Source: http://info-poster.eu/odpowiedz-na-pismo-wydzialu-nadzoru-prawnego/
Timestamp: 2019-10-14 23:58:31
Legal References Found: art. 86
 art. 91
 art. 6
 art. 4
 art. 4
 art. 6
 art. 4
 art. 4
 art. 4
 art. 1
 art. 4
 art.14
 art. 1
 art. 2
 art. 1
 art. 14
 art. 4
 art. 4
 art. 14
 art. 296
 art. 14
 art. 4
 art. 1
 art. 6
 art. 4
 art. 6
 art. 3
 art. 1
 art. 4

Document Content:
TOPICS:Dariusz JezierskiKrzysztof NowakPatologie w spółkachPismoSkargaSpółki miejskieWojewoda ŚląskiWydział Nadzoru Prawnego
W odpowiedzi na pismo Wydziału Nadzoru Prawnego ŚUW (http://info-poster.eu/pismo-wydzialu-nadzoru-prawnego-slaskiego-urzedu-wojewodzkiego/) przesłałem dziś drogą elektroniczną następującą odpowiedź na otrzymaną odpowiedź na skargę do Wojewody Śląskiego z listopada 2012 roku:
Dyrektor Wydziału Nadzoru Prawnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego
(w związku z NPII.4100.215.2012)
W odpowiedzi na pismo organu nadzoru (NPII.4100.215.2012) pozwalam sobie poniżej na polemikę z zaproponowaną przez niego interpretacją zarzutów, opisanych w moim piśmie skierowanym do Wojewody Śląskiego w listopadzie 2012 r., skomentowanych w piśmie wyjaśniającym prezydenta Zygmunta Frankiewicza, skierowanym do Wojewody Śląskiego 21.01.2013 r.
Poniżej przedstawiam szczegółowe uzasadnienie uznania przeze mnie proponowanej interpretacji nie tylko za niemerytoryczną, ale sankcjonującą ewidentne łamanie prawa.
Na wstępie pozwolę sobie na skomentowanie stwierdzenia, że postępowanie nadzorcze w myśl art. 86 w związku z art. 91 ustawy o samorządzie gminnym, organ nadzoru prowadzi zawsze z urzędu, a ewentualne interwencje osób trzecich mogą być przez organ nadzoru traktowane co najwyżej jako sygnał w sprawie. Nie negując tej wykładni zwrócę jednak uwagę, że w „przypadku gliwickim” możemy mówić o wieloletnim „nieprowadzeniu postępowania nadzorczego” w podniesionych przeze mnie kwestiach. Lub też – o czym zdaje się przesądzać zaproponowana przez Wydział Nadzoru Prawnego wykładnia – z obarczeniem tego postępowania jakimś powielanym błędem interpretacyjnym, czy też niepostrzeżeniem istotnej w tym przypadku korelacji dwóch ustaw (o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne oraz o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi).
Jeśli chodzi o zarzut nieuprawnionego zasiadania zastępcy prezydenta miasta Piotra Wieczorka w radzie nadzorczej GKS PIAST SA, niezrozumiałe jest „przychylenie się przez organ nadzoru do wyjaśnień przesłanych w sprawie przez prezydenta miasta Gliwice”. To właśnie w tym przypadku powstaje wspomniana wyżej korelacja obu ustaw, niepostrzeżona przez osoby decydujące o desygnowaniu Piotra Wieczorka do rady nadzorczej drugiej spółki Z WIĘKSZYM NIŻ 50% UDZIAŁEM GMINY GLIWICE. Wzajemne korespondowanie obu aktów prawnych w tej sytuacji najwyraźniej umknęło również uwadze organu nadzoru, a wcześniej sądu rejestrowego oraz Wydziału Nadzoru Właścicielskiego UM Gliwice. Rozstrzygające o konieczności zastosowania w omawianym przypadku (dotyczącym Piotra Wieczorka) regulacji ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi jest postanowienie Sądu Rejonowego w Gliwicach z 22 maja 2013 r., które uznaje rozwiązanie z mocy prawa rady nadzorczej PRUiM-MOSTY Sp. z o.o. wskutek oczywistych przesłanek do zastosowania przedmiotowej ustawy. Różnica między przypadkiem prezesa PRUiM SA Henryka Małysza a zastępcy prezydenta miasta Piotra Wieczorka jest tylko taka, że pierwszy złamał prawo będąc wyznaczony do rad nadzorczych przez jednoosobową spółkę z udziałem jednostki samorządu terytorialnego, a drugi przez samą jst, przy czym podkreślenia wymaga fakt, że stało się to wskutek błędnej interpretacji art. 6 ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne w związku z art. 4 ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi.
