Source: http://styczynski.blogspot.com/2016/03/radwanskiwaloryzacjaumowna.html
Timestamp: 2019-01-16 12:30:49
Legal References Found: art.353
 art.357
 art.358
in fine
 art.358
in fine
 art.358
 Art.358
 Art.358
 art.6
 art.358
 art.358
 art.358
 Art.358
 art.358
 art.358
 art.693
 art.693
 art.358
 art.659
 art.358
 art.69
 art.69
 art. 358
 art.358
 art.358
 art.358
 Art.358
 art. 358
 art.69
 art.393
 art.376
 art.358

art.2

Document Content:
Rozwój wiedzy na temat waloryzacji umownej piórem prof. Radwańskiego ~ styczynski
Opublikowane 3/09/2016 przez ryszard.styczynski ; Comments
Zbierałem się do napisania tego tekstu bardzo długo. Nie mogłem tego zrobić z uwagi na szacunek do autorytetu prof. Radwańskiego. W zaistniałej sytuacji nie mogłem jednak dłużej czekać. Przed rozpoczęciem zacytuję Kodeks Etyczny PAN, który ma mnie rozgrzeszyć z poczynionego tekstu:
1.8. Pracownika nauki obowiązuje postawa krytyczna.W swojej działalności profesjonalnej pracownik nauki szanuje poglądy autorytetów naukowych, ale wyżej niż autorytety stawia rzeczowe argumenty. Pracownik nauki dostosowuje stanowczość swych wypowiedzi do stopnia ich uzasadnienia. Pracownika nauki powinna cechować stała gotowość do kwestionowania, rewidowania i odrzucania teorii, nawet będącej jego własnym dorobkiem, jeśli nie wytrzymuje próby racjonalnej krytyki lub konfrontacji z faktami.
Nie jestem pracownikiem nauki, ale skoro Ci nie mogą wykonać swojej powinności, pozwoliłem sobie zrobić to ja. Poddałem krytyce tekst prof. Radwańskiego na temat waloryzacji umownej z roku 1995 i następnych, starając się dobierać słowa i stawiać argumenty ponad autorytet szanownego autora.
Problem waloryzacji świadczeń pieniężnych został potraktowany przez świat nauki w sposób połowiczny. Z jednej strony mamy omówiony problem waloryzacją sądowej. Znane mi są w tym obszarze prace dr Jastrzębskiego, który związał z tym obszarem wiele lat swojej pracy badawczej, co zaowocowało publikacją szeregu artykułów oraz monografii w dwóch wydaniach. Dotarłem także do habilitacji dr Brzozowskiego. Gorąco zachęcam do zapoznania się pracami obu Panów -jest to lektura obowiązkowa dla każdego zajmującego się tematem.
Jest to dorobek zauważalny, aczkolwiek jak na 40 milionowy kraj z 1000+ letnią historią, który zrodził Mikołaja Kopernika - prekursora rozważań nad wartością pieniądza, znikomy. Dodam jeszcze, że międzywojenne sądownictwo polskie wyznaczyło kierunek rozwoju europejskiego systemu prawnego w zakresie utrzymania wartości w obrocie gospodarczym poprzez słynne orzeczenie z 1922 r. w sprawie Fliederbaum-Kuhnke. Mieliśmy więc niewątpliwe osiągnięcia w zakresie rozwoju myśli ekonomicznej i prawniczej.
Wraz z "okrągłym stołem" (1989), w wyniku którego dokonano ekonomicznego wyzerowania oraz politycznego przetasowania, w Polsce pojawiła się chęć zmiany kodeksu cywilnego. Jest bardzo ważne aby zrozumieć, że kodeks cywilny zmieniono aktem z dnia 28 lipca 1990 (Dz.U. Nr 55, poz. 321) w ramach działania kadencji rządu tzw.kontraktowego co oznacza, że był to rząd wyłoniony w ramach kompromisu okrągło stołowego. Nie są mi znane stenogramy z prac Komisji Kodyfikacyjnej pracującej nad nowelizacją, jednak mogę przypuszczać, że w ciągu kilku miesięcy od rozpoczęcia urzędowania rządu, prawodawcy nie byliby w stanie wypracować tak szerokiego zakresu zmian kodeksu cywilnego. Co oznacza, że zmiany te zostały przygotowane wcześniej przez oddających władzę polityczną komunistów. Dotarłem do artykułu Nesterowicz (2002), w którym autor na 20 stronach wymienia poczynione zmiany. Jest tego sporo. Wśród dokonanych zmian, znajdziemy znajome nam artykuły, które to słyszymy co chwilę z ust bankowców - art.353(1) o zasadzie swobody zawierania umów, art.357(1) rebus sic stantibus, art.358(1) - waloryzacja umowna.
