Source: https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/i-kr-438-72-wyrok-sadu-najwyzszego-520112364
Timestamp: 2020-02-22 09:41:23
Legal References Found: art. 246
 art. 236
 art. 239
 art. 200
 art. 201
 art. 201
 art. 46
 art. 40
 art. 66
 art. 70
 art. 239
 art. 36
 art. 252
 art. 239
 art. 10
 art. 8
 art. 201
 art. 363
 art. 363
 art. 363
 art. 363
 art. 363

Document Content:
I KR 438/72 - Wyrok Sądu Najwyższego
Opublikowano: OSNKW 1973/12/164
z dnia 16 kwietnia 1973 r.
I KR 438/72
Przewodniczący: sędzia R. Staszkiewicz. Sędziowie: L. Jax (sprawozdawca), Z. Neumann.
Prokurator Prokuratury Generalnej: J. Zięba.
Sąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy Leona K., oskarżonego z art. 246 § 2 k.k., z powodu rewizji wniesionej przez oskarżonego od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z dnia 22 września 1972 r.
zaskarżony wyrok utrzymał w mocy, przy czym przyjął, że oskarżony przypisanego mu czynu dopuścił się w okresie od jesieni 1967 r. do lutego 1970 r. (...).
Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów wyrokiem z dnia 25 kwietnia 1972 r. po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej Prokuratora Generalnego PRL uchylił częściowo prawomocne wyroki Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z dnia 21 listopada 1970 r. oraz Sądu Najwyższego z dnia 23 sierpnia 1971 r. w sprawie Leona K., oskarżonego z art. 236 § 2 i art. 239 § 1 k.k., przekazując sprawę (w części, której dotyczyła rewizja nadzwyczajna) Sądowi Wojewódzkiemu w Łodzi do ponownego rozpoznania. Można dodać, że Sąd Najwyższy w składzie zwykłym już poprzednio podniósł zastrzeżenia co do prawidłowości osądzenia oskarżonego, lecz ze względu na brak rewizji prokuratora nie mógł stwierdzonych uchybień naprawić.
Sąd Wojewódzki w Łodzi po ponownym rozpoznaniu sprawy - w części objętej uchyleniem - wyrokiem z dnia 22 września 1972 r. uznał oskarżonego Leona K. za winnego tego, że w okresie od czerwca 1968 r. do lutego 1970 r. jako księgowy podatkowy w Gromadzkiej Radzie Narodowej w K., działając wspólnie z Wincentym K., przywłaszczył na szkodę Wydziału Finansowego Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w S. kwotę 126.069 zł, z której dla siebie otrzymał 30.000 zł, w ten sposób, iż nie sporządzał terminowo upomnień i tytułów egzekucyjnych, uniemożliwiając bieżące rozliczenie inkasującego wymienione wpłaty współoskarżonego Wincentego K., i za ten czyn na podstawie art. 200 § 1 k.k. w związku z art. 201 i 10 § 3 k.k., wymierzając karę na podstawie art. 201, 36 § 3, art. 46 § 1 pkt 2 i art. 40 § 1 pkt 3 k.k., skazał go na 5 lat pozbawienia wolności i 10.000 zł grzywny, orzekł konfiskatę mienia w całości oraz pozbawienie praw publicznych na okres 5 lat.
Na podstawie art. 66, 67 § 1 i art. 70 § 1 k.k. wymienioną wyżej karę pozbawienia wolności i grzywny oraz karę pozbawienia wolności 1 roku i 2.000 zł grzywny (czyn opisany w pkt IV aktu oskarżenia), wymierzoną za przestępstwo określone w art. 239 § 1 k.k. w związku z art. 36 § 3 k.k. (orzeczoną na mocy prawomocnego wyroku Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z dnia 21 listopada 1970 r.), Sąd Wojewódzki połączył i wymierzył Leonowi K. jedną karę łączną 5 lat oraz 6 miesięcy pozbawienia wolności i 10.000 zł grzywny z zamianą w razie niezapłacenia w terminie na 100 dni pozbawienia wolności oraz orzekł konfiskatę mienia w całości i pozbawienie praw publicznych na okres 5 lat.
