Source: http://janusz.korwin-mikke.pl/blog/archiwum/2009/12
Timestamp: 2018-09-20 02:55:25
Legal References Found: Art. 126

Art. 5

Art. 8

Art. 90
 Art. 90
 Art. 8
 art. 8
 art. 8
 Art.55

Document Content:
64060 komentujących
93454 czytających
31-12-2009 17:43:00
Prawdziwy polityk zaczyna życzenia od życzeń dla polityków. Oczywiście: najpierw euro-politycy. Życzę im, by doszli do wniosku, że Polska po prostu nie pasuje do socjalnej, muzułmańskiej Europy – i dali „polskim” politykom za to, by wycofali III RP z Unii takie same łapówki, jaki im dali za to, by Polskę do UE przyłączyli. Jak najszybciej – zanim „stara Europa” zbiednieje na tyle, że fala imigrantów ruszy z Francji i Niemiec na Wschód.
To są, jak widać, od razu życzenia dla „polskich” polityków: by bogacili się na łapówkach z Unii, a nie na łapówkach od Polaków. Dzisiejszy polityk i urzędnik bez łapówki żyć nie umie – ale gdyby nie brali od nas, to by się morale w Polsce poprawiło.
Dalej. Życzę wszystkim Polakom, by „Rząd” przestał się o nas troszczyć, by przestał nam pomagać, by przestał wydawać pieniądze na wspomaganie biednych, bogatych, meneli, przedsiębiorców, importerów, eksporterów, rodziny, samotne matki, dzieci, starców – i w ogóle kogokolwiek. By Senat i Sejm przestały wydawać kolejne ustawy mające nam to i owo ułatwić; mógłby natomiast zająć się kasowaniem setek ustaw, które od 90 lat ułatwiają nam życie i ułatwiają.
Wszystkim też życzę, by się trochę odchudzili. Polacy mają nadwagę – co jest widomym objawem kryzysu: w czasie kryzysu je się więcej, na zapas – jak wiadomo. Dobrze byłoby zacząć od odchudzenia Senatu (do 32 Senatorów + byli prezydenci) i Sejmu (do 120 Posłów). Szczupli są żwawsi.
A gdy już WDost. Senatorowie i WCzc. Posłowie skasują te ustawy – to życzę im, by na koszt podatnika pojechali sobie na Bahamy: na 10-letni, zasłużony wypoczynek.
Co, oczywiście, stanowi również życzenia dla nas. Nam też należy się wypoczynek. Od NICH.
Wszystkim obywatelom III RP życzę też, by w wyniku nagłego przypływu sympatii do „WiP”u, „Wolność i Praworządność” wygrała za dwa lata wybory. Dla Członków WiP to oczywiście dodatkowa harówka dla dobra Polski– ale cóż: dobrowolnie się tego podjęliśmy, nikt nas nie zmuszał.
A nam wszystkim życzę, byśmy wytrwali w postanowieniach, jakie sobie z okazji Nowego Roku podjęliśmy – i podejmiemy. Oby wszystko dobre, co rozpoczęło się w roku 2009, rozwinęło się szczęśliwie - i niech rozkwita 1000 nowych inicjatyw!
30-12-2009 23:48:00
O budżecie - i jeszcze o terrorystach
Wczoraj - p/t "NIE NA TEMAT" {antykomunista} napisał :
Oglądałem dzisiaj konferencję p. Donalda Tuska, na której zapowiedział On, że w styczniu następnego roku w Sejmie odbędzie się głosowanie nad rządowym projektem ustawy o wprowadzeniu zasady zrównoważonego budżetu...szczerze, nie wiem, czy narodowi bolszewicy z PiSu na to pójdą, natomiast sam pomysł jest chyba godny pochwały - wiemy, że większośc socjalistycznych fanaberii jest możliwa dzięki zadłużaniu się ponad miarę i zwalaniu konsekwencji wlasnych działan na następne pokolenia. Tusk mówił o wprowadzeniu zasady, wedle której wydatki będa musiały być niższe od przychodów. Twierdzi, ze zahamuje to wzrost długu publicznego i jednocześnie pozwoli na stopniowe spłacanie już istniejącego. Co do 1 prognozy to wydaje się ona logiczna, 2 natomiast już mniej... ale zawsze warto spróbować.
Ciekawym, co Państwo o tym myślicie.
Ja myślę, że jest to kolejny temat "rzucony", byśmy mogli pocmokać i pochwalić - i nigdy nie wpłynie on do Laski Marszałkowskiej. Tak nawiasem: gdy go zgłosiłem w 1992 roku, to (prawie) cały Sejm wybuchnął gromkim śmiechem!!
Ponieważ dyskusja o problemie d***kracji praktycznej odbywała się i na blogu, i tutaj, podsumowuję ją i tu, i tu:
Teraz jeszcze w sprawie dyskusji o terrorystach, samolotach, i wypadkach drogowych. Otóż, podsumowując: nie – interesy wielkich firm nie mają tu nic do rzeczy. Rachunek w d***kracji jest prosty. Jeśli Władza oświadczy, że nie wyda miliarda na zabezpieczenie samolotów, a da je na zwiększenie bezpieczeństwa na drogach - i w następnym roku terroryści rozwalą samolot, przy czym zginie 300 pasażerów – to Władzy nic nie pomoże przytaczanie statystyk, że w tym roku na drogach zginęło o 3000 mniej ludzi.
Bo L*d – mam na myśli L*d w Epoce TV - jest głupi; L*d nie myśli – tylko widzi ten rozwalony samolot i 300 trupów. A tych 3000 mniej trupów na drogach nie zobaczy – no, bo jak?
Jasne więc chyba, że JE Benedykt Hussein Obama musiał powiedzieć, że zwiększy wysiłki, nakłady, że zabezpieczy, ubezpieczy i zapobiegnie.
W d***kracji inaczej się nie da.
A 2700 osób - do piachu...
29-12-2009 23:38:00
Stadion "Narodowy"
W d***kracji myślenie o tym, co będzie po najbliższych wyborach jest rzadkie. Ze zdumieniem dostrzegłem więc w TVN, że niektórych dziennikarzy, urzędników - a nawet „polityków” - zaczyna interesować pytanie: „Co będzie z budowanym właśnie we Warszawie stadionem za trzy lata?”
Zadali sobie trud – i wyliczyli, że jak wszystko dobrze pójdzie, to „Stadion Narodowy” będzie rocznie przynosił nawet i 15 mln zł zysku!
A ja mogę się założyć, ze będzie przynosił raczej 10 mln zł strat – chyba, że reżym lub m.st.W-wa będzie jakieś imprezy dofinansowywać...
Powiedzmy jednak, ze te optymistyczne rachunki się sprawdzą. No, to liczymy!
Stadion ma kosztować (optymistycznie) 1,7 mld zł. W rzeczywistości będzie co najmniej 2,5 mld – ale, dobrze: przyjmijmy tę ocenę...
Z tego wynika, ze przy optymistycznych szacunkach rocznie będzie przynosił niecały 1% od kapitału!!!
Przy wszelkich szacunkach przyjmuje się, że inwestycja powinna się zwrócić po sześciu latach – czyli powinna przynosić ok. 300 mln rocznie.
Przy takim rachunku to, czy przynosi 10 mln zysku, czy 10 mln straty – to już doprawdy żadna różnica! Ilu ludziom można by udzielić pożyczek na 10%... I jacy byliby szczęśliwi!
Po prostu wywalamy w błoto ( dosłownie – proszę pójść na plac budowy...) 2 miliardy zł.
Stać nas. Naprawdę. Kwiatek przy kożuchu często dodaje uroku.
Tylko proszę mi nie wmawiać, że to udana inwestycja.
PS. Nie wiem, czy jeszcze można głosować w tej sondzie:
http://rozmowy.onet.pl/3,sondy.html
ale proszę tam zajrzeć - pamietając, że wśród nie-internautów procent zwolenników kary śmierci jest znacznie wyższy!
28-12-2009 23:56:00
Następnie p.Abd-ul-Mutallab zaczął twierdzić, że chemikalium dostał od Al-Qa'idy. W wyniku tego setki tysięcy pasażerów lecących do Ameryki zaczęło być surowo rewidowanych. Koszt tego dla Ameryki jest znacznie większy, niż strącenie nawet trzech samolotów – więc al-Qa'ida kosztem trzech dolarów (bo tyle kosztowała pewno ta substancja) spowodowała straty liczone w miliardach.
W samolocie leciało 278 pasażerów. Dokładnie tyle samo ludzi zginęło podczas dwóch dni w Stanach Zjednoczonych w wypadkach drogowych. Ale to nikogo nie obchodzi. W d***kracji liczą się wyłącznie Wielkie BUM! Wtedy przylatuje telewizja – i jest problem. Nawet, jeśli BUM nie nastąpił. Na pokazaniu tego w TV można zarobić, na dodatkowych kontrolach pasażerów zarabiają kontrolujący...
Bo przecież wielkie firmy ubezpieczycielskie również wywierają ogromny wpływ – przekupując polityków, korumpując dziennikarzy (przez nie zamieszczanie ogłoszeń w gazetach, które ich nie popierają!). Wprowadzają przymus jazdy w pasach, posiadania poduszek powietrznych itd. - co jest ordynarnym oszustwem.
Gdyby bowiem wprowadzenie tych zabezpieczeń powodowało zmniejszenie liczby wypadków śmiertelnych, to po ich wprowadzeniu firmy powinny obniżyć składkę....
Szkody dla gospodarki amerykańskiej poprzez wprowadzanie tych ograniczeń są zapewne tak samo duże, jak koszty uciążliwości w ruchu lotniczym. Samochodami jeździ dziennie 300 milionów Amerykanów – samolotami lata paręset tysięcy...
Tak więc: nie dociągnąłem tematu...
I jeszcze jedno: p.Abd-ul-Mutallab przyznając się od razu i bez bicia, że otrzymał tę substancję od al-Qa'idy, pozornie zwariował: przecież za związki z al-Qa'idą od razu dostanie dożywocie. Ale podejrzewam, że nie zwariował: chodziło Mu (a może al-Qa'idzie) właśnie o wywołanie w Stanach paniki, że al-Qa'ida jednak działa.
A możliwa jest jeszcze inna hipoteza: amerykańskim służbom specjalnym zależy na zastraszeniu ludności - by wprowadzić jakieś kolejne spec-ustawy i otrzymać kolejne pieniądze na "walkę z terroryzmem". Co by wyjaśniało, dlaczego mimo ostrzeżenia od ojca p.Abd-ul-Mutallaba i mimo uczulenia na Czarnych – nie zrobiono Mu przed wejściem na pokład spec-kontroli...
27-12-2009 03:32:00
Na bardzo interesującym blogu p.Sebastiana Derwisińskiego:
http://derwisinski.salon24.pl/108512,demokracja-opium-dla-ludu
znalazłem zdanie odnoszące się bezpośrednio do przedświątecznej dyskusji o Teorii Ewolucji:
„Uwielbienie dla Darwina łączy demokratów, bolszewików i nazistów. Demokracja, jako materialistyczna doktryna, nie może wyrzec się wiary w Darwina, mimo, że teoria wyższości silnych gatunków nad słabszymi w sposób oczywisty inspirowała bezpośrednio Hitlera i Lenina”
Otóż zdanie to zawiera jeden fałsz – a jego reszta jest po prostu bezsensowna.
Jak już pisałem Teoria Ewolucji nie zakłada, że jakaś rasa (lub gatunek) są „lepsze” lub „wyższe” od innych. Zwolennik Teorii Ewolucji z pokorą obserwuje to, że jedne chyba zwyciężają, a drugie chyba przegrywają – ale doskonale wie, że ze zmianą warunków wszystko może się zmienić.
Powtarzam przykład z chrząszczami. W wyniku ewolucji owady wykształciły cudowną rzecz: skrzydła. Lecz oto na wyspach, na których wieją silne wiatry, skrzydlate chrząszcze unosiły się w powietrze – i ginęły, znoszone nad wody oceanu. Wykształciły się więc – i przetrwały – gatunki chrząszczy bezskrzydłych.
Czy „wyższe” są chrząszcze bezskrzydłe – czy ze skrzydłami?
Otóż zwolennik Teorii Ewolucji takiego pytania w ogóle sobie nie stawia! Jeśli mówi o gatunku „wyższym” lub „lepszym” - to oznacza wyłącznie skrót myśli: „wydaje się on wygrywać w wyścigu ewolucyjnym”.
Z czego nie wynika żadna dyrektywa typu: „A więc należy go popierać, by szybciej wygrał” ani: „A więc należy popierać jego konkurentów jako słabszych”. Z Teorii Ewolucji nie wynika - i wynikać nie może – żaden wniosek praktyczny. Jest to, powtarzam, tylko styl myślenia. Filozofowie tylko interpretują świat – i wcale im nie idzie o to, aby go zmieniać!