Jak już wspomniałem świat akademicki opracował kwestię nadzwyczajnej zmiany stosunków, można także dotrzeć do monografii na temat zasady swobody umów Trzaskowskiego (2005). Fiaskiem zakończą się jednak próby znalezienia monografii omawiającej waloryzację umowną. Takiego opracowania nie ma. Nie istnieje. System gospodarczy oparty jest na dwóch artykułach dr Brzozowskiego, które oparte są z kolei w sposób całkiem bezpośredni na rozważaniach prof Czachórskiego z 1963 roku. Muszę powiedzieć z całą stanowczością, że jest to rzecz niebywała. Wygląda to jakby komuś zależało aby ten obszar nie podlegał analizom i rozwojowi nauki. Przez 25 lat od pierwszego artykułu dr Brzozowskiego wiedza na ten temat stała w miejscu. Wszyscy powołują się na prace dr Brzozowskiego w sposób bezkrytyczny. W trakcie moich poszukiwać nie natrafiłem na ani jeden artykuł polemizujący z tamtymi ocenami czy też je rozwijający. W celu głębszego poznania osiągnięć i zaniedbań w tym zakresie zapraszam do zapoznania się z moimi wcześniejszymi artykułami: "Nominalizm w umowach cywilno-prawnych w latach 1933, 1964, 1990, oraz 2015", "Dewaluacja zasad prawa w zakresie nominalizmu i waloryzacji na przykładzie kontynuacji dorobku prof. W.Czachórskiego", oraz "Rozwój myśli na temat nominalizmu i waloryzacji w polskiej doktrynie prawa oraz jej wpływ na prawo bankowe w latach 1935-2011". W artykułach tych zajmowałem się dorobkiem wielu naukowców, omijając jednak prof. Radwańskiego. Niniejszym to nadrabiam.
W wydanym w 1986 roku "Prawie Zobowiązań" prof. Radwański zdawkowo opisuje na trzech stronach nominalizm i waloryzację. Ja chciałbym widzieć 500 stron. Bez tych 500 stron, bez monografii, nie mogę autora traktować jako rzeczywistego autorytetu. Pomijając zdawkowość opisu, autor napisał jedną niezwykle istotną rzecz, że w świetle prawa z 1986 roku wszelkie klauzule umowne zmieniające wartość świadczenia pieniężnego są z mocy prawa nieważne (str.60 in fine). Autor dodaje także coś co jest kompletnie omijane w książkach prawniczych - waloryzację ustawową. Jest to art.358 §2 in fine k.c. mówiący o odstępstwach od zasady nominalizmu możliwych w przepisach szczegółowych. Dla porządku wymienię trzy typu waloryzacji: ustawowa, umowna oraz sądowa. Jestem pewien, że o tej pierwszej Państwo nie słyszeliście.
Z kwerendy dokonanej z zbiorach Biblioteki Narodowej, wynika że prof. Radwański, po wydaniu z 1986 roku zarzucił wydawania kolejnych edycji Prawa Zobowiązań, powróciwszy do cyklu edycyjnego dopiero w 1995 roku to znaczy już po nowelizacji kodeksu cywilnego ze sławnym artykułem wprowadzającym waloryzację umowną. Autor poświęcił waloryzacji umownej dwie i to całkiem niewypełnione tekstem strony. Tylko dwie, ale brzemienne w skutki strony nr.79-80 (1995). Niestety prof Radwański nie wykonał należytych studiów na tematem co widać po umieszczonych przypisach. Brakuje w nich, dla przykładu odwołań do prac prof. Czachórskiego czy też artykułu A.Stelmachowskiego (1965), nie wspominając o autorach zagranicznych. Byłbym kontent widząc przynajmniej referencje do stenogramów Komicji Kodyfikacyjnej, pracującej nad tym ważnym elementem prawa kształtującym życie gospodarcze. Jako autor podręcznika akademickiego mógł prof. Radwański przynajmniej dać swoim studentom i czytelnikom listę literatury aby sami zbudowali pogląd na ten trudny temat. Autor obnaża swoje niezrozumienie tematu pisząc następujące słowa:
Sens klauzul waloryzacyjnych polega na tym, że określają one ile pieniędzy należy zapłacić, aby zobowiązanie zostało umorzone. Strony w klauzuli waloryzacyjnych wskazują właśnie ów miernik wartości, według którego ustalić należy wysokość świadczenie pieniężnego.
