Source: https://www.niebieskalinia.pl/pismo/wydania/dostepne-artykuly/4299-dziecko-jako-swiadek-w-procesie-karnym
Timestamp: 2020-02-24 08:07:50
Legal References Found: art. 1
 art.189
 art. 177
 art. 92
 art. 177

Art. 182
 art. 115
 art. 51
 art. 183
 art. 182
 art. 185
 art. 184
 art. 3
 art. 184
 art. 190
 art. 191
 art. 191
 art. 184
 art. 191
 art. 192
 art. 182
 art. 185
 art. 2
 art. 192
 art. 143

Document Content:
﻿ Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" - Dziecko jako świadek w procesie karnym
Dziecko jako świadek w procesie karnym
Michał Gaberle
Rozpocząć wypada od pewnych wyjaśnień terminologicznych. Otóż w art. 1 Konwencji o prawach dziecka czytamy: Dla celów niniejszej Konwencji "dziecko" oznacza każdą istotę ludzką w wieku poniżej osiemnastu lat, chyba że - zgodnie z prawem odnoszącym się do dziecka - uzyska ono wcześniej pełnoletność. Tak też będzie pojęcie to rozumiane poniżej. Dodać też warto, że - jak słusznie zauważa V. Kwiatkowska-Darul - ustawodawca, używając określeń "nieletni", "małoletni", "osoba poniżej 17 lat", w istocie rzeczy mówi właśnie o "dziecku" w znaczeniu tutaj przy-jętym.
Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 15 stycznia 1980 r. (III KR 428/79) zawarł następujące stwierdzenie: "Osoby niepoczytalne czy dzieci nie są wyłączone z grona świadków". Następnie zaś zaznaczył, że do relacji osób niepoczytalnych czy dzieci należy podejść ze szczególnym krytycyzmem. I tak już jest od dawna: w rozważaniach na temat zeznań w procesie dzieci mają często aż nazbyt wiernego towarzysza w osobie ludzi zaburzonych psychicznie ("obłąkanych"). Do grona tego zaliczano niegdyś również kobiety i osoby pozbawione czci, odmawiając im wszystkim możliwości występowania w procesie w charakterze świadków.
Obecnie, o czym świadczy przytoczony cytat, do zeznań dzieci przywiązuje się jednak wagę, i to niemałą. Jednakże wciąż nie mogą się one uwolnić od kłopotliwego, podążającego za nimi cienia osób niepełnosprawnych umysłowo. Oczywiście dzieci są specyficzną kategorią świadków i w tym sensie podobieństwo na pewno tu istnieje, niemniej jednak wydaje się, że w świadomości wielu osób związanych z wymiarem sprawiedliwości analogia ta wykracza poza uzasadnione względami logicznymi granice.
Być może wynika to z niewystarczającej wiedzy z zakresu psychologii zeznań świadków. Pewną ilustracją może być tu wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 listopada 1988 r. (V KRN 237/88) w sprawie o kazirodztwo. Jak pisze R. Kmiecik, komentując tenże wyrok, w owej sprawie "zeznania 13-letniej pokrzywdzonej Sąd Najwyższy analizuje nie tyle przez pryzmat opinii psychologicznej, ile raczej pod kątem opinii lekarza ginekologa (!)". Czy w ciągu 10 lat, jakie minęły od wydania wspomnianego przed chwilą orzeczenia, dokonała się rewolucyjna przemiana w mentalności organów procesowych?
Warto poświęcić trochę miejsca przepisom Kodeksu postępowania karnego (k.p.k.) odnoszącym się do omawianej problematyki.
Pierwsza uwaga w tej kwestii narzuca się sama: próżno szukać w Kodeksie jakichś odrębnych przepisów dotyczących dzieci-świadków. Jedynym, jaki można znaleźć w rozdziale k.p.k. poświęconym świadkom, jest art.189 pkt 1, wedle którego nie odbiera się przyrzeczenia od osób, które nie ukończyły 17 lat. On to właśnie - jako jedyny - pozwala stwierdzić, że osoba poniżej lat 17 w ogóle świadkiem być może. Reszta przepisów dotyczy świadków niezależnie od ich wieku.
