Source: http://geeklaw.pl/kazdy-bloger-dziennikarz/
Timestamp: 2017-08-18 08:45:09
Legal References Found: art. 111
 art. 7
 art. 25
 art. 25
 art. 7
 art. 7

Document Content:
Każdy bloger to dziennikarz? Szafiarki vs. wolność prasy. | | GeekLaw.pl
utworzone przez Piotr Iwanicki | Paź 21, 2014 | Komentarze, Nowe media, Uncategorized | 9 Komentarze
„A każdy szpieg to książę”
Ciekawe postanowienie zapadło w Sądzie Okręgowym w Toruniu. Ciekawe w wielu aspektach, o których możecie sobie poczytać np na stronach Gazety (jeśli cenicie dobre dziennikarstwo za 0,99 zł). W skrócie: bloger Anty-Toruń zamieścił na swoim blogu wpis, który nie spodobał się kandydatowi na prezydenta miasta. Kandydat złożył więc protest, w którym domagał się uznania wpisu za zawierającą nieprawdziwe informacje agitację wyborczą. Blogera bardzo sprawnie reprezentował Jacek Krzemiński z toruńskiej kancelarii mec. Poksińskiego a sprawa zakończyła się oddaleniem protestu
Jak wynika z art. 111 kodeksu wyborczego agitację wyborczą poza typowymi materiałami wyborczymi można prowadzić również w prasie oraz poprzez „inne formy wypowiedzi”. Jak słusznie zauważył sąd w osobie SSO Andrzeja Westphala podając ustne motywy rozstrzygnięcia, gdyby nie uregulowano zasad agitacji w prasie politycy poprzez zaprzyjaźnione media prowadzili by niczym nie skrępowaną walkę.
Ale nie to nas interesuje w niniejszym wpisie. Sąd, aby odnieść się do kwestii agitacji musiał najpierw ustalić, czy bloger jest dziennikarzem, tj. czy blog jest prasą. Sprawa wciąż nie jest w 100% wyjaśniona. Dotychczasowe znane mi wyroki mówiły, że blog faktycznie może być prasą, co było ostro krytykowane przez internetowe media i samych blogerów.
Konsekwencją uznania blogów za prasę jest uważany przez blogosferę za uciążliwy obowiązek rejestracji oraz kwestie prawnoautorskie, na które w marcu bystro zwrócił uwagę VaGla we wpisie na Facebooku. W sejmie pierwsze czytanie miał już projekt zmiany ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który explicite wyłącza blogi z definicji prasy. Czy to dobrze, czy to źle napiszę niżej. Najpierw przyjrzyjmy się, co na temat aktualnego stanu prawnego powiedział Sąd Okręgowy w Toruniu w postanowieniu z dn. 17.10.2014 r. I Ns 255/14.
Sąd odniósł się do definicji z art. 7 ust. 2 pkt 1 Prawa prasowego, zgodnie z którą:
Sąd natomiast trzeźwo stwierdził:
Katalog rodzajów prasy określony w tym przepisie nie jest zamknięty. Zawarte w nim wyliczenie ma charakter przykładowy. Wskazuje na to użycie zwrotu „w szczególności”. Podkreślić należy, ze w pojęciu „prasy” mieszczą się „wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania”. Jednym z takich środków są blogi prowadzone w internecie. Reasumując, uczestnik prowadzi działalność dziennikarską w środku masowego przekazu, jakim jest internet.
Warto dodać jeszcze w jaki sposób sąd ustalił, że Anty-Toruń jest prasą – w czasie przesłuchania uczestnika zadawał wnikliwe pytania o periodyczność wpisów, o sposób funkcjonowania blogera w charakterze dziennikarza oraz o warsztat jego pracy. Możliwe, że Sąd posiłkował się zalinkowanym wyżej postanowieniem Sąd Apelacyjnego w Łodzi z dnia 18 stycznia 2013 r., I ACa 1031/12, gdzie jako cechy prasy wskazano właśnie te trzy elementy:
jego ogólnoinformacyjny cel, a także
poprzedzający samą publikację proces przygotowania redakcyjnego
Jeśli dana forma przekazu spełnia te cechy, to powinna być uznana za prasę, bez względu na nazwę i formę.
