Source: https://www.senat.gov.pl/prace/posiedzenia/przebieg,501,2.html
Timestamp: 2020-08-09 17:44:13
Legal References Found: art. 3
 art. 36
 art. 11
 art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 52

Document Content:
Posiedzenie: 56. posiedzenie Senatu RP IX kadencji, 2	dzień
14 i 15 lutego 2018 r.
Stenogram z dnia poprzedniego
(Wznowienie posiedzenia o godzinie 13 minut 00)
(Posiedzeniu przewodniczą wicemarszałkowie Michał Seweryński i Maria Koc)
Wicemarszałek Michał Seweryński:
Panie i Panowie Senatorowie, wznawiam obrady.
Proszę panów senatorów sekretarzy o zajęcie miejsc przy stole prezydialnym.
Proszę o wyciszenie rozmów.
Punkt 10. porządku obrad: ustawa o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu dziesiątego porządku obrad: ustawa o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka.
Tekst ustawy zawarty jest w druku nr 729, a sprawozdania komisji – w drukach nr 729 A i 729 B.
Proszę sprawozdawcę Komisji Kultury i Środków Przekazu, pana senatora Jerzego Fedorowicza, o przedstawienie sprawozdania komisji.
Mam zaszczyt być sprawozdawcą Komisji Kultury i Środków Przekazu Senatu RP, która obradowała nad projektem ustawy o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka. Posiedzenie odbyło się 13 lutego. Proponujemy, aby Wysoki Senat uchwalić raczył załączony projekt uchwały.
Oczywiście mogę poinformować, że nasze Biuro Legislacyjne zgłosiło 8 propozycji poprawek, które złożyliśmy w jednym bloku. Zostały one przegłosowane. Te poprawki wprowadza do projektu pan senator przewodniczący Jan Maria Jackowski. Jest też 1 poprawka, której tutaj… Jest dodatkowa poprawka, polegająca na tym, że wyrazy „miasto stołeczne Warszawa” zastępuje się wyrazami „miasto Tarnów”.
Jeżeli mogę w kilku słowach wyjaśnić – później oczywiście będziemy rozmawiać, debatować na temat projektu ustawy – to chcę powiedzieć, że na posiedzeniu komisji pojawił się prezydent miasta Tarnowa, pan Roman Ciepiela…
(Senator Jadwiga Rotnicka: …Tarnowa.)
Powiedziałem „Tarnowa”. Jeżeli powiedziałem „Krakowa”, to powtarzam: „Tarnowa”.
(Senator Jadwiga Rotnicka: Nie Krakowa…)
(Głos z sali: Ja myślałem, że Kraków…)
(Senator Janina Sagatowska: Powiedział pan „Tarnowa”.)
Powiedziałem „Tarnowa”. Dziękuję bardzo.
Pan prezydent miasta Krakowa… miasta Tarnowa… (Wesołość na sali)
(Senator Leszek Czarnobaj: Tego pięknego miasta.)
(Senator Alicja Zając: Dalej, dalej.)
Pan prezydent miasta Krakowa przedstawił projekt… (Wesołość na sali)
(Głos z sali: Znowu.)
(Głos z sali: Tarnowa, Panie Przewodniczący.)
Koledzy z miasta Tarnowa, którzy teraz oglądacie mnie i to zdjęcie pałacu, obecnie pałacu ślubów, który wasz prezydent za waszą wiedzą przeznaczył na siedzibę Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej, uzasadniając to związkami, jakie od wieków Tarnów ma z Węgrami… Już nie mówię o samej postaci Józefa Bema, ale również o pobycie króla węgierskiego, o tym, że przez jakiś czas Tarnów był stolicą Węgier, bo skoro był król… Zrozumiałe jest to, że stolica była tam, gdzie był król. Historycy może będą mnie poprawiać, niemniej jednak opieram się na dokumentach.
Oczywiście pan minister odpowiadał, przedstawiając argumenty za tym, że instytut powinien mieścić się w Warszawie, niemniej jednak przez przewodniczącego Ryszkę została złożona poprawka, żeby wprowadzić to do ustawy, i komisja rekomenduje przyjęcie tej poprawki.
Ja oczywiście będę brał udział, Panie Marszałku, w debacie na temat Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej. Muszę tylko powiedzieć, że uważamy, że to jest powołanie nowej instytucji, która w zasadzie dubluje już istniejącą instytucję – te słowa padły w debacie z ust pani senator Barbary Zdrojewskiej. Dostaliśmy na to odpowiedź pana ministra, że to nie jest tak. Niemniej jednak nie bardzo chcę się z tym zgodzić. Ale gdybyśmy mieli… gdybym ja miał poprzeć projekt tej ustawy, to tylko w momencie, w którym Wysoki Senat zdecydowałby, że siedzibą instytutu będzie miasto Tarnów.
Na pytania oczywiście odpowiem, a na razie, jeśli pan marszałek pozwoli, zakończę swoje wystąpienie.
Sprawozdanie Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej
Proszę teraz sprawozdawcę Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej, panią senator Alicję Zając, o przedstawienie sprawozdania komisji.
Senator Sprawozdawca Alicja Zając:
Mam zaszczyt w imieniu Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej przedstawić sprawozdanie z procedowania komisji nad ustawą o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka.
Komisja Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej większością głosów przyjęła zaproponowany projekt ustawy – druk nr 729 B. W dyskusji również podnoszono sprawę siedziby instytutu w Tarnowie. Uzyskaliśmy informację pana ministra Pawła Szrota obecnego na posiedzeniu komisji spraw zagranicznych, że jest możliwość usytuowania filii tego instytutu w innym mieście niż Warszawa. W czasie prowadzenia rozmów ze stroną węgierską ten temat nie występował, w związku z czym pan minister był przeciwny, żeby na tym etapie zmieniać lokalizację instytutu z Warszawy na Tarnów, ale nie wykluczał możliwości usytuowania oddziału czy filii instytutu w Tarnowie, które to miasto faktycznie ma ogromne związki, kontakty wieloletnie i wielopokoleniowe z Węgrami, które łączy sympatia z Węgrami.
Proszę Wysoką Izbę…
Aha, oczywiście było 9 poprawek, które zgłosił senator Jan Dobrzyński. Poprawki zostały przyjęte przez komisję, podobnie jak cały projekt ustawy. W związku z tym proszę Wysoką Izbę o poparcie tego projektu uchwały, czyli przyjęcie ustawy o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka. Dziękuję bardzo.
Projekt tej ustawy został wniesiony przez rząd. Do prezentowania stanowiska rządu w toku prac parlamentarnych został upoważniony szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pan minister Michał Dworczyk.
Czy przedstawiciel rządu pragnie zabrać głos w sprawie rozpatrywanej ustawy i przedstawić stanowisko rządu…
(Głos z sali: Ale pytania mamy.)
(Senator Jan Maria Jackowski: Mamy pytania do sprawozdawcy.)
Przepraszam, wracamy do pytań.
Obecnie senatorowie mogą zgłaszać z miejsca trwające nie dłużej niż minutę pytania do senatorów sprawozdawców.
Pierwszy zgłosił się pan senator Klich. Proszę bardzo.
Chciałbym zapytać pana senatora sprawozdawcę, czy był rozpatrywany również wniosek o to, aby powołać analogiczne instytuty wspólnie z naszymi przyjaciółmi, przyjacielskimi krajami, tzn. instytuty polsko-estoński, polsko-łotewski, polsko-litewski, polsko-ukraiński, polsko-słowacki, polsko-czeski, polsko-niemiecki, polsko-amerykański, co byłoby niezmiernie ważne w dzisiejszych czasach, polsko-izraelski, on również byłby dzisiaj bardzo istotny, polsko-francuski oraz polsko-brytyjski.
(Senator Jerzy Fedorowicz: Panie Marszałku, mogę?)
Panie Senatorze, komisja nie zajmowała się tą sprawą. Ja rozumiem tok pańskiego myślenia. Muszę panu senatorowi i Wysokiej Izbie powiedzieć, że zadałem pytanie panu ministrowi z kancelarii premiera, czy istnieje już w Polsce taki instytut, który tak jakby łączy funkcję instytutu polskiego i instytutu innego kraju. Odpowiedź jest oczywista, bo takim, nazwijmy to, instytutem jest Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Ono zostało powołane bodajże w roku 2010. Miałem zaszczyt prowadzić prace podkomisji, która przygotowała tę ustawę. Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia miało jednak w założeniu odbudować stosunki polsko-rosyjskie i wyjaśnić zaszłości historyczne. No więc istnieje tylko jeden taki instytut, który ma taką formę, ale w debacie dyskusji o tym nie było. Dziękuję.
Pytanie zadaje pan senator Jackowski.
Panie Marszałku! Panie Senatorze! Panie Przewodniczący!
Mam następujące pytanie. Otóż w trakcie debaty podczas posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu zadałem obecnemu na naszym posiedzeniu panu ministrowi pytanie, czy rząd popiera propozycję poprawki dotyczącej usadowienia siedziby głównej tej instytucji w Tarnowie. Pan minister stwierdził, że rząd tego nie popiera. Czy mógłby pan senator przytoczyć argumenty ministra? Dlaczego rząd opowiedział się przeciwko takiemu rozwiązaniu? Dziękuję.
Na sali jest pan minister i najlepiej by było, gdyby on sam je przytoczył, ale jeżeli pan senator sobie tego życzy, no to powiem, że te argumenty były takie, że instytut powinien mieścić się w stolicy, w pobliżu ambasady, w pobliżu najważniejszych miejsc, w samym centrum.
Z kolei nasza logika, logika naszego myślenia, polega na tym, że my – ja i większość senatorów z Platformy Obywatelskiej – uważamy, że to jest twór sztuczny i jedynym dla niego ratunkiem byłoby to, żeby znajdował się on w Tarnowie. Zresztą w trakcie debaty mówiliśmy, że to wynika ze exposé pana premiera Morawieckiego. Należy większą wagę przywiązywać do regionów i do mniejszych miast. W Europie takie rozwiązania są bardzo częste.
Pan senator Jackowski zadaje następne pytanie.
Panie Senatorze, mam następne pytanie: czy w świetle tej ustawy jest możliwość umiejscowienia w Tarnowie oddziału zamiejscowego tej instytucji? Jak pan pamięta doskonale, podczas posiedzenia komisji prezydent Tarnowa deklarował nawet możliwość użyczenia przez miasto okazałej siedziby dla tego rodzaju instytucji, gdyby była to siedziba główna, ale również podkreślał, że gdyby został tam usytuowany oddział zamiejscowy, to wtedy też mogłaby ta instytucja z tego gmachu skorzystać. Czy jest możliwość utworzenia oddziału zamiejscowego właśnie w Tarnowie, który od XVI wieku ma szczególne związki z Węgrami? No, historycznie rzecz biorąc, nikt nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Dziękuję.
Powiem panu, Panie Senatorze… Można, Panie Marszałku?
(Wicemarszałek Michał Seweryński: Tak, proszę.)
Powiem tak: pan minister zasugerował, że coś takiego jak filia może zaistnieć, ale nie bardzo sobie wyobrażam, żeby ten pałac obok pomnika Józefa Bema i obok tych miejsc, które Tarnów wiążą z Republiką Węgierską, mógł być oddany na filię instytutu, bo wtedy ranga tego pałacu byłaby mniejsza.
Powiem państwu, że instytut ma bardzo wysoki budżet. Ten budżet – pan minister to potwierdził w rozmowie – jest szacowany na ponad 6 milionów zł. No, to jest około 6 milionów.
(Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot: Maksymalnie 6 milionów.)
Maksymalnie 6 milionów, tak. Ten budżet jest wyższy od budżetu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Mnie się wydaje, że jeżeliby jeszcze do tego dochodziły filie – poza tym inne kraje, nasi przyjaciele mogliby się upominać o takie instytuty – to… Moja filozofia jest taka. Ja uważam, że dobrze by było powołać instytut współpracy polsko-litewskiej, co byłoby z większą korzyścią dla wzajemnych stosunków. No ale taka jest wola rządu. Senat, parlament zdecyduje, jakie będą losy tej ustawy.
Czy są dalsze pytania do senatorów sprawozdawców?
Projekt ustawy został wniesiony przez rząd. Do prezentowania stanowiska rządu został upoważniony szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pan minister Michał Dworczyk.
Jest z nami pan Paweł Szrot, sekretarz stanu, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot:
Ja w zasadzie po raz kolejny chciałbym się odnieść do tych najważniejszych spraw, bo przedstawiono je tutaj tak naprawdę ponownie. I w Sejmie, i w debatach w komisjach senackich przedstawiano te same uwagi, postulaty.
Jeśli chodzi o powstanie innych instytucji… Pan senator Klich mówił o polsko-estońskiej, polsko-litewskiej, polsko-amerykańskiej – wymieniam z pamięci – czy…
(Senator Bogdan Klich: Polsko-ukraińskiej…)
Ukraińskiej również…
(Senator Bogdan Klich: …polsko-francuskiej.)
Szanowni Państwo, ja już to tłumaczyłem.
(Senator Bogdan Klich: …polsko-niemieckiej, polsko-litewskiej…)
(Wicemarszałek Michał Seweryński: Panie Senatorze, słyszeliśmy ten wywód.)
(Senator Bogdan Klich: Przypominam, bo nie wszyscy pamiętają.)
(Wiceminister Michał Seweryński: Nie potrzeba. Pan minister pamięta. Proszę, Panie Ministrze, kontynuować.)
Panie Senatorze, jeśli w rozmowach bilateralnych z przedstawicielami wymienionych przez pana krajów pojawi się ten postulat, to zaczniemy o nim dyskutować. Ten postulat się pojawił w kontaktach przedstawicieli rządu Rzeczypospolitej Polskiej i Węgier i w tym momencie jest realizowany, w sposób symetryczny, jako wynik obustronnego porozumienia.
Szanowni Państwo, kwestia siedziby w Tarnowie. Owszem, Komisja Kultury i Środków Przekazu gościła pana prezydenta Tarnowa. Pan prezydent przedstawił piękną i chwalebną historię wkładu Tarnowa i jego mieszkańców w relację i przyjaźń polsko-węgierską. Te sprawy, o których mówił pan prezydent, są nie do podważenia. One są godne uznania w każdej formie, ale tej poprawki poprzeć nie mogłem i nie mogę. Taka jest niestety logika funkcjonalności instytucji publicznych. Niestety, bardzo mi przykro z tego powodu, bo sam pochodzę z mniejszego ośrodka – jestem z Białegostoku, jestem z Białymstokiem ciągle silnie związany – ale trzeba powiedzieć, że ustanowienie siedziby instytucji centralnej w mieście pozastołecznym sprawdza się raczej wyjątkowo. I mamy tego liczne przykłady. To, o czym mówił pan prezydent Tarnowa, a mówił o dorobku, zasługach Tarnowa w kontekście tradycji przyjaźni polsko-węgierskiej, to oczywiście trzeba wykorzystać, to należy wykorzystać. Kierownictwo nowo utworzonego instytutu musi mieć to na uwadze.
Wielokrotnie mówiono tutaj o możliwości utworzenia filii instytutu. Owszem, jest zapisana taka możliwość, jak się zdaje, w art. 3 ust. 4. Ale to jest tylko jedna z możliwości. Przecież instytut będzie prowadził działalność bieżącą w różnej formie – w formie konferencji naukowych, spotkań, seminariów i innych wydarzeń. I tutaj jest szansa dla Tarnowa, żeby włączyć się w działalność promującą przyjaźń i współpracę polsko-węgierską.
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, to tyle. Bardzo serdecznie dziękuję i proszę o przyjęcie ustawy.
Proszę pozostać przez chwilę przy mównicy, bo teraz senatorowie mogą zgłaszać z miejsca trwające nie dłużej niż minutę zapytania do przedstawiciela rządu związane z omawianym punktem porządku obrad.
Jako pierwszy zgłosił się z pytaniem pan senator Jackowski.
Panie Ministrze, mam pytanie. Czy zechciałby pan powiedzieć Wysokiej Izbie, czy ta nasza ustawa jest w jakimś sensie ustawą symetryczną, to znaczy czy strona węgierska tego rodzaju placówkę również powoła lub już powołała? Czy w ramach uzgodnień międzyrządowych nie określono m.in. tego, że siedzibami tych instytucji będą stolice obu krajów – co wydaje się naturalne w tego rodzaju działaniu państwowym. Dziękuję.
Panie Senatorze, ja tylko mogę potwierdzić to, co mówiłem już na posiedzeniu komisji senackiej. Oczywiście powstają 2 instytucje symetryczne, po stronie polskiej i po stronie węgierskiej. Z tego, co wiem, wynika, że proces tworzenia tej symetrycznej instytucji węgierskiej jest już na ukończeniu, o ile nawet nie został już sfinalizowany. I owszem, mogę potwierdzić również to, że podstawowym założeniem – mówiła to już pani senator sprawozdająca – było to, żeby te 2 instytucje funkcjonowały w stolicach krajów, blisko placówek dyplomatycznych, gdzie jest możliwy łatwy kontakt na poziomie ambasadorów. I to w czasie rozmów było dla wszystkich oczywiste. No, mówię to z całym szacunkiem dla Tarnowa i jego dorobku dla współpracy i przyjaźni polsko-węgierskiej, Panie Senatorze. Dziękuję.
Pytanie zadaje pan senator Klich.
Ja chciałbym się dowiedzieć, Panie Ministrze, jak będzie wyglądała przyszłość instytutu węgierskiego w Warszawie oraz Instytutu Polskiego w Budapeszcie. Co do działalności tego pierwszego, to mam trochę mniejszą wiedzę, ale od lat, a przynajmniej od 1998 r., obserwuję działalność Instytutu Polskiego w Budapeszcie, który robi fantastyczne rzeczy, naprawdę fantastyczne rzeczy. To m.in. słynna wystawa polskiej sztuki prezentowana na Węgrzech, która wzbudziła kolosalne zainteresowanie publiczności węgierskiej. W końcu lat dziewięćdziesiątych to było naprawdę wielkie wydarzenie kulturalne na Węgrzech. Potem były kolejne rzeczy, które ten instytut robił.
Czy to rozwiązanie oznacza, że chcecie zamykać tak znakomite placówki jak instytut węgierski w Warszawie, a zwłaszcza Instytut Polski w Budapeszcie? Bo przecież chyba nie chcecie mnożyć instytucji, robić trzeciej i czwartej instytucji zajmującej się tym samym.
Panie Senatorze, ja już to też tłumaczyłem na posiedzeniu komisji. Instytut Polski w Budapeszcie i węgierski instytut w Warszawie mają zadania inne niż zadania tych 2 instytucji, które będą tworzone, czyli Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka i tego węgierskiego instytutu. Instytut Polski w Budapeszcie promuje polską kulturę i samą Polskę jako taką na Węgrzech, a instytut węgierski promuje kulturę Węgier i państwo węgierskie w Polsce. No, to są ich podstawowe zadania. Instytut Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka będzie działał na terytorium Polski, będzie promował przyjaźń, współpracę, wymianę kulturalną, wymianę idei na terenie Polski, tak samo jak symetryczna instytucja po stronie węgierskiej będzie promować te same wartości na terenie Węgier. I zarówno instytut im. Felczaka będzie tutaj współpracował ściśle z instytutem węgierskim – który jest przecież placówką węgierską na terenie Polski – jak i ta instytucja węgierska będzie współpracowała z Instytutem Polskim w Budapeszcie.
(Senator Leszek Czarnobaj: To jest to samo.)
Nie to samo, Szanowni Państwo.
(Senator Leszek Czarnobaj: Nie to samo?)
Nie to samo, ponieważ instytut im. Wacława Felczaka jest instytucją Polską, działającą na terytorium Polski – mówię to z całym szacunkiem dla instytutu węgierskiego. I też z całym szacunkiem dla Instytutu Polskiego w Budapeszcie, który – potwierdzam, Panie Senatorze – wykonuje świetną robotę na rzecz Polski w Budapeszcie, teraz zaś będzie mógł korzystać ze współpracy z instytucją działającą po stronie węgierskiej.
(Senator Leszek Czarnobaj: Rozumiesz?)
(Senator Bogdan Klich: Nie rozumiem.)
(Senator Jerzy Fedorowicz: Kasa jest, no to wszystko się zgadza.)
Pytanie zadaje pan senator Napieralski. Proszę.
Panie Ministrze, na początku chciałbym zaznaczyć, że urodziłem się w Szczecinie, nie w Warszawie, a mój okręg wyborczy to Pomorze Zachodnie, składające się w większości z małych miejscowości. Proszę mi wytłumaczyć, na czym polega pana niechęć do przeniesienia poza teren Warszawy takiej instytucji jak ta omawiana. Dlaczego to jest według pana wbrew logice? Przypominam, że reprezentuje pan rząd Prawa i Sprawiedliwości, a jeżeli dobrze pamiętam, to doktryna programowa PiS polega na tym, że mamy kraj równoważyć i dbać też o małe miejscowości. A więc dlaczego ten Tarnów, według pana logiki – bo to mnie najbardziej zaintrygowało – odpada?
Panie Marszałku, mogę?
