Source: http://inteligencjapolska.org/index.php?route=product/category&path=35_160
Timestamp: 2019-04-24 00:34:46
Legal References Found: Art.1
 Art.7
 Art. 2
 Art.81

Art. 20
 art.5
 Art. 81

Document Content:
Rząd Prawa i Sprawiedliwości zachowuje się tak, jak hydraulik, który uszczelnia rury tam, gdzie woda ( czytaj – pieniądze ) ledwie kapie i sączy wąskim strumyczkiem. Natomiast tam, gdzie woda ( pieniądze ) wypływa wielkim strumieniem pod ciśnieniem, to jeszcze zwiększa ciśnienie i szerokość strumienia.
Polecamy, zwłaszcza kredytobiorcom, zapoznanie się z uwagami inżyniera Wojciecha Sawickiego do projektu ustawy o kredycie hipotecznym i nadzorze finansowym ( w tym bankowym), aby na spotkaniach z posłami i senatorami w ich okręgach wyborczych i nie tylko, zadawali nie tylko pytania w tej sprawie, ale publicznie żądali od nich podpisania oświadczeń, że zagłosują za ustawą o kredycie hipotecznym i kredycie konsumenckim, które znacznie ograniczą grabież kredytową Polaków.
Do Marszałka Sejmu i Posłów – Członków Komisji Finansów.
Do wiadomości: Premier RP, Wicepremier M. Morawiecki, MF, MS, KNF, UOKiK, NBP, RzF, RzPO, MRPiPS, NIK, BBN, ABW, CBA oraz Prezes PIS.
Do USTAWY O KREDYCIE HIPOTECZNYM ORAZ O NADZORZE …
Sejm – Druk nr 1210, zgłoszony 10.01.2017 r.
1. Raty Równe czy Raty Malejące? Projekt ustawy w zupełnie niedostateczny sposób przemilcza kwestę rodzaju rat. Rozdział 2, w Art 7.2 nakładającym obowiązki kredytodawcy w zakresie informacji przed zawarciem umowy (obejmuje to również reklamy), nakłada obowiązek podania konsumentowi w sposób zwięzły, jednoznaczny, zrozumiały i widoczny: ,,wysokość i liczbę rat do spłaty’’ (pkt.8).
„Wysokość” to liczba pojedyncza, dla Rat Malejących musiało by być „wysokości”.
Jedynie Art 10.1 pkt.10) wymaga od pośredników i agentów poinformowania jakie mogą być ‘’poszczególne warianty spłaty kredytu hipotecznego oferowane przez kredytodawcę’’.
To stanowczo za mało i nie dotyczy to banków (!). I trzeba uświadomić sobie, że wygląda na to, że projekt ustawy przyjmuje, że kredyt może być spłacany wyłącznie w Ratach Równych. Ani słowa o możliwości wyboru i Ratach Malejących.
Przykro to stwierdzić, że proponowane rozwiązanie, przedstawia Ministerstwo Finansów jako reprezentanta banków, nie dbającego i interes ludzi.
Kredytobiorcy w ogromniej większości nie zdają sobie sprawy z możliwych przykrych i to nie tylko kosztowych następstw stosowania Rat Równych, wprowadzonych podstępnie zaledwie niecałe 15 lat temu i trzeba im pomoc.
Bo to nie tylko to, że za wygodę tych rat (tak to się komentuje) płacimy o ok. 20% więcej (to obecnie, a dawniejsze pożyczki mają ludzie z nadpłatą ponad 30%), a tego nie widać nawet i we wskaźniku RRSO, tak jest on skonstruowany.
I dalej. Art.1 pięknie wymaga od oferentów rzetelności i precyzyjności.
Więc realizujmy to i proszę, by w Art.7.2 wprowadzić obowiązek określenia jakie to raty, a w pkt.2 mówiącym o wyodrębnieniu wszystkich opłat uwzględnionych w całkowitym koszcie, zamieścić wymóg podania informacji o dopłacie za Raty Równe, jeśli to one są oferowane, lub jeśli istnieje ich wybór. Błagam, nalegam, apeluję o to !!!
