Source: https://prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2009/07-08/przedawnienia-nie-ma/
Timestamp: 2020-07-04 09:36:13
Legal References Found: art. 29
 art. 146
 art. 29
 art. 146
 art. 145
 art. 145
 art. 29
 art. 145
 art. 146
 art. 29
 art. 145
 art. 115
 art. 29
 art. 145
 art. 145
 art. 145
 art. 29
 art. 145

Document Content:
Przedawnienia nie ma! | FA 07-08/2009 | Forum Akademickie - portal środowiska akademickiego i naukowego
Rada Wydziału swoją decyzją nie otworzyła prof. Krajewskiemu przewodu habilitacyjnego, co jest naruszeniem przepisów.
Artur Grottger, Kucie kos, 1863, z cyklu Polonia
Sprawa nierzetelnej habilitacji prof. Mirosława Krajewskiego kilkakrotnie gościła na łamach „Forum Akademickiego” (Profesorska habilitacja, „FA” 12/2007, Będzie precedens?, „FA” 2/2008, Ocena merytoryczna, „FA” 10/2008, Śladami opisanych spraw, „FA” 4/2009), również w rubryce „Listy do redakcji” („FA” nr 2, 3, 5 i 10 z 2008 r.).
Nowy dziekan, dr hab. Jacek Gzella, który objął urząd 1 września 2008, aż do maja br. nie umieścił sprawy wznowienia habilitacji w porządku obrad Rady Wydziału. Wdał się natomiast w korespondencyjną polemikę z CK, kwestionując decyzję wznowienia (sic!). Dopiero po zagrożeniu zawieszeniem lub cofnięciem uprawnień wydziałowi, sprawa habilitacji trafiła na majowe posiedzenie RW, gdzie powołano Komisję Habilitacyjną pod kierownictwem prof. dr. hab. Jacka Wijaczka.
W związku z powyższym Komisja zaproponowała Radzie przyjęcie uchwały o nieotwieraniu przewodu habilitacyjnego Mirosławowi Krajewskiemu. Rada Wydziału przyjęła ten wniosek w głosowaniu tajnym. Uchwała Rady Wydziału nie rodzi żadnych skutków faktycznych – w związku z przedawnieniem nie można anulować decyzji z 1995 r. o nadaniu M. Krajewskiemu stopnia doktora habilitowanego. Z punktu widzenia Uniwersytetu Mikołaja Kopernika sprawa habilitacji prof. Krajewskiego, zdaniem Komisji otrzymanej niezasłużenie, została zamknięta.”
Otóż decyzja o wznowieniu przewodu habilitacyjnego nie polega na automatycznym „odebraniu” stopnia, co by spowodowało konieczność ponownego ubiegania się o otworzenie całej procedury od zera. Wznowienie stanowi, że uprzednio prawomocnie zamknięty przewód (zakończony nadaniem stopnia) jest ponownie otwarty, co oznacza, że habilitant przechodzi od nowa tylko proces dopuszczenia do kolokwium habilitacyjnego. Powoduje to, że Komisja Habilitacyjna nie ma prawa oceniać jego habilitacji, a jej rola ewentualnie polega w pierwszym etapie na wskazaniu Radzie Wydziału nazwisk dwóch recenzentów, których RW powołuje w celu oceny dorobku naukowego oraz oceny pracy habilitacyjnej – oczywiście w świetle dzisiaj znanych faktów, czyli Sprawozdania Komisji prof. Szczepana Wierzchosławskiego z grudnia 2007 r. Dalszych dwóch recenzentów powołuje Centralna Komisja, bowiem, jak kilkakrotnie już w swoich ostatnich wyrokach podkreślały WSA i NSA w Warszawie (które m.in. kontrolują decyzje Centralnej Komisji pod względem zgodności z prawem, kiedy osoba niezadowolona odwoła się do sądu administracyjnego), przebieg postępowania po wznowieniu decyzji odbywa się na podstawie aktualnych przepisów prawa, a nie obowiązujących wtedy, gdy przewód był otwierany i zamykany.
