Source: https://pomocfrankowiczom.pl/?p=992
Timestamp: 2020-07-05 16:02:44
Legal References Found: art.69
 art.2
 art. 2
 art. 69
 art. 69
 art. 3851
 art. 3851
 art. 358
 art. 69

Art. 27
 art. 69
 art. 27
 art. 25
 art. 69
 art. 69
 art. 69
 art.69
 FSK 
 art. 3853
 art. 3851
 art. 69
 art. 75
 art. 3
 art.56
 art.56

Document Content:
Czy umowa kredytu złotowego oparta o LIBOR jest dopuszczalna? – Pomoc Frankowiczom
By Jacek Czabański | 19 stycznia 2018
W niedawnym wyroku z 15 grudnia 2017 r. (XXV C 961/17) Sąd Okręgowy w Warszawie uznał umowę kredytu indeksowanego dawnego Getin Banku za nieważną. Podobne orzeczenia zapadły w tym sądzie również 24 listopada 2017 r. (XXV C 1059/16) przeciwko Getinowi oraz 5 stycznia 2018 r. (XXV C 1459/17) przeciwko Raiffeisenowi, a także – choć na gruncie nieco innego stanu faktycznego – w dniu 4 października 2017 r. (XXIV C 1094/14) przeciwko Getinowi.
Generalnie Sąd doszedł do słusznych wniosków, że cały mechanizm indeksacji jest nieuczciwy, gdyż wystawia on kredytobiorcę na ryzyko wzrostu wysokości zobowiązania bez żadnej górnej granicy. Od siebie dodam, że ten aspekt kredytów indeksowanych był skrzętnie pomijany przez doradców bankowych.
Jednak z faktu, że mechanizm indeksacji jest nieuczciwy Sąd wyprowadził wniosek, że umowa nie nadaje się do wykonania i musi być uznana za nieważną. Sąd stwierdził, że:
Nie jest również możliwe dalsze funkcjonowanie umowy, która bez wyeliminowanych z niej postanowień, tworzyć będzie stosunek prawny, którego cel lub treść sprzeciwiałyby się właściwości (naturze) stosunku, ustawie lub zasadom współżycia społecznego (…) Właściwość (natura) stosunku prawnego jest samoistnym czynnikiem delimitującym swobodę umów. Chodzi w nim o główne cechy charakterystyczne zobowiązaniowego stosunku prawnego jako pewnego modelu relacji między podmiotami, i to cechy określone przepisami prawa ale też ukształtowanymi na rynku zwyczajami. Przy określaniu takich cech charakterystycznych dla umowy kredytu, należy mieć na uwadze nie tylko treść art.69 Prawa bankowego, ale też treść art.2 tej ustawy, zgodnie z którą, bank jest osobą prawną utworzoną zgodnie z przepisami ustaw, działającą na podstawie zezwoleń uprawniających do wykonywania czynności bankowych obciążających ryzykiem środki powierzone pod jakimkolwiek tytułem zwrotnym. Zawarcie umowy kredytu stanowi obciążenie ryzykiem powierzonych bankowi środków pod tytułem zwrotnym. Wyraźne odwołanie się do istnienia tytułu zwrotnego prowadzi do wniosku, że co do zasady zawierane przez bank czynności nie powinny prowadzić do pomniejszenia wartości środków przeznaczonych dla ich dokonania. W przypadku umów kredytu, w szczególności długoterminowego, konieczne jest zatem aby stopień odpłatności umowy kredytu (oprocentowania lub prowizji) był określony na takim poziomie, który będzie zapewniał odzyskanie przez bank wartości wypłacanych środków, przy uwzględnieniu zmieniającej się w czasie wartości pieniądza, jak również kosztów związanych z funkcjonowaniem banku. Na konkurencyjnym rynku poziom taki wyznacza oprocentowanie stosowane powszechnie przez konkurujące ze sobą podmioty. W innym przypadku samo zawieranie umów kredytowych (z pominięciem ryzyka wiążącego się z brakiem możliwości odzyskania zwrotu wypłaconych środków) prowadziłoby do zubożenia po stronie banku. Stąd też należy przyjąć, że odmienne ukształtowanie umowy kredytu sprzeczne będzie z właściwością stosunku prawnego – o ile oczywiście do zawarcia umowy nie doszło na szczególnych zasadach, przewidujących inny sposób zabezpieczenia bankowi zwrotu środków (np. dopłaty uiszczane przez inny podmiot niż kredytobiorca). Taki rezultat wiązałby się właśnie z zawarciem umowy kredytowej, w której doszłoby do ustalenia i wypłaty kapitału kredytu w walucie polskiej, zaś odpłatność byłaby przewidziana w oparciu o wskaźniki całkowicie nieadekwatne do ekonomicznej wartości waluty będącej podstawą rozliczeń stron. Niezależnie od powyższego, umowę kredytu zastrzegającą, że oprocentowanie jest ustalane w oparciu o wskaźniki nieodpowiadające walucie, w jakiej został udzielony kredyt, należałoby uznać za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego. Sprzeczność czynności prawnej z zasadami współżycia społecznego oznacza, że czynność prawna jest negatywnie oceniana w świetle reguł lub wartości moralnych powszechnie w społeczeństwie akceptowanych. Chodzi m.in. o równość faktyczną stron, słuszność kontraktową czy wolną konkurencję. Przyjęcie, że możliwe jest istnienie umowy kredytu w omawianym kształcie byłoby niesprawiedliwe wobec tych kredytobiorców, którzy w tym samym czasie zawarli umowy o kredyty udzielane i spłacane bezpośrednio w walucie polskiej, a więc umowy o kredyty nieindeksowane do waluty obcej, ponosząc przy tym z reguły wyższe koszty związane z korzystaniem z cudzego kapitału. Możliwość dokonania wyboru takiej umowy miał również, jak wynika z jego zeznań, powód. Równocześnie należałoby uznać, że doszłoby do nadmiernego naruszenia, tym razem na korzyść konsumenta, równowagi kontraktowej stron. Wysokość świadczenia konsumenta, tj. obciążającego go obowiązku wynagrodzenia za korzystanie z cudzego kapitału, pozostawałaby bowiem nieadekwatna do stawek istniejących na rynku.
