Source: http://zanotowane.pl/100/2024/
Timestamp: 2020-06-07 05:54:33
Legal References Found: art. 1
	art. 61
	art. 2
	art. 3
	art. 74
 art. 82
 art. 53
 art. 54
 art. 1

Document Content:
v 05 16
Maria Valtorta - Ewangelia, jaka zosta�a mi objawiona (Ksi�ga V.16) Ewangelia wed�ug �w. Mateusza Ewangelia wed�ug �w. Marka Ewangelia wed�ug �w. �ukasza Ewangelia wed�ug �w. Jana Maria Valtorta Ksi�ga V - Przygotowanie do M�ki – POEMAT BOGA-CZ�OWIEKA – 16. JEZUS POUCZA PIOTRA O OCENIANIU WIELKO�CI WINY ORAZ O WARTO�CI CIERPIENIA Napisane 15 stycznia 1947. A, 9864-9874 Jezus znajduje si� sam w ma�ej izdebce. Siedzi na pos�aniu. Rozmy�la lub modli si�. Na p�ce stoi oliwna lampa. Jej ��tawy p�omie� migoce. Jest chyba noc, gdy� nie ma �adnego ha�asu w domu ani na drodze. Tylko szum potoku wydaje si� mocniejszy na zewn�trz domu, w ciszy nocnej. Jezus podnosi g�ow�, aby spojrze� na drzwi. S�ucha. Wstaje i idzie otworzy�. Przed drzwiami widzi Piotra. «To ty? Wejd�. Czego chcesz, Szymonie? Jeszcze nie �pisz ty, kt�ry masz odby� tak d�ug� drog�?» Jezus ujmuje go za r�k� i wci�ga do �rodka, zamykaj�c drzwi bez ha�asu. Ka�e mu si��� przy Sobie na brzegu ��ka. «Chcia�em Ci powiedzie�, Nauczycielu... tak, chcia�em Ci powiedzie�, �e Ty te� ujrza�e� dzi�, ile jestem wart. Potrafi� jedynie zabawia� biedne dzieci, pociesza� staruszk�, przywr�ci� pok�j mi�dzy dwoma pasterzami, sk��conymi z powodu owcy, kt�ra utraci�a mleko. Jestem biednym cz�owiekiem. Tak biednym, �e nie rozumiem nawet tego, co mi wyja�niasz. Ale to co� innego. Teraz chcia�em Ci powiedzie�, �eby� w�a�nie dlatego zatrzyma� mnie tutaj. Nie zale�y mi �eby i��, kiedy Ty nie jeste� z nami. I nie potrafi� tego robi�... Spraw mi rado��, Panie.» Piotr m�wi z zapa�em, ale wpatruje si� w chropowate ceg�y wystaj�ce z pod�ogi. «Sp�jrz na Mnie, Szymonie» – nakazuje Jezus. Piotr pos�usznie patrzy. Jezus wpatruje si� w niego i pyta: «I to wszystko? To wszystkie powody tego, �e jeszcze czuwasz? To jedyny pow�d, dla kt�rego prosisz, �eby ci� tu zatrzyma�? B�d� szczery, Szymonie. Druga cz�� twej my�li nie jest szemraniem przeciw Nauczycielowi. Trzeba umie� odr�nia� s�owa pr�ne od s��w u�ytecznych. S�owo jest bezu�yteczne – i to na og� w bezu�yteczno�ci rozwija si� grzech – kiedy si� m�wi o brakach drugiego komu�, kto nie mo�e temu zaradzi�. Wtedy to jest zwyk�y brak mi�o�ci, nawet je�li omawia si� sprawy prawdziwe. Tak samo jak brakiem mi�o�ci jest czynienie wym�wek mniej lub bardziej cierpkich bez do��czania rady do wyrzut�w. A m�wi� o upomnieniach s�usznych. Inne s� niesprawiedliwe i s� grzechami przeciwko bli�niemu. Ale kiedy kto� widzi jakiego� bli�niego, kt�ry grzeszy i cierpi z tego powodu, gdy� grzesz�cy obra�a Boga i wyrz�dza krzywd� swej duszy, i kiedy sam zdaje sobie spraw�, �e nie jest zdolny oceni� wagi grzechu bli�niego i kiedy si� nie czuje wystarczaj�co m�drym, aby powiedzie� s�owo, kt�re mog�oby nawr�ci�, i kiedy zwraca si� do jakiego� sprawiedliwego, m�drego i powierza mu sw� trosk�, wtedy nie pope�nia grzechu, gdy� jego wyznania maj� za cel po�o�enie kresu zgorszeniu i zbawienie duszy. To tak jakby kto�, kto mia� krewnego chorego na jak�� przynosz�c� wstyd chorob�. To pewne, �e b�dzie usi�owa� j� trzyma� w ukryciu przed lud�mi, ale w tajemnicy p�jdzie o niej powiedzie� lekarzowi: „Wed�ug mnie, m�j krewny jest chory na t� chorob�, ale ja nie potrafi� mu [nic] doradzi� ani go piel�gnowa�. Przyjd� sam lub powiedz, co mam robi�”. Czy uchybia mi�o�ci wobec krewnego? Nie. Przeciwne! Uchybi�by, gdyby udawa�, �e nie dostrzega choroby i pozwala� jej si� rozwija�, a� do �mierci przez �le rozumiane uczucie roztropno�ci i mi�o�ci. Kt�rego� dnia, a nie min� lata, ty i twoi towarzysze, b�dziecie musieli s�ucha� zwierze� serc, nie tak jak ich s�uchacie teraz jako ludzie, ale jak Kap�ani, to znaczy lekarze, nauczyciele, pasterze dusz, jak Ja jestem Lekarzem, Nauczycielem i Pasterzem. B�dziecie musieli s�ucha�, decydowa� i radzi�. Wasz s�d b�dzie mia� tak� warto�� jakby sam B�g go wyda�...» Piotr wyrywa si� Jezusowi, kt�ry trzyma� go blisko Siebie i m�wi, wstaj�c: «To niemo�liwe, Panie. Nie, tego nie nakazuj. Jak�e chcesz, aby�my s�dzili jak B�g, skoro nie potrafimy os�dza� nawet jak ludzie?» «Wtedy b�dziecie to umie�, gdy� Duch Bo�y b�dzie si� unosi� nad wami i przeniknie was Swymi �wiat�ami. B�dziecie umieli s�dzi�, bior�c pod uwag� siedem warunk�w czyn�w, jakie b�d� wam przedstawiane w celu znalezienia rady lub przebaczenia. Pos�uchaj dobrze i usi�uj zapami�ta�. W swoim czasie Duch Bo�y przypomni ci Moje s�owa. Ale ty te� pr�buj pami�ta�, dzi�ki rozumowi, gdy� B�g ci go da�, aby� si� nim pos�ugiwa� bez duchowego lenistwa czy zarozumialstwa, kt�re polega na oczekiwaniu i domaganiu si� wszystkiego od Boga. Kiedy b�dziesz Nauczycielem, Lekarzem i Pasterzem na Moim miejscu i zast�puj�c Mnie, i kiedy jaki� wierny przyjdzie op�akiwa� u twych st�p swe niepokoje wywo�ane przez jego w�asne czyny lub czyny drugiego, b�dziesz musia� zawsze mie� obecne w twoim umy�le tych siedem pyta�. Kto: Kto zgrzeszy�? Co: Jaka jest materia grzechu? Gdzie: W jakim miejscu? Jak: W jakich okoliczno�ciach? Przy pomocy czego lub z kim: Jakie narz�dzie lub stworzenie by�o przedmiotem grzechu? Dlaczego: Jakie bod�ce stworzy�y atmosfer� sprzyjaj�c� grzechowi? Kiedy: W jakich warunkach lub przez jakie reakcje? Czy sta�o si� to przypadkowo czy wskutek z�ych przyzwyczaje�? Widzisz, Szymonie, ten sam grzech mo�e mie� niesko�czone odcienie i stopnie, zale�nie od wszystkich okoliczno�ci, kt�re go wywo�a�y i [w zale�no�ci od] os�b, kt�re go pope�ni�y. Na przyk�ad... Rozwa�my dwa grzechy, kt�re s� najbardziej rozpowszechnione, grzech po��dania cielesnego i ��dza bogactw. Stworzenie zgrzeszy�o rozwi�z�o�ci� lub uwa�a, �e pope�ni�o taki grzech. Czasami bowiem cz�owiek myli grzech z pokus� lub tak samo os�dza bodziec sztucznie wywo�any wskutek szkodliwych pragnie� i my�li b�d�ce