Source: https://riese-inne.blogspot.com/2013/02/temat-dla-ludzi-o-mocnych-nerwach.html
Timestamp: 2018-06-21 19:27:54
Legal References Found: art. 294
 art. 115
 art. 180
 art. 183

Art. 183
 art. 181

Art. 188

Art. 184

Art. 189
 art. 3

Document Content:
Sowiogórski Olbrzym - prawda o Riese: Temat dla ludzi o mocnych nerwach.
Temat dla ludzi o mocnych nerwach.
Trafiłem znów na coś takiego i mnie lekko tąpło, http://www.policja.pl/portal/pol/1/65402/Poszukiwacze_skarbow_w_rekach_policjantow.html
Wkleję tekst z ich strony na wypadek gdyby tekst zaginął :
" Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej w Łasku, wspólnie z funkcjonariuszami Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej w Łodzi, zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy prowadzili nielegalne wykopaliska i przywłaszczali sobie uzyskane w ten sposób historyczne przedmioty. Policjanci dotarli do obu „archeologów” i zabezpieczyli kolekcję.
Funkcjonariusze z Łasku w czasie działań operacyjnych uzyskali informację o dwóch archeologach – amatorach z terenu gminy Widawa w powiecie łaskim.
Mężczyźni wyposażeni w wykrywacz metalu prowadzili nielegalne poszukiwania zabytkowych przedmiotów w okolicach m.in. Widawy, Sieradza i Tomaszowa Mazowieckiego. Wykopywali je z ziemi i zabierali do domu. 28 kwietnia kryminalni dotarli do wytypowanych osób: 31 i 35-latka – mieszkańców gminy Widawa i zatrzymali ich. W czasie przeszukania pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych odnaleźli wykrywacz metalu, a także hełm niemiecki, wyrzutnię granatnika ręcznego z pociskiem bez zawartości materiału wybuchowego, łuskę naboju przeciwlotniczego bez pocisku z uzbrojonym zapalnikiem, 6 sztuk bagnetów wojskowych, karabin bez kolby – wszystkie te znaleziska są pochodzenia wojennego. U 35-latka funkcjonariusze znaleźli też 8 sztuk ksiąg o szczególnej wartości zabytkowej z lat 1781-1924.
Jak się okazało starodruki i księgi parafialne zostały skradzione kilka lat temu z kościoła w Widawie, ustalono to na podstawie figurujących na księgach stempli. Obecny proboszcz parafii zeznał, że stanowią one bardzo cenny element zabytkowej kolekcji księgozbioru i mogły zostać skradzione podczas przeprowadzki, jeszcze za posługi jego poprzednika. Sprawcy zostali przesłuchani przez śledczych z Komendy Powiatowej Policji w Łasku. Zabezpieczona historyczna kolekcja zostanie przebadana przez biegłego z zakresu archeologii. W przypadku potwierdzenia, że są to przedmioty stanowiące dziedzictwo narodowe mężczyznom grozi odpowiedzialność karna. Prokuratura Rejonowa w Łasku zastosowała wobec „archeologów” dozory policyjne oraz poręczenie majątkowe.
gp/KWP Łódź "
A więc obława obława na młode wilki obława , co wynika z tej obławy , ano nic......po pierwsze na stanowiskach archeo nie kopali bo wykopali jakiś stary niemiecki garnek, pustą łuskę od zenitówki, ( ten niby uzbrojony zapalnik od zenitówki to jak kapiszon po tylu latach), parę zardzewiałych bagnetów bo wiemy jaki jest zawsze stan zachowania tego co żelazne i leży w glebie oraz kawałek rozpadającej się rury zwanej karabinem. Po drugie nie ma czegoś takiego jak nielegalne wykopaliska bo kopać i łazić można wszędzie oprócz stanowisk wpisanych do rejestru. Co ciekawsze wewnętrzne ekspertyzy biura prawnego prokuratury tak samo to precyzują, ale to są biuletyny wewnętrzne. Czyli prokuratorzy jeśli je czytają doskonale sobie z tego zdają sprawę. Lecz co innego wewnątrz a co innego na zewnątrz. A "smerfy", pismaki tempaki i archeo jak pokręceni wciąz tą samą śpiewkę śpiewają. Ustawa mówi co innego a Oni wciąż co innego
Afera , Funkcjonariusze z Łaska Funkcjonariusze z Łodzi , biegły powołany aby potwierdzić, że to jest dziedzictwo narodowe ......powiem krótko ....ktoś ma coś z klepkami nie tak.
Skradzione książki ten drugi mógł kupić na flomarku w Pcimiu Dolnym. Wolno mu Konstytucja nie zabrania.
Proszę również zwrócić uwagę na użyte socjotechniczne zwroty w tym "smerfowym" tekście.... "nielegalne, złapano archeologów, dziedzictwo narodowe, przywłaszczyli, historyczne przedmioty".
Więc ja się spytam jeśli "smerfy" wiedzą, że to są historyczne przedmioty i polskie dziedzictwo narodowe to po co ma to określać jakiś biegły? Spytam się też, od kiedy niemiecki dziurawy hełm, rura od wystrzelonego panzefausta, czy niemiecki bagnet jest Polskim Dziedzictwem Narodowym ??
Teraz powiem może inaczej. Zatrzymano ludzi , zrobiono przeszukanie, zabrano sprzęt , powołano biegłego i pracuje nad tym prokurator ..... każdy mały Jaś widzi, że to totalne przedszkole i głupota do kwadratu. Od kiedy jakiś drugo-wojenny złom jest historyczną kolekcją ???. Piszą, że wykopali i zabrali do domu , a niby co ? nie wolno im było tego garnka do domu zabrać ?. Jaki przepis mówi że nie wolno ? . Żaden. A kto ponosi koszty tej błazenady ....MY. Co jest najtragiczniejsze w tej sytuacji to to, że to "smerfy" łamią prawo i ustawę. Czyli Ci co mają stać na straży prawa działają bezprawnie.
Kiedyś myślałem, że to Oni te " smerfy" i ten cały aparat jest nie normalny, lecz już od dawna wiem że to My jesteśmy nie normalni dlatego że dajemy IM przyzwolenie na robienie tego co ONI chcą. To My idziemy i głosujemy na jakiś KOSMITÓW.
To my pozwalamy biernie na te durnoty, mało tego na nich robimy i to za naszą kasę wożą nas po sądach i ścigają. Jest to doskonale widoczne , jeżdżą "smerfy" w te i wewte samochodami nawet nie wysiądą. Czają się przy końcu terenu zabudowanego z radarami tam gdzie dzicz i pole oraz nie ma żadnego zagrożenia.
W tej sprawie aż całe dwie ekipy odniosły sukces, złapano dwóch z łopatami , a do dzisiaj nie złapano morderców M.Papały. Jeszcze ci dwaj biedacy musieli zapłacić poręczenie majątkowe i dozór policyjny mają.
Ja na ich miejscu tak bym skarżył do oporu , aż do Strazburga jak by trzeba było . Tyle że to też nie jest rozwiązanie, bo w wypadku otrzymania odszkodowania to nie "smerf" aspirant X zapłaci z własnej kieszeni tylko znów MY. Bo ON przecież nic nie wypracowuje tylko łazi i zawraca porządnym ludziom gitarę, zamiast łapać bandytów co leją ludzi w ciemnych parkach.
