Source: http://azrefs.org/uniwersytet-warszawski-wydzia-prawa-i-administracji-podyplomow.html?page=4
Timestamp: 2018-09-22 09:59:14
Legal References Found: art. 7
 art. 92
 art. 31
 art. 31
 art. 58
 art. 53
 art. 4
 art. 87
 art. 92
 art. 87
 art. 53
 art. 92
 art. 4
 art. 53
 art. 92
 art. 3
 art. 4
 art. 4
 art. 87
 art. 87
 art. 53
 art. 4
 art. 92
 art. 87
 art. 53
 art. 53
 art. 53
 art. 53
 art. 22
 art. 3
 art. 53
 art. 53
 art. 53
 art. 92
 art. 4
 art. 4
 art. 87
 art. 92
 art. 53
 art. 92
 art. 4
 Art. 4
 art. 53
 art. 53
 art. 87
 art. 92
 ustawy185
 art. 53
 art. 53
 art. 53
 art. 92
 art. 4
 art. 4
 art. 4
 art. 4
 ustawy186
 art. 53

Document Content:
Uniwersytet Warszawski Wydział Prawa i Administracji Podyplomowe Studium Zagadnień Legislacyjnych - səhifə 4
Reasumując: Treść rozporządzenia nie był akceptowana przez zdecydowaną część środowiska alpinistów. Ideologia tego sportu jest oparta na bardzo szerokiej idei wolności. W naszym kraju nie bez znaczenia na jej utrwalenie się w świadomości alpinistów miał system komunistyczny, w jakim przyszło żyć i osiągać sukcesy największym polskim himalaistom. Góry dla nich były azylem od brudnego, nizinnego świata177, w których wolność miała charakter totalny. Już w 1879 roku Tytus Chałubiński pisał: Używam wszelkiej swobody działania. Pytam tylko swych nóg i rąk i oka, czy wolno mi, czy nie wolno wstąpić na nie [na szczyty]. Zależy to tylko od moich zdolności178.
Człowiek chory na człowieczeństwo zwrócił się do gór, jako jedynego rezerwatu wolnego od siebie samego, od własnych śladów179. Za nim w góry powędrowało prawo, które nie będąc przygotowane na takie wyzwania dostaje ostrej zadyszki. Prawo rozwija się w kierunku całkowitego normowania otaczającej nas rzeczywistości, góry nie są z tego zakresu wyłączone. W górach spotykają się dwie idee: totalnego prawa i totalnej wolności człowieka. Tych zjawisk pogodzić się nie da. Dlatego wkraczanie prawa w góry ma swoich zdeklarowanych przeciwników, do których należy, powszechnie uznany znawca górskiej etyki, Andrzej Wilczkowski180.
Co w górach ryzykuje człowiek? Zdrowie, życie i honor. Prawo ryzykuje swój autorytet, którego upadek godzi w ideę sprawiedliwości będącą podstawą jego istnienia. Alpinizm jako zjawisko wymyka się kodeksowym regułom prawnym. Często są one niewystarczające do opisania tego sportu, widać to w sprawach sądowych. Dobrym przykładem są wypadki: ratowników TOPR pod Szpiglasową Przełączą oraz wypadek licealistów pod Rysami. W obu sprawach prawo nie nadąża za życiem. Wydaje się, że rzymska premia dura lex sed lex nie jest wystarczającą podstawą do tworzenia współczesnego prawa. Nie wystarczy, że prawo jest, nowoczesne prawo musi być jeszcze dobre. Inaczej nigdy nie uzyska akceptacji społecznej.
W tej kwestii niewystarczające jest przestrzeganie ZTP podczas tworzenia prawa. Ustawodawca musi także zmaksymalizować szybkość swojej reakcji na zmiany zachodzące w rzeczywistości i poszerzyć zakres konsultacji społecznej projektowanych aktów. Właśnie element konsultacji społecznej zdecydowanie zawiódł w przypadku rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu. W uzasadnieniu do tego aktu można przeczytać, że był on konsultowany z Polskim Związkiem Alpinizmu oraz ze środowiskiem osób organizujących i uprawiających alpinizm. Jednak z zakresu protestów i krytyki, jaka spadła na rozporządzenie po jego ogłoszeniu należy wnosić, że konsultacje były pobieżne lub zlekceważono uwagi zgłoszone przez środowisko181.
Rozporządzenie w sprawie uprawiania alpinizmu w świetle orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.
Z pośrednictwem pełnomocnika Andrzeja Milewskiego, Polski Związek Alpinizmu zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich, o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie niezgodności przepisów rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu z konstytucją182. W piśmie podniesiono następujące argumenty:
Rozporządzenie, przez naruszenie zasady wyłączności ustawy, narusza też zasadę legalizmu (związanie organów państwowych w ich stosunkach z obywatelami treścią ustaw - art. 7 konstytucji) oraz demokratycznego państwa prawnego (art. 2 konstytucji). Niniejsze rozporządzenie, jako akt wykonawczy, reguluje sprawy, które z powodu swej doniosłości są zastrzeżone wyłącznie dla ustaw.
