Source: https://washko.wordpress.com/2006/12/10/zawracanie-z-lewego-skrajnego-pasa-ruchu/
Timestamp: 2019-06-19 06:45:53
Legal References Found: art. 92
 art. 92
 art. 42
 art. 92
 art. 92
 art. 42

Document Content:
Zawracanie z lewego skrajnego pasa ruchu | Tomasz Waszczyński
Zawracanie – cd. »
Zawracanie z lewego skrajnego pasa ruchu
Policja we Wrocławiu pośrednio wymusiła na mnie zainteresowanie się tematem dopuszczalności zawracania samochodem na skrzyżowaniach, na których ruch kierowany jest sygnalizatorem kierunkowym S-3. Policjanci twierdzą, że w sytuacji, gdy kierunek ruchu ze skrajnego lewego pasa wskazywany jest przez znak P-8b (znak poziomy – strzałka kierunkowa do skręcania) lub przez znak F-11 (znak pionowy uzupełniający – kierunki na pasie ruchu) i równocześnie ruch kierowany jest przez sygnalizator kierunkowy S-3, to zawracanie na takim skrzyżowaniu jest zakazane. Nie można się z tym niestety nie zgodzić. Zgodnie z § 72 ust. 3 Rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31.07.2002 r. (Dz. U. Nr 170, poz. 1393) Umieszczona na znaku F-10 lub F-11 strzałka zezwalająca na skręcanie w lewo ze skrajnego lewego pasa ruchu oznacza także zezwolenie na zawracanie, chyba że jest to zabronione znakiem B-23 lub ruch jest kierowany sygnalizatorem S-3. To samo wynika z § 87 ust. 2, który dotyczy znaku P-8b. Teoretycznie można by więc na tym poprzestać i stan ten – choć wydaje się być absurdalnym – zaakceptować, gdyby nie konsekwencje płynące z naruszenia ww. przepisów. Policja uznaje bowiem, że zawrócenie na opisanym skrzyżowaniu jest wykroczeniem drogowym z art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń (Kw), zgodnie z którym kto nie stosuje się do znaku lub sygnału drogowego podlega karze grzywny albo karze nagany. W moim przekonaniu czyn taki nie może jednak stanowić wykroczenia. Już na pierwszy rzut oka widać bowiem, że nie sposób jest dokonać skazania za wykroczenie na podstawie samego art. 92 § 1 Kw, gdyż niezbędne do ustalenia czy znak został naruszony jest odwołanie się do przepisów regulujących znaczenie znaków drogowych. Bez takiego odwołania nie będzie możliwe ustalenie naruszenia znaku, bowiem kodeks wykroczeń nie określa ich znaczenia. Oznaczać to będzie konieczność sięgnięcia do przepisów cytowanego rozporządzenia, bowiem tylko one regulują zasady zawracania, w zaprezentowanej na wstępie sytuacji. Następstwem konieczności ustalenia znaczenia znaków na podstawie rozporządzenia jest problem czy regulacja taka jest zgodna z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. Przepis ten stanowi, że odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Dla niniejszych rozważań istotne będzie zatem ustalenie, czy zawracanie na skrzyżowaniu, na którym ruch sterowany jest sygnalizatorem S-3 i które oznaczone jest znakami F-11 lub P-8b jest czynem zabronionym przez ustawę. Odpowiedź na to pytanie jest dla mnie oczywista. Czyn taki nie jest zabroniony przez ustawę, bowiem ustawa w żaden sposób nie określa zabronionego zachowania kierującego samochodem. Przepis art. 92 ust. 1 Kw jest przepisem odsyłającym do innych regulacji, które w tym konkretnym przypadku nieszczęśliwie znalazły się w rozporządzeniu. To rozporządzenie ustala bowiem, kiedy konkretne zachowanie się kierującego będzie uznane za zabronione, a jakie nie. Wystarczy bowiem powiedzieć, że na tym samym skrzyżowaniu obowiązywać będą różne zasady w zależności od tego czy sygnalizator S-3 jest włączony, czy nie jest. W oczywisty sposób widać zatem, że karalność zależeć będzie od warunku wprowadzonego przez ministrów rozporządzeniem. W efekcie do woli ministra zależeć będzie czy takie samo zachowanie będzie czy też nie będzie wykroczeniem. Dowodem na to jest fakt, że w Rozporządzeniu z dnia 11.01.1993 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych zawracanie na przedstawionym skrzyżowaniu było dopuszczalne. Wydaje się zatem, że byłoby zupełnie zasadne, by Trybunał Konstytucyjny miał okazję wypowiedzieć się czy art. 92 § 1 Kw w zakresie, w jakim do sprecyzowania znamion czynu zabronionego konieczne jest sięgnięcie do aktu prawnego niższego rzędu niż ustawa, w celu ustalenia znaczenia znaków drogowych jest zgodny z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. W moim przekonaniu taka zgodność nie zachodzi, gdyż nie ma żadnych przeciwwskazań, by takie regulacje były ustanawiane w ustawie. W szczególności dlatego, że znaczenie znaków drogowych nie zmienia się często i nie zależy od warunków gospodarczo-społecznych, na co dowodem jest to, że od 4 lat przedmiotowe rozporządzenie w sprawie znaków nie zostało ani razu zmienione.
