Source: http://plomien1946.republika.pl/sad,warszawa,mokotow.shtml
Timestamp: 2015-03-06 14:06:34
Legal References Found: art. 212
 art. 7
 FSK 
 FSK 
 FSK 
 art. 7
 art.7
 art. 7

Document Content:
Sąd Warszawa Mokotów
Wyniki wyszukiwania dla hasła: Sąd Warszawa Mokotów
BEBIAK !
BEBIAK - sprawa DitrichBEBIAK, cieszę się, że Ci sprawiłem przyjemność swoimi postami, naprawdę Ciępodziwiam choćby dzisiaj za sposób tłumaczenia Adamowi spraw związanych ztestamentami.Co do Ditrich, to prawdę mówiąc, nie wiem, jakie może mieć podstawy żądaniarozdzielenia mieszkania. Prawdę mówiąc, mam watpliwości, czy pójdzie na tospółdzielnia, chyba, że Ditrich uzyska ostateczny wyrok o podziale. Ale tuwracamy do poczatku - czym taki wniosek do sądu uzasadnić. Że sie nie możedogadać z ojcem? A czy nie lepiej spróbować zamiany mieszkania, ale do tegooczywiście będzie potrzebna zgoda ojca.Jeśli chodzi o mnie, to jestem od dawna zaprawiony w bojach ze swojąspółdzielnią (jak będziesz miała czas, zaglądnij do wątku Konflikt na osiedluJary w części Warszawa/Mokotów, Ursynów. Tam jest chyba ponad 360 postów, wostatnich występuję już jawnie, bo tak mnie zeźlili). Mam pytanie do Ciebie,chociaż chyba znam odpowiedź - co zrobić, żeby wyegzekwować w spółdzielni swojeprawa(np. dostęp do dokumentów gwarantowany ustawami) - czy jedynym wyjściemjest sąd? Wszystkie sposoby(pisma do zarządu i rady, wystąpienia doprzedstawicieli już przećwiczyłem. Spółdzielczość to dopiero bagno, w którymtkwi 3,5 miliona członków.Pozdrowienia.
Paweł Śpiewak - najznakomitszy socjolog w Europie.
Gość portalu: Yarrek napisał(a):> Czy to oznacza ..... ?>> PS> wartburg !> Dlaczego wyzywasz Pawła Śpiewaka od rudych zydków ?!> Przyjżyj sie sobie w lustrze, gnojku !Przesłuchania jeszcze w lipcuSąd Rejonowy Warszawa Mokotów wyznaczył na lipiec terminy przesłuchań dziecipokrzywdzonych w sprawie znanego psychologa Andrzeja S., podejrzanego m.in. opedofilię. Jak poinformowała asystent prasowy sądu okręgowego MonikaBrzozowska, wniosek skierowany w tej sprawie przez Prokuraturę RejonowąWarszawa Mokotów dotyczył czworga dzieci.
terenia.nasweter napisała:> Gość portalu: Yarrek napisał(a):>> > Czy to oznacza ..... ?> >> > PS> > wartburg !> > Dlaczego wyzywasz Pawła Śpiewaka od rudych zydków ?!> > Przyjżyj sie sobie w lustrze, gnojku !>> Przesłuchania jeszcze w lipcu> Sąd Rejonowy Warszawa Mokotów wyznaczył na lipiec terminy przesłuchań dzieci> pokrzywdzonych w sprawie znanego psychologa Andrzeja S., podejrzanego m.in. o> pedofilię. Jak poinformowała asystent prasowy sądu okręgowego Monika> Brzozowska, wniosek skierowany w tej sprawie przez Prokuraturę Rejonową> Warszawa Mokotów dotyczył czworga dzieci.>Ale co z tego ? I co na to red. Wildstein ?!!!!!!
Psycholog Andrzej S.pedofilem?!
Psycholog u psychiatrywww.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040731/kraj/kraj_a_2.htmlJest decyzja o skierowaniu Andrzeja S. na badaniaPsycholog u psychiatryStołeczny sąd zdecydował o skierowaniu psychologa Andrzeja S., podejrzanego opedofilię, na obserwację psychiatryczną. Jeśli nikt nie złoży zażalenia, S.trafi na oddział psychiatryczny szpitala przy areszcie śledczym w Krakowie.Wiceprezes Sądu Rejonowego Warszawa Mokotów Jerzy Podgórski wyjaśnia, żepostanowienie jeszcze się nie uprawomocniło. Obrońca i podejrzany mają siedemdni na zaskarżenie decyzji. Obserwacja zarządzona została na sześć tygodni, alejeśli biegli uznają, że ten okres jest niewystarczający, mogą wystąpić zwnioskiem o jej przedłużenie.Prokuratura skierowała do sądu wnioski o przesłuchanie pięciorga dzieci, któremogły być ofiarami psychologa. W środę przesłuchano dwoje z nich. Prokuraturaani sąd ze względu na dobro dzieci nie chcą ujawniać, czy złożone zeznaniaobciążają psychologa. Podkreślają jedynie, że prowadzone przesłuchania sąbardzo trudne, dzieci m.in. potrzebowały pomocy psychologa. Wedługnieoficjalnych informacji, nie wiadomo nawet, czy złożone zeznania będąwartościowe dla śledztwa.ast, pap
SLD,UP,SDPL,PD------------->DEGALIZACJA NATYCHMIAS
A jednak wiedzy to Wy nie macie .... Matko jedyna! Głupota pogania głupotę. Ijeszcze wraz z chamstwem. Aby zdelagalizować partię polityczną a musi to zrobićTrybunał Konstytucyjny w Polsce] trzeba udowodnić: primo nielegalną struktore[np. utajniooną] lub treści zawarte w statucie, które nawołują do kokunizmu lubfaszyzmu, albo jakiejkolwiek zakazanej ideologii. Niezwykle trudno wprowadzić tow życie, gdyż Partia jakakolwiek aby zaistniala musiala być zarejstrowana[ustawa z 1997 roku o partiach politycznych] w Sądzie Wojewódzkim Warszawa -Mokotów [tzw. Sąd Rejestrowy]. Natomiast nawet jak facio z tej partii odwołujesię do treści zakazanych moze niestety zawsze stwierdzić, iż są to JEGO PRYWATNEDUMANIA I TREŚCI ORAZ MNIEMANIE! Sądzę, że fafikom, Częstochowianinowiwyjaśniłem już co nieco. Jeszcze raz apeluję, aby Forum nie było CHAMSTEM, alerzeczową dyskusją! BEZ AGRESJI!
Czy budowa osiedla Marina Mokotów stanie?
Czy budowa osiedla Marina Mokotów stanie?Sąd anulował w środę wstępną zgodę na budowę dużego osiedla Marina Mokotów.Zawinili urzędnicy, którzy popełnili sporo błędów i złamali prawoNa ten wyrok organizacje ekologiczne czekały kilka lat. Wojewódzki sądadministracyjny uchylił warunki zabudowy dla osiedla na ponad 5 tys. osób uzbiegu ulic Żwirki i Wigury oraz Racławickiej. Sędzia przez kilkanaście minutwyliczała błędy, które popełnili urzędnicy byłej gminy Centrum (wydalidecyzję) oraz Samorządowego Kolegium Odwoławczego (kontrolowali warunki).miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2742546.html
www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20090903&typ=po&id=po21.txtZdjęcie kobiety leżącej między dwoma nagimi mężczyznami zpodpisem "Matka Polka, Matka Boska. Supermenka" zamieszczone wdodatku "Wysokie Obcasy" do "Gazety Wyborczej"Sąd Rejonowy Warszawa Mokotów uznał on, że takie zestawienie wpodpisie "nie musiało oznaczać Matki Boga, a jedynie cechy, jakieobecnie musi posiadać współczesna matka".Jaki jest związek między Matką Boską a nagimi mężczyznami ?
Jeżeli o aresztowaniach decydował zerowy asesor
Jeżeli o aresztowaniach decydował zerowy asesorJeżeli o aresztowaniach decydował jakiś zerowy asesorto są prawdziwe jaja:)))))www.wprost.pl/ar/118027/Podejrzani-ze-sprawy-Tomasza-Lipca-wyszli-na-wolnosc-przez-blad-sadu/Czterech podejrzanych w sprawie korupcji w Centralnym OśrodkuSportu wyszło na wolność – ustalił „Wprost”. Jak się dowiedzieliśmy,stało się tak, bo Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów zbyt lakonicznieuzasadnił zastosowanie tymczasowego aresztu. Za kratami nadalpozostaje podejrzany w tej samej sprawie były minister sportu TomaszLipiec.
W. Picheta nr na liście PO w układzi ekorupcyjnym!
Nie kompromituj się młody człowieku ...Owszem nie było w 1997 roku PiS, lecz PC [wcześniej] PC AWS ...Chłopcze ... PiS powstał jako zarejestrowana partia w czerwcu 2001 roku - gdybyśbył moim uczniem to sprawa matur byłaby uratowana a dla Ciebie taka informacjaoczywista ... odsyłam do dokumentów rejestracyjnych Sąd Okręgowy dla miastawarszawa - Mokotów [jedyny sąd, który dokonuje rejestracji partii politycznych].Komitet wokół Lecha Kaczyńskiego - obecnego Prezydenta RP powstał w marcu 2001roku. Zanim cokolwiek napiszesz sprawdź - UPEWNIJ się - ponieważ próbującośmieszyć mnie, ośmieszasz siebie samego. Gdybym, się pomylił to napisałbym opomyłce - przyznaję się do błędów, ale o dacie założenie mówił całkiem niedawno[dla wszystkich niewiedzących] sam lider Jarosław Kaczyński. Zatem dla Ciebie.
Spółdz. Przy Metrze - czy to prawda?
W dniu 13 lutego 2006 r. w Sądzie Rejonowym dla W-wy Mokotowa w III WydzialeKarnym zapadł wyrok, w którym sąd uznał oskarżonych: Ewę Zacharewicz, ElżbietęDobrzańską i Andrzeja Matza (byli członkowie zarządu spółdzielnimieszkaniowej "Przy Metrze") za winnych popełnienia czynu z art. 212 kk. tj.o to, że działając wspólnie i w porozumieniu w skargach adresowanych do:Ministra Sprawiedliwości, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji,Komendanta Głównego Policji, Komendanta Stołecznego Policji oraz ProkuratoraProkuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów umyślnie i fałszywie pomówili RenatęMatysiak o takie postępowanie, które nie miało w rzeczywistości miejsca. Anadto pomówili R.Matysiak o postępowanie mogące poniżyć ją w oczach opiniipublicznej, a przede wszystkim pomówienie to mogło narazić ją na utratęzaufania potrzebnego do zajmowania stanowiska i zawodu, jaki wykonuje.Sąd orzekł wobec oskarżonych Ewy Zacharewicz, Elżbiety Dobrzańskiej iAndrzeja Matza karę grzywny, karę nawiązki i zwrot kosztów tzw. zastępstwaprocesowego.Wyrok III k 2539/01 nie jest prawomocny.
Bezdomny nie ma prawa do sądu Podobno studia sa trudne. Skad tylu idiotow?mnie sedzina podwazyla zeznania, bo nie pamietalam daty matury corki. Corkawkrotce konczy studia, bez matury trudno to sobie wyobrazic, ale sad rejonowywarszawa mokotow stwierdzil na tej podstawie (jest to w uzasadnieniu wyroku),ze moje zeznania sa niewiarygodne.
