Source: http://docplayer.pl/2438656-Rekrutacja-2007-wydzialu-prawa-b-i-u-l-e-t-y-n-to-miejsce-czeka-na-ciebie-zasady-rekrutacji-str-10-slownik-prawnika-str-17.html
Timestamp: 2017-12-14 22:40:00
Legal References Found: art. 55
 art. 6
 art. 6
 art. 2
 art. 1
 art. 55
 art. 607
 art. 55
 art. 55
 art. 55
 art. 8
 art. 55
 art. 55
 art. 55
 art. 55
 art. 1
 art. 55
 art. 55
 art. 55
 art. 1
 art. 6
 Art. 10
 art. 11
 art. 64
 art. 280
 art. 64

Document Content:
Rekrutacja 2007 WYDZIAŁU PRAWA B I U L E T Y N. to miejsce czeka na Ciebie. ZASADY REKRUTACJI str. 10 SŁOWNIK PRAWNIKA str PDF
Rekrutacja 2007 WYDZIAŁU PRAWA B I U L E T Y N. to miejsce czeka na Ciebie. ZASADY REKRUTACJI str. 10 SŁOWNIK PRAWNIKA str. 17
Download "Rekrutacja 2007 WYDZIAŁU PRAWA B I U L E T Y N. to miejsce czeka na Ciebie. ZASADY REKRUTACJI str. 10 SŁOWNIK PRAWNIKA str. 17"
1 numer 7 kwiecień 2007 ZASADY REKRUTACJI str. 10 SŁOWNIK PRAWNIKA str. 17 ISSN B I U L E T Y N WYDZIAŁU PRAWA U N I W E R S Y T E T U W B I A Ł Y M S T O K U Rekrutacja 2007 to miejsce czeka na Ciebie
3 Drodzy Czytelnicy - Studenci i Maturzyści, przed Wami kolejny numer Biuletynu Wydziału Prawa, który przynosi nowe, kwietniowe tematy. Mamy nadzieję, że Maturzyści odnajdą na łamach Biuletynu cenne informacje o naszym Wydziale, dowiedzą się o nas czegoś więcej i zdecydują, że warto, wbrew tendencjom emigracyjnym, studiować w Białymstoku (choćby na nowym kierunku jakim jest Europeistyka) a potem podbijać świat. Polecamy też relację z wyjazdu na Europejskie Spotkanie Młodych Taize, komentujemy wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Fachowym okiem studenta oceniamy również nowe regulacje taks notarialnych i możliwości rozwoju naukowców w naszym kraju. Przyjemnej lektury! Spis treści 0str. 4 Kalendarium 0str. 4 Prezes Izby Karnej SN dr Lech Paprzycki na Wydziale 0str. 5 Wywiad z zastępcą Prezydenta Białegostoku Michałem Wierzbickim. 0str. 6 O nowelizacji art. 55 Konstytucji RP 0str. 7 Zarządzanie stresem 0str. 8 Czy ktoś jeszcze pamięta o niebieskim laserze? str. 10 Zasady rekrutacji str. 11 Czy warto było? str. 12 Dlaczego Europeistyka? str. 12 Po praktykę aż z Łotwy str. 13 na co Ci to? str. 14 Lek na cale zło? str. 15 Nie tylko student Wolontariusz w obozie dla uchodźców palestyńskich str. 16 Europejskie spotkanie młodych Taizé str. 17 Kazus SPP str. 17 Słownik Prawnika str. 18 Wieści z Pierwszych Otwartych Mistrzostw Wydziału Prawa w Futsalu str. 19 Dziennik z podroży str. 19 Wywiad z dr Arturem Olechno Redakcja Kontakt: Biuletyn Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku ul. Mickiewicza 1, pok Białystok Redakcja: Redaktor prowadzący: mgr Marcin Tyniewicki, Sekretarz Redakcji: Zofia Zawadzka, Kolegium Redakcyjne: dr Izabela Kraśnicka, dr Arkadiusz Bieliński, dr Andrzej Jackiewicz, dr Krzysztof Prokop, dr Andrzej Sakowicz, mgr Marek Zaremba Zdjęcia: Michał Burzyński, Redakcja Projekt, skład, łamanie i druk: burzyński i kuczyński burzyński i kuczyński Wydawca: Fundacja Uniwersytetu w Białymstoku Universitas Bialostocensis ul. Marii Skłodowskiej - Curie 14, pok Białystok tel./fax : Nakład: 1000 egzemplarzy Zastrzegamy sobie prawo do skracania i opracowania edytorskiego nadesłanych tekstów. Autor przekazując utwór do publikacji przenosi na Wydawcę prawa autorskie do publikacji utworu w piśmie oraz jego rozpowszechniania na innych polach eksploatacji jak Internet. Wszystkie opinie i uwagi prosimy wysyłać na adres: Biuletyn dostępny jest w wersji elektronicznej na stronie: Wydziału Prawa oraz na stronie Uniwersytetu w Białymstoku
4 K a l e n d a r i u m Relacje 28 lutego 2007 r. na Wydziale Prawa odbyła się konferencja nt. Uniwersalny model partnerstwa publiczno-prywatnego i jego rola w rozwoju regionalnym i współpracy transgranicznej 5 marca 2007 r. na Wydziale Prawa gościł Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego - dr Lech Paprzycki, który wygłosił wykład nt. Standardy konstytucyjne i europejskie instytucji świadka anonimowego i koronnego w świetle polskiego ustawodawstwa. 9 marca 2007 r. na Wydziale Prawa odbyła się konferencja Ordynacja podatkowa w praktyce, zorganizowana przez Wydział Prawa UwB, Izbę Skarbową w Białymstoku oraz Urząd Kontroli Skarbowej w Białymstoku W dniach 8 15 marca 2007 r. przeprowadzona została akcja Książka dla więźnia. Zebrano 1723 książek Podsumowaniem i zakończeniem projektu była dyskusja pt. Więzień to też człowiek, która odbyła się 22 marca 2007 roku. Wzięli w niej udział teoretycy i praktycy z dziedziny resocjalizacji. 14 marca 2007 r. w sali Sądu Apelacyjnego w Białymstoku przy ul. Mickiewicza 5 odbył się Lokalny Konkurs Krasomówczy organizowany przez Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa ELSA Białystok. W lokalnych eliminacjach uczestnicy byli oceniani przez jury w składzie: sędzia Sądu Apelacyjnego Edyta Danilewicz, prokurator Prokuratury Apelacyjnej Joanna Górska i mgr Rafał Michałowski asystent w Zakładzie Prawa Rolnego. W konkursie wzięło udział 5 osób. Zwyciężyła Agnieszka Gibas z V roku prawa, II miejsce zajęła Magdalena Kołodziej, IV rok, III miejsce - Łukasz Prokorym, III rok. Zwycięzca lokalnego konkursu przechodzi do finału ogólnopolskiego. 21 marca 2007 r. Centrum Praktyk Sądowych przeprowadziło symulacje rozpraw sądowych z zakresy prawa pracy i prawa karnego, w której wzięli udział studenci III, IV i V roku prawa. 22 marca 2007 r. odbyło się spotkanie informacyjne dotyczące International Business and Trade Summer Law Program 6-tygodniowego prestiżowego programu organizowanego przez The Catholic University of America Columbus School of Law z Waszyngtonu i przez Uniwersytet Jagielloński. 23 marca 2007 r. wykład z cyklu Mój punkt widzenia wygłosił Rafał A. Ziemkiewicz, dziennikarz, publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny oraz pisarz science-fiction. 26 marca 2007 r. odbyło się spotkanie ze studentką Columbia Law School University (New York) dotyczące zasad studiowania w Stanach Zjednoczonych. 28 marca 2007 r. odbył się panel dyskusyjny nt. Kultura języka osób publicznych. Gościem specjalnym był Grzegorz Miecugow zastępca dyrektora programowego TVN24 i współprowadzący Szkło kontaktowe. Uczestnikami dyskusji byli: Prof. dr hab. Halina Święczkowska, dr Urszula Andrejewicz, dr Jarosław Matwiejuk, dr Maciej Perkowski, dr Piotr Fiedorczyk, dr Piotr Niczyporuk i dr Sławomir Oliwniak. 28 marca 2007 r. Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa ELSA przeprowadziło na Wydziale I etap konkursu na najlepszego studenta prawa Primus In Primis. Finał odbędzie się 12 maja 2007 r. w Warszawie w hotelu Westin. Nagrody to: 20 tys. zł za pierwsze miejsce oraz odpowiednio 12 tys. i 6 tys. zł za miejsca drugie i trzecie. Wybrani mają szansę odbycia płatnej praktyki w prestiżowej kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, która jest współorganizatorem konkursu. 30 marca 2007 r. odbyła się debata oksfordzka Ta uważa, że należy zaostrzyć odpowiedzialność karną młodych przestępców. Wśród zaproszonych gości znaleźli się: Janusz Korwin Mikke, dr Andrzej Sakowicz, Bartosz Wojda (SLD), nkom. Bożena Skury (Komenda Główna w Białymstoku), mgr Krzysztof Sochoń (Kuratorium Oświaty w Białymstoku), mgr Anna Tuszyńska (koordynator z Centrum Ochrony Dziecka i Rodziny przed przemocą) oraz mgr Anna Żmudzińska. W ogólnopolskim rankingu wykładowców studenckiego magazynu Dlaczego oraz portalu ocen.pl, wykładowca Wydziału Prawa dr Maciej Perkowski zajął piąte miejsce. Ranking obejmuje pięćdziesięciu pracowników naukowych uczelni wyższych z całego kraju. Zapowiedzi Koło Naukowe Prawa Międzynarodowego ogłasza konkurs na esej pt. Interwencja humanitarna we współczesnych stosunkach międzynarodowych. Autorzy najlepszych prac zostaną zaproszeni do etapu drugiego, który polega na rozwiązaniu dwóch kazusów. Termin składania prac upływa 13 kwietnia 2007 r. (pok. 306). Nagrody to zwolnienie z egzaminu z prawa międzynarodowego publicznego oraz pozycje książkowe. Więcej informacji w regulaminie konkursu wywieszonym przy Zakładzie Prawa Międzynarodoweg o Publicznego. Wszelkie pytania prosimy kierować na adres: com Tegoroczne Połowinki odbędą się 19 kwietnia 2007 r. w sali bankietowej Santana. Organizatorzy zapewniają niezapomnianą imprezę i masę atrakcji m.in. występ kabaretu. 20 kwietnia 2007 r. na Wydziale Prawa UwB odbędzie się konferencja zatytułowana Urzeczywistnienie idei demokratyzacji i praw człowieka na Białorusi?, Organizatorami konferencji są Ośrodek Polityki Zagranicznej kierowany przez byłego Premiera dr Włodzimierza Cimoszewicza oraz Zakład Prawa Europejskiego kierowany przez dr hab. Mieczysławę Zdanowicz prof. UwB. Szczegóły konferencji na stronie Wydziału Prawa Niezależne Zrzeszenie Studentów oraz Stowarzyszenie Primus Inter Pares mają przyjemność zaprosić wszystkich studentów do udziału w konkursie Primus Inter Pares - Najlepszy Student roku Do 20 kwietnia 2007 roku organizatorzy czekają na zgłoszenia na Dodatkowe informacje: oraz Najlepszy student z województwa podlaskiego zakwalifikuje się do eliminacji ogólnopolskich, gdzie pod patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej będzie walczył o tytuł Pierwszego Wśród Równych. Prezes Izby Karnej SN dr Lech Paprzycki W dniu 5 marca 2007 roku na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku gościł Pan dr Lech Paprzycki Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego. Pan Prezes wygłosił wykład nt.: Standardy konstytucyjne i europejskie instytucji świadka anonimowego i koronnego w świetle polskiego ustawodawstwa. 4 na Wydziale Prawa dr Andrzej Sakowicz Zofia Zawadzka Na wstępie spotkania Pan Prof. dr hab. Emil Pływaczewski przedstawił sylwetkę Gościa drogę i osiągnięcia zawodowe i naukowe. Na wykładzie zgromadzili się: liczne grono studentów, pracownicy naukowi Wydziału oraz prawnicy praktycy, m.in. Prezes Sądu Apelacyjnego Zbigniew Pannert i Zastępca Prokuratora Apelacyjnego w Białymstoku Sławomir Kołakowski oraz prokuratorzy z jednostek rejonowych, Prokuratury Okręgowej i Apelacyjnej w Białymstoku. Pan Prezes Lech Paprzycki rozpoczął od przedstawienia trudności w ocenie dowodów z zeznań świadków. Uczynił to na przykładzie głośnej w mediach sprawy, w której Sąd najwyższy oddalił kasację obrońcy, dotyczącej zabójstwa i usiłowania zabójstwa w sklepie ULTIMO w Warszawie. Omawiając zagadnienia świadka anonimowego i koronnego Pan Prezes stwierdził, iż obie instytucje prawne są zgodne z Konstytucją oraz art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Standardy określone w art. 6 ust. 3 lit. d EKPCz dają każdemu oskarżonemu prawo do przesłuchania lub spowodowania przesłuchania świadków oskarżenia oraz żądania obecności i przesłuchania świadków obrony na takich samych warunkach jak świadków oskarżenia. Zauważył, iż w przypadku świadka anonimowego, zakres niedostępności, anonimizacji świadka dla podejrzanego (oskarżonego) i jego obrońcy jest duży. Następuje więc w istocie m.in. ograniczenie prawa do obrony i zasady kontradyktoryjności. Stąd też ustanawianie świadka anonimowego winno być wyjątkowe, zaś reguły przesłuchania świadka anonimowego powinny być niezwykle rygorystycznie przestrzegane.
