Source: http://www.incet.uj.edu.pl/dzialy.php?l=pl&p=31&i=3&m=27&n=1&z=0&kk=120&k=252
Timestamp: 2019-01-21 00:59:44
Legal References Found: art. 4
 art. 109
 art. 200
 art. 3
 art. 3
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 5
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 39
 art. 30
 art. 30
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 9
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 23
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 5
 art. 109
 art. 5
 art. 5
 art. 3
 art. 5
 art. 3
 art. 8
 art. 8
 art. 5
 art. 3
 art. 8
 art. 8
 art. 6
 art. 8
 art. 8
 art. 3
 art. 3

Document Content:
Sprawa P. i S. przeciwko Polsce - opis
Skargę wnosiły, jako pierwsza aplikantka – urodzona w 1993 roku – P. (w polskich środkach masowego przekazu nazywana Agatą) i jej matka S., jako aplikantka druga. Obie skarżące mieszkały w Lublinie. Trybunał wydał wyrok 30 października 2012 roku (European Court of Human Rights, Case of P. and S. v. Poland, application 57375/08, Strasbourg 30 October 2012).
9 kwietnia 2008 P. zgłosiła się do jednego ze szpitali klinicznych w Lublinie powiadamiając lekarzy, że dzień wcześniej została zgwałcona przez chłopca w jej wieku. Ponieważ była pacjentką nieletnią, zakomunikowano jej, że bez zgody jej prawnego opiekuna nie może być zbadana, ani nie może uzyskać medycznej pomocy. O sprawie zawiadomiono policję i rodziców Agaty.
Tego samego dnia P. przyjechała do Samodzielnego Szpitala Klinicznego nr 4 w towarzystwie policjantki oraz matki, która wyraziła zgodę na zbadanie córki. Agata była w emocjonalnym szoku i w szpitalu udzielono jej psychologicznej pomocy. Sińce na ciele powódki widoczne były jeszcze przez kilka dni, co zostało potwierdzone przez lekarza rodzinnego.
Skutkiem gwałtu była ciąża. Aplikantki wspólnie zdecydowały, że najlepszym rozwiązaniem będzie aborcja. Za taką decyzją przemawiały następujące racje: 1. wiek Agaty, 2. fakt, że dziewczynka zaszła w ciążę w wyniku gwałtu oraz 3. że ma zamiar dalej się uczyć (obecnie Agata jest studentką [1]).
19 maja Agata została przesłuchana przez policję w obecności pani S. oraz obrońcy domniemanego gwałciciela. Pierwsza powódka zeznała, że chłopak użył siły, aby pokonać jej opór. Następnego dnia prokurator okręgowy zgodnie z art. 4a Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży wydał zaświadczenie stwierdzające, że ciąża dziewczynki była rezultatem niezgodnego z prawem stosunku seksualnego z nieletnią poniżej 15 roku życia (par. 5-10). Przywołany przepis stanowi:
2. W przypadkach określanych w ust. l pkt. 2 przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej; w przypadku określonym w ust. l pkt. 3 lub 4, jeżeli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.
4. Do przerwania ciąży wymagana jest pisemna zgoda kobiety. W przypadku małoletniej lub kobiety ubezwłasnowolnionej całkowicie wymagana jest pisemna zgoda jej przedstawiciela ustawowego. W przypadku małoletniej powyżej 13 roku życia wymagana jest również pisemna zgoda tej osoby. W przypadku małoletniej poniżej 13 roku życia wymagana jest zgoda sądu opiekuńczego, a małoletnia ma prawo do wyrażenia własnej opinii.[…]
5. Wystąpienie okoliczności, o których mowa w ust. l pkt. l i 2, stwierdza inny lekarz niż dokonujący przerwania ciąży, chyba że ciąża zagraża bezpośrednio życiu kobiety. Okoliczność, o której mowa w ust. l pkt. 3, stwierdza prokurator”.
A. Próby uzyskania aborcji w lubelskich szpitalach
Druga aplikantka zaczęła starania o zezwolenie na aborcję. Poinformowano ją, że niezbędne jest skierowanie od wojewódzkiego konsultanta do spraw ginekologii i położnictwa. Funkcję tę pełnił wówczas prof. Jan Oleszczuk [2]. W rozmowie z panią S. lekarz stwierdził, że skierowanie nie jest prawnie wymagane i poradził, aby „córka wyszła za mąż” (par. 13). W efekcie kolejnej wizyty matki, konsultant skierował ją do Samodzielnego Wojewódzkiego Szpitala Publicznego im. Jana Bożego w Lublinie. Pani S. już wcześniej kontaktowała się z ordynatorką oddziału ginekologicznego lecznicy dr Wandą Skrzypczak. Lekarka sugerowała spotkanie aplikantek z księdzem. Propozycja została odrzucona (par. 12).
26 maja 2008 powódki zgłosiły się do Szpitala Jana Bożego z jawnie deklarowanym zamiarem usunięcia ciąży. Po przyjęciu do lecznicy Agata czekała do 30 maja na przyjazd dr W. Skrzypczak z urlopu. Po powrocie ordynatorka zwolniła pacjentkę na weekend do domu, by miała czas na przemyślenie decyzji. W gabinecie – pod nieobecność córki – lekarka dała pani S. do podpisu następujące oświadczenie: „Zgadzam się na aborcję i rozumiem, że ta procedura może prowadzić do śmierci córki” (par. 15).
Obie aplikantki zeznały, że dr Skrzypczak zaaranżowała rozmowę z księdzem Krzysztofem Podstawką – dyrektorem Domu Samotnej Matki w Lublinie, bez pytania dziewczyny o potrzebę takiego spotkania. Podczas rozmowy okazało się, że ksiądz był poinformowany o ciąży i o okolicznościach towarzyszących temu zdarzeniu. Strona rządowa utrzymywała, że to pacjentka chciała spotkać się z księdzem. Podczas rozmowy ks. K. Podstawka próbował przekonać P. do zachowania ciąży i urodzenia dziecka. Dziewczyna odpowiedziała, że nie może sama podjąć decyzji i że w tej kwestii zdaje się na osąd rodziców. Na prośbę księdza dała mu numer swojego telefonu komórkowego. Podpisała też oświadczenie sporządzone przez doktor Skrzypczak, w którym zobowiązała się do kontynuowania ciąży. Aplikantka zeznała, że uczyniła to nie chcąc zachować się niegrzecznie wobec lekarki i księdza.
Kapelan rozmawiał także z panią S. po jej przybyciu do szpitala. Aplikantka powiedziała mu, że decyzja o terminacji ciąży była wspólnym postanowieniem całej rodziny. Usłyszała od doktor Skrzypczak, że jest złą matką. Lekarka pokazała jej dokument podpisany przez dziewczynę, komunikując, że P. zdecydowała się na kontynuację ciąży. Na tę wymianę argumentów Agata zareagowała płaczem. W. Skrzypczak wyraziła chęć adopcji zarówno dziewczynki, jak i jej dziecka. Na zakończenie lekarka powiedziała aplikantkom, że nie przeprowadzi aborcji. Dodała też, że za komunizmu, kiedy to usuwanie ciąży było dostępne na życzenie, nikt nie skłonił jej do wykonania takiego zabiegu i że żaden z podległych jej lekarzy nie uzyska jej zgody na terminację ciąży. Według powódek dawała również do zrozumienia, że nikt z pozostałych lekarzy szpitala jej nie przeprowadzi (par. 17-21).
Szpital im. Jana Bożego wydał komunikat dla prasy informujący o niezgodzie na wykonanie aborcji w przypadku Agaty. Dziennikarze kontaktujący się z lecznicą byli informowani o okolicznościach tej sprawy. Natychmiast stała się ogólnokrajowym newsem. Ukazało się wiele artykułów w lokalnej i krajowej prasie. Sprawa była gorąco dyskutowana w licznych publikacjach, w tym w jednej książce, oraz w Internecie (par. 23-24).
3 czerwca 2008 P. i S. skontaktowały się w Warszawie z lekarzem poleconym przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Wieczorem P. została przyjęta do szpitala przy Inflanckiej. Przedstawiła w nim wymagane prawem dokumenty, a więc wspomniane już zaświadczenie wydane przez prokuratora okręgowego w Lublinie oraz dokument wydany przez krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa potwierdzający jej uprawnienie do aborcji. Podpisała również zgodę na zabieg. Wyrazili ją na piśmie także jej rodzice. Wkrótce po dopełnieniu formalności ordynator oddziału ginekologicznego zawiadomił aplikantki o otrzymaniu wiadomości z lubelskiego szpitala, w której napisano, że P. nie chce aborcji.
4 czerwca powiedziano powódkom, że Agata, jak wymaga prawo, musi czekać trzy dni na wykonanie aborcji. W tym samym dniu P. dostała od księdza Podstawki esemes, w którym pisał, że pracuje nad jej przypadkiem i że ludzie w całym kraju modlą się za nią. Agata otrzymała także wiele esemesów utrzymanych w podobnym tonie od innych, nieznanych jej osób. Następnego dnia do szpitala przyjechał ks. Podstawka wraz z Hanną Wujkowską, aktywistką antyaborcyjną i lekarką. Pod nieobecność matki rozmawiali z Agatą próbując ją przekonać do zmiany decyzji. Wieczorem weszła do jej pokoju niezidentyfikowana kobieta z identycznym zamiarem wyperswadowania aborcji. Dziewczynkę wzburzyły te najścia oraz fakt, że szpital w sposób oczywisty nie prowadził kontroli osób wchodzących do jej sali. Lekarz, który przyjmował Agatę do szpitala powiedział jej, że na lecznicę wywierano różnorakie naciski mające zniechęcić personel do przeprowadzenia aborcji (par. 27).
