Source: http://docplayer.pl/467940-Biuletyn-informacyjny-zarzadu-stowarzyszenia.html
Timestamp: 2018-03-20 18:23:00
Legal References Found: art. 16
 art. 3
 art. 7
 art. 9
 art. 17
 art.241
 art. 1
 art. 2
 art. 16
 art.16
 art. 16
 art.16
 art.16

Document Content:
Biuletyn Informacyjny Zarządu Stowarzyszenia - PDF
Biuletyn Informacyjny Zarządu Stowarzyszenia
Download "Biuletyn Informacyjny Zarządu Stowarzyszenia"
1 Biuletyn Informacyjny 30 NUMER WIOSNA Zarządu Stowarzyszenia 2014 ISSN Spotkanie z przedstawicielami Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów: Czy możliwa jest księga dobrych praktyk? fot. M. Wilma-Hinz/ZASP Związek Artystów Scen Polskich
2 Manifest Koła Młodych ZASP Czeka Was życie wspaniałe, okrutne i bezlitosne. Bądźcie w każdej chwili, w każdym wypowiedzianym ze sceny słowie po stronie wartości, za pięknym rzemiosłem przeciw tandecie, za nieustającym wysiłkiem woli i umysłu przeciw łatwej manierze, za prawdą przeciw obłudzie, kłamstwu i przemocy. 12 stycznia 1995 roku właśnie te słowa Zbigniew Herbert napisał do studentów szkoły teatralnej, którzy przyjęli je jako przesłanie dla młodych adeptów sztuki. Mając na względzie dzisiejszą sytuację teatru w Polsce zdajemy sobie sprawę, że znaleźliśmy się w tej chwili, w której przyszłość teatru w dużej mierze będzie zależała od postawy młodych twórców. Czujemy się w obowiązku stawiając sobie za przykład postawy i doświadczenie cenionych przez nas starszych artystów odnowić dialog o pozycji i wartościach teatru. A także, z pomocą tradycji, stworzyć podwaliny nowego rozumienia Teatru i Twórcy. Prosimy o pomoc i mądrość, dając siebie. Już wiemy, że trudny dialog ustawienia względem teatru powinien się zacząć od naszej inicjatywy. Myślimy tutaj o ludziach, którzy wchodzą dopiero w drzwi teatru, ale także o otwartości i wsparciu w naszą stronę ludzi z cennym doświadczeniem życia teatralnego. Pragniemy aby w środowisku naszym zaprzestać wzajemnych napaści w sprawach ideologicznych, politycznych, światopoglądowych wreszcie w sferze gustów, farsa musi istnieć na równi z teatrem politycznym i społecznym, awangarda na równi z klasyką, współczesność na równi z poszanowaniem tradycji. Pragniemy wreszcie rozpocząć ten konieczny dialog i wspólnie wprowadzić niezbędne zmiany by jako jedność społeczności artystycznej mówić jednym głosem we wspólnym celu na tematy dla wszystkich pokoleń artystów ważne, aby idąc za innymi krajami europejskimi w końcu i w Polsce stworzyć zawodowy statut, który chroniłby twórcę. Nie rozpoczynamy rewolucji, ale ewolucję. Wiemy, że potrzebne są zmiany, a w zasadzie rozbudowanie i poprowadzenie tego co już wiele stowarzyszeń usiłowało zrobić, zawsze niestety zaczynało i z braku jedności głosu i wsparcia z zewnątrz zmuszone było się poddać. Teatr i film wymaga dziś dodatkowych regulacji, ustalenia standardów pracy twórczej, dostosowania praw i obowiązków do wymogów rynkowych, a artyści w pojedynkę często nie mają siły na walkę, są zastraszeni, wycofują się. Pragniemy aby sztuka teatralna była najlepszej jakości, by mogła być uznana za dobro narodowe. Aby rzucane na wiatr słowa nie były tylko zapowiedzią, ale realną zmianą, również z naszej strony. Mamy świadomość wartości jakie wnosi teatr, dlatego chcemy odpowiedzialnie i konsekwentnie działać na rzecz statusu twórcy w Polsce. Możemy marzyć i realizować sen o tym, żeby zarówno władze krajowe jak i teatralne nie miały już złudzeń co do rangi ludzi sztuki. To my powinniśmy dawać światło, to my powinniśmy nieść nadzieję, to od nas samych powinna zależeć kultura polska. Pospolity pogląd, że artysta ma być samodzielny, że artysta ma być odtwórcą założeń jest absolutnie błędny i każdy w środowisku o tym wie, i każdego to jednakowo dziwi i boli. Artysta zawsze musi czuć się twórcą bo takie jest jego powołanie. Dlatego chcąc by teatr był opoką, domem sztuki, by w sposób relatywnie sprawiedliwy, zgodny z prawem i poszanowaniem godności człowieka traktowani byli artyści, aktorzy, reżyserzy, tancerze, scenografowie musimy mówić jednym głosem. Już wiemy, że nie zawsze jest to łatwe, ale siły dodają nam słowa Herberta, który zacytowane wcześniej przesłanie do młodych aktorów kończy słowami. Życzę Wam trudnego życia. Tylko takie godne jest artysty. Koło Młodych ZASP Na okładce: (od lewej) Urszula Drzewińska, Jerzy Lach, Krystyna Wiśniewska, Stanisław Brejdygant, Ewa Leśniak, Barbara Borys-Damięcka, Zenon Butkiewicz, Olgierd Łukaszewicz, Andrzej Dębski, Jan Klata, Dariusz Miłkowski, Ryszard Markow, Roman Osadnik, Grażyna Posmykiewicz, Remigiusz Caban, Andrzej Precigs, Krzysztof Górecki
3 2 Manifest Koła Młodych ZASP 95 lat ZASP 4 Czy możliwa jest księga dobrych praktyk? debata w ZASP - M. Wójtowicz 7 Strefa widza w teatrze - Łukasz Kaczyński PREZES 12 Felieton na koniec kadencji... - Olgierd Łukaszewicz 13 List o karcie płac - Olgierd Łukaszewicz 15 Pismo do Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego - Olgierd Łukaszewicz 16 Pismo z MKiDN z dnia r. 17 Interpretacja stanowiska MKiDN z dnia r. - Jolanta Turczynowicz-Kieryłło/ Michał Żamojda 18 Pismo do Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego - Olgierd Łukaszewicz 19 Pismo z MKiDN z dnia r. 20 Pismo do kancelarii T de. Viron, J. Turczynowicz-Kieryłło i Wspólnicy w spr. interpretacji art. 16 ust. 4 pkt.4 - Olgierd Łukaszewicz 21 Pismo Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego do Prezesa ZASP z dnia r. 22 Pismo do kancelarii T de. Viron, J. Turczynowicz-Kieryłło i Wspólnicy w spr. opinii prawnej dot. wysokości minimalnego wynagrodzenia miesięcznego - Olgierd Łukaszewicz 23 Pismo do Ministra Kultury z dnia r. - Olgierd Łukaszewicz 24 Pismo z MKiDN z dnia r. 24 Pismo do Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego z dnia r. 25 Pismo Prezesa ZASP do Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz z dnia r. Z PRAC ZARZĄDU 26 Zarząd kadencji Informacja dot. spotkania z przedstawicielami Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej - Andrzej Gajewski 28 Adwokat Grzegorz Rybicki do Prezesa ZASP w spr. Uchwały Nr 6 L Walnego Zjazdu Delegatów ZASP 29 ZUS czy nie ZUS - oto jest? - Andrzej Dębski 30 Z punktu widzenia prawa pracy Artyści nie istnieją - Igor Stokfiszewski 31 O niezrozumieniu istoty teatru słów kilka - Stanisław Brejdygant 33 Krajobraz po bitwie... - Maciej Englert NAGRODY 35 Gustaw dla Radwana - M. Wójtowicz 36 Nagroda im. Leona Schillera - M. Wójtowicz MÉTIER TEATRALNE 37 Bez tytułu - Zbigniew Rymarz PORTRETY 38 W setną rocznicę urodzin - Andrzej Józef Dąbrowski FESTIWALE 41 Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora - Karolina Michalska-Cecot Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalek Spotkania - Władysław Owczarzak GALERIA SCENOGRAFÓW 47 Jan Antoni Ciecierski Z KRAJU ODDZIAŁ W GDAŃSKU 49 Trzeba ukłonić się, gdy zapada kurtyna - (L.B)/Zarząd Gdańskiego Oddziału ZASP SEKCJA TAŃCA I BALETU 51 Wydarzenia w polskim profesjonalnym świecie tańca - Barbara Sier-Janik SEKCJA TEARÓW DRAMATYCZNYCH 53 Z życia Sekcji Teatrów Dramatycznych - Maria Mielnikow JUBILEUSZE 55 Jubileusze luty-marzec O świętowaniu jubileuszów pracy artystycznej - Joanna Żędzianowska lecie pracy artystycznej Wiesława Ochmana - Witold Sadowy 57 Wydobyć z niepamięci Teatr 7:15 w Łodzi - Anna Bobrowska-Ekiert 60 Pleciuga jubileuszowo - Barbara Popiel 62 Lilije na stulecie teatru na Pohulance - Beata Bużyńska 63 Rozmowa o Liliach w Wilnie z Inką Dowlasz - Ewelina Mokrzycka POŻEGNANIA 64 Jerzy Golfert - Andrzej Wiza 64 Edward Pawlak - Witold Sadowy 65 Andrzej Żarnecki - Witold Sadowy 66 Marian Dymała-Hard - Władysław Owczarzak 67 Nina Andrycz - Olgierd Łukaszewicz spis treści BIULETYN INFORMACYJNY ZASP Redakcja: Krystyna Piaseczna - Redaktor Naczelna, Barbara Zawada, Andrzej Dębski, Agnieszka Kahl * Adres Redakcji: Zarząd Stowarzyszenia ZASP, Warszawa, Al. Ujazdowskie 45, tel , fax , * Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów i zmian Winieta czołowa, Layout: Marek Lewandowski * Projekt graficzny, skład, łamanie: Pink Design (www.pink-design.pl), Druk: Grafix-Bis (www.grafixbis.pl) * Wydawca: Zarząd Stowarzyszenia ZASP * Wykorzystano zdjęcia i materiały ze zbiorów: Zarząd Stowarzyszenia ZASP oraz Biura Informacji i Promocji ZASP (Maria Wilma-Hinz), Oddziałów i Kół ZASP oraz archiwów prywatnych. Biuletyn Informacyjny
