Source: http://fortunalex.bblog.pl/data,2008,7.html
Timestamp: 2017-09-23 02:13:47
Legal References Found: art. 436
 art. 415
 art. 34
 art. 6
 art. 358
 art. 12
 art. 118
 art. 120
 art. 5
 art. 23
 art. 120
 art. 241

Document Content:
Profesor Geremek nie żyje, ale co z drugą ofiarą wypadku?
Profesor Geremek zginął w wypadku, przyłączam się do treści nekrologu Prezydenta R.P. opublikowanego w mediach, natomiast czuję się osobiście dotknięty wypowiedzią Lecha Wałęsy, który w wywiadzie dla Gazety Wyborczej oświadczył: Stawiam go ( prof. Bronisława Geremka), na pozycji zaraz po Ojcu Świętym, a intelektualnie na równorzędnej.Uważam, że takie porównanie było niedopuszczalne.
Nie czuję się kompetentny do wyrażania oceny zasług prof. Bronisława Geremka dla Polski, natomiast dla mnie jako dla prawnika - bulwersująca jest dla mnie medialna cisza co do losu kierowcy Fiata Ducato.
Niepokojące sa dla mnie liczne komentarze, wskazujące raczej na nieszczęśliwy wypadek, aniżeli na winę kierowcy Mercedesa.
Według opisu wypadku było to typowe zderzenie czołowe dwóch pojazdów na prostej drodze. Samochód osobowy zjechał na lewą stronę jezdni wprost pod pojazd dostawczy. Wynikający stąd logiczny wniosek jest oczywisty : winę za wypadek ponosi kierowca samochodu osobowego. Zatem Zgodnie treścią art. 436 § 2 k.c. w związku a art. 415 k.c. odpowiedzialność cywilną za wypadek ponoszą posiadacz samochodu osobowego i jego kierowca. Wobec tego że kierowca tego pojazdu nie żyje odpowiedzialność ponoszą jego spadkobiercy.
Są to rozważania teoretyczne, bez praktycznego przełożenia, albowiem samochód Mercedes podlegał obowiązkowym ubezpieczeniom komunikacyjnym wg zasad określonych w ustawie z dnia 22 maja 2003 ( Dz.U. nr 124, poz. 1152 ze zm.).
Wydawać by się mogło, że przy tak prostym opisie wypadku ubezpieczyciel powinien niezwłocznie przystąpić do czynności zmierzających do udzielenia materialnej pomocy poszkodowanemu kierowcy Fiata Ducato, przynajmniej poprzez wypłatę zaliczki pieniężnej z tytułu odszkodowania należnego temu poszkodowanemu na podstawie art. 34 ust. cytowanej ustawy który brzmi :
"Z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje odszkodowanie, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę, której następstwem jest śmierć, uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia bądź też utrata, zniszczenie lub uszkodzenie mienia.
Niestety sprawa nie jest tak prosta. Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne ( art. 6 k.c.). Poszkodowany powinien więc wykazać, że kierowca Mercedesa: ponosi winę za wypadek.
Według wstępnych opinii ekspertów przyczyną wypadku mogło być:
1) pęknięcie opony,
2) zasłabnięcie Profesora,
3) duża prędkośc,
4) zły stan drogi.
Ad.1 Konieczne są dokładne oględziny opon samochodu, sprawdzenie ich stanu technicznego, jeżeli nie będzie zastrzeżeń, to brak byłoby podstaw do postawienia kierowcy zarzutu winy.
Ad. 2 Kierowca, który ukończył 70 lat powinien systematycznie poddawać się badaniom lekarskim, aby mieć orientację co do tego, czy stan zdrowia pozwala na prowadzenie samochodu. Jeżeli badania nie wykazały przeciwskazań, to kierowca nie mógł przewidzieć, że zasłabnie za kierownicą, a więc również nie ponosi winy za wypadek.
