Source: http://cykloid.pl/relacje/blogi/513-rowerem-po-betonie-czyli-zmiany-w-prawie-o-ruchu-drogowym-a-d-2011
Timestamp: 2018-06-22 12:42:44
Legal References Found: art. 33
 art. 17
 art. 27

Art. 27
 art. 33
 art. 33
 art. 16
 art. 47
 art. 63
 art. 49
 art. 62
 art. 96
 art. 129
 art. 7
 art. 8

Document Content:
Rowerem po betonie - czyli zmiany w Prawie o Ruchu Drogowym A.D. 2011
Autor Cezar |	12-czerwiec-2011	|	Odsłony 2105
Kiedy na początku 2008 roku dotarły do mnie informacje o tym, że cykliści zwarli szeregi i będą walczyć z biurokracją o większe prawa dla rowerzystów na drodze, lobbując zmiany w prawie o ruchu drogowym, to pomyślałem, że wreszcie są szanse na poprawę losu rowerzysty. Wrodzony realizm nakazywał mi jednak ostrożność w określeniu daty tych zmian, jak też i tego, co te zmiany miałyby wnosić.
Ku mojemu zaskoczeniu, trzy lata później, w roku 2011, podczas lutowej masy krytycznej dowiedziałem się, że tak oto marzenia środowisk rowerowych nareszcie się spełniły. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o ruchu drogowym, w której zawarte są korzystne dla rowerzystów zapisy. Rewelacja - pomyślałem! Ustawa, co prawda musi jeszcze przejść przez senat, ale... jak to zwykle bywa, wcześniej czy później, najprawdopodobnie za rok lub dwa, na drogach coś się zmieni. W tamten zimowy wieczór, na 'gorąco', zapomniałem o bardzo ważnym fakcie, który niebywale całą sprawę miał znacznie przyspieszyć, a o którym napiszę w dalszej części.
Kilka dni później w mediach zawrzało. Krzykliwe nagłówki, gorące dyskusje na forach, setki komentarzy - rowerzyści mają więcej praw, zmiany w prawie przybliżają nas do Europy, rowerzyści uprzywilejowani itp. niosło się w świat.
Czy cykliści rzeczywiście zyskali więcej praw?
Czytając zmiany w ustawie, punkt po punkcie - tutaj znajdziesz oryginalną treść nowelizacji - trudno się doszukać elementów rewolucyjnych, zupełnie nowych, które nie miałyby już swojego odpowiednika w rowerowej rzeczywistości, a przez to mogłyby tę rzeczywistość odmienić.
Wracając do pamiętnej zimowej 'masy', kiedy to odczytano najważniejsze punkty nowelizacji, pośród fali aplauzu dało się słyszeć również głosy zdziwienia.
- A to dotychczas nie można było tak jeździć? - pytało z niedowierzaniem dwóch młodzieńców za moimi plecami.
No, nie można było. Prawo tego zabraniało.
Jakie zmiany wprowadzono?
Przejrzyjmy zatem nowelę. Ostatecznie zdecydowałem się zamieścić w tym artykule odpowiednie fragmenty z ustawy dotyczące ruchu rowerowego w parze z ich poprzednimi zapisami, których ta zmiana dotyczyła.
Zacznijmy od części definicyjnej.
Definicje drogi dla rowerów oraz samego roweru
Dotychczasowa definicja drogi dla rowerów, bardzo prosta i zrozumiała, napisana zapewne w czasach gdy dróg tego rodzaju w ogóle nie było, według urzędników nie była w stanie pomieścić wszystkich nowinek technicznych i wymagała imponującego rozszerzenia, i co za tym idzie pochłonęła znaczną ilość urzędniczych roboczogodzin.
droga dla rowerów - drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów jednośladowych, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi;
"5) droga dla rowerów - drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; droga dla rowerów jest oddzielona od innych dróg lub jezdni tej samej drogi konstrukcyjnie lub za pomocą urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego;",
b) po pkt 5 dodaje się pkt 5a i 5b w brzmieniu:
"5a) pas ruchu dla rowerów - część jezdni przeznaczoną do ruchu rowerów w jednym kierunku, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi;
5b) śluza dla rowerów - część jezdni na wlocie skrzyżowania na całej szerokości jezdni lub wybranego pasa ruchu przeznaczona do zatrzymania rowerów w celu zmiany kierunku jazdy lub ustąpienia pierwszeństwa, oznaczona odpowiednimi znakami drogowymi;",
Gdyby nie punkt 5b, można by powiedzieć, że prócz uszczegółowienia poprawki te nic nie wnoszą. Może poza faktem, iż bardziej szczegółowe prawo umożliwia organom porządkowym wystawienie większej liczby mandatów.
