Source: https://monitorkonstytucyjny.eu/archiwa/11030
Timestamp: 2020-04-10 18:43:17
Legal References Found: art. 119
 art. 13
 art. 52
 art. 52
 art. 257
 art. 257
 art. 257
 Art. 255
 art. 255
 art. 257
 art. 257
 art. 57
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 90
 art. 90
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52

Document Content:
Michał Dadlez z zespołem ObyPomoc: Obywatel przed sądem – analiza orzeczeń w sprawach kontrdemonstracji – Monitor Konstytucyjny
03/11/2019 04/11/2019 Redakcja
Dostępnych jest już ponad 100 orzeczeń sędziów zajmujących się rozstrzyganiem wniosków o ukaranie osób protestujących w latach 2015-2019.
Gdy zawodzą służby, obowiązkiem obywatela wydaje się wskazywać ich zaniedbania, w mocniejszym akcie symbolicznego „nieposłuszeństwa obywatelskiego”, głośnego sprzeciwu wobec niezakazanych, ale siejących nienawiść zgromadzeń. Jaka zatem linia orzecznicza utrwali się wobec aktywnych, świadomych zagrożeń obywateli, taka będzie Rzeczpospolita.
Od pewnego czasu ustalił się schemat ulicznej konfrontacji progresywnie i konserwatywnie usposobionych obywateli naszego kraju, powielając przewidywalny tok zdarzeń. Obywatel konserwatywny pragnie zaprezentować swoje poglądy publicznie. Zgłasza patriotyczne zgromadzenie i realizuje swoje uprawnienia konstytucyjne do wyrażania poglądów oraz organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestnictwa w nich, opisane w Konstytucji w artykułach 54 i 57. Obywatel progresywny przysłuchuje się głoszonym treściom. Repertuar wznoszonych haseł nie jest bogaty, można je zebrać w zestaw policzalny z użyciem palców. Co więcej, nie zależą one od deklarowanego tematu zgromadzenia. Czy to będzie czczenie żołnierzy powojennego podziemia antykomunistycznego 1 marca, Powstania Warszawskiego 1 sierpnia, rocznicy powstania ONR 15 sierpnia, czy też świętowanie Dnia Niepodległości 11 listopada, przechodnie słyszą zazwyczaj: „Śmierć wrogom Ojczyzny” z akcentem na ostatnią sylabę, „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”, „Znajdzie się kij na lewacki ryj”, „Polska dla Polaków”, „Wielka Polska katolicka”, „Bury naszym bohaterem”, „Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę”, „Nie tęczowa nie czerwona tylko Polska narodowa”, „My nie chcemy tu islamu, terrorystów, muzułmanów…”, „Precz z lewacką demokracją”, „My Chrystusa wyznajemy, demokracji tu nie chcemy”.
Obywatel progresywny oburza się – wszystkie hasła pochwalają fizyczną eliminację wybranych grup obywateli, lub obalenie demokracji przemocą i zachęcają do wdrożenia tych pomysłów w życie. Trudno też dopatrzeć się w nich jakiegokolwiek „poglądu”, którym manifestanci chcieliby się podzielić z przechodniami. Obywatel progresywny, interpretując te hasła wprost, odczytuje w nich podżeganie do przemocy. Zadaje sobie pytanie: Czy da się pokojowo podżegać do przemocy? Czy to oksymoron i zgłoszonym manifestantom i ochraniającej ich policji umknął detal zapisu konstytucyjnego zapewniający ochronę konstytucyjną jedynie pokojowym zgromadzeniom.
Obywatel zawiadamia odpowiednie służby o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 119 lub 257 KK i łamaniu art. 13 Konstytucji. Zostaje przez służby zignorowany, służby nie rozwiązują zgłoszonego zgromadzenia. Zignorowany obywatel staje naprzeciw niezakazanego zgromadzenia, po czym zazwyczaj zostaje wezwany przez służby do zachowania zgodnego z prawem. Najczęściej to ignoruje, nie rozumiejąc co niezgodnego z prawem robi i pozostaje na swoim miejscu, z czasem przyjmując postawę siedzącą, niezależnie od warunków atmosferycznych. Obywatel wie, że nierozwiązana przez policję kontrdemonstracja pozostaje legalna. Policja uznaje to zachowanie za niezgodne z prawem i wynosi siedzących na pobocze, nie kłopocząc się koniecznością rozwiązania tej kontrmanifestacji. Na tym praca policji się nie kończy, następuje długotrwały proces legitymowania, zdarza się, że i 150 osób na raz. Obywatelom zostają wlepione mandaty, a opornej większości postawione zarzuty, najczęściej z art. 52, par 2, pkt 1 KW. Policja kieruje wniosek o ukaranie obywatela do sądu. Zaczyna się długotrwała peregrynacja obywatela po instancjach. Dwa lata zajęło sądowi I instancji wydanie wyroku uniewinniającego grupę kobiet zaatakowanych fizycznie podczas protestu 11 listopada 2017 . Niezależnie od werdyktu sądu chęć obywatela do następnej eskapady na kontrdemonstrację może się zmniejszyć, efekt mrożący zostaje uzyskany.
Kolekcja orzeczeń rośnie z miesiąca na miesiąc
Porzucając ton wisielczego humoru – obywatel słyszy od sędziów różne opinie, odczytuje w ich orzeczeniach i wyrokach różnice w ocenie jego aktywności. Różnice te są duże, często ocena praktycznie tej samej sytuacji, interwencji policji dokonanej tego samego dnia, w tym samym miejscu, wobec demonstrantów, którzy zachowali się identycznie, biernie i w sposób pokojowy, symbolicznie stanęli przed marszem organizacji radykalnych, jest diametralnie różna. Także opinie sędziów co do społecznej szkodliwości czynów obwinionych, nawet w tak analogicznych sytuacjach są podzielone. Kolekcja orzeczeń rośnie z miesiąca na miesiąc. Dostępnych już ponad 100 orzeczeń sędziów, zajmujących się rozstrzyganiem wniosków o ukaranie osób protestujących w latach 2015-2019, także przeciw swobodzie, z jaką ugrupowania radykalne zasiewają w naszym społeczeństwie bakcyla podziału na swoich i obcych. Wybrane cytaty pochodzą z kilkunastu wyroków często wspieranych analizą orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego i trybunałów międzynarodowych, takich jak Europejski Trybunał Praw Człowieka, Komitet Praw Człowieka ONZ, Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej ONZ i wynikających z podpisanych przez Polskę konwencji międzynarodowych, takich jak: Europejska Karta Prawa Człowieka, Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ; Karta Praw Podstawowych UE, Międzynarodowa Konwencja ds. Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej. Cytaty obrazują, który z elementów tej, wydawałoby się prostej i jednoznacznej sytuacji, jest dla sędziów kluczowy w ocenie postępowania protestujących.
Kontrmanifestacja – przeszkadza czy nie?
Generalnie sędziowie przyjmują stanowisko, że nierozwiązana kontrdemonstracja nie jest zgromadzeniem nielegalnym, dopóki zachowuje pokojowy charakter:
„Z prawem do demonstracji w każdym demokratycznym porządku prawnym jest ściśle związane prawo do kontrdemonstracji, której uczestnicy polemizują z poglądami swoich oponentów.”
(MOK III W 533/18– opisy spraw na końcu tekstu)
„Gdyby przyjąć stanowisko skarżącego, iż przeszkadzaniem w rozumieniu art 52 KW jest każdy okrzyk kierowany do uczestników zgromadzenia….. należałoby stwierdzić, że prawo do kontrmanifestacji(objęte ochroną artykułu 57 Konstytucji RP….) jest iluzoryczne. Jedynie w systemie niedemokratycznym określone podmioty mogą liczyć z założenia na całkowicie niezakłócony przebieg organizowanych przez nich wydarzeń, bowiem to władza organizuje tam przestrzeń publiczną (wolną od sporów i konfliktów), a nie społeczeństwo.”(ŚRÓD XI W 2630/17)
„Policja nie może ingerować w przebieg niezakazanego zgromadzenia i zmuszać jego uczestników do zaniechania uczestniczenia w nierozwiązanym zgromadzeniu, bowiem stanowiłoby to naruszenie gwarantowanego konstytucyjne prawa do zgromadzeń…., gdy demonstranci nie dopuszczają się aktów przemocy władze publiczne powinny okazać tolerancję wobec pokojowych zgromadzeń, a jej brak jest naruszeniem artykułu 11 EKPC.” (ŚRÓD XI W 3412/17)
Gdy kontrdemonstracja zajmuje miejsce przed niezakazanym marszem
Czy to już jest automatycznie godne kary „przeszkadzanie”? Niektórzy sędziowie uważają, że tak, że sprawa jest prosta. Akceptują kwalifikację zaproponowaną przez oskarżyciela publicznego – przeszkadzanie w niezakazanym zgromadzeniu, karane na mocy art. 52 par 2 pkt 1 kodeksu wykroczeń. Sędzia w orzeczeniu w sprawie o próbę blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2019 r. pisze na przykład:
„… obecność obwinionego na miejscu, w którym przejść mieli uczestnicy marszu Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych można ocenić jako działanie w granicach wolności wyrażania własnych ocen i poglądów. Nie może jednak zyskać aprobaty zachowanie polegające na dążeniu do przeszkodzenia w przebiegu legalnego zgromadzenia. Taki właśnie bezprawny charakter miało zachowanie obwinionego, który wraz z innymi osobami usiadł na jezdni, uniemożliwiając tym samym przejście zgromadzenia. W ten sposób obwiniony przekroczył dopuszczalną granicę otwartej debaty publicznej, a tym samym wyczerpał znamiona zarzuconego mu wykroczenia. …Stopień społecznej szkodliwości czynu był znaczny. Mają na to wpływ szczególnie rodzaj naruszonego dobra w postaci prawidłowego przebiegu zgromadzenia, sposób działania sprawcy, który w sposób prowokacyjny prawidłowy przebieg zgromadzenia naruszył. Obwiniony musi być świadomy, że jeśli sam domaga się ochrony zgromadzenia, nie powinien przeszkadzać w zgromadzeniu osób mających odmienne od siebie poglądy….”. (MOK III W 1149/19)
Sędzia uznaje zatem treści niesione przez marsze ugrupowań radykalnych za uprawnione poglądy, których wyrażanie nie przekracza dopuszczalnych granic debaty publicznej.
