Source: http://docplayer.pl/3545208-Podstawy-wniesienia-kasacji-od-wyroku-sadu-apelacyjnego-w-krakowie-z-dnia-12-07-2006-ii-aka-74-05.html
Timestamp: 2017-08-19 09:36:06
Legal References Found: Art. 32
 art. 439
 art. 6
 art. 6
 Art. 14
 Art. 6
 Art. 7
 art. 207
 art. 207
 art. 102
 Art. 6
 art. 1
 art. 439
 art. 439
 art. 6
 art. 388
 art. 352
 art. 526

Document Content:
Podstawy wniesienia kasacji od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia , II AKa 74 / 05 - PDF
Podstawy wniesienia kasacji od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia , II AKa 74 / 05
Download "Podstawy wniesienia kasacji od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 12.07.2006, II AKa 74 / 05"
1 mgr inż. Andrzej Kursa Zakład Karny ul. 3 - Maja 34 / Pińczów (tak żyłem 41 lat. - przed aresztowaniem, (a tak wegetuję dzisiaj, 6 rok dzięki polskiemu Foto 2001 rok moja 2 córeczka + prezydent i ja) wymiarowi sprawiedliwości, foto Newsweek) Podstawy wniesienia kasacji od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia , II AKa 74 / 05 cz. 1 Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw wymiarowi sprawiedliwości w Polsce, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza sądowa odrąbie, w interesie klasy niezawisłych sędziów, w interesie walki o podniesienie poczucia nieomylności i szacunku dla polskich sędziów,
2 w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie dobra wymiaru sprawiedliwości, które to jest dobrem najwyższym naszej Ojczyzny. Spis treści Wprowadzenie... 3 Bezwzględne podstawy kasacyjne... 5 Inne rażące naruszenie prawa Biegli sądowi...14 Mój proces I i II instancji...38 Suplement A prawdziwy powód tragedii z Suplement B orzecznictwo SN do kasacji cz Orzecznictwo wybrane z KPK komentarz, 2004 Bratoszewski i inni.54 Suplement C orzecznictwo do kasacji cz Suplement D artykuł + aktualnie obowiązujące kryteria ICD Suplement E rojszczenia Rojszczaków- sąsiadów idealnych inaczej Spis treści załączonej płyty CD: 1. Film Stanfordzki eksperyment więzienny 1 prof. Philip Zimbardo (+ cytaty.doc) 2. Kasacja cz. 1 ( to pismo ) 3. Mechanizm stresu 4. Mowa końcowa 1 Ten jeden z najsławniejszych w historii eksperymentów psychologicznych pokazuje, jak bardzo zmienia się zachowanie zupełnie normalnych ludzi w skrajnie nienormalnych warunkach zewnętrznych. Jak sytuacja determinuje ludzkie zachowania. I jakim zupełnym nonsensem jest badanie osobowości (czyli zachowania + spostrzegania otaczającej nas rzeczywistości) normalnych ludzi w tak skrajnie nienormalnych warunkach, jakie stwarza pobyt w więzieniu. Stwierdzenie nieprawidłowej osobowości u więźniów kryteriami cennymi ludzi z wolności jest równie trafne, jak ocenianie osobowości ryby, którą wyrzucimy na piasek, za pomocą kryteriów oceny ryb pływających w morzu. Ale głupota polskich sędziów i polskich psychiatrów sądowych biegłych inaczej nie zna granic. Film 50 min. W formacie Video CD. 2
3 5. Apelacja cz. 1, 2, i 3 (cz. 1 to moja książka Zespół ostrego stresu a psychologiczne kryterium niepoczytalności w procesie karnym ) 6. Mafia sądowa AD WPROWADZENIE: Nie wierzę już w uczciwość żadnego polskiego sądu. Polski wymiar sprawiedliwości to w praktyce najzwyczajniejsza mafia, przestępcy przebrani w togi sędziowskie. Mafia, która wydaje wyroki pod oczekiwania motłochu, żądnego igrzysk, krwi i wódki. Do pomocy, do przerzucania odpowiedzialności za skrajnie niesprawiedliwe swoje wyroki zatrudnia ta mafia sądowa dyspozycyjnych biegłych sądowych, którzy piszą swoje opinie wzięte z sufitu, a raczej z portfela. Prawo do obrony to fikcja. Zamiast uczciwego i obiektywnego sądu miałem w Krakowie średniowieczną inkwizycję, która może udowodnić wszystko. Każde kłamstwo. Nie wierzę już w jakąkolwiek możliwość uzyskania sprawiedliwego wyroku w Polsce i tego, aby jakikolwiek polski sąd ustalił, co się faktycznie wydarzyło w dniu Jaki zadziałał tragiczny mechanizm neuronalne i kto faktycznie doprowadził do tragedii. Zresztą nawet w wypadku kasacji mojego wyroku przez SN i tak bym ponownie trafił do średniowiecznej inkwizycji w Krakowie. Zgodnie jednak z maksymami: QUI NON APPELLAT, APPROBARE VIDETUR SENTENTIAM. QUI NON NEGAT, FATETUR. QUI TACET CONSENTIRE VIDETUR. Nie mogę milczeć i pogodzić się z tym nieprawdopodobnym draństwem, nazywającym się wymiarem sprawiedliwości 2 i wydającym wyroki w imieniu RP. 2 Ta łamiąca prawo mafia przebrana w sędziowskie togi to są oczywiście konkretne osoby, z krakowskiego sądu, a nie jakiś enigmatyczny wymiar sprawiedliwości : Hanna Nowicka (dawniej Błasiakowa), Wojciech Maczuga, Wojciech Dziuban, Krzysztof Marcinkowski, Beata Barylak Pietrzkowska, Ryszard Kałwa, Andrzej Solarz, Małgorzata Rzeszut, Grzegorz Kiełbasa, a także pomocnicy diabła sądowi biegli inaczej: Józef K. Gierowski, doc. Janusz Heitzman, Małgorzata Opio, Anna Pilszyk, Danuta Hajdukiewicz, Janusz Adamczyk, Antoni Ferenc, Joanna Birecka oraz Anna Juskowiak. 3
4 . Polityka Kasacja w Sądzie Najwyższym nie jest kolejnym sądem nad oskarżonym. Jest to de facto sąd nad sądem I i II instancji, czy te organy procedowały prawidłowo. Postanowienie SN z dnia 25 czerwca 2003 r. III KK 189/2003, OSNSK 2003 poz. 1354: kasacja Zadaniem tego sądu jest jedynie sprawdzenie, czy dokonując ustaleń faktycznych sądy obu instancji nie naruszyły rażąco reguł procedowania, co mogłoby mieć wpływ na te ustalenia, a w konsekwencji na treść wyroku. SN rozważa, czy zaistniało rażące naruszenie prawa podczas procesu (art. 523 kpk). W ogóle to kuriozum jest dopuszczanie do kasacji tylko rażącego naruszenia prawa. Polska to chyba jest ostatni z cywilizowanych krajów, gdzie nie rażące, a tylko zwykłe łamanie prawa przez sędziów, jest tolerowane. W efekcie za złamanie ustaw (k.k.) sądzą sędziowie, którzy sami łamią prawo zapisane w innych, równorzędnie ważnych ustawach (kpk). Sędziowie zawsze bezkarnie łamią prawo, bo są konstytucyjnie niezawiśli i z immunitetem (od wszelkiego draństwa). A gdzie przebiega granica pomiędzy rażącym, a zwykłym złamaniem prawa przez konkretnego sędziego Błasiakową, Maczugę, Dziubana (a nie przez jakieś ogólne nazywane sądy )? Jest to wszystko kwestią uznaniową, czyli tak naprawdę żadna granica nie istnieje. To tak, jakby oczekiwać bosa mafijnego uczciwej oceny, czy jemu podwładny gangster już rażąco łamie prawo, czy tylko narusza je w sposób zwykły. Bo skoro nie jest rażącym złamaniem prawa fakt, że sprzedajny morderca w todze Hanna Błasiak (dzisiaj Hanna Nowicka sędzia krakowskiego sądu apelacyjnego) sprzedała 3 wyrok w dniu , co z kolei było impulsem do tragedii, zakończonej śmiercią 3 osób, skoro sąd apelacyjny nie dostrzegł, że w parodii mojego pierwszego procesu złamano wszystkie z możliwych zasad, mających gwarantować mi uczciwy proces i moje realne prawo do obrony, to gdzie jest ta granica rażącego 3 W zeznaniach w mojej sprawie znajdujemy informację, że dzień przed tym nieprawdopodobnym wyrokiem Błasiakowej, który był impulsem do tragedii, Agnieszka Rojszczak dzwoniła do swojego ojca z informacją, że wszystko będzie po ich myśli, czyli że wyrok sądu I instancji stwierdzający, że moje mieszkanie, jest moje i że mój garaż jest mój, zostanie zmieniony (karta 480). Jak widać, gdyby lat temu Judasz był krakowskim sędzią, to wszystko byłoby w porządku. 4
