Source: http://prawowsieci.blog.onet.pl/
Timestamp: 2016-10-26 05:43:33
Legal References Found: art. 59
 art. 57
 art. 57
 art. 221
 art. 46
 art. 221
 art. 61
 art. 221
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 22
 art. 23
 art. 26
 art. 11
 art. 8
 Art. 17
 Art. 23
 Art. 30
 Art. 31
 Art. 47
 art. 49
 Art. 51
 Art. 11
 Art. 943
 art. 22
 art. 29
 art. 80
 art. 81
 art. 94
 art. 100
 art. 104
 art. 108
 art. 124
 art. 128
 art.59
 art. 6
 art. 16
 art. 16
 art. 16
 art. 63
 art. 141
 art. 145
 art. 16
 art. 17
 art. 16
 art. 16
 art. 47
 art. 47
 art. 16
 art. 59
 art. 59
 art. 57
 art. 59
 art. 57
 art. 59
 art. 57
 art. 61
 art. 61
 art. 57
 art. 57
 art. 59
 art. 59

Document Content:
O pr@wie słów kilka |
O pr@wie słów kilka
Szarak wie najlepiej czyli telefochy
Opublikowano 15 lutego 2008 Autor: Niby blog prawniczy, ale jakbym chciał to rozgryźć pod względem prawnym, to chyba życia by mi nie starczyło. Dlatego dzisiaj będzie wyjątkowo, co nie znaczy, że mniej atrakcyjnie W końcu dziennikarze mają o czym pisać. Piszą już w zasadzie codziennie. Mało tego – piszą już coraz większe bzdury i sami w tej swojej quasi-ekscytacji zarzucają polskiemu rynkowi telekomunikacyjnemu chaos, wróżą czarną przyszłość i nie wiedzieć czemu sieją panikę (mistrzem na skalę światową jest tu niejaka Dominika Wielowieyska ze swoim produktem). Z tych i tym podobnych tendencyjnych i jakże zgodnych z prawem prasowym wypocin tzw. szarak, czyli przeciętny polski konsument, odbiera jasny i wyraźny sygnał – wszyscy zginiemy jeżeli Prezes UKE nie dostanie swoich zabawek i wszyscy się od niej nie odczepią.
Sprawa rozbija się o plany Pani Anny, nienowe zresztą, a związane z dokonaniem podziału funkcjonalnego (a może i strukturalnego) TPSA. Ależ to chwytliwy temat. No bo przecież każdy szarak, jak tylko zobaczy, że ktoś zamierza skopać tą wredną pijawkę, podchwyci temat i sam się chętnie oflaguje hasłami „popieram i się pod tym podpisuję”. Ale jakby już zapytać tego szaraka co popiera i przede wszystkim dlaczego, to okaże się, że szarak w ogóle nie wie o co chodzi i musi już kończyć bo mu się pierogi przypalają. Jednostka zupełnie niezorientowana, nie dążąca do podniesienia swej świadomości na dany temat, charakteryzująca się nadmierną kłótliwością, samouwielbieniem, wrodzoną negacją dla czynników pozytywnych połączoną z wysoką odpornością na działanie napojów wysokoprocentowych, za to ochoczo podnosząca kamienie i gotowa nimi rzucać, jeśli nadarza się okazja ukamienowania kogokolwiek, o ile w okolicy dostrzeże też inne wkurwione szaraki z kamieniami w łapkach. Ot typowy polski szarak, którego podobny stereotyp kształtuje się już w innych państwach UE od momentu, kiedy to szaraki zostały wypuszczone z klatki zwanej Polską i rozpierzchły się po całej europie sławiąc imię swej ojczyzny.
W związku z ostatnim fochem Prezes UKE 13 lutego 2008 r. i groźbą porzucenia zabawek (dymisja), a związanym z faktem, iż ktoś pochylił się nad pomysłem Pani Anny, do czego dziennikarze nie omieszkali dorzucić swoich 3 groszy w postaci haseł o zamiarach odwołania Pani Prezes ze stanowiska przez Ministra Grabarczyka [???], ba – podali również nazwisko następcy Pani Prezes, zdezorientowane szaraki na forach przeszły już same siebie. Wnoszą o przygotowywanie jakiś petycji w formie elektronicznej, którą chętnie podpiszą, co w ich mniemaniu zapobiegnie odwołaniu Pani Prezes. Bo o tym szaraki też słyszały, ale nie wiadomo dokładnie gdzie i w zasadzie – to nie wiadomo też dokładnie czy miało to być odwołanie, dymisja, zamach terrorystyczny finansowany przez TEPSE, czy też Panią Annę mieli porwać kosmici. Tak czy owak, elektroniczna petycja temu zapobiegnie. A ponieważ szaraki maja możliwość wypowiedzenia się, w tematach telekomunikacyjnych poruszają również wątki wysokich opłat za paliwo na stacjach pod Zakopanem czy na ten przykład zarzucają partii rządzącej niekonsekwencję, bo przestępców wypuszczają…ot typowy polski szarak. Cenne głosy w dyskusji, bo to, że jakby nie było – jest zawsze źle, wszystkie szaraki przecież doskonale wiedzą i zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia na każdy temat.
Wracając jednak do tytułowego focha, już 14 lutego, czyli następnego dnia, okazało się, że foch wcale nie był fochem, a groźba dymisji i pozostawienia szaraków samym sobie też nie była tym na co pierwotnie wyglądała.
Oliwy do ognia dolewają już zatem wszyscy. 1. Prezes UKE zaskakująca coraz to nowymi sensacjami i odpierająca ataki na jej niezależność przypuszczane przez ministerstwo, 2. dziennikarze plączący się w podawaniu „faktów” i podający jednocześnie jawne groźby tragikomicznej śmierci wszystkich szaraków w tym życiu abonamentowym, 3. same szaraki, które wypłoszone przez doniesienia dziennikarzy czmychają na plebejską gruszę i stamtąd odszczekują się swym prześladowcom, 4. Pan Premier, który dementuje ploty o jakimkolwiek odwoływaniu Pani Prezes, 5. Ministerstwo Infrastruktury, które zleciło ww. analizę, przyjęło jej wynik i stanęło na stanowisku, że podział w obecnym stanie prawnym jest niemożliwy tym samym niwecząc pomysły Pani Anny, na co ona odpowiada, że i tak opinia ministerstwa jest dla niej niewiążąca i …wracamy do punktu pierwszego. I tak w kółko. Jednym słowem „MIŚ” jak żywy. Tylko kto, komu i co tym „Misiem” chce pokazać i zrobić…wie chyba tylko parówkowy skrytożerca. Pomimo, że śmieszne, to jednak żałosne to i smutne zarazem. O co tu w takim razie chodzi? Ja się pogubiłem. Najpierw pojawiły się hasła o jakby przesądzonym już podziale TEPSY w tym roku, potem nastąpiło wycofywanie się rakiem. W tzw. międzyczasie nagłośniony został spór pomiędzy UKE i ministerstwem, teraz okazuje się, że „zamierzają się dogadać”. Jeszcze bardziej nagłośniony został foch Pani Prezes, który jak się okazało był fochem pozorowanym. Po co tyle szumu o nic? Ponieważ nie oglądam telewizji od wczoraj, a do gazet też zaglądam, to powiedziałbym, że szum zawsze się robi po to, żeby odciągnąć uwagę szaraków od czegoś ważniejszego. Mam tylko nadzieję, że wyjdzie na jaw, co tak naprawdę tym słomianym „Misiem” ktoś chce zasłonić.
W tej całej medialnej tragikomedii udało mi się jednak namierzyć chyba jedyny głos rozsądku, do którego jednak nie ma darmowego dojścia online. Szczerze polecam lekturę, w którym znajdziemy między innymi:
RAPORT SPECJALNY – Rynek telekomunikacyjny w Polsce5 Regulacja bez wizji przyszłości – Medialne spektakle szefa UKE – chwytliwe dla odbiorców, bo kuszące spadkiem cen usług telekomunikacyjnych – przyćmiły wszelkie inne dyskusje na temat przyszłości tego rynku w Polsce…6 Konieczne są szybkie decyzje – J.Piechociński9 Rozmowa z W.Hałką, dyrektorem ds. rozwoju Instytutu Łączności, rozmawia A.Cymer.Polecam zatem wykupienie dostępu lub zaopatrzenie się ten numer w wersji tradycyjnej, bo naprawdę warto.