Powyższe stwierdzenia Sądu należy po kolei omówić:
Właściwość natury stosunku prawnego kredytu
Sąd meriti dokonał takiej wykładni pojęcia właściwości stosunku prawnego umowy kredytu, który zakłada, że nieważna jest umowa kredytu, która zakładałaby nieopłacalność tej czynności dla banku. Od razu należy zauważyć, że cechą umowy kredytu jest jej odpłatność, a tę zapewnia oprocentowanie czy nawet sama prowizja. Czym innym jest jednak jest opłacalność, rozumiana jako nadwyżka dochodów nad kosztami działania banku. Oczywiście opłacalność umowy może być zdeterminowana już od początku lub też dopiero się zmaterializować w trakcie jej wykonywania. Polskie prawo żadnemu podmiotowi nie zapewnia tak uprzywilejowanej pozycji, aby umowy, które są dla niego nieopłacalne były uważane za nieważne ex lege. Nawet Skarb Państwa nie korzysta z tak uprzywilejowanej pozycji w obrocie cywilnoprawnym, aby niekorzystne dla niego czynności były uważane ipso facto za nieważne. Nie sposób też wskazać podstawy prawnej dla tak daleko idącego uprzywilejowania banków, a na pewno nie jest nim art. 2 ustawy prawo bankowe, który definiuje pojęcie banku.
Przyjęcie wykładni zaprezentowanej przez Sąd oznaczałoby, że każda umowa zawarta przez bank a będąca dla niego nieopłacalna – byłaby nieważna. Taka sankcja nie występuje w polskim prawie, a przesłanki nieważności czynności prawnej nie opierają się na tym czy umowa jest czy nie jest dla stron opłacalna. Dodatkowo powstawałby tu szereg pytań, na jaki dzień mamy oceniać opłacalność takiej umowy – na dzień zawarcia biorąc pod uwagę przewidywania stron lub normalne następstwo zdarzeń, czy może w trakcie jej wykonywania czy może wreszcie po jej wygaśnięciu, kiedy wszystkie skutki się już zmaterializowały. Wreszcie nie trudno zauważyć, że pewność obrotu stałaby się ilozoryczna – żadna czynność prawna nie mogłaby być uważana za ważną, gdyż wskutek różnych okoliczności mogłaby się stawać nieopłacalna dla jednej ze stron.
2. Sprzeczność z zasadami współżycia społecznego
Kolejnym argumentem Sądu jest rzekoma sprzeczność oparcia oprocentowania kredytu na stopie referencyjnej stosowanej dla innej waluty z zasadami współżycia społecznego.
Innymi słowy Sąd wychodzi ze stanowiska, że gdyby strony od początku zawarły umowę kredytu złotowego nieindeksowanego, ale opartego na stopie referencyjnej LIBOR CHF (zwyczajowo stosowanej dla waluty szwajcarskiej), to umowa taka byłaby nieważna. Wniosek ten nie znajduje jednak oparcia w przepisach i sprzeczny jest z zasadą swobody umów, tak podkreślaną wcześniej przez Sąd.
Zgodnie z art. 69 ust. 1 ustawy prawo bankowe, obowiązkiem kredytobiorcy jest zwrot kwoty kredytu wraz z odsetkami. Z kolei zgodnie z art. 69 ust. 2 pkt 5 tejże ustawy, umowa kredytu powinna być zawarta na piśmie i określać wysokość oprocentowania kredytu i warunki jego zmiany.
Ustawa dopuszcza więc możliwość przewidzenia zmiany oprocentowania kredytu w trakcie trwania umowy. Ustawa nie określa jednak na jakiej podstawie i w jakich okolicznościach ma się zmieniać to oprocentowanie, a w tym zakresie należy stosować ogólne reguły dotyczące określoności świadczenia, a więc oparcie się o miernik obiektywny. Taką rolę spełnia stopa referencyjna wyznaczana na danym rynku przez konkurencyjne działania różnych podmiotów, o ile oczywiście strona umowy nie ma wpływu na wysokość tej stopy, gdyż wówczas nie jest spełniony warunek określony w załączniku do Dyrektywy 93/13/EWG.
Nie ma żadnych przeszkód do stosowania stałej stopy oprocentowania, również dla kredytów wieloletnich, gdzie w ogóle trudno jest mówić o tym czy ustalona przez strony wysokość oprocentowania ma związek z konkretną stawką referencyjną dla dane waluty. Nie ma również żadnych prawnych przeszkód do stosowania dowolnej stawki referencyjnej, służącej do wyznaczania stopy oprocentowania kredytu. Dlatego nie sposób zaakceptować tezy, że strony nie mogłyby zawrzeć umowy o kredyt złotowy, opartej o dowolną stawkę referencyjną, związaną z inną walutą niż waluta kredytu. Trudno powiedzieć, jakie to zasady współżycia społecznego zostałyby w ten sposób przez strony naruszone. Strony niewątpliwie zaś mają możliwość umownej modyfikacji zwyczajów obowiązujących na danym rynku i innego ułożenia stosunku umownego pomiędzy nimi.
Wreszcie, gdyby skutek w postaci nieważności takiej umowy byłby stwierdzany na samym początku trwania umowy, to okazywałoby się, że przedsiębiorca nie poniósł żadnych negatywnych konsekwencji swojej nieuczciwej umowy, albowiem sytuacja wraca do punktu wyjścia, tak jakby nigdy umowa nie została zawarta, a cały problem spoczywa za to na konsumencie.
3. Sytuacja innych kredytobiorców
Wreszcie nie sposób się zgodzić z argumentami Sądu meriti, że należy brać pod uwagę sytuację innych osób, które zaciągnęły inne kredyty, w tym kredyt złotowe (a czemu nie również walutowe, indeksowane do innych walut, o stałym oprocentowaniu itd.). Przede wszystkim należy zauważyć, że w ramach rozpoznawania sprawy cywilnej Sąd rozpoznaje spór pomiędzy dwoma podmiotami, a nie reguluje stosunków innych osób. Decyzja Sądu nie ma takiego ogólnego charakteru, jaki mają działania ustawodawcy, lecz przeciwnie, wpływa na prawa i obowiązki oznaczonych stron, biorących udział w procesie. Na tym polega fundamentalne rozgraniczenie pomiędzy prawem cywilnym a prawem publicznym.
