Source: http://forum.ladnydom.pl/forumdom/w,217,35583941,35583941,Po_pierwsze_dzialka.html?s=1
Timestamp: 2017-07-25 22:44:27
Legal References Found: art. 91
 art. 14
 art. 49
 art. 49
 art. 47
 art. 47

Document Content:
Po pierwsze działka - Budowa i remont - Forum dyskusyjne | Ładny Dom
Po pierwsze działka REKLAMA
oferty nieruchomości, wiadomości,
01.03.06, 13:20
www.oferty.net/aktualnosci/
Zanim kupisz działkę i zaczniesz budować, montrealczyk
06.03.06, 11:15
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_060306/nieruchomosci_a_2.html
Re: Zamiana mieszkania na dom, zmiana życia?
nietuzinka
13.03.06, 08:57
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_060313/nieruchomosci_a_1.html
nie daj się oczarować okolicą,
06.03.06, 11:18
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_060306/nieruchomosci_a_1.html
Bądź na bieżąco z najlepszymi dyskusjami. Polub nas nie daj się oczarować okolicą,,,,,,
06.03.06, 11:21
pozwolenie na budowę domu, dokumenty
06.03.06, 11:52
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_060306/nieruchomosci_a_14.html
Kupcy przeciw budowie hipermarketu,interes prawny
07.03.06, 10:04
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060307/prawo/prawo_a_14.html
odzyskanie majątku dla dawnych właścicieli?
09.03.06, 11:16
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060309/prawo/prawo_a_19.html
zabrakło ziemi w Polsce dla dużych inwestorów?.
09.03.06, 13:06
www.pulsbiznesu.pl/content.aspx?sid=2289&guid=9707F0C7-AAC1-4B99-A820-6E401D020144
powrót ze wsi do miasta, za daleki dojazd?
13.03.06, 09:37
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_060313/nieruchomosci_a_2.html
ceny działek będą rosły?
13.03.06, 09:53
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_060313/nieruchomosci_a_4.html
nieruchomości- Rzeczpospolita
13.03.06, 10:21
dla kogo tanie działki?
13.03.06, 13:19
POWIŚLE Budynek Riverside Park powstał przy ul. Fabrycznej
Biura wśród zieleni
Nowy biurowiec klasy A - Riverside Park - został otwarty w ubiegłym tygodniu w Warszawie.
Projekt architektoniczny kompleksu Riverside Park powstał w pracowni Aukett + APA Wojciechowski
(c) MATERIAŁY INWESTORA Powstał przy ul. Fabrycznej, tuż przy skrzyżowaniu Trasy Łazienkowskiej i Wisłostrady. Zbudowała go firma AIG/Lincoln Polska. Kompleks Riverside Park składa się z dwóch sześciokondygnacyjnych budynków. Każdy z nich oferuje ok. 6 tys. 250 mkw. powierzchni biurowej. Do dyspozycji najemców jest garaż podziemny i miejsca parkingowe wokół budynków (razem 95 miejsc do parkowania samochodów). Budynek ma już dwóch najemców: firmę Tchibo - producenta kawy, oraz JohnsonDiversey, dostawcę produktów i systemów do utrzymywania higieny. Pierwszy z nich wynajął 1800 mkw. powierzchni, drugi ok. 800 mkw. Pozostałe biura czekają na chętnych. Trwają już rozmowy z kilkoma firmami. Prowadzi je w imieniu właściciela budynków firma Jones Lang LaSalle, odpowiedzialna za komercjalizację obiektu. Zdaniem Bartosza Mierzwiaka z Jones Lang LaSalle Riverside Park to dość rzadkie połączenie bardzo nowoczesnego budynku biurowego położonego w centrum miasta z parkiem biznesowym, usytuowanym zwykle wśród zieleni na obrzeżach miasta. Stworzeniu takiej właśnie atmosfery sprzyja architektura obydwu budynków, pełna przeszkleń i światła. Odpowiedz
Re: popyt na grunty w okolicach Warszawy
13.03.06, 13:44
GRUNTY ROLNE NA MAZOWSZU Zainteresowanie kupnem spada, jeśli cena przekracza 4 zł za 1 mkw.
Pola są popularne nie tylko wśród rolników
Najwięcej ziemi rolnej sprzedaje się w okolicach Ciechanowa, Płocka, Grójca, Sochaczewa oraz w powiecie warszawskim zachodnim.
Prawo pierwokupu terenów rolnych ma jednak Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR), jeśli przeniesienie własności nieruchomości występuje m.in. w wyniku darowizny. Od lipca 2003 r., czyli chwili wejścia w życie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, do końca lutego 2006 r. mazowiecki oddział ANR sześć razy skorzystał z prawa pierwokupu, nabywając w ten sposób 129 ha ziemi. Z tego do tej pory sprzedał 97 ha i wydzierżawił 6 ha.
Warto zwrócić uwagę, że podczas gdy w 2004 r. ANR podpisała trzy umowy sprzedaży nieruchomości, korzystając z prawa pierwokupu, a w 2005 r. tylko jedną, to w ciągu pierwszych dwóch miesięcy 2006 r. zrealizowano już dwie takie umowy. Nie są z tego zadowoleni sprzedający, bo cena gruntów sprzedawanych przez agencje znacznie przewyższa stawki ich zakupu. Dlatego zdaniem Anny Gryn-
Hamery z kancelarii notarialnej w Grójcu przepisy dotyczące prawa pierwokupu powinny zostać znowelizowane, gdyż utrudniają obrót nieruchomościami rolnymi.