Na koniec chciałem również wszystkie szaraki poinformować, a o czym dowiedziałem się przed chwilą przeglądając wiadomości prasowe, że Pani Anna zajęła drugą pozycję w rankingu Forbes`a wskazującym najbardziej wpływowe kobiety w Polsce. Gratuluję sukcesu, bo również jestem zdania, że zemsta smakuje najlepiej na zimno.
Jakby któryś z szaraków chciał poczytać więcej o tym słynnym podziale i czym to się je, to zapraszam do UKE i tu.
No i zapraszam do dyskusji wszystkie szaraki, byle by było na temat Kategorie: Bez kategorii	| 117 Komentarze
siatkówka informacjeGdzie na wakacje
Poczekajcie z tym odejściem!
Opublikowano 11 grudnia 2007 Autor: Albo – nie wypowiadajcie umów, bo podstaw nie macie!
Ponownie na różnego rodzaju portalach, a przede wszystkim na forach internetowych zawrzało. W dniu 5 grudnia 2007 r. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej w drodze decyzji administracyjnych nałożył na: * Polską Telefonię Komórkową Centertel Sp. z o.o. karę pieniężną w wysokości 900.000 zł; * Polkomtel S.A. karę pieniężną w wysokości 450.000 zł.
Za co? No właśnie, tu najciekawsza rzecz – za naruszenie obowiązków informacyjnych wobec użytkowników, a dokładniej za pewne braki w regulaminach tych dostawców, m.in. w zakresie świadczonych usług, czasie oczekiwania na przyłączenie do sieci, obsługi serwisowej czy w końcu szczegółów dotyczących trybu postępowania reklamacyjnego. O szczegółach zidentyfikowanych przez Prezesa UKE naruszeń można poczytać pod tym adresem.
W decyzji, której tak naprawdę na witrynie UKE nie wiedzieć czemu nie ma, Prezes UKE oprócz nałożonych kar, nakazał Polkomtelowi dokonać usunięcia, w terminie do dnia 1 lutego 2008 r., a PTK Centertel w terminie do dnia 29 lutego, stwierdzonych nieprawidłowości, tj. do dostosowania do obowiązujących przepisów prawa stosowanych wzorów umów i regulaminów świadczenia usług telekomunikacyjnych.
Krótko mówiąc, obaj dostawcy zobowiązani zostali do zmiany stosowanych przez nich regulaminów świadczenia usług telekomunikacyjnych. Zgodnie natomiast z treścią art. 59 ust. 2 ustawy Prawo telekomunikacyjne, każda zmiana obowiązującego regulaminu, powoduje powstanie uprawnienia po stronie abonenta do wypowiedzenia umowy w przypadku braku akceptacji zmian. Co więcej, w takim przypadku, tzn. w sytuacji, gdy abonent skorzysta z tego uprawnienia, dostawcy usług nie przysługuje roszczenie odszkodowawcze. Dodam tylko, a o czym, pisałem już niejednokrotnie, dostawcy usług nie przysługuje żadne roszczenie odszkodowawcze – również w zakresie ewentualnie przyznanych abonentowi ulg, a o czym mowa w art. 57 ust. 6.
Powyższe informacje, wielokrotnie okraszone tytułami w stylu „UKE zrobił prezent dla klientów jednej z sieci komórkowych” bądź zupełnie też dla mnie niezrozumiałymi „Orange musi zmienić abonament, klienci uciekną?”, same niejako sugerując, a nawet rzekłbym namawiając do opuszczenia dostawców w związku z nadarzającą się niesamowitą okazją, wywołały ożywione dyskusje i liczne pytania mało zorientowanych o możliwość opuszczenia dostawcy. Pomijając już sam fakt dziwnej wysokości kar nałożonych przez Prezesa UKE, pomijając również fakt jeszcze bardziej dziwnie sugestywnych i w zasadzie mało obiektywnych informacji na temat „niepowtarzalnej możliwości ucieczki od operatora/bierzcie, kupujcie, a potem bez problemu rozwiążcie umowy”, spieszę poinformować iż w chwili obecnej, decyzja administracyjna, jaką jest decyzja Prezesa UKE, nie rodzi w żadnym stopniu żadnych skutków po stronie jakichkolwiek abonentów, gdyż adresatem decyzji są tylko wymienieni w niej dostawcy usług, a sama decyzja nie ma charakteru generalnego rozstrzygnięcia skutkującego wobec wszystkich pośrednio zainteresowanych. Co więcej, również termin na zastosowanie się do „zaleceń”, czyli odpowiednio 1 i 29 lutego 2008 r., nie powinien wywoływać emocji, gdyż obydwaj dostawcy najprawdopodobniej odwołają się i od kar i od nałożonych w drodze decyzji obowiązków do usunięcia nieprawidłowości. Oznacza to kolejnych ,kilka, jak nie kilkanaście dodatkowych miesięcy oczekiwania na rozstrzygnięcie, bez żadnych gwarancji, że decyzja nie zostanie uchylona w całości, np. w wyniku uznania za zasadny zarzutu wadliwego powołania Anny Streżyńskiej na stanowisko Prezesa UKE, jak miało to miejsce w dniu 10 grudnia br. w przypadku zaskarżonej przez TP S.A. decyzji Prezesa UKE w sprawie WLR z dnia 29 grudnia 2006 r. A wyrok SOKiK dalej nie jest prawomocny.
Konkludując powyższe – jeśli ktoś zastanawia się nad opuszczeniem jednego z ww. dostawców i rozważa uczynienie tego w najbliższym czasie – robi to na własną odpowiedzialność i niestety, ale w świetle obowiązujących przepisów, będzie musiał się liczyć z uzasadnionym roszczeniem dostawcy usług o zwrot ulgi, w związku z sytuacją, o której mowa w art. 57 ust. 6.
Na miejscu abonentów obydwu dostawców, ochłonąłbym trochę i poczekał, co mają mi do zaoferowania w związku z medialną nagonką i groźbami merytorycznie czasem nieudolnych dziennikarzy wskazujących konkretne liczby abonentów, którzy odejdą nie wiadomo dlaczego Kategorie: Bez kategorii	| 62 Komentarze
Co może być lepsze od 100 baniek?
Opublikowano 22 maja 2007 Autor: Oczywiście 338,9 baniek!
Dzisiaj będzie niezwykle krótko, ale za to treściwie Wczorajsze orzeczenie SOKiKu niejednego wprawiło w osłupienie. Dla niezorientowanych – sąd uznał, że Prezes UKE został wybrany niezgodnie z prawem, a jednocześnie orzekł, że decyzja Prezesa UKE w sprawie nałożenia na TP SA kary w wysokości 100 mln zł za nierozdzielenie usługi neostrada TP od abonamentu telefonicznego, wydana została w oparciu o złą podstawę prawną. Chodzi oczywiście o przepis przejściowy art. 221 zobowiązujący przedsiębiorcę telekomunikacyjnego, który przed dniem wejścia w życie ustawy był operatorem o znaczącej pozycji rynkowej lub w stosunku do którego wydano decyzję ustalającą znaczącą pozycję rynkową (a ta została wydana dnia 3 września 2001 r.), po uprawomocnieniu się tej decyzji, w zakresie świadczenia usług telefonicznych świadczonych w stacjonarnych publicznych sieciach telefonicznych – jest obowiązany do wykonywania obowiązków, o których mowa w art. 46 ust. 3 pkt 3 i 4 (chodzi oczywiście o prowadzenie rachunkowości regulacyjnej zgodnie z zatwierdzoną przez Prezesa UKE instrukcją, prowadzenia kalkulacji kosztów usług zgodnie z zatwierdzonym przez Prezesa UKE opisem kalkulacji kosztów, określania cen usług na podstawie kosztów ich świadczenia lub nałożenie obowiązku przedstawiania do zatwierdzenia cennika lub regulaminu świadczenia usług). Jeśli ktoś jeszcze nie łapie o co chodzi – przepis art. 221, owszem, nakłada obowiązki, ale tylko i wyłącznie w zakresie usług telefonicznych, nie zaś w zakresie usługi szerokopasmowego dostępu do sieci Internet, która co więcej – nie jest elementem usługi powszechnej (swoją drogą wielka szkoda ;)).
