Source: http://osiedlezaciszewaw.pl/?m=201703
Timestamp: 2019-07-20 14:40:35
Legal References Found: art. 4
 art. 6
 art. 405
 art. 4
 art. 6
 art. 4
 art. 4
 art. 132
 art. 4
 art. 18
 art. 31
 art. 4
 art. 8
 art. 45
 art. 8
 art. 112

Document Content:
Marzec | 2017 | Osiedle Zacisze – moja mała ojczyzna
Ręce opadają – Nr 22 (275)
Opublikowano 24 marca 2017 | Przez Czarek Meszyński
Okazuje się, żeby zarządzać majątkiem spółdzielców nie trzeba mieć żadnych kwalifikacji, żadnej wiedzy, żadnego doświadczenia – wystarczy być w organach. Wydaje się, że jeżeli ktoś zostanie wybrany to zostaje oświeceny aktem powołania.
Niestety tak to nie działa. Wiedzy i doświadczenia nie można zdobyć w jeden dzień, do tego potrzebne jest systematyczne zdobywanie wiedzy.
Jak wiecie Państwo, obecny skład Rady Nadzorczej i Zarządu nie należy do moich ulubieńców, wręcz przeciwnie, uważam ich za grupę dyletantów, którzy na siłę – nie bacząc na zdrowy rozsądek – chcą zarządzać prywatnym majątkiem.
Oto przykład: ostatnio został uchwalony Regulamin GZM (skrót) przez Radę Nadzorczą w składzie Beata Różycka, Urszula Srebrowska, Magdalena Wierzchowska, który zawiera następujące perełki:
W pkt 1.4 zostało wykreślone drugie zdanie: W stosunku do lokali stanowiących wyodrębnioną własność, wynik finansowy jest rozliczany przez Spółdzielnie indywidualnie z poszczególnymi właścicielami. Taki zapis był zgodny z art. 4 ust. 4¹ i art. 6 ust. 1 u.s.m. Ale przecież wiadomo, że Zarząd od 10 lat ignoruje sobie ten ustawowy obowiązek i z pobranych pieniędzy się nie rozlicza. Należy wskazać, że nie ma usprawiedliwienia na nie przestrzeganie ustawy. Zarząd może dotkliwie się o tym przekonać, jak spółdzielcy wystąpią o zwrot nienależnych kwot pobranych przez Spółdzielnię. Na podstawie art. 405 k.c. kwota nienależna przedawnia się po 10 latach.
W pkt 2.1.1 poz. 7 do kosztów eksploatacji nieruchomości zaliczono obsługę prawną Spółdzielni. Nie jest to koszt powstały w wyniku eksploatacji, czy też utrzymania danej nieruchomosci. Bo w myśl bezwzględnie obowiązującego przepisu zawartego w art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych koszt kancelarii prawnej nie stanowi kosztu eksploatacji i utrzymania danej nieruchomości, jest to ryzyko działalności gospodarczej prowadzonej przez jednostkę. Chyba, że dana nieruchomość wymagała obsługi prawnika.
Mamy już 3 fundusze remontowe: FR zasobów mieszkaniowych, FR garaży i FR terenów wspólnego wykorzystania. W myśl art. 6 ust. 3 spółdzielnia tworzy fundusz remontowy dla zasobów mieszkaniowych, który zgodnie z art. 4 ust. 4¹ pkt. 2 rozliczany jest na poszczególne nieruchomości. Co do zasady w SM tworzy się jeden fundusz remontowy na nieruchomości budynkowe, a nie na lokale. Fundusz tworzy się tylko na części wspólne. Garaże jako lokale o innym przeznaczeniu znajdują się w budynkach i wpływy zaewidencjonowane na takim budynku pokrywają koszty związane z remontem. To co jest proste trzeba skomplikować, wszystkie garaże wrzucić do jednego „worka” mimo że każdy z nich znajduje się w konkretnym budynku. Kuriozalne jest stworzenie FR na tereny wspólnego wykorzystania. Naprawy związane z boiskiem, placem zabaw, ulicami pokrywa się z wpływów z konserwacji. FR tworzy się tylko na budynki! Ale najśmieszniejsze jest to, że w statucie mamy tylko jeden fundusz remontowy, a Rada Nadzorcza przekraczając swoje uprawnienia rozmnożyła go do trzech. Proponuję utworzenie jeszcze FR na piwnice i na pomieszczenia, gdzie miały być pralnie i suszarnie oraz na żarówki.