Stwierdzono, że § od 4 do 14 ust. 3 rozporządzenia są sprzeczne z art. 92 ust. 1 konstytucji, ponieważ upoważnienie na podstawie, którego akt został wydany uprawniało do zbyt samodzielnego unormowania spraw o istotnym znaczeniu dla realizacji konstytucyjnych wolności i praw człowieka i obywatela i nie określało wytycznych aktu.
Zwrócono też uwagę na sprzeczność rozporządzenia z art. 31 ust. 3 konstytucji, ponieważ ogólnie rozporządzenie ogranicza wolność człowieka i obywatela, a takie ograniczenie może być wprowadzone tylko ustawą i tylko, gdy jest to konieczne dla ochrony dóbr wymienionych w art. 31 ust.3 konstytucji oraz zgodnie z zasadą proporcjonalności, między stopniem ingerencji w prawo jednostki a faktyczną potrzebą ochrony dobra w drodze ograniczenia praw. Zdaniem autora pisma w przypadku rozporządzenia te proporcje został zachwiane.
Ponad to § 2 ust. 1, § 14 ust. 1, § 15 ust.1 i § 16. ust. 1 rozporządzenia naruszają art. 58 ust. 1 konstytucji, który zapewnia każdemu wolność zrzeszania się. Natomiast na gruncie rozporządzenia mamy sytuację, gdzie tylko jedno stowarzyszenie (PZA) ma prawo wydawać karty taternika, będące przepustką do legalnego wspinania się.
Podniesiono również sprawę uprzywilejowania alpinistów z obcych krajów względem rodzimych wspinaczy. Oczywiście każdy obcokrajowiec będąc w Polsce musi przestrzegać prawa naszego kraju. Jednak w praktyce nikt od nich nie wymagał karty taternika, której, jako przybysze, mieć nie mogli. Zatem cudzoziemcy nie musieli legitymować się żadnymi dokumentami stwierdzającymi ich wyszkolenie, natomiast obywatele polscy tak. To narusza zasadę równości wszystkich wobec prawa, równego traktowania wszystkich przez władze publiczne i zakazu dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny (art. 32 konstytucji).
Na zakończenie podkreślono nieprawidłowości związanie z definiowaniem pojęcia „alpinizm”, którym posługuje się ustawa o kulturze fizycznej, w akcie niższego rzędu, niż ustawa, co jest sprzeczne z ZTP.
Na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich sprawa rozporządzenia trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak Rzecznik zwrócił uwagę na inne niż PZA argumenty i wniósł o zbadanie zgodności z konstytucją i innymi ustawami § 19 ust. 2 rozporządzenia z art. 53 ust. 2 ustawy z dnia 18 stycznia 1996 r. o kulturze fizycznej oraz z art. 4 pkt 4 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych183 oraz z art. 87 ust. 1 i art. 92 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Początkowo RPO wnosił też o zbadanie zgodności § 19 ust. 2 rozporządzenia z art. 87 ust. 1 Konstytucji. Jednak na rozprawie wniosek ten ostatecznie został cofnięty, wobec czego TK postanowił w swoim wyroku umorzyć postępowanie w tym zakresie.
W rozpatrywanej sprawie wypowiedział się również Prezes Rady Ministrów.
W piśmie z 23 kwietnia 2004 r. Prezes Rady Ministrów przyznał, że przygotowując rozporządzenie popełniono błąd i stwierdził, że: przepis § 19 ust. 2 rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu nie jest:
– zgodny z art. 53 ust. 2 ustawy o kulturze fizycznej oraz z art. 92 ust. l Konstytucji;
– zgodny z art. 4 pkt 4 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych;
Zdaniem Prezesa Rady Ministrów przekroczony został zakres delegacji ustawowej i tym samym § 19 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie uprawiania alpinizmu jest niezgodny z art. 53 ust. 2 ustawy o kulturze fizycznej i narusza zasadę wyrażoną w art. 92 ust. l Konstytucji zgodnie, z którą rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Ustawa o ubezpieczeniach jest aktem prawnym regulującym w sposób kompleksowy problematykę ubezpieczeń obowiązkowych. Zgodnie z art. 3 ust. l powyższej ustawy, ubezpieczeniem obowiązkowym jest ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej podmiotu lub ubezpieczenie mienia, jeśli ustawa lub ratyfikowana przez Rzeczpospolitą Polską umowa międzynarodowa nakłada obowiązek zawarcia umowy ubezpieczenia. Artykuł 4 ustawy precyzuje zaś rodzaje ubezpieczeń, stanowiących ubezpieczenia obowiązkowe, zaliczając do nich w pkt 4 tego artykułu ubezpieczenia wynikające z przepisów odrębnych ustaw lub umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Rzeczpospolitą Polską, nakładających na określone podmioty obowiązek zawarcia umowy ubezpieczenia. Obowiązek ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków osób organizujących uprawianie alpinizmu, wynikający z § 19 ust. 2 zakwestionowanego rozporządzenia, jest rodzajem ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Obowiązek ubezpieczenia się od następstw nieszczęśliwych wypadków przez osoby uprawiające dyscypliny alpinistyczne, jak i przymusowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej osób organizujących tego rodzaju działalność, powinny być, zgodnie z art. 4 pkt 4 ustawy, wprowadzone do porządku prawnego w drodze przepisów ustawowych bądź też na podstawie ratyfikowanej umowy międzynarodowej. W związku z powyższym należy uznać, że w tym zakresie § 19 ust. 2 rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu jest niezgodny z art. 4 pkt 4 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.