4 95 lat ZASP 27 stycznia 2014 r. Czy możliwa jest księga dobrych praktyk debata w ZASP 27 stycznia br. odbyła się kolejna debata w ramach cyklu spotkań organizowanych w związku z jubileuszem powstania ZASP. Spotkania poświęcone są analizie obecnej sytuacji artystów, zarówno z perspektywy dziewięćdziesięciopięciolecia istnienia stowarzyszenia ZASP, jak i z perspektywy dwudziestoczterolecia (a lada moment już ćwierćwiecza) zmiany ustrojowej. Tytułem przypomnienia: podczas debaty z 18 listopada 2013 r. reprezentanci różnych grup branżowych (aktorzy, śpiewacy, tancerze, etc.) oraz różnych pokoleń artystów wykonawców, spotkali się z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim, a dyskutowana była ich sytuacja zawodowa (możliwości zatrudnienia, przekwalifikowania) i socjalna (możliwości utrzymania, sprawa ubezpieczenia). Minister Zdrojewski złożył wówczas deklarację, że podczas kolejnego spotkania odniesie się szczegółowo do przedstawionych problemów. Jeszcze wcześniej miała miejsce rozmowa między reprezentantami środowiska a wiceprezesem Zarządu Telewizji Polskiej dr Marianem Zalewskim nt. sytuacji Teatru Telewizji w TVP, a 16 grudnia 2013 r., po wręczeniu przez Sekcję Krytyków Teatralnych Nagrody im. Nardellego przyznawanej rokrocznie za najlepszy debiut teatralny minionego sezonu, najmłodsi przedstawiciele środowiska aktorskiego mieli okazję porozmawiać o możliwościach startu w zawodzie oraz o swojej sytuacji artystycznej i socjalnej. Natomiast spotkanie 27 stycznia br. przebiegało pod hasłem CZY MOŻLIWA JEST KSIĘGA DOBRYCH PRAKTYK i było próbą odpowiedzi na pytanie: czy można stworzyć modelowe sytuacje między artystą wykonawcą a jego dyrektorem, czy można tę relację ująć w zbiór zasad, i czy ten ewentualny zbiór powinien mieć charakter dobrowolny i opierać się na perspektywie etycznej, czy też powinien mieć wymiar regulacji prawnych i występować jako obustronny obowiązek. Spotkanie moderował dr Zenon Butkiewicz dyrektor Departamentu Urszula Drzewińska, Olgierd Łukaszewicz, Zenon Butkiewicz, Ryszard Markow, Barbara Borys-Damięcka Narodowych Instytucji Kultury MKiDN. Słowem wstępnym opatrzył dyskusję odpowiedzialny za wspomniany cykl spotkań prezes ZASP Olgierd Łukaszewicz. Rozmowę zainicjowały: przewodnicząca Programowej Rady Sekcji ZASP Urszula Drzewińska oraz wiceprezes ZASP Ewa Leśniak; następnie głos zabrali przedstawiciele sekcji branżowych stowarzyszenia, którzy w swoich wystąpieniach podjęli się wyartykułowania najbardziej palących problemów, związanych z relacją pracodowca-pracobiorca w instytucjach kultury, specyficznych dla danej grupy zawodowej (śpiewacy, reżyserzy, scenografowie, aktorzy, tancerze, itd.). Ich wypowiedzi uzupełniane były przez członków Zarządu ZASP. Stosunkowo licznie zgromadzeni dyrektorzy (m.in. Jan Klata, Remigiusz Caban, Dariusz Miłkowski, Roman Osadnik) wysłuchawszy tej listy skarg i zażaleń przedstawili swoją nie mniej długą i równie obfitującą w konkretne i wcale nie mniej drastyczne przykłady nadużyć. Obie strony wykazały swoje racje, obie też poparły swoje wystąpienia różnymi, mocno obciążającymi tę drugą stronę przykładami. Uczestnicy spotkania, przywołując i omawiając szereg patologii, które mają miejsce po obu końcach relacji pracodawca-pracobiorca, tj. zatrudnionych artystów oraz zatrudniających dyrektorów, wykazali również, przy okazji, działania co najmniej kontrowersyjne po stronie trzeciej, w zasadzie nadrzędnej wobec i dyrekcji i zespołu, a mianowicie tzw. organizatora, czyli władz, które ową nadrzędność zdarza się wykorzystują dla celów pozaartystycznych. Olgierd Łukaszewicz, Zenon Butkiewicz Olgierd Łukaszewicz, Dariusz Miłkowski Na pierwszym planie Paweł Dobrzycki 4 Biuletyn Informacyjny
5 Na szczęście, wspólnymi siłami moderatora - dyrektora Butkiewicza - oraz senator Borys-Damięckiej i prezesa Łukaszewicza udało się podczas spotkania nie zabrnąć w ślepą uliczkę wzajemnych żalów i oskarżeń. W kontekście tego spotkania można nawet mówić o pewnym przełomie w kontaktach między artystami wykonawcami a dyrektorami teatrów, bowiem w czasach poprzełomowych dotychczasowe tego rodzaju rozmowy miały charakter nie tyle otwartej dyskusji ile walki partyzanckiej, nie były dobrowolne lecz wymuszone i wynikały na ogół ze spraw związanych z ustawą o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej albowiem w konsultacjach wszelkich zmian i nowelizacji ww. ustawy, zgodnie z wymogami prawa uczestniczą wszystkie zainteresowane strony, to znaczy zarówno przedstawiciele stowarzyszeń i związków zawodowych pracowników kultury (czyli m.in. artystów wykonawców), jak i pracodawców (czyli m.in. dyrektorów teatrów). Oczywiście ustawa dotyczy wszelkich instytucji kultury i wszystkich rodzajów pracowników kultury, ale to między artystami wykonawcami i dyrektorami rozegrała się walna bitwa, której skutki - w postaci obecnie obowiązującej ustawy - mimo zaciekłości obu stron, w efekcie nie usatysfakcjonowały nikogo. W kontekście tego co powyżej warto więc podkreślić, że w poniedziałek, 27 stycznia być może po raz pierwszy od czasów ZASP-u Jaracza, Osterwy, Zelwerowicza, Perzanowskiej i innych, nastąpiła między stronami rozmowa bezpośrednia i dobrowolna oraz miały miejsce niezapośredniczone przez media próby uargumentowania różnych stanowisk, punktów widzenia, uwikłań i perspektyw, czego szczególnie wyrazistym przykładem była obszerna wypowiedź Jana Klaty - dyrektora Narodowego Starego Teatru - który tym razem właśnie bez pośrednictwa prasy, wyjaśniał krok po kroku swoje działania w teatrze i wobec zespołu, ich przyczyny oraz kontekst. Nie ulega kwestii fakt, że wypowiedź dyrektora Jana Klaty pokazała, jak istotna jest możliwość bezpośredniego przedstawienia swoich racji wobec przedstawicieli środowiska, bo dopiero z takiego punktu i w takiej przestrzeni można podjąć się jakiejkolwiek dalszej sensownej dyskusji, dającej szansę porozumienia, a przede wszystkim wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Poniedziałkowa debata pokazała również jak bardzo przestrzeń kultury - a szczególnie sfera organizacji tak specyficznych instytucji jakimi są teatry oraz sfera regulacji prawnych dotyczących reprezentantów zawodów artystycznych związanych ze sztuką sceniczną, (choć nie tylko) została Andrzej Precigs, Maciej Makowski, Agata Załęcka Rafał Sisicki, Marta Klubowicz, Dariusz Miłkowski Grażyna Posmykiewicz 95 lat ZASP Na zdj. m.in.: Roman Osadnik, Dariusz Miłkowski, Remigiusz Caban, Grażyna Posmykiewicz, Katarzyna Cygler, Jan Klata Katarzyna Cygler, Jan Klata, Kamil Przystał Na zdj. m.in.: Barbara Borys-Damięcka, Dariusz Miłkowski, Ryszard Markow, Remigiusz Caban, Jan Klata Biuletyn Informacyjny Jan Klata, Kamil Przystał 5
6 95 lat ZASP Na zdj. mini.: Remigiusz Caban, Grażyna Posmykiewicz, Jan Klata, Kamil Przystał, Paweł Iwanicki w ostatnim ćwierćwieczu zaniechana, czego zresztą zbieramy obecnie dosyć gorzkie owoce. Na zdj. m.in.: Grażyna Posmykiewicz, Jan Klata, Kamil Przystał, Paweł Iwanicki, Katarzyna Cygler, Anna Maria Buczek, Marcin Kwaśny Na zdj. m.in.: Aniceta Ochnicka, Alicja Choińska Na pierwszym planie Danuta Renz Na zdj. m.in.: Krystyna Piaseczna, Danuta Renz, Władysław Owczarzak, Ignacy Gogolewski, Stanisław Brejdygant, Krzysztof Górecki Na zdj. m.in.: Jan Klata, Anna Maria Buczek, Maciej Makowski, Marcin Kwaśny, Dariusz Jakubowski, Barbara Krafftówna Jednym z wniosków spotkania była myśl sygnalizowana w różnych momentach spotkania, iż wprawdzie wszystkich niuansów i specyfiki zespołowego życia artystycznego takich instytucji kultury, jakimi są teatry nie da się ująć w sztywne i szczegółowe przepisy formalno-prawne, jednakże zbyt duża dowolność, brak ujednoliconych regulacji w rodzaju wzorcowego statutu teatru (dokument stanowiący m.in. o relacji: organizator-teatr/dyrekcja) oraz wewnętrznego regulaminu pracy (dokument ujmujący w prawne ramy m.in. relację: dyrektor- -pracownicy teatru, w tym: zespół artystyczny), a także umów o wykonanie dzieła oraz umów-zleceń jasno ujmujących oczekiwania i zobowiązania wzajemne stron, czyli dyrekcji oraz twórców i artystów wykonawców; a więc wszystkie te braki, bałagan i dowolność powodują narastającą powszechną frustrację i mnożące się patologie - łącznie ze sporadycznymi, kontrowersyjnymi działaniami po stronie trzeciej, tzn. organizatorów, którzy tego rodzaju instytucje mogą traktować jako element partykularnej gry politycznej. A skutki tego wszystkiego przynoszą szkodę życiu kulturalnemu lokalnych społeczności i życiu artystycznemu zespołów, które zamiast zajmować się sztuką, do czego mają kwalifikacje zawodowe, zajmują się czymś, co dla sztuki jest niszczące. W efekcie, zamiast ewentualnie na scenie ujawniać i piętnować tego typu patologiczne mechanizmy, teatr sam staje się elementem tego rodzaju chorego mechanizmu. Ostatecznym jednak - i optymistycznym, mimo wszystko - wnioskiem, wypowiedzianym w różnych momentach debaty zarówno przez panią senator Barbarę Borys-Damięcką, jak i przez moderującego spotkanie dyrektora Butkiewicza, jest stwierdzenie, że nie tylko istnieje możliwość, ale wręcz zachodzi bezwzględna konieczność stworzenia katalogu dobrych praktyk, przez specjalnie do tego powołaną grupę, składającą się z reprezentantów artystów wykonawców i dyrektorów teatrów grupę, którą nie dzielą żadne barykady, a którą łączy wspólnota artystycznych interesów o nazwie TEATR. I choć, jak zaznaczył dyrektor Butkiewicz, jest to wniosek z rodzaju oczywistych oczywistości, jednakże był to chyba po raz pierwszy od czasu obustronnie wypracowanego a następnie podpisanego w międzywojniu porozumienia między właścicielami teatrów a artystami wykonawcami - wniosek wspólny. M. Wójtowicz fot. Maria Wilma-Hinz/ZASP Na zdj. m.in.: Remigiusz Caban, Grażyna Posmykiewicz, Jan Klata, Kamil Przystał, Dariusz Jakubowski, Rafał Zawierucha, Katarzyna Cygler Jan Klata, Zenon Butkiewicz, Bogumiła Grzesiczak-Choińska 6 Biuletyn Informacyjny
