Source: http://sejm.pl.sayit.parldata.eu/sejm-2011-/posiedzenie-sejmu-nr-98/pytania-w-sprawach-bie%C5%BC%C4%85cych
Timestamp: 2017-11-22 05:35:59
Legal References Found: art. 127
 art. 127
 art. 23
 art. 26
 art. 23
 art. 24
 art. 7
 art. 52
 art. 9

Document Content:
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 23. porządku dziennego: Pytania w sprawach bieżą cych.
Przypominam, że postawienie pytania nie może trwać dłużej niż 2 minuty, zaś udzielenie odpowiedzi nie może trwać dłużej niż 6 minut. Prawo do postawienia pytania dodatkowego przysługuje wyłącznie posłowi bądź posłance zadającym pytanie. Dodatkowe pytanie nie może trwać dłużej niż 1 minutę, a uzupełniająca odpowiedź nie może trwać dłużej niż 3 minuty. Marszałkini Sejmu może wyrazić zgodę na wydłużenie czasu odpowiedzi na pytanie dodatkowe.
Jako pierwsi zadadzą pytanie panowie posłowie Michał Szczerba oraz Paweł Papke z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Pytanie to dotyczy rozwoju opieki geriatrycznej w Polsce i zostało skierowane do ministra zdrowia.
Proszę pana posła Szczerbę o zadanie pytania.
Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałbym zadać pytanie dotyczące rozwoju opieki geriatrycznej w Polsce. Polityka senioralna to ogół działań organów administracji publicznej oraz innych organizacji i instytucji, które realizują zadania i inicjatywy kształtujące warunki godnego i zdrowego starzenia się. Celem polityki senioralnej w Polsce jest wspieranie i zapewnienie możliwości aktywnego starzenia się w zdrowiu oraz możliwości prowadzenia w dalszym ciągu samodzielnego, niezależnego i satysfakcjonującego życia nawet przy pewnych ograniczeniach funkcjonalnych. Kiedy jednak pojawia się choroba, szczególnie kiedy mamy do czynienia z wielochorobowością, występującą w populacji osób w wieku podeszłym, potrzebna jest geriatria.
Punktem wyjścia rządowego dokumentu „Założenia długofalowej polityki senioralnej w Polsce na lata 2014–2020” była m.in. niesatysfakcjonująca ocena dotychczasowego stanu geriatrii. W dokumencie tym sformułowaliśmy taki wniosek, iż system nie spełnia standardów podejścia geriatrycznego – powszechności, jakości, dostępności i kompleksowości zaspokajania złożonych potrzeb. W związku z tym ciężar długotrwałej opieki nad niedołężną i poważnie chorą osobą starszą w Polsce spoczywa głównie na rodzinie. Mamy niedostateczne wspomaganie usługami medycznymi i pozamedycznymi, jeśli chodzi o rolę systemu opiekuńczego państwa.
Chciałbym zadać panu ministrowi kilka pytań. Przede wszystkim jakie działania podjęto w celu rozwoju geriatrii w Polsce? Jak wyglądają aktualne statystyki w tym zakresie? Jak wygląda wsparcie systemu szkolenia personelu medycznego, lekarzy i pielęgniarek, w zakresie opieki geriatrycznej i podnoszenia przez nich kwalifikacji w tej dziedzinie i czy wykorzystywane są w tym zakresie fundusze europejskie? Czy planowane jest wprowadzenie nowego świadczenia zdrowotnego: całościowa ocena geriatryczna w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, w poradniach geriatrycznych? Świadczenie to zostało wprowadzone, co jest bardzo pozytywne, i jest finansowane przez NFZ dotychczas wyłącznie w leczeniu szpitalnym. I ostatnie pytanie: Jak wyglądają obecne przygotowania do zapowiedzianego powstania
w exposé prezesa Rady Ministrów instytutu geriatrii? Bardzo dziękuję.
O odpowiedź zwracam się do podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia pana Igora Radziewicza-Winnickiego.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie pośle, dziękuję za niezwykle ważne pytanie. Pozwolę sobie od razu przejść do konkretnych odpowiedzi.
Przede wszystkim pan poseł pytał, jakie działania podjęto w celu rozwoju geriatrii w Polsce. Oczywiście, nie ulega wątpliwości, że najważniejsze w kształtowaniu geriatrii jest przygotowanie kadry wysoko wykwalifikowanego personelu medycznego. I w tym zakresie prowadzone są prace w kierunku, z jednej strony, rozwoju kadr lekarskich, a z drugiej strony, doszkolenia kadr innych niż lekarskie: fizjoterapeutów, pielęgniarek i asystentów środowiskowych osób starszych. I tak, wprowadzono w Polsce modułowy system specjalizacji. Powstał nowy system, taki, który umożliwia zwłaszcza kształcenie specjalistów geriatrów w trybie przyspieszonym. We wcześniejszym systemie geriatria była tzw. nadspecjalizacją lekarską, którą można było zdobyć dopiero po uzyskaniu specjalizacji pełnej, czyli pięcioletniej, z zakresu chorób wewnętrznych, a teraz jest system modułowy, w którym po szkoleniu w ramach modułu podstawowego można specjalizować się od razu w geriatrii. Lekarze po podstawowym przygotowaniu internistycznym przechodzą szkolenie specjalistyczne i zostają po pięciu latach specjalistami geriatrami. W ten sposób w systemie modułowym droga do uzyskania tytułu specjalisty w dziedzinie geriatrii uległa skróceniu o dwa lata.
Nowy system umożliwia także przyznanie rezydentur, czyli specjalnych, finansowanych z budżetu państwa, z budżetu ministra zdrowia etatów przewidzianych na kształcenie tychże kadr. W tym trybie w ostatnim postępowaniu naborowym przyznano 100% etatów według zapotrzebowania zgłoszonego przez wojewodów, czyli 22 rezydentury, w tym postępowaniu, które niedawno zakończyliśmy, między 1 a 31 marca 2015 r. Mając świadomość, że ciągle jednak brakuje wystarczającej kadry, albowiem liczba lekarzy posiadających dziś w Polsce tytuł specjalisty w dziedzinie geriatrii wynosi 345, w tym tylko 334 wykonuje zawód, widzimy, że ta liczba 22 dodatkowych miejsc specjalizacyjnych, tych nowych miejsc kształcenia, w odniesieniu do 345 lekarzy stanowi stosunkowo duży odsetek. Pamiętajmy jednak o tym, że geriatria jest szczególną dyscypliną medycyny zarezerwowaną dla osób najczęściej, jak pan poseł powiedział, z wielochorobowością, z problemami łączonymi, internistycznymi, neurologicznymi, psychiatrycznymi nierzadko. Natomiast nie jest tak, a często przedostaje się taka informacja do przestrzeni medialnej, że geriatria to jest w ogóle zamknięta, specjalistyczna dziedzina medycyny, która obejmuje całokształt terapii pacjentów w wieku 63+ albo 65+, dlatego że te osoby chorują także na choroby wymagające konsultacji specjalistycznych: neurologów, gastroenterologów, psychiatrów i szeregu innych specjalistów.
Pan poseł pytał także o to, jak wygląda wsparcie systemu szkolenia personelu medycznego innego niż lekarze i podnoszenia jego kwalifikacji. I tu spieszę donieść, że minister zdrowia realizuje ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego „Kapitał ludzki” projekt systemowy: „Wsparcie systemu kształcenia ustawicznego personelu medycznego w zakresie opieki geriatrycznej”, który to projekt jest realizowany wraz z Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego. W ramach tego projektu szkolonych jest 1600 lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej w zakresie podstawowej wiedzy geriatrycznej, 4 tys. pielęgniarek podstawowej opieki zdrowotnej, 2320 fizjoterapeutów, 450 opiekunów medycznych i 200 terapeutów środowiskowych. Jest to szkolenie osób, które pozwoliłem sobie nazwać budowaniem systemu wsparcia środowiskowego niemedycznego. Łącznie wraz z aktualnym stanem przeszkolonych za rok 2015, za te zamknięte miesiące, wykonano 96% planu przeszkolenia personelu, który miał być przeszkolony, czyli ten program funkcjonuje dość dobrze. W ramach tego projektu opracowano także pomocnicze materiały szkoleniowe, których jedną z intencji jest popularyzacja i edukacja w zakresie zasad tzw. całościowej oceny geriatrycznej, która ma stanowić standard postępowania diagnostycznego w geriatrii. To taka metoda oceny funkcjonalnej pacjentów w wieku senium, która uwzględnia funkcjonowanie społeczne, psychiczne, umiejętności i identyfikuje ewentualne deficyty, pozwalając na podjęcie wczesnej, sterowanej interwencji w stosunku do tej populacji. Aktualnie trwają prace nad włączeniem całościowej oceny geriatrycznej do koszyka świadczeń gwarantowanych, albowiem ona dzisiaj jest uwzględniana wyłącznie w zarządzeniu prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.
Ponadto realizujemy program systemowy „Rozwój kwalifikacji i umiejętności kadry pielęgniarskiej w kontekście zmian epidemiologicznych będących następstwem starzejącego się społeczeństwa”. Jest on realizowany przez agendy ministra zdrowia, tym razem Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych. Celem jest poprawa jakości opieki nad osobami starszymi świadczonej przez pielęgniarki. I tu realizuje się szczegółowe dwa cele: rozszerzenie oferty programowej kształcenia podyplomowego i dostosowanie do zwiększonego zapotrzebowania na opiekę pielęgniarską nad osobami starszymi oraz podniesienie kwalifikacji zawodowych pielęgniarek w ramach kursu specjalistycznego w zakresie kompleksowej pielęgniarskiej opieki nad pacjentem z najczęstszymi schorzeniami wieku podeszłego.
W ramach tego projektu opracowano kurs specjalistyczny. Treści programowe tworzy 13 zakresów tematycznych, czyli są to działania absolutnie rozbudowane i trwające. Dziękuję.
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Paweł Papke.
Paweł Papke, Poseł
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Ministerstwo Zdrowia przygotowało ustawę o zdrowiu publicznym, która wzmocni mechanizmy diagnozowania problemów zdrowia publicznego i racjonalnego planowania interwencji, które będą wytyczną do działań podmiotów odpowiedzialnych za prowadzenie polityki zdrowotnej. Dzięki realizacji zadań przewidzianych projektowaną ustawą możliwa będzie znacząca poprawa sytuacji zdrowotnej i zbliżenie się przynajmniej do poziomu średnich wartości wskaźników analizowanych dla państw członkowskich Unii Europejskiej.
Jednym z celów operacyjnych przewidzianych w nowej edycji „Narodowego programu zdrowia” będzie zdrowie osób starszych. Jako podmioty odpowiedzialne za realizację tego celu wskazano ministra zdrowia i ministra pracy i polityki społecznej. Realizacja tego celu przyczyni się do poprawy poszczególnych obszarów zdrowia osób starszych, pozwoli na zmniejszenie obciążenia chorobami typowymi dla wieku podeszłego. W realizacji zadań niezbędne będzie korzystanie z doświadczeń z realizacji założeń długofalowej polityki senioralnej na lata 2014–2020.
Już usłyszeliśmy od pana ministra częściową odpowiedź w tej sprawie, ale chciałbym prosić o doprecyzowanie tego bardzo ważnego zagadnienia, stąd pytanie. Jaka rola przypada ustawie o zdrowiu publicznym i jaka rola przypada „Narodowemu programowi zdrowia” w przygotowaniu do zdrowej aktywnej starości?
Panie ministrze, bardzo proszę o odniesienie się do pytania dodatkowego.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Rzeczywiście ustawa o zdrowiu publicznym diametralnie zmienia spojrzenie systemu opieki zdrowotnej z takiej orientacji na patologie w kierunku rozbudowy narzędzi pomnażania zdrowia. Po pierwsze, zainicjowane jeszcze we wcześniejszych pakietach kolejkowym i onkologicznym tworzenie map potrzeb zdrowotnych, następnie uzupełnione przez ustawę o zdrowiu publicznym umocowanie „Narodowego programu zdrowia” wraz z wytyczeniem celów, także celów operacyjnych, dla poszczególnych rejonów kraju, jest działaniem, które pozwoli na wdrożenie strategii pomnażania zdrowia i redukcji tych różnic we wskaźnikach zdrowotnych, które pan poseł tak celnie wypunktował.
Po drugie, warto zwrócić uwagę, że funkcje zdrowia publicznego realizowane w myśl tej ustawy będą odpowiadały celom z zakresu zdrowia publicznego wynikającym z celów strategicznych dla regionu europejskiego Światowej Organizacji Zdrowia, a przede wszystkim „Zdrowie 2020” w ramach tzw. europejskich ram politycznych i strategii na XXI w., gdzie celem podstawowym jest rozbudowywanie narzędzi i technologii promocji zdrowia oraz zapobieganie chorobom, poprawa zdrowia całego społeczeństwa, niwelowanie nierówności społecznych w zdrowiu, bo polskim problemem jest nie tyle odstępstwo od wskaźników w innych krajów europejskich, co bardzo duże nierówności zdrowotne w naszej populacji, czyli różnice we wskaźnikach zdrowotnych widoczne pomiędzy populacjami różniącymi się przede wszystkim gradientem społeczno-ekonomicznym na danym terenie.
Po trzecie, istotne jest wspieranie innowacyjności i stabilności systemu opieki zdrowotnej. Po czwarte, wzmacnianie przywództwa i procesów rządzenia z udziałem podmiotów działających na rzecz zdrowia.
Właśnie ustawa o zdrowiu publicznym, która integruje wszystkie służby na poziomie lokalnym, jest tym elementem, który pozwala na budowanie spójnej i koherentnej strategii na rzecz pomnażania zdrowia. Realizacja zadań przewidzianych tą ustawą umożliwi poprawę sytuacji zdrowotnej i podniesienie analizowanych wskaźników zdrowotnych dla państw członkowskich, w tym przede wszystkim poprawę długości życia mieszkańców Polski.