Kupują rolnicy
- Średnie stawki gruntów oferowanych przez ANR w 2005 r. do sprzedaży na terenie woj. mazowieckiego wyniosły ok. 5,6 tys. zł za 1 ha - szacuje Wiesław Olewiński, dyrektor mazowieckiego oddziału ANR.
Od lipca 2003 r. do końca lutego 2006 r. terenowy oddział ANR w Warszawie sprzedał ok. 24,9 tys. ha ziemi rolnej na Mazowszu. Liczba umów sprzedaży dotyczących powierzchni powyżej 1 ha wyniosła ok. 6,4 tys.
Z danych ANR wynika, że duże zapotrzebowanie na grunty rolne w celu powiększenia prowadzonych gospodarstw pojawia się w byłych województwach ciechanowskim i płockim, a także w powiatach grójeckim, warszawskim zachodnim oraz sochaczewskim. Mniejsze zainteresowanie obserwuje się natomiast na terenie dawnego woj. siedleckiego i ostrołęckiego. Dane te jednak nie dotyczą, jak podkreśla Wiesław Olewiński, ogólnego popytu na grunty rolne wokół Warszawy. Odnoszą się tylko do rolników, którzy prowadzą gospodarstwa rolne i mają zamiar je powiększyć.
Droższe pola
Tymczasem Adam Bronisz, pośrednik z agencji BB Nieruchomości, uważa, że rolnicy kupujący ziemię raczej nie kontaktują się z agencją, tylko nabywają ją wprost od innych rolników.
- Nieruchomościami rolnymi sprzedawanymi przez ANR interesują się przede wszystkim osoby, które zgodnie z ustawą o kształtowaniu ustroju rolnego nie mogą ich nabyć wprost od rolnika, gdyż albo nie posiadają kwalifikacji rolniczych, albo mają inne miejsce zameldowania niż gmina, na której terenie dana nieruchomość się znajduje - wyjaśnia Adam Bronisz.
Rolnicy zwykle kupują grunty, które są blisko ich gospodarstwa. Jednak rzadko się zdarza, żeby w pobliżu mogli nabyć ziemię wysokiej klasy, gdyż znacznie zmniejszyła się podaż takiej ziemi.
- Do tego stawki poszły w górę. Ceny powyżej 4 zł za 1 mkw. gruntów rolnych już są zbyt wysokie, aby uprawiać rolę. Dlatego zwiększa się podaż ziemi po wyższych cenach przy dużych miastach, a także na terenach atrakcyjnych turystycznie - dodaje Adam Bronisz.
Drukuj artykuł Wyślij artykuł | Bez polskich znaków | | Rzeczpospolita | Z ostatniej chwili | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt | © Copyright by Presspublica Sp. z o.o. Odpowiedz
13.03.06, 13:22
Jak budować bez planów?
13.03.06, 14:26
ERTA Odpowiadamy na pytania czytelników
Jak budować bez planów zagospodarowania
Na pytania czytelników odpowiadała w ubiegły poniedziałek Maria Szwałko, naczelnik Wydziału Planowania Miejscowego w Ministerstwie Transportu i Budownictwa.
Maria Szwałko
(c) J. CIEŚLIKOWSKA Złożyłem zażalenie do samorządowego kolegium odwoławczego na decyzję o warunkach zabudowy wydaną dla sąsiedniej działki - jestem bowiem w tej sprawie stroną zgodnie z przepisami ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym. Otrzymałem pismo o odrzuceniu mojego zażalenia. Czy muszę się z tą decyzją pogodzić? Co mogę jeszcze zrobić? Może pan teraz zaskarżyć decyzję samorządowego kolegium odwoławczego - do sądu administracyjnego.
Z dużej działki przeznaczonej pod budownictwo jednorodzinne miasto wydzieliło drogi publiczne. Jednocześnie odcięło część mojej działki sąsiadującej z lasem -
wyrównując brzeg lasu - i zakwalifikowało ją jako teren leśny. Wystąpiłam więc o to, aby wykupiono ode mnie tę część działki, ale miasto mi odmówiło. Czy słusznie? Rozumiem, że część pani działki przeznaczono do zalesienia. Rzeczywiście, gmina nie musi tego od pani wykupić. Tylko jeżeli w wyniku ustalonego przeznaczenia działki nie mogłaby pani jej użytkować w dotychczasowy sposób - może pani domagać się wykupienia lub odszkodowania. Jeżeli chciałaby pani działkę sprzedać, a na skutek tych ustaleń straciłaby na wartości - również ma pani prawo do odszkodowania.
Czy muszę tę działkę teraz zalesić? Nie, może pani ją użytkować jak dotychczas. Natomiast gdyby ją pani chciała zabudować - to już nie byłoby możliwe.