Warto tu zauważyć, że mówimy o przypadku raczej rzadko mającym miejsce, aczkolwiek należy stwierdzić, że we wszystkich ujawnionych podobnych sprawach natychmiast podejmowano niezbędne działania naprawcze. Można założyć, że podobnie stało się również w Gliwicach, gdyż jak stwierdził prezydent Frankiewicz a organ nadzoru powtórzył w swoim piśmie, „Piotr Wieczorek od 21 grudnia 2012 r. nie zasiada już w ww radzie nadzorczej”. Ograniczenie postępowania jedynie do usunięcia Piotra Wieczorka z przedmiotowej rady nadzorczej nie rozwiązuje jednak sytuacji z powodów, do których za chwilę jeszcze wrócę. Najpierw jednak pozwolę sobie uzasadnić mój punkt widzenia.
Prezydent Zygmunt Frankiewicz słusznie podnosi, a organ nadzoru powtarza, że zgodnie z wyjątkiem od zakazu określonego w art. 4 ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne wprowadzonym zapisem art. 6 tejże ustawy, wspomniany zakaz nie dotyczy osób wskazanych w ustawie, o ile zostały zgłoszone do objęcia stanowisk w organach spółek między innymi przez jednostki samorządu terytorialnego. Zwracam jednak uwagę, że ograniczając interpretację przypadku (a za prezydentem Frankiewiczem robi to w swoim piśmie organ nadzoru) jedynie do zastosowania ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej, robi się właśnie błąd interpretacji wspomniany przeze mnie chwilę wcześniej. W swoim piśmie do Wojewody Śląskiego w punkcie 1 napisałem wyraźnie, że „Piotr Wieczorek zasiadłszy w radzie nadzorczej GKS PIAST SA, łamie art. 4 ust. 1 ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi” i dopisałem dalej, podkreśliwszy linią ciągłą: „będąc w dwóch RN z większym niż 50% udziałem Miasta”. Najwyraźniej jednak to nie wystarczyło, gdyż zarówno Zygmunt Frankiewicz, jak i organ nadzoru konsekwentnie pomijają postawiony przeze mnie zarzut złamania ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, udowadniając mi, nie wiedzieć czemu, że nie został złamany zapis art. 4 ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Podkreślę zatem, że w tej akurat sytuacji rzeczywiście nie została złamana ustawa o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej i nigdy nie twierdziłem inaczej. Istotne jest natomiast, że właśnie ze względu na przypomniany wcześniej wyjątek istnieje możliwość iż np. zastępca prezydenta miasta zasiądzie w dwóch radach nadzorczych spółek prawa handlowego, będąc do nich wyznaczony przez jst. Tylko w takiej zatem sytuacji może nastąpić konieczność zastosowania względem niego zapisu art. 4 ust. 1 ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, który pozwolę sobie przytoczyć w pełnym brzmieniu: „Jedna osoba może być członkiem rady nadzorczej tylko w jednej spośród spółek, o których mowa w art. 1 pkt 4-7.” Oznacza to ni mniej ni więcej, że Piotr Wieczorek mógłby zgodnie z prawem zasiadać w radach nadzorczych dwóch spółek pod warunkiem, że przynajmniej w jednej z nich gmina Gliwice miałaby udział mniejszy niż 50%. Kategorycznie natomiast nie mógł zasiadać w radach nadzorczych dwóch spółek z większościowym udziałem gminy Gliwice, co miało miejsce w omawianym przypadku. Wyznaczenie dowolnej osoby do zasiadania w dwóch radach nadzorczych spółek przez jednostkę samorządu terytorialnego, w żadnym wypadku nie zwalnia tejże z obowiązku stosowania się do ograniczenia wynikającego z przytoczonego art. 4 ust. 1. Wyraźnie bowiem jego głównym celem jest zapobieganie swego rodzaju sankcjonowanemu rozdawnictwu stanowisk w organach nadzoru spółek z większościowym udziałem jst, a w efekcie przejęciu nad nimi kontroli przez małe grono osób, co zresztą ma miejsce w Gliwicach. Być może w kontekście tego co napisałem, inaczej należy traktować