Warto zauważyć, że podstawowe wskaźniki, które się planuje, to zmniejszenie odsetka palących o 2% w 2020 r., zatrzymanie wzrostu liczby przypadków otyłości i cukrzycy do 2025 r., zmniejszenie odsetka osób nieuprawiających aktywności fizycznej o 10% do 2025 r., zmniejszenie liczby osób pijących szkodliwie alkohol o 10% do 2025 r., a także wydłużenie życia do 78 lat dla mężczyzn i 84 lat dla kobiet – oczekuje się, że ten cel zostanie osiągnięty w roku 2030 – a także zmniejszenie różnicy między przeciętnymi długościami życia kobiet i mężczyzn z 8 do 6 lat.
Do zadań z zakresu zdrowia publicznego, które mają być zrealizowane na podstawie ustawy
, należą także systematyczne monitorowanie stanu zdrowia i jego zagrożeń – to jest niebywale istotny czynnik tego progresu – prowadzenie edukacji zdrowotnej, ograniczenie nierówności w zdrowiu, podejmowanie działań w celu rozpoznawania, eliminowania i ograniczania zagrożeń dla zdrowia fizycznego, psychicznego i społecznego. Dziękuję. Przepraszam za przekroczenie czasu.
Odpowiedź pana ministra kończy rozpatrywanie tego punktu, tego pytania.
Przystępujemy do rozpatrzenia kolejnego pytania.
Pytanie to zostało sformułowane przez następujących posłów i posłanki z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość: pana posła Piotra Polaka, pana posła Tomasza Latosa, panią posłankę Jolantę Szczypińską i pana posła Czesława Hoca. Pytanie dotyczy procederu odwróconego łańcucha dystrybucji leków, a następnie ich wywozu poza granice kraju, co prowadzi do kilkusetmilionowych zysków osób prowadzących tę działalność, tzw. lekowych przestępców. Pytanie to posłowie skierowali do ministra zdrowia.
Proszę o zadanie pytania pana posła Piotra Polaka.
Pani Marszałek! Proceder odwróconego łańcucha dystrybucji, tj. nielegalnego wywozu polskich leków do innych krajów, trwał – jak informują media – od co najmniej 2012 r. Szacuje się, a takie informacje przekazywał główny inspektor farmaceutyczny, że za granicę wywożonych było 20–30% wszystkich leków przeznaczonych na polski rynek o szacunkowej wartości nawet kilku miliardów złotych rocznie. W efekcie polscy pacjenci mieli utrudniony dostęp do niezbędnych, ratujących ich zdrowie i życie leków, m.in. przeciwzakrzepowych, stosowanych w terapii raka, padaczki, także insuliny, brakowało nawet pasków do glukometrów, a trudniący się reeksportem leków osiągali w nieuczciwy sposób milionowe, a może i miliardowe zyski. Wobec powyższego chciałbym zapytać pana ministra: Ile postępowań karnych w związku z opisanym procederem zostało wszczętych do lipca tego roku? Ile osób – nieuczciwych farmaceutów i przedsiębiorców handlujących lekami ze szkodą dla polskich pacjentów – skazano prawomocnymi wyrokami?
Po dwóch, trzech latach trwania tego procederu, po interwencjach pacjentów, uczciwych farmaceutów oraz nas, posłów, w tym roku udało się w końcu doprowadzić do nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne, która weszła w życie 12 lipca i miała uniemożliwić trwanie nielegalnego procederu reeksportu polskich leków za granicę. Niestety, jak alarmują media, pojawiły się wątpliwości co do nowo uchwalonego prawa, a konkretnie – wątpliwości dotyczące art. 127. Według nowych zapisów artykuł ten przestaje być normą prawa karnego na rzecz prawa administracyjnego. Wobec tych wątpliwości chciałbym zapytać pana ministra: Czy dotychczas wszczęte postępowania karne związane z opisanym procederem, a naruszające art. 127 przed nowelizacją zostaną umorzone?
Czy osobom skazanym, w przypadku których wydano prawomocne wyroki, te wyroki zostaną zatarte? Ostatnie pytanie: Ile na tym nielegalnym eksporcie leków stracił budżet państwa i czy te pieniądze, chociaż w jakiejś części, zostaną odzyskane? Dziękuję.
Na to pytanie odpowie podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia pan minister Igor Radziewicz-Winnicki.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Pośle! Rzeczywiście niepohamowany albo mniej kontrolowany przez służby publiczne wywóz leków osiągnął w Polsce skalę, która uzasadniała przyjęcie znowelizowanego Prawa farmaceutycznego w kształcie, który pan poseł opisał. W istocie mechanizmy wprowadzone ustawą w naszym rozumieniu są znacznie bardziej precyzyjne i skuteczne niż dotychczasowy system prawny opierający się na sankcjach karnych, albowiem udowodnienie jednostkowej winy poszczególnemu człowiekowi winnemu popełnienia czynu nielegalnego, jak odwrócony łańcuch dystrybucji leków, było niebywale trudne. Również doświadczenia Inspekcji Farmaceutycznej wskazują na to, że pomimo zgromadzonych dowodów prokuratorom nie udawało się przeprowadzać postępowań, chodzi o odpowiedni materiał dowodowy. Nierzadko także niska – tak postrzegana – szkodliwość społeczna czynu powodowała zamknięcie tych spraw.
W związku z powyższym znowelizowane Prawo farmaceutyczne, po pierwsze, wprowadziło zasady odpowiedzialności administracyjnej, chodzi o nakładanie kar bardzo wysokich, albowiem sięgających nawet 5% rocznego obrotu podmiotu, danej instytucji za rok poprzedni bądź wynoszących nie mniej niż dwukrotna wartość leków wywiezionych poza granice kraju. Jest to mechanizm niebywale skuteczny i ułatwiający nakładanie kar administracyjnych na konkretne przedsiębiorstwa. Po drugie, ustawa wprowadziła także precyzyjny mechanizm dotyczący listy leków, w przypadku których jest zagrożenie związane z powstaniem ich deficytu w kraju i których nie wolno wywozić z kraju bez uprzedniej zgody głównego inspektora farmaceutycznego. I po trzecie, widzimy już dzisiaj, po dwóch tygodniach funkcjonowania tej ustawy, albowiem weszła ona w życie 12 lipca, że ten mechanizm jest skuteczny, dlatego że już wpływają do głównego inspektora farmaceutycznego wnioski o wydanie zgody na wywóz leków. Główny inspektor te wnioski na bieżąco rozpatruje i wydaje decyzje w tym zakresie. Jednocześnie widać już powoli, choć jest za wcześnie, by to uogólniać, wzrost dostępności leków, w przypadku których do tej pory było największe zagrożenie, jeśli chodzi o ich dostępność, i w przypadku których najczęściej zgłaszano sygnały o ich zmniejszonej dostępności, zarówno z poziomu aptek, jak i z poziomu pacjenta, choć bardziej był to problem aptek niż pacjentów.
Co do przepisów karnych i postępowań, które się toczą, to jeżeli postępowania wszczęte przez organy ścigania są w toku, to one oczywiście będą kontynuowane zgodnie ze stanem prawnym, który obowiązywał w chwili ich rozpoczęcia. Natomiast nowe, znowelizowane Prawo farmaceutyczne funkcjonuje od 12 lipca. Dziękuję.
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Tomasz Latos.
Panie Ministrze! Chciałbym oczywiście, aby okazało się, że ta nowelizacja prawa jest skuteczna. Jest jeszcze za wcześnie na tego typu oceny, natomiast z pana odpowiedzi wynika, że jeśli chodzi o proceder odwróconego łańcucha dystrybucji, to nikt nie został skazany prawomocnym wyrokiem. Chciałbym, aby ewentualnie pan to potwierdził, powiedział, jaka jest sytuacja. Podkreślam, że wywóz leków miał źródła dwojakiego rodzaju. Z jednej strony było wywożenie leków bez tego odwróconego łańcucha, czyli możemy przyjąć, że odbywało się to w sposób legalny. Co najwyżej możemy mówić, ja mam takie zdanie, że było to nielegalne ze względu na nieprzestrzeganie przepisów dotyczących 5-procentowej marży. Z drugiej strony był wspomniany odwrócony łańcuch dystrybucji, i to był proceder od początku nielegalny. Jeżeli on był od początku nielegalny, to jakie były konsekwencje inne niż zamknięcie aptek, które zajmowały się tym procederem. I wreszcie pytanie dotyczące skuteczności.
W moim przekonaniu dopóki nie będzie systemu informatycznego, a będziemy na to czekać jeszcze przez ponad rok, to nie będziemy mogli na bieżąco monitorować sytuacji na rynku farmaceutycznym i nie będziemy do końca wiedzieli, czy wywóz leków jest zgodny z prawem, czy też nie. Mam tu na myśli wykazywanie braku określonych leków dla aptek, a jednocześnie w tym samym czasie ich reeksport za granicę. Dziękuję bardzo i przepraszam panią marszałek za przedłużenie.
Panie ministrze, bardzo proszę o odpowiedź na pytanie.
W istocie, odpowiadając wprost na pytania pana przewodniczącego Latosa, wyroki skazujące zapadały niezwykle rzadko. Niedawno w Gliwicach zapadł wyrok skazujący w takiej sprawie. Niemniej jednak co do zasady, biorąc pod uwagę liczbę spraw określanych w różnych województwach, przekazywanych prokuratorom czy Policji, które znajdowały swój finał w sądach, i stosunek znajdywanych przez inspekcję farmaceutyczną nieprawidłowości, a ostatecznie wyroków, zdecydowano się na zmianę Prawa farmaceutycznego w kierunku, w jakim to dziś działa, czyli w kierunku sankcji administracyjnych, które są szybsze, prostsze, bardziej skuteczne i nie wymagają udowodnienia jednostkowej winy obywatelowi, a zatem są bardziej funkcjonalne. Natomiast dzięki dodatkowej zmianie sposobu, trybu zamawiania, przejściu od zamówień wirtualnych, telefonicznych w kierunku zamówień elektronicznych, które pozostawiają ślad w dokumentacji elektronicznej, wysyłanych mailem, faksem, jakkolwiek, ale musi być w systemie elektronicznym ślad zamówienia, proces stał się znacznie bardziej transparentny. Oczywiście moja dyskusja z panem przewodniczącym na temat 5-procentowej marży trwa i pewnie będzie trwała tak długo, jak niezawisły prokurator nie ustali rzeczy, która dla mnie jest absolutnie oczywista, czyli że marża nie ma żadnego wpływu na wywóz leku z kraju. Generalnie uważam, że zmiana, nowelizacja Prawa farmaceutycznego, której symptomy już powoli widać, przyczyniła się do poprawy dostępności leków, stąd też raz jeszcze, korzystając z uprzejmości Wysokiej Izby, chciałbym podziękować wszystkim, w tym panu przewodniczącemu, za procedowanie nad tym prawem. Dziękuję.
Przystępujemy do kolejnego pytania.
Pytanie zada pan poseł Mieczysław Kasprzak z Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Pytanie dotyczy sposobu przygotowania planu zadań ochronnych Natura 2000 i zostało skierowane do ministra środowiska.
Bardzo proszę pana posła Kasprzaka o zadanie pytania.
Mieszkańcy powiatu i ościennych gmin wyrazili swoje niezadowolenie i stanowczy protest co do sposobu przygotowania projektu, braku konsultacji z samorządami i zainteresowanymi środowiskami. Jednoznacznie stwierdzono, że wprowadzone ograniczenia wynikające z wymienionych planów będą miały negatywny wpływ na możliwości działania i budżety jednostek samorządu terytorialnego funkcjonujących na omawianym terenie. Przedstawione plany nie uwzględniają w swych zapisach aspektów gospodarczych, społecznych i kulturowych. Nie proponują również żadnych zadań z zakresu ochrony czynnej przedmiotowych siedlisk, ograniczając się jedynie do zakazów i wyłączeń z działalności gospodarczej znacznych terenów, co stoi w sprzeczności z ideą programu Natura 2000 i dyrektywą siedliskową.
Miejscowe samorządy są przeciwne zaproponowanym rozwiązaniom i domagają się rozpoczęcia od nowa prac nad projektem planów. W prowadzonych pracach należy uwzględnić udział zainteresowanych samorządów terytorialnych, właścicieli nieruchomości, zainteresowanych instytucji i podmiotów gospodarczych oraz obywateli zamieszkałych na terenach objętych wymienionymi obszarami Natura 2000.
W związku z tym prosiłbym o udzielenie odpowiedzi na pytania: Kto odpowiada za przygotowanie dokumentu tak drastycznie ograniczającego prawa mieszkańców? Dlaczego przy pracach nad dokumentami nie uwzględniamy opinii społecznej? Dlaczego, opracowując plany ochronne, nie bierze pod uwagę rozwoju gospodarczego i uwarunkowań społecznych miejscowych
środowisk? Ostatnie pytanie: Jaki będzie dalszy tok postępowania w zakresie opracowywania wspomnianych planów i czy przedstawione uwagi zostaną uwzględnione? Dziękuję bardzo.
Na to pytanie odpowie podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska pan Piotr Otawski.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Odpowiadając na pytanie pana posła, musiałbym zacząć najpierw od tego, że chyba doszło do nieporozumienia co do sytuacji, co do zrozumienia tego, w jakim punkcie sporządzania planów zadań ochronnych dla wymienionych obszarów jesteśmy. Pozwoliłem sobie osobiście stawić się na posiedzeniu połączonych rad gminy i powiatu, które odbyło się w zeszłym tygodniu w Birczy. Wydaje mi się, że moje wyjaśnienia rozwiały szereg wątpliwości, które się pojawiły, aczkolwiek uchwała, którą pan poseł zacytował, była przygotowana wcześniej, w związku z czym tok dyskusji ani wyjaśnienia nie znalazły odzwierciedlenia w dokumencie przyjętym przez połączone rady. Niemniej jednak najważniejsze jest to, że nie ma ani planu zadań ochronnych, ani planu ochrony dla wymienionych obszarów. Tak naprawdę jesteśmy na bardzo wstępnym etapie i to, co znalazło się na stronie regionalnego dyrektora ochrony środowiska w Rzeszowie, bo każdorazowo za plany zadań ochrony dla każdego obszaru Natura 2000, za ich sporządzenie i wydanie, odpowiedzialni są regionalni dyrektorzy ochrony środowiska, materiał, który znalazł się na stronie internetowej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie, można nazwać swoistą ekspertyzą przyrodniczą zlecaną w toku przygotowania projektu planu zadań ochronnych. Dokument, który jest zamieszczony na stronie, jest pewnym materiałem wyjściowym do prac nad projektem planu. Tak jak to się dzieje w większości przypadków, podmiot tworzący tego typu opracowanie jest wyłaniany w ramach przetargu spośród podmiotów, które oczywiście spełnią kryteria przetargu i w ramach procedury przetargowej zostają wybrane. Natomiast każdorazowo to regionalny dyrektor ochrony środowiska tworzy projekt planu ochrony i to on go również przyjmuje, a projekt planu staje się obowiązującym dokumentem, aktem prawa miejscowego właśnie po przyjęciu przez regionalnego dyrektora i opublikowaniu w dzienniku urzędowym.
