Source: http://dejmon.blog.onet.pl/
Timestamp: 2018-02-20 07:46:27
Legal References Found: Art. 1
 Art. 28

Art. 5
 Art. 120
 Art. 23

Art. 6
 Art. 45

Art. 8
 Art. 287
 Art. 422
 Art. 33
 Art. 100

Art. 9
 Art. 287
 Art. 361
 Art. 79
 Art. 101
 Art. 111
 Art. 98

Art. 10
 Art. 286
 Art.79

Art. 11
 Art. 286
 Art. 80
 Art. 101

Art. 12
 Art. 286
 Art. 80
 Art. 101
 Art. 730

Art. 13
 Art. 48

Art. 15
 Art. 4

Art. 16
 Art. 4
 Art. 5
 Art. 9

Art. 17
 Art. 5

Art. 18
 Art. 6

Art. 19
 Art. 4
 Art. 5

Art. 20
 Art. 31

Art. 21
 Art. 5

Art. 22
 Art. 4
 Art. 5

Art. 23
 Art. 305
 Art. 18
 Art. 292
 Art. 305
 Art. 16
 Art. 115
 Art. 116

Art. 24
 Art. 33

Art. 25
 Art. 44
 Art. 291
 Art. 121
 Art. 217

Art. 26
 Art. 310
 Art. 122

Art. 27
 Art. 77
 Art. 79
 Art. 80
 Art. 101
 Art. 118

Document Content:
Paweł Dejmek |
Optymistom jest w życiu łatwiej!
Opublikowano 3 lutego 2016 Autor: Dejmon
Od zawsze używam określeń „optymista” i „pesymista”. Znam znaczenie tych słów, ale tylko rozumianych jako powierzchowna różnica w sposobie myślenia: „będzie dobrze” versus „będzie źle”, albo: „uda się” kontra „nie uda się”. Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się z czego te postawy wynikają, ale wczoraj dokonałem epokowego (w moim rozumieniu) odkrycia.
Osoby zwane optymistami to tacy, którzy z założenia kochają ludzi. Podchodzą do innych z ufnością, uśmiechem i z nastawieniem na dobrą relację. Pesymiści mają emocje przeciwne, oni z definicji ludzi nienawidzą. Każdy napotkany w ich życiu człowiek oznacza nieufność, podejrzliwość i konieczność wzmożenia uwagi, bo w każdym potencjalnie widzą wroga.
Nie wiem – bo nie znalazłem badań na ten temat – jak te różnice wpływają na przeróżne choroby, typu nadciśnienie tętnicze, depresje, wrzody na żołądku, czy dziesiątki innych. Ale jestem przekonany, że pesymistów znacznie częściej te problemy dotykają. Wynika to z faktu, że ze względu na towarzyszące im uczucia, ludziom tym całe życie towarzyszy stres.
Ale badania medyczne są dla specjalistów, więc zajmijmy się przyziemnymi kwestiami, które my, szaraczkowie możemy przeanalizować sami. Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytania:
- Kogo lubię, a kogo nie lubię?
- W czyim towarzystwie czuję się swobodny i zrelaksowany, a w czyim spięty i poddenerwowany?
- Kto ma dużo znajomych i przyjaciół, a kto jest samotny?
- Kogo podziwiam i mu zazdroszczę, a nad kim się lituję?
- Kto dzięki swojej kreatywności i odwadze osiągnął sukces, a kto nie?
Tych pytań mógłbym postawić jeszcze sto, ale kluczową kwestią jest porównanie odpowiedzi na powyższe z wynikiem przemyśleń: po której stronie są optymiści, a po której pesymiści?
Wystarczy spojrzeć na poruszone w pytaniach sprawy, aby zorientować się, że olbrzymią wagę ma tu owa różnica optymista vs pesymista, wynikająca z miłości lub nienawiści do innych ludzi. Również odpowiedzi na te pytania dają jasny kierunek, komu żyje się przyjemniej, komu jest w życiu łatwiej oraz z kim jest innym ludziom w życiu po drodze, a z kim nie.
Kończąc tę krótką rozprawkę filozoficzną, zacytuję mojego ukochanego Księdza Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi!” Dzisiaj rozumiem te słowa znacznie głębiej, niż kiedykolwiek.
Opublikowano 31 grudnia 2015 Autor: Dejmon
Ten tekst napisałem w 2010 roku. Czytając go dzisiaj pomyślałem, że chciałbym Ci dzisiaj złożyć takie same życzenia, a więc:
Na zakończenie roku w ramach wstępu do życzeń fragmenty pięknego wiersza Pabla Nerudy:
