Source: https://wiernipolsce.wordpress.com/2013/08/23/lodz-inspro-obywalele-decyduja-zdzislaw-jankowski/
Timestamp: 2017-06-22 18:21:33
Legal References Found: art. 4
 Art. 104
 Art. 11
 Art. 12
 Art. 58
 art. 11

Document Content:
Łódź: INSPRO – Obywalele Decydują – Zdzisław Jankowski | WIERNI POLSCE
Łódź: INSPRO – Obywalele Decydują – Zdzisław Jankowski
rzeczpospolitapolska / 23 sierpnia 2013	Wystąpienie Zdzisława Jankowskiego na spotkaniu zorganizowanym w dn. 10 sierpnia 2013 przez NSZZ Solidarność i Instytut Spraw Obywatelskich ( INSPRO) – mającego swoją siedzibę w Łodzi. Tytuł spotkania „ Referenda dla obywateli”.
23 sierpnia 2013 in Polityka. Tagi:demokracja obywatelska, INSPRO, Solidarność, syjonizm
Głos ze Słowacji na temat mechanizmu stabilizującego strefę euro
← Sierpniowe rocznice i wydarzenia	Banki spłacają zadłużenie przejmując prywatne konta →
3 uwagi do wpisu “Łódź: INSPRO – Obywalele Decydują – Zdzisław Jankowski”	Ość pisze:	24 sierpnia 2013 o 5:12 AM	Polacy może a nie obywatele. Obywatele często mają pejsy w mózgach. To słowo ma pejoratywny wydźwięk i pochodzi z żydowskiego systemu władzy.
chor1959orszanski pisze:	26 sierpnia 2013 o 2:57 PM	Memoriał narodowy. Czas połączyć siły.
Do Stowarzyszeń, Ruchów, Związków, Zrzeszeń –
zacznijcie czytanie od ostatniej strony – odezwy do Narodu.
Tekst tego memoriału składa się z dwóch części. Długi opis ukazujący w formie „zbitki” opisywane już przez wielu, wielokrotne wynaturzenia funkcjonowania naszego Państwa i krótszy, na końcu – propozycji rozwiązania wyjścia z kryzysu. Szefostwa ww chciałbym, aby zapoznały się z całością. Podobnie aktywiści, którzy musza stanąć przed ludźmi i omawiać problemy. Chciałbym, aby te zbitki były w tym pomocne. Natomiast część końcowa jest do szerokiej dyskusji. Potem napiszę skrótowy „bryk” z całości..
Chciałbym, aby w wyniku mojej propozycji został utworzony taki „kongres” – jak zwał tak zwał – który poprowadzi Naród do działania i uporządkowania Kraju. Nie bójcie się takiej formy „przejęcia władztwa”. Nikt wam nic nie zrobi. Nie dajmy się zastraszyć żadnym „specsłużbom” wmawiającym, że „naprawa” to rewolta i obalanie istniejącego „ustalonego (przez kogo?) porządku”. Konstytucja mówi jednoznacznie – „każdy obywatel ma prawo wygłaszać swoje poglądy i zgłaszać wnioski, zastrzeżenia, uwagi do wykonujących funkcje „rządzące”.
Problemem jest jedynie zmobilizowanie wszystkich niezbędnych do przeprowadzenia zmian. Strach przed włączaniem się w politykę wynika z faktu, że politykierzy narzucili nam myślenie, że wszystko jest polityką i tylko partie polityczne i politycy mogą się na ten temat wypowiadać. A kto tych politykierów, pożal się Boże, na tą rolę „namaścił”? MY. I MY ich musimy sprowadzić do właściwego wymiaru, inaczej będziemy ich niewolnikami do końca swoich dni. Bezwzględnie nie dajmy sobie wmówić, że chcemy coś „obalać” – chcemy ulepszać, naprawiać, a do tego mamy konstytucyjne prawo.
Nie dajmy się zastraszać partyjniakom, że chcemy obalać doskonały „polityczny system kraju”, bowiem nie istnieje taki system obecnie. Obecnie istnieje system walki o żłób. Aroganccy, bezczelni, butni, chamscy, amoralni – to karykatury „Przedstawicielstwa Narodu”. Ci obecni zasługują wyłącznie na przepędzenie ich. Może wówczas wychowamy właściwych polityków i członków mądrych partii. Służących przede wszystkim Obywatelom, a nie „klikom” przepychających się wyłącznie do „koryta” – jak świnie. Nie bójmy się. Ruszmy do działania, zapewnijmy naszym dzieciom i potomnym godną Ojczyznę.
DO STOWARZYSZEŃ, ZRZESZEŃ, ZWIĄZKÓW,
DO MŁODYCH POLAKÓW
DO WSZYSTKICH OBYWATELI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKI
Po II Wojnie Św. zsowietyzowana władza, najpierw dokończyła mordowanie w imię sprawiedliwości ludowej, resztki najaktywniejszych Polaków i inteligencję, a następnie „wychowywała” Naród dbając o zanik moralności, autorytetów, więzi społecznych i oczywiście wierności jedynie słusznej Władzy i jej siły przewodniej czyli PZPR. Pilnowała powyższego skrupulatnie i energicznie – jak trzeba strzelając i „ucinając ręce” podnoszone na władzę ludową, zgodnie z zapowiedzią ówczesnego premiera Józefa Cyrankiewicza. Nasz naród oprócz różnych negatywnych cech, co nam wypominają różni – ma nadzwyczajną cechę wybaczania zdrajcom i zabójcom. Gorzej z codziennym wybaczaniem najbliższym sąsiadom z za miedzy (nie mylić miedzy z granicami, a sąsiadów z sąsiednimi narodami).
Dzięki tej ostatniej właściwości fundując sobie III RP daliśmy szansę „na rehabilitację” post pezetpeerowcom i ubekom, powierzając im nawet fotel prezydenta kraju i fotel premiera – kilkakrotnie. I okazało się, że nawet nie zrezygnowaliśmy z PRL-wskich zasad wyboru „rzekomych naszych przedstawicieli” – czyli list partyjnych podtykanych obywatelom do krzyżykowania. Jedyne co partyjni kontynuatorzy PZPR zmienili w tej technice wyborczej, to że nie zaganiają nas do urn obowiązkowo. Bowiem okazało się, że daje to partiom poczucie stosowania niejako demokracji – wybieramy albo siedzimy w domu jak kto chce – proszę bardzo – demokracja.
Niestety przyswojenie sobie tej metody pociągnęło za sobą również i kolejne skutki. Oto nasi przedstawiciele nie wiedzą kogo reprezentują, a my nie wiemy kto nas reprezentuje. I w związku z tym mamy jeszcze „lepiej” niż w PRL. Lepiej dla partii. Przyznają sobie pieniądze na swoje między partyjne wojenki, aktywizują nas – a jakże – do odmiennych politycznie pochodów i bojówek, wmawiając, że jak wygryzą partię aktualnie wygraną, to wszystko pozmieniają i zaczniemy od nowa wojenkę o kolejną zmianę ekipy. Kto za to zapłaci? Partie? Żarty – od czego jest Naród. Jak ma przedstawicieli to niech za nich i na nich płaci. A czy przedstawiciele wykonują chociaż co do nich należy?
Też się nas trzymają dziwaczne pytania. Za to chronieni są immunitetem od wszelkiego ”zła” jakie mogłoby ich spotkać – no i oczywiście przed pociąganiem do odpowiedzialności, kiedy oni wyrządzą komuś zło. Jakby legitymacja poselsko-senatorska nie była wystarczającym dokumentem wskazującym, że to „przedstawiciel” i „ostrożnie z nim”. A jak zostaje zatrzymany, bo popełnił przestępstwo, to na rozkaz Marszałka ma być natychmiast zwolniony. I nie ważne, czy będzie na wolności „mataczył” utrudniając śledztwo?
Na zakończenie tego wstępu chcę stwierdzić, że to nie było oskarżenie, tylko opis faktologiczny. I powyższa ironia byłaby może i wesoła, gdyby nie był to opis tragicznie smutny. Bowiem doszliśmy do sytuacji, kiedy coraz więcej obywateli nie widzi sensu dalszego bytowania w tak funkcjonującym państwie. Nie mówiąc o dezintegracji jego społeczeństwa.
A w jakim państwie chcielibyśmy żyć?
Niedawno znakomity człowiek, ksiądz – zdarzają się wśród nich wielcy duchem i człowieczeństwem ludzie, żeby wspomnieć naszego Papieża – Adam Boniecki przypomniał i rozwijał w swoim wystąpieniu z okazji 32 rocznicy Sierpnia 80 myśli innego wybitnego człowieka, księdza-filozofa Józefa Tischnera, właśnie o takim społeczeństwie i państwie (GW 1-2.09.2012 „Bezczelność potężnych”) . Pisze o solidarności – ale nie o takiej jak ruch, zryw buntu i walka o obalenie istniejącego porządku. Pisze za Tischnerem o Solidarności jako ogólnej idei, której zasady porządkują codzienne bytowanie ludzi, społeczeństw, państw. Kilka cytatów:
„Etyka Solidarności nie potrzebuje wroga, jest etyką sumień”; „polityka przepojona solidarnością, to taka polityka, która organizuje przestrzeń życiową, by człowiek nie zadawał ran drugiemu człowiekowi”; „Solidarność jest solidarnością dialogu. To wczuwanie się w punkt widzenia drugiego”.
Nic dodać, nic ująć – kto nie zna artykułu zachęcam do zapoznania się z całością wypowiedzi. W oparciu o nią nie trudno jest odpowiedzieć, jaka teraz panuje u nas etyka solidarności. Nie o takiej marzymy, a o taką kiedy człowiek nie będzie krzywdził drugiego człowieka, gdzie dialog usuwa poszukiwanie przeciwnika i wroga, co od 20 lat serwują nam wyzuci z wszelkiej etyki solidarności partyjni politykierzy. „Szabelki się liczą”, jak bez żadnej żenady nam wmawiają. Chcemy moralności międzyludzkiej, politycznej, i we władzy. Wzajemnego szacunku, codziennej, rzetelnej pracy solidarnie wykonywanej przez wszystkich, bez wyjątku, wg jedynej zasady PRACA MA BYĆ WYKONYWANA PORZĄDNIE. Oczywiście o praworządności i sprawiedliwości nie mówię, bo przy odpowiedniej moralności wyjdzie nam ona prawidłowo automatycznie. Tymczasem dotarliśmy z naszym społeczeństwem i Państwem nad skraj zapaści moralnej i prawnej. Chcemy się ratować, ratować społeczeństwo i Państwo. Jakimi siłami i działaniami?
