Source: http://www.gazeta.policja.pl/997/archiwum-1/2016/numer-132-032016/123497,Ryzyko-jest-duze.html
Timestamp: 2019-03-24 18:23:27
Legal References Found: art. 165
 art. 165
 art. 299
 art. 310
 art. 304
 art. 264

Document Content:
Ryzyko jest duże - Numer 132 / 03.2016 - Policja 997
Ryzyko jest duże
Państwo Islamskie lub inna organizacja terrorystyczna przeprowadzi w państwach Unii Europejskiej kolejne ataki terrorystyczne.
Najbardziej zagrożona jest Francja. Terroryści zaatakują tzw. miękkie cele, a więc duże skupiska ludności. Sposób przeprowadzenia ataku prawdopodobne będzie przypominał ten z Bombaju z listopada 2008 roku i Paryża z listopada 2015 roku.
To główne tezy raportu Zmiana sposobu działania w przeprowadzaniu ataków terrorystycznych przez Państwo Islamskie opublikowanego przez Europol 18 stycznia 2015 roku.
Sposób przeprowadzenia ataku w Paryżu w listopadzie 2015 r., gdzie zaatakowany został stadion, sala koncertowa i kawiarnie, skłonił ekspertów do przyjęcia tezy, że terroryści PI zmienili strategię.
Nowa zakłada, ich zdaniem, globalizację celów, ze szczególnym uwzględnieniem państw UE. Z kolei sposób przeprowadzenia ataków wskazuje na zastosowanie w Europie metod sprawdzonych w 2008 roku w Bombaju. To tam napastnicy, używając broni automatycznej, granatów i bomb, w sposób skoordynowany zaatakowali obiekty użyteczności publicznej, w tym hotele, szpital, Centrum Kultury Żydowskiej oraz zatłoczone miejsca, takie jak kawiarnie i plaże, zabijając ponad 160 osób.
Ten sposób będzie dominował, choć zdaniem ekspertów nie oznacza to całkowitej rezygnacji z akcji tzw. samotnych wilków. Eksperci z Europolu podkreślają, że będzie postępowała profesjonalizacja ataków. Przeprowadzać je będą zamachowcy szkoleni na wzór oddziałów specjalnych. Warto w tym miejscu przypomnieć, że w kierownictwie sił zbrojnych Państwa Islamskiego znalazło się wielu dawnych oficerów Saddama Husajna, którzy przyłączyli się do dżihadystów po rozwiązaniu przez Amerykanów irackiej armii i służb specjalnych w maju 2003 roku.
Ataki na państwa Zachodu nadal będą inspirowane i koordynowane ze stolicy Państwa Islamskiego Rakki, i to tam będzie powstawała ogólna ramowa strategia ataków, jednak, jak czytamy w raporcie, za taktykę odpowiadać będą ich bezpośredni wykonawcy.
Ataki będą przeprowadzać obywatele państw, w których wybrano cel, lub sąsiednich, ale zbliżonych kulturowo. Planowaniem i organizacją zamachów zajmą się lokalne struktury, dla których bezpośrednim wsparciem będą islamistyczne środowiska obecne w niektórych dużych miastach zachodniej Europy. Do nich też najłatwiej będzie zwrócić się o pomoc w ucieczce i ukryciu po zamachu. Liderzy komórek, mając na uwadze liczebność grupy, jej przygotowanie i doświadczenie, będą decydować o wyborze konkretnych celów i sposobu przeprowadzenia zamachu. Dotychczas sądzono, że największe zagrożenie stanowią członkowie zradykalizowanych społeczności islamskich w Europie, teraz jednak dochodzi do tego element przeszkolenia ich na Bliskim Wschodzie. Powracający stamtąd zostali wskazani w raporcie jako najbardziej prawdopodobni kandydaci na zamachowców, choć samo przeszkolenie nie musi być warunkiem koniecznym, by wejść w skład grupy uderzeniowej.
O skali zjawiska świadczy informacja, którą w połowie stycznia przekazał do publicznej wiadomości szef niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) Holger Muench. Poinformował on, że osób, które powróciły do Niemiec z Syrii bądź Iraku, przybywa i jest ich obecnie 400. Wszystkie są objęte nadzorem służb.