Śluza dla rowerów - o co chodzi?. Chyba jedyny element, który jest w tej nowelizacji nowością. To dzięki temu punktowi etatowi redaktorzy mogli wypisywać krzykliwe tytuły swoich artykułów, np. Rowerzyści wjeżdżają do Europy. Pomysł sam w sobie wydaje się być dobry, i ze względu na swoją prostotę łatwy w realizacji, ale jak będzie wyglądało jego wdrożenie. Pierwsza odpowiedź jaka się nasuwa, chyba nie tylko mnie - ... będzie jak zawsze.
Dotychczasowa definicja roweru.
rower - pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem;
Dla ustawodawcy powyższa definicja wydaje się być zbyt mało pojemna. Koniecznie trzeba pomóc np. policji odróżnić rower od samochodu.
c) pkt 47 otrzymuje brzmienie:
"47) rower - pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h;",
d) po pkt 47 dodaje się pkt 47a w brzmieniu:
"47a) wózek rowerowy - pojazd o szerokości powyżej 0,9 m przeznaczony do przewozu osób lub rzeczy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; wózek rowerowy może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h;";
Rozumiem, że ustawodawca zakłada, że nie będzie robił w przyszłości ścieżek szerszych niż 1,8m, ale czy taki zapis nie otwiera furtki na kolejne 'poprawki poprawek'?
Wątpliwy jest również punkt definiujący mocy silników elektrycznych oraz ich parametry mobilne. Skąd wzięło się ograniczenie mocy wspomagania elektrycznego do prędkości 25km/h? A co jeśli moc nie będzie spadać? Na koniec jeszcze jedna wątpliwość w kontekście elektrycznego napędu rowerowego, który został zastosowany (nielegalnie) przez jednego zawodnika w wyścigu Tour de France - Jak określić parametry silnika wspomagającego, jeśli z zewnątrz go nie widać?
Technologia idzie naprzód i szkoda byłoby marnować pieniądze podatników na wojnę podjazdową.
Jedź najbliżej prawej krawędzi pasa i skręć w lewo
"7. Na skrzyżowaniu i bezpośrednio przed nim kierujący rowerem, motorowerem lub motocyklem może poruszać się środkiem pasa ruchu, jeśli pas ten umożliwia opuszczenie skrzyżowania w więcej niż jednym kierunku, z zastrzeżeniem art. 33 ust. 1.";
Czy ktoś kiedykolwiek stosował się do techniki jazdy na skrzyżowaniach kierując się zasadą podaną jak w tytule? Szperam w pamięci, jednak taki widok jest mi zupełnie obcy.
Skąd taki rodzynek miał możliwość trafić do Kodeksu Ruchu Drogowego?
Sądzę, że urzędnicy tworzący podwaliny reguł ruchu drogowego w przeciwieństwie do ich wnuków tworzących obecne prawa nie zakładali dosłownej interpretacji zapisów kodeksu w imię zasady, że ogólne zapisy stosują się do ich szczególnych przypadków, a rzeczywistość i tak to sama zweryfikuje.
Obecny zapis, choć sporo zmienia, to i tak nie będzie zgodny z realnymi zachowaniami na drodze, bo w szczególnych przypadkach bardziej bezpieczne (i nawet pożądane przez kierowców samochodów) jest korzystanie ze skrajnej lewej części pasa ruchu, niż z jego środka.
To jest przykład przepisu, w którym urzędnik, zza biurka, wie lepiej co jest dla nas lepsze. O tym, za przeproszeniem, będę decydował sam.
Włączanie się do ruchu - Uwaga na drogę rowerową
3) w art. 17 w ust. 1 pkt 3a otrzymuje brzmienie:
"3a) na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów, z wyjątkiem wjazdu na przejazd dla rowerzystów lub pas ruchu dla rowerów;";
A oto zapisy punktu 1-go w całości w poprzedniej wersji.
