Source: http://resortnarciarski.pl/czy-rozwoj-infrastruktury-narciarsko---turystycznej-to-tylko-interes-lobby-inwestorow-art35
Timestamp: 2018-09-20 16:28:31
Legal References Found: art. 3052
 art. 3052
 art. 551
 art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 50
 art. 61
 art. 12

Document Content:
Czy rozwój infrastruktury narciarsko - turystycznej to tylko interes ?lobby inwestorów?? :: -
Strona główna » Czy rozwój infrastruktury narciarsko - turystycznej to tylko interes ?lobby inwestorów??
Wystarczy spojrzeć na rozwój miejscowości w Polsce i na świecie, w których powstały ośrodki narciarskie. Korzyści, jakie czerpie z tego tytułu cała społeczność, są widoczne gołym okiem w postaci nowych hoteli i domów wczasowych, restauracji, obiektów handlowych, a także rozwoju infrastruktury publicznej, w którą mogą inwestować gminy, bogatsze dzięki większym wpływom z podatków. Powstają setki nowych miejsc pracy i dziesiątki możliwości na rozwój „małego biznesu”. Znakomitym przykładem obrazującym w praktyce, kto jest zainteresowany rozwojem narciarstwa, jest chociażby fakt, że przeciwko zamykaniu tras narciarskich na Gubałówce z powodu ich zagrodzenia przez jedną rodzinę protestował nie tylko inwestor, ale ogromne grono osób, które dzięki tej kolei znalazły utrzymanie: począwszy od pozostałych właścicieli gruntów pobierających czynsze dzierżawne, przez właścicieli hoteli, restauracji, wypożyczalni sprzętu narciarskiego itp., skończywszy na handlujących wyrobami regionalnymi. Dostrzegłszy wagę istnienia trasy narciarskiej dla całego Zakopanego, w negocjacje z właścicielami zaangażowały się władze samorządowe. Nawet przedstawiciele Tatrzańskiego Parku Narodowego wskazywali na istotność tras na Gubałówce, jako swoistego regulatora ruchu turystycznego, pozwalającego na zatrzymanie turystów w określony miejscu.
Niestety we wskazanych wyżej artykułach problem zapewnienia dostępu do gruntów atrakcyjnych pod względem turystycznym i rekreacyjno-sportowym, co jest gwarancją stabilnego rozwoju opisanej powyżej infrastruktury, przedstawiono wybitnie tendencyjnie, sprowadziwszy go do poziomu wyłącznego interesu skorumpowanego lobby narciarskiego, które bezwzględnie i nieuczciwie chce pozbawiać obywateli prawa własności. Celowi temu z pewnością służy powiązanie problemu z bulwersującymi aferami Rywina i Sobiesiaka, które, jak zostanie wykazane poniżej, merytorycznie nie mają nic wspólnego z projektowanymi zmianami w Kodeksie cywilnym, a posłużono się nimi zapewne, aby nadać sprawie jeszcze bardziej negatywny wydźwięk.
Tymczasem możliwość pozyskania tytułu prawnego do korzystania z wyżej wymienionych terenów jest problemem społecznie istotnym, a brak w prawie polskim regulacji na wzór obowiązujących chociażby w krajach alpejskich już jest jedną z ważniejszych barier w rozwoju infrastruktury turystycznej w Polsce i przyczyną „odpływu” rzeszy turystów za granicę. Błędne jest przy tym rozpatrywanie problemu tylko z punktu widzenia „lobby narciarskiego”. Tylko osoba/osoby realizująca ściśle zadany cel, który chce osiągnąć za pomocą publikacji odpowiednio skonstruowanego tekstu, może nie zauważyć tak oczywistej prawidłowości, jak fakt, iż inwestycje turystyczne, jak np. koleje linowe, trasy narciarskie, rowerowe itp. nie prowadzą do wzbogacenia się tylko i wyłącznie ich właściciela, ale są motorem napędowym rozwoju całej społeczności lokalnej. Oczywiście są to inwestycje komercyjne, służące zarabianiu pieniędzy, ale nie można zapominać, iż po pierwsze zarabiają na nich nie tylko ich właściciele, a przede wszystkim praktycznie wszystkie inwestycje celu publicznego, takie jak choćby gazociągi, linie energetyczne, stacje bazowe telefonii, lotniska, autostrady itp. tak samo służą zarabianiu pieniędzy i to zapewne znacznie większych niż koleje linowe, a nikt przez „komercyjność” nie kwestionuje ich publicznego charakteru.