Nowy kk Ziobro
> Protestuje za to prof. Zbigniew Hołda z Fundacji Helsińskiej: - Powiem> brutalnie: te przepisy zachęcają, by bogaci bronili swojego mienia, zabijając> biednych!Ja powiem jeszcze brutalniej: te przepisy zachęcają też biednych, by broniliswego mienia zabijając bogatych! Tak! Czyli wszyscy są zachęceni. I bardzodobrze! W ten sposób zabijani będą nie biedni, nie bogaci, tylko po prostuzłodzieje, przez co będzie ich mniej.Sędzia Podgórski, wiceprezes SR Warszawa Mokotów tę zmianę przyjmuje z uznaniem.Prof Hołda, ex-karnista Komisji Kodyfikacyjnej, obecnie na jurgielcie FundacjiHelsińskiej chwali za to możliwość orzekania kar poniżej jednego miesiąca. Za toja nie spieszę się z chwaleniem, bo mogę pójść do pierdla np. za paleniepapierosów w pubie, kiedy już lobby kardiologów przeforsuje swoje faszystowskiezakazy.Ogólnie tendencje projektu nowego kodeksu widzę pozytywnie; wysokość niektórychkar, sposób traktowania recydywy i wysokość grzywien wyglądały na to, że ktośchce sobie wyjątkowo podle zakpić z ofiar przestępstw.Pozostając w temacie, nie mniej ciekawe od opinii prof. Hołdy (nie ma chybatakiej sprawy, o której by się ten facet nie wypowiedział) są opinie rozmaitychjaczejek korporacji prawniczych na temat projektu zabrania im uprawnieńdyscyplinarnych wobec swoich członków (wyobraźmy sobie sąd dyscyplinarny CosaNostry sądzący jakiegoś mafioza za niepłacenie państwu podatków). Tu akurat szumbył jak najbardziej do przewidzenia, tym razem jednak jaczejki wezwałyinternacjonalistyczną bratnią pomoc swoich zagranicznych kolegów po fachu (?),co dowodzi słuszności prastarego porzekadła, że ... ... łba nie urwie:serwisy.gazeta.pl/kraj/1,69906,3659051.html
Czy to znaczy,mafik,że procesy prasowe nie Wybacz że bez logowania się.Wybacz również, że uznam iż nie bardzo znasz prawo, choć paragrafy - znakomicie. Sądy Pracy NIE ZAJMUJĄ SIĘ PRACĄ NA PODSTAWIE UMÓW CYWILNO - PRAWNYCH, o czym przypominam po raz setny (licząc swoje teksty, także drukowane) i przypominam tak od mniej więcej 10 lat, ale mało kto chce to przyjąć do wiadomości. Każdy, kto NIE PRACUJE na podstawie umowy o pracę, nie podlega jurysdykcji sądów pracy ANI NIE PODLEGA OCHRONIE ZE STRONY INSPEKTORÓW PRACY.Czy dość jasno to wyartykuowałem, aby więcej nie wracać do dowodu wprost iz 2 x 2 = 4 ?Co do stosunku Pana Zolla do obowiązków to mam identyczne zdanie, jak o sądach. W pewnej sprawie był uprzejmy ustami swojej pani dyrektor Jadwigi Luty (nie łamię prawa, wymieniając jej nazwisko) określić moją sprawę jako (cytuję) "celowe wprowadzenie w błąd". Było też sporo epitetów które zacytuję kiedyś w druku i w powódzwie z tyt. obrażenia mnie i celowego wprowadzenia w błąd. Bo wbrew temu co ta pani napisała, sprawę WYGRAŁEM bez potrzeby odwoływania się do sądu, na poziomie zaskarżenia decyzji do organu sprawującego nadzur nad ZUS. Ale pan Zoll przy dobieraniu pracowników nie musiał kierować się - co własnie udowodniłem - ich fachowością i wiedzą. Więc o panu Zoll'u i jego dbbałości o interesy obywateli będę mówił albo prawdziwie czyli źle, albo - wcale. Bo mam jeszcze kilka (naście?) innych przykładów jego niekompetencji i apologizowania łamania prawa nawet przez SEJM i pana prezydenta. On bierze pensje nie od obywateli, więc dlaczego ma wystepować pzreciwko swojemu chlebodawcy?Przykład ZABLOKOWANIA sprawy przez sąd o którym piszę kilka postów wyżej, pochodzi z sądu rajonowego dla Warszay Mokotów. Mozliwe, że Warszawa jest małym miastem, skoro twierdzisz że koterie sa mozliwe w małych miastach... Cóż to za miasto - 2 miliony ludzi?
Co dalej z gminnymi zakładami budżetowymi?
Jaka to Warszawa uczciwa!Poniżej tekst informacji, jaką znalazłem w "Południu" - takiej bezpłatnejgazetce wydawanej w Warszawie(www.poludnie.com.pl). Moze podsuniecie go waszymzarządcom - zakładom budżetowym:"Obowiązek wspólnot mieszkaniowychWybór zarząduZgodnie z informacjami uzyskanymi od dyrekcji Zakładu GospodarowaniaNieruchomościami w Dzielnicy Mokotów w myśl treści statutu określającegoprzedmiot działalności jednostki budżetowej miasta, ZGN może gospodarować wgranicach zwykłego zarządu nieruchomościami mieszkalnymi wchodzącymi wyłączniew skład zasobu nieruchomości miasta stołecznego Warszawy.ZGN Mokotów jako jednostka budżetowa sprawuje funkcję administratora wnieruchomościach wspólnotowych. Stan ten ma charakter przejściowy do czasuuregulowania sytuacji przez właścicieli nieruchomości. W związku z tym ZGN –Mokotów podjął zdecydowane działania polegające na informowaniu wspólnotmieszkaniowych, których obiektami administruje, o konieczności podpisywaniaumów na administrowanie z uprawnionym podmiotem. Część umów, tych z najdłuższymokresem wypowiedzenia (6 miesięcznym) zostało już wypowiedzianych.Wspólnoty mieszkaniowe, w których funkcję zarządu sprawuje m. st. Warszawa,winny w jak najkrótszym czasie podjąć uchwałę o odwołaniu dotychczasowegozarządu i dokonać nowego wyboru.Zgodnie z ustawą o własności lokali (Dz. U. nr 80 z 2000 r. poz. 903 tekstjednolity) „Członkiem zarządu może być wyłącznie osoba fizyczna wybrana spośródwłaścicieli lokali lub spoza ich grona [ …]” Nieprzeprowadzenie przez wspólnotymieszkaniowe do tego zobowiązane czynności odwołania a następnie wyboru zarządudoprowadzi do ustanowienia przez sąd zarządcy przymusowego. Trwające obecniezebrania wspólnot mieszkaniowych są odpowiednim czasem do uregulowania tychspraw.
A jednak będzie śledztwo
A jednak będzie śledztwoStołeczna prokuratura wszczyna śledztwo w sprawie domniemanej obrazyuczuć religijnych przez piosenkarkę Dorotę Rabczewską, znaną jakoDoda."Będzie wszczęte śledztwo w tej sprawie, nakazane nam przez sąd"-powiedziała szefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów KatarzynaDobrzańska. Śledztwo może się zakończyć umorzeniem lub teżpostawieniem zarzutów i aktem oskarżenia.Latem w wywiadzie prasowym Doda mówiąc o Biblii, stwierdziła,że"bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię", bo - jej zdaniem -"ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palącyjakieś zioła". Dopytywana, o kim mówi, dodała: "O tych wszystkichgościach, którzy spisali te wszystkie niesamowite historie".Zawiadomienie do prokuratury złożył przewodniczący OgólnopolskiegoKomitetu Obrony przed Sektami Ryszard Nowak. Zarzucił Dodzieprzestępstwo znieważenia przedmiotu czci religijnej i obrażeniauczuć religijnych m.in. chrześcijan i Żydów. Powołał się na artykułKodeksu karnego, który stanowi: "Kto obraża uczucia religijne innychosób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsceprzeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawieniawolności do lat 2".W sierpniu mokotowska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa,uznając, że wypowiedź Dody nie kwalifikuje się jako przestępstwoobrazy uczuć religijnych. Niedawno Sąd Rejonowy dla WarszawyMokotowa uwzględnił jednak zażalenie Nowaka na tę decyzjęprokuratury, uznając ją za przedwczesną. Sąd nakazał prokuraturzepodjęcie śledztwa, w którym ma ona powołać biegłego językoznawcę ireligioznawcę oraz przesłuchać Dodę oraz Nowaka."Będziemy wykonywać to, co zlecił nam sąd" - powiedziała Dobrzańska.Nie umiała powiedzieć, kiedy śledztwo będzie mogło się zakończyć,gdyż nie sposób określić, kiedy biegli przedstawią swe opinie.W sierpniu br. TVP zawiesiła współpracę z Rabczewską po jejwypowiedziach na temat Biblii, które zdaniem TVP mogły obrażaćuczucia religijne chrześcijan.www.rp.pl/artykul/15,385231_Czy_Doda_obrazila_.html
Boni: Populistyczny atak Pitery osłabia państwo...
Ku pamięci!!W zwierciadle strychu. Nowe lepsze czasy dla Pitery…„Nastała bowiem nowa era w dziejach strychu – era Kaczora. Podobnosam pan prezydent obiecał, że ostatecznie rozwiąże problemmieszkaniowy Pitery. Po zerwaniu koalicji z Platformą głosniezależnej radnej jest potrzebny PiS-owi w Radzie Warszawy. NaPiterze wręcz wisi nowa koalicja PiS–LPR.Nowa era zaczęła się od tego, że szefową wydziału lokalowego naMokotowie została Aleksandra Różycka, która startowała w wyborachsamorządowych pod szyldem komitetu Julii Pitery. Obie panie głosiłyhasło: "Dość układów, posprzątajmy Warszawę". Rzeczniczka prezydentamiasta Anna Kamińska zapewnia, że no¬minacja Różyckiej nie ma wpływuna decyzje w sprawie Pitery.W tym samym czasie wyleciała z pracy inna urzędniczka – BarbaraKalisiak, która naraziła się Piterze wymierzając jej strych na ponad80 mkw.Święta wojna!!W ciągu 18 lat strychem Piterów zajmowały się: UrządDzielnicy Mokotów, burmistrz gminy Warszawa Centrum, prezydent iwiceprezydent Warszawy, NSA, starosta i wicestarosta powiatuwarszawskiego, przewodniczący Rady Powiatu, powiatowy i wojewódzkiinspektor nadzoru budowlanego, policja, prokuratura, sąd cywilny ikarny. (…)Zdaniem naszych rozmówców, którzy znają Piterę, jejzajadłość w walce o swoje wynika z potrzeby zademonstrowania światu:JA MAM RACJĘ. Jest to potrzeba tak silna, że tłumi głos rozsądku.W zwierciadle strychu!!!Strych Piterów, w którego historii, jak wkrzywym zwierciadle, odbija się cała choroba warszawskich urzędów ipartyjnych mediów, stał się dziś przytulnym, dwupoziomowymmieszkaniem. Czyż jednak w zwierciadle historii strychu nie odbijasię sama Julia Pitera?>www.nie.com.pl/art3554.htm
Samson:nie molestowalem dzieci
ReMagaNie mam zamiaru sie z Toba klocic i tego nie zrobie..Wieszdobrze za jaka osobe uwazam Ciebie i zdania nie zmienie ,toby bylo ostatnia rzecza jaka bym zrobila,a dla pozostalychbylby wielki ubaw.Czytajac mase artykulow na temat psychologa doszlam dotakich wnioskow ,jak rowniez ogladajac reportaze.Areszt uchylil sad -wiadomo ,ale chyba byla jakas podstawa?*Samson na wolnościAreszt Samsonowi uchylił Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów ze względu nazły stan jego zdrowia. Według lekarzy dalsze przebywanie w warunkachwięziennych mogło zagrażać jego zdrowiu i życiu – tłumaczy sędziaWojciech Małek z Sądu Okręgowego w Warszawie. *www.efakt.pl/wydarzenia/artykul.asp?artykul=41910Jezeli chodzi o wyglad mialam na mysli jego deppresje itpByl zbyt pewny siebie itd.Mowa ciala duzo mowi oczlowieku.Pewnie zaraz ktos mi zarzuci ,ze znow siewymadrzam ,ale osoby ,ktore maja depresje tak sie niezachowuja ponadtto jego wypowiedzi itd...Czyli mamy juz 2 panow na wolnosciTen artykul nic dodac nic ujac.W innym artykule ,ze wiezligo karetka pogotowia*21 stycznia, w dniu kolejnej rozprawy, psycholog Andrzej Samsonzostał przewieziony karetką do szpitala.- Jego stan zdrowia jest bardzo poważny. Dalsze przebywanie wareszcie śledczym zagrażałoby jego zdrowiu i życiu. Jego stanzdrowia był cały czas zły. Pogorszył się w ostatnich tygodniach.Jest pod kroplówką. Leży, nie ma siły chodzić. Ma niewydolnośćnerek, co grozi utratą życia. Trudno mówić o dozorze policyjnym, boon prawdopodobnie z tego szpitala może już nie wyjść - mówiła mjrLuiza Sałapa, rzecznik prasowy Centralnego Zarządu SłużbyWięziennej.* itdTo sa moje spostrzezenia do ktorych mam prawo ,nikogo nieobrazam i czekam na dalszy przebieg sprawy, ktory ma wydacsad....Niewazne czy to dotyczy mojego dziecka czy innego ,zawszebede stala w ich obronie.........