Nie wdając się w tym momencie w kolejne wyliczanie i autopsję stanu naszego kraju, opisanej przez wielu w prasie i internecie, jego systemu działania, trzeba sobie jasno powiedzieć, że dotarliśmy z rytmem i formami funkcjonowania Państwa do sytuacji, w której musimy ratować się sami jako Naród, bowiem żadne partie i władze nie zrobią tego za nas. Zgodnie z póki co
obowiązującą w kraju Konstytucją, jej art. 4 ust.2 stanowi: „NARÓD SPRAWUJE WŁADZĘ PRZEZ SWOICH PRZEDSTAWICIELI LUB BEZPOŚREDNIO. Zatem czas na podjęcie sprawowania władzy przez Naród BEZPOŚREDNIO, ponieważ jego przedstawiciele, w tym władze, które mają spełniać „służebną rolę wobec obywateli”, nie wykonują właściwie swoich obowiązków.
I w tym momencie, ilu jest aktywnych obywateli wypowiadających swoje opinie o stanie państwa, rozpocznie się – może czas najwyższy na to – dyskusja co oznacza to sformułowanie „BEZPOŚREDNIO” w praktyce. Inaczej – co mieli na myśli autorzy piszący tę Konstytucję, z wybitnym działaczem PZPR- no i z szacunkiem należnym funkcji – Prezydentem III RP Aleksandrem Kwaśniewskim na czele. Bo uchwalający jej tekst pewnie nawet nie zwrócili uwagi na to „okrągłe demokratycznie” sformułowanie, które między wielu innymi sformułowaniami – zręcznie nam podetknęli autorzy. A nadszedł czas aby to „słowo stało się ciałem”!
Oczekiwanie czytelników na definicję autora „ruszającego” ten zapis „z posad” jest zrozumiałe. I autor ma świadomość, że musi tego dokonać, ale chciałby poznać także reakcję i opinie mądrzejszych, bardziej biegłych w politologii specjalistów. Warto jednak zastanawiając się nad znaczeniem tego sformułowania mieć na uwadze perspektywę konsekwencji działań, jakie będą mogły być potem w oparciu o sens tej definicji podejmowane. Ale o tym dalej.
CZĘŚĆ II – BEZPOŚREDNIA WŁADZA NARODU
Nie czekając jednak na definicje innych i pewnie zażarte dyskusje, pozwolę sobie jednak skorzystać z uprawnień autora-pomysłodawcy i przed -stawić niezależnie o innych, swój punkt widzenia na sposób, lub jak kto woli, formy pełnienia przez Naród władzy BEZPOŚREDNIO.
Otóż rozwiązaniem najprostszym jest rewolucja powszechna i wszech ogarniająca. Czyli bierzemy odpowiednie narzędzia, maszerujemy do siedzib przeznaczonych dla władzy, po ich zajęciu i podziękowaniu – w różnej formie-
obecnym „rządzicielom” i „przedstawicielom”, rozpoczynamy pełnienie władzy. Myślę, że znajdzie się nie jeden, który w tym momencie podpowie jak maszerować, co krzyczeć, jak usuwać niewłaściwych i tp. i td. Już mamy bojówki partyjne i montuje się kolejną partię narodowo (socjalistyczną, czy faszystowską) więc wykorzystamy ich jako brygady szturmowe. Pisarze niech nam napiszą powieść science fiction, jak to ma wyglądać.
Na szczęście dla nas wszystkich, obywateli i „rządzicieli” mamy jasność jak wyglądają rewolucje socjalistyczna i faszystowska. I choć jesteśmy narodem
bitnym, w którym tradycje waleczności podtrzymują aktualnie szalikowcy i bojówki, nikomu z „normalnych” obywateli nie przyszłoby do głowy, nadstawiać ją w czynnych „wojenkach polsko-polskich”, do których zachęcają nas nieodpowiedzialni politykierzy. Czyli pozostają nam działania wyłącznie pokojowe. Na użytek służb specjalnych podkreślam: POKOJOWE!
Przejęcie władzy nie musi oznaczać osobistego zajmowania się jej wykonywaniem. Ludzkość dawno wymyśliła funkcję służb, personalną i zbiorową, więc pełniąc władzę można spokojnie powierzyć to odpowiednim służącym i służbom, pilnując ich jedynie skutecznie i energicznie. Żeby się nie leniły i nie obijały. Jedyny kłopot to znalezienie właściwej służby.
Ale czy u nas w Polsce aż trzeba jej szukać? Mamy jej ilościowo tysiące, mniej i lepiej do tej funkcji przygotowanych. To armia pracowników wszyst -kich administracji, to 560-ciu posłów i senatorów, to kilkudziesięciu ministrów i wiceministrów z premierem na czele. I mamy wielkiego sprzymierzeńca w osobie Prezydenta RP, odpowiedzialnego Konstytucyjnie za pilnowanie funk -cjonowania wszystkiego w państwie. Łącznie z przestrzeganiem rzetelnie i dokładnie zapisów Konstytucji. No i trybunały rozsądzające co jest służbą, a co panoszeniem się i lekceważeniem Narodu. Pod warunkiem, że są uczciwe. Ci wszyscy wyżej wymienieni muszą tylko natychmiast wcielić się bezwzględnie w zdyscyplinowanych służących Narodu. Naród będzie im mówił co mają robić, a oni po odpowiedzi „tak jest” i obrocie na pięcie „w tył zwrot” ruszać będą do wykonywania wskazanych im zadań.
I po tym autorskim określeniu znaczenia sformułowania „bezpośredniego władztwa”, który niejeden może potraktować jako żart, a może i „bredzenie” kogoś, kim powinny się zając odpowiednie kliniki, czas przejść do rzeczy. Czyli sposobów pełnienia władzy przez Naród bezpośrednio. Trzeba także określić czym takie władztwo ma się zajmować. Bo nie sprzątaniem śmieci, tylko porządkowaniem funkcjonowania Państwa. Chyba, że za śmieci uznamy cały ten Państwowy bałagan. Ale przecież nie wszystko jest zupełnie złe? I tu niestety musimy zająć się najpierw przypomnieniem symptomów choroby Państwa, a potem wybraniem i zastosowaniem skutecznych lekarstw.
CZĘŚĆ III – AUTOPSJA
A. Biorąc się za wytykanie zła funkcjonującego dookoła nas, wypada zacząć je naprawiać najpierw od siebie samych. Musimy wreszcie sobie powiedzieć, że nieważne istniejące w nas zdegenerowanie ogólnoludzkich war -tości, pozostawione w spadku po rozbiorach, okupacjach i zbrodniczej władzy,
nie pozwalające Narodowi i Państwu na normalne funkcjonowanie. Są i tyle. A
jak długo mają w nas trwać? Jak długo będą dla nas wytłumaczeniem naszej społecznej drętwoty, amoralnych postaw? Kiedy zaczniemy to naprawiać? Po -wiedzmy sobie, że na szczęście nie wszyscy zostali „złamani” do ostatka. Są nadal tacy co niosą pomoc innym, pracują rzetelnie wychodząc z założenia, że obojętnie kto nami rządzi, wykonana uczciwie praca służy nam wszystkim. Tacy co nie boją się iść do więzienia za wyartykułowanie publicznie istniejącego zła. Autor jest gotów – na odsiadkę – za opublikowanie tego tekstu. Przez 77 lat życia jeszcze tego nie próbował, a może trzeba spróbować i tego?
Ale też potrafimy i jesteśmy bierni kiedy szerzy się zło, kiedy sąsiadom dzieje się krzywda, kiedy nasze dzieci źle wychowane demolują stadiony, palą pociągi, biją i mordują przechodniów dla zysku paru groszy, czy komórki, mordują się wzajemnie na ulicach i w szkołach, biją nas rodziców i swoich nauczycieli, kradzieże to już drobiazgi i td., wyliczanka nie ma końca. Oczywiście winni temu są przede wszystkim osobiście Prezydent Kraju i Premier, no i dalsi pomniejsi – prawda? A może skołowani wskazówkami pedagogów, psychologów, my-rodzice zatraciliśmy zdrowy sens wychowaw – czy? Twierdzę, że tak. Nikt za nas tego nie odrobi.
Zawołajmy teraz, że przecież nie tylko my wychowujemy się, ale wychowuje nas społeczeństwo, szkolnictwo. Nic bardziej mylnego. Jakie bowiem społeczeństwo ma wychowywać, jeśli samo nie zostało wychowane? Jakie szkolnictwo ma wychowywać, jeśli zajmuje się jedynie „wbijaniem do głów” porcji niekoniecznie przydatnej wiedzy podręcznikowej „od paznokcia do paznokcia”, zamiast uczyć myślenia, filozofii, logiki – w Starożytnej Grecji Akademia Platońska była najważniejsza. Obecnych nauczycieli nikt tego też nie uczył. Powiedzmy sobie tu krótko – pozostawiając do załącznika miejsce na uwagi o systemie oświaty – zgodnie z tym co napisał niedawno odważnie jeden z profesorów „obecne nauczanie jest oszustwem”. I tyle tej szkolnej autopsji.
Wreszcie parę słów o kulturze. Polska pierś nam dumnie się wypina, jak uświadomimy sobie, że mamy tylu wybitnych twórców. Nie wymienię nazwisk, żeby nie pominąć kogoś z tysięcy wspaniałych. Dobrze że mamy – niestety coraz biedniejsze muzea – ale też festiwale, koncerty, wystawy, różnorodne imprezy, zagraniczne popisy naszych osiągnięć, bez względu na ich kulturową rangę. A jak z kulturą „pomniejszą” – stowarzyszeniami pielęgnującymi folklor, zajęciami kulturowymi w szkołach, świetlicach, remizach strażackich i tp. uczęszczaniem do teatrów? To też i kultura i uczestnictwo w niej. Czy wszystko jest godne dobrej oceny? Pozostawmy to ocenie samym twórcom, zastanawiając się jedynie, czy robione jest wystarczająco wiele, czy tyle ile faktycznie potrze –
ba, dla tej niezwykle ważnej, wręcz fundamentalnej dla funkcjonowania
– 6 – Narodu i jego Państwa dziedziny. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że nigdy nie będzie za wiele.