Panie Senatorze, już panu odpowiadam. Bardzo chętnie bym widział siedzibę takiego instytutu w mniejszej miejscowości, i w tym przypadku akurat Tarnów ma rozliczne uzasadnienia. Ale nie chcę doprowadzić do kolejnej sytuacji, w której instytucja centralna ma siedzibę w mieście pozastołecznym i ma filię, oddział zamiejscowy, w Warszawie, przy czym ta filia zatrudnia nieco więcej osób niż ta siedziba w mieście wojewódzkim, więc dojazdy przeróżnych pracowników, łącznie z kierownictwem, generują takie koszty, że należy właściwie rozważyć, czy nie powinno zostać to zmienione. Dziękuję, Panie Senatorze.
Pytanie zadaje pani senator Czudowska.
Panie Ministrze, czy jest wiadomo, czyim imieniem nazwany będzie instytut węgiersko-polski w Budapeszcie, czy jeszcze nie?
Proszę wybaczyć, ale nie jestem w stanie tego powiedzieć w tej chwili.
Pytanie zadaje pan senator Ryszka.
Panie Ministrze, mam takie pytanie. Zakładam, że pomysł dotyczący siedziby w Tarnowie zostanie odrzucony. Czy nie można by złożyć poprawki, żeby w Tarnowie był oddział instytutu? Chodzi o to, żeby to zapisać w ustawie. Czy na coś takiego by się pan zgodził?
(Senator Barbara Zdrojewska: Proszę złożyć.)
Panie Senatorze, jestem przekonany, że jeśli będą tworzone oddziały zamiejscowe instytutu, to Tarnów na pewno będzie rozpatrywany w pierwszej kolejności, ale nie wolno ustawowo narzucać ani kierownictwu przyszłego instytutu, ani panu premierowi, który będzie w tej sprawie podejmował ostateczną decyzję, takich ograniczeń. Powtarzam: jestem przekonany, że Tarnów na pewno będzie w czołówce stawki po tym, co tutaj wielokrotnie mówiono o jego tradycjach…
(Senator Jan Dobrzyński: Panie Ministrze, czy tylko Tarnów będzie rozpatrywany, czy też…)
(Wicemarszałek Michał Seweryński: Proszę umożliwić panu ministrowi odpowiedź.)
To tyle, Panie Senatorze. To wszystko, co mogę powiedzieć.
Pytanie zadaje pan senator Fedorowicz.
Coś mi się tu nie włącza.
Przepraszam bardzo, ale ktoś mi… O, już.
Przepraszam, Panie Marszałku.
Panie Ministrze, już pan to powiedział. To wszystko padło na posiedzeniu komisji. Pana argumenty są do przyjęcia, ale nie za bardzo mi się to łączy z tym, o czym mówił pan senator Napieralski.
Proszę sobie wyobrazić, czym dla miasta na południu Polski może być siedziba takiego instytutu. Nie chcę się powtarzać. Pokazuję tu zdjęcia Tarnowa i miejsca znajdującego się obok pomnika Bema. Niech pan zauważy, że taki instytut zupełnie zniknie w Warszawie wśród ogromnej liczby różnego rodzaju instytutów i firm. A tam by to była najważniejsza instytucja w mieście.
Pytanie. Proszę powiedzieć, ilu pracowników będzie zatrudniać instytut. Nie pamiętam, czy to jest zapisane w ustawie. Proszę sobie wyobrazić, że gdyby taki instytut ze swoim programem znajdował się w Tarnowie, to miałoby to wpływ… Byliby w nim zatrudnieni obywatele miasta. W pobliżu jest Uniwersytet Jagielloński. Konsulat węgierski mieści się w Krakowie. No, my cały czas idziemy tropem exposé pańskiego szefa, czyli pana premiera Morawieckiego, który mówił, żeby stawiać na zrównoważony rozwój regionów.
Panie Ministrze, proszę.
Panie Senatorze, mogę powiedzieć wprost, że ocena skutków regulacji dla projektu, nad którym dzisiaj dyskutujemy, zakłada zatrudnienie około 6 pracowników wraz z etatem dyrektorskim. Taka jest skala.
(Senator Leszek Czarnobaj: Będzie 6 pracowników i będziesz się spierał o siedzibę?)
Panie Senatorze, trudno polemizować z pańskimi argumentami. Powtarzam, że doceniam Tarnów i bardzo chciałbym się przyczynić do rozwoju tego miasta. Mogę tu znowu powiedzieć to, co powiedziałem na posiedzeniu komisji. Jeśli na jednej szali wagi położymy wielką rolę Tarnowa w rozwoju przyjaźni polsko-węgierskiej, a na drugiej szali położymy względy funkcjonalne, praktyczne, to niestety przeważy szala ze względami funkcjonalnymi i praktycznymi.
Panie Senatorze, po raz kolejny proszę, aby przyjąć te wyjaśnienia.
Pytanie zadaje pan senator Napieralski.
Moim zdaniem absolutnie nie zostanie przeważona ani jedna, ani druga szala. Nie wiem, czy pan wie, że w wielu krajach europejskich, również na świecie, różne bardzo ważne instytucje prowadzone przez państwo przenoszone są poza stolice i to świetnie funkcjonuje. I nikt nie narzeka na koszty, na to, że trzeba gdzieś dojechać. W ogóle nie ma takiego problemu. Nie wiem również, czy pan minister wie, że np. rząd węgierski, dokładnie pan premier Orban, ufundował pomnik i nie miał problemu z tym, żeby umiejscowić go w Szczecinie, dlatego że Szczecin w trudnych dla Węgrów czasach po prostu zasłużył się jako miasto. I Węgrzy to docenili. Jeżeli faktycznie jest tak… A w e-mailach czy w oficjalnych pismach od radnych, od władz miasta Tarnowa, otrzymaliśmy 15 punktów opisujących dokładnie, jak wygląda ten dorobek, ta historia współpracy Tarnowa z Węgrami. Nie mogę pojąć, na czym polega ten upór. Przecież pan wszystko może. Proszę nie mówić o żadnych ekonomicznych względach, bo dzisiaj, w dobie cyfryzacji, kiedy można funkcjonować w oparciu o e-maile, o telefony, to wszystko jest naprawdę do załatwienia. Dlaczego jest w panu taki upór, żeby ten Tarnów po prostu odrzucić, mimo że historycznie on się w to wpisuje? Już nie mówię o tym, czy ta ustawa jest zasadna, czy nie, tylko o tym, że historycznie się w to wpisuje. Proszę mi odpowiedzieć.
Panie Senatorze, pan mówił o wspaniałych rzeczach dotyczących Szczecina. Cześć i chwała szczecinianom, którzy też są przyjaciółmi Węgrów. Jak rozumiem, następny w kolejce do organizowania wydarzeń instytutu i promowania współpracy polsko-węgierskiej będzie stał właśnie Szczecin.
Panie Senatorze, powtarzam, że nie jestem wrogiem mniejszych ośrodków. Przeciwnie, mówiłem o tym wcześniej. Odpowiadając na pańskie pytanie, mówiłem o tych względach funkcjonalnych. To po pierwsze. No a po drugie, jest też kwestia tej symetryczności wobec strony węgierskiej. No, te dwa instytuty muszą ze sobą współpracować – i ten w Budapeszcie, i ten w Warszawie – a nic tak nie zapewni sprawnej i funkcjonalnej współpracy, jak pośrednictwo tych dwóch placówek. Panie Senatorze, dziękuję bardzo.
Pytanie zadaje pan senator Czerwiński.
Mam proste, krótkie pytanie. W przepisach przejściowych, konkretnie w art. 36, jest mowa o 3-miesięcznym terminie powołania międzynarodowej rady instytutu oraz rady instytutu pierwszej kadencji. A czemu nie został zakreślony termin – on powinien być według mnie krótszy – powołania dyrektora instytutu? No, on będzie się zajmował kwestiami związanymi z organizacją, więc powinien zostać jako pierwszy powołany. Czemu nie ma tego terminu w przepisach przejściowych?
Panie Senatorze, myślę, że tak naprawdę nie jest to problem. Mimo ironicznych komentarzy senatorów opozycji dyrektor instytutu pewnie zostanie powołany na tyle szybko, że sam będzie nadzorował te kwestie dotyczące powołania i międzynarodowej rady instytutu, i rady instytutu.
(Senator Leszek Czarnobaj: A możemy prosić o nazwisko?)
(Senator Jan Hamerski: Czarnobaj.)
Pytanie zadaje pan senator Kobiak. Proszę pytać, Panie Senatorze.
Senator Andrzej Kobiak:
Staram się, ale…
(Senator Barbara Borys-Damięcka: A karta?)
Karta jest.
(Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot: Ja pana słyszę.)
Coś tu jest zepsute. O, teraz lepiej. Bardzo przepraszam za tę zwłokę.
(Senator Jerzy Fedorowicz: Dwóch geriatryków…)
W pierwszym zdaniu chciałbym powiedzieć, że absolutnie popieram kandydaturę Tarnowa na siedzibę instytutu, ale chciałbym też spytać o jedną rzecz. Jeżeli dobrze zrozumiałem, pan w swoim wystąpieniu powiedział, że w ustawie nie może być zapisane, że oddział będzie w Tarnowie. Na jakiej podstawie pan tak twierdzi?
Szanowny Panie Senatorze, nic takiego nie powiedziałem. Powiedziałem, że nie powinno być to zapisane. To by ograniczało suwerenność decyzji prezesa Rady Ministrów, bo to on podejmuje takie decyzje. Nie powinno to być zapisane.
(Senator Andrzej Kobiak: Ogranicza pan suwerenność Senatu, twierdząc, że Senat nie może zapisać tego w ustawie.)
(Senator Waldemar Sługocki: To są sprecyzowane zadania prezesa Rady Ministrów.)
Jestem jak najdalszy od ograniczania suwerenności wyższej izby parlamentu.
Pytanie zadaje pani senator Zając. Proszę.
(Senator Jerzy Fedorowicz: Rozkręcili się, do rana będą dyskutować.)
Czy w czasie tych rozmów ze stroną węgierską – nie wiem, kiedy one się rozpoczęły i jak długo trwały – były podnoszone inne lokalizacje instytutu? Bo to jest inicjatywa rządowa, inicjatywa strony polskiej. Dziękuję.
Panie Marszałku! Pani Senator!
Otóż one trwały kilka miesięcy – tak wynika z tego, co wiem – no ale nigdy, na żadnym etapie, nie była rozważana jakakolwiek inna lokalizacja. Wszyscy przyjęli, że to jest jasne i nie wymaga dyskusji. No, założenie było zawsze takie, że te instytucje – i ta węgierska, i polska – będą działać na terenie stolic. Pani Senator, dziękuję.
(Senator Alicja Zając: Czy mogę jeszcze uzupełnić, Panie Marszałku?)
Panie Ministrze, chodzi o to, że jeden i drugi rząd, czyli polski i węgierski, prowadzi negocjacje w tej sprawie.
(Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot: Tak.)
Ale gdzie można się dowiedzieć… Skąd Tarnów, Rzeszów, Szczecin, Białystok mogą pozyskać tę wiedzę, że takie rozmowy są prowadzone i że można zgłosić kandydaturę swojej miejscowości na siedzibę instytucji publicznej? Dziękuję.
No, Szanowni Państwo, Tarnów zgłosił kandydaturę na etapie prac parlamentarnych. Ona została nawet w pewien sposób…
(Senator Alicja Zając: Dowiedzieli się od posłów.)
…tutaj rekomendowana. I to będzie też możliwe w przypadku organizacji ewentualnych oddziałów zamiejscowych, Pani Senator.
Panie Ministrze, z całym szacunkiem dla pana osobiście, ale jeżeli rząd zamierza pozostawić – a słusznie – Instytut Polski w Budapeszcie, a Węgrzy instytut węgierski w Warszawie, to powoływanie tych placówek, bliźniaczych, bo pan mi nie przedstawił różnic między instytutem polsko-węgierskim w Warszawie i węgiersko-polskim w Budapeszcie, jest największym absurdem, o jakim przynajmniej ja słyszałem w tej Izbie od początku tej kadencji. Jedynym tak naprawdę urealnieniem tego absurdu, to znaczy zniesieniem tego absurdu jest to, że on powstaje poza Warszawą, że on się opiera na istniejącym dorobku, którym jest „Panorama siedmiogrodzka” w Tarnowie, infrastruktura przygotowana przez miasto Tarnów, fantastyczne muzeum Bema. Pan pewnie tam był i pewnie to widział. Ja bywałem tam wielokrotnie i widziałem, w jaki sposób te zbiory się rozwijają. Opiera się to też na tym, że w tej chwili z Tarnowa łatwo dojechać do każdego innego miasta w Polsce dzięki autostradzie, która do Krakowa pozwala dojechać w 35 minut, a z Krakowa we wszystkie inne miejsca w Polsce, albo też pojechać bezpośrednio z Tarnowa na północ czy na południe. A więc proszę mi tylko odpowiedzieć na pytanie: dlaczego nie urealnić tego absurdu, który proponujecie?
Panie Senatorze, ja już właściwie odpowiadałem na to pytanie, ale mogę to powtórzyć. Oba instytuty, węgierski w Warszawie i polski w Budapeszcie, mają inny zakres działania, a tak naprawdę również inną właściwość terytorialną. To też jest bardzo kluczowe. A jeśli chodzi o to urealnienie, o którym pan mówi… No, mogę a contrario zakładać, że zdaniem pana senatora Warszawa nie ma żadnego dorobku w tworzeniu i kultywowaniu przyjaźni polsko-węgierskiej i tradycji polsko-węgierskiej współpracy. Szanowni Państwo, przypominam tylko, że wydarzenia października 1956 r., które były jakby zaczynem antykomunistycznej rewolucji węgierskiej, tak naprawdę – nic nie ujmując Poznaniowi – miały początek w Warszawie. To było w czerwcu. Jednak powtarzam, że to przeniesienie siedziby instytutu – z całym szacunkiem dla Tarnowa – zaburzyłoby wiele kwestii, które są już ustalone na poziomie negocjacji międzypaństwowych, i utrudniłoby funkcjonowanie tej instytucji jako instytucji rządowej, państwowej. Szanowne Panie Senator, Panowie Senatorowie, mogę jeszcze wielokrotnie udzielać tej samej odpowiedzi.
Pytanie zadaje pan senator Fedorowicz. Proszę.
Panie Ministrze, proszę się nie dziwić, że jako opozycja od czasu do czasu tak sobie żartujemy. Bo był tutaj jeden z panów ministrów, który na moje pytanie, czy zostanie szefem rady mediów, powiedział, że to nie było tematem, a został. Tak że nie…
(Senator Czesław Ryszka: Załóż teatr.)
Ale nie w tym rzecz. Chciałem tylko nas leciutko usprawiedliwić.
Panie Ministrze, 6 milionów zł to są duże pieniądze, bardzo duże pieniądze na 6 osób. Ja przecież zdaję sobie sprawę, jakie będą cele, ale czy pan mógłby chociaż w kilku słowach… Kiedy prowadziłem teatr, 130 osób u mnie pracowało za 3 miliony 500 tysięcy, a potem za 4 miliony 200 tysięcy. Czy te ogromne koszta… To są bardzo duże pieniądze. Czy jest policzone, na co to będzie wydawane w sytuacji, kiedy kuleją nasze instytucje zajmujące się podobnymi sprawami, artystyczne czy naukowe, czy biblioteki… Proszę popatrzeć na to jako człowiek, który decyduje o publicznych pieniądzach. 6 milionów zł, mój Boże… (Wesołość na sali)
Panie Senatorze, ja tylko kilka rzeczy chciałbym podkreślić. Przede wszystkim to jest kwota maksymalna, limit jest określony na maksymalnie 6 milionów zł. Ja pamiętam, co panowie senatorowie mówili na posiedzeniu komisji, że jeśli limit maksymalny jest określony w ten sposób, to na pewno osiągnie to maksimum. Poczekajmy, zobaczymy. Limit w finansowaniu tego instytutu i tak jest określony na mniejszym, w istotny sposób mniejszym poziomie niż limit finansów przeznaczonych na funkcjonowanie innych, podobnych instytutów, jak Ośrodek Studiów Wschodnich czy Instytut Zachodni.
Jeśli chodzi o to, na co te pieniądze będą wydawane… Panie Senatorze, pan czytał tutaj zakres działania: finansowanie i dofinansowanie przedsięwzięć na rzecz współpracy polsko-węgierskiej, fundowanie stypendiów – jest tam taki specjalny quasi-fundusz stypendialny… Te pieniądze pójdą do instytucji społecznych, pójdą do organizacji społecznych, w końcu pójdą do obywateli, którzy będą realizowali określone projekty na rzecz działalności objętej zakresem zadań instytutu. To nie zostanie…
(Senator Jerzy Fedorowicz: Dopytanie tylko. Nie wiem, czy… Przepraszam.)
(Głos z sali: Nie do odrzucenia…)
(Głos z sali: Co ma w telewizji powiedzieć?)
(Senator Leszek Czarnobaj: Teatr polsko-węgierski.)
Pan senator chce jeszcze dodać pytanie…
(Głos z sali: Dopytanie małe, jeżeli takie słowo w ogóle istnieje.)
To proszę krótko je sformułować.
Panie Ministrze, ale nie jest określona pensja dyrektora tej instytucji. Mam nadzieję, że ona będzie porównywalna z pensją senatora albo posła. No, nie wiem, czy jest określona, w ustawie tego nie ma. Kto to będzie określał?
Panie Senatorze, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
(Senator Jerzy Fedorowicz: Rozumiem. Dziękuję.)
Panie Ministrze, ja mam takie pytanie. Przez komisję zostały przyjęte poprawki, które sugerowało Biuro Legislacyjne. Czy rząd podtrzymuje te poprawki, czy nie? Chciałbym od pana ministra jasnej deklaracji w tym względzie. Dziękuję.
Szanowny Panie Senatorze, myśmy przeanalizowali jeszcze raz te poprawki i z analizy dokonanej przez naszych prawników wynikło, że one nie mają jakiegoś fundamentalnego… Chciałbym prosić o przyjęcie ustawy bez poprawek.
Pytanie zadaje pan senator Bonisławski.
Senator Ryszard Bonisławski:
Ja wracam znów do tego tematu, bowiem kierując się logiką pana ministra, chciałbym zapytać, czy gdyby centrala była w Tarnowie, który, jak widzę, ma tutaj najwyższe notowania, a oddział powstał w Warszawie, to cokolwiek by… Bo wtedy ta recepcja itd. byłyby w Warszawie, a splendor wielowiekowych kontaktów z Węgrami zostałby przy Tarnowie. No, może tak zróbmy, niech tu będzie oddział i, powiedzmy, spełni te funkcje, o których pan mówił, a tam… Przecież tam są ludzie wykształceni, inteligentni, dadzą sobie radę z kierowaniem takim centrum.
To jest pytanie czy propozycja, Panie Senatorze?
(Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot: Mogę odpowiedzieć.)
(Senator Ryszard Bonisławski: No, pytanie i propozycja.)
Panie Senatorze, może to jest trochę nieeleganckie, ale spróbuję odpowiedzieć na pytanie pytaniem: a gdzie będzie urzędował dyrektor instytutu – w filii czy w siedzibie w Tarnowie?
Jeśli w filii, to, jak rozumiem, będzie co tydzień jeździł do Tarnowa podpisywać dokumenty księgowe. Tak, Panie Senatorze? A jeśli będzie rezydował w siedzibie w Tarnowie, to będzie co tydzień przyjeżdżał do Warszawy na spotkania z attaché kulturalnym Ambasady Węgier i przedstawicielami instytutu węgierskiego. Tak? To jest moje retoryczne pytanie w odpowiedzi na pańskie.
Pytanie zadaje pan senator Czarnobaj.
(Senator Leszek Czarnobaj: Ja już zrezygnowałem, już wszystko wiem.)
Pytanie zadaje pan senator Rybicki.
Panie Ministrze, mówi się, że Tarnów byłby optymalnym miejscem na siedzibę instytutu. Ja się przychylam do tej opinii. Ale czy w trakcie prac rządowych brana była pod uwagę inna lokalizacja, poza Warszawą, np. Katowice? W 2014 r. Senat podjął uchwałę upamiętniającą śmierć Henryka Sławika i Józsefa Antalla, 2 bohaterów narodowych Polski i Węgier, którzy oddali życie, ratując uchodźców, w tym uchodźców żydowskich z Polski. W 2015 r. w Katowicach odsłonięto, w obecności prezydentów Rzeczypospolitej i Węgier, pomnik upamiętniający obu tych bohaterów. Głównemu placowi w Katowicach nadano potem imię tych bohaterów. Czy Katowice jako miejsce częstych obchodów dni polsko-węgierskich, jako miejsce urodzin i działalności powstańca śląskiego, Henryka Sławika, były brane pod uwagę – to jest takie miejsce potwierdzające tę współpracę – jako bardzo poważny kandydat, jeśli chodzi o siedzibę tego instytutu?
Szanowny Panie Senatorze, powtarzam: cześć i chwała Ślązakom, mieszkańcom Katowic – przyjaciołom Węgrów. Panie Senatorze, traktuję ten głos jako kolejny postulat do kierownictwa nowej instytucji, aby uczciło i wykorzystało ten potencjał, ten wkład, jaki Katowice wniosły, powiedziałbym, w tworzenie przyjaźni polsko-węgierskiej, organizując właśnie tam te konferencje, te wydarzenia.
(Senator Sławomir Rybicki: Dla porządku dodam tylko, że jestem z Trójmiasta, a nie z Katowic.)