Chodzi o dodatkowy ich koszt w stosunku do Rat Malejących. Od zawsze znane były tylko Raty Rosnące, które to są historycznie należne i jedynie rachunkowo uzasadnione, zgodnie z definicją pożyczki. Przed ok. 25-tu laty zamieniono je podstępnie na Malejące, których cena w stosunku do tych poprzednich była jednakowa, więc się udało.
Następnie wprowadzono dla większego zysku Raty Równe i był to jeden z największych przekrętów banków. Nie poddawajmy się, mówmy i ich koszcie i szkodliwości.
Zrozumiałe jest, że te same uwagi odnoszą się do Rozdziału 4 dotyczącego umowy o kredyt, oraz do formularzy informacyjnych. Tu nawet nie istnieje pojęcie harmonogramu spłaty, który wbrew wyobraźni nieświadomych tego ludzi, jest szczególnie potrzebny właśnie dla Rat Równych. Pokazuje on kredytobiorcy jak to w nich kształtuje się proporcja spłaty kapitału i odsetek. Klient musi wiedzieć, że w początkowym okresie w większości spłaca odsetki, a kapitału niewiele ubywa i gdy zechce spłacić kredyt wcześniej, czy umowa zostanie przerwana, to traci na tym i nie można tego zatajać przed nim.
W Ratach Malejących tego problemu nie ma. Zastanówmy się czy ustawę wprowadza się w interesie obywateli, czy banków.
2. Definicja stopy oprocentowania – Rozdział 1, Art. 2.11 podaje, że jest to „stosowane do wypłaconej kwoty”.
Jest to określenie wielce mylące, bo w powszechnej wyobraźni kwota wypłacona rozumiana jest jako ta, którą klient dostaje do ręki, a odsetki, które zawsze mamy na myśli kalkulując koszty, naliczane tą stopą odnoszą się do kwoty kredytowanej. Można też użyć odniesienia do kwoty kredytu, ale bez tej wypłaty jak i bez słowa ‘’całkowita’’. A przy okazji warto dodać, z czego się składa się ta stopa. Tego nie ma.
3. Załączniki nr. 4 i 5 – Formularze informacyjne – pkt.2 – definicja całkowitej kwoty kredytu nie pokrywa się z definicją podaną w Rozdziale 12, Art.81.4.b
Temat tej definicji, w tym jej znamienną historią i słowa pochwały dla MF – omawiam poniżej w Uzupełnieniu do uwag.
Jest jednak jedna sprawa – to bardzo przykre haniebne kłamstwo, nie wiem może to i niewiedza autora. W Załączniku do Ustawy pt. UZASADNIENIE, w rozdziale 12, pkt.2.12.5 uzasadniającym wprowadzane zmiany w Ustawie Konsumenckiej, jest zdanie mówiące o „doprecyzowaniu” definicji całkowitej kwoty kredytu, które cytuję: „Zmiana ma charakter porządkujący i jest zgodna z dotychczasową praktyką stosowania ustawy …”. To nie prawda, to obłuda i przemilczenie tego co się dzieje – jest przecież wiele banków nadal fałszywie, oszukańczo i bezkarnie deklarujących całkowitą kwotę kredytu wraz z kosztami i łamiących tym prawo i stanowi to tą dotychczasową praktykę. Owszem, ich liczba znacząco się zmniejszyła od 2011 r, ale to głównie dzięki moim działaniom i o tym jest na końcu w tym Uzupełnieniu.
4. Projekt Ustawy pomija całkowicie problem lichwy, który jest aktualnie uprawomocniony w skandaliczny sposób.
Zapewne to co tu podam zaskoczy nawet znawców tematu – bo mamy od sierpnia 2015 r, takie obowiązujące teraz ograniczenia kosztu pożyczek, że za kredyt 1000 zł na 30 lat można zażądać 6300 zł.
I jest to absurd, a wykorzystanie tego limitu dopłat pozaodsetkowych nawet przez najdroższe banki nie przekracza 15%. Reszta to prezent dla nieuczciwych, z tym, że ta sprawa jest szczególnie istotna w kredytach konsumenckich – ale rozwiązanie winno być wspólne.
Tak to wymyślił Minister Szczurek, a warto przypomnieć, że w pierwszej wersji było to 32.000 zł za te 1000 zł i tylko dzięki moim samobójczym zabiegom wprowadzono do projektu przyjętego już przez Radę Ministrów (!), dodatkowe ograniczenie kosztów pozaodsetkowych jako 100% kwoty kredytu. (I MF przestało się do mnie odzywać co kilkakrotnie opisywałem).