Prezes Rady Ministrów zaprezentował również swoje zdanie w kwestii zgodności rozporządzenia z art. 87 konstytucji. Zgodnie z jego postanowieniami źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Do naruszenia tego przepisu mogłoby dojść jedynie w sytuacji, w której obowiązek ubezpieczenia, określony w § 19 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia, wynikałby z aktu prawnego innego rodzaju. Bezsporne jest, że obowiązek ubezpieczenia spoczywający na osobach organizujących lub uprawiających alpinizm wprowadzony został aktem prawnym zaliczanym do źródeł powszechnie obowiązującego prawa. Zatem nie można podzielić poglądu Rzecznika Praw Obywatelskich, że Rada Ministrów, wkraczając w kompetencje ustawodawcy, naruszyła tym samym konstytucyjną zasadę stanowienia prawa, wynikającą z art. 87
Prezes Rady Ministrów nie zauważa jednak kwestii hierarchii źródeł prawa i skutków z niej wynikających. Nie dostrzega różnic między źródłem prawa, jakim jest ustawa i źródłem prawa, jakim jest rozporządzenie. Oczywiście, że oba akty są źródłami prawa powszechnie obowiązującego, ale charakter obu aktów jest odmienny. Właśnie niedostrzeganie tej różnicy spowodowało zamieszczenie w rozporządzeniu przepisów, które mogły się znaleźć tylko w akcie o randze ustawy. Przecież nie treść rozporządzenia wzbudziła wątpliwości Trybunału, ale właśnie ich forma.
Również Prokuratora Generalnego zaprezentował swoje stanowisko w rozpoznawanej sprawie. W piśmie z czerwca 2004 r., Prokurator Generalny zgodził się z tezą, że przepis § 19 ust. 2 jest niezgodny z art. 53 ust. 2, z art. 4 pkt 4 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, oraz z art. 92 ust. 1 Konstytucji i nie jest niezgodny z art. 87 ust. 1 Konstytucji.
Treść przepisu upoważniającego – art. 53 ust. 2 – zawiera sprecyzowaną listę zagadnień przewidzianych do określenia w wydanym na jego podstawie rozporządzeniu wykonawczym, wśród których żadne nie daje się zakwalifikować jako odpowiadające znaczeniowo obowiązkowi ubezpieczenia się od następstw nieszczęśliwych wypadków. Nasuwa się przy tym spostrzeżenie, że delegację z ust. 2 art. 53 należałoby, chociażby tylko w ramach wykładni systemowej, wiązać z regulacją zamieszczoną w art. 53 ust. 1 tejże ustawy. Przy takim założeniu wydaje się, że kwestie pozostawione do unormowania w akcie
Podstawowym i wymienione w art. 53 ust. 1 ustawy o kulturze fizycznej, odnoszą się nie tyle do organizowania uprawiania sportu, co do jego uprawiania.
Przedstawione spostrzeżenie może mieć znaczenie dla oceny zakwestionowanego § 19 ust. 2 rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu, pod kątem prawidłowości objęcia przewidzianym w nim obowiązkiem ubezpieczenia nie tylko osób uprawiających alpinizm, ale również osób organizujących uprawianie alpinizmu. W § 1 rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu, określającym zakres merytoryczny tego aktu prawnego, nie ma mowy o tym, aby jego treść miała obejmować problematykę organizowania uprawiania tego sportu. Można wprawdzie podjąć próbę interpretacji pojęcia „uprawiania alpinizmu” w aspekcie szerokim, obejmującą, oprócz formy czynnego osobistego uprawiania alpinizmu, również działania organizacyjne służące uprawianiu alpinizmu przez inne osoby. Taki sposób rozumienia pojęcia „uprawiania” sportu nie znajduje jednakże uzasadnienia wobec braku legalnej definicji „organizowania uprawiania” sportu, a zwłaszcza wobec brzmienia art. 22 ust. 1 ustawy o kulturze fizycznej. Zgodnie ze wskazanym przepisem, uprawianie sportu jest możliwe tylko w wykonaniu zawodników, a zatem, w myśl art. 3 pkt 6 wskazanej ustawy, osób uczestniczących we współzawodnictwie sportowym. Trudno byłoby zaś przyjąć, że organizator uprawiania sportu miałby w każdym wypadku brać jednocześnie udział we współzawodnictwie sportowym. Powyższy pogląd pozwala, zdaniem Prokuratora Generalnego, na przyjęcie, że zakwestionowany przepis § 19 ust. 2 rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu wykracza poza szczegółowe upoważnienie, zawarte w art. 53 ust. 2 ustawy o kulturze fizycznej, ponieważ dotyczy materii obowiązkowego ubezpieczenia. Ta zaś, po pierwsze, nie znalazła się w uregulowaniu mieszczącym się we wskazanej delegacji i, po drugie, nie da się odnieść do osób organizujących uprawianie alpinizmu.