Jestem pośrednikiem i chciałem zgłosić problem zabudowy siedliskowej dotyczący terenów, gdzie nie ma planów zagospodarowania przestrzennego i trzeba wystąpić o wydanie warunków zabudowy. Artykuł 61 punkt 4 ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym wyłącza spełnienie warunków punktu 1a (czyli - aby był dostęp do drogi publicznej, a w sąsiedztwie była zabudowa itp.), jeżeli powierzchnia gospodarstwa, na terenie którego chcemy postawić dom, przekracza średnią powierzchnię gospodarstwa rolnego w danej gminie. Czyli możemy dostać warunki zabudowy w szczerym polu, jeżeli to nasze pole jest co najmniej tej wielkości co średnie gospodarstwo w gminie. Problem jednak tkwi w sposobie liczenia tej średniej powierzchni, nie ma bowiem w tej sprawie określonej żadnej obowiązującej metodologii. Gminy pozwane do samorządowego kolegium odwoławczego przegrywają tam sprawy, bo podają średnie powierzchnie gospodarstw według Narodowego Spisu Rolnego z 2002 roku. I teraz mamy kilka kryteriów kwalifikowania do grupy gospodarstw rolnych: do ubiegania się o dopłaty unijne jest inna wielkość działki, do ubezpieczenia inna itd. Jakie więc gospodarstwa przyjmować do wyliczenia tej średniej i jak ją w ogóle liczyć? Zgadzam się, że jest to dylemat, ale nie wskażę, jak go praktycznie rozwikłać. Problem bowiem tkwi w tym, że definicje używane w przepisach nie mają charakteru ogólnonormatywnego. W różnych aktach prawnych doliczyłam się co najmniej trzech definicji gospodarstwa rolnego. To błąd całego systemu. Uważam, że powinny istnieć normatywne definicje, obowiązujące w całym systemie prawnym. Nie możemy stworzyć definicji gospodarstwa rolnego i metodologii wyliczania jego średniej powierzchni w gminie jedynie na potrzeby ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym, bo definiowanie gospodarstw rolnych nie leży w kompetencjach ministra transportu i budownictwa. Jedyna nadzieja, że taka definicja powstanie i będzie miała charakter ogólnonormatywny - czyli w każdej ustawie, która się nią posłuży, będzie znaczyła to samo.
Not. km
13.03.06, 15:39
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_060313/index.html
najważniejsza lokalizacja, dom czy mieszkanie?
13.03.06, 15:56
Rz: Czy warto sprzedać mieszkanie w mieście i zamieszkać pod miastem we własnym domu?
TOMASZ LEBIEDŹ, LICENCJONOWANY POŚREDNIK, AGENCJA LEBIEDŹ I LEBIEDŹ : Z ekonomicznego punktu widzenia, porównując ceny 1 mkw. mieszkania i domu oraz koszty eksploatacji, zdecydowanie warto zamieszkać pod miastem. Jeśli niezły dom pod Warszawą można wybudować za cenę przeciętnego stumetrowego mieszkania w stolicy, to czemu miałoby się to nie opłacać? Jeśli przyjąć średnią cenę metra domu i mieszkania, to z pewnością dom jest tańszy.
Czy trzeba być bogatym, żeby dokonać takiej zamiany?
Bez przesady. Wystarczy mieć zdolność kredytową. Domy nie są bardzo drogie.
Czy bardziej opłaca się kupować dom nowy, do wykończenia, czy stary do przebudowy lub remontu?
Wbrew pozorom, to bardzo trudne pytanie. Każdy przypadek wymaga dokładnej analizy. Z pewnością lepiej kupić najgorszy dom na dobrej ulicy niż najlepszy dom na złej ulicy.
Jakie rozwiązanie finansowe jest najlepsze?
W całym cywilizowanym świecie domy kupuje się na kredyt. Zamrażanie gotówki we własnej nieruchomości nie ma specjalnego sensu.
A może najtańszym wyjściem jest budowa domu w systemie kanadyjskim lub z bali?
Jako zawodowy sprzedawca nieruchomości mogę powiedzieć, że jest to najlepszy sposób na skomplikowanie sobie życia. Minęły czasy, gdy raz wzniesiony dom zamieszkiwaliśmy dozgonnie. Oznacza to, że kiedyś będziemy chcieli sprzedać ten dom. A żeby tego dokonać, będziemy musieli sprzedać go o kilkadziesiąt procent taniej, niż gdybyśmy wybudowali go w technologii murowanej. Czy tyle zaoszczędzimy, budując ściany domu z drewna? Wątpię!
Czy ostatnio zaobserwował pan nasilenie się wyprowadzek z centrum pod miasto?
W Europie Zachodniej i Ameryce to norma, że centra miast z ich starymi zasobami zamieszkuje biedota, a klasa średnia mieszka na przedmieściach, najbogatsi zaś jeszcze dalej, bo oni już nie chodzą do pracy, tylko praca przychodzi do nich. Nie ma powodów, by Polska rozwijała się inaczej niż kraje z naszego regionu. Z pewnością do powstania tego trendu przyczyniły się samochód, szybka i tania komunikacja zbiorowa i telefony. Nikt nie musi już mieszkać dwie ulice od miejsca pracy. Triumf Internetu, który obecnie obserwujemy, może tylko nasilić te tendencje.
