Source: http://grzegorzwysok.blogspot.com/2010/03/
Timestamp: 2017-07-28 06:36:12
Legal References Found: art. 37
 art. 37
 art. 37
 art. 37
 art. 37
 art. 37
 art. 37

Document Content:
Biuletyn narodowy pod redakcją Grzegorza Wysoka: marca 2010
Bieżący numer pisma zamykamy z dniem 31 III 2010 r.Kolejny ukaże się pod koniec kwietnia br.Redakcja "Biuletynu"
Dnia 17 marca 2010 roku Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej "Vade Mecum" we współpracy z Kołem Filozoficznym Studentów KUL oraz Instytutem im. Kazimierza Wielkiego zaprosił społeczność uniwersytecką do udziału w konferencji z cyklu Polityka Zachodu zatytułowanej "Aktualność nauki Feliksa Konecznego". Gośćmi spotkania byli dr Paweł Skrzydlewski, mgr Tomasz Łubiarz i dr Piotr Makarzec - adiunkt na Wydziale Administracji Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji. Prelegenci w swoich wystąpieniach zaprezentowali sylwetkę wybitnego polskiego historyka, oryginalną koncepcję cywilizacji oraz przedstawili poglądy Feliksa Konecznego dotyczące państwa i prawa.Małgorzata Babulhttp://www.kul.pl/
3 stycznia 2010 roku w Lublinie zorganizowano patriotyczne uroczystości związane z rocznicą śmierci dwóch wybitnych polskich polityków. Uroczyste obchody 71. rocznicy śmierci Romana Dmowskiego, 70. rocznicy śmierci Wojciecha Korfantego oraz 91. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego rozpoczęły się w kaplicy pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski, gdzie członkowie kilkunastu stowarzyszeń i fundacji złożyli wieńce pod tablicą Romana Dmowskiego oraz Ignacego Jana Paderewskiego.Po południu w kościele ojców jezuitów przy ul. Królewskiej 9 rozpoczęła się uroczysta msza święta w intencji zmarłych polityków oraz powstańców śląskich, którą celebrował Jego Ekselencja abp Bolesław Pylak. Wieczorem w Trybunale Koronnym odbyła się konferencja historyczna, podczas której swój referat pt. "Wojciech Korfanty - sylwetka, działalność, miejsce w historii Polski" wygłosił dziennikarz dr Marek Gędek. Poniżej prezentuję pełny zapis tego nagrania w formacie MPEG-2.Tadeusz ZielińskiVideo 1:Dr Marek Gędek o Wojciechu Korfantym (1) Video 2:Dr Marek Gędek o Wojciechu Korfantym (2)Powyższe filmy można również obejrzeć w lubelskiej rozgłośni pod adresem - http://www.youtube.com/user/mndystrybucjaRedakcja "Biuletynu"
25 marzec 2010 r.Dziennikarze "Faktu" donieśli o tym, jak młodzieżówka Platformy Obywatelskiej stara się wpływać na wizerunek partii w internecie. Dziennik dotarł do tajnej instrukcji z której wynika, że młodzi działacze PO mają na forach dodawać same pozytywne opinie o ugrupowaniu Tuska. To, że partie wykorzystują internet do działań propagandowych nie jest niczym nowym. Robi to każdy, więc PO miała pecha, że dała się przyłapać - mówi dr Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. To już druga wpadka Platformy w ostatnim czasie. Kilka tygodni temu media donosiły o tym jak PO szkoli swoich parlamentarzystów. Członkowie partii dostawali specjalne instrukcje dotyczące tego, co mówić w rozmowach z dziennikarzami. Tym razem wyszło na jaw, że Młodzi Demokraci wysyłają kolegom instrukcję, jak działać w internecie. "Dziennik" podaje, że praca grupy miałaby polegać na dodawaniu na kilkunastu największych polskich portalach (Wirtualna Polska, Onet, Gazeta, Interia) komentarzy życzliwych PO. Sympatycy partii mieli poświęcać pół godziny dziennie na dodawanie opinii i co ciekawe, dokument miał być sygnowany nazwiskiem szefa MSWiA Grzegorza Schetyny. Polityk odciął się jednak od tych rewelacji komentując jedynie, że wyciągnie konsekwencje wobec osób, które użyły jego nazwiska. Sam szef młodzieżówki tłumaczył, że informacje podane przez gazetę są "podkoloryzowane". Jak mówi nam dr Marek Migalski, wiedza o tym zjawisku była powszechna w kręgu zbliżonym do polityki. Do mnie te dochodziły informacje, że tego typu sterowanie internetem jest niezwykle popularne. Świat wirtualny nabiera coraz większego znaczenia w polityce, więc ciężko sobie wyobrazić, że partie zrezygnują z uprawiania propagandy w sieci. Pod względem moralnym jest to naganne ale nie jest karalne, więc robi to wiele organizacji, ocenia politolog.Anonimowość, która jest największą zaletą dla użytkowników internetu, jest w ocenie dr Migalskiego tym, na czym bazują politycy. Na forach internetowych nie trzeba podawać swoich danych, więc możliwości zorganizowania wielu zbiorowych akcji jest oczywiste. Słyszałem nawet, że można wynająć firmy, które zajmują się prowadzeniem w sieci akcji poparcia dla partii i nagonek na przeciwników politycznych - podkreśla dr Migalski. Zdaniem politologa wyciek informacji o instrukcji nie wpłynie znacząco na notowania PO. Choć mamy ostatnio do czynienia ze spadkiem poparcia dla partii Tuska to nie sądzę, aby teraz jej zwolennicy oddali swoje głosy na inną partię. Być może jednak niektórzy wyborcy zaczną się zastanawiać nad tym, kim są wybrańcy narodu oraz czy wykonują zadania, do których zostali przez społeczeństwo powołani, ocenia dr Migalski. Czy zatem mamy się pogodzić z tym, że członkowie partii manipulują internetem? Zabrzmi to dziwnie, ale takie działania są efektem profesjonalizacji partii politycznych. Ugrupowania stają się organizacjami obudowanymi szeregiem instytucji, które mają komórki do poszczególnych zadań. Partie manipulują siecią, aby zachowywać swoje wpływy oraz głosy elektoratu. To cena, jaką płacą za stabilizowanie sytuacji partyjnej w kraju. Nie jest to jednak wyłącznie specyfika polskiej polityki, bo dzieje się tak na całym świecie, podsumowuje politolog. Agnieszka Niesłuchowska
