Source: http://habilitacja.eu/index.php/recenzje1
Timestamp: 2018-11-19 09:52:22
Legal References Found: art. 18
 art. 18
 art. 16
 art. 18
 art. 18
 art. 35
 art. 21

Document Content:
﻿ Kulisy pewnej habilitacji - recenzje
Recenzje - informacje ogólne
Recenzja prof. Jacka Błeszyńskiego (UMK)
Recenzja prof. Błeszyńskiego w internecie
Recenzja prof. Grażyny Dryżałowskiej (UW)
Recenzja prof. Bogdana Szczepankowskiego (WSP Łódź)
"Superrecenzje"
"Ocena", "opinia" i "ocena wstępna"
Zgodnie z Ustawą art. 18 a, pkt 5 - Centralna Komisja w terminie 6 tygodni od dnia otrzymania wniosku spełniającego wymagania formalne powołuje komisję habilitacyjną w celu przeprowadzenia postępowania habilitacyjnego. Komisja składa się z:….itd
Wniosek złożyłam 3 kwietnia 2013. Komisję powołano 3 września 2013 r. czyli po 22 tygodniach.
Zgodnie z art. 18 a, pkt 7 - w terminie nie dłuższym niż sześć tygodni od dnia powołania komisji habilitacyjnej recenzenci, o których mowa w ust. 5, oceniają czy osiągnięcia naukowe wnioskodawcy spełniają kryteria określone w art. 16 i przygotowują recenzje.
Licząc od powołania mojej Komisji habilitacyjnej (a było to 3 września 2013 r.) do otrzymania ostatniej recenzji 13 stycznia 2014 r. minęło 19 tygodni!
Recenzje habilitacyjne dostałam po około 40 tygodniach od złożenia dokumentacji.
Kolejny punkt art. 18 a, pkt 11. Komisja habilitacyjna w terminie 21 dni od dnia otrzymania recenzji przedkłada radzie jednostki organizacyjnej uchwałę zawierającą opinię w sprawie nadania lub odmowy nadania stopnia doktora habilitowanego, o której mowa w ust. 8, wraz z uzasadnieniem i pełną dokumentacją postępowania habilitacyjnego, w tym recenzjami osiągnięć naukowych.
Na podstawie tej opinii rada jednostki organizacyjnej, w terminie miesiąca, podejmuje uchwałę o nadaniu lub odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego
Opinia w sprawie odmowy nadania stopnia jest z datą 25 marca 2014 r., czyli od otrzymania ostatniej recenzji minęły 72 dni!
Recenzja prof. Jacka Błeszyńskiego, Wydział Nauk Pedagogicznych,
Zanim dostałam oficjalną recenzję (z dziekanatu WNP w Toruniu), mój mąż odebrał telefon.
Był 20 listopada 2013 r. godz. 10.30. Do mojego męża zadzwonił prof. Błeszyński, mój recenzent. Stwierdzenie profesora było jednoznaczne: "Niestety, nie mogę przepuścić pana żony. I co my z tym zrobimy?"
4 grudnia 2013 r. dostałam oficjalnie mailem pierwszą recenzję. Po przeczytaniu faktycznie nie wiedziałam "co z tym zrobić..."
Negatywna recenzja prof. Błeszyńskiego była napisana nierzetelnie, zawierała liczne błędy zarówno formalne, jak i merytoryczne, sformułowania nieprawdziwe, a także liczne błędy językowe, błędy w nazwiskach i tytułach publikacji.
Pan profesor nie ocenił jednego z głównych moich osiągnięć. Aż 11 razy nieprawidłowo przepisał tytuł mojego głównego osiągnięcia! Mylił nazwiska (np. zamiast Grabias pisze Grabiał, zamiast Szymoniuk pisze Szymaniuk!)
Myli pojęcia, np. stygmatyzmu z sygmatyzmem czy determinizmu z determinacją. Literówki?
Poniżej przedstawiam recenzję oraz moje odpowiedzi, które zawarte są w tekście.
oryginalna recenzja prof. J. Błeszyńskiego
recenzja prof. J. Błeszyńskiego z moimi odpowiedziami
Jestem ciekawa, czy ktoś odważy się zamienić/podmienić recenzję na stronach UMK i CK. Na stronie CK, ktoś już długopisem zmienił nazwisko "Grabiał" na poprawne - Grabias.
