Source: http://doczz.pl/doc/5311222/dr-j%C3%B3zef-gurgul--prokurator-w-stanie-spoczynku-o-realizac..
Timestamp: 2019-03-23 10:48:59
Legal References Found: art.
6
 art. 2

art. 93
 art. 2
 art. 5
 art. 203
 art. 203
 art. 2002
 art. 397
 art. 280
 art. 2002

art. 31
 art. 31
 art. 31

art. 200
 art. 234
 art. 234

Document Content:
Dr Józef Gurgul, prokurator w stanie spoczynku O realizacji celów
O realizacji celów procesu karnego...
O realizacji celów procesu karnego z udziałem
znawców nauk pomostowych1
NaleŜy umieć wątpić, bo właśnie
zagadki i niepewność prowokowały,
by pokusić się o ich rozwiązanie
Aleksander Lacassagne
Autor porusza rozmaite aspekty partnerskiej współpracy prawnika z ekspertami, a zwłaszcza z psychiatrami i psychologami sądowymi. Określa teŜ
warunki, od spełnienia których zaleŜą jakość i terminowość opiniowania.
Tymi warunkami są przede wszystkim: wyczerpujące zebranie materiału
badawczego, wybór doświadczonego znawcy, dokładność i mobilność stawianych mu pytań oraz krytyczna ocena jego opinii. Praktyka ekspercka
nasuwa szereg zastrzeŜeń. Ilustrują je autentyczne przykłady z dawniejszej
i aktualnej praktyki procesowej.
Jest to poszerzona wersja referatu wygłoszonego w dniu 26 września 2008 r. na XXVII Międzynarodowej Konferencji Naukowo-Szkoleniowej z Psychiatrii Sądowej, zorganizowanej
w Wiśle przez Polskie Towarzystwo Psychiatrii Sądowej, m.in. na temat błędu sztuki lekarskiej w psychiatrii.
Sukces śledczy osiąga się najpewniej we współpracy z ekspertami, gdy
wystąpią w niej takie warunki, jak: profesjonalne umiejętności, właściwe cechy psychiczne na poziomie indywidualnym, poczucie satysfakcji z uczestniczenia w danej „druŜynie” i łut szczęścia. Wśród prawników i biegłych wszelako nie brak osób skaŜonych egoizmem, sobiepaństwem, złudzeniami pozornej wiedzy i fałszywej pewności. Z tego stanu, acz nie bez przeszkód,
myśleniem moŜna się podźwignąć.
Istotą samodzielnego myślenia jest budujące świadomość niewiedzy stawianie pytań sobie i biegłym. Ta początkowo bywa przykra, lecz w postępowaniu karnym stanowi dobro nie do zastąpienia. Rozpoznany poziom niepewności dynamizuje czynności wykrywczo-dowodowe2. NiezaleŜność rozumowania jednostki przyczynia się do pomnaŜania pomysłów zespołu,
adekwatnych do stanu faktycznego i zasad prakseologii.
Oczywiście, w pracy zawodowej skuteczni są ci, którzy są motywowani
bardziej swoimi fascynacjami niŜ naciskami przepisów czy zwierzchnictwa
słuŜbowego. Ci, którzy nabyte doświadczenia oceniają jako proces ciągły
bez momentów punktowych3.
Sygnalizowane załoŜenia wyznaczają kierunki dalszych rozwaŜań nad
procesową rzeczywistością, częstokroć naznaczoną przewlekłością czynności, determinowaną (m.in.) wadami organizacji śledztwa, rozprawy i postępowania eksperckiego.
II. Prawne aspekty problemu
Przepisom rozdziału 22. k.p.k. poświęcono juŜ duŜo uwagi. Tutaj zatem
niepotrzebnie wnikałbym w ich arkana. BliŜej zajmę się ogólniejszą, rzadziej
komentowaną stroną opiniowania.
Sądzę zwłaszcza, Ŝe w jego taktyce waŜna rola przypada dyrektywie art.
6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 2 § 1 pkt 4 k.p.k. Postulują
wszak, aby sprawy były rozpoznawane rzetelnie i w terminie rozsądnym.
J. B i e d e r m a n, Wypowiedź nt. „Jakość czynności kryminalistycznych”, w opr. J. G u r g u la,
Problemy Kryminalistyki 2008, nr 261; J. G u r g u l, Zadania i rola prokuratora w opiniowaniu
sądowo-psychiatrycznym, Postępy Psychiatrii i Neurologii 2000, nr 9, supl. 4; R. P i ł a t, Powab wiedzy o niewiedzy (wywiad J. Podgórskiej), Polityka 2008, dodatek „Niezbędnik Inteligenta”, nr 25; H. S z e w c z y k, S. W i t t e b e c k, Der Beitrag des forensischen Psychiaters
bei der Feststellung strafrechtlicher Schuld, Neue Justiz 1979, nr 2; J. T i s c h n e r, Wędrówki
w krainę filozofów, Wydawnictwo Znak, Kraków 2008.
A. G ł a z e k, Biegły sądowy i jego status, (w:) Iure et facto. Księga jubileuszowa ofiarowana
Doktorowi Józefowi Gurgulowi, pod red. J. W ó j c i k i e w i c z a, Wydawnictwo Instytutu Ekspertyz Sądowych, Kraków 2006.
Prawnik i biegły pospołu mają dąŜyć do tego, aby proces przebiegał szybko,
moŜliwie najkrócej4. Według Trybunału Strasburgskiego wymóg sprawnego
postępowania zaostrza się w razie tymczasowego aresztowania i (lub) skierowania oskarŜonego na badania psychiatryczne, połączone z obserwacją
w zakładzie leczniczym (art. 203 § 1 k.p.k.).
Organom procesowym naleŜy przeto wytykać niedbałe przygotowanie
materiałów osobopoznawczych, opóźnianie rozpoczęcia badań, nieprofesjonalność postanowienia o powołaniu biegłych. Tych natomiast trzeba ganić
w przypadkach przewlekłości badań czy podejmowania czynności zbędnych
z punktu widzenia potrzeb diagnostycznych5.
W tym kontekście moŜe intrygować pytanie o pojawianie się etycznych
skrupułów u psychiatry wnioskującego wątpliwą obserwację, a tym bardziej
przedłuŜanie jej na okresy grubo przekraczające próg sześciu tygodni. Niekiedy przecieŜ są to wnioski obiektywnie bezpodstawne. Interesujące byłoby
równieŜ poznanie pracy sumienia prawnika, medytującego np. nad przedłuŜeniem tymczasowego aresztowania na okres ponad dwóch lat, bo nie zakończono obserwacji psychiatrycznej. Czy mają sobie coś do zarzucenia, Ŝe
właśnie mankamenty ich pracy uniemoŜliwiły sfinalizowanie opinii?
