Source: http://doczz.pl/doc/34510/media-elektroniczne---ict-law-review
Timestamp: 2018-10-23 14:29:33
Legal References Found: art. 2
 art. 1
 art. 2
 art. 2
 art. 2
 art. 2
 art. 5
 art. 10
 art. 3
 art. 2
 art. 3
 art. 3
 art. 2
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3
 art. 3

art. 3

art. 3
 art. 5
 art. 5
 art. 5
 art. 5
 art. 5
 art. 5

art. 5
 art. 9
 art. 9
 art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 9
 art. 9
 art. 3
 art. 8
 art. 10
 art. 8
 art. 8
 art. 47
 art. 14
 art.
14
 art. 14
 art. 15
 art. 14

Art. 12

art. 2
 art. 14
 art. 12
 art. 12
 art. 14
 art. 14
 art. 12
 art. 14
 art. 14
 art. 14

Art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art.
2
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 12
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14

art. 14
 art. 14
 art. 14
 Art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 Art.
14
 art. 14
 art. 14
 art. 15
 art. 14
 art. 15
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 4
 art. 14
 art. 14

art. 14
 art. 15
 art. 15
 art. 12
 art. 14
 art. 15
 art. 15

art. 12
 art. 13
 art. 15
 art. 15
 art. 15
 art. 15
 art. 14
 art. 54

art. 54
 art. 15
 art. 14
 art. 14
 art. 15

art. 15
 art. 14
 art. 14

art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 54

art. 5
 art. 5
 art. 12
 art. 13

art. 13
 art. 13
 art. 3
 art. 61
 art. 47
 art.
61
 art. 31
 art. 31
 art. 31
 art. 61
 art. 31
 art. 31
 art. 31
 art. 14
 art. 14
 art. 31
 art. 5
 art. 61