5 Wywiad z zastępcą Prezydenta Białegostoku Michałem Wierzbickim mgr Michał Wierzbicki radca prawny Ukończył I LO w Białymstoku w 1995 r. Studia na Wydziale Prawa UwB w latach ukończona aplikacja radcowska ukończona aplikacja sądowa Marek Zaremba: Od dwóch miesięcy jest Pan wiceprezydentem Białegostoku. Czy już może coś Pan powiedzieć o swoich doświadczeniach w nowej pracy? Michał Wierzbicki: Tutaj chciałbym sprostować, że nie od dwóch a od miesiąca. Cóż mogę powiedzieć? Na razie jesteśmy na etapie, a w zasadzie już kończymy ten etap, poznawania urzędu i zasad jego funkcjonowania. Kolejnym krokiem będzie przejście do etapu pewnych zmian, które usprawnią urząd, o czym, jak mniemam, w momencie publikacji artykułu będzie już wiadomo. Obecnie, w dniu dzisiejszym jest to nie zakończona procedura. Będziemy z pewnością starali się doprowadzić do tego, co było wskazane przez obecnego Prezydenta miasta Tadeusza Truskolaskiego w kampanii wyborczej, czyli do otwarcia Białegostoku na inwestorów, co już powoli czynimy. Mamy pewne sygnały, także z innych miast w kraju, że może nam się to powoli udaje. M.Z.: Ukończył Pan Wydział Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Skąd decyzja aby studiować prawo? M.W.: Pamiętam dokładnie, że jeszcze do trzeciej klasy szkoły średniej nastawiony byłem bezpośrednio na to, aby pozostać w branży medycznej. Chciałem być lekarzem lub ewentualnie lekarzem dentystą. Zmiana nastąpiła w czwartej klasie szkoły średniej, i była na tyle diametralna, że postanowiłem studiować prawo. W moim przypadku uwarunkowania rodzinnośrodowiskowe prowadziły do tego, że miałem zostać lekarzem - starszy brat jest lekarzem. Doszedłem jednak do wniosku, że nie czuję takiego powołania, natomiast lepiej sprawdzę się w materii ogólnej jaką jest stosowanie prawa oraz jego interpretacja, a może nawet czasami tworzenie prawa. Wówczas, czyli w momencie dokonania wyboru przez bardzo młodego człowieka, nie można było mówić o prawie w sposób bardziej sprecyzowany. W tym czasie nie wiedziałem dokładnie jaka dziedzina prawa będzie mnie interesować szczególnie, zresztą podobnie jak 99 % wszystkich studentów rozpoczynających naukę prawa. Później okazało się, że wybór jest bardzo trudny, materia studiów niezwykle ciekawa a obszar jakim zajmuje się nauka prawa niezwykle rozległy. M.Z.: Jak wspomina Pan swoje lata studenckie w Białymstoku? M.W.: Podobnie chyba jak każdy student, wspominam ten czas jako najlepsze lata w dotychczasowym i, pewnie można zaryzykować stwierdzenie, w całym życiu. Jest to okres, w którym młody człowiek, szczególnie student studiów dziennych, ale myślę, że pozostali studenci też, nie ma jeszcze obowiązków związanych z codziennym życiem, pracą czy koniecznością utrzymania rodziny. Studenci studiów dziennych najczęściej mają ten komfort, że posiadają środki zewnętrzne na utrzymanie. Dlatego też mogą się zająć życiem towarzyskim, kulturalnym, sportowym ewentualnie, a może przede wszystkim, mogą rozwijać swoje zainteresowania naukowe. Był to z pewnością najlepszy okres życia pod względem chociażby stosunku ilości i natężenia obowiązków do ilości pracy. Należy podkreślić, że studiowanie na Wydziale Prawa było też, z tego co było można porównać ze studentami innych kierunków, dosyć charakterystyczne chociażby pod względem ilości godzin spędzonych na uczelni, jak również osób, które studiowały razem ze mną. Studenci prawa charakteryzują się specyficznymi cechami pozytywnymi i negatywnymi, które pozwalają odróżnić ich od studentów Politechniki, Akademii Medycznej czy innych kierunków ścisłych. Studiowanie prawa w Białymstoku było bardzo przyjemnym doświadczeniem. Studia, moim zdaniem, generują w człowieku nie tylko zasób wiedzy, ale także uczą określonego sposobu myślenia i podejścia do życia. Dlatego też zachęcam wszystkich chętnych do studiowania prawa na macierzystym Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. M.Z: Jaki był Pański wybór specjalizacji i czym był on podyktowany? M.W.: Powiem szczerze, że nie byłem od razu zdecydowany. Wybrałem dwa zupełnie rozbieżne proseminaria, zarówno prawo karne jak i prawo cywilne. Natomiast później pozostałem przy prawie cywilnym i wydaje mi się, że pozostałem cywilistą do dziś, a jak na dziś to i pewnie na całe życie. Ta dziedzina prawa, czyli szeroko pojęta cywilistyka, jest mi najbliższa. M.Z.: A jak potoczyły się sprawy zawodowe po ukończeniu studiów? M.W.: Zaraz po studiach próbowałem dostać się na aplikację radcowską - bez skutku. Dostałem się natomiast na aplikację sądową. Kontynuowałem ją, ale mimo to, co roku próbowałem dostać się na aplikację radcowską i udało mi się to dopiero za trzecim razem, kiedy to właśnie kończyłem aplikację sądową. Także wyszło tak, że przez pół roku byłem aplikantem radcowskim i sędziowskim oraz jeszcze pracowałem na pełnym etacie w Zarządzie Mienia Komunalnego w Białymstoku. M.Z.: Dziękuję za poświęcony czas i życzę powodzenia w sprawowaniu odpowiedzialnej funkcji. Rozmawiał mgr Marek Zaremba Zakład Prawa Handlowego Mówca zwrócił uwagę na regulację zawartą w art kpk stanowiącą, że świadka przesłuchuje prokurator, a także sąd, który może zlecić wykonanie tej czynności sędziemu wyznaczonemu ze swojego składu. Przesłuchanie ma się odbyć w miejscu i w sposób uniemożliwiający ujawnienie okoliczności pozwalających na ujawnienie tożsamości świadka. Pan Prezes wyraził pogląd, iż dla zabezpieczenia w sposób pełny prawa do obrony regułą winno być przesłuchiwanie takiego świadka przez sąd w składzie właściwym do rozpoznania merytorycznego sprawy. W toku dyskusji słuchacze pytali Pana Prezesa m.in. o rozbieżności w orzecznictwie Sądu Najwyższego dotyczące uznania sprzeczności interesów oskarżonych przy prawie do obrony (art kpk: Obrońca może bronić kilku oskarżonych, jeżeli ich interesy nie pozostają w sprzeczności) oraz perspektyw dostępności zawodów prawniczych dla absolwentów wydziałów prawa. Świadkiem anonimowym (incognito) zgodnie z art kpk jest osoba, wobec której prokurator (na etapie postępowania prokuratorskiego) lub sąd (na etapie postępowania sądowego) wydał postanowienie o zachowaniu w tajemnicy okoliczności umożliwiających ujawnienie jej tożsamości, w tym danych osobowych, jeżeli nie mają one znaczenia dla rozstrzygnięcia w sprawie. Przesłanką utajnienia tych danych jest uzasadnione obawa niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia, wolności albo mienia w znacznych rozmiarach świadka lub osoby dla niego najbliższej. Świadek korony to sprawca, który przystał na propozycję zaoferowaną mu przez organy ścigania. Zgodnie z definicją legalną zawartą w art. 2 ustawy z dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym (Dz. U. 1997, Nr 114, poz. 738 z późn. zm.) świadkiem koronnym jest podejrzany, który został dopuszczony do składania zeznań w charakterze świadka, na zasadach i przy spełnieniu warunków określonych w powyższej ustawie. Nie wolno przyznać statusu świadka koronnego osobie, która: usiłowała popełnić albo popełniła przestępstwo zabójstwa (art kk) lub współdziałała w popełnieniu tego przestępstwa, nakłaniała inną osobę do popełnienia czynu zabronionego, określonego w art. 1 ww. ustawy, w celu skierowania przeciwko niej postępowania karnego, zakładała zorganizowaną grupę albo związek mający na celu popełnianie przestępstw lub taką grupą albo związkiem kierowała. 5
6 O nowelizacji art. 55 Konstytucji RP Mija właśnie 10 lat od uchwalenia przez Zgromadzenie Narodowe Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 r., która reguluje najważniejsze zagadnienia związane z funkcjonowaniem państwa. Decyduje o jego ustroju, określa podstawowe zadania organów państwowych oraz wyznacza ich kompetencje oraz stanowi gwarancję podstawowych praw i wolności obywatelskich. Konstytucja jest nadrzędnym aktem, z którego wywodzi się cały system prawny w państwie, łącznie z założeniami aksjologicznym. Dlatego też jakakolwiek zmiana treści normatywnej Ustawy Zasadniczej powinna zostać poprzedzona gruntowną analizą i oceną zasadności nowelizacji. Nie może cechować się podejściem emocjonalnym, realizować mniej lub bardziej wyraźny cel polityczny czy też firmować jedynie słuszny światopogląd moralny. Obecna tendencja w zakresie nowelizacji (w szczególności prawnokarnych) nijak ma się do stabilności prawa ani do ratio legis poszczególnych ustaw. Cechuje się fragmentarycznością, a co za tym idzie brakiem wewnętrznej spójności. Jest to widoczne na przykładzie nowelizacji Kodeksu postępowania karnego w zakresie wprowadzenia tzw. sądów 24 godzinnych czy Kodeksu karnego - w zakresie występku o charakterze chuligańskim. Ponadto, projektodawcy zmian nie biorą pod uwagę skutków ubocznych oraz dorobku nauki. Opierają się tylko na własnej nieomylności. Na szczęście inflacja nowelizacyjna przez długi okres omijała Konstytucję RP. Działo się tak do dnia 8 września 2006 r., kiedy to po raz pierwszy w III Rzeczypospolitej została przyjęta ustawa o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej 1. Spiritus movens tej noweli było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego (dalej: TK) z 27 kwietnia 2005 r. 2 TK stwierdził w nim, że art. 607t 1 KPK w zakresie, w jakim zezwala na przekazanie obywatela polskiego do państwa członkowskiego Unii Europejskiej na podstawie europejskiego nakazu aresztowania (dalej: ENA), jest niezgodny z art. 55 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Przed TK wskazano następujące różnice między ENA a ekstradycją: o przekazaniu orzeka niezawisły sąd, a podstawą ekstradycji jest decyzja organu władzy wykonawczej, co jest elementem politycznym; ekstradycja jest wydaniem ostatecznym, w ramach którego następuje całkowite powierzenie władztwa nad osobą ściganą innemu państwu i zrzeczenie się własnej nad nią jurysdykcji, natomiast przekazanie w odniesieniu do obywatela polskiego jest warunkowe (po prawomocnym zakończeniu postępowania karnego zostaje on odesłany na terytorium RP, gdzie następuje wykonanie kary); ekstradycja jest formą współpracy międzynarodowej, polegającą na wzajemnym wydawaniu osób, przeciwko którym toczy się postępowanie 1 Dz. U. 2006, Nr 200, poz P 1/05, OTK-A 2005/4/42. 6 Dr Andrzej Sakowicz Katedra Prawa Karnego karne lub skazanych prawomocnymi wyrokami na karę pozbawienia wolności, a przekazanie na podstawie ENA stanowi formę wzajemnego uznawania orzeczeń wydawanych przez organy sądowe państw członkowskich UE; ekstradycja jest, co do zasady, instytucją traktatową (oznacza to, że wydanie może nastąpić tylko na podstawie konkretnej umowy międzynarodowej, a wyjątkowo także na zasadzie wzajemności), natomiast przekazanie odbywa się wyłącznie w oparciu o przepisy prawa europejskiego inkorporowane do prawa krajowego państwa członkowskiego; użycie w decyzji ramowej pojęcia przekazanie (surrender) w opozycji do pojęcia ekstradycja (extradition) należy interpretować kierując się zasadami wykładni prawa międzynarodowego i wspólnotowego jako celowe i autentyczne zróżnicowanie dwóch odrębnych instytucji, nie zaś jedynie jako mało istotny zabieg językowy, Mimo tych różnic TK wyraził jednak pogląd, że przekazanie w trybie ENA jest jedynie rodzajem (typem, formą szczególną) ekstradycji regulowanej w art. 55 ust. 1 Konstytucji RP. Wypowiadając powyższą tezę i kwestionując konstytucyjność przekazania TK wskazał, że nieodzownym sposobem dostosowania polskiego prawa, z uwagi na wiążące Polskę umowy międzynarodowe, powinna być nowelizacja art. 55 ust. 1 Konstytucji RP tak, by przepis ten przewidywał wyjątek od zakazu ekstradycji obywateli polskich dopuszczający ich przekazywanie na podstawie ENA innym państwom członkowskim Unii Europejskiej. Oto po raz pierwszy w historii TK dopuścił możliwość dostosowania Ustawy Zasadniczej do przepisów, które ujęte są w ustawie zwykłej (tj. rozdziału 65a i 65b KPK). Na pozór jest to teza osobliwa, ale tylko wówczas, gdy spojrzymy na nią przez pryzmat art. 8 Konstytucji RP (stwierdza on, że Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej ) oraz regulacji rozdziałów 65a i 65b KPK bez szerszej perspektywy. Mając na uwadze fakt, że akty prawne III-filarowe nie funkcjonują obok, ale wewnątrz krajowego porządku prawnego, zbliża się właściwy moment przemodelowania sposobu myślenia o prawie III-filarowym. Przepisy implementowane przez ustawodawcę do krajowego systemu prawnego niosą ze sobą moc prawa wspólnotowego, która jest ujęta w treści przepisu. Forma zaś tego przepisu (np. ustawa zwykła czy rozporządzenie) jest kwestią drugorzędną. Nie można przy tym zapominać również i o tym, że pierwszeństwo prawa wspólnotowego jest pierwszeństwem stosowania, a nie obowiązywania. Zasada ta coraz częściej będzie dotyczyła również prawa karnego, co pokazało orzeczenie w sprawie Pupino. ETS stwierdził w nim, że sąd krajowy, dokonujący wykładni prawa krajowego, ma obowiązek dokonać wykładni tego prawa, na ile to tylko możliwe, w świetle brzmienia i celów tej decyzji ramowej. Powracając jednak do zmiany art. 55 Konstytucji trzeba dodać, że projekt bazowy opracowany pod auspicjami Prezydenta RP zmierzał do wyjścia z impasu, który pojawił się wraz z orzeczeniem TK. Nie przyjął wprawdzie najlepszego z możliwych rozwiązań, tj. skreślenia art. 55 Konstytucji, niemniej jednak zakładał również rozwiązanie trafne. Przewidywał pozostawienie terminu ekstradycji w art. 55 Konstytucji RP, przy jednoczesnym usunięciu go z tytułu Rozdziału 65 KPK i art KPK. Spowodowałoby to, iż ekstradycja pozostałaby tylko pojęciem konstytucyjnym. Natomiast na gruncie KPK działałyby trzy sposoby realizacji ekstradycji, tj. dobrze znane polskiemu prawu wydanie państwu obcemu (rozdział 65 KPK), przekazanie innemu państwu członkowskiemu UE (rozdział 65b KPK) oraz dostarczenie osoby MTK (rozdział 66a KPK). Tzw. projekt prezydencki zakładał możliwość wydania innemu państwu lub międzynarodowemu organowi sądowemu obywatela polskiego, o ile możliwość taka wynikała z ratyfikowanej przez Rzeczypospolitą Polską umowy międzynarodowej lub ustawy stanowiącej wykonanie aktu prawa stanowionego przez organizację międzynarodową, której Rzeczpospolita Polska jest członkiem. W trakcie prac nad projektem prezydenckim Sejmowi zabrakło konsekwencji i zrozumienia filozofii współpracy w sprawach karnych w ramach III filaru UE. Przyjęta treść art. 55 Konstytucji RP przewiduje zasadę tzw. podwójnej karalności. Zakłada ona, że ekstradycja obywatela polskiego będzie możliwa jedynie w sytuacji, gdy czyn objęty wnioskiem ekstradycyjnym stanowił według polskiego prawa przestępstwo zarówno w chwili jego popełnienia, jak i w momencie złożenia wniosku o ekstradycję oraz co więcej został popełniony poza terytorium RP. Przy czym nie wymaga spełnienia tych warunków ekstradycja mająca nastąpić na wniosek sądowego organu międzynarodowego powołanego na podstawie ratyfikowanej przez Polskę umowy międzynarodowej, w związku z objętą jurysdykcją tego organu zbrodnią ludobójstwa, zbrodnią przeciwko ludzkości, zbrodnią wojenną lub zbrodnią agresji. Poza tym, ekstradycja będzie również zakazana w stosunku do osoby podejrzanej o popełnienie - bez użycia przemocy - przestępstwa z przyczyn politycznych oraz w sytuacji, gdy jej dokonanie będzie naruszać wolności i prawa człowieka i obywatela (art. 55 ust. 4 Konstytucji RP). Wprowadzone przeszkody ekstradycyjne (warunek podwójnej przestępności czynu, przestępstwo polityczne, miejsce popełnienia przestępstwa na terytorium RP oraz naruszenie praw człowieka i obywatela ) - teraz o randze konstytucyjnej - nie są praktycznie znane decyzji ramowej. Naruszają tym samym jej założenia, ale nie tylko. Zgodnie z treścią art. 1 akapitu 2 TUE, ten akt prawny wyznacza nowy etap w procesie tworzenia coraz ściślejszego związku między narodami Europy, w którym decyzje podejmowane są jak najbliżej obywateli. Uzupełnieniem jego jest akapit 3, który stanowi, iż UE stanowią Wspólnoty Europejskie, uzupełnione politykami i formami współpracy przewidzianymi niniejszym Traktatem. Zadaniem UE jest kształtowanie w sposób spójny i solidarny stosunków między państwami członkowskimi oraz między ich narodami. Wręcz niemożliwym byłoby zrealizowanie tego zdania gdyby zasada lojalnej współpracy, która zakłada między innymi, iż Państwa Członkowskie będą podejmować wszelkie właś-