Jesteśmy natomiast w momencie, w którym tworzone są materiały czy stworzone zostały materiały jako pewien punkt wyjścia do rozmów i do prac nad planem zadań ochronnych. Chciałbym podkreślić zarówno to, że wymogi ustawowe, ustawa o ochronie przyrody wymaga konsultacji i współpracy z samorządem lokalnym w toku opracowywania tego dokumentu, jak i to, że wewnętrzne procedury przyjęte w generalnej i regionalnych dyrekcjach ochrony środowiska wymagają, aby w toku sporządzania projektu planu zadań ochronnych były prowadzone konsultacje społeczne, a w zasadzie więcej, bo chodzi o partycypację społeczną, o tworzenie planu zadań ochronnych w toku spotkań zespołów lokalnej współpracy, tak dokładnie te zespoły się nazywają. Powołane zostały one po to, aby na bieżąco, w toku tworzenia planu zadań ochronnych, konsultować rozwiązania, które są przedkładane jako propozycje działań ochronnych dotyczące danego obszaru.
W tym momencie jesteśmy na takim etapie, kiedy regionalny dyrektor na podstawie posiadanej dokumentacji będzie tworzył projekt planu zadań ochronnych. Odbyły się do tej pory dwa czy trzy spotkania robocze z przedstawicielami Lasów Państwowych z tego terenu, na którym przedmiot ochrony dotyczy głównie zasobów leśnych. Stąd te prace były prowadzone jako prace robocze głównie przy udziale właśnie przedstawicieli Lasów Państwowych, natomiast w tej chwili została złożona deklaracja, chociażby na ostatnim wspólnym posiedzeniu rady gminy i rady powiatu, że samorządy, a także przedstawiciele społeczeństwa, nie tylko samorządów, już nawet na etapie roboczym, nie czekając na spotkania zespołów lokalnej współpracy, mogą być włączeni w prace nad kierunkami rozwoju planu zadań ochronnych.
A więc tak naprawdę jesteśmy na bardzo wstępnym etapie. Nie ma żadnych przesądzeń co do tego, jaki będzie kształt rozwiązań w projekcie planu zadań ochronnych, a tym bardziej w samym planie zadań ochronnych, a udział społeczeństwa jest nie tylko zagwarantowany ustawą, ale również wewnętrznymi procedurami regionalnej dyrekcji ochrony środowiska. Dziękuję bardzo.
Czy pan poseł chce zadać pytanie dodatkowe?
(Poseł Mieczysław Kasprzak: Tak, tak.)
Panie Ministrze! Wiem, że pan jest w trudnej sytuacji, bo pan tego nie przygotowywał, a musi pan się tłumaczyć. Niestety w dniu, kiedy odbywała się sesja, jak również znacznie wcześniej, na stronie internetowej widniał projekt zadań ochronnych. Ktoś go przygotował, miał on być zatwierdzony. Wycofano się w ostatniej chwili. Nie konsultowano tego z miejscową ludnością, miejscowym społeczeństwem. Stąd były te protesty. Po wtóre, czy firma zewnętrzna, która to przygotowywała, opracowywała, bo pan sam stwierdził, że firma niewłaściwie podeszła do problemów i do opracowania tego projektu, w dalszym ciągu będzie nad tym pracować, czy będzie wyłoniona inna firma? Tamten teren ma swoją specyfikę, ludzie żyją tam w bardzo trudnych warunkach i dla nich każde ograniczenie jest kolejnym ciosem. Nie możemy dopuścić do tego, żeby w dalszym ciągu ograniczać warunki życia, bytowania w tamtej miejscowości. Ci ludzie tam żyli w najtrudniejszych czasach i chcieliby w tej chwili również korzystać.
Oczywiście trzeba chronić przyrodę, chronić naturę, ale niech będzie w tym jakaś logika i uzasadnienie tego. Dziękuję bardzo.
Bardzo proszę kontynuować, panie ministrze.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałbym przede wszystkim powiedzieć, że owszem, to, co zostało zawieszone na stronie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie, miało taki tytuł, jaki nadał temu wykonawca, czyli projekt planu zadań ochronnych. Natomiast proszę zwrócić uwagę na to, że podmiot zewnętrzny, który to przygotował, przygotowuje to tylko na zlecenie. Odpowiedzialność za kształt zawsze ciąży na regionalnym dyrektorze ochrony środowiska. W tej konkretnej sytuacji faktycznie było tak, że regionalny dyrektor ochrony środowiska był niezadowolony ze współpracy, jeśli chodzi o to, jak był tworzony plan, oraz uwzględnianie uwag, które pojawiały się w toku prac, zarówno uwag społecznych, jak i uwag samego regionalnego dyrektora ochrony środowiska, które pojawiały się w toku prac zleceniobiorcy. Z tego też powodu umowa została rozwiązana. Umowa ze zleceniobiorcą, który przygotowywał materiał wyjściowy, została rozwiązana i on nie będzie tego kontynuował. W tej chwili prace nad przygotowaniem projektu planu zadań ochronnych będą prowadzone wyłącznie przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Rzeszowie, siłami własnymi, bez zaangażowania podmiotów zewnętrznych.
(Poseł Mieczysław Kasprzak: A zatem regionalny dyrektor ochrony środowiska niepotrzebnie zamieścił to na stronie internetowej, skoro miał co do tego krytyczne zdanie.)
Można powiedzieć, że niepotrzebnie spowodowało to pewien zamęt informacyjny, ponieważ on sam tego nie zamierzał ani propagować, ani przyjmować, natomiast zamieścił to jako pewien materiał, który powstał w toku sporządzania planu zadań ochronnych. Natomiast sam fakt, że umowa została ze zleceniobiorcą rozwiązana, wskazuje na to, że regionalny dyrektor ochrony środowiska był niezadowolony z tego, jak sporządzana jest ta dokumentacja w toku przygotowań do sporządzenia projektu planu zadań ochronnych.
Przystępujemy do rozpatrzenia kolejnego pytania, które postawią pan poseł Jan Cedzyński i pan poseł Cezary Olejniczak z Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej. Pytanie dotyczy pilnej konieczności uruchomienia w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020 działania: Przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku wystąpienia klęsk żywiołowych i katastrof oraz wprowadzenie odpowiednich działań zapobiegawczych, a także modyfikacji zasad przyznawania pomocy rolnikom. To pytanie jest skierowane do prezesa Rady Ministrów.
Bardzo proszę pana posła Jana Cedzyńskiego o zadanie pytania.
Szanowna Pani Marszałek! Nieobecna Pani Premier! Panie Posłanki i Panowie Posłowie! W związku z coraz częściej występującymi niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, w wyniku których w gospodarstwach wielu rolników następują znaczne zniszczenia plonów – w ostatnim czasie na terenie gminy Szydłów, jak również w innych gminach województwa świętokrzyskiego wystąpiły klęski huraganu i gradobicia – wnoszę o jak najszybsze uruchomienie działania: Przywrócenie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku wystąpienia klęsk żywiołowych i katastrof oraz wprowadzenie odpowiednich działań zapobiegawczych w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014– 2020. Oczekuję, że w ramach wspomnianego programu wsparcie będzie mogło być realizowane również w sytuacjach, kiedy w gospodarstwach wystąpiły zniszczenia jedynie plonów, na przykład zniszczenie owoców śliw, jabłoni, grusz itp., na przykład w wyniku gradobicia, mimo iż wspomniane gradobicie nie uszkodziło trwale drzew, lecz uszkodziło niemal cały plon w danym roku. Umożliwi to dalsze funkcjonowanie takich gospodarstw. W tożsamym programie, jaki obowiązywał w ramach PROW 2007–2013, elementem obowiązkowym do uzyskania wsparcia było m.in. wystąpienie strat na poziomie powyżej 10 tys. zł w ramach środków trwałych, np. trwałego uszkodzenia drzew, uszkodzenia budynków inwentarskich, uszkodzenia maszyn itp.
Czy dla pani premier to uzasadnienie postulatów poszkodowanych rolników jest wystarczające, aby podjąć działania? Czy pani premier zmierzy się z problemem i pomoże tym rolnikom, którzy w ramach obowiązującego programu nie mogą liczyć na wsparcie? Dziękuję bardzo.
Na zadane pytanie odpowie, z upoważnienia prezesa Rady Ministrów, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi pan Kazimierz Plocke.
Kazimierz Plocke, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Otóż w ramach poddziałania: Wsparcie inwestycji w odtwarzanie gruntów rolnych i przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku klęsk żywiołowych, niekorzystnych zjawisk klimatycznych i katastrof, objętego Programem Rozwoju Obszaru Wiejskich na lata 2014–2020, współfinansowane będą inwestycje polegające na odtworzeniu zniszczonego na skutek wystąpienia ww. zjawisk potencjału produkcyjnego.
Zgodnie z założeniami Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020 pomoc będzie przyznawana na odtworzenie tylko tych składników gospodarstwa, które uległy uszkodzeniu bądź zniszczeniu.
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Cezary Olejniczak, oczywiście z klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Szanowna Pani Marszałkini! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! W tej chwili w komisji rolnictwa rozpatrujemy wniosek komisji rolnictwa do ministra rolnictwa właśnie w sprawie PROW na lata 2014– 2020. Życzylibyśmy sobie jako posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, żeby rozporządzenie w sprawie pomocy rolnikom dotkniętym przez różne kataklizmy, np. z gminy Szydłów w woj. świętokrzyskim, o której powiedział pan poseł Cedzyński, było wydane wcześniej, a nie na koniec tego roku, tylko chociażby we wrześniu czy też w sierpniu. Będą inne nabory i można to zrobić, więc ten nabór na to działanie również powinien być uruchomiony jak najszybciej.
Mam pytanie do rządu. Czy trwają prace w rządzie, żeby wprowadzić powszechny systemem ubezpieczeń od wszelkich nieszczęść, które występują na obszarach wiejskich, czyli od nawałnic, od gradobicia, od suszy itd.? Ten system w wielu krajach Unii Europejskiej nazywa się systemem zarządzania ryzykiem. Z budżetu Unii Europejskiej, z budżetu krajowego, ze składek rolników i producentów rolnych można
taki system stworzyć. Stąd moje precyzyjne pytanie: Czy rząd pracuje nad powszechnym systemem ubezpieczeń upraw i budynków inwentarskich? Dziękuję bardzo.
Na to pytanie również odpowie pan minister Kazimierz Plocke.
Pytanie to zostało zadane przez 13 posłów Klubu Parlamentarnego Zjednoczona Prawica. Odczytam teraz nazwiska państwa posłów w kolejności alfabetycznej. Otóż pytanie zostało przygotowane przez Andrzeja Derę, Jarosława Gowina, Patryka Jakiego, Beatę Kempę, Arkadiusza Mularczyka, Krzysztofa Popiołka, Józefa Rojka, Edwarda Siarkę, Tadeusza Woźniaka, Jana Ziobrę, Kazimierza Ziobrę oraz Jacka Żalka i dotyczy występowania niepożądanych odczynów poszczepiennych oraz procedury kwalifikacji do szczepień, a zostało skierowane do ministra zdrowia.
Bardzo proszę pana posła Patryka Jakiego o zadanie pytania.
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Józef Rojek.
Panie ministrze, bardzo proszę o odpowiedź na pytanie zadane przez pana posła.
Te wszystkie akty prawne stanowiące zrąb polskiego prawa medycznego gwarantują pacjentowi prawo do ochrony jego zdrowia i – przecież łącznie z Kodeksem cywilnym i Kodeksem karnym – prawo do zastosowania różnych form instytucji odwoławczych oraz dochodzenia swoich szkód w przypadku, gdy jakiekolwiek świadczenia zdrowotne udzielone pacjentowi wpłynęły negatywnie na jego stan zdrowia. Pod tym względem szczepienia w żaden inny sposób nie różnią się od innych świadczeń zdrowotnych, od operacji, operacji okulistycznych, porodów. Tendencje na świecie są raczej takie, że większość kwestii spornych i odszkodowań z tytułu błędów medycznych, które niestety zdarzają się wszędzie na świecie, kumuluje się w obrębie położnictwa oraz, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, badań genetycznych. Dziękuję.
Przystępujemy do rozpatrzenia kolejnego pytania, a to pytanie zostało zadane przez pana posła Krzysztofa Gadowskiego i pana posła Jacka Brzezinkę. Obaj posłowie są z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Pytanie dotyczy warunków pracy
(wynikających ze stosunku pracy)
dla pracowników Kompanii Węglowej przechodzących do nowo powstałego podmiotu, jakim docelowo ma być tzw. Nowa Kompania Węglowa. Pytanie to zostało skierowane do ministra skarbu państwa.
Bardzo proszę pana posła Gadowskiego o zadanie pytania.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Obecna sytuacja w polskim górnictwie wymaga niewątpliwie przemyślanych i rozważnych działań, które pozwoliłyby zrestrukturyzować górnictwo węgla kamiennego w taki sposób, aby mogło sprawnie konkurować z najlepszymi. Jednym z elementów takiego działania jest przyjęcie planu naprawczego przez Kompanię Węglową, a w ramach tego planu – utworzenie czy tworzenie tzw. Nowej Kompanii Węglowej. Wiemy, że prace są zaawansowane i już mamy powołaną córkę spółkę celową Węglokoks Rybnicki Okręg Wydobywczy. Podpisana została umowa przedwstępna na zbycie czterech rybnickich kopalń, tych, które są, można powiedzieć, najlepsze w całej Kompanii Węglowej, a więc kopalni: Marcel, Jankowice, Chwałowice, jak również kopalni Rydułtowy-Anna. Ostateczna transakcja obejmie jednak 11 kopalń. One jednocześnie trafią do Węglokoksu ROW, który, można powiedzieć, jest zaczątkiem Nowej Kompanii Węglowej.