7 Strefa widza w teatrze 95 lat ZASP Mariusz Kalaga, Lech Dymarski, Lech Śliwonik, Olgierd Łukaszewicz, Stanisław Brejdygant Strefa widza w teatrze to kolejna otwarta debata, która odbyła się w ramach obchodów 95-lecia ZASP. U jej podstaw legła polemika, jaka w kontekście znanej ogólnopolskiej akcji Teatr nie jest produktem, widz nie jest klientem zainicjowanej przez wrocławski Teatr Polski, rozegrała się na łamach Sceny i Biuletynu Informacyjnego ZASP. Dotyczyła ona m.in. roli współczesnego widza teatralnego. Aby wziąć udział w debacie zorganizowanej wspólnie z Towarzystwem Kultury Teatralnej do warszawskiej siedziby Związku 24 lutego br. przyjechali dyrektorzy teatrów publicznych i pracownicy odpowiedzialni w nich za kontakty z widzami. Nie zabrakło przedstawicieli władz samorządowych i ministerstwa kultury. Spotkanie rozpoczął prezes ZASP, Olgierd Łukaszewicz, od przypomnienia, że już w 1929 r. ówczesny wiceprezes ZASP Jan Kochanowicz, reżyser, aktor i pisarz, zajmował się tematem widza teatralnego. Następnie przypomniał list, który wysłał do prezesa TKT, prof. Lecha Śliwonika 28 listopada ubiegłego roku. - Wtedy gdy myślałem, że w Pałacu Prezydenckim znajdzie się inna konstelacja przedstawicieli zatroskanych kulturą teatralną. Gdy myślałem, że będą tam reprezentowani także widzowie zaczął Olgierd Łukaszewicz. - ZASP widzi konieczność wykreowania w Polsce przedstawicielstwa widzów teatralnych jako adresatów oferty a jednocześnie mecenasów, ponieważ to publiczne pieniądze utrzymują sieć teatrów publicznych w Polsce. Dyskusja, która odbyła się w ostatnich dniach nad modelem teatru artystycznego pod hasłem Teatr nie jest produktem/widz nie jest klientem natknęła się na brak wsparcia ze strony świadomych i zaangażowanych widzów. ZASP z zazdrością obserwuje pejzaż kulturalny Niemiec, dostrzegając rolę, jaką pełnią tam organizacje widzów abonamentowych wspierających teatr. Dziś w dobie internetu, telewizji i mediatyzacji społeczeństwa, utrzymanie dialogu z widzem jest konieczne dla zachowania dziedzictwa kulturowego, którym jest zjawisko sztuki żywego planu. Pośród wielu lokalnych inicjatyw nie udaje się zorganizować widzów, którzy nie są jednak w stanie stać się partnerem na polu polityki kulturalnej. Relacja teatr - publiczność nie jest dostatecznie zbadana w Polsce, przeciwnie jest dowolnie interpretowana przez wyznawców wolnego rynku i rozrywki z jednej strony, a z drugiej przez zwalczające się opcje zwolenników rzekomo konserwatywnej edukacji i twórców używających teatru do agitacji o przemiany kulturowe i obyczajowe. ZASP żywi nadzieję, że TKT podejmie pracę legislacyjną na rzecz aktualnych problemów życia teatralnego w Polsce i stanie się pan rzecznikiem tak pojmowanej misji swojego stowarzyszenia na polu komisji ekspertów powołanej przez kancelarię prezydenta. Ale stało się całkiem inaczej spuentował Olgierd Łukaszewicz. - Tymczasem niemieckie organizacje widzów mają wpływ na rzeczywistość. We Freiburgu oglądałem trzydniowe rozruchy przeciw odebraniu scenom dotacji, z paleniem opon włącznie. To byli przyjaciele teatru. Także w Polsce widzowie zaczynają przypominać swoją podmiotowość. Pamiętamy co stało się w Starym Teatrze w Krakowie, gdzie widzowie zorganizowali się rzekomo w sposób polityczny. Stawiano zarzut, że to nie jest spontaniczna reakcja, ale jak kiedyś kupowano pomidory i zgniłe jaja, to też jednak ktoś inwestował wcześniej. Za stołem obok prezesa ZASP i prof. Lecha Śliwonika zasiedli też: Lech Dymarski, poeta i były aktor Teatru Ósmego Dnia, dziś przewodniczący Sejmiku Województwa Opolskiego i przewodniczący Komisji Kultury Związku Województw, Mariusz Kalaga, przewodniczący Komisji Kultury Miast Polskich oraz Stanisław Brejdygant, moderujący spotkanie przedstawiciel Zarządu ZASP. - Zeźlony sytuacją, którą obserwuję, wydrukowałem w Scenie artykuł Tryptyk o widzu. Wywołałem temat, który, jak widzę, jest bliski również ZASP-owi: czy możliwe jest ufundowanie przedstawicielstwa widzów teatralnych jako niezbędnej siły w polskim życiu kulturalnym zaczął prof. Śliwonik i podkreślił, że odpowiedź samorządów na przygotowaną przez niego ankietę dała obraz szerokiego spektrum działań na rzecz kontaktu z widzem. Problem jest jednak gdzie indziej: chodzi o rodzaj owego partnerstwa z publicznością. - Źle się dzieje, ponieważ dumne hasło Teatr nie jest produktem... jest tylko hasłem, bo widz u nas nie jest partnerem. Choć powinien nim być. Teatr publiczny, dotowany, repertuarowy, nie może istnieć bez widza, a u nas niestety istnieje mówi Stanisław Brejdygant. - Przykład niemiecki nie jest jedynym. W Montrealu współpracowa- Biuletyn Informacyjny
8 95 lat ZASP - Nie ma dyrektora teatru, który powie, że go widz nie interesuje włączył się do dyskusji wieloletni dyrektor Teatru im. H. Modrzejewskiej w Legnicy, Jacek Głomb: - Nawet moi koledzy, którzy grają dla pustej widowni, mówią, że ich interesuje. Jasne, że różnie interesuje. W moim poczuciu w polskim teatrze zerwane zostało przymierze z widzem, czyli idea, która patronuje temu, co robimy w Legnicy. Tymczasem nie bardzo wierzę w utworzenie reprezentacji widzów, bo jak to zrobić? W gestii dyrektora czy lidera, w jego odpowiedzialności za świat, w którym jest, leży, by brał odpowiedzialność za widownię. Jak słyszę reprezentacja widowni, to już widzę, że będę musiał z kimś konsultować repertuar. Ależ brońmy prawa artysty do kreacji! Namawiam na spotkanie i dialog. Czy ja wiem dla kogo robię teatr? Myślę, że znam swoją widownię. Dwadzieścia lat jestem dyrektorem w Legnicy i parę lat po objęciu kierownictwa teatru zrobiłem badania. Powiedziano mi, że świat jest nowoczesny i trzeba robić badania. I... wygrała farsa. Od tego czasu nie robię badań. Pomyślałem, że świat, w którym mamy prawo do kreacji i razem z widzem przechodzimy przez ten świat, to jest ważniejsze. Mariusz Kalaga, Lech Dymarski, Lech Śliwonik, Olgierd Łukaszewicz, Stanisław Brejdygant W dalszej części wywodu, Jacek Głomb przyznał, że relacja z widownią ma mocno intymny charakter. - Wierzę, w teatr który jest rozmową z widownią. Taki, który ani jej nie schlebia, ani do niej nie przemawia lub na nią krzyczy. Teatru rozmowy, czyli tego co w tej relacji najważniejsze, jest u nas mało. I nad tym bym pracował. Do tego można wykorzystywać takie rzeczy jak nasze stowarzyszenia, ale to są miękkie rzeczy. Jacek Głomb, Zdzisław Jaskuła łem z anglojęzycznym teatrem, który istniał dzięki 95-procentowej frekwencji na widowni. U nas ta sfera jest zaniedbana. A widz, który płaci abonament, staje się nieomal współwłaścicielem teatru i może mieć wobec niego jakieś wymagania. - Status widza w teatrze jest nieco nieokreślony, nawet trochę podejrzany. To znaczy apeli i udawanej miłości do widza nadużywa się w publicystyce i zdarzeniach, które mają cel instrumentalny. To miłość, którą się manifestuje, bo jest coś do załatwienia, potem się o niej zapomina dodał prof. Śliwonik. - Jeżeli powiemy jakie jest jego usytuowanie, odpowiemy jakie partnerstwo jest możliwe. - Gdyby nie ten wzór niemiecki, powiedziałbym, że to już nie te czasy, by takie partnerstwo udało się zbudować zaczął Lech Dymarski. - Wydaje mi się, że współcześnie brakuje odpowiedzi na pytanie: dla kogo robimy nasz teatr. Lech Raczak, twórca Teatru Ósmego Dnia i stwórca tych osób, które pod tym szyldem robią różne dziś inne rzeczy tylko nie teatr, zapytany o to w lokalnej telewizji powiedział: dla młodzieży, bo moim rówieśnikom to nie jest emocjonalnie potrzebne. Taka wypowiedź wymaga jednak pewnej dojrzałości. Tymczasem sytuacja widza i teatru przypomina mi tę, w jakiej są pacjent i lekarz. Zapytany przeze mnie ordynator dużego szpitala, gdzie po wszystkich tych reformach jest w tej maszynie biurokratycznej