Source: http://ivrp.pl/viewtopic.php?t=4119
Timestamp: 2018-12-15 16:54:23
Legal References Found: Art. 119

Art. 158
 art. 156
 art. 157

art. 119
 art. 158
 art. 119
 art. 119
 art. 158

Art. 157
 art. 156

Document Content:
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 21:31 Biuro Postów Znalezionych
Wkróce minie pierwsza rocznica ostatniej poważnej awarii Foruma, która kosztowała nas w ostatecznym rozrachunku blisko półtora tysiąca wpisów. Posty te nie zostały wszakże utracone definitywnie, a to za sprawą kopii zapasowej wykonanej tuż po awarii. Od razu muszę zaznaczyć, że wstawienie ich do obecnej bazy danych nie wchodzi w grę (co nie oznacza, że nie jest wykonalne, o czym za chwilę), należało jednak znaleźć jakiś sposób ich udostępnienia, tak aby nie utracić tego może niewielkiego, lecz z całą pewnością istotnego fragmentu forumowej spuścizny Zrobimy tak: począwszy od dziś w tym wątku zamieszczane będą "zgubione" posty w kolejności ich zapisywania w bazie danych. Przewiduję, że każdego dnia da się w ten sposób "odzyskać" przynajmniej 50 postów, tak aby dało się uwinąć z całą robotą w ciągu miesiąca.
Ponieważ na obecnym etapie nie sposób jednoznacznie ustalić autorstwa każdego z tych postów, przypisany im będzie na ogół jedynie id postu. I tu prośba do Szanownych Użytkowników: jeśli będziecie pewni, że dany post jest Waszego autorstwa, możecie to zgłosić w specjalnie przewidzianym do tego celu wątku, a zostanie to uwzględnione.
I jeszcze uprzedzając ewentualne pytanie, dlaczego po prostu nie włączymy do bazy danych utraconego fragmentu. Nie jest to możliwe "z automatu", zaś ręczne dłubanie w bazie, jakkolwiek możliwe (patrz wątek księżycowy w AA) jest pracochłonne i zajęłoby dużo więcej czasu niż opisana wyżej metoda; poza tym prowadzić by mogło do nie dających się przewidzieć konsekwencji: pamiętacie, co działo się z Forum na przełomie stycznia i lutego br? Nie? To dobrze!
Na koniec usilna prośba o nie wpisywanie się do tego wątku (z nutką hipokryzji, jako że jest on zamknięty ) - to wszystko dla zachowania przejrzystości. Na wszelkie uwagi, wnioski i sprostowania (w szczególności - jako się rzekło - odnośnie autorstwa poszczególnych wpisów) przeznaczony jest wątek Biuro Postów Znalezionych - fidbek.
No, dość już bezproduktywnego strzępienia ozora (paluchów znaczy się) - hier łi goł!
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 21:47
Może skończyć tak jak pewien Murzyn z Południa, którego rankiem znalazł szeryf na skwerku przed biurem i zaczął liczyć jego rany postrzałowe. Po doliczeniu sie 42 stwierdził: "jeszcze nigdy nie widziałem tak zatwardziałego samobójcy!"
reszta nie ma prawa do zasiłku
Barry_Kent napisał/a:
Sondaże można analizować wyłącznie z perspektywy czasu, analizować tendencje zmiany poparcia. Dla kogoś, kto analizował tendencję zmian w sondażach przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi zwycięstwo PiSu nie mogło być zaskoczeniem.
Można "modyfikować" dane sondażowe czy wręcz brać je z sufitu, ale tylko do pewnego momentu - bliskiego ostatecznej weryfikacji.
Dlatego często mamy najpierw sondaże "programujące", z danymi długo przechylonymi na stronę "prawomyślnego, ideowego zleceniodawcy", potem stopniowo się je urealnia w postępie zbliżonym do logarytmicznego, by tuż przed godziną zero podać dane w miarę odpowiadające faktycznym - żeby nie stracić wiarygodności. Ale działanie programujace z pierwszego okresu i tak przynosi pewne efekty. Piszę: pewne, bo jeśli kretyni przedobrzą, to zmieniające się gwałtownie dane tuż przed godziną zero mogą spowodować efekt kuli śniegowej u niezdecydowanych.
I od razu wyjaśniam - wcale nie trzeba wykorzystywać jakichś "martwych dusz", wystarczy odpowiednio dobrać respondentów (ze względu na wiek, miejsce zamieszkania), treść pytań, rodzaj próby, zastosowane do zbierania ankiet medium - np. internet, etc.
Jako swoiste kuriozum podam tu TVN-owski balon z Kwaśniewską w roli kandydatki na Prezydenta RP. W ciągu jednego dnia okazało się, że większość Polaków nie wyobraża sobie kogo innego na tym stanowisku. Balon bardzo szybko pękł, ale za jaja nikogo nie powieszono.
Moim zdaniem, przy zlecaniu jakichkolwiek badań dotyczących sfery publicznej, instytucje państwowe i publiczne powinny kierować się wyłącznie dotychczasowymi wynikami potencjalnych zleceniobiorców, czyli stopniem trafności stawianych prognoz - wzmacniając w ten sposób, także finansowo, pozycje najlepszych. Poza tym najlepsze instytucje badawcze powinny być promowane w mediach publicznych, a to dla lepszego rozpoznawania przez publiczność "dobrych marek".
może to była forma żartu, ja to odebrałem inaczej
sorry za nadreakcje
Na marginesie transformacji,
Rzad Kaczynskiego jest najbardziej zdyscyplinowanym rzadem od roku 1989, najbardziej rozhasane byly rzad Bieleckiego (tak!)
Tylko że w czasach Bieleckiego była recesja i wpływy z podatków malały. W tej chwili mamy dobrą koniunkturę, wpływy z podatków rosną - idealna sytuacja do oszczędzania. Rządzacy układ postępuje odwrotnie.
Dyskusja wydzielona z wątku o szczekaniu. [Emigrant]
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 22:05
Jak podało WSI w "Faktach" właśnie stracił pracę, ciekawe czy dostanie zapomogę jak Maleszka ???????????????
Maleszka ciągle jest pracownikiem Gównianej. A Subotic został pracownikiem działu technicznego!
Podali, ze zostal przeniesiony do dzialu technicznego dopoki sie nie wyjasni sprawa tego co robil jako agent w czasie gdy pracowal w TVN.
Czyli: jaki pan, taki kram....
Wy się śmiejecie a to kolejna ofiara kaczyzmu... fanatyzm przesłania wam oczy ! z czego teraz ten biedny, sponiewierany i zaszczuty człowiek utrzyma swoją rodzinę ! Nie widzicie jak takie stygmatyzowanie niszczy go psychicznie, jakie niezasłużone katusze przechodzi jego rodzina. wasza nienawiść was zaślepia ! Widzę, że już ciskacie kamienie zapominając o Ewangelii, już wydajecie wyroki jak faryzeusze aby po zniszczeniu człowieka umyć ręce jak Piłat.
To przecież takie typowe dla "prawicy" opluć, zaszczuć a potem umyć ręce i chować się za czczą gadaninę o prawie (ale nie do obrony dla "skazanego"), odpowiedzialności (ale nie za zniszczenie człowieka) czy sprawiedliwości (ludowej chyba).
Niestety o śmierci mistrza brak tego typu fraz na forum publicznym
No tośmy są daleko w tyle. Biedaczek Sekuła tylko trzy razy. Ale się jeszcze ponoć dowlókł na pogotowie. A też coś.
O Maleszce to tak pisała Ewa Milewicz, że dostaje taką zapomogę
lukasz4432 napisał/a:
Ty... ty... Nad-Ubowcu !!!
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 22:07
Baterio , ja jako ten co na półce leży i studiuje, z nudów, znam takowe firmy, które sondaże prowadzą i po odebraniu zlecenia pytają się: a jaki wynik by sobie państwo życzyli
No i odpowiednio tenże sondaż przeprowadzają, aby wyszło to, co ma wyjść.
Przykładowo, gdybyś w swym otoczeniu chciał się zapytać, czy alkohol ?
i co - wybrałbyś same starsze panie, aby odpowieni wynik otrzymać.
Na coś był uprzejmy zwrócić uwagę.
Tylko że w czasach Bieleckiego była recesja i wpływy z podatków malały. .
Pamiętam aferę celną, gdy podwyższano cła na elektronikę ( wiadomo liberalizm KLD ) i jakoś tak znalazł się jeden dzień bezcłowy, w którym przypłynęło do portów wiele,wiele statków z Dalekiego Wschodu ( więc nic dziwnego że była recesja i podatki malały, aż w połowie roku trzeba było drukować pieniądze, dodam że Tusk był wtedy szefem partii rządzącej i też pewnie o niczym nie wiedział ). Towarzysze z PO pewnie nadal są wierni starej komunistycznej zasadzie, że partyjny jest zawsze niewinny, bo najwyżej może być nieświadomy Dlaczego prezesem PKO S.A. jest akurat Bielecki skoro w prasie ekonomicznej często piszą że się nie zna na bankach i rzeczywistym prezesem jest Profumo, czy dlatego że Włosi jak mało kto wiedzą że z mafią trzeba dobrze żyć
Za to teza o Piskorskim jest o tyle mało prawdopodobna, że Tusk go w końcu z Platformy z hukiem wywalił - i słusznie.
wywalił bo Piskorski zaczął go podkopywać, wcześniej był jednym z najbliższych współpracowników Tuska, nie wiem jak to było na zjeździe - ja pamiętam że nie wybrali Tuska na przewodniczącego to wziął zabawki i odszedł. Piskorskiego Buzek usunął ze stołka prezydenta Warszawy i to było bezpośrednią przyczyną zerwania koalicji przez UW.
Gwoli przypomnienia bajka na dobranoc, ekipa Piskorskiego-Thuska-Schetyny (czyli tz. liberałowie PTS) była bardzo sprawna w obsadzaniu swoimi ludźmi stołków wszelakich, co strasznie złościło tz ethosiarzy. Ekipa PTS stosowała całą masę dziwny sztuczek, przy czym głosowanie blokowe to było najprzyjemniejsze i najuczciwsze z nich. W końcu ethosiarze się na zjeździe zezłościli i też zastosowali głosowanie blokowe i na zjeździe ekipa PTS została zniesiona ze szczętem. Dziwnym trafem w tym samym czasie Must von Bildenberg herbu stukacz lepił, za namową pewnych uczciwych ludzi, nowy byt o dość mgławicowym kształcie, gdyż jak słusznie zauważył „zwykli ludzie mają dość partii politycznych i trzeba im dać coś nowego, jakąś platformę dla obywatelskiej aktywności”. I dziwnym trafem ekipa PTS szybciutko znalazła się na owej platformie, co oczywiście nie miało żadnego związku z klęską w walce o stołki oraz wyraźnymi oznakami uwiądu pewnej unii.