Tymczasem Rada Wydziału swoją decyzją nie otworzyła prof. Krajewskiemu przewodu habilitacyjnego, co jest naruszeniem przepisów. Sytuacja wygląda dziś w ten sposób, że obecna (wadliwa) uchwała Rady Wydziału powinna zostać uchylona w Warszawie we wrześniu 2009, kiedy po wakacjach zbierze się Prezydium CK, a do jej biura wpłynie pismo dziekana ze sprawozdaniem z podjętych kroków prawnych. Sprawa ponownie wtedy wróci do Torunia i powinna być poprowadzona w sposób, jaki opisałem powyżej, tak aby doprowadzić do kontroli sądowo−administracyjnej tego precedensowego przypadku. A dlaczego, to tłumaczę poniżej.
Chciałbym publicznie zakwestionować opinię wyrażoną w uchwale Prezydium CK z 22 grudnia 2008, gdzie stwierdzono, że „po konsultacjach z przedstawicielami nauk prawnych z Sekcji Nauk Humanistycznych i Społecznych, uznano, że możliwość uchylenia uchwał o nadaniu stopnia lub przedstawienia do tytułu profesora w wyniku wznowienia postępowania, ograniczona jest do okresu 10 lat, który upłynął od daty uchwały o nadaniu stopnia lub tytułu do daty ewentualnej uchwały w sprawie utrzymania w mocy lub uchylenia uchwały o nadaniu stopnia lub przedstawienia do tytułu profesora. Jest to konsekwencją uznania, że przepisy kodeksu postępowania administracyjnego, ograniczające czas, w którym można uchylić decyzję administracyjną w wyniku wznowienia postępowania, odnoszą się także do postępowań wznowionych z przesłanek wymienionych w art. 29 ust. 2 ustawy z dn. 14 marca 2003 o stopniach naukowych i tytule naukowym (DzU nr 65, poz. 595 z późniejszymi zmianami w DzU nr 164, poz. 1365), który należy traktować jako rozszerzenie katalogu przesłanek do wznowienia, wymienionych w odpowiednich przepisach KPA”.
Trzy miesiące temu (8 kwietnia) zapadł w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym wyrok (sygn. I SA/Wa 986/08), gdzie w uzasadnieniu sprawy z powództwa Sławomira Owczarskiego (byłego rektora Wyższej Szkoły Kupieckiej w Łodzi, któremu z powodu plagiatu odebrano doktorat) przeciwko Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, sąd stwierdził: „W pierwszej kolejności należy odnieść się do zarzutu przedawnienia wznowienia postępowania, tj. uchylenia uchwały z 2001 r. o nadaniu skarżącemu stopnia doktora mimo upływu 5 lat od dnia doręczenia tej uchwały stronie. W ocenie składu orzekającego w niniejszej sprawie przepis art. 146 § 1 KPA, w zakresie, w jakim przewiduje 5−letni termin przedawnienia, nie ma w niniejszej sprawie „odpowiedniego” zastosowania na podstawie art. 29 ust. 1 ustawy. Sąd zauważa, że przepis art. 146 § 1 KPA odnosi się do podstaw wznowienia określonych w art. 145 § 1 i art. 145a KPA. Przepis ten przewiduje dwa terminy przedawnienia (termin 5− i 10−letni), w zależności od konkretnej kodeksowej przesłanki wznowieniowej. Tymczasem ustawodawca w przepisie art. 29 ust. 2 ustawy wprowadził nową, samodzielną przesłankę wznowienia o charakterze szczególnym. Przesłanka ta w sprawie o nadanie stopnia naukowego ma pierwszeństwo przed przesłankami wymienionymi w art. 145 § 1 KPA. W tego rodzaju sprawach nie stosuje się przesłanek terminu, w tym terminu przedawnienia z art. 146 § 1 KPA (por. wyrok NSA z dnia 8 stycznia 2008 r., sygn. akt I OSK 1590/07, niepublikowany). Nie można się zgodzić ze skarżącym, że podstawa wznowienia z art. 29 ust. 2 ustawy jest odpowiednikiem podstawy wznowienia z art. 145 § 1 pkt 5 KPA. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 3 stycznia 2007 r., sygn. akt I OSK 1537/06 (niepublikowany) podniósł bowiem, że praca naukowa mająca znamiona przestępstwa z art. 115 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, poza odrębnym przypadkiem z art. 29 ust. 2 ustawy, może być różnie kwalifikowana, w zależności od znaczenia, jakie nadaje jej organ wznowieniowy. Plagiat może bowiem stanowić podstawę z art. 145 § 1 pkt 2 (przestępstwo), art. 145 § 1 pkt 1 (fałszywy dowód) lub z art. 145 § 1 pkt 5 KPA (nowy, istotny dla sprawy i nieznany organowi dowód przed wydaniem decyzji). Sąd skargę p. Owczarskiego odrzucił”.