A oto ta historyczna kolekcja i nasze dziedzictwo narodowe.
Proszę zwrócić uwagę na ten niemiecki przerdzewiały dziurawy hełm .....wybitna archeologiczna sztuka do historycznej kolekcji , wprost unikat na skalę krajową , ba.... nawet ogólnoświatową i dziedzictwo narodowe.
Doskonale widać na tym przykładzie, że stopień błazenady osiąga już punkt krytyczny. Lecz jeśli można bez sprzeciwu płacić od łebka za to że deszcz z nieba pada , to czemu nie pójść siedzieć za kawałek złomu ?
To nie jest żaden odosobniony przypadek to dzieje się codziennie.
Poniżej przypadek gościa który odkupił ze złomu lufę od "wespe", którą by przetopiono , po paru latach walki wszystko odzyskał ale co mu czasu zabrali i krwi napsuli to tylko On wie.
Artykuł aby przeczytać należy ściągnąć na dysk.
Tu znów kolekcjoner, który chciał przekazać swoją prywatną kolekcję do muzeum ale twierdzono że to falsyfikaty, aż tu nagle pojawili się smutasy i za free zarekwirowali, bo przecież to normalne , tak sobie przyjść i kogoś okraść.
Tu następny przypadek "smerfowego" oszołomstwa.
Poniżej mamy inną smerfną "mądrość " , kolekcjonerską broń powinno się przecinać wzdłuż na pół. Następny światowy ewenement, mało że ma przewierconą lufę lub zaspawaną. To wszystko dla naszego dobra bo ONI wiedzą lepiej jak mamy żyć.
Teraz słyszałem w radio, że nasz wybitny premier będzie jeździł po kraju Tuskobusem i się pytał "jak chcemy żyć" :-). Odpowiem od razu na to pytanie.....niech spadają na Marsa a my sobie poradzimy bez nich. Ostatnie działania Klinu w Sowich i załatwianie jakiś kretyńskich zezwoleń aby wykopać dziurę 1,5 x 1,5 w celu sprawdzenia pewnej rzeczy o mało nie przyprawiły mnie o palpitację serca, szczególnie jak jakiś z za biurka dziwak człowiekowi wciska, że musi być ekspertyza speca od latających myszy w miejscu gdzie nikt nigdy tych stworków nie widział. Bo każdy normalny człek który łazi po dziurach wie, że latające myszy zimują w sztolniach a nie na trawie w lesie, ale dziwaki od zezwoleń tego nie wiedzą, a powinni bo za to biorą naszą kasę.
Autor: Wojtek OKI o środa, lutego 13, 2013
Greg Zkotliny 14 lutego 2013 10:44
Tak się dzieje permanentnie.Rabulistyka dominuje. Niestety, brak jest jakiejkolwiek debaty publicznej na temat nowelizacji Ustawy o ochronie zabytków. Zdrojewski udaje, że jest dobrze a nawet lepiej niż dobrze, Tusk woli zajmować się mniejszościami, opozycja Smoleńskiem....Słowem: jest źle, będzie jeszcze gorzej.
Tomasz Jurek 14 lutego 2013 19:07
Z zasady - "urzędnik" stoi na stanowisku. A właściwie to siedzi, ale o tym sza. Jeżeli stoi - to ma "wgląd" - na całość sprawy. Ze swojego punktu widzenia, może objąć "całokształtem" obywatela. Obywatel ma prawo być, "poddany" przepisom. Przepisy "mówią" a obywatel ma słuchać. Tak więc urzędnik włącza odpowiednie przepisy w danej sprawie. A obywatel nie ma podskakiwać, zanim nie zrozumie całości. Jeżeli jednak nie zrozumie, to ma odpowiednie "organy", które pozwolą mu poprzez kontemplację osiągnąć odpowiedni poziom relaksu.
Medart 15 lutego 2013 15:56
Już nie raz chociażby Wojtek Stojak na łamach pewnego pisma, poruszał analogiczne sytuacje. Zresztą nie jedno forum eksploracyjno- historyczne zna przynajmniej kilka podobnych historii. Cóż...tak jak napisał Greg- o tym się nie dyskutuje, nie ma żadnej debaty i próby uporządkowania tematu. Można tylko spodziewać się powtórek takich gorzkich lekcji. Zasada "każdy sobie" wciąż naczelną w tym dziwnym kraju...
Gastria 16 lutego 2013 09:03
"Więc ja się spytam jeśli "smerfy" wiedzą, że to są historyczne przedmioty i polskie dziedzictwo narodowe to po co ma to określać jakiś biegły?"
A chociażby po to, żeby potwierdzić, czy aby na pewno doszło do przywłaszczenia mienia historycznego. Jeśli biegło archeolog stwierdzi, że te przedmioty nie mają żadnej wartości archeologicznej, to raczej Ci panowie-amatorzy nie powinni się martwić. Natomiast nie ukrywajmy - wszelkie przedmioty wykopane z ziemi, których wiek określić można na więcej niż 50 lat mają wartość historyczną.
Wojtek OKI 16 lutego 2013 13:16
To ja mam taki pomysł, najpierw na zasadzie podejrzenia zamknijmy Cię w pierdlu, potem zapłać za wyjście. A my w trakcie będziemy wyjaśniać czy guzik jaki sobie znalazłaś na polu i przyniosłaś do domu jest wartościowy, czy nie wartościowy jako guzik od zwykłych kalesonów traktorzysty. :-). Traktorzysta w w 1958 r miał już kalesony a to było ponad 50 lat temu.
Gastria 16 lutego 2013 16:08
Nie popadaj w skrajności, takie mamy w Polsce prawo i co, zmienisz je sam jeden? Jeśli coś jest powszechnie stosowane to albo to akceptujesz i stosujesz się do wyznaczonych praw, albo idziesz na bakier z prawem i to jest już Twój problem co z tego wyniknie.
Wojtek OKI 17 lutego 2013 16:40
Skrajności tworzą Ci co powinni chronić obywateli i przestrzegać prawa. Na razie powszechnie stosowane jest łamanie prawa przez TYCH co są zobowiązani do jego przestrzegania i egzekwowania. To nie ja idę na bakier z prawem tylko ONI. W jednym się z Tobą zgodzę w Twojej wypowiedzi, to z tym, że jest to MÓJ problem. Lecz jeśli tego jeszcze nie zauważyłaś jest to NASZ wspólny problem. A co z tego wynika ? Każdy kto mieszkał w normalniejszym kraju niż ten, o którym mówimy to zauważa, nic dobrego z tego nie wynika. Prędzej czy później to dotknie każdego i jest to nie uniknione.
"Spytam się też, od kiedy niemiecki dziurawy hełm, rura od wystrzelonego panzefausta, czy niemiecki bagnet jest Polskim Dziedzictwem Narodowym ?? "
Może dziedzictwem narodowym to za dużo powiedziane, ale jednak ma wartość historyczną, chociażby ze względu na to, że było to używane podczas II WŚ a to już samo w sobie historia. Takie zaprzeczanie, że poniemiecki hełm nie ma wartości historycznej i to zwykły szmelc to tak jakby twierdzić, że II WŚ to żadna historia. Kopać to sobie można, ale na własnym ogródku, natomiast w miejscach,potencjalnie historycznych, wszelkie wykopki, o których się nikomu nie mówi w świetle naszego prawa sa uznawane za nielegalne wykopaliska archeologiczne.
