Source: http://doczz.pl/doc/43127/mo%C5%BCna-jeszcze-liczy%C4%87--ale-ju%C5%BC-tylko-na-cud
Timestamp: 2019-04-21 22:53:07
Legal References Found: art. 18
 art. 39
 art. 46
 art. 54
 art. 21
 art. 18
 art. 39
 art. 46
 art. 54

Document Content:
Sprawdź jak wypadli kandydaci z powiatu sanockiego
30 PAŹDZIERNIKA 2015 | NR 44 (1244) | CENA: 2,50 zł w tym 5% VAT | nr indeksu 338907 | ISSN 1232-6534 | PKWiU 58.14.11.0 | Nakład 3500 egz. |
Jest poseł!
BABIAK MIAŁ RACJĘ.
PLAC DO POPRAWY!
DOROTA MEĘARSKA
MUSIMY MIEĆ BASEN
Poseł to nie zbawca – mówi Piotr Uruski.
liczyć, ale już
tylko na cud
Po prawie 70 latach
poszukiwań odnalazła grób ojca
Chyba koniec marzeń o czołowej
szóstce, szanse awansu są już
tylko matematyczne. Nasze
nadzieje podsycały porażki
Cracovii w trzech ostatnich meczach, ale przełamała się właśnie
w starciu z STS.
Łukasz Ciepliński zajmuje
należne miejsce na kartach historii
Podczas odsłonięcia tablicy
przypomniano sylwetkę podpułkownika Łukasza Cieplińskiego.
II wojny światowej związał się
z zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość. Został zatrzymany
przez służby UB w 1947 roku.
Po brutalnym i okrutnym
śledztwie uznano go za zdrajcę
i skazano na 5-krotną karę
śmierci i 30 lat więzienia. Został zamordowany strzałem
w tył głowy 1 marca 1951 roku.
Do dziś nie wiadomo, gdzie został pochowany.
– Są w dziejach narodów
i państw postacie wielkie,
o których czynach opowiada
się kolejnym pokoleniom.
Lat służby: 9
Prywatne zainteresowania:
pływanie, turystyka górska
Komenda Powiatowa Policji w Sanoku, ul. Witkiewicza 3, pokój nr 223, tel. 0-13
46-57-426
Obsługuje dzielnicę:
Kościuszki (numery parzyste), Jagiellońska (numery nieparzyste), Podgórze, Królowej Bony (numery nieparzyste), Staszica (numery nieparzyste), Dmowskiego, Wiejska, Matejki, 2
Pułku Strzelców Podhalańskich, Szopena, Parkowa, Tchórznickiego, Żwirki i Wigury, Traugu�a (do ul. Staszica), Emilii
Plater, Mickiewicza (do ul. Staszica), Orzeszkowej, Lenartowicza, Jana III Sobieskiego, Berka Joselewicza, Sanowa, Cerkiewna, Zamkowa, Modrzewskiego, Żydowska, Piłsudskiego,
Kazimierza Wielkiego, Wałowa, Grzegorza, 3-go Maja, Grodka, Plac św. Michała, Plac św. Jana, Rynek, Franciszkańska.
Aby przypomnieć o zasługach Łukasza Cieplińskiego
i przywrócić mu dobre imię,
na budynku Aresztu Śledczego umieszczono tablicę
upamiętniającą fakt osadzenia go w sanockim więzieniu
przez żołnierzy niemieckich
w 1940 roku. Ten zapomniany bohater całe swoje życie
poświęcił ojczyźnie. Niestety, dopiero teraz zaczyna się
doceniać jego czyny.
W uroczystym odsłonięciu tablicy udział wzięli: Janina Wierzbicka-Kopeć i Kazimierz Rzucidło, współpracownicy Łukasza Cieplińskiego
Daje się je za przykład mę- z rąk oprawców, którymi byli
Pomysłodawcami stworzestwa i postawy patriotycznej. co najtrudniej powiedzieć nia tablicy upamiętniającej ŁukaIch imiona dzieci znają od współrodacy. Dziś my, sano- sza Cieplińskiego są: burmistrz
najmłodszych lat. Niestety, czanie, oddajemy mu cześć Sanoka i Zarząd Okręgowego
nie ma pośród nich Łukasza w miejscu, w którym cierpiał Niezależnego Samorządnego
Cieplińskiego. Nie było mu za ojczyznę – powiedział Związku Zawodowego Funkcjodane żyć w wolnej Polsce. w czasie wystąpienia bur- nariuszy i Pracowników WięzienZginął w okrutny sposób mistrz Tadeusz Pióro.
nictwa w Rzeszowie.
WKU – spoiwo łączące
cywilów i wojskowych
Asseco Resovia będzie promowała
skansen w Lidze Mistrzów!
Wojskowa Komenda Uzupełnień w naszym mieście działa od 70
lat. Aby uczcić tą ważną dla placówki rocznicę, zaprezentowano
„Monografię WKU w Sanoku na tle historii administracji wojskowej” i odznaczono osoby, które wspierają działalność placówki.
Mistrzowie Polski – siatkarze Asseco Resovii – wystąpią
podczas tegorocznej Ligi Mistrzów w koszulkach, na których
będzie prezentowany jeden z najpiękniejszych obiektów Muzeum Budownictwa Ludowego: kościół z Bączala Dolnego.
Szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Rzeszowie
wręczył podziękowania przyjaciołom i sympatykom wojska, którzy współdziałają z Terenowymi Organami Administracji Wojskowej na Podkarpaciu
administracji funkcjonowania �agowym zawojskowej w Sanoku sięga daniem placówki było zakłada1919 roku. Wówczas utworzo- nie i prowadzenie ewidencji
no Powiatową Komendę Uzu- wojskowej oraz powoływanie
pełnień dla powiatów: Krosno, w szeregi wojska rekrutów. Ma
Lisko (Lesko) i Sanok. Była to ona ogromny wpływ na twojedna z pierwszych placówek rzenie jednostek wojskowych
administracji wojskowej w po- wszystkich sił zbrojnych i ich
wojennej Polsce. Jako WKU gotowość bojową. Jest spojednostka działa od 1975 roku. iwem łączącym dwa światy:
Wówczas Rejonowa Komen- wojskowy i cywilny. To włada Uzupełnień została prze- śnie przez pryzmat jej pracy
kształcona w Wojskową Ko- społeczeństwo
mendę Uzupełnień.
współczesną armię i z tego ty– Administracja wojskowa tułu spoczywa na niej wielki
nie jest obszarem, który może obowiązek – mówi płk. dypl.
fascynować heroicznymi czy- Zbigniew Winiarski, szef Wonami, podniosłymi wydarze- jewódzkiego Sztabu Wojskoniami czy też sylwetkami po- wego w Rzeszowie.
dziwianych dowódców. Jednak
W dalszej części obchoto właśnie ona u progu odra- dów odznaczono medalami
dzającej się państwowości była rodziców, których troje lub
jednym z głównych elementów czworo dzieci pełniło służbę
zaangażowanych w proces two- wojskową.
rzenia wojska. Od początku
Klub przygotował na tegoroczną edycję Ligi Mistrzów specjalne koszulki meczowe. Trzy
komplety w kolorze białym
przedstawiają charakterystyczne dla regionu zabytki: zamek
w Łańcucie, zamek w Przemyślu oraz Muzeum Budownictwa Ludowego z jednym z najbardziej znanych obiektów:
XVII-wiecznym drewnianym
kościołem z Bączala Dolnego.
Na czwartym komplecie,
w kolorze czerwonym, pokazano rzeszowski Rynek. Koszulki zostały zaprezentowane
w ubiegłym tygodniu, podczas
Dla skansenu i Sanoka będzie to z pewnością świetna
forma promocji. Resovia – która w ubiegłym sezonie zdobyła
drugie miejsce w Lidze Mistrzów – jest obecnie jednym
z najlepszych klubów na świecie i marką rozpoznawalną także poza granicami kraju.
Jak podkreśla burmistrz
Tadeusz Pióro, sanockie motywy znalazły się na koszul-
kach mistrzowskiej drużyny
Województwa Podkarpackiego. – Jesteśmy wdzięczni
urzędowi marszałkowskiemu, który zaproponował
i umożliwił taką formę promocji. Przedstawiliśmy kilkanaście motywów najbardziej charakterystycznych
dla Sanoka m.in. skansen, architekturę miasta, czy sylwetkę Beksińskiego. Z przedstawionych propozycji zarząd Asseco Resovii razem z gra�kami
wytypował właśnie siedemnastowieczny kościół z Bączala i hasło promocyjne: „Sanok. Wooden
Paradise” (Drewniany Raj).
Dodajmy, że to początek
szerszych akcji promocyjnych, w których w najbliższym czasie weźmie udział
miasto. Sanok został uwzględniony także w działaniach
promocyjnych województwa
podkarpackiego i Euroregionu Karpackiego jako część
Marki Carpathia.
*Policja wyjaśnia okoliczności wypadku, do którego doszło 21 października na ul.
znajdującego się przy cmentarzu. 16-letni rowerzysta
jechał w kierunku ronda,
w czasie zmiany pasa ruchu
został potrącony przez ciężarówkę. Nastolatek ma złamany obojczyk. Uczestnicy
zdarzenia byli trzeźwi. Policja prosi o kontakt osoby,
które były świadkami wypadku pod numerem 0-13-46-57-408.
*22 października około godziny 2.00 policjanci zatrzymali 20-letniego kierowcę.
W czasie kontroli okazało
się, że mężczyzna ma przy
sobie prawie 4 gramy marihuany. W wyniku dalszych
czynności przeszukano jego
mieszkanie. Znaleziono tam
17 gram marihuany. 20-latek
odpowie za posiadania środków odurzających. Trwa
także ustalanie, czy kierował
pojazdem będąc pod wpływem narkotyków.
*Mieszkanka Sanoka zawiadomiła, że w nocy z 23/24
października w jednej z dyskotek skradziono jej torebkę, w której znajdowała się
karta bankomatowa, dokumenty i telefon.
*24 października na ul. Krasińskiego funkcjonariusze
zatrzymali 69-letniego kierowcę. Mężczyzna był pod
wykazało 0,49 mg/l.
Korekta: Tomasz Kulpiński
*25 października na ul. Rymanowskiej
skontrolowali 41-letniego
kierowcę, który w wydychanym powietrzu miał 0,36
mg/l alkoholu. Tego samego dnia na ul. Mickiewicza
pijanego 28-latka. Badanie
alkomatem wykazało 1,21
*25 października w Besku
zatrzymano nietrzeźwego
kierowcę. 28-latek w wydychanym powietrzu miał
0,50 mg/l alkoholu.
*26 października w Markowcach policjanci skontrolowali 28-letniego kierowcę.
Mężczyzna w organizmie
miał 0,50 mg/l alkoholu.
*Prawie 80 osób włączyło
się w poszukiwania 78-letniej kobiety, która 21 października zgubiła się w lesie
w Moszczańcu. W akcję ratunkową zaangażowało się
15 policjantów, 28 strażaków z OSP Komańcza, Rzepedź, Szczawne, Moszczaniec i Niebieszczany, 22 ratowników GOPR-u, 8 pracowników Nadleśnictwa
Komańcza i kilku mieszkańców Moszczańca. Zaginioną kobietę po trzech godzinach poszukiwań odnaleźli strażacy z OSP Niebieszczany. Była zmęczona
i wychłodzona.
W poprzedniej kadencji radny Roman Babiak wielokrotnie
poruszał temat źle położonej kostki granitowej na placu św.
Michała. Radny miał rację, co wykazała sporządzona ostatnio opinia. Zresztą, nie trzeba ekspertyzy, wystarczy przejść
się lub przejechać po placu – są miejsca, gdzie kostka dosłownie „wyskakuje” spod kół jadących samochodów.
pytania były jednak zbywane
ogólnikami.
Radny nie odpuścił
i z uporem wracał do sprawy,
również w tej kadencji. Gołym okiem było widać, że ro-
Kostkę można, ot tak sobie, wyciągnąć. Na zdjęciu – radny Roman Babiak. Ktoś opowiadał nam, że w 2013 roku, kiedy do Sanoka miał przyjechać prezydent Komorowski, widział jak policjant, któremu towarzyszył członek BOR, wyciągnął z nawierzchni luźną
kostkę i nie wiedząc, co z nią zrobić… wrzucił do kosza
Od dawna mówią o tym taksówkarze. – Raz facetowi granitowy blok uderzył w samochód – opowiada jeden
Kostka na placu św. Michała została położona podczas prac rewitalizacyjnych
w Śródmieściu, które zakończyły się w 2013 roku. Była to
potężna inwestycja o warto-
ści 5 mln zł, obejmująca również przyległe ulice. Wykonawcą było Przedsiębiorstwo
Robót Inżynieryjnych i Drogowych z Krosna.
O źle położonej kostce na
placu św. Michała radny Babiak mówił jeszcze w poprzedniej kadencji. Temat
drążył nawet w swoich interpelacjach, pytając, kto nadzorował i dokonał odbioru prac,
czy w trakcie były zgłaszane
jakieś uwagi i kto – i na czyj
koszt – dokona naprawy. Jego
bota została sfuszerowana
i wykonawca musiał dokonywać napraw w ramach okresowych przeglądów gwarancyjnych.
stało się nawet sprzątanie
placu św. Michała – były obawy, że mechaniczne zamiatarki... wymiotą kostkę!
Urząd w końcu zlecił
przygotowanie oceny technicznej nawierzchni. Jak
podkreślał podczas sesji
rady miasta Edward Olejko,
wiceburmistrz ds. komunal-
Plac do poprawy
nych, była to ocena, a nie
ekspertyza, za którą urząd
musiałby zapłacić kilkanaście tysięcy złotych. –
W Sanoku nie znaleźliśmy
chętnych fachowców, którzy chcieliby przeanalizować temat i ocenić pracę
swoich kolegów. Mówili
tylko poza protokołem, że
nawierzchnia powinna być
przełożona. Zadania podjął
się dopiero drogowiec spoza Sanoka – relacjonował
Edward Olejko dziwi się,
że tak niechlujnie wykonana
robota została odebrana
w 2013 roku. – Teraz pracownicy urzędu zamiast zajmować się pilnymi sprawami, jak na przykład przygotowanie projektów drogowych, muszą wracać do
zakończonych już zadań – nie
ukrywał niezadowolenia.
Na szczęście obowiązuje
jeszcze trzyletni okres gwarancyjny, co oznacza, że
problem ma przede wszystkim krośnieński wykonawca. Prace naprawcze mogą
kosztować nawet 60 tys. zł.
Urząd miasta, jako inwestor, dysponuje zabezpieczeniem pieniężnym –
wnoszonym przez wykonawcę na etapie rozpoczęcia
prac – na „pokrycie roszczeń związanych z nieusunięciem lub nienależytym
usunięciem wad i usterek
w okresie gwarancyjnym”.
Ma także możliwość skorzystania z ubezpieczenia
kierownika budowy i inspektora nadzoru. Nie ma
więc obaw, że miasto poniesie koszty naprawy.
na wiceburmistrzu
Urząd miasta będzie na razie funkcjonował bez drugiego
wiceburmistrza. Taką przynajmniej deklarację złożył
podczas ostatniej sesji burmistrz Tadeusz Pióro.
Jak wiadomo Piotr Uruski,
pełniący funkcję wiceburmistrza ds. społecznych
i oświaty, zdobył mandat
posła i pożegna się z funkcją w najbliższym czasie –
10 listopada będzie już
Burmistrz Tadeusz Pióro stwierdził podczas ostatniej sesji, że na razie na jego
miejsce nikogo nie powoła.
Tak więc zarząd będzie
funkcjonował w okrojonym
składzie, z jednym wiceburmistrzem ds. komunalnych.
Gospodarz miasta tłumaczył to względami oszczędnościowymi.
Radnych informacja ta
jakby trochę zaniepokoiła.
Maciej Drwięga zauważył,
że dość często bywał u bur-
mistrza Uruskiego, któremu podlegały sprawy
i społeczne. – Czy będziemy teraz chodzili z tego
typu sprawami do wiceburmistrza Olejki? – dopytywał radny.
Tadeusz Pióro odpowiedział, że zakres obowiązków zostanie podzielony, a wszystko nieco inaczej
ustawione. Radni zostaną
poinformowani, gdzie będą
mogli załatwiać sprawy
przypisane do tej pory odchodzącemu wiceburmistrzowi. – Decyzja została
podjęta – uciął dalsze pytania
burmistrz. – Musimy szukać
oszczędności także w urzędzie – zamknął temat.
Pani Annie Hejnar
wyrazy szczerego i głębokiego
Powiatowego Urzędu Pracy w Sanoku
Musimy mieć basen na własną miarę
Radni biorą się za bary z tematem krytego basenu. Tomasz
Matuszewski, dyrektor MOSiR, przedstawił wstępną koncepcję opracowaną na przykładzie trzech obiektów. Wydaje
się, że radnym najbardziej przypadł do gustu basen w Sokołowie Małopolskim, bo jest to obiekt szyty na naszą miarę.
– W tym roku musimy mieć
całą koncepcję, by w następnym wbić łopatę – podkreśla
dyr. Matuszewski.
– Zdecydowaliśmy się
przybliżyć radnym inwestycję, która będzie priorytetem
w tej kadencji, aby ją przedyskutowali – mówi wiceburmistrz Edward Olejko. –
Nie może bowiem dojść do
sytuacji, że opracujemy dokumentację, a okaże się, że
wydatki przekroczą nasze
możliwości. Będziemy chcieli opracować projekt w dwóch
etapach, bo prawdopodobnie
będziemy sięgać do różnych
źródeł �nansowania.
– Najlepiej byłoby przeprowadzić razem rewitalizację basenu krytego i otwartego – uważa Janusz Baszak,
szef komisji �nansowo-gospodarczej. – To byłoby spełnienie marzeń sanoczan.
Po pierwsze pieniądze,
po drugie pieniądze,
Opracowanie dyr. Matuszewskiego jest wypadkową wielu
czynników, które należy brać
pod uwagę przy tej inwestycji.
Jednym z najważniejszych jest
czynnik ekonomiczny. Trzeba
mieć pieniądze nie tylko na
wybudowanie basenu, ale także na jego utrzymanie.
A utrzymanie ściśle wiążę się
z energochłonnością obiektu.
Dyrektor MOSiR na początku października wziął
udział w konferencji w Kielcach, w której uczestniczyli
szefowie ośrodków sportu
i rekreacji z całego kraju. Dyrektorzy dzielili się swoimi
spostrzeżeniami i doświadczeniami. Niestety, nie są one
tylko pozytywne. Do większości basenów gminy dokładają znaczne pieniądze.
– Musimy opracować taką
koncepcję, by nie tylko utrzymać basen, ale osiągnąć z niego jak największe dochody –
podkreśla Matuszewski.
Basen w Sanoku rocznie
kosztuje około 1 mln zł. Dochody z pływalni zaplanowano
w budżecie na 300 tys. zł, ale
już wiadomo, że wyniosą one
tylko 180 tys. zł. To zaledwie
17% kosztów utrzymania.
Podpatrujemy,
bo chcemy uczyć się
proporcje między kosztami
a dochodami wyglądają znacznie lepiej. Jest to obiekt liczący
3 tys. m2. Składa się z basenu
rekreacyjnego, sportowego
(z 6 torami 25 metrowymi),
o głębokości 1,2-1,8 m, z widownią na 140 miejsc. Basen
rekreacyjny o głębokości
0,6-1,2 m ma atrakcje: masaże
karku, dysze, sztuczna fala, gejzer, jacuzzi, brodzik dla dzieci
o głębokości 0,3-0,6 m, z jeżem
wodnym i parasolem. Ponadto
w obiekcie znajduje się: bar,
sklepik spożywczy wraz z artykułami pływackimi, gabinet
masażu. Lustro wody ma powierzchnię 540 m2. Brodzik
ma zaledwie 25 m2. I w przy-
i dochodów większości basenów, warto zauważyć, że te
drugie stanowią około 50%
kosztów ich utrzymania – informuje dyrektor.
Na nasze potrzeby projekt z Sokołowa Małopolskiego będzie zmody�kowany.
Powinna się w nim znaleźć
sala do ćwiczeń i pomieszczenie na sklep sportowy, bo
na to jest zapotrzebowanie.
Radni zapoznali się z koncepcją na wspólnym posiedzeniu komisji. Prawdopodobnie wybiorą się do Sokołowa Młp
padku mody�kacji tego pro- czy koszty eksploatacji jest w stanie mocniej się zmobilijektu na potrzeby Sanoka tę dobrym rozwiązaniem.
zować w tej kwestii, tym barczęść należałoby powiększyć.
Budowa pływalni trwała dziej że nasz basen wykonyJest też zjeżdżalnia zewnętrzna 2 lata. Kosztowała 14 mln zł. walibyśmy w ramach rewitao długości 64 m.
Dzisiaj na taki obiekt trzeba lizacji – mówi Matuszewski.
Jeśli chodzi o rozwiązania byłoby wydać około 18-20
techniczne, w Sokołowie Ma- mln zł. Gminie udało się po- w Sokołowie kosztuje 2 mln
łopolskim zastosowano niec- zyskać 4,5 mln zł z zewnątrz. zł rocznie, ale około 1 mln zł
kę ze stali nierdzewnej, co – Mając doświadczenie w po- to dochody. – Generalnie
z uwagi na wymogi czystości zyskiwaniu środków jesteśmy analizując koszty utrzymania
Tomasz Matuszewski nie
ograniczył się tylko do tego
jednego przykładu. Przybliżył radnym również baseny
w Jarosławiu i w Wielkiej
Nieszawce w województwie
kujawsko-pomorskim. Mieszkańcy Sanoka nie mogą marzyć, że tak „wypasiona” pływalnia jak ostatnia, z hotelem, kręgielnią, oszklonym
dachem, strzelnicą, powstanie w naszym mieście, ale
ten przykład jest ciekawy ze
względu na zastosowanie
odnawialnych źródeł energii. Już na etapie projektu
przewidziano ogrzewanie
całego obiektu w 70-80%
energią słoneczną oraz pompami ciepła. Na dachu zamontowano kolektory słoneczne oraz wykonano
wręcz pokazową instalację
z pompami ciepła (14 pomp
ciepła w 5 kaskadach pracujących na cele c.o., c.w.u.
i chłodzenia). – Chciałbym,
aby elementy odnawialnych
źródeł energii funkcjonowały również i u nas – podkreśla Matuszewski.
Miasta nie stać, by inwestycję zrealizować z własnych
pieniędzy. Założenie jest takie, że 15% to będą środki
własne, a 85% do�nansowanie z zewnątrz.
Gdzie możemy, rozwiązujemy problemy od ręki
Pracujemy naprawdę intensywnie. Komisja w ciągu 9 miesięcy odbyła 15 posiedzeń. Przyjmując plan pracy na 2015 r.,
złożyliśmy wizyty na terenie całego miasta. Stąd aż 3 posiedzenia wyjazdowe, na które poświęciliśmy w sumie około 30
godzin – przeważnie w soboty. Wyjazdy dały możliwość spotkań z mieszkańcami; długo z nimi rozmawialiśmy wsłuchując się w problemy. Dowiedzieliśmy się, ile niespełnionych
obietnic składali nasi poprzednicy; stąd ogromne poczucie
krzywdy u ludzi. Wysłuchaliśmy żalów pod adresem urzędu
i konkretnych urzędników. Tam, gdzie mogliśmy, od razu reagowaliśmy. Udało się m.in. wyasfaltować ulicę Reja, ulicę
pomiędzy torami a nową salą gimnastyczną przy I LO, łącznik pomiędzy ulicą Mickiewicza a Armii Krajowej; naprawiono dziury na końcu Konarskiego, zdjęto kontrowersyjną
lampę przy przejeździe kolejowym, wyczyszczono odcinek
potoku Dworzysko.
Kolejne wyjazdowe posiedzenie odbyliśmy na cmentarzach miejskich, ustalając, co
i w jakiej kolejności realizować. I tak powstała zatoczka
dla autobusów i parking na
cmentarzu Południowym,
nowy asfalt na drodze pomiędzy bramami na cmentarzu
Centralnym, podjazd dla niepełnosprawnych obok kolumbarium. Nowa alejka as-
faltowa pojawiła się na cmentarzu w Olchowcach.
Najwięcej czasu i środków poświęciliśmy problemom cmentarza na Posadzie.
Komisja odbyła 3 posiedzenia w poszerzonym składzie,
podczas których dyskutowaliśmy – czasami ostro –
z członkami rady para�alnej
o konieczności i możliwości
rozbudowy cmentarza. Nie-
stety, nie jest możliwe wypełnienie obietnic złożonych
w trakcie kampanii wyborczej przez poprzedniego burmistrza. Ale mamy też małe
sukcesy. SPGK wykonało kilka alejek z asfaltu; wokół starej kaplicy położono kostkę
brukową, 80 procent błotnistego parkingu otrzymało nakładkę asfaltową. Na tyle starczyło pieniędzy, reszta w 2016
Byliśmy inicjatorami wystąpień do GDDKiA w sprawie budowy drugiego pasa na
rondzie Beksińskiego, co ma
na celu rozładowanie korków
i zmniejszenia problemów komunikacyjnych na Okołowiczówce. Wesprze nas w tej
sprawie powiat sanocki, a niedługo także Zagórz.
z możliwości sięgnięcia po
środki z rządowego programu (z 50% do�nansowaniem) na zbudowanie ciągu
dróg, oświetlenia oraz chod-
ników na Dąbrówce. Początkowo temat wywołał kontrowersje, ale radni zrozumieli,
że w dzielnicy tej są duże potrzeby i zaszłości – ludzie kupowali od miasta „uzbrojone”
działki, poświęcając potem
wiele tygodni na np. wykucie
studni w skale, aby zapewnić
sobie wodę.
Udało mi się przekonać
radnych ze swojej komisji
oraz komisji �nansowo-gospodarczej, abyśmy dołożyli
około 150 tys. zł dla powiatu,
dzięki czemu będzie mógł
ubiegać się o do�nansowanie
z programu rządowego. Liczę, że w ten sposób wspólnymi siłami wyremontujemy
ulicę Podgórze. Razem z powiatową komisją transportu i
komunikacji zastanowimy
się, jakie ulice powiatowe,
znajdujące się na terenie miasta, moglibyśmy wyremontować z udziałem środków zewnętrznych. Mamy też nierozwiązany problem dojazdu
JAN WYDRZYŃSKI, przewodniczący
komisji infrastruktury miejskiej
od łącznika do obwodnicy
w kierunku ulicy Konopnickiej. Wydział inwestycji urzędu miasta słusznie proponuje,
abyśmy także i ten trakt zgłosili do programu rządowego.