Sędzia w tej sprawie zgadza się co prawda z powszechnie przyjmowana wykładnią, że: „Za przeszkadzanie nie można uważać wszystkich czynności, które oddziałują na odbywające się zgromadzenie i jego uczestników, ale tylko takie, które obiektywnie prowadzą do uniemożliwienia przebiegu zgromadzenia i (jego???) ograniczają możliwość uczestniczenia w zgromadzeniu tym, którzy chcą w nim brać udział…. O naruszeniu wolności gromadzenia się i publicznego głoszenia poglądów można mówić dopiero wówczas, gdy ograniczy się możliwość zgrupowania się i prezentowania swoich opinii na przykład pozbawiając dostępu do miejsca zgromadzenia czy możliwości przejścia, gdzie zgromadzenie ma się odbyć, poruszania się po nim, używania transparentów czy aparatury….lub gdy ich przekaz jest tak bardzo ograniczony, że nie może on dotrzeć do uczestników takiego zgrupowania..” (MOK III W 1149/19)
Uznaje jednak, że „sit in” kilkudziesięciu osób spełnia kryteria „przeszkadzania”, że czyn ten uniemożliwił uczestnictwo w marszu, gdy tymczasem akurat ten marsz, 1 marca 2019 roku, przeszedł bokiem, niezakłócony.
Inni sędziowie widzą te kwestie odmiennie
Uważają, że takiego zachowania kontrmanifestantów w ogóle nie można zakwalifikować jako „przeszkadzanie”, czyli – zajmowali miejsce, ale nie przeszkadzali.
„Obwinieni…. nie mieli faktycznej możliwości ewentualnego zablokowania Marszu Niepodległości, natomiast ich akcja protestacyjna miała charakter czysto symboliczny i tym samym nie stanowiła zachowania społecznie szkodliwego w rozumieniu artykułu 1 paragraf 1 Kodeksu wykroczeń. …nie potwierdzono jakoby zachowanie osób wymienionych stanowiło konkretne zagrożenie dla dóbr osobistych osób uczestniczących w Marszu Niepodległości. Jest natomiast aż nadto oczywistym, iż w krytycznym czasie niektórzy uczestnicy Marszu Niepodległości ewidentnie nie akceptowali obecności kontrmanifestantów na trasie wskazanego zgromadzenia publicznego, czemu dali wyraz swoim negatywnym, agresywnym zachowaniem.” (WRO V W 174/18)
„Zachowania takiego nie można traktować jako usiłowania przeszkadzania zgromadzeniu, a jedynie wyrażenie swojego poglądu wobec osób, które organizując przemarsz przez centrum Warszawy, dodatkowo z użyciem płonących pochodni i symboliki organizacji narodowościowych… z założenia muszą liczyć się z publiczną nawet dosadną i nieusprawiedliwioną krytyką. … brak jest podstaw, by uznać, iż uczestnicy marszu nie byliby w stanie osób siedzących, czy też stojących na tej samej jezdni wyminąć, względnie przejść między nimi. Sąd nie mógł pominąć, że zachowanie obwinionych…. miało charakter wyłącznie pasywny, nie wbiegali oni między uczestników marszu, nie wyrywali mikrofonów, ani nie niszczyli transparentów, nie zakłócali szyku przemarszu.
…Konsekwencję powyższego zdaniem Sądu stanowi, iż uczestnicy zgromadzenia nie mają podstaw, aby oczekiwać, że w miejscu tym, pozostającym miejscem publicznym, nie będą miały prawa przebywać także inne osoby. Tym samym okoliczność że obwinieni… usiedli na jezdni względem chodniku… oznacza, iż korzystali z ogólnodostępnej przestrzeni publicznej.
…Kwestia ruchów narodowościowych i powiązanych z nimi środowisk, głoszonych przez ruchy te idei i realizowanych na ich tle zachowań, pozostałe już od dłuższego czasu kwestią obecną o debacie publicznej, w szczególności w kontekście interpretacji zachowań tych i idei jako naruszające porządek prawny. Kwestii tej nie sposób odmówić istotności.
Wykluczone … powinno być stosowanie sankcji wobec osób zachowujących się pokojowo, uczestnicy zgromadzenia mogą ponosić odpowiedzialność, jedynie jeżeli podejmują się aktów przemocy lub agresji.” (MOK III W 533/18)
„Trudno … zakwalifikować zachowanie protestujących osób jako przeszkadzanie, skoro uznać należy, że mieści się w granicach publicznej debaty ścierania się poglądów w ramach ulicznych manifestacji. W realiach niniejszej sprawy nie sposób stwierdzić, aby fakt zajęcia miejsca na jezdni bądź chodniku przez osoby protestujący naruszały prawa uczestników marszu do swobodnego, pokojowego zgromadzenia. Uczestnicy zgromadzenia nie mają podstaw, aby oczekiwać, że w miejscu tym, pozostającym wszak miejscem publicznym, nie będą miały prawo przebywać także inne osoby.” (MOK VIII W 1080/19)
„Nie ma wymagań, aby mieli oni demonstrować swoje przekonania w sposób werbalny, a zatem utworzenie kolumny osób w poprzek jezdni w pełni wyraziło ich sprzeciw wobec poglądów legalnego zgromadzenia ONR, co uczynili w ramach swoich praw obywatelskich. Obwinieni nie stosowali przy tym przemocy i agresji…. Zachowanie obwinionego, wyrażające się także poprzez siadanie na drodze publicznej w warunkach pokojowego zgromadzenia, które nie zostało rozwiązane, należy traktować jako realizację konstytucyjnej zagwarantowanej wolności wyrażania opinii i pokojowego gromadzenia się w miejscu publicznym. Celem tej demonstracji nie było zakłócanie ruchu.” (ŚRÓD XI W 2116/17)
W dalszym toku tej sprawy, po standardowej apelacji oskarżyciela publicznego, czyli policji, (policja składa apelacje z automatu, nie analizując już zapadłych wyroków dotyczących tego samego wydarzenia) sędzia Sądu Okręgowego, nie zgodził się z tym stanowiskiem, argumentując:
„…jak wynika z dotychczas zgromadzonych dowodów osoby protestujące przeciwko zgromadzeniu ONR nie ograniczyły się do wyrażenia swojego krytycznego stanowiska wobec tej organizacji, ale działały z zamiarem uniemożliwienia jej odbycia zaplanowanego i legalnego zgromadzenia. Świadczą o tym odnotowane okrzyki „faszyzm nie przejdzie”, „no pasaran” oraz towarzyszące im zachowania. W tym kontekście nieprzekonywująco brzmią stwierdzenia Sądu Rejonowego, że kontrmanifestanci, stojąc w poprzek jezdni, nie stosowali przemocy i agresji. Z notatki urzędowej wynika, że osoby te były bardzo agresywnie nastawione do interweniujących funkcjonariuszy. Sąd Rejonowy powinien rozważyć, co by się stało, gdyby nie interwencja policji. Czy kontrmanifestanci pozwoliliby przejść legalnemu zgromadzeniu, czy też zmusili je do zatrzymania się i jak by się to miało do znamion wykroczenia z artykułu 52 paragraf 2 punkt 1 Kodeksu wykroczeń?” (WAWSO X Kz 1067/18)
Gdyby protestowali na chodniku, nie byłoby wykroczenia
Niektórzy sędziowie, uznając że kolizja czasowo-przestrzenna kontrdemonstracji z niezakazanym zgromadzeniem jest wykroczeniem zalecają kontrmanifestowanie obok.
W konkluzji orzeczenia w sprawie blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2019 r. , czytamy na przykład, że: „Obwiniony dążył do ograniczenia innym prawa do gromadzenia się w przestrzeni publicznej. Nie sposób uznać, by jedyną intencją obwinionego było wyrażanie wobec uczestników zgromadzenia swojego sprzeciwu. Gdyby tak było, obwiniony mógłby manifestować swoje poglądy na chodniku wzdłuż jezdni..”