chory, odparł: Chory? To przeszłość. Wybacz, ale na wszystko czasu nie ma. Otóż to. Jak zatem zrobić by ten widz-pacjent był? Jednym z takich jest Stowarzyszenie Przyjaciół Teatru im. Modrzejewskiej, powołane do życia dziesięć lat temu głównie do pozyskiwania pieniędzy, do których teatr nie ma dostępu. Może pozyskiwać 1 proc. odpisu z podatków. W sezonie kupuje po cenach zniżkowych 600 biletów i funduje je biednym ludziom: mieszkańcom domów pomocy społecznej, podopiecznym świetlic środowiskowych. W biednej Legnicy tworzy to pewną wartość społeczną. SPTM skupia też kilkudziesięciu miłośników Teatru, którzy tworzą wokół niego dobrą atmosferę: organizuje dyskusje po spektaklach, przyznaje Pompę Sezonu dla najlepszego aktora. - Nie lubię słowa edukacja, ale teatr musi w jakiś sposób edukować. Wiem też, teatr to Okopy Świętej Trójcy, że to ostatnie miejsce w przestrzeni publicznej, w którym słowo metafora znaczy. Gdzie w ogóle można mówić o metaforze. Metafora jako świat wartości - to jest bardzo ważne. I dlatego myślę, że teatr jest najważniejszy na świecie. - Pokłóciłbym się z Leszkiem Dymarskim zaczął Zdzisław Jaskuła, dyrektor Teatru Nowego im. K. Dejmka w Łodzi. - Na pewno nie jest tak, że dyrektorzy nie zwracają uwagi na widownię. Choćby jest to przykład i mojego teatru, gdzie w ciągu trzech lat frekwencja wzrosła blisko trzykrotnie. Ale też trzeba powiedzieć, że może do tego czasy zaniedbano kwestie repertuarowe i że przez różne przygody i spory Teatr miał 8 Biuletyn Informacyjny
9 zły i czarny PR w polskiej prasie. Wzrost zanotowaliśmy już za pierwszej kadencji, przy utrzymanym wcześniejszym repertuarze. Bilety były jeszcze tańsze niż u Jacka w Legnicy, ale pierwszym z moich działań było podniesienie cen. Zapewne ludzie uznali, że nasze spektakle są równie wartościowe, jak w innych teatrach. Dotąd siłą rzeczy uważali, że jest to teatr gorszy. Gdy wprowadziliśmy sprzedaż internetową, widownię podzieliłem na strefy, z najtańszym balkonem. I okazuje się, że ludzie najpierw kupują najdroższe bilety, potem kolejne. Oczywiście to zjawisko może się wydawać osobliwe. Różne działania owocują w różnych kontekstach. Zdzisław Jaskuła wskazał też na Towarzystwo Przyjaciół Teatru Nowego, które może pozyskiwać dodatkowe środki. Powstaje też karta miłośnika teatru powiązana z innymi instytucjami - w myśl koncepcji mój teatr, mój widz i służyć ma skupianiu ludzi wokół teatru przy pomocy wydarzeń dostępnych tylko dla klubowiczów (m.in. spotkań z aktorami). - Praktycznie każdy widz może się dostać na spektakl. Pozytywnie rozpatrujemy też wszystkie listy od domów pomocy społecznych i domów dziecka, którym teatr funduje zaproszenia puentował Jaskuła. Władysław Zawistowski, Andrzej Precigs, Krystyna Piaseczna, Zenon Butkiewicz 95 lat ZASP On również z trudem mógł wyobrazić sobie reprezentację widzów, która byłaby zorganizowana w formalne struktury. I pozostała aktywną. - Natomiast wyobrażam sobie więzy tworzone przez inne działania, przez wykorzystanie nowych mediów, np. portali społecznościowych. Podczas niedawnego plebiscytu na wydarzenie roku motywowaliśmy widzów, by wsparli nas swymi głosami. To też jest pewien rodzaj łączącej widza i teatr więzi. Łukasz Kaczyński, Hanna Karolak, Władysław Zawistowski Hanna Zoll, Zdzisław Jaskuła, Agnieszka Korytkowska-Mazur Zdzisław Jaskuła odniósł się też do dostarczonych gościom dokumentów i artykułów, w tym poświęconych organizacji widzów w teatrach niemieckich. - To jest tekst sprzed 11 lat, wiele się tam zmieniło przez ten czas, ale trudno nie zgodzić się z pewnymi diagnozami. Gdy czytam Jednakże teatr może teraz mniej niż dawniej polegać na wykształconej pod względem muzycznym i literackim publiczności. Niektórzy widzowie są zupełnie bezradni wobec niektórych spektakli, to jest to szczera prawda podkreślił Jaskuła. - Nastąpiła bowiem też pewna pauperyzacja i emocjonalna pauperyzacja widzów. Ubóstwo duchowe. Ludzie do teatru nastawieni są jako do instytucji rozrywki. Jeśli robię w ramach inicjatywy aktorskiej spektakl pt. Zajmijmy się seksem to nie ma problemów ze sprzedażą biletów. Ale np. na Samuela Zborowskiego trzeba się nieźle natrudzić. Większość ludzi nie chce uczestniczyć w jakieś wspólnocie, ani w teatrze debaty publicznej. Gdy jeżdżę po polskich teatrach preferujących taki teatr na rutynowym spektaklu widzę 17 osób, choć są to niekiedy spektakle wybitne. Publiczność została pozbawiona busoli. Nie spełnia swej roli krytyka, której jest w mediach coraz mniej, nie spełnia jej również szkoła. W dyskusji często powracał problem braku zrozumienia ze strony nauczycieli, którzy np. nie widzą sensu w zabieraniu uczniów na spektakle innych niż w kanonie lektur sztuk danego autora. Na inną kwestię zwrócił uwagę prof. Śliwonik: - Socjologowie wypięli się na kulturę. Publiczność staje się niezbadaną masą. A to głupie, gdy teatry robią same badania. Cenne uwagi przekazał też Władysław Zawistowski, dyrektor Departamentu Kultury w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego: - Gdy mowa o widzu, wolę Biuletyn Informacyjny
10 95 lat ZASP tem edukacji to oddzielny świat, który ma swoje problemy. W kierunku niemieckiego modelu organizacji widowni pchnął dyskusję prezes Olgierd Łukaszewicz. Oto od 1963 roku działa jako stowarzyszenie użyteczności publicznej Theatergemeinde Berlin. Jego zadaniem jest m.in. rozprowadzanie zniżkowych biletów wstępu, udzielanie wykwalifikowanej informacji, prowadzenie forów wzajemnej wymiany i refleksji, budzenie zrozumienia dla wszelkich obszarów kultury i zachęcanie do udziału w życiu kulturalnym. Na zdj. m.in.: Łukasz Kaczyński, Hanna Karolak, Władysław Zawistowski Na zdj. m.in.: Tomasz Budyta, Jacek Kałucki, Marek Żerański, Barbara Sier-Janik, Barbara Zawada - Ale i z nimi jest dramatycznie. Jedną z dziedzin teatru powinna być gałąź edukacyjna. Dla młodego człowieka każda wizyta w teatrze ma wymiar edukacyjny. Przy tak niskim udziale w kulturze dla dzieci z prowincji będzie to być może jedyny kontakt z teatrem. I nieważne czy to Mrożek czy Słowacki, liczy się kontakt z tą dziedziną sztuki i jej specyfiką mówił Władysław Zawistowski. - Niestety druga strona tego nie rozumie. Nie mamy partnerów po stronie systemu oświaty. Jest on wręcz wrogo nastawiony do naszych inicjatyw. Przygotowaliśmy spektakl historyczny, a po nim spotkania z działaczami podziemia. Odzew niemal zerowy. Szkoły na poziomie licealnym odpowiedziały, że nie mają pieniędzy na autobus, na nadgodziny dla nauczyciela, że to wyłącznie kłopot. Okazaliśmy się namolnym petentem. Problem jest po stronie oświaty, nie po stronie teatrów. Teatry, muzea powinny być elementem procesu edukacji. I o to być może powinniśmy powalczyć. Ale nie bardzo jest z kim, bo systwarde dane. Zamiast procentowego zapełnienia widowni wolę więc ilość widzów w liczbach bezwzględnych, choć i to nie mówi wszystkiego mówił. - U nas utrzymała się formuła teatru publicznego bardzo głęboko dotowanego przez państwo. W moim odczuciu bilet dotowany wciąż nie jest bardzo drogi. Kosztuje zł, czyli jest to 1 procent średniej krajowej płacy. Bariera ceny jest istotna, ale w moim odczuciu nie jest przesądzająca. Zanim dojdziemy do szczegółowych hipotez co do stanu widowni, warto zdać sobie sprawę z tendencji. Jest negatywna, niekorzystna dla teatru i wszystkich sztuk widowiskowych. I to jest tendencja europejska. Mówią o tym dane Eurobarometru z ostatnich sześciu lat. W Europie rośnie głównie grupa widzów kinowych. W Polsce rzesza odbiorców spada we wszystkich dziedzinach. Ale nie to jest najgorsze. Najgorsza jest różnica. W Polsce bywanie w teatrze deklaruje 16 proc. populacji, a średnia dla Unii to 28 proc. Z kolei 10 proc. deklaruje stałe wizyty na spektaklach operowych i baletowych, a w Europie 18 proc. Taki rozdźwięk jest w każdej możliwej dziedzinie. Największy, szokujący, w czytelnictwie i korzystaniu z bibliotek publicznych. Władysław Zawistowski wskazał też na inne niepokojące dane. Oto w 100 proc. sprzedawane są bilety na spektakle w piątek i sobotę. Gorzej jest w ciągu tygodnia. Już nie tylko poniedziałek nie jest dniem wolnym. Niektóre teatry nie próbują nawet grać we wtorek i środę. Ewentualnie decydują się na bajki dla dzieci. Organizacja ta uważa się za pośrednika pomiędzy 150 scenami w stolicy Niemiec a artystami i publicznością. Licząc 13,5 tys. członków jest jedną z największych i najbardziej doświadczonych organizacji. Na terenie całego kraju istnienie sieć 23 lokalnych gmin teatralnych zrzeszonych w związku gmin teatralnych. Wydaje własne pisma, organizuje kongresy. Nieco światła na ten temat rzucił Simon Blaschko, od czterech lat mieszkający w Polsce, doktorant teatrologii