Source: http://www.aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=zycie&id=1582
Timestamp: 2020-05-29 16:42:04
Legal References Found: art. 179
 art. 58
 art. 98
 art. 58
 art.161
 art.159
 Art.179

Document Content:
Aferyprawa - Maksymiuk - Zbankrutowany poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk spędza święta wielkanocne w Afryce z uroczą posłanką Sandrą Lewandowską - tu dokumentujemy za czyje pieniądze i jakie oszustwa popełnił poseł.
Aferyprawa.com Życie Maksymiuk - Zbankrutowany poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk spędza święta wielkanocne w Afryce
AFERY PRAWA EUROFARM JANUSZ MAKSYMIUK OSZUSTWO POSŁA SAMOOBRONY AGENCJA WŁASNOŚCI ROLNEJ SKARBU PAŃSTWA Zbankrutowany poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk spędza święta wielkanocne w Afryce z uroczą posłanką Sandrą Lewandowską - tu dokumentujemy za czyje pieniądze i jakie oszustwa popełnił poseł.
Maksymiuk na plaży w Egipcie - najbliższy współpracownik Andrzeja Leppera - zrelaksowany, opala się, masuje go i smaruje olejkami w stroju topless najseksowniejsza posłanka (też z Samoobrony) Sandra Lewandowska. Parkę nakrył dziennikarz Super Expressu w kurorcie Szarm el-Szejk.
Kolorowe rafy błękitna woda, gorący piasek, dzika natura i piękna kobieta u boku. Czego może chcieć więcej wiceszef Samoobrony, który ma ogromne długi, komornika na karku i... świeży wyrok skazujący i kolejne sprawy o przestepstwa? Kilka dni po otrzymaniu 9 miesięcy więzienia w zawieszeniu, spakował walizki i wyruszył na święta wielkanocne do Afryki.
Czyim kosztem i za pomocą jakich oszust stać posła Maksymiuka na zafundowanie sobie i koleżance relaksowego pobytu w Afryce?
Z przysłanych dokumentów do redakcji AFERY PRAWA wyraźnie wynika, że tylko drogą oszustwa na firmie EuroFarm Witolda Duciewicza, małżeństwo poselskie Janusza i Elżbiety Maksymiuków na czysto "wykręciło" przynajmniej 2,5 mln złotych i tę kasę starannie starali się ukryć przed fiskusem, sejmową komisją etyki i otoczeniem.
Otóż według poselskiego oświadczenia majątkowego posła J. Maksymiuka za lata 2005 - 2006, ma tylko kilka tysięcy złotych w gotówce, dom, niecały hektar pola i kawałek lasu wart jakieś 18 tys. zł. Ponadto - jak wynika z oświadczeń - od dwóch lat nie maleje suma jego długów na kwotę aż 2, 5 mln zł?!? - zobowiązania m.in. wobec Zakładów Azotowych Puławy i Zakładów Chemicznych Police, gdy był współwłaścicielem spółki zajmującej się handlem m.in. paliwami i środkami ochrony roślin. Dziwne, że do tej pory komornik mu nie zlicytował go, co dowodzi że są ludzie ponad prawem, w dodatku stale żyjące z prawem na bakier.
Udowodnimy, że Maksymiuk skłamał w swych oświadczeniach, ponieważ na początku 2005 r. zarobił razem z byłą żoną blisko 2,5 mln zł na sprzedaży ziemi. Miesiąc wcześniej, pod koniec grudnia, Maksymiukowie za tę samą ziemię zainkasowali zaliczkę w kwocie 2,8 mln zł. W sumie dostali blisko 5,6 mln zł, co podzielili między siebie. Jednak w poselskich oświadczeniach nie ma nawet śladu tych transakcji. Oszustwo Maksymiuka podlegał na tym, że dwa razy sprzedał tę samą ziemię, za które nawet sam nie zapłacił.
Otóż, Maksymiuk w 1995 r. jeszcze jako poseł SLD, wygrał przetarg na blisko 600 hektarów od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa za około 2,5 mln zł. Obiecał, że w ciągu 10 lat spłaci jej nabycie. Zapłacił tylko pierwszą ratę 250tys.zł. Potem regularnie wnosił o przesunięcie spłat: a to dotknęła go klęska nieurodzaju, a to gradobicie, deszcze...
