Source: https://www.eporady24.pl/naruszenie_praw_autorskich_pomylka_czy_plagiat,pytania,17,57,2513.html
Timestamp: 2020-08-13 11:12:49
Legal References Found: art. 8
 art. 8
 art. 16
 art. 115
 art. 78
 art. 5

Document Content:
Naruszenie praw autorskich – pomyłka czy plagiat?
Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 29.06.2010
Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną pani X, chcąc napisać wraz ze mną artykuł na zjazd specjalistów naszej branży. Przesłała mi pocztą materiały do artykułu. Byłam jednak zajęta pracą nad innym tekstem, więc odesłałam ją do pani Y oraz przesłałam jej materiały i moje własne do pani Y. Pani Y napisała artykuł, lecz przez pomyłkę zamiast nazwiska pani X w tekście znalazło się moje nazwisko. O fakcie dowiedziałam się na początku zjazdu, powiadomiłam o tym panią Y, która niezwłocznie poinformowała o tym ustnie sekretariat zjazdu i artykuł nie został wygłoszony. Jednakże publikacja ze zjazdu wyszła w przeddzień jego otwarcia i pani Y nie mogła tam już wprowadzić zmian. Jako pierwsza autorka tego niefortunnego artykułu figuruje w nim pani Y, jako druga – ja. Sprawę tę komplikuje fakt, iż w artykule widnieje nazwa mojego miejsca pracy, z którym pani Y nie jest związana. Niezwłocznie o błędzie pani Y ustnie poinformowała panią X. Teraz pani X zwróciła się do redakcji z „faktem” popełnienia plagiatu. Sprawa dotarła do mojego miejsca pracy i mam z tego powodu nieprzyjemności, a nawet mogę zostać usunięta. Sprawa jest dla mnie niemiła, tym bardziej że w gronie autorskim znalazłam się zupełnie przez przypadek. Próbowałyśmy się dogadać i zakończyć sprawę polubownie, ale pani X żąda niebotycznej kwoty, w innym wypadku nie zamierza wycofać roszczeń. Mnie zaś, tak jak wspomniałam, grozi utrata pracy, jeżeli nie otrzymam pisma od pani X, że nie ma względem mnie roszczeń. Pani Y napisała sprostowanie do wydawnictwa i do mojego pracodawcy, iż nie jestem autorką i zaszła po prostu pomyłka, zaś autorką winna być pan X. W jaki sposób mogę się wybronić w zaistniałej sytuacji?
Sprawa rzeczywiście jest nieprzyjemna, dla Pani tym bardziej że znalazła się Pani przysłowiowo „między młotem a kowadłem”, w ogóle nie będąc zamieszaną w całą sytuację. Podsumowując najważniejsze fakty – mamy dwie współautorki artykułu (panią Y i panią X) oraz Panią (nazwijmy Panią „Z” – dla uproszczenia). Jako nazwiska autorek powinny figurować: X i Y. Tymczasem w wyniku omyłki Pani Y jako autorki figurują: Y i Z (czyli Pani). Ponadto obok Pani nazwiska widnieje także nazwa Pani miejsca pracy, zaś Pani Y nie jest z tą instytucją w żaden sposób związana. O pomyłce dowiedziała się Pani w trakcie zjazdu, natomiast na poprawienie było już za późno – ponieważ publikacja wyszła w przeddzień otwarcia i nie było już możliwe wprowadzenie zmian przez wydawcę (W). Pani Y napisała sprostowanie do W i do Pani pracodawcy, iż Pani (Z) nie jest autorką artykułu, a autorką jest Pan X.
Najpierw trzeba określić stan prawny. Otóż zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83) prawo autorskie przysługuje twórcy, o ile ustawa nie stanowi inaczej. Zgodnie z art. 8 ust. 2 domniemywa się, że twórca jest osobą, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnieniem utworu. Samo podanie danej osoby jako autora na egzemplarzu utworu nie przesądza więc jeszcze tego, iż dana osoba rzeczywiście autorem jest, niemniej tworzy bardzo silne domniemanie (iż to Pani jest współautorem utworu). Dla porządku należałoby jeszcze dodać, iż w przypadku dwóch autorów mamy do czynienia z tzw. współtwórstwem (art. 9) – współtwórcom przysługuje prawo autorskie wspólnie.