wynikiem chorobowego cierpienia lub powsta�e dlatego, �e czasami cia�o i krew odzywaj� si� nieprzewidzianymi g�osami, kt�re rozbrzmiewaj� najpierw w umy�le, nim ma on czas na przygotowanie si� do st�umienia go. Kto� zatem przychodzi do ciebie i m�wi: „Zgrzeszy�em rozwi�z�o�ci�”. Niedoskona�y kap�an powie: „B�d� wykl�ty”. Ty jednak, M�j Piotr, nie mo�esz tak m�wi�. Ty bowiem jeste� Piotrem Jezusa, jeste� nast�pc� Mi�osierdzia. Zatem wtedy, przed pot�pieniem, musisz przebada� i dotkn�� delikatnie i roztropnie serca, kt�re p�acze przed tob�, aby pozna� wszystkie aspekty grzechu prawdziwego, przypuszczalnego lub [urojonego z powodu] skrupu��w. Powiedzia�em: �agodnie i roztropnie. Masz sobie przypomnie�, �e – poza tym, �e jeste� nauczycielem i pasterzem – jeste� te� lekarzem. Lekarz nie j�trzy ran. Got�w odci��, gdy jest gangrena, umie jednak odkry� i opatrywa� r�k� delikatn�, gdy jest tylko rana z rozdarciem cz�ci �ywych, kt�re trzeba po��czy�, a nie – rozrywa�. Musisz pami�ta�, �e poza tym, i� jeste� Lekarzem i Pasterzem, jeste� te� Nauczycielem. Nauczyciel dostosowuje s�owa do wieku uczni�w. Gorszy�by taki wychowawca, kt�ry dzieciom ujawnia�by zwierz�ce prawa, kt�rych niewinni nie znaj�, daj�c im w ten spos�b przedwcze�nie ich znajomo�� i ucz�c przebieg�o�ci. Zajmuj�c si� duszami trzeba zachowa� rozwag� w wypytywaniu. Szanowa� siebie i innych. B�dzie ci �atwo, je�li w ka�dej duszy ujrzysz swe dziecko. Ojciec jest w spos�b naturalny nauczycielem, lekarzem i przewodnikiem swych dzieci. Kimkolwiek wi�c by�oby stworzenie, stoj�ce przed tob�, udr�czone przez grzech lub obaw� przed grzechem, kochaj je mi�o�ci� ojca, a b�dziesz umia� os�dza� bez ranienia i bez gorszenia. Rozumiesz?» «Tak, Nauczycielu. Rozumiem bardzo dobrze. B�d� musia� by� roztropny i cierpliwy, przekonywa� do odkrywania ran, ale patrze� na nie sam, bez przyci�gania uwagi innych na nie. A kiedy zobacz�, �e jest to prawdziwa rana, powiedzie�: „Widzisz? Skrzywdzi�e� siebie przez to lub tamto”. A je�li zobacz�, �e stworzenie tylko obawia si�, �e si� zrani�o, bo ujrza�o zjawy, wtedy... rozdmucha� ob�oki, ale nie poucza� z niepotrzebn� gorliwo�ci� o takich dzia�aniach, kt�re by�yby prawdziwymi grzechami. Czy m�wi� dobrze?» «Bardzo dobrze. Zatem, je�li kto� ci powie: „Zgrzeszy�em rozwi�z�o�ci�”, ty rozwa�ysz, kogo masz przed sob�. Prawd� jest, �e grzech mo�na pope�ni� w ka�dym wieku. Spotyka si� go jednak cz�ciej u doros�ego ni� u dziecka. I w zale�no�ci od tego r�ne b�d� pytania, kt�re nale�y postawi� i odpowiedzi, jakich trzeba udzieli� doros�emu lub dziecku. Potem, po pierwszym pytaniu, przyjdzie drugie dotycz�ce materii grzechu, a potem trzecie, dotycz�ce miejsca grzechu, czwarte – o okoliczno�ci grzechu oraz pi�te – o ewentualnych wsp�lnik�w grzechu, sz�ste dotycz�ce powodu grzechu i si�dme o czas i liczb� grzech�w. Zobaczysz, �e zazwyczaj w odniesieniu do doros�ego – doros�ego �yj�cego w �wiecie – otrzymasz na ka�de pytanie odpowied� dotycz�c� okoliczno�ci prawdziwego grzechu. Tymczasem w odniesieniu do dziecka, wiekiem lub duchem, na liczne pytania b�dziesz musia� odpowiedzie�: „To poz�r, a nie – materia grzechu.” A nawet zobaczysz czasem, �e zamiast b�ota masz przed sob� lili�, dr��c�, bo ochlapano j� brudem, myl�c� kropelk� rosy, sp�ywaj�c� do jej kielicha z obryzganiem b�otem. To dusze tak spragnione Nieba, �e z l�kiem uwa�aj� za plam� nawet cie� chmury, kt�ra je przez chwil� zas�ania, zatrzymuj�c si� mi�dzy nimi i s�o�cem, ale potem idzie dalej, nie pozostawiaj�c �lad�w na bieli ich kielicha. To dusze tak niewinne i spragnione takimi pozosta�, �e szatan przera�a je umys�owymi wyobra�eniami lub wywo�uje bod�ce cielesne lub pobudza samo cia�o, wykorzystuj�c jego prawdziwe cia�a. Te dusze musz� by� pocieszane i podtrzymywane, gdy� nie s� grzeszne, lecz um�czone. Zawsze o tym pami�taj. Zawsze pami�taj o os�dzaniu w ten sam spos�b tak�e tego, kto grzeszy chciwym pragnieniem bogactw lub d�br nale��cych do kogo� innego. Jest bowiem grzechem przekl�tym bycie chciwym bez potrzeby i bez lito�ci, okradanie biedaka i wbrew sprawiedliwo�ci gn�bienie wsp�mieszka�c�w, s�ug lub innych ludzi. Mniej za� ci�kim, o wiele mniej ci�kim jest grzech tego, komu odm�wiono chleba i kradnie go bli�niemu, �eby zaspokoi� g��d sw�j i dzieci. Pami�taj, �e tak samo w odniesieniu do rozpustnika jak i z�odzieja, �rodkiem do os�dzenia jest: liczba grzech�w, okoliczno�ci i ich ci�ar; a tak�e ocena stopnia �wiadomo�ci grzesznika co do pope�nionego grzechu, jak� mia� w chwili pope�niania go. I tak ten, kto dzia�a z pe�n� �wiadomo�ci�, grzeszy bardziej ni� ten, kto dzia�a z niewiedzy. Tak�e ten, kto dzia�a dobrowolnie, grzeszy bardziej ni� ten, kto jest zmuszany do grzechu. Zaprawd�, powiadam ci, �e czasami b�d� czyny pope�niane z pozorami grzechu, a b�d� m�cze�stwem i otrzymaj� zap�at� dawan� za cierpienie m�cze�stwa. Przede wszystkim za� pami�taj, �e we wszystkich wypadkach, przed pot�pieniem [kogo�], powiniene� sobie przypomnie�, �e ty r�wnie� by�e� cz�owiekiem i �e tw�j Nauczyciel, w kt�rym nikt nie znalaz� grzechu, nigdy nie pot�pi� nikogo, kto okaza� skruch� po grzechu. Przebaczaj siedem razy po siedemdziesi�t siedem razy, a nawet siedemdziesi�t razy po siedemdziesi�t – grzechy twoich braci i twoich dzieci. [Por. Mt 18,22] Bo zamkn�� bramy Zbawienia jakiemu� choremu, dlatego tylko, �e ponownie popad� w chorob�, to chcie� go u�mierci�. Zrozumia�e�?» «Zrozumia�em. To naprawd� zrozumia�em...» «A zatem teraz wypowiedz ca�� sw� my�l» [– prosi Jezus.] «O, tak! Tobie powiem o tym, bo widz�, �e Ty naprawd� wiesz o wszystkim i rozumiem, �e nie jest szemraniem poproszenie Ci�, aby� wys�a� Judasza, zamiast mnie, gdy� on cierpi, �e nie chodzi. M�wi� ci to nie dlatego �ebym stwierdza�, �e on jest zazdrosny i �e jest dla mnie zgorszeniem, lecz po to, aby da� jemu pok�j i... aby Tobie da� pok�j. Bo to musi by� dla Ciebie bardzo uci��liwe mie� wci�� przy