Source: https://watchtower.org.pl/forum/topic/260-prawo-i-medycyna-artykuly/
Timestamp: 2019-07-16 14:01:52
Legal References Found: art. 35
 art. 15
 art. 35
 art. 34
 art. 33
 art. 4
 art. 5

Document Content:
"Prawo i Medycyna" (artykuły) - Świadkowie Jehowy i prawo - Forum Watchtower
"Prawo i Medycyna" (artykuły)
Started by jb, 2004-01-11, 20:04
Napisano 2004-01-11, godz. 20:04
Specyfika stanowiska świadków Jehowy w kwestii akceptowanych przez nich metod leczniczych wywołuje wiele dylematów etycznych oraz prawnych. Problemy te automatycznie stają się udziałem lekarzy, których są oni pacjentami.
Osoby zainteresowane tym zagadnieniem zachęcam do zapoznania się z artykułami, do których linki podaję niżej:
Prof. dr hab. Prawa Mirosław Nesterowicz
Wyrok Cour Administrative d'Appel de Paris z 9. 06. 1998 (D. 1999. J. 277)
http://czytelnia.esc...2000/01/16.html
Artykuł stanowi rozbudowany komentarz do orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Paryżu, oddalającego powództwo pacjentki -świadka Jehowy, domagającej się odszkodowania w związku z zastosowaniem przez lekarzy transfuzji krwi podczas przeprowadzonej u niej operacji.
Obecnie artykuł jest dostępny tutaj: link
Dr prawa Krzysztof Poklewski-Koziełł
Lekarz wobec oświadczeń woli pacjenta antycypującego swój stan terminalny (na tle rozwiązań przyjętych w Szwajcarii)
http://czytelnia.esc...2001/01/05.html
Oświadczenie "Żadnej krwi" swoistym odpowiednikiem instytucji prawnej tzw. "Testamentu życia" ("living will", "advanced directives","testament de vie", "testament biologique", "Lebenstestament","Patientenverfügung").
"Testament życia" jest rozwiązaniem przyjętym w wielu krajach Europy oraz na terenie Stanów Zjednoczonych.
Jest to rodzaj oświadczenia woli, zawierającego dyrektywy co do metod leczenia i postępowania w przypadku określonych (a mogących mieć miejsce w przyszłości) sytuacji, w których pacjent nie będzie w stanie zwerbalizować swoich życzeń i decyzji związanych z taką, czy inną kwestią.
Prof. dr hab. n. prawn. Andrzej Zoll
Granice legalności zabiegu medycznego
http://czytelnia.esc...2002/ws/03.html
http://www.lexmed.pl...pim_spec_03.htm
Ochrona życia i zdrowia w opozycji wobec prawa pacjenta do samostanowienia.
Kilka informacji o regulacjach prawnych związanych z tą problematyką -w tym także ujęcie przykładowej sytuacji mogącej dotyczyć świadków Jehowy odmawiających zgody na przetoczenie krwi.
Wskazane artykuły pochodzą z archiwum czasopisma "Prawo i Medycyna".
Uchylenie odpowiedzialności lekarza za wykonanie zabiegu leczniczego bez zgody pacjenta
http://www.adwokatur...eodp_111202.htm
Opracowanie nawiązujące między innymi do wspomnianego wyżej artykułu prof. Nesterowicza i rozpatrujące opisany w nim przypadek pod kątem polskich rozwiązań prawnych.
Użytkownik jb edytował ten post 2008-11-03, godz. 17:58
Napisano 2007-01-22, godz. 14:02
Wola pacjenta czy opinia lekarza?
W obecnym stanie prawnym nikt nie chce leczyć Świadków Jehowy - twierdzi chirurg prof. Krzysztof Bielecki
Człowieka w pełni sprawnego umysłowo nie można leczyć na siłę. Jeżeli sprzeciwia się, nie należy przetaczać mu krwi czy wykonywać operacji, nawet jeżeli spowoduje to jego śmierć. W przeciwnym razie działanie lekarza nie będzie zgodne z prawem. Można powiedzieć, że prawo jest bezduszne, bo jak lekarz, który składał przysięgę Hipokratesa, ma pozwolić, żeby ktoś umierał na własne życzenie? Niektórzy powiedzą, że jest to zgoda na eutanazję, pogwałcenie wszelkich zasad humanizmu.
Nic bardziej mylnego. Uszanowanie woli pacjenta nie ma nic wspólnego z eutanazją (lekarz nie pomaga choremu umrzeć), często jest bardziej humanitarne niż leczenie "na siłę". Niestety, instrument, jakim jest wola pacjenta, ma też swoje wady - pacjent ma mgliste pojęcie o medycynie.
Prof. Krzysztof Bielecki ma wątpliwości czy pacjent rzeczywiście może całkiem świadomie decydować o swoim leczeniu. "Tylko 30 proc. pacjentów rozumie to, co mówi do niego lekarz" - stwierdził podczas IX Forum Prawniczo-Medycznego, które odbywało się w grudniu ub.r. w Warszawie.