Zapewne ani Włodzimierz Eljaszewicz Uljanow, ani Adolf Hitler, ani 95% ludzi – włącznie z wyraźną większością nauczycieli biologii - nie byli i nie są w stanie tego zrozumieć. Dlatego właśnie jestem przeciwny nauczaniu Teorii Ewolucji w szkołach. Jedyne, co ludzie rozumieją – i co zapewne łączy Lenina, Hitlera i innych d***kratycznych polityków – jest to, że można wytłumaczyć rozwój życia bez używania pojęcia „Bóg”. Ale żadna to rewelacja: ruch futbolówki po kopnięciu jej butem też tłumaczymy nie odwołując się do pojęcia Boga – co w niczym nie narusza fundamentów religii.
Na zakończenie: wiara w d***krację nie jest motywowana niczym racjonalnym – a więc trudno zrozumieć dlaczego PT Autor nazywa ją „materialistyczną”? Jest to absolutny i czysty fideizm, nie podparty ani żadnymi rozważaniami teoretycznymi, ani praktyką. Oczywiście Autor ma rację: „Demokracja chrześcijańska jest równie absurdalną mieszanką, jak katolicki marksizm czy antysemicki syjonizm. Przywiązanie do takich ideologii, świadczy o pomieszaniu zmysłów lub niewielkiej orientacji w polityce”; wszelako d***kraci nie wierzą wprawdzie w Boga znanego z Pisma Świętego – ale za to wierzą w L*d. Nie tam w tych konkretnych, żyjacych ludzi, którymi pogardzają, lecz w L*d jako byt metafizyczny, idealny, odarty ze wszystkich cech materialnych.
Ta wiara to wyjątkowo szkodliwy zabobon.
PS. Podobnie nietrafna jest druga część następującej obserwacji Autora(?): "Śmierć Boga jest na rękę demokracji, ponieważ dogmat o pochodzeniu władzy od ludu jest wówczas w pełni usprawiedliwiony. Nie ma zjawisk nadprzyrodzonych, wszystko jest sterowane niewidzialną ręką rynku. " L*d (ten L*d idealny, w imieniu którego działają d***kraci, absolutnie nie życzy sobie, by czymkolwiek sterowała Niewidzialna Ręka Rynku- z dokładnie tych samych powodów, dla jakich nie życzy sobie, by w cokolwiek wtrącał sie Bóg!! To L*d ma bowiem sterować wszystkim!
Należy to odbierać jako marną parodię słów z II Ksiegi Mojżeszowej: "Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, L*d, bóg twój, jestem bogiem zazdrosnym(...)
26-12-2009 23:52:00
W Święta i w dniu św.Szczepana Męczennika
blogów nie piszę. Przepraszam.
24-12-2009 23:50:00
Moje życzenia świąteczne - video - są tu:
http://korwin-mikke.pl, konkretnie: http://korwin-mikke.pl/wideo/index/0
a tekstem - tu:
24-12-2009 14:36:00
Zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzy zespół portalu korwin-mikke.pl
23-12-2009 23:45:00
Ekonomia świąteczna
Nie chce mi się zaglądać na blogi rozmaitych anty-religionistów – tych samych typów, którzy budowali tzw. gospodarkę PRL – ale przekonany jestem, że znalazłbym wśród nich kilka, na których wyrzekano by, że Święta tyle kosztują! Że zamiast kupować prezenty, można by wydać te pieniądze na ufundowanie domów opieki społecznej, dofinansowanie żłobków i przedszkoli, oraz zasilenie Fundacji im.Stefana Batorego.
Jednak znajdę też wypowiedzi innych ludzi – tych, co popierają zbrojenia, twierdząc, że „nakręcają one gospodarkę – utrzymujących, że to, że ludzie kupują prezenty nawet niepotrzebne, jest korzystne dla gospodarki, bo „daje pracę” wielu ludziom...
I jedni i drudzy nie mają racji.
Człowiek zarabia pieniądze – a następnie je wydaje. Celem wydawania pieniędzy jest zaspokojenie potrzeb tego, kto je zarobił. I, oczywiście, wolno mu kupić kosztowny, bezsensowny prezent – ale wolno też ofiarować coś na dom spokojnej starości. Albo żłobek dla niedorozwiniętych dzieci.
Bo to są jego pieniądze.
Powtarzam: potrzebą wydającego pieniadze jest np. kupienie znajomemu kaftana bez rękawów. To, czy ten kaftan jest przydstny znajomemu, jest bez znaczenia! To nie jego potrzebę przecież zaspokajam!!
Jeśli te pieniądze zaspokajają potrzeby tego, kto je zarobił - to nic się nie zmarnowało., Jednakowoż też nic się nie stworzyło...
Oczywiście: czasem można się pomylić – i wydać pieniądze nie zaspokajając swoich potrzeb. Jednak wtedy, gdy państwo wydaje nasze pieniądze za nas na nasze potrzeby, takie pomyłki są znacznie częstsze.
I tylko dlatego przeprowadzanie pieniędzy przez budżet jest szkodliwe.
PS. Poszukiwania wczorajszego wpisu nic nie dały... Jak na razie
22-12-2009 23:54:00
Dziwna sprawa. Niestety: znów
będzie opóźnienie - chyba ponadgodzinne, bo mam nawał roboty.
Opps! Niew pamietsam, co sie stało! Wydawało mi sie, że wstawilem...
Znajdę i wstawię. Jak znajdę...
Tajemnicza sprawa: nie znalazłem (24-XII - 4.01)
21-12-2009 23:48:00
Przepraszam, ze ostatnio same polemiki z PT Komentatorami - ale sprawy Teorii Ewolucji, eugeniki itd. są bardzo ważne. Powiedziałbym: śmiertelnie poważne.
{synchlopa} napisał: "Natomiast eugenika jest z TE sprzeczna" ha ha Pan JKM nie rozumie do końca TE! "zastępując je doborem sztucznym" ???- bo takie jest teraz naturalne środowisko!". Nie tyle nie ma racji, co nie o to tu chodzi!
Oczywiście, że nie żyjemy już na ogół - przynajmniej w miastach - w środowisku naturalnym. Jednak w dalszym ciągu jest ono "otwarte" - czyli: na nasz gatunek oddziałują miliony czynników, nad którymi nie mamy żadnej kontroli: zmiany promieniowania kosmicznego, nowe szczepy bakteryj i wirusów, zmienia się klimat - a także rządzący...! Nasz gatunek więc mutuje dostosowując się do tych zmian.
Natomiast przez eugenikę rozumie się sztuczny dobór ludzi do rozpłodu – dziś, co bardziej efektywne: chromosomów i genów. Oznacza to odwrócenie naturalnego porządku Natury.
W Naturze bowiem nie ma celowości, nie ma wartościowania. Jakaś forma przeżywa – i z tego powodu uważamy, że jest „lepsza”. Ale to „lepsza” oznacza tu tylko tyle: „lepiej dopasowała się do zmienionych warunków”.
Natomiast w eugenice stawiamy sobie najpierw cel: „Wyhodować człowieka silniejszego, mądrzejszego, piękniejszego (niepotrzebne skreślić)”. Czyli z góry zakładamy, co jest lepsze – i próbujemy osiągnąć cel.
Dlaczego jest to niebezpieczne? Przecież to takie wspaniałe marzenie...
Otóż – nie!
Na zmienione (lub nawet te same) warunki gatunek odpowiedziałby zmianą dopasowującą. Uważamy, że jest to zmiana optymalna. Natomiast zmiana osiągnięta przez eugeników będzie inna. Zapewne nie będzie więc optymalna!!!
Czy buldogi lub jamniki maja lepszą przeżywalność, niż kundle? Bardzo w to wątpię!
Oczywiście: to nie musi być prawda. Czasem można na skróty doprowadzić do zmiany naprawdę korzystnej – i to nawet takiej, jakiej ewolucja nigdy nie potrafiłaby osiągnąć. Ewolucja mogłaby wytworzyć jamnika, ale - przykład śp.Stanisława Lema: ewolucja nie może wytworzyć człowieka z kółkami, zamiast nóg – a jest wysoce prawdopodobne, że byłoby to korzystne... Więc jakieś manipulacyjki w genach...
To JEST teoretycznie możliwe. Jednak cholernie ryzykowne. Albowiem jeden gen odpowiada na ogół za kilka cech – i to w różnych kawałkach naszego organizmu.
Najgorsze w eugenice jest to, że może stać się powszechna – co zagrozi różnorodności. Gatunek toleruje rozmaite odchyłki od normy – i nigdy nie wiadomo, czy taka „odchyłka” nie będzie dla gatunku ratunkiem (jak np. brak skrzydeł u chrząszczy na wyspach, gdzie wieją silne wiatry!). Gdfyby więc 20% ludzi eksperymentowało na swoich dzieciach - różnorodnośc by sie zwiekszyła - i OK: najwyżej by wymarli... Tymczasem gdy dopuścimy do eugeniki, to niedługo będziemy mieli do dyspozycji 20 typów kobiet – optymalnych, oczywiście – i dziesięć typów „optymalnych” mężczyzn. A jeśli eugenike będa uprawiać ONI – to dwa typy mężczyzn i pięć typów kobiet...
Czyli różnorodność wezmą Diabli. Bo przecież każdy będzie chciał być ”optymalny”. Kto świadomie dopuści, by jego córeczka była brzydsza, niż córka sąsiada?!?
Mało kto...
I to właśnie jest zapewne mechanizm wbudowany przez Pana Boga we Wszechświat: jak jakaś cywilizacja rozwinie się zanadto, zagrozi rozbijaniem atomu, katastrofami kosmicznymi itd. - to wcześniej sama się wykańcza poprzez „samo-optymalizację”.
O czym świadczy Silentium Universi!
20-12-2009 23:55:00
Kilka uwag o Teorii Ewolucji
O darwiniźmie pisałem sporo w „Najwyższym CZAS!”ie – i nie tylko. Postaram się znaleźć gotowe teksty. Tu chcę się obszernie odnieść do tego, co Państwo napisali.
Otóż, przede wszystkim, teoria śp.Karola Darwina jest – literalnie biorąc – fałszywa. Podobnie jak np. teoria śp.Mikołaja Kopernika. Planety, jak wiadomo od czasów śp.Jana Keplera, nie poruszają się po okręgach, lecz po elipsach (i dlatego Kościół nie dopuszczał teorii Kopernika do praktycznego zastosowania – bo nawigatorzy kierujący się tą teorią po prostu by błądzili!). I podobnie z Teorią Darwina.
Jednak Teoria Ewolucji to nie jest teoria dotycząca konkretnych gatunków. To sposób myślenia wykraczający daleko poza biologię. Podam przykład.
Dyskutowałem dziś z pewną uroczą feministką, którą oburza patrylinearność. "Dlaczego – pyta – choć kobiety wnoszą do puli genetycznej taki sam wkład, jak mężczyźni (a nawet, licząc w genach, nieco większy!) nazwiska, herby i stanowiska dziedziczy się w linii męskiej?"
Odpowiedź brzmi: początkowo zapewne w różnych społeczeństwach bywało różnie. I w niektórych plemionach Polinezji oraz Nowej Gwinei tak jest nadal. Tylko w wyniku selekcji naturalnej zwyciężyły społeczeństwa patrylinearne.
UWAGA: nie „zwyciężyły, bo są lepsze”. Jest dokładnie odwrotnie: sądzimy, że są lepsze, ponieważ zwyciężyły. A na czym polega ta lepszość? Nie wiemy. Ale konserwatyści radzą nie ryzykować ze zmianami w tym względzie – bo (a) po co; (b) zawsze to ryzykowne.
Podobnie np. z leworęcznością czy prawoskrętnością. Muszle ślimaków i innych skorupiaków są prawoskrętne. Dlaczego prawoskrętne są „lepsze”? Nie wiemy. Lewoskrętne też się raz na 100.000 wypadków trafiają. Jest to „rezerwa genetyczna”: gdyby jakiś pomór padł na populacje prawoskrętnych, to być może nie objąłby on lewoskrętnych...
Powtarzam: uczeni bronią Teorii Ewolucji – bo to jest sposób myślenia. I naprawdę: trudny do zakwestionowania. Wręcz oczywisty. Jak go ktoś nie rozumie – no, to trudno...