A cytowanie oficjalnych wypowiedzi "drogiego Bronisława" jako czegoś co ma coś wyjaśniać, to aberacja dawno już na tym forum nie spotykana. To może jeszcze Michnik nie pije i pisze tylko prawdę ?
Równocześnie mamy bezrobocie i brak rąk do pracy.
Za to stwierdzenie nalezy sie Mallach. Równocześnie mamy susze i powodzie
No losie to może sobie o Trzeciej Fali w tym aspekcie podyskutujemy
Wielce szanowni forumowicze.
Kiedy wreszcie zrozumiecie i przyswoicie sobie na trwale, że po 1989 wszystkie rządy Państwa Polskiego, za wyjątkiem rządu Olszewskiego i obecnego PiS, były krótko trzymane na smyczy przez służby GRU i BND. Bo WSI i SB to tylko jakiś tam departament GRU, lub KGB. I o to, która z nich, zachodnia, czy wschodnia przejmię władzę nad tym "priwislanskim krajem" toczyły sę całe boje. TUSK jest głównym rezydentem BND na Polskę. Nie ma konkurencji i dlatego na tym kierunku panuje cisza. O główną rezydencję wschodniego brata trwa zaciekła walka na śmierć i życię. I stąd tyle przecieków, o Rywinie, o Modrzejewskim, a ostatnio o Papale. Tutaj trwa ostra walka na ostre noże. Każdej akcji towarzyszy kontrakcja. Ale nie zapominajmy o kierunku zachodnim.
Staram się jak mogę otwierać Wam oczy na RZECZYWISTOŚĆ. Tę która kwiczy w każdym partyjnym chlewiku.
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 22:22
Kiedy wreszcie zrozumiecie i przyswoicie sobie na trwale, że po 1989 wszystkie rządy Państwa Polskiego, za wyjątkiem rządu Olszewskiego i obecnego PiS, były krótko trzymane na smyczy przez służby GRU i BND.(..)
Była nawet taka ładna sztuka w telewizji z Andrzejem Grabowskim w roli głownej (tytuł mi się był zapomniał).
A wracając do meritum Chrabota już część odszczekał a ty Barry kiedy ?
Tak to jest w Festung Breslau i w okolicach. Wyobraźcie sobie, że bezrobocie siega około 12%, a na bez mała wszystkich budowach pracują ludzie z południa Polski. I to na białko, a nie na czarno. Bo przedsiębiorcy budowlani boją się teraz jak... wypadków w pracy. Niestety MOPS-y dają tutejszym sztajmecom po 300 zł na miech no i mają z czego pić.
Daj ktoś ten artykuł w CAŁOŚCI proszę.
Nie spotkałem się z żadnym poważnym opracowaniem, gdzie by udowodniono biologiczną etiologię homoseksualizmu bądź taką też jego determinację.
Jak każde zaburzenie o podłożu psychicznym aby wyleczyć pacjent musi chcieć współpracować.
Porównanie homoseksualizmu do Hitlera jest głupotą panie belpher. Jeżeli nie wiesz no cóż, póki co twoja maturę uratuje Romuś.
A ja z powodu homoseksualistów nie doświadczam żadnych strat materialnych, duchowych, etycznych itd. więc niech mają pełne prawa. oni nie szkodzą.
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 22:30
Co Kulega rozumie pod określeniem "pełne prawa" w kontekście tytułu wątku?
A czy zniszczenie naszej kultury/cywilizacji przez kontrkulturowców - co jest ich celem, nie może być porównywane z próbami stworzenia nowej nazistowskiej cywilizacji? Tylko proszę nie pisać o zagładzie!
Ponadto proponuję pisać "twoja" z wielkiej litery, tego raczej nie uczą w liceum - powini w szkole podstawowej.
Czy ktoś ogranicza prawa homo...? W jaki sposób?!?
A moje świadectwo maturalne, dyplom i świadectwa z podyplomówek czują się świetnie i pan Wicepremier Giertych do niczego w tej materii nie jest mi potrzebny!
Mogę się tylko domyślać. To jest zapewne ten sam problem co na wątkach na których na ostatni post nie można wejść. W trakcie migracji do obecnego forum pochrzaniły się chyba numeracje i dlatego taki problem, zapewne dotyczy to także użytkowników co to już na poprzedniej wersji pisali.
Taż przecież pisałem wyżej o "programowaniu" wyników sondaży przez odpowiedni dobór pytań i respondentów.
Czas powoli napisać czego dowiedziałem się o śmierci Papały, będzie jakieś dobre pół roku temu.
Podobno w MSW była grupa, która korzystając z policyjnego sprzętu produkowała prywatnie amfetaminę na skalę przemysłową i korzystając z mafii wpuszczała go do obrotu, głównie poprzez eksport na zachód. Jednocześnie ci sami ludzie tępili laboratoria konkurencji (2 pieczenie na jednym ogniu) i ich szlaki przerzutowe (choć chyba raczej je przejmowali). I ponoć Papała (ksywa harcerzyk) się zorientował (miał puzzle i mu się one nagle zaczęły układać w całość) i ponoć zaczął szukać dowodów oraz miał jakieś pomysły na przecięcie kanałów przerzutowych. W świetle posiadanych informacji zginął bo najpierw robił za parawan, a gdy się zorientował to nie dał się skorumpować. Aby uprzedzić pytania dlaczego nic nie zrobił skoro wiedział odpowiadam, wiedza w sensie informacji, wiedza w sensie poszlak zeznań itp a wiedza w sensie twardych procesowych dowodów to 3 różne pojęcia, a cała ta opowieść brzmiała wtedy (rok 1997-98 ) jak bajka o żelaznym wilku i nikt w piękne słowa Papały, który nieświadomie to wszystko krył, bez dość twardych dowodów by nie uwierzył.
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 22:46
Elementarz Podatkowy, Z uwagi na inwazję pewnych bytów internetowych głoszących jakieś pierdoły odnośnie podatków drobna systematyka. Podatki dzielimy na:
opozycje krzyżowe (np. proste vs. wysokie nie mają sensu)
dodatkowo hasło podatek liniowy nie ma żadnej treści, gdyż całkowicie zależy od sposobu realizacji
Dzisiaj Michał zaliczył kolejny etap rozwoju, mianowicie nabił sobie guza na czole uderzając się w górny kant szafki schylając się po zabawkę. Do głowy by mi nie przyszło, że górna powierzchnia mebla może być potencjalnie niebezpieczna.
Przepraszam - ale skąd wy bierzecie renety, malinówki czy koksy? To są stare odmiany, których obecnie na rynku nie uświadczysz, bo to i wymagające w hodowli i mało odporne na robale, nieefektownie wyglądające, trudne do przechowania - itepe itede.
Ja akurat mam dostep do sadu, w którym zostało kilka baaaardzo starych jabłoni, smakuję więc szare i zlote renety, a skrzynkę malinówek już od tygodnia trzymam w garażu ....
W komentarzach pod "odszczekaniem" półgębkiem (sformułowanie samego Chraboty) tego i owego przez Chrabotę znalazłem coś takiego:
"Maciej Strzembosz dodał(a) Pn, 23.10.2006 11:11 (Odpowiedz)
Spotkałem Milana na ulicy dzień przed publikacją materiałów potwierdzających, że w latach 80-tych dał się zwerbować. Żal człowieka. Nie wiem na ile był szkodliwy, nie wiem czy i na kogo donosił, ale widziałem kogoś dla kogo dawne życie się skończyło. Czy będzie miał siłę rozpocząć je na nowo? Wierzymy w sakrament pokuty, ale grzechów odpuszczenie zaczyna się od ich wyznania. Milanie, powiedz prawdę! Całą i od razu!Stalinowcy też nie lubili mówić o swoich "grzechach młodości". Jeden Roman Zimand rozliczył się tak naprawdę i dlatego miał potem prawo z otwartym czołem uczestniczyć w życiu publicznym i opozycyjnym. Szaweł też się nawrócił (ale nie chował głowy w piasek - Milanie powiedz prawdę!).
Natomiast skoro mówimy o agentach, to pogadajmy też o "naszych". Oglądam program "Misja specjalna" i słyszę jak dziennikarz Pinski poucza naród, że korzystanie ze źródeł agenturalnych w dziennikarstwie jest be... Przy czym sam współpracuje z facetem szkolącym Rosjan do walki z "terrorystami" z Czeczenii a dzień później się okazuje, że współpracował jeszcze z płk Bisztygą. No i na co dzień pracuje w tygodniku "Wprost", co mu najwyraźniej w ogóle nie przeszkadza. No i na dokładkę mówi to wszystko w programie Anity Gargas, którą chciałem niniejszym zapytać, czy jest prawdą, że pracuje na niejawnym etacie w WSI? Bo jeśli to prawda, to mam dla Pani tę sama radę: proszę powiedzieć całą prawdę i wybrać sobie jakąś pokutę z dala od mediów."
http://wirtualnemedia.pl/.....html#extended
Strzembosze, Dworaki, prawda was wyzwoli!
MS-ie to się trzma kupy. Produkcja amfy jest dziecinnie łatwa, i każdy domorosły chemik może to zrobić. Redukcja konkurencji i przechwycenie kanałów dystrybucji. To jest główny temat. A ksywa Papały - "harcerzyk" była ogólnie znana. Co potwierdza Twoje przypuszczenia.
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 22:50
Moim zdaniem Wyborcza rozdmuchuje problem. Idiotów powinno się, o ile nie są zbyt wysoko postawieni, zbywać milczeniem, bo inaczej tylko robi się im reklamę.
Przyznaję, kiedy przeczytałem o wyczynach Giertycha Seniora, i, co gorsza, wiceministra edukacji, poczułem się jakbym dostał w mordę czymś twardym i ciężkim, ale po pewnym czasie ochłonąłem i podchodzę do tego już na spokojnie.
A co w takim razie napiszesz o idiotach z tytułami naukowymi (?!?), twierdzącymi że teoria ewolucji jest teorią naukową ?
