nas uwolnił od Ruryków." —
Bojarowie skandynawscy przeszli na stronę zwyciężonych, i już odtąd nie byli podporą tronów xiążąt Ruryków; w obec Moskwy rodzącej się ludy słowiańskie, przestraszone tą nową potęgą obcej rasy, ścieśniły węzły jedności.
Samo założenie Moskwy było przepowiednią przyszłego powołania tego państwa. Tradycje, które się odnoszą do pierwszych chwil narodzenia się tego państwa, zawierają w sobie coś złowieszczego. Podług kronik moskiewskich, Moskwa, stolica kraju tego, założoną została na głowie człowieka wolnego. Stepan Kuczko był wielkim panem i posiadał liczne bogactwa. Xiążę Jerzy ściąć go rozkazał, a zachwycony pięknością położenia, gdzie znajdowała się majętność skonfiskowana nieszczęsnego Kuczki, dał życie sercu przyszłego cesarstwa. (Karamzyn t. II. 273.)
Uczony profesor moskiewski Pogodin podał teraźniejszemu carowi Alexandrowi dzieło historyczne, w którem wyświeca niezbicie, że miasto Moskwa, „ta mała kropla co się morzem stała" jest jedynem a prawdziwem jądrem jego państwa nowoczesnego. Pogodin odrzuca otwarcie wszelkie inne wywody historyczne i dowodzi, że cokolwiek założono, założono na zdobyczach moskiewskich.
Także Dierżawin dowodzi gruntownie różnicy między Moskwą a Rusią.
Widzieliśmy że Kijów był wzięty szturmem i w perzynę obrócony przez Andrzeja Bogolubskiego. W następnym roku Nowogrodzianie nad Moskalami wielkie odnieśli zwycięztwo; z wdzięczności zaś za opiekę, jaką Najświętsza Panna orężowi ich okazała, ustanowili coroczną uroczystość, któ-
rą Kijowianie i inni Rusini z pośpiechem przyjęli, sprawę Nowogrodzian za swą własną uważając.
W Rusi Czerwonej xiążęta skandynawscy czuli się tak mało ustalonymi na tronie, że Mścislaw dobrowolnie ustąpił swoje xięztwo Węgrom, Roman zaś na rozkaz Leszka Białego, króla polskiego, rządy tam sprawował. Ale w czasie napadu Mongołów na Ruś, xiążęta wkrótce ocenili opiekę, jaką ich tronom zagrożonym ta potęga barbarzyńska nadać mogła. Wszyscy więc poddali się Mongołom. Najhaniebniejszą niewolą opiekę hanów okupując, sami swe ludy do przyjęcia jarzma zmusili.
Xiążę Aleksander Newski kazał poobcinać nosy i uszy najprzedniejszym Nowogrodzianom za to, że chcieli opór stawić. On sam denuncjował hordzie swego brata Andrzeja, który marzył o niepodległości. Mongołowie weszli do Moskwy, pobili Andrzeja, który umknął do Szwecji; Alexander zaś powrócił z hordy z tytułem wielkiego xięcia włodzimierskiego. Jest to ten sam, który policzony został między świętych moskiewskich! W ten więc sposób cała Ruś z czasem utworzyła nierozerwany węzeł z wielkiem xięztwem Litewskiem, które jedynie opierało się napadom barbarzyńców — a później jak wiadomo, dobrowolnie przeszło pod panowanie królów polskich, by wspólną utworzyć ojczyznę. Dotychczas zaś panowały w niej dwie dynastje t. j. Piastów i Ruryków.
Od tej epoki nigdy więcej nie było wojny między Litwinami i Rusinami, ani też nigdy Rusini nie starali się o oderwanie się od Litwy; przeciwnie aktem unji dobrowolnej, któren przyto-
czyłem wyżej, przyczynili się do wzmocnienia węzłów, które ich łączyły pokrewnemi nawet związkami. Naród lechicki znalazł nareszcie swoją jedność. Ta była tak silną, ze jej ani genjusz Witołda, który marzył o autonomji oddzielnej od wielkiego xięztwa Litewskiego, ani bezustanne intrygi xiążąt Moskwy rozerwać nie potrafiły.
Tylko podstęp gabinetu petersburgskiego, zbójeckie noże wyostrzone przez Katarzynę II., podane w ręce ciemnego motłochu ukraińskiego, rzeź dzieci w Pradze, bohaterski Suwarowa tryumf, wiekowy ten węzeł zachwiały. Wiadomo że nie oreż zwycięzcy, walczącego szlachetnie na polu chwały, pokonał Polskę, lecz chytrość, intrygi i kłamstwo.
Cóż jest do zarzucenia przeciw temu, cośmy dopiero wyłożyli w krótkim przebiegu historji prowincji ruskich?
Moskale pałając żądzą usprawiedliwienia swoich zdobyczy, są niewyczerpanymi w wymysłach w celu pofałszowania faktów historycznych, którym nie mogą zaprzeczyć, gdyż takowe podane są do publicznej wiadomości przez ich własnych kronikarzy urzędowych.
Między innemi wojna z kozakami służy im za wybieg, przeciw nam skierowany przez ajentów, których ozdobiono szumnym tytułem: „przyjaciół ludu uciśnionego".
Historja kozaków znaną jest powszechnie. Był to lud wolny na żołdzie Polski; czasem za Rzeczpospolitą walczący, często przeciwko niej. Chmielnicki rzucił swych kozaków wolnych pod stopy cara Alexego. Pisarze najbardziej Polsce
nieprzyjaźni, mówią: „że duchowieństwo przemocy uległo". Oto główne artykuły traktatu opiekuńczego zawartego w Perejesławiu w roku 1654, w skutek którego Moskwa objęła ziemie, zamieszkane przez Kozaków: „Kozacy (zauważać należy, że Kozacy nigdy nie zwą siebie Rusinami, bo rzeczywiście byli to potomkowie narodów azjatyckich, do których w małej liczbie przyłączali się włóczęgi z nad Dniepru) zachowają swe prawa i przywileje; będą się rządzić sami według zwyczaju przyjętego na swych zgromadzeniach— a żaden urzędnik państwa moskiewskiego nie ma prawa mieszać się do ich postanowień."
„Sądownictwo u nich sprawować będą ich starsziny podług ich praw narodowych."
„Patrjarcha Moskwy nie będzie miał żadnego prawa do duchowieństwa kozackiego".
„Obierać sobie będą hetmana, którego ma car potwierdzić, który jednak będzie miał prawo przyjmować poselstwa zagraniczne".
„Ze swej strony zaś Kozacy obowiązują się utrzymywać 60.000 wojska na usługi cara".
Zaledwie Chmielnicki traktat ten podpisał, a już poznał, ile złego zrobił. Na łożu smiertelnem zaklinał on tych, których ku sobie pociągnął, by do Polski wrócili; a w 4 lata później t. j. 1658 roku traktat Hadiacki oznajmił, że Rzeczpospolita Polski, Litwy i Rusi powróciła do swej dawnej jedności pod jednym i tym samym królem polskim.
Pozostała przy Moskwie tylko Mała Ruś, w której panował pierwiastek kozacki.
Ta została uległą opiece Moskwy pod warunkami traktatu Perejesławskiego, zatwierdzonego przez wszystkich carów aż do Mikołaja I.
Mało-Rusini później bezowocnie się silili, by skruszyć jarzmo, które sobie sami na karki wtłoczyli.
Doroszeńko po odmowie Polski, która obawiała się przez to wojny z Moskwą, oddał swe kraje, nad któremi panował — Turcji. Mazeppa usiłował zrzucić pęta niewoli, a chociaż nie wszyscy Kozacy brali udział w powstaniu, mieszkańców Baturyna, Głuchowa i innych miast, na rozkaz Piotra I. w pień wycięto. Car zdaniem Koniskiego, gorliwego sługi dworu petersburskiego, był przekonanym, że nie tylko ci, co za Mazeppą poszli, ale nawet całe plemię Mało-Rusinów, nienawidzi Moskalów.
Ukaz Katarzyny zniżył lud do niewoli, a Mała Ras pod Mikołajem utraciła wszystkie swoje dawne przywileje, które niegdyś od Polski była otrzymała.
S. Ambrotius.
Jednym z najważniejszych punktów, o którym najlepiej rozprawiać lubią stronnicy Moskwy i moskiewscy urzędnicy, jest religja. Gdy spostrzegli się, że na drodze narodowości i bytu politycznego Rusi niczego dokonać nie można, chwycili się innego środka — prawosławia.
Rzućmy więc szybko wzrokiem, jak się to działo na Rusi z tem prawosławiem.
Dzisiejsza wiara, którą wyznają Moskale, nie jest ani wschodnia, ani zachodnia, ani grecka, ani rzymska — jeno moskiewska.
Od IX. wieku religja grecka była odszczepieństwem rzymsko katolickiej. Dzisiejsza wiara moskiewska jest odszczepieństwem religji greckiej, jest schizmą schizmy. To jasne. Głową kościoła w Rzymie jest następca św. Piotra, namiestnik Chrystusa, papież; głową kościoła w Grecji patrjarcha; głową kościoła w Moskwie — car.
Jak się poczęła schizma? dla czego w kościele katolickim obrządku wschodniego, używany był zdawna i po dziś język słowiański? zkąd powstała różnica wiary greckiej i moskiewskiej od wiary katolickiej wschodniej zwanej unicką? jakiego wyznania była Ruś? — zaraz to ujrzymy.
Nie zgadzają się dziejopisowie co do podania, przez którego apostoła wiara Chrystusa przyniesioną była do Rusi. Jedni powiadają, że przyniósł ją apostoł św. Tadeusz, drudzy przypisują zaszczepienie wiary na Rusi św. Andrzejowi. To ostatnie podanie przechowało się dotąd w Kijowie. Paweł święty w liście do Rzymian, w rozdzielę I. wierszu 8. mówi do nich: "Wasza wiara opowiada się po wszystkim świecie." A więc wiara rzymska opowiadaną była nad Dnieprem.
