Source: http://www.aferyprawa.eu/Sady/Wniosek-Zbigniewa-Kekusia-do-Donalda-Tuska-niekompetentny-warszawski-sedzia-Adam-Grzejszczak-alkoholik-czy-narkoman--3539
Timestamp: 2018-05-23 20:37:38
Legal References Found: art. 231
 art. 18
 art. 147
 art. 231
 art. 18
 art. 231
 art. 231

Document Content:
Aferyprawa - Wniosek Zbigniewa Kękusia do Donalda Tuska - niekompetentny warszawski sędzia Adam Grzejszczak alkoholik czy narkoman?
Aferyprawa.com Sądy Wniosek Zbigniewa Kękusia do Donalda Tuska - niekompetentny warszawski sędzia Adam Grzejszczak
Kraków, dnia 17 czerwca 2010r.
I. Wniosek o sporządzenie i doręczenie mi wyjaśnienia:
a. jakie całkowite koszty poniosła Polska z powodu dopuszczenia przez ministra sprawiedliwości w Pana rządzie prof. nadzw. UJ dr hab. adw. Zbigniewa Ćwiąkalskiego do zagłodzenia się na śmierć w areszcie w Krakowie w styczniu 2008 roku obywatela Rumuni Claudiu Crulica.
b. z jakiego tytułu z jakich tytułów Polska poniosła koszty, jak w p. I.a.
II. Wniosek o wykazanie się przez Adresata niniejszego pisma dumą, honorem i odwagą przez osobiste uczestnictwo w mającym się odbyć w dniu 30 czerwca 2010r. /godz. 10:00, sala 448, sygn. akt II Kp 1002/10/ w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia Wydział II Karny /ul. Marszałkowska 82/ posiedzeniu w przedmiocie rozpoznania mego zażalenia na postanowienie prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosza Tomczaka z dnia 25 stycznia 2010r. o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie o popełnienie przez Radcę Szefa KPRM Jerzego Izdebskiego przestępstwa z art. 231 § 1 Kodeksu Karnego oraz przez Donalda Tuska jako Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przestępstw z art. 18 § 1, 18 § 2 i 18 § 3 Kodeksu Karnego – Załącznik 3
„Wielkie i dumne narody nie muszą bać się prawdy”
Donald Tusk /w obecności premiera Rosji podczas uroczystości obchodów na Westerplatte 70-ej rocznicy wybuchu II wojny światowej/
„Dziennik Polska Europa Świat”; 02.09.2009r., s. 1
„Wielcy, w tym dumni ludzie tym różnią się od osobowościowych miernot, w tym manipulantów, że nie umykają bojaźliwie przed prawdą, ukrywając się za sędziami stosującymi terror wobec przeciwników ich protegowanych ”
W dniu 23.11.2007r. w historycznym, trzygodzinnym expose do Narodu, uznanym za „najdłuższe expose nowoczesnej Europy” przedstawił Pan priorytety Pana rządu.
Obiecał Pan między innymi, że: „Każdy będzie równy wobec prawa”.
Wystąpienie zakończył Pan apelem … „obyśmy się wszyscy miłowali”, tj. zapowiedzią wprowadzenia i realizowania przez Pana samego oraz przez Pana rząd polityki miłości.
W areszcie w Krakowie umierał wtedy z głodu obywatel Rumunii Claudiu Crulic.
W wydaniu z dnia 9 kwietnia 2009r. „Dziennik Polska Europa Świat” podał:
„Są zarzuty w sprawie obywatela Rumunii, który w proteście przeciwko niesprawiedliwym oskarżeniom prokuratury zagłodził się na śmierć w areszcie w Krakowie. Według śledczych do śmierci Claudiu Crulica przyczyniły się trzy osoby z kierownictwa szpitala więziennego, w którym leżał.
Crulic trafił do aresztu we wrześniu 2007 roku, bo młody asesor założył, że mężczyzna ukradł portfel jednemu z mieszkańców Krakowa. Nie sprawdził jego wersji, choć ten miał twarde alibi. Świadek potwierdził, że w dniu kradzieży portfela Rumuna nie było nawet w Polsce. Mimo to asesor zamknął go za kratami.
Obcokrajowiec nie mógł się z tym pogodzić i rozpoczął w areszcie głodówkę, jak się później okazało tragiczną w skutkach. Zmarł 18 stycznia zeszłego roku w krakowskim areszcie przy ul. Montelupich. W chwili śmierci ważył zaledwie 40 kilogramów.
Żadnej kary nie poniósł natomiast asesor, który zamknął Rumuna w areszcie. – Nie dopatrzyliśmy się nieprawidłowości dających podstawę do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego – mówi Bożena Owsiak, rzecznik prokuratury w Tarnowie, która prowadziła śledztwo w tej sprawie.”
