Source: http://erka5.republika.pl/koszty-postepowania-sadowo.shtml
Timestamp: 2014-08-01 22:26:09
Legal References Found: art. 155
 art. 155
 art. 3
 art. 1
 art. 97
 art. 33
 art. 39
 art. 38
 art. 32
 art. 88
 art. 88
 art. 35
 art. 79
 art. 56
 art. 1
 art. 239
 art. 241
 art. 347

Document Content:
Wyniki wyszukiwania dla słów: koszty postepowania sadowo administracyjnego
http://anomal.org/~tomek/wezwanie.jpgSmieszne te wezwania ani adresu gdzie mam sie zglosic tylko pokoj :) Moznaby sie przyczepic. Wezwanie przyszlo w piatek ja do rak dostalem je wczoraj.I teraz isc do tego poborcy czy czekac na komornika ?Jak już jest wszczęte postępowanie egzekucyjne i dostałeś papiórek, to nie maco się dalej migać - po prostu zapłać. Dostaniesz dodatkowo 6% kosztówegzekucji i już. A tak a propos -Pan, który przychodzi, czyli "tylko" poborca skarbowy, wykonuje pobranieczyli egzekucję twojej niezapłaconej grzywny z administracyjnym tytułemwykonawczym na ręku, wystawionym przez dłużnika, czyli konkretnie UrządWojewódzki w mieście XYZ..Natomiat komornik sądowy wykonuje egzekucję z wyroku sądowego, z papiórkiempt. "prawomocny wyrok sądu" w ręku, często w obstawie ochrony lub policji, cowidzimy nieraz w TV.To tak gwoli rozróżnienia poborcy i komornika.
Przy takich kosztach nic dziwnego ze sluzba zdrowia strajkuje :-)))Porownanie do mandatu uwazam za nietrafne.Przekroczenie dozwolonej szybkosci stanowi zagrozenie innego typu(moze nawet czyjegos zycia)Blokowanie granicy (tego dotyczylo to postepowanie)takiego zagrozenia nie stanowi. (powoduje ogromne straty)Nie zmienia to faktu, ze 6 PLN to SKANDAL !!!A.L. chce sie odwolywac (podobno jest niewinny :-)))))Administracja nie wydaje wyrokow. Powinna zadzialac Policjai to zaraz na poczatku.A latwiej jest robic zdjecia i operetkowe procesy.Ale brakowalo odwaznych by podjac decyzje.Za to urzednicy powinni byc pociagani do odpowiedzialnosci. BAHPS. Coz zyjemy w "Panstwie Prawa (dla niektorych)"Tak Tak ale przecież on to uczynił w "czynie społecznym" (to dobrze boprzezkilka dni protestu nasze drogi się mniej niszczyły bo co rolnicze kaloszetonie nasze oponki :)) )A swoją drogą to powinień dobrze beknąć a nie zapłacić 6 zeta zapstępowaniesądowe, a czego to dowodzi??TOTALNEJ NIEUDOLNOŚCI NASZEJ ADMINISTRACJI panstwowej!! Jak to jest że takiburak, przez którego pół polski stało w korkach albo objeżdżało po 200kmpłaci 1 setną część normalnego mandatu, który ja płace za przekroczenie o30kilo dozwolonej prędkości????JAK TO JEST????!!!!NeaD tPhM
Zmiana pozwolenia w zakresie ilości jednostek broni
... Komenda Glowna Policji odrzuca odwolania i podtrzymuje decyzje o odmowie rozszerzenia (zwykle motywowanej brakiem spolecznego interesu oraz zagrożenia jakie niesie posiadanie wielu sztuk broni przez jedna osobe). Na droge sadowa nikt nie wkroczyli, niektorzy z obawy przed wszechmocna urzędników, inni z powodu wysokich kosztow i niepewnosci takiej drogi.I w ten właśnie sposób, wykorzystując nieznajomość prawa, ulegamy "wszechwładzy" urzędników.Przy zmianie decyzji w zakresie jednostek broni - zgodnie z art. 155 kpa - muszą być spełnione tylko i wyłącznie dwa warunki:1) nie może się sprzeciwiać przepis szczególny - a więc warunek spełniony, gdyż nie ma takiego przepisu,2) za zmianą musi przemawiać albo interes społeczny albo słuszny interes strony. Te interesy nie muszą występować razem, a więc wystarczający jest słuszny interes strony.Powoływanie się KGP przy odmownej decyzji na brak społecznego interesu jest ewidentnym naruszeniem prawa, które należałoby zaskarżyć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Koszt nie jest wielki - wpis wynosi tylko 200 zł, a koszty postępowania to ew. stawienie się w sądzie.Tak samo jak do wykpienia i zaskarżenia jest "argument" o zagrożeniu jakie niesie posiadanie wielu sztuk broni przez jedna osobę. Po pierwsze jakie to ma znaczenie w świetle art. 155 kpa? A po drugie, to od jakiej ilości zaczyna się zagrożenie? A w klubie strzeleckim jeżeli jeden magazynier ma do dyspozycji 50 jednostek broni to jest to zagrożenie czy nie?
Informacje dotyczące korespondencji elektronicznej oraz rozmów wykonywanych za pośrednictwem narzędzi VoIP będą przechowywane przez okres 12 miesięcy. Taki obowiązek nakłada na dostawców usług internetowych nowa dyrektywa Unii Europejskiej.Wśród archiwizowanych danych nie będzie treści e-maili oraz nagrań rozmów - informacje mają jedynie ułatwić ustalanie kontaktów między internautami (jeśli zajdzie taka potrzeba - dyrektywa powstała bowiem w rezultacie zamachów bombowych w Londynie w 2005 r., kiedy to terroryści porozumiewali się przez Internet). Dostęp do przechowywanych danych odpowiednie służby będą mogły uzyskać przedstawiając uprawniający do tego nakaz sądowy.Podobna dyrektywa, nakładająca na firmy telekomunikacyjne obowiązek magazynowania informacji o połączeniach telefonicznych, już obowiązuje.Dostosowanie przepisów prawnych państw członkowskich Unii Europejskiej do wymogów unijnej dyrektywy już ruszyło. Nie ma jednak jednomyślności co do postanowień dyrektywy - W Szwecji dyrektywę zignorowano, w Niemczech jest ona przedmiotem postępowania sądowego. Skarżą się też firmy świadczące usługi dostępowe, podkreślając, że utrzymanie archiwów będzie wiązać się z dodatkowymi kosztami.Do najpoważniejszych zastrzeżeń zgłaszanych wobec nowych przepisów należy m.in. to dotyczące dostępu do składowanych informacji - uzyskać go może nie tylko policja, ale i dziesiątki innych podmiotów administracji publicznej.PCWorld
Przywracanie do służby żołnierzy zawodowych
Ale czas mojej prawdziwej walki dopiero nadszedł. Wezwonia do zapłaty odsetek ,odszkodowania i odprawy do WSzW . Wezwania do zapłaty 12-to miesięcznej do WBE, nie dały żadnego rezultatu. Pisaniem korespondencji z powyższymi instytucjami to jak waleniem głową w mur. Przepisy w każdej chwili mogą się zmienic więc nie czekałem i przekazałem pełnomocnictwo prawnikowi, który wystąpi o powództwa cywilne.MIRCIOProponuje porozmawiac z prawnikiem i wyjasnic pojecie "powodztwa cywilnego". W sprawach bowiem o wyplate w/w roszczen jedyna wlasciwa droga jest droga postepowania administracyjnego (niezaleznie od tego ze dluga i "wyboista"). Sad Najwyzszy i NSA wielokrotnie wypowiadaly sie w przedmiocie niedopuszczalnosci drogi sadowej przed sadem cywilnym w tego rodzaju sprawach.Takze wystepujac do sadu powszechnego mozna narazic sie na odrzucenie pozwu i koszty procesu (w tym zastepstwa procesowego pelnomocnika organu wojskowego). Zarzut ten nie musi wcale byc podniesiony na poczatku, ale jako ze powoduje niewaznosc postepowania to jest brany pod uwage przez sad z urzedu (wiedc organ wojskowy moze chcac przedluzyc sprawe najpierw w niej uczestniczyc a na koniec podniesc nawet w apelacji ten zarzut i powodztwo zostanie oddalone).Radzilbym wiec skorzystac z drogi administracyjnej i czekac na pozytywny wyrok sadu administracyjnego (bo nie ma co liczyc na decyzje organow wojskowych po Panskiej mysli)Jesli ktos chcialby poznac argumentacje tego co powyżej napisalem, prosze o maila w tej sprawie na ponizej podany adres.Pozdrawiam,Łukasz Bieryłolukasz.bierylo@e-prawnicy.pl[ Dodano: Czw 25 Sty, 2007 ]
Pozwolą Panowie, że ja też się w takim razie wypowiem. W zakresie kognicji Sądu administracyjnego - art. 3 ustawy prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi wynika, iż sąd sprawuje kontorlę w zakresie skarg m.in. na decyzje administracyjne. Sąd administracyjny jest władny co do rozstrzygniecia w zakresie decyzji np. o zwolnieniu ze słuzby. To nie budzi wątpliwości. Kwestia roszczeń finansowych - moim skromnym zdaniem własciwy jest sąd powszechny. Nie będę się tu rozwodzić na temat dopuszczalności drogi sądowej i przepisywać komentarzy do m.in. art. 1 i 2 kpc, bo jest to dla nas oczywiste.A teraz od strony kosztów: przed sądem administracyjnym - 4 %, przed sądem powszechnym 5 % - różnica niewielka. Moim skromnym zdaniem róznica niewielka a przed sądem powszechnym możnaby sie nawet pokusić o nakaz zapłaty w upominawczym w grę wchodziłaby opłata 1,25 %. A od strony praktycznej - skoro organy tak sie od wszystkiego odwołują to z powodów takich jak strutkura sądów administracyjnych łatwiejsze i szybsze jest dochodzenie roszczeń przed sądem powszechnym.
