Source: http://pressmania.pl/czarny-marsz-czarny-protest-i-zla-konstytucja/
Timestamp: 2018-03-24 23:18:51
Legal References Found: art. 79
 art. 30
 art. 1
 art. 30
 art. 38
in dubio
 art. 4461
 art. 927
 art. 972
 art. 994
 art. 754
 art. 182
 art. 8

Document Content:
Czarny marsz, czarny protest i zła Konstytucja | Pressmania
Czarny marsz, czarny protest i zła Konstytucja
Strona główna/Kultura/Czarny marsz, czarny protest i zła Konstytucja
Po nieudanych próbach destabilizacji kraju pod pozorem obrony Trybunału Konstytucyjnego a potem troski o budżet mający zawalić się wskutek rozdawnictwa zwanego 500+ „opozycja totalna” sięgnęła po kobiety.
W poniedziałek, 3 października 2016 roku, przez kraj ma przetoczyć się fala strajków. Co prawda dość dziwny to będzie strajk, bowiem część pracodawców związanych z byłym układem władzy namawia swoje pracowniczki do wzięcia w tym dniu urlopu, co propagandzistom tvn, wyborczej i innych lisich portali pozwoli pisać i pokazywać szerokie poparcie dla akcji.
By nie być gołosłownym pierwszy z brzegu przykład.
Oto doktor nauk prawnych Mateusz Klinowski, burmistrz Wadowic, na swoim facebookowym fanpage’u otwarcie pisze:
Opowiadam się przeciwko legislacji opartej na nienaukowej ideologii, która do tego narusza autonomię kobiet w imię doraźnych interesów politycznych jednego środowiska partyjnego.
Dlatego deklaruję, że wszystkie wnioski urlopowe złożone na ten dzień zostaną przeze mnie uwzględnione i proszę również wszystkich bezpośrednich przełożonych pracowników o uwzględnienie złożonych na ten dzień wniosków.
Pracujących w Urzędzie Miejskim mężczyzn zachęcam do wsparcia protestujących kobiet i odpowiedniej do sytuacji organizacji pracy, a także do przyjścia do pracy w czarnych ubraniach – symbolizujących poparcie dla strajku.
Należy przypuszczać, że ta „nienaukowa ideologia” oznacza wg wojującego ateisty z Wadowic naukę Kościoła.
Zanim jednak doszło do wystąpienia Klinowskiego i jemu podobnych opublikowana była odezwa trzech byłych pierwszych dam.
No pięknie, cały postępowy do niedawna świat troszczy się o polskie kobiety.
Czy jednak nie za późno?
Oto 19 lat temu, 28 maja 1997 roku Trybunał Konstytucyjny na czele z profesorem Andrzejem Zollem wydał ważny wyrok (K 26/96). Czytamy w nim m.in.:
Jedyną racją zakazu przerywania ciąży, odnoszącego się generalnie (jak to wynikać będzie z późniejszych rozważań) również do samej kobiety ciężarnej, musi być uznanie wartości życia poczętej istoty ludzkiej. (…)
Podstawę do konstytucyjnej ochrony zdrowia dziecka poczętego odnaleźć można również w art. 79 ust. 1, uznającym za wartość konstytucyjną m.in. macierzyństwo i rodzinę. Jak już wspomniano pojęcie macierzyństwa wyraża w sobie konieczny związek matki i dziecka, przy czym związek ten zachodzi na wielu płaszczyznach – biologicznej, emocjonalnej, społecznej i prawnej. Funkcją tego związku jest prawidłowy rozwój życia człowieka, w jego początkowym okresie, w którym wymaga ono szczególnej pieczy. W najwcześniejszej fazie piecza ta, realizowana przede wszystkim na płaszczyźnie biologicznej, jest niezastępowalna. Nikt poza matką nie jest w stanie w tej fazie podtrzymać życia dziecka poczętego.
