Source: http://www.bhp.org.pl/Article997.html
Timestamp: 2017-11-21 09:55:42
Legal References Found: Art. 23711
 art. 23711
 art. 23711
 art. 23711
 art. 23711
 art. 23711
 art. 23711
 Art. 7

Document Content:
Czy można zlikwidować dział bhp ? :: VORTAL BHP :: Nowy portal internetowy BHP
Co nowego Pierwsza 10 Zarekomenduj nas Nowe konto " " Zaloguj 21 listopada 2017
Służba BHP: Czy można zlikwidować dział bhp ? Autor : bhpekspert
Czy w zakładzie zatrudniającym 1000 pracowników , można zlikwidować służbę bhp ?
Czy zakład zatrudniający około tysiąca osób może zlikwidować dział bhp, zwolnić behapowców i do obsługi w zakresie bhp wziąć firmę zewnętrzną? Czy może to zrobić mimo wyraźnych nakazów inspekcji pracy? Może. Więcej: w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej potwierdza to Naczelny Sąd Administracyjny.
W zakładach mięsnych PMB w Białymstoku pracowałem od 1978 r., wtedy było to jeszcze Okręgowe Przedsiębiorstwo Przemysłu Mięsnego. W latach osiemdziesiątych przez trzy lata byłem dyrektorem młodzieżowego ośrodka innowacji, ale w 1989 r. wróciłem do zakładów na lepiej płatne stanowisko głównego mechanika. Potem byłem jeszcze kierownikiem administracyjnym, a od 1995 do 2004 r. kierowałem inspektoratem bhp - mówi Paweł Miniuk. Dwa lata temu stracił pracę w PMB w wyniku likwidacji działu bhp.
Paweł Miniuk ma chyba wystarczające kwalifikacje, żeby być etatowym pracownikiem służby bhp.
Jest audytorem wiodącym systemów zarządzania jakością środowiskiem, bezpieczeństwem i higieną pracy. W 1999 r. ukończył w CIOP, sfinansowane przez pracodawcę, studia podyplomowe "Bezpieczeństwo i ochrona człowieka w środowisku pracy". Przed zwolnieniem go z pracy pracodawca nie zgłaszał zastrzeżeń, nie karał go za naruszenie obowiązków pracowniczych.
Dla P. Miniuka to zwolnienie było wielkim zaskoczeniem, przecież krótko przedtem otrzymał sporą podwyżkę pensji, chociaż wtedy w zakładzie obcinano zarobki. Dostał też z firmy pozytywną opinię, starając się o funkcję ławnika w sądzie - napisano, że jest dobrym organizatorem i fachowcem, potrafi nawiązywać kontakty z ludźmi i nienagannie spełnia obowiązki służbowe. P. Miniuk uważa, że jego współpraca z zarządem układała się dobrze, kierownictwo pozytywnie reagowało na jego uwagi i zalecenia dotyczące poprawy warunków pracy. Jako rzecznik patentowy wykonywał różne rzeczy dla firmy - za darmo.
Dlatego gdy 15 stycznia 2004 r. zadzwonił do niego przewodniczący zakładowej "Solidarności 80" z informacją, że do związku dotarło zawiadomienie o planowanym zwolnieniu, nie mógł w to uwierzyć.
Może poszło o wybory społecznych inspektorów pracy? - zastanawiał się gorączkowo. W każdym razie przeżył szok, odbiło się to na jego zdrowiu (serce) i na jakiś czas trafił do szpitala. Zawadzający związkowcyPaweł Miniuk uważa, że pracodawcy nie podobała się jego działalność związkowa. Do "Solidarności" należał od 1980 r. - W 2001 roku, nie chcąc zajmować się polityką wystąpiłem z "Solidarności" i wstąpiłem do "Solidarności 80". Już wtedy ten związek nie podobał się dyrekcji, bo zakłady przygotowywały się do prywatyzacji, pracownicy pewnych rzeczy nie akceptowali, a związek otwarcie o tym mówił. Chcieliśmy sprywatyzować zakład, oddając go w ręce pracowników, ale to się nie udało - opowiada Miniuk.
