Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/10/warunki-formalne-protestu-wyborczego.html
Timestamp: 2019-11-14 16:20:21
Legal References Found: art. 82

art. 101

art. 82
 art. 82
 art. 101
 art. 241
 art. 82

Document Content:
Warunki formalne protestu wyborczego - SN nie uwzględnia protestu PiS
Dlaczego Sąd Najwyższy nie uwzględnił protestu wyborczego PiS odnoszącego się do wyborów do Senatu? Czy możliwe nieprawidłowości w liczeniu głosów nie mogą być podstawą protestu wyborczego? Czy w ramach protestu wyborczego można zażądać ponownego przeliczenia głosów? A może to kolejny przejaw antyrządowej działalności kasty trzymającej władzę? Czy jednak chodzi o warunki formalne protestu wyborczego, które po prostu można było przeczytać w kodeksie?
​postanowienie Sądu Najwyższego z 29 października 2019 r. (I NSW 103/19)
Zarzut sprowadzający się do hipotetycznego założenia o nieprawidłowościach wyborczych, oparty wyłącznie na kontestowaniu wyników wyborów ogłoszonych przez Państwową Komisję Wyborczą, bez przedstawienia dowodów, nie mieści się w przedmiocie protestu określonym w art. 82 § 1 Kodeksu wyborczego.
Orzeczenie dotyczyło wniesionego przez pełnomocnika wyborczego Komitetu Wyborczego PiS, którego zdaniem w wyborach do Senatu w pewnym okręgu jest zastanawiająco mała różnica głosów między wygrywającym i przegrywającym kandydatem (1,8% oddanych głosów) a liczbą głosów nieważnych (2,89% ogólnej liczby głosów). Tak niewielki margines błędu oznacza, że „część głosów zostało nieprawidłowo uznanych za nieważne, zaś w rzeczywistości powinny być one uznane jako głosy poparcia dla kandydata” PiS (sic!), zaś wszystko to można sprawdzić m.in. poprzez oględziny kart wyborczych, zbadanie protokołów komisji oraz ponowne przeliczenie głosów na rozprawie sądowej.
art. 101 ust. 2 Konstytucji RP
Zdaniem Państwowej Komisji Wyborczej i OKW protest nie opierał się na żadnych dowodach (nawet wskazani przez PiS członkowie obwodowych komisji wyborczych nie zgłaszali uwag w protokołach), zaś sama w sobie mała różnica głosów oddanych na poszczególnych kandydatów nie oznacza, że doszło do nieprawidłowości, zatem protest powinien pozostać bez dalszego biegu.
art. 82 par. 1 kodeksu wyborczego
Sąd Najwyższy przypomniał, że prawo złożenia protestu przeciwko ważności wyborów jest prawem konstytucyjnym (art. 101 ust. 2 ustawy zasadniczej), jednak podstawą wniesienia protestu może być tylko przestępstwo przeciwko wyborom (art. 248-251 kk) lub naruszenie przepisów kodeksu wyborczego odnoszące się do głosowania, ustalenia wyników głosowania lub wyników wyborów, pod warunkiem, że uchybienie to ma wpływ na wynik elekcji (art. 82 par. 1 k.wyb.). Do warunków formalnych protestu należy natomiast obowiązek sformułowania zarzutów i przedstawienia dowodów na ich poparcie (art. 241 par. 3 k.wyb.).
Tymczasem złożony przez PiS protest wyborczy odnosi się do niewłaściwego zakwalifikowania głosów nieważnych — jednak nie jest poparty żadnego rodzaju dowodem, lub choćby okolicznością, która uprawdopodabniałaby, że doszło do nieprawidłowości przy liczeniu głosów. Dowodem na nieprawidłowości nie może być natomiast wniosek o przeliczenie głosów — bo karty do głosowania można liczyć ponownie, o ile został złożony prawidłowy zarzut — prawidłowy, tj. uzasadniony jakimś dowodem.
Co więcej w treści protestu PiS powołał się na przepis odnoszący się do wyborów sejmowych (art. 227 k.wyb.), natomiast późniejsze „sprostowanie oczywistej omyłki pisarskiej”, w którym wskazano prawidłową podstawę prawną (art. 268-269 k.wyb.) nie jest sprostowaniem oczywistej omyłki, lecz uzupełnieniem podstaw protestu. Jednakże w ocenie SN uzupełnić protest można wyłącznie w terminie, w którym dopuszczalne było składanie protestów wyborczych (tj. do 22 października 2019 r.), zaś pismo złożone dzień później jest uzupełnieniem protestu złożonym po terminie. (Niezależnie od tego nawet skuteczne uzupełnienie braków protestu nie czyniłoby go prawidłowym.)