Argument, że wskutek rozstrzygnięcia sporu pomiędzy stronami w określony sposób, inne podmioty mogłyby się czuć niesprawiedliwie potraktowane i to stoi na przeszkodzie odpowiedniemu wyrokowaniu jest argumentem właściwym publicystyce, a nie rozumowaniu prawniczemu. Na tej samej zasadzie bowiem nie można byłoby orzekać nieważności umów ze względu na przykład na braki w reprezentacji czy co do formy czynności prawnej, o ile w odniesieniu do grupy innych osób przesłanki takie by nie zachodziły. Również i podniesienie zarzutu przedawnienia różnicuje sytuację osób, które zawarły identyczne umowy, ale wobec jednych upłynął okres przedawnienia, a wobec innych nie. Sąd cywilny nie ma kompetencji do regulowania stosunków wszystkich podmiotów i wyważaniu rozmaitych racji w ramach całego społeczeństwa – te kompetencje posiada ustawodawca, który jednak – pomimo wielu zapowiedzi – nie zdecydował się uregulować ogólnie problemu kredytów indeksowanych i denominowanych.
Wreszcie należy zauważyć, że kredytobiorcy, w tym i powód, zawali umowę kredytu indeksowanego właśnie dlatego, że oferowany kredyt był niżej oprocentowany, gdyż był oparty na stopie referencyjnej LIBOR CHF. Nie można twierdzić, że osoby takie zawarłyby w innym przypadku umowę kredytu złotowego, nieindeksowanego. Przeciwnie, należy raczej podejrzewać, że wiele z tych osób zaciągnęłoby niższe zobowiązania lub nie zaciągnęłoby ich w ogóle. Należy przyjąć, że obowiązek wykonywania umowy dalej w oparciu o oferowane oprocentowanie jest rozwiązaniem zgodnym z interesem konsumenta i wypełnia zobowiązania pozwanego banku, jakie było złożone w momencie zawierania umowy.
4. Nadmierna ochrona konsumenta
Dyrektywa 93/13/EWG i art. 3851 i n. kc. przewidują ochronę konsumenta w określony sposób. Aczkolwiek celem jest osiągnięcie równowagi kontraktowej, to środkiem do osiągnięcia tego celu jest bezskuteczność nieuczciwych postanowień umownych. Nie przez przypadek ustawodawca wybrał tę metodę. Ustawodawca mógł przecież postanowić, że skutkiem stosowania nieuczciwych postanowień umownych będzie powrót do postanowień powszechnie stosowanych w obrocie i uznanych za uczciwe. Ustawodawca nie zdecydował się jednak na taki skutek, gdyż nie zapewniałoby to odpowiedniego efektu prewencyjnego.
Konsekwentnie brak jest w Dyrektywie 93/13/EWG oraz art. 3851 i n. kc. przepisów miarkujących skutek bezskuteczności ze względu na interesy przedsiębiorcy. Również i Sąd nie ustalił, jakie to właściwie koszty miałby ponieść przedsiębiorca, gdyby musiał wykonywać umowę dalej bez klauzul indeksacyjnych i czy rzeczywiście tak rażąco naruszałoby to równowagę kontraktową, że prowadziłoby to aż do nieważności umowy.
Nie do zaakceptowania jest argument Sądu, że obowiązek wykonywania umowy dalej zachwiałby pozycją konkurencyjną nieuczciwego przedsiębiorcy. Celem Dyrektywy jest wyeliminowanie nieuczciwych postanowień umownych, a nie ochrona nieuczciwych przedsiębiorców przed skutkami ich działań. Pozytywnym skutkiem działania Dyrektywy byłoby właśnie to, czego nie chce Sąd, a więc aby uczciwi przedsiębiorcy zyskiwali przewagę konkurencyjną, a nieuczciwy przedsiębiorcy ponosili koszty swoich nieuczciwych działań, co może wręcz prowadzić do ich wypadnięcia z rynku, z korzyścią dla konsumentów i przedsiębiorców uczciwych.
Z powyższych względów uważam, że wbrew stanowisku Sądu nie ma żadnych przeszkód, aby po uznaniu całego mechanizmu indeksacji za nieuczciwy wykonywać umowę dalej w oparciu o inną stawkę referencyjną dla oprocentowania niż właściwa zwyczajowo dla waluty polskiej. Tak też zresztą orzekają inne sądy w podobnych sprawach, a także SN Hiszpanii w wyroku z 15 listopada 2017 r.
Słusznie więc Sąd zidentyfikował główny problem jaki powodują umowy kredytu indeksowanego, jednak konsekwencja w postaci nieważności takiej umowy nie wypływa z przyczyn podanych przez Sąd.
← Czy sędziom mówiono jak mają orzekać? Dobry wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku →
33 thoughts on “Czy umowa kredytu złotowego oparta o LIBOR jest dopuszczalna?”
killbanks 19 stycznia 2018
W 961/17 sad uznal ze raty kredytu nie byly nienalezne.
Ale nie uczynil tego wobec kredytu.
Czy w procesach modyfikowac wnioski o zadania ustalenia iz kredyt byl swiadczeniem naleznym albo nienaleznym.
Bo od swiadczenia naleznego nie mozna zadac bezpodstawnego wzbogacenia !!!!
Andrzej 19 stycznia 2018
Z tego uzasadnienia nieważność nie wypływa, natomiast można oczywiście dowodzić nieważności opartej na innych podstawach.
a.s. 19 stycznia 2018
“Wyraźne odwołanie się do istnienia tytułu zwrotnego prowadzi do wniosku, że co do zasady zawierane przez bank czynności nie powinny prowadzić do pomniejszenia wartości środków przeznaczonych dla ich dokonania.”
Skoro zarząd banku wymyślił sobie, że będzie zawierał umowy niezgodne z prawem, obciążając powierzone środki dodatkowym ryzykiem ( w celu uzyskania wyższych zysków, niż przy zachowaniu bardziej ostrożnym), a nadzór nie reagował na ten proceder, to chyba ocena umów jest raczej kwestią odpowiedzialności osób decyzyjnych w bankach za narażenie depozytariuszy i udziałowców na straty.
Przecież z tego względu, że banki są przedsiębiorcami-profesjonalistami, należy oczekiwać od niech umiejętności przewidywania konsekwencji nieodpowiedzialnych zachowań. Tym bardziej, że pomimo wielu wyraźnych sygnałów o wadliwości stosowanych zapisów nie kwapiły się one do “uzdrowienia” umów.