C. Umieszczenie Agaty w pogotowiu opiekuńczym
5 czerwca 2008 Agata, powodowana doznaniem bezsilności i manipulacji, opuściła szpital. Przed wejściem nagabywała ją dwójka aktywistów pro-life (H. Wujkowska i osoba o inicjałach M.N.-K). Pani S. zatrzymała taksówkę. Aktywiści powiedzieli kierowcy, że matce odebrano prawa rodzicielskie i próbowali uprowadzić Agatę. W zaistniałej sytuacji taksówkarz odmówił zabrania aplikantek. Pani S. zadzwoniła na policję. Radiowóz przyjechał niezwłocznie i policjanci zabrali kobiety na komisariat. Zostały tam poddane przesłuchaniu trwającemu ok. 6 godzin. W jego trakcie nie zaoferowano posiłku.
O godzinie 19 na komisariat dotarła przesłana faksem ze szpitala, decyzja sądu rodzinnego w Lublinie. Ograniczała ona prawa rodzicielskie pani S. i nakazywała niezwłoczne stawienie się dziewczynki w pogotowiu opiekuńczym. (par. 28-29). Wykonując decyzję, policjanci zabrali Agatę do radiowozu i – nie zezwalając matce na towarzyszenie córce – wyjechali na poszukiwanie placówki. Nie znajdując jej w Warszawie, pojechali do Lublina; tam została, zgodnie z postanowieniem sądu rodzinnego, umieszczona w pogotowiu 6 czerwca ok. godziny 4 rano. Dziewczynkę ulokowano w zamkniętym pomieszczeniu, zabierając jej telefon. Tego samego dnia przyszedł do niej ksiądz Podstawka z informacją, że zamierza zwrócić się do sądu z żądaniem przeniesienia jej do domu samotnej matki prowadzonego przez Kościół katolicki (par. 29-30).
Z Agatą rozmawiali także psycholog i pedagog. Dziewczyna następująco podsumowała tę rozmowę: „Chcieli znać całą historię […]. Opowiedziałam im ponownie aferę ze szpitalem i aborcją. Powiedzieli, że będzie lepiej dla mnie jeśli urodzę. Nie pytali mnie o zdanie. Byłam zamknięta w pokoju przez cały dzień. Czułam się, jakbym przebywała w poprawczaku, w oknie miałam kraty i zamknięte drzwi; to nie było zbyt przyjemnie” (par. 31).
Później tego samego dnia aplikantka poczuła ból i zaczęła krwawić. Wieczorem została zabrana do Szpitala Jana Bożego. Do lecznicy przyjechało wielu dziennikarzy chcących ją zobaczyć i porozmawiać.
D. Postępowanie przed sądem rodzinnym
3 czerwca 2008 sąd rodzinny w Lublinie rozpoczął postępowanie zmierzające do odebrania praw rodzicielskich pani S. Podstawą postępowania był list z komisariatu policji, dwa listy od dyrektora szkoły, do której uczęszczała pierwsza powódka oraz najprawdopodobniej od sądowego kuratora. Komendant komisariatu wysłał wspomniane zawiadomienie do sądu, gdyż – jak twierdzi – po rozmowie z jednym z nauczycieli dziewczynki policja nabrała podejrzeń, że „może być nakłaniana do aborcji wbrew swej woli” [3].
W swoich listach dyrektor pisał o esemesach wysłanych przez Agatę do koleżanki. Wyrażała w nich poważne zaniepokojenie i umęczenie sprawą. Pisała, że nie może liczyć na wsparcie matki, ponieważ w aborcji widzi ona jedyne rozwiązanie. Nawiązywała do rozmowy z jednym z nauczycieli, w której wyraziła zamiar urodzenia dziecka. Martwiła się także o konsekwencje, łącznie z psychologicznymi, jakie może mieć aborcja.
Dyrektor szkoły podejrzewał, że dziewczyna może być pod presją rodziny. Podejrzenie opierał na rozmowie z wychowawcą klasowym uczennicy i z pedagogiem szkolnym. Niepokoił się, że matka nie szuka psychologicznego wsparcia dla córki, która, jak sugerowano w szkole, może mieć tendencje samobójcze. Do listu dołączona była kopia rozmowy między Agatą i jej koleżanką datowanej na 7 maja 2008. Wynikało z niej, że reakcja ojca na wiadomość o ciąży córki była gwałtowna: powiedział jej, że jeśli chce zachować dziecko – musi opuścić dom. Agata mówiła także, że nie wie co zrobić i prosi koleżankę o pomoc i szkołę o interwencję (par. 33).
Tenże sąd, również 3 czerwca, powołując się na art. 109 par. 1 i 2 pkt. 5 Kodeksu rodzinnego orzekł – jako środek tymczasowy – umieszczenie dziewczyny w pogotowiu opiekuńczym. Orzeczenie oparł na wymienionych wyżej dokumentach. Pokazywały one zdaniem sądu, że rodzice nie sprawują właściwej opieki nad córką, że Agata znajduje się pod presją matki, a atmosfera w rodzinie jest dla niej szkodliwa. Stąd też odizolowanie od rodziny leży w interesie dziewczyny. Przywołany przepis stanowi, jak następuje:
„Par. 1. Jeżeli dobro dziecka jest zagrożone, sąd opiekuńczy wyda odpowiednie zarządzenia.
Par. 2. Sąd opiekuńczy może w szczególności:[…]
6 czerwca pani S. odwołała się od decyzji sądu rodzinnego (została cofnięta przez sąd 18 czerwca). Dzień później wysłała do lubelskiego szpitala pisemną zgodę na wykonanie u córki zabiegu usunięcia ciąży. 10 czerwca przedłożyła także deklarację córki, w której stwierdza, że chce aborcji i że nie jest do niej przymuszana (par. 35).
13 czerwca Agata została w szpitalu przesłuchana, w obecności prokuratora i psychologa, przez sędziego sądu karnego na okoliczność ewentualnej presji na usunięcie ciąży. Dziewczyna zeznała, że została zmuszona do aktu płciowego, którego skutkiem była ciąża i że jej matka nie przymuszała jej do aborcji. Przesłuchanie trwało 3 godziny. Matce nie zezwolono na towarzyszenie córce. Nie miała także żadnej pomocy prawnej. Nie było też osoby dorosłej reprezentującej ją, jako niepełnoletnią. Tego samego dnia sąd zezwolił pani S. na zabranie Agaty do domu (par. 36).
18 lutego 2009 sąd rodzinny, opierając się głównie na opiniach ekspertów przygotowanych przez Rodzinny Ośrodek Konsultacyjno-Diagnostyczny, uznał, że nie istnieją podstawy do pozbawienia rodziców dziewczyny praw rodzicielskich i zaprzestał dalszego postępowania w tej sprawie (par 38).
E. Kontakt aplikantek z Ministerstwem Zdrowia
Między 9 a 12 czerwca 2008 pani S. złożyła skargę do Rzecznika Praw Pacjenta przy Ministerstwie Zdrowia. Prosiła w niej o pomoc w uzyskaniu przez córkę zgodnej z prawem aborcji, załączając stosowne dokumenty. W odpowiedzi urzędnik Ministerstwa poinformował aplikantkę, że zgoda Agaty na aborcję musi być poświadczona przez trzy osoby. Kiedy zaś matka zakomunikowała mu, że tak właśnie było, że zgoda córki została podpisana w obecności trzech świadków, urzędnik odpowiedział, że konieczne są jeszcze numery PESEL tych osób i że kopie przesyłane faksem muszą być poświadczone notarialnie.
16 czerwca pani S. została telefonicznie zawiadomiona o pomyślnym załatwieniu sprawy i że aborcja zostanie przeprowadzona w Gdańsku. Następnego dnia z Ministerstwa przysłano samochód, którym aplikantki pojechały do szpitala w tym mieście. W skardze do Trybunału podnosiły, że podróż i sam zabieg były przeprowadzone w sposób „konspiracyjny” (clandestine), mimo zgodności z prawem terminacji ciąży. Już po przyjeździe po zabiegu do Lublina aplikantki zorientowały się, że wiadomość o ich podróży do Gdańska została umieszczona w Internecie przez Katolicką Agencję Informacyjną (par. 39-41).
F. Postępowania karne
1 czerwca 2008 Sąd Okręgowy w Lublinie rozpoczął postępowanie przeciwko Agacie w związku z art. 200 par. 1 Kodeksu karnego („Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”.). Dziewczyna miała się stawić w sądzie 25 września. 20 listopada postępowanie umorzono, uznając powódkę za ofiarę czynu zabronionego, a nie za jego sprawcę.
Postępowanie przeciwko sprawcy domniemanego gwałtu – zostało definitywnie umorzone 10 czerwca 2011.
14 lipca 2008 prokurator okręgowy prokuratury Warszawa-Śródmieście umorzył postępowanie przeciwko rodzicom Agaty oraz dwóm współpracownikom Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Dotyczyło ono domniemanego przymuszania dziewczyny do aborcji. Prokurator wnioskował o oddalenie sprawy z braku wystarczających dowodów i zaznaczył, że w świetle dokumentów dostarczonych przez powódki do warszawskiego szpitala Agata bez wątpienia ma prawo do aborcji.