Z tymi wyborami sip to było tak, że cała procedura trwała przez kilka miesięcy i zakończyła się 12 grudnia 2003 r. Jedenastu wydziałowych społecznych inspektorów pracy wybrało zakładowego. Na tym zebraniu był również P. Miniuk. - Wkrótce okazało się, że wybrani sip nie spodobali się zarządowi firmy. Prezes uznał, że wybory nie odbyły się zgodnie z procedurą i zarząd oczekuje na ponowne wybory. Zorganizował je związek zawodowy "Przyszłość", który zrzesza dziesięć osób: kadrę zarządzającą w PMB. No i wybrali swoich. Jednak ja w te wybory się nie angażowałem. Na zebranie wydziałowych byłem zaproszony jako kierownik działu bhp, żeby omówić ustawę o sip - i tyle. Sądzę, że o moim zwolnieniu przesądziły nie tyle same wybory, co chęć pozbywania się z zakładu kolejnych związkowców z "Solidarności 80" - mówi były behapowiec z PMB.
W czasie, gdy dostał wypowiedzenie nie było redukcji zatrudnienia, zwolniono w sumie trzy osoby (wszystkie z "Solidarności 80"). Sam Miniuk nie uważa się za jakiegoś szczególnie kontrowersyjnego i wojującego związkowca.
Art. 23711 § 1. Pracodawca zatrudniający więcej niż 100 pracowników tworzy służbę bezpieczeństwa i higieny pracy, zwaną dalej "służbą bhp", pełniącą funkcje doradcze i kontrolne w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy, zaś pracodawca zatrudniający do 100 pracowników powierza wykonywanie zadań służby bhp pracownikowi zatrudnionemu przy innej pracy. Pracodawca, posiadający ukończone szkolenie niezbędne do wykonywania zadań służby bhp, może sam wykonywać zadania tej służby,
jeżeli:1) zatrudnia do 10 pracowników albo2)zatrudnia do 20 pracowników i jest zakwalifikowany do grupy działalności, dla której ustalono nie wyższą niż trzecia kategorię ryzyka w rozumieniu przepisów o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych.
§ 2. Pracodawca - w przypadku braku kompetentnych pracowników - może powierzyć wykonywanie zadań służby bhp specjalistom spoza zakładu pracy. Pracownik służby bhp oraz pracownik zatrudniony przy innej pracy, któremu powierzono wykonywanie zadań służby bhp, o którym mowa w § 1, a także specjalista spoza zakładu pracy powinni spełniać wymagania kwalifikacyjne niezbędne do wykonywania zadań służby bhp oraz ukończyć szkolenie w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy dla pracowników tej służby.
Zdecydowała jedna kontrola.
Pracodawca jako jeden z powodów zwolnienia Miniuka podał rażące zaniedbywanie podstawowych obowiązków, wykazane przez kontrolę Sanepidu i potwierdzone decyzją Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Białymstoku. Zdaniem zwolnionego, nie były to kardynalne zaniedbania, a na część z nich zwracał szefom uwagę. - Pani inspektor z Sanepidu, która od lat kontroluje nasz zakład, a którą powołałem na świadka w procesie sądowym, powiedziała, że generalnie jest z naszego zakładu zadowolona, i że jest coraz lepiej - tłumaczy P. Miniuk.
Powodem jego zwolnienia miała też być likwidacja działu, którym kierował - skoro nie ma działu bhp to i behapowiec nie jest potrzebny. Zdaniem kierownictwa PMB przekazanie obsługi bhp firmie zewnętrznej miało doprowadzić do podniesienia bezpieczeństwa pracy w firmie.Pracodawca okazał się na tyle wspaniałomyślny, że likwidując dział nie chciał wyrzucać na bruk kierownika.
Zaproponował mu stanowisko magazyniera w piekarni za mniej więcej o połowę niższą pensję. Nietrudno się domyślić, że Miniuk tej propozycji nie przyjął. Miał natomiast szansę popracować w piekarni, gdzie został skierowany na pewien czas w okresie wypowiedzenia.Przed likwidacją działu bhp, oprócz kierownika, pracował w nim jeszcze jeden behapowiec, który kwalifikacje zdobył na kursie podstawowym dla służby bhp.
On też dostał wypowiedzenie, ale zaraz potem zatrudnił go Ośrodek Szkoleń BHP "MIRYAN" w Białymstoku, któremu PMB zleciło obsługę z zakresu bhp.
Właściwie został w zakładach mięsnych, ale już jako pracownik innej firmy.
Ze skargi kasacyjnej W skardze kasacyjnej złożonej od wyroku WSA do NSA przez Okręgowego Inspektora Pracy w Białymstoku czytamy m.in.: "Ustawodawca nakładając na pracodawców zatrudniających ponad 100 pracowników obowiązek utworzenia służby bhp najwyraźniej wskazuje, że jest to wyższa forma organizacyjna w zakresie nadzoru nad warunkami pracy od wykonywania zadań tej służby przez pracowników zatrudnionych przy innej pracy lub przez specjalistów spoza zakładu.