powtórzone za wyjaśnieniem Zygmunta Frankiewicza niedostrzeganie przez organ nadzoru, że zarzutem podnoszonym przeze mnie jest złamanie ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, a nie ustawy o ograniczeniu działalności gospodarczej. O ile w przypadku wyjaśnienia złożonego przez Zygmunta Frankiewicza uważam to za zabieg celowo mylący i odwracający uwagę od meritum sprawy, o tyle w przypadku organu nadzoru, chcąc uniknąć zbyt daleko wybiegających interpretacji, muszę uznać to za brak właściwej staranności w wyjaśnieniu kwestii. Dziwi to tym bardziej, że wyjaśnianie jej toczy się od listopada 2012 r.
Pora teraz zwrócić uwagę organu nadzoru na to, że przez usunięcie Piotra Wieczorka z rady nadzorczej GKS PIAST SA nie tylko nie naprawiono sytuacji, ale również nie wyciągnięto należytych, określonych w ustawie konsekwencji. Oto bowiem ustawa o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi w art.14 ust. 1 stanowi: „Za nieprzestrzeganie przepisów ustawy organy nadzorcze jednostek organizacyjnych wymienionych w art. 1 pkt 2-7 ulegają rozwiązaniu z mocy prawa.” Jest to drakoński zapis – co podnoszone było na przestrzeni lat w komentarzach do tej ustawy – gdyż konsekwencje dla spółki dotkniętej wadliwością (nawet jeśli nie ma o tym wiedzy) mogą być katastrofalne. Celowo podnoszę to zagadnienie w tym miejscu, aby zwrócić uwagę na stopień narażenia spółki na straty spowodowany niekompetencją osoby/osób odpowiedzialnych za zasiadanie Piotra Wieczorka w radzie nadzorczej GKS PIAST SA. W tym miejscu konieczne staje się przywołanie ust. 2 tegoż artykułu: „Właściwy organ nie może powołać osób, które pełniły funkcje w organach rozwiązanych w trybie ust. 1, na następną kadencję jako przedstawicieli Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego do organów, o których mowa w art. 2 pkt 7.”. Zanim omówię implikacje tego zapisu, warto najpierw skupić się na innym problemie. Zapis „Jedna osoba może być członkiem rady nadzorczej tylko w jednej spośród spółek, o których mowa w art. 1 pkt 4-7” oznacza, że osoba zasiadająca w dwóch radach nadzorczych takich spółek, czyni je obie wadliwymi, a w myśl art. 14 ust. 1 tejże ustawy, rozwiązanymi z mocy prawa. Nie możemy bowiem w żaden sposób dowodzić, że właśnie ta spółka, w której osoba taka zasiadła później jest tą „o jedną za dużo”. Prawidłowość takiej interpretacji potwierdza dodatkowa sankcja z art 14 ust. 2, gdyż trudno sobie wyobrazić, aby w obliczu zakazu obsadzania przez taką osobę stanowisk między innymi w organach nadzoru także w następnej kadencji, ustawodawca dopuszczał możliwość, że osoba taka, być może jeszcze przez kilka lat, zasiada w innej radzie nadzorczej spółki z większościowym udziałem jst. Rozstrzyga natomiast kwestię fakt, że w żadnym miejscu ustawy, ani w innym akcie prawnym nie stanowi się, że w opisanym przypadku właśnie ta rada, w której dana osoba zasiadła później, jest organem wadliwym. Warto jeszcze nadmienić, że w art. 4 ust. 2 omawianej ustawy przewidziano, że gdyby w dniu wejścia w życie przedmiotowej ustawy jakieś osoby zasiadały w więcej niż jednej radzie nadzorczej spółek z większościowym udziałem jst, wówczas miałyby 3 miesiące na zrzeczenie się członkostwa w odpowiedniej ich liczbie, a jeśli ten termin byłby bezskuteczny, pozostałaby członkiem tej rady, w której zasiadły wcześniej! I jest to jedyny przypadek, w którym osoba obrażająca art 4 ust. 1 ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, mogła pozostać członkiem rady nadzorczej, w której zasiadła wcześniej. Przypadek o tyle oczywisty, że siłą rzeczy musiały istnieć osoby, które w dniu wejścia w życie ustawy znajdowały się w takiej sytuacji.
