Source: http://grzegorzwysok.blogspot.com/2009/08/
Timestamp: 2018-05-23 08:55:28
Legal References Found: art. 196
 art. 256
 art. 196
 art. 196
 art. 256
 art. 256
 art. 305
 art. 325
 art. 17
 art. 256
 art. 256
 art. 256
 art. 12
 art. 331
 art. 256
 art. 257
 art. 11
 art. 12
 art. 24
 art. 344
 art. 338
 art. 256
 art. 11
 art. 329
 art. 437
 art. 459
 art. 465
 art. 170

Document Content:
Biuletyn narodowy pod redakcją Grzegorza Wysoka: sierpnia 2009
Bieżący numer pisma zamknięto z dniem 31 sierpnia 2009 r.
Kolejny numer "Biuletynu" ukaże się pod koniec
Gość: Paueuek
cv42.internetdsl.tpnet.pl
27/08/2009 23:03:28
Szanowny Panie Grzegorzu!
Kontynuując dyskusję przez Pana rozpoczętą nie sądzę abyśmy doszli do poro-
zumienia w kwestiach niezbędności tego oświadczenia ponieważ być może nie zna Pan specyfiki małych miast a takim niewątpliwie jest Bychawa. Tutaj informacje roznoszą się dwa razy szybciej i skojarzenia z nami są nieuniknione a tego chcieli-
byśmy uniknąć. Poza tym tak jak Panu drogie są wartości których Pan broni, tak
samo dla nas drogie jest wszystko co dotyczy naszego miasta (www.zaczarowana-by-
chawa.blogspot.com). Poza tym jako że koncert ma miejsce w NASZYM mieście uważamy, że jak najbardziej na miejscu jest ustosunkowanie się do niego zwłaszcza, jeśli jest tak głośną sprawą. A że zdanie mamy inne... Tym bardziej trzeba je wyra-
żać zwłaszcza mając pod ręką tak nośne medium jak im jest blog. I to już chyba
Pana nie dziwi, prawda? Nie cały świat jest wyłożony obłudą, czasem też zwykłymi ludzkimi odruchami i szacunkiem. A to przecież tak bliskie słowa wartościom któ-
re Pan broni...
Również dostępne na -
http://liberliber.blox.pl/html
29 VIII 2009 r.
Naszym celem nie było dezawułowanie mieszkańców Bychawy ani tym bardziej niszczenie wizerunku tego skąd inąd urokliwego miasteczka. My wystąpiliśmy jedynie przeciwko obrażającym nasze uczucia religijne i estetyczne plakatom, które pojawi-
ły sie na ulicach Lublina. Nie chcemy aby ktokolwiek myślał, że jesteśmy wroga-
mi muzyki czy organizowania koncertów. Nie można jednak do promowania tego typu imprez używać symboli drogich i świętych dla chrześcijan zwłaszcza, że co by nie mówić bychawski koncert nie miał nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi. Myślimy, że dzięki naszej interwencji nie dojdzie w przyszłości do podobnych ska-
ndali.
W imieniu Redakcji "Biuletynu"
Na zdjęciu - 4 VI 2009, godz. 23.16
dr Eugeniusz Sendecki i TV Narodowa
W dniu dzisiejszym nastąpiła kolejna kumulacja ataków na inicjatywę p. Eugeniu-
sza Sendeckiego zwaną Telewizją Narodową. Jakiś niezidentyfikowany osobnik zaczął podszywać się pod p. Eugeniusza (ukradł jego login) i rozpoczął rozsyłanie pro-
wokacyjnych, ośmieszających i szerzących zamieszanie komentarzy. Walka z ciekawą inicjatywą p. Sendeckiego przybiera coraz bardziej nikczemny i niski charakter. Po oszczerstwach przyszedł czas prowokacji. Można Telewizję Narodową lubić lub nie lubić, trudno jednak zaakceptować taką formę dyskusji jaką w ostatnim czasie zaprezentowali jej wrogowie. Jedno jest pocieszające - widać, że inicjatywa ta ko-
muś bardzo przeszkadza skoro budzi taką wściekłość.
Prezentujemy kolejny film dotyczący tzw. "Nowej Lewicy", tym razem zrealizo-
wany w Warszawie, gdzie Fundacja Sławomira Sierakowskiego przejęła w podstępny
i nieuczciwy sposób kamienicę w centrum miasta, którą zamierza wykorzystywać ja-
ko siedzibę neobolszewickiej jaczejki. W aferę zamieszany jest burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski z Platformy Obywatelskiej, który niegdyś był skarbnikiem UPR.
Mamy nadzieję, że ta skandaliczna sprawa znajdzie szczęśliwe rozwiązanie.
Warszawa, 28 VIII 2009 r.
Czerwony nowy świat - bartelizacja
polskiej prawicy
również obejrzeć w Telewizji Narodowej -
Prezentujemy komentarz
do artykułu z 27 VIII 2009 r. -
Życzę Panu jak najrychlejszego skazania i jak najwyższej możliwej kary.
Oby obyło się bez zawieszenia kary. Będę kibicował, aby ewentualna apelacja
była spóźniona!
28 sierpień 2009 11:09
Czekam kiedy w sprawie Grzegorza Wysoka ruszy tutejszy Volksgericht (Sąd Ludo-
wy) z jakimś Rolandem Freislerem rodzaju żeńskiego w roli głównej, który w imieniu fuhrera "zdrajcom lipcowym" w 1944 roku ferował przykładne wyroki. Chodzi tu oczywiście o zamachowców na Hitlera w lipcu 1944 roku. Wprawdzie Grzegorz Wysok na żadnego unijnego fuhrera się nie zamachnął tylko na niemiecko-żydowskie dzie-
ło odbudowy, ale kara za to musi być przykładna i odstraszająca, aby na drugi raz każdy kto podniesie na władzę ludową rękę wiedział, że zostanie mu ona odrąbana - jak nauczał Józef Cyrankiewicz. Wszystko to ma się rozumieć w imię braterstwa lu-
dzi, które jest tak pięknie przedstawiane w jednej ze zwrotek unijnego hymnu. Wszak i Donald Tusk mówił, że najważniejsza jest miłość! Żeby zaś "człowiek człowiekowi
mógł być bratem trzeba wpierw go oćwiczyć batem" - pisał Janusz Szpotański, o czym już ani słowem nie wspomina ani pieśń ani Donald, ale czy o wszystkim trzeba za-
raz mówić? Wszak mądrej głowy dość dwie słowy a w domu wisielca nie mówi się o sznurze - nieprawdaż? Nu nie, zwłaszcza że ludziska są dziś nie wiedzieć czemu po-
dejrzliwi i mogliby opatrznie coś niedaj Boże zrozumieć. Więc po cóż do licha
płoszyć ptaszka?!
Aby tradycji stało się zadość wróg ludu Grzegorz Wysok powinien zaraz po pro-
cesie zostać powieszony na strunie od fortepianu, dostarczonej przez lokalną ema-
nację Adama Michnika. Najlepiej na trzepaku, na przeciwko sądu. Kurier zaś wiozący ułaskawienie na spienionym koniu zostałby zatrzymany na rogatkach Lublina, ewe-ntualnie można by egzekucję wstrzymać. To w zależności od mądrości etapu, któ-
ra raz każe być bezlitosnym wobec kontrewolucyjnych zamachów lub zamierzeń,
kiedy indziej zaś wyciągać miłosiernie rękę, która "nie może przecież napotykać na zaciśniętą pięść" (W. Jaruzelski). Taki gest na pewno zostałby należycie przez ofiarę doceniony (przez lud także), a w razie czego możnaby mu to i owo jeszcze przy-
pomnieć. W końcu przecież nawet w niebie jest większa radość z jednego nawróco-
nego grzesznika niźli z dziesieciu sprawiedliwych. Zwłaszcza teraz, kiedy nie mo-
żna swobodnie wprost splunąć, aby nie trafić jakiegoś sprawiedliwego... wśród na-
rodów świata lub pragnącego za takiego uchodzić.
Taki odruch higieny ducha w dzisiejszych czasach może okazać się niezbędnym
ale i... kosztownym. Dziwna ta nadwrażliwość społeczna. Występuje tylko wtedy, kie-
dy się opłaca. Pekunia non olet, jak to mawiał rzymski cesarz Wespazjan, więc
"niezawisłe" sądy są dziś zalewane takimi dowodami "społecznej" wrażliwości. A społeczników u nas wielu, oj wielu! Ormowców politycznej poprawności także. Tak,
tak bywają czasy, kiedy głusi i niewidomi cieszą się ze swojego kalectwa.
Środa, 26 sierpnia 2009 r.
Oświadczenie w sprawie kontrowersji
związanej z koncertem w "No Name"
W związku z pojawiającymi się kontrowersjami dotyczącymi koncertu grup Mizma, S.A.T.A.N. i Suffering Mind, Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe Liber Liber oświadcza, że nie jest jego organizatorem zarówno jako organizacja, jak też i jako osoby prywatne. Wszystkie imprezy organizowane przez nas są opatrzone logo stowarzyszenia oraz reklamowane na naszej stronie internetowej oraz stronie miasta Bychawa. Niemniej zachowanie organizacji która robi zamieszanie wokół tego koncertu uważamy za niepoważne, ponieważ po zapoznaniu się z twórczością zespo-
łów mających wystąpić 28 sierpnia nie dostrzegamy tam treści satanistycznych,
a sama nazwa S.A.T.A.N. jest skrótem od SCREAMING ART TERRORIZING APAT-
HETIC NOTHINGNESS. Wystarczyło tylko odwiedzić stronę zespołu... Czasem
warto sięgnąć do źródeł i zainteresować się głębiej sprawą a nie pochopnie wycią-
gać wnioski.
13:19, liber.liber
Obłuda do nieba śmierdząca
W związku z "Oświadczeniem w sprawie kontrowersji
związanej z koncertem w "No Name").
W związku z przesłaniem na adres "Biuletynu" pisma podpisanego przez Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe Liber Liber wyjaśniamy, że nasze działania wymierzone są nie przeciwko organizowaniu występów muzycznych jako takich, lecz wykorzystywaniu do ich promocji (w sposób uwłaczający kulturze i dobrym obycza-
jom) symboliki drogiej i świętej dla chrześcijan (krzyż, różaniec). Uważamy, że w po-
łączeniu z kontrowersyjnymi i budzącymi skojarzenia z satanizmem nazwami zespołów użycie do celów komercyjnych przedmiotów kultu religijnego jest przestępstwem i w pełni wyczerpuje znamiona czynu określone w art. 196 kk. Zabieranie głosu przez autorów "oświadczenia" w sprawie, z którą jakoby nie mają nic wspólnego dodatkowo budzi nasze zdziwienie. Pozwólmy działać Prokuraturze i organom do tego powo-
łanym, które - jak ufamy - rzetelnie i bezstronnie rozpatrzą nasz wniosek.
Wypowiadanie się w ten sposób w sprawie, która Państwa nie dotyczy zasługuje na określenie "obłuda do nieba śmierdząca", jak w podobnym okolicznościach zwykł mawiać Marszałek Sejmu II RP Ignacy Daszyński.
Nadesłane do Redakcji dnia
27 sierpnia 2009 r. -
Właśnie mija 20 lat od powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego. Myślę, że
nie warto roztrząsać tematu czy tamta ekipa mogła zrobić więcej, inaczej, szybciej. Należy jednak dokonać oceny tej Rzeczpospolitej. Podkreślam, że nie należę do wielbicieli Polski Ludowej i rozstałem się z nią bez żalu.