Podobny pogląd przedstawiła sędzia w orzeczeniu w sprawieza protest sit in przeciw tzw. Marszowi Żołnierzy Wyklętych 1 marca 2018. Odstępując od wymierzenia kary, uznała w ustnym uzasadnieniu, że:
„obwinieni nie zgadzali się z poglądami głoszonymi przez ONR, nie akceptowali ideologii ONR, gloryfikacji Rajsa – Burego. Lecz gdy padały wezwania policji do zejścia z jezdni nie zareagowali. Protest był pokojowy. Obwinieni nie stawiali oporu policji. Gdyby poglądy manifestowali na chodniku nie byłoby wykroczenia. Gdy jednak wyszli na jezdnię popełnili wykroczenie i zakłócali niezakazane zgromadzenie.” Na koniec sędzia powiedziała, że wniosek o ukaranie nie powinien w ogóle wpłynąć z policji do sądu, bowiem nie ma potrzeby, żeby karać za minimalny stopień szkodliwości społecznej. Sąd drugiej instancji odnosząc się do tego rozstrzygnięcia nie podzielił tej oceny i obwinionych uniewinnił. (WAWSO X Ka 256/19).
Ze stanowiskiem umieszczającym kontrdemonstrację obok legalnego zgromadzenia należy skonfrontować argumentację z kilku innych orzeczeń:
Zachowania obwinionych nie sposób ocenić jako negatywnego w świetle społecznie powszechnie aprobowanych wartości, do których należy poszanowanie godności każdego człowieka, bez względu na jego pochodzenie, czy wyznanie. Jako pożyteczne i cenne należy ocenić przeciwstawianie się próbom wykluczenia określonych grup z życia społecznego, odmawianie innym prawa do życia w Polsce z uwagi na wyznawaną religię. Fakt, iż obwinieni zdecydowali się na tak wyraźną formę protestu, starając się zająć ulicę, po której miał przyjść zgromadzenia ONR, determinowała zarówno zachowanie jego uczestników, którzy bez żadnych przeszkód wznosili ksenofobiczne hasła, ale też bierność służb mających dbać o przestrzegania porządku prawnego. W takich warunkach obwinieni i inni kontrmanifestanci uznali, że jedynie przyglądanie się takim działaniom uczestników zgromadzenia ONR jest niewystarczające.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
„Osoby protestujące… postanowiły symbolicznie sprzeciwić się ideologii towarzyszącej przemarszowi… Działanie obwinionych determinowane było wolą uwidocznienia w przestrzeni publicznej protestu i krytycznej opinii wobec haseł i idei wyrażonych przez powyższy marsz. Obecność na trasie zbieżnej z trasą marszu miała na celu za manifestowanie braku akceptacji tychże haseł i idei…. Sąd uznał, że obwinieni… poprzez wznoszone okrzyki, względnie siadanie na jezdni, tym bardziej zaś na chodniku, ani nie byli w stanie opóźnić, czy wręcz uniemożliwić przemarsz uczestników marszu…, ani też na to nie liczyli, ani też w końcu nie było to ich zamiarem.” (MOK III W 533/18)
Sugestia, że cele kontrmanifestacji byłyby wypełnione, gdyby odbyła się ona na chodniku, obok manifestacji grup radykalnych byłaby celowa w sytuacji konfrontacji różnych poglądów mieszczących się w porządku demokratycznym i w jego standardach. Staje się to mniej oczywiste, gdy przekaz wykracza poza ten porządek, podważa go, nie jest ekspresją poglądów, lecz zbrodniczej ideologii, a powołane do tego organy państwa nie reagują.
Przeszkadzali, ale policja zaniedbała rozwiązania
W jeszcze innych orzeczeniach znajdujemy stanowisko, że kontrdemonstrację należało rozwiązać bo „przeszkadzała”, ale tego nie uczyniono, zachowała ona zatem legalność. Czyli – przeszkadzali ale policja zaniedbała rozwiązania.
„W niniejszej sprawie istniały ustawowe przesłanki rozwiązania zgromadzenia spontanicznego, jednakże funkcjonariusz policji kierujący działaniami nie podjął decyzji o rozwiązaniu zgromadzenia. Procedura rozwiązania zgromadzenia nie została dopełniona…, tym samym nie można przypisać mu popełnienia czynu zabronionego zarzucanego we wniosku o ukaranie…” (MOK III W 542/18)
„Zgromadzenie, w którym uczestniczyli obwinieni nie zostało rozwiązane. Wprawdzie wskazywał na to dowódca zabezpieczenia, lecz osoba która miała tego dokonać nie tylko tego nie potwierdziła, ale nie miała nawet świadomości, że przysługuje jej takie prawo.” (HAJ VII W 498/18)
Różne interpretacje kontrdemonstracji spontanicznej
Oskarżyciel zakłada rutynowo, że kontrdemonstracja odbyła się przeciwko ogłoszonemu wcześniej wydarzeniu, a nie jego faktycznemu przebiegowi, którego nie sposób było przewidzieć. Czyli – protestowali spontanicznie – bo nie sprzeciwiali się ogłoszonemu zgromadzeniu, lecz jego przebiegowi, niezgodnemu z deklarowanym celem zgromadzenia.
„Osoby zainteresowane mogły z wyprzedzeniem uzyskać informacje dotyczące tego marszu. Obwiniony również powziął wcześniej informacje o tym zgromadzeniu. W związku z organizacją tego właśnie marszu pojawił się na ulicy Rakowieckiej. Obwiniony w momencie dotarcia na ulicę Rakowiecką nie miał jeszcze zamiaru podjęcia działań zmierzających do utrudnienia przebiegu tego marszu. Dopiero pod wpływem wystąpienia uczestników marszu oraz widząc okoliczności towarzyszące temu wydarzeniu obwiniony podjął spontaniczną decyzję, aby wraz z innymi osobami zablokować przemarsz. Tym samym obwiniony chciał wyrazić swój sprzeciw wobec zaistniałej sytuacji, nie godził się bowiem z hasłami wypowiadanymi przez uczestników marszu. Ponadto jego sprzeciw budziła obecność w przestrzeni publicznej takich symboli jak falanga, krzyż celtycki, czy tak zwany miecz Chrobrego, które są uważane za symbole nacjonalizmu. Ponadto, na podjęcie decyzji o próbie zablokowania marszu miały wpływ pochodnie, które nieśli niektórzy uczestnicy marszu. W ocenie sądu wyrażenie sprzeciwu oraz swojego zdania w tym miejscu w tym czasie było celowe albowiem uczynienie tego później lub w innym miejscu byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej.” (MOK III W 542/18)
„Te szczególne okoliczności, takie jak treść przemówień oraz symbole obecne w przestrzeni publicznej, pozwalają uznać że obwiniony uczestniczył w zgromadzeniu spontanicznym, które odbywało się w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem, związanym ze sferą publiczną. Obwiniony nie mógł bowiem przewidzieć, jak dokładnie będzie wyglądał ten marsz i w jaki sposób będą zachowywali się jego niektórzy uczestnicy. Wyrażenie sprzeciwu w innym terminie było bezcelowe, albowiem istotny był kontekst w jakim działał obwiniony.” (MOK III W 542/18)
„Decyzja o próbie blokowania marszu została podjęta spontanicznie, jako reakcja na to, co działo się wokół – hasła prezentowane przez uczestników marszu, symbole przez nich niesione, przemówienia. Obwiniony… nie mógł przewidzieć jak dokładnie będzie wyglądał ten marsz i w jaki sposób zachowywać się będą inni uczestnicy tegoż marszu….. Zdaniem Trybunału wykluczone powinno być stosowanie sankcji wobec osób zachowujących się pokojowo, a uczestnicy zgromadzenia mogą ponosić odpowiedzialność jeżeli podejmują się aktów agresji lub przemocy.” (MOK XIV W 1099/19)
W apelacji do umorzenia sprawy za próbę blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2019 r., oskarżyciel publiczny zarzuca sądowi I instancji, że błędnie zakwalifikował protest jako spontaniczny. Obwinieni argumentowali, że protest nie odnosił się do zapowiedzianej postaci manifestacji, czyli uczczenia żołnierzy podziemia antykomunistycznego potocznie zwanych „wyklętymi”, lecz obrotu jaki przyjęła ta manifestacja. Według oskarżyciela obwinieni powinni byli przewidzieć jak potoczy się manifestacja, że przerodzi się w pochwałę zbrodni, a de facto w podżeganie do przestępstwa. Obwinieni wyjaśnili, że nie wolno zakładać, że każda manifestacja ugrupowań radykalnych musi się skończyć agresją i podżeganiem do przestępstwa. Sądy oddalają przecież wnioski o delegalizację prewencyjną zgromadzeń właśnie na tej podstawie. Skoro jak twierdzi oskarżyciel można to było jednak przewiedzieć, to powstaje pytanie dlaczego policja tego nie przewidziała i nie zareagowała, rozwiązując to zgromadzenie. Apelacja policji doprowadziła do rozpatrzenia zasadności umorzenia tej sprawy przez Sąd Okręgowy, gdzie doczekało się ono uprawomocnienia.