1. na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do takiego obiektu, z drogi niebędącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania;
2. na drogę z pola lub na drogę twardą z drogi gruntowej;
3. na jezdnię z pobocza, z chodnika lub z pasa ruchu dla pojazdów powolnych;
4. na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów, z wyjątkiem wjazdu na przejazd dla rowerzystów;
5. pojazdem szynowym - na drogę z zajezdni lub na jezdnię z pętli.
Musiałem przytoczyć ten paragraf w całości, ponieważ jest to przepis wyjątkowo niejasny, a reguła jest ważna z punktu widzenia kierowcy. Sens tego punktu polega na tym, że pojazdy włączające się do ruchu, a przecinające pas ruchu dla rowerów powinny ustąpić pierwszeństwa rowerom.
Zamiast testować wykonywalność tego przepisu lepiej zastosować się do naturalnej zasady, która w UE powoli przestaje obowiązywać, a stosowana jest praktycznie na całym świecie poza jej granicami, tzn. zasada, że większy ma zawsze rację. Jeśli większy chce nas puścić, to ma rację, jeśli nie chce, to też ma rację. Genialne, a zarazem proste i łatwe do stosowania, nieprawdaż?
Legandarny 1 metr odstępu
"2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru, motocykla lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.",
Dotychczas mieliśmy:
Czy dla użytkownika roweru coś zmieniło się w tym punkcie? Absolutnie nic. Stosowalność tego przepisu bedzie nadal taka sama. Samochody będą nas wyprzedzać z odległością taką jaka wynika z warunków na drodze, i tyle. To zmian warunków na drodze należałoby oczekiwać, jednak warunki zmieniają się, dzięki urzędnikom, ale na gorsze.
Przykładem może być zmiana w organizacji ruchu na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi. Odkąd wprowadzono tam wydzielony pas dla ruchu tramwajów i autobusów, gdzie ciągła linia wzmocniona została dodatkowymi progami wzdłużnymi (krawężnikami), ta bardzo szeroka jak na łódzkie warunki ulica stała się jedną z najmniej przyjaznych rowerzystom. Szerokość samochodowego pasa ruchu uniemożliwia tam przepisowe (1m) wyprzedzanie rowerzystów bez wjazdu na bus-pas. Przez zamontowane krawężniki nie jest to łatwe i co mniej rozgarnięci kierowcy tego nie robią mijając nas rowerzystów na grubość lakieru.
Wyprzedzaj zgodnie z przepisami, a nie ze zdrowym rozsądkiem
"3. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu, z zastrzeżeniem ust. 4, 5, 10 i 12.",
"6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo w celu ułatwienia wyprzedzania. Przepisu nie stosuje się w przypadku, o którym mowa w ust. 12.",
Dotychczas było:
6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.
Punkt 6 nadal będzie prowokował kierowców do wyprzedzania rowerzysty na milimetry, co wraz ze szczególnym potępieniem dla używania dźwiąkowych sygnałów ostrzegawczych przez samochody nie ułatwi jazdy rowerzystom.
Tutaj rozsądek zaleca raczej zastosowanie zasady, że większy ma zawsze rację.
d) po ust. 11 dodaje się ust. 12 w brzmieniu:
"12. Kierujący rowerem może wyprzedzać inne niż rower powoli jadące pojazdy z ich prawej strony.";
Punkt ten rozbawia większość kierowców, nie wspomnę już o samych cyklistach.
Nie chodzi tutaj bynajmniej o brak znajomości prawa czy o jego lekceważenie. Chodzi bardziej o to, że wolny człowiek sam decyduje o tym, co jest dla niego bezpieczne i zwykle robi to najlepiej jak to jest możliwe. W tym przypadku, ślepa interpretacja przepisu prowadzić mogła do wielu kolizji, co oczywiście nie miało miejsca - nie miało miejsca przez wiele pokoleń użytkowników dróg!
5) w art. 27 po ust. 1 dodaje się ust. 1a w brzmieniu:
"1a. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić.";
Poprzednie brzmienie tego ustępu miało postać:
Art. 27 to pewnie jeden z ważniejszych punktów nowelizacji. Bardzo ważny dla rowerzystów, można powiedzieć kluczowy dla ich bezpieczeństwa. Samo doprecyzowanie jednak niewiele zmienia w sytuacji rowerzysty na drodze. Może dziwić skąd takie stwierdzanie - już tłumaczę: kierowcy tak jak i rowerzyści dostosowują swoją jazdę do panujących warunków, a nie ślepo interpretują przepisy, na co już nie raz zwróciłem uwagę w tym artykule przy okazji odstępstw od ?szkodliwych? przepisów z punktu widzenia rowerzysty - podobnie robią kierowcy. Fakt, nie wszyscy, tak jak nie wszyscy rowerzyści to szaleńcy.