7 Zarządzanie stresem Dominika Jocz studentka III roku prawa We współczesnym świecie stres jest zjawiskiem bardzo powszechnym. Pojawia się wówczas, gdy presja otoczenia przewyższa nasze zwykłe zdolności radzenia sobie z problemami. Zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym stres jest nieunikniony. Stres wywołuje oddziaływanie na organizm tzw. stresorów. Stresor to zdarzenie bodźcowe, które wymaga od organizmu reakcji przystosowawczej, wywołuje stan napięcia. Do głównych stresorów zalicza się: nagłe zmiany, kłopoty życiowe, zdarzenia katastrofalne oraz różnego typu stresowy społeczne (np. hałas). Stres kojarzony jest zawsze ze zjawiskiem negatywnym. Tymczasem badania wykazują, że pewien poziom stresu jest wręcz konieczny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Pokonywanie przeszkód na co dzień jest dla nas naturalne i akceptowalne. Stres niejednokrotnie spełnia funkcję mobilizującą, dodając nam sił i energii. Optymalny poziom stresu to poziom napięcia, które nas mobilizuje i pomaga efektywnie działać. W związku ze zróżnicowanymi reakcjami organizmu na stres, wyróżnić można jego dwa rodzaje. Eustres (tzw. stres pozytywny), rodzaj stresu odczuwamy jako stan dobrego samopoczucia fizycznego i psychicznego, stan podniecenia przed podjęciem jakiegoś wyzwania, np. trema aktora przed występem czy stres odczuwany w czasie wspinaczki górskiej. Dystres (tzw. stres negatywny), to długotrwałe napięcie zakłócające równowagę organizmu, które może prowadzić do chorób psychosomatycznych. Zatem mówiąc o stresie mamy na myśli dystres, czyli negatywne napięcie i dyskomfort psychiczny. Do najbardziej znanych teorii stresu można zaliczyć koncepcję H. Seylego 1. Definiuje on stres jako niespecyficzną reakcję organizmu na wszelkie stawiane mu wymagania. Działanie na organizm czynnikami stresowymi wywołuje szereg reakcji występujących w postaci ogólnego zespołu adaptacyjnego GAS (General Adaptation Syndrome). Jest on odpowiedzialny za wszelkie zmiany organizmu wywołane stresem, dotyczy ogólnej odpowiedzi organizmu na bodźce stresowe. Jest to mechanizm uruchamiany w trzech fazach 2. Pierwsza faza tzw. adaptacyjna charakteryzuje się mobilizacją całego organizmu, towarzyszą jej działania fizjologiczne, które mają na celu pobudzenie organizmu do walki lub obrony przed stresorem. Kolejna to faza odporności, na tym etapie uruchamiane są mechanizmy adaptacji szkodliwych bodźców. Powoduje ona, że organizm pozornie dobrze radzi sobie w sytuacji działania stresora. Ostatnia faza to faza wyczerpania. Występuje wówczas, gdy bodziec tak silnie działa na organizm, że ten nie jest w stanie dłużej go tolerować. W tej fazie pojawiają się już trwałe reakcje patologiczne. Najbardziej popularną i efektywną metodą walki ze stresem jest koncepcja zarządzania prewencyjnego (stress management), czyli strategia działań zapobiegających stresowi bądź obniżających jego poziom. Jest to zbiór zasad kształtujących metody promocji zdrowia jednostek i organizacji, których celem jest eliminowanie negatywnych skutków stresu 3. Głównym założeniem prewencyjnego programu zarządzania stresem jest przekonanie, że stresu można uniknąć, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i grupowym. Zakłada się również zindywidualizowane reakcje na stres i różne jego formy. Oznacza to, że nie istnieje uniwersalny sposób radzenia sobie ze stresem. Można wyróżnić trzy etapy prewencyjnego zarządzania stresem. Prewencja pierwszego stopnia poświęcona jest usuwaniu potencjalnych przyczyn stresu. Prewencja drugiego stopnia koncentruje się na modyfikacji reakcji jednostki na pojawiające się sytuacje stresowe. Prewencja trzeciego stopnia ma za zadanie obniżyć poziom negatywnych skutków stresu 4. W ostatnich latach coraz częściej zwraca się uwagę na występowanie stresu w miejscu pracy oraz jego konsekwencje dla pracownika i pracodawcy. Rozwój cywilizacyjny, technologiczny i społeczny sprawia, że zmieniają się czynniki ryzyka zawodowego, pojawiają się nowe zagrożenia zdrowia pracownika a wśród nich jedno z czołowych miejsc zajmuje stres. Może on prowadzić do wycieńczenia organizmu, chorób, a także do częstszego występowania wypadków przy pracy. Z badań przeprowadzonych w 1992 roku wynika, że aż 81% amerykańskich firm prowadziło działania mające na celu promocję zdrowia wśród pracowników. Z tej liczby aż 37% programów dotyczyło zarządzania stresem. Przyczyny tak dużego zaangażowania pracodawców w programy promocji zdrowia nie wynikały jedynie z pragnienia obniżenia kosztów związanych z leczeniem pracowników. Koszty związane ze stresem w miejscu pracy obejmują także: spadek wydajności, absencję w pracy, roszczenia odszkodowawcze, rotacje pracowników. Dlatego też z roku na rok pojawia się coraz więcej programów mających na celu poprawę zarządzania przez pracowników stresem w pracy. Obecnie wyróżnia się cztery metody walki ze stresem 5 : - użytkowe diagnozowanie za pomocą testów możliwości radzenia sobie ze stresem, doradztwo personalne,- spartańskie ćwiczenia fizyczne, szkolenia w plenerze, szkoły przetrwania, - przeżyciowe spotkania terapeutyczne, terapie grupowe, - nowoczesne feng shui, relaksacja, aromaterapia, hipnoza, joga, medytacje. Psychologowie i trenerzy opracowując strategie walki ze stresem, tworzą zazwyczaj metody kombinowane. Aby jednak skutecznie radzić sobie ze stresem, potrzebna jest indywidualna ocena wpływu, jaki ma stres na poszczególne osoby. Dlatego tez każdy powinien udzielić sobie odpowiedzi na pytania: co u Ciebie wywołuje stres i jakie są tego skutki?; jak możesz lepiej radzić sobie z przeżywanym napięciem i emocjami?; jak wpływać na swoje życie, aby lepiej się czuć i optymalnie funkcjonować? Każdy może sam wybrać odpowiednią dla siebie metodę walki ze stresem. I nie musi to być żadna powyższych metod. Może wystarczy zwolnić tempo życia i czasem zrobić coś dla siebie, zamiast ciągle powtarzać nie mam na to czasu? 1 H. Seyle, Stres okiełznany, Warszawa 1979, s J.F. Terelak, Stres psychologiczny, Bydgoszcz 1995, s Małgorzata Kania, Cena strachu czyli jak zapobiegać sytuacjom stresowym w firmach, w: Personel i zarządzanie, nr 3(204)/2007, s htm 5 por. Dorota Molek Winiarska, Stres w procesach innowacyjnych źródło, skutki, sposoby redukcji, w: Zarządzanie zasobami ludzkimi, nr 5(53)/07, s.56 ciwe środki ogólne lub szczególne celem zapewnienia wypełniania ich zobowiązań wynikających z Traktatu o Unii Europejskiej, nie obowiązywała również w ramach współpracy policyjnej i sądowej w sprawach karnych, która zresztą w całości opiera się na współpracy między Państwami Członkowskimi a instytucjami. Zob. pkt 42 wyroku z dnia 16 czerwca 2005 r. w sprawie Pupino (C-105/03). Przyjęcie nowej treści art. 55 Konstytucji RP spowodowało konieczność dostosowania do niej przepisów KPK 4, które wprawdzie nie naruszają Ustawy Zasadniczej, to jednak pozostają w sprzeczności (tak jak art. 55 Konstytucji RP) z decyzją ramową. Oznacza to, że w bliższej lub dalszej perspektywie czeka nas ponowna zmiana art. 55 Konstytucji RP, może i nawet jego skre- 4 Dz. U. 2006, Nr 226, poz ślenie. Nie spowoduje to, jak uważają niektórzy politycy czy prawnicy, szkody dla suwerenności. Chyba że ciągle będziemy rozumieć pojęcie suwerenność w kategoriach XVI-wiecznej definicji Jeana Bodina. Jeżeli tak, to powinniśmy zapomnieć o budowaniu zjednoczonej Europy.... 7
8 CZY KTOŚ JESZCZE PAMIĘTA O NIEBIESKIM LASERZE? Gdy w 2001 r. zespołowi naukowców z Centrum Badań Wysokociśnieniowych Polskiej Akademii Nauk Unipress jako pierwszemu na świecie udało się zbudować niebieski laser, cały świat obiegła informacja o spektakularnym sukcesie badaczy z ubogiego kraju w Europie. Wynalazek mógł przynieść Polsce poważny zastrzyk finansowy, jednakże wyszło jak zwykle. W budżecie projektu zabrakło niespełna 40 mln zł na seryjną produkcję lasera. Komitet Badań Naukowych udzielił wsparcia wysokości 8 mln zł. 16 mln zł postanowił wyłożyć prywatny inwestor. 24 mln złotych to jednak nie 40. Aby wieloletnia praca nie trafiła do kosza, za 9 mln zł., w ramach programu offsetowego, odsprzedano prawa pierwszeństwa montowania urządzeń wykorzystujących niebieski laser koncernowi Lockheed Martin oraz konsorcjum Shipley i Walton Associates. Jednak nawet w sytuacji gdy obie strony wywiążą się z umowy, nie ma szans na duże zyski - jedno urządzenie wyceniono na 1000 USD. Dlaczego na tak niewiele? Jednocześnie z Polakami nad podobnym projektem pracowali Japończycy, którzy de facto pozostawali w tyle. Przeszkoda finansowa spowodowała, że prace w Japonii zakończyły się tuż przed polskimi, a kolejny zastrzyk kapitałowy spowodował, że naukowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni już sprzedają swój dorobek koncernom fonograficznym i producentom filmowym. Całą tę historię najlepiej podsumowuje wypowiedź Macieja Adamkiewicza, praktykującego lekarza, właściciela i prezesa Adamedu, najbardziej innowacyjnej polskiej firmy farmaceutycznej Polacy naprawdę mają świetne pomysły, ale czasami brakuje tego ostatniego dociśnięcia - skomasowania oraz poskładania wiedzy, środków, energii, wiary i doświadczenia, by efektywnie tę innowację wdrożyć. Niewdrożony pomysł to żaden pomysł. Choć wypowiedź należy do bardzo ogólnikowych, między słowami da się znaleźć odpowiedź, dlaczego polska nauka kuleje - chodzi o pieniądze. W każdym kraju na świecie, gdzie panuje ustrój, mniej lub bardziej, demokratyczny, każdy z obywateli ma pewne żądania wobec swojego państwa, co, na przykładzie USA, daje 300 mln żądań, z których każde dotyczy czegoś innego. W takim państwie jednak, te 300 mln głosów zgadza się co do jednego - chcą mniejszych podatków. W Polsce mamy podobną sytuację, choć ludność jest zgodna nie w jednej, lecz w dwóch kwestiach: 1. Mniejszych podatków 2. Niech państwo dołoży!. Niech państwo dołoży do szkolnictwa, zadłużonych szpitali, lepszego stanu dróg, tworzenia nowych miejsc pracy, szybszego sądownictwa, sprawniejszych organów ścigania, szczelniejszych granic, górnictwa, hutnictwa, ochrony środowiska, importu, eksportu i w zasadzie do wszystkiego. Wśród dziedzin, do których państwo miałoby się dorzucać, a raczej sfinansować od początku do końca, jest również nauka - wtedy, w ogólnym przekonaniu, projekt niebieskiego lasera przyniósłby sławę i chwałę po wsze czasy. Jeżeli tak będziemy kombinować, to daleko nie zajdziemy. 8 Juliusz Makarewicz student IV roku prawa Mówiąc o finansowaniu nauki warto się zastanowić, na co tak naprawdę są potrzebne fundusze. Po zastanowieniu śmiało można powiedzieć, że w pierwszej kolejności, pieniądze potrzebne są na utrzymanie ludzi, dopiero na drugim planie jest zaplecze techniczne. Pewna polska firma informatyczna zaczynała w zasadzie od zera - kilku absolwentów kierunków informatycznych, parę starych komputerów, dobry pomysł i zero środków na zakup prawa do korzystania z kodu źródłowego istniejących rozwiązań informatycznych. Zapał i niewielki zastrzyk finansowy pozwolił informatykom przetrwać trudny początek i w zasadzie stworzyć z niczego kod źródłowy, który nie tylko pozwolił im na stworzenie programu, który obecnie jest wykorzystywany przez wiele podmiotów w całym kraju, ale unaocznił niedociągnięcia kodu, który chcieli zakupić na początku (jedna z największych firm informatycznych świata, choć nie ta na literę M, za znalezienie braków w swoim produkcie przez pewien czas udostępniła Polakom dostęp do części swoich patentów). Dlaczego warto inwestować w kapitał ludzki? Z dwóch powodów: 1. Mamy w Polsce świetnych ludzi, którzy nawet w nienajlepszych warunkach są w stanie wykształcić się i odkrywać nowe rzeczy (przykład - niebieski laser) 2. Niedługo w naszym kraju nie będzie nikogo do prowadzenia badań. Drugi z przytoczonych argumentów jest bardzo realny. Już teraz odczuwamy fakt masowej emigracji - brak nauczycieli, lekarzy, pracowników budowlanych, kierowców. Ich brak jest namacalny ze względu na fakt, iż są nam potrzebni w życiu codziennym. Braku naukowców tak szybko nie odczujemy, ale gdy do tego dojdzie, będzie to bardzo bolesne. Praktycznie cały XX wiek, był okresem szybkiego rozwoju techniki i innowacyjności. Nie stało się to jednak za sprawą mecenasów, którzy stwierdzali, że mają za dużo pieniędzy i chętnie przeznaczą je na ogólnie pojęte dobro ludzkości. Inwestowanie w naukę i rozwój techniki było nastawione na zysk - kto pierwszy opracował wiertła do przebijania najtwardszych skał osłaniających złoża ropy i gazu, zarabiał na sprzedawaniu ich koncernom paliwowym; pierwsza konstrukcja samolotu dalekiego zasięgu, który mógł przewozić znaczną liczbę pasażerów, była sprzedawana przedsiębiorstwom lotniczym, które zaczęły zarabiać krocie na przelotach przez Atlantyk. W procesach rozwijania technologii, choć ważny był efekt badań, nigdy nie zapominano, że to człowiek, który wkłada w projekt swoją wiedzę, doświadczenie i energię, jest najważniejszy. Dzięki temu tak wiele przedsięwzięć kończyło się sukcesem. Zanim przejdę dalej, podsumujmy dotychczasowe spostrzeżenia. Po pierwsze: podatki musimy płacić i nic nie wskazuje, że kiedyś nie będzie trzeba tego robić. Po drugie: nie można liczyć na to, że państwo sfinansuje wszystko. Po trzecie: warto inwestować w naukę, gdyż przyniesie to profity. Po czwarte: albo zacznie się traktować ciężko pracujących naukowców w kraju poważnie, albo wszyscy wyemigrują do miejsc, gdzie zapewni im się dobre warunki pracy i życia. Czy jest szansa, aby sytuacja się poprawiła? Można powiedzieć, że jest światełko w tunelu. Zanim jednak zacznie się podążać w kierunku światła, trzeba zrozumieć dwie sprawy: 1.Państwo nie będzie dorzucało się do rozwijania ciekawych pomysłów, bo go nie stać. 2. Jeżeli chce się prowadzić badania, należy myśleć już nie tylko jak naukowiec, ale także jak przedsiębiorca. W tym miejscu chciałbym zacytować prof. Janusza Filipiaka, prezesa spółki ComArch, który przez 10 lat był wykładowcą w USA: Stany nauczyły mnie, że tam wykładowca musi być bardziej biznesmenem niż