Rydzyk bierze port
Innym razem („Fakt” 2004-07-20) zarzuciła Bogdanowi Żmijewskiemu, że jako zastępca szefa Komisji Inwentaryzacyjnej Warszawy wykorzystuje tę funkcję do robienia prywatnych interesów. Zarzut okazał się bezpodstawny, ale Julia Pitera nie wycofała fałszywego zarzutu. W rezultacie w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy VIII Wydziale Karnym toczy się sprawa z oskarżenia prywatnego.10 bm. Bogdan Żmijewski zwrócił się do Marszałka Sejmu RP o udzielenie informacji temu Sądowi, czy Sejm podjął uchwałę o zawieszeniu postępowania karnego toczącego się przeciwko posłance, a także czy posłanka złożyła wniosek o to, by Sejm zażądał zawieszenia postępowania karnego do czasu wygaśnięcia jej mandatu. Sąd bowiem oczekuje zezwolenia na ściganie.W tej sprawie Julii Pitery nie obejmuje immunitet poselski. Wynika to z art. 7., ust. 1. i 3 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, albowiem postępowanie karne zostało wszczęte zanim została wybrana posłanką.We wrześniu ub. r. do Prokuratury Rejonowej Warszawa–Śródmieście wpłynęło zawiadomienie o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa „poprzez bezprawne wywieranie wpływu na czynności urzędników samorządowych [...] w celu osiągnięcia bezprawnych korzyści materialnych [...]” oraz „poprzez fałszywe oskarżenie przed prokuratorem warszawskich urzędników samorządowych, tworzenie fałszywych dowodów, zatajenie dowodów niewinności [...]”. Zawiadomienie wniósł Wiktor Czechowski, zastępca burmistrza dzielnicy Mokotów znany z tępienia osób, które przedkładają interes prywatny nad publiczny czy nadużywają zajmowanych stanowisk w samorządzie. Nie są to jedyne dwie sprawy, w których Julia Pitera jest stroną.
Żydów najczęściej antysemici ratowali
IPN kłamie?"W konsekwencji doniesień prasowych "Gazety Wyborczej"i "Rzeczpospolitej" pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowejprowadził od wiosny 2005 do stycznia 2007 postępowanie sprawdzającew tej sprawie. Poza informacjami prasowymi nie znaleziono dowodów,by Jan Kobylański zadenuncjował w czasie wojny Niemcom małżeństwoŻydów. W jego toku nie zdołano potwierdzić, z uwagi na niepełne daneosobowe sprawcy, żeby były konsul honorowy RP Jan Kobylański był tąsamą osobą, która jako Janusz Kobylański była podejrzaną w latachczterdziestych XX w.W konsekwencji w styczniu 2007 r. pion śledczy IPN (Główna KomisjaŚcigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu) odmówił wszczęciaśledztwa w sprawie domniemanego wydania podczas wojny ukrywającychsię Żydów.""W marcu 2007 Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy IPN, zaprzeczyłstwierdzeniom Gazety Wyborczej jakoby rodzina Szenkerów zginęła wgetcie lub Treblince, a śmierć ta była konsekwencją denuncjacjidokonanej przez Kobylańskiego. Z ustaleń dokonanych w sprawiewynika, że członkowie rodziny Szenkerów nie zginęli wskutekzadenuncjowania ich i aresztowania przez funkcjonariuszy gestapo.""1 października 2005 Kobylański założył przeciw 19 dziennikarzom(m.in. Mikołajowi Lizutowi, Jarosławowi Gugale i JerzemuMorawskiemu) sprawę z oskarżenia prywatnego o pomówienie w SądzieRejonowym Warszawa-Mokotów. W dniu 5 maja 2008 miała się odbyćrozprawa pojednawcza, jednak sąd zrezygnował z posiedzeniapojednawczego (8 dzienikarzy nie stawiło się na rozprawie)".+++++++++++++++++++++Słowem Scan, nazywanie Kobylańskiego szmalcownikiem, to zwykłepomówienie jest właśnie.
Jutro tradycyjnie już pis ziobru w pisdeczkę Łojejka, jednak nie jak się okazało.Zatrzymanie przez ABW Jaromira Netzla i Konrada Kornatowskiego byłozasadne - Sąd Rejonowy Warszawa Mokotów.pisiaki powinny odpalać korki od szampanów.Nie całkiem wtopiły, to również sukces.
rozwód/separacja na ursynowie
Sąd Okręgowy w al. SolidarnościWydz.III Cywilny - Mokotów, Wilanów i Ursynow (choć niewymieniony)warszawa.so.gov.pl/index.php?pid=225
Sp. własnośc. a księga wieczysta-pytanie
Cześć,t-72 napisał:> Przysługuje mi tzw. spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego.> Co mam zrobić, by założyć księgę wieczystą na moim mieszkaniu. Gdzie mam iść> i po jakie dokumenty?Musisz zgromadzić dokumenty:- Zaświadczenie ze spółdzielni stwierdzające, że służy Ci spółdzielczewłasnościowe prawo do tego lokalu (musisz przy zamawianiu powiedzieć, że to dlazałożenia księgi, bo ono jest wówczas szersze w treści niż np. dla notariusza);- Wypis z rejestru gruntów dla działki (z właściwej Geodezji: podpytaj współdzielni gdziej tę Geodezję masz, a nadto niech Ci spółdzielnia poda danegeodezyjne typu nr działki, może numer księgi dla działki, może obręb - to coma);- umowę nabycia (jeśli z rynku wtórnego nabyłeś to wypis aktu albo - jeśli tobyło bardzo dawno - to tę pisemną, którą rejestrowałeś w US, jeśli odspółdzielni - to pisemną zawartą ze spółdzielnią).>Gdzie co składać i ile to kosztuje i ile trwa?> [Warszawa-Mokotów]Jeśli mieszkanko w Warszawie to Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, WydziałKsiąg Wieczystych, Al. Solidarności 58 (przy tunelu Trasy WZ).Pamiętaj, że w środy sąd nie jest czynny dla interesantów.Na miejscu ustalisz właściwy wydział (ten zależy od miejsca położeniamieszkanka). Niektóre wydziały mają wzory wniosków, a jeśli Twój by nie miał topiszesz sobie tak:Jan Jacek Nowakzam. ....dot. KW nr ....*wartość przedmiotu: ...**WniosekSkładając w załączeniu:- ...- ...- ...(tu opisujesz trzy dokumenty)wnoszę o założenie księgi wieczystej dla spółdzielczego własnościowego prawa dolokalu numer ...w Warszawie przy ulicy ... o powierzchni użytkowej...., wbudynku należącym do Spółdzielni Mieszkaniowej .... wpisanym do księgiwieczystej KW nr ............., oraz o wpisanie w jej Dziale II:Jana Jacka Nowaka, syna Zenona i Ewy, PESEL:............(+ ew. żona jeśli prawo jest wspólne).Tak na górze gdzie postawiłam * wpisać trzeba nr księgi wieczystejnieruchomości spółdzielni, a tam gdzie ** - wartość Twojego lokalu.Wniosek taki przygotuj sobie w 2 egzemplarzach: jeden z dokumentami złożysz wsądzie a na drugim niech Ci są przystawi pieczęć o przyjęciu.Opłata za samą księgę (za jej druk) jest niska i wynosi 40,-zł, natomiast zawpis Ciebie do księgi jest znacznie wyższa i liczona jest od wartości Twojegolokalu.Dziś już terminy dla rozpatrywania wniosków nie są tak abstrakcyjnie długiejak kiedyś, natomiast Ty pamiętaj, że aby składać wniosek o wpis hipotekizabezpieczającej spłatę kredytu/pożyczki nie musisz czekać aż sąd założyksięgę. Możesz ten drugi wniosek składać zaraz po złożeniu tego o księgę albonawet równocześnie, z tym, że w takiej kolejności: najpierw o księgę a potem owpis hipoteki.Wierząc, że jasne to dla Ciebie (jak coś nie tak to się upomnij) a japozdrawiam Cię serdecznie. B.
Witaj:)lubieradio napisał:> Mniej wiecej kumam juz co będę musiał zapłacić u notariusza - akt 7 grudnia> 2005 wychodzi ok 4200 włącznie z wnioskiem o wpisanie mnie jako własciciela i>to płace u Notariusza.U notariusza płacisz to co jest należne od umowy sprzedaży (ustanowieniehipoteki to osobna czynność). Oczywiście jak już wiesz i to możesz zrobić wformie aktu, ale notariusz ma prawo pobrać dodatkową opłatę.> teraz czeka mnie wyprawa da sadu w celu wpisania hipoteki zwykłej i kaucyjnej> na rzecz banku. Kredyt wynosi 180 tysiecy złotych.To będziesz oczywiście mógł zrobić dopiero wtedy, kiedy kupisz mieszkanie(czyli podpiszesz akt notarialny), i kiedy notariusz wypis Twojego aktu złoży wsądzie, a ma na to 3 dni.> ide da sadu z wypełnionym wnioskiem i pismem w banku (za które w banku mam> zapłacic ok 200 zł - bo w tym jest jakiś tam podatek czy coś takiego)Od Twoich hipotek (tak dla jasności) podatek od czynności cywilnoprawnychwynosi:- od zwykłej: 180,-zł (tu jest 0,1%0;- od kaucyjnej: 19,-zł (ten jest stały).Ja sugeruję zawsze przygotowanie sobie wniosku w dwóch egzemplarzach (są tam nadole w sądzie, a czasami banki dają - takie komputerowe druki formatu A-4,czterostronicowe):- jeden z oświadczeniem bank uzostawiasz sądowi;- na drugim niech Ci sąd przystawi prezentatę o przyjęciu.> składam wniosek po długikm staniu w sadzie (Warszawa mokotów :-) ) i co ?> musze zaplacić coś ? jeśli tak to ile - hipoteka zwykła na 180 tysiecy ,> kaucyjna 40 tysiecy.W sądzie musisz wejść do tej dużej sali - tam będzie kilka takich stanowisk.Musisz zapytać, które obsługuje Wydział VI. Twoje Bemowo to właśnie tenwydział. Tam zostawiasz ten wniosek, o którym wyżej (pamiętaj: dopiero jaknotariusz złoży wypis aktu).Tam również winni naliczyć Ci opłaty.W najgorszym przypadku Twoje opłaty sądowe winny wynosić:530,-zł (za zwykłą) + 145,-zł (za kaucyjną).Tak jest dziś przy kredytach udzielonych na nabycie nieruchomości.Od marca opłaty sądowe nam się zmieniają i w Twoim przypadku powinno to być 2 x200,-zł, ale jeśli zamierzasz czekać ze złożeniem swego wniosku do marca tojeszcze popatrz tak przy okazji na ubezpieczenie kredytu: im dłużej hipotekinie wpisane tym wyższe ubezpieczenie płacisz.Dziś mamy ponadto rozporządzenie szczególne z 1998 roku, które (m.in) zwalnia wogóle z opłat sądowych wnioski o wpis hipoteki zabezpieczającej kredytyudzielone na budownictwo mieszkaniowe (no, u Ciebie tak jakby to właśnie).Drugi warunek, który musi byc spełniony aby ubiegać sie o zwolnienie to ten, żekredytobiorca jest właścicielem nieruchomości (czyli nie ma tu osób trzecich).W praktyce niestety dość trudno (przy developerach) takie zwolnienie uzyskać.Spójrz na moje wyjaśnienia (do Malcolma - chyba taki nick) w tym wątku:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=656&w=31694292> u notariusza mi powiedziano ze jesli składam sam to nic nie płace , a jesli> zleciłbym to kancelari to oni by pobrali 800 zet bo takie sa taksy.Od Twojej łącznej kwoty hipotek [220.000,-zł] może to być przy kredycie nanabycie nieruchomości taksa dodatkowa 452,-zł + VAT 22% tj. 99,44,-zł.Wiem, że niektórzy mówią: "wolę zapłacić i nie oglądać sądu", ale większośćtrochę jednak musi na tę kwotę popracować (i zna sympatyczniejszy sposóbspożytkowania takiej kwoty) - decyzja oczywiście należy do Ciebie.> No wiec poczłapie sam z wniskami, papierami i sztucznym uśmiechem :-)> prosze opisać step by step co mam zrobic i ile zabrac kasy , a moze potem> dopiero czeka mnie płacenie ...Możesz zapłacić albo na miejscu w kasie albo na konto sądu - sąd bodajże dajena to 7 dni (ale ostatnio nie sprawdzałam - mogło się coś zmienić).Jeszcze (tak na wszelki wypadek napiszę gdzie sąd nasz):Sąd Rejonowy dla Warszawy MokotowaWydział Ksiąg WieczystychAl. Solidarności 58.To takie stare gmaszysko po prawej stronie (patrząc w stronę Woli) przy TuneluTrasy W-Z.> fenkju :-))))Wierzę, że niczego nie pominęłam i w miarę zrozumiale wszystko napisałam.Masz jeszcze troszkę czasu i gdyby "coś" to wiesz gdzie mnie szukać:DPozdrowienia serdeczne. B.