Prawie od zawsze toczą się teŜ dyskusje wokół środków zabezpieczających (art. 93 i nast. k.k.). Spór dotyczy, między innymi, skali związania
prawnika normami Kodeksu karnego, a biegłego – wskazaniami jego deontologii. Blisko sto lat temu Edmund Krzymuski ostrzegał, Ŝe interes bezpieczeństwa publicznego nieraz będzie wymagał, aby „sędzia nie wypuszczał
ze swej pieczy oskarŜonego, który dlatego nie kwalifikuje się do ukarania, bo
jest chory umysłowo”6.
MoŜna rzec, Ŝe koncepcję Krzymuskiego wcielają w Ŝycie postanowienia
art. 93 i in. k.k., art. 2 i art. 5 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Konwencja bowiem zobowiązuje sąd do stosowania środków zabezpieczających
Europejska Konwencja Praw Człowieka z Wprowadzeniem P. H o f m a ń s k i e g o, Kantor
Wydawniczy Zakamycze, Kraków 2000; postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach
z dnia 26 października 2006 r., sygn. II AKp 332/06, Prokuratura i Prawo 2007, dodatek
„Orzecznictwo”, nr 9, poz. 29; postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 18
lipca 2007, sygn. II AKz 456/07, Prokuratura i Prawo 2008, dodatek „Orzecznictwo”, nr 1,
Doktorowi Józefowi Gurgulowi, pod red. J. W ó j c i k i e w i c z a, Wydawnictwo Instytutu Ekspertyz Sądowych, Kraków 2006; J. G u r g u l, Psychiatryczno-psychologiczne aspekty spraw
z wersją obrony koniecznej, Palestra 2003, nr 5–6; J. H e i t z m a n, Ekspertyza psychiatryczna, (w:) Ekspertyza sądowa. Zagadnienia wybrane, pod red. J. W ó j c i k i e w i c z a, Wydawnictwo Wolters Kluwer, Kraków 2007; K. J a e g e r m a n n, Umiar, sposób stosowania norm
moralnych biegłego, (w:) Problematyka etyczna w kryminalistyce. Materiały V Sympozjum
Kryminalistyki i Nauk Pokrewnych, pod red. J. W i d a c k i e g o, Katowice 1984.
E. K r z y m u s k i, Wykład prawa karnego, Wydawnictwo Leona Frommera, Kraków 1911.
jako skutecznego sposobu ochrony Ŝycia, bezpieczeństwa osobistego i wolności innych ludzi przed agresją psychicznie chorych.
W wyroku z dnia 28 października 1998 r. Europejski Trybunał Praw
Człowieka orzekł, Ŝe „Art. 2 ust. 1 zdanie pierwsze Konwencji nakazuje Państwu (...) przedsięwzięcie stosownych kroków do ochrony Ŝycia tych, którzy
podlegają jego jurysdykcji”7. Ignorujący przesłanie orzeczenia ETPCz organ
procesowy oraz biegły mogą się narazić na odpowiedzialność dyscyplinarną,
cywilną lub nawet karną, jeśli pozostawiony na wolności, a kwalifikujący się
do stosowania środka zabezpieczającego sprawca dopuści się agresji i wyrządzi szkodę osobom postronnym8.
Znaczące zmiany w opiniowaniu sądowo-psychiatrycznym wymusi bez
wątpienia wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 lipca 2007 r. TK uznał
niekonstytucyjność przepisów art. 203 § 1 i art. 203 § 3 k.p.k. z uwagi na
niespełnianie funkcji gwarancyjnych9. Wyrok stawia tamę pochopnym wnioskom psychiatrów i decyzjom sądów w przedmiocie zarządzania oraz przedłuŜania terminów zakończenia badań. Tym samym wpłynie oŜywczo na tok
rozpoznawania spraw.
III. Subiektywne spojrzenie na nauki pomostowe
Pomysł warunkuje słowo, bo ono – pisał J. Parandowski – jest wielką tajemnicą. Kryje bowiem wiele znaczeń, zapewnia trwałość ludziom i rzeczom10. Słowo informuje, mobilizuje i nadaje kierunek myślenia w zakresie:
co, kiedy i jak robić, Ŝeby rozpoznanie sprawy nastąpiło w terminie rozsądnym i na podstawie prawdziwych ustaleń faktycznych.
Serca „śledcze” i „sądowe” biją jakby w róŜnych rytmach. Wyznaczają
róŜne horyzonty czasowe realizacji czynności dowodowych i dookreślają
algorytmy pracy organu procesowego i eksperta. Posiłkując się doświadczeniem prokuratora, dostrzegam celowość wprowadzenia zamienności nazw:
nauki sądowe i nauki śledcze (pomostowe). Drobna innowacja nazewnictwa
moŜe owocować poŜytecznymi następstwami mentalnymi.
KaŜda czynność wykrywcza, dowodowa i ekspercka ma swój czas. Stąd
nieobojętne jest nastawienie psychiatry (psychologa, medyka sądowego) do
udzielania śledztwu stosownych rad, począwszy od jego zarania. A kiedy
pojawi się taka potrzeba, to równieŜ do oddziaływania na śledczych leczni7
J. P o t u l s k i, Gwarancje stosowania środków zabezpieczających w świetle aktualnego
orzecznictwa Sądu NajwyŜszego, Prokuratura i Prawo (w druku).
E. S k u p i e ń, F. B o l e c h a ł a, Odpowiedzialność lekarza w aspekcie karnym, cywilnym
i korporacyjnym, Z Zagadnień Nauk Sądowych 2007, vol. LXXII.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 lipca 2007 r., sygn. SK 50/06, Prokuratura
i Prawo 2007, dodatek „Orzecznictwo”, nr 10, poz. 49.
J. P a r a n d o w s k i, Alchemia słowa, Czytelnik, Warszawa 1986.
czą konfuzją przez pokrywanie cieniem powątpiewania pól rzekomej jasności. Znaczenia tych projektów znawcy niepodobna przecenić. śaden biegły
przecieŜ nie jest cudotwórcą. Poznawczo wartościowej opinii nie wykrzesze
z ustaleń, których informacyjną przydatność obniŜono, poniewaŜ poczyniono
je poniewczasie lub niefachowo, bądź opisano rozmytym słownictwem.
Heraklita maksyma panta rhei przypomina, Ŝe zmieniają się ludzie, rzeczy, ślady, pamięć, Ŝe wysychają źródła inspiracji nieodzowne w opiniowaniu. R. Kapuściński pisał, Ŝe zasobom pamięci zagraŜają: a) ogromny rozwój
mechanicznych nośników pamięci, wskutek czego oduczamy się jej SZTUKI,
b) nadmiar, nadobfitość trudnych do opanowania danych, c) duŜe przyspieszenie historii11. Brzmi to ciekawie.
