Source: http://koksztys.pl/2014/6/?post_type=blog
Timestamp: 2017-12-17 04:25:57
Legal References Found: art. 7
 art. 8
 art. 7
 art. 7
 art. 860
 art. 25
 art. 26
 art. 553
 art. 208
 art. 177
 art. 208
 art. 129
 art. 96
 art. 2
 art. 42
 art. 78
 art. 96
 art. 78
 art. 96
 art. 96
 art. 17
 art. 129
 art. 96
 art. 129

Document Content:
2014 Czerwiec : Koksztys
Zaczyna się okres wakacyjny, co dla wielu z nas oznacza zaplanowanie urlopu. Linie lotnicze oferują tanie przeloty w egzotyczne miejsca, więc coraz częściej decydujemy się na organizowanie wycieczki na własną rękę. Niestety bywa i tak, że już na samym początku wymarzonej podróży czekają na nas niemiłe niespodzianki. Co zrobić, kiedy na lotnisku dowiadujemy się, że nasz lot ma kilkugodzinne opóźnienie lub został odwołany?
W 2005 weszło w życie rozporządzenie Parlamentu Europejskiego ustanawiające wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów. Regulacja ta przyznaje pewne minimalne prawa dla pasażerów, w przypadkuodmowy przyjęcia na pokład wbrew ich woli, odwołania ich lotu, czy opóźnienia ich lotu. Oczywiście rozporządzenie to nie dotyczy wszystkich rejsów, ze wszystkich lotnisk świata. Na ochronę mogą powołać się jednak pasażerowie odlatujący z lotniska znajdującego się na terytorium państwa członkowskiego UE, albo pasażerowie odlatujący z lotniska znajdującego się w poza Unia Europejską i lądujący na lotnisku w państwie członkowskim.
Jedyną przeszkodą uniemożliwiająca skorzystanie z uprawień wynikających z niniejszego rozporządzenia, w przypadku tych drugich, jest otrzymanie korzyści lub odszkodowania oraz udzielenie im opieki w kraju trzecim, jeżeli przewoźnik lotniczy obsługujący dany lot jest przewoźnikiem wspólnotowym.
Warto również wiedzieć, iż obsługujący przewoźnicy lotniczy traktują w sposób priorytetowy przewóz osób o ograniczonej możliwości poruszania się oraz wszystkich towarzyszących im osób lub psów z certyfikatem psa przewodnika, jak również przewóz dzieci podróżujących bez dorosłych opiekunów.
Odmowa przyjęcia na pokład wbrew woli pasażera
Niestety, może pojawić się taka sytuacja, że załoga obsługująca dany rejs lotniczy odmówi nam przyjęcia na pokład. Jest to związane najczęściej z sytuacją, kiedy to przewoźnik sprzeda więcej biletów, niż jest miejsc w samolocie. Praktyka ta wynika bowiem z chęci uniknięcia nadmiaru wolnych miejsc podczas danego rejsu gdyż niejednokrotnie pasażerowie wykupujący loty rezygnują z wycieczki w ostatnim momencie. Odmowa przyjęcia na pokład oznacza odmowę przewozu pasażerów danym lotem, pomimo że stawili się oni do wejścia na pokład zgodnie z przepisami, chyba że odmowa przyjęcia na pokład jest racjonalnie uzasadniona, w szczególności przyczynami związanymi ze zdrowiem, wymogami bezpieczeństwa lub niewłaściwymi dokumentami podróżnymi.
Oczywiście prawo w takim wypadku nakazuje w pierwszej kolejności skierować propozycje do osób, które same i dobrowolnie podejmą decyzję o rezygnacji z lotu. W stosunku do nich przewoźnicy oferują najczęściej poza zwrotem kosztu biletu niejednokrotnie również inne dodatkowe bonusy. Nie zawsze jednak taka grupa ochotników wystarczy, aby rozwiązać problem braku miejsc. Wówczas przewoźnik ma prawo odmówić nam podróży lotniczej wbrew naszej woli. W takiej sytuacji otrzymujemy jednak prawo do niezwłocznego wypłacenia nam odszkodowania, zgodnie z art. 7 omawianego rozporządzenia, oraz do udzielenia pomocy (tj. do żądania zapewnienia noclegu, pożywienia, transferu z lotniska, czy zaproponowania lotu alternatywnego), o której mowa w art. 8 i 9 rozporządzenia.
Mówiąc o odszkodowaniu, należy mieć na uwadze, iż w przypadku nie zaproponowania lotu alternatywnego, pasażerowie otrzymują odszkodowanie w wysokości: 250 EUR dla wszystkich lotów o długości do 1 500 kilometrów, 400 EUR dla wszystkich lotów wewnątrz wspólnotowych dłuższych niż 1 500 kilometrów i wszystkich innych lotów o długości od 1 500 do 3 500 kilometrów oraz 600 EUR dla wszystkich innych lotów. Przy określaniu odległości, podstawą jest ostatni cel lotu, do którego przybycie pasażera nastąpi po czasie planowego przylotu na skutek opóźnienia spowodowanego odmową przyjęcia na pokład lub odwołaniem lotu.