Przeszkadzali, ale nie popełnili wykroczenia
W niektórych orzeczeniach sędziowie uznają, że „przeszkadzanie” nie stanowiło wykroczenia
„Nie budzi wątpliwości sądu, że podejmowane przez obwinionych działania zmierzały do zademonstrowania swojego sprzeciw przeciwko niezakazanemu zgromadzeniu publicznemu poprzez próbę zablokowania trasy przemarszu obchodów rocznicy powstania ONR. Nie oznacza to jednak, iż doszło do wyczerpania znamion czynu zabronionego z artykułu 52 paragraf 2 punkt 1 Kodeksu wykroczeń.
Korzystać z ochrony artykułu 10 Europejskiej Karty Praw Człowieka można jedynie w przypadku, gdy przy wyrażaniu własnych poglądów osoby to czyniące nie dopuszczają się aktów przemocy i agresji… Jedynie bowiem pokojowe, nieagresywne korzystanie z wolności wyrażania poglądów oznacza działanie w granicach prawa i korzystać może z ochrony.
W ocenie sądu obwinieni w przedmiotowej sprawie byli uczestnikami kontrdemonstracji mającej charakter zgromadzenia spontanicznego. Istotą tego rodzaju zgromadzeń jest to, że mogą one pozostawać w zasięgu wzroku i słuchu innych zgromadzeń, które na przykład manifestują diametralnie odmienne poglądy od tych wyznawanych przez uczestników kontrmanifestacji.
Warunkiem uznania, że osoby takie działają w ramach przyznanych im na mocy Konstytucji i ustaw uprawnień jest pokojowy sposób przeprowadzenia tego rodzaju manifestacji. W przypadku uznania, że tego rodzaju warunek jest spełniony nie może znajdować zastosowania artykuł 52 paragraf 2 punkt 1 Kodeksu wykroczeń, albowiem korzystanie z przyznanych danej osobie uprawnień do pokojowego manifestowania swoich poglądów nie może być uznane za przeszkadzanie o którym mowa w treści tego przepisu…. Jedynie w sytuacji, w której zgromadzenie, w którym brali udział straciłoby swój pokojowy charakter na przykład w przypadku stosowania przemocy wobec innych osób, zachowywania się w sposób groźny, ich zachowanie podlegałoby penalizacji.” (ŚRÓD XI W 2060/17)
Sąd II instancji podzielił stanowisko sądu I instancji i prawomocnie obwinionych uniewinnił:
„…ich zachowanie nie może być oceniane, w świetle przedstawionych dowodów, jako o usiłowanie przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia. Obwinieni nie przejawiali ani agresji, ani nie dopuścili się aktów przemocy. Zdaniem sądu celem działania obwinionych była wyłącznie chęć zaprezentowania własnych poglądów oraz stanowiska i trudno, szanując i respektując standardy państwa praworządnego dostrzec w ich zachowaniu realizację znamion zarzucanego im wykroczenia.”(WAWSO X Kz 40/19)
„Uczestnicy marszu… nieśli przez centrum miasta płonące pochodnie,…. transparenty zawierające hasła, których mogła nie akceptować część społeczeństwa, w końcu zaś marszowi towarzyszyła muzyka ze słowami, które mogły być rozumiane jako głoszące idee sprzeczne z przyjętym porządkiem prawa międzynarodowego…. obwinieni kierowali się, zdaniem sądu, najlepiej pojętym interesem państwa polskiego jako państwa będącego członkiem rodziny państw o demokratycznym porządku prawnym.” (MOK III W 533/18)
„Zgromadzenie ONR było zgromadzeniem niezakazanym. Na drodze tego niezakazanego zgromadzenia stanęli protestujący, aby zamanifestować swój sprzeciw i niezgodę na kontynuowanie zgromadzenia ONR. Na poziomie abstrakcyjnym sytuacja faktyczna w świetle przesłanek wykroczenia z artykułu 52 paragraf 2 punkt 1 jest więc jasna. Jednakże stosowanie prawa nie może zatrzymać się na tym generalnym poziomie, bez wyjaśnienia przyczyn zorganizowanego tego konkretnego protestu i ustalenia czy przyczyny te mogły uzasadnić takie in abstracto bezprawne czyny. Aby bowiem stwierdzić karygodność zachowania należy ją odnieść do okoliczności zdarzenia i ustalić, czy rzeczywiście zachowanie to in concreto posiada ładunek negatywnych cech ocenianych pod kątem aprobowanych społecznie treści i cennych społecznych dóbr.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
Decydujący jest aspekt pokojowości zgromadzeń
W innych orzeczeniach sędziowie uznają, że aspekt pokojowości zgromadzeń jest decydujący dla oceny zachowania obwinionych, kwestia tylko decyzji, która ze stron zachowywała się pokojowo, a która nie; czasem ta ocena zaskakuje. Czyli – przeszkadzali i tym samym nie byli pokojowi, albo przeciwnie – przeszkadzali ale byli pokojowi, protestowali zaś przeciw zgromadzeniu, które pokojowe nie było.
W sprawie za próbę blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2019 r., sędzia nie traci z pola widzenia, że: „Europejski Trybunał Praw Człowieka zwraca uwagę iż korzystać z ochrony artykułu 10 Europejskiej Karty Praw Człowieka można jedynie w przypadku, gdy przy wyrażeniu poglądów, osoby to czyniące nie dopuszczają się aktów przemocy i agresji. Jedynie bowiem pokojowe korzystanie z wolności wyrażania poglądów oznacza działania w granicach prawa i korzystać winno z ochrony państwa… wolność wyrażania poglądów nie może sanować działań niezgodnych z prawem i de facto uniemożliwiających wyrażenia poglądów oponentów.”
Jego zdaniem jednak to marsz ugrupowań radykalnych nie był działaniem niezgodnym z prawem, nie dopuszczał się przemocy i był pokojowy, zaś protest „sit in” był przemocowy, bezprawny i uniemożliwiał. Inni sędziowie widzą rzecz odwrotnie:
„…w każdym przypadku zgromadzenie publiczne musi mieć charakter pokojowego zgromadzenia – tylko takie zgromadzenie korzysta z ochrony prawnej przewidzianej przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, czy też Europejską Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności… bez wątpienia hasło „Śmierć wrogom ojczyzny” jest hasłem mocno kontrowersyjnym, zwłaszcza w sytuacji, gdy według publicznych deklaracji niektórych uczestników Marszu Niepodległości wrogami ojczyzny są przedstawiciele środowisk lewicowych, mniejszości religijnych i narodowych… nie sposób uznać, aby Marsz Niepodległości we wskazanym miejscu i czasie miał charakter pokojowego zgromadzenia publicznego – wręcz przeciwnie.” (WRO II W 475/18)
„Według poglądów doktryny i stanowiska Trybunału Konstytucyjnego zgromadzenie pokojowe to zgromadzenie, które przebiega z poszanowaniem integralności fizycznej osób oraz mienia prywatnego i publicznego…. nie sposób uznać, aby Marsz Niepodległości miał charakter pokojowego zgromadzenia publicznego, wręcz przeciwnie.” (WRO V W 174/18)
„Przebieg zgromadzenia ONR już od początku przemarszu jego uczestników dawał podstawy do jego rozwiązania z powodu prezentowanych tam haseł o jednoznacznie ksenofobicznej treści.
Europejski Trybunał Praw Człowieka zwraca uwagę, iż korzystać z ochrony artykułu 10 Europejskiej Karty Praw Człowieka można jedynie w sposób pokojowy, gdy przy wyrażaniu poglądów osoby to czyniące nie dopuszczają się aktów przemocy i agresji.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
„Należy też zwrócić uwagę na kwestionowanie demokratycznego porządku przez uczestników zgromadzenia ONR, gdy zgodnie skandują „demokracji to nie chcemy”. Obawy musi budzić już samo zastanawianie się, czym uczestnicy zgromadzenia ONR chcieliby zastąpić demokrację.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
Przeszkadzali, ale nie był to czyn społecznie szkodliwy
Inni sędziowie za kluczową uznają ocenę społecznej szkodliwości „przeszkadzania”, nawet jeśli uznają, że takowe nastąpiło. Czyli – przeszkadzali, ale nie był to czyn społecznie szkodliwy, a nawet społecznie korzystny.