sobie taki gwa�towny wiatr...» «Judasz jeszcze si� uskar�a�?» [– pyta Jezus.] «O, tak! Powiedzia�, �e ka�de Twe s�owo zadaje mu ran�. Nawet to, kt�re wypowiedzia�e� do dzieci. Powiedzia�, �e tak naprawd�, to do niego m�wi�e�, �e Ewa podesz�a do drzewa, bo spodoba�a si� jej ta rzecz b�yszcz�ca jak naszyjnik kr�la. Ja naprawd� nie znalaz�em w tym takiego por�wnania. Ale nie jestem uczony. Bart�omiej i Zelota natomiast powiedzieli, �e Judasz zosta� „dotkni�ty do �ywego”, gdy� jest jak urzeczony wszystkim, co b�yszczy i zwodzi pr�n� chwa��. Mo�e maj� racj�, bo s� uczeni. B�d� dobry dla Twych biednych aposto��w, Nauczycielu! Daj t� rado��, Judaszowi, a mnie wraz z nim. Tak wielk�! Widzisz? Potrafi� jedynie zabawi� dzieci... i by� dzieckiem w Twoich ramionach» – i tuli si� do swego Jezusa, kt�rego kocha naprawd� ze wszystkich si�. «Nie. Nie mog� ci� zadowoli�. Nie nalegaj. Ty, w�a�nie dlatego, �e jeste� taki, jaki jeste� – id� wype�ni� to zadanie. On, w�a�nie dlatego �e jest taki, jaki jest – pozostanie tutaj. Nawet M�j brat m�wi� Mi o tym i, cho� go kocham, odpowiedzia�em tak�e jemu: „nie”. Nawet gdyby prosi�a Mnie Moja Matka, nie ust�pi�bym. To nie jest kara, lecz lekarstwo. I Judasz musi je za�y�. Je�li si� nie przyda jego duchowi, przyda si� Mojemu, gdy� nie b�d� m�g� wyrzuca� Sobie, �e pomin��em cokolwiek, co mog�o go u�wi�ci�.» Jezus jest powa�ny i w�adczy, wypowiadaj�c te s�owa. Piotr opuszcza ramiona i pochyla g�ow�. Wzdycha. «Nie smu� si�, Szymonie. Mamy wieczno�� na pozostawanie w jedno�ci i na mi�owanie si�. Ale chcia�e� Mi jeszcze co� powiedzie�...» «P�no ju�, Nauczycielu. Musisz i�� spa�.» «Ty bardziej ni� Ja, Szymonie. O �wicie musisz si� uda� w drog�» [– odpowiada mu Jezus.] «O! Ja! Zosta� tu z Tob�, to bardziej krzepi ni� le�enie w ��ku.» «M�w. Wiesz, �e ma�o �pi�...» [– nalega Jezus.] «Dobrze! Jestem g�upcem, wiem o tym i m�wi� o tym bez wstydu. I gdyby chodzi�o tylko o mnie, nie musia�bym wiele wiedzie�, bo my�l�, �e najwi�ksz� m�dro�ci� jest kocha� Ci�, i�� za Tob� i s�u�y� Ci ca�ym sercem. Ale Ty posy�asz mnie tu i tam i ludzie zadaj� mi pytania, a ja musz� im odpowiada�. My�l�, �e to, o co Ci� pytam, ludzie mog� chcie� wiedzie� ode mnie, bo ludzie maj� zawsze te same my�li. Wczoraj m�wi�e�, �e niewinni i �wi�ci zawsze cierpi�, a nawet, �e cierpi� za wszystkich. To jest trudne dla mojego rozumu i tak�e to, �e m�wisz, i� oni sami b�d� tego pragn��. I my�l�, �e skoro to dla mnie trudne, mo�e by� te� trudne dla innych. Je�li mnie zapytaj�, co mam odpowiedzie�? W tej pierwszej w�dr�wce pewna matka powiedzia�a mi: „To niesprawiedliwe, �e moja c�reczka umiera w tak wielkich cierpieniach, bo jest dobra i niewinna”. A ja, nie wiedz�c, co jej odpowiedzie�, wypowiedzia�em s�owa Hioba: „Pan da�, Pan wzi��. Niech imi� Pa�skie b�dzie pochwalone”. Ale sam nie by�em o tym przekonany i nie przekona�em jej. Nast�pnym razem chcia�bym wiedzie�, co m�wi�...» «To s�uszne. Pos�uchaj. To si� wydaje niesprawiedliwo�ci�, a to jest wielka sprawiedliwo��, �e najlepsi cierpi� dla wszystkich. Powiedz Mi, Szymonie, czym jest ziemia, ca�a ziemia?» «Ziemia? To wielki obszar, bardzo wielki, uczyniony z prochu, wody, ska�, ro�lin, zwierz�t i istot ludzkich» [– m�wi Piotr.] «Co jeszcze?» «Jeszcze... to ju� wszystko... chyba �e mam powiedzie�, �e to jest dla cz�owieka miejsce kary i wygnania.» «Ziemia jest o�tarzem, Szymonie. Ogromnym o�tarzem. Mia�a by� o�tarzem sta�ego uwielbiania swego Stw�rcy. Jednak ziemia pe�na jest grzech�w. Musi wi�c by� o�tarzem sta�ej ofiary wynagradzaj�cej, na kt�rym p�on� hostie. Ziemia powinna, jak inne �wiaty rozsiane we wszech�wiecie, wy�piewywa� psalmy Bogu, kt�ry j� stworzy�. Sp�jrz!» Jezus otwiera drewniane okiennice i przez okno szeroko otwarte wchodzi �wie�o�� nocy, szmer potoku, promie� ksi�yca. Wida� niebo usiane gwiazdami. «Sp�jrz na te gwiazdy! One �piewaj� pochwa�y dla Boga swoimi g�osami – kt�rymi jest �wiat�o�� i ich ruch w niesko�czonych przestworzach firmamentu. Od tysi�cleci trwa ich �piew, kt�ry wznosi si� z lazurowych p�l nieba do samych Niebios Boga. Mo�emy sobie wyobrazi�, �e gwiazdy i planety, cia�a niebieskie i komety s� jak stworzenia gwiezdne, kt�re jak niebiescy kap�ani, lewici, dziewice i wierni wy�piewuj� w bezkresnej �wi�tyni uwielbienia dla Stw�rcy. Pos�uchaj, Szymonie. Us�ysz szmer bryzy w listowiu i szum wody po�r�d nocy. Ziemia te� �piewa jak niebo, wraz z wiatrami, z wodami, z g�osami ptak�w i zwierz�t. Firmamentowi wystarcza promieniej�ca pochwa�a gwiazd, jakie go zaludniaj�, jednak �wi�tyni, kt�r� jest ziemia, nie wystarcza �piew wiatru, wody i zwierz�t. Na niej bowiem s� nie tylko wiatry, wody i zwierz�ta, wy�piewuj�ce nie�wiadomie pochwa�y dla Boga, ale jest na niej te� cz�owiek: stworzenie doskonalsze od wszystkiego, co �yje w tym czasie i w �wiecie, obdarzone materi� jak zwierz�ta, minera�y i ro�liny, i duchem jak anio�owie niebiescy. Ludzie, jak oni, s� przeznaczeni – o ile b�d� wierni w pr�bach – do poznania i posiadania Boga, najpierw przez �ask�, a potem – w Raju. Cz�owiek, po��czenie wszystkich tych rodzaj�w byt�w, posiada misj�, kt�rej inne stworzenia nie posiadaj�. Ona powinna by� dla niego nie tylko obowi�zkiem, lecz ponadto rado�ci�: ma kocha� Boga. Oddawa� w spos�b rozumny i dobrowolny mi�osne uwielbienie Bogu. Odp�aca� Bogu za mi�o��, kt�r� On okaza� cz�owiekowi daj�c mu �ycie i Niebo po �yciu. Uwielbia� Go w spos�b rozumny. Zauwa�, Szymonie: Jakie dobro B�g mo�e wyci�gn�� ze stworzenia? Jak� korzy��? �adn�. Stworzenie nie powi�ksza Boga, nie u�wi�ca Go, ani nie ubogaca. On jest niesko�czony. By�by taki nawet wtedy, gdyby Stworzenie nie istnia�o. Ale B�g-Mi�o�� chcia� mie� mi�o��. Stworzy�, aby mie� mi�o��. Jedynie mi�o�� B�g mo�e wydobywa� ze Stworzenia i ta mi�o��, kt�ra jest rozumna i wolna jedynie u anio��w i ludzi, jest chwa�� Boga, rado�ci� anio��w, religi� dla ludzi. W dniu, w kt�rym na wielkim