Jak podały media zaraz po śmierci obywatela Rumunii:
„Wiceprezes Transparenty International, Patryk Jastrzębski, powiedział, że lekarze, którzy nadzorowali stan głodującego Rumuna, popełnili zbrodnię. Zapytał też, dlaczego względem lekarzy i strażników z aresztu nie wszczęto postępowania karnego ani dyscyplinarnego. Wypowiedź ta oburzyła wielu członków komisji, a wiceminister Cichosz ostro zaprotestował. Powiedział, że dopiero prawomocny wyrok sądu upoważnia do użycia takich określeń i wezwał, by nie budować demagogii na ludzkiej tragedii. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości nazwali skandalem nieobecność na posiedzeniu ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. (… ) pojawiły się także wątpliwości co do zasadności samego aresztowania Crulica.”
Zbigniew Ćwiąkalski nie stawił się na posiedzenie komisji powołanej do ustalenia okoliczności śmierci Rumuna, najpewniej w obawie o to, że postawiono by mu pytanie, jak mógł dopuścić, jako minister sprawiedliwości, do zagłodzenia się na śmierć w areszcie człowieka.
W dodatku za kradzież portfela.
Jakby tego było mało, za kradzież, którą popełniła inna niż C. Crulic osoba.
Mam nadzieję, że zgodzi się Pan ze mną, że za śmierć C. Crulica także Pan, jako Prezes Rady Ministrów, przełożony ministra sprawiedliwości Z. Ćwiąkalskiego ponosi odpowiedzialność.
Jak podał „Dziennik Polska Europa Świat” Prokuratura Okręgowa w Krakowie postawiła zarzut nie udzielenia pomocy Rumunowi trzem osobom z kierownictwa szpitala więziennego.
Żadnej kary nie poniósł natomiast asesor, który przez pomyłkę umieścił Rumuna w areszcie, ani jego przełożeni w tym minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.
Trzeba było dopiero rok później bardziej medialnej samobójczej śmierci trzeciego z kolei z morderców K. Olewnika, by Pan zdymisjonował Z. Ćwiąkalskiego z urzędu ministra sprawiedliwości.
Jak Pan wyjaśnił, zdymisjonował Pan Z. Ćwiąkalskiego – tj. przyjął Pan złożoną ze względów wizerunkowych dymisję samozwańczego „fachowca” i „profesjonalisty” – z powodu jego niechlujstwa.
Skoro zdymisjonował Pan Z. Ćwiąkalskiego z urzędu ministra sprawiedliwości w natychmiastowej reakcji na samobójczą śmierć w więzieniu mordercy K. Olewnika, tym bardziej powinien Pan był to uczynić po samobójczej śmierci w areszcie w Krakowie C. Crulica.
O ile bowiem samobójcza śmierć zabójcy K. Olewnika mogła być – mimo możliwego do przewidzenia działania „prawa serii” po wcześniejszych samobójczych śmierciach w więzieniach dwóch innych morderców K. Olewnika – zaskoczeniem, samobójcza, z przyczyn podjętej głodówki śmierć Rumuna dla ministra sprawiedliwości z całą pewnością takowym być nie powinna.
C. Crulic nie osiągnął przecież wagi 40 kilogramów nie jedząc przez jeden dzień … .
Minister sprawiedliwości nie może się też usprawiedliwiać, że on nie wiedział o głodującym w areszcie w Krakowie człowieku.
To bardzo wygodna wymówka i Z. Ćwiąkalski gdy był ministrem sprawiedliwości nie raz z niej korzystał w kłopotliwych dla niego sytuacjach, ale przecież to oczywiste, że minister sprawiedliwości miał obowiązek wiedzieć o człowieku umierającym z głodu, udzielić mu natychmiastowej pomocy oraz poinformować Pana, jako swego przełożonego o zdarzeniu.
Nie można oczywiście wykluczyć, że Z. Ćwiąkalski poinformował Pana o głodującym Rumunie, ale Pan, nie szanujący ludzi, ani ich życia, powiedział … „O.K. Zbychu, zobaczymy ile pociągnie”.
I poszedł Pan pograć w piłkę z kolegami.
Ostatecznie wszak C. Crulic zmarł, a jeśli Pan będzie się usprawiedliwiał, że Pan nie wiedział, że obywatel innego państwa kona w areszcie na znak sprzeciwu dla tego, w jaki sposób potraktowały go władze Polski, to Pan także powinien się podać do dymisji z urzędu Prezesa Rady Ministrów za … niechlujstwo.
Pana podwładnych oraz Pana samego.
Jak Panu zapewne wiadomo śmierć C. Crulica w areszcie w Krakowie spowodowała dymisje dwóch członków rządu Rumunii.
A u Pana mają ministrowie… „jak u Pana Boga za piecem”.
