Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/08/jazda-pijanego-pasazera-pijanym-kierowca.html
Timestamp: 2019-09-18 15:32:28
Legal References Found: art. 362
 art. 446
 art. 24
 art. 362
 art. 361
 art. 362
 art. 24
 art. 362
 art. 448
 art. 822

Document Content:
Jazda pijanego pasażera z pijanym kierowcą a przyczynienie się do szkody
Jazda pijanego pasażera z pijanym kierowcą — pili razem i razem wracali z imprezy — oczywiście oznacza przyczynienie się do powstania szkody wyrządzonej wskutek wypadku spowodowanego przez kierującego. Ale czy takie przyczynienie się powinno być wyceniane na 20% czy raczej na 70%? Odpowiedź na to pytanie tylko pozornie wydaje się prosta.
Jakby to był filmik, to bym teraz mówił „jazda pijanego pasażera z pijanym kierowcą oznacza przyczynienie się do powstania szkody” — ale to nie jest filmik, więc musicie sobie to przeczytać sami (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)
wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 30 stycznia 2019 r. (VI ACa 1123/17)
1. W świetle poglądów judykatury, współudział poszkodowanego w spożywaniu alkoholu z kierowcą i następnie podjęcie decyzji jazdy z nietrzeźwym kierowcą pojazdu mechanicznego, który z powodu swego stanu doprowadził do wypadku i poniesienia szkody przez poszkodowanego (jego bliskich), będzie z reguły uzasadniać przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody.
2. Dokonana przez sąd meriti ocena stopnia przyczynienia się poszkodowanego do powstania, bądź zwiększenia szkody stanowi w zasadzie uprawnienie tego sądu, a tym samym sąd odwoławczy władny jest zakwestionować tę ocenę jedynie wówczas, gdy oparta jest ona na ustaleniach oczywiście sprzecznych z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego, rażąco błędnie ocenia zachowanie podjęte przez obie strony lub ogranicza obowiązek odszkodowawczy w taki sposób, który nie odpowiada określonemu w art. 362 kc wymogowi jego „odpowiedniego” zmniejszenia stosownie do wszystkich zachodzących okoliczności.
Sprawa dotyczyła roszczeń odszkodowawczych członków rodziny związanych ze śmiercią w wypadku samochodowym 21-letniej pasażerki, która jechała nieprzypięta pasami bezpieczeństwa i wypadła z fotela podczas poślizgu i uderzenia auta w drzewo; wszystkie ofiary wypadku były pod wpływem alkoholu (poszkodowana miała 2,2 promila we krwi).
Po pierwszym procesie rodzice zmarłej otrzymali odszkodowanie za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej (art. 446 par. 3 kc), a po kolejnych 7 latach do sądu trafił pozew, w którym rodzice zmarłej zażądali od ubezpieczyciela, w którym kierowca miał polisę OC, po 100 tys. złotych, a dwie siostry po 80 tys. złotych zadośćuczynienia tytułem naruszenia dóbr osobistych spowodowanego śmiercią dziewczyny.
Badając spór sąd I instancji stwierdził, iż skoro wypadek miał miejsce przed wejściem w życie art. 446 par. 4 kc, to przepis ten nie może być podstawą uwzględnienia roszczeń — ale w orzecznictwie nie budzi wątpliwości, iż szczególna więź emocjonalna między najbliższymi członkami rodziny pozostaje pod ochroną właściwą dla dóbr osobistych, zatem w przypadku śmierci osoby bliskiej wskutek deliktu jej rodzinie przysługuje zadośćuczynienie za doznaną krzywdę (art. 448 kc w zw. z art. 24 par. 1 kc, por. „Czy śmierć męża w wypadku może naruszać dobra osobiste żony?”).