Prawo do odszkodowania pojawia się również w sytuacji, gdy przewoźnik przeniesie nas z klasy wyższej do niższej. Lecąc klasą ekonomiczną, w przypadku posiadania biletu do klasy biznes, przysługuje nam odszkodowanie płatne w ciągu 7 dni, w wysokości 30% ceny biletu w przypadku rejsów do 1 500 km, 50% ceny biletu w przypadku rejsów wewnątrz UE powyżej 1 500 km (wyłączając rejsy między europejskimi terytoriami Państw Członkowskich UE a zamorskimi terytoriami Francji) i między 1 500 a 3 500 km w przypadku rejsów poza UE oraz 75% ceny biletu w przypadku pozostałych rejsów (włączając rejsy między europejskimi terytoriami Państw Członkowskich UE a zamorskimi terytoriami Francji).
Lot opóźniony oraz lot odwołany
W sytuacji gdy, będąc już na lotnisku, dowiadujemy się, że nasz lot jest opóźniony również przysługują nam pewne prawa. Jeżeli lot będzie opóźniony o dwie lub więcej godzin w przypadku lotów do 1 500 kilometrów, o trzy lub więcej godzin w przypadku wszystkich lotów wewnątrzwspólnotowych dłuższych niż 1 500 kilometrów i wszystkich innych lotów o długości pomiędzy 1 500 a 3 500 kilometrów lubo cztery lub więcej godzin w przypadku wszystkich innych lotów, pasażerowie otrzymują od obsługującego przewoźnika lotniczego pomoc w postaci bezpłatnychposiłków oraz napoi w ilościach adekwatnych do czasu oczekiwania oraz dwie rozmowy telefoniczne, dwie przesyłki faksowe , czy e-mailowe. Jeżeli jednak opóźnienie jest tak duże, że lot ma się odbyć na dzień kolejny mamy absolutne prawo by domagać się zakwaterowania w hotelu w przypadku, gdy występuje konieczność pobytu przez jedną albo więcej nocy, lub gdy zachodzi konieczność pobytu dłuższego niż planowany przez pasażera wraz oczywiście z zapłatą zatransport pomiędzy lotniskiem a miejscem zakwaterowania (hotelem lub innym).
Dodatkowo, gdy opóźnienie wynosi co najmniej pięć godzin, mamy prawo domagać się zwrotu, w terminie siedmiu dni, pełnego kosztu biletu po cenie za jaką został kupiony. Takie same prawa ma osoba, której lot został odwołany. W przypadku jednak odwołania lotu, pasażer ma również prawo domagać się wypłaty odszkodowania, na podobnych zasadach jak pasażer któremu odmówiono lotu, o czym była mowa powyżej (zatem zgodnie z art. 7 rozporządzenia), z tą jednak różnicą, iż wypłata odszkodowania nie należy się takiej osobie w pewnych konkretnych okolicznościach. Mowa przede wszystkim o sytuacji, gdy pasażer został poinformowany o odwołaniu lotu co najmniej dwa tygodnie przed planowym czasem odlotu, albo gdy pasażer został poinformowany o odwołaniu lotu w okresie od dwóch tygodni do siedmiu dni przed planowym czasem odlotu i zaoferowano mu zmianę planu podróży, umożliwiającą mu wylot najpóźniej dwie godziny przed planowym czasem odlotu i dotarcie do ich miejsca docelowego najwyżej cztery godziny po planowym czasie przylotu, lub w sytuacji, gdy pasażer został poinformowany o odwołaniu lotu w okresie krótszym niż siedem dni przed planowym czasem odlotu i zaoferowano mu zmianę planu podróży, umożliwiającą mu wylot nie więcej niż godzinę przed planowym czasem odlotu i dotarcie do miejsca docelowego najwyżej dwie godziny po planowym czasie przylotu. Oczywiście ciężar udowodnienia tego, czy i kiedy pasażerowie zostali poinformowani o odwołaniu lotu spoczywa na obsługującym przewoźniku lotniczym.
Na koniec chciałabym zwrócić jeszcze uwagę na jeden wyrok Trybunału Sprawiedliwości (wyrok z dnia 19 listopada 2009 r.) w którym to Trybunał jasno orzekł, iż „do celów stosowania prawa do odszkodowania pasażerów opóźnionych lotów można traktować jak pasażerów odwołanych lotów oraz żemogą oni powoływać się na prawo do odszkodowania przewidziane w art. 7 tego rozporządzenia, jeżeli z powodu tych lotów poniosą stratę czasu wynoszącą co najmniej trzy godziny, czyli jeżeli przybędą do ich miejsca docelowego co najmniej trzy godziny po pierwotnie przewidzianej przez przewoźnika lotniczego godzinie przylotu”.
