Source: https://www.prawo.pl/prawo/oswiadczenie-o-braku-kontaktu-z-chorym-na-koronawirusa-skutki,500486.html
Timestamp: 2020-08-12 17:31:15
Legal References Found: art. 233
 art. 161
 art. 233
 art. 444
 art. 471
 art. 24

Document Content:
Oświadczenie o braku kontaktu z chorym na koronawirusa - skutki prawne
Kłamstwo co do stanu zdrowia mocno ryzykowne
Czasy, gdy pytanie "jak tam zdrowie?" słyszeliśmy jedynie od znajomych i lekarza, minęły bezpowrotnie. Teraz o objawach chorobowych, które wystąpiły w ostatnim czasie, informować trzeba będzie właściwie wszędzie - u dentysty, u kosmetyczki, u fryzjera, na lotnisku i w hotelu. A kłamstwo w tej materii może drogo kosztować.
W lutym, gdy epidemia COVID-19 zaczęła rozwijać się poza granicami Chin, jeden z hoteli na Teneryfie zamknięto, obejmując wszystkich gości kwarantanną, gdy koronawirusa wykryto u goszczącego tam włoskiego lekarza. Teraz takim sytuacjom zapobiegać ma mierzenie temperatury i ankieta, w której gość wskaże, czy nie zauważył u siebie niepokojących objawów i czy nie miał kontaktu z chorym.
Samorządowiec nie może złożyć oświadczenia majątkowego elektronicznie>>
Usługi nie dla chorego
Łatwo wyobrazić sobie sytuację, gdy ktoś, komu bardzo zależy choćby na oczekiwanych wakacjach lub obcięciu włosów, które po trzech miesiącach w domu sięgają do ziemi, zatai pewne fakty, np. to, że faktycznie dwa dni temu miał kaszel i lekką gorączkę. Albo że cztery dni temu bawił się na urodzinach kolegi lekarza, który pracuje w szpitalu zakaźnym. A wreszcie to, że sam pracuje w szpitalu zakaźnym.
Kryterium "kontaktu z chorym na koronawirusa" w ogóle nie jest szczególnie jasne w czasie, gdy dziennie wykrywa się po kilkaset przypadków. Pomijając osoby, które w oczywisty sposób kłamią, bo wiedzą, że zachorowała ich bliska przyjaciółka lub ojciec i tylko cudem udało im się wymknąć spod czujnego oka Sanepidu, nikt nie może być stuprocentowo pewny, że kontaktu z taką osobą nie miał. No chyba że akcję #zostańwdomu traktował tak poważnie, że faktycznie nie był na zewnątrz od lutego.
Raczej nie fałszywe zeznania
Rodzi to pytanie o odpowiedzialność za kłamstwo, zatajenie faktów lub zwyczajnie za pomyłkę w ocenie, czy ktoś miał kontakt z chorym. Jak tłumaczy adwokat Agnieszka Juchno-Marcjan prowadząca własną kancelarię adwokacką, należy zastanowić się, czy taka osoba popełnia przestępstwo wskazane w art. 233 KK znane powszechnie jako składanie fałszywych zeznań.
Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Kwalifikacja prawna złożenia fałszywego zawiadomienia o przestępstwie w ramach składania zeznań >
- Przepis przewidujący dany czyn zagrożony karą dotyczy zeznań mających służyć jako dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, co oznacza, że wprost wskazana regulacja nie może mieć zastosowania do analizowanego w niniejszym wpisie oświadczenia o stanie zdrowia - mówi. - W porządku prawym obowiązują także inne ustawy, które w kontekście składanych przez określoną osobę oświadczeń przewidują odesłanie do tego przepisu, jednak każdorazowo musi to być wyraźnie wyartykułowane w dokumencie uznanym jako źródło powszechnie obowiązującego prawa. Na próżno szukać takiej regulacji w kontekście analizowanego oświadczenia, stąd konkluzja o niemożliwości zastosowania wskazanego przepisu do osób, które nawet świadomie skłamały przy wypełnianiu kart dotyczących ich stanu zdrowia - tłumaczy. Zwraca jednak uwagę na inny przepis - art. 161 KK , który przewiduje karalność narażania innych osób na zakażenie chorobą zakaźną.
Natomiast według adwokat Zofii Gajewskiej z kancelarii Dubois i Wspólnicy, można rozważać zastosowanie art. 233 kk i to nawet w przypadku nieumyślnego zatajenia swojego stanu zdrowia. - Zgodnie z par. 4a tego przepisu jeżeli sprawca działa nieumyślnie, a naraża na istotną szkodę interes publiczny, podlega każe pozbawienia wolności do lat 3. Ten zatem przepis może stanowić podstawę odpowiedzialności karnej w przypadku nawet nieumyślnego złożenia fałszywego oświadczenia co do swojego stanu zdrowia i kontaktu z chorym na koronawirusa, o ile z powodu takiego oświadczenia narażony zostanie na istotną szkodę interes publiczny, co niewątpliwie może mieć miejsce przy ryzyku dalszego zarażania Covid-19 - tłumaczy adwokat Gajewska.