Niewątpliwie proces jest prowadzony rzetelnie i konsekwentnie. Wiele się mówi również o zmianie modelu zarządzania grupą, to bardzo ważne w całym tym procesie. Ale w tym procesie modernizacji i restrukturyzacji nie możemy zapomnieć o najważniejszym czynniku wpływającym na bezpieczne funkcjonowanie kopalni, na wydajność, na bezpieczeństwo pracy, czyli mowa o czynniku ludzkim, o górnikach, o pracownikach pracujących w kopalni.
W związku z restrukturyzacją sektora górnictwa węglowego wielu pracowników obawia się o kształt swojej dalszej drogi zawodowej. A zatem chciałbym zapytać pana ministra: Jakie warunki
(wynikające ze stosunku pracy)
będą mieć obecni pracownicy Kompanii Węglowej
, którzy przejdą do tzw. Nowej Kompanii Węglowej, a jakie warunki obowiązują dziś w powstałym już Węglokoksie ROW? Czy dalej będzie obowiązywał układ zbiorowy pracy w tym obecnym kształcie, który jest w Kompanii Węglowej? Niektóre media donoszą, że rozpoczęto już jakieś prace. Czy to prawda, że trwają prace nad nowym układem zbiorowym pracy? Na jakim ewentualnie on jest etapie i jakie nowe rozwiązania w tym dokumencie się znajdą? Dziękuję.
Na pytanie odpowie podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa pan Wojciech Chmielewski.
Pani Marszałek! Szanowni Panie i Panowie Posłowie! Kwestia zmiany pracodawcy przez osoby zatrudnione obecnie w kopalniach Kompanii Węglowej, w niedługiej perspektywie finalizowania procesu tworzenia Nowej Kompanii Węglowej, jest niezwykle istotna dla pozytywnej realizacji procesu restrukturyzacji, który Ministerstwo Skarbu Państwa nadzoruje. Pracownicy nie powinni się obawiać jej skutków. Żadne działania dotyczące organizacji pracy czy też zasad wynagradzania nie mogą zostać przeprowadzone bez ich udziału. Przejrzyste działania w tej sferze są w naszej ocenie niezbędnym warunkiem skutecznego przeprowadzenia procesu restrukturyzacji kopalń, który może zostać bezpiecznie zakończony tylko przy zaangażowaniu załóg górniczych, świadomych warunków, w jakich funkcjonuje obecnie sektor. Z kolei pewność zatrudnienia i wynagradzania jest podstawą funkcjonowania rodzin osób pracujących w górnictwie. W ocenie MSP zarządy spółek, zarówno obecnej Kompanii Węglowej, jak i Węglokoksu Rybnickiego Okręgu Wydobywczego, czyli tzw. Nowej Kompanii Węglowej, zapewniają takie warunki.
Chciałbym podkreślić, że wszystkie działania związane z restrukturyzacją sektora górnictwa węgla kamiennego prowadzone są w porozumieniu ze stroną społeczną. Nie inaczej jest w przypadku Nowej Kompanii Węglowej. W celu zapewnienia realizacji postanowień porozumienia zawartego 17 stycznia 2015 r. pomiędzy stroną rządową, spółkami węglowymi i związkami zawodowymi zarządy spółek Kompania Węglowa oraz Węglokoks Rybnicki Okręg Wydobywczy podpisały w dniu 17 lipca 2015 r. porozumienie z zakładowymi organizacjami związkowymi działającymi w Kompanii Węglowej SA. To porozumienie potwierdza, że do czasu zawarcia w spółce Węglokoks Rybnicki Okręg Wydobywczy zakładowego układu zbiorowego pracy, jednak nie dłużej niż przez okres jednego roku od dnia przejścia kopalń i zakładów Kompanii Węglowej do Nowej Kompanii Węglowej, wobec pracowników przejętych z Kompanii Węglowej w trybie art. 23 1 Kodeksu pracy będą stosowane postanowienia obowiązujących dotychczas w Kompanii Węglowej porozumień zbiorowych. W związku z tym przejście pracowników Kompanii Węglowej do spółki Węglokoks Rybnicki Okręg Węglowy, czyli przyszłej Nowej Kompanii Węglowej, nie wywoła zmian w dotychczasowych stosunkach pracy. Nowe ustalenia w tym zakresie będą negocjowane w trakcie prac nad zakładowym układem zbiorowym dla tej spółki.
Co do kwestii, co do pytania dotyczącego obowiązywania regulacji wewnętrznych funkcjonujących obecnie w Kompanii Węglowej – pozwolę sobie przypomnieć, że w spółce obecnie nie obowiązuje jednolity dla wszystkich zakładów układ zbiorowy pracy, funkcjonują natomiast porozumienia określające warunki pracy i wynagradzania. Funkcjonujące aktualnie w Kompanii Węglowej porozumienia będą obowiązywać w zakresie uzgodnionym w lipcowym porozumieniu, ale Nowa Kompania Węglowa nie stanie się ich stroną. Dopiero wynegocjowany ze związkami zawodowymi nowy zakładowy układ zbiorowy pracy zwiąże Nową Kompanię Węglową na prawach strony. Prace nad projektem układu zbiorowego pracy nie zostały rozpoczęte. Jak stanowi Kodeks pracy, zakładowe układy zbiorowe pracy są zawierane w drodze rokowań pomiędzy pracodawcą a zakładowymi organizacjami związkowymi reprezentującymi pracowników, a zatem w związku z tym, że kopalnie Kompanii Węglowej nie zostały jeszcze fizycznie przeniesione do Węglokoks Rybnicki Okręg Wydobywczy, to prace nad układem zbiorowym nie mogły zostać rozpoczęte. Z podobnych względów Węglokoks Rybnicki Okręg Wydobywczy nie ma obecnie żadnych regulaminów określających stosunki pracy. W spółce nie są jeszcze zatrudnione osoby, których takie regulaminy mogłyby dotyczyć.
Co do zakresu tematycznego rokowań nad układem zbiorowym pracy, chciałbym poinformować, że zgodnie z art. 26 1 ustawy o związkach zawodowych pracodawca poinformował organizacje związkowe, że Nowa Kompania Węglowa zamierza w ramach negocjacji ujednolicić warunki zatrudnienia, zmienić uprawnienia urlopowe, zmienić zakresy czynności, wdrożyć nowe taryfikatory i stawki zaszeregowania, ograniczyć liczbę składników wynagrodzeń, zmienić zasady przyznawania pozostałych składników wynagrodzeń, zmienić organizację i normy czasu pracy, wdrożyć systemy motywacyjne oraz zmienić zasady wypłaty nagrody rocznej i 14. pensji.
We wspomnianych wcześniej porozumieniach z 17 stycznia i 17 lipca 2015 r. strony uzgodniły warunki rokowań nad zakładowym układem zbiorowym pracy dla Nowej Kompanii Węglowej. Podstawą rozmów o nowych regulacjach wewnętrznych będą obowiązujące obecnie w Kompanii Węglowej postanowienia porozumień ze stroną społeczną.
Kończąc, chciałbym podkreślić, że prowadzone działania są realizacją porozumienia z 17 stycznia br., w którym to uzgodniono regulacje dotyczące podjęcia negocjacji na temat zmiany organizacji czasu pracy, m.in. w zakresie wprowadzenia 6-dniowego tygodnia pracy w Nowej Kompanii Węglowej przy jednoczesnym zagwarantowaniu 5-dniowego tygodnia pracy dla pracowników. Również tryb przejścia pracowników do Nowej Kompanii Węglowej został określony w załączniku nr 3 do tego porozumienia. Lipcowe porozumienie jest konsekwencją wcześniejszego, konkretyzuje i doprecyzowuje jego niektóre ustalenia. Bardzo dziękuję.
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Jacek Brzezinka.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Bardzo serdecznie dziękuję panu ministrowi za udzielone odpowiedzi, bo to dobry sygnał dla pracowników Kompanii Węglowej, który daje im i ich rodzinom poczucie stabilności i gwarancje bezpieczeństwa.
Ze swej strony chciałbym jeszcze dopytać o dwie kwestie. Po pierwsze, przejęcie przez nową kompanię części aktywów Kompanii Węglowej nie oznacza przejęcia wszystkich pracowników kompanii i podmiotów od niej zależnych. Stąd pytanie: Jak rysuje się perspektywa stabilności zatrudnienia tych osób, które wciąż pozostaną pracownikami Kompanii Węglowej, i tych, którzy pracują dziś w spółkach zależnych?
I drugie pytanie. Nowa Kompania Węglowa to podmiot powiązany kapitałowo z grupą Węglokoks. Jak wiemy, jedną ze spółek tej grupy jest Węglokoks Kraj, który już w kwietniu br. przejął ostatnią działającą w Bytoniu kopalnię – kopalnię Bobrek. Czy wprowadzenie ogólnych regulacji w grupie Węglokoks Kraj dotyczących zatrudnienia pracowników Nowej Kompanii Węglowej będzie obejmowało także pracowników kopalni Bobrek w Bytomiu? Dziękuję.
Na to pytanie również odpowie pan minister Chmielewski.
Pani Marszałek! Szanowni Państwo! Odpowiadając na pytanie dotyczące zwolnień pracowników spółek zależnych Kompanii Węglowej, chciałbym przekazać informację, że w chwili obecnej w tych spółkach zatrudnionych jest ok. 3700 osób. Trudna sytuacja finansowa jednostki dominującej, a także proces jej restrukturyzacji wpływają na kondycję spółek zależnych, które świadczą usługi na rzecz Kompanii Węglowej, co oczywiście zmusza je do podejmowania działań dostosowawczych. Jednym z tych działań jest zmniejszanie kosztów osobowych. Informacja kluczowa jest taka, że spółki zależne przewidują w okresie od 1 czerwca do 31 grudnia br. zwolnienie 427 pracowników.
Drugie pytanie dotyczyło Kopalni Węgla Kamiennego Bobrek. Chciałbym w tym miejscu powiedzieć, że pracownicy KWK Bobrek, a także KWK Piekary przeszli do nowego pracodawcy na podstawie art. 23 1 Kodeksu pracy, co oznacza, że są wynagradzani dokładnie na takich samych zasadach, jakie obowiązują w Kompanii Węglowej, co wynika z porozumienia zawartego w dniu 20 grudnia 2004 r. pomiędzy zarządem Kompanii Węglowej a organizacjami związków zawodowych. Inaczej sprawa wygląda z pracownikami centrali Węglokoks Kraj sp. z o.o., którzy wynagradzani są zgodnie z regulacjami obowiązującymi w tej spółce, to znaczy regulaminem pracy i wynagradzania Węglokoks Kraj sp. z o.o. Chciałbym poinformować, że w najbliższym czasie zostaną podjęte rozmowy ze stroną społeczną dotyczące układu zbiorowego pracy. Oczywiście jednym z elementów tego porozumienia będzie nowy system wynagradzania. Dziękuję.
Przystępujemy do rozpatrzenia kolejnego pytania, które zadadzą pani posłanka Barbara Bartuś i pan poseł Wiesław Janczyk z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Pytanie dotyczy dramatycznych konsekwencji likwidacji dyspozytorni pogotowia ratunkowego w poszczególnych powiatach woj. małopolskiego. Pytanie skierowane jest do prezesa Rady Ministrów.
Bardzo proszę pana posła Janczyka o zadanie pytania.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Szanowni Państwo! Trzy lata temu rozpoczęto dyskusję na temat reorganizacji centrów powiadamiania ratunkowego, tzw. dyspozytorni, ulokowanych przy szpitalach powiatowych na terenie woj. małopolskiego. W ślad za tą dyskusją, pomimo licznych sprzeciwów posłów z tego okręgu, ale też osób, które zawodowo związane są z udzielaniem pomocy w sytuacjach nagłych, zespołów ratunkowych, członków tych zespołów, decyzją wojewody małopolskiego podjęto działania, które doprowadziły do powołania wojewódzkiego centrum powiadamiania ratunkowego, które ma dzisiaj tylko dwa oddziały, w Krakowie i w Tarnowie. Są mu podporządkowane szpitale powiatowe i inne szpitale i tamtędy idzie informacja o potrzebie udzielenia pomocy w nagłych wypadkach.
Przywołam dramatyczne wydarzenie, które miało miejsce w ostatnich dniach. W piątek karetka, która została wezwana do chorej osoby, pomyliła miejscowości, pomyliła miejscowość Kamionka Mała w gminie Laskowa w powiecie limanowskim z miejscowością Kamionka Wielka w powiecie nowosądeckim. Pomoc przybyła zbyt późno. Prokuratura rozstrzygnie, czy pacjent zmarł w związku z tą pomyłką, czy to było bezpośrednią przyczyną, czy miało bezpośredni wpływ na to, że pacjent stracił życie. W ślad za tym również, prawdopodobnie w wyniku stresu, zmarła jego żona. To dramatyczne wydarzenie niech stanie się powodem do tego, żeby dzisiaj to podsumować i powiedzieć, czy musiało tak się zdarzyć, czy musi tak być, czy nie powinno się przywrócić jednak centrów powiadamiania do szpitali powiatowych albo w trudnych warunkach górskich, jakie są na Sądecczyźnie, przynajmniej utworzyć kolejne centrum na południu Małopolski, tak żeby
ludzie, którzy przyjmują zgłoszenia, byli lepiej zorientowani, z kim rozmawiają i jak szybko trzeba udzielić pomocy. Dziękuję bardzo.