Tacy kopacze-amatorzy często rozkopują miejsca historyczne, które de facto są naniesione na AZP (Archeologiczne Zdjęcie Polski) i potem jak przychodzi co do czego( w sensie wykopków archeologicznych prowadzonych np. z ramienia Konserwatora Zabytków), archeolodzy mają 2 razy więcej roboty. Kopiąc na stanowisku archeologicznym, lub miejscu potencjalnie kwalifikującym się do takiego, zaburza się warstwy ziemi, (tzw stratygrafię), co w efekcie może wpłynąć np na złe wydatowanie stanowiska, na niemożność wykonania prawidłowej analizy archeologicznej itd. Takie stanowisko "przeryte" dla archeologa jest prawie nieprzydatne do badania, bo wszystko jest zmieszane, w najlepszym przypadku tylko część stanowiska, a wtedy nie da się dokładnie odtworzyć tego co się na tym stanowisku mogło dziać w przeszłości. Mylisz się, że nie ma ustaw, które mówią o nielegalnych wykopaliskach - są, takie ustawy. Nielegalne wykopaliska może i są fajna frajdą, ale raz, ze utrudnia się wtedy prace fachowcom, a dwa można faktycznie trafić za kratki. Może Tobie to ciężko zrozumieć, ale ja jako archeolog z wykształcenia, patrze na to z innej strony. Oczywiście nadal polska archeologia nie zajmuje się okresem I i II wojny światowej,niemniej jednak to nie upoważnia do tego żeby sobie chodzić po lesie i wykopywać to i owo bez pozwolenia.
Wiem ze sie nie zgodzisz z tym, ale załóżmy ze kopiąc odkryjesz np masowy grób (taki jak np w Katyniu, albo np trafiasz na grób w obstawie kamiennej z wczesnego średniowiecza) i co wtedy zrobisz? wtedy jest to stanowisko badawcze/archeologiczne, to już ma wartość historyczna. Skąd wiesz czy to miejsce (taki hipotetyczny grób masowy/czy ten w obstawie kamiennej) nie jest zaznaczony na AZP (patrz wyżej) i nie czeka na przebadanie przez archeologów?Problem z nielegalnymi poszukiwaczami skarbów jest od dawna, nie tylko w Polsce. Tylko, że u Nas co najwyżej za to dostaje się pouczenie, w najlepszym przypadku zawiasy.W przypadku tych 2 podejrzanych policja zadziałała poprawnie, a to co już oni powiedzą na przesłuchaniu to nie nam dociekać, może faktycznie ukradli te księgi, a może to zły zbieg okoliczności i np jest jak piszesz, kupili je na aukcji czy kiermaszu. W każdym razie, prawo wyraźnie informuje, ze wszelkie kopanie bez zezwolenia w celu przywłaszczenia sobie mienia wartościowego jest karalne.
"Mienie o dużej wartości dla kultury
W drugim przypadku typ kwalifikowany zdeterminowany jest wartością przywłaszczonego mienia lub jego znaczenia dla kultury. Zgodnie z art. 294 k.k., karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 podlega ten, kto przywłaszcza mienie znacznej wartości lub przywłaszcza mienie o szczególnym znaczeniu dla kultury. Stosownie do art. 115 par. 5 k.k., mieniem znacznej wartości jest mienie, którego wartość w chwili popełnienia czynu zabronionego przekracza dwustukrotną wysokość najniższego miesięcznego wynagrodzenia.
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. nr 88, poz. 553 z późn. zm.)."
I właśnie wtedy od biegłego historyka, antropologa, archeologa tylko zależy czy określi, czy dane przedmioty to mienie o wysokiej wartości kulturowej/historycznej czy nie. Właśnie po to żeby rozstrzygać o takich przypadkach są powołani biegli.
więcej tutaj: http://wprewencji.policja.waw.pl/wai/wp/1750/36372/Przepisy_karne.html
Wojtek OKI 16 lutego 2013 12:55
Gastria, daj spokój jesteś z archeo ( a to tam ustala sie prawa do wydobycia i innych rzeczy...patrz Seksmisja ;-)). Jak będziemy tak mysleć to juz wkrótce nawet meteoryty, skamieliny i minerały czyli kamienie będa należały do tak zwnego "Państwa". Tuz po upadku meteorytu w Czelabińsku niejaki dr.Szrek tak juz zaczyna płakać :
" Nasze prawo reguluje kwestie związane ze skamieniałościami i minerałami w sposób niedoskonały - mówi dr Szrek. Przepisy określają co prawda zasady podstępowania z zasobami naturalnymi i skamieniałościami, ale zawierają "bardzo poważne luki dotyczące tzw. skamieniałości śladowych, to znaczy odciśniętych w skałach tropów wymarłych zwierząt, i ani słowem nie wspominają o meteorytach. Dlatego jeśli komuś na podwórko spadnie meteoryt, staje się jego własnością" - mówi kierownik muzeum."
Co taka wypowiedź oznacza to każdy poszukiwacz wie. Prawo już zaczyna być Szrekowi niedoskonałe...bo chce tak jak archeo mieć glejt na darmowe meteoryty.
Wojtek OKI 16 lutego 2013 13:55
Jasne że się nie zgodzę, zacytuję tu treść ustawy " kopać można wszędzie tylko nie na stanowiskach i obiektach archeo".
To co się wykopie nie zawsze jest wartościowe więc art 155 tu nie ma zastosowania , jeśli jako archeolog chcesz mi powiedzieć, że ten dziurawy chełm II wojenny ma jakąś wartość historyczną bo jest z okresu to wybacz lecz sie zaśmieję i poproszę o zdrowo rozsądkowe myślenie. Poproszę wskazać muzeum, które go weźmie i wystawi :).
Co do przemieszania warstw to powiem, że co roku dwu albo trzykrotnie te warstwy są mieszane pługami i bronami, w lasach wycinką i ściąganiem drzew. Co do lasów, to jak chodzę prawie 20 lat po lasach i szukam to nie spotkałem ani jednej ekipy archeo. Powiem że archeo lata po autostradach lub dopiero jak dostaną cynk od "smerfów". I nie mów mi proszę, że "smerfy" działają zgodnie z prawem. Proszę zapoznaj sie z ekspertyzami prawnymi Kancelarii Prawniczych oraz z opiniami Biura Prawnego Prokuratury. Już samo wydanie zezwolenia przez konserwatora na moje wykopki jest niemożliwe, gdyż łamie ustawę. Konserwator jako urzędnik nie może wydać bezprawnego zezwolenia jeśli idę kopać w miejsce które nie podlega pod ustawę o ochronie zabytków. Ja rozumiem, że Was w szkołach uczyli czegoś innego. I wiem z jakiego powodu jest ta nagonka medialno-Smerfowa. Lecz sorry, nie tędy droga archeologa do pozyskania zabytków.