III RP to państwo słabe i zależne od innych jeszcze bardziej niż jej poprzedniczka. Mamy gigantyczny dług, zbiurokratyzowaną gospodarkę i jeszcze więcej nadgorliwych urzędników. Prezydent Warszawy pani Waltzowa jest przykładem bezdusznego urzędasa, który wbrew rachunkowi ekonomicznemu i rozsądkowi używa przemocy do rozprawy z kupcami. Takiego pokazu siły oszczędza się innym grupom pracowni-
czym tylko dlatego, że należą do związków zawodowych. Dziś prawdziwym zagroże-
niem dla obywatela Polski nie są Niemcy, Żydzi czy masoni, lecz urzędnicy gorli-
wie wprowadzający w życie unijne przepisy. List polecony z urzędu to dla Polaka spory stres, który może skończyć się tragedią tylko dlatego, że urzędas nadany z klucza partyjnego chce podlizać się zwierzchności.
Zwierzchność dziś mamy jak poprzednio - za granicą z tą różnicą, że Sowieci naprawdę gotowi byli przelać krew za nienaruszalność naszych granic a Amerykanie dawno nas olali nie chcąc zadrażnień z Rosją i Niemcami. Redaktor Giedroyć na łamach "Kultury" już kilkanaście lat temu ostrzegał, że USA i Polska mają rozbieżne interesy. My zawsze będziemy rywalizować jako państwo niepodległe, z Rosją i Niemcami a Amerykanie chcą mieć w Europie spokój. Zwłaszcza, że tylko w komitywie z Rosją mogą jeszcze jakiś czas wspólnie stawiać się Chinom - w tej sytuacji jedy-
nemu naszemu ewentualnemu sojusznikowi. Sprawa tarczy antyrakietowej pokazała dobitnie, że Waszyngton pogrywa z nami jak z najgorszym frajerem. Nasza armia robi wrażenie jedynie na defiladach i nawet minister Klich przyznał, że nie jest w sta-
nie obronić własnego terytorium. Gospodarka jest całkowicie uzależniona od decyzji unijnych i gołym okiem widać, że zamiast inwestycji mamy zwijanie produkcji,
zajadły fiskalizm, koncesje i ingerencję na każdym odcinku.
Kwota mleczna spowodowała, że widok krowy na lubelskiej łące to rzadkość. Los cukrowni, dotychczasowej dumy regionu jest kolejnym przykładem idiotyzmu unijnych
i zaprzaństwa tutejszych urzędników. Rzekoma nadprodukcja cukru w Unii i spadek
ceny zachęcił tamtejszych planistów do likwidacji naszego przedsiębiorstwa. Europosłowie PSL-u zastraszeni wizją wylania z grupy parlamentarnej nie śmieli postawić veta. Efekt jest taki, że dziś Europa sprowadza cukier z Karaibów. Państwo
to musi tolerować na swym terenie ambasadora USA, który zapowiedział, że sta-
wia sobie za cel doprowadzenie do zwrotu majątków żydowskich. Ciekawie co jego dziadkowie robili w czasie, gdy nasi przelewali krew w obronie także swych żydo-
wskich braci. Pewnie popijali colę i robili interesy na dostawach wojennych. Ta aro-
gancja woła o pomstę do nieba! Można ją tylko porównać z sytuacją, gdyby Nie-
mcy wystawiali rachunek za gaz swym ofiarom w Oświęcimiu. Zgroza.
Najlepszym dowodem na to jak Polacy mają dosyć tego demokratycznego kaba-
reciku jest wysokie poparcie dla integracji europejskiej, co de facto oznacza zgodę
na likwidację własnego suwerennego państwa. Moi rodacy zrobili to niejako podświadomie, nie wierząc już we własne siły i zdolności przywódców. Arogancja
i bezkarność sztajnbachowców, windykatarów, a ostatnio banderowskich kolarzy
w zestawieniu z bezwzględnością wobec wspomnianych warszawskich kupców powo-
dują, że osoba zdolna do samodzielnego myślenia traktuje III RP podobnie jak
PRL. Państwo to nie stwarza warunków, by Polacy byli pewni swego jutra, szanowa-
ni za granica i przejawiali wolę walki czy chociażby pracy dla dobra wspólnego.
Paradoksem jest tylko to, że hymn narodowy z prawdziwą pasją i łzą w oku śpiewa-
ją jedynie kibice piłkarscy - kolejna znienawidzona przez reżim grupa społeczna.
Mam jednak nadzieję, że te kilka przykładów nie zniechęci Was, Drodzy Czytelnicy
do pracy i marzeń o prawdziwej Polsce.
Jako doświadczony już "zbrodniarz" chciałbym opisać kolejny przejaw
policyjno-prokuratorskich szaleństw targających "walczącą z antysemityzmem"
Trzeciej RP.
Otóż jak podaje "Najwyższy Czas" (nr 35-36) w Warszawie zdarzył się następują-
cy wypadek. Podczas uroczystości upamiętniających rocznicę wybuchu Powstania
na Powązkach zgromadził się spory tłum mieszkańców i kombatantów. Była
godz. 16.45. Za piętnaście minut miał przybyć prezydent Kaczyński i rozpocząć się miała oficjalna celebra. W tłumie widzów znalazł się też 54-letni Pan Mirosław
B., który spokojnie rozmawiał z powstańcami, gdyż jego pasją jest zbieranie relacji uczestników walk. Nagle ni z tego, ni z owego został zatrzymany przez policję, przewieziony na komendy, gdzie... postawiono mu zarzut usiłowania zamordowa-
nia Prezydenta! Parsknął śmiechem, ale okazało się, że sytuacja nie jest wcale zabawna - traktowany był po chamsku i brutalnie.
Zatrzymany i przesłuchiwany złożył wyjaśnienia. Opowiedział zgodnie z prawdą,
że rozmawiał z kombatantami, m.in. o ich losach powojennych, gdy byli represjono-
wani przez UB. Użył sformułowania (jak najbardziej słusznego) "żydokomuna" na określenie ówczesnych UB-eckich oprawców. Ponieważ zarzut "o zamachu na Pre-
zydenta" okazał się bzdurą i pomyłką, Prokuratura postanowiła postawić Panu Mirosławowi (a jakże by inaczej) zarzut ze słynnego art. 256 kk - "kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze z względu na bezwyznaniowość podlega grzywnie albo pozbawieniu wolności do lat
2". Broniąc się więc przed jednym absurdalnym zarzutem "niedoszły zamacho-
wiec" ukręcił sobie sznur w postaci zarzutu o antysemityzm z czego bardzo uradowała się przesłuchująca go Pani Prokurator. Teraz Pan Mirosław wobec którego zastoso-
wano nadzór policyjny musi się dwa razy w tygodniu meldować w komisariacie czekając na wyznaczenie terminu rozprawy przed "niezawisłym Sądem".
Szaleństwo Prokuratur, których zwierzchnikiem jest (o horendum!) były bojownik antykomunistycznej opozycji p. Andrzej Czuma osiągnęło poziom orwellow-
sko-kawkowski. Zamieszczamy wywiad z Panem Mirosławem B. opublikowany
we wspomnianym numerze tygodnika "Najwyższy Czas!".
Rozmowa z "zamachowcem" -
- Jak się organizuje zamach na prezydenta RP?
- Skąd mam to wiedzieć? Nigdy mi to przez głowę nawet nie przeszło. Jestem
normalnym człowiekiem interesującym się historią i co roku biorę udział w uroczy-
stościach kolejnych rocznic wybuchu Powstania Warszawskiego. Lecz od oficjalnych imprez z udziałem władz państwa stronię. Lubię rozmawiać o Powstaniu z pow-
stańcami, dlatego jestem na tych uroczystościach.
- Jednak zatrzymano Pana pod zarzutem grożenia głowie państwa śmiercią?
- Absurdalny zarzut, którego prokuratura nie potwierdziła i nie ściga mnie za to.
Tego dnia w ogóle nawet nie widziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Posta-
wiono mi za to inny, też absurdalny zarzut antysemityzmu To jakaś paranoja.
Istny Kafka.
- Co Pan więc robił na Powązkach?
- Powiem, co robiłem cały dzień. Wyjechałem rano około ósmej z Piaseczna,
bo byłem u mojej matki. Poruszałem się rowerem. Było ciepło. Około godziny dzie-
siątej podjechałem do Parku Dreszera. Były tam jedne z uroczystości. Rozmawiałem z powstańcami. Potem pojechałem na ul. Dworkową na kolejne uroczystości. Znów rozmawiałem z powstańcami. Interesuję się historią i lubię pytać o tamte wydarzenia, o dowódców, o broń, jaką walczyli, ile ich mieli itp. rzeczy. Później znów pojecha-
łem pod kolejne miejsce upamiętniające walki powstańcze. I tak od jednego
miejsca do drugiego.
Na Cmentarzu Powązkowskim byłem ok. godz. 15. Znam go dobrze. Wszedłem
bramą główną. Jakaś starsza kobieta zapytała mnie o drogę do grobu gen. Antoniego Chruściela "Montera", dowódcy Powstania. Zaprowadziłem ją pod mogiłę. Rozma-
wiałem z nią o Powstaniu , żołnierzach, AK-owcach, w ogóle o historii. Szedłem sobie od jednej mogiły partyzantów do drugiej. Rozmawiałem z ludźmi. Po godzinie by-
łem pod pomnikiem "Gloria Victis". Były barierki, ale żadnych VIP-ów za nimi nie było. Odszedłem dalej. Stanąłem kilkadziesiąt metrów dalej przy kwaterze batalionu
"Pięść". Tam podszedłem do grupki powstańców. Rozmawiałem z nimi o historii Po-
wstania. Pytałem o dowódców, o broń jaką mieli, gdzie walczyli, czym, o zrzuty
itp. Rozmawiałem z p. Ajewskim, powstańcem mieszkającym teraz w Kanadzie.
W Powstaniu walczył razem ze swym bratem, który po wojnie został w kraju. Nies-
tety, już odszedł z tego świata.
Z p. Ajewskim rozmawiałem dłuższy czas. W pewnym momencie rozmowa zeszła
na to, co robili komuniści z warszawskimi powstańcami i w ogóle z AK-owcami po wo-
jnie. O tym, jak bezpieka komunistyczna mordowała żołnierzy Państwa Podzie-
mnego. Stwierdziłem, że tylu samo powstańców co naziści w powstaniu, po wojnie wymordowała żydokomuna. Mówiłem o Brystygierowej, Fejginie, Różańskim, Światle, o procesie gen. Fieldorfa "Nila" i o tym, co napisała o udziale osób pochodzenia żydowskiego w procesie "Nila" jego córka. Podawałem inne nazwiska komunistycznych katów. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym odszedłem. Chciałem pójść pod pomnik cichociemnych. Oficjalne uroczystości pod "Gloria Victis" mnie nie intereso-
wały. Gdy oddalałem się od miejsca, w którym miał być prezydent Kaczyński, podeszło do mnie dwóch mężczyzn. Przedstawili się, że są z policji i zażądali dowodu oso-
bistego. Nie miałem, więc powiedzieli, że zabierają mnie na komendę. Spytałem, o co chodzi. Wtedy wskazali na stojącego za nimi faceta w garniturze i ciemnych okularach i stwierdzili, że to oficer BOR i według niego groziłem śmiercią prezyde-
ntowi. Zgłupiałem. Stwierdzili, że jestem zatrzymany i mam z nimi pojechać. Potem była zabawna sytuacja, bo tego dnia poruszałem się rowerem i cały czas miałem
go przy sobie, więc policjanci mieli kłopot z jego zapakowaniem do radiowozu.