Skoro sąd uchylił ww. decyzję – a pomijam wątek stwierdzonych przez sąd nieprawidłowości przy wyborze Prezesa, natychmiast nasuwa się pytanie – jakie w takim razie będą losy decyzji Prezesa UKE nr DRTD-WUD-079-33/2006(42) z dnia 21 lutego 2007 r. nakładającej karę w rekordowej wysokości 338,970.000 za niewypełnienie:
obowiązku regulacyjnego w zakresie przedstawiania Prezesowi UKE do zatwierdzenia Cennika usługi neostrada tp oraz Regulaminu świadczenia usługi neostrada tp, obowiązujących od dnia 15 lutego 2007 r.;
obowiązku regulacyjnego w zakresie określenia cen usług na podstawie kosztów ich świadczenia;
wymagań dotyczących ustalania cen, o których mowa w art. 61 ust. 2 PT.
Skąd pytanie? Mianowicie stąd, że najprawdopodobniej podstawą prawną do wydania decyzji z dnia 15 lutego dotyczącej neostrady również jest m.in. 46 ust. i art. 221 ust. PT, która to podstawa budzi spore wątpliwości…wątpliwości TP SA, wątpliwości środowiska, i jak się również okazuje – Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. I jeśli ktoś zapytałby mnie dzisiaj, jakie będą losy tej decyzji, biorąc pod uwagę wczorajsze orzeczenie odpowiedziałbym, że podzieli losy poprzedniczki…
Niestety, na temat wspomnianej decyzji, oprócz krótkich notek dziennikarskich w sieci jest niewiele:
http://www.urtip.gov.pl/_gAllery/62/97/6297/stanowisko_TP_rynek_1.pdf
Dziwne natomiast, że treści samej decyzji, podobnie zresztą jak uchylonej wczoraj, UKE nie podaje na swoich stronach internetowych.
Czy pracodawca może podsłuchiwać?
Opublikowano 8 kwietnia 2007 Autor: Albo odwrotnie – czy pracownik ma prawo do prywatności w miejscu świadczenia pracy?
Jak podaje serwis fkn.pl, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że podsłuchiwanie przez pracodawcę prywatnych rozmów telefonicznych i czytanie prywatnej korespondencji e-mailowej pracownika jest naruszeniem art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Orzeczenie to burzy dotychczasową praktykę wielu pracodawców, również w Polsce. Czy rzeczywiście orzeczenie w jakikolwiek sposób wpłynie na sytuację pracowników? Brzmi nieźle, jako że sam jestem pracownikiem zatrudnionym w bliżej nieokreślonej instytucji, gdzie korzystam z dobrodziejstw Internetu i innych powszechnie znanych środków porozumiewania się na odległość, ale czy to prawda? Czy rewolucja? A jeśli tak, to czy dla wszystkich? Tym bardziej, że rozstrzygnięcie Trybunału nie ma charakteru rozstrzygnięcia generalnego i dotyczy indywidualnej sprawy z końca lat dziewięćdziesiątych? Zapraszam do lektury, przy czym jednoznacznie zaznaczam, że poniższe opracowanie ma na celu analizę polskiego systemu prawnego wyłącznie w kontekście przedmiotowego orzeczenia, nie zaś dokonanie kompleksowej analizy przepisów w tym zakresie (co wielokrotnie było już przedmiotem dłuższych lub krótszych opracowań, o czym więcej:
http://cso.cxo.pl/artykuly/52786.html
http://www.praca.egospodarka.pl/6776,Monitorowanie-pracownikow,1,47,1.html
Wnioski jak zwykle na końcu FAKTY
Fakty postaram się skompresować do niezbędnego minimum, jako że każdy może się zapoznać z treścią wyroku.1.Powódka była zatrudniona była od 1991 w Carmanrthenshire college.2.W roku 1995 została mianowana na stanowisko asystentki dyrektora szkoły i od tej pory miała również ściśle współpracować z zastępcą dyrektora.3.W tym okresie, za sprawą zastępcy dyrektora, z którym stosunki – jak wynika z treści wyroku, nie układały się najlepiej – rozmowy telefoniczne, e-maile oraz użytkowanie sieci Internet powódki stały się przedmiotem monitoringu. Z wyjaśnień pozwanego wynika, iż monitoring miał na celu sprawdzenie, czy powódka nie wykorzystuje w nadmierny sposób ww. mediów w celach prywatnych. Z wyjaśnień wynika, że monitoring ograniczał się do analizy rachunków telefonicznych wskazujących numery wywoływane, konkretne daty, czas i długość oraz koszt połączeń. Jak utrzymywała powódka – monitoring znacznie wykraczał poza przedstawiony wyżej zakres, gdyż przynajmniej raz, z prowadzonych miedzy powódka a zastępcą dyrektora rozmów wynikało, iż jest on świadomy danych osobowych jej rozmówców. Pozwany utrzymywał, że monitoring miał miejsce przez okres kilku miesięcy aż do 22 listopada 1999 r., z kolei wg powódki – jej rozmowy telefoniczne były przedmiotem monitoringu przez okres 18 miesięcy, aż do listopada 1999 r.4.Poza połączeniami telefonicznymi, przedmiotem monitoringu było również użytkowanie przez powódkę sieci Internet. Jak wyjaśnia pozwany – Rząd (uczelnia jest uczelnią publiczną) – monitoring korzystania z Internetu ograniczał się do analizy odwiedzanych witryn, konkretnych dat odwiedzin oraz ich trwania. Ponadto, zgodnie z przedstawionymi informacjami – monitoring trwał od października do listopada 1999 r. Jak wskazała powódka – korzystanie przez nią z zasobów internetowych było przedmiotem monitoringu przez okres dużo dłuższy niż 2 miesiące.5.W listopadzie 1999 r. powódka uświadomiła sobie również, że monitoringiem na specjalne polecenie zastępcy dyrektora zostały również objęte jej wiadomości e-mail.6.Zgodnie z wyjaśnieniami Rządu, monitoring e-maili przyjął formę analizy adresów e-mailowych, dat i godzin wysyłki, oraz że miał miejsce przez kilka miesięcy aż do 22 listopada 1999 r. Zgodnie natomiast z wyjaśnieniami powódki, monitoring miał miejsce w okresie przynajmniej 6 miesięcy od maja do listopada 1999 r., na co powódka przedstawiła dowody w postaci wydruków wskazujących szczegółowe dane dotyczące ruchu wychodzącego z jej skrzynki pocztowej łącznie z danymi adresatów (od 14 maja do 22 listopada 1999 r.).7.Z notatki datowanej na 29 listopada 1999 r. dyrektor uczelni potwierdza treść rozmowy z zastępcą dyrektora, z której wynikało, iż dyrektor zaniepokojony faktem szczegółowej analizy ruchu ze skrzynki pocztowej powódki nakazał swojemu zastępcy zaprzestać tego typu działań (w dużym skrócie).8.W okresie kiedy te zdarzenia miały miejsce, uczelnia nie stosowała żadnej polityki prywatności ani tym podobnych regulacji dotyczących monitoringu ruchu telefonicznego czy internetowego.9.W marcu lub w kwietniu 2000 r. powódka została poinformowana przez członków personelu uczelni, że pomiędzy 1996 r. a końcem 1999 r. parokrotnie jej działania (telefony, ruch sieciowy) były przedmiotem monitoringu dokonywanego bezpośrednio przez zastępcę lub przez inne osoby na jego wyraźne polecenie. Ponadto powódka miała uzasadnione podejrzenia, iż zastępca dyrektora dzwonił pod numery z wykazu dokonywanych przez nią połączeń w celu identyfikacji rozmówców i ustalania celu połączeń oraz że zastępca posiadał wiadomości na temat wysyłanych przez nią faksów do swoich radców prawnych. Dodatkowo miała podejrzenia, iż jej poczynania były przedmiotem inwigilacji w czasie pracy oraz podczas przerw wakacyjnych czy zwolnień lekarskich.10.Powódka dostarczyła oświadczenie członków personelu uczelni, w którym stwierdzają, że w stosunku do powódki był prowadzony niestosowny i natrętny monitoring. Zastępca dyrektora został zawieszony w obowiązkach.