Cześć,Być może to banalne pytanie ale nigdy nie miałem styczności z sądamiwogóle.Interesuje mnie poza tym parę innych rzeczy:1. Czy Sądy Pracy są wydzielone, czy też po prostu przy każdym SądzieRejonowym istnieje jakaś jednostka, która się tym zajmuje?Przypuszczam, że to pierwsze ale chcę mieć pewność. Może ktoś wiegdzie mieści się Sąd Pracy we Wrocławiu?Nie w każdym Sądzie Rejonowym jest utworzony Sąd Pracy.We Wrocławiu są trzy Sądy Rejonowe, każdy ma Wydział Pracy.Właściwość miejscową ustalisz w oparciu o miejsce zatrudnienia.2. Jak wygląda złożenie wniosku, czy trzeba za to płacić (jakieśopłaty skarbowe itp.)? Jak długo trzeba czekać aby sprawa trafiła nawokandę?Dalej piszesz, że sprawa dotyczy zapłaty zaległego wynagrodzenia, więc nieskładasz wniosku, lecz pozew.Pracownik jest zwolniony ustawowo od kosztów sądowych (nic nie płacisz).Nie wiem ile czeka się na rozprawę we Wrocławiu.3. Jak wygląda sprawa sądowa? Przypuszczam, że jest to postępowanieczysto administracyjne, bez świadków; czy jest konieczne pojawieniesię pozwanego pracodawcy na rozprawie? Pytam bo wiem jak wyglądająrozprawy w Polsce, wystarczy mieć znajomego lekarza i proces ciągniesię latami...Wszystko zależy od okoliczności i realiów sprawy. Nie jest tojednak "postępowanie czysto administracyjne" lecz procesowe. Sąd z regułyorzeka na posiedzeniu jawnym (rozprawie).Jeśli ktoś ma w tym temacie jakies doświadczenia, bardzo prosze oinformacje.Proszę uprzejmie ;-)Pozdrawiam,Darek
Problem z SKM... a dokładnie kanarami...
| ZTCW to się odbywac może zaocznie. Dowiadujesz się dopiero od komornika,| że była jakaś sprawa i jeszcze masz zapłacic koszty.To trochę tak i trochę nie tak.Firma może uzyskac tzw. wyrok nakazowy w trybie zaocznym. Ale informacja owyroku najpierw przychodzi poleconym. W terminie 2 tyg. należy się odwołać(bezpłatnie) i wtedy firma musi ponieść koszty założenia normalnej sprawycywilnej o kasę - i ta sprawa już nie jest zaoczna. Ale koszty rosną i wprzypadku przegranej - trzeba je zapłacić.Nie wiem czy SKM to normalna firma. Jeżeli tak to (w skrócie i uproszczeniu:) ):Musi złożyć pozew o należność. W 3 (lub więcej) egzemplażach: 1 dla sądu, 1(lub więcej) dla pozwanego (i pozwanych), i 1 jako kopia dla siebie.Płaci opłatę sądową + koszty korespondencji. Jeżeli pozew spełnia warunkiformalne (jeżeli nie to sąd wzywa do uzupełnienia) to 1 egzemplarz dostajepozwany. Ma 2 tyg. (lub 7 dni, nie pamiętam w tej chwili dokładnie bo nigdysprzeciwu do pozwu. Jeżeli nie napisze, sprawa jest rozpatrywana w trybiezaocznym i zwykle zostaje wystawiony nakaz zapłaty w trybie upominawczym.Jeżeli pozwany napisze sprzeciw (który oczywiście też musi spełniać warunkiformalne, jak nie to do uzupełnienia) to sprawa zostaje przekazana dopostępowania zwykłego. Powód dopłaca pozostałe koszty związane zpostępowaniem zwykłym. Odbywa się sprawa i dopiero wtedy zapada wyrok -nakaz zapłaty. Potem (dla obydwu rodzajów nakazów) można pisać kolejneodwołanie (14 lub 7 dni czasu, uwagi j/w). Jak nie ma odwołania to powódmusi wystąpić o nadanie klauzuli wykonalności. Dopiero teraz może byćuruchomiony komornik.We wniosku do komornika powód wnosi o wyegzekwowanie należnej kwoty + kosztypostępowania + koszty zastępstwa procesowego (jeżeli prowadziła tokancelaria prawna lub adwokat - to spore koszty :) ) + koszty klauzuli +koszty egzekucyjne poniesione przez komornika.Całość to ok 3 do 6 m-cy (lub dłużej, różnie bywa w polskich sądach,ostatnio w Gdańsku trochę się poprawiło)nienormalnych (np.US, Bank) tytuły wykonawcze (nakazy) wydawane są w trybieadministracyjnym, bez tej całej zabawy. US ma wręcz swój dział egzekucyjnyniezależny od "zwykłych" komorników, spryciarze :)Nie wiem czy komuś to powyżej się przyda ale jeżeli mandat z SKM działa jakmandat od policji to mają łatwiej... Jak ktoś wie jak to jest rzeczywiście zSKM-ką to może napisze? Sam jestem ciekawy.pozdrawiamPiotrK
Nie wiem czy SKM to normalna firma. Jeżeli tak to (w skrócie iuproszczeniuNormalna tzn. z tzw. madatatami musi przejść drogę jaką opisałeś poniżej.Musi złożyć pozew o należność. W 3 (lub więcej) egzemplażach: 1 dla sądu,1(lub więcej) dla pozwanego (i pozwanych), i 1 jako kopia dla siebie.tego właśnie nie byłbym pewien. Miałem już sprawę nakazową i tylko nakazzapłaty przyszedł. Wcześniej oczywiście pogróżki przedsądowe.a potem to leci jak poniżej.Płaci opłatę sądową + koszty korespondencji. Jeżeli pozew spełnia warunkiformalne (jeżeli nie to sąd wzywa do uzupełnienia) to 1 egzemplarz dostajepozwany. Ma 2 tyg. (lub 7 dni, nie pamiętam w tej chwili dokładnie bonigdynie byłem pozwany - wręcz odwrotnie :) - ale sąd zawsze poucza) nasprzeciwu do pozwu. Jeżeli nie napisze, sprawa jest rozpatrywana w trybiezaocznym i zwykle zostaje wystawiony nakaz zapłaty w trybie upominawczym.Jeżeli pozwany napisze sprzeciw (który oczywiście też musi spełniaćwarunkiformalne, jak nie to do uzupełnienia) to sprawa zostaje przekazana dopostępowania zwykłego. Powód dopłaca pozostałe koszty związane zpostępowaniem zwykłym. Odbywa się sprawa i dopiero wtedy zapada wyrok -nakaz zapłaty. Potem (dla obydwu rodzajów nakazów) można pisać kolejneodwołanie (14 lub 7 dni czasu, uwagi j/w). Jak nie ma odwołania to powódmusi wystąpić o nadanie klauzuli wykonalności. Dopiero teraz może byćuruchomiony komornik.We wniosku do komornika powód wnosi o wyegzekwowanie należnej kwoty +kosztypostępowania + koszty zastępstwa procesowego (jeżeli prowadziła tokancelaria prawna lub adwokat - to spore koszty :) ) + koszty klauzuli +koszty egzekucyjne poniesione przez komornika.Całość to ok 3 do 6 m-cy (lub dłużej, różnie bywa w polskich sądach,ostatnio w Gdańsku trochę się poprawiło)nienormalnych (np.US, Bank) tytuły wykonawcze (nakazy) wydawane są wtrybieadministracyjnym, bez tej całej zabawy. US ma wręcz swój dział egzekucyjnyniezależny od "zwykłych" komorników, spryciarze :)PozdrawiamSzymon
Jak zostalem kryminalista - pare pytan.
| - czy nic nie musiale podpisywac, ze odmawiam przyjecia mandatu, bo jasobie| nic takiego nie przypominam ?Nie musiałeś. Oni Ci nawet nie musieli proponować tego mandatu i mogli od| - jak wyglada sprawa w sadzie grodzkim. Czy mam tam czas na jakies| tlumaczenia, czy raczej jest ona zaltwiana hurtowo ?A składałeś wniosek o dobrowolne poddanie się karze? Jak nie, to zostanieszwezwany. Sąd przesłucha świadków (pewnie któregoś z policjantów albo iwszystkich), wysłucha Ciebie i wyda wyrok. Razem cirkla koło godziny.| - czy w ogole mam jakies szanse ze zaplace mniej. Bo wedle przepisow wina| moja jest ewidentna, tylko ja naprawde nie stwarzalem zadnego zagrozenia i| suma 200 zl wydaje mi sie nieadekwatna ?Jeśli będziesz się dobrze tłumaczył, to spodziewam się, że sąd możeuwzględnić fakt, że jesteś studentem bez dochodów i dać Ci mniej.Sprawdziłem, że zgodnie z ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH IADMINISTRACJI z dnia 11 października 2002 r. w sprawie wykroczeń, za którepolicjanci są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego,oraz wysokości mandatów karnych nakładanych przez policjantów zaposzczególne rodzaje wykroczeń. maksymalny mandat za Twoje wykroczenie to100 zł.(art. 90 lub art. 97 | Naruszenie przez kierującego rowerem jednośladowymprzepisów o korzystaniu z chodnika | art. 33 ust. 5 | do 100 zł)| - w razie raczej pewnej przegranej ile mnie wyniosa koszty sadowe ?W Twoim przypadku najprawdopodobniej 120 zł. 100 zł - ryczałt zapostępowanie; 20 zł ryczałt za badanie urządzeniem elektronicznym zawartościalkoholu. Jakbyś poddał się dobrowolnie karze byłoby taniej, bo 50 zł zapostępowanie. Podstawa prawna: ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI zdnia 10 października 2001 r. w sprawie wysokości zryczałtowanych wydatkówpostępowania oraz wysokości opłaty za wniesienie wniosku o wznowieniepostępowania w sprawach o wykroczenia.| - i w sumie najwazniejsze pytanie. Czy ewntualne orzeczenie mojej winy,| powoduje ze jestem umiesczony w jakim rjestrze. I jesli jest jakas ankieta| personalna to musze podawac ze jesetm karany ?? troche przegladalem net i| wystepuja sprzeczne opinie. Trcohe mi sie to wydaje smieszne, ze ktos kto| sie nie zgadza z mandatem ma byc traktowany jak przestepca w razie| ewentualnego podtrzymania winy.W większości ankiet i temu podobnych druków pytają się o prawomocne skazaniaza przestępstwa, a to są wykroczenia, więc z tej strony raczej Ci nic niegrozi.
Operatorzy mogą grozić klientom!