- Widział Pan wcześniej kręcących się wokół Pana BOR-owików?
- Nie. Oni stali za barierkami w strefie VIP-ów, a ja 20 może 40 metrów od nich.
Więc nie mogli słyszeć o czym rozmawialiśmy. Zresztą nie zwracałem uwagi na nich. Rozmawiałem z powstańcami, a potem spokojnie szedłem w stronę pomnika cichociemnych.
- Ale mogli usłyszeć jak Pan krzyczy!
- Nie krzyczałem. Normalnie rozmawiałem, tak jak rozmawia się w grupie osób.
- O której zatrzymała Pana policja?
- Była godzina 16.45.
- Co było na komisariacie?
- Pobrano ode mnie odciski palców ze dwa razy, a potem dwukrotnie byłem ob-
fotografowany. Czułem się jak groźny bandyta. No, i nastąpiła seria przesłuchań. Najpierw ustalono moją tożsamość, bo nie miałem dowodu. Chciano więc ode mnie numeru PESEL. Datę urodzenia pamiętam, ale kolejnych cyferek nie. W ogóle ustalenie moich danych jakoś nie szło policjantom. Po kilka razy pytali mnie o to samo. Zaczęli nawet wyładowywać na mnie swoją złość. Byłem traktowany jak śmieć. Odnosili się do mnie z pogardą. Podnosili na mnie głos. Byli strasznie nieprzy-
jemni. Chcieli, bym się przyznał to będzie po kłopocie.
- Do czego miał się Pan przyznać?
- Że znieważyłem słownie prezydenta i krzyczałem, że go zabiję.
- A krzyczał Pan to?
- Skąd. W ogóle tego dnia nie interesowałem się, co robi i gdzie jest prezydent.
Nawet go tego dnia nie widziałem! Mówiłem im to, co wcześniej powiedzia-
łem Panu. To ich strasznie denerwowało.
- W prokuraturze było podobnie?
- Nie. Pani prokurator była bardzo miła. Miała już zeznania BOR-owików i policja-
ntów z których wynikało, że ci nic nie słyszeli i nic nie widzieli. Zresztą nie mogli słyszeć jak grożę prezydentowi, bo po pierwsze - nic takiego nie mówiłem, a po dru-
gie - nawet jeślibym groził, to stali za daleko, by słyszeć. Pani prokurator opowie-
działem więc po raz kolejny, to co mówiłem policjantom. W tym powiedziałem o tej żydokomunie, co mordowała AK-owców. Powiedziała mi, że nie ma dowodów na
to, bym groził śmiercią prezydentowi, ale za to oskarży mnie o antysemityzm.
- Kiedy Pana przesłuchiwała?
- W poniedziałek. Dwa dni po zatrzymaniu mnie. Od razu też wydała postanowie-
nie, że mam dwa razy w tygodniu meldować się na policji. Teraz szukam jakiejś po-
mocy prawnej, bo nie wiem, czy nie oskarżą mnie o coś jeszcze. Nie jestem zor-
ientowany w prawie.
do artykułu z 22 VIII 2009 r. -
Ruch terrorystów islamskich wspierany jest często przez trockistów, którzy wykorzys-
tują go do swoich celów politycznych. Podobnie jak wykorzystywali IRA i ETA. Narodo-
wcy powinni być ostrożni w popieraniu ruchów ekstremistycznych. Panie Wysok niech Pan uważa co Pan publikuje, bo od radykalizmu do oszołomstwa blisko.
23 sierpień 2009 10:28
Za komuny mieliśmy okresy, gdy szpieg czaił się za każdym rogiem ulicy, a wróg klasowy podrzucał nam stonkę ziemniaczaną na spadochronach. Dziś polityczna pop-
rawność każe ludziom bezmyślnym potępiać terroryzm bez pytania o motywy. Mówi się, że terroryści to tchórze, którzy nie walczą z uzbrojonym wojskiem, tylko przeciw bez-
bronnym cywilom. Nie jest to ani ocena pełna ani sprawiedliwa. Terroryzm jest bo-
wiem stary jak świat, jest naturalną taktyką słabych i zrozpaczonych, tych co nie mają legionów, armat, rakiet i samolotów, a walczyć muszą, bo poddać się nie chcą lub nie mogą. Żydowscy imperialiści byliby bardzo radzi, gdyby pokonani i wyzyskiwani goje nie stawiali im żadnego oporu. Żeby o wszystkim decydowała po prostu przewaga le-
pszej broni i coraz lepiej opłacanego żołdactwa, czyli przewaga pieniędzy.
Terroryzmu nie popełnia się dla zysku, a przynajmniej bardzo rzadko. To prawie zawsze jest czyn emocjonalny i desperacji, a często heroiczny. Terrorystom zarzuca się, że biją w najsłabszych i bezbronnych. To też nie jest całkiem prawda, bo w
ich ofiarach można zwykle dostrzec przedstawicieli establishmentu politycznego. Ude-
rzenie w World Trade Center i Pentagon - jeżeli założyć, że było dziełem terrory-
stów a nie CIA - nie było wymierzone w sprzątaczki i sekretarki, tylko w żydowską elitę finansową i dowództwo armii USA. Nie jest więc cechą terroryzmu to, że umyślnie godzi w najsłabszych, choć właśnie tak chcieliby to w mediach przedstawiać mo-
żni tego świata.
Oczywiście ogromny i rosnący procent akcji terrorystycznych nosi wszelkie cechy prowokacji, a wśród nich najbardziej właśnie te przypadki, które ślepo godzą w zwyk-
łych ludzi: biednych, podatnych na demagogię i panikę, niewiele rozumiejących
z tego, co się wokół nich dzieje. Dlatego zgadzam się z Panem, że z pochwałą terro-ryzmu i z jego usprawiedliwianiem trzeba być ostrożnym. Musi Pan jednak pamię-
tać, że w każdym kraju przynajmniej interpretacja takich aktów to robota sił specjalnych zależnych od rozmaitych "grup trzymających władzę" i realizujących ich polityczne zamówienie. Nie potępiajmy terroryzmu za to, że jest desperacką formą obrony słabszych (w czasie II wojny światowej mojego ojca - partyzanta NSZ komunistyczny okupant również określał jako "terrorystę"). Potępiajmy terroryzm za to, że może
być niekiedy prowokacją ze strony ukrytych sił obozu rzeczywistej władzy, wywiadów i sił specjalnych obliczoną na pacyfikowanie oporu pokrzywdzonych gojów. Zaś tzw.
"wojna z terroryzmem" służy żydo-masonerii do narzucania narodom świata systemu policyjnego, jest pretekstem do niszczenia ich wolności i coraz większej kontroli
tzw. elit nad nami wszystkimi. To jako narodowcy odrzucamy.
Komentarz Adama Leksa
O wykorzystywaniu
Jak świat długi i szeroki każdy kogoś w jakimś celu wykorzystywał. Anglicy wykorzys-
wali europejskie państwa do napuszczania na siebie, nas przeciwko Niemcom w 1939 roku. Amerykanie wykorzystywali Saddama Husseina przeciw Iranowi dopóki ten nie napadł na Kuwejt i nie zaczął odgrażać się Izraelowi. Niemcy natomiast Chorwatów, aby rozbić Jugosławię, gdy ta zaczęła zagrażać ich interesom na Bałkanach. W związ-
ku z wykorzystywaniem zachodzi dziwna zbieżność. To państwa silniejsze wykorzys-
tują słabszych, do odwalania za nich czarnej roboty. Można nawet powiedzieć, że są to państwa murzyńskie w pełnym znaczeniu tego słowa pomimo iż zamieszkują je wyłącznie biali.
Wykorzystywanie państw zachodzi zasadniczo w dwóch przypadkach. Pierwszy, gdy mają one słabe rządy, wtedy inni gracze dysponujący dużo silniejszą władzą oraz częs-
to własną agenturą uplasowaną w ośrodkach decyzyjnych państwa wasalnego i bar-
dziej zdyscyplinowanym społeczeństwem, bez problemu mogą się nim wysługiwać. Drugi zaś zachodzi, kiedy państwo pomimo znamion zewnętrznej i wewnętrznej mocy opanowane jest przez V Kolumnę, która rządzi jego politycznym centrum jak i zap-
leczem (USA i mniejszość żydowska). Wtedy można mówić o dwustopniowym wykorzy-
stywaniu.
Żydzi wykorzystują Stany Zjednoczone, Ameryka zaś wykorzystuje innych - w tym
nas (bezsensowna wojskowa obecność Polski w Iraku i Afganistanie). Wykorzystywany najczęściej ze swojego wykorzystywania nie ma nic, a nawet na tym traci (popar-
cie przez Polskę Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie - wzrost wpływów banderow-
ców, próba obalenia Łukaszenki - poświęcenie polskiej mniejszości na Białorusi). Jaka jest recepta na to? Jedynym sposobem to mieć silny i narodowy rząd. Tylko czy je-
szcze stać nas na to?
Przedstawiamy poszlaki wskazujące na promowanie satanizmu przez związaną
ze Sławomirem Sierakowskim tzw. "Nową Lewicę" i jej lubelską ekspozyturę zlokali-
zowaną w Klubie "TEKTURA" utrzymywanym z budżetu miasta.
Składamy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
o obrazę naszych uczuć religijnych.
Lublin, 25 VIII 2009 r.
Prokuratura, satanici i Nowa Lewica
Redakcja "Biuletynu" przeciwko
koncertowi w Bychawie
Prokuratury Lublin-Pónoc
Lublin, 24 VIII 2009
Zawiadomienie o podejrzeniu
Niniejszym zawiadamiamy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
z art. 196 kk polegającego na obrazie naszych uczuć religijnych przez organiza-
torów koncertu oraz autorów i kolporterów plakatów reklamujący owy występ.
Z treści plakatu wynika, iż 28 sierpnia 2009 odbędzie się w Bychawie w Klubie
"No Name" koncert o przesłaniu satanistycznym. Treść plakatu, który w dużej ilości rozlepiony jest na ulicach Lublina obraża nasze uczucia religijne.
Prosimy o podjęcie działań sprawdzających, ustalenie nazwisk osób odpowiedzialnych za organizację koncertu, druk i kolportaż w/w plakatów oraz podjęcie śledztwa na okoliczność popełnienia przestępstwa z art. 196 kk. Przypuszczamy, że w propagowa-
niu i rozpowszechnianiu obrażających nasze uczucia religijne plakatów zamie-
szany jest lubelski Klub "TEKTURA" (ul. Wieniawska 15 A).
Zawiadomienie składają:
1. Grzegorz W. /podpis/
2. Tadeusz Z. /podpis/
3. Adam L. /podpis/
ul. Skrzetuskiego 10
4. Piotr S. /podpis/
5. Sławomir K. /podpis/
ul. Wiklinowa 6
6. Eugeniusz S. /podpis/
ul. Faraona 4
20-635 Lublin
7. Mieczysław W. /podpis/
ul. Przyjaźni 32
Dość szargania świętości!