Gdy znowu Słowianie nad Dnieprem wrócili do państwa, święci Cyrylli i Metody, za Mikołaja I. papieża, szukali ciała św. Klemensa papieża w Chersonie, a znalazłszy je i nawróciwszy Chozarów, mieszkańców około Chersonu, zatrzymali się na Rnsi pomiędzy Słowianami, i wrócili do Rzymu. Potem udali się do Morawji dla nawracania pogan, gdzie przebywali przez półpiąta
roku. Po śmierci Mikołaja I. papieża wezwani do Rzymu odebrali od Adrjana II. papieża stopień biskupów. Adrjan II. przyjął od nich księgi słowiańskie, które wynalezionem przez nich pismem dla użytku Słowian napisali, przetłumaczywszy ewangielje; poświęcił je, położył je, w kościele s. Mariae pacis, rozkazał dwóm biskupom Formozowi i Gordjuszowi poświęcić ich jako apostołów słowiańskich i dał im moc opowiadania słowa Bożego po słowiańsku; a św. Metody po śmierci brata swego św. Cyryla otrzymał od Jana VIII. papieża pozwolenie na odprawowanie nabożeństwa w języku słowiańskim.
Ci tedy dwaj święci, którzy opowiadali wiarę świętą między Słowianami nad Dnieprem i Dunajem, byli rzymsko katolickiego wyznania. *)
Działo się to między rokiem 851 a 867, gdyż pisarze co do dat nie zgadzają się.
Dowody tego mamy w następujących dziełach:
Leon Ostien. str. 10 c. 98 apud Cathol. Piotr Notabitis Jakób z Woraginy. Rękopis Blauberański. François Duchèsne. Metropolita ruski Makary. Papebrochius. Nikon ruski kronikarz. Ten ostatni zgodnie z historykami bizantyńskimi utrzymuje, iż św. Cyryl wysłany był na Ruś w roku 851 wtenczas, kiedy Askold i Dir xiążęta ruscy prosili imperatora Michała o chrzest, a więc za czasów patriarchy konstantynopolskiego św. Ignacego.
*) Potrzebaż lepszego dowodu na to, jak obchód tysiącletniej uroczystości na pamiątkę wprowadzenia religji rzymsko katolickiej przez tych świętych, obchód, do którego przygotowują się wszyscy południowi i zachodni Słowianie połączeni z Rzymem ?
Moskale dowodzą, że ich wiara rozkrzewioną została z rozkazu patriarchów konstantynopolskich, a więc według ich mniemania, niezależnie od papieżów rzymskich. Zobaczmyż zkąd powstała władza patrjarchów.
Tylko św. Piotrowi było powiedzianem przez Zbawiciela: „Paś owce moje, paś baranki moje", od czego według słów Innocentego I. i Gelazego pochodzą: władza biskupia, powaga i godność kapłańska, i kościoła trwałość. (Innoct. epistol. XXIX. 261. Gelasius ep. XIV.) Stolicom patrjarchalnym alexandryjskiej i antiochejskiej było udzielone prawo nadawania jurysdykcji biskupom w obszernych jej granicach, ponieważ były stolicami św. Piotra. Dlatego o antiochejskiej powiedział Innocenty I.: „Unde advertimus non tam pro civitalis magnificentia hoc eidem attributum, quam quod prima, primi apostoli saedes esse monstretur", a św. Leon przypisuje tę samą godność i prawa alexandryjskiej: „Nihil alexandrinae sedi ejus, quam per sanctum Marcum Evangelistam b. Petri discipulum meruit, pereat dignitatis."
Następnie potem było udzielone przez koncylia powszechne i przez papieżów to samo prawo dwóm stolicom: jerozolimskiej i konstantynopolitańskiej, podniesionym do stolic patrjarchalnych.
Jeżeli przeto wiara wschodnia zależała od patrjarchow, a patrjarchowie od papieżów ustanowieni byli, oczewista, iż wiara grecka zależeć powinna od papieżów.
Ale Moskale wierni schizmie, a więc nieprzyjaźni władzy Rzymu, inny religji swojej nadają początek.
Zobaczmy jacy byli patrjarchowie konstantynopolscy. Zobaczmy kto był Focjusz.
W roku 858 św. Ignacy patrjarcha konstantynopolitański po wielu napominaniach o zbrodnie Bardasa, towarzysza i przyjaciela cesarza greckiego Michała III., zabronił mu przystąpić do przyjęcia ciała Chrystusowego w dzień Epifanji. Bardas oburzony strąca ze stolicy patrjarszej św. Ignacego, a patrjarchą ogłasza Focjusza, sekretarza cesarskiego. Grzegorz syrakuzki, wyklęty za zbrodnie przez papieża Benedykta i przez synod i z biskupiej władzy złożony, przez sześć dni poświęca Focjusza na wszystkie stopnie kapłańskie i na koniec na patrjarchę. (Nicet. Kuropalates. Pitheus in Chronico. Konst. Manasses. Metrophanes metropolita Smyrny. Stilianus. Anastasius. Konstantyn Porfirogenitus. Zonaras. Cedreno. Pagi i wielu innych.)
Takim jest początek religji greckiej, odszczepionej od stolicy apostolskiej rzymskiej.
Focjusz, łączący w sobie wszystkie zbrodnie, według świadectwa wyżej przytoczonych pisarzy, męczeństwem najokrutniejszem prześladuje św. Ignacego i do więzienia go wtrąca. Papież Mikołaj w Rzymie synod składa, na którym wyklina Focjusza i Grzegorza syrakuzkiego powtórnie, i sw. Ignacemu patrjarchat przysądza. A dla ogłoszenia postanowień synodu wysłał Donata biskupa ostyeńskiego, Leona kapłana i Marjana djakona. Focjusz nie dopuścił ich do Konstantynopola; na zgromadzenia swych uczestników, któremu nadal imię soboru, pod przewodnictwem Michała cesarza, wyklął papieża Mikołaja I. Poczem
w r. 863 zmyślił inny sobór i pociągnął za sobą wielu Greków, wspólników zbrodni i rozpustnego życia.
Odtąd powstało odszczepieństwo czyli schizma. Ci zaś, którzy trzymali za św. Ignacym i zostali w jedności z kościołem rzymskim, nazywali się unitami.
Cesarz Bazyli zrzucił ze stolicy patrjarszej Focjusza, a św. Ignacego przywrócił. Wysłano posłów do papieża, który na ugaszenie odszczepieństwa złożyć rozkazał w Carogrodzie VIII. sobór powszechny, w r. 869 za panowania Adrjana dnia 5. października rozpoczęty w kościele św. Zofji. Na tym soborze znajdywali się św. Ignacy, 102 biskupów greckich, a tylko trzech legatów papiezkich, tudzież cesarz. Spalono wszystkie akta zboru zwołanego przez Focjusza, potępiono i wyklęto sprawcę schizmy i jego naukę, a cześć obrazów N. Panny i śś. Pańskich znowu ustanowiono.
W roku 870 dnia ostatniego lutego ojcowie spisali przy końcu soboru 27 kanonów. Dzieje tego soboru wykradli byli posłom papiezkim stronnicy Focjusza, ale je cesarz Bazyli kazał oddać. Anastazjusz bibljotekarz, który był na soborze, przywiózł je w całości papieżowi. Św. Ignacy w roku 878 za papieża Jana VIII. zszedł z tego świata, według świadectwa bizantyńskich historyków otruty przez Focjusza; a Focjusz zmyśliwszy genealogję próżnego Bazylego, któremu przyznał pochodzenie od króla ormiańskiego Tyridala, wpadł w łaskę u cesarza, do wolności przywrócony został, i na patrjarszej osiadł stolicy po śmierci św. Ignacego. W roku 879 wyprawił posłów do
Rzymu, omamił papieża, twierdząc, iż go stronnicy św. Ignacego przyjęli, i papież Focjusza, pragnącego już jedności ze stolicą apostolską, na godności patrjarszej potwierdził. Katolicy oburzeni miękkością Jana, przypominając sobie męzki charakter poprzedników jego Mikołaja i Adrjana, zwali go niewiastą. Ztąd urosło mniemanie przez heretyków zmyślone, iż papieżem wówczas była kobieta.
Po śmierci Jana VIII. w r. 882 obrany został papieżem Marynus, który wnet wyklął Focjusza.
Papież Stefan VI potwierdził wyrok swego poprzednika; a cesarz Leon, ze stolicy patriarszej Focjusza zrzuciwszy, wysłał go na wygnanie do klasztoru Armenów, gdzie nędznie zakończył życie. (Acta Concii. Occum t. 8. Ed Paris. Epist. Imp. Basil ad Hadrianum Epist, Hadr. ad Basil Anastasius bibl. in Hadriano. Joan. ep. 75, 76, 77, 78, 80, 199, 200, 202 Comment. Joan tom 9 Leo Allat tract. de octava Synodo Photi. Acta oct. Pseudo Synodi ex bibliotheca Vertis.
Ze śmiercią, Focjusza schizma wygasła w tym czasie tak, iż przez półtora wieku t. j. aż do wyniesienia na godność patrjarchy Michała Cerularjusza w r. 1042 kościół grecki był zjednoczony z łacińskim (Leo Allutius Meimbourg Histoire du schizme des Hrecs 1.11 Natalis Alexander, Disser: hist. eocles. vol. 6 diss. 4. art. 29 acta bolland: vol II sept. diss. de cons. et Russ tudzież dawni greccy pisarze Curopalates, Zonaras, Cedrones, Alicca.
W kościele konstantynopolskim dawały się widzieć rozterki i ślady nieposłuszeństwa papie-
żom; lecz Natalis Alexander, Bollandyści, przytaczając list Piotra patrjarchy antjochejskiego, Coteleryus (Monumenta ecclesiae graecae), Jan Veccus (In or. part. apol. part. contr ) dowiedli, iż imię papieża czytanem było w dyptychach czyli księgach kościelnych kościoła greckiego aż do czasn Michała Cerularjusza patrjarchy, który wszedł na godność tę w r. 1043 i w r. 1052 odnowił odszczepieństwo Focjusza, oświadczywszy się przeciw papieżowi. Leon IX. wysłał swych posłów do imperatora Konstantyna Monomacha, który uznawał władzę kościoła rzymskiego. Cerularjusz za pomocą obietnic, intryg i zdrad przychylił na swą stronę trzech innych patrjarchów wschodnich: alexandryjskiego, antjochejskiego i jerozolimskiego. Cesarz Izacjusz Komnen skazał go na wygnanie na wyspę Propontine, gdzie umarł z rozpaczy.