Document Content:
Media elektroniczne - ICT Law Review
Kwartalnik Wydziału Prawa i Administracji
Quarterly of the Faculty of Law and Administration
of Nicolaus Copernicus University
www.ictlaw.umk.pl
I. Wydarzenia/ Events
II. Artykuły / Articles
J.Kosiński,
Informatyka śledcza w mediach społecznościowych
D. Lubasz, W. Chomiczewski,
Najważniejsze uwagi do projektu ustawy o zmianie
w wersji na dzień 5.02.2013 10
Z. Zawadzka,
Konflikt interesów: wolność wypowiedzi prasowej a prawo do prywatności osób pełniących funkcje publiczne
Felieton / Feature article
M. Koziński,
Dokończyć cyfrową rewolucję
M. Witański,
Za dużo billingujemy?
M. Ziarek,
Sprawozdanie / Report
A.K. Podsiadła
IAPP Privacy Global Summit – conference recap, 6-8
March 2013 Washington, DC Recenzenci artykułów (w tym niepublikowanych) /
Articles reviewers (un published too)
Prof. dr hab. A. Adamski, Dr M. Namysłowska,
Dr M. Polasik, Dr M. Wałachowska, Dr Z. Zawadzka
Prof. dr hab. Andrzej Adamski (Przewodniczący / Chairperson)
Dr hab. Arkadiusz Lach
Rynek mediów cyfrowych z roku na roku rośnie w siłę.
W dobie web 2.0 i 3.0 gdzie użytkownicy Internetu
chętnie kreują treści w Internecie, a liczne algorytmy
tę treść analizują by później przedstawić pewne obrazy populacji/użytkowników rodzą się nowe zagrożenia
i problemy natury prawnej. Ile możemy dowiedzieć się o
osobie śledząc jej aktywność tylko w samych mediach społecznościowych? W jaki sposób możemy zarazić urządzenia
złośliwym oprogramowaniem korzystając z social media? Jakie są granice wolności wypowiedzi prasowej w kontekście
prawa do prywatności osób pełniących funkcje publiczne?
The e-media market is rapidly growing each year. In the age of
Web 2.0 and 3.0 when the users create the content and numerous algorithms analyze the content seeking for the information about its authors, new threats and problems have emerged.
How much information about a person are we able to obtain
while tracking its online activity? How can we infect electronic
devices with malware? Are there any boundaries of freedom of
press in terms of right to privacy of public persons?
Czasopismo Open Access, wydawane na licencji
The Open Access Quarterly, issued under
Creative Commons Attribution 2.5 Poland
Beata Marek (Redaktor Naczelna / Editor-In-Chief)
Daria Gęsicka (Zastępca RN / Assistant E-i-C)
Szymon Ludwiczak (Sekretarz / Secretary)
Nr rejestracji / Registration Nr: Pr 337
Data wydania / Issue data: 16.05.2013
Tumaczenia / Translation: Daria Gęsicka
Okładka / Cover: Mathiu Legault
DTP: Beata Marek
ISSN: 2300-2069
Maj - Czerwiec / May - June
The sixth annual conference on emerging legal
issues surrounding digital publishing and
Conference will explore:
Balancing Innovation and IP Protection in News Distribution
Czy rozwój nowych technologii zagraża
Czy ochrona danych osobowych ogranicza
prawo do informacji?
Jakie są konsekwencje udostępniania rejestrów
publicznych w Internecie?
Annual Conference on European Copyright
Law 2013: The Legal Framework in an
Exponential Digital Age
copyright legislation in the face of emerging
techniques that allow for the digital „dematerialisation” of content. Besides considering
the legal challenges and presenting new EU
initiatives in the field of copyright law, the
conference will also provide copyright practitioners with an in-depth analysis of the most
recent relevant judgments of the CJEU
4th Annual The Corporate Social Media
Summit: Become a social business
The Corporate Social Media Summit is your
one-stop-shop for all the latest social media
insight and best practice. It gives you a 360
degree look into building, operationalizing
and initiating a successful social media strategy at your company.
11 edycja Social Media Day:
Social media w korporacji
Kolejna z branżowych konferencji Social Media Day poświęcona tematyce wykorzystywania mediów spoecznościowych w różnego rodzaju firmach.
Celem jest skoncentrować w jednym miejscu wiedzę i doświadczenie w zakresie
efektywnego i kreatywnego wykorzystania
social media dla rozwoju organizacji.
This conference will analyse the gaps in EU
Jerzy Kosiński*
(Computer Forensics on social media)
J. Kosiński, Informatyka śledcza w mediach społecznościowych, Przegląd Prawa Technologii Informacyjnych. ICT Law Review, vol. 2/2013, p. 4-9.
The subject of the article is to describe the work on the body of evidence retrieved from such communication channels as
social media. The Author examines the ability of finding traces as well as evidence of actions undertaken by the Internet users
by means of social platforms such as Facebook. Also, the Author presents the exemplary analyses and tools which could facilitate the work on the evidence.
Social media, Computer Forensics, Facebook, Nasza-Klasa
J. Kosiński, Informatyka śledcza w mediach społecznościowych, Przegląd Prawa Technologii Informacyjnych. ICT Law Review, nr 2/2013, s. 4-9.
Autor porusza zagadnienie pracy na materiale dowodowym możliwym do uzyskania z kanałów komunikacyjnych jakimi są
media społecznościowe. Celem artykułu jest wskazanie możliwości uzyskiwania śladów i dowodów działań użytkowników
Internetu na platformach portali społecznościowych, ze szczególnym uwzględnieniem Facebooka, a także zaprezentowanie
przykładowych analiz i narzędzi je ułatwiających.
Media społecznościowe, informatyka śledcza, Facebook, Nasza-Klasa
Media społecznościowe (ang. social media) są jednym z najdynamiczniej rozwijających się obszarów Internetu. Na liście najczęściej odwiedzanych
stron internetowych pierwsze miejsce zajmuje Facebook z 880 mln unikalnych użytkowników1.
Polska Nasza-Klasa jest na tej liście na 229 miejscu
z 16 mln użytkowników i 5,3 mld odsłon. Z serwisów społecznościowych korzysta już 54% dorosłych
Polaków, głównie korzystają oni z Facebooka (40%)
i nk.pl (37%)2, a łączne przychody właścicieli jedenastu największych polskich „społecznościówek”
wyniosły w 2010 roku około 125 mln zł.
Najprostsza definicja marketingowa określa, że
media społecznościowe, portale społecznościowe to kanały komunikacyjne, które w przeciwieństwie do kanałów tradycyjnych (np. telewizja, radio, prasa), w których przekaz nadawany jest tylko w
jedną stronę – do klienta, zapewniają komunikację
obustronną (koncepcja WEB 2.0). Innymi słowy –
ważne jest nie tylko to, co przekazuje się do klienta,
ale również to, co przekazuje klient. Ten drugi kanał
komunikacyjny jest nawet ważniejszy. Przekłada-
jąc to na rzeczywistość, social media to po prostu
wszystkie serwisy internetowe, które umożliwiają
użytkownikom aktywne współdziałanie. Wszystko
jedno, czy chodzi o publikowanie różnego rodzaju
treści, opinii o produktach i usługach, granie w gry
sieciowe, wspólne kupowanie, szukanie korzystnych
ofert cenowych czy może tylko o komunikację z innymi użytkownikami. Nie ma wyraźnych granic.
Serwisem społecznościowym można równie dobrze
nazwać Naszą-Klasę, jak i Filmweb.pl czy Wikipedię3. Wśród tych wielu serwisów oraz milionów
użytkowników znajdują się także użytkownicy,
którzy popełniają przestępstwa.
Celem tego artykułu jest wskazanie możliwości
uzyskiwania śladów i dowodów działań użytkowników Internetu na platformach portali społecznościowych, ze szczególnym uwzględnieniem
Facebooka, a także zaprezentowanie przykładowych
analiz i narzędzi je ułatwiających.
Ślady i dowody działań użytkowników na portalu społecznościowym można znaleźć głównie
w dwóch lokalizacjach – na komputerach portalu
oraz na komputerze użytkownika. Na komputerze
użytkownika szukane informacje dotyczą dwóch
kategorii danych – z jednej strony określają one
parametry podane przez użytkownika przy zakładaniu i późniejszych modyfikacjach konta (profilu), a
z drugiej strony pozwalają odzyskać ślady po kontencie wprowadzonym przez użytkownika komputera na jego profilu lub na cudzych profilach. Wyszukanie tych informacji wymaga specyficznej wiedzy
i narzędzi informatycznych.
Lokalizacja informacji o działalności użytkownika
portalu społecznościowego może pochodzić z komputera użytkownika (o kontach, o wprowadzanej
treści na swoim koncie bądź na obcym koncie) albo
od usługodawcy (o użytkowniku, o historii jego
Z tego powodu pierwszym miejscem, gdzie należy
szukać śladów działań użytkownika portalu społecznościowego jest system komputerowy portalu. Operator portalu posiada informacje o użytkowniku,
o historii jego działań zgromadzonej w systemie.
Przykładowo dla Facebooka uzyskanie tych informacji przez organa ścigania jest możliwe po skontaktowaniu się z Facebook Security / LE Response
Team (adres: 18 Hacker Way Menlo Park, CA 94025;
tel.: 00 1 650-472-8007) lub wysłaniu żądania na
adres e-mailowy: [email protected] (dawniej
[email protected]). Facebook odpowiada
wyłącznie na żądania dotyczące:
- wniosków blokujących. Dla wniosków, które identyfikują konto przez ID, nazwę użytkownika lub
adres e-mail, Facebook zachowuje istniejące na
koncie dane maksymalnie przez 90 dni, do czasu
wszczęcia formalnego procesu prawnego;
- wniosków formalnych. Dla wniosków wydanych
na podstawie formalnie obowiązującego procesu
karnego zgodnego z prawem USA, Facebook dostarcza dokumentację zgodnie z wymogami prawa.
Czas reakcji zależy od stopnia złożoności sprawy
i terminu zapisanego we wniosku;
- wniosków awaryjnych. Wnioski awaryjne muszą
być złożone przy użyciu specjalnego formularza,
a Facebook odpowiada, jeżeli jest przekonany, że
szybka reakcja jest niezbędna, aby uniknąć zagrożenia uszkodzenia ciała lub śmierci osoby.
Wniosek musi składać się z trzech części:
1. dane o organach ścigania składających wniosek - nazwa organów ścigania, nazwisko i identy-
fikator funkcjonariusza, e-mail i numer telefonu
funkcjonariusza, adres do korespondencji, termin
udzielenia odpowiedzi (2-6 tygodni);
2. dane o użytkowniku Facebooka – Facebook
odpowiada wyłącznie na wnioski, które zawierają ID, e-mail lub nazwę użytkownika (datę urodzenia). ID użytkownika można znaleźć w URL-u
strony profilu, np. http://www.facebook.com/profiIe.
php?id=12345678 po ciągu „id=”. Podobnie można
znaleźć identyfikator grupy, np. http://www.facebook.com/group.php?gid=0123456789 występujący po ciągu „gid=”. Zamiast ID użytkownika
w URL-u można zauważyć nazwę użytkownika, np.
http://www.facebook.com/jan.nowak, lecz wówczas
nazwę użytkownika należy uzupełnić o datę, kiedy
URL był widziany;
3. informacja o sprawie – pozwala Facebookowi
priorytetować wnioski i uzupełniać o dane, które
z formalnego punktu widzenia nie są oczywiste do
umieszczenia w odpowiedzi.
Wniosek awaryjny musi zawierać dodatkowo szczegółowy opis charakteru zagrożenia wymagającego
natychmiastowego działania, w tym sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia, zapobiegania samobójstwom czy znajdowania zaginionych
dzieci, bezpieczeństwa publicznego, nietykalności
cielesnej, itp.
W zależności od wniosku i posiadanych danych
Facebook może w odpowiedzi przekazać następujące typy danych:
- podstawowe informacje o użytkowniku - numer identyfikacyjny użytkownika, adres e-mail,
data i czas utworzenia konta (wszystkie czasy
w UTC), większość ostatnich logowań (Facebook
zazwyczaj rejestruje logowania z ostatnich 2-3 dni
przed przetworzeniem wniosku), zarejestrowany
- rozbudowane informacje o użytkowniku - informacje kontaktowe profilu, mini-RSS, historia
aktualizacji stanu, uwagi, komentarze, lista przyjaciół z identyfikatorami, lista grup z identyfikatorami, przyszłe i przeszłe wydarzenia, lista filmów
z nazwami plików;
- informacje o grupie – dane o twórcy grupy /
administratorze i aktualny status grupy;
- logi IP - są bardzo ograniczone i często niekompletne, ale jeśli są dostępne to zawierają: datę
utworzenia (strefa czasowa UTC -8), ID użytkown-
ika, źródłowy adres IP.
Na stronie dotyczącej bezpieczeństwa Facebooka
znajduje się informacja, że “jeśli użytkownik Facebooka usunie treści ze swojego konta, to Facebook
nie będzie w stanie ich dostarczyć”. W niektórych
publikacjach ta deklaracja jest kwestionowana4.
O ile uzyskanie wyżej wymienionych danych wymaga kontaktu z Facebookiem i czasu na otrzymanie odpowiedzi, to po zabezpieczeniu terminala,
z którego użytkownik korzystał uzyskując dostęp do
portalu społecznościowego można odczytać wiele
informacji w wyniku badania jego zawartości. Typowy użytkownik portalu społecznościowego łączy
się z nim wykorzystując komputer, tablet, smartfon,
telefon. Na terminalu pozostają ślady w różnych
miejscach pamięci RAM, w plikach systemowych
(pagefiles, hiberfil, punktach przywracania systemu), w plikach związanych z aplikacjami umożliwiającymi dostęp do portalu, w plikach stanu
maszyn wirtualnych oraz w obszarach nieprzydzielonych do żadnego pliku. Ślady te będą zawierały
informacje o koncie użytkownika, kontach obserwowanych. Będą mogły dostarczyć także wiedzy o
kontencie (tekstach, obrazach), który użytkownik
pozostawił na swoim lub obcym koncie.
Analiza protokołu wymiany danych na portalu
społecznościowym zwykle pozwala na znalezienie
m.in. śladów:
- wyszukiwania znajomych;
- wypowiedzi na tablicy (neews feed);
- wpisów na tablicach innych użytkowników;
- tworzenia wydarzeń;
- wysyłania komunikatów o wydarzeniu do grupy
zapisów czatów.
Korzystając z pracy „Facebook Forensics” opracowanej przez Valkyrie-X Security Research Group5
można, wykorzystując standardowe narzędzia
informatyki śledczej (np. X-Ways, EnCase, FTK
lub zwykły edytor szesnastkowy) oraz programy
Internet Evidence Finder i Facebook JPG Finder, spróbować odtworzyć charakterystyczne dla
Facebooka ciągi. Do tego celu użyto dwóch profili
Facebooka – testera i pomocnika testera, a śladów
szukano na komputerze testera pracującego w Internet Exploratorze w Windows XP Professional.
Za każdym razem wyszukiwano ciągi wprowadzane
przez testera w postaci „123test Nazwa test321”
oraz ciągi wprowadzane przez pomocnika w
postaci „321test NAZWA test123”. Ciągi „123test”,
„321test”, „test321”, „test123” pojawiały się na dysku
i w pamięci operacyjnej wyłącznie w kontekście zadanych ciągów.
Jakie ślady można znaleźć w komputerze po używaniu Facebooka?
W ramach doświadczenia tester umieścił na Facebooku swoją wypowiedź (news feeda) „123test News
feed test321” na tablicy. Nie udało się jej znaleźć, ale
odpowiedź pomocnika testera do tej wypowiedzi
„321test NEWS FEED odpowiedz test123”, przekazaną z jego profilu Facebooka już tak.
Format protokołu Facebook’a w przypadku ujawnienia odpowiedzi na umieszczoną wypowiedź przedstawia się następująco (w HTML):
••• class=”actorPic UIImageBlock_Image
UIImageBlock_SMALL_Image” href=”«URL profilu pomocnika»”
tabindex=”-1”><img class=\\\”uiProfilePhoto
uiProfilePhotoMedium img” src=”«zdjęcie profilu pomocnika»” alt=”” /></a><div class=\\\”commentContent UIImageBlock_Content UIImageBlock_SMALL_Content”><a
class=”actorName” href=”«URL profilu pomocnika»” datahovercard=”/
ajax/hovercard/user.php?id=«ID
pomocnika»”>«pełna nazwa»</a> <span datajsid=”
text”>\\u200e«321test NEWS FEED odpowiedz
test123»</span><div
class=”commentActions fsm fwn fcg”><abbr title=”«czas lokalny»” data-date=”«czas UTC-7»”
class=”timestamp”>«last post’s time» •••
Odpowiedź na wpis może być zidentyfikowana
zarówno w pamięci RAM, jak i w cache przeglądarki w formacie HTML.
W tym przypadku, pomocnik testera zakładał wątek
(kanał) „123test Comment test321” na swojej tablicy, a następnie tester dodawał do niego komentarz
„321test COMMENT odpowiedz test 123”. Choć
nie można było zidentyfikować oryginalnego wątku
(kanału), który tester skomentował, komentarz tes-
tera można było zauważyć w pamięci operacyjnej
i pamięci podręcznej przeglądarki na komputerze
Format protokołu Facebook’a w przypadku ujawnienia komentarza na umieszczoną wypowiedź przedstawia się następująco (w HTML):
UIImageBlock_SMALL_Image” href=”«URL profilu testera»”
tabindex=”-1”><img class=”uiProfilePhoto
uiProfilePhotoMedium img”src=”«zdjęcie profile
testera»” alt=”” /></a><div class=”commentContent
UIImageBlock_Content UIImageBlock_SMALL_
Content”><a
class=”actorName” href=”«URL profilu testera»”
datahovercard=”/
ajax/hovercard/user.php?id=«ID profilu testera»”>«pełna nazwa»</a> <span datajsid=”
text”>\\u200e«321test COMMENT odpowiedz test
123»</span> •••
Komentarz może być zidentyfikowany zarówno
w RAM, jak i cache przeglądarki w formacie HTML.
Wysłanej przez testera do pomocnika wiadomości
„123test Message test321” nie udało się zidentyfikować ani w pamięci operacyjnej, ani w pamięci cache przeglądarki. Jednak odpowiedź „321test
MESSAGE odpowiedz test123” od pomocnika została zidentyfikowana - wyłącznie w pamięci operacyjnej. Nie udało się utworzyć logicznego formatu
tej odpowiedzi.
Analiza formatu na Facebook Chat jest najprostszą
do analizy i najbardziej spójną. Całą historię rozmów
udało się zidentyfikować zarówno w pamięci operacyjnej, jak i w pamięci cache przeglądarki, w identycznym formacie. Ponadto, historia rozmowy była
tak dobrze zorganizowana, że większość komercyjnych narzędzi może łatwo ją wydobyć.
Format protokołu Facebook’a w przypadku ujawnienia zapisu rozmowy na chat (w JSON):
“t”:”msg”,
“c”:”p_100002239013747”,
“s”:14,
“ms”:[
“msg”:{
“text”:”«treść rozmowy»”,
“time”:«czas unix UTC-7»,
\\ np.
1340246102
“clientTime”:«czas unix lokalny»,
1340224502
“msgID”:”1862585188”
“from”:«ID profile testera»,
“to”:«ID profile pomocnika»,
“from_name”:„«pełne nazwisko testera»”,
“from_first_name”:„«imię testera»”,
“from_gender”:1,
“to_name”:”«pełne nazwisko pomocnika»”,
“to_first_name”:„«imię pomocnika»”,
“to_gender”:2,
“type”:”msg”
W trakcie doświadczeń jako wzorce do wyszukiwania wykorzystano także ciągi przedstawione
w kolumnie Metadata Field tabeli nr 1 przedstawionej poniżej. Wyniki tych wyszukiwań, w niektórych przypadkach dostarczały bardzo dużo
trafień trudnych do interpretacji, a w niektórych
żadnych. Tym niemniej mogą niekiedy wskazać interesujący obszar pamięci do analizy.
Unified resource identifier of
the subject item
fb_item_type
Identifies item as Wallitem,
Newsitem, Photo, etc.
parent_itemnum
Parent item number-sub item are tracked to parent
Unique identifier of a mes-
All recipients of a message listed by name
recipients_id
All recipients of a message listed by user id.
Unique id number of a photo
or video item
Unique id number of a wall post
application application used to post to
Facebook(i.e, from an iPhone or
social media client)
url where user profile image is
Unique id of the poster/author of
a Facebook item
user_name display name of poster/author of
updated_time When a post or message was revised/
Name of user whom a wall post is
Unique id of user whom a wall post is directed to
url of any included links
comments_ Number of comments to a post
dfoldery, do wyboru) lub pliki (zrzuty pamięci, pagefile.sys hiberfil.sys itp.). Folder sprawy jest
tworzony z ujawnionych artefaktów, a wyniki są
wyświetlane za pośrednictwem wbudowanej przeglądarki raportów, w której mogą być tworzone
raporty, a dane eksportowane do różnych formatów.
Rys. 1. Wybór wyszukiwania w programie IEF.
http://articles.forensicfocus.com/2012/04/25/
key-twitter-and-facebook-metadata-fields-forensic-investigators-need-to-be-aware-of/, dostęp:
Podsumowując wykonane doświadczenia należy
zauważyć, że ślady działalności na portalu społecznościowym można znaleźć w obszarach pamięci
operacyjnej RAM, pamięci podręcznej przeglądarki (cache), w plikach pagefile, hiberfil, w plikach
obrazów maszyn wirtualnych, w plikach migawek
maszyn Wirtualne (snapshot), w obszarze nieprzydzielonym dysku.
Do wyszukiwania można wykorzystywać standardowe narzędzia forensic, ale można także użyć
specjalizowane programy, np. Internet Evicence
Finder (IEF), który przeszukuje dysk twardy lub
pliki wyszukując artefaktów internetowych. Jest
narzędziem do identyfikowania danych, które
jest ukierunkowane na potrzeby wyszukiwania
dowodów cyfrowych. Jednocześnie jest prostym
w użyciu. Przeszukuje wybrany dysk, folder (i po
Rys. 2. Przebieg i wynik wyszukiwania w IEF.
Kolejnym specjalizowanym narzędziem jest Facebook JPG Finder (FJF), które przeszukuje wybrany
folder (i ewentualnie podkatalogi) w celu znalezienia obrazów w formacie jpg Facebooka. Obrazy
te są identyfikowane poprzez uruchomienie kilku
filtrów na nazwę pliku. Jeżeli nazwa pliku zawiera
ID użytkownika/profilu Facebooka to może wskazywać, od którego użytkownika Facebooka zdjęcie
pochodzi. Plik raportu w formacie HTML jest tworzony w folderze sprawy i zawiera nazwę pliku, czas
utworzenia/modyfikowania/ostatniego
link do ewentualnego profilu Facebook, wartość
funkcji skrótu MD5 obrazu i sam obraz. Wszystkie
znalezione zdjęcia są również kopiowane do folderu
Wprawdzie wszystkie zaprezentowane narzędzia
przystosowane są do analiz najpopularniejszych
w świecie portali społecznościowych, ale wykonanie analizy protokołów wykorzystywanych przez
krajowe portale społecznościowe powinno pomóc
w uzyskiwaniu śladów z zabezpieczonych komputerów i pozwolić utworzyć proste narzędzia automatyzujące te prace.
*Dr Jerzy Kosiński - WSPol Szczytno
Rys. 3. Okno robocze programu FJF.
Rys. 4. Przykład wyniku programu FJF.
Podobnym do IEF narzędziem jest Internet Examiner (dawniej CacheBack), które służy do analizy cache przeglądarek, historii internetowych i czatów. Obsługuje wszystkie pięć najpopularniejszych
przeglądarek (Internet Explorer, Firefox, Google
Chrome, Opera i Safari). Wyszukuje ślady internetowe i związane z nim artefakty, które konsoliduje
w jednym, kompleksowym interfejsie użytkownika.
Strony internetowe mogą być łatwo przebudowane
w trybie offline, za pomocą kliknięcia myszy, co
pozwala przedstawić dowód “w oryginalnym stanie” umożliwiając tym samym bardziej wizualny
odbiór. Internet Examiner może być wykorzystany
do odtwarzania szybko zmieniających się buforowanych stron internetowych, lokalizacji i identyfikacji dowodów w postaci obrazów i zdjęć fotograficznych oraz przeszukiwania złożonych historii internetowych. Ponadto jest narzędziem do generowania
atrakcyjnych raportów, linii czasowych aktywności i
wyszukiwania dowodowych artefaktów.
1. http://www.google.com/adplanner/static/top1000/
2. http://www.research-pmr.com/pl/n489/ponad-polowa-polakow-korzysta-z-mediow-spolecznosciowych
3. Raport social media 2010, Internet Standard, s. 4
4. Obtaining Records From Facebook, LinkedIn, Google and
Other Social Networking Websites and Internet Service Providers.
5. www.vxrl.org
1. Wong K., Lai A.C.T., Yeung J.C.K., Lee W.L., Chan P.H.,
Facebook Forensics, 2011
2. Internet Evidence Finder, dostępne na http://www.jadsoftware.com/ief-for-law-enforcement/
3. Internet Examiner, dostępny na http://www.siquest.com
4. Raporty social media 2010-2012, Internet Standard,
dostępne na http://www.internetstandard.pl
5. Facebook i organy ścigania, dostępny na http://www.facebook.com/safety/groups/law/
6. How to Gather Social Media Evidence, dostępny na http://isight.com
7. Kelley P.G., Brewer R., Mayer Y., Cranor L.F., Sadeh N., An
Investigation into Facebook Friend Grouping, 2011
8. http://computer-forensics.sans.org/blog/2009/11/20/facebook-memory-forensics#
9. http://articles.forensicfocus.com/2012/04/25/key-twitterand-facebook-metadata-fields-forensic-investigators-needto-be-aware-of/
10. Obtaining Records From Facebook, LinkedIn, Google
and Other Social Networking Websites and Internet Service
Providers, dostępny na http://forthedefense.org/file.axd?file=2010%2f5%2fObtaining+Records+From+Social+Networking+Websites.pdf
Dr Dominik Lubasz, Witold Chomiczewski*
Najważniejsze uwagi do projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu
usług drogą elektroniczną w wersji na dzień 5.02.2013r. (The Key Remarks to the
Project of Act of Rendering Electronic Services as of the 5th of February 2013)
D. Lubasz, W. Chomiczewski, Najważniejsze uwagi do projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną w wersji na dzień 5.02.2013, Przegląd Prawa Technologii Informacyjnych. ICT Law Review, vol. 2/2013, p. 10-26.
The paper discusses a governmental project on amendments to the Act of rendering electronic services. All chapters of the
act are subject to amendments whose aim is to bring the Polish law partly into line with provisions of the directive on e-commerce and in the remaining range to introduce new, controversial provisions concerning particularly exclusion of liability
of the so-called information location tool providers and the procedure of notice and takedown. The suggested provisions
receive negative feedback not only because of legal reasons, including constitutional ones, but also because of social ones.
This encourages a discussion about the most important suggested amendments and their evaluation.
Notice and takedown, electronic services, e-commerce, commercial communication