Niedawno byliśmy świadkami koncertu "Madonny" w Warszawie.
Parę dni później zostały rozlepione bluźniercze plakaty, informujące o satanisty-
cznym koncercie w bychawskim Klubie "No Name".
Poniżej zamieszczamy trzy części filmowego reportażu na temat akcji podjętej
przez Redakcję "Biuletynu" i inne środowiska narodowo-katolickie z Lublina
przeciwko obrażaniu uczuć religijnych chrześcijan.
Wczoraj "Madonna"
- dziś sataniści (1)
- dziś sataniści (2)
- dziś sataniści (3)
Lublin, 20 VIII 2009
Sygn. akt. XVK/491/09
XV Wydział Grodzki
ul. Krakowskie Przedmieście 58
Wielce Czcigodnej Pani Sędzi
Agnieszki Smoluchowskiej
Niniejszym podtrzymuję moje wnioski
dowodowe złożone w Prokuraturze Lublin-Północ
dotyczące -
1. Przesłuchania w charakterze świadków:
- Tadeusza Z.
- Pawła Ch.
- Ryszarda M.
2. Powołania dodatkowego (dodatkowych) biegłych ekspertów celem przepro-
wadzenia analizy treści "Biuletynu" pod kątem zasadności stawianych mi
Dodatkowo wnoszę o powołanie jako świadków:
- senatora RP - Stanisława Gogacza
- senatora RP - Ryszarda Bendera
- przew. Żydowskiej Gminy Starozakonnej Bolesława Szenicera
- prezesa NOP Adama Gmurczyka
Senatorowie Gogacz i Bender byli i są stałymi czytelnikami i prenumeratorami pisma "Biuletyn". Znają zawarte w nim treści i nie dostrzegają w nich niczego co nosi znamiona przestępstw z art. 256 i 257 kk.
Bolesław Szenicer jest działaczem żydowskim, który mógłby w sposób obiektywny ustosunkować się do zawartych w moim wydawnictwie treści. Występował on wielokrotnie w podobnych sprawach przed Sądami Rzeczypospolitej.
Adam Gmurczyk - wystosował pismo do Prokuratury dotyczące sprawy "Biuletynu"
i zna to wydawnictwo oraz jego redaktorów.
Jednocześnie proszę o wyznaczenie na planowaną w dniu 22 IX rozprawę możliwie dużej sali. Jest to spowodowane zapowiedzianą dużą frekwencją publiczności,
w tym przedstawicieli mediów.
Sala nr 5 jest zdecydowanie za mała!
/podpis i pieczątka/
Dziękujemy za miły list oraz kserokopie poniższego postanowienia, niosącego
dobre wieści i oby takich było więcej. Znamy Was i cenimy, chociaż jak dotąd nie współpracowaliśmy ze sobą. Jesteście grupą kilku zapaleńców zmagających się na co dzień z najbardziej przyziemną przeszkodą czyli brakiem pieniędzy, lecz mimo to poświęcających swój czas i energię dla wspólnej sprawy. Specyfiką Waszego kwartal-
nika jest zupełny brak ideologicznego sekciarstwa oraz otwartość w tym znacze-
niu jakim jest ciekawość świata idei i chęć ich badania, nawet z ryzykiem potknię-
cia się o idee "zbójeckie" - co jak widać - ma swoje skutki.
Jesteście środowiskiem politycznym, które stoi na gruncie walki o wyzwolenie naro-dowe i kulturowe jednocześnie. Ta podwójność celu ma dla nas charakter nie-
rozerwalny i odpowiada na historyczne zapotrzebowanie naszego narodu, który stoi obecnie nie tylko wobec zagrożeń swej tożsamości i kultury, ale także swej struktu-
ry społecznej i bytu. Jest to najbardziej podstawowa cecha naszego zaangażowania. Te treści pisma, którego symboliczną ojczyzną ideową jest nurt heroicznego roma-
ntyzmu politycznego wpisują się w tak rozumiany cel naszej walki i dlatego są dla nas warte upowszechniania. Pod każdym z tych względów "Templum Novum" jest nam ideologicznie bardzo bliski i godzien zaufania.
Kontakt - http://templum.nazwa.pl/
"Templum Novum" nr 7/2008
20 III 2008 r.
o odmowie wszczęcia dochodzenia
Radosław Romaniuk - prokurator Prokuratury Rejonowej w Białej Podlaskiej po zapoznaniu się z materiałami postępowania sprawdzającego w sprawie ujawnione-
go w dniu 20 lutego 2008 r. w Białej Podlaskiej województwa lubelskiego publicz-
nego propagowania ustroju faszystowskiego w czasopiśmie "Templum Novum"
w numerze 4 z roku 2007, tj. o przestępstwo z art. 256 kk,
na podstawie art. 305 par. 1, 3 kpk, art. 325a kpk
odmówić wszczęcia dochodzenia w przytoczonej wyżej sprawie wobec
braku znamion czynu zabronionego - na podst. art. 17 par. 2 kpk
W dniu 20 lutego 2008 r. w numerze 43 "Gazety Wyborczej" opublikowano arty-
kuł zatytułowany "Dostaje pieniądze i cytuje nazistę". Z treści publikacji wynika, że w czasopiśmie "Templum Novum" wydawanym przez Agencję Wydawniczo-Reklamo-
wą "Arte" w Białej Podlaskiej propaguje się treści faszystowskie. Można w nim znaleźć artykuły z sympatią prezentujące postać Leona Dagrelle’a - byłego dowódcy ocho-
tniczej dywizji Waffen SS oraz cytowane jest jego przemówienie gloryfikujące poczy-
nania Hitlera i zawierające treści antysemickie. W związku z powyższym wszczę-
to postępowanie sprawdzające, w toku którego ustalono następujący stan faktyczny.
Wydawane przez Agencję Wydawniczo-Reklamową "Arte" w Białej Podlaskiej czasopismo "Templum Novum" jest kwartalnikiem o charakterze konserwatywnym i narodowym. W numerze 4/2007 powyższego czasopisma, który ukazał się w połowie 2007 roku zamieszczone zostały artykuły m.in. dr Adama Wielomskiego traktujące
o Leonie Dagrellu, w latach 30-tych ubiegłego wieku przywódcy ruchu politycz-
nego "REX" w Belgii oraz dowódcy ochotniczej dywizji Waffen SS w czasie II wojny światowej, a w okresie powojennym jednego z ideologów ruchów neofaszystow-
skich. Ponadto opublikowany jest wywiad udzielony przez Leona Dagrell'a w 1936 r. Jerzemu Waldorffowi w związku z działalnością polityczną ruchu "REX", a także tłumaczenie przemówienia wygłoszonego w 1981 r. przez Leona Dagrell’a w Bar-
celonie z okazji 48 rocznicy dojścia narodowych socjalistów do władzy w Niem-
Stosownie do treści art. 256 kk odpowiedzialności karnej podlega ten, kto publi-
cznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa. Propagowanie oz-
nacza prezentowanie tego rodzaju ustroju, jego rozpowszechnianie i może mieć pos-
tać każdego zachowania. Warunkiem karalności propagowania faszystowskiego ustro-
ju jest publiczny charakter tej propagandy, tj. czynienie jej dostępną większej nieo-
kreślonej liczbie osób. Stosownie zaś do wykładni zaprezentowanej przez Sąd Najwy-
ższy w uchwale z dnia 28 marca 2002 r. I ZP 5/2002 "wszystko zależy od niepow-
tarzalnych okoliczności konkretnego zdarzenia, które zdecydują o tym, czy określone zachowanie stanowi publiczne propagowanie tego ustroju i to podjęte z zamia-
rem bezpośrednim przekonania do tego ustroju. Trafnie przy tym akcentuje się, że przestępstwo to może być popełnione tylko ze szczególnym zabarwionym zamia-
rem wyrażenia aprobaty dla tego ustroju".
Artykuły opublikowane w numerze 4/2007 czasopisma "Templum Novum" prze-
dstawiające osobę Leona Dagrell’a oraz traktujące o źródłach frankofońskiego naro-
dowego radykalizmu opatrzone są krytycznymi komentarzami i trudno uznać, że gloryfikują postać Leona Dagrell’a jak również ustrój faszystowski. Natomiast tłuma-
czenie przemówienia wygłoszonego w 1981 r. przez Leona Dagrell’a w Barcelonie z okazji 48 rocznicy dojścia narodowych socjalistów do władzy w Niemczech, które gloryfikuje poczynania Hitlera i zawiera treści antysemickie jest tekstem źródłowym, nieopatrzonym żadnym redaktorskim komentarzem, związanym z artykułami do-
tyczącymi Leona Dagrell’a. Jak podniósł redaktor naczelny czasopisma "Templum
Novum" p. Mariusz Bechta tłumaczenie tego przemówienia znajduje się w cyk-
lu "Adwokat Diabła", w którym zamieszczane są najbardziej kontrowersyjne artyku-
ły mające prowokować do dyskusji i komentarzy.
Mając na uwadze, iż artykuły w numerze 4/2007 czasopisma "Templum Novum" przedstawiające osobę Leona Dagrell’a oraz traktujące o źródłach frankofońskiego na-
rodowego radykalizmu nie gloryfikują postaci Leona Dagrell’a jak również ustroju faszystowskiego, a w szczególności opatrzone są krytycznymi komentarzami zaś tłu-
maczenie przemówienia wygłoszonego w 1981 r. przez Leona Darrella w Barcelonie jest tekstem źródłowym związanym tematycznie z powyższymi artykułami brak jest podstaw do uznania, że w publikacjach zawartych w czasopiśmie "Templum Novum" doszło do publicznego propagowania ustroju faszystowskiego z zamiarem bez-
pośrednim przekonania czytelników do tego ustroju.
Tym samym wobec braku w opisanym wyżej zdarzeniu znamion czynu zabro-
nionego określonego w art. 256 kk należało postanowić jak na wstępie.
Pomocnik Sekretarza
mgr Dominika Walusiak
Videodokument -
Lublin, 14.08.2009 r.
Dwie drogi do niepodległości
- dyskusja (1)
- dyskusja (2)
Ocena dwóch dróg do wolności
Powyżej zamieściłem krótki reportaż filmowy będący m.in. głosem w dyskusji nad
kwestią rozbieżności wizji polityki polskiej Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego, która wycisnęła swoje piętno nie tylko na dziejach odrodzonej państwowości, ale i
na legendzie tworzącej się wokół poczynań obu tych przywódców.
Jako narodowcy wierni trzeźwej szkole Dmowskiego nie mamy żadnych wątpliwo-
ści co do merytorycznych racji jego wizji, a zatem potrafimy również krytycznie ocenić postać i rolę Piłsudskiego w naszej historii. Zawsze też konsekwentnie sprzeciwiali-
śmy się próbom przywrócenia jego kultu w Polsce. Jednak z drugiej strony, większość współczesnych Polaków nie tylko nie zna i nie rozumie samego sporu, ale dodatkowo ma podstawowe trudności z rozróżnieniem poglądów obydwu postaci, a niektórzy nawet je ze sobą mylą. W tej sytuacji eksponowanie zamierzchłych problemów i rece-
ptur politycznych ma niewielkie szanse przyciągnięcia społecznej uwagi i nieduży
sens w zestawieniu z bardziej palącymi problemami bieżącymi. My skupiamy się raczej na sprawach o bezpośrednim i przyszłym znaczeniu dla Polski, a w szczególności na problematyce żydowskiej dotyczącej tych Polaków, którzy po transformacji ustrojo-
wej już zostali przez Żydów oszukani, lub wkrótce to oszustwo odczują.