Lecz błędna nauka Cerularjusza znalazła zwolenników, i późniejsze usiłowania papieżów Alexandra II. i Grzegorza VII. a nawet cesarza greckiego, stały się bezskutecznemi.
Gdy się to działo w Grecji, xiążęta Rusi przyjmując wiarę Chrystusową, zostawali między dwoma przeciwieństwami: z jednej strony duchowieństwo katolickie szerzyło prawdziwą wiarę, z drugiej schizmatycy greccy rozsiewali naukę Fucjusza. Dwoisty ten wpływ, wyjaśniony dostatecznie przez pisarzy bezstronnych, podaje dotąd powód Moskalom do teologicznej walki, która bierze początek w fałszywem zapatrywaniu się na powagę kościoła greckiego, a ma za cel usprawiedliwienie zdobyczy w prowincjach, stanowiących pozornie religijną jedność z moskiewskiem państwem.
Chrzest Olgi i Włodzimierza jest przedmiotem sporu; a jednak opierając się na świadectwach wiarogodnych pisarzy, możemy być pewni, że odbył się w jedności z rzymsko-katolickim kościołem.
Olga w. xiężna kijowska odbyła podróż do Konstantynopola w celu przyjęcia wiary Chrystusowej. Ówczesny cesarz Konstanty Porfirogenit sam jej towarzyszył do przyjęcia chrztu, nadawszy jej imię Heleny. Działo się to między rokiem 952 a 970; zdaje się jednak, iż najpewniej w r. 954. Olga-Helena w r. 959 wyprawiła posłów do imperatora Ottona, żądając od niego biskupów i kapłanów w celu oświecenia Rusi prawdziwą religją. Otton stosownie do jej żądania, rozkazał wybrać z pomiędzy Rusinów mnicha, sw. Albana, nazwiskiem Sybucy, poświęconego na biskupa przez Adolfa biskupa amburskiego.
W krotce po jego śmierci, wysłany był biskup Wojciech, który źle przyjęty przez Rusinów jeszcze pogan, uciekać musiał. (Baronius Assemani tom. IV. pag. 20. Reginon. Ditlmar. Lambert — Aschafenburski i Pagi.) Assemani i Kromer wątpią o tem poselstwie, mniemając iż zmieszano wyrazy Rugi i Rusi, lecz Bollandyści dowodzą, że pisarze podający wiadomość o poselstwie, nie mylą się; a Rugi nie mieli królowej Heleny
Światło wiary, przyniesione przez Olgę, nie rozlało się na Ruś.
Opis nawrócenia się w. x. Włodzimierza, i szczegóły chrztu jego, zgodne są u Nestora, Nikona i u innych historyków, zamieszczonych w
Antologium czyli Compendium. (Kulczycki in vita s. Vlodimiri.)
Pominąć należy spór pomiędzy historykami o chrzcie Włodzimierza. Jedni dowodzą, iż w. xiążę ochrzczony był przez św. Bonifacego według obrządku rzymskiego, a Ruś częścią przez św. Brunona, częścią przez tegoż świętego Bonifacego; drudzy, że przyjął wiarę Chrystusa z rąk biskupa chersońskiego. Ten spór jednak niepewności wcale nie rozstrzyga. Moskale opierając się na świadectwie Kossowa, utrzymują, iż chrzest Włodzimierza odbył się za czasów patrjarchy Sergjusza, który był zwolennikiem nauki Focjusza, a zatem podczas rozdwojenia z Rzymem kościoła greckiego. Drodzy zaś pisząc dowodzą, że Włodzimierz ochrzczony był daleko wcześniej, za Chrisoberga Mikołaja, o czem nawet Kossow wspomina, a zatem w jedności z kościołem rzymskim, przed schizmą Focjuszową, wznowioną przez Sergjusza.
Jakkolwiek bądź, krótki rzut oku na początek schizmy, który tu podaliśmy, dostatecznie wyjaśnił znaczenie dzisiejszej religji moskiewskiej.
Niezaprzeczoną jest prawdą, że religja Chrystusa przyjętą była na Rusi pod panowaniem Włodzimierza W. około r. 988, i że ten razem z narodem przyjął chrzest św. od kapłanów kościoła greckiego. Ale dowiedliśmy wyżej, że w tym czasie Grecy byli złączeni z łacinnikami i uznawali za głowę kościoła katolickiego, papieża rzymskiego. Początek zaś schizmy, wykazany i poparty świadectwami z najpewniejszych źródeł czerpanemi, dostatecznie wyjaśnia powody roz-
dwojenia kościoła chrześcjanskiego, i drogę, jaką odszczepieństwo weszło do Rusi i Moskwy.
Nawrócenie Rusi niewątpliwie nastąpiło w czasie, w którym miara kościoła greckiego była ta sama co i łacińskiego, za patrjarchy Mikołaja Chrisoberga, który w roku 983 wszedł na to dostojeństwo i po 12 leciech urzędowania umarł w roku 995 w jedności z kościołem rzymskim, jako vere orthodoxus et unionis cum prima sede Apostolica retinendae studiosissimus (Hensenius Papebrochius. Acta bol. in pre. ad ephem. graeco. mosc. t. 1. maji).
Dytmar Merseburgski mówi, że w roku 1108 liczono na Rusi więcej niż 400 kościołów. Kościoły te i w owym czasie i później, jeżeli nie były wszystkie zupełnie zjednoczone z kościołem rzymskim, chwiały się między jedną władzą a drugą. Ówczesna oświata nie mogła wyrobić w nich stałego przekonania; a łatwe i ciągłe przechodzenie od jednej wiary do drugiej naczelników kościoła na Rusi i mnichów (co zobaczymy zaraz), pociągało też i lud cały, nieutwierdzony dostatecznie w dogmatach prawdziwej wiary, bądź na jedną, bądź na drugą stronę.
W r. 1051 biskupi ruscy, zgromadzeni w Kijowie, obrali biskupem Hilarjona, rodem Rusina, nie myśląc prosić o zatwierdzenie Cerularjusza. Xiążę Jarosław obiór ten zatwierdził. Biskupi zaś ci uznawali władzę papieża.
Po śmierci Hilarjona, następcą był Jerzy I. Rusin, który również nie był potwierdzony przez patrjarchę Jana Xiphilona. (La Combe. Abr. Vol. 2 p. 410).
Wielki xiąże Dymitr czyli Jarosław Jarosławowicz udawał się do papieża Grzegorza VII. i ofiarował mu posiadłości swoje jako prawdziwemu następcy św. Piotra (Nestor. Nikon. Leveque Vol. I. i Le Clerc Vol. I). Syn jego Mścisław sam jeździł do Rzymu z tem poleceniem, i papież przyjął ofiarę. Zaburzenia polityczne, zmieniły znowu stan rzeczy na Rusi. Schizma szerzyła się; lecz zjednoczenie z Rzymem nie było jeszcze zerwanem.
Według świadectwa Jana Faber Rusini byli w jedności z kościołem rzymskim (Moscovilarum religio), uznają postanowienia koncyliów; i nie z Rzymem toczyła się walka religijna ze strony kościoła greckiego, ale przeciwnie, wyznawcy kościoła rzymskiego działali przeciw szerzeniu się schizmy.
Pośród tej walki imperator Alexy Komnen wysłał posłów do Grzegorza VII. z zapewnieniem posłuszeństwa swego stolicy apostolskiej. Ponowił to zapewnienie następcom jego Wiktorowi III., Urbanowi II. i Paschalisowi II. (Maimbourg Hist. du Schisme I. 11.) Biskupi ruscy zatem w przekonaniu iż kościół grecki jest w jedności z rzymskim, na nowo weszli w związki z patrjarchą konstantynopolitańskim.
Ruski metropolita Jefrem był wiernym stolicy apostolskiej, o czem roczniki kościelne ruskie przedstawiają dowód niezaprzeczny. (Kojałowicz Misc. Lith. Kulczyński Spec. pag. 112. Stralemberg descript. vol. II. pag. 86.) On nawet odebrał bulę Urbana II. w r. 1096 w celu ustanowienia święta na cześć św. Mikołaja. Przyjęcie tej buli i
święta w skutek nakazu papieża, nie jest-że wymownym dowodem jedności kościoła ?
Za panowania Jana imperatora, jedność ta jeszcze większą była. Arcybiskup nikomedyjski Nicet w dyspucie teologicznej z Anzelmem biskupem avelsbergskim o pochodzeniu św. Ducha, władzy papiezkiej i o chlebie przaśnym uznał się zwyciężonym, utrzymując wszakże iż tak ważne kwestje na generalnym soborze decydowane być powinny.
Metropolita ruski Klemens obrany został na tę godność przez biskupów: Onufrego z Czernigowa, Teodora z Białgorodu, Eutemja z Perejasławia, Damiana z Turjewa, Teodora z Włodzimierza, Nifona z Nowgorodu i Emanuela ze Smoleńska. Wszyscy ci biskupi ruscy zważywszy, że kościół grecki znowu za imperatora Emanuela wpada w odszczepieństwo, uznali się w prawie wybrania metropolity, bez wpływu patrjarchy; a obierając Klemensa, włożyli na głowę jego, głowę św. Klemensa papieżu, która w owym czasie znajdowała się, jako relikwia przechowaną w Kijowie. Był to niewątpliwy dowód przywiązania duchowieństwa ruskiego do stolicy apostolskiej.