Takich wątpliwości nie ma za to wybitny prawnik prof. Andrzej Zoll. Uważa, że pozbawienie pacjenta prawa decydowania o sobie prowadzi do totalitaryzmu. Jego zdaniem inaczej należy postępować w przypadku dzieci. Według profesora władza rodziców, czyli prawnych opiekunów dziecka nie sięga aż tak daleko, żeby decydować o życiu lub śmierci ich podopiecznego. Co w przypadku dzieci może zrobić lekarz, który słyszy od rodziców, że nie zgadzają się na zabieg ratujący życie? Może wystąpić do sądu opiekuńczego o zgodę. W ten sposób postąpił prof. Tadeusz Szreter z Centrum Zdrowia Dziecka.
Podczas Forum stwierdził, że zrobił to tylko raz. Wystąpił do sądu o zgodę na przetoczenie krwi noworodkowi, którego rodzice byli Świadkami Jehowy i nie zgadzali się na ten zabieg ze względu na swój światopogląd. Profesor przetoczył krew i uratował dziecku życie. Postąpił szlachetnie. Problem pojawił się później. Rodzice nie odebrali dziecka ze szpitala. Prof. Szreter uważa, że w każdej placówce trzeba stworzyć procedury postępowania w przypadku leczenia Świadków Jehowy.
Jego zdaniem należy przeszkolić anestezjologów i chirurgów, a oddziały intensywnej opieki medycznej i anestezjologii muszą być informowane nawet o samym przyjęciu do placówki osób tego wyznania. Rozmowa przedoperacyjna z takim pacjentem powinna odbywać się bez udziału członków rodziny czy wspólnoty wyznaniowej, a brak akceptacji co do form leczenia musi być sporządzony na piśmie i podpisany przez leczonego. Zdaniem profesora leczenie operacyjne Świadków Jehowy jest możliwe z zachowaniem zasad przez nich wyznawanych. Jednak, żeby móc je stosować, lekarz musi być przeszkolony i posiadać odpowiedni sprzęt. Jeżeli te wymagania nie są spełnione, to trzeba pacjenta odesłać do odpowiedniego ośrodka, który jest w stanie sprostać takim wymaganiom. Anestezjolog zawsze może odmówić leczenia, trzeba wtedy skierować pacjenta do innego specjalisty.
Prof. Krzysztof Bielecki stwierdził podczas obrad Forum, że w obecnym stanie prawnym nikt nie chce leczyć Świadków Jehowy.
Problem ten ujawnił się po wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 października 2005 r. w sprawie transfuzji krwi u nieprzytomnego Świadka Jehowy.
Zdaniem prof. Zolla Sąd Najwyższy stanął przed trudnym zadaniem określenia, co jest ważniejsze: wola pacjenta czy opinia lekarza, w kwestii tego, co dla pacjenta jest najlepsze. Sprawa miała następujący przebieg: w wypadku komunikacyjnym zginął mąż, żona nieprzytomna została odwieziona do szpitala, była konieczna transfuzja krwi. Lekarze znaleźli przy pacjentce oświadczenie, że nie zgadza się na przetoczenie krwi, prosi o alternatywne metody leczenia. Lekarze chcąc ratować życie kobiety, wystąpili do Sądu Rejonowego o zgodę na transfuzję. Sąd Rejonowy stanął na stanowisku, że życie jest ważniejsze niż światopogląd i wydał taką zgodę. Terapia okazała się skuteczna, pacjentka została wyleczona. Kobieta złożyła apelację od wyroku Sądu Rejonowego. Sąd Okręgowy uchylił orzeczenie niższej instancji, ale umorzył sprawę, ponieważ problem przestał być aktualny, pacjentka nie potrzebowała już transfuzji. Wówczas pacjentka złożyła kasację do Sądu Najwyższego, który uchylił wyrok Sądu Okręgowego. Zdaniem prof. Zolla stanowisko Sądu Rejonowego, który zezwolił na transfuzję, było nieuprawnione. Jednak lekarz działał na podstawie orzeczenia sądu, dlatego trudno w tym przypadku dopatrywać się jego winy. Placówka może jednak odpowiadać za przeprowadzenie transfuzji na drodze cywilnej.
Istnieje jeszcze jeden aspekt tej sprawy dotyczący oświadczenia woli. Bohaterka opisanej historii spisała oświadczenie woli pół roku przed wypadkiem. Prawnicy nie są do końca zgodni, czy jest ono ważne. Przecież przez pół roku pacjentka mogła zmienić zdanie. Mogła wycofać się z niego w chwili zagrożenia życia, a ponieważ była nieprzytomna, lekarze nie mogli zapytać o jej wolę. Profesor stoi jednak na stanowisku, że wola pacjenta jest najważniejsza, a lekarze nie stosując się do niej staliby się funkcjonariuszami państwowymi podejmującymi decyzję o życiu lub śmierci jednostki.