Powyższe uzasadnienie WSA, moim zdaniem, nakłada na Centralną Komisję obowiązek zmiany zajętego uprzednio stanowiska i dochowania tzw. staranności prawnej, czyli dopilnowania, aby uchwała jakiejkolwiek rady wydziału, uznająca we wznowionym przewodzie, iż stopień naukowy został uzyskany niesamodzielnie bądź z naruszeniem dobrych obyczajów naukowych, mogła wejść w obieg prawny i być przez stronę ewentualnie zaskarżona w postępowaniu sądowo−administracyjnym. Mimo mojego szacunku dla Prezydium CK, opinia wyrażona w uchwale z 22 grudnia 2008 oparta jest „na konsultacjach”, a nie na formalnych opiniach prawnych prawników spoza Centralnej Komisji. Jest to przykład tzw. prawa powielaczowego, a przecież każdy prawnik wie, że prawo jest w praktyce kształtowane wyrokami sądowymi.
Sprawa habilitacji prof. Krajewskiego została wznowiona z art. 29 ust. 2 i 3 ustawy z 14 marca 2003, stąd jest duże prawdopodobieństwo, że WSA, a potem NSA stwierdzą, iż nie obowiązuje tutaj 10−letnie przedawnienie, wynikające z art. 145 KPA.
Kiedy 14 maja 2007 r. w „Dużym Formacie”, ogólnopolskim dodatku „Gazety Wyborczej”, ukazał się obszerny artykuł Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego Profesor wpadł na źródłach, gdzie zarzucono oszustwo naukowe Mirosławowi Krajewskiemu, profesorowi zwyczajnemu Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, jego rektor Józef Kubik jeszcze tego samego dnia polecił rzecznikowi dyscyplinarnemu, prof. Krystynie Marzec−Holce, wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Niestety, po ponad 2 latach wyjaśniana sprawa stoi w tym samym miejscu.
Prof. Marzec−Holka, która jest cenionym pedagogiem, już tydzień później wystąpiła z pismem do dyrektora Instytutu Historii UKW, dr. hab. Zdzisława Biegańskiego, o opinię na temat zarzutów wysuniętych wobec prof. Krajewskiego. Po 6 tygodniach dyrektor odpowiedział, że Rada Instytutu Historii nie określiła swojego stanowiska w sprawie zarzutów, a on osobiście uważa, że byłoby to pochopne. Zarzuty są związane z różnymi dyskusjami i sporami personalnymi w środowisku włocławskim. Co więcej, książka Cz. Lissowskiego, „rzekomo wykorzystana bezpośrednio do opracowania fragmentów dysertacji habilitacyjnej prof. Krajewskiego, jest niewielką publikacją, napisaną według przestarzałych zasad z bardzo ograniczonym aparatem naukowym.” Stąd, zdaniem prof. Biegańskiego, trudno uznać, aby mogła stanowić podstawę do przeprowadzenia przewodu habilitacyjnego. Ponieważ w UMK powołano komisję do oceny zarzutów, to do czasu zakończenia jej prac należy zawiesić postępowanie wyjaśniające, bowiem przede wszystkim do UMK należy ewentualne wyjaśnienie zarzutów. I dyscyplinarne postępowanie wyjaśniające zawieszono.
Kiedy w lutym 2008 Komisja prof. Wierzchosławskiego złożyła sprawozdanie przed Radą Wydziału Nauk Historycznych, prof. Marzec−Holka wystąpiła do ówczesnego rektora UMK, Andrzeja Jamiołkowskiego, o udostępnienie tego dokumentu do celów postępowania dyscyplinarnego. Rektor odmówił, mimo że na podstawie przepisów rzecznik dyscyplinarny w swoich obowiązkach posługuje się przepisami kodeksu postępowania karnego – i ma podobne prawa jak prokurator. Szkoda, że wówczas władze uniwersytetu w Bydgoszczy (pod pismem był też podpisany prorektor ds. nauki, prof. Janusz Ostoja−Zagórski) nie złożyły skargi sądowo−administracyjnej.