o�tarzu ziemi zamilk�yby pochwa�y i b�agania mi�o�ci, ziemia przesta�aby istnie�. Albowiem gdyby mi�o�� wygas�a, wygas�oby wynagrodzenie i gniew Bo�y unicestwi�by ziemskie piek�o, kt�rym sta�aby si� ziemia. Zatem ziemia, aby istnie�, musi kocha�. I wi�cej: ziemia musi by� �wi�tyni�, kt�ra kocha i modli si� dzi�ki rozumno�ci ludzi. A w �wi�tyni, w ka�dej �wi�tyni, jakie sk�ada si� ofiary? Ofiary czyste, bez plamy i bez skazy. Tylko one s� mi�e Panu. One i pierwociny. Ojcu rodziny bowiem powinno si� dawa� to, co najlepsze, a Bogu, Ojcu rodziny ludzkiej, nale�y dawa� pierwociny wszystkiego i to co najlepsze. Powiedzia�em jednak, �e ziemia ma podw�jny obowi�zek sk�adania ofiary: obowi�zek uwielbienia i wynagrodzenia. Ludzko��, kt�ra na niej jest, zgrzeszy�a w pierwszych ludziach i stale grzeszy, dodaj�c do grzechu braku mi�o�ci do Boga tysi�ce innych: swe przywi�zania do g�os�w �wiata, cia�a i szatana. Winna, grzeszna ludzko��, chocia� posiada podobie�stwo do Boga, ma w�asny rozum i pomoc bosk�, jest jednak wci�� grzesznic�, coraz wi�ksz�. Gwiazdy s� pos�uszne, ro�liny s� pos�uszne, �ywio�y s� pos�uszne, zwierz�ta s� pos�uszne. Tak jak potrafi�, wychwalaj� Pana. Ludzie nie s� pos�uszni i nie wychwalaj� wystarczaj�co Pana. St�d potrzeba dusz-ofiar, kt�re kochaj� i wynagradzaj� za wszystkich. S� nimi dzieci, niewinne i pozbawione wiedzy. One ponosz� gorzk� kar� bole�ci za tych, kt�rzy potrafi� tylko grzeszy�. Duszami-ofiarami s� �wi�ci, kt�rzy dobrowolnie po�wi�caj� si� za wszystkich. Wkr�tce – bo rok czy wiek, to zawsze ‘niewiele’ w stosunku do wieczno�ci – nie b�dzie si� ju� sprawowa� innych ofiar ca�opalnych na o�tarzu wielkiej �wi�tyni ziemi jak tylko ofiar� ludzi-ofiar, wyniszczanych w ustawicznym po�wi�caniu si�: hostie [z��czone] z Hosti� doskona��. Nie wzdrygaj si�, Szymonie. Nie m�wi�, �e ustanowi� kult podobny do kultu Molocha, Baala i Astarta. Ludzie sami z�o�� nas w ofierze. Rozumiesz? Z�o�� nas w ofierze. A my p�jdziemy rado�nie na �mier�, aby wynagrodzi� i kocha� za wszystkich. A potem przyjd� czasy, kiedy ludzie nie b�d� ju� sk�ada� ludzi w ofierze. Ale zawsze b�d� ofiary czyste, kt�re mi�o�� b�dzie wyniszcza� wraz z Wielk� �ertw� w ustawicznej Ofierze. M�wi� o mi�o�ci do Boga i mi�o�ci ze wzgl�du na Boga. Zaprawd� takie b�d� hostie tego czasu i przysz�ej �wi�tyni. Nie baranki i koz�y, ja��wki i go��bie, lecz ofiara serca – oto, co si� podoba Bogu. Dawid to przeczuwa�. I w nowych czasach, czasach ducha i mi�o�ci, jedynie ta ofiara b�dzie przyjemna. Zauwa�, Szymonie, �e skoro B�g musia� si� wcieli�, aby u�mierzy� Sprawiedliwo�� Bo�� z powodu Grzechu pierworodnego i z powodu licznych grzech�w ludzi, to w czasach prawdy jedynie ofiary z duch�w ludzi b�d� mog�y z�agodzi� [gniew] Pana. Ty my�lisz: „Dlaczego w takim razie On, Najwy�szy, da� nakaz sk�adania w ofierze m�odych zwierz�t i owoc�w drzew?” M�wi� ci: dlatego �e przed Moim przyj�ciem cz�owiek by� ofiar� zanieczyszczon� i dlatego �e nie znano Mi�o�ci. Teraz b�dzie znana. Cz�owiek, kt�ry pozna Mi�o�� – gdy� Ja przywr�c� �ask�, dzi�ki kt�rej cz�owiek pozna Mi�o�� – wyjdzie z letargu. Przypomni sobie, zrozumie, b�dzie �y� tak, �e zast�pi koz�y i baranki, staj�c si� sam ofiar� mi�o�ci i wynagrodzenia, aby na�ladowa� Baranka Bo�ego, swego Nauczyciela i Odkupiciela. B�d�ca kar� bole�� zamieni si� w mi�o�� doskona��, i b�ogos�awieni b�d� ci, kt�rzy przyjm� j� z doskona�ej mi�o�ci.» «Ale dzieci...» «Chcesz powiedzie� o tych, kt�re nie potrafi� si� jeszcze z�o�y� w ofierze... A wiesz, kiedy B�g m�wi do nich? J�zyk Boga jest j�zykiem duchowym. Dusza go rozumie i dusza nie ma wieku. A nawet m�wi� ci, �e dusza dzieci�ca – poniewa� brak w niej przebieg�o�ci i ma zdolno�� zrozumienia Boga – bardziej jest dojrza�a ni� dusza grzesznego starca. M�wi� ci, Szymonie, �e b�dziesz �y� do�� d�ugo, aby zobaczy� wiele dzieci nauczaj�cych – doros�ych i tak�e ciebie samego – m�dro�ci heroicznej mi�o�ci. W tych ma�ych, umieraj�cych �mierci� naturaln�, B�g dzia�a bezpo�rednio – z powod�w tak wznios�ej mi�o�ci, �e nie mog� ci jej wyja�ni� – wprowadzaj�c je w m�dro��, zapisan� w ksi�gach �ycia, kt�re dopiero w Niebiosach przeczytaj� b�ogos�awieni. Powiedzia�em: przeczytaj�, ale tak naprawd� wystarczy widzie� Boga, aby pozna� nie tylko Boga, lecz i Jego niesko�czon� m�dro��... Ju� zaszed� ksi�yc, Szymonie.... �wit wkr�tce nadejdzie, a ty nie spa�e�...» «To nie ma znaczenia, Nauczycielu. Utraci�em kilka godzin snu, a naby�em tak wiele m�dro�ci i by�em z Tob�. Ale je�li pozwolisz teraz, odejd�. Nie p�jd� spa�, ale przemy�le� Twe s�owa.» Jest ju� w drzwiach i wychodzi, gdy nagle zatrzymuje si� zamy�lony i m�wi: «Jeszcze jedno, Nauczycielu. Czy to s�uszne, �ebym powiedzia� komu�, kto cierpi, �e cierpienie nie jest kar�, lecz... �ask�, czym� jakby... jakby naszym powo�aniem, pi�knym, cho� uci��liwym, pi�knym, cho� mo�e si� wydawa�, temu kto nie wie, czym� odra�aj�cym i smutnym?» «Mo�esz tak m�wi�, Szymonie. To prawda. Bole�� nie jest kar�, kiedy umie si� j� przyj�� i pos�u�y� si� ni� w�a�ciwie. B�l to jak kap�a�stwo, Szymonie. Kap�a�stwo dost�pne dla wszystkich. Kap�a�stwo, kt�re daje wielk� moc nad sercem Boga. I wielk� zas�ug�. [Cierpienie,] cho� zrodzone z grzechu, potrafi z�agodzi� Sprawiedliwo��. B�g bowiem potrafi pos�u�y� si� dla Dobra nawet tym, co stworzy�a Nienawi��, aby zada� cierpienie. Ja te� nie chcia�em innego �rodka, aby usun�� Grzech, gdy� nie ma sposobu wi�kszego ni� ten.» Przek�ad: "Vox Domini" Maria Valtorta - Ewangelia, jaka została mi objawiona (Księga
Księga V -
Przygotowanie do Męki
JEZUS POUCZA PIOTRA O OCENIANIU WIELKOŚCI WINY ORAZ O WARTOŚCI
Napisane 15 stycznia 1947. A,
znajduje się sam w małej izdebce. Siedzi na posłaniu. Rozmyśla lub
Na półce stoi oliwna lampa. Jej żółtawy płomień migoce. Jest chyba noc,
gdyż nie ma żadnego hałasu w domu ani na drodze. Tylko szum potoku
mocniejszy na zewnątrz domu, w ciszy nocnej.