Podczas Forum lekarz - Świadek Jehowy zadał pytanie: czy jeżeli on swoje oświadczenie woli nosi na szyi, czyli zakłada je codziennie rano, to będzie ono uznane za aktualne. Zdaniem prof. Mariana Filara takie oświadczenie należy uznać za aktualne. Profesor podkreślał, że odmowa leczenia powinna być sporządzona na piśmie i podpisana przez chorego. Wtedy lekarz nie będzie miał (np. w razie sprawy sądowej wytoczonej przez rodzinę pacjenta) problemu z udowodnieniem, że pacjent sprzeciwiał się terapii. Jeżeli pacjent jest nieprzytomny i nie ma przy sobie żadnego oświadczenia woli, to lekarz powinien zastosować takie leczenie, które według niego jest najlepsze.
Problem braku zgody na leczenie dotyczy nie tylko Świadków Jehowy. Jest dużo bardziej powszechny. Codziennie wielu lekarzy zadaje sobie pytanie, czy reanimować schorowaną dziewięćdziesięciolatkę, pacjenta w ostatnim stadium choroby nowotworowej czy noworodka, który ma nikłe szanse na przeżycie, i to w dużym stopniu niepełnosprawności.
Wielu położników zastanawia się czy ratować matkę czy dziecko, a może zdecydować o wcześniejszym porodzie. Prof. Krzysztof Czajkowski z Kliniki Ginekologii i Położnictwa PSK nr 2 w Warszawie stwierdził podczas Forum, że dokonywanie wyboru pomiędzy życiem dziecka a życiem matki zdarza się na szczęście rzadko. Dodał, że położnicy często decydują o przedwczesnym porodzie pacjentki z zagrożoną ciążą, a przecież należy pamiętać, że to często powoduje później negatywne skutki dla matki dziecka. Bywa, że noworodek jest chory, wymaga profesjonalnej opieki. Dlatego należy bardzo ostrożnie podejmować decyzję o wcześniejszym porodzie.
Poważny problem to również terminacja ciąży ze względu na wady wrodzone płodu. Prof. Czajkowski przybliżył przypadek kobiety, która pomimo że wiedziała o tym, iż jej dziecko nie jest w stanie żyć po urodzeniu, zdecydowała się na donoszenie ciąży. Taka była jej wola. Lekarze nie sprzeciwili się. Gdyby postąpili inaczej, prawdopodobnie zostaliby bohaterami pierwszych stron gazet.
W ginekologii nie brakuje też problemów nie związanych z prowadzeniem ciąży. Prof. Czajkowski przedstawił przypadek 32-letniej pacjentki z guzem jajnika, podejrzanym onkologicznie. Kobieta nie zgodziła się na laparotomię, zażądała wykonania zabiegu metodą laparoskopową. Zrobiono zgodnie z jej życzeniem. Niestety, okazało się, że pacjentka ma nowotwór. W wyniku tak przeprowadzonego zabiegu doszło do gwałtownego rozsiewu nowotworu. Pacjentka zmarła. Profesor uważa jednak, że lekarz nie może decydować za pacjenta - "jest jego doradcą zdrowotnym, a nie właścicielem".
Czy pacjent w pełni sprawny umysłowo może decydować o swoim życiu lub śmierci?
Zdaniem Pawła Andruszkiewicza przedłużanie życia za wszelką cenę nie zawsze jest równoznaczne z dobrem pacjenta, nawet Kościół katolicki uważa, że należy łagodzić cierpienie, a nie przedłużać życia chorego za wszelką cenę. Jednak lekarze boją się odpowiedzialności karnej za niepodejmowanie resuscytacji. Zdarzało się, że pozorowano ratowanie chorego, żeby uniknąć takiej odpowiedzialności.
Zdaniem prof. Tadeusza Tołłoczki najważniejsze jest lekarskie sumienie, wyroki sądów będą się zmieniać. Uważa on, że problemy moralne wynikają często z braku pieniędzy na ochronę zdrowia.
Czy lekarz powinien postępować zgodnie ze swoim sumieniem, czy powinien brać pod uwagę wolę pacjenta? Wydaje się, że jest to spór pomiędzy prawnikami a lekarzami. Chociaż prof. Marian Filar stwierdził, że lekarz nie stoi na straży wolności, tylko na straży naszego zdrowia, a i tak w końcu stanie nad łóżkiem prawnika, to jednak lekarze coraz częściej przestają korzystać z rady swojego sumienia i zaglądają do kodeksów. Niestety, nie znajdują w nich odpowiedzi na większość swoich pytań.
źródło: Gazeta Lekarska 2007-01, link
Więcej o wspomnianym wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 października 2005 r. w sprawie transfuzji krwi u nieprzytomnego Świadka Jehowy: "sprawa Bogusławy Ł."