Zgodnie z art. 177 § 1 k.p.k każda osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek stawić się i złożyć zeznania. A zatem także i dziecko. Wypada tu jednak przytoczyć art. 92 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (k.r.o.), zgodnie z którym dziecko pozostaje aż do pełnoletności pod władzą rodzicielską, która w zasadzie przysługuje obojgu rodzicom (art. 93 § 1 k.r.o.) i obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka (art. 95 § 1 k.r.o.). Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską (98 § 1 k.r.o.). Wobec takiego brzmienia cytowanych przepisów rodzice powinni więc wiedzieć o wezwaniu dziecka, przy czym słuszny jest postulat, ażeby co najmniej jedno z nich zostało wezwane wraz z dzieckiem. Natomiast błędny wydaje się pogląd, iż rodzice powinni wyrazić zgodę na udział dziecka w procesie w charakterze świadka. Należy podkreślić, że władza rodzicielska nie oznacza, iż dziecko jest własnością swych rodziców.
Sytuacja znacznie się komplikuje, gdy dziecko-świadek występuje w sprawie w charakterze pokrzywdzonego, a oskarżonym jest jedno z rodziców. W takiej sytuacji organ procesowy powinien wykazać się wyjątkowym wyczuciem i baczyć, ażeby nie doszło do powtórnego dramatu z udziałem dziecka i jego najbliższych. Dylemat, co w takiej sytuacji robić, musi być za każdym razem na nowo rozstrzygany z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy. W pewnym sensie pomocą może się tu okazać art. 177 § 2 k.p.k.; zgodnie z nim świadka, który nie może stawić się na wezwanie z powodu choroby, kalectwa lub innej nie dającej się pokonać przeszkody, można przesłuchać w miejscu jego pobytu.
Art. 182 § 1 k.p.k. mówi, iż osoba najbliższa dla oskarżonego może odmówić zeznań. "Osoba najbliższa" to w świetle art. 115 § 11 Kodeksu karnego (k.k.) małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu. Oczywiście prawo odmowy zeznań przysługuje również dziecku. Nie ma tu wątpliwości co do zasady. Pojawiają się one, gdy spojrzymy na kwestię realizacji tego prawa. Zgodzić się należy z poglądem wyrażonym przez Sąd Najwyższy, że decyzja o odmowie lub składaniu zeznań należy wyłącznie do osoby, której to prawo przysługuje (wyrok SN z 20 stycznia 1981 r. - I KR 329/80), co odnieść wypada również do dziecka. Co prawda art. 51 § 2 k.p.k. stanowi, że jeżeli pokrzywdzonym jest małoletni albo ubezwłasnowolniony całkowicie lub częściowo, prawa jego wykonuje przedstawiciel ustawowy albo osoba, pod której stałą pieczą pokrzywdzony pozostaje, to jednak słusznie zwraca się uwagę, że odmowa zeznań nie jest realizacją praw pokrzywdzonego, lecz realizacją praw świadka. Praktycznie niezwykle istotna jest kwestia, ażeby dziecko właściwie pojęło istotę przysługującego mu prawa. Zadanie odpowiedniego dotarcia do psychiki dziecka spoczywa tu na organie procesowym oraz ewentualnie biegłym psychologu.
Podobnie podejść należy do art. 183 k.p.k., wedle którego:
§ 1. Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo, przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe.
§ 2. Świadek może żądać, aby przesłuchano go na rozprawie z wyłączeniem jawności, jeżeli treść zeznań mogłaby narazić na hańbę jego lub osobę dla niego najbliższą".
Zbliżony w treści do art. 182 oraz 183 k.p.k. jest art. 185 k.p.k., zgodnie z którym można zwolnić od złożenia zeznania lub odpowiedzi na pytania osobę pozostającą z oskarżonym w szczególnie bliskim stosunku osobistym, jeżeli osoba taka wnosi o zwolnienie.