Zaniepokoił mnie pan, mówiąc, że chcecie państwo, aby ta ustawa przeszła bez poprawek. Większość tych poprawek ma charakter redakcyjny, dopieszczający tekst, ale jedna z nich, a mianowicie poprawka nr 3, uzupełnia pewną lukę, która jest w tekście. W tekście m.in. określone jest, że prezes Rady Ministrów może odwołać członka rady instytutu, może powołać członka w przypadku wakatu, czyli w trakcie kadencji. Jest nawet przepis przejściowy, mówiący o tym, że prezes Rady Ministrów powołuje w ciągu 3 miesięcy radę instytutu. No ale nie ma tego podstawowego przepisu, zwykłego przepisu materialnego, a mianowicie takiego, że to prezes Rady Ministrów powołuje radę instytutu. Tak więc jest przepis, że rada jest powoływana, ale nie ma mowy o tym, przez kogo. Jedna z tych poprawek, właśnie nr 3, tę lukę, to wyraźne niedopatrzenie usuwa. Pytanie jest takie, czy nie należałoby tego przemyśleć i przynajmniej tę jedną poprawkę zachować, tak żebyśmy potem mogli zagłosować za.
Panie Senatorze, powtarzam raz jeszcze, że przeanalizowaliśmy te poprawki. Nasz departament prawny uznał, że ta poprawka też nie ma charakteru zasadniczego. To można doprecyzować na poziomie przepisów wykonawczych, które przewiduje procedowana dzisiaj ustawa. Dziękuję, Panie Senatorze.
Pan senator Czelej. Proszę.
Panie Ministrze, czy wyrazem zasady wzajemności, która charakteryzuje relacje międzynarodowe, nie byłoby to, że gdybyśmy chcieli zlokalizować siedzibę tego instytutu poza Warszawą, to należałoby to na wcześniejszym etapie przygotować? Czy taka zmiana w tej chwili mogłaby wywołać po stronie węgierskiej wrażenie deprecjonowania znaczenia tego instytutu w Polsce i spowodować zmianę lokalizacji instytutu równoległego, tego po stronie węgierskiej? Dziękuję bardzo.
Panie Senatorze, cóż mogę odpowiedzieć na tak postawione pytania? Absolutnie tak, ma pan absolutną rację.
Nie widzę dalszych zgłoszeń.
Otwieram dyskusję…
(Senator Barbara Zdrojewska: Ja byłam…)
Pytanie, Pani Senator?
(Senator Barbara Zdrojewska: Chciałam tylko powiedzieć, że zgłosiłam się do zadawania pytań, zostałam przez pana senatora Wcisłę zapisana na listę. Zgłosiłam się, ale rezygnuję z tego pytania. Dziękuję.)
Dziękuję. Przepraszam panią senator, ale tu było skreślone to nazwisko, chyba z pośpiechu. Ale może pani zadać pytanie.
(Senator Barbara Zdrojewska: Nie…)
Rezygnuje pani?
(Senator Barbara Zdrojewska: Rezygnuję.)
Wobec tego kończymy serię pytań.
(Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot: Dziękuję.)
Jako pierwszy do dyskusji zapisał się…
(Senator Sekretarz Jerzy Wcisła: …pan senator Czesław Ryszka.)
…pan senator Czesław Ryszka.
Panie Marszałku! Wysoki Senacie! Panie Ministrze!
W Europie nie ma drugiego takiego kraju jak Węgry, kraju, z którym Polska żyłaby w 1000-letniej przyjaźni. Oczywiście historia przez wieki miała swoje meandry, ale Polacy zawsze żyli w przekonaniu, że mogą liczyć na braci Węgrów, i wzajemnie. Nawet odważę się powiedzieć, że nie znam Polaka, który by powiedział, że nie lubi Węgrów albo że nie był na Węgrzech czy że w ogóle ma jakiekolwiek zastrzeżenia do Węgrów. Abstrahuję w tym momencie od osób, które np. nie lubią premiera Orbana.
Nie zagłębiając się w historię, należy powiedzieć, że nasze narody łączyły sojusze militarne i unie personalne, jednoczyli nas królowie i wspólni bohaterowie, np. Ludwik Węgierski, św. królowa Jadwiga, Stefan Batory, Józef Bem czy jeszcze niedawno Pál Teleki, premier, który w 1939 r. odmówił Hitlerowi udziału w agresji na Polskę. Dzięki temu Węgrzy w 1939 r. pomagali Polakom uciekającym przed niemieckim i sowieckim agresorem na zachód, aby kontynuować walkę, np. admirał Horthy osobiście pomagał przeprawić się na zachód generałowi Kazimierzowi Sosnkowskiemu.
Po wojnie, a dokładnie w 1948 r., patron powstającego instytutu, Wacław Felczak, pomógł premierowi Stanisławowi Mikołajczykowi uciec z Polski po sfałszowanych przez komunistów wyborach. Uratował Mikołajczykowi życie, a sam, torturowany w śledztwie, został skazany na dożywotnie więzienie. Wyszedł na wolność po 8 latach, w 1956 r.
Polacy byli w bloku sowieckim jedynym narodem, który w 1956 r. poparł rewolucję węgierską, która wybuchła krótko, przypomnę, po poznańskim Czerwcu 1956 r. Głównie Polacy oddawali krew tysiącom Węgrów rannych od kul sowieckich okupantów. Wówczas ani nam, ani Węgrom nie udało się pokonać komunistów, ale nasza ofiara nie poszła na marne. W 1989 r., od Polski poczynając, przyszło wyzwolenie dla wszystkich krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
Nie ulega wątpliwości, że 1000-letnia przyjaźń polsko-węgierska powinna mieć szerokie zaplecze instytucjonalne, dlatego ważnym elementem jej wzmacniania będzie powołanie nowego Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej, a zarazem uhonorowanie postaci profesora Wacława Felczaka. W latach 1940–1945 był on kurierem rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie i utworzył w Budapeszcie stosowną placówkę, która stała się jednym z najważniejszych etapów tego kurierskiego szlaku. Można powiedzieć, że Węgry stały się jego drugą ojczyzną. Jest on autorem m.in. fundamentalnej „Historii Węgier”.
Tworzony instytut imienia Wacława Felczaka ma zajmować się działaniami w obszarze społecznym, naukowym, informacyjnym, ekonomicznym, działaniami – ogólnie mówiąc – w obszarze kultury, sportu, edukacji. Do zadań instytutu będzie należało m.in. przekazywanie młodym pokoleniom znaczenia tradycji polsko-węgierskiej, wspieranie współpracy naukowej, inicjatyw oraz projektów naukowych i oświatowych, które mają na celu wzajemne poznanie języka, kultury, historii, także polityki obydwu państw. Dodatkowo instytut będzie analizował przemiany polityczne, społeczne, gospodarcze w Europie, wpływające na bezpieczeństwo i rozwój tak Rzeczypospolitej Polskiej, jak i Republiki Węgier. Generalnie powołanie Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka przyczyni się z pewnością do wzmocnienia znaczenia polsko-węgierskiej tradycji, a prościej mówiąc – zacieśni współpracę naszych narodów.
Należy zauważyć, że ten instytut ma najwyższą rangę, bo podlegać będzie bezpośrednio premierowi, u nas premierowi Polski, a na Węgrzech premierowi Węgier. Bliźniaczą instytucję powołano też właśnie na Węgrzech. Mianowicie w listopadzie minionego roku Zgromadzenie Narodowe, parlament węgierski, podjęło stosowną uchwałę, pisząc w uzasadnieniu, bardzo pięknym uzasadnieniu – przywołam tylko krótki fragment – „pielęgnowana z Polską i polskim narodem przyjaźń jest nierozerwalną częścią węgierskiej tożsamości narodowej i węgierskiej kultury. W zgodzie z narodowym wyznaniem wiary zawartym w Konstytucji Węgier w ramach ochrony naszego dziedzictwa, języka, kultury, wartości Basenu Karpackiego, składając też hołd pamięci profesorowi Wacławowi Felczakowi, legendarnemu apostołowi przyjaźni polsko-węgierskiej, bohaterowi ruchu oporu przeciw faszyzmowi i komunizmowi, w celu przekazywania z pokolenia na pokolenia dziedzictwa tradycji przyjaźni węgiersko-polskiej, Zgromadzenie Narodowe podejmuje następującą uchwałę prawną. Zgromadzenie Narodowe wzywa rząd do powołania do życia Fundacji im. Wacława Felczaka”. Ta węgierska fundacja im. Wacława Felczaka rozpocznie swoją działalność najprawdopodobniej w marcu bieżącego roku.
W związku z naszą ustawą o powołaniu instytutu chciałbym zwrócić uwagę na to, co było tutaj tak gorąco dyskutowane, mianowicie na kwestię siedziby instytutu. No, faktycznie Węgrzy umieścili tę siedzibę w Budapeszcie, w swojej stolicy. Ale czy to zobowiązuje nas do tego, tak jak tutaj już pytano, aby instytut znajdował się w Warszawie? Każdy tutaj w pytaniach, równocześnie jakby w uzasadnieniach potwierdzał, że liczy się działalność, a nie to, gdzie znajdują się urzędnicy. Także obecny podczas obrad Komisji Kultury i Środków Przekazu prezydent miasta Tarnowa powiedział, że Tarnów to jest najbardziej węgierskie miasto w Polsce, z wielowiekową tradycją współpracy między naszymi państwami i narodami. Tak jak już wspomniano, prezydent Tarnowa przekonał komisję do tego, aby poparła poprawkę wskazującą Tarnów. Komisja tę poprawkę poparła. Dodam tylko, że prezydent Tarnowa wymienił 21 powodów, dla których siedzibę instytutu współpracy polsko-węgierskiej należałoby umieścić w Tarnowie, czyli na dawnym tzw. szlaku węgierskim, który przyczynił się do rozkwitu miasta. Oczywiście nie będę tych powodów wymieniał, to zajęłoby co najmniej pół godziny, ale większość tych powodów ma swoje korzenie historyczne i we współczesności. Co do tych współczesnych, to warto bodaj wymienić fakt, że to w Tarnowie w 1956 r. powstało pierwsze towarzystwo, które w swojej nazwie przyjęło zapis „towarzystwo przyjaciół Węgier” – a nie „towarzystwo przyjaźni polsko-węgierskiej”, jakich wiele powstawało w czasach PRL. I to w Tarnowie w 1985 r. przy ulicy Wałowej został odsłonięty pomnik gen. Bema. Ale to, co może jest najważniejsze i co również tutaj podkreślano, to jest to, że miasto Tarnów obiecuje daleko idącą pomoc w utworzeniu i działaniach instytutu, m.in. ofiarowuje na jego siedzibę przepiękny pałac. To tylko kilka argumentów, aby poprzeć inicjatywę miasta Tarnowa, przez które biegnie najkrótsza droga z Polski na Węgry. A kiedy powstanie Via Carpatia, z Tarnowa do Budapesztu, to, mówiąc kolokwialnie, będzie rzut kamieniem… no, może nie kamieniem, ale dosłownie rzut okiem. Dziękuję za uwagę.
Głos ma pani senator Czudowska.
To już ostatni moment – powiem nawet patetycznie: moment historyczny – żeby powołać w Polsce taką instytucję. Na początku chciałabym jeszcze raz podkreślić to, co już powiedział pan minister, tzn. to, do kogo jest to kierowane i dlaczego jest plan utworzenia tej instytucji. Celem działalności instytutu jest pogłębianie polsko-węgierskiej przyjaźni i współpracy, ale główne jego zadania to przekazywanie młodym pokoleniom znaczenia tradycji polsko-węgierskiej oraz wzmacnianie współpracy i nawiązywanie kontaktów między przedstawicielami młodego pokolenia, w szczególności w zakresie kultury i sportu.
My wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jeżeli uczestnicy wydarzeń budapesztańskich, poznańskich, słynnej rewolucji 1956 r. byli zaledwie pełnoletni, mieli tylko po 18 lat albo już po 18 lat, to dzisiaj to są osiemdziesięciolatkowie, a wielu tych, którzy byli starsi – naszych dziadków, rodziców – nie ma już na świecie. To jest ostatni moment, żeby to wspólne dziedzictwo, o którym mówił przed chwilą pan senator Ryszka, historii polsko-węgierskiej, i tej najnowszej, ale także tej sprzed 1 tysiąca lat – wspólne ważne wydarzenia historyczne, wspólne królewskie rody, wspólni bohaterowie… Musimy o tym mówić młodym ludziom już teraz i na to są oczywiście potrzebne pewne środki. Nie bez powodu słynne jest powiedzenie: „Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki”. Ta przyjaźń umacniała się przez wieki. Choćby obranie za patrona pana profesora, świętej pamięci już, Wacława Felczaka – autora historii Węgier, okrutnie prześladowanego w czeskich więzieniach ubeckich i w polskich więzieniach, skazanego na wyrok śmierci… On zmarł w 1993 r. w takim, bym powiedziała, nawet pięknym i może wymarzonym dniu – jeżeli można sobie wymarzyć datę śmierci dla takiego człowieka, jakim był profesor Wacław Felczak – bo zmarł 23 października 1993 r., a więc w dniu upamiętniającym rewolucję węgierską.
Mówimy tu dużo o siedzibach, zadajemy dużo pytań, ale te pytania są takie troszkę na wyrost, bo w art. 11 jest wyraźnie zapisane w pkt 10, że do zadań i obowiązków dyrektora instytutu należy opiniowanie tworzenia, przekształcania i likwidowania oddziałów zamiejscowych instytutu. Tak więc mogą powstawać instytuty zamiejscowe. A dlaczego na początek Warszawa, a nie mniejsze miejscowości? Szanowni Państwo Senatorowie, popatrzmy. Jak młody człowiek jedzie z Polski pierwszy raz na Węgry, to co chce najpierw zobaczyć? Budapeszt. Jak Węgier chce przyjechać do Polski, to co chce najpierw zobaczyć? Stolicę – Warszawę. To jest proste i logiczne. Wielu już tutaj wskazywało, że logicznie powinien to być Tarnów. Nie mam nic przeciwko Tarnowowi. Myślę nawet, że taki oddział w przyszłości mógłby w Tarnowie powstać, ale powinien również powstać w Krakowie, bo drugim najczęściej wybieranym miastem, a przez Węgrów prawie równolegle z Warszawą, jest Kraków. W Krakowie…
(Głos z sali: Wrocław.)
Wrocław również. Wrocław również.
Ja już nie wspomnę o Legnicy, gdzie też jest świeża tablica pamięci 1956 r. ufundowana przez rząd Węgier w hołdzie mieszkańcom Legnicy za krew oddawaną w 1956 r. W mieście Legnicy wtedy, pod okupacją rosyjską, było to niezwykle trudne. Ambasador trzykrotnie był w Legnicy w ostatnich latach. Też można by mieć do tego jakieś uzasadnienie.
W Krakowie jest bardzo potrzebny. W Krakowie do dzisiaj nie ma miejsca, gdzie wycieczki młodych ludzi z Węgier, których nie stać na drogie hotele… Nie ma młodzieżowego schroniska, nie ma jakiegoś domu turystycznego, w których mogłaby nocować czy mieszkać młodzież węgierska zwiedzająca Kraków. Takich potrzeb jest zapewne wiele. Ja myślę, że takie oddziały instytutów na pewno powstaną. Miasta mogą nadal… I Tarnów, i Kraków, i każde inne chętne miasto, które ma możliwość stworzenia takiej instytucji, na pewno się zgłoszą.
Dowodem na to, że ta przyjaźń polsko-węgierska, te akcenty wymiany kulturalnej, różnych wydarzeń natury naukowej, kulturalnej… że to wszystko jest symetrycznie rozkładane, jest choćby Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, który obchodzimy od 2007 r. na mocy uchwały sejmowej 23 marca każdego roku. Ten dzień jest obchodzony za każdym razem gdzie indziej, i wcale nie w stolicach. W ubiegłym roku Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej obchodziliśmy w Piotrkowie Trybunalskim. Piotrków Trybunalski został zaszczycony obecnością obu prezydentów: prezydenta Węgier i prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. 2 lata temu ten dzień był obchodzony w Budapeszcie, ale 3 lata temu – w Katowicach, również w obecności obu prezydentów, wtedy prezydenta Komorowskiego. W tym roku odbędzie się on w niewielkim miasteczku nad Balatonem. Tak więc wszyscy ci, którzy pracują w instytucjach, fundacjach, w stowarzyszeniach mających na celu promowanie przyjaźni polsko-węgierskiej, wiedzą, że te akcenty trzeba rozkładać w różnych miejscach. I tak też robią.
Zatem, Państwo Senatorowie, powinniśmy jak najszybciej przyjąć tę ustawę, żeby móc już zacząć prace, aby to wszystko, co my wiemy, nie przepadło, ale mogło być przekazane młodemu pokoleniu Polaków i Węgrów. Już przy okazji jakiegoś mojego wystąpienia na temat Węgier – mam zaszczyt drugą kadencję być wiceprzewodniczącą Polsko-Węgierskiej Grupy Parlamentarnej – już cytowałam także ostatnią zwrotkę tego… Bo „Polak, Węgier – dwa bratanki” to jest cały taki wiersz, piosenka. „Oba zuchy, oba żwawi, niech im Pan Bóg błogosławi”. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Pan senator Kazimierz Wiatr. Bardzo proszę.
Senator Kazimierz Wiatr:
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Senatorowie!
Bardzo cieszę się z tej decyzji, z tej ustawy o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej. Bardzo dziękuję panu senatorowi Ryszce, że tak poszerzył nam te myśli, refleksje i informacje, ponieważ te pytania, które były, dotyczyły w zasadzie tylko jednej sprawy, a przecież zadania tego instytutu i jego rola są niezwykle ważne.
Ja muszę powiedzieć, że z domu rodzinnego wyniosłem takie wspomnienie – bo dużo się tam o tym mówiło – o roku 1956. To były te lata, kiedy ja dorastałem, krótko po tych wydarzeniach, dlatego te wszystkie sprawy są mi niezwykle bliskie.
Oczywiście jako senatorowi ziemi tarnowskiej jest mi bliska poprawka uchwalona przez komisję kultury, dziękuję za nią. Wiemy, że Tarnów ma wiele walorów. Bardzo ważne miasto, bardzo ważny region, ponad 200-letnia tradycja szkolnictwa wyższego, piękny renesansowy ratusz i tradycje samorządowe. Wiemy też o istotnej roli rodu Tarnowskich w naszych dziejach, najstarszych i późniejszych, a także o księciu Sanguszce. Ponadto diecezja tarnowska to obecnie ważna diecezja Kościoła rzymskokatolickiego, z największą liczbą powołań na świecie. I dzięki tym powołaniom kadry księży zasilają zarówno prace misyjne na wszystkich kontynentach, jak i pracę duszpasterską wśród Polonii, szczególnie wśród tej Polonii lat najnowszych. Ale także, co warto podkreślić w roku stulecia odzyskania niepodległości, Tarnów to pierwsze miasto, które odzyskało niepodległość w 1918 r., decyzją rady miejskiej i ówczesnego prezydenta oddając się do dyspozycji rządu narodowego.
Oczywiście moje emocje związane z Tarnowem też nie są tu bez znaczenia. Wiele prac naukowo-badawczo-wdrożeniowych związanych z pracą doktorską prowadziłem w tarnowskim Tamelu i jako prezes Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego jestem zakorzeniony w tym mieście. Z ogromną uwagą słuchałem tych wszystkich dociekliwych i wielokrotnie powtarzanych pytań, ponieważ są we mnie emocje związane z tym miastem, jego pięknym rynkiem, katedrą, ale także innymi miejscami, takimi jak zaułek za katedrą.
Muszę powiedzieć, że warto w tym miejscu wymienić przynajmniej najważniejsze elementy, nie wszystkie 21, które wiążą Tarnów z Węgrami.
Przede wszystkim istotna jest lokacja miasta na szlaku węgierskim – wiemy, że to było bardzo dawno temu – która przyczyniła się do rozkwitu Tarnowa.
Założyciel Tarnowa Spycimir Leliwita uczestniczył w opracowywaniu traktatów wyszehradzkich jako przedstawiciel króla Kaźmierza Wielkiego.
W 1528 r. Jan Amor Tarnowski udzielił królowi węgierskiemu Janowi Zápolya półrocznej gościny na swym zamku w Tarnowie, gdy ten musiał uciekać ze swojego kraju.
Bálint Balassi, najwybitniejsza indywidualność pisarska węgierskiego renesansu i najznakomitszy liryk doby starowęgierskiej, przebywał w podtarnowskim zamku w Dębnie, który stoi do dzisiaj i który wówczas był własnością Ferenca Wesseliniego.
Książę Janusz Ostrogski, wojewoda wołyński, a potem kasztelan krakowski, najstarszy syn Konstantego Wasyla i Zofii z Tarnowskich, ożenił się z Węgierką Zuzanną Seredi. Ich pomnik nagrobny w tarnowskiej katedrze jest jednym z najcenniejszych zabytków miasta. Ten ogromnych rozmiarów pomnik znajduje się w prezbiterium.
I oczywiście najbardziej znany fakt: w 1794 r. w Tarnowie urodził się Józef Zachariasz Bem, późniejszy bohater narodowy Polski i Węgier.