Mniej więcej tak przedstawiają się fakty sprawy. Dodać należy, że w ówczesnym czasie w Wielkiej Brytanii nie było regulacji dotyczącej ochrony prywatności, dlatego orzecznictwo na podstawie Human Rights Act z 2 października 2000 r. zostało zobowiązane do nie ustanawiania praw niezgodnych z Konwencją, a władza publiczna nie może podejmować decyzji stojących z nią w sprzeczności. Jest zatem trochę inaczej niż w przypadku polskiego prawa, które ratyfikowanym międzynarodowym umowom nadają moc ustawową.Ponadto, dopiero 24 października 2000 r. weszła w życie ustawa dotycząca nieuczciwych praktyk handlowych i dopiero na podstawie jej przepisów w szczególnych przypadkach dozwolono stosowania przez pracodawcę monitoringu bez konieczności pozyskania zgody pracownika. Generalnie jednak, pracodawcy mają obowiązek podjąć stosowne kroki, aby poinformować pracowników o tym, że ich rozmowy, maile lub użytkowanie Internetu mogą być monitorowane. Tyle faktów, przejdźmy zatem do…
Jak wskazał Trybunał w motywie 42. sentencji – w przedmiotowej sprawie, powódka nie została poinformowana o tym, że jej rozmowy telefoniczne będą przedmiotem monitoringu, dlatego miała słuszne podstawy do postrzegania swych rozmów wykonywanych z telefonu pracodawcy jako „prywatne”. Te same oczekiwania powinny znaleźć zastosowanie do wiadomości e-mail oraz korzystania z sieci Internet.
W motywie 47 sentencji Trybunał uznał, iż nie jest przekonany co do argumentacji Rządu (z akt sprawy wynika, iż przedmiotowy college podlegał bezpośrednio władzom), że college był uprawniony na mocy postanowień statutowych uczelni do „podejmowania działań niezbędnych lub stosownych” dla celów dostarczania edukacji wyższej, i uznał (Trybunał) go za niewystarczająco przekonywujący. Ponadto, Rząd nie polemizuje z faktem, iż w stosownym czasie (czyli na okres naruszeń) ani w systemie prawnym, ani w wewnętrznych regulacjach uczelni, nie funkcjonowały przepisy regulujące i upoważniające pracodawców do monitorowania ruchu telefonicznego, e-mailowego czy internetowego wykonywanego przez swoich pracowników. Co więcej, faktem jest, że regulacja dotycząca nieuczciwych praktyk handlowych, która weszła w życie w 2000 r., wprowadzająca takie uprawnienie, w tamtym czasie nie miała zastosowania.
W tym momencie należy znów przyjrzeć się treści art. 8 Konwencji:1 Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji2 Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności osób.Jak wynika z akt, uczelnia powoływała się na ww. przepis, twierdząc, iż posiadała wystarczającą podstawę prawną legalizującą monitoring. Sąd jednak odrzucił taką argumentację, stwierdzając w motywie 48, iż w związku z powyższym, skoro w tamtym czasie nie istniały przedmiotowe regulacje w zakresie uzasadnionego monitoringu, stwierdzona ingerencja w prywatność nie miała podstaw w związku z normą z art. 8 par. 2 Konwencji – czyli nie znajduje podstawy w zwrocie „[…]z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę[…]”.
W konsekwencji powódka wygrała sprawę, choć tak naprawdę można co do tego wyroku, a przede wszystkim formalistycznego uzasadnienia, mieć poważne wątpliwości. Nie twierdzę, że powinna była przegrać, niemniej jednak biorąc pod uwagę fakt, iż powódka była zatrudniona, czyli pobierała wynagrodzenie za świadczoną pracę na podstawie najprawdopodobniej umowy o pracę, która powinna jasno określać miejsce, zakres obowiązków, a przede wszystkim czas wykonywania pracy, Trybunał powinien wziąć pod uwagę również inne okoliczności. Z drugiej jednak strony faktem również jest, że prywatność, czy to w stosunku pracy, czy poza jego zakresem, podlega szczególnej ochronie, a w tym przypadku ewidentnie prywatność został naruszona.Należy również zwrócić szczególną uwagę na to, że w przedmiotowej sprawie, z uwagi na brak innych potencjalnych podstaw do uzasadnienia legalności monitoringu, uczelnia powoływała się na wyjątki z § 2 art. 8 Konwencji. Argument ten mógł zostać wzięty pod uwagę, gdyż należy zaznaczyć, że uczelnia była publiczna (a zatem mieściła się w pojęciu „władzy publicznej”), a wyjątek tego właśnie dotyczy. Niemniej jednak przepis ten dotyczy tylko i wyłącznie władzy publicznej i żadnych innych podmiotów – jak np. pracodawców prywatnych, a co więcej – warunkiem koniecznym jest również upoważnienie ustawowe do takiego działania, którego jednak w ówczesnym czasie nie było. REALIA
Jak to w naturze bywa, najważniejszy jest balans. Balans pomiędzy uprawnieniem po jednej stronie korespondującym z obowiązkiem drugiej strony. Balans pomiędzy ochroną praw jednej strony, a ochroną interesów drugiej, co w konsekwencji wyznacza granicę dozwolonych zachowań pracodawcy. Jak słusznie zauważył Arkadiusz Lach w swoim opracowaniu w Monitorze Prawa Pracy, dla zachowania tego balansu vide uzasadnionego i zgodnego z prawem monitoringu pracowników, wystarczy spełnienie kilku dość oczywistych warunków:- monitoring musi być zgodny z prawem, czyli najogólniej rzecz ujmując – mieć podstawę w obowiązujących przepisach prawa,- cel powinien być usprawiedliwiony, jak np. ochrona systemu pracodawcy przed atakami czy niebezpieczeństwami mającymi swe źródło poza wewnętrzną siecią,- powinna zostać zachowana proporcjonalność, czyli zastosowanie środków współmiernych do założonego celu przy jednoczesnej minimalnej ingerencji w prywatnośc pracowników,- i w końcu powinna mieć miejsce transparentność, czyli stworzenie sytuacji, w której pracownik jest świadomy tego, że będzie monitorowany oraz że przez pracodawcę zostanie określony zakres tego monitoringu. Sytuacja wydaje się jasna, iż dla zachowania tej zasady wystarczy przy zawieraniu umowy o pracę informować jeszcze przyszłego pracownika o fakcie monitoringu i jego zakresie.
Zbiór powyższych zasad, a przede wszystkim podstawa do podejmowania przez pracodawców działań monitorujących, znajduje odzwierciedlenie w treści dość lakonicznego przepisu art. 22(1) § 4 i 5 Kodeksu pracy w związku z jeszcze bardziej lakonicznie zdającymi się brzmieć (w kwestii analizowanego przypadku) art. 23 oraz art. 26 ustawy o ochronie danych osobowych. Co do samej podstawy, doktryna w zasadzie zauważa tylko, że najogólniej można stwierdzić, że pracodawca ma prawo do posługiwania się środkami technicznymi (kamery, podsłuch telefoniczny), jeżeli służy to ochronie jego ważnego interesu, osiągnięcie spodziewanego celu jest wysoce prawdopodobne, a stosowanie innych środków jest niemożliwe lub wysoce utrudnione (K. Jaśkowski; komentarz do art. 11(1) kodeksu pracy). Nie ma jednak w polskim systemie prawnym wyraźnego i transparentnego umocowania dla pracodawcy do stosowania monitoringu w miejscu pracy, a tym bardziej nie ma umocowania do prowadzenia tego typu działań bez konieczności pozyskania wyraźnej zgody pracownika (oczywiście jeśli się nie zgodzi, droga wolna). Pozostajemy cały czas w ramach stosunku pracy, dlatego pomijam wszelkie bliżej nieokreślone uprawnienia służb w tym zakresie. Jako ciekawostkę mogę dodać, że wśród wielu gorszych lub lepszych opracowań dotyczących monitoringu w miejscu pracy, żaden z autorów nie przywołał wyraźnej jednostki redakcyjnej (bądź –ych) legalizującej tego typu działania. A może tak naprawdę jej nie ma? Jak słonia z trąbami dwiema O braku wymogu pozyskania zgody pracownika już nie wspomnę.