O odpowiedź na zadane pytanie zwracam się do podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia pana Igora Radziewicza-Winnickiego, który odpowie z upoważnienia prezesa Rady Ministrów.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Może zacznę od tego, iż ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym wprowadza zasadę, że nadzór nad realizacją zadań z zakresu ratownictwa medycznego sprawuje na danym terenie wojewoda. W ramach planowania i organizowania działań wojewoda sporządza wojewódzki plan działania systemu, który musi opisywać z jednej strony strukturę systemu powiadamiania w stanach nagłego zagrożenia zdrowotnego, a z drugiej zawierać informację o lokalizacji, terenie działania i liczbie stanowisk dyspozytorów medycznych. Zasada jest taka: przyjęto kryterium, że jedno stanowisko przypada na każde 200 tys. mieszkańców, przy czym są nie mniej niż dwa stanowiska dyspozytorów w danej lokalizacji, co powoduje zwiększenie bezpieczeństwa.
Obecnie na terenie Małopolski funkcjonują dwie dyspozytornie medyczne zlokalizowane w Krakowie i w Tarnowie, z liczbą 17 stanowisk dyspozytorskich. Jednocześnie, biorąc pod uwagę zapis art. 24 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, wojewoda podejmuje działania organizacyjne, które zmierzają do zapewnienia najlepszych możliwych parametrów czasu dotarcia na miejsce zdarzenia dla zespołu ratownictwa medycznego. I tak mediana czasu dotarcia w skali każdego miesiąca jest nie większa niż 8 minut w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców i 15 minut poza miastem powyżej 10 tys. mieszkańców. Trzeci kwartyl czasu dotarcia w skali każdego miesiąca jest nie większy niż 12 minut w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców i 20 minut poza miastem powyżej 10 tys. mieszkańców. Ten parametr ma niewielkie zastosowanie sprawozdawcze w przeciwieństwie do mediany maksymalnego czasu. Maksymalny czas dotarcia nie może być dłuższy niż 15 minut w mieście powyżej 10 tys. i 20 minut poza miastem powyżej 10 tys. mieszkańców.
Sytuacja opisywana przez pana posła jest znana ministrowi zdrowia. Ja wspomnę tylko o tym, że w tej chwili wdrażamy w Polsce system wspomagania dowodzenia Państwowym Ratownictwem Medycznym, który to ministerialny system ma tę przewagę – będzie od jesieni tego roku – nad kilkoma programami, które istnieją już dzisiaj w poszczególnych województwach, że pozwala na zlokalizowanie także osoby dzwoniącej, zwizualizowanie jej na mapie. I to jest działanie, które dzięki z jednej strony możliwości wizualizacji aktualnej lokalizacji zespołów ratownictwa medycznego, a z drugiej strony możliwości wizualizacji na mapie miejsca osoby dzwoniącej, pozwoli w przyszłości wykluczyć tragiczne błędy, takie jak wysłanie zespołu ratownictwa medycznego do niewłaściwej miejscowości o podobnie brzmiącej albo o tej samej nazwie funkcjonującej w dwóch różnych lokalizacjach tego samego województwa. I to właśnie to, jak rozumiem, tragiczne zdarzenie przywoływał pan poseł.
W związku z powyższym, biorąc pod uwagę efektywność, efekt skali, skuteczność funkcjonowania systemu, dąży się raczej do koncentracji tych dyspozytorni i informatyzacji zasad dysponowania zespołami ratownictwa medycznego, nie zaś do rozproszenia w poszczególnych województwach na mniejsze tereny operacyjne, bo to powoduje pogorszenie funkcjonowania całego systemu i wydłużenie czasu dojazdów. Stąd też przy wsparciu informatyzacji takich tragicznych zdarzeń nie będzie w przyszłości. Dziękuję.
Pytanie dodatkowe zada pani posłanka Barbara Bartuś.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Pana odpowiedź jest na zasadzie: są przepisy, to nie my, my nie jesteśmy winni, to wojewoda, są standardy, pogotowie dojeżdża. Jak to powiedzieć rodzinie: że standard jest do 20 minut, a pogotowie przyjeżdża po półgodzinie i pacjent umiera? Panie ministrze, to państwo – państwo jako rząd, jako Ministerstwo Zdrowia – jesteście odpowiedzialni za zdrowie Polaków.
Kolejny raz to słyszę tutaj, kolejny raz, bo dwa lata temu, przed wprowadzeniem tych zmian, razem z ówczesnym przewodniczącym Komisji Zdrowia panem Bolesławem Piechą apelowaliśmy, żeby nie wprowadzać takich zmian, szczególnie na naszym terenie, gdzie sieci komórkowe tak naprawdę nie działają. Przestrzegaliśmy właśnie przed tym, co się stało. Można powiedzieć, że jeden wypadek… Każde życie jest najważniejsze. I nie mówmy o statystykach, o zapisach, które mają funkcjonować, bo one nie funkcjonują i tak szybko nie będą funkcjonować
, a jeśli chodzi o wojewódzki plan działania systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego, to właśnie minister go zatwierdza i dlatego państwo macie wpływ na to, co jest.
Bardzo proszę, panie ministrze, odnieść się do zagadnienia poruszonego przez panią posłankę.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Poseł! Myślę, że dość szczegółowo ustosunkowałem się także do tej konkretnej sprawy. Oczywiście tragiczne wydarzenia poruszają nas wszystkich. Medycyna nie jest wolna od błędów, niestety w Państwowym Ratownictwie Medycznym także się one zdarzają i będą się zdarzały.
Zadaniem ministra zdrowia, wojewody, pracowników Państwowego Ratownictwa Medycznego jest podjęcie takich działań, które będą minimalizowały częstotliwość występowania tego typu tragedii. Pamiętajmy o tym, że pogotowie ratunkowe wyjeżdża do potrzebujących kilka milionów razy rocznie. Boli nas każde tragiczne zdarzenie, jakie ma miejsce, ale jeżeli jest ich kilka w kraju, to jest to aż kilka, ale nie można uogólniać i powiedzieć, że pogotowie działa źle.
Jeżeli pójdziemy tą drogą, mam na myśli reakcję emocjonalną i fałszywy trop pani poseł, że budowanie kolejnych dyspozytorni poprawi sytuację, to zdanie ministra zdrowia jest przeciwne, bowiem budowanie kolejnych dyspozytorni utrudni funkcjonowanie systemu, wydłuży czas tych dojazdów i ludzie na tym terenie będą dłużej czekali na przyjazd karetki.
To, że ktoś czekał 30 minut, jest tragedią, i to, że ktoś nie doczekał się jej przyjazdu, również, ale jeżeli zepsujemy system i zawrócimy drogę informatyzacji i poprawę jego efektywności, to żaden argument emocjonalny nie obroni tej tezy działania przeciw nowoczesności. Dziękuję.
(Poseł Barbara Bartuś: Ale państwo właśnie zepsuliście.)
Przystępujemy do kolejnego pytania, które zostało zadane przez pana posła Tomasza Piotra Nowaka i panią posłankę Irenę Tomaszak-Zesiuk z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Pytanie dotyczy ożywienia Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Turku celem pozyskania miejsc pracy dla pracowników odchodzących z kopalni i elektrowni Adamów. Pytanie to zostało skierowane do ministra gospodarki.
Bardzo proszę pana posła Nowaka o zadanie pytania.
Elektrowni Adamów przysługuje derogacja podstawowa do 17,5 tys. godzin pracy. Przedstawiciele rządu wielokrotnie interweniowali w Komisji Europejskiej, aby wydłużyć czas pracy elektrowni. Niestety brak ujęcia tej elektrowni jako pracującej do wyczerpania złóż w trakcie negocjacji przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. rodzi skutki, które uwidocznią się w 2017 r. Oznacza to zamknięcie tej elektrowni ze względu na nadmierną emisję tlenków azotu i pyłów nie później niż 31 grudnia 2017 r., co rodzi poważne konsekwencje dla całego regionu konińskiego, a w szczególności dla powiatu tureckiego.
Elektrownia Adamów to pięcioblokowa elektrownia węglowa o łącznej mocy 1750 MW, ale to nie jest w tej chwili najistotniejsze, najistotniejsi są ludzie, a zatrudnionych jest tam ok. 3 tys. osób, to 3 tys. miejsc pracy w regionie o znacznej stopie bezrobocia. Pomimo że miasto Turek dysponuje kompleksowo uzbrojonymi terenami inwestycyjnymi, Turecka Strefa Inwestycyjna obejmuje 196 ha gruntów przeznaczonych pod aktywizację gospodarczą, z których 26 ha składa się na podstrefę Turek – obszar objęty statusem Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, to obecnie władze samorządowe nie powinny zostać pozostawione samym sobie, aby skutecznie przeciwdziałać negatywnym skutkom zwolnień pracowników z zamykanych elektrowni i kopalni.
W zaistniałej sytuacji niezwykle istotne jest podjęcie działań inwestycyjnych w obszarze tureckiej podstrefy
Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Stąd pytanie: Czy Ministerstwo Gospodarki we współpracy z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną przewiduje podjęcie działań specjalnych umożliwiających zintensyfikowanie inwestycji w obszarze Tureckiej Strefy Inwestycyjnej umożliwiającej stworzenie nowych miejsc pracy, szczególnie dla pracowników odchodzących z elektrowni i kopalni Adamów? Dziękuję bardzo.
O odpowiedź zwracam się do podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki pani Ilony Antoniszyn-Klik.
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Sytuacja w elektrowni Adamów i kopalni Adamów została nam przedstawiona zarówno przez starostę tureckiego, jak i właśnie przez pana posła Piotra Nowaka i panią poseł Irenę Tomaszak-Zesiuk. Było to już parę miesięcy temu. Podjęliśmy prace ukierunkowane na zdobycie, pozyskanie dodatkowych miejsc pracy na tym terenie. Faktycznie po sprawdzeniu możliwości tamtej strefy zobaczyliśmy, że brakuje tam przede wszystkim infrastruktury inwestycyjnej, który by mogła ten teren ożywić, tak żeby był on bardziej atrakcyjny dla inwestorów. Zrobiliśmy badania możliwości inwestycyjnych poprzez strefę łódzką.
Łódzka strefa wskazała nam na pewne problemy inwestycyjne, bo chcielibyśmy wykorzystać model, jaki zbudowaliśmy w strefie wałbrzyskiej, chodzi o przygotowanie hal inwestycyjnych z wyprzedzeniem, negocjując równolegle z inwestorami wejście do tych hal. Chodzi o to, żeby inwestor nie ponosił ryzyka budowy infrastruktury produkcyjnej i przez to był bardziej przyciągany do takiej, a nie innej lokalizacji. Udało się to w paru miejscach wykonać, w paru trudnych miejscach, gdzie też potrzebna była taka interwencja. Jednakże sprawdziliśmy, czy jest potencjał w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, by podjąć taką inwestycję. Taka inwestycja musiałaby być realizowana łącznie zarówno z gminą, jak i z powiatem. Musiałaby wiązać się z jednym jeszcze dodatkowym elementem, mianowicie równoległym przeszkalaniem pracowników kopalni i elektrowni już teraz, w trakcie ich pracy w zakładach, w których jeszcze będą zatrudnieni do roku 2017, przygotowującym ich do przebranżowienia, zmiany branży w szczególności na branżę, jak myślimy, w tym wypadku motoryzacyjną, elektro-mechaniczną. Natrafiliśmy na jeden problem, tj. problem potencjału inwestycyjnego, kapitału dostępnego w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. A drugim problemem jest to, że nie posiadamy zestawień potencjału kapitału ludzkiego, tzn. nie mamy zestawień, jakich dokładnie pracowników będziemy mieli dostępnych, o jakich kwalifikacjach, tak żeby przygotować zestawienia programów przekwalifikowujących.
Jakie widzimy z kolei możliwości rozwiązania tych problemów? Odbyło się jeszcze w lipcu spotkanie starosty tureckiego i strefy łódzkiej ze strefą wałbrzyską, ponieważ upatrujemy największej szansy w pozyskaniu inwestora w strefie wałbrzyskiej, która będzie dodatkowo przyciągała inwestorów do inwestycji volkswagena, jaka jest we Wrześni. Wiemy, że tam będą lokowali się poddostawcy, i to często poddostawcy, którzy mają bardzo duży potencjał produkcyjny. Strefa wałbrzyska została zobowiązana do rozmów z głównym inwestorem o potencjalnych inwestorach, którzy mogliby wejść z inwestycjami na ten teren, i o ich oczekiwaniach w stosunku do działek inwestycyjnych. Także będziemy się zastanawiali nad tym – już może nie zastanawiali nad tym, bo wyliczenie tego zostało zlecone jako obowiązek strefie wałbrzyskiej – czy strefa wałbrzyska nie mogłaby podjąć tej inwestycji na terenie powiatu tureckiego, tak żebyśmy przejęli te tereny ze strefy łódzkiej do strefy wałbrzyskiej, tym samym włączając ją do tego satelickiego układu stref wokoło strefy wrzesińskiej, dając tym samym szansę tym terenom na wejście do klastra motoryzacyjnego. Tak że strefa wałbrzyska jeszcze w tym miesiącu ma przygotować nam zarówno propozycję inwestycyjną, jak i propozycję przejęcia tych terenów od strefy łódzkiej. Sądzimy, że tym samym, dając jasny sygnał określonej branży, nie będziemy szukali w ciemno inwestorów, a też nie będziemy się rozpraszali, potrzebujemy bowiem tam jednego inwestora strategicznego, a także inwestorów mniejszych, wspierających go. Teren, który powinien być przygotowany, musi być specyficzny, odpowiedni zarówno dla jednej dużej firmy, jak i dla małych i średnich przedsiębiorstw. Tutaj są potrzebne znaczne inwestycje, o wartości mniej więcej 10 mln. Sądzimy, że koszty tych inwestycji powinny w przeciągu 15 lat się zwrócić, jednak kapitał musi być dostępny, żeby te inwestycje podjąć. Decyzje w tym zakresie chcemy jeszcze w sierpniu podjąć, tak że we wrześniu będziemy mieli gotowy plan ratunkowy dla tego terenu. Bardzo dziękuję.
Pytanie dodatkowe zada pani posłanka Irena Tomaszak-Zesiuk.