Dlatego nieprzypadkowo postuluje się aktywny udział psychiatrów i innych specjalistów w „gorących” czynnościach oględzinowych miejsca, rzeczy
i zwłok oraz w pierwszych przesłuchaniach, nim surowe zeznania (wyjaśnienia) przemienią się w mity, fantazje czy wręcz kłamstwa. ZwaŜyć równieŜ
trzeba, Ŝe bezpośrednie zetknięcie się biegłego z nośnikiem wiadomości
niezniekształconym zębem mknącego czasu przysparza biegłemu – tak myślę – dodatkowych impulsów do pracy. Ponadto, pozwala w porę sygnalizować śledczym, Ŝe konkretne drogi postępowania wymagają lub nie wymagają korekt12.
Generalnie więc moŜna oczekiwać zrozumienia sensu postrzegania nauk
pomostowych najpierw jako „śledczych”. Wszak nie sposób kwestionować
opartego na doświadczeniu, stanowiska, Ŝe swoją aktywnością eksperci
mogą przysłuŜyć się prawdzie – uparcie powtarzam – zwłaszcza w początkowej fazie procesu karnego.
IV. Podstawa prawna i termin zlecania ekspertyzy
Do podjęcia tego tematu zainspirowały mnie relacje z obszaru Sądu
Okręgowego w X. Upraszczając, tamtejsi prokuratorzy powołują biegłych
R. K a p u ś c i ń s k i, Rwący nurt w historii, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007.
J. B i e d e r m a n, Wypowiedź nt. „Jakość czynności kryminalistycznych”, w opr. J. G u r g u l a, Problemy Kryminalistyki 2008, nr 261; J. G u r g u l, Glosa do wyroku Sądu Apelacyjnego
w Łodzi z dnia 22 września 2004 r., sygn. II AKa 143/04, Palestra 2006, nr 11–12;
E. H a b z d a - S i w e k, Dylematy związane z opinią o stanie zdrowia psychicznego oskarŜonego (refleksje wokół art. 2002 k.p.k.), (w:) Nauki penalne wobec problemów przestępczości.
Księga jubileuszowa z okazji 70. rocznicy urodzin Profesora Andrzeja Gaberle, pod red.
K. K r a j e w s k i e g o, Wydawnictwo Wolters Kluwer, Kraków 2007; F. M e i x n e r, Kriminaltaktik in Einzeldarstellungen, II Teil, Hamburg, bez daty; J. P o b o c h a, Wypowiedź nt. „Jakość czynności kryminalistycznych”, w opr. J. G u r g u la, Problemy Kryminalistyki 2008,
nr 261; H. S z e w c z y k, S. W i t t e b e c k, Der Beitrag des forensischen Psychiaters bei der
Feststellung strafrechtlicher Schuld, Neue Justiz 1979, nr 2; T. T o m a s z e w s k i, Dowód
z biegłego w procesie karnym, Instytut Ekspertyz Sądowych, wyd. II, Kraków 2000.
psychiatrów na wyrost, z bardzo błahych przyczyn. Takimi decyzjami asekurują się przed zwrotem akt z sądu do uzupełnienia postępowania przygotowawczego opinią sądowo-psychiatryczną (art. 339 § 3 pkt 4, art. 397 § 1
Punktem wyjścia do rzeczowej rozmowy w tym przedmiocie powinna być
wiedza o znanych juŜ następstwach upływu czasu oraz o obowiązku psychiatry i psychologa opisywania stanu psychicznego sprawcy w chwili czynu
(art. 31, 148 § 4, 149, 150 § 1 k.k., 192 § 1–2, 202 § 4 k.p.k.). Wprawdzie są
to kwestie banalne, lecz warto je sygnalizować, poniewaŜ po przemyśleniu
korzystnie mogą oddziaływać na przebieg procesu opiniowania.
Jednym z istotniejszych warunków uŜyteczności pracy biegłych jest przełamywanie dekoncentrującej śledztwo inercji organu procesowego. Oni mogą i powinni pobudzać prawnika do myślenia, Ŝe w poznawaniu faktów niezbędnych w opiniowaniu sądowo-psychiatrycznym i psychologicznym chodzi
de facto o wykonywanie czynności niecierpiących jakiejkolwiek zwłoki.
Z autopsji wiadomo, Ŝe się o tym nagminnie zapomina.
O sposobie podchodzenia do tych kwestii decyduje indywidualna wraŜliwość, wyobraźnia i doświadczenie prawnika (eksperta). Spróbuję to uprzytomnić rozmaitymi przykładami spraw wieloaspektowych.
Kazus pierwszy. Prokuratura Rejonowa w L. juŜ następnego dnia po
ujawnieniu zwłok Dariusza P., utopionego w oczyszczalni ścieków i jednoczesnym zatrzymaniu podejrzanego Krzysztofa K. zadbała o ambulatoryjne
zbadanie jego poczytalności. Uwaga, biegli psychiatrzy wraz z powołaniem
otrzymali kompletne informacje, Ŝe: a) K. znajdował się dotychczas pod
opieką poradni psychicznej, b) rodzice i brat byli psychicznie chorzy, c) zaobserwowane podczas pierwszego przesłuchania słownictwo, postawa ciała,
cechy mimiczne itp. właściwości podejrzanego mogą razić pewną sztucznością.
W oparciu o te dane i spostrzeŜenia z bezpośredniego kontaktu
z Krzysztofem K. biegli wnioskowali o skierowanie go na obserwację.
W Klinice Psychiatrii Sądowej rozpoczęto ją w sześć dni potem. Równolegle
kontynuowano czynności śledcze, których zakończenie zbiegło się w czasie
z nadejściem opinii o poczytalności K.
Drugi przypadek unaoczni, Ŝe ospałość, krótkowzroczność, zadufanie itp.
przywary prowadzących proces, którzy na „jutro” odkładają czynności śledcze, nie uchodzą bezkarnie. Tak się działo w sprawie Prokuratury Okręgowej
w S. o otrucie Stanisława M. W mieście, nie bez realnych podstaw, głośno
się mówiło o kryminalnym związku Mieczysława Z. z tą zbrodnią. Najprawdopodobniej pod przemoŜną presją środowiskowej opinii i (być moŜe) pod
wpływem udręki przeŜywania winy, Z. nagle, po godz. 18.00, pojawił się
w gmachu miejscowej Komendy Policji. Cały w nerwach, samorzutnie prosił,
Ŝeby go policjanci zaraz przesłuchali. Im jednak śpieszyło się do domów i nic
nie mogło ich zainteresować. Ograniczyli się przeto do ustnego polecenia Z.,
aby następnego dnia przybył znowu do Komendy. Dziwne zachowanie policjantów Z. skwitował wymownym ostrzeŜeniem, Ŝe „więcej widzieć mnie nie
będziecie”. I wyszedł. Następnego dnia rankiem popełnił samobójstwo,
a fundamentalna wiedza o czynie przepadła. Policjanci zlekcewaŜyli prakseologiczną zasadę „kuj Ŝelazo, póki gorące”13. Mieczysława Z. naleŜało natychmiast przesłuchać w miarę moŜności z udziałem psychiatry i (lub) psychologa, aby z ich pomocą uchwycić wszystko, co przydałoby się do rzeczowej oceny jego wyjaśnień.