Dobrze, że SPGK obniżyła – choć w niewielkim
stopniu – cenę wody i ścieków. Ten trend musi być
utrzymany, gdyż wspomniane opłaty znacząco ważą na
Może warto usiąść i zacząć
negocjować z bankiem inne
rozłożenie wykupu obligacji? Mamy też nadzieję, że
rząd zaproponuje rozwiązania dotyczące taniego
budownictwa, z których
będzie mogło skorzystać
również nasze miasto.
że tylko budowa mieszkań na wynajem zatrzyma młodych ludzi w Polsce.
150 tys. zł dla powiatu.
Miasto chce dołożyć się do remontu ul. Podgórze
Miasto udzieli pomocy �nansowej powiatowi, przekazując 152 tys. zł na remont
ul. Podgórze. Uchwałę w tej
sprawie podjęto podczas
z rządowego „programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej” na lata
2016-2019, uzyskując na tę inwestycję znaczącą dotację: do
50% wartości zadania.
Pozwoliłoby to na wyremontowanie 650-metrowego
odcinka ulicy: wykonanie nowej nakładki asfaltowej, chodnika oraz zabezpieczeń. Radni
obiema rękami podpisali się
Miejmy nadzieję, że powiat przy udziale miasta wyremontuje ulicę Podgórze. W poprzedniej
kadencji udało się doprowadzić tam do porządku chodniki po stronie szkoły muzycznej
W poprzednich latach miasto
już dokładało swoją cegiełkę do
remontu ulic, które – choć mają
status powiatowych – faktycznie
są traktami miejskimi. Tak było
np. z ulicą Robotniczą, która
dzięki mariażowi �nansowemu
obu samorządów została w końcu porządnie wyremontowana
ku zadowoleniu sanoczan.
Obecnie jest szansa na wyremontowanie wspólnymi siłami ulicy Podgórze. Powiat
mógłby sięgnąć po fundusze
Pomysł jest taki, aby miasto
i powiat podzieliły się po połowie kosztami wkładu własnego.
Jak poinformował podczas sesji Ignacy Lorenc, naczelnik
Wydziału Inwestycji i Remontów Kapitalnych Urzędu Miasta, remont ulicy ma kosztować
610 tys. zł. Gdyby udało się
uzyskać 50% do�nansowanie,
wkład własny wyniósłby
305 tys. zł. Czyli obie strony
muszą wyłożyć po mniej więcej 153 tys. zł.
pod pomysłem, przyjmując
bez głosu sprzeciwu projekt
uchwały. Czasu nie ma zbyt
wiele, gdyż nabór wniosków
trwa tylko przez miesiąc i kończy się 30 października.
Dwa kierunki ruchu
Przy okazji dyskutowano
o możliwości powrotu do ruchu dwukierunkowego na ulicy Podgórze – co postulował
Po prawie rocznej szarpaninie udało się w końcu zamknąć
niefortunną sprawę darów na Ukrainę. Burmistrz otrzymał
informację z Caritas Archidiecezji Lwowskiej, iż pomoc z Sanoka i Reinheim tra�ła do najbardziej potrzebujących.
Historia z darami dla ogarniętej dniach pracy – związanej m.in.
wojną Ukrainy zaczęła się pod ze spisaniem każdej najmniejkoniec poprzedniej kadencji, szej nawet rzeczy – i poszukiwaw sierpniu 2014 roku. Choć niu jakiegoś sensownego rozburmistrz ukraińskiego Biało- wiązania, burmistrz Tadeusz
grodu zwrócił się o pomoc do Pióro porozumiał się z ks. Artuwładz niemieckiego Reinheim, rem Jańcem, dyrektorem Carido akcji przyłączył się także Sa- tas Archidiecezji Przemyskiej,
nok. Na apel burmistrza Ble- dzięki czemu dary tra�ły w docharczyka sanoczanie odpo- bre ręce: do Caritas-Spes Archiwiedzieli spontanicznie, o�aro- diecezji Lwowskiej.
wując kilka ton darów.
Jak poinformował podczas
Niestety, mimo entuzja- sesji rady miasta burmistrz Tazmu i dobrej woli, kompletnie deusz Pióro, w ostatnich dniach
zabrakło wyobraźni. Akcja była do urzędu miasta dotarło ponieprzemyślana od strony or- dziękowanie ze Lwowa. Tamganizacyjnej, prawnej i proce- tejszy Carits informuje, że otaduralnej. Nikt chyba nie miał cza opieką i pomocą najbarświadomości, jak trudna dziej potrzebujących na terenie
i skomplikowana jest operacja czterech województw zachodprzekazania pomocy humani- niej Ukrainy, a także uchodźtarnej za wschodnią granicę. ców z obwodu donieckiego
Na domiar złego Sanok przyjął i ługańskiego. Jak pisze ksiądz
transport darów z Reinheim, Wiesław Dorosz, dyrektor Cabiorąc na swoje barki odpowie- ritas-Spes Archidiecezji Lwowdzialność również za nie. Po- skiej, są to osoby, które z powoprzedniemu burmistrzowi bar- du toczącej się wojny musiały
dzo zależało, aby konwój na opuścić swoje domy i zostały
Ukrainę zorganizować pod praktycznie bez niczego.
szyldem Sanoka. Był akurat
Pomoc z Sanoka i Reinheim,
czas kampanii wyborczej – w postaci żywności, środków
w listopadzie miały się odbyć czystości, odzieży, przekazano do
Charkowa i Kijowa. Ofiary wojNowe władze musiały ny otrzymały ją poprzez ośrodki
zmierzyć się z problemem kil- pomocy humanitarnej. Trafiła
kunastu ton darów zalegających również do 110 rodzin uchodźw magazynach, w kilku punk- ców na terenie zachodniej Ukratach miasta. Nie było przygoto- iny. „Osoby te przyjmują każdą
wanej dokumentacji ani kon- pomoc z wdzięcznością” – podcepcji jak cała operacja ma wy- kreśla ks. Dorosz, dziękując gorąglądać. Rozmowy z Ukraińcami co wszystkim darczyńcom.
nic nie dały – władze BiałogroW ten sposób, po czternadu odsyłały do Kijowa, a Kijów stu miesiącach od ogłoszenia
nie podejmował żadnej decyzji. akcji, sprawę można uznać o�Ostatecznie, po wielu tygo- cjalnie za zakończoną.
dzień wspierającą terapeutycznie kobiety walczące z chorobami nowotworowymi w Podkarpackim Ośrodku Onkologicznym w Brzozowie. Ponadto
każda z przybyłych pań otrzymała drobny upominek. Rozlosowano również nagrody
m.in. książki, kosmetyki oraz
zabiegi upiększające w salonie
Ważnym elementem był
wykład Kingi Midzio na temat
samoakceptacji oraz poczucia
własnej wartości w chorobie. –
Kobiety często pojmują siebie
przez pryzmat tego, co widzą
na zewnątrz. W trakcie chemioterapii tracą włosy, brwi,
rzęsy. Skóra staje się przesuszona i szara, często pojawiają się
przebarwienia. Dochodzą problemy natury psychologicznej.
Kobiety boją się, że wypadną
z roli matki, żony, przyjaciółki.
Staną się nieatrakcyjne dla
swoich partnerów. Utracą to,
co w nich kobiece i seksualne –
mówi psycholog. Akcja ma na
celu poprawę samoakceptacji.
– W przypadku pacjentek z oddziałów onkologicznych niezmiernie ważny jest fakt, jakie
poczucie własnej wartości ko-
Dary z Sanoka trafiły na Ukrainę
Zachować piękno w chorobie
Utarło się przekonanie, że szpital to miejsce, w którym jest
tylko ból, smutek, cierpienie i tragedia. Nie ma w nim miejsca na naturalne piękno czy uśmiech. Stowarzyszenie na
Rzecz Walki z Chorobami Nowotworowymi „Sanitas” już
po raz czwarty, w ramach swojej akcji „Piękna w chorobie”,
pokazuje kobietom, że nawet w ciężkiej sytuacji, jaką jest
utrata zdrowia, nie można zapominać o swojej kobiecości.
Akcja skierowana przede
wszystkim do pacjentek z oddziałów onkologicznych, po raz
pierwszy odbyła się w sanockim Szpitalu Specjalistycznym.
– Wprawdzie w Sanoku nie
ma oddziału onkologicznego,
jednakże podczas tego typu akcji nakłaniamy kobiety, żeby
o siebie dbały, badały się, stosowały pro�laktykę,ajednocześnie
nie bagatelizowały żadnych niepokojących objawów, które się
pojawiają. Wiele chorób, które
do niedawna uważano za nieuleczalne, dzisiaj leczy się z bardzo
dobrymi rezultatami. Często
kluczowy jest fakt, jak szybko zareagujemy na niepokojące sygnały wypływające z naszego
ciała – mówi Anna Nowakowska, założycielka Sanitasu.
Podczas spotkania pacjentki miały okazję wysłuchać mini
recitalu w wykonaniu uczennic
sanockiej szkoły muzycznej:
Marii Kozimor i Zuzanny Kopiec. Mogły obejrzeć �lm
przedstawiający historię walki
z chorobą nowotworową Ani
Nowakowskiej oraz wziąć
udział w seansie relaksacyjnym
przeprowadzonym przez psycholog Kingę Midzio, na co
radny Piotr Lewandowski
– oraz o budowie parkingu
u podnóża skarpy, w miejscu
gdzie trwa obecnie zabezpieczanie osuwiska. Edward Olejko, wiceburmistrz ds. komunalnych, poinformował, że gotowy jest projekt parkingu
o wymiarach 15 m x 30 m, na
25 miejsc. W związku z tym, że
w mieście dotkliwie brakuje
miejsc postojowych dla autobusów, niewykluczone, że
nowy parking zostanie przeznaczony dla tego typu pojazdów. Koszt zadania opiewa na
206 tys. zł, a pieniądze włodarze spróbują znaleźć w budżecie na 2016 r.
Problematyczny będzie
natomiast powrót do ruchu
dwukierunkowego. – Wprowadzenie ruchu dwukierunkowego będzie możliwe tylko na
odcinku do nowego parkingu
i pod warunkiem, że wyprowadzimy z ulicy Podgórze przystanki autobusowe komunikacji podmiejskiej, które ze
względu na brak miejsca na zatoki zajmują pas ruchu – tłumaczył wiceburmistrz. Przystanki znikną jednak dopiero
wtedy, kiedy uda się wybudować dworzec multimodalny
przy ulicy Lipińskiego – sprawa jest więc na razie otwarta.
Poza tym na skrzyżowaniu ulic
Podgórze-Jagiellońska możliwy będzie tylko prawoskręt –
z uwagi na duży ruch i korkujące się skrzyżowanie Jagiellońska-Daszyńskiego po przeciwnej stronie drogi.
bieta posiadała przed pojawieniem się choroby. Jeżeli to poczucie było prawidłowe, czyli
odpowiednio wysokie, to choroba trochę nadszarpnie akceptację, ale jej nie zachwieje.
Natomiast, jeżeli kobieta już
wcześniej nie uważała się za
osobę atrakcyjną czy ciekawą
osobowościowo, wówczas jej
samoocena drastycznie spada.
Często taka osoba potrzebuje
pomocy i wsparcia psychoterapeuty – mówi Kinga Midzio.
Inicjatorka akcji Anna Nowakowska sama zmagała się
z nowotworem złośliwym
w trakcie ważnego okresu swojego życia, mianowicie przygotowań do ślubu oraz samej ceremonii. – Moja postawa
w trakcie choroby a dzisiejsza
akcja, to dwie różne sprawy.
Kiedy nie miałam już włosów,
brwi, rzęs, gdy patrzyłam w lustro nie czułam się brzydsza czy
gorsza. W odbiciu trudno mi
było dostrzec siebie. Widziałam
kogoś obcego, niekoniecznie
brzydkiego, ale jednak obcego.
Ania wpadła w wir weselnych przygotowań, co jak
twierdzi, działało na nią wręcz
terapeutycznie. – Postanowiłam nie skupiać się na swoim
wyglądzie. Nie przyglądać się
sobie uporczywie, nie analizować zewnętrznych zmian. Dałam pole do popisu mojej kosmetyczce, która musiała się
napracować, aby nadać mojej
twarzy w miarę zdrowy wygląd
Jedna z przyjaciółek występująca w �lmie stwierdziła, że
Ania niewątpliwie była najpiękniejszą panną młodą, jaką widziała. Katarzyna Kwolek
Głusi: Mamy dość dyskryminacji.
Chcemy sami o sobie decydować!
STOWARZYSZENIE GŁUCHYCH GALICJA
Przedstawiciele Ruchu Społecznego Głuchych chcą samodzielnie podejmować decyzje. Mają dość tego, że inni
ignorują ich potrzeby.
O swoich problemach opowiedzieli Beacie Szydło,
z którą spotkali się w głównej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie.
W zebraniu uczestniczyło 16
stowarzyszeń z całej Polski.
Wśród nich znaleźli się przedstawiciele sanockiego Stowarzyszenia Głuchych Galicja:
Małgorzata Pasowicz, prezes,
i Tomasz Janiszewski, sekretarz
wraz z żoną i córką. Członkom
ugrupowań zależało przede
wszystkim na tym, by politycy
PiS wsparli ich dążenia do
utworzenia stanowiska pełnomocnika do spraw głuchych
i pomogli zaradzić ich trudnej
– W Polsce osoby niesłyszące mają znacznie ciężej niż
poza granicami kraju. Sam od
W czasie spotkania z Beatą Szydło przedstawiciele 16 stowarzyszeń zwrócili się z prośbą o pomoc w utworzeniu
stanowiska pełnomocnika ds. głuchych
pięciu lat staram się o do�nansowanie na zakup nowego
komputera, jednak moje wnioski są odrzucane – mówi Tomasz Janiszewski.
nie należą do Polskiego Związku Głuchych, gdyż jak twierdzą
jego decyzje nie przyczyniają
się do poprawy ich sytuacji.
Osoby niesłyszące w dalszym
ciągu są dyskryminowane, między innymi ze względu na fakt,
że dla nich jedynym sposobem
na komunikowanie się z ludźmi zdrowymi jest język migo-
wy. Niestety, zna go tylko niewielki odsetek Polaków. Z tego
powodu osoby niesłyszące nie
mogą sprawnie porozumiewać się ze społeczeństwem. Do
kontaktów potrzebują tłumaczy. Mimo iż bardzo zależy im
na samodzielności, wciąż ktoś
podejmuje za nich decyzję. Zaznaczyli również, że artykuł 69
Konstytucji Rzeczpospolitej
Polskiej został sformułowany
w taki sposób, iż skupia się wyłącznie na osobach poruszających się na wózkach inwalidzkich, natomiast pomija inne
grupy niepełnosprawnych.
W czasie spotkania Beata
Szydło zapewniła, że zwróci
uwagę na problemy osób niesłyszących i postara się im pomóc.
– Jesteśmy dla was, chcemy zająć się waszymi problemami i na pewno to zrobimy.
Nie zostaniecie sami – obiecała
kandydatka na premiera.
Interesuje mnie, czy można dokonać działu spadku u notariusza przez pełnomocnika.
Edward z Wujskiego
Odpowiadając na pańskie
pytanie należy stwierdzić, że
zgodny dział spadku może
zostać dokonany przed
notariuszem. W takim przypadku trzeba przedstawić
notariuszowi postanowienie o stwierdzeniu nabycia
z Urzędu Skarbowego o rozliczonym podatku od spadków i darowizn. Jeśli dział
spadku dotyczy nieruchoPorad prawnych udziela
mości, należy przedłożyć radca prawny Marta Witowska
również stosowne doku- z Kancelarii Radcy Prawnego
menty, a to wypisy z rejeul. Kazimierza Wielkiego
stru gruntów i odpisy z
Ksiąg Wieczystych. Taka
czynność wymaga dla swej
www.witowska.com
ważności formy aktu notaPytania prawne prosimy
rialnego, może być dokokierować na adres:
nana osobiście lub przez
pełnomocników, przy czym
pełnomocnictwo dla tej
czynności wymaga również Podstawa prawna:
sporządzenia tego doku- Ustawa z dnia 17.11.1964 r.
mentu w formie aktu nota- Kodeks postępowania cywilrialnego.
nego (Dz. U. z 2014 poz.101)
terenu położonego w dzielnicy Olchowce m. Sanoka,
o nazwie „Kosynierów - II”
terenu położonego w dzielnicy Olchowce
m. Sanoka, o nazwie „Kosynierów-Okrężna”
przestrzennym (tekst jednolity Dz. U. z 2015 r. poz. 199 z późn. zm.) oraz uchwały nr XII/92/11
Rady Miasta Sanoka z dnia 21 lipca 2011 r. zawiadamiam o wyłożeniu do publicznego wglądu
projektu Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego terenu położonego
w dzielnicy Olchowce m. Sanoka, o nazwie „Kosynierów - II” w granicach określonych na
załączniku gracznym do wyżej wymienionej uchwały wraz z prognozą oddziaływania na środowisko, w dniach od 9.11.2015 r. do 9.12.2015 r., w siedzibie Urzędu Miasta w Sanoku, 38-500
Sanok, ul. Rynek 1, pok. nr 54, w godzinach od 8:00 do 14:00.
Dyskusja publiczna nad rozwiązaniami przyjętymi w projekcie planu miejscowego odbędzie się
w dniu 19.11.2015 r. w siedzibie Urzędu Miasta w Sanoku, 38-500 Sanok, ul. Rynek 1, pok. nr 64
(sala herbowa) w godzinach od 1315 do 1400.
Zgodnie z art. 18 ust. 1 ustawy, każdy, kto kwestionuje ustalenia przyjęte w projekcie planu miejscowego, może wnieść uwagi. Uwagi należy składać na piśmie do Burmistrza Miasta Sanoka
z podaniem imienia i nazwiska lub nazwy jednostki organizacyjnej i adresu, oznaczenia nieruchomości, której uwaga dotyczy, w nieprzekraczalnym terminie do dnia 24.12.2015 r.
- opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym werykowanym przy pomocy ważnego kwalikowanego certykatu w rozumieniu ustawy z dnia 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym (Dz. U. z 2013 r. poz. 262 oraz z 2014 r. poz. 1662) lub
- opatrzone podpisem potwierdzonym prolem zaufanym ePUAP w rozumieniu przepisów ustawy
- za pomocą elektronicznej skrzynki podawczej w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 17 lutego
Ponadto na podstawie art. 39 ust.1, art. 46 pkt 1, art. 54 ust. 2 i ust. 3 ustawy z dnia 3 października
2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (tekst jednolity Dz. U. z 2013 r. poz.
1235 z późn. zm.) w okresie wyłożenia do publicznego wglądu zapewnia się możliwość udziału społeczeństwa w postępowaniu w ramach strategicznej oceny oddziaływania na środowisko
skutków realizacji ww. projektu planu miejscowego, z możliwością zapoznania się z niezbędną
dokumentacją sprawy, w miejscu i terminach podanych powyżej.
Dane o dokumentach stanowiących dokumentację sprawy zostały zamieszczone w publicznie
dostępnym wykazie danych o dokumentach zawierających informacje o środowisku i jego ochronie, o którym mowa w art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach
oddziaływania na środowisko (tekst jednolity Dz. U. z 2013 r. poz. 1235 z późn. zm.). Zainteresowani mogą składać wnioski i uwagi w postępowaniu dotyczącym strategicznej oceny oddziaływania na środowisko w terminie do dnia 24.12.2015 r.:
- w formie pisemnej w Urzędzie Miasta w Sanoku, 38-500 Sanok, ul. Rynek 1,
- ustnie do protokołu w Urzędzie Miasta w Sanoku, 38-500 Sanok, ul. Rynek 1,
- za pomocą środków komunikacji elektronicznej bez konieczności opatrywania ich bezpiecznym
podpisem elektronicznym, o którym mowa w ustawie z dnia 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym na adres e-mail: [email protected]
przestrzennym (tekst jednolity Dz. U. z 2015 r. poz. 199 z późn. zm.) oraz uchwały nr XXXVII/311/
13 Rady Miasta Sanoka z dnia 12 lutego 2013 r. zawiadamiam o wyłożeniu do publicznego wglądu projektu Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego terenu położonego
w dzielnicy Olchowce m. Sanoka, o nazwie „Kosynierów-Okrężna” w granicach określonych
na załączniku gracznym do wyżej wymienionej uchwały wraz z prognozą oddziaływania na środowisko, w dniach od 9.11.2015 r. do 9.12.2015 r., w siedzibie Urzędu Miasta w Sanoku, 38-500
w dniu 19.11.2015 r. w siedzibie Urzędu Miasta w Sanoku, 38-500 Sanok, ul. Rynek 1, pok. nr
64 (sala herbowa) w godzinach od 1230 do 1315.
Zgodnie z art. 18 ust. 1 ustawy, każdy, kto kwestionuje ustalenia przyjęte w projekcie planu miejscowego, może wnieść uwagi. Uwagi należy składać na piśmie do Burmistrza Miasta Sanoka z
podaniem imienia i nazwiska lub nazwy jednostki organizacyjnej i adresu, oznaczenia nieruchomości, której uwaga dotyczy, w nieprzekraczalnym terminie do dnia 24.12.2015 r.
- opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym werykowanym przy pomocy ważnego kwalikowanego certykatu w rozumieniu ustawy z dnia 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym
(Dz. U. z 2013 r. poz. 262 oraz z 2014 r. poz. 1662) lub
Ponadto na podstawie art. 39 ust.1, art. 46 pkt 1, art. 54 ust. 2 i ust. 3 ustawy z dnia 3 października 2008
r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska
oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (tekst jednolity Dz. U. z 2013 r. poz. 1235 z późn. zm.)
w okresie wyłożenia do publicznego wglądu zapewnia się możliwość udziału społeczeństwa
w postępowaniu w ramach strategicznej oceny oddziaływania na środowisko skutków realizacji
ww. projektu planu miejscowego, z możliwością zapoznania się z niezbędną dokumentacją sprawy, w miejscu i terminach podanych powyżej.
Klikają, gotują i chodzą z „kijkami”
Wiek nie de�niuje człowieka. Można mieć dwadzieścia lat i mieć wrażenie, że skończyło się czterdzieści. Można mieć jednak sześćdziesiąt i żyć
pełnią życia. Dowody na to, że bez względu na liczbę przeżytych zim można spełniać swoje marzenia, zdobywać nową wiedzę i cieszyć się każdym
kolejnym dniem, mogą dostarczyć kobiety z gminy Bukowsko, które realizują projekt „Aktywny senior”.
blok zajęć składa się z trzydniowych ośmiogodzinnych ćwiczeń.
Jedna grupa zakończyła już tę przygodę. Drugi i jednocześnie ostatni
zespół rozpoczął zajęcia 27 października.
W naszym kraju carving jest mało znany, ale to sztuka bardzo pasjonująca. Przekonały się o tym mieszkanki
Zaledwie kilka miesięcy temu miesz- niczki nadal w wybrany dzień w ty– Każda z pań otrzymała specjalny
kanki Bukowska utworzyły własną godniu chodzą na popularne „kijki”, sprzęt do carvingu, który po zakońFundację H2O - Help To Organize a raz w miesiącu organizują wy- czonych warsztatach może wziąć do
Up i nie próżnują. W czerwcu rozpo- cieczki do teatru, kina lub cieka- domu – dodaje Maria Bania. – Moje
częły realizację projektu �nansowa- wych miejsc. Pod koniec paździer- koleżanki są bardzo zadowolone. Innego przez Ministerstwo Pracy i Po- nika wybierają się na dwudniową struktor pokazał nam, jak wycinać bulityki Społecznej w ramach Rządo- wycieczkę do Sandomierza.
kiety kwiatów np. w arbuzie, rzodkiewwego Programu na rzecz Aktywności
– Każde warsztaty organizowa- ce, czy ananasie, a następnie tworzyć
Społecznej Osób Starszych, w któ- ne w ramach projektu są prowadzo- z nich przepiękne kompozycje. Byłyrym bierze udział dwadzieścia osób ne przez wykwali�kowanego in- śmy zachwycone. Cieszymy się, że coś
z gminy Bukowsko. W ramach przy- struktora. W realizacji programu się dzieje w naszej miejscowości, że mogotowanego planu seniorzy uczest- pomaga nam wójt gminy Bukowsko żemy spędzać ciekawie czas poza swoniczą w zajęciach z obsługi kompute- i naczelnik OSP Bukowsko, udo- imi domami, zaprzyjaźniając się i ucząc
rów, ćwiczą nordic walking, uczą się stępniając seniorkom salę kompu- nowych rzeczy – kończy pani Bania.
gotowania nowych potraw w ramach terową i kuchnię w szkole oraz salę
O�cjalne podsumowanie i za„Kulinariów świata na zdrowie” oraz w remizie – mówi Maria Bania, jed- kończenie projektu nastąpi w grudod niedawna zgłębiają wiedzę na te- na z uczestniczek.
niu tego roku. Sądząc po nastrojach
mat carvingu, czyli dalekowschodPo zajęciach komputerowych uczestników, takie działania są jak
niej sztuki rzeźbienia w owocach przyszedł czas na carving. W na- najbardziej mile widziane i z pasją
szym kraju sztuka raczej mało zna- realizowane przez seniorów.
Co prawda zajęcia komputero- na, ale bardzo pasjonująca. WarsztaAnna Twardy
we już się zakończyły, ale uczest- ty podzielono na dwie części. Każdy
Bo tutaj jest jak w domu
– V Spotkania Beskidzkie
,,Październik kolorów czarodziej / Pędzlami liście potrąca” – tymi słowami
poeta, Mirosław Welz przesłał pozdrowienia z dalekiego Krakowa organizatorom i uczestnikom V Spotkań Beskidzkich, które miały miejsce 24 października w Ośrodku Wczasów Zdrowotnych w Rudawce Rymanowskiej.