uczonym. W zalewie publikacji sława naukowa wymaga tych samych cech co biznes - uporu, umiejętności wybicia się, wymarketingowania siebie. Wydaje się, że słowa profesora w naszej rzeczywistości są herezją - przecież jeżeli będę ciężko pracował, starał się i miał same piątki w indeksie, to na pewno będę robił to, co sobie wymarzę. Otaczający nas świat jest bardziej skomplikowany, a prof. Janusz Filipiak ma rację. Czy to znaczy, że od jutra każdy biochemik, farmaceuta, fizyk, informatyk czy weterynarz ma zapisać się na studia typu marketing i zarządzanie? Nie mówię, że to byłoby złe rozwiązanie, ale chyba zbyt ekstremalne. Poza tym uważam, że znacznie lepiej sprawi się człowiek, który ma konkretną wiedzę rozbudowaną w określonej dziedzinie, niż omnibus, który zna się zarówno na matematyce dyskretnej, dyscyplinie finansów publicznych i biofizyce. Prowadzenie interesów w tym wypadku należy więc zostawiać tym, którzy mają wiedzę i pasję - innymi słowy naukowcom -przedsiębiorcom lub przedsiębiorcom z krwi i kości. Zmiana rozpatrywania innowacyjności jedynie na płaszczyźnie naukowej czy naukowo-biznesowej jest ważna szczególnie teraz, gdy Polska w latach ma otrzymać gigantyczne środki z Unii Europejskiej na wsparcie innowacji. Tylko w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka do rozdysponowania jest 7 mld euro, a drobne wynalazki mogą być finansowane również z wielu innych funduszy unijnych. Warto zastanowić się, czy w sytuacji, gdy mamy możliwość ubiegania się o wsparcie finansowe całej Unii Europejskiej, nasze państwo faktycznie przestanie interesować się rozwojem nauki i przestanie przeznaczać na nią środki. W tej chwili nic na to nie wskazuje. Jednakże państwo, które samo od niedawna ma do czynienia z wolnym rynkiem chce, aby naukowcy sami zaczęli na nim funkcjonować i odnosić sukcesy. Fundusze strukturalne, o których już wspomniałem, są najlepszym sposobem wypchnięcia ludzi mądrych na szerokie wody przedsiębiorczości. Nie tylko wpompowują środki w naukę, ale i tworzą nowe ramy współpracy prywatnych firm z uczelniami, które zwykle mówiły dajcie i wiedziały, że państwo da. Przedsiębiorcy, którzy do tej pory niechętnie dzielili się ciężko zarobionymi pieniędzmi, teraz będą zmuszeni zrobić kolejny rachunek ekonomiczny. W sytuacjach, gdy już mamy chęć i nawet jest szansa na pieniądze, zwykle okazuje się, że na przeszkodzie stoi prawo. W wypadku wspierania
9 innowacyjności, nie jest aż tak źle. Wśród aktów prawnych typu: ustawa o jednostkach badawczo - rozwojowych, ustawa o zasadach finansowania nauki, ustawa o finansowym wspieraniu inwestycji czy ustawy o utworzeniu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, 29 lipca 2005 r. pojawiła się ustawa o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej. Zadaniem tego aktu, z perspektywy psychologicznej, jest ogłoszenie przez państwo myśli: Przedsiębiorco! Są środki, możemy Ci pomóc, będziesz miał wsparcie, ale to TY musisz ponieść ryzyko. Rozwijaj istniejące technologie, kupuj i modernizuj technologie obce, ale ryzyko jest Twoje. Jak wskazuje art. 1 ustawy o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej, w szczególności zasady i tryb udzielania kredytu technologicznego i umarzania części tego kredytu oraz zasady nadawania statusu centrum badawczo - rozwojowego. Oba te pojęcia zostaną przybliżone w dalszej części artykułu. Wśród pojęć, które znalazły definicję w przedstawionej ustawie, a których jest stosunkowo sporo, szczególną uwagę należy zwrócić na określenie samej działalności innowacyjnej - jest to działalność związana z przygotowaniem i uruchomieniem wytwarzania nowych lub udoskonalonych materiałów, wyrobów, urządzeń, usług, procesów lub metod, przeznaczanych do wprowadzania na rynek albo do innego wykorzystania w praktyce. Aby rozjaśnić definicję ustawową - innowacja to nie tylko produkt, lecz każdy proces, decyzja biznesowa i organizacyjna, sprawiające, że firma jest bardziej efektywna. Według ustawy, nową technologią jest wiedza technologiczna w postaci wartości niematerialnych i prawnych (w szczególności wyniki badań naukowych i prac rozwojowych), która umożliwia wytwarzanie nowych lub udoskonalonych wyrobów lub usług i która nie jest stosowana na świecie dłużej niż 5 lat. Ustawa definiuje również takie pojęcia jak: duża inwestycja, inwestycja technologiczna oraz status centrum badawczo -rozwojowego. Wszystkie te definicje są potrzebne, aby określić co będzie wspierane przy pomocy kredytu technologicznego. Kredyt Technologiczny Kredyt technologiczny jest kredytem inwestycyjnym przeznaczonym dla przedsiębiorcy, udzielanym na realizację inwestycji technologicznej, którą jest: 1. zakup nowej technologii, jej wdrożenie i uruchomienie w oparciu o nią produkcji nowych lub zmodernizowanych wyrobów lub świadczenie nowych lub zmodernizowanych usług, 2. wdrożenie własnej nowej technologii i uruchomienie w oparciu o nią produkcji nowych lub zmodernizowanych wyrobów lub świadczenie nowych lub zmodernizowanych usług. Kredytem technologicznym nie może być finansowana realizacja: dużej inwestycji, czyli takiej, na którą wydatki przekraczają równowartość 50 mln euro; inwestycji w sektorze hutnictwa żelaza i stali, włókien syntetycznych, górnictwa węgla i rybołówstwa, produkcji, przetwarzania i wprowadzania do obrotu produktów, o których mowa w załączniku nr 1 do Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Kolejnym wymogiem stawianym przed przedsiębiorcą starającym się o kredyt technologiczny, jest to, ażeby nie znajdował się on w trudnej sytuacji ekonomicznej, czyli: 1. w przypadku spółki kapitałowej - wykazującemu niepokrytą stratę z lat ubiegłych, łącznie z wynikiem finansowym roku bieżącego, przewyższającą 50% wartości kapitału zakładowego oraz stratę w ostatnim roku obrotowym przewyższającą 25% wartości kapitału zakładowego, 2. w przypadku spółki nie będącej spółką kapitałową - wykazującemu stratę przewyższającą 50% wartości majątku spółki, stanowiącego mienie wniesione jako wkład lub nabyte przez spółkę oraz stratę w ostatnim roku obrotowym przewyższającą 25% wartości tego majątku, 3. spełniającemu kryteria kwalifikujące do wszczęcia wobec niego postępowania upadłościowego. W przypadku inwestycji technologicznej w sektorze budownictwa okrętowego, kredyt technologiczny może być udzielony wyłącznie na unowocześnienie lub modernizację istniejących stoczni w celu poprawy efektywności posiadanych instalacji i nie może być przeznaczony na restrukturyzację finansową stoczni. Udział własny przedsiębiorcy w finansowaniu inwestycji, na którą udzielany jest kredyt, nie może być mniejszy niż 25 proc. wartości inwestycji. Kredyt technologiczny udzielany jest na okres do 72 miesięcy, z możliwością 12 miesięcznej karencji w spłacie kapitału kredytu. Kwota kredytu, o który może się starać przedsiębiorca nie może przekroczyć równowartości w złotych 2 mln euro. Oprocentowanie to trzymiesięczny WIBOR (koszt pieniądza na rynku międzybankowym), obecnie 4,62 proc. w skali roku, powiększony o marżę banku w wysokości od 1 do 3,7 proc., w zależności od sumy pożyczki i okresu kredytowania (im krótszy, tym niższa marża). Bank pobiera jeszcze prowizję 1 proc. wartości kredytu. Najważniejsza jest jednak dla przedsiębiorców instytucja umorzenia kredytu technologicznego. Cała struktura umorzeń, zapisana w art. 6-8 ustawy jest rozbudowana i skomplikowana, dlatego trudno jest ją opisać na kilku ch, jednakże warto wskazać, że całkowita kwota umorzenia może wynosić do 1 mln euro. Aby kredyt technologiczny mógł funkcjonować, w Banku Gospodarstwa Krajowego utworzono Fundusz Kredytu Technologicznego, na który składają się: dotacje celowe z budżetu państwa określane corocznie w ustawie budżetowej, spłaty rat kapitałowych kredytów technologicznych, prowizje za udzielanie kredytów technologicznych, odsetki od udzielonych kredytów technologicznych, odsetki od lokat środków Funduszu w bankach, środki pochodzące z budżetu Unii Europejskiej oraz inne środki pochodzące ze źródeł zagranicznych niepodlegające zwrotowi. Art. 10 ust. 2 ustawy o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej wskazuje na co są przeznaczane środki Funduszu, art. 11 natomiast określa plan finansowy Funduszu. W kolejnej części artykułu znajdzie się opis centrum badawczo-rozwojowego i przedstawienie kilku ulg podatkowych dla inwestujących w nowe technologie. 9
10 T E M AT N U M E R U Zasady rekrutacji Zwolnieni z postępowania kwalifikacyjnego są laureaci i finaliści stopnia centralnego Olimpiad: Wiedzy o Prawach Człowieka, Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym oraz Historycznej. Prawo, jednolite studia magisterskie, stacjonarne, 5-letnie, limit miejsc: 200 Tel. (85) Nowa matura absolwenci z roku 2007: Wynik egzaminu maturalnego z historii lub wiedzy o społeczeństwie. Nowa matura absolwenci z lat 2002, 2005, 2006: 1. Wynik egzaminu maturalnego z historii lub wiedzy o społeczeństwie. 2. W przypadku niezdawania historii i wiedzy o społeczeństwie na egzaminie maturalnym kandydat zdaje egzamin testowy z historii lub wiedzy o społeczeństwie, do wyboru przez kandydata, wymagany poziom podstawowy lub podstawowy i rozszerzony Matura międzynarodowa (IB): (ewentualnie gdy będzie miejsce) 1. Wynik egzaminu maturalnego z historii. Wymagany poziom niższy (SL) lub poziom wyższy (HL). 2. W przypadku niezdawania historii na egzaminie maturalnym - podstawą kwalifikacji jest ocena z historii na świadectwie ukończenia szkoły średniej (ocena końcowa). Stara matura - patrz dół strony. Prawo, jednolite studia magisterskie niestacjonarne, 5-letnie, limit miejsc 200 Tel. (85) Nowa i stara matura. Nabór na podstawie wyników egzaminu maturalnego (egzaminu dojrzałości) z przedmiotów obowiązkowych. Termin rejestracji kandydatów: od 6 lipca br. Administracja, studia II stopnia, stacjonarne, 2-letnie, limit miejsc: 50 Tel. (85) Absolwenci studiów pierwszego stopnia kierunku administracja lub stosunki międzynarodowe - absolwenci szkół wyższych, które uzyskały akredytację PKA, przynajmniej na jednym z tych kierunków - nabór na podstawie złożenia wymaganych dokumentów. O przyjęciu na pierwszy rok studiów decyduje pozycja na liście sporządzonej na podstawie oceny na dyplomie. W przypadku kandydatów, którzy uzyskali tę samą ocenę na dyplomie o kolejności na liście decyduje średnia ocen ze studiów pierwszego stopnia. Termin rejestracji kandydatów: od 6 lipca br. Administracja, studia II stopnia, niestacjonarne, 2-letnie, limit miejsc: 400 Tel. (85) Absolwenci studiów pierwszego stopnia kierunku administracja lub stosunki międzynarodowe - nabór na podstawie złożenia wymaganych dokumentów. O przyjęciu na pierwszy rok studiów decyduje pozycja na liście sporządzonej na podstawie oceny na dyplomie. W przypadku kandydatów, którzy uzyskali tę samą ocenę na dyplomie, o kolejności na liście decyduje średnia ocen ze studiów pierwszego stopnia. Absolwenci pierwszego stopnia kierunków pokrewnych rozmowa kwalifikacyjna. Termin rejestracji kandydatów: od 6 lipca br. Europeistyka, studia I stopnia, stacjonarne, 3-letnie, limit miejsc: 50 Tel. (85) Nowa matura absolwenci z roku 2007: Wynik egzaminu maturalnego z historii lub wiedzy o społeczeństwie, wymagany poziom podstawowy lub podstawowy i rozszerzony. Nowa matura absolwenci z lat 2002, 2005, 2006: 1. Wynik egzaminu maturalnego z historii lub wiedzy o społeczeństwie. 2. W przypadku niezdawania historii i wiedzy o społeczeństwie na egzaminie maturalnym kandydat zdaje egzamin testowy z historii lub wiedzy o społeczeństwie, do wyboru przez kandydata. Stara matura - patrz dół strony. Europeistyka, studia II stopnia, stacjonarne, 2-letnie, limit miejsc: 50 Tel. (85) Absolwenci studiów pierwszego stopnia kierunków: europeistyka, stosunki międzynarodowe, politologia, administracja, socjologia, historia i inne pokrewne kierunki na podstawie wymaganych dokumentów złożonych przez kandydata. O przyjęciu na studia drugiego stopnia decyduje pozycja na liście rankingowej sporządzona na podstawie oceny na dyplomie studiów pierwszego stopnia i średniej ocen ze studiów. Termin rejestracji kandydatów: od 6 lipca br. Europeistyka, studia I stopnia, niestacjonarne, 3-letnie, limit miejsc: 150 Tel. (85) Nowa i stara matura. Nabór na podstawie wyników egzaminu maturalnego (egzaminu dojrzałości) z przedmiotów obowiązkowych. Termin rejestracji kandydatów: od 6 lipca br. Europeistyka, studia II stopnia, niestacjonarne, 2-letnie, limit miejsc: 150 Tel. (85) Postępowanie rekrutacyjne odbywa się na takich samych zasadach jak w przypadku stacjonarnych studiów II stopnia. Termin składania dokumentów: od 6 lipca br. Więcej informacji na stronie internetowej: 1. Wynik egzaminu dojrzałości z historii lub wiedzy o społeczeństwie. 2. W przypadku niezdawania historii i wiedzy o społeczeństwie na egzaminie dojrzałości podstawą kwalifikacji jest ocena z historii lub wiedzy o społeczeństwie ze świadectwa ukończenia szkoły średniej (ocena końcowa). 3. Kandydat nie spełniający warunków pkt. 1 lub 2 przystępuje do egzaminu testowego z historii lub wiedzy o społeczeństwie, do wyboru przez kandydata. Termin rejestracji kandydatów: od 14 maja br. 10