W lipcu 1999 r. małżeństwo Maksymiuków (w tajemnicy przed agencją żeby jej nie spłacać, podpisało przedwstępną umowę z Witoldem Duchiewiczem - biznesmenem nazywanym wtedy królem kukurydzy. Maksymiukowie za ziemię, którą wzięli od agencji za 2,5 mln zł, zażyczyli sobie 3,64 mln zł!
Duchiewicz zgodził się przejmować ziemię na raty, przez pięć lat. Zgodnie z umową zawartą z posłem część pieniędzy wpłacał na jego konto, a część na konto AWRSP, dopisując na przelewie adnotację: "na konto E. J. Maksymiuk". Dzięki temu agencja była przekonana, że to Maksymiuk rzetelnie spłaca ziemię.
Duchiewicz z Maksymiukami podpisali tylko umowę przedwstępną, ponieważ agencja mogłaby odkupić od Maksymiuka ziemię, gdyby obydwaj zgłosili chęć sfinalizowania transakcji, chociaż tak naprawdę to agencja rzadko korzysta z prawa pierwokupu.
Z uwagi na ten fakt Maksymiukowie wciąż formalnie byli właścicielami ziemi.
Do końca 2003 r. Duchiewicz wpłacił na konto agencji 1,5 mln zł, a Maksymiukom przekazał 880 tys. zł przy podpisywaniu umowy i kolejno 215 tys. zł przelał na ich konta zgodnie z umową sprzedaży.
Dla bajeru w 1999 r. Maksymiukowie w akcie notarialnym ustanowili na rzecz Duchiewicza hipotekę na ziemi w kwocie 3,6 mln zł. Ale śladu takiego wpisu nie ma w księgach wieczystych, choć wniosek został złożony do sądu. Jednak Maksymiuk zrobił prosty przekręt - nie wpłacił obowiązkowej wysokiej opłaty od wpisu i sąd nie wpisał Duchiewicza do hipoteki - i jak tu wierzyć posłom?
Niestety, w czerwcu 2004 r firmę Duchiewicza zgłoszono do upadłości, co skrzętnie wykorzystał nieetyczny poseł J. Maksymiuk Choć biznesmen spłacił za Maksymiuka większość rat, polityk nie wywiązał się z umowy.
W 2005 r. sprzedał ziemię raz jeszcze o wiele drożej ponieważ ziemia po wejściu Polski do UNII znacznie zdrożała. Tym razem za blisko 5,6 mln zł!
Maksymiukowie sprzedali 600 hektarów spółce Agro Krzepice. Oświadczyli fałszywie, że nieruchomość jest wolna od roszczeń. Tym samym w styczniu 2005 r. ziemia, na którą Maksymiuk wyłożył w 1995 r. raptem 250 tys. zł, została sprzedana za 5,6 mln!! - czyli poseł zarobił na czysto (po podziale pieniędzy z byłą żoną) ponad 2 mln zł.!?!
Żeby Agencja nie mogła starać się o pierwokup ziemi (to utrudniło zakup Duchiewiczowi), tym razem Maksymiukowie założyli na ziemi zaporową hipotekę kaucyjną na rzecz Agro Krzepice - aż 10 mln zł! - teraz stać ich było na opłatę. Agencja, żeby przejąć ziemię, musiałaby zapłacić właśnie taką sumę, więc zrezygnowała z prawa pierwokupu. Tak więc około 750 tys. zł kosztowało Maksymiuka ostateczne rozliczenie z agencją.
Z zaliczki, którą Duchiewicz udzielił Maksymiukom w grudniu 2004 r., tj. 1,5 mln zł, teraz spokojnie zwrócili syndykowi upadłej firmy Duchiewicza. Logiczne, że do dziś nie oddali mu pieniędzy przelanych bezpośrednio na ich konta czy wręczonych osobiście w kwocie ok 1,1 mln zł !?! - przyjęli to jako prezent...
- A czy moralne jest sprzedanie dwa razy tej samej ziemi? - pyta Rzeczpospolita.