Już od kilku lat Spotkania Beskidzkie stępów uczestników, którzy zaprestanowią wspaniałą tradycję pielę- zentowali swoją własną twórczość.
gnowaną nie tylko przez beskidni– Atmosfera przyjaźni, dobrego słoków, ale również przez bieszczadni- wa, muzyki i ludzi pragnących się spotkać
ków. Raz w roku w OWZ Bogdana i ze sobą poprzebywać. Klimat, jakim się
Karasia, spotykają się ze sobą ludzie ogrzejesz i zostawisz w sercu i duszy, to
z Beskidu Niskiego i Bieszczad, roz- ciepło na długo – tak podsumowuje temawiając, wymieniając się swoimi goroczne spotkania Lidia Tul-Chmiepoglądami, śpiewając, po prostu spę- lewska, jedna z uczestniczek.
dzając czas ze sobą w sympatycznej
W czasie Spotkań Król Juliusz
atmosferze. Impreza jest również i Jano Pustelnik w imieniu bieszczadpewnego rodzaju odzewem na czę- ników wręczyli organizatorom imste zloty Zakapiorów, bieszczadni- prezy Franciszkowi Gajewskiej
ków oraz Leśnych Ludzi.
i Magdalenie Stępień-Miejskiej rzeźW sobotę w spotkaniach uczest- bę czarownicy na miotle wykonanej
niczyło około osiemdziesiąt osób, przez Bogumiła Socha, ludowego
w tym trzydziestoosobowa grupa rzeźbiarza, mieszkającego i tworząbieszczadników z Jano Pustelnikiem cego w Bieszczadach.
na czele. Jednym z głównych punk– Podarunek bardzo mi się potów imprezy były występy artystycz- doba, zwłaszcza że troszkę jest on skiene. Zaproszeni goście mieli okazję rowany w moją stronę, gdyż dwukrotdo wysłuchania koncertów krakow- nie otrzymałam certy�kat czarownicy
skiego zespołu ,,Hard Times” oraz bieszczadzkiej – mówi Magdalena Stęzespołu ,,Diamond Duo” z Iwonicza pień-Miejska – Już niedługo spotkamy
Zdroju. Dla uczestników zaśpiewała się ponownie, na Zakapiorskich
również znana w krakowskiej bohe- Zaduszkach oraz w Zagrodzie Chryszmie artystycznej, Maria Lamers. Jak czatej – dodaje pani Magda.
to bywa na tego typu spotkaniach,
nie zabrakło też spontanicznych wywww.ezarszyn.pl
Atmosfera przyjaźni, dobrego słowa, muzyki i ludzi pragnących się
spotkać i ze sobą przebywać – to atuty Spotkań Beskidzkich
Dbają o stare mogiły i pomniki
Lata mijają nieubłaganie, a działający „ząb czasu” najłatwiej
zauważyć, przechadzając się po cmentarnych alejkach, przy
których pojawiają się kolejne groby. Czas upływa, a niektóre
z mogił zostają zapomniane i niezauważane przez kolejne
pokolenia. Mieszkańcy gminy Besko starają się zachować pamięć nie tylko o „swoich”, ale również o tych, którzy walczyli
w wielu zawieruchach wojennych na ziemi beskiej.
tarzach wojennych na terenie
dawnej Galicji – wyjaśnia
wójt gminy Besko. – Wtedy
to narodziła się koncepcja,
żeby miejsce spoczynku nieznanych żołnierzy na terenie
naszej gminy, w jakiś sposób
upamiętnić. W 2014 roku
odtworzono pierwotny układ
mogił i odnowiono ogrodzenie cmentarza wojennego
w Mymoniu. W bieżącym
roku w porozumieniu z proboszczem naszej para�i,
w miejscu pochówku żołnierzy wykonano kwaterę wraz
z tablicą upamiętniającą
wszystkich poległych w czasie
I wojny światowej. Na ten cel
otrzymaliśmy do�nansowanie w kwocie 15 tys. zł z Urzędu Województwa Podkarpac-
W ostatnim czasie na beskim
cmentarzu wykonano kwaterę
i płytę upamiętniającą o�ary
I wojny światowej. Kwatera
wojenna ogrodzona żeliwnymi
słupkami połączonymi łańcuchem stanęła w miejscu mogił
poległych żołnierzy. Warto
przypomnieć, że na para�alnym cmentarzu w Besku spoczywa od 320 do 350 poległych, którzy swoje życie stracili w czasie walk na terenie Beska
i Mymonia w maju 1915 roku.
– Pomysł pojawił się przy
okazji konferencji historycznej
w Mymoniu prowadzonej
przez przewodnika beskidzkiego i badacza historii cmentarzy wojennych Romana
Frodymę, który opowiadał
mieszkańcom gminy o cmen-
Na para�alnym cmentarzu w Besku spoczywa od 320 do
350 poległych, którzy swoje życie stracili w czasie walk na
terenie Beska i Mymonia w maju 1915 roku
kiego. Koszt całego przedsięwzięcia to ponad 20 tys. zł.
kwatery nastąpi 11 listopada
2015 roku. Uroczystość będzie
okazją do uczczenia o�ar i pogłębienia wiedzy historycznej
Nie tylko samorząd dba
o dawne mogiły i nagrobki,
ale również mieszkańcy zrzeszeni w organizacjach pozarządowych. Przykładem są
Miłośników Ziemi Beskiej
oraz druhowie OSP w Besku.
W ubiegłym roku dzięki staraniom stowarzyszenia odrestaurowano pomnik rodziny
Kłopotowskich.
– Decyzja o renowacji najstarszych nagrobków na naszym cmentarzu zapadła po
ukazaniu się w gazecie ,,Nasze
Besko” artykułu Marioli Białas
o beskim cmentarzu. Wybór
padł na pomnik właścicieli tutejszego dworu, Kłopotowskich
– wspomina Wojciech Schmidt,
W 2013 roku podjęło ono
uchwałę o przystąpieniu do renowacji pomnika, zbiórki pieniędzy i poszukiwań wykonawcy. Mieszkańcy Beska z chęcią
pomogli w odrestaurowaniu
nagrobka. Dzięki ich o�arności
prace udało się ukończyć
w 2014 roku. Renowacja kosztowała około 7 tys. zł.
Pomnik Kłopotowskich to
dopiero początek. Na tegorocznym zebraniu stowarzyszenia jego członkowie podjęli
decyzję o renowacjach kolejnych nagrobków.
– Zdecydowaliśmy, że
w kolejności postaramy się odnowić nagrobek zwieńczony
pięknym krzyżem z �gurką
Chrystusa oraz pomnik pierwszego kierownika szkoły polsko-ruskiej w Besku. Nasze
stowarzyszenie pragnie ocalić
od zapomnienia miejsca i rze-
czy związane z naszą historią,
bo to naprawdę ucieka. Chcemy to, co zostało, uratować –
mówi Schmidt.
W tym roku z inicjatywy
członków OSP w Besku wyremontowano także nagrobek
Bartłomieja Fidlera, działacza
chłopskiego i byłego wójta Beska. Pomnik znajduje się po
prawej stronie przy wejściu na
– Jest jeszcze sporo pomników, które wymagają renowacji. Część z nich to pomniki
wykonane z betonu, które
z biegiem czasu niszczeją. Są
również mogiły osób nie mających krewnych, którzy zadbaliby o ich nagrobki. A trzeba
zauważyć, że pomniki są naprawdę godne uwagi. W miarę
możliwości �nansowych będziemy się starać o ich odnowienie – dodaje Damian Mermer, członek Stowarzyszenia
Miłośników Ziemi Beskiej.
Szacunkowy koszt renowacji dwóch kolejnych nagrobków wyniesie około 10
tys. zł. Stowarzyszenie jest
w trakcie pozyskiwania potrzebnych funduszy.
O lęku i pasji podglądania
Kojarzona przede wszystkim z głośną książką „Beksińscy. Porter podwójny”
Magdalena Grzebałkowska zawitała w Sanoku po raz drugi z najnowszą pozycją „1945. Wojna i pokój”. Cyklem opowieści reporterskich, których wspólnym tematem były przeżycia zwykłych ludzi u progu II wojny światowej.
Magdalena Grzebałkowska w Sanoku podpisywała swoją najnowszą książkę
Spotkanie odbyło się w Sali Gobelinowej sanockiego zamku. Wstęp, będący
oprawą historyczną na temat roku
1945, wygłosił Andrzej Romaniak
z Muzeum Historycznego. Spotkanie
prowadził Tomasz Chomiszczak.
Magdalena Grzebałkowska to nie
tylko świetna reporterka, ale także niezwykła postać, której opowieści o pracy
nad książką, o spotkaniach z ludźmi są
jednocześnie dopełnieniem książki i nowym cyklem opowieści reporterskich.
– Wszyscy skażeni jesteśmy wojną, poprzez naszych dziadków i nasze
babcie – wyznała.
Sama będąc wnuczką osadników
niemal genetycznie odziedziczyła
strach przed napaścią (nieistotne
kogo), lęk przed tymi, którzy mogą
zburzyć codzienny porządek. Pomimo trudnego tematu i lęku, powinniśmy się z nimi zmierzyć – wyciągnąć
trupa z szafy, dlatego powinniśmy nagrywać naszych dziadków i pradziadków – dodała.
W rozmowie z Tomaszem Chomiszczakiem często przeplatał się wątek
niemożliwości zrealizowania wielu reportaży przez dziennikarkę. Choć, jak
przypominała Grzebałkowska, najstarszy reportaż napisała już 10 lat temu, innych nie udało się podjąć z prozaicznego
powodu. Do dziś w ludziach żywa jest
pamięć wydarzeń sprzed 70 lat, ale boją
się wspominać, tak jakby przez to chcieli chronić swoje dzieci i wnuki. Autorka
zwróciła uwagę na to, że w różnych regionach Polski ludzie inaczej patrzą na
historię. Nie globalnie, ale z perspektywy siebie i najbliższego otoczenia.
– W naszym regionie, w Sanoku
wielu świadków II wojny światowej
ma co najmniej chłodny stosunek, by
nie powiedzieć wrodzony lęk przez
Ukraińcami – zauważa Grzebałkowska. – Mieszkańcy zniszczonej Warszawy musieli długo zmagać się z traumą życia „wśród umarłych”, ulice bowiem były przepełnione zwłokami
ludzkimi. Na zachodzie Polski z kolei
przez jakiś czas wielu Polaków nie widziało nic złego w „szabrownictwie”.
– Dziś inaczej, w dobie pokoju
i względnego dostatku, patrzymy na realia wojenne – podkreśla reportażystka.
Prowadzący spotkanie Tomasz
Chomiszczak zwrócił uwagę na kunszt
reporterski Grzebałkowskiej. Wysmakowany, pełen celowych retardacji, zachowujący styl przedwojennej mowy.
Pokusił się nawet o stwierdzenie, że autorka ksiąźki „1945. Wojna i pokój” zaliczona powinna być do współczesnej
szkoły reportażu. Sama Grzebałkowska
wyznała, że najnowszą książką chciała
sprawdzić się jeszcze jako reporterka,
szczególnie jako reporterka historyczna.
W poprzedniej „Beksińscy. Portret podwójny” była niejako w cieniu opowieści o rodzinie artystów, w cieniu stylu listów Zdzisława Beksińskiego. Natomiast
w cyklu reportaży wreszcie mogła przemówić swoim pełnym głosem i jak sama
podkreśla łatwiej było się jej identy�kować z ludźmi i tematem.
Na końcu, przy okazji pytań do autorki, Grzebałkowska wyznała, że obecne pracuje nad kolejną książką
o Krzyszto�e Komedzie. Stąd również
przyjazd do Sanoka nie tylko związany
ze spotkaniem, ale również zbieraniem
materiałów i rozmową z przyjaciółką
Zo�i Komedowej Barbarą Bandurką.
Pomysł tej rubryki od dawna
chodził mi po głowie. Bo
przecież każdy lubi muzykę,
a niemal każdy ma swoją
ukochaną płytę, którą zabrałby na bezludną wyspę.
Dziś rozpoczynamy cykl,
w którym sanoczanie recenzować będą swoje ulubione
albumy. Niech za wstęp posłuży subiektywny opis muzyki, która zajmuje szczególne miejsce w moim życiu.
– dziennikarz TS
QUEEN – „Queen II” (1974)
Ten krążek ma już ponad 40 lat,
sam znam go przeszło ćwierć wieku, a przy każdym kolejnym odsłuchu niezmiennie wraca pytanie:
w jakim przypływie artystycznego
geniuszu Freddie Mercury stworzył drugą stronę wydania winylowego? A właściwie czarną, bo płyta
podzielona jest kolorystycznie.
O ile część biała (m.in. utwór
„White Queen”), którą niemal w
całości skomponował gitarzysta
Brian May, trzyma wysoką queenową średnią z lat siedemdziesiątych,
to na czarnej – dzieło legendarnego
wokalisty – dźwięki przenoszą słuchacza w inny wymiar. Tu dzieją się
muzyczne cuda...
Utwory połączono w baśniową suitę, co potęguje wrażenie niezwykłości. Począwszy od niemal
metalowego „Ogre Ba�le”, przez
zwariowane „�e Fairy Feller’s Master Stroke” i cudowną miniaturę
„Nevermore”, po magnum opus
płyty – wielowątkowy „�e March
Of �e Black Queen”, który można
uznać za protoplastę „Bohemian
Rhapsody”. A to przecież nie koniec, bo mamy jeszcze rozmarzone
„Funny How Love Is” i glamowy
„Seven Seas Of Rhye” – pierwszy
wielki przebój QUEEN. Ale nie tylko genialne kompozycje stanowią
o magii tej muzyki. Także instrumentarium, w którym użyto m.in.
klawesynu i marimby, oraz wielogłosowe partie wokalne – w kolejnych latach znak �rmowy zespołu.
To właśnie dzięki nim nawet w weselszych utworach pobrzmiewa
nutka psychodelii i szaleństwa.
Czy ta płyta ma wady? Owszem
– biała królowa nie dorównuje czarnej. Ta druga jest piękna i nikczemna zarazem, majestatyczna i tajemnicza. Kusi i uzależnia na wieki. Tak,
proszę państwa, mówimy o najbardziej niesamowitych 20 minutach
w historii rocka. Bo już na drugim
wydawnictwie QUEEN wokalny
szaman Mercury sięgnął muzycznego absolutu. Ta płyta powinna
nosić tytuł „A Kind Of Magic”, jaki
otrzymał album wydany 12 lat później, paradoksalnie jeden ze słabszych w dorobku „Królowej”. Ale to
już były inne czasy i inna muzyka.
Tam gdzie rodzi się namiętność
Celowo zacząłem zdaniem
przywołującym na myśl stylistykę Kraszewskiego. Pisał
on bowiem monumentalnie,
a wszystko, co robił i tworzył,
nosiło znamiona niespotykanej, tytanicznej pracy. Władał
biegle językami angielskim,
francuskim, niemieckim, włoskim i łaciną, był autorem ponad 350. powieści i opowiadań, kilku tysięcy artykułów,
kilkudziesięciu tysięcy listów.
Był znany nie tylko jako pisarz,
ale badacz przeszłości, archeolog, etnograf, dziennikarz,
tłumacz. Ponadto malował,
komponował i zawodowo zajmował się muzyką. Talentem
i pracą swobodnie mógłby podzielić się z kilkudziesięcioma
ludźmi. Pisarz Tomasz Teodor
Jeż, młodszy o ponad dziesięć
lat od Kraszewskiego, we wspomnieniach o swoim przyjacielu
wyznawał, że był on w stanie
w 15 dni stworzyć obszerną powieść, że miał ściśle zharmonizowany plan dnia i dokładnie
poukładany czas pracy. A mimo
to zdarzało mu się, nawet często, gotowe już powieści rzucać
Monumentalizm twórczości i ogromna wszechstronność
Kraszewskiego stanowi jednak
problem. Bo z jakim dziełem,
jakim prądem myślowym skojarzyć artystę? Do dziś wiele listów nie jest odczytana, a znaczna część powieści po prostu zapomniana. Owszem istnieje
w Poznaniu interesująca pracownia-muzeum Józefa Ignace-
Myślałem o czymś zupełnie innym, ale zjawa Ulany stawała się coraz bardziej natrętna, więc żeby zadośćuczynić jej, a sobie przynieść spokój postanowiłem, że przypomnę historię smutnej i tragicznej miłości, której początku należy szukać w dawnej poleskiej legendzie zasłyszanej i spisanej przez niezwykłego pisarza, jakim był
„Starej baśni” raczej
Co gorsza wiele
jego utworów jest
źle interpretowana,
a przez to też i niezrozumiana. Ten los
podzieliła na długie
lata piękna „powieść
poleska” „Ulana”.
Dopatrywano się
w niej m.in. „ideologii
chłopa”, ckliwej romantycznej powieści ludowej, choć
wczesny odbiór powieści był bardzo
„Ulana”
pierwszą powieścią
ludową Kraszewskiego, tło wydarzeń
„Dziewczyna w chustce” Juliana Fałata prawdziwa historia,
go Kraszewskiego staraniem którą autor usłyszał na Polesiu.
nieżyjącego miłośnika jego Tam bowiem w Omelnem
twórczości Mariana Walczaka, i okolicach zaskarbiwszy sobie
ale o jakimś większym zaintere- zaufanie mieszkańców, często
sowaniu pisarstwem autora wsłuchiwał się w przekazywa-
ne podania. Tak też było z historią autentycznej Ulany
i młodego pana B., szlachcica,
który w utworze przybrał imię
Tadeusz. Powieść Kraszewskiego nie miała sobie równych
ani przed jej powstaniem, ani
długo po, także w Europie.
O niezwykłości świadczy fakt,
że w połowie XIX wieku pisarz
udzielił głosu i obudził marzenia w kobiecie z najniższej warstwy społecznej. O ile opisana
przeze mnie miłość Malwiny
(TS nr 31) była namiętnością
„pańską”, owszem odważnie
wyznawaną przez kobietę,
o tyle Ulany, z góry, z urodzenia
była namiętnością zakazaną.
Nikt przed Kraszewskim, a później niewielu pozwoliło przemówić tak wyraźnie komuś takiemu jak Ulana. Chłopce
pańszczyźnianej, której żywot
równy był żywotowi zwierząt
gospodarskich, „dziecięciu Polesia bez myśli, bez mowy”.
A jednak w niej właśnie Kraszewski obudził demona miłości, mimo początkowych oporów i obrony Ulany przed wiadomym �nałem. Piękna Poleszanka nie była typową
romantyczną trzpiotką, była
kobietą doświadczoną, młodą
jeszcze, ale już mężatką i matką.
Świadomą różnic społecznych,
świadomą miłości „pańskich”
i „chłopskich”. Kraszewski niezwykle subtelnie zaglądnął
w głąb jej duszy, w pokłady jej
psychiki i w serce. Dotarł do
miejsc, gdzie rodzi się nieokiełznane uczucie. Pokazał, że Ulana nie była salonową „bladolicą”
panną, ale bitą przez męża, na
moment wolną kobietą, która
za tę wolność zapłaciła słono.
Trudno sobie dziś wyobrazić,
o ile lat świetlnych Kraszewski
wyprzedził swoich rówieśników, jak daleko za sobą zostawił
meta�zycznych romantyków,
jak podeptał „suchoty duszy”,
by pokazać żywego człowieka
i na wierzch wydobyć jego skrywane uczucia i marzenia.
Nie piszę o zepsutym Tadeuszu, bo nie mam dla niego
żadnego usprawiedliwienia,
wspominam za to Ulanę i jej
historię, którą Kraszewski spisał tak subiektywnie, jak tylko
potra�ł. Stworzył przeto piękną powieść, małą perłę w swoim ogromnym dorobku i w całej romantycznej literaturze.
Dziewczyny, dajcie szansę innym!
Zespół wokalny SOUL po raz drugi z rzędu zdobył pierwsze
miejsce podczas IV Międzywojewódzkiego Przeglądu Chórów – Pieśni Maryjne w Lubaczowie. Wokalistki z Sanoka,
pod kierownictwem dr Moniki Brewczak, uzyskały najwyższe noty. Jeśli w następnym roku pojawią się na lubaczowskim festiwalu, to raczej w charakterze gościa. Trzeba dać
szansę innym!
Przed komisją konkursową
i publicznością zaprezentowało się osiem chórów z archidiecezji zamojsko-lubaczow-
i uroczystościach w Przemyślu. – Nie miałyśmy nawet
czasu na próbę i oswojenie się
z miejscem – relacjonuje pani
takim skupieniu, że po występie
zespołu zapadła cisza, a ktoś zapytał „czemu tak krótko?”
Monika Brewczak usłyszała wiele ciepłych słów od
jurorów. Co prawda, przyznali
oni pierwsze miejsce ex aequo
dla Przemyskiego Chóru Kameralnego, w którym śpiewają dorośli, doświadczeni śpiewacy, sanoczanki jednak
otrzymały najwyższe noty.
Jeden z jurorów pytał, czy
są problemy z naborem do zespołu – wiadomo, że dziś młodzież niespecjalnie chce się
w cokolwiek angażować –
i był zdziwiony, że w ciągu
osiemnastu lat istnienia SOULU pani Monika zawsze
miała pełną obsadę. Obecnie
w zespole śpiewa ponad czterdzieści dziewcząt! Są wśród
nich także studentki, które –
choć na co dzień mieszkają
poza Sanokiem – nadal czują
się częścią grupy i są praktycznie na każde wezwanie. Nie
mają większego problemu
pogłębia się ich spojrzenie na
świat. Pani Monika nie ukrywa, że bardzo jej na tym zależy. – Jestem z nich bardzo,
bardzo dumna. To prawdziwe
diamenty, które wystarczy
lekko oszlifować, aby zaświeciły najpiękniejszym blaskiem
– stwierdza z przekonaniem.
Za rok, jeśli zespół znów
pojawi się w Lubaczowie, to
zapewne w charakterze gościa. Tak przynajmniej sugerowali organizatorzy. W końcu, ile razy można wygrywać?
Podróż śladami Romana Reinfussa
Album powstał przy współpracy i inspiracji Muzeum Budownictwa Ludowego
w Sanoku, które 2 marca 2000 r. zakupiło zbiór szklanych i celuloidowych negatywów (842), głównie z lat 30. XX w.
należących do profesora. Album z fotogra�ami z lat 1929-1938 wiele z nich
prezentuje po raz pierwszy. Dla tych co
amatorsko bądź zawodowo interesują
się grupami etnicznymi Łemków i Bojków ten zbiór jest wehikułem czasu. Podróżą poza szlaki turystyczne, na błotniste drogi Leluchowa lub Florynki, do
malowanych chyż pod Baligrodem i na
spotkanie z gaździnami z Wetliny.
Album urzeka. Raz, że w fotogra�i
zaklęty jest już nieistniejący świat, po
którym pozostały opuszczone cmentarze, stare zdziczałe sady, zarastające połoniny. Dwa, że jest on świadectwem
pasji badacza. Autorzy wstępu, Zbigniew Libera i Hubert Ossadnik zwrócili uwagę, że Reinfuss, nie tyle dokumentował, ile kreował obserwowaną przez
siebie rzeczywistość świata Łemków
i Bojków. Kreował, ponieważ zżywał się
z tymi ludźmi. Znane są samotne wycieczki piesze i rowerowe Reinfussa,
z ciężkim plecakiem, nieraz biwakującego na polach, a zimą pomieszkującego
kątem u chłopów. Nieodzownym ekwi-
punkiem badacza były zeszyt, ołówek
i ciężki aparat. Wprawdzie wiele zdjęć
jest „pozowanych”, ale zważywszy na
fakt, że były one robione 80 lat temu
(wówczas należało mieć sporą wiedzę
techniczną na temat fotogra�i i że było
to zajęcie bardzo drogie), nie powinna
dziwić ta metoda. Profesor Reinfuss był
perfekcjonistą, do każdego zdjęcia przykładał wielką wagę. Dlatego mało było
nieudanych fotogra�i. „Pozowanie”
miało jeszcze jeden powód. Należało
obfotografować w miarę możliwości
technicznych każdy szczegół ubrania,
element gospodarstwa domowego czy
W albumie dostrzec można dwa
światy zamknięte w ponad dwustu zdjęciach. Dwie niemal różne rzeczywistości Bojków i Łemków oraz podglądającego ich młodego etnografa. Jedną
z najbardziej urzekających fotogra�i,
w której przemieszane są te dwa światy
jest zdjęcie kobiety w Kalnem (Bojkowszczyzna Wschodnia). Ubrana
w tzw. lnianą samodziałową spódnicę,
w prawej ręce trzyma wiadro, lewą zasłania oczy przed słońcem, próbując patrzeć w obiektyw. Fotogra�a jest niewyraźna. Natomiast z lewej strony
zdjęcia wyłania się duży cień fotografa-Reinfussa, który niemal styka się z kobietą. W ten chyba nieświadomy sposób, na krótki moment zamknięcia migawki Reinfuss uwiecznił swoją pasję.
Wymieszał dwa światy, odchodzący
Te moje odcinki są jak żywcem wzięte z telenoweli:
w zasadzie nieważne, który
włączymy, bo wciąż mowa
o tym samym, a wszystko
wydaje się trwać na swoich
miejscach, bez ruchu. Naprawdę można się już czasami zniechęcić, bo po co
w kółko Macieju pisać, skoro nic to nie daje? Owszem,
przykłady, słowa się zmieniają – ale zasada trwa jak
jakiś dogmat albo inny aksjomat.
Dopiero co wspominałem o tych pleniących się na
potęgę błędach, które
wprowadzają nowe, raczej
niezamierzone sensy. Ale
czasem i bezsensy. No i długo trzeba było czekać? Znowu wysyp, jak grzyby po
deszczu albo trądzik na twarzy nastolatka. Zresztą
z grzybami to akurat różnie
bywa, na trądzik wynajduje
się coraz doskonalsze środki, a błędów wciąż niestety
nie udaje się zwalczyć.
Tekst poświęcony artyście Beksińskiemu, w związku z powstającym właśnie
�lmem, potra�ł w obrębie
niewielu linijek nagromadzić taką ilość pomyłek, że
to aż niewiarygodne: jak
można tak bez obciachu
wypuszczać tyle językowych „przekrętów”? Najpierw więc pojawia się pytanie, „co mogło stać na pułkach w pokoju Zdzisława”
– może chodziło o nasz
dawny rodzimy Pułk Strzelców? Zaraz potem swojskie:
„Kiedy wracam pamięciom
do tamtych dni…” – tak na
ludową nutę (ludowców nie
obrażając). Następnie dwa
byczki w jednej zagródce:
„Niekiedy na prawdę na się
poczucie, że…”. Zwłaszcza
to „na” znowu zalatuje dość
folklorystycznie… I na koniec prorocze słowa: „Z resztą ten sam problem będą
mieli wszyscy…”. No tak, widać, że problem ktoś ma, i to
prywatny, nawet bez tej
„reszty”.
A skoro o „reszcie”
mowa, to i z innych tekstów
jakieś wyimki warto przytoczyć. Oto jeden ze znawców
geopolityki – dobre i to, skoro już ma w pogardzie lokalną mowę – napomina nas, iż
musimy „gonić zachód, który nie czka w cale”. No, to
jest sztuka, prawda? Tutaj
już samo „czkanie” to majstersztyk, ale „czkanie” nie
„w cale” – jakaż zagadka!
Nie „w cale”, to może
„w centymetry”? Autor nie
wyjaśnił, bo już pewnie myślami był przy „zachodzie” –
słońca, rzecz jasna.
Wobec powyższego dość
niewinnie brzmi literówka
w sportowej wypowiedzi:
„Obaj narzekają na uraz braku”. To jednak znaczące
przestawienie: na uraz braku
(wiedzy, dyscypliny, skromności) cierpi coraz większa
część społeczeństwa. Bez
ARCH. BOSZ
W październiku nakładem wydawnictwa BOSZ ukazał się unikatowy album
„Karpacki świat Bojków i Łemków. Roman Reinfuss. Fotogra�e”.