Powstaje pytanie, czy warto dopuszczać do występowania dziecka w charakterze świadka incognito? Spójrzmy na regulujący tę instytucję art. 184 k.p.k. W § 1 mówi on: Jeżeli zachodzi uzasadniona obawa niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia, wolności albo mienia w znacznych rozmiarach świadka lub osoby dla niego najbliższej, sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, może wydać postanowienie o zachowaniu w tajemnicy danych osobowych świadka. Mamy więc w tym przypadku do czynienia z bardzo poważnym grożącym dziecku niebezpieczeństwem. Wedle art. 3 Konwencji o prawach dziecka we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, podejmowanych przez publiczne lub prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub ciała ustawodawcze, sprawą nadrzędną będzie najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Można zatem stwierdzić, że gdy zaistnieje sytuacja opisana w art. 184 § 1 k.p.k., organ procesowy powinien w ogóle z zeznań dziecka-świadka zrezygnować. Oczywiście napotkane w praktyce sytuacje mogą uzasadnić wyjątkowe odejście od tej reguły, nie zmienia to jednak faktu, że instytucja świadka incognito jest instytucją zbyt "dorosłą", ażeby stosować ją w odniesieniu do dzieci.
Pewne praktyczne kłopoty powstać mogą w związku z treścią art. 190 § 1 k.p.k., który brzmi: Przed rozpoczęciem przesłuchania należy uprzedzić świadka o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy. Rzecz w tym, że o odpowiedzialności karnej można mówić w omawianym przypadku jedynie w stosunku do osób, które zeznały nieprawdę lub zataiły prawdę po ukończeniu 17 lat. Świadków w wieku od 13 do 17 lat pouczyć należy o treści odpowiednich przepisów ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. Natomiast wszystkim występującym w charakterze świadków osobom w wieku poniżej lat 18, a zatem dzieciom w znaczeniu przyjętym na wstępie, warto - jak to trafnie ujął T. Hanausek - zwrócić uwagę na aspekty etyczne problemu prawdomówności.
Dziecka występującego w charakterze świadka dotyczy również art. 191 k.p.k., zgodnie z którym:
Jeżeli natomiast zachodzi uzasadniona obawa użycia przemocy lub groźby bezprawnej wobec świadka lub osoby najbliższej w związku z jego czynnościami, może on zastrzec dane dotyczące miejsca zamieszkania do wyłącznej wiadomości prokuratora lub sądu. Pisma procesowe doręcza się wówczas do instytucji, w której świadek jest zatrudniony, lub na inny wskazany przez niego adres (§ 3).
Oczywiście wszyscy stosujący ów artykuł w praktyce muszą pamiętać o specyfice dokonywania opisanych w nim czynności w stosunku do dziecka. Można tu znów zacytować słowa T. Hanauska, który pisze, że, jeśli chodzi o dziecko, sprawdzanie tożsamości powinno być przeprowadzone swobodnie, a więc może się zacząć od pytania o szkołę, o to, czy w szkole wydawane są legitymacje i wówczas można poprosić o pokazanie takiej legitymacji.
Jeśli chodzi o art. 191 § 3 k.p.k., to aktualne pozostają zamieszczone wyżej uwagi dotyczące instytucji świadka incognito. Niemniej tak jak w przypadku art. 184 k.p.k. (lub nawet częściej) mogą pojawić się sytuacje, w których trzeba będzie jednak skorzystać z uprawnień, jakie daje art. 191 § 3 k.p.k. Przed praktyką stoi poważne pytanie, kto ma o tym decydować? Rodzice, organ procesowy, czy wreszcie samo dziecko? (To ostatnie rozwiązanie nie wydaje się jednak najszczęśliwsze). Należy w zasadzie wskazać na rodziców. Co jednak uczynić, gdy są oni oskarżonymi? Ustawodawca w tej sprawie milczy.