14 lipca umorzono również postępowania dotyczące podejrzenia, że nieznane osoby, łącznie z lekarzami z Lublina i Warszawy, księżmi katolickimi i członkami organizacji antyaborcyjnych, wywierały presję na Agatę usiłując przekonać ją do zaniechania aborcji. Prokurator oddalił sprawę, ponieważ prawo karne nie penalizuje prób przekonywania brzemiennej kobiety, aby donosiła ciążę. Pani S. złożyła apelację od tej decyzji.
21 listopada 2008 prokurator okręgowy prokuratury Warszawa-Śródmieście zakończył postępowanie przeciwko H. Wujkowskiej i M.N-K. Stwierdził, że chociaż nagabywali aplikantki przy wyjściu ze szpitala, to jednak umarza sprawę, ponieważ nie dopuścili się fizycznej przemocy. Apelację od postanowienia prokuratora oddalił Sąd Okręgowy dla Warszawy-Śródmieścia we wrześniu 2009.
W tym samym miesiącu wspomniany Sąd odrzucił odwołanie Agaty od decyzji prokuratora okręgowego z maja 2009 zakończenia postępowania karnego przeciwko policjantom, którzy zatrzymali ją w komisariacie. Prokurator i Sąd znaleźli podstawę do oddalenia sprawy.
31 października 2008 prokurator okręgowy w Lublinie podtrzymał decyzję policji o zakończeniu postępowania w sprawie bezprawnego ujawnienia danych personalnych obu powódek stwierdzając, że nie doszło do przestępstwa przeciwko ochronie danych osobowych. Powódki apelowały podnosząc, że podczas pobytu Agaty w warszawskim szpitalu informacje o jej prawdziwym nazwisku, stanie zdrowia i kłopotach były dostępne i dyskutowane na wielu forach Internetowych. Było to powodem znacznego stresu P. i S. Szczególnie wrażliwe były dane medyczne i ich ujawnienie szerokiej publiczności jest niezgodne z prawem. Stąd niezbędne jest zidentyfikowanie osób powodujących ich przedostanie się do publiczności. 31 marca Sąd Okręgowy w Lublinie oddalił apelację uznając, że decyzja prokuratora była właściwa i zgodna z prawem.
12 listopada prokurator okręgowy w Lublinie podtrzymał decyzję policji o zakończeniu dochodzenia w sprawie ujawnienia informacji chronionych prawem przez dr W. Skrzypczak i być może także przez innych lekarzy pracujących w Szpitalu im. Jana Bożego, w tym przez dyrektora lecznicy, który rozmawiał z prasą o przypadku Agaty, oraz przez księdza Podstawkę. Aplikantki odwoływały się od tej decyzji.
5 lutego 2009 Sąd Okręgowy w Lublinie oddalił apelację podnosząc: 1. że dziewczyna nie sprzeciwiała się propozycji rozmowy z księdzem, 2. że fakt jej brzemienności był już znany przed przyjęciem do szpitala w jej szkole oraz jej kolegom i 3. że Agata nie zobowiązała księdza do nieujawniania jej kłopotów innym osobom. Sąd był zdania, że dobrze wiadomo, iż przypadki ciąż nastolatek budzą kontrowersje i są szeroko dyskutowane przez osoby trzecie. W debatę tę angażują się również społeczne i kościelne organizacje (par. 42-51).
G. Opinie przyjaciół sądu
Niezależne opinie prawne do Trybunału złożyły: Helsińska Fundacja Praw Człowieka [4], Fundacja – Instytut na rzecz Państwa Prawa z Lublina [5], londyńskie The Coram Children’s Legal Centre [6], European Centre for Law and Justice w Strasburgu [7] oraz Amnesty International.
Autorzy Opinii Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wyrazili pogląd, że obowiązkiem państwa, nakładanym art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności [8], jest opracowanie szczegółowych wytycznych dla systemu prawa karnego i pracowników opieki zdrowotnej w celu zapobieżenia dodatkowym cierpieniom ofiar przemocy seksualnej. Brak takich regulacji sprawia, że kobiety już mocno doświadczone samym aktem przemocy i ryzykiem niechcianej ciąży, narażone są na wspomniane „dodatkowe” cierpienia. Powoduje je odmowa bądź przewlekanie mieszczącego się w terminach ustawowych dostępu do aborcji i do innych niezbędnych świadczeń medycznych. Ich przyczyną jest również stres wynikający z nieautoryzowanego ujawniania wrażliwych informacji dotyczących ciąży spowodowanej gwałtem. Takie działania mogą być objęte art. 3 Konwencji. Stanowi on, że „nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu” (par. 56-57).
W teorii – stwierdza się w Opinii – Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży zapewnia kobietom szeroki zakres praw reprodukcyjnych między innymi pomoc medyczną, społeczną i prawną, łatwy dostęp do informacji i testów prenatalnych, metod planowania rodziny i ustnych środków antykoncepcyjnych oraz możliwość usunięcia ciąży. Niestety w praktyce polskie kobiety i dziewczyny napotykają znaczne bariery w poszukiwaniu dostępu do tych świadczeń. Problemy z dostępem do aborcji odzwierciedla rządowa statystyka: oficjalna liczba legalnych aborcji jest bardzo mała; w 2009 roku było to jedynie 538 zabiegów, w tym tylko 1 zabieg usunięcia ciąży powstałej w wyniku czynu zabronionego. Nie przeprowadzono żadnej pełniejszej analizy wyjaśniającej ten stan rzeczy. Autorzy opinii uważają, że zebrane przez rząd dane są wysoce niewiarygodne i wątpią, czy oddają one właściwie rzeczywistą sytuację. Na podane liczby należy także spojrzeć z perspektywy policyjnych statystyk: w 2009 odnotowano 1.816 przypadków gwałtu (par. 58).
W Opinii wspomniano o „częstym” nadużywaniu klauzuli sumienia. Powołują się na nią indywidualni lekarze, niedopełniając obowiązku odesłania (refer) pacjentki do szpitala, w którym otrzyma świadczenie; korzystają z niej także całe zakłady opieki zdrowotnej, łącznie ze szpitalami publicznymi. Mimo powszechności takich naruszeń prawa, nie wdrożono żadnych efektywnych mechanizmów ich monitorowania (par. 59).
Instytut na rzecz Państwa Prawa przypomniał, że definicja czasowych granic życia ludzkiego mieści się w granicach swobody każdego z państw-stron Konwencji. Jest to bowiem zagadnienie o „fundamentalnym znaczeniu głęboko zakorzenione w kulturze każdego społeczeństwa”. Nie jest zadaniem Trybunału kwestionowanie decyzji o dopuszczalności aborcji podejmowanych przez lekarzy i władze państwowe. Takie podejście jest przyjmowane w orzecznictwie ETPCz, a jego podstawą są wartości będące podwalinami Konwencji takie, jak poszanowanie jednostkowej wolności i godności. Pojmowanie życia i rodzicielstwa jest na tyle mocno złączone z nimi oraz z wartościami duchowymi danego narodu, że ich ochrona nie może być podejmowana z zewnątrz tego narodu. Stąd w badaniu każdego przypadku Trybunał powinien brać pod uwagę społeczną i kulturalną specyfikę Polski (par. 60).
Obszar życia prywatnego w rozumieniu art. 8 Konwencji nie jest nieograniczony. Nie można utrzymywać, że terminacja ciąży przynależy całkowicie do sfery życia prywatnego matki. Kiedy kobieta zachodzi w ciążę jej życie ściśle wiąże się z rozwijającym się dzieckiem. Nie ulega wątpliwości, że każda decyzja o aborcji jest „wysoce szkodliwa” (seriously harmful) dla matki. Ma długotrwały wpływ na jej ciało i psychikę. Kobieta decydująca się na aborcję z jakichś dramatycznych powodów musi być traktowana z najwyższą troską i ochroną tak, aby jej godność nie była już więcej zagrożona (par. 61). Przywołany art. 8 dotyczy poszanowania życia prywatnego i rodzinnego i stanowi:
2 Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności osób”.
The Coram Children’s Legal Centre podkreśliło specjalny status dziecka, rozpoznawany przez wiele międzynarodowych instrumentów prawnych. Prawa chronione art. 8 Konwencji obejmują protekcję osobistych informacji, w tym dotyczących zdrowia. Dzieci są uprawnione do takiego samego, lub nawet wyższego z przyczyny ich bezbronności (vulnerability), zabezpieczenia przeciwko ujawnianiu bez ich zgody informacji o ich zdrowiu, a także innych osobistych danych. Poufność jest istotna dla korzystania ze świadczeń zdrowotnych przez nastolatki. Chociaż władze cieszą się dużym marginesem swobody w ocenie potrzeby obejmowania dzieci opieką, to jednak sądy muszą niezmiennie ustalać, że zaistniały rzeczywiste nadzwyczajne okoliczności usprawiedliwiające nagłe ich wyjęcie spod opieki rodzicielskiej bez konsultacji. Na państwie spoczywa ciężar dowodu, że przeprowadzona została staranna ocena wpływu separacji na rodzinę i rozważone były dostępne alternatywy (par. 63-64).
Nakaz sprawowania opieki skutkujący umieszczeniem dziecka w zamkniętym pomieszczeniu pogotowania opiekuńczego może być wydany jedynie, gdy jest ono w tak dużym niebezpieczeństwie, że zagrożenie to uniemożliwia przebywanie w środowisku rodzinnym. Nakazy opieki nie znajdują się na liście wyjątków ograniczających prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego, podanej w art. 5 Konwencji (par. 65).