D. Lubasz, W. Chomiczewski, Najważniejsze uwagi do projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną w wersji na dzień 5.02.2013, Przegląd Prawa Technologii Informacyjnych. ICT Law Review, nr 2/2013, s. 10-26.
W artykule zostaje omówiony opracowywany rządowy projekt zmian ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Nowelizacją mają zostać objęte wszystkie rozdziały ustawy, a jej celem jest częściowo dostosowanie polskiej regulacji do przepisów dyrektywy o handlu elektronicznym, a w pozostałym zakresie wprowadzenie nowych, bardzo kontrowersyjnych zapisów
dotyczących przede wszystkim wyłączenia odpowiedzialności tzw. information location tool providers oraz procedury notice
and takedown. Proponowana regulacja budzi istotne zastrzeżenia nie tylko prawne, w tym natury konstytucyjnej, ale także
społeczne, co skłania do omówienia najważniejszych z projektowanych zmian i dokonania ich ewaluacji.
Notice and takedown, elektroniczne usługi, handel elektroniczny, informacja handlowa
W dniu 7 czerwca 2011 r. Rada Ministrów przyjęła
założenia do projektu ustawy o zmianie ustawy
z dnia 18 listopada 2002 r. o świadczeniu usług drogą
elektroniczną (Dz.U. Nr 144, poz. 1204 z późn. zm.)1.
Na ich postawie opracowany został projekt ustawy
nowelizacyjnej, który w ostatniej trzeciej wersji
został przyjęty przez Stały Komitet Rady
Ministrów w dniu 20 grudnia 2012 r. i
Ministrów2.
Opracowywana obecnie nowelizacja będzie
największą w ponad dziesięcioletniej historii
obowiązywania tej ustawy i dotknie wszystkich
jej rozdziałów. Zmiany mają na celu częściowo
dostosowanie polskiej regulacji do przepisów
prawa unijnego, a zwłaszcza dyrektywy 2000/31/WE3,
w pozostałym zakresie wprowadzają nowe,
nieznane prawu unijnemu instytucje, jak chociażby
wyłączenia odpowiedzialności tzw. information location tool providers oraz procedurę notice and take-
down. Kontrowersyjność proponowanych zapisów
zwłaszcza w zakresie dotyczącym procedury notice
and takedown oraz wyłączenia odpowiedzialności
podmiotów świadczących usługi wyszukiwarek internetowych, która spowodowała, iż projekt wbrew
wcześniejszym ustaleniom zdjęty został z porządku posiedzenia Rady Ministrów wyznaczonego na
dzień 12 lutego 2013 r., skłania do omówienia najważniejszych z projektowanych zmian i dokonania
ich szerszej oceny.
I. Zmiany definicji najważniejszych pojęć w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną
a) Informacja handlowa
Zgodnie z proponowanym brzmieniem art. 2 pkt
2 informacją handlową będzie każda informacja
przeznaczona bezpośrednio lub pośrednio do promowania towarów, usług lub przedsiębiorcy lub osoby wykonującej zawód regulowany, z wyłączeniem
informacji umożliwiającej bezpośredni dostęp do
działalności przedsiębiorstwa, organizacji lub osoby,
w szczególności nazwy domeny lub adresu poczty
elektronicznej lub informacji odnoszących się do
towarów, usług lub przedsiębiorcy, organizacji lub
osoby, opracowanych w sposób niezależny, w szczególności jeżeli są one udzielane bez wzajemnych
świadczeń finansowych. Proponowana zmiana
definicji pojęcia „informacja handlowa” odpowiada
postulatom zgłaszanym w doktrynie a dotyczącym
niepoprawności dotychczasowej implementacji
unijnej definicji analizowanego pojęcia, w szczególności w zakresie, w którym obejmuje ona pojęciem
informacji handlowej również „wizerunek” przedsiębiorcy, a także w zakresie błędnego negatywnego
katalogu danych, które za informację handlową nie
powinny być uznawane4.
b) System teleinformatyczny
Proponowana zmiana definicji pojęcia „system teleinformatyczny” ma na celu wyłącznie poprawienie
błędnego odesłania do prawa telekomunikacyjnego
z 2000 r.5 i zastąpienie go odesłaniem do ustawy
z 2004 r.6. Projektodawcy umknęło jednak, iż błąd
ten już został dostrzeżony i naprawiony ustawą
z dnia 16 listopada 2012 roku o zmianie ustawy –
Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych
ustaw7, która zmieniła ustawę o świadczeniu usług
droga elektroniczną z dniem 21 stycznia 2013 roku.
Wobec powyższego modyfikacja ta stała się zbędna
i winna zostać z projektu usunięta.
c) Świadczenie usług drogą elektroniczną
Najistotniejszą różnicą pomiędzy definicją usługi społeczeństwa informacyjnego zawartą w art. 1
ust. 2 dyrektywy 98/34/WE8 zmienionej dyrektywą
98/48/WE9 , do której odsyła w art. 2 lit. a dyrektywy
2000/31/WE, a definicją świadczenia usług drogą
elektroniczną sformułowaną w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną, abstrahując od braku
w dyrektywie wymogu, by nadawanie, odbieranie
lub transmitowanie usługi odbywało się za pomocą
sieci telekomunikacyjnej, jest brak w definicji krajowej przesłanki odpłatności usługi. Rozbieżność ta
w sposób istotny wpływa poprzez wykładnię art. 2
pkt 4 u.ś.u.d.e. na zakres zastosowania całej ustawy
W analizowanym projekcie zmiany ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną proponuje się
w definicji pojęcia „świadczenie usług drogą
elektroniczną” wprowadzenie expressis verbis
przesłanki odpłatności poprzez wskazanie, iż
świadczenie usługi odbywa się „w tym za
należy jednak za niewłaściwe, jako że
przesądza, że warunek odpłatności jest niezbędny dla kwalifikacji danej usługi, jako usługi
świadczonej drogą elektroniczną. Wynagrodzenie
rozumiane jako świadczenie pieniężne, zgodnie
z definicją unijną, a także interpretacją orzeczniczą TSUE10, nie jest natomiast na płaszczyźnie
unijnej warunkiem sine qua non pojęcia usługi społeczeństwa informacyjnego. Bardziej poprawnym rozwiązaniem byłoby zatem przyjęcie
sformułowania „zwykle za wynagrodzeniem”, które
wprowadza odpłatność jako zasadę, ale dopuszcza
możliwość świadczenia usługi bez wynagrodzenia, nie powodując tym samym zmiany jej kwalifikacji. Rozwiązanie to byłoby również koherentne
z pojęciem usługodawcy zawartym w dyrektywie
o handlu elektronicznym w jej art. 2 lit. b11. W tym
miejscu warto zasygnalizować, iż rozważenia wymaga także zmiana pojęcia usługodawcy na zgodne
z brzmieniem dyrektywy, poprzez usunięcie przesłanek tego pojęcia odnoszących się do prowadzenia choćby ubocznie działalności zarobkowej lub
zawodowej, jako że istotnie, wbrew celowi regulacji
unijnej ograniczają one podmiotowy zakres zastosowania ustawy.
d) Zawód regulowany
Elementem zmian ma być również wprowadzenie
definicji pojęcia „zawód regulowany” rozumianego
jako zespół czynności zawodowych, których wykonywanie jest uzależnione od spełnienia wymagań
kwalifikacyjnych i warunków określonych w ustawie z 18 marca 2008 r. o zasadach uznawania kwalifikacji zawodowych nabytych w państwach członkowskich Unii Europejskiej12 w zakresie dotyczącym zawodów regulowanych lub działalności, o
których mowa w załączniku nr IV do dyrektywy
2005/36/WE13. Zmiana ta nie jest kontrowersyjna
i pozwala na przyjęcie pojęcia „zawód regulowa-
ny” w miejsce sformułowania „osoba wykonująca
zawód, której prawo do wykonywania zawodu jest
uzależnione od spełnienia wymagań określonych w
odrębnych ustawach” w art. 2 pkt 2 i art. 5 ust. 5
u.ś.u.d.e. oraz w projektowanym art. 10a dotyczącym wykorzystywania informacji handlowej przez
przedstawicieli zawodów regulowanych.
II. Uzupełnienie katalogu wyłączeń stosowania
Zgodnie z projektowanymi założeniami rozszerzony ma zostać katalog wyłączeń od zastosowania
o usługi świadczone w zakresie uregulowanym
ustawami podatkowymi w rozumieniu art. 3 pkt 1
Ordynacji podatkowej14 oraz usługi świadczone w
zakresie regulowanym przepisami celnymi oraz
przepisami określającymi zasady przewozu i wywozu towarów do lub z Unii Europejskiej w zakresie
realizowanym przez organy celne, w szczególności
związanymi z realizacją polityki rolnej i handlowej.
Wskazać należy, iż dotychczasowe wyłączenia wzorowano na wyłączeniach zawartych w dyrektywie
2000/31/WE oraz projekcie późniejszej dyrektywy 2002/58/WE15. W doktrynie podnoszono, że
regulacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną odbiega od nich jednak w sposób istotny obejmując choćby czynności niewskazane ani w
dyrektywie 2000/31/WE, ani w projekcie dyrektywy
2002/58/WE16. Przyjęta przez polskiego ustawodawcę konstrukcja wyłączeń wywodzi się bowiem nie
tyle z wyraźnej regulacji dyrektywy, ile z faktu,
iż wymienione działania nie są usługami społeczeństwa informacyjnego w rozumieniu art. 2 lit. a
dyrektywy 2000/31/WE. Ponadto np. w zakresie
gier hazardowych, ustawodawca zawarł wprawdzie
wyłączenie, jednakże dokonał tego w sposób błędny, ponieważ tylko w odniesieniu do zastosowania
przepisów dotyczących informacji handlowej, a nie
całości ustawy.
Przyjęte rozwiązania nowelizacyjne nie usuwają zatem istniejących błędów i nie zapewniają zgodności
polskiej ustawy z dyrektywą o handlu elektronicznym.
III. Zmiany w zakresie regulacji zasady państwa
a) Zasada państwa pochodzenia
Dotychczasowa regulacja art. 3a ust. 1 u.ś.u.d.e.
ułomna była z dwóch względów, po pierwsze z uwagi na użycie łącznika „oraz” zamiast „lub”, którą
to usterkę w omawianym projekcie dostrzeżono, a
po drugie poprzez brak zawężenia zasady państwa
podlegającej
koordynacji . Zawężenie takie wynika wprost
z art. 3 w związku z art. 2 lit. h, oraz pkt 21
i 22 preambuły dyrektywy 2000/31/WE18.
Biorąc powyższe pod uwagę, również na
płaszczyźnie krajowej, zakres zastosowania regulacji zasady państwa pochodzenia wynikającej
z art. 3a u.ś.u.d.e. powinien zostać analogicznie
określony i zawężony do przepisów wchodzących
w skład dziedziny koordynowanej w rozumieniu
dyrektywy 2000/31/WE. W analizowanym projekcie aspekt ten jest jednak pomijany.
Wskazać także należy, iż projektodawca nie podjął próby usunięcia wątpliwości podnoszonych
w doktrynie co do charakteru prawnego zasady państwa pochodzenia19, przy uwzględnieniu
choćby wytycznych zawartych w wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 25 października 2011 r.
w sprawach połączonych C-509/09 oraz C-161/1021.
W wyroku tym TSUE przesądził bowiem, iż art. 3
dyrektywy 2000/31/WE należy interpretować w ten
sposób, że nie nakłada on obowiązku transpozycji w formie specyficznej normy kolizyjnej. W
zakresie koordynowanej dziedziny państwa członkowskie powinny natomiast zapewnić, aby –
z zastrzeżeniem odstępstw dozwolonych zgodnie
z warunkami określonymi w art. 3 ust. 4 dyrektywy
2000/31/WE – usługodawca świadczący usługę
handlu elektronicznego nie był poddany wymogom surowszym aniżeli wymogi przewidziane
przez prwo materialne obowiązujące w państwie
członkowskim, w którym ten usługodawca ma
siedzibę. Zarówno obecnie obowiązujący, jak i
projektowany, art. 3a ust. 1 u.ś.u.d.e. postulatów
tych nie realizuje i nie czyni stanu prawnego jednoznacznym, w szczególności w zakresie swojego
charakteru i realizowanej funkcji.
Proponowana zmiana nie usuwa jeszcze jednej
istotnej, a związanej z wywodami zawartymi w
uzasadnieniu ww. wyroku TSUE, usterki, a mianowicie braku implementacji art. 3 ust. 2 dyrektywy o handlu elektronicznym, traktującego o zakazie wprowadzania przez państwa członkowskie ograniczeń w
swobodnym transgranicznym przepływie usług
społeczeństwa informacyjnego z powodów wchodzących w skład koordynowanej dziedziny.
b) Modyfikacja regulacji ograniczeń swobody świadczenia usług drogą elektroniczną
Porównanie intencji i zakresu regulacji dyrektywy
oraz ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną w zakresie regulacji art. 3b u.ś.u.d.e. prowaadzi do wniosku o dokonaniu przez polskiego
ustawodawcę błędnej implementacji art. 3 ust. 4
dyrektywy 2000/31/WE. Proponowana zmiana
brzmienia tego przepisu również nie usuwa stanu
Przede wszystkim wyłączenie zawarte w ustawie powinno mieć zastosowanie jedynie wtedy, gdy
znajdzie zastosowanie zasada państwa pochodzenia
w myśl art. 3a u.ś.u.d.e., ale w pełnym brzmieniu
uwzględniającym regulację art. 3 ust. 2 dyrektywy.
W istocie bowiem regulacja art. 3b u.ś.u.d.e. jest
odstępstwem od zakazu wprowadzania ograniczeń
w swobodnym przepływie usług społeczeństwa
informacyjnego. Aktualne, jak również projektowane brzmienie art. 3a u.ś.u.d.e., nie
traktuje, bez dodatkowych prounijnych zabiegów
interpretacyjnych, o swobodzie świadczenia usług
społeczeństwa informacyjnego, a jedynie o kontroli usługi w państwie pochodzenia. Jak wspomniano bowiem nie dokonano w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną implementacji
expressis verbis zasdy swobody świadczenia tych
usług, zawartej w art. 3 ust. 2 dyrektywy.
W dalszej kolejności wskazać należy, że wyłączenie
dotyczyć powinno jedynie usługi transgranicznej
pochodzącej z innego państwa członkowskiego.
Ostatecznie, wyłączenie powinno odnosić się do
konkretnej usługi, a nie usług w ogólności. Wyłączenie o charakterze abstrakcyjnym zawiera bowiem
art. 3a ust. 2 i 3 u.ś.u.d.e.
Zarówno zatem obecna, jak i projektowana regulacja
art. 3b u.ś.u.d.e., nie odzwierciedla intencji dyrektywy 2000/31/WE w przedmiotowym zakresie.
IV. Zmiany w zakresie obowiązków usługodawcy
a) Obowiązki informacyjne
Regulacja obowiązków informacyjnych usługodawców świadczących usługi drogą elektroniczną zawarta w rozdziale 2 ustawy o świadczeniu usług
drogą elektroniczną w niebagatelnej części różni się
od regulacji implementowanej regulacji rozdziału II
dyrektywy 2000/31/WE.
Istotną różnicą jest m.in. ograniczenie wymogu
informacyjnego zawartego w art. 5 ust. 2 pkt 1.
u.ś.u.d.e. do podania wyłączenie adresu elektronicznego. Zgodnie bowiem z brzmieniem art. 5 ust. 1
lit. c dyrektywy, usługodawca powinien zapewnić
co najmniej informację o „danych szczegółowych
o usługodawcy, łącznie z jego adresem poczty elektronicznej, umożliwiającym szybki kontakt oraz
bezpośrednie i skuteczne porozumiewanie się”.
Podanie, zgodnie z art. 5 ust. 2 pkt 1 u.ś.u.d.e., adresu
elektronicznego, niezależnie od tego, czy obejmuje
nie tylko adres poczty elektronicznej, czy też strony
WWW, nie wyczerpuje bowiem regulacji unijnej21.
Podkreślenia wymaga, iż analogiczne stanowisko
zajął Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
w wyroku z 16 października 2008 r. w sprawie
C‑298/07 Bundesverband der Verbraucherzentralen
und Verbraucherverbände – Verbraucherzentrale
Bundesverband eV przeciwko deutsche internet versicherung AG22.
Dostrzegając powyższe uchybienie w analizowanym projekcie zaproponowano wprowadzenie do art. 5 ust. 2 u.ś.u.d.e. kolejnego punktu 3, na
mocy którego usługodawca zobowiązany byłby do
podawania, oprócz danych wynikających z pkt 1 i
2, również danych szczegółowych umożliwiających
szybki kontakt oraz bezpośrednie i skuteczne porozumiewanie się. Jednocześnie jednak nie dokonano
doprecyzowania sposobu realizacji obowiązków
informacyjnych pozostawiając wątpliwości wynikające w szczególności z użycia pojęć „bezpośredniość” i „skuteczność” porozumiewania się. Dla
wyjaśnienia tych wątpliwości można jednak sięgnąć
do opisanego wyroku TSUE z 16 października
2008 r. wydanego w sprawie C‑298/07. Trybunał
wskazał w nim bowiem, że przymiotnik
„bezpośrednie” w rozumieniu art. 5 ust. 1 lit. c
dyrektywy niekoniecznie oznacza porozumiewanie się w drodze wymiany słownej, czyli prawdziwy
dialog, lecz jedynie brak pośrednika23. Ponadto skuteczne porozumiewanie się nie może oznaczać, że
pytanie będzie natychmiastowa. Przeciwnie,
należy uznać, że porozumiewanie się jest
odpowiednich informacji w terminie dającym się
pogodzić z potrzebami lub uzasadnionymi oczekiwaniami odbiorcy24.
Pozytywnie ocenić należy proponowane rozwiązanie
zależności obowiązków informacyjnych wynikających z ustawy o świadczeniu usług drogą
elektroniczną i wynikających z ustaw szczególnych.
Realizuje to założenie regulacyjne art. 5 ust. 1
dyrektywy, będącego podstawą implementacyjną
art. 5 u.ś.u.d.e. wskazującego, że nakładane nim
obowiązki informacyjne mają obowiązywać „poza
innymi wymaganiami dotyczącymi informacji
przewidzianymi przez prawo wspólnotowe”25.
b) Obowiązki podmiotu rozpowszechniającego
Dotychczasowa częściowo nieprecyzyjna a częściowo błędna regulacja art. 9 ust. 1-3 u.ś.u.d.e. ma zostać zastąpiona zapisami, które nie tylko nie wprowadzają pełnej klaryfikacji, ale także są sprzeczne
z implementowaną dyrektywą o handlu elektronicznym. Przede wszystkim projektodawca wzorując
regulację art. 9 u.ś.u.d.e. na przepisie art. 6 dyrektywy 2000/31/WE, nadal pomija istotny element
w postaci powiązania informacji handlowej z usługą
społeczeństwa informacyjnego. Zgodnie bowiem
z art. 6 dyrektywy, dodatkowe wymogi mają dotyczyć informacji handlowych, które stanowią część
usługi społeczeństwa informacyjnego lub które
są taką usługą w sposób samoistny26. Kolejnym
wyraźnym uchybieniem jest nałożenie obowiązku
informacyjnego w zakresie konieczności oznaczenia podmiotu rozpowszechniającego informację handlową, lub podmiotu, na którego zlecenie,
lub w którego imieniu jest ona rozpowszechniana,
co powoduje, iż wystarczy oznaczenie podmiotu
rozpowszechniającego informację, wbrew wymaganiom minimalnym wynikającym z art. 6 lit. b
dyrektywy 2000/31/WE, która zakłada co najmniej
wskazanie podmiotu, w imieniu którego informacja
Pozytywnie natomiast należy ocenić projektowane
wypełnienie istniejącej obecnie luki przez dodanie
do art. 9 ust. 3 u.ś.u.d.e. odwołania do ustawy o
przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym27. Na ocenę taką nie zasługuje natomiast brak przeniesienia regulacji art. 9 ust. 3 pkt 2
u.ś.u.d.e. dotyczącego ustawy o grach hazardowych
do art. 3 u.ś.u.d.e., co zapewniłoby prawidłową
implementację dyrektywy 2000/31/WE28.
c) Informacja handlowa zawodów regulowanych
dokonująca wdrożenia do polskiego porządku
prawnego m.in. dyrektywy 2000/31/WE o handlu
elektronicznym nie implementowała wyżej
wymienionej dyrektywy w sposób kompletny również w zakresie dotyczącym informacji
Polski ustawodawca nie dokonał bowiem m.in.
transpozycji regulacji art. 8 dyrektywy 2000/31/WE
nakazującego państwom członkowskim zapewnić,
by używanie informacji handlowych, które są
częścią lub stanowią usługę społeczeństwa informacyjnego świadczoną przez przedstawiciela zawodu
regulowanego, było dozwolone pod warunkiem
zgodności z zasadami wykonywania zawodu dotyczącymi w szczególności niezależności, godności i
prestiżu zawodu, tajemnicy zawodowej i rzetelności
wobec klientów i innych przedstawicieli zawodu.
W analizowanym w niniejszej publikacji projekcie
ustawy dostrzegając powyższe uchybienie proponuje się dodanie nowej regulacji – art. 10a u.ś.u.d.e.,
który implementowałby wprost art. 8 ust. 1 dyrekty-
wy 2000/31/WE, dopuszczając przepisem rangi
ustawowej przekazywanie przez przedstawicieli zawodów regulowanych informacji handlowej drogą
elektroniczną zgodnie z zasadami wynikającymi
z przepisów prawa oraz etyki zawodowej, w sposób
odpowiadający charakterowi danego zawodu,
uwzględniający także w szczególności niezależność,
godność i uczciwość zawodową oraz ochronę tajemnicy zawodowej.
Warto zwrócić uwagę, iż projektowana zmiana ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną podnosząc do rangi ustawowej normę zezwalającą na
korzystanie z informacji handlowej przez przedstawicieli zawodów regulowanych wywoła potrzebę dostsowania zasad deontologicznych niektórych zawodów regulowanych do zmienionych
reguł prawnych wykonywania zawodu w zakresie
regulacji implementowanego art. 8 dyrektywy
2000/31/WE.
V. Zmiany w zasadach wyłączenia odpowiedzialności usługodawcy z tytułu świadczenia usług
Nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą
elektroniczną w zakresie wyłączeń odpowiedzialności niektórych usługodawców nie ogranicza się
jedynie do zmian o charakterze kosmetycznym. Ich
najważniejszym punktem jest wprowadzenie dwóch
dodatkowych „bezpiecznych przystani” dla podmiootów, które za pomocą usług narzędzi lokalizacyjnych, umożliwiających automatyczne wyszukiwanie informacji przez użytkownika, udostępniają informacje pozwalające na zlokalizowanie
konkretnych zasobów systemu teleinformatycznego, w którym te dane się znajdują (art. 12a u.ś.u.d.e.)
oraz udostępniających publicznie informacje
pozwalające na zlokalizowanie konkretnych zasobów
systemu teleinformatycznego (14a u.ś.u.d.e.), czyli
tzw. information location tool providers. Taki krok
powoduje pewne wątpliwości konstytucyjne, które
były zgłaszane w toku prac legislacyjnych przez
i dotyczyły możliwego naruszenia art. 47
Konstytucji29.
Konsekwencją powyższych zmian jest przeniesie-
nie dotychczasowego art. 14 ust. 4 u.ś.u.d.e. do art.
14b oraz rozszerzenie jego zakresu na usługodawcę
opisanego w art. 14a u.ś.u.d.e., a także odpowiednie
dopasowanie zakres zastosowania art. 15 u.ś.u.d.e.,
by obejmował powyższych usługodawców.
ustawodawca planuje znaczącą nowelizację
przepisów art. 14 u.ś.u.d.e., które w dużej
mierze są związane z planowanym wprowadzeniem
w rozdziale 3a procedury notice and takedown.
Mogą one jednak również powodować wątpliwości
natury konstytucyjnej dotyczące realizacji wolności
wyrażania swoich poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji) oraz zakazu cenzury prewencyjnej (art. 54 ust.
2 Konstytucji).
a) Wyłączenie odpowiedzialności podmiotu
udostępniającego wyszukiwarkę
Dyrektywa 2000/31/WE nie przewiduje wyłączenia odpowiedzialności podmiotu udostępniającego wyszukiwarkę internetową. Na płaszczyźnie
europejskiej trwają prace koncepcyjne mające
doprowadzić w niedługim okresie do przyjęcia
zharmonizowanej na rynku wewnętrznym regulacji
dotyczącej wskazanego wyłączenia odpowiedzialności30.
Art. 12a u.ś.u.d.e. ma wyłączać odpowiedzialność
tego, kto za pomocą usług narzędzi lokalizacyjnych,
umożliwiających automatyczne wyszukiwanie informacji przez użytkownika, udostępnia informacje pozwalające na zlokalizowanie konkretnych
zasobów systemu teleinformatycznego, w którym
te dane się znajdują, jeżeli nie jest on inicjatorem
przekazu, nie wybiera jego odbiorcy ani nie wybiera
lub modyfikuje informacji zawartych w przekazie.
Projektodawca oparł zatem wyłączenie odpowiedzialności udostępniającego wyszukiwarkę na modelu wyłączenia stosowanym do zwykłego przekazu, co budzi zastrzeżenia, które zostaną rozwinięte
w dalszej części wywodu.
Wątpliwości należy także zgłosić co do sposobu określenia usługodawcy. Jego opis jest zbyt
używać pojęcia wyszukiwarki zamiast narzędzi
lokalizacyjnych. Wówczas byłby czytelniej-
szy, ponieważ pojęcie wyszukiwarki ma na
gruncie e-commerce jasne znaczenie31. Motywem przedstawionego opisu usługi miała
być chęć objęcia zakresem przepisu nie tylko
wyszukiwarek internetowych32, ale także tych
zamieszczonych w sieciach intranet. Przytoczony
wskazać, że chodzi po prostu o wyszukiwarkę
udostępnioną
Niezbyt trafne jest również określenie, że udostępniane informacje mają pozwalać na zlokalizowanie konkretnych zasobów systemu teleinformatycznego, w którym te dane się znajdują. Zgodnie z
art. 2 pkt 3 u.ś.u.d.e. system teleinformatyczny
to zespół współpracujących ze sobą urządzeń informatycznych i oprogramowania, zapewniający
przetwarzanie i przechowywanie, a także wysyłanie
i odbieranie danych poprzez sieci telekomunikacyjne za pomocą właściwego dla danego rodzaju
sieci telekomunikacyjnego urządzenia końcowego w rozumieniu ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne. Do zasobów systemu
teleinformatycznego odwołuje się natomiast art. 14
ust. 1 u.ś.u.d.e. mówiąc o ich udostępnianiu w celu
przechowywania danych. Zestawienie powyższych
przepisów prowadzi do wniosku, że przez zasoby systemu teleinformatycznego należy rozumieć
pamięć znajdującą się w urządzeniach informatycznych
teleinformatyczny.
realizowanej przez wyszukiwarkę nie chodzi o
zlokalizowanie zasobów systemu informatycznego,
lecz konkretnych danych, które są przechowywane
w tych zasobach. Z tego względu przepis art. 12a
u.ś.u.d.e. powinien zostać sformułowany w sposób
bardziej precyzyjny.
W oparciu o powyższe uwagi można
stwierdzić, że art. 12a u.ś.u.d.e. byłby dużo
czytelniejszy, gdyby został sformułowany w
kto w sieci telekomunikacyjnej za pomocą wyszukiwarki udostępnia informacje
pozwalające na zlokalizowanie tych danych, o ile:
Niezależnie od powyższych uwag o charakterze
szczegółowym należy wyrazić daleko idącą wątpliwość odnośnie wybranego przez projektodawców
modelu wyłączenia odpowiedzialności udostępniającego wyszukiwarkę. W państwach członkowskich
Unii Europejskiej, które zdecydowały się na wprowadzenie do swoich porządków prawnych analogicznego wyłączenia odpowiedzialności odbyło się
to w oparciu o dwa odrębne modele. W Hiszpanii,
Portugalii, Liechtensteinie i na Węgrzech
ukształtowano wyłączenie w oparciu o kryteria
zbliżone do usługi hostingu, z kolei w Austrii prze
-sądzono, że systemy wyszukiwawcze powinny podlegać regułom zwykłego przekazu33. Zagadnienie związane z modelem, który mógłby
być stosowany do wyłączenia odpowiedzialności
udostępniającego wyszukiwarkę internetową stało