Trudno mi się było pogodzić z taką recenzją: nierzetelną, napisana na kolanie, z licznymi błędami świadczącymi o dużych brakach w wiedzy pana profesora.
Co może zrobić w takiej sytuacji habilitant? Jak może się bronić? Hmm, są przecież komisje dyscyplinarne, komisje etyki itd., które dbają o jakość merytoryczną recenzji.
20 czerwca 2014 r. zgodnie z wytycznymi "Kodeksu etyki pracownika naukowego" napisałam pismo do rektora UMK prof. dr hab. Andrzeja Tretyna z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie rzetelności recenzji napisanej przez dr. hab. Jacka Błeszyńskiego. Pismo wyglądało tak:
pismo do Rektora UMK
Rektor UMK umył ręce...
odpowiedź Rektora UMK
21 grudnia 2015 r. - wysłałam pismo do prof. dr. hab. Marka Kalinowskiego Przewodniczącego Komisji Dyscyplinarnej ds. Nauczycieli Akademickich Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, z prośbą o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. dr hab. Jacka Błeszyńskiego z powodu napisania przez prof. J. Błeszyńskiego nierzetelnej oceny moich osiągnięć złożonych w postępowaniu habilitacyjnym oraz poświadczenia nieprawdy w recenzjach.
Ciekawe co odpisze Rzecznik?
pismo do Przewodniczącego Komisji Dyscyplinarnej UMK
09 VI 2016 r. - prawie pół roku minęło od dnia, kiedy wysłałam pismo do Rzecznika Dyscyplinarnego UMK z prośbą wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. dr hab. Jacka Błeszyńskiego z powodu napisania nierzetelnej recenzji habilitacyjnej. Wczoraj otrzymałam pismo, że Rzecznik postanawia wszcząć postępowanie! Prof. J. Błeszyński stanie przed komisją dyscyplinarną!
postanowienie Rzecznika Dyscyplinarnego UMK
Rzecznik odnosi się tylko do "negatywnej recenzji książki...", gdy tymczasem moje pismo jest wielowątkowe i dotyczy różnych aspektów recenzji. Mam nadzieję, że to tylko "omyłka pisarska" spowodowana pośpiechem w rozpatrywaniu sprawy.
09 X 2016 r. - publikuję pismo otrzymane od Rzecznika ds. Pracowników Naukowych UMK w sprawie nierzetelnej recenzji prof. Jacka Błeszyńskiego. Trzeba mieć pecha, żeby osiągnięcia habilitacyjne z pedagogiki recenzował profesor dyslektyk, który w dodatku ubolewa „z powodu niedostatecznej adjustacji tekstu” (proszę wybaczyć, że nie publikuję całości pisma, ale trzy pierwsze strony, to wywody o wybitnych specjalistach recenzujących moje osiągnięcia, wielokrotnie już powtarzane w publikacjach na tej stronie).
To wiele wyjaśnia, ponieważ dysleksja według Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD 10 dysleksja to „specyficzne i znaczne upośledzenie rozwoju umiejętności czytania (...) Upośledzeniu ulegać mogą wszystkie wymienione funkcje: umiejętność rozumienia tekstu czytanego, rozpoznawania czytanych słów, ustnego czytania oraz sprawność wykonywania zadań wymagających umiejętności czytania. Specyficznym zaburzeniom czytania często towarzyszą kłopoty z ortografią (…)”.
I dlatego tekst napisany przez dyslektyka powinno się oddać do adiustacji!
Robienie adiustacji przez dyslektyka = K A T A S T R O F A!
Swoją drogą, czy popełnienie przez profesora pedagogiki 7 błędów ortograficznych to dysortografia? Bo jeżeli tak, to miałam pecha do kwadratu... Wśród trzech recenzentów dyslektyk z dysortografikiem :)
10 grudnia 2013 r. recenzja ukazała się w internecie. Znajdowała się na stronie aż do 19 grudnia, kiedy to na moją prośbę została zdjęta. Ta informacja ma istotny wpływ na dalszy przebieg postępowania i działania Centralnej Komisji opisane w zakładce "Odwołanie".