Postępowanie zakończyło się klęską, potwierdzającą wagę dyspozycji
poznającego podmiotu, czy pragnie poznać to, co niejasne i nieznane.
Szkopuł jeszcze w tym, Ŝeby poznający rozumiał, co konkretnie powinno
wzbudzać podejrzenie, Ŝe wskazany jest wgląd psychiatry w psychikę
oskarŜonego (świadka)14, aby nie doszło do przewlekłości procesu. Taki
problem dostrzega się w decyzji Sądu Okręgowego w K. o zbadaniu poczytalności recydywisty Dariusza P., oskarŜonego z art. 280 § 2 k.k. Postanowienie to było ewidentnie błędne, poniewaŜ: a) P. wyjaśnił w śledztwie, Ŝe
nie cierpi i nigdy nie cierpiał z racji jakichś chorób, b) kurator sądowy w wywiadzie podkreślił dobry stan zdrowia P., c) w jego dwóch poprzednich
sprawach biegli stwierdzili pełną poczytalność. Mimo to Sąd dał się oszukać
aktorstwu oskarŜonego, chyba nie doceniając empirycznej wiedzy, Ŝe
w twardym kręgu przestępców występuje zainteresowanie kryminalistyką
i judykaturą, Ŝeby w razie wpadki skuteczniej się bronić15.
Osobne zagadnienie stanowi nieumiejętność lub konformizm w podejściu
prawnika do wniosku o połączenie badań oskarŜonego z obserwacją w zakładzie leczniczym (art. 203 § 1 k.p.k.). Liczba tych wniosków zapewne ule13
T. K o t a r b i ń s k i, Traktat o dobrej robocie, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wrocław–Warszawa–Kraków–Gdańsk 1975.
H a b z d a - S i w e k E., Dylematy związane z opinią o stanie zdrowia psychicznego oskarŜonego (refleksje wokół art. 2002 k.p.k.), (w:) Nauki penalne wobec problemów przestępczości.
K. K r a j e w s k i e g o, Wydawnictwo Wolters Kluwer, Kraków 2007; D. H a j d u k i e w i c z,
Podstawy prawne opiniowania sądowo-psychiatrycznego w postępowaniu karnym, w sprawach o wykroczenia oraz w sprawach nieletnich, Wydawnictwo Instytutu Psychiatrii i Neurologii, wyd. drugie, Warszawa 2007; J. H e i t z m a n, Ekspertyza psychiatryczna, (w:) Ekspertyza sądowa. Zagadnienia wybrane, pod red. J. W ó j c i k i e w i c z a, Wydawnictwo Wolters
Kluwer, Kraków 2007; Z. H o ł d a, K. P o s t u l s k i, Kodeks karny wykonawczy. Komentarz,
Wydawnictwo „Arche”, Gdańsk 2005; L. K. P a p r z y c k i, Prawna problematyka opiniowania
psychiatryczno-psychologicznego w postępowaniu karnym oraz w zakresie ochrony zdrowia
psychicznego, Wydawnictwo Instytutu Ekspertyz Sądowych, Kraków 2006; H. S z e w c z y k,
S. W i t t e b e c k, Der Beitrag des forensischen Psychiaters bei der Feststellung strafrechtlicher Schuld, Neue Justiz 1979, nr 2.
Z. B o Ŝ y c z k o, KradzieŜ kieszonkowa i jej sprawca, Wydawnictwo Prawnicze, Warszawa
głaby zmniejszeniu, gdyby postanowienia zleceniodawców były redagowane
profesjonalnie, w sposób wyłączający spłycanie badań ambulatoryjnych.
Takie myśli kiełkują na tle sprawy powrotnego przestępcy, Tadeusza
Z., skazanego teŜ za zabójstwo Hieronimy M., pokątnej handlarki wódką.
Z. przyznał się do winy, potwierdził rabunkowy motyw czynu. Z obszernych
wyjaśnień wynikało, Ŝe krok po kroku kontrolował swoje działanie, ma fotograficzną pamięć, nie zapomniał o kompromitującym go śladzie. TuŜ po zabójstwie splądrował mieszkanie ofiary i odnalazł dowód osobisty, przy innej
okazji pozostawiony pod zastaw za pół litra wódki. Biegłym psychiatrom
opowiedział, Ŝe pod kaŜdym względem czuje się zdrowo. Oni sami nie ujawnili Ŝadnych objawów choroby psychicznej czy niedorozwoju umysłowego.
Stwierdzili, Ŝe jego iloraz inteligencji wynosi 108, a ponadto, Ŝe w dwóch
wcześniejszych sprawach wykluczono występowanie zaburzeń poczytalności tegoŜ Z. Niemniej zaŜądali umieszczenia go w szpitalu na obserwację,
poniewaŜ (uwaga – cytuję) „pewne elementy stanu psychicznego Tadeusza
Z, w okresie zarzucanych mu czynów mogą sugerować upojenie na podłoŜu
patologicznym”.
Po trzykroć niepojęta jest akceptacja tego wniosku, skoro: a) nie wiadomo, o jakieŜ to „elementy psychiki” Z. chodzi, b) w Ŝadnym z dotychczas
przeprowadzonych badań nie ujawniono patologicznych zmian w c.u.n. probanta, c) nie stwierdzono symptomów zakłóceń przewidzianych w dyspozycji
art. 31 § 1–2 k.k. I chyba jeszcze gorzej, Ŝe prawników nic nie potrafiło pobudzić do myślenia, Ŝe biegli mogą błądzić.
Rzeczywiście mylili się. Po obserwacji okazało się, Ŝe była zbędna. Obserwacja Tadeusza Z. prowokuje do przypomnienia, Ŝe zarzucaną pasywność prawników lansują, nolens volens, doktryna i orzecznictwo sądowe
podtrzymywaniem poglądu, jakoby prawnik z samej definicji nie miał kompetencji do wnikania w meritum opinii.