Spośród oczywistych przekłamań, które znalazły się w przedmiotowym artykule, a które w jednoznacznie dowodzą tendencyjności i braku rzetelności jego autorów, należy wskazać na następujące fakty: kilkakrotnie w artykułach pojawiają się stwierdzenia, zgodnie z którymi: „inwestorzy nie będą musieli dogadywać się z właścicielami gruntów (…). Po otrzymaniu pozwolenia na budowę będą mogli prowadzić inwestycję także na terenach osób, które są jej przeciwne”; „ustawa stwarza pole do nadużyć, bo umożliwia budowanie wyciągów i tras narciarskich, które przechodziłyby przez prywatne grunty, nie w drodze negocjacji czy zawiązywania spółek z właścicielami”. Są to stwierdzenia nieprawdziwe! Zgodnie bowiem z art. 3052 § 1 Kodeksu cywilnego, wystąpienie o ustanowienie służebności przesyłu musi być poprzedzone przeprowadzeniem negocjacji z właścicielem i dopiero, gdy ten odmawia zawarcia umowy, można starać się o uzyskanie służebności. Co ważniejsze, ostateczna decyzja w tym zakresie została poddana pod rozstrzygnięcie sądu powszechnego. Stwierdzenie, iż „zupełnie inaczej działa prawo śniegu we Francji”, użyte w kontekście, że w tym kraju jest to korzystniejsze dla właściciela, jest błędne. Artykuły 53 i 54 francuskiej ustawy z 1985 roku – Loi montagne, szczegółowo traktują o korzystaniu z tych terenów, dopuszczając w imię rozwoju regionu ograniczenie własności prywatnej. I tak, tereny prywatne lub będące we władaniu instytucji publicznych mogą być obciążone służebnością. Służebność ta ma na celu umożliwienie: wytyczenia tras narciarskich, budowy linii zaśnieżania, zasilania, wyciągów narciarskich, tras wyjazdowych oraz koniecznych dróg dojazdowych do wyżej wymienionych instalacji. Powyższe przepisy mówią również o zagwarantowaniu dostępu do dróg wspinaczkowych. Wspomniana służebność powstaje na podstawie decyzji władz państwowych na podstawie wniosku gminy lub związku gmin, ma tu zastosowanie podobna procedura prawna, jak w przypadku wywłaszczenia. Na podstawie decyzji władz państwowych wytyczany jest przebieg, szerokość i inne cechy służebności oraz warunki, na jakich będą przeprowadzane prace lub eksploatacja terenu. W decyzji zawarte są szczegółowe wytyczne dotyczące sposobu korzystania z terenów objętych służebnością, sposobów zabezpieczenia oraz wyznaczone pory roku, gdy obowiązuje na nich pełna lub częściowa służebność; podział na pory roku bierze pod uwagę okresy wykorzystania rolniczego ziem oraz wykorzystania do celów narciarskich, gdy znajdują się one pod śniegiem.
Z powyższej regulacji można wywieść wręcz, że prawo francuskie jest bardziej rygorystyczne niż polski projekt, gdyż własność jest – zgodnie z nim – ograniczana w trybie administracyjnym, a zgodnie z Kodeksem cywilnym, jest to możliwe wyłącznie na podstawie orzeczenia niezawisłego sądu powszechnego, poddanego kontroli instancyjnej. Należy też stanowczo podkreślić, że nie będzie miała miejsca utrata własności działki – to jedna z podstawowych cech służebności – stan własności pozostaje bez zmian, właściciel ma tylko tolerować – w ściśle określonym przez sąd zakresie – działania innego podmiotu na swojej działce, oczywiście za wynagrodzeniem.