W Państwie Islamskim, ale także w obozach zlokalizowanych na Bałkanach, rekrutów, w tym także przyszłych zamachowców, szkoli się m.in. z użycia broni i materiałów wybuchowych. Specjalnie wyselekcjonowani bojownicy przechodzą przeszkolenie nie tylko w zakresie szpiegostwa, sabotażu i działalności kontrwywiadowczej, ale też trening mentalny umożliwiający dokonywanie zamachów terrorystycznych w sposób pozbawiony emocji, które mogłyby przeszkodzić w osiągnięciu celu. Bojownicy są też przygotowywani psychicznie do popełnienia zamachu samobójczego. Część treningu poświęcona jest technikom stawiania oporu podczas przesłuchań.
Z danych ujawnionych w raporcie wynika też, że jeszcze przed dołączeniem do Państwa Islamskiego u znacznej części zagranicznych bojowników (według niektórych źródeł u około 20 procent) lekarze zdiagnozowali problemy psychiczne. Duża część rekrutów (około 80 proc.) była też wcześniej karana, w tym za poważne przestępstwa. Autorzy raportu podkreślają, że dżihadyści poszukują właśnie takich ludzi – z kryminalną przeszłością i zaburzeniami psychicznymi.
Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że zamachowcy będą w stanie uderzyć w zasadzie w każdym miejscu, w każdym czasie i w dowolnie wybrany cel. Z raportu Europolu wynika, że preferowane będą cele miękkie (niechronione), powodujące jak największą liczbę ofiar. Oznacza to, że atakowanie infrastruktury krytycznej, takiej jak sieci energetyczne, obiekty jądrowe i węzły komunikacyjne, z natury rzeczy dobrze chronione, w tej chwili nie są priorytetem PI. Priorytetem nie są także, przynajmniej na razie, cyberataki, ze względu na niewielki oddźwięk, jaki mogą wygenerować w porównaniu z ofiarami bomby zdetonowanej w kawiarni czy zastrzelonymi uczestnikami koncertu.
Wybór takich celów, jak w Paryżu czy Bombaju, sprawia, że przeciwdziałanie podobnym atakom jest niezwykle trudne. Jak oceniają eksperci, liczba miejsc, które mogą zostać wybrane przez terrorystów za cel, jest w zasadzie nieograniczona. Dotarcie do nich jest łatwe, tak jak i zdobycie, ukrycie i użycie środków preferowanych przez terrorystów, a więc karabinów AK, granatów czy kamizelek z ładunkami wybuchowymi.
Osoby prowadzące rekrutację, jak pokazuje liczona w tysiącach liczba obywateli państw Zachodu walczących w szeregach PI, są bardzo skuteczne. Z informacji Europolu wynika, że coraz rzadziej podczas naboru stosowane są odwołania do religijnego męczeństwa, a coraz częściej do idei bohaterstwa. Dżihadyści w kontaktach z młodymi ludźmi mniejszy nacisk kładą na kwestie religijne, coraz częściej odwołują się do elementów społecznych, takich jak presja rówieśników czy potrzeba bycia akceptowanym lub podziwianym. Walkę w szeregach Państwa Islamskiego przedstawiają jako romantyczną perspektywę bycia częścią ważnego i pasjonującego projektu, a także jako szansę na uzyskanie indywidualnych korzyści, takich jak pieniądze, kobiety i sława.
Informacje zebrane przez Europol na temat cudzoziemców zasilających szeregi PI sugerują, że rekrutacja przebiega dość szybko. Od kandydata nie oczekuje się prezentowania radykalnych postaw, wystarczy podatność na przyjęcie określonego światopoglądu. Ważną rolę odgrywa wiek. Młodzi ludzie okazują się bardziej wrażliwi, w ich przypadku radykalizacja, już po wstąpieniu w szeregi dżihadystów, następuje szybciej niż u starszych kandydatów. Ważnymi elementami w rekrutacji i tworzeniu struktur grupowych są więzi społeczne (etniczne, geograficzne, językowe). Przekonania religijne lub ideologiczne odgrywają rolę drugorzędną. Autorzy raportu zauważają, że znacząca część wszystkich osób aresztowanych za związki z Państwem Islamskim nie posiadała wcześniej jakiejkolwiek wiedzy na temat islamu. Dzięki czemu, czytamy w raporcie, po wstąpieniu do PI łatwiej przyjęli jego radykalną wersję propagowaną przez islamistów.