Uniknąwszy jakichkolwiek konsekwencji dopuszczenia do zagłodzenia się w styczniu 2008 roku na śmierć C. Crulica, Z. Ćwiąkalski takie przez cały 2008 rok opowiadał mediom bzdury na swój temat:
„Nie chcę być kolejnym szeryfem” , wywiad ze Zbigniewem Ćwiąkalskim, ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym Rzeczypospolitej Polskiej, „Fakt”, 27.03.2008r. s. 2-3
„Jestem fachowcem, nie politykiem.”
„Nie jestem politykiem”, rozmowa ze Zbigniewem Ćwiąkalskim, ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym Rzeczypospolitej Polskiej „Wprost”, nr 27, 6 lipca 2008r., s. 26
„Albo chce się mieć profesjonalistę, albo showmana (…),
mówi nam były minister. /Z. Ćwiąkalski – ZKE/”
Anna Gielewska, Grzegorz Osiecki, „Dymisja nie tylko za sprawę Olewnika” , Dziennik Polska Europa Świat, 22.01.2009r., s. 1.
A gdy już nawet Pan nie był w stanie znieść niechlujstwa samozwańczego fachowca i profesjonalisty – tylko czekać, jak wystartuje ten całkowicie pozbawiony samokrytyki fanfaron w konkursie piękności - i usunął go Pan z Rady Ministrów, Zbigniew Ćwiąkalski przyznał:
„Pomyłki sądowe i niesłuszne wyroki zdarzają się w każdym systemie prawnym – przyznaje prof. Zbigniew Ćwiąkalski.”
Rafał Przedmojski, „Komu służy wymiar sprawiedliwości?”, „Wprost” , 22 marca 2009r.
Mam nadzieję, że zgodzi się Pan ze mną, że w przypadku samobójczej śmierci C. Crulica w areszcie w Krakowie trudno mówić o pomyłce instytucji wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.
Rumuna w pełni świadomie skazano na śmierć w męczarniach, całymi tygodniami czekając aż skona z głodu.
Jego śmierć była wszak najkorzystniejszym z wariantów dla wszystkich winnych pomyłkowego osadzenia go i przetrzymywania w areszcie za sprawstwo czynu, którego nie popełnił, tj. za kradzież portfela dokonaną, gdy ofiara pomyłki asesora przebywała poza granicami Polski.
Po śmierci – jak to denat - nie mógł się C. Crulic bronić.
Żadnych konsekwencji tragedii C. Crulica i jego bliskich nie poniósł ostatecznie asesor, który pomyłkowo osadził niewinnego człowieka w areszcie ani jego przełożeni, w tym minister sprawiedliwości-prokurator generalny Rzeczypospolitej Polskiej, prof. nadzw. UJ dr hab. adw. Zbigniew Ćwiąkalski.
Dzisiaj jedni funkcjonariusze pomogli asesorowi i jego przełożonym, którzy nie dopełnili ich obowiązków ze skutkiem śmiertelnym dla ofiary ich hucpy, jutro ten sam asesor i jego przełożeni spłacą swym łaskawcom dług wdzięczności, gdy ci się … „pomylą”.
To się nazywa altruizm odwzajemniony, tj. kooperacja, odbywająca się na zasadzie „Jeśli ty pomożesz mnie, jak pomogę tobie.”
Z całą pewnością domniemywać należy, że sprawa samobójczej, głodowej śmierci C. Crulica nie zakończyła się na przedstawieniu zarzutów, czy też na ewentualnym uznaniu winnymi śmierci Rumuna osób z kierownictwa szpitala więziennego w Krakowie.
Koszty – najpewniej ogromne - pomyłki asesora oraz akceptacji dlań ze strony jego przełożonych, w tym ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ćwiąkalskiego poniósł Skarb Państwa, który wypłacić musiał odszkodowanie rodzinie C. Crulica.
Niewykluczone, że Skarb Państwa poniósł także inne koszty spowodowania śmierci C. Crulica przez podwładnych ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ćwiąkalskiego oraz jego samego zaniechania udzielenia Rumunowi pomocy.
Uważam, że obywatele Polski mają prawo wiedzieć, w jakiej kwocie ponieśli koszty mordu dokonanego świadomie na obywatelu Rumunii przez zwyrodnialców z wymiaru sprawiedliwości.
Podanie jej przeze mnie do publicznej wiadomości na stronie www.zkekus.pl spełnić może funkcję prewencyjną, zapobiec traktowaniu ludzi jak bydło przez tzw. autorytety moralne i nieskazitelne charaktery.