Autorzy Opinii Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości podkreślili rozpoznanie przez Trybunał świętości życia. Ich zdaniem „prawo do życia jest niezbywalnym atrybutem istot ludzkich i buduje najwyższą (supreme) wartość w hierarchii praw ludzkich. Życie nie jest jedynie dobrem osobistym; jest ono także dobrem publicznym, co wyjaśnia, dlaczego powinno być chronione przez prawo karne. Ponadto, brzemienność nie może być ujmowana jedynie w aspekcie prywatnego życia matki” (par. 66).
W przytaczanej Opinii przypomniano też, że Trybunał pozostawia państwom szeroki margines swobody, w którego granicach mogą określać moment objęcia płodów ochroną prawną. ETPCz przyznał również, że płód należy do rasy ludzkiej i – jako taki – powinien być chroniony (par. 67).
Aborcja jest wyjątkiem od zasady nakazującej ochronę życia ludzkiego lub derogacją tej zasady (pozbawieniem normy prawnej jej mocy obowiązującej przez zastąpienie tej normy innym przepisem). Stąd też nie istnieje prawo do aborcji jako takiej. Konwencja sama w sobie nie gwarantuje prawa do aborcji. Jej art. 8 nie przekazuje tego prawa na kobietę. Jeśli państwo dopuszcza aborcję to nadal spoczywa na nim pozytywny obowiązek ochrony życia i znalezienia równowagi między sprzecznymi interesami. Fundamentalne prawa do życia i do zdrowia nie mogą być kładzione na tej samej szali co domniemane prawo do aborcji. Obowiązek ochrony życia spoczywający na państwie jest jeszcze silniejszy w przypadku osób wymagających ochrony przed presją, łącznie z naciskiem ich rodzin i jeśli kobieta ciężarna rozważa aborcję – na państwie spoczywa powinność wykazania, że decyzja nie została podjęta w rezultacie zewnętrznych nacisków (par. 68-69).
Lekarze i pielęgniarki są uprawnieni do odmowy wykonania świadczeń medycznych. Uprawnienie to wywodzi się z ich moralnego obowiązku odrzucenia wykonywania niemoralnych zleceń. Trybunał w swych orzeczeniach potwierdził wyższość moralnego odczucia (moral sense) nad prawem pozytywnym. Poszanowanie życia istot ludzkich uzasadnia sprzeciw sumienia w obszarze medycznym. Rozwiązanie dylematów powodowanych przez ten sprzeciw może polegać na sporządzeniu wykazu lekarzy wykonujących sporne etycznie procedury, np. zabiegi aborcji (par. 70).
Amnesty International odwołując się do międzynarodowych deklaracji, w tym szczególnie do dokumentów sygnowanych przez Organizację Narodów Zjednoczonych zwróciła uwagę między innymi na to, że ofiary seksualnej przemocy mogą w pełni skorzystać z przysługujących im praw wyłącznie w warunkach pełnego dostępu do kompleksowej opieki lekarskiej i do informacji. Zapewnienie im takiej opieki powinno być traktowane jako priorytet w polityce państwa (par. 72).
Nieautoryzowane ujawnianie poufnych informacji dotyczących zdrowia pacjentów i opieki nad nimi narusza prawo do prywatności. Może też powstrzymywać kobiety przed poszukiwaniem potrzebnych im świadczeń i poprzez takie zachowanie, wpływać negatywnie na ich zdrowie i ogólny dobrostan. Na ujemne skutki ujawniania wspomnianych informacji są szczególnie narażone kobiety w ciąży i ofiary przemocy seksualnej lub fizycznej (par. 76).
Na państwie spoczywa obowiązek dbania o to, by ich polityka była prowadzona w najlepiej pojmowanym interesie dziecka, a także do brania pod uwagę jego opinii we wszystkich sprawach go dotyczących w zakresie zależnym od wieku i dojrzałości danego dziecka. W sytuacji, w której personel medyczny czyni dziecko przedmiotem utrzymującego się i nasilającego się nacisku mającego na celu kontynuację niechcianej ciąży, i gdy dziewczyna ponawia żądanie jej usunięcia, mamy do czynienia z psychiczną przemocą ze strony osób mających nad dzieckiem przewagę siły, którą potencjalnie mogą wykorzystać dla jego ukarania (par. 77).
H. Postępowanie Trybunału
1. Przyjęcie skargi
Przedstawiciel polskiego rządu wnosił, że P. nie może uważać się za ofiarę naruszenia art. 8 Konwencji. Władze krajowe wypełniły swój obowiązek nie tylko w kwestii zagwarantowania ram prawnych dla wykonania aborcji, ale także – i przede wszystkim – zapewniając skuteczne środki wdrażania tego prawa. Stąd też procedury aplikowane przez władze należy traktować jako prawa praktyczne i efektywne, a nie tylko teoretyczne lub iluzoryczne. Jest to powód, dla którego spełniają one standardy wymagane Konwencją i orzeczeniami Trybunału (par. 79).
Aplikantki przedkładały, że Agata jest ofiarą naruszenia art. 8 Konwencji, mimo że ostatecznie przeprowadzono aborcję. Nigdy nie twierdziły, że jej prawa zostały złamane, ponieważ uniemożliwiono powódce przerwanie ciąży. Istotą skargi były działania państwa i systemowe defekty w połączeniu z okolicznościami dotyczącymi dostępu P. do aborcji, traktowanymi jako całość, a także konspiracyjna natura samego zabiegu. To ich łącznym rezultatem było naruszenie art. 8 (par. 80).
Sędziowie Trybunału uznali, że zakres skargi nie ogranicza się jedynie do zagadnienia dostępu do aborcji. Zadaniem Sądu jest zbadanie problemów pojawiających się w związku z proceduralnymi i praktycznymi sposobami określania zgodności z prawem takiego dostępu oraz, i w szczególności, czy dochowano obowiązku respektowania przez władze prawa aplikantek do poszanowania ich życia prywatnego i rodzinnego w trakcie zdarzeń opisywanych w skardze. Trybunał postanowił, że z tych powodów wstępne zastrzeżenia strony rządowej muszą być oddalone (par. 83).
2. Zagadnienia merytoryczne (dotyczące domniemanego naruszenia art. 8 Konwencji z uwagi na określenie dostępu do aborcji dopuszczalnej prawem)
Rząd stwierdzał, że decyzje dotyczące przeprowadzania aborcji należą do sfery życia prywatnego, a nie rodzinnego. Stąd jedynie kobiety ciężarne mogą podejmować odnośne decyzje w przestrzeni ograniczeń danych narodowymi ramami prawnymi. Dlatego nie można uznać, że art. 8 przekazuje prawo do decydowania o aborcji na matkę kobiety poszukującej takiego zabiegu. Także okoliczność, że P. była osobą małoletnią nie decyduje o przekazaniu na panią S. praw objętych wspomnianym przepisem. Chociaż władza rodzicielska jest niezbędnym elementem życia rodzinnego, to jednak jej zakres i nakazowość zmienia się wraz z rozwojem dziecka i władza rodzicielska zostaje podporządkowywana interesom potomka. Dlatego nie ma naruszenia art. 8 w stosunku do drugiej aplikantki (par. 91).
Strona rządowa argumentowała, że bieżąca sprawa – jeśli chodzi o pierwszą aplikantkę – różni się fundamentalnie od przypadku Tysiąc przeciwko Polsce [9], ponieważ ostatecznie Agata została poddana zabiegowi usunięcia ciąży w czasie przewidzianym prawem. Odmowa zabiegu w szpitalu w Lublinie była rezultatem odwołania się lekarzy do klauzuli sumienia. Sprzeciw sumienia gwarantowany jest art. 39 Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Stanowi on, że „Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego”.
Wymieniony w przepisie art. 30 wyłącza spod klauzuli sumienia przypadki nagłe, w których opóźnienie w udzieleniu pomocy „mogłoby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała, lub ciężkiego rozstroju zdrowia, oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki”.
Lekarze w lubelskim szpitalu, zauważa strona rządowa – nie dopełnili obowiązku wskazania innego lekarza. Jednakże nie było to szkodliwe dla pierwszej aplikantki, gdyż ostatecznie uzyskała dostęp do zabiegu w publicznym szpitalu. Stąd też nie można powiedzieć, że w sytuacji obecnej sprawy nie było proceduralnego mechanizmu pozwalającego określić dostęp do aborcji, a o brak takiego właśnie mechanizmu (odwoławczego) chodziło w przypadku Alicji Tysiąc (par. 92).
Trybunał rozpatrywanie sprawy rozpoczął od analizy głównych zasad mających w niej zastosowanie. Podniósł, że istota art. 8 polega na ochronie jednostki przed arbitralną ingerencją władz publicznych. Każde naruszenie pierwszego paragrafu tego przepisu musi być uzasadnione terminami drugiego paragrafu, jako „przewidziane przez ustawę” i „konieczne w demokratycznym społeczeństwie” dla realizacji jednego lub więcej celów wymienionych w tym paragrafie. Według dotychczasowego orzecznictwa Trybunału pojęcie konieczności implikuje, że naruszenie przepisu wiąże się z pilną społeczną potrzebą i – w szczególności – że jest ono proporcjonalne do jednego z celów przewidzianych ustawą, do którego realizacji dążą władze (par. 94).