Dla dżihadystów prowadzących rekrutację nową sytuacją jest pojawienie się w Europie fali uchodźców. Trudno jednak przypuszczać, że nie będą próbowali wykorzystać nadarzającej się okazji. Ich dotychczasowe, bogate doświadczenia w rekrutowaniu mogą być łatwo wykorzystane w kontaktach z uchodźcami, którzy wyrwani ze swojego środowiska, często rozczarowani warunkami, w których się znaleźli, łatwo mogą ulec wyrafinowanym technikom manipulacji.
Eksperci Europolu ocenili też zagrożenie terrorystyczne związane z migracją z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do Europy. Zdaniem ekspertów nie ma dowodów, że terroryści w sposób zorganizowany wykorzystują migracje, by w sposób niezauważony przedostać się do krajów UE. Wskazują jednak, że zagrożenie takie może zaistnieć na skutek np. złej sytuacji bytowej uchodźców, prowadzącej często do radykalizacji ich poglądów. To z kolei może sprzyjać działaniom rekrutacyjnym stosowanym przez Państwo Islamskie. Nie bez wpływu może być też fakt, że wśród uchodźców, szczególnie tych z Syrii i Iraku, jest wielu muzułmanów wyznających ten sam sunnicki odłam islamu, co dżihadyści z Państwa Islamskiego.
Podstawowym warunkiem skuteczności przeciwdziałania zamachom terrorystycznym jest efektywna wymiana informacji między państwami członkowskimi UE oraz między państwami członkowskimi a Europolem. I tu zdaniem autorów raportu jest jeszcze sporo do zrobienia, co bardzo wyraźnie pokazała analiza zamachu paryskiego oraz działań podejmowanych przez służby bezpieczeństwa bezpośrednio po nim.
Czynnikiem pozwalającym na zapobieganie atakom jest też analiza dotychczasowych zamachów, tych przeprowadzonych w Paryżu, Bombaju, ale też w Ankarze, Bejrucie, Bagdadzie czy na rosyjski samolot pasażerski na półwyspie Synaj. Analiza tych terrorystycznych scenariuszy pozwoli lepiej im zapobiegać. Oczywiście wymusi to na terrorystach modyfikowanie schematów ataku, co z jednej strony może, choć nie musi, utrudnić ich wczesne wykrywanie przez służby specjalne i policyjne, ale z drugiej zwiększy prawdopodobieństwo popełnienia przez terrorystów błędu.
Wielość możliwych scenariuszy ataku, ogromna liczba możliwych celów, wsparcie, na jakie mogą liczyć zamachowcy w islamistycznych środowiskach w Europie – wszystko to sprawia, że zapobiegnięcie wszystkim podejmowanym próbom ataku terrorystycznego jest w zasadzie niemożliwe. Szczególnie że – jak stwierdzają eksperci Europolu – większość tego, co wiemy na temat dżihadystów, i wszystko, co wiemy na temat ich planów opiera się na opiniach i przypuszczeniach, a nie faktach i wiarygodnych informacjach. A nawet jeśli te uda się pozyskać, pojawia się problem z ich wymianą między poszczególnymi służbami i państwami. I właśnie to raport wskazuje jako najpilniejszą rzecz do poprawy.
Realizacją tego postulatu jest uruchomienie w styczniu 2016 roku Europejskiego Centrum Antyterrorystycznego przy Europolu, w skład którego wchodzi ponad 40 funkcjonariuszy i ekspertów oddelegowanych przez państwa członkowskie UE. Ich głównym zadaniem będzie poprawienie wymiany informacji, w tym poufnych, a także szukanie związków między działalnością terrorystyczną a zorganizowaną przestępczością, zwalczanie finansowania terroryzmu oraz propagandy terrorystycznej w internecie.
CIA: dżihadyści mają broń chemiczną
Dżihadyści z Państwa Islamskiego produkują i używają na polu walki broni chemicznej – uważa szef CIA John Brennan. Jego zdaniem gazy bojowe, w tym chlor i gaz musztardowy, mogą być także użyte poza Irakiem i Syrią, dlatego tak ważne jest wykrywanie i likwidacja szlaków przemytniczych wykorzystywanych przez dzihadystów. Jak wielkim zagrożeniem jest broń chemiczna w rękach terrorystów, może świadczyć ostatni przypadek jej użycia. W 1995 r. japońska sekta Najwyższa Prawda rozpyliła gaz sarin w tokijskim metrze. Zginęło dwanaście osób, kilka tysięcy zostało poważnie rannych.