3 stycznia 2010 roku w Lublinie zorganizowano patriotyczne uroczystości związane z rocznicą śmierci dwóch wybitnych polskich polityków. Uroczyste obchody 71. rocznicy śmierci Romana Dmowskiego, 70. rocznicy śmierci Wojciecha Korfantego oraz 91. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego rozpoczęły się w kaplicy pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski, gdzie członkowie kilkunastu stowarzyszeń i fundacji złożyli wieńce pod tablicą Romana Dmowskiego oraz Ignacego Jana Paderewskiego.Po południu w kościele ojców jezuitów przy ul. Królewskiej 9 rozpoczęła się uroczysta msza święta w intencji zmarłych polityków oraz powstańców śląskich, którą celebrował Jego Ekselencja abp Bolesław Pylak. Wieczorem w Trybunale Koronnym odbyła się konferencja historyczna, podczas której swój referat pt. "Powstanie Wielkopolskie - tło, przebieg oraz znaczenie" wygłosił adiunkt Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji dr Piotr Makarzec. Poniżej prezentuję pełny zapis tego nagrania w formacie MPEG-2.Tadeusz ZielińskiVideo 1:Dr Piotr Makarzec o Powstaniu Wielkopolskim (1) Video 2:Dr Piotr Makarzec o Powstaniu Wielkopolskim (2) Video 3:Dr Piotr Makarzec o Powstaniu Wielkopolskim (3)Powyższe filmy można również obejrzeć w lubelskiej rozgłośni pod adresem - http://www.youtube.com/user/mndystrybucjaRedakcja "Biuletynu"
- Original Message - From: "ONR Podhale"To: mndystrybucja@o2.pl Sent: Tuesday, March 30, 2010 8:17 AMSubject: wiadomośćZakopane, 29 III 2010 r.Oświadczenie Zarządu ONR Podhale w sprawie wypowiedzi p. Tadeusza Skorupy oraz metod stosowanych przez "Tygodnik Podhalański"Ostatnimi czasy na Podhalu miało miejsce bardzo niesmaczne oraz żenujące zajście z udziałem Senatora Prawa i Sprawiedliwości Tadeusza Skorupy. Stojąc na stanowisku, że najważniejsze urzędy w Państwie (a takim bez wątpienia jest godność Senatora RP) powinny piastować osoby o najwyższych standardach moralnych, Stowarzyszenie Obóz Narodowo-Radykalny stanowczo potępia opisane przez gazetę "Tygodnik Podhalański" zachowanie przypominając, że Senatorem nie jest się jedynie w budynku przy ulicy Wiejskiej w godzinach od 8.00 do 15.00, czy na uroczystych imprezach oraz rautach (Skorupa tłumaczył, iż wypowiadał się "prywatnie" w swoim "prywatnym domu"), ale wszędzie i do końca życia. Jednocześnie należy zganić metody jakimi posługują się redaktorzy "Tygodnika Podhalańskiego", aby skutecznie "umoczyć" swoich oponentów. O ile wypowiedź Senatora T. Skorupy urąga standardom etycznym, o tyle nasłanie sąsiada, który wykorzystując gościnność i zaufanie gospodarza podstępnie nagrywa jego wypowiedzi także nie mieści się w naszych wyobrażeniach o funkcjonowaniu wolnych, niezależnych i obiektywnych mediów.Norbert WasikWitów k/ Zakopanego
10 XII 2009 roku w Klubie Inteligencji Katolickiej odbyło się spotkanie z redaktorem Krzysztofem Wyszkowskim, który wygłosił wykład pt. "Moje procesy z Wałęsą w sprawie Bolka". Prezentuję trzy krótkie reportaże z wykładu. W pierwszym redaktor Wyszkowski mówi o politycznym zapleczu PiS i szczególnej relacji pomiędzy Donaldem Tuskiem a Krzysztofem Bieleckim. W drugim filmie prelegent wypowiada się na temat powstania Platformy, mjr Bondarczyka z ABW oraz uzależnienia partii od WSI i służb dyskretnych, zaś w trzecim objaśnia kulisy zawiązania koalicji rządowej z 5 maja 2006 r. Głos zabrali prof. Ryszard Bender oraz redaktor naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok.Tadeusz Zieliński Video 1:Red. Wyszkowski o Tusku i Bieleckim Video 2:Red. Wyszkowski o powstaniu Platformy Video 3:Red. Wyszkowski o koalicji rządowej Powyższe filmy można również obejrzeć w lubelskiej rozgłośni pod adresem - http://www.youtube.com/user/mndystrybucjaRedakcja "Biuletynu"
10 XII 2009 roku w Klubie Inteligencji Katolickiej odbyło się spotkanie z redaktorem Krzysztofem Wyszkowskim, który wygłosił wykład pt. "Moje procesy z Wałęsą w sprawie Bolka". Poniżej prezentuję cztery ostatnie reportaże z dyskusji. W czwartym redaktor Krzysztof Wyszkowski mówi o polityce opanowanej przez lokalny układ, sprawie Stoczni Gdańskiej, procesie Tomczaka oraz Krzysztofie Bieleckim z KLD. W piątym filmie prelegent wypowiada się na temat Jarosława Gowina, posła Janusza Palikota oraz ich wpływie na proces decyzyjny w Platformie Obywatelskiej. W szóstym reportażu redaktor Wyszkowski mówi o wolnomularstwie, loży masońskiej B'nai B'rith oraz potędze lobby żydowskiego na świecie, zaś w siódmym krótko opowiada o Szymonie Askenazym oraz emigracji Żydów w XX wieku. Prof. Ryszard Bender zamyka spotkanie z prelegentem. Tadeusz Zieliński Video 4:Red. Wyszkowski o politycznych układachVideo 5:Red. Wyszkowski o Palikocie i Gowinie Video 6:Red. Wyszkowski o wolnomularstwie Video 7:Prof. Benderdziękuje za spotkaniePowyższe filmy można również obejrzeć w lubelskiej rozgłośni pod adresem - http://www.youtube.com/user/mndystrybucjaRedakcja "Biuletynu"
Otrzymałem pocztą elektroniczną ciekawy artykuł prof. Piotra Jaroszyńskiego, który z przyjemnością zamieszczam na moim blogu. Autor jest kierownikiem Katedry Filozofii Kultury KUL oraz wykładowcą WSKSiM w Toruniu. Działa na rzecz rozwoju kultury polskiej w Ojczyźnie oraz licznych środowiskach polonijnych w świecie. Jest również publicystą tygodnika "Nasza Polska", Radia Maryja, TV Trwam i "Naszego Dziennika". Grzegorz Piotr Wysokred. naczelny "Biuletynu"__________Budowanie autentycznej i skutecznej prawicy na polskiej scenie politycznej jest sprawą wyjątkowo trudną. Komunizm bowiem przerwał ciągłość życia politycznego, nie tylko w jego różnorodności, ale nade wszystko w jego wydaniu prawicowym. To złudzenie, że nowa prawica powstać może jak feniks z popiołów. Owszem, powstać mogą fakty medialne, ale siła polityczna to coś więcej niż konferencja prasowa lub zarejestrowanie nowej partii składającej się z kilkudziesięciu członków. A jednak trzeba coś robić i nie zrażać się trudnościami. Jakie pułapki czyhają na kształtującą się prawicę w Polsce? Jest ich wiele, na niektóre warto zwrócić szczególną uwagę.Prawicę od lewicy różnić muszą nie tylko cele, ale i środki. Co więcej, zdarzyć się może, iż cele będą takie same, ale właśnie środki różne. Politycy prawicowi, chcąc być skutecznymi w dojściu do władzy lub w jej sprawowaniu nie mogą postępować niemoralnie, nie mogą kłamać oraz kraść, nie mogą instrumentalnie podchodzić do kogokolwiek. W momencie gdy prawica stosuje środki niemoralne, to mimo narodowo patriotyczno katolickich haseł w których na okrągło powtarza się słowo suwerenność, niepodległość, wartości chrześcijańskie, ta prawica