W rozmowie udział wzięli p. Jerzy Adamczuk - historyk i więzień polityczny sta-
nu wojennego z Zamościa, redaktor naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok
oraz publicysta Adam Leks.
From: Stanisław W.
To: mndystrybucja
Sent: Friday, August 21, 12:39 PM
W artykule pt. "Kpt. Ambroziński nie żyje" z 14 sierpnia br. zarzucił Pan polskiemu Kościołowi milczenie w sprawie interwencji wojskowej w Afganistanie. Uważam, że jest to opinia wysoce krzywdząca, ponieważ sam Ojciec Święty Benedykt XVI wielokrotnie nawoływał do przerwania walk i powrotu do stołu rokowań. Wydaje mi się, że stacza
się Pan wyraźnie na pozycje antyklerykalne. Wstyd!
Najlepiej na forum publicznym.
/nazwisko
znane redakcji/
Nie zarzuciłem hierarchom milczenia, tylko coś znacznie gorszego: pochwalanie agresji i ludobójstwa popełnianego przez NATO na talibach. Biskup Pieronek jednoznacznie poparł inwazję w Afganistanie już kilka dni po rozpoczęciu agresji,
a udział polskich wojsk nazwał "ofiarą dla dobra wspólnego". Obwieszony orderami biskup polowy WP odprawiał specjalne Msze Św. w intencji NATO, które rzeko-
mo jest "środkiem do zabezpieczenia naszego interesu narodowego". A sam Prymas
w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej stwierdził, że działania wojskowe sił NATO w Afganistanie zapoczątkowanie 7 października 2001 r. mają na celu zdła-
wienie talibskiej rebelii. A może nawet jest to "bicz Boży" karcący tych, którzy depczą godność drugiego człowieka? Są to w mojej opinii zachowania i wypowiedzi skandaliczne, bo aby wiedzieć, co sądzić o tym, co zrobiono w Afganistanie i kogo
się tam krzywdzi wcale nie trzeba się znać na polityce, a wystarczy być po prostu elementarnie uczciwym człowiekiem. Świadczy to o tym, że część hierarchów i księ-
ży zupełnie się pogubiła nie tylko intelektualnie, ale co szczególnie smutne, mo-
ralnie nie potrafiąc odróżnić czarnego od białego, zła od dobra. Może to dowo-
dzić bardzo głębokiego kryzysu w polskim Kościele.
Jeżeli zaś chodzi o wezwania Papieża to w nich przynajmniej nie ma takiego odwracania wartości, ale też trzeba stwierdzić, że nie były precyzyjnie adresowane. Czym innym jest bowiem wezwanie, aby agresor powstrzymał swoją napaść, a
czym innym wezwanie, aby napadnięty przestał się bronić. Tego rozróżnienia w postawie Watykanu jak dotąd nie było. A jak byśmy my, Polacy odebrali apel Kościo-
ła o przerwanie walk we wrześniu 1939 roku? Kto mianowicie miałby przestać wal-
czyć jako pierwszy i kto komu ulec? Ogólne nawoływanie do spokoju jest na pewno słuszne, ale postawa wiarygodnie moralna musi być zawsze jednoznaczna: zło-
dzieja trzeba nazwać złodziejem, napastnika - napastnikiem, Żyda - Żydem a zło - złem. Żadne ogólne lawirowanie i okrągłe słowa w takich sytuacjach nie wystarczą
zwłaszcza, iż jako rzymski katolik od Kościoła hierarchicznego oczekuję w takich sytuacjach czegoś więcej. Niestety, zbyt często doznaję rozczarowań, a to rzeczywiś-
cie rodzi u mnie często postawy nieprzychylne zwłaszcza niektórym hierarchom.
Mogę jednak zapewnić, że różnie się od oficjalnych antyklerykałów tym, iż zawsze z radością dostrzegam wśród episkopatu i polskich księży każdy odruch politycznej mądrości, ewangelicznej solidarności z ubogimi, a także patriotyzmu, skromności i moralności, gdyż jest to nadal mój Kościół i są to mimo wszystko nadal moi bis-
Prezentuję kolejną relację filmową, zrealizowaną podczas wystawy dokumen-
tującej działalność Konfederacji Polski Niepodleglej pt. "By czas nie zaćmil i nie-
pamięć" dnia 15 sierpnia 2009 r. w Dzielnicowym Domu Kultury "Bronowice"
Wykład otwarty wygłasza p. Jerzy Adamczuk - polski historyk, organizator Wszech-
nicy Robotniczej, więzień polityczny stanu wojennego i czołowy działacz
antykomunistycznej opozycji z Zamościa.
Wystąpienie p. Adamczuka (1)
Lublin, 15.08.2009 r.
Wystąpienie p. Adamczuka (2)
Czytelnik z Dolnego Śląska zwrócił się do nas z apelem, aby nagłośnić spra-
wę zatrzymania i aresztowania we Wrocławiu kilku nacjonalistów. Sylwester Pio-
trowski twierdzi, że z poglądami młodych mężczyzn można się nie zgadzać,
ale sposób ich ujęcia i postawione im zarzuty budzą kontrowersje.
Zatrzymania związane są ze śledztwem, które od kilku miesięcy prowadzi Agen-
cja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratura we Wrocławiu w sprawie tzw. neonazistowskiego gangu. Mężczyźni zostali oskarżeni o "czynny udział w zorga-
nizowanej grupie przestępczej oraz nawoływanie do nienawiści rasowej". W postanowieniu o oddaniu jednego z zatrzymanych pod dozór policji i zakazie opuszczania przez niego kraju wydanym w Prokuraturze Rejonowej dla Wrocławia Stare Miasto czytamy, że w "okresie od 15 kwietnia do 11 maja 2009 roku we Wrocławiu i innych miejscowościach na terenie kraju wspólnie i w porozumieniu z innymi nieustalonymi dotychczas osobami brał udział w zorganizowanej grapie mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko porządkowi publicznemu,
w szczególności poprzez propagowanie totalitarnego ustroju państwa, nawoływanie
do nienawiści na tle różnic narodowościowych, znieważanie poszczególnych grup ludności na tle ich przynależności narodowej, etnicznej, rasowej i wyznaniowej
(...) publicznie znieważał grapę ludności muzułmańskiej z powodu jej przynależno-
ści etnicznej, wyznaniowej i rasowej poprzez produkowanie i rozkolportowanie
ulotek na przystankach MPK o treści rasistowskiej".
Jak informuje Sylwester Piotrkowski, dowodami w sprawie stały się właśnie ulotki, którymi aresztowani i zatrzymani mieli "zasypać" Wrocław. Pierwsza nosi tytuł:
"Stop islamizacji Europy". W treści zamieszczono m.in.: "Islamizacja Europy, w której radykalne środowiska muzułmańskie otwarcie głoszą, że chcą podbić świat, a pie-
rwszym podbitym kontynentem będzie Europa - staje się faktem. Już dziś islam jest drugą religią na naszym kontynencie. Co roku wpuszczamy do Europy po milio-
nie imigrantów z Afryki i Azji, podczas gdy my - biali ludzie - stoimy w obliczu zapaści demograficznej. 20 min ludzi, nowych mieszkańców naszego kontynentu, to osoby wyznające islam. (...) W Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii w zaskakującym tempie rośnie ilość nowo wybudowanych meczetów, nie wspominając o ich szkołach i instytucjach. Spytasz: skąd biorą na to pieniądze? Odpowiedź jest prosta: z podatków białych ludzi, którzy przez swoją głupotę doprowadzą swoje kraje do upadku w
imię równości i tolerancji. (...) Co zrobisz, gdy fala muzułmańskich najeźdźców dot-
knie i Ciebie? Dbajmy o bezpieczeństwo naszego kontynentu, o jego jedność ra-
sową. Biała Europa - nie muzułmańska!"
Treść drugiej ulotki, a właściwie plakatu jest zdecydowanie krótsza: "Europa bia-
łych ludzi. Musimy chronić byt naszej rasy i przyszłość dla białych dzieci". Sylwester Piotrowski, który nawiązał kontakt z zatrzymanymi, twierdzi, że treść ulotki wypeł-
niają cytaty z książki znanej dziennikarki i pisarki, Oriany Fallaci, "Siła Rozumu". Zas-
koczony jest reakcją organów ścigania i pominięciem argumentów o prawie oskar-
żanych do wolności słowa. Zauważa, że sprawa nacjonalistów z Wrocławia "wydaje
się być z góry przesądzona i przegrana" i z uwagi na napiętnowanie w mediach
i uniemożliwienie im wytłumaczenia zarzucanych czynów zaapelował o nagłośnie-
nie tych wydarzeń.
Jak twierdzi, nie chodzi tu nawet o treść ulotki, z którą można się nie zgadzać.
Chodzi o sposób załatwienia sprawy. Sądzi, że funkcjonariusze ABW zastosowali nie-
współmierne środki do ewentualnych zagrożeń. Interwencje w mieszkaniach przy-
pominały sceny z filmów sensacyjnych. Sylwester Piotrowski informuje, że jednego z zatrzymanych przez kilka godzin trzymano "pod lufami strzelb przystawionych do głowy, kiedy dom był wywracany do góry nogami". W innym miejscu zarekwirowano sprzęt komputerowy służący jednemu z ujętych do pracy. Sposób działania orga-
nów ścigania budzi sprzeciw naszego czytelnika, gdyż jak twierdzi, zatrzymani
"przedstawili tylko swoje poglądy i starali się przekonać do nich innych". Sylwester Piotrowski uważa, że nie ma dowodów na przynależność tych osób do większej organizacji o "charakterze neonazistowskim".
tygodnika "Najwyższy Czas!"
p. Janusz Rożek walczy
dzisiaj o odszkodowanie w wysokości
dwóch milionów złotych. - Mi te pieniądze
nie są potrzebne. Chcę ratować Polskę!
- wyjaśniał
Legenda lubelskiej opozycji
Zamieszczam filmową relację z wystąpienia p. Janusza Rożka, zrealizowaną
podczas wystawy dokumentującej działalność Konfederacji Polski Niepodległej pt.
"By czas nie zaćmił i niepamięć" dnia 15 sierpnia 2009 r. w Dzielnicowym
Domu Kultury "Bronowice" przy ul. Krańcowej 106 w Lublinie. W trakcie spotkania
p. Janusz Rożek otrzymał zaproszenie do uroczystego wystąpienia podczas sesji naukowej nt. KPN w Muzeum Wojska Polskiego. Poseł Adam Słomka zaznaczył, iż konfederaci chcą uczcić 30-letnią rocznicę powstania KPN i z tej okazji zapro-
sił p. Janusza do udziału w tych uroczystościach.
P. Janusz Rożek to legenda lubelskiej opozycji antykomunistycznej. Urodził
się 18 grudnia 1921 r. W czasie II wojny światowej był żołnierzem Batalionów Chło-pskich. W latach 1945-1947 służył jako chorąży w KBW, został wydalony z wojska
za członkostwo w PSL. Prowadził gospodarstwo rolne na Lubelszczyźnie. Od
1977 zaangażował się w działalność Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywate-
la. Pod koniec lat siedemdziesiątych powołał pierwszą niezależną organizację rol-
ników (Tymczasowy Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Lubelskiej). 30 lipca
1978 r. zabrany na posterunek milicji w Milejowie został brutalnie pobity przez mili-
cjanta Józefa R. i funkcjonariusza SB Zdzisława H. Następnego dnia opozycjonis-
ta złożył zawiadomienie do prokuratury, jednak sprawa została umorzona w po-
wodu... braku dokumentów.