Zapatrzeni w przodków
Doniesienia z Kolonii i innych, nie tylko niemieckich miast, w których doszło do ataków na kobiety w sylwestrową noc, zdominowały rozmowy o imigrantach i uchodźcach napływających do Europy z krajów Bliskiego Wschodu i północnej Afryki. Ale ten problem nie jest ani pierwszy, ani być może najpoważniejszy, z jakim mierzą się niemieckie służby bezpieczeństwa w związku z obecnością za naszą zachodnią granicą wyznawców islamu.
Zjawisko, które pojawiło się znacznie wcześniej i które bardziej wiąże się z działalnością terrorystyczną niż kryminalną, jest związane z salafitami.
To muzułmanie wyznający skrajnie konserwatywny kierunek religijny w Islamie. Wywodzący się z Arabii Saudyjskiej salafizm jest źródłem współczesnego islamskiego fundamentalizmu. Jego przedstawicieli, choć należą do różnych grup i organizacji, łączy wrogość do kultury Zachodu i dążenie do ustanowienia teokracji (doktryna polityczna, według której władzę w państwie sprawuje kapłan lub kapłani, i w której duchowni decydują o sprawach cywilnych i religijnych) opartej na szariacie w jego najbardziej pierwotnej wersji. Salafici obecni są m.in. w Egipcie, Tunezji, Libii, Jemenie, Strefie Gazy, Jordanii i Syrii. W Europie kaznodzieje salaficcy aktywni są głównie w Niemczech i Francji.
Według różnych źródeł w Niemczech mieszka od 4 do 5 mln muzułmanów. Wśród nich salafitów jest zaledwie około 7–10 tys., choć ich liczba dość szybko rośnie, w 2012 roku było ich o połowę mniej. Główny rejon działania salafitów to Nadrenia Północna-Westfalia. Większość z nich nie ma arabskich korzeni, to konwertyci (osoby, które zmieniły wyznanie). Są wśród nich imigranci, także z Polski. Reprezentują bardzo różne grupy społeczne i zawodowe. Od studentów po przedsiębiorców.
Niemieckie służby bezpieczeństwa dzielą salafitów na trzy grupy. Pierwsza, najmniej niebezpieczna, to muzułmanie skoncentrowani na swoim stylu życia. Ich celem jest maksymalne zbliżenie do ideału, jaki według nich określają Koran i szariat. Druga, największa, to salafici polityczni, dążący do stworzenia Państwa Islamskiego przez nakłanianie innych do przejścia na islam, ale metodami, które wykluczają przemoc. Trzecia, najgroźniejsza, to dżihadyści, którzy są gotowi stosować przemoc i terror w dążeniu do tego samego celu, co grupa druga. Nie wszyscy salafici są więc ekstremistami gotowymi przyłączyć się do dżihadystów w Syrii bądź Iraku, jednak wszyscy obywatele Niemiec, którzy wyjechali na Bliski Wschód, aby walczyć w szeregach Państwa Islamskiego, mieli kontakt z organizacjami salafickimi.
Jak niebezpiecznym zjawiskiem jest salafizm, niech świadczy fakt, że na liście niemieckich służb znajduje się prawie 2 tysiące nazwisk radykałów określanych jako skłonnych do przemocy, np. podłożenia bomby, zabójstwa, także w wyniku zamachu samobójczego. W ciągu ostatniego roku lista ta powiększyła się o 300 nazwisk. Do końca 2014 r. wszystkie zidentyfikowane przez Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) komórki terrorystyczne w Niemczech wywodziły się ze środowiska salafitów. W Nadrenii Północnej-Westafalii do jego rozpracowywania skierowano większość funkcjonariuszy BfV.