Kolumny wózków rowerowych, motocykli, motorowerów i rowerów
"1. Liczba pojazdów jadących w zorganizowanej kolumnie nie może przekraczać:
3) pozostałych pojazdów - 5.",
"6. Zabrania się wjeżdżania między jadące w kolumnie rowery lub wózki rowerowe oraz pojazdy, o których mowa w ust. 5.";
Dotychczas punkt 6 miał brzmienie:
Poprawka dotyczy zupełnie nowych pojazdów, jakimi są wózki rowerowe.
Domyślam się, że ustawodawca spodziewa się, że wraz z napływem ludności z dalekiego wschodu wózki transportowe zagoszczą na naszych ulicach na stałe. Będąc w Chinach nigdy nie widziałem kolumny wózków większej niż 4 pojazdy, natomiast szczególnie w większych miastach spontaniczna grupa 20 osób na rowerach nie jest już rzadkością.
Ruch ma tendencję do samoregulacji, więc pocóż takie reguły. Czyżby tylko dla wewnętrznego spokoju jednostek chorobliwie uporządkowanych?
Teraz możesz wreszcie jechać dokąd chcesz, a nie tam gdzie prowadzi 'nasza' ścieżka rowerowa.
7) w art. 33:
"1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.",
Poprzedni zapis:
Domyślam się, że wcześniej jeździłeś zgodnie z trasami ścieżek rowerowych, nie zawsze trafiałeś do wyznaczonego celu, jednak ze względów bezpieczeństwa lepiej jest do celu nie dojechać, hahaha...
Nowość Made in EU - śluza rowerowa
"1a. Kierujący rowerem może zatrzymać się w śluzie rowerowej obok innych rowerzystów. Jest obowiązany opuścić ją, kiedy zaistnieje możliwość kontynuowania jazdy w zamierzonym kierunku i zająć miejsce na jezdni zgodnie z odpowiednio art. 33 ust. 1 lub art. 16 ust. 4 i 5.",
Na temat śluzy rowerowej nie będę się rozpisywał, ponieważ byłoby to zwykłe teoretyzowanie. Kiedy pojawią się pierwsze tego typu rozwiązania będzie można wrócić do tematu.
Za podsumowanie, i ku przestrodze, niech posłuży nam pewien cytat z tekstu Kazika Staszewskiego:
Przyszliśmy tu z zachodu
Mamy wszystko, czego trzeba
Aby w szczęściu ci dopomóc
Z płyty zespołu Buldog, utwór Będziesz z nami.
Jazda parami, ale z zastrzeżeniem
Kilka dziesięcioleci trzeba było czekać na to by prawo dostosowało się do ogólnie panującej normy.
"1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu, z zastrzeżeniem ust. 3a;",
Punkt 3 w pierwotnym brzmieniu:
1. jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;
2. jazdy bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na pedałach lub podnóżkach;
3. czepiania się pojazdów.
"3a. Dopuszcza się wyjątkowo jazdę po jezdni kierującego rowerem obok innego roweru lub motoroweru, jeżeli nie utrudnia to poruszania się innym uczestnikom ruchu albo w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego.",
Chyba nikt nie sądzi, że ten przepis pogorszy warunki bezpieczeństwa na drodze. Nie widać również powodu, dla którego miałoby się coś zmienić - chyba rozumiecie o co chodzi.
Jedyny usunięty przepis
2. zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.
Rzadkością jest by urzędnik redukował liczbę przepisów. Regułą jest natomiast mnożenie ich na potęgę, co jest pewnie pochodną wzrostu liczby urzędników.
Po chodniku, ale tylko podczas bardzo złych warunków
"5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła), z zastrzeżeniem ust. 6.";
1. opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
2. szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony
z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej
Przepis, który jest martwy od początków swego istnienia, przeszedł kolejną próbę reanimacji, zyskując kolejny, już trzeci wyjątek.
Proszę zwrócić uwagę na sformułowania: śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła.