VAT od lokalu mieszkalnego. W pkt 3.3, drugie zdanie: Podatek VAT od opłat za używanie danego lokalu podwyższa opłatę określoną według pkt 3.1 i 3.2. Te błędny zapis funkcjonuje od 12 marca 2014 kiedy to uchwalono poprzedni regulamin. Ręce naprawdę opadają, gdzie jest prawnik, gdzie jest księgowa, kiedy Rada Nadzorcza uchwala takie bzdury. Art 43 ust. 1 pkt 11 ustawy o podatku i usług z 11 marca 2004 (stan prawny na rok 2017) mówi jednoznacznie, że czynności wykonywane na rzecz członków spółdzielni, za które pobierane są opłaty zgodnie z art. 4 u.s.m. są zwolnione. Dyrektywa Unijna nr L 347 w art. 132 i art 135 również dokonuje od tych czynności zwolnień. Wystarczyło przecież zadzwonić na infolinię podatkową by uzyskać wiarygodną odpowiedź.
Pkt 3.7 zdanie trzecie: Wystąpienie na drogę postępowania wewnątrzspółdzielczego lub sądowego nie zwalnia wymienionych osób z obowiązku wnoszenia opłat w zmienionej wysokości, w Statucie § 69 ust. 4, zdanie 2 i 3 czytamy: W przypadku wystąpienia na drogę sądową ponoszą oni opłaty w dotychczasowej wysokości. Ciężar udowodnienia zasadności zmiany wysokości opłat spoczywa na spółdzielni – jest żywcem przepisane z art. 4 ust. 8 u.s.m.
Związek Rewizyjny dwukrotnie w listach polustracyjnych zwracał uwagę na „bajzel” jaki panuje w regulaminach i w statucie. I co? – i nic, jak bałagan był tak pozostał. Organy korzystają z usług radcy prawnego Michała Sybilskiego i uchwalają gnioty. Ostatnio nasz radca obrał następującą taktykę, jak otrzymam zlecenie to się tym zajmę. Nic z tego Panie Mecenasie, nie wybroni się Pan, był Pan przecież na walnych zgromadzeniach, gdzie uchwalano statut oraz prezentowano Regulamin GZM i był Pan naocznym świadkiem tych nieustawowych zapisów.
Jedną z przyczyn, dlaczego w spółdzielniach mieszkaniowych szerzy się patologia są nieskażone umysły członków jakąkolwiek wiedzą dot. zarządzania nieruchomościami, którzy przecież dobrowolnie zasiadają w organach. W spółdzielniach mieszkaniowych kwitnie radosna twórczość, która umożliwia nadużycia. A może o to chodzi, żeby woda była mętna zamiast kryształowa; w mętnej wodzie można dużo ukryć. Agnieszka F. na rozprawie w sądzie powiedziała, że żaden członek zarówno Zarządu jak i Rady Nadzorczej nie przeszedł szkolenia. Od 22 lat mamy w naszej spółdzielni ciemnogród. A przecież Krajowa Rada Spółdzielcza organizuje naprawdę dobre szkolenia, z prawnikami, księgowymi, biegłymi rewidentami, praktykami i teoretykami. Można zamówić szkolenie indywidualne tylko dla naszej Spółdzielni.
Sam bym chętnie przeprowadził stosowne szkolenie dla naszych organów, ale niestety żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie…
Regulaminy i statut są wiążące tylko dla członków i tylko wtedy,
jeżeli wewnętrzne regulacje są zgodne z ustawą.