Ad.3. Jeżeli kierowca prowadził samochód z szybkością 90 km/h t.j. z szybkością dozwoloną, to rozpatrzyć należy, czy jechał z prędkością bezpieczną, czyli dostosowaną do istniejących na drodze warunków. Eksperci wypowiedzą się co do tej kwestii, a także co do hipotezy, że R22;Merce; poruszał się z prędkością wyższą od dozwolonej. Wówczas wina tego kierowcy byłaby oczywista. Ad.4 Na drodze były muldy, które stwarzały szczególne niebezpieczeństwo, gdy jezdnia jest mokra. Stan drogi powinien skłonić kierowcę do dostosowania prędkości pojazdu do istniejących warunków. Wydawałoby się, że wina kierowcy jest oczywista, ale ubezpieczyciel może postawić tezę, że winę za wypadek ponosi zarząd drogi ( w tym przypadku Krajowa Dyrekcja Dróg i Autostrad ), zaś drogowcy uwolnią się od zarzutu winy, co zwykle następuje w procesach przeciwko zarządcom dróg.
Tak więc sprawa nie jest wcale prosta i ustalenie odpowiedzialności cywilnej kierowcy samochodu Mercedes nie może nastąpić natychmiast.
O stanowisku ubezpieczyciela samochodu Mercedes nic dotychczas nie wiadomo.
Nie podano również, czy Rząd, który podjął jakąkolwiek próbę udzielenia pomocy kierowcy samochodu Ducato.
Póki co sprawą powinny się zająć pozarządowe organizacje społeczne, które zajmują się udzieleniem pomocy ofiarom wypadków drogowych. To dziwne, że ze strony tych organizacji, brak jest jakiejkolwiek inicjatywy.
p.s. Dnia 22 grudnia 2008 r.Prokuratura ogłosiła że sprawcą wypadku jest Bronisław Geremek, ponieważ usnął za kierownicą. Sprawiedliwości stanie się zadość i poszkodowany otrzyma odszkodowanie. Przez wiele miesięcy zmuszony on był oczekiwać na zadośćuczynienie, nie otrzymując żadnej pomocy. Doprawdy trudno sobie wyobrazić sytuację, gdy kierowca który prawidłowo jedzie swoją prawą stroną mógłby ponosić winę za zderzenie spowodowane przed drugiego kierowcę który zjeżdża ze swojej prawej strony na lewą. Niestety w tym przypadku Prokuratura miała poważne wątpliwości..
Przedwojenne obligacje - pozostaje droga sądowa
Niektórzy właściciele przedwojennych obligacji próbowali dochodzić swych roszczeń na drodze sądowej, ale procesy przegrywali. Szansa na wygranie sprawy nastąpiła po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 maja 2007 r.SK 49/05 ( Dz.U. z dn.10.05.2007 r. nr 81,poz.354.. Myślę, że osoby występujące w tych sprawach w charakterze powodów pozostają w błędnym przekonaniu, że powyższe rozstrzygnięcie przesądziło o zasadności ich pretensji, tymczasem werdykt ten daje im jedynie szansę, natomiast ewentualne wygranie procesu jest sprawą przyszłą i niepewną.
Aby zrozumieć istotę problemu należy wprzódy zapoznać się z przepisami prawa, które jego dotyczą. Chodzi tu o nast. przepisy kodeksu cywilnego:
"Jeżeli przedmiotem zobowiązania od chwili jego powstania jest suma pieniężna, spełnienie świadczenia następuje przez zapłatę sumy nominalnej, chyba że przepisy szczególne stanowią inaczej" ( art. 358 1 § 1 k.c.)
"W razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub umowie"(art.358 1 § 3 k.c )
Jak wynika z pierwszego cytatu - w polskim prawie obowiązuje zasada nominalizmu. Nominalna wartość przedwojennych obligacji jest aż tak niska, że w ogóle nie warto o niej wspominać.Natomiast porównanie wartości tychże papierów wartościowych w relacji ceny złota z daty powstania zobowiązania do cen obecnych prowadzi do obliczenia roszczeń wynoszących niekiedy kilka milionów PLN. W roku 1990 Sejm wprowadził odstępstwo od zasady nominalizmu przez wprowadzenia możliwości sądowej waloryzacji świadczeń pieniężnych która opisana została w drugim cytacie. Sądowa waloryzacja świadczenia dotyczyła jedynie roszczeń powstałych po dniu 30.10.1950 toku ( art. 12 ust.1 ustawy z dnia 28.07.1990 r. nowelizującej k.c.). Trybunał uznał, że przepis ten jest niezgodny z Konstytucją w zakresie w jakim ogranicza dostęp do waloryzacji sądowej zobowiązań pieniężnych powstałych przed dniem 30.10.1950 r. z obligacji emitowanych przez Skarb Państwa. Jednocześnie Trybunał odroczył utratę mocy obowiązującej przepisu uznanego za niezgodny z Konstytucją na okres 12 miesięcy od daty ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw, po to by Sejm uregulował w drodze ustawy zasady rekompensaty pieniężnej należnej posiadaczom przedwojennych obligacji. Gdyby ustawa takowa została wydana, to odejście od zasady nominalizmu nastąpiłoby na podstawie przepisów szczególnych (lex specialis do art 358 1 § 1 k.c.)
