Source: http://www.halat.pl/transgen.html
Timestamp: 2018-12-15 23:16:48
Legal References Found: art. 12
 art. 47
 art. 65
 art. 47
 art. 47
 art. 10
 art. 14
 art. 5
 art. 11
 art. 11
 art. 11
 art. 4
 art. 4
 art. 4
 art. 11
 art. 11
 art. 12
 art. 17
 art. 17
 art. 2
 art. 44

Document Content:
TRANSGENICZNA ŻYWNOŚĆ (ŻYWNOŚĆ GENETYCZNIE MODYFIKOWANA)
7. lutego 2008r.
Konsumenci gmo są narażeni
na spożywanie białek zawierających
pestycydy wbudowane w rośliny
(ang. plant-incorporated pesticides),
a więc toksyny białkowe Bacillus thuringiensis
(toksyna Bt)
i materiał genetyczny niezbędny do ich wytworzenia
(ORGANIZMY MODYFIKOWANE GENETYCZNIE).
Nie warto się poświęcać i na darmo zjadać
pestycydy wbudowane w rośliny,
skoro pestycydy te przestają
pełnić swoją rolę
w ochronie rośłin przed szkodnikami.
Właśnie naukowcy amerykańscy
po raz pierwszy ujawnili
udowodnione w latach 2003 - 2006
niszczenie upraw na polach
przez superowady,
które w drodze ewolucji
uodporniły się na toksynę Bt.
February 2008, Volume 26 No 2 pp199 - 202
doi:10.1038/nbt1382
Bruce E Tabashnik(1), Aaron J Gassmann (1,2),
David W Crowder (1) & Yves Carriére (1)
Current address: Department of Entomology, Iowa State University, Ames, Iowa 50011, USA.
Correspondence to: Bruce E Tabashnik1 e-mail: brucet@ag.arizona.edu
Helicoverpa zea - słonecznica amerykańska
Słonecznica amerykańska (Helicoverpa. zea), znanan także jako ćma kukurydziana i ćma bawełniana, najchętniej żeruje na kukurydzy słodkiej i przeznaczonej na popcorn, poza tym atakuje bawełnę, groch, pomidor, bakłażany, paprykę, kapustę, sałatę, truskawki, słonecznik, rośliny motylkowe, rośliny dyniowate, drzewa owocowe, rośliny ozdobne, rośliny szklarniowe. Łącznie zagraża ponad 100 gatunkom..Dziurawi liście, wygryza jamy i otwory w owocach.
MĘDRCY I MĄDRALE
W 25. roku życia Rudolf Virchow pochodzący z niezamożnej rolniczej rodziny ze Świdwina miał już za sobą szkołę średnią w Koszalinie i studia medyczne w berlińskiej akademii wojskowej, które ukończył dzięki stypendium. Miał też za sobą odkrycie fibrynogenu, białaczki, uwarunkowań zakrzepicy, zatorów płuc, a także odrzucenie przetrwałego od czasów Galena (II w. n. e.) dogmatu o humoralnej teorii chorób, gdzie „dyskrazja” czyli zaburzenie równowagi wymyślonych przez Hipokratesa (V w. p. n. e.) humorów - soków ustrojowych (krew, flegma, żółć żółta i do dzisiaj nieodkryta „żółć czarna”) miało decydować o psychicznym i fizycznym zdrowiu człowieka. Virchowowi medycyna zawdzięcza ustalenie prawdziwej natury wydzieliny ropnej, komórek martwiczych, mięsaków, zawałów czerwonych, amyloidu, włośnicy, bąblowicy, mięśniaków macicy, Odkrył i nazwał glej, tkankę podporową komórek nerwowych i wywodzące się z niej guzy – glejaki. Stworzył takie podstawowe pojęcia jak przerost i niedokrwienie, nadał nazwy wielu często występującym guzom nowotworowym, jako pierwszy opisał układowe choroby grzybicze oraz dwa aminokwasy – leucynę i tyrozynę. Większość tych osiągnięć była możliwa dzięki mądremu korzystaniu z coraz to bardziej ulepszanego narzędzia badawczego - mikroskopu. Obowiązkiem studentów Virchowa było „myśleć mikroskopowo”. Jako twórca patologii komórkowej propagował twierdzenie, które wcześniej ukuł François Vincent Raspail: OMNIS CELLULA E CELLULA - wszelka żywa komórka pochodzi z poprzedzającej ją komórki. I to był podstawowy błąd wielkiego badacza. Nie uznawał drobnoustrojów za przyczynę chorób. Nawet pomimo odkrycia przez podległego mu Ottona Obermeiera widocznych pod mikroskopem poruszających się krętków w krwi chorych na dur powrotny. Niepodważalny autorytet Virchowa na dziesiątki lat sparaliżował wysiłki pionierów mikrobiologii (Ludwik Pasteur, Robert Koch) dowodzących, że choroby zaraźliwe są skutkiem działania zarazków, a krytyka postulowanego przez Ignacego Semmelweisa znaczenia mycia rąk dla zapobiegania zakażeniom szpitalnym, kosztowała życie niejednego pacjenta.
Cztery lata po ukończeniu medycyny, od 22. lutego do 8. marca 1848r. dr Virchow wizytował Racibórz, Rybnik, Radlin, Wodzisław Śląski, Żory, Pszczynę i Gliwice. Na Górny Śląsk przybył jako konsultant rządu do spraw szerzącej się tam epidemii duru. Obszerną relację przedstawił w postaci raportu p. t. Mittheilungen über die in Oberschlesien herrschende Typhus-Epidemie opublikowanego w Archiv für pathologische Anatomie und Physiologie und für klinische Medizin 2 (1849), 143-322. Odnosząc się do społecznych uwarunkowań epidemii Rudolf Virchow tak opisuje Śląsk w połowie XIX: „Cały Górny Śląsk jest polski. Jak tylko przekroczy się Stobrawę porozumienie z ludnością wsi i uboższymi mieszkańcami miast jest niemożliwe dla osób nie znających biegle języka polskiego i tylko tłumacze mogą zapewnić ograniczoną pomoc. Ta sytuacja ogólnie przeważa na prawym brzegu Odry. Na lewym brzegu są porozrzucane liczne elementy niemieckie.” Dalej Virchow przytacza fałszywą teorię zaprzeczającą korzeniom Prasłowian nad Odrą, aby przyznać, że pomimo 700 lat od oddzielenia Śląska od Polski ludność tego regionu jest zupełnie podobna do zamieszkującej obszar dolnej Wisły. „Wszędzie widzimy twarze o miłym wyglądzie, bardzo jasną karnację, niebieskie oczy i włosy blond; do utraty tej urody dochodzi już w młodym wieku z powodu zmartwień i brudu, ale łatwo ją zauważyć u dzieci o rzadko spotykanym wdzięku”. Potem już następują druzgoczące opisy: „Górnoślązacy w ogóle wcale się nie myją, ale czekają, aż opatrzność za pomocą ulewnego deszczu od czasu do czasu uwolni ich ciała od skorupy brudu na nich osadzonej. Robactwo wszelkiego rodzaju, zwłaszcza wszy stale goszczą na ich ciałach. Tak samo wielkie jak ten brud jest lenistwo tych ludzi, ich niechęć do wysiłku umysłowego i fizycznego, ich wszechogarniająca skłonność do bezczynności lub raczej wylegiwania się, co w połączeniu z kompletnie psią służalczością, jest tak odrażające dla każdego wolnego człowiek przywykłego do pracy, że czuje się raczej obrzydzenie niż współczucie. Górnoślązacy przypisują swoją awersję do pracy czasem osłabieniu ludzi przez złe odżywianie, a czasem narodowej tendencji do bezczynności. Pierwszy z tych poglądów jest po części poprawny, chociaż nie do tego stopnia i nie wyłącznie, aby mógł wytłumaczyć cały obraz jako następstwo tylko tego czynnika. Jeśli chodzi o drugi pogląd, byłoby krzyczącą niesprawiedliwością upatrywać rzeczywistą przyczynę tych cech w narodzie polskim, narodzie o wielkim sercu, zdolnym do wszelkich poświęceń. Nawet jeśli niemiecka pracowitość jest być może rzadka wśród Polaków, nie należy jednakowoż zapominać jak długo i pod jak ciężkim uciskiem nadal jęczą ci nieszczęśliwi ludzie.” Virchow podkreśla brak oświaty na Śląsku i klęskę programów germanizacyjnych („w tym kraju są liczne rodziny o niemieckich nazwiskach i niemieckich twarzach, które nie zozumieją ani słowa po niemiecku”), obwinia księży, choć uznaje ich rolę w walce z alkoholizmem („Górnoślązacy są uzależnieni od skrajnych nadużyć mocnego alkoholu. Wieczorami, kiedy ludzie wracają z miejskich targowisk, główne drogi są dosłownie usłane pijanymi, zarówno mężczyznami, jak i kobietami. Nawet dziecku przy piersi matki podawano wódkę”).
Wizyta na Śląsku odcisnęła trwałe piętno na stosunku genialnego badacza nie tylko do medycyny. Już jako lider partii liberalnej i niekwestionowany autorytet naukowy Virchow tak określił misję swojej dziedziny: „Medycyna jest nauką społeczną, a polityka nie jest niczym innym jak medycyną na dużą skalę. Medycyna jako nauka społeczna, jako nauka o człowieku, ma obowiązek wskazywać na problemy i podejmować próby ich teoretycznego rozwiązania. Polityk, antropolog praktyczny, musi znaleźć środki na ich rozwiązanie faktyczne.” Liberalne poglądy nie przeszkodziły Virchowowi popierać polakożerczych przedsięwzięć kanclerza Ottona Bismarcka, zwłaszcza kiedy zapowiadającą zbrodnie hitlerowskich Niemiec niesławną Kulturkampf uznał za wielką walkę w interesie ludzkości. Za chichot historii należy więc przyjąć stwierdzenie zawarte w wydawnictwie Światowej Organizacji Zdrowia z 2004r. p. t. „The atlas of heart disease and stroke”, że Rudolf Virchow był Polakiem.
Raport z epidemii duru na Śląsku w 1848, ukazał się ostatnio w angielskojęzycznej literaturze z zakresu epidemiologii i medycyny społecznej i dlatego z szerokiego świata otrzymuję sporo zapytań n. p. o kołtun, polski kołtun. Virchow pisał: „Szczególne zainteresowanie spośród schorzeń endemicznych budzi kołtun - plica polonica, który często występuje na nawiślańskich równinach, a także powyżej – na prawym brzegu Odry. Sam widziałem tego doborowe przypadki w Łące i Żarowie”.
Powiedzmy sobie szczerze. Przeszłość mamy bardzo trudną. Takie z niej relacje jak Virchowa są znane innym, a po przetłumaczeniu na angielski i zamieszczeniu w internecie – wszystkim. Powinny być znane także głównym bohaterom tych opisów – Polakom. Nie po to, żeby budzić niechęć do pruskiego mędrca, który, jak każdy człowiek, mylił się w niejednym, ale po to, aby wszyscy zrozumieli, że zgodnym i energicznym działaniem możemy odbić się od dna historii i pokazać światu co w niepodległej Polsce wolny Polak potrafi. Warto przypomnieć, że właśnie w 1848r. w Irlandii trwał straszny głód, który zabił albo wysłał na emigrację co trzeciego mieszkańca wyspy. Dzisiaj Irlandia jest krajem największego sukcesu ekonomicznego i społecznego. Przez wieki bezlitośnie eksploatowana kolonia brytyjska w 1921r. uzyskała status brytyjskiego dominium, w 1949r. przekształciła się w republikę, w 1973 stała się członkiem EWG, a według ostatnich dostępnych ocen rozwoju cywilizacyjnego w 2006r. ogłoszonych przez ONZ, Irlandia roku 2004 to kraj zajmujący pierwsze miejsce w Unii Europejskiej i czwarte na świecie (za Norwegią, Islandią i Australią). W niepodległej Irlandii wolny Irlandczyk udowodnił, że potrafił wiele. Zadziałała zbiorowa, niezawłaszczona przez omylnych mędrców, mądrość narodu.