To dopiero skandal !
No i o to biega
A ja sobie tak z glupia frant myślę, że w tym co Giertych senior mówił jest pewnikiem jakaś doza prawdy. Przecież dinozaury nie zginęły tak jak u magika. Były i już ich nie ma. Jakoweś osobniki musiały przetrzymać kataklizm i stąd być może te legendy. Gdyby dzisiaj świat nawiedziła ogólna wojna atomowa, to chyba też jakoweś osobniki rodu ludzkiego by sie zachowały? Nieprawdaż. Nie potępiajmy tego, czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć.
Cała nadzieja w staaaarych sadach, niecierpliwie oczekuję na koksy od wujaszka
(..) No i na dokładkę mówi to wszystko w programie Anity Gargas, którą chciałem niniejszym zapytać, czy jest prawdą, że pracuje na niejawnym etacie w WSI? (..)"
Anita Gargas ? byłbym mocno zdziwiony. Red. Sakiewicz kierował oskarżenia pod innym adresem
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 22:54
A ja skorzystałem z pośrednictwa galby
Wewproście 43/2006 Ryba m.in. napisał/a:
Dawno temu, bo w roku 1987, Instytut Publicystyki Uniwersytetu w Moguncji przeprowadził taki eksperyment: 140 niemieckim dziennikarzom przedłożono wiadomość agencyjną o tym, że "premier rządu krajowego uzyskał dla swojej partii pieniądze, w sumie 100 tysięcy marek". Z tej informacji nie wynikało, czy polityk je ukradł, znalazł, pożyczył, wygrał na loterii, czy też wziął łapówkę bądź uzyskał tę kwotę ze sprzedaży rodzinnych sreber. Po prostu postarał się o pieniądze dla partii (…). Dziennikarzy poproszono o napisanie komentarza, przy czym połowa z nich otrzymała tę depeszę z nazwiskiem Franza Josefa Straussa, chadeckiego premiera Bawarii, a druga połowa - z nazwiskiem Johannesa Raua, socjaldemokratycznego premiera Nadrenii Północnej-Westfalii. Wszyscy napisali zgodnie ze swoimi sympatiami politycznymi, a nie z wiedzą o sprawie. Kto nie lubił CSU i Straussa, od razu rozstrzygał o kryminalnych machinacjach i wzywał Straussa do dymisji. Komu nie był miły Rau i socjaldemokraci (nawiasem mówiąc - mniejszość), pisał o zastraszającej korupcji i domagał się rozpisania w Nadrenii nowych wyborów.
Dziennikarstwo ma przed sobą wielką przyszłość, pod warunkiem że uda się wytworzyć w publicystach instynkt stadny. Wszyscy powinni myśleć Lisem, mówić Lisem i pisać Lisem. Każdy komentarz napisany w prasie powinien być na takim poziomie, by mógł być wydrukowany w Gazecie Wyborczej i podpisany nazwiskiem Adama Michnika. Mój felieton, zdaje się, na razie odbiega jeszcze od ideału (…). Ale się staram. Jeszcze trochę wysiłku i też zostanę niezależnym dziennikarzem.
W takim razie Giertych nie rozumie wielu rzeczy, bo potępia prawie wszystko.
A czy zniszczenie naszej kultury/cywilizacji przez kontrkulturowców
Każda zmiana epoki, wiązała się z powstaniem jakiegoś ruchu, który można nazwać kontrkultura.
co jest ich celem
Jasne. Każdy gej czy lesbijka chcą znisczyć cywilizację.
e może być porównywane z próbami stworzenia nowej nazistowskiej cywilizacji? Tylko proszę nie pisać o zagładzie!
Czy Ty wiesz co to nazizm? Poza tym A.Hitler otwarcie mówił, że tych i tych zabić a najlepsi jesteśmy MY. Homoseksualiści nie chca nikogo wyeliminować ani nie stawiają się ponad innych.
Np. zakazując im manifestowania?
Giertych do niczego w tej materii nie jest mi potrzebny!
A w jakiej jest Ci on potrzebny?Mi tylko po to by nerwy tracić a czasem się śmiac;)
(...) Anita Gargas ? byłbym mocno zdziwiony. Red. Sakiewicz kierował oskarżenia pod innym adresem
Nu właśnie o ten adres się rozchodzi. Bo ja na ten przykład trochu niedoinformowany jestem i nawet już gdzie indziej w tym temacie napomykałem. EM?
Różna interpretacja łaciny.,
Można i powinno uczyć dzieci tolerancji do homo... bez wprowadzania ich w błąd.
Słowo "tolerancja" budzi we mnie odruch taki, jak u mojego psa widok kota! Zostało kompletnie zakłamane i pomylone z akceptacją.
Może to jest sprawa języka, ale po angielsku tolerance znaczy mniej, niż acceptance. To tolerate somebody, znaczy znosić kogos tylko do pewnego stopnia. To accept somebody, znaczy akceptować kogos z chęcią. Myslałem, że po polsku jest podobnie... Jestem prawie 45 lat poza krajem... Poznałem takich co to po dwóch latach zapomnieli jak to "mówić... po polski..." To mnie jednak nie usprawiedliwia. Przepraszam.
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 23:00
Tak każdy homoseksualista,który określa się jako gej (gay) chce zniszczyć łacińską cywilizację poprzez zakłamywanie dyskusji i próbę destygmatyzacji zboczenia
A od kiedy zgoda na publiczną promocję zboczonych praktyk seksualnych wynikających z zaburzeń osobowości ma być miarą ograniczania praw ? przepraszam ale to jest odwrócenie ról. Przykład marszu onanistów pokazuje absurd takiego rozumowania
Re: Różna interpretacja łaciny.,
Może to jest sprawa języka, ale po angielsku tolerance znaczy mniej, niż acceptance. To tolerate somebody, znaczy znosić kogos tylko do pewnego stopnia. To accept somebody, znaczy akceptować kogos z chęcią. Myslałem, że po polsku jest podobnie...
W języku polskim jest tak samo, tyle że pedałofile i homoseksualiści usilnie wypaczają zakres znaczeniowy słowa tolerancja.
Jest koncepcja, że ptaki to bezpośredni potomkowie jednej z linii dinozaurów. I co śmichołki powicie?
Niestety tak, ze sprawami sądowymi (oskarżenia krzyżowe) włącznie Bardzo żałuję, że tak się to potoczyło
A krasnoludki szczając do mleka powodują jego kwaśnienie.
Sorry ale dowodzenie naukowe wymaga pewnej elegancji, ścisłości i dyscypliny.
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 23:04
Ale czy te oskarżenia były czymś poparte, czy też zwyczajnie nerwy poniosły?
żyją wsrod nas dinozaury na przykład Myszkiewicz
Rozumie, tyle, że upublicznione fragmenty wypowiedzi były bardzo niechlujne, ale nie znam całości, więc nie wiem czy to było faktycznie tak niskiej jakości czy ładnie media sobie to przemontowały
A w ogóle to nasz dostawca marudzi, że forum mu za duży ruch generuje, znaczy za bardzo popularne jest
Sprzeczne relacje, ale nie wiem tego z tz "pierwszej ręki" tylko z omówienia osoby która była dość blisko z obiema stronami, więc nie mogę tego za bardzo upubliczniać. Resumując było coś na rzeczy ale mogła to być błędna interpretacja wynikająca z nerwowej sytuacji lub celowe działanie nacechowane złą wolą. Ja wiem zbyt mało aby uchodzić za autorytet
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 23:14
na dżewo dostał kasę ? dostał
BTW wie ktoś gdzie jest jakiś regulamin czy cuś ?
PS Pliki mam kopię zrobiłem zawalczę jutro
Coś wątek zamarł - pora go reaktywować.
A zatem pytanie - dziecinnie łatwe, jak wszystkie moje pytania : któż to taki i gdzie nie opowiedział strasznego dowcipu o Gąsce Balbince?
Ino że w świetle dyskusji gdzie indziej się toczącej można powiedzieć, że odpowiedź już właściwie padła...
Łacinę nie pozna się po angielsku., Przyszło mi na mysl, ażeby zwrócić uwagę na różnice w interpretacji słów pochodzących z łaciny, z której jęz. ang. składa się 60%! W wymowie ang. są tak przekręcone, że są nie do rozpoznania, n.p. Regina wymawia się rydżajna.
Te same słowa z łaciny mają inne znaczenia, n.p. komunikacja (miejska), po ang. jest transportation, a communication znaczy porozumiewanie się (n.p. ustne, pisemne, itp.). Polski miliard to po ang. bilion, lub w USA billion, chociaż milion jest million. Skąd to się wzięło
MS'ie, skiepściłeś mi robotę. Z tymi dinozaurami to taka podpucha była, jak nie przymierzając z brzechwową stabilizacją pocisków gwintowanych
Hegemonie nie udawaj że przeczytałeś całość Pierwszej Jaskini Militarystów tak, iż dobrnąłeś aż do pamiętnego sporu
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 23:16
Niestety nie, póki co . Ale natrafiłem na post Kolegi [----] do tego sporu nawiązujący. To było gdzieś w lutym, o ile skleroza nie myli.
I muszę jeszcze te ciężarówki przetrawić. To wszystko jest na pdfie?
Późno już przepraszam, juz więcej nie będę
A dowcip ten o Gąsce BAlbince oczywiście
To wszystko jest na pdfie?
Bez ostatnich ok. 200 postów
No szkoda. Ale i tak 260 stron.
Wysłany: Śro 03 Paź, 2007 23:18
Z komentarzy na blogu Bogusława Chraboty
Andrzej Mikosz napisał/a:
Powiedz Pan zatem:
1) skąd Pańskie insynuacje o moich spotkaniach z niejakim Ernstem Jansenem w Londynie. Albo wiedziałeś Pan, że łżesz na mój temat zarzucając mi to w opisywanej przez Pana w tygodniku WPROST rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim i robiłeś to Pan w złej wierze, albo byłę Pan zmanipulowany a uczciwości zawodowej nie wystarczyło Panu aby zadzwonić do mnie i zweryfikować to kłamstwo. Pocieszające jest tylko to, że o Pańskiej wiarygodności najlepiej świadczy brak jakiejkolwiek reakcji innych mediów na Pański - zawierający same pomówienia i kłamstwa pod adresem moim i Kazimierza Marcinkiewicza - artykuł. Nikt (powtarzam - nikt) nie zadzwonił do Ministerstwa z prośbą o komentarz czy potwierdzenie "rewelacji" z Pańskiego artykułu.