Gdyby przyjąć stanowisko sądu za prawidłowe, to spadek kursu franka poniżej kursu z dnia uruchomienia kredytu usprawiedliwiałby stosowanie przez bank, do rozliczania spłaty kredytu, kursu nawet znacznie wyższego niż rynkowy.
ja 20 stycznia 2018
w mojej umowie wprost jest zapisane, że jestem zobowiązany do zwrotu wykorzystanego kredytu. Natomiast klauzule indeksacyjne są zapisane w regulaminie. W przypadku sprzeczności umowy z regulaminem obowiązuje umowa (tak k.c.). Jak kurs urósł wywiązuję się z obowiązku zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu. Natomiast spadek kursu nie powoduje zmniejszenia zobowiązania. Czy taka waloryzacja jest zgodna z zasadami współżycia społecznego?
a.s 20 stycznia 2018
No właśnie. Ponieważ sąd stwierdził, że nie może dojść do pomniejszenia wartości środków wykorzystanych do zawarcia przez bank umowy, tym samym waloryzacja umowna jest niedopuszczalna, ponieważ niesie ryzyko pomniejszenia kapitału kredytu w przypadku spadku kursu waluty. Chyba że akurat w takiej sytuacji bankowi będzie “pasowało” dosłowne ujęcie art 69 Prawa bankowego i sąd przystanie na takie podejście jako zgodne z zasadami współżycia społecznego…
a.s. 20 stycznia 2018
Panie Mecenasie, czy z inicjatywą unieważnienia umowy kredytu wystąpił bank? Przecież, jeżeli rozwiązanie: kredyt w kwocie uruchomionej w PLN z oprocentowaniem marża+LIBOR naraża bank na pomniejszenie wartości środków powierzonych, to do unieważnienia takiej umowy powinien dążyć bank.
Zwracam uwagę na to, że Prawo bankowe wymienia krąg osób, z którymi banki nie mogą zawierać umów na warunkach bardziej korzystnych niż powszechnie stosowane, skoro tak, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby umowy pewnej grupy konsumentów były dla niej bardziej korzystne, niż umowy innej grupy.
A co do “zasad współżycia społecznego” – cały system prawny reguluje właśnie zasady współżycia społecznego. Zasady współżycia pomiędzy profesjonalnym przedsiębiorcą, a konsumentem zostały w Kodeksie cywilnym opisane, a ich celem jest ochrona słabszej strony umowy i pewnego rodzaju sankcja dla nieuczciwego przedsiębiorcy. Po co w takim razie tworzyć byty ponad potrzebę i mieszać w tę relację konsumentów w nią nie zaangażowanych?
Jacek Czabański Post author 20 stycznia 2018
Bank oczywiście nie wystąpił z twierdzeniem o nieważności umowy, natomiast podkreślał ekonomiczną nieopłacalność stosowania stawki LIBOR do kredytu nieindeksowanego.
a.s. 21 stycznia 2018
Panie Mecenasie, czy w tym wypadku nie należałoby porównać tej sytuacji z opisaną w art. 358 1 Kodeksu cywilnego?
Z przepisu wyraźnie wynika, że przedsiębiorca nie może wystąpić do sądu z wnioskiem o ocenę niekorzystnych skutków ekonomicznych ponoszonych przez niego nawet w przypadku obiektywnej zmiany otoczenia, w jakim ten przedsiębiorca działa, więc chyba tym bardziej nie może być takiej możliwości w przypadku, gdy ekonomiczna nieopłacalność jego działalności jest konsekwencją nieprzestrzegania prawa.
T 20 stycznia 2018
Zupełnie nie wiem, po kiego grzyba sądy odwołują się do zagadnień ekonomicznych, w przypadku gdy mało który sędzia wie o co chodzi.
Zawsze mnie dziwi, że sądy martwią się o “świadczenia konsumenta, tj. obciążającego go obowiązku wynagrodzenia za korzystanie z cudzego kapitału”, skoro w kredycie bank nie pożycza kapitału. W kredycie bank najczęściej umożliwia przeniesienie prawa do skorzystania z pieniędzy banku centralnego (z gotówki) na zbywcę mieszkania – i robi to za pomocą przelewu. Przyjmując przelew zbywca mieszkania otrzymuje prawo do podjęcia gotówki z banku (albo do dalszego przekazanie owego prawa, również w formie przelewu). W taką operację nie jest angażowany “kapitał”, ani owego “kapitału” bank nie musi wcześniej gromadzić na potrzeby kredytu.
Druga sprawa – oprocentowanie kredytu. Sądy najczęściej martwią się, że otrzymane oprocentowanie w/g LIBOR nie wystarczyłoby na pokrycie depozytów złotowych – co rzekomo ma świadczyć o walutowości kredytu. A mało który sędzia ma świadomość, że 70% pasywów banków stanowią depozyty a vista – oprocentowane na 0% (słownie zero). Więc bankowi wciąż opłaca się np. kredyt, który będzie oprocentowany połową stawki WIBOR, lub poniżej oprocentowania lokat terminowych. Bank na swoje zawsze wyjdzie. Sąd się nie musi o to martwić.
To jasne, że z takim twierdzeniem bank nie wystąpił. Ale skoro nie podoba mu się rozwiązanie: kredyt w PLN z oprocentowaniem marża+LIBOR, to oznacza, że oczekuje od sądu takiego stanowiska, które ochroni go przed konsekwencjami własnej niefrasobliwości, tj. podejmowania nadmiernie ryzykownych działań.
Znamienne jest to, że tak dużo mówi się o rzekomej pełnej świadomości ryzyka walutowego kredytobiorców, a tak mało o tym, jak bardzo ryzykowne były działania banków, ignorujących ewentualne konsekwencje ekonomiczne wynikające z podważania zawieranych umów.