Ale przecież ten wyrok został wydany jeszcze przed wejściem w życie aktualnej Konstytucji, ktoś zauważy. No to popatrzmy, jak do sprawy ochrony życia TK podchodził po 1997 roku. Oto wyrok z dnia 7 stycznia 2004 roku. Przewodniczącym składu sędziowskiego był prof. Marek Safjan, a w składzie znalazł się również mgr Jerzy Stępień. I, tak samo jak w wyroku cytowanym wyżej brak zdań odrębnych (K14/03).
Po pierwsze – za punkt wyjścia dla określenia hierarchii wartości osobowych, a przez to praw obywatelskich przyjąć należy art. 30 Konstytucji, w świetle którego źródłem wolności i praw człowieka oraz obywatela jest przyrodzona i niezbywalna godność człowieka. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. (…) Trybunał Konstytucyjny w wyroku w sprawie P 12/99, (OTK ZU nr 7/2000, poz. 260) stwierdził jednoznacznie: „Ustawodawca z reguły nie może ich nie tylko kwestionować, ale i ograniczać. Nie są one w zasadniczej swojej treści uzależnione od woli prawodawcy, a tym bardziej od organów stosujących prawo, bez względu na to, czy będą to organy administracji publicznej, czy sądy. Stąd określa się je mianem praw przyrodzonych. Z nimi wiąże się niewątpliwie konstytucyjna teza o nienaruszalności godności człowieka. Takie rozumowanie nawiązuje do preambuły i art. 1 Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, z których wynika zasada, że z racji urodzenia się człowiekiem – a nie na podstawie jakichkolwiek innych aktów i czynności prawnych – człowiek jest podmiotem wszystkich praw wynikających z jego człowieczeństwa. W tym znaczeniu godność człowieka nie jest uzależniona od woli ustrojodawcy (prawodawcy)”.
Po drugie – swoistą konsekwencją art. 30 jest art. 38 Konstytucji, zgodnie z którym „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. Ma on szczególne znaczenie i rodzi przez to określone konsekwencje wobec ustawodawcy pozytywnego. „To, co nie budzi wątpliwości – podkreśla się w doktrynie – dotyczy ochrony życia rozumianej jako ochrona biologicznej egzystencji człowieka. Poza tym mamy tu do czynienia z prawem wobec państwa pierwotnym, co oznacza, iż państwo takiego prawa człowiekowi przyznać nie może, a jedynie może podkreślić jego istnienie i znaczenie, poddając to prawo szczególnej ochronie. Na organach państwa spoczywa obowiązek stanowienia takiego prawa, by chroniło ono życie, i to życie każdego człowieka niezależnie od tego, w jakiej sytuacji znajduje się” (zob. Konstytucje Rzeczypospolitej oraz komentarz do Konstytucji RP z 1997 roku, pod red. J. Bocia, Wrocław 1998, s. 78). Nie można mówić o ochronie godności człowieka, jeżeli nie zostały stworzone wystarczające podstawy do ochrony życia. Prawna ochrona życia ma charakter wieloaspektowy. „Jej sformułowanie już w pierwszym z przepisów konstytucyjnych dotyczących wolności i praw osobistych zdaje się przesądzać o nadrzędności życia ludzkiego w hierarchii wartości chronionych przez prawo. Skłania ona jednocześnie do przyjęcia w procesie stanowienia prawa dyrektywy interpretacyjnej, wedle której wszelkie możliwe wątpliwości co do ochrony życia ludzkiego powinny być rozstrzygane na rzecz tej ochrony (in dubio pro vita humana). (…) Fakt, iż ochrona życia zapewniana jest każdemu bez wyjątku człowiekowi, oznacza także, iż niedopuszczalne byłoby różnicowanie wartości ludzkiego życia w zależności od pozycji społecznej albo wieku konkretnej osoby. Jest to bowiem ochrona życia jako takiego, bez względu na społeczną wartość jaką przedstawia” (zob. Konstytucje…, op.cit., s. 78).
Prócz cytowanych wyżej wyroków TK jednoznacznie przemawiających za podmiotowością dziecka poczętego znajdujemy także konkretne rozwiązania prawne.
