Source: http://law24pl.blogspot.com/2016/08/kredyt-denominowany-zotowkowy-czy.html
Timestamp: 2017-09-26 07:17:08
Legal References Found: art.69
 art.69
 art.3581
 art.3581
 art.3581
 art.3581
 art.3
 art. 353
 art. 357
 art.358
 art.3581
 art.3581
 art.58
 art.13
 art. 264
 art.393
 art.376
 art.393
 art. 675
 art. 69
 art.264
 art.265
 art. 353
 art.353
 art.264
 art.720
 art.78
 art.3581
 art.264
 art.264
 art. 358
 art. 783

Document Content:
LAW24.PL: Kredyt denominowany: złotówkowy czy walutowy?
Tomasz Nowak 1 sierpnia 2016 14:16
Panie Mecenasie, dziękuję za poruszenie tego ważnego tematu.
Choć osobiście też uważam, że kredyt denominowany to kredyt złotowy (zwłaszcza ten udzielony po roku 2011), to jednak moje rozumienie jest nieco inne.
Po pierwsze należy zachować ostrożność z przenoszeniem zobowiązań, które dotyczą pożyczki na zobowiązania kredytowe. To dwie, całkiem różne rzeczy. Niestety większość Sędziów nie rozumie, że pożyczka jest pieniężna (i tak też jest nazywana w PrBank), a kredyt dotyczy "udostępnienia kwotę środków pieniężnych". Środki pieniężne nie muszą mieć dużo wspólnego z pieniądzem rozumianym ustawowo (jak znaki pieniężne emitowane przez bank centralny). Owe "środki" to inaczej tzw. pieniądz bankowy, dłużny - który banki komercyjne mogą kreować bez potrzeby posiadania jakichkolwiek oszczędności polskich ciułaczy. Co ważne - polskie banki w kredycie mogą kreować tylko pieniądz dłużny wyrażony w złotówkach. To dlatego NBP twierdzi na swoich stronach portalu edukacyjnego, że w Polsce nie ma kredytów walutowych. To co nazywamy kredytem walutowym - dewizowym, to kredyt wykreowany w złotówkach, który na potrzeby klienta (np. przedsiębiorcy handlującego z zagranicą) został zamieniony przez bank na waluty.
Co innego jest w pożyczce - tu nie ma kreacji pieniądza bankowego - więc bank pożycza to co ma. Jak ma waluty, to pożycza waluty.
Po drugie, w/g mnie rozróżnienie między walutą zaciągnięcia zobowiązania i walutą rozliczania (obsługi) zobowiązania jest dopuszczalne. Przecież korzystamy z kart kredytowych (z maksymalną sumą kredytu w PLN), a za granicą zaciągamy dług w Euro. A jak nie wykorzystamy tych walut, to możemy przy ich pomocy spłacić ponownie swoje zadłużenie w PLNach. Oczywiście bank pobierze 2x spread. Ale tu mu wolno, bo dostaliśmy jakieś waluty do ręki.
Po trzecie, zgodnie ze znowelizowanym w 2011 PrBank kredyt denominowany musi być złotowym. Mówi o tym literalnie art 69.2.4a - który nakazuje określić sposób ustalania kursu wymiany walut, by dopiero wówczas wyliczyć kwotę kredytu. A skoro dopiero w chwili wypłaty transz kwota kredytu będzie określona, to znaczy iż nie była znana wcześniej i zapisana jasno w umowie. A skoro tak, to znaczy, że ilość CHFów, która było podane w umowie, to była "równowartość" kwoty kredytu, a nie kwota kredytu jako taka. I wobec tego, walutą kredytu musi być PLN.
Kłopot mamy przed rokiem 2011, bo choć tu też sprawa powinna być jasna, to Sąd może dowolnie interpretować.
Po czwarte, uważam, że w orzeczeniu sygn. akt IV CSK 377/10 ("Należy podkreślić, że ułożenie stosunku prawnego w ten sposób, że strony wskazują inną walutę zobowiązania i inną walutę wykonania tego zobowiązania, jest zgodne z zasadą swobody umów (art. 353 1 k.c.) ..." Sąd trochę naciągnął prawo.
Bo swoboda umów nie może też naruszać innych ustaw, np. PrBank, czy ustawy o NBP.
Czyli krótko - bank może mi udzielić kredytu w złotych, ale wypłaconego w koronach norweskich (bo jadę do Norwegii zbierać truskawki, i potrzebuję trochę koron na start) - i NOKi też zwrócę bankowi po powrocie (bo przecież w Norwegii zarobię w koronach). Ale w tym przypadku mamy do czynienia z kreacją pieniądza w złotówkach, i tylko z "usługą kantorową", którą prowadzi bank - a nie z kreacją pieniądza w koronach norweskich. I to jest zasadniczo OK.
Ale to jest zasadniczo inna konstrukcja ekonomiczna od sytuacji, gdyby polski bank udzielił mi kredytu w norweskich koronach (kreując NOKi), ale wypłaconego w złotówkach. Bo kreować pieniądza dłużnego w koronach norweskich, to już polski bank nie może!
Unknown 9 sierpnia 2016 03:02
Panie Tomaszu, skoro banki w polsce nie moga kreowac kredytow walutowych (co potwierdz nbp) to o czym tak naprawde mowi prawo dewizowe? O pozyczkach dewizowych? (Skoro bank w polsce musi miec fizyczne, a nie wykreowane chfy to juz chyba nie KREDYT dewizowy, a pozyczka dewizowa?!)
law24.pl 1 sierpnia 2016 14:53
Uważam, że dużo wyjaśnia rozróżnienie między uprawnieniem i obowiązkiem. Czy klient ma prawo czy obowiązek do przepływów w walucie obcej. W przykładzie z kartą kredytową ja np. mam możliwość zapłaty w sklepie w CHF, ale nie mam możliwości spłaty do banku zadłużenia w CHF.
Tomasz Nowak 1 sierpnia 2016 16:03
Panie Mecenasie, ja to rozróżnienie pomiędzy uprawnieniem a obowiązkiem rozumiem. Ale nie chciałem wprowadzać dodatkowego "stopnia swobody". W/g mnie niemożność spłaty kredytu w walucie zadłużenia to byłaby aberracja. Skoro pożyczyłem złote, to zawsze powinienem móc oddać PLNy, a jeśli się dodatkowo umówię z bankiem - to także franki.
Przykład z kartą kredytową jest bardzo edukacyjny, bo ładnie pokazuje, że:
1) kwota udostępniona (maksymalny limit) nie musi oznaczać kwoty wykorzystanej (sumy wypłat);
2) spread należy się od przepływów rzeczywistych (a nie fikcyjnych). Np. można wypłacić w szwajcarskim bankomacie CHFy, i jak się ich nie wyda, to w polskim banku zamieni je Pan na złote, i spłaci zadłużenie. Oczywiście bank pobierze 2x spread, dlatego chętnie Panu te franki zamieni na złote.
3) konto karty kredytowej jest zawsze prowadzone w PLNach (niezależnie od możliwej waluty wypłaty i spłaty). W Polsce nie ma kart kredytowych prowadzonych bezpośrednio w innych walutach, bo naszym bankom wolno kreować tylko PLNy. Mogą być natomiast karty debetowe (czyli bankomatowe, a nie kredytowe) do kont walutowych - ale wówczas klient musi wcześniej zasilić takie konto walutami.