ten, kto niszczy swą miłość,
ten, kto nie chce od nikogo przyjąć pomocy.
ten, kto chodzi codziennie tymi samymi ścieżkami,
ten, kto nigdy nie zmienia punktu widzenia,
ten, kto nigdy nie zmienia koloru swoich ubrań,
ten, kto nigdy nie rozmawia z nieznajomym.
ten, kto unika namiętności i emocji,
które przywracają oczom uśmiech i naprawiają serca.
ten, kto nigdy nie opuszcza swojej wyspy, gdy jest nieszczęśliwy w miłości lub w pracy,
ten, kto nie próbuje spełnić swoich marzeń,
ten, kto choćby raz w życiu nie odłożył na bok racjonalności.
W Nowym Roku życzę Ci zatem:
Radości z podróżowania,
Wielu mądrych książek,
Pięknej muzyki,
Ciekawych obserwacji.
Budowania miłości,
Przyjmowania pomocy od bliskich, jeśli będziesz jej potrzebować.
Spontanicznych momentów,
Odkrycia nowych powodów do uśmiechu,
Spojrzenia na pewne rzeczy z innej strony,
Pójścia na bal przebierańców
I rozmowy z nieznajomym.
Gorącej namiętności i emocji,
które przywrócą oczom uśmiech i naprawią serce.
Oderwania od kłopotów, jeśli jest Ci źle w miłości lub w pracy,
Podjęcia próby spełnienia swoich marzeń,
Odłożenia racjonalności na bok choć na chwilę.
Fakty o ACTA.
Opublikowano 6 lutego 2012 Autor: Dejmon
W jednym z „Anonimowymi” się zgadzam: totalny brak informacji na temat ACTA spowodował ogólną dezinformację. Co za tym idzie – olbrzymie pole do manipulacji, które skwapliwie wykorzystuje opozycja, podsycając tłumy, które tak naprawdę nie wiedzą, przeciwko czemu protestują.
Wiem, że wiele osób się ze mną nie zgadza, zatem kilka faktów:
1. W imieniu polskiego rządu, ambasador w Japonii Jadwiga Rodowicz, podpisała wniosek Rady Ministrów o zgodę na podpisanie umowy ACTA. Nie oznacza to podpisania ACTA, gdyż polski rząd nie ma takich kompetencji. Dokument podpisany w Japonii to zaledwie początek międzynarodowego procesu legislacyjnego, którego kolejne kroki to długa ścieżka ustawodawcza w Parlamencie Europejskim, a następnie w Polsce – Sejm, Senat, podpis Prezydenta. Zanim ACTA wejdzie w życie (bądź nie) upłynie bardzo wiele wody w Wiśle, a Premier RP nie ma już na to w zasadzie żadnego wpływu, bo nie leży to w jego kompetencjach.
2. Nawet jeśli dojdzie do podpisania przez Polskę ACTA, nie będzie to skutkowało koniecznością dokonywania jakichkolwiek zmian w polskim prawie. Wszystkie zapisy ACTA (z jednym wyjątkiem, o którym za chwilę) już znajdują się w polskim prawie (szczegóły poniżej), a sformalizowanie ich w formie międzynarodowego porozumienia ułatwi polskim obywatelom egzekwowanie swoich praw w strukturach międzynarodowych.
3. Kontrowersyjny przepis ACTA dotyczący ujawniania właścicielowi praw informacji koniecznych do zidentyfikowania konkretnego użytkownika (Art. 27 ust. 4), który może budzić zastrzeżenia pod kątem jego zgodności z prawem wielu krajów Unii, został ujęty jako warunkowy, bowiem na początku owego punktu dodano, że „Strona MOŻE, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi…”. Oznacza to, że jeśli nie jest to zgodne z przepisami danego kraju, to punkt ten nie ma w praktyce zastosowania.
A teraz ACTA, a polskie prawo (ew. odpowiednie rozporządzenia Wspólnoty Europejskiej – WE):
Art. 1-4 oraz Art. 28-45 to przepisy o charakterze innym, niż merytoryczny (techniczne, instytucjonalne, itp.)
Art. 5 Definicje ogólne – Art. 120 ust. 3 prawa własności przemysłowej oraz Art. 23 i 105 prawa autorskiego
Art. 6-7 Zobowiązania ogólne w odniesieniu do dochodzenia i egzekwowania praw; Dostępność procedur cywilnych – Art. 45 Konstytucji RP