Dodatkowo mogą być także obowiązki pozytywne konieczne dla skutecznego „poszanowania” życia prywatnego. Mogą one obejmować przedsięwzięcie środków właściwych dla zapewnienia poszanowania życia prywatnego, nawet w sferze relacji między jednostkami, łącznie z przepisami regulującymi sądownictwo i instytucje czuwające nad ochroną praw jednostek, a także wdrożenie, tam gdzie to jest wskazane, konkretnych środków (par. 95).
Trybunał podzielił pogląd, że art. 8 nie może być interpretowany jako przepis implikujący prawo do przerwania ciąży. Jednakże, zdaniem sędziów, zakaz aborcji poszukiwanej z powodów zdrowotnych i/lub ze względu na dobrostan (well-being) wchodzi w zakres prawa do poszanowania życia prywatnego i tym samym objęty zostaje art. 8 (par. 96).
Prawo do przerywania ciąży nie jest prawem absolutnym. Z tego powodu sędziowie przyjęli, że bardziej właściwa dla zbadania okoliczności rozpatrywanej sprawy będzie perspektywa pozytywnych obowiązków państwa wynikających z art. 8 (par. 98).
Sąd z naciskiem powtórzył, że przy rozpatrywaniu obecnej sprawy trzeba pamiętać, iż intencją Konwencji jest zagwarantowanie praw, które są praktyczne i skuteczne, a nie teoretyczne i iluzoryczne. Trybunał już wcześniej w kontekście podobnych spraw przeciwko Polsce podniósł, że jeśli państwo działając w obszarze przysługującego mu marginesu swobody, przyjmuje przepisy dopuszczające w niektórych sytuacjach przerywanie ciąży, to nie wolno mu budować takich ram prawnych funkcjonowania tych regulacji, które mogą ograniczać uzyskanie aborcji. W szczególności, państwo ma obowiązek pozytywny zbudowania proceduralnego mechanizmu umożliwiającego kobiecie ciężarnej skuteczne dochodzenie jej prawa do aborcji. Sędziowie odesłali do dwóch spraw: Tysiąc przeciwko Polsce oraz R.R. przeciwko Polsce [10].
W art. 8 nie ma jawnie sformułowanych wymagań proceduralnych. Stąd należy podkreślić wagę, jaką dla efektywnego korzystania z praw gwarantowanych tym przepisem ma zarówno bezstronny proces decyzyjny jako taki, jak i właściwe poszanowanie interesów chronionych przez tę regulację. Powinno być określone, czy – uwzględniając partykularne okoliczności danego przypadku i rodzaj podejmowanej decyzji – jednostka będzie włączona w proces decyzyjny w stopniu wystarczającym do ochrony jej interesów. Trybunał w sprawie Tysiąc przeciwko Polsce (par. 117) stwierdził, że w kontekście dostępu do aborcji odnośne procedury powinny zagwarantować kobiecie co najmniej możliwość osobistego wysłuchania i uwzględnienia jej poglądów. Kompetentne ciało lub osoba powinna także sformułować pisemnie podstawy jej decyzji (par. 99).
Po rozważeniu głównych zasad, Trybunał zastosował je do przypadku P. i S. Przypomniał, że Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży dopuszcza aborcję w trzech wąsko zdefiniowanych sytuacjach. Wytknął przy tej okazji, że w prawie polskim nie ma efektywnego mechanizmu pozwalającego stwierdzić, czy te wskazania są spełnione w danym przypadku i to w odniesieniu do dwu kontekstów: 1. w kontekście sporu między kobietą brzemienną i lekarzami o to, jak w sprawie Alicji Tysiąc, czy zostały spełnione warunki aborcji z powodu zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety i 2. w kontekście dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu płodu, jak w sprawie R.R. przeciwko Polsce. Sędziowie odnotowali, że obecny przypadek różni się od dwu, poprzednich, dotyczy mianowicie niechcianej ciąży będącej wynikiem gwałtu. W tych okolicznościach aborcja może być przeprowadzona, tylko jeśli zaistnieją „mocne podstawy” do stwierdzenia, że brzemienność jest rezultatem czynu zabronionego, poświadczone przez prokuratora (par. 100).
Po tym wprowadzeniu, Trybunał zbadał w jaki sposób zasady prawne były stosowane w przypadku aplikantek (par. 101-112). Efekty badania są w dużej mierze powtórzeniem, już wcześniej opisanych trudności i kłopotów, na jakie napotykała Agata usiłując zrealizować zabieg terminacji ciąży ze wskazań przewidzianych Ustawą o planowaniu rodziny.
Pierwsza aplikantka uzyskała stosowne zaświadczenie od prokuratora. Mimo to w szpitalach lubelskich natknęła się na „poważne trudności” w uzyskaniu dostępu do aborcji. Otrzymywała sprzeczne informacje o ewentualnym dodatkowym skierowaniu na zabieg, o tym kto ma przeprowadzić aborcję, kto ma decydować o niej, czy należy na nią oczekiwać jakiś czas przewidziany prawem. Ostatecznie ordynatorka oddziału ginekologicznego Szpitala im. Jana Bożego, opierając się na osobistych poglądach, nie zezwoliła na wykonanie zabiegu w kierowanym przez nią oddziale. Sąd odnotował, że od pani S. zażądano podpisania zgody na terminację ciąży zawierającej ostrzeżenie, że aborcja może doprowadzić do śmierci córki. Nie podano żadnych przekonujących racji na istnienie szczególnych przesłanek usprawiedliwiających w przypadku Agaty ewentualność takiego zagrożenia.
Już w Warszawie, mimo że pierwsza aplikantka miała zaświadczenie od prokuratora i skierowanie na zabieg od krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa, powiedziano jej, że zgodnie z prawem musi oczekiwać trzy dni na zabieg. Psycholożka po rozmowie z Agatą i rodzicami, „najprawdopodobniej” (apparently) sporządziła opinię, do której drugiej aplikantce odmówiono dostępu. Trybunał nie znalazł żadnego usprawiedliwienia w przepisie o dopuszczalnych prawem świadczeniach medycznych, dla wysłania dziewczyny przez Ministerstwo Zdrowia do Gdańska, oddalonego o 500 kilometrów od Lublina, w celu przeprowadzenia terminacji ciąży. Nie podano żadnych argumentów, a nawet nie wspomniano, że taka usługa nie może być wykonana w instytucjach medycznych bliższych miejscu zamieszkania pacjentki.
Trybunał odniósł się do argumentu przywołanego przez stronę rządową, zgodnie z którym prawo lekarza do odmowy pewnych świadczeń przez odwołanie sie do sprzeciwu sumienia, wynika z art. 9 Konwencji („Wolność myśli, sumienia i wyznania”):
2. Wolność uzewnętrzniania wyznania lub przekonań może podlegać jedynie takim ograniczeniom, które są przewidziane przez ustawę i konieczne w społeczeństwie demokratycznym z uwagi na interesy bezpieczeństwa publicznego, ochronę porządku publicznego, zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób”).
Sędziowie powtórzyli, za orzeczeniem w sprawie Pichon and Sajous przeciwko Francji [11], że słowo „praktykowanie” w par. 1 przepisu nie odnosi się do każdej formy zachowania i do każdego działania motywowanego lub inspirowanego przez religię lub przekonanie. Zdaniem Sądu, państwa są zobowiązane do zorganizowania systemu opieki zdrowotnej w sposób, który – zapewniając efektywne korzystanie przez lekarzy z wolności sumienia w kontekstach profesjonalnych – jednocześnie nie uniemożliwia pacjentom dostępu do świadczeń, do których są uprawnieni w świetle obowiązującego prawa (sprawa R.R. przeciwko Polsce, par. 206).
Trybunał odnotował, że w polskim prawie uwzględniono klauzulę sumienia i umieszczono mechanizm (wymogi proceduralne), z którego pomocą lekarze mogą wyrażać sprzeciw sumienia. Jednakże nie wykazano, aby w przypadku P. i S. ten mechanizm był stosowany. Nie wykazano też, aby odnośne prawo regulujące wykonywanie profesji medycznej było właściwie respektowane (par 107). Zdarzenia towarzyszące ustaleniu dostępu Agaty do aborcji były „nacechowane kunktatorstwem i chaosem. Aplikantkom udzielano mylących i sprzecznych informacji. Nie otrzymały właściwej i obiektywnej porady lekarskiej, uwzględniającej ich własne poglądy i życzenia”. Nie udostępniono im procedur pozwalających na wysłuchanie ich opinii i wzięcia pod uwagę z minimalną choćby profesjonalną uczciwością (par. 108-109).
Sędziowie byli „w pełni świadomi”, że problemy wiążące się z sytuacją pani S. były odmienne od wynikających z położenia jej córki. Uznali też, że prerogatywy prawnego opiekuna nie mogą automatyczne oznaczać przyznania rodzicom nieletnich dzieci prawa do podejmowania decyzji dotyczących ich wyborów reprodukcyjnych, ponieważ we właściwy sposób musi być uwzględniona autonomia nieletnich w tej sferze. Jednakże nie można zapominać, że interesy i pespektywy życiowe matki nieletniej brzemiennej dziewczyny są także włączone w decyzję dotyczącą zachowania ciąży. Podobnie, można rozsądnie oczekiwać, że rodzinne więzi emocjonalne sprawiają, iż naturalne dla matki jest głębokie zaangażowanie w problemy wynikające z reprodukcyjnych dylematów i wyborów czynionych przez córkę. Z tego powodu różnica w sytuacji ciężarnej nieletniej dziewczyny i jej rodziców nie unieważnia potrzeby procedury określającej dostęp do dopuszczalnej prawem aborcji umożliwiającej wysłuchanie obu stron i zapewniającej pełne i obiektywne rozważenie ich poglądów. Powinna ona obejmować mechanizm konsultacji i uzgadniania konfliktów zgodnie z najlepiej pojmowanym interesem niepełnoletniej. Nie wykazano, że polskie prawo dysponuje takimi rozwiązaniami (par.109).