Napisano 2007-02-02, godz. 15:36
Prof. dr hab. Barbara Świątek
Katedra Medycyny Sądowej AM we Wrocławiu
"Wola śmierci a obowiązek ratowania życia", link link (prezentacja)
Napisano 2007-09-19, godz. 17:24
"Zakres autonomii pacjenta na przykładzie niewyrażenia zgody na zastosowanie preparatu krwi podczas ewentualnej interwencji medycznej w bliżej nieokreślonej przyszłości", link
Napisano 2007-11-14, godz. 10:28
Dylematy wokół zgody pacjenta
Ostatnia modyfikacja: 29.10.2007
Problem uzyskania przez lekarza zgody pacjenta na przeprowadzenie określonego działania diagnostycznego lub terapeutycznego pojawiał się w historii medycyny stopniowo i zależał od określonego modelu relacji lekarz-pacjent. U zarania medycyny europejskiej Hipokrates w swojej przysiędze nie poruszał w ogóle tego problemu, co wynikało z przyjęcia przez niego paternalistycznego modelu odniesienia lekarza do chorego. To lekarz posiadał wiedzę i odpowiednie kompetencje w zakresie podejmowanych działań medycznych; pacjent całkowicie oddawał się w jego ręce i często nie był informowany o stosowanych formach leczenia, a co za tym idzie, nie był pytany o zgodę na nie. Wiek XIX i XX przyniósł w tej kwestii radykalną zmianę. Wynikała ona z jednej strony z rozwoju nowych technik diagnostycznych i terapeutycznych, z drugiej zaś - z upowszechnienia się nowej koncepcji filozoficznej człowieka, w której coraz bardziej podkreślano jego wolność i całkowitą autonomię w stanowieniu o sobie i o swoim życiu. Stąd w medycynie pojawił się nowy model, w którym pacjent był już nie tyle biernym obiektem działań lekarza, ile raczej jego równorzędnym partnerem; powinien on być odpowiednio informowany o proponowanych formach terapii i wyrazić na nie zgodę albo nie. Stąd w kodeksach medycznych pojawiły się zapisy gwarantujące powyższe prawa pacjenta, co znalazło oddźwięk także w polskim Kodeksie Etyki Lekarskiej.[1] Coraz szybszy rozwój nowych form terapii, możliwość utrzymywania przy życiu pacjenta nieprzytomnego oraz pluralizm etycznych orientacji w społeczeństwie sprawiają, że zakres zgody pacjenta musi być obecnie określany coraz precyzyjniej, z uwzględnieniem nawet specyficznych przypadków jej zawieszenia. Dla zilustrowania tego posłużę się trzema przykładami.
Uzyskanie zgody pacjenta w przypadku braku przytomności
Szczególnie trudną decyzją, przed jaką staje lekarz, jest kontynuowanie działania terapeutycznego wobec pacjenta, który nie może wyrazić na to zgody, gdyż jest nieprzytomny. Dzieje się tak szczególnie podczas operacji, kiedy przebiega ona nieprzewidzianym torem. Wówczas zgoda pacjenta wyrażona ogólnie przy przyjęciu do szpitala może nie obejmować tej konkretnej sytuacji, więc lekarz staje w obliczu konieczności podjęcia natychmiastowej decyzji, choć jednocześnie jest świadom, że być może nie zgadzałaby się ona z życzeniem operowanego. Taką sytuację - na szczęście - przewiduje Ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty w art. 35: "Jeżeli w trakcie wykonywania zabiegu operacyjnego albo stosowania metody leczniczej lub diagnostycznej wystąpią okoliczności, których nieuwzględnienie groziłoby pacjentowi niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkim uszkodzeniem ciała lub ciężkim rozstrojem zdrowia, a nie ma możliwości niezwłocznie uzyskać zgody pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego, lekarz ma prawo, bez uzyskania tej zgody, zmienić zakres zabiegu bądź metody leczenia lub diagnostyki w sposób umożliwiający uwzględnienie tych okoliczności. W takim przypadku lekarz ma obowiązek, o ile jest to możliwe, zasięgnąć opinii drugiego lekarza, w miarę możliwości tej samej specjalności".[2] Zatem zmiana zakresu zabiegu jest usprawiedliwiona w tym przypadku nie tylko zagrożeniem życia, ale także ciężkim uszkodzeniem ciała lub ciężkim rozstrojem zdrowia.[3] Jednakże - jak zauważa ustawa - zmiana ta musi być odnotowana w dokumentacji medycznej (art. 35, ust. 2). Wydaje się, że istotne jest tu dodatkowe zabezpieczenie gwarantowane lekarzowi przez wcześniejszy zapis ustawy, iż - kiedy od początku metoda diagnostyki lub leczenia związana jest z podwyższonym ryzykiem - powinien on uzyskać od pacjenta zgodę wyrażoną pisemnie.[4] O tym obowiązku lekarze niestety często zapominają.