Kilka tygodni temu głośno było o listach z groźbami, jakie sieć Era kieruje do swoich abonentów, którzy zgodnie z prawem telekomunikacyjnym rozwiązali umowę z operatorem. Sprawa trafiła do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który - jak się okazuje - za bardzo nie chce walczyć o interesy abonentów sieci. Klientom pozostaje policja.W sierpniu informowaliśmy o zastraszaniu klientów przez sieć Era, która rozsyłając listy straszy abonentów wizytą komornika, dodatkowymi kosztami a także agencją detektywistyczną. List trafił także na ręce pani prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, która treścią była zbulwersowana.UKE uważa, że operator naruszył interesy konsumentów więc sprawę przekazał do UOKiK, który nie chce karać operatora. Jak czytamy w "Gazecie Pomorskiej", urząd do ochrony spraw konsumentów stoi na stanowisku, że "nie jest zasadnym z punktu widzenia ekonomiki postępowania i zasady praworządności prowadzenie równocześnie, przez dwa organy administracji publicznej, dwóch postępowań w tej samej sprawie". Według UOKiK "dwukrotne karanie z tego samego tytułu, nie jest właściwe".Rzecznik Urzędu Komunikacji Elektronicznej abonentom, którzy otrzymali pisma Ery z groźbą, podpowiada zgłosić sprawę na policję. Jak przyznaje "Gazecie Pomorskiej" sam by tak postąpił, gdyby otrzymał list o podobnej treści. Według niego żadna firma windykacyjna nie może, bez ważnego wyroku sądowego, zająć naszych dóbr, tym samym - jak twierdzi - w liście padają groźby, które nie mają podstaw prawnych.Przypomnijmy, że spór między Erą a jej klientami trwa od kilku miesięcy, gdy Era wprowadziła zmiany w regulaminie, które nazywa "uzupełnieniem" i stoi na stanowisku, że abonent nie ma prawa rozwiązania umowy bez ponoszenia kar umownych w przypadku braku ich akceptacji. Innego zdania jest UKE, który - zgodnie z prawem telekomunikacyjnym - twierdzi, że każda zmiana w regulaminie daje klientowi prawo wypowiedzenia umowy bez ponoszenia kar. Urząd na operatora nałożył 2 miliony złotych kary od której operator się odwołał.interia.pl
KOLEDZY EMERYCI WOJSKOWIChciałbym wrócic do tematu: ZAJĘCIE ŚWIADCZENIA EMERYTALNEGO PRZEZ KOMORNIKA dotyczącego mnie i Pana Szałaja o którym pisał Kolega KORNEL.Otóż wydany wyrok sadowy w mojej sprawie (sadzę,że identyczny wyrok miał Pan Szałaj) zawierał TYTUŁ WYKONAWCZY który w moim przypadku wydano radczy prawnemu WBE z klauzulą okresloną na kwotę 60zł., oraz stwierdzenie "orzeczenie podlega wykonaniu jako prawomocne".POWYŻSZY TYTUŁ WYKONAWCZY już stanowił dla WBE,że może pobrać zgodnie z prawem zasądzone koszty zasądzone (60zł) z mojej emerytury niezależnie od tego czy się na to zgadzam czy nie.WEDŁUG PRAWA- Klauzula wykonalności jest aktem sądowym zawierającym stwierdzenie sądu,że tytuł uprawnia do egzekucji oraz oznaczonym w razie potrzeby jej zakres.Tytuł wykonawczy to dokument np.WYROK -jak w tych przypadkach.Wszczęciea administracyjnego postępowania egzekucyjnego następuje w zasadzie na wniosek wierzyciela.ZŁOŻENIE WNIOSKU musi byc poprzedzone przesłaniem przez wierzyciela obowiązkowo pisemnego upomnienia, po upływie terminu do wykonania praez zobowiązanego, obowiązku.Upomnienie to powinno zawierać wezwanie do wykonania obowiazku z zagrożeniem skierowania sprawy na drogę postępowania egzekucyjnego.Postępowanie egzekucyjne może być wszczete dopiero po upływie siedmiu dni od dnia doręczenia tego upomnienia.TAK MÓWI PRAWO.DOPISANO -2.08.2009R. - UWAGA OD TEGO CO POWYŻEJ NAPISAŁEM SĄ WYJĄTKI.A mianowicie- Egzekucja komornika może byc wszczęta BEZ UPRZEDNIEGO UPOMNIENIA GDY NALEŻNOŚĆ PIENIĘŻNA ZOSTAŁA OKREŚLONA W ORZECZENIU np.(WYROKU) co określa USTAWA ( NR 137,POZ 1541, PARAGRAF 13) z 2001r.Pozdrawiam mirek50.50
Osobiście, według mnie - wszystko co porusza się pijane po drogach, powinno zostać stamtąd usunięte i ukarane - nie widzę różnicy pomiędzy pijanym cyklistą a pijanym samobójcą na 10-tym piętrze - i tu i tu wystarczy "gibnąć" się raz.O tyle, że do budowniczych 10-cio piętrowca nikt nie będzie miał żalu, jednakże kierowca będzie ciągany po sądach i podejrzewany o najgorsze.Dodając - pijany pieszy/cyklista/konny/czołgający się czy inny na drodze powinien być karany za :spowodowanie zagrożenia na drodze.UMYŚLNE doprowadzenie do zagrożenia życia i zdrowia osób poruszających się po drodzedodatkowopowinien zapłacić WSZYSTKIE koszta postepowania sądowo/administracyjnegow przypadku spowodowania wypadku WSZYSTKIE koszta napraw samochodu(ów) oraz koszty leczenia osób nim poruszających się.2 lata prac na rzecz Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad (pobierając 60% pensji)5 lat zakazu prowadzenia JAKICHKOLWIEK pojazdów.W przypadku gdy dana osoba nie będzie miała środków na pokrycie w/w obciążeń - 5 lat pracy na rzecz GDDiA - pobierając 50% pensji - pozostała część idzie na spłacenie długów.Wszystko można załatwić w sposób jasny i łatwy do zrozumienia - po kilkunastu takich sprawach drastycznie zmalała by ilość tego typu przypadków.Żeby nie było - pijanych kierowców sugeruję karać jeszcze surowiej.Gwoli wyjaśnienia dlaczego - pijana osoba na drodze, czy za kierownicą, to maniakalny morderca który z pełną świadomością tego co zrobił, i z własnej woli podnosi rękę na życie i zdrowie innych osób.Nikt mu/jej alkoholu na siłę w gardło nie lał, pijąc wiedział(a) iż trzeba będzie wrócić na piechotę szosą, czy też przejechać samochodem - więc całość robiona jest świadomie i z premedytacją.
Proces o zaniżenie stawki wypłaconego ekwiwalentu
Dziś NSA oddalił moją skarge na bezczynność dyrektora WAM odnośnie wydania decyzji o wysokości ekwiwalentu lub średniej ceny rynkowej metra kwadratowego lokalu.W uzasadnieniu ustnym sąd stwierdził że wypłata ekwiwalentu należy do czynności cywilnoprawnych i jako dowód wskazał że moja sprawa co do wypłaty i wysokości ekwiwalentu została rozstrzygnięta w sądzie powszechnym ( sędzia przemilczał fakt że sąd powszechny w rozstrzygnięciu co do wysokości odesłał mnie do postępowania administracyjnego -rozstrzygnął tylko co do konieczności wypłaty i to że ma to być średnia rynkowa na dzień zawarcia umowy!!!!!!!! i tylko tyle w sądzie cywilnym)Ciekawym jest że NSA uznał że sprawy sporne wynikające z ekwiwalentu nie zakończone zawarciem umowy do 1 lipca 2004 r załatwiane są tylko i wyłącznie na drodze cywilnej????Wtajemniczeni wiedzą że SN stwierdził dokładnie co innego tj -średnia cena metra kwadratowego a co za tym idzie wysokość ekwiwalentu okreslana jest przez Dyrektora WAM decyzja administracyjną???Moja rada dla wszystkich którzy nie zawarli umów a są na ekwiwalenciePrzed podpisaniem umowy wzywajcie dyrektorów WAM do wydania decyzji odnośnie wysokości ekwiwalentów a nastepnie wnoście sprawy do WSA: TO NIC NIE KOSZTUJE(TYLKO KOSZT PAPIeRU I TONERA)POWOŁUJCIE SIE NA ORZECZNICTWO SąDU NAJWYżSZEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!I Niech sie NSA mota ::::----)))) dopiero wtedy podpisujcie umowy bo jak zdecyzdujecie się na postepowanie cywilne to będziecie mieć papier który wytrąci sądowi cywilnemu argument by was spławić do sądu administracyjnego!!!!!Moja sprawa znajdzie finał w Strasburgu ponieważ wyczerpałem pełną drogę sądowąPodstawa w Strasburgu to pozbawienie prawa do rozpatrzenia sprawy o wysokość ekwiwalentu w SądzieCzy coś wygramPo przygodach w sadach polskich.....Nie sądzę :::--(((((Pozdrawiam wszystkichJJ
eeeeeeee?Sorry, zapowietrzyłem się z wrażenia.Od kiedy komornicy są przedsiębiorcami działającymi pod firmą?!Proszę mnie wyprowadzić z błędu jeśli komornicy nie są funkcjonariuszamipublicznymi działającymi przy sądach rejonowych.Być może przedpiśca ma trochę racji - odcięcie komorników od sądów.artykuł z "Rzepy" styczeń br.:"Obowiązuje od 1 stycznia 2002KomornicyNa własny rachunekW Polsce jest 600 komorników. Od 1 stycznia zaczynają działać na własnyrachunek.Stanowi o tym znowelizowana 18 września 2001 ustawa o komornikach sądowych iegzekucji.(Dz. U. nr 130, poz. 1452).Według niej komornik wykonuje czynności egzekucyjne na własny rachunek, lecznie jest przedsiębiorcą w rozumieniu przepisów ustawy o działalnościgospodarczej. Wyjątkowo jednak dla celów ubezpieczeń społecznych izdrowotnych traktuje się go jak osobę prowadzącą pozarolniczą działalność. Wpraktyce oznacza to, że co miesiąc musi obowiązkowo płacić do ZUS składki:emerytalną, rentową, wypadkową i dobrowolnie - chorobową. Obligatoryjnierównież musi odprowadzać składkę zdrowotną do kasy chorych.Do egzekucji komornik przystępuje po złożeniu przez wierzyciela tytułuwykonawczego wraz z wnioskiem o jej wszczęcie.Za swoje czynności komornik nalicza opłatę. I tak:za egzekucję świadczeń pieniężnych bierze 15 proc. tego, co wyegzekwował,za dokonanie zabezpieczenia roszczenia - 5 proc. wartości roszczenia.Kiedy egzekucja okaże się bezskuteczna albo to, co wyegzekwowano niewystarczy na pokrycie kosztów egzekucji, komornik zwróci połowę opłatystosunkowej, którą pobrał od wierzyciela tytułem zabezpieczenia.Cała opłata stosunkowa wynosi 15 proc. wartości egzekwowanego świadczenia,jednak nie może być niższa niż 1/10 i wyższa niż trzydziestokrotna wysokośćprognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w państwowej sferzebudżetowej. Taką opłatę komornik pobiera również w wypadku umorzeniapostępowania na wniosek wierzyciela złożony przed upływem roku od otrzymaniawniosku o wszczęcie egzekucji.Tak jak do tej pory komornik odpowiada dyscyplinarnie za: naruszenie powagii godności urzędu; rażącą obrazę prawa; niewykonanie poleceń powizytacyjnychi niewłaściwe wydatkowanie środków. Teraz jednak grożąca mu kara pieniężnajest dużo bardziej dotkliwa: jest to dwudziestokrotność najniższegoprzeciętnego wynagrodzenia.Na żądanie komornika urzędy skarbowe, organa administracji publicznej,banki, spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe muszą udzielić mupotrzebnych informacji.Za ujawnienie tajemnicy bankowej lub skarbowej i wykorzystania jejniezgodnie z przeznaczeniem komornik ponosi odpowiedzialność. Dyscyplinarnieodpowiada zaś za niedotrzymanie wymaganych terminów bądź dokonanie czynnościpozornych.A.ł.DARIUSZ POTKAŃSKI, PREZES KRAJOWEJ RADY KOMORNICZEJUstawa ma swoje dobre i złe strony. Tych złych jest niestety więcej.Niektóre jej przepisy są sprzeczne z prawem, m.in., konstytucją, w związku zczym przygotowujemy wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi zwłaszcza oprzepis, który na komornika przenosi ryzyko prowadzenia egzekucji sądowej.Konsekwencją zmian będzie zmniejszenie dochodów skarbu państwa i zwiększeniejego wydatków. To ostatnie spowodują nowe zasady finansowania egzekucji wsprawach o niskie roszczenia (do 1630 zł), których jest najwięcej.Dobrą stroną jest odcięcie komorników od sądów. Nareszcie jest to tzw. wolnyzawód. Cieszy nas także, że będziemy mogli liczyć na informacje m.in.urzędów skarbowych i banków na temat zasobności kieszeni dłużnika." - konieccytatu