2) może to dla Pana będzie nawet zabawne, ale najlepiej świadczy to o Pańskiej rzetelności: Pańską notatkę we Wproście, opublikowaną blisko dwa miesiące po opuszczeniu przeze mnie MSP o tym, że zarządzam z tylnego fortela Ministerstwem przeczytałem w samolocie, w którym wracałem ze Stanów Zjednoczonych; publikowane przez Pana "informacje" na temat zarządzania przeze mnie ministerstwem z tylnego fotela miały tę samą wartość logiczną, co "informacje" o moim spotkaniu z Jansenem - "0".
Rozumiem, że spełniać miały Pańskie publikacje funkcję nie służebną wobec prawdy, ale perswazyjną i oczerniającą. Myslę, że w niektórych środowiskach się Panu udało.
odpowiadając Jan Piński napisał/a:
Nie ja byłem informatorem prezesa Kaczyńskiego. To nam przekazano informacje iż prezes Kaczyński jest niezadowolony z układania się przez Pana Eureko i z prowadzenia rozmów o ugodzie. Potwierdzeniem tych informacji okazał się list prezesa Stypułkowskiego do załogi PZU, w którym wprost powołał się na poparcie Pana i premiera Marcinkiewicza. Wspomniany przez Pana fragment brzmi:
"Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, wpadł we wściekłość, gdy dowiedział się, że minister skarbu Andrzej Mikosz spotyka się z przedstawicielami holenderskiego Eureko i usiłuje ugodowo rozwiązać konflikt z inwestorem chcącym za bezcen przejąć kontrolę nad grupą PZU, największym polskim ubezpieczycielem. Ernst Jansen potwierdził nam informację o "kurtuazyjnym" spotkaniu, do którego doszło w Warszawie 8 listopada. Według naszych informatorów, minister skarbu miał prowadzić na ten temat rozmowy także 15 listopada w Londynie; przypadkiem (?) w tym samym czasie przebywał tam prezes PZU Cezary Stypułkowski i prezes Banku Millennium Bogusław Kott (Stypułkowski i Mikosz zaprzeczyli naszym informacjom, Kott odmówił komentarza)."
Gdzie tutaj jest nierzetelność. Brak reakcji nasze teksty dotyczące afery PZU świadczy o upadku wolności słowa w polskich mediach (potwierdzenie tezy właśnie ogłoszonej, że w tej kategorii znajdujemy się na ostatnim miejscu w UE). Napisaliśmy na ten temat inny tekst "Towarzystwo Przyjaciół Eureko" http://www.wprost.pl/ar/?O=73663
pokazaliśmy jak czołowe polskie dzienniki publikowały zmanipulowane informacje na temat prywatyzacji PZU. Niech Pan przypomni sobie histerię ze stycznia 2005 r. gdy "GW" do spółki z "Rz" lansowały teorię horrendalnego odszkodowania jeżeli błyskawicznie nie podpiszemy ugody. I co? Gdzie była prawda? Może pan powie, że opublikowałem nieprawdziwy tekst o wypadku prezesa Stypułkowskiego, w którym zginęlo trzech nastolatków, bo także został przemilczany. Przypomnę, że dziś były prezes występuje w tej sprawie jako Cezary S. Trzeba było jednak zmiany władzy.
Co do pańskiej notki, to wyjaśniam: telefonowałem do ministerstwa skarbu, bo słyszałem plotki i zrelacjonowałem to co usłyszałem. Notatkę opublikowano z przeszło tygodniowym opóźnieniem. Proszę przynać lepiej ile razy odwiedzał pan resort skarbu pod odwołaniu. Niech pan zrelacjonuje swoje rozmowy z Pana zastępcami. Tezę, ze faktycznie rządził Pan resortem po odwołaniu podtrzymuję. Dlatego premier zwlekał z powołaniem następcy.
Rozumiem, że jest Pan uwikłany w pewne interesy. Być może to co dla Pana jest pragmatycznym działaniem dla mnie jest oportunizmem. Jeżeli przyjrzy się Pan sytuacji w PZU, to zauważy Pan, że tolerowanie na stanowisku prezesa Stypułkowskiego oznaczało brak dbałości o interes skarbu państwa. Niech Pan zrozumie, że czasy, w których monopol na jedynie słuszą interpretację rzeczywistości (np. publikacje "GW" z początku lat 90., że nie istnieje afera FOZZ) minęły bezpowrotnie.
Coś więcej...., Czerwone dynastie
http://www.jerzyrobertnow...e_dynastie.htm#
PS. lukasz4432 dzięki za pomoc w znalezieniu.
Ptaki mają wiele cech szkieletu charakterystycznych tylko dla nich i owej linii dinozaurów, a patrząc na wykopaliska z okresów kiedy żyły wspólnie, trudno oddzielic jedne od drugich po skamieniałościachszkieletów, tak są dosiebie podobne. Coś jeszcze?
trurl napisał/a:
Tak człowiek i kret też żyją razem i ich szkielety zdradzają pewne cechy podobieństwa.
trurl podpowiadam nieredukowalne złożoności
No to szykuje się Trybunał ... Prawy i Sprawiedliwy..., http://wiadomosci.onet.pl/1423158,11,item.html
Doklejam fragment tekstu. [Emigrant]
"Fakty": Podejrzana transakcja Kotlinowskiego
Wicemarszałek Sejmu Marek Kotlinowski dokonał w przeszłości, gdy prowadził praktykę adwokacką, podejrzanej transakcji - poinformowały "Fakty" TVN.
"Fakty" podały, że polityk Ligi Polskich Rodzin reprezentował interesy krakowskiego oszusta Ryszarda Warykiewicza.
Według TVN, Warykiewicz do dzisiaj jest poszukiwany przez swoich wspólników za gigantyczne długi.
"Fakty" ustaliły, że Marek Kotlinowski wykupił dług biznesmena i pomógł mu odzyskać zadłużoną kamienicę. Reporterzy telewizji dotarli do oświadczenia majątkowego Kotlinowskiego z tamtego okresu.
"Fakty" podkreśliły, że Kotlinowski kandyduje do Trybunału Konstytucyjnego, a sędzia Trybunału powinien mieć krystalicznie czystą przeszłość.
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 00:26
"19 południk" (ale czy ona taka "ładna"?)
Kiedy mi udowodnisz, że powiedziałem coś co nie jest prawdą.
[A los - to jeszcze powinien mi udowodnić, że kogoś pomówiłem]
Za to mają prawo do ZUSu i ubezpieczenia zdrowotnego, jak również do zasiłku mieszkaniowego, pomocy z opieki społecznej, etc. etc. + renta starej matki - i już można sobie wygodnie żyć, oglądając TV Satelitarną i popijając Arizonę.
Kochani, ale Kotlinowski to chyba nie z PiS-u jest, więc skąd taki tytuł wątku?
Manipulacja prymitywna, ale co poniektórych cieszy.
Bo Wam zapiszę do partii Beger i Suboticia. W końcu sympatycy, pracowali dla dobra i umacniali.
Tyle że od dawna mówi się o nim jako o pewniaku do Trybunału Konstytucyjnego. I kto niby ma go wybrać ? Liga ?
Chyba ciut za mało głosów... A może liczą że go poprze PO i SLD ?
MS już wyjaśnił, więc ja tylko przytaknę. A przepraszać nie ma powodu .
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 00:27
Oj Mości Półkowniku, POczytajcie jak wyglądały wyścigi pod koniec lat trzydziestych! Tam z "Mercedesami" mogły powalczyć tylko "Auto Uniony"!
Doskonala strona.....czekam, kiedy bedzie skonczona.
Kennedy Space Center na Florydzie., Chyba nie będzie to off topic i Hegemon mi wybaczy, jeżeli dodam tu cos o John F. Kennedy Space Center w Cape Canaveral na Florydzie.
Hip, hip, hurray!... Jestem Baronem Wojewódzkim!, Dorobiłem się tego tytułu długo-godzinnym stukaniem keyboard dwoma palcami, a to zabiera dużo czasu... w późnych godzinach, kiedy Wy dawno już wygodnie śpicie, prawie budzicie się. Jestem przyzwyczajony do ciężkiej pracy, do kapitalistycznego wyzysku i innych okropności, w/g opowieści kompropagandzistów PZPR, żyjąc od zarania dziejów w zgniłej kapitalistycznej Kanadzie. O kłopotach z powodu spędzanego czasu na tym forum i innych z moją, troskliwą o moje zdrowie, żoną nie będę wspominać... Ona nie chce zostać wdową...
Z tej okazji zaprosiłbym wielu z Was na piwo, kawę, drinki, gdyby nie te dzielące nas tysiące kilometrów...
...Baron Wojewódzki, hmm, hmm... :roll:
Nasza cywilizacja ma licząc od starożytnej Grecji jakieś 2500 lat, a pierwsza udana, poważna próba jej obalenia to Wielka(tfu) Rewolucja(tfu, tfu) Fracncuska(o choroba!). Oraz to co ją poprzedziło. (Nie jestem biegły jeśli chodzi o ten okres). I skierowana była chyba bardziej przeciw Kościołowi, niż władzy świeckiej. Niemałą rolę odegrała masoneria - też słabo się wyznaję. Ale tu nie chodziło o zmianę, ale CAŁKOWITE zniszczenie, obalenie podstaw i fundamentów! Przypomnieć choćby tylko zmianę kalendarza!!
Podważając i negując rolę rodziny, zmieniają jedną z fundamentalnych podstaw naszej - tzn. MOJEJ cywilizacji. A o roli rodziny w wyodrębnianiu i klasyfikacji cywilizacji można przeczytać u Feliksa Konecznego - "O wielości cywilizacyj". Zachęcam!
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 00:44
Nie bez powodu Matka Natura uksztaltowala w przypadku czlowieka plec meska i plec zenska . To jest NORMALNOSC ... bo to jest WOLA Matki Natury.
Kazde inne rozwiazania sa wbrew Woli Matki Natury. Sa wiec dewiacja.....
Toleruje dewiacje az do momentu kiedy to "dewiant" zaczyna swoim stylem zycia udowadniac "normalnosc" obnoszac sie ze swoja dewiacja i domagajac sie jej pelnej akceptacji.
To nie tylko MOZNA leczyc.... to sie POWINNO leczyc..!!!