Z tym stanowiskiem nie zgadzam się od zawsze, bo dysponuję dowodami, Ŝe moŜe być i bywa inaczej. Na przykład, w skomplikowanej sprawie
Sądu Okręgowego w W. przeciwko Wiesławowi Ł. o zabójstwo Magdaleny
C. opiniowali psychiatrzy, psychologowie, medycy sądowi i kryminalistycy.
Wysoce spornym i waŜnym zagadnieniem dowodowym były motywy zabójstwa. Ostro spierali się zwłaszcza psychologowie. Najpierw prokurator,
a następnie Sąd poddał rzeczowej krytyce zapatrywanie znanego psychologa, Ŝe czyn Ł. był motywowany zazdrością o kochankę. Zdemaskowanie
nieformalnego związku z C. nie mogło pchnąć Ł. do popełnienia zbrodni,
gdyŜ przeczyły temu fakty, w tym afiszowanie się z przyszłą ofiarą itp. dane.
Sąd odwoławczy podzielił rozumowanie Sądu Okręgowego.
V. Materiał niezbędny w opiniowaniu i swobodna ocena
Krajowy konsultant w dziedzinie psychiatrii zalecił biegłym, aby stosowali
wzory „Struktury opinii sądowo-psychiatrycznych w sprawach karnych” oraz
„Opinii sądowo-psychiatrycznej”, opracowane przez dr med. D. Hajdukiewicz
i doc. dra med. J. Heitzmana16.
Prokuratora korci, Ŝeby do tych celnych wzorów dorzucić kilka luźnych
uwag. Po pierwsze, prawnicy i eksperci powinni badać i wyprowadzać właściwe wnioski z analizy trzech relacji: sprawca – czyn, sprawca – ofiara,
sprawca – miejsce zdarzenia. Na tych stykach występują znaki wzbogacające wiedzę o psychice przestępcy w krytycznym czasie, czego w praktyce
nieraz doświadczałem.
Po drugie, nie wolno ignorować okoliczności, Ŝe dokumenty lekarskie
oraz protokoły oględzin, przesłuchania itp. nie stanowią źródeł czysto poznawczych. Z zasady zawierają domieszki wniosków, wyobraŜeń i doświadczeń biegłego, terapeuty bądź prawnika. Warto teŜ mieć świadomość niedoskonałości naszego języka, w którego lustrze odbijają się prawne i eksperckie zagadnienia rozpatrywanego kazusu. Poznanie prawnika i biegłego jest
w pierwszej kolejności poznaniem językowym, wobec czego warunkiem sine
qua non ograniczania niebezpieczeństwa pomyłki jest wiedza o stopniu,
w jakim język mógł zafałszować rzeczywistość.
Oceniając pisemne źródło wiedzy nie sposób zapominać, Ŝe dane zeznania, wywiady, wyjaśnienia nie obejmują informacji, jakie rozmówca przekazał pozawerbalnymi środkami komunikowania. A. Kępiński trafnie wysoko
cenił diagnostyczne znaczenie sygnałów płynących z oczu, twarzy, postawy
i ruchów ciała pacjenta wkraczającego do gabinetu lekarza (s. 14). Tę myśl
dosadnie puentował J. Tischner piszący, Ŝe człowieka najlepiej poznaje się
po oczach (wypowiedź w góralskiej gwarze).
Podczas kreślenia tego tekstu ponownie przeanalizowałem szereg opinii
psychiatryczno-psychologicznych, w tym takie, w których oceniano poczytalność groźnych, wielokrotnych przestępców kryminalnych. W Ŝadnej nie natknąłem się na ślad, Ŝe ci kryminaliści „przemawiali” do prawników lub biegłych pozasłownymi sposobami informowania. To powinno dawać do myślenia, poniewaŜ słowo odarte z jego naturalnego kontekstu traci na znaczeniu.
Od niechcianych, ale koniecznych abstrakcji szybko zmierzam do „bliskich ziemi” konkretów. Najpierw ukaŜę fakty traktowania per non est informacji utrwalonych w aktach przez organ procesowy oraz przedstawicieli
nauk pomostowych. W tym względzie klasycznego przykładu dostarcza
śledztwo przeciwko tzw. chłoporobotnikowi, Stefanowi K., oskarŜonemu
Zalecenia krajowego konsultanta w dziedzinie psychiatrii w sprawie struktury opinii sądowopsychiatrycznej w sprawach karnych i cywilnych, Psychiatria Polska 2007, nr 4.
o dwa typowe „lustmordy”. Renomowana Klinika Psychiatryczna, po przeprowadzeniu obserwacji, ustaliła, Ŝe K. tempore criminis był niepoczytalny
z powodu schizofrenii (bez bliŜszego jej doprecyzowania). Prokurator ocenił
tę opinię jako niepełną i niejasną. Wszak bogate materiały osobopoznawcze,
dokumentacja lekarska podjęta z właściwych przychodni, protokoły oględzin
miejsc i zwłok oraz zeznania świadków nie mieściły ni cienia danych świadczących o występowaniu w psychice K. osiowych objawów schizofrenii.
Przeciwnie, ustalono, Ŝe oskarŜony łatwo nawiązywał kontakty zwłaszcza
z kobietami, własne dzieci obdarzał ojcowskimi uczuciami, dbał o dom i gospodarstwo rolne, w pracy zawodowej cieszył się uznaniem, zarobione pieniądze wydawał oszczędnie i celowo, w krytycznych sytuacjach nie tracił
głowy. Kolejno opiniujące dwa zespoły biegłych dopatrzyły się u Stefana K.
jedynie nieznacznych rysów schizoidalnych, które nie wywarły ujemnego
wpływu na rozpoznanie znaczenia czynów i pokierowania postępowaniem.
Para biegłych z Kliniki podzieliła ten pogląd na rozprawie przed Sądem
Niefortunne opiniowanie wynika najczęściej z wad funkcjonowania styku
prawnicy – biegli. Do słabych punktów pierwszego filara tego sprzęŜenia
zaliczam szczególnie nieprofesjonalność w zakresie definiowania zadań
ekspertyzy i oceny jej rezultatu. Drudzy natomiast „grzeszą” zwłaszcza pasywnością. Widząc braki w materiale dowodowym nie występują do zleceniodawcy z odpowiednią inicjatywą, aby ten dostarczył dodatkowe dane,
niezbędne do prawidłowego opiniowania. To są kwestie o kluczowym znaczeniu.
Dwa aktualne, relatywnie jednorodne, przykłady nie tylko wzmocnią te
punkty widzenia, lecz takŜe odpowiednio poszerzą ich sensy.