w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk. - W Niemczech ważna jest tradycja Vereinskultur, kultury stowarzyszeniowej. Jak się jest Niemcem jest się zawsze w jakimś stowarzyszeniu. Od dziecka. To działa tak, że człowiek który pracuje chce organizować czas wolny i organizuje się w organizacje lokalne. Jako pasja, wolontariat. Uczą młodych ludzi np. grać w piłkę. W kulturze jest zakorzeniona dbałość o lokalną kulturę i tożsamość mówił Blaschko. - W Niemczech po prostu dba się o kulturę od przedszkola włączyła się do dyskusji Agata Walek z Teatru Rozmaitości w Warszawie. - Potem taki widz, który zaczyna jako czterolatek, będzie też widzem wyrobionym jako student i dorosły człowiek. Przede wszystkim powinniśmy wysłuchać edukacji na temat Niemczech i jako oddzielne spotkanie cieszyłoby się ono ogromnym zainteresowaniem pedagogów i edukatorów teatru. Prof. Śliwonik zgodził się, że debata na temat edukacji teatralnej również powinna się odbyć. - Taka formuła działa nie tylko w Niemczech. Jest też ogromna sieć teatrów w Londynie, która ma przy sobie widzów. Trzeba tylko rozróżnić o jakich widzów chodzi argumentowała Agnieszka Korytkowska-Mazur, dyrektor Teatru Dramatycznego w Białymstoku. - Każdy jest kompletnie inny i inny jest sposób ich pozyskiwania, budowanie z nim relacji. Jednak oprócz tego widza od dziecka wychowanego do 10 Biuletyn Informacyjny
11 kultury, jest też jeden widz: widz uczestnik kultury, a nie teatru jako takiego. I proszę nie zapominać, że konkurujemy dziś również z grillem i dyskotekami. - Najważniejsze i podstawowe jest spełnienie tej idei edukacji od małego dodała Hanna Zoll z biura promocji Teatru Narodowego. - To jest nie do przecenienia. Ale trzeba by przebudowania myślenia w Ministerstwie Edukacji Narodowej. W Teatrze Narodowym nie raz i nie pięć próbowaliśmy wyjść z cudowną ideą stworzenia klubów. Ale chęci są potrzebne z obu stron. Inicjatywa szybko nikła po pierwszym spotkaniu, choć nasza oferta była szeroka. - Przede wszystkim jako dziennikarz telewizyjny chce się wypowiedzieć czyli osoba, która przez dwadzieścia lat pilotuje zdarzenia związane z teatrem. Źle się stało, że misja telewizji publicznej przestała uwzględniać popularyzację w najlepszym tego słowa znaczeniu, a nie tylko zapowiadanie i reklamowanie, dzieła teatralnego włączyła się do dyskusji Krystyna Piaseczna, dziennikarka TVP Łódź i szefowa Sekcji Krytyków Teatralnych ZASP. - Nie ma już miejsca właściwie na recenzję teatralną, poza magazynami, które ukazują się nie w porze atrakcyjnej dla młodych widzów. TKT patronowało też wydarzeniom, które były kuźnią. Polemicznie do kilku głosów odniósł się również Zenon Butkiewicz, dyrektor Departamentu Narodowych Instytucji Kultury w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego: - Młody człowiek Tomasz Szlendak bardzo ciekawie pisze o odbiorcach kultury, nie bezpośrednio o teatrze, ale np. o tym dlaczego spada zainteresowanie teatrem w dobie kultury good enough, gdy każdy może sobie zrobić teatr i go opublikować w sicie mówi dyrektor Butkiewicz. - Druga kwestia to dofinansowywanie instytucji kultury, a przez to biletów. Jeśli sięga ono 20 proc. to powiedziałbym, że jest dobrze. Oznacza to, że jeśli bilet kosztuje 20 zł, to jego pełna cena musiała by być 100 zł. Wiele teatrów prywatnych stać na ustalenie takiej ceny biletów, jeśli nie na sto złotych, to i tak są dużo droższe niż w teatrach państwowych. I cieszą się frekwencją. Choć jaki to jest repertuar, to już osobne zagadnienie. Zaś co do negatywnych tendencji, ilość widzów zmniejsza się, ale nie jest to jeszcze jakieś zagrożenie. Jakie zaś tendencje wspierać chce ministerstwo? Przede wszystkim edukację. Ogłosiliśmy niedawno konkurs Klasyka żywa i obowiązkiem zgłaszających się jest też przygotowanie programu edukacyjnego. Ważny jest też kontakt z teatrem żywym, czyli coś co załatwiane było kiedyś przez tzw. teatr objazdowy, często na marnym poziomie. To wciąż niezagospodarowany potencjał. A tymczasem w dużych miastach niektóre spektakle schodzą z afisza, bo w danej miejscowości ilość widzów się skończyła. Jako były dyrektor teatru dodam jeszcze na koniec coś ze swojego doświadczenia: za moich czasów nie było problemów z widzem, ale bardzo trzeba było o niego dbać. Jeśli zaś chodzi o organizację widzów w naszym kraju, to ja bym się tego bał. W Niemczech jest inna kultura organizacyjna. W Polsce gdyby się ci widzowie zebrali, myślę że możliwości manipulacji byłoby bardzo wiele. - Marzyło mi się, by kiedyś TPT było takim reprezentantem widowni, ale już takich ambicji nie mam. Nie wykluczałbym jednak, ze względu na interes teatrów, czegoś takiego. Myślę, że po prostu musi być jakaś przeciwwaga. Nie może być tak, że przy złym prawie, gdy idzie o powoływanie i przeprowadzanie konkursów na dyrektorów, panuje całkowicie wolna amerykanka. Życie teatralne ma tyle momentów deprawacji, by wskazać te widoczne jak na dłoni sitwy w krytyce teatralnej, dlatego też wydaje mi się, że widz byłby tu szansą. Gdyby to była porządna reprezentacja spuentował prof. Lech Śliwonik. Łukasz Kaczyński Sekcja Krytyków Teatralnych fot. Maria Wilma-Hinz/ZASP 95 lat ZASP Simon Blaschko, Mariusz Kalaga, Lech Dymarski, Krystyna Piaseczna, Lech Śliwonik, Zenon Butkiewicz, Władysław Zawistowski, Olgierd Łukaszewicz, Hanna Zoll, Zdzisław Jaskuła, Stanisław Brejdygant, Andrzej Precigs Od Redakcji: w Biuletynie Informacyjnym ZASP nr 29 na stronie 13 w podpisie zdjęcia z debaty Młodzi bez-radni wkradł się błąd. Obecny na zdjęciu obok Marcina Kwaśnego jest Michał Lewandowski a nie jak zamieszczono Paweł Koślik. Biuletyn Informacyjny
12 Prezes Felieton na koniec kadencji fot. E. Gowin Mogę mieć satysfakcję, bo ruszyliśmy się. A czy nie jest tak, że jeszcze niedawno wątpiliśmy o sile naszego Stowarzyszenia? Poza naszymi plecami zaproponowano nowelizację Ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej. W parlamentarnej akcji lobbingowej pokazaliśmy naszą skuteczność. Nie wszystkie zapisy weszły w życie, np. ten o sezonach teatralnych. Osobiście doświadczyłem życia artystycznego od sezonu do sezonu. Obecne pokolenie może budować swą przyszłość w oparciu o kredyty i musi mieć etat. Jak to pogodzić z prawem dyrektorów do zmian w zespołach artystycznych? A jeśli artysta ma być angażowany na sezon, to za ile? Dziś całe ryzyko, które kiedyś ponosiła instytucja przerzucone jest na artystów. Teatr może grać, a może też nie grać. To dylematy dla moich następców. Siła ZASP- -u polega jednak na tym, że jest stronnictwem na rzecz kultury, a więc spraw ogólniejszych niż los indywidualnych artystów. W naszym artystycznym zapatrzeniu w siebie, trudno jest dostrzec coś ponad nami, a co warunkuje nasz los osobisty, np. wciąż nie jest jasne za kulisami polityki, czy lepiej mieć sieć repertuarowych teatrów, czy sieć budynków zwanych teatrami, w których będą odbywały się imprezy teatralne, muzyczne i inne. Czy w Polsce ma być tak jak w Niemczech i Skandynawii? Czy też jak we Francji i we Włoszech? To decyzje polityków przesądzą o losie tego pokolenia i następnych. Jeśli artyści nie będą poczuwali się do wspólnoty, (mając swoją formalną reprezentację na polu polityki kulturalnej państwa i samorządu, jaką np. jest ZASP) i pozostaną poza nią, procesy na tym polu obejdą się bez ich głosu. Przez trzy lata swojej pracy starałem się, aby głos ZASP-u był słyszalny i brany pod uwagę. Pomagał mi w tym, w sposób niezwykle zaangażowany, doradca programowy ZASP. Budowaliśmy w ZASP fora na których mogliśmy przedstawiać nasze postulaty, np. Komisji Kultury Związku Województw RP, Komisji Kultury Związku Miast Polskich, a przede wszystkim staraliśmy się, mimo kontrowersji wokół ustawy, budować dialog z Ministrem Kultury. Z naszej inicjatywy Prezydent RP zwołał debatę na rzecz kultury teatralnej. Sformułowaliśmy program pod hasłem Potrzebujemy nowego porozumienia społecznego na rzecz teatrów, oper i filharmonii. W ostatnim czasie podjąłem inicjatywę określającą aspiracje ZASP z okazji 95. rocznicy naszego Stowarzyszenia. Pięć tematycznych debat przyczyniło się do budowania wizerunku ZASP jako organizacji wychodzącej na zewnątrz, nieograniczającej się do rozwiązywania własnych wewnętrznych problemów. Obecni wśród nas młodzi działacze, którzy pojawili się w ostatnich dniach naszej kadencji, byli świadkami naszych prób wyrwania się z poczucia niemocy, które przyznacie Koleżanki i Koledzy nie pozwalało nam często być tak aktywnymi jak o tym marzyliśmy. Odwiedziłem Oddział ZASP w Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu i kilka teatrów. Wszyscy mamy świadomość, że Koła ZASP w teatrach są na ogół nieliczne, a w środowisku warszawskim prawie