Source: http://olgierd.bblog.pl/tag,prywatno%C5%9B%C4%87,1473,strona,6.html
Timestamp: 2017-11-20 01:49:25
Legal References Found: art. 173
 art. 173
 art. 2
 art. 2
 art. 2
 art. 2
 art. 14
 art. 173
	art. 173

Document Content:
prywatność > lista wpisów > Lege Artis
I jeszcze parę uwag dot. "noweli ciasteczkowej"
Napisawszy co napisałem o antyciasteczkowej nowelizacji art. 173 prawa telekomunikacyjnego, która dla nas jest, naszą prywatność ma chronić i naszą ogólną lepszość codzienną -- przemyślałem temat jeszcze raz i wyszło mi, że wątpliwości można mieć nawet więcej, niż przypuszczałem -- ale niektóre chyba zaczynają się rozwiewać.
I znów będzie w punktach:
słusznie P.T. Czytelnik zwrócił mi uwagę w komentarzu, że nie powinienem pisać, że nie można ludzi straszyć, że obowiązek poinformowania użytkowników dotyczy "każdego, kto" przechowuje te maluśkie pliczki, lub uzyskuje do nich informacje -- bo wystarczy zajrzeć do art. 173 ust. 3 prawa telekomunikacyjnego, by znaleźć wyraźne wyłączenie;
a przepis ten brzmi:
2) dostarczania usługi telekomunikacyjnej lub usługi świadczonej drogą elektroniczną, żądanej przez abonenta lub użytkownika końcowego.co ma oznaczać, że informacji o ciastkach nie muszą przekazywać (i) użytkownicy przesyłający sobie nawzajem jakieś informacje przy użyciu usług telekomunikacyjnych; (ii) operatorzy telekomunikacyjni, jeśli serwowanie lub dostęp do ciastek jest technologicznie uzasadniony; (iii) usługodawcy świadczący usługę drogą elektroniczną na żądanie użytkownika;
(nb. ustawa prawo telekomunikacyjne ma to do siebie, że nie da się jej czytać bez ciągłego zaglądania do słowniczka z art. 2 PT -- tak bardzo jest nimi nafaszerowana, i tak bardzo można zabłądzić, jeśli nie rozezna się dokładnie pojęć; w powyższym przepisie o "użytkownikach przesyłających sobie jakieś informacje" mowa we frazie "transmisja komunikatu" -- por. art. 2 pkt 17 PT);
i tak jak z dwoma pierwszymi kategoriami wyłączeń nie mam najmniejszego problemu -- ustawodawca wcale słusznie wychodzi z założenia, że trudno, bym w jakiś sposób informował interlokutora, do którego napiszę coś przy pomocy jakiegoś Pidgina "kolego, jeśli mi odpowiesz, na pewno dostaniesz jakieś cookie", tak samo trudno, by jakimś cudem taki tekst walnął mi na ekran mój dostawca internetu;
to jednak nie bardzo rozumiem co przemawia za wyłączeniem "dostarczania usługi telekomunikacyjnej lub usługi świadczonej drogą elektroniczną, żądanej przez abonenta lub użytkownika końcowego"?
literalnie -- tym razem trzeba sięgnąć do art. 2 pkt 4 UoŚUDE -- oznacza to, że obowiązki okołociasteczkowe nie dotyczą usług świadczonych "bez jednoczesnej obecności stron (na odległość), poprzez przekaz danych na indywidualne żądanie usługobiorcy (...) która jest w całości nadawana, odbierana lub transmitowana za pomocą sieci telekomunikacyjnej";
w mojej ocenie usługą taką jest nie tylko kupowanie w e-sklepie (bez względu na to, czy towary mają jak najbardziej fizyczną postać rzeczy, czy też e-usługodawca przesyła e-usługobiorcy e-towar), nie tylko hosting, nie tylko wyszukiwanie w internecie, zawieranie umów via sieć, przesyłanie informacji handlowej (tej zamówionej ;-) a także dostarczania e-treści przez e-usługodawców (portale, prasa internetowa, etc.);
nie ma oczywiście świadczenia usług drogą elektroniczną bez usługodawcy (popadam w truizmy, aczkolwiek co począć, skoro bez logicznego rozkminienia tematu trudno dojść do jakichkolwiek wniosków...), a jest nim nawet osoba fizyczna, która "prowadząc, chociażby ubocznie, działalność zarobkową lub zawodową świadczy usługi drogą elektroniczną" (skoro art. 2 pkt 6 UoŚUDE nie wprowadza odpłatności usług ani nawet ich ściśle profesjonalnego charakteru jako warunku sine qua non, to jest jasne, że taką usługą jest nawet blog -- bo przecież pisząc tu te świetne rzeczy e-dostarczam e-lekturę e-ludziom;
bo jeśli nie jest blog (albo forum internetowe) e-usługą, to jego wydawca/administrator nie jest e-usługodawcą, a więc albo nie chroni go art. 14 ust. 1 UoŚUDE (albo w ogóle ma wszystko w nosie);
literalnie rzecz ujmując w art. 173 ust. 3 pkt 2 prawa telekomunikacyjnego napisali coś takiego: jeśli zaserwowanie lub sczytanie ciasteczka z urządzenia e-usługobiorcy jest wymagane przez e-usługodawcę do świadczenia tej e-usługi, to e-usługodawca nie musi udzielać użytkownikowi tych wszystkich informacji;
ustawodawca wyszedł zatem z nieco dziwnego założenia, że użytkownik zamawiający jakąś usługę świadom jest nie tylko jej celu, ale i dodatkowych "wrzutek" z nią związanych -- zatem na usługodawcy ciążyłby obowiązek wyłącznie w odniesieniu do "wgrywania" i dostępu do danych, które są "uboczne" wobec świadczonej przezeń usługi (i to pewnie miał na myśli rzecznik prasowy UKE w cytowanej w komentarzu wypowiedzi -- aczkolwiek mnie się nadal wydaje, że nieco przesolił z kwantyfikatorem).
Hmm... a może sam zaczynam odkrywać w tym sens? ;-) (Aczkolwiek lista wątpliwości nadal się nie wyczerpuje.)
Tagi prywatność,	dane osobowe,	telekomunikacja,	GIODO,	ciasteczka,	art. 173 PT
O wątpliwościach wokół... O tym skąd biorą się klauzule...