W pierwszym przypadku niespełna dwudziestojednoletni, młodociany, ze
średnim wykształceniem Mateusz G. stanął przed Sądem Okręgowym w X.
pod zarzutem, Ŝe w zamiarze pozbawienia Ŝycia Tadeusza W. zadał mu
sześć śmiertelnych ciosów noŜem. Powodowany wyrzutami sumienia bezzwłocznie oddał się w ręce Policji, wobec której wyraził skruchę i nigdy nie
mataczył. Dowodowo proste śledztwo trwało jednak 10 miesięcy, czyli zbyt
długo. Do jego przewlekłości przyczynili się psychiatrzy, którzy ambulatoryjne badania przeprowadzili w tempie iście ekspresowym. Od podejrzanego
dowiedzieli się, Ŝe psychicznie nigdy nie chorował i w ogóle czuje się zdrowo. To sarno wynikało z akt sprawy. Nie podjęli Ŝadnych badań dodatkowych, odruchowo wnioskując o poddanie G. obserwacji w zakładzie leczniczym. Po obserwacji, której czas trwania nieracjonalnie przedłuŜano, psychiatrzy i psycholog uznali, Ŝe Mateusz G. nie jest chory psychicznie ani
umysłowo upośledzony. TakŜe w krytycznym czasie nie występowały u niego jakiekolwiek zaburzenia afektywne patologiczne lub na podłoŜu patolo-
gicznym. Obie opinie naleŜało kontestować z róŜnych przyczyn, jednak Sąd
i prokurator tego nie uczynili.
WyraŜone w konwencji „czarne–białe” stanowisko biegłych rodzi znaki
zapytania. Odpowiedź na nie pozwoliłaby lepiej wywaŜyć winę i karę. Pierwsza z dostrzeganych niepewności stanowi kopię zachowania Tadeusza
W. prowokacyjnie „podrywającego” dziewczynę Mateusza G., bezgranicznie
w niej zakochanego. TuŜ przed tragedią pokrzywdzony, podsycając napięcie, zadrwił z pretensji G. i spoliczkował go. Na słowną arogancję i fizyczny
atak oskarŜony odreagował błyskawicznie noŜem, który akurat znajdował się
pod ręką, zadając ciosy Tadeuszowi T. Mateusz G., gdy się „ocknął” (jego
słowo), momentalnie zaalarmował dziewczynę, aby wezwała pogotowie.
W celu przyśpieszenia ratunku samorzutnie wziął rannego na ręce i ruszył
z nim w kierunku, skąd karetka mogła przyjechać. Po oddaniu lekarzowi
konającego W. sprawca udał się do Komendy Policji, tamŜe wyraŜając Ŝal
i skruchę z powodu wyrządzonego zła. Kwestia zatem, czy Mateusz G. nie
działał w stanie silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami
(art. 148 § 4 k.k.)? Ale nie jedyne to pytanie, jakie ten stan faktyczny mieści
Następny problem wynika z bezspornych ustaleń, Ŝe czyn przypisany
oskarŜonemu jest jaskrawo obcy jego osobowości. Przychylni i nieprzychylni
mu świadkowie jednolicie charakteryzowali go jako młodzieńca spokojnego,
ambitnego, wraŜliwego, kulturalnego, Ŝyczliwego ludziom. Identycznie zeznawali teŜ, Ŝe od kilku tygodni (tj. od chwili pojawienia się konkurenta do
ręki ukochanej) G. był dziwnie załamany, smutny, zamknięty w sobie, milczący, chodzący z opuszczoną głową.
NaleŜałoby więc postawić roboczą hipotezę, Ŝe Mateusz G. mógł działać
pod wpływem ostrej reakcji na stres bądź w stanie reakcji krótkiego spięcia.
Na stosowne pytanie obrońcy podczas rozprawy biegli, nie bez cienia poirytowania odpowiedzieli, Ŝe wykluczają reakcję krótkiego spięcia, poniewaŜ –
ich zdaniem – kryterium takiego rozpoznania jest stwierdzenie całkowitego
wyłączenia świadomości sprawcy.
Nie mnie rozstrzygać sprzeczne poglądy psychiatrów, niemniej napomknę, Ŝe według L. Uszkiewiczowej ta reakcja moŜe przebiegać z zamgleniem świadomości, albo bez jej zaburzeń17.
Opiniujący zespół odrzucił teŜ wątpliwość, czy aby u G. nie doszło do zaburzeń czynności psychicznych wskutek spiętrzenia zazdrości. Referujący
w imieniu zespołu psychiatra wyjaśnił przed Sądem, Ŝe zazdrość dzieli się
na dwie kategorie: „chorobliwą” i zwyczajną”. śadna nie wchodziła w rachu-
L. U s z k i e w i c z, (w:) Encyklopedyczny słownik psychiatrii, PZWL, Warszawa 1986.
bę. Znowu godzi się zauwaŜyć, Ŝe ta systematyka zazdrości odbiega od
preferowanej przez L. Korzeniowskiego18 czy Z. Lwa-Starowicza19.
Nie wykluczam, Ŝe są to hipotezy chybione, ale pozostawienie ich bez
odpowiedzi lub zadowolenie się odpowiedzią niepewną, niczemu dobremu
słuŜyć nie moŜe. MoŜe tylko wzmagać niepokój o kondycję wymiaru sprawiedliwości.
PowyŜsze wątpliwości ulegną raczej pogłębieniu w świetle analizy drugiego kazusu, w tym opinii psychiatrycznej i psychologicznej.
OtóŜ 18-letniego Leona K. o średnim wykształceniu oskarŜono o to, Ŝe
późnym wieczorem na szosie lasem przebiegającej zatrzymał jadącego samochodem Kazimierza T., a gdy ten uchylił szybę przednich drzwi, tenŜe
K. chlusnął w niego strumieniem benzyny i podpalił. Kazimierz T. poniósł
śmierć pod wpływem płomieni i wysokiej temperatury. Spłonął równieŜ jego
samochód. I tym razem poszło o dziewczynę. Sprawca zabiegał o względy
Celiny Z., z którą T. utrzymywał zaŜyłe, intymne stosunki.
Biegli psychiatrzy i psycholog w ciągu jednego dnia zbadali K., nie
stwierdzając choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego. Badany
przez psychiatrów wypowiadał się logicznie, utrzymywał dobry kontakt, uwaga i pamięć nie wykazywały ubytków. K. był prawidłowo zorientowany autoi allopsychicznie, w jego stanie somatycznym nie wykryto wad. Psycholog
zaś zanotował, Ŝe Leon K. potrafi tworzyć pojęcia ogólne, myśli na poziomie
abstrakcyjnym, demonstruje dobrą pamięć świeŜą, nie przejawia braków
w obrębie pamięci trwałej, ambitny, nie umie pogodzić się z poraŜką. We
współŜyciu z dziewczyną, o względy której z pokrzywdzonym rywalizował,
obudzony popęd płciowy stał się czymś tak potęŜnym, Ŝe w wysokim stopniu
przytłumił instynkt samozachowawczy a takŜe zdolności gnostyczne. Stan,
w którym od pewnego czasu badany się znajdował, moŜna określić – konkluduje psycholog – jako zespół ostrego zakochania. W literaturze (jakiej?)
określony jako quasi-psychotyczny, to jest fizjologiczna ostra psychoza.