A to, że ktoś nie ma kasy ( w tym wypadku archeolog)aby coś pozyskać?, to niech ją zarobi a nie liczy ciągle na drapane :). Jak na razie to podejście archeo jest komuszo-czerwone, lepiej niech zgnije w lesie pod ziemią niż by miał obywatel tego "państwa" co kolwiek z tym zrobić ( pozyskać, sprzedać, postawic w domu, oddać do jakiejś kolekcji) egal. Komuna umarła gdzie wszystko było państwowe i kolektywne ( nawet żony :-) ), czas na zmiany. Co do innych państw proszę nie podawaj przykładów bo u nich jest kasa i archeo lata oraz kopie, zabezpiecza. Wystarczy spojrzeć na stan zabytków. A u nas siedzi za biurkiem i wiecznie zrzędzi chcąc mieć wszystko za free. Nie wspomnę o tabliczkach "obiekt zabytkowy wstęp wzbroniony, grozi zawaleniem ". Te służby państwowe są nie udolne i nie wywiązują się ze swojej funkcjii, taka jest bolesna prawda, miast się wywiązywać ze swoich obowiązków. Stały się jedynie aparatem represyjnym i niczym więcej.
Gastria 16 lutego 2013 16:02
Niestety nie mogę się z Toba zgodzić... Po pierwsze archeologia nie zajmuje się skamieniałościami i dinozaurami - to jest działka paleontologów, więc nie zmieniaj tematu, z II WŚ na jakieś skamieniałości?? meteoryty - to też nie archeologia, prędzej astronomia czy geologia. Niestety nie znający tematu powielają te "błędy" przypisując archeologom odkrycia dinozaurów - to nie film o dr Indianie Jones...
Po drugie, piszesz: "Poproszę wskazać muzeum, które go weźmie i wystawi :)."
A byłeś w muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie? albo w Muzeum WP w j.w ?? wiele z eksponatów pochodzi właśnie z tego co kto znalazł w domu, albo zachował z czasów wojny, wiele "darów" podarowano - zadzwoń dowiedz się może wystawią twój hełm :)
Po trzecie, zapytałam swojego znajomego prokuratora o ten artykuł odnośnie lufy do Wespe oto jego wypowiedz:
"Niestety ustawa o broni i amunicji w tej kwestii jest jasna. Lufa jest tzw. "istotną częścią broni". Pod względem prawnym istotne części broni są równoznaczne z bronią, a więc ich posiadanie bez zezwolenia jest zabronione. W moim regionie dość często znajdujemy całkiem spore arsenały w prywatnych domach. Cel kolekcjonerski jest tutaj bez znaczenia pod względem prawnym. Niestety Policja nie miała wyboru, jeśli miała informację o tym, że bohater artykułu takie rzeczy posiada, to musiała je zatrzymać."
Odnoszę wrażenie , ze w ogóle nie zapoznałeś się z ustawami (tymi z linku, który podałam). Ty swoje, a ja swoje , nie dojdziemy do konsensusu - zmieniłbyś zdanie gdybyś był po archeologii. Ja też wcześniej chodziłam po lesie, po bunkrach (juz jako dziecko), dziadek wykopywał w 1947 roku słupki od zasieków, dopiero na studiach wiele zrozumiałam jak to wygląda z 2 strony. Łatwo komuś mówić, kto nie wie jak to jest założyć sobie wykop, zdjąć pierwsza warstwę, a tam chaos, bo 4 lata wcześniej jakiś amator-poszukiwacz sobie kopał - cała praca szlag trafił - nie raz byłam tego świadkiem. Aha i archeolodzy nie kopia tylko autostrad :)
Wojtek OKI 16 lutego 2013 19:52
Wojtek OKI 16 lutego 2013 19:56
Twój znajomy prokurator już dawno jako prawnik powinien ustawę o broni oprotestowywać.
Zamek od zardzewiałego mosina jest integralną częścią broni i za to dostaje się wyrok. Cóż tym zamkiem można zrobić ?....ano można nim puknąć w chorą główkę tego co to wymyślił.
Przerdzewiała przewiercona lufa od mosina w mniemaniu tych miszczów od ustaw jest bronią nawet jak jest zaspawana. Cóż można nią zrobić? Ano trzepnąć tak po kolei tych co to wymyślili.
Mój nóż to jest broń co ścina głowę za jednym pociągnięciem, różnych długich noży jest też sporo w Tesco ..na mocy ustawy proponuje zamknąć Tesco...są tam rury grubościenne, z których po dodaniu muszki i szczerbinki można zrobić lufę. Kij bejsbolowy jest bronią ...w Tesco są siekiery , ostre łopaty , łomy ....zamknąć szefa Tesco jak nic jakiś mafioso, toż to cały skład legalnej broni. Są tam zaostrzone kołki osikowe i pogrzebacze. O rany zapomniałem, pogrzebacz jest do grzebania w popiele a kij bejsbolowy tylko do rozwalania głowy z mocy ustawy. Kusza to broń...a łuk nawet sportowy to już nie broń. Wiatrówka co ma poniżej 16 J jest bez pozwolenia a powyżej już sterta papierów i badania. A może ktoś chętny od tych ustaw przyjedzie i tak na próbę strzelę mu z tej poniżej 16 J ze śrutu w czółko, ciekawe co powie po tym doświadczeniu. A może tak pogrzebaczem z Tesco w czółko albo w plecy ..ciekawe czy się wbije , a może łopatą friskasa po goleniach. Ciekawe czy prędzej rozbił bym chorą dyńkę tą łopatą , czy może tą integralną częścią broni czyli zardzewiałym mosinowskim zamkiem. A siekiera ? ...wow toż to dopiero....kiedyś na siekiery się naparzali na wojnie. Nunchaku jest bronią zabronioną...Chiński cepek do ryżu...a juz sierp nie jest bronią?, a kosa ?, a zaostrzony kij ??
Powiem krótko ta ustawa nie jest po to abyśmy byli bezpieczni, ta ustawa jest po to aby “smerfy” były bezpieczne jak się ludzie kiedyś wpienią....wtedy “smerfy” z daleka będą grzały bez litości a Ci co będą się buntować groźni będą jedynie z bliska. Ustawa jest tylko po to aby oczy mydlić i po nic więcej. Takie ustawy są w krajach gdzie Władzia boi się ludzi. Ludzie są bezpieczni tylko wtedy, kiedy na ulicy jest policja, kiedy chodzi i łapie bandytów którzy ewidentnie szykują się do napaści, lub w trakcie napadu. Pytam się, komu w trakcie napadu kiedyś pomogły “smerfy” ?
Komu po smerfnym autku, które jeździ ulicami w czasie kiedy kogoś leją w parku ?.
Co komu, nam obywatelom po tej ustawie się pytam ?, bandyta jak ma napaść na kogoś to się uzbraja, ma nóż, kij bejsbolowy, broń palną jak już grubszy kozak, a napadnięty co ma ?. Ten co napada czym ryzykuje ? , ano tylko tym czy go “smerfy” złapią lub nie złapią. Ofiara z reguły jest bezbronna , inne założenie jest kiedy się idzie do potencjalnie uzbrojonej ofiary ...wtedy dochodzi trzeci czynnik ...bandyta sam może stać się na miejscu ofiarą i zimnym nieboszczykiem.
Po za tym kto widział napad z pordzewiałym mosinem lub lufą od “wespy” , toś to siok jak mówił Kargul :). Ruskie prawo , najpierw pozamykać a potem coś się tam na każdego znajdzie. Gastria nawet na Ciebie :).
Wojtek OKI 16 lutego 2013 20:16
Musiałem poprzedni komentarz usunąć bo net się zbiesił i pozajaczkowało tekst. Ale wstawię z powrotem :).