Dzisiaj autorytetów, zwłaszcza profesorskich, na miarę Rudolfa Virchowa już prawie nie ma. Ich miejsce zajęli profesorowie politycznie poprawni i przydatni oraz naukowcy, którzy legitymują się najwyższymi cytowaniami w najważniejszych czasopismach z danej dziedziny, uwzględnionymi w bazie Journal Citation Reports. Ludziom tym powierza się przyszłość nas wszystkich. W kontrowersyjnym, bo odchodzącym od wcześniejszych deklaracji rządu, projekcie ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, którą Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ma uchwalić, wykonując postanowienia Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej o ochronie środowiska oraz o ochronie zdrowia konsumentów, znajduje się zapis o składzie Komisji do Spraw Organizmów Genetycznie Zmodyfikowanych, która jest organem opiniodawczo - doradczym ministra właściwego do spraw środowiska w sprawach dotyczących organizmów genetycznie zmodyfikowanych. Oto na 25 członków Komisji ma znaleźć się
a) siedmiu przedstawicieli nauki o uznanym autorytecie i kompetencjach w dziedzinach: ochrony środowiska, ochrony zdrowia, mikrobiologii, wirusologii, biologii molekularnej, genetyki zwierząt oraz genetyki roślin powoływanych i odwoływanych po zasięgnięciu opinii ministra właściwego do spraw nauki, którzy legitymują się w ostatnich czterech latach, najwyższymi cytowaniami w pięciu najważniejszych czasopismach z danej dziedziny, uwzględnionymi w bazie Journal Citation Reports;
b) dziewięciu przedstawicieli nauki o kompetencjach w dziedzinie ekologii, którzy legitymują się w ostatnich czterech latach, najwyższymi cytowaniami w pięciu najważniejszych czasopismach ekologicznych uwzględnionymi w bazie Journal Citation Reports, posiadający wyłączność na wydawanie opinii w sprawie bezpieczeństwa środowiska.
Z projektu rządowego wynika, że o zdrowiu konsumentów będzie decydować 16-osobowa grupa specjalistów głównie z zakresu ekologii wyłoniona na podstawie rekordów cytowań w czasopismach naukowych. Jest to niewątpliwie postęp w stosunku do poprzedniego składu komisji, gdzie koncerny reprezentowane bezpośrednio lub pośrednio załatwiały swoje interesy bez najmniejszego kłopotu, przegłosowując dwójkę przedstawicieli organizacji pozarządowych, a w razie potrzeby posuwając się łamania obowiązującego w naszym kraju prawa, co zresztą było powodem mojej rezygnacji z udziału w pracach tej komisji. Jednak oparcie gwarancji bezpieczeństwa konsumentów i środowiska o politykę redakcyjną najważniejszych czasopism naukowych już teraz żałośnie skompromitowaną uzależnieniem od koncernów agrochemicznych wydaje się prowokacją w stosunku do inteligencji obywateli.
Poles are fiercely independent
and stand up for their beliefs.
Victor Ashe, Sept 24, 2008
WikiLeaks Hall of Shame
08WARSAW940
08WARSAW1114
06WARSAW107
cable 08WARSAW940
Embassy Warsaw, 2008-08-07 14:06
SUBJECT: BIOTECH: MINISTRY OF ECONOMY ENGAGING
REF: WARSAW 823
1. (SBU) Polish Economy Minister and Deputy Prime Minister Waldemar Pawlak (PSL) August 6 signaled to Charge that he regarded Poland's hard-line stance on agricultural biotechnology as a relic of the previous government's tactic
of deploying conflict and fear - in this case against GMOs.
Quoting a Russian proverb - "if you keep a low profile, you will get further" - Pawlak said he is looking for a "soft exit" from that stance. He acknowledged the damage Poland's policy has done to its farmers and producers, who face record
high input prices, and suggested that his ministry is prepared to take small steps toward more openness to GMOs.
2. (SBU) The current Ministry of Economy has not engaged itself to date in Poland's biotechnology policy. The PSL-controlled Agriculture Ministry was important in moving legislation through the Sejm to avert a Polish ban on GM crops in animal feed in July (reftel), legislation that finally overruled the Environment Minister's activist approach against transgender crops. That victory and Pawlak's August 6 signal have generated guarded hope in Embassy Warsaw that Pawlak's approach of seeking quiet progress may yield more fruit, and not only in Warsaw.
While we defer to the vote counting expertise of USEU, we understand that a Polish abstention alone on, for example, new soybean varieties in the Commission's Standing Committee for Animal Health and the Food Chain can help open EU markets to U.S. production.
3. (SBU) Pawlak invited Charge to continue the conversation with him in the next two weeks - an offer we accepted. Though August is a difficult time to do business here, Embassy Warsaw's Biotechnology Working Group (ECON, PAS, FAS, FCS) will reach out in the meantime to other stakeholders in Warsaw and in the USG to develop what may be a new opening in Warsaw.
27. listopada 2006r.
Zakazany ryż dostępny w Polsce?
Czy Polacy jedzą zakazany ryż?
Ekolodzy biją na alarm. Zakazany, groźny dla człowieka ryż wciąż można kupić w Polsce. Główny Inspektorat Sanitarny przekonuje, że produkt został wycofany, a organizacja ekologiczna Greenpeace znajduje kolejne torebki skażonego ryżu w Polsce.
Przez kilka lat genetycznie modyfikowany ryż - Liberty Link 601 - był wysiewany na poletkach doświadczalnych w USA przez firmę Bayer. Pięć lat temu firma zaprzestała doświadczeń, a ryż w niekontrolowany sposób rozprzestrzenił się, zanieczyszczając zbiory innych gatunków.
- Unia Europejska odmówiła kupowania amerykańskiego ryżu, z uwagi na skażenie genetycznie modyfikowanymi odmianami - mówi Zbigniew Hałat, były Główny Inspektor Sanitarny.
Komisja Europejska zaleciła, aby państwa członkowskie pobrały wyrywkowo próbki ryżu znajdującego się w sprzedaży i przebadały je na obecność modyfikowanego Liberty Link 601. Główny Inspektorat Sanitarny pobrał w sumie prawie 50 takich próbek. W trzech z nich wykryto zmutowany amerykański ryż i zakazano sprzedawania go.
Organizacja Greenpeace zrobiła niezależne badanie. Pobrała 15 próbek w samej tylko Warszawie. Próbki pojechały do niezależnego laboratorium w Berlinie. Zmutowany ryż znaleziono aż w trzech próbkach.
- Inspektorat Sanitarny poinformował, że tylko w trzech województwach znaleziono zmodyfikowany ryż. My znaleźliśmy go w województwie czwartym. Należy więc domniemywać, że skażenie jest o wiele większe, niż na początku przypuszczano - twierdzi Joanna Miś z Greenpeace.
W Głównym Inspektoracie Sanitarnym uspokajają, że ryż nie jest groźny dla człowieka. Dystrybutor, który sprowadzał amerykański ryż do Polski, został pouczony i usunął swój ryż z półek sklepowych. GIS, pobierając 50 próbek w całej Polsce, wykrył LL 601 w produktach tylko jednego polskiego dystrybutora. Greenpeace już u dwóch.
W supermarkecie Tesco, na warszawskiej Pradze, znaleźliśmy dziwny produkt. Ryż w nieoznakowanych woreczkach. Warszawski sanepid nic o tym nie wiedział. Po naszej interwencji do sklepu wkroczyli kontrolerzy.
Produkty genetycznie modyfikowane są na rynku za krótko, żeby móc dokładnie ustalić ich wpływ na zdrowie człowieka. Czy stanowią dla nas zagrożenie?
"Nasz Dziennik", 23. czerwca 2006r.
Niedaleko Rostoku powstanie pole doświadczalne
z modyfikowanymi genetycznie ziemniakami
Niemcy igrają z naturą
Niemcy zamierzają uprawiać genetyczne modyfikowane ziemniaki, które będą zawierać na przykład... szczepionkę przeciw cholerze. Tamtejszy Urząd do spraw Ochrony Konsumenta i Bezpieczeństwa Żywności wydał zgodę na obsadzenie pierwszego pola doświadczalnego takimi mutantami - jak się je nazywa. Organizacje ochrony środowiska i duża część społeczeństwa protestują przeciwko tej decyzji, wskazując, że może ona spowodować katastrofę ekologiczną.
Pierwsze doświadczalne poletka (obsadzone zmodyfikowanymi ziemniakami) powstaną przy uniwersytecie w Rostoku w miejscowości Gross Luesewitz. Według informacji pochodzących od kadry uniwersyteckiej, zasadzona ma być zupełnie nowa odmiana ziemniaka, która będzie zawierała różne niespotykane dotąd w tego typu roślinach substancje w postaci środków zwalczających choroby, jak np. szczepionka przeciwko cholerze.
Przeciwko tego typu eksperymentom od dawna protestuje Związek Ochrony Środowiska Naturalnego.
- To niedorzeczne, na co niemiecki Urząd BVL wydaje zezwolenie
- stwierdził przewodniczący Związku Olaf Tschimpke. Jego zdaniem, tak duża ingerencja w produkty spożywcze jest bardzo niebezpieczna dla ludzi, zwierząt, a także dla całego środowiska. Tschimpke zażądał od ministra rolnictwa Horsta Seehofera natychmiastowego działania i wycofania zgody na produkcję zmodyfikowanych ziemniaków.
Przeciwnicy tzw. mutantów pomimo zapewnień zwolenników o zupełnie bezpiecznej, bo kontrolowanej, hodowli, twierdzą, że nie jest możliwe całkowite zabezpieczenie tej roślinnej produkcji tak, aby nie wydostała się poza teren upraw i nie wymieszała się z czystymi genetycznie roślinami. Nawet jeśli pola doświadczalne zostaną odgrodzone, to pędy ziemniaków mogą zostać przeniesione przez ptaki, wiatr może również przenieść ich pyłki w dowolne miejsca - twierdzi Hartmut Vogtmann z Instytutu Ochrony Środowiska. Wtedy zmodyfikowana żywność wymieszana zostanie z normalnymi roślinami, a ciągle nie wiemy, jakie to będzie miało konsekwencje dla ludzi i środowiska naturalnego.
Instytut Ochrony Środowiska w Monachium poinformował na swoich stronach internetowych, że nie jest to pierwszy w Niemczech eksperyment z modyfikowanymi ziemniakami. Zdaniem przedstawicieli Instytutu z Uniwersytetu Technicznego w Monachium, również w tym roku prowadzi się doświadczenia nad ziemniakami, które zawierają substancję Carotinoids i Zeaxanthin (karotenoidy i zeaksantyna) mające chronić starszych ludzi przed chorobami oczu.
Niestety, nie jest to też pierwszy taki eksperyment w Europie. Podobne pola doświadczalne założono w Rosji, Szwecji i USA.
Pod uprawę zmodyfikowanych ziemniaków przeznaczono 250 hektarów ziemi. Związki rolnicze, instytuty ochrony środowiska i zdrowej żywności, a także organizacje ekologiczne i prywatni ekolodzy w Niemczech poprzez swoje strony internetowe nawołują do składania w ministerstwie rolnictwa i ochrony konsumenta masowych protestów przeciwko wydaniu zgody na produkcję zmodyfikowanych genetycznie ziemniaków. Żądają oni natychmiastowego cofnięcia tej decyzji.
Zbigniew Hałat, lekarz medycyny, epidemiolog, działacz ekologiczny:
Szafowanie argumentami prozdrowotnymi jest wytrychem do otwarcia rynków dla żywności genetycznie modyfikowanej i niestety, wszędzie jest stosowany ten sam scenariusz. Argumentuje się, że ludzie chorzy zostaną wyleczeni dzięki tym manipulacjom genetycznym. Nie dodaje się jednak, że osoby w ten sposób leczone umierają na raka. Nie mówi się, że powstaje zupełnie nowa genetyka, odmienna od tej, na podstawie której ustalono modele eksperymentów medycznych. Do tego dochodzi takie zjawisko, że modyfikowany organizm ujawnia nieznane cechy w wyniku połączenia genów w sposób przypadkowy. Ponadto jeśli chodzi o rośliny genetycznie modyfikowane, mamy do czynienia z wielkim niebezpieczeństwem samoistnego rozsiewania się ich na zwykłe uprawy, co już zaszło w wielu miejscach na świecie, m.in. w Stanach Zjednoczonych. Istnieją więc poważne zastrzeżenia co do tego typu praktyk. Wirusolodzy podają w wątpliwość sam pomysł uodporniania ludzi za pomocą żywności zmodyfikowanej genetycznie. To tak jakby stosować szczepionkę bez dawkowania jej. Po drugie, mamy do czynienia z ryzykiem pojawienia się objawów ubocznych.