Na zakończenie wątku „polityki miłości” Pana rządu, która zaraz po jej ogłoszeniu przez Pana w dniu 23.11.2007r. znalazła wyraz w śmiertelnym w męczarniach głodowej śmierci zgonie C. Crulica w areszcie w Krakowie w dniu 18 stycznia 2008r., wskazać należy, że o ile dopuszczenie do zagłodzenia się Rumuna przez funkcjonariuszy zarządzanych przez podległego Panu ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego może Pan usprawiedliwiać Pana niewiedzą – Z. Ćwiąkalski Panu nie powiedział, bo … też nie wiedział – o głodującym w areszcie w Polsce obcokrajowcu, to inną śmierć, tym razem Polaka zdanego na Pana zdrowy rozsądek, z całą pewnością ma Pan w dużej mierze na sumieniu.
Przypomnę, że w lutym 2009r. ingerował Pan za pośrednictwem mediów w negocjacje prowadzone przez rząd w Islamabadzie w sprawie uprowadzonego przez Talibów geologa z Krakowa Piotra Stańczaka.Ze skutkiem śmiertelnym dla uprowadzonego Polaka.
Korzystając z pośrednictwa mediów zagrał Pan w dniu 13 lutego 2009r. „kowboja” i wsparł negocjatorów walczących o życie P. Stańczaka nie tylko buńczuczną, ale sprzeczną z „abc” negocjacji z terrorystami wypowiedzią:
„Polski rząd nigdy nie będzie płatnikiem okupów”,
Marek Rybarczyk, Pasza, „Talibowie – Pakistańska pułapka”, Newsweek, 15.02.2009r., s. 5
Niewykluczone, że to Pan przesądził o losie – zaraz potem ściętego – uprowadzonego.
Niedługo potem okazało się, że w sprawie okupów, Pana rząd nie ma jednak wypracowanej spójnej polityki.
Oto bowiem w wydaniu „Dziennika Polska Europa Świat” z dnia 21-22.02.2009r. podano:
„Przeciągają się rozmowy w sprawie odzyskania zwłok polskiego inżyniera zamordowanego w Pakistanie. (…)
Polska zabiega teraz o to, aby jedynym warunkiem wydania ciała był okup.”
Jarosław Kamiński, „Talibowie kłócą się o warunki wydania ciała Piotra Stańczaka”, Dziennik Polska Europa Świat, 21-22.02.2009r., s. 7.
I po co było grać „gieroja” przed Talibami.
Nawiasem mówiąc mnie też spisał Pan na straty, nie tylko nie rozpoznając sprawy zgłoszonej Panu, jako Posłowi na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przeze mnie pismem z dnia 25 maja 2009r. /Załącznik 1/, ale nie udzielając – jako Poseł – żadnej odpowiedzi na to pismo.
Jak podały media w dniu 13 maja 2010r. odbyła się w Akwizgranie uroczystość wręczenia Panu nagrody Karola Wielkiego za Pana wkład w jednoczenie Europy.
Kuratorium miasta Akwizgran, które jest organizatorem Nagrody Karola Wielkiego podało, że „Donald Tusk to jeden z czołowych bojowników o wolność, demokrację i prawa człowieka” oraz, że nagroda dla Pana to wyróżnienie dla … „polskiego patrioty”.
Tylko czekać, jak promujące Pana środowiska zorganizują dla Pana jeszcze „Złotą piłkę”, kilka Grand Prix oraz „Oskara”, oczywiście „za rolę drugoplanową”, jakkolwiek życzliwe Panu media w Polsce kreują Pana na takiego, co to „rozdaje karty”.
Rozdawać to Pan może i rozdaje, ale nie karty … .
Zdaniem organizatora nagrody z Pana „jeden z przekonanych i przekonywających Europejczyków, który potrafił wzbudzić zachwyt szczególnie u młodego pokolenia”.
Nie wiem, czy młode pokolenie Polaków byłoby Panem zachwycone wiedząc, że na samym początku sprawowania urzędu premiera – 11 marca 2008r. - poleciał Pan do Nowego Jorku by tam złożyć „hołd” przedstawicielom największych, w tym najbardziej roszczeniowych wobec Polski organizacji żydowskich - - Komitet Żydów Amerykańskich /AJC/, Konferencja ds. Roszczeń Żydowskich /JCC/, Liga Przeciw Zniesławieniom /ADL/ - w postaci deklaracji – zwanej przez nich „wspaniałą” – celem realizacji której minister Skarbu Państwa Aleksander Grad przygotował w grudniu 2008 roku godzący w interes narodowy
projekt ustawy reprywatyzacyjnej, celem realizacji której chcieliście Panowie wyprzedać na kwotę 20 mld zł spółek i nieruchomości należących do Skarbu Państwa i której wprowadzenie w życie mogło Polskę skutkować potrzebą zaciągnięcia przez Polskę długów na dalsze dziesiątki miliardów złotych i/lub podwyższenie podatków – więcej na ten temat, patrz: www.zkekus.pl.
Przypomnę, że beneficjentami ustawy mieli być – zgodnie z Pana i A. Grada zamiarem - obcokrajowcy, w tym przede wszystkim Żydzi, w tym nie mieszkający nigdy w Polsce i nie posiadający obywatelstwa polskiego.