B. Drugą ważną oceną jest działalność tego co organizuje codzienny bieg naszego życia – POLITYKA i WŁADZA. Można tu wypisać tomy, które by nie zmieściły się na wielkiego ciężarowego TIR-a. I wielu już wypisało o tym całe strony gazet i blogów w Internecie. Spróbujmy się streścić na potrzeby jedynie kontynuacji logicznego biegu sensu całości tego tekstu. Na wstępie uznajmy, że właściwa organizacja funkcjonowania czegokolwiek jest gwaran -tem powodzenia realizacji przyjętych założeń i celów.
Wzorem „całego Świata”, tworząc Konstytucję ustaliliśmy sobie, że MY OBYWATELE: powołamy, wybierzemy, powierzymy organizację naszego bytowania kilku „ciałom” Konstytucyjnym. Prezydentowi – póki nie jest jak w USA szefem rządu – reprezentowanie Narodu, czuwanie nad naszym bez -pieczeństwem i przestrzeganiem przez wszystkich, innych praw zawartych w Konstytucji. Sejmowi i Senatowi zajmowanie się ustawodawstwem, czyli ustalaniem prawa i zasad funkcjonowania Państwa. Premierowi i Radzie Ministrów wyłącznie prawo do sprawnego i rzetelnego wykonywania ustaleń ustawodawczych wraz z wydawaniem sprawnych, logicznych i bezbłędnych zarządzeń wykonawczych oraz wcielaniem ich w życie przez wszystkie podległe niższe służby i organy administracyjne. Sądom i Trybunałom rozsądzania i wyrokowania we wszelkich sprawach spornych i naruszeniach prawa pomiędzy obywatelami, urzędami, przepisami a Konstytucją. Nie powierzaliśmy natomiast żadnej IV Władzy, choć tak się ich nazywa i oni sami chętnie się tak czują tzw. służbom medialnym czyli dziennikarzom.
PREZYDENT. Ponieważ wybieramy Go wszyscy powszechnie, mam prawo dokonywać oceny Jego działań – wewnętrznie każdy w swoim sumieniu – na bieżąco. Ocenę publiczną wystawimy podczas kolejnych wyborów. Obserwujemy więc, czy godnie się zachowuje w momentach kiedy reprezentuje oficjalnie Naród w Kraju i za granicami. Czy dba o nasze bezpieczeństwo kierując Radą Bezpieczeństwa Narodowego, czy potrafi z nami, Obywatelami nie tylko okazjonalnie na co dzień rozmawiać, wysłuchiwać naszych opinii i skarg, ale – jak opowiada nam nasza historia – być „naszym Królem Chłopów”.
Oczekując od Niego dla nas szacunku, jako dla tych, którzy Go wybrali na to honorowe stanowisko pracy – mamy obowiązek okazywać mu szacunek jako przecież naszemu Wybrańcowi. Póki co, nie wnikając w „roztrąbiane wpadki” obecnego naszego Prezydenta, nie zauważyłem, ani niegodnego zachowania, ani niedbałości o nasze bezpieczeństwo, ani zaniedbywania czuwania nad przestrze-
ganiem przez wszystkich Konstytucji – choć ta ostatnia sprawa jest najbardziej dyskusyjna. Warto oceniając Głowę Państwa pomyśleć przede wszystkim: „ a jak ja bym umiał się zachować, czy postąpić”. Niedopuszczalne są natomiast kierowane pod adresem Prezydenta obelgi i pouczenia postronnych i pojedyń -czych obywateli. Jeśli ktoś uważa, że jest lepszy i mu wolno, to niech sobie uświadomi, że jest to aktualnie osoba zaakceptowana w wyborach obywatels -kich, powszechnych i niech nie przyznaje sobie prawa do obrażania wybor -ców, którzy wybrali sobie takiego, a nie innego Prezydenta. Niech startuje sam w kolejnych wyborach i pokaże nam jaki jest wspaniały. Albo jesteśmy uczciwi względem siebie, albo po prostu: „tępaku kulturalny zamknij się”. Przed ostatnim „pochodem prezydenckim 11 listopada”, uważający siebie za upoważ -nionego do dokonywania oceny poczynań Prezydenta politykier, oświadczył w TV, że Prezydent organizuje prowokację, ponieważ idzie w pochodzie nie do tych pomników, które podobają się temu politykierowi. Czyli szanowni obywatele, którym te pomniki się podobają, macie natychmiast zmienić swoje zapatrywania, bo temu politykierowi się one nie podobają (nazwa polityk byłaby w stosunku do niego nobilitacją). Po prostu politykier ćwierć-inteligent, ubliżający innym obywatelom. Inny „wybitny” politykier nie będzie podawał ręki takiemu Prezydentowi, bo wg niego nie nadaje się na Prezydenta. Na jego miejscu, honor by mi nie pozwalał stawać w szranki o fotel prezydencki, z kimś kto się na prezydenta wg mnie nie nadaje, ale jeśli stanąłem to wbrew sobie okazałem tamtemu szacunek jako konkurentowi. Zatem po wyborach wygłaszanie takich ocen kompromituje mnie. Taki politykier oprócz kompromitowania siebie i swoich partyjnych kolegów, ubliża tym, którzy Prezydenta wybrali. Jeśli się rozczarują, to go najwyżej ponownie nie wybiorą – i tyle. Ale nie z racji wręcz – nazwijmy sobie to dobitnie – „chamskiego” pokrzykiwania. Aż dziw, że koledzy nie potrafią „przywołać do porządku” takiego kolegi „dyktatorka”, ale to już ich problem „wyborczy”. Tym, którzy posądzają mnie o popieranie obecnego Prezydenta w sposób bezkrytyczny, odpowiadam: pozwólcie mi wypełnić kartkę wyborczą wg mego sumienia przy następnych wyborach bez dyktowania mi, jaki krzyżyk mam postawić. Ja nie ośmielam się nikogo namawiać do takiego czy innego oceniania Prezydenta. Szanuję bowiem współobywateli i ich wybór. Będę się czuł zaszczycony, jeśli przytrafi mi się osobisty kontakt z Prezydentem, jako wybrańcem innych obywateli. Zatem mili oceniający nie ubliżajcie samym sobie ubliżając innym, wyborcom. Niechcący przy sprawie Prezydenta ukazaliśmy postawy politykierów, do której jeszcze sumująco zaraz powrócimy. – 8 –
SEJM I SENAT. Na wstępie tego memoriału wspomniałem jaki to mamy system wyborczy i przedstawicieli. Zasiadają w nim – przynajmniej powinni zasiadać – autentyczni Przedstawiciele Narodu. Zapytajcie pierwszego z brzegu sędziego kto to jest i jaką rolę spełnia mój przedstawiciel w sądzie zamiast mnie. Czy reprezentuje moje interesy i poglądy, czy swoje własne, nie uzgodnione ze mną, a wygłaszane jako moje? Pytania retoryczne. Żebyśmy nie mieli wątpliwości, jak mogą wypełniać funkcję przedstawicieli nasi obecni Narodowi Przedstawiciele, w Konstytucji mamy zapis: Art. 104.1 „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.” I jak z tą o bezpośrednim władztwie Narodu, mamy kolejne nieokreślone i niezrozumiałe sformułowanie. Zrozumiałe, ze wyborcy nie będą się zbierać pod balkonem przedstawiciela i wykrzykiwać „masz to zrobić”. Może – jak przedstawiciel łaskawie się zdecyduje na spotkanie z wyborcami, takie jakieś liczniejsze, to można by coś zbiorowo i gromko zakrzyknąć? Ale jeśli wzorem swoich szefów partyjnych, tylko przyjedzie wygłosić mowę, bez możliwości jakiejś wymiany poglądów, to odjedzie bez „instrukcji” wyborców. Ponieważ nasi tzw. przedstawiciele zasiadający w organie ustawodawczym nie znają wyborców, a wyborcy ich i nie muszą wysłuchiwać „instrukcji”, zapis Konstytucyjny jest rozumiany, że liczenie się z wyborcami jest zbędne.
Innym pokazem kompletnego nie liczenia się z wyborcami jest sytuacja, gdy szef przewodzący danej partii, który osobiście wstawił na listę wyborczą kogoś na przedstawiciela, usuwa go w czasie kadencji z partii, ten przechodzi do innej przeciwnej prezesowi. A wyborcy, którzy wybrali określonego partyjnie przedstawiciela, przestali mieć z nim jakiekolwiek powiązanie. Bardziej amo -ralnej negatywnej i lekceważącej wyborców postawy nie można sobie wyobrazić. Używając potocznego zwrotu można nazwać takie postawy „kryminałem”.
Wreszcie język i wykonywanie obowiązków przedstawicielskich. O słownictwie przedstawicieli naszych, nie warto mówić, żeby sobie samemu nie ubliżyć. Popisy przed kamerami tego (łagodnie nazywając) „prostackiego krasomówstwa” są ubliżaniem wyborcom. Nikt z wyborców, nie słyszałem, żeby upoważnił któregokolwiek Przedstawiciela do używania inwektyw, obelg, w stosunku do adwersarzy z innej grupy. A wykonywanie obowiązków? Oto z tym, czy tamtym nie będzie się rozmawiać. Jak się nam nie podoba kto, co mówi, to demonstracyjnie opuścimy miejsce pracy i wyjdziemy z Sali. Na posiedzenie komisji przyjdziemy podpisać listę, a potem się ulotnimy. Jest to przykład i obraz pracowników – bo przedstawiciele pobierając pensje wypłacane im przez Naród – są pracownikami i nie mają prawa do opuszczania stanowiska pracy. Przecież jeszcze obejmując tę pracę ślubowali rzetelność, pracowitość, przestrzeganie praw i tp. i td. W normalnej firmie, po takim wyjściu, już nie mogliby wrócić z powrotem. A czym się różni praca przedstawiciela od pracy każdego obywatela? Rangą? Znaczeniem? Ważnością zadań? NICZYM! Każdy robotnik stojący ileś godzin przy jakiejkolwiek maszynie wykonuje na miarę możliwości i przydziału określone czynności, nie –
zmiernie ważną pracę. A dlaczego? Bo z tej pracy potem płacone są apanaże przedstawicielom.