Prokurator Generalny podkreślił, że abstrahując od oceny poziomu niebezpieczeństwa związanego z uprawianiem innych niż alpinizm sportów, wymienionych w art. 53 ust. 1 ustawy o kulturze fizycznej, regulacja polegająca na nałożeniu obowiązku ubezpieczenia nie została wprowadzona do pozostałych rozporządzeń Rady Ministrów, wydanych na podstawie art. 53 ust. 2 ustawy o kulturze fizycznej. Dotyczyło to m.in. aktów prawnych regulujących uprawianie płetwonurkowania (Dz. U. z 2002 r. Nr 70, poz. 646), żeglarstwa (Dz. U. z 1997 r. Nr 112, poz. 729) czy też dalekowschodnich sportów i sztuk walki oraz kick-boxingu (Dz. U. z 2003 r. Nr 6, poz. 66). Z tego względu, zakwestionowany przepis jest niezgodny z art. 92 ust. 1 Konstytucji. W opinii Prokuratora Generalnego nie budzi także wątpliwości zasadność stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich w przedmiocie niezgodności § 19 ust. 2 rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu z art. 4 pkt 4 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków w związku z uprawianiem czy chociażby z organizowaniem uprawiania alpinizmu w żaden sposób nie spełnia przesłanek obowiązkowego ubezpieczenia, określonych w art. 4 pkt 1-3 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. W tym stanie rzeczy jedyną formą wprowadzenia obowiązku ubezpieczenia może być wprowadzenie ubezpieczenia obowiązkowego przepisem odrębnej ustawy lub umowy międzynarodowej. Ustawa o kulturze fizycznej nie przewiduje zaś, w jakiejkolwiek formie, ubezpieczenia obowiązkowego związanego z działalnością na polu kultury fizycznej.
Wśród powołanych przez wnioskodawcę wzorców kontroli konstytucyjnej, art. 87 ust. 1 Konstytucji, Prokurator Generalny uznał za nieadekwatny przy ocenie zakwestionowanego przepisu. Nieprawidłowość regulacji, zawartej w § 19 ust. 2 rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu, powinna być postrzegana w aspekcie przekroczenia zakresu upoważnienia ustawowego, w znaczeniu, o którym mowa w art. 92 ust. 1 Konstytucji. Okoliczność, że zakwestionowany przepis jest w tych warunkach niezgodny z tym wzorcem, nie wpływa na pozycję rozporządzenia Rady Ministrów jako źródła powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej.
Po rozpoznaniu, z udziałem wnioskodawcy oraz Rady Ministrów i Prokuratora Generalnego, na rozprawie w dniu 5 października 2004 r., TK wydał wyrok w tej sprawie184. TK uznał, że § 19 ust. 2 rozporządzenia jest niezgodny z art. 53 ust. 2 ustawy o kulturze fizycznej oraz z art. 92 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
Ponad to TK stwierdził, że § 19 ust. 2 rozporządzenia jest niezgodny z art. 4 pkt 4 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Art. 4 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, stanowi w pkt 1-3 o tym, co podlega ubezpieczeniu obowiązkowemu, a w pkt 4 o tym, że takiemu obowiązkowi podlegają też formy ryzyka wskazane w przepisach odrębnych ustaw lub umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Rzeczpospolitą Polską. Mówiąc inaczej ubezpieczenie obowiązkowe może wynikać bądź z ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, bądź z innych ustaw lub umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Rzeczpospolitą Polską.