Ja znam te ustawy na pamięć i na wyrywki, więc nikt mi nie wciśnie żadnej popeliny, wiem co wolno i co nie wolno. Ja mówię o tym chorym prawie i jeszcze bardziej chorych ludziach. Tu nie potrzeba żadnego znawcy i biegłego. Chełm z dziurą przez którą wypada głowa jest złomem, bagnety nie są żadną bronią, a łuska od zenitówki to jest szmelc, tak samo jak rura od granatnika, z którego się oddało jeden strzał i wyrzuca.
Ustawa o broni jest tak samo chora jak jej twórcy. Przykro mi bardzo. Biegli którzy wkręcają zardzewiały złom w imadła i ubrani jak robokopy walą w kurek aby z tego szmelcu oddać "nietypowy strzał", w celu udowodnienia że to broń powinni się leczyć.
Widzę że większość archeo ma taki sam pogląd jak ich wódz co przybył prosto z Marsa ;-). Według tego poglądu nigdzie nie powinniśmy wbić łopaty bo wszędzie są warstwy nie przemieszane. Czyli nie róbmy wodociągów bo tam mogą być bransolety, nie sadźmy drzew bo może coś tam być , nie budujmy domów i nie kopmy ogródka bo przemieszamy warstwy, a jeśli już to pod okiem archeo ( duże bezrobocie panuje w archeo widocznie ). Dzisiaj archeo ma te tereny w nosie, ale kto wie ...może jutro albo za 200 lat będą tam kopać i zakładać wykopy? bo stwierdzą, że może tam była kiedyś osada ? kto wie?. Ten Wasz naczelny Marsjanin też twierdzi, że cała warstwa ziemi powinna być nie ruszana i z ziemi nic nie powinno się podejmować bo jak dzisiaj to nie jest teren archeologicznie ciekawy to będzie za lat 200. Tak myślę... że idąc dalej tym tropem jak mu przypadkiem wypadnie do kompostownika portfel to powinien go tam zostawić , a nie grzebać za nim łopatą bo mu się warstwy przemieszają i ten co przyjdzie tam zakładać wykop archeo za 200 lat będzie miał problem. Ja tak sobie myślę, że te warstwy to się niektórym w głowie zdrowo przemieszały, nie mówię że wszystkim. Bo paru normalnych znam.:-).
Wojtek OKI 16 lutego 2013 23:06
Gastria mam takie pytanko, napisałaś tak cyt :
"Mylisz się, że nie ma ustaw, które mówią o nielegalnych wykopaliskach - są, takie ustawy. Nielegalne wykopaliska może i są fajna frajdą, ale raz, ze utrudnia się wtedy prace fachowcom, a dwa można faktycznie trafić za kratki. Może Tobie to ciężko zrozumieć, ale ja jako archeolog z wykształcenia, patrze na to z innej strony. Oczywiście nadal polska archeologia nie zajmuje się okresem I i II wojny światowej,niemniej jednak to nie upoważnia do tego żeby sobie chodzić po lesie i wykopywać to i owo bez pozwolenia.
Możesz sprecyzować kto wystawia te pozwolenie do chodzenia po lesie i kopania ?
I następne pytanie, czy możesz sprecyzować o jakim terenie piszesz cyt :
"Kopać to sobie można, ale na własnym ogródku, natomiast w miejscach,potencjalnie historycznych, wszelkie wykopki, o których się nikomu nie mówi w świetle naszego prawa sa uznawane za nielegalne wykopaliska archeologiczne."
Tomasz Jurek 16 lutego 2013 10:17
Załóżmy, że wszyscy polscy archeolodzy są wysokiej klasy fachowcami i polskie prawo, zbudowane na ich wiedzy jest najlepsze dla ochrony zabytków. Jak się więc ma do tego angielskie prawo ochrony zabytków i poziom wiedzy angielskich archeologów? Nie będę tu opisywał angielskiego prawa w kontekście amatorskich poszukiwań z wykrywaczem metali - można wszystko znaleźć w necie. Może mi odpowiesz Gastria?
Gastria 16 lutego 2013 16:04
Żyjemy w Polsce, a nie w Anglii, co ma prawo angielskie do prawa polskiego w ogóle, a już w tych konkretnych przypadkach? Opisana przez Wojtka historia dzieje się w Polsce a nie na wyspach, wiec jaki sens ma Twój post?
Tomasz Jurek 16 lutego 2013 16:58
Uciekasz od odpowiedzi albo udajesz, że nie wiesz o co chodzi. Jeżeli naprawdę nie wiesz, to nie ma sensu żaden dialog.
Greg Zkotliny 16 lutego 2013 20:32
Polskie prawo ( w tym przypadku)jest oparte na konstrukcji prlowskiej.Oznacza to nic innego jak tylko: oddaj i nie pytaj!Pytanie Tomasza Jurka jest jak najbardziej zasadne.Znam przypadki, gdzie powielano ( z błędem ) usytuowanie stanowisk archeologicznych ( rzekomo na podstawie map niemieckich ). Do tej pory nikt tego nie weryfikował, a odpowiedzialność pozostaje mimo, iż na danym terenie niczego nie ma. Prawo angielskie jest doskonałym przykładem szacunku dla obywatela. W Polsce mimo szlachetnej idei domniemania niewinności, w przypadku zbratania się z wykrywaczem panuje swoiste domniemanie winy.Cenne przedmioty znajdują nabywców poza granicami kraju. Restrykcyjne prawo skutkuje odwrotnie proporcjonalnie : kształtuje antypatriotyczne postawy i tworzy patologie.Będąc z wykształcenia prawnikiem uwazam, ze obecny stan prawny jest skostniały i wymaga gruntownej regulacji.Koleżanka operuje pojęciem: wartość historyczna. To pustosłowie, pojęcie nieostre. Wy archeolodzy gdzies po drodze zatraciliscie zdrowy rozsądek. Propagujecie ideę państwa policyjnego,ładu społecznego opartego na strachu.Nie o taką wolność walczyliśmy.Niestety:(bz)dura lex sed lex!
Wojtek OKI 16 lutego 2013 21:06
Dokładnie Greg, nic dodac nic ująć.
Na podstawie że któryś miał w domu wykrywacz, stary dziurawy chełm i parę złomów dorobiono im "gębę" "nielegalnych archeologów" , byli by wyjatkowo naiwni jak by sie przyznali do jakiegoś kopania.Wolno wykrywacz posiadać i wolno posiadac chełm z dziura i bagnety, te pierdoły o jakiejs broni bo łuska i rura to bzdura i pikuś. Więc mam teraz pytanie na jakiej podstawie prawnej zatrzymano ludzi. na zasadzie domniemania ?, ktos kogoś złapał za rękę na jakiś wydumanych stanowiskach archeo ?. Niestety nie. Nie było zadnych stanowisk tylko był las, a i tam za kopanie można dostać mandat jak się kopie bez porozumienia z leśniczym...mandat za niszczenie systemu korzeniowego lub ściółki i nic po za tym.
Za kopanie na polu ornym ? na ornym mogę sobie koparką wykopać dół na 5m w głąb i żadne archeo nie ma tu nic do gadania. Ale jest tak jak piszesz ta cała nagonka słuzy jednemu celowi ...Wykrywacz + stary złom = " nielegalne wykopaliska na kurchanach". Taka gębę się dorabia lub inaczej. Wykrywacz + pusta gilza = "terrorysta" mafoso :). To są medialne brednie i komusze dziwadła prawne. To jest prosta droga do przejęcia calkowitej kontroli nad wszystkim i wszystkimi. Bez praw jednostki. Przykład angielski jest jak najbardziej wskazany.