Po Sierpniu 1980 p. Janusz stał się jednym z liderów rolniczej "Solidarności".
W stanie wojennym został internowany na okres od 13 grudnia 1981 do 28 kwietnia 1982. Skazano go następnie na karę trzech lat pozbawienia wolności za napisa-
nie apelu do wojskowych o niesubordynację. Był posłem X kadencji z ramienia Ko-
mitetu Obywatelskiego wybranym w okręgu Lubartów. Na początku lat 90. krótko
działał w PSL. Obecnie na emeryturze.
Wspominki p. Janusza (1)
- Lublin, 15.08.2009 r.
Wspominki p. Janusza (2)
Warszawa, 19 VII 2009
Obchodów 30-lecia KPN
Biuro KPN-OP
tel. (0-22) 22-642-24
na ogólnopolskie obchody 30-cia KPN,
które rozpoczną się w sobotę 5 września 2009 r.
- godz. 12.00 - Msza św. w intencji KPN w Kościele św. Trójcy
- godz. 14.00 - uroczystości na Zamku Królewskim, przemarsz Traktatem
- godz. 16.00 - Muzeum Wojska Polskiego - sesja naukowa na temat
KPN, okolicznościowa wystawa oraz ogólnopolski zlot działaczy Konfederacji
Niedziela, 6 września 2009 r.
- godz. 11.00 - Msza św. w intencji KPN w Archikatedrze na Starym Mieście, uroczystości pod Grobem Nieznanego Żołnierza, spotkania środowiskowe
Imprezy mają charakter otwarty dla wszystkich środowisk Nurtu Niepodległościowe-
go (Solidarności Walczącej, Strzelca, PPN, KOWZaP czy emigracyjnej Ligi Niepodległości Polski, Kontry itp.). Kolejne uroczystości planowane są w całym kraju we wszystkich ośrodkach terenowych KPN (różnych przedstawicieli Nurtu Niepo-dległościowego - np. sympatyków L. Moczulskiego, A. Słomki, R. Szeremietiewa, gru-
py konfederatów w Krakowie, Radomiu, Przemyślu, Katowicach, Wrocławiu). Przy-
kładowo 11 września w Krakowie, 13 września w Przemyślu itd. Będziemy o
nich wszystkich informować.
Obchody 30-lecia KPN planujemy zakończyć za rok we wrześniu 2010 r.
ogólnopolskim zlotem wszystkich konfederatów.
Za Społeczny Komitet
Sekcja Dochodzeniowo-Śledcza KMP w Lublinie
RSD-D-1211/08, LDz.-D-II-3613/08
1Ds 2446/08
Lublin, 05 V 2008 r.
przeciwko Grzegorzowi Piotrowi Wysok oskarżonemu o przestępstwo
z art. 256 kk i 257 kk w zw. z art. 12 kk na podstawie wyników prowadzonego dochodzenia, zgodnie z art. 331 par. 1, 332 par. 1 i 3 kpk
- imiona rodziców i nazwisko rodowe matki - Wiesław, Irena zd. Filipowicz
- data i miejsce urodzenia - 31.01.1964 r. w Lublinie
- miejsce zamieszkania - 20-080 Lublin, ul. Niecała 10/44
- obywatelstwo - polskie
- obywatelstwo innego państwa - nie posiada
- zawód wyuczony - historyk
- miejsce nauki/pracy - /.../
- miesięczny dochód - /.../
- stan cywilny - /.../
- liczba osób pozostających na utrzymaniu - /.../
- poprzednia karalność i dane co do odbycia kary - nie karany
Oskarżam o to, że
I. W okresie od kwietnia do października 2008 roku, w krótkich odstępach
czasu, z góry powziętym zamiarem, w Lublinie na łamach strony internetowej grzegorzwysok.blogspot.com oraz poprzez kolportowanie do skrzynek radnych Rady Miasta Lublin, w wydawanym przez siebie "Biuletynie narodowym" publicznie nawoływał do nienawiści wobec osób narodowości żydowskiej i pochodzenia żydo-
wskiego, a także znieważył wymienioną grupę ludności z powodu jej przynale-
żności narodowej, etnicznej lub wyznaniowej za pomocą prezentowanych w tych publikacjach treści antysemickich, tj. o przestępstwo z art. 256 kk i art. 257 kk
w zw. z art. 11 par. 2 kk i w zw. z art. 12 kk
Na podstawie art. 24 par. 1, 31, 32 i 469 kpk sprawa podlega rozpoznaniu
przez Sąd Rejonowy w Lublinie w trybie uproszczonym.
I Oskarżony -
1. Grzegorz Piotr Wysok
II Świadkowie -
01. Karol Adamaszek
02. Sabina Włodek
03. Monika Wac
04. Wioletta Szafrańska-Kocuń
05. Mariusz Banach
06. Dariusz Sadowski
07. Piotr Kowalczyk
08. Piotr Więckowski
09. Jan Madejek
10. Piotr Dreher
11. Sylwester Tułajew
12. Krzysztof Podkański
13. Kamil Zińczuk
14. Jarosław Pakuła
15. Marek Jakubowski
16. Marcin Kowalewski
17. Leszek Daniewski
18. Elżbieta Jolanta Dados
19. Janusz Mazurek
20. Dariusz Piątek
21. Marcin Nowak
22. Zdzisław Drozd
23. Tomasz Karski
24. Stanisław Podgórski
25. Piotr Gawryszczak
26. Zbigniew Targoński
27. Krzysztof Siczek
28. Michał Widomski
29. Wojciech Krakowski
30. Marek Wójtowicz
31. Paweł Bryłowski
32. Marian Janusz Kowalski
33. Adam Leks
34. Piotr Sławiński
35. Józef Kawa
36. Eugeniusz Sendecki
37. Piotr Zychowicz
38. Stanisław Michalkiewicz
Wykaz innych dowodów:
1. dane osobowo poznawcze - karta nr 195
2. dane o karalności - karta nr 209
3. opinia na temat wydawnictwa - karta nr 181-192
4. Protokół zatrzymania rzeczy - karta nr 4-6
5. Wydania "Biuletynu" - karta nr 13-113
6. Postanowienie o wpisie do rejestru - karta nr 234
Jubileusz lubelskiej Konfederacji
Poniżej prezentuję multimedialny reportaż z wystawy dokumentującej działal-
ność Konfederacji Polski Niepodległej pt. "By czas nie zaćmił i niepamięć - w drodze do wolności i niepodległości" zorganizowanej 15 sierpnia 2009 r. w Dzielnicowym Domu Kultury "Bronowice" przy ul. Krańcowej 106 w Lublinie.
Wernisaż wystawy ubogacony w oparciu o zasoby IPN i archiwum organizatorów obejmował okres działalności Konfederacji od jej powstania aż do momentu odzyska-
nia niepodległości, a zorganizowany był staraniem p. Piotra Opozdy - czołowego działacza KPN w Lublinie w latach 70 i 80-tych. Później drogi p. Piotra z tą organi-
zacją się rozeszły, jednak pozostał wierny idei niepodległej Polski.
Działalność KPN w latach 1979-1989
- wystawa w Lublinie
Podczas spotkania byłych uczestników KPN, które poprzedziła Msza w Kościele św. Ducha w intencji zmarłych członków Konfederacji zaprezentowano książkę Piotra Opozdy pt. "Bez aliansów" stanowiącą próbę monografii lubelskiego KPN. W spotkaniu wzięli udział m.in. pp. Adam Słomka, Janusz Rożek (nestor i legenda lubelskiej opozycji antykomunistycznej), Andrzej Rux, Jerzy Adamczuk, Stefan Kucharzewski i inni. Zebrani wysłuchali też wykładu p. Beaty Białek z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przygotowującej pracę doktorską dotyczącą historii KPN w Lubelskiem.
Wystawa zamierająca pamiątki z działalności partii, jak i organizacji pokrewnych i współpracujących była przeglądem najważniejszych wydarzeń, w których uczestniczył również red. naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok tworząc wydarzenia historyczne prowadzące kraj do niepodległej III Rzeczypospolitej Polskiej.
O oprawę muzyczną galerii zadbał młody kompozytor i pianista p. Dariusz Kwia-
tkowski z Lublina. Kiedy upływ czasu osłabia pamięć o represyjności systemu komu-
nistycznego warto wspominać oraz uhonorowywać ludzi antykomunistyczne-
go podziemia, którzy w okresie PRL-u swoją odwagą i ofiarnością zasłużyli się wo-
lnej Polsce.
Wernisaż wystawy otworzyli
kierownik Klubu "Bronowice" p. Aleksandra
Choma-Jusińska oraz p. Andrzej Rux
- jeden z czołowych działaczy
lubelskiego KPN
Przedstawiciel lubelskiego pisma
Konfederatów pt. "Szaniec" Grzegorz Wysok prezentuje
kilka stron tego opozycyjnego periodyku
Przemawia p. Jerzy Adamczuk
- historyk i więzień polityczny stanu
wojennego z Zamościa
Podczas spotkania można było wpisać
się do księgi pamiątkowej oraz bezpłatnie nabyć
książkę p. Opozdy i nasz "Biuletyn"
Wystąpienie p. Adama Słomki
- działacza opozycji niepodległościowej
w PRL i posła na Sejm III kadencji
Całe spotkanie filmowała
Telewizja Narodowa z Lublina
O oprawę muzyczną zadbał
młody pianista p. Dariusz Kwiatkowski
Prezentuję film nakręcony dnia 17 sierpnia br. w Samoklęskach, woj. lubelskie.
Na końcu wiernopoddańczej dedykacji umieszczonej na pomniku, zamiast "społe-
czeństwo powiatu lubartowskiego" powinno być raczej "wdzięczni podwładni".
Myślę, że bardziej realnym bohaterem był amerykański Batman niż ppłk. "Mietek" (Mieczysław Moczar we własnej osobie), którego głównym zadaniem było gromienie wspomnianych w filmie konwoi alkoholowych, jak i śledzenie oraz rozpracowywa-
nie "reakcyjnych band" AK i NSZ. Natomiast zaskoczony znienacka przez Niemców podczas leśnej libacji potrafił bronić się nadzwyczaj dzielnie, w czym był zupełnie podobny do "bohaterskiego" Tewie Bielskiego działającego równolegle na Grodzieńszczyznie.
Czy IPN o tym pomniku wie?!
Pomnik AL-u w Samoklęskach
czy klęska wiedzy w Samoklęskach?
Powyższy filmy można
Lublin, 24 VII 2009
W odpowiedzi na Pana pismo z dnia 10 lipca 2009 r. informuję, iż Pana zarzuty wobec Zastępcy Prokuratora Rejonowego Marka Zycha uznać należy za niezasadne.
Udzielając prasie informacji prokurator Marek Zych cytował tylko treść aktu oskarżenia skierowanego przeciwko Panu w dniu 12 maja 2009 r. do Sądu Rejonowego XV Wydział Grodzki w Lublinie.
Szefowa Prokuratury Rejonowej
Lublin-Południe
Marzena Załuska
/pieczątka/
13 sierpień 2009 r.