„…motywacja zachowania osób uczestniczących w krytycznym czasie w kontrmanifestacji do Marszu Niepodległości w żadnym wypadku nie może być uznana za naganną i społecznie szkodliwą oraz naruszające zasady współżycia społecznego.” (WRO II W 475/18)
„Sąd nie stwierdził, jakoby zachowania obwinionych było naganne, ponieważ nie stosowali oni przemocy, ani agresji, a jedynie uzewnętrznili swój sprzeciw co do odbywającego się zgromadzenia …Zachowanie obwinionego…, wyrażające się także poprzez siadanie na drodze publicznej w warunkach pokojowego zgromadzenia, które nie zostało rozwiązane, należy traktować jako realizację konstytucyjnie zagwarantowanej wolności wyrażania opinii… Artykułowanie protestów w innym czasie i miejscu, bez związku ze zgromadzeniem ONR, przeciwko któremu obwinieni demonstrowali, nie pozwoliłoby na dotarcie z tym przekazem do opinii publicznej. Karanie osób pokojowo manifestujących swoje poglądy i krytykę wobec innego zgromadzenia ma zdecydowanie niepożądane efekty odstraszający.” (ŚRÓD XI W 2116/17)
„Sprzeciw obywateli wobec naruszania art. 257 nie godzi w wolność zgromadzeń, jest społecznie korzystny, a nie szkodliwy, szczególnie jeśli władze nie chronią obywateli przed nadużyciami wolności słowa, co więcej pochwalają stosowanie mowy nienawiści przez grupy radykalne, nazywając te zachowania patriotycznymi. Taki „patriotyzm” jest zbrodniczy, a w polskim społeczeństwie nie ma dla niego przyzwolenia.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
Rozpatrując apelację policji od umorzenia sprawy za protest „sit in” podczas marszu ugrupowań radykalnych w rocznicę Bitwy Warszawskie, Stołeczny Sąd Okręgowy 14 października 2019 r. prawomocnie uniewinnił 42 obywatelki/obywateli, którzy podjęli próbę symbolicznej blokady marszu narodowców 15 sierpnia 2017 r. W uzasadnieniu ustnym sędzia podkreśliła, że „jeśli organy państwa nie mają nadzoru nad skrajnymi ugrupowaniami, to obywatele mogą sprzeciwiać się ich działalności”. Zaznaczała, że na tej manifestacji nie było haseł związanych z rocznicą Bitwy Warszawskiej. „Były hasła związane z wyznawaną ideologią. Choć wprost nie odnoszące się do faszyzmu, to nawołujące do przemocy i nienawiści do środowisk mających odmienne poglądy” – stwierdziła sędzia. (WAWSO X Ka 592/19) – czytaj artykuł Mariusza Jałoszewskiego w OKO.press.
„Sąd… stwierdził, że w zachowaniu obwinionych nie można doszukać się karygodności i zawartościować ich ujemnie jako działań nacechowanych jednoznacznie negatywnie, w świetle społecznie aprobowanych wartości. Zachowanie obwinionych w ocenie sądu nie narusza wykształconych przez doświadczenie życiowe i wiedzę zasad postępowania z dobrem w postaci wolności zgromadzeń, bowiem jak ustalono przebieg zgromadzenia ONR i zachowanie jego uczestników wskazuje na przekroczenie granicy debaty publicznej, w której nie może być miejsca na przejawy ksenofobii i wrogości motywowanej religijnie.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
„Nie sposób przyjąć, aby społeczeństwo ponosiło szkody w sytuacji, gdy w przestrzeni publicznej artykułowany jest brak akceptacji dla przejawów ksenofobii i nienawiści motywowanych etnicznie, czy religijnie. Wręcz przeciwnie, działanie takie należy zawartościować jak najbardziej pozytywnie bowiem wyrażają powszechne społeczne przekonanie o konieczności przeciwstawiania się wrogości i wykluczeniu innych na tle religijnym, rasowym, etnicznym.” (ŚRÓD XI W 2256/17)
„Zachowanie obwinionych przy uwzględnieniu wszystkich opisanych okoliczności przyniosło przede wszystkim pożyteczne skutki społeczne, wskazując na przyczyny i istotę niezadowolenia uczestników tego protestu. Sąd nie ma wątpliwości, iż polskie społeczeństwo nie akceptuje wrogości i ksenofobii…. protest taki pokazał, iż w polskim społeczeństwie nie ma przyzwolenia na wrogość wobec innych, a wolni ludzie nie zgadzają się na wykluczanie określonych jednostek czy grup z uwagi na ich pochodzenie czy wyznanie… Można zrozumieć działania policji, która chcąc zapobiec faktycznej konfrontacji obu grup, fizycznie usuwała protestujących z miejsca, przez które przechodzić mieli członkowie zgromadzenia ONR. Rzecz jasna, nie byłoby takiej potrzeby, gdyby wcześniej rozwiązano zgromadzenie ONR, co w ocenie sądu winno nastąpić. Jeżeli jednak tak się nie stało, to uzasadnione były działania uniemożliwiające bezpośredni kontakt uczestników zgromadzenia i kontrmanifestacji, co w sytuacji tak silnej wzajemnej niechęci, stwarzało realne zagrożenie dla bezpieczeństwa osób uczestniczących w obu tych zgrupowaniach. Jednak decyzja o wystąpieniu z wnioskami o ukaranie uczestników kontrmanifestacji winna być poprzedzona zdecydowanie głębszą analizą wszystkich okoliczności zdarzenia i refleksją, czy rzeczywiście celowe jest domagania się ukarania osób, które protestowały przeciwko łamaniu prawa. Pokojowy protest wolnych obywateli przeciwko motywowanej wyznaniowo czy etnicznie nienawiści nie może być dla społeczeństwa szkodliwy.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
Sędziowie zachowują bezstronność światopoglądową
Sędziowie zachowują bezstronność światopoglądową i nie oceniają zasadności protestów. Z drugiej strony zauważają, że w przypadku niektórych treści standardy debaty publicznej zostają przekroczone, unieważniając konieczność ich prawnej ochrony.
„Bez wątpienia hasło „Śmierć wrogom ojczyzny” jest hasłem mocno kontrowersyjnym zwłaszcza w sytuacji, gdy według publicznych deklaracji niektórych uczestników marszu Niepodległości wrogami ojczyzny są przedstawiciele środowisk lewicowych ruchu LGBT oraz mniejszości religijnych i narodowych. W tym zakresie Sąd Rejonowy związany jest jednak dyspozycją artykuł 25 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej… Tak więc Sąd Powszechny, przy ocenie materiału dowodowego zobligowany jest zachować bezstronność w sprawach przekonań religijnych światopoglądowych i filozoficznych.” (WRO V W 174/18)
„…ocena zasadności protestu leży całkowicie poza zainteresowaniem sądu i nie ma żadnego znaczenia dla tak dokonanej oceny, z jednym zastrzeżeniem. W ocenie sądu pierwszej instancji żadne przekonania polityczne, ani uprawnienia przyznane obywatelom na mocy Konstytucji i ustaw nie uprawniają do manifestowania tego rodzaju poglądów, które mogą być odbierane jako nawołujące do nienawiści, czy walki politycznej prowadzonej przy użyciu niedozwolonych metod, to jest w sposób zagrażający życiu i zdrowiu osób o odmiennych poglądach. …Hasła skandowane w toku marszu ….. nie mogą w realiach przedmiotowej sprawy znaleźć żadnego zrozumienia i wytłumaczenia. Charakter manifestacji, wiecu nie uprawnia do wygłaszania tego typu haseł, których literalne brzmienie jest jednoznaczne.” (ŚRÓD XI W 2060/17)
„Prezentowane na zgromadzeniu oceny nie są podzielone przez ogromną część społeczeństwa, ale – co oczywiste – w pluralistycznym społeczeństwie musi być dla nich miejsce. Są jednak granice wolnej ekspresji, a należą do nich z pewnością godność ludzka, w którą godzą treści rasistowskie, ksenofobiczne, czy podważanie demokratycznych fundamentów ustroju RP. Granice te, w ocenie sądu, zostały przekroczone przez uczestników zgromadzenia ONR, przez co przestali oni mieć prawo do korzystania z ochrony prawnej, jako uczestnicy zgromadzenia i powoływać się na wolność zgromadzeń.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
„Przeszkadzając” de facto broniono prawa
Zdarza się też, że sędziowie uznają wręcz, że „przeszkadzając” de facto broniono prawa, a nie łamano je, bo prezentowane na legalnym zgromadzeniu treści przekraczały dopuszczalne granice debaty publicznej, wchodząc w kolizję np. z art. 257 kk, i tym samym traciły ochronę prawa. Czyli – przeszkadzali, ale prawo chroniąc, a nie łamiąc.
„W ocenie sądu żadne … uprawnienia przyznane obywatelom na mocy Konstytucji nie uprawniają do manifestowania tego rodzaju poglądów, które mogą być odbierane jako nawołujące do nienawiści czy walki politycznej prowadzonej przy użyciu niedozwolonych metod, to jest w sposób zagrażających życiu i zdrowiu osób o odmiennych poglądach.” (ŚRÓD XI W 2060/17)
„Twierdzenia, które naruszają prawa innych osób nie mogą rościć sobie prawa do ochrony przez państwo… wolność słowa nie może mieć prymatu nad ochroną praw i wolności innych osób… prawo do wolności od nawoływania do rasizmu antysemityzmu ksenofobii jest dobrem, które winny chronić państwa”.
„…W ocenie sądu przebieg zgromadzenia… i zachowanie jego uczestników wskazuje na przekroczenie granic debaty publicznej, w której nie może być miejsca na przejawy ksenofobii i wrogości motywowane i religijne… z uwagi na przedstawione na zgromadzeniu ONR jednoznacznie ksenofobiczne i nienawistne treści jego uczestnicy nie mogą powoływać się na korzystanie z wolności słowa…. ETPCz wyraźnie stwierdza, iż wypowiedzi stanowiące mowę nienawiści, które są obraźliwe dla jednostek lub grupy nie są chronione w artykule 10 EKPCz…”
Wolność zgromadzeń, stanowiąca emanację wolności słowa, także nie może odnosić się do zgromadzeń, na których narusza się godność innych na tle ich pochodzenia, religii, rasy, bowiem godzi to w fundamenty demokratycznego społeczeństwa. W takich przypadkach władze mają nie prawo, ale obowiązek podjęcia bezzwłocznie działań, które zapobiegną aktom ksenofobii, rasizmu i nietolerancji…. Należy dodać, iż wskazane ksenofobiczne treści nie były prezentowane incydentalnie jedynie przez niektórych członków zgromadzenia. Takie nienawistne hasła zgodnie wznosili wszyscy uczestnicy zgromadzenia ONR, gdy intonowanie były przy pomocy aparatury nagłaśniającej.