13 stycznia 2014 r. w poniedziałek wszystkie recenzje znalazły się na stronie jednostki organizacyjnej, czyli Uniwersytetu w Toruniu.
Czy recenzje w ogóle powinny znajdować się na stronach wydziałowych?
Zgadnie z art. 18 a, pkt 12. Rada jednostki organizacyjnej zamieszcza na stronie internetowej wniosek osoby - ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego wraz z autoreferatem, informację o składzie komisji habilitacyjnej, harmonogram przebiegu postępowania oraz uchwałę o nadaniu lub odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego, wraz z uzasadnieniem.
Nic nie napisano o recenzjach.
Ponad to art. 35 mówi, że: Centralna Komisja prowadzi, aktualizuje i zamieszcza na swojej stronie internetowej:
1) informacje o jednostkach organizacyjnych uprawnionych do nadawania stopni wraz z wykazem tych stopni;
2) informacje o jednostkach organizacyjnych prowadzących studia doktoranckie;
3) wykaz osób posiadających stopień doktora habilitowanego oraz osób, które nabyły uprawnienia równoważne z uprawnieniami doktora habilitowanego na podstawie art. 21a, uprawnionych do recenzowania w przewodach doktorskich i postępowaniach habilitacyjnych, w podziale na dziedziny nauki i dziedziny sztuki;
4) wykaz osób posiadających tytuł profesora, uprawnionych do recenzowania w postępowaniach o nadanie tytułu, w podziale na dziedziny nauki i dziedziny sztuki;
5) informacje o prowadzonych postępowaniach habilitacyjnych i w sprawie nadania tytułu profesora;
6) recenzje złożone w przewodach o nadanie stopni doktora, doktora habilitowanego oraz tytułu profesora.
Z tego wynika, że recenzja może być publikowana tylko na stronach Centralnej Komisji
Recenzja prof. Grażyny Dryżałowskiej, Wydział Pedagogiczny, Uniwersytet Warszawski
O tym, że kolejne recenzje będą negatywne, wiedziałam po otrzymaniu pierwszej. Jednak w dalszym ciągu spodziewałam się jakiejś merytorycznej oceny.
A co dostałam? Dokument z błędami ortograficznymi napisany przez profesora pedagogiki!
Na dziewięciu stronach recenzji pani profesor popełniła 7 błędów ortograficznych! Czy to norma?
Na dodatek pani profesor sama przyznaje, że jedno z osiągnięć oceniła "na pierwszy rzut oka".
Może pani profesor "rzuciła" niewłaściwym okiem?
Szczegółowe odpowiedzi na zawarte w recenzji uwagi przedstawiłam poniżej w tekście recenzji.
oryginalna recenzja prof. G. Dryżałowskiej
recenzja prof. G. Dryżałowskiej z moimi odpowiedziami
I w tym przypadku postanowiłam zwrócić się do Rektora UW prof. dr. hab. Marcina Pałysa z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie rzetelności recenzji napisanej przez dr hab. Grażynę Dryżałowską.
pismo do Rektora UW
9 września 2914 r. dostałam odpowiedź od Rektora UW prof. dr. hab. Marcina Pałysa. Nie wiem, czy rzucił okiem na pismo, bo odpisał, że odwołanie się od uchwały rozpatruje CK. A przecież pismo dotyczyło całkiem innego tematu! Dotyczyło nierzetelności RECENZJI wykonanej przez pracownika UW.
odpowiedź Rektora UW
21 grudnia 2015 r. - wysłałam pismo do dr. hab. Jarosława Utrata-Mileckiego, prof. UW Rzecznika Dyscyplinarnego ds. Nauczycieli Akademickich Uniwersytetu Warszawskiego, z prośbą o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. Grażyny Dryżałowskiej z powodu napisania przez prof. G. Dryżałowską nierzetelnej oceny moich osiągnięć złożonych w postępowaniu habilitacyjnym
Czy Rzecznik jest odpowiednią osobą, która rozstrzygnie moje wątpliwości, choćby co do kolokwializmów i ortografii w recenzji habilitacyjnej? Czy Rzecznik "rzuci okiem" na moje pismo?
pismo do Rzecznika Dyscyplinarnego UW
11 lutego 2015 r. - dostałam odpowiedź od dr. hab. Jarosława Utrata-Mileckiego (UW), Rzecznika Dyscyplinarnego ds. Nauczycieli Akademickich, dotyczące nierzetelnej recenzji habilitacyjnej, którą otrzymałam od prof. G. Dryżałowskiej (UW).