Unknown 9 sierpnia 2016 02:47
Unknown 9 sierpnia 2016 02:51
Panie Tomaszu, analogia do karty jest tez o tyle obrazowa, ze trudno sobie wyobrazic zasadnosc otwarcia karty z linia kredytowa w pln, z jednoczesnym zastrzezeniem, ze mozna nia placic wylacznie w przeliczeniu na euro :) (czyli jak w kredycie denominowanym- teoretycznie linia kredytowa otwarta w chf, z rownoczasowym zastrzezeniem, ze placic mozna wylacznie w przeliczeniu na pln). Dodatkowo, kartą kredytową z debetem w pln moge "kupic" w szwajcarskim bankomacie np 100chf po kursie sprzedazy, i na mojej karcie pokaze sie dlug za ten "zakup" oczywiscie w pln, a zawirowania na kursie franka nie wplyna na wysokosc i walute mojego dlugu w pln. Moge oczywiscie probowac uregulowac dlug oddajac 100chf, tyle ze po kursie kupna i najpewniej bedzie brakowac do calkowitej splaty dlugu. Tyle, ze w przypadku kredytow tzw denominowanych, przy hipotetycznej otwortej linii kredytowej w chf, bank stosuje kurs kupna przy wyplacie pln.
Tomasz Nowak 11 sierpnia 2016 11:42
Tłumaczę kredyt walutowy (dewizowy) - to jest kopia z mojego wpisu na FB:
W kredycie tzw walutowym (dewizowym), czyli takim, którym w umowie mamy wpisaną kwotę i walutę w CHFach (bo faktycznie chcemy dostać CHFy), bank najpierw kreuje złotówki - bo to mu wolno. Za te złotówki mógłby teoretycznie od razu nabyć franki i przekazać je kredytobiorcy. Ale wówczas bank naraziłby się na ryzyko kursowe (otwarta pozycja walutowa).
Dlatego owe wykreowane złotówki może w Swapie zamienić z innym bankiem na franki. Wówczas kredytobiorca dostanie rzeczywiste franki, a zagraniczny bank wykreowane wcześniej złotówki. Ponieważ polski bank pozbył się złotówek (z kreacji) i franków (które przekazał kredytobiorcy) dlatego, dla zachowania płynności, musi przyjąć depozyty w PLNach.
Co zagraniczny bank robi ze złotówkami? - inwestuje w polskie obligacje skarbowe.
Po jakimś czasie kredytobiorca oddaje rzeczywiste franki do polskiego banku, bank zagraniczny sprzedaje obligacje uzyskując złotówki, i banki ponownie zamieniają się na kapitały. Wówczas polski bank oddaje depozyt. I kółko się zamyka.
I wówczas jest tak, jak zauważył pan Ryszard Styczynski: w kontrakcie mamy CHFy - bo klient chciał franków i takowe dostał, a ekonomiczna obsługa kredytu (i kreacja pieniądza) jest w złotówkach. I dlatego też, właśnie z uwagi na ten aspekt kreacji pieniądza bankowego, NBP twierdzi, że nie mamy rzeczywistych kredytów walutowych.
W naszym przypadku jest nieco inaczej, bo kredytobiorca nie potrzebuje złotówek. Dlatego uzyskane w Swapie franki bank musi zamienić na złotówki. Jak i gdzie to robił - tego dokładnie jeszcze nie wiemy. Polskie banki mówią, że zamieniały walutę w NBP (i tam też ona się znajduje - w tzw. rezerwach rewaluacyjnych), choć sam bank centralny tego się wypiera. ;-). Ogólnie to ciężko powiedzieć jaki był rzeczywisty przepływ, bo swapy mogą mieć kilka wersji. Może wystąpić rzeczywisty przepływ walut (jak opisałem), ale banki mogą też umówić się na spekulację, czyli dopłatę różnic w przypadku zmiany kursu CHF/PLN (bez konieczności dwukrotnej wymiany kapitałów).
ryszard.styczynski 18 sierpnia 2016 15:41
rozważając umowy denominowane operujemy w obszarze wykonania kontraktu. Jest to obszar równie interesujący co niezbadany. Jednocześnie staramy się wykazać, że umowy denominowane w walucie obcej są złotowe. Jest to również niewątpliwie ciekawy obszar, jednak jest to jedna z możliwych analiz.
Czy nie należy jednak spojrzeć na te umowy także (a może przede wszystkim) od strony kontraktowej uznając że są to umowy literalnie zawarte w walucie obcej? Świadczy o tym podanie "waluty i kwoty kredytu" w dewizach. Bank na podstawie PrBan oraz PrDew może takie kontrakty zawierać. Pozostaje tylko pytanie czy umowy wchodzą skutecznie w zakres PrDew, co umożliwiało (<2009) odejście od zasady walutowości. Jeżeli nie to umowy takie są nieważne z powodu złamania zasady walutowości.
ryszard.styczynski 20 sierpnia 2016 15:02
pozwolę sobie zauważyć, że w argumencie (9) prawdopodobnie wkradł się błąd. Walutą wierzytelności z obu stron umowy, zarówno banku jak i klienta jest suma pieniężna wyrażona w walucie obcej. Bank zobowiązuje się udzielić kredytu w kwocie i walucie oznaczonej w umowie. Klient natomiast jest zobowiązany do zwrotu sum pieniężnych oznaczonych w harmonogramie, który jest wyrażony także w walucie obcej.
Gdzie tkwi haczyk? Mogę oczywiście czegoś nie rozumieć.
law24.pl 22 sierpnia 2016 10:47
Problem w tym, że płatności w PLN (zarówno wypłata przez bank, jak i spłata przez klienta) nie są określane jako możliwość, tylko jako konieczność (językiem cywilistycznym - nie jako uprawnienie dłużnika, tylko jako obowiązek). Nie można więc mówić, że zobowiązanie jest wyrażone w CHF, skoro żadna ze stron nie ma obowiązku świadczyć w CHF, a obie mają obowiązek świadczyć w PLN. Innymi słowy - kwota w CHF to jedynie punkt wyjścia do ustalenia wysokości świadczenia w PLN. Gdyby to było zrobione lege artis, tj. byłby przyjęty w umowie obiektywny kurs, np. kurs kupna NBP po pięciu dniach od dnia zawarcia umowy, to nikt nie miałby wątpliwości, że chodzi o zobowiązanie w PLN. A skoro jest odesłanie do tabeli kredytodawcy czyli - brak jest kryteriów ustalania kwoty w PLN, to automatycznie przestawiamy myślenie na zmianę waluty świadczenia z PLN na CHF. A jakie to świadczenie, którego dłużnik nie ma obowiązku wykonać, a wierzyciel nie ma prawa żądać?
To jest pierwszy wykład z prawa zobowiązań ... Przynajmniej na uniwersytecie, który kończyłem.
Unknown 22 sierpnia 2016 16:34
Ale jeśli usuniemy z umowy wadliwe klauzule, dotyczące przeliczanie po kursie z tabeli banku, to czytając literalnie taką orżniętą umowę, okaże się, że "zobowiązanie jest wyrażone w CHF", a do wykonania umowy tak naprawdę w ogóle nie doszło. Tylko czy w przypadku umów denominowanych w ogóle da się iść tą drogą (klauzl abuzywnych) i usunąć klauzule, bo bez nich umowa traci sens, i nie da się jej wykonywać po ich usunięciu.
law24.pl 23 sierpnia 2016 16:11
Tak to logicznie wychodzi ...