staje się już lewicą. Właśnie w środkach, a nie w celach najłatwiej dostrzec różnice między prawicą i lewicą. Cele bowiem są na tyle odległe, że w danym momencie przybierają postać tylko haseł wyborczych. Natomiast codzienna rzeczywistość polityczna obejmuje postawę wobec tysiąca spraw w których łatwo o nieuczciwość, niedbalstwo, nieżyczliwość, pokrętność i chytrość. Dramat prawicy polega na tym, że aby być prawdziwą prawicą, trzeba być nią w swym postępowaniu, a nie w hasłach, wyróżniać się prawością, czyli moralnością. Polityk prawicowy, który postępuje niemoralnie zasila szeregi różnych odmian lewicy, przestaje być prawicowy. A to jest jedna z bardziej wyrafinowanych pułapek lewicy.Jeżeli coś różni w sposób wymierny lewicę od prawicy, to przede wszystkim moralność. Lewica nie uznaje obiektywnych zasad moralnych, z kolei będąc u władzy swoją niemoralność legalizuje oraz narzuca innym. Zarazić w ten sposób może ludzi zdezorientowanych, którzy przy dobrych intencjach będą dążyć do dobra w sposób niegodziwy. Lewica boi się moralności jak diabeł święconej wody, dlatego swoją niemoralnością chce ubrudzić wszystkich, a zwłaszcza prawicę, której natychmiast wytknie: jesteście gorsi od nas. A prawica odwołuje się wówczas do dobrych intencji i wielkich haseł. Cóż z tych intencji, cóż z tych haseł? Jeśli postępuje lewicowo, staje się lewicą. Lewicowość bowiem jest nie tylko w celach, ale i w sposobie. Nie wierzę lewicy, która dla perfidnych celów przybiera pozę zatroskania nadludzkim losem, ale i nie wierzę prawicy, która dobre cele chce osiągnąć na skróty, stosując lewicowe metody. Prawicowość zobowiązuje, musi być przejrzysta moralnie.Wielkie hasła, napuszone słowa, szczytne idee mogą być fasadą dla organizacji, która w języku politycznym nazywa się "samołówką". Jej celem jest wyłapanie przeciwników politycznych zwabionych lepem bliskich im haseł. Pamiętajmy, że w Polsce całość życia politycznego była pod ścisłą kontrolą państwa i jego różnych służb. Jak do tej pory, nie nastąpiła prawdziwa dekomunizacja. Należy być ostrożnym. Jak carska "ochrana" wydawała pisma opozycyjne i tworzyła organizacje antycarskie po to, żeby wyłapać wrogów caratu, tak bolszewicy tworzyli organizacje antybolszewickie. Feliks Dzierżyński, który stał na czele sowieckiej "Czeki", jednej z najokrutniejszych służb komunistycznych był twórcą różnych inicjatyw. Założył na przykład Monarchistyczną Organizację Rosji, przecież nie po to, żeby obalić komunizm, ale aby właśnie zwabić przeciwników komunizmu, w tym wypadku pozostających na emigracji.Trudno sobie wyobrazić, aby komuniści w Polsce zostawili prawicy zupełną swobodę działania, aby zabiegali o jej autonomię i niezależność. Taką iluzją karmić się mogą tylko naiwni zjadacze dzienników telewizyjnych i wielbiciele prasowych plotek. Zbyt wielką stawką jest walka o władzę w dużym czterdziestomilionowym kraju, aby to wszystko płynęło spontanicznie i swobodnie. Nie trzeba się bać i nie trzeba być nadto podejrzliwym, ale roztropność nakazuje zachowanie ostrożności. Naiwność połączona z rozgrzanymi emocjami to nie jest najlepsza droga podejmowania decyzji o charakterze politycznym, raczej łatwo być wówczas wywiedzionym w pole. Jedno jest pewne: prawica niemoralna nie jest prawicą, lecz zakamuflowaną lewicą. Prawica odwołująca się do zasad chrześcijańskich, ale postępująca wedle norm socjalistycznych, nie jest prawicą. Prawica tylko z nazwy jest "samołówką". Dlatego angażując się w działalność polityczną, bądźmy roztropni i ostrożni. Nie możemy się zniechęcać, ale i nie możemy dać się "ułowić". Sukces przyjdzie wówczas szybciej, niż nam się wydaje.Piotr Jaroszyński
17 marca 2010 r. o godz. 8.30 w Sądzie Rejonowym przy ul. Krakowskie Przedmieście 76 w Lublinie odbył się kolejny proces Ryszarda Milewskiego z powodu oskarżenia o groźby karalne. Oskarżycielem jest pełnomocnik jego żony w sprawie rozwodowej adwokat Katarzyna S. z Lublina. Prezentujemy krótki materiał filmowy z rozmowy jaką przeprowadził redaktor "Biuletynu" Grzegorz Wysok z przedstawicielem Stowarzyszenia Osób Poszkodowanych przez Wymiar Sprawiedliwości na temat sprawy R. Milewskiego, oraz o celach i zadaniach tej organizacji.Redakcja "Biuletynu"Video 1:Afery prawa - Sprawa Ryszarda Milewskiegociąg dalszyPowyższy film można również obejrzeć w lubelskiej rozgłośni pod adresem - http://www.youtube.com/user/GrzegorzWysok09Redakcja "Biuletynu"
OgłoszenieZapraszamy na na konferencje naukową z cyklu polityka zachodu pt. "Aktualność nauki Feliksa Konecznego". Wykłady wygłoszą prof. dr hab. Mieczysław Ryba "Metoda historii - na kanwie poglądów Feliksa Konecznego", dr Paweł Skrzydlewski "Cywilizacja i kultura w ujęciu Feliksa Konecznego", mgr Tomasz Łubiarz "Państwo w nauce F. Konecznego" oraz dr Makarzec "Koncepcja prawa w rozważaniach F. Konecznego". Organizatorem wykładu jest Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej "Vade Mecum".Spotkanie odbędzie się 17 marca (środa) o godz. 18.00 w sali GG-208 Gmachu Głównego KUL przy Al. Racławickich 14Wstęp wolny!
Ukazał się nowy numer pisma "Szczerbiec", okrzyczany przez lewicę oraz liberałów organem "polskiego faszyzmu". Kwartalnik wymieniany jest w tajnych raportach służb specjalnych jako zarzewie europejskiego nacjonalizmu oraz jedna z głównych sił antyunijnego oporu. Jest kontynuatorem bezpłatnej gazety pt. "Jestem Polakiem", pierwszego nacjonalistycznego magazynu doby powojennej. W publicznej dystrybucji dostępny jest również drugi numer czasopisma narodowo radykalnego "17 Cywilizacja Czasów Próby", które bezkompromisowo i jasno opowiada się za trzeciopozycyjną wizją świata. Zachęcam do nabycia obu tych tytułów.Tadeusz ZielińskiFoto:Wyk. Tadeusz ZielińskiWydawcą obu tytułów jest warszawski Instytut Norwida KRS 112354