Z drugiej zaś strony, mamy szereg przepisów stojących na straży naszej szeroko rozumianej prywatności oraz ochrony i swobody komunikowania się (m.in. na podstawie komentarza K. Piaseckiego do ustawy Kodeks cywilny):
1. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, uchwalona jako rezolucja przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1948 r., w art. XII stanowi, że: „Nie wolno wkraczać samowolnie w czyjekolwiek życie prywatne, rodzinne, domowe lub korespondencję ani nastawać na czyjś honor i reputację. Każdy jest uprawniony do ochrony prawnej przed takim postępowaniem”.2. Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z dnia 4 listopada 1950 r. w § 1 art. 8 statuuje prawo każdego człowieka do własnego życia prywatnego i rodzinnego oraz do tajemnicy korespondencji i do nietykalności mieszkania.3. Art. 17 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 r., który zakazuje samowolnej i bezprawnej ingerencji w życie prywatne, rodzinne, domowe lub korespondencję oraz chroni jednostkę przed bezprawnymi atakami na jej honor i dobre imię.4. Art. 23 ustawy Kodeks cywilny - Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.5. Art. 30 Konstytucji RP – Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych,6. Art. 31 Konstytucji ust. 1 i 2 – 1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej. 2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje,7. Art. 47 Konstytucji – Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym,8. w zakresie tajemnicy korespondencji – art. 49 Konstytucji – Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony,9. Art. 51 Konstytucji ust. 1 i 2 – 1. Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. 2. Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym,10. Art. 11(1) Kodeksu pracy – Pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika,11. Art. 943 Kodeksu pracy – § 1. Pracodawca jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi.§ 2. Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.[…]12. Oraz dodatkowe gwarancje porozrzucane po ustawach szczegółowych, jak np. tajemnica telekomunikacyjna, bankowa, lekarska, ochrona danych osobowych etc. etc., które na potrzeby niniejszego materiału pozwolę sobie pominąć…podobnie zresztą jak przepisy sankcjonujące przypadki naruszenia prywatności.
Prawo do zachowania prywatności ma każdy z nas i wydaje się, że jest to kwestia bezdyskusyjna. Czym innym jednak będzie prywatność czasie wykonywania przez nas pracy, czym innym natomiast poza nim. Skoro pracujemy u kogoś, na należącym do tego kogoś sprzęcie, a przede wszystkim w czasie, za który pobieramy wynagrodzenie na podstawie precyzyjnej umowy określającej m.in. zakres naszych obowiązków w określonym czasie (które z kolei są odzwierciedleniem przepisów ustawowych z zakresu prawa pracy – art. 22. § 1, art. 29 § 1, art. 80, art. 81, art. 94, art. 100, art. 104, art. 108, art. 124 [np. w kwestii ochrony sieci wewnętrznej pracodawcy] Kodeksu pracy), musimy się liczyć z tym, że nasze poczynania mogą być przedmiotem zainteresowania pracodawcy.Dość ciekawie jednak brzmi powyższe w świetle art. 128 Kodeksu pracy, który w § 1 precyzuje, że czasem pracy jest czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy. Czy zatem przeglądając w wolnej chwili witryny internetowe, czy dzwoniąc do znajomych nie pozostaję w dyspozycji? Zgodnie z doktryną pozostawanie w dyspozycji pracodawcy oznacza stan fizycznej i psychicznej gotowości pracownika do wykonywania pracy w wyznaczonym miejscu. No cóż, od siebie mogę dodać tylko tyle, że jestem gotów do pracy cały czas Nawet robiąc rzeczy nie związane bezpośrednio lub pośrednio z moimi pracowniczymi obowiązkami…Oczywistym jednak jest, że z prywatnością i faktem jej naruszenia, czas pracy zdaje się nie mieć zbyt dużego związku, zwłaszcza w obliczu faktu, że prywatność stanowi niezbywalne dobro osobiste.
Podstawowe pytanie brzmi „czy wyrok Trybunału rzeczywiście wprowadza cokolwiek nowego do kwestii monitoringu w miejscu pracy”? Moim skromnym zdaniem niewiele, przynajmniej dla tych pracodawców (i ich pracowników), którzy w stosowanych przez siebie politykach prywatności zawarli informację o fakcie bądź możliwości monitoringu, biorąc pod uwagę kilka czynników:- wystarczające, choć dość jednak niejasne podstawy prawne wynikające, jak wskazano wyżej, z treści przepisów ustawy Kodeks pracy oraz ustawy o ochronie danych osobowych,- większość firm, w tym również moja, zatrudniając nowych pracowników przedkłada im do podpisu regulamin pracy oraz regulamin korzystania z sieci komputerowej. Z zasady, regulaminy takie powinny uwzględniać również zasady korzystania z zasobów sieciowych oraz firmowego telefonu, czyli tzw. FAQ ;). Dodatkowo powyższe pośrednio również wynika z samej natury stosunku prawnego jakim jest stosunek pracy.
Co do „faktu poinformowania pracowników o możliwości monitoringu” – wyrok może mieć znaczenie zarówno dla pracodawców, jak i pracowników, których pracodawcy nie uprzedzili o możliwości monitoringu bądź fakcie stosowanego systemu inwigilacji (choć podobno można wysnuć wniosek, że z ustawy o ochronie danych osobowych wynika, że pracodawca wcale nie musi o takim działaniu pracownika informować, z czym jednak ja się zdecydowanie nie zgadzam). Dlaczego tylko „może”? Ponieważ wyrok, jak już wspomniałem na początku, nie jest rozstrzygnięciem o charakterze generalnym i dotyczy indywidualnej sprawy o szczególnej specyfice. Niemniej jednak w przypadku podobnych spraw, do których w Polsce może dojść, każdy sąd może, aczkolwiek nie musi, wziąć pod uwagę przedmiotowe rozstrzygnięcie. Jednak moim skromnym zdaniem, o jakiejś rewolucji nie może być mowy, gdyż stosowne regulacje w tym zakresie w Polsce obowiązują już od kilku ładnych lat. Z czym możemy jako pracownicy mieć do czynienia:
http://erp.computerworld.pl/ftp/kategoria/166.html
Jak wygląda sprawa monitoringu w innych państwach (choć trochę stare, zdaje się cały czas aktualne):
http://www.networld.pl/artykuly/21396.html
ERA ma problem
Opublikowano 18 marca 2007 Autor: Normalnie z krzesła spadłem. I uśmiałem się do łez. Otóż PTC poinformował ostatnio swoich abonentów, że niby zmienia regulamin, ale w sumie to jakby go nie zmieniał. Ale po kolei…
Abonenci tego operatora otrzymali ostatnio pismo (z dnia 12.03.2007), w którym Era głównie reklamuje swoje usługi. W drugiej części pisma Era jakby mimochodem -cytuje: „w trosce, aby nasi abonenci zawsze mieli aktualne informacje, na bieżąco informujemy Państwa o wszystkich nowościach i zmianach. Pragniemy tym samym zawiadomić, że PTC Sp. z o. o. wprowadziła do Regulaminu Świadczenia Usług Telekomunikacyjnych uzupełnienia zapisów w zakresie postępowania reklamacyjnego. Jednocześnie informujemy, że wprowadzone uzupełnienia są zgodne z zapisami obowiązującej Ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo Telekomunikacyjne.”. No i później Era udowadnia, że „uzupełnienia” w zasadzie będą teraz brzmieć zupełnie jak zapisy ustawowe i rozporządzenia w sprawie reklamacji. Dalej czytamy, że „zapewniamy, że zakres wprowadzonych zmian w żaden sposób nie narusza dotychczasowych praw Abonenta. Zmiany te mają charakter wyłącznie informacyjny, a tryb postępowania reklamacyjnego w PTC jest i był zgodny z powyższymi zapisami. Wymogi określone w przepisach Prawa Telekomunikacyjnego były stosowane w trybie postępowania reklamacyjnego także przed włączeniem ich do Regulaminu Świadczenia Usług Telekomunikacyjnych”.
No to ja się zapytuję, po co te zmiany?;)
Najważniejsze jest jednak to, że PTC zdaje się zupełnie ignorować uprawnienia abonentów wynikające wprost z ustawy, a sprowadzające się w dużym skrócie do tego, że w przypadku zmiany przez operatora regulaminu, abonent powinien zostać poinformowany o prawie wypowiedzenia umowy w przypadku braku akceptacji wprowadzanych zmian. Co więcej, operator powinien również poinformować o tym, że w przypadku skorzystania przez abonenta z prawa do wypowiedzenia umowy, dostawcy nie przysługuje roszczenie odszkodowawcze. Żadne roszczenie, w tym również zwrot jakichkolwiek ulg wynikających np. z tak zwanych lojalek.