Poseł: - Ja grunt sprzedałem raz. Ale na skutek zaniedbań, mój grunt wszedł do masy upadłościowej i ponownie wydał mi go syndyk, mocą decyzji sądu. Wszystkie należności, które za mnie zapłacił poprzednik oddałem sądowi. Poza zadatkiem, bo ten - zgodnie z kodeksem cywilnym - przepada. Jaki to prosty przekręt na "melona".
Aktualnie Witold Duchiewicz oskarża Maksymiuków o przywłaszczenie mienia, korupcję i poświadczenia nieprawdy. Pod koniec 2006 r. zawiadomił o tym prokuraturę we Wrocławiu. Krzysztof Schwartz, rzecznik prokuratury udaje że prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości w obrocie ziemią. Znając z praktyki postępowania tej mafii prokuratorsko - sądowej, wcale się nie zdziwimy, jak okaże się że kradzież była zgodna z prawem. Duchiewicz już został dawno podany "na tacy" na pożarcie tym sępom.
Z tego wynika, że co najwyżej tylko na papier toaletowy (i to fatalnej jakości) nadają się oświadczenia poselskie?
Na konto samego posła Maksymiuka za sprzedaż ziemi wpłynęło prawie 2,3 mln zł. Jednak śladu tej transakcji nie ma w jego oświadczeniach majątkowych.
Czy powinien wpisać tam pieniądze za ziemię?
Irena Galińska, ekspert z Biura Analiz Sejmowych, twierdzi, że poseł aż w trzech miejscach w oświadczeniu mógł wskazać przychody z ziemi. Poseł tego nie zrobił.
Jak sam głupio się tłumaczy:
- Nie miałem przychodu z tego gospodarstwa, a sprzedaż nieruchomości nie podlega oświadczeniom. To nie jest działalność gospodarcza... Wydaje mi się, że nie musiałem...
Za zatajenie informacji w oświadczeniu majątkowym grożą mu 3 lata więzienia - tylko kto oskarży posła? Wątpliwe żeby zrobili to skorumpowani prokuratorzy wałbrzyscy, czy wrocławscy. Zarówno posła, jak też sędziów i prokuratorów wszak chroni immunitet od przekrętów.
Przedstawiamy ostatnie pismo w tej sprawie skierowane przez Duchiewiczów do sądu informujące też o mataczeniach syndyka Włodzimierza Bernackiego.
Jolanta i Witold Duchiewicz Stolec 29.06.2007r.
SYG. AKT VI GUP 09/04 I VI GU 37/04
W związku z toczącym się postępowaniem przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu I Wydział Cywilny Syg. Akt IC 1259/05 przeciwko Januszowi i Elżbiecie Maksymiukom, a także firmie Agro Krzepice sp. z o.o. syndyk był kilkakrotnie wzywany do dostarczenia informacji i dokumentów do Sądu, ale tego nie uczynił osobiście, tylko za pośrednictwem Jana Dobrowolskiego, który pełni u Syndyka Włodzimierza Bernackiego praktycznie jego rolę w oparciu o nieprawidłowe pełnomocnictwa oraz nieprawidłową umowę o pracę.
Takie działanie Jana Dobrowolskiego powoduje nieważność większości czynności, które wykonuje za syndyka, a który wszystkie czynności powinien wykonywać sam skoro otrzymuje wynagrodzenie 800.000 zł rocznie, a ponadto Sędzia Komisarz powołał Zastępcę Syndyka Ronalda Olszewskiego, który również pobiera wysokie wynagrodzenie, a nie robi dosłownie nic od 2 lat.