Mieszkańcy pytają, radny Stachera odpowiada
wstachera napisał:> Miejscowy plan zagospodarowania (w formie czarno-białej) był publikowany w Co> Słychać? bodajże w marcu lub kwietniu 2004 r. Proszę zadzwonić do Biura Rady> Urzędu Miasta i poprosić o ksero z tego egzemplarza (a może mają jakiś wolny> egzemplarz?).Dziękuje za namiar na mapke - chcoiaż nie jest zbyt czytelna.>> Kilka drobnych odpowiedzi i dopowiedzi:> - Ząbki z trasą Olszynki Grochowskiej ma łączyć Nowoziemowita, aczkolwiek OG> wydaje się najmniej prawdopodobna – będzie przecież Trasa Tysiąclecia i> Żołnierska w pobliżuCo do trasy Olszynki Grochowskiej - jeśli pojawią się jakiekolwiek problemy z dokończeniem obwodnicy etapowej na Żołnierskiej - (np. kompetencyjne przy współpracy między województwem WarszawA i GDDKiA, protesty lub sprawy sądowe - to Warszawa da sobie spokój z Żołnierską, wyjmie z szafy teczkie Trasa OGi zacznie przygotowywać tą inwestycje żeby zamknąć ring.Jak etapówke uda sie skończyć budować to trasa OG to będzie potrzebna za jakies 2 dekady.Trasy 1000 lecia nie będzie, Warszawa porzuciła ten projekt po protestach mieszkańów na Saskiej Kępie - będzie tylko trasa zamykająca obwodnice śródmiescia tj rondo wiatraczna-nowozabraniecka- węzeł Żaba.> - ul. Strażacka jest bezcenna dla Rembertowa i myślę, że chociażby z tego> względu powstanie dość szybkoPrzestanie być bezcenna jak Rembertów będzie miał bezkolizyjny wjazd na poszerzoną Żołnierską - nie powstanie szybko bo wszyscy wieeimy jakie jest tempo budowania ZDM-u - najlepszą wizytówką jest przebudowa skrzyżowania przy Galerii Mokotów lub błędy proceduralno - administracyjne na trasie Siekierkowskiej - przez co sąd zatrzymał budowe. Miasto będzie miało o wiele więcej ważniejszych inwestycji od Strażackiej.np. domknięcie obwodnicy śródmieścia i udrożnienie Towarowej, przebudowa doliny służewieckiej, budowa trasy mostu północnego, dokończenie etapówki,udrożnienie mostu Świętorzyskiego i budowa dróg w obrębie Parku Praskiego i nowojagielońskiej, nowokijowskiej, nowoziemowita.No i inwestycje komunikacyjne niedrogowe - 2 linia metra, trasa tramwajowa na Modlińskiej czy centralny system sterowania ruchem.W warszawie drogo i długo się buduje bo wykup nieruchomości jest drogi i procedury wywłaśczeniowe też trwają. Przygotowanie inwestycji od uzgodnień społecznych do uzyskania pozwolenia na budowe trwa 4-5 lat.Więc na strażacką prosze nie liczyć z najbliższych 10-15 latach !!!> - modernizacja trasy 634 z funduszy wojewódzkich nie dotyczy ul.Nowoziemowita,> ale starej trasy: Skorupki, Piłsudskiego, Warszawska, Łodygowa.Oczywiście - pisałem o obu tych drogach tylko dla tego że Pan demonizował ich wpływ na miasto, staszy Pan mieszkańów i radnych podziałem miasta i utrudnieniami, stosuje Pan niewłaściwe porównania - Łomianki, Marki.Modernicacje 634 mozęmy mieć szybko, a budowa Nowoziemowita (przez Warszawe a nie województwo) będzie gdzieś kolo 2012-2015.Jak już pisałem - uważam, że miasto stosuje błędną i krótkowzroczną politykę drogową. Drogi trzeba planować nie na ruch dzisiejszy a na ten za 20 lat.A 634 i Piłsudskiego okażą się za wąskie nawet jak będziemy mieli już wszystkie obwodnice - bo ruch loklany nadal będzie rósł.Co do odcinka etapówkli i WOW Marki - Zielonka to też nnie będzie to szybkoinwestycje trzeba przygotować - możliwe ze nawet dla przyspieszenie jej trzeba będzie wydzielić z WOW. bo WOW - może mieć spory poślizg z racji protestów mieszkańców Wesołej - i pewnie skończy sie na wariancie W3 przez Okuniew. Pozatym GDDiKA nie ma za co zbudować WOW.Zanim pojawią sie budożery na granicy Ząbek GDDKiA ma jeszcze kilka spraw do zrobienia - budowa łącznika A2 - Al prymasa Tysiąclecia, budowa wylotówki na Gdańsk i trasy pólnoc południe. Modernizacje Toruńskiej - (budowa nowych wiadukótw na Żeraniu i poszeżenie mostu grota) - wnisoek -łącznik MArki- Zielonka nie wczesniej jak koło 2015 !!!> jest też częścią ViaBaltica, a na obwodnice na tej trasie trochę pieniędzy >się wydaje.Wydawało się !!!!Pisalem wczesniej o zmianie finasowania dróg w 2004 i 2005Teraz nie ma za co dróg budować !!!!Pozdrawiam
uffff - oto kamień milowy
uffff - oto kamień milowyGminy zapłacą kamienicznikom za długi lokatorówMariusz Jałoszewski2006-09-11, ostatnia aktualizacja 2006-09-11 20:43Takie są konsekwencje wczorajszego wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Wyrokmoże zmusić gminy do budowy mieszkań socjalnych.Sprawę wywołało Towarzystwo Budownictwa Społecznego z Kościana w Wielkopolsce,który od kilku lat procesuje się z miejscową gminą.TBS chce pozbyć się ze swojego budynku lokatora, który nie płacił czynszu orazrachunków za prąd. W 2004 r. sąd orzekł eksmisję, ale pod warunkiem, że gminazapewni mu mieszkanie socjalne.Do dziś lokalne władze nie wywiązały się jednak z obowiązku, a lokator nadalnie płaci za mieszkanie. TBS stracił cierpliwość. Pozwał gminę Kościan dosądu, żądając, by ta wyrównała mu straty wywołane zaległym czynszem.Problem w tym, że obecne przepisy ustawy o ochronie lokatorów (art. 18 ust. 4)ograniczają odpowiedzialność finansową gmin. Generalnie za długi lokatoraodpowiada on sam. Jeśli jednak gmina nie zapewni mu mieszkania socjalnego, tomusi zapłacić kamienicznikowi różnicę w czynszu, który płacił dawniej lokator,a czynszem rynkowym, który obowiązuje w danej miejscowości.Zdaniem kościańskiego TBS-u przepis ogranicza prawo właścicieli nieruchomoścido pełnego odszkodowania oraz prowadzi do "wywłaszczenia jego na celepubliczne" i sytuacji, w której na bazie jego lokali gmina wykonuje swójobowiązek zapewnienia dachu nad głową najuboższym mieszkańcom.Sąd, do którego trafiła sprawa, zdecydował, że zanim wyda wyrok, TrybunałKonstytucyjny musi zbadać, czy sporny przepis nie kłóci się z konstytucyjnązasadą odpowiedzialności władzy za bezprawne działanie i ochroną własności.- Właściciel może dostać odszkodowanie równe różnicy w czynszach. Ale w małychmiejscowościach nie ma rynku mieszkań, więc jak wyliczyć tę różnicę? Gminy towykorzystują - przekonywał wczoraj na rozprawie przedstawiciel Sejmu posełWojciech Szarama (PiS).Trybunał orzekł, że przepis jest niezgodny z konstytucją. Nad wyrokiem nienaradzał się długo, bo niemal identyczny zapis tej samej ustawy (tyle że jużnieobowiązujący) skasował w maju tego roku.Sędzia Marian Grzybowski podkreślił, że przepis nie nakładał na gminy wysokichsankcji finansowych i nie opłacało im się przydzielać lokali socjalnychprzyznanych przez sąd. W efekcie część samorządów nie miała impulsu, żebyinwestować w budownictwo komunalne.Trybunał nie przesądził jednak, czy gmina ma wyrównać właścicielowi mieszkaniacałość poniesionych strat.Poseł Szarama zapowiedział, że Ministerstwo Budownictwa pracuje już nad nowymiprzepisami. - Może gmina powinna pokrywać 20-50 proc. strat, a pieniądze na topowinna mieć z większego udziału w podatkach? Może trzeba wyznaczyć jej terminna znalezienie lokalu socjalnego - rozważał poseł.Nie wiadomo, kiedy Sejm uchwali nowe prawo. Do tego czasu o tym, ile gminyzapłacą za długi lokatorów, będą decydować sądy.ŹRÓDŁO:Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forumWasze opinie (1)+ DODAJ swoją opinię• Gminy zapłacą kamienicznikom za długi lokatorów Gość: krotki, 11.09.06, 22:23ufffffffffffffffffPozdrawiamwszystkie opinie na forum »Wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedziużytkowników Forum. Więcej »PRACA? STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ!* Sprawdź naszą bazę ogłoszeń* Praca w Irlandii - ponad 300 ofert* Podyskutuj o swojej pracy* Załóż konto i dodaj swoje cv do bazyGospodarka. Najczęściej czytane24 h | tydzień* Solorz chce sprzedać ćwierć Polsatu za miliard* Chevrolet Aveo będzie produkowany na Żeraniu* Telewizja Polska - kolejna platforma cyfrowa?* Ruszyła największa polska inwestycja w Rosji* Trzy miliony mieszkań - na razie w lesie* W Polsce większa wolność gospodarcza* Narodowy Test IQ 200424 h | tydzień* Sprzedawcy DVD straszą klientów* Macie ziemię, to budujcie domy!* Dlaczego Monika Olejnik odeszła z TVP?* Lepper i Giertych wymusili z budżetu więcej* Bunt w placówkach Dominet Banku* Surfowanie po internecie w miejscach publicznych to szukanie kłopotów* Gdzie jest praca w Twoim regionie?oferta sprzedaży, mieszkanie142 m2, 1490000 zł, Warszawa, Mokotów, mazowieckieoferta sprzedaży, grunt3018 m2, 36000 zł, Moczydło, małopolskie
może nic więcej już nie spiep.... w Wawie
może nic więcej już nie spiep.... w Wawiemiasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3582678.htmlWidmo bankructwa nad MPRDMariusz Jałoszewski, Krzysztof Śmietana2006-08-30, ostatnia aktualizacja 2006-08-29 21:32Firma, która jeszcze kilka lat temu zgarniała większość zleceń drogowych w Warszawie, znika z rynku. Jutro sąd zajmie się wnioskiem o jej upadłość.Siedziba prywatnego Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych na Żeraniu jest niemal wymarła. - Telefony wyłączone. Pewnie niedługo ogłoszą upadłość i przyjdzie syndyk - przyznaje ochroniarz stojący na bramie. Firma, która jeszcze w zeszłym roku prowadziła kilka inwestycji drogowych, teraz ma kłopoty finansowe, komornika na karku i przynajmniej 140 spraw w samym tylko wydziale gospodarczym sądu na Pradze.Prezes z jaguara rozdaje banknotyJutro sąd będzie decydował o dalszych losach MPRD. Grupa byłych pracowników, która nie może doczekać się zaległych wynagrodzeń, chce upadłości spółki. - To jedyna szansa na odzyskanie pieniędzy. Wielu osobom firma nie płaciła przynajmniej przez kilka miesięcy - mówi jeden z byłych pracowników, zastrzegając anonimowość. Dodaje, że co jakiś czas prezes MPRD Hanna Pniewska podjeżdża swoim jaguarem do siedziby firmy i wypłaca pracownikom po 50-100 zł na tydzień.Oprócz nich na pieniądze czekają podwykonawcy. Np. kopalnia granitu Zimnik z okolic Strzegomia, która sprzedawała MPRD krawężniki. - Już dawno wygraliśmy w sądzie, ale komornik nie może tego wyegzekwować - narzeka Wioletta Kielińska z biura sprzedaży.Z firmą procesuje się też ratusz, domagając się m.in. kar za spartaczone jego zdaniem budowy nowych ulic. Stawką może być nawet 20 mln zł. A o kolejne pół miliona upomina się fiskus.MPRD nie pozostało dłużne. Też wytoczyło miastu kilka procesów. Uważa, że nie dostało pieniędzy za wykonane prace np. na rondzie Zesłańców Syberyjskich. Wczoraj firma wygrała w sądzie sprawę z ZDM o 1,7 mln zł.Byli krezusami, będą bankrutami?Do schyłku MPRD przyczynił się spór z ekipą byłego prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego, który oskarżył firmę o udział w zmowie drogowej. Razem z WPRD miało dyktować ceny w przetargach. Mimo konfliktu MPRD nadal wygrywało przetargi, bo dawało najniższe ceny. Inwestycje jednak straciły impet i zamarły. W końcu ratusz pozrywał z nim umowy, a rozgrzebane budowy np. przy Galerii Mokotów czy na ul. Górczewskiej skończyły inne firmy.Teraz MPRD nie ma zleceń od ratusza. Zatrudnia niewiele osób, głównie w wieku przedemerytalnym. Z firmy odeszła nawet wieloletnia rzecznik Aneta Awtoniuk, która zażarcie broniła firmy przed zarzutami.Najcenniejszym majątkiem spółki jest działka przy ul. Marywilskiej na Żeraniu z wytwórnią asfaltu.Ostatnio pojawiły się pogłoski, że MPRD chce kupić hiszpański inwestor. Kilka miesięcy temu firmie przyglądali się przedstawiciele firmy Polimex Mostostal, ale zrezygnowali. - Spółka była w tak złej kondycji, że uznaliśmy, iż nie ma sensu jej kupować - mówi Marcin Gesing, rzecznik Polimexu.Ale MPRD ma jeszcze szanse na niespodziewany zastrzyk gotówki od... miasta. Kończy się bowiem proces z prezydentem za oskarżenia o zmowę drogową. Spółka żąda astronomicznych pieniędzy - 50 mln zł! O tym, czy roszczenie jest zasadne zdecyduje sąd. Z prezes MPRD Hanną Pniewską nie udało nam się skontaktować.