Czytam tekst i ten spór w komentarzach i sie dziwie, bo wydaje mi się, że żyje w troche innym świecie, no ale ja nie z branzy...
Sprawy archeologiczne i miejsca o wartosci archeo pewnie sa pod jakimis przepisami do tego stosownymi, przepisy o ochronie zabytkow i dziedzictwa stosuje sie do miejsc wpisanych na listę zabytkow w jednostach samorzadu czy w ministerstwie, ale to sa wyjatkowe sytuacje i potrzeba wyjatkowych regulacji, ale inne tereny prywatne czy panstwowe tez sa oblozone przepisami.
Fakt, że to zlom co jest na zdjęciu, ale pierwszy raz słysze tezy, że jak coś lezy gdzies to ja to sobie moge zabrac i moga mi skoczyć. Taka swiadomosc to ja mialem w podstawówce. Dzis mam jednak taka, że znaleziska sa wlasnoscia panstwowa jesli nie maja prywatnego wlasciciela.
Mozna podawać setki przykladow, że rzeczywistosc jest inna i ludzi nikt nie karze za to, ala jak sie na ulicy znajdzie glupi parasol to sie zanosci do biura rzeczy znalezionych, czego praktycznie nikt nie robi przeciez, a taka piekna starodawna tradycja...
Przepisy sa dobre wtedy, kiedy sie nikomu nie podobaja, to tak dla Twojego politykowania Wojtku, Ale mowimy o przepisach w normalnym panstwie ocywiscie, bo gdy z jednej strony krzycza ludzie, że im przepisy stoja na drodze by coś zrobić, zazwyczaj zyskownego, a z drugiej strony ludzie krzycza ze te same przepisy niedostatecznie chronia ich samych badź ich wlasnosci, badz ich niewlasnosci ale lezacej im na sercu sprawy to jest to jednk pewna rownowaga.
Z tymi wykrywaczami to też dzina sprawa, swego czasu ganiali ludzi którzy na plazach monet szukali, no absurd, z drugiej strony dzieciaki po lesie potrafia wykopac pociski czolgowe i inne jakies pokaznych rozmiarow i zostawic od tak na mchu.
Apropo kosci, u mnie w lesie byl klincz taki gdy wojna powoli juz zmierzala do konca i wyrzynali sie jak swinie, kości wystaja do tej pory, wierze ludziom bo sie w tamte strony nigdy nie zapuszcalem, oczywiscie nikogo to nie interesuje.
Co mozna a czego nie mozna podam na przykladzie lasu. W lesie nie mozna niczego podniesc z ziemi bez pozwolenia, mozna jedynie zbierac owoce lesne niebedace pod ochrona, glupiej szyszki nie mozna wyniesc, niby absurd ale ... Slyszalem z ust czlowieka ktory byl swiadkiem rozmowy lesniczego z jakims czlowiekiem, który... chciał zbierac "chrust" ktory lezy niepotrzebnie bo kupil piec c.o. na brykiet i specjalna maszyne do przerobu drewna (o blizniaczej sytuacji czytalem gdzies indziej jeszcze). Oczywiscie ten chrust to nie tak jak kobiety w "chlopach" na plecach, tylko autem z przyczepa no i nieodplanie, tylko o srednice grubosci chodzilo (w zasadzie tez myslalem ze opad z drzew to mozna sobie wyniesc). Niby absurd, ale samowolka przedsiebiorczych ludzi prowadzi do szkod. A tak naprawde podobno wystarczy przejc kurs u lesniczego co wolno a czego nie wolno, i pod kontrola mozna zbierac, tylko tyle, za wieksze ilosci i lepszy surowiec specjalnie przygotowany oczywiscie trzeba zaplacic, ale zebranie chrustu to nawet nie wiem, jakies grosze chyba, ale jest limit.
Wojtku, to jest wszystko po to, by jeden cawniak z drugim burdlu ostatecznego nie zrobili, juz Kowalscy naprawde duzo syfu dookola robia by robili jeszcze wiecej. A niekompetencji urzedniczej i organow scigania nikt nie wypleni, bo to ci sami Kowalscy. Nie wzieli sie z kiezyca jak sugerujesz.
Wojtek OKI 16 lutego 2013 22:09
Dlatego mówiłem o porozumieniu z właścicielem terenu którego reprezentuje Leśniczy, dlatego mówię o uzyskaniu zgody właściciela pola. Dlatego mówię o kulturze poszukiwań, zakopywaniu dołków nie niszczeniu ściółki. Lecz mówię też o tym iż archeo lub konserwator roszczą sobie jakieś prawa wydumane, których tak de facto nie mają.
Chamstwo i dewastacja oraz naruszanie prywatnej własności powinno być karane. Bezpornie. Lecz jeśli jakieś sempy wiszą wciąż nad nami i liczą na naszą nieznajomość tego koślawego prawa lub na naszą głupotę to powinno się powiedzieć Stop.
Wiesz Witt kiedy nie ma burdlu?, wtedy nie ma kiedy masz do czynienia z normalnym zrównoważonym wyedukowanym i dbającym o otoczenie i własne państwo zamożnym osobnikiem. Patriotyzm nawet lokalny, edukacja oraz własność prywatna są kluczem. Kary, lagry, komsomoły, represje, bieda to już było, lecz niestety powraca. "Państwo" które bierze i nic w zasadzie w zamian nie daje jest nikomu niepotrzebne.
Jacyś kacykowie lokalni i inni na urzędach nietykalni coś mi to niestety przypomina.
Powiedz co Ci szkodzi aby jakiś Kowalski miał sobie w domu na ścianie stare karabiny ?. Jak dla mnie może ich mieć pięćset jeśli mu to sprawia przyjemność. Ja tam pasjonatem militarii nie jestem nie podniecaja mnie pistolety i karabiny, wystarczająco się tego natargałem tak że mi to obrzydło :), ale rozumiem tych ludzi, jedni znaczki zbierają inni monety, jeszcze inni meble czy obrazy, a Ci akurat stary złom i się nim cieszą, co stoi na przeszkodzie aby im dać tą radość. Przecież my tu nie rozmawiamy o tych co rozbrajają bomby lub niewypały. i nie o tym był temat. To są inne bajki.
Wojtek OKI 16 lutego 2013 21:32
Komentarz jaki dodałem z dr.Szrekiem jasno wskazuje ten komunistyczny sposób myślenia. Dr Szrek chętnie by wysłał "smerfy" aby zarekwirowały "nielegalnie znaleziony meteoryt" lub "nielegalną skamielinę" ale nie ma jeszcze takiego "prawa", więc jęczy że przydała by sie regulacja prawna. Wtedy to gdyby takowa regulacja była to inna bajka...i jeśli na własność rolnika spadnie meteoryt to natychmiast z chwilą dotknięcia ziemi stanie się własnością "państwa" czyli Dr.Szreka. Dr będzie robił habilitację a rolnik wzbogaci skarb "Państwa" bo zapłaci karę za "Nielegalne posiadanie...tu niech każdy sobie wpisze co chce ( zamka od mosina, kija bejsbolowego, chińskiego cepka do ryżu, pustej łuski, przewierconej zardzewiałej lufy, kuszy, starego bagnetu, monetki po babci i dziadku, ksiażki kupionej na flomarku, starego srebrnego puchrka po pradziadku .... nieskończona ilość opcjii ). Zamiast poszerzyć drogę postawmy fotoradar i znak 30km/h. na skraju wioski, problem z głowy i kasa płynie szerokim strumieniem z naszych kieszeni do Ich kieszeni.