Pora na implikacje istniejącego stanu faktycznego:
Zastępca prezydenta miasta Piotr Wieczorek doprowadził w dwóch spółkach z większościowym udziałem gminy Gliwice (GKS PIAST SA oraz PWiK Sp z o.o) do rozwiązania rad nadzorczych z mocy prawa, a zatem do nieważności bezwzględnej wszystkich decyzji zarówno rad nadzorczych, jak i powołanych przez nie po rozwiązaniu z mocy prawa zarządów.
Piotr Wieczorek w sposób nieuprawniony zasiada nadal w Radzie Nadzorczej PWiK, czyniąc ją w moim przekonaniu i zgodnie z przedstawioną wcześniej interpretacją w dalszym ciągu rozwiązaną z mocy prawa.
Piotr Wieczorek zgodnie z postanowieniami Kodeksu Spółek Handlowych obowiązany jest zwrócić pobrane nienależne honoraria z tytułu zasiadania w radach nadzorczych rozwiązanych z mocy prawa spółek.
Pobrane nienależnie wynagrodzenie z tytułu zasiadania w organach nadzoru obu spółek powinni zwrócić pozostali ich członkowie.
Istnieją wyraźne przesłanki penalizacji omawianego przypadku, nawet jeśli nie wystąpią rzeczywiste straty finansowe spółek. Od ostatnich zmian wprowadzonych w Kodeksie Karnym w 2012 roku (art. 296 par. 1a) mówimy bowiem w tym przypadku o narażeniu tych podmiotów na ryzyko strat finansowych.
Rzecz jasna, nie wszystkie ze skutków przedstawionych powyżej są w myśl ustawy o samorządzie gminnym przedmiotem zainteresowania organu nadzoru. Istotne jest jednak to, że są one wtórne względem ewidentnych naruszeń prawa dokonanych w zakresie stanowiącym obszar zainteresowania organu nadzoru. Ich przywołanie ma jedynie na celu zwrócenie uwagi organu nadzoru na fakt, że wynikający z jego pisma sposób potraktowania całego problemu jest dalece niewystarczający.
Jeśli chodzi o przypadek prezesa PRUiM SA Henryka Małysza, z satysfakcją przyjmuję przyznanie mi przez organ nadzoru racji w kwestii nieuprawnionego zasiadania tegoż w dwóch radach nadzorczych spółek (PRUiM-BET i PRUiM-MOSTY), a w konsekwencji złamanie zapisu art. 4 ust. 1 ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi. Za szczególnie istotne uważam również skierowanie zawiadomienia w sprawie do Wydziału Gospodarczego KRS Sądu Rejonowego w Gliwicach, którego organ nadzoru dokonał „wziąwszy pod uwagę treść art. 14 ustawy z 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi”. W związku z tymi działaniami Sąd Rejonowy w Gliwicach postanowieniem z 22 maja tego roku uznał zasadność wysuwanych zarzutów. Wskazuje to na właściwą i jedyną interpretację takiej sytuacji i skutkuje poważnymi konsekwencjami, przy czym w moim mniemaniu organ nadzoru powinien śledzić rozwój sytuacji i dopilnować jej uzdrowienia. Mówimy bowiem o następujących kwestiach:
Rady nadzorcze spółek PRUiM-BET i PRUiM-MOSTY są rozwiązane z mocy prawa, przy czym Henryk Małysz w sposób nieuprawniony zasiada nadal w jednej z nich.