Tomasz Nowak 23 sierpnia 2016 21:12
A ja się jeszcze raz uprę co do słów. Zgodnie z PrBank w umowie kredytu bank "określa" (a nie "wyraża") kwotę i walutę. Termin "wyraża" mamy natomiast w PrDew, dawnej zasadzie walutowości i Ustawie o księgach wieczystych hipotece.
Czyli jeśli w umowie jest PLN - to kredyt jest określony (i zgodnie z zasadą walutowości - domyślnie wyrażony) w złotówkach.
A jeśli w umowie jest CHF - to kredyt jest określony w CHF, ale wyrażony we frankach tylko i wyłącznie wówczas, gdy spełniał warunki zapisane w PrDew (to jest kredyt tzw. walutowy - dewizowy).
Gdy kredyt określony w CHF nie spełniał warunków w PrDew - to jest wyrażony w PLNach - jak nasze indeksowane/denominowane.
Oczywiście hipoteka winna być ustanowiona zgodnie z "wyrażeniem" zobowiązania. Czyli k. indeksowane/denominowane w PLNach, a dewizowe w CHFach.
Kończąc z terminami - wszystkie kredyty są "udzielone" w PLNach (z uwagi na kreację pieniądza przez polskie banki). Pożyczki pieniężne mogą natomiast być "udzielone w walutach".
Nie wiem czy powyższe jest prawdą, ale w/g mnie ma sens ;-)
Unknown 23 sierpnia 2016 21:42
Tomaszu, a co powiesz na moją perełkę - kredyt wyrażony w CHFach, hiopteka w CHFach, tyle że (zacytuję Pan Mecenasa): "płatności w PLN (zarówno wypłata przez bank, jak i spłata przez klienta) nie są określane jako możliwość, tylko jako konieczność (językiem cywilistycznym - nie jako uprawnienie dłużnika, tylko jako obowiązek). Nie można więc mówić, że zobowiązanie jest wyrażone w CHF, skoro żadna ze stron nie ma obowiązku świadczyć w CHF, a obie mają obowiązek świadczyć w PLN."
moj kredyt, mimo, że wyrażony w CHFach i hipoteka wyrażona w CHFach, to nie spełnia warunków zapisanych w PrDew, bo nie ma przepływu walut (w umowę wpisana konieczność płatności w PLN)
Tomasz Nowak 24 sierpnia 2016 14:58
@Unknown23 sierpnia 2016 21:42.
A kto powiedział że kredyt masz "wyrażony" w CHF? Bank?
Kredyt masz "określony" w CHF (zgodnie z terminologią stosowaną przez PrBank), bo żeby był wyrażony (zgodnie z terminologią stosowaną przez PrDew) to musiałby być przepływ walut pomiędzy bankiem a Tobą - a nie było.
Zatem kredyt masz złotowy, tylko "określony" w CHF i dzięki sprytnie napisanej umowie kredytowej - błędnie ustanowioną hipotekę.
Taka jest przynajmniej moja teoria ;-)
Marta Surman 24 sierpnia 2016 16:44
Unknown 24 sierpnia 2016 16:46
w rubryczce "kwota i waluta Kredytu" stoi" XXX CHF, po czym jest zapis "w przypadku kredytu UDZIELONEGO w walucie obcje kwota zostanie wypłacowna w PLN"
Tomasz Nowak 24 sierpnia 2016 22:53
@ Unknown24 sierpnia 2016 16:46
Nie znam dokładnie treści ani Twojej umowy kredytowej ani obowiązującego wówczas regulaminu, ale ponawiam pytanie - A kto powiedział, że kredyt masz "udzielony" w CHF? Bank?
Chyba właśnie dlatego, że nie wierzysz w to co bank pisał jesteś na tej stronie.
1) Pokaż mi proszę przepis prawa (nie treść umowy, czy np. komentarz Ofiarskiego), gdzie pojawia się termin "kredyt walutowy", albo "kredyt udzielony w walucie obcej"? Nie znajdziesz!
2) Cytując kluczową uwagę Pana Mecenasa - co to za kredyt "udzielony w walucie obcej" skoro zarówno wypłata jak i spłata były obowiązkowo (do 2011) w PLNach?
3) Cały czas tłumaczę, że niektóre umowy były napisane w sposób "cwany", tak aby zmylić drugą stronę i umożliwić ustanowienie hipoteki w CHFach, błędnie. "Cwany" to niekoniecznie zgodny z prawem.
Możesz mieć też "super-cwaną" umowę (widziałem takie), gdzie teoretycznie bank umożliwiał wypłatę w CHF, ale na dodatkowy wniosek kredytobiorcy dopuszczał PLNy. I oczywiście każdy ten wniosek podpisywał, bo nie widział o zbójeckim spreadzie. Ale wydaje mi się, że chyba jednak takiej umowy nie masz - właśnie przez obligatoryjny warunek, że "w przypadku kredytu udzielonego w walucie obcej kwota zostanie wypłacona w PLN".
Unknown 25 sierpnia 2016 00:17
W zyciu! moja umowa jasno mowi - zadnych CHFow - nawet jakbym sie uparla - nawet pol cetyma (czy tam rappena jak wola germanie) nie zobacze :) raiffeisen nie byl az tak cwany (choc o hipoteke zadbal).
ryszard.styczynski 31 sierpnia 2016 22:32
1. W swoim wywodzie podkreślił Pan brak związku pomiędzy zobowiązaniem oraz świadczeniem. Wykazał Pan także, że świadczenie wynikające z umowy jest ustalane subiektywnie przez jedną ze stron. Zgodnie z wyjaśnieniami prof.Radwańskiego (1986, s.44-45) świadczenie musi być wyrażone umowie w sposób niezawodny bazując na obiektywnych przesłankach. Brak takiej określoności uwagi na stosowanie własnych tabel kursowych, powoduje, że umowa nie spełnia podstawowego warunku wymaganego przez prawo. A to zapewne oznacza, że z powodów formalnych umowa jest nieważna.
2. Można tutaj także podać przypadki w których, z uwagi na zmianę kursu waluty, klient nie otrzymał wystarczającej ilości środków pieniężnych wymaganych na spłatę długu względem sprzedającego mieszkanie. W takiej sytuacji umowa kredytu nie spełnia pokładanego w niej celu, przez co jest sprzeczna z naturą i przeznaczeniem art.69 p.b. Czy z tego powodu można uznać umowę za nieważną? Ufam, że tak.
3. Trudno mi się jednak zgodzić z twierdzeniem, że waluta świadczenia świadczy o walucie zobowiązania. Na tamat różnicy waluty kontraktu i waluty wykonania rozwodzi się dr. Żmij w swojej pracy doktorskiej "Prawo waluty" - jest to sytuacja całkowicie normalna i dopuszczalna, że występuje różnica pomiędzy walutą kontraktu i walutą wykonania, aczkolwiek raczej jest to spotykane w kontraktach międzynarodowych. Muszę jednak przyznać rację, że tego typu kontrakty mają zapewne możliwość zapłaty zarówno w walucie kontraktu i wykonania, gwarantując zgodność z prawem. Warto tutaj zauważyć, że ustaowodawca ratując sytuację w roku 2011 w tzw.ust.antyspreadowej dodaje możliwość świadczenia w jednej z dwóch walut. To pokazuje, że ustawodawca by świadom usterek prawnych na które Pan wskazał. Gratuluję.