Należy pamiętać, że ciężar udowodnienia faktów mających dla roztrzygnięcia sprawy istotne znaczenie (art. 227 k.p.c.) spoczywa na stronie, która z tych faktów wywodzi skutki prawne (art. 6 k.c.).
Dla właścicieli, którzy nie są członkami regulaminy i statut są dokumentami prywatnymi i nie wywołują żadnych skutków prawnych.
Jeżeli spółdzielnia sprawuje zarząd nad lokalami wyodrębnionymi odbywa się to na zasadach ogólnych.
Lubię to! (24)Nie lubię tego! (0)
Opublikowano w Bez kategorii | Otagowane beata różycka, jacek liebert, julita złotek, magdalena wiezrchowska, michał starzewski, michał sybilski, urszula srebrowska | Zostaw komentarz
Pokłosie – Nr 18 (271)
„Jest to pokłosie tego, że złożyliśmy projekt ustawy cywilizującą spółdzielnie mieszkaniowe, robiący spółdzielnie mieszkaniowe transparentnymi (…)”
https://www.tvp.info/29227970/17032017-0645
Opublikowano w Aktualności | Otagowane czarek meszyński, jarosław sachajko, kukiz'15 | Zostaw komentarz
Prezesi atakują! – Nr 16 (269)
Opublikowano 15 marca 2017 | Przez Czarek Meszyński
W całym kraju rozpoczęto zbiórkę podpisów przeciwko nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych złożonej do laski marszałkowskiej w dniu 20/1/2017.
W Ekspresie Ilustrowanym możemy przeczytać:
„Trwa ogólnopolski protest członków spółdzielni. Nie godzą się oni na przymusowe tworzenie wspólnot mieszkaniowych, co zakłada projekt zmiany ustaw autorstwa Kukiz’15. Spółdzielcy sami chcą o tym decydować.
Trwa akcja zbierania podpisów pod ogólnopolskim protestem przeciwko propozycji zmiany dwóch ustaw o spółdzielniach mieszkaniowych i prawa spółdzielczego autorstwa Kukiz’15.”
„Zbieramy podpisy przeciwko głupocie”- mówi Jan Marciniak, prezes Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Winogrady.”
Prezesi wpadli w panikę połączoną z histerią. Pierwszy raz w historii spółdzielczości w Polsce członkowie wzięli sprawę we własne ręce i napisali sami nowelizację ustawy jako wyraz protestu przeciwko wszechobecnej patologii w polskich spółdzielniach mieszkaniowych. Pod fałszywymi hasłami: Zamach na spółdzielnie mieszkaniowe, Przymusowe tworzenie wspólnot, Likwidacja spółdzielni zbierane są podpisy.
Warto zwrócić uwagę, że inicjatorami tej ogólnopolskiej akcji są prezesi i największy związek rewizyjny a nie spółdzielcy.
Na stronie internetowej Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Winogrady” można przeczytać:
PRZECIW LIKWIDACJI SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWYCH
I ZASTĄPIENIA ICH WSPÓLNOTAMI MIESZKANIOWYMI
Podpisy pod protestem zbierają gospodarze domów
w załączniku pismo
Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP”
http://www.psmwinogrady.pl
Jest to celowa manipulacja. Ustawę napisali spółdzielcy, a nie politycy. Posłowie Kukiz’15 ułatwili tylko wprowadzenie nowelizacji na skróconą ścieżkę legislacyjną.
Wczoraj tabloid Super Express opublikował „niby sensacyjny” artykuł, że Paweł Kukiz kupił mieszkanie (37 m2) na warszawskim Mokotowie za 10% wartości.