się również pośrednio przedmiotem analizy Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W wyroku
w sprawie Google France SARL, Google Inc. przeciwko Louis Vuitton Malletier SA i inni TSUE uznał, że
w przypadku spełnienia przesłanek określonych
w art. 14 ust. 1 dyrektywy 2000/31/WE przepis
ten można stosować również do udostępniającego wyszukiwarkę34. Choć sam wyrok zapadł na tle
usługi AdWords to jego znaczenie jest dalej idące
i pozwala stosować art. 14 dyrektywy również do
odpowiedzialności za treść danych, do których
odsyłają wyniki wyszukiwania35.
W ustaleniach analitycznych zawartych w wykonanych na zlecenie Komisji Europejskiej studiach
na temat odpowiedzialności usługodawców poruszony również został problem modelu wyłączenia
odpowiedzialności udostępniającego wyszukiwarkę.
Rozróżniona w nich została wprawdzie sytuacja faktyczna usługodawcy świadczącego usługi wyszukania
naturalnego i komercyjnego, w każdej jednak sytuacji zwrócono uwagę, iż nie ma jurydycznych podstaw do wyłączania odpowiedzialności w stosunku
do podmiotów mających wiedzę o bezprawnym
charakterze danych, do których odsyłają36.
Praktyczna różnica między powyższymi modelami jest zasadnicza. Oparcie wyłączenia odpowiedzialności udostępniającego wyszukiwarkę za treść
danych, do których odsyłają wyniki wyszukiwania na modelu stosowanym do zwykłego przekazu,
powoduje dalej idące wyłączenie odpowiedzialności niż przy zastosowaniu modelu dopasowanego
do hostingu37. W tym pierwszym bowiem przypadku wyłączenie odpowiedzialności jest niezależne
od wiedzy usługodawcy o bezprawnym charakterze
danych, do których odsyłają wyniki wyszukiwania
lub związanej z nimi działalności. Przy odwołaniu
się do drugiego modelu z chwilą uzyskania przez
usługodawcę powyższej wiedzy, by nadal korzystać
z wyłączenia odpowiedzialności, będzie on zobowiązany do usunięcia z listy wyników wyszukiwarki odesłań do takich danych. Rozwiązanie to
uwzględnia zatem w szerszym zakresie interesy
osób, których prawa mogą być naruszane, co jest
szczególnie istotne przy uwzględnieniu funkcji
wyszukiwarki w Internecie. Brak możliwości dotarcia za jej pomocą do danych powoduje, że w praktyce mało kto się z nimi zapozna, co zminimalizuje
skutki ewentualnych naruszeń praw osób trzecich.
Również ryzyka związane z nadużyciami ze strony udostępniającego wyszukiwarkę internetową są
minimalizowane przez to, że jego odpowiedzialność za treść danych, do których prowadzą wyniki
wyszukiwania nie będzie wyłączona, jeżeli będzie
miał wiedzę o ich bezprawnym charakterze38. Z tego
względu stosowanie do udostępniającego wyszukiwarkę modelu analogicznego, jak przy hostingu jest
bardziej uzasadnione.
Proponowany w projekcie nowelizacji u.ś.u.d.e.
model wyłączenia odpowiedzialności udostępniającego wyszukiwarkę internetową należy zatem
ocenić negatywnie. Nie jest bowiem uzasadnione
opieranie tego wyłączenia na zasadach nawiązujących do usług zwykłego przekazu. Nie uwzględniają one bowiem właściwie interesów osób, których
prawa są w Internecie naruszane. W konsekwencji można odnieść wrażenie, że przyjęte rozwiązanie uwzględnia jedynie interesy udostępniającego
wyszukiwarkę. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby sformułowanie tej regulacji w nawiązaniu do
wyłączenia odpowiedzialności stosowanego dla
hostingu. Niezależnie od tego, obecne sformułowanie art. 12a u.ś.u.d.e. jest zbyt skomplikowane i nie
w pełni precyzyjne. Z tych względów powinno
zostać jeszcze raz przeanalizowane.
zamieszczającego odesłanie (link)
Autorzy projektu nowelizacji u.ś.u.d.e. zdecydowali
się również wprowadzić art. 14a regulujący wyłączenie odpowiedzialności podmiotu, który publicznie
udostępnia odesłanie (link) do cudzych danych.
Dyrektywa 2000/31/WE nie przewiduje wyłączenia odpowiedzialności podmiotu zamieszczającego odesłanie do danych znajdujących się na cudzej
stronie www. Autorzy nowelizacji idą zatem drogą
takich państw, jak m.in. Austria, które zdecydowały się na analogiczne do omawianego wyłączenie
odpowiedzialności, mimo braku technicznego
i automatycznego charakteru takiej usługi, co
jest przesłanką wyłączeń odpowiedzialności wymienionych w dyrektywie 2000/31/WE39. W
przypadku zamieszczania odesłań nie mamy do
czynienia ze zautomatyzowanym procesem, co
stawia pod znakiem zapytania aktualność względem
tej usługi motywów uzasadniających pozostałe
wyłączenia odpowiedzialności przewidziane w
u.ś.u.d.e.40.
Mimo powyższej uwagi należy podkreślić, że
dobrze ukształtowane wyłączenie odpowiedzialności
zamieszczającego
zabezpieczać jego autora przed ryzykiem
związanym z: modyfikacją treści danych,
do których prowadzi odesłanie już po jego
zamieszczeniu i bez wiedzy odsyłającego,
występowaniem na podlinkowanej stronie www,
obok treści, do których zgodnie z zamiarem autora odesłania ono prowadziło, bezprawnych danych
lub danych, z którymi związana jest bezprawna
działalność oraz okolicznością, że dane będące
przedmiotem odesłania same w sobie nie
są bezprawne, lecz dopiero związana z nimi
działalność jest bezprawna (np. rozpowszechnienie zdjęcia, filmu, muzyki bez zgody ich
autora, czy właściciela autorskich praw majątkowych), o czym autor odesłania nie wie.
W celu odpowiedzi na pytanie, czy projektowany art. 14a u.ś.u.d.e. spełnia te kryteria dalszy tok
rozważań zostanie podzielony na dwie części. W
pierwszej omówiony zostanie model wyłączenia
odpowiedzialności, a następnie przedstawione będą
szczegółowe uwagi do treści art. 14a u.ś.u.d.e.
Art. 14a u.ś.u.d.e. oparty jest na wyłączeniu odpowiedzialności host providera. Analogicznie, jak
w przypadku hostingu podmiot udostępniający
publicznie odesłanie nie będzie odpowiedzialny za
treść danych, do których odesłanie prowadzi, jeżeli nie będzie miał wiedzy o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności.
Dodatkowo, tak jak w projektowanym nowym art. 14
ust. 1 u.ś.u.d.e., usługodawca nie może mieć wiedzy
o faktach lub okolicznościach, które w sposób
oczywisty świadczą o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności.
Wiedza o tego typu faktach lub okolicznościach
nie występowała w dotychczasowym art. 14 ust.
1 u.ś.u.d.e. Jej planowane wprowadzenie jest, jak
można zakładać, oparte na treści przepisu art. 14 ust. 1 lit. a dyrektywy 2000/31/WE.
Niestety ani brzmienie art. 14 ust. 1 u.ś.u.d.e
ani art. 14a ust. 1 u.ś.u.d.e. zawartych w
projekcie nie oddaje treści wskazanego przepisu
dyrektywy. Na jej bowiem gruncie wiedza o faktach lub okolicznościach, które w sposób oczywisty świadczą o bezprawnym charakterze danych
lub związanej z nimi działalności ma znaczenie
jedynie w odniesieniu do roszczeń odszkodowawczych. Oczywiście art. 14a ust. 1 u.ś.u.d.e. nie
będzie stanowił implementacji dyrektywy, więc
nie można stawiać tu żadnego zarzutu autorom
projektu, je-dnak w odniesieniu do noweli art. 14
ust. 1 u.ś.u.d.e. zgłoszenie zastrzeżeń do aktualnej
treści przepisu będzie, jak najbardziej zasadne. Myśl
ta zostanie rozwinięta w punkcie V.3.
Uzyskanie wiedzy w powyższym rozumieniu
nie prowadzi na gruncie art. 14a u.ś.u.d.e. do
wykluczzia
odpowiedzialności usługodawcy. W takim
uniemożliwić dostęp do informacji pozwalających na
zlokalizowanie danych, do których prowadzi
odesłanie. Przepisy art. 14a ust. 1 pkt 1 i 2 u.ś.u.d.e.
wskazują, że usunięcie dostępu do tych informacji powinno nastąpić po otrzymaniu urzędowego zawiadomienia lub wiarygodnej wiadomości.
W ustępie 2 omawianego artykułu przewidziano natomiast sytuację, gdy wiedza o bezprawnym
charakterze danych lub innych wskazanych w tym
przepisie okolicznościach nastąpiła w inny sposób
niż za pośrednictwem urzędowego zawiadomienia
lub wiarygodnej wiadomości. Bardziej szczegółowe
uwagi dotyczące sposobów uzyskania wiedzy o
bezprawnym charakterze danych zostaną omówione
w punkcie V.3.
Podtrzymując wyrażone na wstępie wątpliwości co do wprowadzenia omawianego wyłączenia
odpowiedzialności, sam jego model trzeba ocenić
jako właściwy dla usługi zamieszczenia odesłań.
Skorzystanie z analogicznych przesłanek, jak
w stosunku do host providera jest dobrym rozwiązaniem, które zapewnia właściwe wyważenie interesów usługodawcy i osób trzecich, które w sposób
istotny minimalizuje zaprezentowane we wstępie
do omówienia art. 14a u.ś.u.d.e. ryzyka związane
z zamieszczeniem odesłań do cudzych treści.
Powyższej, pozytywnej oceny nie można niestety
odnieść do sformułowania przepisu art. 14a ust.
1 u.ś.u.d.e. Pierwsza wątpliwość dotyczy sposobu
określenia podmiotu, którego odpowiedzialność
jest wyłączona: „usługodawca, który publicznie
udostępnia informacje pozwalające na zlokalizowanie konkretnych zasobów systemu teleinformatycznego, w których znajdują się dane jego
usługobiorcy.” Analiza przytoczonego fragmentu
przepisu prowadzi do jednoznacznego wniosku,
że zakres zastosowania art. 14a u.ś.u.d.e. został
ograniczony jedynie do sytuacji, gdy zamieszczenie odesłania (linku) stanowi świadczenie usługi
drogą elektroniczną na rzecz usługobiorcy, czyli
podmiotu, do którego danych odesłanie prowadzi.
W związku z tym, aby zamieszczający odesłanie
mógł korzystać z wyłączenia odpowiedzialności,
musi być on związany umową z podmiotem, do
którego danych odesłanie prowadzi, a w jej zakresie
musi mieścić się zamieszczenie odesłań do danych
usługobiorcy. Powyższy wniosek wynika przede
wszystkim z użycia w art. 14a ust. 1 u.ś.u.d.e.
pojęcia usługobiorcy, które jest zdefiniowane w art.
2 pkt 7 u.ś.u.d.e. Lektura uzasadnienia do omawianego projektu pokazuje, że zilustrowane ograniczenie zakresu zastosowania art. 14a ust. 1 u.ś.u.d.e.
jest zamierzone, a umowa ma być zawarta w sposób
wyraźny lub dorozumiany41. Przyczyną takiego
kroku ma być umożliwienie stosowania
procedury zawartej w projektowanym rozdziale 3a
u.ś.u.d.e, a to zakłada konieczność posiadania przez
usługodawcę danych usługobiorcy42.
W konsekwencji, przepis art. 14a ust. 1 u.ś.u.d.e.
znajdzie zastosowanie jedynie w sytuacjach, gdy
usługodawcę i usługobiorcę łączą umowy dotyczące
przykładowo pozycjonowania danej strony www
poprzez m.in. zamieszczenie linków prowadzących do pozycjonowanej strony www lub umowy o
świadczenie usług marketingowych polegających
w szczególności na opisywaniu towarów, czy usług
usługobiorcy i zamieszczaniu odesłania do jego
Opisane sformułowanie przepisu art. 14a ust. 1
u.ś.u.d.e. budzi daleko idące wątpliwości. Poza
zakresem regulacji pozostaną bowiem najczęstsze
przypadki stosowania odesłań w sieci telekomunikacyjnej, które polegają na zamieszczaniu linków
do innych stron www bez żadnej więzi kontraktowej między zamieszczającym odesłanie, a
podmiotem, do którego danych ono prowadzi. Praktyka funkcjonowania Internetu pokazuje przecież,
że jego użytkownicy bardzo często zamieszczają na blogach, forach internetowych, czy w
portalach społecznościowych odesłania do treści zawartych na zupełnie innej stronie www z własnym
krótkim komentarzem. W takich przypadkach
autor treści danych, do których odesłanie
prowadzi nie ma nawet wiedzy o jego zamieszczeniu.
W związku z tym, nie będzie możliwe uznanie, że
w sposób dorozumiany zawarta została przez niego
umowa o zamieszczeniu odesłania. W konsekwencji
jeżeli treść pierwotnych danych, do których odesłanie
prowadziło zostanie zmieniona na bezprawną, a
zamieszczający odesłanie nie będzie o tym wiedział,
to jego odpowiedzialność (karna, cywilna i administracyjna) będzie oceniana na gruncie przepisów
ogólnych, z pominięciem art. 14a u.ś.u.d.e.
Z uwagi na powyższe należy uznać, że art. 14a
u.ś.u.d.e. nie będzie właściwie spełniał swojej
funkcji. Wprowadzanie przepisu, który pozostawi
poza zakresem swojego zastosowania najczęstsze
przypadki stosowania odesłań w sieci telekomu-
nikacyjnej i nie będzie minimalizował omówionych na wstępie ryzyk związanych z zamieszczeniem
odesłania, nie wydaje się być zasadnym rozwiązaniem. Poza gwarancyjną funkcją art. 14a u.ś.u.d.e.
pozostaną w szczególności użytkownicy Internetu,
którzy zamieszczają odesłania poza działalnością
komercyjną, by przykładowo podzielić się ze znajomymi zabawnym zdjęciem.
Nie jest także przekonujący argument autorów
projektu, że istnienie umowy między podmiotami wskazanymi w art. 14a u.ś.u.d.e. zagwarantuje możliwość realizacji procedury opisanej w
dysponował
usługobiorcy. Do zawarcia umowy nie jest
bowiem konieczne pozyskanie danych teleadresowych drugiej strony stosunku prawnego. Dlatego
argument projektodawców nie jest trafny, a zakres
podmiotowy art. 14a u.ś.u.d.e. powinien zostać tym
bardziej rozszerzony.
Drugim elementem ograniczającym zakres stosowania omawianego artykułu jest wymóg publicznego udostępnienia odesłania. Lektura uzasadnienia
projektu nowelizacji u.ś.u.d.e. wskazuje, że jest to
zabieg celowy, by pozostawić poza zakresem regulacji przesłanie odesłania pocztą elektroniczną43.
Taki krok niekoniecznie jest uzasadniony. Przesłanie linku za pomocą: poczty elektronicznej, komunikatora internetowego, czatu lub wiadomości
prywatnej w ramach portalu społecznościowego
nie eliminuje ryzyk omówionych we wstępie do
niniejszego punktu. Dlatego poruszony tu problem
powinien zostać jeszcze przeanalizowany w toku
Projektodawca w art. 14a u.ś.u.d.e. posługuje się pojęciem publicznego udostępnienia informacji pozwalających na zlokalizowanie konkretnych zasobów
systemu teleinformatycznego, bez wskazania, że
odesłanie powinno być zamieszczone w sieci telekomunikacyjnej. Oczywiście jest to element, który
może być wyinterpretowany z całokształtu przepisów u.ś.u.d.e., jednak literalne brzmienie art. 14a
u.ś.u.d.e. pozwala na objęcie nim również odesłań
(linków) udostępnionych w telewizji, gazetach, czy
na bilbordach. Tak szeroki zakres zastosowania
przepisu nie jest zasadny.
Podobnie jak w art. 12a u.ś.u.d.e., również w art. 14a
u.ś.u.d.e. użyto nieprawidłowego sformułowania
lokalizacji konkretnych zasobów systemu teleinformatycznego, w których znajdują się dane. W
tym zakresie należy odesłać do uwag zawartych w
punkcie V.1. powyżej i ponownie podkreślić, że
istotą odesłania jest lokalizacja konkretnych danych,
a nie zasobów systemu teleinformatycznego, w
Wydaje się, że do uproszenia art. 14a u.ś.u.d.e. przyczynić by się mogło użycie w nim pojęcia odesłania
lub elektronicznego odesłania. Jego znaczenie nie
budzi bowiem wątpliwości w doktrynie, a z pewnością zwiększyłoby przejrzystości przepisu44.
Biorąc powyższe pod uwagę art. 14a ust. 1 u.ś.u.d.e.
mógłby brzmieć: „Usługodawca, który udostępnia
w sieci telekomunikacyjnej odesłanie do cudzych
danych, nie ponosi odpowiedzialności za ich treść
jeżeli …”
Przepisy art. 14a u.ś.u.d.e. komplikuje także sposób
opisania metod uzyskania wiedzy, która skutkuje
koniecznością uniemożliwienia dostępu do odesłania. Są to otrzymanie urzędowego zawiadomienia,
wiarygodnej wiadomości lub inny sposób. O ile
dwa pierwsze sposoby wskazano w treści art. 14a
ust. 1 u.ś.u.d.e. odpowiednio pkt 1 i 2, to trzeci
z nich został wprowadzony w przepisie ustępu 2
tego artykułu. Jednocześnie powtarza on całą pierwszą część ustępu 1. Lepszym rozwiązaniem byłoby przeformułowanie ustępu 1 w taki sposób, by
ostatnią część ustępu 2 wprowadzić jako punkt 3
ustępu 1. Taki zabieg uprości regulację dotyczącą
wyłączenia odpowiedzialności zamieszczającego
Zasadność wprowadzenia wyłączenia odpowiedzialności zamieszczającego odesłanie w sieci telekomunikacyjnej, jest trudna do jednoznacznej
oceny. Z jednej strony w przypadku zamieszczającego odesłanie brak jest technicznego, biernego
i automatycznego działania, charakterystycznego
dla mere conduit, cachingu i hostingu. Z drugiej jednak strony nie można przejść obojętnie obok ry-
zyk związanych z zamieszczeniem odesłania. Mimo
powyższego zaproponowany w projekcie model regulacji należy uznać za rozsądną propozycję
uwzględniającą przeciwstawne interesy zamieszczającego odesłanie do treści i podmiotu, którego prawa mogą być przez nie naruszane. Niestety obecny
kształt art. 14a u.ś.u.d.e. budzi poważne wątpliwości, co do ograniczonego zakresu jego zastosowania. Również od strony definicji usługi i systematyki
przepisów projektodawca ma jeszcze możliwość ich
znacznego uproszenia.
Należy jednocześnie rozważyć, czy prace legislacyjne w tym przedmiocie nie powinny być wstrzymane do zakończenia opracowywania analogicznych rozwiązań na poziomie unijnym. Dzięki temu nie będzie konieczności nowelizowania
art. 14a u.ś.u.d.e. celem dostosowania go do nowej
regulacji unijnej.
c) Modyfikacja wyłączenia odpowiedzialności
host providera
Projekt nowelizacji u.ś.u.d.e. przewiduje istotne
zmiany art. 14 u.ś.u.d.e. dotyczącego wyłączenia
odpowiedzialności przy usłudze hostingu. Polegają
one na modyfikacji przesłanki wiedzy, wprowadzeniu trzech sposobów jej uzyskania oraz wykreśleniu
ustępu 3 i 4.
Obecnie obowiązujący art. 14 ust. 1 u.ś.u.d.e.
stanowi, że odpowiedzialność host providera za treść
danych przechowywanych w jego zasobach systemu
teleinformatycznego przez usługobiorcę jest wyłączona, jeżeli świadczący usługę hostingu nie wie
o bezprawnym charakterze danych lub związanej
z nimi działalności. Art. 14 ust. 1 lit. a dyrektywy
2000/31/WE zawiera dodatkowe zastrzeżenie, że
host provider w przypadku roszczeń odszkodowawczych nie może wiedzieć o stanie faktycznym
lub okolicznościach, które w sposób oczywisty
świadczą o tej bezprawności. Zestawienie aktualnej
treści art. 14 ust. 1 u.ś.u.d.e. z powyższym przepisem
dyrektywy prowadzi do wniosku, że polskie przepisy
nie implementują prawidłowo regulacji unijnej45.
W konsekwencji u.ś.u.d.e. zawiera dalej idące
wyłączenie odpowiedzialności host providera niż
założone w dyrektywie.
Projektodawcy chcąc prawdopodobnie usunąć
implementację
sformułowali art. 14 ust. 1 u.ś.u.d.e. następująco:
„… jeżeli nie wie o ich bezprawnym charakterze lub związanej z nimi działalności ani nie wie o
faktach lub okolicznościach, które w sposób
oczywisty świadczą o bezprawnych charakterze
danych lub związanej z nimi działalności.” Niestety w
przepisie nie dodano zastrzeżenia, że ten jego fragment
dotyczyć ma jedynie roszczeń odszkodowawczych.
W konsekwencji błędna implementacja art. 14
ust. 1 lit. a dyrektywy 2000/31/WE polegająca na zbyt szerokim ukształtowaniu wyłączenia
odpowiedzialności host providera, ma zostać
zastąpiona nieprawidłową implementacją regulacji
unijnej, polegającą na zbyt wąskim wyłączeniu
zawężenie zakresu wyłączenia jedynie w
odniesieniu do roszczeń odszkodowawczych.
W odniesieniu natomiast do odpowiedzialności karnej, czy administracyjnej zakres wyłączenia
miał pozostać szerszy. Projekt nowelizacji u.ś.u.d.e.
niestety pomija to rozróżnienie i ponownie nie
oddaje istoty art. 14 ust. 1 lit. a dyrektywy
W aktualnie obowiązującym art. 14 u.ś.u.d.e.
wymienione były dwa sposoby uzyskania przez
host providera wiedzy o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności. Art.
14 ust. 2 u.ś.u.d.e. dotyczył urzędowego zawiadomienia, a ustęp 3 wiarygodnej wiadomości46.
Projektowane przepisy przenoszą urzędowe
zawiadomienie do art. 14 ust. 1 pkt 1
u.ś.u.d.e.,
znaczenia. Modyfikacja dotyczy natomiast wiarygodnej wiadomości, która ma być uregulowana
w art. 14 ust. 1 pkt 2 u.ś.u.d.e. i oznaczać wiadomość
wysłaną zgodnie z art. 15b u.ś.u.d.e. Równocześnie
nowy art. 14 ust. 2 u.ś.u.d.e. przewiduje, że wiedza
może być również uzyskana w każdy inny sposób
niż wskazane powyżej. Oznacza to zatem, że nowa
regulacja zawęża pojęcie wiarygodnej wiadomości,
które obejmowało do tej pory także inne sposoby
uzyskania wiedzy, a w szczególności samodzielne jej
nabycie47.
Ocena przedstawionych powyżej zmian zostanie
dokonana w punkcie VI, ponieważ ich przyczyną są
właśnie nowe przepisy art. 15a i nast. u.ś.u.d.e.
d) Wyłączenie stosowania art. 14 i 14a u.ś.u.d.e.
Dotychczasowa treść przepisu art. 14 ust. 4 u.ś.u.d.e.
wyłączająca zastosowanie ustępów 1 – 3 tego
artykułu została przeniesiona do art. 14b, a jej
zakres rozszerzono o art. 14a u.ś.u.d.e. W konsekwencji wyłączenia odpowiedzialności host providera i podmiotu zamieszczającego odesłanie nie
będą stosowane, jeżeli usługodawca przejął kontrolę
nad usługobiorcą w rozumieniu art. 4 pkt 4 ustawy
z dnia 16 lutego 2007 roku o ochronie konkurencji
i konsumentów48. Omawiany przepis, podobnie, jak
obowiązujący art. 14 ust. 4 u.ś.u.d.e., istotnie różni
się od art. 14 ust. 2 dyrektywy 2000/31/WE, który
ma implementować. Zgodnie z przepisem dyrektywy wyłączenia odpowiedzialności host providera nie
stosuje się, jeżeli usługobiorca działa z upoważnienia albo pod kontrolą usługodawcy. W literaturze zwracano uwagę, że polska regulacja kładzie
nacisk jedynie na kontrolę kapitałową usługodawcy, podczas gdy prawodawcy unijnemu chodziło
o możliwość kontroli nad zachowaniami usługobiorcy i wpływania na jego decyzje49. Uzyskanie takich
możliwości nie zawsze wymaga posiadania kontroli kapitałowej nad usługodawcą, czego przykładem
może być działanie pracownika pod kontrolą pracodawcy, czy ucznia pod kontrolą nauczyciela50.
Z tych względów w doktrynie panowała zgoda, że
polski ustawodawca nie implementował właściwie
art. 14 ust. 2 dyrektywy 2000/31/WE51.
Należy wyrazić nadzieję, że w toku dalszych prac
legislacyjnych zostanie wykorzystana okazja do
usunięcia niezgodności między polską ustawą a
e) Nowelizacja art. 15 u.ś.u.d.e.
Modyfikacja art. 15 u.ś.u.d.e. ma sprowadzać się
wyłącznie do rozszerzenia jego podmiotowego zakresu i objęcia nim także usługodawców
opisanych w art. 12a oraz art. 14a u.ś.u.d.e.
Projektodawca nie zdecydował się zatem na dostosowanie treści art. 15 u.ś.u.d.e. do art. 15 dyrektywy
2000/31/WE, który odnosi się jedynie do ogólnego
obowiązku monitorowania przekazywanych lub
przechowywanych danych, podczas gdy polska regulacja obejmuje wszelkie obowiązki monitorowania danych. Odmienna istota regulacji dyrektywy wynika również z punktu 47 jej preambuły oraz
art. 12 ust. 2, art. 13 ust. 2 oraz 14 ust. 3, które dopuszczają możliwość nakładania przez sądy lub
organy administracji szczególnych obowiązków
monitorowania ograniczonych do wąskiego zakresu
danych. W konsekwencji tej różnicy literalna
wykładania art. 15 u.ś.u.d.e. prowadzi do skutków
niezgodnych z dyrektywą i powoduje konieczność
prounijnej wykładni tego przepisu52.
Biorąc powyższe pod uwagę, wydaje się uzasadnione zgłoszenie postulatu, by nowelizowany art. 15
u.ś.u.d.e. został dostosowany do treści dyrektywy
VI. Procedura zgłaszania i uniemożliwiania
dostępu do bezprawnych danych lub do informacji pozwalających na zlokalizowanie bezprawnych
Na wstępie należy zaznaczyć, że procedura powiadamiania i usuwania na płaszczyźnie europejskiej jest przedmiotem prac koncepcyjnych, mających doprowadzić w niedługim okresie czasu do
zharmonizowanej
wewnętrznym regulacji. Mimo to, w nowym
postanowili wprowadzić taką procedurę. Jej
zakres ma być ograniczony do usługi hostingu oraz zamieszczania odesłań. Istotą procedury jest wprowadzenie bardzo sformalizowanych ram postępowania mającego na celu
uniemożliwianie dostępu do bezprawnych danych
lub informacji umożliwiających ich zlokalizowanie.
Wiarygodna wiadomość inicjująca to postępowanie
będzie musiała zawierać wszystkie elementy wskazane
w art. 15b ust. 2 u.ś.u.d.e. W przeciwnym razie zostanie ona zwrócona zgłaszającemu wraz z wskazaniem braków (art. 15c). W przypadku wniesienia prawidłowej od strony formalnej wiarygodnej
wiadomości usługodawca uniemożliwi dostęp do
danych i prześle usługobiorcy stosowną informację (art. 15d). Usługobiorcy zapewniono możliwość złożenia sprzeciwu (art. 15e), który również
jest mocno sformalizowany, co do swojej treści. Po
otrzymaniu sprzeciwu usługodawca decyduje, czy
przywrócić dostęp do danych, czy też pozostawić
je niedostępnymi. W każdym przypadku usługodawca przesyła sprzeciw lub wiarygodną wiadomość
do drugiej strony rodzącego się sporu prawnego
wraz z informacją o prawie do podjęcia czynności zmierzających do ochrony naruszonych praw.
Niezależnie od powyższego art. 15h wprowadza
nowy czyn nieuczciwej konkurencji polegający na
umyślnym skierowaniu wiarygodnej wiadomości
w odniesieniu do danych, które nie naruszają prawa.
Projektowana zmiana uwzględnia interesy usługodawców internetowych i z ich punktu widzenia
jest słuszna. W porównaniu z dotychczasową regulacją art. 14 ust. 3 u.ś.u.d.e. ogranicza ona wręcz
arbitralną rolę usługodawcy, a jemu samemu daje
ściśle określone ramy, w których może się poruszać.
Z pewnością pozwoli to na skuteczniejszą ochronę
praw osób trzecich, a także interesów host providerów i zamieszczających odesłania, ponieważ przestaną oni być zmuszani do wcielania się w rolę
sądu, co jest cechą obecnej regulacji wymagającej
samodzielnej oceny bezprawności danych przez
podmiot świadczący usługę hostingu. Z drugiej
jednak strony pojawia się wątpliwość, czy sztywna
regulacja projektowanego rozdziału 3a nie będzie prowadziła do konfliktu z wolnością wyrażania swoich