Teraz w mediach słyszymy, że tym problemem lichwy zajęło się Ministerstwo Sprawiedliwości szykując ustawę. Brawo im za to, ale nie wiadomo dla czego ma to być odrębny akt prawny, skoro w tym zgłoszonym teraz Projekcie Ustawy Hipotecznej aktualizuje się wiele przepisów Ustawy Konsumenckiej. Do tego rozwiązanie MS prowadzi do zmniejszenia kwoty zapłaty za wspomniany kredyt 1000 zł z 6300 do tylko 5500 zł i to w dalszym ciągu absurd. I MS nie zareagowało na moją opinię w tej sprawie, w tym i na diagnozę, jak to ograniczenie lichwy winno być rozwiązane.
System który jest stosowany i to tylko u nas w Kraju, służy jedynie bankom.
Chodzi o to, że uczciwe rozwiązanie tego problemu, możliwe jest tylko poprzez wprowadzenie zasady, że jedynym miernikiem kredytu jest oprocentowanie i odsetki, tak jak jest to na całym świecie (!), bez żadnych, nie stosowanych nigdzie dodatkowych kosztów (!), ostatnio nazwanych pozaodsetkowymi (np. prowizji i ubezpieczenia). I wszystko od razu widać, limit prawie nie jest już potrzebny. A dziś może być nawet oferowany kredyt z oprocentowaniem 0% (ten limit określa RPP), a jego RRSO będzie parotysięczne ! To matactwo i cyrk. Moje apele nie działają, bo naruszyło by to swobodę banków. I czekam kiedy nastąpi opamiętanie. Dodam, że te ‘’dopłaty’’ wymyślono zaledwie kilkanaście lat temu, do 2011 r. wynosiły one 5%, późnij przez 6 lat koszty pożyczek nie były niczym ograniczone, a od sierpnia 2015 roku mamy ten fikcyjny ich limit, czym w przyszłości zapewne zajmie się IPN. A do tego okoliczności w jakich Posłowie to bez swojej wiedzy przyjęli są porażające. Opisywałem to, ale nikt się tym nie przejął, może i słusznie, bo to zupełna kompromitacja).
5. Tytuł ustawy dotyczy kredytu i nadzoru (jedynie) nad pośrednikami i agentami. A kto sprawuje nadzór nad kredytodawcami ?
Art. 20 Dyrektywy Europejskiej w odniesieniu do kredytów konsumenckich jest nie wypełniony i bezdyskusyjnym jest, że nikt tego nadzoru nie pełni, co potwierdza Centrum Legislacyjne Rządu oraz oficjalnie MF, NBP, KNF, jak i UOKiK – w korespondencji jak i w tym, co widzimy w praktyce. Ten brak organu odpowiedzialnego za działalność kredytodawców, oraz obojętność na to dosłownie Wszystkich, nawet urzędów co w swoich statutach mają bezpieczeństwo ekonomiczne (jak BBN, ABW, CBA), no i Posłów – to podstawa całego zła, ale nikt tym się nie przejmuje. I nie walczą nawet o to frankowcy ze Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu przegrywając przez to, bo opinię o problemie wydał KNF, reprezentujący przecież interesy banków (piszę o tym dalej).
A Banki oszukują w ofertach i umowach i łamią prawo, bo do tego prokuratorzy nie reagują na to. Od chwili Rządów PIS dostałem już 15 odmów postępowań w sprawie doniesienia o przestępstwie. I w uzasadnieniach nawet czytam, że na przykład, cytuję: „wprowadzenie w błąd co do rzeczywistych kosztów zobowiązań kredytowych … nie zawiera znamion czynu zabronionego”. Minister Sprawiedliwości nie wie o tym, bo moje skargi na to przesyłane są automatycznie do Prokuratury. I koniec.
6. Na stronie Sejmowej tej ustawy hipotecznej – druk nr. 1210, Pani Premier Beata Szydło podpisała się pod zdaniem, które cytuję: ‘’Projekt ma na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej’’. Proszę to poprawić, bo wstyd. Czyżby rzeczywiście tylko o to chodziło? A może to po prostu jest usprawiedliwieniem i przeproszeniem dla rządzących u nas banków, że wprowadza się tą ustawę?