Dzisiaj lider Kukiz’15 wyjaśniał tę kwestię.
http://www.polskieradio.pl/9/299/Artykul/1739755,Pawel-Kukiz-czas-pokaze-czy-prezes-PiS-mial-racje-ws-szczytu-w-Brukseli
Z autopsji mogę powiedzieć, że moi rodzice pod koniec lat 70. XX wieku w MSM „Energetyka” przekształcili spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu we własnościowe otrzymując wysoką bonifikatę pod warunkiem, że tego mieszkania nie sprzedadzą w ciągu 5 lat. W latach 80. i 90. XX wieku – w epoce „przed Hanką” – można było wykupić mieszkania komunalne nawet w warszawskim Śródmieściu otrzymując dużą bonifikatą. Nikt z tego nie robił sensacji. Aż tu nagle okazuje się, że wykupienie mieszkania (rodzina Pawła Kukiza użytkowała to niewielkie mieszkanko bez łazienki – było tylko WC – przez 70 lat) jest godne napisania „niby sensacyjnego” artykułu przez wiodący tabloid.
Czy jest to przypadek, że w całej Polsce zbierane są podpisy przez prezesów przeciwko nowelizacji ustawy i atak na Kukiz’15, który przygarnął spółdzielców?
Najwidoczniej lobby prezesowskie przystąpiło do ostrej walki w obronie własnego „koryta” pod płaszczykiem obrony spółdzielni mieszkaniowych.
„Nie należy jednak się dziwić, że projekt KUKIZ’15 tak bardzo nie podoba się spółdzielczym funkcjonariuszom.
Zakłada on bowiem rozbicie obecnie panujących układów m.in.:
poprzez wprowadzenie kadencyjności dla członków zarządów,
pełną transparentność finansów spółdzielni,
obligatoryjne informowanie spółdzielców o wszelkich sprawach.
wprowadzenie odrębnych rachunków dla każdej nieruchomości,
obligatoryjne powoływanie wspólnot mieszkaniowych,
dopuszczenie do wypłacenia członkom występującym ze spółdzielni udziału z funduszu zasobowego,
utrzymanie obligatoryjnych walnych zgromadzeń bez prawa dzielenia ich na części,
zakaz udziału członków organów spółdzielni w Krajowej Radzie Spółdzielczej, związkach rewizyjnych itd.
JJ. WD.”
http://temidacontrasm.info/kwik-odrywanych-od-koryta/#comments
PREZESI ZBIERAJĄ PODPISY
http://www.sm-gniezno.pl/go.live.php/PL-H501/aktualnosci/2686/wielkopolska-zbiera-podpisy.html
http://www.gdynskasm.pl/aktualnosci/najnowsze/ogolnopolski-protest-czlonkow-sm.html
http://www.gloswielkopolski.pl/wiadomosci/poznan/a/zamach-na-spoldzielnie-mieszkaniowe,11879536/
http://www.kozieglowy.com.pl/Podpisy2017.aspx
http://smpoludnie.sosnowiec.pl/aktualnosci,1,24
http://morena.com.pl/index.php/organy-spoldzielni/zarzad/informacje-zarzadu/1396-protest-czlonkow-spoldzielni-mieszkaniowych
http://www.smars.pl
http://www.kozieglowy.com.pl/Content/Files/Protest.pdf
Lubię to! (26)Nie lubię tego! (0)
Opublikowano w Aktualności | Otagowane czarek meszyński, kukiz'15, paweł kukiz | 1 Komentarz
W odpowiedzi… – Nr 15 (268)
W odpowiedzi na pismo Zarządu i Rady Nadzorczej z dnia 3 marca 2017 r. pragnę zwrócić uwagę na jedną istotną zasadę:
demokratycznej kontroli członkowskiej,
Spółdzielnie są demokratycznymi organizacjami kontrolowanymi przez swoich członków, którzy aktywnie uczestniczą w życiu spółdzielni.
W Prawie spółdzielczym w rozdziale III Członkowie, ich prawa i obowiązki w art. 18 § 5 pkt 2 powiedziane jest:
Członek spółdzielni ma obowiązek dbania o dobro i rozwój spółdzielni oraz uczestniczy w realizacji jej zadań statutowych.
Jedną z przyczyn patologii, która występuje w polskich spółdzielniach mieszkaniowych jest bierna postawa członków.