5 złamania prawa przez sędziów? Gdzie przebiega granica pomiędzy zwykłym, a rażącym draństwem? W normalnych krajach, jak np. w USA procedura w sądach, to rzecz święta. Jakiekolwiek naruszenie tej procedury przekreśla prawidłowość każdego procesu. A w polskich sądach mamy polską normę, że zawsze toleruje się trochę łamania prawa. Ponieważ w praktyce nie ma żadnej granicy tego bezprawia, to w efekcie mamy totalne bezprawie. Dlatego w Polsce na mieszkańców siedzi w więzieniach 6 razy więcej ludzi, niż w Niemczech 4? I dlatego w Polsce na statystycznych wypadków drogowych ginie 10 razy więcej ludzi, niż w Niemczech? Bo takie same są sądy w Polsce, jak polskie drogi. Beznadziejne. Art. 32, ust. 1 Konstytucji RP gwarantuje, że: Wszyscy są wobec prawa równi. W praktyce, to dla wymiaru sprawiedliwości w Polsce, jest dopuszczane dowolne łamanie procedur, natomiast już np. oskarżony musi aptekarsko tych procedur przestrzegać, aby chociażby formalnie próbować się bronić. Dlatego też będę w tym piśmie odwoływał się do konkretnych artykułów kodeksu i opublikowanych judykatów SN i S.A. oraz najnowszego Komentarza autorstwa sędziów SN, chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w tym mafijnym polskim sądownictwie nie ma i tak żadnych zasad. Sądy są przecież niezawisłe. Od czegokolwiek. Krakowski sąd apelacyjny nauczył mnie, że w praktyce to nawet nie są przestrzegane ich własne wyroki, publikowane przez ten sam krakowski sąd apelacyjny, ale ja do końca będę się uparcie powoływał na komentarze i orzecznictwo. Podstawy kasacji, które ustawa przewiduje, to tzw. bezwzględne powody uchylenia wyroku oraz inne rażące naruszenie prawa, które mogło mieć istotny wpływ na wyrok. W tragicznej farsie mojego procesu wystąpiły zarówno bezwzględne, jaki i inne rażące powody do uchylenia mojego wyroku BEZWZGLĘDNE PODSTAWY DO UCHYLENIA WYROKU (ART. 439 KPK). Zgodnie z tym artykułem w moim procesie pojawiły się dwie, z enumeratywnie określonych podstawy in concreto: - Art pkt. 10 oskarżony nie miał obrońcy - Art pkt. 11 rozpoznawanie sprawy pod nieobecność oskarżonego 4 W Polsce na 38 mil. mieszkańców mamy 87.ooo więźniów + ponad 30.ooo skazanych na więzienia, oczekujących na miejsce w nieludzkich warunkach. A w Niemczech (kraju nie zamieszkałym przecież przez samych aniołów, kraju który wywołał I i II wojnę światową) dzisiaj na 82 mil. mieszkańców mamy ok. 40.ooo więźniów. I idealny porządek społeczny. 5
6 Art pkt. 10 Kodeks Postępowania Karnego Komentarz tom 3, Jerzy Bratoszewski, Lech Gardocki, Zbigniew Gostyński, Stanisław M. Przyjemski, Ryszard A. Stefański, Stanisław Zabłocki, Dom Wydawniczy ABC, 2004 ISBN ( t. I - III ), ISBN X (który będę dalej nazywał KPK - Bratoszewski, 2004 ). na str. 191: art. 439 / teza XI. 6. Co prawda art pkt. 10 kpk nie może być interpretowany rozszerzająco, niemniej należy podkreślić dominujący w orzecznictwie SN pogląd, że ze względu na treść art. 6 kpk, gwarantującemu oskarżonemu nie tylko prawo do korzystania z pomocy obrońcy, ale przede wszystkim prawo do obrony (obronę materialną), analizowana przyczyna odwoławcza występuje również wtedy, gdy oskarżony co prawda formalnie ma obrońcę, lecz jego obrona właśnie w sensie materialnym została uniemożliwiona. Ten kierunek orzecznictwa zyskuje na znaczeniu w związku z treścią art. 6 ust. 3 pkt b i c ratyfikowanej przez Polskę EKPC oraz orzecznictwem ETPCz na gruncie tego przepisu konwencji. Jak wyglądała w praktyce moja obrona materialna (czyli możliwość podejmowania obrony przez samego oskarżonego)? Błąd nr 1 Nie dopuszczono zarówno w sądzie I instancji, jak i w sądzie odwoławczym nawet na to, abym ja sam złożył jakiekolwiek własne zeznania. Starałem się chociaż przedstawiać swoje stanowisko w pismach wnoszonych do sądu. Przez całe 4 lata procesu w I i II instancji sąd nie zadał mi nawet jednego pytania!!! (wystarczy przejrzeć akta). Poprzez cenzurę prokuratora, a później sądu, dopiero zdołałem przedstawić to, co się faktycznie wydarzyło po wyroku dożywocia, gdy zdołałem wysłać opisaną moją historię do redakcji Polityki i w dniu ukazał się artykuł Serce mocniejsze niż nerwy. Na 2 rozprawie (słownie drugiej) sędzia rejonowy delegowany do okręgu Wojciech Maczuga 5, z tego samego sądu (!), gdzie pracowała moja żona jako sędzia (SR Kraków Nowa Huta Wojciech Maczuga 6, który gdy dostał do prowadzenia mój proces oświadczył, że nie ma potrzeby, aby cokolwiek wyjaśniać, bo wszystko zostało wyjaśnione w śledztwie i oddalił wszystkie moje wnioski o powołanie świadków na poparcie tez obrony. Za to dołączył do akt jakieś anonimowe ksero z paskudnego artykułu z jakiegoś brukowca. ( k- 1302, k-1889 z akt). Błąd 2 oddalono wszystkie moje wnioski dowodowe, z wnioskiem o dokonanie wizji lokalnej (czyli 400 m od budynku sądu). Błąd 3 Uniemożliwiono mi na zadanie pytań świadkom czyli osobom tylko wybranym przez prokuratora ( i poszkodowanych) innych w moim procesie nie 5 Dwa dni przed tragedią byłem na kawie w gabinecie Maczugi, w którym było 2 znajomych moich sędziów i z którymi rozmawiałem na temat ewentualnego styczniowego wyjazd na narty do Austrii. Wielokrotnie wnosiłem o wyłączenie z procesu osoby, którą znam, ale sąd krakowski zawsze ten wniosek odrzucał. 6 Maczuga to uważny czytelnik np. Super-Ekspressu (vide k-1288, k-1289, z akt.), za to nie mający pojęcia o KPK i jego wykładni. Wojciech Maczuga był znany w całym sądzie mojej żony jako skrajny głupek, który surowością tuszuje swoje kompleksy i brak zielonego pojęcia o sądzeniu) 6
