Source: https://supertlumacz.pl/konsekwencje-prawne-bledow-w-tlumaczeniach/
Timestamp: 2020-07-13 17:02:34
Legal References Found: art. 353
 art. 477
 art. 355
 art.363
 art. 361
 art. 415
 art. 429
 art. 471

Document Content:
Konsekwencje prawne błędów w tłumaczeniach | SuperTłumacz®
Strona główna - Blog - Prawo dla tłumaczy - Konsekwencje prawne błędów w tłumaczeniach
Jakie są konsekwencje prawne błędów w tłumaczeniach? Wszyscy znamy powiedzenie, że „nikt nie jest nieomylny” lub, że „nie myli się ten, kto nic nie robi”. Nie ma ludzi, którzy nigdy nie popełnili błędu czy to w życiu prywatnym czy zawodowym. Każdy zawód obarczony jest ryzykiem, również zawód tłumacza. Z pewnością w swojej karierze zawodowej zdarzyły Ci się sytuacje stresujące gdy okazało się, że wykonane przez Ciebie tłumaczenie nie spełnia wymagań klienta lub po prostu zdarzył się w nim błąd. Nie ma znaczenia jakiego ciężaru gatunkowego jest to pomyłka, zawsze musisz mieć świadomość odpowiedzialności za nienależyte wykonanie umowy – bo tak prawniczo określa się tego typu sytuacje. Błędy w tłumaczeniach mogą zdarzyć się każdemu tłumaczowi, również przysięgłemu. Jednak w przypadku tłumaczy przysięgłych konsekwencje błędnie wykonanego tłumaczenia mogą być dalej idące niż u innych tłumaczy. Oprócz bowiem odpowiedzialności cywilnoprawnej, tłumacz przysięgły może zostać pociągnięty do odpowiedzialności zawodowej.
1 Jakie przepisy regulują odpowiedzialność za błędy w tłumaczeniu
2 Jaki jest zakres odpowiedzialności za błędnie wykonane tłumaczenie?
Jakie przepisy regulują odpowiedzialność za błędy w tłumaczeniu
Jeśli zdarzyło Ci się popełnić błąd w wykonanym przez Ciebie tłumaczeniu, pamiętaj, że jesteś za ten błąd odpowiedzialny przed klientem. Zarówno wtedy, gdy zleciłeś wykonanie tłumaczenia tłumaczowi z którym współpracujesz jak i wówczas gdy sam je wykonałeś. Źródłem odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy, jak również roszczeń odszkodowawczych z tego tytułu jest kodeks cywilny (ustawa z dnia 23.04.1964r. Dz.U, z 2017 poz. 459 z późniejszymi zmianami), a konkretnie przepisy zawarte w księdze trzeciej kodeksu tj. zobowiązania. Umowa zawarta z Tobą jako tłumaczem lub właścicielem biura tłumaczeń jest bowiem zobowiązaniem, a jego definicję określa art. 353 § 1 kodeksu cywilnego zgodnie z którym:
Czyli najprościej: klient zlecający wykonanie tłumaczenia jest wierzycielem, a Ty jako tłumacz (lub właściciel biura tłumaczeń) jesteś dłużnikiem.
Każde zobowiązanie powinno być wykonane dobrze, rzetelnie i na czas. W przeciwnym wypadku mamy do czynienia z nienależytym wykonaniem zobowiązania lub jego niewykonaniem. Każda z tych sytuacji jest konsekwencją nieprawidłowego lub w ogóle braku wykonania umowy.
Kiedy mówimy o niewykonaniu umowy? Otóż, niewykonanie umowy jest wtedy gdy np. mimo, iż masz bardzo dużo zleceń tłumaczeń przyjmujesz kolejne tłumaczenie do wykonania, umawiasz się z klientem, że w danym dniu będzie ono zrobione, po czym okazuje się, że nie jesteś w stanie go wykonać na czas, nie wykonałeś zobowiązania do którego się zobligowałeś. Ujmując to prawniczo – jesteś w zwłoce w wykonaniu umowy. Co może wówczas zrobić klient? Mówi o tym art. 477 kodeksu cywilnego:
Na czym polega nienależyte wykonanie umowy? Otóż polega ono na tym, że tłumaczenie zostało co prawda wykonane, ale niezgodnie z umową czyli wadliwie, źle.