Rzecznik odmówił wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Jak pisze Rzecznik recenzja "nie zawiera zwrotów i stwierdzeń w oczywisty sposób obelżywych, czy noszących znamiona celowych złośliwości mających na celu poniżenie Recenzowanej".
A zatem hulaj dusza! Recenzenci, piszta co chceta, byle bez zwrotów obelżywych :)
postanowienie Rzecznika Dyscyplinarnego UW
Rzecznik ponadto stwierdza, że nie sposób wystawiać samemu sobie opinii naukowej, gdy tymczasem tego właśnie wymaga postępowanie habilitacyjne - stworzenie i dostarczenie AUTOREFERATU !
A ja nieustannie zadaję sobie pytanie, KTO może odnieść się do rzetelności recenzji? Jeśli nie Rada Wydziału, Centralna Komisja, jeśli nie Rektor ani Rzecznik Dyscyplinarny, to KTO?
Poza tym czy rzecznicy spełniają rolę do jakiej są powołani - piętnowania patologii? Do kogo adresowane są wszystkie komisje etyki, kodeksy, regulaminy itd...
Recenzja prof. Bogdana Szczepankowskiego, Wyższa Szkoła Pedagogiczna, Łódź
Recenzję prof. B. Szczepankowskiego dostałam jako ostatnią. Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że coś jeszcze może mnie zaskoczyć.
Mylenie tytułów, "rzucanie okiem" i błędy ortograficzne w poprzednich recenzjach okazały się "bułką z masłem" w porównaniu z tym, co przeżyłam, czytając recenzję prof. Szczepankowskiego.
Już w pierwszych słowach pan profesor otwarcie przyznaje, że nie ocenił wszystkich osiągnięć, bo... ich po prostu nie dostał!
Ale ocenił. Negatywnie. A co by było, gdyby otrzymał wszystkie "materiały"? Zmieniłby zdanie?
A co ciekawego w recenzji? Poniżej przedstawiam recenzję oraz moje odpowiedzi, które zawarte są w tekście..
oryginalna recenzja prof. B. Szczepankowskiego
recenzja prof. B. Szczepankowskiego z moimi odpowiedziami
Podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich recenzentów, postanowiłam sprawdzić, co na to przełożony pana profesora Rektor WSP w Łodzi prof. dr hab. Sławomir Sztobryn. Odpowiedź otrzymałam mailem.
Rektor odbył rozmowę ze swoim pracownikiem prof. Szczepankowskim, ale jak wskazuje w odpowiedzi, nie może ocenić recenzji, bo nie ma wglądu w mój dorobek...:)
Gdzieś już to czytałam...
No tak! Przecież to są fragmenty z recenzji! Komisja Habilitacyjna PRZEKOPIOWAŁA najbardziej negatywne fragmenty z recenzji i wkleiła je do Uchwały.
W pewnym momencie Uchwała się urywa i zaczyna się kolejny, niezwiązany z wcześniejszym fragment.
Fakt jest jeden. Nikt Uchwały przed publikacją nie przeczytał. Nawet nie rzucił na nią okiem.
Uchwała KH
Uchwała Rady Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK w Toruniu to PRZEKOPIOWANA Uchwała KH. Czy tak się to robi w nauce?
I co na to przewodniczący Komisji Habilitacyjnej prof. Andrzej Radziewicz-Winnicki?
A może chociaż sekretarz prof. Jarosław Michalski powinien przeczytać zanim dał do podpisu Komisji Habilitacyjnej?
5 I 2016 r. – publikuję pierwszą „superrecenzję” (terminologia za prof. A. Nalaskowskim) – prof. Wiesława Theissa (UW), dotyczącą odwołania w moim postępowaniu habilitacyjnym.
Pan prof. W. Theiss jest kolejnym pedagogiem (po prof. A. Nalaskowskim), który twierdzi, że jestem bezczelna i impertynencka. Swoimi odpowiedziami na recenzje habilitacyjne (które wysłałam wraz z odwołaniem) podjęłam „próbę recenzowania swoich recenzentów”.