podnosi głowę, aby spojrzeć na drzwi. Słucha. Wstaje i idzie otworzyć.
Przed drzwiami widzi Piotra.
ty? Wejdź. Czego chcesz, Szymonie? Jeszcze nie śpisz ty, który masz
tak długą drogę?»
ujmuje go za rękę i wciąga do środka, zamykając drzwi bez hałasu. Każe
siąść przy Sobie na brzegu łóżka.
«Chciałem
Ci powiedzieć, Nauczycielu... tak, chciałem Ci powiedzieć, że Ty też
ujrzałeś
dziś, ile jestem wart. Potrafię jedynie zabawiać biedne dzieci,
staruszkę, przywrócić pokój między dwoma pasterzami, skłóconymi z
owcy, która utraciła mleko. Jestem biednym człowiekiem. Tak biednym, że
rozumiem nawet tego, co mi wyjaśniasz. Ale to coś innego. Teraz
powiedzieć, żebyś właśnie dlatego zatrzymał mnie tutaj. Nie zależy mi
iść, kiedy Ty nie jesteś z nami. I nie potrafię tego robić... Spraw mi
Panie.»
mówi z zapałem, ale wpatruje się w chropowate cegły wystające z podłogi.
«Spójrz
na Mnie, Szymonie» – nakazuje Jezus.
posłusznie patrzy. Jezus wpatruje się w niego i pyta:
to wszystko? To wszystkie powody tego, że jeszcze czuwasz? To jedyny
dla którego prosisz, żeby cię tu zatrzymać? Bądź szczery, Szymonie.
część twej myśli nie jest szemraniem przeciw Nauczycielowi.
umieć odróżniać słowa próżne od słów użytecznych. Słowo jest
– i to na ogół w bezużyteczności rozwija się grzech – kiedy się mówi
o brakach drugiego komuś, kto nie może temu zaradzić. Wtedy to jest
brak miłości, nawet jeśli omawia się sprawy prawdziwe. Tak samo jak
miłości jest czynienie wymówek mniej lub bardziej cierpkich bez
rady do wyrzutów. A mówię o upomnieniach słusznych. Inne są
i są grzechami przeciwko bliźniemu. Ale kiedy ktoś widzi jakiegoś
który grzeszy i cierpi z tego powodu, gdyż grzeszący obraża Boga i
wyrządza
krzywdę swej duszy, i kiedy sam zdaje sobie sprawę, że nie jest zdolny
wagi grzechu bliźniego i kiedy się nie czuje wystarczająco mądrym, aby
powiedzieć słowo, które mogłoby nawrócić, i kiedy zwraca się do
sprawiedliwego, mądrego i powierza mu swą troskę, wtedy nie popełnia
grzechu, gdyż jego wyznania mają za cel położenie kresu zgorszeniu i
zbawienie duszy.
tak jakby ktoś, kto miał krewnego chorego na jakąś przynoszącą wstyd
chorobę. To pewne, że będzie usiłował ją trzymać w ukryciu przed
ale w tajemnicy pójdzie o niej powiedzieć lekarzowi: „Według mnie, mój
krewny jest chory na tę chorobę, ale ja nie potrafię mu [nic] doradzić
go pielęgnować. Przyjdź sam lub powiedz, co mam robić”. Czy uchybia
wobec krewnego? Nie. Przeciwne! Uchybiłby, gdyby udawał, że nie
choroby i pozwalał jej się rozwijać, aż do śmierci przez źle rozumiane
uczucie roztropności i miłości.
dnia, a nie miną lata, ty i twoi towarzysze, będziecie musieli słuchać
zwierzeń serc, nie tak jak ich słuchacie teraz jako ludzie, ale jak
to znaczy lekarze, nauczyciele, pasterze dusz, jak Ja jestem Lekarzem,
Nauczycielem i Pasterzem. Będziecie musieli słuchać, decydować i
Wasz sąd będzie miał taką wartość jakby sam Bóg go wydał...»
wyrywa się Jezusowi, który trzymał go blisko Siebie i mówi, wstając:
niemożliwe, Panie. Nie, tego nie nakazuj. Jakże chcesz, abyśmy sądzili
skoro nie potrafimy osądzać nawet jak ludzie?»
«Wtedy
będziecie to umieć, gdyż Duch Boży będzie się unosił nad wami i
przeniknie was Swymi światłami. Będziecie umieli sądzić, biorąc pod
siedem warunków czynów, jakie będą wam przedstawiane w celu znalezienia
lub przebaczenia. Posłuchaj dobrze i usiłuj zapamiętać. W swoim czasie
Boży przypomni ci Moje słowa. Ale ty też próbuj pamiętać, dzięki
rozumowi, gdyż Bóg ci go dał, abyś się nim posługiwał bez duchowego
lenistwa czy zarozumialstwa, które polega na oczekiwaniu i domaganiu
wszystkiego od Boga.
będziesz Nauczycielem, Lekarzem i Pasterzem na Moim miejscu i
zastępując
Mnie, i kiedy jakiś wierny przyjdzie opłakiwać u twych stóp swe
wywołane przez jego własne czyny lub czyny drugiego, będziesz musiał
mieć obecne w twoim umyśle tych siedem pytań.
Jaka jest materia grzechu?
pomocy czego lub z kim: Jakie narzędzie lub stworzenie było przedmiotem
Jakie bodźce stworzyły atmosferę sprzyjającą grzechowi?
W jakich warunkach lub przez jakie reakcje? Czy stało się to
przypadkowo czy
wskutek złych przyzwyczajeń?
Szymonie, ten sam grzech może mieć nieskończone odcienie i stopnie,
od wszystkich okoliczności, które go wywołały i [w zależności od] osób,
które go popełniły. Na przykład... Rozważmy dwa grzechy, które są
najbardziej rozpowszechnione, grzech pożądania cielesnego i żądza
zgrzeszyło rozwiązłością lub uważa, że popełniło taki grzech. Czasami
bowiem człowiek myli grzech z pokusą lub tak samo osądza bodziec
wywołany wskutek szkodliwych pragnień i myśli będące wynikiem
cierpienia lub powstałe dlatego, że czasami ciało i krew odzywają się
nieprzewidzianymi głosami, które rozbrzmiewają najpierw w umyśle, nim
czas na przygotowanie się do stłumienia go.
zatem przychodzi do ciebie i mówi: „Zgrzeszyłem rozwiązłością”.