ARCHIWUM SOUL
Monika. Zespół przygotował
na festiwal zupełnie nowy
i trudny repertuar: cztery pieśni maryjne, m.in. utwór
„Zdrowaś Królewno Wyborna” wyróżniający się nie tylko
oryginalnym tytułem, ale też
nietypowym brzmieniem harmonicznym. – Dziewczęta zaśpiewały go bardzo czysto, na
cztery głosy, i z taką mocą,
szczególnie soprany, że ciarki
przechodziły po plecach – relacjonuje dyrygentka. Świetnie
wypadła też Klaudia Kita, która
śpiewała solo w utworze „Ave
Maria”. Publiczność słuchała w
się historie
z opanowaniem nowego repertuaru, gdyż nadal kształcą
swoje umiejętności np. w chórach uczelnianych. – Ze śpiewania i z SOULU się nie wyrasta – komentuje z uśmiechem pani Brewczak. Co ważne, dziewczęta są bardzo
z sobą zżyte i solidarne. Razem pięknie dojrzewają nie
tylko muzycznie, ale też jako
osoby. Wzrastają duchowo,
Diamenty pani Moniki. W SOULU dziewczęta nie tylko rozwijają swoje talenty
muzyczne, szkolą głos, ale też nawiązują przyjaźnie, uczą się zespołowej pracy, solidarności, wzrastają duchowo
skiej, przemyskiej i rzeszowskiej. Przegląd odbył się
w szczególnym miejscu: w lubaczowskim
gdzie znajduje się kopia obrazu Matki Bożej Łaskawej –
Ślicznej Gwiazdy Lwowa,
przed którym w 1656 roku
król Jan II Kazimierz złożył
śluby, oddając Maryi państwo
i nadając Jej tytuł Królowej
SOUL przyjechał do Lubaczowa dosłownie piętnaście
minut przed występem, gdyż
część dziewcząt uczestniczyła
mieszkańców Karpat i swój,
będący umiłowaniem tego
pierwszego. W ten sposób zachował
nieistniejącą bogatą kulturę ludową
mieszkańców tej strony Karpat, ich życie codzienne i odświętne. To czyni
m. in. ten album wyjątkowym i skłania,
choćby przez chwilę, do udania się
w niezwykłą podróż śladami Romana
Reinfussa.
„Karpacki świat Bojków i Łemków.
Roman Reinfuss. Fotogra�e”, tekst i wybór fotogra�i Zbigniew Libera, Hubert
Ossadnik, wyd. BOSZ, Olszanica 2015,
ss. 250.
W tym tygodniu w kinie cztery propozycje. Dramat obyczajowy polskiej produkcji „Chemia”. Film powstał na kanwie
wydarzeń z życia Magdy Prokopowicz – założycielki Fundacji Rak’n’Roll. Opowiada o losach niezwykłej miłości dwójki
młodych ludzi balansujących na granicy życia i śmierci, miłości i szaleństwa. Projekcja w piątek o godz. 20.00, a także od
wtorku do środy o 17.30.
Drugą propozycją jest �lm „Młodość”, który przedstawia
losy Freda i Mickiego, przyjaciół, którzy niebawem przekroczą próg osiemdziesięciu lat. Wspólnie postanawiają wyjechać do hotelu pod Alpami, gdzie wspominają swoją przeszłość. Na seans zapraszamy od wtorku do czwartku o godz.
Dla najmłodszych gratką będzie bajka „Hotel Transylwania
2”. Można ją obejrzeć w piątek o godz. 16.00 i 18.00 w wersji
3D. Ostatnią propozycją jest �lm familijny „Piotruś. Wyprawa do Nibylandii”. Tytułowy bohater to 12-letni urwis
o żywiołowej, nieco buntowniczej naturze. W ponurym sierocińcu w Londynie, w którym chłopiec mieszka od urodzenia, te cechy charakteru nie są tolerowane. Pewnej nocy Piotruś zostaje porwany do magicznej Nibylandii – fantastycznego świata piratów, wojowników i wróżek. Projekcja �lmu
w wersji 3D od wtorku do czwartku o godz. 15.00.
Dla czytelników, którzy jako pierwsi zadzwonią do redakcji w piątek o godz. 12, mamy podwójne wejściówki
na �lmy.
Uczniowie Mechanika umiejętności
zawodowe zdobywają za granicą
już po raz czwarty wzięli
udział w zagranicznych praktykach. Do tej pory odwiedzili między innymi Wielką
Brytanię i Portugalię. W tym
roku w ramach drugiej tury
projektu unijnego „Praktyka
zawodowa w Portugalii, Hiszpanii i Włoszech szansą lepszego startu zawodowego dla
uczniów Zespołu Szkół Nr 2
w Sanoku im. Grzegorza
z Sanoka” wyjechali do Hiszpanii. Młodzież z 3 klasy
technikum teleinformatycznego spędziła pięć tygodni
w Grenadzie – mieście położonym w południowej części
kraju, w okręgu Andaluzja.
W czasie pobytu na Półwyspie Iberyjskim uczniowie przyglądali się pracy za-
kładów usługowych o charakterze informatycznym,
podlegających �rmie Guadalinfo i zapoznali się z praktyczną stroną wykorzystania
w warunkach państwa śródziemnomorskiego. Przez pięć
tygodni sanoczanie pracowali na różnych stanowiskach,
począwszy od obsługi kawiarenki internetowej po montaż komputerów i instalowanie systemów operacyjnych.
Sporym wyzwaniem było
ponieważ młodzieży nie zawsze udawało się porozumieć
za pomocą języka angielskiego. Wówczas nieocenione
okazały się translatory, dzięki
którym wyjaśniano wszystkie niejasności. Natomiast
w wolnym czasie uczniowie
chętnie zwiedzali Grenadę.
– Mieliśmy to szczęście,
że mieszkaliśmy w samym
ARCHIWUM ZS 2
Młodzież uczęszczająca do „Mechanika” od kilku lat bierze
udział w zagranicznych praktykach. W czasie podróży podopieczni ZS2 nie tylko podpatrują technologie stosowane
w �rmach europejskich, ale też uczą się przyszłego zawodu
i przeżywają niezapomnianą przygodę.
W ramach zagranicznych praktyk uczniowie 3 klasy technikum teleinformatycznego spędzili 5 tygodni w Grenadzie
centrum zabytkowej dzielni- le groty – mówią uczestnicy dzi i roślinność, która w ni- niksanocki?ref=hl, gdzie możcy, wśród starych domostw, projektu. – Biorąc udział w czym nie przypomina pol- na znaleźć szczegółowe inforkościołów, uliczek i pozosta- zagranicznych praktykach, skiej. Być może była to jedy- macje na temat pobytu
łości po średniowiecznych mieliśmy szansę na poznanie na okazja do zwiedzenia Eu- w Hiszpanii.
zabudowaniach muzułmań- obyczajów i kultury miesz- ropy, dlatego cieszymy się, że
To jednak nie koniec zaskich. Do najbardziej okaza- kańców Hiszpanii. Zawarli- mogliśmy z niej skorzystać – granicznych wojaży podłej budowli należała Alham- śmy nowe znajomości, które dodają uczniowie ZS2.
opiecznych ZS2. Już niebabra – zespół pałacowy sułta- kontynuujemy za pośrednicPrzez cały czas trwania wem kolejna grupa młodziena. Ciekawym zakątkiem twem portali społecznościo- praktyk młodzież prowadziła ży wyjedzie na praktyki. Tym
była też dzielnica Sacromon- wych. Poznaliśmy miejsca dziennik internetowy „Me- razem młodzi mechanicy
te, w której większość do- odległe od naszego kręgu chanik na obczyźnie” h�ps:// będą szlifować swoje umiemów stanowią wykute w ska- kulturowego, przyjaznych lu- www.facebook.com/mecha- jętności we Włoszech.
Od Holandii po Rumunię.
ciły rzesze kobiet. Sanoczanka na
swoim koncie ma też kilka książek-poradników opisujących prawidłowy sposób ćwiczeń i dietę wspomagającą odchudzanie. Na co
dzień trenerka pracuje i przebywa w Warszawie, a w wolnej
chwili chętnie odwiedza rodziców, którzy mieszkają
w Sanoku. W czasie jednej
z wizyt w rodzinnych stronach
Ewa Chodakowska, na zaproszenie dyrekcji, zawitała do
I LO – szkoły, której sama była
kiedyś uczennicą. W trakcie
spotkania nauczyciele zaproponowali jej udział w Akcji Mikołaj, której celem jest przygotowanie paczek z upominkami
dla dzieci z niezamożnych rodzin. Ewa Chodakowska chętnie zgodziła się dołączyć do
projektu i aby go wesprzeć 17
listopada, o godzinie 14.00
poprowadzi trening w hali
sportowej przy I LO. Uczestniczyć w nim będzie około
200 uczniów „jedynki”, a także
wszystkie chętne osoby, które
odbiorą darmowe wejściówki
dostępne w sekretariacie I LO.
Liczba miejsc jest ograniczona. W treningu może uczestniczyć tylko 290 osób. W czasie
spotkania z trenerką przedstawiciele szkoły będą zbierać
W czasie pobytu w rodzinnych stronach Ewa Chodakowska odwiedziła wolne datki, które zostaną
I LO – szkołę, której sama była kiedyś uczennicą
przeznaczone na przygotowanie mikołajkowych prezentów.
Ewa Chodakowska urodziła się kraju zaczęła zachęcać Polki do Dwa dni później, 19 listopada
w Sanoku. Przez kilka lat mieszkała zmiany trybu życia i aktywności �- zgodnie z tradycją zorganizowany
w Grecji. Właśnie tam ukończyła zycznej. Bardzo szybko stała się jed- zostanie koncert charytatywny, na
Pilates Academy Athens i IAFA ną z najsłynniejszych trenerek. który wejściówki można odbierać
College Athens. Po powrocie do Dzięki niej zbędne kilogramy zrzu- w szkole.
Od kilku lat Państwowa Wyższa
Szkoła Zawodowa uczestniczy
w programie Erasmus, w ramach
którego studenci i wykładowcy
mogą brać udział w wymianach
międzynarodowych i dzięki temu
poznają system edukacji panujący w różnych zakątkach świata.
Program Erasmus umożliwia młodzieży podjęcie studiów na zagranicznej uczelni i udział w praktykach
poza granicami Polski. Natomiast
nauczyciele akademiccy mogą wyjechać na gościnne wykłady. Koszty
podróży w dużej mierze są pokrywane z funduszy programu. W ramach
wakacyjnych praktyk kilkunastu
podopiecznych PWSZ wyjechało do
Wielkiej Brytanii, Holandii, Austrii,
Niemiec i na Słowację. W obecnym
semestrze za granicą studiują dwie
studentki z kierunku nowe media,
reklama, kultura współczesna, które
przebywają w Hochschule Merseburg w Niemczech, oraz dwóch studentów mechaniki i budowy ma-
wyciśnie siódme poty z uczniów I LO!
Jedna z najsłynniejszych trenerek �tness w naszym kraju – Ewa Chodakowska już niebawem poprowadzi zajęcia w Sanoku. Amatorka
zdrowego trybu życia zdecydowała się wesprzeć Akcję Mikołaj, którą
od dwudziestu trzech lat organizuje I Liceum Ogólnokształcące.
Studenci PWSZ uczą się w całej Europie!
szyn, którzy zdecydowali się na naukę w Universitatii Transilvania din
Brasov w Rumunii.
miasta chętnie korzystają z możliwości wyjazdu. Aktualnie w ramach programu w PWSZ studiują Erdem Isik
i Zaur Hasanov, którzy przyjechali do
Sanoka z Kocaeli Universitesi w Turcji. Podczas pobytu w Polsce uczestniczą w wybranych przez siebie zajęciach, głównie na kierunku ekonomia,
a po wykładach – poznają Sanok
i okolice. Uczelnia miała także przyjemność gościć profesora Waltera Buriana, dyrektora Joseph Haydn Konservatorium des Landes Burgendland
w Austrii, który przyjechał poznać
strukturę i specy�ką sanockiej placówki. Poprowadził też zajęcia ze studentami kierunku edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej. Profesor Burian spotkał się z władzami
PWSZ i wymienił się doświadczeniem oraz dobrymi praktykami
z miejscową kadrą dydaktyczną. aes
ARCHIWUM PRYWATNE FACEBOOK
Aktualnie w ramach programu w PWSZ studiują
Erdem Isik i Zaur Hasanov, którzy przyjechali do
Sanoka z Turcji
Dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 1 przyłączyły się do
ogólnopolskiego bicia rekordu w jednoczesnym prowadzeniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Zamierzony cel udało się osiągnąć – akcję ratunkową przeprowadziło ponad 90 tys. osób w całej Polsce.
Organizatorem przedsięwzię- z klas 1-3 szkół podstawowych.
cia polegającego na prowadze- Wśród nich są uczniowie SP nr
niu resuscytacji przez 30 minut 1 – dzieci z klas 2b, 3a i 4a. Najjest Wielka Orkiestra Świątecz- młodsi pod opieką nauczycienej Pomocy, która w ten spo- lek Alicji Baszak i Krystyny
sób chce uczcić „Europejski Berdysz nieustannie przez pół
Dzień Przywracania Czynno- godziny wykonywali wdechy
ści Serca”. Głównym celem ini- i uciski ratownicze na sześciu
cjatywy jest nauczenie społe- fantomach. Była to dla nich
czeństwa udzielania pierwszej cenna lekcja pierwszej pomopomocy osobie, u której wystą- cy, w czasie której nauczyli się
piło nagłe i niespodziewane za- szybko i poprawnie przeprotrzymanie krążenia. Jest to bar- wadzać masaż serca.
dzo istotna akcja, ponieważ
– Dziękujemy każdej osowbrew pozorom znaczna część bie i instytucji, która podjęła
mieszkańców naszego kraju nie organizacyjny trud i włączyła
wie, jak prawidłowo wykonać się w nasze przedsięwzięcie –
resuscytację. Zdarza się też, że mówił Jurek Owsiak, prezes
osoby znające zasady pierwszej zarządu Fundacji WOŚP. –
pomocy boją się przeprowa- Szczególne podziękowania nadzić masaż serca. Co roku leżą się każdej szkole, która poWOŚP stara się zaangażować w siadając przekazany przez orswój projekt większą liczbę in- kiestrę sprzęt oraz przeszkolo-
Aby uświadomić młodzieży, jak szkodliwy i niszczący
wpływ na życie mogą mieć dopalacze, w Gimnazjum nr 2
zorganizowano spotkanie z przedstawicielami Fundacji
„Latarnia”. Zaproszeni goście opowiedzieli uczniom
o swoich doświadczeniach i przestrzegli przed używaniem środków odurzających.
dem: wyszli na prostą, założyli rodziny, znaleźli prace
i rozwijają swoje pasje, nagrywając piosenki hip-hopowe. Aby ustrzec młodych ludzi przed popełnieniem po-
ARCHIWUM G2
Dzięki tego typu imprezom młodzież zaczyna rozumieć wagę problemu
stoczyć, wpaść w nieodpowiednie kręgi i zmarnować
swoje życie. Podopieczni
fundacji sami mieli kiedyś
problemy z używkami, dlatego ich słowa są dla młodzieży
bardziej wiarygodne. Dziś
mogą być dla innych przykła-
dobnych błędów, chętnie
biorą udział w tego typu spotkaniach i opowiadają gimnazjalistom swoje historie.
W czasie zajęć zaproszeni goście wyjaśnili młodzieży, jakie zmiany w organizmie wywołują używki. Dopalacze
powodują między innymi:
ciężkie zatrucie, problemy
z oddychaniem, zaburzenie
równowagi i koordynacji,
stany lękowe, drgawki, urojenia, zawroty i silne bóle głowy, a także senność, apatię
i utratę przytomności. Podkreślili, że nawet jednorazowe użycie takich środków ma
negatywny wpływ na organizm, ponieważ w ich skład
wchodzą substancje trujące.
Przyznali również, że w momencie, w którym zaczęły się
ich problemy, znikąd nie otrzymali pomocy. Przez dłuższy
czas bliscy i znajomi udawali,
że nic się nie dzieje. Dopiero,
gdy stoczyli się na samo dno,
ludzie dobrej woli udzielili im
wsparcia. Zgodnie twierdzą, że
gdyby nie otrzymana pomoc
nie poradziliby sobie z problemami i ich historia nie miałaby
szczęśliwego �nału.
mają nadzieję, że dzięki takim
inicjatywom młodzież będzie
bardziej świadoma konsekwencji, jakie niosą z sobą używki,
i nie będzie eksperymentować
ARCHIWUM SP1
Rektor PWSZ odznaczyła nadbrygadiera Bogdana Kuligę medalem uczelni
byłego naczelnika Biesz- cji była PWSZ przy współ- brygadier Wiesław Leśniaczadzkiej Grupy GOPR.
udziale Komendy Woje- kiewicz, komendant główny
Tematyka obrad dotyczy- wódzkiej Państwowej Straży Państwowej Straży Pożarnej,
ła m.in. organizacji i funkcjo- Pożarnej w Rzeszowie oraz nadbryg. Bogdan Kuliga,
nowania systemu powiada- Podkarpackiego Urzędu Wo- podkarpacki komendant womiania ratunkowego, nowych jewódzkiego w Rzeszowie.
jewódzkiej Państwowej Stratechnologii w zarządzaniu Honorowy patronat nad wy- ży Pożarnej.
bezpieczeństwem, stresu po- darzeniem objęła Małgorzata
W przeciwieństwie do lat
urazowego w służbach ratow- Chomycz-Śmigielska, woje- ubiegłych, kiedy tego typu
niczych, wybranych aspek- woda podkarpacki, a także wydarzeniom towarzyszyły
tów bezpieczeństwa zdro- Władysław Ortyl, marszałek pokazy służb ratowniczych
wotnego ludności, medycyny województwa podkarpackie- tegoroczne spotkanie miało
ratunkowej i roli prewencji w go, nadbryg. Janusz Skulicha, charakter debaty naukowej,
działaniach straży pożarnej.
dyrektor Rządowego Cen- połączonej z wystawą sprzętu
Organizatorem konferen- trum Bezpieczeństwa, gen. ratowniczego.
Walczą z dopalaczami i dają dobry przykład
Tego typu spotkania w G2
realizowane są od czterech
lat. Udział w nich biorą głównie uczniowie klas pierwszych. Celem takich akcji jest
pokazanie młodym ludziom
jak łatwo, sięgając po narkotyki i dopalacze, można się
Przez pół godziny
prowadzili masaż serca!
Pożary, wypadki i stres
pourazowy na międzynarodowej
W czasie IV Międzynarodowej Konferencji Naukowo-Szkoleniowej zorganizowanej w PWSZ w Sanoku
przedstawiciele służb mundurowych, ratownicy medyczni i zaproszeni goście
rozmawiali o skutecznych
sposobach udzielania pierwszej pomocy, stresie pourazowym i istotnej roli prewencji.
w auli Centrum Sportowo-Dydaktycznego PWSZ. Hasłem
przewodnim spotkania było „Bezpieczeństwo na co dzień. Podstawy – obszary – podmioty”.
Przed otwarciem konferencji, aby wprowadzić
uczestników w tematykę spotkania zaprezentowano �lm
ukazujący ćwiczenia i akcje
ratownicze służb ratunkowych z udziałem pracowników i studentów PWSZ.
Konferencję zainaugurowała
rektor uczelni, Elżbieta Cipora, która w krótkim przemówieniu podkreśliła znaczenie
szeroko pojętego ratownictwa medycznego i rolę służb
ratunkowych. Na zakończenie części o�cjalnej Elżbieta
Cipora odznaczyła medalem
uczelni podkarpackiego komendanta wojewódzkiego
nadbryg. Bogdana Kuligę.
Wyróżniła specjalnymi podziękowaniami lek. med. Joannę Bierawską, konsultanta
województwa podkarpackiego ds. medycyny ratunkowej,
oraz Grzegorza Chudzika,
Dzieci z SP1 zaangażowały się w projekt i prowadziły resuscytację na sześciu fantomach
stytucji i pobić ustanowiony
rekord. W czasie tegorocznej
akcji udało się poprawić wynik
z 2013 roku. Wówczas w wydarzeniu udział wzięło 83 111
osób z 1 132 instytucji. W tym
roku w jednoczesne prowadzenie resuscytacji krążeniowo-oddechowej włączyło się 980
instytucji oraz 92 049 osób,
które korzystały z 5 411 fantomów! Zdecydowana większość
uczestników akcji to dzieci
nych nauczycieli, przyłączyła
się do akcji i ma swój wkład
w nowym rekordzie. Dziękujemy także za całoroczną pracę,
za każdą godzinę lekcyjną, która poświęcona jest nauce
pierwszej pomocy, za zaangażowanie i ogromną kreatywność nauczycieli. Mamy nadzieję, że za rok, dzięki takim
ludziom jak wy, ponownie pobijemy ustanowiony rekord –
dodał Jurek Owsiak.
W ramach akcji „Odblaskowe przedszkolaki” policjant z Zespołu ds. Prewencji Kryminalnej, Nieletnich i Patologii spotkał się z dziećmi w sanockiej �lii Pedagogicznej Biblioteki
Wojewódzkiej w Krośnie i opowiedział im o bezpiecznym poruszaniu się po drodze i konieczności noszenia odblasków.
Inicjatorem przedsięwzięcia
W czasie spotkania funkjest sanocka Biblioteka Pe- cjonariusz rozmawiał z dziećmi
dagogiczna. Celem projektu na temat bezpieczeństwa na
jest przede wszystkim po- drodze, w sklepie, na podwórku
prawa bezpieczeństwa pie- oraz podczas zabawy. Nie zabraszych poruszających się kło informacji dotyczących praw obszarze niezabudowa- widłowego zachowywania się
nym po zmierzchu, jak rów- wobec osób obcych i bezpańnież zmniejszenie liczby wy- skich zwierząt. Była to także okapadków z udziałem dzieci. zja do tego, aby opowiedzieć
Dzięki uświadamianiu naj- dzieciom o pracy policjanta. Na
młodszych uczestników ru- zakończenie funkcjonariusz rozchu drogowego poprawi się dał elementy odblaskowe, jedich bezpieczeństwo, nato- nocześnie przypominając o pramiast uczniowie i nauczycie- widłowym ich umieszczaniu.
le przekonali się, jak ważne Wszystkie te działania służą
jest noszenie odblasków nie temu, by zwiększyć świadomość
tylko w terenie niezabudo- prawną i bezpieczeństwo najwanym.
Jak wypadli kandydaci z powiatu sanockiego
Grażyna Borek – miejsce nr 3.
Janusz Henryk Cecuła – miejsce nr 22
Rafał Piotr Kielar – miejsce nr 16.
za ogromne zaufanie i głosy,
które oddali na kandydatów
z listy Prawa i Sprawiedliwości.
Komitet Powiatowy PiS w Sanoku
liczba głosów: 5804
powiat: 1212
miasto Sanok: 764
gmina Sanok: 150
gmina Zagórz: 114
liczba głosów: 1823
powiat: 1394
miasto Sanok: 201
gmina Sanok: 239
gmina Zagórz: 77
powiat: 107
miasto Sanok: 6
gmina Sanok: 5
gmina Zagórz: 39
liczba głosów: 2819
powiat: 1752
miasto Sanok: 503
gmina Sanok: 812
gmina Zagórz: 103
Koalicyjny Kom. Wyborczy Zjednoczona
Lewica SLD+TR+PPS+UP+Zieloni
Marian Zbigniew Kawa – miejsce nr 2.
liczba głosów: 3225
powiat: 1652
miasto Sanok: 878
gmina Sanok: 201
gmina Zagórz: 123
powiat: 661
miasto Sanok: 454
gmina Sanok: 93
gmina Zagórz: 46
Kamila Mackiewicz-Rossmanith – miejsce nr 1.
liczba głosów: 3117
powiat: 551
miasto Sanok: 313
gmina Sanok: 80
gmina Zagórz: 53
Adam Zbigniew Rossmanith – miejsce nr 12.
powiat: 99
miasto Sanok: 62
gmina Sanok: 18
gmina Zagórz: 9
Dawid Marcin Łojek – miejsce nr 8.
powiat: 95
miasto Sanok: 53
gmina Sanok: 14
gmina Zagórz: 10
Marcin Jan Kiper – miejsce nr 15.
powiat: 26
miasto Sanok: 15
gmina Sanok: 8
gmina Zagórz: 2
miasto Sanok: 13
gmina Sanok: 10
gmina Zagórz: 62
Iwona Małgorzata Kostilek – miejsce nr 17.
powiat: 8
miasto Sanok: 2
gmina Sanok: 0
gmina Zagórz: 0
powiat: 51
miasto Sanok: 35
gmina Zagórz: 3
Ewa Jagniszczak – miejsce nr 20.
powiat: 17
miasto Sanok: 8
gmina Zagórz: 1
Wyborców Kukiz’15
Zbigniew Hatłas – miejsce nr 5.
liczba głosów: 1170
powiat: 713
miasto Sanok: 298
gmina Sanok: 167
gmina Zagórz: 124
Zo�a Małgorzata Kordela-Borczyk – miejsce nr 5.
Anna Kazimiera Łukowska – miejsce nr 7.
Kamil Krzysztof Kruczek – miejsce nr 18.
Sławomir Miklicz – miejsce nr 2.
liczba głosów: 4431
powiat: 3086
miasto Sanok: 2119
gmina Sanok: 313
gmina Zagórz: 303
Jan Piotr Fuks – miejsce nr 1.
Piotr Marcin Uruski – miejsce nr 3
liczba głosów: 11200
powiat: 8588
miasto Sanok: 4199
gmina Sanok: 1834
gmina Zagórz: 1227
Agata Cichoń – miejsce nr 18.
Michał Grzegorz Bednarczyk – miejsce nr 10.
powiat: 139
miasto Sanok: 63
gmina Zagórz: 24
miasto Sanok: 17
gmina Sanok: 3
Okręg wyborczy nr 58
Wyborców Stanisława
Jacka Mazurkiewicza
Mieczysław Józef Golba
– miejsce nr 1.
Stanisław Jacek Mazurkiewicz
– miejsce nr 2.
Alicja Zo�a Zając
– miejsce nr 3.
liczba głosów: 110155
powiat: 17870
miasto Sanok: 7016
gmina Sanok: 4004
gmina Zagórz: 2593
liczba głosów: 34808
powiat: 5023
miasto Sanok: 2728
gmina Sanok: 628
gmina Zagórz: 562
liczba głosów: 47659
powiat: 9962
miasto Sanok: 4292
gmina Sanok: 1520
gmina Zagórz: 1161
Poseł to nie zbawca
w wyborach, i kolejne doświadczenia.
* Jednak nie wszystko wyglądało tak różowo, jak Pan
mówi. Pamiętam, że praca
w PWSZ zakończyła się
w dość burzliwych okolicznościach.