Ze smutkiem obserwuję, jak na przestrzeni lat łamane jest prawo w naszej spółdzielni.
Z niepokojem patrzę, jak najpierw Spółdzielnia wybudowała budynki w sposób urągający kulturze budowlanej, by potem te same budynki ciagle remontować, bez projektu, bez kosztorysu inwestorskiego, bez przetargu, ale za to za kwoty przewyższające ceny rynkowe, by później zrobić remont remontu. W jakim zdegradowanym stanie jest nasze Osiedle każdy z nas widzi, a ujawnione zdjęcia przez ze mnie na tym blogu jak również na ostatnim Walnym przez Zarząd są tego najlepszym dowodem.
Ze zgrozą przyglądam się „radosnej twórczości” naszych niekompetentnych organów – nieskalanych jakąkolwiek wiedzą z zakresu zarządzania spółdzielnią. Ostatni uchwalony Regulamin GZM jest tego najlepszym przykładem.
Zarząd zamiast, skorzystać z mojego doświadczenia i wiedzy postanowił ze mną walczyć, co jest przykładem arogancji, złej woli oraz braku uczciwości i troski o dobro wspólne.
Zarząd jak mantrę od czterech lat powtarza, że prezentuję zmanipulowane fakty lub wręcz kłamstwa. Tylko nigdy nie wskazał jakie to są zmanipulowane fakty i jakie to są kłamstwa. Jak wiecie Państwo dołożyłem wszelkich starań, żeby prowadzenie tego bloga było ex lege. Zostało zarejestrowane jako czasopismo. Zgodnie z literą prawa art. 31 A ust. 1 Prawa prasowego:
Na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej, osoby prawnej (…), redaktor naczelny (…) jest obowiązany opublikować bezpłatne rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym.
Zarząd nigdy z tych uprawnień nie skorzystał. Dlaczego? Może nie miał co prostować? Ja, jako badacz problematyki spółdzielczej, opieram się zawsze na materiałach źródłowych, a wszelkie pozyskane informacje sprawdzam. Jeżeli stwierdzę, że pojawił się błąd, natychmiast piszę sprostowanie. Na 268 wpisów było tylko dwa sprostowania, co świadczy o mojej rzetelności. Ze stoickim spokojem przyglądam się poczynaniom organów i niektórych – na szczęście nielicznych – członków spółdzielni, którzy permanentnie naruszają moje dobra osobiste (art. 24 k.c.) a przez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i pomawianie dokonują zniesławienia (art. 212 k.k.). Czy będą konsekwencje prawne? Czas pokaże.
Zarząd do walki ze mną, wynajął dwie, a może nawet trzy kancelarie prawne. W sumie uczestniczę w 10 sprawach (w jednej jako świadek i obserwator). Sam piszę pisma procesowe i apelacje, Zarząd takiej umiejętność nie posiadł. Wydał już chyba kilkadziesiąt tysięcy złotych na prawników. Jestem ciekawy jak te koszty rozliczy? Bo w myśl bezwzględnie obowiązującego przepisu zawartego w art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych koszt kancelarii prawnej nie stanowi kosztu eksploatacji i utrzymania danej nieruchomości, jest to ryzyko działalności gospodarczej prowadzonej przez jednostkę. W związku z tym, że Spółdzielnia nie prowadzi pozostałej działalności gospodarczej i nie ma z tego tytułu przychodu, aktualni i byli członkowie Zarządu będą musieli się złożyć by te koszty sądowe pokryć.
Zarządowi nie udało się wygrać do tej pory ani jednej sprawy. Nie jest prawdą jak napisano tu:
http://osiedlezacisze.pl/wyrok-w-sprawie-z-powodztwa-czlonka-spoldzielni-o-uchylenie-uchwal-walnego-zgromadzenia/
ponieważ wyrok jest nieprawomocny – została złożona apelacja.