Inna sprawa, czy Teorii Ewolucji należy uczyć w szkołach? Moim zdaniem: NIE! Ten sposób myślenia jest abstrakcyjny, a więc niedostępny dla 90% kobiet i 60% mężczyzn (możliwe, że przeceniam obydwie płcie...). Uczniowie zdolni powinni to odkrywać w elitarnym liceum, albo i dopiero na studiach. Do celów praktycznych Teoria Ewolucji nie jest potrzebna - podobnie jak Teoria Kopernika zresztą – i tylko wprowadzają zamęt. Niech szczeniaki lepiej nauczą się odróżniać topolę od wiązu – i wiedzą, jak Słońce porusza się po nieboskłonie ze wschodu na zachód 99% kobiet i 75% meżczyzn - przynajmniej w miastach - nie wie, gdzie jest północ, a gdzie południe!).
Teorie te służą też do podważania wiary w Boga. Tymczasem to, że ludzie wierzą w Niebo i w Piekło jest korzystne społecznie - mniej zabójstw, kradziezy itd – i nie ma to żadnego związku z tym, czy Bóg istnieje, czy nie! NB. Karo Darwin był jak najbardziej wierzący.
Wbrew temu, co pisze {timiq} znane są setki przykładów powstawania nowych gatunków – dziś, na naszych oczach, też. Czy i kiedy Bóg raczył stworzyć świat – nie wiemy i nie dowiemy się nigdy (Bóg, jako Wszechmocny, mógł stworzyć świat dostarczając nam przesłanki do potwierdzenia dowolnej teorii!!). Tak, że {raf} nigdy nie zostanie usatysfakcjonowany...
{timiq) ma jednak swoistą rację twierdząc: „Jedną z konsekwencji teorii Darwina - nie wiem czy JKM widzi taki związek przyczynowo skutkowy - jest brak poszanowania dla osoby człowieka, czyli np. eutanazja i aborcja. Bo zwierzę, nawet bardzo inteligentne, to tylko zwierzę, i może służyć wyższym celom”. Formalnie takiego związku nie ma. Analogiczne rozumowanie: „Złoto jest tylko metalem, więc można wrzucić je do wielkiego pieca” - jest przecież fałszywe – nieprawda-ż. Jednak w umysłach prostych ludzi tak to właśnie wygląda – i dlatego jestem przeciwny nauczaniu profanów TE.
Natomiast eugenika jest z TE sprzeczna. TE zakłada bowiem, że na gatunek oddziałują miliony rozmaitych czynników i powodują jego ewolucję polegającą na dopasowywaniu się do zmian. Eugenika eliminuje dobór naturalny i selekcję naturalną – zastępując je doborem sztucznym. Ciekawe, że eugenika jest obecnie coraz śmielej propagowana – choć jest sprzeczna zarówno z TE, jak i nakazami wszystkich Wielkich Religij. Natomiast zgodna z religią New Age.
Teoryj wyjaśniających powstawanie gatunków jest co najmniej kilkanaście – by wymienić np. lamarckizm. Co do genetyki: TE działałaby sprawnie przy założeniu niezmienności genów – podobnie jak fizyka przy założeniu nierozbijalności atomów – wiemy jednak, że tak nie jest. Geny podlegają „uszkodzeniom”. Szansa, że w wyniku takiej mutacji powstanie coś żywego jest niesłychanie mała – na ogół taki organizm jest niezdolny do życia – ale gdy biliony mrówek i tryliony bakteryj się mnożą... Oczywiście łatwiej znaleźć wytworzony przypadkiem w skale młotek niż karoserię „Forda T” - dlatego gatunki „wyższe” bardzo rzadko ewoluują w sposób zasadniczy. Natomiast muchy – dość często, a wirusy grypy, niestety, i parę razy do roku...
Jeszcze dwa drobiazgi. {hes} słusznie zauważa: „Kreacjonizm nie ma nic wspólnego z religią. Kreacjonizm to także hipoteza, że zostaliśmy stworzeni przez UFOludków (a Boga nie ma)”. Ma też rację {BratSzlachcic}: „Darwin przecież o genach wiedział tyle, co Mendelejew o atomach czy uranie. Nie znał go, ale miał czuja i przewidział, że będzie”.
Ufff. Sapientii sat.
19-12-2009 23:55:00
Jeszcze o wyczynach WDost.Krzysztofa Piesiewicza. UWAGA: ruszyła KSIĘGARNIA!
Sprawa ta wzbudziła spore zainbteresowanie - szczerze pisząc: nie wiem, dlaczego...
W każdym razie przypominam: ja nie bronię - ani nie potępiam p.Piesiewicza. Mnie to smieszy. Ta uwaga o sukience to też, oczywiście, żarcik.
Natomiast "szydlot" zadał sobie troche trudu:
"W tym całym zamieszaniu z Piesiewiczem najbardziej bulwersuje mnie nie to, że dorosły facet ubrał się w sukienkę i zażył kokainę, bo każdy powinien być kowalem własnego losu. Najbardziej bulwersujące jest to, że ten facet zabrania robić to innym poprzez głosowanie ZA ustawą która pozwala wsadzać ludzi do więzień za posiadanie np. niewielkiej ilości trawki.
Wyniki głosowania tutaj: http://tnij.org/e6vo"
Ale nawet to mnie nie bulwersuje. Jak mawiał śp.Franciszek VI, książę de la Rochefoucauld: "Hipokryzja - to hołd składany Cnocie przez Występek". Jesli, oczywiście, założymy, że ćpanie jest występkiem. Ale też wsadzenie teraz p.Piesiewicza do kryminału na podstawie ustawy, za którą głosował, byłoby realizacją Sprawiedliwości Dziejowej...
O Teorii Darwina - obszernie jutro. Tych, którzy chcą kupić - nie koniecznie pod Choinkę - ciekawą książkę, informuję, że KSIĘGARNIA wreszcie ruszyła. Proszę kliknąć na zakładkę...
18-12-2009 23:53:00
Komentarze do zaszłości, czyli: "Niechęć do pociągu"?
P.Jan Rakowski jr., twierdzący, że „w wielu kwestiach mam trochę racji” zarzucił mi „Chorobliwą awersję do kolei”, o których „piszę nieobiektywnie i mijam się z prawdą”.
Otóż ja nie mam żadnej awersji do kolei – ja uwielbiam jeździć pociągami. Problem w tym, że jeszcze bardziej uwielbiam jeździć dyliżansem, zwłaszcza na dachu. Czy p.Rakowski jr. będzie mi dopłacał – powiedzmy – 20 zł do każdej przejażdżki?
To dlaczego ma dopłacać do mojej przejażdżki koleją?
Ja mam – i to bynajmniej nie „chorobliwą", lecz racjonalnie uzasadnioną – zdecydowaną niechęć do wszystkiego, do czego podatnik musi dopłacać.
Gdy jadę samochodem, z każdego litra benzyny okupujący Polskę reżym zdziera 3,20zł. Tylko 1/7 tych pieniędzy idzie na budowę i utrzymanie dróg – reszta na zazwyczaj bzdurne lub wręcz szkodliwe dla gospodarki i moralności cele (np. na – tfu! - „gejów”, na bezrobotnych, na feministki, na subwencjonowanie eksportu...). W tym i na dopłaty do kolei.
Koleje trzeba sprywatyzować – i zobaczyć: jeśli utrzymają się bez państwowych dotacyj – to znakomicie! Bardzo się będę cieszył. I będę jeździł.
Jeśli się nie utrzymają... Cóż: dyliżanse się nie utrzymały, i stoją po muzeach... Samoloty „Concorde” też. Wszystkie wytwory techniki kiedyś trafią do muzeum – takie jest życie.
Ale, oczywiście, bardzo możliwe, że pociągi wygrają nawet z samolotami. Może w przyszłości będzie i tunel kolejowy do Australii – przez środek Ziemi? Kto wie?
Ja kocham koleje – i bardzo bym się cieszył. Natomiast moje serce nie pozwala mi zmuszać babiny spod Bochni by dopłacała do mojego przejazdu!
Ukradziono napis : "ARBEIT MACHT FREI" Najprawdopodobniej na złom. Robi się z tego akt anty-semityzmu.
Przypominam, że w Oświęcimiu-Brzezince Żydzi szli niemal od razu na śmierć. To dla Polaków (i innych Aryjczyków) był to normalny (?) obóz pracy - i to ich dotyczył ten napis...
PS. Przepraszam za brak wpisu wczoraj. Nie dałem rady.
Trwa FINAŁ!! Finał głosowania na "Polityka roku 2009"
16-12-2009 23:42:00
Widzę za oknem masę kobiet paradujących bezkarnie w spodniach; ale gdy W. Dost. Krzysztof Piesiewicz (Warszawa, PO) założył w swoim własnym mieszkaniu damską sukienkę, to cała Polska wydziwia.
W Czechach od Nowego Roku posiadanie niewielkich ilości narkotyków nie będzie karane. Nie będzie się trzeba obawiać kary za posiadanie do 1,5 grama heroiny, 1 grama kokainy, 2 gramów metamfetaminy, do 15 gramów marijuany, do 4 tabletek ecstasy i do 5 tabletek LSD. Tymczasem u nas robi się wielki gwałt, gdy dorosły facet aplikuje sobie trochę kokainy.
Kobiece społeczeństwo zabiera "dzieciom" nożyczki, bo mogą się skaleczyć. W społeczeństwie męskim mówi się: "Jak facet zażywa i mu nie szkodzi - to niech zażywa; a jeśli zażywa i przez to zejdzie z tego świata - to BARDZO DOBRZE: jednego duchowego słabeusza mniej. W następnym pokoleniu będzie więcej dzieci od mężczyzn panujących nad sobą".
Ale kto dziś słyszał o Herbercie Spencerze? A kto przeczytał - i zrozumiał - Karola Darwina?
15-12-2009 23:48:00
Czy epatować ludzi wykryciem pedofila?
W "Dzienniku Polskim" zamieściłem felietonik:
Kiedyś prokuratura służyła ściganiu przestępców. Obecnie służy do promowania się prokuratorów.
Właśnie PAP podaje, że p. prok. Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie reklamuje się jako prowadzący śledztwo w sprawie pedofila spod Wieliczki, który coś-tam-coś-tam z trzema dziewczynkami. Dalej idą szczegóły: w piwnicy, "inne czynności seksualne" - by podniecić widza.
"Z uwagi na charakter sprawy prokuratura odmawia podania bliższych szczegółów".
Pytam: czemu w ogóle podaje to do publicznej wiadomości?
Jest to oczywista reklama pedofilii. W co trzecim facecie od razu rodzi się myśl: "A może i ja bym tak, w swojej piwnicy? A?". Jeśli ktoś istotnie zgwałcił dziewczynki - to trzeba go ukarać. Sprawnie i po cichu. Nie reklamując tego w prasie ani w telewizji - by potencjalni pedofile nie oblizywali się po kątach. Odkąd - dwa lata temu - państwo rozpoczęło "walkę z pedofilią" - pedofilia rozprzestrzenia się coraz szybciej.
Skończmy z tym obłędem!
który Redakcja zamieściła z komentarzem:
Od redakcji: szanujemy prawo Felietonisty do wygłaszania własnych opinii. Uważamy jednak, że informowanie o przypadkach pedofilii pozwala z nią skuteczniej walczyć.
Szanuję prawo Redakcji do komentowania felietonów - i nie mam nic przeciwko temu. Jednak nie zgadzam się.
Zamieszczanie takich informacyj jest szkodliwe nie tylko dlatego, ze pobudza wyobraźnie skądinąd normalnych ludzi - ale również dlatego, że zaburzeniu ulega cała tkanka społeczna. Dzieci zaczynają podejrzliwie patrzeć na dorosłych, wuj boi się wziąć siostrzenice na kolano, do więzień wędrują ludzie niewinni (bo sprytna nastolatka, by się na kimś zemścić, wymyśla bajeczkę, że jest to pedofil...
W Lyonie 11 osób spędziło półtorej roku w kryminale, zanim trzy dziewczynki przyznały się, że to sobie wymyśliły.
A ja spokojnie żułem - i do siedemnastego chyba roku życia nie wiedziałem, że istnieje pedofilia...
Miałem dzięki temu szczęśliwe dzieciństwo.
PS. P.Wojciech Popiela jest najwyraźniej w amoku. Zły jestem, że w ogóle Mu odpowiedziałem - bo ludzie mający obsesje są niebezpieczni. P.Popiela od ponad roku rozpuszcza o mnie rozmaite kłamstwa - na które nie reagowałem - i powinienem był postępować tak dalej i konsekwentnie. A ja odpowiedziałem, nawet nieco za ostro.
Proszę nie liczyć, że dam się znów podpuścić - i pyskówka się ślicznie rozwinie. Powiedziałem wczoraj: DOŚĆ! I zdania nie zmienię.