W roku 1876 otwarta została linia kolejowa z Tarnowa na Węgry, a w roku 1956, w czasie już nam bliskim, w Tarnowie powstało pierwsze towarzystwo, które przyjęło nazwę towarzystwa przyjaciół Węgier, a nie, jak bywało wcześniej, towarzystwa przyjaźni polsko-węgierskiej. Tarnów przekazał także wiele krwi, leków oraz opatrunków w ramach pomocy Węgrom. W 1985 r. na ul. Wałowej został odsłonięty pomnik gen. Bema, a w 2001 r. Tarnów otrzymał Bramę Seklerską.
Oczywiście jest też wiele innych elementów. Mówiono tu o „Panoramie siedmiogrodzkiej”, której wiele oryginalnych fragmentów znajduje się w Tarnowie, o muralu na dworcu kolejowym, który tę panoramę przypomina, o współpracy mieszkańców regionu tarnowskiego z partnerami węgierskimi czy o Karpackim Wyścigu Kurierów. Można by tu przytaczać wiele szczegółowych argumentów, które uzasadniają tarnowską lokalizację.
Muszę powiedzieć, że jako senator Najjaśniejszej Rzeczypospolitej czuję się rozdarty, bo wcale nie jest takie oczywiste, że siedziba w Warszawie nie ma swojego uzdatnienia. Przecież stolica właśnie po to jest stolicą i ma swój prestiż. To tutaj jest rząd, parlament, prezydent i ambasada węgierska. Symetryczny instytut znajduje się w Budapeszcie. W związku z tym czuję się rozdarty. Jestem bardzo mocno zakorzeniony w Tarnowie i życzę Tarnowowi jak najlepiej. Wiele wysiłków włożyłem tam w rozwój edukacji, nauki, szkolnictwa wyższego i nowoczesnej gospodarki.
Jak już zostało tu powiedziane, trzeba albo przyjąć tę poprawkę, albo uznać, że Tarnów będzie bardzo ważnym miejscem na mapie działalności instytutu jako jego bardzo ważna filia. Czy zapiszemy to w ustawie, czy też… Ja nie jestem zwolennikiem tego, żeby ustawy były zbyt szczegółowe. Mamy za dużo ustaw, jest nadregulacja, to powoduje usztywnienie, ciągłe zmiany, my bardzo często modyfikujemy te same ustawy, a wystarczyłoby, żeby one były trochę mniej szczegółowe, byłoby lepiej.
Oczywiście przyjaźń polsko-węgierska jest bardzo ważna, bardzo ważna jest nasza współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej, w ramach Trójmorza, w ramach Trójkąta Weimarskiego. Mieliśmy tutaj wczoraj ważnego gościa… Ale nie ma wątpliwości, że myśląc o tej lokalizacji i mając ten dylemat państwo –region, trzeba pamiętać, że dla parlamentarzysty jednak sprawy państwowe są najważniejsze. Jeśli my w ramach państwa będziemy dobrze funkcjonowali, to regiony też będą na odpowiednim poziomie. Dlatego mając świadomość tego, że być może w tej chwili czy trochę później Tarnów, mieszkańcy, władze Tarnowa spojrzą na swoich parlamentarzystów, proszę was o spojrzenie szersze, o spojrzenie z przekonaniem, że parlamentarzysta, poseł i senator, musi myśleć na pierwszym miejscu o całym państwie, a dopiero w drugim rzędzie o regionie. Walczymy o ten region, staramy się, gdzie można, przysporzyć… Tym bardziej że wiemy, że takie też było życzenie Węgrów, żeby to jednak była Warszawa. Były tutaj takie głosy, że to jest dublowanie. No, proszę państwa, instytut węgierski jest węgierski, a Instytut Polski w Budapeszcie jest polski. A my tu robimy zupełnie inną historię– w Warszawie, w Polsce zakładamy Instytut Współpracy Polsko-Węgierskiej, a w Budapeszcie symetryczny, więc to nie jest powtarzanie.
Dlatego, kończąc, podkreślam: Tarnów jest niezwykle zasłużony, niezwykle ważny, będziemy się cieszyć, jeśli będzie siedzibą, a jeśli nie, to na pewno powinien być bardzo ważnym miejscem, bardzo ważną filią, bo genius loci Tarnowa w przyjaźni polsko-węgierskiej jest bardzo ważny. Bardzo dziękuję.
Zacznę od tego, że bardzo lubię Węgry, byłam wielokrotnie na Węgrzech, współpracowałam z Węgrami, jestem wielką orędowniczką współpracy polsko-węgierskiej. Kompletnie nie rozumiem jednak ani sensu powołania tego instytutu, ani też tak nagłej potrzeby jego powołania, tego, dlaczego w tym momencie, dlaczego akurat ten instytut itd. Pozwolę sobie to jakoś wyłuszczyć, żeby zwrócić państwu uwagę na to, z czym mamy tutaj do czynienia.
Jak rozumiem – mogę się mylić, ale wydaje mi się, że nie – to jest pierwszy albo jeden z pierwszych projektów z kancelarii nowego premiera. I moim zdaniem to, że ten projekt jest obarczony pewną wadą, można tłumaczyć właśnie tym, że to był początek, że pan premier Morawiecki był na Węgrzech, podjął jakieś zobowiązania…
(Wicemarszałek Maria Koc: Proszę o ciszę.)
…gdzieś padł jakiś pomysł, a oczywiście Ministerstwo Spraw Zagranicznych w życiu się temu nie sprzeciwi, nie potępi ani nie skrytykuje pomysłu kancelarii pana premiera.
Dlaczego ośmielam się skrytykować ten pomysł? Po pierwsze, będzie to pierwsza tego typu instytucja…
(Senator Czesław Ryszka: Odwaga staniała.)
Pani Marszałek, czy mogłaby pani zwrócić szanownemu panu senatorowi uwagę…
(Wicemarszałek Maria Koc: Właśnie zwracam, Pani Senator, uwagę.)
(Senator Czesław Ryszka: Pani zapytała, ja odpowiedziałem: odwaga staniała.)
…żeby nie przerywał…
(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze, proszę o ciszę.)
Szanowny Panie Senatorze, proszę nie przerywać.
(Głos z sali: Który?)
Nie pamiętam nazwiska, przepraszam.
(Wicemarszałek Maria Koc: Ale proszę o ciszę. Proszę nie przeszkadzać pani senator w wypowiedzi. Proszę bardzo.)
Mam nadzieję, że ten czas będzie mi doliczony.
(Wicemarszałek Maria Koc: 15 sekund.)
Tak więc ten instytut to będzie pierwsza placówka o takim charakterze, bo Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia to zupełnie innego rodzaju placówka, zajmująca się zupełnie innymi sprawami. Ta placówka, o której mówimy, moim zdaniem jest zbędna, przede wszystkim dlatego, że powiela większość zadań, które do tej pory wykonywały instytuty polskie. Taki instytut istnieje – i to jest jeden z najstarszych instytutów, ma bodajże 75 lat – Instytut Polski w Budapeszcie. Istnieje też bliźniaczy instytut w Warszawie. Są to placówki znakomicie działające. Byłam w instytucie w Budapeszcie wielokrotnie – jest to naprawdę prężna, dobrze działająca placówka, znana Węgrom i bardzo tam ceniona, i szanowana. I uważam, że wystarczyłoby to.
Jeżeli jednak powołujemy takie instytuty… Być może jest to jakiś śmielszy zamysł ministerstwa. Skoro tak, to można by było zastanowić się nad tym, czy po prostu z wszystkimi naszymi ważnymi partnerami będziemy powoływali tego typu instytuty. I tu też mam wątpliwości. Po pierwsze, uważam, że Polski na to po prostu zwyczajnie nie stać. Nie stać nas na powoływanie i dublowanie instytutów, które już mają siedziby, już mają swoją historię i swoje zasługi.
Po drugie, uważam, że jeżeli już zaczynać, to dlaczego właśnie od Budapesztu? Dlaczego akurat od takiego instytutu? Uważam, że to jest smutne, że pierwszym instytutem jest właśnie instytut polsko-węgierski. W ogóle nie umniejszając wagi naszej przyjaźni i naszych fantastycznych przez wieki stosunków… Ale dlaczego naszym strategicznym partnerem, bo tak należałoby to rozumieć w tej chwili, stają się Węgry? Ja tego zupełnie nie rozumiem.
Tzn. naprawdę… Jeżeli tego typu instytutu nie mamy w Stanach Zjednoczonych, nie mamy we Francji, nie mamy w Niemczech, nie mamy też u naszych najbliższych sąsiadów, tych, którzy w razie czego… którzy są nam strategicznie potrzebni, tylko szukamy… Uważamy, że najważniejszą sprawą w tej chwili jest powołanie instytutu ze strategicznym partnerem, bardzo ważnym, bardzo cenionym przez Polskę, ale powiedzmy sobie szczerze – po prostu małym krajem i dosyć oddalonym od Polski, o niewielkim w tej chwili znaczeniu.
Jeżeli miałoby chodzić o ten jeden głos, żeby nie było do zera, jak są głosy w Unii Europejskiej, Szanowni Państwo, to może jeszcze bym stwierdziła, że warto. Ale nie mam takiego zaufania do pana Orbana jak polski rząd i uważam, że zbudowanie tego typu instytutu nie pozwoli nam pozyskać poparcia Węgier w Europie. Więc skąd tutaj akurat pieniądze na to, skąd…
Wydaje mi się, że to po prostu pomysł, który miał pan premier. Pojechał gdzieś, obiecał i robimy instytut. Tak naprawdę jest to absolutnie niedopuszczalne i z punktu widzenia polityki międzynarodowej, która… Notabene, dalej nie wiemy, jakie ona ma cele. My nie znamy celów polskiej polityki międzynarodowej, polskiej polityki kulturalnej. One są nieokreślone. I o różnych rzeczach możemy różnie powiedzieć, ale akurat o tym, kto jest w tej chwili najważniejszym, strategicznym partnerem Polski, nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Nikt z państwa nie jest w stanie uzasadnić, dlaczego w tej chwili Węgry są naszym najważniejszym partnerem, dlaczego akurat tam ma powstać jeszcze jeden instytut za pieniądze polskich podatników i analogiczny instytut tutaj. Poza jakimiś celami, o których tutaj nie było mowy i których ja naprawdę nie znam… Nie padło tutaj żadne logiczne uzasadnienie tego, dlaczego to Węgry mają być istotnym partnerem.
Jeszcze gdyby to było w Tarnowie, Szanowni Państwo, to mógłby być w tym jakiś sens, tak uważam. No bo jak słyszę, proszę państwa, to, że instytut na Węgrzech jest w Budapeszcie… To jest dosyć oczywiste, bo tam niewiele jest dużych miast, a my jesteśmy naprawdę dużym krajem. To nie jest tak…
(Senator Jan Maria Jackowski: We Wrocławiu.)
My jesteśmy sporym krajem i mamy inne miasta oprócz Warszawy. I, Panie Dyrektorze, żenujące było to, że biedny dyrektor musiałby jeździć z Tarnowa do Warszawy, żeby podpisać papiery albo się spotkać z attaché kulturalnym ambasady węgierskiej. To jest żenujące. Zapewniam pana, że wielu Polaków jeździ w tę i we w tę, m.in. posłowie i senatorowie, bez żadnego problemu, wielokrotnie. Tak że nie ma problemu. Na szczęście Platforma Obywatelska zbudowała trochę autostrad i jest czym jeździć. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Pan senator Jan Maria Jackowski. Proszę bardzo.
Odwołując się do ustawy, nad którą pracujemy, warto przytoczyć, jak ustawodawca definiuje zadania instytutu ­ po pierwsze, przekazywanie młodym pokoleniom znaczenia tradycji polsko-węgierskiej; po drugie, wzmacnianie współpracy i nawiązywanie kontaktów między przedstawicielami młodego pokolenia, w szczególności w dziedzinie kultury i sportu; po trzecie, wspieranie współpracy naukowej, inicjatyw oraz projektów naukowych i oświatowych mających na celu wzajemne poznanie języka, kultury, historii i polityki obu państw; po czwarte, wspieranie wzajemnej myśli innowacyjnej polsko-węgierskich organizacji kulturalnych, gospodarczych i politycznych w celu wzmacniania konkurencyjności obu państw; wreszcie po piąte, finansowanie lub dofinansowanie przedsięwzięć na rzecz współpracy polsko-węgierskiej, i po szóste, analiza przemian politycznych, gospodarczych i społecznych w Europie, wpływających na bezpieczeństwo i rozwój Rzeczypospolitej Polskiej i Węgier.
Myślę, że te cele zostały bardzo jasno sprecyzowane i same te cele pokazują potrzebę powołania takiej instytucji. Chciałbym wyrazić zadowolenie, że w Warszawie czy w Polsce powstanie taka instytucja i że symetrycznie powstanie taka instytucja również na Węgrzech, wbrew głosom opozycji, która próbuje się naigrywać z tej inicjatywy czy przedstawiać ją w krzywym zwierciadle. Ja tych poglądów nie podzielam. Po pierwsze, uważam, że Instytut Polski w Budapeszcie czy Węgierski Instytut Kultury w Warszawie mają zupełnie odrębne zadania i to nie są instytucje, które byłyby w stanie w ramach swojej obecnej struktury prowadzić tak szeroką działalność, jaka została zakrojona dla tej instytucji. A po drugie, chciałbym zwrócić uwagę również na szczególny rodzaj relacji polsko-węgierskich. Ja bym się tu nie naigrawał, że Węgry nie mają innych wielkich miast, tylko mają Budapeszt i że są małym, nieistotnym partnerem. Ja uważam, że to źle świadczy, jeżeli w polityce zagranicznej próbuje się deprecjonować naszych partnerów, po prostu biorąc pod uwagę wielkość geograficzną, potencjał demograficzny czy liczbę miast, która jest na danym terenie. My wszyscy – i Polska, i Węgry – jesteśmy członkami Unii Europejskiej. Mamy bliską współpracę. Jesteśmy animatorami Grupy Wyszehradzkiej. Głos Węgier jest tak samo ważny w Radzie Europejskiej jak głos Francji, Hiszpanii, Niemiec czy innego kraju. I o tym warto pamiętać, jeżeli mówimy o realnej polityce, a nie o jakichś takich bajkach, które chcielibyśmy opowiadać.
Ale jest jeszcze drugi istotny powód naszej wzajemnej współpracy. Wynika on z historii, bo przecież: Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki. To znane od pokoleń przysłowie świadczy o zażyłej, odwiecznej przyjaźni między naszymi narodami. Pierwotny tekst przywołany przez Michała Czajkowskiego, Sadyka Paszę, w połowie XIX wieku miał brzmienie jeszcze bardziej uwypuklające ścisłość historycznych relacji oraz wspólne chrześcijańskie korzenie: „Węgier, Polak, dwa bratanki, i do konia, i do szklanki, oba zuchy, oba żwawi, niech im Pan Bóg błogosławi”. Odwołanie się do więzów krwi jest ewenementem na skalę europejską.
(Senator Barbara Zdrojewska: To już było.)
W naszej ponad 1000-letniej historii często mieliśmy tych samych przeciwników, ale nigdy nie walczyliśmy między sobą. Węgrzy wspierali konfederatów barskich, Polacy z generałem Bemem – Węgrów w czasie powstania narodowego w 1848 r. Po niemiecko-sowieckim najeździe na Polskę w 1939 r. nasi bratankowie przyjmowali polskich wygnańców, a w 1956 r. Polacy okazali wielką solidarność z narodem węgierskim, który usiłował wyrwać się spod jarzma sowieckiego. Takie są nasza wspólna historia i nasze wspólne dziedzictwo.
Warto też pamiętać, że w Polsce trwa dyskusja konstytucyjna. Warto w tym kontekście przypomnieć, że Węgry taką dyskusję mają już za sobą. W Budapeszcie została uchwalona nowa konstytucja, która weszła w życie 1 stycznia 2012 r. W tym doniosłym dokumencie stwierdzono: „Nie uznajemy prawnej ciągłości komunistycznej konstytucji z 1949 r., która była podstawą reżimu, dlatego ogłaszamy jej nieważność”. Dalej zapisano, że powrót do samostanowienia nastąpił 2 maja 1990 r., w dniu zawiązania pierwszego Zgromadzenia Narodowego pochodzącego z wolnych wyborów. Znacząca jest też preambuła nowej konstytucji węgierskiej, która zaczyna się od słów modlitwy: „Boże, błogosław Węgrów!”. Konstytucja wyraża dumę, że – tu cytat z preambuły – „Pierwszy król, święty Stefan przed tysiącem lat osadził węgierskie państwo na trwałych fundamentach, a naszą ojczyznę uczynił częścią chrześcijańskiej Europy”. I dalej: szanując „różne tradycje religijne kraju”, uznaje rolę chrześcijaństwa za „kluczową dla podtrzymania naszego narodu”.
Nowa ustawa zasadnicza chroni także małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, stanowiący, tu znowu cytat, „podstawę przetrwania narodu”, a w innym miejscu – chroni życie dziecka nienarodzonego już od poczęcia. Uznano też, że najważniejszymi ramami węgierskiego współistnienia są rodzina i naród, a podstawowymi wartościami węgierskiej jedności pozostają wierność, wiara i miłość. Konstytucja określa nie tylko, że rodzina jest podstawą trwania narodu, lecz także, że podatek należy określać z uwzględnieniem kosztów ponoszonych w związku z wychowaniem dzieci.
Trudno nie zauważyć, że konstytucja węgierska jednoznacznie odwołuje się do sprawdzonych wartości i odbiega od tworzonych w języku eurokratycznej nowomowy i politycznie poprawnych dokumentów unijnych. Także z tego punktu widzenia to, co dzieje się na Węgrzech, ma istotne znaczenie dla budowania relacji i powrotu Europy do sprawdzonych wartości. I w tym zakresie Węgry, ze swoją historią, swoim dziedzictwem i również naszą wielowiekową historyczną współpracą, mają kluczowe znaczenie. I z tego punktu widzenia powołanie wspomnianego instytutu ma duże znaczenie dla zinstytucjonalizowania współpracy polsko-węgierskiej. Co absolutnie nie przeszkadza temu, żeby w przyszłości, tak jak sobie niektórzy na tej sali życzą, powstawały również i inne instytuty, które będą instytucjonalizować nasze sprawdzone kontakty z innymi krajami. Myślę tutaj przede wszystkim o chociażby np. Stanach Zjednoczonych i znanej sympatii narodu polskiego do narodu amerykańskiego, wielopokoleniowych tradycjach, które w tym zakresie mamy. Ale myślę tutaj również i o innych partnerach, istniejących w Europie – bo nie wszyscy z tych partnerów są członkami Unii Europejskiej, myślę tutaj np. o Ukrainie, która, jak wiadomo, w tej chwili jeszcze nie jest w Unii Europejskiej. Tak więc ze wspomnianego punktu widzenia bardzo dobrze się stało, że w ramach polityki prowadzonej przez nowy rząd również te obszary naszych wzajemnych relacji są instytucjonalizowane, że mamy do czynienia z inicjatywą, która wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom.
Chciałbym jeszcze odnieść się do poruszanej tutaj kwestii Tarnowa. Otóż podczas posiedzenia komisji…
(Głos z sali: Za, za.)
…podczas posiedzenia komisji pytałem zarówno pana ministra, jak i pana prezydenta Tarnowa, co oni na to, bo przecież ustawa dopuszcza możliwość, żeby powstał ośrodek zamiejscowy tam, gdzie władze statutowe tej instytucji będą chciały go posadowić. Taka możliwość istnieje i myślę, że to może być Tarnów, ale nie tylko Tarnów, bo w Polsce jest przynajmniej kilka takich miejsc, które są znane ze szczególnych więzi polsko-węgierskich. Być może w przyszłości będzie taka możliwość. Tak że sądzę, że ustawa niczego nie zamyka, a wręcz przeciwnie, otwiera w tym zakresie dalsze możliwości. Dziękuję.
Pan senator Grzegorz Napieralski.
(Senator Jerzy Fedorowicz: Tylko nie za długo, a raczej bardziej treściwie.)
(Senator Leszek Czarnobaj: Proszę nie podpowiadać, bo…)
Panie Senatorze, ja jestem obecny podczas tej dyskusji od samego początku i nie widziałem, żeby ktoś się podśmiechiwał albo nietaktownie się zachowywał w stosunku do tej ustawy czy dyskusji. Wręcz przeciwnie, raczej dostrzegałem we wszystkich głosach troskę o budżet państwa, o to, jakie są nasze relacje międzynarodowe. Jeżeli ktoś był krytyczny, to miał do tego absolutnie prawo, a ja z tymi krytycznymi zdaniami się zgadzam. No bo dublowanie instytucji państwowych podaję w dużą wątpliwość, szczególnie że na takie wydarzenia czy na budowę takiej dodatkowej instytucji idą grube miliony złotych, a wiemy, że w wielu miejscach pieniądze są potrzebne.
Co do relacji polsko-węgierskich to nikt w tej sali, nikt z nas nie ma żadnych wątpliwości, że one są wielowiekowe, są bardzo ważne dla nas. Tak jak powiedziałem w pytaniach – powtórzę to – również moje rodzinne miasto, miasto Szczecin, jeżeli chodzi o relacje z Węgrami, ma znaczącą kartę w historii, bo mieszkańcy Szczecina pomagali mieszkańcom Budapesztu, a szczególnie jednej dzielnicy.