SSA Roman SugierPrezes Sądu Apelacyjnego w Katowicachul. Wojciecha Korfantego 11740-086 KatowiceProtestW dniu 5 marca 2010 roku w trakcie ogłaszania wyroku w sprawie z powództwa Alicji Tysiąc przeciwko red. Markowi Gancarczykowi i Archidiecezji Katowickiej w Katowicach, przewodnicząca składu sędziowskiego SSA Ewa Maria Tkocz poprzez użycie słów "obóz Oświęcim-Brzezinka" w odniesieniu do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau publicznie zasugerowała, że w/w obóz był polskim obozem koncentracyjnym. Ponadto sędzia Tkocz w trakcie uzasadniania wyroku publicznie odniosła się do fragmentu artykułu "Siła przyzwyczajenia", który ukazał się w "Gościu Niedzielnym" (nr 40/2007) kwalifikując wypowiedź redaktora ks. Marka Gancarczyka jako "znieważenie sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka". Jej subiektywna ocena nastąpiła odnośnie sprawy, która nie była przedmiotem jakiegokolwiek postępowania sądowego. Stąd należy uznać, że jej słowa są tym bardziej naganne. Powyższe wypowiedzi nie tylko usłyszały osoby będące publicznością na sali rozpraw, ale także były publikowane w licznych relacjach z wydarzeń, które rozegrały się w sądzie w Katowicach. Nie ulega wątpliwości, że sędzia Ewa Maria Tkocz naruszyła przepisy zawarte w Zbiorze Zasad Etyki Zawodowej Sędziów, a w szczególności zawarte w paragrafach 1 oraz 13, co niewątpliwie wpływa na osłabienie autorytetu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Protestuję przeciwko angażowaniu wymiaru sprawiedliwości w ideologiczną walkę przeciwko konstytucyjnym prawom i wolnościom ludzi wierzących oraz powielanie kłamstw. Szczególne oburzenie budzi kopiowanie przez doświadczoną sędzię kłamliwych wypowiedzi sugerujących, że w latach 1939-1945 na terenach okupowanych przez totalitarne systemy istniały "polskie obozy koncentracyjne".Tadeusz ZielińskiDo wiadomości:"Rzeczpospolita" - p.lisicki@rp.plKrajowa Rada Sądownictwa - biuro@krs.gov.plPrezydent RP - listy@prezydent.pl
Do Redakcjidwumiesięcznika "Polonia Christiana"redakcja@poloniachristiana.plul. Skawińska 13/1331-066 KrakówFoto:Wyk. Tadeusz ZielińskiNa zdjęciu - kol. Adam LeksSzanowna Redakcjo! W ostatnim numerze Waszego pisma dostarczono mi płytę DVD "Soviet Story". O ile nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce to wyraźne podszczuwanie i odgrzewanie starych antyradzieckich (czytaj antyrosyjskich) nastrojów nie ma z nią nic wspólnego. Film jest produkcji amerykańskiej, więc komu jak komu, ale to właśnie im zależy na wykorzystywaniu narodów Europy Wschodniej, gdzie te nastroje są wciąż żywe, w roli wiecznych dywersantów. Dziwi mnie taka dbałość o człowieka w kraju, który wyrósł na eksterminacji Indian. Każdy ma jakieś wstydliwe zakątki, które pragnąłby ukryć. Dlatego przykrywanie swojego brudu cudzym brudem nosi znamiona obłudy. Jeszcze bardziej dziwi fakt, że dotąd szanowane przeze mnie czasopismo o obediencji narodowo-katolickiej daje się tak głęboko w maliny wpuszczać. Obecna Rosja jest na etapie lizania ran po bolszewizmie, który w większym stopniu dotknął ją, niż nas Polaków. Nie żądajmy w tej chwili od niej zbyt wiele. Przyjdzie jeszcze czas na rachunek sumienia. Po złych pokoleniach przychodzą te dobre. My natomiast zrobimy lepiej pilnując czubka własnego nosa oraz nie stawiając się w roli preceptora innych mocarstw. Póki co "Oczyśćmy dom dzieci, oczyśćmy dom ze śmieci".Z poważaniem! Adam Leks - Wasz czytelnikredaktor "Biuletynu"
Po prawie półwieczu nieobecności w Polsce reaktywowano żydowską organizacje B’nai B’rith. Poniżej przedstawiamy wykaz osób-założycieli tej zdelegalizowanej w 1938 roku organizacji. Nasze wątpliwości budzą dwa wymienione w statucie cele. Jeden to ten mówiący, że istotą działania BB jest przeciwdziałanie kampaniom nienawiści wobec państwa Izrael. Drugi, że cel ten może być finansowany. Ostatni punkt jest ewidentnie zamysłem czysto politycznym o wymiarze transgranicznym, zaś prawdopodobieństwo finansowania tej działalności przez ośrodki zagraniczne musi rodzić pytanie, czy jest on zgodny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej oraz czy nie powinny takiego wniosku opiniować służby ochrony kontrwywiadowczej RP.Tadeusz Zieliński__________Orzekająca w sprawie rejestracji: sędzia Małgorzata RautSiedziba:ul. Twarda 600-105 WarszawaWniosek rejestracyjny złożyli:Lesław Piszewski i Małka KafkaStowarzyszenie B’nai B’rith jest wolnym, samorządnym oraz trwałym zrzeszeniem, kultywującym tradycje działającego przed drugą wojną światową stowarzyszenia BB. Celem organizacji jest między innymi zwalczanie antysemityzmu, przeciwstawianie się kampaniom nienawiści wobec państwa Izrael, opiniowanie oraz wspieranie finansowe projektów bliskich celom stowarzyszenia a także ochrona interesów wszystkich członków. Członkiem stowarzyszenia może zostać osoba fizyczna, która ma i deklaruje tożsamość żydowską, świecką bądź religijną opartą na pochodzeniu żydowskim (z ojca lub matki) bądź na konwersji na judaizm, uzyskała rekomendacje dwóch członków stowarzyszenia oraz została zaakceptowana przez zarząd.Członkowie-założyciele, którzy złożyli podpisy pod deklaracją rejestracyjną to: Łukasz Biedka, A. Dudziuk, Andrzej Fridman, Lidia Goldberg, Paweł Goldstein, Jan Hartman, Artur Hofman, P. Kandlick, Małka Kafka, A. Kobus, Michał Korzec, Halina Kossowska, Sergiusz Kowalski, S. Kowalski, Agnieszka Mildbradt, K. Piotrowska, Lesław Piszewski, Zofia Radzikowska, Michał Samet, Michael Suldrich, Jarosław Szczepański, Krzystof Szwejca, M. Turska, ks. Romuald Jakub Weklsler-Waszkinel (wykładowca KUL), Piotr Wislicki, Katarzyna Zimmerer (pierwsza żona Rokity), Andrzej Zozula, Jan Woleński, a faktycznie Hertrich-Woleński (osoba próbowała się zarejestrować w KRS pod pierwszym nazwiskiem, jednak system zgodności danych osobowych używany przez KRS wykazał inne nazwisko).Osoby wymienione w zestawieniu obok wyżej wymienionych osób, od których nie uzyskano podpisu (powód bądź przyczyna nieznane) to: Eleonora Bergman, Roman Byczuk, Edmund Cybulski, Lejb Fogelman, Jarosław Górnicki Grzegorz Gembala, Jerzy Halberstandt, Hubert Izdebski, Maciej Jeżowski, Andrzej Janas, Henryk Kozłowski, Jan Lityński, Grażyna Mayer, Małgorzata i Wojcech Ornat, Piotr Paziński, Ryszard Schnepf (doradca Kazimierza Marcinkiewicza, a prywatnie mąż dziennikarki Doroty Wysockiej), Bella Szwarcman, Paweł Śpiewak (poseł na Sejm z ramienia PO), Paweł Wildstain.