Pani Marszałek! Pani Minister! Panie Posłanki! Panowie Posłowie! To bardzo dobre informacje, szczególnie z tego względu, że jestem mieszkanką Turku, będę więc mogła zawieźć tam te dobre informacje. Wiemy, że do tej pory charakteryzowało się nasz powiat jako region przemysłowo-rolny z dominacją branży paliwowo-energetycznej. Stąd ważne są działania, jakie podejmie rząd, by wesprzeć społeczność powiatu tureckiego, kiedy nastąpi zamknięcie zarówno kopalni, jak i elektrowni. Obecnie stopa bezrobocia w naszym powiecie nie jest zła, wynosi ona ponad 8%, na koniec czerwca było to 2560 osób. Jednak przedsiębiorcy alarmują, że wśród bezrobotnych są osoby bez wykształcenia średniego, bez kwalifikacji, często długotrwale bezrobotne, bez chęci podnoszenia swoich kwalifikacji, a potrzebny jest
tutaj również taki zastrzyk fachowców, ludzi z kwalifikacjami. Ponieważ usłyszałam, że ministerstwo ma pewne informacje już o tym potencjale ludzkim, chciałabym panią minister zapytać, czy orientujecie się, jaki to jest potencjał i gdzie można go wykorzystać.
Na to pytanie również odpowie pani ministra Ilona Antoniszyn-Klik.
Faktycznie bardzo ważna dla nas jest mapa kwalifikacji, która musi powstać, związana z tymi zakładami, które teraz tam są. Starosta turecki, który też odpowiada za szkolnictwo zawodowe jako starosta, pan Seńko obiecał, że zwróci się o to do zakładu, który będzie, mamy nadzieję, na długo przed zakończeniem swojej działalności gotowy udostępnić generalne dane o kwalifikacjach pracowników. Do tej pory nie byliśmy w stanie tych danych uzyskać. Rozumiemy, że są to zakłady, które teraz działają, i że firma nie chce stracić pracowników w trakcie swojej działalności, bo to jednak jest 2017 r., są to jeszcze ponad dwa lata działalności. Ale prosiliśmy starostę, żeby jednak wystąpił bezpośrednio do zakładu jednego i drugiego, i do elektrowni, i do kopalni, żeby taką mapę kwalifikacji przekazać, bo przekwalifikowywanie pracowników będzie musiało trwać w trakcie ich zatrudnienia w tych zakładach, żeby nie było przerwy w ich zatrudnieniu. Potrzebujemy w tym zakresie osobnych programów, i będziemy prosili tu o wsparcie marszałka województwa, bo to jest kwalifikowalne w ramach europejskich pieniędzy, ale także będziemy musieli liczyć na wsparcie zakładów, tzn. bez udostępnienia nam tych danych nie będziemy mieli dokładnie tego, o co pani poseł prosi, tzn. wiarygodnej mapy kwalifikacji.
Jeżeli moglibyśmy liczyć na wsparcie państwa posłów w zorganizowaniu spotkania z lokalną przedsiębiorczością, bo w przyszłym tygodniu ma odbyć się spotkanie przedstawicieli obydwu stref z przedstawicielami gminy i przedstawicielami powiatu, gdyby zatem państwo posłowie byli gotowi do tego, żeby dołączyć do tego także dialog z przedstawicielami lokalnej przedsiębiorczości, to byłoby to dla nas bardzo pomocne, gdyż w tym momencie wiedzielibyśmy, jaki byłby potencjał absorpcji lokalnej. My wiemy, że jest bardzo duży potencjał w inwestycjach naszych lokalnych małych i średnich przedsiębiorstw, i może będziemy w stanie zbudować taką infrastrukturę, która pomoże lokalnym przedsiębiorcom, pozwoli na rozbudowę i przejęcie jakiegoś procentu tych osób, które są już związane. Takie prace wykonywaliśmy, to się udaje, tyle tylko, że wymaga to bardzo dużej koordynacji lokalnej. Tak że bardzo prosimy o wsparcie.
To pytanie zostało zadane przez panią posłankę Aldonę Młyńczak i panią posłankę Elżbietę Achinger z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Pytanie dotyczy wprowadzenia zmian kryteriów kwalifikowania osób starszych do programu pomocy żywnościowej, a zostało ono skierowane do ministra pracy i polityki społecznej.
Bardzo proszę panią posłankę Młyńczak o zadanie pytania.
Szanowna Pani Marszałek! Szanowna Pani Minister! Na wniosek Zarządu Okręgowego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów we Wrocławiu, a także na podstawie wielu próśb seniorów, kieruję pytanie do pani minister w sprawie programu pomocy żywnościowej dla seniorów redystrybuowanej przez banki żywności.
Czy Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej planuje zwiększyć kwotę emerytury i renty, od której senior może się starać o zakwalifikowanie do tego programu pomocy? Czy zostaną wprowadzone dodatkowe kryteria kwalifikacji oprócz kryterium dochodowego, które obowiązuje od 1 stycznia br.?
Pytamy o to, bowiem od kilku miesięcy wielu seniorów nie otrzymuje paczek żywnościowych, ponieważ nie zostali oni zakwalifikowani do programu pomocy żywnościowej ze względu na nowe przepisy, które – tak jak powiedziałam – obowiązują od 1 stycznia br., także ze względu na wprowadzenie rygorystycznych zasad, mianowicie uwzględniania tylko i wyłącznie kryterium dochodowego, które wynosi 813 zł w przypadku osób samotnych i 684 zł na osobę, jeśli mamy do czynienia z rodziną. Nie można go przekroczyć nawet o złotówkę. Tymczasem nie są brane pod uwagę takie czynniki, jak stan zdrowia, czy danej osobie pomagają członkowie rodziny, ile wydaje na leki, czy zamieszkuje teren miejski, czy podmiejski. To wszystko wpływa na to, czy dana renta lub emerytura jest wystarczająca, czy już wystarczająca nie jest. Osoby w wieku starszym czasem tylko dzięki pomocy rodziny mogą kupić leki czy też zaspokoić inne potrzeby, których zaspokojenie jest konieczne do życia, a jeśli taka osoba zamieszkuje sama, to już dla niej to kryterium jest za niskie.
Dopiero gdy odpowiemy na te wszystkie pytania, a nie będziemy brali pod uwagę tylko i wyłącznie kryterium dochodowego, będzie to bardziej racjonalne, optymalne. Apeluję o podniesienie kwoty emerytury i renty, która będzie decydować o kwalifikacji osób starszych do programu pomocy żywnościowej, bowiem uważam, że osoby te powinny otrzymać pomoc jak najszybciej, a w tej chwili banki żywności są przeładowane żywnością, z której nie mogą skorzystać osoby potrzebujące. Dziękuję bardzo.
Odpowiedź na to pytanie otrzymamy od pani podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej Elżbiety Seredyn.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Posłanki! W Polsce od roku 2014 realizowany jest Program Operacyjny „Pomoc żywnościowa” 2014–2020, który zastąpił realizowany wcześniej inny program, o którym za chwilkę powiem.
Zgodnie z założeniami rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady, które reguluje i wytycza podstawowy drogowskaz postępowania, został napisany program operacyjny, który przyjęła Rada Ministrów 11 marca ub.r. Jest to niejako syntetyczny drogowskaz postępowania dla instytucji zarządzającej, pośredniczącej i beneficjentów, którzy korzystają z tego programu.
Zgodnie z programem operacyjnym, który został przygotowany na lata 2014–2020, oczywiście zatwierdzonym przez Komisję Europejską, pomocą objęte są osoby i rodziny, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej, oczywiście dopuszczającej korzystanie z pomocy społecznej z powodów wskazanych w art. 7 ustawy o pomocy społecznej, tj. ubóstwo, sieroctwo, bezdomność, bezrobocie, niepełnosprawność, długotrwała lub ciężka choroba, ale osoby, których dochód nie przekroczy określonego poziomu, określonego w wysokości 150% kryteriów korzystania z pomocy społecznej. To są te sumy, które wskazała pani poseł.
I teraz wracam do tego, co było przed programem FEAD. W roku 2004 wszedł w życie – i Polska przystąpiła do jego realizacji – program, który wiązał się wyłącznie z dostarczeniem nadwyżek żywności najuboższej ludności Unii Europejskiej. To był program PEAD. Intencją tego programu było oczywiście dostarczenie żywności najbiedniejszej ludności Unii Europejskiej, ale przede wszystkim chodziło o rozwiązanie problemu nadwyżek żywności, które znajdowały się w Unii Europejskiej. Ten program był finansowany poprzez budżet wspólnej polityki rolnej, inaczej niż w przypadku programu FEAD, o którym dziś dyskutujemy. Dlatego też są nowe regulacje, o których decydują Komisja Europejska i Rada Europy. Drogowskaz postępowania nieco zmienił swój charakter w stosunku do tego, co było wcześniej.
W latach 2004–2013… Program PEAD zakończył swoje funkcjonowanie w naszym kraju w lutym ubiegłego roku i wtedy przystąpiliśmy do realizacji programu FEAD, oczywiście w momencie kiedy Komisja zatwierdziła nam program operacyjny. Tak naprawdę pierwsze dostawy żywności do organizacji pozarządowych, które są realizatorem i beneficjentem, nastąpiły w grudniu 2014 r., oczywiście na nowych zasadach.
Tutaj mamy kryterium 150%. Oczywiście pamiętamy o tym, że z programu korzysta najbiedniejsza ludność naszego kraju, ale także osoby bezdomne, których nie obejmuje kryterium i które oczywiście muszą spełnić inną przesłankę. Mówię tutaj o oświadczeniu, które muszą podpisać, chcąc skorzystać z paczek czy też z ciepłego posiłku.
Wszystkie zasady, o których mówię, są zapisane w wytycznych. Te wytyczne przygotowuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej jako instytucja zarządzająca i one są swoistym drogowskazem, tak jak powiedziałam, dla instytucji pośredniczącej i beneficjentów. Kryterium 150% jest jedną z ważnych pozycji. To jest 813 zł dla osoby samotnie gospodarującej i 684 zł dla osoby w rodzinie. Chcę powiedzieć, że to kryterium obowiązywało także w przypadku poprzedniego programu, ale wtedy była większa możliwość skorzystania z pewnych furtek, o czym decydowały wyłącznie organizacje pozarządowe. Tego w tym programie nie ma. Są jednak inne możliwości, które Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zauważyło jako instytucja zarządzająca.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, zastanawialiśmy się, czy nie warto byłoby podnieść kryterium, które jest na poziomie 150%, do wyższej wartości, tym samym dając możliwość skorzystania z tego szerszej grupie. Ale z ewaluacji pierwszego podprogramu z roku 2014 wynika, że 70% ogólnej liczby osób, które skorzystały z pomocy, nie przekraczało kryterium 100%. W drugiej kolejności 30% osób, które skorzystały z pomocy, mieściło się w przedziale 100–150. Osoby, które są w wieku powyżej 65 lat, to wyłącznie 6% korzystających.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom osób starszych, osób w trudnej sytuacji, które dziś, po waloryzacji emerytur i rent, przez chwilę nie mogą skorzystać z pomocy, Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie, zgodnie z którym od 1 października zwiększamy kwoty kryteriów i kwoty różnych innych zasiłków, które wynikają z ustawy o pomocy społecznej. Spieszę państwa poinformować, że osoby, które dziś nie kwalifikują się do programu
, bo przekraczają kryterium, za chwilę będą mogły z niego skorzystać, bo kryterium, które będzie uprawniało do skorzystania z niego, to 951 zł w przypadku osoby samotnie gospodarującej – to jest wzrost o 140 zł. W przypadku osoby w rodzinie to kryterium będzie plasowało się na poziomie 771 zł i to jest wzrost o 87 zł. Jest to oczywiście dochód netto, pomniejszony o składki na ubezpieczenie zdrowotne, o podatek dochodowy od osób fizycznych i wszystkich innych zasiłków, z których dana osoba może skorzystać w ramach systemu pomocy społecznej. Dziękuję bardzo.
Pytanie dodatkowe zada pani posłanka Elżbieta Achinger.
Pani minister, chcę bardzo podziękować za to, że już w tej chwili mamy możliwość przekazania bardzo dobrej informacji znacznej grupie osób, która do tej pory nie mogła się starać o pomoc z uwagi na wysokość dochodów.
Chciałabym tylko zapytać o taką rzecz: Czy w ramach programu, o którym pani minister mówiła przed chwilą, nie jest możliwe jakieś widełkowanie? Bo zawsze najgorzej jest wtedy, kiedy przekracza się dany pułap o złotówkę bądź dwie, prawda? Na licznych spotkaniach – akurat jestem przedstawicielem Komisji Polityki Senioralnej, więc te spotkania są znaczące – seniorzy w zasadzie bardzo doceniają pomoc żywieniową, ale w dużej mierze zgłaszają do mnie postulat dotyczący tego, czy jest jeszcze jakaś możliwość związana z dodatkowym kryterium, które w sytuacjach niewielkiego przekroczenia, mówię, to jest symboliczna złotówka, dawałoby takie uprawnienie, czy też nie ma takiej możliwości. To jest jedna kwestia.
A druga kwestia dotyczy tego, czy w ramach tej pomocy – do tej pory bardzo zaangażowane w to były
oddziały terenowe związku emerytów i rencistów i teraz oni czują się jakby trochę odsunięci od tego – można jeszcze jakoś zaangażować seniorów, bo oni znają to środowisko bardzo dobrze. Dziękuję.
Bardzo proszę, pani ministro, o odniesienie się do tej kwestii.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Odpowiem precyzyjnie na pytanie: Nie ma możliwości zastosowania mechanizmu złotówka za złotówkę w przypadku kryterium, natomiast pracujemy też nad kolejnymi rozwiązaniami. Jeśli chodzi o podniesienie kryteriów, oczywiście chcielibyśmy, po rozważeniu wszelkich prawnych możliwości, skorzystać z tych kryteriów, zastosować je wcześniej, przed wejściem w życie rozporządzenia. A więc chodzi o to, żeby grupa osób po 65. roku życia, która korzysta dziś z emerytur i rent i po waloryzacji nie może skorzystać z programu żywnościowego, mogła skorzystać z podniesionych kryteriów jeszcze przed wejściem w życie rozporządzenia. To jest jedna kwestia, o której chciałam powiedzieć.