Wyrok powyższy został zaskarżony przez oskarżonego, który w swej rewizji zarzucił temu wyrokowi:
1) obrazę przepisów postępowania (art. 3, 4, 85, 357, 372 k.p.k.) wskutek jednostronnej oceny zeznań świadka Wincentego K. i niedostatecznego rozważenia występujących w nich sprzeczności oraz różnic, jak również pominięcia tych fragmentów opinii biegłego Zdzisława J., z której wynika, że stosowana przez sołtysa metoda przywłaszczenia pieniędzy podatników (fałszowanie kopii, pisanie podań o ulgi) pozwalała rozliczać się z oskarżonym bez wtajemniczenia go w swoje manipulacje - co potwierdzają również pośrednio świadkowie Jan K., Kazimierz M. i Leon G.;
2) błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, polegający na:
a) przyjęciu, że oskarżony otrzymał kwotę 30.000 zł, mimo braku (poza zeznaniami Wincentego K.) jakichkolwiek dowodów potwierdzających powyższą okoliczność, a nawet tego, że z zeznań świadka Wincentego K. wynika, iż kwota rzekomej pożyczki w wysokości 16.000 zł została wręczona oskarżonemu jesienią 1967 r. (a więc w okresie nie objętym aktem oskarżenia), a kwota 2.000 zł pochodziła z pieniędzy własnych, a nie podatników;
b) przyjęciu, że oskarżony Leon K. wiedział o rozmiarach dokonanych przez świadka Wincentego K. przywłaszczeń, mimo iż nawet z zeznań tego ostatniego nie wynika, by wysokość przywłaszczonej kwoty była znana oskarżonemu;
c) błędnym ustaleniu, że świadek Wincenty K. nie ma żadnego interesu w składaniu niekorzystnych dla oskarżonego zeznań.
W konkluzji rewizja ta zawiera wniosek o:
1) zmianę zaskarżonego orzeczenia i uznanie, że czyn oskarżonego opisany w pkt I aktu oskarżenia wypełnia dyspozycję art. 252 § 1 i art. 239 k.k. (z zastosowaniem art. 10 k.k.), a w konsekwencji o wymierzenie mu za ten czyn łagodnej kary oraz kary łącznej w rozmiarach orzeczonych wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z dnia 21 stycznia 1970 r., albo
2) uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.
Rewizja w zasadzie, tj. poza zarzutem dotyczącym okresu, w jakim popełniony został przypisany oskarżonemu czyn, nie jest zasadna.
W uzasadnieniu wymienionego na wstępie wyroku Sądu Najwyższego w składzie powiększonym stwierdzono między innymi, że gdyby wyjaśnienia b. współoskarżonego Wincentego K., w swej istotnej części, odpowiadały prawdzie i gdyby jednocześnie założyć, że oskarżony Leon K. przyjmował pieniądze od Wincentego K. ze świadomością co do źródła ich pochodzenia i bez zamiaru ich zwrotu, to takim działaniem dopuściłby się współsprawstwa w zagarnięciu mienia społecznego.
Tak więc zagadnieniem niejako zasadniczym dla kwestii zakresu odpowiedzialności oskarżonego Leona K. oraz dla kwalifikacji prawnej jego czynu jest niewątpliwie ocena wiarygodności zeznań b. współoskarżonego (prawomocnie skazanego) Wincentego K., który w toku ostatniej rozprawy głównej przesłuchany był w charakterze świadka. Zrozumiałe więc jest, że rewizja oskarżonego Leona K. na czoło podniesionych zarzutów wysuwa okoliczności związane z oceną tych zeznań.
Nie można jednak uznać za słuszne twierdzenia rewizji, że Sąd Wojewódzki w sposób "jednostronny" czy bez dostatecznie wszechstronnej i wnikliwej analizy ocenił zeznania świadka Wincentego K. W rzeczywistości bowiem Sąd Wojewódzki docenił wagę tego dowodu i - uznając zeznania te za wiarygodne - stanowisko swoje obszernie uzasadnił.
Wbrew twierdzeniu rewizji w ocenie tej nie można także dopatrzyć się jednostronności czy jakiegokolwiek błędu.
