Source: http://www.ipblog.pl/2013/08/pecunia-libertas-est-czyli-o-bitcoinach-slow-klika/?replytocom=1894
Timestamp: 2019-12-08 12:53:22
Legal References Found: art. 1
 art. 31
 art. 32
 art. 4
 art. 43
 art. 603

Document Content:
PECUNIA LIBERTAS EST – czyli o bitcoinach słów kilka | IPblog – o prawie własności intelektualnej i nowych technologii
PECUNIA LIBERTAS EST – czyli o bitcoinach słów kilka
O wirtualnej walucie ostatnimi czasy jest dość głośno. Najpierw słyszeliśmy o wahaniach kursów, armii bootów generująca bit coiny, transakcjach między cyberprzestępcami, pierwszych „kradzieżach”, próbach konfiskaty, czy wreszcie zamieszaniu z funkcjonowaniem cyberwaluty w Tajlandii. Poszczególne państwa (na czele oczywiście z USA) próbują uregulować kwestię bitcoinów, ale jakoś bez przekonania.
Poprosiłem o komentarz prawny w temacie bitcoinów koleżanę z kancelarii – Justynę Kyć. Oto co mi powiedziała 🙂
„PECUNIA LIBERTAS EST – czyli o bitcoinach słów kilka”
Justyna Kyć – aplikant radcowski
Podtytuł jak najbardziej nieprzypadkowy, bo temat skomplikowany technicznie, zwłaszcza dla prawnika, a autor nie rości sobie prawa do kompleksowego omówienia problematyki bitcoinów. Ale spróbujmy, tym bardziej, że (podobno) warto! Fenomen, który zrewolucjonizuje finanse, waluta jutra, najbezpieczniejsza waluta świata, pieniądz odporny na inflację. Ale też bańka spekulacyjna, wielkie oszustwo, piramida finansowa. Uffff, o co w tym wszystkim chodzi?
Zwolennicy bitcoinów zwracają szczególną uwagę na takie zalety jak: szybkość i anonimowość transakcji, niezależność od banków centralnych, bezpieczeństwo i wygodę. Można wysyłać je przez internet bezpośrednio każdemu odbiorcy, z pominięciem banków czy innych instytucji finansowych.
Ustawa z dnia 28 października 1950 r. o zmianie systemu pieniężnego (Dz. U. z 1950 r. Nr 50, poz. 459) w art. 1 stanowiła, że jednostką pieniężną w Państwie Polskim jest złoty (zł). Następnie ustawa z dnia 31 stycznia 1989 r. o Narodowym Banku Polskim (Dz. U. z 1992 r. Nr 72, poz. 360 – t.j.) ustaliła, że znakami pieniężnymi Rzeczypospolitej Polskiej są banknoty i monety opiewające na złote i grosze. Obecnie obowiązująca ustawa o Narodowym Banku Polskim z dnia 29 sierpnia 1997 r. weszła w życie 1 stycznia 1998 r. (Dz. U. z 2005 r. Nr 1, poz. 2 – t.j.) i w swym art. 31 powiela tę definicję znaków pieniężnych, a w art. 32 stanowi, iż znaki pieniężne emitowane przez NBP są prawnymi środkami płatniczymi na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Co więcej, zgodnie z art. 4 cyt. ustawy NBP przysługuje wyłączne prawo emitowania znaków pieniężnych Rzeczypospolitej Polskiej.
Dla wyjaśnienia wskazać należy, że znaków pieniężnych nie należy utożsamiać z jednostkami pieniężnymi. Znakiem pieniężnym (banknotem, bilonem) jest bowiem rzecz będąca nośnikiem jednostek pieniężnych, którymi są abstrakcyjne mierniki wartości, uznawane przez dane państwo za prawny środek płatniczy. Jednostki pieniężne wyrażone są na znakach pieniężnych, które uważane są za zewnętrzną emanacjępieniądza. Na pojęcie pieniądza składają się więc jednostka pieniężna i znak pieniężny.
Skoro zatem środkami płatniczymi na terytorium RP są znaki pieniężne emitowane przez NBP to jak – w świetle powyższych rozważań – traktować należy bitcoiny? Niewątpliwie nie są to znaki pieniężne emitowane przez NBP, ale czy mogą być traktowane na równi z walutami obcymi? Odpowiedź znajdziemy w ustawie z dnia 27 lipca 2002 r. – Prawo dewizowe (Dz. U. z 2012 r., poz. 826 – t.j.).