Mhmm.. ja patrzę na to trochę z innej perspektywy. Uważam że zapis jestjednoznaczny. Należy przyjąć stan uwidoczniony w ewidencji gruntów i niema innej interpretacji. Z tym że oczywiście w miejscach gdzie mapaewidencyjna nie spełnia kryteriów dokładnościowych wymaganych przezobowiązujące przepisy można śmiało uznać że po prostu brak jestkomletnej ewidencji gruntów. Czyli najpierw należy ją uzupełnić, kolegaGreywolf określa to przez ustalenie granic i z tym określeniem jaknajbardziej się zgadzam. Nadal nie w tym zakresie różnicy zdań międzynami. Natomiast dla mnie istotne jest to co później. Otóż przedprzystąpieniem do dalszej pracy przy wykonaniu mapy projektu podziałunależy, i to moim zdaniem wynika z rozporządzenia, zaktualizowaćewidencję o dane które uzyskaliśmy na etapie ustalenia granic. A takaaktualizacja to nie tylko kwestie techniczne związane ze zmianą treścimapy i rejestru gruntów, ale przede wszystkim procedura administracyjnaw której zgodnie z KPA powinny uczestniczyć wszystkie zainteresowanestrony, która powinna się skończyć decyzją administracyjną od której zkoleji przysługuje odwołanie. No i mamy do wyboru. Albo procedurępodziału podzielić na dwa etapy co wydłuży ją w czasie i zwiększy kosztycałego przedsięwzięcia, albo zrobić to w jednym etapie ryzykując żeprocedura administracyjna zmiany w ewidencji gruntów przedłuży się lubnawet skończy bez zatwierdzenia przebiegu granicy który to właśnieustaliliśmy. Moim zdaniem przepisy rozporządzenia powinny w rozstrzygaćte kwestie w sposób jednoznaczny, tak aby geodeta nie zastanawiał sięjaką przyjąć procedurę, jak wycenić pracę i jak przedstawić tokpostępowania zleceniodawcy, a co najważniejsze aby nie musiał saminterpretować przepisów dotyczących tej kwestii. Dodam tu że na tereniena którym działam istnieje ewidencja gruntów sporządzona na podstawiemapy zasadniczej w skali 1:2000, wykonanej metoda fotogrametrii w latachosiemdziesiątych. Wszystkie punkty graniczne mają współrzędne uzyskane wdrodze pomiaru fotogrametrycznego lub uzupełniającego pomiarubezpośredniego. Nie ma więc problemu braku ustalonych granic, istniejenatomiast kwestia błędów których jakaś ilość powstała przy takimkompleksowym opracowaniu. I w odniesieniu do tego, całość omawianychwyżej kwestii związanych z ustalaniem granic dotyczy również poprawek doewidencji które są czasami niezbędne. Poprawka jest wykonywana łącznie zopracowaniem projektu podziału chociaż od strony formalnej to dwie różnesprawy, a projekt (formalnie) powinien być wykonywany dopiero pozaktualizowaniu ewidencji gruntów. No.. może jestem przewrażliwiony idzielę włos na czworo ale uważam że ten problem powinien byćrozstrzygnięty przez jednoznaczne zapisy rozporządzenia.PozdrawiamRadosław SmykNo i spotkaliśmy się w końcu. W pewnym sensie rozmawiamy o dwóch róznychprzypadkach. Na "moim terenie" występuje mapa 1:2880, dodatkowo mogą sięprzytrafić granice uprzednio ustalone w trakcie innych prac przyjetych dozasobu, ale nie będące ganicamu tzw. prawnymi. To co kolega RS opisał powyżejma swoje 100% uzasadnienie. Lecz tylko w tym lub zbliżonych przypadkach.Nadmienię, zę taka procedura była przeze mnie także stosowana. Jednak jeśliganice uprzednio przyjęte do egib, są w trakcie przyjęcia widoczne (bo jestich stabilizacja) i sprawdzone w trakcie pomiaru, to podpis na protokole możesię odbyć nawet w biurze.Czasami za wiele chcemy zrobić, a jak sie okazuje itak nie dość, że nie jest konieczne, to jeszcze dla innych ma niewielkąwartość użytkową, lub "sądową". Z tą sądową to żart ;).Sebastian
Miły Kolego - jak wsześniej zwrócił na to uwagę Kolega Ja i Tygranica jest tylko jedna - PRAWNA - do której sięga prawo własności,i do czsu dokąd będzie się mylił zasięg władania ( ujawnionynajczęściej w ewidencji ) z granicami - to każdy będzie mowił oczyminnym w pozornie tym samym temacie. Swiadome lub w dobrychintencjachfałszywe osadzenie znaków granicznych podlega swobodnej ocenie Sąduprzy rozważaniu o oklicznościach łągodzących lub ich braku przyferowaniu wyroku. Pozdrawiam StasMhmm, granica jest tylko jedna. Jak rozumiem punkty graniczne są teżtylko jedne. Te wyznaczające granicę prawną. To ciekawe.Czy to oznacza że punkty o których mówi ustawa "Prawo geodezyjne ikartograficzne" art. 39, pkt. 5 (patrz ściąga niżej) to też są punktygranicy prawnej. Bo ustawa pozwala na wyznaczanie w terenie ioznaczanie znakami granicznymi tych punktów. I czy granice określone wÂ§ 36 pkt. 6, Â§ 37 i Â§ 38 rozporządzenia o ewidencji gruntów i budynków(patrz ściąga niżej) to też są granice według stanu prawnego. A wogóle czy art. 38 pkt. 3 tego samego rozporządzenia nie powinien jużskończyć naszej dyskusji. Powiem szczerze że znalazłem go dopieroteraz, pisząc powyższe zdanie. :-) Tak że jeśli chodzi o temat naszej miłej dyskusji to dla mnie jużEOT.Pozdrawiam i życzę miłego Nowego RokuRadosław Smyk* * * Ustawa z 17 maja 1989 roku "Prawo geodezyjne i kartograficzne"Art. 39. 1. Przesunięte, uszkodzone lub zniszczone znaki graniczne,ustalone uprzednio, mogą być wznowione bez przeprowadzeniapostępowania rozgraniczeniowego, jeżeli istnieją dokumenty pozwalającena określenie ich pierwotnego położenia. Jeżeli jednak wyniknie spórco do położenia znaków, strony mogą wystąpić do sądu o rozstrzygnięciesprawy.2. ....3. ....4. ......5. Przepisy ust. 1-4 stosuje się odpowiednio przy wyznaczaniu punktówgranicznych ujawnionych uprzednio w ewidencji gruntów i budynków.* * * ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ROZWOJU REGIONALNEGO I BUDOWNICTWA zdnia 29 marca 2001 r.w sprawie ewidencji gruntów i budynków.Â§ 36. Przebieg granic działek ewidencyjnych wykazuje się w ewidencjina podstawie dokumentacji geodezyjnej, przyjętej do państwowego zasobugeodezyjnego i kartograficznego, sporządzonej:1) w postępowaniu rozgraniczeniowym,2) w celu podziału nieruchomości,3) w postępowaniu scaleniowym i wymiany gruntów,4) w postępowaniu dotyczącym scalenia i podziału nieruchomości,5) na potrzeby postępowania sądowego lub administracyjnego, anastępnie wykorzystanej do wydania prawomocnego orzeczenia sądowegolub ostatecznej decyzji administracyjnej,6) przy zakładaniu, na podstawie poprzednio obowiązujących przepisów,katastru nieruchomości i ewidencji gruntów i budynków.Â§ 37. W razie braku dokumentacji wymienionej w Â§ 36 lub jeżeli zawartew niej dane nie są wiarygodne, lub nie odpowiadają obowiązującymstandardom technicznym, dane dotyczące przebiegu granic działekewidencyjnych pozyskuje się w wyniku terenowych pomiarów geodezyjnychlub fotogrametrycznych poprzedzonych ustaleniem przebiegu tych granicna gruncie.Â§ 38. 1. O czynnościach ustalenia przebiegu granic działekewidencyjnych wykonawca zawiadamia właściwe podmioty ewidencyjne orazosoby, jednostki organizacyjne i organy, o których mowa w Â§ 11 ust. 1pkt 1. Do zawiadomień stosuje się przepisy art. 32 ust. 1-4 ustawy.2. Ustalenia przebiegu granic na gruncie dokonuje wykonawca w oparciuo złożone do protokołu granicznego zgodne oświadczenia woli osób,które stawiły się w określonym w zawiadomieniu miejscu i terminie.3. Ustalane punkty graniczne wykonawca oznacza na gruncie w sposóbumożliwiający ich pomiar. Trwała ich stabilizacja może nastąpićwyłącznie z inicjatywy i na koszt zainteresowanych.
cofka namaxa dla bula :((
| brak OC?| no to zacznij myslec o wydatku rzedu 3000ahh ah -ludzie zostaliscie ofiarami propagandy rzadowej ktora zmusza wsytkichdo palcenia OC -cytaty:"OC KomunikacyjnePorady praktyczneKonsekwencje braku OCW razie niedopełnienia obowiązku zawarcia umowy obowiązkowego ubezpieczeniaodpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów i rolników oraz ubezpieczeniabudynków rolniczych w terminach przewidzianych ogólnymi warunkamiubezpieczenia, na podmiot niedopełniający tego obowiązku nakładana jestopłata przewidziana w art. 88 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych,Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze UbezpieczycieliKomunikacyjnych. Wniesienie opłaty nie zwalnia jednak z obowiązku zawarciaumowy obowiązkowego ubezpieczenia.Konsekwencje finansowe są znacznie poważniejsze, jeżeli posiadacz lubkierujący pojazdem mechanicznym albo rolnik prowadzący gospodarstwo rolnespowodował szkodę innym osobom, a Fundusz wypłacił poszkodowanym należneodszkodowanie. Kwota wypłaconego przez Fundusz odszkodowania podlega bowiemzwrotowi.Dochodzenie przez Fundusz zwrotu odszkodowania (regresu) w razie brakudobrowolnej jego zapłaty następuje w drodze postępowania sądowego. Kwotadochodzonego roszczenia ulega zwiększeniu o przysługujące Funduszowi odsetkiza zwłokę, jak też koszty prowadzonego postępowania sądowego.Dochodzenie opłaty za niedopełnienie obowiązku ubezpieczenia obowiązkowego -przy braku dobrowolnej wpłaty - prowadzone jest w trybie egzekucjiadministracyjnej."i dalej jeszcze z pod linka z oplatami:"W przypadku ujawnienia braku ubezpieczenia obowiązkowego odpowiedzialnościcywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych bądź rolników