A sprawę pobierania bezprawnie, dodatkowych finansów (milionów) przez partie bez akceptacji Narodu i wyborców na podstawie uchwalonej partyjnie ustawy, jak nazwać? Może nasi „sejmowi krasomówcy” dobraliby dobrze pasujące słowo do faktu pobierania nienależnych pieniędzy z wypracowanego przez Naród majątku? Nie mówiąc o ordynacji, która będąc wyłącznie partyjną ustawą, stworzyła im możliwość dominowania wyborczego, a obywatelom trudności nie do pokonania, aby móc wprowadzić do Sejmu posłów obywatelskich – a nie wyłącznie partyjnych.
Czego zatem można oczekiwać od „Przedstawicieli”, którzy zawłaszczyli sobie tą funkcję i pieniądze wbrew Konstytucji i woli Narodu? A można. Tego co widzimy – zajadłych wojenek o dopchanie się do lepszego miejsca przy „korytku” i przejmowanie na zmianę stołków „władczych”. Mandat członka najwyższej władzy ustawodawczej to nie władza? Trzeba jeszcze mieć większość w sejmie i rząd w rękach – to jest dopiero władza – tak? Władza to jeszcze dodatkowe stołki wykonawcze – prawda?	Wbrew Konstytucji?! „Bo mamy większość, to musimy kolesiom rozdać stołki ministrów i członków komitetów politycznych przy ministrach, stołki w spółkach Skarbu Państwa, agencjach rządowych i co tam jeszcze? Oczywiście – a jakże – po przeprowadzeniu konkursów – naturalnie!” Byłoby śmieszne gdyby nie było kłamliwe.
W tym miejscu koniecznie parę słów o pokrętnym i nielogicznym ujmowaniu sformułowań w Konstytucji. Pomińmy dyskusję o konieczności „zmiany Konstytucji”. Nie jest święta i od tego ma zawarty w niej przepis o sposobie zmieniania jej treści, żeby robić to, kiedy okazuje się, że coś nie jest najlepiej ujęte. To ma być dokument usprawniający działanie Państwa, a nie tabu. Amerykanie rozwiązali to praktycznie. Mają konstytucję od lat niezmienną i do tego przeszło setkę poprawek, będących zapisem jakby nowej konstytucji. A my nie potrafimy „wyczyścić kilku zdań” aby uczynić swoją konstytucję lepszą? No bo zaraz zasiada areopag „mądrych”, którzy opowiadają Narodowi „naukowe dyrdymały” o takim, czy innym sformułowaniu. Prosty, logiczny „człopski rozum” , to nie dla Konstytucji – wara „przerabiacze”. Nasze Sejmowo-Senackie przedstawicielstwo mówi o konieczności zmian już od paru lat ale i w tym względzie nie wypełnia swoich pracowniczych obowiązków, bo nie potrafi ze sobą rozmawiać, a cc dopiero zmienić Konstytucję???
Wracając do sformułowań konstytucji. Zaraz po ważnych ogólnych sformułowaniach o ”równości wszystkich i tp. od razu pojawia się Art. 11 pkt 1. w którym czytamy: „1. Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania partii politycznych. Partie polityczne zrzeszają na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa. 2. Finansowanie partii politycznych jest jawne”. Oraz Art. 12 „Rzeczypospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania związków zawodowych, organizacji społeczno-
Zawodowych rolników, stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, innych dobro –
wolnych zrzeszeń oraz fundacji. A także Art. 58.1. „Każdemu zapewnia się wolność zrzeszania się”. Poprośmy „mądrych” o wyjaśnienie czym różni się w demokracji: „tworzenie” od „zrzeszania się”. Czym różnią się prawnie między sobą: grupy obywateli zapisujących się, podpisujących statut, otrzymujących legitymację członkowską, wybierający władze swojej grupy, tworzący, a różniący się jedynie między sobą w nazwie: np. partia, Zw.Zaw.?
Czyżby wszystkie nie zrzeszały (czyli więc tworzą, czy zrzeszają) naszych obywateli – swych członków, jak partie, na zasadach dobrowolności i równości? Czyżby zatem nie miały prawa, jak partie „wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa”? AWS to nie był czasem wpływ na kształtowanie polityki państwa? Zw. Zaw. jak zastrajkują i postawią żądania władzom – to wpływają, czy nie, metodami demokratycznymi na to „kształtowanie”? A jakieś stowarzyszenie, fundacja i tp. może „żądać i wpływać” – jak np. lekarze ostatnio? Odpowiedź jest oczywista: ”OBYWATELE MOGĄ (i nie tylko, ale mają prawo) TWORZYĆ, ZRZESZAĆ SIĘ i WPŁYWAĆ na KSZTAŁTOWANIE POLITYKI PAŃSTWA!!! Jak najbardziej!!!
Zatem wyodrębnianie partii jest świadomym nadawaniem im specyficznej rangi, a deprecjonowaniem pozostałych podmiotów. Jeśli autorzy tak to ujęli, to świadomie przygotowali grunt pod praktyczne zawłaszczenie sobie przez partie wszelkiej władzy politycznej – rozumiejąc przez określenie „politycznej” wszelkiego rodzaju władztwo. A niepartyjnym obywatelom – pozostawiono PRAWO GŁOSOWANIA WYŁĄCZNIE na listy – oczywiście PARTYJNE. I tak to przyjął, już wówczas dobrze zorganizowany partyjnie Sejm w 1997 r.
Jeśli jednak jesteśmy państwem demokratycznym, gdzie wszyscy są równi wobec praw, to „nie ma prawa” istnieć sformułowanie czyniące z partii „równiejszych”. Jak dodamy do tego uprzednio omówiony zapis o „nie podleganiu instrukcji wyborców” mamy jasną sytuację dlaczego obecny system polityczny kraju jest systemem partyjnym, a nie obywatelskim. Kończąc tę analizę „konstytucyjną” korektą treści Konstytucji – zamiast dwóch art. 11-12 jeden prawdziwie „równający wszystkich obywateli” i jednoznacznie stanowiący o równości wszystkich obywateli wobec prawa, mógłby brzmieć::
„Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania związków zawodowych, organizacji społeczno-zawodowych rolników (bo zrzeszają ludzi pracy), partii politycznych (oczywiście, koniecznie wymienione nie na pierwszym miejscu, bo zrzeszają tylko setki-tysiące wobec milionów wszystkich obywateli), stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, zrzeszeń oraz fundacji na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa oraz realizacji swoich celów statutowych. Finansowanie powyższych podmiotów jest jawne”.
I wreszcie – poza politycznymi uwarunkowaniami składu Organu UATWODAWCZEGO parę kwestii dotyczących zwyczajnej PRACY ZA OTRZYMYWANE WYNAGRODZENIE i (tylko po cichutku) PRZYWILEJE.
Tenże nasz najbardziej władczy organ ma zajmować się przede wszystkim usta-
laniem zasad właściwej organizacji naszego narodowego funkcjonowania – czyli mówiąc najzwyklej – Ustawodawstwem.
Jak obserwujemy od 20 lat odbywa się to następująco:
– Rząd zajmuje się pisaniem ustaw, a nie wyłącznie posłowie. Następnie posłowie zasiadają i „procedują”, głęboko i mądrze analizując przedłożone przez rząd „bzdury”,
– po „przemyśleniu” sprawy projekt się dyskutuje plenarnie, rząd otrzymuje odpowiednie „cięgi i tłumaczy się” ze swego pomysłu, po czym korzystając z posiadanej „większości” (jakiej? Co to takiego? Większości przekonanych do rządowego projektu posłów, czy kolegów partyjnych stanowiących akurat t.zw. większość w ciele ustawodawczym) osiąga poparcie dla swego pomysłu. No i Naród teraz może zgodnie z tym pomysłem funkcjonować? (jeszcze nie, ale o tym dalej).
– niektórzy posłowie – nie przyzwyczajeni do nadmiaru wysiłku – wypominają rządowi, że za mało przedkłada projektów ustaw. ”Jak my rządziliśmy to wprowadziliśmy około 100 ustaw, a oni ledwie kilkanaście?”. Taki leniuch nigdy nie słyszał, już dawno w historii ustalonej prawdy, że „czym więcej ustaw, tym więcej bezprawia i bałaganu”. No cóż, nie wymagajmy za wiele od poziomu wykształcenia naszych „wybrańców”,
– zdarza się, że posłowie w porywie poczucia pracowitości przygotowują swój projekt i nie daj Boże akuratnie na ten sam temat co rząd. Odbywa się burzliwa selekcja, który z projektów rozpatrywać, a który wyrzucić do kosza. I tu decyduje o tym wyłącznie „partyjna ilość szabelek”, jakimi dysponują strony. Ale gdzie w tym zasada obowiązująca ten Organ Ustawodawczy, że zasiada się do procedowania nad różnym pomysłami w kwestii, może każdy z nich zawiera choć trochę racji i ze wszystkich udaje się utworzyć JEDNĄ, ZGODNĄ RACJĘ, USTALAJĄCĄ OMAWIANĄ KWESTIĘ NAJBARDZIEJ RACJONALNIE, KORZYSTNĄ OBYWATELSKO? Też coś? A gdzie możliwość wykrzykiwania do obywateli przed kamerami: „utrącili nas, nasz projekt był genialny, a ich indolentny, a wy obywatele teraz będziecie musieli to realizować. Przy najbliższych wyborach oddajcie nam władzę, to my to anulujemy i wprowadzimy jedynie słuszne, nasze rozwiązania”. Łza się w oku kręci, tylko niewiadomo, czy patrząc na te „partyjniackie, politykierskie, intelektualnie zerowe przepychanki”, czy ze strachu o konieczności płacenia potem za nie? Gdzie jest zwyczajna pracownicza uczciwość – dostajemy pensje
za procedowanie ustaw, siadamy i siedzimy tak długo, aż dopracujemy się WSZYSCY WSPÓLNIE NAJLEPSZEGO DLA NARODU USTALENIA, a jeśli już nie potrafimy tego zrobić, to przedkładamy Narodowi, a nie „sobie, a muzom” t.zw. ODRĘBNOŚCI POGLĄDÓW – niech Naród wybierze wg swe-
go uznania któryś z nich. A może przepędzi swoich przedstawicieli „na cztery wiatry” i wybierze kolejnych, którzy MUSZĄ ZNALEŹĆ WSPÓLNE ROZ -WIĄZANIE – i tyle. Tylko, że już nie dzisiaj w Polsce. Dzisiaj wyłącznie liczy się interes partyjny, lekceważenie bez żenady wyborców, obliczanie „szabelek”, czy my, czy oni i analiza prognoz i procentów wyborczych – załapiemy się do
„korytka” czy nie, a może i do „większości”. Czyli zawłaszczenia sobie wyłącz –
– 12 – nie obu organów najwyższej władzy: USTAWODAWCZEJ i WYKONAW -CZEJ? Oto jest problem i pytanie prawda mili Przedstawiciele?