Istotne znaczenie w przypadku dzieci-świadków ma także art. 192 k.p.k. Również i jego warto przywołać w całości:
§ 3. Przepisów 1 i 2 nie stosuje się do osób, które odmówiły zeznań lub zostały od nich zwolnione na podstawie art. 182 §1 i 2 lub art. 185.
Szczególnie ważny z punktu widzenia dzieci jest § 2. Nie ma zgodności co do tego, czy przesłuchanie dziecka zawsze powinno być przeprowadzone z udziałem psychologa, czy też zależy to od oceny sądu lub prokuratora. Powstaje jednak pytanie, czy wątpliwość, o której mowa w § 2, nie będzie stale towarzyszyć przesłuchaniom dzieci. Trzeba stanąć na stanowisku, że zasada prawdy materialnej wyrażona w art. 2 § 2 k.p.k., zgodnie z którym podstawę wszelkich rozstrzygnięć powinny stanowić ustalenia faktyczne, wymaga, ażeby przy każdym przesłuchaniu dziecka obecny był biegły psycholog. Rzecz jasna, do biegłego psychologa dołączyć może również np. biegły psychiatra bądź seksuolog.
W art. 192 § 4 k.p.k. znów powraca problem znany już z poprzednio omówionych artykułów, a mianowicie, kto ma wyrazić zgodę, o której tam mowa. I znów ustawodawca milczy. Zdaje się więc, że powinni o tym decydować rodzice, choć niekiedy takie rozwiązanie może budzić wątpliwości.
Zgodnie z art. 143 § 1 pkt 2 k.p.k. przesłuchanie każdego świadka, a więc i dziecka, wymaga spisania protokołu. Pamiętać należy, że przebieg czynności protokołowanych może być utrwalony ponadto za pomocą urządzenia rejestrującego obraz lub dźwięk (art. 147 § 1 k.p.k.), a więc magnetofonu lub kamery wideo.
Powyższe skrótowe omówienie przepisów dotyczących dziecka-świadka podsumować wypada niewesołą konkluzją, że ustawodawca nie dostrzegł problemów związanych z dziećmi-świadkami w procesie karnym. Regulacja w tym zakresie jest niepełna i pozostawia wiele do życzenia.
Na zakończenie kilka uwag nieco odmiennej natury.
Charakter anegdotyczny ma opowieść o pewnym prokuratorze, który na początku przesłuchania wrzeszczał na świadków: Sie kłamie - sie siedzi!!! i w ten sposób pouczał ich o odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywych zeznań. Łatwo sobie wyobrazić tego człowieka przesłuchującego dziecko. Czynność taka wymaga bardzo wiele od osoby przesłuchującej. I tu już nie chodzi o zachowanie zasad kultury, bo one obowiązują każdego i wszędzie, lecz o wiadomości z zakresu psychologii i kryminalistyki, które pozwolą takie przesłuchanie przeprowadzić właściwie. Po pierwsze, dziecko nie jest przedmiotem, który po użyciu w procesie może być wyrzucony na śmietnik. Po drugie zaś, prawidłowe jego przesłuchanie daje możliwość uzyskania istotnych dla postępowania informacji. Kolejny już raz można tu powołać T. Hanauska, który wskazuje, że nie powinno się w trakcie przeprowadzania tejże czynności popadać w oschłość i rutyniarstwo, używać zwrotów w rodzaju: "Niech świadek..." oraz innych ponurych, tradycyjnych wyrażeń towarzyszących salom sądowym i pomieszczeniom prokuratur. Również protokołowanie zeznań dziecka-świadka musi się odbywać w sposób właściwy, by nie dochodziło do sytuacji, jaka niekiedy przydarza się w praktyce, że łoskot maszyny do pisania zagłusza słowa mówiących. W literaturze znaleźć można jeszcze wiele innych zaleceń dotyczących przesłuchania dziecka-świadka, których omówienie nie jest możliwe w tym miejscu. Podkreślmy wszakże: przesłuchanie dziecka jest wyzwaniem. Potrzeba wysiłku i dobrej woli, ażeby mu sprostać.