4. Umowa kredytowa, zawarta zgodnie z art.69 prawa bankowego, zawiera literalny zapis wyrażający kwotę i walutę kredytu, czyli zobowiązania banku wobec klienta do umożenia jego zobowiązań pieniężnych do określonej wartości pieniężnej. Umowa stanowi literalne i formalnie zgodnie z prawem, wyrażenie zobowiązania pieniężnego banku w określonej walucie i kwocie. Skoro umowa jest wyrażona w pieniądzu obcym to musi podlegać pod prawo dewizowe. Wiemy, że umowy denominowane pod prawo dewizowe nie podlegają, z uwagi na brak obrotu dewizowego, w wyniku czego są nielegalne.
5. Nawiązując do waluty kontraktu i waluty świadczenia, można próbować wyjaśnić ten fenomen przy pomocy definicji świadczenia pieniężnego podanej przez prof. Ohanowicza (1954):
/////Przedmiotem świadczenia zobowiązania pieniężnego
jest pewna ilość znaków pieniężnych przedstawiających
wartość określonej sumy pieniężnej. Istotę świadczenia
stanowią tu nie znaki pieniężne, tylko wartość majątkowa,
jaką one reprezentują./////
W globalnym świecie można powiedzieć, że świadczenie pieniężne nie jest uzależnione od waluty. Określoną wartość majątkową można przenieść w dowolnej walucie wymienialnej. O walucie długu pieniężnego może natomiast świadczyć oprocentowanie. Pisał o tym Truszkiewicz (1999) bądź też Molis (2005), że walutę kontraktu można wydedukować z innych cech kontraktu. Można żartem powiedzieć, że nieduży zwierzak, polujący na myszy, posiadający cztery łapy, ogon i skaczący po płotach jest kotem. Typowo, poradzimy sobie z rozpoznaniem kota nie mając spisanych wszystkich jego cech. Podobnie jest z walutą zobowiązania.
6. Jeżeli więc mamy do czynienienia ze spłatą długu wykonywaną w PLN, ale na podstawie harmonogramu wyrażonego w CHF i obliczonego na podstawie LIBOR CHF, to raczej trudno mówić o zobowiązaniu w pieniądzu polskim. Causa solvendi jest tutaj dług w CHF, a świadczenie wykonywane w PLN jest tylko środkiem technicznym realizującym spłatę długu. Konwersja pomiędzy PLN a CHF występuje na podstawie klauzuli przeliczeniowej, dodanej jako wyraz zasady swobody umów. Staram się być adwokatem diabła, pamiętając jednocześnie o nielegalności umów denominowanych z uwagi na brak obrotu dewizowego.
7. Należy zadać pytanie, czy bank wykonał swoje zobowiązanie względem klienta zgodnie z umową. Należy powiedzieć, że tak. Bank dostarczył sprzedającemu mieszkanie, w imieniu klienta, środki pieniężne o wartości wyrażonej w umowie. Zrobił to w innej walucie, niż waluta kontraktowa, jednak nie wydaje się kłopotem. Abstrahuję tutaj od subiektywnych tabel kursowych kształtowanych przez bank a także od poruszonego powyżej problemu niewystarczających środków pieniężnych do zapłaty za mieszkanie. W sumie podobnie działa dowolna karta płatnicza lub kredytowa denominowana w innej walucie niż waluta płatności. Doświadczamy takich przypadków płacąc naszymi kartami za granicą.
8. Należy jednak zadać pytanie, czy rzeczywiście bank określił zgodnie z prawem causa solvendi w postaci długu CHF. Tutaj pojawia się poważna wątpliwość, ponieważ bank zwalniając swego klienta ze zobowiązania względem sprzedającego mieszkanie, nabył prawo regresowe na podstawie zapłaty w PLN. Tutaj nie może wystąpić zmiana waluty należności regresowej. Według mojej wiedzy prawo do regresu należy do praw podstawowych podobnie jak weksel czy też hipoteka. Gdyby prawo regresowe mogło podlegać dowolnej modyfikacji na podstawie zasady swobody umów, wtedy np. towarzystwa ubezpieczeniowe mogłyby zarabiać krocie na dowolnym zwiększaniu długu sprawców wypadków. W świetle prawa zobowiązań, jedyna dostępna możliwość na modyfikację wysokości świadczenia regresowego to utrzymanie wartości tego świadczenia pieniężnego poprzez klauzule waloryzacyjną opartą o wskaźnik inflacji. W przypadku umowy kredytu klauzula waloryzacyjna jest elementem wpływającym na wysokość zmiennego oprocentowania, co wypełnia postulat utrzymania wartości wartości świadczenia regresowego.
9. W przypadku uruchomienia kredytu bankowego skutkującego zasileniem konta kredytobiorcy, mówić należy o innym stosunku prawnym. W tym przypadku występuje przekazanie środków pieniężnych na konto kredytobiorcy. W ten sposób środki pieniężne pochodzące z kredytu stają się własnością kredytobiorcy. Zachodzi tutaj pożyczka pieniężna. W przypadku pożyczki zwrot następuje bezwzględnie na podstawie zasady nominalizmu. Jedyna dostępna możliwość to utrzymanie wartości świadczenia pieniężnego poprzez klauzule waloryzacyjną opartą o wskaźnik inflacji. W przypadku umowy kredytu klauzula waloryzacyjna jest elementem wpływającym na wysokość zmiennego oprocentowania.
W rozważaniach pomijam naturę pieniądza bankowego, będącą wierzytelnością klienta względem banku. Jest to osobny problem, jednak dla uproszczenia zakładam, że natura pieniądza bankowego jest tożsama z pieniądzem klasycznym o którym traktuje kodeks cywilny.
Ufam, że powyższe wnioskowanie jest poprawne formalnie i logicznie.
PS. Podkreślę, że zupełnie inne mechanizmy zachodzą w kontrakcie waloryzowanym vel. indeksowanym. Obie formy umów kredytowych nie mogą być traktowane w sposób tożsamy. Do marca 2003 roku kredyt indeksowany był w sprawozdawczości uznawany za kredyt złotowy (NBP, 2003, str.27, przypis 2).
Radwański (1986), Zobowiązania, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVMWFDaWJqTks5Q1k/view?usp=sharing
NBP (2003), Raport o stabilności systemu finansowego 2003, https://www.nbp.pl/systemfinansowy/raport_o_stabilnosci_2003.pdf
ryszard.styczynski 20 sierpnia 2016 15:07
przeczytałem dokładnie Pański wywód i z przyjemnością stwierdziłem, że operuje Pan w ramach podstaw księgi zobowiązań. Jest to o tyle miłe, że prawnicy bardzo często zapominają o podstawach prawa, preferując wyższe poziomy abstrakcji.
W argumencie (3) przytoczył Pan bardzo ciekawą uwagę na temat nierozerwalnego związku pojęciowego między wyrażeniami: „zobowiązanie”, „wierzytelność” i „świadczenie”. Prof.Radwański tłumaczy w Zobowiązaniach, że taki nierozerwalny związek zachodzi między wierzytelnością i długiem, porównuje to nawet do odcisku opony samochodowej (z tego co pamiętam). Pojawia się także definicja mówiąca że dług jest antonimem wierzytelności. Są to więc dwa bieguny tego samego bytu.