Darek 20 stycznia 2018
wszystkie sprawy frankowe powinny być bardzo proste do rozstrzygnięcia, sprawę skomplikowali prawnicy, którzy zapomnieli o podstawowej zasadzie prawa nie działania wstecz, pojawiły sie komentarze na zamówienie, twierdzenia sądów odnoszące sie do stanów, które nie mają nic wspólnego z umowa kredytu z ustawy, gdy przyjrzymy sie komentarzom sprzed 2009r tylko w komentarzu prof. Zolla dopuszcza się udzielenia kredytu denominowanego „wierzytelności wynikające z umowy kredytu, jak i należności przysługujące bankowi, ustala się w innej, niż polska walucie, a następnie “przewalutowuje się” te wierzytelności i należności na walutę polską (tzw. kredyt denominowany). Nazwa “kredyt walutowy” jest zatem myląca, ponieważ problem dotyczy określenia kwoty kredytu, a nie waluty”, Jednak prof. nie znajduje podstawy prawnej do udzielenia tekiego kredytu. Także ofiarski pisze o kredytach nominowanych- jako funkcjonujacych na rynku. Ich funkcjonowanie nie oznacza jednakże, iz zawarte zostały one zgodnie z przepisami prawa.
Pozostałe mądre głowy Bączyk i bankowa spółka poprawnie interpretowali przepis art. 69, poprawnie rozumieli charakterystyczne cechy/elementy kredytu, nie widzieli możliwości stosowania indeksacji i waloryzacji, żaden z nich nie widział zasady swobody umów w umowie kredytu.
To wszystko jest dzis teksty na zamówienie.
Całe orzecznictwo dot. 69 do ustawy z 2011 jest oczywiste i wszyscy podkreślają przekazanie do dyspozycji, zwrot z odsetkami jako świadczenie kredytodawcy i kredytobiorcy.
Rozpatrywanie spraw z perspektywy dnia dzisiejszego jest oczywiście sadowym błędem. Sąd ma stosować prawo, prawo z dnia umowy, a kredytować indeksować/denominować, zaprzestano przed nowelizacją. Cały czas powtarzam, iz nowelizacja jednoznacznie wskazuje, iz banki naruszały prawo, a konstytucyjne PO próbowało je ratować przez niekonstytucyjne uchwalenie przepisu, który jak sobie wymyślają bankowcy ma działać wstecz.
Dlatego bardzo krytycznie należny podejść do wyroku z 19 marca 2015 r., IV CSK 362/14, w którym, odwołując się do przepisów zawartych w ustawie z dnia 29 lipca 2011r. o zmianie ustawy- prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 165, poz. 984), wskazano, że „ideą dokonania nowelizacji prawa bankowego ustawą z dnia 29 lipca 2011 r. było utrzymanie funkcjonujących na rynku kredytów denominowanych według nowych zasad (…TE TWIERDZENIA TO KRYMINAŁ. Popatrzcie
Racja. Nawet nie pokuszono się o zdefiniowanie tych kredytów, tak więc nie do końca wiadomo, o czym mówią przepisy wprowadzone nowelizacją. Wynika z nich, że kwota kredytu denominowanego jest wyliczana z uwzględnieniem kursu waluty obcej (art. 69 ust.4: “(…) zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu”) czyli zostaje ustalona w PLN, ale sądy twierdzą, że zobowiązanie w tych umowach jest wyrażone w CHF.
proste do rozstrzygnięcia są na podstawie przepisów prawa, ale nasze sądy wola orzekać na podstawie wyroków SN, ktory niedawno w prawie wekslowym znalazł przepis dyspozytywny do uzupełnienia nieuczciwych warunków umownych (kursów walut) pomijając kwestię nieuczciwej indeksacji (nieograniczone ryzyko kursowe, obowiązek zwrotu wykorzystanego kredytu, zaniechanie obowiązków informacyjnych w kwestii ryzyka zwłaszcza dot. konfliktu interesów stron umowy).
W załączniku do Dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Uz.U.UE. L z 21.04.1993 r.) wskazano przykłady nieuczciwych warunków umownych. W punkcie 1 lit. l załącznika, wskazano, że „nieuczciwym warunkiem umownym jest umożliwienie dostawcy usług podwyższenie cen bez zapewnienia konsumentowi prawa do unieważnienia umowy, jeżeli cena jest zbyt wysoka w stosunku do cen obowiązujących w chwili składania zamówienia”. W punkcie 2.d wskazano, że „stosowanie lit. l nie narusza warunków indeksacji cen, o ile jest zgodne z prawem, pod warunkiem, że zostanie jasno przedstawiona metoda, według której następują zmiany cen”. Abuzywność dotyczy całego mechanizmu indeksacji. Tu chodzi o brak prawa do unieważnia umowy gdy przedsiębiorca w sposób niejasny dokonuje indeksacji cen . Abuzywność indeksacji mogłaby być wyeliminowana przyznaniem prawa do uniewaznienia umowy, a nie zamianą kursów banku kursami NBP. CZY MAM RACJĘ?
Panie Mecenasie, czy w ogóle dopuszczalne jest powoływanie się na prawo wekslowe skoro zgodnie z umową do spraw nią nieuregulowanych zastosowanie znajduje Regulamin, Prawo Bankowe i Kodeks Cywilny. (Ani słowa o Prawie Wekslowym). Tym samym, kredytobiorca, który poszukiwałby sposobu na uwolnienie się od konieczności spłaty wg kursu dowolnie ustalonego przez bank nie znajduje w umowie wskazówki, jakie przepisy mógłby zastosować.
Prawo wekslowe nie reguluje kwestii umów kredytowych. Sędziowie natomiast szukają analogii, która pozwoli im określić zasady wyznaczania kursów obcych.
a.s. 22 stycznia 2018
Poszukują kursu, którym można by uzupełnić umowę po usunięciu klauzul abuzywnych (art. 56 KC, czy tam który…).Ale czy można stosować w tym celu przepisy dowolnej ustawy, nie powołanej w konkretnej umowie? Czy, nawet jeżeli dopuścić sytuację, w której zapisy abuzywne zastępuje się jakimiś ogólnymi przepisami, to czy te przepisy nie powinny być oczywiste dla danej sytuacji, tak aby już w trakcie wykonywania umowy konsument mógł, na przykład z publikacji UOKiK, dowiedzieć się, jak powinny być sformułowane zapisy w jego umowie? Czy bez znaczenia jest fakt, że raty nie mogły być spłacane w CHF?