Sędziowie przypomnieli, że już w sprawie Alicji Tysiąc Trybunał stwierdził, że prawo cywilne, tak jak jest stosowane w polskich sądach, nie daje instrumentów proceduralnych pozwalających kobietom brzemiennym zwracającym się o aborcję na dochodzenie prawa do poszanowania ich życia prywatnego. Środki cywilne mają jedynie charakter retroaktywny i kompensacyjny. Retroaktywność (działanie wsteczne), podkreślili sędziowie, jako jedyny instrument nie zapewnia właściwej ochrony praw osobistych kobiet ciężarnych w kontekście kontrowersji dotyczących określenia dostępu do dozwolonej prawem aborcji. Zauważyli też podległość pozycji kobiety w takich okolicznościach.
Odnotowali, że dobrze znają przykłady z polskiego orzecznictwa zasądzenia odszkodowania przez sądy cywilne kobietom skarżącym się na złamanie ich praw w różnych okolicznościach związanych z niechcianą ciążą i dostępem do jej terminacji (sprawa R.R. przeciwko Polsce, par. 79-80). Jednak Trybunałowi nie przedstawiono żadnego przykładu rozpoznania i zrekompensowania przez cywilne sądy szkód spowodowanych przez udrękę, lęk i cierpienie wiążące się z poszukiwaniem dostępu do aborcji (par. 110).
Sąd podniósł, że skuteczny dostęp do wiarygodnej informacji o warunkach wykonywania zgodnej z prawem aborcji i o procedurach, jakie należy wypełnić, ma znaczenie bezpośrednie dla korzystania z autonomii. Powtórzył, że znaczenie życia prywatnego w rozumieniu art. 8 ma zastosowanie do obu rodzajów decyzji: być czy nie być rodzicem (Evans przeciwko Zjednoczonemu Królestwu [12], par. 71 i R.R. przeciwko Polsce, par. 180). Niepewność pojawiająca się w obecnej sprawie wynikła z uderzającego rozdźwięku między teoretycznym prawem do aborcji w tych okolicznościach (przewidzianych Ustawą o planowaniu rodziny) i realnością jego praktycznego stosowania (par. 111).
Po uwzględnieniu okoliczności badanej sprawy, Trybunał stwierdził, że władze nie dopełniły spoczywającego na nich pozytywnego obowiązku zapewnienia aplikantkom skutecznego poszanowania ich życia prywatnego. Stąd doszło tu do złamania art. 8 Konwencji (par. 112).
3. Zagadnienia merytoryczne (dotyczące domniemanego naruszenia art. 8 Konwencji przez ujawnienie danych medycznych i osobistych aplikantek)
Następnie sędziowie przystąpili do zbadania skargi na ewentualne naruszenie art. 8 będące skutkiem ujawnienia danych osobistych i medycznych P. i S.
Strona rządowa utrzymywała, że aplikantki powinny skorzystać z oskarżenia cywilnego przeciwko osobom obwinianym o naruszenie ich praw osobistych w rozumieniu art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. Agata i jej matka argumentowały, że w Polsce nie ma skutecznych środków odwoławczych w przypadku naruszeń będących przedmiotem skargi. Prawo karne dysponuje środkami, które można by wykorzystać w bieżącej sprawie, jednakże nie są one dostępne. Wejście na drogę cywilną doprowadziłoby do ujawnienia tożsamości skarżących i do dalszej ich wiktymizacji (par. 114-115).
Sąd odnotował, że aplikantki zwróciły się do władz prokuratorskich o wszczęcie postępowania w szeregu domniemanych wykroczeń, w tym ujawnieniu informacji o sprawie szerokiej publiczności. Zdaniem sędziów działania te nie były nierozsądne. Dochodzenia jednak umorzono. W szczególności lubelski Sąd Rejonowy uznał za normalne, że przypadki ciąż nastolatek są powodem kontrowersji i dają asumpt do szerokiej dyskusji angażującej wiele stron, w tym organizacji kościelnych i społecznych. Wziąwszy pod uwagę niepowodzenia aplikantek w sprawach karnych, Trybunał uznał, ze aplikantki nie musiały być obarczone ciężarem postępowania cywilnego (par. 117).
Strona rządowa wskazywała, że żadne z postępowań w sprawie nieautoryzowanego ujawnienia informacji nie zakończyło się sformułowaniem oskarżenia. Utrzymywała także, że informacja o przypadku została publicznie ujawniona przez Agatę, poprzez wysłanie wiadomości tekstowych do koleżanki. Następnie przedstawiciel rządu wspomniał, że Sąd Rodzinny podjął decyzję o umieszczeniu dziewczyny w pogotowiu opiekuńczym powodowany korespondencją z jej szkołą. Zdaniem przedstawiciela dokumentowała ona przekonanie o dobrowolnym i spontanicznym przekazaniu przez P. informacji o jej prywatnym życiu i zamiarze aborcji. Informacje udzielane dobrowolnie przez osoby, których dotyczą nie podlegają ochronie przez art. 8.
Odnośnie przebiegu zdarzeń w Szpitalu Jana Bożego, strona rządowa argumentowała, że stanowiło ono część jego działań rutynowych. Pierwsza aplikantka zażądała wizyty księdza, a on rozmawiał z nią wypełniając swoją posługę. Zespół medyczny nie zainicjował żadnej akcji mającej na celu zmianę jej zamiaru aborcji, ani nie ujawnił wiadomości o stanie Agaty, jej sytuacji rodzinnej, zdrowiu lub o innych osobistych szczegółach. Rząd argumentował również, że komunikat wydany dla prasy przez Szpital Jana Bożego nigdy nie był opublikowany bądź publicznie ogłoszony, nie zorganizowano żadnej konferencji prasowej o przypadku P. Z powodu uwagi, jaką media poświęcały zdarzeniu, kierownictwo Szpitala – obligowane obowiązkiem współpracy z prasą – wydało jedynie komunikat informujący, że lekarze powołali się na klauzulę sumienia, dalej bez ujawniania danych mogących identyfikować aplikantki.
Tym samym okoliczności ujawnienia informacji nie naruszają prawa aplikantek do poszanowania ich życia prywatnego (art. 120-124).
Aplikantki utrzymywały, że został naruszony art. 8 poprzez ujawnienie informacji o ciąży księdzu Podstawce i przez jej upublicznienie w formie komunikatu prasowego dyrekcji Szpitala Jana Bożego. Skarżyły się na przesłanie do warszawskiej lecznicy danych identyfikujących Agatę, oraz informacji o żądaniu aborcji. Działania te naraziły aplikantki na szykany ze strony aktywistów pro-life (par. 125-26).
Sędziowie przypomnieli, że wcześniejsze orzecznictwo Trybunału podkreślało, iż ochrona danych osobowych, a zwłaszcza medycznych, ma fundamentalne znaczenie dla korzystania przez jednostkę z prawa do poszanowania jej życia prywatnego i rodzinnego gwarantowanego art. 8. Zachowanie tajemnicy danych dotyczących zdrowia jest kluczową (vital) normą systemów prawnych wszystkich krajów-stron Konwencji. Ujawnienie takich informacji może dramatycznie wpłynąć na życie prywatne i rodzinne jednostki, a także na jej sytuację społeczną i zawodową, poprzez narażenie na potępienie i ryzyko ostracyzmu.
Respektowanie poufności danych medycznych jest także kluczowe dla podtrzymywania zaufania pacjenta do profesji lekarskiej i systemu opieki zdrowotnej. Bez takiej ochrony, osoby potrzebujące lekarskiej pomocy mogą zniechęcać się do szukania właściwych świadczeń, ryzykując tym samym własnym zdrowiem (par. 128).
Nie podlega dyskusji – odnotował Sąd – że Szpital Jana Bożego wydał komunikat prasowy w celu poinformowania prasy o przypadku Agaty, jej ciąży i o odmowie przeprowadzenia aborcji. Rząd także przyznał, że dziennikarzy kontaktujących się ze Szpitalem informowano o okolicznościach sprawy. Nie podlega również dyskusji, że w wyniku tych działań przypadek stał się tematem wielu artykułów w prasie krajowej. Tymczasem Szpital jest publiczną lecznicą, za której działania dla celów Konwencji odpowiedzialne jest państwo. Sędziowie odwołali się tu między innymi do sprawy Glass przeciwko Zjednoczonemu Królestwu, par. 71 (par. 129) [13].
Trybunał odnotował argument strony rządowej, że komunikat prasowy nie zawierał danych pozwalających zidentyfikować aplikantki. Jednak zauważył też, że po wydaniu komunikatu z Agatą kontaktowały się osoby postronne, które słały wiele emaili zachęcających ją do zaniechania aborcji. Szpital również otrzymywał takie wiadomości tekstowe. W szpitalu w Warszawie powiedziano aplikantkom o presji wywieranej na lecznicę mającej na celu zrażenie jej do wykonania zabiegu. Sędziowie przypomnieli też o wtargnięciu aktywistki pro-life do sali szpitalnej i o zaczepkach aktywistów antyaborcyjnych przed szpitalem. Stąd też Sąd „nie miał innego wyboru” i musiał wyciągnąć wniosek, że informacja publicznie dostępna była na tyle szczegółowa, aby umożliwić identyfikację aplikantek przez osoby trzecie i skontaktowanie się z nimi osobiste lub przez telefony komórkowe (par. 130).