poglądów wyrażoną w art. 54 ust. 1 Konstytucji
oraz zakazem cenzury prewencyjnej wynikającym z
art. 54 ust. 2 Konstytucji. Procedura notice and takedown jest bowiem bardzo sformalizowana i spełnienie kryteriów formalnych wiarygodnej wiadomości
prowadzi do usunięcia wskazanych danych. Ostrość
tej oceny łagodzi art. 15f ust. 1 u.ś.u.d.e., który pozostawia jeszcze miejsce na pewną elastyczność.
Należy zauważyć, że projektowane przepisy nowego rozdziału 3a, mogą nie doprowadzić do założonego efektu. Przyczyną takiej obawy jest treść
proponowanego art. 14 ust. 1a oraz art. 14a ust. 2
u.ś.u.d.e. Oba przepisy zawierają ogóle stwierdzenie, że wiedza o bezprawnym charakterze danych
lub innych wymienionych w tych artykułach oko-
licznościach może być uzyskana również w inny
sposób niż w drodze urzędowego zawiadomienia
lub wiarygodnej wiadomości. Oznacza to zatem,
przynajmniej na poziomie literalnej wykładni
przepisów, że w powyższych przepisach mieści się
uzyskanie wiedzy w drodze wiadomości, która z
uwagi na brak spełnienia kryteriów formalnych
określonych w art. 15b ust. 2 u.ś.u.d.e. została przez
usługodawcę zwrócona zgłaszającemu na podstawie
art. 15c ust. 2 u.ś.u.d.e. Wówczas jeżeli wiadomość
taka pozwalała na uzyskanie wiedzy o bezprawnym
charakterze danych, to usługodawca na podstawie art. 14 ust. 1a lub art. 14a ust. 2 u.ś.u.d.e. i tak
musi ocenić, czy powinien uniemożliwić dostęp do
tych danych. Problem istniejący zatem na gruncie
art. 14 ust. 3 u.ś.u.d.e. nie jest do końca rozwiązany i usługodawcy nadal będą zmuszeni do oceny
bezprawności danych, o których dostaną
informację niemieszczącą się w pojęciu wiarygodnej wiadomości. Co więcej w oparciu o art. 14
ust. 1a oraz art. 14a ust. 2 u.ś.u.d.e. usługobiorca
nie musi być w ogóle informowany ani o zamiarze
uniemożliwienia dostępu do danych, ani o
fakcie usunięcia, co nie jest dobrym rozwiązaniem. Należy wyrazić nadzieję, że w toku
dalszych prac legislacyjnych powyższe zagadnienia
znajdą swoje rozwiązanie, które uwzględni interesy usługodawców dając im jasne wytyczne w
przedmiocie postępowania, a z drugiej strony
pozostanie w zgodzenie z art. 14 dyrektywy
2000/31/WE i nie będzie budzić zastrzeżeń
z punktu widzenia art. 54 Konstytucji. W
związku z tym, trzeba postawić pytanie, czy
ze zmianami nie lepiej byłoby zaczekać na
sfinalizowanie prac koncepcyjnych na poziomie
europejskim, by nie okazało się, że niedługo i tak
będzie konieczna nowelizacja u.ś.u.d.e. związana
z nowymi przepisami unijnymi.
Projektowane zmiany ustawy o świadczeniu usług
drogą elektroniczną nie poddają się jednoznacznej
ocenie. Z jednej strony bowiem usuwać mają niektóre dostrzeżone usterki ustawowe i błędy implementacyjne, z drugiej jednak proponują regulację
w innych aspektach sprzeczną z prawem unijnym
lub mającą charakter partykularny odbiegający od
harmonizacyjnego celu dyrektywy i dorobku orzeczniczego Trybunału Sprawiedliwości UE. Projektowana regulacja zwłaszcza w zakresie wyłączeń
odpowiedzialności i procedury notice and takedown, która by osiągnąć cel winna wyważać konkurujące dobra chronione prawem, np. praw własności intelektualnej, wolności prowadzenia działalności
gospodarczej, prawa do ochrony danych osobowych
oraz wolność otrzymywania i przekazywania
informacji, musi zostać uznana za daleką od
doskonałości, nie mówiąc już o zgodności
z wytyczonymi celami na płaszczyźnie unijnej.
Ostatecznie wyrazić należy także oczekiwanie, że do
prac legislacyjnych włączone zostaną również inne
zagadnienia, których objęcie materią ustawową
jest niezbędne dla zapewnienia zgodności ustawy
transponowaną
elektronicznym. W tym zakresie w szczególności
wskazać należy, iż uregulowania wymaga pojęcie
„siedziba”, które jest rozstrzygające dla zastosowania
zasady państwa pochodzenia, a które zgodnie z pkt
19 preambuły dyrektywy 2000/31/WE powinno być
ustalone zgodnie z orzecznictwem Trybunału
Sprawiedliwości UE53. Ponadto modyfikacji wymagają przesłanki określające sposób udostępnienia informacji podstawowych określonych w
art. 5 u.ś.u.d.e. z uwagi na fakt rozbieżności pomiędzy
polskim rozwiązaniem a zapisami dyrektywy, a
także z uwagi na pominięcie przesłanki stałości
dostępu do informacji, co stanowi błędną implementację art. 5 ust. 1 dyrektywy. Zmianom winny
także podlegać przesłanki wyłączeń odpowiedzialności określone w art. 12 lub 13 u.ś.u.d.e. z uwagi
na użycie przy konstrukcji przesłanek mere conduit
i cachingu tego samego terminu „krótkotrwały” dla
określenia odmiennych znaczeniowo pojęć, a także
przesłanki wyłączenia odpowiedzialności wskazane
w art. 13 u.ś.u.d.e. z uwagi na błędną implementację
art. 13 ust. 1 lit b i c dyrektywy poprzez połączenie wynikających z niego odmiennych przesłanek
w art. 13 ust. 1 pkt 2 u.ś.u.d.e., co w konsekwencji
prowadzi do tego, że usługodawca nie musi
przestrzegać wszystkich warunków dostępu
do informacji na serwerze źródłowym, a jedynie takich, które są uznane i zwykle stosowane.
* Dr Dominik Lubasz - Doktor nauk prawnych,
radca prawny. Absolwent studiów prawniczych
na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego o specjalizacji europejskie prawo gospodarcze, a także studiów
podyplomowych z prawa ochrony konkurencji i
konsumenta na Uniwersytecie Jagiellońskim, Studium Menedżerskiego organizowanego przez Wydział Zarządzania UŁ we współpracy z Robert H.
Smith School of Business – University of Maryland.
Ponadto ukończył Szkołę Prawa Niemieckiego i
Europejskiego organizowaną przez UŁ we współpracy z Uniwersytetem Wilhelma w Münster /Niemcy/.
Autor publikacji, opracowań i ekspertyz, w szczególności z zakresu prawa handlu elektronicznego i
społeczeństwa informacyjnego, w tym komentarza
do ustaw o świadczeniu usług drogą elektroniczną
oraz o ochronie niektórych usług świadczonych
drogą elektroniczną opartych lub polegających na
dostępie warunkowym. Ekspert Stowarzyszenia
Konsumentów Polskich ds. handlu elektronicznego.* Witold Chomiczewski - Radca prawny. Jako
członek zespołu Katedry Prawa Cywilnego, Handlowego
Georga-Augusta w Getyndze pod kierownictwem Prof. Geralda Spindlera brał udział
w projekcie “Study on Liability of Internet
Intermediaries”, który był realizowany na zlecenie
Komisji Europejskiej i miał na celu zbadanie implementacji i stosowania artykułów 12-15 dyrektywy 2000/31/WE w państwach Unii Europejskiej.
Odpowiadał za przygotowanie projektu raportu
dotyczącego Polski. Współautor komentarza do
ustaw o świadczeniu usług drogą elektroniczną
dostępie warunkowym.
1. Dalej „u.ś.u.d.e.”.
2. Artykuł oparty jest na wersji projektu ustawy o zmianie
ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz zmianie
niektórych innych ustaw przedłożonej w dniu 5.02.2013 roku
i dostępnej pod tym adresem www: http://legislacja.rcl.gov.
pl/docs//2/10251/143183/143184/dokument65400.pdf?lastUpdateDay=15.03.13&lastUpdateHour=16%3A40&userLogged=false&date=sobota%2C+16+marzec+2013.
3. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady z 8 czerwca
2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, a w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego (dyrektywa o handlu
elektronicznym) (Dz.Urz. WE 2000 L 178/1, polskie wydanie
specjalne 2004, rozdz. 13, t. 25, s.399).
4. M. Namysłowska, w: D. Lubasz, M. Namysłowska (red.),
Świadczenie usług drogą elektroniczną oraz dostęp warunkowy. Komentarz do ustaw, Warszawa 2011, s. 42-43, 46–48;
G. Rączka, Ochrona usługobiorcy usług elektronicznych,
Toruń 2007, s. 61; D. Lubasz, Handel elektroniczny. Bariery
Prawne, Warszawa 2013, s. 203; D. Kasprzycki, Spam, czyli
niezamawiana komercyjna poczta elektroniczna. Zagadnienia
cywilnoprawne, Kraków 2005, s. 162.
5. Ustawa z dnia 21 lipca 2000 r. Prawo telekomunikacyjne
(Dz.U. z 2000 r. Nr 73, poz. 852 ze zm).
6. Ustawa z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne
(Dz.U. z 2004 r. Nr 171 poz. 1800 ze zm).
7. Ustawa z dnia 16 listopada 2012 r. o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z
2012 r. Nr 1445).
8. Dyrektywa 98/34/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z
22 czerwca 1998 r. ustanawiająca procedurę udzielania informacji w zakresie norm i przepisów technicznych (Dz.Urz. WE
1998 L 204/37 ze zm., polskie wydanie specjalne 2004, rozdz.
13, t. 20, s. 337).
9. Dyrektywa 98/48/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z
20 lipca 1998 r. zmieniająca dyrektywę 98/34/WE ustanawiającą procedurę udzielania informacji w zakresie norm i przepisów technicznych (Dz.Urz. WE 1998 L 217/18, polskie wydanie specjalne 2004, rozdz. 13, t. 21, s. 8).
10. Zob. wyrok TS z 26 kwietnia 1988 r. w sprawie 352/85 Bond
van Adverteerders and Others, ECR [1988] I-2085; wyrok TS z
7 grudnia 1993 r. w sprawie C-109/92 Wirth przeciwko Landeshauptstadt Hannover, ECR [1993] I-6447; wyrok TS z 12 lipca 2001 r. w sprawie C-157/99 B.S.M. Geraets-Smits przeciwko Stichting Ziekenfonds VGZ oraz H.T.M. Peerbooms
przeciwko Stichting CZ Groep Zorgverzekeringen, ECR
[2001] I-5473 oraz wyrok TS z 26 czerwca 2003 r. w sprawie
C-422/01 Försäkringsaktiebolaget Skandia (publ) i Ola Ramstedt przeciwko Riksskatteverket, ECR [2003] I-6817. Zgodnie
z powołanym rozstrzygnięciami przesłanka odpłatności sformułowana w dyrektywie 98/34/WE nie oznacza bezwzględnego wymogu opłacenia usługi, a także by opłatę uiszczał
odbiorca usługi. Dla uznania, iż przesłanka odpłatności jest
spełniona wystarczy, że dane świadczenie ma charakter ekonomiczny szeroko rozumiany np. pozyskane jest z reklamy. W
konsekwencji stanowisko Trybunału Sprawiedliwości istotnie
ogranicza znaczenie prawne przesłanki odpłatności.
11. Dyrektywa 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i
Rady z dnia 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego - dyrektywa o handlu elektronicznym (Dz. Urz. L 178 z
17.07.2000 r.).
12. Ustawa z dnia 18 marca 2008 r. o zasadach uznawania
kwalifikacji zawodowych nabytych w państwach członkowskich Unii Europejskiej (Dz. U. z 2008 r. Nr 63 poz. 394).
13. Dyrektywa 2005/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady
z dnia 7 września 2005 r. w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych (Dz.Urz. UE L 2005 L 255/22).
14. Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
z dnia 10 maja 2012 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu
ustawy – Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2012 r.,,Nr 0 poz.
15. Dyrektywa 2002/58/WE Parlamentu Europejskiego i Rady
z 12 lipca 2002 r. dotycząca przetwarzania danych osobowych
i ochrony prywatności w sektorze łączności elektronicznej
(dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej) (Dz.Urz.
WE 2002 L 201/37 ze zm., polskie wydanie specjalne 2004,
rozdz. 13, t. 29, s. 514).
16. Przykładowo w zakresie regulacji art. 3 pkt 1 i 3 u.ś.u.d.e., a
pierwotnie również pkt 4 i 5 (M. Świerczyński, w: J. Gołaczyński (red.), Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
Komentarz, Warszawa 2009, s. 51; X. Konarski, Komentarz
do ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Warszawa 2004, s. 80–87; D. Lubasz, w: D. Lubasz, M. Namysłowska (red.), Świadczenie usług drogą elektroniczną oraz dostęp
warunkowy. Komentarz do ustaw, Warszawa 2011, s. 69-70;
D. Lubasz, Handel elektroniczny. Bariery Prawne, Warszawa
2013, s. 202.
17. M. Świerczyński w: J. Gołaczyński (red.), Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Komentarz, Warszawa 2009,
s. 60 i 61.
18. W. Szpringer, Wybór prawa właściwego w cyberprzestrzeni
na tle harmonizacji prawa umów w Unii Europejskiej, PPH
2007, nr 13, s. 50; M. Świerczyński w: J. Gołaczyński (red.),
Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Komentarz,
Warszawa 2009, s. 60-61.
19. Zob. m.in. J. Gołaczyński, w: J. Gołaczyński (red.), Umowy
elektroniczne w obrocie gospodarczym, Warszawa 2005, s.
228–234; J. Gołaczyński, Umowy elektroniczne w prawie prywatnym międzynarodowym, Warszawa 2008, s. 127-128; M.
Świerczyński, w: P. Podrecki (red.), Prawo Internetu, Warszawa
2007, s. 154; M. Świerczyński w: J. Gołaczyński (red.), Ustawa
o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Komentarz, Warszawa 2009, s. 60 i 61; M. Świerczyński, Zasada państwa a prawo
właściwe dla zobowiązań związanych ze świadczeniem usług
społeczeństwa informacyjnego, Prawo Mediów Elektronicznych, dodatek do MoP 2006, nr 2, s. 25-30; M. Świerczyński,
Delikty internetowe w prawie prywatnym międzynarodowym,
Kraków 2006, s. 276-281; B. Fuchs, Zasada państwa pochodzenia w dyrektywie o handlu elektronicznym i jej znaczenie
dla prawa prywatnego międzynarodowego, w: Gołaczyński J.
(red.), Kolizyjne aspekty zobowiązań elektronicznych – Materiały z konferencji, Warszawa 2008 s. 47; W. Szpringer, Wybór
prawa właściwego w cyberprzestrzeni na tle harmonizacji prawa umów w Unii Europejskiej, PPH 2007, nr 13, s. 49.
20. Wyrok TS z 25 października 2011 r. w sprawie C-509/09 eDate
Advertising GmbH połączonej do wspólnego rozpoznania ze sprawą
C-161/10 Olivier Martinez, Robert Martinez przeciwko Société
MGM Limited, niepublikowany.
21. Szerzej zob. D. Lubasz, Handel elektroniczny. Bariery Prawne,
Warszawa 2013, s. 181.
22. Wyrok TSUE z 16 października 2008 r. w sprawie C‑298/07,
– Verbraucherzentrale Bundesverband eV przeciwko deutsche internet versicherung AG, Zb. Orz. [2008] I-7841.
23. Ibidem, pkt. 29.
24. Ibidem, pkt. 30.
25. Szerzej zob. D. Lubasz, Handel elektroniczny. ..., s. 163.
26. X. Konarski, Komentarz do ustawy o świadczeniu usług drogą
elektroniczną, Warszawa 2004, s. 108; D. Kasprzycki, Spam, czyli
niezamawiana komercyjna poczta elektroniczna. Zagadnienia cywilnoprawne, Kraków 2005, s. 172; D. Lubasz, Handel elektroniczny.
Bariery Prawne, Warszawa 2013, s. 206.
27. Dz. U. z 2007 r. Nr 171, poz. 1206.
28. M. Namysłowska, w: D. Lubasz, M. Namysłowska (red.), Świadczenie usług drogą elektroniczną ... , s. 164.
29. Uwagi z dnia 26.11.2012 r. http://legislacja.rcl.gov.pl/
docs//2/10251/14519/14569/dokument56151.pdf ?lastUpdateDay=20.03.13&lastUpdateHour=15%3A26&userLogged=false&da
te=%C5%9Broda%2C+20+marzec+2013; Uwagi z dnia 12.02.2013
http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/10251/143183/143185/
dokument65409.pdf ?lastUpdateDay=20.03.13&lastUpdateHour=15%3A19&userLogged=false&date=%C5%9Broda%2C+20+
marzec+2013
30. Komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego i Komitetu Regionów
pt. „Koherentne ramy dla budowania zaufania w jednolitym rynku
cyfrowym dla handlu elektronicznego i usług on-line” [KOM (2011)
942 wersja robocza, SEC (2011) 1640, SEC (2011) 1641].
31. A. Koch, Zur Einordnung von Internet- Suchmaschinen nach
dem EGG, Kommunikation und Recht 2002, s. 120; B. Gadek,
Wprowadzenie w błąd wyszukiwarek internetowych w świetle ustawy
o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, PPH 2005, s. 47.
docs//2/10251/143183/143184/dokument65401.pdf ?lastUpdateDay=08.03.13&lastUpdateHour=16%3A43&userLogged=false&date=niedziela%2C+10+marzec+2013 (stan linku na dzień
10.3.2013).
33. J. Barta, R. Markiewicz, Przechowywanie utworów na stronach
internetowych, ZNUJ PPWI 2009, z. 105, s. 21.
34. Wyrok TSUE z dnia 23 marca 2010 roku w sprawach połączonych C-236/08 do C-238/08 Google France i inni, Dz.Urz. UE 2010 C
134/2).
35. W. Chomiczewski [w:] Świadczenie …, s. 245.
36. T. Verbiest, G. Spindler, G. M. Riccio, A. Van der Perre, Study on
the Liability of Internet Intermediaries, s. 17-20.
37. Zob. szerzej o braku dopasowania modelu wyłączenia odpowiedzialności za zwykły przekaz do udostępniającego wyszukiwarkę: T.
Stadler, Haftung für Informationen im Internet, 2. neu bearbeitete
und erweitete Auflage, s. 288.
38. Szerzej o możliwych nadużyciach: J. Kühling, Suchmaschinen –
eine Gefahr für den Informationszugang und die Informationsvielfalt, Zeitschrift für Urheber- und Medienrecht 2007, s. 2007 i nast.;
Thomas Höpper, Das Verhältnis von Suchmaschinen zu Inhalteanbietern an der Schnittstelle von Urheber- und Kartellrecht, Wettbewerb
in Recht und Praxis 2012, s. 625 i nast.
39. Zob. szerzej: Roggenkamp [w:] Juris Praxis Kommentar, Internetrecht, 3. Auflage, Saarbrücken 2011, s. 1098.
40. Szerzej o tych przyczynach: W. Kocot, Wpływ Internetu na prawo
umów, Warszawa 2004, s. 27 i nast.; X. Konarski, Komentarz …, op
cit., s. 124;W. Chomiczewski [w:] Świadczenie …, op cit., s. 28 i nast.;
G. Spindler, Haftung und Verantwortlichkeit im IT-Recht, Computer
und Recht 2005, s. 744.
41. Uzasadnienie do projektu nowelizacji u.ś.u.d.e. z 5.02.2013, s. 24.
44. T. Stadler, Haftung …, op cit., s. 209; J. Barta, R. Markiewicz,
Odpowiedzialność za odesłania w Internecie [w:] Handel elektroniczny, Problemy prawne, Zakamycze 2005, s. 474.
45. J. Barta, R. Markiewicz, Przechowywanie utworów na stronach
internetowych, Prace z Prawa Własności Intelektualnej 2009, Nr 105,
s. 14; W. Chomiczewski [w:] Świadczenie …, op cit., s. 232. Inaczej: P.
Litwiński, [w:] P. Podrecki, Prawo Internetu, Warszawa 2004, s. 213;
G. Rączka, Prawne zagadnienia hostingu, PPH 2009, nr 4, s. 34.
46. zob.: W. Chomiczewski [w:] Świadczenie ., s. 234 i nast.; G.
Rączka, Prawne …, op cit., s. 34-35.
47. W. Chomiczewski [w:] Świadczenie …, s. 237; X. Konarski, Komentarz…, s. 141.
48. Dz.U. Nr 50, poz. 331, ze późn. zm.
49. X. Konarski, Komentarz …, s. 145.
50. G. Spindler [w:] TDG Teledienstegesetz, Teledienstedatenschutzgesetz, Signaturgesetz Kommentar, München 2004 s. 241
i nast.; H. Hoffmann, [w:] G. Spindler, F. Schuster, Recht der elektronischen Medien. Kommentar, München 2008, s.1497.
51. G.J. Pacek, P. Wasilewski, Pomocnictwo w ujęciu cywilistycznym
a odpowiedzialność dostawców usług hostingowych – dwugłos w
sprawie, Przegląd Prawa Handlowego 2008, Nr 7, S. 29; G. Rączka,
Prawne …, op cit., s. 35; W. Chomiczewski [w:] Świadczenie …, op
cit., s. 243.
52. Ibidem, s. 250.
53. Zob. np. wyrok TSUE z 25 lipca 1991 r. w sprawie C-221/89, Factorame, ECR [1991] I-3905.
Dr Zofia Zawadzka*
Konflikt interesów: wolność wypowiedzi prasowej a prawo do prywatności
(Press Freedom and Right to Privacy of Public Officials)
Z. Zawadzka, Konflikt interesów: wolność wypowiedzi prasowej a prawo do prywatności osób pełniących funkcje publiczne,
Przegląd Prawa Technologii Informacyjnych. ICT Law Review, vol. 2/2013, p. 27-38.
Privacy of people performing public functions embracing, among other things, information concerning their past, current
family situation and property, is a frequent subject of interest of the press, especially in relation to the people holding the
highest positions in the state. It is also undisputable that people performing public functions enjoy a narrower range of privacy protection than private people or even the people commonly known, counted among the category of celebrities. The
narrower range of the limits of the privacy legally protected of the people performing public functions is, as to the rule, justified by necessity of securing transparency and availability of information on public institutions’ functioning in a democratic
state. The proposal of implementing this value cannot, however, lead to a complete negating and crossing out the protection
connected with private life of the people of this category. Entering this sphere, even in the situation where privacy meets
the public sphere, must occur in a cautious and balanced way, with assessment of the reasons for such intrusion. Assessing
the range of intrusion in the privacy of people performing public functions it is helpful to use conclusions from the judicial
decisions of the European Court of Human Rights in Strasbourg, which widely dealt with the problems of privacy protection
of people counted among the category of so-called public figures, which include, for example, politicians and members of the
government as well as public functionaries. What is also important is considerations of the Constitutional Tribunal, which
in its judicial decisions specifies the conditions of acceptability of imposing restrictions upon the right to privacy in relation
to people performing public functions. Conclusions drawn from the analysis of the judgments will allow us to formulate a
method of solving the conflict between privacy protection of people performing public functions and freedom of the press
exercising the society’s right to information on the work of organs of the public administration and people performing public
privacy, invasion of privacy, press freedom, principle of public life transparency, public officials, balancing conflicting rights
Przegląd Prawa Technologii Informacyjnych. ICT Law Review, nr 2/2013, s. 27-38.
Prywatność osób pełniących funkcje publiczne, obejmująca m.in. informacje dotyczące przeszłości, aktualnej sytuacji rodzinnej czy posiadanego majątku, stanowi częsty przedmiot zainteresowania prasy, szczególnie w odniesieniu do osób piastujących najwyższe stanowiska w państwie. Bezsporne jest również, że osoby pełniące funkcje publiczne korzystają z węższego zakresu ochrony prywatności niż osoby prywatne czy nawet osoby powszechnie znane zaliczane do kategorii tzw.
celebrities. Węższy zakres granicy chronionej prawnie prywatności osób pełniących funkcje publiczne znajduje co do zasady usprawiedliwienie w konieczności zapewnienia jawności i dostępności informacji o funkcjonowaniu instytucji publicznych w państwie demokratycznym. Postulat realizacji tej wartości nie może jednak prowadzić do całkowitego zanegowania
i przekreślenia ochrony związanej z prywatnym życiem tej kategorii osób. Wkraczanie w tę sferę, nawet w tych sytuacjach,
w których prywatność styka się ze sferą publiczną, musi następować w sposób ostrożny i wyważony oraz z należytą oceną
racji przemawiających za taką ingerencją. Przy ocenie zakresu ingerencji w prywatność osób pełniących funkcje publiczne
pomocne są wnioski płynące z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który szeroko zajmował się problematyką ochrony prywatności osób zaliczanych do kategorii tzw. public figures, do której należą m.in. politycy i członkowie rządu oraz funkcjonariusze publiczni. Istotne są również rozważania Trybunału Konstytucyjnego, który
w orzecznictwie precyzuje warunki dopuszczalności dokonywania ograniczeń prawa do prywatności w odniesieniu do osób
pełniących funkcje publiczne. Wnioski płynące z analizy orzecznictwa pozwolą na sformułowanie metody rozstrzygania
konfliktu między ochroną prywatności osób pełniących funkcje publiczne a wolnością prasy realizującą prawo społeczeństwa do informacji o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne.
Prywatność osób pełniących funkcje publiczne,
obejmująca m.in. informacje dotyczące przeszłości,
aktualnej sytuacji rodzinnej czy posiadanego majątku, stanowi częsty przedmiot zainteresowania
prasy, szczególnie w odniesieniu do osób piastujących najwyższe stanowiska w państwie. Pojęcie osoby pełniącej funkcje publiczne jest w sposób ścisły
związane z konstytucyjnym obywatelskim prawem
do uzyskiwania informacji o działalności organów
władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje
publiczne, określonym w art. 61 ust. 1 Konstytucji RP. Pojęcie to obejmuje więc krąg osób, które
związane są więzami o charakterze formalnym
z instytucjami publicznymi czy organami władzy
publicznej. Sprawowanie funkcji publicznych powiązane jest z realizacją określonych zadań w zakresie
kompetencji decyzyjnej w ramach struktur władzy
publicznej. Kwalifikacja osoby jako pełniącej funkcje publiczne zakłada badanie, czy realizuje ona
w ramach instytucji publicznej nałożone na tę instytucję zadanie publiczne. Chodzi więc o pełnienie
takich funkcji, które wiążą się z podejmowaniem
działań wpływających bezpośrednio na sytuację
prawną innych osób lub łączą się co najmniej z przygotowywaniem decyzji dotyczących innych podmiotów1.
Bezsporne jest, że osoby pełniące funkcje publiczne
korzystają z węższego zakresu ochrony prywatności niż osoby prywatne czy nawet osoby powszechnie znane zaliczane do kategorii tzw. celebrities.
Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie wypowiadał się o węższym zakresie ochrony prywatności
osób pełniących funkcje publiczne. W wyroku z 21
X 1998 r. powołując się na treść art. 47 Konstytucji
podkreślił, że każdy ma prawo do prawnej ochrony
życia prywatnego, zauważył jednak, że w odniesieniu do osób ubiegających się i pełniących funkcje
publiczne prawo do ochrony prywatności podlega
istotnemu ograniczeniu2. Osoba kandydująca do
pełnienia takich funkcji musi godzić się z usprawiedliwionym zainteresowaniem opinii publicznej,
którego skutkiem jest ograniczenie sfery życia prywatnego, a które to zainteresowanie dotyczy możliwie jak najszerszego zakresu informacji o życiu i przeszłości tej osoby, w tym również życia