- Original Message -To: "mndystrybucja@o2.pl"Sent: Tuesday, March 09, 2010 11:36 AMSubject: wiadomośćPonawiamy zaproszenie na interesujący wyjazd pielgrzymkowo-turystyczny, którego treść z przyjemnością publikujemy na naszym blogu. Organizatorem jest p. Zdzisław Niedbała - pracownik Kancelarii Prezydenta Lublina, główny animator uroczystych obchodów 70-tej rocznicy śmierci Wojciecha Korfantego, 71-wszej rocznicy śmierci Romana Dmowskiego oraz 91-wszej rocznicy Powstania Wielkopolskiego, jakie odbyły się 3 stycznia 2010 roku w Lublinie.Tadeusz ZielińskiNa zdjęciu - p. Zdzisław Niedbała oraz Agnieszka Nalewajek ze Stowarzyszenia "Wspólnota Garbowska"Poznajmy chrześcijańskiedziedzictwo Europy!Termin: 26 czerwca - 4 lipca 2010 r.Wyjazd: 25 czerwca 2010 r., godz. 22.00z Lublina oraz Garbowa.W programie:Dzień 1 (sobota): Przejazd przez Polskę i Niemcy do Belgii. Przyjazd w okolice Brukseli na obiadokolację i nocleg. Dzień 2 (niedziela): Śniadanie. Przejazd do stolicy Belgii Brukseli, udział we mszy św., spacer po Grand Place zabytkowym rynku Starego Miasta, jednym z najpiękniejszych placów Europy, Dom Króla, gotycki Ratusz z XV wieku, katedra św. Michała ze wspaniałymi witrażami, wizytówka miasta Manneken Pis - fontanna z małą rzeźbą chłopca w słynnej pozie. Przejazd na obiadokolację i nocleg w okolicy stolicy Francji Paryża. Dzień 3 (poniedziałek): Śniadanie. Zwiedzanie Paryża z przewodnikiem: do wyboru - Wyspa Cite i Wyspa św. Ludwika, Katedra Notre Dame, Rue Du Bac - miejsce objawienia Matki Bożej św. Katarzynie Laboure, dzielnica Łacińska, Sorbona, Panteon, Luwr, Łuk Triumfalny, Montmartre, Bazylika Sacre Coeur, Wieża Eiffla, Place Pigalle, Wersal. Powrót do hotelu na obiadokolację oraz nocleg. Dzień 4 (wtorek): Śniadanie i przejazd do Lourdes. Obiadokolacja i nocleg. Druga połowa wyjazdu. Dzień 5 (środa): Śniadanie. Wyjazd nad Ocean Atlantycki z krótkim pobytem. Powrót do Lourdes - sanktuarium Matki Bożej - modlitwa w Bazylice (Górna, Różańcowa, Piusa X), modlitwa przy Grocie Massabielskiej zwanej Grotą Objawień, wieczorna modlitwa (Procesja Światła). Obiadokolacja, nocleg. Dzień 6: Śniadanie, wyjazd do Genewy w Szwajcarii. Obiadokolacja oraz nocleg. Dzień 7: Śniadanie. Spacer po Genewie: wybrzeże Jeziora Lemańskiego, Park Angielski z kwiatowym zegarem, katedra św. Piotra, wejście na wieżę (piękna panorama miasta i okolic, siedziba Międzynarodowego Czerwonego Krzyża oraz ONZ). Przejazd do Altotting w Bawarii, Niemcy. Obiadokolacja i nocleg. Dzień 8 (sobota): Śniadanie. Pobyt w "bawarskiej Częstochowie", sanktuarium Czarnej Madonny - patronki Bawarii. Przejazd do Marktl am Inn, odwiedziny w domu rodzinnym papieża Benedykta XVI. Wyjazd do Polski. Dzień 9 (niedziela): Powrót do Garbowa i Lublina w godzinach popołudniowych. Koszt to około 1570 zł/osobę, w tym autokar Lux z klimatyzacją, siedem noclegów z wyżywieniem, opieka pilota-przewodnika jak również ubezpieczenie NNW i KL.Organizator - Stowarzyszenie "Wspólnota Garbowska"Zgłoszenia: Zdzisław Niedbałatel. 0-603-867-457Zapraszamy!
Pan Ryszard Milewski przesłał nam wiadomość, dotyczącą nadużywania prawa przez urzędników sądowych. Przedstawione dokumenty dowodzą, że instytucję wymiaru sprawiedliwości traktują często jako dochodową firmę, sami zaś nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za łamanie prawa. Niekompetencja organów ścigania kosztuje p. Milewskiego już prawie pięć lat sądowej mordęgi. Zniszczone zdrowie, niesprawiedliwe oskarżenia - a wszystko przez złą wolę pracowników państwowych, którzy powinni stać na straży praworządności. Niżej publikujemy pełną treść otrzymanych informacji celem medialnego nagłośnienia nieprawidłowości, prywaty palestrantów, nie zachowania procedury sądowej oraz stronniczości, czyli po prostu korupcji w lubelskich sądach.Redakcja "Biuletynu"__________Szanowni Państwo! Nazywam się Ryszard Milewski, mój nr telefonu 0-606-310-877. Przez dwie kadencje byłem ławnikiem sądów karnych w Sądzie Rejonowym w Lublinie. W latach 2000-2003 byłem członkiem, a w latach 2004-2007 Przewodniczącym Rady Ławniczej w Sądzie Rejonowym w Lublinie. Gdy przy okazji założonej mi przez żonę sprawy rozwodowej zetknąłem się z korupcją w lubelskim sądownictwie, napisałem w kwietniu 2006 roku list do ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Po upadku rządu Jarosława Kaczyńskiego jestem obecnie niszczony. Po śmierci rodziców, z którymi mieszkałem płacę tak wysokie alimenty, że po ich uregulowaniu stać mnie tylko na opłatę czynszu za mieszkanie i prądu. Na gaz, jedzenie, telefon, leki i ubranie już nie starcza. Tak oto postanowiła sędzia Beata G. delegowana z Sądu Rejonowego do Sądu Okręgowego w Lublinie. Oprócz tego zakłada mi się sprawy karne. Niniejszym przesyłam moje pismo do Prezesa Sądu Rejonowego w Lublinie. W przedmiotowej sprawie złożyłem też zawiadomienie do prokuratury i CBA.Ryszard Milewski/podpis/
Ryszard Milewski, samorządowiec z Lublina jest sądzony przez Sąd Rejonowy z powodu oskarżenia o groźby karalne. Oskarżycielem jest pełnomocnik jego żony w sprawie rozwodowej adwokat Katarzyna S. z Lublina. Kol. Milewski, który publicznie ujawnił nieprawidłowe działania sędziowskiej palestry stał się niewygodny dla lubelskich korporacji prawniczych. W razie skazania działacz narodowy zostanie pozbawiony pracy i dochodów, które umożliwiają mu obecnie opiekę nad dziećmi. Niech poniższy film będzie przestrogą jak ważna jest znajomość przepisów polskiego prawa, skropulatnie zabezpieczanie dowodów oraz rozmawianie z drugą stroną przy świadkach. Redakcja "Biuletynu"Video 1:Ryszard Milewski niesłusznie sądzony przez Sąd w którym był ławnikiemPowyższy film można również obejrzeć w Telewizji Narodowej pod adresem - http://www.youtube.com/user/eugeniuszsendeckiRedakcja "Biuletynu"
Oto moje pismo do prezesa sądu. Usunąłem fragmenty dot. personaliów. Teraz nadaje się do publikacji. W latach 2000-2007 byłem ławnikiem w wydziałach karnych Sądu Rejonowego w Lublinie. W latach 2000-2003 byłem członkiem, a w latach 2003-2007 Przewodniczącym Rady Ławniczej Sądu Rejonowego. Dlatego też z tych powodów nie powinienem być sądzony w Lublinie.Ryszard Milewski__________1 III 2010 r.Ryszard Milewskiul. Żwirki i Wigury 4 lok. 720-029 LublinSz. PanMariusz Tchórzewski Prezes Sądu Rejonowego w Lublinie Sygn. akt IX K 16/10 Wniosek Na podstawie art. 37 kodeksu postępowania karnego, jako fałszywie oskarżony zwracam się z prośbą do Pana Prezesa o zwrócenie się do Sądu Najwyższego o przekazanie niniejszej sprawy do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu poza teren działania Sadu Apelacyjnego w Lublinie, gdyż wymaga tego dobro wymiaru sprawiedliwości. Ponadto wnoszę o wyłączenie sędzi Agnieszki S., a także sędziów Marcina P. oraz Anny Adamskiej-G. z rozpatrywania przedmiotowej sprawy, odroczenie rozprawy wyznaczonej na dzień 17 marca 2010 roku a także odwołanie wezwanych świadków, anulowanie decyzji sędzi Agnieszki S. o użyciu wobec mnie policji 17 III 2010 roku oraz wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędzi Agnieszki S.UzasadnienieZostałem fałszywie oskarżony o rzekome groźby pozbawienia życia i zdrowia wobec niejakiej Katarzyny S. bezprawnie występującej jako pełnomocnik procesowy mojej żony Doroty Milewskiej w sprawie rozwodowej. Tymczasem moje rzekome "groźby" to zapowiedź podjęcia czynności prawnych w postaci zawiadomienia o przestępstwach popełnionych przez Katarzynę S., groźby wobec mnie "marnie pan skończy p. Milewski" i udziału Katarzyny S. w fałszywym oskarżeniu mnie przez żonę, co też uczyniłem.W dniu 25 maja 2009 r. złożyłem wniosek do Sądu Rejonowego w Lublinie o to, by zwrócił się w trybie art. 37 kpk do Sądu Najwyższego o przeniesienie niniejszej sprawy do innego sądu równorzędnego ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości. Agnieszka S. nie zareagowała na moje pismo. Przez pięć miesięcy Agnieszka S. nic nie robiła. W związku z tym złożyłem ten wniosek ponownie dnia 2 listopada 2009 r., tym razem adresując go imiennie do Prezesa Sądu Rejonowego, sędziego Mariusza Tchórzewskiego. Wiceprezes Sądu sędzia Artur Żuk pismem z dnia 3 listopada 2009 r. nakazał rozpatrzyć mój wniosek. Dopiero dnia 17 listopada 2009 r. sędzia Agnieszka S. wydała skandaliczne w treści postanowienie, gdzie odrzuca mój wniosek. Twierdząc, że oskarżony nie ma prawa składać takiego wniosku obraża przepis artykułu 9 par. 2 kpk, który mówi, że "Strony oraz inne osoby bezpośrednio zainteresowane mogą składać wnioski o dokonanie również tych czynności, które organ może lub ma obowiązek podejmować z urzędu". Ponadto w sposób nieprawdziwy twierdzi, że orzecznictwo Sądu Najwyższego jest w tej kwestii niejednolite. Z wyraźną premedytacją pomija orzeczenia Sądu Najwyższego, które jednoznacznie określają, że nie można sądzić ławnika w tym samym sądzie, w którym był ławnikiem, zaś przytacza orzeczenia zupełnie nie pasujące do tego przypadku (dotyczące kuratora zawodowego bądź też prokuratora). Dlatego przytaczam poniższe orzeczenia znalezione przeze mnie w systemie "Lex":II KO 84/08, SN z 12 I 2009 roku. Przekazanie sprawy innemu sądowi równorzędnemu, pomimo wyjątkowego charakteru instytucji określonej w art. 37 kpk musi mieć miejsce w szczególności w sytuacji, gdy cały sąd jest "nieodpowiedni" do rozpoznania konkretnej sprawy. Dotyczy to nie tylko wypadku, gdy sąd występuje w charakterze pokrzywdzonego (zgodnie z szeroko rozumianą zasadą nemo iudex re sua), lecz także takich sytuacji, w których z uwagi na konfigurację procesową wystąpić może, w odczuciu społecznym, nawet mylne przekonanie o braku warunków do rozpoznania sprawy w sądzie właściwym miejscowo, w sposób obiektywny. Okolicznością tego rodzaju, skutkującą powstaniem u stron postępowania, przekonania o ograniczeniu swobody orzekania w danym sądzie jest niewątpliwie sytuacja, gdy rozstrzygnięciem sprawy zainteresowani są sędziowie w sądzie tym orzekający.II KO 98/07, SN 12 III 2008 roku. Dobrem wymiaru sprawiedliwości, stanowiącym przesłankę skorzystania z instytucji określonej w art. 37 kpk jest również, a może nawet przede wszystkim potrzeba uniknięcia jakichkolwiek sugestii, że proces w danej sprawie mógłby być prowadzony w sposób nieobiektywny.III KO 10/08, SN 20 II 2008 roku. W sytuacji, kiedy stroną procesu karnego staje się osoba uczestnicząca stosunkowo niedawno w wydawaniu rozstrzygnięć przez sąd, przed którym ma obecnie stanąć w roli oskarżonej, z reguły powstaje potrzeba rozważenia znaczenia okoliczności przez pryzmat zewnętrznego odbioru konieczności dokonywania oceny wiarygodności składanych oświadczeń, wypowiedzi oraz przeprowadzanych dowodów. Także rozstrzyganie tej sprawy i orzekanie o winie bądź braku winy osób dość blisko związanych z funkcjonowaniem s. właściwego miejscowo w odbiorze społecznym dotyka wrażliwej sfery przesłanek formułowania opinii o bezstronności organów wymiaru sprawiedliwości. Trzeba mieć na uwadze, że nawet nieuprawnione wątpliwości, czy zarzuty podnoszone na tle rozstrzygania przez konkretny Sąd sprawy wytoczonej osobie, która w tym sądzie orzekała na równi z sędziami zawodowymi nie służą wymiarowi sprawiedliwości oraz nie budują jego autorytetu. W tej sytuacji potrzeba właściwego kształtowania przekonania o bezstronności polskich organów wymiaru sprawiedliwości przemawia za skorzystaniem z instytucji przewidzianej w art. 37 kpk.IV KO 89/07, SN 18 XII 2007 roku. Rozpoznanie sprawy własnego ławnika przez Sąd właściwy miejscowo, mogłyby stworzyć przekonanie o braku warunków do rozpoznania sprawy w sposób obiektywny, a nawet naruszać zasadę nemo iudex in re sua.II KO 54/07, SN 30 VIII 2007 roku. Przekazanie sprawy do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu w trybie art. 37 kpk może nastąpić wtedy, gdy zachodzi także potrzeba wyeliminowania choćby tylko w odbiorze społecznym sugestii mogących rzutować na swobodę i obiektywizm orzekania".III KO 24/07, SN 21 VI 2007 r. Dobro wymiaru sprawiedliwości, o którym mowa w art. 37 kpk. rzeczywiście przemawia za przekazaniem sprawy do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu, aby wykluczyć obawę powstania przekonania, że sprawa nie może być obiektywnie rozpoznana, skoro oskarżonym jest radca prawny często występujący przed Sądem właściwym, w którym zatrudniona jest siostra oskarżonego, zaś jego powinowaty pracuje jako sędzia w Sądzie nadrzędnym". Muszę tu podkreślić, że o wyłączenie z niniejszej sprawy poprosiło aż dziesięciu sędziów tutejszego Sądu i że sprawa zgodnie z właściwością powinna się toczyć w XV, a nie w XVII Wydziale Grodzkim. Podobnie teraz, po reorganizacji sądu powinno to się odbywać w III, a nie w IX Wydziale Karnym tego sądu.Przez tutejszy sąd w osobie sędzi Agnieszki S. poddany jestem następującym szykanom. Pomimo, że odbieram listy z poczty, posiadam stałe miejsce pobytu, nie ukrywam się i nie jestem karany przysyła mi się wezwania nie tylko na adres domowy, ale i na adres miejsca pracy, oprócz tego napuszcza się na mnie policję, by mi po raz trzeci dostarczała ten sam list. Po co? Jestem niepokojony w miejscu pracy oraz nachodzony przez różnych ludzi po cywilnemu i w mundurze. Jest to robione po to, by mnie dręczyć psychicznie, przeszkadzać mi w pracy i stwarzać wobec mojej osoby tzw. czarny PR. W związku z powyższym poprosiłem mojego szefa, aby wszelkie listy kierowane do mnie jako osoby prywatnej były odsyłane do nadawcy z adnotacją, by kierować je na mój adres domowy. Ponadto w sposób nieprawdziwy jestem opisywany przez policjantów w aktach sprawy jako ten, który nie chciał ich wpuścić do mieszkania. Ja nie przypominam sobie takiej sytuacji z wyjątkiem takiej sprzed kilku miesięcy, gdy ktoś dzwonił do drzwi, a ja niestety byłem wówczas w wannie i nie mogłem oczywiście mu otworzyć. Poza tym nie zawsze można mnie zastać w domu. Już raz prosiłem, by do tych niepotrzebnych czynności nie angażować policji, gdyż bardzo skutecznie listy dostarcza mi Poczta Polska.Niestety, z akt sprawy o sygnaturze akt IX K 16/10 w Sądzie Rejonowym w Lublinie