System bitcoin nie pasuje do powyższego schematu, gdyż nie ma jednego, konkretnego podmiotu emitującego bitcoiny, wręcz przeciwnie – są one kreowane przez system, na który składa się różna w czasie liczba komputerów, należących do różnych osób i pracująca w oparciu o to samo oprogramowanie. Co najistotniejsze, bitcoiny nie są wydawane w zamian za pieniądz, będący prawnym środkiem płatniczym (w stosunku 1:1) lecz są kreowane przez system i przydzielane osobom, które udostępniają swoje komputery systemowi bitcoin. Podsumowując, bitcoin nie spełnia też warunków definicji pieniądza elektronicznego.
Na tle tej sprawy zostało przedstawione następujące zdarzenie przyszłe: wnioskodawca planował prowadzić działalność gospodarczą polegającą na umożliwieniu klientom dokonywania transakcji nabywania i zbywania elektronicznych certyfikatów bitcoin, za prowizją pobraną przez wnioskodawcę. Aby umożliwić klientom w Polsce dokonywanie transakcji barterowych za pomocą bitcoinów, wnioskodawca zamierzał instalować automaty podobne do bankomatów, jak i prowadzić portal internetowy, gdzie klienci mogliby nabyć bitcoiny oraz je zbyć. Spółka zamierzała zarabiać na różnicy pomiędzy ceną zakupu, a ceną sprzedaży certyfikatów bitcoin. Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach nie podzielił stanowiska wnioskodawcy, zgodnie z którym obrót certyfikatami bitcoin powinien być zwolniony z podatku od towarów i usług na mocy art. 43 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. z 2011 Nr 177, poz. 1054 ze zm. – t.j.). Uzasadniając swoje stanowisko organ przywołał argumenty świadczące o tym, że bitcoin nie jest walutą uznawaną jako prawny środek płatniczy, nie funkcjonuje też jako instrument rynku pieniężnego. Organ uznał więc, że świadczone przez wnioskodawcę nie spełniają żadnej z przesłanek opisanych w przepisach dotyczących zwolnień od podatku VAT dla usług finansowych. W rezultacie należy uznać, że od każdej sprzedaży bitcoinów, po przekroczeniu limitu 150 tys. zł trzeba zapłacić 23% podatku VAT.
Data 02/08/2013 13:45
Tagi bitcoin, bitcoiny, cyberwaluta, wirtualna waluta, wirtualne pieniądze
9 komentarzy dla “PECUNIA LIBERTAS EST – czyli o bitcoinach słów kilka”
Łukasz 2 sierpnia 2013 o 16:05
Artykuł niezwykle ciekawy. Wkradł się tylko jeden elektryzujący chochlik w 8 akapicie: „to może jest chociaż pieniądzem elektrycznym?”
Jarek Góra Autor wpisu 2 sierpnia 2013 o 17:35
🙂 dzięki za czujność.
And 3 sierpnia 2013 o 12:13
Bitcoin w rozumieniu prawa tak polskiego, europejskiego czy amerykańskiego nie jest pieniądzem, czyli zatwierdzonym przez państwo środkiem wymiany.
Ale pisanie, że nie jest legalny to chyba nadużycie. Na pewno nie jest nielegalny, nawet w Tajlandii, gdzie bank centralny wydał tylko pewną opinię, a strona pytająca postanowiła wstrzymać wszelkie przedsięwzięcia do czasu pełnego wyjaśnienia sytuacji.
Po prostu prawo, administracja zawsze jest spóźnione w stosunku do dynamicznych zmian społeczno gospodarczych.
Co ciekawe za naszą zachodnią granicą bitcoin nie tylko został uznany jako możliwy środek tezauryzacyjny, ale dodatkowo oszczędności w btc zostały zwolnione z podatku po określonym czasie przechowywania ich.
http://m.heise.de/newsticker/meldung/Bundestag-Bitcoinverkaeufe-nach-Haltefrist-steuerfrei-1897814.html?from-classic=1
Giełda bitcoinowa została oficjalnie zatwierdzona przez tamtejszy urząd nadzorujący rynki finansowe.
A wracając do interpretacji jaką należy objąć tę „walutę”
Bitcoin jest środkiem transferowym, żetononem transakcyjnym. Można powiedzieć, że przypomina wirtualne, wartościowe dla pewnych ludzi, przedmioty z gier internetowych.
Równie dobrze można handlować pluszowym wirtualnym misiem, płacić za niego 100$, przesyłać błyskawicznie przez internet i przyjmować w sklepie jako zapłatę za towary czy usługi, po czym przeliczać na obowiązującą walutę i tak rozliczać się z fiskusem.
Oczywiście nie można mieć złudzeń, że państwa i banki tak bez mrugnięcia okiem przełkną bitcoina. Jest to dla pewnych ludzi całkowicie aintuicyjne rozwiązanie i najpierw będzie budzić ono śmiech, potem zdenerwowanie, a na koniec chęć zmarginalizowania.