Jak pisze dalej pan prof. W. Theiss, „wszystko to – dodajmy na marginesie – formułowane jest w języku pseudoformalnym, niepozbawionym przy tym tupetu czy wręcz arogancji”.
Ponadto pan prof. W. Theiss zauważa, „iż „Odpowiedzi na recenzje” dr J. Gruby naruszają dobro publiczne (powaga uniwersytetu) oraz dobro indywidualne recenzentów i innych członków Komisji habilitacyjnej”.
Myślę, że każdy, kto choćby „rzucił okiem” na odpowiedzi na recenzje, odniósł wrażenie, że pisząc te dokumenty, nie ośmieliłabym się wzroku podnieść na moich recenzentów…
Niestety, według pana prof. W. Theissa już za samo myślenie inaczej niż recenzenci powinnam być spalona na stosie:)
Jednakowoż bardzo ubolewam, że pan prof. W. Theiss nie zerknął na odpowiedzi, gdyż uniknąłby wielu niepotrzebnych błędów czy – cytując pana prof. W. Theissa – „omyłek pisarskich”, które popełnił, pisząc „superrecenzję”.
Przejrzałam po raz kolejny Ustawę. W którym miejscu jest napisane, że nie można odnosić się do recenzji?
opinia prof. W. Theissa
moja odpowiedź na opinię prof. W. Theissa
Muszę dodać, że żałuję, iż na matóże z języka polskiego nie popełniłam takich oczywistych „pomyłek pisarskich” polegających m.in. na nieznajomości zasad ortografii języka ojczystego, myleniu nazwisk poetów i pisarzy oraz tytułów ich dzieł. Gdybym tak napisała wuwczas np. o Rzeromskim i jego „Pracach syzyfa w czasie pszedwiośnia”, to dostała bym ocenę niedostateczną i rzyła bym do dziś w słotkiej nieświadomości, jak wygląda żetelna praca polskich pedagogów, recenzentów i "superrecenzentów"...
12 I 2016 r. - publikuję drugą "superrecenzję" - prof. Iwony Chrzanowskiej (UAM), dotyczącą odwołania w moim postępowaniu habilitacyjnym.
Opinia napisana przez panią prof. Iwonę Chrzanowską robi wrażenie z dwóch powodów. Po pierwsze, jest opinią pozytywną, z pozytywnymi konkluzjami i negatywnymi konsekwencjami. Po drugie, pani prof. I. Chrzanowska dokładnie przeanalizowała dokumenty!
W swojej opinii pani profesor zgadza się (w większości) z przytoczonymi przeze mnie w odwołaniu do CK zarzutami. Mało tego, formułuje jeszcze jeden dodatkowy (dotyczący głosowania), o którym nie wspomniałam w odwołaniu! Dziękuję za ten ważki, dodatkowy argument :)
W odniesieniu do recenzentów pani prof. I. Chrzanowska twierdzi, że zarówno prof. G. Dryżałowska, jak i prof. J. Błeszyński „posiadają tytuł zawodowy magistra w zakresie pedagogiki, specjalność nauczanie początkowe” (s. 6).
Wygląda na to, że mój dorobek habilitacyjny oceniało dwóch magistrów! Zatem po co ten cały awans i tytuł naukowy, skoro wystarczy tytuł zawodowy?
Do wszystkich zawartych w opinii uwag odnosiłam się już szczegółowo i wielokrotnie, więc nie będę się powtarzać. Ponadto pani profesor odnosi się literalnie do mojego odwołania złożonego do Centralnej Komisji.
opinia prof. I. Chrzanowskiej
moja odpowiedź na opinię zawarta w odwołaniu do CK
Tylko dlaczego - po przeczytaniu opinii pani prof. I. Chrzanowskiej - mam wrażenie, że łamanie prawa w nauce jest lekceważone, o czym świadczą m.in. wielokrotnie powtarzane stwierdzenia, że wszystkie nieprawidłowości popełniane przez Komisję Habilitacyjną są drobnymi uchybieniami i pomyłkami lub omyłkami pisarskimi.