– jak o wyborze przez obywateli tego, czy innego rozwiązania – zdarza się, że obywatele (coś podobnego?) zgłaszają swój projekt ustawy (oczywiście koniecznie po zebraniu odpowiedniej ilości podpisów popierających projekt – nigdy indywidualnie). Źle wychowani – obrażają tym przedstawicieli i choćby
mieli i wymachiwali szabelkami – to nie tymi co są w Sejmie – więc bezskutecznie i …. sprawa ląduje … gdzie jej „właściwe miejsce” – w koszu. Tak jak 750 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych – abstrahując od tego, czy pomysł jest dobry, czy nie. Do przemiałki i po wniosku obywatelskim.
I tyle o obecnym, naszym Organie Ustawodawczym i zasiadającymi w nim.
RZĄD. Zgodnie z Konstytucją jest to całkowicie odrębny Organ Pańastwa – WYKONAWCZY. Czyli nie stanowiący o niczym poza wydawaniem rozporządzeń zapewniających sprawne realizowanie przyjętych przez wyższy UCHWAŁODAWCZY Organ Państwa ustaw i innych regulacji prawnie-stanowiących. I choć ładnie się nazywa WŁADZĄ WYKONAWCZĄ to nie posiada władzy, bowiem jest najwyżej w Państwie usytuowaną SŁUŻBĄ ADMINISTRACYJNĄ. Ciekawe, że politykierzy uznają tę służbę za dorwa- nie się do prawdziwej władzy? My wiemy. Jest to dorwanie się do nieograniczonego dysponowania dorobkiem finansowym Narodu. Upajanie się tytułem, zaspokajaniem dowartościowania siebie i swojej ambicji, odbieraniem ukłonów na salonach, no i dysponowanie luksusowymi autami, samolotami, międzynarodowymi spotkaniami przy każdej zachciance? Oj, kto by nie chciał tak sobie żyć? Nie dziwmy się więc temu pędowi do luksusu i „korytka”. Nazwijmy to po imieniu – demoralizacja. Już starożytni wymyślili, ze władza „demoralizuje”. Partyjna nomenklatura – jak w PRL. Wszyscy sobie są równi, ale Rada Ministrów równiejsza. I okazuje się, że jako jedyna z władz może być partyjna? Czyli „wykonywać” i swoją większością w Sejmie „uchwalać”, no i rozliczać się przed Narodem? Przez 20 lat pokazaliście nam jak się rozliczacie. Nie podejmowaliście żadnych trudnych rozwiązań, aby nie rozdrażnić wyborców. Bo nie wybiorą i nie będzie przydziału stołków. Rada Ministrów stała się politycznym klanem kolesiów, a nie uczciwie i rzetelnie wykonującą ustawy. Żadna odpowiedzialność ministrów, tylko polityczna. Okazuje się, że minister to nie gospodarz na swoim podwórku resortowym tylko pilnujący korytka koleś. Całkowita bezkarność i brak odpowiedzialności za swoją pracę i służbę (nie żartujmy z tą odpowiedzialnością polityczną), to obraz tej demoralizacji i naszego systemu politycznego. I nie ważne, czy partyjny minister to fachowiec. Najlepszym przykładem tej indolencji, partyjniactwa– jest ostatnio sprawa odejścia wicepremiera Pawlaka. Nie ważne, zostawił rozba-
brane sprawy gospodarcze nie kończąc ich, czyli porzucił pracę przed jej zakończeniem. Ale zgodnie z partyjną nomenklaturą, na jego miejsce ma przyjść nowy lider partii. I nie ważne czy ma po temu przygotowanie. Naród funduje. Aczkolwiek obecny nasz Premier b. ładnie i okrągło mówi, że „ministrowie to zderzaki”, czyli można by ich wymanewrować? Zarty?
Tymczasem rzetelnie pełniąca służbę wykonawczą Rada Ministrów i Premier to jak w firmie: Główny dyrektor, dyrektorzy wydziałów i dalsi podle-
gli. Minister to dyrektor swego wydziału. Obserwujemy, że bez przerwy wyni -kają jakieś zaskakujące sytuacje, których nie przewidziano, których rozwiązanie trzeba realizować w stylu „straży pożarnej”. A praca właśnie nad rozporzą -dzeniami, czyli wykonaniem zleceń ustawowych? Uzgadnianie miedzy minis -terialne tekstów rozporządzeń trwa, jakby trzeba było kontaktować się z dru-gim końcem świata. Rozporządzenia wykonawcze do ustaw nie ukazują się w czasie określonym. Nie funkcjonują konsultacje społeczne oraz jednorazowe, prawidłowe i konkretne ustalenia. Przykładem ostatnie zamieszanie z lekarzami. Rząd ustala jedno, a podległy mu ZUS odwrotnie. Trwa taka sytuacja od 20 lat, a nie tylko teraz obecnie. Trzeba także stwierdzić, że wiele pracy ministerstw jest marnotrawiona. Jeśli w czasie wyborów obiecało się coś zreformować, przygotowuje się ustawę, a z góry wiadomo, że polityczne przepychanki unie -możliwią wprowadzenie pomysłu, społeczeństwo jest rozczarowane, a praca idzie do kosza.
Dalej – od kiedy to Rząd jest prawie wyłącznie odpowiedzialny za przy -gotowywanie ustaw i podtykanie projektów „nierobom posłom”? Rząd ma je realizować, a nie „odgrywać” roli myślicieli – teoretyków. Ma wykonywać określoną w Konstytucji SŁUŻBĘ WYKONAWCZĄ. Ponieważ wydaje mi się, jeśli coś w ogóle z tego rozumiem, to moje rozumienie jest następujące: oto zawłaszczone przez partie przedstawicielstwo w Sejmie-Senacie – wojując między sobą wyłącznie o swoje partyjne interesy, czyli zagarnięcie jak najwięk -szej części „korytka”, w oparciu o głosy mniejszości narodu (przecież większość nie głosuje w ogóle, bo po prostu protestuje, nie ma na kogo głosować), po uzyskaniu przez jedna partyjną klikę, bądź koalicję t.zw. większości, zawłaszcza również sobie WŁADZĘ WYKONAWCZĄ. I pilnując dalej swego interesu przepycha ustawodawstwo, pilnując oczywiście, żeby: po pierwsze nie drażniło wyborców ich popierających; po drugie zapewniało partiom nadal zawłasz -czanie; i dopiero po trzecie, żeby cośkolwiek załatwiało. Popatrzmy jak przez 20 lat kolejno siedzące przy „władztwie” partie, skrupulatnie omijały trudne ustalenia, najbardziej dla obywateli żywotne. I zawsze pomiędzy sobą „wrzeszczały” na aktualną większość, że nie robi najważniejszego. Po czym po przejęciu „pałeczki’, nie dotykały się do „kłopotliwych” ustaleń. Raptem ostatni
teraz „większościowy”, jak poprzednie, naobiecywał zająć się najważniejszymi problemami, i nie jest w stanie niczego trudnego zrealizować, a my po raz kolejny zastanawiamy się: iść, czy nie iść do wyborów, głosować jeśli już, to na które „mniejsze zło”? Ze świadomością – tragiczną – że z tymi, obecnymi politykierami, niczego nie osiągniemy. Tylko czy oni uświadamiają sobie, że całkowicie skompromitowani, jeśli natychmiast nie zmienią swojej, postawy i nie zaakceptują, że NARÓD JEST NAJWYŻSZĄ WARTOŚCIĄ to zostaną wreszcie całkowicie wymieceni przez Naród „jak śmiecie polityczne”? Ale powyższe to tylko „polityczna część” przydzielonej Rządowi służby wykonawczej.
Oddzielnym problemem jest bezkarna rządowa administracja urzędnicza. Ministrowie polityczni, łagodnie określając, niekoniecznie znają się na dziedzi –
nach przynależnych do ich ministerstwa. „Znają się” na tym za to pracujący tam od lat urzędnicy. Oni wszystko najlepiej wiedzą, jak „umilić” życie obywate -lom. Oczywiście wg zasady zakorzenionej w mentalności tych najdłużej pracu -jących, doświadczonych i WYSZKOLONYCH ZA PRL i sowieckiego systemu. Że rozporządzenie ma zapobiegać potencjalnym przestępstwom obywateli. Bowiem wszyscy są złodziejami i trzeba ich pilnować. Oczywiście za wyjątkiem nich. Nic dla obywateli, żeby żyło się sprawniej, spokojniej, bardziej zorganizowanie. Mają żyć jak Panowie w ministerstwach wiedzą najlepiej. To oni rozkładają sprawność organizacyjną państwa i powodują konflikty obywateli z pracownikami administracji – podległej, terenowej. To oni podtykają minis -trom swoje „twórcze wypociny” – za to im się jeszcze płaci pensje. Ale z Panami z ministerstw nie ma dyskusji. Co chwila tylko słyszymy, że nie prze -widziano czegoś w rozporządzeniu, że to kłóci się z tym, czy tamtym, że ktoś został pokrzywdzony i nie ma winnych, nie mówiąc o naprawie zła. Kiedy wreszcie jakikolwiek pracownik ministerstwa, sędzia, prokurator i tp. urzędnik, w wypadku błędnej, krzywdzącej decyzji, pociągającej za sobą koszty budżeto -we, krzywdę ludzką ewidentnie wymierną, będzie spłacał „zarobione Narodowi” pieniądze? Dlaczego za te wszystkie „błędy” urzędnicze płaci cały naród ze swojej „krwawicy”? Kiedy winny będzie spłacał te pieniądze nawet przez kolejne pokolenia? Bo właśnie dzisiaj Dziadek „zarobił” dalszym swoim pokoleniom spłaty?