Metropolici ruscy Jan, Nicefor I., Mateusz Cyryl I. rodem Rusin, który wysłał do papieża Honorjusza III. ze złożeniem posłuszeństwa, nigdy nie zrywali jedności kościoła ze stolicą apostolską ; czego dowodzą Stryjkowski, Le Quien, Raynald i roczniki kościoła ruskiego. W wyznaniu ich wiary były błędy, poczerpnięte z nauki schizmatyckiej, była chwiejność wypływająca z braku oświaty, a zwłaszcza z powodu tej olbrzymiej
wówczas od Rzymu odległości, która wszelkie bezpośrednie stosunki czyniła prawie niepodobnemi; ale duch namiestników sw. Piotra utrzymywał ich zawsze w zależności i posłuszeństwie stolicy apostolskiej; a schizma znajdywała opór w samych przywódzcach kościoła ruskiego.
W. xiążę Jarosław uczynił hołd posłuszeństwa papieżowi Innocentemu IV. na ręce penitencjarza apostolskiego Jana Plano Carpini.
Daniel, syn Romana, wysłał swoich posłów na koncyljum do Lyonu w celu złożenia posłuszeństwa temuż papieżowi w imieniu swojem i wszystkich swoich poddanych. Metropolita Józef I. przychylił się do jego postanowienia.
Jakkolwiek zarzucić można, ze polityka kierowała krokami tych książąt, toć przecie jeśli czynności ich nie dowodzą przywiązania do religji rzymskiej, niewątpliwie zdradzają największą obojętność dla wyznania obrządku wschodniego.
Lecz nie tylko Daniel uznawał władzę papieską. Za jego przykładem poszedł Wasilko, jego brat, xiążę Lodomerji, który pisał do Innocentego jako do wikariusza Jezusa Chrystusa.
Metropolita Cyryl III., następca Józefa, odnosił się do papieża, prosząc o pozwolenie używania języka słowiańskiego we mszy św. na Rusi, i otrzymał pozwolenie od Innocentego IV. w odpowiedzi: iż wątpić o tem nie ma przyczyny, gdyż zwyczaj ten już był potwierdzony przez św. stolicę jeszcze od czasów św. Cyryla i Metodjusza, którym go udzielił papież Mikołaj I., a duch wszelki Boga chwalić powinien.
Na koncyljum lyońskiem w roku 1274 nastąpiło połączenie się greckiego kościoła z łaciń-
skim, podpisane przez imperatora, kanclerza i 38 metropolitów.
Za staraniem imperatora Michała Paleologa, metropolita ruski Cyryl III. połączył się z kościołem greckim, który na soborze lyońskim zjednoczył się z Rzymem.
Potrzebaby chyba zamknąć oczy, pisze uczony autor Historji kościoła ruskiego, aby można przeczyć ich autentyczności, której niezbite dowody mamy w aktach concilium Lyońskiego, potwierdzone wreszcie świadectwami tylu znakomitych pisarzy jak Nicefor Gregor (histor. lib. 6.) Jan Villan Stor. 1. 5; 72. Labbé hist. con adan 1274 i w innych. Zaraz po concilium lyońskiem imię Grzegorza najwyższego pasterza kościoła apostolskiego i Papieża powszechnego czytane było we wszystkich świątyniach greckich.
Patrjarcha Veccus po Cyryllim III. wyznaczył Maxima Greka metropolitą Rusi, który w r. 1283 jako zwierzchnik połączony ze stolicą apostolską odbył uroczysty wjazd do Kijowa.
Nie tylko jednak metropolici kijowscy ale i Grecy nie stałymi byli w swej jedności z kościołem. Ta niestałość podaje broń obrońcom schizmy. Duma patrjarchów, dążących do niezależności, oddziaływała na niższe duchowieństwo. Lecz to tylko dowodzi iż schizma nie miała pewnych zasad a była narzędziem osobistych widoków. Popiera to nawet silniej tę niezłomność wiary katolickiej rzymskiej która za każdym razem zwracała na łono prawdziwego kościoła zaślepionych odszczepieńców. Possewin twierdzi że do czternastu razy była odnowiona jedność.
Od roku 1320 księstwa Kijowskie, Wołyńskie, Łuckie, Brzeskie i inne posiadłości sąsiednie, jakeśmy to widzieli, przed srogością Mongołów skryły się pod berło Gedymina w. x. litewskiego, który jak sam się chwali, pozwalał przyjmować poddanym swoim chrzest św. (Cromer lib. 14. p. 632.), o czem czyni wzmiankę w liście swym do papieża Jana XXII. donosząc ze OO. Dominikanie i Franciszkanie sprawowali z wszelką wolnością w jego państwie prace apostolskie. Następcy jego również zostawili Rusinom wolność religijną. A ślub Jagiełły połączył we wszelkich względach Ruś, składającą część w. x. Litewskiego, z królestwem Polskiem.
Rajnald pisze iż papież Marcin V. mianował w r. 1418 Wilołda wikarym generalnym kościołów na prowincjach ruskich jemu podległych. Więc jeszcze jeden dowód jedności mieszkańców tej prowincji z kościołem rzymskim.
Taki był stan kościoła na Rusi aż do czasów Zygmunta III. i Władysława IV. Wszelako schizma nie przestawała szerzyć się w prowincjach Rusi, i w samym Kijowie.
Hipacy Pociej, wyznania grecko-wschodniego dworzanin Zygmunta Augusta, za namową Comendoniego nuncjusza papiezkiego, przybyłego do Polski, zostawszy przychylnym stolicy apostolskiej!, pierwszy rzucił myśl unji. Zostawszy z kasztelana brzeskiego mnichem zakonu św. Bazylego, mianowany został przez metropolitę kijowskiego Rogozę biskupem włodzimierskim. Wraz z Terleckim i innymi biskupami namówił Rogozę do zwołania soboru w Brześciu dnia 24. czerwca 1590 roku, na którym podano myśl zje-
dnoczenia z kościołem rzymskim oderwanej przez schizmę cerkwi ruskiej, czyli zaprowadzenia unji.
Zygmunt III. obiecywał duchowieństwu ruskiemu schizmatyckiemu iż im potwierdzi starożytne ich przywileje i przy liturgii wschodniej zostawi.
W r. 1593 Pociej zwołał sobór do Lwowa, na którym byl Gedeon Bałaban biskup lwowski, Paizjusz Krasiński biskup Grecji, Łukasz metropolita belgradzki, tudzież archymandrytowie: Nicefor Tura pieczarsko-kijowski, Hilarjon xiążę Massalski supraślski, Genedy dermański i Anatazy Góry świętej.
Patrjarcha Jeremiasz zostając w schizmie, groził klątwą przystępującym do unji, co jeszcze bardziej rozjątrzyło umysły.
Metropolita Rogoza zwołał powszechny sobór do Brześcia, na którym byli: arcybiskup połocki Nataniel; biskupi: przemyski Michał Kopystyński, piński Leoncjusz Pełczycki i lwowski Bałaban, tudzież gnieźnieński arcybiskup Karnkowski, lwowski arcybiskup Solikowski, łucki biskup Maciejowski i chełmski biskup Gomoliński.
Dnia 2. grudnia 1594 zgodzono się na unję czyli połączenie całej cerkwi ruskiej, dotąd schizmatyckiej, z kościołem rzymskim.
Stało się to za rządów papieża Klemensa VIII.
Papież Urban VIII. prosił Zygmunta III., aby biskupi unjaccy mieli łatwy do dworu przystęp i równych jak łacinnicy doznawali względów. (Wiszniewski, Kulczyński Appendix.)
Po śmierci Rogozy Pociej w r. 1600 obrany został metropolitą całej Rusi i archimandrytą kijowsko-pieczarskiej Ławry.
Tak powstała unja kościoła greckiego, przeciwko której więcej dziś protestują schizmatycy Moskale dla politycznych widoków, niż dawniej najgorliwsi obrońcy wschodniej odszczepionej cerkwi.
Bezstronny pogląd na wypadki, któreśmy tu przytoczyli, objaśnia dostatecznie obecny stan religji moskiewskiej.
Niewątpliwą jest rzeczą, że nie wszyscy do unji przystąpili, tak przez zbyteczną gorliwość Pocieja, jako też przez upór i pychę xięcia Ostrogskiego. Sobór Brzeski w r. 1596 rozerwał się i cerkiew ruską w Polsce rozdwoił. Ale to bynajmniej nie osłabia oczywistej prawdy, iż dzisiejsza religja Moskali jest odszczepieństwem.
Jakkolwiek na Rusi na początku XVII. wieku nastąpiło rozdwojenie, którego źródło sięga, jakeśmy to dopiero widzieli, 1596 roku, wszelako kościół ten doznawał zawsze opieki od królów polskich, czego dowodem liczne przywileje. Prześladowania kościoła ruskiego, o których tak wiele mówią pisarze moskiewscy, chociaż są niezaprzeczoną prawdą, ale to pewna, że takowe pochodziły nie w skutek prawa ani rozporządzeń wyższej władzy, lecz w skutek miejscowych nadużyć, fanatyzmu Jezuitów i niektórych magnatów polskich, przez Jezuitów podpuszczanych. To objaśnia owe nieszczęsne zatargi z Kozaczyzną, które tak zgubne były dla Polski. Królowie atoli polscy jeszcze od Stefana Batorego począwszy, nadawali przywileje Kozakom, dowodzące tolerancji religijnej. Zygmunt August w r. 1564. objawił wolność wyznań w Polsce i Rusi. Grygorowicz w Moskwie wydał ważne dzieło, w którem jest zbiór pięćdziesięciu siedmiu dyplomatów przez
królów polskich nadanych (Biełoruski archiw drewnieli hramot (4. maj. str. XVI. 149) dla wyznawców wschodniej cerkwi, gdzie są prawa i przywileje wymownie świadczące, iż systematem rządu polskiego była tolerancja. Dyplomata te sięgają XV. wieku, idą bowiem od Kaźmierza Jagiellończyka aż do Stanisława Augusta i stosują się do krajów traktatem Andruszowskim do Moskwy odpadłych.
Antorowie moskiewscy dziejów piśmiennictwa rosyjskiego ze szczególnem upodobaniem wspominają o ojcach kościoła wschodniego, podając ich jako prawosławnych, gdy ci wyznawali religję unicką lub łatwo przechodzili od jednej do drugiej. Do ważniejszych należą: Smotrycki, Sakowicz, Dubowicz, Kreczmer przełożony monast. połockiego, później unita, Łazar Baranowicz, pierwej katolik, potem schizmatyk; i inni.