To rzeczywiście powód do zachwytu … szczególnie dla młodego pokolenia Polaków.
W tym miejscu przypomnieć należy, że gdy po moim i wielu jak ja Polaków sprzeciwie nie udało się Panu i A. Gradowi wprowadzić w życie Waszej ustawy, jak planowaliście wczesną wiosną 2009r., artykułowi dedykowanemu pracom nad nią i opublikowanym w wydaniu „Dziennika Polska Europa Świat” z dnia 1.07.2009r. redakcja „Dziennika” nadała tytuł:
„Ustawa reprywatyzacyjna wciąż w powijakach, a Unia na naciska”
Źródło: Jędrzej Bielecki, „Ustawa reprywatyzacyjna wciąż w powijakach, a Unia na naciska”; „Dziennik Polska Europa Świat”, 1.07.2009r., s. 7
Jak Pan myśli, która część Unii nas naciska … .
Czyżby Pan, Panie piłkarz chciał nam, Polakom mieszkającym w Polsce, razem z „pomocnikiem” ministrem Skarbu Państwa, najbardziej chyba chronionym skarbem w Pana drużynie, Aleksandrem Gradem walnąć na początku 2009 roku samobója i tylko zdecydowana postawa braci L. i J. Kaczyńskich rzeczywiście zatroskanych o los młodego pokolenia Polakó oraz opór społeczny powstrzymały Panów przed sprowadzeniem na nas klęski?
Szersze uzasadnienie dla mego stanowiska w sprawie Pana patriotyzmu prezentowałem w moich kilku poprzednich pismach do Pana, wyjaśniając dlaczego uważam, że jest Pana celem przetransformowanie Polski w „kibuc” – patrz: www.zkekus.pl - stąd tym razem ograniczę się tylko do uwagi, że to moim zdaniem tragifarsa, że obcokrajowcy muszą chwalić Pana za patriotyzm. W Polsce chyba niewielu by się takich znalazło.
Co do Pana walki o prawa człowieka, moje osobiste z Panem od maja 2009r. doświadczenia pokazują, że albo jest Pan durniem, który będąc Prezesem Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej nie zna prawa konstytucyjnego /art. 10 Konstytucji RP/ i nie wie, na czym polega różnica między władzą ustawodawczą i wykonawczą, albo wyjątkowy z Pana cwaniak, który deleguje rozpoznanie sprawy zgłaszanej Panu od dnia 25 maja 2009r. przeze mnie jako Posłowi na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, na siebie samego jako Prezesa Rady Ministrów, by Pana podwładni z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów /J. Izdebski, M. Holeksa/ mogli mnie nieprzerwanie informować, że … Prezes Rady Ministrów nie posiada uprawnień do rozpoznania sprawy zgłoszonej przeze mnie Panu jako … Posłowi.
Nie wiem, jakie Pan ma IQ, pragnę wszak zauważyć, że który z w.w. wariantów nie wchodził by w grę dyskwalifikuje Pana jako funkcjonariusza służby publicznej, u którego albo z intelektem, albo z etyką całkiem „na bakier”.
Tak w roli Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, jak i Prezesa Rady Ministrów.
To jednak nie mój problem – Pan wszak zakończył już karierę polityczną, choć jeszcze Pan „pobrzękuje szabelką” – ale czterdziestu tysięcy członków Platformy Obywatelskiej, którzy obdarzyli Pana zaufaniem.
Zaufała Panu także Kanclerz Niemiec Angela Merkel, która wygłosiła laudację na Pana cześć podczas uroczystości w dniu 13 maja w Akwizgranie wręczenia Panu Nagrody Karola Wielkiego, tj. najważniejszego wyróżnienia politycznego przyznawanego w Niemczech, wręczanego politykom szczególnie zasłużonym dla jedności europejskiej.
Nie wiem – nie tylko ja, z tego co wiem - co Pan zrobił dla jedności europejskiej, jakkolwiek ubolewam, że zaabsorbowany działaniami na rzecz jednoczenia Europy nie znajduje Pan czasu na spotkanie ze mną, które Pana, jako Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Asystentka z Biura Poselskiego w Warszawie, Pani Karolina Deryńska obiecała mi - uprzednio sprawdziwszy kalendarz Pana spotkań - w obecności kilku innych osób podczas mej wizyty w w.w. Biurze Poselskim w dniu … 27 listopada 2009r.
Wiem natomiast i wie cała Rumunia, że jako Premier Polski nie zapobiegł Pan zagłodzeniu się na śmierć obywatela Rumunii omyłkowo osadzonego w areszcie w Polsce.
Czy Pan informował o tym kanclerz Angelę Merkel i kuratorium Akwizgranu, które decydowało o przyznaniu Panu Nagrody?