W podobnie trudnej sytuacji jest lekarz w przypadku opieki nad pacjentem znajdującym się w przewlekłym stanie wegetatywnym, powstałym na przykład wskutek chwilowego niedotlenienia mózgu. Ustawa przewiduje taki przypadek i udziela lekarzowi pozwolenia na podjęcie i kontynuowanie odpowiednich świadczeń zdrowotnych, gdy nie ma on możliwości porozumienia się z przedstawicielem ustawowym lub opiekunem.[5] W takiej sytuacji swoje czynności medyczne powinien on skonsultować z innym lekarzem. W praktyce istnieje jednak wiele trudności w realizacji powyższych postulatów. Rodzina pacjenta nieprzytomnego zwykle chce także brać udział w decydowaniu o wyborze dalszego postępowania klinicznego i nieraz trudno ustalić, o ile wyraża ona rzeczywiście uprzednią wolę chorego, a o ile swoje własne życzenia. Przykładem takiego dylematu były naciski rodziny na personel medyczny opiekujący się Terri Schiavo, która przez kilkanaście lat pozostawała w stanie wegetatywnym. Z jednej strony mąż domagał się zakończenia jej życia przez zaprzestanie żywienia dojelitowego, a z drugiej - rodzice chcieli, by była ona nadal utrzymywana przy życiu i pielęgnowana. Obie strony powoływały się przy tym na wcześniejsze przekonania i oświadczenia Terri. Ostatecznie - w wyniku orzeczenia sądowego - podjęto kontrowersyjną decyzję o usunięciu zgłębnika, wskutek czego kobieta zmarła po kilkunastu dniach. Do dzisiaj casus Terri Schiavo wywołuje liczne spory w świecie bioetycznym, jak również każe się zastanowić nad tym, czy sąd jest kompetentną instancją do orzekania w skomplikowanych kwestiach etycznych z zakresu medycyny. Ponadto - odnosząc problem do naszego polskiego podwórka - dotyka on palącej potrzeby powołania komitetów etycznych w szpitalach, które odciążyłyby lekarzy od podejmowania podobnych trudnych decyzji. Komitety takie, złożone z osób kompetentnych (lekarz, prawnik, etyk, kapelan szpitalny), rozpatrywałyby szczegółowo wszystkie trudne do oceny przypadki, biorąc na siebie odpowiedzialność za podejmowane decyzje.
Problem niewyrażenia zgody na transfuzję krwi z przyczyn religijnych
Kilkanaście lat temu, mieszkając w małym mieście, byłem mimowolnym świadkiem wydarzenia, które wstrząsnęło wszystkimi jego mieszkańcami. Pewien chłopiec w wieku 17 lat uległ ciężkiemu wypadkowi samochodowemu i jedynym ratunkiem był dla niego zabieg operacyjny połączony z transfuzją krwi. Rodzice jednak nie wyrazili na nią zgody, dlatego że był on świadkiem Jehowy. Powołując się na niektóre cytaty z Pisma św.[6] twierdzili, że krew jest siedliskiem duszy i życia, zatem jej przetaczanie lub stosowanie preparatów krwiopochodnych jest niemożliwe do etycznego zaakceptowania. Sytuacja była o tyle skomplikowana, że dla osób w wieku 16-18 lat zgoda na określony zabieg ma być wyrażona przez obie strony - zarówno przez rodziców (opiekunów), jak i przez samego zainteresowanego. Chory był wszak nieprzytomny i nie mógł wyrazić swojej woli. W końcu - w tym konkretnym przypadku - sąd zawiesił prawa rodziców i nakazał podjęcie zabiegu operacyjnego. Jednakże decyzja ta została podjęta zbyt późno i młody człowiek zmarł.
Opisana sytuacja ukazuje ponownie konieczność istnienia komitetów etycznych w szpitalach, które działałyby o wiele szybciej i wydawałyby najbardziej kompetentne decyzje. Ale również na nowo przywołuje problem, kto, jak i kiedy ma wyrażać zgodę w podobnych przypadkach. Wydaje się, że istnieją takie sytuacje, w których nie można dać odpowiedzi jednoznacznej; każdy przypadek wymaga osobnej analizy. Jak zauważa autor "Etyki lekarskiej" T. Brzeziński, "rodzic, przedstawiciel ustawowy, ma prawo decydowania za nieletniego w jego interesie. Nie może [jednak] bezkarnie podejmować decyzji, które godzą w dobro nieletniego".[7]
Lecz "prawo pacjenta do decydowania o sobie sięga także tych decyzji, które w konsekwencji mogą być dlań niekorzystne. Lekarz ma prawo do perswazji, ale nie ma prawa naruszać czyjejś woli".[8] A jaka była wola tamtego chłopca? Czy rzeczywiście chciałby pozostać on wierny swojej tradycji religijnej, czy też - w niebezpieczeństwie utraty życia - prosiłby o przetoczenie krwi? Istnieją dziś w medycynie sytuacje, których jednoznaczne rozwiązanie jest niezmiernie trudne, a czasem wręcz niemożliwe. I ktoś (w tamtym przypadku rodzice młodego człowieka) muszą ponieść odpowiedzialność wraz z całym jej ciężarem za podjęcie dramatycznej decyzji.