Niedoskonały kapłan powie: „Bądź wyklęty”. Ty jednak, Mój Piotr, nie
możesz tak mówić. Ty bowiem jesteś Piotrem Jezusa, jesteś następcą
Zatem wtedy, przed potępieniem, musisz przebadać i dotknąć delikatnie i
roztropnie serca, które płacze przed tobą, aby poznać wszystkie aspekty
grzechu prawdziwego, przypuszczalnego lub [urojonego z powodu]
łagodnie i roztropnie. Masz sobie przypomnieć, że – poza tym, że jesteś
nauczycielem i pasterzem – jesteś też lekarzem. Lekarz nie jątrzy ran.
odciąć, gdy jest gangrena, umie jednak odkryć i opatrywać ręką
delikatną,
gdy jest tylko rana z rozdarciem części żywych, które trzeba połączyć,
nie – rozrywać. Musisz pamiętać, że poza tym, iż jesteś Lekarzem i
Pasterzem, jesteś też Nauczycielem. Nauczyciel dostosowuje słowa do
uczniów. Gorszyłby taki wychowawca, który dzieciom ujawniałby zwierzęce
prawa, których niewinni nie znają, dając im w ten sposób przedwcześnie
znajomość i ucząc przebiegłości. Zajmując się duszami trzeba zachować
rozwagę w wypytywaniu. Szanować siebie i innych. Będzie ci łatwo, jeśli
każdej duszy ujrzysz swe dziecko. Ojciec jest w sposób naturalny
lekarzem i przewodnikiem swych dzieci. Kimkolwiek więc byłoby
stworzenie, stojące
przed tobą, udręczone przez grzech lub obawę przed grzechem, kochaj je
ojca, a będziesz umiał osądzać bez ranienia i bez gorszenia. Rozumiesz?»
«Tak,
Nauczycielu. Rozumiem bardzo dobrze. Będę musiał być roztropny i
przekonywać do odkrywania ran, ale patrzeć na nie sam, bez przyciągania
innych na nie. A kiedy zobaczę, że jest to prawdziwa rana, powiedzieć:
„Widzisz? Skrzywdziłeś siebie przez to lub tamto”. A jeśli zobaczę, że
stworzenie tylko obawia się, że się zraniło, bo ujrzało zjawy, wtedy...
rozdmuchać obłoki, ale nie pouczać z niepotrzebną gorliwością o takich
działaniach, które byłyby prawdziwymi grzechami. Czy mówię dobrze?»
«Bardzo
dobrze. Zatem, jeśli ktoś ci powie: „Zgrzeszyłem rozwiązłością”, ty
rozważysz, kogo masz przed sobą. Prawdą jest, że grzech można popełnić
każdym wieku. Spotyka się go jednak częściej u dorosłego niż u dziecka.
w zależności od tego różne będą pytania, które należy postawić i
odpowiedzi, jakich trzeba udzielić dorosłemu lub dziecku. Potem, po
pytaniu, przyjdzie drugie dotyczące materii grzechu, a potem trzecie,
miejsca grzechu, czwarte – o okoliczności grzechu oraz piąte – o
ewentualnych wspólników grzechu, szóste dotyczące powodu grzechu i
siódme o
czas i liczbę grzechów.
że zazwyczaj w odniesieniu do dorosłego – dorosłego żyjącego w świecie
– otrzymasz na każde pytanie odpowiedź dotyczącą okoliczności
grzechu. Tymczasem w odniesieniu do dziecka, wiekiem lub duchem, na
pytania będziesz musiał odpowiedzieć: „To pozór, a nie – materia
grzechu.” A nawet zobaczysz czasem, że zamiast błota masz przed sobą
lilię,
drżącą, bo ochlapano ją brudem, mylącą kropelkę rosy, spływającą do
jej kielicha z obryzganiem błotem. To dusze tak spragnione Nieba, że z
uważają za plamę nawet cień chmury, która je przez chwilę zasłania,
zatrzymując się między nimi i słońcem, ale potem idzie dalej, nie
pozostawiając śladów na bieli ich kielicha. To dusze tak niewinne i
spragnione takimi pozostać, że szatan przeraża je umysłowymi
lub wywołuje bodźce cielesne lub pobudza samo ciało, wykorzystując jego
prawdziwe ciała. Te dusze muszą być pocieszane i podtrzymywane, gdyż
grzeszne, lecz umęczone. Zawsze o tym pamiętaj.
pamiętaj o osądzaniu w ten sam sposób także tego, kto grzeszy chciwym
pragnieniem bogactw lub dóbr należących do kogoś innego. Jest bowiem
grzechem przeklętym bycie chciwym bez potrzeby i bez litości, okradanie
biedaka i wbrew sprawiedliwości gnębienie współmieszkańców, sług lub
innych ludzi. Mniej zaś ciężkim, o wiele mniej ciężkim jest grzech
komu odmówiono chleba i kradnie go bliźniemu, żeby zaspokoić głód swój
dzieci. Pamiętaj, że tak samo w odniesieniu do rozpustnika jak i
środkiem do osądzenia jest: liczba grzechów, okoliczności i ich ciężar;
także ocena stopnia świadomości grzesznika co do popełnionego grzechu,
miał w chwili popełniania go.
tak ten, kto działa z pełną świadomością, grzeszy bardziej niż ten, kto
działa z niewiedzy. Także ten, kto działa dobrowolnie, grzeszy bardziej
ten, kto jest zmuszany do grzechu. Zaprawdę, powiadam ci, że czasami
czyny popełniane z pozorami grzechu, a będą męczeństwem i otrzymają
dawaną za cierpienie męczeństwa. Przede wszystkim zaś pamiętaj, że we
wszystkich wypadkach, przed potępieniem [kogoś], powinieneś sobie
że ty również byłeś człowiekiem i że twój Nauczyciel, w którym nikt nie
znalazł grzechu, nigdy nie potępił nikogo, kto okazał skruchę po
siedem razy po siedemdziesiąt siedem razy, a nawet siedemdziesiąt razy
siedemdziesiąt – grzechy twoich braci i twoich dzieci. [Por. Mt
18,22] Bo zamknąć bramy
Zbawienia jakiemuś choremu, dlatego tylko, że ponownie popadł w
chorobę, to
chcieć go uśmiercić. Zrozumiałeś?»
«Zrozumiałem.
To naprawdę zrozumiałem...»
zatem teraz wypowiedz całą swą myśl» [– prosi Jezus.]
tak! Tobie powiem o tym, bo widzę, że Ty naprawdę wiesz o wszystkim i
rozumiem, że nie jest szemraniem poproszenie Cię, abyś wysłał Judasza,
zamiast mnie, gdyż on cierpi, że nie chodzi. Mówię ci to nie dlatego
stwierdzał, że on jest zazdrosny i że jest dla mnie zgorszeniem, lecz
aby dać jemu pokój i... aby Tobie dać pokój. Bo to musi być dla Ciebie
bardzo uciążliwe mieć wciąż przy sobie taki gwałtowny wiatr...»
«Judasz
jeszcze się uskarżał?» [– pyta Jezus.]
tak! Powiedział, że każde Twe słowo zadaje mu ranę. Nawet to, które
wypowiedziałeś do dzieci. Powiedział, że tak naprawdę, to do niego
że Ewa podeszła do drzewa, bo spodobała się jej ta rzecz błyszcząca jak
naszyjnik króla. Ja naprawdę nie znalazłem w tym takiego porównania.
jestem uczony. Bartłomiej i Zelota natomiast powiedzieli, że Judasz
„dotknięty do żywego”, gdyż jest jak urzeczony wszystkim, co błyszczy i
zwodzi próżną chwałą. Może mają rację, bo są uczeni.
dobry dla Twych biednych apostołów, Nauczycielu! Daj tę radość,
Judaszowi,
a mnie wraz z nim. Tak wielką! Widzisz? Potrafię jedynie zabawić
dzieci... i
być dzieckiem w Twoich ramionach» – i tuli się do swego Jezusa, którego
kocha naprawdę ze wszystkich sił.
Nie mogę cię zadowolić. Nie nalegaj. Ty, właśnie dlatego, że jesteś
jaki jesteś – idź wypełnić to zadanie. On, właśnie dlatego że jest
taki, jaki jest – pozostanie tutaj. Nawet Mój brat mówił Mi o tym i,
go kocham, odpowiedziałem także jemu: „nie”. Nawet gdyby prosiła Mnie
Moja Matka, nie ustąpiłbym. To nie jest kara, lecz lekarstwo. I Judasz
zażyć. Jeśli się nie przyda jego duchowi, przyda się Mojemu, gdyż nie
mógł wyrzucać Sobie, że pominąłem cokolwiek, co mogło go uświęcić.»
jest poważny i władczy, wypowiadając te słowa.
opuszcza ramiona i pochyla głowę. Wzdycha.
smuć się, Szymonie. Mamy wieczność na pozostawanie w jedności i na
się. Ale chciałeś Mi jeszcze coś powiedzieć...»