Autorowi przysługują dwa rodzaje praw:
Zgodnie zaś z art. 16, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, w szczególności praw do:
oznaczania utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;
W niniejszym wypadku doszło do naruszenia autorskich praw osobistych – tj. prawa do autorstwa utworu oraz prawa do oznaczania utworu swoim nazwiskiem. Tak należy bowiem zakwalifikować sytuację, gdy nazwisko jednej osoby (Z) figuruje jako autor na utworze, którego w rzeczywistości Z autorem nie jest, a autorem jest druga osoba (X). Zatem utwór został oznaczony cudzym nazwiskiem (osoby niebędącej autorem, współautorem – tj. Pani). Jest to naruszenie tzw. prawa autora do ojcostwa dzieła. Prawo to daje twórcy:
wyłączną możliwość występowania w charakterze autora oraz;
domagania się, aby nikt inny nie przywłaszczał sobie autorstwa dzieła.
Naruszenie prawa ojcostwa dzieła to PLAGIAT – skutki prawne naruszenia prawa do ojcostwa dzieła to:
Odpowiedzialność cywilna – autorowi przysługuje roszczenie do sądu cywilnego o ochronę autorskich dóbr osobistych (art. 78). Twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać:
w razie dokonanego naruszenia także, chociażby było ono niezawinione:
i. dopełnienia czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia, w szczególności aby złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie;
jeżeli naruszenie było zawinione:
i. odpowiedniej sumy pieniężnej tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub;
ii. zapłaty od sprawy odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany przez twórcę cel społeczny.
Odpowiedzialność karną za plagiat. Zgodnie z art. 115 § 1: „Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3”. Oczywiście, działanie sprawcy, aby rodziło odpowiedzialność karną, musi być zawinione i to umyślne.
Tak wygląda stan prawny, natomiast przejdźmy do kwestii ściśle związanych z Pani sprawą. Otóż przede wszystkim należy stwierdzić, iż Pani nie dopuściła się tutaj naruszenia czyichkolwiek praw. Zgodnie bowiem z art. 78 ust. 1: „Twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania”. W pojęciu „działanie” mieści się zarówno działanie czynne (sensu stricte) jak i zaniechanie (tj. brak podjęcia jakichkolwiek czynności), niemniej sprawca, by można przypisać mu naruszenie, musi dopuścić się jakiegokolwiek czynu. W tej sytuacji brak jest naruszenia autorskich praw osobistych ze strony Pani, ponieważ brak jest przesłanki „cudzego (Pani) działania” – umieszczenie Pani nazwiska nastąpiło bez Pani wiedzy i udziału, a nawet bez jakiegokolwiek pytania o zgodę, a o tym, iż figuruje Pani jako autorka artykułu, dowiedziała się Pani przypadkowo. Nie odniosła też Pani z tego tytułu jakichkolwiek korzyści (np. majątkowych), niezwłocznie też po dowiedzeniu się o tym stanie rzeczy podjęła Pani środki w celu natychmiastowego usunięcia stanu niezgodnego z rzeczywistością. W tej sytuacji nie można Pani postawić zarzutu naruszenia autorskich praw osobistych Pani X.
Zarzut ten można natomiast postawić bez wątpienia Pani Y oraz wydawcy. I w obu wypadkach uznać należy raczej, że naruszenie było zawinione. Pani Y – ponieważ to ona dokonała oznaczenia autorstwa artykułu. Ona to – jako osoba, która prawdopodobnie często pisze artykuły, być może zajmuje się tym zawodowo – powinna była dokładnie sprawdzić, czy prawidłowo podała autorów artykułu. Z pewnością od autora wielu publikacji można wymagać dołożenia staranności niezbędnej dla uniknięcia oznaczenia utworu nazwiskiem autora, który w rzeczywistości autorem nie jest.