A druga kwestia dotyczy tego, że wszyscy się uczymy. Program operacyjny, oczywiście zatwierdzony przez Radę Ministrów, funkcjonuje od ubiegłego roku. On może ulec zmianie, ale to wiąże się z całym procesem legislacyjnym w naszym kraju, a także w Komisji Europejskiej, zatem tak naprawdę bardzo trudno to przeprowadzić. Zespół doradczy, który funkcjonuje przy ministrze pracy i polityki społecznej i który jest ciałem opiniującym, ale jednocześnie konstruktywnym, jeśli chodzi o podejmowanie różnych decyzji formalnoprawnych, próbował negocjować z Komisją Europejską, czy nie udałoby się poszerzyć grupy, która mogłaby z tego korzystać na takich samych zasadach jak w programie wcześniejszym, czyli poza kryterium. Nie było to możliwe. Komisja Europejska podnosiła w tej dyskusji wiele argumentów, ostatecznie zamknęliśmy prace w tym względzie. Natomiast cały czas mamy na uwadze tę grupę, która powinna skorzystać z programu, która z niego korzystała, a dziś nie spełnia tego kryterium. Chodzi o to, by w tym względzie podnieść wartość tego kryterium, i jeśli zaistnieje taka potrzeba, to oczywiście to się stanie, wystarczy to uzupełnić i zmienić w dokumencie, w wytycznych.
Wracając jeszcze do pytania o organizacje pozarządowe, które czują się wyautowane z możliwości realizowania tego programu i korzystania z niego, pragnę państwa poinformować, że przygotowujemy się do ogłoszenia konkursu mającego na celu wyłonienie na następne lata realizatorów Programu Operacyjnego „Pomoc żywnościowa”. Dziś są to trzy organizacje: Federacja Polskich Banków Żywności, Polski Komitet Pomocy Społecznej i Polski Czerwony Krzyż. Wcześniej był jeszcze Caritas Polska, który przez chwilę z nami w tej dziedzinie nie współpracuje. Chcemy te organizacje poprosić o szerszy krąg warunków dających gwarancję współpracy właśnie z siatkami lokalnymi, na poziomie lokalnym. Czyli jakby na poziomie konkursu, który będzie organizowało ministerstwo, zażądamy od organizacji, żeby miały partnerów lokalnych. Należy dołożyć wszelkich starań, żeby organizacje porozumiały się na poziomie lokalnym i wspólnie ubiegały się o możliwość realizacji programu operacyjnego na przyszłe lata. Dziękuję bardzo.
Przystępujemy do kolejnego pytania, które zadadzą pan poseł Jan Kulas i pani posłanka Krystyna Kłosin z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Pytanie dotyczy polityki państwa w zakresie wspierania systemów stypendialnych dla dzieci i młodzieży i zostało skierowane do ministra edukacji narodowej.
Bardzo proszę pana posła Kulasa o zadanie pytania.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! W naszym przekonaniu polityka państwa realizuje się w sposób szczególny właśnie we wspieraniu tych, którzy tej pomocy potrzebują najbardziej. Często są to dzieci, młodzież, którzy obiektywnie znajdują się w trudniejszej sytuacji, są biedniejsze i wtedy właśnie polityka społeczna państwa, polityka stypendialna mają szczególne znaczenie.
Warto zauważyć, pani marszałek i szanowni przedstawiciele ministerstwa, przepraszam, pani minister, że prawie dwa miliony młodych Polaków w tej chwili studiuje. W dużym stopniu jest to możliwe dzięki temu, pani minister, że jest prowadzona odpowiednia polityka państwa, że koalicyjny rząd PO– PSL, rząd pani premier Ewy Kopacz stwarza ku temu odpowiednie warunki. Nie znaczy to, że nie było tak też poprzednio, ale widać to szczególnie w ostatnich czterech, pięciu latach, od czasu, kiedy miał miejsce poważny kryzys gospodarczy na świecie, w Europie. Z tego, co mi wiadomo, cały system stypendialny w Polsce był jednak utrzymany. Czy dla premiera Donalda Tuska, czy dla pani premier Ewy Kopacz to zawsze był priorytet, tak samo dla nas jest to jeden z priorytetów, to, że niezależnie od koniunktury gospodarczej polityka stypendialna państwa powinna być kontynuowana i rozwijana.
Pani Minister! Stąd nasze konkretne pytania: Jakie jest generalne stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej wobec rozwoju systemów stypendialnych dla dzieci i młodzieży? Jakie obecnie funkcjonują systemy stypendialne? Trzeba w całości przyjrzeć się temu zjawisku i pokazać skalę pomocy państwa, rządu dla dzieci i młodzieży. Jakie jest zabezpieczenie tych systemów stypendialnych w budżecie państwa? I kolejne nie mniej ważne pytanie: Czy ministerstwo planuje zmiany w obecnym systemie stypendialnym dla dzieci i młodzieży? Nic, co ludzkie, nie jest doskonałe, więc warto także zapytać o plany stypendialne na najbliższą przyszłość. Dziękuję za uwagę.
O odpowiedź na zadanie pytanie zwracam się do podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej pani Ewy Dudek.
Szanowna Pani Marszałek! Szanowni Państwo! Odpowiadając na pytanie państwa posłów, chciałabym zaznaczyć, że moja odpowiedź będzie dotyczyła systemów stypendialnych i takich sposobów wspierania, które leżą w gestii ministra edukacji narodowej, w związku z tym sprawy studentów nie będą poruszone w moim wystąpieniu.
Jeśli chodzi o zakres wspierania przez ministra edukacji narodowej, to tak naprawdę mamy dwie główne formy pomocy: pomoc materialną o charakterze socjalnym i pomoc materialną o charakterze motywacyjnym. Jeśli chodzi o obie formy pomocy, to są one uregulowane przepisami ustawy o systemie oświaty od 2005 r. i zadanie dotyczące wypłat stypendiów i zasiłków zostało przekazane w ręce władz gminnych. Jednocześnie ustawa w swojej konstrukcji przy pewnych ogólnych założeniach nałożyła na władze gminne konieczność przygotowania szczegółowych rozwiązań organizacyjnych, które mogłyby służyć prawidłowej realizacji zadania i wykorzystaniu tych środków. Właśnie w związku z takim postanowieniem ustawy rada gminy uchwala szczegółowy regulamin udzielania tej pomocy, gdzie określa w szczególności sposób ustalania wysokości stypendium, formy, w jakich przyznaje się stypendia, i tryb przyznawania zasiłków szkolnych, takich zasiłków w zależności od zdarzeń losowych.
Są różne mechanizmy, które pozwalają optymalnie wykorzystać środki finansowe przeznaczone na ten cel. Te mechanizmy są związane przede wszystkim z ustaleniem samej wartości udzielanej pomocy, dotyczy to również czasu, na jaki taką pomoc można przyznać. Chodzi też o możliwość zróżnicowania częstotliwości udzielania pomocy przy zachowaniu ogólnej zasady, że ta pomoc ma charakter celowy i edukacyjny, to znaczy, że jest ona przeznaczona wyłącznie na zaspokajanie potrzeb edukacyjnych uczniów. Jeśli chodzi o same formy wypłaty stypendiów szkolnych, jest to przede wszystkim refundacja poniesionych już kosztów związanych z edukacją. Jedynie w przypadku uczniów szkół ponadgimnazjalnych istnieje możliwość wypłaty w formie pieniężnej, o ile inne formy są mniej celowe bądź niemożliwe.
Jeśli chodzi o wysokość stypendiów wypłacanych, obecnie – są to widełki – wynosi ona od 84 zł do 216 zł miesięcznie. Stypendia mogą być wypłacane albo w jednej transzy, albo w transzach comiesięcznych od 1 miesiąca do 10 miesięcy w danym roku szkolnym. W tym momencie dochód w ogóle uprawniający do ubiegania się o takie stypendium wynosi 456 zł netto na osobę w rodzinie. Wysokość tej kwoty wynika z ustawy o pomocy społecznej. Od października bieżącego roku wysokość dochodu uprawniającego do ubiegania się o stypendium wzrośnie o 58 zł do wysokości 514 zł. Od roku 2009 na realizację tej pomocy materialnej dla uczniów uruchamiane są środki z rezerwy celowej budżetu państwa. Przytoczę kilka danych z ostatnich lat. W roku 2012 były to 362 mln zł, w roku 2013 – 403 mln zł, w roku 2014 – 420 mln zł. To są zaokrąglone kwoty. Liczba uczniów otrzymujących stypendium szkolne kształtuje się mniej więcej na poziomie 570 tys.
Co ważne, procedura przyznawania środków na stypendia szczególnie uwzględnia potrzeby gmin o niskim dochodzie własnym oraz o dużej liczbie osób pobierających zasiłki okresowe, co jednocześnie wskazuje na wysoki poziom bezrobocia. Oznacza to, że im gmina jest biedniejsza, tym większe otrzymuje środki na wypłatę pomocy materialnej dla uczniów.
Drugą formą pomocy materialnej jest pomoc o charakterze motywacyjnym. Co ważne, pomoc stypendialna o charakterze motywacyjnym jest niezależna od sytuacji materialnej ucznia. Stypendia socjalne i motywacyjne mogą być przyznawane jednocześnie. Świadczenia o charakterze motywacyjnym to są przede wszystkim stypendia za wyniki w nauce lub za osiągnięcia sportowe, świadczenia kierowane do uczniów każdego typu szkoły, z wyłączeniem uczniów klasy I–III szkoły podstawowej. Środki te są planowane w budżetach jednostek samorządu terytorialnego. W ubiegłym roku z takich stypendiów skorzystało 170 tys. uczniów. Kolejnym stypendium motywacyjnym jest stypendium prezesa Rady Ministrów. To jest stypendium kierowane do uczniów szkół dla młodzieży, którym ukończenie umożliwia uzyskanie świadectwa dojrzałości. To stypendium wynosi 2580 zł. Rocznie w budżecie państwa planuje się na to kwotę 11 mln zł, co pozwala na przyznanie takich stypendiów mniej więcej 4 tys. uczniów.
Kolejną formą stypendium są stypendia ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania kierowane do uczniów szkół publicznych dla młodzieży. Są to stypendia w wysokości 3 tys. zł. Te stypendia otrzymuje rocznie ok. 320 uczniów. Poza tym są jeszcze stypendia ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego kierowane do uczniów szkół artystycznych.
Uzupełnieniem systemu stypendialnego są rozwiązania dotyczące zapewnienia darmowego, z punktu widzenia rodzica i dziecka, podręcznika, czyli rozwiązanie, które zaczęło funkcjonować już w ubiegłym roku i będzie kontynuowane w nadchodzącym roku szkolnym 2015/2016. W roku szkolnym 2015/2016 darmowe podręczniki otrzymają uczniowie z klas I, II i IV szkoły podstawowej oraz klasa I gimnazjum. Od września 2017 r. wszyscy uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów otrzymają darmowe podręczniki i ćwiczenia, co stanowi znaczące uzupełnienie tego systemu pomocy. Jednocześnie nadal działa rządowy program „Wyprawka szkolna”, w którym przewiduje się wsparcie uczniów, którzy nie są objęci reformą w zakresie darmowego podręcznika, czyli uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Dziękuję bardzo.
Pytanie dodatkowe zada pani posłanka Krystyna Kłosin.
Chciałabym jeszcze dopytać panią minister, jeżeli dysponuje takimi danymi. Wiemy, że system stypendialny tworzą nie tylko instytucje rządowe oraz samorządy – te formy stypendiów pani minister tutaj bardzo szeroko przedstawiła. Istnieje też system tzw. fundatorów instytucjonalnych oraz fundatorów prywatnych, system stypendiów w dużej mierze oparty na filantropii. Ten system stypendialny jest bardzo mocno rozbudowany w wielu krajach Europy, a poza nią szczególnie w Stanach Zjednoczonych. U nas również istnieją pewne formy tego systemu. Czy dysponujemy jakimiś danymi o możliwościach korzystania w Polsce przez uczniów i studentów wybitnie
uzdolnionych z tego rodzaju stypendiów?
Bardzo proszę, pani ministro, o odpowiedź.
Jeśli chodzi o szczegółowe dane co do zakresu funkcjonowania tego typu stypendiów, o których pani poseł mówiła, nie dysponujemy takimi danymi, natomiast jedyne, co mogę powiedzieć w odpowiedzi na to pytanie, to że jeśli chodzi o stypendia motywacyjne przyznawane właśnie przez podmioty prywatne, ich regulaminy mogą być przedstawiane do zatwierdzenia ministrowi właściwemu do spraw oświaty i wychowania. Zatwierdzenie regulaminu stypendialnego niesie ze sobą taką konsekwencję, że wówczas stypendium zwolnione jest z podatku dochodowego od osób fizycznych. Tylko te podmioty, które chcą mieć regulamin zatwierdzony przez ministra, występują o to do naszego resortu. Natomiast są jeszcze systemy stypendialne przewidywane w ramach regionalnych lub lokalnych programów wyrównywania szans edukacyjnych. Te programy są oczywiście tworzone we współpracy z organizacjami pozarządowymi i podmiotami prowadzącymi działalność pożytku publicznego. W tym przypadku źródłem finansowania są środki jednostek samorządu terytorialnego. Tak że odpowiadając wprost na pytanie, czy mamy dane dotyczące zakresu i wielkości pomocy płynącej od podmiotów prywatnych, takich danych nie mamy.
Przystępujemy do kolejnego pytania, które zostanie zadane przez następujących posłów i posłanki z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość: panią posłankę Józefę Hrynkiewicz, panią posłankę Elżbietę Rafalską i pana posła Jana Dziedziczaka. Pytanie dotyczy realizacji programu repatriacji osób pochodzenia polskiego z terenów byłego Związku Radzieckiego w latach 2008–2015. Pytanie skierowane jest do ministra spraw zagranicznych.
Bardzo proszę panią posłankę Hrynkiewicz o zadanie pytania.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Ani ustawa o repatriacji z 2000 r., ani ustawa o Karcie Polaka, ani ustawa o obywatelstwie polskim nie rozwiązały bardzo ważnego problemu, jakim jest poprawa sytuacji w zakresie repatriacji Polaków i ich potomków mieszkających na terenie krajów byłego Związku Radzieckiego. Do końca 2013 r. udało się w ramach repatriacji sprowadzić 7597 osób.