11 Czy warto było? Piotr Decyk student IV roku prawa Znana wokalistka, bardzo kochająca nauczycieli, śpiewała niegdyś: Czy warto było? To pytanie wcześniej lub później, często w przełomowych momentach życia, stawia sobie każdy z nas. Jednak, by odpowiedź była pozytywna, a my byśmy uniknęli rozczarowań, warto wyżej wspomniane pytanie stawiać sobie jak najwcześniej w formie czy warto jest?. Etapem, na którym z pewnością pojawi się to pytanie jest czas wybierania kierunku studiów. Każdy kierunek ma swoje wady i zalety. Jako że sam wybrałem drogę Temidy, postaram się tu przedstawić pozytywne aspekty trzech kierunków, które ma do zaoferowania Wydział Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Są nimi prawo, europeistyka i administracja. Na początek, szanowny kandydacie, powinieneś wiedzieć gdzie, co i jak możesz studiować? Na dwa pierwsze pytania odpowiedź znajduje się powyżej. Pozostaje kwestia, jak możesz studiować. W przypadku prawa będziesz miał do czynienia z pięcioletnimi, ciągłymi studiami zakończonymi tytułem magistra, gdyż są to jednolite studia magisterskie. W przypadku europeistyki czas trwania edukacji wynosi 3 lata i kończy się uzyskaniem licencjatu. Są to studia I stopnia. Możesz kontynuować je jako studia II stopnia i po okresie dwóch lat uzyskać tytuł magistra. Natomiast administracja jest u nas kierunkiem tylko uzupełniającym II stopnia, to znaczy, by na nią się dostać, musisz już posiadać licencjat, a wtedy czekają cię dwa lata prowadzące do zdobycia tytułu magistra. Wszystkie przedstawione powyżej kierunki na Wydziale Prawa UwB można studiować w systemie stacjonarnym (zajęcia w ciągu tygodnia - jak w szkole) i niestacjonarnym (zajęcia w ramach tzw. zjazdów odbywających się co dwa tygodnie w weekendy). Studia w systemie niestacjonarnym są studiami płatnymi. Opłata semestralna wynosi około 2000 złotych (szczegółowe informacje dostępne są na stronie internetowej wydziału: edu.pl). Jak wskazuje sama nazwa wydziału, priorytetową rolę odgrywa na naszym wydziale kierunek PRAWO. Właściwie jest to jedyna droga prowadzącą w objęcia Temidy. Na tym kierunku dowiesz się wielu praktycznych i ciekawych rzeczy. Na przykład: * Jak zwrócić zakupiony, wadliwy produkt, (w ramach zajęć z prawa cywilnego dotyczących praw konsumenta), * Czy warto zostać piratem morskim (w ramach zajęć z prawa międzynarodowego), * Jak ustalić ojcostwo (w ramach zajęć z prawa rodzinnego), * Jak nie dać wykorzystywać się pracodawcy (w ramach zajęć z prawa pracy), * Co zrobić, by jak najmniej zarobionej kasy oddawać państwu (w ramach zajęć z prawa podatkowego), * Co wyprawiają politycy (w ramach zajęć z prawa konstytucyjnego i teorii demokracji i prawa), * Kiedy i w jaki sposób może zatrzymać cię policjant ( w ramach zajęć z postępowania karnego), Tego oraz wielu innych rzeczy dowiesz się studiując prawo. Ale pamiętaj, studia to nie samo wkuwanie. Wiedzę można zdobywać na różne przyjemne sposoby. Nasz wydział to umożliwia. Program Erasmus pozwoli ci na odbycie części nauki za granicą, w Studenckiej Poradni Prawnej poczujesz przedsmak pracy w kancelarii prawnej, na symulacji rozprawy zapoznasz się z sądową rzeczywistością, a w licznych kołach naukowych, poznasz wielu ciekawych ludzi, z którymi będziesz mógł się zrelaksować w naszym pubie. Gdy już szczęśliwie staniesz się magistrem, otworzą się przed tobą kolejne możliwości. Aplikacja, do której przygotuje cię fachowe grono pracowników naukowych wydziału prawa, rozpostrze przed tobą perspektywę pracy w: sądownictwie (np. sędzia, prokurator, adwokat), urzędach i innych dziedzinach życia publicznego. Szerokie spectrum zdobytej tu wiedzy pozwoli z pewnością na prowadzenie własnej działalności gospodarczej a także na odnalezienie siebie na pozaprawniczym rynku pracy. A jeśli spodobały ci się studia, możesz rozpocząć studia doktoranckie bądź inne programy podyplomowe oferowane na wydziale. Do wyboru jest także EUROPEISTYKA. To stosunkowo młoda, ale prężnie rozwijająca się dyscyplina naukowa, która, ze względu na członkostwo Polski w strukturach Unii Europejskiej, ma przed sobą świetlaną przyszłość. Po skończeniu tego kierunku, jeśli pracowałaś\eś sumiennie, znane ci będą podstawy socjologii, politologii, ekonomii, stosunków międzynarodowych i prawa. Zrozumiesz otaczający nas świat, będziesz czytać miedzy wierszami bieżących wydarzeń, gdyż staną się one dla ciebie jasne, bo poznasz ich kulturowe uwarunkowania i mechanizmy funkcjonowania społeczeństw. Zdobyta tu wiedza przełoży się na możliwość pracy jako: * urzędnika Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, Sekretariatu Rady Unii Europejskiej i innych agend UE, * pracownika krajowych instytucji zaangażowanych w sprawy europejskie (Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, Kancelaria Sejmu i inne), * urzędnika krajowych ministerstw zaangażowanych we wdrażanie funduszy strukturalnych (Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, Ministerstwo Gospodarki i inne), * specjalisty ds. funduszy europejskich w urzędach wojewódzkich, marszałkowskich, powiatowych, gminnych), * specjalisty ds. międzynarodowych w firmach na rynku UE, * członka menedżmentu firm na rynku UE, * członka menedżmentu w przedstawicielstwach firm europejskich w Polsce, * specjalisty ds. europejskich w mediach. Było prawo, była europeistyka, czas na ADMINISTRACJĘ. Gdy ją ukończysz z tytułem magistra czekają na ciebie szerokie perspektywy przyszłego życia zawodowego. Administracja jest kierunkiem umożliwiającym zdobycie gruntownej wiedzy na temat podstaw prawa, ekonomii i stosunków międzynarodowych, a ponadto przygotowuje również do szeroko pojmowanej działalności społecznej i politycznej. Na absolwentów tego kierunku czekają stanowiska w: * ministerstwach, * urzędach państwowych i samorządowych, * firmach prywatnych i państwowych, * można podjąć także własną działalność gospodarczą. Drogi Czytelniku (potencjalny kandydacie na jeden z kierunków naszego wydziału), zastanawiasz się pewnie teraz, czym w sumie się to wszystko różni, skoro w każdym przypadku mamy podobne możliwości zawodowe. Sam się nad tym zastanawiam. Właściwie jest jedna podstawowa różnica - po prawie możesz robić wszystko to, co po europeistyce i administracji, ale po administracji i europeistyce nie możesz robić wszystkiego tego, co po prawie (odpadają zawody ściśle prawnicze). W telegraficznym skrócie wygląda to tak: * Prawo - to wymiar sprawiedliwości (sądy i organy ścigania, np. policja). * Europeistyka - wiąże się z szeroko rozumianymi strukturami europejskimi. * Administracja - to przede wszystkim życie zawodowego urzędnika. Tyle z mojej strony. Teraz sam/a musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: CZY WARTO JEST.? 11
12 Dlaczego europeistyka? Halina Woźnialis studentka I roku europeistyki Każdy z nas w dzieciństwie marzył o tym, kim będzie jak dorośnie. Psychologowie twierdzą, że marzenia zarówno te bardziej, jak i mniej realne są niezbędnym elementem rozwoju młodego człowieka. Podobno skłonność do bujania w obłokach świadczy o dużej inteligencji i wrażliwości jednostki. Tak więc stopniowo zaczynamy planować swoją przyszłą karierę zawodową. Standardowo: strażak, policjant czy piłkarz w wersji dla chłopców i modelka, piosenkarka i aktorka (najlepiej wszystko naraz) w wersji dla dziewczynek. Z biegiem czasu, w gwałtownym zderzeniu z rzeczywistością, plany ulegają stopniowym przemianom nabierając przy tym bardziej realnych kształtów. Staje się jasne, że aby zostać kimś, trzeba oprócz chęci posiadać także odpowiednie cechy charakteru, wrodzone predyspozycje. Mały Franio raczej nie zostanie stróżem prawa, bo bawiąc się z kolegami w policjantów i złodziei woli być tym drugim. Małgosi nie jest pisana kariera modelki, bo w wieku 14 lat nie ma 180 cm wzrostu i podobno jest za gruba (nie widać jej wszystkich żeber). Oprócz naszych zdolności, istotną rolę w podejmowaniu tej ważnej decyzji pełni opinia otoczenia rodziców, znajomych, nauczycieli. Ich wskazówki, a przynajmniej niektóre z nich, mogą okazać się bardzo cenne, o ile ich nadawcy pozostawiają nam do dyspozycji ostateczną decyzję i nie będą próbowali wpłynąć na nią zbyt nachalnie. Nie ma co oczekiwać od licealisty zakochanego w historii, że z ochotą wybierze jakiekolwiek niehumanistyczne, aczkolwiek przyszłościowe studia nawet, jeśli miałoby to oznaczać groźbę zasilenia grupy społecznej, zwanej potocznie bezrobotnymi. W przypadku mojego wyboru nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Myśl o tym, żeby wybrać się na europeistykę zrodziła się w mojej głowie mniej więcej rok temu. Wynika z tego, że była to decyzja podjęta prawie w ostatniej chwili, tym bardziej, że do tej pory widziałam siebie raczej na filologii rosyjskiej, niż jakimkolwiek kierunku związanym z prawem. Zdecydowały zarówno względy pragmatyczne, jak i pewna doza sympatii w stosunku do tematyki europejskiej. Gdy mówię znajomym, że studiuję europeistykę, wywołuję w ten sposób dwie reakcje. Czasami moi rozmówcy wyrażają lekkie zdziwienie, bo nie słyszeli o takim kierunku i nie za bardzo wiedzą, z czym to się je. Pozostali, którzy już się orientują w temacie stwierdzają, iż dobrze wybrałam, bo to kierunek przyszłościowy i modny. Czy tak właśnie jest okaże się za parę lat. Europeistyko czym jesteś? Aby dokładnie wyjaśnić to pojęcie trzeba zacząć od skrupulatnej definicji. Europeistyka to kierunek studiów oficjalnie uznany na polskich uniwersytetach zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 3 listopada 2003 roku. Według tego rozporządzenia absolwent powyższego kierunku powinien posiadać podstawową wiedzę z zakresu socjologii, politologii, ekonomii, funkcjonowania stosunków międzynarodowych oraz o państwie i prawie, wzbogaconą o znajomość europejskiej tradycji, historii i kultury, społeczno-politycznych uwarunkowań, integracji europejskiej (ze szczególnym uwzględnieniem adaptacji i przynależności Polski do Unii Europejskiej), struktury oraz prawnych i ekonomicznych aspektów funkcjonowania Wspólnot Europejskich, a także umiejętności rozumienia i analizowania zagadnień społecznych, politycznych, prawnych i ekonomicznych Unii Europejskiej. Absolwent będzie przygotowany do podjęcia pracy w administracji rządowej i samorządowej, instytucjach i organizacjach krajowych i międzynarodowych, organach Wspólnot Europejskich, przedsiębiorstwach współpracujących z krajami Unii Europejskiej oraz placówkach kulturalnych, wydawnictwach i środkach masowego przekazu 1. Jest to więc kierunek dający szerokie wykształcenie, łączący w sobie podstawy wielu nauk. Myślę, że ma to swoje dobre strony ze względu na zapotrzebowanie rynku pracy na wszechstronnie wyspecjalizowanych pracowników. Nigdy nie wiadomo, co z nabytej wiedzy przyda się, gdy staniemy przed obliczem pracodawcy. Dlaczego europeistyka? Wybrałam ten kierunek, bo interesuję się polityką, a szczególnie tematyką europejską i z tym właśnie chcę związać swoją przyszłość. Brzmi to niesamowicie banalnie, ale właśnie tak to ze mną było. Pojęcie Europa zawsze kojarzyło mi się z czymś więcej, niż tylko nazwą geograficzną. Jeżeli mówimy, że coś jest na europejskim poziomie, bądź spełnia europejskie standardy, mamy wówczas na myśli, że coś jest lepsze albo, po prostu najlepsze. Od kiedy Polska znalazła się w strukturach Unii Europejskiej, wzrósł prestiż naszego kraju, jak też tempo rozwoju gospodarczego. Taka sytuacja niejako wymusiła powstanie nowego kierunku studiów. Opisana powyżej definicja ukazuje zarys tego, co młody człowiek po skończeniu studiów wiedzieć i umieć powinien. Jest to bardzo różnorodna wiedza, która pozwala wykazać się absolwentowi zarówno wiadomościami z zakresu prawa wspólnotowego, jak i kultury, polityki czy też socjologii. Wkrótce przekonamy się, czy jest to kierunek przyszłościowy, ponieważ na rynku pracy powoli zaczynają pojawiać się absolwenci europeistyki. Mam nadzieję, że im się powiedzie i nie skończą w jakimś pubie w Anglii, lecz rozpoczną kariery w polityce lub administracji europejskiej. A absolwenci białostockiej europeistyki pójdą w ich ślady 1 źródło: Po praktykę aż z Łotwy W dzisiejszym wywiadzie dowiemy się, co studentka Uniwersytetu w Rydze znalazła takiego atrakcyjnego w Białymstoku, że postanowiła przyjechać tu na praktykę. 12 Ewelina Księżopolska: Powiedz mi Dace, dlaczego właśnie Białystok? Dace Kadovska: Kiedyś Lord Chesterfield powiedział: New skills and experience you can acquire by going out into the world. To napisałam w swoim liście motywacyjnym na wyjazd wymiany studenckiej. Do Białegostoku przyjechałam 2 lata temu na wymianę studencką Socrates/Erasmus. Studiowałam na Wydziale Prawa i przez pół roku miałam okazję poznać sposób nauki prawa, samo polskie prawo, możliwości pracy po studiach oraz rzeczywistą polska tradycję, kulturę i życie studentów w Polsce. Mam bardzo dobre wspomnienia o czasie spędzonym w Białymstoku. Myślę, że dlatego wybrałam Białystok. Podobało mi się tutaj. Tak po prostu... E.K.: Skąd wzięła się decyzja o wyjeździe z Łotwy w poszukiwaniu doświadczenia? D.K.: W tym roku kończę studia na Łotwie i przed rozpoczęciem pracy w tym państwie chciałam wykorzystać możliwość lepszego poznania Polski i Białegostoku. Miałam zamiar kontynuować studia magisterskie w Polsce, ale najważniejsze dla mnie było to, że chciałam iść o jeden poziom wyżej - jak już tu studiowałam to następnym krokiem musi być praca. Dlatego zdecydowałam się wykorzystać dalej wszystkie korzyści programu Socrates/Erasmus i zastosować zdobytą wiedzę i doświadczenia w praktyce oraz rozszerzać zainteresowania w prawie polskim. W dodatku, taka wiedza o prawie polskim jest bardzo doceniana na Łotwie, biorąc pod uwagę szybki rozwój stosunków ekonomicznych i politycznych między Łotwą a Polską. Jestem pewna, że praktyka w Białymstoku pomoże mi w mojej dalszej pracy. W dodatku, nie mogę nie wspomnieć o wspaniałej możliwości udoskonalenia języka polskiego, zwiększenia wiedzy o kulturze polskiej i spotkań z interesującymi ludźmi. E.K.: A w jaki sposób udało Ci się znaleźć praktykę w naszym mieście? D.K.: Znaleźć praktykę pomogła mi organizacja ELSA Białystok. Za to dziękuję Ewelinie (uśmiech), która znalazła kancelarię prawną do odbycia praktyki. Znalazłam informacje o możliwości wyjechania za granicę na praktykę w programie STEP organizowaną przez ELSA. Niestety, z przyczyn praktycznych nie mogłam wykorzystać tej możliwości, ale ELSA Białystok pomogła mi znaleźć praktykę poza programem STEP. Mam
13 .. Na co Ci to...? Ewelina Tomaszek studentka IV roku prawa i I roku europeistyki Jestem studentką czwartego roku prawa i pierwszego roku europeistyki. Co mnie skłoniło do studiowania dwóch kierunków? Tak naprawdę nie wiem. Już od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad studiowaniem drugiego fakultetu. Nie wiedziałam tylko jakiego. Do głowy przychodziły mi różne pomysły - filologia angielska lub rosyjska( żeby porządnie nauczyć się języka), dziennikarstwo, stosunki międzynarodowe.... Ciągle wymyślałam coś nowego. Znajomi i rodzina nie traktowali poważnie moich pomysłów, bo i mój zapał nie był za bardzo na serio. Kiedy byłam na trzecim roku prawa dowiedziałam się, że władze naszego wydziału planują otwarcie nowego kierunku studiów - europeistyki. Pomyślałam, że to jest coś dla mnie. Studiując europeistykę miałam szansę pogłębić swoją wiedzę na temat prawa europejskiego. Interesowało mnie zarówno prawo karne poszczególnych państw Unii Europejskiej, jak też współpraca międzynarodowa przy ściganiu przestępców. Europeistyka dała mi taką możliwość i mam nadzieję, że wiedza zdobyta na tych studiach pomoże mi w wykonywaniu wymarzonego zawodu prokuratora. Europeistyka ma także inne zalety, które zadecydowały o moim wyborze. Przede wszystkim znajomość języków. Na tych studiach obowiązkowe są dwa języki obce: dwie godziny w tygodniu angielskiego na dwóch poziomach i drugi język do wyboru, którego będziemy się uczyć przez całe pięć lat. W konsekwencji omawiany kierunek zapewnia obszerny kurs językowy, obejmujący także elementy języka fachowego, co jest bardzo istotnym argumentem przemawiającym za europeistyką. To, że są to studia bezpłatne i stacjonarne miało duże znaczenie ze względów ekonomicznych: wiadomo, że studia płatne to duży wydatek, więc mój skromny, studencki budżet mógłby tego nie przetrwać. Lokalizacja była o tyle istotna, że mając wszystkie zajęcia w jednym miejscu, mogę zdecydowanie łatwiej zorganizować sobie plan zajęć. Studiując dwa kierunki na tym samym wydziale, mam też możliwość przepisywania ocen z niektórych przedmiotów, które zaliczyłam już wcześniej na prawie. Dziekan dał mi możliwość skorzystania z IOS - Indywidualnej Organizacji Studiów, dzięki której mogę dowolnie układać sobie plan zajęć, dostosowany do moich potrzeb. Dzięki IOS jestem też łagodniej traktowana, jeżeli z jakichś przyczyn zdarza mi się nie dotrzeć na obowiązkowe ćwiczenia oraz mogę zaliczać kolokwia w innym terminie, jeśli nie uda mi się napisać ich z innymi studentami. Maturę zdawałam jeszcze w starym systemie, więc aby dostać się na europeistykę