korzystając z faktu, iż niedzielny ranek nie nakłada na mnie zbyt wielkiej aktywności pogrzebałem w necie na stronach sejmu, historie tejże ustawy,
http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/4413.htm
mozna powiedzieć, iż tak szybka ścieżka legislacyjna jest co najmniej zadziwiająca, pod pretekstem ochrony kredytobiorcy przed złodziejskim speedem bankowym, od 09. czerwca do 29 lipca 2011r. grupie posłow SLD, nie chce się denerwować, niech ktos sprawdzi ilu z nich to ekonomiści
http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/0/ … e/4413.pdf
udało się dokonać zmian w prawie bankowym,
proszę zwrócicie uwagę na to, iż do dnia wprowadzenia tej poprawki w prawie bankowym nie było produktu kredyt indeksowany w walucie- jakiejkolwiek,
kolejna rzecz to wyrok w sprawie mbanku i klauzuli niedozwolonych, które o dziwo postępowanie w sprawie pokrywa się z datami tej cudownej inicjatywy,
dlatego własnie dziś Jakubiak i jego funfle z banków mogą się mądrzyć i opowiadać iż to są usankcjonowane przez prawo kredyty a umowy musza być przestrzegane,
nie miejcie jednakże złudzeń, iż tylko oni maja za pazurkami, w tym samym czasie dokonano poprawek także ustawy prawo bankowe,
która to poprawkę wnieśli posłowie PSL
http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/0/ … e/4381.pdf
a kolejną z ustawy zależnej posłowie PO
http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/0/ … e/4350.pdf
należałoby zadać sobie pytanie, jak to jest, iż propozycje dotyczące jednego aktu prawnego, jednorodnych rozwiązań odnoszących się dla dobra banków zdołano tak ładnie rozbić na 3 kluby parlamentarne,
dlaczego żaden z nich sam nie potrafił przeprowadzić nowelizacji aktu prawnego,
odpowiedź na pytanie zna chyba prof. Modzelewski, który powiedział w jednym z wywiadów, iż znana jest osoba, która pisała te nowelizacje,
tym własnie winien się zająć, Seremet-nic nie mogę, ale czy pozwoli mu Kopacz, wątpię,
dziś jest dla mnie wielką zagadką, jak to się stało, iz banki- podmioty konkurujące na rynku, tak szybko, sprawnie i niemal jednorodnie ustaliły podobne umowy aby móc golić jak wełenka troszkę odrośnie,
dlatego nie miejmy złudzeń, albo należy iść przeciwko bankom do sadu, powołać na świadków Kluzę, Bieleckiego, Jakubiaka, Modzelewskiego i niech tłumaczą ile w kredycie jest z kredytu a ile z zakładu,
Panie Mecenasie, swego czasu, gdzieś w sieci ( bodajże w 2015r.) natknęłam się na sporządzoną dla NBP, przez prawników Wydziału Prawa i Administracji UW opinię dotyczącą możliwości zastępowania klauzul abuzywnych w umowach kredytów indeksowanych. W opinii jednoznacznie stwierdzono, że takiej możliwości nie ma. Czy nie pamięta Pan takiego dokumentu?
pozwalembank 20 stycznia 2018
Ekspertyza: Możliwość i sposoby eliminacji z obrotu prawnego postanowień umownych
uznanych przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za abuzywne
https://www.cars.wz.uw.edu.pl/tresc/badania/07/Ekspertyza_naukowa_dla_ZBP.pdf
Jest tam też cześć poświęcona kontroli incydentalnej.
a.s. czy o tym piszesz
zlecenie ZBP „Możliwość i sposoby eliminacji z obrotu prawnego postanowień umownych uznanych przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za abuzywne” z dnia 27 czerwca 2015r. sporządzonej przez dr hab. Monikę Namysłowską z (Katedra Europejskiego Prawa Gospodarczego WPiA UŁ), przy współudziale prof. dr hab. Tadeusza Skocznego (Zakład Europejskiego Prawa Gospodarczego WZ UW) wskazano, iż:
Dziękuję, to była raczej ekspertyza dla NBP i przygotowana przez prawników z Uniwersytetu Warszawskiego, ale też w tym duchu.
z mojego pisma procesowego
Wskazać należy, iż w ustawie prawo bankowe z dnia 31 stycznia 1989r. oraz ustawie z dnia 29 sierpnia 1997r. ustawodawca zawarł legalną definicję kredytu:
1. Banki mogą udzielać kredytów w złotych i w walucie obcej.
2. Banki mogą udzielać i zaciągać kredyty zagraniczne .
Art. 27. 1. Przez umowę kredytową bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie określoną kwotę środków pieniężnych, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w umownym terminie spłaty oraz do zapłaty prowizji od przyznanego kredytu.
Analiza językowa cytowanych przepisów pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, iż prawodawca, pomimo uchwalenia w roku 1997 nowego pakietu ustaw kończących etap transformacji polskiego systemu bankowego do nowych wymagań zapewniających zgodność z regulacjami Unii Europejskiej, tj. Prawo bankowe i ustawa o Narodowym Banku Polskim, które to ustawy zastąpiły swe poprzedniczki z 1989r., nie zmienił definicji kredytu bankowego, wprowadzając w art. 69 ust. 1, kosmetyczne zmiany w odniesieniu do obowiązującego wcześniej art. 27 ust. 1. W ustawie zastąpił treść art. 25 ust. 1 ustawy z 1989r. przepisem art. 69 ust. 2 pkt. 2, w którym dobitnie wskazał, iż w umowie kredytu bankowego należy określić jego kwotę i walutę.
Ustawą z dnia 29 lipca 2011r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, ustawodawca do art. 69 wprowadził:
– ust. 2 pkt. 4a) w przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu,
– ust. 3. W przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, kredytobiorca może dokonywać spłaty rat kapitałowo-odsetkowych oraz dokonać przedterminowej spłaty pełnej lub częściowej kwoty kredytu bezpośrednio w tej walucie. W tym przypadku w umowie o kredyt określa się także zasady otwarcia i prowadzenia rachunku służącego do gromadzenia środków przeznaczonych na spłatę kredytu oraz zasady dokonywania spłaty za pośrednictwem tego rachunku.
Jednocześnie z przeprowadzoną nowelizacją ustawy, legislator nie wprowadził do polskiego systemu prawnego legalnej definicji umowy kredytu indeksowanego i denominowanego do waluty obcej. Definicji takiej nie ma do dnia dzisiejszego.