I co, uznaliście Państwo, że Rumunia nie leży w Europie lub że Rumunii to nie ludzie, albo że będąc ludźmi Rumunii nie mają prawa do życia, gdy staną się ofiarą pomyłki – czyli niedopełnienia ustawowych obowiązków – funkcjonariusza publicznego Rzeczypospolitej Polskiej, raportującego do Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska?
Kuratorium Akwizgranu, tj. organizatora Nagrody Karola Wielkiego uhonorowało Pana przecież za wkład w jednoczenie Europy, uznało Pana za jednego z czołowych bojowników o … prawa człowieka.
Sprawdzał Pan wskaźniki Pana popularności w leżącej w Europie Rumunii?
Nawiasem mówiąc, czy doręczył Pan kanclerz Angeli Merker gazety i czasopisma polskie sprzed kilku tygodni informujące, jak to razem z M. Boni i J. Kapicą, planował Pan – nie tak przecież dawno prezentując się jako pierwszy liberał Rzeczypospolitej Polskiej - nałożenie w ekspresowym tempie „kagańca”, tj. cenzury na Internet i dopiero zdecydowany, na ogromną skalę opór społeczny odwiódł Panów od realizacji Waszego zamiaru?
A nawet nie tyle Waszego, co Pana przede wszystkim, co potwierdził Pan podczas spotkania z internautami.
Prawo do wolności słowa przestało już być prawem człowieka, Panie liberał?
Jak podały media, organizator Nagrody prezentował Pana jako jednego z czołowych „bojowników o wolność demokrację i prawa człowieka, który nigdy nie ugiął się wobec komunistycznego reżimu”.
No to kiedyś był z Pana odważny gość.
Szkoda, że nic z tego nie zostało i dzisiaj całkowicie podporządkował się Pan reżimowi korporacji prawniczych, będąc zarazem beneficjentem świadczonych Panu przez nich kiepskiej jakości usług.
Osobiście zgadzam się z kanclerz A. Merkel, która w laudacji na Pana cześć powiedziała: „My w Europie powinniśmy być świadomi, że wolność nie jest oczywistością, że trzeba o nią zawsze walczyć”.
Nie wiem tylko, dlaczego mając Pana na myśli powiedziała: „On wierzy w siłę wolności”.
Zastanawiam się także, co ktoś jak Pan ma „do roboty” w towarzystwie innych Laureatów Nagrody Karola Wielkiego, jak Jan Paweł II?
Media podały, że w uroczystości wręczenia Panu Nagrody uczestniczyli m.in. Marek Belka, Krzysztof Bielecki, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Aleksander Kwaśniewski, Kazimierz Marcinkiewicz, Józef Oleksy, Andrzej Wajda.
Mam nadzieję, że w trudnym dla Polaków czasie powodzi, w.w. osoby pokryły koszty towarzyszenia Panu w uroczystości z ich prywatnych środków lub, że Pan pokrył poniesione przez nich koszty towarzyszenia Panu z Pana prywatnego budżetu, tj. że kosztów wyprawy do Akwizgranu w celu udzielenia Panu wsparcia w odbieraniu nagrody, w Pana przypadku „niewiadomozaco”, nie pokrywał Polski podatnik.
„Jeden na jeden, honorowo! Taką debatę proponuje marszałek Sejmu Jarosławowi Kaczyńskiemu (61 l.) – U mnie na podwórku to się nazywało solówką – tłumaczy Bronisław Komorowski (58 l.) w wywiadzie dla Faktu.”
Źródło: Bronisław Komorowski w wywiadzie dla Faktu: „Wzywam prezesa PiS na solówkę”; „Fakt”, 11 czerwca 2010r., s. 1
Na „solówkę”, na którą ja go wyzwałem nie stawił się jednak „bochater” Bronisław Komorowski mimo, że pismami osobiście złożonymi przeze mnie w jego sztabie wyborczym przy ul. Wiejskiej 14, lok. 5 w Warszawie w dniach 31 maja 2010r. i 10 czerwca 2010r. zawiadomiłem go o w.w. posiedzeniu oraz zapraszałem do uczestnictwa w nim.
Pozbawiony charyzmy – co nawet członek jego komitetu honorowego Marek Majewski opiewa w tworzonych na tę okazję poematach – odwagi i „jaj”, Bronisław Komorowski nie stawił się jednak na posiedzenie w sprawie o popełnienie przez niego przestępstwa działania na szkodę Polski.
Honorowo … schował się za togę sędziego Adama Grzejszczaka.
A co ten z kolei chłopina wyrabiał … .
Przede wszystkim wskazać należy, że sprawiał wrażenie jakby był pod wpływem narkotyków lub alkoholu.
W ogóle nie słuchał, co do niego mówię, wydając polecenia Protokolantowi Sądowemu dokonywania zapisów sprzecznych ze składanymi przeze mnie oświadczeniami.