Art. 8 Nakazy – Art. 287 ust. 1, 292 ust. 1, 296 ust. 1 prawa własności przemysłowej, Art. 422 kc, Art. 33-35, 79 ust. 1 pkt 1, ust. 3, 4-5, Art. 100-101 prawa autorskiego
Art. 9 Odszkodowania – Art. 287 ust. 1, 292 ust. 1, 296 ust. 1 prawa własności przemysłowej, Art. 361 kc, Art. 79 ust. 1 pkt 3-4, ust. 2 pkt 2, ust. 3, Art. 101, Art. 111 prawa autorskiego, Art. 98 kpc
Art. 10 Inne środki zaradcze – Art. 286, 297 prawa własności przemysłowej, Art.79 ust. 4-5 prawa autorskiego
Art. 11 Informacje o naruszeniu – Art. 286 prawa własności przemysłowej, Art. 80 ust. 1 pkt 2, Art. 101 prawa autorskiego
Art. 12 Środki tymczasowe – Art. 286 prawa własności przemysłowej, Art. 80 ust. 1 pkt 1-2 i 4, Art. 101 prawa autorskiego, Art. 730, 735, 739, 744, 745, 746, 755 kpc
Art. 13 i 14 Zakres środków stosowanych przy kontroli granicznej, Małe przesyłki i bagaż osobisty – Art. 48 ust. 1 Ustawy o Służbie Celnej, par. 5 Rozporządzenia MSW w sprawie kontroli granicznej
Art. 15 Przekazywanie informacji przez posiadacza praw – Art. 4 ust. 2 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1383/2003
Art. 16 Środki stosowane przy kontroli granicznej – Art. 4 ust. 1, Art. 5 ust. 1, Art. 9 ust. 3 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1383/2003
Art. 17 Wniosek składany przez posiadacza praw – Art. 5 ust. 5-8 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1383/2003
Art. 18 Kaucja lub równoważne zabezpieczenie – Art. 6 ust. 1 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1383/2003
Art. 19 Ustalenie naruszenia – Art. 4 ust. 1, Art. 5 ust. 7 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1383/2003
Art. 20 Środki zaradcze – Art. 31 ust. 1 pkt 2 i ust. 6 Prawa celnego
Art. 21 Opłaty – Art. 5 ust. 7 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1383/2003
Art. 22 Ujawnianie informacji – Art. 4 ust. 2, Art. 5 ust. 5 Rozporządzenia Rady (WE) nr 1383/2003
Art. 23 Przestępstwa – Art. 305-306 prawa własności przemysłowej, Art. 18-19, Art. 292-293, Art. 305 Kodeksu karnego, Art. 16 ust. 1 o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, Art. 115 ust. 3, Art. 116-119 prawa autorskiego
Art. 24 Kary – Art. 33, 53 Kodeksu karnego
Art. 25 Konfiskata, przepadek i zniszczenie – Art. 44-45, Art. 291-293 Kodeksu karnego, Art. 121 prawa autorskiego, Art. 217 Kodeksu postępowania karnego, par. 3 Rozporządzenia w sprawie rozciągnięcia stosowania przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji
Art. 26 Dochodzenie i egzekwowanie praw w postępowaniu karnym z urzędu – Art. 310 prawa własności przemysłowej, Art. 122 prawa autorskiego
Art. 27 Dochodzenie i egzekwowanie w środowisku cyfrowym – Art. 77, Art. 79 ust. 6-7, Art. 80 ust. 1 pkt 3 lit. c, Art. 101, Art. 118 prawa autorskiego.
Protesty przeciwko ACTA odbywają się pod szyldem „wolności słowa”, „łamania praw obywatelskich” i tym podobnych. Ja nie uważam włamywania się na strony rządowe za wolność słowa, ani prawa obywatelskie – uważam to za przestępstwo.
Negatywne Wibracje w Białymstoku?
Opublikowano 16 grudnia 2011 Autor: Dejmon
Festiwal Pozytywne Wibracje w Białymstoku. Dwuletnia tradycja – niewiele. Ale już w pierwszym roku wygenerował nieprawdopodobną w porównaniu do ekonomicznego potencjału miasta wartość reklamową przekraczającą znacznie 3 miliony złotych. Do tego należy dodać przeszło 10 tysięcy ludzi, którzy gdzieś spali, coś jedli i coś pili, a więc z pewnością białostoccy przedsiębiorcy, a za pomocą podatków także władze powinny być zadowolone z obecności ważnego wydarzenia kulturalnego.