To co prof. Radwański rozumiał jako klauzulę waloryzacyjną to sposób wyznaczania wartości świadczenia pieniężnego. Nic bardziej błędnego. Taką możliwość ma tylko ustawodawca, poprzez ustawowe wyznaczanie wartość świadczeń pieniężnych. Przypomnę art.358 w brzmieniu z tego okresu.
§ 1. Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, zobowiązania pieniężne na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej mogą być wyrażone tylko w pieniądzu polskim
§ 1. Jeżeli przedmiotem zobowiązania od chwili jego powstania jest suma pieniężna, spełnienie świadczenia następuje przez zapłatę sumy nominalnej, chyba że przepisy szczególne stanowią inaczej.§ 2. Strony mogą zastrzec w umowie, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości.
Proszę zwrócić uwagę na §1 mówiący o wyrażaniu zobowiązań pieniężnych. Oznacza to nie mniej nie więcej tylko to co oznacza, to znaczy, że zobowiązania pieniężne wyrażane, oznaczane, określane, wyznaczane, etc. jest wyłącznie przez pieniądz polski. Klauzula waloryzująca nie może więc wyrażać, oznaczać, określać, wyznaczać, etc. świadczenia pieniężnego ponieważ jest to literalnie zarezerwowane dla pieniądza polskiego na poziomie określania zobowiązania. Można wyrazić świadczenie w ilości much na suficie, ale nie można zastosować klauzuli towarowej, która wyraziłaby wartość świadczenia pieniężnego ilością sufitowych much.
Proszę także zauważyć coś bardzo szczególnego. Art.358 mówi o zobowiązaniu pieniężnym. Art.358(1) §1 mówi natomiast o świadczeniu. Rożnica polega na kontraktacji i realizacji kontraktu. Zobowiązanie jest to moment zawarcia umowy, świadczenie to realizacja umowy czyli zobowiązania. Jest to kwestia kluczowa. Umawiam się na wynajem mieszkania za 100zł płatne miesięcznie. To jest wyrażenie zobowiązania. Wynikającym z tego świadczeniem jest comiesięczna opłata 100zł. Tutaj przytoczę stosowny rysunek.
Proszę zauważyć, że ustawodawca pozostawia sobie prawo do wyrażania zobowiązań pieniężnych w inny sposób, jednak dla pozostałych uczestników rynku pozostawia tylko i wyłącznie pieniądz polski. W ramach możliwości wyznaczenia zobowiązania przy pomocy czynników innych niż pieniądz, dopuszczonych w ustawie mamy sprzedaż, kontraktację, umowę o dzieło, dzierżawę. Z innych ustaw mogę podać ustawę z dnia 15.11.1984 r. o podatku rolnym, która w art.6 wyznacza podatek rolny w równowartości kwintali żyta. Ustawodawca ma do tego prawo. Zdanie drugie mówi, że realizacja świadczenia pieniężnego następuje przez zapłatę wartości liczbowej w jakiej świadczenie zostało oznaczone. Odstępstwem od tej wartości nominalnej może być postanowienie przepisu szczegółowego. Prof. Radwański wydaje się nie zauważać tej ważnej natury art.358 i art.358(1) §1. Nie mieści mi się w głowie jak to się mogło stać.
Waloryzacja umowna wyrażona w kodeksie cywilnym napisana jest językiem trudnym. Jest to jedno zdanie, które niestety może i jest odczytane na opak. Aby je prawidłowo odczytać należy zastosować techniki interpretacji prawa dostępne w warsztacie prawniczym. Pozwolę sobie tutaj opuścić warsztatowe analizy. Jako amator prawa zostawię to tym razem specjalistom. Wstępne odczytanie art.358(1) §2 poczyniłem w notce "Określanie wartości vs. ustalanie wysokości świadczenia pieniężnego. Art.358-1 §2 odczytany na nowo", posługując się analizą językową. Popełniłem tam jednak jeden znaczący błąd. Analizowałem tylko §2 a nie całość artykułu. Ten błąd poprawiłem pisząc powyższe zdania o zobowiązaniu i świadczeniu. Kompletną analizę pozostawię jedak studentom prawa - jest to świetny materiał na pracę licencjacką, magisterską a nawet doktorat. Jestem przekonany, że także jest to temat na habilitację, szczególnie gdy opadnie dym po aferze kredytowej. Temat można dowolnie pogłębić odnosząc się do teorii pieniądza oraz doświadczeń innych krajów. Nadmienię tylko, że Francja rozprawiła się z tym tematem już w 1922 roku o czym pisze prof. Levy (1966).