Warto zatem pamiętać o ochronie, która została nam przyznana przepisami. Może nie unikniemy przez to zupełnie stresu związanego z kłopotliwą podróżą, ale z całą pewnością da nam ona pewien komfort psychiczny i poczucie chociaż częściowej rekompensaty.
Podstawą prawną instytucji potocznie zwanej „urlopem okolicznościowym” (czy też „zwolnieniem okolicznościowym) jest Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 15 maja 1996 r.
w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy (Dz.U. nr 60. poz. 281 z późn. zm.).
Rozporządzenie to, wydane na podstawie przepisów Kodeksu pracy, co do zasady określa sposób usprawiedliwiania nieobecności w pracy pracowników, natomiast w swoim §15 reguluje sytuacje, w których pracownik ma prawo do jednego lub dwóch dni wolnych, związanych z zaistnieniem sytuacji o charakterze rodzinnym, czy też osobistym, zachowując jednocześnie prawo do wynagrodzenia.
Nie jest to urlop w rozumieniu przepisów prawa pracy, nie wlicza się do przysługującego pracownikowi
w ciągu roku urlopu wypoczynkowego, jednak podobieństwo konstrukcji pozwala na zachowanie nazewnictwa zbliżonego do tego stosowanego w Kodeksie pracy.
Z uprawnienia do „urlopu okolicznościowego” może skorzystać pracownik w sytuacji:
śmierci małżonka lub dziecka, ojca, matki, ojczyma, macochy,
ślubu swojego dziecka,
śmierci siostry, brata, teściowej, teścia, babci, dziadka, czy też innej osoby pozostającej na jego stałym utrzymaniu, czy też pod bezpośrednią opieką.
W trzech pierwszych przypadkach pracownik ma prawo do dwóch dni urlopu, natomiast w dwóch kolejnych tylko do jednego. Należy jednak pamiętać, że prawo do zwolnienia przysługuje jedynie w przypadku zdarzeń powodujących skutki prawne. Dotyczyć do będzie zatem, na przykład ślubu cywilnego, czy też konkordatowego, ale samego wyznaniowego już nie.
Zwolnienia takiego udziela się pracownikowi tylko i wyłącznie na jego wniosek. Nie ma możliwości, aby pracodawca przyznał go niejako arbitralnie i skierował pracownika na urlop. Wniosek taki nie może zostać przez pracodawcę odrzucony, jednakże pracownik powinien jak najszybciej poinformować pracodawcę, zarówno o czasie, jak i okresie trwania zwolnienia, aby ten mógł zadbać o ewentualne zastępstwo.
Termin takiego zwolnienia powinien pokrywać się z terminem zdarzenia, którego to jest podstawą do udzielenia pracownikowi dnia wolnego. Zachowany musi być bowiem nie tylko przyczynowy związek pomiędzy urlopem, a powodującym go zdarzeniem (co niejako wynika z samego założenia jego konstrukcji), ale również czasowy. Jedynie w wyjątkowo uzasadnionych przypadkach można udzielić go w innym czasie. Wymaga to jednak wiarygodnego uargumentowania przez samego pracownika. Gdy podstawą zwolnienia jest urodzenie się dziecka, jego ojciec może kilka dni po samym zdarzeniu chcieć załatwić sprawy związane z rejestracją w urzędzie stanu cywilnego, dlatego wówczas może wnosić o udzielenie urlopu w innym czasie. Natomiast w przypadku ślubu pracownika może on wnosić o udzielenie urlopu na kilka dni przed ślubem, kiedy to również niezbędne jest załatwienie formalności. W przypadku dwudniowych zwolnień, nie muszą być one wykorzystywane razem. Możliwe jest ich podzielenie i wykorzystanie w zależności od potrzeb.
Pracownik, chcący skorzystać z przywileju urlopu okolicznościowego, jeżeli pracodawca tego wymaga, musi po powrocie przedstawić dokument potwierdzający zaistnienie zdarzenia będącego podstawą udzielenie zwolnienia. W przypadku ślubu będzie to odpis aktu ślubu, narodzin dziecka odpis skrócony aktu urodzenia, natomiast jeżeli chodzi o śmierć osoby bliskiej, akt zgonu.
Kamil Kowalczyk, prawnik, kancelaria Koksztys
Spółka cywilna i spółka jawna są spółkami osobowymi. Spółka cywilna unormowana jest w Kodeksie cywilnym, natomiast do spółki jawnej zastosowanie maja przepisu Kodeksu spółek handlowych.
Zgodnie z art. 860 Kodeksu cywilnego przez umowę spółki wspólnicy zobowiązują się dążyć do osiągnięcia wspólnego celu gospodarczego przez działanie w sposób oznaczony, w szczególności przez wniesienie wkładów. Za zobowiązania spółki wspólnicy odpowiedzialni są solidarnie, całym majątkiem osobistym razem ze spółką i innymi wspólnikami, w związku z tym wierzyciel ma prawo wyboru dłużnika przeciwko któremu skieruje egzekucję.