Niewątpliwie ustawa z dnia 29 lipca 2011r., nie dokonuje zmiany w definicji kredytu w rozumieniu prawa bankowego. Wszystkie zmiany, które niniejsza ustawa wprowadza do prawa bankowego, polegają na dodaniu nowych, dodatkowych paragrafów. Powoduje to, iż nowelizacja ta pozostaje w literalnej sprzeczności logicznej z definicją kredytu w rozumieniu prawa bankowego (wykluczającej spłatę kredytu w walucie innej, niż waluta zaciągnięcia zobowiązania wskazana w umowie kredytowej), a jednocześnie kwestionuje tym samym dotychczasową wykładnię art. 69 u.p.b. , , , , , , , , We wskazanych orzeczeniach, w stanach prawnych pod rządami ustawy z 1989r. i 1997r. nie budzi wątpliwości: iż umowa kredytu nie przenosi na kredytobiorcę własności środków pieniężnych lecz bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie określoną kwotę środków pieniężnych, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w umówionym terminie spłaty; istotną zasadą działalności kredytowej banku jest odpłatność kredytu, polegająca na uprawnieniu do pobierania przez bank od wykorzystanego kredytu stosownego oprocentowania ( funkcja odsetek jako wynagrodzenia); celem umowy kredytu bankowego jest postawienie środków pieniężnych do dyspozycji kredytobiorcy, a czyniąc to bank, w zamian za określony w umowie zysk z tytułu oprocentowania i prowizji, zgadza się również na ponoszenie określonego ryzyka. Zauważyć należy, iż Sędzia Bączyk jest autorem obszernej glosy do orzeczenia V CK 425/05, a w sprawie III CK 314/05 był Sędzią sprawozdawcą.
Zdaniem powodów, wprowadzenie do ustawy definicji kredytu indeksowanego/denominowanego w rozumieniu bankowym „Bank wydaje (udostępnia) kredytobiorcy określoną sumę kredytową w złotych, przy czym jej wysokość jest określana (indeksowana) według kursu danej waluty (np. euro/franka) w dniu wydania (indeksowanie do waluty obcej po cenie kupna). Ustalenie takie następuje też w celu określenia wysokości rat kredytowych, do których kredytobiorca będzie zobowiązany w okresie trwania stosunku kredytowego. W dniu płatności konkretnych rat rata taka jest przeliczana zgodnie z umową na złote stosownie do kursu danej waluty (np. euro), tj. po kursie jej sprzedaży kontrahentowi banku” spowodowałoby wewnętrzną sprzeczność ustawy w zakresie definicji kredytu, czego niestety nie dostrzegł skład SN orzekając w sprawie.
Ustawodawca miał dwie możliwości:
1. Usankcjonować to, co działo się w rzeczywistości czyli opisać kredyt jako udzielany w PLN i przeliczany na walutę obcą po kursie kupna banku, a spłacany- po kursie sprzedaży.
2. Opisać tek kredyty tak, jak powinno to wyglądać- waloryzowane jednym kursem waluty, którego sposób ustalania jest dokładnie podany w umowie.
Z pierwszej możliwości nie skorzystano, ponieważ ten sposób został podważony w raporcie UOKiK i w wyroku SOKiK.
Z drugiej możliwości nie skorzystano, ponieważ wówczas bezprawność zapisów w umowach bankowych byłaby jednoznaczna i oczywista, a tak – z zapisów nowelizacji można się tylko domyślać, że chodzi o jeden kurs oraz że w przypadku kredytu denominowanego kwota uruchomionego kredytu ( art.69 ust.1), do zwrotu której jest zobowiązany kredytobiorca jest określona w PLN, ponieważ jest ustalona dopiero po przeliczeniu z chf.
T 21 stycznia 2018
Celem wyjaśnienie – w polskim prawie NIE ma definicji “kredytu”. Jest wyłącznie definicja podstawowych elementów “umowy o kredy”t.
A skoro nie ma definicji kredytu, nie może być definicji kredytu denominowanego, bo ustawodawcy nie wolno napisać: “kredyt denominowany to kredyt …”.
Tak? A co to jest: Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu ? – to nie jest definicja elementów umowy o kredyt, tylko opis czym kredyt jest.
Równie dobrze można było napisać, że przez umowę kredytu indeksowanego do waluty innej niż polska bank zobowiązuje się oddać (…) , przy czym kwota oddana do dyspozycji kredytobiorcy zostaje przeliczona (lub jak tam spece uważają) itd.
Brak takiej definicji rodzi pytanie, co jest kwotą wykorzystanego kredytu, do zwrotu której jest zobowiązany kredytobiorca (wszak otrzymujemy i wykorzystujemy PLN). Kiedy kurs waluty obcej rośnie, to kwotę wykorzystanego kredytu zawsze zwrócimy. A jeżeli kurs spada, to może powstać dylemat, czy na skutek indeksacji można zwrócić mniej, niż się otrzymało. Patrz- upór banków w sprawie niestosowania ujemnego LIBOR.
patrz wyrok SN z dnia 15.12.2005 r., sygn. V CK 425/05,
Patrz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 marca 1999 r. V KKN 416/97,
Patrz wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 2 listopada 1995 r. I ACr 379/95,
Patrz Uchwała Sądu Najwyższego 7 sędziów z dnia 6 marca 1992 r. III CZP 141/91,
Patrz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lutego 2004 r. IV CK 437/02,
Patrz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 listopada 2011 r. I CSK 46/11,
Patrz wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 14 grudnia 2010 r. II FSK 1445/09,
Patrz wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 grudnia 2005 r. V CK 425/05,
Patrz Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2005r. III CK 314/05,
a związane to jest z Bączykowym indeksowaniem
Podsumowując powyższe należy zadać pytanie czy wobec jednoznacznego żądania pozwu w sprawie I CSK 1049/14, tj., „Powodowe M. R. i H. W. domagali się w procesie przeciwko pozwanemu Bankowi S.A. w W. uznania za niedozwolone m.in. klauzuli o następującej treści: „Do określenia własnego kursu kupna i sprzedaży waluty w Tabeli Bank stosuje odchylenia od średniego kursu danej waluty, określonej przez NBP. Różnica pomiędzy kursem kupna waluty, a kupnem sprzedaży wynosi maksymalnie 10% od wartości obu kursów waluty. Różnica ta stanowi spread walutowy”. Klauzula ta była zamieszczona w załączniku nr 6 do umowy kredytu hipotecznego nr […], którymi posługuje się pozwany Bank. W ocenie powodów, klauzula jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i narusza interesy konsumentów (art. 3851 § 1 k.c.), a ponadto spełnia także przesłanki klauzuli stypizowanej w art. 3853 pkt 20 k.c.” – sąd, stwierdzając, iż umowa jest możliwym wariantem umowy kredytu, nie wykroczył poza granice przedmiotu sporu. Orzekając w sprawie nie procedował w zakresie oceny legalności indeksacji ( jako elementu umowy) lecz w zakresie niedozwoloności określonej w umowie klauzuli przeliczeniowej służącej wg. kryteriów banku do obliczenia ceny waluty, w procesie dotyczącym, tylko i wyłącznie, badania abuzywności klauzuli umownej regulującej wysokość spreadu bankowego. SN w wyroku stwierdza bowiem, patrz k 15 pkt. 6 wers 3, iż „Przedmiotem obecnego postępowania jest stwierdzenie abuzywności kwestionowanej klauzuli umownej, zawartej w ustępie 3.2 załącznika nr 6 w oparciu o kryteria przewidziane w art. 3851 § 1 zdanie pierwsze k.c. i orzeczenie zakazu jej stosowania”.