Wniosek o uchylenie uchwał
Komisji ds. organizmów genetycznie zmodyfikowanych
przyjętych z naruszeniem obowiązujacego prawa
Podczas posiedzenia Komisji ds. organizmów genetycznie zmodyfikowanych w dniu 27. stycznia 2005r. postawiłem formalny wniosek o przegłosowanie uchwały uchylającej wszystkie uchwały Komisji przyjęte od początku trwania jej kadencji a podjęte z naruszeniem obowiązującego prawa, w szczególności z naruszeniem ustawy z dnia 22 czerwca 2001r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (Dz. U. Nr 76, poz. 811 ze zm.) i ustawy z dnia 7 października 1999r. o języku polskim (Dz. U. Nr 96, poz. 999 ze zm.).
Przewodniczący Komisji przychylił się do stanowiska dr n. med. Lucjana Szponara, aby w tej sprawie zasięgnąć opinii prawnej i przeniósł głosowanie na następne posiedzenie Komisji.
Wyniki uchwał komisji m. in. przyjętech z naruszeniem prawa:
GM Food & Feed - Community Register of GM Food and Feed
W dniu 10. maja 2004r. wręczono mi wydane na wniosek pozarządowych organizacji ekologicznych powołanie Ministra Środowiska z dnia
27.04.2004r. na podstawie art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 22 czerwca 2001r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (Dz. U. Nr 76, poz. 811 ze zm.) na członka Komisji ds. organizmów genetycznie zmodyfikowanych na kadencję maj 2004 do konca trwania kadencji Komisji ds. GMO w 2005r.
Wręczone powołanie zobowiązuje mnie do uprawnionych ustawą czynności, wśród nich do wyrażania opinii i składania wniosków, które - wbrew szerzącemu się w Polsce bezprawiu - nie mogą pozostać bez odpowiedzi.
W tym samym dniu po raz pierwszy uczestniczyłem w posiedzeniu Komisji i od razu byłem zmuszony do wyrażenia zdania odrębnego w trzech przypadkach uchwał Komisji poprzedzonych dyskusją obnażającą:
złamanie obowiązujących procedur, którego efektem jest bezprawne wyrażenie w imieniu Polski akceptującej opinii w sprawie transgenicznego rzepaku Ms8 Rf3
pominięcie przedłożonej przeze mnie ewidencji naukowej sprzeciwu dla wprowadzenia do obrotu na terenie Wspólnoty produktu genetycznie zmodyfikowanego hybrydy kukurydzy NK 603xMON 810
bezprawne stosowanie w pracach Komisji języka innego niz urzędowy na terenie Rzeczpospolitej Polskiej.
Są to ważne informacje dla nas wszystkich, jednak celem tej informacji publicznej jest powiadomienie osób zainteresowanych o planowanej przez obecny rząd nowelizacji ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Jako członek Komisji jestem zobowiązany do wyrażenia swojej opinii również w tej sprawie. Proszę o pomoc i zgłaszanie swoich uwag do materiału, który jest zamieszczony na stronie Nowelizacja ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (http://www.halat.pl/transustawa.html)
Revealed: health fears
over secret study into GM food
When fed to rats
it affected their kidneys
So what might it do to humans?
FIASKO TRANSGENÓW
Organizmy genetycznie zmodyfikowane - prawda wychodzi na jaw
Zagrożenia zdrowia i środowiska ze strony produktów inżynierii genetycznej przez wiele lat były metodycznie pomijane przez uzależnione od sponsorów redakcje czasopism naukowych oraz ogólno dostępnej prasy, radia i telewizji. Koncerny agrochemiczne potrafiły podporządkować sobie niemal wszystkich naukowców i polityków, doprowadzić do paraliżu władz sanitarnych nie tylko w naszym - coraz bardziej skorumpowanym - kraju, lecz także w tych państwach, które szczycą się rzekomą opornością na korupcję.
W ostatnim czasie moralne, naukowe i finansowe fiasko trangenów znajduje swoje bezpośrednie potwierdzenie w udokumentowanych zachorowaniach ludzi i zwierząt.
Ludzie chorują na Filipinach
W sierpniu 2003r. na badania lekarskie stawiło sie ponad 100 osób zamieszkałych w pobliżu upraw transgenicznej kukurydzy Bt (Dekalb 818 YG firmy Monsanto) na flipińskiej wyspie Mindanao. Wśród zgłaszanych objawów dominowały dolegliwości żołądkowo-jelitowe, wymioty, bóle głowy, kaszel i objawy przeziębienia. Dr Edwin Dipus, urzędowy lekarz pobliskiego miasta Polomolok zarejestrował przede wszystkim przypadki chorób układu oddechowego, gorączki i zmian skórnych. U wszystkich chorych objawy pojawiły się niemal w jednym czasie i to w pierwszym sezonie kwitnienia transgenicznej kukurydzy wprowadzonej na tamtejsze pola za zgodą rządu a wbrew oporowi mieszkańców wspieranych przez kapłanów kościoła katolickiego. Cztery rodziny ciężko doświadczone bliskim sąsiedztwem pola z transgeniczną kukurydzą musiały opuścić swoje domy. W nowym miejscu objawy choroby ustąpiły. Ale po powrocie tych rodzin do domów dolegliwości pojawiły się znowu. W tej sytuacji lekarze odrzucili podejrzenie infekcyjnego tła zachorowań i zaczęli poszukiwać przyczyny w środowisku.
Z pomocą pospieszył dr Terje Traavik, dyrektor naukowy norweskiego Instytutu Ekologii Genów w Tromsö. Trzy miesiące po okresie pylenia transgenicznej kukurydzy pobrał próbki krwi od chorujacych rolników i poddał je badaniom immunologicznym. U 39 osób analiza wykazała obecność trzech różnych przeciwciał przeciwko antygenom toksyny Bt wbudowanej do kukurydzy w roli pestycydu. 22. lutego 2004r. członkowie zespołu badawczego dr Traavika ogłosili również wykrycie rekombinacji genetycznie modyfikowanych wirusów wykorzystanych w procesach inżynierii transgenicznej z wirusami naturalnymi i prowadzącej do powstania nowych hybryd wirusowych o nieprzewidywalnych cechach, w tym takich, jak wywoływanie nowych chorób. W tej sytuacji badacze uznali, że w interesie publicznym trzeba pilnie poinformować świat o zagrożeniach a nie czekać na opublikowanie wyników swoich prac na łamach prasy naukowej. Wykazali też, że żywność transgeniczna może wyzwalać niestabilność genetyczną i mutacje, przypadkową ekspresję alergenów lub toksyn, a nawet aktywację tzw. wirusów śpiących. Ponieważ mechanizm działania toksyny Bt opiera się na zwiększeniu wrażliwości ssaków na inne alergeny lub immunogeny, należy sprawdzić, czy uprawy roślin Bt nie przyczyniły się do nie dającego się wytłumaczyć nasilenia alergii w skali całego świata.
Tu muszę przypomnieć wielokrotnie przeze mnie przywoływane przy różnych okazjach stanowisko Royal Society, czyli Brytyjskiej Akademii Nauk zawarte w raporcie z 4. lutego 2002r. pt. " Rośliny genetycznie modyfikowane przeznaczone do spożycia", które głosi w dosłownym cytacie co następuje: "Niezbędna jest radykalna poprawa procedur oceny ryzyka ze strony produktów inżynierii genetycznej. Ze względu na niebezpieczeństwo pojawiania się silnych alergenóów szczególnej ochrony wymagają niemowlęta i osoby ze skazą atopową. Zagrożenie wiąże się nie tylko ze spożyciem produktów gmo, lecz także z wdychaniem pyłków i zarodników roślin transgenicznych, zanieczyszczonego nimi pyłu i kurzu".
Krowy padają w Niemczech
8. grudnia 2003r. stacja telewizyjna SÜDWEST Fernsehen nadała materiał, jeszcze dzisiaj dostępny na stronie internetowej http://www.swr.de/report/archiv/sendungen/031208/05/frames.html , dotyczący losów hodowli bydła mlecznego prowadzonej przez rolnika z Woelfersheim w landzie Hesja. Posiadający wyższe wykształcenie rolnicze Gottfried Gloeckner był entuzjastą transgenicznej kukurydzy Bt-176 (firmy Syngenta, dawniej Novartis), którą uprawiał na swoim polu od 1997r. i stopniowo w latach 2000-2001 przeszedł tylko na nią. Wkrótce potem 5 jego krów padło w ciągu czterech miesięcy. Mleczność części pozostałych krów uległa zmniejszeniu, a niektóre z nich były poddane ubojowi z powodu niewyjaśnionych chorób. W 2002r. w ramach rekompensaty za 5 padłych krów, zmniejszoną mleczność i koszty opieki weterynaryjnej koncern Syngenta wypłacił 40 000 euro. W lutym 2002r. rolnik zaprzestał podawania paszy z kukurydzy transgeniczej, ale i tak do października 2002r. padło dalszych 7 krów. W tym czasie straty pana Gloecknera wynosiły już 100 000 euro.
Głównym podejrzanym jest białko Cry1Ab tworzące toksynę Bt-176, według koncernu Syngenta to samo, kóre składa się na toksynę Bt 11. Badania prowadzone w Japonii w 2003 r. wykazały obecność toksyny Bt 11 w żołądku, jelicie i łajnie cieląt karmionych kukurydzą Bt 11. Z kolei transgeniczne DNA i fragmenty białka toksyny wykryto u świń, którym podawano kukurydzę Bt 11. Dla rolnika z Hesji są to ważne informacje, bo zachodzi obawa, że toksyna Bt176 może, wyciekając z rozkładającego się łajna i wiążąc z minerałami gleby, skazić jego pastwiska i niszczyć znajdujące się w tej glebie naturalne organizmy.
Jeszcze gorsze obawy wiążą się z wynikami badań przeprowadzonych ostatnio przez naukowych ekspertów rządów Francji i Belgii. Analiza molekularna wykazała, że toksyna w Bt-176 może nie być białkiem Cry1Ab, ale Cry1Ac, a Bt 11, które jest wytworzone z Cry1Ab, może byc zanieczyszczone Bt 176 i zawierać zarówno Cry1Ac jak i CrylAb. Dowodziłoby to sfałszowania danych przez koncern i świadomego sprowadzenia zagrożenia zdrowia na masową skalę. Już w 2000r. badania wykazały, że białko Cry1Ac jest silnym immunogenem i wiąże się ze ścianą jelitową u myszy, wywołując istotne zmiany w komórkach jelit. Syntetyczne transgeny Bt-176 są hybrydami licznych toksyn, stąd mogą zabijać inne gatunki owadów niż zamierzone, jak i też zawierać dotychczas nieznane trucizny szkodliwe dla ludzi i zwierząt. Niestabilność insertów transgenicznych Bt 176 może być powodem pojawiania się inwazyjnych DNA, które posiadają zdolność wnikania do wszystkich genomów i wyzwalania procesów rakotwórczych.
4. marca 2004r.
"Gazeta Studencka", kwiecień 2004
Kurczak bez pierza i zablokowany serwer
Czy transgeniczna żywność jest bezpieczna?
Ponad 10 lat temu na amerykański rynek trafił superpomidor - pierwsze transgeniczne warzywo. Był on bardziej jędrny i mógł być dłużej przechowywany niż "naturalny". Genetycznie modyfikowana żywność to odpowiedź na wymagania konsumentów, którzy chcą, aby żywność była tańsza, smaczniejsza i trwalsza.