Giertych sfinansowal antysemicki film
Giertych sfinansowal antysemicki filmW liście do warszawskiego sądu Leszek Bubel, nieudany polityk i wydawcawielokrotnie obwiniany o antysemityzm, wskazał na Romana Giertycha, że to onwyprodukował i sfinansował antysemicki film wyemitowany w roku 2003 przezTVP. Kasetę mającą wzburzyć polskie społeczeństwo przeciw Żydom nadano wczasie kampanii przed referendum w sprawie przystąpienia Polski do UniiEuropejskiej. Bubel twierdzi, że w podżeganiu do nienawiści rasowejGiertychowi pomagał Jacek Kurski – obecnie poseł PiS. Film przekazano – piszeBubel – jemu, aby go firmował i spowodował nadanie w TVP, co się stało. Bubelpisze, że wszystko odbyło się za wiedzą i zgodą posła Zygmunta Wrzodaka.Bublowi kasetę z antysemicką prowokacją teraźniejsi poplecznicy Kaczyńskichwręczyli przy świadkach. 10 lipca 2006 r. tenże sam Giertych przemawiał wJedwabnem: W Polsce nie ma i nie będzie miejsca na antysemityzm.7 wrześniaSąd Rejonowy Warszawa Mokotów odrzucił wniosek Bubla o ponowne skierowanie doprokuratury akt jego sprawy o szerzenie nienawiści rasowej. Bubel broniąc sięchciał, żeby prokurator zbadał podane przez niego rewelacje m.in. na tematGiertycha i Kurskiego. Sąd nie zgodził się, aby śledztwo wróciło doprokuratury. W ogóle umorzył proces Bubla.Prokuratura nie zgodziła się naukręcenie łba śmierdzącej politycznie sprawie. Złożyła apelację od umorzeniado sądu okręgowego. Czyżby sąd Mokotowa ucinając sprawę chronił przedkompromitacją wicepremiera i przywódcę LPR ostatnio deklarującego gorącąmiłość do Żydów?Czyżby po to sąd uwolnił Leszka Bubla od zarzutu nawoływaniado nienawiści rasowej, etnicznej i religijnej, aby ochronić przedidentycznymi zarzutami Romana Giertycha, Jacka Kurskiego i Zygmunta Wrzodaka?www.nie.com.pl/art8090.htmOkazuje się, że zaginął dowód popełnienia przestępstwa. 16 stycznia 2004 r.sąd zwraca się do policji o przekazanie kasety z nagraniem antyżydowskiegospotu. Policja odpowiada, że kasety nie ma... 14 października 2005 r. sądznowu prosi policję o kasetę dowód. Policja prośby nie spełnia.9 lutego 2006 r. pracownica sądu sporządza notatkę urzędową: W dniudzisiejszym w rozmowie telefonicznej z pracownikiem Komendy Rejonowej PolicjiWarszawa Krzysztofem Prądzińskim ustaliłam, iż po przeszukaniu szaf, gdziemogłaby znajdować się kaseta wideo wyżej wymie-niony nie odnalazłprzedmiotowej kasety.W kwietniu 2006 r. sąd żąda od policji wyjaśnieniaokoliczności zagubienia dowodu. Komendant stołeczny policji odpisuje: Trwajączynności zmierzające do ustalenia miejsca przechowywania poszukiwanegodowodu rzeczowego.PRL wraca do sadow i policji w szybkim tempie.
No to macie uczciwy PiS!!!
No to macie uczciwy PiS!!!Blogi Forum Poczta Randki + Ogłoszenia Aaaby.pl GazetaWyborczaProkuratura: miasto utopiło 120 milionówIwona Szpala, Bogdan Wróblewski 13-07-2005, ostatnia aktualizacja 13-07-200511:38Akt oskarżenia przeciwko Wiktorowi Czechowskiemu, wiceburmistrzowi Mokotowa,już jest w sądzie. Tak prokuratura ocenia jego decyzje dotyczące budowy parkuwodnego na Warszawiance. Uznała, że miasto straciło na nich 119,5 mln złObok Czechowskiego na ławie oskarżonych zasiądzie też Dariusz R., inny byłyczłonek zarządu dzielnicy Mokotów. Obaj oskarżeni są o nadużycie uprawnień ispowodowanie wielkiej szkody w majątku byłej gminy Centrum. 119 mln 539 tys.733 zł i 25 gr - tyle kosztowała gminę budowa zespołu basenów naWarszawiance. Tymczasem na pływalni zbudowanej za publiczne pieniądze zarabiafundacja Warszawianka - Wodny Park obsadzona głównie przez działaczy SLD.Jak do tego doszło? Według prokuratury (a wykryła to wcześniej kontrolaRatusza, już za kadencji Lecha Kaczyńskiego) Czechowski i Dariusz R.podpisali w czerwcu 1997 r. umowę, którą przekazali prawa i obowiązki gminyCentrum jako inwestora - Mokotowskiej Fundacji "Warszawianka - Wodny Park".Mimo to w latach 1996-2000 budowa była cały czas tzw. zadaniem własnymsamorządu. Pieniądze wykładała gmina. Akt oskarżenia wylicza dziesiątkimilionów złotych inwestowanych w kolejnych latach. Gmina zapłaciła za nieswoje przedsięwzięcie.Za takie przestępstwo grozi do dziesięciu lat więzienia. Obaj oskarżeni doniczego się nie przyznają. Dariusz R. twierdzi, że wykonywał tylko poleceniezwierzchników. Wiceburmistrz tłumaczy, że w tamtych latach działał napodstawie decyzji rady gminy Centrum. Prokuratura nie znalazła jednak takichuchwał.Sprawę aferowej budowy "Gazeta" opisywała wielokrotnie. Jej kulisomtowarzyszyły skandale. Posady we władzach fundacji dzieliły kolejne ekipy SLDrządzące miastem. Sam projekt dotyczył najpierw remontu basenu za 20 mln zł,a skończyło się na kompleksie rekreacyjnym za blisko 130 milionów. Wśródekstrawagancji parku wodnego największe emocje budziła strzelnica za milionzłotych, w której początkowo ulokowało się elitarne stowarzyszenie KlubStrzelecki założone m.in. przez stołecznych samorządowców, biznesmenów i BOR-owców.Na nieprawidłowości zwracały uwagę już kontrole radnych z komisji rewizyjnejgminy Centrum. Po dojściu do władzy ekipy PiS budowę sprawdzili kontrolerzy zratusza. I zawiadomili prokuraturę. Czechowski, jeden z krytyków prezydentaKaczyńskiego, oskarżał w śledztwie władze miasta i prokuraturę o spisek.- Cała ta sprawa jest przestępstwem politycznym ekipy rządzącej Warszawą.Akcją przeciwko mnie, człowiekowi, który ma autorytet na Mokotowie, a przezto jest trudny do usunięcia. Przez moją obecność w zarządzie Mokotowa PiS niemoże tam zdobyć dominującej roli. Ale to mnie radni wybrali na burmistrza,żebym dbał o interes społeczny, a nie tuszował zachowania rządzących miastemurzędników pod wodzą pana Lecha Kaczyńskiego - mówił wczoraj "Gazecie".Z prokuraturą walczył już przed sądem, bo ta, jeszcze w śledztwie, chciałazawiesić go w pełnieniu funkcji burmistrza. Sąd dwa razy nie godził się nato. Czechowski ma tylko zakaz opuszczania kraju. - Słałem cztery skargi naprokuraturę do ministra sprawiedliwości. Ale bez skutku. Prokuratura nieznalazła dowodu na to, że popełniłem przestępstwo. Przesłuchała kilkunastuświadków. Część nie miała pojęcia, o co chodzi, sześciu najważniejszych, wtym pani z NIK, mówi, że wszystko było ok. Mimo to powstaje akt oskarżenia -mówi rozgoryczony.
Projekt pisma do SM w sprawie garaży i stawki VAT
Projekt pisma do SM w sprawie garaży i stawki VATSzanowni Forumowicze,Poniżej wkleiłem projekt pisma do SM w sprawie stawki VAT na garaże. ProszęWas o wysłanie takiego pisma do Zarządu SM i do wiadomości Rady Nadzorczej.Proszę też o potwierdzenie na forum, że takie pismo złożyliście.PozdrawiamWarszawa, dnia …………..ZarządSM MokotówW związku z zawartymi umowami o budowę lokali mieszkalnych wraz z miejscamipostojowymi w inwestycji „Sadek”, zwracamy się o podjęcie przez ZarządSpółdzielni Mieszkaniowej Mokotów działań w celu dostawy Członkom Spółdzielnimiejsc postojowych z zastosowaniem 7% stawki podatku VAT.Co prawda w zawartych umowach cenę miejsca postojowego wyodrębniono, wskazująckwotę podatku należnego z zastosowaniem stawki 22%, jednak w świetleobowiązującego prawa jest możliwe podjecie działań, które będą skutkowaćzastosowaniem stawki obniżonej VAT bez ryzyka podatkowego dla SM Mokotów.Jednolita linia orzecznicza sądów administracyjnych wyraźnie wskazuje, żejeżeli miejsce postojowe nie jest odrębnym lokalem, ale częścią wspólnąbudynku mieszkalnego, do jego dostawy należy zastosować stawkę 7% (por. wyrokiWSA w Rzeszowie z 10 czerwca 2009 r. sygn. I SA/Rz 167/09, WSA w Kielcach wwyroku z 22 stycznia 2009 r. sygn. I SA/Ke 445/08, WSA w Poznaniu w wyroku z15 lutego 2008 r. sygn. I SA/Po 1206/07, WSA w Warszawie w wyroku z 13września 2007 sygn. III SA/Wa 1052/07, WSA w Warszawie sygn. III SA/Wa1915/08, WSA w Poznaniu sygn. I SA/Po 1206/07, ostatnio WSA w Krakowie wwyroku z dnia 29 września 2009 r. sygn. I SA/Kr 506/09 ).Powyższy pogląd wyraził wielokrotnie również Naczelny Sąd Administracyjny,m.in. w orzeczeniu z dnia 22 czerwca 2005 r. (I FSK 103/05), 8 grudnia 2009 r.sygn. I FSK 1329/08, z dnia 9 grudnia 2009 r. sygn. I FSK 1392/09.Stawka 22% będzie miała natomiast zastosowanie, gdy SM Mokotów będziesprzedawała miejsce postojowe jako odrębny lokal (udział we współwłasnościhali garażowej). Będzie to rozwiązanie niekorzystne dla Członków Spółdzielni,także z uwagi na znacząco wyższe stawki podatku od nieruchomości.Z powyższych względów prosimy o rozważenie zmiany zasad przewidywanegoustanowienia odrębnej własności lokali, tak aby miejsce postojowe odpowiadałojedynie prawu do używania określonego miejsca w hali garażowej, stanowiącejczęść wspólną budynku.Jeżeli SM Mokotów obawia się podatkowych skutków proponowanego rozwiązania,poddajemy pod rozwagę uzyskanie interpretacji indywidualnej, przy założeniu,iż hala garażowa nie stanowi odrębnego lokalu. W przypadku otrzymaniainterpretacji indywidualnej w takim stanie faktycznym wskazującej nakonieczność zastosowania stawki podstawowej, Zarząd SM Mokotów winien wystąpićprzeciw Ministrowi Finansów na drogę sądową. Wskazywana wyżej liniaorzecznicza daje wysokie prawdopodobieństwo pozytywnego rozstrzygnięcia sprawy(z korzyścią dla Członków Spółdzielni).Alternatywnie, można rozważyć rozliczenie z Członkami Spółdzielni zzastosowaniem stawki 22% na miejsca postojowe, a następnie wystąpienie doorganów podatkowych z wnioskiem o stwierdzenie nadpłaty podatku od towarów iusług. Po pozytywnym rozstrzygnięciu sprawy przez organ podatkowy,Spółdzielnia dokonałaby odpowiedniego rozliczenie z Członkami. Wariant tenwymaga jednak, aby miejsce postojowe stanowiło część wspólną budynku, a nieodrębny lokal.Wyrażamy nadzieję na rozwiązanie powyższego problemu z korzyścią dla CzłonkówSpółdzielni.