This entry was posted on 10 grudnia 2006 at 23:51 and is filed under konstytucja, mandat, prawo, rozporządzenie, Trybunał Konstytucyjny, znaki drogowe.	You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Komentarzy 20 to “Zawracanie z lewego skrajnego pasa ruchu”
27 lipca 2007 o 20:30 | Odpowiedz
najwidoczniej nie rozumie pan co to znaczy „chyba że ruch jest kierowany sygnalizatorem” – jeśli sygnalizator nie działa wtedy też nie kieruje ruchem. dywagacje odwołujące się do Konstytucji są tu nadinterpretacjami prowadzącymi do absurdalnej anarchizacji prawa… osobiście nie radzę się procesować w przypadku mandatu za zawracanie w zestawieniu S-3 i P8-b, F-10, F-11 lub B-23 (sprawa przegrana na 99%)
27 lipca 2007 o 23:36 | Odpowiedz
Teza, wedle której odwoływanie się do konstytucji stanowi anarchizację prawa, jest dosyć interesująca. Mógłby Pan ją rozwinąć? Nie chciałbym się bowiem odnosić do krytyki, którą mógłbym rozumieć opacznie.
28 lipca 2007 o 19:00 | Odpowiedz
potwierdza się, że ma pan skłonność do nadinterpretacji. moja wypowiedź jest konkretna – komentując powyższy pański wpisu na blogu, napisałem, że „dywagacje… są tu…”, nie wygłaszając jednocześnie żadnego twierdzenia ogólnego, a tym bardziej twierdzenia ogólnego o niedorzecznej treści i sensie: „nigdy nie należy się odwoływać do konstytucji bo takie działanie jest anarchizacją prawa”
28 lipca 2007 o 19:26 | Odpowiedz
Ja również nie wygłosiłem tezy, jakoby wygłosił pan tezę, że: „nigdy nie należy się odwoływać do konstytucji bo takie działanie jest anarchizacją prawa”, więc nie rozumiem zarzutu.
No ale może trochę na temat, bo pora odpowiedniejsza. Każdej interpretacji przepisów prawa należy dokonywać przez pryzmat konstytucji. Taka jest istota hierarchicznego systemu źródeł prawa. Dziwi mnie zatem, że stawia pan zarzut odwoływania się do konstytucji przy analizie tekstu rozporządzenia.
Nie mam monopolu na prawdę i nie twierdzę, że to, co napisałem z pewnością utrzymałoby się w sądzie czy Trybunale. Jednakże przedstawiłem pewne konkretne argumenty, do których się pan w ogóle nie odniósł, tylko z pozycji wyższego i lepiej znającego się na rzeczy, a w związku z tym na pewno mającego rację, uznał je za nietrafne. Nie bardzo w związku z tym rozumiem, po co wpisywał pan ten komentarz, skoro nie próbował pan merytorycznie odnieść się do tematu.