W kolejnej sekcji autor opisuje miernik wartości ignorując ekonomiczną donośność tego określenia. Niestety prof. Radwański tutaj popełnił niewybaczalny błąd nie zauważając, że "miernik wartości" nie jest tylko zlepkiem słów, ale bardzo ważnym określeniem pochodzącym z teorii ekonomii. Określeniem, które było jednym z fundamentów Kapitału Marksa (pst!) i które doprowadziło do cierpień wiele milionów osób. Dodamy do tej statystyki dodatkowy milion Polaków czujących przynajmniej niepokój lub będących w poważnych kłopotach, przez nazbyt trywialne potraktowanie znaczenia określenia "miernik wartości" przez prawników.
Po tym fatalnym wstępie, swoistym manifeście ignorancji, profesor prawa w 1994 roku, wymienia klauzulę złota jako klauzulę waloryzacyjną w końcu XX wieku. Skąd prof. Radwański wziął klauzulę złota w obrocie gospodarczym 1994 roku nie wiem. Żyję na tym świecie czwartą dekadę, pamiętam tamte lata, ale nie pamiętam aby ktokolwiek rozliczał się złotem. Oczywiście sprzedawaliśmy rodzinne pamiątki aby przeżyć, ale to było coś zupełnie innego. Dla porządku dodam, że tego typu klauzule były znane przed II wojną światową w okresie gdy waluty były związane ze złotem, co także oznaczało stały kurs wymiany walut wynikający z ich wartości w złocie.
Klauzula walutowa według interpretacji i podanego przez autora przykładu także jest błędna, będąc literalnym wyrażeniem zobowiązania pieniężnego. Przytoczę ponownie brzmienie omawianych artykułów.
Artykuł pierwszy mówi jednoznacznie o wyłącznym wyrażaniu zobowiązań w pieniądzu polskim. Wyłącznym. Jakiekolwiek inne wyrażenie zobowiązania pieniężnego jest niewiążące, będąc złamaniem ustawy w art.358. Na prawdę nie wiem w jaki sposób ktokolwiek odczytał te da artykuły w sposób umożliwiający zastosowanie klauzuli walutowej w wersji podanej przez prof. Radwańskiego. Podany przez profesora przykład jest jednoznacznym działaniem w ramach zobowiązania, a nie świadczenia. O zgrozo autor użył przykładu z frankiem szwajcarskim. Chichot historii?
A zobowiązuje się zapłacić B tyle złotych ile w dniu płatności wynosić będzie cena 100 franków szwajcarskich.
Prawidłowo brzmiący przykład brzmi:
A zobowiązuje się zapłącić B 250 złotych, która to wartość może zostać zmieniona o procentową zmianę wartości franka szwajcarskiego liczoną od dnia zawarcia umowy do dnia płatności.
Proszę zauważyć, że tym razem początek jest zgodny z art.358 - zobowiązanie jest wyrażone w pieniądzu polskim. Drugie zdanie mówi już o wykonaniu świadczenia, podając regułę zmiany nominalnej wartości odnosząc zmianę waluty - np. o 150%, co daje płatność 250*150% = 375 zł. Sporo, ale zgodnie z prawem.
Jestem winien słowa wyjaśnienia dlaczego klauzula walutowa jest generalnie pozbawiona sensu i wartości ekonomicznej w naszych czasach.