Wobec tego, że nowych przepisów brak wyrok Trybunału wszedł w życie.
Co to oznacza? Tylko tyle, że posiadacz obligacji może domagać się sądowej waloryzacji roszczenia.
Aby wygrać proces posiadacz obligacji zmuszony jest pokonać dwie bariery Pierwszą jest zarzut oprzedawnienia, który zgłosi Minister Finansów.W/g naszego prawa maksymalny termin przedawnienia wynosi lat dziesięć i liczony jest od daty, w której roszczenie stało się wymagalne ( art. 118 k.c. i art. 120 zd.1 k.c.). Nie uległoby więc przedawnieniu roszczenie z tytułu obligacji emitowanej przed wojną a płatnej w roku 1998 r. Myślę że takowy przykład nie ma żadnego praktycznego odniesienia. Tak więc zarzut przedawnienia zgłoszony przez fiscusa byłby formalnie poprawny.
Powód ma jednak do dyspozycji argument określony w art. 5 k.c., który brzmi :
" Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony".
Jeżeli sąd nie uwzględni zarzutu przedawnienia, stwierdzając że Skarb Państwa czyni ze swego prawa użytek, sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, do pokonania pozostaje druga bariera. Otóż stosowanie waloryzacji sądowej jest uprawnieniem, a nie obowiązkiem sądu.
Tym samym od uznania sędziego zależy uwzględnienie powództwa co do zasady i określenie wysokości świadczenia należnego powodowi. Tak więc sędzia może po rozważeniu interesów stron i zasad współżycia społecznego powództwo oddalić w całości albo je w całości lub części zasądzić.
Myślę, że inna będzie pozycja procesowa osoby, która nabyła obligacje jeszcze przed wojną i osobiście dochodzi waloryzacji, względnie spadkobierców tej osoby, a inna posiadacza, który obligacje kupił na jarmarku za grosze.
Wysokość waloryzacji wymagać będzie rozważenia interesów obu stron t.j. zarówno Skarbu Państwa, jak i strony powodowej.
W sprawach o waloryzację świadczeń PZU z tytułu umów zaopatrzenia dzieci w linii orzeczniczej sądów utrwalił się pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w uzasadnieniu uchwały 7 Sędziów z dnia 10.04.1992 r. III CZP 126/91
"W odniesieniu do umów będących przedmiotem wniosku, warunek uwzględnienia interesów obu stron oznaczać musi, że zamiar i oczekiwanie jednej tylko strony, tj. ubezpieczającego, nie mogą być rozstrzygające. W równym stopniu wymagają oceny okoliczności określające możliwości zakładu ubezpieczeń - z drugiej strony umowy, która proponując wysokość gromadzonych na ubezpieczenie składek, także nie uwzględniła w niezbędnym rachunku ekonomicznym swojej działalności w danej dziedzinie ubezpieczeń faktu przyszłego znacznego spadku siły nabywczej pieniądza. Podnoszona przez Państwowy Zakład Ubezpieczeń w konkretnych sprawach argumentacja wskazująca na brak tkwiących w tym Zakładzie możliwości dokonania umówionych świadczeń w sposób powszechnie zadowalający mieści się nie tylko w interesie tej strony. Ma ona także - ze względów społecznych - istotne znaczenie z punktu widzenia zgodności żądania podwyższenia świadczeń z zasadami współżycia społecznego. W szeroko pojętym interesie społecznym nie leży na pewno ani niewypłacalność tego Zakładu, ani związane z tym perturbacje na całym rynku ubezpieczeniowym. Znaczny spadek siły nabywczej pieniądza przyniósł bowiem wiele ujemnych w skali społecznej następstw, powszechnie przez wszystkich odczuwanych, i także w pełni nie rekompensowanych Przykładowo wystarczy powołać spadek wartości oszczędności gromadzonych na rachunkach w bankach państwowych, i to niejednokrotnie na zbliżone, jak w umowach ubezpieczenia rent, cele, np. na budownictwo mieszkaniowe dla siebie lub w celu wyposażenia dzieci."