To właśnie ministrowie, jako dyrektorzy swoich ministerialnych urzędni -ków, mają nadzorować i organizować pracę swego personelu i za nich odpo -wiadać. Otrzymują za to ministerialne pensje. Dane ministerstwo nie jest tylko od wymyślania przepisów wykonawczych. Nie mówiąc o tym, że wiele przepi -sów wychodzi z opóźnieniem i nikt za to nie odpowiada. Czas poprosić facho -wców od organizacji zarządzania, niech napiszą, jak ma funkcjonować sprawne
– 15 – ministerstwo. Tylko nie jak w prawie Parkinsona, że tysiąc urzędników nie musi nic robić i będzie okropnie zapracowana przesyłając pomiędzy sobą papierki z biurka na biurko. Czas poprosić wszelkich radców prawnych i adwokatów, dziennikarzy – wszyscy oni specjalizują się w ocenianiu poszczególnych dzie -dzin. Oni powinni zrobić spis bzdur urzędniczych i pomóc wyrzucić je do kosza. Byłoby radością widzieć dziennikarzy, jak włączają się wspólnie z innymi do konkretnej pracy nad porządkowaniem ustawodawstwa, a nie gonią tylko „za newsami”?
Dość władzy administracyjnej nad obywatelem. To ma być SŁUŻBA ułatwiająca obywatelom życie, a nie produkująca nowe formularze i wymy -ślająca jak „dogodzić obywatelom”. Czas wydać kodeks postępowania pracow -nika administracji. Ostatni taki wydał – żeby było ironicznie – największy „zbrodniarz” Polski. Tow. Generał – pierwszy Prezydent III RP.
No, i tyle o pozapolitycznym „funkcjonowaniu” WŁADZY WYKONAWCZEJ.
WŁADZA SĄDOWNICZA. Aż strach coś się tu wypowiadać. Bo to jest prawdziwa władza. Prezydent, Premier, Marszałkowie nie posadzą mnie , choćby na 48 godzin. Ale prokurator, sędzia, mogą to zrobić „na lata”. Jak z tym chłopakiem – chyba z trójmiasta, który „za niewinność” odsiedział 12 lat. No i Naród – ale nie ci co go posadzili i śledzili – wypłaci mu odszkodowanie. Więc niech mnie Opatrzność strzeże za to, co teraz nawypisuję. Bo żadne sądy odwoławcze – jak z p. Chodorkowskim (z za mocnej miedzy) – mnie nie uratują. Nie ma takiej możliwości, jak się „podpadnie” w naszych sądach. Przy-
kładem obywatelki, którym ZUS załatwił „bezpłatne” urlopy, a kolejne szczeble
Polskich Sądów – decyzję zaklepały jako prawidłowo prawną. Dopiero Trybunał Europejski uznał, że w tej sytuacji „prawnie poprawny” Polski wymiar sprawiedliwości NARUSZYŁ UZNANE W NORMALNYM ŚWIECIE PODSTAWOWE PRAWA OBYWATELSKIE i „przyłożył Państwu” czyli Narodowi spłatę ok. 5 mln złotych. Panie Prezydencie, Premierze, Rzeczniku Praw Obywatelskich proszę – obywateli ochronić przed spłacaniem tych pieniędzy. Prosimy sprawdzić dokładnie wszystkich, po kolei: Zusowców, ich szczeble odwoławcze, kolejne szczeble sądowe – zrobić personalny spis, tych którzy się o to „otarli” i wg najprostszej urzędniczej metody, nie bawiąc się w określanie kto, ile „zarobił”, wszystkim PO RÓWNO przydzielić cząstkę tej spłaty. A teraz – zabawnie: Jeśli PNOWIE TEGO NIE ZROBIĄ podam wszystkich trzech do sądu o narażenie na uszczerbek finansowy obywateli i zasądzenie od Panów trzech tej milionowej spłaty. HA, HA, HA!
Czy chcielibyście Państwo Obywatele poznać wielkość już poniesionych przez nas takich spłat? Poprośmy GUS, Sądy, Finanse o przedstawienie nam, w
– 16 – oparciu o odpowiednie dokumenty dokładnego wyliczenia. Ponieważ mamy działające Stowarzyszenie Pokrzywdzonych Przemysłowców, to mimo woli zapytajmy ich, jakie straty – nie zwrócone im + moralne (nerwy, zdrowie, bieda rodzin), a nie tylko finansowe, ponieśli w naszym Demokratycznym, kierowanym przez prawdziwie równoprawnie i demokratycznie wybrane przed- stawicielskie władze Pństwie. Włos by się wam zjeżył z przerażenia. A skazani niewinnie, zmuszeni do wieloletnich odwoływań się i klękania z prośbą o praworządne (nie koniecznie nawet litościwe) potraktowanie w sądach, prokuraturach, urzędach dziesiątki Obywateli? Czy ktoś z siedzących władczo nad nami przez moment pomyślał o tych krzywdach. I możecie spać władczy urzędnicy co noc spokojnie?
Sądy. To jest ta faktyczna trzecia władza, która decyduje o losach poszczególnych ludzi i stowarzyszeń, gospodarce, stosowania właściwie prawa i dbaniu o jego właściwą rangę. Pisanie, że w tej SŁUŻBIE DLA NARODU powinni zasiadać „kryształowi” ludzie jest truizmem.
Jak to jednak jest możliwe, że ludzie opowiadają o przekupnych sędziach? Że wiele wyroków sadu podstawowego idzie do apelacji i uzyskuje zmianę wyroku na korzyść odwołującego się, na dodatek z adnotacja, że pierwsza instancja „nie rozumie co robi” (upraszczam). Jeżeli słyszymy, że sąd nie analizuje przedstawianych dowodów, a nawet ich nie chce dopuszczać do analizy, to wg jakiej metody podejmuje się wyrokowanie? Znajomość prawa u sędziów to jedno. Nieznajomość u obywateli to drugie. Dyskusja obu stron wiadomo jaka może być. Ale zaniedbanie, niedokładne analizowanie doku- mentów, bądź ich odrzucanie, uznawanie z góry, że oskarżony to krętacz i na pewno oszukuje sąd, więc nie będzie się brać pod uwagę zgłaszanych wątpli -wości – budzi WĄTPLIWOŚĆ ZASADNICZĄ. Działamy w pełni zgodnie z prawem, czy nie zawsze?
Oddzielną sprawą jest bezdyskusyjna ochrona tego zawodu. „sędzia jest nieusuwalny” mówi konstytucja. Ale jak się udowodni przestępstwo to jednak jest chyba aresztowany i usuwany? Więc może należy formułować inaczej? Może zamiast ochrony, immunitetu trzeba powiedzieć wprost, że jest to taka sa-
ma SŁUŻBA NARODOWI jak inne, a przywilejem jest ocenianie sędziego surowiej niż kogokolwiek z racji specyfiki tego zawodu? Powiedzmy sobie jasno – nie mamy powodu być nadmiernie zachwyceni, czy nawet ledwie zadowoleni z tej WŁADZY.
Prokuratura. Jest to butna kasta bezkarnych obywateli, która otrzymała wymiar władzy absolutnie nienależny w stosunku do tego co powinni wyko -nywać. Mało tego – ubiegają się o wpisanie ich w Konstytucji, że też są WŁADZĄ. Każdy, kto staje przed nimi, zanim sąd potwierdzi, że jest rzeczy –
wiście winny – traktowany jest jak podlejszy gatunek obywatela. Moje kontakty korespondencyjne z Prokuraturami wszystkich szczebli w pełni potwierdzają moją ocenę tej kasty obywateli. Żeby jednak, choć troszkę uratować „swoja skórę” przed zlikwidowaniem mnie, stwierdzam publicznie, że NIE WSZYSCY W TEJ KAŚCIE tacy są najgorsi. Jeśli jednak przełożeni wszelkich szczebli akceptują takie działania, to nie dziwmy się, że porządni siedzą cicho „jak myszki pod miotłą”. To tylko oni ratują nas przed zupełnym zwątpieniem w wykonujących tę funkcję.
Zamiast dokonywać oceny powadzonych śledztw, zajmują się wyręcza -niem śledczych, przesłuchują, dokumentują. A mają najzwyklej w świecie, po zapoznaniu się z przedłożonymi im dokumentami i dowodami uznać: postawić
podejrzanego przed sądem, czy odrzucić robotę śledczych, jako niekompletną, bądź nie udokumentowaną prawnie. I dopiero sąd proszę „Władzy Prokura -torskiej” – „JEST WŁADNY UZNAĆ KOGOŚ WINNYM I WYROKOWAĆ”. Wcześniej, każdy obywatel, ma być dla Państwa Prokuratorów czystym, jak łza, praworządnym obywatelem. Kropka. Dyskusja natomiast, jakie miejsce macie zajmować w systemie „sądowniczym” – czy Podlegać Ministrowi Sprawie -dliwości, czy Woźnemu Trybunalskiemu, to zajecie dla politykierów. Oni tym się bardzo pasjonują i wiele czasu na to poświęcają.
Na wszelki wypadek – jeśli ktoś z prokuratorów poczuł się dotknięty powyższym fragmentem tekstu – PRZEPRASZAM. Podkreślam, na pewno nie wszystkich z Państwa to dotyczy. A ja zapewniam, nie noszę w sobie jakich -kolwiek złych odczuć do Państwa SŁUŻBY. Pod warunkiem, że będziecie traktować siebie jaka B. WAŻNĄ WYJĄTKOWO SŁUŻBĘ dającą obywate -lom poczucie praworządności i sprawiedliwości oraz szacunku. O tym, że coś takiego podobno ślubujecie przy obejmowaniu tej służby nie będę się rozpisywał.
Policja i specsłużby.