przeczytałem, że s. Agnieszka S. złamała prawo w sposób następujący. Otóż na 17 III 2010 roku wyznaczyła rozprawę, na którą wzywa wszystkich świadków zgłoszonych przez oskarżenie (wszelkie moje wnioski dowodowe zostały pominięte). Gdybym nie stawił się na rozprawę z powodu choroby i gdybym przedłożył jedyne przewidziane prawem usprawiedliwienie tj. zaświadczenie lekarskie uprawnionego lekarza sądowego, ma mnie na salę sądową doprowadzić policja. Mój stan zdrowia zatem nie będzie miał tu nic do rzeczy. Gdybym nie chciał wpuścić policjantów do mieszkania ma ona się włamać, zdemolować drzwi, po czym jak łatwo się domyślić zostanę wywleczony w piżamie na ulicę i oskarżony o znieważenie i pobicie policjantów, bo ta "akcja" to musi mieć na celu. Policjantom ma towarzyszyć młody człowiek, który nie jest ani lekarzem sądowym w rozumieniu przepisów ustawy o lekarzu sądowym, ani nawet biegłym sądowym w rozumieniu przepisów rozporządzenia z dnia 24 stycznia 2005 r. Jest to zemsta za mój list z kwietnia 2006 r. do ministra Zbigniewa Ziobro dot. korupcji w lubelskim sądownictwie. Z uwagi na to, iż nie chcę podzielić losu fałszywie oskarżonych Władysława Szczeklika, Romana Kluski, Grzegorza Przemyka, ks. Jerzego Popiełuszki i Krzysztofa Olewnika proszę o niezwłoczne zajęcie się tą sprawą i reasumując wnoszę, jak na wstępie. Ryszard Milewski/podpis/
- Original Message - From: "ONR Podhale"To: "mndystrybucja@o2.pl" Sent: Thursday, March 04, 2010 4:47 PMSubject: wiadomośćNarodowy Radykalizm, a lokalny aktywizmWielu z nas zadaje sobie pytanie, jaką rolę w społeczności lokalnej powinny zajmować regionalne struktury poszczególnych formacji narodowo radykalnych. Chyba, wszyscy się zgodzą, iż historycznie ujmując, w świecie zbudowanym na podwalinach cywilizacji łacińskiej centrum aktywizmu społeczności lokalnej powinna być organizacja, która za swe powołanie uważa wszechstronną oraz zintegrowaną regionalną działalność oraz troszczy się o sferę niematerialną na rzecz rozwoju społeczności, aktywizacji funkcji ekologicznych, kulturalnych, społecznych, charytatywnych, historyczno-rocznicowych czy też stricte politycznych. Funkcje te wzajemnie się uzupełniając mają tworzyć jedną całość aktywizmu organizacji narodowo radykalnej.Niestety spora część narodowych radykałów, w tym również tych aktywnych, uważa aktywizm lokalny za jeden z mniej ważnych aspektów działalności. Aktywizm narodowo radykalny to piękne hasło, które choć często używane, jest niewłaściwie rozumiane. Regionalni członkowie organizacji NR często uważają, że to na ich liderach kończy się proces lokalnego aktywizmu. Zbyt często, szybko stwierdza się, że działania mające zwiększyć udział lokalnych działaczy narodowo radykalnych w życiu swojego regionu, powiatu, gminy, czy też miejsca zamieszkania nie przynoszą efektów. Niewielu chce tu eksperymentować i czekać na efekty. Poszczególne środowiska w swym aktywizmie kurczowo trzymają się przetartych od lat kanonów i schematów, co już w perspektywie lokalnej spycha je na zupełny margines."Cele państwa nie mogą być sprzeczne z celami Narodu", tak pisał o ustroju przyszłego państwa narodowego przedwojenny działacz ONR Juliusz Wisłocki. Misją narodowo radykalnej działalności lokalnej jest więc działalność na rzecz ludzi, z ludźmi, dla ich dobra w skali ogólnopolskiej, dla Narodu przez Naród, a nie dla Narodu poza Narodem jak to ma niestety nadal miejsce we współczesnych strukturach organizacji szumnie dziś zwących się narodowo radykalnymi, a bazującymi na aktywności lokalnej skupionej wyłącznie na rozklejaniu plakatów oraz wlepek, organizowaniu manifestacji oraz upamiętnianiu rocznic historycznych - mająca na celu udzielenia im wszelkiej pomocy m.in. oscylującej wokół uporania się z nihilizmem zarówno tym egzystencjonalnym jak i prawnym, upadkiem wartości moralnych, alkoholizmem, poczuciem beznadziejności, promowaniem postaw patriotycznych itp. Praca dla realizacji tych celów powinna opierać się, albo na wynalezieniu partnerów wśród organizacji samorządowych oraz organizacji pozarządowych i współpracy z nimi, albo ewentualnym udzielaniu się narodowo radykalnych aktywistów w strukturach organizacyjnych owych organizacji. Pamiętajmy, że bazując na aktywnym udziale w życiu społecznym przez uczestnictwo w organizacjach i instytucjach typu non-profit, rozwijamy samodzielność i kreatywność własnych aktywistów. Partnerstwo między władzami samorządowymi, społecznością lokalną, a lokalnymi strukturami narodowo-radykalnymi wpływa na większą świadomość i odpowiedzialność za realizowaną politykę lokalną, zwiększając efektywność oraz skuteczność wdrażanych pomysłów, co ma odzwierciedlenie we wzroście atrakcyjności rodzimej formacji.Ciekawym pomysłem dla regionalnych struktur narodowo radykalnych powinno tu być wykorzystanie tzw. energii społecznej oraz samorządowej, która mówiąc wprost jest doskonałym pomostem scalającym poszczególne środowiska lokalne, dzięki tworzeniu sieci powiązań i współpracy między lokalną społecznością przy realizacji szeroko rozumianych celów społecznych. Narodowo radykalna działalność społeczna to przede wszystkim pielęgnacja regionalnej tradycji, dbanie o zachowanie lokalnych dóbr kulturowych i uczestnictwo w szeroko pojętym życiu lokalnej społeczności - oczywiście przy zaangażowaniu znaczących zasobów sił narodowych aktywistów. Budując jak również wspierając sieć solidarności lokalnej regionalne struktury poszczególnych formacji narodowo radykalnych realizują w pełni swoje wyznaczone funkcje społeczno-polityczne. Wspomagając działania lokalne przyczyniamy się do rozwoju społecznego, kulturalnego i gospodarczego regionu, w którym żyjemy - i o to właśnie chodzi!Internalizacja myśli narodowo radykalnej i osobiste kontakty z jego aktywistami przez społeczności lokalne jak również przedstawicieli regionalnych organizacji społecznych sprzyjają samoczynnemu zatarciu negatywnych skutków ataków medialnych na poszczególne środowiska narodowo radykalne w danym regionie. Bo nagle okazuje się, że członkowie formacji narodowo radykalnych to zwykli ludzie, wyzbyci - tak chętnie dziś przypisywanych im przez media wszelkich "-izmów" to uczniowie, studenci, bezrobotni, kierownicy, menadżerowie, urzędnicy, przedsiębiorcy, nauczyciele i etc., co dla wielu jest jeszcze niestety sporym zaskoczeniem. Pora więc to zmienić, a nie osiągniemy tego bez udziału w życiu lokalnych społeczności, bo jak pisał Jędrzej Giertych "Jesteśmy ludźmi wielkich celów, wielkich spraw, wielkich ideałów. Tylko one są pociągające dla nas, tylko mając je przed sobą uważamy, że warto żyć. Dlatego mamy szanse wywiązania się z wielkich, oczekujących nas zadań". Ot, nasza rola na najbliższy czas...Norbert WasikWitów k/ ZakopanegoOd autora -Powyższy tekst nie odnosi się bezpośrednio do którejkolwiek współczesnej organizacji narodowo-radykalnej. Jest jedynie wyrazem spostrzeżeń autora dotyczących zagadnień związanych z całym ruchem narodowo radykalnym, a nie pojedynczych podmiotów organizacyjnych.