7 było. Gdy przychodziła kolej na moje pytania (jako oskarżonego) czyli na końcu, to po kilku moich pytaniach, jakie sąd uchylał ( nieistotne ) czas rozprawy się kończył, a na następnej rozprawie byli już inni świadkowie. Błąd 4 Całość materiału dowodowego nawet wbrew ewidentnym i najprostszym do wykazania dowodom (o przeprowadzenie których wielokrotnie i zawsze bezskutecznie wnosiłem) stanowiły jakieś nieprawdopodobne wymysły ojca Agnieszki Rojszczak Mariana Szczygła, esbeka i oficera Milicji Obywatelskiej w latach Te wymysły esbeka Szczygła powtarzała brukowa prasa oraz świadkowie. To takie same paskudne insynuacje, jakie cytowała w wyroku lustracyjnym prof. Zyty Gilowskiej sędzia Mojkowska. Godzinna litania esbeckich wymysłów w każdym innym sądzie by wystarczyła na 10 krotne skazanie takiej pani Gilowskiej w procesie karnym. Niestety nie każdy jest prof. Gilowską i nie każdej sprawie towarzyszą kamery dziennikarzy. Na mojej tragicznej parodii rozprawy, a raczej pokazowi średniowiecznej inkwizycji nie było nikogo na sali sądowej. Sąd łamał prawo, jak tylko chciał. W moim procesie wymysły bolszewickiego oficera Milicji Obywatelskiej z Gorzowa Wielkopolskiego (z lat ) esbeka Mariana Szczygła ojca rannej Agnieszki Rojszczak, który w pierwszym dniu roboczym po tragedii pobiegł wraz z Jadwigą Rojszczak do prokuratury aby natychmiast zajmować cały mój majątek na poczet roszczeń finansowych ( załączniki), stanowiły całokształt mojego procesu. Gdy biegli psychiatrzy uzasadniali swoje rozpoznanie mojej rzekomo nieprawidłowej osobowości, to cytowali te paskudne wymysły Szczygła. A gdy padło pytanie, skąd oni wiedzą, że tak było, to biegła (Anna Pilszyk) powiedziała: No przecież to jest w aktach. To, co wymyślał wyszkolony do prowadzenia brudnej bolszewickiej propagandy esbek Szczygieł typu: szedłem jak taran na Jadwigę Rojszczak (w rzeczywistości uciekałem do tej rodziny Rojszczaków z piekła rodem nawet w tłumie ludzi, w sądzie), uderzyłem dziecko Rojszczaków furtką (zdarzenie niemożliwe przy opowieści J. Rojszczak, bo furtka otwiera się na drugą stronę), byłem konfliktowy (gdy nawet wykonałem dla świętego spokoju identyczny do istniejącego i zupełnie nie potrzebny drugi właz na dach dla Rojszczaków) i same takie paskudne kłamstwa to był całokształt materiału. W ogóle to kpiną jest nazywanie mojego procesu sądem. To był pokaz średniowiecznej inkwizycji, we współczesnych dekoracjach Trochę teorii ogólnej: Art. 14 ust. 3 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: każda osoba oskarżona o popełnienie przestępstwa ma prawo na zasadach pełnej równości do następujących GWARANCJI: b) dysponowania odpowiednim czasem i możliwościami w celu przygotowania obrony d) obecności na rozprawie, bronienia się osobiście e) przesłuchania świadków oskarżenia i zapewnienia obecności i przesłuchania świadków obrony na tych samych warunkach, co świadków oskarżenia 7
8 Art. 6 ust. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka: - to samo, co w MPPOiP Art. 7 2 ustawy o ustroju sądów powszechnych: postępowanie przed sądami powszechnymi toczy się na zasadzie równości stron, z zapewnieniem stronom prawa do obrony To piękna teoria. Ale już same przepisy szczegółowe sprowadzają na polską ziemię tę równość stron : Art kpk: Jeżeli czynność procesową utrwala się za pomocą urządzenia rejestrującego obraz lub dźwięk, protokół można ograniczyć do zapisu najbardziej istotnych oświadczeń Zapis obrazu lub dźwięku staje się załącznikiem do protokołu. 4: Strona ma prawo otrzymać jedną kopię zapisu dźwięku lub obrazu. I jest to zrozumiałe, że ma prawo otrzymać, bo żyjemy w XXI w. w Europie. Wielokrotnie wnosiłem o realizację art kpk i domagałem się otrzymania kopii zapisu dźwięku, ale sąd nawet nie raczył mi odpisać. Wielokrotnie zwracałem się także do przewodniczącego wydziału karnego Rafała Kiety, z związku z drastycznym łamaniem prawa procesowego w moim procesie. Te pisma znalazłem wpięte w akta z adnotacją Kiety (znanego solidarnościowego etosowca): dołączyć do akt bez odpowiedzi (np. k-1770). Równie dobrze mógłbym pisać nie do Kiety, tylko np. do Łukaszenki, że na Białorusi jest łamane prawo w tamtejszych sądach. W art k.k.w. ustalono, że: Tymczasowo aresztowany nie może posiadać urządzeń technicznych służących do rejestrowania i odtwarzania informacji, sprzętu komputerowego. I to jest także zrozumiałe, bo w polskim wymiarze sprawiedliwości i w polskich aresztach oraz więzieniach żyjemy w epoce głębokiego PRL u, a zasada równości stron jest w praktyce realizowana identycznie, jak w książkach George Orwella 7. Żeby było jeszcze śmieszniej, to art. 207 k.k.w. wyjaśnia nam, że tymczasowe aresztowanie służy w szczególności zabezpieczeniu prawidłowego toku postępowania karnego, a art. 207 a k.k.w. nakazuje, że: sposób wykonywania tymczasowego aresztowania nie może naruszać uprawnień procesowych tymczasowo aresztowanego. Oczywiście dzisiaj bez dostępu to komputera, na którym znajduje się orzecznictwo SN i S.A. (zajmujących ponad 7 GB na dysku komputera!), bez dostępu do pełnych protokołów z rozpraw, mając dostęp tylko do kartki i ołówka, to nie ma żadnej realnej możliwości prowadzenia skutecznej obrony przed zarzutami. Dzisiaj na każdej sali sądowej jest komputer. Gdy na 5 minut zawiesił się komputer na mojej rozprawie w S.A. to na ten okres ją przerwano. Każdy akt oskarżenia pisany jest na komputerze. Ale bronić się z pomocą komputera już w Polsce nie można. To ciężko chory, zdegenerowany i nieprawy kraj, ta cała Polska. PRL żyje w polskich sądach. Dopiero w styczniu 2005 roku, po dniach więzienia, 4 miesiące po wyroku dożywocia zezwolono mi na otrzymanie starego laptopa w więzieniu (na którym piszę to pismo). 7 Folwark zwierzęcy, Rok
9 I dopiero w maju 2004 roku, po 950 dniach więzienia, na cztery miesiące przed wyrokiem sądu I instancji sędzia Maczuga zezwolił mi na otrzymanie książek z zakresu prawa i psychiatrii. Trzy lata w więzieniu nie miałem dostępu do podręczników z zakresu potrzebnego mi do prowadzenia obrony. Jeszcze na początku 2004 roku z-ca dyr. Aresztu w Krakowie Zbigniew Konieczny nie pozwolił mi na otrzymanie potrzebnych mi do obrony książek (łamiąc wprost art. 102 pkt.6 kkw, czy też art kkw, Art. 6 ust. 3 EKPC, MPPOiP i wiele innych). To też nie jest zapewne rażące bezprawie, tylko zwykłe. Ta sama paranoja ma miejsce cały czas w więzieniach. W lipcu tego roku list polecony + priorytet wysłany od mojego obrońcy Mecenasa Romualda Kowalskiego, zawierający szalenie ważny protokół rozprawy (z ) z udziałem moich biegłych przetrzymał 4 dni w więzieniu wychowawca i wydano mi ten tak ważny materiał do obrony 1 dzień po wyroku. A ten materiał był mi niezbędny do przygotowania mowy końcowej. Tak w praktyce wygląda w Polsce dysponowanie odpowiednim czasem i możliwościami w celu przygotowania obrony EKPC Art pkt. 11 Błąd 5 Podczas zeznań najważniejszych świadków (a dokładniej przed ich zeznaniami) wyrzucano