Zasada jest taka, że lepiej kupić najgorszy dom na dobrej ulicy, niż najlepszy dom na złej ulicy
Rozmawiała Beata Kalinowska
Wstrzymane wydawanie pozwoleń na budowę,
13.03.06, 16:18
KONSTANCIN Burmistrz wstrzymuje inwestycje
Kilkudziesięciu mieszkańców nie może rozpocząć budowy, bo burmistrz Marek Skowroński cztery miesiące temu wstrzymał wydawanie niezbędnych zezwoleń
Ryszard Grzenia chce walczyć o swoje prawa nawet przed sądem
(c) RYSZARD WANIEK Ryszard Grzenia kupił działkę w Konstancinie w ubiegłym roku. Plany budowy domu musi jednak odłożyć na przyszłość. Gmina odmówiła mu wydania decyzji o warunkach zabudowy. To dokument potrzebny do starania się o pozwolenie na budowę. Według Grzeni liczba zablokowanych w ten sposób inwestycji sięga nawet 50. - Z powodu opieszałości burmistrza ponosimy straty finansowe - mówi pan Grzenia, który już w listopadzie kupił materiały budowlane i zatrudnił stróża. Cztery miesiące zastoju
Burmistrz Marek Skowroński (PiS) zablokował wydawanie decyzji po tym, gdy w październiku weszła w życie ustawa o uzdrowiskach. Zgodnie z nią na terenie bez planów zagospodarowania należy wstrzymać wydawanie warunków zabudowy do czasu uchwalenia nowego planu. Ustawa daje na to dwa lata. Większość Konstancina w tej chwili nie jest objęta planami, co w praktyce oznacza paraliż inwestycji na 24 miesiące. Nowe prawo daje jednak możliwość wydania warunków zabudowy osobom, które starały się o nie przed 2 października, czyli dniem wejścia ustawy w życie. Większość gmin uzdrowiskowych postanowiła z tego skorzystać. Z wyjątkiem Konstancina. W uzasadnieniach odmownych decyzji burmistrz powołuje się m.in. na pismo Departamentu Ładu Przestrzennego Ministerstwa Transportu interpretujące prawo na korzyść urzędu. - To taki nieprzyjazny ludziom styl rządzenia - ocenia działalność burmistrza Andrzej Krzyżanowski, właściciel firmy Konstancin Nieruchomości. - Najpierw uprzykrzy mieszkańcom życie, a kiedy w końcu pozwoli na budowę, wystąpi w roli męża opatrznościowego. Zarobią na wykupie ziemi?
Właściciele działek podejrzewają burmistrza o celowe działanie. -To doskonały moment na zrobienie przekrętu wartego grube miliony. Urząd uniemożliwia budowanie willi, a potem podstawieni ludzie będą wykupywać działki za połowę ceny. Za jakiś czas inwestycje się odkorkują i ceny ziemi wystrzelą w górę - mówi anonimowo jeden z właścicieli agencji nieruchomości. Na razie w efekcie zastoju ceny niektórych działek bez miejscowych planów spadły już o 20 proc. Konflikt między magistratem i właścicielami ziemi zaostrza się. Do prokuratury wpłynęło od dwóch osób zawiadomienie o próbie wymuszenia łapówki przez burmistrza i naczelnika wydziału architektury Huberta Zalewskiego (w zamian za ułatwienie wydania korzystnej decyzji). - Wszczęliśmy śledztwo w tej sprawie - informuje Zuzanna Czyżowicz, szef Prokuratury Rejonowej w Piasecznie. Inni mieszkańcy też nie zamierzają odpuszczać. - Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło niekorzystną dla mnie decyzję burmistrza. Zamierzam wyegzekwować swoje prawa, nawet jeśli będę musiał pozwać burmistrza do sądu - zapowiada Ryszard Grzenia. MACIEJ SZCZEPANIUK
Nie mam wyjścia Marek Skowroński, burmistrz Konstancina
(c) ROBERT GARDZIŃSKI Zawieszenie postępowania w sprawie wydania decyzji o warunkach zabudowy spowodowane jest zapisami ustawy o uzdrowiskach i planowaniu przestrzennym. Nie mam prawa wydawać odpowiednich decyzji także tym, którzy starali się o nie przed wejściem w życie ustawy. Moja decyzja jest poparta opiniami ekspertów. Jedyne, co można zrobić, to jak najszybciej uchwalić plany lub zmienić ustawę uzdrowiskową. Część terytorium gminy jest już objęta planami, a prace nad kolejnymi są bardzo zaawansowane.
Działki w ogródkach pracowniczych.
15.03.06, 11:39
Sprzedać można domek i drzewa
Kupno i sprzedaż działek położonych w większych kompleksach ogródków pracowniczych często rodzi problemy. Zainteresowani m.in. pytają, czy taka transakcja musi być przeprowadzona przez notariusza i należy od niej zapłacić podatek.
Sprzedaż ogródka działkowego, znajdującego się w kompleksie należącym do Polskiego Związku Działkowców (PZD), nie wymaga formy notarialnej. Strony jednak mogą, dla większego bezpieczeństwa prawnego, udać się do notariusza. Zgodnie z art. 91 ustawy z 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie (Dz. U. z 2002 r. nr 42, poz. 369 ze zm.) notariusz może nadać umowie formę aktu notarialnego, jeżeli taka jest wola stron.
Użytkownik to nie właściciel
W formie aktu notarialnego musi być przeniesiona tylko własność nieruchomości. W wypadku "odsprzedaży" działki pracowniczej przeniesienie własności nie następuje.
Użytkownik działki nie jest właścicielem gruntu. Jest on natomiast właścicielem nasadzeń, urządzeń i obiektów znajdujących się na działce, wykonanych osobiście lub nabytych za własne pieniądze, w tym oczywiście domku, altany itp.
Status użytkownika działki określa obecnie ustawa z 8 lipca 2005 r. o rodzinnych ogrodach działkowych (Dz. U. nr 169, poz. 1419), która zastąpiła ustawę z 1981 r. o pracowniczych ogrodach działkowych. Jeżeli chodzi o grunt, to zgodnie z art. 14 tej ustawy Polski Związek Działkowców ustanawia na rzecz swych członków prawo używania działek.