W szczególności bezpodstawne jest twierdzenie rewizji, że Sąd Wojewódzki nietrafnie uznał, iż świadek Wincenty K. - szczególnie w obecnej sytuacji procesowej - nie ma interesu złośliwego obciążenia oskarżonego Leona K. Niesłusznie także rewizja twierdzi, że w subiektywnym przekonaniu świadka Wincentego K. oskarżony należy do grona osób, które w mniejszym lub większym stopniu przyczyniły się do inspekcji, przeprowadzonej przez Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w S. na początku kwietnia 1970 r., a której wyniki stały się bezpośrednim powodem wszczęcia śledztwa.
W rzeczywistości bowiem wspomniana wyżej kontrola oraz ostateczne stwierdzenie faktu, że Wincenty K., jako sołtys wsi O., inkasując podatki dokonał przywłaszczeń znacznych sum, były nieuchronnym wynikiem tego, że ostatnio wymieniony już w marcu 1970 r. zdecydował się na wystawienie kwitów na sumy pobrane w latach poprzednich i przez niego przywłaszczone. Wystawienie tych pokwitowań bez jednoczesnej wpłaty do kasy podatków było równoznaczne z wykazaniem zobowiązań gotówkowych wobec Gromadzkiej Rady Narodowej w K. z tytułu pobranych, lecz nie odprowadzonych do kasy (przywłaszczonych) sum podatkowych. Stanowiło to więc niejako pośrednie przyznanie się do popełnionych nadużyć. Oczywiście zdecydowanie się Wincentego K. na tego rodzaju decyzję mogło nastąpić jedynie pod wpływem pewnego rodzaju sytuacji przymusowej. Sytuacja taka zaś wywołana została faktem przeprowadzenia kontroli w Gromadzkiej Radzie Narodowej w K. przez rewidenta Pawła M. w okresie od dnia 2 do dnia 31 marca 1970 r. oraz wydaniem przez niego polecenia oskarżonemu Leonowi K. wystawienia tytułów egzekucyjnych w stosunku do rolników, którzy nie uregulowali zaległych podatków.
O tym, że na wypisanie pokwitowań Wincenty K. zdecydował się za radą oskarżonego Leona K., który wyjaśnił mu, że obecnie "wszystko wyjdzie na jaw", i dokładnie pouczył o sposobie postępowania, powiedział Wincenty K. już przy pierwszym przesłuchaniu w toku śledztwa i twierdzenie to podtrzymywał niezmiennie przy okazji wszystkich przesłuchań na ten temat. Wystawienie przez Wincentego K. pokwitowań w marcu 1970 r. można zrozumieć i logicznie wytłumaczyć jedynie tym, że działał on według wskazówek otrzymanych od Leona K., który ponadto dyktował mu z prowadzonych kartotek odpowiednie nazwiska i kwoty. Tego rodzaju zaś zachowanie się oskarżonego Leona K. (przy jednoczesnym przemilczeniu wobec rewidenta Pawła M., że Wincenty K. nie rozlicza się z podatków) wskazuje niedwuznacznie na to, że oskarżony Leon K. uważał Wincentego K. za swego wspólnika, a jednocześnie liczył na to, iż jego udział w przestępstwie nie zostanie ujawniony. Okoliczności powyższe potwierdzają prawdziwość zeznań Wincentego K. oraz słuszność stanowiska Sądu Wojewódzkiego co do oceny tych zeznań, i to niezależnie od dalszych argumentów przytoczonych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, a których ponowne omawianie należy uznać za zbędne. Okoliczności te wskazują ponadto na bezpodstawność twierdzeń rewizji o tym, że Wincenty K. mógł kierować się chęcią zemsty na oskarżonym Leonie K. za przyczynienie się do kontroli przeprowadzonej w kwietniu 1970 r. Zresztą sam Wincenty K. wyjaśnił, że to nie Leon K. spowodował kontrolę w kwietniu 1970 r.
Okoliczność, że Wincenty K. nie od razu ujawnił fakt wręczenia (w 3 ratach) oskarżonemu Leonowi K. 30.000 zł, została przez tego świadka przekonująco wyjaśniona i przez Sąd Wojewódzki rozważona. Danie zaś wiary zeznaniom Wincentego K. przesądza kwestię świadomości oskarżonego Leona K. o pochodzeniu przyjętych od tegoż Wincentego K. pieniędzy.