Ale rozumiem zaniepokojenie senatorów, szczególnie pani senator Zdrojewskiej czy pana senatora Klicha, którzy wypowiadali się o tym, że dublujemy jednak instytucje. Skoro dublujemy, to faktycznie, skoro już jest taka decyzja większości parlamentarnej, rządowej, a przegłosujecie to najprawdopodobniej, logicznym ukłonem wobec nas wszystkich byłoby, żeby taka instytucja powstała faktycznie w Tarnowie. No bo jeżeli popatrzymy na zasługi miasta Tarnowa, na jego historię i na relacje polsko-węgierskie, to oczywiste jest, że skoro powstaje taka instytucja, powinna być tam.
Miałem przyjemność rozmawiać z radnym miasta Tarnowa, panem Kubą Kwaśnym, doktorem, naukowcem, który przedstawił mi wiele bardzo istotnych punktów i też rolę Tarnowa, którą odgrywało to miasto właśnie w tych relacjach węgiersko-polskich. To dlaczego – jeszcze raz to powtórzę – skoro program Prawa i Sprawiedliwości w 2015 r. był taki, żeby właśnie wyprowadzać instytucje centralne czy instytucje państwowe poza Warszawę, żeby równoważyć rozwój… Zresztą senator Fedorowicz pokazał bardzo czytelnie, że dla takiego miasta jak Tarnów czy każdego innego miasta mniejszego od Warszawy przeprowadzenie do niego instytutu, instytucji państwowej, urzędu jest czymś ważnym i istotnym. Jeżeli z tej rozmowy z radnym Kwaśnym, z panem doktorem Kwaśnym wynika, że dzisiaj symbole dotyczące Węgier są właśnie w Tarnowie, że są tam absolutnie miejsca pamięci dotyczące relacji polsko-węgierskich, to dlaczego, idąc takim tokiem rozumowania, że wyprowadzanie instytucji w miejsce, które do tego jest naprawdę przygotowane i byłoby ciekawym symbolem na mapie Polski właśnie relacji polsko-węgierskich, tego nie zrobić?
Nie rozumiem tych argumentów – i teraz zwracam się do pana ministra – one były poniżające, bardzo złe i nietaktowne, jeżeli chodzi o te wypowiadane w tej Izbie. Bo to, że ktoś musi wsiąść do pociągu i pojechać, żeby załatwić sprawę urzędową, to ani hańba, ani problem. Nie tylko parlamentarzyści, jak powiedziała pani senator Zdrojewska, podróżują po całym kraju, żeby wykonywać własny mandat, a za to też tak naprawdę płaci przecież państwo, tak jak i w przypadku urzędnika. Ale jeżeli spojrzymy na urzędy miast, gmin czy nawet sołtysów, czy wójtów, to zobaczymy, że oni też podróżują, żeby różne sprawy w różnych miejscach załatwiać, i nikt nie utyskuje, że muszą to robić, nikt nie martwi się tym, że muszą to robić. Po prostu jeżdżą i załatwiają. Wójt gminy czy wójt małej miejscowości nie ma przedstawicielstwa w Warszawie, tylko po prostu wsiada w pociąg, w samochód czy w PKS i jedzie do Warszawy, jeżeli trzeba załatwić taką sprawę.
Druga sprawa. Dzisiaj, w dobie cyfryzacji i tak naprawdę rozwoju technologicznego wiele kwestii można załatwić online, można mieć telekonferencję, można wysłać emaile, a z Tarnowa jest o wiele bliżej na Węgry niż z Warszawy. I nie jest też tak, jak powiedziała pani senator Czudowska, że większość Węgrów, którzy przyjeżdżają do Polski, pierwsze kroki stawia w Warszawie, bo bardzo wielu przyjeżdża właśnie do Szczecina, choćby po to, żeby zobaczyć to miejsce, które dla mieszkańców Budapesztu jest naprawdę bardzo, bardzo ważne, istotne.
I apeluję z tego miejsca, skoro decyzja polityczna co do powstania tego instytutu już zapadła, chociaż mamy co do niej bardzo dużo wątpliwości, i tych finansowych, i tych dotyczących dublowania tak naprawdę pewnych działań, które są na rynku politycznym w Polsce, że być może warto jeszcze raz – bardzo apeluję szczególnie do senatorów Prawa i Sprawiedliwości, bo to od was wszystko zależy – zastanowić się nad tym Tarnowem. Przecież tak naprawdę nic złego się nie wydarzy, a wy zrealizujecie własny program wyborczy. Zresztą taka sama dyskusja trwała dzisiaj na posiedzeniu Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności, dyskusja dotycząca wyprowadzenia innej tak naprawdę instytucji państwowej poza granice Warszawy. I w tamtym przypadku ministerstwo było bardziej przychylne i inaczej na to patrzyło, niż pan minister robił to teraz na tej mównicy, pokazując przykłady, których już nie chcę powtarzać, bo tak jak powiedziałem, były niepoważne.
Dlatego też, jeżeli już taka decyzja zapadła, ten Tarnów można by uwzględnić, i to nie tylko dlatego, że prezydent lobbował, nie tylko dlatego, że radny lobbował, bo tak naprawdę społeczność Tarnowa za tym lobbowała, a to, że mówią to poszczególni senatorowie z rożnych innych miejsc w Polsce, to też pokazuje, że warto być może nad tym się pochylić. To nie jest naprawdę żadna wielka sprawa, aby przenieść tę siedzibę, a tak naprawdę ranga Tranowa jako miasta, szczególnie w tych relacjach polsko-węgierskich, ale nie tylko, absolutnie wzrośnie. Dziękuję bardzo.
Ja może nie chciałbym się wgłębiać w istotę instytutu, bo tu padło tyle zdań, opinii za i przeciw. Ja chciałbym państwu, jako ludziom Prawa i Sprawiedliwości, przypomnieć kilka rzeczy, do których państwo 2 lata temu się zobowiązywaliście. Na pewno w tym programie nie było tego, że będziecie powoływali instytut polsko-węgierski – to sprawdziłem.
Ale jeszcze jedno zdanie na temat, o którym mówili pan senator Jackowski i pan minister, a mianowicie na temat tej różnicy. Ja wsłuchując się w tę debatę, przeczytałem w internecie o zadaniach i o tym, co robią te instytuty dzisiaj istniejące. I ten 80-letni instytut polski na Węgrzech, który w przyszłym roku, jak przeczytałem, będzie obchodził 80-lecie… Chcę powiedzieć, że wypisz, wymaluj, Panie Senatorze, że gdyby pan przyłożył kalkę… No, nie znalazłby pan wielu różnic. Są takie zagadki, ludzie robią zdjęcia i mówią: znajdź różnicę. To jak pan sobie zrobi taką zagadkę co do różnic w zadaniach, które są realizowane, to pan niewiele ich znajdzie.
Ale żeby długo nie wchodzić w tematykę rożności tych instytutów, powiem, Panie Ministrze, że różnica jest jednak kolosalna – nie ma senatora Klicha, ale mu to przekażę w przerwie. Otóż mój profesor podczas studiów – właśnie, ja już to kilka razy mówiłem, ale jeszcze raz powtórzę – tłumaczył, jaka jest różnica między ekonomią polityczną socjalizmu i kapitalizmu. Studenci, mówił profesor, pamiętajcie: w ekonomii politycznej kapitalizmu jest naczelna zasada – tak, Panie Ministrze – wyzysku człowieka przez człowieka, a w ekonomii politycznej socjalizmu jest dokładnie odwrotnie. I to jest właśnie tak z tymi instytutami, które państwo budujecie. Ja bym rozumiał, gdybyście na ich bazie zbudowali jeden instytut polsko-węgierski, który by miał rozszerzony statut. No, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć. A tak to jest budowanie czegoś, bo pan premier Orbán spotkał się z panem posłem Kaczyńskim i ustanowili, że będzie instytut, a wy pokornie to realizujecie. No, co tu dużo mówić? A do tego, jeżeli to ma być instrument wsparcia, o którym mówiła pani senator Zdrojewska, żeby nie było 27:1, ale 27:2… No, kosztuje to 6 milionów. Po prostu tyle i trzeba to śmiało i odważnie powiedzieć.
Ale teraz o sprawach ogólnych. Szanowni Państwo, jednym z ważnych elementów państwa kampanii wyborczej – będę państwu to przypominał – było mówienie o tanim państwie, o ograniczeniu administracji itd., itd. To ja rozpocznę od tego, co oznaczają obrady we wczorajszym i dzisiejszym dniu. Lekką ręka na pewno za chwilę uchwalicie państwo następujące projekty ustaw. Najpierw ustawę o powołaniu rzecznika przedsiębiorców – 18 milionów. Dalej: o 100 osób więcej w Straży Marszałkowskiej czy o 120, jak później padało. No, tak średnio licząc, z 15–18 milionów więcej. A tu dochodzi 6 milionów. Na jednym posiedzeniu 40 milionów lekką ręką wyjęli państwo z kieszeni podatników, oczywiście w ramach ograniczania administracji.
A przypomnę, Szanowni Państwo, że jesteśmy pod względem liczby wiceministrów pierwsi w Europie, a pod względem liczby ministrów – drudzy w Europie. Posiadamy fantastyczny korpus urzędniczy. Mechanizm jest następujący: pani minister Kempa odchodzi z jednego ministerstwa, tworzy się drugie i ona wraca na stanowisko ministra. To są takie mechanizmy tworzenia funkcji dla różnego rodzaju działaczy, różnego rodzaju osób, które trzeba gdzieś tam upchnąć za „drobne” 6 milionów zł, np. w tym instytucie. I to jest zjawisko groźne. Szanowni Państwo, przez te 2 lata utworzyliście w Polsce 13 nowych centralnych instytucji. Jeszcze raz powiem: w 2 lata 13 instytucji. Myślę, że jak będziemy szli w takim tempie, to przegonimy Rosję, no i może jakiś jeszcze inny większy kraj, który również ma takie wskaźniki dotyczące budowania potęgi państwowej administracji. I to jest ten kierunek: budowanie państwa opartego na administracji centralnej.
Szanowni Państwo, ta administracja centralna jest, jak czytałem ostatnio w prasie i jak donoszą media społecznościowe, nie dość, że dobrze wynagradzana, to jeszcze dobrze nagradzana. No, 1,5 miliona zł poszło na nagrody dla ministrów rządu Prawa i Sprawiedliwości. Kosztowało nas to 1,5 miliona zł. To 1,5 biliona na inwestycje, które pamiętam z kampanii, zamieniło się w 1,5 miliona na nagrody dla ministrów rządu Prawa i Sprawiedliwości.
Szanowni Państwo – zwracam się do senatorów Prawa i Sprawiedliwości – w okresie wielkiego postu przypomnijcie sobie biblijne 7 lat tłustych i chudych. Nie będzie cały czas tak, że będziemy mieli taki wzrost gospodarczy. Chcę tylko powiedzieć, że dzisiaj już 12 krajów w Unii Europejskiej ma nadwyżkę dochodów nad wydatkami. Polska jest wśród 3 krajów o najwyższym współczynniku zadłużania się w stosunku do PKB, a wy co rusz powołujecie instytuty i rady. Chcę państwu powiedzieć, że… No, tak sobie pomyślałem, że do was pasuje taki schemat: jak nie wiemy, co zrobić, to albo tworzymy radę, albo pełnomocnika, albo instytut do spraw. To rozdawnictwo pieniędzy kiedyś się skończy. Bogaty gospodarz wezwał Józefa, który przepowiadał, co trzeba zrobić. Może są u was jacyś Józefowie, którzy powiedzą: słuchajcie, kochani, nie wydajmy wszystkiego na instytuty, pełnomocników, rady i nagrody dla ministrów, tylko zgromadźmy trochę na trudne lata, bo one prędzej czy później przyjdą. Oczywiście wszyscy pragniemy tego, żeby w Europie, w świecie i w Polsce one przyszły jak najpóźniej, ale mądrzy gospodarze budują gospodarkę, budują budżet, budują funkcjonalność na przyszłość, a nie – o czym mówiła pani senator – w ramach dilu politycznego spotykają się w kilka osób i uchwalają, że jakiś instytut ma powstać.
Dlatego proszę o refleksję. Proszę was, Szanowni Państwo, żebyście mieli na uwadze to, że budżet państwa trzeba traktować tak, jakbyście wydawali pieniądze z własnej kieszeni, a wy robicie wszystko tak, jakbyście wydawali je z kieszeni kogoś innego. Jeżelibyście wydawali… Teraz powiem o tym, co dotyczy oczekiwań Polaków w wielu sferach. No, daliście 5% podwyżki wynagrodzeń przy 2,3% inflacji. Łatwo policzyć, ile ten nauczyciel będzie miał podwyżki. Gdybyście szli w kierunku konsumpcji związanej z płacami, byłbym jeszcze w stanie to zrozumieć, ale konsumpcja polegająca na powoływaniu różnego rodzaju instytucji, przyznawaniu nagród dla ministrów, sprowadzająca się do tego rodzaju wydatków, jest po prostu przejadaniem Polski. I tak bawili się właśnie – mówię to w cudzysłowie – Węgrzy, a dzisiaj Węgry, jako jeden z 12 krajów, mają nadwyżkę budżetową, czego Polsce pod rządami PiS z całego serca życzę. Dziękuję bardzo.
Panie Ministrze! Wysoki Senacie! Przyjaciele z Tarnowa! Panie Prezydencie Tarnowa! Panie Romanie Ciepielo! Pan nas ogląda.
No cóż, poparlibyśmy ten projekt ustawy, gdybym miał pewność, że przejdzie poprawka, zgłoszona zresztą przez senatora z PiS, aby siedzibą instytutu było miasto Tarnów. Ale ze zdumieniem – choć moje doświadczenia z tego Senatu wskazują, że nie powinienem być zdumiony – dowiedziałem się, Panie Ministrze, że poprawki złożone przez senatorów Prawa i Sprawiedliwości zostaną odrzucone. Ja jeszcze tego nie wiem, bo za chwilę pójdę do posiedzenie komisji wspólnej, gdzie pani senator, pani przewodnicząca Zając i ja… Ale otrzymałem już informację dotyczącą protokołu posiedzenia Senatu o tym, że pan senator Martynowski wniósł, żeby projekt przeszedł bez poprawek. Panie Ministrze, mieliśmy już tutaj sporo takich sytuacji. Ten pośpiech, który nam narzucacie, tworząc ustawy nie bardzo precyzyjne… Ta ustawa teoretycznie nie powinna mieć aż tylu błędów, żebyśmy musieli je poprawiać, bo jednak była przygotowana przez rząd, a nie przez grupę posłów, o ile się nie mylę. A ponieważ nie mylę się nigdy, to widocznie taka jest prawda.
Nie chcę już powtarzać tego, co tu zostało powiedziane o dublowaniu instytucji. Na ten temat padło bardzo dużo gorzkich słów i ostrzeżeń. Przypominam tylko osobom, które śledzą prace Senatu, że Senat jest miejscem debaty na temat państwa, i to debaty prowadzonej przez ludzi doświadczonych, mających różne wizje, projekty, które wykonali. A więc my uważamy – ta grupa osób i klub, które ja w pewnym sensie reprezentuję – że to rozdawnictwo ma charakter, niestety… No, jest to próba wsadzenia do tej instytucji osób z zaplecza politycznego prowadzącej partii. Jeżeli się pomylę, to przeproszę, choć do tej pory, Panie Ministrze, wszystkie takie nowo powstałe instytucje były tworzone wyłącznie dla ludzi, dla których Prawo i Sprawiedliwość zechciało poszukać dodatkowych miejsc pracy. Chciałbym tylko… Rozumiem, że słowa pana ministra o tym, że zupełnie inne zadania ma Instytut Współpracy Polsko-Węgierskiej niż Instytut Polski w Budapeszcie i węgierski w Polsce… No, można coś takiego powiedzieć. Wiem, że można coś takiego powiedzieć, ale w moim pojęciu nie ma to pokrycia w rzeczywistości. Ale zawsze może się okazać – po tym, jak się zorganizuje jedną czy drugą konferencję, której nie może zorganizować instytut – że będzie pan miał słuszność. Tego zresztą panu życzę.
A swoją drogą mamy wiele ogromnych długów wdzięczności w stosunku do narodu węgierskiego; są one po obu stronach. Co do tego nie ma wątpliwości. Jako człowiek teatru mogę powiedzieć, że całe moje środowisko było wspierane w bardzo trudnych sytuacjach przez naszych braci Węgrów. Pracowaliśmy na Węgrzech, powstawały różne fajne, trwałe związki. Ale najbardziej chciałbym podziękować Węgrom za to, że wsparli kandydata Polski na prezydenta Unii, pana Donalda Tuska, w tym głosowaniu 27:1. I właśnie za to dziękuję. (Oklaski)
Pan senator Jan Hamerski.
Senator Jan Hamerski:
Przyznam szczerze, że jestem trochę zdumiony niektórymi wystąpieniami moich przedmówców, a w szczególności ich determinacją i próbą wpisania tego instytutu – wydaje mi się, sprawy bardzo szlachetnej i ważnej w naszych relacjach, relacjach polsko-węgierskich – do wielkiej polityki, wielkiej ekonomii. No, określenia, że jest to pomysł absurdalny lub twór sztuczny, naprawdę, jak myślę, nie przystoją tej Izbie.
Szanowni Państwo, ja z kolei jestem człowiekiem pogranicza, urodziłem się na granicy. Kiedyś, przez kilka ładnych wieków była to granica polsko-węgierska, potem, w okresie międzywojennym – polsko-czechosłowacka, po wojnie również, a od dwudziestu paru lat jest to granica polsko-słowacka. Mogę więc śmiało powiedzieć, że jestem człowiekiem pogranicza. Właśnie dlatego chciałbym serdecznie podziękować rządowi za pomysł powołania tego typu instytutu. Chciałbym również podziękować za to, że patronem tego instytutu będzie – mam nadzieję, że Wysoka Izba przegłosuje tę ustawę – prof. Wacław Felczak, którego miałem przyjemność osobiście znać, będąc przed wielu, wielu laty studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Chcę powiedzieć, że postać patrona tegoż instytutu znana była i oczywiście jest znana, i myślę, że będzie znana kolejnym pokoleniom górali, którzy dzięki działalności m.in. prof. Felczaka, jako szefa i twórcy placówki w Budapeszcie, przeprowadzali wszystkich tych, którzy uciekali z Polski, aby znaleźć się w szeregach polskiej armii walczącej na zachodzie Europy. Chcę powiedzieć, że prof. Felczak był naprawdę wybitną postacią, która zasługuje na miano bohatera nie tylko ze względu na relacje polsko-węgierskie, lecz także ze względu na nas, Polaków, którzy zamieszkują to pogranicze, dzisiaj polsko-słowackie.
Dlatego chciałbym zwrócić się do Wysokiej Izby, do kolegów z opozycji również, aby zagłosowali za przyjęciem tej ustawy powołującej do życia Instytut Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka. Dziękuję bardzo.
Szanowni Państwo, informuję, że lista mówców została wyczerpana.
Informuję, że wnioski o charakterze legislacyjnym na piśmie złożyli panowie senatorowie Marek Martynowski i Andrzej Kobiak.
Czy przedstawiciel rządu chce się ustosunkować do przedstawionych wniosków legislacyjnych? Panie Ministrze?
(Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot: Nie, dziękuję bardzo.)
Ponieważ zostały zgłoszone wnioski o charakterze legislacyjnym, proszę Komisję Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej oraz Komisję Kultury i Środków Przekazu o ustosunkowanie się do przedstawionych wniosków i przygotowanie wspólnego sprawozdania.
Punkt 11. porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały w sprawie uczczenia 80-tej rocznicy śmierci księdza Stanisława Streicha
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu jedenastego porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały w sprawie uczczenia 80-tej rocznicy śmierci księdza Stanisława Streicha.
Przypominam, że projekt ten został wniesiony przez grupę senatorów i zawarty jest w druku nr 726, a sprawozdanie komisji – w druku nr 726 S.
Proszę sprawozdawcę Komisji Ustawodawczej, senatora Jana Marię Jackowskiego, o przedstawienie sprawozdania komisji dotyczącego projektu uchwały.
Mam zaszczyt w imieniu Komisji Ustawodawczej przedstawić sprawozdanie o projekcie uchwały w sprawie uczczenia 80. rocznicy śmierci ks. Stanisława Streicha; druk nr 726. Czynię to z tym większą satysfakcją, że jestem przedstawicielem 27 wnioskodawców, którzy wnieśli tę uchwałę.
Wysoka Izbo, 80 lat temu – dokładna rocznica będzie 27 lutego – w Luboniu koło Poznania miało miejsce dramatyczne wydarzenie. W kościele podczas odprawiania mszy świętej dla dzieci został zamordowany ks. Stanisław Streich, 36-letni w chwili śmierci kapłan archidiecezji poznańskiej, a został zamordowany przez komunistę z powodów ideologicznych. Ten mord jest wyjątkowy, chociaż mordy księży zdarzały się w starszej i w najnowszej historii, gdyż był dokonany podczas sprawowania ofiary eucharystii, a więc w momencie sprawowania posługi kapłańskiej przez kapłana, i wywołał wstrząs w całej ówczesnej Polsce, szeroką debatę.
Pogrzeb ks. Streicha odbył się na początku marca. W kulminacyjnym momencie tego pogrzebu brało w nim udział 20 tysięcy wiernych, co było liczbą na tamte czasy, powiedziałbym, ogromną, i 200 pocztów sztandarowych. W tych uroczystościach brał udział również prymas Polski kard. Hlond.