Jakby na to nie patrzeć to nasz pogląd na tą część naszych „wladz porządkowych” mamy niejednoznaczny. Potrzebni, kiedy trzeba brać „za łeb” przestępców. Nich się trzymają z dala, kiedy nas „zwykłych obywateli” zaczepiają. Męczą nas wspomnienia z okresu wykorzystywania tych służb wyłącznie jako „bijącego serca partii” (jak w dowcipie) i dlatego nie bardzo garniemy się do pomagania im. Choć przyznajmy, ze nasz tamten stosunek do policji ulega polepszeniu. Wynika to ze świadomości, że służby te starają się równie szanować należne nam prawa i praworządność ogólnie. Trudno i nam się dziwić, że nasze współdziałanie z policją niesie ze sobą możliwość „oberwania po głowie” od różnych „elementów”. Ale widać też, jak pomagamy, kiedy policja prosi o różne informacje.
– 18 – Wszelkie wpadki opisywane są na bieżąco i policja sama musi sobie zorganizować styl pracy. My mamy ograniczoną możliwość, choćby ze względu na t.zw. „tajność” jej działań. Natomiast nie może być zgody na brutalne działania specsłużb, wpadających o 6.00 czy 22.00 do mieszkań z wrzaskiem „gleba” powalaniem na ziemię, kopaniem i tp. każdego, nawet tych co nawet nie zamierzają się bronić. Bez względu na to, czy jest zdrowy, chory, krzywy, garbaty. Stosowane środki i „chwyty” mają być adekwatne do sytuacji. Tłumaczenie, że oni są tak zestresowani swoja służbą, że psychologowie z nimi pracują i tp. nie jest żadnym wytłumaczeniem.
Na zakończenie powiedzmy sobie jednak, że są potrzebni bardzo, coraz bardziej, kiedy patrzymy na demolowane stadiony, walki uliczne z bojówkami, a na pewno nikt z nas nie chciałby „obrywać” kawałkiem bruku w głowę, jak to się im „obrywa”.
C. EOKONOMIA, GOSPODARKA. W naszym kraju wszyscy doskonale znamy się, na leczeniu, wychowywaniu, sądzeniu, politykowaniu. Jak się trafi na jakąś dyskusję np. polityczną, to zakończenie jej bez bijatyki jest niezmiernie szczęśliwym przebiegiem. Każda wypowiedź zawiera z reguły sformułowania „ty głupcze się nie znasz, a ja ci mówię, że to jest tak, tak się leczy, tak się sądzi i tp. i td.” A na temat gospodarki? Wszyscy jesteśmy znakomitymi biznesmenami, księgowymi, znawcami zasad rynkowych i co tam jeszcze. Ja się nie znam, więc nie wyliczam. Ale czemu stale „obijamy się” od okienka do okienka, kiedy miało być tylko jedno. Czemu „mądrzy” – pewnie wrodzy propagandyści – stale mówią, że nie mamy systemu podatkowego ustawionego na nogach, tylko na głowie, Czemu budujemy drogi, a potem likwidujemy przedsiębiorców je budujących, bo „nie przewidziano” tego, tamte-
go? Kto to potrafi rozwiązać? Przecież mamy tylu wspaniałych ekonomistów i specjalistów od różnych rodzajów ekonomicznych systemów? Wystarczy posłuchać ich dyskusji – najlepiej o ekonomiach w innych krajach. Po czym okazuje się, że tylko jeden w kraju najlepiej się zna na ekonomii – Minister Finansów? Ejże!
CZĘŚĆ IV – LECZENIE
Jak wspominałem kilkakrotnie wszyscy znamy złe funkcjonowanie naszego Państwa opisywane, wygłaszane itp. Mogłem od pierwszych słów zacząć leczenie. Zrobiłem jednak założenie, że może nie wszyscy czytają polityczne teksty, lub mają w ogóle dość już czytania i słuchania o organizacyjnej i politycznej paranoi naszego – dzielnie osiągniętego w minionym 20-to-leciu sy-
stemu. Poza tym, jeśli ktoś był miły i wytrzymały w czytaniu, przekazuję dość
szeroką „zbitkę” problemów i „na świeżo” może ustosunkować się teraz do tej części opracowania.	Z doświadczenia wiem, że każdy lekarz przystępując do leczenia ocenia nie tylko jakim lekarstwem zadziała, ale także co i kto oprócz lekarza może włączyć się do spowodowania uzdrowienia.
Wyżej w rozważaniach już wymieniłem pierwszych: „służby” i „służą –cych”, na których możemy nie tylko liczyć, ale wręcz „zagonić ich” do działania. Przypomnę – to wszyscy biorący pensje płacone im przez Naród, za wykonywanie pracy organizującej nasze bytowanie. Prezydent, Parlament, Rząd, Sądy i tp. oraz oczywiście, przede wszystkim pracownicy wszystkich urzędów. Oni wszyscy nie wytwarzają narodowego budżetu, tylko biorą z niego to, co wypracują robotnicy, rolnicy, przedsiębiorcy. Jeśli czuja się w tym momencie urażeni, bo przecież płacą do budżetu podatki, to niech nas nie rozbawiają, a zajmą się porównaniem ile tych podatków wpłacają w porównaniu z tamtymi wpływami i ile otrzymują pensji, w porównaniu z płaconymi podatkami? I niech dobrze rozliczą się w swoim sumieniu z jakości wykonywanej pracy. Mamy więc już pierwszą grupę pomocników.
Drudzy to wszyscy wykonujący nie produkcyjne prace korporacyjne. Bardzo ważni sprzymierzeńcy, zrzeszeni w związkach, stowarzyszeniach Zawo- dowych i tp. jak: ekonomiści, radcy prawni, adwokaci, lekarze i pielęgniarki, dziennikarze, Związki Zawodowe i oczywiście współdziałający z tymi wszystkimi, ale i „służbami-służącymi” – naukowcy. W sytuacji, kiedy trzeba określić „władzom” jak maja funkcjonować efektywnie, poszczególne dziedziny gospodarki i bytowania, racjonalnie, obywatelsko, wszyscy ci (powyżej) są niezbędnie potrzebni. To oni, nie oglądając się na takie, czy inne korzyści powinni, dla wspólnego dobra, ale i sprawnego funkcjonowania własnych dziedzin, poświęcić swoja energię, wiedzę i doświadczenie dla wypracowania lekarstw ratujących zdrowie naszego państwowego funkcjonowania. I nie chodzi tu o tworzenie kolejnych, wspólnie z władzą komisji porozumie -wawczych. Chodzi o przedstawienie władzy, że TO i TO MA TAK BYĆ ROBIONE – przepraszam „bez żadnej łaski”. To Naród robi Władzom łaskę, że ich wybiera i raczy płacić pensję. To Naród żyje NIE DZIĘKI ŁASKAWOŚCI „WŁADZY”. Póki co, w naszym Kraju NIE OBOWIĄZUJE DYKTATURA. A może i szkoda, ale jeśli już, to dotycząca Waszej nagannej postawy i nie wykonywania przez was płatnej służby Narodowi. Marszałek, na którego tak się powołują niektórzy z Was, powiedział o Wam podobnych przed laty: „kury szczać wam wyprowadzać, a nie politykę uprawiać fajdanasy”. – 20 –
I wreszcie Trzeci, to zwykli obywatele, AUTENTYCZNI PATRIOCI, którzy zechcą się zaangażować do działania. To przede wszystkim stowarzyszenia skupiające wszelkich pokrzywdzonych, poniżonych, pomijanych i niezauważanych przez Władze, kiedy potrzebują pomocy. To również aktywna młodzież, która – choć ma do tego życiowe prawo – zechce oprócz dbania o swoje bieżące bytowanie, ruszyć do działania stwarzającego im lepsze przyszłościowe perspektywy właśnie tego bytowania. W ogóle to wszyscy obywatele, którzy zechcą przyłączyć się do naprawiania Ojczyzny i będą popierać najbardziej aktywnych. Najważniejszą sprawą jest wreszcie zorganizowanie się do działania, określenie programu i ustalenie sposobów realizacji.
Obecnie działa wiele różnorodnych stowarzyszeń. Jedne z nich jednoczą ludzi o podobnych zainteresowaniach, pragnących urozmaicić sobie codzien –ność. Inni pragną pomagać bliźnim – to wspaniały zaczyn etyki i czynu solidarności. Inni łączą się ponieważ dotknęło ich takie samo nieszczęście, krzywdy. Chcą wykrzyczeć swój ból i liczą na łaskawość funkcjonującego w kraju systemu. I wreszcie tacy jak my, którzy chcą poprawy tego funkcjo -nowania w mniejszym lub większym zakresie.
Patrząc na te wysiłki trzeba sobie zdecydowanie powiedzieć, że nie istnieje możliwość cząstkowej naprawy zła. Zło nie wykorzenione będzie się jak hydra odradzać i generować kolejne zło – i tak bez końca. Zło należy wypleniać z korzeniami i do końca. I mamy odpowiedź na pytanie: o co nam chodzi? O naprawę cząstki zła, czy o usunięcie całego zła? Jeśli już, to o usunięcie zła całego. Ruszmy do walki, wielu bitew i utarczek – oczywiście bezkrwawych – gdzie paść mają wszystkie zła tego kraju, nie pozwalające na zagwarantowane Konstytucją: godne, sprawiedliwe, pełne wzajemnego szacunku i prawnej sprawiedliwości życie. Wyżej omówiłem już Konstytucyjne prawo Narodu do ”sprawowania władzy bezpośrednio”. I widzę to następująco:
Powołać Obywatelski Kongres Naprawy Rzeczypospolitej jako przedstawiciela Narodu, skupiający wszelkie stowarzyszenia i ruchy społeczne, zrzeszenia obywatelskie, obywateli, jako formy bezpośredniego sprawowania władzy przez Naród. Kongres to nie partia, to rodzaj Stowarzyszenia skupiającego wszystkich pragnących naprawy Rzeczypospolitej. Kongres będzie określał wszelkim władzom kierunki działań. Po osiągnięciu celów ulegnie rozwiązaniu – ale nie wcześniej i nie ugnie się przed żadnymi naciskami politycznymi i porządkowymi. Jego celem nie jest obalanie struktur organizacyjno-władczych Kraju, ani politykierstwo w ab-
surdalnym dzisiaj stylu. Po prostu – co jest złe ma być natychmiast naprawiane, bez żadnych wykrętów ze strony organów Państwa. Organizacja i wstępne działania.