Potrzeba na to jednak zgody a zatem i odpowiedniej wspolpracy zainteresowanego. A oni, to znaczy pedaly i lesbijki wola wydawac olbrzymie pieniadze (a z regoly sa ludzmi zamoznymi) na wszelkiego rodzaju demonstracje i parady ktore to niby maja im pomoc w pozyskaniu akceptacji swojej dewiacji. Tymczasem spotykaja sie ze sprzeciwem wiekszosci normalnego spoleczenstwa.
Zyskaliby moje wspolczucie i pomoc (jak kazdy chory) gdyby chcieli cos z ta dewiacja zrobic w kierunku normalnosci . Toleruje ich, bo to rowniez ludzie i wielu z nich jest pozytecznymi w spoleczenstwie. Ichnia to sprawa kim chca byc. Jednak nie zaakceptuje nigdy dewiacji jako normalnosc !!!
Niesprawiedliwości w prawie. Za taki sam czyn można odpowiadać z dwóch diametralnie różnych artykułów KK,
to jest tylko kwestia "kto na kim" popełni czyn zabroniony. Uwagę również należy zwrócić
na zakwalifikowanie jednego i drugiego artykułu (nazwy rozdziałów) oraz na wysokość
możliwej kary.
Oto treść prawna:
Art. 119. § 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej
osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z
powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto publicznie nawołuje do popełnienia przestępstwa określonego
Art. 158. § 1. Kto bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na
bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1
lub w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Teraz zapytajmy, który z przepisów zostanie zastosowany przez wymiar sprawiedliwości, kiedy to
polak dopuści się przestępstwa na obcokrajowcu oraz odwrotnie, kiedy to obcokrajowiec dopuści się
takiego samego czynu na polaku. Odpowiedz jest w wiekszości przypadków jednoznaczna. Gdy
ma miejsce pobicie osoby o odmiennej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej itp. z góry
uważa się, iż właśnie odmienność tej osoby była przyczyną napaści na nią samą, co nie do końca
może być zgodne z prawdą.
Zakładam więc, że:
1. Jeśli polak dokona napaści (pobije) obcokrajowca to zostanie mu "przedstawiony"
art. 119. § 1 KK za co przewidziana jest wyższa kara oraz, "co gorsze" nastąpi postawienie
takiego człowieka w jednym szeregu ze zbrodniarzami wojennymi.
2. Jeśli natomiast to obcokrajowiec dopuści się napaści na polaka to prawdopodobnie
"zaprzyjaźni" się z art. 158. § 1. za co grozi definitywnie niższa kara.
Bulwersuje mnie szczgólnie dopuszczona prawna możliwość odpowiadania za taki sam czyn
nie tylko z innych artykułów, ale i rozdziałów klasyfikując dopuszczającego się przestępstwa
na równi ze zbrodniarzami wojennymi, którzy winni zasługiwać na szczególne potępienie.
Niechcę stawać tutaj w obronie osoby dokonującej na kim kolwiek pobicia, chcę natomiast
pokazać jak niesprawiedliwe może okazać się prawo.
To ja poproszę proste i niskie!
Nie watpie Emi, ze taki sprawny adwokat jak ty wyjasni dlaczego Sahara jest morzem a Atlantyk pustynia. Dlaczego w okresie wladzy Tuska i Rokity co piaty Polak stracil prace? Dlatego, ze w tym kreceniu lodow, o jakie im szlo, masowe bezrobocie nic a nic nie przeszkadzalo. Dlaczego za Bieleckiego byla recesja? Bo kulczykom na recesji zarabia sie lepiej niz na koniunkturze. Przypadkow nie ma, sa tylko zludzenia.
ale czy Kotlinowski w ogóle jest profesrem na przykład? czy w TK nie powinni zasiadać bardziej renomowani prawnicy?
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 00:46
A od kiedy to prawo jest sprawiedliwe?
Ale z wyczuciem to wyłowiłeś. Gratulacje. Drąż dalsze lapsusy prawne.
Dla mnie poproszę proste, niskie i bezpośrednie.
No najlepiej by było w ogóle bez tychże.
No i popatrzmy się na ten wredny ustrój feudalny. Kiedy to chłop miał obowiązek płacenia dziesięciny. Przydałoby się teraz. Nieprawdaz?
mlodyw napisał/a:
W większości wypadków bywa tak, im wyższy tytuł, tym głupszy delikwent. Ale wyjatki zdarzaja się.
Najpierw trzebaby udowodnić, że to prawo jest rzeczywiście tak stosowane, a nie że może tak być. Na razie mamy dwa przepisy, pod które potencjalnie może podpadać i Polak i cudzoziemiec. I tyle - nic w tym złowrogiego nie widzę.
Dziesięcinę sugerujesz? Przecież zaraz cię zakrzyczą, że polski budżet tego nie wytrzyma. I oczywiście w obecnej sytuacji będą mieli rację.
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 00:49
Naszła mnie refleksja odnośnie lustracji w Kościele, że Episkopat pozwalając na bezkarność i anonimowość agentów i donosicieli na taką samą anonimowość i przemilczenie skazuje swoich bohaterów i męczenników.
I jeszcze jedno przy dyskusji o lustracji nie mieszajmy przypowieści tu nie chodzi o kamienowanie tylko o wypędzenie kupców ze świątyni zgodnie z nauczaniem Pana oraz prostą konstatację że aby wybaczyć grzesznikowi jego grzechy trzeba je najpierw poznać a grzesznik powinien wykazać skruchę.
Inny Noblista...J.M.Coetzee "Powolny czlowiek".
Wypadek. Ucieta zmasakrowana noga. Mloda opiekunka i stary ulomny czlowiek. Chce tylko jej pomagac. To mu daje szczescie.
Przenikliwe spojrzenie, cierpki humor, duzo ciepla i czulosci.
Cyt: "masz rację, zabawa się kończy gdy admin nie chce przyznać się do błędu...". Zwykle to tchorz.
A ile nerwow ofiara straci wtedy...I jeszcze musi udowadniac ze nie jest "oslem".
Drzewo, Laokoon sękaty, zrzuca z siebie na chwilę głaz
odległej góry i chmurę bierze na barki. Słona
bryza wieje w porywach od strony przylądka. Głos
przechodząc w falset, na nitkę sensu nawleka słowa.
Skręcone sznury deszczu, który znienacka lunął,
chłoszczą wzgórz plecy: łopatki kąpiących się w łaźni.
Gdzieś Morze Śródzimowe trąca ogryzki kolumnad,
jak słony język, który zza zębów wybitych wyłazi.
Serce, chociaż zdziczałe, wciąż jeszcze bije za dwoje,
w ciało się kryjąc jak bażant w bruzdę lub mysz pod miotłę.
Tu się z tobą niezgodzę Szymonie Cygielski. Możliwość różnej interpretacji takiego samego czynu oraz w związku z tym odmienne wyroki już sama w sobie jest krzywdząca. Prawo to bowiem potencjalnie dyskryminuje polaka. Czy słyszał ktoś może o oskarżeniu obywatela obcego państwa za napaść na polaka z art. 119. KK? Złowrogie jest także zaklasyfikowanie
tego artykułu do Rozdziału XVI Przestępstwa przeciwko pokojowi, ludzkości oraz przestępstwa wojenne, co chciałem podkreślić. W moim mniemaniu omawiany problem znika kiedy wymiar kary w jednym i
drugim przypadku jest sobie równy, bowiem wtedy nikt niezostanie skrzywdzony nawet jeśli nastąpi zła klasyfikacja popełnionego czynu, lub padnie jakieś fałszywe oskarżenie.
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 00:50
Dramat na lekcji - samobójstwo 14-latki
jak byłem mały, mimo że wychowywano mnie na miłosiernego chrześcijanina, miałem taką ideę, - a było to zaraz po jakimś procesie, który zakończył się uniewinnieniem jakichś morderców - żeby znaleźć grupę ludzi o podobnych na to wszystko poglądach, kupić broń, jeździć po kraju i sprzątać ten śmietnik. Jakoś mi ten pomysł wpadł z powrotem do głowy...
Nie będę się spierał co do klasyfikacji tych czynów - być może art. 119 nie powinien być w dziale o zbrodniach wojennych. Natomiast kwestia motywacji jest dość powszechnie stosowanym czynnikiem określającym rodzaj przestępstwa - dlatego mamy morderstwo i zabójstwo, które co do efektu na ofierze są identyczne. Można oczywiście się spierać, jakie kary powinny być stosowane w obydwu przypadkach, ale naprawdę nie widzę problemu z samym różnicowaniem.
I jeszcze jedno, co się jakby zapomina.
Jest diametralna różnica pomiędzy agentem - cywilem, jakimś tam urzędnikiem, a agentem - księdzem, który sprawuje w kościele ofiarę. On nie jest urzędnikiem. On jest SŁUGĄ BOŻYM. Powinien nim być z powołania, a nie z czystej kalkulacji, że mu się to opłaci.
Tym bardziej hierarchowie kościoła powinni dążyć do jak najszybszego wyjaśnienia wszelkich spraw.
Po stwierdzeniu faktu ewidentnego donosicielstwa powinno się dać nieszczęśnikowi prawo wyboru - albo idzie do cywila, albo do klasztoru. Ale w parafii nie może pozostać. Ani tej obecnej, ani w żadnej innej. Ale jak widzę hierarchom do tego nie spieszno. No i wiem dlaczego.
Wiadomym jest jakim naciskom i prowokacjom byli poddawani już alumnowie w Seminariach duchownych. Każdy miał założoną teczkę. Do standartów prowokacji było "rajenie panieniek". No i niejeden młody temu uległ. Wówczas był już w łapach IV Wydz. A oni nie mieli litości.
A jak się oparł i był klerykiem, lub proboszczem, to mu raili kradziony cement, blachę i wszystko co tylko możliwe. I jak był mało czujny to znowu wpadł.
Niestety taka jest czarna prawda.
Ale prawdą jest także postawa wielu księży, którzy mimo szykan nie dali się zwabić w zasadzki UB i SB.
Rozumiem, że trzeba odróżnić tych co tylko podpisali, ale później nie donosili, od tych, którzy byli aktywni. Ale to nie może trwać lata. Bo wówczas faktycznie w jednym kotle bedziemy mieć kapusiów i bohaterów.
To kolejny dowód na zniesienie koedukacyjności klas w szkołach.
Tudzież pokłosie "bezstresowego wychowania".
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 00:52
Nie tyle bezstresowego, co wogóle niebyłego.