14-12-2009 14:38:00
Naprawdę bardzo przepraszam, że zamieściłem i skomentowałem Oświadczenie p.Bolesława Witczaka, Prezesa UPR. Naraziłem się przy tym na polemikę z p.Wojciechem Popielą, którego talenty zresztą wysoko cenie – i zawsze Go, jako Prezesa UPR, popierałem. Zawsze zachowywałem się w stosunku do Niego lojalnie (w co ON, zdaje się, nie wierzy – proponuje, by sprawdził u p.mec.Romana Giertycha – zanim zacznę swej lojalności żałować...)
Tym bardziej nie mogłem zrozumieć, dlaczego w tym konflikcie stanął On po Ciemnej Stronie Niemocy.
P.Popiela natychmiast zareagował na mój wczorajszy wpis. Gdy pytałem, czy zamieścić na moim portalu Jego „Oświadczenie” odparł, że „jak zwykle rżnę głupa”. Na ponowne pytanie nie odpowiedział w ogóle – więc, niestety, musicie się Państwo pofatygować na:
http://www.konserwatyzm.pl/aktualnosci.php/Wiadomosc/4643/
gdzie jest Jego ponowne oświadczenie.
Jest między nimi pozorna sprzeczność: p.Popiela raz twierdzi, że nie jest członkiem UPR, a raz, że jest Członkiem-Sygnatariuszem. Wyjaśnienie jest proste: nie zapłacił był składki za 2009 rok – ale sygnatariuszem jest i po zapłaceniu zaległych składek Jego uprawnienia będą odwieszone. Nie był więc na Konwentyklu ani na Konwencie we Wrocławiu, zatem istotnie nie mógł glosować za ani przeciw absolutorium dla p.Prezesa. Tym niemniej co najmniej parokrotnie (ja tego nie czytuję – ale teraz sprawdziłem) wypowiadał się w sposób co najmniej usprawiedliwiający postępowanie kamaryli rządzącej obecnie UPRem. Np.:
http://www.prokapitalizm.pl/korwin-to-nie-jezus-a-witczak-nie-barabasz.html/comment-page-1
"Efektem było moje ustąpienie z funkcji prezesa i wybór pana Witczaka. Ten, najpierw trochę niefortunnie, pokazał, że nie będzie tolerował publicznych wystąpień pana JKM, które nie wzmacniają dobrego wizerunku UPR (...)
No i wspomniany już „pretekst”- swoisty prezent. Kwestia finansowa. Nikt znający życie, nie z kart zeszytów szkolnych, nie dziwi się, że człowiek pozostawiający na kilka miesięcy rodzinę i firmę dla partii powinien mieć zabezpieczone przez partię finansowanie kompensujące straty i sensowne potrzeby. Sposób w jaki zostało to jednak wykonane (przy – o ile wiem – braku zainteresowania stosownych ciał zabezpieczeniem prezesa, nikomu nie przyszło to do głowy?) stawia resztki włosów na głowie. Tak po prostu nie można robić, to elementarz postępowania w firmie, partii i w życiu. Choć intencje byłyby czyste:„nie kombinować w stylu: kupimy plakaty po 300 zł sztuka, honorarium wypłaci nam drukarz”, to wykonanie na drugim biegunie.
Otóż: NIE! Żaden z prezesów UPR (w tym również p.Popiela!) nie pobierał z kasy partyjnej rekompensaty za czas i utratę zysków. Wszyscy Członkowie UPR poświęcają swój czas, wysiłek (i pieniądze!) dla Partii – więc niby dlaczego akurat Prezes miałby być wyjątkiem?
A ponadto UPR była partią konserwatywną w sprawach postępowania – i przestrzegającą Prawa. Otóż Rada Główna ma statutowo tylko dwa uprawnienia: zawieranie sojuszów z innymi partiami – i decyzje o finansach partii. Być może RG przyznałaby p.Prezesowi Witczakowi jakąś rekompensatę. Jednakże On sobie te pieniądze w pokrętny sposób samowolnie przywłaszczył. I to jest sprawa prokuratorska – ponieważ za długi partyj poręcza (o czym mało kto wie) Skarb Państwa, a UPR ma obecnie wg pisma p.Stanisława Żółtka, prezesa O/Małopolska, b. v-Prezesa – 80.000 zł długów.
Ja p.Witczaka uważałem za bardzo nieudanego kandydata na Prezesa UPR i głosowałem przeciwko tej nominacji. W odróżnieniu od p.Popieli, który Go na to stanowisko przeforsował. Tym niemniej popierałem Go, jak mogłem – również podczas kampanii do PE. Ten „trochę niefortunny” postępek p.Witczaka (potępił moje wystąpienie w TVN nie widząc go w ogóle – na podstawie opisu GenSeka UPR, który... też go nie widział( !!!) - mimo, że bronili mnie nawet ludzie z TVN!) to tylko słomka, podobnie jak „pretekst” w postaci afery finansowej. P.Witczak po prostu nie nadaje się na Prezesa partii – i tyle. Jak mawiał śp.Stefan Kisielewski, założyciel UPR: to, co się dzieje obecnie w tej partii „To nie kryzys – to rezultat”.
Konta UPR zostały wyczyszczone. Skarbnik przelał sobie nawet pieniądze z kont Oddziałów!!! Partia z poprzednich wyborów wyszła mając na koncie 200.000 zł – nie dzięki geniuszowi żadnego prezesa, tylko po prostu była to resztówka z pieniędzy przelanych przez LPR, z którą byliśmy we wspólnym Komitecie Wyborczym. Do tego doszło drugie tyle z akcji „Zbieramy milion na UPR”. I te pieniądze gdzieś wsiąkły.
Jeśli p.Popiela pisze: „Jako prezes partii w latach 2005-2008 zastałem organizację w stanie agonalnym z kilkudziesięciotysięcznym długiem. Zostawiłem z prawie dwustutysięcznym stanem konta i szansą na rozwój” - to ja odpowiadam: „Trzeba było nie zostawiać!”. P.Popiela oburza się też na moje słowa: „Sprawa zostanie najprawdopodobniej wyjaśniona w prokuraturze. Podobno obecne kierownictwo zdołało zadłużyć jeszcze UPR na 70.000 zł. Uczciwych członków UPR proszę o zachowanie zimnej krwi. Po odsunięciu od władzy obecnej szajki, co jest już nieuniknione, jakoś wybrniemy z tej skomplikowanej sytuacji. (. . .)" - pisząc: „Niniejszym oświadczam, że nie dziwi mnie kolejna - tym razem bardziej ordynarna insynuacja pana Janusza Korwin-Mikke wobec mnie”. Otóż ja bardzo p.Popielę przepraszam, jeśli czuje się On urażony – ale chyba wyraźnie pisałem „obecne kierownictwo” i „obecną szajkę” - więc chyba tylko zacietrzewienie każe p.Popieli domniemywać, że jest to personalny nań atak. Ja tylko staram się zrozumieć, co mogło skłonić rozsądnego człowieka do bagatelizowania postępków tej szajki.
Przyjmuję więc niniejszym do wiadomości, że ze strony p.Popieli nie była to pazerność na pieniądze, lecz zapiekła niechęć do mnie. A to, że p.Popiela nadal figurował na wykazie osób upoważnionych do podpisywania dokumentów bankowych wynikało z opieszałości organizacyjnej UPR, sądów rejestrowych itp. - i po odejściu z prezesury żadnej wypłaty nie podpisywał. Mogę tak przyjąć, p.Prezesie?
Ja do UPR dołożyłem (nie licząc mojego wysiłku) przez te 20 lat lekko licząc półtorej miliona złotych (z pieniędzmi na wybory, oczywiście). Gdybym włożył to we firmę mającą 2% udziału w rynku soków owocowych, byłbym bardzo zamożnym człowiekiem. Z prawdziwą przykrością opuściłem więc UPR – żegnany takimi np. insynuacjami:
(P.Andrzej Tomasz Jędrzejewski: http://korespondent.pl/index.php?x=artykul_r1&id=7171 ):
"Pan Janusz zwykł mawiać, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Być może wyjaśnieniem powodu, dla którego zamiast na blogu przedstawiać "sukcesy" swej nowej partii zajmuje się dyskredytowaniem UPR, jest zaznaczona jaskrawym kolorem i wytłuszczona w powyższym tekście informacja: Konto Platformy Janusza Korwin-Mikke w PKO S.A. ma numer: 81 1240 6003 1111 0000 4943 3515.
À propos: czy wpłaty na konto PJKM zasilą konto partii WiP (i w jakim trybie to się odbędzie)? A jeżeli nie, to co się z tymi pieniędzmi stanie? Bo sympatycy partii Wolność i Praworządność mają chyba prawo wiedzieć takie rzeczy... Zwłaszcza w kontekście wcześniejszych zbiórek prowadzonych na stronie pana Janusza pod szyldem UPR, gdzie pod hasłem "Wspomóż nas" widniało bynajmniej nie konto UPR, tylko konto jego oficyny..."
Na wszelki wypadek wyjaśniam więc, że P-JKM zmieniła nazwę, ale WiP jest tą samą osobą prawną, więc przejmie i konto... A na insynuacje nie odpowiem – bo i tak dość się narozpisywałem na ten temat. I do sądu p.ATJ też nie pozwę, bo skoro nie rozumie napisanego...
I na tym zamykam tę polemikę.
PS. Po przeczytaniu tekstu p.ATJ uświadomiłem sobie, że postąpiłem jak On: zestawiając obok siebie dwie prawdziwe skądinąd informacje, dopuściłem się insynuacji. Więc p.Popielę za to szczerze przepraszam. Poniosło mnie.
13-12-2009 23:31:00
Stan wojenny, czyli: Kompromis to kompromitacja!
Wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku przerwało mi liczne działania wydawnicze i organizacyjne – więc byłem zły. Z drugiej strony jako prawicowiec wiedziałem, że największa szansa na zasadniczą naprawę państwa powstaje wtedy, gdy ruszą się siły zbrojne; co jak co, ale związek zawodowy do tej roli się na pewno nie nadaje.
Zastanawiałem się: co robić. Narzucało się wstąpienie do Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego (PRON), co zrobili liczni konserwatyści i narodowcy – np. p.prof.Maciej Giertych – jednak postanowiłem się wstrzymać. I dobrze zrobiłem: już po kilku dniach okazało się, że do PRON-u zleciała się swołocz wszelaka, która chciała zrobić karierę, w liczbie wręcz niewiarygodnej – więc absolutnie nie było szans, by przy pomocy PRON-u cokolwiek zdziałać.
Pisać? Pisałbym. Cenzura w stanie wojennym zelżała – ale wychodziły tylko dwa dzienniki („Trybuna Ludu” i „Żołnierz Wolności”) oraz jeden tygodnik („POLITYKA”). Co prawda cenzura usunęła mi konkurencję „opozycji” bredzącej o „prawach człowieka”, „sprawiedliwości społecznej”, „socjalizmie d***kratycznym” (który miał być o niebo lepszy od „d***kracji socjalistycznej”!), „prawach pracownika”, „niezależnych związkach zawodowych” i innych głupotach rządzących obecnie w Unii Europejskiej – ale też nie pozwalała otwarcie atakować socjalizmu. Kiedy zaczęło wychodzić więcej pism, mój słynny, krążący wtedy w głębokiej konspiracji przed „opozycją” tekst „Zastanawiająca tęsknota”, został odrzucony nie tylko w podziemnej prasie „soliduraków”, ale i w oficjalnym „Życiu Warszawy”. Nie, nie przez cenzurę – redakcja skonsultowała go z KOR-owcami!
Liczyłem, że WRON-a wzorem p.gen.Augusta Pinocheta przeprowadzi zasadnicze reformy – choćby na wzór chiński. Śp.Mirosław Dzielski proponował nawet oksymoron: „Socjalizm indywidualistyczny”. Rozczarowałem się: po dwóch miesiącach WRON-a ogłosiła „listę towarów wyłączonych spod reformy gospodarczej”; były na niej w zasadzie wszystkie towary (z wyjątkiem koszulek polo – o ile pamiętam), więc ogłosiłem, że przechodzę do opozycji i po kilku dniach wylądowałem w „internacie”.
Pociecha taka, że jak w lipcu wychodziłem, to akurat pakowano tam lewaków-opozycjonistów. Więc znów mogłem się łudzić – do 1984 roku, gdy junta zamiast – jak na wojskowych przystało – reformę wprowadzić, urządziła referendum. I cofnęła się, bo „za” głosowało „tylko” 44% ludzi.
Podejrzewam, że przyczyną był charakter p.gen.Wojciecha Jaruzelskiego.