Drugim podmiotem, któremu można przypisać dopuszczenie się naruszenia (i to zawinionego) jest wydawca. Otóż literatura prawa autorskiego wskazuje, iż „jeśli jest wielu autorów – wydawca powinien uzgodnić z nimi, w jaki sposób podać ich autorstwo w książce, a więc czy wszystkie nazwiska powinny być podane na okładce, karcie tytułowej, czy w spisie treści. W celu uniknięcia późniejszych sporów należałoby uzyskiwać od autorów oświadczenie w tej kwestii, bądź w samej umowie wydawniczej bądź w postaci odrębnego dokumentu” (A. Karpowicz, Poradnik prawa autorskiego, Wydawnictwa Prawnicze PWN, Warszawa 1999, s. 48-49). Chodzi właśnie o uniknięcie sytuacji, gdy np. Pani Y podaje, że drugą autorką jest Pani Z, a w rzeczywistości jest nią kto inny (Pani X). Wydawca powinien zawsze sprawdzić, czy osoby podane przez jednego współautora jako inni współautorzy rzeczywiście nimi są. Oświadczenia autorów powinny stanowić załącznik do umowy wydawniczej (umowy o publikację dzieła). Inaczej wydawca narazi się na zarzut naruszenia autorskich praw osobistych. Takiej staranności z pewnością można domagać się od wydawcy jako profesjonalisty – należytą staranność dłużnika w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu zawodowego charakteru tej działalności (art. 355 § 2). Jest wręcz zaskakujące, iż wydawca nawet nie skontaktował się z którąkolwiek z Pań, chociażby aby upewnić się, czy rzeczywiście Pani jest współautorką artykułu.
Warto dodać, iż nie tylko nie można przypisać Pani zarzutu naruszenia czyichkolwiek praw, ale w jakiś sposób to Pani dobra osobiste zostały naruszone. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach (art. 23 Kodeksu cywilnego). Naruszono niewątpliwie Pani dobre imię, reputację, ponieważ efektem zaniedbania wydawcy oraz Pani Y jest sytuacja, iż Pani jest posądzana o plagiat w swoim środowisku.
Wreszcie, żądanie przez Panią X niebotycznej kwoty za zrzeczenie się roszczeń, nie może być uznane za zasługujące na uwzględnienie. Faktem jest, że prawa autorskie osobiste Pani X zostały naruszone i z pewnością należy jej się zadośćuczynienie (od wydawcy oraz od Pani Y, ale nie od Pani), a także, iż powinno się opublikować oświadczenie z przeprosinami. Jednakże roszczenia z tytułu ochrony autorskich praw osobistych mają swój cel – mają wynagrodzić autorowi krzywdę, jakiej doznał wskutek oznaczenia jego utworu cudzym nazwiskiem. Nie mają natomiast przynieść mu nienależnej korzyści. Tymczasem Pani X używa swego prawa wyłącznie w celu szykany (szantażując, iż jeśli nie otrzyma bardzo wysokiej sumy, to nie zrzeknie się roszczeń, co będzie skutkowało – według niej – usunięciem Pani z pracy). Jest to przykład nadużycia prawa podmiotowego – art. 5 Kodeksu cywilnego: „Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony”.
Natomiast pozostaje jeszcze kwestia ustalenia stanu faktycznego. Trzeba tutaj bardzo wyraźnie podkreślić istnienie następujących dowodów:
Korespondencji Pani z Paniami X i Y, w szczególności tego momenty, gdy Pani X zgłasza się do Pani, a Pani przesyła materiały dla Pani Y;
Zeznań Pani Y, oraz napisanych przez nią sprostowań do wydawcy oraz do Pani pracodawcy;
Zeznań świadków – osób w sekretariacie zjazdu, które na Pani żądanie zdjęły temat artykułu z obrad.
Powinna Pani też złożyć pisemne wyjaśnienia do pracodawcy, wraz z przytoczeniem okoliczności faktycznych zdarzenia, dowodów na ich poparcie (wskazanych wyżej) oraz argumentacją prawną.
Przypadkiem ściągnęłam z niemieckiej strony internetowej trzy zdjęcia sprzętu AGD, które wykorzystałam później na swoich aukcjach na Allegro (prowadzę sklep). Okazało się, że zdjęcia były chronione prawem autorskim – zostałam oskarżona o naruszenie praw autorskich. Sprawa została zgłoszon