Kodeks prawa handlowego zawiera definicję spółki jawnej, w myśl której spółką jawną jest spółka osobowa, która prowadzi przedsiębiorstwo pod własną firmą, a nie jest inna spółką handlową. Spółka jawna jest odrębnym przedmiotem prawa. Każdy wspólnik odpowiada za jej zobowiązania bez ograniczenia całym swoim majątkiem solidarnie z pozostałymi wspólnikami oraz ze spółką, jednak egzekucja z majątku wspólnika może być prowadzona, gdy egzekucja z majątku spółki okaże się bezskuteczna. Jest to tzw. subsydiarna odpowiedzialność wspólnika.
Przekształcenie spółki cywilnej w spółkę jawną wymaga podjęcia uchwały wszystkich wspólników spółki cywilnej o przekształceniu jej w spółkę jawną. W uchwale powinna być wyrażona zgoda na przekształcenie.
Następnym krokiem jest dostosowanie umowy spółki cywilnej do wymogów umowy spółki jawnej. Zmiana umowy może nastąpić w formie aneksu do poprzedniej umowy spółki. Zgodnie z art. 25 k.s.h., umowa spółki jawnej powinna zawierać:
Umowa spółki powinna zostać zawarta w formie pisemnej pod rygorem nieważności.
Sąd Najwyższy w uchwale z 12 marca 2003, III CZP 96/02, potwierdził wymóg dostosowania umowy spółki cywilnej do wymogów umowy spółki jawnej – „Do wniosku o rejestrację spółki jawnej w trybie art. 26 § 4 k.s.h. należy dołączyć umowę spółki cywilnej ze zmianami, dostosowującymi jej treść do wymagań przewidzianych dla spółki jawnej”.
Po stworzeniu aneksu do umowy spółki cywilnej należy sporządzić tekst jednolity umowy spółki jawnej uwzględniający wprowadzone zmiany. Aneks jak i tekst jednolity umowy powinny zostać podpisane przez wszystkich wspólników.
Kolejnym etapem przekształcenia spółki cywilnej w spółkę jawną jest złożenie wniosku do Krajowego Rejestru Sądowego w terminie 7 dni od dnia podpisania dostosowanej umowy spółki cywilnej do wymogów spółki jawnej. Wniosek do KRS składa się do sądu rejestrowego właściwego ze względu na siedzibę spółki. Składa się go na urzędowym formularzu KRS-W1, który należy wypełnić zgodnie z umową, czytelnie. Do wniosku podstawowego dołącza się formularze:
KRS-WB – z danymi wspólników,
KRS-WM – klasyfikujący przedmiot działalności spółki
KRS-WK wskazujący wspólników uprawnionych do reprezentowania spółki.
Z wnioskiem do KRS należy złożyć jeden egzemplarz umowy spółki (oryginał), dostosowanej do przepisów o umowie spółki jawnej. Do zgłoszenia dołącza się złożone wobec sądu albo poświadczone notarialnie wzory podpisów osób uprawnionych do reprezentowania spółki oraz nazwiska i imiona albo firmy (nazwy) wspólników, adresy wspólników albo ich adresy dla doręczeń.
Do wniosku należy dołączyć dowód uiszczenia opłaty sądowej w kwocie 1000 zł i opłaty za ogłoszenie wpisu w Monitorze Sądowym i Gospodarczym w wysokości 500 zł.
Spółka przekształcona staje się następcą prawnych spółki przekształcanej. Zgodnie z art. 553 § 1 Kodeksu spółek handlowych spółce przekształconej przysługują wszystkie prawa i obowiązki spółki przekształcanej. Co więcej, na spółkę przekształconą przechodzą także zezwolenia, koncesje, oraz ulgi, które zostały przyznane spółce przed jej przekształceniem. Jeżeli natomiast chodzi o wspólników spółki przekształcanej to stają się oni wspólnikami spółki przekształconej już w dniu przekształcenia.
Justyna Nykiel, prawnik, kancelaria Koksztys
Prowadzisz interesy, zawierasz umowy i oczekujesz, że kontrahenci spełnią swoje zobowiązania w terminie? Niestety, czasami dobra wola i ufność co do rzetelności kontrahenta nie wystarczy. Decydujesz się na proces sądowy. Posiadasz podstawowe informacje o swoim przeciwniku procesowym, potrafisz udokumentować swoje roszczenie. Sprawa trafia do sądu, a Ty oczekujesz sprawnego i szybkiego procesu. Jeżeli kontrahentem jest osoba fizyczna (także prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą), znów może czekać Cię zawód.
Sprawcą kolejnych problemów jest art. 208[1] Kodeksu Postępowania Cywilnego, wprowadzony do kodeksu nowelizacją z 10 maja 2013 r.:
„Sąd z urzędu ustala numer PESEL pozwanego będącego osobą fizyczną, jeżeli jest on obowiązany do jego posiadania lub posiada go nie mając takiego obowiązku, lub numer w Krajowym Rejestrze Sądowym, a w przypadku jego braku – numer w innym właściwym rejestrze, ewidencji lub NIP pozwanego niebędącego osobą fizyczną, który nie ma obowiązku wpisu we właściwym rejestrze lub ewidencji, jeżeli jest on obowiązany do jego posiadania.”