Już po oddaniu władzy eurosocjalistom wiele razy rozmawiałem z p.Generałem i za każdym razem odnosiłem wrażenie, iż jest to człowiek bardzo miękki – a to dlatego, że w zagadnieniach politycznych i gospodarczych poruszał się jak pijane dziecko we mgle. Reformy à la Pinochet czy Xiao-Ping Deng przeprowadzić nie mógł, „bo polałaby się krew”. On naprawdę przejęty był tym, że w „Wujku” zginęło dziewięciu (a w Lubinie jeszcze trzech) górników.
Co jako „zbrodnię” zarzuca p.gen.Czesławowi Kiszczakowi obecny reżym.
Oczywiście nie wolno ludzi zabijać, by zabijać – ale jeśli wiemy, że przy okazji budowy fabryki ginie średnio 10 robotników, to nie powód, by nie budować fabryk! Jeśli przy okazji budowy nowego ustroju w Chile zginęło 1500 lewaków (z czego zresztą połowa, jak się okazuje, to ofiary lokalnych porachunków – np.kochanek żony szefa policji powiatowej...) – to trudno, Nawet gdyby miało zginąć 10 tysięcy, nie wolno się wycofać z czynienia rzeczy słusznych!
Jeśli już mamy liczyć trupy, to w zamachu majowym zginęło 379 ludzi. Z drugiej strony w 1981 junta na paręnaście tygodni zakazała ruchu większości pojazdów mechanicznych – więc trzeba liczyć, że wskutek wprowadzenia stanu wojennego nie zginęło ok. tysiąca ludzi. Jeśli ktoś sprawność ustroju mierzy liczbą nieboszczyków.
P.Generał to człowiek słaby i niezdecydowany. Tak nawiasem: gen.Pinochet też był słaby i niezdecydowany. Na zamach stanu, mimo poparcia Parlamentu, zdecydował się dopiero wtedy, gdy gen.Gustaw Leigh Guzmán, dowódca lotnictwa, wtargnął do gabinetu i oświadczył, że albo robi ten przewrót – albo go aresztują i zrobią go sami, bo kraj nie może czekać. Potem, gdy Czerwoni w Londynie bezprawnie wsadzili Go do aresztu, zamiast powiedzieć: „Pluję wam w twarze, kanalie!” - udawał chorego, słabowitego staruszka...
Udało się, wypuścili... Ale legenda Pinocheta rozwiała się – i odtąd Czerwone Kanalie szarpały Go za nogawki i łydki – aż wreszcie wykończyły.
Nie ma dziś wielkich ludzi. Sami kombinatorzy i pragmatycy - psiakrew! Kandydat na dyktatora walczy i jeśli mu się nie uda – ginie. W ostateczności przygotowuje sobie samolot, by w przypadku klęski uciec do Moskwy czy Budapesztu. Nie wierzyłem i nie wierzę, że p.Generał planował zrobienie przewrotu przy pomocy Armii Czerwonej – natomiast wierzę ostatnio odkrytym zapiskom p.gen.Wiktora Anoszkina, adiutanta marsz.Wiktora Kulikowa, że chciał wybadać, czy gdyby nie powiodło Mu się pronunciamiento 13 Grudnia i wybuchły powszechne rozruchy, to Sowieci udzielą Mu pomocy w ich tłumieniu.
To by dopiero mogły być ilości ofiar!
P.Generał, polemizując ze zboczeńcami o mentalności PiSmenów, podnosi słusznie, że ich wiara w tę notatkę zaprzecza elementarnej logice. „Jeśli rzekomo nie wierząc w zdolność zrealizowania stanu wojennego własnymi siłami, prosiłem o zapewnienie pomocy, to uzyskując odpowiedź odmowną, albo stan wojenny nie zostaje wprowadzony, albo okazuje się samobójczą, krwawą awanturą”. Nie, nie – to dwie różne sprawy. P.Generał naprawdę nie planował wprowadzenia stanu wojennego siłami rosyjskimi – chciał tylko zapewnienia o pomocy, gdyby Jego plan się nie powiódł! Ale powtarzam: w takim przypadku należy zginąć jak Zbawiciel Allende – albo uciec jak Józef Dezydery Mobutu czy Mojżesz Czombe. A nie liczyć na bratnią pomoc.
Problem w tym, że rozmaici dyktatorzy uciekający przed Gniewem (tfu!) L**u z reguły zabierali ze sobą worki pieniędzy (a raczej mieli w bankach za granicą odłożone miliardy). P.Generał nic takiego nie miał. Purytanin był: nie pił (co jest dowodem, że nawet pod rosyjskim protektoratem można było zrobić karierę, nie pijąc!) nie palił, kobiety w rękę całował, mówił piękną, czystą polszczyzną i nie kradł – jeśli nie liczyć tego, że mieszkał i mieszka w odebranej w 1945 roku prawowitemu właścicielowi willi, którą potem wykupił. No, ale to socjaliści uznają za realizację „sprawiedliwości dziejowej” – i w podobnej sytuacji były setki tysięcy beneficjentów warszawskiego „dekretu Bieruta”.
To już ćwierć wieku z hakiem. Dziś patrzę na stan wojenny jak na zaprzepaszczoną szansę.
Bo w Polsce niczego – ani rewolucji, ani kontr-rewolucji, ani nawet reformy gospodarczej – nie daje się zrobić energicznie i do końca. Wszystko się jakoś rozmydla...
Wszystko przez to, że gromada mamlaków każe uczyć dzieci szkolne, że najlepszy jest kompromis!!! Być może bierze się to stąd, że historii, polskiego itp. nauczają kobiety – a każdy wie, że idealną panią domu jest ta, która uprawia sztukę kompromisu. Tymczasem jeśli chcemy coś zrobić, to musimy kompromisy odrzucać. Gdyby Mojżesz poszedł był na kompromis z wyznawcami Baala, nie zaistniałaby religia żydowska – ani chrześcijaństwo zresztą.
Politykę dreptania w miejscu można uprawiać idąc na kompromisy. Jednak prawdziwa polityka realna polega na unikaniu wszelkich kompromisów. Kompromis ze Złem oznacza, że do powstającej budowli zakradnie się zalążek Zła – i ono tę budowlę po jakimś czasie rozsadzi.
I takie są skutki.
P.Wojciech Popiela oburzył się, że "insynuuję" jakoby miał coś wspólnego z matactwami pp.Grzegorza Grockiego i Bolesława Witczaka. Ja po prostu nie potrafię zrozumieć, jak uczciwy człowiek może popierać takie działania. Jeśli p.Popiela powie, że na Konwencie UPR głosował przeciwko udzieleniu p.Witczakowi i Grockiemu absolutorium - to chętnie Go przeproszę.
W WiP obecnie prawo dysponowania funduszami mają dwie osoby nie bedące w ogóle czlonkiniami WiP - nie można zmienić dokumentów bankowych przed zarejestrowaniem zmian w sądzie. Proszę zauważyć, że p.Popiela wiele pisze o tym, że nie jest już Sygnatariuszem UPR - ale NIE pisze, że nie był uprawniony do dysponowania pieniedzmi na rachunku. Ja NIGDZIE nie napisałem, że On z tego prawa skorzystał - jeśli je miał. Natomiast wiem, że popierał p.Witczaka do ostatniewj chwli - i nie potrafię sobie tego wytłumaczyć.
A wszystkie nazwiska na blogu i portalu wytłuszczam.
12-12-2009 23:37:00
Co w Niemczech - a co na naszym podwórku?
P.Aniela Merkel, kanclerzyna RFN, nieoczekiwanie oświadczyła, że globalne porozumienie w/s walki ze zmianami klimatu "musi w równym stopniu dotyczyć wszystkich państw - gdyż w innym wypadku kraje biedniejsze będą odbierały miejsca pracy krajom uprzemysłowionym", Biedaczka wykazała refleks szachistki korespondencyjnej: dostrzegła, że dotowane kraje biedniejsze będą mieć "mniejsze koszty walki z ociepleniem klimatu”.
P.Merkel dodała, że w Kopenhadze ustalone powinny być jedynie „centralne polityczne cele”, a na ostateczną umowę klimatyczną przyjdzie czas w przyszłym roku - i "należy przedłużyć czas trwania pierwszego etapu redukcji CO2 nawet do 2030 r."
Co oznacza, że nie warto było do tej Kopenhagi jechać.
Teraz zajmijmy się czymś poważniejszym.
W sobotę odbyło się posiedzenie Rady partii „Wolność i Praworządność” - fizyczne, bo Rada spotykała się dotąd trzy razy tygodniowo za pośrednictwem SKYPE. Rada przyjęła – złożoną z powodów osobistych – rezygnację kol.Bogusławy	Domagalskiej-Łabędzkiej; na Jej miejsce została jednogłośnie dokooptowana kol.Agata Rymaszewska z Gdańska. Rada ustaliła, że najbliższa akcja medialna dotyczyć ma ustaleń „szczytu” ochładzaczy w Kopenhadze. Podjęto kilka decyzji organizacyjnych. Za trzy dni ma ruszyć wreszcie strona WiP
W tym samym dniu odbyło się posiedzenie Rady Głównej UPR. Nie zajmujemy się krytyką poczynań bratniej partii, ale nie mogę się powstrzymać od zacytowania kuriozalnego:
Komunikatu Prezesa UPR
W ostatnich dniach dotarły do mnie bardzo niepokojące wiadomości o stanie finansów partii.
W związku z tym w trybie pilnym odwołałem Skarbnika Grzegorza Grockiego oraz powiadomiłem o sytuacji Radę Główną UPR. Rada Główna postanowiła zlecić zbadanie sprawy Centralnej Komisji Rewizyjnej. By ułatwić pracę CKR poprosiłem I viceprezes p.Magdalenę Kocik o zastępstwo w kierowaniu partią.
Jest to jakaś fantasmagoria. Od kilku miesięcy wałkuje się sprawę nad'użyć kierownictwa UPR, na Konwencie i Konwentyklu wielokrotnie omawiano sprawę sprzeniewierzenia funduszów wyborczych – a do p.prezesa Witczaka to właśnie „dotarło”. Strona UPR skromnie przemilcza przy tym, że CKR zwróciła się do Konwentyklu o odwołanie p.Prezesa (co ma ten skutek, że teraz do zmiany prezesa potrzebna będzie większość 2/3, a nie 4/5 głosów; przypominam, że w kolejnych głosowaniach propozycje takie uzyskiwały ¾ głosów).
Podobno prawo dysponowania funduszem oprócz p.Grzegorza Grockiego miał p.Wojciech Popiela – co może tłumaczyć zażartą obronę przezeń obecnych władz.
Sprawa zostanie najprawdopodobniej wyjaśniona w prokuraturze. Podobno obecne kierownictwo zdołało zadłużyć jeszcze UPR na 70.000 zł.
Uczciwych członków UPR proszę o zachowanie zimnej krwi. Po odsunięciu od władzy obecnej szajki, co jest już nieuniknione, jakoś wybrniemy z tej skomplikowanej sytuacji.
SD ma większe kłopoty – jeśli może to kogoś pocieszyć...
Jakby ktoś był chętny, to w dalszym ciągu można zagłosować w tej sondzie:
http://wiadomosci.onet.pl/2091574,135,wybierz_polskiego_polityka_roku_2009_-_czesc_iiii,item.html
Zagłosowało na mnie 17250 internautów - DZIĘKUJĘ! Potrzeba jeszcze prawie 1500...
11-12-2009 23:52:00
O niezdrowej żywności i niezdrowej d***kracji
Dziwicie się Państwo temu, że ludzie łykają jak ciepłe kluski ICH tłumaczenia, że walczą z GLOBCIem, pedofilią, terroryzmem, wielkimi korporacjami itd. To przyjmijcie Państwo do wiadomości, że (wbrew temu, co łże obecna propaganda) w 1945 roku terror Sowietów i „naszych” stalinistów istniał, oczywiście – ale był skierowany przeciwko czynnej (sporej!) mniejszości. Większość tzw. przypadkowego społeczeństwa też łykała te bzdury o sprawiedliwości społecznej (poparte przecież reformą rolną!), z radością witała to, że burżujom i spekulantom odbierano majątki...
A walka ze stonką ziemniaczaną to była zła? A „walka o pokój i d***krację l**ową”?!? Znakomite chwyty propagandowe. Nas to śmieszy – ale do „mas” te głupoty jak najbardziej przemawiały.
Jeśli {Ligol} pisze: „Proszę spojrzeć na to:
"Z założeń do ustawy o grach przyjętych we wtorek wynika, że rząd planuje zmusić operatorów Internetu (np. TP SA) do blokowania stron internetowych firm hazardowych. A banki będą miały obowiązek informować o przelewach na ich konta, tak aby fiskus mógł szybko namierzyć i ukarać samych graczy." (za: http://tiny.pl/hx2ft)
Ludzie, gdzie my żyjemy?”