nie istnieją. Jak zmobilizować głowy Koleżanek i Kolegów do integracji? Biuletyn czytany jest przez niewielu, większość środowiska nie wie, że może zapoznać się z jego treścią na stronie internetowej zasp.pl. W okresie wyborów wzrasta aktywność działaczy, kumulując się niestety nie wokół problemów, którymi powinien zajmować się ZASP, a raczej wokół polityki wyborczej. Czy wiecie, że z perspektywy Prezesa ZASP jest on urzędnikiem, na którego środowisko zrzuciło wszystkie sprawy (a jest ich, jak policzyłem na łamach Biuletynu, prawie 80 typów problemów)? Przestały działać problemowe komisje. W pierwszym okresie naszej kadencji musieliśmy pokonać działania konkurencyjne, pomiędzy Zarządem a Radą Programową i dopiero Zjazd usankcjonował nasz rozejm. A przecież wspólny program mogliśmy, przy dobrej woli, realizować od samego początku kadencji. Mam uczucie, że wszyscy już to zrozumieliśmy i następcy będzie łatwiej. Na Prezesa spadło uporządkowanie spraw Fundacji Artystów Weteranów, zajęło nam to ponad rok. Lęk o finansowanie DAW w Skolimowie, to nieodłączny lęk każdej kadencji. Miałem pecha, kiedy w 2003 r., za pierwszej prezesury, Ministerstwo Kultury zaprzestało dofinansowywać DAW. Trzeba było rozpaczliwie szukać rozwiązań. Udało się. Dziś jednak, kiedy od lipca 2013 r. Prezydent m.st. Warszawy zaprzestał kierować zasłużonych artystów do DAW, groźba utraty tego Domu dla środowiska na przestrzeni 2-3 lat, stała się realna. W felietonie pożegnalnym każdego Prezesa, trudna sprawa DAW będzie zawsze tą najboleśniejszą raną. W tej sprawie jesteśmy bezsilni. Dla kolejnego Zarządu pozostanie sprawa wykreowania partnera z którym mogłoby się negocjować układy zbiorowe. Do dziś nie wiemy kto mógłby nim być wśród tych, którzy są reprezentowani na polu polityki kulturalnej, czy stowarzyszenia dyrektorów, czy rozproszone samorządy. Podejmowaliśmy działania, aby wykreować ogólnopolską reprezentację samorządowych organizatorów działalności kulturalnej, upatrując w niej wymarzonego partnera. Niestety, 3 lata naszych wysiłków, mimo aktywnej współpracy z doradcą programowym, nie przyniosły jasnej koncepcji ścieżki dojścia, ani nawet prawnych ekspertyz określających obecny stan rzeczy. Kiedy w 2002 r. po raz pierwszy aspirowałem do funkcji Prezesa ZASP, zgłosiłem w przemówieniu wyborczym postulat wykreowania stowarzyszenia, o luźno przeze mnie proponowanej nazwie - Związek Organizatorów Scen Polskich. Działałem tak na podstawie doświadczeń, jakie zdobyłem w Niemczech, gdzie działa Związek Scen Niemieckich, jako organizacja pracodawców teatralnych. Z dzisiejszym Wiceministrem Kultury, a ówczesnym Przewodniczącym Komisji Kultury Związku Województw RP, Piotrem Żuchowskim, odbyłem tam studyjną wizytę. Niestety, nie udało się tego impulsu przemienić w inicjatywę samorządowców. Proponowałem także wariant: Unia Teatrów Polskich (odnotowała to Gazeta Wyborcza ). Jednak ówczesny Prezes Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów, zaproponował mi wobec rodzących się podobnych koncepcji w jego stowarzyszeniu, że przejmie tę inicjatywę. W jej wyniku powstała Unia Polskich Teatrów, zrzeszająca niestety tylko kilkanaście teatrów. W roku 2003 r. na konferencji I Forum Teatr jutra sugerowałem zebranym samorządowcom i twórcom, utworzenie sieci teatrów publicznych. Niestety pozostałem marzycielem. I tak jest do dziś. Wierzę, że któregoś dnia otrząśniemy się z naszych indywidualizmów i znajdziemy w sobie siłę, aby sprzeciwić się rzekomo liberalnym porządkom, które zachęcając do różnorodności, nie znoszą form, które są wynikiem ujednoliconych przepisów, statutów, skali wartości, woli stanowiącej busolę, proponują w istocie anarchię i brak jakichkolwiek zobowiązań. No cóż, kultura jest zadaniem fakultatywnym samorządów, a mnie się marzy zadanie publiczne, obowiązkowe, oświeceniowe. Olgierd Łukaszewicz Prezes Zarządu Głównego ZASP 12 Biuletyn Informacyjny
13 10 lutego 2014 r. List o karcie płac Szanowne Koleżanki i Koledzy, Wiele opowiada się o tym, jak opłacani są aktorzy na Zachodzie. Ja postanowiłem pokazać publicznie moją kartę płac z okresu, kiedy pracowałem w Miejskim Teatrze w Bonn w latach 90-tych. Sprawdzałem, zatrudnieni w publicznych teatrach nadal opłacani są na zasadach, których doświadczyłem. Byłem zatrudniony na umowie sezonowej. Na tej karcie najważniejszą informacją jest kwota, jaką otrzymywałem co miesiąc na konto (4.186 marek). Zaznaczyłem ją kółeczkiem. Zastanawiam się, dlaczego w polskich publicznych teatrach aktor nigdy nie wie ile zarobi, przedstawień coraz mniej w miesiącu. Wyobrażam sobie taki dialog w rodzinie: - kochanie mówi żona czy w tym miesiącu starczy nam na przedszkole dla Jasia? Mąż odpowiada: - nie wiem kochanie, bo obcięto mi monolog na generalnej próbie, pewnie obniżą mi normę (fakt miał miejsce!). Wczoraj rozmawiałem z kolegą, który w ostatnich miesiącach wziął udział w trzech nowych spektaklach i właśnie wczoraj nie znalazł ani jednego z tych tytułów w repertuarze na kolejny miesiąc. Tymczasem mówi się o konieczności przywrócenia sezonowego zatrudnienia, o kolejnej nowelizacji ustawy, a ja prowokuję, że trzeba wyraźnie postawić pytanie: na sezon panie dyrektorze? A za ile? W nowej rzeczywistości mieliśmy zdobyć możliwość negocjacji warunków naszego zatrudnienia, co miało być sprawiedliwsze od tabel. Chyba jednak każdy, kto mnie teraz czyta się uśmieje negocjacje z dyrektorem a co to takiego? Związek Aktorów Niemieckich wynegocjował zasadę z pracodawcami, tj. ze Związkiem Scen Niemieckich: pracodawca musi wziąć pod uwagę, że za coś aktor musi żyć, gdzieś mieszkać i za coś być ubezpieczany, skoro pracuje nie w sektorze prywatnym, a publicznym, miejskim lub państwowym. A u nas?... Koleżanki i Koledzy, czas domagać się przewidywalnych lub wręcz stałych pensji. Ja pamiętam taką sytuację z lat 60-tych, kiedy zaczynałem karierę w zawodzie. Wydaje mi się, że było sprawiedliwiej. Olgierd Łukaszewicz Prezes Zarządu Głównego ZASP P.S. Ujawniając niniejszy osobisty dokument dedykuje go wszystkim, którzy będą działać na rzecz Statusu Polskiego Artysty w teatrze publicznym. Prezes Biuletyn Informacyjny
14 Teatr 800 Schauspiel der Stadt Bonn 07 Pan Łukaszewicz Olgierd ***** urząd ******* Denglerstrasse Bonn Prezes PŁATNOŚCI BRUTTO Nazwa Bieżący miesiąc Wynagrodzenie stałe ,00 PŁATNOŚCI NETTO / POTRĄCENIA Nazwa Pracownik Pracodawca Podatek od wynagrodzeń A ,00 Podatek kościelny rk 8 996,00 Podatek solidarnościowy 7 497,00 Składka na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne , ,00 Składka na ubezpieczenie emerytalne , ,00 Składka na ubezpieczenie na bezrobocie , ,00 Składka na ubezpieczenie pielęgnacyjne 5 100, ,00 Składka na świadczenie dodatkowe , ,00 Płatności netto / potrącenia prywatne Dodatek na dziecko 2 000,00 KWOTY ROCZNE 01-07/96 Nazwa Pracownik Pracodawca Kwota brutto podlegająca opodatkowaniu ,20 Kwota podlegająca obowiązkowemu opodatkowaniu przez pracownika 2 298,95 Podatek od wynagrodzeń A ,48 Podatek kościelny rk 9 6 6, 5 3 Podatek solidarnościowy 8 0 5, 4 4 Wynagrodzenie podlegające obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu ,12 Wynagrodzenie jednorazowe podlegające obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu 4 362,27 Wynagrodzenie podlegające obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu w roku ubiegłym 9, 4 5 Jednorazowe wynagrodzenie podlegające obowiązkowemu ubezpieczeniu od bezrobocia w roku ubiegłym 3 5 0,0 0 Jednorazowe wynagrodzenie podlegające obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu w roku ubiegłym 3 5 0,0 0 Kwota podlegająca obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu przez pracownika 2 116,95 Składka na ubezpieczenie emerytalne 5 342, ,94 Składka na ubezpieczenie od bezrobocia 1 809, ,18 Składka na ubezpieczenie pielęgnacyjne 231, ,0 0 Regularne wynagrodzenie - świadczenie dodatkowe ,60 Specjalne wynagrodzenie - świadczenie dodatkowe 9 82, 4 0 Regularne wynagrodzenie - świadczenie dodatkowe w roku ubiegłym 210,0 0 Składki na świadczenie dodatkowe 2 298, ,95 Składki na świadczenie dodatkowe w roku ubiegłym 9, 4 5 9, 4 5 Składki na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne 5 670,00 Dopłata pracodawcy do składek na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne 2 835,00 Dodatek na dzieci 1 400,00 Koszty osobowe ,32 14 Biuletyn Informacyjny