Tomasz Jurek 16 lutego 2013 22:02
A może Gastria ustali co się stało ze "Skarbem z wałbrzyskiego Rausza" - co to się znalazł w majestacie prawa i funkcjonariuszy, a potem zniknął w niebycie. Może go zabrali "amatorzy"? http://www.sdgb.eu/?page_id=106
Wojtek OKI 16 lutego 2013 22:20
Akurat nikt tego chyba oprócz Ciebie ridiger nie szuka.Przecież sami siebie ścigać nie będą. Kiedyś jeszcze do takich tematów powrócę, jest ich setki.
Ale jak byś nie patrzył " kozę podkuwają", a co śmieszniejsze inne kozy jeszcze nie rozumieją, że za moment też będą podkute. .
Wojtek OKI 17 lutego 2013 13:14
Jak już mnie te pisanie naszło :-), to dodam parę definicji. Zwykle definicje prawne są podawane lub publikowane całkowicie wyrwane z kontekstu i w ten sposób straszy i okłamuje się mieszkańców tego kraju.
Pojęcie mienia porzuconego definiuje art. 180 Kodeksu Cywilnego (dalej kc): „Właściciel może wyzbyć się własności rzeczy ruchomej przez to, że w tym zamiarze rzecz porzuci:
” O porzuceniu, zgodnie z wykładnią prawną, mówimy wtedy, gdy pozbycie się władztwa nad rzeczą umożliwia innym osobom objęcie jej w posiadanie. Domniema się tutaj, iż właściciel rzeczy porzucił ją z własnej, nieprzymuszonej woli.
A więc nawet gdyby niektóre z przedmiotów przez nas znajdowanych uznać za zabytki, to nie da się na drodze sądowej udowodnić, że to „zabytki porzucone.”. Aby mówić o porzuceniu rzeczy musi zaistnieć świadome działanie właściciela w celu jej wyzbycia się . Przedmioty znajdowane w okopach, w lasach i na polach, nawet gdyby niektóre z nich okazały się zabytkami, nie są przedmiotami porzuconymi. Zostały one po prostu zagubione, lub też właściciele zostali zmuszeni do ich pozostawienia ( a przedmioty porzucone bez zamiaru wyzbycia się własności, jak również zwierzęta, które zabłąkały się lub uciekły, traktuje się jak zagubione zgodnie z art. 183 par. 2 kc).
Rzeczy zagubione a porzucone to w sensie prawnym zupełnie odrębne pojęcia – tym samym poszukiwanie takich przedmiotów, nawet gdy są zabytkami, nie wymaga zgody Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. A więc jaka jest podstawa do zatrzymania? kiedy nie poszukujemy zabytków porzuconych. My poszukujemy zabytki zagubione!!!. Wolno nam ? ...wolno.
W przypadku rzeczy zgubionych:
Art. 183. § 1 kc: „Kto znalazł rzecz zgubioną, powinien niezwłocznie zawiadomić o tym osobę uprawnioną do odbioru rzeczy. Jeżeli znalazca nie wie, kto jest uprawniony do odbioru rzeczy, albo jeżeli nie zna miejsca zamieszkania osoby uprawnionej, powinien niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu właściwy organ państwowy”
Wynika z tego zapisu że powinniśmy o tym powiadomić odpowiedni organ.
Odpowiednimi organami są wójt, starosta lub prezydent miasta.
Pisze tu wyraźnie:
że znalazca POWINIEN powiadomić. Powiadomienie nie jest obowiązkowe!!! I za nie powiadomienie nie można nikogo ukarać. Słowo „powinien” oznacza, że nie można postawić zarzutu, iż nie dopełniliśmy jakiegoś obowiązku, bo takiego obowiązku nie mamy!!! Równocześnie kazdy może uznać się za właściciela znalezionego przedmiotu, bo taką możliwość daje art. 181 kc:
„Własność ruchomej rzeczy niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne”. Jest to nabycie prawa własności przez zawłaszczenie."
Wojtek OKI 17 lutego 2013 13:21
Art. 188 kc: „Przepisów artykułów poprzedzających nie stosuje się w razie znalezienia rzeczy w budynku publicznym albo w innym budynku lub pomieszczeniu otwartym dla publiczności ani w razie znalezienia rzeczy w wagonie kolejowym, na statku lub innym środku transportu publicznego. Znalazca obowiązany jest w tych wypadkach oddać rzecz zarządcy budynku lub pomieszczenia albo właściwemu zarządcy środków transportu publicznego, a ten postąpi z rzeczą zgodnie z właściwymi przepisami.”
sorry my nie szukamy na statkach lub w wagonach kolejowych lub podobnych :-). Więc wolno nam?..Wolno.
Art. 184. § 1 kc:
"Pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności oraz rzeczy mające wartość naukową lub artystyczną znalazca powinien oddać niezwłocznie na przechowanie właściwemu organowi państwowemu, inne zaś rzeczy znalezione - tylko na żądanie tego organu."
Tu też nikt na nas nie nakłada Obowiązku, lecz "powinniśmy". I powinnismy oddać na żądanie a nie z automatu bo nie ma takiego OBOWIĄZKU. :-).
Art. 189 kc:
"Jeżeli rzecz mająca znaczniejszą wartość materialną albo wartość naukową lub artystyczną została znaleziona w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby oczywiście bezcelowe, znalazca obowiązany jest oddać rzecz właściwemu organowi państwowemu. Rzecz znaleziona staje się własnością Skarbu Państwa, a znalazcy należy się odpowiednie wynagrodzenie."
Tu w kc mowa jest o przedmiotach znaczniejszej wartości lub posiadających wartość naukową lub artystyczną. O tym, czy mają one znaczną wartość lub wartość naukową lub artystyczną musi jednak zadecydować sam znalazca.
Mamy tu też możliwości poszukiwania właściciela. Znaleziona skrzynkę złotych monet możemy zatrzymać i próbować ustalić właściciela….
Przepisy kodeksu cywilnego nic nie mówią o WARTOSCI HISTORYCZNEJ, do czego odwołuje się definicja UZOZ w art. 3. Zatem znalezione przedmioty o wartości historycznej (za takie na upartego można uznać np. militaria, monety i większość tego, co kryje ziemia), a pozbawione wartości naukowej i artystycznej można traktować jako przedmioty znalezione w myśl kodeksu cywilnego, a nie zabytki w myśl UZOZ.
Nie chce mi się dalej rozpisywać, bo przepisy ustawy mówią wszystko jasno i wyraźnie. Wyciąga się takie kwiatki jak te z zezwoleniem, którego musi udzielać Konserwator, a pomija że te zezwolenie dotyczy ....TYLKO I WYŁĄCZNIE Terenów i obiektów wpisanych do rejestru. Koniec kropka, reszta to tylko smerfetno-archeologiczny medialny bełkot i robienie ludziom wody z mózgu w celu zastraszania.
Z regóły jest tak iż jakis poszukiwacz ma jakieś puste skorupy po granatach, jakieś łuski które sobie weźmie bo jest też spore grono kolekcjonerów takich gilz i maniaków starej zardzewiałej lufy i wtedy to już na zasadzie tej chorej ustawy o "broni i amunicji" robi się z nich przestępców nie bacząc, że to zaprzecza zdrowemu rozsądkowi. Wtedy też zjawiają się archeo i biją w dzwony że to były jakoweś ich "Stanowiska Archeologiczne".