- to niech wie, że wcale nie jest tak, jak pisze {ronin}, iż „L*d się na to godzi”; większości L**u to się bardzo podoba! L*d, w odróżnieniu od nas, wcale nie lubi Wolności. A co do Sprawiedliwości, to lubi – pod warunkiem, że jest ona po „właściwej” stronie. Własność prywatną (cudzą) ma w małym poważaniu – a w ogóle to „Wełna-bawełna, byle była kicha pełna!”.
L*d tow.tow.Lenina, Hitlera, Stalina, Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego i innych takich po prostu kocha.
{Samuraj} doniósł, że dzieło tow.Adolfa Hitlera „Mój Bój” jest w Sieci pod adresem: http://tiny.pl/hx24g
Tłumaczenie „Mój Bój” lepiej oddaje zwarty, bojowy tytuł pracy Autora. Słowniki podają: „Kampf – walka, bój”. Żeńska, dwa razy dłuższa, forma jest o wiele gorsza.
{Bacz} pisze: „Co do zdrowej żywności. Państwo jednak powinno badać różne wynalazki, które są skierowane do masowego spożywania i zabraniać ich produkcji i spożywania jeśli są szkodliwe.” Nie zgadzam się. Ludzkość przez 400.000 lat jadała rozmaite rzeczy bez kontroli państwowej – i nadal tak powinno być. Mamy 6 miliardów ludzi – i powinni oni próbować na sobie wszystkiego. Państwo nie powinno dekretować (na podstawie czego?), że to i owo jest szkodliwe; skąd wiemy, czy spożywanie tego pokarmu nie wywoła np. korzystnej mutacji? Nasza wiedza jest ograniczona i zawodna – to, co 30 lat temu uważano za zdrowe, dziś uważane jest za szkodliwe, a za dalsze 30 lat znów bedzie na odwrót - a tu mamy empirię, doświadczenie na żywych ludziach - którzy na ochotnika wypróbowywują na sobie rozmaite rodzaje pożywienia!
Nie czytał Pan o tym, że jedzenie trucizn w małych dawkach - uodparnia? A może właśnie tak uodpornieni przeżyją jakieś masowe zatrucie?
A co do żywności produkowanej sztucznie – to producent za to odpowiada. Cywilnie i karnie. Już on dba o to, by żywność nie była szkodliwa!!
Kolego Baczyński! Przywołuję Was do porządku!
Wreszcie odpowiadam na pytanie: „Dlaczego deklaracje WiP są inne dla kobiet i mężczyzn?”. W deklaracjach dla kobiet przy wstępowaniu do partii „Wolność i Praworządność” nie ma podanego wieku.
10-12-2009 23:50:00
Były to podatki w naturze, a więc bardziej uciążliwe od pieniężnych. Szarwarkiem była pańszczyzna – ale też np. obowiązek podwiezienia furmanką wojska. Bardzo starożytna i na ogół niewydajna forma podatku.
Mało kto zdaje sobie sprawę, że szarwarki jak najbardziej nadal obowiązują.
Jeśli np. państwo ni z tego ni z owego każe operatorom komórek magazynować przez pięć lat wszystkie billingi – to jest to właśnie szarwark: nieodpłatna praca na rzecz reżymu.
Ktoś – chyba {BratSzlachcic} pisze:
"Allegro i eBay doniosą na Ciebie fiskusowi. Fiskus chce, aby serwisy internetowe przekazywały informacje o przeprowadzanych w sieci transakcjach. Będą musiały to robić na własny koszt. Tak wynika z kolejnych założeń do projektu nowelizacji ordynacji podatkowej opublikowanych na stronach Ministerstwa Finansów."
I to jest właśnie kolejny szarwark
{Wojownik} oznajmia:
Teraz wp pisze głupoty. "Książki, których nie wolno Ci czytać!" http://tiny.pl/hxk3t. Oświadczam, że za kilka minut zacznę sobie czytać drugą część „Mein Kampf” bo pierwszą już przeczytałem jakiś czas temu. Dobrze, że mi przypomnieli. Z książki dowiedziałem się m.in, że Adolf Hitler bardzo był zainteresowany dietą dla młodzieży .Chciał wprowadzić zakaz w szkołach, kinach itd. - niezdrowej żywności.
I to – podobieństwo tego, co chciał zrobić Hitler, a co teraz wprowadzają w życie federaści – jest powodem, dla którego „Mój Bój” i w ogóle program NSDAP są obecnie zakazane.
Podobała mi się taka wymiana zdań:
{IDM} Na jednym blogu anglojęzycznym przeczytałam, że Osamy bin Ladena nie ma na liście The Most Wanted (FBI). W wyjaśnieniu podano, że brak dowodów, że ibn Laden brał udział w zamachu z 9/11.
{MarcowyZajaczek} Jak to dobrze, że u Jankesów nadal obowiązuje domniemanie niewinności. Szkoda, że przy wsiadaniu do samolotu już nie.
Co gorsza: również przy np. rzekomym molestowaniu – i w setkach innych spraw!
PS. Proszę nie zapomniec o zaciągu ochotników do walki z reżymem (w poprzednim wpisie)
09-12-2009 23:47:00
Dostarczyć żywego lub martwego
P.gen Stanley McChrystal, naczelny dowódca sił zbrojnych USA w Afganistanie, oświadczył, że "Al-Q'aida nie zostanie pokonana, dopóki jej przywódca, p.Osama bin Laden, nie zostanie schwytany lub zabity".
Tymczasem jest praktycznie pewne, że Osama Ladenowicz nie żyje. Gdyby żył, al-Q'aida prezentowałaby nagrania jego wypowiedzi - ale prawdziwe. Tymczasem robiła to przez kilka lat - ale nigdy nie było cienia dowodu, że są to jakieś nowe materiały (zazwyczaj w takich przypadkach filmuje się człowieka z aktualną gazetą).
Jest więc oczywiste, że te nagrania były montażem - natomiast CIA "po wnikliwych badaniach" uznawała je za autentyczne - po to, by dostawać środki na dalsze gonienie króliczka.
Obie strony miały w tym więc interes: al-Q'aida - by udowodnić, że ibn Laden jest żywy; CIA - by dostawać pieniądze.
Od dwóch lat jednak wszelkie nagrania się skończyły.
Oświadczenie p.Generała traktuję więc jednoznacznie: "Nie zwyciężymy w Afganistanie". Bo przecież żywego ani martwego ibn Ladena nie znajdą...
Jeśli ktoś z Państwa chciałby jeszcze wstąpić do partii „Wolność i Praworządność” (oficjalnie jeszcze: „Platforma Janusza Korwin-Mikkego”) - to teraz jest dobry moment. Będę o tym mówił w czwartkowym V-BLOGu. Ostrzegam tylko, że Konwent WiP/P-JKM uchwalił miesięczną składkę 25 zł - złotówka dziennie w dni powszednie – dla młodzieży do 23 lat i studentów: 10 zł . Jeśli walczymy o jakąś Ideę, to trzeba czasem ponieśc ofiary.
Oddziałami WiP są okręgi wyborcze do Sejmu. Struktura dopiero się tworzy, więc w połowie Oddziałów ich obowiązki pełnią tymczasowi Prezesi Regionów.
Chętni do walki o Wolność, Praworządność i inne wartości prawicowe (Własność, Sprawiedliwość, Prawda, Honor, Tradycja...) proszeni są o zgłaszanie się bezpośrednio do Prezesów swoich Oddziałów (poniżej):
Deklaracje dla Pań i Panów są tu:
http://korwin-mikke.pl/strony/wolnosc_i_praworzadnosc_deklaracje
Statut znajduje sie tu:
http://korwin-mikke.pl/strony/wolnosc_i_praworzadnosc_statut
Obowiązki Prezesów-Koordynatorów Oddziałów pełnią obecnie:
( - będą uzupełnienia i zmiany - Partia jest in statu nascendi)
O/Białystok	p.o. Mieczysław Burchert mieczyslaw.burchert@partiawip.pl
O/Bielsko-Biała	p.o. Wiktor Szklorz	prezes.bielsko@partiawip.pl
O/Bydgoszcz	p.o. Przemysław Skrzypek	prezes.bydgoszcz@partiawip.pl
O/Chełm	p.o. Antoni Kwapisiewicz piotr.adamczyk@partiawip.pl
O/Chrzanów	p.o. Daniel Filipowicz	daniel.filipowicz@partiawip.pl
O/Częstochowa	p.o. Łukasz Piotrowski	prezes.czestochowa@partiawip.pl
O/Elbląg	p.o. Agata Rymaszewska agata.rymaszewska@partiawip.pl
O/Gdańsk	p.o. Agata Rymaszewska	prezes.gdansk@partiawip.pl
O/Gdynia-Słupsk	p.o. Agata Rymaszewska	agata.rymaszewska@partiawip.pl
O/Gliwice	p.o. Paweł Zuziak	pawel.zuziak@partiawip.pl
O/Kalisz	p.o. Mariusz Waszak	mariusz.waszak@partiawip.pl
O/Katowice	p.o. Jerzy Barański	prezes.katowice@partiawip.pl
O/Kielce	p.o. Antoni Kwapisiewicz	antoni.kwapisiewicz@partiawip.pl
O/Konin	p.o. Mariusz Waszak	mariusz.waszak@partiawip.pl
O/Koszalin	p.o. Agata Rymaszewska	agata.rymaszewska@partiawip.pl
O/Kraków	p.o. Michał Pomierny	prezes.krakow@partiawip.pl
O/Krosno	p.o. Daniel Filipowicz	daniel.filipowicz@partiawip.pl
O/Legnica	p.o. Wojciech Graca	wojciech.graca@partiawip.pl
O/Lublin	p.o. Piotr Adamczyk piotr.adamczyk@partiawip.pl
O/Łódź	p.o. Adam Woch	prezes.lodz@partiawip.pl
O/Nowy Sącz	p.o. Daniel Filipowicz	daniel.filipowicz@partiawip.pl
O/Olsztyn	p.o. Anna Orzechowska	prezes.olsztyn@partiawip.pl
O/Opole	p.o. Wojciech Graca	wojciech.graca@partiawip.pl
O/Piła	p.o. Mariusz Waszak	mariusz.waszak@partiawip.pl
O/Piotrków Tryb.	p.o. Piotr Adamczyk piotr.adamczyk@partiawip.pl
O/Płock	p.o. Mieczysław Burchert	mieczyslaw.burchert@partiawip.pl
O/Poznań	p.o. Jacek Koronowski	prezes.poznan@partiawip.pl
O/Radom	p.o. Mieczysław Burchert mieczyslaw.burchert@partiawip.pl
O/Rybnik	p.o. Paweł Zuziak	pawel.zuziak@partiawip.pl
O/Rzeszów	p.o. Daniel Filipowicz	daniel.filipowicz@partiawip.pl
O/Siedlce	p.o. Wojciech Graca	wojciech.graca@partiawip.pl
O/Sieradz	p.o. Mariusz Waszak	mariusz.waszak@partiawip.pl
O/Sosnowiec	p.o. Paweł Zuziak	pawel.zuziak@partiawip.pl
O/Szczecin	p.o. Zbigniew Majzner	prezes.szczecin@partiawip.pl
O/Tarnów	p.o. Maciej Ciesielski	prezes.tarnow@partiawip.pl
O/Toruń	p.o. Mariusz Waszak	mariusz.waszak@partiawip.pl
O/Warszawa	p.o. Maciej Adamski	maciej.adamski@partiawip.pl
O/Wałbrzych	p.o. Ryszard Brodziak	prezes.walbrzych@partiawip.pl
O/Wrocław	p.o. Tytus Królikowski	prezes.wroclaw@partiawip.pl
O/Zielona Góra	p.o. Wojciech Graca	wojciech.graca@partiawip.pl
08-12-2009 23:51:00
Jestem w Nowym Sączu - ale piszę, więc żyję.
Winna jest nie ordynacja, tylko d***kracja. Mechanizm jest całkowicie obiektrywny. Polityk, który połowę czasu, wysiłku i pieniędzy poświęca myśleniu o Polsce za lat 8 musi przegrać wybory z tym, ktory wszystkie siły i środki poświęca na wygranie najbliższych wyborów.
Co do Konstytucji: oczywiste jest, że lex posterior kasuje tylko równorzędne i niższe akty prawne. Konstytucja była najwyższym prawem suwerennej Rzeczypospolitej. Suwerennej Rzeczypospolitej już nie ma. Zlikwidował ją suweren, czyli naród, przez swoich wybranych przedstawicieli (co, nawiasem pisząc, dowodzi, że jeśli mamy mieć republikę, to powinna głosować wyłącznie szlachta-posesjonaci - jak zresztą chciała Konstytucja 3go Maja). Wszystkie przepisy odnoszące się do suwerennej Rzeczypospolitej spadły więc do II ligi.