Jak Kania wyciągała pieniądze od rodziny Dochnala
Jak "Wyborcza" chodzi na pasku DochnalaOdpowiedź Doroty Kani:"„Gazeta Wyborcza” opublikowała na mój temat kolejny, tendencyjny tekst, wktórym wykorzystując materiały ze śledztwa w mojej sprawie „dorzuciła”ewidentne kłamstwa. I tak się dziwnie składa, że kilka tygodni wcześniejzłożyłam wniosek o przesłuchanie w charakterze świadków wicenaczelnego „GW”Jarosława Kurskiego oraz Bogdana Wróblewskiego, autora szeregu pochlebnychartykułów na temat Marka Dochnala.Wniosek do Prokuratury Okręgowej w Opolu złożyłam po zapoznaniu się z aktamisprawy, w których Aleksandra Dochnal powołuje się na "GW" i do którychAleksandra Dochnal dołączyła swoją korespondencję z redaktorem JarosławemKurskim z 2007 roku.Kontakt z „GW” Aleksandra Dochnal nawiązała 15 maja 2007 roku. 26 lutego 2008roku Marek Dochnal w TVN w programie „Teraz MY”, wytoczył pod moim adresemszereg bezpodstawnych oskarżeń. Na przestrzeni tego czasu czyli dziewięciumiesięcy w „Gazecie Wyborczej” ukazało się 76 tekstów, w których pojawiło sięnazwisko Dochnala, w tym gloryfikujący lobbystę tekst Bogdana Wróblewskiegopt. „Łowca motyli” z lipca2007 roku. Dla przykładu podam, że w tym samymczasie w „Rzeczpospolitej” ukazało się 19 testów, w których pojawiło sięnazwisko lobbysty.Materiały ze śledztwa, które opublikował Wojciech Czuchnowski, autor artykułuna mój temat, nie zostały udostępnione przez Prokuraturę Okręgową w Opolu.Mieli natomiast do nich dostęp pełnomocnicy Marka Dochnala w Sądzie RejonowymWarszawa Mokotów oraz w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga, gdzie toczą sięsprawy, które wytoczyłam Dochnalowi. Sąd zwrócił się do prokuratury oudostępnienie akt i prokuratura - zgodnie z prawem - te materiały przesłała.Przez cały okres toczącego się śledztwa prokuratura w Opolu nie udostępniłaani dziennikarzom ani też nikomu z rodziny Marka Dochnala żadnych materiałów.Artykuł w „GW” ukazał się dopiero po tym, jak pełnomocnicy lobbysty mieli wsądzie wgląd w te akta. Widać, że „GW” piórem Wojciecha Czuchnowskiegorealizuje plan Marka Dochnala, bezkrytycznie przyjmując wszystko, co lobbystaim powie.Nie będę się odnosiła do rzekomych „rewelacji”, które mają wynikać z aktśledztwa, ponieważ są one nieprawdziwe. Wiem, jak było naprawdę i wierzę, żeprokuratura to ustali. Artykuł Wojciecha Czuchnowskiego jest rażącymprzykładem braku rzetelności dziennikarskiej – nie zwrócił się do mnie owypowiedź, nie zapytał o sprawę mojego adwokata, nie zadał pytania nikomu zProkuratury Okręgowej w Opolu natomiast bezkrytycznie przyjął to, co przekazałmu Dochnal i rodzina lobbysty opatrując swój artykuł tytułem, który jestjednoznacznym wyrokiem.PS. Informuję, że składam dodatkowy wniosek o przesłuchanie przez opolskąprokuraturę Wojciecha Czuchnowskiego m.in. odnośnie jego kontaktów z lobbystąMarkiem Dochnalem, jego rodziną oraz pełnomocnikami".Źródło: www.niezalezna.pl/article/show/id/20516
Pitera w rządzie odpowiedzialna za walkę z koru...
Taki mały bonus, google rulez. ;)Jako radna, a teraz jako poseł, złożyła oświadczenia majątkowe. Dowiadujemy sięz nich, że posiada mieszkanie „wykupione bez aktu notarialnego”. Czyżby prawodopuszczało, by gmina sprzedawała nieruchomości bez aktu notarialnego? Dokonałasamowoli budowlanej. Prowadziła działalność gospodarczą, korzystając z majątkugminy, a jednocześnie posiadała mandat radnej. Co najmniej dwukrotniewystępowała ze skargą do osób urzędowych we własnej sprawie, posługując siędrukiem radnej. Kontrola wewnętrzna urzędu w tej sprawie doszukała się „tonupogróżek” i sugestii „dla Urzędu co do sposobu załatwienia przedmiotowej sprawy”.W latach 1998–2000 była przewodniczącą Komisji Rewizyjnej Rady Warszawy. Jejumiejętność organizowania pracy doprowadziła do odwołania całego składuosobowego Komisji.Zdaniem prof. Antoniego Z. Kamińskiego, prezesa Transparency InternationalPolska w latach 1999 – 2001, Julia Pitera nie powinna była łączyć czołowychfunkcji w tym stowarzyszeniu z funkcją radnej, gdyż rodzi to konflikt interesów.Pomimo wyraźnej przestrogi, jednoznacznych zastrzeżeń, zrobiła wszystko, byzostać następnym prezesem. Na znak protestu, w tym przeciwko zastosowanej przeznią „technologii wyborczej”, kilku wybitnych profesorów wystąpiło z tegostowarzyszenia. Od 2005 r. Julia Pitera pełni funkcję kierownika ProgramuInterwencyjnego. Przestroga sprawdziła się. Julia Pitera nadużywała swychfunkcji w Transparency dla zdobywania publicznego poklasku, w tym dla zdobywaniagłosów wyborców. Czy radni Warszawy albo posłowie nie zachowują się politycznie?Według głównych zasad kodeksu etycznego Transparency International Polska jegoczłonkowie „działają bezstronnie, nie preferując żadnej partii politycznej czyinnego rodzaju grup interesów, działają w sposób przejrzysty i odpowiedzialny”.Julia Pitera do Sejmu kandydowała z listy Platformy Obywatelskiej, a po wyborzewstąpiła do tej partii. A zatem trwa ona w konflikcie interesów.Wielokrotnie wysuwała publicznie przeciwko różnym osobom zarzuty. Chętniewypowiadała się dla telewizji bądź wysokonakładowych dzienników. Jej wypowiedziczęsto były nietrafione, służyły jedynie sensacji i zbijaniu kapitałuwyborczego. Przykładowo: zarzuciła Michałowi Borowskiemu, naczelnemuarchitektowi Warszawy, przepisanie pozwolenia na budowę z jednej firmy na drugą(„Fakt” 2004-02-13). W tej sprawie wprowadziła czytelników w błąd. Czywieloletnia radna może zasłaniać się nieznajomością prawa budowlanego? A możechodziło o coś innego? Inwestycja, do której zgłaszała pretensje, znajdowała sięu zbiegu ulic Kazimierzowskiej i Różanej, a radna mieszkała przy jednej z tychulic.Innym razem („Fakt” 2004-07-20) zarzuciła Bogdanowi Żmijewskiemu, że jakozastępca szefa Komisji Inwentaryzacyjnej Warszawy wykorzystuje tę funkcję dorobienia prywatnych interesów. Zarzut okazał się bezpodstawny, ale Julia Piteranie wycofała fałszywego zarzutu. W rezultacie w Sądzie Rejonowym dla m. st.Warszawy VIII Wydziale Karnym toczy się sprawa z oskarżenia prywatnego.10 bm. Bogdan Żmijewski zwrócił się do Marszałka Sejmu RP o udzielenieinformacji temu Sądowi, czy Sejm podjął uchwałę o zawieszeniu postępowaniakarnego toczącego się przeciwko posłance, a także czy posłanka złożyła wniosek oto, by Sejm zażądał zawieszenia postępowania karnego do czasu wygaśnięcia jejmandatu. Sąd bowiem oczekuje zezwolenia na ściganie.W tej sprawie Julii Pitery nie obejmuje immunitet poselski. Wynika to z art. 7.,ust. 1. i 3 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, albowiem postępowaniekarne zostało wszczęte zanim została wybrana posłanką.We wrześniu ub. r. do Prokuratury Rejonowej Warszawa–Śródmieście wpłynęłozawiadomienie o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa „poprzez bezprawnewywieranie wpływu na czynności urzędników samorządowych [...] w celu osiągnięciabezprawnych korzyści materialnych [...]” oraz „poprzez fałszywe oskarżenie przedprokuratorem warszawskich urzędników samorządowych, tworzenie fałszywychdowodów, zatajenie dowodów niewinności [...]”. Zawiadomienie wniósł WiktorCzechowski, zastępca burmistrza dzielnicy Mokotów znany z tępienia osób, któreprzedkładają interes prywatny nad publiczny czy nadużywają zajmowanych stanowiskw samorządzie. Nie są to jedyne dwie sprawy, w których Julia Pitera jest stroną.// Ów fragment pochodzi z artykułu z 2005 roku, ale dokładnej daty już nieznalazłem. Pzdr
Nadużycia Kaczora
Nadużycia KaczoraDlaczego na tym forum nie ma linku do informacji o wykorzystywaniu w KampaniiLecha Kaczyńskiego funduszy m.st. Warszawy (jest tylko na forum warszawskim)?serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2952656.htmlPrzecież to może interesować wszystkich wyborców. Jak również to:Sąd uznał wczoraj, że prokuratura bezpodstawnie oskarżyła WiktoraCzechowskiego wiceburmistrza Mokotowa w sprawie budowy basenów naWarszawiance i umorzył sprawę- Cała ta sprawa jest przestępstwem politycznym ekipy rządzącej Warszawą.Akcją przeciwko mnie. Przez moją obecność w zarządzie Mokotowa PiS nie możetam zdobyć dominującej roli - mówił Czechowski "Gazecie" latem, gdy w sądzieznalazł się akt oskarżenia.Obok Czechowskiego w ławie oskarżonych miał siedzieć Dariusz R., były członekzarządu dzielnicy Mokotów. Obu prokuratura zarzuciła nadużycie uprawnień ispowodowanie szkody w majątku byłej gminy Centrum. Dokładnie - 119 mln 539tys. 733 zł i 25 gr - bo tyle kosztowała budowa zespołu basenów naWarszawiance.Na pływalni zbudowanej za publiczne pieniądze zarabia od lat MokotowskaFundacja "Warszawianka - Wodny Park". W zeszły roku miała 1,5 mln zł zysku.Ratusz chce odbić aqapark. Dwa tygodnie temu sąd na jego wniosek wskazałkuratora, który ma zlikwidować fundację, ale jej zarząd się broni.Sprawę aferowej budowy opisywaliśmy wielokrotnie. Jej kulisom towarzyszyłyskandale. Posady we władzach fundacji dzieliły kolejne ekipy SLD-UW (potemPO) rządzące miastem. Miał być remontu basenu za 20 mln zł, skończyło się nakompleksie rekreacyjnym za blisko 130 milionów, ze strzelnicą za milionzłotych.Po dojściu do władzy w mieście PiS, budowę sprawdzili kontrolerzy z ratusza.I zawiadomili prokuraturę. Ta oskarżyła Czechowskiego i Dariusza R., bo tooni w 1997 r. podpisali umowę, którą prawa i obowiązki gminy Centrum, jakoinwestora przekazali właśnie mokotowskiej Fundacji. Tymczasem budowę nadalfinasowała gmina. Prokuratura uznała, że zapłaciła za nie swojeprzedsięwzięcie.Czechowski replikował. W sądzie złożył wniosek o umorzenie sprawy, a wprokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa "nadużycia władzy"przez Lecha Kaczyńskiego. Jego ludziom zarzucił "manipulowanie i fałszowaniedokumentów".- Władza chciała niepokornego urzędnika ukarać i zrobiła to rękamiprokuratury. Jeśli tak ma wygladać IV Rzeczpospolita, to powinniśmy się temusprzeciwić - podkreślał wczoraj mec. Marek Gromelski, adwokataCzechowskiego. - Inwestycja jest z naszych pieniędzy. Ale miasto nie ma zniej żadnych pożytków. Względy polityczne nie miały miejsca - replikowałaprok. Anna Wężyk.Sędzia Przemysław Hałasa od polityki uciekł. Blisko godzinę uzasadniałdlaczego wiceburmistrz przestępstwa nie popełnił. Sędzia uznał, że umowa z97r. nie nakładała zobowiazań finasowych na gminę. Nie ma więc związkupomiędzy podpisem Czechowskiego, a wydaniem blisko 120 milionów.Zdaniem sędziego prokuratura wyszła od nieprawdziwej tezy, że aquapark miałbyć własnością gminy. Fałszywej, bo samorząd nic nie mógł zbudować na nieswoim gruncie, który najpierw należał do klubu "Warszawianka", a potemFundacji.Wiktor Czechowski triumfował. Z jego doniesinia na Kaczyńskiego prokuraturawszczęła już dochodzenie.