Tam gdzie są takie stanowiska powinno się delikwentów karać bo kopią ewidentnie niezgodnie z prawem. Tych co targają uzbrojone pociski do piwnic i traktują szlifierkami też, bo narażają innych życie. Lecz czym komuś zagraża jakaś krzywa lufa, lub pordzewiały zamek czy stara łuska ze zlasowaną po 100 lub 70 latach spłonką ??. W zasadzie te medialnie rozdmuchane głupoty kończą się przed Sądami dla "smerfów" porażką, o czym już się nie pisze.
Więc pytam po co te wszystkie komendy, siły szybkiego reagowania z dwóch województw, biegli, prokuratorzy. Czym się za nasze pieniądze zajmują zamiast ścigać prawdziwych przestępców.
Dopiero co zginął 20 latek ugodzony nożem w Łodzi. Gdzie były te siły szybkiego reagowania w tym czasie??. Dlaczego na tej ulicy ich nie było ? ano zajęci byli starym chełmem i zardzewiałą rurą co by udupić dwóch bogu ducha winnych ludków.
Ścigać po fakcie jak człek nie żyje to każdy głupi potrafi, co z tego jak młody człek już zimny trup.
Greg Zkotliny 18 lutego 2013 21:10
Postaram się przy najbliższej okazji opisać meandry prawa w tej materii, tak by tresc była transparentna i zrozumiała.
Wojtek OKI 18 lutego 2013 23:11
Greg jeśli masz chęć możesz mi przesłać na maila, bardzo chętnie zamieszczę ten opis jako Twój tekst autorski.
KarolSawiak 18 lutego 2013 23:56
Czytam wpisy koleżanki gastrycznej i widzę jak wielka bariera jest między przeuczonymi archeologami, a ludźmi którzy mają rzeczywisty kontakt z poszukiwaniami i zdrowe podejście do tematu.
Wojtek OKI 19 lutego 2013 08:41
W tej wypowiedzi też jest pewna nieścisłość cyt :
"Po drugie, piszesz: "Poproszę wskazać muzeum, które go weźmie i wystawi :)."
A byłeś w muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie? albo w Muzeum WP w j.w ?? wiele z eksponatów pochodzi właśnie z tego co kto znalazł w domu, albo zachował z czasów wojny, wiele "darów" podarowano - zadzwoń dowiedz się może wystawią twój hełm :)"
Po pierwsze to nie jest mój chełm, gdyż ja zadnych starych złomów nie targam :-), tym bardziej w takim stanie. Po drugie jak zarekwirowali ten złom jako " Polskie Dziedzictwo Narodowe" bardzo cenne historycznie i archeologicznie to teraz na 100% jak nic wystawią ten cenny okaz historyczny w Łodzi w muzeum.
Poczekajmy z rok jak się te wszystkie sprawy nad jakimi tak cięzko "wymiar" pracuje zakończą i wtedy zobaczymy w jakim muzeum wystawiają ten przerdzewiały złom.
Ja jak znam życie i jeśli te dwie ofiary będą nie kumate to sprawa zakończy się tak :
Pójdą przed sąd gdzie na podstawie chorej "Ustawy o Broni i Amunicji" ten jeden za tą rurę i tą łuseczkę dostanie pół roku w zawieszeniu. Kuzyn komendanta dostanie wykrywacz do zabawy lub sprzeda go komornik sądowy za parę zeta, łuskę + dziurawy chełm + rurę wrzucą do śmieciora za komisariatem. A jakiś znajomy cieć weźmie sobie bagnety. I taki to będzie finał tej całej akcji pod tytułem " Nielegalny Arsenał" lub "Nielegalne wykopaliska Archeologiczne".
Oczywiście nawet jak by ten co wykopał złom, wskazał miejsce z jakiego okopu to wykopał i tak nie pojedzie tam żaden archeolog i tu mogę w 1000% to zagwarantować, chyba że wyskoczy tam z wykrywką po godzinach znaleźć dla siebie jeszcze cosik. Choć ja na jego miejscu bym tam już nie kopał, gdyż widać tych dwóch miało PI Nowaka a on dość głęboko ciągnie :). A archeo to raczej na monetki nastawione z płytkimi kosiarkami lata:-). Jak by to był Egipt i ktoś to sfinansował ...eee to inna bajka, lub np. autostrady gdzie kasa leci za hektary badań, wtedy nawet i olej z piwnicy by powyciągali co by sobie te warstwy domalować których nie ma....prawda Gastria ? :-).
KarolSawiak 19 lutego 2013 15:42
Takim dziedzictwem historycznym jak ten bagnet to mój dziadek jeszcze niedawno świnie szlachtował , tyle że bagnet był strychowy . Znam też w Gostyniu stodołę, która w swoich fundamentach ma setki takich rur i innego żelaztwa jako zbrojenie . Były nawet próby rozbijania fundamentu ale obejścia pilnuje wilczur.
W magazynach muzeów wojskowych złomu tego jest na setki kilogramów i nigdy nie będzie to nawet wyeksponowane, a takie skorupy jak ze zdjęcia to nawet na bazarze nie wzbudzają zainteresowania. Litości...
Tomasz Jurek 19 lutego 2013 21:10
Koleżanka "G" ciężko pracuje wertując fora i strony w poszukiwaniu "amatorów", a wy się na niej uwiesiliście. Tak się ciężko kobiecie zrobiło, że aż nie ma siły dyskutować. Odpuście jej trochę, bo lada moment śnieg stopnieje i będzie miała dylemat - nadzorować w internecie czy w terenie. Jak myślicie gdzie ich łatwiej namierzy?
Wojtek OKI 20 lutego 2013 10:00
ridiger, na temat !!!, tak jak wczesniej napisałem,bez osobistych wycieczek w kierunku komentujących. Gastria ma prawo mieć swoje zdanie, i podejrzenia "że coś tam gdzieś tam" są nie na miejscu.
Niech nikogo tu emocje nie ponoszą, bo będę kasował osobiste wycieczki w stosunku do komentujących, niezależnie od tego czy z kimś się przyjaźnię i czy kogoś znam lub z nim szukam. Gastria wypowiedziała swoje zdanie na poruszony temat i Jej wolą jest odpowiedzieć lub nie.
Jaroslaw Tomczyk 14 września 2013 18:14
"Skradzione książki ten drugi mógł kupić na flomarku w Pcimiu Dolnym". No akurat nie. Wiedział co ma w ręku. Dziwnym trafem "fanty" z rodzinnej miejscowości (Widawa). Istnieje w prawie polskim coś takiego jak paserka. Inna sprawa świadoma czy nie. Istnieje też zasada, że nieznajomość prawa nie chroni przed odpowiedzialnością karną.
Co do reszty - pełna zgoda. Idiotyzm. Głupi i nadgorliwy to tragedia dla każdej instytucji. Był przypadek, ze aresztowali faceta za posiadanie kilku łusek i bidaj dwóch naboi (nawet nie wiem czy sprawnych, a innego za próbę handlu kością słoniową, albowiem XIX w. pianino, które chciał sprzedać, miało owa kością pokryte klawisze. Ciotka paranoja wita w progu (niestety naszego domu)! :(