Myślę zatem, że dalsza wymiana wpisów nie ma sensu, chyba, że przedstawi pan argumenty merytoryczne, oparte na analizie przepisów, doktryny lub orzecznictwa, z których będzie wynikało coś więcej, niż to, że ma pan rację. Chętnie podyskutuję na takim poziomie.
28 lipca 2007 o 20:54 | Odpowiedz
przykro mi, raczej nie podyskutujemy na wyższym poziomie, bo już na poziomie elementarnej logiki (a w szczególności semiotyki logicznej) ma pan poważne problemy. przecież w następującej wypowiedzi wprost przypisał mi pan rzeczoną absurdalną tezę: „Teza, wedle której odwoływanie się do konstytucji stanowi anarchizację prawa, jest dosyć interesująca. Mógłby Pan ją rozwinąć?”
odniosłem się wpierw do elementarnych błędów w pańskich wywodach, na wyższy poziom nawet nie wchodzę, bo po co? – to tak jakbym dziecku, które jeszcze nie za dobrze mówi chciał tłumaczyć teorię reakcji chemicznych… szkoda w takim przypadku czasu i energii, bo brak pojęcia elementarnej logiki uprawdopodabnia moje przekonanie, że będzie pan miał kłopoty ze zrozumieniem co piszę (ba, już je pan ma mimo tak prostych i jednoznacznych kwestii!).
a w hierarchii jest od podstaw w górę a nie na odwrót. radosnego blogowania!
28 lipca 2007 o 21:01 | Odpowiedz
Tekst „wiem, ale nie powiem”, ostatnio robi karierę w pewnych kręgach, ale nie myślałem, że trafi do mnie 🙂
28 lipca 2007 o 21:15 | Odpowiedz
skoro już stawiam siebie w niezręcznej roli mądrali-nauczyciela, to jest zrozumiałe, że ideałem jest to aby samodzielnie dopracował pan u siebie elementarną logikę i następnie krytycznie odniósł się do własnych myśli – to powinno przynieść najlepszy efekt. wyręczanie innych w myśleniu to nie jest moja specjalność.
28 lipca 2007 o 21:26 | Odpowiedz
Świetne, naprawdę :))
młody kierowca Says:
21 sierpnia 2008 o 15:19 | Odpowiedz
Od niedawna jestem użytkownikiem dróg i teraz dopiero, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o zawracaniu, trafiłem na ten artykuł.
1. Zakaz zawracania ze skrajnego lewego pasa, przy oznaczeniu skrzyżowania sygnalizatorem S-3 jest wg. mnie bzdurą totalną wymyśloną prawdopodobnie przez pana DEMN (i dlatego tak zaciekle bronioną). No bo skoro S-3 zezwala mi na BEZKOLIZYJNY przejazd w lewo, to równie szybko i sprawnie i równie BEZKOLIZYJNIE mogę w tym czasie zawrócić (bo jadą tylko inni użytkownicy drogi jadący z kierunku tego samego co ja – na wprost, w prawo bądź w lewo, a reszta ma czerwone światełko i grzecznie stoją). A już totalną bzdurą jest to, że w przypadku chwilowego zaniku sprawności sygnalizatora S-3 na owym skrzyżowaniu zawracanie zostaje dopuszczone! Wynika więc, że bez sygnalizatora skrzyżowanie jest bezpieczniejsze, bo zezwala na większą ilość manewrów!
2. Pan DEMN napisał „(…)a w hierarchii jest od podstaw w górę a nie na odwrót.” – gwarantuję Panu, że moi przełożeni, będący w hierarchii przedsiębiorstwa o wiele wyżej ode mnie popłakaliby się ze śmiechu jakby ktoś im powiedział, że decyzja zwykłego robotnika jest ważniejsza od ich dyrektorskich decyzji. Sam jak to przeczytałem to niemal z krzesła spadłem. Zaczynam podejrzewać, że tak wiele czasu poświęcił Pan na zgłębianie wiedzy o swej ukochanej logice, którą się tak Pan podpiera, że jest już Pan wybitnym specjalistą, czyli osobą która wie coraz więcej o coraz mniejszym aspekcie życia. Prawdopodobnie osiągną Pan poziom na którym wie się wszystko o niczym.