Świadczyć o tym najdobitniej może także § 4 art. 23711 k.p., z którego wynika, że jeżeli jest to uzasadnione zagrożeniami zawodowymi inspektor może nakazać utworzenie służby bhp, co w kontekście § 1 należy rozumieć jako możliwość nakazania utworzenia służby bhp przez pracodawców niezobowiązanych do tego ustawowo, a więc zatrudniających do 100 pracowników."
utworzyć!Inspektor pracy z OIP w Białymstoku skontrolował PMB 20 lutego 2004 r. i w wydanym nakazie zobowiązał zakład m.in. do utworzenia służby bhp (stanowiącej wyodrębnioną wieloosobową komórkę organizacyjną w skład której będą wchodzić pracownicy zatrudnieni w spółce) do 15 marca 2004 r.
Zakład odwołał się od decyzji inspektora, ale Okręgowy Inspektor Pracy 31 marca 2004 r. zadecydował o utrzymaniu w mocy decyzji z lutowego nakazu.
Jednak PMB o uchylenie decyzji OIP zwrócił się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku, który wyrokiem z 21 października 2004 r. przyznał rację pracodawcy i podzielił jego pogląd, że w zakładzie zatrudniającym powyżej 100 pracowników nie jest niezbędna etatowa służba bhp.OIP w Białymstoku zaskarżył ten wyrok w skardze kasacyjnej skierowanej do Naczelnego Sądu Administracyjnego 14 grudnia 2004 r. NSA rozpoznał tę skargę dopiero 23 września 2005 r. W skardze kasacyjnej okręgowy inspektor zarzucił zaskarżonemu wyrokowi błędną wykładnię art. 23711 kodeksu pracy uznającą że ten przepis pozwala na powierzenie wykonywania zadań służby bhp specjalistom spoza zakładu pracy zarówno w zakładach zatrudniających do 100 pracowników, jak i w zakładach zatrudniających więcej niż 100 pracowników, gdy brakuje w nich kompetentnych osób do wykonywania tych zadań. - Dowodziliśmy, że artykuł 23711 k.p. różnicuje obowiązki pracodawcy w zakresie służby bhp w zależności od liczby zatrudnionych pracowników (i to jest podstawowe kryterium!) i częściowo od zagrożeń zawodowych. W skardze kasacyjnej podkreśliliśmy dobitnie, że pracodawca zatrudniający więcej niż 100 pracowników tworzy służbę bhp.
W przypadku braku kompetentnych pracowników zadania służby bhp można powierzyć specjalistom z zewnątrz tylko w zakładzie do 100 pracowników, a jeśli w większym nie ma odpowiednich fachowców, trzeba ich zatrudnić - mówi Jan Koczewski, Okręgowy Inspektor Pracy w Białymstoku. Inspektor okręgowy zwrócił też uwagę NSA, że obowiązek utworzenia służby bhp - w oparciu o osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę -jest droższy od powierzenia zadań specjalistom spoza zakładu i dlatego wyrok sądu pierwszej instancji może stanowić zachętę do masowej likwidacji etatowej służby bhp przez pracodawców chcących obniżyć koszty. Inspektor Koczewski mówi, że zdziwiła go informacja o likwidacji służby bhp w PMB, gdyż był to zakład, który pod względem warunków pracy stał na wysokim poziomie, w którym o bhp się dbało.Wydawało się, że NSA przyzna rację inspekcji.
Odrzucił jednak skargę kasacyjną i podtrzymał wyrok WSA.
W uzasadnieniu napisał: "Zgodzić bowiem należy się z poglądem przyjętym w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że stanowisko uzależniające możliwość powierzenia zadań bhp specjalistom niebędącym pracownikami dotyczy jedynie pracodawców zatrudniających do 100 pracowników nie znajduje oparcia w przepisach art. 23711 § 1 i 2 kodeksu pracy. (...) Nie bez znaczenia dla interpretacji powołanych przepisów jest też dokonana w zaskarżonym wyroku analiza ewolucji przepisów art. 23711 kodeksu pracy. Brzmienie tego przepisu nadane mu ustawą z 26 lipca 2002 r. o zmianie ustawy - Kodeks pracy oraz o zmianie niektórych innych ustaw (DzU nr 135, póz. 1146) wskazuje wyraźnie, że ustawodawca złagodził obowiązującą od 1996 r. konstrukcję tego przepisu umożliwiając wszystkim pracodawcom - a więc zarówno tym, którzy zatrudniają mniej niż 100 pracowników, jak i tym, którzy zatrudniają większą ich ilość - powierzanie wykonywania zadań służby bhp specjalistom spoza zakładu pracy albo pracownikom zatrudnionym przy innej pracy.