Przed I wojną światową waluty były związane z ceną złota. Każdy bank centralny wyznaczał cenę oznaczonej ilości złota w swojej walucie. I to był kurs stały. Postępowały tak wszystkie banki centralne czy też rządy. Taka umowa powodowała interesującą sytuację stałego kursu wymiany walut, ponieważ wszystkie były związane ceną złota. W takiej sytuacji klauzula walutowa, pozwalała zabezpieczyć się przez utratą wartości przez pieniądz krajowy przy założeniu że pieniądz innego kraju jest nadal związany ze złotem. Ten ciekawy system skończył się wraz z wojnami światowymi, po których nastąpiła nowa era gospodarki światowej, w której króluje pieniądz dłużny, papierowy czy też elektroniczny całkowicie oderwany od złota. Dodać należy, że jest to powód istnienia kursów walut, ponieważ każda z nich jest wyceniana przez rynek i czasem pomocną dłoń. Z tego powodu stosowanie klauzul walutowych w gospodarce końca XX wieku i wieku XXI jest najczystszą spekulacją, o czym wiedzą wszyscy którzy zawodowo zajmują się finansami.
Klauzulę towarową prof. Radwański umieszcza w jednym zdaniu z indeksową, co obnaża błogą ignorancję autora. Klauzula indeksowa może wyrażać zmianę wartości koszyka towarów, jednak jest to miernik niezwykle istotne mogąc być także miernikiem kosztu życia albo też wskaźnikiem inflacji. Opisuje to w elegancki sposób prof. Levy (1966). Polecam uwadze. W tym jednym zdaniu prof. Radwański zignorował dziesiątki o ile nie setki lat rozwoju ekonomii. Nie Panie Profesorze! Klauzuli indeksowej nie możemy skwitować przykładem z 10 kwintalami pszenicy. Robiąc to niechybnie musieliśmy dotrzeć do punktu w którym jesteśmy. Dodam tylko, że przykład z czynszem, jest niezwykle nieszczęśliwy, ponieważ ustawodawca w art.693 umożliwia dzierżawcy wykonanie świadczenia w pożytkach. Oto co proponuje prof Radwański:
A zobowiązuje się płacić w złotych czynsz dzierżawy gruntu rolnego w wysokości odpowiadającej wartości 10 kwintali pszenicy lub kilku rodzajów produktów rolnych.
Oto jak powinien brzmieć ten przykład, w którym przekreśliłem nieokreślone kilka rodzajów produktów rolnych. Zobowiązanie musi być jasno określone - wręcz niezawodnie, jak podaje sam autor w podręczniku z 1986 roku.
A zobowiązuje się uiścić czynsz dzierżawy gruntu rolnego w wysokości 10 kwintali pszenicy lub kilku rodzajów produktów rolnych. Realizując świadczenie A przekaże środki pieniężne wyrażające wartość należnych towarów w/g cen średnich z rynku w Broniszach.
W ten sposób zobowiązanie wyrażone jest w pożytkach, co jest zgodne z naturą art.693. A samo świadczenie realizowane jest w pieniądzu co wynika z zasady swobody zwierania umów. Nie ma tutaj zastosowania art.358(1) , ponieważ zobowiązanie w chwili jego powstania nie jest suma pieniężną tylko są to pożytki - produkty rolne, które zrodziła dzierżawiona ziemia.
Kolejny przykład z klauzulą kosztów wygląda na waloryzację ustawową, jednak nie posiadam referencji do odpowiedniej ustawy. Zaznaczę, że w wydaniu 1986 prof. Radwański podał ten sam przykład (str.63). Ostatni przykład klauzuli usług i uposażenia pominę. Uwagi, które bym napisał znajdują się powyżej.
W kolejnych wydaniach autor poprawia nieznacznie rozumienie klauzul waloryzacyjnych. Rok 2006 jest przełomowy. Zmianie ulega kolejność klauzul - złota trafia na koniec, walutowa na początek. W przykładzie klauzuli walutowej zmienia walutę franka szwajcarskiego na dolara amerykańskiego. A to ciekawe dlaczego?
Ale to co jest najważniejszym to wydzielenie klauzuli indeksowej. Wielka szkoda, że tak późno wprowadził tą poprawkę. Podany przez autora przykład najmu art.659 jest idealny.
Proszę zauważyć piękno powyższego przykładu. Zobowiązanie oznaczone jest w pieniądzu polskim - 10 zł za metr kwadrat. Stanowi to nominalną wartość świadczenia pieniężnego, której wysokość jest następnie ustalana przy pomocy indeksu inflacji wyrażonego w procentach.
W przełomowym wydaniu z 2006 roku, pozostałe przykłady nie uległy zmianie. A szkoda, bo wyodrębnienie klauzuli indeksowej oznaczało, że prof. Radwański zmierza w dobrym kierunku.