Czy jeśli za oknem na trawnikach i chodnikach leży cienka warstwa śniegu, to już mogę jeździć po chodnikach? Czy ten podmuch wiatru już jest dostatecznie silny? Jak silnie musi padać, aby uznać deszcz za ulewę? Gołoledź, już jest, czy jeszcze nie? Czy gęsta mgła, to widoczność na 5 metrów, 20, a może 3 metry?
Mam nadzieję, że czasy, gdy urzędnicy zaczną definiować takie zjawiska, nigdy nie nastaną. Byłby to niewątpliwie koniec obecnej cywilizacji. Podsumowując: po co wentylować trupa?
Jazda rowerem po chodnikach to temat na oddzielny artykuł i nie chciałbym się tutaj nad tym więcej rozpisywać.
8) w art. 47 ust. 2 otrzymuje brzmienie:
"2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi.";
Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru lub roweru. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi.
Na chodnikach można parkować również wózki rowerowe. Zdumiewające!
Wózki rowerowe przystosowane do przewozu dzieci wreszcie legalne
11) w art. 63 w ust. 3 w pkt 3 kropkę zastępuje się średnikiem i dodaje się pkt 4 w brzmieniu:
"4) dzieci w przyczepie przystosowanej konstrukcyjnie do przewozu osób, ciągniętej przez rower lub wózek rowerowy.";
Ust. 3 w poprzednim brzmieniu:
1. dzieci do szkół lub przedszkoli i z powrotem w przyczepie dostosowanej do przewozu osób, ciągniętej przez ciągnik rolniczy;
2. konwojentów, drużyn roboczych i osób wykonujących czynności ładunkowe w przyczepie ciągniętej przez ciągnik rolniczy pod warunkiem, że:
a. liczba przewożonych osób nie przekracza 5,
b. osoby stojące trzymają się uchwytów,
c. osoby nie znajdują się pomiędzy ładunkiem a przednią ścianą przyczepy,
d. prędkość zespołu pojazdów nie przekracza 20 km/h;
3. osób w przyczepie (przyczepach) kolejki turystycznej pod warunkiem, że osoby te przewożone są wyłącznie na miejscach siedzących.
Dotychczas świadomy i troskliwy rodzic, dbający o zdrowie swojej pociechy był zmuszony przez istniejące przepisy do przewożenia dzieci w fotelikach montowanych bezpośrednio na rowerze, choć odpowiednie przyczepki są dostępne na rynku już od blisko 8 lat (a może i więcej) - cóż za wspaniałomyślność.
Kilka artykułów porządkujących dotyczących ruchu rowerowego
Poniższe artykuły uległy zmianom ze względu na uzupełnienia w części definicyjnej.
Całość zmian można znaleźć na stronie Kancelarii Sejmu RP w Dz.U. 2011 nr 92 poz. 530
9) w art. 49 w ust. 1 pkt 11 otrzymuje brzmienie:
"11) na drodze dla rowerów, pasie ruchu dla rowerów oraz w śluzie rowerowej, z wyjątkiem roweru.";
10) w art. 62 w ust. 4a pkt 2 otrzymuje brzmienie:
"2) motocykla i przyczepy, motoroweru i przyczepy, roweru i przyczepy, wózka rowerowego i przyczepy, którego długość nie może przekraczać 4 m.";
1. pojazdu samochodowego i naczepy, których długość nie może przekraczać 16,5 m;
2. motocykla i przyczepy, motoroweru lub roweru i przyczepy, którego długość nie może przekraczać 4 m.
13) w art. 96:
"1) rowerem i wózkiem rowerowym - jest karta rowerowa, motorowerowa lub prawo jazdy;",
"3. Kierować wózkiem rowerowym lub rowerem wieloosobowym oraz przewozić wózkiem rowerowym lub na rowerze inną osobę może osoba, która ukończyła 17 lat, a kierować po jezdni wózkiem inwalidzkim poruszanym siłą mięśni kierującego - osoba, która ukończyła 13 lat.";
1. Dokumentem stwierdzającym uprawnienie do kierowania przez osobę, która nie ukończyła 18 lat:
1. rowerem - jest karta rowerowa, motorowerowa lub prawo jazdy;
14) w art. 129b w ust. 2 w pkt 2 lit. b otrzymuje brzmienie:
"b) ruchu motorowerów, rowerów, wózków rowerowych, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierzchem lub pędzeniu zwierząt,".