Nie dopuścił do uczestnictwa w posiedzeniu dwóch zgłoszonych przeze mnie osób zaufania – to ewenement, uczestniczyłem w kilku posiedzeniach w przedmiocie rozpoznania zażaleń które składałem na postanowienia prokuratorów i sędziowie zawsze dopuszczali do uczestnictwa w nich zgłoszonych przeze mnie osób zaufania.
Gdy nalegałem, by sędzia A. Grzejszczak dopuścił do uczestnictwa w posiedzeniu prowadzonym przez niego zgłoszonych przeze mnie zaufania, ten jakby oderwany od rzeczywistości dyktował raz za razem do protokołu, że nakazuje opuszczenie sali przez … publiczność.
Nie reagował na moje kilkukrotnie składane wyjaśnienie, że towarzyszące mi osoby nie są publicznością lecz osobami zaufania publicznego.
Ostatecznie polecił zaprotokołować, że wezwie Policję celem usunięcia … publiczności.
Pozbawił mnie także sędzia A. Grzeszczak możności skorzystania z mego prawa do rejestrowania przebiegu prowadzonego przez niego posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk – art. 147 § 1 kpk.
Nie reagował w ogóle na powtarzany przeze mnie kilkukrotnie wniosek o podanie mi podstawy prawnej jego stanowiska o odmowie rejestrowania.
Poinformował uczestników posiedzenia, że ma ono charakter niejawny.
Nie reagował w ogóle na mój wniosek o podanie podstawy prawnej nadania posiedzeniu charakteru niejawnego.
Gdy złożyłem, a potem ponowiłem wniosek o jego wyłącznie, sędzia A. Grzeszczak rozsiadł się w fotelu, zakazał zaprotokołowania mego wniosku informując uczestników posiedzenia, że on nie podejmie żadnych czynności dopóki publiczność – mimo, że ja informowałem go kilkukrotnie, że towarzyszące mi osoby nie są publicznością lecz moimi osobami zaufania publicznego – nie opuści sali.
Zachowanie sędziego Adama Grzejszczaka to więcej niż horror, to terror.
Straszeniu, grożeniu wezwaniem Policji w celu usunięcia zgłoszonych przeze mnie osób zaufania przez osobnika, który sam – jako przedstawiciel władzy – nie zna przepisów obowiązującego prawa trudno nadać inną nazwę niż terror.
Przypomnę, że „terror” to - «metoda walki polegająca na stosowaniu przemocy, gwałtu w celu zastraszenia przeciwnika»; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 1027.
A przecież posiedzenie w sprawie popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu Rzeczypospolitej Polskiej przez Marszałka Sejmu, a zarazem kandydata Platformy Obywatelskiej na Prezydenta Polski powinno mieć, jak żadne inne transparentny pod każdym względem charakter.
Ciekaw byłbym Pana, partyjnego przełożonego B. Komorowskiego w tej sprawie.
Z lekka przestraszony agresywnym zachowaniem sędziego A. Grzejszczaka, obawiając się innych ewentualnie z jego strony przejawów agresji wobec mnie, opuściłem salę rozpraw razem z wyrzuconymi przez niego groźbą użycia Policji moimi osobami zaufania publicznego.
Sędzia Adam Grzejszczak mógł już wtedy bezstresowo wydać postanowienie.
Ciekaw jestem, czy sprawiedliwe i bezstronne, czy też … korzystne dla Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego.
Natychmiast po opuszczeniu sali rozpraw, razem z towarzyszącymi mi osobami udałem się do Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia SSR Macieja Gruszczyńskiego i poinformowałem go o skandalicznym zachowaniu SSR Adama Grzejszczaka.
Pismem z dnia 16 czerwca 2010r. skierowanym do Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia SSR M. Gruszczyńskiego złożyłem skargę na SSR Adama Grzejszczaka - patrz: www.zkekus.pl.
Ufam, że zgodzi się Pan ze mną, że tchórzliwa postawa Bronisława Komorowskiego w połączeniu z terrorem zastosowanym wobec mnie i towarzyszących mi osób przez sędziego Adama Grzejszczaka oznaczają moje zwycięstwo nad B. Komorowskim oraz broniącymi go przed moim zarzutem niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu Rzeczypospolitej Polskiej prokuratorem Bartoszem Tomczakiem i sędzią Adamem Grzejszczakiem.
Gdyby sędzia Adam Grzejszczak nie miał nic do ukrycia, tj. gdyby sprawiedliwym i bezstronnym był sędzią, nie zachowywałby się w aż tak haniebny sposób, co mieliśmy okazję widzieć – oraz w czym mieliśmy okazję uczestniczyć - nie tylko ja i towarzyszące mi osoby, ale także Protokolant Sądowy.