Uwagi – uzupełnienie
Proszę przekazać, w imieniu moim i kredytobiorców, słowa podziękowania i uznania dla Ministra Finansów, autora i zgłaszającego tą ustawę, za nareszcie zrozumiałe i jednoznaczne zdefiniowanie pojęcia całkowitej kwoty kredytu (Art.4.9) i jednoczesne wprowadzenie stosownej korekty w Ustawie o Kredycie Konsumenckim z 2011 r. – art.5 pkt.7’’ (Ustawa Hipoteczna Rozdział 12, pkt. Art. 81.4.b, str.51). Chodzi o dodanie zapisu że całkowita kwota kredytu nie obejmuje kredytowanych kosztów. Problem chcę szerzej opisać, bo charakteryzuje on naszą rzeczywistość, myślę że ta wiedza wielu osobom się przyda.
Walczyłem o to od 2011 r. to jest od wydania ustawy konsumenckiej, bo wszystkie banki oferowały kwotę kredytu wraz z kredytowanymi kosztami. Oferta taka ładnie wygląda w zestawieniu z wysokością raty, ale jest oszustwem, bo klient do ręki otrzymuje mniej, niż się mu podaje, bo potrąca mu te koszty, np. prowizji czy ubezpieczenia. Jeden z dyrektorów nieistniejącego już KredytBanku nawet mi powiedział, że „gdyby oferty podawały prawdę, nie były by atrakcyjne”.
To jednak nie wszystko. Bo jeśli do takiej fałszywej całkowitej kwoty kredytu wraz z prowizją i ubezpieczeniem, by określić zgodnie z wymogiem ustawy kwotę do zapłaty, dodaje się koszty kredytu składające się przecież poza odsetkami z tej prowizji i ubezpieczenia, to w kwocie do zapłaty prowizja i ubezpieczenie występują podwójnie. I to jest już trudne do zrozumienia – kompletna tępota i satyra, że taka praktyka u nas istnieje.
Przecież już sama logika tej definicji kwoty do zapłaty, jasno wskazuje, że całkowita kwota kredytu nie może zawierać kredytowanych kosztów. Skomentować to już tylko można słowami Witkacego – A to Polska Właśnie. I tak było, powtarzam, we wszystkich bankach, a dziś dzięki moim działaniom już tylko w kilkunastu.
I rady na ten powszechny fałsz i łamanie prawa nie było. UOKiK (ani nikt inny) na to nie reagował, a na moją skargę do Premiera Urząd odpisał, że Sawicki nie ma elementarnej wiedzy.
Prokuratorzy odmawiali postępowania o łamanie prawa przez banki jak i o nie wypełnianie zadań przez UOKiK, a Sąd oddalił moje powództwo, uznając, że świadomie wziąłem taką pożyczkę, by dać się oszukać. Do tego NIK oświadczył, że to nie jego sprawa, bo banki są prywatne. Pozostali decydenci milczeli.
Pomogła dopiero moja interwencja w Unii Europejskiej z 2.01.2014 r. I UOKiK niestety tylko raz zareagował w stosunku do PKO BP, i to nie karząc banku za łamanie prawa, a tylko uprzejmie go prosząc o wprowadzenie zmiany i to w terminie 6-ciu miesięcy. Ta forma dokumentowała winę Urzędu i niejasność słowa ,,całkowita’’ w tej definicji w ustawie konsumenckiej, za wprowadzenie której UOKiK odpowiadał. (To niedoskonałość tłumaczenia angielskiego tekstu dyrektywy Unijnej).
Zastępując niedziałający Urząd, otrzymane z KE orzeczenie przesyłałem do banków z prośbą o powagę i reakcja była bardzo różna. Na przykład mBank po moim kontakcie z dyr. Stypułowskim wycofał ulotki już następnego dnia, a Kasa Stefczyka dopiero po sześciu latach po mojej kolejnej interwencji w KE, w której powtórnie i niezmiennie figurował przykład tego złego banku. Nie pomogła przedtem rozmowa z Senatorem Biereckim, bo się okazało, że to nie jego sprawa, a prezes banku mi odpisał, że ‘’uwagi zgłaszać mogą tylko członkowie Kasy’’. Niedawno pomógł mi tu RzF, informując że napisał w tej sprawie do banków, bo UOKiK milczy. Nie pokazano mi jednak tego, bo mi się to nie należy.