I jeszcze wzmiankowane załączniki:
Tajny rozkaz Kiszczaka
Na początku lat 90. śledczy odnaleźli w archiwach MSW rozkaz gen. Kiszczaka z 3 listopada 1984 r. W jego najważniejszym fragmencie czytamy: "zdezynfekować bunkier wojskowy i składnicę amunicji w Kazuniu. Do wykonania wybrać najbardziej doświadczonych ludzi, najlepszy sprzęt". Był to jedyny w historii PRL-u rozkaz dezynfekcji bunkra wojskowego. Zdumiewa tym bardziej, że wydał go minister spraw wewnętrznych, podczas gdy budynki wojskowe były w gestii szefa MON. Powstała na tej podstawie hipoteza, że ksiądz Popiełuszko był przetrzymywany i torturowany w bunkrze w Kazuniu. Notatka zaginęła w tajemniczych okolicznościach; dziś IPN dysponuje tylko jej kopią.
Anatomia mistyfikacji
23 – 30 X 1984 aresztowanie, a potem przesłuchania Piotrowskiego, Pękali i Chmielewskiego. Trzej esbecy opisują szczegółowo przebieg zbrodni nakreślony przez dygnitarzy MSW. W tym czasie bardzo często odwiedzają ich przedstawiciele MSW.
30 X 1984 r – Krzysztof Mańko po raz drugi wydobywa z Wisły zwłoki księdza Popiełuszki. Kilka godzin później, dwaj szczecińscy płetwonurkowie, zastraszeni przez SB, przyznają się, że to oni wydobyli ciało. Składają fałszywe zeznania. W zamian oficer SB obiecuje, że nie będą wezwani na proces i więcej przesłuchiwani. Krzysztof Mańko zrywa kontakty z rodziną i w panice wyjeżdża do Grecji.
1 XI 1984 – na podstawie fałszywych zeznań płetwonurków i trzech esbeków, prof. Maria Byrdy sporządza protokół sekcji zwłok.
2 XI 1984 – Kiszczak obiecuje Pietruszce awans generalski w zamian za odegranie trudnej roli w zbrodni. Pietruszka ma pójść do więzienia jako osoba kierująca zbrodnią.
XI 1984 – płk Zbigniew Pudysz naciska na prokuratorów włocławskich, aby nie drążyć śledztwa i jak najszybciej skierować akt oskarżenia do sądu. Generał Kiszczak czuwa nad wyborem adwokatów dla oskarżonych i nad doborem składu sędziowskiego.
15 I 1985 – Zbigniew Pudysz odwiedza w areszcie śledczym Pietruszkę i Piotrowskiego i instruuje ich, co zeznawać. To jedyny przypadek, aby władze więzienne wyraziły aresztowanemu zgodę na wizytę w innym areszcie.
XII 1984 – II 1985 – proces toruński transmitowany przez telewizję. Płk Pudysz zastrasza, a potem instruuje przewodniczącego składu – sędziego Artura Kujawę – jak ma wyglądać proces. Kujawa ulega i uchyla wszystkie pytania, które mogłyby podważyć wersję oskarżonych.
7 II 1985 – wyrok sądowy potwierdza, że oskarżeni działali sami. Wszyscy otrzymują wieloletnie wyroki.
Powiadomiony o treści rozmowy naszych rodzin, przeprowadzonej z inicjatywy Pańskiego syna w dniu 3 marca 1990 r., pragnę przekazać kilka myśli, mających w moim zamiarze stanowić odpowiedź na nadany przez Pana sygnał (…)
Na podstawie relacji uzyskanej od mojej żony wnioskuję, że (1) zamierza Pan podjąć działania na rzecz uchylenia (odsłonięcia) szczelnej dotychczas zasłony kryjącej „sprawę”, co może pozwolić na ujawnienie jej faktycznego, obiektywnego, tła, przebiegu, etc. (2) Wyraża Pan obawę, aby moja postawa nie została wykorzystana do zdyskredytowania Pańskiego otwarcia. Wiąże Pan tę myśl z domniemaną ciągłością mojego kontaktu z naszym byłym pracodawcą, co mogłoby skutkować współpracą w znanych skądinąd działaniach o charakterze „D”, tym razem przeciwko Panu…
Od roku 1985 do jesieni 1989 odczuwałem – a dzięki pewnemu doświadczeniu mogę nawet powiedzieć, że obserwowałem – bardzo intensywne zainteresowanie „Firmy” moją osobą (…) Wiązały się z tym również kontakty bezpośrednie, różnorodne, od pana Kiszczaka (jednorazowo w kwietniu 1985 roku) poprzez panów Pudysza, Karpacza i innych, aż po panów Tamborskiego i Banacha z istniejącej wówczas w III Pawilonie Aresztu agendy Biura Śledczego MSW (…) Celem tych spotkań było systematyczne wyciszanie moich nastrojów poprzez bezwzględną grę na lojalność (…) Nie wdaję się tu w zbędne, bo oczywiste dla Pana uzupełnienia na temat komu na tym zależało i dlaczego. Dodam, że efektywność „wyciszania” to w znacznej mierze wynik mojej naiwności w kwestii spodziewanego, prawnie uzasadnionego przedterminowego wyjścia na wolność wspólnie ze mną tu przebywających Waldka i Leszka. Zaniechanie kontaktów koresponduje – jak sądzę – z (…) niechęcią do ich podtrzymywania, ale zwłaszcza wynika z sytuacji w jakiej znalazła się „Firma” od drugiej połowy 1989 roku (…)
Nie chciałbym zajmować żadnego stanowiska wobec Pańskiego zamiaru zinterpretowanego w punkcie 1. To sprawa sumienia i jakiekolwiek uwagi z mojej strony byłyby nie na miejscu (…) Bodaj w 1986 roku, po ochłonięciu nieco z doznań jesieni 1984 roku i przełomu 1984/1985, dwukrotnie: raz nieformalnym „kanałem” więziennym, a następnie (dla upewnienia się) prosząc o uprzejme pośrednictwo Pańską żonę, próbowałem skłonić Pana do realizacji dzisiejszych planów, deklarując swoją gotowość dzielenia ryzyka.
Jeżeli dobrze zrozumiałem, nie zwraca się Pan o jakąś formę współdziałania, a jedynie o to, by nie przeszkodzić. Składam zatem zapewnienie, że jeżeli kiedykolwiek ktoś uprawniony zażąda lub ciekawy a kompetentny poprosi mnie o ustosunkowanie się do Pańskiego „widzenia sprawy”, o ile nie wybiorę milczenia, to na pewno nie zaprzeczę prawdzie jaką znam.
12 marzec 1990 roku Grzegorz Piotrowski
Zrozumiałem doskonale - ale to właśnie motywacja jest decydująca w kwalifikacji takiego czynu. To, czy ktoś beknie za morderstwo czy zabójstwo w jednym przypadku, albo przemoc na tle rasistowskim czy zwykły rozbój w Twoim przykładzie, zależy od interpretacji motywu przez prokuraturę i sąd. Dopóki te nie dopatrują się motywów rasistowskich, etnicznych, itp. w prostym rozboju, wszystko jest cacy.
Z tego co rozumiem, ty chciałbyś, żeby obydwa te czyny podlegały pod ten sam paragraf, ale w moim mniemaniu nie są to te same przestępstwa, tak samo jak morderstwo z premedytacją i proste zabójstwo nie są tożsame, pomimo że obydwa skutkują czyjąś śmiercią.
Wpisałem to z palca, Dziennik nie publikuje artykułów w sieci
Gdzieś musi być podstęp. Takie nawrócenia nie istnieją.
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 00:55
Pistolet napisał/a:
Wtedy, gdy znajdą si"ę tam informacje o tatusiu panów Kaczyńskich. To była też ciekawa osoba.
Przybliż nieco tę osobę mnie i zapewne jeszcze kilku forumowiczom.
Historia jakoś po macoszemu potraktowała tę "ciekawą osobę". Ciężko coś znależć, chyba że to:
http://pl.wikipedia.org/w..._Kaczy%C5%84ski
Kacza cenzura czy co
No cóż, tatuś panów kaczynskich lekko pękł. Synek też pękł, bo w tzw. "rozprawie doktorskiej", chwali tow. Lenina.
Na szczęście panowie POLSKA to napewno nie kartoflo-buraki.
WSZYSCY jesteśmy nad-ubowcami, Ty nie ??
drogi pizdolecie jak by ci to wytłumaczyć o może podobnie jak to zrobił MarJan Rokita :
o tu jest ojciec Kaczyńskiego
a tu jest zbrodniarz komunistyczny Michnik - szała się stłasznie pszechyła
Może fragment z pierwszego źródła na zachętę:
"What is your vision of the end of the Yugoslav crisis? (VECER - SLOVENIA)
A war like the one currently going on in the Balkans - seen through the eyes of a cynic - is hurting no one but the people who live there. The Yugoslav crisis will therefore drag on for some time, for this is in the interest of the West. From the point of view of capital, this is a classic example of depleting a potential market, potential spheres of interest, a production testing ground. Because of national and ethnic clashes the situation is still very unclear at the moment, but when it calms down Capital will enter the burned-out scene, buy up territory with minimal effort, and renew it according to its own image.
Why is the title of the record Kapital? (MLADINA - SLOVENIA)
Kapital is the fundamental law of civilisation and communication. Its different interpretations in the 20th century divided Europe and the whole world into two poles, two prevailing systems of ideology, the East and the West. In Western (capitalist) Europe and USA the definition of capital as "the means of appropriating the surplus value", set up a pragmatically-economic social system, based on the logic of market and competition, and the ideology of profit as a vital force of reproduction, while outwardly it projected Non-Order as a utopian ideology of freedom, typical examples of which are the pop industry, Hollywood and the pre-election circus of presidential candidates. The Eastern (communist) systems translated the power of capital as the definition of Non-Freedom into a utopian ideological Order, which through actual production relations in fact created economic disorder."
Właśnie przeczytałem w dzisiejszych informacjach, że faktyczne bezrobocie w Polsce jest ok. 10%. Reszta to fikcja i naciąganie kasy państwowej, czyli podatników. Nie orientuję się za bardzo w tej materii (nie przebywam w Polsce) i chciałbym poznać Wasze zdanie na ten temat.