Po tym gorzko-słodkim tekście, który niestety wpływa na całokształt oceny pracy prof. Radwańskiego w obszarze nauczania o naturze waloryzacji świadczeń pieniężnych, muszę napisać na zakończenie słowa jednoznacznie ciepłe.
Jako jeden z nielicznych, o ile nie jedyny autor, napisał on kilka zdań na temat wyłączania stosowania waloryzacji wyrażonej art.358(1) §5. Zaznaczę, że na podstawie tego artykułu, nie można stosować waloryzacji dla umowy kredytu art.69 p.b. ponieważ art.69 posiada własne narzędzie waloryzacyjne w postaci zmiennych odsetek.
Na temat tego artykułu autor napisał jedno zdanie (1995) oraz dwa zdania wydaniach późniejszych: 1997, 2006, 2008, oraz pośmiertnie 2014. Ponieważ są to zdania ważne zacytuję je poniżej:
Natomiast niedopuszczalna jest waloryzacja takich świadczeń pieniężnych których wysokość uregulowana została w przepisach prawnych wyrażających normy bezwzględnie wiążące (art. 3581 § 5 KC). Mogą one nie tylko bezpośrednio określać wysokość należnych świadczeń pieniężnych, ale także wskazywać swoisty sposób ich ustalania, który uwzględnia zmianę siły nabywcze pieniądza a tym samym realizuje funkcje, jakie spełniać ma art. 358' KC).
I tutaj mam wielki kłopot. Z jednej strony prof. Radwański wykazuje rozumienie tego zagadnienia, ponieważ te dwa zdania są niezwykle prawidłowe, a z drugiej strony wymienia jednym tchem nieprawidłowe zastosowanie klauzul ustalających wartość świadczenia pieniężnego. Pośpiech? Niech tę postawę ocenią prawnicy oraz historycy.
Podsumowując, dla porządku zaznaczę, że wszystkie klauzule, z wyjątkiem indeksowej z 2006 roku, wymieniane przez autora są błędne. Dlaczego? Ponieważ wyrażają zobowiązanie pieniężne w czymś innym niż pieniądz polski co jednoznaczenie narzuca art.358(1) §1. Gdybym był recenzentem autora, na tym punkcie zatrzymałbym swoją recenzję i poprosił o korektę.
Nie mam pojęcia jak to się stało, że dwie strony napisane przez autorytet prawa są tak zadziwiająco niskiej jakości. Proszę jednocześnie o wyrwanie mnie z błędu, jeżeli w nim jestem. Jest możliwe, że tkwię w błędzie nie zauważając lub nie rozumiejąc jakiegoś podstawowego elementu prawa. Za wyrwanie mnie z błędu wyznaczam nagrodę - butelka średniej jakości trunku wysłana w dowolne miejsce w Polsce.
Nie mogę sobie uświadomić, jak to się stało, że autor tak zdawkowo potraktował i w rezultacie zignorował znaczenie art.358 oraz art.358(1) - tak niezwykle ważnych artykułów dla obrotu gospodarczego. Przychodzą mi różne myśli do głowy, ale są to myśli skrajne. Z katalogu pozostawię jedną - pośpiech; może także wiek. W 1994 roku autor był już 70 letnim panem, w 2006 - miał już 82 lata. Nie wiem także dlaczego wrócił do publikacji książki po 8 latach przerwy (1986 - 1995), w momencie gdy prof. Czachórski nieprzerwanie wydawał swój podręcznik od 1963 roku.