mnie z sali sądowej. Gdy prosiłem adwokata o interwencję przy takim bezprawiu adwokat (Andrzej Patela 8 ) mówił mi, że on nic nie może zrobić, ale żebym ja sam protestował. Przy Maczudze, to nic nie możemy zrobić, panie Andrzeju, ale jak dostaniemy jakiś wyrok, to będziemy się odwoływać. Więc sam protestowałem i domagałem się prowadzenia procesu zgodnie z prawem przebiegu procesu wyłącznie z moją obecnością. Wtedy odbierano mi głos i karano mnie karą więziennego karceru w najwyższym możliwym wymiarze (nawet ze złamaniem terminów gwarancyjnych, po których nie wolno wymierzać takiej kary, a jeden raz ponad 2 razy dłuższym, niż dopuszcza to prawo polskie art pkt. 5 k.k.w. tak zna polskie prawo sędzia Maczuga). Oczywiście, w celu realizacji mojego prawa do obrony konieczna była moja obecność na rozprawach. Niestety sąd, czyli Maczuga z Rzeszutową kazali mnie wyrzucać z sali, gdy domagałem się procedowania zgodnie z prawem. Cytując orzecznictwo i wykazując konkretnie, dlaczego sąd łamie prawo faktycznie musiałem dotkliwie obrażać sąd. Najbardziej przykra jest bowiem prawda i tutaj rozumiem wściekłość Maczugi i Rzeszutowej, gdy okazywało się, że oni nie mają pojęcia o procedurze karnej. Niestety nie mogłem postąpić inaczej, bo to był mój proces, o prawdę. Jeszcze raz powtórzę: w jakiejś nieprawdopodobnej farsie mojego procesu, na której nie dopuszczono nawet 1 mojego świadka (wszyscy moi świadkowie byli nieistotni ) sąd procedował tak, jakby nie istniał jakikolwiek przepis z k.p.k.. Tak, jakby cały kpk był tylko jednym wielkim żartem, gdzie najdowcipniejszym jest art. 1 kpk. 8 Adwokat Andrzej Patela (+ adwokat Zbigniew Kubicki) nie zrobił kompletnie nic w moim procesie. Oczywiście poza pobraniem na początku gigantycznego honorarium, za które można kupić nowy samochód. Gdy zrezygnowałem z tych 2 oszustów, to okazało się, że aplikant Pateli, to jakiś krewny sędzi Rzeszutowej, która była przewodniczącą mojego składu w I instancji. 9
10 Oddalono wszystkie moje wnioski dowodowe, z wnioskiem o wizję lokalną włącznie (miejsce tragedii jest odległe ok. 400 m. od budynku sądu w Krakowie). Uniemożliwiono mi na zadanie moich własnych pytań świadkom a byli tylko ludzie zgłoszeni przez prokuraturę i pokrzywdzonych (najpierw pierwszych kilka moich pytań uchylano ( nieistotne ), a następnie czas rozprawy się kończył ). Gdy protestowałem wyrzucano mnie z sali ( + karano karą karceru zawsze w najwyższej jej wysokości). Błąd 6 Ostanie kilka rozpraw odbyło się pod moją nieobecność gdy np. zeznawali najważniejsi świadkowie. Nawet nie wiedziałem, że są mowy końcowe. Nie byłem obecny na mowach końcowych. Nie miałem żadnej możliwości odnieść się do zarzutów pod moim adresem, pod koniec farsy mojego procesu w sądzie I instancji. O terminie ogłoszenia mojego wyroku sądu I instancji przeczytałem w Dzienniku Polskim (nawet nie wiedziałem, że mój proces się zakończył). Wyrok wydano dokładnie 3 lata po tragedii. W tym samym dniu i o tej samej godzinie, kiedy wydarzyła się tragedia. Nie miałem możliwości ani 1 raz zeznawać w sądzie. Przez cały czas jakiejś chorej farsy procesu nie zadano mi nawet jednego pytania (w S.A. też)!!! To, że nie miałem możliwości wygłosić nawet mowy końcowej w 1 instancji to wyjaśnił sąd apelacyjny, czyli niejaki Wojciech Dziuban, w uzasadnieniu wyroku w dniu Sam siebie pozbawiłem możliwości uczestnictwa w procesie, bo nie zachowywałem szacunku do sądu. Po powrocie do więzienia w tym samym dniu oglądałem wieczorne wiadomości. Tam podawali przypadek łamania prawa na Białorusi. Jakiś dysydent jeden z 2 kontrkandydatów Łukaszenki w ostatnich wyborach prezydenckich dostał 5,5 lat za zorganizowanie demonstracji. Telewizja oburzała się, że nie było go na zakończeniu jego procesu i nie miał nawet mowy końcowej, bo usunięto go z sali za nie zachowanie szacunku dla sądu. Déjà vu. Oczywiście, że to skrajne bezprawie, aby prowadzić czyjś proces pod jego nieobecność! KPK, Bratoszewski 2004 : s. 198: art. 439 / teza XII. 3. Co więcej, wobec tego, iż art pkt 11 kpk nie czyni dystynkcji między nieobecnością oskarżonego na całej rozprawie, a nieobecnością na jej części, należy przyjąć, że przewidziane w nim uchybienie występuje również wtedy, gdy sprawę rozpoznawano podczas nieobecności oskarżonego na części rozprawy. Nie należałoby zatem przyjmować fikcji (podkr. A.K.) s.199- art. 439 / teza XII. 4. obecność (oskarżonego na rozprawie) musi być jednak postrzegana przede wszystkim jako jego prawo i w zasadzie jedynie od woli samego oskarżonego należy wybór, czy z prawa tego skorzysta, czy też nie wyrok SN V KKN 186/01 LEX nr Istotą uprawnienia wynikającego z art. 6 ust. 1 i 3 lit. "c" Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności jest możliwość, a nie obowiązek korzystania z niego. 10
11 Zatem, przy dokonywaniu oceny, czy rzeczywiście nastąpiło ograniczenie prawa oskarżonego do obrony w zakresie udziału w rozprawie apelacyjnej, a w konsekwencji naruszenie Konwencji, niezbędne jest ustalenie, czy zainteresowany w jakikolwiek sposób wyrażał wolę skorzystania ze swego uprawnienia. Wystarczy przesłuchać nagrania audio z mojej rozprawy, aby się zorientować, jak bardzo protestowałem przeciwko wyrzucaniu mnie z rozpraw. Oczywiście łamiący prawo przestępcy przebrani w sędziowskie togi (Maczuga + Rzeszutową) sami dyktują to, co ma być wpisane do protokołu. Dlatego należy oczekiwać, że w protokole będzie wszystko w porządku. (Nie należałoby zatem przyjmować fikcji) Na marginesie: Gdy już sam sąd łamie prawo, to jest się bezsilnym. To tak, jakby złodziej, który stara się zatrzeć ślady przestępstwa decydowałby, co wpisać do protokołu rozprawy i w jaki sposób prowadzić rozprawę, aby wykazać to, do czego zmierza od początku. Do mojego procesu przygotowałem liczne pytania do świadków. Praktycznie nie zdołałem zadać żadnych najważniejszych pytań, bo to byłoby utrudnianiem pracy sądu (k-1810) wyrok ETPC J 23103/93 LEX nr Belziuk v. Polska Źródło tłumaczenia: LEX, omówienie: Nowicki M.A. Rzeczposp. 1998/4/7 omówienie: Szcząska Z. Prok.i Pr. 1998/7-8/127 glosa: Hofmański P. Zabłocki S. Palestra 1998/7-8/6 : 1. Zasada równości środków zawiera w sobie fundamentalne prawo do kontradyktoryjności postępowania karnego, które to prawo ma na celu zagwarantowanie obu stronom możliwości wzajemnego odpowiadania na wnioski. 