Zastępując niedziałający Urząd, otrzymane z KE orzeczenie przesyłałem do banków z prośbą o powagę i reakcja była bardzo różna. Na przykład mBank po moim kontakcie z dyr. Stypułowskim wycofał ulotki już następnego dnia, a Kasa Stefczyka dopiero po sześciu latach po mojej kolejnej interwencji w KE, w której powtórnie i niezmiennie figurował przykład tego złego banku. Nie pomogła przedtem rozmowa z Senatorem Biereckim, bo się okazało, że to nie jego sprawa, a prezes banku mi odpisał, że „uwagi zgłaszać mogą tylko członkowie Kasy”. Niedawno pomógł mi tu RzF, informując że napisał w tej sprawie do banków, bo UOKiK milczy. Nie pokazano mi jednak tego, bo mi się to nie należy.
I będziemy mieć wreszcie po sześciu latach prawidłową definicję całkowitej kwoty kredytu – bez kosztów kredytowanych. Może to pomoże, bo jest jeszcze wiele banków, które dalej tak bezczelnie, absurdalnie i bezkarnie oszukują i łamią prawo z tą kwotą kredytu. I powtarzam, nie ma na to rady. Kilka tych banków wymieniałem w swoich interwencjach do ‘’Nadzoru’’ (tak jak i 6 lat pisałem o Skoku Stefczyka), ale reakcji nie było. Dodam tylko, że w nowelizacji ustawy kredytu konsumenckiego w sierpniu 2015 r, podjętej jak teraz z inicjatywy MF, odmówiono wprowadzenia tej poprawki.
Moje monity cały czas nie skutkują. UOKiK nie działa i nie reaguje nawet na moje doniesienia, choć sam powinien to widzieć. A od roku się na mnie obraził za ostrą krytykę i w ogóle nie odpisuje. Myślałem, że coś tu zmieni nowy Prezes, ale zapewne jest to przed nim ukrywane. I na nikogo nie można liczyć – MF, KNF, MS, NBP, MRPiPS, NIK, RzF, RzPO, BBN, ABW, CBA zachowują obojętność lub twierdzą, że to nie ich sprawa, że nie nadzorują kredytodawców, czy że nie mają kompetencji.
Do tego przykra całkowita bierność Posłów z Komisji Finansów i Klubów (i nie tylko), do których kieruję apele.
A Kancelaria Pani Premier Beaty Szydło oświadcza mi, że ‘’Prezes Rady Ministrów nie jest organem właściwym do rozpatrzenia opisywanych spraw dotyczących kredytów’’ i dalej, że „przecież banki mają własne organy zarządzające i kontrolne”.
No i Wicepremier Morawiecki – po osobistym kontakcie i przekazaniu mu uwag dostałem z jago Kancelarii list informujący mnie, że problematyka kredytowa nie znajduje się we właściwości Ministra.
I jeszcze parę słów o KNF, do której Wszyscy adresaci moich interwencji mnie odsyłają, dokumentnie kompromitując się swoją niewiedzą. Bo to zupełne nieporozumienie. Komisja, która zawsze miło pisząc do mnie i zawsze podzielając moje opinie, oświadcza jednocześnie, że „ma ograniczony zakres kompetencji”, że „nie posiada inicjatywy ustawodawczej”, że nie jest organem „uprawnionym do oceny porządku prawnego”, że „nie ocenia materiałów sporządzanych przez kredytobiorców”, itd., itd.
I zdarzyła się rzecz niebywała. Nieoczekiwanie, po 13 latach mojej walki o normalność w kredytach i kontaktów z KNF, raptem zostałem zaproszony na spotkanie (dodam, że zawsze Wszyscy, w tym MF i UOKiK zdecydowanie odmawiali mi tego, a przecież wszystkiego nie da się opisać).
Rozmowa odbyła się 1 lutego br, a słuchaczami moich wywodów o bezprawiu i lichwie, prowadzącej do grabieży ludzi i Kraju, było pięcioro wysokich rangą pracowników Komisji. Satysfakcje ogromna, ale i przede wszystkim z tego, że w pełni potwierdzono wszystkie moje opinie na temat tej tragedii i paranoi która nas otacza, w tym i postawę UOKiK. Potwierdzono też, że KNF nie jest władny, by się tym zająć.