Pomidor to początek
Inżynieria genetyczna umo­ż­liwiła decydowanie o właściwościach spożywanych pokar­mów. Prace zmierzają w kierunku wzbogacenia żywności substancjami odżywczymi, np. pomarańczy wapniem, ogórków białkiem. W niedalekiej przyszłości mogą powstać produkty, które zastąpią suplementy witaminowe i szczepionki. Wyhodowano już "prototyp" marchwi chroniącej przed wrzodami żołądka i sałaty będącej jednocześnie szczepionką przeciw żółtaczce typu B. Jednak w laboratoriach powstają też inne, czasami trudne do wyobrażenia, genetycznie modyfikowane organizmy (GMO, skrót od ang. genetically mo­dified organism). Izraelscy uczeni stworzyli kurczaka pozbawionego pierza, który ma mniejszą ilość tłuszczu w tkance podskórnej, szybciej rośnie i jest tańszy w produkcji. Japończycy natomiast umieścili gen szpinaku w zapłodnionej komórce jajowej świni. Tylko jedno prosię na sto przeżyło, ale dla naukowców najistotniejszy był fakt, że nowy gen może być przekazywany w warunkach hodowlanych.
Większość tego rodzaju pro­­duktów to jednak tylko ekspe­rymenty naukowe, które nie wy­chodzą poza laboratoria. Na rynek trafiają nieliczne nowe odmiany warzyw i owoców. Pierwszą rośliną genetycznie zmodyfikowaną, która trafiła do masowej sprzedaży, była soja. Obecnie jej najwięk­szym producentem jest sieć Monsanto mająca swoje filie na całym świecie.
Szacuje się, że pod uprawę genetycznie modyfikowanej żywności wykorzystuje się obecnie 40 milionów hektarów, głównie w Stanach Zjednoczonych, Argentynie i Kanadzie. W­ Polsce nie prowadzi się upraw żywności o zmienionej puli genów poza eksperymentalnymi. Większość tych produktów jest jednak eksportowana z zagranicy i wkracza również do polskich sklepów.
Do tej pory główny inspektor sanitarny wydał 58 decyzji dopuszczających na rynek produkty zawierające GMO. Są to m.in. koncentraty i izolaty białka sojowego wykorzystywane np. w przemyśle mięsnym, a także preparaty enzymatyczne stosowane w piwowarstwie, gorzelnictwie, przemyśle piekarskim. - Uważa się, że około 60 procent wszystkich przetworzonych produktów spożywczych może zawierać składniki pochodzące z soi, część z nich z soi genetycznie zmodyfikowanej - mówi Iwona Traczyk, kierownik Pracowni Żywieniowych Czynników Ryzyka Zagrożenia Zdrowia. - Soja pod różną postacią może występować w wędlinach, herbatnikach, pieczywie. Produkowany jest z niej napój - tzw. mleko sojowe, tofu, pasztety. W mniejszym stopniu w naszym kraju wykorzystuje się zmodyfikowaną kukurydzę.
Zgodnie z ustawą o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia z 11 maja 2001 roku produkty spożywcze zawierające składniki transgeniczne powinny być oznaczone informacją: "produkt genetycznie zmodyfikowany". - Większość takiej żywności nie zawiera nakazanych prawem ostrzeżeń zdrowotnych - informuje dr Zbigniew Hałat, specjalista epidemiolog, prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów. - Zdarza się, że producent świadomie wprowadza klienta w błąd, umieszczając na etykiecie zapewnienie, że produkt jest wolny od GMO, podczas gdy on właśnie GMO zawiera. Ustalenia kontroli przeprowadzonych przez Najwyższą Izbę Kontroli czy Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych są dowodem na zagrażające nam wszystkim skorumpowanie obecnej władzy i jej zaplecza eksperckiego.
Iwona Traczyk polemizuje: Nie znam takich wyników badań. Należy się jednak spodziewać, że część żywności zawierająca składniki genetycznie zmodyfikowane jest nieprawidłowo oznakowana. Do niedawna badania żywności na obecność GMO były utrudnione, co niektóre firmy mogły wykorzystywać. Jednakże od połowy 2003 roku w Tarnobrzegu funkcjonuje laboratorium Państwowej Inspekcji Sanitarnej wykonujące jakościowe i ilościowe badania żywności GMO, a dwa kolejne powstają, co znacznie ułatwi kontrolę.
- Konsumenci niesłusznie obawiają się zmodyfikowanej genetycznie żywności - przekonuje Robert Gabarkiewicz, menedżer ds. rejestracji i rozwoju produktu Monsanto Polska. - Wynika to z ich zbyt małej wiedzy na ten temat. Brakuje po prostu rzetelnej kampanii informacyjno-edukacyjnej.
Jednak dr Hałat nie zgadza się z tym zdaniem - Ekolodzy i le­­karze dużo mówią na ten temat, ale przez to stają się obiektem ataków. Na przykład kiedy w 2000 r. zorganizowaliśmy konferencję naukową poświęconą GMO, na cały miesiąc wyłączono nam serwer, wtedy jeszcze zlo­kalizowany w USA. Potem w Polsce posypały się zapewnienia, że ta żywność jest nieszkodliwa. W ogłupianiu konsumentów przodują pracownicy instytucji państwowych specjalizujący się w powtarzaniu opracowanych przez koncerny agrochemiczne reklamowych sloganów, półprawd i przeinaczeń, a także - niekiedy nieświadomie - dziennikarze, zwłaszcza ci początkujący.
Za zmodyfikowanym jedzeniem przemawia tańsza produkcja, lepsze plony, większa odporność, łatwiejsze dostosowanie do warunków klimatycznych i często lepszy smak. Ponadto gdy rośliny mają właściwości owadobójcze, spryskiwanie ich jest już niepotrzebne. - To jest alternatywa dana środowisku - zużywa się znacznie mniej środków ochrony roślin przy produkcji płodów rolnych - podsumowuje Gabarkiewicz. - Dzięki temu praca rolników staje się dużo efektywniejsza, łatwiejsza i pozwala osiągnąć zysk. W 2003 roku około 7 milionów rolników w różnych krajach świata uprawiało rośliny ulepszone genetycznie. Przeciwnicy wysuwają kontrargumenty: szkodliwość dla środowiska i ludzkiego zdrowia oraz nienaturalność manipulacji genetycznej (np. geny bakterii, wirusa mozaiki kalafiora i petunii dodane do ziaren soi). - Wprowadzenie do genomu rośliny uprawnej nowej cechy, np. w przypadku soi odporności na herbicyd, pozwala na dostosowanie płodów rolnych do stale rosnących wymagań. Dokonywane zmiany sprowadzają się do genów odpowiedzialnych za produkcję określonych białek, które zostaną strawione - przekonuje Gabarkiewicz. - Ludzie nie zdają sobie sprawy, że większość uprawianych od dawna roślin jest efektem modyfikacji przyrody, np. pszenżyto nie powstało przecież w warunkach naturalnych, ale jest wynikiem genetycznych krzyżówek. Ta żywność naprawdę nie różni się od tej, którą zjadamy obecnie każdego dnia. Nie jest też bardziej szkodliwa, ale za to dużo lepiej przebadana - dodaje.
- Analizy wykazują, że takie eksperymenty prowadzą do powstania wcześniej nieznanych medycynie nowych alergenów i nowych trucizn, szerzenia się antybiotykooporności na masową skalę - polemizuje dr Hałat. - Narasta przekonanie, że obecna epidemia alergii jest właśnie wynikiem rozpowszechnienia transgenów. Już pojawiły się pokolenia zmutowanych "superchwastów" opornych na działanie pestycydów. Przenoszenie na naturalne składniki żywności genów "szczepionkowych" lub "lekowych" jest obciążone oczywistymi nawet dla laika działaniami niepożądanymi, nad którymi medycyna nie jest w stanie zapanować.
Konsekwencje manipulacji genetycznej są trudne do przewidzenia. - Nikt jeszcze nie zbadał, jaki wpływ na zdrowie człowieka może mieć GMO - twierdzi Hałat. - My i nasze dzieci zostaliśmy poddani eksperymentowi na globalną skalę.
Otrzymawszy do autoryzacji moje wypowiedzi w powyższym materiale,
stanąłem przed trudnym problemem etycznym,
wszak lekarzowi nie wolno uczestniczyć w wydarzeniach
promujących przekonania niezgodne z aktualnym poziomem naukowej wiedzy medycznej,
w tym polegających na powtarzaniu opracowanych przez koncerny agrochemiczne
reklamowych sloganów, półprawd i przeinaczeń.
Jednak przekonanie o potrzebie ochrony czytelników "Gazety Studenckiej" - młodej polskiej inteligencji
przed ogłupieniem (niezmienna strategia trzech "O": ogłupić - okraść - ośmieszyć)
przeważyło i zaoowocowało
1. moimi wypowiedziami jak wyżej,
2. odrzuconą przez redakcję propozycją zmiany tytułu na "ALERGIA I RAK",
3. wysłaną do pani red. Eweliny Wojtysiak wraz z autoryzacją a pominiętą przez redakcję
dokumentacją zagrażającego nam wszystkim skorumpowania obecnej władzy i jej zaplecza eksperckiego
w postaci cytatów z ustaleń kontroli przeprowadzonych przez
Najwyższą Izbę Kontroli i Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych,
Sytuacja na polskim rynku - wyniki kontroli artykułów rolno-spożywczych pod kątem zawartości składników genetycznie zmodyfikowanych
Ustalono, że w okresie trzech pierwszych kwartałów 2003 roku, kontrolowane jednostki zakupiły ogółem ponad 170 tys. ton różnego rodzaju surowców wytworzonych z nasion soi i ziarna kukurydzy, pochodzących wyłącznie z importu. Najczęściej wprowadzanymi na polski rynek artykułami rolno-spożywczymi, zawierającymi produkty GMO, była soja i jej przetwory. Ponad 99% importowanej i znajdującej się w obrocie śruty sojowej, było deklarowane przez przedsiębiorców jako produkt genetycznie zmodyfikowany. Dwie skontrolowane jednostki wprowadzały na polski obszar celny produkty GMO pochodzące z zagranicy, nie posiadając stosownego zezwolenia Ministra Środowiska. Stwierdzono liczne przypadki znakowania wyrobów w sposób niezgodny z obowiązującymi przepisami. W 34 jednostkach objętych kontrolą ujawniono brak informacji na temat zawartości GMO w artykułach rolno-spożywczych wprowadzanych do obrotu, a w 13 jednostkach informacje te były niepełne lub błędne. W trakcie kontroli pobrano i poddano wstępnym badaniom jakościowym 137 próbek reprezentujących 31 różnych asortymentów artykułów rolno-spożywczych, wytworzonych z zastosowaniem soi lub kukurydzy (wykaz w załączniku nr 1), o łącznym tonażu 5.121,86 ton. Testy ukierunkowano na wykrycie obecności modyfikacji genetycznych kukurydzy tj. Bt 1 i Liberty Link oraz modyfikacji soi - Round Up Ready TM. Wytypowanych w ten sposób 38 próbek poddano dalszym, ilościowym analizom laboratoryjnym. W wyniku tych badań w 34 próbkach (24,8% próbek poddanych badaniom ogółem) stwierdzono obecność produktów GMO, z czego zawartość składników genetycznie zmodyfikowanych w 17 próbkach (12,4%), reprezentujących 8 asortymentów towarów, przekraczała 1% masy w sumie składników w produkcie.
Spośród tych 17 próbek:
- 15 próbek reprezentowało artykuły rolno-spożywcze, których składnikiem genetycznie zmodyfikowanym była soja,
- 2 próbki pochodziły z partii pasz zawierających zmodyfikowaną genetycznie kukurydzę,
- 11 próbek (8% analizowanych ogółem) pochodziło z partii towarów nie oznakowanych zawartością GMO,
- 6 próbek (4,4% analizowanych ogółem) tj. 3 próbki artykułów spożywczych oraz 3 próbki środków żywienia zwierząt, pochodziło z partii towarów deklarowanych przez producenta jako wolne od GMO.