Bez znaczenia natomiast są powołane w rewizji dowody i okoliczności mające świadczyć o tym, że Wincenty K. "nie musiał wtajemniczać nikogo w swoje manipulacje", skoro dowody i okoliczności wskazane przez Sąd Wojewódzki ewidentnie wskazują na to, iż obaj ostatnio wymienieni działali w ścisłym porozumieniu.
Niesłuszny jest wreszcie zarzut rewizji, że Sąd Wojewódzki "dowolnie" przyjął, iż oskarżony Leon K. orientował się w rozmiarach przywłaszczeń dokonanych przez Wincentego K., a w szczególności w tym, że przywłaszczona kwota przekracza 100.000 zł. Sąd Wojewódzki bowiem i w tej kwestii wskazał przesłanki, na jakich się oparł, przyjmując, iż oskarżony Leon K. był zorientowany w tym, że ogólna suma zagarnięta przekracza 100.000 zł. Jedynie dla uzupełnienia tych przesłanek można konkretnie wskazać na to, że - według wiarygodnych wyjaśnień Wincentego K. - pod koniec 1969 r., gdy rozważana była między zainteresowanymi kwestia ewentualnego zgłoszenia się do organów ścigania w celu skorzystania z art. 8 ust. 2 i 3 ustawy z dnia 21 lipca 1969 r. o amnestii, właśnie oskarżony Leon K. podniósł, iż chodzi o kwotę wynoszącą około 100.000 zł, którą i tak trzeba będzie spłacić, przy czym charakterystyczne jest to, że oskarżony Leon K. już w toku śledztwa podczas konfrontacji z Wincentym K. zaprzeczył wprawdzie, iż rozmowa ta dotyczyła kwestii amnestii i ewentualnego zgłoszenia się do władz ścigania, lecz potwierdził, że w końcu 1969 r. mówił do Wincentego K., iż: "ma zadłużenie w podatku sięgające kwoty około 100.000 zł".
Nie można jednak odmówić słuszności rewizji w tym fragmencie, w którym wskazuje, że kwotę 16.000 zł wchodzącą w skład ogólnej sumy 30.000 zł przyjętej przez oskarżonego Leona K. świadek Wincenty K. przekazał oskarżonemu w 1967 r., a więc przed okresem, w jakim popełnione zostało przestępstwo przypisane oskarżonemu w zaskarżonym wyroku. Rzeczywiście bowiem Wincenty K. zawsze twierdził, że wręczenie tej kwoty nastąpiło już jesienią 1967 r. Tymczasem Sąd Wojewódzki, skazując oskarżonego, podał w opisie przypisanego mu czynu, że czyn ten popełniony został w okresie od czerwca 1968 r. do lutego 1970 r. Takie określenie czasu popełnienia przestępstwa - powtórzone za aktem oskarżenia i oparte przypuszczalnie na tym, że nie rozliczone w momencie wykrycia przestępstwa podatki pochodziły z lat 1968 i 1969 r., pozostawało jednak w sprzeczności z wyjaśnieniami Wincentego K. Ostatnio wymieniony bowiem niezmiennie twierdził, że rozpoczął dokonywanie nadużyć znacznie wcześniej (około 1966 r.), lecz kwoty, z których w pierwszym okresie nie rozliczył się, następnie pokrywał bądź z pożyczek prywatnych, bądź też z pieniędzy zainkasowanych w latach 1968 i 1969, przy czym z zainkasowanej w tym okresie gotówki spłacał częściowo również wspomniane pożyczki. Od jesieni zaś 1967 r., tj. od momentu, gdy oskarżony Leon K. zatrzymał dla siebie - pod pozorem pożyczki - 16.000 zł z podatków zainkasowanych przez Wincentego K., obaj wyżej wymienieni działali w porozumieniu, zagarniając przeszło 126.000 zł. Tak więc w rzeczywistości czyn przypisany oskarżonemu Leonowi K. został popełniony w okresie od jesieni 1967 r. do lutego 1970 r. i z tego względu należało odpowiednio skorygować zaskarżony wyrok w opisie czynu, za który oskarżony Leon K. został skazany. Zmiana wyroku w tym zakresie nie może być traktowana jako orzeczenie na niekorzyść oskarżonego (art. 383 § 1 k.p.k.), gdyż zmierza jedynie do prawidłowego określenia czynu, za który oskarżony został skazany, nie rozszerzając jednak materialnego zakresu odpowiedzialności oskarżonego (kwota 16.000 zł objęta jest sumą 30.000 zł, wymienioną w wyroku) i nie powodując żadnych innych niekorzystnych dla oskarżonego zmian w orzeczeniu o winie i karze.