TK argumentował: „Rada Ministrów w drodze rozporządzenia nałożyła obowiązek ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków na osoby organizujące uprawianie alpinizmu oraz osoby uprawiające dyscypliny alpinistyczne. Jako upoważnienie do wydania rozporządzenia wskazany został art. 53 ust. 2 ustawy o kulturze fizycznej zgodnie, z którym Rada Ministrów miała określić szczegółowe wymogi, kwalifikacje i sposób ich uzyskiwania, wynikające z nich uprawnienia, tryb nadawania, zawieszania i cofania tych uprawnień, wzory dokumentów stwierdzających te kwalifikacje i uprawnienia oraz szczególne zasady bezpieczeństwa obowiązujące przy uprawianiu alpinizmu. Obowiązek ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków nałożony na osoby organizujące uprawianie alpinizmu oraz osoby uprawiające dyscypliny alpinistyczne nie wynika zatem ani z ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, ani z ustawy o kulturze fizycznej. Wprowadzenie ubezpieczeń obowiązkowych należy do wyłącznych kompetencji ustawodawcy. Tym samym Rada Ministrów wydając rozporządzenie z 27 listopada 2001 r. w sprawie uprawiania alpinizmu w oparciu o upoważnienie zawarte w art. 53 ust. 2 ustawy o kulturze fizycznej i ustanawiając w § 19 ust. 2 tegoż rozporządzenia obowiązkowe ubezpieczenie osób organizujących uprawianie alpinizmu oraz osób uprawiających dyscypliny alpinistyczne przekroczyła upoważnienie ustawowe i wkroczyła w uprawnienia ustawodawcy, naruszając konstytucyjne zasady stanowienia prawa – art. 87 ust. 1 i art. 92 ust. 1 Konstytucji. Rada Ministrów przekroczyła granice upoważnienia ustawowego, gdyż nałożenie obowiązku obligatoryjnego ubezpieczenia wiąże się z koniecznością ponoszenia określonego ciężaru finansowego, musi zatem być ustanowione w drodze ustawy185”.
Dla Trybunału punktem wyjścia w przedmiotowej sprawie była odpowiedź na dwa pytania. Po pierwsze, czy § 19 ust. 2 rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu został wydany z naruszeniem granic delegacji ustawowej, a po drugie – czy dotyczy materii, która może być regulowana w aktach normatywnych rangi podustawowej.
Udzielając odpowiedzi na pierwsze z pytań Trybunał odwołał się do swojego wcześniejszego orzecznictwa, w którym wielokrotnie zajmował się kwestią upoważnienia ustawowego do wydania rozporządzenia. Trybunał Konstytucyjny zacytował swój wyrok z 5 marca 2001 r., (sygn. P 11/00, OTK ZU nr 2/2001, poz. 33), w którym stwierdzał, że rozporządzenie jest aktem wykonawczym, wydawanym na podstawie ustawy i w celu jej wykonania. Aby rozporządzenie mogło być uznane za konstytucyjne, musi być wydane na podstawie szczegółowego upoważnienia. Brak stanowiska ustawodawcy w jakiejś sprawie musi być interpretowany jako nieudzielanie w danym zakresie kompetencji normodawczej. Upoważnienie nie może opierać się na domniemaniu objęcia swym zakresem materii w nim nie wymienionych, nie podlega wykładni rozszerzającej ani celowościowej. Jeśli rozporządzenie określa tryb postępowania, to powinno to czynić w taki sposób, aby zachowana została spójność z postanowieniami ustawy. Ponadto rozporządzenie oprócz niesprzeczności z aktem ustawodawczym, z którego wynika delegacja i na podstawie, którego zostało wydane, nie może być sprzeczne z normami konstytucyjnymi, a także z aktami ustawodawczymi, które pośrednio lub bezpośrednio dotyczą materii będącej przedmiotem rozporządzenia. Rozporządzenie, które nie zostało wydane w celu wykonania ustawy i na podstawie upoważnienia zawartego w ustawie, należy uznać za niezgodne z wymogami konstytucyjnymi
W związku z powyższym Trybunał nie miał wątpliwości przy interpretacji art. 53 ust. 2 i zakresu delegacji dla Rady Ministrów do wydania rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu. Uznał, że wprowadzenie obowiązku ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków stanowiło wykroczenie poza ramy tej delegacji ustawowej. Z art. 53 ust. 2 nie wynikało upoważnienie do wprowadzenia takiego obowiązku. Rada Ministrów wykroczyła poza materię określoną w udzielonym upoważnieniu, zatem Trybunał Konstytucyjny uznał § 19 ust. 2 za niezgodny z art. 53 ust. 2 oraz z art. 92 ust. 1 Konstytucji. Wobec negatywnej odpowiedzi na pierwsze z postawionych pytań, Trybunał Konstytucyjny uznał, nie jest konieczna szczególna analiza niezgodności § 19 ust. 2 rozporządzenia z art. 4 pkt 4 ustawy o ubezpieczeniach. Z treści art. 4 pkt 1-3 oraz art. 4 pkt 4 wskazanej ustawy wyraźnie wynika, co zaliczamy do ubezpieczeń obowiązkowych i jakiego rodzaju aktami można je nakładać na obywateli. Tym samym Rada Ministrów unormowała w drodze rozporządzenia kwestie zastrzeżone dla ustawy, co przesądza o niezgodności § 19 ust. 2 z art. 4 pkt 4 tejże ustawy186.
