Source: http://www.remitent.pl/trzecia-rozprawa-w-sprawie-kieleckich-weksli/7559
Timestamp: 2018-03-19 18:01:08
Legal References Found: art. 10
 art. 10
 art. 10
 art. 10
 art. 10
 art. 16

Document Content:
Już pisałem, że nabywcy weksli w dobrej wierze wymarli przed wojną :)
(„Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, zaopatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa.”)
23 czerwca 2015 at 12:57
Akurat przypadek weksla i nabywcy w dobrej wierze to właśnie kontratyp wykluczający karalność (bez sensu byłoby uznawać, że cywilnie komuś należy się roszczenie, a jednocześnie że powinien być ukarany za jego słuszne dochodzenie).
O tym wymarciu już słyszałem. Nie ukrywam, że wierzę, że w kręgach bankowych tak jest, bo tam w bankach mało kto się na wekslach zna (oceniając po tym, jakich weksli wymagają banki), jednakże jest jeszcze jakieś inne życie i inny rynek niż te skompromitowane już pod każdym względem banki ;)
Ale po co wplątywać w to kontratypy (zresztą skoro nie ma takowego w kodeksie) skoro to banalna kwestia winy?
I moje obserwacje pochodzą jak najbardziej spoza bankowości :)
23 czerwca 2015 at 13:11
Po to, żeby nie dochodziło do absurdu, że co prawda roszczenie z weksla jest należne, ale trzeba ukarać. A kontratyp nie musi mieć źródła w kodeksie. Jest w prawie wekslowym – nabywcy weksla roszczenie przysługuje, zarzuty nie mogą być podnoszone.
A TE weksle pochodziły akurat z banku, więc to kolejny powód, aby nie wystawiać tym ignorantom weksli in blanco :)
Prawo wekslowe nie zawiera przepisów z zakresu prawa karnego, więc nie zawiera i kontratypów.
I przecież osoba, której zostanie przypisana wina w zakresie używania nienależnie wypełnionego blankietu wekslowego (co implikuje że nabywca weksla co najmniej godził się na to że nabywany weksel został wypełniony nienależnie) leży także na gruncie art. 10 prawa wekslowego – więc i kontratypu by nie było.
23 czerwca 2015 at 19:31
Oba zdania błędne – jak pisałem, kontratyp nie musi być dosłownie zapisany w kodeksie, po drugie – można używać blankietu niesłusznie wypełnionego i nie leżeć z art. 10.
Ba, można nawet wiedzieć o niesłusznym wypełnieniu i nie leżeć z art. 10.
23 czerwca 2015 at 19:36
Trudno jest uznać za poprawną wypowiedź która w ocenie używania weksla niesłusznie wypełnionego pomija winę umyślną.
Sputnik Filkenstein says:
24 czerwca 2015 at 10:07
To jest kontratyp dzialania w ramach uprawnien ktory znosi wine.
Tylko jakoś słabo to widzę, bo mamy z jednej strony kogoś „kto się zna na prawie i jeszcze na dodatek wekslach” kontra 10 głośno płaczących subiektywnie pokrzywdzonych osób i gazetę. No i co niemniej ważne, sąd który musiał by uznać że wprawdzie formalnie znamion czynu nie ma, ale wie że to wałek i reszta też wie (bo to jest wałek). I jak tu potem stanąć rano przed lustrem czy wytłumaczyć się w nadzorze.
24 czerwca 2015 at 10:39
Sorki, nie winę tylko karalność czynu.
@Sputnik – dzięki za komentarz.
Czy zatem Temida nie jest już ślepa? ;)
A o klasie sędziego decyduje właśnie to, czy jest w stanie uniewinnić z braku wiarygodnych dowodów, nawet jeśli „każdy wie” (cokolwiek to znaczy).
24 czerwca 2015 at 16:04
Sprawa bardzo ciekawa i z uwaga przez nas obserwowana.