[IVRzecza?]Spadku nie było, podatek trzeba płacić
[IVRzecza?]Spadku nie było, podatek trzeba płacićwww.rp.pl/gazeta/wydanie_020301/prawo/prawo_a_7.htmlSpadku nie było, podatek trzeba płacićKamienica, którą odziedziczył Jan F., okazała się własnością gminy. Mimo tomusi zapłacić 90 tys. zł podatku spadkowego. Nawet Naczelny Sąd Administracyjnynie mógł nic na to poradzić. Winne są przepisy, które uniemożliwiłyunieważnienie decyzji podatkowych.Jan F. właściwie sam napytał sobie biedy. Gdy został testamentowym spadkobiercązmarłej w 1993 r. Mieczysławy R., przekonany, że w skład masy spadkowej wchodzikamienica przy ul. Bełskiej 12 w Warszawie, zgłosił ją do Urzędu SkarbowegoWarszawa Mokotów. Nie było to zresztą przekonanie bezpodstawne. W zaświadczeniuz 1979 r., wydanym jeszcze na wniosek Mieczysławy R., Państwowe BiuroNotarialne, stwierdzało, że do skarbu państwa należy tylko grunt pod budynkiemprzy ul. Bełskiej 12, ale nie dom.Jednopiętrowy budynek o pow. 245 mkw. biegły wycenił na 128 tys. zł, USokreślił w 1995 r. wymiar podatku na 31.140 zł. Decyzja stała się ostateczna iprawomocna, a Jan F. zwrócił się o rozłożenie należności na raty. Tymczasem wogóle nie powinien nic płacić, ponieważ nic nie dostał w spadku, co najwyżejroszczenia do unieważnienia decyzji komunalizacyjnych. Kamienica nie byłabowiem własnością Mieczysławy R., która utraciła ją na podstawie dekretu z 1945r. o gruntach warszawskich, lecz gminy. Spadkodawczyni starała się wprawdzie ojej odzyskanie, lecz nie dostała pozytywnej decyzji. W listopadzie 1993 r.wojewoda warszawski stwierdził, że 27 maja 1990 r. własność nieruchomościnabyła z mocy prawa dzielnica-gmina Warszawa Mokotów.Gdy więc wnioski Jana F., początkowo o ratalną spłatę należności, potem o ichumorzenie, wędrowały do kolejnych urzędów, trudno sobie wyobrazić, abyprzynajmniej w gminie Centrum, w której skład weszła dzielnica Mokotów, niewiedziano, do kogo naprawdę należy nieruchomość. Mimo to skrupulatnie jerozpatrywano: pozytywnie, gdy chodziło o rozłożenie należności na raty,odmownie w sprawie ich umorzenia. I również te decyzje stały się ostateczne iprawomocne.Na początku listopada 1999 r. okazało się, że Jan F. musi jeszcze zapłacić29.215 zł podatku oraz 59.371 zł odsetek, w sumie 88.586 zł. Adwokatka, doktórej wówczas się zwrócił, złożyła w US Warszawa Mokotów kolejny wniosek oumorzenie podatku. "Ponieważ okazało się, że właścicielem nieruchomości jest od27 maja 1990 r. dzielnica Mokotów gminy Warszawa Centrum, oczywiste jest, że 23marca 1993 r. (dzień śmierci Mieczysławy R.) nie wchodziła w skład masyspadkowej. Postępowania podatkowe były więc bezpodstawne" - napisała. US, apotem Izba Skarbowa odmówiły, gdyż sprawa została już ostatecznie i prawomocnierozstrzygnięta w październiku 1999 r. odmową umorzenia podatku ze względu nanegatywną opinię prezydenta Warszawy, wiążącą organ podatkowy.Skargę Jana F. na decyzję IS z czerwca 2000 r. NSA oddalił. Sędzia GrzegorzBorkowski wyjaśnił, że sąd nie mógł postąpić inaczej. Nie można podważaćostatecznych decyzji o wymiarze podatku w postępowaniu dotyczącym umorzeniazaległości. W ordynacji podatkowej obowiązuje zasada trwałości ostatecznychdecyzji, które mogą być wzruszone tylko wskutek stwierdzenia ich nieważnościbądź wznowienia postępowania. Jeżeli wymierzono podatek, błędnie przyjmując, żew skład masy spadkowej wchodzi kamienica, to kiedy okazało się, że stanfaktyczny był inny, jedynym sposobem było złożenie wniosku o wznowieniepostępowania, z zachowaniem terminu. Na wniesienie wniosku o wszczęciepostępowania w sprawie stwierdzenia nieważności, uchylenia lub zmiany decyzjiostatecznej ordynacja podatkowa daje rok. Na wznowienie postępowania w sprawiezakończonej decyzją ostateczną - pięć lat. W tej sprawie wszystkie przewidzianeterminy już upłynęły.Jan F. musi więc płacić. Zobowiązują go do tego decyzje, które choć sprzeczne zelementarnym poczuciem sprawiedliwości i ze zdrowym rozsądkiem, wydano wcałkowitej zgodzie z przepisami.Jan F., mechanik w MZK, mający na utrzymaniu pięcioro dzieci, a cała rodzinaledwie wiąże koniec z końcem, mówi, że spłacenie tak ogromnej kwoty przekraczawszelkie możliwości. Jego adwokat poinformował w trakcie procesu przed NSA, żetoczy się postępowanie o reprywatyzację tej nieruchomości.Danuta Frey
Gość portalu: wild napisał(a):> <a href="http://www.rp.pl/gazeta/wydanie_020301/prawo/prawo_a_7.html">www.rp.pl> /gazeta/wydanie_020301/prawo/prawo_a_7.html</a>>> Spadku nie było, podatek trzeba płacić>> Kamienica, którą odziedziczył Jan F., okazała się własnością gminy. Mimo to> musi zapłacić 90 tys. zł podatku spadkowego. Nawet Naczelny Sąd Administracyjny>> nie mógł nic na to poradzić. Winne są przepisy, które uniemożliwiły> unieważnienie decyzji podatkowych.>>> Jan F. właściwie sam napytał sobie biedy. Gdy został testamentowym spadkobiercą>> zmarłej w 1993 r. Mieczysławy R., przekonany, że w skład masy spadkowej wchodzi>> kamienica przy ul. Bełskiej 12 w Warszawie, zgłosił ją do Urzędu Skarbowego> Warszawa Mokotów. Nie było to zresztą przekonanie bezpodstawne. W zaświadczeniu>> z 1979 r., wydanym jeszcze na wniosek Mieczysławy R., Państwowe Biuro> Notarialne, stwierdzało, że do skarbu państwa należy tylko grunt pod budynkiem> przy ul. Bełskiej 12, ale nie dom.>> Jednopiętrowy budynek o pow. 245 mkw. biegły wycenił na 128 tys. zł, US> określił w 1995 r. wymiar podatku na 31.140 zł. Decyzja stała się ostateczna i> prawomocna, a Jan F. zwrócił się o rozłożenie należności na raty. Tymczasem w> ogóle nie powinien nic płacić, ponieważ nic nie dostał w spadku, co najwyżej> roszczenia do unieważnienia decyzji komunalizacyjnych. Kamienica nie była> bowiem własnością Mieczysławy R., która utraciła ją na podstawie dekretu z 1945>> r. o gruntach warszawskich, lecz gminy. Spadkodawczyni starała się wprawdzie o> jej odzyskanie, lecz nie dostała pozytywnej decyzji. W listopadzie 1993 r.> wojewoda warszawski stwierdził, że 27 maja 1990 r. własność nieruchomości> nabyła z mocy prawa dzielnica-gmina Warszawa Mokotów.>> Gdy więc wnioski Jana F., początkowo o ratalną spłatę należności, potem o ich> umorzenie, wędrowały do kolejnych urzędów, trudno sobie wyobrazić, aby> przynajmniej w gminie Centrum, w której skład weszła dzielnica Mokotów, nie> wiedziano, do kogo naprawdę należy nieruchomość. Mimo to skrupulatnie je> rozpatrywano: pozytywnie, gdy chodziło o rozłożenie należności na raty,> odmownie w sprawie ich umorzenia. I również te decyzje stały się ostateczne i> prawomocne.>> Na początku listopada 1999 r. okazało się, że Jan F. musi jeszcze zapłacić> 29.215 zł podatku oraz 59.371 zł odsetek, w sumie 88.586 zł. Adwokatka, do> której wówczas się zwrócił, złożyła w US Warszawa Mokotów kolejny wniosek o> umorzenie podatku. "Ponieważ okazało się, że właścicielem nieruchomości jest od>> 27 maja 1990 r. dzielnica Mokotów gminy Warszawa Centrum, oczywiste jest, że 23>> marca 1993 r. (dzień śmierci Mieczysławy R.) nie wchodziła w skład masy> spadkowej. Postępowania podatkowe były więc bezpodstawne" - napisała. US, a> potem Izba Skarbowa odmówiły, gdyż sprawa została już ostatecznie i prawomocnie>> rozstrzygnięta w październiku 1999 r. odmową umorzenia podatku ze względu na> negatywną opinię prezydenta Warszawy, wiążącą organ podatkowy.>> Skargę Jana F. na decyzję IS z czerwca 2000 r. NSA oddalił. Sędzia Grzegorz> Borkowski wyjaśnił, że sąd nie mógł postąpić inaczej. Nie można podważać> ostatecznych decyzji o wymiarze podatku w postępowaniu dotyczącym umorzenia> zaległości. W ordynacji podatkowej obowiązuje zasada trwałości ostatecznych> decyzji, które mogą być wzruszone tylko wskutek stwierdzenia ich nieważności> bądź wznowienia postępowania. Jeżeli wymierzono podatek, błędnie przyjmując, że>> w skład masy spadkowej wchodzi kamienica, to kiedy okazało się, że stan> faktyczny był inny, jedynym sposobem było złożenie wniosku o wznowienie> postępowania, z zachowaniem terminu. Na wniesienie wniosku o wszczęcie> postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności, uchylenia lub zmiany decyzji> ostatecznej ordynacja podatkowa daje rok. Na wznowienie postępowania w sprawie> zakończonej decyzją ostateczną - pięć lat. W tej sprawie wszystkie przewidziane>> terminy już upłynęły.>> Jan F. musi więc płacić. Zobowiązują go do tego decyzje, które choć sprzeczne z>> elementarnym poczuciem sprawiedliwości i ze zdrowym rozsądkiem, wydano w> całkowitej zgodzie z przepisami.>> Jan F., mechanik w MZK, mający na utrzymaniu pięcioro dzieci, a cała rodzina> ledwie wiąże koniec z końcem, mówi, że spłacenie tak ogromnej kwoty przekracza> wszelkie możliwości. Jego adwokat poinformował w trakcie procesu przed NSA, że> toczy się postępowanie o reprywatyzację tej nieruchomości.>> Danuta FreyNO I CO Z TEGO ???
Julia Pitera(PO) i jej kłopoty.