Ogólny tonaż partii towarów, w których stwierdzono obecność produktów GMO w ilości powyżej 1%, wynosił 1.532,776 ton, co stanowiło 30% masy wszystkich poddanych badaniu surowców i produktów. Szczegółowe informacje dotyczące wyników analiz laboratoryjnych próbek, tonażu zakwestionowanych partii i kraju ich pochodzenia przedstawiono w załączniku nr 2.
W pozostałych, 17 poddanych analizom szczegółowym próbkach, stwierdzono obecność produktów GMO w ilości mniejszej niż 1% masy w sumie składników w produkcie; w 13 przypadkach było to ziarno kukurydzy.
Porównując efekty kontroli zrealizowanych przez Inspekcję w latach 2002 i 2003 należy stwierdzić, że:
- wzrósł odsetek artykułów rolno-spożywczych, w których wykryto produkty genetycznie zmodyfikowane w ilości powyżej 1% - z 10,5% w 2002 r do 12,4% w roku 2003;
- wśród poddanych kontroli partii artykułów zmniejszył się udział towarów, które pomimo zawartości ponad 1% GMO - były znakowane, jako wolne od GMO. W 2002 r. niezgodność znakowania z deklaracją ustalono w 6 przypadkach na 11 (54,5%), a
w 2003 r. - w 6 przypadkach na 17 (35%).
Jak wynika z oceny dokonanej w trakcie kontroli na podstawie badań ankietowych, przygotowanie producentów i sprzedawców do prawidłowego stosowania przepisów prawnych dotyczących organizmów genetycznie zmodyfikowanych, w 2 lata od wejścia w życie ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, znajomość i gotowość przestrzegania przepisów o znakowaniu wyrobów zawierających GMO wykazuje zaledwie 69% ankietowanych przedsiębiorców. Na uwagę zasługuje także to, że na 85 skontrolowanych przedsiębiorstw - w zaledwie dwóch stwierdzono stosowanie rozdzielności procesów składowania i produkcji w ramach systemu Identity Preservation, co jest warunkiem niezbędnym dla zachowania parametrów jakości stosowanych surowców i uzyskiwanych produktów. W takim stanie rzeczy należy upatrywać główną przyczynę częstej kontaminacji komponentów, a w konsekwencji - niezamierzoną obecność GMO w produktach.
Zainteresowanie wynikami kontroli artykułów rolno-spożywczych z zawartością produktów GMO, świadczy o dużym oczekiwaniu społecznym, dotyczącym skutecznego nadzoru i kontroli w tym zakresie. Sprostanie temu wymaganiu wymaga dobrej współpracy instytucji kontrolnych i organizacji pozarządowych, konsumenckich, szczególnie w zakresie wzajemnego przekazywania wyników kontroli realizowanych na poszczególnych etapach produkcji i dystrybucji, w tym importu. Kontrola następcza artykułów znajdujących się w obrocie rynkowym jest główną metodą dyscyplinowania producentów i dystrybutorów. Jednak w myśl nowych przepisów UE, które wejdą w życie już w kwietniu br., większy niż dotychczas nacisk będzie kładziony na egzekwowanie nowych obowiązków przedsiębiorców, dotyczących prowadzenia dokumentacji procesów produkcyjnych, pochodzenia stosowanych surowców i dodatków.
Także biorąc pod uwagę wysokie koszty badań i brak możliwości objęcia kontrolą wszystkich produktów znajdujących się na rynku, należy się spodziewać, że rzetelność deklaracji dotyczących składu i cech jakościowych produktów, w tym - obecności lub nieobecności produktów GMO, będzie coraz bardziej wymuszana na przedsiębiorcach przez odbiorców ich produktów, w tym konsumentów. Aktualne trendy światowe pokazują bowiem, że o konkurencyjności artykułów rolno-spożywczych decyduje jakość samego produktu, ale także wiarygodna informacja o poszczególnych parametrach jakościowych, najlepiej - jeśli jest potwierdzona odpowiednim certyfikatem.
Asortymenty surowców i produktów
poddanych badaniom na obecność produktów GMO.
Artykuły zawierające soję Artykuły zawierające kukurydzę
Nasiona soi Ziarno kukurydzy
Granulat sojowy Kukurydza paszowa
Śruta sojowa Grys kukurydziany
Izolat białka sojowego Skrobia kukurydziana
Koncentrat białka sojowego Kaszka kukurydziana
Teksturat protein sojowych Grysik kukurydziany
Hydrolizat białka sojowego Mąka kukurydziana
Preparat stabilizujący teksturę Chrupki kukurydziane
Zamiennik odtłuszczonego mleka Pasza dla indyków
Dodatek paszowy Mieszanka paszowa
Mieszanka do wypieku pieczywa Artykuł zawierający soję i kukurydzę
Mieszanka białkowa Mieszanka treściwa dla tuczników
TO – FU z mleka sojowego
Zestawienie analizowanych próbek, z zawartością powyżej 1% GMO masy w sumie składników w produkcie.
Rodzaj pobranego
do analiz materiału Wielkość partii [ t ] Kraj pochodzenia Deklaracja "Produkt wolny od GMO" Wynik analizy szczegółowej (poziom zawartości w %)
soja RoundUp kukurydza
Ready TM BT 1
1. Śruta sojowa 50 brak danych - 54% + / - 4% -
2. Śruta sojowa 0,875 Belgia - 44% + / - 4% -
3. Śruta sojowa 4 Niemcy - 76% + / - 4% -
4. Śruta sojowa 25,2 Niemcy + 80% + / - 4% -
5. Śruta sojowa 500 brak danych - 91% + / - 9% -
6. Śruta sojowa 500 brak danych - 82% + / - 4% -
7. Śruta sojowa 101 brak danych - 76% + / - 14% -
8. Śruta sojowa 15 Niemcy + 74% + / - 9% -
9. Śruta sojowa 300 Argentyna - 88% + / - 9% -
10. Mąka sojowa 10 Holandia - 78% + / - 4% -
11. Kotlety sojowe mielone 0,155 Czechy + 12,4% + / - 1,4% -
12. Kotlety sojowe
a’ la schabowe 0,096 Czechy + 1,6% + / - 0,3% -
13. Koncentrat białka sojowego 0,85 Izrael + 3,3% + / - 0,3% -
14. Zamiennik
odtłuszcz. mleka 2 Polska - 2,4% + / - 0,55% -
15. Dodatek paszowy 0,3 Polska - 18% + / - 1% -
16. Pasza dla indyków 22,58 Niemcy + - 3,3% + / - 0,4%
17. Mieszanka treściwa dla tuczników 0,72 Polska - - 16% + / - 0,4%
NAJWYŻSZA IZBA KONTROLI, DEPARTAMENT ŚRODOWISKA, ROLNICTWA I ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO
Informacja o wynikach kontroli funkcjonowania nadzoru nad wytwarzaniem, obrotem i stosowaniem środków żywienia zwierząt
WARSZAWA , STYCZEŃ 2004 R.
KSR – 41013 – 03
Nr ewid. 193/2003/P/03/112/KSR
Podmioty prowadzące działalność w zakresie środków żywienia zwierząt nie przestrzegały przepisów dotyczących wytwarzania, obrotu i oznaczania środków żywienia zwierząt, w tym oznaczania produktów genetycznie zmodyfikowanych. Inspekcja Weterynaryjna i Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa nie prowadziły kontroli przestrzegania przepisów ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (GMO) w pełnym zakresie objętym swoją właściwością.
3.4. Nadzór nad wytwarzaniem, obrotem i stosowaniem środków żywienia zwierząt z użyciem organizmów genetycznie zmodyfikowanych (GMO )
Minister Środowiska wydał decyzje w roku:
- 2000 i 2001 w sprawie 2 indywidualnych zezwoleń na wprowadzenie do obrotu produktów GMO,
- 2002 w sprawie 34 indywidualnych zezwoleń na wprowadzenie do obrotu produktów GMO pochodzących z genetycznie zmodyfikowanej odmiany soi (Glicyne max. L cv A 5403), linii 40-3-2, które zostały zdeklarowane jako mające zastosowanie w przemyśle paszowym;
- 2003 w sprawie 2 indywidualnych zezwoleń na wprowadzenie do obrotu produktów GMO pochodzących z genetycznie zmodyfikowanej odmiany soi (Glicyne max. L cv A 5403), linii 40-3-2, które zostały zdeklarowane jako mające zastosowanie w przemyśle paszowym.
W badanym okresie Departament Ochrony Przyrody Ministerstwa Środowiska (MŚ) nie kierował do IW, IORiN oraz b. Inspekcji Skupu i Przetwórstwa Artykułów Rolnych (ISiPAR) wniosków o przeprowadzenie kontroli przestrzegania przepisów ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. W latach 2001/2002 ISiPAR z własnej inicjatywy przeprowadziła kontrolę, której zadaniem było m.in. sprawdzenie prawidłowości znakowania środków spożywczych, używek oraz substancji dodatkowych dozwolonych, przeznaczonych do obrotu zawierających składniki genetycznie zmodyfikowane. Według informacji MŚ, nie posiadało ono informacji odnośnie zadań kontrolnych w zakresie GMO przeprowadzanych przez IW i IORiN. Z informacji, które MŚ uzyskał w ciągu ostatniego roku wynika, że inspekcje nie są przygotowane do prowadzenia skutecznych kontroli ze względu na bardzo niską wiedzę odnośnie możliwości sprawdzania produktów GMO w zakresie swoich kompetencji, braku odpowiedniego wyposażenia ich laboratoriów, wysokich kosztów analiz zlecanych laboratoriom wykonującym badania produktów GMO, itp.
Minister RiRW pełniąc nadzór nad IORiN i IJHAR-S nie występował do Ministra Środowiska z propozycją badania ww. organizmów genetycznie zmodyfikowanych wprowadzanych w polski obszar celny w ramach importu pasz i przeprowadzania kontroli przez stosowne inspekcje. W okresie objętym kontrolą, IW oraz IORiN nie przeprowadziła w zakresie objętym swoją właściwością żadnej kontroli dotyczącej przestrzegania przepisów ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Natomiast IJHAR-S planowała przeprowadzenie w IV kwartale 2003 r. kontrolę pochodzących z importu artykułów rolno-spożywczych, w tym pasz, pod kątem obecności produktów GMO. Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych kontrole w tym zakresie są podejmowane na wniosek ministra właściwego do spraw środowiska .
Ustalono, że w 14 spośród 38 skontrolowanych podmiotów zajmujących się wytwarzaniem środków żywienia zwierząt nie przestrzegano obowiązku właściwego oznakowania produktu GMO oraz środka żywienia zwierząt wyprodukowanego z udziałem GMO. Nie umieszczano również informacji o zastosowaniu w produkcji GMO. Pomimo że cały produkt był genetycznie zmodyfikowany nie był oznakowany informacją „produkt genetycznie zmodyfikowany”. Również gdy niektóre tylko składniki były genetycznie zmodyfikowane i stanowiły w produkcie ponad 1% jego składu, napis „genetycznie zmodyfikowany” nie był umieszczany obok nazwy składnika. Stanowiło to naruszenie przepisów art. 47 ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych nakładającej obowiązek oznakowania produktów GMO. Na przykład:
• PIW w Kościanie przeprowadzał liczne kontrole u podmiotów wytwarzających lub handlujących paszami. Jednak zdaniem NIK nie były one dostatecznie wnikliwe, skoro w kontrolach tych przeoczono, że stosowana do produkcji pasz genetycznie zmodyfikowana śruta sojowa dostarczana do wytwórni i punktów sprzedaży nie była oznakowana w sposób określony ustawą o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, co wykazały kontrole przeprowadzone na wniosek NIK w Wytwórni Pasz „Lira", Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Osieku i hurtowni „Domino".
Kontrola przestrzegania przepisów ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych przez organy IW była mało skuteczna. Za nierzetelne należy uznać przypadki niewykorzystania w 4 skontrolowanych wytwórniach możliwości nałożenia kar grzywny, wynikających z art. 65 ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, w stosunku do podmiotów, które nie oznaczają produktów GMO zgodnie z wymogami przywołanej ustawy.