Na wniosek członka może być ustanowione w drodze umowy cywilnoprawnej zawartej w formie aktu notarialnego prawo użytkowania działki w rozumieniu kodeksu cywilnego, jeżeli grunty wchodzące w skład rodzinnego ogrodu działkowego znajdują się w użytkowaniu wieczystym PZD lub są jego własnością. Prawo użytkowania podlega ujawnieniu (wpisaniu) w księdze wieczystej. Uprawnienia i obowiązki członka PZD w odniesieniu do działki normują wówczas przepisy kodeksu cywilnego o użytkowaniu. Prawo to jest niezbywalne, czyli nie można go sprzedać.
Z podatkiem od czynności cywilnoprawnych
W wypadkach więc, w których mówi się potocznie o sprzedaży czy kupnie pracowniczego ogródka działkowego, chodzi tylko o przeniesienie na nabywcę własności urządzeń, obiektów i nasadzeń znajdujących się na danej działce, a wzniesionych czy kupionych przez poprzedniego użytkownika.
Transakcja ta jest obciążona podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Chodzi o własność, a stawka tego podatku obciążająca sprzedaż nieruchomości i rzeczy będących własnością sprzedającego wynosi 2 proc. Obowiązywanie takiej stawki potwierdziło Ministerstwo Finansów w piśmie z 8 marca 2006 r. będącym odpowiedzią na pytanie "Rz".
Jeśli więc np. ustalona w umowie wartość domu, nasadzeń itp. wynosi 30 tys. zł, to fiskusowi należy oddać 600 zł. Podatek ten płaci się w urzędzie skarbowym właściwym wedle miejsca zamieszkania nabywcy. Powinność zapłacenia go ciąży solidarnie na obu stronach transakcji, ale zwyczajowo podatek ten płaci nabywca. Przy dopełnianiu tego obowiązku posłużyć się trzeba urzędowym formularzem (PCC-1 i PCC-1A), który można otrzymać w urzędzie skarbowym.
Podatek od czynności cywilnoprawnych nie obciąża natomiast ani ustanowienia przez PZD na rzecz swego członka wspomnianego prawa używania działki, ani też ustanowienia prawa użytkowania aktem notarialnym, jeśli jest nieodpłatne, a taka jest reguła.
Altany i domki z normą powierzchni
Można jeszcze dodać, iż PZD z tytułu prowadzenia działalności statutowej, a jego członkowie z tytułu użytkowania działki zwolnieni są od podatków i opłat administracyjnych, w tym od podatku od nieruchomości. Jednakże zwolnienie to nie obejmuje budynków przekraczających normy powierzchni ustalone w prawie budowlanym dla altan i obiektów gospodarczych w rodzinnych ogrodach działkowych. Nie obejmuje też budynków lub ich części zajętych na działalność gospodarczą.
Obecnie wspomniana norma to powierzchnia zabudowy w miastach do 25 mkw. i do 35 mkw. poza granicami miast oraz wysokość do 5 m przy dachach stromych i do 4 m przy dachach płaskich (art. 29 ust. 1 pkt 4 ustawy z 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane, Dz. U. z 2003 r. nr 207, poz. 2016 ze zm.).
Bez ryczałtu od sprzedaży
Dochód z "odsprzedaży" działki w ogrodzie rodzinnym nie podlega też 10-proc. podatkowi od sprzedaży nieruchomości, nasadzenia, urządzenia, obiekty znajdujące się na działce nie są bowiem nieruchomościami. Nie wchodzi też z reguły w rachubę podatek od sprzedaży rzeczy, ponieważ ten płaci się tylko wtedy, gdy sprzedaż ma miejsce w ciągu 6 miesięcy, licząc od końca miesiąca, w którym nastąpiło ich nabycie.
Oczywiście, w razie zaangażowania notariusza przy transakcji sprzedaży nasadzeń, urządzeń i obiektów znajdujących się na działce, a także do ustanowienia prawa użytkowania w drodze umowy cywilnoprawnej zawartej w formie aktu notarialnego, należy się liczyć z koniecznością poniesienia opłaty notarialnej. Zależy ona od wartości przedmiotu transakcji.
Wydawanie pozwoleń na budowę -65 dni czekania?