«Późno
już, Nauczycielu. Musisz iść spać.»
bardziej niż Ja, Szymonie. O świcie musisz się udać w drogę» [–
odpowiada mu Jezus.]
Ja! Zostać tu z Tobą, to bardziej krzepi niż leżenie w łóżku.»
«Mów.
Wiesz, że mało śpię...» [– nalega Jezus.]
«Dobrze!
Jestem głupcem, wiem o tym i mówię o tym bez wstydu. I gdyby chodziło
o mnie, nie musiałbym wiele wiedzieć, bo myślę, że największą mądrością
jest kochać Cię, iść za Tobą i służyć Ci całym sercem. Ale Ty posyłasz
mnie tu i tam i ludzie zadają mi pytania, a ja muszę im odpowiadać.
że to, o co Cię pytam, ludzie mogą chcieć wiedzieć ode mnie, bo ludzie
zawsze te same myśli. Wczoraj mówiłeś, że niewinni i święci zawsze
cierpią,
a nawet, że cierpią za wszystkich. To jest trudne dla mojego rozumu i
to, że mówisz, iż oni sami będą tego pragnąć. I myślę, że skoro to dla
mnie trudne, może być też trudne dla innych. Jeśli mnie zapytają, co
tej pierwszej wędrówce pewna matka powiedziała mi: „To niesprawiedliwe,
moja córeczka umiera w tak wielkich cierpieniach, bo jest dobra i
niewinna”.
A ja, nie wiedząc, co jej odpowiedzieć, wypowiedziałem słowa Hioba:
dał, Pan wziął. Niech imię Pańskie będzie pochwalone”. Ale sam nie
o tym przekonany i nie przekonałem jej. Następnym razem chciałbym
co mówić...»
słuszne. Posłuchaj. To się wydaje niesprawiedliwością, a to jest wielka
sprawiedliwość, że najlepsi cierpią dla wszystkich.
Mi, Szymonie, czym jest ziemia, cała ziemia?»
«Ziemia?
To wielki obszar, bardzo wielki, uczyniony z prochu, wody, skał,
zwierząt i istot ludzkich» [– mówi Piotr.]
jeszcze?»
«Jeszcze...
to już wszystko... chyba że mam powiedzieć, że to jest dla człowieka
miejsce kary i wygnania.»
«Ziemia
jest ołtarzem, Szymonie. Ogromnym ołtarzem. Miała być ołtarzem stałego
uwielbiania swego Stwórcy. Jednak ziemia pełna jest grzechów. Musi więc
ołtarzem stałej ofiary wynagradzającej, na którym płoną hostie. Ziemia
powinna, jak inne światy rozsiane we wszechświecie, wyśpiewywać psalmy
który ją stworzył. Spójrz!»
otwiera drewniane okiennice i przez okno szeroko otwarte wchodzi
nocy, szmer potoku, promień księżyca. Widać niebo usiane gwiazdami.
na te gwiazdy! One śpiewają pochwały dla Boga swoimi głosami – którymi
jest światłość i ich ruch w nieskończonych przestworzach firmamentu. Od
tysiącleci trwa ich śpiew, który wznosi się z lazurowych pól nieba do
samych Niebios Boga. Możemy sobie wyobrazić, że gwiazdy i planety,
niebieskie i komety są jak stworzenia gwiezdne, które jak niebiescy
lewici, dziewice i wierni wyśpiewują w bezkresnej Świątyni uwielbienia
Stwórcy. Posłuchaj, Szymonie. Usłysz szmer bryzy w listowiu i szum wody
nocy. Ziemia też śpiewa jak niebo, wraz z wiatrami, z wodami, z głosami
i zwierząt. Firmamentowi wystarcza promieniejąca pochwała gwiazd, jakie
zaludniają, jednak świątyni, którą jest ziemia, nie wystarcza śpiew
wiatru, wody i zwierząt. Na niej bowiem są nie tylko wiatry, wody i
wyśpiewujące nieświadomie pochwały dla Boga, ale jest na niej też
stworzenie doskonalsze od wszystkiego, co żyje w tym czasie i w
obdarzone materią jak zwierzęta, minerały i rośliny, i duchem jak
niebiescy. Ludzie, jak oni, są przeznaczeni – o ile będą wierni w
– do poznania i posiadania Boga, najpierw przez łaskę, a potem – w
Człowiek, połączenie wszystkich tych rodzajów bytów, posiada misję,
inne stworzenia nie posiadają. Ona powinna być dla niego nie tylko
lecz ponadto radością: ma kochać Boga. Oddawać w sposób rozumny i
dobrowolny miłosne uwielbienie Bogu. Odpłacać Bogu za miłość, którą On
okazał człowiekowi dając mu życie i Niebo po życiu.
Go w sposób rozumny. Zauważ, Szymonie: Jakie dobro Bóg może wyciągnąć
stworzenia? Jaką korzyść? Żadną. Stworzenie nie powiększa Boga, nie
uświęca
Go, ani nie ubogaca. On jest nieskończony. Byłby taki nawet wtedy,
Stworzenie nie istniało. Ale Bóg-Miłość chciał mieć miłość. Stworzył,
aby mieć miłość. Jedynie miłość Bóg może wydobywać ze Stworzenia i ta
miłość, która jest rozumna i wolna jedynie u aniołów i ludzi, jest
Boga, radością aniołów, religią dla ludzi. W dniu, w którym na wielkim
ziemi zamilkłyby pochwały i błagania miłości, ziemia przestałaby
Albowiem gdyby miłość wygasła, wygasłoby wynagrodzenie i gniew Boży
unicestwiłby ziemskie piekło, którym stałaby się ziemia. Zatem ziemia,
istnieć, musi kochać. I więcej: ziemia musi być Świątynią, która kocha
modli się dzięki rozumności ludzi. A w Świątyni, w każdej świątyni,
jakie składa się ofiary? Ofiary czyste, bez plamy i bez skazy. Tylko
miłe Panu. One i pierwociny. Ojcu rodziny bowiem powinno się dawać to,
najlepsze, a Bogu, Ojcu rodziny ludzkiej, należy dawać pierwociny
i to co najlepsze.
jednak, że ziemia ma podwójny obowiązek składania ofiary: obowiązek
uwielbienia i wynagrodzenia. Ludzkość, która na niej jest, zgrzeszyła w
pierwszych ludziach i stale grzeszy, dodając do grzechu braku miłości
tysiące innych: swe przywiązania do głosów świata, ciała i szatana.
grzeszna ludzkość, chociaż posiada podobieństwo do Boga, ma własny
rozum i
pomoc boską, jest jednak wciąż grzesznicą, coraz większą. Gwiazdy są
rośliny są posłuszne, żywioły są posłuszne, zwierzęta są posłuszne.
Tak jak potrafią, wychwalają Pana. Ludzie nie są posłuszni i nie
wystarczająco Pana. Stąd potrzeba dusz-ofiar, które kochają i
za wszystkich. Są nimi dzieci, niewinne i pozbawione wiedzy. One
ponoszą gorzką
karę boleści za tych, którzy potrafią tylko grzeszyć. Duszami-ofiarami
święci, którzy dobrowolnie poświęcają się za wszystkich.
– bo rok czy wiek, to zawsze ‘niewiele’ w stosunku do wieczności – nie
będzie się już sprawować innych ofiar całopalnych na ołtarzu wielkiej
ziemi jak tylko ofiarę ludzi-ofiar, wyniszczanych w ustawicznym
poświęcaniu
się: hostie [złączone] z Hostią doskonałą. Nie wzdrygaj się, Szymonie.
mówię, że ustanowię kult podobny do kultu Molocha, Baala i Astarta.
sami złożą nas w ofierze. Rozumiesz? Złożą nas w ofierze. A my
radośnie na śmierć, aby wynagrodzić i kochać za wszystkich. A potem
czasy, kiedy ludzie nie będą już składać ludzi w ofierze. Ale zawsze
ofiary czyste, które miłość będzie wyniszczać wraz z Wielką Żertwą w
ustawicznej Ofierze. Mówię o miłości do Boga i miłości ze względu na
Boga. Zaprawdę takie będą hostie tego czasu i przyszłej Świątyni. Nie
baranki i kozły, jałówki i gołębie, lecz ofiara serca – oto, co się
podoba Bogu. Dawid to przeczuwał. I w nowych czasach, czasach ducha i
jedynie ta ofiara będzie przyjemna.