Zastanawiam się też, czy przypadkiem w formułowaniu swojej opinii pani profesor, która nie jest prawnikiem, nie przekroczyła swoich uprawnień dotyczących oceny powagi uchybień formalnych?
A tak na marginesie chciałabym zauważyć, że „superrecenzentka” pani prof. Iwona Chrzanowska jest przełożoną dr hab. Beaty Jachimczak, która była członkiem mojej Komisji Habilitacyjnej.
Podobnie jak "superrecenzent" prof. Wiesław Theiss jest/był przełożonym prof. Grażyny Dryżałowskiej - mojej recenzentki.
Czyli "superrecenzenci" oceniali swoich podwładnych...
"Ocena", "opinie" i "opinia wstępna"
19 I 2016 r. - publikuję "ocenę" prof. Bronisława Siemienieckiego (UMK), członka mojej Komisji Habilitacyjnej.
Już się pogubiłam... Czy członkowie Komisji Habilitacyjną zobowiązani są napisać "ocenę" (jak prof. B. Siemieniecki), "opinię" (jak prof. Jachimczak i prof. Michalski), "opinię wstępną" (jak prof. A. Radziewicz-Winnicki), czy może wszystko są to "recenzje" (według terminologii prof. A. Nalaskowskiego)?
Nawiasem mówiąc, w którym miejscu Ustawa zobowiązuje do tworzenia tych dokumentów?
Analizując „ocenę” mojego dorobku habilitacyjnego, napisaną przez pana prof. Bronisława Siemienieckiego, na pierwszym miejscu jawi się rażąca nierzetelność dotycząca braku oceny głównego osiągnięcia naukowego pt. „Portal polskiej fonetyki….” - www.fonem.eu
Ponadto, już w punkcie 1. pan profesor (podobnie jak pozostali członkowie mojej Komisji Habilitacyjnej) dyskredytuje osiągnięcia opracowane dla potrzeb praktyki pedagogicznej. To jest irytujące! Czemu więc służą nauki pedagogiczne, jeśli nie praktyce?
Tymczasem sam pan profesor należy do szerokiego grona osób wykorzystujących dorobek praktyczny (opracowany przez inne osoby) do pomnażania swojego dorobku naukowego. Czyżby w opisywaniu programów komputerowych pan profesor szukał inspiracji do nowych teorii naukowych? Niezbitym dowodem takiego działania są wybrane publikacje pana profesora, np. Siemieniecki 1996.
Przerażający jest też fakt, że pedagog, pan prof. B. Siemieniecki, opisując programy komputerowe, do kategorii gier edukacyjnych (Siemieniecki 1997) zalicza jedną z najbardziej „krwawych” gier DOOM. Czyżby pan profesor nie znał opisywanych przez siebie programów?
W punkcie 5. pan profesor myli ćwiczenia z próbami diagnostycznymi. „Omyłka pisarska”?
"ocena" prof. B. Siemienieckiego
Na zakończenie pragnę dodać, że szumnie zapowiadane przez pana prof. B. Siemienieckiego już w 2002 r. opracowanie portalu edukacyjnego spełzło na niczym. Jak widać, do dzisiaj strona jest….
31 I 2016 r. - publikuję "opinię" prof. Beaty Jachimczak (UAM), członkini mojej Komisji Habilitacyjnej.
Pani dr hab. Beata Jachimczak (UAM) jest pedagogiem wczesnoszkolnym i pedagogiem specjalnym. Jest bliską koleżanką prof. Iwony Chrzanowskiej – „superrecenzentki” w moim postępowaniu habilitacyjnym. Obie panie zgodnie pracują na Wydziale Studiów Edukacyjnych UAM w pokoju 112.
Opinia napisana przez panią profesor, nie wnosi żadnych nowych informacji, poza wcześniej już komentowanymi. Podobnie jak pozostali członkowie pani profesor będąc zaciekłym badaczem, bardzo krytycznie podchodzi do wnoszenia naukowego wkładu do praktyki pisząc: „…Jej doświadczanie badawcze i działanie na rzecz praktyki pedagogicznej miały wpływ na formowanie się sylwetki Habilitantki bardziej, jako nauczyciela dydaktyka niż nauczyciela akademickiego – badacza”.