17.03.06, 09:02
Starostowie powinni wydawać pozwolenia na budowę w ciągu 65 dni. Kiedy widzą, że nie zdążą i grożą im kary, pod byle pretekstem zawieszają postępowanie
Wprawdzie przepisy mówią, że jeżeli starosta (w odniesieniu do niektórych inwestycji wojewoda) nie dotrzyma terminu, płaci karę 500 zł za każdy dzień zwłoki (art. 35 ust. 6 prawa budowlanego), można je jednak skutecznie obejść. Do owych 65 dni nie wlicza się bowiem: terminów przewidzianych w innych przepisach (np. w ustawie o ochronie zabytków), okresów zawieszenia postępowań, opóźnień powstałych z winy stron postępowania oraz z przyczyn niezależnych od starosty (art. 35 ust. 8). Mija termin, to się zawiesza - Przepis jest tak skonstruowany, że trudno byłoby udowodnić brak powodu do zawieszenia postępowania - mówi Adam Wolny z Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Wykorzystują to starostowie, by nie płacić kar za zwłokę. I wtedy inwestor otrzymuje np. w 64. dniu oczekiwania na pozwolenie wezwanie do uzupełnienia dokumentów. Połowiczna kontrola Urzędy wojewódzkie sprawdzają starostów, czy wydają pozwolenia na budowę zgodnie z przepisami (wojewodów - główny inspektor nadzoru budowlanego). Robią to na podstawie rejestrów: wniosków o pozwolenie na budowę oraz wydanych w tej sprawie decyzji. Prowadzą je starostowie (w niektórych sprawach wojewodowie). Do 5. dnia następnego miesiąca mają obowiązek przekazać rejestry urzędom wojewódzkim, a te sprawdzają, czy został naruszony ustawowy termin. - Jest to jednak mechaniczne porównywanie wniosków oraz wydanych pozwoleń. Nie ma praktycznego sposobu sprawdzenia podczasweryfikacji rejestrów, czy zawieszenie było faktycznie potrzebne oraz prawidłowe - dodaje Adam Wolny Kary są, ale nieliczne Przepis, który pozwala na nakładanie kar, funkcjonuje od trzech lat. Od początku były problemy z jego stosowaniem. Długo nie wiedziano, jak ten termin liczyć. Główny Urząd Nadzoru Budowlanego przygotował wprawdzie interpretację przepisów, jednak została ona potraktowana jak prawo powielaczowe. Starostowie i tak różnie ten termin liczyli. W końcu jedna z nowelizacji wprowadziła do prawa budowlanego zasady liczenia tego terminu. Ale wciąż są z tym problemy, a kar wymierza się niewiele. Zdaniem Adama Wolnego przepis dotyczący terminów prowadzenia postępowania oraz nakładania kar jest wyjątkowo trudny w stosowaniu. RENATA KRUPA-DĄBROWSKA
Ile na uzupełnienie dokumentów Jacek Bielecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Niedotrzymywanie terminu wydania pozwolenia na budowę jest nagminne. Urzędnicy żądają uzupełnienia dokumentacji albo dodatkowych uzgodnień. Kiedyś na pozwolenie na budowę czekałem półtora roku. Zdarzyło mi się też, że w ostatnim dniu urząd zażądał ode mnie uzupełnienia operatu oceniającego wpływ mojej inwestycji na środowisko. Moim zdaniem powinna zostać sporządzona lista dokumentów, jakich może żądać starosta przy załatwianiu formalności budowlanych w odniesieniu do konkretnych inwestycji. Przydałby się też przepis, że po złożeniu wniosku o pozwolenie wraz z dokumentami starostowie mają tylko dwa tygodnie na poinformowanie inwestora, jakich brakuje dokumentów.
Nie ma terminów Mec. Jolanta Kalecińska-Porucznik z kancelarii White & Case W wypadku dużych inwestycji dotrzymanie terminu 65 dni jest nierealne. Często potrzebne są dodatkowe postępowania i dokumenty. Kodeks postępowania administracyjnego nie przewiduje żadnych terminów na poinformowanie inwestora o konieczności uzupełnienia dokumentów. Urzędnik może to zrobić w dowolnym czasie. Opieszały niepotrzebnie więc wydłuży postępowanie. Nie spotkałam się jednak z nieuzasadnionym zawieszaniem postępowania.
szybkie wpisy do ksiąg wieczystych
1plackarz
23.03.06, 09:42
WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI Księgi wieczyste przestają hamować obrót nieruchomościami
Coraz mniej spraw zalega w sądowych wydziałach ksiąg wieczystych. Krócej czeka się też na założenie księgi oraz wpis.
Proces pełnej komputeryzacji ksiąg potrwa wiele lat. Na zdjęciu Wydział Ksiąg Wieczystych w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Mokotowa
(c) ROBERT GARDZIŃSKI Opinie dotyczące poprawy pracy wydziałów wieczystoksięgowych są podzielone. Nie wszyscy petenci odczuwają poprawę. Tymczasem Ministerstwo Sprawiedliwości uważa, że pracę wydziałów wieczystoksięgowych usprawnia przede wszystkim sukcesywne wprowadzanie elektronicznych ksiąg wieczystych. Proces ten zaczął się w październiku 2003 r. Na pierwszy ogień poszło pięć sądów rejonowych w: Olsztynie, Płocku, Bytomiu, Wejherowie oraz dla Warszawy Mokotowa. Do 1 stycznia 2006 r. wprowadzono elektroniczne księgi w 66 wydziałach, w tym roku będzie je miało dalszych 55 wydziałów, w tym te z Białegostoku, Lublina, Białej Podlaskiej, Cieszyna, Żywca. Sukcesywnie będą dołączać do nich kolejne wydziały sądowe. Zakłada