Orzecznictwo sądowe w sprawach o waloryzację świadczeń ubezpieczeniowych jest bardzo bogate i nie sposób założyć, że dorobek Sądu Najwyższego w tym przedmiocie nie zostanie wykorzystany przy rozpatrywaniu roszczeń dotyczących obligacji Sąd Najwyższy wskazał, że waloryzacja nie może prowadzić do niewypłacalności ubezpieczyciela. Tym bardziej nie może być jej celem podważenie systemu finansowego Państwa i zachwiania równowagi budżetowej. Tak więc można przyjąć z prawdopodobieństwem na poziomie 99% pewności, że proste obliczenie waloryzacji polegające na porównaniu cen z daty powstania zobowiązania i z daty wniesienia pozwu nie zostanie przez praktykę sądową przyjęte. Wydaje się, że zasądzeniu podlegać będzie niewielka część roszczenia.Strategię postępowania przed sądem opracowało Stowarzyszenie Posiadaczy Przedwojennych Obligacji Wierzycieli Skarbu Państwa z/s w Warszawie ul.Foksal 16. Na wokandzie Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście figuruje już kilkaset spraw, wkrótce może byći ch kilka tysięcy. Jeżeli ustawa zostanie w końcu uchwalona, Stowarzyszenie zachęci swych członków do wycofania pozwów sądowych.
2008-07-05 10:38
Meandry ubezpieczenia OC
Każdy posiadacz samochodu powinien posiadać umowę ubezpieczenia OC. Ubezpieczenie ma charakter obowiązkowy. Przymus został wprowadzony przede wszystkim w interesie osoby poszkodowanej. Po fakcie szkody poszkodowany nie musi dochodzić odszkodowania od właściciela pojazdu, roszczenie może skierować bezpośrednio do zakładu ubezpieczeń, z którym zawarta została umowa ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej.
Odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń ( ubezpieczyciela) zachodzi w granicach obowiązku prawnego posiadacza pojazdu, względnie kierowcy. Innymi słowy nie może zachodzić sytuacja, w której ubezpieczyciel odpowiada, a nie zachodzi odpowiedzialność klienta ( ubezpieczającego). Inaczej jest w sytuacji odwrotnej, w której posiadacz pojazdu i kierowca odpowiadają, wobec poszkodowanego, natomiast nie zachodzi odpowiedzialność ubezpieczyciela, albowiem dane ryzyko nie jest objęte ochroną. Ubezpieczyciele dążą do ograniczenia zakresu udzielanej ochrony. Z orzecznictwa sądowego wynika, że nie zawsze takowe wyłaczenie jest skuteczne.
Wypadek został spowodowany przez osobę, która nabyła pojazd na zasadach leasingu. Zakład ubezpieczeń twierdził, że ochrona z tytułu ubezpieczenia OC nie dotyczy wypadków spowodowanych przez leasingobiorcę, który w tym stanie rzeczy powinien zapłacić odszkodowanie z własnych środków. Innego zdania był Sąd Najwyższy, który stwierdził, że stanowisko ubezpieczyciela nie jest trafne (Uchwała Składu Siedmiu Sędziów S. N. z dnia 22.04. 2005 r III CZP 99/2004).
Niejednokrotnie właściciel samochodu oddaje kierownicę swojego pojazdu innej osobie. W razie wypadku zakład ubezpieczeń odmawia wypłaty na rzecz poszkodowanego, jeżeli jest nim właściciel pojazdu. W dniu 19.01. 2007 S. N. uznał, że zakład ubezpieczeń odpowiada z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkodę na osobie wyrządzoną przez kierowcę pojazdu jego posiadaczowi lub współposiadaczowi (Uchwała S.N. III CZP 146/2006).
Zakłady ubezpieczeń konsekwentnie odmawiały wypłaty odszkodowania w sytuacji, gdy kierowcą był mąż, a poszkodowanym żona, zaś pojazd był własnością obojga małżonków. Co do tej kwestii, brak było jedności tak w orzecznictwie jak i w literaturze prawniczej. Wątpliwości w tym przedmiocie usuwa. uchwała Sądu Najwyższegoy z dnia 7.02.2008 r. (sygn. akt III CZP 115/07), w której S.N. stwierdził, że odpowiiedzialność gwarancyjna wynikająca z umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej dotyczy szkód wyrządzonych przez kierującego pojazdem także pasażerowi który wraz z kierowcą był współposiadaczem tego pojazdu.