… Na gruncie artykułu 21 Międzynarodowego Paktu Praw Politycznych i Obywatelskich dopuszczalna ingerencja w wolność zgromadzeń to tylko takie ograniczenia, które uznaje się za absolutnie konieczne w demokratycznym społeczeństwie…. Ograniczenia takie stosuje się wobec między innymi tak zwanych „wrogów demokracji”, czyli najczęściej ekstremistycznych organizacji, w których zgromadzenia często łączą się z kwestionowaniem porządku demokratycznego i prezentowaniem treści rasistowskich, ksenofobicznych. Granicą, jaką stawia ETPCz są gwałtowne zamiary uczestników lub godzenie w fundamenty demokratycznego społeczeństwa.
…Komitet Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych w swoich decyzjach odnosił się do zakazu szerzenia mowy nienawiści i granic korzystania z praw i wolności jednostki. W decyzji z 1996 roku Komitet Praw Człowieka wskazuje na wypowiedzi, które nie będąc bezpośrednim wzywaniem do nienawiści okazują się równie groźne, pobudzając dyskryminacji i wrogość. Komitet Praw Człowieka w przedmiotowej decyzji wskazuje, iż antysemickie twierdzenia, które naruszają prawa innych osób nie mogą sobie rościć prawa do ochrony przez państwo.
…W decyzji z 1983 roku, gdzie przedmiotem rozważań było zagadnienie konfliktu pomiędzy wolnością słowa a publicznym głoszenie mowy nienawiści stwierdzono, że wolność słowa nie może mieć prymatu nad ochroną praw i wolności innych osób. Prawo do wolności od nawoływania do rasizmu, antysemityzmu, ksenofobii jest dobrem, które powinny chronić państwa.
… W decyzji z 2005 roku wskazano, iż rasistowska czy ksenofobiczna wypowiedź, nawet gdy nie jest bezpośrednio skierowana do konkretnych osób należących do określonej grupy rasowej, wyznaniowej, narodowościowej i etnicznej narusza prawa wszystkich członków takiej grupy…. Wykluczanie określonych grup, dla których ma nie być miejsca w społeczeństwie, to oczywiste nadużycie wolności słowa… (ŚRÓD XI W 2059/17)
Organizatorzy powołują się na bezwzględną wartość wolności słowa i są w tym wspierani przez obecnie rządzących. Równowaga między wolnością wypowiedzi, a prawem do ochrony przed mowa nienawiści zostaje na marszach ugrupowań radykalnych naruszona, a służby powołane do utrzymywania tej równowagi zawodzą. Są bezradne. Wolność ekspresji, na którą powołują się grupy radykalne nie jest wartością bezwzględną, ma ograniczenia w postaci prawem chronionych dóbr innych osób, w tym prawa do ochrony przed mową nienawiści. Treści rasistowskie, antysemickie, ksenofobiczne naruszają godność członków tych mniejszości, przeciw którym są skierowane. Treści te wypełniają znamiona art. 257 kk, zakładającego kary pozbawienia wolności w przypadku publicznego znieważania grup mniejszościowych. Ten przepis nie może być martwy, sądy powinny go implementować.
Co więcej, treści nagminnie propagowane na marszach ugrupowań radykalnych nie tylko są przekroczeniem dopuszczalnych granic debaty, lecz jawną pochwałą zbrodni i podżeganiem do przestępstwa. Ich ochrona prawna jest daleka od rudymentarnego poczucia sprawiedliwości.
„W przypadku podżegania do przemocy lub odrzucania demokratycznego ustroju państwa władza zobowiązana jest reagować, bowiem wolność zgromadzeń nie może doprowadzić do afirmowania takiego postępowania, które zmierza do unicestwienia demokratycznego systemu wartości i wypaczania go ze szkodą dla obywateli.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
Niektóre hasła jawnie nawołują do przemocy wobec „obcych”, dowolnie zdefiniowanych, zależnie od widzimisię krzyczących. Organizatorzy bronią się, przypisując im odmienne od literalnych znaczenia. Te wyjaśnienia niektórych sędziów nie przekonują:
„…za nieprzekonującą i naiwną (sąd) uznał przedstawioną przez świadka argumentację, co do znaczenia wygłaszanych na zgromadzeniu treści. Dla sądu były to tylko próby przeinaczania wymowy całego wydarzenia, zorganizowanego przede wszystkim przeciwko Unii Europejskiej, USA, lewakom, PiS, PO, kapitalizmowi demokracji, muzułmanom, tolerancji, a nie dla uczczenia rocznicy powstania organizacji ONR. Wymowę i przekaz tego zdarzenia można, odwołując się do deklarowanego historycznego wymiaru zgromadzenia sprowadzić do apelu „żeby Polskę wszyscy obcy opuścili jak najwcześniej” – por. T. Hollender „Narodowcy” 1937 r.” – (ŚRÓD XI W 2059/17).
Przecież literalnie mogą je odczytać nie tylko przeciwnicy, lecz także zwolennicy i użyć do usprawiedliwienia własnych aktów agresji, jak to zdarzyło się w Gdańsku. Szansa, że to ostatni taki przypadek, jest mała.
Inne hasła niosą tę groźbę w bardziej zawoalowany sposób. „Śmierć wrogom Ojczyzny” oznacza, jak to wyjaśnił pewien spotkany na miesięcznicy redaktor mediów prawicowych, że po przejęciu władzy przez środowiska narodowe niezawisłe sądy będą skazywać na śmierć osoby za takich wrogów uznane. „Bury naszym bohaterem” staje się co najmniej pochwałą zbrodni, gdy nie towarzyszą mu okrzyki „Pilecki naszym bohaterem”. Z szerokiej kategorii „Żołnierzy wyklętych” aprobatę i emocje tłumu wzbudzają Rajs, Szendzielarz, Kuraś czy „Brygada Świętokrzyska”, a nie Fieldorf, Pilecki, czy Rowecki.
Ściany aresztu na Rakowieckiej zdobią plakaty z nazwiskami tych trzech ostatnich, ale tłum nie wykrzykuje ich nazwisk. Ze wspólnego worka wyciągani na sztandary nie są powszechnie uznani przez historyków bohaterowie, nie ich postaci rezonują z emocjami tłumu, lecz ci, których rzeczywiście można nazwać „wyklętymi”. Bo historycy mówili o nich mniej. Działo się tak jednak nie bez kozery. Bo zapisali w historii polskiego żołnierza ciemne, hańbiące karty. Wyróżnili mordowaniem współobywateli, które miało cechy czystki etnicznej, w nieudolnych na szczęście i rzadkich paroksyzmach wprowadzenia w życie obłędnego planu czystej etnicznie Polski. Ginęli w nich Polacy, tyle że mówiący innym niż polski językiem lub niekatolickiego wyznania. Rajd oddziału „Burego” zimą 1946 po wioskach dokoła Hajnówki nie był niczym innym, jak taką właśnie czystką etniczną. Raport IPN „Informacja o ustaleniach końcowych śledztwa S 28/02/Zi nie zostawia tu złudzeń i żadne późniejsze reinterpretacje ustalonych faktów nie zmieniają.
Czytamy tam na przykład: „W doniesieniu informator „Sikorski” przedstawił przebieg rozmowy z Romualdem Rajsem … „ale, że właśnie to on ich spalił na własna rękę dlatego, że to były wioski bardzo niebezpieczne dla partyzantów i dla nich tu nie ma miejsca w Polsce, że oni mogą sobie wyjechać do Rosji, bo w Polsce jest mało miejsca dla Polaków i Ukraińców tu nie potrzeba, bo Polska tylko dla Polaków””. Potwierdzają to także relacje żyjących dotąd potomków naocznych świadków. „Bury”, „Łupaszka”, „Ogień” powiewają obecnie na sztandarach nie pomimo ich zbrodni przeciw ludności cywilnej, lecz właśnie ze względu na te zbrodnie, inaczej mielibyśmy też na nich „Nila” i „Grota”. To te zbrodnie zatem są przedmiotem pochwały i podziwu, a nie walka z komunistami, którą podjęli także prawdziwi bohaterowie tamtych trudnych czasów. Zbrodnie, które miały urzeczywistnić dążenie do eksterminacji, czy usunięcia wszystkich mniejszości narodowych i religijnych. Uzasadnionym wnioskiem jest stwierdzenie, że to jest właściwy przekaz marszu 1 marca i innych tym podobnych. Pochwała tamtego ludobójstwa jest jawną zachętą do nawrotu tych działań, nakłanianiem, a tym samym podżeganiem do podobnych akcji obecnie.