się, że proces komputeryzacji ksiąg potrwa jeszcze wiele lat. Komputeryzacja pomaga, ale stopniowo Petenci sądów, w których wdraża się elektroniczne księgi, muszą na kilka miesięcy uzbroić się w cierpliwość. Trzeba stworzyć wersję elektroniczną ksiąg wieczystych i przeprowadzić tzw. migrację. Migracjato nic innego jak wożenie starych papierowych ksiąg do specjalnego ośrodka, gdzie nadaje się im formę elektroniczną. Potem wracają do sądu. Dopóki księga nie ma wersji elektronicznej, dopóty nie można z niej korzystać. W sądach tworzą się więc zaległości. Można zatem na załatwienie sprawy poczekać kilka miesięcy. Gdy już jednak księga ma wersję elektroniczną, okres oczekiwania znacząco się skraca, a sprawy stopniowo znikają z półek sądowych. W porównaniu z ogólną liczbą wydziałów wieczystoksięgowych (345) postęp na razie nie jest duży, ale elektroniczne księgi wprowadzono najpierw w dużych miastach, gdzie wpływa najwięcej spraw i najdłużej czeka się na ich załatwienie. Dodatkowe etaty i podziały Wydziały wieczystoksięgowe w Poznaniu i Warszawie, gdzie zaległości były zawsze duże, podzielono na mniejsze. Była to dobra decyzja, bo zaczęły szybciej i sprawniej pracować. Nie bez znaczenia jest także zwiększenie zatrudnienia w sądach. W 2005 r. dostały 100 etatów referendarskich (wszystkie przypadły wydziałom wieczystoksięgowym). Ze statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że jeszcze kilka lat temu trzeba było czekać na rozpatrzenie sprawy minimum 3 miesiące, a w dużych miastach - co najmniej rok. W Warszawie np. czas oczekiwania wynosił nawet 14 miesięcy. Sprawy znikają pomału z półek Teraz czeka się od 1,5 do 3 miesięcy. W niektórych miastach jednak trwa to nawet pół roku. Są to: Wrocław, Łódź, ale i tam sytuacja stopniowo się poprawia. Nie oznacza to jednak, że sądy nie mają już żadnych zaległości. W tej chwili wynoszą one 295 374, z czego 22 sprawy oczekują powyżej 5 lat, ponad 7350 spraw oczekuje na rozpoznanie powyżej 12 miesięcy (stanowią one 2 proc.), od 6 do 12 miesięcy - 23 366 (7,9 proc. wszystkich wniosków), ale - jak zapewnia Ministerstwo Sprawiedliwości - ciągle ich ubywa. Świadczyć mogą o tym np. dane z Wrocławia. Na koniec 2005 r. zaległych spraw było tam ok. 20 tys., w tym roku liczba ta spadła do 14 tys. W ubiegłym roku do sądów wpłynęło 2,5 mln wniosków o założenie księgi wieczystej oraz o wpisy do nich. To o 55 tys. mniej niż przed rokiem. RENATA KRUPA-DĄBROWSKA
Poprawa to fikcja Jacek Bielecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Nie widzę, żeby wydziały wieczystoksięgowe pracowały sprawniej. Na wpis do księgi wieczystej w Warszawie czekam od 6 miesięcy do roku. Zdarzyło się także, że zagubiono księgę wieczystą i sąd długo nie mógł jej znaleźć. Do takich sytuacji przecież nie powinno w ogóle dochodzić.
Nie ma dla mnie znaczenia, czy księga jest elektroniczna, czy papierowa, mnie interesuje tylko jedno: otrzymanie wpisu od ręki oraz założenie księgi wieczystej w ciągu tygodnia. Niestety, w Warszawie jest to, moim zdaniem, ciągle niemożliwe.
24.03.06, 20:06
Próba ożywienia
Marek Skowroński, burmistrz Konstancina (PiS), po naszej poniedziałkowej publikacji jest skłonny odblokować wstrzymane przez siebie budowy. - Nie chcę nikomu uprzykrzać życia. Rozważam wznowienie wstrzymanych postępowań w sprawie wydawania warunków zabudowy - mówi. Burmistrz wystosował w tej sprawie zapytanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, do którego odwołali się właściciele wstrzymanych inwestycji. W SKO wygrał m.in. Ryszard Grzenia, którego sprawę opisywaliśmy. W trzynastu przypadkach prawnicy przyznali jednak rację burmistrzowi. Nie wiadomo więc, jak odpowiedzą na zadane przez niego pytanie. Marek Skowroński zablokował wydawanie decyzji o warunkach zabudowy (są potrzebne do ubiegania się o pozwolenie na budowę) po tym, gdy w październiku weszła w życie ustawa o uzdrowiskach. Zgodnie z nią na terenie bez planów zagospodarowania należy wstrzymać wydawanie warunków zabudowy do czasu uchwalenia nowych planów. Ustawa daje na to dwa lata. Większość Konstancina nie jest objęta planami, co w praktyce oznacza paraliż inwestycji na 24 miesiące. Nowe prawo daje możliwość wydania warunków zabudowy osobom, które starały się o nie przed 2 października (dniem wejścia ustawy w życie). Większość gmin uzdrowiskowych poszła mieszkańcom na rękę. Burmistrz Konstancina z tej możliwości nie skorzystał. masz
czyje rury i kable, na gruncie prywatnym?=
24.03.06, 20:11
PRAWO CYWILNE Sąd Najwyższy żąda więcej respektu dla prawa własności
Czyje są rury i kable na prywatnym gruncie
Do właściciela należy decyzja, czy poprowadzone na jego gruncie odcinki linii elektrycznych, gazociągów, wodociągów staną się własnością przedsiębiorstwa wodociągowego, elektrowni