W każdym z obu przypadków – niewykonania lub nienależytego wykonania umowy jesteś zobowiązany do naprawienia klientowi szkody, którą spowodowałeś „chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi” (art. 471 kodeksu cywilnego). Pamiętaj, że zawsze jesteś zobowiązany przy wykonywaniu tłumaczeń do zachowania należytej staranności czyli w taki sposób, że zostały podjęte przez Ciebie wszelkie możliwe środki aby wywiązać się z umowy jak najlepiej, przy czym pamiętajmy o zapisie art. 355 § 2 kodeksu cywilnego:
Zatem zachowanie przez Ciebie jako tłumacza należytej staranności jest oceniane na gruncie tego, że zawodowo wykonujesz tłumaczenia, a więc powinieneś w sposób rzetelny je wykonywać i posiadać odpowiednią ku temu wiedzę. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 17.08.1993r. sygn. akt III CRN 77/93:
należyta staranność dłużnika, określana przy uwzględnieniu zawodowego charakteru prowadzonej przez niego działalności gospodarczej, obejmuje także znajomość obowiązującego prawa oraz następstw z niego wynikających w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej.
Oznacza to, że nie tylko wymagana jest od tłumacza znajomość obu języków (źródłowego i przekładu) ale również i konsekwencje prawne wynikające z błędnego tłumaczenia.
Jaki jest zakres odpowiedzialności za błędnie wykonane tłumaczenie?
Wszystko zależy od tego jaki popełniłeś błąd oraz jakie były jego konsekwencje. Inny zakres odpowiedzialności będzie za błędnie przetłumaczoną ulotkę czy menu, a inna będzie za błędnie przetłumaczoną ulotkę leku czy instrukcję obsługi maszyny. Inne bowiem będą konsekwencje wprowadzenia do obrotu takiego dokumentu. Dla przykładu: klient zlecił Ci przetłumaczenie ulotki reklamującej aktualne promocje w sklepie, z cenami i nazwami artykułów promocyjnych. Przy wykonaniu tłumaczenia pomyliłeś się i błędnie wpisałeś ceny produktów, np. zamieniając je.
Klient wydrukował kilka tysięcy takich ulotek. Wina tłumacza jest ewidentna, chyba, że klient dostarczył Ci błędny materiał źródłowy (czyli gdy w dostarczonym dokumencie były takie błędy, a Ty opierając się na tym tekście w konsekwencji błędnie go przetłumaczyłeś), wówczas nie ponosisz za to odpowiedzialności. Twoja odpowiedzialność sprowadza się do obowiązku naprawienia szkody wynikłej z nienależytego wykonania tłumaczenia, a zatem w tej sytuacji ponosisz koszt błędnie wydrukowanych ulotek.
Inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku tłumaczeń specjalistycznych, bowiem i charakter dokumentu jest zgoła inny. Wyobraźmy sobie, że tłumacz ma do przetłumaczenia ulotkę leku dla osób chorych na serce. Przy wykonaniu tłumaczenia pomylił się i błędnie wpisał dawkowanie tego leku (zawyżył dawkę). Ulotka została wprowadzona do obiegu farmaceutycznego, a lek podany pacjentowi. W wyniku błędnie podanego leku, pacjent doznał rozstroju zdrowia lub zmarł. Albo – w wyniku błędu w wykonanym tłumaczeniu instrukcji obsługi urządzenia pracownik je obsługujący doznał urazu, a urządzenie trwale zostało uszkodzone. Oczywiście, są to przykłady dość ekstremalne, ale możliwe niestety.
W takich sytuacjach odpowiedzialność tłumacza jest oczywiście inna, jej reżim wyższy. Oprócz bowiem szkody poniesionej przez klienta – wydruku błędnych ulotek leku, mamy do czynienia również ze szkodą osobową i rzeczową. Pamiętajmy, że w takich sytuacjach obowiązek naprawienia szkody skierowany będzie zawsze do osoby od której zaczął się ten błąd, a więc do tłumacza. Jeśli w wyniku błędu w przetłumaczonej ulotce leku, pacjent któremu go podano doznał uszczerbku na zdrowiu, może on domagać się zadośćuczynienia za doznaną krzywdę i odszkodowania. Oczywistym jest, że ten przykładowy pacjent nie ma świadomości który tłumacz popełnił błąd, zatem swoje roszczenie skieruje do firmy farmaceutycznej, a ta już dojdzie do osoby tłumacza, który źle przetłumaczył ulotkę. W przypadku źle przetłumaczonej instrukcji obsługi maszyny dojdzie do tego koszt jej naprawy.