W toruńskiej blogosferze po publikacji orzeczenia rozległy się głosy ironiczne – że teraz szafiarki będą dziennikarkami, że jest różnica pomiędzy prezentowaniem na blogu osobistych opinii a dziennikarstwem. Ironia jest słuszna, lecz jej ostrze wymierzone nie tam, gdzie trzeba. Orzecznictwo poprzez pryzmat przyjętej definicji prasy jest w stanie odsiać szafiarki, młodzieżowe pamiętniki itd. nie wykluczając jednak, że przy pewnym stopniu profesjonalizmu i periodyczności blog może być prasą. Zgadzam się również z tym, że Anty-Toruń, jakichkolwiek kontrowersji by nie budził, aktualnie wypełnia definicję prasy.
Uznanie blogów tego typu za prasę ma daleko idące konsekwencje. Zarejestrowanie bloga za 40 zł nie jest aż tak uciążliwym obowiązkiem w świetle korzyści, które się uzyskuje. Pierwsze, które przychodzą mi do głowy to kwestia tajemnicy dziennikarskiej oraz kwestia dozwolonego użytku utworu w celach informacyjnych uregulowana w art. 25 Prawa prasowego.
Mój blog definicji prasy nie wypełnia, bo jego cel to raczej informowanie o moich opiniach, niż cel „ogólnoinformacyjny”, ale wspominając pisanie niektórych artykułów, uważam, że tajemnica dziennikarska na pewno poprawiłaby mój komfort psychiczny.
Jeśli chodzi o dozwolony użytek, moi drodzy blogerzy, to przeczytajcie sami art. 25 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:
Czy to nie przydatne?
Nadchodzi niekonstytucyjna nowelizacja.
Projekt nowelizacji Prawa prasowego, który trafił do sejmu przewiduje uporządkowanie kwestii. Co do zasady blogi i social media będą wyłączone z definicji prasy. Autorzy nowelizacji proponują dodanie do ustawy następującego przepisu:
Za prasę nie uważa się niezarejestrowanych przekazów niepodlegających procesom przygotowywania redakcyjnego w rozumieniu ust. 2 pkt 8, w szczególności: blogów, korespondencji elektronicznej, serwisów społecznościowych służących do wymiany treści tworzonej przez użytkowników, przekazów użytkowników prywatnych w celu udostępnienia lub wymiany informacji w ramach wspólnoty zainteresowań oraz stron internetowych użytkowników prywatnych.
W myśl dziennikarskiego dogmatu, wedle którego „śnieg ucieszy narciarzy, ale zmartwi kierowców”, muszę napisać, że takie uregulowanie niewątpliwie ucieszy szafiarki, ale zmartwiło VaGlę. Z uzasadnienia projektu wynika, ze droga do zarejestrowania blogów jako prasy pozostaje otwarta, lecz od rejestracji uzależniono możliwość prowadzenia przez nich „dziennikarstwa obywatelskiego”.
Wyłączenie to ma na celu rozstrzygnięcie o braku konieczności rejestrowania nowych form komunikacji społecznej wykorzystywanych przez użytkowników dla swoich własnych celów. Nie wyklucza to jednak tzw. „dziennikarstwa obywatelskiego”, które może z formalnego punktu widzenia może być prasą (ze wszelkimi konsekwencjami, w tym obowiązkami), w przypadku wypełnienia kryteriów zarejestrowania i pewnej profesjonalizacji prowadzenia działalności (tworzenia przekazów podlegających kryteriom przygotowania redakcyjnego w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt 8).
Niewątpliwie, sytuacja blogerów zostanie uproszczona. Domyślnie nie będą uznawani za dziennikarzy, bo rejestracja będzie warunkiem koniecznym dla uznania ich działalności za dziennikarstwo. Nie wyklucza to jednak rejestracji, o ile dany „periodyk sieciowy” spełnia materialne warunki, o których pisałem wyżej. Mam tu pewną poważną wątpliwość natury konstytucyjnej. Dla tradycyjnych form działalności prasowej rejestracja jest tylko formą zgłoszenia, a dla blogerów staje się warunkiem uznania ich za dziennikarzy. Uzależnienie materialnoprawnego statusu dziennikarza od zgłoszenia jest najczystszą formą koncesjonowania prasy, co jest naruszeniem konstytucyjnej wolności prasy. To, co ucieszy szafiarki może w pewnych warunkach stać się kagańcem na wolność słowa, więc mam nadzieję, że ktoś na to zwróci uwagę.
Reasumując, aktualna regulacja wystarczy, blogera czasami powinno się uznać za dziennikarza a nowelizacja jest zbędna. Tyle na dziś.