4. Zasada równości środków jest jedynie jednym z aspektów szerszej kwestii rzetelnego procesu, która obejmuje również fundamentalne prawo kontradyktoryjności postępowania karnego. Prawo do kontradyktoryjności procesu oznacza w procesie karnym, że tak oskarżenie, jak i obrona musi mieć możliwość zapoznania się ze stwierdzeniami i środkami dowodowymi przedstawionymi przez stronę przeciwną. Jest wiele sposobów, którymi prawo krajowe może zapewnić stosowanie tej zasady. Jednakże jakakolwiek z metod została wybrana, powinna ona zapewniać, że druga strona wie o przedstawionych stwierdzeniach strony przeciwnej i ma RZECZYWISTĄ możliwość odpowiedzieć na nie. 5. Kwestie podlegające ocenie sądu wojewódzkiego przy orzekaniu na temat apelacji mogły być, w świetle zasady rzetelnego procesu, prawidłowo ocenione bez bezpośredniego oceniania dowodów przedstawianych osobiście przez skarżącego. Jednak jeśli oskarżony byłby obecny na rozprawie apelacyjnej, mógłby on kwestionować oskarżenie i wnioski prokuratora oraz prezentować dowody na potwierdzenie swej apelacji (W moim wypadku, gdy byłem nawet obecny na części rozpraw, to i tak nie miałem możliwości przeprowadzenia jakiegokolwiek dowodu przy mojej średniowiecznej inkwizycji). Zostałem najpierw zakneblowany ( uchylamy pytanie ), a później związany (wyrzucony z rozprawy ) przez przestępców w togach sędziowskich. Jak w teorii wygląda pozbawienie mnie przez krakowską inkwizycję udziału w moim procesie: 11
12 Grzeszczyk Wincenty Kantor Wydawniczy Zakamycze 2001 komentarz Kraków, wyd. II, s.412 Numer publikacji : Kasacja w sprawach karnych z uwzględnieniem noweli do k.p.k. z 20 lipca 2000 roku. Grzeszczyk Wincenty Prokuratura i Prawo 1995/4/20 artykuł Numer publikacji: Tezy publikacji : 9. Do przyjęcia podstawy wymienionej w art. 388 pkt 9 k.p.k. ustawa nie wymaga wykazania, że z powodu nieobecności na rozprawie oskarżony został pozbawiony możliwości obrony. Sformułowanie ustawowe "przez co został on pozbawiony możliwości obrony" podkreśla znaczenie obecności oskarżonego na rozprawie dla realizacji przysługującego mu prawa do obrony. Ma ono charakter domniemania, które można wzruszyć jedynie w tak oczywistych wypadkach, w których zapadł wyrok dla oskarżonego najbardziej korzystny, to jest w zasadzie uniewinniający. No ale w Polsce sądy są niezawisłe od czegokolwiek i nie oczekuję, aby SN okazał się wyjątkiem. To, że nie miałem możliwości wygłosić ostatniego słowa w procesie który oceniał S.A., to dla przestępców przebranych w togi sędziów apelacyjnych w Krakowie (Dziuban, Marcinkowski, Kałwa, Solarz, Barylak-Pietrzykowska) jest normalne. Tylko, że polskie współczesne orzecznictwo jest zupełnie inne: wyrok SN II KR 163/70 LEX nr Ostatnie słowo oskarżonego, zgodnie z wolą ustawodawcy, ma zamykać wrażenia z rozprawy sądowej, jakie skład orzekający zabiera ze sobą do sali obrad, musi też być wzięte pod uwagę na naradzie. Naruszenie przepisu o udzieleniu ostatniego głosu oskarżonemu powoduje konieczność uchylenia wyroku wyrok SN II KR 62/75 OSNKW 1975/9/126 Przepis art. 352 k.p.k. nakazujący udzielenie oskarżonemu ostatniego słowa poprzedzającego naradę sądową nie jest przepisem porządkowym, ale stanowi jedną z gwarancji praw oskarżonego do obrony w procesie karnym. Ostatnie słowo daje oskarżonemu możność ustosunkowania się do przeprowadzonego przewodu sądowego, tj. do przeprowadzonych dowodów, oraz do głosów oskarżyciela i obrońców. Ostatnie słowo oskarżonego powinno być wzięte pod uwagę przy naradzie nad wyrokiem i może mieć wpływ na jej wynik, a tym samym na treść wyroku. Można tutaj przytoczyć jeszcze setkę innych opublikowanych wyroków SN o identycznej treści. Wyrzucanie mnie z sali sądu i uzasadnianie mojej nieobecności na moim procesie moim złym zachowaniem jest tożsama z sytuacją, gdy bandyta napadnie nas w naszym własnym domu, po czym zostaniemy związani i zakneblowani, bo denerwujemy bandytę krzycząc Ratunku, bandyta. Później taki Dziuban uzasadnia prawidłowość uniemożliwienia obrony niewłaściwym zachowaniem osoby, na której popełnia się czyn wbrew prawu. Ponieważ krzyczał Ratunku, to zachowywał się niewłaściwie, więc został związany, a tym samym sam siebie pozbawił prawa do obrony. Reasumując: 12
13 Zarówno sąd okręgowy, jak i apelacyjny w Krakowie zrobili farsę z mojego procesu. Jak za czasów Świętej Inkwizycji. Nie miałem żadnej możliwości obrony. To skrajna patologia, gdy sędziowie sami łamią prawo. I nie ma żadnej możliwości obrony przed takim draństwem. W efekcie, to nie był żaden sąd, a tylko zwykli przestępcy, przebrani w sędziowskie togi, udający w budynku sądu, że prowadzą rozprawę. W efekcie, łamiąc skrajnie procedurę karną zrobiono ze mnie medialnego mordercę, chociaż cała tragedia z to było przekroczenie granic obrony koniecznej pod wpływem ekstremalnej paniki i skrajnego wzburzenia (art kk), a także działanie w stanie chwilowej całkowitej niepoczytalności (art kk), z przyczyn ostrej reakcji na stres, na podłożu PTSD. Łamiąc procedurę okazało się, że faktycznie sąd może wszystko co mi wprost powiedziała Rzeszutową na sali sądowej (gdy protestowałem przeciwko wyrzucaniu mnie z moich rozpraw). 3. INNE RAŻĄCE NARUSZENIE PRAWA. Inne rażące naruszenie prawa, jest istotne, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na wyrok. Expressis verbis, to w moim wypadku cała farsa procesu nie miała żadnego wpływu na wyrok, bo to nie był żaden proces, tylko sformalizowanie wyroku, który wydały na mnie brukowe media i nagonka na mnie, prowadzona przez esbeckiego oficera Milicji Obywatelskiej Mariana Szczygła oraz patrona Rojszczaka - Jana Woleńskiego, a przez jego długie ręce i brudną propagandę poprzez U.J. Równocześnie krakowski sąd musiał chronić tego bezkarnego mordercę w todze sprzedajną Hannę Błasiak (dzisiaj Hanna Nowicka sędzia w S.A. w Krakowie), swoją koleżankę z tej samej mafii. (vide: Polska mafia w togach AD 2006 ). W amerykańskich filmach można zobaczyć, jak wygląda uczciwy proces, jak można wykazać w trakcie procesu konkretne fakty i dotrzeć do prawdy. W polskim wymiarze sprawiedliwości wszystko jest z góry nastawione na skazywanie ludzi. Polskie sądy działają równie sprawnie w kreowaniu sprawiedliwości, jak to czynił obóz koncentracyjny w Oświęcimiu 60 lat temu. Gdy oskarżony podaje dowody na swoją niewinność, to wówczas nazywa się, że mataczy. Albo usiłuje manipulować. Gdy się przyznaje do winy, to zawsze nieszczerze. Jeżeli przed przestępstwem miał złą opinię, to ma złe rokowania, bo wcześniej był zły. Jeżeli przed aresztowaniem (jak u mnie ponad 41 lat) miał idealną przeszłość, to rokowania też są złe, bo się pogorszyłem. Gdy oskarżony jest mało inteligentny, to jest niebezpieczny bo głupi i nie rozumie norm prawnych. Gdy jest inteligentny, to też jest niebezpieczny, bo za dobrze rozumie prawo, widzi to nieprawdopodobne draństwo w polskich sądach i może się zemścić. W efekcie 13