prywatnego. Decyzja o ubieganiu się o pełnienie
funkcji publicznej musi więc być poprzedzona
dokonaniem „rachunku pozytywnych i negatywnych konsekwencji”. Do negatywnych następstw
ubiegania się i pełnienia funkcji publicznych należą
zaś – zgodnie ze stanowiskiem Trybunału Konstytucyjnego – konieczność upublicznienia pewnego
zakresu informacji należących do sfery prywatności
oraz ograniczenia i dyskomfort związane z ingerencją w życie prywatne3. W innym wyroku – z 13
VII 2004 r. Trybunał Konstytucyjny wskazał, że osoby wykonujące działalność publiczną – ze względu
na obywatelskie prawo do informacji o działalności organów władzy publicznej – muszą liczyć się
z obowiązkiem ujawniania przynajmniej niektórych
aspektów życia prywatnego4.
Węższy zakres granicy chronionej prawnie prywatności osób pełniących funkcje publiczne znajduje co do zasady usprawiedliwienie w konieczności zapewnienia jawności i dostępności informacji o funkcjonowaniu instytucji publicznych w państwie demokratycznym5. Postulat realizacji tej wartości nie może jednak prowadzić do całkowitego
zanegowania i przekreślenia ochrony związanej
z prywatnym życiem tej kategorii osób. Jednocześnie
od momentu podjęcia funkcji publicznych osoby
te muszą godzić się na szerszy zakres ingerencji
w ich prywatność niż inne osoby. Należy mieć na
względzie, że wkraczanie w tę sferę, nawet w tych
sytuacjach, w których prywatność styka się ze sferą
publiczną, musi następować w sposób ostrożny
i wyważony oraz z należytą oceną racji przemawiających za taką ingerencją. Ramy ingerencji w sferę
życia prywatnego są ograniczone nakazem respektowania ochrony godności6.
Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału
Praw Człowieka zakres prywatności tzw. osób publicznych (public figures), do grona których Trybunał zalicza m.in. polityków i członków rządu oraz
funkcjonariuszy publicznych jest węższy. Wynika to
z faktu, że osoby te w sposób świadomy, dobrowolny i nieunikniony wystawiają się na reakcję na
każde ich słowo i to wszystko, co czynią dziś i czynili w przeszłości7. Dlatego też ochrona ich sfery
prywatności nie może być taka sama jak ochrona
prywatności osób prywatnych. Politycy poddawani
są ścisłej kontroli ze strony dziennikarzy, organizacji pozarządowych i opinii publicznej w zasadzie
w zakresie każdego wypowiedzianego słowa i każdego podjętego działania, a więc zarówno w odniesieniu do faktów, jak i czynów. Z tego też powodu
muszą być bardziej tolerancyjni nawet na brutalne
ataki, a granice dopuszczalnej krytyki wobec nich
są szersze8. Europejski Trybunał uznaje również, że
polityk musi być jeszcze bardziej tolerancyjny, jeżeli
składa publicznie deklaracje, które mogą wywołać
krytykę9.
W Rezolucji 1165 Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy10 podkreślono, że osoby publiczne
muszą zaakceptować, że szczególna pozycja jaką
pełnią w społeczeństwie – w wielu wypadkach z wyboru – automatycznie pociąga za sobą wzmożoną
presję na ich prywatność (§ 6). Ponadto zaakcentowano, że określone fakty odnoszące się do życia prywatnego osób publicznych, w szczególności
polityków, mogą stanowić przedmiot zainteresowania obywateli i tym samym prawo do informacji
o tych faktach może okazać się usprawiedliwione
dla czytelników, którzy są jednocześnie wyborcami
Należy podkreślić, że politycy i członkowie rządu,
mimo zawężonego zakresu ochrony prywatności,
nie są całkowicie pozbawieni ochrony. Trybunał
w Strasburgu zaakcentował bowiem, że opinia publiczna ma prawo do poznania spraw z zakresu życia prywatnego i rodzinnego osoby publicznej, jednakże tylko o tyle, o ile łączą się ze sprawowaniem
urzędu bądź mają wpływ na ocenę wiarygodności
polityka11.
Zagadnienie zakresu ingerencji w prywatność
osób pełniących funkcje publiczne oraz rozstrzygania konfliktu interesów między wolnością wypowiedzi prasowej a ochroną prywatności zostanie
przeanalizowane na gruncie orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i sądów
powszechnych oraz poglądów literatury przedmiotu. Trybunał Konstytucyjny w orzecznictwie
precyzuje warunki dopuszczalności dokonywania
ograniczeń prawa do prywatności w odniesieniu do
osób pełniących funkcje publiczne. Wnioski płynące
z analizy orzecznictwa pozwalają na sformułowa-
nie metody rozstrzygania konfliktu między ochroną
prywatności osób pełniących funkcje publiczne a
wolnością prasy realizującą zagwarantowane w art.
61 ust. 1 Konstytucji prawo społeczeństwa do informacji o działalności organów władzy publicznej
i osób pełniących funkcje publiczne.
Należy podkreślić, że przy dokonywaniu ograniczeń
praw i wolności jednostki istotną rolę pełni zasada
proporcjonalności wyrażona w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Zasada ta jest jednak przede wszystkim
nakazem, który winien respektować ustawodawca przy uchwalaniu aktów prawnych. Znajduje
więc zastosowanie w stosunkach wertykalnych.
Z uwagi na fakt, że konflikt między wolnością prasy realizującą obywatelskie prawo do informacji a
prawem do prywatności osób pełniących funkcje
publiczne aktualizuje się w stosunkach między podmiotami prywatnymi, konieczne jest zbadanie, czy
zasada proporcjonalności znajduje zastosowanie
I. Ograniczenia prawa do prywatności osób
pełniących funkcje publiczne w orzecznictwie
Na gruncie rozpatrywanych przez Trybunał Konstytucyjny spraw, naruszenia prawa do prywatności osób pełniących funkcje publiczne są uzasadniane postulatem jawności życia publicznego
i dostępem obywateli do informacji. Należy jednocześnie uczynić istotne zastrzeżenie, że żadne
z orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego nie dotyczyło wprost rozważań na temat konfliktu między
wolnością prasy a ochroną prywatności w aspekcie horyzontalnym. Wolność prasy na tle orzeczeń
Trybunału Konstytucyjnego była bowiem dotychczas rozpatrywana z perspektywy zakazu wprowadzania cenzury. Natomiast przejawem wolności
prasy i celem działania mediów jest między innymi
realizacja obywatelskiego prawa do informacji.
Zagadnieniem dopuszczalności wprowadzania
ograniczeń konstytucyjnego prawa do ochrony
życia prywatnego w odniesieniu do osób pełniących funkcje publiczne Trybunał Konstytucyjny zajmował się w szeregu orzeczeń12 wydanych
między innymi w następstwie badania zgodności
z Konstytucją przepisów ustawy z dnia 11 kwietnia
bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi
w latach 1944 – 1990 osób pełniących funkcje publiczne13. Ustawa lustracyjna wprowadziła bowiem obowiązek składania stosownych oświadczeń
(tzw. lustracyjnych), które to oświadczenia zdaniem
inicjatorów postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym – grupy posłów – prowadziły do sytuacji „samooskarżenia się”, co sprzeciwia się zasadzie „prawa do milczenia” i nie daje się pogodzić
z zasadą sprawiedliwości społecznej. Trybunał
Konstytucyjny uznał, że dokonanie ważenia między
celem ustawy lustracyjnej a prawem do ochrony
prawnej życia prywatnego przeważa na korzyść
tego pierwszego, którym jest postulat zapewnienia jawności życia publicznego i ochrony interesu
państwa związanego z prawidłowym wykonywaniem najważniejszych funkcji publicznych poprzez
eliminację groźby szantażu faktami z przeszłości
w stosunku do osób, które zajmują kluczowe stanowiska decyzyjne w państwie14. Trybunał podkreślił,
że ograniczenia prawa do prywatności i prawa decydowania o swoim życiu osobistym oraz uciążliwości związane z obowiązkiem złożenia oświadczenia
lustracyjnego są wkalkulowane w chęć ubiegania się
o wybór lub nominację do pełnienia funkcji publicznych w państwie15.
Zgodnie ze stanowiskiem Trybunału Konstytucyjnego prawo do prywatności jest naruszone przez
sam obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego. Znajduje to jednak uzasadnienie w celach
lustracji i wynika bezpośrednio z woli pełnienia
przez daną osobę funkcji publicznej. Ograniczenie
prawa do prywatności jest więc usprawiedliwione
z uwagi na ochronę wartości z art. 31 ust. 3 Konstytucji, jaką jest bezpieczeństwo państwa. Należy zauważyć – co podkreślał Trybunał Konstytucyjny –
że żaden obywatel nie jest zobowiązany do ubiegania się o pełnienie funkcji publicznej, a decydując
się na to podejmuje w pełni samodzielną i świadomą decyzję, wliczając w to pewne ograniczenia
i dyskomfort związany z ingerencją w życie prywatne. Powszechnie przyjmuje się, że w odniesieniu
do osób pełniących funkcje publiczne dopuszczalne
jest ograniczanie sfery ich prywatności.
Należy podkreślić, że wartości związane z jawnością
życia publicznego prowadzą do znacznie węższego
zakreślenia granicy chronionej prawnie prywatności osób pełniących funkcje publiczne niż stosunku
do wszystkich innych podmiotów. Ingerencja
w prywatność nastąpi jednak jedynie wtedy, gdy
osoby te decydują się na pełnienie funkcji publicznych, co nie jest obligatoryjne. Jawność życia publicznego w państwie demokratycznym powoduje
czasem ujawnienie informacji o osobach pełniących
funkcje publiczne, wywołujących negatywne reakcje opinii publicznej. Jest to jednak niejednokrotnie uzasadnione i usprawiedliwione interesem
publicznym i ochroną demokratycznych instytucji
państwa16.
Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego sfera publicznej działalności osób sprawujących funkcje publiczne przenika się niekiedy ze
sferą ich życia prywatnego i nie ma możliwości
ścisłego i wyraźnego rozgraniczenia obu tych sfer.
Prywatność tej kategorii osób może doznawać
ograniczeń ze względu na jawność, transparentność i dostępność informacji o funkcjonowaniu instytucji publicznych w państwie demokratycznym. Z momentem podjęcia wykonywania funkcji publicznych osoby muszą liczyć się i zaakceptować szerszy zakres ingerencji w sferę ich prywatności­17. Jednocześnie Trybunał Konstytucyjny
wskazał, że w sytuacji zderzenia, konfliktu dwóch
wartości: obywatelskiego prawa do informacji
i prawa do prywatności, nie można bezwzględnie
przyznawać priorytetu temu pierwszemu, kosztem
całkowitego zanegowania ochrony sfery życia prywatnego. Nie można bowiem gwarantować obywatelom dostępu do informacji za wszelką cenę18.
Korzystanie z obywatelskiego prawa do informacji
nie może prowadzić do wyłączenia w wypadku osób
pełniących funkcje publiczne ochrony ich praw,
jakie Konstytucja gwarantuje każdemu. Dotyczy to
głównie prawa do prywatności19. Trybunał Konstytucyjny podkreślił także, że w zakres przedmiotowego prawa do informacji z pewnością nie wchodzą
informacje ze sfery intymności, np. stan zdrowia20.
Przy dokonywaniu ograniczeń ochrony prywatności osób pełniących funkcje publiczne konieczne jest więc kumulatywne spełnienie dwóch po-
dstawowych warunków. Po pierwsze, ograniczenia
muszą być uzasadnione koniecznością ochrony jednej z wartości wymienionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, a po drugie, niezbędne jest wykazanie,
że pełnienie funkcji publicznej stanowi odpowiednie kryterium obniżenia wobec tej osoby standardu
ochrony prywatności21.
Uzasadniona ingerencja w sferę prywatności osób
pełniących funkcje publiczne nie może prowadzić
do naruszenia prywatności członków ich rodzin,
które pozostają osobami prywatnymi. Takie stanowisko zajął Trybunał Konstytucyjny w wyroku
z 13 VII 2004 r.22 Przedmiotem badania konstytucyjności był przepis nakładający na funkcjonariuszy
samorządowych obowiązek składania oświadczeń
– jawnych i publikowanych w Biuletynie Informacji
Publicznej – dotyczących małżonków, wstępnych,
zstępnych i rodzeństwa o prowadzonej przez te
osoby działalności gospodarczej na terenie odpowiednio gminy, powiatu i województwa, których
funkcjonariuszem jest osoba składająca oświadczenie oraz umowach cywilnoprawnych zawieranych przez te osoby z organami samorządowymi23.
Unormowanie to prowadziło do naruszenia prawa
do prywatności tych osób, które nie pełnią funkcji
publicznych. Tym samym stało ono w sprzeczności
z art. 61 ust. 1 Konstytucji. Trybunał Konstytucyjny potwierdzając słuszność celu regulacji, którym
była m.in. walka z korupcją uznał, że nie stanowi
ona właściwego środka do jego osiągnięcia, ponieważ zostały przekroczone granice wynikające
z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Skutki zakwestionowanych przepisów dotyczyły spraw bardzo wrażliwych i delikatnych. Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, już samo ujawnienie pokrewieństwa
w pewnych sytuacjach może naruszać prywatność
funkcjonariusza i osoby mu bliskiej (np. w przypadku dzieci pozamałżeńskich, wychowywania
dziecka, którego funkcjonariusz nie jest rodzicem,
przyrodniego rodzeństwa). Ponadto, pewne zdarzenia mogą prowadzić do pośredniego ujawnienia sytuacji lub planów życiowych danej osoby
(separacja, rozwód czy zamiar zawarcia związku
małżeńskiego). Również informowanie o zdarzeniach z życia rodziny, publiczne wiązanie osiągnięć
z faktem pozostawania w związkach rodzinnych
z funkcjonariuszem może być wręcz upokarzające,
jeżeli członkowie rodziny doszli do pewnych dóbr
czy pozycji wyłącznie własnym wysiłkiem. Tak więc
fakt, że w niektórych jednostkach samorządu terytorialnego występują patologie, nie usprawiedliwia
nałożenia na wszystkich funkcjonariuszy obowiązku informowania o istotnych wydarzeniach w życiu krewnych. Inaczej przedstawia się kwestia osoby
małżonka. W ocenie Trybunału Konstytucyjnego
uzyskanie korzyści przez małżonka funkcjonariusza powinno być traktowane niemal tak samo,
jak uzyskanie jej przez samego funkcjonariusza
z racji tego, że w większości przypadków pozostają
oni w ustroju wspólności ustawowej małżeńskiej,
a nawet jeżeli nie, to uzyskiwane korzyści są
przeznaczone do wspólnego korzystania. Stąd
też wprowadzony regulacją obowiązek składania
oświadczeń i informowania o sytuacji majątkowej
małżonka funkcjonariusza mieści się w granicach
zasady proporcjonalności i tym samym nie jest
Podsumowując, w wyniku rozstrzygania konfliktu między obywatelskim prawem do informacji
realizującym postulat jawności i transparentności
życia publicznego a zasadą ochrony prawnej życia
prywatnego należy wskazać trzy warunki, w jakich możliwe będzie naruszenie prywatności osoby
pełniącej funkcje publiczne:
1) informacja naruszająca prawa i wolności osoby
nie może wykraczać poza niezbędność czy być nieproporcjonalna w stosunku do wartości, jaką jest
transparentność życia publicznego;
2) informacja powinna mieć znaczenie dla oceny
funkcjonowania instytucji lub osoby pełniącej funkcję publiczną, musi być związana z faktem wykonywania tej funkcji; między informacją dotyczącą
osoby a pełnioną przez nią funkcją publiczną
powinien istnieć związek funkcjonalny oceniany in
3) informacja nie może wkraczać w istotę prawa do prywatności, a więc w rzeczywistości przekreślać sens ochrony prawnej życia prywatnego;
granice ingerencji w sferę życia prywatnego są zawsze zakreślone nakazem respektowania godności
osobistej, zaś przy dokonywanych ograniczeniach
należy mieć na względzie, że dobro, które w założeniu ma być zrealizowane i dobro „poświęcane” są na
gruncie Konstytucji wartościami równorzędnymi.
II. Metoda rozstrzygania konfliktu zasad w polskiej judykaturze i doktrynie
Zgodnie z poglądem Trybunału Konstytucyjnego
rozstrzyganie konfliktu między konstytucyjnymi
zasadami odbywa się w drodze odnajdywania
pewnego punktu równowagi, balansu dla wartości chronionych przez Konstytucję i wyznaczaniu
obszaru stosowania każdego z praw24. W myśl stanowiska Trybunału Konstytucyjnego zarówno prawo
do prywatności, jak i obywatelskie prawo dostępu
do informacji publicznej, którego zapewnienie stanowi jedno z zadań wolnej prasy, mogą stanowić
podstawę wytyczenia ingerencji w sferze drugiego
prawa: prawo do prywatności tworzy barierę ingerencji w sferę prawa do informacji, a prawo do
informacji uzasadnia ingerencję w prawo do prywatności. Kolidującymi wartościami zgodnie z poglądem Trybunału Konstytucyjnego są z jednej
strony wolność lub prawo jednostki, które podlegają ograniczeniom, zaś z drugiej strony – wartości
wskazane w art. 31 ust. 3 Konstytucji, czyli bezpieczeństwo i porządek publiczny, ochrona środowiska,
zdrowia i moralności albo wolności i praw innych
osób, z uwagi na które dochodzi do ograniczeń.
Dopuszczalne jest dokonywanie ograniczeń praw
jednostki dla ratowania tych wartości pod warunkiem spełnienia wymogów zasady proporcjonalności25.
Trybunał Konstytucyjny sformułował sposób rozstrzygania konfliktu zasad w oparciu o zasadę proporcjonalności, wskazując, że mechanizm i konstrukcja proporcjonalności opiera się na założeniu
ważenia pozostających w konflikcie dóbr, wyraźnym
zakreślaniu granic niezbędności ingerencji w sferę
chronionego prawa oraz na wyznaczaniu zakresu
zakazu takiej ingerencji. W przypadku konfliktu
praw zasadnicze znaczenie jest przypisywane preferencjom aksjologicznym dekodowanym na podstawie wartości kierunkowych lub naczelnych wypływających z zasad ogólnych Konstytucji. Wynik rozstrzygnięcia konfliktu zasad nie może w żadnym
wypadku prowadzić do pełnej eliminacji jednego
z praw pozostających w konflikcie. Trybunał Konstytucyjny zaznaczył również konieczność za-
chowania odpowiedniej, proporcjonalnej równowagi między wchodzącymi w konflikt wartościami:
prywatnością osoby pełniącej funkcje publiczne
i jawnością informacji publicznej26. Powyższe stanowisko wskazuje na ścisłe powiązanie metody rozstrzygania konfliktu zasad z zasadą proporcjonalności.
Zagadnienie sposobu rozstrzygania konfliktu
między wolnością prasy a prawem do prywatności
wymaga odniesienia się do poglądów polskiej doktryny i orzecznictwa. W piśmiennictwie polskim
dominuje pogląd, zgodnie z którym metodą rozstrzygania konfliktu między wolnością prasy a prawem
do prywatności, czyli generalnie rzecz ujmując –
konfliktu zasad jest ważenie opozycyjnych zasad.
Stanowisko to reprezentują m.in. K. Wojtyczek27,
R. Stefanicki28, B. Gawlik29, M. Wild30, J. Barta
i R. Markiewicz31, M. Puwalski32 i Z. Kędzia33. Należy
podkreślić, że w zasadzie nie ma innych konkurujących stanowisk odnoszących się do zagadnienia
rozstrzygania konfliktu zasad. Wypowiedzi wymienionych Autorów w tym zakresie sprowadzają się
do aprobowania procesu ważenia jako metody rozstrzygania konfliktu.
Rozstrzygnięcie sądu powinno zawierać określenie
kolidujących dóbr, przypisanie im rangi, ustalenie
w jakim stopniu zostają one naruszone lub urzeczywistnione, a następnie udzielenie odpowiedzi na
pytanie, czy stopień realizacji danego dobra uzasadnia poświęcenie innych dóbr zgodnie z zasadą proporcjonalności sensu stricto34. Decyzja wynika więc
zawsze z porównania kolidujących ze sobą wartości35. Dobrem poświęcanym, jak również dobrem,
ze względu na które następuje ingerencja może być
zarówno dobro indywidualne, jak i ogólnospołeczne.
Ważenie jest tym trudniejsze, że Konstytucja nie
określa jednoznacznie wagi poszczególnych dóbr
i nie wyraża w sposób jednoznaczny rozstrzygnięć
aksjologicznych. Prowadzi to do dużej swobody
po stronie podmiotu dokonującego interpretacji
przepisów Konstytucji36. Ostateczna decyzja co do
preferencji i w konsekwencji co do wyboru jednej
z wartości leży zawsze po stronie sądu, jako organu
stosującego prawo. Zdaniem M. Safjana swoboda
oceny konkretnych okoliczności przez sąd nie jest
nieograniczona, lecz znajduje swoje ograniczenia
i wyznaczniki w postulacie zachowania spójności
i logiki całości systemu prawnego, jednolitości linii
orzeczniczych oraz w postulacie podejmowania
podobnych decyzji w odniesieniu do podobnych
warunków faktycznych37.
Należy zgodzić się ze stanowiskiem, że rozstrzyganie konfliktu między opozycyjnymi wartościami następuje poprzez zbalansowanie interesu publicznego przejawiającego się w kontrolnej funkcji
prasy w zakresie ujawniania nieprawidłowości sprawowania mandatu publicznego z interesem jednostki w nieujawnianiu pewnych informacji z uwagi
na ich przynależność do chronionego obszaru praw
osobistych38. W doktrynie jednomyślnie wskazuje
się, że przy konfrontowaniu kolidujących interesów
konieczne jest przeciwstawienie i wyważenie całości okoliczności danej sprawy oraz konkurencyjnych
wartości, interesów i dóbr39. W tym celu niezbędne
jest porównanie względnej wagi konkurencyjnych
interesów i wartości i ustalenie reguł preferencyjnych określających zakres ich ochrony40. Ważenie
interesów uznawane jest jako sposób rozstrzygnięcia kolizji dwóch równocennych wartości, z których
każda zasługuje na ochronę, ale nie jest możliwa sytuacja jednoczesnej realizacji obu z nich, w związku
z czym należy ustalić „rozsądny kompromis co do
zakresu ich ochrony”41.
W doktrynie trafnie podkreśla się, że przy dokonywaniu ważenia należy mieć na względzie, że godność
ludzka jest nienaruszalna i niezbywalna, ograniczenia prawa muszą być konieczne w demokratycznym
społeczeństwie i nie mogą naruszać istoty samego
prawa, zaś konflikt między prawami konstytucyjnymi należy rozstrzygać w oparciu o zasadę proporcjonalności poprzez wyważanie praw42.
Konflikt między wolnością prasy i prawem do informacji a zasadą ochrony prywatności jest dostrzegany w orzecznictwie sądów polskich. Wyraźna jest
tendencja do wskazywania, że sposobem rozstrzygnięcia tego konfliktu jest określenie, któremu
z dóbr prawnie chronionych w okolicznościach konkretnej sprawy należy przyznać pierwszeństwo43.
Zdaniem Sądu Najwyższego przy poszukiwaniu
odpowiednich relacji między prawem do informa-
cji i wolnością wypowiedzi a prawem do prywatności osób publicznych, należy uwzględniać wartości typowe dla danego społeczeństwa, takie jak
tradycja i poczucie tolerancji44.
Istotne jest, że sądy podkreślają konieczność
odniesienia danego konfliktu do okoliczności konkretnej sprawy, tylko bowiem w konkretnej sytuacji można stwierdzić, które z chronionych dóbr
przeważa. W orzeczeniach Sądu Najwyższego
i sądów powszechnych brak jest jednak pogłębionych rozważań poświęconych metodologii rozstrzygania konfliktu.
Zgodnie z dominującym poglądem polskiej judykatury metodą rozstrzygnięcia konfliktu zasad
jest proces ważenia opozycyjnych dóbr i interesów.
Podstawą tego stanowiska jest założenie o równoważności praw i wolności pozostających w konflikcie. Podkreślił to Sąd Najwyższy w uchwale z 18
II 2005 r. Na gruncie rozstrzygania sprawy dotyczącej konfliktu między wolnością prasy i prawem
społeczeństwa do informacji a prawem jednostki
do ochrony czci Sąd Najwyższy wskazał, iż przy rozstrzyganiu takiego konfliktu należy brać pod uwagę
jednakową rangę obu praw i poziom udzielanej im
ochrony, brak absolutnego charakteru któregokolwiek z nich oraz konieczność uwzględnienia konkretnych okoliczności, w których doszło do tego
konfliktu45. W glosie do uchwały P. Sobolewski
zaznaczył, że w sytuacji wkroczenia przez prasę
w prywatną sferę życia obywateli zachodzi konieczność wyważenia interesu ogółu z interesem indywidualnym46. Analogiczne stanowisko zajął Sąd
Najwyższy w wyroku z 11 V 2007 r. wyrażając pogląd, że żadne z pozostających w konflikcie praw
nie posiada charakteru absolutnego i dopuszczalne
jest ich ograniczanie w oparciu o przesłanki art. 31
ust. 3 Konstytucji47. Stanowisko to potwierdził Sąd
Najwyższy w wyroku z 24 I 2008 r., w którym wywiódł, że istotę konfliktu stanowi kwestia zakresu
konstytucyjnego prawa do informacji i wolności
wypowiedzi oraz konkurencji tych praw z prawem
do prywatności48. Rozstrzygnięcie powinno zapaść
w drodze „rozważnego wyważania tych praw” przy
dokonywaniu wykładni pozakonstytucyjnych przepisów chroniących prawo do prywatności i z uwzględnieniem systemu wartości określonego
w Konstytucji49.
Odmienne stanowisko zaprezentował Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 25 I 2007 r. Stwierdził, że w przypadku konfliktu dwóch zasad konstytucyjnych: wolności wypowiedzi i ochrony życia prywatnego prymat każdorazowo przyznawany
jest na rzecz prawa do ochrony życia prywatnego
z uwagi na treść art. 14 ust. 6 pr.pras., który zakazuje naruszania prywatnej sfery życia50. Jednocześnie
jednak Sąd Apelacyjny zastrzegł, że naruszenie tej
sfery jest możliwe jedynie wówczas, gdy publikacja
danych z zakresu życia prywatnego bezpośrednio
wiąże się z działalnością publiczną danej osoby. Stanowisko to powtórzył warszawski Sąd Apelacyjny
w późniejszym wyroku z 15 IX 2009 r.51­­. Wydaje
się, że poglądy Sądu Apelacyjnego w Warszawie są
zbyt daleko idące. Treść przepisu art. 14 ust. 6 pr.
pras. nie pozwala na sformułowanie jednoznacznego poglądu o pierwszeństwie prawa do prywatności nad wolnością prasy niezależnie od okoliczności rozpatrywanego przypadku. Sąd nie uwzględnił
bowiem okoliczności, że wyłączenie bezprawności naruszenia prywatności może być podyktowane
działaniem w obronie uzasadnionego interesu
publicznego. Ponadto, przy ocenie, czy publikacja
informacji i danych z prywatnej sfery życia wiąże