Z podobną, choć nie analogiczną, sytuacją mieli do czynienia abonenci sieci Plus na przełomie 2004 i 2005 roku, gdy Polkomtel zmienił regulamin. Ponieważ był to chyba pierwszy operator, który po uchwaleniu ustawy prawo telekomunikacyjne w 2004 r. zdecydował się zmienić regulamin świadczenia usług, od razu zaczęły się problemy z interpretacją przepisów ustawowych art.59 i 61. Abonenci, którzy nabyli uprawnienie do odstąpienia od umowy i na taki krok się zdecydowali (chodzi o umowy objęte tzw. promocjami), zostali przez operatora wbrew ustawie obciążeni kosztami zwrotu ulg w związku z wypowiedzeniem umowy na czas określony. W związku z poważnym zamieszaniem, sprawą zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i w lutym 2005 r. wszczął postępowanie. Juz w lipcu Prezes UOKiK zajął jednoznaczne stanowisko i w drodze decyzji uznał, iż Polkomtel naruszył przepisy prawa telekomunikacyjnego, jego działania wypełniają znamiona czynu naruszającego zbiorowe interesy konsumentów i w konsekwencji – nakazał ich zaniechania. Decyzja oczywiście nie była prawomocna, przysługiwała od niej odwołanie do SOKiKu, z której Polkomtel skorzystał. Orzeczenie – zgodne z decyzją prezesa UOKiK-u – zostało wydane pod koniec ubiegłego roku i równiez od niej Polkomtel złożył odwołanie.
Wnioski są w zasadzie oczywiste – pierwszy jest taki, że abonenci związani lojalkami, mają okazję do wypowiedzenia umowy bez żadnych konsekwencji finansowych. Drugi natomiast, że Era – w rażący sposób naruszając przepisy ustawowe – próbuje wywołać u swoich abonentów fałszywe wrażenie, że z tytułu zmiany regulaminu, abonentom nie przysługują żadne uprawnienia. Takie działanie, tzn. naruszenie obowiązków informacyjnych w stosunku do użytkowników końcowych (art. 209 pkt.4) podlega oczywiście karze pieniężnej.
Pozostaję w nadziei, że ta zostanie w tym przypadku nałożona.
Kłopot z reklamami
Opublikowano 18 marca 2007 Autor: Dawno nic ciekawego sie nie działo, aż tu naraz na łamach Rzeczpospolitej pojawił się przykuwający uwagę artykuł na temat reklamy w internecie pt. „Reklamy zasłaniające strony internetowe mogą być nielegalne”. Ze sporą uwagą zapoznałem się z artykułem, z którego jednoznacznie wynika, iż przeprowadzona – w związku z interpelacją Posła Romana Czepe – przez Ministerstwo Transportu analiza wskazuje, iż reklamy typu pop-up itp. naruszają szereg przepisów przynajmniej 3-4 obecnie obowiązujących ustaw, a mianowicie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, ustawy prawo telekomunikacyjne oraz ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów i odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Ponieważ artykuł wskazywał również link z interpelacją i opinią ministerstwa – nie zwlekając zapoznałem się z materiałami źródłowymi.
Rzeczywiście, analiza przeprowadzona przez ministerstwo zawiera dość twarde argumenty w postaci licznie powoływanych komentarzy autorytetów w zakresie prawa telekomunikacyjnego i nowych technologii. Niemniej jednak wszystkich zainteresowanych odsyłam do archiwum RZ, gdyż z racji tego, że sprawa jest dość kontrowersyjna – nie zamierzam w tej kwestii zając jednoznacznego stanowiska, zapraszając zainteresowanych do zabrania głosu i udziału w dyskusji na ten temat na blogu. Należy oczywiście pamiętać, że z jednej strony każda firma ma prawo do skutecznej i zgodnej z prawem reklamy, z drugiej zaś strony działania podmiotów gospodarczych nie powinny bezprawnie naruszać mojej sfery prywatnej, gwarantowanej przez chociażby konstytucję RP.
O ile sama opinia ministerstwa może pozostawać dyskusyjna, o tyle moją uwagę w powoływanym artykule przykuły argumenty środowiska: „Jeśli taka reklama jest uciążliwa, to jak traktować niezamawiane przeze mnie sterty folderów reklamowych w skrzynce pocztowej, przeszkadzające w czytaniu gazet wkładki reklamowe lub reklamy telewizyjne, które bez mojej zgody przerywają oglądanie filmu w najciekawszym momencie”.
Oprócz wymienionych przez środowisko zjawisk, możemy również spotkać inne, dość uciążliwe przypadki, z którymi nikt zdaje się nic nie robić – np. ulotki za wycieraczkami samochodów, często z roznegliżowanymi prezentującymi swoje atuty „studentkami” czy osoby trudniące się rozdawaniem ulotek na ulicach. I tak zacząłem się zastanawiać, czy na całą resztę tych „zjawisk-z-którymi-nikt-nic-nie-robi” nie ma przypadkiem jakiś paragrafów. Ale po kolei:
- sterty folderów reklamowych w skrzynkach pocztowych – szczerze mówiąc nic na ten temat nie udało mi się znaleźć, ale logicznym jest chyba, że skoro istnieje prawo zabraniające wysyłania ofert reklamowych do użytkowników, którzy na taki fakt zgody nie wyrazili (usude), to analogiczne rozwiązanie przydałoby się zaimplementować na grunt prawa pocztowego, lub choćby rozważyć taką możliwość, względnie wszcząć publiczną dyskusję na ten temat. Faktem jednak jest, że zanim odbiorca dogrzebie się do właściwej korespondencji, musi przebrnąć przez sterty folderów reklamowych, które jak mniemam – i tak kończą w koszu na śmieci, albo beztrosko walają się po chodnikach. Dodać jednak należy, że jeśli reklamówki są wyraźnie adresowane do oznaczonego odbiorcy – jeśli nie wyraziliśmy zgodny na przetwarzanie naszych danych osobowych – to na gruncie tejże ustawy nie jest przesłanką legalizującą przetwarzanie danych osobowych fakt, że dane pochodzą z powszechnie dostępnych źródeł. Krótko mówiąc, jeśli na nasz domowy adres, imię i nazwisko przesyłane są oferty reklamowe, a nie wyraziliśmy na to zgody – może oznaczać, że podmiot wysyłający narusza przepisy ww. ustawy w zakresie legitymacji do przetwarzania danych (i tu Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych) oraz narusza przepisy ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów i odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (art. 6 ust. 3 w związku z katalogiem z art. 6 ust. 1). - wkładki reklamowe w gazetach – trafne spostrzeżenie, płacę i chcę czytać gazetę a nie reklamówki, które jednak bądź co bądź czasem mogą przykuć moją uwagę jakąś ciekawą ofertą. Myślę jednak, że to zjawisko jest najmniej uciążliwe ze wszystkich omawianych (zdecydowanie mniej uciążliwe niż konieczność kliknięcia na krzyżyk w okienku reklamowym).