Trybunał odniósł się do argumentacji strony rządowej, z której zdaniem sędziów zdaje się wynikać, że wysłanie przez Agatę esemesa do koleżanki spowodowane było chęcią aplikantki upublicznienia jej kłopotu. ETPCz odnotował, że posunięcie to można w sposób rozsądny interpretować jako wołanie o pomoc „bezradnej i zrozpaczonej nastolatki w trudnej sytuacji życiowej” adresowane do tej koleżanki, a możliwe, iż również do ścisłego otoczenia Agaty, takiego jak szkoła. Bez wątpienia nie może być ono zrównane z intencją ujawnienia szerokiej publiczności i prasie, informacji o ciąży, o jej własnych poglądach i odczuciach dotyczących brzemienności oraz nastawienia jej rodziny do tego stanu (par. 131).
Trybunał wziąwszy pod uwagę wymienione okoliczności uznał, że doszło do naruszenia prawa aplikantek do poszanowania życia prywatnego. Będzie ono złamaniem art. 8, jeśli nie zostanie wykazane, że naruszenie to było „przypadkiem przewidzianym przez ustawę” i koniecznym w demokratycznym społeczeństwie ze względu na osiąganie jednego lub więcej celów zdefiniowanych w par 2 (par. 132).
Jest prawdą – zauważyli sędziowie – że państwa cieszą się „pewnym” marginesem swobody, decydując czego wymaga poszanowanie prywatnego życia w danych konkretnych okolicznościach. Jednakże fakt, że zagadnienie dostępności przewidzianej prawem aborcji jest w Polsce przedmiotem gorącej debaty nie daje państwu tak szerokiego marginesu swobody, który umożliwiałby uwolnienie zespołów medycznych od ich niekwestionowanych profesjonalnych obowiązków zachowania medycznej tajemnicy. Nie dano argumentów, lecz jedynie wskazywano, że w rozpatrywanym przypadku zachodziły wyjątkowe okoliczności mogące usprawiedliwić zainteresowanie publiczne zdrowiem Agaty. Sąd nie potrafił dostrzec, w jaki sposób ujawnienie informacji o niechcianej ciąży pierwszej aplikantki i odmowie przeprowadzenia aborcji mogłoby dać sankcję zainteresowaniu mediów tym kazusem. W osądzie Trybunału nie może być ono uznane za spójne ze standardami Konwencji, ani z obowiązkiem przestrzegania praw pacjenta nakładanym na zespoły medyczne przez polskie prawo. Stąd nie można rozpatrywanego ujawnienia tajemnicy uznać za konieczne dla osiągania przewidzianych prawem celów, co samo w sobie jest wystarczającą podstawą złamania art. 8 (par. 133).
Odnośnie argumentu strony rządowej, że wydanie komunikatu prasowego było konsekwencją obowiązku współpracy z prasą, nakładanym na kierownictwo szpitala sprawowaniem funkcji publicznych przez jego członków, Trybunał stwierdził, że nie zacytowano żadnych przepisów mogących być podstawą ujawniania prasie informacji o stanie zdrowia jednostek. W konsekwencji podanie do wiadomości publicznej informacji o przypadku aplikantek ani nie było przewidziane przez ustawę, ani nie służyło celom wymienionym w art. 8 (par. 134-35).
4. Domniemane naruszenie artykułu 5 paragrafu 1 Konwencji
Aplikantki skarżyły się na bezprawne zatrzymanie Agaty w młodzieżowym pogotowiu opiekuńczym. Ich zdaniem było ono naruszeniem art. 5 par. 1 („Prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego
1. Każdy ma prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Nikt nie może być pozbawiony wolności, z wyjątkiem następujących przypadków i w trybie ustalonym przez prawo: […]
d) pozbawienia nieletniego wolności na podstawie zgodnego z prawem orzeczenia w celu ustanowienia nadzoru wychowawczego lub zgodnego z prawem pozbawienia nieletniego wolności w celu postawienia go przed właściwym organem;[…]”).
Trybunał stwierdził, że podstawą umieszczenia Agaty w pogotowiu był art. 109 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego i w tym znaczeniu było ono zgodne z polskim prawem. Następnie sędziowie przystąpili do zbadania w świetle art. 5 par. 1d) Konwencji legalności podanego przez rząd usprawiedliwienia zatrzymania powódki. Jego podstawą był „nadzór wychowawczy”. Sąd zaakceptował, że słowa „nadzór wychowawczy” nie muszą być sztywno zrównywane ze znaczeniami wiązanymi z uczeniem w klasach. W sytuacji młodych osób znajdujących się pod opieką lokalnych władz musi on obejmować wiele przejawów praw rodzicielskich sprawowanych przez te władze dla korzyści i ochrony tych osób.
ETPCz odnotował, że sąd rodzinny nakazał zatrzymanie Agaty mając na względzie jej brzemienność oraz wątpliwości czy nie jest wywierana na nią presja na usunięcie ciąży. Jednakże zasadniczym celem umieszczenia pierwszej aplikantki w pogotowiu było oddzielenie jej od rodziców, w szczególności od matki oraz zapobieżenie aborcji. Zdaniem Trybunału, „nie można żadną miarą traktować zatrzymania jako podyktowanego nadzorem wychowawczym w rozumieniu art. 5 par. 1d), jeśli jego głównym celem jest zapobieżenie aborcji u niepełnoletniej”. Nadto w opinii sędziów, można uciec się do mniej drastycznych środków niż zamknięcie, nawet gdy władze podejrzewają, że aborcja będzie niedobrowolna, chodzi tu wszak o 14-letnią dziewczynę w sytuacji znacznej bezradności, co sąd opiekuńczy powinien wziąć pod uwagę.
Sąd zdecydował, że zatrzymanie Agaty w pogotowiu opiekuńczym nie było zgodne z artykułem 5 par. 1 Konwencji (par. 146-149).
5. Domniemane naruszenie artykułu 3 Konwencji
Aplikantki w skardze podnosiły, że postępowanie wobec nich naruszało art. 3 Konwencji („Zakaz tortur. Nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu”).
Zgodnie z ustalonym orzecznictwem Trybunału maltretowanie musi osiągnąć „minimalny poziom nasilenia” czy też „dolegliwości” (severity). Jego ocena jest względna i zależy od wszystkich okoliczności danego przypadku, takich jak okres jego trwania, jego fizyczne i psychiczne skutki, i w niektórych kazusach płeć oraz stan zdrowia ofiary. Sędziowie przywołali między innymi kazus R.R. przeciwko Polsce, par. 148.
Trybunał w swoich dotychczasowych orzeczeniach traktowanie uznawał za „nieludzkie” gdy między innymi było podejmowane z premedytacją, ciągnące się godzinami i powodujące faktyczne uszkodzenia ciała lub nasilone fizyczne i psychiczne cierpienia.
Postępowanie Trybunał kwalifikował jako „poniżające”, jeśli wywoływało u ofiar uczucie strachu, cierpienia i poniżenia mogące je upokorzyć i upodlić (debasing).
Dla Trybunału rozważenie tego punktu skargi miało kardynalne znaczenie z powodu wieku pierwszej aplikantki, mającej podczas zdarzenia 14 lat. Zaświadczenie wydane przez prokuratora potwierdzało, że ciąża była rezultatem stosunku niezgodnego z prawem. Trybunał nie mógł pominąć faktu, że w zaświadczeniu lekarskim wydanym bezpośrednio po zdarzeniu stwierdzano siniaki na ciele dziewczyny i konkludowało, iż siła fizyczna została użyta w celu pokonania oporu powódki. W świetle przywołanych okoliczności sędziowie nie mieli innego wyjścia jak tylko przyznać, że Agata znalazła się w sytuacji ogromnej bezbronności (great vulnerability).
ETPCz przypomniał następujące okoliczności zdarzenia: skutki wydania przez szpital komunikatu prasowego, molestowanie dziewczyny przez działaczy antyaborcyjnych po opuszczeniu przez nią szpitala w Warszawie. Trybunał odnotował, że zamiast ochrony policji przed nimi, aplikantka została przez nią zatrzymana w celu wykonania nakazu sądu o umieszczeniu w pogotowiu (par. 157-164).
Sędziów szczególnie uderzyło wszczęcie przez władze postępowania karnego przeciwko dziewczynie w sprawie niezgodnego z prawem stosunku płciowego podczas, gdy aplikantka w świetle zaświadczenia prokuratora i rezultatów badań medycyny sądowej, powinna być uznana za ofiarę wykorzystania seksualnego. Trybunał stwierdził, że to podejście jest sprzeczne z wymogami właściwymi dla spoczywającego na państwie pozytywnego obowiązku tworzenia i skutecznego stosowania systemu prawa karnego karzącego wszystkie formy seksualnego wykorzystywania. Dochodzenie przeciwko P. zostało ostatecznie umorzone, jednak „sam fakt, że w ogóle było wszczęte i prowadzone pokazuje głęboki brak zrozumienia dla jej kłopotliwej sytuacji” (par. 165).