Rok później wyniki były jeszcze lepsze. Plejada gwiazd, która przetoczyła się przez centrum Białegostoku, pozwala porównywać ten festiwal z innymi najważniejszymi wydarzeniami muzycznymi w kraju, które często na swoją renomę pracowały kilkadziesiąt lat. Ale nie tylko festiwale, bo…
Dla mnie – fakt, mieszkającego w Warszawie (ale takich jest wielu) – Białystok kojarzył się zawsze ze wschodnią granicą, z zaściankiem, z zacofaniem, z biedą i nieporadnością ekonomiczną. Istotnie w tych aspektach pozycja geograficzna Białegostoku nie jest specjalnie sprzyjająca, więc pewnie stąd mój błędny pogląd.
Pozytywne Wibracje zmieniły mój obraz tego miasta o 180 stopni. Raz – dowiedziałem się o jego istnieniu oraz zobaczyłem jego piękno. Dwa – jako człowiek zajmujący się profesjonalnie od 17 lat marketingiem zwróciłem uwagę na nowatorskie podejście, na przedłożenie reklamy bezpośredniej nad reklamą w mediach, zwrócenie większej uwagi na dbałości o wizerunek, niż świadomość marki. Pozytywne Wibracje – to festiwal, który jeszcze długo będzie pokazywany przez profesjonalistów marketingu, jako doskonały przykład marketingu miejsc, marketingu miast.
Z takimi wydarzeniami jest tak, że korzyści rosną lawinowo z roku, na rok. Kiedy usłyszałem, że ktoś myśli o tym, aby to wydarzenie wyeliminować – zdębiałem. Bo to oznacza, że wszystkie osoby, firmy, instytucje wyrzucają do śmietnika to, co udało im się zbudować. Wyrzucają na śmietnik wielkie inwestycje, nie czerpiąc z nich zysków. Bo największe zyski dopiero przed nimi – za rok, dwa, pięć. Wtedy nikt nie będzie się martwił o budżety, bo sfinansują to sponsorzy i bilety. Ale w każdym biznesie jest tak, że aby zarobić, trzeba najpierw zainwestować.
Sprawa festiwalu Pozytywne Wibracje ma znacznie więcej aspektów. O walorach muzycznych wypowiadał się nie będę, bo nie czuję się kompetentny. W tej części ufam jurorom wielu plebiscytów i nagród, którzy Pozytywnym Wibracjom i Białemustokowi przyznawali zarówno wyróżnienia, jak i najwyższe laury.
Czemu w kraju, w którym tak ciężko stworzyć coś fajnego, musimy wszystko psuć…?
Opublikowano 2 grudnia 2011 Autor: Dejmon
nim przejdę do sedna, chciałbym podkreślić, iż jestem wielkim miłośnikiem Państwa produktów, głównie z uwagi na najwyższą jakość oraz zapewnienie pełnego komfortu w jakże intymnych momentach. Z przykrością mogę tylko dodać, że nie jestem na tyle zamożny, aby pozwolić sobie na regularne z nich korzystanie.
Z niekłamaną radością przeczytałem hasło, które mówi, że papier toaletowy Velvet nigdy się nie kończy. Trochę nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak to możliwe, no ale również nie wiem, jak to się dzieje, że samoloty latają, więc nie zajmowałem sobie tym zbytnio głowy. Założyłem natomiast, że duży, międzynarodowy koncern z pewnością zna i stosuje polskie prawo reklamowe, które zakazuje wprowadzania konsumentów w błąd.
Uradowany udałem się do sklepu i kierując się ideą, że warto raz wydać więcej, aby w przyszłości nie musieć ponosić już więcej żadnych kosztów, zdecydowałem się na zakup papieru dziesięciokrotnie droższego od tego, którego do tej pory używałem.
Jakież było moje zaskoczenie, kiedy już po kilku dniach zerwałem z rolki ostatni listek papieru! Jestem przekonany, że stosowałem go zgodnie z zaleceniami producenta, więc jedynym rozwiązaniem wydaje się być wada fabryczna. Na potwierdzenie moich słów wraz z niniejszym listem przesyłam zużytą rolkę, z prośbą o uznanie mojej reklamacji i przesłanie mi dobrze działającej rolki papieru, który nigdy się nie kończy.