Wysoka Izbo, tak jak wspomniałem, w naszej najnowszej historii to jest w zasadzie wydarzenie bezprecedensowe. I choć męczeństwo ks. Streicha jest porównywane z męczeństwem ks. Jerzego Popiełuszki, jednak z punktu widzenia okoliczności prawnych jest to inna sytuacja, ponieważ ks. Popiełuszko nie został zamordowany w momencie sprawowania funkcji kapłańskich, tylko wtedy, gdy wracał, jak wiemy, po uroczystościach religijnych, które miały miejsce w Bydgoszczy. Niemniej te analogie oczywiście się pojawiają.
Chciałbym też zwrócić uwagę na to, że ks. Streich uchodził za uzdolnionego, dobrego kapłana, z wyjątkowo dobrym kontaktem z wiernymi. Ks. Streich był osobą, która nie wzbudzała swoją posługą kapłańską jakichś negatywnych emocji. Stąd ta cała sytuacja związana z jego męczeńską śmiercią wywołała wówczas tym większy szok.
Po wielu latach starań, po uzyskaniu zgody Stolicy Apostolskiej i Konferencji Episkopatu Polski zaczął się proces beatyfikacyjny ks. Streicha. Zaczął się on w październiku roku ubiegłego i w tej chwili trwa.
Nie chciałbym więcej mówić o całej tej sprawie. Ona jest historycznie opisana. Chciałbym na koniec mojego wystąpienia przeczytać tekst uchwały.
„Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w 80. rocznicę śmierci księdza Stanisława Streicha.
27 lutego minęła 80. rocznica wydarzenia, które przed laty wstrząsnęło całą Polską. W niedzielę 27 lutego 1938 r. został bestialsko zamordowany podczas odprawiania mszy świętej dla dzieci ks. Stanisław Streich, pierwszy proboszcz nowo powstałej parafii św. Jana Bosko w Luboniu niedaleko Poznania. Sprawcą zamachu był Wawrzyniec Nowak, komunista z Lubonia działający z pobudek antyreligijnej nienawiści. W uroczystościach pogrzebowych ks. Stanisława Streicha uczestniczył prymas Polski kard. August Hlond, a 3 marca 1938 r. w ich kulminacyjnym momencie brało w nich udział ok. 20 000 osób i 200 pocztów sztandarowych różnych organizacji.
Ks. Stanisław urodził się 27 sierpnia 1902 r. w Bydgoszczy. W 1920 r. ukończył Gimnazjum Klasyczne przy pl. Wolności w Bydgoszczy, następnie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Poznaniu i Gnieźnie, a święcenia kapłańskie otrzymał z rąk kard. Edmunda Dalbora, arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego, w dniu 6 czerwca 1925 r. W latach 1925–1927 studiował filozofię klasyczną na Uniwersytecie Poznańskim, będąc jednocześnie kapelanem i prefektem gimnazjum sióstr urszulanek, a także Miejskiej Szkoły Handlowej. 1 października 1927 r. został wikariuszem w parafii św. Floriana w Poznaniu, a w kwietniu 1928 r. nauczycielem religii w państwowym seminarium nauczycielskim w Koźminie. Potem, 1 lipca 1929 r., podjął obowiązki wikariuszowskie w parafii Bożego Ciała w Poznaniu, a od 1 stycznia 1932 r. – w parafii św. Marcina w Poznaniu.
Szerokie rzesze ówczesnych mieszkańców Poznania zachowały we wdzięcznej pamięci tego pobożnego kapłana, zawsze uśmiechniętego, uprzejmego. W 1935 r. został administratorem erygowanej w tym roku parafii w Luboniu. Jak napisał Janusz Kutta, autor «Bydgoskiego Słownika Biograficznego», ks. Streich «miał opinię znakomitego kaznodziei». Z kolei Stanisława Błażejak, którą ks. Streich w latach 1934–1935 przygotowywał do pierwszej komunii świętej, a później do bierzmowania, w swoich wspomnieniach podkreśliła, że ksiądz ten «posiadał wyjątkowy dar miłego podejścia do każdej osoby, począwszy od niemowlaków, dzieci, ludzi młodych po staruszków. Z każdym przystanął i porozmawiał. Był przez to ogólnie bardzo lubiany i szanowany».
Archidiecezja poznańska, której ks. Streich był kapłanem, zebrała już niezbędne materiały związane z jego życiem i działalnością i – na 374. Zebraniu Plenarnym w dniu 5 października 2016 r. – otrzymała nihil obstat, czyli niezbędną zgodę Konferencji Episkopatu Polski na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Po uzyskaniu zgody Stolicy Apostolskiej, 28 października 2017 r. uroczyście rozpoczął się na szczeblu diecezjalnym proces beatyfikacyjny kapłana, który zginął śmiercią męczeńską.
Senat Rzeczypospolitej w 80. rocznicę tragicznych wydarzeń składa hołd pamięci ks. Stanisława Streicha bestialsko zamordowanego 80 lat temu w trakcie wykonywania obowiązków kapłańskich.
Uchwała podlega ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej «Monitor Polski»”.
Obecnie senatorowie mogą zgłaszać trwające nie dłużej niż minutę zapytania do sprawozdawcy komisji oraz do upoważnionego przedstawiciela wnioskodawców, którym jest pan senator Jan Maria Jackowski.
Kto z państwa chce zadać takie pytanie?
Pan senator Czesław Ryszka. Proszę.
Panie Senatorze, mam pytanie. Czy zna pan z historii Polski podobne zdarzenie, że zamordowano kapłana w czasie mszy świętej? Czy to nie jest przejaw jakiegoś szczególnego bestialstwa, okrucieństwa, efekt nienawiści do Kościoła? Wiemy z historii, że kapłanów mordowano. Można powiedzieć, że takich przypadków było wiele tysięcy. Ale czy drugi taki przypadek przychodzi panu na myśl? Dziękuję.
Panie Senatorze, odpowiem panu na to pytanie, także jako historyk, w ten sposób. Otóż nie znam takiego przypadku z najnowszej historii Polski, liczonej od 1918 r. – być może był; ja nie twierdzę, że na pewno nie było – żeby w sposób świadomy, z premedytacją, zamordowano kapłana celebrującego mszę świętą, zamordowano go podczas sprawowania obrzędu mszy świętej. Na przestrzeni naszej historii takie przypadki były, a szczególnie znane są 2 z nich. Jeden dotyczy – szczegóły tego mordu nie są tak dokładnie znane jak szczegóły mordu na ks. Streichu – św. Stanisława ze Szczepanowa, który bodajże w kwietniu 1079 r. został zamordowany na rozkaz króla. Różne są wersje tego zdarzenia. Podobno miało ono miejsce właśnie podczas odprawiania przez biskupa mszy świętej. Drugi taki przypadek – wiem o nim ze słyszenia, mniej go znam – miał miejsce w czasie potopu szwedzkiego: biskup poznański zginął podczas odprawiania mszy świętej, kiedy to Szwedzi prowadzili działania wojenne. To są te 2 znane przypadki.
We współczesnej historii Kościoła najbardziej znany przypadek to przypadek z marca 1980 r., przypadek abp. Salwadoru Oscara Romero. Jak wiadomo, biskup został zamordowany w określonych okolicznościach politycznych. Nie chciałbym już w tej chwili wchodzić w szczegóły. Było to już w czasach, które pamiętamy. Został zamordowany w marcu 1980 r. – już nie pamiętam którego marca – podczas sprawowania mszy świętej w swojej katedrze w San Salvador. Został beatyfikowany i w tej chwili jest błogosławionym Kościoła rzymskokatolickiego.
Pyta pan o pobudki. Sprawca czynu został osądzony. Mówię o Nowaku, który był zabójcą. Prawomocnie został na niego wydany wyrok śmierci, zgodnie z ówczesnym kodeksem. Są jednak spekulacje… Nie mamy danych na ten temat, nie zachowały się protokoły z wykonania egzekucji. Stąd pojawiają się spekulacje, że do egzekucji mogło nie dojść, a skazany mógł zostać np. wymieniony na któregoś z kapłanów z władzami Związku Sowieckiego. Powtarzam: to są spekulacje, ale nie mamy twardych dowodów na to, że egzekucja została wykonana przez ówczesny polski wymiar sprawiedliwości.
Jeżeli chodzi o motywację, to była potem na temat dyskusja. Ja chcę tu tylko przypomnieć esej prof. Mariana Zdziechowskiego, nauczyciela Czesława Miłosza. Poświęcił on męczeństwu ks. Streicha esej „Widmo przyszłości”. Taki był tytuł. Pisał w nim, że przyczyn mordu na ks. Streichu szukać należy „w zgniłej atmosferze, którą oddychamy”, wytworzonej przez „propagandę sowiecką”, której celem jest „walka z Bogiem, z ideą Boga, doszczętne wytrzebienie jej z duszy człowieka”.
Ja bym nie chciał się tutaj wdawać w szerszą dyskusję na temat motywacji. Nie jest to po prostu moją rolą jako sprawozdawcy komisji, ale właśnie tak bym odpowiedział na pana pytanie.
Czy są jeszcze pytania? Nie widzę chętnych.
O zabranie głosu poproszę pana senatora Czesława Ryszkę.
W uchwale wspominamy tragiczne wydarzenie z 27 lutego 1938 r., kiedy to podczas odprawiania mszy świętej został bestialsko zamordowany ks. Stanisław Streich, pierwszy proboszcz nowo powstałej parafii św. Jana Bosko w Luboniu niedaleko Poznania. Sprawcą zamachu był Wawrzyniec Nowak, komunista z Lubonia działający z pobudek antyreligijnej nienawiści. Kiedy ks. Streich wchodził na ambonę, by wygłosić kazanie, zamachowiec 4 razy strzelił do niego, krzycząc „Niech żyje komunizm!”.
Wspomniany tu przez pana senatora sprawozdawcę prof. Marian Zdziechowski, wybitny filozof i humanista, w cytowanym eseju „Widmo przyszłości”, napisanym w 1938 r. po zamordowaniu ks. Streicha, obserwując zbliżające się ze Wschodu widmo walki z Kościołem, pytał, co nas może uratować od nawałnicy zła.
Pisał tak: „Tylko świętość mogłaby zwyciężyć w strasznej walce. Świętość jest duchem Kościoła i Kościół ją wytwarza”. „To potężny prąd apostolstwa płynący przez historię. Może ten prąd zmiecie wysiłki piekła… To pewne, że ciężkie, męczeńskie czasy próby mamy przed sobą. Może niejednego z nas czeka los ks. Streicha. Niechże gotowi będą do tego ci, co chcą być hufcem Chrystusowym”. Jak się okazało, były to prorocze słowa.
Chciałbym podkreślić słowa uchwały: komunista działający z pobudek antyreligijnej nienawiści. Gdy bowiem wybuchła II wojna światowa, obok komunistów nienawidzących księży to niemieccy hitlerowcy zamordowali kilka tysięcy polskich duchownych. Nie inaczej było po zakończeniu II wojny światowej, kiedy Polsce został narzucony zbrodniczy system komunistyczny. Na wzór sowieckiego NKWD działało do roku 1954 Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, zwane popularnie w Polsce UB. I zbrodnie komunistów z UB, dokonane na kapłanach, na bardzo wielu kapłanach, do dzisiaj wołają o pomstę do nieba. W pobliżu miejscowości, z której pochodzę, a dokładnie w Płokach koło Trzebini, został zamordowany 11 maja 1946 r. ks. Michał Rapacz. Komunistyczni bandyci wpadli na plebanię przed północą i zabrali proboszcza ze sobą. Przed śmiercią nie szczędzili mu tortur, ciągnęli księdza na powrozie dookoła kościoła, kazali mu się czołgać na klęczkach, bili, gdzie popadło. Potem zawlekli go do pobliskiego lasku i tam zastrzelili. Po prostu wykonali wyrok wydany przez partię komunistyczną, przez bezpiekę. Na miejscu zbrodni pozostawili łuski pocisków, czyli z góry liczyli na pełną bezkarność.
Ks. Michał Rapacz zginął męczeńską śmiercią, ponieważ był niewygodny dla ludzi nienawidzących religii, Kościoła i duchowieństwa. Do dzisiaj w tej okolicy bardzo żywa jest pamięć zamordowanego kapłana, a w archidiecezji krakowskiej rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.
Oczywiście zabójstwa kapłanów po II wojnie światowej nie są przedmiotem tej uchwały, ale chciałbym podkreślić, że tak przed wojną, jak i po wojnie komuniści uczynili z walki z Kościołem swój priorytet. „Religia i komunizm nie mogą istnieć obok siebie ani w teorii, ani w praktyce” – pisali sowieccy ideolodzy. Aparat represji „polował” szczególnie na tych księży, którzy odważnie ewangelizowali w tych trudnych czasach. À propos Chrzanowa i morderstwa na ks. Rapaczu powiem, że IPN ustalił, że w okolicy Chrzanowa działał „tajny aktyw” PPR, „szwadron śmierci”, który wydawał wyroki śmierci na niewygodnych dla partii żołnierzy Armii Krajowej, członków legalnych stronnictw opozycyjnych i oczywiście na księży. Sądy kapturowe i wspomniane „szwadrony śmierci” na terenie Zagłębia Chrzanowskiego są potwierdzonym faktem. Np. kilka miesięcy po ks. Rapaczu w nocy z 6 na 7 września 1946 r. „nieznani sprawcy” zabili proboszcza parafii w sąsiednim Libiążu, ks. Franciszka Flasińskiego, który również z odwagą krytykował poczynania władz komunistycznych.
Walką z Kościołem kierowała wówczas osławiona Julia Brystygierowa, zwana „krwawą Luną”, Żydówka, od 1927 r. związana z ruchem komunistycznym. W latach 1945–1954 była dyrektorem osławionego V Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Na odprawie kierownictwa tegoż ministerstwa 15 października 1947 r. Brystygierowa wygłosiła referat pod tytułem „Ofensywa kleru a nasze zadania”. Zacytuję mały fragment tego referatu. Cytuję: „W walce przeciw demokratycznemu ustrojowi Państwa Polskiego zaczyna kler polski wysuwać się na pierwszy plan. Dlatego też sprawa przeciwdziałania i zwalczania wrogiej działalności politycznej kleru i obozu katolickiego musi zająć odpowiednie miejsce w pracy organów bezpieczeństwa publicznego. Fakt, że centrum dyspozycyjne kleru polskiego jest w Watykanie, który odgrywa dziś rolę jednego z najbardziej antydemokratycznych, antysowieckich i proamerykańskich czynników w polityce międzynarodowej, określa również kurs polityki episkopatu polskiego. Aparat nasz dotychczas nie doceniał i na ogół nienależycie odniósł się do tego zagadnienia. Zwalczanie wrogiej działalności kleru jest niewątpliwie jednym z najtrudniejszych zadań, jakie stoją przed nami. Praca nasza operacyjna musi iść w kierunku: rozpracować udział księży w podziemiu, który obecnie jest bardzo poważny”. Ale w kolejnym referacie programowym, 2 lata później, zatytułowanym „O kierunkach pracy na nowym etapie walki z klerem” Brystygierowa wezwała wprost do zniszczenia Kościoła katolickiego jako agentury watykańskiej.
Mówię o tym dlatego, że wydawałoby się, że przemiany roku 1956, że już nie było Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, a to wówczas powstała osławiona Służba Bezpieczeństwa, zaś działaniem „szwadronów śmierci” w odniesieniu do Kościoła i księży zajął się Departament IV MSW, a zwłaszcza grupa „D” – grupa operacyjna do zadań specjalnych, dezintegrujących pracę Kościoła. Chodziło o to, aby księży podzielić, skłócić, zantagonizować Kościół w Polsce za pomocą prowokacji, kłamstw, fałszywych dowodów, preparowanych dokumentów. Oczywiście nie obyło się bez sięgania po środki przestępcze. Bandyci z SB działali do końca lat osiemdziesiątych, mordując m.in. księży Popiełuszkę, Niedzielaka, Suchowolca, Zycha, Palimąkę, Kija czy Kowalczyka.
My dzisiaj wspominamy w uchwale ks. Stanisława Streicha. Ale pamiętajmy, że mimo prześladowań Kościół katolicki, księża, biskupi katoliccy przez cały okres PRL byli ostoją polskiego oporu przeciwko komunizmowi. Kościół był dla Polaków nie tylko depozytariuszem Chrystusowej nauki, lecz także nieskażoną instytucją życia narodowego – najkrócej mówiąc, Kościół pomógł większości Polaków przejść suchą nogą przez czerwone morze komunizmu. Dziękuję. (Oklaski)
Informuję, że teraz Senat mógłby przystąpić do trzeciego czytania projektu uchwały. To trzecie czytanie objęłoby jedynie głosowanie. Zostanie ono przeprowadzone razem z innymi głosowaniami.
Na tym wyczerpaliśmy porządek obrad.
Ogłaszam przerwę do godziny 16.30…
Czy są jakieś komunikaty? Nie ma, tak? A, jest komunikat. To proszę o odczytanie go.
Senator Sekretarz Jerzy Wcisła:
Wysoki Senacie, wspólne posiedzenie Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej oraz Komisji Kultury i Środków Przekazu w sprawie wniosków zgłoszonych na posiedzeniu Senatu do ustawy o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka odbędzie się w dniu dzisiejszym bezpośrednio po ogłoszeniu przerwy w obradach Senatu w sali nr 176. Dziękuję.
Ogłaszam przerwę do godziny 16.30. Wtedy odbędą się głosowania.
(Przerwa w obradach od godziny 15 minut 23 do godziny 16 minut 33)
Informuję, że kolejne posiedzenie Senatu odbędzie się w dniach 6, 7 i 8 marca 2018 r. Porządek obrad tego posiedzenia zostanie państwo przesłany pocztą elektroniczną.
Przypominam państwu, że dziś o godzinie 18.00 w sali nr 217 odbędzie się pokaz filmu „Senator”, na który bardzo serdecznie państwa zapraszam.
Punkt 1. porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o zasadach pobytu wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz zasadach ich przemieszczania się przez to terytorium (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu pierwszego porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o zasadach pobytu wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz zasadach ich przemieszczania się przez to terytorium.
Komisja Obrony Narodowej przedstawiła projekt uchwały, w którym wnosi o przyjęcie tej ustawy bez poprawek; druk senacki nr 727 A.
Kto z państwa jest za?
Głosowało 77 senatorów, 77 – za, nikt nie głosował przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 3)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o zmianie ustawy o zasadach pobytu wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz zasadach ich przemieszczania się przez to terytorium.
Informuję państwa senatorów, że ze względów legislacyjnych głosowanie nad pakietem ustaw związanych z ustawą – Prawo przedsiębiorców zaczniemy od ustawy z punktu trzeciego porządku obrad. Następnie przystąpimy do głosowania nad ustawami z punktów drugiego, czwartego, piątego i szóstego.
Punkt 3. porządku obrad: ustawa o Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu trzeciego porządku obrad: ustawa o Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców.
W przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności, która ustosunkowała się do przedstawionych w toku debaty wniosków i przygotowała sprawozdanie w tej sprawie. Znajduje się ono w druku nr 716 Z.
Proszę sprawozdawcę, senatora Andrzeja Stanisławka, o przedstawienie sprawozdania komisji.
Senator Sprawozdawca Andrzej Stanisławek:
W dniu dzisiejszym były rozpatrywane ustawy, do których w dniu wczorajszym w trakcie debaty na posiedzeniu Senatu zostały zgłoszone poprawki.
Co do ustawy o Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorstw, to komisja rekomenduje przyjęcie wniosków zawartych w punkcie II ppktach 9, 10 i 12 oraz 18 z zestawienie wniosków zawartych w druku nr 716 Z.
Ponadto jako sprawozdawca komisji informuję, że na podstawie art. 52 ust. 4 Regulaminu Senatu wnioskodawca senator Kazimierz Kleina dokonał zmiany treści swojego wniosku – punkt II ppkt 17 w zestawieniu wniosków. Dziękuję bardzo.
Czy senatorowie wnioskodawcy chcą jeszcze zabrać głos? Przypominam, że wnioski w trakcie dyskusji zgłosili: pan senator Jan Rulewski, pan senator Mieczysław Augustyn, pan senator Kazimierz Kleina.
Chciałbym bardzo gorąco prosić wszystkich senatorów, aby poparli tę poprawkę, o której wspomniał tutaj pan przewodniczący i w sprawie której na posiedzeniu komisji złożyłem autopoprawkę. Ta poprawka dotyczy siedziby rzecznika przedsiębiorców. Oczywiście sugestia moja, a także dużej części członków komisji, jest taka, aby ta siedziba była poza Warszawą. Chodzi tu o program pewnej dekoncentracji administracji publicznej. Od wielu lat nad tym pracujemy i czasami mamy co do tego sukcesy. Taka inicjatywa wychodzi z Senatu, bo uważamy, że wiele zadań publicznych może być realizowanych nie tylko w Warszawie, ale i w innych miejscowościach w Polsce. My nie wskazujemy, ja nie wskazuję…
…ani komisja nie wskazuje, w którym mieście czy miejscowości… no, mieście, miałaby być siedziba tej instytucji. Mówimy… I ta moja autopoprawka idzie możliwie jak najdalej w tym kierunku, tak aby odpowiedzieć na oczekiwanie pana ministra. Spróbujmy tę akcję przeprowadzić.