posiadającychgospodarstwa rolne organ kontrolny zawiadamia o tym fakcie UbezpieczeniowyFundusz Gwarancyjny, który podejmuje stosowne postępowanie wyjaśniające iegzekwuje opłatę za niedopełnienie obowiązku takiego ubezpieczenia.Opłata (karna) za niedopełnienie obowiązku ubezpieczenia obowiązkowego jestnakładana przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny na podstawie art. 88ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym FunduszuGwarancyjnymi Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Wysokośćopłaty obowiązującej w każdym roku kalendarzowym, stanowi równowartość wzłotych sumy wyrażonej w euro, zależnej od rodzaju ubezpieczenia. Dlaubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, opłata ta jest takżezależna od rodzaju pojazdu oraz okresu pozostawania posiadacza pojazdumechanicznego bez ochrony ubezpieczeniowej i wynosi: a.. 20 % odpowiedniej opłaty - w przypadku gdy okres ten nie przekracza 3dni, b.. 50 % odpowiedniej opłaty - w przypadku gdy okres ten nie przekracza 14dni, c.. 100 % odpowiedniej opłaty - w przypadku gdy okres ten przekracza 14dni.Wysokość opłaty jest ustalana przy zastosowaniu kursu średniego ogłaszanegoprzez Narodowy Bank Polski według tabeli nr 1 w roku kontroli.Opłaty za niedopełnienie obowiązku ubezpieczeniaobowiązkowego Rodzaj ubezpieczenia Wysokość opłaty w euro Wysokość opłaty wprzeliczeniu na zł OC posiadaczy pojazdów mech. . samochody osobowe 100 % opłaty 50 % opłaty 20 % opłaty . samochody ciężarowe i autobusy 100 % opłaty 50 % opłaty 20 % opłaty . pozostałe pojazdy 100 % opłaty 50 % opłaty 20 % opłaty 500 euro 800 euro 100 euro 2.350 zł 1.180 zł 470 zł 3.770 zł 1.890 zł 750 zł 470 zł 240 zł 90 zł OC rolników 30 euro 140 zł
Przepraszam za pomylke-przeciez nie ma zjazdu z Obwodowej przez Poludniowa.Jest jasniejszy pas zieleni. A co zrobic z ulica Leszczynki i bocznymi? Tamchyba jakies domki stoja....A nowa estakada bedaca kontynuacja starej musiala by je ominac... Tylezachodu bylo z wysiedleniem kilku domow przy Slowackiego...A budowla taka, jak estakada nie moze chyba ich ominac???Estakada jest tam w planach od lat 60-tych, na trasie nic nie stoi, a jakstoi, to nielegalnie - wiec i wysiedlenie odbyloby sie dosc szybko.| wstrzymano z uwagi na postepowanie przed NSA wlasnie z powodu tych| ekologow. Nie wykorzystano kasy, to teraz juz nie ma, bo sie tacy tam do| rzadzenia dorwali. Sprawa trwala dobre 5 lat. Pieniadze (to byla| inwestycja centralna) poszly na drzewo.Czekaj, to w ktorym roku zaniechano budowy przedluzenia Estakady?Nie zaniechano. Sprawa sie skonczyla w NSA w zeszlym roku, ale w ramachlatania dziury budzetowej przycieto srodki na inwestycje i ich niema. Zreszta i tak wczesniej byly jedynie planowane, a nie przyznane, bonikt nie wiedzial, kiedy to sie skonczy.| Bo mi tiry przez centrum miasta jezdza. A ze mily czlowiek - a [..]o mnie| to obchodzi, terrorysta ekologiczny jeden. Bo ten odcinek jest Gdyni| potrzebny. Bo przez kilku gnojkow na naprawy drog idzie wiecej, niz| musi. Itede.Gdanskowi jest potrzebna obwodnica wewnetrzna, zamkniecie Obwodowej odwschodu, tunel pod kanalem portowym, przydaly by sie tez szerokie tory zKaliningradu... Bo mnie tu tity jezdza przez centrum miasta :(owszem.A ci parszywi wlodarze miasta i wojewodztwa i inne polityczne terrorysty niedaja kasy i nie pozwalaja na budowe.. Ot co! :PA byla juz przydzielona kasa? Bo estakada byla w planie inwestycjicentralnych dosc dlugo i chyba nadal jest.a poza tym bzdury gadasz. Jezeli na budowe estakady wydac X zl, a nanaprawe ponadnormatywnych szkod spowodowanych przez transport ciezki naniedostosowanych drogach wydaje sie rocznie Y zl, to X/Y dale liczbe lat,po jakich estakada sie zwraca. Proste jak konstrukcja cepa, nie?Sek w tym, ze w Gdansku to X jest nieskoncznie wieksze, niz w Gdyni (koszttunelu czy wywlaszczen w porownaniu z kosztem 5 km drogi), stad i opieniadze moze byc trudniej.Zawsze sie znajdzie garstka osob, ktorym nie pasuje jakas inwestycja. Chocbybudowa fabryki Elf na ganskich Stogach, czy poszerzanie Slowackiego. Z tym,ze czasem protesty maja jakas sensowna podstawe (i sile przebicia, czyliwygrywaja procesy), a czasem nie. I IMO jezeli sprawa toczyla sie przedsadem, to mniemam, ze tamte gdynskie argumenty mialy solidna podstawe.Bzdura. Albo udajesz, albo naprawde nie znasz tego mechanizmu. Wg prawakazdy moze byc strona takiej sprawy, najlepiej jak zalozy StowarzyszenieEkologiczne "Zdrowa Woda posla Gajnego" czy inna bzdure. I niech sieomawiana osoba. Strona taka zaczyna wystepowac w postepowaniuadministracyjnym: sklada wnioski, przeciaga rozprawy, wnioskuje oswiadkow, przedstawia g..o warte analizy ekologiczne itepe, itede. Ciagniesie w pierwszej instancji kilka lat (tak z 3-5), az sad stracicierpliwosc. Potem idzie to samo przed druga instancja.Co wlasnie sie zakonczylo, jakies 8 lat sporow. "Ekologow" to niekosztuje, bo wpis sadowy to jakies kilkanascie zl. Pisanie "analiz iekspertyz" przychodzi im rownie latwo, jak znanemu sieciowemu Expertowi.Miasto musi na kazda rozprawe wyslac prawnikow, przygotowac obrone, zlecickontranalizy (i zaplacic za nie) itd.Taka wojna podjazdowo-nekajaca. Hipermarkety rozwiazuja to tak, ze placajakis milion dolarow takiej organizacji odczepnego i sie buduja. Miastonie moze.Mialy byc zmiany prawa budowlanego w tym zakresie, ale nie wiem, czy jeuchwalono w koncu.Wiec imo jezeli sprawa sie toczyla przed sadem, to znaczy, ze ktos wplacil15 zl wpisu i wyslal mase papierow. Podstawa argumentow by byla, gdybywygral, a w obu instancjach przegrali. Dokladnie: mechanizm opisanypowyzej.
A to są twoje pieniądze, które przez m.in. takie bzdury, brak nadzoru,niekompetencję i z tysiąca innych pewnie powodów zarząd spni marnotrawi.Maszprawo obejrzeć co roku bilans spni, ba - wręcz każdy rachunek.czy znasz jakas podstawe prawna??ja, wraz z kilkoma osobami juz od dluzszego czasu usilujemy zajzecdo interesujacych nas materialow zwiazanych z budowa domu w ktorymmieszkamy.Gdyby bylo OK to pewnie bysmy sie nie interesowali, alestopien fuszerki, poczawszy od projektu, jego akceptacji, budowy i nadzoruspoldzelnibyl tragiczny. dwa lata trwaja prace nad usuwaniem usterek (slamazarnie!)odpadaj tynki, przeciekaja dachy, leje sie do garazy, przeszlo polowabalkonow mialazle zrobione ,,owannowanie'' co powoduje podciekanie wody do mieszkan.Elewacjabyla latana kolorami dowolnymi (np. zielone na zoltym)Szanowny pan prezes nie chce nawet pokazac ekspertyzy dotyczacej stanubudynku;nie bo nie i juz.Z tego co sie zdazylem zorientowac mozna jedynie wejsc w spor sadowyze spoldzielnia (zarzadem) i sad powola bieglego, ktrory moze zlustrowacdokumentacje. Szary czlonek spoldzielni ma jedynie dostae do danychsyntetycznych,Z bilansu wykladanego przed walnym dokladnie nic nie wynika. Mozna conajwyzejdostrzec widmo kleski jezeli np. spoldzielnia ma iles kredytow, a nowemieszkaniasie slabo sprzedaja.Na walnym bywa ok 20% spoldzielcow, nawet z naszego osiedla, gdzie wiadomoze jest zle, bylo tez ok 20 %. Udalo nam sie wprowadzic dwieosoby z osiedla do ray nadzorczej, ale to i tak niewiele zmieniaRada Nadzorcza jest cialem kolegialnym i tez niestety nie jest tak, zedowolna osoba moze pojsc do pani Kazi z ksiegowosci i poprosic owglad do jakistmam papierow. Wiekszosc rady to faceci kompletnie niczym niezainteresowani(nie wiadomo po cholere dali sie tam wybrac) - glownie kolesie zarzadu.| Moj post dotyczy traktowania zarzadu spoldzielni czy administracji| osiedla jako Wladzy... ktorej wszystko wolno. Otoz nie wolno im nic, na| co sam sie nie zgodze. I tyle. Czy to jest zrozumiale?Niestety prawo jest takie jakie jest i zarzadowi mozna po prostu naskoczycmozna wdac sie w spor sadowy, ale kto to bedzie finansowal i ile bedzie totrwalo,moim zdaniem jedynie sensowna rada nadzorcza moze cos zdzialacW przypadku naszego osiedla zarzad spoldzielni bardzo chetnie chce sienas pozbyc, ma tylko same klopoty, musi uzerac sie z firma budowlanai nerwowymi lokatorami (przynajmniej paroma), swoje juz wzieli, w postacipensji i premii, na ktora glownie skladaja sie nowoinwestujacy (75% kosztowogolnychspoldzielni + utrzymanie dzialu inwestycji)Otóż jak widzę to jednak ty niczego nie rozumiesz. Nawet tego, że to tyjesteś spółdzielnią będąc jej członkiem. Jeśli administracja czy zarządpostępują niezgodnie z twoją wolą - naprawdę dużo można teraz zrobić.Włącznie z wydzieleniem się całym budynkiem/częścią mieszkań ze spni iwybraniem własnego zarządu i administracji.Tak swietny pomysl, do tego potrzeba 50% + 1 mieszkancow budynku/osiedlamimo agitacji i wizyty czlonkow rady osiedla u kazdego mieszkanca nie udalonam sieosiagnac wiecej niz 20% frekwencji na walnym.ok 80% podpisalo pismo zadajace wyjasnien w rozliczeniu ostatecznymzarzad odpisal samymi ogolnikami, praktyycznie nic nie wyjasniajac,nastepne pismo adresowane do rady nadzorczej zostalo przekazanedo zarzadu i wrocilo z adnotacja ze wszystko zostalo wyjasnione w pismiepoprzednim i wyczerpuje to droge odwolawcza, a mieszkancy zostalipostraszeni karnymi odsetkami jezeli nie doplaca do m^2 wyliczonej kwoty.W gruncie rzeczy chodzi nam dokładnie o to samo. Różnica polega na tym,że nie uważasz spni za "swoją" - dla ciebie to jest jakaś mityczna Władza,której nie zamierasz "wlazic w d...". A która zapewne twoje i innychczłonków pieniążki trwoni albo prędzej czy później zacznie trwonić,jeśli nikt jej nie kontroluje.niestety w swietle prawa i realiow jest to nie mityczna, ale realna wladza.trudno powiedziec czy nawet wladza bo glownym celem zarzadu jestjak najdluzsze utrzymanie sie na stolku przy odpowiednim wynagrodzeniu.W przypadku naszej spoldzielni maja to opanowane do perfekcji.na wszystko maja podkladki.pozdrawiam WM