Taka jest podstawowa konsekwencja precedensowej uchwały z 8 marca 2006 r. podjętej przez Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów. Odnosi się ona wprost do konstytucyjnych praw i wolności obywatelskich, bo do nich należy prawo własności. Jest odpowiedzią na pytanie prawne rzecznika praw obywatelskich. Wynika z niej, że właściciel nie traci praw do urządzeń służących do doprowadzania i odprowadzania wody, pary, gazu, elektryczności znajdujących się na jego gruncie przez to, że zostały połączone z siecią przedsiębiorstwa. To właściciel musiał zabiegać
Przez wiele lat, przy tych samych przepisach, dominował pogląd, że z momentem przyłączenia urządzeń do sieci przechodzą one automatycznie na własność przedsiębiorstwa. Nawet gdy wybudował je czy założył własnym sumptem właściciel gruntu lub inna osoba. Przedsiębiorstwo więc nie musiało zabiegać o przejęcie na własność czy uzyskanie trwałego uprawnienia do ich eksploatacji. To właściciel musiał potem np. zabiegać o zapłatę za urządzenia czy za korzystanie z jego gruntu. Role się zmieniły
Uchwała SN zmieniła zasadniczo pozycję właściciela, zwłaszcza w rozliczeniach finansowych z przedsiębiorstwem, jeśli to on finansował budowę urządzeń. Dotychczas było powszechną praktyką, że przedsiębiorstwa energetyczne, wodociągowe itp. przejmowały bezpłatnie odcinki przewodów znajdujących się na cudzym gruncie, choć ich nie finansowały. Uchwała oznacza też, że jeśli taka firma nie uzyskała trwałego tytułu prawnego do urządzeń, właściciel gruntu może je po prostu ze swego gruntu usnąć albo renegocjować warunki korzystania z nich. Znamienna ewolucja poglądów
Do tak zasadniczej ewolucji poglądów doszło, mimo że przepisy kodeksu cywilnego wchodzące tu w rachubę pozostają bez zmian od 1964 r. Nie sposób tu przecenić wpływu, jaki na ten proces miało wpisanie gwarancji prawa własności do Konstytucji RP. Na te gwarancje powoływał się rzecznik praw obywatelskich w uzasadnieniu pytania prawnego. Powodem wątpliwości był art. 49 k.c. Zapisano w nim, że urządzenia służące do doprowadzania i odprowadzania wody, pary, gazu prądu elektrycznego oraz inne urządzenia podobne nie należą do części składowych gruntu lub budynku, a więc nie są własnością właściciela tego gruntu czy budynku, "jeśli wchodzą w skład przedsiębiorstwa lub zakładu". Sąd Najwyższy zmienia zdanie
Zasadnicze znaczenie dla sposobu wykładni art. 49 k.c. miała uchwała Trybunału Konstytucyjnego z 4 grudnia 1991 r. TK uznał w niej, że przepis ten wprowadza wyjątek od zasady przewidzianej w art. 47 § 2 k.c. i oznacza, że wskazane nim urządzenia przesyłowe są częścią składową przedsiębiorstwa lub zakładu. Wedle zaś art. 47 § 2 k.c. częścią składową gruntu (rzeczy) jest wszystko, co nie może być odłączone od niego bez uszkodzenia lub istotnej zmiany całości albo bez uszkodzenia lub istotnej zmiany przedmiotu odłączonego. Z kolei SN, powołując się na uchwałę TK, stwierdził, że z chwilą podłączenia urządzeń przesyłowych do sieci wchodzą one w skład przedsiębiorstwa. Przestają być częścią składową nieruchomości i własnością jej właściciela. SN uznał przy tym, że połączenie jest kwestią faktu, a nie np. umowy z właścicielem gruntu. Wejście zatem w skład przedsiębiorstwa i utrata własności urządzeń przez właściciela gruntu następuje automatycznie. Tak tę kwestię rozumiał również NSA i Sąd Antymonopolowy. Z czasem przed SN zaczęły zapadać wyroki oparte na odmiennym założeniu. Uchwala z 8 marca 2006 r. tę ewolucję ostatecznie przypieczętowała. Trzeba zaznaczyć, że stanowisko w niej wyrażone w pełni odpowiada literze i intencjom ustawy z 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, a także prawa energetycznego z 1997 r. Pozwala na bardziej elastyczne i odpowiadające zainteresowanym ukształtowanie relacji: właściciel gruntu - przedsiębiorstwo (sygn. III CZP 105/05). Izabela Lewandowska
problemy z zabudową , opinie zobacz
24.03.06, 20:13
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25&w=34824334
działka dla psa,/;
kotnaplotek
08.05.06, 17:05
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_060508/nieruchomosci_a_2.html
10.10.06, 14:44
kompletna bzdura,
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33206,3666492.html
Najnowsze z forum Budowa i remont 10.07.17, 10:41
07.07.17, 12:57
07.07.17, 09:46
06.07.17, 09:03
06.07.17, 05:31
Zawor kulowy nie chce sie zamykac.......
04.07.17, 13:53
03.07.17, 14:30
Posadzki żywiczne - niewielki metraż i duża cena
Poszukujemy do współpracy Generalnego Wykonawcy Schody okrągłe
czym utwardzić drogę? Fachowiec z Ukrainy kompleksowe remonty.
Okna Polecam Webinarium OZE przed egzaminem w UDT
scian zewnetrznych domu styropianem -czy duzo da? Koszty robocizny
Jarosław Ruszkiewicz remonty Gdynia Trójmiasto
Gdzie sa w Olsztynie najlepsze kebaby(pikantne)
Odpowiednik no-spy w UK - ktos podawal kiedys nazw
DD - Bemowo Marina Mokotow Gdynia centrum mieszkanie Świętojańska faktura VAT