Nieładnie Panie Palikocie!
Opublikowano 9 listopada 2011 Autor: Dejmon
Ileż było obaw, że wejście do Sejmu RP Ruchu Palikota zszarga dobre imię Parlamentu, obniży jakość polskiej polityki, spowoduje ciąg skandali i awantur. No i stało się – Ruch Palikota ma w Sejmie RP całkiem pokaźną reprezentację. Zgodnie z przypuszczeniami, inauguracja 7. kadencji zaczyna się skandalicznie.
1. Na wręczenie posłom zaświadczeń o uzyskaniu mandatu posła nie przychodzi Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna.
2. Posłowie SLD domagają się od Tuska złożenia dymisji, którą złożył kilka minut wcześniej.
3. Wbrew przyjętym zasadom PiS zgłasza kontr kandydaturę na fotel Marszałka Sejmu.
4. Debata przed wyborem Marszałka dzięki posłom PiS zamienia się w rozdrapywanie udziału Ewy Kopacz w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej.
5. Na słowa Roberta Biedronia o zagrywkach „poniżej pasa” cała sala rechocze.
6. Wbrew przyjętym zasadom kandydatura Ruchu Palikota na Wicemarszałka Sejmu zostaje odrzucona głosami PiS i PO.
7. Posłowi Niesiołowskiemu zasady moralne nie pozwalają głosować na Wandę Nowicką. Po rozmowie z Tuskiem zasady te przestają mieć znaczenie.
8. Posłowie Solidarnej Polski wbrew prawu składają propozycję swojego wicemarszałka, a Prezydium Sejmu poddaje ją pod głosowanie.
To tylko wybrane przykłady. Nie chce mi się już wymieniać „bulgotów pana posła”, „kobiecości Ewy Kopacz”, etc.
Komentarz chyba zbędny. Nieładnie Panie Palikocie!
Zalegalizować jego mać.
Opublikowano 22 października 2011 Autor: Dejmon
Polska polityka jest specyficzna. Podział na prawicę i lewicę w zasadzie nie istnieje, jeśli idzie o sprawy gospodarcze. Jest natomiast bardzo zauważalny w kwestiach światopoglądowych i historycznych.
Dzisiaj, kiedy trzy czwarte Sejmu RP to centroprawica i prawica, najgłośniej krzyczy się o światopoglądowo lewicowych postulatach: zdjąć krzyż, zalegalizować marychę, refundować in-vitro, etc.
Postulaty skrajne, nierealizowalne, służące wyłącznie temu, aby zwrócić na siebie uwagę i zyskać sympatię określonych środowisk.
A może lewica by się zajęła czymś pożytecznym? – Mam na myśli legalizację prostytucji.
W Polsce prostytucja nie jest zakazana, ale nie jest również wpisana na oficjalną listę zawodów.
Na rynku działa ponad 40 tysięcy prostytutek, a nieopodatkowane i niekontrolowane zyski szacowane są na kilkanaście miliardów złotych rocznie.
Zgodnie z polskim prawem prostytutki nie wolno opodatkować. Ja mówię: „Zmienić prawo!” Ale wiem, że to nie przejdzie…
Propozycja jest więc następująca:
1. Wpisanie prostytucji na oficjalną listę zawodów Ministerstwa Pracy.
2. Zwolnienie oficjalnej usługi prostytutki z podatku (aby uniknąć czerpania przez Państwo korzyści z prostytucji).
3. Wydanie rozporządzenia Ministra Pracy określającego zasady świadczenia usług:
a. Książeczka zdrowia,
b. Obowiązek płatnych badań okresowych co 7 dni,
c. Lokal spełniający wymogi higieny (łazienki, zaplecze socjalne, pralnia),
4. Stworzenie organu nadzorczo-kontrolnego
a. Wydawanie płatnych książeczek zdrowia,
b. Stworzenie centralnej bazy lokali,
c. Regularne kontrolowanie lokali,
5. Stworzenie telefonu zaufania dla prostytutek