Takiego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego należało się spodziewać. Konstytucja z 1997 roku wprowadziła zamknięty system źródeł prawa. Dążąc do stworzenia przejrzystego systemu każde ze źródeł prawa zostało odpowiednio scharakteryzowane w konstytucji. Charakter każdego z aktów wyraża się w jego funkcjach, a z kolei suma funkcji składa się na charakter aktu. Trybunał konsekwentnie piętnował każdą sytuację, która zacierała granice między poszczególnymi źródłami prawa, a która w dłuższej perspektywie mogłaby wpływać na ponowne rozchwianie ich systemu. Podczas prac nad rozporządzeniem w sprawie uprawiania alpinizmu obowiązywały jeszcze ZTP z 1991 roku i konstytucja z 1997 roku. Nowe ZTP uwzględniające zmiany wprowadzone przez konstytucję weszły w życie w 2002 roku. Trzeba jednak podkreślić, że gdyby rozporządzenie spełniało konstytucyjne wymogi, to byłoby bez znaczenia w oparciu o jakie ZTP tworzono ten akt. Złamanie postanowień ZTP nie spowodowało wyroku TK, ale jego powodem było złamanie konstytucji.
Rozporządzenie zostało uchylone. Jednak należy wskazać, że na gruncie obecnie obowiązujących przepisów, do uprawiania alpinizmu odnoszą się w szczególności postanowienia ustawy z 15 kwietnia 2005 r. o zmianie ustawy o kulturze fizycznej oraz ustawy o żegludze śródlądowej, które zmieniły art. 53 ust. 1 ustawy o kulturze fizycznej, nadając mu następujące brzmienie: 1. Uprawianie alpinizmu, z zastrzeżeniem ust. 2, sportów motorowych wymaga posiadania specjalistycznego przygotowania oraz przestrzegania zasad bezpieczeństwa obowiązujących w tych dziedzinach i dyscyplinach sportu. 2. Uprawianie alpinizmu jaskiniowego wymaga posiadania odpowiednich kwalifikacji potwierdzonych stosownym dokumentem oraz przestrzegania zasad bezpieczeństwa. 3. Egzaminy stwierdzające posiadanie odpowiednich kwalifikacji niezbędnych do uprawiania alpinizmu jaskiniowego przeprowadza oraz stosowny dokument wydaje właściwy polski związek sportowy. Za przeprowadzenie egzaminu oraz za czynności związane z wydaniem dokumentu, o którym mowa w ust. 2, pobiera się opłatę w wysokości określonej w ust. 4; opłata ta stanowi dochód właściwego polskiego związku sportowego. 4. Wysokość opłat, o których mowa w ust. 3, nie może być wyższa niż: 200 zł - w przypadku egzaminu stwierdzającego posiadanie odpowiednich kwalifikacji oraz 50 zł - w przypadku wydania dokumentu, o którym mowa w ust. 2. 5. Właściwe polskie związki sportowe prowadzą ewidencję wydanych dokumentów, o których mowa w ust. 2. 6. Minister właściwy do spraw kultury fizycznej i sportu określi, w drodze rozporządzenia, kwalifikacje niezbędne do uprawiania alpinizmu jaskiniowego oraz zasady bezpieczeństwa przy uprawianiu alpinizmu jaskiniowego, uwzględniając rodzaje stopni, wzory dokumentów stwierdzających uzyskanie kwalifikacji oraz wynikające z nich uprawnienia.
Zgodnie z nową regulacją, prawo do uprawiania alpinizmu powierzchniowego uzależniono od posiadania specjalistycznego przygotowania oraz przestrzegania zasad bezpieczeństwa obowiązujących w tej dziedzinie sportu. Specjalistyczne przygotowanie można zdobyć ucząc się samemu, podobnie jest z zasadami bezpieczeństwa. Można jednak przypuszczać, że w większości przypadków miłośnicy wspinaczki będą zdobywać te wiedzę na specjalistycznych kursach. Taka zmiana przepisów wydaje się słuszna, ponieważ uniezależnia prawo do wspinania się od posiadania dokumentów, ale zarazem nie zwalnia od przestrzegania zasad bezpieczeństwa, czy posiadania należytego przygotowania do działalności górskiej. Jednak tym razem nie można postawić znaku równości między należytym przygotowaniem a posiadaniem karty taternika. Spod tej ogólnej zasady zostało wyjęte taternictwo i alpinizm jaskiniowy. W tym przypadku utrzymano obowiązkowy egzamin, którego pozytywny wynik uprawnia do otrzymania stosownego dokumentu, będącego gwarantem posiadanych umiejętności. Jednak i w tym przypadku nie ma mowy o obowiązkowym kursie. Wszystkie kwestie techniczne mają być ujęte w stosownym rozporządzeniu właściwego ministra. Należy się spodziewać, że akt ten będzie zbliżony w swej konstrukcji do rozporządzenia w sprawie uprawiania alpinizmu.