Sąd Najwyższy podkreślił, że wnioski dowodowe PiS nie zmierzały do wykazania naruszenia prawa, które miało wpływ na wynik wyborów, lecz wyłącznie do weryfikacji wyników głosowania i przeliczenia liczby głosów, co nie jest funkcją protestu wyborczego, który powinien sprowadzać się do wykazania, iż doszło do naruszenia art. 82 par. 1 k.wyb.
Skoro zatem partia polityczna nie wskazała żadnego dowodu na uchybienie polegające na tym, że choćby jeden głos został niezasadnie uznany za nieważny, ani też, że doszło do błędnego liczenia głosów (dla przypomnienia: nawet wytypowani przez PiS członkowie komisji nie powoływali się na takie nieprawidłowości w protokołach), to w gruncie rzeczy nie spełniono formalnych wymogów protestu wyborczego.
W konsekwencji Sąd Najwyższy podtrzymał wcześniejsze stanowisko — że protest wyborczy nie może sprowadzać się wyłącznie do samego kontestowania wyników wyborów ogłoszonych przez PKW, bez przedstawienia jakichkolwiek dowodów na uchybienia, które stanowiłyby przestępstwo przeciwko wyborom lub miały wpływ na wynik wyborów.
Biorąc pod uwagę, że nie zostały spełnione warunki formalne protestu wyborczego wniesionego przez PiS, Sąd Najwyższy pozostawił protest wyborczy bez nadania dalszego biegu.
Tags: art. 101 konstytucji art. 241 k.wyb. art. 82 k.wyb. kodeks wyborczy polityka Sąd Najwyższy Senat wybory
← Czy autokomis ponosi odpowiedzialność za sprzedaż „składaka” złożonego z kradzionego samochodu?
Czy niezachowanie odstępu na autostradzie może być podstawą do oskarżenia o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym? →
Zastanawiam się czy złożone przez pełnomocnika KW PiS protesty wyborcze są przykładem pewnej nieudolności w ich formułowaniu lub nieznajomości podstawowych przepisów dotyczących tej materii, czy tez w całej tej szopce jest jakieś drugie dno. Wszak gdy pojawiły się pierwsze doniesienia o protestach opozycja i osoby publiczne przeciwne władzy ogłaszały, że PiS chce wykorzystać „swoją” Izbę w SN do ustawienia wyborów pod siebie. Gdy tak się jednak nie stało, partia rządząca dostała silny argument w dyskusji o niezawisłości sądów i niezależności sędziów.
Ktoś tam wskazywał, że może chodzić właśnie o nadanie legitymacji „moralnej” tej izbie.
Jeśli bym szukał drugiego dna, to właśnie w przypadku złożenia super-wniosku (najlepiej żeby pomogła go pisać sama Julia Przyłębska) — i z tym niepodważalnym wnioskiem uporałaby się, w idealnie niezależnym stylu, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
Ale wniosek skopany? Co najwyżej możemy teraz liczyć na kolejne orzeczenia („czy pełnomocnik, który nie potrafi napisać porządnie protestu wyborczego, może ponosić odpowiedzialność za położenie tematu?”), gdzie sądy będą rozpatrywały możliwość odpowiedzialności za pogorszenie klimatu dla dobrej zmiany, a także, last but not least, uszczuplenie majątkowe nieszczęsnych kandydatów nie wybranych do Senatu. (Sprawdzić czy ten adwokat aby nie głosował na Koalicję Obywatelską.)
Ale przecież w wiadomościach nikt o nieudolnośći i absurdalnośći tych wniosków się nie zająknie.
A za pół roku, jak KE znowu będzię miała wąty do rządu, o brak niezawisłości sądów, ten argument o odrzuconych wnioskach przez SN znowu będzie w kółko powtarzany.
Ba, z kolei dla wyznawców PiS, te wyroki będą kolejny dowodem, że sądy są umoczone w politykę, i trzeba je dalej „reformować”.
Mnie się jednak wydaje, że aż takiego manicheizmu w tym wszystkim nie ma — po prostu dali 4 liter i wsio.
BTW to jest ta „lepsza” (poprawiona) część SN.
Ale nie problem zamienić to w sukces. Zresztą mogli pisać te wniosku już z myślą, że dużo nie dadzą, ale zawsze to będzie lepiej wyglądać dla ich elektoratu.
Wiem, dlatego ta sytuacja jest taka zabawna:
1. Dla świata zewnętrznego: argument, że sądy są niezawisłe
2. Dla swoich: były machloje przy wyborach, a teraz sądy (ogólnie, te parszywe sądy, pal licho, że ten konkretny jest „nasz”) je przykrywają
W zależnośći od potrzeb tych kilka wyroków można obracać w dowolną stronę w zależnośći, kto ma być odbiorcą.
To ja jednak, zważywszy na moją genetyczną niechęć, pozostaną przy przypuszczeniu, że są głąbami, a nie uczniami Makiawela ;-)
Właściwie to nie wiem co byłoby gorsze.