Generalnie przyczyną odmowy wypłaty odszkodowania może być okoliczność, iż ofiara nie była przypięta pasami bezpieczeństwa — ale w tym konkretnym przypadku fakt ten nie miał wpływu na powstanie szkody, czego dowodzi to, że kierowca, który też nie był przypięty, z fotela nie spadł, a odniósł analogiczne obrażenia.
Natomiast zachowanie poszkodowanego polegające na podróżowaniu samochodem prowadzonym przez pijanego kierowcę (2,6 promila we krwi) stanowi przyczynienie się do powstania szkody w rozumieniu art. 362 kc — wszystkie osoby jadące rozbitym autem razem byli na zabawie, razem spożywali alkohol, wiedziała, że decyduje się na jazdę z pijanym — co w tych okolicznościach pozwala na pomniejszenie wysokości odszkodowania o 20% (zasądzając po 64 tys. złotych dla rodziców oraz po 32 tys. złotych dla sióstr zmarłej).
W apelacji od wyroku pozwany ubezpieczyciel zarzucił błędną ocenę stopnia przyczynienia się poszkodowanej do szkody — bo świadoma jazda pijanego pasażera z pijanym kierowcą oznacza przyczynienie się w 70%.
Odnosząc się do takiego argumentu sąd odwoławczy przypomniał, że stopień przyczynienia się należy odnosić „stosownie do okoliczności”, a do kluczowych okoliczności należą wina poszkodowanego oraz osoby ponoszącej odpowiedzialność. Przyczynienie musi być współprzyczyną zdarzenia powodującego szkodę (w rozumieniu adekwatnego związku przyczynowego, art. 361 par. 1 kc) — zachowanie poszkodowanego musi mieć kauzalny związek z powstałą szkodą — ergo do oceny, iż zachowanie poszkodowanego przyczyniło się do powstania szkody nie wystarczy jakiekolwiek powiązanie. (W orzecznictwie wskazuje się jeszcze inne warunki uznania działania pokrzywdzonego jako współprzyczynienie się: (i) zachowanie powinno być obiektywnie nieprawidłowe; lub też (ii) zawinione; lub też (iii) obiektywnie nieprawidłowe, jeśli zobowiązany do naprawienia szkody odpowiada na zasadzie ryzyka, lub zawinione — jeśli odpowiedzialność oparta jest na zasadzie winy.)
Zawsze jednak ocena owego przyczynienia się pokrzywdzonego zależy od uznania sędziowskiego, zatem nawet jeśli sąd stwierdzi, że pokrzywdzony przyczynił się do powstania szkody — nie ma obowiązku ograniczenia wysokości odszkodowania (postanowienie SN z 10 października 2018 r., I CSK 266/18, por. „Czy matka może żądać zadośćuczynienia po śmierci syna, którego przejechał samochód — bo leżał pijany w poprzek jezdni?”).
Biorąc całość argumentów pod uwagę sąd II instancji ocenił, iż przyjęcie, iż poszkodowana przyczyniła się do powstania szkody w 20% było prawidłowe — wspólne picie alkoholu i jazda z pijanym kierowcą jest przyczynieniem się do powstania szkody w stopniu znacznym — niezależnie od stanu trzeźwości pasażera. Zachowanie takie pozostaje w normalnym związku przyczynowym ze skutkami wypadku spowodowanego przez pijanego kierowcę, zaś obowiązek dbałości o własne życie i zdrowie, nawet jeśli nie wynika z normy ustawowej, to wynika z norm społecznych i zdrowego rozsądku — gdyby zmarła nie zdecydowała się wsiąść do auta kierowanego przez pijanego, nie poniosłaby śmierci w wypadku.
Ocena stopnia przyczynienia się nie może być jednak wyższa: sprawcą wypadku był kierowca, i to na nim spoczywa ciężar odpowiedzialności za jego skutki — przyjęcie przyczynienia się w 70% oznaczałoby, że pijana pasażerka jest bardziej winna wypadkowi niż pijany kierowca.