Melecy Smotrycki, arcybiskup połocki, wychowany niegdyś u OO. Jezuitów, uczony i dowcipny mnich, był najzaciętszym przeciwnikiem unji. Uciekłszy do Palestyny, po dwóch latach pobytu w r. 1627 wrócił do kraju, pojednał się z kościołem rzymskim i z zaciętego przeciwnika zrobił się żarliwym unji obrońcą. Potem znów jej wyrzekł się, czego potem żałował. Na koniec papież Urban mianował go arcybiskupem hieropolitańskim. Takich to świeczników miał kościół schizmatyki. Moskale szczycą się Smotryckim a o przewrotności jego nie wspominają. Oto jeszcze jeden dowód bezstronności najpoważniejszych pisarzów Moskwy i wykładu nauk nie tylko w szkołach niższych, ale nawet w uniwersytetach!
Archimandryta rektor akademji duch. kijowskiej Kasjan Kalixt Sakowicz, który z mnicha nieunity został unitą, a później przeszedł na obrządek łaciński i został Augustjanem, odbywał nauki w Krakowie. Pisma jego przeciw schizmie dysunici troskliwie palili. Zostały po nim dzieła z epoki nawrócenia: Epanorthosis, czyli objaśnienie błędów, herezji i zabobonów w gr. rus. cerkwiach dysun. 1642, w którem powiada iż został per dispensam S. Sedis Apostolicae, rzymskiego kościoła kapłanem; prócz tego Traktat o duszy 1625, gdzie mówi: „Niektórzy z naszych zwłaszcza Kiryłowi Stawrowieckiemu poczytali to za herezję, że on położył w swojej Postyli, że dusza od Boga się daje, i ze mną wielki spór wiedli, zwłaszcza wielebny Protosyngiełowicz, których taka wiara, że jak dusza psia ze psa, tak człowiecza z człowieka się rodzi." Za unję gotów był męczeństwo ponieść, jak to widać z jego pism. To też przez schizmatyków okrutnie prześladowany.
Przeciw niemu ostro odpisał mnich kijowski Euzebi Pimeń, a według innych metropolita Mohila, w dziele Lithos. W jednym z traktatów Pimena, autor powstając na Sakowicza nie spostrzega się, jak w złości niepohamowanej daje nam wierny obraz całej Rusi („teraz", to jest w 1642), przedstawiający dowodnie i cyframi jak prawosławie schizmatyckie upadło, a unja powszechnie rozszerzyła się, według słów samego autora, nie tylko w Wilnie, Mińsku, na Wołyniu, Kijowie i Białorusi, ale nawet w Nowogrodzie, Połocku i Smoleńsku. Ciekawy to i wielce wymowny ustęp. Przypisują po Maxmiljanowi Brzozowskiemu.
Bronił Sakowicza Pachomjusz Orański Woyna, biskup piński. Nie jest-że to dowodem, iż cała dyecezja jego wyznawała religję unicką? Bronili go i inni. A powstał przeciw niemu Jan Dubowicz, archimandryta monasteru dubnickiego, następca po Smotryckim. Lecz tenże sam Dubowicz dowodzi potrzebę i obowiązek uznawania jednej widomej głowy kościoła czyli papieża, i o pochodzeniu św. Ducha „i od Syna," w swojem dziele Hierarchja. 1644. —Dubowicz pisał po polsku.
Jednym z najcelniejszych pisarzy i ojców kościoła, którym się szczycą Moskale, jest Piotr Mohiła, metropolita kijowski, założyciel duchownej akademji. On miał urząd polski, ojciec jego bowiem był wojewodą. Nauki odbywał w Paryżu, a w młodym wieku walczył w wojsku polskiem pod Chocimem. Mohiła był Polakiem, z rodziny mołdawskiej pochodzącym. Jeremi, hospodar wołoski, w 1593 otrzymał od Rzeczpltej indygenat polski. Połączył się przez córki z najpierwszemi familjami polskiemi jak Wiśniowieckich, Potockich, Firlejów, Koreckich, Przerembskich, Czarnkowskich, Myszkowskich. Brat jego Jerzy, indygenatem polskim w r. 1596 udarowany, był metropolitą mułtańskim. Drugi brat Jeremjego Symeon, wojewoda mułtański, także przez indygenat polski, był ojcem Mohiły, który został wyświęcony na metropolitę kijowskiego, za wiedzą Władysława IV. króla polskiego, na którym Kozacy wymusili pozwolenie stawienia sobie metropolity dyzunickiego. Jeszcze nowy dowód tolerancji religijnej i opieki dla Kozaków. Mohiła w sporach teologicznych, jakkolwiek bronił schizmy, odzna-
czał się rozwagą i umiarkowaniem. Wydał w Kijowie w roku 1645 katechizm po polsku.
Najsławniejsi owego czasu teologowie schizmatyccy, walczący z katolicyzmem, byli Joanikjusz Galatowski i Łazarz Baranowicz.
Baranowicz wychował się w Wilnie i Kaliszu, przeszedł na schizmę, został rektorem a później piastował wiele godności, zabrał skarby i ozdoby kościelne w Kupiatyczach w Galicji, a po pokoju Andruszowskim, kiedy w r. 1667 Kijów i Czernichów odpadły do Moskwy, został arcybiskupem. Namówił Zaporożców do poddania się carowi Aleksemu Michajłowiczowi. Pomimo to, iż bronił schizmy, pisał po polsku i zachował sympatję dla Polaków, jak widać z jego wierszy, gdy mówi o mieszkańcach różnych prowincji Polski a w liczbie tych o Rusinach:
Boże, pomnażaj miłość między niemi,
Zgaś iskrę w nich gniewu sposobami twemi-
Niech lubiąc Boga, że są bliźni sobie,
I siebie lubią, nie kładą się w grobie.
Wszak wilcy często w ich ziemię wpadają,
Niech siebie lubią, a ich wyganiają.
Jaka nauka i na dziś, dla nas, o jedności, w chwili gdy polityczno-religijne doktryny Russomanji, tak zdradziecko szkodliwe dla całości Polski i dla tego przez rząd moskiewski protegowane, nieszczęsnym zawrotem głów fałszywych liberałów, tę odwieczną jedność rozrywają !
(Patrz Lutnia Apolinowa Baranowicza str. 427 Kijów w typogr. kijowo-peczerskiej 1671.)
Wiele dzieł teologicznych pisał także po polsku.
Galatowski prowadził polemikę z Jezuitami i mnóstwo dzieł wydał w języku polskim.
Galatowskiego i Baranowicza dowodzenia niektóre zbija Cyprjan Zochowski, unita, najprzód zakonnik ś. Bazylego, potem po Jurym Gabrjelu Kolendzie w 1674 r. metropolita kijowski, halicki i wszystkiej Rusi, i podaje nazwiska biskupów greckiego wyznania, którzy wzięli na siebie staranie o unję. (Acta Colloquii a Praesulibus Rutbenis s. Sedi Apostolicae Romanae unitis, cum iis qui ab unione dissident, A. 1680 die 24. Januarii in civitate Lublinensi instituti. Lwów i Wilno.)
Rozpoczęte od unji florenckiej sprawy dogmatyczne rozjątrzyły stronnictwa i przybrały w końcu charakter czysto-polityczny. Fanatyzm z jednej, upór z drugiej strony, zamiast zbliżenia powaśnionych, coraz bardziej ich oddalał. Słowa: Compelle intrare (przymuś wnijść) były nie raz hasłem do krwawych scen i zaburzeń. Herezje zachodnie jeszcze więcej obudziły gorliwość obrońców wiary rzymsko-katolickiej. Widzieliśmy jak zgubne wynikły ztąd skutki, których uniknienie było trudnem albo niepodobnem. Cóżkolwiek bądź, unja przetrwała aż do czasów Mikołaja cesarza, który stanowczy cios zada) unitom.
Wszakże nie można zaprzeczyć, że nadużycia i popełnione zdrożności, nie zgadzały się bynajmniej z duchem Polaków. W owym czasie Polska miała ludzi, którzy pojmowali dobrze czego stosunki polityczne wymagają, co się sprzeciwia miłości bliźniego, zasadą prawdziwej nauki Chrystusa będącej. List Lwa Sapiehy do Józefa Kuncewicza, upominający go, aby zaprzestał nawracać Rusinów z Rzymem niezjednocjonych, co wywołuje zamieszki, jest wiernem odbiciem usposobień ów-
czesnych większej części Polaków zdrowo myślących. List ten znajduje się w Mag. im Petersb. 1793 część III. karta 474 i w dziele Bantysza Kamieńskiego o Małej-Rusi.
Cóżkolwiek bądź, unja przetrwała aż do czasów Mikołaja I. cesarza, który, jakto powiedzieliśmy, stanowczy cios zadał unitom, zmusiwszy ich za pomocą ! odstępcy biskupa Siemaszki do przyjęcia religji schizmatyckiej.
Przeszłość kościoła greckiego w Moskwie, studjował starannie Moskal (xiążę August Galicyn. Wiarogodny ten, a z nieprzyjacielskiego nam obozu pochodzący świadek, najjaśniejszemi historycznemi faktami dowiódł, że zależność kościoła greckiego w moskiewskiem państwie od władzy cywilnej, nie była w początkowem urządzeniu. Opowiada autor i stwierdza dowodami, że od najdawniejszych czasów, a mianowicie od utworzenia patrjarchatu w Moskwie d. 26. stycznia 1589 kościół grecki miał swoją samodzielną organizację. Kościołem greckim rządzili patrjarchowie przez cały wiek XVII. i mieli w państwie nawet pewną przewagę. Edykta cara Alexego zaczynały się od słów: „Car i święty patrjarcha rozkazali." *)
Pomimo to w r. 1721 Piotr I. ukazem przemienił cały skład kościoła greckiego. Patrjar-chat zniszczył i ustanowił Synod, zupełnie od rządu zależny, który „ma najwyższym sędzią swoim cesarza Wszech Rosji."