24 czerwca 2015 at 20:22
Przykro mi, ale mamy ostatnio wiele takich spraw które stają się „medialne”, a gdy już tak się stanie to droga podejrzany -> oskarżony -> skazany idzie bardzo szybko jak po równi pochyłej. Podobnym przykładem w mojej ocenie będzie Amber Gold, no ale zobaczymy jaki będzie wynik procesu. Na razie prokuratura po cichu (kto zauważył w mediach?) ograniczyła Panu Marcinowi P. liczbę zarzutów z pięciutysięcysześćsetdwóch do czterech oraz pchnęła akt oskarżenia szybko do sądu przed 1 lipca, bo wiadomo, reforma za progiem a po reformie to już tak różowo nie będzie.
Zobaczymy jakie niespodzianki czekają nas dalej.
24 czerwca 2015 at 20:25
No a jak wiadomo, najbardziej spektakularne samobójstwo to powiedzieć wyborcom, że ludzie powinni ponosić konsekwencje swoich czynów. Mało którego polityka na to stać, a ci którzy się odważyli (jak np. W. Cimoszewicz) do dzisiaj to źle wspominają. No i do tego wybory za płotem.
Polityka polityką, a potem się to przekłada wszystko na władzę sądowniczą w postaci tzw. atmosfery. I jakoś słabo widzę sędziego SR w wieku 30-kilku lat, który jest w stanie tej atmosferze skutecznie się opierać.
24 czerwca 2015 at 21:14
No tyle że nie.
Do zaistnienia przestępstwa potrzebne jest wypełnienie znamion i odpowiednia wina (wobec braku innych wskazań umyślna w zamiarze bezpośrednim lub ewentualnym). Czyli nie tylko trzeba się posłużyć nielegalnie wypełnionym wekslem, ale i godzić się na to że jest nielegalnie wypełniony. Jeżeli nie ma winy, nie ma przestępstwa. Jeżeli jest wina umyślna , to w zasadzie nie ma uprawnienia do dysponowania wekslem wypełnionym z pominięciem porozumienia i nie ma co wymyślać na siłę kontratypu.
Co innego gdybyśmy rozważali „wolę uprawnionego” w kontekście „ja sobie nie życzę żeby ktoś wypełniał ten weksel”, ale to nie ten przypadek.
I stare przysłowie pszczół mówi „nie oceniaj sprawy nie znając całości akt”, więc o tyle bym podchodził ostrożnie.
25 czerwca 2015 at 00:31
nie oceniaj sprawy nie znając całości akt
Niemniej jednak wyrok jest wydawany na podstawie dowodów przeprowadzonych w przewodzie sądowym, a nie na podstawie „akt”.
25 czerwca 2015 at 06:30
…a kształt tych dowodów jest taki jak zapisano w aktach (co obejmuje też zapisy dźwięku i obrazu).
26 czerwca 2015 at 19:31
Jeżeli w chwili nabycia weksla indosatariusz wiedział o tym, że remitent nie był uprawniony do uzupełnienia weksla in blanco (nie dysponował koniecznym uprawnieniem kształtującym), to nabywca nie uzyskał wierzytelności wekslowej. Używając następnie taki weksel popełnił przestępstwo. I nie może być w takiej sytuacji mowy o jakimś kontratypie. Bo niby co miałoby uzasadniać zniesienie bezprawności takiego czynu? [A taka jest właśnie funkcja każdego kontratypu.]
Jeżeli jednak indosatariusz przyjął weksel w dobrej wierze to mógł nabyć tę wierzytelność. Następujące po tym użycie weksla w dobrej wierze nie stanowi czynu zabronionego z powodu braku zamiaru. Odwoływanie się do kontratypu nie jest potrzebne. Niejaki problem pojawia się, gdy po okresie nieświadomości (dobrej wiary), indosatariusz poznaje prawdę, po czym używa weksla.
26 czerwca 2015 at 19:50
Niejaki problem pojawia się, gdy po okresie nieświadomości (dobrej wiary), indosatariusz poznaje prawdę
Przy czym „poznaje prawdę” ma oznaczać powzięcie takiej wiedzy od remitenta/indosanta, czy podniesienie zarzutu przez dłużnika?
26 czerwca 2015 at 20:23
Poznaje prawdę przed „użyciem” weksla, tj. przed indosem (zbyciem) lub przed wniesieniem powództwa.