Podżeganie do przemocy wobec dowolnie zdefiniowanej grupy współobywateli jest społeczną patologią. Wskazuje „obcych”, odbiera im cechy ludzkie, otwiera wrota zbrodni, usprawiedliwia ją. Jest patologią ściganą z mocy prawa. Art. 255 kk mówi: „§ 2. Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. § 3. Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.” Oczywiste analogie historyczne, Niemcy z lat 30-tych XX wieku, pokazują, jak łatwo jednak społeczeństwo tę patologię może uznać za aprobowaną normę. Dzieje się tak, gdy nikt nie odważa się głośno nazwać patologii patologią i gdy te odosobnione głosy nie są przez społeczność słyszane. Niektórzy sędziowie widzą, że desperackie akty protestu nie są objawem anarchii, lecz próbą aplikowania szczepionki, bez której wirus nienawiści może się rozprzestrzenić w niekontrolowany przez nikogo sposób. Zwłaszcza, że powołane do pilnowania prawa służby pozostają głuche i ślepe.
Konsekwencji brak
Przekroczenie dopuszczalnych granic debaty publicznej, pochwała zbrodni i podżeganie, kolizja z art. 255, 257 i 119 KK, winny powodować utratę ochrony konstytucyjnej dla działań osób i grup, które to robią. Co z tego? Konsekwencji w działaniu wszystkich organów państwa do tego powołanych brak.
Podobnie, przekraczają granice debaty te formy ekspresji, które nie są pokojowe i podobnie, takie akty werbalnej przemocy i agresji tracą ochronę prawną. Treści które afirmują unicestwianie porządku demokratycznego, również stanowią przekroczenie granic wolności słowa. Władze mają obowiązek reakcji i ochrony praw innych osób do wolności od mowy nienawiści. Władze mają obowiązek zapobiegać aktom rasizmu, ksenofobii i nietolerancji i nie ma uzasadnienia legalizowanie zachowań stojących w sprzeczności z art. 257 KK. Brak reakcji policji i władz lokalnych na notoryczne łamanie art. 257 podczas marszy grup radykalnych jest niezrozumiały, zwłaszcza w świetle zdecydowanych reakcji policji na protesty obywateli przeciw nim.
„Wobec takiego przebiegu zgromadzenia trudno zrozumieć bierność obecnych na miejscu funkcjonariuszy policji, którzy przecież musieli słyszeć wykrzykiwanie wielokrotnie hasła. …funkcjonariusze policji zabezpieczający zgromadzenie winni byli zwrócić się do przedstawiciela organu gminy, aby bezzwłocznie stawił się na miejscu zgromadzenia i rozwiązał je, wobec naruszenia przepisów karnych. …jak wynika z zeznań przesłuchanych na rozprawie funkcjonariuszy policji nie było nawet prób rozwiązania zgromadzenia.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
„…decyzja o usunięciu demonstrantów podyktowana była innymi względami niż względy bezpieczeństwa, a w związku z tym dokonano zamachu i poświęcono dobro chronione prawem, jakim jest prawo do zgromadzeń” (ŚRÓD XI W 2987/17)
„Działania policji, które doprowadziły do rozproszenia uczestników kontrmanifestacji… były działaniami w tych warunkach adekwatnym i pożądanymi. Jednakże decyzje o prowadzeniu przeciw protestującym postępowania karnego i kierowanie do sądu wniosków o ukaranie demonstrantów…. nie mają już wystarczającego uzasadnienia i stanowią nieproporcjonalną reakcję państwa wobec okoliczności, w jakich działali obwinieni i skutków tych działań. Jednocześnie takie działania, nawet jeżeli nie było to celem oskarżyciela publicznego, zniechęcać mogą innych do aktywnego publicznego prezentowania swoich poglądów i udziału kontrmanifestacjach.” (ŚRÓD XI W 2973/17)
„…nie jest wystarczające ustanowienie przepisów prawnych uznających charakter dyskryminacji i mowę nienawiści za czyny zabronione, bowiem regulacje takie muszą być implementowane stosowane przez sądy i organy władzy państwowej.” (ŚRÓD XI W 2059/17)
Nie tylko obywatele alarmują, alarmuje również CERD
Nie jest to tylko zdanie obywateli naszego kraju, podobnie wypowiedział się ostatnio Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) 6-9 sierpnia 2019, konkludują, że władze Polski zaniedbują swoje obowiązki w tym zakresie.
Sędziowie, wydając swe orzeczenia, odpowiadają tym samym na szereg fundamentalnych pytań, definiując standardy naszego ładu społecznego na przyszłość. Na przykład:
Czy wolność wyrażania poglądów jest wartością absolutną, przed którą ustępują inne wartości, również chronione aktami prawnymi wysokiego rzędu?
Czy próby ograniczenia wolności wypowiedzi grożą szkodliwą cenzurą i za wszelką cenę nie należy wolności wypowiedzi ograniczać, nawet jeśli ich treść jawnie gwałci podstawowe gwarancje konstytucyjne innych osób i godzi w porządek demokratyczny, szanujący prawa wszystkich mniejszości?
Czy należy przyjąć perspektywę, że prawda sama się obroni i jej obrona nie wymaga twardego nazywania szerzenia nienawiści wobec współobywateli szkodliwą społecznie patologią?
Czy też należy jednak przyjąć, że wolność ekspresji nie ma prymatu nad prawem do ochrony przed mową nienawiści i do zachowania godności każdego obywatela?
Czy zalegalizowane zgromadzenie podlega ochronie niezależnie od swojego przebiegu?
Czy słowo „pokojowy”, nie bez przyczyny ograniczające wolność zgromadzeń w art. 57 Konstytucji, można ignorować?
Czy obywatel ma prawo do sprzeciwu, łamiącego zapisy ustaw na prawach kontratypu „nieposłuszeństwa obywatelskiego” i pod jakimi warunkami?
Czy symboliczny akt sprzeciwu obywatelskiego przyjmujący formę „sit in” naprzeciw niezakazanych zgromadzeń niosących przestępcze treści jest społecznie szkodliwy, czy społecznie użyteczny?
Czy Obywatel jest podmiotem działań wybranych demokratycznie władz, zasługującym na dialog, czy też przedmiotem tych działań, od którego wymaga się tylko wykonywania poleceń zwierzchności? Jakie są konsekwencje utraty ochrony prawnej przez dziejące wydarzenie? I jak doprowadzić do tego, by konstytucyjne gwarancje ochrony przed mową nienawiści były wdrażane w życie?
Odpowiedzi na te pytania się kształtują. Jaką ostateczną formę przyjmą w rezultacie obecnego paroksyzmu autorytarnego – jeszcze nie wiadomo. Wiadomo, że odpowiedzi te określą standardy życia społecznego. Albo utrudnią zmagania społeczeństw z falą populizmów, albo ułatwią. Niektórzy sędziowie wydają się jednak być świadomi tego, że lekceważenie mowy nienawiści, dopuszczanie jej jako narzędzia walki politycznej – to igranie z ogniem, że zawłaszczenie przestrzeni publicznej przez pochwałę zbrodni może ugruntować w społeczeństwie przekonanie, że takie poglądy i zachowania są normą, są akceptowalne. Rozumieją, że dehumanizacja oponentów jaka notorycznie odbywa się na marszach ugrupowań radykalnych jest wstępem do przekuwania słów w czyny, do fizycznej eliminacji osób uznanych za niepożądane, że to otwieranie puszki Pandory procesów społecznych, którymi nikt nie będzie w stanie sterować. Rozumieją też, że ze strony kontrmanifestantów nie jest to nadmierna ostrożność, dmuchanie na zimne, że z braku reakcji służb to na zwykłych obywatelach spoczywa obowiązek podnoszenie alarmu, by zaraza nienawiści, dzielenia społeczności na swoich i obcych nie rozlała się szerzej, tak jak ogarnęła społeczeństwo niemieckie niemal w całości w latach 30-tych. Że te niekorzystne społecznie zjawiska, trzeba starać się dusić w zarodku, choć nie ma pewności, czy już nie jest za późno. Wtedy, gdy służby zawodzą, obowiązkiem obywatela wydaje się wskazywać społeczności i organom za to odpowiedzialnym na ich zaniedbania, w mocniejszym właśnie akcie symbolicznego „nieposłuszeństwa obywatelskiego”, głośnego sprzeciwu wobec niezakazanych, ale siejących nienawiść zgromadzeń. Jaka zatem linia orzecznicza się utrwali wobec aktywnych, świadomych zagrożeń, obywateli, taka będzie Rzeczpospolita, Rzeczpospolita obywateli, czy Rzeczpospolita poddanych, łatwo lepionych dowolną manipulacją przez populistów w agresywną tłuszczę zdolną do każdej zbrodni.