Aktywność salafitów w Niemczech jest bardzo szeroka i różnorodna. Polega głównie na:
– ‑zakładaniu meczetów i sal modlitewnych. Zwykle są one zakamuflowane, niewidoczne z zewnątrz, by nie wzbudzać zainteresowania osób niepożądanych, np. przedstawicieli służb czy dziennikarzy;
– ‑rozdawaniu ulotek i Koranu w centrach miast, bezpośrednio na ulicy, lub ze stoisk. W Bonn, które stało się salafickim centrum, co tydzień na starówce pojawia się ich stoisko. Młodzi ludzie sprzedają koszulki i rozdają Koran w języku niemieckim. Tego typu działalność prowadzona jest w kilkudziesięciu miastach Nadrenii Północnej-Westfalii;
– ‑odprawianiu publicznych nabożeństw, manifestacji i przemarszy. We wrześniu 2014 r. ulicami Wuppertalu i Bonn przeszedł patrol „Policji szariatowej”. Salafici ubrani w odblaskowe kamizelki, z napisem „Policja szariatowa”, w sposób nieagresywny zwracali uwagę ludziom zachowującym się ich zdaniem niezgodnie z nakazami Koranu;
– ‑organizowaniu publicznych lub kamuflowanych zbiórek, z których pieniądze bądź sprzęt ostatecznie przeznaczony jest dla walczących w szeregach Państwa Islamskiego;
– ‑rekrutowaniu zwolenników służących salafitom bądź bojowników do walk w szeregach PI. Ten rodzaj działalności nabrał szczególnego znaczenia po dotarciu do Europy fali uchodźców. Szef BfV Hans-Georg Maassen już we wrześniu ubiegłego roku ostrzegał, że islamiści w Niemczech będą próbowali pod przykrywką pomocy humanitarnej wykorzystywać złą sytuację uchodźców do własnych celów, czyli nawracania na islam osób starających się o azyl i rekrutowania ich;
– ‑organizowaniu i przeprowadzaniu zamachów. W większości są w porę udaremniane, jak ten z kwietnia 2015 r., kiedy zatrzymano związane z salafitami małżeństwo. W ich mieszkaniu znaleziono broń i bombę rurową domowej roboty. Wyjątkiem był zamach przeprowadzony 2 marca 2011 r. na frankfurckim lotnisku, w którym od kul zamachowca zginęło dwóch amerykańskich żołnierzy, a dwóch zostało rannych.
Cel rekrutacji jest jeden – zdobycie zwolenników, którzy albo będą pracować na rzecz salafitów bądź Państwa Islamskiego np. organizować zbiórki pieniędzy i sprzętu, albo wyjadą walczyć w Syrii i Iraku z wrogami kalifatu.
Salafici ze swoim przekazem starają się trafić do ludzi młodych. Są aktywni, wyszukują ludzi sfrustrowanych, nieradzących sobie z presją rodziców, szkoły czy rówieśników. Szukają osób żyjących w przekonaniu, że nikt ich nie rozumie, nikt ich nie docenia, nikt nie ma dla nich czasu. Salafici najłatwiej docierają do ubogich i zagubionych, rozbudzając w nich poczucie własnej wartości, okazując zainteresowanie ich problemami, oferując im gotowe odpowiedzi, jasne zasady i przejrzyste struktury, a w końcu poczucie przynależności do elity.
W procesie rekrutacji stosują metody wykorzystywane przez pracowników socjalnych, np. w początkowej fazie, nie eksponując wątków religijnych, starają się poznać emocjonalne, psychiczne i materialne potrzeby osoby, którą chcą pozyskać, by potem, do pewnego stopnia, zaspokoić je. Rozbudzając wdzięczność, dają do zrozumienia, że dotychczasowa pomoc to niewiele w porównaniu z tym, co mogą zaoferować. Są wyjątkowo aktywni w społecznościach wyobcowanych takich np. jak imigranci bądź uchodźcy.
Potrafią też zdobyć zaufanie i sympatię wśród grup społecznych, które nie są ich bezpośrednim celem, ale ich wsparcie może być im bardzo pomocne. Taką grupą są osoby starsze i konserwatywne, które zjednują, potępiając zalew pornografii, szkodliwość alkoholu i hazardu.
Centrami rekrutacji są zakładane organizacje kulturalne, charytatywne, stowarzyszenia i fundacje. Ich siedzibami bywają meczety, jak np. w Bremie, gdzie funkcjonowało zdelegalizowane stowarzyszenie formalnie działające jako organizacja kulturalna i społeczna, a której głównym celem było rekrutowanie i wysyłanie bojowników na Bliski Wschód.
Federalny Urząd Ochrony Konstytucji szacuje, że do Syrii i Iraku wyjechało ponad 700 obywateli Niemiec, z czego kilkudziesięciu brało bezpośredni udział w walkach. Ponad 100 zginęło. Niemal wszyscy z tych, którzy wyjechali, to salafici. Bojownicy z Niemiec byli wykorzystywani do zamachów samobójczych. Oficjalnie mówi się o pięciu takich przypadkach, ale ich faktyczna liczba może być większa.