Importowane materiały paszowe przez 5 spośród 38 skontrolowanych podmiotów wytwarzających środki żywienia zwierząt nie były oznakowane zgodnie z wymogami art. 47 ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Na przykład:
• Cała ilość kupowanej przez Wytwórnię Pasz „PIAST II” Sp. z o.o. w Płońsku (779 ton w I kwartale 2003 r.) soi pochodziła z importu. Cała ilość soi była genetycznie zmodyfikowana. W dokumentach przewozowych (kwitach wagowych) na soję genetycznie zmodyfikowaną brak pełnych danych m.in. dotyczących nazwy producenta i kraju pochodzenia.
Stwierdzono, że w 7 spośród 38 skontrolowanych podmiotów zajmujących się wytwarzaniem środków żywienia zwierząt do produkcji wprowadzany jest materiał paszowy genetycznie zmodyfikowany bez możliwości zbadania w kierunku potwierdzenia, że konkretna partia materiału paszowego należy do odmiany i linii, na które zezwolenie wydał Minister Środowiska. Na przykład:
• Minister Środowiska Decyzją nr 20/2002 z dnia 21 czerwca 2002 r. zezwolił P.H. „ROLPOL” z Kowanówka na wprowadzenie do obrotu śruty sojowej, będącej produktem pochodzącym z genetycznie zmodyfikowanej odmiany soi (Glicyne max I, cv A 5403) linii 40-3-2 o ściśle określonej sekwencji wprowadzanych genów. Zezwolenie jest ważne 10 lat. Do dnia 4 czerwca 2003 r. ogółem import śruty sojowej wyniósł 600 ton. Z ustaleń kontroli wynika, że nie ma możliwości technicznych przeprowadzenia badań laboratoryjnych w krajowych pracowniach, w kierunku potwierdzenia, czy importowana śruta sojowa należy do ww. odmiany i linii.
• Mimo, że etykiety pasz dla bydła (przy kontroli Spółki „Hima” w zakresie produkcji pasz dla przeżuwaczy w dniu 18 lutego 2003 r.) świadczyły o stosowaniu w produkcji śruty sojowej genetycznie zmodyfikowanej, to w ramach sprawowanego nadzoru PLWet. nie sprawdził czy przedsiębiorca uzyskał stosowne zezwolenie Ministra Środowiska.
Do obrotu w 6 spośród 20 skontrolowanych podmiotów były wprowadzane środki żywienia zwierząt zawierające organizmy genetycznie zmodyfikowane bez oznakowania wymaganego art. 47 ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Na przykład:
• W Przedsiębiorstwie Handlowym „RolPol" Mieszalnia Pasz w Kowanówku stwierdzono, że oferowana do sprzedaży śruta sojowa genetycznie zmodyfikowana była nieprawidłowo oznakowana. Za brak prawidłowego oznakowania właściciel firmy został ukarany mandatem karnym w kwocie 400 zł..
Wyniki kontroli przeprowadzonej przez b. Inspekcję Skupu i Przetwórstwa Artykułów Rolnych w II kwartale 2002 r. pod kątem zawartości składników zmodyfikowanych genetycznie wskazały, że:
- ok. 90% znajdującej się w obrocie śruty sojowej pochodziło z ziarna soi zmodyfikowanej genetycznie,
- w przeważającej większości niemożliwe było ustalenie na podstawie dokumentacji kraju pochodzenia soi,
- 10% zbadanych próbek zawierało produkt zmodyfikowany genetycznie w ilości powyżej 1% masy w sumie składników, przy czym ? była deklarowana jako wolna od GMO.
3.5. Kontrola graniczna środków żywienia zwierząt
Kontrola w MRiRW wykazała, że na polski obszar celny wwieziono w 2002 r. poza zbożowymi surowcami paszowymi ujętymi w Taryfie celnej m.in. w dziale 10 „Zboża” inne środki żywienia zwierząt. Zbóż wwieziono ogółem ok. 510,8 tys. ton
(w pierwszych czterech miesiącach 2003 r. wwieziono 102,1 tys. ton). Ponadto import dotyczył ok. 1.824,7 tys. ton środków żywienia zwierząt ujętych w Taryfie celnej w dziale 23 „Pozostałości i odpady przemysłu spożywczego; gotowa pasza dla zwierząt” (w okresie styczeń – kwiecień 2003 r. wwieziono ok. 559,3 tys. ton) oraz ok.
10,5 tys. ton ujętych w dziale 12 „Nasiona i owoce oleiste; ziarna, nasiona i owoce różne; rośliny przemysłowe i lecznicze; słoma i pasza” (w pierwszych czterech miesiącach 2003 r. wwieziono 2,7 tys. ton)
3.5.1. Współpraca służb celnych z organami IJHAR-S funkcjonującymi na kontrolowanych przejściach granicznych w 2 przypadkach nie była prawidłowa. Nie wszystkie wwiezione na polski obszar ceny środki żywienia zwierząt zostały objęte - przed dokonaniem w Oddziale Celnym (OC) odprawy celnej – graniczną kontrolą ww. Inspekcji. Na przykład:
• Nieprawidłowości stwierdzono we współpracy OC w Kołbaskowie z miejscową placówką IJHAR-S. Badania dokumentacji 20 losowo wybranych przesyłek środków żywienia zwierząt pochodzenia roślinnego (odprawionych w 2002 r. i I kw. 2003 r., w ramach procedury dopuszczenia do obrotu) wykazały, że jedna z nich nie została objęta - przed dokonaniem w OC odprawy celnej – graniczną kontrolą ww. Inspekcji. Dotyczyło to odprawy przesyłki soi paszowej w ilości 24.720 kg, dokonanej w dniu 15.02.2003 r. Odbyło się to z naruszeniem postanowienia art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 21 grudnia 2000 r. o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych , który stanowi, ze ,,artykuły rolno-spożywcze przywożone z zagranicy mogą być objęte procedurą dopuszczenia do obrotu, w rozumieniu przepisów prawa celnego, pod warunkiem przeprowadzenia kontroli jakości handlowej przez organ Inspekcji Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych i sporządzenia protokółu z tej kontroli’’.
Stwierdzono uchybienia w wykonywaniu obowiązków przez funkcjonariuszy celnych 2 skontrolowanych OC odprawiających poszczególne przesyłki. Dokumentacja dotycząca wwiezionych towarów zawierała błędne zapisy lub prowadzona była nie zawsze rzetelnie. Na przykład:
• Uchybienia ujawnione w toku kontroli Urzędu Celnego w Kudowie Zdroju dotyczyły błędnych zapisów w prowadzonej w systemie elektronicznym ewidencji odpraw „INSPEKTOR”, co do jednostek miary, kodów PCN oraz nazw odprawianych towarów, określonych w rozporządzeniach Rady Ministrów w sprawie ustanowienia taryf celnych z dnia 11 grudnia 2001 r. – obowiązujących od 1 stycznia 2002 r i z 17 grudnia 2002 r. – obowiązujących od 1 stycznia 2003 r. I tak zamiast „mąki” wpisywano „maki”, zamiast „śruta pszenna” wprowadzano śrut pszenny”. W pierwszym przypadku nie można było uzyskać z programu informacji o ilości odprawionej mąki. W drugim pod hasłem śrut uzyskiwano dane dotyczące wszelkiego rodzaju śrutu (ołowiany, stalowy, metalowy, śruta pszenna i z pozostałych rodzajów zbóż). W pojedynczych przypadkach nie podawano wagi towaru wykazanej w JDA lub wprowadzano niewłaściwe kody (2303 zamiast 2302 dla otrąb odprawionych w Międzylesiu w 2002 r.).
3.5.2. W 2002 r. GLWet. wydał 363 (w tym żadnego zezwolenia na dodatki i materiały paszowe), a I kwartale 2003 r wydał 806 zezwoleń na import środków żywienia zwierząt, z czego 675 zezwoleń na dodatki i materiały paszowe. Liczba wydanych zezwoleń w kwietniu 2003 r. wyniosła 397, a w maju – 405.
Ustalono, że w I kw. 2003 r. GLWet. wydał 806 zezwoleń na import środków żywienia zwierząt – pomimo braku rozporządzenia Ministra RiRW w sprawie warunków weterynaryjnych m.in. dla przywożonych środków żywienia zwierząt. GLWet. zezwolił na przywóz środków żywienia zwierząt uwzględniając wymogi określone w swoich obwieszczeniach wydanych na podstawie art. 14 ust. 5 ustawy weterynaryjnej, podczas gdy obwieszczenia te, zgodnie z art. 5 ustawy z dnia 25 lipca 2001 r. o zmianie ustawy o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko – weterynaryjnych, ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Inspekcji Weterynaryjnej oraz ustawy o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich utraciły swoją moc z dniem 31 grudnia 2002 r. W ocenie NIK, działania takie, pomimo że odbywały się za wiedzą i zgodą Sekretarza Stanu w MRiRW, były nielegalne.
Do dnia zakończenia kontroli GLWet. nie wypełnił delegacji zawartej w art. 11 ust. 7 ustawy weterynaryjnej zobowiązującej go do ogłoszenia, w drodze obwieszczenia , w Dzienniku Urzędowym Ministra RiRW rejestrów państw lub ich części (regiony), o których mowa m.in. w ust. 2 pkt 2 przywołanej ustawy stanowiącym m.in., że środki żywienia zwierząt mogą być przewożone, jeżeli w dniu wystawienia świadectwa zdrowia państwa, z którego pochodzą, lub ich części są wpisane do rejestru prowadzonego przez GLWet. Brak tego rejestru prowadził do wydawania przez GLWet. zezwoleń na przywóz środków żywienia zwierząt w trybie innym niż określony w ustawie weterynaryjnej. Zezwolenie na przywóz środków żywienia zwierząt zgodnie z art. 11 ust. 4 ustawy weterynaryjnej GLWet. może wydać w przypadku towarów niespełniających warunków, o których mowa m.in. w art. 11 ust. 2 pkt 2 przywołanej ustawy, tj. w dniu wystawienia świadectwa zdrowia państwa, z którego pochodzą, lub ich części nie są wpisane do rejestru prowadzonego przez GLWet.
GLWet. nie dysponował wiarygodnymi danymi o imporcie środków żywienia zwierząt dokonanym pod nadzorem Gr.LWet. W 2 spośród 6 skontrolowanych Gr.IW nierzetelnie sporządzano informacje dla GIW. Na przykład:
• W Gr.IW w Kołbaskowie – w okresie objętym kontrolą – nie zawsze rzetelnie sporządzano informacje dla GLWet. o rozmiarze importu środków żywienia zwierząt. Badania kontrolne - odnoszące się do 4 sporządzonych w latach 2002 – 2003 (do 31 marca) informacji miesięcznych – wykazały, że w jednej z nich (za miesiąc marzec 2003 r.) podano dane o imporcie mączki rybnej o 4.003.899,54 kg wyższe, niż wynikające z zapisów dziennika granicznego Inspektoratu (wykazano 4.427.979,54 kg, wg dziennika w pozycji tej należało wykazać 424.080,0 kg). W ww. informacji w pozycji ,,mączka drobiowa’’ wykazano import 23.620 kg, tj. o 360 kg wyższy od wielkości wynikającej z ww. dziennika.
W prowadzonej przez Gr.LWet. dokumentacji (księga odpraw weterynaryjnych) nie zapisywano kodów PCN dla poszczególnych środków żywienia zwierząt. Ustalono, że program komputerowy „GLW – księga odpraw weterynaryjnych” będący bazą do dokonywania odpraw weterynaryjnych (księga odpraw) nie posiadał możliwości wprowadzenia tych kodów. Utrudniało to dokonywanie analiz i porównań przeprowadzonych odpraw tych samych grup środków żywienia zwierząt m.in. z odprawami celnymi. Na przykład:
• W Gr.IW w Kudowie – Słonem zapisy dotyczące ilości i rodzajów odprawionych środków żywienia zwierząt były zgodne z ewidencją służb celnych, przy czym produktów tych nie oznaczono w dokumentacji weterynaryjnej (księgach odpraw) według kodów PCN. Kody te były wpisywane w weterynaryjnym świadectwie przekroczenia granicy.