Aby wykazać jakimi pełnomocnictwami Syndyka Włodzimierza Bernackiego posługuje się Jan Dobrowolski to załączam po kolei; zał. nr 1, pismo Sądu Okr. we Wrocławiu z 27.12.2006 r. wzywające Jana Dobrowolskiego do dostarczenie oryginałów pełnomocnictw, które złożył z pismem w imieniu syndyka w październiku 2006 r. zał. nr 2 pismo z 02.01.2007r. Jana Dobrowolskiego do Sądu wraz z zał. nr 3 pełnomocnictwo z 14.02.2006 r. do występowania w imieniu syndyka przed sądami i zał. nr 4 pełnomocnictwo z 04.05.2006 r do wykonywania wszelkich czynności i podpisywania dokumentów związanych z prowadzonym postępowaniem upadłościowym BHU EuroFarm, które właśnie przedstawił jako przedmiotowe pełnomocnictwa umocowujące go praktycznie do wszystkiego i wszędzie łącznie z sądami dzięki czemu syndyk Włodzimierz Bernacki zupełnie przestał zajmować się firmą BHU EuroFarm i w siedzibie bywał raz na dwa miesiące, a ogromna kasa leci jakby był co najmniej Prezesem bardzo dużego Banku.
Przewodniczący Składu Sędziowskiego Sądu Okręgowego we Wrocławiu, stwierdził, że wg obowiązujących przepisów prawa pełnomocnictwa Jana Dobrowolskiego są nieprawidłowe, ale ustalenie stanu faktycznego polecił nam i to niniejszym czynimy.
Okazuje się, że oba wymienione i załączone pełnomocnictwa Jana Dobrowolskiego nie mają żadnej wartości prawnej dla wykonywania czynności zawartych w ich treści.
Prawo Upadłościowe i Naprawcze szeroko wykazuje i potwierdza nasze zarzuty całkowitej bezprawności posługiwania się przedmiotowymi pełnomocnictwami przez Jana Dobrowolskiego, a tym samym bezskuteczność wszelkich czynności prawnych i innych przez niego dokonywanych.
Aby nasze tezy udowodnić załączamy kserokopie stosownych stron koniecznych dla wyjaśnienia naszych racji z nowej specjalistycznej monografii z 2006 r. autorstwa Pani dr Anny Hrycaj pod tytułem ,,Syndyk Masy Upadłości”. zał. nr 5 str. 80-87 (8 stron). Autorka jest także praktykiem, jako czynny sędzia Sądu Rejonowego Wydziału XV Gospodarczego Spraw Upadłościowych i Naprawczych w Poznaniu co dodatkowo wzmacnia jej tezy i wykładnie zawarte w profesjonalnie przygotowanym szczegółowym komentarzu do prawa upadłościowego i naprawczego dotyczącym syndyków masy upadłości.
Treść pełnomocnictwa zał. nr 3 dotyczy występowania przed sądami co jest niezgodne wywodem i tezami Pani Anny Hrycaj na str.83-85,, iż min. na dokonywanie czynności procesowych lub administracyjnych konieczne jest zezwolenie sędziego-komisarza art. 179 ust 1puin, a takiego zezwolenia dla Jana Dobrowolskiego nigdy nie wydano.
Ponadto gdyby nawet takie zezwolenie wydano to byłoby ono nieważne zgodnie z KPC, ponieważ reprezentować jako pełnomocnicy syndyka mogą wyłącznie osoby będące adwokatami lub radcami prawnymi.
Treść drugiego pełnomocnictwa zał. nr 4 dotyczy reprezentowania syndyka przy wykonywaniu wszelkich czynności co jest przedstawione przez autorkę na str. 82-83 jako bezwzględnie sprzeczne z z ustawą art. 58 &1 KC w zw. z art. 98 KC.
W związku z powyższym przedmiotowe pełnomocnictwo udzielone Janowi Dobrowolskiemu przez syndyka W. Bernackiego jest nieważne na podstawie art. 58 KC&1 w zw. z art.161 ust. 1 oraz art.159 Pr. Upadł. i Napr. wobec czego czynności prawne dokonane przez takiego pełnomocnika nie wywołują skutków prawnych dla masy upadłości.