Pamiętacie państwo, w poprzedniej kadencji udała nam się jedna operacja w tej materii – to była bardzo trudna rzecz. Spróbujmy zrobić to i teraz, rozpocząć to. Wyście utworzyli już kilkanaście nowych instytucji i one wszystkie są tworzone w Warszawie, a naprawdę jest w Polsce wiele miast, które mogą z powodzeniem realizować te zadania dotyczące administracji ogólnopolskiej. Dlatego jest prośba o to, żeby pomóc tu ministrowi, żeby mógł podjąć taką decyzję. Dziękuję bardzo.
W pierwszej kolejności zostanie przeprowadzone głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie ustawy, a następnie, w wypadku odrzucenia tego wniosku, nad przedstawionymi poprawkami.
Przystępujemy do głosowania nad wnioskiem senatora Jana Rulewskiego o odrzucenie ustawy.
Głosowało 79 senatorów, 2 – za, 77 – przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 4)
Wobec odrzucenia wniosku o odrzucenie ustawy przystępujemy do głosowania nad przedstawionymi poprawkami.
Poprawki nr 1, 2, 4, 6, 7, 8, 15, 16 i 19 mają na celu zmianę nazwy powoływanej instytucji przesądzając, że będzie to „Rzecznik Praw Przedsiębiorców”. Jednocześnie poprawki przewidują, że rzecznik będzie powoływany i odwoływany przez Sejm na wniosek prezesa Rady Ministrów, zaś zastępcę rzecznika będzie powoływał sam rzecznik spośród kandydatów przedstawionych przez reprezentatywne organizacje pracodawców w rozumieniu ustawy o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego. Ponadto poprawki zmierzają do modyfikacji katalogu zadań rzecznika, w tym przyznają mu kompetencję do nadania statutu określającego zadania i organizację biura rzecznika, a także nakładają na rzecznika obowiązek corocznego informowania o swojej działalności nie tylko prezesa Rady Ministrów, ale też Sejmu.
Głosowało 78 senatorów, 25 było za, 51 – przeciw, 2 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 5)
Poprawki zostały odrzucone.
Poprawka nr 3 modyfikuje katalog warunków, jakie powinna spełniać osoba powoływana na stanowisko rzecznika.
Głosowało 81 senatorów, 27 było za, 54 – przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 6)
Poprawka nr 5 skraca czas trwania kadencji rzecznika z 6 lat do 5 lat. Ponadto przesądza, że ta sama osoba będzie mogła pełnić funkcję rzecznika przez 2 kadencje.
Głosowało 81 senatorów, 27 było za, 53 – przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 7)
Poprawka nr 9 ma na celu dostosowanie terminologii ustawy o Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców do ustawy – Prawo przedsiębiorców.
Głosowało 81 senatorów, 81 było za, głosów przeciw nie było, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 8)
Poprawka nr 9 została przyjęta.
Poprawka nr 10 przesądza, że zadaniem rzecznika będzie opiniowanie projektów aktów normatywnych również w zakresie zasad podejmowania lub zakończenia działalności gospodarczej na terytorium RP.
Głosowało 80 senatorów, 80 było za, głosów przeciw nie było, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 9)
Poprawka nr 11 modyfikuje katalog uprawnień rzecznika.
Głosowało 81 senatorów, 26 było za, 54 – przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 10)
Poprawka nr 12 ma na celu wyeliminowanie przepisu, który stanowi zbędne powtórzenie.
Głosowało 81 senatorów, 81 było za, głosów przeciw nie było, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 11)
Poprawka nr 13 przesądza, że rzecznik, podejmując czynności, będzie również badał, czy wskutek działania lub zaniechania organu administracji publicznej nie nastąpiło naruszenie wolności i działalności gospodarczej.
Głosowało 81 senatorów, 27 było za, 54 – przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 12)
Poprawka nr 14 zmierza do tego, aby rzecznik obligatoryjnie zwracał się z wnioskiem o wszczęcie postępowania wyjaśniającego lub dyscyplinarnego w przypadku, gdy stwierdzi naruszenie praw przedsiębiorcy w działalności organów, organizacji lub instytucji publicznych.
Głosowało 81 senatorów, 27 było za, 54 – przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 13)
Poprawka nr 17 wskazuje, że przy określaniu siedziby biura rzecznika minister właściwy do spraw gospodarki będzie kierował się zasadą dekoncentracji geograficznej oraz potrzebą efektywnej realizacji zadań, a także należytego wykorzystania potencjału ludzkiego, intelektualnego i rzeczowego oraz istniejącej infrastruktury, w tym infrastruktury teleinformatycznej. Jednocześnie poprawka przesądza, że siedzibą biura rzecznika nie będzie mogła być Warszawa.
Głosowało 81 senatorów, 36 było za, 45 – przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 14)
Poprawka nr 18 przewiduje, że określając siedzibę biura rzecznika…
Bardzo proszę państwa o ciszę.
Poprawka nr 18 przewiduje, że określając siedzibę biura rzecznika, minister będzie brał pod uwagę konieczność zapewnienia efektywnej realizacji zadań rzecznika oraz będzie kierował się potrzebą dekoncentracji.
Bardzo proszę o podanie wyników głosowania.
Głosowało 81 senatorów, 80 było za, 1 – przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 15)
Przystępujemy do głosowania nad podjęciem uchwały w sprawie przyjęcia ustawy w całości ze zmianami wynikającymi z przyjętych poprawek.
Głosowało 81 senatorów, 63 było za, nikt nie był przeciw, 18 senatorów wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 16)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców.
Punkt 2. porządku obrad: ustawa – Prawo przedsiębiorców (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu drugiego porządku obrad: ustawa – Prawo przedsiębiorców.
W przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności, która ustosunkowała się do przedstawionych w toku debaty wniosków i przygotowała sprawozdanie w tej sprawie. Znajduje się ono w druku nr 715 Z.
Proszę senatora sprawozdawcę Andrzeja Stanisławka o przedstawienie sprawozdania komisji.
Komisja rekomenduje przyjęcie poprawek do ustawy – Prawo przedsiębiorców zawartych w pktach 7, 9–16, 22, 23 oraz 25 zestawienia wniosków zawartych w druku nr 715 Z.
Ponadto komisja informuje, że na podstawie art. 52 ust. 4 Regulaminu Senatu senator Mieczysław Augustyn dokonał zmiany treści swojego wniosku –pkt 18 w zestawieniu wniosków – i jednocześnie na podstawie tego samego artykułu wycofał swój wniosek – pkt 8 w zestawieniu wniosków.
(Wicemarszałek Maria Koc: Proszę o ciszę, Szanowni Państwo!)
Szanowna Pani Marszałek, jeżeli można, to proponuję głosowanie łączne nad poprawkami nr 7, 9, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 22 i 23.
Czy ktoś z państwa jest przeciwny głosowaniu w bloku nad poprawkami wymienionymi przez pana senatora? Nie. Dobrze.
Czy senator wnioskodawca Mieczysław Augustyn chce jeszcze zabrać głos? Nie.
Przypominam, że senator Mieczysław Augustyn wycofał swój wniosek – pkt 8 w druku nr 715 Z.
Czy ktoś z państwa senatorów chce podtrzymać wycofany wniosek? Nie widzę chętnych. Dziękuję.
W pierwszej kolejności zostaną przeprowadzone głosowania nad przedstawionymi poprawkami, a następnie – nad podjęciem uchwały w sprawie przyjęcia ustawy w całości ze zmianami wynikającymi z przyjętych poprawek.
Poprawka nr 1 wskazuje w przepisie określającym zakres przedmiotowy ustawy, że ta reguluje również zasady stanowienia prawa mającego wpływ na działalność przedsiębiorców.
Głosowało 81 senatorów, 26 było za, 54 – przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 17)
Poprawka nr 2 modyfikuje warunki uznawania działalności gospodarczej za działalność nieewidencjonowaną. W szczególności zrezygnowano z ograniczenia w zakresie 60-miesięcznego okresu niewykonywania działalności gospodarczej.
Głosowało 81 senatorów, 26 było za, 54 – przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 18)
Poprawki nr 3 i 4 modyfikują przesłanki wyłączające obowiązek kierowania się przez organ w swoich działaniach zasadą zaufania do przedsiębiorcy i zasadą rozstrzygania wątpliwości co do treści normy prawnej na korzyść przedsiębiorcy. W szczególności zrezygnowano tu z klauzuli generalnej ważnego interesu publicznego.
Głosowało 81 senatorów, 26 było za, 54 – przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 19)
Poprawka nr 6 zmierza do tego, aby tzw. ulga na start mogła być stosowana przez 12 miesięcy oraz rozszerza jej zakres na ubezpieczenia zdrowotne.
Głosowało 81 senatorów, 26 było za, 55 – przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 20)
Teraz blok poprawek nr 7, 9, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 22 i 23.
Kto z państwa jest za przyjęciem tych poprawek?
Głosowało 81 senatorów, 81 było za, nikt nie głosował przeciw ani nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 21)
Poprawki zostały przyjęte.
Poprawka nr 10 dodaje przepis będący konsekwencją uchwalenia ustawy z dnia 26 stycznia 2018 r. o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz niektórych innych ustaw.
Głosowało 80 senatorów, 80 było za, nikt nie był przeciw ani nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 22)
Poprawka nr 10 została przyjęta.
Poprawki nr 17, 18, 19 i 20 wprowadzają zamknięty katalog rodzajów działalności wymagających uzyskania koncesji, a także określają zasady postępowania w przypadku, gdy przewiduje się udzielenie ograniczonej liczby koncesji, i sposób postępowania w przypadku, gdy liczba przedsiębiorców spełniających warunki udzielenia koncesji jest większa niż liczba koncesji przewidzianych do udzielenia.
Głosowało 81 senatorów, 26 było za, 54 – przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 23)
Poprawki nie zostały przyjęte.
Poprawka nr 21 zmienia tytuł rozdziału, w którym ujęto przepisy o kontroli działalności gospodarczej.
Głosowało 81 senatorów, 26 było za, 54 – przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 24)
Poprawka nie została przyjęta.
Poprawka nr 24 zastępuje przepisy dotyczące opracowywania projektów aktów normatywnych i dokonywania oceny ich skutków regulacjami o ocenie wpływu i konsultacjach publicznych rządowych i pozarządowych projektów aktów normatywnych.
Głosowało 80 senatorów, 27 było za, 52 – przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 25)
Poprawka nr 25 zmierza do uwzględnienia w przepisie dotyczącym przedstawiania oceny skutków regulacji praktyki Senatu w zakresie sporządzania uzasadnienia projektu ustawy i oceny skutków regulacji.
Głosowało 80 senatorów, 79 było za, nikt nie głosował przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 26)
Głosowało 81 senatorów, 67 było za, nikt nie głosował przeciw, 14 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 27)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy – Prawo przedsiębiorców. Dziękuję.
Punkt 4. porządku obrad: ustawa o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu czwartego porządku obrad: ustawa o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy.
Komisja Gospodarki Narodowej i Innowacyjności przedstawiła projekt uchwały, w którym wnosi o wprowadzenie poprawek do ustawy; druk senacki nr 717 A.
W pierwszej kolejności zostaną przeprowadzone głosowania nad przedstawionymi poprawkami, a następnie nad podjęciem uchwały w sprawie przyjęcia ustawy w całości ze zmianami wynikającymi z przyjętych poprawek.
Poprawka nr 1 w celu uniknięcia luki prawnej wyraża w jednym przepisie normę, zgodnie z którą przedsiębiorca będzie mógł dokonać zgłoszenia do ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego zarówno samego siebie, jak i pracowników.
Konsekwencją poprawki są poprawki nr 5 i 33 do ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo przedsiębiorców oraz inne ustawy dotyczące działalności gospodarczej. Odrzucenie poprawki nr 1 czyni głosowanie nad tymi poprawkami bezprzedmiotowym.
Głosowało 81 senatorów, 81 – za, nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 28)
Poprawka nr 2 koryguje błędne odesłanie.
Głosowało 79 senatorów, 78 – za, nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 29)
Poprawka nr 2 została przyjęta.
Poprawka nr 3 przyjmuje, że wniosek o wpis do CEIDG jest niepoprawny, jeśli dotyczy działalności innej niż gospodarcza.
Głosowało 81 senatorów, 81 – za, nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 30)
Poprawka nr 3 została przyjęta.
Poprawka nr 4 koryguje błędne odesłanie.
Głosowało 80 senatorów, 80 – za, nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 31)
Głosowało 80 senatorów, 65 – za, nikt nie był przeciw, 15 senatorów wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 32)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy. Bardzo dziękuję.
Punkt 5. porządku obrad: ustawa o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu piątego porządku obrad: ustawa o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
Komisja Gospodarki Narodowej i Innowacyjności przedstawiła projekt uchwały, w którym wnosi o wprowadzenie poprawek do ustawy; druk senacki nr 718 A.
W pierwszej kolejności zostaną przeprowadzone głosowania nad przedstawionymi poprawkami, a następnie nad podjęciem uchwały o przyjęciu ustawy w całości ze zmianami wynikającymi z przyjętych poprawek.
Poprawka nr 1 ma na celu umożliwienie podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej przez członków rodzin osób zagranicznych przebywających na terytorium RP na podstawie zezwolenia na pobyt czasowy.
Głosowało 81 senatorów, 81 – za, nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 33)
Poprawka nr 2 koryguje nieprecyzyjne odesłanie.
Głosowało 80 senatorów, 80 – za, nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 34)
Głosowało 81 senatorów, 70 – za, nikt nie był przeciw, 11 senatorów wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 35)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Bardzo dziękuję.
Punkt 6. porządku obrad: ustawa – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo przedsiębiorców oraz inne ustawy dotyczące działalności gospodarczej (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu szóstego porządku obrad: ustawa – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo przedsiębiorców oraz inne ustawy dotyczące działalności gospodarczej.
W przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności, która ustosunkowała się do przedstawionych w toku debaty wniosków i przygotowała sprawozdanie w tej sprawie. Znajduje się ono w druku 719 Z.
Proszę sprawozdawcę senatora Andrzeja Stanisławka o przedstawienie sprawozdania komisji.
Komisja rekomenduje przyjęcie poprawek do ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo przedsiębiorców oraz inne ustawy dotyczące działalności gospodarczej zawartych w pktach 3, 5–30, 33, 35–37 z zestawienia wniosków zawartego w druku nr 719 Z.
Ponadto komisja informuje, że na podstawie art. 52 ust. 4 Regulaminu Senatu Komisja Gospodarki Narodowej i Innowacyjności dokonała zmiany treści swojego wniosku – pkt 37 w zestawieniu wniosków.
Proponuję łączne głosowanie – jeżeli pani marszałek pozwoli – nad poprawkami nr 5–24, 26–29, 33, 35 i 36. Dziękuję.
Czy ktoś z państwa jest przeciwny temu, abyśmy głosowali nad wskazanymi przez pana senatora sprawozdawcę poprawkami w bloku poprawek? Nie ma głosów przeciwnych.
Aha, czy senator wnioskodawca, pan Mieczysław Augustyn, chce jeszcze zabrać głos?
W pierwszej kolejności zostaną przeprowadzone głosowania nad przedstawionymi poprawkami, a następnie nad podjęciem uchwały w sprawie przyjęcia ustawy całości ze zmianami wynikającymi z przyjętych poprawek.
(Głos z sali: Zaczynamy od trzeciej.)
Poprawki nr 3, 25, 30 i 37 zmieniają termin wejścia w życie ustaw na 30 dni od dnia ogłoszenia oraz są konsekwencją uchwalenia ustawy z dnia 26 stycznia 2018 r. o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz niektórych innych ustaw.
Głosowało 81 senatorów, 81 było za, głosów przeciw i wstrzymania się nie było. (Głosowanie nr 36)
I teraz, Szanowni Państwo, głosujemy w bloku nad poprawkami nr 5–24, 26–29, 33, 35 i 36.
Głosowało 82 senatorów, 82 było za, nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 37)
Poprawka nr 31…
(Głos z sali: Teraz całość…)
Dobrze. Przepraszam bardzo.
Głosowało 80 senatorów, 66 – za, głosów przeciw nie było, 14 senatorów wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 38)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo przedsiębiorców oraz inne ustawy dotyczące działalności gospodarczej. Bardzo dziękuję.
Punkt 7. porządku obrad: ustawa o Straży Marszałkowskiej (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu siódmego porządku obrad: ustawa o Straży Marszałkowskiej.
W przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, które ustosunkowały się do przedstawionych w toku debaty wniosków i przygotowały wspólne sprawozdanie w tej sprawie. Znajduje się ono w druku nr 720 Z.
Proszę sprawozdawcę, senatora Arkadiusza Grabowskiego, o przedstawienie sprawozdania komisji. Bardzo proszę.
Mam zaszczyt zaprezentować stanowisko połączonych komisji, Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, które na posiedzeniu w dniu 15 lutego rozpatrzyły wnioski zgłoszone w toku debaty 14 lutego 2018 r. nad ustawą o Straży Marszałkowskiej.
Wysoki Senat raczy przyjąć wniosek zawarty w punkcie II, tj. wniosek o przyjęcie ustawy bez poprawek. Dziękuję.
Sprawozdanie mniejszości połączonych Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej
I proszę sprawozdawcę mniejszości połączonych komisji, pana senatora Jerzego Wcisłę, o przedstawienie wniosku popartego przez mniejszość połączonych komisji. Proszę, Panie Senatorze.
Senator Sprawozdawca Jerzy Wcisła:
Tworzenie ze Straży Marszałkowskiej formacji umundurowanej i uzbrojonej rodzi pytanie: po co ta formacja jest tworzona, jakim celom ma służyć i kiedy, w jakich okolicznościach ma być wykorzystywana? I naprawdę trudno takie okoliczności znaleźć. Bo jeżeli już pojawi się jakieś realne zagrożenie, to i tak najprawdopodobniej Senat będzie prosił o pomoc formacje bardziej profesjonalne, lepiej do takich zadań przygotowane. Wobec tej refleksji trudno znaleźć uzasadnienie dla wydawania środków i tworzenia tego rodzaju formacji.
Osobną sprawą jest wielokrotnie podnoszony problem równego traktowania służb mundurowych w Polsce. I gdy słyszymy, jak senatorowie PiS mówią, że gdyby nawet chcieli naprawić błędy, które zostały popełnione w sprawie celników, to nie mogą, to ja bardzo żałuję, że taka refleksja nie towarzyszyła wam, gdy celników właściwie wyjmowaliście ze społeczności służb mundurowych.
Jeżeli te poprawki nie zostaną i teraz przyjęte przez Senat, to niestety, będziemy musieli zagłosować przeciwko przyjęciu obydwu ustaw. Dziękuję. (Oklaski)
Czy senatorowie wnioskodawcy…
Bardzo proszę o ciszę. Bardzo proszę o ciszę, Szanowni Państwo!
Czy senatorowie wnioskodawcy chcą jeszcze zabrać głos? Pan senator Piotr Florek, pan marszałek Bogdan Borusewicz, pan senator Jan Rulewski i senator Jerzy Wcisła, który jak rozumiem, już głos zabrał? Nie.
W pierwszej kolejności zostanie przeprowadzone głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie ustawy, a następnie, w wypadku odrzucenia tego wniosku, nad wnioskiem o przyjęcie ustawy bez poprawek. Głosowanie nad przedstawionymi poprawkami zostanie przeprowadzone, jeśli zostaną odrzucone poprzednie wnioski.
Przystępujemy do głosowania nad wnioskiem senatora Piotra Florka o odrzucenie ustawy.
Głosowało 82 senatorów, 24 – za, 57 – przeciw, 1 wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 39)
Wobec wyników głosowania stwierdzam… Wobec odrzucenia wniosku o odrzucenie ustawy przystępujemy do głosowania nad wnioskiem połączonych komisji o przyjęcie ustawy bez poprawek.
Głosowało 82 senatorów, 54 – za, 26 – przeciw, 2 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 40)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o Straży Marszałkowskiej.
Punkt 8. porządku obrad: ustawa – Przepisy wprowadzające ustawę o Straży Marszałkowskiej (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu ósmego porządku obrad: ustawa – Przepisy wprowadzające ustawę o Straży Marszałkowskiej.
W przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, które ustosunkowały się do przedstawionych w toku debaty wniosków i przygotowały wspólne sprawozdanie w tej sprawie; znajduje się ono w druku nr 721 Z.
Proszę sprawozdawcę, senatora Arkadiusza Grabowskiego, o przedstawienie sprawozdania komisji.
W imieniu połączonych Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej oraz Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji wnoszę do Wysokiego Senatu o przyjęcie wniosku zawartego w punkcie II zestawienia, tj. o przyjęcie ustawy bez poprawek. Dziękuję.
Proszę sprawozdawcę mniejszości połączonych komisji, pana senatora Piotra Zientarskiego, o przedstawienie wniosku popartego przez mniejszość połączonych komisji.
Senator Sprawozdawca Piotr Zientarski:
Ja z miejsca, jeśli pani marszałek pozwoli, krótko. Jako że to jest ustawa integralnie związana z poprzednią referowaną ustawą, ze względów merytorycznych, przedstawionych przez senatora Wcisłę, popieram wniosek i proszę senatorów o poparcie wniosku o odrzucenie tej ustawy.