*) Le Clerc i Assemani przywodzą nawet postanowienie Włodzimierza W., w ktorem oświadcza, że osoby duchowne są wyjęte z pod władzy trybunałów świeckich.
Dowiedliśmy dopiero, że religia moskiewska, która sobie przywłaszcza tytuł prawosławnej, jest prawdziwą córką religji konstantynopolitańskiej, odpadłą od władzy ś. Piotra, i jakeśmy ją orzekli, jest schizmą schizmy. Jak kościół konstantynopolitański, tak i ona wypiera się swej matki; jak tamten, tak i ona .jest niewolnikiem władzy świeckiej.
Pomimo tego odszczepieństwa widocznego a może właśnie z powodu tego odszczepieństwa służyła zawsze carom moskiewskim jako pozór do wszystkich zaborów. Cesarz Mikołaj nie robił żadnej z tego tajemnicy, jak się na ten węzeł łączący nas z niebem zapatrywał. „Religja, mawiał, to polityka." —
Opieka rządowa nad tą religją, zwaną prawosławną, którą polityka moskiewska z taką okazałością a złą wiarą przedstawia ludziom nie znającym historji, miała zawsze na celu jakąś zdobycz aż do naszych czasów. Wojna sewastopolska nie stanowi tu wyjątku.
Jeszcze w XVI stuleciu król polski Zygmunt August pisał do Elżbiety, królowej Wielkiej Brytanji: „My to dobrze wiemy, że im więcej potęga moskiewska rozrośnie, tem straszniejszą stanie się nie tylko dla nas samych, ale wkrótce dla całego chrześciaństwa." (List do J. k. M. Elżbiety-dany w Knyszynie 13. czerwca 1567. British Museum. MSS. Cotonian Library. Nero B. II. f. III.)
To samo ostrzeżenie dano Niemcom przez posła polskiego Solikowskiego, który na posłuchaniu municypalnem w Lubece 8 stycznia 1568 roku wyrzekł te pamiętne słowa: „Nieprzyjaciel ten odległy, nieprzyjaciel srogi i ambitny, za-
chęcony, wzmocniony i oświecony przez waszych marynarzy przedsiębierze rzeczy, coraz bardziej zatrważające; on doprowadzi do tego, że wam nie tylko prawa tyczące się handlu morskiego dyktować będzie, ale w ten sposób puszczony przez was w środek waszych republik, zmusi was wkrótce wystąpić do walki przeciwko niemu pod samemi murami miast waszych, w obronie bezpieczeństwa waszych osób, dóbr, dzieci i praw waszych. Niech was Bóg broni, byście popaść mieli pod jego jarzmo. Nie bez przyczyny dawniej niektóre prowincje cesarstwa Niemieckiego wszelkie obelgi, Polsce przez tych barbarzyńców wyrządzone, za swoje własne uważały."
Słowa te prorocze odtąd aż nadto usprawiedliwione zostały testamentem Piotra I. i dążnością jego następców, by takowy urzeczywistnić.
„Niebezpieczeństwo dla sprawy europejskiej — wyrzekł pewien znakomity pisarz naszych czasów — nie leży w siłach materjalnych Moskwy, lecz w sile złudzenia i w rozległości jej intryg; leży ono w stopniu wpływu, jaki rozkaże wywierać swoim zausznikom w różnych krajach na obradach mocarstw sprzymierzonych."
Zastanowić się wypada nad tem: czemże się dzieje, iż przy takim wpływie katolicyzmu i unji moskiewscy carowie zostali przy schizmie? Odpowiedź łatwa na to: obojętnością dla religji. Świeżo nawróceni Tatarowie i Finnowie nie mogli mieć zamiłowania do nowej wiary, a pojęcia o niej były niedokładne przy ówczesnym stanie oświaty.
W XVII. wieku na teatrze przedstawiano dramata, do których wprowadzano świętych. Miej-
sce ich zastępowały ikony t. j. obrazy, które wy wynoszono na scenę. Carówna Zofja bardzo lubiła teatr i sama grywała. Obojętność ta dla religji, i w ogóle brak ducha pobożności po dziś jest tam tak powszechny, że nie ma w tem wyjątków, Moskale nie mają modlitw i modlić się nie umieją, prócz modlitw za cara. Ale inaczej się ma w prowincjach zabranych od Polski. Tu każdy Moskal okazuje się gorliwym obrońcą prawosławia, nakręcając jak może dowody, aby świat przekonać że te prowincje są prawosławne, tak jak i schizmatycka Moskwa.
Że obojętność w Moskalach dla religji tak zwanej prawosławnej jest powszechną, mamy świadectwo w pisarzach prawosławnych, nawet tych którzy ujmują się za tą religją gdy im trzeba użyć jej przeciw nam jako narzędzia politycznych celów lub osobistej pychy.
Kulisz w Osnowie na str. 61. Styczeń 1862 i następ. dowodzi iż Kozacy mieli nienawiść ku wschodniej wierze. "Popi to samo co pany, tylko w innej sukni" mawiali Kozacy jak świadczy ten autor, wielki wróg Polaków.
Mniemam iż tu miejsce, wspomnieć o rysie cechującym nadzwyczaj wyraźnie pieczołowitość rządu o religję i ducha tej religji, o której tak często rząd wspomina, i gorliwość duchowieństwa schizmatyckiego.
Popi godni wiary wyznali iż w ludzie na Rusi całej jest jedna powszechnie przyjęta rutyna na odpowiedź przy spowiedzi. Chłop lub kobieta na zapytanie: czym ty sohriszyw, albo sohriszyła ? (czem zgrzeszyłeś ?) odpowiada zawsze: „Mołytwami i pokłonami." Innej odpowiedzi nie
ma. — Światlejsi duchowni młodzi przerażeni byli tem odkryciem. „Cóż to znaczy?" zapytywali. Nigdy żaden penitent nie umiał z tego wytłumaczyć się. „Może upijałeś się?" — "Nie!"— „Może kradłeś?"— „Nie". „Może lenistwem, niedbalstwem, obmową, kłótnią, łajaniem, biciem bliźniego, Boga obraziłeś ?" — „Nie.„—A czemże ?" „Mołytwami i pokłonami" —
I popi dawali i dają absolucję. Dla popów religja służy jak narzędzie wpływów ich na lud, ciemny i z umysłu przez rząd jak również przez duchowieństwo schizmatyckie w ciemnocie utrzymywany, również jako źródło dochodu dla plebanów wiejskich.
O tem wiedzą wszyscy Moskale. I dla tego lepsi z nich i światlejsi nienawidzą swoich duchownych, a obrzędami ich pogardzają.
Jenerał moskiewski Saken niby dla zaspokojenia sumienia, co roku około Wielkiej nocy wzywał swojego spowiednika, dawał mu sto rubli i mówił: Wot wam batiuszka dieńgi za ispowied. A griechi tieże samyje szto i w proszłom godu."
Aby przypomnieć czytelnikom naszym historję Katarzyny II. i nasze związki z dworem petersburgskim, dostatecznem będzie odesłać ich do dzieł w świecie uczonym powszechnie znanych, jako to do dzieł p. de Rulhiere, de Ferrand, de Leveque, i wskazać im dawne roczniki moskiewskie, historje Tatyszczewa, xięcia Szczerbatowa, jako też niezmierne materjały, które pozostawili Müller, Bachmeister etc. Autor Pamiętników tajemnych o Rosji (Memoires secrets sur
la Russie (I'an. X) 1802 III. vol.) uzupełnił obraz Rosjan, malując rysy charakterystyczne i interesowne tego narodu, który już nas prawie od wieku uciskając, używa jeszcze po dziś dzień wszelkich środków chytrości, aby usprawiedliwić zabór, który osłania imieniem prawa i zwycięztwa. Ograniczymy się teraz na uczynieniu wzmianki o kilku dokumentach, które ostatecznie wykażą powody i cel dzieła tego.
„Król pruski i cesarzowa Wszech-Rosji przyrzekli i zobowiązali się wzajemnie i w sposób najformalniejszy, że nie tylko nie pozwolą wcale, aby ktokolwiek Rzeczpospolitą Polską praw wolnej elekcji pozbawił, lub takową królestwem dziedzicznem czynił, albo samowładztwo w niem zaprowadzał, gdyby to możebnem było; ale nadto będą wszelkiemi środkami możebnemi uprzedzać i niweczyć za wspólnem porozumieniem się widoki i zamiary, któreby ku powyższemu celowi zdążyć chciały, skoroby takowe wykryto — i gotowi uciekać się nawet w razie potrzeby do siły zbrojnej, aby ochronić Rzeczpospolitą od zniesienia jej konstytucji i jej praw zasadniczych. S. Ptbg. 11 April (31 Mars.) 1764. Pigné Ministres plenipotentiares de deux cours, autorisés pour cette affaire C. D. Solms, Panin, Galitzine" (Martens tom 1er pag. 229).
W ten to sposób sąsiedzi nasi korzystali z nadużyć, jakich się Polacy względem swej wolności dopuszczali. Liberum veto było dla wrogów doskonałym środkiem do zapalenia i szerzenia wojny domowej w naszej ojczyźnie.
Oprócz dowodów, jakieśmy właśnie przytoczyli w tym celu, aby stwierdzić prawdę i oka-
zać, że Ruś stanowiła zawsze część Polski i nic wspólnego z Moskwą nie miała, mamy jeszcze jeden pod ręką dokument bardzo wymowny. Jako powagę przytaczamy samą cesarzowę:
„My Katarzyna II. z łaski bożej cesarzowa i samowładczyni Wszech-Rosji, Moskwy i t. d. (następują tytuły) podajem do wiadomości wszem wobec i każdemu z osobna, a szczególniej komu o tem wiedzieć należy, że:
Wysłaliśmy do prześwietnej Rzeczypospolitej Polskiej i do w. xięstwa Litewskiego ministrów z naszemi rozkazami i z naszem zezwoleniem, aby ci wytłumaczyli naszą prawdziwą i szczerą myśl, dotyczącą użytku, jaki zamierzamy zrobić z tytułu cesarzowej Wszech-Rosji, której to woli ministrowie nasi następnem oświadczeniem zadość uczynili:
,,My Herman Karol Kajserling, xiążę świętego państwa rzymskiego, poseł nadzwyczajny i pełnomocny, i Mikołaj xiąże Repnin, marszałek polny armji cesarskich, minister pełnomocny przy dworze prześwietnej Rzeczypospolitej, niniejszem oświadczamy:
Wiadomo, że traktat pokojowy, zawarty r. 1686 między Rosją a prześwietną Rzecząpospolitą Polską, zawiera wyliczenie dokładne krajów, prowincji, i okolic, które są i będą w posiadaniu obu stron traktat zawierających, i że w tem nie może być ani wątpliwości ani sprzeczki co do tego przedmiotu.