14 Dziuban (sprawozdawca w S.A.) powiedział, że mam do końca życia być w więzieniu, bo mogę się zemścić! Czyli będę w więzieniu za to, co mogę zrobić!!! Pytanie do Dziubana. A czy mam powód do zemsty? Jaki? Że krakowski sąd zrujnował mi całe życie, umożliwiając Rojszczakowi zrobienie z rodzinnego domu piekła, a Błasiakowa sprzedała wyrok Rojszczakom? Że z ofiary agresji i pazerności Rojszczaków zrobiono w krakowskim sądzie ze mnie mordercę? Czy tak rozumuje bolszewik Dziuban i bolszewik Gierowski i esbek Szczygieł? Bo ludzie z reguły widzą świat swoimi oczami. Gdy prokurator podaje dowody, wzajemnie się wykluczające, to są to drobne rozbieżności, potwierdzające (!!!) uczciwość świadka. Gdy z kolei spotkałem się z oskarżeniem, w którym kilka spokrewnionych ze sobą osób nagle po 6 latach przypomniało sobie jakąś korupcję, u każdego praktycznie identycznie i w detalach opisaną, to taki dowód też jest wiarygodny dla sądu. A wszystko zawsze w wyrokach uzasadnia całokształt czyli praktycznie nic. I wszyscy oskarżeni po opiniach psychiatrów sądowych biegłych inaczej mają nieprawidłową osobowość (warianty tego samego rozpoznania : psychopaci, osobowość dyssocjalna ) KPK Bratoszewski, 2004, s.533 art. 526 / teza 8. : trzeba konkretnie podać w kasacji, których dowodów sąd nie uwzględnił (personalia świadków, nr kart). Nie wolno pisać enigmatycznie sąd ocenił dowody dowolnie, czy też przekroczył granice swobody ocen, bo są to nic nie mówiące ogólniki. Czyli, gdy oskarżony wnosi apelację lub kasację, to już całokształt błędów nie wystarcza. Ale gdy sąd uzasadnia całokształtem, to już jest dobrze. Kali skazuje, ale Kalego już nie można podważać jego własną argumentacją. Reasumując : W farsie mojego procesu wyrok był wydany już przed procesem i kompletnie nic nie miało wpływu na wyrok Maczugi, Rzeszutowej oraz w II instancji Dziubana i jego apelacyjnych kolegów niezawisłych inaczej. Gdybym faktycznie miał uczciwy proces, a nie pokaz średniowiecznej inkwizycji palenia na stosie czarownicy, to oczywiście zaistniałyby rażące błędy proceduralne, które miałyby zasadniczy wpływ na wyrok. Skoro od początku było wiadomym, że to ja strzelałem i że w wyniku tragicznych zdarzeń 2 osoby zginęły na miejscu, a trzecia została ranna, to do ustalenia pozostały tylko dwie kwestie: - w jakim stanie psychicznym się znajdowałem w chwili tragedii, - co spowodowało taką moją reakcję (jakie było podłoże i tło wydarzeń). Czy to był atak, atak obronny, obrona konieczna, ewentualnie jej przekroczenie. Lub czy było to umyślne zabójstwo. 14
15 Oczywiście nie ma tutaj żadnych dowodów bezpośrednich na stan mojego umysłu podczas zdarzenia i wówczas mamy do czynienia stricte z procesem poszlakowym (Daszkiewicz Przestępstwa z afektu w polskim prawie karnym, 1982, s.8) BIEGLI SĄDOWI. W praktyce to tylko jedna jedyna wersja była przez sąd udowadniana : że ja jestem zły, że mam nieprawidłową osobowość, że Rojszczaki to bogu ducha winne ofiary, a ja zastrzeliłem Rojszczaków z zemsty. Co prawda do końca nie ustalono, z zemsty za co, skoro rzekomo Rojszczaki to była rodzina aniołów. I na siłę naginano fakty, aż w końcu znaleziono (w grudniu 2005 roku po 6 miesiącach wymieniania moich biegłych) dyspozycyjnego kundla z U.J. kolegę Jana Woleńskiego prof. Jozefa K. Gierowskiego, który wykazał, że mam głęboko nieprawidłową osobowość. Wyrok SN z dnia 24 czerwca 1996 r. IV KKN 41/96 Prok. i Prawo dodatek 1997/2 poz. 15: Kontrola kasacyjna nie może obejmować ustaleń faktycznych jak również nie może przeciwstawiać się opinii biegłego i polemizować z jego wywodami. I to jest oczywiste, bo sąd (również najwyższy) nie posiada kompetencji do wydawania opinii, wymagających wiadomości specjalnych. Jednakże błędny proceduralnie sposób przeprowadzenia dowodu z opinii biegłych, jak najbardziej podlega pod kasację. Wyrok SN z dnia 6 września 1996 r. II KKN 63/96 OSNKW 1997/1-2 poz. 11: Sąd Najwyższy Innymi słowy, kontroli podlegają nie same ustalenia faktyczne, ale sposób ich dokonania. Jak dokonywano ustaleń biegłych Gierowskiego, Heitzmana (+ 3 pozostałych biegłych zależnych finansowo od Heitzmana figurantów odpowiednika 3 ławników )? Teoria: 15
16 wyrok SN V KKN 48/00 LEX nr Oddalenie przez sąd wniosku oskarżonego o wezwanie na rozprawę główną biegłych lekarzy psychiatrów, który w toku postępowania przygotowawczego wydali opinię o jego stanie zdrowia psychicznego i przez to uniemożliwienie mu i jego obrońcy zadanie im pytań, stanowi rażące naruszenie prawa oskarżonego do obrony Przygotowałem konkretne pytania do biegłych o konkretne kryteria ich diagnozy, ale sąd apelacyjny uniemożliwił mi na ich zadanie!!! Znowu zrobiono kpinę z procesu, bo biegli odpowiadali cały dzień na jakieś zupełnie idiotyczne pytania prokuratora apelacyjnego Marii Czapik, a odpowiedzi na moje pytania to była kpina!!! Biegli wykluczyli u mnie tzw. osobowość dyssocjalną, ale rozpoznali psychopatię, która jest archaiczną nazwą dzisiejszej osobowości dyssocjalnej. To tak, jakby biegli wykluczyli, że ktoś jest adwokatem, ale rozpoznają, że jest on mecenasem. Chciałem powołać się na jedyną aktualnie obowiązującą w Polsce klasyfikację zaburzeń zachowania ICD-10 Badawcze kryteria diagnostyczne. Sąd apelacyjny zaprotokołował to jako zieloną książkę!!! Ja rozumiem, że każdy poczytalny przestępca stara się zatuszować ślady swojego działania, ale uważam, że w tym wypadku sędzia Marcinkowski (przewodniczący składu w S.A.) trochę przesadził, nie chcąc zaprotokołować nazwy tej zielonej książki, która nazywa się: Badawcze kryteria diagnostyczne (bo jest to na dzisiaj obowiązująca zielona książka ). Na marginesie, to proponuję Sądowi Apelacyjnemu i sędziemu Marcinkowskiemu skazywać ludzi i prowadzić procesy na podstawie czerwonej książki (k.k. i k.p.k.). W dniu biegła dr Anna Pilszyk powiedziała: chciałabym skorzystać z zasobów literatury oskarżonego Andrzeja Kursy (zielona książka s.156). Są tam przedstawione kryteria narcystycznej osobowości, JEST TO AKTUALNIE OBOWIĄZUJĄCE. (ten protokół z rozprawy otrzymałem 1 dzień po wyroku o czym pisałem powyżej). Tak samo, jak w Polsce obowiązuje aktualny kodeks karny i kpk w prawie karnym, tak samo obowiązują dzisiaj w Polsce kryteria diagnostyczne ICD doc. Heitzman powiedział tak o klasyfikacji ICD-10: podręczniki diagnostyczne i kryteria diagnostyczne nie mogą stanowić dowodu na obecność lub nieobecność jakiegoś zaburzenia. Proces dochodzenia diagnozy nie jest ściśle związany z obecnością lub brakiem jednego lub dwóch objawów. Po drugie, diagnozy podlegają dynamice a to co dzisiaj jest zapisane w kryteriach diagnostycznych zapisane nie będzie w dniu jutrzejszym. 16