Dz.U. 1984 nr 52 poz. 268, Ustawa z dnia 15 listopada 1984 r. o podatku rolnym, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840520268
Radwański Z. (1995) Zobowiązania - część ogólna, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVMHVsbXlQSkNlZHc/view?usp=sharing
Radwański Z. (1997) Zobowiązania - część ogólna, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVbGhjbURxLTFDQ1U/view?usp=sharing
PAN, (2001). KODEKS ETYCZNY POLSKIEJ AKADEMII NAUK, http://www.paleo.pan.pl/documents/Kodeks_Etyczny_PAN.pdf
Nesterowicz M (2002), Przekształcenia w prawie zobowiązań (1990-2001), https://repozytorium.umk.pl/bitstream/handle/item/2302/SIT.2002.002,Nesterowicz.pdf?sequence=1
Trzaskowski R. (2005), Granice swobody kształtowania treści i celu umów obligacyjnych, Zakamycze
Radwański Z. (2006) Zobowiązania - część ogólna, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVYUdkTWhJWkNxRDQ/view?usp=sharing
Radwański Z. (2008) Zobowiązania - część ogólna, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVY0d1NUlna2NTZVE/view?usp=sharing
Radwański Z. Olejniczak A. (2014) Zobowiązania - część ogólna, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVbFFGbGdaYVpwMVU/view?usp=sharing
Styczynski R. (2015, 10). "Czytanie prawa cz.I", https://plus.google.com/+RyszardStyczynski/posts/NqJdMqiHvoc
Styczyński R. (2015, 12a). Określanie wartości vs. ustalanie wysokości świadczenia pieniężnego. Art.358-1 §2 odczytany na nowo, http://styczynski.blogspot.com/2015/12/waloryzacja-umowna-bedaca-fundamentem.html
Styczynski R. (2015, 12b). "Dewaluacja zasad prawa w zakresie nominalizmu i waloryzacji na przykładzie kontynuacji dorobku prof. W.Czachórskiego", http://styczynski.blogspot.com/2015/12/dewaluacja-zasad-prawa-w-zakresie.html
Styczynski R. (2016, 1). "Rozwój myśli na temat nominalizmu i waloryzacji w polskiej doktrynie prawa oraz jej wpływ na prawo bankowe w latach 1935-2011", http://styczynski.blogspot.com/2016/01/rozwoj-mysli-na-temat-nominalizmu-i.html
leszfary 11 marca 2016 16:09
Panie Ryszardzie - odnośnie wyrażania zobowiązań na terenie RP w brzmieniu sprzed nowelizacji k.c., która weszła na początku 2009 r. mam pytanie. Czy kwota kredytu stawiana do dyspozycji przez bank może być traktowana w naszych rozważaniach jako zobowiązanie w myśl art. 358? To przecież nie musi być kwota wypłacona przez bank. Chyba że potraktujemy to jako zobowiązanie banku do udzielenia kredytu w określonej kwocie? Leszek Faryniuk
ryszard.styczynski 2 kwietnia 2016 17:35
kwota kredytu jest jak najbardziej zobowiązaniem banku i podlega wszelkim przepisom regulującym zobowiązania. Natura kredytu polega na (a) zobowiązaniu banku do udostępnienia określonej kwoty pieniędzy, (b) przyjęciu przez bank dyspozycji wykorzystania, (c) spłaty zaciągniętego zobowiązania przez klienta. Naturę kredytu opisuję w osobnych artykułach: (1) Historia i teraźniejszość natury kredytu bankowego, oraz (2) Historia i teraźniejszość natury kredytu bankowego - post scriptum.
W ramach umowy o kredyt bankowy bank musi nam wypłacić lub dokonać w naszym imieniu zapłaty lub serii zapłat do wysokości limitu kredytowego. Dobrym przykładem art.69 jest karta kredytowa.
Ciekawym jest, że wszelkie inne zobowiązania wynikające z umowy o kredyt, także podlegają zasadom walutowości oraz nominalizmu. Wyrażeniem zobowiązania klienta jest np. harmonogram spłat zaciągniętego długu. W przypadku mojej umowy (BreBank, waloryzowana) jest wręcz napisane w umowie, że jest to jej integralna część. Sama umowa jest w PLN a harmonogram jest w CHF. W moim przypadku bank łamie zasadę walutowości.
Jeżeli chodzi o umowy denominowane to, według banków, podlegają one wyjątkowi od zasady walutowości na podstawie prawa dewizowego. Problem polega na tym, że bank nie rozliczał się z Panem w walucie obcej. Opisuje to mec.Orski: http://konieczchf.pl/2015/11/02/17-czy-banki-rzeczywiscie-skutecznie-obeszly-zasade-walutowosci-przy-konstruowaniu-umow-o-kredyty-denominowane Idąc tropem mec.Orskiego należy rozważyć, czy bank miał prawo ominąć zasadę walutowości w umowie denominowanej bez dokonywania faktycznych rozliczeń w walucie obcej. Biorąc pod uwagę, że bank realizował przelewy na konto dewelopera to rozliczeń takich nie robił, ponieważ deweloper przyjmował wpłaty w pieniądzu polskim. Bank działał na zasadzie art.393 - spełnienie świadczenia na rzecz osoby trzeciej. W takiej sytuacji, bank na prawo do odzyskanie zapłaconej sumy na podstawie regresu - art.376. Ponieważ bank zapłacił w PLN, ma więc prawo do odzyskania PLN.