Summa summmarum rozpoznano u Leona K. „ostry zespół zakochania”,
skutkujący ograniczeniem w stopniu znacznym obu dyspozycji z art. 31 k.k.,
bliskim § 1 art. 31. Pogląd ciekawy, ale – moim zdaniem – dyskusyjny. Generalnie zastrzeŜenia są pochodną tego, Ŝe w wielowątkowych aktach śledztwa biegli zainteresowali się tylko wyjaśnieniami oskarŜonego, streszczonymi przez nich w dwudziestu dziewięciu wierszach maszynopisu. Poza tym,
badania psychiatryczne i psychologiczne sprowadzili do wywiadów
z probantem, których treści nie zostały skonfrontowane z materiałami sprawy.
Otwartym zagadnieniem przeto pozostaje, jakie wnioski moŜna by wysnuć po zastanowieniu się, na przykład, nad dowodami, Ŝe:
L. K o r z e n i o w s k i, Encyklopedyczny słownik psychiatrii, PZWL, Warszawa 1986.
Z. L e w - S t a r o w i c z, Seksuologia sądowa, PZWL, Warszawa 2000.
1) zanim Leon K. powziął zamiar zabicia T., w nocnych porach nękał go tzw.
cichymi telefonami, a następnie dwa razy uszkodził mu samochód, wyraźnie eskalując szykany,
2) zabójstwo zostało dokładnie zaplanowane i metodycznie wykonane,
3) w krytycznym momencie Leona K. nie zawiódł instynkt samozachowawczy; nawet w kulminacyjnym punkcie dramatu oskarŜony nie utracił kontroli nad swoim postępowaniem; przykład: gdy od płomieni samochodu
ofiary zapaliło się takŜe ubranie K., tenŜe bez chwili zwłoki podjął energiczną i skuteczną akcję ratowania się,
4) po powrocie do domu K. skrzętnie ukrywał ślady wydarzenia; uszkodzone
ogniem ubranie spalił w piecu c.o., a ślady oparzenia na skórze osłaniał
przed oczami domowników,
5) Leon K. wybrał czas i miejsce dokonania zabójstwa optymalne z punktu
widzenia własnego bezpieczeństwa pro futuro.
Do tych faktów biegli powinni się odnieść expressis verbis. W przeciwnym
razie wielu nie będzie przekonanych, Ŝe profesjonalnie wykonali robotę, Ŝe
zwykłym faktom nadali właściwe akcenty i znaczenie.
VI. Stosowanie środków zabezpieczających (art. 93 i nast. k.k.,
art. 200 i nast. k.k.w.)
Mając w pamięci wszystko co na temat środków zabezpieczających piszą
znani i uznani autorzy20, sensowną rzeczą wydaje mi się być porównanie
rozwaŜań doktrynalnych z rzeczywistością na przykładzie Jana T., podejrzanego o czyny z art. 234 k.k.
Jednorazowo Jana T. zbadawszy, psychiatrzy stwierdzili jego niepoczytalność z racji zespołu urojeniowego. Wnioskowali teŜ, Ŝe pozostawienie
T. na wolności zagraŜa powaŜnym niebezpieczeństwem porządkowi prawnemu. Sąd Rejonowy uznał sprawstwo podejrzanego za udowodnione
i aprobował opinię biegłych. Adwokat wprawdzie odwołał się od tego orzeczenia, Sąd II instancji wszelako przychylił się do stanowiska Sądu Rejonowego.
D. H a j d u k i e w i c z , Podstawy prawne opiniowania sądowo-psychiatrycznego w postępowaniu karnym, w sprawach o wykroczenia oraz w sprawach nieletnich, Wydawnictwo Instytutu Psychiatrii i Neurologii, wyd. drugie, Warszawa 2007; Z. H o ł d a , K. P o s t u l s k i , Kodeks karny wykonawczy. Komentarz, Wydawnictwo „Arche”, Gdańsk 2005; M. O c h e r n a l ,
Einführung in die forensische Psychiatrie für Kriminalisten, Sektion Kriminalistik der Humboldt–Universität zu Berlin, Berlin 1973; L. K. P a p r z y c k i , Prawna problematyka opiniowania psychiatryczno-psychologicznego w postępowaniu karnym oraz w zakresie ochrony
zdrowia psychicznego, Wydawnictwo Instytutu Ekspertyz Sądowych, Kraków 2006.
Niesłusznie, gdyŜ dowody sprawstwa czynów z art. 234 k.k. oraz zapatrywania lekarzy, w związku z którymi Jan T. szereg miesięcy spędził
w szpitalu psychiatrycznym, były marnej proweniencji. Oto niektóre obiekcje.
OtóŜ jedynym dowodem ścisłym w sprawie były lakoniczne wyjaśnienia
Jana T., negującego swoją winę. Cała reszta to zapiski, notatki, pisma itp.
protezy. Ich treść wymagała starannego sprawdzenia, o czym prawnicy
i biegli nie pomyśleli. Nie wykluczam, Ŝe dlatego, iŜ powiadomienia T. dotyczyły naduŜyć miejscowego high life'u. Przesłuchiwany podtrzymał oskarŜenie i zadeklarował, Ŝe prokuratorowi przedłoŜy przechowywane w domu dowody winy pomawianych. Nikogo – poza Janem T. – to nie obchodziło. Widać, Ŝe trafił na ludzi, którzy nie lubią wątpliwości, a jeszcze mniej lubią, gdy
inni je podnoszą.
Uwagi dotyczące przebiegu badań psychiatrycznych odtworzę konstatacją, Ŝe przesłuchanie podejrzanego zakończyło się o godz. 10.15 (patrz zapis w protokole). Tego samego dnia (brak informacji o czasie rozpoczęcia
i zakończenia czynności) biegli (rzekomo?) przeczytali liczące około 100 kart
akta, zbadali Jana T., nota bene skarŜącego się na jakieś dolegliwości,
i wydali pisemną opinię. Zaiste, tempo zawrotne.
W uzasadnieniu ekspertyzy raŜą nieścisłości i deficyt umiaru. Przykładowo, biegli powołują się na „wywiady środowiskowe”, chociaŜ w aktach znajdowała się tylko „Informacja dot. Jana T.” sporządzona przez Komendanta
Posterunku zainteresowanego wynikiem sprawy. Przekraczając własne
kompetencje, psychiatrzy kontynuowali ten wywód stwierdzeniem, Ŝe
„wszystkie przytoczone w zawiadomieniu okoliczności zostały poddane
szczegółowemu badaniu (...)”, a „zebrany materiał dowodowy wręcz wykazał, iŜ zarzuty postawione przez Jana T. noszą charakter fałszywych, złośliwych pomówień” itd. To przykład Ŝyczeniowego myślenia.