17 Równie sensownie można powiedzieć, że dzisiejszy kodeks karny podlega dynamice a to, co dzisiaj jest zapisane w kryteriach diagnostycznych zapisane nie będzie w dniu jutrzejszym!!! I skazywać ludzi z kodeksu karnego obowiązującego 50 lat temu (np. za posiadanie dolarów USA). Otóż są konkretne, obowiązujące dzisiaj kryteria, właśnie w tym ICD 10, dotyczące rozpoznawania różnych zaburzeń, np. osobowości paranoicznej, narcystycznej i wszelkich innych dzisiaj sklasyfikowanych zaburzeń zachowania. Skoro rzekomo wszystko tłumaczy moja nieprawidłowa osobowość co wymyślił Maczuga zadając skrajnie tendencyjne pytanie biegłej Bireckiej (cyt.: Jakie cechy musiałby prezentować oskarżony by można było przyjąć, że jego osobowość jest w sposób wyraźny nieprawidłowa?!!!!!!!), to oczywiście linią mojej obrony było obalenie tej skrajnie fałszywej diagnozy. Prof. Zimbardo w Psychologii i życie, PWN 2004 na str. 63 przedstawia reguły krytycznego myślenia: domagać się definicji pojęć kluczowych, podejrzliwość do prostych odpowiedzi na skomplikowane tematy, etc. Tak chciałem się bronić. Dlatego planowałem zapytać biegłych, że skoro rzekomo zdiagnozowano u mnie np. osobowość paranoiczną, to jakie konkretne cechy u mnie stwierdzono i w jaki sposób. Bo klasyfikacja ICD-10 wymaga ustalenie co najmniej 4 cech z podanych 7 (s.116). I to muszą być cechy trwałe, od późnego dzieciństwa (G.4), które nie ujawniają się tylko w jednostkowej sytuacji (G.2). Gdyby biegli odpowiedzieli na to zasadnicze pytanie i podali konkretne cechy, to wówczas zamierzałem się bronić i planowałem powołanie świadków znających mnie od wielu lat, którzy mogliby potwierdzić lub zaprzeczyć takim konkretnym rozpoznaniom. (pełny zestaw wskanowanych stron a płycie CD). To jest dzisiaj ta jedyna obowiązująca w Polsce klasyfikacja i konkretnie sprecyzowane BADAWCZE KRYTERIA DIAGNOSTYCZNE. (ta zielona książka). Pełny wykaz istotnych do mojej kasacji stron z tej klasyfikacji załączyłem w suplemencie D. A firmuje tą klasyfikację : Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, gdzie od roku doc. Heitzman kieruje (czyli zleca dla konkretnych osób wykonywanie opinii sądowych) Kliniką Psychiatrii Sądowej (czyli 6 pokojowym baraczkiem). 17
22 Inny przykład: zaburzenie oznaczone jako F 60.2 >> osobowość dyssocjalna << obejmuje psychopatię (to jest archaiczna nazwa, ale ładnie brzmi w sądach i w brukowcach). Aby jednak można było takie zaburzenie rozpoznać, koniecznym jest (oczywiście wg tego podręcznika, a nie biegłych ) rozpoznanie co najmniej trzech z sześciu podanych cech zachowania osoby. Ogólne kryteria, które także oczywiście musi się spełnić przy rzetelnej diagnozie wymagają spełnienia wszystkich sześciu kryteriów (G 1 G 6). Dla przykładu pozycja G 4 wymaga, aby dana cecha z kryteriów specyficznych wykazywała stabilność i długi czas trwania, z początkiem w okresie późnego dzieciństwa lub w wieku młodzieńczym. A kryterium G 2 wyklucza z diagnozy jednorazowe zachowania, przy jednym wyzwalającym bodźcu lub sytuacji (czyli nagle i skrajnie silne urazy psychiczne, ekstremalne reakcje stresowe, etc.). Jest to oczywiste kryterium, bo osobowość człowieka z definicji jest trwała. Każdy człowiek może w specyficznej sytuacji zareagować strachem, płaczem, śmiechem, agresją. Każdy może w specyficznej sytuacji uciec, a nawet zabić drugiego człowieka, gdy nagle i w zaskakujący sposób zostanie uruchomiony nieświadomy i nie podlegający wolnej woli ludzkiej mechanizm obronny, który posiada ewolucyjnie wdrukowany w swoim mózgu każdy człowiek. (vide: Mechanizm stresu A.K.) Niestety polscy dyspozycyjni psychiatrzy i psychologowie biegli inaczej nigdy nie podają konkretnych kryteriów ani też konkretnych dowodów na ich diagnozy. Zamiast konkretów mamy same ogólniki plagiaty z różnych książek. Tak też było i w moim procesie. Jako diagnozy stosują testy psychologiczne pochodzące z okresu II wojny światowej (czasami uaktualniane ), a wynik tych swoich testów po prostu przepisują z książek, karmiąc sędziów samymi komunałami. A sędziowie karmią obficie biegłych pieniędzmi z kasy skarbu państwa (ewentualnie później obciążając tym haraczem oskarżonego). Ale w swoich (?) książkach to moi biegli przepisują opisują już co innego. Np. doc. Heitzman Stres w etiologii przestępstw agresywnych 2002 (poz. 60 także ją wniosłem do akt w oryginale) na okładce swojej książki napisał swoje (?) motto: sprawcą agresywnego przestępstwa może stać się każdy, nie znający mechanizmów stresu, wyzwalania agresji i skutecznego sposobu zabezpieczania się przed nią. Nieuchronność agresji zależy nie tyle od samego sprawcy, co od znalezienia się w szczególnej sytuacji. I to jest 200 % prawdy. No ale to jest tylko piękna teoria do publikacji, a praktyka sądowa jest zupełnie inna. Niestety sąd apelacyjny uniemożliwił mi na jakąkolwiek realną weryfikację tej wyssanej z sufitu opinii biegłych. Przede wszystkim opinię przygotował Gierowski, mentor Heitzmana i kolega Jana Woleńskiego z U.J. 22
23 Jak są w praktyce wykonywane opinie biegłych opisałem w pliku Mafia w togach. Dzisiaj wszyscy bardziej wykształceni ludzie zdają sobie sprawę, że testy psychologiczne to zupełna bzdura. A szczególnie absurdem jest badanie ludzi testami przygotowanymi dla badania ludzi żyjących na wolności (np. w Minnesocie, test MMPI), gdy bada się zachowania ludzi będących w skrajnych sytuacjach np. przebywających od wielu miesięcy lub lat w więzieniu!!! Co dzisiaj publikują światowe autorytety w przedmiocie testów: Psychologia osobowości prof. Pervin, GWP 2002 (.10.): 69/21- po zauroczeniu kwestionariuszami teraz czas otrzeźwienia!!! 72/22- cecha gdy jest ALTERNATYWA możliwości, a nie sytuacja narzucona 185/91- w radykalnie odmiennym środowisku człowiek może gwałtownie zmienić osobowość 384/194- Henry Murray OSS (CIA) testował testy wszystko to wielka lipa (!!!) wyniki rozczarowują, nie wynika, aby nasz system miał wielką wartość!!! Przemoc prof. psychiatrii z Harvardu, GWP 2004: (.6.) 154/58- terapeuta (lekarz) w warunkach skrajnego stresu on także mógłby mordować Psychologia i życie prof. Zimbardo, PWN 2004 (.12.) 550/192- testy to najbardziej wątpliwa strona psychiatrii 615/213- ludzie są w gruncie rzeczy podobni do siebie, tylko sytuacja bywa inna Podpatrywanie umysłu prof. Eysencka, GWP 2003 (.15.) 