Zastanowił mnie kiedyś fakt jednego gościa wizytującego Kanadę. Był u brata i on załatwił mu na czarno robotę na budowie. Nie było by w tym nic dziwnego,bo każdy chce zarobić parę dolców. Zastanowił mnie fakt, że delikwent od paru lat był i zapewne jeszcze jest na rencie w naszej Kochanej Polsce. W naszym wspólnym spotkaniu przy "nocnych Polaków romowach" żalił się, że za tą biędną rencinę trudno mu wyżyć. Chcę tu zaznaczyć, że gościu na inwalidę nie wyglądał, a i wypić też potrafił. Tu na gościnnej ziemi kanadyjskiej pracował na okrągło nawet po 16 godzin dziennie, przez prawie trzy miesiące. Nie chcę generalizować tego problemu, ale to nie jeden przypadek, na który natrafiłem. Nasuwa mi się tu konkluzja. Tutaj w kraju Klonowego Liścia też są ludzie na "disability pension" czyli po polsku rencie chorobowej. Jednak tutejsze prawo nie bywa tak szczodre. Tutaj trzeba przynieść przysłowiową głowę pod pachą, żeby coś takiego otrzymać. Ze zwolnieniami lekarskimi też jest inaczej. Poprostu nie opłaca się chorować.
Nie wiem, ale jeśli "władze" uznają, że można to przenieść do osobnego wątku, lub dopasować do już istniejącego (nie penetrowałem istniejących tematów), to bardzo proszę. Tytuł może być: "Pracować czy nie pracować, oto jest pytanie".
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 13:21
. Synek też pękł, bo w tzw. "rozprawie doktorskiej", chwali tow. Lenina.
Możesz przybliżyć szczegóły, bo nawet Stefan Myszkiewicz mówił tylko o cytowaniu. Jeśli ktoś kogoś cytuje to nie znaczy że w pełni podziela jego zdanie, a tym bardziej chwali, no ale chyba że ktoś uważa inaczej
zj55, to pewnie dlatego, że Polska jest o wiele bogatszym krajem niż Kanada i zwyczajnie stać nas na utrzymywanie obiboków, ot co.
Np daru cytuje wyżej Andorrę
Szkoda mi czasu na tłumaczenie co, kiedy, dlaczego i jak.
Dołączam żródełka z których dociekliwy badacz (domniemywam, że takowym jesteś) potrafi wywnioskować kto powinien być dumny ze swojego tatusia, a kto nie.
http://www.polonica.net/c...ysy_Michnik.htm
W drugim żródle szczególnie polecam fotki.
Papierówki, takie trochę przestojałe - są twarde, lekko kwaskowe i oczywiście prosto z drzewa Malinówki, ale tego to nawet już smaku nie pamiętam - kiedyś w ciężką zimę powymarzały w okolicy Z nowych odmian bardzo smakuje mi Rubin Na przetwory Antonówki
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 13:26
ad. MS. To będzie już prawie "off topic". Ale, ilością nieporozumień, jakie udało Ci sie umieścić w dwu zaledwie zdaniach nieco kompromitujesz sprawę, której starasz się być adwokatem.
1. Wykazanie skruchy przez winowajcę nie jest warunkiem koniecznym do wybaczenia.
2. Episkopat nie jest w stanie skutecznie "pozwolić" na "bezkarność i anonimowość agentów" od momentu otwarcia (nawet ograniczonego) dostępu do "akt". I episkopat musiałby być debilem, gdyby sobie z tego nie zdawał sprawy.
3. Anonimowość bohaterów jest następstwem ukrywania imion bohaterów a nie nazwisk agentów.
4. Wypędzanie kupców ze świątyni ma tyle samo wspólnego z ujawnianiem personaliów duchownych współpracowników ubecji co kamienowanie grzeszników; żadna z tych amatorskich egzegez nie wytrzymuje próby śmiechu.
I moja autorska "refleksja odnośnie lustracji w Kościele".
Czy nie jest jednak tak, że zarówno refleksja, jak i lustracja w stosunku do zerkającej w wieczność Wspólnoty Kościoła dużo więcej mają wspólnego ze swym (podobnym przecież) znaczeniem pierwotnym niż w przypadku bardziej pragmatycznie definiujących się grup społecznych takich jak urzędnicy państwowi, adwokaci, czy dziennikarze? I być może nawet wynika z tego jakaś bardziej ogólna prawda. Nie tylko dla tych naszych braci, którzy próbują tropić "nadubowców". Choć dla nich zapewne - również. Czy nie warto trochę w kąciku, po cichutku, nad tą prawdą sobie podumać?
[––––]
Przepraszam, dziekuję, pozdrawiam.
Taki mój wtręt natury ogólnej: zamiast rozpatrywać biografie kolejnych osób publicznych, skupmy się raczej na temacie dyskusji. Mnie osobiście najbardziej interesuje odpowiedź na pytanie: dlaczego nie podejmuje się starań o ekstradycję osoby, co do której pewnym jest, iż dopuściła się zbrodni sądowej? Oczywiście zaraz nasuwa się myśl o rodzinnych powiązaniach naszego "bohatera" - tym niemniej sugerowałbym, aby nie rozszerzać tej tematyki bez potrzeby. Rodzina Kaczyńskich nie ma tu w każdym razie nic do rzeczy. Obywatela Andorrę uprasza się o nie śmiecenie.
No ale papierówki (mniam, mniam!) to zdecydowanie nie na jesień.
Niektórym z was to homoseksualiści śnią się po nocach. A wszystko dlatego, że dziewczyna woli koleżanki od was?;)
Z tego jadu nienawiści, który wypluwacie wynika, że już jutro homosekualiści zaczną podpalać domy, samochody itd. heteroseksualnym
A tam nadubowcy co to jest. Urodziłem się w 1988 i zdążyłem podpisać lojalke z SB
To napisz to co wyciełeś:) wrzuć na skaner itd.
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 13:28
Jan Paweł II nie nazwał teorii ewolucji bdzurą nienaukową. powiedział kompletnie co innego
Przecież to można łatwo zmienić, wprowadzając bardzo proste rozwiązania Tutaj obibok idzie do garkuchni "na papu" przy kościele itp. Zero zasiłku, co najwyżej dach nad głową w przytułkach dla bezdomnych w czasie srogich zim ( zimno tu że hej!).
Kiedyś nasz przyjaciel Edwill opisał tą sprawę, więc nie będę powielał. Nie o to tu chodzi, bo system kanadyjski może i nie jest doskonały, ale dużo zdrowszy jak w Polsce. Chodzi mi o to, że przy tak wysokim bezrobociu, brak jest rąk do pracy? Kompletna paranoja i coś tu nie gra. Czy ludziom aż tak bardzo nie opłaca się pracować? Fakt, że opieka zdrowotna w Kanadzie jest powszechna, ale obejmuje minimum czyli "nie dadzą ci zdechnąć". Resztę pokrywasz z własnej kieszeni lub pokrywa ubezpieczenie płacone przez obywatela lub pracodawcę. To ma jakiś tam sens. W Polsce jest to jakieś chore i wraca to co jakiś czas jak bumerang.
Może Giertych chciał się przystosować do poziomu audytorium? Miałem okazję poznać go (seniora) i chociaż w dużo rzeczach się z nim nie zgadzałem na głupka nie wyglądał. Coś mi się zdaje, że coś mu nie wyszło w natłoku dyskusji i mu przyszywają teraz łatki. No, ale czego się nie robi dla sensacji, a szczególnie dla tak kontrowersyjnej postaci.
Re: Niesprawiedliwości w prawie.
to jest tylko kwestia "kto na kim" popełni czyn zabroniony.
Nieprawda. Przesłanką rozróżniającą te dwa przepisy jest (jak już wspomniał Szymon) motywacja sprawcy, a nie jego cechy osobiste. Jeśli motywacja sprawcy zawiera się w zdaniu: "z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z
powodu jej bezwyznaniowości" to sprawca będzie odpowiadał na podstawie tego przepisu - niezależnie od tego czy to Polak napadł na Polaka, czy Murzyn na Wietnamczyka, czy Chińczyk na Polaka, czy...
Gdy ma miejsce pobicie osoby o odmiennej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej itp. z góry uważa się, iż właśnie odmienność tej osoby była przyczyną napaści na nią samą,
Absolutne brednie! Nie ma i nigdy nie było w polskim prawie karnym takiego domniemania. Praktyka wymiaru sprawiedliwości pokazuje zaś, że udowodnienie, iż atak miał miejsce z takiej motywacji jest niezwykle trudne. Nie mogę sobie przypomnieć żadnego takiego przypadku. Przepis ten powstał raczej z myślą o sytuacjach takich, jakie znamy z II wojny światowej, albo wojny w Bośni - stąd właśnie umieszczenie go w tym, a nie innym rozdziale.
Jeśli natomiast to obcokrajowiec dopuści się napaści na polaka to prawdopodobnie
"zaprzyjaźni" się z art. 158. § 1.
Nie, szanowny kolego. Bowiem, aby zaistniało to, co prawnicy nazywają "bójką lub pobiciem" w zdarzeniu brać muszą udział przynajmniej 3 osoby.
myślę że takich ludzi jest sporo, tylko że jeśliby obecnie wszczęto starania o ekstradycję akurat braciszka Naczelnego gazety wybiórczej, to mogłoby to wywołać medialną wojnę totalną na śmierć i życie, michnik by się zapluł
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 13:30
U mnie jeszcze kilka było na drzewie w końcu września, a to już jesień przynajmniej kalendarzowa tylko drzewo już długo nie pociągnie i nie będzie papierówek
ja osobiście jestem przeciwko:
"promowaniu" homoskesualizmu (coś w stylu nowy sposób na życie, nowa dieta)
jestem przeciwny nazywaniu tego zjawiska "orientacją"(co sugeruje dobrowolny wybór drogi życiowej, a jest to choroba genetyczna)
zjawisko propagowania homoseksualizmu jest wpisane w szerszy nurt poprawności politycznej która moim zdaniem jest "totalitaryzmem" europy zachodniej, ową poprawność próbuje się nam wszczepić i w jej nurcie wychowywać(jak to pokazuje przypadek młodego kolegi Nirnaeth),
poprawność polityczna jest zjawiskiem ekstremalnym i przynosi wiele negatywnych skutków, w europie zachodniej zaczęto to zauważać, mam nadzieję że Polska będzie mogła dołożyć swoje zdanie do tej dyskusji
Chłopaki z warzywniaka na osiedlu zamawiają dla mnie koksy.