– Działalność społeczna i wygrywane wybory nie przysłużyły
mi się. Grupę pracowników naukowych, w tym mnie, będących członkami Senatu potraktowano bardzo brutalnie.
* Czy odcisnęło to na Panu
jakieś piętno?
4 tysiące głosów zdobytych
w Sanoku daje władzom miasta
legitymizację do dalszych reform.
Cały czas nastawiałem się na
walkę do końca. Tydzień przed
wyborami, gdy zintensy�kowałem bezpośrednie spotkania
z wyborcami, zaczęło do mnie
docierać, że mam duże poparcie,
ale nie spodziewałem się aż tak
wielkiego wyniku. W najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczałem, że będzie to ponad
11 tysięcy głosów. W tym miejscu chciałbym podziękować
mieszkańcom Sanoka, gminy
wiejskiej Sanok, Zagórza i in-
domu znów zacząć pracować na
rzecz kampanii. W ciągu miesiąca schudłem kilka kilogramów,
co przy mojej posturze, raczej
nie gladiatora, (śmiech) jest bardzo widoczne.
* Przegrał Pan jednak ostatnie
wybory do Rady Powiatu Sanockiego. Wiele osób twierdzi, że to wynik Pana postawy
i nieporozumień z PiS. Zarzuca się Panu koniunkturalizm
– To, że nie zamykam się na ludzi i różne środowiska okazało
się moją największą siłą i zaletą.
Dzięki temu poparli mnie ludzie
z różnych stron. Myślę, że
głównie temu zawdzięczam sukces w postaci
mandatu. To powinno
być wskazówką dla PiS,
że należy współpracować
z każdym, bez uprzedzeń.
* Oczekiwania wobec
Pana są ogromne. Nadzieje są tak duże, że to
może nawet niepokoić,
bo trudno spełnić tak
wiele życzeń.
– Mój wynik wyborczy
jest zdecydowanie największy spośród tych,
którzy zdobyli mandat
z terenu powiatu sanockiego. To jest dla mnie
ogromne zobowiązanie,
z którego zdaję sobie sprawę. Brak posła przez blisko dekadę w mieście tej
wielkości spowodował
skumulowanie wielu aspiracji, ambicji, potrzeb,
które jeśli tylko będę mógł
to postaram się spełnić.
Tak samo było rok temu
po zwycięstwie burmistrza Tadeusza Pióro. Wybuchły ogromne oczekiwania, doszło do eksplozji
nadziei. Dla nas oznaczało
to ciężką pracę, by spełnić
wyborcze obietnice. Zamierzam iść tą samą drogą, pracując spokojnie
i rzetelnie, realizując założenia
programowe i wspierając lokalne samorządy. Nastawiam się
na pracę organiczną. Poseł to nie
zbawcal czy czarodziej, który za
czarodziejskiej
różdżki zmieni wszystko w złoto. Widzę swoją pracę jako
wsparcie dla regionu, samorządowców i instytucji. Jako ambasadora spraw naszego regionu
Rozmowa z Piotrem Uruskim,
posłem-elektem
* W ciągu roku od radnego powiatowego, poprzez stanowisko wiceburmistrza do posła
na Sejm RP. Jak robi się tak
szybką karierę?
– To wynik splotu różnych wydarzeń, ale moja kariera nie jest
karierą przysłowiowego Kopciuszka. Nic nie stało się w jednej chwili. Cała moja droga życiowa skumulowała się w tym
momencie. Wiele lat temu zainteresowałem się działalnością
społeczną i polityczną. Było to
podczas studiów na UJ. Mając
21 lat wystartowałem do Uczelnianej Rady Samorządu Studentów UJ. Te wybory
frakcja Witolda Ziobro,
brata Zbigniewa, wówczas przegrała. Od tych
wyborów przeszedłem
wszystkie szczeble kariery
studenckiego działacza,
wygrywając wybory do
Rady Instytutu, Rady
Wydziału, Senatu UJ, do
Porozumienia Uczelni
Krakowskich, czyli studenckich władz ogólnokrakowskich. Potem, na
IV i V roku, byłem delegatem do Parlamentu Studenckiego RP, reprezentując UJ, który w tamtym
czasie liczył 37 tysięcy
studentów, a delegatów
było tylko pięciu.
* Czy doświadczenia
z okresu studenckiego
zaowocowały później?
– Był to bardzo dobry
Z tego środowiska wyrośli Paweł Kowal, Wojciech
Olejniczak, Paweł Kozdęba, obecny prezydent
Mielca, i wielu, wielu innych.
* Obserwując spotkanie
wyborcze, w którym
uczestniczył Zbigniew
Pana osobę, można wysnuć wniosek, że kontakty
z czasów studenckich są do
dzisiaj żywe?
– Tak, bo polityka jest grą zespołową. Trzeba do niej wybierać
ludzi, do których ma się zaufanie. Studenckie czasy dały nam
możliwość, by poznać wzajemnie swoje talenty i przymioty,
które są ważne w życiu.
* Po studiach powrócił Pan
jednak do Sanoka.
– Historia zatoczyła koło. Znowu przeszedłem wszystkie
szczeble, od Rady Dzielnicy Zatorze, w której byłem dwie kadencje, przez zarząd ogródków
działkowych, zarząd Polskiego
Oddział w Sanoku, TG „Sokół”,
przewodniczącego NSZZ Solidarność przy PWSZ, do wygranych w końcu w wieku 30 lat
wyborów do Rady Powiatu Sanockiego i objęcia funkcji przewodniczącego komisji budżetowej, gdy starostą był Wacław
Krawczyk. Udało nam się wówczas uzyskać 6 miejsce w kraju
w pozyskiwaniu środków unijnych. To była trudna dla mnie
kadencja, ale zdołałem się wiele
nauczyć, dostosowując swoje
doświadczenie studenckie do
twardych samorządowych realiów. Później przyszła druga
kadencja w radzie powiatu, po
– Była to porażka życiowa. Dla
mnie jako młodego pracownika
naukowego, doktoranta, stypendysty Fundacji Jana Pawła II do
Watykanu, był to ogromny cios.
Porażka spowodowała, że jeszcze bardziej zawziąłem się w sobie. Bez skutku próbowałem
w sądzie. Interweniowałem
u posłów, sprawę nagłośniłem
w mediach, bo to co się stało
uważałem za jawne bezprawie.
Wcześniej obiecywałem żonie,
że po studiach zakończę działalność samorządową, napiszę
doktorat i zostanę spokojnym
pracownikiem naukowym, ale
rzeczywistość nie dała mi tej
oobietnicy spełnić. Ta sytuacja
utwierdziła mnie w przekonaniu, że trzeba samemu ją zmieniać, bo nas zmieli. Właśnie wtedy postanowiłem wystartować
* W którym momencie kampanii wyborczej zaczął Pan
wierzyć w sukces?
– Byłem niepewny wyniku. Od
roku wraz z burmistrzem Tadeuszem Pióro, wiceburmistrzem
Edwardem Olejko i Radą Miasta Sanoka wprowadzamy zmiany w mieście. Wiedziałem, że
mój wynik będzie akceptacją
lub negacją tych zmian. Test
wypadł rewelacyjnie. Ponad
nych, gdzie uzyskałem bardzo
duże poparcie. Szczególne słowa
podziękowania kieruję do
Niebieszczan,
gdzie, którzy oddali na mnie blisko 400 głosów na około 800.
* Kampania była wyczerpująca �zycznie?
– To był ogromy wysiłek. Nieraz
było tak, że kończyliśmy rozwieszanie plakatów w nocy około
godz. 2. 30, rano trzeba było iść
do pracy, by po powrocie do
wszystkim za aktywny udział
Szczególnie dziękuję zaś tym,
którzy 25 października oddali
na mnie swój głos.
To nie tylko wspaniały dowód
zaufania, jakim zostałem obdarzony,
ale przede wszystkim wielkie
zobowiązanie do dalszej,
wytężonej pracy na rzecz
Ziemi Sanockiej.
– Wierzę, że PiS, razem z panem prezydentem, będą trochę inaczej rządzić
Polską. Mam nadzieję, że rządzący
będą pamiętać o ścianie wschodniej,
o Podkarpaciu i Ziemi Sanockiej. Liczę, że w ramach zrównoważonego
rozwoju kraju, nasze szanse zostaną
wyrównane. Wybór posła z Sanoka,
pełniącego funkcję wiceburmistrza,
odbieram jako uznanie dla władz
miasta. Gdyby tak nie było, wynik byłby zapewne inny. Chcemy
kontynuować spokojne zmiany, których rezultat będzie można
ocenić na koniec kadencji. Piotr Uruski jako poseł na pewno będzie pamiętał o naszym mieście, powiecie, regionie i nadal będziemy razem współpracowali z pożytkiem dla Sanoka. Mając posła
stąd, z pewnością będzie nam łatwiej zabiegać o wsparcie.
– Wyniki nie są zaskakujące, pokrywają się z wcześniejszymi sondażami.
Wieczór wyborczy miałem okazję spędzić w siedzibie PiS, gdzie na bieżąco
śledziliśmy wyniki. Ważne, że sanoczanie wreszcie zrozumieli, że trzeba głosować na kandydatów ze swojego miasta. Mandat uzyskany przez Piotra
Uruskiego dobrze wróży Sanokowi.
Jako były burmistrz wiem, jak ważne
jest, aby mieć wsparcie „na górze”. Stały kontakt z posłem to także
bieżący dostęp do informacji, dzięki czemu można ukierunkować
podejmowane działania i wcześniej się do nich przygotowywać.
Szczerze gratuluję panu Uruskiemu, życzę wytrwałości i satysfakcji
z pracy na rzecz państwa i naszej małej ojczyzny.
– Bardzo się cieszę z wyników wyborów. PiS z obozem szeroko pojętej prawicy będzie rządzić samodzielnie, co
daje nadzieję na zmiany w kraju. Poseł
z Sanoka to szansa na bardziej zrównoważony rozwój Podkarpacia. Liczymy,
że wreszcie ktoś zadba o nas w Warszawie, że powiat i miasto będą mogli liczyć na wsparcie swojego posła.
– Wynik wyborów nie jest zaskoczeniem, zaskoczeniem nie jest dla mnie
także wygrana Piotra Uruskiego.
Świetnie poprowadził swoją kampanię. Podziw budziła dobra organizacja, umiejętność dotarcia do różnych
środowisk, grup wyborców, skomunikowanie ich oraz strona wizualna
kampanii. Dzięki temu był kandydatem większości sanoczan. Jako Towarzystwo Przyjaciół Sanoka i Ziemi Sanockiej apelowaliśmy
o wsparcie reprezentantów zjednoczonej prawicy, mając świadomość jak bardzo ważny jest wybór posła z Sanoka. To wielki
sukces wyborczy pana Uruskiego i komitetu wyborczego Prawa
i Sprawiedliwości. Wśród kandydatów byli znani politycy i mocne
osobowości, np. pan Kuchciński, Rzońca, tym większy sukces
Piotra Uruskiego, który uzyskał naprawdę rewelacyjny wynik.
miejski pełnomocnik PiS
– Bardzo się cieszę, że mamy posła
z Sanoka. Jak ważne jest, aby mieć
swojego reprezentanta we władzach, widać na przykładzie Jasła
czy Krosna i realizowanych przez
te miasta inwestycjach. „Swój poseł” to większa szansa dla samorządów, by także Sanok i powiat zostały uwzględnione w prorozwojowym programie Prawa i Sprawiedliwości. Na mocy porozumienia Zjednoczonej Prawicy,
Piotr Uruski, reprezentujący Solidarną Polskę, otrzymał bardzo wysokie 3. miejsce na listach PiS. Nigdy wcześniej nasz
kandydat nie miał tak wysokiej pozycji; to pierwszy przypadek
w naszej historii. Piotr Uruski szansę tę wykorzystał. Mam nadzieję, że będzie utrzymywał biuro poselskie w Sanoku i pojawiał się na dyżurach, udzielając pomocy tym, którzy będą do
niego przychodzili w różnych sprawach. I że, oczywiście, nadal
będzie się nam dobrze współpracowało.
Pierwszy powiew nadciągającej wolności zawitał do Sanoka
już w październiku 1918 roku, gdy
na fali postępującego rozkładu monarchii austro-węgierskiej, w poszczególnych częściach imperium, w tym
w Galicji, tworzyć zaczęły się lokalne
namiastki narodowej władzy. W samym Sanoku taka struktura powstała
Jesienią 1918 roku stało się jasne, że państwa centralne: Niemcy i Austro-Węgry
nie mogą Wielkiej Wojny wygrać. Sytuacja
na frontach nie była może tragiczna, wojska obu sojuszniczych państw stały daleko
poza swoimi granicami, ale w obu krajach
narastał ferment. Dawno zniknął entuzjazm z 1914 roku, gdy spodziewano się
zwycięstwa w kilka miesięcy. W Berlinie,
Wiedniu i innych miastach dochodziło do
otwartych wystąpień przeciw monarchom.
Pamiętać jednak należy, że mieszkańcy Sanoka marzyć o niepodległości i związaniu
się z odrodzoną Polską, od której oderwani zostali w 1772 roku, nie zaczęli dopiero
końcem wojny. Tradycje niepodległościowe były tu żywe przez cały okres zaborów.
Z ziemią sanocką byli związani uczestnicy
kolejnych powstań narodowych: listopadowego 1831, krakowskiego 1846 czy
styczniowego. Na łamach Tygodnika Sanockiego przypominaliśmy już m.in. sylwetki braci Kahane, którzy całą rodziną
ruszyli w 1863 roku do boju.
Narodowe odrodzenie – także na ziemi sanockiej – zaczęło postępować zwłasz-
Pociąg pancerny „Gromobój” z załogą
cza w II połowie XIX wieku, wraz z wprowadzeniem autonomii galicyjskiej. Tworzyć zaczęły się narodowe organizacje,
rozwijać szkolnictwo, powstawały kolejne
tytuły prasowe, które coraz śmielej niosły
idee narodowe pod strzechy.
Sam Sanok z okolicami stał się ważnym
ośrodkiem powstawania kolejnych organizacji, które za swój cel stawiały narodowe
uświadomienie, a w przyszłości – w obliczu spodziewanej powszechnej wojny –
także walkę zbrojną o niepodległość. Ową
walkę różnie w różnych okresach sobie
wyobrażano. Oczywiście, u progu I wojny
światowej powszechne nastroje wśród polskiej ludności Galicji związane były z Austro-Węgrami i planami odtworzenia Polski jako równoprawnego członu monarchii
habsburskiej powiększonego o tereny odebrane znienawidzonej Rosji. Krzewieniu
idei narodowej służyło m.in. tworzenie lokalnych struktur Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, drużyn strzeleckich,
harcerskich i bartoszowych przygotowujących młodzież do walki o odrodzenie Polski. Wielu z ich członków oddało później
swe życie w zmaganiach na frontach I wojny światowej.
20 października 1918 roku z inicjatywy lokalnych elit społecznych i gospodarczych
powstał nieo�cjalny jeszcze, ale jawnie
działający Komitet Samoobrony Narodowej. Na czele Komitetu stanął Wojciech
Ślączka, zasłużony działacz społeczny, adwokat, radny miejski, owiany legendą
uczestnictwa w powstaniu styczniowym,
redaktor „Gazety Sanockiej” i „Tygodnika
Zlot Sokoła w 1914 roku
Ziemi Sanockiej”. Oprócz niego w skład
komitetu wchodzili m.in. Feliks Giela, Paweł Biedka, lekarz miejski Karol Zaleski,
nauczyciel Adam Pytel, adwokat Jan Rajchel i cudem ocalały od śmierci z rąk okupantów rosyjskich Michał Słuszkiewicz.
Ostatni trzej wymienieni w wolnej już Polsce będą kolejno burmistrzami Sanoka.
Jednocześnie z namiastką władz cywilnych tworzyły się wojskowe, mające za zadanie zapewnienie porządku i bezpieczeństwa. Za to odpowiadali o�cerowie armii
austro-węgierskiej Antoni Kurka (jednocześnie będący przedstawicielem na ten
teren Polskiej Komisji Likwidacyjnej
– najwyższej władzy polskiej w Galicji)
i Franciszek Stok.
W nocy z 31 października na 1 listopada
z budynku sanockiego „Sokoła” w miasto ruszyły patrole sokołów, harcerzy, licznie zgłaszających się ochotników, opanowujących
najważniejsze obiekty w Sanoku, m.in. miejscowe koszary. Udało się to bezkrwawo.
Uczestnik tamtych pamiętnych wydarzeń,
uczeń sanockiego gimnazjum, Józef Stachowicz tak wspominał: Ogromny tłum zebrał się
przed gmachem starostwa, skąd zrzucono na
bruk kamiennego dwugłowego orła, zawieszono �agę polską, a wkrótce nie tylko koszary, ale prawie wszystkie budynki prywatne
i państwowe ozdobione były tym znakiem narodowym. Tłum od godziny 9 do 13 stał
w miejscu i śpiewał pieśni narodowe, płacząc
z radości, wzruszenie bowiem było powszechne.
Sytuację na ziemi sanockiej w przededniu odzyskania niepodległości komplikowały kwestie narodowościowe. Druga
połowa XIX wieku to również odradzanie się żywiołu ukraińskiego, bardzo silnego na tym terenie i również marzącego
o budowie własnego państwa. Ukraińskie działania były podobne do polskich,
także kładziono nacisk na rozbudowę
narodowych organizacji, szkolnictwa.
Istniało Ukraińskie Towarzystwo Strzeleckie, którego członkowie w 1913 roku
zasilili namiastkę siły zbrojnej czyli Towarzystwo Ukraińskich Siczowych
Strzelców, działały ukraińskie drużyny
sokole i skautowe. Narastające animozje
polsko-ukraińskie były wyraźnie podsycane, czasem wręcz inspirowane przez
państwa centralne.
1 listopada 1918 roku we Lwowie
ogłoszono powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Kon�ikt zbrojny między Polakami i Ukraińcami stawał
się nieuchronny, zwłaszcza że obie strony rościły sobie prawa do tych samych
terenów, w tym ziemi sanockiej, gdzie
poza stolicą powiatu żywioł ukraiński,
czy też rusiński, był bardzo silny.
Przejawem tych dążeń części mieszkańców ziemi sanockiej był zwołany 4
listopada do Wisłoka Wielkiego wiec
Łemków. Powstała Ukraińska Rada Narodowa dla powiatu sanockiego, która
zgłosiła swój akces do nowo powstającego państwa. Wśród jej inicjatorów byli
m.in. greckokatolicki proboszcz Wisłoka, ks. Pantełejmon Szpylka, proboszcz
Wisłoka Niżnego, ks. Mychajło Tesla. W
skład rady, która wkrótce skupiła przedstawicieli ponad 35 miejscowości wchodzili też: Teodor Szpylka (brat Pantełejmona), nauczyciel Hryhorij Sudomyr z
Wisłoka Niżnego, były o�cer austriacki,
teraz odpowiedzialny za tworzenie ukraińskiej milicji Andrij Kyr z Komańczy,
sędzia Iwan Kuciła z Kołomyi, ks. Mychajło Kril z Prełuk i ks. Iwan Kowalczyn
z Puław. Powstawał twór, który do historii przeszedł jako Republika Komańczańska.
Republika rozpoczęła tworzenie własnych sił zbrojnych, ogłoszono pobór. Z
każdego gospodarstwa do ukraińskiej
milicji miał się zgłosić jeden mężczyzna.
W szczytowym momencie komańczańskie „wojsko” liczyło około 800 ludzi.
Borykało się jednak z problemami z
uzbrojeniem (jedynie połowa miała ja-
kąkolwiek broń palną) i słabością kadry dowódczej. Tylko
garstka miała podo�cerskie
przeszkolenie wojskowe. Nadzieje na pomoc z innych
ośrodków okazały się płonne.
Ukraińcy z pozostałych części
Galicji mieli swoje problemy,
nie mogli dać realnego wsparcia
Republice Komańczańskiej. Z
każdym dniem sytuacja zaczęła
zmieniać się na korzyść polskich oddziałów, które wspierane przez posiłki z centralnej i
południowej Polski po kolei
zdobywały ukraińskie punkty
oporu. Padł Przemyśl, Lwów i
szereg innych ośrodków.
Przystępujące do walki polskie
oddziały były mniej liczne od
ukraińskich, ale lepiej zorganizowane i uzbrojone. Potężną
bronią stały się uzbrojone pociągi, nieco na wyrost zwane Michał Słuszkiewicz, jeden z członków Komipancernymi, ale świetnie spraw- tetu Samoobrony Narodowej, późniejszy burdzające się w boju. Jednym z mistrz Sanoka
nich był powstały w sanockiej
fabryce, uzbrojony w trzy karabiny ma- czyński i kapral Wacław Śląski, a uszkoszynowe „Kozak”. Tak go opisywał czło- dzony skład został wycofany ze służby.
nek załogi podporucznik Antoni Hora: Wtedy też uszkodzony poważnie pociąg
Robotnicy Fabryki Wagonów L. Ziele- zakończył swą służbę. Drugim, uczestniniecki w Sanoku zmontowali nam z sied- czącym w polsko-ukraińskich bojach,
miu wagonów kolejową pancerkę, moż- pociągiem był „Gromobój”, skierowany
na powiedzieć prowizoryczną. Nazwali- głównie do walk w okolicach Zagórza i
śmy ją „Kozak”. Skład jej wyglądał nastę- obsługiwany przez miejscowych kolejapująco: na przedzie dwie lory płaskie, w rzy. Tam zginęli kolejni harcerze: Marian
pierwszej było kilkanaście szyn kolejo- Solon i Stanisław Wojnar. Orderami Virwych, parę podkładów i akcesoria do tuti Militari i Krzyżem Walecznych odnich, to służyło jako obciążenie i ochro- znaczeni zostali natomiast: Adam Gebus
na przed minami. Następna lora posia- oraz Stanisław i Władysław Szwedowie;
dała wmontowany „ul” stalowy z blachy ponadto Krzyż Walecznych przyznano
o grubości 10 mm z wycięciami na strze- Janowi i Stanisławowi Żurowskim.
lanie z ckm i miejscem dla dwóch żołnierzy. Trzecia lora w kształcie węglarki o Z frontu na front
wysokości 1,30 m z wycięciami na karabiny była opancerzona szutrem rzecz- W styczniu 1919 roku polskim oddzianym i blachą stalową o grubości 6 mm. łom udało się w wyniku ofensywy na KoCzwarty wagon osobowy typu „TY” – mańczę zlikwidować Ukraińską Radę
bardzo mocna maszyna – z drugiej stro- Narodową. Do wiosny front ustabilizony dwie lory jak wyżej opisane.
wał się na linii Wola Michowa – Rabe –
Załogę „Kozaka” walczącego w rejo- Jabłonki – Łopienka – Zawóz – Teleśnica
nie Ustrzyk Dolnych, Chyrowa i Felszty- Oszwarowa – Hoszów – Moczary – Banna stanowili w dużej mierze sanoccy har- drów Narodowy – Nanowa. Jednym z
cerze. Pociąg uczestniczył m.in. w cięż- ostatnich epizodów była nieudana próba
kich walkach pod Chyrowem w styczniu opanowania przez Ukraińców 5 kwietnia
1919 roku, gdzie śmiercią bohaterską Ustrzyk Dolnych, w ciągu kolejnych tyzginęli podporucznik Stanisław Sas Kor- godni resztki Ukraińskiej Armii Halickiej zostały zmuszone do
przejścia na Słowację,
a władze Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej musiały podpisać rozejm.
Koniec walk z Ukraińcami nie oznaczał jeszcze
końca zbrojnej batalii o
granice. Ziemi sanockiej
przyniósł jednak wytchnienie. Wielu sanoczan nie zdjęło mundurów, ruszając na kolejne
fronty. W 1920 roku wielu młodych mieszkańców
tych terenów oddawało
krew, stawiając opór zagrożeniu ze strony bolszewickiej Rosji. Dla wielu z
nich wojna zakończyła się
dopiero rozejmem na
froncie wschodnim jesienią 1920 roku i traktatem
ryskim z 1921.
Członek załogi „Gromoboja” Wiktor Borczyk wraz z synem
1.11.1845 w Sanoku urodził się Zbigniew Gorazdowski, ksiądz, święty Kościoła Katolickiego.
Uczestniczył w powstaniu styczniowym. Po święceniach kapłańskich pracował m.in. w Tartakowie, Wojniłowie, Bukaczowcach, Gródku Jagiellońskim i Żydaczowie. Zasłynął działalnością dobroczynną we Lwowie. Założył m.in. dom pracy
dobrowolnej dla żebraków, kuchnię ludową, zakład dla nieuleczalnie chorych i internat.
31.10.1553 zmarł Piotr Kmita Sobieński, marszałek wielki koronny i marszałek nadworny koronny, wojewoda krakowski i sandomierski. Jeden z najbogatszych i najbardziej wpływowych
ludzi w ówczesnej Polsce. Właściciel i dzierżawca
wielu dóbr w ziemi sanockiej.
30 października - 5 listopada
30.10.1613 proboszczem para�i w Nowotańcu
został ks. Adam Maystroga. Zginął 12 lipca 1624
roku w spalonej w czasie najazdu tatarskiego plebanii w Strachocinie.
30.10.2010 na dziedzińcu kościoła pod wezwaniem Chrystusa Króla w Sanoku odsłonięto postać patrona miasta św. Zygmunta Gorazdowskiego. W uroczystości brali udział m.in. biskupi
Józef Michalik i biskup lwowski Mieczysław Mokrzycki.
31.10.1918 powstały dziesięć dni wcześniej Komitet Samoobrony Narodowej bezkrwawo dokonuje przejęcia władzy w Sanoku i uznaje zwierzchność Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie.
Stacjonujący w mieście żołnierze austro-węgierscy zostają rozbrojeni.
31.10.1923 Michał Słuszkiewicz złożył o�cjalnie
rezygnację z funkcji burmistrza Sanoka. Faktycznie pozostawał jednak na urzędzie jeszcze prawie
1.11.1972 zlikwidowano powiat sanocki, większą jego część włączono do eksperymentalnego,
największego w kraju powiatu bieszczadzkiego ze
stolicą w Lesku. Sam Sanok został odrębnym
miastem na prawach powiatu. W skład nowej jednostki weszły: Bukowsko, Jurowce, Komańcza,
Markowce, Mrzygłód, Niebieszczany, Olchowce,
Szczawne i Tyrawa Wołoska.
2.11.1955 internowanego w klasztorze w Komańczy prymasa Stefana Wyszyńskiego odwiedzają biskupi Michał Klepacz i Zygmunt Choromański oraz ojciec hierarchy Stanisław.