Problem, tych ludzi, nie bitcoina, jest taki, że bez ogólnoświatowej blackoutu sieciowego bitcoin jest nie do zniszczenia.
Można oczywiście spróbować go zdelegalizować. W jednym kraju się to uda, inne nie podejmują takich kroków. Ale bitcoin dzięki swej konstrukcji będzie funkcjonował dalej.
Jarek Góra Autor wpisu 5 sierpnia 2013 o 06:41
Pełna zgoda. Pisząc, że bitcoin nie jest legalnym środkiem płatniczym nie chodziło, że jest nielegalny, tylko, że nie znajduje potwierdzenia w istniejących przepisach 🙂
Stara prawda, że administracja i prawo zawsze będą kilka kroków za dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością. Niestety alternatywą jest tworzenie bardzo ogólnych przepisów, a to ogromne pole do nadużyć.
Dzięki wielkie za ciekawy komentarz.
And 5 sierpnia 2013 o 08:11
w tytule jest klika. Jakaś bitcoinowa klika?;-)
Jarek Góra Autor wpisu 5 sierpnia 2013 o 08:48
Co było, a nie jest… 😛
Sebo.PL 26 sierpnia 2013 o 08:52
„walutami obcymi są znaki pieniężne (banknoty i monety) będące poza krajem prawnym środkiem płatniczym, a także wycofane z obiegu, lecz podlegające wymianie; na równi z walutami obcymi traktuje się wymienialne rozrachunkowe jednostki pieniężne stosowane w rozliczeniach międzynarodowych, w szczególności jednostkę rozrachunkową Międzynarodowego Funduszu Walutowego (SDR).”
Na równi z walutami obcymi traktuje się WYMIENNE JEDNOSTKI (a bitcoin jest wymienną jednostką) stosowane w rozliczeniach międzynarodowych (ja stosuję bitcoiny do rozliczeń międzynarodowych – więc choćby na tym przykładzie można pokazać, że jest on tak stosowany).
Widać, że autorka opinii nie doczytała drugiej części przytoczonego przepisu 😛
Justyna Kyć 27 sierpnia 2013 o 13:35
Doczytała, doczytała:) I śpieszy z wyjaśnieniami:
Po pierwsze na równi z walutami obcymi traktuje się WYMIENIALNE jednostki pieniężne. Czym jest owa wymienialność? Wskazówki co do tego znajdziemy w art. VIII statutu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którego lekturę zalecam. W skrócie wymienialność to gwarantowana prawem możliwość swobodnej wymiany waluty krajowej na dowolną walutę obcą (lub odwrotnie) według jednolitego kursu walutowego. To, że Ty wymieniasz (!) bitcoiny na określone dobra nie powoduje automatycznie uznania bitcoinów za jednostkę pieniężną, traktowaną na równi z walutami Wręcz przeciwnie, upodabnia to ową transakcję do WYMIANY właśnie – umowy uregulowanej w art. 603 k.c. Umowa zamiany tym różni się od umowy sprzedaży, że na jej mocy każda ze stron zobowiązuje się przenieść na drugą stronę własność rzeczy w zamian za własności innej rzeczy. W umowie zamiany nie występuje zatem świadczenie pieniężne w postaci zapłaty ceny, charakterystyczne dla innej umowy, tj. umowy sprzedaży.
To, że ktoś dokonuje w rozliczeniach międzynarodowych „płatności” bitcoinami czy przysłowiową czapką śliwek nie powoduje, że bitcoiny czy śliwki stają się walutą. Transakcje te opierają się na ogólnej regule prawa polskiego i międzynarodowego tj. na zasadzie swobody umów. Jeżeli Twój kontrahent chętny jest „sprzedać” określony towar W ZAMIAN za bitcoiny czy śliwki to nikomu nic do tego! Podsumowując, bitcoiny nie stają się walutą tylko dlatego, że określona liczba osób korzysta z nich jak z pieniędzy. „Prawdziwa” waluta ma zagwarantowaną na mocy prawa możliwość wymiany na każdą inną walutę, a nie możesz przyjść do pierwszego lepszego kantoru i wymienić bitcoinów na złotówki, tak jak to możesz zrobić z euro.
Dzięki za zainteresowanie i za przyczynek do dyskusji:)
j_kubik 4 lutego 2014 o 07:43
„W istocie ich wartość opiera się na dorozumianej umowie między użytkownikami systemu sprowadzającej się do tego, że dane te są jednak coś warte.” – a czyż nie jest tak z `normalnymi` pieniędzmi? W końcu władza nie określa cen produktów, więc ile (o ile wogóle) dana waluta jest warta (w sensie dóbr wymienianych na nia) określa umowa pomiędzy uczestniami wymiany.
Pozostaw odpowiedź Sebo.PL Anuluj pisanie odpowiedzi