Powiedziałem, że rozumiem, że zadanie Komisji, polegające na dbałości o stabilność banków, jest w sprzeczności z wprowadzaniem porządku, bo może doprowadzić to do ograniczenia dochodów kredytodawców i zachwiać stabilność. Przyjęto to ze zrozumieniem i spokojem, spuszczając przy tym głowy.
Podobnie reagował Wicepremier Morawiecki, gdy mu osobiście i publicznie opowiedziałem co się dzieje i pytałem, czy wie o tym. A w KNF tylko wielokrotnie słyszałem miłe słowa i prośby, bym się nie poddawał i rozumiał, że Komisja nie może mi pomóc, bym pisał do Posłów, teraz też i w sprawie tej ustawy hipotecznej, bym pisał do MS w sprawie ustawy o lichwie i bym zwrócił się z prośbą o rozmowę z UOKiK, bo teraz zmieniły się przepisy i podobno jest to możliwe.
No i Posłowie – do Was jest ten list (w części pierwszej) adresowany. Proszę w imieniu kredytobiorców i Narodu – zareagujcie na moje opinie. A poza kilkoma uwagami szczegółowymi do tej ustawy hipotecznej, zwracam się z prośbą o zrozumienie proponowanego rozwiązania problemu lichwy, tak jak jest to przyjęte na całym świecie.
To co jest w Polsce to zupełne dziwactwo, niepoczytalność i obłąkanie, istniejące tylko dzięki nieświadomości ludzi, no i mediów współpracujących z bankami. Przedstawiłem to w ogromnym skrócie i proszę liczyć na moją pomoc przy podjęciu tego tematu. Może u kogoś z Państwa Posłów znajdę wsparcie i zrozumienie i Ktoś z Was zachciał by pomóc w dotarciu do Ministerstwa Sprawiedliwości, czy współuczestniczyć w spotkaniu z UOKiK. Pomogło by to. A w sprawie Ustawy o Kredycie Hipotecznym proszę liczyć na pomoc w wyjaśnieniu szczegółów i nawet ewentualny udział w posiedzeniu podkomisji sejmowej.
Napisałem o tym wszystkim tak obszernie, bo ta przedstawiona postawa naszych decydentów w temacie całkowitej kwoty kredytu, dotyczy również tak samo wielu innych problemów kredytowych i finansów. A teraz mamy projekt ustawy hipotecznej, który był przez Wszystkich opiniowany, ale tego co tu przedstawiam nie zauważono. A moje poczucie bezradności w tej tragedii kredytowej powoduje przeświadczenie, że po przesłaniu tego listu do wielu adresatów, nadal otrzymuję odpowiedzi (od Premiera, MF, KNF, MS, NBP, MRPiPS, NIK, RzF, RzPO, BBN, ABW, CBA), że to nie nasza sprawa i będę nadal odsyłany do KNF. Taka jest nasza rzeczywistość. A niniejszy list będzie testem na to, czy to co pisze dociera do decydentów.
I jeszcze raz za to „uściślenie” definicji całkowitej kwoty kredytu dziękuję. Chciał bym, by był to dobry znak zapowiadający dalsze zmiany na drodze doprowadzenia do normalności w kredytach – w interesie społecznym, a nie bankowym.
Liczę na Panie i Panów Posłów i nie tylko
„p.o. Rzecznik Praw Kredytobiorcy”
Kopia listu do UOKiK
WOJCIECH SAWICKI, 6 luty 2017 r.
Powołując się na opinię i wskazanie KNF, otrzymane w rozmowie w Komisji, która miała miejsce dnia 1 lutego 2017 r, o czym piszę w załączanych Uwagach do Projektu Ustawy O Kredycie Hipotecznym, zwracam się z prośbą o doprowadzenie do spotkania w Urzędzie z osobami odpowiedzialnymi za ochronę konsumentów przed oszustwami w reklamach, ofertach i umowach kredytowych. Tak to określiłem, bo rozumiem, jak to byłem formalnie informowany, że UOKiK nie prowadzi bezpośredniego nadzoru nad działalnością kredytodawców i trybem udzielania przez nich kredytów (to w skrócie treść otrzymanego oświadczenia, co znajduje potwierdzenie w tym co mamy w praktyce).