Domyślam się, że zachowanie sędziego Adama Grzeszczaka wobec mnie i towarzyszących mi osób to dopiero przedsmak emocji, jakie przede mną w związku z zaplanowanym przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia na dzień 30 czerwca 2010r. posiedzeniem w przedmiocie rozpoznania mego zażalenia na postanowienie prokuratora Bartosza Tomczaka o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie o popełnienie przez Radcę Szefa KPRM Jerzego Izdebskiego przestępstwa z art. 231 § 1 Kodeksu Karnego oraz przez Pana jako Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przestępstw z art. 18 § 1, 18 § 2 i 18 § 3 Kodeksu Karnego.
Posiedzenie jak wyżej jeszcze się przecież nie odbyło, a Sąd już zdążył oczywiście i rażąco naruszyć – z korzyścią dla Pana wizerunku - przepisy obowiązującego prawa.
A zatem … wyzywam Pana na solówkę.
Niech Pan da sobie szansę na konfrontację ze mną w obecności sędziego.
Niech Pan jednak nie zapomni przynieść ze sobą białej flagi … .
Pokaże ją Pan sędziemu, gdy zadam Panu pytanie dlaczego wnioski z pism - jak to z dnia 25 maja 2009r. /Załącznik 1/ - kierowanych przeze mnie do Pana jako Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej tj. przedstawiciela władzy ustawodawczej, przekazuje Pan do rozpoznania … sobie samemu jako Prezesowi Rady Ministrów, tj. przedstawicielowi władzy wykonawczej.
Może nie pęknę wtedy ze śmiechu patrząc na Pana, premiera Polski, Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, laureata Nagrody Karola Wielkiego minę.
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że po blamażu SSR Adama Grzejszczaka w dniu 14.06.2010r. w sprawie z moim jako skarżącego udziałem przeciwko Marszałkowi Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu władze Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia nie zdecydują o potrzebie rozłożenia nad Panem parasola ochronnego i nie odwołają zaplanowanego na dzień 30.06.2010r. posiedzenia.
Jeśli nie stawi się Pan – jak w dniu 14.06.2010r. Marszałek Sejmu B. Komorowski - na posiedzenie Sądu w sprawie karnej przeciwko Panu, a Bronisław Komorowski zostanie Prezydentem Polski, znaczyć to będzie, że w Polsce rządzić się będą pozbawieni honoru, charyzmy „bezjajowcy” oraz bezmózgowcy i/lub zdrajcy interesu narodowego.
Korzystając z okazji zapraszam Pana do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia Wydział II Karny na posiedzenie w dniu 2 lipca 2010r. /godz. 09:20, sala 239/ w przedmiocie rozpoznania mego zażalenia na na postanowienie prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Bartosza Tomczaka z dnia 25 lutego 2010 roku o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie złożonego przeze mnie pismem z dnia 18 grudnia 2009 r. w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia, II Wydział Karny prywatnego aktu oskarżenia przeciwko:
a. Rzecznikowi Praw Obywatelskich prof. dr hab. Andrzejowi Zollowi o czyn z art. 231 § 1, § 2 kk
b. ministrowi sprawiedliwości, prof. nadzw. UJ dr hab. adw. Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu o czyn z art. 231 § 1 kk.
Przekona się Pan, na kogo Pan postawił, tj. przez kogo zakończył Pan – co ostatecznie dokona się w dniu 30 czerwca 2010r. - tak pięknie kiedyś zapowiadającą się karierę polityczną.
Nie sądzę, Panie dumny, by wielu płakało po Panu … .
Na zakończenie pozwolę sobie zadedykować Panu słowa Abrahama Lincolna:
„Można nabierać cały świat jakiś czas i kilka osób cały czas, ale nie można nabierać wszystkich ciągle”
Jak czyni Adresat niniejszego pisma.
Jeśli Pan okaże się nie mniejszym tchórzem w dniu 14.06.2010r. okazał się Pana kandydat na Prezydenta Polski Bronisław Komorowski schowany za terroryzującego uczestników prowadzonego przez niego posiedzenia SSR Adamem Grzejszczakiemi i nie stawi się Pan na „solówkę” ze mną w dniu 30.06.2010r. w siedzibie Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia Wydział II Karny, chowając się za /tj. pod/ togę sędziego lub gdy władze Sądu odwołają posiedzenie w sprawie przeciwko Panu, informacja o tym znajdzie się na stronie www.zkekus.pl.
Elektroniczna wersja pisma do Pana umieszczona została w Internecie na stronach www.zkekus.pl oraz www.zgsopo.pl
29-06-2010 / 00:00
Nie ma wątpliwości że w pierwszej kolejności trzeba zniszczyć medi, które popierają ten rząd przestępczy!!!! I na szeroką skalę poinformować Polaków co się dzieje w Polsce i z Polskim Narodem.