2.11.2013 przy Domu Ludowym w Pastwiskach
koło Zarszyna odbyło się uroczyste odsłonięcie i
poświecenie tablicy upamiętniającej pobyt kardynała Karola Wojtyły w tej wsi. Późniejszy papież przebywał tu w sierpniu 1978 roku, tu właśnie miała do niego dotrzeć informacja o śmierci
3.11.1848 w czasie Wiosny Ludów przed wojskami austriackimi kapituluje powstańcza załoga
Lwowa. Część powstańców rozpoczyna walkę
partyzancką na terenach prowadzących na ogarnięte rewolucją Węgry, m.in. w okolicach Komańczy, Przełęczy Radoszyckiej i Przełęczy Łupkowskiej.
4.11.1918 w Wisłoku Wielkim utworzona została Ukraińska Rada Narodowa dla powiatu sanockiego, która zgłosiła akces ukraińskich mieszkańców tych terenów do powstałej cztery dni wcześniej Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej.
5.11.1918 o�cjalne powstanie Republiki Komańczańskiej, obejmującej ponad 35 wsi powiatu sanockiego, która zgłosiła akces do powstającego państwa ukraińskiego. Republika Komańczańska zakończyła żywot w wyniku interwencji
polskich oddziałów w styczniu następnego roku.
5.11.1994 minister Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa wydał rozporządzenie w sprawie określenia granic Nadleśnictwa
Komańcza obejmującego swym zasięgiem większą część gminy Komańcza i niewielką część gminy Bukowsko.
Scena pierwsza. Czterech mężczyzn wynosi trumnę. Przy
wejściu trzy razy symbolicznie stukają końcem trumny
o próg. Potem krótki przystanek na zewnątrz, aby chowany
gospodarz mógł się „napatrzyć” na gospodarstwo, które zostawia. Otwiera się stajnię, „porusza” zwierzynę. W domu
zasłonięte lustra, wskazówki zegara zatrzymane na godzinie,
w której umarł. Czuwające i modlące kobiety zbierają się na
końcu konduktu, na przodzie kościelny niesie duży krzyż.
To nie jest scena z początku
XX w., tylko z jego końca.
W jednej wsi - przed II wojną
światową - „polskiej”, otoczonej „ruskimi”, na zachód od
Osławy stanowiącej nieformalną granicę z Bojkowszczyzną Zachodnią. Zarówno tam,
jak i w sąsiednich wsiach żyli
ze sobą w zgodzie Polacy, Rusini, Żydzi. Przyszła wojna,
wymieszała ludzi, pomieszała
języki, zwyczaje, zmieniły się
Przed 1939 r. na terenach
przynajmniej trzech dawnych
województw: krakowskiego,
lwowskiego, stanisławowskiego zamieszkiwali Łemki (Rusnaky), Bojki i Huculi. Tereny
podkarpackiego obejmowały
w większości pierwszą grupę,
Bojków część zachodnią, Hucułów nie było tu wcale. Rozmieszczeni byli oni na dawnym
skrzydle Karpat Galicyjskich.
Dzieliło ich wiele, łączyła na
pewno obawa przed śmiercią.
W obrządku pochówku znaleźć można też kilka cech
wspólnych, których okruchy
zachowały się po wojnie, a które podtrzymywali i kultywowali najstarsi.
Scena druga. Na katafalku
trumna, odsłonięta. Kobieta
w kolorowej chustce, ręce złożone jak do modlitwy, w rękach
różaniec, na piersiach obrazek
Najświętszej. U wezgłowia
dwie zapalone świecie. Wokół
modlące się kobiety i z cicha „...
racz jej dać Panie”. Na podwórku słychać biegające dzieci. Ta
sama wieś, 10 lat wcześniej.
Śmierć dla Łemki, Bojka,
Hucuła była prawem natury, na
pewno też miała coś z wierzeń
wczesnosłowiańskich. Jej zapowiedź mogła pojawić się w zachowaniu zwierząt, w snach,
zjawiskach nadprzyrodzonych.
Jeszcze w czasach prasłowiańskich wierzono, że Śmierć przyoblekała się w różne postaci
tak, by swojej „o�ary” nie przestraszyć. Dlatego raz była żydem, księdzem, mglistym świa-
rozbite lustro zapowiadały najgorsze. Podobnie sny, przeważnie o wyrywaniu i wypadaniu
zębów, na co zwrócił już uwagę
Adam Fischer (1889-1943)
w „Zwyczajach pogrzebowych
ludu polskiego”, sny o ścinaniu
drzew, brudnej, mętnej wodzie,
czarną wstążką, kobietom zakładali duże, białe chustki. Wierzono, że gdy umierał Łemko, to po
śmierci jakiś czas błąka się po
domu. Należało zatem zostawić
mu sól, czosnek, naczynie
z wodą, aby mógł się napić lub
umyć. W jego izbie odwracano
gnać, groziło to niechybnie
uschnięciem rąk. U Bojków także stawiano misę z wodą, by nieboszczyk mógł się umyć, prócz
tego bochen chleba, a nad głową
świeczki zapalone. Huculi z kolei
mogli się żegnać, ale nie należało
płakać nad zmarłym lub umiera-
Śmierć łemkowska,
bojkowska i huculska
tłem czy właśnie którymś ze
zwierząt. Wyjący pies, unoszący mordę do góry mógł zwiastować wojnę lub pożar, w dół
śmierć. Pohukująca sowa,
skrzecząca sroka obok chaty,
a nawet kura, która po południu „strzepnie” skrzydłami
niosła śmierć. Strzelający lub
trzaskający piec też oznaczał
śmierć, dla Łemków zgon gospodyni. Odgłos belek, przypadkowo niezasiany zagon,
o gnojówce nie wróżyły nic dobrego.
Gdy przyszło najgorsze, na
Łemkowszczyźnie myli zmarłego i ubierali w białą lnianą koszulę „soroczkę” bez guzików, żeby
nie gniotły, przykrywali lnianą
płachtą. Huculi w pierwszej kolejności ograniczali się do umycia nóg i rąk ciepłą wodą, natomiast Bojki wodą z rzeki, przywdziewali zmarłemu płócienne
portki, długą koszulę obszytą
lub zasłaniano lustra, zegar zatrzymywano w momencie
śmierci. Bojko, pochodzący
z ludu pasterskiego, swoją wędrówkę po śmierci, o ile była
możliwość, zaczynał na saniach,
spuszczano wtedy gazdę z połonin na znak dawnego życia. Gdy
leżał w izbie, zaprzestawano
sprzątania, nie chodzono
w czapkach i chustach. Gdy
dzwony w cerkwi oznajmiały
śmierć, nie wolno było się że-
jącym w przeciwnym razie nie
mógłby spokojnie odejść. Dostawał on w rękę świecę, która
miała być światłem w zaświatach, wodę w garnuszku (do
późniejszego obmycia zmarłego) i kaganiec z łojem u wezgłowia. Okna i drzwi otwierano na
oścież, by ułatwić podróż aniołom. O śmierci przypominał kawał płótna zawieszony nad
oknem od strony podwórza i rozpalone ognie przed wejściem.
Żeby oddalić po zmarłym
smutek, trzeba było się zabawić. Łemki mieli „koty”, podczas których młodzi miaucząc
urządzali sobie zabawy przy
nieboszczyku np. w „dupaka”.
Należało zgadnąć, kto kogo
uderzył w przysłowiowy tyłek.
Urządzano sobie także zabawę
ze zmarłym, co odważniejsi
podchodzili i szturchali nieboszczyka, zabawa trwała do
przyjścia starszyzny. Bojki mieli zabawę w „łopatki” podobną
do swoich zachodnich sąsiadów z tym, że klepany „łopatką” miał dodatkowo jeszcze
włożyć głowę w ręce zmarłego.
Huculi bawili się na różne sposoby m. in. w: „zająca”, „biłycia”,
„didy”, „młyn”, „stilczyk” bardzo podobną rozrywkę do znanej dzisiaj na weselach z obchodzeniem krzeseł przez większą
Przed wyprowadzeniem
nieboszczyka na Łemkowszyźnie trzykrotnie uderzano
trumną o próg, jednocześnie
inni uczestnicy „powiadamiali” gospodarstwo o śmierci gazdy, gaździny. Uderzanie
trumną o próg na Bojkowszczyźnie miało na celu zamknięcie tego świata przed
oczami zmarłego, aby nie
musiał patrzeć na to, co się
dzieje w opuszczonym gospodarstwie. Na Huculszczyźnie natomiast w każdym
kącie kładziono kołacz z wetkniętą świeczką, które miały
świecić się do momentu wyprowadzenia nieboszczyczka
z chaty. Wśród Łemków i Hucułów spotykało się wrzucanie pieniędzy do trumny lub
Scena trzecia. Przed zamknięciem trumny ostatnie
pożegnanie, ucałowanie krzyża, pilnowanie świec, by nie
zgasły…
Wśród ludów huculskich
nad zmarłym przed zamknięciem trumny grał góral na
trombicie, po pogrzebie dusza
wracała do chaty. Bojki przed
zamknięciem wieka obchodzili
trumnę całując krzyż. W chacie
czyniąc modlitewne zaklęcie
prosili o spokój własnej duszy.
Łemki bacznie patrzyli, by
zmarły nie stał się „pekelnykiem”, aby się przed tym
ustrzec, przed orszakiem sypali
mak, czasem zmarłemu wkładali łyżkę maku w usta.
PAMIĘTAMY O TYCH, KTÓR ZY ODESZLI
Tradycyjnie w przeddzień Wszystkich Świętych na
łamach naszej gazety wspominamy znanych sanoczan, którzy odeszli w przeciągu minionych dwunastu miesięcy. Ludzi, których znaliśmy i szanowaliśmy ze względu na pełnione funkcje, wykonywane zawody, czy też działalność społeczną. W ten
sposób chcemy uczcić ich pamięć i podziękować
im za wkład, jaki wnieśli w rozwój naszego miasta.
ZYGMUNT PYTLOWANY
zmarł w lutym 2015. Absolwent Akademii Pedagogicznej
w Krakowie na kierunku wychowanie techniczne. Pracę
w zawodzie nauczyciela rozpoczął w Szkole Podstawowej nr 4
w Sanoku, a następnie uczył w I Liceum Ogólnokształcącym.
Był również doradcą metodycznym w Wojewódzkim
Ośrodku Metodycznym w Krośnie oraz współtwórcą Wojewódzkiej Pracowni Dydaktyczno-Technicznej w KrośniePolance. Sprawdził się również jako przedsiębiorca prowadząc własną działalność gospodarczą.
Pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Rady Wojewódzkiej
Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Rzeszowie i sekretarza
Rady Powiatowej SLD w Sanoku.
– urodzony w Sanoku, pracował na Politechnice Krakowskiej.
W Meksyku kontynuował naukową profesję na prestiżowym
Universidad de Monterrey. Otrzymał wiele nagród lokalnych
i państwowych. Uhonorowano go najwyższym na uniwersytecie
tytułem „Premio Pro Magistro”. Był nieformalnym ambasadorem
polskości. Zainicjował założenie i był prezesem Związku Polaków
i Przyjaciół Polski w Meksyku, współpracował z USOPAŁ-em.
W organizowanych przez niego seminariach, promujących
polskie technologie w Meksyku, uczestniczyło wielu znakomitych
naukowców. Co roku, od dziesięciu lat, w Monterrey i Radomiu
odbywają się zoorganizowane z jego inicjatywy PolskoMeksykańskie Warsztaty Naukowe. Jego staraniem w Monterrey
powstało największe w Ameryce Łacińskiej laboratorium tribologii,
nauki o tarciu, wyposażone w aparaturę opracowaną przez polskich
naukowców. Zmarł 31 stycznia 2015 r. w Monterrey, w Meksyku.
– o�cer PMH, starszy mechanik w Polskich Liniach
Oceanicznych. Urodził się 19 listopada 1930 r. w Zarszynie. Dzieciństwo i młodość spędził pod okupacją niemiecką
i sowiecką w Gorlicach i we Lwowie. Po wojnie przeniósł się
na wybrzeże, gdzie skierowała go ciekawość świata, ale głównie trudne warunki życia w powojennej rzeczywistości. Tu
ukończył Państwową Szkołę Morską w Gdyni na kierunku
maszynowym. Całe swoje życie zawodowe spędził na morzu
w służbie Polskich Linii Oceanicznych Zmarł 11 lutego
2015 r. Był wieloletnim członkiem Trójmiejskiego Koła Terenowego Stowarzyszenia Przyjaciół Sanoka i Ziemi Sanockiej.
ZOFIA KILAR
– nauczycielka I LO w Sanoku, działaczka Związku Nauczycielstwa Polskiego.
MACIEJ HRYWNIAK
– dziennikarz sportowy, współpracownik Tygodnika Sanockiego. Długoletni pracownik Rejonu Energetycznego w Sanoku. Zmarł 20 kwietnia 2015 r. w wieku 43 lat.
Ojciec Luby – Mikołaj Hetmański Nazarewicz był żołnierzem Armii Czerwonej.
W 1944 roku jego oddział stacjonował na terenie Tyrawy
Wołoskiej. 13 października
został ciężko ranny i tra�ł do
sanockiego szpitala.
– Ostatni list, który od
niego otrzymałam ma datę
12 października 1944 roku.
Pisał w nim, że przebywa
w Karpatach i przygotowuje
się do trudnej walki. Jakiś
czas później poinformowano
mnie, że zginął w czasie bitwy w Tyrawie Wołoskiej –
mówi Luba Michalczuk. –
Wtedy postanowiłam sobie,
że nie spocznę dopóki nie
odnajdę miejsca jego pochówku.
Przez dłuższy czas nie
udawało się jej uzyskać żadnych potwierdzonych informacji na temat ojca.
– Poszukiwania utrudniał
fakt, że nie miałam dostępu
do dokumentów zgromadzonych w polskich urzędach –
dodaje. – Natomiast w spisach rosyjskich miejscowości
Tyrawy Wołoskiej nie było.
Nie mogąc liczyć na
wsparcie władz, które na każde pismo z prośbą o udzielenie informacji odpowiadały
„zaginął bez wieści”, Luba
kontynuowała poszukiwania
na własną rękę. Skontaktowała się z polskim konsula-
tem. Jednak również tam nikt
nie potra�ł jej pomóc. Z Petersburga pojechała do Kijowa licząc na to, że uda jej się
odnaleźć jakiś ślad.
– Przeszukałam dokumenty zgromadzone w dwóch tamtejszych archiwach, wszystko
na nic – wspomina Rosjanka.
W końcu dotarła do chronionych dokumentów, w których widniał zapis, mówiący
o tym, że jej ojciec został ranny, tra�ł do szpitala i w wyniku odniesionych ran zmarł.
– Z informacji tej wynikało, że został pochowany na
cmentarzu położonym w Sanoku na ul. Rymanowskiej –
dodaje Luba.
Wówczas zdecydowała
się na wyjazd do Polski. Załatwiła niezbędne formalności,
zdobyła wizę i w lutym 2010
roku wyruszyła w podróż.
Wyprawa nie była łatwa. Po
wielu przesiadkach i kilku
dniach podroży dotarła do
Przemyśla, skąd udała się do
Tyrawy Wołoskiej.
– Do tej miejscowości
przyjechałam 12 lutego 2010
roku. Miałam trudności ze
znalezieniem miejsca, w którym przebywał i walczył mój
ojciec, ponieważ nie znałam
polskiego – kontynuuje opowieść mieszkanka Petersburga. – W końcu spotkałam
Henryka Nitkę, który poinformował mnie, że groby żołnierzy rosyjskich znajdują się
w Sanoku. Nieco później natknęłam się na Krystynę, która widząc moje zmęczenie
Luba Michalczuk Nikołajewna mieszka w Petersburgu.
Od pięciu lat regularnie przyjeżdża do Sanoka. Nasze miasto jest dla niej niezwykle ważne, ponieważ to właśnie tutaj spoczywa jej ojciec, który zginął w czasie walk w 1944
roku. Prze długi czas Luba nie wiedziała, gdzie został on
pochowany. Jednak przysięgła sobie, że nie ustanie dopóki nie odnajdzie jego grobu. Złożoną obietnicę udało jej
się spełnić dopiero po 66 latach poszukiwań.
Luba (po lewej) nie ukrywa, że gdyby nie pomoc Krystyny Nitki (po prawej) to nigdy nie udałoby się jej odnaleźć grobu ojca
i zagubienie zaprosiła mnie
do domu i zaoferowała pomoc. Wówczas okazało się, że
jest ona żoną Henryka Nitki.
Wspólnie z poznanym małżeństwem Rosjanka pojechała
na sanocki cmentarz i odszukała mogiłę zbiorową, w której
miał spoczywać jej ojciec.
– Tego co czułam w tym
momencie nie da się opisać
słowami – mówi wciąż poruszona Luba.
Ponownie do Sanoka przyjechała rok później. Przywiozła
tablicę nagrobkową, którą wraz
z zaprzyjaźnioną parą umieściła
na mogile. W międzyczasie
Krystyna Nitka w imieniu Luby
napisała do Czerwonego Krzyża, żeby potwierdzić dane Mikołaja Nazarewicza. Po dwóch
latach przyszła odpowiedź
PCK. Wówczas okazało się, że
ojciec Luby faktycznie został
pochowany w mogile zbiorowej, ale nie oznaczonej numerem 33, tylko 10. Po otrzymaniu
tej wiadomości tablicę nagrobkową, przywiezioną z Petersburgu przeniesiono na właściwe
miejsce, a Rosjanka po kilkudziesięciu latach poszukiwań
spełniła daną sobie obietnicę.
– Teraz jestem już spokojna, moje marzenie się
spełniło. Jednak nigdy nie
przestanę być wdzięczna
Krystynie i jej rodzinie za
okazaną pomoc i wsparcie,
gdyby nie oni w dalszym ciągu nie wiedziałabym, gdzie
spoczywa mój ojciec – mówi
córka poległego żołnierza.
Mimo że Luba ma już 80
wiosen, to od pięciu lat co roku
14 października (w rocznicę
śmierci ojca) odwiedza Sanok.
Zaznacza, że będzie przyjeżdżać
do Polski tak długo, jak pozwoli
jej na to zdrowie. Poprosiła też
Krystynę Nitkę o zapalenie znicza na mogile ojca, gdy ona nie
będzie już w stanie tego zrobić.
– Ta historia pokazuje, jak
ważna jest sprawa dbania
o cmentarze i miejsca pochówków. Polacy są wychowani w tradycji chrześcijańskiej, w której bardzo ważny
jest szacunek dla zmarłych
i uszanowanie miejsca ich
wiecznego spoczynku. Nawet
jeśli groby kryją szczątki żołnierzy obcych czy wrogich
armii. Szkoda tylko, że często
nasze cmentarze, szczególnie
te na wschodzie, nie są traktowane w ten sam sposób – to
smutne – mówi Andrzej Romaniak, historyk z Muzeum
Historycznego w Sanoku.
PROF. RYSZARD WOLWOWICZ JACEK ROGOWSKI
– zmarł 22 stycznia 2015, w wieku 93 lat instruktor ZHP, drużynowy
1 Sanockiej Drużyny Harcerzy w latach 1937-1939, żołnierz ZWZ –
AK, więzień reżimu stalinowskiego, pierwszy zastępca dyrektora Instytutu Górnictwa Naftowego i Gazownictwa w Krakowie; redaktor i
współautor „Historii polskiego przemysłu naftowego”, autor licznych
prac naukowych oraz wspomnień „Szkice weterana 1921 – 2011”.
– urodził się 27 stycznia 1931 r. w Tarzymiechach, w powiecie krasnostawskim. Chociaż nie był sanoczaninem z urodzenia to właśnie Sanokowi oddał całe zawodowe życie i poświęcił prawie całą naukową twórczość. W październiku 1957 r.
rozpoczął pracę zawodową jako kierownik Archiwum Państwowego w Sanoku. 1 stycznia 1970 r. objął funkcję dyrektora
Muzeum Historycznego, którym kierował przez 20 lat.
Współtwórca i wieloletni redaktor Roczników Sanockich. Za
swoją pracę otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia, najważniejsze to: Krzyż Kawalerski Orderu odrodzenia Polski, Nagroda Specjalna Wojewody Krośnieńskiego, Nagroda Miasta
Sanoka I stopnia za rok 1997. Zmarł 19 listopada 2014
zmarł w dniu 16 marca. Był jednym ze współtwórców aktywnej w latach 80. „Grupy Sanok”. Urodził się 21 marca 1956 r.
w Sanoku. Mimo choroby, która niemalże na całe życie związała go z wózkiem inwalidzkim, póki pozwalały mu możliwości �zyczne, malował obrazy olejne i akwarele, również rysował. Studiował �lozo�ę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Był radnym Rady Miejskiej w Sanoku pierwszej kadencji. Redaktor naczelny Tygodnika Sanockiego. W ostatnich
latach pisał do TS recenzje książek.
– zmarła 22 maja 2015 r. w Piasecznie, w wieku 65 lat. Nauczycielka z powołania i wyboru, a także redaktor naczelna
Tygodnika Sanockiego.
– odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za działalność społeczną
na rzecz Związku Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego.
– pochodzący z Wetliny Olek Ostrowski zaginął 25 lipca
podczas próby zdobycia szczytu Gasherbrum II na granicy pakistańsko-chińskiej. Kiedy wycofywał się do bazy, do
szczeliny w lodowcu zepchnęła go lawina. Ciała nie odnaleziono.
Ratownik GOPR, instruktor narciarstwa, członek KW
Kraków. W 2012 roku samotnie zjechał północną ścianą
Piku Lenina (7134 m), dwa lata później jako pierwszy Polak zjechał na nartach południowo-wschodnią ścianą Kazbeku (5047 m).
W 2014 roku zorganizował jednoosobową wyprawę w Himalaje, podczas której samotnie i bez użycia dodatkowego tlenu zdobył szczyt Cho Oyu (8201 m), a następnie
zjechał z niego na nartach. Był to pierwszy zjazd na nartach z tej góry dokonany przez Polaka. Dodatkowo także
polski rekord wysokości zjazdu na nartach. Za to osiągnięcie otrzymał wyróżnienie w kategorii alpinizm podczas
„Kolosów” oraz nagrodę w konkursie TRAVELERY.
 Mieszkanie własnościowe 85 m2, bezczynszowe,
w kamienicy – nie w bloku,
z ogródkiem i garażem, osiedle Wójtostwo, więcej na e-sanok i OLX lub tel. 500-26-29-90.
 Mieszkanie własnościowe 39 m2, w Sanoku przy ul.
Lipińskiego 120, tel. 663-44-09-40.
 Dom na Posadzie, tel.
697-17-88-03 lub 721-73-67-61.
o łącznej powierzchni 37 a,
składającą się z dwóch działek 17 i 18 a, o nr 370/9
i 370/25 w Pisarowcach, na
z pięknym widokiem na Sanok i okolice, cena 6 tys./a z
możliwością negocjacji, tel.
669-86-01-54.
 Mieszkanie 83 m2 (III
piętro), przy ul. Cerkiewnej,
kontakt od soboty 31.X po
19, tel. 519-51-98-10.
 Pokoik 10 m2 (parter), tel.
13-463-33-92.
 Pokój z używalnością
kuchni, dla 1 lub 2 osób, tel.
512-22-02-02.
 Garaż przy ul. Sadowej,
tel. 696-30-86-37.
 Garaż przy ul. Szafera,
tel. 663-80-18-12.
605-20-56-40.
 Tuje szmaragd, 0,55 zł,
tel. 518-51-88-35.
 Sprężarkę, tel. 697-17-88-03 lub 721-73-67-61.
 Praca w Warszawie i okolicy – dla brygady elewacyjnej, tel. 509-77-56-67.
 Matematyka w domu
klienta, tel. 504-18-98-11.
 Angielski do matury, tel.
50 60 80 353.
 Kursy maturalne – matematyka, tel. 796-30-30-99.
 Angielski, niemiecki –
podstawówka, gimnazjum,
dorośli, w domu ucznia, tel.
513-18-43-24.
– 3 wersalki rozkładane,
amerykankę jednoosobową
rozkładaną, szafę trzydrzwiową – bez nadstawki
oraz kredens pokojowy, tel.
504-616-964.
kolejnych zgłoszeń (tel. 13-464-02-21). Przypominamy,
że zgłaszane przedmioty mają
być rozdawane i nie można
żądać za nie pieniędzy.
MODUŁ FILIGRAN
czwartek godz. 17:30.
w Klubie Stepfit ul. Lipińskiego 51
TRAĆ KALORIE
czwartek godz. 19
III PIĘTRO POKÓJ NR 40
6 XI (piątek) godz. 12–14
Pan Damian Biskup
10 XI (wtorek) godz. 11–13
Pan Andrzej Chrobak
20 XI (piątek) godz. 12–14
27 XI (piątek) godz. 12–14
Pani Zofia Kordela-Borczyk
ul. Rynek 14 tel. 13-464-45-33 lub 13-463-60-60, e-mail: [email protected]
pl Czynne: 1.05.-15.10 i ferie zimowe. dni
robocze: 9-17, soboty, niedziele i święta:
9-13, pozostałe dni robocze w roku: 9-17.
Urząd Miasta w Sanoku informuje, że z dniem 8.11.2015 r. część kursów linii Nr „5” aktualnie wykonywanych na trasie Czerteż – Sanok (Dąbrówka) – Zagórz (Wielopole) i linii Nr „6” aktualnie wykonywanych na trasie Sanok (Jana Pawła II) – Zagórz (Zasław)
zostaje skróconych do przystanku przy ul. Lipińskiego (Łany) w Sanoku, natomiast kursy linii Nr „8” aktualnie wykonywane na
trasie Zabłotce – Sanok – Zahutyń (Szkoła) zostają skrócone do przystanku przy ul. Lipińskiego (AUTOSAN).