ALPINIZM, NOWE ZJAWISKA PRAWNE.
1. Umowa o wyprawę partnerską.
Ostatnie 15 lat przyniosło ewolucję alpinizmu jako sportu. Z dyscypliny elitarnej stał się sportem masowym. Pojawiło się zapotrzebowanie społeczne na organizację wypraw alpinistycznych dla szerokiego grona ludzi, którzy nie mają doświadczenia w tego typu działalności. System, w którym działały Kluby Wysokogórskie Polskiego Związku Alpinizmu i system oparty na usługach przewodnickich jest obecnie raczej niewystarczający. Organizacja wypraw narodowych i klubowych PZA oparta jest na promowaniu najlepszych. Z jednej strony jest zrozumiałe, ale z drugiej ogranicza możliwości wyjazdu mniej utalentowanym alpinistom. System ten ma swoje korzenie w epoce PRL-u, gdzie wyjazd zagraniczny był politycznie i finansowo trudnym przedsięwzięciem, dlatego kluby PZA zawsze starały się wysłać najlepszych wspinaczy, którzy mieli potencjalnie największe szanse na sukces.
Natomiast system przewodnictwa dobrze działający w poszczególnych grupach górskich, takich jak Tatry czy Alpy nie rozwinął się równomiernie na innych kontynentach i do dzisiaj są regiony górskie, gdzie przewodnictwo w ogóle nie działa.
Odpowiedzią na nowe zapotrzebowanie społeczne jest działalność podmiotów organizujących wyprawy alpinistyczne. Organizatorzy tych wypraw posługują się umową o tzw. wyprawę partnerską.
Umowa o wyprawę partnerską rozwija się w wielu krajach od Andów po Himalaje. Jej korzenie sięgają lat 70-tych, gdy słynny himalaista Reinhold Messner zaczął organizować tego typu wyprawy m.in. na hindukuski Noszak.
Wyprawy partnerskie budzą kontrowersje w środowisku alpinistów, ponieważ jego część jest przeciwna komercjalizacji tego sportu, nie dostrzegając przy tym, że są one odpowiedzią wynikającą z rozwoju alpinizmu jako sportu oraz postępu świata w ujęciu globalnym. Również pod kątem prawnym zjawisko wypraw partnerskich jest ciekawym problemem. Z pewnością należy dociekać co, oprócz liny, łączy alpinistów podczas wspinaczki, ewentualnego wypadku i w ogóle na wyprawie. Uważam, że należy prowadzić naukową i społeczną dyskusję również nad konstrukcją umowy o wyprawy partnerskie, nad jej elementami przedmiotowo istotnymi, dużo też zależy od postawy organizatorów i zwykłej uczciwości stron. Być może za kolejne dziesięć lat trafi do kodeksu cywilnego, podobnie jak umowa leasingu, która obecnie jest umową nazwaną, a w jeszcze latach 90-tych wielu ludzi nie wiedziało jak napisać jej nazwę poprawnie. Z pewnością nie można jednak powiedzieć, że zagadnienie tych umów w ogóle nie istnieje lub, że jest z gruntu rozwiązaniem złym. Osobiście uważam, że umowa ta ma przed sobą dużą przyszłość.
Istotą umowy partnerskiej jest założenie, że organizator jest odpowiedzialny za sprawy logistyczne, natomiast akcję górską uczestnicy prowadzą samodzielnie, na własną odpowiedzialność. Na wyprawie jest obecny przedstawiciel (przedstawiciele) organizatora, który kieruje sprawami logistycznymi, spełniając rolę kierownika technicznego. Jednak przedstawiciel ten nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody i krzywdy, jakie mogą ponieść uczestnicy wyprawy podczas akcji górskiej. Taki model jest powszechny w Nepalu, na wyprawach himalajskich, również na szczyty ośmiotysięczne. Czasami jednak przedstawiciel organizatora wspina się razem z uczestnikami wyprawy, służąc swoją pomocą w kwestiach technicznych i taktycznych zdobywania góry. Jednak z faktu, że organizator wspina się razem z uczestnikami nie wynika to, że to właśnie on odpowiada za ich bezpieczeństwo w górach. Mówiąc inaczej, uczestnik wyprawy nie powinien znaleźć się w miejscu, w którym bez opiekuna nie jest w stanie dać sobie rady.