Prezes Henryk Małysz obowiązany jest zwrócić pobrane nienależne mu uposażenie z tytułu zasiadania w wyżej wymienionych organach nadzoru.
Pobrane nienależne uposażenia z tytułu zasiadania w rozwiązanych z mocy prawa organach nadzoru powinni zwrócić również pozostali członkowie obu rad nadzorczych.
Istnieją przesłanki do pociągnięcia prezesa Henryka Małysza do odpowiedzialności karnej z art. 296 par 1a kodeksu karnego.
Podkreślam, że w związku z uznaniem przez organ nadzoru konieczności zastosowania art. 14 wspomnianej ustawy sytuacja zyskuje bardzo poważny wymiar i powoduje określone i poważne skutki prawne. Z tego właśnie powodu zasługuje na szczególną uwagę. W sprawach nadużyć w jednoosobowych spółkach jst oraz ich spółkach zależnych w interesie publicznym leży wyciągnięcie wszelkich prawnie przewidzianych konsekwencji. O konieczności wprowadzenia procedur kontrolnych zapobiegających takim sytuacjom nie trzeba tu chyba wspominać. Raz jeszcze podkreślę, że nie dostrzegły w tym przypadku naruszenia prawa ani kancelarie prawne odpowiedzialne za dokumenty spółek, Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego, Wydział Nadzoru Właścicielskiego UM, ani organ kontrolny Wojewody Śląskiego, który jak sam podkreślił w swoim piśmie, podejmuje postępowanie nadzorcze z urzędu.
Całkowicie niezrozumiałe jest stwierdzenie organu nadzoru, że „zasiadanie Pana Henryka Małysza w radzie nadzorczej spółki Silesia Asfalty SA nie stoi w sprzeczności w art. 4 ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, gdyż ww. spółka nie jest spółką wymienioną w art. 1 ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, czyli nie podlega regulacjom tej ustawy.” Rzecz w tym, że stwierdzenie to podaje bezdyskusyjnie prawdę, ale w moim piśmie nie stawiałem takiego zarzutu. Podnosiłem natomiast ewidentne naruszenie art 4 w związku z art. 6 ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Do tego zarzutu (sformułowanego w pkt. 3 mojego pisma) organ nadzoru nie odniósł się w ogóle. Powstaje pytanie, dlaczego? Dziwi to i każe wątpić w rzetelność rozpoznania sprawy, gdyż w tym wypadku mówimy o ewidentnym złamaniu ustawy „antykorupcyjnej” (celowo używam w tym miejscu jej obiegowej nazwy). Oto bowiem zarówno art. 4 jak i art. 6 tej ustawy mówią wyraźnie o wszystkich rodzajach spółek, które określamy terminem „spółka prawa handlowego”. Potwierdza to art. 3 tejże ustawy, który mówi: „Ilekroć w ustawie jest mowa o:
1) spółce prawa handlowego — rozumie się przez to spółkę handlową, a także inną spółkę, do której stosuje się przepisy prawa handlowego, w tym spółkę według prawa obcego.”
W kontekście tego co napisałem szokuje wręcz „niedostrzeżenie” przez organ nadzoru właściwego zarzutu i „pomylenie” dwóch ustaw w sytuacji, w której złamano prawo w sposób ewidentny. Sytuację tę ujmę w skardze do Wojewody Śląskiego na działania Wydziału Nadzoru Prawnego, którą złoże w najbliższych dniach za pośrednictwem WNP, z podaniem do wiadomość osób i instytucji, które otrzymały wcześniej moją skargę na bezczynność Wojewody Śląskiego.
Jeśli chodzi o przypadek Andrzeja Nowaka, który zasiadał w dwóch radach nadzorczych wbrew wynikającemu z Kodeksu Spółek Handlowych zakazowi dla osób skazanych prawomocnym wyrokiem za przestępstwa przeciwko mieniu, przyjmuję wyjaśnienie organu nadzoru. Przychodzi mi to tym łatwiej, że Andrzej Nowak w maju tego roku został z obu organów odwołany. Podkreślam jednak etyczny wydźwięk sytuacji, w której z niewiadomych powodów intratnymi stanowiskami jest wyróżniona osoba skazana prawomocnymi wyrokami, a dzieje się tak w spółkach ściśle powiązanych personalnie z samorządem miasta.