Wykaz kursów linii Nr „5” i Nr „6” , które zostaną skrócone i wykonywane będą do przystanku przy ul. Lipińskiego (Łany) w Sanoku:
AKTUALNA TRASA PRZEJAZDU
SANOK (Dąbrówka) – ZAGÓRZ (Kościół)
7:05 8:05 10:45 12:05
14:45 18:45 21:15
9:10 13:10 14:35 16:15
17:55 21:15
6:05 6:35 11:15 12:55 14:35
16:15 17:55 19:35 21:15
SANOK (Dąbrówka) – ZAGÓRZ (WIELOPOLE)
CZERTEŻ – SANOK – ZAGÓRZ (WIELOPOLE)
(godziny odjazdu z przystanku początkowego)
SANOK (ul. Rymanowska) – ZAGÓRZ (Kościół)
CZERTEŻ – SANOK – ZAGÓRZ (Kościół)
9:22 13:42 16:12
SANOK (JANA P.II) – ZAGÓRZ (Dworzec PKP)
8:24 11:44 15:59
SANOK (JANA P.II) – ZAGÓRZ (Zasław Ujęcie)
SANOK (JANA P.II) – ZAGÓRZ (Zasław Kościół)
7:48 11:48
Wykaz zawieszonych kursów linii Nr „5” na trasie Zagórz (Wielopole) – Sanok (Dąbrówka) - Czerteż i linii Nr „6” na trasie Zagórz
(Zasław) – Sanok (Jana Pawła II), które od dnia 8.11.2015 r. wykonywane będą od przystanku przy ul. Lipińskiego (Łany) w Sanoku:
ZAGÓRZ (Kościół) – SANOK (Dąbrówka)
7:35 9:55 11:15 16:45
8:20 9:40 12:20 13:40
15:05 16:45 18:25 21:45
7:05 10:25 11:55 13:25 15:05
16:45 18:25 20:15 21:45
ZAGÓRZ (Kościół) – SANOK – CZERTEŻ
8:35 12:35 14:15 15:25
ZAGÓRZ (WIELOPOLE) – SANOK (Dąbrówka)
18:03 20:03
ZAGÓRZ (WIELOPOLE) - SANOK – CZERTEŻ
7:08 11:08
ZAGÓRZ (Dworzec PKP) - SANOK (JANA P.II)
8:57 12:17 16:32
ZAGÓRZ (Zasław Ujęcie) - SANOK (JANA P.II)
ZAGÓRZ (Zasław Kościół) - SANOK (JANA P.II)
Kursy linii Nr „8” na trasie Zahutyń (szkoła) – Sanok z godziny 7:52 i 15:02 zostają zawieszone i będą wykonywane od przystanku ul. Lipińskiego (AUTOSAN).
Szczegóły wprowadzonych zmian zostaną udostępnione na stronach internetowych http://www.rozkladjazdy.spgk.com.pl/, spgk.
com.pl, www.info.sanok.pl oraz na przystankowych rozkładach jazdy.
Miejskiej Komisji Wyborczej z dnia 25 października 2015 r.
w sprawie wyników wyborów do Rad Dzielnic na terenie miasta Sanoka zarządzonych
(załącznik Nr 8 do obwieszczenia Nr 2/2012 Rady Miasta Sanoka z dnia 4 października
2012 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu statutów jednostek pomocniczych
Miasta Sanoka), Miejska Komisja Wyborcza informuję o składach osobowych
nowo wybranych Rad Dzielnic;
1. Demkowska Anna
2. Demkowski Tomasz
3. Drozd Bożena
4. Jędrasik Stanisław
5. Kot Wanda
6. Niezgoda Wojciech
7. Nowicka Henryka
8. Ostrowski Andrzej
9. Rygliszyn Aneta
10. Szul Krzysztof
11. Wójcik Elżbieta
1. Barszczewska – Menio Iwona
2. Grządziel Monika
4. Olender Kazimierz
5. Osękowski Marian
6. Robel Jerzy
7. Ruchlewicz Ryszard
8. Więckowska Alicja
9. Winnik Jerzy
10. Wojnarowski Ryszard
1. Bałut Gabriela
3. Długosz Andrzej
4. Lech Halina
5. Małek Bogusława
6. Milewski Lech
7. Olejko Józef
8. Smuga Witold
9. Wąsik Mariusz
10. Wojewoda Antoni
11. Zagórski Ryszard
1. Bieda Łukasz
2. Burnatowska-Mleczko Elżbieta
3. Hołotka Józef
4. Matuła Agnieszka
5. Mikołajewicz Ryszard
6. Mitadis Dariusz
7. Kiniorska Stanisława
8. Korencki Józef
9. Kukla Józef
10. Pełech Marcin
11. Pytlowany Edward
12. Skorek Sławomir
13. Stanisławczyk Bożena
14. Staszkiewicz Elżbieta
15. Szczudlik Henryk
1. Biłas Stanisław
2. Bodziak Józef
3. Chorążak Maria
4. Dańczyszyn Tomasz
5. Hassinger Maria
6. Kozak Grzegorz
7. Panek Tadeusz
8. Pastuszczak Bogdan
9. Piegdoń Wojciech
10. Podraza Kamila
11. Radwański Marek
12. Sabat Marian
13. Szczepańska Katarzyna
14. Wisłocki Grzegorz
15. Wolański Artur
1. Galant Jerzy
2. Hejnold Jerzy
3. Pałys Zbigniew
4. Pasztyła Grzegorz
5. Robel Andrzej
6. Sieczkowski Adam
7. Sieczkowski Łukasz
8. Sobolewska Krystyna
9. Tutak Stanisław
10. Wachel Tomasz
11. Warchoł Jan
12. Wilkosz Wiesław
1. Hipner Jolanta
Urząd Miasta w Sanoku informuje uprzejmie, że w celu usprawnienia przemieszczania się mieszkańców odwiedzających
cmentarze komunalne z okazji Dnia Wszystkich Świętych zostają uruchomione przez Sanockie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej dodatkowe kursy na liniach autobusowych w komunikacji miejskiej:
• ul. JANA PAWŁA II – ul. Traugutta – ul. Królowej Bonyul. Lwowska – ul. Jagiellońska – ul. Kościuszki – ul. Rymanowska – ul. Konopnickiej – ul. USTRONIE (Cmentarz Południowy).
• ul. USTRONIE (Cmentarz Południowy) – ul. Konopnickiej –
ul. Rymanowska – ul. Kościuszki – ul. Podgórze – ul. Królowej Bony – ul. Traugutta – ul. Sadowa – ul. JANA PAWŁA II.
Godziny odjazdu autobusu w dniach 30 X i 2 XI
z przystanku przy ul. JANA PAWŁA II (SPGK):
910 – 1200 – 1400 – 1545
Godziny odjazdu autobusu w dniach 30 X i 2 XI z przystanku
przy ul. USTRONIE (Cmentarz Południowy):
1000 – 1300 – 1500 – 1625
Godziny odjazdu autobusu w dniu 31 X z przystanku
przy ul. JANA PAWŁA II (SPGK):
910 – 1100 – 1245 – 1345 – 1445
1000 – 1150 – 1310 – 1410 – 1540
Godziny odjazdu autobusu w dniu 1 XI z przystanku
910 – 1100 – 1245 – 1345 – 1445 – 1545
1000 – 1150 – 1310 – 1410 – 1535 – 1625
• ul. RYMANOWSKA (Cmentarz Centralny) – ul. Kościuszki
– ul. LIPIŃSKIEGO (Cmentarz Posada).
• ul. LIPIŃSKIEGO (Cmentarz Posada) – ul. Jagiellońska –
ul. Kościuszki – ul. RYMANOWSKA (Cmentarz Centralny).
Godziny odjazdu autobusu z przystanku
przy ul. RYMANOWSKIEJ (Cmentarz):
941 – 1021 – 1101 – 1146 – 1236 – 1326 – 1416 – 1506 – 1556
przy ul. LIPIŃSKIEGO (Cmentarz):
930 – 1015 – 1055 – 1140 – 1225 – 1310 – 1405 – 1455 – 1540 – 1630
w Sanoku ul. Jana Pawła II 59
ogłasza przetarg ofertowy nieograniczony na sprzedaż środków trwałych.
1. Wykaz środków trwałych
John Bean Visualiner 501
a) Złożenie oferty w terminie do 06.11.2015 r. do godz. 1200 w sekretariacie przedsiębiorstwa.
c) Otwarcie ofert nastąpi 06.11.2015 r. o godz. 1230 w sali konferencyjnej przedsiębiorstwa
a) W/w środki trwałe można oglądać codziennie (od poniedziałku do piątku) w godzinach od 700
do 1900 w Zakładzie Obsługi Technicznej SPGK Sp. z o.o. ul. Jana Pawła II 59 w Sanoku.
c) Nabywcą zostaje uczestnik przetargu, który zaoferuje cenę nabycia najwyższą z biorących
udział w przetargu i nie niższą od ceny wywoławczej.
d) Złożenie jednej ważnej oferty wystarczy do przeprowadzenia przetargu.
f) Sprzedający zastrzega sobie prawo unieważnienia przetargu bez podania przyczyny lub prawo
zamknięcia przetargu bez wybrania jakiejkolwiek oferty.
g) Wydanie przedmiotu sprzedaży nabywcy, nastąpi niezwłocznie po zapłaceniu ceny nabycia w kasie
przedsiębiorstwa lub wpłynięciu należności na wskazane konto 69124023401111000031912262.
h) Szczegółowych informacji o przetargu udziela Biuro Obsługi Klienta tel. 13-464-78-51
zawiadamia, że na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu
Miasta Sanoka http://bip.zetorzeszow.pl/umsanok/ zamieszczono
ogłoszenie o przetargu nieograniczonym, na dzierżawę lokalu
użytkowego położonego przy ul. Jagiellońskiej 33 w Sanoku.
pod nr telefonu 13-46-52-878.
5 listopada (czwartek) pokój nr 33
Tatry wyższe od Bieszczadów
CIARKO PBS BANK STS SANOK – TATRYSKI PODHALE NOWY TARG 1-4 (0-0, 1-2, 0-2)
Bramki: 0-1 Gruszka – Bryniczka – Wronka (24), 1-1 Danton – Roberts – Dahlman (28), 1-2 Wielkiewicz – Neupauer
– Łabuz (34), 1-3 Gruszka – Wronka – Zapała (46), 1-4 Tapio – Jokila – Haverinen (59).
Po juniorach, młodzikach i żakach sezon rozpoczęły także dwie najmłodsze grupy rozgrywkowe. Efektem jeszcze
lepszy bilans niż tydzień wcześniej, gdy Niedźwiadki wygrały wszystkie cztery mecze. Tym razem był komplet pięciu zwycięstw, z czego aż trzy dwucyfrówki.
– NAPRZÓD JANÓW 8-4 (2-1, 2-1, 4-2)
Niby było dużo walki, ale hokeiści Podhala wygrali jak najbardziej zasłużenie
po solowej akcji. Potem
dwóch rywali powędrowało
na ławkę kar i 2 minuty graliśmy w podwójnej przewa-
– To był mecz z masą okazji strzeleckich, my
mieliśmy swoje szanse, ale znów zawiodła
skuteczność. Poza tym popełniliśmy za dużo
błędów indywidualnych. Czy wciąż mamy
szanse na awans do czołowej szóstki? Tak,
jest jeszcze trochę punktów do zdobycia.
dze. Z założonego zamka
niewiele wynikało, aż w momencie, gdy „banici” wyskoczyli już na lód, Mike
Danton trafił do pustej
bramki. Radość nie trwała
długo – kilka minut później
Filip Wielkiewicz zdobył
gola po solowej akcji. Szans
na wyrównanie nie wykorzystali Travis Quellette
i Ćwikła.
W trzeciej tercji Podhale kontrolowało grę. Dość
szybko goście podwyższyli
wynik, gdy w zamieszaniu
znalazł się Gruszka. Potem
miejscowi starali się o kontaktowego gola, aż wreszcie
niespełna 2,5 minuty przed
końcem trener Kari Rauhanen wykonał swój stały manewr, wycofując Jasona
Missiaena. Efekt był taki jak
zawsze – wprawdzie dwa
pierwsze strzały rywali do
pustej bramki były niecelne,
ale w końcu tra�ł Tapio.
Bramki: Chmura 3 (10, 44, 60), Kopyściański 2 (36, 41),
Fal (29), Hulewicz (20), Szporna (59).
Wynik dwa razy wyższy niż dzień wcześniej i to z obu stron.
Warto podkreślić, że sanoczanie wygrali wszystkie tercje.
W pierwszej tra�li Patryk Chmura i Tomasz Hulewicz, w drugiej
Mateusz Fal i Mikołaj Kopyściański. Przed trzecią Naprzód mógł
mieć jeszcze nadzieje na odwrócenie losów meczu, ale drużyna
Krzysztofa Ząbkiewicza poszła za ciosem. Hat-tricka skompletował Chmura, ponownie tra�ł Kopyściański, a tuż przed końcem
wynik ustalił Kamil Szporna. Na pochwałę zasłużył też bramkarz
Kacper Wojciechowski, zastępujący Hućkę.
– SMS U20 SOSNOWIEC 6-0 (2-0, 1-0, 3-0)
Bramki: 1-0 Sproule – Strzyżowski – Ouelle�e (19), 2-0 Breault – Tuominen – Dahlman (20, 5/4), 3-0 Salija – Wilusz – Bielec (34),
4-0 Tuominen – Dahlman – Roberts (41, 5/4), 5-0 Bielec – Naparło – Wilusz (52), 6-0 Biały – Rąpała – Demkowicz (59).
Zwycięstwo pewne, choć zarazem o ponad połowę niższe niż w pierwszym meczu z sosnowiecką młodzieżą. Swoje debiutanckie bramki
w barwach STS zdobyli Artūrs Salija
i Maciej Bielec.
Po porażce z Podhalem kibice stracili
wiarę w awans, na trybunach „Areny” zasiadło zaledwie 600 osób.
I długo przyszło im czekać na
pierwszego gola, dopiero w 18.
min Quinn Sproule otworzył wynik sprytną dobitką strzału Marka
Strzyżowskiego. Gospodarze
poszli za ciosem i jeszcze
w pierwszej tercji podwyższył Breault, niemal z pozycji leżącej pakując
krążek do siatki. W drugiej
Maciej Bielec zaliczył debiutanckie
tercji padł tyltra�enie w drużynie seniorów
ko jeden gol, ładnym uderzeniem pod poprzeczkę
trafił Salija.
W ostatniej odsłonie gospodarze podwoili dorobek
bramkowy. Chwilę po wznowieniu gry Joni Touminem
płaskim strzałem z nadgarstka
podwyższył na 4-0. Potem
z bliska tra�ł Bielec, a w przedostatniej minucie Marcin Biały skutecznie dobił strzał Bogusława Rąpały. Jeszcze tuż
przed końcem okazji na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Ouelle�e. Rywale też
mieli w tym meczu kilka szans
bramkowych, głównie jednak
po „prezentach” naszej defensywy.
COMARCH CRACOVIA KRAKÓW – CIARKO PBS BANK STS SANOK 1-0 (0-0, 1-0, 0-0)
Bramka: 1-0 Guzik – Pasiut (39).
Chyba koniec marzeń o czołowej szóstce, szanse awansu są
już tylko matematyczne. Nasze nadzieje podsycały porażki
Cracovii w trzech ostatnich meczach, ale przełamała się właśnie w starciu z STS. Jedyny gol padł tuż przed końcem drugiej tercji. W trzeciej karnego zmarnował Mike Danton.
Obie drużyny od początku
postawiły na atak, jednak brakowało skuteczności lub
ostatniego podania, nadto dobrze spisywali się bramkarze.
W 23. min bliscy szczęścia
byli goście, ale Danton ostem-
Bramki: Naparło 2 (41, 51), Michalski (3), Alekseichuk (57).
Gospodarze szybko objęli prowadzenie, Karol Michalski tra�ł
po kombinacyjnej akcji. Przeciwnik wyrównał jeszcze w pierwszej
tercji, druga bez bramek. Mecz rozstrzygnął się w ostatniej odsłonie. Dwa gole zdobył Piotr Naparło – najpierw strzałem z linii niebieskiej, potem technicznym uderzeniem w okienko. Przy stanie
3-2 losy pojedynku piękną solową akcją rozstrzygnął Danil Alekseichuk. Dobry występ zaliczył bramkarz Bartosz Hućko.
Kari RAUHANEN – trener STS:
– NAPRZÓD JANÓW 4-2 (1-1, 0-0, 3-1)
Ten mecz trzeba było wygrać. Porażka praktycznie
przekreśliła nasze szanse na
awans do czołowej szóstki.
Podhale odniosło zasłużone
hokej zdecydowanie bardziej �nezyjny, techniczny
Jedynie na początku
STS toczył wyrównaną walkę z góralami. Gospodarze
kilka razy bliscy byli szczęścia, najlepszych okazji nie
wykorzystali Marcin Biały,
Benjamin Breault, Rafał
Ćwikła i Sam Roberts. Goście też zmarnowali kilka
szans. Najlepszą miał Kasper Bryniczka, nie trafiając
do praktycznie pustej bramki. Na listę strzelców wpisać
się mogli również Finowie
Jussi Tapio i Jarmo Jokila
oraz Bartłomiej Neupauer.
Po przerwie górę wzięła
większa kultura gry hokeistów Podhala. Prowadzenie
dał im gol Dariusza Gruszki
plował słupek. Pojedynek rozstrzygnął się na niespełna 2
minuty przed końcem drugiej
tercji. Po idealnym podaniu
Grzegorza Pasiuta szansy nie
zmarnował Kacper Guzik,
tra�ając z bliska do siatki.
Juniorzy dwukrotnie
ograli Naprzód Janów
– KTH KRYNICA-ZDRÓJ 15-1 (5-0, 5-1, 5-0)
Bramki: Dobosz 6 (5, 13, 32, 32, 42, 60), Frankiewicz 4 (11, 40, 46, 56),
K. Bukowski 2 (33, 45), Zając (16), Sanocz (13), Biłas (32).
Szósty mecz i szósta wygrana, trzeci raz w dwucyfrowych rozmiarach. Drużyna Michała Radwańskiego zagrała równo we
wszystkich tercjach, każdą kończąc z dorobkiem 5 bramek. Najskuteczniejszym graczem był Szymon Dobosz, zdobywca aż 6 goli.
Cztery razy tra�ł Adrian Frankiewicz, 2 bramki zdobył Krzysztof
Bukowski, a po 1 – Jakub Zając, Maksymilian Sanocz i Karol Biłas.
– PODHALE NOWY TARG 11-2 (5-0, 2-0, 4-2)
Bramki: Lisowski 3 (3, 43, 45), Pisula 2 (7, 22), Górniak 2
(13, 44), Mazur 2 (30, 44), Piotrowski (8), Tabor (15).
Świetna inauguracja, chłopcy pokazali, że też chcą odnosić
wysokie zwycięstwa. Hat-tricka ustrzelił Krystian Lisowski, po
2 gole zdobyli Paweł Pisula, Karol Górniak i Jan Mazur, tra�li
też Mateusz Piotrowski i Gracjan Tabor. – Mecz ułożył się po
naszej myśli, bo już w pierwszej tercji zdobyliśmy 5 bramek.
W trzeciej był moment rozkojarzenia, ale potem odpowiedzieliśmy czterema golami – powiedział trener Tomasz Wolanin.
Najwięcej emocji przy- Szanse awansu do szóstki są już
NOWY TARG 14-8 (6-6, 8-2)
niosła ostatnia tercja. czysto iluzoryczne. Na trzy koW 52. min po faulu na Dantonie mieliśmy karnego, ale
sam poszkodowany nie wykorzystał szansy. W końcówce dwóch zawodników
Cracovii powędrowało na
ławkę kar, STS wycofał
bramkarza, jednak nawet
gra 6 na 3 nie dała efektu,
gospodarze przetrzymali
napór.
lejki przed końcem fazy zasadniczej STS traci 9 punktów do
Orlika Opole, 8 do Unii Oświęcim i 6 do Polonii Bytom. Nawet komplet zwycięstw, w tym
dzisiaj z Unią (mecz o godz. 18)
zapewne nic nie da, bo rywale
musieliby przegrywać niemal
wszystkie mecze. Do tego opolan trzeba by było pokonać na
wyjeździe różnicą 3 bramek...
Bramki: Karnas 3, Czopor 2, Słomiana 2, S. Stabryła, Burczyk,
Maliczowski, Tymcio, Sawicki, Izdebski, K. Stabryła.
Pewne zwycięstwo Niedźwiadków, choć na jednej z połów
lodowiska padł remis. Trzy gole strzelił Marcel Karnas, po 2 –
Maciej Czopor i Jakub Słomiana, a po 1 – Szymon Stabryła, Sebastian Burczyk, Roch Maliczowski, Karol Tymcio, Adam Sawicki, Jakub Izdebski i Stabryła Krzysztof. – Wynik jest sprawą drugorzędną. Najważniejsze, by gra zapewniała dzieciom radość,
a przy tym uczyły się podstaw hokeja – dodał trener Wolanin.
Lider zgasił Płomień
PŁOMIEŃ ZMIENNICA – EKOBALL GEO-EKO STAL SANOK 1-4 (1-2)
Bramki: Rachwał (37) – Kuzio 2 (9, 67), Romerowicz (8), Kot (88).
Nasi piłkarze zwykle lepiej
grają w drugich połowach,
jednak tym razem postanowili zaatakować od początku. Już
w 8. min Dawid Romerowicz
wykorzystał sytuację sam na
sam z bramkarzem, by kilkadziesiąt sekund później zanotować asystę przy golu Mateusza Kuzio. Po świetnym podaniu najlepszemu snajperowi
Ekoballu pozostało wpakować futbolówkę do praktycznie pustej bramki.
W kolejnych minutach
Ekoball powinien był dobić
zamroczonego rywala, ten
jednak – używając terminologii bokserskiej – zaczął mądrze klinczować, co w tym
przypadku oznaczało za-
BOGDAN RAJTAR – EKOBALL
Ekoballowcy wyciągnęli
wnioski z ostatniego meczu
na wyjeździe i remisu
w Krościenku Wyżnym.
Tym razem lider szybko
ustawił sobie grę, już na początku strzelając dwa gole.
Ostatecznie skończyło się
zwycięstwem,
choć wynik z powodzeniem
mógł być wyższy.
Damian Kot (przy piłce) zdobył pierwszą ligową bramkę dla
Ekoballu, ustalając wynik meczu
ostrzenie gry. W końcu gospodarze otrząsnęli się, zdobywając kontaktową bramkę
– Michał Jarzec skapitulował
po mocnym strzale z 15 metrów. Tuż po przerwie Płomień mógł doprowadzić do
wyrównania, ale uderzenie
jednego z rywali przeszło tuż
Widząc, że robi się nerwowo, nasi piłkarze podkręcili tempo w myśl zasady
„najlepszą obroną jest atak”.
Z początku bez efektów, bo
po dwie świetne okazje zmarnowali Kuzio (m.in. słupek)
i wprowadzony po przerwie
junior Mateusz Mołczan.
W końcu jednak nastąpiła
niemal kopia akcji z pierwszej połowy – po podaniu
Romerowicza dobrze tego
dnia dysponowany „Kuzianty” dopełnił formalności.
A tuż przed końcem sam popisał się świetną asystą, którą
płaskim strzałem z 10 metrów wykorzystał Damian
Kot, ustalając wynik.
W sobotę (godz. 13) Ekoball Stal podejmuje Orła
Bażanówka.
Juniorzy Ekoballu
przezimują w fotelu lidera
Koniec rundy jesiennej. Planowy �nisz zaliczyli juniorzy
starsi Ekoballu, pokonaniem Siarki Tarnobrzeg pieczętując prowadzenie w tabeli na półmetku sezonu 2015/16.
To świetna pozycja wyjściowa w walce o awans do zmagań centralnych, tym bardziej że rewanż z głównym
rywalem – Resovią Rzeszów, rozegrają u siebie.
EKOBALL SANOK – SIARKA TARNOBRZEG 2-0 (0-0)
Bramki: Gąsior (55 – karny), Zajdel (90 + 2).
Już przed meczem wiadomo było, że zwycięstwo zapewni
Ekoballowi utrzymanie pozycji lidera. Świadomość ta chyba
nieco sparaliżowała gospodarzy w pierwszej połowie, bo
bramki nie padły. Jednak po zmianie stron drużyna Piotra
Kota skutecznie podkręciła tempo. Wynik otworzył Dawid
Gąsior, pewnie wykorzystując rzut karny za faul na Michale
Krowiaku. Potem przewaga naszej drużyny nie podlegała
dyskusji, ale długo nie udawało się podwyższyć wyniku. Dopiero w doliczonym czasie gry tra�ł Seweryn Zajdel – podobnie jak tydzień wcześniej w Nowej Dębie – tym razem po
centrze Bartosza Gołdy z rzutu wolnego.
W rundzie jesiennej juniorzy starsi Ekoballu rozegrali 11 pojedynków, notując 10 zwycięstw i porażkę z Resovią. Jeżeli
1. miejsce w tabeli uda im się utrzymać do końca rozgrywek, to
walczyć będą w barażach o awans do Centralnej Ligi Juniorów,
gdzie występują takie �rmy jak Legia Warszawa i Wisła Kraków.
Robert ZĄBKIEWICZ – trener Ekoballu Stal:
LKS Długie – Lotniarz Bezmiechowa 2-1 (1-1);
Węgrzyn (30), Garlak (60).
LKS Izdebki – Bukowianka Bukowsko 2-2 (1-1);
Pastuszak (40), Babiak (70).
Orzeł Bażanówka – Sanovia Lesko 0-0.
Cisy Jabłonica Polska – Victoria Pakoszówka 4-0 (1-0).
– Wbrew temu, co może sugerować wynik,
był to dość ciężki mecz. Tym bardziej że graliśmy na małym i wąskim boisku, a rośli rywale nie przebierali w środkach. Walka trwała, dopóki wynik był na styku, potem zeszło
z nich powietrze.
Rezerwy Pisarowiec na czele klasy C
Cosmos Nowotaniec ograł Wiązownicę i wciąż traci tylko punkt do prowadzącego w IV lidze Sokoła Nisko. Podobnie sytuacja wygląda w klasie B, gdzie Juventus Poraż
i Gimball Tarnawa Dolna ścigają Jawornika Czarna.
Zmiana na czele grupy I klasy C – nowym liderem jest
LKS II Pisarowce, który pokonał LKS Czaszyn, wykorzystując też potknięcie Pogórza Srogów Górny. W grupie II sensację sprawiła Jutrzenka Jaćmierz, aż 3-0 wygrywając na wyjeździe z prowadzącym w tabeli Beskidem Posada Górna. Tym sposobem lider stracił pierwsze
punkty w sezonie.
Zawodnicy Gimballu Tarnawa Dolna (ciemne stroje) tracą
tylko punkt do Jawornika Czarna, prowadzącego w tabeli
Cosmos Nowotaniec – KS Wiązownica 2-0 (0-0);
Laskowski (61), Małyk (78 – głową).
LKS Pisarowce – Błękitni Ropczyce 3-3 (2-2);
Kokoć (28), Lorenc (38), Ochał (55 – samobójcza).
Przełom Besko – Sokół Sokolniki 1-0 (0-0);
Szybka (59 – wolny).
LKS Zarszyn – Górnik Strachocina 1-2 (1-2);
Silarski (3) – P. Mogilany 2 (15, 35).
Po bramce Seweryna Zajdla piłkarze Ekoballu padli sobie w ramiona. Już wiadomo było, że zostaną liderem po rundzie jesiennej
EKOBALL SANOK – STAL MIELEC 0-3 (0-2)
Zdecydowane zwycięstwo prowadzącej w tabeli Stali
Mielec, która tym samym awansowała do rozgrywek makroregionalnych (w lidze juniorów młodszych kwali�kacje uzyskuję dwie najlepsze drużyny po rundzie jesiennej).
STAL STALOWA WOLA – EKOBALL SANOK 3-2 (0-1)
Jawornik Czarna – Orion Pielnia 7-1 (3-0);
LKS Płowce/Stróże Małe – Gimball Tarnawa Dolna 0-1
(0-1); Armata.