Natomiast Zarząd wstydliwie ukrywa, że przegrał sprawę w pierwszej i drugiej instancji.
Bezspornym jest, że obecny prezes Jacek Liebert został wybrany przez nieistniejący organ – Radę Nadzorczą. Nieprawdą jest, że błędnie zinterpretowałem zapis § 39 ust. 2 Statutu. Statutowego zapisu niezgodnego z ustawą się nie interpretuje, jego się pomija. Nie jest to taki pierwszy przypadek, który przydażył się w spółdzielni, że nieistniejący organ podejmował uchwały. Jest z tego prawne wyjście, ale nasz Zarząd o tym nie wie, jak również nie wie radca prawny, z którego usług Zarząd korzysta, więc czeka nas kolejny proces. Ostatnio miałem okazję zapoznać się z zeznaniami, jakie zostały złożone na policji do spraw gospodarczych przez byłych i aktualnych członków Zarządu.
Oj będzie o czym pisać…
Zarząd rozpowszechniał te materiały dot. mojej osoby wrzucając je (czyżby osobiście?) do skrzynek pocztowych mieszkańców. Do mnie ich nie wysłano, po co główny zainteresowany ma wiedzieć. Jakim terminem można nazwać takie metody?
Opublikowano w Aktualności | Otagowane czarek meszyński, sm "osiedle zacisze", spółdzielnia mieszkaniowa "osiedle zacisze" | Zostaw komentarz
Kadencja RN – Nr 14 (267)
Opublikowano 13 marca 2017 | Przez Czarek Meszyński
Jak długo trwa kadencja rady nadzorczej w spółdzielni mieszkaniowej? Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych w przepisie zawartym w art. 8^2 ust. 4 reguluje to w ten sposób:
Kadencja rady nadzorczej nie może trwać dłużej niż 3 lata.
Ma tu zastosowanie wykładnia literalna tj. kadencja nie może trwać dłużej niż trzy lata, a to oznacza, że po upływie 3 lat, jeżeli nie dokona się nowych wyborów, organ spółdzielni jakim jest rada nadzorcza jest organem nieistniejącym.
Ten prosty do zrozumienia przepis okazał się dla Zarządu (Liebert/Starzewski/Złotek) zbyt trudny by go samodzielnie pojąć. Zamówili więc opinię prawną u M. Sybilskiego – radcy prawnego.
Teza w opinii została oparta na § 39 ust. 3 Statutu Spółdzielni:
Kadencja Rady Nadzorczej rozpoczyna się w roku, w którym odbyły się wybory od dnia następnego po zakończeniu się Walnego Zgromadzenia, a kończy się po trzech latach w dniu po zakończeniu Walnego Zgromadzenia.
Opinia prawna jest zgodna ze stanem prawnym przed rokiem 2007.
Do tego czasu jedyna ustawowa regulacja oparta była na art. 45 § § 4 Prawo spółdzielcze:
Kadencję rady określa statut
(przepis w brzmieniu przed nowelizacją w 2007 r.).
W związku z tym, że w spółdzielniach mieszkaniowych dochodziło do licznych wypaczeń, niektórzy członkowie rady pełnili swe obowiązki „dożywotnie” ustawodawca postanowił wprowadzić zmiany. Nowelizacja z 2007 dodała art. 8^2 ust. 3 i ust. 4 wprowadzając tym samym istotne ograniczenia w funkcjonowaniu rad nadzorczych w postaci:
Kadencja nie może trwać dłużej niż 3 lata.
Taka regulacja nie spodobała się lobby prezesowskiemu i za pośrednictwem posłów z SLD zaskarżono ją do Trybunału Konstytucyjnego.
15 lipca 2009 Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok (K 64/07), w którym stwierdził, że w/w przepisy są zgodne z Konstytucją.
Ewidentnie mamy nieścisłość pomiędzy ustawą a statutem. Ustawa mówi, że kadencja nie może trwać dłużej niż 3 lata, a w statucie zapisane jest, że kadencja kończy się po trzech latach.