Prowadzony przez Gr.LWet. system ewidencji odpraw i kontroli uniemożliwiał skuteczne porównanie przeprowadzonych odpraw granicznych. Posługiwano się bowiem nazewnictwem towarowym i kodami PCN niejednolitym z urzędem celnym. Na przykład:
• Gr.IW w Koroszczynie wykazał w 2002 r. w tej samej grupie towarowej, tj. w imporcie środków żywienia zwierząt, przeprowadzenie 51 odpraw, gdy UC wykazał 82 odprawy, tj. o 31 więcej. Ewidencjonowanie takie miało wpływ na wystąpienie różnic w wykazanej masie odprawianych towarów pomiędzy Gr.IW a UC. W grupie niejadalnych artykułów pochodzenia zwierzęcego w imporcie w 2002 r. wg granicznego lekarza weterynarii nie było żadnych odpraw, gdy w tym okresie UC przeprowadził 73 odprawy o wadze 583 ton.
Stwierdzono przypadki sprowadzania z zagranicy środków żywienia zwierząt bez weterynaryjnej kontroli granicznej. PLWet. wydał decyzje o miejscu składowania wymieniając w nich przejście graniczne, na którym nie była dokonywana weterynaryjna kontrola graniczna i które nie było wymienione w rozporządzeniu Ministra RiRW z dnia 21 grudnia 2002 r. w sprawie przejść granicznych, na których będzie dokonywana weterynaryjna kontrola graniczna. Stanowiło to naruszenie ustawy weterynaryjnej i było postępowaniem nielegalnym i nierzetelnym. Na przykład:
• GLWet. w dniu 7 maja 2003 r. wydał P.H. „ROLPOL” zezwolenie weterynaryjne na przywóz na terytorium RP 5 tys. ton śruty sojowej, pochodzącej z Niemiec, przez przejście graniczne w Szczecinie. PLWet. w Obornikach wydał m.in. decyzję z dnia 7 kwietnia 2003 r. ustalającą miejsce składowania śruty sojowej w ilości 2.000 ton – kraj pochodzenia Niemcy, przejście graniczne w Kostrzyniu nad Odrą. Przejście to rozporządzeniem Ministra RiRW z dnia 21 grudnia 2002 r. nie zostało ustalone jako przejście, na którym będzie dokonywana weterynaryjna kontrola graniczna. Do dnia 4 czerwca 2003 r. ogółem import śruty sojowej wyniósł w P.H. „ROLPOL” 600 ton. Na przejściu granicznym w Kostrzyniu nie była dokonywana weterynaryjna kontrola graniczna.
• W latach 2002 – 2003 (do 31 marca) PLWet. w Łobzie wydał 5 decyzji w sprawie miejsca składowania towarów importowanych przeznaczonych do produkcji pasz dla zwierząt gospodarskich, których produkcja podlega nadzorowi weterynaryjnemu. Wszystkie te decyzje – dot. trzech importerów - wydane zostały w dniu 18 marca 2003 r. Kontrola wykazała, że po wydaniu tych decyzji w dniach od 14 do 23 kwietnia 2003 r. – do magazynów PROVIMI O/Łobez - dostarczone zostały 3 partie śruty słonecznikowej, pochodzącej z Ukrainy o łącznej wadze 297,3 ton. Przesyłki te dotarły do miejsca składowania – po ich odprawie celnej na kolejowym przejściu granicznym w Dorohusku – z pominięciem weterynaryjnej kontroli granicznej oraz bez koniecznego w tych przypadkach zezwolenia na import GLWet. W sytuacji tej – co należy ocenić pozytywnie – PLWet. wydał w dniach następnych po dostawach stosowne postanowienia, w których nakazał zabezpieczenie poszczególnych partii ww. śruty, do czasu wyjaśnienia nieprawidłowości związanych z ich importem. Decyzje dotyczące dopuszczenia do obrotu wszystkich trzech partii śruty słonecznikowej wydane zostały w dniu 09 maja 2003 r., co m.in. wiązało się z przedstawieniem przez importera zezwolenia na import ww. śruty, wydanego przez GLWet. w dniu 30 kwietnia 2003 r., tj. po 16 dniach od dotarcia pierwszej jej partii do magazynu firmy PROVIMI O/Łobez.
Poszczególne organy IW w sposób dowolny zezwalały lub nie na wwóz do Polski i obrót w kraju mączką drobiową. Podczas kontroli ujawniono, że do Polski wwieziona została w I półroczu 2003 r. mączka drobiowa, pomimo że art. 4 ust. 1 pkt 3 „uośżz” z zabraniał wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt gospodarskich materiałów paszowych zawierających źródło białka pochodzące z tkanek zwierząt. Stwierdzono, że mączkę sprowadzały firmy, które nie otrzymały zezwolenia na import tego rodzaju mączki. Na przykład:
• W wyniku kontroli w PIW w Radomsku, stwierdzono iż decyzjami z dnia 2 kwietnia 2003 r. oraz z dnia 3 kwietnia PLWet. dopuścił do obrotu mączkę drobiową pochodzącą z Chorwacji, w ilości odpowiednio 17,96 ton i 18,7 ton., importowaną przez firmę Bio-Agro Sp. z o.o. Blok Dobryszyce. Podstawą wydania dopuszczających mączkę decyzji PLW były: faktury producenta z dn. 11 i 14 marca 2003 r., weterynaryjne chorwackie świadectwa zdrowia z 11 i 14 marca 2003 r., świadectwa zdrowia dla przetworzonego białka zwierzęcego do produkcji środków żywienia zwierząt, sporządzone przez chorwackie służby wet. w dn. 11 i 14 marca, weterynaryjne świadectwa przekroczenia granicy z 13 i 17 marca 2003 r., sprawozdanie ZHW WIW w Łodzi z dn. 24 marca 2003 r., z badania mikrobiologicznego mączki drobiowej (...), świadectwo analizy z dn. 20 marca 2003 r. wystawione przez Instytut Zootechniki w Krakowie - Krajowe Laboratorium Pasz w Lublinie, wskazujące na nieobecność w dostarczonych próbkach mączki białka pochodzenia wołowego, wieprzowego i baraniego. Jak wynika z ustaleń kontroli obie wymienione partie mączki, w dniu 23 kwietnia 2003 r., zostały sprzedane do firmy „Golpasz” S.A. w Golubiu Dobrzyniu, a firma Bio-Agro Sp. z o.o., pomimo że nie otrzymała zezwolenia na import mączki drobiowej, wprowadziła mączkę do obrotu za akceptacją PLWet.
W dniu 2 kwietnia 2003 r. firma Bio-Agro Sp. z o.o. zwróciła się do GLWet. o wydanie zezwolenia na przywóz mączki z odpadów mięsa i podrobów indyczych z Chorwacji, w ilości 400 ton miesięcznie, podając kod: PCN 230110000. Do pisma dołączono decyzje PLW w Radomsku z dnia 06.03.2003 r. na 50 t i z dnia 31 marca 2003 r. na 350 t, w których PLW wyraził zgodę na składowanie mączki w magazynach firmy.
W odpowiedzi na powyższe pismo, GLWet. w dniu 14 maja 2003 r., po uprzedniej korespondencji, odmówił wydania zezwolenia, informując, że „w świetle art. 4 ust. 1 pkt 3 ustawy o środkach żywienia zwierząt z dnia 23 sierpnia 2001 r. zabrania się wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt w wypadku zwierząt gospodarskich materiałów paszowych zawierających źródło białka pochodzące z tkanek zwierząt z zastrzeżeniem ust. 2 pkt 2. W art. 4 ust. 2 pkt 2 minister właściwy ds. rolnictwa otrzymał delegację do określenia w drodze rozporządzenia wykazu materiałów paszowych pochodzących z tkanek zwierząt, które mogą być stosowane w żywieniu zwierząt gospodarskich. Mając na względzie interes ekonomiczny Państwa firmy uprzejmie informuję, że powyższe rozporządzenie ukaże się wkrótce. W znanym mi projekcie, mączki drobiowe nie zostały uwzględnione w żywieniu zwierząt gospodarskich. Tak więc wydawanie zezwolenia na import tej mączki byłoby niezgodne z przepisami. Istnieje jednak możliwość importu przetworzonego białka pochodzenia zwierzęcego pod warunkiem, że zostanie ono przeznaczone do produkcji karm dla zwierząt domowych (petfood)”.
Weterynaryjna kontrola graniczna środków żywienia zwierząt na 2 z 6 skontrolowanych Gr.IW przeprowadzana była z naruszeniem przepisów ustawy weterynaryjnej. Nie egzekwowany był przez Gr.LWet. obowiązek wcześniejszego informowania ich przez osoby zainteresowane ładunkiem o ilości, rodzaju i przewidywanym czasie ich przewozu. Środki żywienia zwierząt wprowadzane były na polski obszar celny, pomimo że weterynaryjne świadectwa przekroczenia granicy wypełniane były nierzetelnie. Brakowało na nich m.in. deklaracji osoby zainteresowanej ładunkiem, o spełnianiu przez przywożone produkty wymagań przywozowych. Na przykład:
• Dokonana w trakcie kontroli Gr.IW w Kołbaskowie analiza 112 przedłożonych w marcu 2003 r. weterynaryjnych świadectw przekroczenia granicy dot. importowanych środków żywienia zwierząt (w tym 80 dotyczących transportów produktów dopuszczonych do wwozu, za zezwoleniem GLWet.) – wykazała, że na wszystkich brak było deklaracji osoby zainteresowanej ładunkiem, o spełnianiu przez przywożone produkty wymagań przywozowych (wymaganej przepisem art. 11 ust. 2, pkt 5 ustawy weterynaryjnej). We wszystkich powyższych (112) przypadkach osoby - zgłaszające towar do weterynaryjnej kontroli granicznej - złożyły Gr.LWet. ww. świadectwa, bez pisemnej informacji o dokonanej prenotyfikacji, naruszając tym przepis § 5 rozporządzenia Ministra RiRW z dnia 8 maja 2002r. w sprawie formy i sposobu zgłoszenia towaru do weterynaryjnej kontroli granicznej oraz wzorów weterynaryjnych świadectw przekroczenia granicy dla zwierząt i produktów. W 6 analizowanych świadectwach brak było wskazania imienia i nazwiska osoby zgłaszającej produkty do weterynaryjnej kontroli granicznej, a na 11 informacji o nr plomby lub pieczęci (§ 3 ust.1, pkt 9 i 12 ww. rozporządzenia). Podany w 51 analizowanych świadectw przekroczenia granicy kod produktu nie odpowiadał wskazanemu w zezwoleniu przywozu towaru wydanym przez GLWet.
Badania kontrolne - odnoszące się do dokonanych w marcu 2003 r. 112 weterynaryjnych kontroli granicznych importowanych środków żywienia zwierząt - wykazały, że pisemna prenotyfikacja (tj. uprzedzanie o przewidywanym czasie przywozu na przejście graniczne przesyłek ww. towarów, z podaniem danych o rodzaju i ich ilości, co przewidują art. 11 ust. 2 pkt 3 i art. 12 ust. 1 pkt 4 ustawy weterynaryjnej) dokonana przez osobę zainteresowaną ładunkiem dla 21 transportów, nie spełniała wymogu jedno dniowego uprzedzenia, w przekazaniu Gr.LWet. informacji o przewidywanym czasie przywozu towarów. W przypadku 12 innych transportów ww. towarów informacje te nie zawierały danych o przewidywanym czasie ich przywozu na przejście graniczne. Podobne nieprawidłowości stwierdzono także w odniesieniu do przesyłek tranzytowych. Dokonana w trakcie kontroli analiza dokumentacji dot. 13 takich transportów środków żywienia zwierząt (kontrole dokonane w marcu b.r.) – wykazała, że 10 z nich objętych zostało weterynaryjnymi kontrolami granicznymi, bez wyprzedzającego poinformowania Gr.LWet. o przewidywanym przybyciu przesyłek na przejście graniczne.