Niezależnie od tego sąd przychylił się do poglądu judykatury, że odmienna ocena stopnia przyczynienia się poszkodowanego w apelacji jest dopuszczalna tylko pod warunkiem oczywiście błędnych ustaleń dowodowych lub też wadliwemu zastosowaniu art. 362 kc (braku zmniejszenia wysokości odszkodowania w sposób „odpowiedni”) — jednak w innych przypadkach sąd odwoławczy nie może ingerować w stosowanie prawa sędziowskiego.
Tags: art. 24 kc art. 362 kc art. 448 kc art. 822 kc ruch drogowy ubezpieczenia wypadek
← Czy sprzedaż nienaprawionego samochodu uszkodzonego w wypadku ma wpływ na wysokość odszkodowania, jakiego może żądać właściciel?
Czy obowiązek spacerowania z psem na smyczy i w kagańcu może być niehumanitarny? →
Ciekawa logika, ze kierowca nie miał pasów i nie wypadł, a pasażerka wypadła, więc to nie wina braku pasów. Przecież siły działające na kierowcę i pasażera rozkładają się zupełnie inaczej. Kierowcę „trzyma” w miejscu kierownica.
Jeśli do tej konkluzji doszedł biegły z zakresu wypadków (nie chce mi się szukać, ale na 98% tak to musiało wyglądać), to wziął pod uwagę i taką okoliczność.
Ogólnie cała koncepcja przyczynienia się w ten sposób, że wsiada się z pijanym, mimo, że jak widzę już przyjęta w orzecznictwie, jest dla mnie dość kontrowersyjna. Konsekwentnie sądy powinny orzekać w takim razie te 25 czy 70% również dla osób trzecich nie z OC sprawcy ale (ze spadku) współpasażera. I dochodzimy do absurdu w tym drugim wypadku(70%), że pasażer zapłaci więcej niż kierowca. i nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego za krzywdę os. trzeciej (pieszego np.) miałby odpowiadać wyłącznie kierowca, a za współpasażera w tym samym wypadku jedynie w x%. To przecież jakaś schizofrenia…
Bo to jest auto-współ-odpowiedzialność: pijany pasażer współodpowiada za to, że wsiadł — ale dlaczego ma odpowiadać za to, że pijany rozjechał pieszego? (oczywiście będzie, jeśli w jakiś sposób go do tego nakłonił, zmusił lub np. skręcił mu kierownicę). Natomiast wątpię czy nawet usilne namawianie niechętnego pijanego kierowcy przez pijanego pasażera (na zasadzie „pojedziesz, jeszcze nas odwieziesz”) można by traktować jako przyczynienie się do ew. szkody wyrządzonej innym osobom (gdyby doszło do wypadku).
Ale dochodzimy do sytuacji absurdalnej, uzależnienia ustaleń faktycznych od kwestii, kto jest ofiarą, dwa razy inaczej w tym samym wypadku komunikacyjnym. Trudno mi zrozumieć, dlaczego to samo zachowanie jest uznawane jako – de facto, mimo innej nazwy – współsprawstwo, w zależności od tego, kto jest ofiarą. Jak jakiś Kot Schrödingera…
To chyba oczywiste, że inna jest „rola” pijanego kierowcy, który auto PROWADZIŁ, od roli pijanego pasażera, który SIEDZIAŁ OBOK kierowcy i auta nie prowadził? W przypadku pasażera możemy mówić o przyczynieniu się (względem własnej krzywdy), ale nie o współ-odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną komuś innemu. Nie możemy pomijać stanu faktycznego — odpowiedzialność wymaga związku przyczynowego między działaniem a skutkiem, więc jaki jest związek przyczynowy między „siedziałem obok” i „auto rozjechało pieszego”? Nie można nawet pomijać stanu prawnego — kierowca nie musi być winny, żeby ponosił odpowiedzialność, natomiast takiemu pasażerowi winę trzeba by było przypisać. Ergo pasażer będzie ponosił odpowiedzialność w przypadku… Czytaj więcej »