Co do zasady zobowiązanym do ustalenia nr PESEL jest sąd. Niestety praktyka niektórych sądów poszła w kierunku przerzucenia odpowiedzialności za uzyskanie numeru na stronę powodową, zainteresowaną w szybkim przeprowadzeniu postępowania. Sądy zobowiązywały powodów do podania nr PESEL pozwanego, a w razie niewywiązania się z tego obowiązku, groziły zawieszeniem postępowania. O ile podanie w pozwie własnego numeru PESEL nie stwarza problemów, o tyle już wskazanie nr PESEL, często pozostającego w konflikcie przeciwnika procesowego, może być dla powoda w praktyce bardzo kłopotliwe. Sprawa zawieszania postępowań, w oczekiwaniu na uzyskanie nr PESEL, trafiła w końcu na wokandę Sądu Najwyższego.
Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 26 lutego 2014 roku wydanej w sprawie III CZP 137/13 uznał, że:
“Przed doręczeniem pozwu i rozpoczęciem rozprawy sąd nie może zawiesić postępowania na podstawie art. 177 § 1 pkt 6 k.p.c. na skutek niewskazania przez powoda danych pozwalających na ustalenie numerów, o których mowa w art. 208[1] k.p.c. Po rozpoczęciu rozprawy zawieszenie postępowania na tej podstawie może nastąpić tylko wtedy, gdy uzyskanie danych umożliwiających ustalenie wskazanych numerów nie jest możliwe.”
Uchwała Sądu Najwyższego, choć korzystna dla strony wnoszącej powództwo, nie rozwiązała problemu. W uzasadnieniu uchwały wskazano, iż sądy powinny w dalszym ciągu prowadzić postępowanie, wyznaczyć rozprawę i liczyć na pojawienie się na niej pozwanego, co umożliwiłoby uzyskanie nr PESEL bezpośrednio od jego posiadacza lub w między czasie z innego źródła.
Sąd Najwyższy nie zwrócił jednak uwagi, na możliwości prowadzenia i zakończenia niektórych postępowań, bez konieczności wyznaczania rozpraw. Postępowania (np.: upominawcze), których przeprowadzenie mogłoby być w zasadzie szybkie i proste, na skutek niefortunnej aktywności ustawodawcy, mogą stać się długotrwałe i przewlekłe.
Jak przeciwdziałać wydłużeniu postępowania sądowego? Ustal nr PESEL kontrahenta jeszcze przed jego wszczęciem. W momencie zawierania umowy zadbaj, aby nr PESEL znalazł się wśród danych identyfikujących kontrahenta. Nie zadbałeś? Trudno. Już w momencie wyznaczenia kontrahentowi ostatecznego terminu do zapłaty, złóż wniosek o udostępnienie danych ze zbioru PESEL. Opłata wyniesie 31 zł. Wniosek należy skierować do Wydział Udostępniania Informacji Departamentu Spraw Obywatelskich MSWiA (wzór wniosku znajduje się na stronie internetowej – www.msw.gov.pl). Także to postępowanie może potrwać kilka tygodni, jednakże odpowiednio wcześnie wszczęte, uchroni przed zbędnym wydłużeniem postępowania sądowego.
Projektem Ustawy, dzięki której w niespełna 70 sprawach przedsiębiorcy będą mogli składać wnioski online zamiast dotychczasowych papierowych, zajmuje się obecnie Senat. Ustawa o standaryzacji niektórych wzorów pism w procedurach administracyjnych powstała w Ministerstwie Gospodarki. Sejm uchwalił ją w kwietniu. Akt nakłada obowiązek określenia i udostępnienia wzorów pism w formie dokumentów elektronicznych dla określonych procedur administracyjnych. Dzięki temu wprowadzone zostaną jednolite w skali całego kraju wzory pism, przede wszystkim dotyczące wydawania zaświadczeń, wydawania zezwoleń, czy wpisów do rejestrów. Wzory mają precyzyjnie określać zakres wymaganych danych określonych w przepisach prawa dla konkretnej procedury i zawierać informacje, jakie dokumenty należy dołączyć.