Bezpodstawne i nie znajdujące oparcia w projektowanej regulacji prawnej są stwierdzenia, że „właścicielom będzie należało się odszkodowanie za utratę wartości działki, ale sprzed inwestycji” oraz „według prawników to de facto możliwość przejmowania cudzych gruntów za bezcen, na których powstaną następnie przynoszące krocie obiekty rekreacyjne”. Teza ta nie ma poparcia w przepisach prawa, gdyż zgodnie z art. 3052 Kodeksu cywilnego, właścicielowi za ustanowienie służebności należy się „odpowiednie wynagrodzenie”, którego przepis ten absolutnie nie ogranicza do wartości działki sprzed realizacji inwestycji. Co więcej, zgodnie z komentarzem prawników, którzy rzeczywiście znają ten temat, wyrażonym w komentarzu „Kodeks cywilny. Komentarz, t. II. Własność i inne prawa rzeczowe”, Kidyba A. (red.), Dadańska K. A., Filipiak T. A.: „Służebność przesyłu jest ustanawiana na rzecz przedsiębiorcy za odpowiednim wynagrodzeniem należnym od przedsiębiorcy na rzecz właściciela nieruchomości obciążonej. (…). Można tu per analogiam sięgnąć do niektórych wypowiedzi doktryny dotyczących wynagrodzenia należnego właścicielowi nieruchomości obciążonej za ustanowienie służebności drogi koniecznej. Generalnie wynagrodzenie z tytułu ustanowienia służebności przesyłu powinno być ustalone na podstawie cen rynkowych, a jako kryteria pomocnicze, należy wziąć pod uwagę: zwiększenie wartości przedsiębiorstwa, którego składnikiem stała się służebność (zob. art. 551 pkt 3 k. c.), ewentualne obniżenie wartości nieruchomości obciążonej, straty poniesione przez właściciela nieruchomości obciążonej, np. w postaci utraty pożytków z zajętego pod urządzenia przesyłowe pasa gruntu. Wysokość tego wynagrodzenia powinien ustalać każdorazowo biegły sądowy (zob. wyrok NSA z dnia 8 listopada 2001 r., I SA 834/00, opubl. Legalis; zob. też G. Jędrejek, Roszczenia..., s. 28).” Z kolei praktyka prawników, którzy prowadzili postępowania sądowe o wynagrodzenie za korzystanie z nieruchomości zajętych pod urządzenia narciarskie wskazuje, że przy ustalaniu kwot należnych właścicielom na terenie Podhala bierze się pod uwagę nie ceny nieruchomości rolnych, łąk, pastwisk itp., a ceny nieruchomości zajętych właśnie pod takie inwestycje.
Nadużyciem jest stwierdzenie, iż wyrok NSA z 2006 roku rzekomo potwierdza opinię, że koleje linowe nie mają nic wspólnego z inwestycjami celu publicznego. W stwierdzeniu tym chodziło zapewne o wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie nie z 2006 roku, a z dnia 7 marca 2007 roku, sygn. akt IV SA/Wa 2037/06, zgodnie z którym: „Wymienione w § 3 ust. 1 pkt 47 Rozporządzenia z dnia 9 listopada 2004 r. w sprawie określenia rodzajów przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko oraz szczegółowych uwarunkowań związanych z kwalifikowaniem przedsięwzięcia do sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko (Dz. U. z 2004 r. Nr 257, poz. 2573), inwestycje, to jest trasy narciarskie, bobslejowe, wyciągi narciarskie oraz urządzenia towarzyszące nie mogą być uznane za inwestycje celu publicznego, bowiem nie mieszczą się w katalogu wymienionych w art. 6 pkt 1-10 ustawy o gospodarce nieruchomościami”. Nadużycie polega w tym wypadku na tym, iż Sąd analizował wyżej wymienione inwestycje pod kątem, czy mieszczą się one w zamkniętym katalogu celów publicznych wskazanych przez ustawodawcę w art. 6 Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami. W obowiązującym wówczas stanie prawnym rzeczywiście w katalogu tym nie mieściły się. Sytuacja ta zmieniła się jednak 22 października 2007 roku, gdy w wyżej wymienionym art. 6, w punkcie 6 dodano zwrot „obiektów sportowych”, którymi zgodnie z Polską Klasyfikacją Obiektów Budowlanych są również: „trasy i szlaki narciarskie, wyciągi orczykowe, krzesełkowe i kabinowe – zainstalowane na stałe”. Całkowicie nieadekwatne jest w tej sytuacji powoływanie się na orzeczenie sądu, wydane w stanie prawnym, gdy obiekty sportowe nie były jeszcze ujęte w katalogu celów publicznych zawartych w ustawie o gospodarce nieruchomościami. Obecnie wyrok sądu mógłby brzmieć zupełnie inaczej.