Przypominam, że wnioski w trakcie dyskusji zgłosili panowie senatorowie Piotr Florek, Jerzy Wcisła, Jerzy Czerwiński.
Nie widzę chętnych. Dziękuję.
W pierwszej kolejności zostanie przeprowadzone głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie ustawy, a następnie, w wypadku odrzucenia tego wniosku, nad wnioskiem o przyjęcie ustawy bez poprawek.
Głosowanie nad przedstawionymi poprawkami zostanie przeprowadzone, jeżeli zostaną odrzucone poprzednie wnioski.
Głosowało 78 senatorów, 24 – za, 54 – przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 41)
Wobec odrzucenia wniosku o odrzucenie ustawy przystępujemy do głosowania nad wnioskiem połączonych komisji o przyjęcie ustawy bez poprawek.
Głosowało 81 senatorów, 54 – za, 25 – przeciw, 2 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 42)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę o Straży Marszałkowskiej.
Punkt 9. porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy – Kodeks karny (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu dziewiątego porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy – Kodeks karny.
W przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Ustawodawczej, Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, które ustosunkowały się do przedstawionych w toku debaty wniosków i przygotowały wspólne sprawozdanie w tej sprawie. Znajduje się ono w druku nr 724 Z.
Sprawozdanie połączonych Komisji Ustawodawczej, Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji
Proszę sprawozdawcę, senatora Rafała Ambrozika, o przedstawienie sprawozdania komisji. Proszę bardzo.
Połączone komisje wnoszą o przyjęcie…
(Wicemarszałek Maria Koc: Proszę o ciszę!)
Połączone komisje wnoszą o przyjęcie poprawek zawartych w pktach 1–5.
Ponadto komisje informują, że na podstawie art. 52 ust. 4 Regulaminu Senatu senator Marek Martynowski dokonał zmiany treści swojego wniosku, jest on zawarty w pkcie 4 zestawienia wniosku. Dziękuję.
Czy pan senator wnioskodawca Marek Martynowski pragnie jeszcze zabrać głos?
(Senator Marek Martynowski: Nie.)
Poprawki nr 1 i 3 zmierzają do tego, aby wobec sprawcy przestępstwa polegającego na zabiciu zwierzęcia lub znęcaniu się nad nim mógł być orzekany zakaz wykonywania wszelkich zawodów, prowadzenia wszelkiej działalności oraz wykonywania wszelkich czynności związanych z wykorzystywaniem zwierząt lub oddziaływaniem na nie.
Głosowało 82 senatorów, 81 – za, nikt nie głosował przeciw, 1 senator wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 43)
Poprawka nr 2 wprowadza w miejsce obligatoryjnego fakultatywny środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu, prowadzenia działalności oraz wykonywania czynności związanych z wykorzystywaniem zwierząt lub oddziaływaniem na nie, jeżeli sprawca przestępstwa polegającego na zabiciu zwierzęcia lub znęcaniu się nad nim działał ze szczególnym okrucieństwem.
Głosowało 82 senatorów, 79 – za, 2 – przeciwnych, 1 senator wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 44)
Stwierdzam, że poprawka została przyjęta.
Poprawka nr 4 nakłada na sąd obowiązek orzeczenia przepadku zwierzęcia w razie skazania jego posiadacza za naruszenie zakazu posiadania zwierząt.
Głosowało 82 senatorów 80 – za, nikt nie głosował przeciw, 2 senatorów wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 45)
Poprawka nr 5 jednoznacznie przesądza o tym, iż nowe przepisy umożliwiające wykonanie zakazu posiadania zwierząt oraz podejmowania określonej działalności znajdą zastosowanie zarówno do zakazów już orzeczonych, jak i tych, które zostaną orzeczone po wejściu noweli w życie.
Głosowało 79 senatorów, 79 – za, nikt nie głosował przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 46)
Głosowało 79 senatorów, 79 – za, nikt nie głosował przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. (Głosowanie nr 47)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy – Kodeks karny.
Punkt 10. porządku obrad: ustawa o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu dziesiątego porządku obrad: ustawa o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka.
W przerwie w obradach odbyło się posiedzenie Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej, które ustosunkowały się do przedstawionych w toku debaty wniosków i przygotowały wspólne sprawozdanie w tej sprawie. Znajduje się ono w druku nr 729 Z.
Sprawozdanie połączonych Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej
Proszę sprawozdawcę, senatora Jerzego Fedorowicza, o przedstawienie sprawozdania komisji.
2 połączone komisje – Komisja Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej oraz Komisja Kultury i Środków Przekazu – poparły wszystkie zgłoszone poprawki.
(Senator Mieczysław Golba: To za mało?)
(Senator Czesław Ryszka: Co do jednej?)
Czy senatorowie wnioskodawcy lub pozostały senator sprawozdawca chcą jeszcze zabrać głos? Przypominam, że wnioski w trakcie dyskusji złożyli pan senator Marek Martynowski i pan senator Andrzej Kobiak, a ponadto sprawozdawcą Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej była pani senator Alicja Zając. Nie widzę chętnych. Dziękuję.
W pierwszej kolejności zostanie przeprowadzone głosowanie nad wnioskiem o przyjęcie ustawy bez poprawek, a następnie, w wypadku odrzucenia tego wniosku, nad przedstawionymi poprawkami.
Przystępujemy do głosowania nad wnioskiem senatora Marka Martynowskiego o przyjęcie ustawy bez poprawek.
Głosowało 82 senatorów, 53 – za, 26 – przeciw, 3 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 48)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w sprawie ustawy o Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka.
Punkt 11. porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały w sprawie uczczenia 80-tej rocznicy śmierci księdza Stanisława Streicha (cd.)
Powracamy do rozpatrywania punktu jedenastego porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały w sprawie uczczenia 80-tej rocznicy śmierci księdza Stanisława Streicha.
Przypominam, że zostało przedstawione sprawozdanie komisji o projekcie uchwały oraz została przeprowadzona dyskusja.
Trzecie czytanie obejmuje jedynie głosowanie.
Przypominam, że komisja wnosi o przyjęcie przez Senat jednolitego projektu uchwały zawartego w druku nr 726 S.
Głosowało 80 senatorów, 77 – za, przeciw – nikt, 3 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 49)
Wobec wyników głosowania stwierdzam, że Senat podjął uchwałę w 80. rocznicę śmierci księdza Stanisława Streicha.
Informuję, że porządek obrad pięćdziesiątego szóstego posiedzenia Senatu został wyczerpany.
Informuję państwa senatorów, że oświadczenia złożone do protokołu zostaną zamieszczone w urzędowej wersji sprawozdania stenograficznego. Oświadczenia nie mogą trwać dłużej niż 5 minut. Przedmiotem oświadczenia mogą być sprawy związane z wykonywaniem mandatu, przy czym nie może ono dotyczyć spraw będących przedmiotem porządku obrad bieżącego posiedzenia Senatu. Marszałek odmówi przyjęcia niewygłoszonych oświadczeń, których treści nie można ustalić lub których wygłoszenie przez senatora nie byłoby możliwe w przysługującym na to czasie 5 minut. Nad oświadczeniem senatorskim nie przeprowadza się dyskusji.
Szanowni Państwo, bardzo proszę o ciszę. Jeśli ktoś musi opuścić salę, to bardzo proszę, ponieważ pan senator Jerzy Wcisła za chwilę będzie wygłaszał oświadczenie.
Proszę o ciszę na sali.
Składam oświadczenie w imieniu senatorów Mieczysława Augustyna, Bogdana Borusewicza, Barbary Borys-Damięckiej, Leszka Czarnobaja, Jerzego Fedorowicza, Piotra Florka, Tomasza Grodzkiego, Kazimierza Kleiny, Bogdana Klicha, Andrzeja Kobiaka, Władysława Komarnickiego, Grzegorza Napieralskiego, Marii Pańczyk-Pozdziej, Aleksandra Pocieja, Marka Rockiego, Jadwigi Rotnickiej, Sławomira Rybickiego, Waldemara Sługockiego, Grażyny Anny Sztark, Piotra Wacha, Jerzego Wcisły, Barbary Zdrojewskiej, Piotra Zientarskiego.
Oświadczenie to kieruję do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, pana Zbigniewa Ziobry.
My, niżej podpisani senatorowie RP wyrażamy oburzenie i sprzeciw wobec użycia przymusu bezpośredniego, okoliczności zatrzymania i skucia w kajdanki Władysława Frasyniuka.
Władysław Frasyniuk, uhonorowany najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej Polskiej, Orderem Orła Białego, przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, jest symbolem walki z totalitarnym systemem o suwerenność Polski, a w szczególności walki z nadużywaniem prawa i podporządkowaniem służb siłowych politycznemu aparatowi władzy. W ostatnim czasie protestował także przeciwko metodom wprowadzanym przez rząd PiS, nie ukrywając swoich poglądów, które sam scharakteryzował słowami: z władzą opresyjną się walczy. Każdy obywatel ma do tego prawo.
Akcję zatrzymania dokonanego 14 lutego o godzinie 6.00 rano traktujemy jako symboliczny sygnał, że władza nie respektuje praw obywatelskich, jeśli zagraża to interesom politycznym partii rządzącej. Jest to wyraźny sygnał nie tylko dla opozycji lat osiemdziesiątych, ale także dla każdego obywatela Rzeczypospolitej.
W kontekście zaniechań w ramach wielu prokuratorskich dochodzeń w skandalicznych sprawach związanych z szykanowaniem i atakowaniem opozycji demokratycznej nie przyjmujemy do wiadomości, że jest to zgodne z zasadą, że każdy obywatel jest równy wobec prawa.
W odczuciu odpowiedzialności związanej z konstytucyjnymi gwarancjami praw i wolności obywatelskich zwracamy się do pana ministra i prokuratora generalnego o zbadanie podstaw prawnych działań służb i przedstawienia wyników tych badań. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Pan senator Jan Filip Libicki.
Pozwolę sobie złożyć 2 oświadczenia senatorskie. Pierwsze kieruję do pani Gertrudy Uścińskiej, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Jakiś czas temu zwróciłem się do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z zapytaniem, czy studenci z Ukrainy, którzy wykonują pracę na terenie Polski na umowę-zlecenie, podlegają prawu, w ramach którego pracodawcy płacą za nich składki na ubezpieczenia społeczne, czy też nie?
W dniu 2 lutego Departament Ubezpieczeń Społecznych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpisał mi następująco: według przepisów ustawy z dnia 27 lipca 2015 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym studentem jest osoba kształcąca się na studiach wyższych; przez studia wyższe rozumie się studia I stopnia, studia II stopnia lub jednolite studia magisterskiego prowadzone przez uczelnię uprawnioną do ich prowadzenia; przy ustalaniu obowiązku ubezpieczeń społecznych studenta wykonującego pracę na podstawie umowy-zlecenia nie ma znaczenia jego obywatelstwo ani kraj odbywania przez niego studiów. W tym samym piśmie jest mowa, że tak naprawdę to, czy ktoś jest studentem, czy nie, ustala Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
W związku z tym moje pytanie do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jest następujące. Na podstawie czego ustala się ten status i przesądza, że ktoś jest studentem ukraińskim pracującym w Polsce na umowę-zlecenie? Czy na podstawie dokumentów ukraińskich o statusie studenta przetłumaczonych przez tłumacza przysięgłego? A może chodzi o to, żeby prawdziwość tych dokumentów była poświadczona notarialnie albo żeby dokument stwierdzający, że ktoś jest studentem, był niejako potwierdzony przez właściwego konsula z polskiego konsulatu? A może chodzi o jakąś inną formę potwierdzenia statusu studenta obywatela Ukrainy, który pracuje w Polsce?
Bardzo proszę o odpowiedzi na te pytania. Za chwilę dołączę odpowiedź z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Oświadczenie drugie kieruję do ministra kultury i dziedzictwa narodowego, pana Piotra Glińskiego, i do zarządu Polskiej Fundacji Narodowej.
Jakiś czas temu powołaliśmy do życia Polską Fundację Narodową z budżetem ponad 200 milionów zł, która miała bronić dobrego imienia Polski za granicą. Wydaje się, że całe napięcie w stosunkach izraelsko-polskich było okazją do tego, aby bronić dobrego imienia Polski. Wydawało mi się, że właśnie po to powołaliśmy tę fundację. Ja nie widziałem aktywności fundacji w czasie tego kryzysu i w związku z tym pozwalam sobie zadać panu premierowi Glińskiemu i zarządowi Polskiej Fundacji Narodowej następujące pytania.
Jakie programy zrealizowała fundacja od momentu swojego powstania? Jakie wynagrodzenie pobrał zarząd od momentu, kiedy się ukonstytuował? Jakie projekty fundacja ma w planie realizować np. w roku 2018 i 2019? Bardzo dziękuję. A odpowiedź Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, która jest załączona do mojego oświadczenia, pozwolę sobie przekazać pani marszałek. Bardzo dziękuję.
O zabranie głosu proszę pana senatora Jerzego Czerwińskiego.
Swoje oświadczenie kieruję do prezesa Rady Ministrów, pana Mateusza Morawieckiego.
Na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji został umieszczony projekt ustawy o zrekompensowaniu niektórych krzywd wyrządzonych osobom fizycznym wskutek przejęcia nieruchomości lub zabytków ruchomych przez władze komunistyczne po 1944 r., nr UD316, dalej zwany dużą ustawą reprywatyzacyjną. Zgodnie z publikowaną informacją projekt jest obecnie na etapie opiniowania. Jego powstanie jest związane z tzw. warszawską aferą reprywatyzacyjną. Jej skutkiem jest m.in. powstanie i działalność Komisji Weryfikacyjnej. Jednak mało kto już dziś pamięta, że bezpośrednim zapalnikiem, przyczyną wybuchu afery reprywatyzacyjnej był artykuł w „Gazecie Wyborczej” z sierpnia 2016 r. Wcześniejsze próby nagłośnienia problemu, np. przez stowarzyszenie „Miasto Jest Nasze”, nie przynosiły odpowiedniego efektu. Tylko że autorom artykułu w „Gazecie Wyborczej” nie chodziło o powołanie Komisji Weryfikacyjnej, ale o wywołanie presji społecznej właśnie w celu uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej, zaspokajającej także roszczenia środowisk żydowskich.
Obecna burza medialna związana z ustawą zmieniającą m.in. ustawę o IPN, penalizującą publiczne przypisywanie Polsce i Polakom odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie, ma podobne źródło. Krytykę ustawy, pod pretekstem obrony wolności słowa i swobody badań naukowych, podjęli politycy izraelscy. Tylko że nie o wolność i swobodę tu chodzi, ale, jak zawsze, o kasę. Ustawa ta uniemożliwia bowiem przypisywanie Polakom i Polsce win, których nie popełnili, a za które mieliby zapłacić nie tylko moralnie, lecz realnymi pieniędzmi. Gdyby nie weszła w życie, to w dowolny sposób można by było oskarżać Polskę i Polaków o niepopełnione czyny, a potem żądać od naszego państwa konkretnych wypłat tytułem zadośćuczynienia za nie.
Do tego należy dodać to, co obecnie dzieje się w aspekcie polskim w Stanach Zjednoczonych – z jednej strony na pozór niewinny apel kongresmenów z grupy do spraw zwalczania antysemityzmu, popierający stanowisko Żydów z Izraela w sporze z polskim rządem i państwem; z drugiej strony przyjęty już 12 grudnia poprzedniego roku przez Senat amerykański akt 447, ustawa o obowiązku raportowania na temat działań niektórych państw obcych w odniesieniu do majątku ery Holocaustu i powiązanych z tym kwestii. Jak czytamy w jej tekście, może być ona przywoływana jako „sprawiedliwość dla osób, które po dziś dzień nie uzyskały rekompensat”. Faktycznie chodzi więc o włączenie amerykańskich władz państwowych do procesu wymuszania na Polsce zaspokajania żydowskich roszczeń majątkowych dotyczących tzw. mienia bezspadkowego.
Podsumuję zdarzenia w następstwie czasowym: sierpień 2016 r. – inicjacja akcji przez publikację artykułu w „Gazecie Wyborczej”; październik 2017 r. – pojawia się projekt tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej; grudzień 2017 r. – Senat amerykański przyjmuje akt 447; styczeń 2018 r. – niezrozumiały i zaskakujący atak polityków izraelskich przypuszczony na ustawę penalizującą fałsze na temat odpowiedzialności Polski i Polaków za Holocaust.
Widoczna jest zbieżność czasowa wymienionych wydarzeń i wyraźny scenariusz je łączący. Zasadne jest więc pytanie: czy nie czas wycofać się z forsowania szkodliwego projektu reprywatyzacyjnego, który staje się pretekstem do ataków żydowskich, czy to z USA, czy z Izraela? Dziwnych i wrogich Polsce działań środowisk żydowskich w ostatnim czasie nie da się bowiem wytłumaczyć inaczej niż ich nadzieją na uzyskanie dużych korzyści materialnych kosztem Polski i Polaków, też przecież ofiar II wojny światowej, ofiar tego samego niemieckiego agresora.
Panie Premierze, Polski i Polaków nie stać na reprywatyzację, a już na pewno nie stać nas na rozdawanie pieniędzy żydowskim organizacjom uzurpującym sobie prawo do tzw. mienia bezspadkowego. Nawet uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej w wersji ograniczonej do obecnych obywateli Polski bez zaspokojenia roszczeń żydowskich niewiele da. Wtedy bowiem rozpocznie się sterowany jazgot medialny, rozpoczną się naciski polityczne ze strony Żydów amerykańskich i izraelskich apelujących o równość – równość w cudzysłowie – praw w zaspokajaniu roszczeń reprywatyzacyjnych. Tym samym argumentem równości praw własnościowych obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej będą posługiwały się wrogie nam lewackie środowiska unijne. Sam fakt podjęcia tematu reprywatyzacji prowokuje i będzie prowokował do eskalacji żądań Żydów i ich politycznych przyjaciół w Polsce i za granicami kraju. Jedynym sposobem zakończenia tego tematu jest rezygnacja z jakichkolwiek prac nad reprywatyzacją, wycofanie projektu dużej ustawy reprywatyzacyjnej z prac rządowych i ewentualne uporządkowanie przepisów dotyczących przedawnienia, roszczeń, zasiedzenia, wzruszalności ostatecznych decyzji administracyjnych itp. w celu stabilizacji stosunków własnościowych i uniknięcia w przyszłości patologii związanych z tzw. reprywatyzacją, patologii podobnych do tych warszawskich. I o to apeluję do pana premiera.
Z wyrazami szacunku, Jerzy Czerwiński, senator RP.
Poza oświadczeniem chciałbym dodać, Pani Marszałek, że chciałem to oświadczenie wygłosić na poprzednim posiedzeniu Senatu. Niestety zostało mi to uniemożliwione przez pana marszałka Bogdana Borusewicza.
I pan senator Arkadiusz Grabowski. Proszę bardzo.
(Senator Rafał Ambrozik: Nie, nie Grabowski. Grabowskiego nie ma.)
(Senator Sekretarz Jerzy Wcisła: Ambrozik.)
Panowie jesteście trochę podobni do siebie. Przepraszam.
(Senator Rafał Ambrozik: Mogę?)
Swoje oświadczenie kieruję do pana Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości. Jest to oświadczenie w sprawie konfliktu interesów wynikającego z działalności łowieckiej sędziów.
Szanowny Panie Ministrze, docierają do mnie sygnały, że wielu sędziów zajmuje się działalnością myśliwską. Sędziowie są członkami kół łowieckich, niektórzy nawet pełnią w tych kołach funkcje prezesów. Myślistwo to szczególne hobby – mam wątpliwości, czy właściwe dla osób pełniących funkcję sędziego – ale oprócz kwestii etycznych wchodzi tu jeszcze w grę potencjalny konflikt interesów. Otóż koła łowieckie są pozywane przez rolników o odszkodowania za szkody łowieckie, a ponieważ aktywnymi członkami, nawet prezesami, tych kół są sędziowie, rolnicy dochodzący odszkodowań mają obawy, że ich sprawy mogą być rozpatrywane stronniczo na rzecz kół łowieckich. Wiem, że było o to wiele skarg, m.in. dotyczących sędziów okręgu białostockiego.
Proszę pana ministra o odpowiedź na następujące pytania. Czy dostrzega pan minister zagrożenie konfliktem interesów w związku z aktywnością sędziów w kołach łowieckich? Czy dostrzega pan, że ta aktywność może negatywnie rzutować na zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości? Czy zamierza pan podjąć jakieś inicjatywy legislacyjne lub inne, zmierzające do zapobieżenia konfliktowi interesów wynikającemu z aktywności sędziów w kołach łowieckich? Dziękuję.
(Senator Sekretarz Jerzy Wcisła: Nie ma.)
Komunikatów nie ma.
Informuję, że protokół pięćdziesiątego szóstego posiedzenia Senatu Rzeczypospolitej Polskiej IX kadencji zostanie udostępniony senatorom w terminie 30 dni po posiedzeniu Senatu w Biurze Prac Senackich, pokój nr 255.
Zamykam pięćdziesiąte szóste posiedzenie Senatu Rzeczypospolitej Polskiej IX kadencji. Dziękuję bardzo.
(Koniec posiedzenia o godzinie 17 minut 34)