Bowiem istotą umowy o wyprawę partnerską jest formalna i faktyczna samodzielność każdego członka wyprawy, w takim zakresie, w jakim jest to możliwe. Ich samodzielność jest ograniczona tylko przez te elementy, które pozwalają samej wyprawie dojść do skutku. Za tym idzie ponoszenie pełnej odpowiedzialności za swoje czyny w górach i nie przerzucanie na osoby trzecie (przewodnika, organizatora) odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczestników czy powodzenie wyprawy. Przeciwnicy umów o wyprawę partnerską niesłusznie przypisują mu rolę przewodnika. Otóż nie może być przewodnikiem osoba nieposiadająca takich uprawnień, pomijam fakt, że w wielu rejonach górskich nie można stać się przewodnikiem, gdyż nie istnieją organizacje, które prowadziłyby tego typu szkolenia. Więcej, nawet jeżeli przedstawiciel organizatora jest przewodnikiem, ale nie występuje w tej roli na wyprawie partnerskiej (chociaż może), to również nie ponosi odpowiedzialności ani za powodzenie wyprawy ani za bezpieczeństwo uczestników.
Chodzi o to, aby uczestnicy mogli zawdzięczać wejście na szczyt sobie, a nie osobom trzecim, które będą ich ciągnąć na linie podczas wejścia, a w momencie niepowodzenia będą spełniać rolę „chłopca do bicia”, czyli osoby, na którą można zrzucić winę za niepowodzenia.
Ta sama zasada obowiązuje w przypadku wystąpienia na wyprawie nieprzewidzianych okoliczności. Wiadomo, że górska ekspedycja jest narażona na wiele problemów, chociaż by dlatego, że często działa na odludnych terenach, gdzie pomocy mogą udzielić przede wszystkim towarzysze wyprawy. Dlatego kłopoty wyprawy nie są tylko kłopotami organizatora, ale całej grupy. Każdy z członków wyprawy jest zobowiązany dbać o własne zdrowie i życie, ale też o życie kolegów z zespołu. Powyższe zasady są ujęte w umowie o wyprawę partnerską.
Oczywiście umowa wskazuje też wyraźnie cel wyprawy (nazwa góry, nazwa wybranej drogi), jej koszt, czas trwania ekspedycji. Ponadto znajdziemy w niej zapisy, że członkowie wyprawy partnerskiej, w celu zwiększenia szans powodzenia ekspedycji decydują się na wspólny wyjazd i tworzą zespół. Na jego leadera powołują osobę, najczęściej najbardziej doświadczoną, może nim zostać również wspinający się przedstawiciel organizatora. Takie rozwiązanie jest często spotykane i wtedy jest on nie tylko kierownikiem logistycznym wyprawy, ale również kierownikiem akcji górskiej.
Członkowie wypraw powinni stosować się do wskazówek i zaleceń kierownika, ale to do nich należą decyzje ostateczne związane z ich osobą. Natomiast uczestnicy wyprawy są zobowiązani do aktywnej pracy na rzecz całego zespołu i do przestrzegania zasad etyki górskiej. W umowie zawarte jest też stanowisko stron w kwestii wynajmowania na wyprawę licencjonowanych przewodników (jeżeli tacy prowadzą działalność w danym rejonie), tragarzy wysokościowych, lekarza.
W praktyce zazwyczaj wymienia się szczegółowo w postanowieniach, do czego obowiązuje się organizator, co wchodzi w skład jego obowiązków, a co nie (ubezpieczenie, transport, wyżywienie, noclegi, załatwianie pozwoleń, permitów, sprzętu, itd). Wszystkie elementy umowy strony powinny przedyskutować szczegółowo, aby uniknąć konfliktów np. co do standardu hoteli. W umowie o wyprawę partnerską najczęściej zamieszcza się też zapisy o niepodnoszeniu przez członka wyprawy roszczeń przeciwko organizatorowi, jak również przeciwko innym członkom wyprawy z tytułu następujących okoliczności:
- warunki atmosferyczne podczas wyprawy,
- kondycyjne i techniczne przygotowanie uczestników,
- stan zdrowia, w jakim uczestnik rozpoczyna i kończy wyprawę,
- sukces w postaci wejścia na szczyt.
- wyposażenie członka w sprzęt alpinistyczny i jego jakość oraz za umiejętności posługiwania się nim.
Są również zamieszczone postanowienia o zasadach odstąpienia od uczestnictwa w wyprawie, zarówno przed jej rozpoczęciem jak i już podczas jej trwania.
Zazwyczaj jeśli członek wyprawy odstąpi od uczestnictwa przed rozpoczęciem wyprawy, organizator zwróci mu tę część środków, która nie została do tego momentu wykorzystana na organizację ekspedycji. Jeśli środki finansowe zostaną już przekazane na rzecz osób trzecich, to zwrot jest możliwy w zasadzie tylko wtedy, gdy w miejsce członka wyprawy, który od niej odstępuje, weźmie w niej udział inna osoba.
Członek wyprawy nie może żądać zwrotu wniesionych środków w następujących przypadkach:
- zakup bezzwrotnych biletów promocyjnych przez organizatora,
- odstąpienie członka wyprawy od uczestnictwa już w trakcie wyjazdu z przyczyn zdrowotnych, braku kondycji, niemożliwości porozumienia się z pozostałymi członkami grupy lub kierownikiem wyjazdu.