Prezydent był upoważniony do ratyfikacji TL przez Parlament, który z kolei był upoważniony przez tzw. przypadkowe społeczeństwa, zwane tu na wyrost "narodem"
Województwo kujawskie nie może ustanawiać własnych praw, nadrzędnych w stosunku do krajowych, bo prawo III RP tego nie przewiduje. Podobnie prawo unijne nie przewiduje, by tzw. "republiczka polska" mogla stanowić prawo nadrzędne nad unijnym - czy choćby równorzędne.
Wreszcie: rewolucje wybuchają, gdy ktoś obieca poprawę, ludzie się na to nastawią - i obietnice wezmą Diabli.
07-12-2009 23:53:00
„Nowy, Wspaniały Świat” – czy „1984”?
Aldous Huxley i Eryk Blair (ps.”Jerzy Orwell”) stworzyli dwie political fictions, które konkurują ze sobą od pół wieku. Czy świat pójdzie jedna z tych dróg?
W „1984” świat dzielił się na trzy państwa: Eurazja – czyli Unia Europejska bez Wlk.Brytanii (być może istotnie w maju 2010 wybierze suwerenność!), w której panuje neo-bolszewizm, Oceania (Czyli kraje anglosaskie (w tym kolonie brytyjskie w Afryce płd, Australia i Nowa Zelandia) oraz obie Ameryki z anglo-socjalizmem oraz Daleki Wschód (Chiny, Korea i Japonia ); kraje muzułmańskie (w tym cała Afryka Północna) stanowiły tereny, o które toczyła się wojna – konieczna, by utrzymać społeczeństwa w ryzach i usprawiedliwić terror i wyrzeczenia.
Książkę można – (jeśli ktoś chce zajmować się polityką – musi!) przeczytać tu:
http://www.polonica.net/ROK_1984_George_Orwell.htm
Pochodzą z niej słynne slogany: „Kto rządzi teraźniejszością, rządzi przeszłością; kto rządzi przeszłością, rządzi przyszłością”. (slogan Ministerstwa Prawdy, fałszującego historię)
„Jeśli chcesz wiedzieć jaka będzie przyszłość, wyobraź sobie but depczący ludzką twarz, wiecznie!”
Blair zakładał pisząc to w roku 1948 („1984” to raczej przestawienie cyfr, nie konkretna prognoza), że wygra socjalizm w stylu stalinowskim lub hitlerowskim.
Zupełnie inna jest wizja Huxleya. Istnieje jedno Państwo Światowe; pozostawiony jest, na wszelki wypadek, Rezerwat, w którym ludzie żyją w warunkach naturalnych, ale prymitywnych – oraz Wyspy, na które, w bardzo dobre warunki zresztą, zsyła się jednostki nie mogące pogodzić się z istniejącym systemem). Właściwie do niczego nie można się przyczepić: nikt nie jest bity, ani krzywdzony, wszyscy są od momentu zapłodnienia programowani do swoich przyszłych ról społecznych (i dzięki temu są szczęśliwi – a jeśli czasem mają wątpliwości, to narkotyk, „soma”, je rozprasza...) Choroby i nieszczęścia są wyeliminowane. Kierownicy Świata głoszą proste zasady:
„Cywilizacji absolutnie nie potrzeba szlachetności ani heroizmu. Te rzeczy są symptomem politycznej nieskuteczności.” i
„Fizyczne niezaspokojenie może spowodować rozrost aktywności umysłowej.” (dlatego dzieci od maleńkości zachęca sie do aktywności seksualnej, chocby masturbacji!)
Ta wizja – można (jeśli ktoś chce zajmować się polityką – musi!) się z nią zapoznać tu:
http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=1754
Jest to wizja euro-socjalizmu. Dla mnie jest ona znacznie bardziej przerażająca. W „1984” zniewolenie człowieka jest jawne, terror widoczny – ale dotyczy tylko inteligencji; 85% ludności, „proleci”, w ogóle nie są kontrolowani przez aparat terroru. W „NWŚ” wszyscy są wyhodowani i zaprogramowani, działają jak kółka w maszynie nie dlatego, że muszą – lecz dlatego, że chcą. Poza Systemem jest tylko Rezerwat (ale w sztucznie utrzymywany w stanie prymitywu) i Wyspy. W „1984” dysydenta niszczą, ale uznają, że jest KIMŚ, jest wrogiem; w „NWŚ” dobrotliwie wywożą na Wyspy, gdzie może mówić i pisać co chce – byle nie zakłócał ładu społecznego.
Piszę to, bo po zwycięstwie w USA JE Benedykta Husseina Obamy, Brunatnego Czerwonego, zaczynamy coraz bardziej dryfować w kierunku „Nowego, Wspaniałego Świata”, gdzie istnieje jedno Państwo. Podejrzewam nawet, że ideolodzy budujący ZSRE przeczytali „NWŚ” i... potraktowali go nie jako dystopię, lecz jako utopię, jako receptę na Świat Idealny!!
Symptomem tego jest zgoda KE na to, by CIA mogła kontrolować nasze rachunki bankowe. Jeszcze dwa lata temu USA to był kapitalistyczny wróg – teraz to bliski przyjaciel – bo komu innemu pozwala się przeglądać rachunki bankowe?
Ludzie piszą: „Miał Pan racje; już po pięciu dniach istnienia Unii...”. Nie mają racji. Ta umowa była podpisana przez Komisję Europejską jeszcze przed utworzeniem Unii – i JE Lech Kaczyński ratyfikując TL musiał wiedzieć, że jest ona podpisana. Tym samym wyraził zgodę (m.in. ...) na to, by CIA kontrolowała nasze rachunki.
Przypominam Art. 126. Konstytucji:
I za to – jeśli powstanie ponownie suwerenne Państwo Polskie – stanie przed Trybunałem Stanu.
Postawmy teraz kropkę nad i - {bohun} pisze:
Oczywiscie, że tak !! [ratyfikacja TL jest niewazna]. Wystarczy zajrzeć do Konstytucji RP (swoją drogą idiotycznej i śmierdzącej na kilometr), którą ta banda łobuzów złamała w sposób ewidentny:
Art. 5. Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium (...)
Art. 8. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 90 (...) Wyrażenie zgody na ratyfikację takiej umowy (red. międzynarodowej)może być uchwalone w referendym ogólnokrajowym !!!!!!!!!
Te trzy paragrafy mówią wszystko jasno i wyraźnie !!
Otóż nie. Województwo Kujawskie może sobie uchwalic Konstytucję, a w niej napisać, że jest ona najwyższym prawem na Kujawach. Z czego nic nie wynika.
A Art. 90 mówi jasno i wyraźnie, że taki traktat MOŻE byc przyjety w wyniku referendum. Ale nie musi.
06-12-2009 23:40:00
A, tak - weekend: tradycyjne już opóźnienie. I jeszcze o TL...
{lemarais} napisał w tej sprawie :
Nie chcę w nieskończoność wałkować sprawy Konstytucji RP. Jednak, rozważając kwestię prymatu Traktatu Lizbońskiego na Konstytucją RP czy odwrotnie, należy mieć na uwadze, że JEDYNYM sądem w RP i całej UE władnym orzekać o zgodności przepisów prawa z Konstytucją RP jest TK RP. Tylko orzeczenia tego sądu konstytucyjnego posiadają moc prawnie wiążącą na terytorium RP. Każde orzeczenie innego sądu europejskiego takiej mocy na terytorium RP mieć nie będzie.
Jeśli TK RP orzeknie o niezgodności ustawy unijnej z Konstytucją RP to nie ma takiego mechanizmu prawnego aby to niezgodne z Konstytucją RP prawo unijne mogło nadal obowiązywać w RP. Oczywiście doprowadzić to może do starcia politycznego pomiędzy RP a UE, ale to żaden problem. Wiele zależy od postawy polskiego TK. Art. 8. 1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
Cała ta dyskusja nad TL, proszę wybaczyć, toczy się w oderwaniu od faktów. A sprawa wcale nie jest tak skomplikowana. Problem z TL sprowadza się do pytania: czy w umowie międzynarodowej (tutaj TL) można zapisać, że art. 8 ust.1 Konstytucji RP traci moc o obowiązywania?
Oczywiście w sensie faktycznym można zapisać co się chce, ale nie spowoduje to zniesienia mocy prawnej art. 8 ust.1 Konstytucji RP. Proszę mieć to na uwadze, jeśli dalsza dyskusja nad TL ma mieć jakikolwiek sens. Należy zwrócić uwagę na jakość pracy TK RP, to jest teraz najważniejsze.
{lemarais} się, niestety, myli. Jest dokładnie odwrotnie! Odpowiedź brzmi: TAK. - i można sobie w Polsce zapisać, co się chce, ale nie spowoduje to zniesienia mocy prawnej Traktatu Lizbońskiego.
Z chwilą wejścia w życie TL Rzeczpospolita zgodziła się, że będzie w niej obowiązywało unijne prawo - a więc nadrzędnym jest ETS, a nie TK. Jest obojętne, czy byśmy teraz chcieli wpisać do Konstytucji takie zastrzeżenie - czy zostało ono zapisane uprzednio: lex posterior derogat priori. Jesteśmy w obszarze obowiązywania euro-prawa, ustawy stanowione w Warszawie są ważne tylko o tyle, o ile nie są sprzeczne z prawem unijnym - dokładnie tak samo, jak w przypadku Kalifornii i USA.
Oczywiście: w każdej chwili możemy się, poza prawem, odwołać do wojska... Dlatego zapewne ONI będą działali bardzo delikatnie. Ryby wprawdzie już są na haczyku - ale jeszcze mogą się zerwać.
Więc teraz będą umacniać ten chwyt. Ale haczyk już został połknięty. Przekroczyliśmy Rubikon - teraz to ONI są w prawie!
Na zakończenie: już w 1993 roku powołano w Sejmie Komisję, która sprawdzała, by wszystkie ustawy RP były zgodne z prawem wspólnotowym. Innych nie przepuszczała - w ogóle nie wchodziły pod obrady Sejmu! Tylko wtedy była to suwerenna decyzja RP. Teraz już nie.
Przypominam też, że mimo, iż obowiązywał Art.55 Konstytucji mówiący:
"Extradycja polskiego obywatela jest zakazana" - to siedmiu obywateli RP wydano za granicę - po czym zmieniono Konstytucję w tym punkcie.
Teraz nie trzeba będzie jej nawet zmieniać. Uchwały sejmików wojewódzkich sprzeczne z ustawodawstwem Rzeczypospolitej są z mocy samego prawa nieważne.
I tak niestety jest. Point de rêveries, Messieurs - point de rêveries!
05-12-2009 23:43:00
Już dodane do: "Przepraszam; jak to zwykle w weekendy
opóźnienie" - i dopiero teraz, po wyspaniu się, dodaję komentarz do filmiku pokazanego na blogu:
A komentarz jest wielowarstwowy.
Przede wszystkim: anarchiści, nieproszeni, wleźli na imprezę syjonistyczną i rozwinęli transparent potępiający politykę Państwa Izrael w Ghazie. My, konserwatyści, patrzymy na to z pewnym niesmakiem – ale warto zauważyć, że gdyby był to transparent popierający np. oddanie żydowskim organizacjom w USA mienia pomordowanych w Polsce Żydów - na zebraniu Polonii amerykańskiej – to prasa całego świata wychwalałaby anarchistów za odwagę.
Po drugie: wbrew opinii, że za każdym Żydem w Polsce idzie dwóch ochroniarzy przywiezionych wprost z Izraela, żadna ochrona nie wyrzuciła tych anarchistów za drzwi.
Po trzecie: zainterweniował jeden, siedzący bardzo daleko, Żyd – ani chybi przywieziony z Izraela. To jest już zupełnie inny naród. Żyd w Polsce (i w całej Europie) był z reguły drobny, zastraszony i jak ognia obawiał się agresji – czym zresztą ci Żydzi zarazili całą, ongiś naszą, cywilizację. Mówił w yiddisch albo w ladino. Izraelczycy zniszczyli ten naród, jego kulturę – na miejsce yiddisch wprowadzając hebrajski, a młodzież wychowując na wzorach agresywnych. Powinniśmy brać z nich przykład!
Po czwarte: ci anarchiści dali się temu jednemu Żydowi pobić. Co prawda: facet miał dobre wyszkolenie bokserskie. Natomiast nikt z sali się nie ruszył.