15 września 2010 r. złożono w Sejmie obywatelski projekt zainicjowany przez śp. pana marszałka Macieja Płażyńskiego. Ostatnie obrady nad projektem obywatelskim podpisanym przez 300 tys. obywateli odbyły się w czerwcu 2012 r. Czy polskiemu rządowi zupełnie nie zależy na Polakach wciąż rozproszonych, bez ich woli i winy, na rozległych terenach byłego Związku Radzieckiego i żyjących dziś w ciągłym zagrożeniu? Czy pan minister może powiedzieć – o co proszą przecież pana wielokrotnie Polacy, szefowie stowarzyszeń Kresowiaków, Polacy deportowani i zesłani z Kresów – z tej trybuny: My was, Polaków mieszkających w krajach byłego Związku Radzieckiego, po prostu nie chcemy na terenie Polski? Czy te 300 tys. podpisów złożonych w związku z inicjatywą obywatelską pana Macieja Płażyńskiego to tylko kolejny incydent sejmowy, który zostanie wrzucony do niszczarki? Wreszcie chciałabym zapytać pana, jakie propozycje rozwiązania problemu repatriacji ma polski rząd w 2015 r., ile na ten cel jest środków, ile osób sprowadzono oraz jak pan minister ocenia wypełnianie przez MSZ i
polski rząd zobowiązania historycznego i moralnego wobec naszych rodaków, ciągle rozproszonych w byłych krajach Związku Radzieckiego, dla których przez 26 lat nie znaleziono ani miejsca w Polsce, ani nawet skromnych funduszy, żeby zapewnić im powrót do ojczyzny.
O odpowiedź na zadane pytanie zwracam się do sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych pana Rafała Trzaskowskiego.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Działania Ministerstwa Spraw Zagranicznych związane z powrotem do Polski obywateli państw trzecich mających polskie pochodzenie wynikają z przepisu art. 52 ust. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, stanowiącego, że osoba, której pochodzenie polskie zostało stwierdzone zgodnie z ustawą, może osiedlić się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na stałe. Obowiązująca ustawa z listopada 2000 r. ogranicza geograficzny zasięg obowiązywania repatriacji do obszarów wymienionych w art. 9, czyli azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej, Armenii, Azerbejdżanu, Gruzji, Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu.
Od początku obowiązywania ustawy Ministerstwo Spraw Zagranicznych w zakresie działań przewidzianych dla konsulów Rzeczypospolitej Polskiej jest tylko współrealizatorem akcji repatriacyjnej wraz z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Na chwilę obecną wszystkie wnioski dotyczące stwierdzenia pochodzenia polskiego oraz wydania wizy wjazdowej w celu repatriacji rozpatrywane są przez konsulów RP w określonych przepisami terminach i nie występują tutaj żadne opóźnienia. Liczba wydanych wiz w celu repatriacji – przypomnę, że konsul może wydać taką decyzję po konsultacji i za zgodą ministra spraw wewnętrznych, która potwierdza uzyskanie warunków do osiedlenia się, to jest istotne, według tej ustawy muszą występować warunki do osiedlenia się – pozostaje na dość niskim poziomie. Co roku jest to ok. 200 wiz. Na przykład w 2008 r. było ich 220, w latach kolejnych ok. 150–200, w 2013 r. – 168, w 2014 r. – 159. Należy przy tym zauważyć, że liczba składanych wniosków o wydanie wizy w celu repatriacji zmniejsza się, czyli zainteresowanie tego typu pomocą jest mniejsze, od 933 w roku 2001 – wtedy wydano rekordową liczbę wiz, bo ponad 800 – do 174 w roku 2014.
Obecnie liczba osób, które otrzymały już przyrzeczenie wydania wizy, ale oczekują na jej wydanie, wynosi ok. 2,5 tys. Są to osoby oczekujące na zaproszenie do osiedlenia się w Polsce, gwarantujące jednocześnie i mieszkanie, i źródło utrzymania, przekazane przez jednostki samorządowe do dyspozycji potencjalnych repatriantów, bo tak stanowi dzisiaj obowiązująca ustawa.
Realizując swoje zadania ustawowe, Ministerstwo Spraw Zagranicznych za pośrednictwem urzędów konsularnych prowadzi działania edukacyjno-informacyjne wśród potencjalnych repatriantów, a szczególnie osób, którym wydano decyzje przyrzeczenia wydania wizy w celu repatriacji, dystrybuując między innymi od lipca 2014 r. specjalnie opracowane materiały na temat realnych warunków życia i utrzymania w Polsce oraz możliwości skorzystania z pomocy finansowej w celach określonych w ustawie o repatriacji. Staramy się o tym rozmawiać z potencjalnymi zainteresowanymi oraz promować tego typu rozwiązania.
Konsulowie stale pozostają w bezpośrednim kontakcie z przedstawicielami środowisk zainteresowanych powrotem do Polski w ramach repatriacji i udzielają im na bieżąco wszelkich informacji dotyczących obowiązujących przepisów i procedur. Urzędy konsularne realizują także zadania związane z udzielaniem repatriantom wsparcia finansowego, określone w ustawie. Dotyczy to dwóch obszarów: pokrywania kosztów uczestnictwa osób, które otrzymały przyrzeczenie wydania wizy repatriacyjnej, w kursie nauki języka polskiego oraz udzielania pomocy na pokrycie kosztów przejazdu repatriantów do Polski. Łącznie w latach 2009–2014 wydatkowano na te cele ponad 300 tys. zł. Przy obecnej skali akcji repatriacyjnej MSZ posiada wystarczające środki finansowe na zaspokojenie realnych potrzeb wynikających z tych zadań, również, o co pani poseł pytała, na ten i przyszły rok. Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mówiąc o rozwiązaniach dotyczących powrotów osób pochodzenia polskiego do kraju, warto wspomnieć też o innym niż repatriacja instrumencie prawnym, a mianowicie o ustawie z dnia 7 września 2007 r. o Karcie Polaka. To jest rozwiązanie, które znajduje zastosowanie dla znacznie większej liczby ludzi, którzy są zainteresowani uzyskaniem takiego statusu. Od 2008 r. wydano już blisko 150 tys. Kart Polaka, a sprawy związane z realizacją wniosków załatwiane są przez polskie urzędy konsularne w sposób absolutnie priorytetowy. Chociaż Karta Polaka nie zapewnia otrzymania polskiego obywatelstwa przy pierwszym przekroczeniu granicy Rzeczypospolitej, lokum oraz miejsca pracy na okres minimum 12 miesięcy, tak jak jest to w przypadku wizy wydanej w celu repatriacji, to umożliwia między innymi przyjazd do Polski na podstawie specjalnego rodzaju wizy i daje możliwość podjęcia pracy bez konieczności uzyskiwania zezwolenia. Od dnia 1 maja 2014 r., kiedy weszła w życie znowelizowana ustawa o cudzoziemcach, Karta Polaka stanowi podstawę do uzyskania zezwolenia na pobyt stały, co jest niesłychanie istotne. Po upływie 3 lat pobytu w Polsce możliwe jest uzyskanie polskiego obywatelstwa przez tych z jej posiadaczy, którzy decydują się na podjęcie takiej decyzji, i coraz więcej takich osób jest. Polskie przedstawicielstwa dyplomatyczno-konsularne prowadzą intensywną akcję informacyjną dotyczącą nowych możliwości, jakie stwarza posiadanie Karty Polaka, co skutkuje w ostatnim czasie zauważalnym wzrostem zainteresowania uzyskaniem karty. Na chwilę obecną już ponad 5,5 tys. posiadaczy Karty Polaka skorzystało z możliwości uzyskania zgody na pobyt w Polsce i należy zakładać, że w przyszłości znaczna ich część będzie zainteresowana uzyskaniem polskiego obywatelstwa, pomagając rozwiązać też problem, który państwo sygnalizujecie.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ewentualne wzmocnienie działań Ministerstwa Spraw Zagranicznych w zakresie procesu repatriacji do Rzeczypospolitej Polskiej powinno zostać poprzedzone zmianą przepisów idącą w kierunku zapewnienia wszystkim podmiotom uczestniczącym w realizacji zadań związanych z repatriacją realnych możliwości
zaspokojenia potrzeb i oczekiwań potencjalnych repatriantów. Dziękuję bardzo.
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Jan Dziedziczak.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Nie ukrywam, że pytanie, które wspólnie z panią prof. Hrynkiewicz zadajemy, jest związane także z decyzją pani premier Ewy Kopacz o przyjęciu ponad 2 tys. islamskich imigrantów. Pamiętajmy, że liczba ta jest wyższa niż liczba przyjętych Polaków z byłego ZSSR, części azjatyckiej byłego ZSRR, przez całe 8 lat rządów PO–PSL. Pani Ewa Kopacz podjęła tę decyzję, powołując się na solidarność europejską. My mamy takie pytanie: Czy rząd pani Ewy Kopacz obowiązuje solidarność narodowa? Pamiętajmy, że Polacy w Kazachstanie są w zasadzie jedną z nielicznych grup mniejszości, które tam pozostały. Prawie wszystkie osoby z mniejszości, które były zsyłane do Kazachstanu w ostatnich dziesięcio- i stuleciach, wyjechały już. Pamiętajmy, że Niemcy ściągnęły ponad milion swoich
rodaków do Niemiec. Polska nie jest w stanie ściągnąć przez te wszystkie lata kilkudziesięciu tysięcy.
Pytanie nasze jest następujące: Co rząd zamierza zrobić, aby ten nieudolny proces repatriacyjny zmienić? Pamiętajmy, że ustawy obywatelskie zostały dwukrotnie zaopiniowane przez rząd PO–PSL negatywnie. Jakie państwo macie propozycje, aby usprawnić system repatriacyjny, który de facto nie działa, i to wszyscy widzimy?
Bardzo proszę, pani ministrze, o odpowiedź.
Panie pośle, to są dwie zupełnie osobne kwestie. Jedną kwestią jest kwestia repatriacji i zupełnie czym innym jest kwestia w tej chwili pomocy uchodźcom, ludziom, którzy uciekają przed zagrożeniem życia, którzy są gwałceni, zabijani, mordowani w tych miejscach, gdzie panuje niestabilność. W tym miejscu zrobiliśmy jasne rozróżnienie na imigrantów ekonomicznych i na uchodźców. Polska będzie przyjmowała tylko i wyłącznie uchodźców, a nie imigrantów ekonomicznych, powtarzam, ludzi, których życie jest zagrożone. Będziemy mieli też wpływ na to, ażeby ci ludzie jak najlepiej się w polskim społeczeństwie integrowali. Niekoniecznie muszą być to sami ludzie wiary muzułmańskiej, będą to bardzo różni ludzie, natomiast najważniejsze jest to, żeby mogli się integrować w Polsce. Notabene za większą część tej operacji płaci Unia Europejska. I to też w pewnym sensie jest nasza reakcja na to, co się dzieje na południu Europy. Wykazujemy się, owszem, pewną solidarnością, dlatego że odpowiadamy za wschodnią granicę Unii Europejskiej. Gdyby, nie daj Boże, pogorszyła się tam sytuacja i mielibyśmy do czynienia z poważną presją migracyjną, wtedy będzie gwarancja, że Unia Europejska przyjdzie nam z pomocą. Wystarczy zobaczyć, co się dzieje w tej chwili na Węgrzech, a od początku roku 100 tys. imigrantów przekroczyło granicę węgierską. Czujemy, że w takim momencie musimy być solidarni i dlatego wyznaczyliśmy pewien pułap, 2 tys. uchodźców, zobaczymy, czy ten pułap zostanie osiągnięty, dlatego że nie ma gwarancji, że ci ludzie będą chcieli do Polski przyjechać. Czym innym jest kwestia repatriacji. Od początku naszych rządów przyjęliśmy podobną liczbę repatriantów, w tej chwili, jeżeli chodzi o ludzi, którzy czekają na ten status, jest ich 2 tys., a nie kilkadziesiąt tysięcy. Problem polega na tym, że żeby móc poważnie podejmować taką decyzję, musimy mieć możliwość przyjęcia ich do Polski przez samorządy, są również kwestie finansowania lepszej integracji. Okazuje się, że duża część tych ludzi, którzy chcą w Polsce przebywać, w tej chwili wybiera Kartę Polaka jako możliwość znacznie szybszą, która daje możliwość podjęcia pracy. Większość tych ludzi będzie mogła uzyskać obywatelstwo polskie i wtedy mamy gwarancję, że tych ludzi będzie dużo więcej. Te dwie kwestie mają ze sobą niewiele wspólnego, jeśli chodzi o to, jaki jest tego cel.
(Poseł Józefa Hrynkiewicz: Bardzo dużo.)
Oczywiście kwestia repatriacji jest absolutnym priorytetem rządu polskiego, również poprzez Kartę Polaka, przyjmowanie jak największej liczby ludzi, którzy mają polskie korzenie, a czym innym jest kwestia emigracji. Notabene chcę powiedzieć, żeby powiedzieć o kontekście, że w negocjacjach w Unii Europejskiej głównie chodziło o to, żeby sprzeciwić się systemowi automatycznemu. Na stole leżał system automatyczny, w którym to Komisja Europejska na podstawie kwot decydowałaby, ilu imigrantów do Polski przyjedzie, nie robiąc rozróżnienia: emigranci, uchodźcy. Na początku proponowano liczbę ok. 5 tys., a potem nie mielibyśmy nad tym kontroli. Dzięki negocjacjom i twardej postawie pani premier mamy pełną kontrolę. Weźmiemy tylko tylu uchodźców, na ilu nas stać, 2 tys. zamiast
5 tys., a potem pełna kontrola. Jeżeli chodzi o kontekst, to przypominam, że np. na Węgrzech tych imigrantów jest 100 tys. od początku roku. Tak więc nie jest to suma zbyt duża i jesteśmy na to absolutnie przygotowani.
Na tym kończymy rozpatrywanie tego pytania i tego punktu porządku dziennego.
(Przerwa w posiedzeniu od godz. 11 min 24 do godz. 11 min 30)
« Informaacja o działalności Sądu Najwyższego w roku 2014 wraz ze stanowiskiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sprawoozdanie Komisji Finansów Publicznych o uchwale Senatu w sprawie ustawy o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o Rzeczniku Finansowym »