Piszesz, że Twój blog nie wypełnia definicji prasy bo jego cel to raczej informowanie o własnych opiniach, nie ma zaś celu „ogólnoinformacyjnygo”. Tymczasem, „cel ogólnoinformacyjny” nie jest warunkiem koniecznym, aby można było uznać publikację za prasę. Co więcej, ustawa stanowi, że materiałem prasowym są także teksty o charakterze publicystycznym czy dokumentalnym (Art. 7, ust. 2, pkt 4). Wydaje mi się więc, że akurat ta argumentacja jest chybiona (w stosunku do prasy).
Trzeba jednak zauważyć, że prasa jest pojęciem szerokim. Należą do niej dzienniki i czasopisma, ale nie są to przecież wszystkie rodzaje prasy. Mam wrażenie, że argumenty jakie podałeś odnosiły się raczej do dziennika niż prasy, bo rzeczywiście dziennikiem jest ogólnoinformacyjny druk periodyczny (…)
Uważam, że do wykluczenia bloga jako prasę najczęściej wystarcza fakt, że bloger nie numeruje kolejnych wpisów, tymczasem za prasę można uznać te publikacje, które są „opatrzone (…) numerem bieżącym i datą”.
Data najczęściej się pojawia, ale numer bieżący dla kolejnych wpisów nadawany jest marginalnie.
Rozważając czy blog jest prasą czy nie trzeba by też zastanowić się czy kolejne publikacje (wpisy) stanowią zamkniętą całość i nie są jednorodne. Czy komentarz pod wpisem dodany przez autora bloga jest kolejnym wydaniem czy też raczej uzupełnieniem samego wpisu, dyskusją co sprawia, że wpisu za zamknięty nie można uznać nigdy. Pomijam już tutaj fakt modyfikacji czy uzupełnienia wpisu, co także często ma miejsce.
Nie sposób też nie zauważyć, że wpisy często nawiązują do siebie, odsyłają za pomocą hiperłączy. Tworzone są zestawienia wpisów, kategorie, mapy strony. Jak dla mnie to wystarczające przesłanki aby uznać, że blog jest publikacją jednorodną.
Masz rację co do litery przepisu. „ogólnoinformacyjność” w ustawie jest przypisana definicji dziennika, a nie całej prasie. SA w Łodzi w tym zacytowanym orzeczeniu połączył w jedno definicję dziennika i definicję prasy powołując się na komentarz Ewy Ferenc-Szydełko, do którego nie mam dostępu. (Czy jest na sali ktoś z Leksem?) Ale według mnie to nie jest głupie , bo sąd spojrzał tutaj szerzej na sprawę i zastanowił się, co by było, gdyby wykluczyć z definicji ten element. Według mnie decydując się na pominięcie aspektu kręgu odbiorców, czyli właśnie „ogólnoinformacyjnego” celu bloga możemy dojść do absurdu – blog rodziców robiących zdjęcia swojemu dziecku, czy pamiętnik nastolatki adresowany do koleżanek z klasy zostaną uznane za czasopisma. Jest coś, co odróżnia te blogi od blogów Kominka i wg mnie to jest własnie charakter treści, który być może dobrze oddaje określenie „ogólnoinformacyjny”.
Ten ogólnoinformacyjny cel przy definicji dziennika w art. 7 ust. pkt to oczywiście miało być co innego – próbowano uchwycić istotę tego, co odróżnia dziennik od czasopisma, ale sąd wykorzystał to słowo jako pretekst.
Podobnie z kwestią jednorodności – można tak sobie pomyśleć, ale jakie będą konsekwencje? Wyobraź sobie, że prowadzisz „obywatelskie dziennikarstwo” w wersji śledczej. Masz trzech informatorów, wykryłeś aferę i opisałeś na blogu. Dostajesz od aferzysty pozew o ochronę dóbr osobistych – powołujesz się na tajemnicę dziennikarską, bo chcesz chronić źródła, a sąd Ci mówi – panie pozwany, ma pan niestety hiperłącza na swoim nieponumerowanym blogu, więc nie chroni pana tajemnica dziennikarska.
Dlatego ja jestem zwolennikiem wykładni celowościowej, którą sądy tutaj przyjmują – rozszerza swobody obywatelskie.
Ja rzeczywiście odniosłem się bardziej do „technicznej” kompozycji blogu. Rozważając zwrot „jednorodny” nie sposób uciec od samych treści. Łukasz Goździaszek w „Prawo Blogosfery” pisze: „Blog co do zasady [jest] wyrazem twórczości jednego autora, zatem cechuje się zazwyczaj jednorodnością, ponieważ wyraża styl, zainteresowania i osobowość tego autora” (s. 5).