Lublin, 13 VIII 2009
Sygn. akt. 1 ds. 2446/08
Wielce Czcigodna Pani
Prokurator Rejonowy Lublin-Południe
W Lublinie Marzena Załuska
W dniu dzisiejszym otrzymałem Pani pismo z 24 VII 2009 stanowiące odpo-
wiedź na mój protest wobec wypowiedzi p. Prokuratora Marka Zycha. Z przykrością stwierdzam, że odpowiedź Pani mija się z prawdą. Pan Prokurator Zych nie cyto-
wał bowiem - jak Pani sugeruje - "treści aktu oskarżenia", lecz w sposób oczy-
wisty wygłaszał z głębokości serca gorejącego ("z głębokości serca mówią usta" -
jak poucza Pismo Święte) swoje opinie.
Jednocześnie powołuje się Pani na wspomniany "akt oskarżenia", który jakoby
wpłynął do Sądu Rejonowego XV Wydział Grodzki 12 maja 2009 r. W związku z tym chciałbym zapytać, jak to się stało, że ja nie zostałem o tym powiadomiony, co stanowi pogwałcenie art. 344 par. 1 i 2 kpk oraz art. 338 par. 1 i 2 kpk? Nie odbyło się też ostateczne zapoznanie z materiałami zgromadzonymi w postępowaniu do czego jako podejrzany mam prawo. Pytam więc: czy podlegli Pani Prokuratorzy znają przepisy prawa i cz je stosują? Jakie środki dyscyplinarne zostały wyciągnięte lub zostaną wyciągnięte wobec winnych łamania przepisów podległych Pani Prokurato-
Pragnę również nadmienić, że takie wypowiedzi jakich nieodpowiedzialnie do-
puścił się p. Prokurator Zych sugerujące winę podejrzanego mogą być przeczytane przez sędziów co może wpłynąć na ich bezstronność przy ocenie materiału dowodowego i stanowić przesłankę dla ewentualnego wykluczenia takiego sędzie-
go ze składu orzekającego, co w świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego miało
już w przeszłości miejsce.
Chcąc nadal wierzyć w słowa klasyka, że - "jedyny porządny człowiek w naszym
mieście to prokurator chociaż i on..." (no, mniejsza z tym) oczekuję konkret-
nej odpowiedzi.
Zamieszczamy film, w którym redaktor naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok
wypowiada się na temat zagrożenia wolności słowa w Polsce. Wypowiedź wiąże się
z wyznaczeniem terminu rozprawy przed Sądem Rejonowym w Lublinie w dniu
22 IX 2009 r. o godz. 8.30, sala nr V. Zapraszamy wszystkich którzy kochają
wolność na tą precedensową rozbrawę.
Apel Grzegorza Wysoka
- BROŃMY WOLNOŚCI!
tel. (0-81) 464-75-30
fax (0-81) 464-75-31
Data wysłania: 11 sierpnia 2009 r.
Sygnatura akt: XVK 491/09
Termin: 22 września 2009 r. o godz. 8.30 sala V
W odpowiedzi należy podać datę i sygnaturę akt
Wezwanie oskarżonego na termin rozprawy
Sąd Rejonowy w Lublinie XV Wydział Grodzki wzywa Pana do stawiennictwa w charakterze oskarżonego z art. 256 kk i 257 kk w związku z art. 11 par. 2 kk na rozpra-
wę główną, która odbędzie się dnia 22 września 2009 r. o godz. 8.30 sala V
w Sądzie Rejonowym przy ul. Krakowskie Przedmieście 78.
Jednocześnie przesyła się odpis aktu oskarżenia i wzywa Pana(ią) do złożenia wniosków dowodowych w terminie 7 dni.
Stawiennictwo osobiste obowiązkowe.
1. Oskarżony, który pozostaje na wolności jest obowiązany stawić się na każde wezwanie w toku postępowania karnego oraz zawiadomić sąd o każdej zmianie miejsca zamieszkania lub dłużej trwającego pobytu
2. W razie nieusprawiedliwionego niestawiennictwa oskarżonego można zatrzymać
i sprowadzić przymusowo (art. 75 par. 2 kpk)
3. Usprawiedliwienie niestawiennictwa z powodu choroby może nastąpić przez złożenie zaświadczenia lekarza sądowego (art. 117 par. 2 a kpk)
4. Jeżeli oskarżony, któremu doręczono wezwanie nie stawił się na rozprawę głów-
ną, a nie stawi się również jego obrońca, sąd może rozpoznać sprawę w czasie nieobecności oskarżonego i wydać wyrok zaoczny
to powód do dumy czy hańby?
We wtorkowy poranek 11 sierpnia zginął kolejny polski oficer w Afganistanie. Kapi-
tan Daniel Ambroziński z Jarocina żył 32 lata, zostawił żonę i córkę. Znów polała się polska krew. Wszyscy wiedzą, że takich ofiar będzie więcej. Henryk Sienkiewicz oceniając polskie walki o niepodległość powiedział kiedyś pięknie: "Krwi nie żal, byle-
by na marne nie szła". Ta krew poszła jednak na marne. Za marne grosze i w bru-
dnej, nikczemnej, nie naszej, polskiej sprawie.
Za sprawą zdradzieckich elit rządzących Polską, za publiczne pieniądze, których nie starcza na szkoły i szpitale, nasze wojsko znalazło się w miejscu i w roli, w których nigdy nie powinno się znaleźć. Znalazło się w paskudnej sytuacji, w której nawet ogląda-
jąc pogrzeb polskiego żołnierza każdy uczciwy człowiek powie, że moralną rację mieli ci, którzy go zastrzelili. Nazywanie talibów terrorystami ma bowiem tyle moralnego
i logicznego sensu, co 65 lat temu epitet "polnische Banditen" pod adresem pow-
stańców warszawskich. To oni są u siebie, to ich napadnięto, to oni bronią swojej ojczy-
zny i swej wolności przed obcymi najeźdźcami i zaborcami, i to im życzymy zwy-
cięstwa. Dlatego nad tą trumną powinno być cicho. Kaczyński, Płoski, Klich i inni po-
winni oszczędzić rodzinie i nam wszystkim telewizyjnego cyrku pośmiertnych awansów, orderów i kazań. Nie potrzeba nam takich bohaterów. Polskie wolsko z Afganista-
nu powinno wrócić w całości i jak najprędzej. Trzeba się tego domagać, aby nie było więcej ofiar i wydatków. Aby nie przedłużać hańby polskiego oręża i krzywdy wyrzą-
dzanej innym na polecenie USA i Izraela.
Mimo to, w państwowej telewizji wystąpił jednak ks. płk Andrzej P. i miał czelność pochwalać tę śmierć twierdząc, że Ambroziński zginął za ojczyznę. Według pro-
stej logiki za ojczyznę w Afganistanie ginąć mogą tylko Afgańczycy, ale nie Polacy. Jest oburzające, że także przedstawiciele Kościoła łżą publicznie w tak nikcze-
mnej i podłej sprawie. Szkoda, że zamiast kpt. Ambrozińskiego nie zginął tam taki świą-
tobliwy naganiacz, wówczas bilans by się zgadzał - o jednego kłamcę byłoby mniej, sierot by nie było, a i dla wojska strata byłaby dużo mniejsza, bo wiadomo, że z księdza taki w armii pożytek, jak z nalepek na hełmie. Kapelani, którzy w nowym ustro-
ju zastąpili politruków są od nich moralnie gorsi, bo nie tylko prześcignęli ich w załganiu gloryfikując brudną wojnę, ale eksploatują także resztki tysiącletniego zau-
fania, jakie w naszym narodzie ma jeszcze kler, przynajmniej u części żołnierzy.
Z politrukami sprawa była przynajmniej o tyle łatwiejsza, że nikt im z definicji nie wie-
rzył, a nie wierząc, nie miał też żadnych rozterek ani wyrzutów sumienia. Obłudnie słodki głos kapelana, który zapowiada następne ofiary "ku chwale ojczyzny" i każe
się na nie godzić jest gwałtem zadawanym niejednemu sumieniu.
Nie w Afganistanie jest nasza ojczyzna, nie tam jest nasza wolność, nie takich ofiar
i nie takich kazań nam potrzeba. My umiemy to jeszcze odróżniać. Polskie wojsko po-
winno być wycofane z Afganistanu natychmiast i w całości. Nie mamy moralnego prawa tam przebywać. To jest wojna zbrodnicza, imperialna i napastnicza. Jeśli ktoś musi ginąć to niech tam giną Amerykanie i Żydzi. To nie jest nasz interes. Pols-
kie pieniądze powinny być wydawane na pilne potrzeby w kraju, których jest coraz więcej. Powinniśmy się tego domagać i nie bójmy się myśleć samodzielnie.
- przewodniczący Libertasu
Jak podaje na łamach "Opoki w Kraju" nr 70(91) z sierpnia 2009 prof. Maciej
Giertych w dniach 14-17 maja br. w greckiej miejscowości Vouligmeni koło Aten mia-
ło miejsce kolejne spotkanie "Klubu Bilderberg", w którym uczestniczyło 125 osób. Spotkania "Bilderbergu" odbywające się co roku za każdym razem w innym miejscu gromadzą najważniejszych przywódców i zakulisowych graczy politycznych świata zachodniego.
Tym razem tematem obrad nieformalnego "rządu światowego" było -
1. przyszłość dolara i ekonomia USA
2. problem bezrobocia i kryzys gospodarczy (czy go przeciągać czy zafundować
krótką i intensywną recesję szokową co pozwoli szybciej zaprowadzić nowy światowy ład oparty na redukcji suwerenności)
3. jak skłonić USA do ratyfikacji traktatu o Międzynarodowym Trybunale Karnym
4. jak zneutralizować Libertas i przyjąć Traktat Lizboński (informacje pocho-
dzą ze strony - http://www.canadafreepress.com)
Jak widać partia p. Ganleya jest solą w oku możnych tego świata, skoro tak potę-
żne gremium jakim jest Bilderberg poświęca znaczną część swoich obrad temu prob-
lemowi. To, że Libertas jest niebezpieczny dla globalistów i masonów nie dziwi, jednak niezrozumiałe stają się w tym kontekście ataki na to ugrupowanie, które obse-
rwowaliśmy w trakcie euro wyborów ze strony tzw. "prawicy" a więc PiS-u i wtórują-
cemu mu środowisku Radia Maryja i "Naszego Dziennika". Budzi to nasz poważny nie-
pokój i skłania do zasadniczego pytania: głupota to tylko i naiwność czy coś wię-
"Polskie Sprawy"
Poznań, dnia 17 lipiec 2009 r.
skr. poczt. 292
20-950 Lublin 1
Dziękuję za nadesłane w dniu 21.06.2009 r. dwa numery "Biuletynu" nr 8-9
(styczeń-luty 2009) oraz nr 10 (marzec 2009), których wydawcą jest Pan Grzegorz Wysok, gdzie jak zauważyłem, przy znacznej wydawniczej współpracy Pana i innych ciekawych znanych i nieznanych mi osób. Szkoda, że dopiero teraz dowiedzia-
łem się o tym piśmie i o osobach tam występujących, wykonujących dobrą robotę dla Polski i Polaków, za którą z grubsza się podpisuję. Napisałem z grubsza, ponieważ dotąd poznałem tylko dwa numery “Biuletynu” i parę nowych osób - patriotów na
czele z Grzegorzem Wysokiem. Pana Stanisława Michalkiewicza znam z "Naszego Dziennika", zaś Pana prof. B. Wolniewicza z Radia Maryja i Telewizji Trwam.