się bezpośrednio z działalnością publiczną osoby konieczne jest dokonanie analizy szeregu okoliczności towarzyszących dokonanemu naruszeniu.
Należy więc uznać, że bardziej właściwe jest oparcie
rozstrzygnięcia sporu na dokonaniu ważenia kolidujących zasad zgodnie z wyżej przedstawionymi
poglądami Sądu Najwyższego.
III. Zastosowanie zasady proporcjonalności
w procesie rozstrzygania konfliktu zasad w relacjach horyzontalnych
W poglądach przedstawicieli doktryny oraz
w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego i Sądu
Najwyższego widoczne jest ścisłe powiązanie procesu ważenia jako metody rozstrzygania konfliktu
zasad z zasadą proporcjonalności. Należy jednak
podkreślić, że sformułowana w Konstytucji zasada
proporcjonalności stanowi w pierwszej kolejności
nakaz skierowany do ustawodawcy, który uchwalając regulacje prawne powinien zwracać uwagę,
aby została zachowana właściwa proporcja między
celem, który należy osiągnąć, a wartością prawa lub
wolności, które z uwagi na ten cel zostają ograniczane.
W konsekwencji zasada proporcjonalności znajduje
najczęściej zastosowanie w płaszczyźnie wertykalnej,
w relacjach między jednostką a państwem. W praktyce jednak wielokrotnie dochodzi do konfliktu
zasad w płaszczyźnie horyzontalnej. Rozwiązanie
tego konfliktu należy do domeny ustawodawcy,
który wprowadzając odpowiednie unormowania
determinuje, której zasadzie należy przyznać pierwszeństwo. Tym samym dokonuje hierarchizacji
zasad w określonym obszarze stosunków prawnych.
Konkretne unormowanie prawne nie zawsze udziela jednak pełnej i wyczerpującej odpowiedzi na pytanie o preferencję określonej zasady, dostarczając
w wielu przypadkach nie rozstrzygnięcia, a jedynie wskazówki interpretacyjnej52. Ponadto, istnieje liczna grupa stosunków prawnych, w których
rozstrzygnięcie nie jest uregulowane w konkretnej
normie prawnej rangi ustawowej i które nie są objęte
bezpośrednimi wskazaniami ze strony prawodawcy
co do sposobu rozstrzygania konfliktu między zasadami. Obie te sytuacje wymagają rozstrzygnięcia
konfliktu między zasadami.
Przedstawiciele doktryny nie prowadzą szerokiej
dyskusji na temat zasadności stosowania zasady
proporcjonalności w stosunkach horyzontalnych.
Niewielu autorów podejmuje rozważania na temat
teoretycznych aspektów uzasadnienia stosowania
tej zasady w omawianej płaszczyźnie. Mimo doniosłości problematyki w polskim piśmiennictwie
pojawiają się jedynie pojedyncze głosy wskazujące, że rozstrzyganie konfliktu zasad w relacjach
między podmiotami prywatnymi powinno odbywać się z uwzględnieniem zasady proporcjonalności. Takie stanowisko prezentują m.in. R. Stefanicki53,
M. Safjan54, M. Puwalski55. Autorzy uznają, że proporcjonalność stanowi uniwersalną metodę interpretacji stosowaną przy rozstrzyganiu kolizji zasad
nie tylko na gruncie Konstytucji, ale także w odniesieniu do praw i wolności, które nie znajdują oparcia
w normie konstytucyjnej. Konflikt między prawami
konstytucyjnymi powinien więc być rozstrzygany
w oparciu o zasadę proporcjonalności, poprzez wyważanie praw. Ponadto, respektowanie zasady proporcjonalności wyzwala mechanizm balansowania
wartości i praw na potrzeby danego rozstrzygnięcia56.
Stosowanie zasady proporcjonalności w płaszczyźnie
horyzontalnej pozwala na dokonywanie tylko takich
ograniczeń sfery zastosowania prawa lub wolności,
które są niezbędne dla ochrony preferowanej wartości. Mechanizm proporcjonalności wydaje się
być jedynym skutecznym sposobem ograniczania
praw i wolności, bez naruszania ich istoty i bez nadmiernej ingerencji w wyrażone w nich wartości.
Trybunał Konstytucyjny w zasadzie nie zajmował się zagadnieniem rozstrzygania konfliktu
między wolnością prasy a prawem do prywatności w płaszczyźnie horyzontalnej. Należy jednak
wskazać, że zgodnie z orzecznictwem Trybunału
Konstytucyjnego ustawodawca konstytucyjny nie
różnicuje przypadków dopuszczalności ograniczeń
w stosunku do dokonujących je podmiotów. Stanowisko takie zajął Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 19 II 2002 r.57 W niniejszej sprawie Trybunał
Konstytucyjny oceniał zgodność przepisów rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 27 grudnia
2000 r. w sprawie trybu i sposobu przekazywania oraz zakresu danych o obrocie refundowanymi
lekami i materiałami medycznymi przekazywanych
przez apteki w zakresie ochrony praw jednostki,
w szczególności prawa do prywatności i autonomii
informacyjnej w stosunkach z kasami chorych,
jako instytucjami prawa publicznego i aptekami,
będącymi z reguły podmiotami prawa prywatnego.
Z powyższego orzeczenia wynika, że ustawodawca
ma obowiązek zapewnienia jednostce odpowiedniej
ochrony nie tylko przed ingerencją ze strony podmiotów publicznych, ale również przed ingerencją ze
strony innych jednostek i podmiotów prywatnych.
Obowiązek zapewnienia ochrony aktualizuje się
więc zarówno w relacjach wertykalnych, jak i horyzontalnych. O dopuszczalności zastosowania zasady
proporcjonalności w relacjach horyzontalnych wypowiedział się też wprost Sąd Najwyższy58.
Przedstawione rozważania prowadzą do wniosku,
że modelem rozstrzygania konfliktu zasad między
wolnością prasy a ochroną prywatności osób pełniących funkcje publiczne jest ważenie konkurujących
zasad z uwzględnieniem zasady proporcjonalności
w ograniczaniu korzystania z konstytucyjnych wolności i praw. Ważenie polega na odnalezieniu
punktu równowagi między wartościami chronionymi w Konstytucji i wyznaczeniu obszaru stosowania każdego z praw. W toku tego procesu należy
dokonać porównania wagi kolidujących interesów
w odniesieniu do okoliczności rozpatrywanego
przypadku i następnie ustalić – z odwołaniem się
do systemu wartości wyrażonego w Konstytucji –
która zasada w danej sytuacji zasługuje na wyższą
ochronę. Kolidującymi wartościami są z jednej
strony wolność prasy realizująca obywatelskie prawo
do informacji o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne, a z drugiej strony prawo do prywatności stanowiące jedną
z wartości wymienionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Zasady pozostające w konflikcie stanowią podstawę wytyczenia ingerencji w sferze drugiego prawa
lub wolności. W ten sposób prawo do prywatności
tworzy barierę ingerencji w sferę wolności prasy,
a wolność prasy uzasadnia ingerencję w prawo do
Należy uznać, że zasada proporcjonalności, która
znajduje zastosowanie przede wszystkim na poziomie konstytucyjnym, stanowi uniwersalną metodę
rozstrzygania konfliktu również w stosunkach
między jednostkami, czyli w płaszczyźnie horyzontalnej. Stosowanie konstytucyjnej zasady proporcjonalności w stosunkach horyzontalnych dopuszcza
również Sąd Najwyższy. Zasada proporcjonalności
wyzwala mechanizm balansowania, ważenia praw
i wydaje się być jedynym skutecznym sposobem
ograniczania praw i wolności bez naruszania ich istoty i bez nadmiernej ingerencji w wyrażone w nich
Istotne jest, że ograniczeń nakładanych na osoby
sprawujące funkcje publiczne nie można rozpatrywać w kategoriach ograniczeń wolności i praw tych
osób. Ograniczenia zgodnie z zasadą proporcjonalności nie powinny wobec tego odnosić się do statusu danej osoby jako pełniącej funkcje publiczne,
lecz do „potrzeb związanych z prawidłowym funkcjonowaniem instytucji samorządu terytorialnego”59. Zgodnie z tym stanowiskiem dopuszczalność
ingerencji w sferę wolności i praw osób pełnią-
cych funkcje publiczne nie wynika z samego faktu
przynależności do określonej kategorii osób, lecz
z konieczności zapewnienia prawidłowego funkcjonowania instytucji publicznych. Ingerencja
w sferę życia prywatnego osób pełniących funkcje
publiczne może być znacznie głębsza niż w odniesieniu do innych osób, pod warunkiem zachowania
wymogów zasady proporcjonalności w dokonywaniu ograniczeń60.
Analiza orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego
pozwala na wskazanie warunków dopuszczalności
ingerencji w prywatność osób pełniących funkcje
publiczne. Przede wszystkim informacja z zakresu
prywatnej sfery życia nie może wykraczać poza
niezbędność i być nieproporcjonalna w stosunku do
wartości, jaką jest transparentność życia publicznego, nie może również wkraczać w istotę prawa do
prywatności, przekreślając tym samym sens ochrony tej wartości. Ponadto informacja musi mieć zdolność przyczynienia się do oceny funkcjonowania
osoby pełniącej funkcję publiczną oraz musi istnieć
rzeczywisty związek między informacją dotyczącą
osoby a pełnioną przez nią funkcją. Usprawiedliwieniem naruszenia prywatności osób pełniących
funkcje publiczne może więc być jedynie wzgląd na
wartości związane z jawnością życia publicznego,
koniecznością zapewnienia transparentności życia
publicznego w państwie demokratycznym i ochrony
interesu państwa związanego z prawidłowym wykonywaniem najważniejszych funkcji publicznych.
* Dr Zofia Zawadzka - Asystent w Zakładzie Prawa
Własności Intelektualnej na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, adwokat. Stypendystka
Wydziału Prawa Humboldt Universität zu Berlin,
absolwentka The 2007 International Business and
Trade Summer Law Program w Krakowie zorganizowanego przez The Catholic University of America w Waszyngtonie i Uniwersytet Jagielloński oraz
letniego kursu Szkoły Prawa Niemieckiego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzi wykłady i szkolenia z zakresu
ochrony własności intelektualnej, prawa autorskiego i prawa prasowego. Autorka i współautorka
publikacji z zakresu prawa prasowego i autorskiego
oraz prawa cywilnego. ([email protected])
1. Wyrok TK z 20 marca 2006 r., K 17/05, OTK-A 2006, nr 3,
poz. 30.
2. K 24/98, OTK 1998, nr 6, poz. 97.
3. Wyrok TK z 21 X 1998 r., K 24/98, OTK 1998, nr 6, poz. 97.
4. K 20/03, OTK-A 2004, nr 7, poz. 63.
5. Wyrok TK z 20 III 2006 r., K 17/05, OTK-A 2006, nr 3,
7. Orzeczenie ETPCz z 8 X 2009 r. w sprawie Porubova przeciwko Rosji, skarga nr 8237/03, § 45.
8. Orzeczenie ETPCz z 8 VII 1986 r. w sprawie Lingens
przeciwko Austrii; skarga nr 9815/82; orzeczenie ETPCz z 16
XI 2004 r. w sprawie Karhuvaara i Iltalehti przeciwko Finlandii, skarga nr 53678/00, RJD 2004-X, § 40. Zob. M.A. Nowicki, Wokół Konwencji Europejskiej. Krótki komentarz do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, Kraków 2006, s. 253;
L. Gardocki, Europejskie standardy wolności wypowiedzi a
polskie prawo karne, PiP 1993, z. 2, s. 14; J. Sobczak, Swoboda wypowiedzi w orzecznictwie Trybunału Praw Człowieka
w Strasburgu, cz. I, Ius Novum 2007, nr 2-3, s. 23.
9. Orzeczenie ETPCz z 1 VII 1997 r. w sprawie Oberschlick
II przeciwko Austrii, skarga nr 20834/92, Reports 1997-IV;
R. Stefanicki, Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw
Człowieka w sprawach granic wolności wypowiedzi dziennikarskiej, PiP 2003, z. 4, s. 91.
Parlamentarnego Rady Europy nr 1165 (1998) z dnia 26 czerwca
1998 r. dotycząca prawa do prywatności.
11. Orzeczenie ETPCz z 6 II 2001 r. w sprawie Tammer przeciwko Estonii, skarga nr 41205/98, RJD 2001-I; I.C. Kamiński,
Swoboda wypowiedzi w debacie politycznej. Politycy oraz
inni uczestnicy dyskusji politycznej [w:] Prawo mediów, red.
J. Barta, R. Markiewicz, A. Matlak, Warszawa 2005, s. 48.
12. Były to wyroki Trybunału Konstytucyjnego z: 21 X 1998
r., K 24/98, OTK 1998, nr 6, poz. 97; 10 XI 1998 r., K 39/97,
OTK 1998, nr 6, poz. 99; 14 VI 2000 r., P 3/00, OTK 2000, nr 5,
poz. 138; 19 VI 2002 r., K 11/02, OTK-A 2002, nr 4, poz. 43; 5
III 2003 r., K 7/01, OTK-A 2003, nr 3, poz. 19; postanowienie
TK z 4 XII 2000 r., SK 10/99, OTK 2000, nr 8, poz. 300; postanowienie TK z 1 X 2002, P 8/02, OTK-A 2002, nr 5, poz. 70.
Zob. J. Zakolska, Zasada proporcjonalności w orzecznictwie
Trybunału Konstytucyjnego, Warszawa 2008, s. 209- 214.
13. Dz.U. Nr 70, poz. 443; tekst jedn. Dz.U. 1999 r. Nr 42,
poz. 428 z późn. zm. (obecnie uchylona).
14. Wyrok TK z 10 XI 1998 r., K 39/97, OTK 1998, nr 6,
poz. 99; wyrok TK z 5 III 2003 r., K 7/01, OTK-A 2003, nr 3,
poz. 19. Zob. również J. Oniszczuk, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego na
początku XXI w., Kraków 2004, s. 403 i nast.
15. Kwestia będąca podstawą wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie zgodności z konstytucją w sprawie
K 39/97 nie była jednak oceniona jednoznacznie. Czterech sędziów Trybunału Konstytucyjnego zgłosiło zdania
odrębne. Argumentowano, że treść oświadczenia lustracyjnego dotyczy faktów ze sfery życia prywatnego osoby dotychczas
nieznanych, których przyznanie z jednej strony może naraz-
ić osobę na skutki społeczne (moralne, środowiskowe, zawodowe, rodzinne), natomiast nie przyznanie ich – na utratę
sprawowanej funkcji publicznej. Stąd też oświadczenie stanowi ingerencję w sferę życia prywatnego (art. 47 Konstytucji)
i przełamanie autonomii informacyjnej (art. 51 Konstytucji).
Ustawodawca – jak wskazano w zdaniu odrębnym – wprowadzając powyższe ograniczenie w żaden sposób nie wykazał,
że nałożenie prawnego obowiązku ujawniania informacji jest
konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub zachowania wolności i praw innych osób. Stąd
zakwestionowane rozwiązanie powinno być uznane za niezgodne z Konstytucją. Zob. również J. Oniszczuk, Konstytucja
Rzeczypospolitej Polskiej w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego na początku XXI w., s. 404 i nast.
16. Wyrok TK z 5 III 2003 r., K 7/01, OTK-A 2003, nr 3,
17. Wyrok TK z 20 III 2006 r., K 17/05, OTK-A 2006, nr 3,
poz. 30 Trybunał konstytucyjny dokonywał oceny konstytucyjności przepisu art. 5 ust. 2 zd. 2 ustawy z 6 września 2001 r.
o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, poz. 1198;
z 2002 r. Nr 153, poz. 1271; z 2004 r. Nr 240, poz. 2407 oraz
z 2005 r. Nr 64, poz. 565 i Nr 132, poz. 1110). Zdanie pierwsze tego przepisu brzmiało: „Prawo do informacji publicznej
podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy”. Zaskarżone zdanie 2 stanowiło, że: „Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach
pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem
tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania
funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa”.
18. Wyrok TK z 19 VI 2002 r., K 11/02, OTK-A 2002, nr 4,
poz. 43.
19. Wyroku TK z 20 XI 2002 r., K 41/02, OTK-A 2002, nr 6,
poz. 83.
20. Wyrok TK z 20 III 2006 r., K 17/05, OTK-A 2006, nr 3,
21. M. Laskowska, Prawo do informacji o działalności osób
pełniących funkcje publiczne a ich prawo do ochrony prawnej
życia prywatnego. Refleksje na tle orzecznictwa TK [w:] Obywatelskie prawo do informacji, red. T. Gardocka, Warszawa
2008, s. 76.
22. Wyrok TK z 13 VII 2004 r., K 20/03, OTK-A 2004, nr 7,
poz. 63.
23. Regulację tę wprowadzono ustawą z dnia 23 listopada 2002 r. (Dz. U. Nr 214, poz. 1806) o zmianie ustawy
o samorządzie gminnym oraz o zmianie niektórych innych
24. Wyrok TK z 20 III 2006 r., K 17/05, OTK-A 2006, nr 3,
poz. 30. Problemem stanowiącym przedmiot oceny było ustalenie, czy regulacja prawna normująca dostęp do informacji publicznej, stanowiąca jednocześnie ograniczenie prawa
do ochrony prywatności osób pełniących funkcje publiczne
w zakresie informacji mających związek z pełnieniem tych
funkcji, była zgodna z Konstytucją i z wyrażonym w niej
wzorcem proporcjonalności. Trybunał Konstytucyjny uznał,
że zakwestionowana regulacja prawna nie narusza wskazanych
we wniosku wzorców konstytucyjnych. Dane osobowe stanowiące element sfery życia prywatnego osób wykonujących
funkcje publiczne w strukturach władzy publicznej należą do
zakresu prawa do informacji z art. 61 ust. 1 Konstytucji RP,
pod warunkiem, że pozostają w związku z pełnioną funkcją.
25. J. Oniszczuk, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej
w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego na początku XXI
w., s. 399.
26. Wyrok TK z 20 III 2006 r., K 17/05, OTK-A 2006, nr 3,
27. K. Wojtyczek, Zasada proporcjonalności [w:] Prawa i wolności obywatelskie w Konstytucji RP, red. B. Banaszak, A. Preisner, Warszawa 2002, s. 686-687.
28. R. Stefanicki, Cywilnoprawna ochrona prywatności osób
podejmujących działalność publiczną, Studia Prawnicze 2004,
z. 1, s. 40.
29. B. Gawlik, Ochrona dóbr osobistych. Sens i nonsens koncepcji tzw. praw podmiotowych osobistych, ZNUJ 1985, z. 41,
30. M. Wild, Ochrona prywatności w prawie cywilnym (Koncepcja sfer a prawo podmiotowe), PiP 2001, z. 4, s. 68.
31. J. Barta, R. Markiewicz, Szczególne obowiązki mediów.
Ochrona powszechnych dóbr osobistych [w:] Prawo mediów,
red. J. Barta, R. Markiewicz, A. Matlak, Warszawa 2008, s. 490.
32. M. Puwalski, Prawo do prywatności osób publicznych,
Toruń 2003, s. 140.
33. Z. Kędzia, Konstytucyjne prawa i wolności obywatelskie a
prawa osobiste w rozumieniu cywilistycznym [w:] Dobra osobiste i ich ochrona w polskim prawie cywilnym. Zagadnienia
wybrane, red. J.St. Piątowski, Wrocław-Warszawa-KrakówGdańsk-Łódź 1986, s. 106.
34. K. Wojtyczek, Zasada proporcjonalności…, s. 686.
35. M. Wild, Ochrona prywatności…, s. 68.
36. K. Wojtyczek, Zasada proporcjonalności…, s. 687.
37. M. Safjan, Zasady prawa prywatnego [w:] System Prawa
Prywatnego. Prawo cywilne – część ogólna, t. I, red. Safjan M.,
Warszawa 2007, s. 308.
38. R. Stefanicki, Cywilnoprawna ochrona…, s. 40. Tak
również M. Puwalski, Prawo do prywatności…, s. 140, 184,
39. J. Barta, R. Markiewicz, Szczególne obowiązki mediów…,
s. 490; B. Gawlik, Ochrona dóbr osobistych. Sens i nonsens…,
s. 134; J. Serda, Glosa do wyroku SN z 6 XII 1990 r., I CR
575/90, OSP 1992, nr 10, poz. 214; B. Kordasiewicz, Glosa do
wyroku SN z 18 I 1984 r., I CR 400/83, NP 1987, nr 4, s. 128.
40. B. Gawlik, Ochrona dóbr osobistych. Sens i nonsens…,
41. B. Gawlik, Ochrona dóbr osobistych…, s. 134.
42. M. Puwalski, Prawo do prywatności…, s. 140.
43. Wyrok SN z 26 II 2002 r., I CKN 413/01, OSNC 2003, nr 2,
44. Wyrok SN z 11 X 2001 r., II CKN 559/99, OSP 2002, nr 12,
poz. 161.
45. III CZP 53/04, OSP 2005, nr 9, poz. 110.
46. P. Sobolewski, Glosa do uchwały SN z 18 II 2005 r., III CZP
53/04, OSP 2005, nr 12, poz. 144.
47. I CSK 47/07, Rejent 2007, nr 5, s. 173.
48. I CSK 341/07, OSNC 2009, nr 3, poz. 45.
49. Wyrok SN z 24 I 2008 r., I CSK 341/07, OSNC 2009, nr 3,
poz. 45; zob. również wyrok SA w Warszawie z 17 XII 2008 r.,
VI ACa 997/08, niepubl., w którym Sąd Apelacyjny in extenso
przytoczył wywody Sądu Najwyższego w pełni je podzielając.
50. VI ACa 809/06, niepubl. Stanowisko to podzielił SO
w Warszawie w wyroku z 23 IV 2008 r., IV C 1924/05, przytoczony w wyroku SA w Warszawie z 17 XII 2008 r., VI ACa
997/08, niepubl.
51. VI ACa 120/09, niepubl.
52. M. Safjan, Zasady prawa prywatnego…, s. 303.
53. R. Stefanicki, Cywilnoprawna ochrona…, s. 26
54. M. Safjan, Zasady prawa prywatnego…, s. 307.
55. M. Puwalski, Prawo do prywatności…, s. 140.
56. R. Stefanicki, Cywilnoprawna ochrona…, s. 26; M. Puwalski, Prawo do prywatności…, s. 140.
57. U 3/01, OTK-A 2002, nr 1, poz. 3.
58. Wyrok SN z 11 V 2007 r., I CSK 47/07, Rejent 2007, nr 5,
s. 173; wyrok SN z 24 I 2008 r., I CSK 341/07, OSNC 2009,
nr 3, poz. 45.
59. Wyrok TK z 8 X 2001 r., K 11/01, OTK-A 2001, nr 7,
poz. 210; wyrok TK z 6 XII 2005 r., SK 7/05, OTK-A 2005,
nr 11, poz. 129.
dr Wojciecha Wiewiórowskiego
W dobie rozwoju nowoczesnych technologii, tworzenia megabaz używanych przez wiele podmiotów, szczególnego znaczenia nabiera kwestia określenia granic jawności informacji,
zwłaszcza w kontekście danych zbieranych przez administrację
publiczną. Państwo pozyskuje bowiem o nas coraz więcej informacji i robi to na podstawie obowiązujących przepisów prawa.
Z jednej strony godzimy się na to, bo ułatwia nam to załatwianie urzędowych spraw, ale z drugiej mamy
świadomość, że administracja publiczna staje się Wielkim Bratem, który totalnie nas inwigiluje. Burzymy
się, gdy proszeni jesteśmy o podanie zbyt wielu danych, podczas kiedy paradoksalnie sami zamieszczamy
w sieci wiele, często bardzo intymnych, informacji o sobie, naszych znajomych czy bliskich, nie zdając
sobie sprawy z konsekwencji takich działań. Zatem szczególnego znaczenia nabierają m.in. kwestie precyzyjnego określenia, do jakich celów te ogólnie dostępne dane i przez kogo mogą być wykorzystywane,
czy i w jakim zakresie publiczne rejestry mogą być ze sobą łączone oraz powtórnie wykorzystywane przez
To przykładowe tematy, które omawiane będą podczas kolejnej edycji konferencji naukowej poświęconej
bezpieczeństwu w Internecie pt. „Internet – granice jawności”. Jej uczestnicy powyższe zagadnienia
analizować będą m.in. w odniesieniu do działań administracji publicznej, sądownictwa i uwarunkowań
informatycznych, jak np. działalność elektronicznych platform usługowych czy techniczne granice anonimowości komunikacji elektronicznej.
Maciej Koziński*
Dokończyć cyfrową rewolucję (Complete the digital revolution)
Cyfrowa rewolucja powoli zmierza ku końcowi.
Ucyfrowiliśmy niemal wszystko, co się dało, niedługo każda lodówka i pralka będzie miała swój
adres IP i będzie można ją monitorować z sieci. Technologicznie zrobiliśmy już niemal wszystko. Pozostało zmienić nasze obyczaje, mentalność
Znajomy wykładowca teorii ekonomii miał zwyczaj
zadawać studentom na egzaminie do rozpatrzenia
następujący problem: wynaleziono nowe, niezwykle
tanie i wydajne źródło energii, np. kontrolowaną
syntezę jądrową. Co się dzieje z gospodarką?
Prawidłowa odpowiedź brzmiała: pogrążą się ona
w kryzysie; upada przemysł energetyczny, wydobywczy, samochodowy, grzewczy; za nimi dotknięci
zostają kontrahenci. Oczywiście kryzys przysparza
tez krociowych zysków właścicielom rewolucyjnej
technologii. Jedne gospodarcze imperia upadają,
inne dopiero tworzą się i wzrastają.
Z podobną sytuacją mamy do czynienia mniej
więcej od połowy lat 90. XX w, choć ma ona charakter pełzającej rewolucji, a nie gwałtownego wybuchu. Wraz z upowszechnieniem urządzeń cyfrowych odeszły do lamusa nośniki i analogowe urządzenia komunikacyjne i medialne. Szybko zmieniająca
się rzeczywistość zmiotła wiele firm, które nie w porę
zauważyły sens i kierunek przemian: przykładem
może być niekoronowany w latach 90. król sieci lokalnych Novell. Firma zignorowała rozwój Internetu
- sieci opartej na protokole IP - koncentrując się na
własnym protokole IPX. W rezultacie sztandarowy
serwer sieci lokalnych Novell Netware wypadł
z rynku, mimo dostosowania go do współpracy z IP.
Upowszechnienie Internetu stworzyło też zupełnie
nową przestrzeń do współpracy: stworzony przez
rozproszonych po świecie programistów system
operacyjny Linux wyrugował w XXI wieku z serwerów tworzone i rozwijane przez duże firmy
podobne systemy operacyjne, choć jeszcze w 1995
roku pomysł uruchomienia poważnej komercyjnej instalacji w oparciu o Linuksa był kwitowany
najczęściej pukaniem się w czoło za plecami pomysłodawcy.
Niepostrzeżenie dla nas samych elektroniczna
machina wkroczyła w nasze życie i obyczaje wywracając je niekiedy do góry nogami. Romantyczne, pionierskie czasy, gdy królowała netykieta,
odeszły w niepamięć. Dziś na forach rządzą trolle
i ortograficzne inaczej dzieci neostrady. Piękne kartki świąteczne i okolicznościowe zastąpione zostały
przez kopiowane i rozsyłane SMS-y. Facebook odarł
nas z prywatności, a kolekcjonowanie wirtualnych
znajomości w jakimś stopniu wyparło obcowanie
z żywym człowiekiem. Piractwo i pornografia trafiły
pod strzechy. Wyliczać by można długo. Z niektórymi skutkami tych zmian uporaliśmy się sami.
Dzwonek telefonu komórkowego na publicznym
spotkaniu to dziś nie szpan, ale obciach. Telefon
komórkowy przestał być “smyczą” pracodawcy, na
której wisiał pracownik - zaczęto na nowo szanować
nasze prawo do odrobiny odpoczynku od pracy.
Na portalach społecznościowych ograniczamy rozpowszechnianie informacji o sobie do kręgu osób
znajomych i zaufanych. Nauczyliśmy się, że najlepszą metoda na trolla jest go zagłodzić: nie karmić
komentarzami i reakcjami, zwyczajnie ignorować.
Niekiedy reakcja większości i ustalony obyczaj,
np. moderowanie postów na forach, wystarczą, by
powstrzymać zachowanie szkodliwe. Czasem to nie
wystarcza i niezbędna jest zdecydowana reakcja taka, jak sierżanta Jacka Żebryka z bazy lotniczej
w Świdwinie, który składa do prokuratur zawiadomienia o przestępstwie zniesławiania na forach
internetowych polskich żołnierzy. Podobnie jak
w realnym życiu, prawo powinno interweniować
w przypadkach drastycznych, zostawiając sumieniu,
obyczajowi i poczuciu przyzwoitości uczestników
cyfrowego życia mniej poważne incydenty.
Czy jednak prawo nadąża za technologią?
Powiedzmy, że stara się nadążać. Nie tempo jest tu
jednak ważne, a jakość rozwiązań prawnych, które
usankcjonują funkcjonowanie społeczeństwa informacyjnego. To elektronicy, informatycy i specjaliści od telekomunikacji rozpoczęli rewolucję cyfrową,
ale to prawnicy i ustawodawcy ją dokończą.
Oprócz technologicznego gąszczu, oceny jego wpływu na społeczeństwo, opanowania wirtualnych