Z treści projektowanego przepisu, który brzmi: „Urządzenia służące do doprowadzania lub odprowadzania płynów, pary, gazów, energii elektrycznej, urządzenia infrastruktury telekomunikacyjnej, a także urządzenia przeznaczone do prowadzenia ruchu kolejowego, urządzenia tras tramwajowych, transportu linowego, linii trolejbusowych oraz inne urządzenia podobne nie należą do części składowych nieruchomości, jeżeli wchodzą w skład przedsiębiorstwa” w żaden sposób nie można wywieść, iż służebność przesyłu będzie mogła – tak jak twierdzą autorzy artykułu – być ustanawiana pod hotele, trasy rowerowe czy wspinaczkowe! Jest to wniosek całkowicie dowolny, nie poparty treścią przepisu, a służący zapewne „dodaniu dramatyzmu” i „eskalowaniu zagrożenia”, jakie rzekomo ma nieść ze sobą projektowana zmiana.
Nadużyciem jest stwierdzenie, że „gdyby takie przepisy obowiązywały przed 2008 r. znany z afery hazardowej Ryszard Sobiesiak nie musiałby nielegalnie wycinać pół hektara lasu (…). Realizując cel publiczny miałby to zagwarantowane z mocy prawa”. Nie wiadomo, jaka konstrukcja prawna pozwoliła autorom artykułu na wywiedzenie takiego wniosku, a w szczególności, jakim sposobem zmiany w Kodeksie cywilnym dotyczące możliwości pozyskiwania tytułu prawego do nieruchomości przekładają się na ustawę dotyczącą zezwoleń na wylesienie, tj. Ustawę z dnia 3 lutego 1995 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Żadne z postanowień nowelizacji Kodeksu cywilnego nie dotyczy bowiem tej ostatniej ustawy, a tylko jej zmiana pozwoliłaby na ewentualne zwolnienia z obowiązku przechodzenia całej procedury administracyjnej zmiany przeznaczenia lasów na cele nieleśne. W dalszym ciągu, nawet po wejściu w życie nowelizacji, uzyskanie tytułu prawnego do gruntu, w tym w drodze służebności przesyłu, w żaden sposób nie zwolni inwestora z obowiązku przejścia procedur administracyjnych związanych z wylesieniem. Projektowana zmiana Kodeksu cywilnego, nawet gdyby weszła w życie w 2008 roku, nie wyłączyłaby zatem inwestycji Pana Sobiesiaka spod procedury wylesienia. Po pierwsze, zgodnie z art. 50 ust. 1 w zw. z art. 61 ust. 1 pkt 4 Ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, nie uzyskałby nawet decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego, która podobnie jak „zwykła” decyzja o warunkach zabudowy, nie jest wydawana, gdy: „teren wymaga uzyskania zgody na zmianę przeznaczenia gruntów rolnych i leśnych na cele nierolnicze i nieleśne”, co może być dokonane jedynie w procedurze miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, również w przypadku inwestycji celu publicznego. Następnie musiałby i tak uzyskać decyzję o wyłączeniu gruntów z produkcji leśnej i uiścić stosowne opłaty, od których, zgodnie z art. 12 ust. 16 mogą być zwolnione tylko inwestycje o charakterze użyteczności publicznej z zakresu: oświaty i wychowania, kultury, kultu religijnego oraz ochrony zdrowia i opieki społecznej, jeżeli inwestycja ta służy zaspokojeniu potrzeb lokalnej społeczności, oraz dotyczącej powiększenia lub założenia cmentarza, jeżeli obszar gruntu podlegający wyłączeniu nie przekracza 1 ha i nie ma możliwości zrealizowania inwestycji na gruncie nieobjętym ochroną. Jak widać i na tę preferencję nie może liczyć właściciel wyciągu narciarskiego nawet, gdy zostanie ona uznana za inwestycję celu publicznego.
Z powyższego wyliczenia wynika, że analizowanym artykułom bardzo daleko do rzetelności, nie mówiąc już o skrajnie tendencyjnym i jednostronnym podejściu do tematu – tak ważnego dla rozwoju Polskiej turystyki. Bardzo negatywnie należy ocenić przedstawianie sprawy w charakterze „afery”, popartej niesprawdzonymi lub wręcz nieprawdziwymi twierdzeniami. Najlepszym przykładem naginania rzeczywistości przez autorów artykułu niech będzie stwierdzenie: „Na posiedzeniach podkomisji (zajmującej się projektem zmian w Kodeksie cywilnym) pojawiają się krakowscy adwokaci: Janusz Długopolski i Małgorzata Kulig-Juźwiak” w sytuacji, gdy w żadnym z takich posiedzeń nigdy nie brałam udziału.
TEKST | Małgorzata Kulig-Juźwiak