Zastanawiając się nad tą nierozerwalnością, w kontekście zobowiązania i świadczenia, pojawił mi się pewien problem związany z art.3581 § 2 - tzw. waloryzacją umowną. Skoro zobowiązanie i świadczenie są nierozerwalne, to w jaki sposób można definiować zmienną wartość świadczenia pieniężnego? Rozumiem, że jest tylko jedno wyjaśnienie tego fenomenu. Wierzytelność zgadza się z długiem, tylko i wyłącznie jeżeli świadczenie pieniężne ma dostarczyć wierzycielowi tę samą wartość ekonomiczną niezależnie od utraty wartości przez pieniądz (Ohanowicz, 1954, za nim Czachórski, Radwański).
W powyższego wynika co następuje:
Skoro art.3581 § 2 ma gwarantować, że świadczenie ma dostarczyć wartość ekonomiczną pieniądza, niezależnie od utraty wartości przez pieniądz, w takim razie waloryzacja umowna może stosować tylko i wyłącznie wskaźnik inflacji, który jest oficjalnym wskaźnikiem utraty wartości przez pieniądz kontraktu.
Stosowanie innego miernika wartości, zmienia stosunek "waloryzacyjny" w klauzulę towarową, prowadzącą do wyrażenia świadczenia w towarze. Co prawda przy pomocy pieniądza ale w równowartości określonego towaru. Zaczyna to odbiegać od nierozerwalnego związku wierzytelności i długu, zobowiązania i świadczenia w przypadku umowy, której podmiotem jest dług pieniężny. Problem ten zauważył z 1992 roku prof.Szpunar w rozważaniach na temat pożyczki, pisząc o problemie dwu walutowości do której prowadzi stosowanie art.3581 §2 z klauzulą walutową.
Czy zastanawiał się Pan nad tym problemem?
PS. art.3581 §2 pojawił się k.c. jako kalka z art.3 dekretu z 1949 roku, gdzie występował jako klauzula towarowa. Informację o tym pozyskałem zdobywając stenogramy z prac Komisji Kodyfikacyjnej pracującej nad "rebus sic stantibus" w 1986 roku. Stenogramy znajdują się tutaj: https://flic.kr/s/aHskBXUjyD Znaczą część dokumentów mam już przepisaną, jednak materiał nadal czeka na analizę. Dokumentacja ta zawiera wszelkie dyskusje projektodawców pakietu artykułów związanych z "rebus sic stantibus", łącznie z odsetkami karnymi. Jeżeli jest Pan zainteresowany tymi dokumentami proszę dać mi znać.
Ohanowicz (1954) Zobowiązania, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVRnhaUmNiMFlqVEU/view?usp=sharing
Komisja Kodyfikacyjna (1986), Stenogramy rebus sic stantibus, https://flic.kr/s/aHskBXUjyD
Szpunar (1992) O umowie pożyczki, https://drive.google.com/open?id=0ByDcOdN-T_PVejZ5bVNLWE1WM1E
law24.pl 22 sierpnia 2016 11:01
Bardzo dziękuję za pracę nad źródłami. Ze wskazanych pozycji (Ohanowicz, Szpunar) nie wynika, żeby autorzy traktowali waloryzację z 358(1) k.c. jako modyfikację art. 353 k.c. Waloryzację w kontekście świadczenia należy traktować jako modyfikację wysokości świadczenia, podobnie jak art. 357(1) czy 388 k.c.; czyli, dopóki świadczenie nie jest zmodyfikowane przez sąd, to przysługuje w pierwotnej wysokości.
No ale rzeczywiście dochodzimy do waloryzacji umownej. W przypadku waloryzacji umownej wysokość świadczenia jest "automatycznie" zmieniana przez klauzulę waloryzacyjną. Zakładając, że przeliczenia walutowe w kredycie denominowanym to rzeczywiści waloryzacja, to nie zmienia nam się przecież waluta świadczenia tylko wysokość. Mamy więc świadczenie w PLN tylko wyższe, czyli kredyt jest złotówkowy, co należało udowodnić:)
Nie znam odmiennych wypowiedzi Czachórskiego czy Radwańskiego.
ryszard.styczynski 31 sierpnia 2016 22:11
1. Dziękuję za docenienie pracy z literaturą. Zebrałem bardzo dużo materiału na temat świadczeń pieniężnych, który jest dostępny na google drive: https://drive.google.com/drive/folders/0ByDcOdN-T_PVcFcyR0gyb0t5dlk?usp=sharing.
2. Przywołując prof.Ohanowicza, chciałem zwrócić uwagę na poniższe stwierdzenie:
/////Przedmiotem świadczenia zobowiązania pieniężnego jest pewna ilość znaków pieniężnych przedstawiających wartość określonej sumy pieniężnej. Istotę świadczenia stanowią tu nie znaki pieniężne, tylko wartość majątkowa, jaką one reprezentują. Tym różnią się zobowiązania pieniężne od zobowiązań rodzajowych, w których jako przedmiot świadczenia występuje tylko pewna ilość rzeczy zamiennych. W zobowiązaniu pieniężnym jest dla wierzyciela rzeczą obojętną, jakie rodzaje znaków pieniężnych otrzyma, byleby one przedstawiały oznaczoną wartość./////
Prof.Ohanowicz podkreśla "wartość" reprezentowaną przez określoną sumę pieniężną. Prof.Czachórski (https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVa3BMQkZrMGo2d1k s.71) oraz prof.Radwański (https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVMHVsbXlQSkNlZHc s.77) podzielali tę opinię.
Z powyższego, oraz z Pańskich wywodów, wynika co następuje: ponieważ pieniądz podlega utracie wartości, waloryzacja umowna ma przeciwdziałać tej utracie, utrzymując wierzytelność i dług w swym nierozerwalnym związku. Aby ten związek był utrzymany klauzula waloryzacyjna musi bazować na wskaźniku inflacji. Wspominane wcześniej stenogramy z prac KK1986 dodającej do k.c. rebus sic stantibus, zawierają dyskusje jasno wykazujące intencje projektantów art.358(1) §2 jako instrumentu przeciwdziałającego inflacji.
Używanie klauzuli walutowej, odrywa dług od wierzytelność. KK1986 dyskutowała nad problemem klauzul walutowych i odrzucały je. Dopiero Czachórski w 1989 roku, podał w uzasadnieniu do noweli k.c. że można to robić. Zrobił to jednak autorytatywnie bez żadnej analizy. Jak widać zrobił to pochopnie.
3. Jestem daleki od twierdzenia, że umowy denominowane w walucie obcej stosują waloryzację umowną art.3581 § 2. W tych umowach nie występuje element waloryzacyjny inny niż oparty na odsetkach. Przeliczanie pomiędzy walutami następuje na podstawie klauzul przeliczeniowych, które jednak bazują na zasadzie swobody umów a nie waloryzacji umownej. Traktowanie art.3581 § 2 jako klauzuli przeliczeniowej należy, moim zdaniem, traktować jako sprzeniewierzenie się literze prawa z sankcjami art.58 k.c.