Kecaj Says:
28 sierpnia 2008 o 21:54 | Odpowiedz
Do „młodego kierowcy”. Witam …chcę się tylko odnieść do Twoich słów:
„No bo skoro S-3 zezwala mi na BEZKOLIZYJNY przejazd w lewo, to ………………………większą ilość manewrów!”
Zauważ , że jeżeli jedziesz zgodnie ze wskazaniem sygnalizatora S3 , to nikt nie ma prawa znaleźć się na „torze twojego pojazdu” ani samochody , jak i PIESI (których nikt nie bierze pod uwagę).
Kolejną sprawą o jakiej chyba nie pomyślałeś jest czas jaki potrzebny jest do przejechania drogi „po łuku” , a jaki do zawracania. Zgoda , że w przypadku pojazdów osobowych nie ma wielkiej różnicy , ale gdyby przed Tobą zawracała ciężarówka z przyczepą w „ślimaczym tempie” , a Ty nie zdążył byś przejechać przez skrzyżowanie , to chyba bardziej przychylnie oceniał byś słuszność stosowania obecnej interpretacji S3.
Ostatnia rzecz -kiedy sygnalizacja nie działa- ???? wtedy jest mniejszy ruch i można sobie pozwolić na zezwolenie kierowcom , aby na danym skrzyżowaniu mogli zawracać.
Ps. Jestem zdania , że 99% kierowców w Polsce nie zna przepisów dotyczących zawracania i parkowania , a pozostały 1% to bardzo dobrze
wyszkoleni „świeżo upieczeni kierowcy”. Z przykrością stwierdzam , iż nawet wielu EGZAMINATORÓW także o zawracaniu nie wie wszystkiego 🙂
28 sierpnia 2008 o 23:00 | Odpowiedz
Akurat pieszych, to bym do sygnalizatorów S-3 nie mieszał, bo jest masa skrzyżowań, na który jest S-3, a skrzyżowanie jest kolizyjne z pieszymi. Tyle, że jest to skręt w prawo.
29 sierpnia 2008 o 11:19 | Odpowiedz
Zgadzam się z panem Kacajem co do stanu wiedzy kierowców, osobiście sam zacząłem dociekać co i jak (i tak tu trafiłem). Nie zgodzę się natomiast z długością czasu trwania manewru, owszem sam skręt trwa krócej ale tylko jeśli dojeżdżamy do skrzyżowania z zielonym światłem, natomiast gdy oczekujemy na zielone i ruszamy z miejsca, wielkiej różnicy nie ma. Co do ślimaczącej się ciężarówki, to zapewne większość kierowców by się denerwowała, niestety całkowicie niesłusznie, ale to taki polski brak pokory chyba i przeświadczenie że nam się należy a innym nie.
Dochodzę do wniosku, że to właśnie ten brak pokory i zbytnia nerwowość (niechęć do pójścia na rękę, czy też drobnych ustępstw) jest główną przyczyną takiego, a nie innego zastosowania sygnalizacji S-3. W Azji często na skrzyżowaniach nie ma żadnych znaków i sygnalizacji, każdy jedzie jak chce i o dziwo jakoś im wychodzi. Tylko że to inna mentalność.
PS. Ładnie odgrzebałem temat po roku czasu co 😀
praptak Says:
4 września 2008 o 15:39 | Odpowiedz
„[…] jest masa skrzyżowań, na który jest S-3, a skrzyżowanie jest kolizyjne z pieszymi. Tyle, że jest to skręt w prawo.”
Może jeździmy w różnych rejonach, bo nie znam chyba żadnego skrzyżowania gdzie S-3 kieruje ruchem w prawo, nie mówiąc już o takim gdzie w tym czasie zielone światło mieliby piesi. Nie pomyliło się aby Panu z S-2?
28 października 2008 o 21:17 | Odpowiedz
Proponuję zajrzeć do ROZPORZĄDZENIA MINISTRA INFRASTRUKTURY z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. z dnia 23 grudnia 2003 r.)
Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących, ale Pan Waszczyński kreuje teorie nadinterpretacji PRD z Konstytucją i wyjdzie tak, jak z „pomrocznością jasną”.