Również odpowiedzialność odszkodowawcza
Zamknięcie hotelu, zwłaszcza tak dużego jak wspomniany hotel na Teneryfie i objęcie gości kwarantanną, to ogromne koszty. O ile włoski lekarz wakacje spędzał jeszcze przed wprowadzeniem jakichkolwiek obostrzeń, to po "powrocie do nowej rzeczywistości" i złożeniu hotelowi stosownego oświadczenia, można zastanawiać się nad tym, na kogo spadną koszty procedur związanych z kwarantanną. I czy hotel będzie mógł skierować wobec gościa pozew o odszkodowanie.
- ​Można wyobrazić sobie proces odszkodowawczy za szkodę majątkową wyrządzoną świadomym zatajeniem swojego zarażenia, gdy na skutek takiego postępowania dojdzie np. do zamknięcia hotelu, czy restauracji, a poprzez to utratę przez ten podmiot konkretnych dochodów. Niewątpliwie jednak trudne będzie w takim procesie postępowanie dowodowe, gdyż broniący się przed powództwem będzie podnosić, iż do zakażenia doszło w inny sposób, niż z jego udziałem, a dowodowe wykluczenie tej okoliczności, na podstawie dzisiejszej wiedzy o koronawirusie, wydaje się graniczyć z niemożliwością - mówi adwokat Zofia Gajewska.
Podobnego zdania jest adwokat Agnieszka Juchno-Marcjan, która uważa, że wytoczenie takiego powództwa jest możliwe. - Jednak ma to raczej charakter czysto teoretycznych rozważań, albowiem covid-19 jest sytuacją wyjątkową, nieznaną dotychczas w kontekście orzecznictwa, które ukształtuje dopiero ewentualna praktyka. Jej zdaniem, w pierwszej kolejności należy rozróżnić dwie perspektywy – osób, które zostały zarażone na skutek niesubordynowanej postawy osoby zakażonej, innymi słowy klientów, którzy również korzystali z usług tego samego przedsiębiorcy, czy personelu, a z drugiej strony – z perspektywy samego usługodawcy, który w sytuacji ujawnienia się w jego zakładzie przypadku zakażenia koronawirusem będzie musiał liczyć się z dużymi stratami. - Wszak wieści o zakażeniu rozchodzą się bardzo szybko, co może zniechęcać pozostałych klientów do skorzystania z usług, nawet pomimo wdrożenia odpowiednich i zgodnych z wytycznymi działań przedsiębiorcy - zauważa. Ekspertka wskazuje, że klient lub pracownik, który zachorował wskutek nieodpowiedzialności osoby zatajającej swój stan zdrowia, może - na podstawie art. 444 par. 1 KC - występować o uzyskanie odszkodowania za wszelkie koszty jakie osoba zarażona poniosła w związku z podjęciem leczenia, czyli np. koszty lekarstw.
Odpowiedzialność za niewykonanie umowy i za naruszenie dóbr osobistych
Prawniczka zwraca także uwagę, że podstawą odpowiedzialności może też art. 471 Kodeksu Cywilnego. - Nie ulega wątpliwości, że każdorazowo korzystając z usług w zakresie różnych branży czy to hotelowych czy fryzjerskich, pomiędzy przedsiębiorcą a klientem dochodzi do zawarcia umowy. Zazwyczaj nie zwracamy na to uwagi, wszak do zawarcia umowy dochodzi w formie ustnej - tłumaczy adwokat Juchno-Marcjan. - Ma to o tyle istotne znaczenie, że w jej podstawach możemy upatrywać odpowiedzialności zarówno samego przedsiębiorcy, jak i klienta, co trudniej sobie wyobrazić - mówi.
Jej zdaniem, można uznać, że w przypadku, gdy przedsiębiorca stworzył swego rodzaju regulamin, z którego jednoznacznie wynika, że przed podjęciem się świadczenia usługi na rzecz klienta zobowiązany jest on do złożenia stosownego oświadczenia o stanie zdrowia, to w razie złożenia oświadczenia nierzetelnego, co więcej – niezgodnego z prawdą - to przedsiębiorca będzie mógł wystąpić przeciw takiemu niesubordynowanemu klientowi z roszczeniem odszkodowawczym.
Ale złożenie fałszywego oświadczenia o stanie zdrowia może być uznane również za naruszenie dóbr osobistych - objęcie gości hotelu kwarantanną lub wystąpienie przypadków koronawirusa może poważnie uderzyć przedsiębiorcę po kieszeni, bo zniechęci potencjalnych klientów do korzystania z jego usług.
- Tego typu informacje w dobie Internetu rozprzestrzeniają się bardzo szybko, a przedsiębiorca pomimo zachowania wszelkich możliwych środków zaradczych na skutek nierzetelności drugiej stromy umowy mógłby utracić źródło przychodu nie ze swojej winy na bardzo długi czas. W tym kontekście można upatrywać również odpowiedzialności nierzetelnego klienta na gruncie art. 24 Kodeksu Cywilnego - podkreśla adw. Agnieszka Juchno-Marcjan