Kiedy klientowi należy się odszkodowanie, a kiedy zadośćuczynienie?
Za źle wykonane tłumaczenie, klientowi przysługują wobec tłumacza roszczenia – żądanie naprawienia szkody albo zadośćuczynienie lub oba naraz. Czym jest naprawienie szkody zatem? Otóż jest to forma naprawienia szkód powstałych przez nienależyte wykonanie umowy . Może ona polegać na przywróceniu stanu poprzedniego (znany każdemu przykład – po kolizji lub wypadku samochód zostaje naprawiony). Nie zawsze jednak nasz klient będzie zainteresowany „przywróceniem stanu poprzedniego”, a można nawet powiedzieć, że w przypadku tłumaczenia jest to mało realne do wykonania. Wówczas należy mu się odszkodowanie, bowiem zgodnie z art.363 kodeksu cywilnego:
§ 1 Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu.
§ 2 Jeżeli naprawienie szkody ma nastąpić w pieniądzu, wysokość odszkodowania powinna być ustalona według cen z daty ustalenia odszkodowania, chyba że szczególne okoliczności wymagają przyjęcia za podstawę cen istniejących w innej chwili.
Pamiętajmy jednak, że obowiązek wypłaty odszkodowania nie musi dotyczyć jedynie rzeczywistych strat (łac. damnum emergens) które poniósł klient w wyniku błędnego tłumaczenia. Może ono dotyczyć również utraconych przez niego korzyści (łac. lucrum cessans). Mówi o tym art. 361 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym:
Oznacza to, że klient nie tylko może domagać się od Ciebie naprawienia faktycznej szkody (czyli szkody rzeczywistej), ale również utraconego, nie osiągniętego przez niego spodziewanego zysku. Prościej: szkoda rzeczywista to strata faktyczna (koszt wydruku przykładowych ulotek), a utracone korzyści to zarobek który osiągnąłby klient gdyby nie błędne tłumaczenie. Są one hipotetyczne, bowiem co prawda nie powodują straty w majątku klienta, ale nie powiększają go również o zysk, który klient miałby gdyby nie złe tłumaczenie.
Jaka jest zatem różnica między odszkodowaniem a zadośćuczynieniem? Przede wszystkim należy porównać oba te pojęcia. Otóż odszkodowanie jest zrekompensowaniem szkody majątkowej, którą poniósł klient wskutek błędnie wykonanego tłumaczenia. Szkoda ta jest realna i możliwa do oszacowania w pieniądzach (np. koszt druku błędnie przetłumaczonych ulotek promocyjnych sklepu czy menu restauracji). Odszkodowanie ma wyrównać klientowi poniesiony koszt tych przykładowych ulotek.
Zadośćuczynienie z kolei jest drugą możliwością naprawienia wyrządzonej szkody. Tylko, że ma ono zrekompensować krzywdę doznaną przez klienta, która jest skutkiem nieprawidłowego tłumaczenia. Innymi słowy – jest to szkoda niemajątkowa. Trudno jest ją wycenić tak jak szkodę majątkową, a nawet nie powinno się jej wyceniać, bowiem jak można wycenić krzywdę? Nie ma możliwości jej finansowego wyrównania, bo jak można wycenić czyjeś zdrowie i życie? Taka jest właśnie różnica pomiędzy odszkodowaniem a zadośćuczynieniem. Owszem, zadośćuczynienie tak jak odszkodowanie wyrażone jest w pieniądzach, ale nie da się w sposób uniwersalny i obiektywny oszacować jego wartości. Zadośćuczynienie bowiem ma na celu rekompensatę za doznane krzywdy emocjonalne, moralne, za cierpienie. Nie można zatem obiektywnie określić ich wartości, gdyż każda krzywda emocjonalna jest oceniana indywidualnie i można ująć – subiektywnie. Można nawet stwierdzić, że zadośćuczynienie nie wyrówna w pełni szkody niemajątkowej, bowiem życia lub zdrowia nie można „kupić”. Zadośćuczynienie jest związane z odpowiedzialnością deliktową, o której mowa niżej.