Opinia sformułowana jest bardzo pobieżne, ogólnie, nie wskazuje, jakie konkretnie zarzuty pani profesor formułuje w stosunku do ocenianego dorobku naukowego. Opinia napisana przez prof. B. Jachimczak wskazuje jedynie na prezentację dorobku, jednak "bez odniesień do własnej ich interpretacji" (Jachimczak s. 2).
Pani profesor nie dostrzega również różnicy pomiędzy tworzeniem (na podstawie rzetelnych badań naukowych) testów diagnostycznych a opracowywaniem materiałów terapeutycznych pisząc, że mam: "...znaczący wkład w upowszechnianie narzędzi diagnostycznych oraz materiałów do terapii logopedycznej" (s. 3).
A stwierdzenie, że moja aktywność dotyczy pedagogiki specjalnej (s. 1), po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że wszystkie recenzje, oceny, opinie, „superrecenzje” są pracą zbiorową, a nie indywidualną oceną każdego z członków komisji mojego dorobku.
opinia prof. B. Jachimczak
Na zakończenie kolejna bardzo smutna konstatacja - pani profesor nie przejrzała "Portalu...." ani większości wysłanych do niej materiałów...
7 II 2016 r. - publikuję "opinię" ks. prof. Jarosława Michalskiego (UMK) - sekretarza mojej Komisji Habilitacyjnej.
Czytając opinię księdza profesora, uważam, że opinia dotyczy innej kobiety, która nazywa się Joanna Gruby. Ja nazywam się Joanna Gruba:)
Ksiądz profesor „sam będąc filozofem wychowania” podjął się oceny dorobku naukowego z pedagogiki wczesnoszkolnej, słuchu fonemowego i logopedii. No cóż, czytając dalej dokument można się dowiedzieć, że ksiądz „posiada niepodważalną reprezentację wiedzy (np. metodologia)”. Czegoś takiego jeszcze nie było!
Parafrazując księdza profesora (opinia s. 4) stwierdzam, że w opinii zauważyć można poważny problem natury etycznej, dotyczący mianowicie znamion jawnego przepisywania cudzych tekstów. Autor opinii w wielu fragmentach powtarza znaczne fragmenty lub nawet całość opinii wcześniej publikowanych, nie informując o takim zabiegu, np. punkt 1 i 2 konkluzji przepisany z opinii Szczepankowskiego, (s. 10), punkt 5 konkluzji przepisany z opinii Dryżałowskiej (s. 9).
W świetle doniesień mediów o autorze tej opinii zadziwia mnie operowanie przez niego słowem ETYKA. I śmieszno, i straszno!
Ksiądz Boga się nie boi…
Ponadto w opinii można przeczytać, że "nie markuje tym samym jasno projektu własnego badania w jej kontekście" (s. 3). To chyba dobrze, bo "markuje" (czyli udaje) najwyraźniej kto inny w tej "opinii" i w ogóle w tym postępowaniu...
I tylko we fragmencie opinii (s. 4): „…bowiem teoria, badanie i jego analiza lokuje się w mojej ocenie po stronie raczej romantycznego realizmu naiwnego, niźli realizmu krytycznego, który umożliwia tworzenie wiedzy w miarę „obiektywnej” i, co najważniejsze, umożliwia też przekroczenie ograniczeń epistemologicznych pozytywizmu…” wychodzi filozoficzna natura księdza.
No cóż, miło być zaliczonym do "romantycznego realizmu naiwnego" - heurystyczne umiejętności piszącego filozofa (chyba jednak minionej epoki) mogłyby odkryć we mnie jeszcze jakieś marksistowsko-leninowskie podstawy samoświadomości godne uwagi czujnego rewolucyjnego sumienia zdrowego proletariatu :)
Ksiądz profesor nie pozwala mi zapomnieć, że mój dorobek recenzowali „znamienici recenzenci”, „wybitni specjaliści”, „recenzenci-specjaliści”, „recenzenci profesorowie specjaliści” z pedagogiki specjalnej i pedagogiki zdrowia!
Natomiast we fragmencie "moja ocena [...] jest dyskusyjna" (s. 7) ksiądz profesor wydaje się oryginalny, a ja tę oryginalność doceniam jako gospodyni domowa - nareszcie coś na poziomie mojej epistemologicznej "samoświadomości metodologicznej".
opinia ks. prof. J. Michalskiego
Vivat Academia, vivant professores :)
14 II 2016 r. - publikuję "opinię wstępną" prof. Andrzeja Radziewicza-Winnickiego (UZG) - przewodniczącego mojej Komisji Habilitacyjnej.