4. Zostawmy na boku waloryzację sądową świadczeń pieniężnych. Jest to osobny obszar, ważnym jednak pozostający poza meritum rozważań związanych z umowami kredytowymi sensu stricto. W swoich wywodach koncentruję się na waloryzacji umownej. Waloryzację sądową najlepiej zgłębić z prac dr hab. Roberta Jastrzębskiego. Tutaj jest wstęp do jego monografii: https://plus.google.com/+RyszardStyczynski/posts/d35WK1CWa1Q Dotykając tematu waloryzacji umownej powinniśmy pamiętać o art.13 noweli z 1990, który jest wspominany jako art. blokujący waloryzację sądową umów kredytowych. Moim zdaniem nie jest to prawdą, jednak jest to osobny temat. Podstawa: kredyt bankowy i umowa kredytu to dwie różne sprawy.
ryszard.styczynski 20 sierpnia 2016 15:08
zamęczę Pana, ale dotykając podstaw księgi zobowiązań naprawdę mnie Pan zauroczył.
Proszę pozwolić, że zainteresuję Pana wątkiem związanym z podstawami prawa, leżącymi w fundamentach umowy kredytu. Wiele osób mówi, że umowa kredytu to oddanie pieniędzy w użytkowanie (używanie, korzystanie) na tym kończąc wywód. Jest to o tyle niepełne, że zgodnie z art. 264 k.c. użytkowanie pieniędzy prowadzi do zwrotu według przepisów o zwrocie pożyczki. Abstrahując od błędu, jest to niezwykle interesujące ponieważ pożyczka związana jest bezwzględnie z nominalizmem. A ten nieszczęsny nominalizm związany z długiem klienta banki wynikającym z umowy kredytu staramy się wykazać.
Starałem się pójść dalej tropem k.c. i dotarłem do świadczenia na rzecz osoby trzeciej. Kredyt wykorzystany przez klienta poprzez wydanej bankowi dyspozycji zapłaty sprzedającemu mieszkanie wpasowuje się ten model. Bank wywiązując się ze swojego długu wobec klienta, dokonuje w jego imieniu płatności na rzecz sprzedającego mieszkanie - moim zdaniem zachodzi w tym przypadku art.393. W wyniku tej operacji, bank nabiera praw do świadczenia regresowego względem klienta - art.376. Świadczenie regresowe podlega nominalizmowi, więc w ten sposób ponownie można wykazać nominalizm związany z długiem klienta banki wynikającym z umowy kredytu
Prezentują to dwa obrazki:
1. https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVQ3Z1MHVJQVFMdWc/view?usp=sharing
2. https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVaDRIek9hRTVFVzA/view?usp=sharing
Operacje kredytowe banku można także wykazać stosując instytucję przekazu. Tutaj niestety się juz gubię, jednak znalazłem arcy interesujący opis przekazu prof.Ohanowicza z roku 1922: https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVQXdyOXdPZFBZMlE/view?usp=sharing
Dlaczego jest to ciekawe? Z jednej strony wykazuje nominalizm w umowach waloryzowanych. Z drugiej stromy podkreśla nielegalność umów denominowanych, których celem jest zapłata na rzecz osoby trzeciej. Wychodząc z przekazu lub też art.393 należy dojść do wniosku, że różnica waluty kontraktu i waluty obsługi kontraktu w tej sytuacji sprzeciwia się naturze stosunku prawnego.
Ufam, że powyższe wywody zainteresowały Pana. Będę wdzięczny za informację czy dotarł Pan do tego typu analiz podstaw prawnych umowy kredytu.
law24.pl 22 sierpnia 2016 11:10
To rzeczywiście często się zdarza, że te same zdarzenia w prawie umów można wyjaśniać na kilka sposobów, w szczególności instytucjami z części ogólnej (art. 393, 376 k.c.) i części szczegółowej (art. 720 k.c.). Porównanie użytkowania pieniędzy i pożyczki jest ciekawe, ale obawiam się ze praktycznie nieprzydatne, gdyż u. jest instytucją prawa rzeczowego, która nie przekłada się na umowy (podobnie jak z rozważań nt. użytkowania gruntu niewielka jest korzyść dla rozważań nt. umowy dzierżawy - różnice kwituje się tym, że pierwsze to prawo rzeczowe a więc bezwzględne, a druga to stosunek umowny czyli prawo względne, no chyba że na nieruchomości i wpisane do księgi wieczystej, wtedy mamy chyba to samo tyle że regulowane innymi przepisami; jak widać powstaje tu mętlik pojęciowy).
Przekazu bym tu nie mieszał, bo może konstrukcyjnie jest podobny do wypłaty kredytu na rzecz osoby trzeciej, ale to jednak osobna umowa, której zawarcie trzeba wykazać, bo przecież przekaz kreuje abstrakcyjne skutki prawne, a umowy kredytowe to jak najbardziej umowy kauzalne.
ryszard.styczynski 31 sierpnia 2016 22:16
1. Byłoby niezwykle interesujące dla sprawy, gdyby Pan mecenas podjął próbę opisania umowy kredytu przy pomocy artykułów z części ogólnej i szczególnej Kodeksu Cywilnego. Umowa kredytu nie jest bytem lewitującym ponad prawem, wbrew narracji banków, którym takie zawieszenie w próżni jest "na rękę". Osadzając zdarzenia prawne wynikające z umowy kredytu, na fundamentach k.c., pozwoli zrozumieć czy zastosowanie umowy kredytu przez banki zostało wykonane z godnie z prawem. Niestety bankowość oderwała się od rzeczywistości nie tylko w sferze ekonomicznej ale i prawnej. Uważam, że procedując przed Sądem musimy używać języka z domeny czystego prawa. Sąd nie zrozumie aspektów inżynierii finansowej, może nie zrozumieć aspektów ekonomicznych. To co zrozumie to aspekty prawne.
2. Zgadzam się, że przywoływanie użytkowania w kontekście umowy kredytu bankowego jest nietrafione. Jednak robią to niezwykle często bankowcy, nie wiedząc zapewne o czym mówią. Użytkowanie pieniędzy niestety często jest przywoływane przez prawników aby wytłumaczyć naturę kredytu. Oto co na ten temat mówią autorzy w Systemie Prawa Prywatnego (tom-5, Rozdział II, E.Łętowska, P.Machnikowski):
/////W przypadkach gdy świadczenie dłużnika polega na oddaniu wierzycielowi rzeczy czy sumy pieniężnej do >>>używania (korzystania)<<<< przez pewien czas (np. w stosunkach najmu, dzierżawy, leasingu, użyczenia, >>>pożyczki, kredytu<<<), wierzyciel zobowiązany jest do zwrotu przedmiotu tego świadczenia po zakończeniu okresu jego spełniania (zob. np. art. 675, 705, 718, 723 KC, art. 69 ust. 1 PrBank)./////
Inni, niestety często to powtarzają. Powyższe jest jednak nam na rękę, ponieważ art.264 mówi, że użytkowanie pieniędzy prowadzi do zwrotu według przepisów o zwrocie pożyczki.
/////Art. 264. Jeżeli użytkowanie obejmuje pieniądze lub inne rzeczy oznaczone tylko co do gatunku, użytkownik staje się z chwilą wydania mu tych przedmiotów ich właścicielem. Po wygaśnięciu użytkowania obowiązany jest do zwrotu według przepisów o zwrocie pożyczki (użytkowanie nieprawidłowe)./////
Nowoczesny pieniądz jest tak na prawdę prawem (ufam, że wierzytelność jest prawem). Tutaj z pomocą przychodzi art.265 mówiący, że do użytkowania praw stosuje się odpowiednio przepisy o użytkowaniu rzeczy.