Po piąte: szefowa poznańskich Żydów dała popis w najgorszym, żydowskim, zakłamanym stylu: gdy w Ghazie zupełnie niewinni Palestyńczycy ginęli całymi setkami pod pociskami izraelskiej soldateski, ta niemal ze łzami w oczach rozwodziła się nad żydowskimi osadnikami (do których doleciało kilka, amatorskiej roboty, rakiet Hamasu – o ile wiem w sumie dwie osoby zostały ranne) i łkała nad biednymi dziećmi z Izraela, których oczęta zostały zranione widokiem tego transparentu, wspominającego o rzezi w Ghazie.
Jak gdyby izraelskie TV nie pokazywały bardzo drastycznych obrazów z tej operacji...
PS. Jeśli ktoś, kto zgłosil się do P-JKM/WiP, nie otrzymał odpowiedzi (pion organizacji zapewnia, że to niemożliwe) niech łaskawie zgłosi się na adres
jkmjanusz@mail.ru
poza zasięgiem "polskiej" i europejskiej bezpieki.
04-12-2009 23:14:00
Konstytuta-prostytuta
Przepraszam Państwa, ale znowu nie wytrzymałem i napisałem w dzisiejszym felietonie w "Dzienniku Polskim" o Konstytucji, Traktacie Lizbońskim itp tak (tytuł, oczywiście, to cytat ze śp.Józefa Piłsudskiego):
W 1935 roku tow.Józef Wissarionowicz Djugashvili (ps.”Stalin”) wprowadził w związku Sowieckim nową, lepszą oczywiście, Konstytucję. Składała się ona z trzech rodzajów zapisów:
1) Nic nie znaczących ogólników
2) „Praw”, które w najoczywistszy sposób były przez Związek Sowiecki łamane
3) „Praw”, które w rzeczywistości były znacznymi ograniczeniami praw.
We wtorek dyskutowałem w TVP INFO o utworzonej w tym dniu już w pełni legalnie Unii Europejskiej (co ONI, doskonale wiedzący, co chcą - i teraz będą mogli - z nami zrobić, tryumfalnie świętowali w Lizbonie, podczas gdy „obywatele” w ogóle nie mają pojęcia, że coś ważnego się stało...) z p.Jackiem Saryusz-Wolskim, CEP (PO, Łódź). W trakcie dyskusji wyszło na jaw, że p. dr Saryusz-Wolski, „negocjator z ramienia Polski podczas szczytu w Nicei” nie czytał Traktatu Lizbońskiego – bo też nie przeczytał go w całości chyba nikt; nie został on zresztą wydrukowany na czas w „Dzienniku Ustaw” - „z powodu trudności w tłumaczeniu” - co dowodzi, że do tej pory nie został on w ogóle na język polski przełożony!
Zresztą JE Donald Tusk przyznał się, że tekstu tego „Traktatu” w ogóle nie przeczytał. Nie wiem, czy przeczytało go więcej niż 2-3 Senatorów i Posłów. - bo też, jak przyznał z rozbrajającą szczerością p.Walery Giscard d'Estaing, był on napisany specjalnie tak, by nie można było nic z niego zrozumieć. W dodatku „Traktat Reformujący” odrzucony uprzedni „Traktat Konstytucyjny” napisany jest w formie poprawek do „Traktatu Konstytucyjnego” - i ludzie prywatnie musieli robić z tego jednolity tekst!!
Jest absolutnie pewne, że poprawiany w ostatniej chwili tekst „Traktatu Lizbońskiego” zawiera horrendalne ilości błędów – jednak nikt tego nie wykryje, bo nikt tego nie będzie czytał. Ja przeczytałem. Jest takuteńka, jak „stalinowska”.
W Traktacie Lizbońskim ważne jest jedno: że od 1-XII Unia Europejska posiada osobowość prawną, staje się podmiotem prawa międzynarodowego. To z Unią – a nie z Polską, Niemcami czy Irlandia będą teraz rozmawiać inne państwa. Najprawdopodobniej stopniowo – dla oszczędności – będzie się likwidować ambasady poszczególnych ziem Unii, wybierając najokazalszy z ich budynków na siedzibę Ambasady Unii.
I słusznie. Czy obywatel polski będąc w Meksyku czy Egipcie mógł liczyć na pomoc swojego konsula? Nie mógł. Natomiast z konsulem Unii Europejskiej z pewnością będą się bardziej liczyć.
Tyle, że taki konsul będzie miał 27 razy tyle spraw na głowie, więc będzie je odwalał po łebkach. Co w sumie da taki sam efekt, jak interwencja konsula RP...
Pomalutku, pomalutku – ONI są cierpliwi – będą znikały inne objawy polskiej państwowości. Powstanie wreszcie futbolowa Liga Europejska – i za kilka lat w Mistrzostwach Świata oraz na Olimpiadzie grać będzie potężna reprezentacja UE...
..składająca się z samych Murzynów, oczywiście!
W niedzielę dodaję: chociaż nie koniecznie! W prawie wszystkich dyscyplinach sportu zamiast reprezentacji Zjednoczonego Królestwa grają drużyny Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej...
03-12-2009 23:42:00
Kolejna pomyłka JKM ! Z obiecanym rozwinięciem.
Jak Państwo pamiętacie, prorokowałem, że po 30-XI flagi na ambasadach państewek należących do UE zostaną przewieszone: z heraldycznej prawej przewędrują na lewą. Oznajmiam, że obejrzałem dziś dwie - i przed obydwiema flagi wiszą po staremu.
Najwidoczniej ONI uznali, ze buńczuczne wypowiedzi p.Hermana van Rumpuya o konieczności likwidowania symboli odrębności państwowej były przedwczesne. Nadgorliwiec po prostu zdradził to, co ONI planują robić powoli i systematycznie, krok po kroczku - a On chciał tak z miejsca, od razu.
Zapewne najpierw utworzą Wspólne Siły zbrojne, biorąc do nich najlepsze jednostki z poszczególnych państw - pod pretekstem konieczności utworzenia sprawnych sił szybkiego reagowania. Rzecz jasna służba w nich będzie elitarna, wyżej płatna - i żołnierze armij lokalnych będą na nich patrzeć z zazdrością. Potem będzie się tam przesuwać coraz więcej jednostek - aż w końcu w krajach macierzystych pozostaną oddziały obrony terytorialnej.
Ja bym tak to w każdym razie na ICH miejscu robił. I dopiero potem zabrał się za symbole...
Jednak sądziłem, że ten drobny gest (zmiana porządku flagowego) ONI już wykonają. Dla swojej satysfakcji. W przekonaniu, że 99% ludzi jest to totalnie obojętne.
PS. Jeśli ktoś, kto zgłosil się do P-JKM/WiP, nie otrzymał odpowiedzi (pion organizacji zapewnia, że to niemożliwe) niech zgłosi sie na adres
poza zasiegiem polskiej i europejskiej bezpieki.
02-12-2009 23:57:00
Jak to się o tym pierwszeństwie mówiło?
Chcę przypomnieć fragment polemiki na łamach „Rzeczypospolitej” sprzed 20 miesięcy
p.prof. Krystyna Pawłowicz, Wydział Prawa UW (25-III-2008)
Stawiam jako prawnik pytanie fundamentalne: która z zasad obowiązuje dziś w Polsce – nadrzędności Konstytucji RP czy też przypomniana nam kolejny raz w traktacie z Lizbony zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego przed polską ustawą zasadniczą?
(obszerne fragmenty pracy p.Pawłowicz w kwartalniku "Stańczyk Królewski" Nr. 2)
p.prof.Stanisław Biernat, kierownik Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego (28-III-08):
Polska także jest Unią Europejską
Złowroga zasada pierwszeństwa
Jednym z najpoważniejszych grzechów Trybunału, według Krystyny Pawłowicz, jest sformułowanie zasady pierwszeństwa prawa wspólnotowego nad prawem krajowym. Zasada pierwszeństwa (wraz z siostrzaną zasadą bezpośredniej skuteczności) przyczyniła się walnie do tego, że Wspólnota Europejska nie pozostała luźną organizacją międzynarodową zajmującą się sprawami gospodarczymi, ale dała początek Unii bardziej zintegrowanej i wykraczającej daleko poza sprawy gospodarcze.
Mimo że zasada pierwszeństwa nie została zapisana w traktatach, jej moc wiążąca nie ulega wątpliwości i nie jest kwestionowana przez państwa członkowskie. Nie ma ona tajnego czy tajemniczego charakteru. Świadomość obowiązywania tej zasady występowała w Polsce także przed akcesją, m.in. dzięki opracowaniom na ten temat (w tym także autorstwa prof. Pawłowicz). Niewątpliwie zasada pierwszeństwa jest drażliwa politycznie. Próba jej zapisania w radykalnej postaci w traktacie konstytucyjnym zakończyła się niepowodzeniem.
Jeśli traktat lizboński wejdzie w życie, zasada pierwszeństwa pozostanie tym, czym jest obecnie: niepisaną zasadą ogólną prawa unijnego wywiedzioną z orzecznictwa ETS. W odróżnieniu od Krystyny Pawłowicz, nie widzę w tym nic nadzwyczajnego ani złego. Zintegrowana Unia nie byłaby w stanie sprawnie funkcjonować, gdyby każde państwo mogło decydować o tym, kiedy wykonywać na swoim terytorium prawo wspólnotowe, a kiedy od niego odstępować. Deklaracja nr 17 do traktatu lizbońskiego, nad którą ubolewa autorka, nie wnosi merytorycznie nic nowego i potwierdza jedynie ciągłość orzecznictwa ETS. Wątpliwości w tym względzie mogły wynikać z rezygnacji z zamieszczenia w samym traktacie przepisu proklamującego omawianą zasadę.
Nie ma więc zagrożenia dla polskiej konstytucji. Kto twierdzi inaczej, niech to wykaże. Mniej epitetów i przymiotników, a więcej konkretów.
To pisał... profesor PRAWA!!! Czyli mamy coś, co obowiązuje - choć nie zostało nigdzie zapisane, a gdy spróbowano to zapisać, to się tego zapisac nie udało!!!
No, i teraz zobaczymy, kto miał rację...
01-12-2009 23:57:00
„Moralna słuszność”; republika, d***kracja – a UPR
Na głównej stronie UPR pojawił się b. interesujący artykuł p.dra Jana Przybyła p/t „UPR toczy rak”:
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=76&aid=8594
Otóż polemizować z nim nie będę, bo się z tezami Autora w zasadzie zgadzam. Twierdzę tylko, że ten „rak” był do UPR wszczepiony.
Pojawili się w UPR ludzie jak najbardziej uczciwi – i jak najbardziej chcący wprowadzać w życie Ideę. Mam tu na myśli b.Prezesa O/Podlasie czy Prezesa O/Katowickiego. Tyle, że uważający, iż UPR powinna postępować tu jak inne partie.
Ludzie ci nie pojmują, że jak zaczniemy postępować jak inne partie, to będą się do nas zapisywać ludzie chcący działać „jak w innych partiach” - i nie minie kilkanaście miesięcy, a ludzie zaczną zupełnie słusznie mówić: „Jesteście tacy sami, jak inni”.
I nie będą na nas głosować w ogóle. Bo skoro jesteśmy tacy sami, jak inni – to lepiej „nie marnować głosu” i głosować na innych innych.
Natomiast technicznie zejście UPR na manowce zaczęło się tak samo, jak w USA.
Stany były początkowo federacją republik – potem republiką federacyjną. Upadek systemu republikańskiego rozpoczął się, gdy politycy zarazili sędziów pojęciem, że powinni robić to, co słuszne – a nie to, co nakazuje litera prawa.
Jeśli sędziowie kierują się nie Literą Prawa, lecz własnymi przekonaniami, to politycy zaczęli upychać do Sądu Najwyższego ludzi o „właściwych” przekonaniach. Zwolna przywiązanie do Prawa zaczęło się niżej cenić, niż właściwe poglądy. Upychano do SN swoich zwolenników.
I SN przestał być „sądem”. Stał się III Izbą Parlamentu.
To samo stało się w UPRze. Zaczęło się o tego, że Straż przestała reprezentować pięć nurtów w UPRze – i zaczęła być d***kratycznie wybierana przez Konwent. Potem Straż (na początku skladająca się z naprawdę wspaniałych ludzi - zresztą do dziś są tam tacy!) na rekomendację Prezesa często przepuszczała do Konwentyklu ludzi, którzy byli znakomitymi działaczami – ale w Konwentyklu (o czym pisze właśnie p.dr Przybył) nie powinni się byli znaleźć.
Konwentykl stał się areną rozgrywek politycznych.
Gdy ten proces raz się rozpoczął – okazał się być trudny do opanowania. Gdybym był Prezesem, może bym zdołał temu położyć tamę. A tak – stało się, jak się stało.
Więc wyciągnąłem wnioski – opuszczając UPR.
Założyć drugie Stany Zjednoczone jest zapewne trudniej...