Prof. zw. dr hab. Andrzej Radziewicz-Winnicki posiadł był specjalności z pedagogiki społecznej i socjologii wychowania. Jak podaje baza OPI, zatrudniony jest na Uniwersytecie Zielonogórskim i w Wyższej Szkole Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Ponadto pan profesor piastuje zaszczytne stanowisko członka Sekcji Nauk Humanistycznych CK. Można go znaleźć również wśród członków KNP PAN. Przez wiele lat był dziekanem Wydziału Pedagogiki i Psychologii na Uniwersytecie Śląskim. Bliski towarzysz mojego byłego dziekana.
Myślę, że głównym miejscem pracy pana profesora (jak można dowiedzieć się z pieczątki na „opinii wstępnej”) jest Uniwersytet Zielonogórski, znajdujący się w Katowicach przy ulicy Przepiórek 8a (czyżby filia?)
„Opinia wstępna” została sporządzona 14 stycznia 2014 r., pomiędzy Katowicami a Zieloną Górą i wypełniona jest w całości „hipotetyczną treścią” (s. 1).
„Opinia wstępna" należy do dokumentów „tajnych”, gdyż jak pisze pan profesor „nie liczne (sic!) refleksje tudzież spostrzeżenia, które niniejszym pozwalam sobie przedłożyć Komisji ds. postępowania we wszczętej procedurze, Władzom Dziekańskim, Członkom Rady Wydziału, a nade wszystko członkom Centralnej Komisji ds. stopni i tytułów […]” (s. 1). A gdzie jest tu miejsce dla osoby najbardziej zainteresowanej?
W „opinii wstępnej” pan profesor dwa razy pokreślił, „iż jako socjolog wychowania, a równocześnie pedagog społeczny – nie będąc specjalistą w zakresie pedagogiki specjalnej/pedagogiki zdrowia, wypowiadam się bardzo ogólnie […]” (s. 1), oraz „nie będąc specjalistą w zakresie […]” (s. 4).
A ja, niestety „nie będąc młodą lekarką”, nie rozumię, a nawet ciarka mię przeszła tudzież przebiegła, "czytając" o „działaniach socjomedycznych” i „wskaźnikach socjomedycznych” (s. 2). We fragmęcie tem dostrzegam niebezpieczne drendy do miękczenia, giętczenia rzeczywistości i pisania o niczem, co jest istotne w ocenie dorobku habilitacyjnego.
Myślę, że pan profesor „nie będąc specjalistą” bardzo słusznie nie dopuścił mnie do kolokwium habilitacyjnego (s. 4).
Czytając „opinię wstępną” profesora A. Radziewicza-Winnickego, nareszcie dowiedziałam się, skąd wzięła się moja zagadkowa i tyle razy powtarzana w różnych dokumentach „reprezentowana samoświadomość metodologiczna” (s. 4) (cokolwiek to znaczy). W odtajnianych resortowych dokumentach można przeczytać o samoświadomości partyjnej - też metodologicznej :)
Niezwykle przykre jest, że przewodniczący Komisji Habilitacyjnej (podobnie jak inni członkowie) nie doczytał informacji na temat drugiego osiągnięcia podanego jako osiągnięcie główne - „Portalu polskiej fonetyki stosowanej…”, a hipotetycznej ocenie poddał jedynie „rozprawę habilitacyjną”.
"opinia wstępna" prof. A. Radziewicza-Winnickiego
Swoją drogą pokusiłam się o wyszukanie, jakie zadanie w KH ma jej przewodniczący. Jedno pytanie do wujka Google i w pierwszym odnośniku znalazła się strona CK oraz zamieszczony na niej komunikat nr 2/2012 – punkty 9, 10, 11, 12.
Ja tego nie muszę wiedzieć, ale przewodniczący Komisji Habilitacyjnej, członek CK, członek PAN, profesor zwyczajny - TAK!
Prominęt powinien promnieniować. Szczególnie wiedzom!
No i oczekuję „opinii końcowej”.