W pełni podzielam ten pogląd. Dziennikarstwu co do zasady przyświeca cel informacyjny. W blogosferze dopatrywałbym się raczej chęci dzielenia się własnymi przemyśleniami, wrażeniami – jest próbą wyrażenia samego siebie. Trudno zatem mówić o obiektywności, której przecież ustawowo wymaga się od prasy.
Wspomniałeś o Kominku, no właśnie – słynny tekst o budyniu – nosi jakiekolwiek znamiona dziennikarstwa? Moim zdaniem nie, a przecież takich tekstów na blogu Kominka i innych blogerów, którzy nie piszą tylko o swoich dzieciach.
Fakt, że ktoś zabiera się za prowadzenie bloga, którego celem ma być cel informacyjny (pozyskiwanie informacji od informatorów, etc) to tutaj (i tylko tutaj) można rozważać czy jest to blog (według wielu definicji, blog ma charakter osobisty) czy już prasa.
OK, blog jest jednorodny i jest wyrazem twórczości jednego autora, ale to nie wyklucza go z pojęcia prasy
Dziennikarstwo to nie zawsze jest cel informacyjny – nacisk na cel informacyjny teoretycznie powinien mieć dziennik, ale czasopismo niekoniecznie. Tygodniki na przykład raczej komentują, przedstawiają opinię, niż informują. Tekst Kominka i inne takie są zgodne z formułą felietonu, której nikt nie odmawia przymiotu prasowej publicystyki.
Wciąż będę zadawał pytanie – jeśli pójdziemy w którąś stronę, to jakie to będzie miało konsekwencje? Prawo prasowe powstało w 1984 r., kiedy nikomu się nie śniło o blogach. Stąd te archaiczne odwołania do nadawania numerów, czyli form, które są już nieistotne. Gazeta.pl tez nie ma numeracji, zatem nie jest prasą?
Zauważyłem pewną niekonsekwencję w „trzeźwym” jak to nazwałeś twierdzeniu sądu. Chodzi mi mianowicie, o fragment w brzmieniu:
„Katalog rodzajów prasy określony w tym przepisie nie jest zamknięty. Zawarte w nim wyliczenie ma charakter przykładowy. Wskazuje na to użycie zwrotu „w szczególności”.
Tak skonstruowana teza skłania do uznania, że poza wymienionymi przykładami są jeszcze INNE rodzaje PRASY – OBOK dzienników, czasopism i innych podanych w przepisie przykładów.
Taką interpretację uzasadnia także sama konstrukcja przepisu i użycie przed słowami „wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania” słów „SĄ TAKŻE”.
Nie jest bezzasadna interpretacja, że powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania są ewentualnie prasą OBOK dzienników i czasopism. Gdyby bowiem ustawodawca chciał uznać te nowe media jako dzienniki i/lub czasopisma to użyłby ich w pkt 2 i/lub 3, a nie pkt 1 art 7, ust 2 ustawy Prawo prasowe.
Ano tak, ale nie rozumiem, gdzie niekonsekwencja. SO w Toruniu nie odwołał się wprost do wyroku SA w Łodzi, stwierdził tylko, że działalność blogera była działalnością dziennikarską.
Przyznam szczerze, że zrozumiałem co masz na myśli, pisząc, że SO w Toruniu nie odwołał się do wyroku SA w Łodzi.
Sąd rozpoczyna wywód od tego, że w przepisie wymieniono tylko przykładowe rodzaje prasy (w tym dziennik i czasopismo) i nie jest to katalog zamknięty, co oczywiście jest bezsporne. Skoro jednak Sąd przyjmuje, że nie jest to katalog zamknięty i są inne rodzaje prasy, to za brak konsekwencji uważam by rozważania doprowadzał do wniosku, że te inne rodzaje prasy to de facto rodzaj prasy, który jednak został wymieniony jako ten przykładowy.
No sąd powiedział, że- katalog jest otwarty, co oznacza, że prasa to w szczególności te wymienione nazwy oraz wszelkie inne, w ramach których mieści się blog. Wiesz, on miał 3 godziny na napisanie całego uzasadnienia, gdzie to był jeden z mniej istotnych fragmentów.
No właśnie o tym piszę. Sąd uznał, że prasa to te wymienione oraz inne, po czym stwierdził, że to jednak nie inne, ale właśnie te wymienione.