Ale często się ludzie lękają, czego się lękać nie wypada, i tak to upatrzono niebezpieczeństwo w przyjęcia przez cesarzowę tytułu Wszech-Rosji.
Ażeby więc wszyscy poznali ducha sprawie-
dliwości i życzliwe usposobienie cesarzowej Wszech-Rosji ku prześwietnej Rzeczypospolitej Polskiej i w. xięstwu Litewskiemu, oświadczamy w odpowiedzi na reklamację, którą ku nam zwrócono, że Jej cesarska Mość, nasza miłościwa władczyni przybierając tytuł „Wszech-Rosji" nie zamyśla przywłaszczyć sobie prawa żadnego czy to dla siebie samej, czy dla swych następców, czy dla swego państwa, do krajów i ziem, które pod imieniem Rusi należą do Polski i do w. xięstwa Litewskiego; a uznając ich panowanie, ofiaruje raczej prześwietnej Rzeczypospolitej Polskiej gwarancję czyli zachowanie ich praw i przywilejów, jako też krajów i ziem, które prawnie do Polski należą, albo które Rzeczpospolita obecnie posiada, i przyrzeka, źe ją wspierać i pomagać jej zawsze będzie, ile by razy się kto kusił niepokoić ją w jej posiadłościach.
„Przyrzekamy prócz tego dołożyć wszelkiego starania, aby J. c. M. nasza miłościwa władczyni w przeciągu siedmiu tygodni własnoręcznie obecną deklarację potwierdziła i podpisała. W dowód czego podpisaliśmy akt ten i przyłożyliśmy pieczęcie herbów naszych. Dan w Warszawie 23. maja 1764. Herman Karol Kajserling — Mikołaj xiąże Repnin."
„Deklarację tę, będącą całkiem odpowiednią naszej woli i naszym rozkazom, potwierdzamy w całej jej osnowie jak najuroczyściej, ratyfikując i podpisując ją naszą własną ręką i wyciskając na niej pieczęć cesarską. Dano w naszym carskim pałacu w Petersburgu dnia 9. czerwca 1764, w dwunastym roku panowania naszego.
Katarzyna."
„Na rozkaz Jej ces. Mości ręczymy za dokładność podpisu. N. Panin. X. Aleksander Golicyn wicekanclerz cesarstwa." (Wyciąg z konstytucji sejmu warsz. 1764 r. 5. września).
Ponieważ Moskale sami oskarżają Katarzynę II o złą wiarę, powołujemy się więc na inne dokumenta jeszcze.
Trzeba tu koniecznie przytoczyć artykuł traktatu Andruszowskiego zawartego celem zawieszenia broni 10. maja 1666, które 3 lata trwać miało, W skutek zawieszenia broni miasto Kijów zostaje w mocy cara, który nie ma być uznanym tegoż właścicielem, ale pokładnikiem (depozytorem) tylko na 2 lata. Po upływie tego czasu Kijów miał być nazad Polsce zwróconym (Artykuł VII).
Moskwa, korzystając z wojny z Turcją, w którą Polska zawikłaną została, pod najśmieszniejszemi pozorami zwrot Kijowa z roku na rok odkładała. Nakoniec ofiarowała Rzeczypospolitej, wyniszczonej i zbezwładnionej do ostatka, kwotę 200.00 rubli w zamian za tę stolicę Rusi.
Ugoda, zawarta z carem przez x. Michała Kazimierza Czartoryskiego 17. sierpnia 1678, była przedwstępem pokoju, zawartego przez Jana Sobieskiego, który był dzielnym wojownikiem, ale niedołężnym politykiem. Pokój ten, podpisany przez pełnomocników polskich: Grzymułtowskiego, Ogińskiego, Przyjemskiego i Potockiego 6. maja 1686, był plamą w panowaniu Sobieskiego, lecz z drugiej strony dowodzi, że miasto Kijów i ruskie jego prowincje były zawsze jako własność Rzeczypospolitej uważane.
Oto główne warunki traktatu z r. 1686:
„Nieprzerwany pokój. Przymierze odporne i zaczepne przeciwko Turkom.
Postanowienia traktatów poprzednich, zawartych w Polanówce, Andruszowie i Moskwie, będą miały iść w wieczną niepamięć.
Wszystkie kraje od Polski w ostatniej wojnie (praeterito bello a regno Poloniae avulsa) oderwane t. j. xięstwa: Smoleńskie, Drohobuż, Biała, Krasno; z drugiej strony Rosław, Czernichów, Starodub, Nowogrodek i cała Mała-Ruś po lewym brzegu Dniepru — i miasta Nieżyn, Perejasław, Połtawa, Baturyn, Perewołoczna, zatrzymane przez Moskwę w skutek traktatu Andruszowskiego, pozostaną pod jej panowaniem. A po za Dnieprem Kijów ma również pozostać w posiadaniu Ich carskich Wysokości. Kozacy, mieszkańcy po prawej stronie Dniepru od Siczy aż do ujścia Taśminy, przejdą pod panowanie carów, lecz na zawsze zatrzymają swe dawne przywileje.
„Miasta: Połock, Witebsk, Dynaburg, Neweł, Siewierz, Wieliż, Łucyn, Rzeczyca, Marienhaus, jako tez Liwonia południowa, która traktatem w Andruszowie Polsce w posiadanie zostawioną była, przechodzą na zawsze pod władzę króla polskiego.
„Carowie zrzekają się wszelkiego wpływu na Kozaków polskich, mieszkających w Niemirowie, Pawołoczy i w Białej Cerkwi."
Prawa Polski do prowincji, ustąpionych Moskwie w r. 1686, są tak dalece oczywistemi, że nawet sami pisarze moskiewscy nie wahają się ich uznawać. Golikow w swej historji o Piotrze I.
daje rzadki przykład bezstronności. „Polacy, mówi, aby wciągnąć Rosję w przymierze przeciw Turcji, uczynili ofiarę ze swych praw, jakie mieli do Ukrainy, Smoleńska i Kijowa." (Diejanja Pietra Wielikaho. Moskwa 1837 w 8ce—str.535).
Co do religji, Katarzyna II. okazała tyle względem Polski słuszności, ile pod względem politycznym.
Artykuł IX. traktatu Moskiewskiego 1686 zapewniał wzajemną tolerancję religji w obu obrządkach w wolnościach i prerogatywach kościelnych. Widzieliśmy właśnie, że Katarzyna II. w swej deklaracji odnosiła się do tego traktatu. 20 kwietnia 1766 i 26 marca 1767 oświadczyła, że wspólność religji i sława w przyczynianiu się do szczęścia ludzkiego zniewoliły ją do wdania się interwencji na korzyść dyssydentów, nie mogąc zakreślić granic swej protekcji tak, aby nie uchybić swej stawie i zaufaniu swych przyjaciół. Rozciąga się ona na wszystkich Polaków, którzy popierali jej plany i zapewnia nietykalność ich ojczyzny. (Manifest 1767).
Jak dalece wierzyć można moskiewskiemu caratowi, prócz przytoczonych wyżej dowodów widzimy z dokumentów opatrzonycb podpisem cesarza Alexandra I.
W manifeście z dnia 25. maja 1815 czytamy iż "w zamiarze usprawiedliwienia nadziei ludów dążących do niepodległości, umiarkowania i liberalności, zwołany był kongres Wiedeński. Podług tych wyższych względów stanowiono o losie Polski."
"Polacy! — wołał cesarz Alexander, miło nam było cenić zawsze szlachetność waszych
uczuć i wytrwałość usiłowań, innego celu nigdy nie mających jak tylko odrodzenie ojczyzny, którą nad wszystko kochacie."
Tak przemawiał ten sam monarcha, który przed sześcią laty w r. 1809. pisał do Naryszkinowej: „Dieu merci il n'y aura plus de Pologne, mais un ridicule duché de Varsovie," — ten sam, który w trzy lat później zaklinał się w Moskwie, że wszystko poświęci byleby zapewnić Polsce jej niepodległość i całość.
W roku 1815 Polska wielka, potężna, sławna, z dwudziestomiljonowym narodem, raz jeszcze podzieloną została na Wiedeńskim kongresie.
„To nowe państwo — mówi w rzeczonym manifeście cesarz Aleksander I. jakby dla szyderstwa — zostało królestwem Polskiem. Imię pożądane, którego od dawna wzywacie wielkiemi życzeniami i usiłowaniem waszem, za które przelaliście krwi tyle."
I tą dziką ironją urągał narodowi, jak gdyby celem któregokolwiek narodu mogło być tylko zdobycie imienia !
To nowe państwo nie miało wówczas czterech miljonów ludności!
Ale w pomienionym manifeście głos sumienia tegoż monarchy ozwał się mimowolnie i świadczył, że wykonany był publicznie czyn, którego nawet zamaskować nie było można — podział Polski po raz czwarty.
"Polacy! Nie podobna było opatrzyć w sposób inny waszej narodowej pomyślności! Należało zachować wam ojczyznę któraby nie mogła zostać ani powodem do zazdrości, ani przedmio-
tem niepokoju dla sąsiadów. Tak oświecona polityka radziła."
Te słowa nawet wskazują rozciągłość i prawa Polski.