| Chodzi rzecz jasna o Rzecznika Praw Konsumenta. Powinien Rzecz jasna nie chodzi o "Rzecznika Praw Konsumenta" bo takiejinstytucji w Polsce nie ma (to dosc powszechnie popelniany blad, podobniejak okreslanie "firma" przedsiebiorstwa), sa za to Miejscy(Powiatowi)Rzecznicy Konsumentow. Polecam uwadze art. 35 UoOKiK. Nie znasz nawet nazwyinstytucji na ktora sie powolujesz, ale oczywiscie wiesz lepiej. Powodzeniana drodze postepowania sadowego...Dzięki. :) Jutro idę pisać pozew. Do swoich urodzin mam czas. :)A o tej nazwie mówisz, mając owiniętą lewa rękę dookoła głowy?I chwytasz nią prawe ucho? http://www.google.pl/search?sourceid=navclient&hl=pl&ie=UTF-8&oe=UTF-... Wyniki 1 - 10 spośród około 72,400 dla zapytania "Rzecznik Praw Konsumenta". (Znaleziono w 0,14 sek.)Razem ze mną myli się ćwerć setki tysiąca linków. :) W tym i ta dziewoja z Olsztyna: http://e-konsument.pl/rzecznik.htm Rzecznik Praw Konsumenta [Poniżej lista wszystkich rzeczników w Polsce - adresy, telefony - lista jest podzielona na województwa]:[..]ANETA PIERZCHAŁA Studentka V roku Administracji, WydziałuPrawa i Administracji, Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiegow Olsztynie.Działa na rzecz praw konsumenta.[..] Najważniejszym uprawnieniem z punktu widzenia konsumenta, jest prawo rzecznika do wytaczania powództwa na rzecz konsumenta, oraz wstępowania do toczącego się postępowania za zgodą konsumenta. Umożliwia to konsumentom wyzbycie się obawy konieczności ponoszenia kosztów sądowych. Rzecznik podobnie jak organizacje społeczne zwolniony jest z opłat sądowych.To chyba o tym piszesz w inym poście: Dla Twojej informacji - w marcu ubieglego roku zminiono zasady dotyczace kosztow sadowych - powiatowy/miejski rzecznik konsumentow nie jest juz zwolniony z kosztow w sprawach INDYWIDUALNYCH.Czyli te 30 złotych wyłożę z własnej kieszeni... To kupa szmalu...Jak dołożę 23 złote -- będę mógł za to kupić widelec... Trochęszkoda... A jak dołożę 6 złotych i 20 groszy -- będę mógł zaparkować bez biletu...ZETO nie ma szczęścia -- Mlekovita pod moim nosem ,,zbudowała'' sklep firmowydzięki czemu oszczędzam kupę szmalu... :) Na cenach (bo są strasznie :) niskie)i na dojazdach, bo nie muszę po zakupy jeździć do ,,miasta'' -- na osiedlunaliczyłem chyba siedem sklepów, ale do tej pory żaden mi nie odpowiadał, :)tak więc do niedawna każde zakupy okupione były kosztami dojazdu. :)-=-Wyniki 1 - 10 spośród około 520,000 dla zapytania "Miejski Rzecznik Konsumentów". (Znaleziono w 0,08 sek.)-=-Znalazłeś jeszcze jakieś błędy? :)Jeśli tak -- to szybko popraw z łaski swojej. :)
1. Prawo do wystąpienia ze skargą konstytucyjną, zgodnie z art. 79 ust. 1 Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997 r., przysługuje każdemu, czyje konstytucyjne wolności lub prawa zostały naruszone. Przepis ten określa równocześnie podstawowe warunki rozpoznania takiej skargi przez Trybunał Konstytucyjny. Szczegółowe uregulowania odnoszące się do skargi konstytucyjnej zawiera ustawa z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, z 2000 r. Nr 48, poz. 552 i Nr 53, poz. 638 oraz z 2001 r. Nr 98, poz. 1070).2. Skargę konstytucyjną może dla skarżącego sporządzić wyłącznie adwokat lub radca prawny.(Skargę konstytucyjną samodzielnie we własnej sprawie może sporządzić sędzia, prokurator, notariusz, profesor lub doktor habilitowany nauk prawnych).3. Jeżeli skarżący, ze względu na sytuację majątkową, nie jest w stanie opłacić kosztów sporządzenia skargi konstytucyjnej przez adwokata lub radcę prawnego, ma prawo zwrócić się do sądu o ustanowienie dla niego adwokata lub radcy prawnego z urzędu. Wniosek w sprawie o ustanowienie adwokata lub radcy prawnego z urzędu należy złożyć do sądu rejonowego właściwego ze względu na miejsce zamieszkania skarżącego. W przypadku uwzględnienia tego wniosku, skarżący nie będzie ponosił kosztów sporządzenia skargi konstytucyjnej.4. Skarga konstytucyjna jest wolna od opłaty sądowej.5. Przedmiotem skargi konstytucyjnej może być wyłącznie akt normatywny (ustawa, rozporządzenie, zarządzenie itd.). Trybunał Konstytucyjny odmawia nadania biegu skargom konstytucyjnym kierowanym wyłącznie na określone orzeczenie sądu czy organu administracji. W skardze konstytucyjnej można kwestionować wyłącznie regulację prawną, która była podstawą takiego orzeczenia.6. W przypadku, gdy zakwestionowany akt normatywny utracił moc obowiązującą przed złożeniem skargi konstytucyjnej należy wykazać, że wydanie przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia o tym akcie jest konieczne dla ochrony konstytucyjnych wolności i praw.7. Trybunał Konstytucyjny rozpoznaje tylko takie skargi konstytucyjne, które związane są z naruszeniem praw lub wolności określonych w Konstytucji RP, z wyłączeniem spraw określonych w art. 56 Konstytucji (uzyskanie przez cudzoziemców prawa azylu lub statusu uchodźcy).8. Trybunał Konstytucyjny może rozpoznawać skargę konstytucyjną wyłącznie wówczas, gdy skarżący wykorzystał już wszystkie, przysługujące mu w ramach postępowania sądowego lub administracyjnego, środki zaskarżenia lub środki odwoławcze * . NOWE9. Skargę konstytucyjną należy złożyć do Trybunału Konstytucyjnego, po wyczerpaniu drogi prawnej (zob. pkt , w ciągu 3 miesięcy od dnia doręczenia skarżącemu prawomocnego wyroku, ostatecznej decyzji lub innego ostatecznego rozstrzygnięcia (nie wlicza się do tego okresu czasu trwania postępowania o ustanowienie pełnomocnika z urzędu celem sporządzenia skargi konstytucyjnej - zob. pkt 3). Trybunał Konstytucyjny nie rozpoznaje skarg wniesionych po upływie wymienionego wyżej terminu.10. Do skargi konstytucyjnej należy dołączyć:pełnomocnictwo do sporządzenia skargi konstytucyjnej (w przypadku skargi sporządzonej przez pełnomocnika z urzędu należy dołączyć kopię postanowienia sądu rejonowego o ustanowieniu takiego pełnomocnika oraz decyzji organu samorządu adwokackiego lub radcowskiego wyznaczającą konkretnego adwokata lub radcę prawnego pełnomocnikiem z urzędu); ponadto - w przypadku osób prawnych - aktualny wyciąg ze stosownego rejestru;kopię orzeczenia organu władzy publicznej, z którego wydaniem skarżący łączy naruszenie przysługujących mu praw lub wolności o charakterze konstytucyjnym;kopię orzeczeń wydanych w związku z wyczerpaniem przez skarżącego przysługujących mu środków odwoławczych lub środków zaskarżenia, łącznie z orzeczeniem wydanym przez organ pierwszej instancji.11. Skargę konstytucyjną wraz z załącznikami należy składać w 5 egzemplarzach.http://www.trybunal.gov.pl/Skarga/skarga.htm
Nykiel W., Mariański A., "Komentarz do ustawy PDoP"
Cytat:Opis(M.S.)Najobszerniejsze opracowanie na temat podatku dochodowego od osób prawnych.W Komentarzu dokonano bardzo wnikliwej analizy przepisów ustawy w oparciu o przytoczone orzecznictwo sądowe, orzecznictwo organów skarbowych, interpretacje Ministra Finansów jak również poglądy nauki. Autorzy przedstawiają również własne, umotywowane propozycje rozwiązań, często polemizując z niekorzystnym dla podatników stanowiskiem organów skarbowych oraz poglądami wyrażanymi w piśmiennictwie. Wiele uwagi poświęcono zagadnieniom związanym z kosztami uzyskania przychodu. Bardzo szczegółowo zostały również omówione zmiany wynikające z ustawy z 18 listopada 2004 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych.Stan prawny na 1 stycznia 2006 r.Prof. Włodzimierz Nykiel - Kierownik Centrum Dokumentacji i Studiów Podatkowych w Łodzi, Przewodniczący Państwowej Komisji Egzaminacyjnej do spraw Doradztwa Podatkowego, członek zarządu International Fiscal Association.Adam Mariański – doktor nauk prawnych w zakresie prawa finansowego, partner w Kancelarii Brzezińska, Narolski, Mariański Adwokaci w Łodzi, zarządzający działem podatkowym kancelarii. Autor ponad dziewięćdziesięciu publikacji z dziedziny prawa podatkowego w tym monografii, artykułów glos, opinii oraz komentarzy do ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych a także praktycznego komentarza do postępowania podatkowego .Monika Bogucka – doktor nauk prawnych w zakresie prawa finansowego, adiunkt w Katedrze Prawa Finansowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Autor publikacji z zakresu prawa podatkowegoZiemowit Kukulski – doktor nauk prawnych w zakresie prawa finansowego, adiunkt w Katedrze Prawa Finansowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Autor kilkunastu publikacji z zakresu międzynarodowego i polskiego prawa podatkowego.Mikołaj Turzyński – doktor nauk ekonomicznych w zakresie nauk o zarządzaniu, adiunkt w Katedrze Rachunkowości Uniwersytetu Łódzkiego, wykładowca i konsultant z zakresu rachunkowości, autor kilkudziesięciu publikacji z zakresu prawa bilansowego i podatkowegoTomasz Kardach - asystent na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego w Katedrze Prawa Finansowego. Jego zainteresowania naukowe obejmują prawo podatkowe ze szczególnym uwzględnieniem międzynarodowego prawa podatkowego oraz prawa podatkowego Unii Europejskiej.Dariusz Strzelec – asystent w Katedrze Prawa Finansowego Uniwersytetu Łódzkiego, starszy konsultant w dziale podatkowym Kancelarii Brzezińska, Narolski, Mariański Adwokaci w Łodzi. Autor oraz współautor publikacji z zakresu prawa podatkowego, w tym komentarza do ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych oraz praktycznego komentarza do postępowania podatkowego.Tomasz Miłek - doradca podatkowy, przewodniczący Zarządu Łódzkiego Oddziału Krajowej Izby Doradców Podatkowych; doktorant w Kolegium Zarządzania i Finansów Szkoły Głównej Handlowej; autor i współautor publikacji z zakresu prawa podatkowego.Hubert Kryszczak – aplikant adwokacki w Kancelarii Brzezińska, Narolski, Mariański adwokaci w Łodzi.Edyta Klimek – doradca podatkowy, wspólnik (współwłaściciel) kancelarii doradztwa podatkowego „Help – Tax” s.c. Edyta Klimek Joanna Kordal.Joanna Kordal – doradca podatkowy, wspólnik (współwłaściciel) kancelarii doradztwa podatkowego „Help – Tax” s.c. Edyta Klimek Joanna Kordal.Symbol: KPG990ISBN: 83-74261-22-6Wydanie: 2006916 str. B5, oprawa twardaKsiazka lezy juz na mojej polce, wiec z czasem pokusze sie o jej recenzjeZrodloSpis tresci
A1 z Gdanska...