musiałam napisać egzamin wstępny, składający się z 50 pytań testowych. Zdecydowałam się praktycznie w ostatnim momencie, gdyż jeszcze tylko przez rok osoby ze starą maturą będą mogły zdawać egzaminy wstępne na studia. Przygotowania zajęły mi około trzech tygodni i wymagały przede wszystkim powtórki wiadomości z licealnego podręcznika do WOS. Po trzech latach studiowania prawa, większość materiału już znałam, część musiałam sobie przypomnieć. Egzamin nie poszedł mi jednak tak łatwo, jak myślałam: nie przyjęto mnie na studia od razu. Dostałam się dopiero w kolejnym naborze. Odbył się on, ponieważ wielu ludzi, którzy chcieli studiować europeistykę przestraszyło się nowootwartego kierunku i zabrało z uczelni swoje dokumenty. Faktycznie studiowanie kierunku, który wcześniej nie istniał, bycie swego rodzaju świnką doświadczalną jest nieco ryzykowne i wymaga sporej dawki odwagi. Myślę, że w następnych latach problem ten zostanie wyeliminowany, ponieważ kierunek okazał się bardzo ciekawy i powoli krzepnie organizacyjnie. Wiadomo, że na początku zdarzają się jakieś techniczne niedociągnięcia, ale wydają się one naturalne z punktu widzenia ogromu pracy biurowej, której wymaga założenie nowego kierunku na uczelni. To duże przedsięwzięcie administracyjne i władze naszego wydziału całkiem nieźle sobie z nim radzą. Studiowanie europeistyki jako drugiego kierunki ma mnóstwo zalet, nie tylko z punktu widzenia studentki prawa. Na pierwszym roku europeistyki jest spora grupka ludzi, dla których europeistyka jest drugim fakultetem - stanowi dodatek do socjologii, stosunków międzynarodowych oraz ekonomii. Każdy z tych kierunków europeistyka znakomicie uzupełnia o wiedzę o strukturach UE, jakże ważnych w dzisiejszych czasach, kiedy Polska stała się członkiem Wspólnot i znacząco wzrosło zapotrzebowanie na fachowców wyspecjalizowanych w prawie wspólnotowym i jego stosowaniu w Polsce. Kadra urzędnicza, wykształcona pod kątem instytucji unijnych jest i będzie bardzo potrzebna w procesie dostosowywania polskiej administracji do standardów UE. Studiowanie dwóch kierunków dziennie nie jest łatwą sprawą, ale nie jest też tak trudne jak się wydaje. Po początkowych trudnościach z dostosowaniem planu, wpadłam w rytm większej ilości zajęć i już po miesiącu nie miałam żadnych kłopotów organizacyjnych. Mam czas na pracę w Studenckiej Poradni Prawnej oraz na współpracę z Biuletynem. Jestem raczej domatorką, więc moje życie towarzyskie nie ucierpiało z powodu zwiększenia ilości zajęć. Wręcz przeciwnie - poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, z którymi spędzam miło czas nie tylko na zajęciach. Wiadomo, że sesja to nie jest najprzyjemniejszy okres w życiu studenta, ale przeżyłam już jedną podwójną i nie było źle. Zatem zachęcam wszystkich wahających się do złożenia papierów na europeistykę. Naprawdę warto! teraz praktykę w kancelarii prawnej i jestem bardzo zadowolona z tego. E.K.: Czy w związku z tym, że przyjechałaś tutaj z tak daleka, planujesz swoją przyszłość w naszym mieście i czy chcesz tu pozostać oraz podjąć pracę? D.K.: Rynek pracy rozwija się bardzo szybko i młodzi ludzie już nie szukają pracy obok domu, ale szukają domu obok pracy. To znaczy, że jeżeli będę miała dobrą możliwość pracy tu w Polsce, chętnie zostanę. Czas spędzony w Polsce pozwolił mi zrozumieć, że każdy ma tyle możliwości, ile sam chce zauważyć, a takich możliwości tutaj jest dużo. Jeżeli zostałabym, mogłabym wykorzystać odwrotnie moją wiedzę o prawie łotewskim tu w Polsce, znajomość języków, doświadczenie zdobyte na Łotwie. Białystok jest miastem, które już znam i bardzo mi się podoba, ale nigdy nie wiązałam miasta z sytuacją dobrej możliwości na studiach czy w pracy. Rynek pracy żąda mobilności. Ale oczywiście wspaniale byłoby tu zostać.... E.K.:. Istnieje ogólne przekonanie, że Białystok nie stwarza perspektyw rozwoju dla studentów i absolwentów prawa. Czy się z tym zgadzasz i w jaki sposób możesz ich zachęcić do pozostania tutaj, bo w sumie sama do nas przyjechałaś. D.K.: Wszystko zależy od tego, jak widzisz swoją przyszłość i co jest ważne, aby czuć się dobrze. Powiedziałabym, że małe miasta dają nawet większe możliwości rozwoju niż duże. Ale tylko wtedy gdy sama jesteś gotowa, aby dużo pracować. Z pomysłem, że łatwiej będzie w Warszawie czy w Irlandii nie wystarczy. Tam też trzeba pracować, ciężko. Oczywiście, po studiach wszyscy chcemy dużo zarabiać, ale przecież to też jest możliwe w Białymstoku. W tym mieście powstaje dużo nowych polskich i zagranicznych firm. Student zawsze może też realizować swoje pomysły, wykorzystać fundusze UE. Będąc aktywnym i kreatywnym wcale nie trzeba wyjeżdżać. Białystok potrzebuje takich ludzi i z pewnością daje dużo możliwości pracy i miejsca na nowe pomysły. Sama przyjechałam z dużego miasta. Mieszkałam i pracowałam w Rydze i mogę powiedzieć, że konkurencja na tamtejszym rynku pracy jest dużo większa niż w takim mieście jak Białystok. Tempo pracy i rozwoju jest bardzo szybkie i bez ciężkiej pracy oraz bez nieprzerwanego dodatkowego uczenia się nie jest łatwo długo wytrzymać na wysokim poziomie. Dlatego myślę, że nie jest warto trzymać młodzieży. Jesteśmy rożnymi osobami i każdy potrzebuje odnaleźć swój styl życia i pracy. Rozmawiała Ewelina Księżopolska studentka II roku prawa i I roku europeistyki 13
14 Lek na całe zło? Zawód notariusza zawsze budził i budzi mnóstwo kontrowersji. Dyskusje dotyczą dwóch aspektów tej działalności. Pierwszy z nich to sam dostęp do zawodu, co wydaje się być zjawiskiem powszechnym dla wszelkich profesji, do wykonywania których niezbędne jest zdanie egzaminu kończącego aplikację. Druga kwestia związana jest już z samym prowadzeniem notariatu, a mianowicie z zagadnieniem taksy notarialnej. Wszelkie gorliwe dysputy na ten temat powróciły ze zdwojoną siłą w przeciągu kilku ostatnich miesięcy. Powodem tego stanu rzeczy jest planowana przez obecnego Ministra Sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobro kompleksowa reforma wymiaru sprawiedliwości, obejmująca zarówno zmianę obowiązującego prawa, jak również reorganizację sądownictwa i innych grup wykonujących zawody prawnicze. W chwili obecnej zagadnienie taks notarialnych uregulowane jest Rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 28 czerwca 2004 roku. Projektowana zmiana ustawy: Prawo o notariacie oraz aktów wykonawczych, wśród nich także rozporządzenia określającego maksymalną wysokość opłat notarialnych, stanowi kość niezgody pomiędzy Ministerstwem Sprawiedliwości a Krajową Radą Notarialną i wywołuje ożywioną polemikę wśród środowisk prawniczych. Nie ulega wątpliwości, że proponowaną zmianę w przedmiocie taksy notarialnej należy określić jako radykalną. Z projektu rozporządzenia z 2006 roku oraz z jego uzasadnienia wynika bowiem, iż maksymalne stawki taksy notarialnej miałyby zostać obniżone średnio o 50%. Wydaje się więc słusznym stwierdzenie, iż tak daleko idąca ingerencja wymaga odpowiedniego uargumentowania. Należy zatem postawić pytanie, czy argumentacja przedstawiona przez ministerstwo jest adekwatna do proponowanych zmian? W uzasadnieniu czytamy, że obniżenie maksymalnych stawek taksy notarialnej przyczyni się do przyspieszenia tempa rozwoju budownictwa mieszkaniowego i ułatwi zaspokojenie jednej z podstawowych potrzeb obywateli, jaką jest posiadanie własnego mieszkania. Jest to założenie chybione. Przyczyn złego stanu rzeczy należy upatrywać w deficycie lokali mieszkalnych i ich cenie. To są realne przeszkody w kupowaniu mieszkań przez obywateli. Zupełnie nieprzekonującym argumentem jest, że obecna wysokość taksy notarialnej blokuje możliwość nabycia nowego lokalu. Problemem przy nabywaniu nowych lokali jest generalny brak środków po stronie obywateli na zakup tych lokali, których ceny systematycznie idą w górę - mówi Anatol Surowiec, Prezes Izby Notarialnej w Białymstoku. Przy obrocie nowymi lokalami nabywanymi od deweloperów kwota opłaty notarialnej w dotychczasowej wysokości stanowi promil w stosunku do całościowych kosztów nabycia tego lokalu. Wyższą wartością jest sam podatek od czynności cywilnoprawnych. - dodaje. Obniżenie maksymalnych stawek taksy notarialnej spowoduje zatem niewielkie wahania w całkowitej kwocie zakupu nowego mieszkania. Nie jest zatem tak, że potencjalny 14 Piotr Lachowicz student IV roku prawa nabywca będzie swą decyzję uzależniał od wysokości opłaty notarialnej. Nieco inaczej wygląda kwestia wtórnego obrotu lokalami mieszkalnymi. Przy obrocie lokalami między osobami najbliższymi, jesteśmy otwarci na wysokość opłaty notarialnej. Stowarzyszenie Notariuszy Polskich w imieniu całej korporacji notariuszy zaproponowało Ministerstwu obniżenie obecnej wysokości taksy notarialnej nawet o 50% w tym celu, aby umożliwić młodym ludziom nabycie lokalu po niższych kosztach - wyjaśnia Anatol Surowiec. Podobnie nieadekwatnym do powagi proponowanych zmian argumentem wydaje się być próba łączenia faktu obniżenia maksymalnych stawek taks notarialnych z rozwojem działalności gospodarczej. Projektodawca za przykład podaje tu zawieranie umów oraz podwyższenie kapitału zakładowego spółek kapitałowych. Kodeks spółek handlowych wśród wymogów powstania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w pierwszej kolejności stawia obowiązek zawarcia umowy spółki w formie aktu notarialnego. Jednakże zaraz potem wymienia obowiązek wniesienia przez wspólników wkładów na pokrycie całego kapitału zakładowego. Ten drugi warunek jest z punktu widzenia wspólników większym problemem, aniżeli sporządzenie umowy spółki w formie aktu notarialnego. Spółki kapitałowe są przedsiębiorcami. Minimalny kapitał zakładowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wynosi 50 tys., a spółki akcyjnej 500 tys. złotych. Z łatwością zauważyć można, że konstrukcja spółek kapitałowych z założenia (jak również z samej nazwy) przystosowana jest do koncentracji dużego kapitału. Trudno zatem przyznać rację wnioskodawcy projektu, iż opłaty notarialne są dla wspólników wyżej wskazanych spółek najistotniejszym problemem. Wszystkie koszty łącznie z podatkiem od czynności cywilnoprawnych przy zakładaniu nowych podmiotów gospodarczych wynoszą około złotych - tłumaczy Anatol Surowiec. Nie sądzę, aby tego rodzaju argumenty miały jakiekolwiek merytoryczne uzasadnienie, jakoby wysokość stawek notarialnych blokowała rozwój działalności gospodarczej - przekonuje. Należy również stwierdzić, iż forma aktu notarialnego nie jest obligatoryjna w przypadku powoływania do życia spółek osobowych, które to spółki są na pewno bardziej powszechnymi formami organizacji. W świetle ustawy o swobodzie działalności gospodarczej notariusz jest przedsiębiorcą, prowadzi bowiem we własnym zakresie działalność gospodarczą. Na tym tle projektodawca skonstruował kolejny argument stwierdzając, iż zwiększenie liczby osób wykonywających zawód notariusza nie spowodowało, na zasadach wolnego rynku, obniżenia pobieranych przez notariuszy od obywateli opłat za czynności notarialne. Przeciwnie, pobieranie przez poszczególnych notariuszy opłat za czynności notarialne w wysokości niższej niż stawka maksymalna traktowane jest przez środowisko notariuszy jako nieuczciwa konkurencja. Z tym poglądem nie zgadza się Anatol Surowiec mówiąc: Rozporządzenie ministra określa maksymalne stawki notarialne. Oznacza to, że notariusz nie może pobrać wyższego wynagrodzenia niż określa rozporządzenie. Nie ma natomiast żadnego problemu, jeżeli notariusz w wyniku negocjacji z klientami pobierze opłatę niższą. W takiej sytuacji samorząd notarialny nie zgłasza żadnych pretensji wobec notariusza pobierającego opłatę niższą. Na tym etapie rozważań dotyczących argumentacji Ministerstwa Sprawiedliwości nasuwa się wniosek, iż projektodawca w planowanych zmianach widzi sposób na uleczenie większości problemów dręczących polskie społeczeństwo. Ale czy są to jedyne pobudki, jakimi kierował się resort i partia rządząca generując treść nowego rozporządzenia? Na to pytanie stanowczej odpowiedzi udziela Prezes Izby Notarialnej w Białymstoku: Informacja od Ministra o zmianie taksy, i to o połowę, miała miejsce w sierpniu ubiegłego roku, a więc przed wyborami samorządowymi. Partia Rządząca PIS chciała uzyskać efekt typowo wyborczy oraz polityczny i ten efekt uzyskała. Wydaje się, że to stwierdzenie jest bardzo trafne. Nie ulega wątpliwości, iż propozycja Ministra Sprawiedliwości brzmi bardzo atrakcyjnie. Prezes Izby Notarialnej w Białymstoku zwraca również uwagę na ogólny kierunek polityki partii rządzącej, zmierzający do eliminacji przejawów jakiejkolwiek samodzielności korporacyjnej. Partia PIS jest niechętna jakiemukolwiek samorządowi, poczynając od samorządu terytorialnego, a kończąc na samorządach korporacyjnych. W swoich poczynaniach legislacyjnych od początku do chwili obecnej zmierza, jeśli nie do unicestwienia, to do ubezwłasnowolnienia poszczególnych samorządów. Należy zatem planowane zmiany w wysokości maksymalnych stawek taksy notarialnej nazwać półśrodkami do osiągnięcia zamierzonego celu, jakim jest przejęcie kontroli nad samorządami korporacyjnymi. Dyskusje oraz szum medialny na temat taksy notarialnej są kwestią drugorzędną, którą należy rozpatrywać w obrębie korporacji notarialnej. Zagadnieniem bardziej istotnym jest przygotowywany projekt ustawy: Prawo o notariacie, przewidujący zmiany, które tak naprawdę ubezwłasnowolnią notariat. Nie będziemy mieli żadnego wpływu na kwestie związane z funkcjonowaniem korporacji - dodaje. Zwraca zatem uwagę dwukierunkowy charakter działań Ministerstwa Sprawiedliwości. Z jednej strony jest to dążenie do osłabienia finansowej kondycji samorządu notarialnego, z drugiej natomiast pozbawienie go samodzielności organizacyjnej. W naszej ocenie Minister Sprawiedliwości jako nadzorujący notariat i mający bezpośredni wpływ na to, kto wchodzi do tej korporacji i w jakiej kondycji znajduje się ta korporacja, powinien dbać o tę kondycję zarówno od strony merytorycznej, jak również finansowej. Dobra kondycja notariatu powoduje, że korporacja funkcjonuje dobrze, a co za tym idzie, zachowane jest bezpieczeństwo obrotu prawnego, a to jest cel podstawowy. Proponowane zmiany z pewnością ucieszą osoby, które w najbliższym czasie zmuszone będą dokonać jakiejkolwiek czynności u notariusza. Nie jest jednak prawdą, wbrew temu co twierdzą