Kongres wiedeński był błędem, na wielką skalę przez Europę popełnionym. Tylko wielki strach, wzbudzony przez Napoleona, trwający nawet po jego upadku, mógł popełnienie tych błędów wytłumaczyć.
Odezwa kongresu z d. 8 października 1814 r. wykazała programat działań przeważających w tej sprawie gabinetów.
Pełnomocnicy dworów, którzy podpisali traktat paryzki z 30 maja 1814, wzięli pod rozwagę artykuł 32 tego traktatu, w którym powiedziano, że wszystkie mocarstwa, jakie z jednej i drugiej strony brały udział w ostatniej wojnie, wyślą swych pełnomocników do Wiednia, ażeby na kongresie powszechnym uregulować układy, które mają uzupełniać postanowienia powyższego traktatu; a zastanowiwszy się dokładnie nad położeniem, w jakiem ich okoliczności postawiły, i nad obowiązkami, jakie na nich włożono, przyszli do przekonania, że nie mogą takowych lepiej spełnić, jak tylko ustalając najprzód stosunki wolne i poufne między pełnomocnikami wszystkich mocarstw.
„Ale równocześnie przekonali się, że to jest w interesie wszystkich stron, wchodzących w układy, ażeby odroczyć zgromadzenie powszechne swych pełnomocników aż do epoki, w której kwestje, nad jakiemi zawyrokować przyjdzie, dojdą do pewnego stopnia dostatecznej dojrzałości, ażeby rezultat odpowiadał zasadom prawa publi-
cznego, stypulacjom traktatu Paryzkiego i słusznemu oczekiwaniu współczesnych. Otwarcie formalne kongresu odroczonem będzie do 1. listopada, a pełnomocnicy powyżsi pochlebiają sobie, że praca, której ta zwłoka poświęconą zostanie, wyrabiając idey i jednając sobie opinje, przyspieszy istotnie wielkie dzieło, które jest zadaniem wspólnej ich misji."
O tej to odezwie miał powiedzieć Talleyrand że jest owocem trzechtygodniowego naradzania się a dwudziestogodzinnej pracy. Pan Castlereagh dodał, ze dotychczas dobrze się bawiono.
Według tegoż manifestu art. 1. konstytucja nadana Królestwa miała się zbliżyć do ustawy 3. maja 1791, tej samej za którą, na jedną wzmiankę o niej, Mikołaj na Sybir wysyłał.
Art. 2. Religja katolicka zostaje pod opieką rządu.
Art. 3. Neminem captivabimus nisi jure victum, prawo kardynalne zasłaniać będzie wszystkich klas mieszkańców.
Art. 5. Każdy cudzoziemiec, jak tylko stanie nogą na ziemi królestwa Polskiego, używać będzie jednakich praw z mieszkańcami.
Art. 6. Wszelka własność jest świętą i nietykalną. Nie masz władzy, któraby mogła mieć prawo wydrzeć ją gwałtem, lub w najmniejszy sposób naruszyć.
Art. 7. Podatki i ciężary publiczne będą trwałem prawem skarbowem dla kraju. Wszelkie przemiany mogą być dopełnione tylko za zezwoleniem sejmu, zebranego w formie konstytucyjnej. Sejm zgromadza się co dwa lata w Warszawie. (Art. 87 konst. 1815.)
Art. 8. Wszelkie prawa obowiązują nie wprzód aż otrzymają zezwolenie tegoż sejmu.
Art. 9. Urzęda publiczne mogą być sprawowane tylko przez obywateli rodaków. Reprezentacja narodowa zapewniona artykułem 31. konstytucji.
Art. 10. Zapewnia się wolność druku.
Art. 11. Wszelkie czynności publiczne administracyjne i sądowe bez wyjątku odbywać się będą w języku polskim.
Art. 12. Administracja kraju i władza wykonawcza powierzoną będzie radzie stanu. Izby sejmowe stanowią władzę prawodawczą (art. 68 knst).
Art. 13. Królestwo Polskie podzielone będzie na województwa.
Art. 17. W każdem województwie złożoną będzie Rada obywatelska, obrana większością głosów. Takowe rady upoważnione są do formowania listy kandydatów na urzędy administracyjne.
Art. 18. Wszyscy urzędnicy w linji administracyjnej mogą być odwołani wolą tej władzy.
Art. 24. Sądownictwo zostaje konstytucyjnie niepodległem.
Art. 25. Żadna sprawa nie może być za granicę wyprowadzoną.
Art. 28. Wojsko narodowe polskie, zapewnione art. 153 i nast. konst., zachowa kolory właściwego sobie munduru, swój właściwy ubiór i wszystko co się tycze jego narodowości.
Art. 31. Duchowieństwo rzymsko-katolickie i obrządku grecko-unickiego, otrzyma rocznego dochodu dwa miljony złotych, z ziemi i dóbr naro-
dowych wydzielonych. Biskupi wszystkich województw zasiadają w senacie.
Art 32. Duchowieństwo wyznania augsburgskiego i reformowanego otrzyma rocznie stotysięcy złotych.
Art. 33. Publiczne oświecenie będzie narodowe i bezpłatne. Fundusze dla komisji oświecenia podnoszą się do dwóch miljonów złotych.
Art. 34. Wszelkie prawa i przywileje miast zachowane będą.
35. Włościanie otrzymają prawo wolności osobistej i nabywania własności gruntowej.
Art. 36. Ludowi izraelskiemu zachowane będą prawa cywilne, dotąd przez ustawy zapewnione.
Art. 37. Wielka księga konstytucyjna, którą nadajemy mieszkańcom królestwa Polskiego, ma być uważaną na zawsze jako główny węzeł, łączący to królestwo z państwem Wszech-Rosji."
Pognębiony naród musiał przyjąć tę wolność z rąk kongresu w nadziei rozszerzenia na przyszłość i praw swoich i granic.
Ale ten węzeł, jak się wyraził Alexander I., cesarze moskiewscy pierwsi zrywać zaczęli, i ostatecznie zerwali.
Polacy przekonali się, iż z Moskwą nie ma możliwej umowy. Zdradzeni i oszukani tylekroć, dziś wszelką łaskę Moskwy tylko z pogardą odtrącić mogą, a domagają się sprawiedliwości.
Konstytucja 1815. roku, przez cesarza Alesandra w dniu 27. listopada podpisana, rozwiniętą była na powyższych zasadach, przekręconych dowolnie.
Lecz i ta nawet nie była uszanowaną.
Nie dziwnego. Podstęp i ale zamiary Moskwy były łatwe do przewidzenia.
Jakkolwiek konstytucja była wypływem zasad ogłoszonych przy manifeście, różnica między artykułami konstytucji a obietnicami manifestu jest rażąca.
Rząd każdą zasadę zastosował do swojej myśli. Zastrzeżenia i wyjątki zmieniły całkiem podstawę prawa i dawały rządowi możność pokrywania czynności swoich pozorem legalności. W konstytucji jeden artykuł sprzeciwia się wyraźnie drugiemu.
Nadto w roku 1847 dopełniony był piąty rozbiór, a to na Krakowie.
Dziś rząd moskiewski i stronnicy prowincjonalnej niepodległości Rusi, zadać chcą ostatni cios nieszczęśliwej Polsce. Myśl utworzenia państwa Ruskiego jeżli jest zgubną dla Polaków, nie mniej zgubną jest dla Rusinów.
Ruś jeźli wówczas nie będzie polską, to też nigdy nie będzie ruską, ale moskiewską.
Ani przyszłość, ani tradycje, ani duch, ani religja, ani zwyczaje mieszkańców Rusi i Moskwy nie mają nic wspólnego. A przeciwnie wszystko łączy ją z Polakami: i duch i dzieje. Wolność, do której dążą Polacy, będzie wolnością Rusi i Litwy. Polska bez Rusi i Litwy byłaby słabą; jak Litwa i Ruś bez Polski.
Rozdwojenie sił równem może być nieszczęściem dla Mazowsza, Wielko- i Mało- Polski, jak dla Litwy i Rusi. Połączonemi siłami prędzej czy później przygotować można piękniejszą przyszłość, rozwinąć oświatę.
Więc razem bracia Rusini ! Podajmy sobie dłonie ! Precz z nienawiścią, fanatyzmem i pychą! Wspólne nasze cele. Wspólny nasz wróg — Moskwa. Stańmy razem przeciw niej, równie silni liczbą, silniejsi duchem, a zwyciężymy, jak Bóg w niebie, zwyciężymy wyższością naszej oświaty.
Moskwa nie ma i nie może mieć nic wspólnego z Polską ani z Rusią. Wykazałem to dopiero co pod trojakim względem: narodowości,
politycznego bytu i religii. Nadto cywilizacja Moskwy ze krwi i ducha jest różną od cywilizacji Polski i Rusi. Moskwa przyjąwszy schizmę z Grecji, z nią też przyjęła oświatę, prawa, zwyczaje i obyczaje greckie. Polska i Ruś przyjąwszy religię z Rzymu, spokrewnione krwią z indogermańskiemi plemionami, spokrewniły się też duchem z Europą. Następnie Moskwa przez półtrzecia wieku jęcząc pod jarzmem tatarskiem, w duszę narodu wciągnęła tatarski żywioł, a ideje niewolnictwa, łupieztwa, mordu, grabieży tak głęboko w łonie swojem rozkrzewiła, że ich dotąd pomimo oświaty w wyższej warstwie społeczeństwa, wyrugować nie jest w stanie. Polska zaś rozwijając instytucje liberalne, stojąc na straży przeciw barbarzyństwu, ciemnocie i grabieży, zasłoniła pod wodzą Sobieskiego Europę od islamizmu, pod wodzą sławnych hetmanów swoich od mongolskich napadów i dziś przed światem stoi jak jeden wielki ołtarz ofiary, modłami, krwią i pokutą oczyszczona, świadcząc codziennie o dziejowem posłannictwie swojem. Moskwa jeżli może mieć kiedy posłannictwo dziejowe, to tylko tam, gdzie ją duch jej, krew jej ciągnie — na Wschodzie, w Azji. Bez posłannictwa dziejowego niemasz narodu, tylko ślepy tłum.