1. kierującego pojazdem:
a. niestosującego się do zakazu ruchu w obu kierunkach, określonego odpowiednim znakiem drogowym,
b. naruszającego przepisy ruchu drogowego, w przypadku ujawnienia i zarejestrowania czynu przy użyciu urządzenia rejestrującego;
2. uczestnika ruchu naruszającego przepisy o:
a. zatrzymaniu lub postoju pojazdów,
b. ruchu motorowerów, rowerów, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierzchem lub pędzeniu zwierząt,
W ustawie z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami (Dz. U. Nr 30, poz. 151) wprowadza się następujące zmiany:
"4. Osoba, która ukończyła 18 lat, nie jest obowiązana do posiadania dokumentu stwierdzającego posiadanie uprawnienia do kierowania rowerem, wózkiem rowerowym lub pojazdem zaprzęgowym.";
2) w art. 7 w ust. 1 pkt 2 otrzymuje brzmienie:
"2) rowerem i wózkiem rowerowym - jest karta rowerowa lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T - w przypadku osób, które nie ukończyły 18 lat;";
3) w art. 8 w ust. 1 pkt 11 otrzymuje brzmienie:
"11) 17 lat - dla roweru wieloosobowego, roweru lub wózka rowerowego przewożących inną osobę;";
Infirmus lex, sed lex
Prawo, aby było respektowane powinno być przejrzyste, a zasady proste i jednoznaczne, tak by były zrozumiałe dla każdego. Oderwane od rzeczywistości przepisy skutkują nie tylko tym, że nikt ich nie przestrzega, ale ich bezkrytyczne respektowanie może zagrażać bezpieczeństwu.
Niezmienność prawa to również gwarancja jego utrwalenia. Drobiazgowość przepisów zwykle wymaga kolejnych uszczegółowień, zmian, poprawek, rodzi mnogość interpretacji, co zwykle nie służy bezpieczeństwu. Brak prostych reguł na drodze powoduje powstawanie antagonizmów pomiędzy użytkownikami. Przykładem może być niechęć kierowców do rowerzystów i vice versa.
Kto zyskał najwięcej
Gazety i duże portale internetowe trąbiły o sukcesie rowerzystów: więcej praw dla rowerzystów, korzystniejsze regulacje, poprawione przepisy wpływające na bezpieczeństwo na drodze.
Ale czy rzeczywiście rowerzysta jest jedynym i głównym beneficjentem owych przywilejów?
Odpowiedzi należy szukać w zbliżających się wyporach parlamentarnych, które odbędą się jesienią (2011).
Miejsce 1. Politycy ugrupowań rządzących
Wygrana w wyborach parlamentarnych to niewątpliwie o wiele większy profit dla potencjalnego parlamentarzysty, niż np. możliwość jazdy po chodniku podczas burzy dla rowerzysty, z której to możliwości i tak potrzebujący korzystali bez specjalnego pozwolenia urzędników. Politycy licząc na naszą przychylność zmobilizowali się do wprowadzenia stosownych ustaw. Kadencja się kończy, a przeciętny wyborca najlepiej pamięta się to co na początku, czyli obietnice przedwyborcze i ustawy zaliczone rzutem na taśmę tuż przed wyborami.
Srebro dla Urzędników
Zgodnie z szacunkami, w Polsce pracuje już około 500 tysięcy urzędników.
Jeśli przyjąć zasadę, że nie można płacić pensji pracownikowi, który nic nie robi, to oczywiście urzędnik powinien pracować w pocie czoła, a seryjne tworzenie i poprawianie ustaw ma wtedy ekonomiczny sens. Ale czy nas stać na taką rozrzutność? Po ilości wytyczonych ścieżek rowerowych, ich jakości oraz sensowności niektórych rozwiązań legislacyjnych, to z pewnością nie.
Dzięki tak wytężonej pracy urzędnicy są bliżej swoich wymarzonych emerytur, a my mamy jeździć zgodnie z 'ich' prawem.
Jedyne co nam pozostaje, to zmiana systemu, który nie pozwoli na takie marnotrawstwo - kolejne wybory już na jesieni.