Problem tzw. zgody domniemanej dawcy narządów
Rozwój transplantologii, zwłaszcza dotyczący narządów nieparzystych, takich jak serce, wątroba czy trzustka, spowodował pojawienie się bardzo poważnego dylematu etycznego uzyskania zgody dawcy narządów. Zgoda ta musi być bowiem wyrażona uprzednio, gdyż z chwilą pobierania narządów ich dawca znajduje się w stanie śmierci mózgowej. Problem ten został rozwiązany na rozmaite sposoby w różnych krajach. W Polsce w roku 1995 Sejm przyjął Ustawę o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów (Dz.U. Nr 138, poz. 682), według której komórki, tkanki i narządy mogą być pobierane ze zwłok ludzkich w celu przeszczepienia, jeżeli osoba zmarła nie wyraziła za życia sprzeciwu. Sprzeciw może być wyrażony w formie wpisu w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów, oświadczenia pisemnego zaopatrzonego we własnoręczny podpis lub oświadczenia ustnego złożonego w obecności co najmniej 2 świadków w chwili przyjęcia do szpitala lub w czasie pobytu w szpitalu.[9] Ustawa, która miała na celu zwiększenie możliwości przeszczepiania narządów, w rzeczywistości przyczyniła się do poważnej niemocy medycyny transplantacyjnej i wzrostu obaw lekarzy przed pobieraniem narządów. Spowodowane to było niejednokrotnie reakcją rodziny, która oświadczała, że zmarły nie wyrażał za życia zgody na pobranie narządów, a ustalenie, czy rzeczywiście taka była jego wola, było niemożliwe. Przełożyło się to na stosunkowo małą liczbę zabiegów transplantacji wykonywanych w Polsce w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Warto więc się zastanowić, czy nie należałoby postulować w polskim ustawodawstwie zmiany formy wyrażenia zgody na zgodę wyraźną,[10] jak to jest w Anglii, Holandii czy Danii. Praktyka niektórych krajów pokazuje, że bardzo prostą formą wyrażenia tego typu zgody jest wypełnienie raz w życiu formularza, znajdującego się w każdym urzędzie pocztowym, a następnie bezpłatne przesłanie go do centralnego rejestru dawców. W ten sposób lekarz ma od razu pewność, czy zmarły rzeczywiście się zgadzał na pobranie swoich narządów, i jest wolny od ingerencji rodziny w tej kwestii. Ponadto już sam fakt umieszczenia formularzy w urzędach pocztowych (poparty oczywiście dobrym poinformowaniem wszystkich obywateli) powoduje wzrost świadomości i postaw protransplantacyjnych. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że także Kościół katolicki opowiedział się za taką wyraźną formą zgody dawcy, co zostało ujęte w punkcie 2296 Katechizmu Kościoła Katolickiego (cz. III, rozdz. 2. "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego") w następujących słowach: "Oddawanie narządów po śmierci jest czynem szlachetnym i godnym pochwały; należy do niego zachęcać, ponieważ jest przejawem wielkodusznej solidarności. Moralnie nie do przyjęcia jest pobranie narządów, jeśli dawca lub jego bliscy, mający do tego prawo, nie udzielają na to wyraźnej zgody".
Podsumowując powyższe rozważania, nietrudno zauważyć, że problematyka moralna zgody pacjenta staje się jednym z najważniejszych i zarazem najtrudniejszych zagadnień etyki medycznej. Przytoczone wyżej przykłady ukazują, że jest to związane z coraz częstszymi działaniami medycznymi na pacjencie nieprzytomnym (operacje, przedłużone utrzymywanie pacjenta w stanie wegetatywnym), z pluralizmem postaw moralnych i religijnych (np. transfuzja krwi u świadków Jehowy), jak również z rozwojem nowych technik medycznych (np. transplantacji). Sposób i moment udzielenia zgody jest trudny do sprecyzowania i nieraz lekarz jest zdany na własny osąd w tej kwestii, co powoduje jego zrozumiały lęk przed dalszymi konsekwencjami podejmowanych decyzji. Dlatego bardzo istotny jest z jego strony dokładny wywiad przeprowadzony z chorym przed podjęciem konkretnych działań, szczególnie uzyskiwanie zgody wyraźnej, najlepiej w formie pisemnej. Wszystkimi zaś trudnymi do rozstrzygnięcia przypadkami powinny się zajmować komisje etyczne w szpitalach.
1. Kodeks Etyki Lekarskiej, art. 15:
"1. Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga zgody pacjenta. Jeżeli pacjent nie jest zdolny do świadomego wyrażenia zgody, powinien ją wyrazić jego przedstawiciel ustawowy lub osoba faktycznie opiekująca się pacjentem.
5. W razie nieuzyskania zgody na proponowane postępowanie lekarz powinien nadal, w miarę możliwości, otaczać pacjenta opieką lekarską."
2. Ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Tekst jednolity Dz.U. z dnia 2 listopada 2005 r. Nr 226, poz. 1943 ze zm., art. 35)
3. Szerzej na ten temat por. T. Brzeziński: Etyka lekarska. Warszawa, PZWL, 2002: 108
4. "Lekarz może wykonać zabieg operacyjny albo zastosować metodę leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko dla pacjenta po uzyskaniu jego pisemnej zgody." (zob. art. 34 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty)
5. "1. Badanie lub udzielenie pacjentowi innego świadczenia zdrowotnego bez jego zgody jest dopuszczalne, jeżeli wymaga on niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze względu na stan zdrowia lub wiek nie może wyrazić zgody i nie ma możliwości porozumienia się z jego przedstawicielem ustawowym lub opiekunem faktycznym.
3. Okoliczności, o których mowa w ust. 1 i 2, lekarz odnotowuje w dokumentacji medycznej pacjenta." (zob. art. 33 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty)
6. "Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko. Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia" (Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu: w przekładzie z języków oryginalnych. Wyd. 3. Poznań-Warszawa, Pallotinum, 1980, Rdz 9,3-4).