Aby można było w sposób jasny i prosty określić w jakich sytuacjach klientowi należy się odszkodowanie a kiedy również zadośćuczynienie, należy wskazać, że prawo rozróżnia dwa rodzaje odpowiedzialności : deliktową i kontraktową. Pierwsza z nich, deliktowa jest odpowiedzialnością z czynu niedozwolonego, czyli zachowania niezgodnego z prawem. I wcale nie musi tu chodzić o przestępstwo ujęte w kodeksie karnym. Wspomniane czyny niedozwolone są wymienione w kodeksie cywilnym w artykułach 415 – 449. Podstawą odpowiedzialności deliktowej jest wina, która została określona w art. 415 kodeksu cywilnego zgodnie z którym: „kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.” Poza winą musi wystąpić szkoda (majątkowa lub niemajątkowa) oraz musi istnieć związek przyczynowy pomiędzy tymi dwiema przesłankami. Ujmując prościej: Tłumacz ze swej winy błędnie wykonał tłumaczenie, a klient z tego powodu poniósł szkodę. Co ważne, możesz zostać pociągnięty do odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną klientowi przez osobę trzecią, czyli w sytuacji gdy nie wykonałeś sam tłumaczenia, a powierzyłeś jego wykonanie komuś innemu. Zgodnie bowiem z art. 429 kodeksu cywilnego:
Zgodnie z powyższym, możesz „uwolnić” się od odpowiedzialności za błąd popełniony przez osobę, której powierzyłeś wykonanie tłumaczenia jeśli zleciłeś je zawodowemu tłumaczowi (a nie np. studentowi).
Odpowiedzialność kontraktowa jest ściśle związana z umową łączącą Cię z klientem, jak już jej nazwa wskazuje dotyczy ona kontraktu – umowy. Zgodnie z powołanym wyżej art. 471 kodeksu cywilnego:
W przypadku odpowiedzialności kontraktowej klient musi wykazać jedynie, że łączyła go z tłumaczem umowa. Co ważne, nie musi udowadniać winy (jak w przypadku odpowiedzialności deliktowej). Odpowiedzialność ponosisz nie tylko za własne działania, ale i również za działania lub zaniechania (powstrzymanie się od wykonania czynności do której było się zobowiązanym) innych osób, którym zlecasz tłumaczenie: „dłużnik odpowiedzialny jest jak za własne działanie lub zaniechanie za działania i zaniechania osób, z których pomocą zobowiązanie wykonywa, jak również osób, którym wykonanie zobowiązania powierza” (art. 474 kodeksu cywilnego). Ten rodzaj odpowiedzialności najczęściej występuje w przypadku roszczeń odszkodowawczych.
Jakie są skutki prawne, odszkodowawcze wynikające z tych zakresów odpowiedzialności? Otóż, o ile zarówno odpowiadając za szkodę wyrządzoną deliktem, zobowiązany możesz być zarówno do zapłaty klientowi odszkodowania w pełnej wysokości (zatem pokrycia faktycznej szkody jak i utraconych przez wywołaną szkodę utraconych korzyści), o tyle w przypadku gdy wskutek błędnego tłumaczenia ucierpiała jakaś osoba (np. pacjent), możesz być również zobowiązany do zapłaty na jego rzecz zadośćuczynienia. Warto pamiętać, że utracone korzyści mogą oznaczać również zmniejszenie możliwości zarobkowych poszkodowanego (nie może wykonywać dotychczasowej pracy), albo konieczność podjęcia leczenia, wówczas sąd może zasądzić od winnego tłumacza na rzecz tej osoby rentę czy zobowiązać do pokrycia kosztów leczenia(art. 444 kodeksu cywilnego):
§ 1 W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu.
§ 2 Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty.
§ 3. Jeżeli w chwili wydania wyroku szkody nie da się dokładnie ustalić poszkodowanemu może być przyznana renta tymczasowa.
Zatem reżim odpowiedzialności deliktowej jest wyższy niż odpowiedzialności kontraktowej.
Na tłumaczu ciąży ogromna odpowiedzialność za wykonane tłumaczenie. Wiąże się ona głównie z konsekwencjami jakie wywołuje źle przetłumaczony dokument. Błędnie przetłumaczony dokument może nie tylko rzutować na dalszą karierę i reputację tłumacza, który je wykonał, ale może również spowodować szersze konsekwencje, wywołać skandal międzynarodowy czy kryzys polityczny. Chyba każdy pamięta skandal międzynarodowy na linii Polska – Rosja wywołany błędnym przetłumaczeniem raportu MAK po katastrofie smoleńskiej, gdzie same daty rozpoczęcia śledztwa były pomylone. Z uwagi na bardzo drażliwy temat jakim jest katastrofa smoleńska, do dnia dzisiejszego rzutuje on na stosunki miedzy obu państwami. Ostatnio, w związku z nowelizacją ustawy o IPN, która wywołała napięcie w stosunkach między Polską a Izraelem pojawiło się wiele oświadczeń polityków i wyjaśnień w tej kwestii. Orędzie w tym zakresie (01.02.2018r.) wygłosił premier Mateusz Morawiecki, które to przemówienie zostało umieszczone przez Kancelarię Premiera na portalu YouTube.