Julia Pitera(PO) i jej kłopoty.- Popamiętacie mnie po ruski miesiąc! W dwa dni was zniszczę! – wykrzyczałaJulia Pitera 23 września ub. r. telefonując do redakcji „Południa”. Dzieńwcześniej opublikowaliśmy „Prześwietlenie radnej”, podważając mit o jejpublicznej nieskazitelności.Julia Pitera straszyła, że poda „Południe” do sądu. Kilka minut późniejzatelefonował Jakub Pitera z jej Komitetu Wyborczego, żądając wycofanianakładu gazety. Straszył stutysięcznym odszkodowaniem, mówił, że niepozbieramy się. Do dzisiaj nie wpłynęło do redakcji nawet żądaniesprostowania.Radna została wybrana posłanką. Należy do dwóch sejmowych komisji: ds.Kontroli Państwowej oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka, gdzie pełnifunkcję zastępcy przewodniczącego.We wrześniowej publikacji ujawniłem nieprawidłowości w postępowaniu JuliiPitery jako osoby publicznej: jako radnej Warszawy i jako działaczaTransparency International Polska. Przypomnę niektóre sprawy. Jako radna, ateraz jako poseł, złożyła oświadczenia majątkowe. Dowiadujemy się z nich, żeposiada mieszkanie „wykupione bez aktu notarialnego”. Czyżby prawodopuszczało, by gmina sprzedawała nieruchomości bez aktu notarialnego?Dokonała samowoli budowlanej. Prowadziła działalność gospodarczą, korzystającz majątku gminy, a jednocześnie posiadała mandat radnej. Co najmniejdwukrotnie występowała ze skargą do osób urzędowych we własnej sprawie,posługując się drukiem radnej. Kontrola wewnętrzna urzędu w tej sprawiedoszukała się „tonu pogróżek” i sugestii „dla Urzędu co do sposobuzałatwienia przedmiotowej sprawy”.W latach 1998–2000 była przewodniczącą Komisji Rewizyjnej Rady Warszawy. Jejumiejętność organizowania pracy doprowadziła do odwołania całego składuosobowego Komisji.Zdaniem prof. Antoniego Z. Kamińskiego, prezesa Transparency InternationalPolska w latach 1999 – 2001, Julia Pitera nie powinna była łączyć czołowychfunkcji w tym stowarzyszeniu z funkcją radnej, gdyż rodzi to konfliktinteresów. Pomimo wyraźnej przestrogi, jednoznacznych zastrzeżeń, zrobiławszystko, by zostać następnym prezesem. Na znak protestu, w tym przeciwkozastosowanej przez nią „technologii wyborczej”, kilku wybitnych profesorówwystąpiło z tego stowarzyszenia. Od 2005 r. Julia Pitera pełni funkcjękierownika Programu Interwencyjnego. Przestroga sprawdziła się. Julia Piteranadużywała swych funkcji w Transparency dla zdobywania publicznego poklasku,w tym dla zdobywania głosów wyborców. Czy radni Warszawy albo posłowie niezachowują się politycznie?Według głównych zasad kodeksu etycznego Transparency International Polskajego członkowie „działają bezstronnie, nie preferując żadnej partiipolitycznej czy innego rodzaju grup interesów, działają w sposób przejrzystyi odpowiedzialny”. Julia Pitera do Sejmu kandydowała z listy PlatformyObywatelskiej, a po wyborze wstąpiła do tej partii. A zatem trwa ona wkonflikcie interesów.Wielokrotnie wysuwała publicznie przeciwko różnym osobom zarzuty. Chętniewypowiadała się dla telewizji bądź wysokonakładowych dzienników. Jejwypowiedzi często były nietrafione, służyły jedynie sensacji i zbijaniukapitału wyborczego. Przykładowo: zarzuciła Michałowi Borowskiemu, naczelnemuarchitektowi Warszawy, przepisanie pozwolenia na budowę z jednej firmy nadrugą („Fakt” 2004-02-13). W tej sprawie wprowadziła czytelników w błąd. Czywieloletnia radna może zasłaniać się nieznajomością prawa budowlanego? A możechodziło o coś innego? Inwestycja, do której zgłaszała pretensje, znajdowałasię u zbiegu ulic Kazimierzowskiej i Różanej, a radna mieszkała przy jednej ztych ulic. Pisało o tym „Południe”, lecz sprostowania nie doczekaliśmy się.Innym razem („Fakt” 2004-07-20) zarzuciła Bogdanowi Żmijewskiemu, że jakozastępca szefa Komisji Inwentaryzacyjnej Warszawy wykorzystuje tę funkcję dorobienia prywatnych interesów. Zarzut okazał się bezpodstawny, ale JuliaPitera nie wycofała fałszywego zarzutu. W rezultacie w Sądzie Rejonowym dlam. st. Warszawy VIII Wydziale Karnym toczy się sprawa z oskarżeniaprywatnego.10 bm. Bogdan Żmijewski zwrócił się do Marszałka Sejmu RP o udzielenieinformacji temu Sądowi, czy Sejm podjął uchwałę o zawieszeniu postępowaniakarnego toczącego się przeciwko posłance, a także czy posłanka złożyławniosek o to, by Sejm zażądał zawieszenia postępowania karnego do czasuwygaśnięcia jej mandatu. Sąd bowiem oczekuje zezwolenia na ściganie.W tej sprawie Julii Pitery nie obejmuje immunitet poselski. Wynika to z art.7., ust. 1. i 3 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, albowiempostępowanie karne zostało wszczęte zanim została wybrana posłanką.We wrześniu ub. r. do Prokuratury Rejonowej Warszawa–Śródmieście wpłynęłozawiadomienie o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa „poprzez bezprawnewywieranie wpływu na czynności urzędników samorządowych [...] w celuosiągnięcia bezprawnych korzyści materialnych [...]” oraz „poprzez fałszyweoskarżenie przed prokuratorem warszawskich urzędników samorządowych,tworzenie fałszywych dowodów, zatajenie dowodów niewinności [...]”.Zawiadomienie wniósł Wiktor Czechowski, zastępca burmistrza dzielnicy Mokotówznany z tępienia osób, które przedkładają interes prywatny nad publiczny czynadużywają zajmowanych stanowisk w samorządzie. Nie są to jedyne dwie sprawy,w których Julia Pitera jest stroną.Co się stanie z mandatem posła, gdy zapadnie wyrok w sprawie karnej?Co mają sądzić wyborcy o pośle, który jest na bakier z prawem bądź postępujenieetycznie?Honorowym rozwiązaniem dla Julii Pitery może być złożenie mandatu poselskiego.Andrzej Rogiński
Redemptoryści o wydzierżawieniu gruntów w Toruniu
Pitera zlamala prawo.Jest przestepca.Zreszta byla nia juz dawno temu.- Popamiętacie mnie po ruski miesiąc! W dwa dni was zniszczę! – wykrzyczała Julia Pitera 23 września ub. r. telefonując do redakcji „Południa”. Dzień wcześniej opublikowaliśmy „Prześwietlenie radnej”, podważając mit o jej publicznej nieskazitelności.Julia Pitera straszyła, że poda „Południe” do sądu. Kilka minut później zatelefonował Jakub Pitera z jej Komitetu Wyborczego, żądając wycofania nakładu gazety. Straszył stutysięcznym odszkodowaniem, mówił, że nie pozbieramy się. Do dzisiaj nie wpłynęło do redakcji nawet żądanie sprostowania.Radna została wybrana posłanką. Należy do dwóch sejmowych komisji: ds. Kontroli Państwowej oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka, gdzie pełni funkcję zastępcy przewodniczącego.We wrześniowej publikacji ujawniłem nieprawidłowości w postępowaniu Julii Pitery jako osoby publicznej: jako radnej Warszawy i jako działacza Transparency International Polska. Przypomnę niektóre sprawy. Jako radna, a teraz jako poseł, złożyła oświadczenia majątkowe. Dowiadujemy się z nich, że posiada mieszkanie „wykupione bez aktu notarialnego”. Czyżby prawo dopuszczało, by gmina sprzedawała nieruchomości bez aktu notarialnego? Dokonała samowoli budowlanej. Prowadziła działalność gospodarczą, korzystając z majątku gminy, a jednocześnie posiadała mandat radnej. Co najmniej dwukrotnie występowała ze skargą do osób urzędowych we własnej sprawie, posługując się drukiem radnej. Kontrola wewnętrzna urzędu w tej sprawie doszukała się „tonu pogróżek” i sugestii „dla Urzędu co do sposobu załatwienia przedmiotowej sprawy”.W latach 1998–2000 była przewodniczącą Komisji Rewizyjnej Rady Warszawy. Jej umiejętność organizowania pracy doprowadziła do odwołania całego składu osobowego Komisji.Zdaniem prof. Antoniego Z. Kamińskiego, prezesa Transparency International Polska w latach 1999 – 2001, Julia Pitera nie powinna była łączyć czołowych funkcji w tym stowarzyszeniu z funkcją radnej, gdyż rodzi to konflikt interesów. Pomimo wyraźnej przestrogi, jednoznacznych zastrzeżeń, zrobiła wszystko, by zostać następnym prezesem. Na znak protestu, w tym przeciwko zastosowanej przez nią „technologii wyborczej”, kilku wybitnych profesorów wystąpiło z tego stowarzyszenia. Od 2005 r. Julia Pitera pełni funkcję kierownika Programu Interwencyjnego. Przestroga sprawdziła się. Julia Pitera nadużywała swych funkcji w Transparency dla zdobywania publicznego poklasku, w tym dla zdobywania głosów wyborców. Czy radni Warszawy albo posłowie nie zachowują się politycznie?Według głównych zasad kodeksu etycznego Transparency International Polska jego członkowie „działają bezstronnie, nie preferując żadnej partii politycznej czy innego rodzaju grup interesów, działają w sposób przejrzysty i odpowiedzialny”. Julia Pitera do Sejmu kandydowała z listy Platformy Obywatelskiej, a po wyborze wstąpiła do tej partii. A zatem trwa ona w konflikcie interesów.Wielokrotnie wysuwała publicznie przeciwko różnym osobom zarzuty. Chętnie wypowiadała się dla telewizji bądź wysokonakładowych dzienników. Jej wypowiedzi często były nietrafione, służyły jedynie sensacji i zbijaniu kapitału wyborczego. Przykładowo: zarzuciła Michałowi Borowskiemu, naczelnemu architektowi Warszawy, przepisanie pozwolenia na budowę z jednej firmy na drugą („Fakt” 2004-02-13). W tej sprawie wprowadziła czytelników w błąd. Czy wieloletnia radna może zasłaniać się nieznajomością prawa budowlanego? A może chodziło o coś innego? Inwestycja, do której zgłaszała pretensje, znajdowała się u zbiegu ulic Kazimierzowskiej i Różanej, a radna mieszkała przy jednej z tych ulic. Pisało o tym „Południe”, lecz sprostowania nie doczekaliśmy się.Innym razem („Fakt” 2004-07-20) zarzuciła Bogdanowi Żmijewskiemu, że jako zastępca szefa Komisji Inwentaryzacyjnej Warszawy wykorzystuje tę funkcję do robienia prywatnych interesów. Zarzut okazał się bezpodstawny, ale Julia Pitera nie wycofała fałszywego zarzutu. W rezultacie w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy VIII Wydziale Karnym toczy się sprawa z oskarżenia prywatnego.10 bm. Bogdan Żmijewski zwrócił się do Marszałka Sejmu RP o udzielenie informacji temu Sądowi, czy Sejm podjął uchwałę o zawieszeniu postępowania karnego toczącego się przeciwko posłance, a także czy posłanka złożyła wniosek o to, by Sejm zażądał zawieszenia postępowania karnego do czasu wygaśnięcia jej mandatu. Sąd bowiem oczekuje zezwolenia na ściganie.W tej sprawie Julii Pitery nie obejmuje immunitet poselski. Wynika to z art. 7., ust. 1. i 3 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, albowiem postępowanie karne zostało wszczęte zanim została wybrana posłanką.We wrześniu ub. r. do Prokuratury Rejonowej Warszawa–Śródmieście wpłynęło zawiadomienie o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa „poprzez bezprawne wywieranie wpływu na czynności urzędników samorządowych [...] w celu osiągnięcia bezprawnych korzyści materialnych [...]” oraz „poprzez fałszywe oskarżenie przed prokuratorem warszawskich urzędników samorządowych, tworzenie fałszywych dowodów, zatajenie dowodów niewinności [...]”. Zawiadomienie wniósł Wiktor Czechowski, zastępca burmistrza dzielnicy Mokotów znany z tępienia osób, które przedkładają interes prywatny nad publiczny czy nadużywają zajmowanych stanowisk w samorządzie. Nie są to jedyne dwie sprawy, w których Julia Pitera jest stroną.
Sąd Grodzki Łódź Śródmieście
Sąd grodzki wzory pism
Sąd pracy Nowy Sącz
Sąd Rejonowy Rzeszów Trembeckiego
Sąd Rejonowy Zielona Góra
sąd rodzinny opiekun prawny
Sąd Szamotuły księgi wieczyste
Sąd Administracyjny Płock
Sąd Administracyjny w Poznaniu
Sąd cywilny-orzecznictwo
sąd grodzki odwołanie
betfair toolbar
technika grzewcza technika
alkohol memotropil serce
hp nc6000 sterowniki xp odsiebie com
www tehnorocker info