Sprawozdanie Komisji Wydziałowej Uniwersytet Kazimierza Wielkiego otrzymał w lipcu 2008 ode mnie, a po raz drugi wczesną jesienią od nowego rektora UMK, prof. Andrzeja Radzimińskiego, który 1 września 2008 objął tę funkcję. Od tego czasu nic praktycznie się nie zdarzyło, mimo że dokument ten jest ekspertyzą specjalistyczną, która dokładnie ukazuje liczne zapożyczenia, których dokonał habilitant i ostanie się jako dowód w każdym postępowaniu karno−sądowym.
Rzecznik dyscyplinarny ma prawny obowiązek w ciągu najdalej 6 miesięcy zakończyć postępowanie poprzez złożenie wniosku dyscyplinarnego do Komisji Dyscyplinarnej. W powyższym przypadku mija prawie rok, od kiedy prof. Krystyna Marzec−Holka ma wszelkie dokumenty pozwalające jej z czystym sumieniem zakończyć postępowanie wyjaśniające.
Tymczasem 18 czerwca br. rektor Józef Kubik powołał 5−osobową Komisję Rektorską, która ma rozpatrzyć prawdziwość zarzutów wobec prof. Krajewskiego. Zebranie Komisji poprowadził prorektor ds. nauki prof. Janusz Ostoja−Zagórski, a w jej skład weszli: dr hab. Krzysztof Kalka z Instytutu Filozofii i Socjologii, który pełni aktualnie funkcję wiceprzewodniczącego Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej, dr Zbigniew Bukowski – prawnik i działacz samorządowy, prof. dr hab. Włodzimierz Jastrzębski, prof. dr hab. Kazimierz Dopierała oraz dr hab. Zdzisław Biegański – wszyscy trzej z Instytutu Historii.
W połowie maja br. na ręce dziekana Wydziału Politologii UMCS w Lublinie wpłynęła skarga dr. Pawła Frankowskiego, adiunkta Zakładu Stosunków Międzynarodowych (kierownik: dr hab. Marek Pietraś, prof. UMCS), że przewidziany w ciągu 10 dni do obrony doktorat mgr. Piotra Natkańskiego Unilateralizm w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych na przełomie XX i XXI wieku (promotor: dr hab. Marek Pietraś, UMCS; recenzenci: prof. dr hab. Andrzej Mania, UJ, prof. dr hab. Andrzej Czarnocki, UMCS) opiera się na znacznych przejęciach z jego pracy doktorskiej obronionej w 2005 r. Dysertacja ta, Hegemonia Stanów Zjednoczonych Ameryki w warunkach turbulencji, została opublikowana w 2006 przez Wydawnictwo Adam Marszałek w Toruniu. Promotorem był dr hab. Marek Pietraś, recenzentami zaś prof. Andrzej Czarnocki i prof. dr hab. Teresa Łoś−Nowak (UWr.). Pismu towarzyszyła lista kilkudziesięciu stron, które zostały przepisane. Sytuację komplikuje fakt, że promotor obydwu prac jest bezpośrednim przełożonym zarówno skarżącego się o „rabunek intelektualny”, jak i podwójnego recenzenta, prof. Czarnockiego.
Dziekan, prof. dr hab. Grzegorz Janusz, wstrzymał publiczną obronę oraz powołał 6−osobową komisję pod przewodnictwem prof. Włodzimierza Micha (przewodniczący), w skład której weszli: prof. Edward Olszewski, prof. Jan Jachymek, prof. Henryk Chałupczak, prof. Jan Paweł Hudzik oraz prof. Marek Żmigrodzki. Ma ona ocenić zarzuty.
Jak to możliwe, aby na recenzenta powoływać podwładnego promotora i osobę, której główne zainteresowania naukowe to problematyka rosyjska. To ewidentny konflikt interesów!