leszfary 15 marca 2016 22:23
Panie Ryszardzie - bank wypłacał mi kredyt w transzach w PLN. Na przestrzeni tych kilku miesięcy kurs CHF do PLN zniżkował. Oznacza to, że coraz większa kwota CHF musiała być wymieniana na PLN, żeby uzyskać transzę w PLN wymaganą przez dewelopera. Przy ostatniej racie bank stwierdził, że nie zapłaci całości deweloperowi, bo skończyły się franki do wymiany na PLN. Tym samym większą część ostatniej płatności dla dewelopera musiałem zrealizować z własnych środków. Czy bank wywiązał się w tej sytuacji z finansowania zakupu nieruchomości?
ryszard.styczynski 2 kwietnia 2016 17:36
Nie. Podpisał Pan umowę na finansowanie zakupu/budowy nieruchomości. Bank znał ten cel. Bank, jako profesjonalista, także wiedział lub powinien wiedzieć jak potoczy się sprawa z kursem walut. Bank naraził Pana na straty, a w sytuacji, gdyby nie miał Pan własnych środków, doprowadziłby Pana do poważnych problemów.
leszfary 7 kwietnia 2016 10:28
Moja umowa służy dwóm celom: zakup nieruchomości i finansowanie składki na ubezpieczenie od ryzyka utraty pracy. Składka została wyrażona w CHF i podwyższa kwotę kredytu, więc jest oprocentowana. Pomimo podwyższenia kwoty kredytu i tak nie wystarczyła ona na sfinansowanie samego zakupu mieszkania.
Ciekawe jest też to, że gdybym wszedł w posiadanie takiej kwoty pieniędzy, która pozwoliłaby mi spłatę kredytu już na drugi dzień od rozpoczęcia naliczania odsetek, to musiałbym oddać 5,7% więcej niż dostałem. Bank zastrzegł w umowie, że spłata kredytu dokonywana jest w PLN, więc zapewnił sobie tym samym 5,7% jako absolutne minimum zysku. Wychodzi wtedy ciekawe RRSO.
ryszard.styczynski 11 kwietnia 2016 23:27
Skoro taki jest cel, bank powinien w Pańskim imieniu zapłacić na konto obu wierzycieli - sprzedającego mieszkanie oraz ubezpieczyciela. Moim zdaniem to że nie starczyło pieniędzy świadczy o niewywiązaniu się banku ze swojego zobowiązania. Wnioskował Pan o pieniądze na zakup mieszkania. Ten cel jest essentialia negotii(czy jakoś tak) umowy o kredyt.
Drugi problem sprowadza się do dosyć ciekawego problemu w umowie denominowanej. W przypadku umowy waloryzowanej jest to niedopuszczalna waloryzacja w krótkim czasie, wskazująca na błędne użycie art.358(1) §2. W przypadku jednak kredytu denominowanego nie wiem co powiedzieć. To jest po prostu bez sensu. Kropka.
Proszę zwrócić uwagę na prawo dewizowe i jego definicję obrotu dewizowego. Nie otrzymał Pan CHF, więc możliwe jest, że Pańska umowa nie podlega pod to prawo.
Dz.U. 2002 nr 141 poz. 1178 (OGŁOSZONY):
art.2 18) obrotem wartościami dewizowymi w kraju jest zawarcie umowy lub dokonanie innej czynności prawnej powodującej lub mogącej powodować dokonywanie w kraju między rezydentami lub między nierezydentami rozliczeń w walutach obcych albo przeniesienie w kraju między rezydentami lub między nierezydentami własności wartości dewizowych, a także wykonywanie takich umów lub czynności,
Problemem może być jednak §5 umowy mówiący, że:
3. Kredyt może być wypłacany:
1) w walucie wymienialnej - na finansowanie zobowiązań za granicą i w przypadku zaciągnięcia kredytu na spłatę kredytu walutowego,
ponieważ teoretycznie umowa może powodować obrót dewizowy. Z tym punktem musi się Pan rozprawić. Zgodnie z celem umowy nie mogła ona powodować operacji w walucie wymienialnej ponieważ cel był zdefiniowany jako zakup w PLN.