Michał Dadlez i zespół ObyPomoc w składzie: Małgorzata Nowogońska, Magda Bakun, Danuta Zawadzka, Piotr Stańczak, Ewa Trojanowska, Dorota Przerwa, Agnieszka Dzikowska, Anna Paździejewska
Cytaty wybrano z orzeczeń kilku sądów w Warszawie, Wrocławiu i Hajnówce
Warszawa: Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia (Wydział XI), Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa (III, XIV), Sąd Okręgowy
ŚRÓD XI W 717/18 sprawa za protest „sit in” podczas marszu ugrupowań radykalnych w rocznicę Bitwy Warszawskiej. art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 42, I instancja – 5 marca 2019 r., SSR Łukasz Biliński, uniewinnienie. II instancja X Ka 592/19 – postanowienie z 14 października 2019 r., SSO Wanda Jankowska-Bebeszko, uniewinnienie prawomocne. Obrona: m.in. adw. Jarosław Kaczyński, adw. Paweł Lederman i adw. Iwona Nogaj z kancelarii Lederman i Partnerzy
ŚRÓD XI W 2059/17 sprawa za „usiłowanie przeszkodzenia w przebiegu niezakazanego zgromadzenia publicznego poprzez blokowanie trasy przemarszu »obchodów rocznicy powstania ONR« 29 kwietnia 2017 r.”, art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 18, I instancja – 4 października 2018 r., SSR Łukasz Biliński, uniewinnienie. II instancja X Ka 117/19 – postanowienie z 12 marca 2019 r., SSO Eliza Proniewska, uniewinnienie prawomocne. Obrona – adw. Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, adw. Ewelina Zdunek, adw. Marta Seredyńska, adw. Marek Małecki, adw. Maria Sankowska-Borman, adw. Jakub Wende. adw. Maria Radziejowska, adw. Karolina Margulewicz-Fortuna.
ŚRÓD XI W 2060/17 sprawa za „usiłowanie przeszkodzenia w przebiegu niezakazanego zgromadzenia publicznego poprzez blokowanie trasy przemarszu »obchodów rocznicy powstania ONR« 29 kwietnia 2017 r.”, art. 52 § 2 pkt 1 kw., liczba obwinionych – 14, I instancja – 15 listopada 2018 r., SSR Adam Pruszyński, umorzenie błędna sygn. 4474/17 na tym umorzeniu i na decyzji II instancji. II instancja X Kz 40/19 – postanowienie z 20 lutego 2019 r., SSO Katarzyna Wróblewska, umorzenie prawomocne.
ŚRÓD XI W 2116/17 sprawa za „usiłowanie przeszkodzenia w przebiegu niezakazanego zgromadzenia publicznego poprzez blokowanie trasy przemarszu »obchodów rocznicy powstania ONR« 29 kwietnia 2017 r.”, art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 6. I instancja – 12 czerwca 2018 r., SSR Justyna Dałkowska, umorzenie. II instancja X Kz 1067/18 – postanowienie z 28 września 2018 r., SSO Leszek Parzyszek, sprawa skierowana do ponownego rozpatrzenia.
ŚRÓD XI W 2256/17 sprawa za to, że 11 listopada 2017 r. obwinieni stali w pobliżu planowanej trasy przemarszu tzw. „Marszu Niepodległości” i trzymali transparenty m.in. o treści „WARSZAWA ZHAŃBIONA”, art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 6. I instancja – 8 listopada 2018 r., SSR Łukasz Biliński, umorzenie.
ŚRÓD XI W 2630/17 sprawa za próbę blokady kontrmiesięcznicy 10 czerwca 2017 r.,art. 52 § 2 pkt 1, art. 52 § 3 pkt 2 kw., liczba obwinionych – 18. I instancja – 12 kwietnia 2018 r., SSR Łukasz Biliński, umorzenie. II instancja X Kz 693/18 – postanowienie z 20 lipca 2018 r., SSO Grażyna Puchalska, sprawa do ponownego rozpatrzenia. Obrona – adw. Krzysztof Stępiński, adw. Jarosław Kaczyński.
ŚRÓD XI W 2973/17 sprawa za próbę blokady kontrmiesięcznicy 10 czerwca 2017 r.,art. 52 § 2 pkt 1, art. 52 § 3 pkt 2 kw., liczba obwinionych – 22. I instancja – 26 kwietnia 2018 r., SSR Łukasz Biliński, umorzenie. II instancja X Kz 810/18 – postanowienie z 20 sierpnia 2018 r., SSO Leszek Parzyszek, sprawa do ponownego rozpatrzenia. Obrona – adw. Michał Zacharski.
ŚRÓD XI W 2987/17 sprawa Jarosława obwinionego o blokowanie ruchu w nocy 16/17 grudnia 2016 r., art. 90 kw. I instancja – 28 czerwca 2018 r., SSR Paweł Macuga, umorzenie. II instancja X Kz 925/18 – postanowienie z 13 sierpnia 2018 r., SSO Piotr Bojarczuk, sprawa do ponownego rozpatrzenia.
ŚRÓD XI W 3412/17 sprawa za utrudnianie ruchu na wysokości wjazdu do Sejmu 14 lipca 2017 r., art. 90 kw., liczba obwinionych – 3. I instancja – 15 marca 2018 r., SSR Łukasz Biliński, umorzenie. II instancja X Kz 467/18 – postanowienie z 24 maja 2018 r., SSO Krzysztof Chmielewski, umorzenie prawomocne.
MOK III W 533/18 za próbę blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2018 r., ul. Rakowiecka, Warszawa, art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 6. I instancja – 22 listopada 2018 r., SSR Katarzyna Anna Kruk, uniewinnienie. Obrona – adw. Radosław Baszuk.
MOK III W 542/18 za próbę blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2018 r., ul. Rakowiecka, Warszawa, art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 1. I instancja – 26 października 2018 r., SSR Łukasz Malinowski, uniewinnienie. Obrona – adw. Radosław Baszuk.
MOK III W 621/18 sprawa za protest sit in przeciw tzw. Marszowi Żołnierzy Wyklętych 1.03.2018, ul. Rakowiecka, Warszawa. art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 2. I instancja –22 stycznia 2019 – SSR Agnieszka Jaźwińska – winni zarzucanego czynu. Sąd odstąpił od wymierzenia kary i zwolnił obwinionych z kosztów postępowania sądowego. Po apelacji Sąd Okręgowy obwinionych uniewinnił. X Ka 256/19 – 23 kwietnia 2019, godz. SSO Mariusz Jackowski – uniewinnienie prawomocne.
MOK III W 834/19 za próbę blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2019 r., ul. Rakowiecka, Warszawa, art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 3. I instancja – 1 lipca 2019 r., SSR Łukasz Malinowski, umorzenie. Apelacja policji doprowadziła do rozpatrzenia w II instancji, 1.10.2019, SO X Kz 964/19, SSO Krzysztof Chmielewski, które uprawomocniło werdykt I instancji.
MOK VIII W 1080/19 za próbę blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2019 r., ul. Rakowiecka, Warszawa, art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 1. I instancja – 2.10.2019, SSR Małgorzata Lewczuk – umorzenie postępowania.
MOK XIV W 1099/19 19 za próbę blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2019 r., ul. Rakowiecka, Warszawa, art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 1. I instancja – 16.10.2019, SSR Joanna Włoch – umorzenie postępowania.
MOK III W 1149/19 za próbę blokady Marszu „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca 2019 r., ul. Rakowiecka, Warszawa, art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 1. I instancja – 31.07.2019 (wyrok zaoczny, bez obecności stron), SSR Konrad Mielcarek, winny, kara grzywny.
WRO V W 174/18 sprawa za próbę blokady marszu Niepodległości, 11 listopada 2017 r., art. 52 § 2 pkt. 1 kw., liczba obwinionych – 2. I instancja – 19 marca 2019, SSR Wojciech Sawicki, uniewinnienie. II instancja IV Ka 91/19 – postanowienie z 14 sierpnia 2019 r., SSOPiotr Wylegalski, uniewinnienie prawomocne. adw. Aleksander Sikorski.
WRO II W 475/18 sprawa za to, że 11 listopada 2017 r. „we Wrocławiu, na ul. Kazimierza Wielkiego, stojąc wspólnie z innymi osobami na jezdni i blokując trasę przemarszu przeszkodzili w przebiegu niezakazanego zgromadzenia”, art. 52 § 2 pkt. 1 kw., liczba obwinionych – 8. I instancja – 30 października 2018 r., SSR Wojciech Sawicki, uniewinnienie. II instancja IV Ka 91/19 – postanowienie z 2 maja 2019 r., SSO Krzysztof Głowacki, uniewinnienie prawomocne. Obrona – radca prawny Adam Furtak, adw. Dariusz Krupa, adw. Aleksander Sikorski i adw. Miłosz Śliwiński
Sąd Rejonowy Hajnówka
HAJ VII W 498/18 sprawa za protest przeciw marszowi upamiętniającemu Romualda Rajsa – „Burego”, Hajnówka 24.02.2018., art. 52 § 2 pkt 1 kw, liczba obwinionych – 3. I instancja – 11.12.2018, SSR Mariusz Zdrodowski – uniewinnienie. Obrona: adw. Anna Gieniusz-Kłubowicz
ObyPomoc organizuje pomoc prawną dla protestujących, korzystając z pracy adwokatów pro bono. O szczegółach i zakresie potrzeb, jakie ObyPomoc zgłasza – na stronie internetowej
Opublikowany w PaństwoTagged ETPC, Kodeks wykroczeń, Konstytucja RP, kontrmanifestacja, Michał Dadlez, ObyPomoc, Obywatele.news, policja, protest „sit in”, wolność zgromadzeń