i często abstrakcyjnych pojęć, a często konieczności ich doprecyzowania, naprzeciw prawników staną
też potężne lobbies, które przy okazji dostosowywania przepisów prawa do nowej rzeczywistości, zechcą załatwić swoje interesy.
Prędzej czy później wpływ technologii na życie,
obyczaj i prawo, zastuka do drzwi prawników wszelkich specjalności. Czy pobieraczek.pl narusza
interesy konsumentów? Czy forumowi trolle
znieważyli polskich żołnierzy? Czy witryna
“xyz.com” skopiowała artykuł z witryny “xyz.pl”
czy tylko go zacytowała? Czy domaganie się odszkodowania za kradzież tożsamości w Second
Life rzeczywiście ma znaczenie? Czy obywatel może
kreować wirtualną cyfrową walutę i to w dodatku
na terenie innego państwa? Czy rozpowszechnienie
bez zgody czyjegoś wizerunku w blogu, który czytają trzy osoby, ale potencjalnie mogą obejrzeć miliardy, jest bardziej szkodliwe niż rozpowszechnienie go w gazetce, którą czyta i czytać może
Na te pytania prędzej czy później trzeba będzie
* Maciej Koziński - informatyk, Laboratorium
Eksploatacji Systemu Komputerowego Wydziału Matematyki i Informatyki UMK,
Mateusz Witański*
Za dużo billingujemy? (Too many billings?)
Temat wykorzystania danych telekomunikacyjnych
pojawia się ostatnio w mediach bardzo często i
w różnych kontekstach. Z jednej strony jest to informacja dotycząca wykorzystania billingów w konkretnych przypadkach, z drugiej strony wszelkiego
rodzaju komentarze do ustawy Prawo telekomunikacyjne i innych ustaw regulujących wykorzystanie
tych danych przez instytucje mające zapewnić bezpieczeństwo wewnętrzne i porządek w państwie.
Wczytując się w informacje podawane przez media,
można odnieść wrażenie, że podają one informacje zmanipulowane, przygotowane jedynie w celu
podważenia kompetencji służb oraz ukształtowania nieprzychylnej im opinii publicznej. Może też
dziwić brak w tej dyskusji głosu ekspertów w dziedzinie telekomunikacji bądź prawa telekomunikacyjnego, co w moim odczuciu jest przejawem braku
naukowego podłoża dla danych telekomunikacyjnych i ich wykorzystania. Warto więc rozwiać kilka
mitów, jakie narosły wokół tego tematu.
Niedawno usłyszałem od jednego z profesorów kryminalistyki stwierdzenie, że “za dużo billingujemy”.
Dosłownie w takich słowach w rozmowie o podłożu
naukowym została skomentowana cała dyskusja na temat danych telekomunikacyjnych, jaka
toczy się od niemal dwóch lat w polskich mediach.
W tym przypadku dyskusja medialna była głównym
źródłem posiadanej wiedzy w zakresie danych telekomunikacyjnych. Wydaje mi się, że podobnie jest
w przypadku większości osób, które wypowiadają
się w tym zakresie bądź próbują analizować temat
w kategoriach naukowych. Osobiście nie spotkałem
się z rzetelną dyskusją naukową w tym zakresie,
a moje kontakty z praktykami korzystającymi
z danych telekomunikacyjnych pozwalają stwierdzić, że ich wiedza jest bardzo powierzchowna.
Najistotniejszym dla mnie argumentem przemawiającym za powyższą tezą są różne konteksty, w jakich
używane jest słowo billing bądź dane telekomunikacyjne. W cytowanych przez media wypowiedziach
praktyków, którzy swoimi komentarzami próbują
uzmysłowić społeczeństwu, jak istotna jest ich praca z danymi telekomunikacyjnymi, jako tożsame
traktowane jest każde zdarzenie, jakie związane jest
z aktywnością telefonu komórkowego, począwszy
od właściciela telefonu, poprzez logowanie telefonu poza i podczas rozmowy, aż do określenia
kto z kim i ile rozmawiał. Do absurdu zostało już
sprowadzone stwierdzenie, że na podstawie billingu
znajdziemy osobę, która posługiwała się telefonem
– przykładem niech będzie cytowana przez prasę
wypowiedź jednego z prokuratorów, który w ten
sposób uzasadniał konieczność pobrania billingów
telefonu zmarłego prezydenta L. Kaczyńskiego od
rosyjskiego operatora.
Wypada więc wyjaśnić, co to jest billing oraz na
jakiej podstawie powstaje. Słowo “billing” oznacza
jedynie i zarazem aż zestawienie kosztowe, które
zawiera informacje, na jaki numer była wykonana
rozmowa, strefę numeracyjną (lokalna, międzymiastowa, komórkowa, czasami miasto bądź operatora
komórkowego) w przypadku, gdy jest to istotne dla
rozliczenia, datę i godzinę rozpoczęcia rozmowy,
czas jej trwania, koszt netto/brutto oraz ewentualnie informację o promocji, w której dana rozmowa
została rozliczona. Jest to zestawienie przygotowane
pod konkretny numer, więc często nawet nie pojawia się on w takim billingu. Zestawienie takie
powstaje na podstawie informacji o zdarzeniach,
jakie rejestrowane są na centralach telefonicznych
i innych urządzeniach sieci telekomunikacyjnej.
Każde urządzenie telekomunikacyjne rejestruje rekord informacyjny CDR (ang. Call Detail Record)
dla każdego zdarzenia, jakie miało miejsce z jego
udziałem. Będzie wśród tych zdarzeń połączenie
wychodzące i przychodzące, każda nieudana próba
nawiązania połączenia, telekonferencja i wideokonferencja, może być także każde podniesienie słuchawki aparatu stojącego na naszym biurku. Ile
będzie tych danych, w jakiej formie będą rejestrowane i gdzie będą zapisywane, zależy tylko od producenta urządzenia, nie zaś operatora telekomunikacyjnego. (więcej M. Witański “Analiza rekordu
taryfikacyjnego central telefonicznych”, w: Przegląd
telekomunikacyjny – Wiadomości telekomunikacyjne). Operatorzy telekomunikacyjni w gąszczu informacji wyszukują tylko tych dotyczących płatnych
zdarzeń i na tej podstawie generują billingi.
A więc co jest przedmiotem tak burzliwej dyskusji medialnej? Ustawa Prawo telekomunikacyjne
definiuje to jako dane telekomunikacyjne – dane
o abonencie, dane transmisyjne oraz dane lokalizacyjne. Pod tymi pojęciami rozumiemy zarówno
dane osobowe abonenta telekomunikacyjnego, do
którego należy dany numer telefoniczny, jak i wszelkie dane informujące o szczegółach i przebiegu usługi telekomunikacyjnej. Ustawa za dane transmisyjne
uznaje wszelkie dane przetwarzane w celu przekazywania komunikatu w sieci telekomunikacyjnej bądź
do naliczenia opłaty za usługi telekomunikacyjne.
(zob. A. Krasuski “Prawo telekomunikacyjne. Komentarz”). Ta sama ustawa nakłada na operatorów
telekomunikacyjnych obowiązek przechowywania
przez okres 12 miesięcy i udostępniania na własny
koszt 11 służbom danych telekomunikacyjnych.
W tym miejscu dotykamy sedna problemu związanego z billingami bądź danymi telekomunikacyjnymi.
Głównym bowiem problemem podnoszonym przez
media jest brak kontroli dostępu do tych danych.
Wokół tego tematu powstało wiele pytań, komentarzy czy nawet oskarżeń. Pytań na które nie widziałem jeszcze sensownych odpowiedzi, choć
czasami one same się nasuwają. Wystarczy odpowiedzieć na jedno pytanie – co bym zrobił, gdyby
ktoś poprzez SMS groził mi śmiercią, a jedynym
sposobem dotarcia do niego była analiza danych
telekomunikacyjnych. Choć jest to przypadek
ekstremalny, obrazuje on powszechny sposób
myślenia o billingach. Jeżeli dotyczy to niezidentyfikowanych milionów zapytań, wtedy sprawa urasta do rangi politycznej, jeżeli miałoby to dotyczyć
telefonu kogoś z moich najbliższych, wtedy padłoby
oskarżenie, iż jedna z 11 służb nie dopełniła swoich
W mojej opinii retencja danych w wymiarze 12
miesięcy jest korzystna jedynie dla operatorów telekomunikacyjnych, którzy mają mniejsze zasoby informacji do przetwarzania, a tym samym mniejsze
koszty ich utrzymania. I tutaj poruszyłem drugi,
obok kontroli wykorzystania danych, problem podnoszony w medialnych sporach – kto za to wszystko zapłaci. Jeżeli mówi się nawet o kosztach dochodzących do 80 milionów złotych (zob. Dziennik Gazeta Prawna, 19 września 2012), kwe-
stia ich pokrycia staje się kluczową w rozważaniach
nad retencją danych. Operatorzy chcą zrzucić ten
obowiązek na służby, co argumentują koniecznością
obarczania abonentów tymi kosztami. Nikt jednak
nie powiedział, że ci sami abonenci są podatnikami,
którzy opłacają służby, więc tak czy inaczej znowu
oni zostaną obarczeni tymi kosztami. Żaden z operatorów nie powiedział także, skąd tak wielkie
kwoty i taka ilość zapytań. Czy ktoś wyjaśni, dlaczego w sprawie, z którą miałem do czynienia jako
biegły trzeba było przesłać kilka zapytań do operatora X tylko po to, żeby ostatecznie dowiedzieć się,
że abonent przeniósł swój numer do operatora Y?
Ile jest takich sytuacji poszukiwania numeru, może
powiedzieć tylko policja bądź prokuratura. Warto zamiast zastanawiać się nad kosztami retencji
danych pomyśleć o naprawieniu tego „bubla organizacyjnego”.
Krótko chciałbym się jeszcze odnieść do jednej
kwestii, dotąd nie poruszanej na forum dyskusji medialnej, a rzucającej nieco inne światło na
kwestię korzystania z danych telekomunikacyjnych.
Wszystko, o czym wcześniej wspomniałem dotyczyło publicznych operatorów telekomunikacyjnych. Nikt nigdy nie wspominał o niepublicznych
operatorach telekomunikacyjnych, czyli wszystkich
posiadaczach abonenckich central telefonicznych,
którzy wykorzystują te urządzenia do własnych
celów. Ile takich urządzeń jest, ciężko określić.
Każde z tych urządzeń generuje rekordy CDR, na
podstawie których tworzone są billingi. A więc
pozostaje ogromna “szara strefa”, nie podlegająca
obowiązkom retencyjnym, nie podlegająca kontroli Prawa telekomunikacyjnego, nie podlegająca
obowiązkom tajemnicy telekomunikacyjnej. Dane
te także mogą zostać wykorzystane przez każdą z 11
służb. W wykorzystaniu takich danych przez prokuraturę uczestniczyłem.
Powyżej zostały zasygnalizowane kwestie, które
najczęściej pojawiają się w kontekście dyskusji medialnej nad wykorzystaniem danych telekomunikacyjnych. Ten krótki zarys problemu nie wyczerpuje
tematu nawet w 50%. Nie zostało bowiem zasygnalizowanych wiele aspektów związanych z wykorzystaniem danych telekomunikacyjnych. Po głębszej
analizie musielibyśmy do tego dodać także takie
wątki, jak: czy na podstawie samych danych tra-
nsmisyjnych można kogoś zidentyfikować, czy fakt
2 milionów zapytań świadczy o takiej samej liczbie
“inwigilowanych” telefonów, czy wykorzystanie
danych w konkretnej sprawie było zasadne i czy
w związku z tym został osiągnięty cel, dla których dan
e te przetworzono, czy możemy ograniczać korzystanie z danych tylko do przestępstw zagrożonych
minimum 3-letnią karą pozbawienia wolności,
czy ilość zapytań nie zależy tak naprawdę od generowanego w sieci teleinformatycznej ruchu ...
Jak widać z powyższego, lista wątków jest bardzo
Podsumowując, chciałem wrócić do tezy postawionej w tytule – czy naprawdę “za dużo billingujemy?”. Stawiam tę kwestię w formie pytania, gdyż
przytoczone przeze mnie argumenty wydają się
podważać tezę, gdyby ująć ją w zdaniu twierdzącym.
O ilości generowanych danych decyduje producent
urządzania telekomunikacyjnego, o ilości danych
przetwarzanych (billingowanych) decydujemy my
sami wykonując rozmowy telefoniczne czy wysyłając SMS-y, a o kosztach retencji danych decyduje
operator. Czy jest tutaj gdzieś miejsce na stwierdzenie, że “za dużo billingujemy”?
* Mateusz Witański - biegły sądowy w zakresie
analizy danych telekomunikacyjnych, doktorant
Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, pracował m.in. w firmie
tworzącej systemy billingowe dla central abonenckich.
Ataki DDoS, które na dobre zagościły w Internecie, są przeprowadzane nie tylko z wykorzystaniem komputerów. Cyber przestępcy coraz częściej wykorzystują do tego celu różne urządzenia
sieciowe, takie jak drukarki, web-kamery czy routery WiFi.
Problem polega na tym, że wszystkie te urządzenia, używane masowo, korzystają z popularnych
protokołów sieciowych. Protokoły te z kolei posiadają błędy pozwalające na skuteczne przejmowanie kontroli nad urządzeniami. Firma Prolexic, która opisuje problem, wskazuje przede
wszystkim na trzy takie protokoły...
Czytaj więcej w serwisie Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń
Maciej Ziarek*
W sieci znajomości (In web connections)
Myśląc o portalu społecznościowym, pierwszym
skojarzeniem dla większości osób będzie Facebook.
Jeszcze kilka lat temu dużo bardziej popularną platformą w Polsce była Nasza-Klasa (obecnie nk.pl).
Błyskawiczny rozwój, możliwość dzielenia się
z innymi nie tylko zdjęciami, ale także postami
czy wydarzeniami oraz inwestowanie w aplikacje
i gry, bardzo szybko zapewniło Facebookowi udział
większościowy na rynku portali społecznościowych.
Mimo że założenia portalu są proste i klarowne to
długo nie można było tego samego powiedzieć o
opcjach konfiguracji konta i prywatności danego
profilu. Nie chodzi mi nawet o poziom bezpieczeństwa, bo o tym napiszę więcej za chwilę, ale o
umiejscowienie pewnych funkcji. Z tego powodu
wiele osób decydowało się na pozostawienie domyślnych ustawień na swoim profilu, co skutkowało między innymi udostępnianiem zdjęć i postów
w sposób publiczny, nie tylko dla grona znajomych,
ale dla wszystkich. Zmian w prywatności było
naprawdę wiele. Zmieniała się także lokalizacja poszczególnych opcji, co wprowadzało jeszcze większy
chaos. W internecie można było znaleźć poradniki, które ułatwiały dokonywanie zmian na koncie. Każdorazowa modyfikacja wyglądu portalu i
umiejscowienia przycisków powodowała, że poradniki te stawały się nieaktualne. Na szczęście na dzień
dzisiejszy, za który przyjmuję publikację felietonu,
panel użytkownika jest dużo bardziej intuicyjny
nie wymaga szukania poszczególnych ustawień prywatności.
Jednym z najpopularniejszych ataków na Facebooku
jest „likejacking”, czyli w swobodnym tłumaczeniu
kradzież kliknięć. Nie chodzi jednak o byle jakie
kliknięcia, ale o słynne “Lubię to”. Przycisk ten informuje naszych znajomych, że jesteśmy czymś zainteresowani lub popieramy jakąś inicjatywę. W ten
sposób zwiększa się prawdopodobieństwo, że nasi
znajomi również obejrzą lub przeczytają polubiony
przez nas materiał. Właśnie ten fakt wykorzystali cyberprzestępcy. Proceder rozpoczyna się najczęściej od stworzenia szkodliwej strony, na której
proponuje się obejrzenie szokującego materiału
wideo. Najbardziej frapującym przypadkiem na
jaki natrafiłem był tytuł “Pająk żył pod skórą dziewczyny!”. Do tego dorzucono niewyraźne zdjęcie mające być wycinkiem z filmu i gotowe! Aby obejrzeć
film należało jedynie kliknąć przycisk play. Niestety
na stronie nie było żadnego filmu, tak samo jak nie
było pająka pod skórą. Na stronie znajdowała się
natomiast niewidoczna ramka zakrywająca przycisk play. Chcąc odtworzyć film, w rzeczywistości
użytkownik automatycznie dodawał na swój profil
informację, że polubił dany materiał. Dodatkowo,
dokonywane było automatyczne polubienie strony
twórców sensacyjnego materiału, powiększając tym
samym grono fanów.
Podobny mechanizm stosują na Facebooku niektóre aplikacje. Niewiele osób zdaje sobie sprawę,
że akceptując regulamin programu, zgadzamy się
często na pełen dostęp do naszego profilu i możliwość publikowania informacji przez aplikację.
Doszło nawet do sytuacji, gdzie w naszym imieniu
wysyłane są wiadomości do naszych znajomych.
W treści prosimy o wejście na konkretną witrynę
internetową (mogącą zawierać szkodliwy program
pobierany na komputer) lub polubienie strony na
Facebooku. Teoretycznie wiadomość została wysłana przez nas, dlatego nikt nie podejrzewa podstępu i
daje się nabrać, powiększając tym samym lawinowo
rosnącą ilość zainfekowanych profili.
Na usta ciśnie się pytanie - co mają z tego twórcy
tego typu aplikacji i stron? Co z tego, że ktoś polubi czy udostępni ich stronę lub informacja o filmie/
zdjęciu rozejdzie się niczym łańcuszek pomiędzy
użytkownikami Facebooka? Niestety takie działanie
przynosi realne zyski. Po pierwsze w ten sposób
tworzone są tzw. „farmy fanów”. Kiedy liczba fanów
osiągnie kilka tysięcy, sprzedaje się ich “polubienia”
na portalach aukcyjnych. Koszt jednego fana to...
około 50 groszy. Kupującymi są najczęściej osoby,
które w szybki sposób chcą dorobić się fanów na
swojej stronie. Jak wiadomo, im więcej fanów tym
większa wiarygodność strony i zwiększona liczba
odwiedzin. Facebook ma jednak narzędzia do
wykrywania tych nadużyć, a karą jest blokada lub
całkowite zamknięcie fanpaga. Drugim powodem
zachęcania do polubienia stron jest możliwość wysyłania spamu i docierania z reklamami do większej
liczby użytkowników. Wszystkie treści z polubionej
przez użytkownika strony są bowiem wyświetlane
bezpośrednio na profilu użytkownika.
Ostatnio bardzo popularne stały się także konkursy,
w których do wygrania jest bardzo atrakcyjny
sprzęt. Warunkiem wzięcia udziału w losowaniu
jest oczywiście... polubienie strony i udostępnienie informacji o konkursie na swoim profilu. Spotkałem się nawet z przypadkiem, gdzie najnowsze
iPhone’y były rozdawane za darmo, tylko dlatego, że
producent zapakował je bez folii zabezpieczającej...
W tego typu akcjach najciekawsza jest jednak treść
konkursowa. Zawsze pada tam stwierdzenie, że
wylosowanych zostanie np. dwadzieścia osób. To
wszystko! Nigdzie nie jest napisane, że te dwadzieścia osób dostanie smartfony. Takie działania są na
Facebooku zabronione. Nie można organizować
konkursów, gdzie do wygrania wystarczy polubienie lub udostępnienie materiału. Podobnie jak
w przypadku kupowania fanów, wykrycie takiego
procederu kończy się usunięciem strony przez
administrację Facebooka.
film czy wydarzenie jest tym, co czytamy w opisie.
Aby nie stać się ofiarą szkodliwego oprogramowania należy bardzo ostrożnie podchodzić do wszelkiej maści linków, nawet tych wysyłanych przez znajomych. Kończąc słowami Mistrza Yody - “Ciężko
dostrzec jest, ciemną stronę mocy”. Pamiętajcie, że
rozważne poruszanie się po Internecie to połowa
sukcesu w zakresie bezpieczeństwa.
* Maciej Ziarek - absolwent kierunku Archiwistyka i zarządzanie dokumentacją na Uniwersytecie
Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Informatyki
w Wyższej Szkole Informatyki w Bydgoszczy. Maciej pracuje w Kaspersky Lab Polska od 2009 roku.
Do jego zainteresowań należą systemy mobilne oraz
Nowym zagrożeniem wykorzystującym popularność Facebooka jest oferowanie aplikacji mobilnych dających dostęp do portalu z poziomu telefonu. Nie mam jednak na myśli oficjalnej aplikacji
tworzonej przez samego Facebooka, ale klony, które
mają ułatwić głównie komunikację ze znajomymi,
a które w sposób rażący zaniedbują kwestie bezpieczeństwa danych. W programach tych bardzo
łatwo jest przechwycić komunikację lub zdobyć login i hasło do portalu. Szyfrowanie komunikacji jest
obecnie standardem i jego brak w aplikacji powinien
być dla potencjalnego nabywcy czerwoną lampką
ostrzegawczą. Najlepiej zdać się jednak na oficjalne
źródła. Dzięki temu mamy pewność, że aplikacja
jest wciąż rozwijana, a wszelkie niedoskonałości
wykryte w przyszłości zostaną szybko naprawione.
Moim celem w tym felietonie nie było wystraszenie
i przestrzeganie przed używaniem Facebooka, lecz
uświadomienie, że nie wszystko złoto, co się świeci. Nie każdy konkurs da nam nagrody, nie każdy
Aneta Katarzyna Podsiadła*
IAPP Privacy Global Summit - conference recap
6-8 March 2013 Washington, DC - „Limitless”
Even a winter storm did not stop anyone from enjoying the largest annual conference of privacy professionals, who gathered from around the world,
that was organized by the International Association
of Privacy Professionals. The conference preceded
with many preconference workshops, but the main
part lasted for two days and was filled with 58 panel sessions divided between 12 different themes,
among the others: Big data, Information security,
financial services, operational, Healthcare, government, governance/risk management, mobile and
emerging technologies, marketing.
The opening statement was made by the CEO of the
IAPP Mr. Trevor Hughes who welcomed the participants. He stressed the importance and role of the
privacy profession is today’s world and new challenges that every year brings to that young profession. After the welcoming statement he paid tribute
to Allan Westin, a legal scholar who died recently
at the age of 83. Professor Westin is considered
to be a father of the new modern approach to the
right of privacy in the internet age, in the U.S. He
transformed the debate about privacy and shifted
its meaning towards an ability to control how much
about ourselves we reveal to others. One of his most
well known books is “Privacy and freedom” published in 1967, which is considered to be the foundation for modern privacy laws.
A real treat for the participants was a last minute
special keynote from the Federal Trade Commission Chairman (FTC) Edith Ramirez who was appointed for that position just a few days before the
conference. One of the major points she addressed
concerned the strong enforcement powers of the
FTC against companies violating their own privacy
promises. She stressed that agency will continue its
good work, but will also focus on the new issues.
One of the other priorities for the agency will be
enforcement of the revised Children’s Online Privacy Protection Act that goes into effect on July 1.
Furthermore, work on the “Do not track” standard
is still FTC’s long term commitment and she called
for the consensus among all interested parties that
could satisfy all parties and would not conclude at
the cost of the other side. One of the new issues that
will keep the FTC busy in the coming years will be
Internet of Things, No specific plan has been developed yet, but in general the FTC will focus on the
challenges that IoT brings for the privacy and security of information and possible solutions to address
Given the wealth of diversity of sessions and space
limits, I will let myself to focus on one of them that
particularly grasped my attention, i.e. “A New Angle on EU-U.S. Privacy/Data Protection Compatibility: The Coming Negotiations for an EU-U.S.
Free Trade Agreement” presented by Tim Bennett/
two largest economies in the world with the largest
global trading relationship. We are facing a new historical opportunity to reshape the Transatlantic relationship by negotiating EU-US Free Trade Agreement. Political narrative on both sides of Atlantic is
that there is a mutual willingness and desire to get
this done. However, not entirely everyone at the political scene shares this excitement. The session discussed one of the major challenges that negotiators
of the agreement will have to overcome, i.e. privacy
that is likely to be included in the package. It was
emphasized, that even though the agreement was
warmly welcomed and everyone shares the opinion
that it will bring considerable benefits for both sides,
but considerable differences in the privacy legal systems between the EU and the U.S. are difficult to
overcome. Reactions to the announcement of some
of the legislators or other policy makers in the EU
show that removal of nontariff barriers will become
much harder than with relation to tariff barriers.
The participants of this panel expressed many interesting views on this subject. They have agreed that
both parties should make an effort to acknowledge
differences between the two privacy legal systems
dictated by varying historic, cultural, social, and
legal differences, and by no means a bad faith. We
need to educate negotiators on how both political,
legal and economic systems work. Observation
of current discussion on privacy and data protection shows how little we know about each other.
Furthermore, before going into nitty-gritty details
we need understand bigger picture and get in the
right mindset. So far, too much energy is taken by
attempts to find discrepancies. Nevertheless, we
should look beyond those differences and find common points that we are in agreement with.
Last but not least, absolute harmonization of laws
may be an elusive idea. However, reinforcement of
universal values that we share and mutual recognition may be a possible solution. In order to achieve
that a science based approach, and freeing the debate from emotions will bring positive effects. Benefits of the agreement are countless, we should continue a long history of trade and friendly relations
between the EU and the U.S.
The conference was extremely interesting and
thought provoking. Many of the problems that have
been discussed there reflected challenges every
privacy professional has to face in the daily work.
Number of issues have been examined from a different angle, others in contrast inspired creation of
* Aneta Katarzyna Podsiada - Aneta Podsiadła is
currently a Fulbright visiting researcher in the U.S.
Ms Podsiadla’s research focuses on the comparative
approach towards privacy and data protection enforcement in the EU and the U.S. In her scope of
interest is: privacy/data protection, information security, cybercrime, robotics, cloud computing, IoT,
IT law and patents. http://www.speakerfile.com/
speakers/aneta.podsiadla
ICT Law Review - facebook
Prawo autorskie w erze cyfrowej - ICT Law Review
Gra do samodzielnego druku