15 KWOTY MIESIĘCZNE Nazwa Miesiąc bieżący Kwota brutto podlegająca opodatkowaniu 7 333,39 Wynagrodzenie podlegające obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu 7 307,39 Kwota podlegająca obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu przez pracownika 28 9,79 Obowiązkowe świadczenie dodatkowe od wynagrodzenia regularnego 7 017,60 Kwota podlegająca obowiązkowemu opodatkowaniu przez pracownika 31 5,79 Prezes Warszawa, dnia 29 stycznia 2014r. Szanowny Pan Bogdan Zdrojewski Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Pragnę podziękować Panu Ministrowi za uczestnictwo dr Zenona Butkiewicza, Dyrektora Departamentu Narodowych Instytucji Kultury MKiDN, w debacie dotyczącej relacji pomiędzy dyrektorami teatrów a artystami wykonawcami i realizatorami zatrudnianymi w teatrach publicznych. Dyrektor Zenon Butkiewicz podjął się trudnej roli moderatora dyskusji i na forum naszego środowiska i zgromadzonych tam dyrektorów zaproponował kartę dobrych praktyk, co zostało przyjęte z aprobatą zebranych. Być może zaproponowane rozwiązanie pomoże w wielu trudnych sytuacjach pomiędzy dyrektorami a artystami, np. gdy dyrektor podejmuje decyzje o zmianach personalnych w zespołach artystycznych. Pan Dyrektor zaproponował powołanie zespołu, który stworzyłby katalog dobrych praktyk, które zostałyby przedstawione do akceptacji Stowarzyszeniu Dyrektorów Teatrów i ZASP-owi. Utworzono by w ten sposób wzory postępowania zalecane przez obie te organizacje. Szanowny Panie Ministrze, obecna kadencja władz ZASP dobiega końca. Przez trzy lata usiłowaliśmy zbudować fundament negocjacji w polskim systemie prawnym dla artystów zatrudnianych w teatrach publicznych w Polsce. Organizatorzy działalności kulturalnej nie widzą siebie w roli partnera dla takich organizacji jak nasza i związków zawodowych, gdy idzie o mechanizm negocjacji na poziomie krajowym, a także lokalnie. Organizatorzy uważają, że to na dyrektorach instytucji kultury spoczywa obowiązek przyjęcia takiej roli. Ten pogląd oznacza, iż artyści wykonawcy zatrudnieni w instytucjach kultury (teatrach) mogą negocjować warunki swojej pracy i płacy wyłącznie na poziomie danej instytucji kultury z dyrektorami tych instytucji. W sytuacji niewielkich zespołów artystów i naturalnej przewagi pracodawcy, negocjacje te są w naszej opinii, pozorne i graniczą z fikcją. Jak informuje nas ekspert International Federation of Actors (FIA), który w roku 2004 na zlecenie Unii Europejskiej badał relacje pomiędzy pracodawcami i pracownikami w sektorze przedstawień żywego planu, organizacje dyrektorów polskich teatrów nie spełniają kryteriów organizacji pracodawców w rozumieniu prawa europejskiego. Do dziś nic na tym polu się nie zmieniło. Dlatego zmuszeni jesteśmy zwrócić się z prośbą o opinię ekspertów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zadając następujące pytania: 1. Czy istnieje w Polsce organizacja pracodawców dyrektorów teatrów publicznych? 2. Czy organizatorzy działalności kulturalnej w rozumieniu przepisów ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej z dnia 25 października 1991 roku mogą oddalać od siebie odpowiedzialność za status pracowników zatrudnianych w podległych im instytucjach kultury? 3. Czy działające w Polsce stowarzyszenia dyrektorów teatrów tj. Stowarzyszenie Dyrektyw Teatrów i Unia Polskich Teatrów mają upoważnienie od organizatorów swoich instytucji do zawierania ogólnokrajowych układów zbiorowych pracy, umów zbiorowych ze związkami zawodowymi lub zawierania porozumień ze stowarzyszeniami reprezentującymi artystów wykonawców oraz autorów (twórców) w sektorze przedstawień żywego planu? 4. Czy powyższe stowarzyszenia dyrektorów są w świetle przepisów obowiązującego prawa organizacjami pracodawców i jako takie są właściwymi partnerami w dialogu społecznym? 5. Czy Unia Polskich Teatrów, skupiająca 16 teatrów, w tym teatry narodowe, która jest zarejestrowana jako stowarzyszenie pracodawców, jest w rozumieniu zasad dialogu społecznego partnerem do dialogu ze związkami zawodowymi? Ustalenie stanu faktycznego pomoże zarówno nam artystom jak i Ministerstwu zaprojektować w przyszłości stan prawny jakim szczycą się artyści i ich pracodawcy w krajach Unii Europejskiej. Olgierd Łukaszewicz Prezes Zarządu Głównego ZASP Biuletyn Informacyjny
16 Prezes 16 Biuletyn Informacyjny
17 Interpretacja stanowiska Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 26 lutego 2014 r. Prezes W pewnym uproszczeniu pierwszym etapem jest zebranie przynajmniej 10 pracodawców, którzy następnie podejmą uchwałę o utworzeniu organizacji pracodawców. Statut związku pracodawców powinien zawierać w szczególności nazwę związw odpowiedzi na problem zasygnalizowany Ministrowi Bogdanowi Zdrojewskiemu przez Prezesa Zarządu Głównego ZASP Olgierda Łukaszewicza dotyczący relacji pomiędzy pracownikami a pracodawcami na scenach publicznych i prywatnych w Polsce. W pierwszej kolejności istotne jest wyjaśnienie dwóch kluczowych zagadnień tzn. definicji pracodawcy oraz definicji organizacji pracodawców. Pracodawcą zgodnie z definicją zawartą w art. 3 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U Nr 24 poz. 141 ze zm.) jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudniają one pracowników. Natomiast organizacją pracodawców na podstawie przepisów ustawy o organizacjach pracodawców z dnia 23 maja 1991 r. (Dz. U. Nr 55, poz. 235 ze zm.) jest samorządny i niezależny w swej działalności statutowej od organów administracji rządowej, samorządu terytorialnego oraz innych organizacji, związek pracodawców, którego celem jest ochrona praw i reprezentowanie interesów, w tym gospodarczych, zrzeszonych członków tj. pracodawców, wobec związków zawodowych, organów władzy i administracji rządowej oraz organów samorządu terytorialnego. Pracodawcy mogą zrzeszać się w struktury określane jako organizacje pracodawców, zgodnie z ustawą o organizacjach pracodawców z dnia 23 maja 1991 r. (Dz. U. Nr 55, poz. 235 ze zm.), w szczególności art. 7, 8 i 9, które określają procedurę tworzenia organizacji pracodawców. Stowarzyszenie Dyrektorów Teatrów oraz Unia Polskich Teatrów, zgodnie z zawartą informacją w Krajowym Rejestrze Sądowym mają status organizacji pracodawców ku, siedzibę oraz terytorialny zakres działania, organy związku, zakres ich uprawnień, tryb ich wyboru i odwołania oraz okres kadencji, podstawowe cele i zadania związku oraz sposoby i formy ich realizacji, sposób nabywania i utraty członkostwa, prawa i obowiązki członków, sposób reprezentowania związku oraz osoby upoważnione do zaciągania zobowiązań majątkowych w imieniu związku, zasady dokonywania zmian statutu, rozwiązywania związku i przeznaczenie jego majątku w razie likwidacji, sposób uzyskiwania środków finansowych oraz ustanawiania składek członkowskich. Związki, które zamierzają tworzyć terenowe jednostki organizacyjne, określają w statucie strukturę organizacyjną i zasady tworzenia tych jednostek. Należy pamiętać, iż zgodnie z art. 9 w/w ustawy związek pracodawców podlega obowiązkowi rejestracji w Krajowym Rejestrze Sądowym, a jeżeli komitet założycielski nie złoży w terminie 30 dni od dnia założenia związku wniosku o rejestrację, uchwała o utworzeniu związku traci moc. Mając to na względzie należy uznać, że Stowarzyszenie Dyrektorów Teatrów oraz Unia Polskich Teatrów, zgodnie z zawartą informacją w Krajowym Rejestrze Sądowym mają status organizacji pracodawców. Powyższe związki pracodawców działają na mocy ustawy o organizacjach pracodawców z dnia 23 maja 1991 r. (Dz. U. Nr 55, poz. 235 ze zm.), a w szczególności na podstawie art. 17 biorą udział w prowadzeniu rokowań zbiorowych, w zawieraniu układów zbiorowych pracy oraz innych porozumień w zakresie objętym ich zadaniami statutowymi. Ponadto działają w szczególności w oparciu o przepisy Działu XI ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U Nr 24 poz. 141 ze zm.), przyznające zdolność układową organizacji pracodawców w przypadku zawierania ponadzakładowego układu zbiorowego pracy (art pkt 2 KP oraz przepisy ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, Dz. U. Nr 55, poz. 236 ze zm.).warto zwrócić uwagę na fundamentalną zasadę, iż postanowienia układu zakładowego nie mogą być mniej korzystne dla pracowników niż postanowienia obejmującego ich układu ponadzakładowego.( art.241 z indeksem 26 1 ustawy Kodeks Pracy) Biuletyn Informacyjny