Pełna kontrola, zmniejszone ryzyko zarażeń wirusem HIV i chorobami wenerycznymi, dodatkowe wsparcie finansowe NFZ w ramach cotygodniowych, płatnych badań, nowe miejsca pracy dla administratorów i kontrolerów finansowane z wydawanych certyfikatów.
Same plusy. A minusów żadnych, bo kto do burdelu ma ochotę iść, to i tak pójdzie. I skończmy z hipokryzją.
Oponiarskie kłamstwa.
Opublikowano 19 października 2011 Autor: Dejmon
Zbliża się sezon zimowy, a wraz z nim z ekranów telewizorów zaczynają nas atakować reklamy przeróżnych opon, które skracają drogę hamowania. Otóż nie ma większego kłamstwa, nie ma bardziej cynicznego wprowadzania w błąd nieświadomych, bądź nie do końca świadomych kierowców.
Oczywiście rodzaj opony jest jednym z czynników dość istotnym przy hamowaniu w trudnych warunkach. Jednak oprócz marki, istotny jest stan tej opony, odpowiednie ciśnienie, wreszcie równomierne ciśnienie we wszystkich oponach oraz prawidłowo wyważone koła.
Do hamowania (jak sama nazwa wskazuje) potrzebne są także hamulce. A więc: jakość, równomierność i stopień zużycia klocków hamulcowych,stan tarcz (bądź bębnów), a także ilość i jakość płynu hamulcowego oraz prawidłowo odpowietrzony układ. W awaryjnych sytuacjach może się też przydać(jak również nazwa wskazuje) hamulec awaryjny, zwany popularnie ręcznym, który w większości aut jest w opłakanym stanie.
Kolejnym czynnikiem wpływającym na długość drogi hamowania jest układ zawieszenia. Amortyzatory w odpowiednim stanie, sprężyny,stabilizatory oraz cały system metalowych i gumowych łączników, to zespół części, które bezpośrednio odpowiadają za odpowiedni kontakt opony z nawierzchnią. A trzeba dodać, że te elementy, z uwagi na jakość polskich dróg oraz umiejscowienie bezpośrednio nad nawierzchnią, są znacznie bardziej narażone na usterki i korozję, niż błyszcząca karoseria.
Oprócz tych najważniejszych oraz kilku innych elementów samochodu, na długość drogi hamowania wpływa także szereg czynników zewnętrznych, nie zależnych od nas. To różnorako rozumiana jakość nawierzchni:jej równość, materiał, z jakiego jest zbudowana, równomiernie rozmieszczony materiał tej samej nawierzchni, odpowiednie odprowadzenie wody, wpływ użytego materiału na zmiany temperatur, itp., itd. To także czynniki atmosferyczne, jak deszcz, śnieg, liście, niewidoczne łaty lodu, czy po prostu widoczność, która wpływa bezpośrednio na nasz czas reakcji, a więc również determinuje długość drogi hamowania.
Trzeba pamiętać, że droga hamowania ze 100 km/h to nie ok. 40metrów (kolejne kłamstwo, tym razem producentów aut). 40 metrów pokona samochód podczas efektywnego działania układu hamulcowego w idealnych warunkach, z których kilka powyżej. Jednak, nawet w tych idealnych warunkach do tychże 40metrów należy doliczyć czas reakcji naszej oraz czas pełnego uaktywnienia się układu hamulcowego, co według statystyk policyjnych oznacza w sumie 0,8 – 1,2sekundy, a w praktyce ok. 1,5 sekundy. Przekłada się to na ponad 40 metrów, a więc co najmniej podwaja drogę hamowania obiecywaną w reklamie. W zimie będzie to w sumie ok. 100 metrów, a w bardzo trudnych warunkach nawet wielokrotnie więcej.
Pisałem wyżej, ale na koniec warto to ponownie podkreślić:wszystkie dane podawane zarówno przez producentów samochodów, jak i przeróżnych podzespołów – w tym opon – odnoszą się do wyników badań w idealnych, niemal laboratoryjnych warunkach, a więc niemożliwych do osiągnięcia w zwykłym ruchu drogowym.