Jaka regulacja ma w tym przypadku pierwszeństwo?
Statut jest umową i jest wiążący tylko dla członków i tylko w tym zakresie jeżeli jego zapisy są zgodne ze stanowionym prawem.
Warto podkreślić, że dwukrotnie w listach polustracyjnych ZRSM RP wskazał na niezgodność zapisów w statucie i regulaminach z obowiązującym porządkiem prawnym oraz na wewnętrzne sprzeczności. Te mankamenty niestety nie zostały usunięte i dlatego uchwała w sprawie zmian w Statucie Spółdzielni została zaskarżona. Sam fakt zarejestrowania statutu przez KRS nie oznacza jego konwalidacji.
Spełnianie wymogów statutowych został zakwestionowany przez TK, należy spełniać tylko ustawowe.
W dniu 6 lutego 2017 r. referendarz sądowy Dominika Ciszewska wydała postanowienie:
stwierdzić brak podstaw do wszczęcia z urzędu postępowania w przedmiocie wykreślenia z rejestru członka zarządu Jacka Lieberta.
W uzasadnieniu możemy przeczytać: Okres trzech lat należy jednak rozumieć w ten sposób, że kadencja członków rady nadzorczej wygasa po trzech latach od rozpoczęcia z dniem Walnego Zgromadzenia zatwierdzającego sprawozdanie finansowe.
I tu referendarz sądowy popełnił wszelkie możliwe błędy jakie można było popełnić:
Nie zastosował wykładni celowościowej – celem nowelizacji była ustawowa zmiana przepisu dot. długości trwania kadencji; przed nowelizacją regulowały to statuty i długość kadencji rady mogła być dowolna. Warto wspomnieć, że to ograniczenie dotyczy tylko i wyłącznie spółdzielni mieszkaniowych, w stosunku do innych branż w dalszym ciągu reguluje to statut.
Nie zastosował wykładni gramatycznej (językowej, literalnej) – Kadencja nie może trwać dłużej niż 3 lata. A to oznacza dokładnie 3 lata i ani jeden dzień dłużej. Określony w tym przepisie okres 3 lat jest zatem terminem w rozumieniu art. 112 kodeksu cywilnego, kończącym się z upływem dnia, który datą odpowiada początkowemu dniowi terminu.
Nie zastosował wykładni historycznej, na podstawie kontekstu historycznego.
Nie zastosował wykładni logicznej – żaden przepis nie wskazuje, że wybory do rady nadzorczej muszą odbywać się na Walnym Zgromadzeniu, podczas którego zatwierdzane jest sprawozdanie finansowe. Tak zazwyczaj bywa, ale tak być nie musi. Jeżeli spółdzielnia zostanie założona np. we wrześniu i pierwsze Walne Zgromadzeni odbędzie się też we wrześniu to dla tej spółdzielni kadencja rady będzie się rozpoczynać we wrześniu i kończyć też w tym samym miesiącu, chyba że Walne podejmie uchwałę o skróceniu kadencji.
W tym miejscu warto przywołać wyrok SN z dnia 12 czerwca 2015 r., sygn. akt II 518/14
Sąd Najwyższy zaznaczył, że odstępstwo od brzmienia przepisu jest niedopuszczalną wykładnią prawotwórczą, jeśli ma miejsce z naruszeniem powszechnie akceptowanych reguł wykładni. Nie jest bowiem dopuszczalnym, aby w drodze interpretacji norm prawnych sądy tworzyły prawo .
Od tego kuriozalnego postanowienia referendarza sądowego przysługuje skarga.
Biorąc okoliczności jakie towarzyszyły powołaniu na prezesa Jacka Lieberta opisane tu:
Zawłaszczenie – Nr 5 (258)
uchwała w sprawie powołania Jacka Lieberta będzie zaskarżona.
Opublikowano w Aktualności, Spółdzielnie | Otagowane dominika ciszewska, jacek liebert, michał sybilski, michał sybilski radca prawny | Zostaw komentarz