"Jeżeli kto z domu Izraela albo spośród przybyszów, którzy osiedlili się między nimi, będzie spożywał jakąkolwiek krew, zwrócę oblicze moje przeciwko temu człowiekowi spożywającemu krew i wyłączę go spośród jego ludu. Bo życie ciała jest we krwi, a Ja dopuściłem ją dla was [tylko] na ołtarzu, aby dokonywała przebłagania za wasze życie, ponieważ krew jest przebłaganiem za życie" (Tamże: Kpł 17,10-11).
7. Por. T. Brzeziński: Etyka lekarska, dz. cyt.: 111
8. Tamże: 112
9. Ustawa z dnia 26 października 1995 r. o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów (Dz.U. Nr 138, poz. 682), art. 4 i 5
10. Warto zauważyć, że 1 stycznia 2006 roku weszła w życie nowa ustawa transplantacyjna O pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów (Dz.U. Nr 169, poz. 1411), która jednak w kwestii formy wyrażenia zgody pozostała niezmieniona, ponownie sankcjonując zgodę domniemaną (zapisy zostały jedynie przesunięte do art. 5 i 6).
źródło: Medycyna Praktyczna - portal dla lekarzy, link1, link2
Napisano 2007-11-18, godz. 18:00
jak ma zachować się lekarz w razie znalezienia przy pacjencie kartki o treści: żadnej transfuzji
Poruszona w temacie sprawa może wydawać się niejednoznaczna, gdyż obowiązujące w Polsce przepisy nie dotyczą bezpośrednio oświadczeń określających wolę pacjenta w odniesieniu do wydarzeń, które mogą dopiero nastąpić. Takie regulacje istnieją już w wielu innych krajach np. Patientenverfügung w Niemczech, testament de vie w Belgii, living will lub advance directive w USA, i pozwalają pacjentom na składanie takich oświadczeń.
Zasada podmiotowości pacjenta oznacza, że pacjent ma prawo do wyrażania zgody (lub do odmówienia zgody) na udzielenie określonych świadczeń zdrowotnych, po uzyskaniu odpowiedniej informacji (art. 19 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 19 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej). W praktyce jednak zdarza się, że lekarze stają przed pytaniem, co zrobić, gdy pacjent nie jest w stanie świadomie wyrazić zgody na leczenie (np. z powodu utraty przytomności), a znaleziono przy nim oświadczenie o zakazie prowadzenia określonych czynności lub zabiegów medycznych. Przykładem tego rodzaju oświadczeń może być to noszone często przez świadków Jehowy dotyczące zakazu transfuzji krwi i materiału krwiopochodnego.
Działając zgodnie z zasadą, że dobro pacjenta jest najwyższym prawem (art. 2 ust. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej) oraz zgodnie z nakazem zawartym w ustawie z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (art. 30), lekarz powinien dążyć do ratowania życia pacjenta.
Jak wynika z powyższego pojawia się tutaj konflikt dwóch zasad, z jednej strony zasady podmiotowości pacjenta, z drugiej zaś zasady (nakazu) ratowania życia i zdrowia pacjenta.
Odpowiadając na postawione w tytule pytanie należy stwierdzić, że - gdy lekarz znajdzie takie oświadczenie - powinien podjąć następujące kroki: po pierwsze, musi sprawdzić tożsamość osoby, która złożyła oświadczenie woli i tożsamość osoby, przy której je znaleziono. Jeżeli nie da się ustalić tożsamości osoby, przy której znaleziono oświadczenie, zakłada się wtedy, że jest to oświadczenie tej osoby, przy której je znaleziono; po drugie musi sprawdzić treść złożonego oświadczenia, gdyż jest ono ważne, jeżeli jego treść nie pozostawia wątpliwości (np. żadnej transfuzji - jest to oświadczenie ważne, bo nie ma wątpliwości, że jego autor nie życzył sobie transfuzji); po trzecie musi sprawdzić, czy oświadczenie jest podpisane. Oświadczenie nie podpisane może być uznane za nieważne. Warto podkreślić, że nie ma obowiązku wskazania w oświadczeniu daty ani miejsca jego złożenia, gdyż zgodnie z ogólnymi regulacjami Kodeksu cywilnego oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią (art. 61). Będzie ono zatem złożone z chwilą, gdy lekarz je znalazł.
Powyższy pogląd podzielił Sąd Najwyższy (w postanowieniu sygn. akt III CK 155/05), wydający wyrok w następującej sytuacji: przy poszkodowanej w wypadku samochodowym kobiecie znaleziono pisemne oświadczenie zatytułowane "Oświadczenie dla służby zdrowia - żadnej krwi". Z oświadczenia tego wynikało, że "bez względu na okoliczności" pacjentka nie chce żadnej formy transfuzji krwi, nawet gdyby była ona konieczna do ratowania jej zdrowia lub życia. Autorka tego oświadczenia zastrzegła, że wyraża zgodę na podanie środków niekrwiopochodnych oraz zastosowanie innych metod leczenia alternatywnego "bez podawania krwi". Powstały na skutek urazów stan pacjentki wymagał przetoczenia krwi i preparatów krwiopochodnych, zaś ich nie podanie oznaczałoby śmierć pacjentki. Lekarz, który miał rozstrzygnąć tę sprawę, zwrócił się do sądu opiekuńczego o zgodę na przetoczenie krwi i ją uzyskał. Gdy pacjentka wyzdrowiała po operacji złożyła pozew do sądu o wykonanie bezprawnego (wbrew jej jasno oświadczonej woli) zabiegu i odszkodowanie. Sprawę tę wygrała.