18 Prezes Organizacje pracodawców nie mają jednak przymiotu pracodawcy sensu stricto i de lege. Oznacza to, że nie mogą ingerować w zawarte pomiędzy pracodawcą, a pracownikiem umowy o pracę ani kształtować ww indywidualnych stosunków pracy. Należy zatem uznać, iż organizacje te mają charakter ułomnego pracodawcy, którą to konstrukcję prawną można odtworzyć w oparciu o systemową wykładnię prawa tj. instytucję obecną w przepisach prawa cywilnego. Zgodnie z art. 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U Nr 16, poz. 93 ze zm.) (por. Uchwała Pełnego Składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 14 grudnia 1990 r., sygn. akt III CZP 62/90) Zadania organizacji pracodawców należy odróżnić od zadań związków zawodowych i w tym miejscu odnieść się do art. 2 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych z dnia 23 maja 1991 r. (Dz. U. Nr 55, poz. 236 ze zm.) zgodnie z którym, prawa i interesy zbiorowe pracowników dotyczące warunków pracy, płac lub świadczeń socjalnych oraz praw i wolności związkowych pracowników lub innych grup, którym przysługuje prawo zrzeszania się w związkach zawodowych, są reprezentowane przez związki zawodowe, natomiast prawa i interesy pracodawców w sporach zbiorowych mogą być reprezentowane przez właściwe organizacje pracodawców. W w/w postępowaniu na podstawie ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych z dnia 23 maja 1991 r. (Dz. U. Nr 55, poz. 236 ze zm.) po stronie pracodawców występować mogą sami pracodawcy, działający w pojedynkę lub w zespołach albo ich organizacje. Organizacje pracodawców mogą mieć w takim postępowaniu status stron lub reprezentantów stron, w zależności od uprawnień przyznanych im przez poszczególnych pracodawców. Z powyższego explicite wynika, że: 1. Istnieje potrzeba wypracowania mechanizmu negocjacji umów o pracę pomiędzy pracownikami a pracodawcami, gdyż ci ostatni w przeciwieństwie do pracowników są reprezentowani przez organizacje pracodawców. 2. Istnieje puste pole w zakresie reprezentacji interesów pracowników szeroko rozumianej strefy kultury i dziedzictwa narodowego, którzy niezrzeszeni w związkach zawodowych są praktycznie pozbawieni reprezentacji zarówno na etapie bezpośredniego kształtowania indywidualnych stosunków pracy jak i układów zbiorowych pracy oraz sporów zbiorowych, co sprzeczne jest z zasadą audiatur et altera pars. 3. Stowarzyszenie ZASP nie posiada statusu związku zawodowego niewątpliwie stanowi istotny podmiot w zakresie kreowania polityki kulturalnej państwa i ochrony prawnej członków ww Stowarzyszenia, w tym właściwego kształtowania dialogu społecznego w sferze stosunków pracy. 4. Uprawnienia istniejących organizacji pracodawców zrzeszających dyrektorów teatrów polskich są podmiotowo i przedmiotowo ograniczone ustawowo i nie wypełniają luki w zakresie mechanizmów opracowania podstawowych gwarancji dot. stałości stosunku pracy, w tym zabezpieczeń socjalnych pracowników teatrów. 5. ZASP może i powinien odgrywać istotną rolę jako niezbędny partner gwarantujący zabezpieczenie interesów prawnych członków ZASP oraz środowiska artystów wykonawców. Jolanta Turczynowicz-Kieryłło Adwokat Michał Żemojda Radca prawny Warszawa, dnia 9 stycznia 2014r. Szanowny Pan Bogdan Zdrojewski Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Związek Artystów Scen Polskich zwraca się z prośbą o interpretację art. 16 pkt. 4/4 zapisu Ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej dot. sposobu przeprowadzania konkursu na dyrektora instytucji kultury. Przez wiele lat utrwalił się zwyczaj, dzięki któremu do komisji konkursowych organizator zapraszał dwóch przedstawicieli naszego Stowarzyszenia. Od pewnego czasu coraz częściej organizator zaprasza tylko jednego przedstawiciela ZASP. Ma to niewątpliwie związek z nowym brzmieniem znowelizowanej ustawy: organizator powołuje komisję konkursową w składzie (...) pkt. 4 dwóch przedstawicieli stowarzyszeń zawodowych lub twórczych właściwych ze względu na zakres działania tej instytucji kultury. ZASP ze względu na swój zakres działania aspiruje do udziału w komisjach wybierających dyrektorów teatrów dramatycznych, lalkowych, muzycznych, tańca itp. Tymczasem, jak praktyka wykazuje, samorządowcy zapraszają niekiedy przedstawicieli stowarzyszeń kulturalnych, których dorobek czy też charakter nie upoważnia do występowania w roli eksperta w sprawach teatrów. Budzi też nasze wątpliwości, czy stowarzyszenia dyrektorów, których przedstawiciele zapraszani są do komisji to stowarzyszenia zawodowe o których myślał ustawodawca, ponieważ funkcja dyrektora nie jest jednoznaczna z zawodem dyrektora. Przyznajemy jednak, że osoby te mają szeroką wiedzę i kompetencje wynikające z doświadczenia w zarządzaniu instytucją teatru. Gorąco prosimy Pana Ministra o wykaz stowarzyszeń zawodowych lub twórczych, o których w opinii Pana Ministra mówi art.16 pkt. 4/4 Ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej. Jakkolwiek wiemy, że tych stowarzyszeń jest tak mało iż komentarz wydawałby się zbyteczny, to jednak uważamy obecnie za potrzebę chwili zdefiniowanie przez Ministra Kultury powyższego wykazu. Nam wiadomo o jedynym w Polsce stowarzyszeniu twórczym, którego pole doświadczenia i wynikłe stąd kompetencje upoważniają do profesjonalnego zajmowania się sprawami teatru. Tym stowarzyszeniem jest nasze Stowarzyszenie ZASP. Niestety, jest to przekonanie z którym podejmują dyskusję niektóre z samorządów. Olgierd Łukaszewicz Prezes Zarządu Głównego ZASP 18 Biuletyn Informacyjny
19 Prezes Biuletyn Informacyjny
20 Warszawa, dnia r. Prezes T. de Virion, J. Turczynowicz-Kieryłło i Wspólnicy Adwokaci i Radcy Prawni Sp.k. Zwracam się z prośbą o opinię prawną dotyczącą interpretacji art. 16 ust.4 pkt.4 Ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej cytuję: w celu przeprowadzania konkursu o którym mowa w ust. 2 organizator powołuje komisję konkursową w składzie (...)pkt. 4 dwóch przedstawicieli stowarzyszeń zawodowych lub twórczych właściwych ze względu na zakres działania tej instytucji kultury Od pewnego czasu organizatorzy działalności kulturalnej w rozumieniu cytowanej ustawy zapraszają do powoływanych przez siebie komisji konkursowych jako przedstawicieli stowarzyszeń zawodowych przedstawicieli stowarzyszeń dyrektorskich a mianowicie Unii Polskich Teatrów i Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów. Na skutek tak przyjętej interpretacji stowarzyszenie twórcze ZASP reprezentowane jest w komisjach konkursowych z woli organizatora tylko przez jednego przedstawiciela. Dotychczasowa praktyka przyznawała ZASP-owi jako jedynemu stowarzyszeniu twórczemu w Polsce, które ma kompetencje wynikające z doświadczenia i wiedzy o instytucji teatru i zatrudnionych tam artystach wykonawcach i realizatorach dwa miejsca w komisji konkursowej. W tej sprawie wystosowaliśmy roku pismo do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na które dnia 13 lutego 2014 roku otrzymaliśmy odpowiedź, którą załączam. W odpowiedzi tej Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie ustosunkowuje się do problemu reprezentacji stowarzyszeń zawodowych jakimi są w praktyce w komisjach konkursowych oba stowarzyszenia dyrektorów. W swojej odpowiedzi daje jednak podstawy do podważenia zasadności powoływania przez organizatora w skład komisji wybierających dyrektorów teatrów - przedstawicieli stowarzyszeń kulturalnych jak np. Towarzystwo Kultury Teatralnej lub Towarzystw Kultury Regionalnej, które jednak w naszej opinii nie mają kompetencji, aby wypowiadać się w sprawach instytucji teatru. Organem kompetentnym do rozstrzygnięcia/konsultowania, które stowarzyszenia twórcze i zawodowe miał na myśli ustawodawca jest Departament Narodowych Instytucji Kultury MKiDN. Oba pisma przedkładam do wiadomości Kancelarii. Dla ZASP-u istotna jest opinia Państwa Kancelarii dotycząca możliwości kwalifikowania stowarzyszeń dyrektorów tj. Unii Polskich Teatrów i Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów, jako stowarzyszeń zawodowych mających prawo korzystania z ustawowego przywileju reprezentacji w komisjach konkursowych. Jak nam wiadomo oba te stowarzyszenia zarejestrowane są w Krajowym Rejestrze Sądowym jako stowarzyszenia pracodawców, stąd wynika nasza wątpliwość, czy stowarzyszenia dyrektorów mogą być neutralne w procesie wyłaniania kandydata na dyrektora i czy mogą być uznane za stowarzyszenia zawodowe, o których mówi art.16 ust.4 pkt.4 ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej. Reasumując, biorąc pod uwagę powyższe, zwracamy się z prośbą o dokonanie prawnej oceny w formie opinii prawnej, której przedmiotem będzie wyjaśnienie, czy na podstawie obowiązujących przepisów prawa - Unia Polskich Teatrów i Stowarzyszenie Dyrektorów Teatrów, biorąc pod uwagę ich charakter i status prawny mogą być uznane za stowarzyszenia zawodowe lub twórcze w rozumieniu art.16 ust.4 pkt.4 ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, w szczególności, czy przy istniejącym stanie faktycznym i prawnym istnieją podstawy do kwestionowania możliwości powoływania przedstawicieli Unii Polskich Teatrów i Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów w skład komisji konkursowych o których mowa w tym przepisie. Olgierd Łukaszewicz Prezes Zarządu Głównego ZASP 20 Biuletyn Informacyjny