Brąz, ex aequo - Policja i Straż Miejska
Czekając na swoją kolej przebrnijmy przez kolejnych obdarowanych - są nią służby porządkowo-prewencyjne. O tym, że bardziej drobiazgowe prawo stwarza raj dla łowców okazji wystawienia mandatu nie trzeba chyba nikomu przypominać - każdy zna to z autopsji. Łatwiej przecież wypisać mandat za drobne wykroczenie np. nastolatkowi na rowerze czy motorowerze, niż ścigać niebezpiecznego przestępcę. Bardzo dobrym tego przykładem mogą być nękane mandatami emerytki, których pieski biegają po parku bez smyczy lub bez kagańca oraz zawsze nieuchwytni młodzieńcy w samochodach urządzający sobie nocne drift-party w tych samych parkach.
Przeciętny rowerzysta zyskuje najmniej
Peleton w wyścigu do profitów zamykają oczywiście rowerzyści. Drużynowo, poza podium, niestety.
Gdzież te rewelacyjne zmiany?! Nie wiem w czym niektórzy redaktorzy upatrywali wyjątkowy sukces tej ustawy. Można się domyślać, że chodziło o liczbę wprowadzonych zmian, bo akurat liczba ta jest imponująca, z czego większość rzeczywiście dotyczy ruchu rowerowego.
Nie o ilość wszakże tutaj chodzi, a o jakość wprowadzonych zmian jest, a ta co najwyżej jest mierna.
Jak miałby wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa przepis, którego reguły obowiązywały już wcześniej? Heh... chyba tylko w urzędniczych marzeniach.
Nie ma wątpliwości, że żyjemy w kraju, w którym urzędnicy tworzą rzeczywistość, a my im w tym tworzeniu tylko przeszkadzamy. Można się tym faktem zupełnie nie przejmować, bo życie i tak to pewnie zweryfikuje.
Nie dajmy się jednak zwieść. Prawo nie jest przepisem na dobre ciasto. Nie jest również elementem ochrony czynnej. Jego znajomość i przestrzeganie nie gwarantuje nam (jako jednostce) szczęśliwego dotarcia do domu z wycieczki w parku czy poza miastem. Gwarantuje ją natomiast umiejętność poruszania się na rowerze po ulicach. To my wsiadając na rower decydujemy dokąd chcemy dojechać. To my decydujemy, w którym miejscu się zatrzymać, przecież rower bez naszej woli nigdzie sam nie pojedzie.
Urzędnicy chcą nas w tym podejmowaniu decyzji wyręczyć, zasłaniając się troską o nasze bezpieczeństwo, bo ta pozorna troska gwarantuje im comiesięczną pensję. To nic innego jak system 'państwa opiekuńczego', system który znany jest jeszcze z czasów radosnego socjalizmu. W tym systemie działa się najczęściej tylko w okresach poprzedzających wybory i obsadę stanowisk, czego przykładem może być omawiana tytaj nowelizacja Prawa o Ruchu Drogowym, która pojawi się w portfoliach kilku polityków i działaczy, a sama w sobie nie gwarantyje żadnych zmian. Na wdrożenie ich nie ma już przecież czasu, więc może przed kolejnymi wyborami znowu uda się 'im' zmobilizować i przyciągnąć uwagą i przychylność kilku wyborców.
Jeśli chcemy skutecznych rozwiązań, nie tylko dla rowerów, to należałoby na początek zmienić system, w którym żyjemy. O tym, że obecny jest niewydolny świadczyć może choćby tempo wdrożeń rozwiązań na wielu płaszczyznach gospodarki, w tym również tych dotyczących cyklistów. Czy brak do tego możliwości technicznych? Czy może brak specjalistów, inżynierów lub energicznych przedsiębiorców? Nic z tych rzeczy. To system biurokracji, stworzony przez armię urzędników skutecznie te działania utrudnia.
Dopóki nie zmienimy systemu, nie liczmy na poprawę sytuacji na drogach i poza nimi.
Więcej w tej kategorii: « Rowerzyści będą płacić wyższe podatki	Cztery pory roku - zima »
BLOGI Home Aktualności --Ciekawe wydarzenia --Wyprawy21 - news --Wyprawy zorganizowane Relacje --Relacje z wypraw --Dzienniki z podróży --Fotorelacje --Videorelacje --BLOGI Wyprawy rowerowe Poradnik --Wyposażenie wyprawowe --Informacje praktyczne --Trasy wypraw rowerowych Forum --Szukam osób na wyprawę --Informacja turystyczna Kontakt