Rozpatrując tę sprawę Sąd Najwyższy stwierdził, że „należy przyjąć, że brak zgody pacjenta na określony zabieg (rodzaj zabiegów) jest dla lekarza wiążący i znosi odpowiedzialność karną lub cywilną, natomiast w wypadku wykonania zabiegu (bez zgody lub wbrew woli pacjenta - przyp. R.T.) - delegalizuje go (...) w konsekwencji należy wyrazić pogląd, że oświadczenie pacjenta wyrażone na wypadek utraty przytomności, określające wolę dotyczącą postępowania lekarza w stosunku do niego w sytuacjach leczniczych, które mogą zaistnieć w przyszłości, jest dla lekarza - jeżeli zostało złożone w sposób wyraźny, jednoznaczny i nie budzi innych wątpliwości - wiążące".
Z tego wyroku Sądu Najwyższego wynika, że pisemne oświadczenie pacjenta należy traktować na równi z wyrażonym lekarzowi osobiście, o ile jest jednoznaczne i jego treść nie budzi wątpliwości.
źródło: prawomedyczne.com
Napisano 2007-11-18, godz. 20:20
"Z tego wyroku Sądu Najwyższego wynika, że pisemne oświadczenie pacjenta należy traktować na równi z wyrażonym lekarzowi osobiście, o ile jest jednoznaczne i jego treść nie budzi wątpliwości. "
to samobójcy którzy napisali listy pożegnalne i zostali odratowani też powinni pozwać lekarzy do sądu.
Napisano 2008-02-03, godz. 19:24
Zgoda Świadków Jehowy na leczenie preparatami krwi – aspekty prawne i etyczne (pdf): link
Napisano 2008-08-13, godz. 02:05
Rafał Patryn, Jarosław Sak, Paweł Kiciński, Beata Kołodziejczyk
Etyczne i medyczne aspekty stosowania preparatów krwi u Świadków Jehowy: link, pdf
Napisano 2008-09-06, godz. 20:32
Prawne aspekty oświadczeń składanych przez Świadków Jehowy na wypadek utraty przytomności (pdf): link
Napisano 2008-11-01, godz. 15:37
Działanie lekarza bez zgody pacjenta w świetle Konwencji Bioetycznej, prawa i etyki, link
Napisano 2008-11-01, godz. 15:49
"Rodzice nie chcący się poddać leczeniu mogą stać się męczennikami, lecz nie mają takiego prawa wobec dzieci".
#13 leffe
Napisano 2009-01-27, godz. 07:12
I znów kłamstwa i ogólniki: "...nikt nie chce leczyć Świadków Jehowy..." Prof. Religa leczył w zabrzu przez wiele lat (np.)
Napisano 2009-01-27, godz. 22:00
I znów kłamstwa i ogólniki: "...nikt nie chce leczyć Świadków Jehowy..."
bo to poniekąd jest prawda. Świadek Jehowy nie wyrażający zgody na transfuzję to problem, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć czyli wysłać do szpitala o wyższej referencyjności.
Napisano 2009-01-27, godz. 22:38
A jesli kogoś przywożą z wypadku,kiedy liczy sie kazda sekunda,to tez szuka sie specjalistów od bezkrwawej operacji,czy tez zostawia delikwenta z jego idiotycznym oswiadczeniem,aby sie wykrwawił?A moze działa sie szybko,aby ratowac życie,narazajac sie póżniej na procesy o pogwałcenie praw pacjenta? No absurd goni absurd.
Napisano 2009-01-27, godz. 23:39
,czy tez zostawia delikwenta z jego idiotycznym oswiadczeniem,aby sie wykrwawił?
jakby się go zostawiało to pół biedy. Podaje mu się HAES itp cuda, krew coraz bardziej się rozrzedza, a w końcu i tak pacjent umiera i tak.
#17 Sivis Amariama
Napisano 2009-02-23, godz. 19:29
"Andrzej Zoll: Tu rzeczywiście nie chodzi o więzienie, ale o... odszkodowania. Słynne jest już orzeczenie polskiego Sądu Najwyższego, chyba sprzed dwóch lat, o przyznaniu odszkodowania kobiecie (świadkowi Jehowy) za przeprowadzenie transfuzji krwi ratującej jej życie. Ponieważ ta kobieta w chwili wypadku miała przy sobie testament życia z wyraźną niezgodą na transfuzję, szpital musi płacić odszkodowanie."
http://tygodnik.onet...,8,artykul.html
Napisano 2009-11-28, godz. 20:17
„Odpowiedzialność karna lekarza – nowe aspekty”, pdf