Wlazłem im na ambicje mówiąc że muszę jabłka u konkurencji kupować
Ale z WSI już mogłeś podpisać i miałeś szefa szkolonego przez GRU
1. Z posiadanej przeze mnie wiedzy historycznej wynika, że homoseksualiści byli raczej poddawani ostracyzmowi niż uznawani za coś normalnego, a z tym przekazywaniem cnót to poproszę o źródło, bo ja się z tym jako powszechnym obyczajem nie spotkałem. (nie piszę o schyłkowym okresie, bo to inna para kaloszy, patrz Cyceron "O prawach. O państwie")
2. Z tymi beotami to raczej legenda niż fakty, ale tu się upierał nie będę
1. No cóż, źródeł nie jestem w stanie podać, bo opierałem się również na posiadanej przeze mnie wiedzy historycznej. Mogę się oczywiście mylić, chociaż jestem przekonany, że tolerancja dla gejów była w starożytnej Grecji całkiem spora (wydaje mi się, że była to taka odmiana "twardej męskiej przyjaźni").
2. Tu się częściowo zgodzę, bo czasem historia bywa ubarwiana w procesie opowiadania. Również nie planuję się upierać
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 13:39
... bo heteroseksualni (jak wolicie, normalni)
Nie "jak wolicie", tylko to jest fakt i tego nie zmienisz. Że samiec ślini się na widok ponętnej samicy ( i wzajem, na szczęście), to jest norma. Wszystko inne jest zboczeniem. Nie zmienią tego żadne deklaracje czy oświadczenia różnych głupawych Światowych Organizacji Zdrowia i innych Pederaścich Kongresów czy jak im tam. Dodam, że mam to gzieś czy facet obmacuje kozę czy nogę od krzesła, tylko niech się nie pcha ze swoją "ideą" przed szereg i nie bełkocze o swojej rzekomej normalności. Każdy normalny, kulturalny człowiek wyładowuje swoją chuć w ustronnym miejscu a nie biega po ulicach z krzykiem, że jest pedał czy inna lesba. Ot i tyle.
No to misiu pysiu wpadłeś z tym kontrprzykładem
Powiedz mi co musi być spełnione aby jakaś teoria została przez ciebie uznana za naukową ?
(Wybacz, chyba się trochę rozzuchwaliłem)
Nie wątpię, że w teorii Darwina są luki, czy że nie wszystko jest jasne (na przykład, słyszałem o teorii skokowych mutacji zamiast stopniowej ewolucji - tj. nowe gatunki powstają bardziej skokowo niż jak dotychczas uważano), ale jeśli konkurencyjna teoria głosi, że świat powstał w 4004 r. p.n.e. (nie pamiętam którego dnia, ale o dziewiątej rano) stworzony przez Boga w siedem dni, to wolę ewolucję
@zj55: moja teoria spiskowa na temat Giertycha Seniora - a to raz nazwie paru faszystów mężami stanu, a to zbeszta teorię ewolucji... Może jakiś UKŁAD wykorzystuje go do tworzenia negatywnego obrazu Polski w Europie?
@Hegemon: istnieje również spora grupa ludzi, twierdzących, że porywali ich kosmici
http://www.alaska.net/~cl...arthsociety.htm
czy temat dotyczy dinozaurów (może i mogły chodzić razem z ludźmi )
czy dotyczy zastąpienia teorii ewolucji teorią kreacjonizmu w szkołach (jestem przeciwny, jeżeli już to albo obydwie teorię na odpowiednich lekcjach dla chętnych kracjonizm dla niechętnych nie, albo żadnej teroii skoro teoria ewolucji ma luki)
Nie wątpię, że w teorii Darwina są luki, czy że nie wszystko jest jasne (na przykład, słyszałem o teorii skokowych mutacji zamiast stopniowej ewolucji - tj. nowe gatunki powstają bardziej skokowo niż jak dotychczas uważano)
Tak, brak tzw. ogniw pośrednich, których nie tyle, że jeszcze nie znaleziono, co nie istnieją. To, na mój ciemny łeb, dyskwalifikuje tą teorię, ale jak jest inaczej też przyjmę. Ja jestem kryty, w końcu nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że @ptaki pochodzą od małpy.
Absolutne brednie! Nie ma i nigdy nie było w polskim prawie karnym takiego domniemania.
Spróbuj udowodnić, że pobiłeś np. murzyna, wietnamczyka, czy chińczyka
z innego powodu niż przynależności narodowa, etniczna, rasowa itp.
Praktyka wymiaru sprawiedliwości pokazuje zaś, że udowodnienie, iż atak miał miejsce z takiej motywacji jest niezwykle trudne. Nie mogę sobie przypomnieć żadnego takiego przypadku.
"Na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat i 4 tys. zł grzywny
skazał w piątek warszawski sąd okręgowy Karola G., oskarżonego o
napad na naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha",
"Siedzącego od dwóch miesięcy w areszcie 33-letniego Karola G. sąd
zwolnił do domu". - cytaty GW.
Przepraszam bardzo za wprowadzenie w błąd. Powinno być:
Art. 157.§ 1.Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała
lub rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega karze
trwający nie dłużej niż 7 dni, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności
Kara za policzek wymierzony np. azjacie jest taka sama jak za ciężkie pobicie polaka.
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 13:41
Naprawdę? Od jutra leżę bykiem i oglądam TV sat i popijam... Co to jest ta "Arizona", da się to pić?
mnie wyprowadziła z równowagi pani psycholog w TVN 24 mówiąca, że "dzieciaki muszą znaleść ujście swoich emocji, a my nie jesteśmy tu po to, by ferować wyroki".
Ogólnie rzecz przerażająca. A kara jeśli będzie, to niewspółmierna, na pewno, do winy. Do tego koszmarna postawa nie tylko wspomnianej już kadry psychologicznej ale i dyrekcji szkoły, chcącej wyciszyć sprawę, bo nic się nie stało, a dzieci musza mieć normalne warunki do nauki (jakby wczesniej takie tam były).
Chrzanicie towarzyszu Ptak.
W istocie nie istnieje coś takiego jak ogniwo pośrednie, to taki wirtualny byt klasyfikacyjny.
Popper (znowu się do niego odwołam) znęcał się, słusznie zresztą, nad teorią ewolucji ze względu na brak sensownych falsyfikatorów.
Teorią ewolucji można bowiem wytłumaczyć każdy stan - mnogość gatunków ich ich ubóstwo itd. itp, ateroria która tłumaczy wszystko nie da się sfalsyfikować ergo nie jest teorią naukową.
Ale zdaje się że w latach 60-tych wykombinowano takie falsyfikatory, pozytywnie na rzecz teorii ewolucji zweryfikowane. Nie pytajcie mnie jakie bo już nie pamiętam.
Z tego co wiem, pedalstwo było w starożytnej Grecji dość powszechne (pewnie tylko w wąskich sferach elyty - tak jak dziś) i akceptowane - czy powszechnie? O to trzeba może zapytać wielkiego znawcę zboczeń w historii - Pana Bronka, co to nie wiadomo o nim czy wchodzi, czy schodzi.
Ale nie za TO cenimy, szanujemy i wielbimy Greków! Choćby i Homer i Fidiasz byli pedałami, to podziwiamy ich dzieła, a nie to, że zaspokajali swój popęd seksualny w miejscu, z którego kupka wychodzi!
[Etos rycerski - którego podstawą było pomaganie słabszym, i który z przedwojennej Polski przywołuje jeszcze moja babcia - poszedł w kompletną odstawkę, a szkoda. Bez przesady można powiedzieć, że zaczęto go zabijać w Katyniu i więzieniach UB
Zaczęło się wraz z tzw. Wielką Rewolucją Francuską a dzieło kończą "bohaterowie" roku 1968.
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 13:42
Kreacjonizm jeśli jest teorią głoszącą termin powstania świata (15 miliardów lat temu, 5 tysięcy lat temu, wczoraj) nie jest teorią naukową tylko metafizyką i metodami naukowymi obalić się go nie da (ani potwierdzić).
W tym sensie jest niekonkurencyjny wobec teorii ewolucji i gadanie o równoległym nauczaniu obu jest bez sensu.
Jeśli kreacjonizm próbuje być nauką i odwołując się do metodologii naukowej dowodzić że np. dinozaury żyły 5 tyś lat temu to jest bełkotem, obalić go można od zaraz. Nauczanie czegoś takiego to już dewiacja.
Po pierwsze primo "od Was", a nie "od was"!
Po drugie, też primo, nie mam nic przeciw lesbijkom. Zwłaszcza jeśli nie są zbyt ortodoksyjne!
Po trzecie itd. oni chcą podpalić CAŁY NASZ ŚWIAT, a nie jakiś tam pojedyńczy dom, czy samochód!
lukaszu proszę zmniejsz te obrazki pod postami.
Zgredek de Mod
"Chrzanicie" przyjmuję z pokorą, ale to "towarzyszu"! Za co?!
lekcja religii- dla chętnych
wykluczasz takie nauczanie obu teorii ??
Wysłany: Czw 04 Paź, 2007 13:45
(...) Co to jest ta "Arizona", da się to pić?
Ależ ja nie muszę nic udowadniać, bo w naszym systemie prawnym, opartym na recepcji prawa rzymskiego, obowiązek dowodu ciąży na tym, który twierdzi, a nie na tym, który zaprzecza. (Ei incumbit probatio, qui dicit, non ei, qui negat)
napad na naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha"
Ok, ale gwoli ścisłości przypomnijmy też:
Karol G. został skazany w piątek na karę 2 lat więzienia w zawieszeniu oraz na grzywnę za napad na naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha.
O taki wymiar kary wnioskował sam G., który dobrowolnie się jej poddał.
Już pisałem, że liczy się motywacja, a nie narodowość. A i kara nie jest taka sama - lecz ustawowe zagrożenie jest takie samo. Ostatecznie to i tak sąd zdecyduje o wymiarze kary.
Zboczony jakiś ten wątek jest
Nie było żadnego "okresu władzy Tuska i Rokity". Mnóstwo Polaków straciło pracę (legalną) w czasach Buzka i późniejszych dlatego, że prezydentowi i AW"S" (i Jarosławowi Kaczyńskiemu) nie podobało się obniżenie podatków i wydatków oraz liberalizacja prawa pracy. Recesja była nieuniknionym efektem ubocznym transformacji i wystąpiła we WSZYSTKICH krajach postkomunistycznych. W Polsce akurat trwała najkrócej.