Działania kredytodawców w znacznym procencie przypadków bezkarnie łamią prawo, do czego przyczynia się też i postawa prokuratury, ale i w tym, wydaje mi się, odpowiedzialność za to ponosi UOKiK. I o tym, w interesie w ogromniej większości nieświadomych tego i ograbianych kredytobiorców, chciałem rozmawiać.
Problem polega też i na tym, że Wszyscy, począwszy od Premiera i Wicepremiera Morawieckiego piszą mi, że to nie ich sprawa i kierują do Ministerstwa Finansów lub KNF. A Ministerstwo oświadcza, że nie nadzoruje kredytodawców i odsyła mnie do KNF, który informuje mnie, że nie ma w tym kompetencji i z kolei wskazuje na UOKiK, jako odpowiadającego za problem. I koniec, sprawa pozostaje niezałatwiona.
Pokazałem w KNF oferty i umowy banków, które nieprzerwanie od co najmniej 2011 r. działają nieprawidłowo. To nie tylko opisywania w załączniku sprawa całkowitej kwoty kredytu, ale i wiele innych przykładów, czym przedstawiciele Komisji byli zaskoczeni i zdumieni (np. to te podane parametry lichwy, to że prowizja 10% od 1000 zł w niektórych bankach to nie 100 zł, czy że oferta z oprocentowaniem 0%, jako najtańsza na rynku, gdy się to obliczy ma RRSO = 4841%).
I jest nad czym się zastanowić – w interesie kredytodawców i Narodu. Oczekuję na zaproszenie, z tym, że z uwagi na to że przebywam aktualnie w Płocku, konieczne jest wcześniejsze telefoniczne uzgodnienie terminu.
Przepraszam za ostre i krytyczne słowa pod adresem Urzędu, ale to co obserwuję, jak i brak rezultatów moich działań o normalność w kredytach. powoduje moją rozdrażnienie. Do tego to Wasze już prawie od roku zupełne milczenie, co może być tłumaczone tym, że zakłócam Wam spokój i że do mnie nie macie żadnego szacunku. A już tyle spraw udało mi się poprawić dla kredytobiorców (i Kraju). Czyżby Was to miało denerwować?
Od redakcji KIP I:
- WSZYSCY JESTEŚMY POD OKUPACJĄ ŚWIATOWEJ OLIGARCHII FINANSOWEJ, która z pieniądza uczyniła NARZĘDZIE LICHWIARSKIEJ ZBRODNI DOSKONAŁEJ w majestacie parszywego prawa wszelkich konstytucji na świecie, które respektują ATRAPĘ władzy w/g Monteskiusza zwaną trójpodziałem „władzy”. Jedyną i despotyczną władzę nad światem sprawuje oligarchia finansowa, która trzyma w lichwiarskim SZACHU cały świat. Wszelkie tzw. „długi – biorą się z lichwy, na spłatę której bankierzy pieniędzy NIE kreują, ale zmuszają do jej płacenia, co jest ewidentnym ABSURDEM matematycznym, bo nie można zwrócić lichwy, gdyż nie istnieją TE pieniądza w systemie finansowym. A zatem lichwę można płacić tylko z pieniądza wykreowanego przez system. W związku z tym powstaje „dług”, który nie jest możliwy do spłacenia. Gdyby zapłaconą lichwę przez kredytobiorców bankierzy potraktowali jako spłatę wykreowanego kapitału, to by ZNIKŁY NAGLE wszelkie długi bankowe. Wiem, że te długi NIE znikną, dopóki im nie odbierzemy MONOPOLU NA WYŁĄCZNĄ KREACJĘ PIENIĄDZA, bo to obecnie stosowane – parszywe prawo – gwarantuje im – BANKSTEROM – parszywa konstytucja III RP i wszelkie stosowane konstytucje w świecie. nowapolska-w-internecie.pl
- Kwestia poruszona przez inż. Wojciecha Sawickiego odnośnie grabieży bankowej jest jedynie częścią przysłowiowego „czubka góry lodowej” wystającym na powierzchnię. Natomiast jak wygląda ten cały przestępczy i pasożytniczy proceder „kreacji” pieniądza ( czyli 7/8 góry lodowej pod wodą), jako długu przez banki, uprawiany przez globalny system bankowy wobec: kredytobiorców, ich rodzin, polskich przedsiębiorstw, samorządów i Państwa Polskiego – objaśnia poniższy tekst:
„Gdyby zwykły człowiek zaczął drukować pieniądze i puszczać je do obiegu – to byłby przestępcą. A w sytuacji gdyby te pieniądze pożyczał jeszcze na procent i inkasował dodatkowo procenty, to byłby przestępcą do kwadratu. Natomiast gdyby jeszcze za niespłacone należności: kapitału, odsetek, prowizji i innych wydumanych kosztów, przejmował majątek od dłużników i sprzedawał za 1/5 – ½ wartości, obciążając pozostałym długiem kredytobiorcę/pożyczkobiorcę, a nawet jego następne pokolenia – to byłby kosmicznym przestępcą do n-tej potęgi. A gdy to samo robią instytucje całego systemu bankowego, to nie tylko jest to legalne, ale jeszcze rządzący, nauka, edukacja i media nazywają je „instytucjami zaufania publicznego”. Czy można sobie wyobrazić większy szczyt bezczelności ? Chyba nie”. ( za: Rugi Polaków z majątku za pomocą przemocy finansowo-prawnej i „immunitetów bezprawia” ).
Od redakcji KIP II:
- Kenneth Galbraith – laureat nagrody Nobla z ekonomii: „Proces przez który powstaje pieniądz jest tak prosty, że ludzki umysł go odrzuca. Naprawdę nie ma potrzeby posiadania więcej, niż się potrzebuje. W gospodarce jest tak, że nie możesz handlować pracownikami, ale możesz ich dzierżawić. Po angielsku: Job – to praca dla pieniędzy; work – to praca, którą robisz bo lubisz, albo jesteś w tym dobry.”
- Maurice Allais, profesor ekonomii i laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 1988 roku, napisał w swej książce „Les Conditions Monetaires d’une Economie de Marche” („Monetarne uwarunkowania rynku ekonomicznego”, str.2): „W istocie, obecny sposób tworzenia pieniądza z niczego przez system bankowy jest, nie waham się tego powiedzieć, aby pomóc ludziom wyraźnie uzmysłowić sobie, o co tu chodzi, podobny do wytwarzania pieniędzy przez fałszerzy, tak słusznie potępianego przez prawo. Mówiąc konkretnie, daje te same rezultaty”.
- Lew Tołstoj: „Pieniądz to nowa forma niewolnictwa, odróżniająca się od starej tym, że jest niepersonalna – że nie ma relacji międzyludzkiej pomiędzy panem i niewolnikiem.”
- Św. Tomasz z Akwinu: „Pieniądze wynaleziono głównie dla ułatwienia wymiany, i dlatego właściwym i głównym użyciem jest ich zużycie, czyli wydanie przy wymianie rzeczy. Dlatego samo przez się jest niedozwolone brać zapłatę za użycie pieniędzy, a na tym polega lichwa.”
- Clifford Hugh Douglas założyciel szkoły Kredytu Społecznego: „Władza pieniądza nie chce i nigdy nie chciała ulepszenia systemu pieniężnego. Tarcia społeczne, wojny i sabotaż to jest dokładnie to, czego ona chce.”
- Henry Forda twórcy koncernu Forda ( nazwanego tak od jego nazwiska) sprzed blisko wieku temu: „Jeżeli ludzie w kraju rozumieliby naszą bankowość i system monetarny, wierzę, że przed jutrzejszym rankiem wybuchłaby rewolucja”
- Marshall McLuhan „Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.”
Janusz Szewczak: Bunt już dawno powinien nastąpić
W Szwajcarii będą głosować czy odebrać kreację pieniądza bankom
Zdecydowanie nie polecamy czytania prezentowanych tekstów i oglądania filmów dla ENTELEGENCJI, także tej wielobarwnej. ENTELEGENCJA (według komentarza na portalu onet.pl) są to ludzie, którzy zamiast mózgu mają w głowie papier z gazety wyborczej i wiadomości z tvn !!! Więcej wyjaśniono na: ENTELYGENCJA AKCEPTUJE BEREZĘ KARTUSKĄ I LICHWĘ BANKSTERÓW