" Zgodnie z dyrektywą
Przytaczamy, ważny dla wszystkich behapowców i pracodawców, fragment uzasadnienia wyroku WSA w Białymstoku: "Przepis § 2 art. 23711 k.p. reguluje sytuację, gdy z braku kompetentnych pracowników pracodawca nie może utworzyć własnej służby bhp. Zgodnie z zawartą w nim normą w takiej sytuacji pracodawca może powierzyć wykonywanie zadań służby bhp specjalistom spoza zakładu pracy. Żadne argumenty nie przemawiają za tym, że sytuacja objęta dyspozycją § 2 (...) i wynikająca z tego możliwość powierzenia wykonywania tych zadań specjalistom niebędącym pracownikami dotyczy tylko zakładów zatrudniających do 100 osób. Założenie racjonalności przy budowie norm prawnych prowadzi do wniosku, iż § 2 dotyczy obu sytuacji wymienionych w § 1 omawianego artykułu.
Przemawia za tym dodatkowy argument:
§ 2 stanowiący całość regulującą szczególną sytuację (brak kompetentnych pracowników) w zdaniu 2 mówi zarówno o pracowniku zatrudnionym wyłącznie w służbie bhp, jak i zatrudnionym przy innej pracy, któremu zlecono dodatkowo wykonywanie takich obowiązków (a więc w obu rodzajach zakładów wymienionych w § 1), określając identycznie ze specjalistą spoza zakładu pracy ich wymogi kwalifikacyjne. Porównanie obecnego brzmienia art. 23711 k.p. z brzmieniami wcześniejszymi musi prowadzić do wniosku, że ustawodawca zdecydował się zmienić regulację prawną i dopuścił zlecenie wykonania zadań służby bhp, w przypadku braku kompetentnych pracowników, specjalistom spoza zakładu pracy zarówno w zakładach zatrudniających do 100 pracowników, jak i przekraczających tę liczbę. Zmiany te miały na celu dostosowanie polskich przepisów o służbie bhp do przepisów unijnych. Art. 7 ust. 6 dyrektywy nr 89/391/EWG stanowi, że za ochronę zdrowia pracowników i zapobieganie ryzykom zawodowym mogą być odpowiedzialni jeden lub więcej zewnętrznych służb."
Odszkodowanie zamiast pracy
Zwolniony behapowiec nie dał za wygraną i do sądu pracy w Białymstoku wystąpił przeciwko PMB o przywrócenie do pracy. Sąd wydał wyrok w tej sprawie 1 kwietnia 2005 r. i zasądził na rzecz Pawła Miniuka ponad 8 tyś. zł, ale do pracy go nie przywrócił. Podczas procesu behapowiec podnosił, że pracodawca nie mógł zlikwidować służby bhp, jednak sąd nie zajął się tą sprawą uznając, że od tego są inne instytucje, a poza tym "kontroli sądu nie podlega ocena zasadności przyjętej przez pracodawcę decyzji o zmianie struktury organizacyjnej zakładu pracy, w tym przekazaniu obsługi w zakresie bhp firmie z zewnątrz". Miniuk argumentował też, że był na liście chronionych przed zwolnieniem działaczy związkowych i tego sąd nie uznał, argumentując, że objęcie ochroną tego pracownika było w świetle prawa nieskuteczne. P. Miniuk odwołał się od tego wyroku - wciąż żąda przywrócenia go do pracy w PMB na stanowisku behapowca. O wyniku apelacji poinformujemy czytelników. Redakcja ATESTU zwróciła się też do PMB z prośbą o zajęcie stanowiska w omawianej sprawie. Zakład odpisał, że nie udziela "informacji w zakresie dotyczącym wewnętrznych spraw spółki, a w szczególności naszych pracowników".Ze swoimi kwalifikacjami P. Miniuk nie miał problemów ze znalezieniem pracy. Szybko znalazł pół etatu w pobliskich zakładach drobiarskich. Potem przeszedł na pełny etat do firmy, która produkuje urządzenia elektroniczne i nie zatrudnia nawet stu osób. Do PMB ma żal o styl, w jakim się go zakład pozbył. Mówi, że gdyby szczerze powiedziano mu, że chodzi o finanse, to prędzej by się z tym pogodził. Z zarzutami o niekompetencję się nie pogodzi, l ma nadzieję, że wróci do zakładów mięsnych jako behapowiec.
Cały artykuł w ATEST-OCHRONA PRACY NA TEMAT
Tworzenie strony: 0,79165816307068 sekund.