Juventus Poraż – Remix Niebieszczany 5-2 (1-2);
Wach 2, Osenkowski, Mindur, Mielnik – Fal, Izdebski.
Szarotka Nowosielce – Orkan Markowce 3-2 (2-1);
Mołocznik, Buczek, Gołda – Ambicki, Tomczewski.
Nelson Polańczyk – LKS Odrzechowa 2-1 (0-1);
Drewiarz Rzepedź – Pionier Średnia Wieś 0-0.
Bramki: Milczanowski (19), Borowski (63).
Do przerwy Ekoball prowadził po golu Adriana Milczanowskiego (minięcie bramkarza i strzał do pustej bramki),
do tego świetnie bronił Dominik Przyboś. Po zmianie stron
przydarzyła się dłuższa chwila niemocy, efektem strata 3 goli
w 8 minut... Kontaktową bramkę szybko zdobył Michał Borowski, wykorzystując sytuację sam na sam. Niestety, potem
zmarnował okazję do wyrównania, podobnie jak i Tomasz
Płaziak w ostatniej akcji.
LKS II Pisarowce – LKS Czaszyn 2-0 (1-0);
Gliściak, Pańko.
Zalew Myczkowce – Osława Zagórz 1-2 (1-1);
Bańczak, Ostapieńko.
Pogórze Srogów Górny – LKS Górzanka 1-1 (1-1);
ULKS Czerteż – LKS Tyrawa Wołoska 2-0 (2-0);
Biel, Ślączka.
Beskid Posada Górna – Jutrzenka Jaćmierz 0-3 (0-0);
M. Rak 2, Stączek.
Bramki: Łuczycki 3 (20, 37, 38), Pielech 3 (24, 25, 70), Piotrowski (22), Herman (63), Kurkarewicz (65).
Efektowne pożegnanie jesieni, dwycyfrówka była o krok.
Choć lepiej zaczęli zajmujący ostatnie miejsce w tabeli goście, obejmując prowadzenie w 18. min. Mocno podrażniło
to ekoballowców, efektem były... 4 gole w 5 minut! Potem
zawodnicy Macieja Błażowskiego sukcesywnie podwyższali
wynik, który zatrzymał się na cyfrze 9. Hat-tricki ustrzelili
Wiktor Łuczycki i Filip Pielech, tra�ali też Łukasz Piotrowski, Szymon Herman i Dawid Kurkarewicz.
EKOBALL SANOK – JKS JAROSŁAW 9-2 (4-1)
Pierwszy wyjazd zgodnie z planem
BŁĘKITNI ROPCZYCE – TSV MANSARD TRANS GAZ-TRAVEL SANOK 0:3 (-20, -16, -16)
Po czterech spotkaniach na własnym boisku siatkarze
TSV w końcu zaliczyli pierwszy wyjazd. Wynik jednak
bez zmian, kolejne zwycięstwo 3:0 i to znów w meczu
na szczycie. Błękitni jedynie na początku starali się nawiązać walkę.
W pierwszym secie rywal
podjął pełne ryzyko w ataku i na zagrywce. Nasza
drużyna przyjęła wymianę
ciosów, zwykle kończąc
długie wymiany, dobrze
funkcjonował blok. A do
tego świetnie grał libero
Kamil Dębiec, broniąc najtrudniejsze piłki. – Ja takich obron dawno nie widziałem – powiedział Jan
Włodarczyk, grający trener
Błękitnych, swego czasu
zawodnik TSV.
Kolejne dwie partie to
już zdecydowana przewaga
sanoczan, którzy szybko
uzyskiwali bezpieczne pro-
wadzenie. W obu odsłonach rywale byli w stanie
zdobyć tylko po 16 punktów. Przewaga naszej drużyny była ewidentna w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła.
– Kontrolowaliśmy boiskowe wydarzenia, mecz
przebiegał tak, jak sobie założyliśmy. Nie ustrzegliśmy
się kilku błędów, ale mimo
to wszystko wyglądało dobrze i stabilnie. Zagraliśmy
nieźle w kontrataku. Opieraliśmy piłkę o wysoki blok
i z tego jestem bardzo zadowolony – powiedział trener Piotr Podpora.
Mocny debiut Pustkowa
Sanocka Liga Unihokeja Esanok.pl, II kolejka. Tydzień
po inauguracji rozgrywek zadebiutowała drużyna Venma
Pustków, po zwycięstwach nad Sokołem i Studio34.pl
od razu obejmując prowadzenie w tabeli.
Zawodnicy mający na koncie zdobyli Radosław Bomba
występy w I lidze dali miej- i Hubert Popiel, a hat-tricka
scowym zespołom jasno do dorzucił Michał Ambicki.
zrozumienia, że zamierzają
Za to trzy pozostałe pojewłączyć się do walki o meda- dynki okazały się znacznie
le. Najpierw Venma nie bez bardziej zacięte. Zwłaszcza
problemu pokonała prowa- starcie Komputronika z Bedzącego po pierwszej kolejce sco, które ci pierwsi wygrali
Sokoła, a zwycięską bramkę dopiero po rzutach karnych,
niespełna minutę przed koń- zwycięstwo w regulaminocem meczu zdobył Andrzej wym czasie tracąc na 6 seBielański. Potem Pustków kund przed końcem (gol Barrozgromił Studio34.pl (daw- tłomieja Milczanowskiego).
ne AKSU), głównie dzięki Forest w piłkarskich rozmiahat-trickowi Kamila Dudka. rach pokonał Wodnika, a deJednostronne było też cydującą bramkę zdobył Raspotkanie InterQ z El-Bu- fał Słomiana. Pierwsze punkdem, w którym obrońca ty- ty zdobył też AZS PWSZ, we
tułu wbił aż 15 bramek. Po 5 własnej hali o 2 gole lepszy
goli dla „komputerowców” od Gimnazjum nr 3.
SKS MOSIR DUKLA – TSV II SANOK 3:0 (23, 18, 17)
XI Podkarpacki Turniej Osób Niesłyszących
Debiut młodzików TSV Sokół
Tradycyjna impreza w Zespole Szkół nr 3 z wynikami jak
przed rokiem – znów wygrał zespół Polskiego Związku
Głuchych w Przemyślu, wyprzedzając Sanok i Jarosław.
Po kadetkach i juniorkach Sanoczanki PBS Bank sezon
rozpoczęli też młodzicy TSV Sokół. Nie była to jednak dobra kolejka, wszystkie nasze drużyny doznały porażek.
Rywalizacja rozpoczęła
się w dwóch grupach, z których po dwie najlepsze drużyny awansowały do pół�nałów. W meczu o 3. miejsce
Jarosław wygrał 2:1 z Krosnem, a w �nale Przemyśl pokonał 2:0 Sanok. Startowały
także drużyny z Rzeszowa
i – gościnnie – Krakowa.
Wyróżnienia indywidualne: zawodniczka – Barbara
Kołtun, rozgrywająca – Marta Sobolak (obie Sanok),
zawodnik – Sławomir Szałyga (Przemyśl), atakujący –
Łukasz Ziemba ( Jarosław),
obrońca – Dawid Babiarz
(Rzeszów), blokujący –
Łukasz Sochor (Krosno).
DROZD WODNIK – FOREST SC TEAM 1-2 (0-0); Marczak – Stec, Słomiana. AZS PWSZ – GIMNAZJUM NR 3
4-2 (4-0); Polański 2, Mielniczek, Poznański – Witan 2.
EL-BUD – INTERQ 1-15 (1-4); Bukowski – Bomba 5,
Popiel 5, Ambicki 3, Brukwicki 2. VENMA PUSTKÓW –
TG SOKÓŁ 3-2 (2-0); Piłat, Ćwik, Bielański – Filipek,
Jarzec. BESCO – KOMPUTRONIK 2-3 pk (0-2); B. Milczanowski 2 – Szczudlik, Mermer. STUDIO34.PL –
VENMA PUSTKÓW 0-6 (0-1); Dudek 3, Ćwik, Piłat, Kita.
Pomogli w zwycięstwie
Miesiąc po seniorach swoją wersję Jesiennego Lipienia
Sanu mieli też juniorzy. Bezapelacyjnie najlepsza okazała
się kadra okręgu krośnieńskiego, w składzie której łowili
Patryk Rycyk i Patryk Daniło z koła wędkarskiego nr 1.
– UKS MOSIR JASŁO 0:3 (-19, -14, -23)
Pewne zwycięstwo rywalek, choć niewiele zabrakło, by
w trzecim secie nasze siatkarki wróciły do gry. – Po okresie
przygotowawczym drużynę budujemy od nowa. Część zawodniczek dopiero w tym sezonie debiutuje w podstawowej
„szóstce” – podkreślił trener Ryszard Karaczkowski.
– KARPATY MOSIR KROSNO 0:2 (-16, -21)
SANOCZANKA PBS BANK – MKS ŁAŃCUT 0:2 (-21, -16)
Dwie niemal bliźniacze porażki Sanoczanki, która na razie
pozostaje z jednym zwycięstwem na koncie.
TSV TG SOKÓŁ SANOK
– KARPATY MOSIR KROSNO 0-2 (-20, -19)
– UKS DWÓJKA STALOWA WOLA 1-2 (-17, 21, -15)
MAREK SOBOLAK
Sanocka drużyna znów zajęła 2. miejsce
Rozgrywki SLU rozkręcają się, ale prawdziwe emocji dopiero przed nami
Na rozgrzewce kontuzji doznał rozgrywający Jakub Kaczmarski, co przełożyło się na słabą postawę drużyny w meczu
z Karpatami. W kolejnym spotkaniu zawodnicy Macieja Wiśniowskiego zaczęli grać swoje i niewiele zabrakło do pokonania
faworyzowanej Dwójki: tie-breaka TSV przegrał na przewagi.
ARCHIWUM PZW KROSNO
Na razie siatkarze TSV wyraźnie górują nad wszystkimi rywalami
Po dwóch zwycięstwach na początek sezonu, rezerwy TSV
dostały lekkiej zadyszki, efektem druga porażka z rzędu.
Nasi zawodnicy postawili go– Szkoda niewykorzystaspodarzom twarde warunki nej szansy z końcówki pierwtylko w pierwszym secie, nie- szego seta, zaważyły o tym
wiele zabrakło do gry na pojedyncze błędy. Potem
przewagi. Niestety, potem uwidoczniła się przewaga dogórę wzięło większe ogranie brze dysponowanych siatkarywali i w kolejnych partiach rzy SKS, którzy świetnie grali
nie udało się osiągnąć grani- w obronie – powiedziała trecy 20 punktów.
ner Dorota Kondyjowska.
Zwycięski zespół okręgu krośnieńskiego. Z lewej Patryk
Daniło, z prawej Patryk Rycyk
Zawody wliczane do Muchowego Grand Prix Polski rozegrano w Łączkach (dwie
tury) i na odcinku specjalnym Sanu (jedna). Indywidualnie bezkonkurencyjny
był Szymon Konieczny z Rymanowa, dwoma zwycięstwami sektorowymi prowadząc okręgową drużynę do
końcowego triumfu. Dzielnie
sekundowali mu Rycyk
(w sumie 15 ryb) i Daniło (11),
plasując się tuż za podium – odpowiednio 4. i 5. miejsce.
W klasy�kacji końcowej
ogólnopolskiego GP drużyna okręgu Krosno zajęła
2. pozycję, ustępując tylko
Dunajcowi Nowy Sącz. Indywidualnie wygrał Konieczny,
3. był Rycyk, a 10. Daniło.
Sztangiści z charakterem i ich trener
Byli zawodnicy i działacze Sanoczanki wraz z trenerem Mirosławem Sałakiem (w środku – ósmy od lewej)
tową złość moich zawodników. I dobrze, bo zadanie
mieliśmy niezwykle trudne –
aby awansować, trzeba było
poprawić wynik drużynowy
o 120 kg, czyli średnio każdy
zawodnik musiał pobić „życiówkę” o 12 kg w dwuboju.
Dziś nie chce się w to wierzyć, ale wszyscy poprawili
się przynajmniej o 15 kg.
Choć był też moment kryzysowy, bo startujący w wadze
do 60 kg Ryszard Kasprzak,
który wyszedł na pomost
jako jeden z pierwszych, spalił dwie pierwsze próby
w rwaniu. Po prostu ciężar
102,5 kg okazał się dla niego... zbyt lekki, przerzucał
sztangę przez głowę. W powietrzu wisiała katastrofa –
gdyby nie zaliczył ostatniej
Miasto doceniło szkoły
Znamy już wyniki współzawodnictwa sportowego za poprzedni rok szkolny. Jeszcze przed podsumowaniem wojewódzkim,
które w poniedziałek odbyło się w Rzeszowie, władze Sanoka
zaprosiły przedstawicieli swoich placówek oświatowych do
magistratu, dziękując im za reprezentowanie miasta.
Reprezentanci władz miasta wraz z przedstawicielami SP1,
która zajęła najwyższe miejsce z naszych szkół
wraz z przewodniczącym
Komisji Oświaty, Kultury,
Sportu i Turystyki Ryszardem Karaczkowskim złożyli
gratulacje uczniom uzyskującym najlepsze wyniki, ich
opiekunom i dyrektorom
szkół. Wszystkie wyróżnione
placówki oprócz dyplomów
otrzymały też bony na zakup
W kategorii podstawówek
dwie nasze szkoły znalazły się
w pierwszej trójce – 2. miejsce
zajęła SP1, a 3. SP4. W czołowej setce mieliśmy jeszcze 39.
SP3 i 55. SP2. Sklasy�kowano
ponad 700 placówek. Jeżeli
chodzi o gimnazja, to w stawce blisko 450 szkół tuż za podium uplasowało się G4, pozycja 8. przypadła G1, natomiast 11. G3.
Oczywiście w spotkaniu
z władzami miasta uczestniczyli tylko przedstawiciele
podstawówek i gimnazjów, bo
szkoły średnie podlegają pod
starostwo powiatowe. Podajmy jednak także ich wyniki.
Najlepiej wypadło 4. w rankingu ILO, lokata 14. dla
IILO, ponadto 42. ZS3, 43.
ZS2, 66. ZS1, a 85. ZS5. Sklasy�kowano ponad 160 szkół.
próby, nasz dalszy start nie
miałby sensu. Wtedy powiedziałem Ryśkowi, by wrócił
myślą do Cisnej, gdzie wykuwał formę, takie ciężary swobodnie podnosząc. I podziałało – trzecie podejście wykonał z dziecinną łatwością.
A potem poszło już z górki,
pozostali dźwigali jak nakręceni. Ostatecznie uzyskaliśmy awans do I ligi, podczas
finałowego turnieju wręcz
gromiąc pozostałe zespoły
– wspominał trener Sanoczanki.
Autorami tego sukcesu
byli: Janusz Szostak (kat. musza), Jan Nabożny i Roman
Mierzwa (kogucia), Ryszard
Kasprzak, Stanisław Cyper
i Kazimierz Kaczmaryk
(piórkowa), Krzysztof Łago-
dzic (lekka), Edmund Szmist
(średnia), Józef Lorenc (półciężka), Józef Sokołowski
i Mieczysław Gontek (lekkociężka) i Bronisław Grzywa
(ciężka). Także praca działaczy przyczyniła się do awansu, dlatego warto ich przypomnieć: Edmund Wilk (prezes), Tadeusz Skórka (honorowy prezes i dyrektor Stomilu), Jerzy Kullanda i Władysław Wołczański (wiceprezesi), Zbigniew Staruchowicz
(sekretarz), Tadeusz Ochała
(kierownik sekcji podnoszenia ciężarów), Marian Kurek
(działacz) i Antoni Witkiewicz (masażysta i specjalista
od odnowy biologicznej).
Znaczna część wymienionych przybyła na rocznicową
uroczystość w „Górniku”.
miała charakter bene�su Mirosława Sałaka, który mówił
nie tylko o swojej roli szkoleniowca Sanoczanki. Także
o pracy w stomilowskim
Dziale Sportu i Rekreacji,
dzięki któremu powstał
m.in. zakładowy ośrodek żeglarski „Zjawa” w Polańczyku. O prowadzeniu Ośrodka
Sanatoryjno-Wczasowego
„Stomil” w Rymanowie
Zdroju, którego dyrektorem
był przez 20 lat, w tym czasie znacznie podnosząc jego
standard oraz ofertę leczniczą. I wreszcie o założeniu
Biura Turystyczno-Usługowego „Relaks”, które nadal
z powodzeniem działa, choć
jego twórca od ubiegłego
roku jest już na zasłużonej
emeryturze. O wszystkim
tym można przeczytać we
wspomnianej na wstępie
książce, napisanej przez Mirosława Sałaka wraz z Andrzejem
Romaniakiem
z Muzeum Historycznego,
które jest jej wydawcą.
– Gdyby nie trener Sałak,
nie byłoby ciężarów w Sanoku – powiedział Ryszard
Wojnarowski, obecnie w jednej osobie trener i prezes
Gryfu, będącego naturalnym
spadkobiercą Sanoczanki.
– Trzeba również podkreślić wielkie zasługi dawnego
prezesa klubu Edmunda Wilka, bez którego walka o awans
do I ligi nie byłaby możliwa
– zaznaczył Józef Sokołowski,
mistrz świata weteranów
Rewanż młodszego Marka
Finały wojewódzkie indywidualnych biegów przełajowych w Kolbuszowej przyniosły naszym zawodnikom
dwa brązowe medale. Na podium stawali Maciej Hunia
z ZS3 i Dawid Szpojnarowicz z SP4.
W amatorskim wyścigu Lice- dra Koszut z Tarnawy Dolnej.
aliady na dystansie 1500 me- Starsza grupa (klasy V–VI)
trów Hunia zajął 3. lokatę, miała do pokonania 1000 m.
ustępując tylko biegaczom Wśród dziewcząt 7. miejsce zaz Krosna i Jarosławia. Wśród jęła Martyna Łuszcz z Bukowdziewcząt (1200 m) najwyżej ska, w zmaganiach chłopców
uplasowała się 33. Paulina Bo- 10. �niszował Piotr Mackiegaczewicz z ZS1, natomiast wicz z Tarnawy Dolnej.
wśród zawodniczek z licencjaW gimnazjalnym wyścigu
mi miejsce 28. przypadło Ka- amatorów na 1500 m mielirolinie Gefert z ILO.
śmy dwóch zawodników
Szpojnarowicz był 3. w dziesiątce – 7. Sławomir Swaw biegu najmłodszej kat. wie- larz z Tarnawy, 10. Krystian Kukowej (klasy III–IV podstawó- rzydło z Pobiedna. Najwyżej
wek), która walczyła na 500 m. z dziewcząt (1000 m) uplasoW wyścigu dziewcząt czołową wała się Paulina Rolnik z Niedziesiątkę zamknęła Aleksan- bieszczan – 15. lokata.
Weterani zaliczyli dobry start w 33. Maratonie Toruńskim. Marek Nowosielski zdecydowanie wygrał najstarszą
grupę wiekową, a Marek Szewczyk był 6. w kat. 40-49 lat.
Szybciej �niszował Szewczyk,
– Pierwsza część dystansu
z czasem 3:02:28, zajmując była bardzo mocna w moim
36. miejsce generalnie w stawce wykonaniu. Dość powiedzieć,
blisko 500 osób. Natomiast No- że w pewnym momencie miawosielskiemu rezultat 3:10:14 łem pół kilometra przewagi
zagwarantował 54. pozycję nad Markiem, a na półmetku
i bezapelacyjne zwycięstwo z czasem 1:29:46 – jeszcze pow kat. +60 lat. Jego przewaga nad minutę. Ostatecznie donad kolejnym zawodnikiem padł mnie na 24. kilometrze –
wynosiła aż 25 minut.
powiedział Nowosielski.
Już w przyszłą sobotę (7 listopada) w Sanoku rozegrany
zostanie X Bieg Sokoli – Niepodległościowy. Szczegóły na
stronie sokolsanok.pl.
Medaliści wcześniejszych zawodów powiatowych
Kl. III–IV: 1. Amelia Jadczyszyn (SP1), 2. Aleksandra Koszut
(Tarnawa D.), 3. Maja Wiejowska (SP1); 1. Dawid Szpojnarowicz
(SP4), 2. Wiktor Jaślar (Besko), 3. Mikołaj Gawlewicz (SP1).
Kl. V–VI: 1. Martyna Łuszcz (Bukowsko), 2. Patrycja Radoń
(SP4), 3. Wiktoria Kenar (SP3); 1. Piotr Mackiewicz (Tarnawa
D.), 2. Szymon Herman (SP4), 3. Dariusz Rymarowicz (Besko).
1. Klaudia Lorenc (G1), 2. Regina Kostka (Besko), 3. Paulina
Rolnik (Niebieszczany); 1. Krystian Kurzydło (Pobiedno),
2. Kamil Baran, 3. Kacper Paszkowski (obaj G1).
1. Karolina Gefert, 2. Julia Michniowska (obie ILO), 3. Dominika Piegdoń (ZS5); 1. Maciej Hunia, 2. Sebastian Sawa
(obaj ZS3), 3. Bartosz Gabrychowicz (ILO).
W 1973 roku zarząd klubu
zdecydował, iż nadszedł czas,
by sztangiści podjęli próbę
awansu do najwyższej klasy
rozgrywkowej. W związku
z tym trener Sałak zażądał
zorganizowania przedstartowego obozu w Cisnej, gdzie
jego zawodnicy ostro trenowali przez półtora miesiąca.
Dlaczego właśnie tam? Chodziło przede wszystkim o wykorzystanie różnicy wysokości pomiędzy bieszczadzką
miejscowością a Ciechanowem, gdzie miał się odbyć �nałowy rzut II ligi. Choć ważne było też odizolowanie ciężarowców od innych pokus,
by mogli maksymalnie skupić się nad realizacją zadań.
– Na decydujący turniej
wyjechaliśmy prosto z Cisnej. W Ciechanowie przyjęto nas mało gościnnie – ulokowani zostaliśmy na poddaszu internatu, do tego chuligani powybijali szyby i re�ektory w naszym autokarze. To
jednak tylko wzmogło spor-
Byli ciężarowcy Sanoczanki świętowali 42. rocznicę
historycznego awansu do
I ligi. Jubileusz mało okrągły, ale z pewnością nie
przypadkowy, bo spotkanie w Klubie Na�owca połączono z wydaniem i promocją książki „Mirosław
Sałak – od trenera do przedsiębiorcy i menadżera”,
w której ówczesny szkoleniowiec opisuje m.in. kulisy tego sukcesu.
Początkowo Marek Nowosielski (na pierwszym planie) wyprzedzał Marka Szewczyka (z lewej), potem role się odwróciły
Po raz pierwszy w Sanoku zaprezentowane
będzie jedno z najlepszych przedstawień komediowych ostatnich lat. 9 listopada w Sanockim
Domu Kultury wystawiony zostanie spektakl
„Kiedy kota nie ma”. Na scenie swoje umiejętności zaprezentują znani aktorzy między innymi Aneta Zając, Katarzyna Skrzynecka i Piotr Cyrwus. Czas trwania przedstawienia 160 minut. Bilety do nabycia w kasie SDK: 70 zł parter i balkon,
natomiast 60 złoty loże górne. Rezerwacja telefoniczna pod numerem: 13 46 310 42.
Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” już po
raz dziesiąty organizuje Niepodległościowy
Bieg Sokoli. Udział w nim może wziąć każda
osoba, która przedstawi wymagane dokumenty. Regulamin dostępny jest na stronie
www.sokolsanok.pl - natomiast zapisywać
można się za pomocą www.chronotex.pl/
opis-zawodow/?id_zawodow=31. Bieg odbędzie się 7 listopada o godzinie 12.00. Zawodnicy wystartują spod Domu Sokoła.
Jesienne wieczory z bajką
Gminny Ośrodek Kultury w Besku wraz ze
Stowarzyszeniem Miłośników Ziemi Beskiej zaprasza wszystkie dzieci w wieku 5-10
lat na III Jesienne wieczory z bajką. Zajęcia
będą odbywać się w każdy czwartek listopada o 17.00. Chętne dzieci można zapisywać
od 30 października w GOK Besko.
Osiedlowy Dom Kultury Gagatek po raz 14
organizuje konkurs Listy do św. Mikołaja.
Udział w nim mogą wziąć uczniowie szkół
podstawowych i gimnazjów. Regulamin konkursu jest dostępny na stronie ODK Gagatek.
Listy można przysyłać do 30 listopada.
Pomóżmy ratować
Zbliża się Wszystkich Świętych. Stowarzyszenie Opieki nad Starymi Cmentarzami
wzorem lat ubiegłych przeprowadzi kwestę
na cmentarzu Centralnym w Sanoku. Odbędzie się ona 31 października oraz 1 i 2 listopada.
– Forma naszej zbiórki od początku jest taka
sama: ustawiamy skarbonę kwestarską przed
domem przedpogrzebowym. Czuwać przy
niej będą harcerze oraz członkowie stowarzyszenia. O�arodawcy, pragnący wesprzeć
nasze dzieło ratowania zabytkowych nagrobków i grobowców, będą mogli wrzucać
do niej datki. Mamy nadzieję, że sanoczanie
i tym razem nas nie zawiodą – mówi Ewa
Filip, prezes stowarzyszenia.
W planie grupy jest renowacja dwóch nagrobków: Jana Porajewskiego (burmistrza
w latach 1928/29) i Bronisława Stasickiego
(zasłużonego duchownego rzymskokatolickiego). Obydwa obiekty są wpisane do rejestru zabytków i podlegają ochronie prawnej.
Są usytuowane na cmentarzu przy ul. Rymanowskiej.
Towarzystwo im. św. Brata
Alberta liczy na ludzi
o wielkich sercach
1 listopada na sanockich oraz pobliskich
cmentarzach wolontariusze Towarzystwa
im. św. Brata Alberta będą kwestować na
rzecz najuboższych. Koło Sanockie Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta
w Sanoku działa od 1991 roku. Jego celem jest niesienie pomocy osobom bezdomnym, ubogim i niepełnosprawnym.
Towarzystwo prowadzi cztery palcówki:
Dom Inwalidy Bezdomnego, Jadłodajnię,
Dar Serca i Niepubliczny Zakład Opieki
Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo skracania i poprawiania tekstów, własnych tytułów i śródtytułów. W sprawie reklam i ogłoszeń zapraszamy do biura ogłoszeń od p...
Pobić mniej, ale chłopak mocno oberwał
Kamień z serca... - Tygodnik Sanocki
w żołądku miał ponad 2 kg rybek – taki żarłok! Samego mięsa było 22 kg, głowa ważyła 6 kg. Mówi się, że tak duże ryby nie są już dobre, ale ten smakował wybornie – powiedział Krupiński. (b)
tutaj - iSanok
Podróżuj za marzeniami