- reklamy telewizyjne przerywające film – w tym zakresie, akurat o dziwo, prawo reguluje dokładnie czas, po którym film bądź program (ale nie każdy!;) może zostać przerwany, ile może trwać blok reklamowy itd. Jeśli chcesz oglądać telewizję „za darmo” – oglądaj reklamy, proste; jeśli chcesz oglądać film czy program w całości – kup sobie polsat cyfrowy, canal+ czy nwizje. Zainteresowanych odsyłam do lektury ustawy o radiofonii i telewizji, a w szczególności do przepisów art. 16-16b traktujących o reklamach właśnie. Najciekawszym jednak zjawiskiem w zakresie reklamy telewizyjnej, które mnie osobiście doprowadza do szewskiej pasji, jest fakt, że bloki reklamowe nadawane są zdecydowanie głośniej niż reszta audycji, i o ile na reklamę jako taką jestem w stanie wyrazić przyzwolenie, to już reklama nadawana głośniej, moim zdaniem wpływa na moje preferencje użytkowania bądź co bądź mojego sprzętu rtv i w sposób zdecydowany i agresywny narusza moją prywatność. Poszperałem zatem w powołanych wyżej przepisach i nie znalazłem w katalogu z art. 16b ani słowa na ten temat. Oczywiście jest o tym jakiego rodzaju reklama jest zakazana, czego reklama nie może etc. Wnioskować z tego można, że ktoś zupełnie świadomie dał lub daje przyzwolenie na działanie, które jednak w świetle art. 16 ust. 1 pkt 5 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, spełnia przesłanki reklamy uciążliwej, a tym samym reklamy stanowiącej czyn nieuczciwej konkurencji. Dlaczego? Mianowicie dlatego, że „stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności poprzez [...] nadużywanie technicznych środków przekazu informacji”, co w zestawieniu z pozostałą treścią tegoż artykułu tj. „nagabywaniem w miejscach publicznych” może świadczyć tylko o tym, że ustawodawcy o między innymi właśnie takie zjawiska chodzi (dodatkowo zaznaczam, że jest to katalog przykładowy i niezamknięty). Zatem czy ktokolwiek cokolwiek zrobił w tym kierunku, żeby głośniej nadawane reklamy w telewizji były nadawane ciszej i tym samym nie naruszały prywatności, spokoju czy czegokolwiek użytkownika? Zdaje się, że zupełnie niewiele, bo jedyną informacją jaką udało mi się na ten temat znaleźć, jest króciutka informacja w Dzienniku, z grudnia ubiegłego roku, że RPO (Rzecznik Praw Obywatelskich) na skutek licznych skarg telemaniaków, wystosował do KRRiT pismo, w którym zwraca się o zajęcie się problemem. KRRiT zobowiązała się problem zbadać i spowodować, żeby reklamy były nadawane ciszej. I rzeczywiście, od tej pory cisza jak makiem zasiał Ciekaw jestem swoją drogą co na to UOKiK. - ulotki walające się na ulicach i chodnikach, często zawierające dość obsceniczne zdjęcia – tutaj również znajdziemy sporą dawkę regulacji, które zdają się zupełnie nie być realizowane. Chodzi między innymi o wykroczenie z art. 63 a kodeksu wykroczeń, wykroczenie z art. 141 kw (np. gorszące oferty agencji towarzyskich), zaśmiecanie miejsc publicznych z art. 145 kw. Oprócz oczywiście przepisów kodeksu wykroczeń wskazać można powoływany już wcześniej art. 16 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, którego katalog – przypominam – nie jest zamknięty i stanowi tylko przykładowe wyliczenie, a dodatkowo, jakby tego było mało, funkcjonuje również art. 17 tej samej ustawy, zgodnie z którym „czynu nieuczciwej konkurencji, w rozumieniu art. 16, dopuszcza się również agencja reklamowa albo inny przedsiębiorca, który reklamę opracował”. Dlaczego zatem ulotki walają się po ulicach? Nie wiem - ulotkarze często w centrum skutecznie blokujący wejście/zejście z pasów dla pieszych – ta sama historia co przed chwilą z wyraźnym wskazaniem ponownie na treść art. 16 ust. 1 pkt 5 i zwrot „uciążliwe dla klientów nagabywanie w miejscach publicznych”.
Dlaczego zatem, skoro jest przecież tyle przepisów, które doskonale znajdą zastosowanie w opisywanych przypadkach, odpowiednie władze nic nie robią? Kolejny raz powiem – nie wiem, ale potwierdzenie takiego stanu rzeczy udało mi się znaleźć w samej Konstytucji RP, a dokładniej w komentarzu do art. 47 (traktującego o prawie do prywatności) – „Prawo do prywatności nie ma w Polsce wielkich tradycji, w odróżnieniu od państw Europy zachodniej, gdzie jest rozpowszechnione i stosowane od dawna. Obejmuje ono prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, a także rodzinnego, do ochrony czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Generalne postanowienia art. 47 są na tyle ogólne, że występuje niewątpliwa potrzeba bliższego określenia tego prawa i płynących stąd konsekwencji prawnych, czego zresztą Konstytucja nie zapowiada.” I wszystko jasne…
Wracając jednak do analizy przypadku przez ministerstwo i wniosków, że konieczne są zmiany legislacyjne – czy rzeczywiście, skoro jest tyle przepisów, które doskonale znajdą zastosowanie w opisanych przypadkach? Może i tak, jednak moim skromnym zdaniem w pierwszej kolejności po prostu brak jest orzecznictwa, gdyż tak naprawdę katalog z art. 16 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji celowo nie jest zamknięty i tylko przykładowo wylicza zjawiska, które za czyn nieuczciwej konkurencji mogą zostać uznane. Ale aby jednak orzecznictwo miało miejsce – no cóż, ktoś powinien tymi zjawiskami się zająć.
Opublikowano 6 stycznia 2007 Autor: Poniższy tekst może służyć jako wzór rozwiązania umowy z Telekomunikacją Polską na skutek zmiany regulaminu, o czym pisałem w tym wpisie. Należy jednak pamiętać o następujących zasadach postępowania:
1. Rozwiązanie umowy może nastąpić wyłącznie na piśmie
2. Pismo wysłane faksem nie ma mocy prawnej
3. Pisma wysłane listem zwykłym mogą zginąć
4. Dla późniejszych celów dowodowych, abonent powinien mieć dowód otrzymania pisma przez odbiorcę. Można tego dokonać listem poleconym wysłanym za potwierdzeniem odbioru (dopłata 1,90 zł)
5. Istotny jest termin otrzymania pisma przez odbiorcę, a nie data stempla pocztowego
6. Jedną z metod dostarczenia takiego pisma jest osobiste złożenie go w punkcie obsługi klienta z żądaniem potwierdzenia przyjęcia na kopii. 7. W pozostałych przypadkach należy wysłać pismo pocztą na adres podany jako adres do korespondencji na fakturze lub na adres siedziby spółki. Mieszkańcy Warszawy mogą również złożyć takie pismo osobiście w siedzibie spółki – jest tam specjalny punkt kancelaryjny przyjmujący korespondencję
8. Nie zapomnijcie podpisać pisma!
miejscowość, dnia …………………….. roku
Biuro Obsługi Klienta ……………………………….. ul……………………………..………………………………..
Dotyczy:Wypowiedzenia umowy o świadczenie usługi neostrada tp.
W związku ze zmianą regulaminu świadczenia usługi neostrada tp przez Telekomunikację Polską S. A., na podstawie art. 59 ust. 2 ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne (Dz. U. z 2004 r., Nr 171, poz. 1800 z późn. zm) niniejszym wypowiadam umowę o świadczenie usługi neostrada tp z dnia ………………….. nr………………….., której jestem stroną, z zachowaniem umownego okresu wypowiedzenia.
Ponadto uprzejmie informuję, iż w świetle art. 59 ust. 2 ustawy Prawo telekomunikacyjne, w przypadku zmiany przez dostawcę publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych regulaminu świadczenia usług telekomunikacyjnych, z tytułu braku akceptacji przez abonenta zmian, dostawcy usług nie przysługuje roszczenie odszkodowawcze, w tym również roszczenie, o którym mowa w art. 57 ust. 6 ww.ustawy. ……………………………………………..
Rezygnacja z Neo – kolejna szansa?
Opublikowano 5 stycznia 2007 Autor: W październiku 2006 r. większość abonentów Telekomunikacji Polskiej S.A. otrzymała wraz z fakturą treść nowego Regulaminu świadczenia usług telekomunikacyjnych w tym usługi powszechnej przez Telekomunikację Polską S.A., który wejdzie w życie z dniem 1 grudnia br. Abonenci usługi Neostrada TP otrzymali dodatkowo Regulamin świadczenia usługi neostrada tp. Ponadto abonenci zostali również poinformowani, że w przypadku braku akceptacji postanowień wyżej wymienionego, mają prawo wypowiedzieć umowę i w razie skorzystania z tego uprawnienia – dostawcy publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych nie przysługuje roszczenie odszkodowawcze. Jeśli ktoś nie zrezygnował z Neo do 1 grudnia – teraz ma kolejną szansę, bo TP S.A. zmienia regulamin ponownie.
Sprawa wywołała dość spore poruszenie na forach internetowych, zwłaszcza wśród abonentów usługi Neostrada TP. Dlatego w niniejszym opracowaniu odniosę się tylko do kwestii tzw. Neo, choć oczywiście zaznaczam, że przepis ustawy Prawo telekomunikacyjne dotyczy wszystkich regulaminów publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych, a co za tym idzie – wyjaśnienia w sprawie Neo i zmian regulaminów bądź cenników, per analogiam, z powodzeniem znajdą zastosowanie do innych usług telekomunikacyjnych i regulaminów, na podstawie których usługi są świadczone. Otóż abonenci, którzy jakiś czas temu zawarli umowę na ww. usługę korzystając z dostępnych w owym czasie promocji, zostali związani określonym w umowie terminem, który zazwyczaj wynosi 2 lata. W tzw. międzyczasie TP S.A. wprowadziła znacznie korzystniejszą ofertę na usługę Neostrady, a dodatkowo na rynku dostępu szerokopasmowego pojawili się, bądź w najbliższym czasie się pojawią – nowi konkurenci oferujący równie korzystne warunki co TP S. A. i jej nowe Neo.