Niezrozumiały jest dla mnie fakt nieodniesienia się przez organ nadzoru do kwestii podniesionych przeze mnie w 5 punkcie mojego pisma, dotyczących osoby Marka Sanecznika. Podniosłem, że będąc prezesem spółki PRUiM-BET i pracując jednocześnie na kierowniczym stanowisku w jednym z zakładów firmy EUROVIA SA, zasiada równocześnie w zarządzie spółki Silesia Asfalty Sp. z o.o. Sytuacja taka w sposób ewidentny jest niedopuszczalna w myśl art 4 ust. 2 ustawy o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, który pozwolę sobie przywołać w pełnym brzmieniu: „Osoby wymienione w art. 1 i 2, w okresie zajmowania stanowisk lub pełnienia funkcji, o których mowa w tych przepisach, nie mogą:
2) być zatrudnione lub wykonywać innych zajęć w spółkach prawa handlowego, które mogłyby wywołać podejrzenie o ich stronniczość lub interesowność.”
Aby przekonać się, czy nie można mieć PODEJRZEŃ o stronniczość i bezstronność Marka Sanecznika (a także Henryka Małysza, który z kolei zasiada w radzie nadzorczej Silesia Asfalty Sp. z o.o.) wystarczy stwierdzić, że z tytułu pracy dla EUROVII oraz współzarządzania spółką, której ta firma jest większościowym udziałowcem, Marek Sanecznik pobiera kilka razy większe uposażenie niż za funkcję prezesa spółki zależnej grupy PRUiM. Nadmieniam, że EUROVIA i PRUiM działają w tej samej branży. Biorąc pod uwagę transfer majątku gminy jaki za pośrednictwem spółki PRUiM dokonał się do spółki EUROVIA, przyczyniając się do zwiększenia jej konkurencyjności i w efekcie wygrania przetargu chociażby na ostatni, najdroższy odcinek DTŚ, czy naprawdę nie można mieć PODEJRZEŃ o to, że niektóre decyzje osób zarządzających trzema spółkami grupy PRUiM mogę być stronnicze i interesowne? Podczas gdy spadły zdecydowanie wyniki finansowe PRUiM jako całości, zwiększyły się znacznie przychody panów Sanecznika i Małysza, którzy stali się rzeczywistymi beneficjentami wszystkich przekształceń w PRUiM. Powstaje pytanie, jeśli w takiej sytuacji nie mówimy o podejrzeniach o stronniczość i interesowność, to jakie przypadki mógł mieć na myśli ustawodawca?
Powodem pominięcia tego wątku mojego pisma nie może być w żadnym razie stwierdzenie zawarte w piśmie Zygmunta Frankiewicza, że „kategorycznie odrzucamy wszelkie dalsze insynuacje zawarte w omawianym punkcie pisma Pana Dariusza Jezierskiego”. Takich insynuacji nie odrzuca bowiem ustawodawca, który tak właśnie zapisał art. 4 ust. 2. Wzbudzanie podejrzeń prowadzi mianowicie do niepotrzebnych insynuacji. Paradoksalnie zatem stwierdzenie prezydenta Frankiewicza jest najlepszym dowodem tego, że przywołany artykuł powinien mieć zastosowanie w omawianym przypadku.
Jeśli chodzi o punkt dotyczący nieposiadania BIP przez kilka gliwickich spółek z udziałem gminy, sprawa jest tu ewidentna i przedstawiona została jedynie w celu zwrócenia uwagi na mechanizmy dzięki którym czyni się w Gliwicach nieczytelnymi sposób zarządzania majątkiem publicznym i przepływ strumieni finansowych. Że się to udaje świadczy najlepiej to, że w postępowaniach nadzorczych podejmowanych z urzędu jak dotąd nie dopatrzono się w zarządzaniu gliwickimi spółkami komunalnymi podniesionych przez „osobę trzecią” nieprawidłowości.