Projekt ustawy przewiduje, że udostępnione zostaną wzory prawie 70 wniosków określonych w 22 ustawach. Wśród nich znajdą się min. zgłoszenia rozbiórki obiektów budowlanych, wykreślenia z rejestru organizatorów turystki i pośredników turystycznych, wydawania zezwoleń na prowadzenie zbiorowego zaopatrzenia w wodę, prowadzenia zbiorowego odprowadzania ścieków, zezwolenia na sprzedaż detaliczną napojów alkoholowych. Ponadto za pośrednictwem Internetu będą dostępne: wzór zgłoszenia świadczenia usług detektywistycznych na terytorium Polski, czy wnioski o: wykreślenie z rejestru działalności detektywistycznej, wydanie zezwolenia na prowadzenie punktu aptecznego, o wpis do ewidencji, zmianę w ewidencji lub wykreślenie z ewidencji zakładów leczniczych dla zwierząt, o zmianę lub wykreślenie w rejestrze podmiotów prowadzących agencje zatrudnienia, wzór zawiadomienia składanego przez przedsiębiorcę zagranicznego przed rozpoczęciem działalności w zakresie pośrednictwa pracy, doradztwa personalnego, pośrednictwa zawodowego lub pracy tymczasowej.
Nowe przepisy mają także usunąć bariery, które obecnie uniemożliwiają realizację drogą elektroniczną standaryzowanych procedur. Chodzi tu o likwidację załączników, czyli dołączanych do wniosków dokumentów, np. poprzez włączenie oświadczeń składanych wraz z wnioskami zamiast oryginałów dokumentów. Bardzo cieszy też likwidacja obowiązku dostarczenia dokumentu dostępnego w innym urzędzie. Projekt zakłada także usunięcie z przepisów słów, które powodują brak możliwości złożenia pisma drogą elektroniczną (np. słowa pisemnie)
Wzory wniosków w postaci elektronicznej będą zamieszczone w centralnym repozytorium wzorów dokumentów elektronicznych (CRWD), który znajduje się na elektronicznej platformie usług administracji publicznej (ePUAP), na stronach internetowych Biuletynu Informacji Publicznej (BIP) a także organu odpowiedzialnego za opracowanie wzoru i na stronie internetowej Punktu Kontaktowego (ePK) za pośrednictwem, którego przedsiębiorca może znaleźć szczegółowe informacje o interesującej go dziedzinie działalności gospodarczej.
Są to stosunkowo niewielkie zmiany, jednak na pewno jest to krok w dobrym kierunku odformalizowania i ujednolicenia procedur, które w dalszym ciągu, w większości są niepotrzebne i jedynie utrudniają wykonywanie, zakładanie lub likwidowanie działalności gospodarczej.
Resort gospodarki wyliczył także korzyści, jakie ustawa może przynieść środowisku. Przy założeniu wagi kartki papieru na 5 g, a wagi koperty na 15 g i przy liczbie wniosków powyżej 200 tys. rocznie, zdaniem ministerstwa, korzyści dla środowiska w skali roku to m.in. zmniejszenie zużycia o 34 tony drewna, o 780 tys. litrów wody czy zmniejszenie emisji dwutlenku węgla o prawie 24 tony.
Straż miejska (gminna) – uprawnienia w ogólnym zarysie
Z pewnością wielu kierowców miało już do czynienia ze strażą miejską (gminną) i znajomość z nią – z powodu wystawionego mandatu – niekoniecznie należała do przyjemnych.
Straż miejska (gminna) uprawniona jest bowiem wg ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (zwanej dalej Kodeksem drogowym) do kontroli ruchu drogowego w miastach lub gminach. Strażnicy miejscy (gminni) nie poprzestają często na możliwości zatrzymania pojazdu czy na wylegitymowaniu kierowcy – mogą także ukarać nas mandatem za przekroczenie prędkości. Miejscy funkcjonariusze używają urządzeń rejestrujących, czyli popularnych fotoradarów.
Wątpliwości co do fotoradarów stacjonarnych rozwiane – straż miejska może z nich korzystać
Miejscy (gminni) funkcjonariusze mogą używać fotoradarów na obszarze dróg gminnych, powiatowych i wojewódzkich oraz dróg krajowych w obszarze zabudowanym, z wyłączeniem autostrad i dróg ekspresowych (art. 129b ust. 4 Kodeksu drogowego), jednakże urządzenie rejestrujące powinno być przenośne lub znajdować się w pojeździe, który nie może być w ruchu. Tyle przepis. Z literalnego jego brzmienia mogło by wynikać, iż straż miejska (gminna) nie może korzystać z fotoradarów stacjonarnych umieszczonych na maszcie. Tak jednak nie jest. Wątpliwości rozwiał Sąd Najwyższy (dalej: SN), który wypowiedział się przy okazji oddalenia skargi kasacyjnej wniesionej przez Prokuratora Generalnego na wyrok w sprawie ukarania przez straż miejską w Szczecinie za wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar stacjonarny. SN wskazał w uzasadnieniu, iż obecne brzmienie art. 129b ust. 2 i 3 w zestawieniu z ust. 4 Kodeksu drogowego po zmianach z 2010 roku, które nadały wiele uprawnień Inspekcji Transportu Drogowego, nie uprawnia do wniosku, że doszło do zlikwidowania uprawnień straży miejskich (gminnych) do korzystaniaze stacjonarnych urządzeń rejestrujących, czyli fotoradarów stacjonarnych.