Na liście krajowych zakładów - produkujących, przetwarzających i składujących środki żywienia zwierząt - uprawnionych do produkcji na rynki innych krajów znajdowało się 17 zakładów, z których 11 posiadało uprawnienia do produkcji na rynek krajów członkowskich UE. W ocenie NIK, GLWet. prowadził tę listę nierzetelnie. Wpisu wymienionych 11 zakładów na listę dokonano bez wymaganego art. 17 ust 3 ustawy weterynaryjnej zatwierdzenia podmiotu przez właściwy organ weterynaryjny UE, a ponadto o wpisach na liście nie powiadamiano PLWet. Zgodnie z art. 17 ust. 5 przywołanej wyżej ustawy weterynaryjnej, o wpisach i zmianach dokonywanych na listach, GLWet. powiadamia właściwego WLWet., a także PLWet., którzy dokonują odpowiednich adnotacji w prowadzonych rejestrach podmiotów.
Pismo do WLWet. ze stosownym przypomnieniem PLWet., GLWet. skierował dopiero dnia 9 czerwca 2003 r. w trakcie kontroli NIK. Jednocześnie zabronił wydawania po 1 sierpnia 2003 r. świadectw weterynaryjnych (eksportowych) na środki żywienia zwierząt, produkowane w zakładach nie będących na liście GLWet. Nastąpiło to po upływie ok. 16 miesięcy od wejścia w życie zmienionego przepisu zobowiązującego GLWet. do prowadzenia listy krajowych zakładów uprawnionych do produkcji na rynki innych krajów (art. 17 ustawy weterynaryjnej zmieniony przez art. 2 pkt 16 ustawy z dnia 25 lipca 2001 r. zmieniającej ustawę weterynaryjną z dniem 13 lutego 2002 r.).
Stwierdzono przypadki importu do Polski środków żywienia zwierząt, które zawierały w swym składzie białko pochodzące z tkanek zwierząt gospodarskich. Pomimo że taka sytuacja stwarzała zagrożenie dla bezpieczeństwa sanitarnego Polski GLWet. nie podjął żadnych działań w celu wyeliminowanie w przyszłości takich praktyk m.in. poprzez zwrócenie uwagi organom weterynaryjnym krajów, z których pochodziły te towary. I tak GLWet. nie wystąpił do odpowiednich organów Francji i Niemiec z żądaniem wyjaśnień dlaczego importowana w 2002 r. do Polski z tych krajów mączka rybna (ponad 70 ton) i mączka z pierza (ponad 24 ton), pomimo świadectw zdrowia wydanych przez właściwe organy weterynaryjne tych państw, nie spełniała wymogów w zakresie gatunkowości białka. W ocenie NIK, podważa to wiarygodność organów weterynaryjnych ww. państw – w szczególności jednak stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa sanitarnego Polski. Mączki te zostały wprawdzie poddane utylizacji po stwierdzeniu w nich w wyniku badań laboratoryjnych obecności białka pochodzenia wieprzowego, nie usprawiedliwia to jednak braku reakcji GLWet. wobec organów weterynaryjnych krajów pochodzenia.
• CAGEMAX Polska Sp. z o.o. w roku 2002 przekazała JRCh do spalenia mączkę rybną w ilości 70.070 kg importowaną z Francji.
Po rozpatrzeniu wyników badań laboratoryjnych mączki i stwierdzeniu, że ww. środek nie odpowiada wymogom jakości zdrowotnej żywności, firma Cagemax Polska Sp. z o.o. otrzymała 3 decyzje na utylizację mączki rybnej importowanej z Francji:
- w dniu 14 października 2002 r. decyzję PLW w Poznaniu na utylizację mączki w ilości 23.980 kg mączki,
- w dniu 26 września 2002 r. decyzję PLW w Poznaniu nakazującą zniszczenie 22.750 kg mączki,
- w dniu 9 października 2002 r. decyzję PLW w Poznaniu nakazującą zniszczenie
23.340 kg mączki w związku ze stwierdzeniem w ww. mączkach białka pochodzenia wieprzowego.
• Furaż Sp. z o.o. Lusówka Tarnowo Podgórne otrzymała w dniu 14 maja 2002 r. decyzję PLW w Poznaniu nakazującą zniszczenie mączki z pierza, importowanej z Niemiec w ilości 24.340 kg, w związku ze stwierdzeniem białka pochodzenia wieprzowego.
Do czasu kontroli, tj. do lipca 2003 r. Komisja Europejska nie zatwierdziła żadnego przejścia granicznego, choć wg MRiRW odpowiednio wyposażone i gotowe były już dwa przejścia: morskie w Szczecinie i lądowe w Korczowej na Podkarpaciu. Ustalono w trakcie kontroli, że z 6 skontrolowanych Gr.IW 3 (50%) nie spełniały warunków określonych rozporządzeniem Ministra RiRW z dnia 10 kwietnia 2002 r. w sprawie wymagań jakie powinny być spełniane dla zatwierdzenia poszczególnych kategorii przejść granicznych, na których będzie dokonywana weterynaryjna kontrola graniczna . Na przykład:
• W Gr.IW w Kołbaskowie infrastruktura techniczna zlokalizowana na terminalu wwozowym ww. przejścia granicznego (w połączeniu z posiadanym wyposażeniem) zapewniała właściwe warunki dla przeprowadzania weterynaryjnych kontroli granicznych wwożonych przez to przejście w ramach importu i tranzytu środków żywienia zwierząt, mimo że nie odpowiadała ona w pełnym zakresie wymogom, wynikającym z rozporządzeń Ministra RiRW z dnia 10 kwietnia 2002 r. oraz z dnia 21 grudnia 2002 r. w sprawie przejść granicznych, na których będzie dokonywana ww. kontrola . Odstępstwa w tym zakresie dotyczyły wymagań wynikających z § 2 ust. 1, pkt 2 i ust. 2 i 3 oraz § 3 ust. 1 i ust. 2 pkt 5 i 6 rozporządzenia Ministra RiRW z 10 kwietnia 2002 r. i polegały m.in. na braku: śluzy sanitarnej zapewniającej higieniczny wyładunek /załadunek/ towarów, oddzielnych (dla produktów przeznaczonych i nie przeznaczonych dla ludzi) pomieszczeń i chłodni przeznaczonych do przechowywania partii towaru z których pobrano próbki.
3.5.3. IJHAR-S nie objęła kontrolą wszystkich importowanych środków żywienia zwierząt. Postępowanie takie było sprzeczne z art. 44 ust. 4 „uośżz”, stanowiącym, że Gr.LWet. i WInsp.JHAR-S przeprowadzają kontrolę graniczną wprowadzanych na polski obszar celny środków żywienia zwierząt. Ustalono, że w I kwartale 2003 r. IJHAR-S skontrolowała ok. 45,5 tys. ton importowanych do Polski środków żywienia zwierząt, gdy w tym okresie w polski obszar celny (wg dokumentów SAD) wprowadzono ok. 431 tys. ton środków żywienia zwierząt objętych pozycjami działu 23 taryfy celnej („pozostałości i odpady przemysłu spożywczego; gotowa pasza dla zwierząt”), niezależnie od importu środków żywienia zwierząt ujętych również w ramach niektórych pozycji innych działów taryfy celnej: 10 („zboża”) i 12 („nasiona i owoce oleiste; ziarna, nasiona i owoce różne; rośliny przemysłowe i lecznicze; słoma i pasza”). Zobacz rysunek 2. Na przykład:
• Przedsiębiorstwo Usług Portowych „Elewator Ewa” Sp. z o.o. w lutym 2003 r. poinformowało GIJHAR-S, że - obok dużych przeładowni portowych w Szczecinie, Gdyni i Gdańsku - śruta sojowa była przeładowywana w miejscach do tego nieprzygotowanych takich jak port rzeczny w Kostrzyniu, nabrzeża zakładowe Cementowni, Gazowni i Huty Szczecin i została wprowadzona do obrotu bez kontroli jakości. Prowadzona przez GIJHAR-S kontrola doraźna na nabrzeżach i w portach rzecznych w celu wyjaśnienia powyższych spraw nie została zakończona do dnia podpisania protokołu kontroli.
"MORALNE, NAUKOWE I FINANSOWE FIASKO TRANSGENÓW"
Biblioteka Ekologiczna, ul. Kościuszki 79, Poznań
od 11 października do 30. listopada 2002r.
KTO/WHO KŁAMIE (?)
ORGANIZMY MODYFIKOWANE GENETYCZNIE W POLSCE
WYSTĄPIENIA STOWARZYSZENIA OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW
DO WŁADZ RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ W SPRAWIE
ZALEWU POLSKIEGO RYNKU PRODUKTAMI KONCERNÓW AGROCHEMICZNYCH
ZAWIERAJĄCYMI ZATAJONE SKŁADNIKI GENETYCZNIE MODYFIKOWANE
... - ZNACZY ...
ORGANIZMY GENETYCZNIE MODYFIKOWANE - POLSKIE PRAWO
IV Nadzwyczajna Konferencja Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
ORGANIZMY GENETYCZNIE MODYFIKOWANE I ROLNICY
REJESTRY JAWNE,
DO KTÓRYCH KAŻDY MA DOSTĘP ZAGWARANTOWANY USTAWĄ
Rejestr decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego
dotyczących produktów genetycznie zmodyfikowanych
Zestawienie decyzji Ministra Środowiska
na eksperymentalne uwolnienie do środowiska
organizmów genetycznie zmodyfikowanych
oraz wprowadzenie do obrotu produktów GMO
GMO - LIST OTWARTY
ROLNICTWO MOLEKULARNE
Zgodnie z § 2. Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 28 czerwca 2002 r.
w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Zdrowia (Dz. U. Nr 93, poz. 833)
Podczas konferencji "Jakość żywności i jej bezpieczeństwo w ustawodawstwie polskim i Unii Europejskiej", która odbyła się w dniu 12. grudnia 2001r. w Instytucie Żywności i Żywienia w Warszawie, Pan Paweł Policzkiewicz - drugi Główny Inspektor Sanitarny powołany przez Pana Jerzego Buzka, prezesa rady Ministrów w latach 1997-2001 - oświadczył zebranym, iż członkowie rządu uniemożliwiali mu wykonywanie obowiązków zmierzających do ochrony zdrowia publicznego przed zagrożeniami zdrowia.
"Słowo Polskie" 13. marca 2002r.
Ze Zbigniewem Hałatem rozmawia Robert Gołaś
Genetyka na naszych stołach
Dlaczego powinniśmy badać żywność modyfikowana genetycznie?
- Opór konsumentów zachodnich przeciw transgenom uwidacznia się w odrzucaniu tych produktów, które są w Unii odpowiednio oznaczone. Koncerny, widząc te niechęć, składają deklaracje, że w ich produktach nie ma składników z roślin transgenicznych. Wpycha się więc te produkty tam, gdzie są sparaliżowane lub skorumpowane władze. Jesteśmy zalewani produktami odrzuconymi przez zachodniego konsumenta. Prawo polskie dotyczące takich produktów jest co prawda kalką prawa unijnego, ale zostało przyjęte tylko na papierze.
Czy ta niechęć nie jest jednak wynikiem irracjonalnej paniki, podsycanej przez zielonych?
- Jest wiele argumentów przeciw uprawom roślin transgenicznych: nieprzewidywalność co do tworzenia się nowych alergenów, co do rozmieszczenia części jadalnych i niejadalnych, czy do powstawania nowych alkaloidów, które mogą być trujące. Na to są dowody laboratoryjne. Znane sa przypadki chorób, które spowodował kontakt, z roślinami transgenicznymi.
Czy w Polsce są laboratoria, które mogą badać żywność modyfikowaną?
- Polscy naukowcy, np. zespół prof. Szopy z Wrocławia, mają możliwości intelektualne i wyposażenie nie ustępujące zachodniemu. Ale nie mają pieniędzy na odczynniki, bo zlecenia wymagane ustawami są kierowane do firm zachodnich. Odcina się polskie laboratoria od źródła finansowania, jakim są publiczne pieniądze.
Myśli Pan, że polskie laboratoria prowadziłyby takie badania lepiej?
Zdecydowanie lepiej. Znamy technologię firm, które otrzymują zlecenia i widzimy ta wiele braków. Minister zdrowia będzie musiał – to wynika z ustawy – powołać laboratorium do tego rodzaju badań. Mogłoby ono powstać we Wrocławiu. Wówczas mielibyśmy obiektywną ocenę żywności i kwitłaby polska nauka.