Trybunał biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy uznał, że nie uwzględniono w sposób właściwy bezbronności pierwszej aplikantki, jej młodego wieku, poglądów i uczuć (par. 166). W badaniu skargi jest niezbędne zdaniem Sądu rozpatrywanie przypadku w całości, mając na względzie „efekt kumulacyjny” wszystkich detali sprawy wpływający ostatecznie na sytuację Agaty: postępowanie władz połączone z chaosem i przewlekaniem dostępu do aborcji oraz z brakiem odpowiedniej i obiektywnej konsultacji i informacji. Również to, że pierwsza aplikantka była odseparowana od matki i pozbawiona wolności łamiącej warunki art. 5 par. 1 musi być wzięte pod uwagę. Tak więc okoliczności przypadku rozpatrywanego jako całość pozwalają zobaczyć, że dziewczyna była traktowana przez władze w sposób godny ubolewania (deplorable) i że jej cierpienie osiągnęło minimalny próg dolegliwości wymagany art. 3. Stąd Trybunał orzekł, że w rozpatrywanym przypadku został naruszony ten przepis (par. 166-169).
Wyżej zostały przedstawione najważniejsze powody, dla których Europejski Trybunał Praw Człowieka 30 października 2012 roku orzekł jak następuje:
1. większością sześciu głosów do jednego sędziowie stwierdzili naruszenie art. 8 Konwencji w odniesieniu do ustalenia dostępu do aborcji zgodnej z prawem,
2. jednogłośnie uznano naruszenie art. 8 Konwencji przez ujawnienie danych osobowych obu aplikantek,
3. jednogłośnie stwierdzono naruszenie art. 5 par. 1 Konwencji w przypadku pierwszej aplikantki,
4. jednogłośnie orzeczono naruszenie art. 3 Konwencji w stosunku do pierwszej aplikantki,
5. jednogłośnie zsądzono od państwa na korzyść aplikantek następujące sumy:
a. 30.000 euro na pierwszej aplikantki tytułem zadośćuczynienia,
b. 15.000 euro dla drugiej aplikantki tytułem zadośćuczynienia,
c. 16.000 euro dla obu aplikantek tytułem poniesionych kosztów i wydatków.
6. Częściowo odmienna opinia sędziego Vincenta De Gaetano
Sędzia zagłosował przeciwko stwierdzeniu większości o naruszeniu art. 8 Konwencji w odniesieniu do ustalenia dostępu do aborcji zgodnej z prawem. Jego zdaniem ani Konwencja w ogólności, ani art. 8 w szczególności, nie przekazują prawa do aborcji. Problem w tym przypadku – podobnie jak w wielu innych sprawach – sprowadza się do proceduralnego mechanizmu: jak korzystać z „prawa” danego legislacją krajową w sytuacji sprzeciwu władz, bezpośredniego lub pośredniego. Sprawa powinna być zatem rozpatrywana w świetle art. 6 (prawo do rzetelnego procesu sądowego). „W takich przypadkach odwołanie się do art. 8 jedynie zniekształca prawdziwy sens ‘prywatnego życia’ ignorując najbardziej fundamentalną wartość z tych, które wspierają Konwencję, mianowicie wartość życia, której dziecko nienarodzone jest nośnikiem. Nazywanie dziecka nienarodzonego płodem nie może zmienić właściwej natury tego, o co idzie gra i co wiąże się z aborcją” (par. 1).
Co więcej, sędzia nie potrafi zrozumieć jak to możliwe, aby dostrzec naruszenie art. 8 również w odniesieniu do matki Agaty. Orzekająca większość stwierdziła w par. 109, iż nie można zapominać, że interesy i pespektywy życiowe matki ciężarnej nieletniej dziewczyny są także włączone w decyzję dotyczącą zachowania ciąży. Taki pogląd tworzy sprzedajne (venal) czy też interesowne (mercenary) zniekształcenie koncepcji życia prywatnego. „Fundamentalne prawa nie mogą być mierzone wygodą lub co gorsza interesem egoistycznym” (par. 2).
Na zakończenie opinii sędzia V. De Gaetano wyjaśnia dlaczego głosował zgodnie z większością za naruszeniem art. 3. w odniesieniu do pierwszej aplikantki. Stwierdza, że niechęć, a nawet odmowa przeprowadzania aborcji przez lekarzy motywowana względami sumienia i dopuszczalna klauzulą sumienia jest zrozumiała. Natomiast traktowanie przez władze przypadku, wzięte w całości, było „w najlepszym razie chaotyczne, a w najgorszym haniebne (disgraceful)”. Naruszenie art. 3 nie wynika z „prostego faktu, że niektórzy ludzie (łącznie z księdzem) próbowali wyperswadować pierwszej aplikantce aborcję, lecz z powodu drogi jaką obrali, aby to uzyskać, połączonej z rozgłosem nadanym sprawie przez władze, ujawnieniem poufnych informacji i niezgodnym z prawem zatrzymaniem pierwszej aplikantki. W rzeczy samej, zamiast obchodzić się z nią jak z ofiarą gwałtu i jak z osobą potrzebującą pomocy, potraktowano ją jak kryminalistkę. Rodzicom powiodło się tylko nieco lepiej”.
Sędzia podkreślił, że władze miały wprawdzie obowiązek pouczenia drugiej aplikantki z czym wiąże się aborcja oraz o wszystkich jej konsekwencjach. Nie można jednak dopuścić, jak to miało miejsce w przypadku matki, do degeneracji takiego pouczenia „w oszukańczą sztuczkę (trickery), podstęp i manipulację emocjonalną, dokonanych na osobie bezradnej”. Działania takie stanowią naruszenie jej godności.
W lutym 2013 roku opublikowano interesujący dokument sporządzony pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych. Przeprowadzono w nim analizę przypadków tortur i poniżającego traktowania w opiece zdrowotnej, wymieniając dwa polskie przykłady takiego postępowania, mianowicie R.R. przeciwko Polsce i P. i S. przeciwko Polsce [14].
Kazus opracował prof. dr hab. Kazimierz Szewczyk
[1] Oświadczenie skarżących P. i S. na temat wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie P. i S. Przeciwko Polsce;
http://www.federa.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1028:owiadczenie-skarcych-w-zwizku-z-wyrokiem-w-sprawie-p-i-s-przeciwko-polsce&catid=148:padziernik-2012&Itemid=185
[2] Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Sprawa S. i T. przeciwko Polsce, Warszawa 8 września 2010;
http://federa.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=92:sprawa-st-przeciwko-polsce&catid=38:sprawy-federacji-strasburg&Itemid=88
[3] A. Pochrzęst, Co wiemy o sprawie Agaty?, „Gazeta Wyborcza” z dnia 06. 11. 2008;
http://wyborcza.pl/1,91027,5299873,Co_wiemy_o_sprawie_Agaty.html
[4] Helsinki Foundation for Human Rights, Written Comments;
http://www.hfhrpol.waw.pl/dyskryminacja/files/opinia%20w%20sprawie%20p.%20i%20s.%20v.%20poland.pdf
[5] Więcej o Fundacji:
http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=78725
[6] Więcej o tej instytucji:
http://www.childrenslegalcentre.com/index.php?page=home
[7] Więcej o Europejskim Ośrodku Prawa i Sprawiedliwości:
http://eclj.org/About/Mission.aspx
[8]Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Kancelaria Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Strasburg 2003;
[9] European Court of Human Rights, Case of Tysiąc v. Poland, application 5410/03, Strasbourg 20 March 2007;
http://www.incet.uj.edu.pl/dzialy.php?l=pl&p=31&i=3&m=27&n=1&z=&kk=110&k=1;
oraz: http://bip.ms.gov.pl/pl/prawa-czlowieka/europejski-trybunal-praw-czlowieka/orzecznictwo-europejskiego-trybunalu-praw-czlowieka/orzeczenia-w-sprawach-dotyczacych-polski/rok-2007/
[10] European Court of Human Rights, Case of R. R. v. Poland, application 27617/04, Strasbourg 26 May 2011;
http://hudoc.echr.coe.int/sites/eng/pages/search.aspx?i=001-104911
http://www.incet.uj.edu.pl/dzialy.php?l=pl&p=31&i=3&m=27&n=1&z=&kk=331&k=241
K. Szewczyk, Komentarz do R. R. przeciwko Polsce, Interdyscyplinarne Centrum Etyki UJ;
http://www.incet.uj.edu.pl/dzialy.php?l=pl&p=31&i=3&m=27&n=2&z=&kk=331&k=241
[11] European Court of Human Right, Case Pichon and Sajous v. France, appellation number 49853/99;
http://www.strasbourgconsortium.org/document.php?DocumentID=4942
http://hudoc.echr.coe.int/sites/eng/pages/search.aspx?i=001-22644
Zob. też: Sprawa Pichon i Sajous przeciwko Francji – opis, kazus opisał K. Szewczyk, Interdyscyplinarne Centrum Etyki Uniwersytetu Jagiellońskiego;
http://www.incet.uj.edu.pl/dzialy.php?l=pl&p=31&i=3&m=26&n=1&z=0&kk=250&k=44
[12] European Court of Human Rights (Grand Chamber), Case of Evans versus United Kingdom, appellation nr 6339/05, Strasbourg 10 April 2007;
http://hudoc.echr.coe.int/sites/eng/pages/search.aspx?i=001-80046
http://www.incet.uj.edu.pl/dzialy.php?l=pl&p=31&i=3&m=27&n=1&z=&kk=131&k=98
[13] European Court of Human Rights, Case Glass v. United Kingdom, ap-plication 61827/00, Strasbourg 9 March 2004;
http://hudoc.echr.coe.int/sites/eng/pages/search.aspx?i=001-61663
[14] J.E. Méndez, Report of the Special Rapporteur on torture and other cruel, inhuman or degrading treatment or punishment, United Nations, 1 February 2013;