Powyższe pozwala sądzić, iż jest to wyrokowanie co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem. Nie jest zrozumiałe dlaczego SN wyrokował poza zakresem argumentacji powoda. Bank w kasacji od orzeczenia odwołał się do noweli prawa bankowego powołując przepisy art. 69 ust. 2 pkt 4a i art. 75 b ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. prawo bankowe (Dz.U. z 2012 r., poz. 1376), wskazując, iż ustawa dopuszcza zawieranie takich kredytów ale podobnie jak w opinii prof. Ofiarskiego, SN nie dostrzegł, art. 3 k.c., jak też iż w procedowanej sprawie kredytu indeksowanego do waluty obcej wymiana walut jest czynnością pozorną, a klauzula przewidująca tzw. spread nie może stanowić funkcji waloryzacyjnej w związku z indeksacją kredytu hipotecznego, gdyż klauzula przeliczeniowa/indeksacyjna, a spread (jako różnica kursów skup/sprzedaż) to dwa różne elementy umowy. Gdyby Sąd dokonał oceny instytucji kredytu indeksowanego, wówczas musiałby zwrócić uwagę na wskazane wątpliwości prawne dot. ”tego tworu”, co w konsekwencji pozwoliłoby dokonać rzetelnej oceny takiego orzeczenia. Niestety, krótkie imperatywne stwierdzenie, bez stosownej argumentacji, powoduje tylko i wyłącznie pogłębienie interpretacyjnego bałaganu definicji kredytu, która do czasu powstania sporów prawnych na tle tzw. kredytów frankowych, w doktrynie, praktycznie była jednolita.
a.s. 4 lutego 2018
Panie Mecenasie, rozumiem że wyrok SN z dnia Dnia 14 lipca 2017 r. jest bardzo kontrowersyjny. Czy jednak dla typowych kredytów indeksowanych nie jest on korzystny. Chodzi mi o stwierdzenie Sądu: “Potrzeba zastosowania wskazanego rozwiązania występuje w niniejszej
sprawie, gdyż rezygnacja z wypełnienia luki powstałej w wyniku eliminacji § 9 ust. 2
Umowy oznaczałaby brak możliwości przeliczenia spełnionych przez konsumenta
świadczeń złotówkowych na franki szwajcarskie i tym samym wywoływałoby
zasadnicze wątpliwości co do skuteczności spłaty zadłużenia wyrażonego w
walucie pożyczki. Zarazem nie byłoby żadnych podstaw do przyjęcia
reprezentowanego przez skarżących poglądu, że nieważnością dotknięta jest cała
Umowa. U m o w a ta m o ż e is t n i e ć b e z p r z e d m i o t o w e g o p o s t a n o w i e n i a , j a k r ó w n i e ż
b e z p o s t a n o w i e n i a u m o ż l i w i a j ą c e g o s p ł a t ę p o ż y c z k i w w a l u c i e p o l s k i e j , a jedynie z zobowiązaniem do zwrotu kwoty pożyczki oznaczonej we frankach szwajcarskich
wraz z odsetkami.” Czy z zacytowanego fragmentu nie wynika jednoznacznie, że skoro abuzywność klauzul przeliczeniowych (przeliczenie kredytu z PLN na CHF i rat z CHF na PLN) i ich “usunięcie” z umowy nie pociąga za sobą żadnych negatywnych konsekwencji dla konsumenta (kredyt uruchomiony w PLN jest spłacany w PLN i nie wymaga to żadnego przeliczania), a umowa bez tych postanowień może istnieć, to nie ma podstaw do wprowadzania kursu średniego PLN?
Jacek Czabański Post author 4 lutego 2018
Wyrok z 14 lipca 2017 r. jest generalnie korzystny dla kredytobiorców. Widać wpływ SSN Trzaskowskiego, który dokonał trafnego podsumowania orzecznictwa TSUE i wysnuł jedyną możliwą konkluzję, że poszukiwanie przepisu dyspozytywnego czy też – wobec braku takiego przepisu – analogii z innych przepisów, musi się odbywać wyłącznie w interesie konsumenta. Jest to trafne podejście, które generalnie powinno zakończyć próby ratowania nieuczciwych klauzul indeksacyjnych.
rstyczynski 15 lutego 2018
SSN R.Trzaskowski w większości swoich wywodów ma rację i orzekł wyjątkowo zgodnie z ustawą, jak na SN.
Jednak Pana ocena jest bardzo ryzykowna. Ryzykowny wywód. Prawo wekslowe nie jest przepisem dyspozytywnym. art.56 nie wchodzi w grę.
Korzystne okaże się zastosowaniem kursu kupna NBP. SA przekuje tę pozorną wygraną w katastrofę. Trzeba temu postawić tamę. Inaczej art.56 stanie się faktem.
W sprawie sytuacji innych kredytobiorców:
http://pl.katalog-argumentow-kredytowych.wikia.com/wiki/Uwzględnienie_powództwa_doprowadziłoby_do_pokrzywdzenia_innych_kredytobiorców
Można edytować i kopiować.