Jakość opon to oczywiście ważna rzecz. Ale sugerowanie, że wyłącznie marka opony, w świetle powyższych informacji jest co najmniej nadużyciem, a w dobie promocji bezpieczeństwa na drogach po prostu zwykłym kłamstwem, które nie przystoi firmom, od których wymagamy zapewnienia bezpieczeństwa naszego,naszych dzieci i rodzin.
Opublikowano 29 września 2011 Autor: Dejmon
Rajdy samochodowe to wspaniały sport. Wspaniały, nie tylko pod względem widowiskowości, ale również atmosfery panującej wśród zawodników,pracowników zespołów i kibiców. Spędziłem w tym sporcie kilkanaście lat i do dziś wśród jego reprezentantów mam wielu znajomych, a nawet przyjaciół – choć nie bywamy u siebie w domach raz na tydzień. Ot, taka wspólnota dusz.
Były lata, kiedy podczas zawziętej rywalizacji, zdarzali się zawodnicy nieuczciwi. Ba – byli zawodnicy, którzy chwytając się brudnych chwytów ryzykowali życie swoich kolegów (znawcy tematu wiedzą, o kogo chodzi,jeden z nich jeździ do dziś, niestety).
Dziś wszystko wygląda znacznie lepiej, a przynajmniej do wczoraj tak mi się wydawało…
Zespół Cersanit Rally Team złożył protest, który kwestionuje legalność samochodu Kajetanowicza, którego pilotem jest brat pilota CRT. Nikt nie wie, o co chodzi. Nawet w prywatnych rozmowach nie da się nic wyciągnąć z nikogo – wszystkie zainteresowane strony milczą, jak grób.
Na fejsbuku zaczynają się tworzyć animozje. Jedni krzyczą „Kajtek oszust”, inni, że „Sołek specjalnie oprotestował Kajtka, żeby ten nie mógł pojechać Koszyc.”
Ja nie wierzę ani w jedno, ani w drugie. Może jestem naiwny.Ale znam całą czwórkę i nie dopuszczam do siebie myśli, aby ktokolwiek z nich miał nieuczciwe zamiary. Nie wierzę także, aby chcieli zantagonizować kibiców rajdowych, niszcząc tą wspaniałą atmosferę i sprowadzając nasz ukochany sport do rangi żużla i piłki kopanej. Żaden z Panów nie ma mentalności o charakterze Krzysztofa H. ani Tomasza K. – więc nie wierzę.
Rajdy samochodowe to wspaniały sport. Wspaniały, nie tylko pod względem widowiskowości, ale również atmosfery panującej wśród zawodników,pracowników zespołów i kibiców. Niech tak zostanie. Błagam Was o to!!!
Opublikowano 28 września 2011 Autor: Dejmon
Sushi jest ostatnio u nas coraz bardziej modne. Ale krąży o nim wiele mitów, więc postanowiłem zgłębić temat.
Sushi nie jest potrawą japońską. Sushi to nie surowa ryba.
W okolicach IV – V wieku na obecnych terenach Wietnamu,Kambodży, Laosu szeroko praktykowano konserwowanie mięsa – zwierzęcego i rybiego – w drewnianych beczkach, przy pomocy rozgotowanego ryżu. Rozgotowany ryż zaklejał zawartość uniemożliwiając dostęp powietrza, a zawartość beczki wytrzymywała dzięki temu nawet 3 lata. Skiśnięty ryż wyrzucano, a mięso było doskonałe do jedzenia.
Jedna z klęsk żywiołowych pozbawiła lokalną ludność większości zapasów żywności oraz pozbawiła życia większości zwierząt – zatem trzeba było sięgnąć po świeże beczki. Okazało się, że ryż nie skisł, a połączenie surowego mięsa z gotowanym, zimnym ryżem smakuje całkiem pysznie.
Wieść gminna szybko się roznosi, więc pomysł dotarł szybko do Japonii. Japończycy nie wierzyli do końca w próżnię, więc do mięsa zaczęli dodawać octu ryżowego, aby mieć pewność, że mięso się nie zepsuje.
Na początku XIX wieku w Tokio pojawił się pierwszy punkt handlowy, gdzie sprzedawano nigiri – kulkę z ryżu przykrytą kawałkiem surowej ryby. Ot, taki pierwowzór fast foodów… To pierwsze jedzenie sprzedawane na ulicy, które kupowała klasa robotnicza, nie mająca czasu na dłuższe celebrowanie posiłku.
Tak właśnie powstało sushi uchodzące dziś za ekskluzywną potrawę.
Wszystkich wizyt: 25294