Przy okazji przypominam, że odszkodowanie z OC obejmuje podatek VAT, nawet gdy likwidacji szkody następuje na podstawie kosztorysu ( uchwała S.N. 17.05. 2007 r. sygn. III CZP 150/06).
Tagi ubezpieczenie OC
Kategoria Ubezpieczenia majątkowe
2008-07-02 20:03
Komu nagroda jubileuszowa?
Do przeszłości należą już przepisy nakazujące pracodawcy wypłacić pracownikowi nagrodę jubileuszową z tytułu nienagannej pracy, której wysokość wynosiła przeważnie od 75% miesięcznego wynagrodzenia po 20 latach , 100% po 25latach, 150% po 30 latach, 200% po 35 latach, 300% po 40 latach . W zależności od treści układu zbiorowego pracy wysokość świadczenia mogła być wyższa lub niższa. Różne były zasady określania okresów które zaliczano jako uprawniające do nagrody. Pomocne w tym zakresie było-, nie obowiązujące od wielu lat - zarządzenie wydane w dniu 23 grudnia 1989 r, przez ś/p ministra Pracy i Polityki Socjalnej Jacka Kuronia ( MP mr 44, poz. 358). Zakładowe układy zbiorowe pracy zawierały postanowienie odsyłające w kwestiach nie uregulowanych do przepisów tego aktu. Także i obecnie pracodawcy mogą skorzystać z przepisów tego zarządzenia, o ile obie strony układu zbiorowego pracy wyrażą na to zgodę, czyniąc je częścią umowy.
Nagrody jubileuszowe nigdy nie miały charakteru uprawnienia pracowniczego o charakterze powszechnym wynikały one z umowy, a nie z kodeksu pracy.
Jedynie pracownicy tzw. sfery budżetowej do których zaliczyć należy przede wszystkim urzędników państwowych (ustawa t.j. Dz. U. 2001 nr 86, poz. 953 art. 23 oraz rozp wyk. Dz.U 2004 nr 155, poz. 1633) , urzędników samorządowych ( ustawa t.j. Dz.U. nr 142, poz. 1593, rozp. wykonawcze Dz. U 2005 nr 146, poz. 1223, zaś dla pracowników jednostek organizacyjnych samorządu terytorialnego Dz.U. 2005 mr 146, poz. 1222) czy nauczycieli ( ustawa t.j. 2006 nr 97, poz. 674, rozp. wyk Dz. U. 2001 nr 128 poz. 1416 )..
W przedsiębiorstwach państwowych i w spółkach prawa handlowego obowiązują układy zbiorowe pochodzące z lat ubiegłych i jeżeli związki zawodowe nie pozwoliły na ich zmianę pracownikom przysługują nagrody jubileuszowe,
Na podstawie porównania treści obowiązujących jeszcze zakładowych układów zbiorowych oraz zapisów obowiązujących w sferze budżetowej ustaw można wyprowadzić wniosek, że generalną zasadą jest zaliczenie do okresów uprawniających do świadczenia wszystkich okresów zatrudnienia pracowniczego oraz innych okresów od których zależą uprawnienia pracownicze.
Jeśli mowa o tych innych okresac, to w pierwszej kolejności należy wymienić okres odbywania zasadniczej służby wojskowej ( ustawa t.j. Dz.U. 2004 nr 241, poz. 2416 art. 120).
Drugą grupę stanowią osoby, które pracowały w gospodarstwie rolnym ( Dz.U. nr 34, poz. 310) własnym albo współmałżonka, a wyjątkowych przypadkach w gospodarstwach lub teściów, albo pracy w charakterze domownika.
Pamiętać również należy, że w przypadku przejęcia zakładu pracy nowy pracodawca obowiązany jest przez okres 1 roku wypłacać należne pracownikom wynikające z układu zbiorowego pracy nagrody jubileuszowe i obowiązek ten ustaje dopiero po wypowiedzeniu warunków pracy..Czynność ta może nastąpić dopiero po upływie 1 roku licząc od przejęcia zakładu pracy ( art. 241,5 k.p.).