Na koniec należy zasygnalizować, iż rząd przygotowuje nowelizację przepisów, w wyniku której straż miejska (gminna) utraci uprawnienia w dziedzinie stosowania fotoradarów na rzecz Inspekcji Transportu Drogowego. Na razie jednak miejscy funkcjonariusze mogą korzystać z fotoradarów stacjonarnych.
Trybunał Konstytucyjny o uprawnieniach straży miejskiej (gminnej) w zakresie wystawiania mandatów z fotoradarów
Straż miejska (gminna) ma 180 dni na ukaranie kierowcy na podstawie zdjęcia z fotoradaru. Po tym terminie, organ ten nie powinien wystawiać mandatu, w praktyce jednak zdarza się, że i po roku od zdarzenia kierowane są stosowne wezwania do uiszczenia zapłaty za przekroczenie prędkości.
Jak jednak często się dzieje, ze zdjęcia zrobionego przez fotoradar niekoniecznie wynika, kto prowadził pojazd w momencie przekroczenia prędkości, a tym samym w chwili popełnienia wykroczenia drogowego. Co wtedy może, a czego nie może uczynić straż miejska (gminna)?
Dotychczas uważano, że na podstawieart. 96 § 3 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń, właściwe organyuprawnione są do żądania wskazania przez właściciela lub posiadacza pojazdu, kto prowadził pojazd w danym czasie. Wątpliwości powstały, czy wskazany przepis jest zgodny z Konstytucją. Ostatecznie o sprawie orzekł Trybunał Konstytucyjny (dalej: TK), stwierdzając jednoznacznie, że art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń jest zgodny z art. 2 Konstytucji oraz nie jest niezgodny z art. 42 ust. 1 Konstytucji. Wobec powyższego, uprawniony organ ma prawo żądania wskazania osoby prowadzącej pojazd w momencie popełnienia wykroczenia drogowego.
TK stwierdził przy uzasadnieniu wyroku, że brak sankcji za naruszenie art. 78 ust. 4 Kodeksu drogowego (określonej w art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń) „skutkowałby nieuchronnie, powszechnym ignorowaniem obowiązku wskazania komu właściciel/posiadacz powierzył samochód czy motocykl do kierowania (użycia) w oznaczonym czasie. Przepis ten stałby się martwą literą prawa. W konsekwencji system automatycznej kontroli prędkości pojazdów nie spełniłby zakładanego prokonstytucyjnego celu, to jest stanowczej, prawnej zachęty do przestrzegania ograniczeń prędkości i tym samym redukcji liczby poważnych wypadków drogowych oraz liczby ich ofiar. Jednocześnie sankcja za naruszenie art. 78 ust. 4 Kodeksu drogowego w postaci grzywny jest najmniej uciążliwym środkiem prowadzącym do zapewnienia ochrony życia i zdrowia osób uczestniczących w ruchu drogowym w naszym kraju.”. Dalej TK wywodzi, iż samo „poprawienie jakości obrazu rejestrowanego za pomocą fotoradarów, jakkolwiek wskazane, nie można być uznane za środek, który mógłby zastąpić art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń. Co jednak ważniejsze, poprawienie jakości obrazu rejestrowanego za pomocą fotoradarów nie zapobiegnie przekraczaniu szybkości przez kierowcę, który zasłoni w jakikolwiek sposób twarz w polu obiektywu fotoradaru, np. nakryciem głowy, okularami przeciwsłonecznymi, maską czy nawet dłonią.”. TK zwrócił uwagę także na to, że sankcja przewidziana w art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń (tj. grzywna w wysokości od 20 do 5000 zł), nie jest nadmiernie surowa, a wręcz stanowi środek „umiarkowany i proporcjonalny do celu”.
TK stwierdził ponadto – a stanowi to niezwykle istotną kwestię – że organ (w tym straż miejska, gminna) nie ma podstaw prawnychdo adresowania do właściciela lub posiadacza pojazdu alternatywnego żądania wskazania, komu został powierzony pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie albo przyjęcia mandatu karnego za popełnione wykroczenie drogowe. „Jeżeli organ nie ma wątpliwości, kto jest sprawcą wykroczenia drogowego, co jest warunkiem koniecznym ukarania go mandatem karnym w postępowaniu mandatowym, nie może jednocześnie podejmować czynności zmierzających w kierunku ujawnienia innego sprawcy tego wykroczenia. Z drugiej strony, jeżeli organ ma wątpliwości co do tego, czy sprawcą wykroczenia jest właściciel lub posiadacz pojazdu, to – nie może go ukarać mandatem karnym.” Oznacza to ni mniej, ni więcej, iż straż miejska (gminna) nie może w wezwaniu kierowanym do nas o wskazanie osoby prowadzącej pojazd w momencie popełnienia wykroczenia, zmuszać nas jednocześnie do przyjęcia mandatu w przypadku niewskazania sprawcy wykroczenia.