Konkludując stwierdzę jeszcze, że wyjątkowo długi czas postępowania Wydziału Nadzoru Prawnego w przedmiotowej sprawie zestawiony z niemerytorycznym i w wielu punktach nieuzasadnionym stanowiskiem wyrażonym w piśmie które otrzymałem, utwierdzają jedynie w przekonaniu, że nie dołożono należytej staranności dla przeanalizowania omawianych kwestii. Zwracam się zatem z prośbą o ponowne zajęcie się zarzutami podniesionymi w moim piśmie do Wojewody Śląskiego z listopada ubiegłego roku i informuję niniejszym, że kieruję do Wojewody Śląskiego skargę na sposób załatwienia przedmiotowej sprawy przez Wydział Nadzoru Prawnego, przekazując ją do wiadomości osób zgodnie z rozdzielnikiem skargi na bezczynność Wojewody Śląskiego.
Pozwalam sobie również raz jeszcze przypomnieć, że przedstawione przeze mnie przypadki ewidentnego łamania prawa w gliwickich spółkach komunalnych nie stanowią przypadków jedynych. Pisałem o tym swego czasu drogą elektroniczną, oferując swoją współpracę w tej kwestii. Organ nadzoru nie wykazał jednak w tym względzie żadnego zainteresowania, co musi dziwić, zważywszy na pełnioną przez niego rolę. Niniejszym powtórzę zatem, że jestem w posiadaniu informacji o kolejnych przypadkach rażącego łamania prawa związanych z zarządzaniem spółkami komunalnymi w Gliwicach. Zważywszy na podkreślone na wstępie pisma organu nadzoru stwierdzenie, że to on podejmuje postępowanie nadzorcze z urzędu, pytam, czy organ nadzoru zechce przyjąć od osoby trzeciej kolejny sygnał w sprawie?
5 Comments on "Odpowiedź na pismo Wydziału Nadzoru Prawnego"
gliwicka plaga | 23 lipca 2013 at 7:35 am | Odpowiedz
Gratuluję. Odwalił Pan kawał dobrej roboty. Widać wyraźnie, jak kiepskimi prawnikami dysponuje UM i nasze spółki miejskie
pop | 23 lipca 2013 at 2:48 pm | Odpowiedz
Z tresci pisma mozna wnioskowac ze jego wspolautorem jest jakis zatwardzialy prawnik. Rzeczywiscie jest ono dosc hermetyczne dla zwyklego czytelnika i moze warto byloby strescic to w wersji popularnej 🙂
Infoposter | 23 lipca 2013 at 6:25 pm | Odpowiedz
Cóż, z żadnego prawnika nie korzystałem i nie korzystam:) Język wbrew pozorom jest najprostszy z możliwych tylko sprawy zawiłe i piszę to bez żadnej ironii. Streścić to wszystko w „wersji popularnej”? Może warto się o to pokusić – spróbuję zrobić to ze skargą do Wojewody, która zostanie złożona jutro.
marianandrzejczak | 23 lipca 2013 at 9:14 am | Odpowiedz
UM dysponuje bardzo dobrymi prawnikami.
Bardzo dobry prawnik to taki który wygrywa i przez lata interpretowano prawo po swojemu.
U nas prawo jest niczym sinusoida. Można je giąć ,ciąć ,interpretować.
Ja to przyrównam do Armii zaciężnej np XVI wiecznej.
Logicznym jest że żołnierze takowej Armii służyć będą władcy który ich wynajął .
Tak długo jak władca będzie wypłacalny. W tych armiach jednak dominował honor a w prawie zamiast honoru jest humor …tylko że tragiczny.
Wszystko było dobrze do czasu gdy Pan Redaktorze nie namieszał.
Najlepszy Prawnik to Pan..
Na miejscu UM wynająłbym Pana Redaktorze..
GOGOL PRZEJAZDEM | 23 lipca 2013 at 9:35 am | Odpowiedz
„…Gratuluję. Odwalił Pan kawał dobrej roboty. Widać wyraźnie, jak kiepskimi prawnikami dysponuje UM i nasze spółki miejskie…”
Robota Jest dobra – fakt .
To jest i nagroda !
http://pik.ebiznes.org.pl/myslenie,lateralne.htm