Z zeznań zatrzymanego w październiku 2015 r. salafity Nilsa D., który powrócił do Niemiec, wynika, że obywatele tego kraju służyli w jednostce, której zadaniem było ściganie i likwidowanie dezerterów oraz osób negujących porządek wprowadzany przez Państwo Islamskie.
Najgroźniejsi są jednak ci, którzy powrócili do Niemiec. Takich przypadków BfV odnotowało już prawie 200. Część z nich jest rozczarowana Państwem Islamskim i chce wrócić do normalnego życia, jednak większość jest gotowa kontynuować walkę przeciwko Zachodowi. Doświadczenie, jakie zdobyli, sprawia, że stanowią poważne zagrożenie, a jak przyznał szef BfV, nadzorowanie ich przez całą dobę jest praktycznie niemożliwe.
Artykuł powstał na podstawie źródeł otwartych, głównie opracowań i publikacji prasowych, audycji radiowych i programów telewizyjnych.
Przepisy kodeksu karnego dotyczące finansowania terroryzmu zostały zmienione. Nowe brzmienie art. 165a pozwala pociągnąć do odpowiedzialności nie tylko osobę, która umyślnie, w zamiarze bezpośrednim kierunkowym finansuje przestępstwo o charakterze terrorystycznym, ale także taką, która przekazuje środki osobie lub organizacji mającej na celu popełnienie przestępstwa o takim charakterze w jakimkolwiek celu.
Ustawa z 9 października 2015 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2015 r., poz. 1855) weszła w życie 13 lutego 2016 roku. Nowelizacja realizuje rekomendację komitetu ekspertów przy Radzie Europy Moneyval dotyczącą zmiany treści art. 165a kodeksu karnego. Wprowadzenie tej zmiany zostało zapisane w punkcie dziewiątym planu działań Narodowego Programu Antyterrorystycznego na lata 2015–2019.
Dotychczasowy stan prawny pozwalał pociągnąć do odpowiedzialności osobę, której udowodniono nie tylko finansowanie organizacji terrorystycznej, ale też zamiar bezpośredni kierunkowy (dolus directus coloratus) finansowania jej przestępczej działalności. Szczególny charakter takich organizacji, brak przejrzystości finansowej, trudności w przeprowadzeniu faktycznej kontroli, łatwość sprzeniewierzenia środków przeznaczonych na jej legalną działalność i wykorzystanie ich w innym celu niż zakładany przez darczyńcę sprawiały, że zapis ten często pozostawał fikcyjny.
Obecnie karane jest nie tylko gromadzenie, przekazywanie lub oferowanie środków płatniczych, instrumentów finansowych, papierów wartościowych, wartości dewizowych, praw majątkowych lub innego mienia ruchomego lub nieruchomości w zamiarze sfinansowania przestępstwa o charakterze terrorystycznym, ale także udostępnienie ich zorganizowanej grupie lub związkowi, mającym na celu popełnienie takiego przestępstwa, lub osobie biorącej udział w takiej grupie lub związku bez względu na to, jak te środki faktycznie zostaną wykorzystane.
Nowelizacja oprócz zmian przepisów w zakresie zwalczania terroryzmu wprowadza także zmiany w art. 299 k.k. dotyczącym prania pieniędzy, art. 310 k.k. dotyczącym fałszowania pieniędzy (ten artykuł jako jedyny nie wszedł w życie 13 lutego, wejdzie w życie 23 maja 2016 r.), w kodeksie postępowania karnego, gdzie dodając art. 304b, wzmocniono ochronę pokrzywdzonego, w kodeksie karnym skarbowym, gdzie złagodzono kary za uczestnictwo w zagranicznej grze losowej lub zagranicznym zakładzie wzajemnym, obniżając karę grzywny z 720 do 120 stawek dziennych, oraz w ustawie z 28 października 2002 r. o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, w której do katalogu czynów, za które podmioty takie ponoszą odpowiedzialność, dodano art. 264a k.k. opisujący przestępstwo polegające na umożliwieniu lub ułatwieniu innej osobie, w celu osiągnięcia korzyści, pobytu na terytorium Polski wbrew przepisom.