31 stycznia 2009 o 18:55 | Odpowiedz
Do „młodego kierwocy” – nie pomyślałeś o np. tramwaju skręcającym także w lewo? Wtedy zakaz zawracania przy okazji znaku S-3 na skrzyżowaniu jest jak najbardziej na miejscu. Życzę miłego BEZKOLIZYJNEGO zawracania.
Patafian Says:
4 kwietnia 2009 o 23:59 | Odpowiedz
Idąc tokiem rozumowania autora nie jest również wykroczeniem jakiekolwiek odstępstwo od stosowania sie do innych znaków drogowych… Nieźle, czyli jak jest znak ograniczający prędkość to też nie musze się do niego stosować?
8 czerwca 2009 o 23:19 | Odpowiedz
ale,? kto komu zabrania-masz kase?stać cię i nie masz sumienia nawet na stopie nie musisz suę zatrzymywać!!! uważam że pan Tomasz ma dużo racji ,zbyt dużo jest bzdurnych przepisów.
porterr Says:
28 października 2009 o 14:55 | Odpowiedz
kasla – zabrania prawo, natomiast mandat to tylko kara. A od przepisów jest znaczniej więcej ludzi bezmyślnych, którzy robią głupoty bo mogą i łamią przepisy bo ich na to stać.
12 kwietnia 2010 o 13:29 | Odpowiedz
Nie można mylić sygnalizatorów S-2 z S-3. Pierwszy to sygnalizator z sygnałem dopuszczającym warunkowy skręt (potocznie nazywany zieloną strzałką). Warunkowy, ponieważ należy zatrzymać się, ustąpić pierwszeństwa pieszym i innym pojazdom. S-3 natomiast sygnalizator kierunkowy. Sygnał zielony nadawany przez ten sygnalizator oznacza, że podczas jazdy we wskazanym kierunku nie występuje kolizja z innymi uczestnikami ruchu.
Rozporządzeniu o znakach /Dz.u170/ par.72p.3
Umieszczona na znaku F-10 lub F-11 strzałka zezwalająca na skręcenie w lewo ze skrajnego lewego pasa ruchu oznacza także zezwolenie na zawracanie, chyba że jest to zabronione znakiem B-23 /Zakaz zawracania/ lub ruch jest kierowany sygnalizatorem S-3.
Z tego wynika, że zawracanie w takiej sytuacji nie jest możliwe. Logiki takim regułom też nie można odmówić. Proszę zwrócić uwagę, że tego typu sygnalizatory są instalowane głównie na skrzyżowaniach raczej większych, skomplikowanych, gdzie ruch odbywa się w kilku fazach. Wspomniana wcześniej sytuacja z tramwajem jest jednym z przykładów.
Załóżmy, że mamy skrzyżowanie dwóch dróg o kierunkach: Pn – Pd i Wschód – Zachód. My jedziemy na północ i skręcamy w lewo na zachód. Mamy zielone światło na sygnalizatorze S-3. Samochody z naprzeciwka i z naszej prawej strony mają czerwone światło. Ale samochody z lewej mają zielone światło do skrętu w prawo. Gdybyśmy w tym momencie chcieli zawrócić doszłoby do kolizji z tymi samochodami, kolizji której nie dopuszcza S-3. Co więcej, piesi po naszej stronie jezdni mają oczywiście czerwone, ale po drugiej stronie (nie na przeciwko tylko po naszej lewej) mogą mieć zielone światło. Wtedy po zawróceniu musielibyśmy się zatrzymać aby ich przepuścić.
Pewnie nie są to jedyne przykłady uzasadniające ten zakaz zawracania. Szkoda, że nie mówi się o tego typu sprawach na kursach i, co więcej, że takie rozwiązania na skrzyżowaniach nie idą w parze z umożliwieniem kierowcom wykonania manewru nawrotu w innych, nieodległych miejscach.
14 stycznia 2012 o 13:06 | Odpowiedz
moje pytanie jest takie , czy można zawracać w lewo na skrzyżowaniu gdy nie ma znaku S-3 na sygnalizatorze ale nad sygnalizatorem jest znak C-4