/////Art. 265. § 1. Przedmiotem użytkowania mogą być także prawa. § 2. Do użytkowania praw stosuje się odpowiednio przepisy o użytkowaniu rzeczy./////
A to prowadzi do wniosków na temat bezwzględnego nominalizmu kwoty dłużnej. Należy zauważyć, że zamieszanie w tej materii wprowadził Truszkiewicz (1999), pisząc niezwykle nieodpowiedzialne słowa o aplikowalności waloryzacji umownej do pożyczki.
3. Umowa kredytu kreuje wielorakie skutki prawne. Nie jest to jednak, jakby chcieli bankowcy np. Tracz (2007) udziwniona pożyczka. Umowa kredytu to umowa dużo bardziej skomplikowana, włączająca nie tylko klienta i bank, ale także upoważniająca bank do działania na rzecz osoby trzeciej. Jest to umowa kazualna (kredytowany oraz bank), ale także upoważniająca (kredytowany oraz bank) i abstrakcyjna (pomiędzy bankiem a sprzedającym). W ramach udostępnionego kredytu, bank dokonuje płatności na rzecz osoby trzeciej lub też udziela pożyczki. Z powodu tej komplikacji poszukuję odpowiednich mechanizmów w prawie cywilnym. Ufam, że odnajdując te elementy będziemy w stanie nawiązać dialog z Sądem; dialog bazujący na literze prawa a nie publicystyce czy medialnej manipulacji serwowanej przez lobby bankowe.
4. Nie jestem pewien czy przekaz to umowa. Wydaje mi się, że jest to instytucja prawa a nie umowa nazwana. Tutaj jest ładny opis umowy, w której Sąd doszukał się przekazu świadczenie pieniężnego: I CSK 427/09. Moim zdaniem z umowie kredytu mamy użytą instytucję przekazu. Oczywiście mogę się, będąc amatorem, mylić.
Truszkiewicz (1999) Pożyczka, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVR19nZnhNZmhKcTQ
Tracz (2007) Umowa kredy, http://biedronne.home.pl/transformacje/wp-content/uploads/2009/01/tracz.pdf
law24.pl 1 września 2016 16:24
Wg mnie kredyt to pożyczka o określonym celu i zawsze odpłatna. Z definicji umowy kredytu nie wynika konieczność kształtowania go jako świadczenia na rzecz osoby trzeciej, wręcz przeciwnie mowa jest o wypłacie i spłacie w układzie dwustronnym.
Dla mnie kluczowe dla oceny charakteru kredytów indeksowanych oraz denominowanych jest wyjście od pierwszego przepisu prawa zobowiązań, czyli art. 353 par. 1 k.c., czemu dawałem już wyraz.
Z zasady, że do użytkowania stosuje się przepisy o pożyczce nie można wyprowadzać wniosku, że do pożyczki stosuje się przepisy o użytkowaniu. Przepis o odpowiednim stosowaniu stosuje się zawsze jednostronnie.
ryszard.styczynski 24 października 2016 21:53
pozwolę sobie zauważyć, że umowa kredytu nie mówi o "wypłacie" tylko o "wykorzystaniu", a są to różne operacje. Kwoty kredytu przeważnie nie wypłacamy. Bank w wyniku "dyspozycji" klienta realizuje określoną płatność.
Ciesze się, że dotarł Pan do art.353. Ufam, że argumentacja oparta na tego typu argumentach trafi do każdego Sądu. Ufam, że najbardziej skomplikowany stosunek prawny można opisać podstawowymi elementami systemu prawa. Tak jak skomplikowane programy komputerowe opisuje się niezwykle prostymi instrukcjami procesora.
przepis art.264 przywołałem tylko i wyłączenie aby dotrzeć do nominalizmu zwrotu pożyczki, czy jak niektórzy chcą użytkowanych środków pieniężnych.
ryszard.styczynski 4 września 2016 12:43
Ad.1 Nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że kredyt to pożyczka. Bank chociażby zobowiązuje się do wykonania płatności na rzecz osoby trzeciej. Z drugiej strony, bank może także w ramach umowy kredytu udzielić pożyczki, poprzez wypłatę pieniędzy w gotówce do rąk klienta lub też na jego konto. Umowa kredytu tworzy skomplikowane stosunki prawne. Mówienie, że jest pożyczką jest znacznym uproszczeniem. Jednocześnie nie twierdzę, że umowa kredytu narzuca takie czy inne postępowanie, jednak argument, że zwrot następuje w stosunku dwustronnym jest nietrafiony. W przypadku zapłaty na rzecz osoby trzeciej, bank posiada roszczenie względem klienta na podstawie regresu. Strona trzecia (sprzedający mieszkanie) nie jest stroną umowy, jest jednak przez tę umowę dotknięty. Tak zasadniczo działa zapłata na rzecz osoby trzeciej lub tez przekaz. Już prawo rzymskie traktowała działanie na rzecz osoby trzeciej w sposób specjalny (nie pamiętam teraz jak to się nazywało) i przetrwało to naszych czasów ;zresztą słusznie że przetrwało.
O ile pożyczka art.720 k.c. jest zasadniczo nieodpłatną, o tyle bank ma prawo poprzez art.78 p.b. do pobierania wynagrodzenia. Nie rozumiem więc wyróżnienie przez ustawodawcę nowego typu stosunku zobowiązaniowego. Celowość jest zbyt słabym argumentem, aby komplikować przepisy. Moim zdaniem bankom na rękę jet udawać, że kredyt to pożyczka ponieważ w ramach umowy kredytu mogą pobierać dodatkową prowizję. Czy jest to jednak prowizja przygotowawcza? Nie. Prowizja jest pobierana za udostępnienie kwoty kapitału do dyspozycji klienta. Aby dowiedzieć się co oznacza słowo "dyspozycja" należy sprawdzić znaczenie tego słowa w prawie bankowym oraz regulaminach, gdzie dyspozycja oznacza wydane bankowi polecenie. Oznacza to, że środki przedstawione do dyspozycji pozostają własnością banku do momentu ich rozdysponowania przez klienta. Truszkiewicz (1999) ładnie to ujmuje, mówiąc że np. urząd podatkowy zajmując konta nie ma praw do kwot postawionych do dyspozycji klienta.
Natura kredytu bankowego została zatracona w czasie komunizmu. Komuniści nagięli to odwieczne narzędzie finansowe do swoich potrzeb, wiedząc że pożyczka wymaga przeniesienia własności, co było niezgodne z operowaniam przez j.g.u. na majątku państwowym - opisywał to Grzybowski (1976), ale także Ohanowicz (1956) . Aby zrozumieć czym jest kredyt należy sięgnąć do źródeł przedwojennych oraz zagranicznych. Okres komunizmu należy zignorować lub świadomie potraktować jako okres psucia litery prawa. Naturę kredytu najprościej jest zrozumieć zastanawiając się nad kartą kredytową.
Naturę kredytu odkrywam w dwóch artykułach:
1. Historia i teraźniejszość natury kredytu bankowego, http://styczynski.blogspot.com/2016/02/historia-i-terazniejszosc-natury.html
2. Rzymska gwarancja bankowa constitutum debiti alieni jako protoplasta umowy kredytu, http://styczynski.blogspot.com/2016/03/constitutum.debiti.alieni.jako.protoplasta.umowy.kredytu.html
Zachęcam Pana mecenasa do zapoznania się z tym materiałem.