Gorzej, Ŝe w ocenie dowodów nie popisali się równieŜ prokurator i Sądy
obu instancji. Ich stanowiska nie podzielił Sąd NajwyŜszy.
VII. Osobliwości naruszania zasad opiniowania
Dla porządku ponowię pogląd, Ŝe o profesjonalizmie styku zleceniodawcy
ze zleceniobiorcą niepochlebnie świadczy ostanie się w sprawie opinii
z istotnymi ułomnościami. Szczególnie wtedy, gdy są one ekscentryczne.
Tego rodzaju przypadłości uosabia opinia nauczyciela akademickiego,
wyraźnie swoją „akademickość” eksponującego. Ów ekspert miał pomóc
prokuratorowi w ocenie zeznań Jana H., Ŝe opisane w protokole oględzin
rany zadał mu nieznany napastnik, a nie pochodziły z samouszkodzenia.
W uznaniu jej „naukowości” opinię przyjęto z aplauzem. Aby kaŜdy mógł
wyrobić sobie własne stanowisko w tym przedmiocie, przytoczę kilka fragmentów tejŜe ekspertyzy. Ze wstępu: „W danej sprawie z pełną satysfakcją
przychodzi biegłemu stwierdzić, Ŝe zawarte w aktach materiały są cenne
i istotne, dane zebrane są skrupulatnie i rzeczowo oraz kompetentnie.
Świadczy to o ogromie włoŜonej pracy, zaangaŜowaniu i wysokich kwalifikacjach zawodowych prowadzących sprawę, zwłaszcza przesłuchujących”.
Następnie biegły de facto chwali się, Ŝe podstawy opiniowania wzbogacił
„szeregiem wyjaśnień od pracowników Wydziału Dochodzeniowego oraz
„szeregiem istotnych informacji jakich udzielił biegłemu konsultant medyczny”. Biegły wszelako nie ujawnił treści owych „wyjaśnień” i „informacji”, wobec czego wyłączył je spod swobodnej oceny organów procesowych.
Nieco dalej, ni stąd, ni zowąd rozumuje tak: „Odpowiedź na pytanie, czy
rana ma charakter rany zadanej własną czy obcą ręką jedynie na podstawie
jej wyglądu jest niemoŜliwa, ale ma to w danym przypadku drugorzędne
znaczenie”. Tę niewydolność opiniowania usprawiedliwił uwagą, Ŝe „Wypowiedzi Jana H. w porównaniu do wypowiedzi osób, które rzeczywiście straciły przytomność są po prostu za dobre, za bardzo szczegółowe. Stoją one
w jawnej sprzeczności z jego wypowiedziami wówczas, kiedy przesłuchujący
zadaje mu niewygodne pytanie”.
Z tych racji, po (wciąŜ cytuję) „ponownej analizie opracowanej opinii rysują się pewne cechy osobowości H., które moŜna banalnie określić jako prymitywnego cwaniaczka” (podkr. biegłego). Po tym zdefiniowaniu świadka
ekspert następująco kontynuuje swój punkt widzenia: „Osobnicy tacy trafiają
się nierzadko w praktyce sądowo lekarskiej i psychiatrycznej i niekiedy stanowią istną zmorę organów ścigania. Osobnicy ci w podejrzanej dla siebie
sytuacji potrafią niemal na poczekaniu wymyśleć taką wersję (...)”, której
sprawdzenie „zmusza często do heroicznej pracy śledczej”.
Według tego znawcy, wartościowanie zeznań Jana H. napotyka i na takie
rafy, jak często spotykane „podawanie rysopisów czarny z brodą i pejsami.
Tak w prymitywnych środowiskach wyobraŜa się zabójców, rozbójników,
a nawet do chwili obecnej uŜywa się takich symboli w literaturze i filmach dla
dzieci (...). H. zdaje się być klinicznym przykładem takiego osobnika”, konkluduje uczony biegły.
Plaut, komediopisarz rzymski, skwitowałby tę sytuację: dictum sapienti
sat est („mądremu wystarczy to, co powiedziano”). Te słowa wciąŜ są aktualne i dają do myślenia. Okazuje się, Ŝe nie kaŜdemu.
Do prawników i biegłych ze wszystkich stron płyną dobre rady. Tych nigdy nie zabraknie. Sęk, Ŝeby je rozumnie stosować. To jednak nie przychodzi
gładko, poniewaŜ wielu nie dopuszcza myśli, Ŝe w ludziach jest wiedza
i niewiedza. Te prawdy unaoczniają przytoczone kazusy, które oprócz własnej wymowy bezpośredniej mogą kaŜdemu posłuŜyć w przygotowaniu ja-
kiejś ogólnej syntezy istniejących problemów21, jakiejś ogólnej odpowiedzi
na temat sukcesów i niedostatków procesu opiniowania sądowo-psychiatrycznego i sądowo-psychologicznego. TakŜe takich odpowiedzi, Ŝe:
− zewnętrzne (międzyzawodowe) zróŜnicowanie jest problemem ewidentnie mniejszym od indywidualnego zróŜnicowania profesjonalizmu wewnątrz grup sędziów, prokuratorów, adwokatów i biegłych, w tym psychiatrów i psychologów sądowych, a
− sukcesy przychodzą zwłaszcza wtedy, gdy wszyscy jesteśmy bardziej
razem, a nie bardziej osobno.
Fulfilment of aims of criminal proceedings with
the participation of specialists in “bridging”
The author discusses a number of aspects pertaining to the cooperation
on equal terms between a lawyer and experts, these including in particular
court psychiatrists and psychologists. He also specifies conditions whose
fulfilment is crucial to have a good quality opinion delivered timely. These
conditions include first of all: exhaustive collection of research material, selection of an experienced specialist, accuracy and mobility of questions he or
she is asked, and critical evaluation of his or her opinion. Experts’ practices
raise many objections. These are illustrated by authentic examples of past
and/or current court procedures.
T. K o t a r b i ń s k i, Traktat o dobrej robocie, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wrocław−Warszawa−Kraków−Gdańsk 1975.
Informacje na temat aktualnego wykazu biegłych sądowych można
Prokuratura Okręgowa w Legnicy ogłasza konkurs na staż urzędniczy
62-latek oskarżony o pedofilię
INFORMACJA PRASOWA Wyrok w sprawie 63
informacja prasowa - Prokuratura Okręgowa w Łodzi
ZDERZENIE CIĘŻARÓWKI Z TIREM
Więcej informacji... - Prokuratura Okręgowa w Legnicy