„Kongres” (tak dalej umownie skrótowo) zostanie zwołany przez współdziałające już ze sobą ruchy obywatelskie. Dołączać będą do niego stopniowo wszyscy ww, na zasadzie pełnej dobrowolności i odchodzić z niego zgodnie z osobistą decyzją. Kongres na pierwszym Zjeździe powoła przed -stawicielstwo, które będzie składać się z wszystkich podmiotów zgłaszających swój udział. Nazwijmy to rodzajem Plenum. Plenum dokona wyboru opera -tywnie działającego mniejszego, organu w rodzaju Zarządu, którego zadaniem będzie koordynowanie działań członków i przygotowywaniem materiałów organizacyjno-programowych. Zarząd żadną miarą nie będzie zwierzchnikiem przynależnych do Kongresu Ruchów, czy stowarzyszeń.
Kongres określi cele strategiczne dotyczące fundamentalnych zmian obowiązującego systemu organizacyjnego i politycznego Kraju m.inn:
przejęcie zgodnie z Konstytucją przez Naród bezpośredniej władzy, przywrócenie Konstytucji logicznej, a nie o pokrętnej treści, likwidacja wielopartyjnego systemu, który zawłaszczył sobie wyłączność przedstawi – cielstwa narodu i skupił w swych rękach niezależne Konstytucyjnie władze – ustawodawczą i wykonawczą. Pozbawić partie finansowania. Uporządkować strukturę prawa i władzy sądowniczej wraz z likwidacją wszelkich immunitetów. Daiałać w oparciu o istniejące państwowe struktury władzy, bez ingerencji w ich organizację i statuty do czasu unormowania, czy nowego ich ujęcia.
Kongres przyjmie deklarację-apel do Narodu (w załączeniu), zatwierdzi statut celem oficjalnej rejestracji jako federacji lub związku stowarzyszeń z udziałem poszczególnych obywateli, celem uniknięcia delegalizacji działań, jaką bez wątpienia mogą próbować podejmować zwolennicy obecnego systemu „władztwa”.
Kongres wystąpi do Prezydenta Państwa o rozpisanie referendum dotyczącego akceptacji oczekiwań obywateli:
– złożenia przez Prezydenta do Sejmu wniosku o natychmiastowe anulo –
wanie ustawy o finansowaniu partii politycznych i przekazania tych
środków na wspieranie grup chorych na Alzhaimera, Parkinsona czy tp.
„zapomnianych” za pośrednictwem rządu, a nie NFOZ,
– zmiany kodeksu wyborczego w zakresie wyborów do Sejmu i Senatu
wprowadzając w pełni Jednomandatowe Okręgi Wyborcze,
– akceptacji żądania obywateli, do czasu zmian tekstu konstytucji,
natychmiastowego, dobrowolnego zrzeczenia się przez członków Rady
Ministrów legitymacji partyjnych i poselskich – celem przywrócenia
Konstytucyjnego prawa całkowitego rozdzielenia władzy ustawodaw –
czej od wykonawczej.
– wydanie przez Premiera Rządu kodeksu moralnego i etycznego pracow-
ników administracji państwowej wraz z zakazem ich przynależności
do partii politycznych,
– powołania wspólnie z Kongresem zespołu do opracowania zmiany
tekstu Konstytucji, bądź jego zasadniczej korekty i natychmi
chor1959orszanski pisze:	26 sierpnia 2013 o 2:59 PM	CD Memoriału narodowego —
tekstu Konstytucji, bądź jego zasadniczej korekty i natychmiastowego
wprowadzenia tych zmian.
– zwołania przez Prezydenta, z udziałem Kongresu przedstawicielstw
obecnie działających w Polsce partii, wchodzących do parlamentu
i poza nim, celem ustalenia dwupartyjnego systemu politycznego.
(gdzie dwóch polaków to trzy partie) Kto chce uprawiać politykę,
to za własne pieniądze i na zasadzie, że potrafi się z każdym porozu-
mieć i ustalić najlepsze rozwiązanie. Dość paranoicznego bełkotu
politykierów, dzielenia Narodu i zachęcania do „wojenek”. Nie za –
mierzamy walczyć i likwidować partie. Po prostu macie zajmować w
społeczeństwie tylko tyle miejsca, ile określa to dla Was Konstytucja.
Ani mniej, ani więcej. Kongres uznaje, że dotychczasowe sterowanie życiem Narodu przez obecne, skompromitowane gremia partyjne musi być doprowadzone do naprawy przez Naród, któremu te gremia w sposób autokratyczny i wyłącznie oparty o czysto partyjne interesy narzucały. Ludzie pracujący w różnych zawodach doskonale wiedzą co trzeba naprawić i zmienić na prawidłowe ustalenia. A nasi „Przedstawiciele” w sposób odpowiedzialny i patriotyczny, a nie w duchu interesów klik partyjnych – uprzejmie nam to ujmą w formy ustawowe. Mówimy NIE DEGRENGOLADZIE.
Kongres zwróci się do: sędziów, prokuratorów, korporacji Radców Prawnych i Adwokatów o opracowanie zasad, organizacji i ich statusu – po prostu ustalenie wszelkich zmian i naprawy nieprawidłowości obowiązujących w ich dotychczasowym działaniu. Po ich opracowaniu „przedstawiciele Narodu” zasiadający w parlamencie nadadzą tym opracowaniom odpowiednią formę pra-
wną. Podobnie oczekiwać będziemy na opracowania organizacji lekarzy i pie-
lęgniarek wraz z rozwiązaniem systemu NFOZ.
Kongres zwróci się do kręgów ekonomistów o opracowanie wszelkich korekt i ustaleń regulujących logiczne, rzeczowe i prawidłowe funkcjonowanie
gospodarki Państwa. Minister finansów nie jest jedynym ekonomicznym fachowcem i „myślicielem” w tym względzie.
Kongres zwróci się do wszystkich grup zawodowych i zrzeszeń o opracowanie naprawy funkcjonowania ich działań, na czym doskonale się znacie (trudno tu wyliczyć wszystkie).
Równocześnie z powyższym – Kongres bezwzględnie oczekuje, że odnośni ministrowie będą wspierać i współdziałać z tymi poczynaniami niosąc pomoc organizacyjną i finansową jako przedstawiciele określonej SŁUŻBY, z pełnym zrozumieniem swej roli.
Kongres oczekuje, że Świat Dziennikarstwa będzie na bieżąco informował społeczeństwo o przebiegu tych wszystkich poczynań i działań powstrzymując się od przedstawiania Narodowi swoich osobistych poglądów, wynikających nie rzadko z politycznego ukierunkowania poszcze -gólnych redakcji (żeby nie powiedzieć wyłącznie właścicieli nastawionych na zbyt egzemplarzy). Pozostawmy działającym, prawo do przedstawiania różno -rodnych poglądów przy wypracowywaniu jednego, najkorzystniejszego i o nich informujmy. Wiele umiecie i znacie spraw konkretnych, ilustrujących nasz obe –
obecny bałagan. Liczymy na Wasze aktywne włączenie się i przekazywanie swojej wiedzy dla dobra opracowywanych zmian. Chcemy – my obywatele – tej od Was pomocy oczekiwać.
I wreszcie – co nie oznacza, że na ostatku, a wręcz przeciwnie – Kongres głęboko wierzy w nasze ELITY INTELEKTUALNE, którym nie ośmiela się mówić, gdzie leży i na czym polega DOBRO NARODU. My obywatele gorąco Was prosimy – zróbcie wszystko, co uznacie za właściwe, aby podjęta przemiana została zrealizowana. Żebyśmy mogli pokazać innym, jak przed wiekami, że potrafimy STWORZYĆ SOBIE WŁAŚCIWY BYT, jak kiedyś jedną z pierwszych KONSTYTUCJI ŚWIATOWYCH. Że jesteśmy godnymi następcami, nie tylko trudnego ale i wspaniałego Narodu. Narodu, który wniósł tak wiele w dzieło myśli, kultury i dorobku Narodów Świata. Autor Ps. „KOMANDOR”
Bardziej szczegółowe omówienie koniecznych, konkretnych zmian ujęte będzie w załącznikach, kiedy nastąpi po temu możliwość ich realizacji. Podobnie wynikające z powyższych propozycji pytania referendalne.
PROJEKT ODEZWY KONGRESU DO NARODU
„Zebrane na Kongresie przedstawicielstwa różnorodnych obywatelskich ruchów społecznych i zawodowych postanawiają zwrócić się do Wszystkich Polek i Polaków, Młodzieży i Dorosłych, wierzących i niewierzących z apelem o włączenie się do działań naprawiających nasz Kraj.
Zawłaszczona przez partie polityczne władza, skupiająca w jednych rękach wbrew Konstytucji władzę ustawodawczą i wykonawczą, kompletne moralne ich rozkojarzenie i międzypartyjne wojny o stołki, wciągające w to obywateli i dezintegrujące Naród, mają natychmiast być zaprzestane. Nie będą dłużej tolerowane. Nikt z wyborców nie upoważnił partyjniaków do takich szkodliwych dla Kraju działań. Natychmiast zrezygnujecie z dofinansowywania
przez Naród Waszych personalnych rozgrywek i awanturnictwa. Zostaną również zaprzestane próby tworzenia bojówek partyjnych i próby organizowania
t.zw. narodowych formacji celem przejęcia wyłącznie władzy. W naszym kraju, rozdartym politycznie przez różne „kanapowe” partyjki nie będzie miejsca na powrót do wzorców bolszewicko-faszystowskich.
Kongres przeprowadzi referendum celem uzyskania akceptacji Narodu do dalszych reprezentatywnych działań. Zarówno Prezydent, Marszałkowie Sejmu i Senatu oraz Rząd zechcą wesprzeć te referendalne działania. Po uzyskaniu akceptacji Narodu przedstawimy aktualnym władzom projekty zmian oraz wytyczne działań. Mamy pewność, że wszyscy mądrzy i czujący w sercach odpowiedzialność za Kraj włączą się do wspólnego działania. Nie o władzę, nie o synekury, a o ustalenie lepszego jutra dla nas wszystkich.
Ratujmy Kraj, naszą Polskę przed całkowitą klęską społeczną. Jesteśmy jednym Narodem, a nie partyjnymi bojówkami i ich bezwolnymi figurantami. Odpowiedzcie „Tak” na wszystkie pytania zawarte w referendum KONGRESU”