15 przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, iż obniżenie maksymalnej wysokości stawki taksy notarialnej przyczyni się do wzrostu liczby czynności notarialnych. Liczba czynności notarialnych w ostatnich latach jest stała. Wahania mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Jest przecież oczywiste, że jeżeli obywatele nie mają potrzeby dokonywania czynności przed notariuszem, to nie będą tego czynić nawet wtedy, gdyby opłaty notarialne zostały w ogóle zniesione - tłumaczy Prezes Izby Notarialnej w Białymstoku. Mówi się, że: Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W przypadku obniżenia wysokości maksymalnych stawek taksy notarialnej problem wydaje się być o wiele głębszy. Zmiana wysokości opłat notarialnych stanowi jedynie czubek góry lodowej, jaką jest całość zapowiedzianych przez Ministra Sprawiedliwości działań reformacyjnych. Niemniej jednak każda planowana reforma wymaga odpowiedniego uzasadnienia, bez względu na to, czy ma charakter ogólny czy szczególny, jak to miejsce w przypadku taks notarialnych. Trudno zaś ocenić argumentację strony rządowej jako adekwatną do proponowanych zmian. Większość przedstawionych w uzasadnieniu argumentów nie jest na tyle mocna, aby była w stanie odeprzeć kontrargumentację przytaczaną przez stronę przeciwną w trwającej od dłuższego czasu polemice. Wolontariusz... Nie tylko student... w obozie dla uchodźców palestyńskich Marzena Romanowska II rok administracji W ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych funkcjonują dwie agencje ds. pomocy uchodźcom. Pierwsza z nich UNHCR zajmuje się osobami, które na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem (...) przebywają poza granicami państwa, którego są obywatelami 1. Druga UNRWA powołana została wyłącznie dla uchodźców palestyńskich. Na potrzeby funkcjonowania agencji, zostali oni zdefiniowani jako osoby, których miejscem zamieszkania, pomiędzy czerwcem 1946 a majem 1948, była Palestyna, a które utraciły swoje domy i środki do życia w wyniku konfliktu izraelsko-arabskiego z 1948 roku oraz ich potomkowie 2. Uchodźcy palestyńscy stanowią zatem specyficzną kategorię uchodźców, ich status jest bowiem dziedziczny, a liczebność od początku konfliktu do roku 2005 nie zmalała, a wzrosła - z 914 tysięcy do około 4,3 miliona osób. Dheisheh jest jednym z pięciu największych obozów dla uchodźców palestyńskich na Zachodnim Brzegu. Pojechałam tam pod koniec grudnia ubiegłego roku, w czasie krótkiej podróży po Izraelu. Obóz utworzony został w roku Obecnie na jednym kilometrze kwadratowym mieszka ponad 12 tysięcy Palestyńczyków. Od strony, z której wjeżdżam do Dheisheh trudno określić, gdzie zaczyna się sam obóz. Kierowca wysadza mnie obok punktu rozładunku pomocy żywnościowej i woła miejscowego chłopaka, żeby zaprowadził mnie do siedziby organizacji Karama, która miała być moim punktem przystankowym w Palestynie. Kiedy docieramy na miejsce okazuje się jednak, że drzwi są zamknięte. Deszcz leje, mój przewodnik mówi tylko po arabsku, komórka straciła zasięg tuż za murem granicznym, a ja zaczynam się zastanawiać, co mi w ogóle strzeliło do głowy, żeby tu przyjechać. Chłopak pokazuje jednak, żebym poszła za nim. Wchodzimy d o jakiegoś domu. Okazuje się, że mieszka tu Tamer, który pracuje w Karamie i - dzięki Bogu - mówi po angielsku. Po chwili pojawia się też jego mama, siostry, brat oraz pół tuzina innych dzieci. Zaczynają mnie 1 Definicja na podstawie Konwencji genewskiej z 1951 roku o statusie uchodźców [w:] 2 Definicja za 3 Dane statystyczne na podstawie informacji UNRWA [w:] witać (spośród arabskich słów jestem w stanie wyłowić tylko Bolanda, czyli Polska) i prowadzą do pokoju. Tamer pyta mnie o studia. Bąkam coś pod nosem o prawie międzynarodowym. Widzę uśmiech na jego twarzy. Pyta: Uczycie się o nas? Odpowiadam, że tak. To dobrze, chcemy, żeby wszyscy o nas wiedzieli. Siostra Tamera przygląda się moim nogom. Pyta, dlaczego nie mam skarpet, skoro jest tak zimno. Pokazuję, że mam takie krótkie i nie widać ich spod butów. Tamer zaczyna się śmiać. Mówi, że siostra chce pożyczyć pieniądze i kupić mi skarpety, bo najwidoczniej jestem biedniejsza niż oni. Zaczyna się robić zamieszanie. Mama wyznacza odpowiedzialnych za poszczególne czynności. Ktoś przynosi grzejnik (jest potwornie zimno, a o centralnym ogrzewaniu można tylko pomarzyć), inni zabierają się za suszenie mojego plecaka i kurtki. Widzę, że z kartonów wyjmowane są nowe talerze, na których po chwili pojawiają się słodycze. Pijemy herbatę, a przez pokój przechodzi niekończąca się fala różnych osób, które chcą się przywitać. Po drugiej dziesiątce tracę rachubę. Nie rozmawiamy o polityce. Dzieci siadają mi na kolanach i zaczynamy oglądać arabskie bajki w telewizji. Po kilku godzinach stwierdzam, że chyba najwyższa pora już iść. Tamer prowadzi mnie do siedziby Karamy. Budynek wygląda jak wszystkie inne w obozie, jakby były budowane w pośpiechu i bezładnie. Nad drzwiami skromny szyld informujący o tym, co się znajduje w środku. Celem Karamy jest pomoc dzieciom, a także aktywizacja palestyńskich kobiet. W Dheisheh znajdują się tylko dwie szkoły, podczas gdy oficjalne dane UNRWA mówią o liczbie 2700 uczniów. Kiedy później oglądam te szkoły, okazuje się, że dzieci uczą się w klasach osobowych, dlatego wiele z nich ma problemy z nauką. Takim dzieciom pomaga Karama. Jest tam kilku stałych wolontariuszy, Palestyńczyków, ale przyjeżdżają też chętni z zagranicy. Łatwiej, jeśli mówią po arabsku, wtedy mogą pomagać dzieciom w lekcjach. Uczą też obsługi komputerów i angielskiego. Kobiety, które w czasie intifady nie mogły skończyć szkoły, przychodzą do Karamy na specjalne kursy uzupełniające. Ich ukończenie umożliwia im kontynuowanie nauki na uniwersytecie. Oglądam z zainteresowaniem poszczególne sale. Sala komputerowa, kuchnia. Biblioteka ma nowe regały, na których zmieściłoby się sporo książek. Stoją jednak w większości puste, bo nadal brakuje sponsorów. Na podwórku widzę bawiące się dzieci. Pada śnieg, czyli jutro szkoła będzie zamknięta. Powód do radości, jak w każdym innym miejscu na świecie. Okoliczne obozy są do siebie podobne. W mniejszych nie ma szkół i dzieci dojeżdżają do nich autobusem. W większych można spotkać nawet niewielkie sklepy. Domy są rozrzucone bezładnie, a większość ulic jest tak wąska, że żaden samochód nie jest w stanie tamtędy przejechać. W Dheisheh jest miejsce, które mieszkańcy nazywają parkiem. To kawałek placu ogrodu przed jednym z domów, jakieś 30 metrów kwadratowych. Od niedawna obóz ma własny cmentarz. Wcześniej jeden duży cmentarz przypadał na kilka obozów, potem przez jego środek przeprowadzono mur. Na niektórych nagrobkach widać zdjęcia młodych mężczyzn, na każdym jest krótki opis, w jaki sposób zginęli: strzelanina w Bazylice Narodzenia w Betlejem, wybuch bomby w samochodzie. Spędziłam w Palestynie niewiele ponad tydzień, ale wydaje mi się, że żadne inne miejsce na świecie nie jest w stanie pokazać tego, jak wybiórczo może być stosowane prawo międzynarodowe. Widziałam mur, który - choć uznany przez MTS za nielegalny już w 2004 roku - stoi do dziś. Widziałam na posterunku granicznym ludzi, których żołnierze nie chcą przepuścić tylko dlatego, że bardziej zajmuje ich czytanie gazety. Widziałam opustoszały Hebron i ulice, po których mieszkańcy boją się chodzić. Widziałam siatki zabezpieczające przed kamieniami rzucanymi przez izraelskich osadników. Widziałam w domach schorowanych ludzi, którzy nie mają pozwolenia na przejazd do szpitala po drugiej stronie muru. O tym wszystkim nie donoszą codzienne serwisy. Jak tylko zdam egzaminy w zimowej sesji, jadę tam znowu. Tym razem jako wolontariusz. Więcej informacji o Karamie na: 15
16 Europejskie Spotkanie Młodych Taizé - pielgrzymka inne niż wszystkie Europejskie Spotkanie Młodych to wyjątkowe cztery dni. Wyjazd jedyny w swoim rodzaju. Dlaczego? Za 300 zł (+ 40 euro na miejscu) można zobaczyć kawałek świata, poznać ludzi z całej Europy i last but n ot least przeżyć coś, co może na zawsze odmienić nasze życie. Nie jest to typowa wycieczka zagraniczna. Na Taizé nie pije się alkoholu. Nie ma imprez. Mimo to, a może właśnie dlatego tysiące młodych ludzi co roku zjeżdża się w jedno miejsce po to, aby się poznać, razem pomodlić i wymienić poglądy oraz doświadczenia. Taizé to czas wyciszenia i wsłuchania się w siebie. Uważam, że jest to niezwykle potrzebne, zwłaszcza ludziom młodym, zagubionym, szukającym swojej drogi życiowej, ale nie tylko. To doskonały moment na przemyślenie ważnych spraw. Życie - zwłaszcza studenckie - pędzi czasem w zawrotnym tempie. Zdarza się, że zapominamy o rzeczach naprawdę ważnych. To Spotkanie nam o nich przypomina. Motywuje do zmiany na lepsze. Aby w nim uczestniczyć nie trzeba być praktykującym katolikiem. Wystarczy umieć odnaleźć się w grupie i razem z nią każdego dnia przeżywać wspaniałą przygodę. Na Spotkania Taizé naprawdę warto jeździć. Piękne wspomnienia i cenne doświadczenia mogą wzbogacić życie każdego z nas. Wszystko zaczęło się od Ojca Roger i małej wsi Taizé w Burgundii, we Francji. Fundamentem Wspólnoty od początku był ekumenizm. Na początku Bracia pomagali chorym i ubogim. Później zaczęli organizować spotkania dla młodzieży. Wspólnota powoli się powiększała. Idea zaczęła wędrówkę po całej Europie. W Polsce Spotkanie odbyło się w Warszawie i we Wrocławiu. Europejskie Spotkanie Młodych - pielgrzymka zaufania przez ziemię - trwa od 28 grudnia do 1 stycznia. Ma przede wszystkim charakter religijny. Tak naprawdę jednak, od pielgrzymów zależy, jak przeżyją ten czas. W programie każdy znajdzie coś dla siebie. Obok modlitwy są ciekawe spotkania tematyczne i wycieczki z przewodnikiem. W tym roku Taizé miało odbyć się w Chorwacji. Byłam bardzo ciekawa tego kraju i jego stolicy. Dużo słyszałam o malowniczych nadmorskich kurortach i autostradach, porównywalnych do tych we Włoszech. Chorwacja to jednak Bałkany, a więc wojna, która pochłonęła tysiące ofiar. Jacy są Chorwaci, czy będzie podobnie jak rok temu w Mediolanie? Nie mogłam doczekać się wyjazdu. Gdy nasz autokar dojechał do hal targowych Zagrebacki Velesajam, miasto pokrywała gęsta mgła. Powitała nas grupa wolontariuszy z Polski. Mieszkańcy Zagrzebia długo przygotowywali się do naszego przyjazdu i z radością na nas czekali. Pielgrzymów miały przyjąć rodziny w parafiach stolicy i okolic. Dostaliśmy program pielgrzymki, oraz bony na jedzenie i przejazdy. Animatorzy (byłam jednym z nich) otrzymali też materiały do dyskusji w międzynarodowych grupach oraz wskazówki jak dojechać do swojej parafii. 16 Karolina Wollny studentka V roku prawa Mieliśmy mieszkać w miejscowości Velika Gorica, w parafii Św. Piotra i Pawła. Głównym środkiem lokomocji w mieście są tramwaje. Niestety, nigdzie nie ma oznaczonej stacji. A więc w drogę! Dołączają do nas Włosi, Szwajcarzy, Francuzi i inni. Na stacji kolejowej czeka już komitet powitalny, który prowadzi nas do kościoła. Możemy wreszcie odpocząć i coś zjeść. Wcześniej jednak trzeba się zarejestrować. Nie jest to proste. Pomieszczenie jest małe, a nas dużo. Wszyscy mówią jednocześnie. Po kilku godzinach opuszczam wreszcie kościół w towarzystwie 3 koleżanek i Martiny, u której będziemy mieszkać. Mamy szczęście, prawie wszyscy mówią po angielsku. Następny dzień zaczyna się wspólną modlitwą ekumeniczną. Dołączam do grupy animatorów siedzących na podłodze przed ołtarzem. Czytamy psalmy - każdy w swoim języku. Przy akompaniamencie gitary śpiewamy kanony, czyli pieśni z Taizé takie jak: Tu sei sorgente viva (Ty jesteś źródłem życia), Nada te turbe (Już się nie lękaj), The Kingom of God (Królestwo Twe Panie). Przy modlitwie Ojcze Nasz czuję się jak w wieży Babel. Potem idziemy do szkoły na dyskusje w międzynarodowych grupkach. Drugi raz mam przyjemność poprowadzić rozmowę. Jest to świetna okazja, aby się poznać, wymienić poglądy a przy okazji poćwiczyć język angielski. Przy miłej konwersacji czas szybko płynie. Musimy złapać pociąg do Zagrzebia, aby dotrzeć do Velesajam na lunch. Spożywamy go siedząc na podłodze, dlatego dobrze jest mieć karimatę. Głód zaspokojony i można zacząć zwiedzać. Mimo mgły dobre humory nas nie opuszczają. W sumie jest ponad 40 tysięcy pielgrzymów. Ku mej wielkiej radości jest dużo Włochów, m. in. Fabio z Wenecji i Andrea z Mediolanu. Język włoski to moja pasja, dlatego podchodzę do nich i zaczynam rozmowę. Wzbudzam powszechne zdziwienie i podziw. Zachwycamy się Starówką, sklepami i knajpkami. Zwiedzamy katedry, wjeżdżamy kolejką, aby podziwiać panoramę miasta. Zagrzeb swoim wyglądem przypomina Wiedeń. Mimo braku metra to prawdziwa metropolia. Elegancka architektura i zadbane ulice na każdym kroku przypominają, że zwiedzamy europejską stolicę. Ściemnia się. Pora wracać na kolację. Po dniu pełnym wrażeń czujemy ogromne zmęczenie. Mimo to z radością zajadamy się skromnym (za to pysznym!) pielgrzymkowym jedzeniem. Obserwujemy popisy Portugalczyków i Włochów, którzy - jak co roku - najładniej tańczą i śpiewają. Zbliża się jeden z najpiękniejszych momentów pielgrzymki - modlitwa wieczorna. To chwila, na którą czekałam cały rok. Odbywa się zawsze w jednej z hal. Na ścianie jest rozwieszone pomarańczowe płótno, podświetlone przez lampki. Wokół niego umieszczone są elementy sakralne, ale wszystko w duchu ekumenizmu. Ołtarz, obok krzyż Wspólnoty Taizé. Całość oświetlają świece ustawione na stojakach. Miejsce modlitwy jest zbudowane z prostych materiałów. Nie ma tu witraży, ani złotych ozdób, ale nie o to przecież chodzi. Sala ciszy robi ogromne wrażenie właśnie przez swoją prostotę. Czuję się jak w najpiękniejszej świątyni. Przed ołtarzem, na podwyższeniu klęczą Bracia ze Wspólnoty Taizé, zatopieni w modlitwie. Kiedy słyszę Laudate dominum śpiewane przez chór, ciarki przechodzą mi po plecach. Potem wszyscy modlimy się w chwili ciszy. Kilkanaście tysięcy ludzi. Sala wielkości czterech boisk sportowych. Każdy z nas siedzi na podłodze zamyślony. Tej chwili nie zakłóca żaden hałas. Podniosły nastrój udziela się nam wszystkim. Modlitwę prowadzi Brat Alojs - zastępca Ojca Roger. Wita wszystkich pielgrzymów, wymienia też Polaków. Dziękuje nam za tak liczne przybycie. Nadchodzi 31 grudnia, Sylwester. Obchodzimy go w swojej parafii. Organizowane jest Święto Narodów. Każda nacja ma przedstawić swój regionalny taniec lub coś zaśpiewać. Polacy tańczą poloneza. Dostajemy gromkie brawa. Zabawa jest wspaniała, tańce do białego rana. Ta noc jest magiczna, jak zresztą całe Taizé. Impreza kończy się o piątej rano. Następnego dnia (a właściwie parę godzin później) czeka nas ostatni element Europejskiego Spotkania: msza noworoczna, a po niej uroczysty obiad u rodzin. Możemy na spokojnie porozmawiać z naszymi gospodarzami, spróbować regionalnej kuchni i zrobić pamiątkowe zdjęcia. Czujemy się tu jak w domu, nie chcemy się z nimi rozstawać. Nestor rodu wygłasza mowę, po której mam mokre oczy, wspomina naszego wielkiego Polaka - Karola Wojtyłę. Chwila jest niezwykle wzruszająca. Ja też mówię parę słów. Dostajemy piękne prezenty. Rozmawiamy, cieszymy się ostatnimi chwilami spędzonymi w tym domu. Zdjęcia, uściski, podziękowania, łzy.to niesłychane jak bardzo zżyłam się z tymi ludźmi. Nie chcę tracić z nimi kontaktu. Wymieniamy się adresami. Żegnam się z organizatorami Taizé, błyskają flesze od aparatów. Najchętniej wcale bym stąd nie wyjeżdżała. Niestety trzeba się pożegnać. W ciągu tych paru dni staliśmy się jedną, wielką rodziną. Cały rok czekałam na Taizé Zagrzeb. Spędziłam ponad 20 godzin w autokarze, ale byłam szczęśliwa. Wiedziałam, że przeżyję coś niezwykłego. Czas spędzony w Chorwacji dał mi siłę, zmienił podejście do życia. Dzięki Europejskiemu Spotkaniu nic już nie jest straszne, codzienna gonitwa stała się jakby wolniejsza. Pięć dni minęły jak jedna chwila, za szybko. Za rok Europejskie Spotkanie Młodych odbędzie się w Genewie. Już teraz postanowiłam, że zrobię wszystko, aby tam pojechać.