Ponieważ nic takiego nie zauważyłem w tych dwu "Biuletynach", jakoby Pan Wy-
sok i inne tam działające osoby propagowały ustrój faszystowski i nawoływali do nie-
nawiści rasowej, którą zarzuca wydawcy biegły Pan dr Konrad Zieliński z UMCS uważam, że nastąpiła tu jakaś poważna pomyłka i mam nadzieję, że to nieporozu-
mienie umorzy tamtejsza Prokuratura w Lublinie. Gdy myśmy występowali z oskarżeniem przeciwko J.T. Grossowi pomawiającemu i szkalującemu Polaków, Na-
ród Polski, Kościół oraz księży i mimo przedstawienia na tę okoliczność dowo-
dów i świadków, że oskarżony J.T. Gross jest winien tych przestępstw, Prokuratura
i Sąd w Krakowie sprawę naszą odrzucili i umorzyli pomimo tego, że J.T. Gross fak-
tycznie nawoływał do nienawiści rasowej między Żydami i Polakami w Polsce,
gdzie Żydzi wypowiadali się nawet, że im nie chodzi by Polacy ich kochali, ale żeby ich się bali. O tymi wielokrotnie pisaliśmy w "Polskich Sprawach", które są również
w Pana posiadaniu. Uważam, że Pan Grzegorz Wysok powinien odwołać się od
tych niesłusznych zarzutów do Prokuratury Okręgowej w Lublinie i niezależnie od te-
go zwrócić się do Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.
Szanowny Panie Tadeuszu! Trudno mi się zgodzić z końcową wypowiedzią Pana
prof. Wolniewicza, że "Jeżeli gaśnie Ameryka to gaśniemy i my" (...), że "jedyną siłą, która mogłaby się temu przeciwstawić jest chrześcijaństwo, że sami jako Polacy jesteśmy słabi" (...). Myślę, że Pan, Panie Tadeuszu udostępni Panu prof. ostatnie numery "Polskich Spraw", a szczególnie ten w załączeniu nr 162-183 i być może wte-
dy Pan prof. Wolniewicz zmieni zdanie i dołączy do nas, ponieważ tu w Polsce (podobnie jak inne narody kiedyś) my Polacy musimy rozwiązać nasze problemy sami, a Kościół w chrześcijańskiej Polsce oczywiście uwolniony od kosmopolityzmu skoro płynie na tej samej łodzi, na wielkich wzburzonych falach razem z nami to musi w tym nam pomóc i sobie pomóc, byśmy nie utonęli. A więc budujmy Radę Polityczną Po-
laków wspólnie z Kościołem. Wzorujmy się na Radzie Żydów w Polsce, na Radach Politycznych innych narodów, które uwolniły się z niewoli.
pisma "Polskie Sprawy"
Dnia 13 VII 2009
Sygn. Akt XV Kp 345/09
w XV Wydziale Grodzkim
w składzie: SSR Ewa Ciechańska
protokolant: Anna Kula
po rozpoznaniu zażalenia wniesionego przez oskarżonego Grzegorza Wysoka
na zarządzenie Prokuratora Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ w Lublinie z dnia
11 maja 2009 roku w sprawie 1 Ds. 2446/08/S w przedmiocie odmowy przyjęcia zażalenia na podstawie art. 329 par. 1 i 2 kpk i art. 437 par. 1
Postanawia utrzymać w mocy zaskarżone zarządzenie
Zarządzeniem z dnia 11 maja 2009 roku Prokurator Prokuratury Rejonowej Lub-
lin-Północ w Lublinie odmówił przyjęcia zażalenia Grzegorza Wysoka z uwagi na to, że jest ono niedopuszczalne z moc ustawy. Zażalenie na to postanowienie złożył oskarżony Grzegorz Wysok, który wniósł o uchylenie zarządzenia i przyjęcie wniosku o przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków Tadeusza P., Pawła C. i Ryszarda M.
Prokurator Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ w Lublinie przedstawiając do roz-poznania wniesione zażalenie, wniósł o rozpoznanie środka odwoławczego i utrzymanie w mocy zaskarżonego orzeczenia podnosząc, że zażalenie nie odnosi się do meritum sprawy, wskazuje natomiast na konieczność przesłuchania zawniosko-
wanych świadków, którzy chcą wyrazić swoje zdanie na temat postępowania przygo-
towawczego prowadzonego przeciwko Grzegorzowi Wysokowi.
Sąd Rejonowy zważył, co następuje -
zażalenie nie jest zasadne i na uwzględnienie nie zasługuje.
Akta sprawy dowodzą, że Grzegorz Wysok w toku postępowania przygotowawcze
go domagał się przesłuchania świadków w osobach: Tadeusza P., Pawła C. i Ryszar-
da M. Postanowieniem z dnia 28 kwietnia 2009 r. wniosek skarżącego został odda-
lony. Na postanowienie to w dniu 8 maja 2009 r. wniósł zażalenie Grzegorz Wysok w dalszym ciągu domagając się przesłuchania świadków. W takich warunkach wydane zostało zarządzenie z dnia 11 maja 2009 r., w którym odmówiono skarżącemu
przyjęcia zażalenia.
Zgodnie z treścią art. 459 kpk, zażalenie przysługuje na postanowienie sądu zamykające drogę do wydania wyroku, chyba że ustawa stanowi inaczej. Zażalenie przysługuje także na postanowienia co do środka zabezpieczającego oraz na inne postanowienia w wypadkach przewidzianych w ustawie. Na mocy art. 465 kpk, przepi-
sy dotyczące zażaleń na postanowienia sądu stosuje się odpowiednio do zażaleń
na postanowienia prokuratora i prowadzącego postępowanie przygotowawcze. Przenosząc treść cytowanych przepisów na grunt rozpoznawanej sprawy stwierdzić należy, że postanowienie o przedmiocie oddalenia wniosku dowodowego nie kończy postępowania przygotowawczego ani nie zamyka drogi do wydania wyroku, nie rozstrzyga również w przedmiocie środka zabezpieczającego.
Szczególnego podkreślenia wymaga, że należy ono do tej kategorii orzeczeń,
na które ustawa w ogóle nie przewidziała możliwości wniesienia środka zaskarżenia, tzn. wykluczyła możliwość złożenia zażalenia. Oznacza to, że strony w toku po-
stępowania mogą skutecznie składać środki dowodowe, które są następnie rozpo-
znawane przez organ prowadzący postępowanie, niemniej jednak organ ten
jest zobligowany do rozważenia przydatności zawnioskowanych dowodów, a w dal-
szej kolejności - na podstawie art. 170 kpk, do rozstrzygania ich zasadności pop-
rzez dopuszczenie zawnioskowanego dowodu albo jego oddalenie, co miało
miejsce w toku prowadzonego postępowania.
Reasumując, stwierdzić należy słuszność zaskarżonego orzeczenia bowiem za-
żalenie jest niedopuszczalne na postanowienie w przedmiocie oddalenia wniosku dowodowego wydanego przez prowadzącego postępowanie przygotowawcze.
Z tych względów należało orzec, jak w postanowieniu.
świadczy sekretarz
"Nigdy z królami nie będziem w aliansach…"
70 lat temu rozpoczął się okres długotrwałego zniewolenia Polski przez niemie-
cki nazizm i sowiecki komunizm. Obok tej tragicznej rocznicy rok 2009 przypomina również o jaśniejszych kartach naszej najnowszej historii. W czerwcu 1979 roku
przybył z pierwszą pielgrzymką do ojczyzny papież Jan Paweł II. W ślad za jego mod-
litwą o odnowę oblicza naszej ziemi Polacy budzą się z niemocy i strachu. W tym samym roku, a więc dokładnie 30 lat temu powstaje Konfederacja Polski Niepodległej, a rok później - "Solidarność". Daje to początek dramatycznej dekadzie walki, na-
dziei, ale i poniżenia. Wieńczący owo dziesięciolecie rok 1989 nie oznaczał co pra-
wda pełnego zwycięstwa idei wolności i niepodległości, ale niewątpliwie stał się istotnym przełomem w drodze do niepodległej Rzeczypospolitej.
W następnych latach uczyniono wiele, aby wymazać z narodowej pamięci wysiłek wielu niepokornych wobec komunizmu Polaków, a nawet go zohydzić. Niestety, również wielu naszych współtowarzyszy walki przyczyniło się do roztrwonienia wspó-
lnego moralnego kapitału - w "nocnej zmianie", w sejmowych bufetach i grach gabinetowych. Doniosłe rocznice 2009 roku powinny więc skłaniać nas przede wszys-
tkim do rozrachunku z naszą trudną przeszłością. Również naszym nieżyjącym już przyjaciołom lub tym skazanym na biedę i poniżenie winni jesteśmy poczucie braterstwa i pamięci. To oni - drukarze, kolporterzy i uczestnicy społecznych protestów
- wzięli na siebie zasadniczy trud zmagań wolną od komunizmu i kłamstwa Polskę. Represje wobec tych ludzi, najczęściej młodych, miały szczególnie dramatyczne
konsekwencje, bo rzutowały na degradację w całym późniejszym życiu. Winni im jes-
teśmy przynajmniej naszą pamięć i wdzięczność! Głównie z myślą o nich pode-
jmujemy inicjatywę uczczenia owych doniosłych rocznic, zwłaszcza jako związani do lat 80-tych z Konfederacją Polski Niepodległej - przypomnienia trudu i poświęcenia pod sztandarem tej właśnie organizacji.
Zmagania o wolność i niepodległość - to nie tylko historia minionych okresów.
Naszym obowiązkiem jest wzbogacanie historycznej świadomości Polaków także w obywatelskiej postawie wobec wielkich wyzwań współczesności.
Z Apelu Komitetu Organizacyjnego
Zamość, 11 listopada 1981 r.
Na pierwszym planie - p. Krystyna Wardak
Grzegorz Piotr Wysok - drugi od prawej
(przy tubie)
Lubelskie środowisko
Konfederatów Polski Niepodległej,
Stowarzyszenie Świętokrzyskie SERVIAM oraz Dom Kultury Bronowice
mają zaszczyt zaprosić W.P. Grzegorza Wysoka
na uroczystość obchodów
30. Rocznicy powstania Konfederacji na Lubelszczyznie,
która odbędzie się 15 sierpnia 2009 r. w Lublinie
godz. 12.00 - Kościół Ducha Świętego przy Krak. Przedm. 1
Msza Św. za zmarłych i żyjących członków oraz współpracowników Konfederacji
godz. 16.00 - Dom Kultury Bronowice, ul. Krańcowa 106
- otwarcie wystawy dokumentującej działalność Konfederacji w oparciu o zasoby IPN
i archiwum organizatorów
- konferencja popularnonaukowa pt. "Lubelskie środowisko KPN na tle ówczesnej opozycji w badaniach historyków" - wykłady:
Jerzego Adamczuka - historyka i działacza niepodległościowego
Beaty Białek - w oparciu o przygotowywaną pracę doktorską dotyczącą historii KPN
w Lubelskiem
- prezentacja publikacji Piotra Opozdy dot. Historii lubelskiego KPN
- koleżeńskie spotkanie wspomnieniowe