Dotychczasowi abonenci Neo, korzystający z usługi na znacznie mniej opłacalnych warunkach, aniżeli oferowane od niedawna przez TP S. A., w obliczu wprowadzenia przez TP nowego regulaminu, mają kolejną szansę rezygnacji z tzw. lojalki bez ponoszenia z tego tytułu żadnych finansowych konsekwencji, czyli np. obowiązku uiszczania tzw. kar umownych, o których mowa w chyba każdej umowie na Neo.
Aby uprzedzić ewentualne pytania dotyczące podstawy prawnej – dla tych którzy nie odnaleźli w informacji od TP – art. 59 ust. 2 ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne, zgodnie z którym dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych powiadamia abonenta o każdej zmianie w regulaminie, o którym mowa w ust. 1, z wyprzedzeniem co najmniej jednego okresu rozliczeniowego przed wprowadzeniem tych zmian w życie. Jenocześnie abonent powinien zostać poinformowany o prawie wypowiedzenia umowy w przypadku braku akceptacji zmian, a także o tym, że w razie skorzystania z tego prawa dostawcy publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych nie przysługuje roszczenie odszkodowawcze. Powyższy przepis jest chyba tak jasny i przejrzysty, że nie wymaga z mojej strony komentarza. Uprzedzając jednak kolejne pytania i ewentualne stanowisko telepunktów/salonów sprzedaży TP S. A. do wypowiedzeń umowy w przykładowej formie: „ale skorzystał Pan/Pani przy zawieraniu umowy z ulgi – należy zwrócić różnicę!”– spieszę poinformować, iż w tej sytuacji nie znajdzie zastosowania przepis art. 57 ust. 6 ustawy Prawo telekomunikacyjne, zgodnie z którym w przypadku zawarcia umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych, w tym o zapewnienie przyłączenia do sieci, związanego z ulgą przyznaną abonentowi, roszczenie z tytułu jednostronnego rozwiązania umowy przez abonenta lub przez dostawcę usług z winy abonenta przed upływem terminu ustalonego w umowie nie może przekroczyć określonej w umowie równowartości ulgi przyznanej abonentowi, gdyż w normie z art. 59 ust. 2 brak jest zastrzeżenia do art. 57 ust. 6, jak ma to miejsce w przypadku podwyższenia przez dostawców usług telekomunikacyjnych cen usług, o których mowa w art. 61 ust. 5 i 6. Krótko mowiąc, jeśli:
a) dostawca podniósłby ceny usług – w przypadku rezygnacji z usługi użytkownik obowiązany jest do zwrotu przyznanej mu ulgi, zgodnie z treścią art. 61 ust. 6 w związku z art. 57 ust. 6 (o czym również mowa w regulaminie),
b) jeśli natomiast dostawca usług zmienia regulamin (i nie ma znaczenia czy nowy regulamin stwarza warunki lepsze czy gorsze dla użytkownika), a właśnie z taką sytuacją mamy teraz do czynienia – nie przysługuje mu żadne roszczenie odszkodowawcze, w tym również o zwrot ulgi z tytułu jednostronnego rozwiązania umowy przez użytkownika, o czym mowa w art. 57 ust. 6 PT.
Jeśli ktoś śledzi rynek telekomunikacyjny doskonale wie, że z podobną sytuacją na przełomie 2004 i 2005 roku zetknęli się abonenci Polkomtel S. A. gdy operator sieci Plus GSM wprowadził nowy regulamin i również, pomimo bezpodstawnych żądań operatora, abonenci mogli wypowiedzieć umowę o świadczenie usług bez konieczności zwrotu przyznanych im ulg.
Zatem rozwiewając wszystkie potencjalne wątpliwości, dotychczasowi abonenci usługi Neostrada TP, którzy nie mają ochoty pozostać związani lojalką z Telekomunikacją Polską S. A., powinni czym prędzej wybrać się do najbliższego telepunktu/salonu sprzedaży TP i wypowiedzieć umowę w związku z wprowadzeniem przez TP S. A. nowego regulaminu powołując się przy tym na treść art. 59 ust. 2 ustawy Prawo telekomunikacyjne. Żeby było łatwiej, zamieszczam również wzór takiego wypowiedzenia, do indywidualnego wykorzystania i uzupełnienia.
Dodatkowo wyjaśniam, iż na wyżej opisany ruch zostało już niewiele czasu, gdyż zgodnie z art. 59 ust. 2 i konsekwentnie postanowieniami nowego regulaminu TP, jeśli abonent nie wypowie umowy w najbliższym terminie wypowiedzenia, nowy regulamin wiąże użytkownika i świadczenie usługi powszechnej i innych usług telekomunikacyjnych, w tym również Neo, odbywać się będzie na warunkach w nim określonych, a abonentom, którzy będą się wahać, przepadnie kolejna okazja ucieczki od TP i jej lojalek.
W kwestii wypowiedzenia umowy i terminu – abonenci, zgodnie z §47 ust. 1 Regulaminu świadczenia usług telekomunikacyjnych w tym usługi powszechnej przez Telekomunikację Polską S.A., mają na wypowiedzenie umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych 30 dni od dnia doręczenia. Natomiast zgodnie z Regulaminem świadczenia usługi neostrada tp, wypowiedzenie umowy w związku ze zmianą Regulaminu lub podwyższeniem cen usług, może nastąpić jedynie przed wejściem w życie odpowiednio Regulaminu lub Cennika i jest skuteczne od dnia wejścia w życie odpowiednio Regulaminu lub Cennika, czyli w tej sytuacji, od dnia 15 lutego 2007 r. Wypowiedzenie umowy przez abonenta jest skuteczne pod warunkiem zachowania formy pisemnej i przesłania go listem poleconym bądź osobistego złożenia w jednostce dostawcy usług, przy czym z racji krótkiego okresu pozostałego na dokonanie wypowiedzenia oraz pewnych „niedogodności” związanych ostatnimi czasy z przesyłaniem jakichkolwiek listów tradycyjną drogą – doradzam tę drugą formę czyli osobistą wycieczkę do najbliższego Biura Obsługi Klienta.
Na koniec jeszcze wyraźnie zaznaczę, iż jeśli jednak ktoś zastanawia się nad rezygnacją z abonamentu telefonicznego z jednoczesnym zachowaniem bądź wizją założenia samej Neo bez abonamentu telefonicznego – uprzedzam, iż w związku faktem, iż usługa Neostrada nie stanowi usługi powszechnej – dostawca usług nie ma obowiązku jej świadczenia, zatem istnieje prawdopodobieństwo, że jeśli ktoś rezygnując z usługi Neo zrezygnuje z abonamentu telefonicznego i chciałby zawrzeć ponownie umowę tylko i wyłącznie na Neostradę – TP S.A. może odmówić, choć oczywiście taki scenariusz jest raczej abstrakcyjny. Warto również w tym momencie dodać, że w nowym Cenniku usługi neostrada tp pojawia się pozycja „miesięcznej opłaty abonamentowej za utrzymanie łącza TP” z wyjaśnieniem, że opłata ta obowiązuje w przypadku nie korzystania z usługi telefonicznej w dostępie analogowym na tym łączu [opłata w wysokości 30,00 pln netto + 6,60 VAT], co oznacza, że jeśli ktoś życzy sobie tylko Neo (bez telefonu), do opłaty abonamentowej za wybraną opcję Neo, będzie musiał doliczyć miesięczną opłatę abonamentową za utrzymanie łącza. Ponieważ jednak na rynku dostępu szerokopasmowego pojawią się w najbliższych miesiącach nowi gracze, może warto zastanwić się nad zmianą dostawcy – decyzję pozostawiam użytkownikom. Kategorie: Bez kategorii	| 74 Komentarze
Wszystkich wizyt: 328244Dzisiaj wizyt: 1Wszystkich komentarzy: 706
Blog FKN
Ostatnie	Szarak wie najlepiej czyli telefochy
O blogu W blogu zamieszczamy porady prawne i rozważania dotyczące spraw związanych z telekomunikacją. Dokładamy wszelkich starań, aby teksty były rzetelne i pozbawione błędów, jednak zaznaczamy, że stosowanie się do porad odbywa się na własne ryzyko.
reniablicharz blogEMOCJONUJĄCARozmyślania o Ewangelii dniaApetyt na życie	Social Slider