Szymonie, że skoro Bóg musiał się wcielić, aby uśmierzyć Sprawiedliwość
Bożą z powodu Grzechu pierworodnego i z powodu licznych grzechów ludzi,
czasach prawdy jedynie ofiary z duchów ludzi będą mogły złagodzić
[gniew]
myślisz: „Dlaczego w takim razie On, Najwyższy, dał nakaz składania w
ofierze młodych zwierząt i owoców drzew?” Mówię ci: dlatego że przed
Moim przyjściem człowiek był ofiarą zanieczyszczoną i dlatego że nie
Miłości. Teraz będzie znana. Człowiek, który pozna Miłość – gdyż Ja
przywrócę Łaskę, dzięki której człowiek pozna Miłość – wyjdzie z
letargu. Przypomni sobie, zrozumie, będzie żył tak, że zastąpi kozły i
baranki, stając się sam ofiarą miłości i wynagrodzenia, aby naśladować
Baranka Bożego, swego Nauczyciela i Odkupiciela. Będąca karą boleść
zamieni się w miłość doskonałą, i błogosławieni będą ci, którzy
przyjmą ją z doskonałej miłości.»
dzieci...»
«Chcesz
powiedzieć o tych, które nie potrafią się jeszcze złożyć w ofierze... A
wiesz, kiedy Bóg mówi do nich? Język Boga jest językiem duchowym. Dusza
rozumie i dusza nie ma wieku. A nawet mówię ci, że dusza dziecięca –
ponieważ brak w niej przebiegłości i ma zdolność zrozumienia Boga –
bardziej jest dojrzała niż dusza grzesznego starca. Mówię ci, Szymonie,
będziesz żył dość długo, aby zobaczyć wiele dzieci nauczających –
dorosłych i także ciebie samego – mądrości heroicznej miłości. W tych
umierających śmiercią naturalną, Bóg działa bezpośrednio – z powodów
tak wzniosłej miłości, że nie mogę ci jej wyjaśnić – wprowadzając je w
mądrość, zapisaną w księgach Życia, które dopiero w Niebiosach
błogosławieni. Powiedziałem: przeczytają, ale tak naprawdę wystarczy
Boga, aby poznać nie tylko Boga, lecz i Jego nieskończoną mądrość...
zaszedł księżyc, Szymonie.... Świt wkrótce nadejdzie, a ty nie
spałeś...»
nie ma znaczenia, Nauczycielu. Utraciłem kilka godzin snu, a nabyłem
mądrości i byłem z Tobą. Ale jeśli pozwolisz teraz, odejdę. Nie pójdę
spać, ale przemyśleć Twe słowa.»
już w drzwiach i wychodzi, gdy nagle zatrzymuje się zamyślony i mówi:
«Jeszcze
jedno, Nauczycielu. Czy to słuszne, żebym powiedział komuś, kto cierpi,
cierpienie nie jest karą, lecz... łaską, czymś jakby... jakby naszym
powołaniem,
pięknym, choć uciążliwym, pięknym, choć może się wydawać, temu kto nie
wie, czymś odrażającym i smutnym?»
«Możesz
tak mówić, Szymonie. To prawda. Boleść nie jest karą, kiedy umie się ją
przyjąć i posłużyć się nią właściwie. Ból to jak kapłaństwo,
Szymonie. Kapłaństwo dostępne dla wszystkich. Kapłaństwo, które daje
moc nad sercem Boga. I wielką zasługę. [Cierpienie,] choć zrodzone z
grzechu, potrafi złagodzić Sprawiedliwość. Bóg bowiem potrafi posłużyć
się dla Dobra nawet tym, co stworzyła Nienawiść, aby zadać cierpienie.
też nie chciałem innego środka, aby usunąć Grzech, gdyż nie ma sposobu
niż ten.»
2005.05.16 matematyka finansowa
Egzamin dla Aktuariuszy z 16 maja 2005 r. Matematyka Finansowa Zadanie 1 k − kursUSD ~ λ( ) 4 1 æ P ö ç1− ÷ - środki własne zaangaŜowane è 100 ø P ⋅ , 0 05 zwrot: 1 ( + R) − k var( R) = 5 , 0 400 1 0 , 1 5 P 1 + R − k 1 stopa zwrotu B: 400 −1 P 1 − 100 var wukl. é 2 2 ù } 1 P 0 , 1 5 5 , 0 ⋅ 4 = ê 5 , 0 + ⋅ 16 ú......
Wyk-ad 1 - 16.02.05, 16
16.02.2005 Wykład 1 TEMAT: Rys historyczny rozwoju wiedzy o komórce. Podstawowe techniki stosowane w cytologii i histologii. 1655 - Hooke - skonstruował mikroskop i opisał komórki korka 1674 - Leewenhoek - odkrył pierwotniaki i bakterie (1683) 1833 - Brown -...
2005.05.16 prawdopodobie stwo i statystyka
Egzamin dla Aktuariuszy z 16 maja 2005 r. Prawdopodobieństwo i Statystyka Zadanie 1 ZałoŜenie: Ŝe tworzą przedziały symetryczne czyli najlepsze (niedoprecyzowane zadanie moim zdaniem)    X − m  . 1 P < a = 8 , 0 → a = ,128  1/   n     Y − m  . 2 P < b = 8 , 0 → b = ,128  2......
kp, ART 101(3) KP, 2001
2001.05.16	wyrok	SN	I PKN 402/00	OSNP 2003/5/122 1. Po zawarciu umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy (art. 1012 § 1 KP) pracodawca nie może powoływać się na to, że pracownik nie miał dostępu do szczególnie ważnych informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. 2....
ustawa z 20.07.2001r
Dz.U.01.100.1081 2003-09-28 zm.	Dz.U.2003.109.1030	art. 1 2004-05-01 zm.	Dz.U.2004.96.959	art. 61 2004-08-03 zm.	Dz.U.2004.162.1693	art. 2 2006-02-20 zm.	Dz.U.2005.157.1316	art. 3 2011-05-16 zm.	Dz.U.2011.80.432	art. 74 2011-08-26...
Muslim Community Statistics UK Strona 1 z 3 http://www.mcfund.org.uk/2-156-278-muslim-community-statistics-uk.aspx 2011-05-16 Muslim Community Statistics UK Strona 2 z 3 Share Lubię to! Home About Us Our Work Support Us News & Media Get in Touch Zakat Fund About Us Muslim Community Statistics UK Please find......
Badanie źródeł o stałej wydajności prądowej., Klasa
Nr ćw. Temat ćwiczenia Data Ocena Podpis 14. Badanie źródeł o stałej wydajności prądowej. 2000-05-16...
kp, ART 101(2) KP, 2001
51, FIZ51WIT, fiz51
POLITECHNIKA WROCŁAWSKA INSTYTUT FIZYKI Sprawozdanie z ćwiczenia nr 51. Witold Łuszczkiewicz Temat: Pomiary oscyloskopowe. Wydział Elektryczny Rok II Data:96.05.16 Ocena: 1. Wstęp...
Transport zagadnienia szczegolne, Ustawa towary niebezpieczne droga, USTAWA
zmiany: 2004-05-01 Dz.U.2004.96.959 art. 82 2004-05-16 Dz.U.2004.97.962 art. 53 2004-08-21 Dz.U.2004.173.1808 art. 54 2005-08-13 Dz.U.2005.141.1184 art. 1...
Statystyka opisowa VI wykład 16.05.2009, Statystyka opisowa 16
Statystyka opisowa 16.05.2009 Weryfikacja hipotez statystycznych. Hipoteza statystyczną nazywamy każdy sąd (przypuszczenie)dotyczy populacji generalnej wydany bez przeprowadzenia badania wyczerpującego (badania całej populacji). Sądy te mogą dotyczyć wartości partnerów rozkładu...
210/7236, 211/1477, 237/4851, 223/8158, 210/848, 199/815, 135/5398, 90/6047, 174/7700, 117/3337, 705/4049, 709/1217, 724/6045, 705/8265, 710/3913,