Pozwolę sobie jeszcze dodać, że jedną osobą, która podziela mój pogląd (przynajmniej częściowo) jest prof.Bączyk, który w 1999 roku przedstawił trzy fazy umowy kredytu
1. Ohanowicz (1956), Kredyt i pożyczka https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVaXJjMkJ1aWRuREU/view?usp=sharing
2. Grzybowski (1976), Kredyt i pożyczka, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVRVR2bFhiR2hOMXc/view?usp=sharing
3. Bączyk (1999), Kredyt - trzy fazy, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVTkZFWEtTSFROOWs/view?usp=sharing
ryszard.styczynski 4 września 2016 12:45
Ad. 3. Zgadzam się i muszę powiedzieć, że wykonał Pan bardzo dobrą pracę. Trochę to brzmi głupio, ponieważ jestem amatorem, ale poświęcając znaczą ilość czasu na te zagadnienia, jestem w stanie docenić ogrom Pańskiej pracy oraz jej unikalność na arenie polskiej myśli prawniczej.
Na podstawie Pańskiej pracy można wywieść, że art.3581 §2 ma funkcję tylko i wyłącznie waloryzacyjną, co wykazałem powyżej. To do czego zachęcam to pójście dalej tym tropem i opisanie umowy kredytu przy pomocy podstawowych mechanizmów prawa.
ryszard.styczynski 4 września 2016 12:50
Ad.2 Użytkowanie pieniędzy jest wprowadzone (moim zdaniem nierozważnie) do polskiego piśmiennictwa prawnego przez prawników tłumaczących zasadę działania kredytu bankowego. Prawdopodobnie robili to z powodu próby osadzenia kredytu na wspólnym majątku państwowym. Piszą o tym bezpośrednio Grzybowski (1976) oraz Ohanowicz (1956). Niestety pojmowanie to przetrwało do naszych czasów, czego dowodem jest np. tekst w SPP autorstwa prof.Łętowskiej. Poruszam ten problem wraz z art.264, 265, tylko po to aby dowieść, że użytkowanie prowadzi do nominalizmu sumy dłużnej. Komentatorzy strony bankowej maję problem za zrozumieniem zasady nominalizmu, twierdząc że kwotę długu można dowolnie modyfikować na zasadzie swobody umów. Litera prawa mówi, że nie można. Powyższe wnioskowanie oparte na art.264, 265 wykazuje działanie zasady nominalizmu nawet w przypadku "użytkowania" pieniędzy.
Na marginesie dodam, że moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak "użytkowanie pieniędzy". Pieniądze w momencie przekazania z założeniem ich zwrotu, przechodzą na własność osoby która je otrzymała, tworząc jednocześnie dług. Jest to obszar zasadniczo nierozpoznany przez polskie piśmiennictwo prawnicze.
Nielot 19 września 2016 07:59
Mam pytanie - kredyt denominowany, czyli w umowie zapis o kwocie w CHF, wierzyciel nie spłaca, bank pozywa do sądu o zwrot kredytu i kwotę podaje w PLN, przeliczając z CHF.
I tu znalazłem ciekawy wyrok:
http://orzeczenia.wroclaw.so.gov.pl/content/$N/155025000000503_I_C_001101_2013_Uz_2013-11-12_001
"Powództwo nie zasługuje na uwzględnienie."
"Mimo uzgodnienia waluty kredytu w postaci franków szwajcarskich powód zażądał świadczenia w walucie polskiej.
Tak sformułowane żądanie nie mogło zostać uwzględnione. Niezależnie od tego nie zostało należycie udowodnione.
Po pierwsze, formułując żądanie pozwu powód naruszył zasadę walutowości wyrażoną w art. 358 kc."
"Powód mógłby jedynie zażądać od pozwanych świadczenia wyrażonego w CHF z zobowiązaniem – zawartym w samym wyroku albo w treści klauzuli wykonalności – komornika do przeliczenia kursu waluty według dnia poprzedzającego przekazanie wyegzekwowanych środków wierzycielowi – art. 783 § 1 kpc."
Czyli bank pozywając kredytobiorcę powinien żądaną kwotę tej umowy wyrazić w CHF.
I tu pojawia się kolejny problem - pozwany może stwierdzić, że Bank ich nie wypłacił. Czy sąd oddali takie powództwo? A jeśli nie to jak liczyć "odsetki karne" jeśli kwota jest w CHF?
law24.pl 19 września 2016 10:11
A tu wyrok odwrotny: w kredycie denominowanym bank nie może żądać CHF...
http://orzeczenia.czestochowa.so.gov.pl/details/$N/151510000002527_V_GC_000054_2015_Uz_2016-06-09_001
Myślę, że wszelkie teoretyzowanie i uogólnianie na podstawie takich wyroków jest bezpłodne. No chyba że przyjmiemy, że oba wyroki (wrocławski i częstochowski) należy czytać razem, czyli że bankowi się nic nie należy z tytułu umowy, bo umowy nie ma; co należało udowodnić ...
ryszard.styczynski 24 października 2016 21:47
z tego co rozumiem, wyrok sądu jest wypadkową argumentacji pełnomocnika powoda i pozwanego. O ile nie było ta drastycznych bzdur, to Sąd daje wiarę wybranym argumentom stron i wydaje wyrok. Z tego powodu nie mogę się zgodzić z mówieniem o "linii orzeczniczej". Chciałbym raczej abyśmy mówili o "linii argumentacyjnej"
ryszard.styczynski 23 października 2016 19:19
pozwoliłem sobie podjąć próbę szkicu do analizy umów denominowanych. Wnioskowanie oparłem w jednym z punktów na założeniu, że świadczenie będąc korelatem zobowiązania nie jest jednak jego synonimem i może podlegać pewnej modulacji na podstawie czynnika obiektywnego. Będę wdzięczny za Pańskie uwagi.
Tekst umieściłem na blogu: http://styczynski.blogspot.com/2016/10/pozyczka-denominowana-w-walucie-obcej.html
Loan Offer 22 czerwca 2017 21:11
Czy potrzebujesz krótkich i krótkoterminowych pieniędzy z stosunkowo niską stopą procentową zaledwie 3%? Oferujemy pożyczkę firmową, pożyczkę osobistą, kredyt mieszkaniowy, kredyt samochodowy, pożyczkę studencką, kredyt konsolidacyjny zadłużenia e.t.c. Bez względu na wynik kredytowy. Gwarantujemy zapewnienie usług finansowych naszym klientom na całym świecie. Dzięki elastycznym pakietom pożyczkowym pożyczki mogą być przetwarzane i przekazywane do kredytobiorcy w jak najkrótszym czasie, skontaktuj się z naszym specjalistą w celu uzyskania porady i planowania finansowego. Jeśli potrzebujesz szybkiej pożyczki, skontaktuj się z nami przez e-mail: powerfinance7@gmail.com
1. Twoje imiona i nazwiska: _______
2. Adres kontaktowy: _______
3. Kraj zamieszkania: ______
4. Wymagana kwota kredytu: ________
5. Czas trwania: _____
6. Płeć: _____
7. Zawód: ________
8. Dochód miesięczny: _______
9. Data urodzenia: ________
10. Numer telefonu: __________
Wyślij e-maila na adres: powerfinance7@gmail.com