Pod nagraniem pojawiły się również angielskie napisy (tłumaczenie) tegoż orędzia. Niestety, błędne. W tłumaczeniu na angielski pojawiło się bowiem zdanie: „Camps where millions of Jews were murdered were Polish” (Obozy, w których wymordowano miliony Żydów były polskie), a ono na pewno nie było intencją jego autora. Kancelaria Premiera wyjaśnia sprawę. Co ciekawe, w sytuacji kryzysu w relacjach polsko – izraelskich, tłumaczenie tak ważnego tekstu powierzono…automatowi portalu (oświadczenie Kancelarii Premiera zamieszczone na Twitterze: „Informujemy, że błędne tłumaczenie na język angielski napisów w oświadczeniu premiera @MorawieckiM, powstało w wyniku automatycznego tłumaczenia serwisu YouTube. Wszystkie napisy w filmie zostały obecnie wyłączone, razem z serwisem YouTube pracujemy nad rozwiązaniem problemu.” Odpowiedzialność za tłumaczenie zawsze spoczywa na tłumaczu, który musi podczas swojej pracy być czujny i bardzo wyczulony na kontekst treści. O błąd bowiem bardzo łatwo, a czasem kilka źle przetłumaczonych słów może wywołać chaos gospodarczy czy jak podano wyżej – międzynarodowy skandal. Czasem przy tłumaczeniu warto krytycznie zastanowić się nad taktem czy sensem wypowiedzi osoby której wypowiedź ma być tłumaczona. W tworzeniu niezręcznych sytuacji brylują przede wszystkim politycy. Tak jak było podczas pierwszego spotkania prezydenta Bronisława Komorowskiego z prezydentem Barackiem Obamą w Białym Domu 08.12.2010r. kiedy to nasz prezydent chcąc miło zagaić rozmowę wypowiedział słowa, które obiegły świat: „Bo z Polską i USA to jest, panie prezydencie, jak z małżeństwem. Swojej żonie należy ufać, ale trzeba sprawdzać, czy jest wierna”, a tłumaczka przetłumaczyła tę wypowiedź prezydentowi USA…i zapada niezręczna cisza. Sytuację uratował wiceprezydent, który obrócił gafę w żart i napięcie opadło. Tylko prezydent Obama do końca spotkania dość nerwowo się uśmiechał…
Tak naprawdę, gdyby tłumaczka w porę uchwyciła niezręczność wypowiedzi i przetłumaczyła ją tak, aby nie podważać wierności żony prezydenta Stanów Zjednoczonych, całej niekomfortowej sytuacji można by uniknąć. Podobnych sytuacji, najczęściej jednak mało zabawnych, związanych z błędnym tłumaczeniem można by mnożyć. One zawsze będą miały miejsce. Naszym życzeniem jest, aby jednak na tak wysokim szczeblu było ich jak najmniej. Tworzą one wizerunek naszego państwa, który ostatnio jest mocno nadszarpnięty.
Błąd może zdarzyć się każdemu, nawet najlepszemu tłumaczowi. To ludzkie. Co prawda w Polsce tłumacz nie zostanie za błędne tłumaczenie skazany na śmierć czy więzienie (jak np. w Afganistanie), ale musi ponieść konsekwencje źle wykonanej pracy. I jest to odpowiedzialność finansowa. Pamiętaj, że za błędnie wykonane tłumaczenie odpowiadasz swoim majątkiem, a Twoje zobowiązanie ewentualnego naprawienia szkody powstałej wskutek błędu może być duże. Warto zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami, poprzez chociażby ubezpieczenie zawodowe OC (temat został opisany w artykule Ubezpieczenie OC tłumaczy i biur tłumaczeń). Daje ono gwarancję, że w sytuacji kryzysowej nie zostaniesz sam z problemem.
[Ocen: 2 Średnia: 3]