Ponadto jakby tego było mało Syndyk W. Bernacki zatrudnił w sposób niezgodny z Art.179 Pr. Up. i Napr. ponieważ do końca 2005 r. Jan Dobrowolski pracował u syndyka jako pracownik upadłego w oparciu o umowy o pracę, które załączam jako zał. nr 6 i zał. nr 7, a dopiero w 2006 r. zawarł prawdopodobnie kolejną umowę kontynuującą zatrudnienie, ale bez jakiegokolwiek śladu w dokumentacji upadłościowej co wskazuje na fikcyjność zatrudnienia, ponieważ Syndyka nikt nigdy nie kontroluje, a Sędzia Komisarz Jarosław Iwanek bezwiednie zatwierdza wszystkie sprawozdania Syndyka W. Bernackiego, a on czując się całkowicie bezkarny rażąco łamie prawo co byłoby niedopuszczalne gdyby był jakikolwiek nadzór nad tym w czepku urodzonym bezkarnym syndykiem tak bardzo kompromitującym Sąd Rejonowy w Wałbrzychu.
Bezprawność sposobu zatrudnienia przez Syndyka Jana Dobrowolskiego jest wykazana przez autorkę P. Annę Hrycaj na str. 85-87 monografii.
1.Wzywamy Sąd Rejonowy w Wałbrzychu do wszczęcia z urzędu postępowania przeciwko Syndykowi Włodzimierzowi Bernackiemu o jego natychmiastowe odwołanie z funkcji syndyka BHU EuroFarm.
2.Wzywamy Sąd Rejonowy w Wałbrzychu do zawiadomienia prokuratury o popełnieniu przez Jana Dobrowolskiego na rzecz Syndyka W. Bernackiego i wobec Masy Upadłości BHU EuroFarm oraz upadłego szeregu przestępstw polegających na dokonaniu bardzo wielu nieważnych czynności materialno - prawnych, administracyjnych i prawnych, które spowodowały szkody wielkich rozmiarów dla uczestników postępowania upadłościowego oraz osób trzecich nieświadomych celowych oszustw.
Pismo przesyłamy faxem oraz listem poleconym z potw. odbioru.
1. Pan Zbigniew Ziobro Minister Sprawiedliwości i Prokur. Generalny RP,
2. Prokuratura Krajowa w Warszawie,
Poseł Janusz Maksymiuk dalej figuruje na liście dłużników niewypłacalnych. Ma grubo ponad 2 mln zł długów. Ciekawe czy komornik zajął przynajmniej jego pensję poselską?
I już wiemy że wskutek naszej interwencji windykatorzy zabierają się za Maksymiukja. Windykatorzy zajmą pensję posła - wiceprzewodniczącego Samoobrony Janusza Maksymiuka
A jak wynika z ostatnich informacji z 9 lipca Maksymiu i Lepper zostali skasowani - czy ostatecznie? - zobaczymy.
I tak zgodnie z praktyką polityków kopiemy leżących:
"Wprost" dotarł do teczek polityków, którzy według podawanych przez media informacji, znajdują się na tzw. liście 500. Chodzi o wykaz osób, które bezpieka uważała za swoich współpracowników. Wśród nich są też politycy obecnej koalicji rządzącej. Z dokumentów wynika m.in., że SB zarejestrowała posła Samoobrony Janusza Maksymiuka jako współpracownika Romana. Maksymiuk otrzymał numer rejestrowy 46734 w Rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Oleśnicy. 12 września 1989 r. skreślono go z listy agentów z powodu odmowy współpracy. W IPN jest też informacja o zniszczeniu dotyczących go materiałów. Wiele wskazuje jednak na to, że część dokumentów dotyczących jego osoby została zniszczona dopiero w latach 90. Maksymiuk znalazł się już bowiem na tzw. liście Macierewicza. Po odwołaniu rządu Jana Olszewskiego Sejm powołał specjalną komisję badającą lustrację w wykonaniu Antoniego Macierewicza (tzw. komisję Ciemniewskiego).
Więcej informacji w bezprawiu jakie spotkało rodzinę Duchiewiczów:
EUROFARM - jak syndyk Włodzimierz Bernacki rozkradł firmę Witolda Duchiewicza - czyli wielomilionowy przekręt syndyka przy sprzedaży Osiedla Przylesie.
Poseł to ma klawe życie - odstresowuje się przeważnie pijąc i uprawiając seksafery :-), udaje że pracuje dla społeczeństwa załatwiając swoje prywatne interesy, nie ma żadnej odpowiedzialności za wypisywane i przegłosowane głupoty w sejmie...