26 czerwca 2015 at 20:27
@up – późniejsze dowiedzenie się nie ma znaczenia w kontekście ochrony z art. 10/17. Ważne jest, czy wiedza była w momencie nabywania weksla, co jest zresztą logiczne, bo po nabyciu weksla nie można już go „odnabyć” po zmianie wiedzy. A czasem nawet wiedza w czasie nabywania nie skutkuje brakiem ochrony (np. uzasadnione przekonanie że zarzuty są niesłuszne, albo że nie będą już przysługiwać w dacie płatności weksla).
to nabywca nie uzyskał wierzytelności wekslowej
Ależ nabył, gdyby tak było, nie trzeba by było wobec tej wierzytelności podnosić zarzutów osobistych, skoro by „nie istniała”.
26 czerwca 2015 at 22:59
A co to jest ta „wierzytelność wekslowa”?
Wierzytelność wekslowa wynika z samego prawidłowo wypełnionego weksla, stosunek pierwotny nie ma żadnego znaczenia.
27 czerwca 2015 at 10:58
Wierzytelność wekslowa wynika z samego prawidłowo wypełnionego weksla, stosunek pierwotny nie ma żadnego znaczenia
Wypadałoby jednak znać art. 10.
27 czerwca 2015 at 13:04
Mam na myśli sytuację która jest przedmiotem tego tu procesu karnego, a nie zasady w ogóle.
Póki co ten konkretny proces wygląda na sytuację, w której nabywca od początku do końca wiedział że weksle są trefne, łagodnie ujmując.
28 czerwca 2015 at 10:35
Lech: po nabyciu weksla nie można już go „odnabyć” po zmianie wiedzy.
To akurat nie budzi wątpliwości, wszak mala fides superveniens non nocet. I nie w tym upatrywałem „niejakiego problemu”, który powstaje po oświeceniu indosatariusza. Ale zostawmy to.
Lech: Ależ nabył, gdyby tak było, nie trzeba by było wobec tej wierzytelności podnosić zarzutów osobistych, skoro by „nie istniała”.
Zgodnie z poglądem Sądu Najwyższego, wyrażonym m.in. w znanym wyroku II CKN 25/00, wierzytelność remitenta z uzupełnionego weksla in blanco i odpowiadający jej dług wystawcy powstają, jeśli remitent uzupełnił weksel zgodnie z umową zawartą z wystawcą. Gdy rozbieżność między uzupełnieniem a umową jest tylko częściowa, obydwa elementy zobowiązania podlegają korekcie do stanu określonego w umowie. Gdyby weksel został uzupełniony przez osobę nieupoważnioną, wierzytelność i dług (zobowiązanie) nie powstają.
Nieupoważnioną jest niewątpliwie osoba trzecia (C), która wchodzi w posiadanie weksla blankowego, wystawionego przez A i wręczonego B, wbrew woli B i bez podstawy prawnej. C nie nabywa własności dokumentu i nie ma prawa jego uzupełnienia. Uzupełniając podrabia weksel i nie kreuje (nie nabywa) ani wierzytelności, ani długu wystawcy (A).
Indos takiego weksla może doprowadzić do nabycia przez indosatariusza własności weksla i wierzytelności określonej w wekslu, tylko na warunkach nabycia od niewłaściciela (art. 14 i art. 16 ust. 2 pr. w.). Podstawowym warunkiem tego nabycia jest dobra wiara indosatariusza.
Nie ma dobrej wiary – nie ma własności weksla i, co oczywiste, wierzytelności w nim zapisanej.
Zarzut podnoszony przez wystawcę we wszystkich wskazanych wyżej wypadkach, nie jest zarzutem materialnym. Celem tego zarzutu nie jest obalenie (ubezskutecznienie) roszczenia posiadacza (remitenta, indosatariusza), bo takie roszczenie nie istnieje. Wystawca zgłasza tylko twierdzenie o faktach, które, po udowodnieniu, wykazuje istniejący ab initio brak wierzytelności i związanego z nią roszczenia.
Mam na ten temat inne zdanie, mające poparcie w praktyce, w przeciwieństwie do zdania uznającego nieistnienie wierzytelności wekslowej – remitent może tę wierzytelność indosować, co byłoby niemożliwe, gdyby ona nie istniała.