25 lutego 2010 roku w auli im. Kard. Stefana Wyszyńskiego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego odbyło się spotkanie zorganizowane przez Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej "Vade Mecum". W dyskusji, którą poprowadził prof. dr hab. Mieczysław Ryba udział wzięli były Marszałek Sejmu RP p. Marek Jurek, znany publicysta prawicowy p. Stanisław Michalkiewicz oraz red. Stanisław Janecki. Poniżej prezentuję rozmowę z redaktorem Stanisławem Michalkiewiczem na temat fiaska tak zwanej polskiej polityki wschodniej oraz poświęcaniu interesów mniejszości polskiej na Białorusi dla mirażu budowy masońskiej demokracji.Grzegorz Wysokred. naczelny "Biuletynu"Video 1:Stanisław Michalkiewicz o wojnie z Białorusią "do ostatniegoPolaka"Powyższy film można również obejrzeć w lubelskiej rozgłośni pod adresem - http://www.youtube.com/user/GrzegorzWysok09Redakcja "Biuletynu"
Europejska masoneria szykuje się do zwarcia szeregów w obronie wartości laickich oraz rozdziału Kościoła od państwa w Unii Europejskiej - pisze belgijski liberalny dziennik "Le Soir". Gazeta tłumaczy, że ma to być odpowiedź na rosnące wpływy "lobby religijnych", na przykład w pracach legislacyjnych Parlamentu Europejskiego. Chodzi nie tylko o Kościoły oraz oficjalnie uznane związki wyznaniowe, ale także sekty, jak scjentolodzy czy raelianie. Zdaniem dziennika, loże masońskie z różnych krajów Europy są gotowe do szerszej współpracy mimo dzielących je różnic ideologicznych oraz obrządków, nawet jeśli będą musiały przynajmniej częściowo zrezygnować z właściwej im tajności działania. Skłania je do tego fakt, że w Traktacie z Lizbony przewidziano "regularny, otwarty" dialog instytucji UE z Kościołami. Ponadto - zauważa "Le Soir" - na czele Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej oraz Parlamentu Europejskiego stoją chadeccy politycy otwarcie deklarujący przywiązanie do wartości chrześcijańskich."Trzeba, aby różne obrządki masońskie wzięły się do polityki w dobrym tego słowa znaczeniu informowały o laickości i ogłaszały swoją niezgodę na taką czy inną decyzję rządową albo europejską" - tłumaczy w wywiadzie były wielki mistrz Wielkiego Wschodu Francji Jean-Michel Quillardet. Wyraził nadzieję na powstanie w przyszłości w Brukseli rodzaju przedstawicielstwa europejskiej masonerii oraz ruchów wolnomyślicielskich. "Politycznie to możliwe, finansowo - mniej. Mamy o wiele mniej środków finansowych niż Kościoły" - ubolewał. Jego zdaniem, równie ważne jak walka o laickość państwa jest promowanie oświeceniowej koncepcji człowieka i obywatela z naciskiem na równość niezależnie od wyznania, rasy czy orientacji seksualnej. Masonów mają wesprzeć inne środowiska laickie. "Europa stała się strategiczna", tak oświadczył przewodniczący belgijskiego Ośrodka Działań Laickich Pierre Galand. Zapowiedział wiodącą rolę organizacji belgijskich w organizacji ruchu europejskiego na rzecz laickości jak również "przywrócenia rozdziału Kościoła od państwa".PAP
Serdecznie zapraszamyna wykłady organizowane przez lubelskiKlub Inteligencji KatolickiejProgram spotkań klubowychw miesiącu III 2010 r. -- 2 marzec (wtorek) - mgr Nina Kowalik"Unia Lubelska Matejki - symbolika obrazu"- 8 marzec (poniedziałek) - mgr Radosław Brzózka"Trzecia fala postępu, czyli nowe złudzenia. Rozwiązania na kanwie futurologii pisarza Alvina Tofflera"- 11 marzec (czwartek) - Andrzej Dudek, Kazimierz Liszcz"Przedwiośnie muzyczne. Koncert skrzypcowy"- 17 marzec (środa) - mgr Sebastian Ignaszczak"Prawa obywatelskie w Polsce"- 23 marzec (wtorek) - dr Zygmunt Kozak"Poeta Jan Kasprowicz na tle Młodej Polski"- 24 marzec (środa) - dr Marcin Paluch"65. rocznica walk WP o Wał Pomorski"- 29 marzec (poniedziałek) - prof. Józef Szaniawski"Nie tylko Katyń, czyli polskie ofiary sowieckich zbrodni"Spotkania odbędą sięw budynku KiK przy ul. Rayskiego 3w Lublinie o godzinie 17.00Wstęp wolny!
Do Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawamail: gabinetprezydenta@um.warszawa.plp. Hanna Gronkiewicz-Waltz W dniach 9-18 lipca br. środowiska homoseksualne planują w stolicy naszego kraju imprezę pod nazwą Europride 2010. Jej kulminacją ma być zaplanowana na 17 lipca parada ulicami Warszawy. Zgoda władz na to zgromadzenie jest według nas jawnym nieliczeniem się z opinią nie tylko mieszkańców Warszawy, ale również i całego kraju. Niezależnie od naszej oceny zjawiska homoseksualizmu uważamy, że ulice nie są miejscem, w którym na masową skalę powinno się manifestować swoją seksualność. Naszym zdaniem impreza ta nie tylko nie stanowi właściwej reklamy dla stolicy, ale może spowodować także poważne niepokoje społeczne. Dlatego apelujemy o niedopuszczenie do organizacji tejże parady.Mamy nadzieję, że w roku wyborów samorządowych nie zapomną Państwo, że urzędy swe pełnicie z woli obywateli oraz w celu realizacji ich oczekiwań. Gwarantujemy, że my stając przed wyborczą urną będziemy pamiętać tych, którzy swoją postawą wobec tego wydarzenia nie spełnią oczekiwań społeczeństwa. Podczas zbliżającej się kampanii przypomnimy wszelkimi dostępnymi środkami nazwiska tych, którzy pełniąc swoje stanowiska zapominają o głosie swoich wyborców. Wierzymy, że zdecydowana reakcja władz Warszawy uniemożliwi przeprowadzenie parady, której organizacja może stać się tylko przyczyną zgorszenia oraz zakłócenia ładu społecznego. Niech w obliczu zbliżającego się Euro 2012 ulice Warszawy kojarzą się z normalnością i spokojem.Redakcja "Biuletynu"