98/27- Eksperyment: Diagnozowany wywiad z normalnym, zdrowym człowiekiem. Ocena bez etykietki psychotyka 100% normalny. Ocena z etykietką : 60 % psychiatrów i 28 % psychologów klinicznych uznało normalnego pacjenta za psychotyka!!!!!!! /28- diagnoza psychiatryczna jest mało wiarygodna 168/50 testy są mało wiarygodne przy diagnozowaniu osobowości. Wynik zależy od tego, kto jest badającym. 303/98- praktycznie każde przestępstwo jest możliwe przy każdej osobowości Diagnoza stanu psychicznego sprawcy Habzda-Siwek (.19.) 122/11- zaburzenia osobowości najbardziej sporne, brak jednoznacznych kryteriów 143/13- opinie psychiatryczne są do kitu Każdy opis osoby będącej w więzieniu i analizowanie takiego wyniku testu przy zastosowaniu kryteriów do oceny ludzi wolnych jest jakimś skrajnym idiotyzmem!!! Żaden normalny, dorosły człowiek, posiadający wolną wolę, na wolności nie siedzi dobrowolnie zamknięty 23 godziny na dobę w ciasnej klitce/celi w towarzystwie osób, z którymi nie chciałby być nawet 5 minut i nie słucha tylko 24 godziny na dobę przekleństw pod adresem polskich sądów i całej tej parszywej Polski (tylko wyjeżdża za granicę na zawsze z tego polskiego raju na ziemi). Zresztą domagałem się ujawnienia tych idiotycznych testów i ich wyników, z których rzekomo wynika wszystko, bo udzieliłem odpowiedzi takich samych, jak zapewne 23
24 udzieliliby w większości inni normalni ludzie, ale mi odmówiono dostępu do tych moich własnych testów!!! (podczas uzyskiwania pozwolenia na broń w 1998 roku wypełniałem te same testy i ich wynik był idealny wydano mi broń ostrą bezterminowo, a przecież osobowość to stała cecha od ok. 20 roku życia). Nauczyłem się orzecznictwa, ale tylko chyba po to, aby zorientować się, jak odległa jest w Polsce praktyka (sądowa) od teorii: wyrok s. apel. w Krakowie II AKa 189/97 KZS 1997/9-10/44 Obrońca oskarżonego ma prawo kontrolować nie tylko treść opinii biegłych psychiatrów (wniosków, konkluzji, sprawozdania z wywiadu i innych badań), ale i przebieg badań pomocniczych aż po zapisy w arkuszach testów psychologicznych, którym poddano oskarżonego. No to uzasadniłem swój wniosek dowodowy o udostępnienie wyników moich testów opublikowanym wyrokiem S.A. w Krakowie, ale mój S.A. w Krakowie odrzucił mój wniosek. Jedyny udostępniony mi mój wynik to był mój rysunek drzewka: Tak ładnie je narysowałem A taki opis diagnozę urodzili i podpisali biegli m.in. prof. Józef K. Gierowski z U.J. (kolega patrona zastrzelonego Rojszczaka prof. Jana Woleńskiego z U.J.) oraz doc. Janusz Heitzman (także z U.J.): Wyniki projekcyjnego testu Drzewo Kocha potwierdzają nadwrażliwość emocjonalną badanego, pobudliwość, dużą reaktywność (gałęzie z subtelnymi rozgałęzieniami skierowanymi do góry). Ponadto wskazują na przeżywanie stałego napięcia emocjonalnego, okresowo napadów gniewu. Linia podłoża umieszczona powyżej podstawy pnia jest charakterystyczna dla człowieka odizolowanego od rzeczywistości (w tym przypadku przebywającego w więzieniu) i świadczy o bierności, i tęsknocie do odosobnienia. Silnie zaznaczone korzenie wskazują na przewagę instynktów, popędów nad rozumem, poszukiwanie oparcia. Takie nieprawdopodobne brednie wypisywane są do dzisiejszych opinii psychiatrycznych i podpisywane przez prof. Gierowskiego oraz doc. Heitzmana. Pytałem się jedną z moich biegłych (dr Pilszyk), w jaki sposób uzyskała ona ten genialny opis. W odpowiedzi usłyszałem, że przepisałam z książki!!!!!!! 24
25 W ogóle jeżeli już cokolwiek biegli uzasadniają, to są tylko jakieś bezwartościowe ogólniki. Na tej samej stronie (s.112) opinii, co ten wynik testu drzewka Kocha czytamy z innego testu : opiniowany może przejawiać nastawienie zarówno rywalizacyjne, jak i kooperatywne. W obliczu konfliktów z ludźmi jest w równym stopniu skłonny przyjmować postawę agresywną oraz podporządkowaną. Czyli może to być każdy człowiek, do którego taki opis pasuje. Cała moja opinia to same puste ogólniki i brak jakichkolwiek konkretów, a na dodatek w opinii są same sprzeczności, wzajemnie się wykluczające. Np. na tej samej stronie z opinii (s.111) czytamy wynik testu Eysencka Nie jest zbyt powściągliwy czy sumienny. 26 linijek poniżej jest wynik testu NEO-FI wydaje się świadczyć o dużej skrupulatności badanego w wypełnianiu obowiązków, dużej wytrwałości w realizowaniu swoich celów. Nawet na jednej i tej samej stronie są wzajemnie wykluczające się sprzeczności. Pusty bełkot i same sprzeczności + ogólniki. To norma opinii polskich sądowych biegłych psychiatrów. Główny autor tej mojej ostatniej opinii 59 letni prof. z U.J. Józef K. Gierowski 9 jest kolegą prof. Jana Woleńskiego z U.J., patrona zastrzelonego filozofa Rojszczaka. Także z U.J. Takie same śmieci wypisane są w większości opinii psychiatrycznych. A dokładniej mówiąc we wszystkich opiniach, jakie miałem przyjemność analizować. Jedyny wyjątek, gdzie spotkałem się z rzetelną i fachową opinią biegłych lekarzy psychiatrów, to w pełnej sentencji: wyroku w Katowicach s. apel II AKa 295/00 Wokanda 2002/3/41. {pełną sentencję tego uczciwego i mądrego wyroku, analogicznego do mojej sytuacji, znalazłem w Lex - Polonica Maxima (w Lex Ω jej nie ma). Przytoczyłem ten cały wyrok z prawidłowo rozstrzygniętej kwestii obrony koniecznej (uniewinnienie, pomimo zastrzelonych 2 osób) w pliku na płycie CD: Andrzej Kursa pliki różne\ Apelacja trzy części \apelacja cz obrona + orzecznictwo.doc} W efekcie zostałem skazany za głęboko nieprawidłową osobowość. A jak do tego doszedł Gierowski i Heitzman, to jest tajemnica.!!! Przecież to kpina, a nie sąd, aby ludzi skazywać na podstawie materiałów, do których sam oskarżony nie ma dostępu, a tym samym nie można tego w jakikolwiek sposób zweryfikować. Dla Dziubana kryterium rzetelności diagnozy było to, że Gierowski jest profesorem, posiadającym legitymację nr 1 jakiegoś towarzystwa do rekomendacji psychologów!!! Zresztą nie da się uniknąć nonsensów, gdy na siłę sąd + biegli starają się udowodnić fałsz. W protokole rozprawy z na str. 19 czytamy: 9 Jak Józef K. Gierowski (ur. w 1947 trafił na U.J.)? Tak samo, jak dzieci sędziów trafiają do sądu. Józef Andrzej Gierowski (ur. 1922) od 1965 roku pracował na U.J. jako historyk. W latach prof. Józef Andrzej Gierowski był rektorem na U.J. Na prawo, na psychologię dostawali się wtedy nieliczni. Ale nie z rodziny rektora U.J. Oczywiście nadal sprawnie działają stare, dobre i sprawdzone powiązania profesorskie na uczelniach wyższych. Tam też nie było rozliczenia za okres komunizmu. Też nikt nie zapytał tych wszystkich Woleńskich czy Gierowskich z jakiej motywacji byli w PZPR. Czy z powodów ideologicznych (czyli z głupoty), czy dla konkretnych korzyści (sprzedajność). 25