Gorszy byłby plan.
Błąd (formalnie pełnomocnika procesowego) jest jeszcze jednym chybionym strzałem procesowym, radcowie i adwokaci mogą sobie takimi pismami togi podbijać ;-)
W mojej branży (it security) mówi się „Nie próbuj uzasadniać złośliwością czegoś, co możesz wytłumaczyć głupotą” :)
Hanlon’s razor is a saying that reads:
To fakt, że szukanie w tym większego planu może być zwykłym szukaniem wzorca. Ale jak z wszystkimi tego typu powiedzonkami – zwykle się sprawdzają, ale sa wyjątki ;)
Ale jaki byłby zatem lepszy cel powołania „swojej” izby w SN, niż ułatwienie w przekrętach wyborczych? Jest śmiech, są kpiny — a dodatkowych senatorów jak nie ma, tak nie będzie.
A wybory prezydenckie kto zatwierdza?
j/w — procedura jest taka sama
No to już wiemy kiedy ta izba może się przydać, a obecna sytuacja może w tym tylko pomóc.
Analogicznie dwa kolejne postanowienia SN z 30 października 2019 r. (NSW 117/19 i I NSW 118/18​).
Uzasadnienie decyzji dość oczywiste. Nie było niespodzianki. Bardziej mnie ciekawi jak SN skomentuje protest wyborczy złożony przez PO w sprawie logotypu w kratce. Jeżeli prawdą jest, jak twierdzi PKW, że taką grafikę dostało od komitetu wyborczego, to nie tylko PiS skompromituje się protestem wyborczym.
Nie znałem treści protestu (chyba nikt nie znał), więc dla mnie jest — o tyle, że nie sądziłem, że można aż tak skopać temat.
Odnośnie „nie poparty żadnego rodzaju dowodem, lub choćby okolicznością, która uprawdopodabniałaby, że doszło do nieprawidłowości przy liczeniu głosów” – czy przypadek jednego z konfederatów, który twierdził, że w protokole stoi, że dostał zero głosów – a przynajmniej on sam na siebie głosował – byłby wystarczający? :)
Myślę, że tak — pod warunkiem, że mandat uzyskał kandydat, który dostał o 1 głos więcej (czyli mój brakujący dawałby mi szansę na mandat). Poza tym brak wpływu na wynik.
Wpływ na wynik jest potrzebny do jego unieważnienia, ale czy na pewno jest potrzebny do przeprowadzenia dowodu w postaci ponownego przeliczenia głosów? Jeżeli wiadomo że przynajmniej jeden głos został źle policzony to takich źle policzonych głosów może być więcej w danym lokalu wyborczym i to przynajmniej byłoby jakimś uzasadnieniem dla przeliczenia głosów.
Ten „wpływ na wynik” jest przesłanką protestu w każdym przypadku. Jeśli mam przekonanie, że mnie przewalili na 1 głosie — ale jestem drugim od końca kandydatem i zabrakło mi 30 tys. głosów, to zapewne wypadałoby uprawdopodobnić, że jednak było jeszcze 29999 takich jak ja.
(Z perspektywy czasu większym babolem wydawał się „magister” Kwaśniewski, a jednak, wiadomo. Oczywiście nie pamiętam jakie wówczas było prawo i czy to kłamstwo mogło być podstawą unieważnienia wyborów, jednak SN generalnie sprawą się zajął i ją rozpatrzył, więc chyba tak.)
Dlaczego nie traktujesz obywateli twierdzących, że są sędziami nowej izby SN na równi z tymi zajmującymi budynek TK? Uchybienia proceduralne przy wyborze były podobne jeśli nie większe…
Nieprawda. W tym drugim przypadku mamy do czynienia z tzw. „dublerami”, w przypadku SN nie mamy dublerów. Poza tym do SN powołuje się jednak sędziów (lub osoby „zrównane”, jak w przypadku innych organów sądowych). Właściwie „jedyny” problem z powołaniem sędziów z IKNiSP polega na tym, że wniosek o powołanie złożyła niekonstytucyjna KRS (większy problem jest z Izbą Dyscyplinarną) — dodam zatem, że mój *publicystyczny* pogląd jest taki, że generalnie KRS powinna mieć znikomy (żaden?) wpływ na powołanie sędziów.
Więc jeśli nawet uchybienia *prodeduralne* były większe, to *merytorycznie* oceniam je jako znacznie mniejsze.
To samo dot. protestu wyborczego w/s wyboru Stanisława Gawłowskiego (postanowienie SN z 6 listopada 2019 r., I NSW 102/19):
http://www.sn.pl/aktualnosci/SitePages/Komunikaty_o_sprawach.aspx?ItemSID=317-b6b3e804-2752-4c7d-bcb4-7586782a1315&ListName=Komunikaty_o_sprawach