Z przyczyn wyżej podanych oraz mając na względzie to, że nie może być mowy o nadmiernej surowości kar wymierzonych oskarżonemu Leonowi K., skoro wymierzona mu została kara pozbawienia wolności odpowiadająca minimum zagrożenia karnego przewidzianego w art. 201 k.k. oraz grzywna w bardzo umiarkowanej wysokości, a kara łączna - z zastosowaniem pełnej absorpcji, Sąd Najwyższy - poza wyżej omówioną zmianą - utrzymał zaskarżony wyrok w mocy.
Dodatkowo jednak należy zauważyć, że Sąd Wojewódzki skazując oskarżonego Leona K. za udział w zagarnięciu mienia społecznego nie zasądził od niego odszkodowania na podstawie art. 363 § 1 k.p.k.
Sąd powołał się przy tym na art. 363 § 4 k.p.k., gdyż w wyroku IV K 66/70: "zapadło orzeczenie co do odszkodowania pieniężnego odpowiadającego wartości zagarniętego mienia". Należy wnosić, że powyższy zwrot zawarty w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku odnosi się do faktu, iż w ostatnio wymienionym wyroku zasądzono odszkodowanie w wysokości 126.069 zł na rzecz Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w S. od Wincentego K., którego odpowiedzialność za zagarniętą - we współdziałaniu z oskarżonym Leonem K. - sumę kształtuje się na zasadzie odpowiedzialności solidarnej.
Powyższe stanowisko Sądu Wojewódzkiego jest oczywiście błędne. Przepis art. 363 § 4 k.p.k. bowiem wyłącza obowiązek zasądzenia odszkodowania pieniężnego wynikający z art. 363 § 1 k.p.k. między innymi wówczas: "gdy o to samo roszczenie toczy się postępowanie cywilne albo inne przewidziane przez ustawę lub gdy o tych roszczeniach rozstrzygnięto już w odrębnym postępowaniu". Wyżej zacytowane sformułowanie ustawy odnosi się do przesłanek ujemnych orzekania o odszkodowaniu w postaci zawisłości sprawy (lis pendens) oraz stanu rzeczy osądzonej (res iudicata).
Zasądzenie odszkodowania od jednego z dłużników, zobowiązanych solidarnie do pokrycia szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym (art. 441 § 1 k.c.), nie uzasadnia jednak przyjęcia, że zaistniał stan rzeczy osądzonej w stosunku do pozostałych dłużników objętych solidarnością; skoro bowiem wierzyciel może żądać całości świadczenia od wszystkich dłużników łącznie, od kilku z nich lub od każdego z osobna (art. 366 § 1 k.c.), to zasądzenie odszkodowania od jednego z dłużników zobowiązanych solidarnie ani nie zamyka drogi wierzycielowi do dochodzenia w drodze powództwa cywilnego odszkodowania od pozostałych dłużników, ani też nie zwalnia sądu od obowiązku zasądzenia na podstawie art. 363 § 1 k.p.k. (i w granicach przez ten przepis przewidzianych) odszkodowania od innego współsprawcy zagarnięcia.
Dlatego też Sąd Wojewódzki powinien był zasądzić od oskarżonego Leona K. na rzecz pokrzywdzonej instytucji państwowej odszkodowanie pieniężne, odpowiadające wartości zagarniętego mienia, przy czym należało uprzednio sprawdzić, czy (i ewentualnie w jakiej części) wierzytelność nie została już spłacona przez skazanego uprzednio Wincentego K. albo od niego wyegzekwowana. Ze względu na to, że w sprawie została wniesiona rewizja wyłącznie na korzyść oskarżonego, Sąd Najwyższy powyższego błędu nie mógł naprawić.