TK przypomniał również, że właściciel lub posiadacz pojazdu wezwany do wskazania kierującego pojazdem ma aż pięć możliwych dróg postępowania:
przedstawić dowód, że nie jest ani właścicielem, ani posiadaczem pojazdu (formalna, a nie merytoryczna odpowiedź na wezwanie organu),
wskazać siebie, jeżeli faktycznie prowadził pojazd w momencie popełnienia wykroczenia drogowego,
wskazać, kto kierował lub używał pojazd w momencie popełnienia wykroczenia drogowego,
wskazać oraz przedstawić dowód, że pojazd był użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną mu osobę, czemu sam nie mógł zapobiec,
nie wskazać, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania (odmówić wskazania w piśmie sprawcy wykroczenia drogowego albo w ogóle nie odpowiedzieć na wezwanie organu).
Tylko w sytuacji określonej w punkcie nr 5) wezwany przez organ właściciel lub posiadacz pojazdu może być ukarany grzywną na podstawie wymienionych wcześniej przepisów.
Wobec powyższego, należy skonstatować, iż gdy znamy osobę, która była za kółkiem pojazdu w momencie spowodowania wykroczenia drogowego (np. przekroczenia prędkości), a równocześnie otrzymamy od straży miejskiej (gminnej) wezwanie do wskazania takiego kierowcy – by uchronić się przed sankcją kary grzywny – powinniśmy wskazać tę osobę. Oczywiście należy wcześniej rozważyć także kwestię ewentualnych punktów karnych, które moglibyśmy my albo osoba bliska otrzymać obok mandatu w przypadku przyznania się do prowadzenia pojazdu lub wskazania osoby go prowadzącej. Jednocześnie pamiętajmy o tym, iż straż miejska nie może kierować do nas wyżej opisanych żądań alternatywnych.
Sąd Najwyższy: Straż miejska (gminna) nie może być oskarżycielem publicznym, gdy właściciel pojazdu nie wskaże sprawcy
Miejscy (gminni) funkcjonariusze nie posiadają ponadto kompetencji do wnoszenia wniosków o ukaranie przeciwko osobom, które nie udzieliły żądanych przez organ informacji o sprawcy wykroczenia drogowego. Tym samym strażnicy miejscy (gminni) nie mogą pełnić funkcji oskarżyciela publicznego w tego typu sprawach. Powyższe stwierdził SN w wyroku z 12 grudnia 2013 r., sygn. akt III KK 431/13. Jak wywodzi SN, „w postępowaniu w sprawach o wykroczenia, zgodnie z art. 17 § 3 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, straż gminna (miejska) może uzyskać status oskarżyciela publicznego tylko wówczas, gdy w zakresie swego działania ujawniła wykroczenie i wystąpiła w związku z tym z wnioskiem o ukaranie. (…) Zgodnie z art. 129b ust. 2 pkt. 1 i 2 cyt. Ustawy (Kodeksu drogowego – dop. red.) strażnicy gminni (miejscy) uprawnieni są do wykonywania kontroli ruchu drogowego wyłącznie wobec kierującego pojazdem oraz uczestnika ruchu drogowego naruszających określone przepisy ruchu drogowego, natomiast nie mają uprawnień kontrolnych w stosunku do właściciela lub posiadacza pojazdu, jeżeli nie wykazuje się jego sprawstwa w tym zakresie.” Wykroczenie z art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń (tj. niewskazanie sprawy wykroczenia drogowego) nie mieści się bowiem w zakresie kompetencji straży miejskiej do wykonywania kontroli ruchu drogowego, który został określony w art. 129b ust. 2 pkt 1 i 2 Kodeksu drogowego. Takie uprawnienie posiada jedynie Policja.
Wobec tego, należy wskazać, iż jeżeli strażnicy nie ustalili, kto prowadził pojazd, to muszą oni przekazać sprawę Policji. A to powoduje sytuację dość ciekawą – wraz z momentem przekazania sprawy Policji ewentualny dochód z mandatu po wyroku sądowym stanie się dochodem budżetu państwa, a nie samorządu. Jest to niewątpliwie jedna z przyczyn, dla której straż miejska (gminna) dość niechętnie i opieszale przekazuje tego typu sprawy Policji. Do Policji należy także ewentualna decyzja o skierowaniu sprawy na etap sądowy, czyli wniosku o ukaranie potencjalnego naruszyciela przepisów ruchu drogowego.
Intencją niniejszego artykułu było zapoznanie Czytelników z zakresem uprawnień straży miejskiej (gminnej) w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz z najnowszą wykładnią niektórych przepisów prawnych, w tym z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego.
Kończąc, należy zwrócić jeszcze raz uwagę na to, że uprawnienia straży miejskiej w obszarze fotoradarów i mandatów za przekroczenie prędkości mogą niebawem zostać odebrane i przekazane innym organom ze względu na przygotowywaną przez rząd nowelizację przepisów. To jednak dopiero melodia przyszłości.
Autor: Romuald Kędzierski, aplikant adwokacki, Kancelaria Prawna Koksztys