I uzupełnienie informacji, z GW Trójmiasto: Autostrada A1: Sądowy triumf GTCMikołaj ChrzanKoncesja na budowę autostrady A1 nie wygasła - orzekł w środę 3 października sąd. To zwycięstwo firmy Gdańsk Transport Company nad ministrem transportu Jerzym Polaczkiem (PiS)Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję ministra transportu Jerzego Polaczka o wygaśnięciu koncesji na budowę autostrady A1 firmy Gdańsk Transport Company. Nakazał też ministerstwu zwrot kosztów postępowania - ok. 11 tys. zł.Spór dotyczy 60 kilometrów autostrady z Grudziądza do Torunia.Batalię o odzyskanie tego odcinka przez państwo minister transportu Jerzy Polaczek ogłosił na początku 2006 r. - Wybudujemy drogę taniej i szybciej niż prywatny koncesjonariusz - zapowiadał Polaczek. Według jego urzędników ten 60-kilometrowy odcinek miał być gotowy do 2010 r., a koszty budowy miały wynosić ok. 5 milionów euro za kilometr.Cena GTC - z końca 2005 r. - wynosiła 7,6 mln euro za kilometr.- Minister mówi rzeczy nieprawdopodobne - komentował w 2006 r. Aleksander Kozłowski z rady nadzorczej GTC. - Nikt nie wybuduje tej drogi za sumę podawaną przez ministra. Nie ma też szans, by rząd wyrobił się do 2010 r. Tylko nasza firma, która buduje już A1 pomiędzy Gdańskiem a Grudziądzem, ma na miejscu sprzęt i ludzi, jest w stanie dotrzymać terminu.Polaczek jednak postawił na swoim. Zlecił Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wykonanie projektu autostrady (wydał na to 38 mln zł).Zabierając kontrakt GTC minister podpierał się argumentem, że wydana w 1997 r. koncesja wygasła. GTC decyzję zaskarżyło twierdząc, że minister mylnie interpretuje przepisy. Wczoraj sąd przyznał rację GTC.- To potwierdzenie, że to nasza firma, a nie rząd ma wyłączne prawo do budowy i eksploatacji autostrady A1 na odcinku Gdańsk-Toruń- mówi Aleksander Kozłowski z rady nadzorczej GTC.Co dalej z budową autostrady A1, niezbędnej m.in. do przeprowadzenia Euro 2012 w Gdańsku? - Zgodnie z warunkami koncesji powinniśmy rozpocząć z ministrem negocjacje warunków. Jesteśmy do nich gotowi choćby jutro - zapewnia Kozłowski.Niemal pewne jest, że teraz oferta GTC będzie dla państwa mniej korzystna niż ta z końcówki 2006 r., bo ceny poszły w górę. Ile teraz zażąda GTC - nie wiadomo.Jednak na razie nic nie wskazuje, by rząd usiadł z GTC do rozmów. - Wyrok jest nieprawomocny. Po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia, ocenimy zasadność złożenia skargi do Naczelnego Sądu Administracyjnego - informowało biuro prasowe resortu transportu.Poinformowało także, że w przyszłym tygodniu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłosi przetarg na budowę spornego odcinka A1 Grudziądz-Toruń.- Minister Polaczek czyni tą trudną sytuacją jeszcze trudniejszą - komentuje Tadeusz Jarmuziewicz, ekspert PO od infrastruktury. - Jeśli ogłosi przetarg, to w sporze GTC-ministerstwo pojawi się trzeci podmiot - zwycięska firma, która będzie rościła sobie prawo do budowy lub odszkodowania. To czyste szkodnictwo. Bez wątpienia będzie to pierwsza sprawa, z którą po wyborach będzie musiał zmierzyć się jego następca.Mikołaj Chrzan
Ponieważ nie mam w zwyczaju nie przyznawać się do błędów chciałbym uściślić informacje na temat owego wieżowca. Do dokładnych informacji na jego temat nie udało mi się potwierdzić. Trochę znalazłem na forum poświęconemu wieżowcom www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=411204. Są zróżnicowane opinie na temat tego co ma się w nim znaleźć, jak będzie wyglądać i czy w tym miejscu może lub powinien powstać. Jak będzie naprawdę pokaże przyszłość. Inną wzmiankę o nim można znaleźć na stronie http://www.tur-info.pl/p/...wski,gmina.html. Poza garścią informacji o zamierzeniach jest też opinia na temat tego, czy zgodnie z ładem architektonicznym powinien powstać w zapowiadanej postaci.Inną sprawą jest tzw. restytucja mienia. Sprawę reguluje tu ustawa z 1997 roku http://warszawa.jewish.org.pl/ustawa.html o związkach wyznaniowych. Gwoli ścisłości należy wspomnieć, że stosunki państwa z kościołem katolickim też są regulowane ustawą. O tym, kto może być członkiem gminy wyznaniowej można przeczytać pod tym adresem http://warszawa.jewish.org.pl/faq.html#1. Liczbę ludności deklarującej przynależność do poszczególnych grup narodowościowych można sprawdzić w rocznikach statystycznych. Nie potrafię odpowiedzieć, czy obecnie działające związki wyznaniowe są następcami prawnymi tych sprzed drugiej wojny światowej. Zwykle z prowadzeniem tego typu organizacji wiąże się prowadzenie jakichś ksiąg, sporządzanie dokumentów i składanie sprawozdań. Obawiam się, że nikt na forum nie ma raczej możliwości przeprowadzenia dokładnego badania tego zagadnienia. Ja też nie. Ale pod tym adresem http://warszawa.jewish.org.pl/historia1.html jest zamieszczone kalendarium. Obecnie gminy funkcjonują na podstawie ustawy z 1997 roku, którą wskazałem. Z kalendarium nie wynika jasno sprawa sukcesji prawnej. Jest to ważne, bo sama kontynuacja tradycji nie ma następstw prawnych.Wspomniana ustawa jest podstawą prawną do restytucji mienia. Zajmuje się tym m.in.specjalna fundacja http://fodz.pl/?d=3&l=pl. Ew. rozstrzygnięcia zapadają w drodze uchwał władz miasta, czyli jest to postępowanie administracyjne. Przykłady uchwał ze wskazaniem komisji i osób podejmujących takie decyzje można znaleźć w biuletynie informacji publicznej miasta np. http://um.warszawa.pl/sam...oc/622_2004.doc. Czas trwania procesu na tej ścieżce trzeba liczyć od momentu wejścia w życie ustawy.W przypadku restytucji mienia przez osoby fizyczne (właścicieli lub ich spadkobierców)pozostaje wyłącznie droga sądowa (postępowanie cywilne). Ustawy nie ma. Komisji teżnie ma. Koszty sądowe są. Po wielu latach niektórym wytrwałym udaje się uzyskać wyroki potwierdzić go we wszystkich instancjach. To nie oznacza jednak, że otrzymającokolwiek. Ostatnio przypominano w mediach sprawy Czetwertyńskich i Branickich. Jakliczne to grono osób nie jest łatwo oszacować, bo nie każdy ma siłę by podjąćdziałania. Ta grupa ludzi też jest w jakiś sposób zorganizowana. Informacje o nichmożna znaleźć tutaj www.reprywatyzacja.info.pl. Czas trwania procesu na tej ścieżce trudniej oszacować, bo niektórzy zgłaszali swoje roszczenia jeszcze w PRL, inni rozpoczęli starania po upadku PRL, bo twierdzą, że wcześniej nie mieli możliwości dochodzenia swoich racji przed sądem.Nie potrafię dotrzeć do danych, by przedstawić czas trwania procesu w zależności odścieżki prawnej dla większej grupy przypadków i czy ktoś odzyskał w Warszawie coś wczasie porównywalnym z zawartymi ugodami, o których można przeczytać w biuletynach.Popatrz na post ra66ita. Israel Perry, setki milionów skubnął, nie siedzi. Zydzisko paskudneA teraz popatrz tutaj:http://www.ynet.co.il/eng...3508589,00.htmlWidzisz teraz, na jakim poziomie zaczyna być prowadzona ta dyskusja? Za chwilę zaczniemy sięgać do protokołów mędrców syjonu.O tym napisalem, o przerzucaniu się niesprawdzonymi cytatami i informacjami. NURSIE - kwestionowałeś właśnie wiarygodność podanych przeze mnie kwot oraz źródła informacji. Kwoty są, przynajmniej z polskiej perspektywy znaczne. Czy zatem moje źródło kłamało?
Nie będę się tu rozwodzić na temat dopuszczalności drogi sądowej i przepisywać komentarzy do m.in. art. 1 i 2 kpc, bo jest to dla nas oczywiste.Prosilbym w takim razie o wskazanie jedynie z ktorych Komentarzy do KC ta oczywistosc wynika? Z dostepnych mi komenatrz i zbiorow orzecznictwa wynika bowiem co innego. Dla przykładu można wskazać:W postanowieniu z dnia 07.08.1996 r. Sąd Najwyższy stwierdził, iż „sprawy o roszczenia wynikające ze stosunku służbowego zawodowych żołnierzy nie są sprawami pracowniczymi ani cywilnymi w rozumieniu kodeksu postępowania cywilnego, lecz sprawami administracyjnymi” (sygn. III PO 12/96, publ. OSNP 1997/7/120; por. też postanowienie SN z dnia 19.05.1997 r., sygn. I PKN 166/97, publ. OSNP 1998/9/273).W wyroku NSA w Warszawie z dnia 05.12.2000 r. (sygn. II SA 937/00, publ. LEX nr 55048) uznano natomiast, że "stosunek służbowy żołnierza zawodowego ma charakter administracyjnoprawny, a zatem odmowa wypłacenia mu ewentualnej należności z tytułu służby, przewidzianej w przepisie materialnym, następuje w formie decyzji administracyjnej”.A teraz od strony kosztów: przed sądem administracyjnym - 4 %, przed sądem powszechnym 5 % - różnica niewielka. Moim skromnym zdaniem róznica niewielka a przed sądem powszechnym możnaby sie nawet pokusić o nakaz zapłaty w upominawczym w grę wchodziłaby opłata 1,25 %. Zgodnie z art. 239 pkt 1 lit „d” w zw. z art. 241 p.p.s.a. w tego rodzaju sprawach żołnierze (byli żołnierze) zwolnieni są od obowiązku uiszczania kosztów sądowych przed sądami administracyjnymi. Takiego zwolnienia nie ma jednak przed sądami powszechnymi. Poza tym nie spotkałem się jeszcze z sytuacją ażeby sprawa zakończyła się na etapie nakaqzu zapłaty, więc nie ma co liczyć na zmniejszenie kosztów z tego powodu. Tym bardziej ze w marcu 2007 r. zmnienione zostały przepisy w zakresie kosztów w postepowaniu upominawczym (obecnie uiszcza się pełną opłatę od pozwu).A od strony praktycznej - skoro organy tak sie od wszystkiego odwołują to z powodów takich jak strutkura sądów administracyjnych łatwiejsze i szybsze jest dochodzenie roszczeń przed sądem powszechnymOd orzeczen sadow powszechnych takze organy wojskowe sie odwoluja do ostatniej mozliwej instancji. Ale szybciej przed sadem powszechnym na pewno jest, pod warunkiem ze sprawe taka Sad przyjmie do rozpoznania (a jak juz wczesniej pisalem spotkalem sie z sytuacjami gdy Sad odrzucal pozwy).Przed sadami administracyjnymi latwiej jest jednak walczyc z niektorymi zarzutami organów wojskowych, ktorym czesto na reke jest ze zolnierze wystepuja w sprawach cywilnych (tam moga bowiem powolac sie na potracenia ktorych dokonuja z uwagi na regulacje z art 410 kc, co jest niedopuszczalne w postepowaniu administracyjnym). Nie zaglebiajac sie w szczegoly wspomne tylko, ze moze sie zdarzyc ze przed sadem powszechnym nie uda sie uzyskac tych wszystkich naleznosci, ktore zostałyby przyznane (moze troche pozniej) w postepowaniu administracyjnym.