17 KAZUS SPP Stan faktyczny Błażej Młynarczyk student IV roku prawa Pan X od stycznia 1992 roku odbywał karę łączną 6 lat pozbawienia wolności z art k.k. w zw. z art k.k. W grudniu 1995 roku został warunkowo zwolniony z zakładu karnego. W 1997 roku odwieszono mu warunkowe zwolnienie ze względu na brak kontaktu z nadzorującym go kuratorem. Karę odbył w okresie od lutego 2002 roku do czerwca 2004 roku. W 2006 roku Pan X popełnił przestępstwo ponownie z art k.k. Na podstawie powyższego stanu faktycznego czyn Pana X został zakwalifikowany jako czyn popełniony w warunkach recydywy specjalnej wielokrotnej, tzw. multirecydywy (art k.k.). Czy wobec powyższych faktów zastosowanie art k.k. jest słuszne i prawnie uzasadnione? Rozwiązanie Teza: Zastosowanie względem klienta art k.k. wobec powyższych faktów było jak najbardziej słuszne i prawnie uzasadnione. Uzasadnienie: Recydywa specjalna wielokrotna, tzw. multirecydywa ma miejsce wówczas, gdy sprawca był wcześniej skazany w warunkach recydywy podstawowej (art k.k.), odbył łącznie co najmniej rok kary pozbawienia wolności i w ciągu 5 lat po odbyciu w całości lub w części ostatniej kary popełnił ponownie, umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, przestępstwo zgwałcenia, rozboju, kradzieży z włamaniem lub inne przestępstwo przeciwko mieniu popełnione z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia (art k.k.). A) Sprawca był już skazany w warunkach recydywy podstawowej. Recydywę wielokrotną rozpoczyna już trzecie przestępstwo, jeżeli sprawca był już, chociażby jednokrotnie, skazany w warunkach recydywy podstawowej i zachodzą pozostałe przesłanki określone w art k.k. Ze stanu faktycznego wynika, iż Pan X był już wcześniej skazany w warunkach recydywy w typie podstawowym (art k.k.). Został skazany przed 1992 rokiem na karę 6 lat pozbawienia wolności za przestępstwo z art k.k. (kradzież rozbójnicza) w zw. z art k.k. Na tej podstawie należy twierdzić, iż pierwsza z przesłanek została spełniona. B) Odbył łącznie co najmniej rok kary pozbawienia wolności. Warunkiem recydywy z art k.k. jest odbycie przez sprawce łącznie co najmniej roku pozbawienia wolności, przy czym każda z odbywanych kar musiała być nie krótsza niż 6 miesięcy. Wynika to z faktu, iż sprawca musiał już być skazany w warunkach art oraz z użycia w art sformułowań o łącznym odbyciu co najmniej roku kary pozbawienia wolności. Słowo łącznie zgodnie z wyrokiem SN z r. (sygn. IV KK 51/03) - dotyczące odbycia co najmniej roku pozbawienia wolności - nie odnosi się bowiem do ostatniej z odbytych kar, lecz do zwrotu ujmującego uprzednie skazanie sprawcy w warunkach określonych w art kk. Określone zaś w art k.k. warunki obejmują m.in. uprzednie skazanie sprawcy na karę pozbawienia wolności i jej odbycie w rozmiarze co najmniej 6 miesięcy. Z powyższego wynika zatem w sposób oczywisty, iż jedną z przesłanek odpowiedzialności na podstawie art k.k. jest uprzednie dwukrotne skazanie sprawcy na karę pozbawienia wolności i odbycie przezeń dwóch tych kar w rozmiarze nie mniejszym niż 6 miesięcy każda z nich, a więc w rozmiarze łącznie nie mniejszym niż jeden rok. Wielokrotność powrotu do przestępstwa w rozumieniu art k.k. wyraża się więc w tym, że sprawca powraca do przestępstwa po raz trzeci, po dwukrotnym odbyciu kolejnych kar po co najmniej 6 miesięcy pozbawienia wolności - łącznie co najmniej rok. Pan X przebywał w zakładach karnych w przedziałach czasowych: od stycznia 1992 roku do grudnia 1995 roku oraz od lutego 2002 roku do czerwca 2004 roku. Na tej podstawie należy uznać, iż kolejna przesłanka została niepodważalnie spełniona. C) W ciągu 5 lat po odbyciu w całości lub w części ostatniej kary popełnił ponownie, umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, przestępstwo zgwałcenia, rozboju (art. 280 k.k.), kradzieży z włamaniem lub inne przestępstwo przeciwko mieniu popełnione z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia Kryterium przedmiotowe recydywy z art k.k. spełnia zarówno jednorodzajowość przestępstw (ponowne przestępstwo tego samego rodzaju, np. przeciwko życiu, zdrowiu, zgwałcenia, rozboju), jak i przynależność przestępstw do wymienionych w tym przepisie, czyli recydywa grupowa. Podkreślić przy tym należy, że wyliczenie zawarte w tym przepisie ma charakter taksatywny i nie podlega wykładni rozszerzającej. Jasne jest również to, że 5-letni okres przedawnienia recydywy określonej w art liczy się od odbycia ostatniej kary. Sąd Najwyższy w wyroku z r. (sygn. IV KK 166/03) stwierdził, iż recydywa z art k.k. zachodzi wówczas, gdy obok innych wymogów określonych w 2 art. 64 k.k. takich jak: uprzednie skazanie w warunkach recydywy zwykłej i odbycie łącznie kary co najmniej roku pozbawienia wolności występuje nadto sytuacja, kiedy ponowne przestępstwo jest przestępstwem podobnym do poprzedniego w sposób szczególny, węższy od ujęcia podobieństwa z art k.k. Mianowicie oba te przestępstwa mówi dalej SN - poprzednie i następne, należeć muszą do kategorii czynów enumeratywnie wymienionych w art k.k. Pan X ostatnią karę, a dokładniej drugą część kary odwieszonej mu ze względu na brak kontaktu z nadzorującym go kuratorem, odbył w zakładzie karnym w okresie od lutego 2002 roku do czerwca 2004 roku. W bieżącym roku - popełnił on ponownie przestępstwo zakwalifikowane raz jeszcze z art. 280 k.k. W tej sytuacji mamy więc do czynienia z jednorodzajowością popełnionych przestępstw, a ściślej mówiąc z popełnieniem tego samego czynu przestępnego. Jest to także jeden z czynów enumeratywnie wymienionych przez ustawodawcę w 2 art. 64 k.k. kradzież rozbójnicza (art. 280 k.k.). Ponadto ze stanu faktycznego bezsprzecznie wynika, iż czas, jaki upłynął między odbyciem ostatniej kary (części ostatniej kary) a powrotem do przestępstwa, był krótszy niż ustawowych 5 lat. Tym samym należy uznać, że trzecia, a zarazem ostatnia przesłanka zastosowania art k.k., również została spełniona. Z powyższych rozważań należy wnioskować, iż trzy przesłanki, warunkujące zastosowanie art k.k., zostały niepodważalnie zachowane. Decyzję prokuratora należy więc uznać za prawidłową i prawnie dopuszczalną. Dlatego też należy uznać za prawidłową tezę zawartą we wstępie. Słownik Prawnika Urszula Kinga Zawadzka studentka V roku prawa Począwszy od tego numeru na łamach naszego Biuletynu będą prezentowane podstawowe obcojęzyczne zwroty i wyrażenia specyficzne dla poszczególnych dziedzin prawa. Mam nadzieję, że wzbogacą one Waszą wiedzę a być może także zainspirują do podjęcia nauki kolejnego języka, do czego Was gorąco zachęcam. Jednocześnie serdecznie namawiam do współpracy przy tworzeniu naszego wydziałowego słownika, jak również do nadsyłania propozycji dziedzin i języków, z których słownictwo chcielibyście zgłębić. Kontakt mailowy: Na początek - podstawy języka dyplomacji i słownictwa z nią związanego po francusku: - ambassadeur (m.) ambasador - au nom de mon gouvernement w imieniu mojego rządu - chef (m.) du Service du Protocole - szef protokołu - corps (m.) consulaire korpus konsularny - courrier (m.) diplomatique kurier dyplomatyczny - être soustrait à la juridiction locale nie podlegać sądownictwu miejscowemu - échange (m.) de notes wymiana not - embrasser à la carrière diplomatique poświęcić się karierze dyplomatycznej - hiérarchie (f.) des agents diplomatiques hierarchia przedstawicieli dyplomatycznych - immunité (f.) civile/ pénale immunitet w dziedzinie prawa cywilnego / karnego - inviolabilité (f.) personnelle / de l hôtel nietykalność osobista / budynku misji - jouir du régime des immunités diplomatiques korzystać z immunitetów dyplomatycznych - légation (f.) poselstwo - mission (f.) diplomatique misja, przedstawicielstwo dyplomatczne - nommer un agent diplomatique mianować przedstawiciela dyplomatycznego - pays (m.) d accueil, de résidence państwo przyjmujące - privilégies (m.) et immunités (f.) przywileje i immunitety - représenter les intérêts d un pays reprezentować interesy kraju - Saint-Siège (m.) Stolica Apostolska relever quelqu un de ses fonctions odwołać kogoś z urzędu - rompre / suspendre / reprendre des relations diplomatiques zerwać / zawiesić / wznowić stosunki dyplomatyczne - télégramme (m.) de félicitation depesza gratulacyjna - par la voie diplomatique normale w normalnej drodze dyplomatycznej - passeport (m.) diplomatique paszport dyplomatyczny - présenter les lettres (f.) de créance wręczyć listy uwierzytelniające - protestation (f.) protest - représentation (f.) consulaire przedstawicielstwo konsularne - valise (f.) diplomatique poczta dyplomatyczna - visite (f.) de courtoisie wizyta kurtuazyjna * (m.)/(f.) rodzaj męski /żeński rzeczownika 17
18 Wieści z Pierwszych Otwartych Mistrzostw Wydziału Prawa w Futsalu Pierwsze Otwarte Mistrzostwa Wydziału Prawa w Futsalu nabrały rozpędu. Drużyny rozegrały już większą część rozgrywek grupowych. Co cieszy, obeszło się bez kontuzji oraz żółtych i czerwonych kartek, a mecze cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Oto sytuacja w poszczególnych grupach. sobie drużyny Szejków oraz Białej, które między sobą rozegrają mecz o pierwsze miejsce w grupie. Nie będzie to mecz tylko o przysłowiową pietruszkę, gdyż ma on niebagatelne znaczenie w aspekcie rozstawienia w losowaniu fazy ćwierćfinałowej. W meczu o honor i trzecie miejsce w grupie B Drużyna Actimela poddała mecz walkowerem. obie pozostałe drużyny Europeistyki Zaocznej oraz Rasiaków07 zapewne nie składają broni. Zacięty mecz między tymi drużynami, zakończony remisem 3-3 pokazał, że obie drużyny będą się jeszcze liczyć w grupie C. RAF Team Rasiaki Europeistyka Zaoczna A.Squad 0-5 Rasiaki07 Europeistyka Zaoczna 3-3 A.Squad RAF Team RAF Team A.Squad Europeistyka Zaoczna Rasiaki Grupa A W tej grupie liderem jest drużyna Wydziałowego Koła Piłkarskiego Strzelec, która zdecydowanie wygrywając oba swoje mecze i nie tracąc przy tym ani jednej bramki, niemalże zapewniła sobie awans do fazy ćwierćfinałowej z pierwszego miejsca w grupie. Potwierdziła tym samym swoje aspiracje w walce o najwyższe lokaty w Mistrzostwach. Za plecami strzelców, będzie trwała walka o drugie premiowane awansem miejsce, do którego pretendują dwie drużyny: Husarza i Wiecznych Łowców. Awans rozstrzygnie się w ostatnim meczu pomiędzy tymi zespołami. Na dzień dzisiejszy najbliższa tego jest drużyna Husarza, która pewnie zwyciężyła przetrzebioną obowiązkami służbowymi Kadrę 9-2. Drużynie Kadry, która pokazała lwi pazur w meczu z Wiecznymi Łowcami (4-4) pozostały już jedynie czysto teoretyczne szanse awansu. Wieczni Łowcy WKP Strzelec 0-11 WKP Strzelec Husarz 13-0 Kadra Husarz 2-9 Kadra Wieczni Łowcy WKP Strzelec Husarz Kadra Wieczni Łowcy Grupa B W grupie B, jeżeli chodzi o awans do ćwierćfinałów sytuacja jest dość czytelna zapewniły go 18 Szejkowie Żubry 7-3 Drużyna Actimela Biała 0-2 Szejkowie Drużyna Actimela 6-1 Żubry Biała 1-6 Drużyna Actimela Żubry Szejkowie Biała Żubry Drużyna Actimela Grupa C Ciekawie wygląda sytuacja w grupie C, gdzie awans zapewniła już sobie drużyna RAF Teamu wygrywając oba swoje mecze po 5-0. Wszystkie pozostałe drużyny pozostają w grze o awans i pozostałe mecze mogą zupełnie odwrócić sytuację w tabeli. W najlepszej pozycji przed decydującą batalią zdaje się być A.Squad, któremu wystarczy remis w ostatnim spotkaniu. Jednak Grupa D W grupie D dotychczasowe wyniki pokazały, że o awans i dwie czołowe pozycje walczyć będą trzy drużyny: Teresy z Żaka, Fc Stars i Na Prawo. Mecz pomiędzy tymi dwoma ostatnimi, zakończony zwycięstwem Fc Stars 3-0, był jednym z najbardziej zaciętych spotkań Mistrzostw i pomimo że momentami emocje brały górę nad rozsądkiem i umiejętnościami, to stał na naprawdę wysokim poziomie. Decydującym o awansie meczem będzie zapewne spotkanie Teresy z Żaka z drużyną Na Prawo. W grze o awans nie liczy się już drużyna Degustantów, która bez punktów okupuje ostatnie miejsce w tabeli. Fc Stars Teresa z Żaka 3-11 Na Prawo Degustanci 14-1 Fc Stars Na Prawo 3-0 Teresa z Żaka Degustanci 3-0 v.o. 1. Teresa z Żaka Fc Stars Na Prawo Degustanci Opracował dr Andrzej Jackiewicz Katedra Prawa Konstytucyjnego
19 DZIENNIK Z PODRÓŻY dr Artur Olechno Katedra Prawa Konstytucyjnego dr Andrzej Jackiewicz: Z wyprawy jesteś chyba zadowolony? dr Artur Olechno: Jak najbardziej. Wszystko poszło zgodnie z planem. Wróciliśmy cali i zdrowi. A.J.: Na czym polega choroba wysokościowa o której wspominasz? A.O.: Jest to choroba spowodowana niedoborem tlenu w wysokich partiach gór. Według statystyk występuje ona u około 25% osób wchodzących na wysokość powyżej 2500 m i u 75% na wysokości 4500 m. Najskuteczniejszym środkiem zapobiegawczym jest aklimatyzacja. A.J.: Na jednym ze zdjęć stoisz obok jakiegoś stosu szmat, co to takiego? Plan zakłada przejście z Besishahar do Jomsom trasą biegnącą wokół Annapurny, przez przełęcz Thorung La cel naszej wyprawy. Nie byłoby w tym nic niezwykłego (rocznie setki trekkingowców z całego świata wybierają właśnie Annapurna Circuit), gdyby nie kilka ważnych faktów. Mamy zaledwie dziesięć dni na dotarcie do Jomsom (przewodniki mówią o 14-15), 99 % turystów przyjeżdża tu wiosną i jesienią, a jedynie nieliczni hard dies decydują się na szturmowanie przełęczy zimą (jest styczeń), wreszcie żaden z nas nigdy nie był na takiej wysokości, więc strach przed chorobą wysokościową dał się zauważyć. Jak to zwykle bywa zaczęło się od opóźnienia. Warszawa Mediolan Delhi Kathmandu taxi do biura wydawania przepustek (Rejon Annapurny jest rezerwatem przyrody) pół godziny po zamknięciu. Musimy czekać do następnego dnia nadrobimy w drodze zapowiadamy równie idiotycznie, jak buńczucznie (o czym jeszcze nie wiemy). Pół dnia udaje się odrobić już na pierwszym odcinku. Z Besishahar do Bhulbhule jedzie autobus wprawdzie ostatni tego dnia i pełny, ale na dachu jest jeszcze parę miejsc. Obok nas siedzi trzech Nepalczyków i pięć kóz, żywiących się głównie moimi sznurówkami i plecakiem Alberta (na dachu autobusów jest mało koziego pokarmu). Trzęsie, opędzamy się od kóz, za oknem, (przepraszam - za krańcem) busa stumetrowa przepaść, która na szczęście szybko znika z horyzontu wraz z zachodem słońca. Drugiego dnia marszu, późnym wieczorem dochodzimy do Jagatu. Wszyscy czterej bez wyjątku wiemy jedno. Chodzenie przez dziesięć godzin dziennie z dwudziesto- kilogramowym plecakiem po Himalajach, to nie dla nas. Obaj tragarze są mali i silni. Niosą nasze dwa plecaki, dwa pozostałe dźwigamy na zmianę. Wróciła nadzieja. Z wysokości 820 m. n.p.m., piątego dnia docieramy do Pisang dwa i pół kilometra wyżej. Dżungla zamieniła się Puszczę Knyszyńską, a ja we wrak człowieka. Jako pierwszego dopadła A.O.: To właśnie cel naszej wędrówki najwyższy punkt przełęczy Thorung La, 5416 m. n.p.m. ze znakiem o tym właśnie informującym. A.J.: Większość osób po powrocie z Nepalu twierdzi, że taka wyprawa uczy pokory w stosunku do przyrody. Na ile jest to prawdą? A.O.: Z pewnością. Brak tej pokory, brak nawet pewnego strachu wobec gór, może po prostu skończyć się tragicznie. A.J.: Jakie są koszty takiej podróży i czy na miejscu jest drogo? A.O.: Trzy złote jeden nocleg, sześć złotych dwa posiłki dziennie. Do tego dochodzą wydatki na mnie choroba wysokościowa. Bardzo nieprzyjemne uczucie, znane skądinąd studentom. Ból głowy i chęć pozbycia się ostatniego posiłku. Rano czuję się dobrze, więc ruszamy dalej. Choroba wraca wieczorem. Na szczęście nie do mnie - u nikogo nie pojawiła się dwa razy, bo wówczas musielibyśmy zawrócić. Straconego czasu nie nadrobiliśmy, zatem rezygnujemy z dnia aklimatyzacji w Manang. Obyśmy nie żałowali. Siódmy dzień. Łapiemy jaki. Paweł chce mieć DNA do badań, a to niepowtarzalna okazja. Dosłownie. Jak się prawie nie rusza. Do czasu. Potem się rusza na tyle skutecznie, że Paweł do dziś bada DNA krów. Dzień dziewiąty, trzecia nad ranem. Thorung Phedi 4450 m. n.p.m. Najdłuższy dzień. Musimy zdobyć przełęcz, a następnie zejść prawie 2 kilometry do Muktinath. Dzień dziewiąty się dłużył. Oj dłużył. Na wysokości pięciu tysięcy metrów dowiaduję się, że ostre kłucie w lewym boku to nie zawał serca. To obrzęk płuc. Jak szybko wejdę i szybko zejdę to minie, więc może bym tak nie opóźniał. Na przyjaciół zawsze można liczyć. A propos opóźniania na pięciu tysiącach chodzi o to, czy odpoczywam po piętnastu czy po dziesieciu krokach Thorung La. Udało się. Dwa dni później siedzieliśmy w samolocie z Jomsom do Pokhary. Całe 20 minut lotu, ale za to z sympatycznym widokiem. Wreszcie za oknem. wizy i zezwolenia, które nie są na szczęście zbyt wysokie. Wydatkiem, który decyduje o kosztach jest zatem bilet lotniczy, a właściwie bilety. Im taniej uda się je zdobyć, tym tańsza jest wyprawa. Sumując, jak już wspomniałem przed wyjazdem, jest i tak kilkakrotnie taniej niż z biurem podróży. A.J.: Czy są już plany na kolejną wyprawę? A.O.: Plany są zawsze. Rozmawiał dr Andrzej Jackiewicz Katedra Prawa Konstytucyjnego 19