Oto w prawie cywilnym (wzorem starożytnych Rzymian) znajdujemy instytucje służące ochronie dziecka poczętego (nasciturusa):
1) stosownie do art. 4461 KC, z chwilą urodzenia dziecko może żądać naprawienia szkód doznanych przed urodzeniem. Przepis ten stanowi normatywne odzwierciedlenie linii utrwalonej wcześniej w licznych orzeczeniach SN (ich zestawienia dokonał M. Pazdan, w: K. Pietrzykowski, KC. Komentarz, 2013, s. 69; por. też J. Gajda, w: Prawo cywilne, t. 1, s. 61);
2) na podstawie art. 927 § 2 KC, dziecko w chwili otwarcia spadku już poczęte może być spadkobiercą, jeżeli urodzi się żywe;
3) z odesłania przewidzianego w art. 972 KC to samo dotyczy prawa nasciturusa do zapisu;
4) ochronę dziecka poczętego w procesie ustalania wartości należnego mu ewentualnie zachowku przewidziano w art. 994 § 2 zd. 2 KC;
5) ustawodawca dopuścił wprost możliwość uznania ojcostwa dziecka poczętego (art. 75 § 1 KRO);
6) jeszcze przed urodzeniem się dziecka istnieje możliwość zabezpieczenia jego przyszłych świadczeń alimentacyjnych należnych od mężczyzny, którego ojcostwo zostało co najmniej uwiarygodnione (art. 142 KRO i art. 754 KPC);
7) strzeżeniu przyszłych praw dziecka poczętego służy wreszcie instytucja kuratora, którego ustanowienie przewidziano w art. 182 KRO (por. też T. Sokołowski, Sytuacja, s. 194–197; tenże, w: A. Kidyba (red.), KC. Komentarz, t. 1, s. 54 i 65).
Tymczasem odrzucony przez Sejm „obywatelski” projekt ustawy umożliwiającej aborcję na każde życzenie (jako pełnomocnik komitetu została wyznaczona niedoszła posłanka Barbara Nowacka) w art. 8 dopuszcza aborcje na życzenie kobiety do upływu 12 tygodnia ciąży.
Co więcej, tylko i wyłącznie kobieta może podjąć decyzję bez opinii swojego partnera!
Jak powyższa regulacja może zatem współistnieć z cytowanymi wyżej rozwiązaniami prawnymi nie wie nawet sama Nowacka.
Bo przecież dla niej i jej formacji człowiek zaczyna się dopiero w chwili urodzin.
Ale istniejące od dwóch tysiącleci rozwiązania prawne każą traktować nasciturusa („płód ludzki” czy też „zlepek komórek”, jak „trafnie” zauważyła jedna z lewicowych działaczek) podmiotowo.
Nic dziwnego, że za odrzuceniem projektu głosowali nawet posłowie PO (13) i prawie cały klub PSL (jedynie dwa głosy wstrzymujące się). O dziwo, klub PiS był podzielony. Otóż za odrzuceniem głosowało 176 posłów, natomiast przeciw aż 43 przy 7 wstrzymujących się.
Nawet pośród posłów nowoczesnej, programowo głosujących odmiennie, niż PiS, dwie osoby poparły odrzucenie projektu już w pierwszym czytaniu.
To jednak wiedza starannie ukrywana przez byłe prorządowe media zaangażowane dzisiaj w nakręcanie spirali nienawiści przeciw rządowi, który… ograniczył ich dochody.
Tak samo ukrywane jest to, że Marta Lampert, jedna z organizatorek poniedziałkowej manify, jest lesbijką, co Internet skwitował z właściwym sobie humorem.
Bo przecież nie chodzi o prawa kobiet, ale o kolejną zadymę i pokazanie światu, jak bardzo okrutny jest PiS.
Jeszcze moment i uwierzą. 😉
By Humpty Dumpty| 2016-10-02T22:59:56+00:00	Październik 2nd, 2016|Kultura|Możliwość komentowania Czarny marsz, czarny protest i zła Konstytucja została wyłączona