Większość deweloperów oszukuje - ostrzega UOKiKłup, IAR 2007-07-25, ostatnia aktualizacja 2007-07-25 13:40Większość z blisko 200 deweloperów zbadanych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów świadomie narusza interesy klientów.Deweloperzy świadomie naruszają interesy konsumentów. Liczne niedozwolone praktyki przez nich stosowane wykazały kontrole przeprowadzone przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK przeanalizował ponad 500 wzorców umownych stosowanych przez deweloperów. Efektem są postępowania oraz pozwy sądowe - a w perspektywie kary finansowe.Utrzymujący się wzrost cen mieszkań - średnio od kilku do kilkunastu procent w skali miesiąca oraz duży popyt - to nie jedyne bariery dla chcących kupić nowe mieszkanie. Z raportu UOKiK z kontroli deweloperów wynika, że problem stanowią również umowy, które kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. W praktyce powoduje to znaczne trudności związane z ostatecznym odbiorem własnego "M".Kolejnym problemem, z którym spotykają się konsumenci, jest niedotrzymywanie przez deweloperów ustalonych terminów realizacji inwestycji. Opóźnienia w wydaniu mieszkania lub zawarciu umowy przenoszącej własność na kupującego, to często wynik stosowania niedozwolonych postanowień, zgodnie z którymi sprzedający nie ponosi odpowiedzialności za przesunięcie ustalonych terminów.Jak wynika z kontroli pułapki czyhają na konsumenta także na etapie odbioru mieszkania. Urząd kwestionuje postanowienia przewidujące, że w przypadku nieuzasadnionej odmowy podpisania protokołu wykonawczego lub niestawienia się kupującego do odbioru lokalu, sprzedający może dokonać tego jednostronnie oraz uznać, że lokal odebrano bez zastrzeżeń. W ten sposób konsument zostaje pozbawiony prawa do dochodzenia roszczeń z powodu wadliwego wykonania przedmiotu umowy.Jak zaznaczył prezes Urzędu Marek Niechciał, umowy zawierane pomiędzy deweloperem a klientem często przeczyły dobrym obyczajom i były krzywdzące dla konsumentów. I tak na przykład sprzedający lokale nagminnie zastrzegają sobie prawo do zmiany ceny zakupu już po podpisaniu umowy, stosując tak zwane klauzule waloryzacyjne. W ten sposób wzrost kosztów mieszkania może nastąpić z powodu inflacji albo zmian w systemie podatkowym. Marek Niechciał podkreślił, że celem takich postanowień jest zabezpieczenie interesów dewelopera . Klient natomiast nie wie, ile wyniesie całkowity koszt mieszkania.Inne problemy konsumentów to między innymi niedotrzymywanie ustalonych terminów oddania mieszkań czy zawyżanie kar za zwłokę we wpłacie na mieszkanie. Pułapki czyhają też przy odbiorze mieszkania. I tak, na przykład, przedsiębiorcy ograniczają prawo konsumentów do składania reklamacji wad zakupionego mieszkania do 5 dni. Tymczasem konsumentowi przysługuje prawo do składania tego typu reklamacji w ciągu 10 lat od zakończenia budowy.Jest szansa, że tego typu praktyki praktyki zostaną ukrócone. Resort budownictwa przygotował projekt ustawy o obowiązku zawierania przedwstępnych umów w formie aktu notarialnego. Minister Andrzej Aumiller zaznaczył, że deweloperzy nie będą mogli bez powodu podnosić cen i zmieniać początkowych ustaleń.Zdaniem wiceprzewodniczącej Rady rzeczników Małgorzaty Rothert przepis ten bardzo ułatwi życie konsumentom, gdyż obecnie nie można nakazać deweloperowi zawarcia takiej umowy.W efekcie kontroli wszczęto 38 postępowań administracyjnych, 50 deweloperów wezwano do dobrowolnej zmiany praktyk, wobec 8 wystąpiono z pozwami do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Sąsiad nie będzie musiał zgodzić się na budowęRenata Krupa-Dąbrowska 20-05-2008, ostatnia aktualizacja 20-05-2008 07:16Bez zgody sąsiadów będzie można stawać osiedla, budować fabryki. Przewidują to dwa projektyTrwają prace nad zmianami, które mają uprościć formalności budowlane. Chodzi o projekty nowelizujące prawo budowlane oraz ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Ich autorami są Ministerstwo Infrastruktury oraz posłowie (pierwsza propozycja ma trafić do konsultacji społecznych, druga wpłynęła do laski marszałkowskiej).â Propozycje te ograniczają wpływ sąsiadów na inwestycje powstające obok nich â ocenia Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana. Formalności budowlane, jej zdaniem, należy uprościć, ale nie kosztem osób trzecich, jak to robią projekty. â Znane są przypadki, kiedy sąsiedzi latami niesłusznie blokują budowę. Inwestorzy potrafią być jednak wcale nie lepsi i także zatruwać życie swoim sąsiadom. Dlatego przepisy muszą równoważyć interesy obu stron â twierdzi Mariola Berdysz.Według projektu ministerstwa żadna inwestycja nie będzie wymagała pozwolenia na budowę. Nie ma znaczenia, czy chodzi o dom jednorodzinny czy fabrykę. Budujący na terenie objętym miejscowym planem musi tylko zarejestrować inwestycję w starostwie.Nie będzie więc tak jak dzisiaj, że starostwo najpierw ustala obszar oddziaływania planowanego obiektu na sąsiednie nieruchomości, a gdy dana działka zostanie nim objęta, jej właściciel lub użytkownik wieczysty staje się stroną w postępowaniu. Daje mu to prawo do zgłaszania swoich wniosków, a gdy dojdzie do wydania pozwolenia budowlanego, a nie jest z tego zadowolony, może się odwoływać.Według propozycji urzędnik sprawdzi kompletność wniosku, uprawnienia projektantów, po czym zarejestruje budowę lub odmówi. Nie będzie postępowania z udziałem stron. Gdy minie 30 dni, a starosta nie zaprotestuje, koparki będą mogły wjechać na plac.Z kolei projekt poselski przewiduje rezygnację z pozwoleń w wypadku budynków mieszkalnych o powierzchni użytkowej do 5 tys. mkw. i wysokości 12 m (ma wystarczyć zgłoszenie staroście zamiaru budowy). Do takich obiektów spokojnie można zaliczyć czterokondygnacyjny blok na 100 mieszkań. Posłowie chcą też ułatwić podział gruntu. Deweloper będzie mógł podzielić teren na kilka działek i na kilka zgłoszeń wybuduje całe osiedle.Nie zgadza się z tym Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury. Uważa, że wpływ na inwestycje będzie można mieć na etapie opracowywania miejscowych planów. Innego zdania jest Mariola Berdysz. Procedura uchwalania planu nie daje takiej możliwości obrony, można tylko zgłaszać uwagi i wnioski bez pewności, że będą uwzględnione, a potem ewentualnie skarżyć gotowy plan.Dużo lepszą ochronę, jak uważa Mariola Berdysz, projekt ministerialny gwarantuje na terenach pozbawionych planu. Zgodnie z nim trzeba uzyskać zgodę urbanistyczną w drodze decyzji administracyjnej.Niebezpieczniejsze są propozycje poselskie. Przewidują, że tam, gdzie nie ma planu, wystarczy rejestracja, bez przeprowadzania postępowania.â Gdyby któraś z tych propozycji weszła w życie, podstawową formą obrony, po uprawomocnieniu się zgłoszenia, będzie wystąpienie do sądu o wstrzymanie robót budowlanych na podstawie art. 347 kodeksu cywilnego â mówi adwokat Rafał Dębowski. Roszczenie wygasa jednak, jeśli pozew nie zostanie złożony w ciągu miesiąca od rozpoczęcia prac. Tymczasem łatwo przekroczyć ten termin, gdyż rozpoczęciem budowy jest np. wytyczenie obiektu, o czym nie wie zazwyczaj zainteresowany sąsiad. Poza tym barierą dla większości nie do pokonania będą koszty sądowe, dużo wyższe niż przed sądami administracyjnymi.Źródło : Rzeczpospolitahttp://www.rp.pl/artykul/136462.html
To trochę nie tak, bo to przecież nie poznańscy samorządowcy z Po rozbudowują bazę wojskową. Oczywiscie że nie , ale po pierwsze nie było słychac jakichkolwiek oficjalnych protestów przeciwko modernizacji bazy - i to ze strony wszystkich ugrupowan politycznych… po drugie umacnia się pozycje wojska dotując zbrojenie terenu pod osiedle.Czyli z jednej strony miasto Poznań daje kase a z drugiej strony niby się procesuje…A ta sprzeczność jest tak na prawdę pozorna, gdyż sama rozbudowa bazy nie oznacza że korzystający z niej piloci i wojsko mają prawo wszystkim śmiać się w twarz ignorując postanowinienia wojewody.Moim zdaniem to nie wina pilotów - tylko błęden wyznaczenie stref - które zostały tak wyznaczone by pominąć tereny silnie z urbanizowane - to widac gólym okiem porównujac stare i nowe strefy -a w Luboniu mamy to aż nadto widoczne (cudowne wyciecie Lubonianki i Żabikowa nieuwzglednienie Wschodniej).I aż się prosi nowelizacja ustaw by o granicach SOU dany organ decydował również na podstawie innych eksperty z wykonanych przez zainteresowane strony, nasze lubonskie pomiary mówią same za siebie w jakiwj strefie winien być Luboń.A przy takich maszynach to podejrzewam ze minimalne "przesterowanie" danego manewru pewnie powoduje zbocznie z kursu o ileś tam...Tylko co robia parlamentarzysci PO w związku ze zmianami stref?Brakuje ustawy która zwolniła by tych ludzi którzy byli w strefach (sporo lubonian) i wystąpili na droge prawną a teraz są załatwieni są w kropke - przepadły kaucje sądowe i WP domaga się kosztów zastępstwa procesowego odpowiednia uchwała i zwrot kaucji oraz przejęcie kosztów procesowych przez WP byłoby możliwe.Brakuje nowelizacji ustawy która nakazywałaby wypłaty odszkodować za SOU w postępowaniu administracyjnym (i to w skali wszelkich stref które w tym kraju z róznych powodów mogą powstać).Kto zagwarantuje ze np. za 1,5 roku WP nieprzedstawi nowe pomiary i powstanei nowa strefa bo się wszystko się pozmienia?Brakuje rozkazu do WP o ugodowe załatwianie spraw i niepłaceniu przez WP jak mniemam za usługi prawne zewnetrznym kancelariom (tak naprawde tylko oni zyskują).I są to działania na szczeblu ogólnopolskim wiec wątpie by "nasz" głos w formie petycji cos zmienił:-(Po prostu w naszym kraju rząd/parlament który teoretycznei winien reprerzentować intreresy obywateli w gruncie rzeczy jest przeciwko nim.A wszytsko to wynika braku dobrego prawa chroniacego własność.Aczkolwiek doceniam wasze zaangażowanie - bo macie chęci, siły i nadzieje!PawlokPS: fajny kawal o F16 szłyszałem tylko nie do końca pamietam ale spróbuje : "Dlaczego F16 będą pod ochroną w Dolinie Rospudy ? - Bo to nieloty " -oby tak się stało w rzeczywostosci... …[ Dodano: 11 Marzec 2008, 22:07 ]Petycję podpisaną przez mieszkańców Lubonia przekażemy m.in. do wszystkich posłów PO z POznania i powiatu poznańskiego. Będziemy z nimi rozmawiać o tym jak mogą nam pomóc. Taka powinna być ich rola - powinni reprezentować mieszkańców swojego regionu i dbać o ich dobro.Czas pokaże czy to coś da...w każdym bądź razie słowa uznania za zebranie sił w tej sprawie - bo łatwo jest krytykowac a trudneij zrobić coś samemu.Pawlok
koszulka m 233 koszulka
kotki koty tapety koty
jaki olej do unhz
imiona do bierzmowania dla chlopcow
gmina;tarkow
pustka ktora boli 600