Source: http://www.preczzparkamikulturowymi.fora.pl/precz-z-parkami-kulturowymi,3/chwarszczany-park-absurdu,5.html
Timestamp: 2018-06-18 00:04:39
Legal References Found: art. 16
 art. 16
 Art. 62
 art. 17
 Art. 17
 art. 7
 art. 7
 Art. 36
 art. 62
 Art. 16
 Art. 16
 art. 6
 art. 6

Document Content:
Chwarszczany - park absurdu - www.preczzparkamikulturowymi.fora.pl
www.preczzparkamikulturowymi.fora.pl
Park kulturowy - bubel utrudniający wszystkim życie
Chwarszczany - park absurdu
Forum www.preczzparkamikulturowymi.fora.pl Strona Główna -> Precz z parkami kulturowymi
arturborat
Wysłany: Wto 10:14, 18 Lis 2008 Temat postu: Chwarszczany - park absurdu
Aby przybliżyć sprawy związane z parkami kulturowymi, przedstawiam poniżej ogólne zasady ich funkcjonowania wraz z podstawowymi przepisami prawnymi. Praktyczny wymiar parku kulturowego przybliżam na podstawie parku kulturowego Chwarszczany, który znam od podszewki.
Park kulturowy to jedna z form ochrony zabytków wprowadzona ustawą o Ochronie zabytków z 2003 r. Ustawa w art. 16 ust. 1 mówi: „Rada gminy, po zasięgnięciu opinii wojewódzkiego konserwatora zabytków, na podstawie uchwały, może utworzyć park kulturowy w celu ochrony krajobrazu kulturowego oraz zachowania wyróżniających się krajobrazowo terenów z zabytkami nieruchomymi charakterystycznymi dla miejscowej tradycji budowlanej i osadniczej”. Na terenie parku kulturowego mogą być wprowadzone ograniczenie dotyczące działalności rolniczej, produkcyjnej, budowlanej, handlowej, usługowej. Wykonanie uchwały powierza się wójtowi lub burmistrzowi. Idea cenna, ale wykonanie, jak często w Polsce bywa – karykaturalne. Diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. Ustawa o ochronie zabytków, oprócz trybu powoływania parków kulturowych i dopuszczalnych ograniczeń, zawiera w art. 16 ust. 6 zapis, iż na obszarze, gdzie powołano park kulturowy musi być obowiązkowo stworzony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Ten właśnie zapis doprowadza do prawnych absurdów. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego to dla kasy gminy zwykle spory wydatek, a i jego sporządzenie zajmuje nieraz kilka lat. Na terenach, gdzie nie ma planu, nowe inwestycje lokowane są na zasadzie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (tzw. wuzetka). I ta proteza prawna pozostawia wiele do życzenia. Każdy kto obiegał się o wuzetkę wie, ile zależy od uznaniowości urzędników i jaka mordęga papierkowa jest z tym związana. Mimo wszystko uzyskanie wuzetki pozwala jednak cokolwiek budować lub przeprowadzać większe remonty i adaptacje. Art. 62 ust. 2 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym mówi jednak, iż dla obszarów objętych obowiązkiem sporządzania miejscowego planu, decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu nie wydaje się. Czyli żadnych inwestycji budowlanych nie można prowadzić. Tak właśnie jest z obszarami parków kulturowych.
Templariusze w grobie się przewracają
Aby uzmysłowić karykaturalne skutki powoływania parków kulturowych, posłużę się przykładem parku kulturowego Chwarszczany w woj. zachodniopomorskim, powiat Myślibórz, powołanego uchwałą Rady Gminy Boleszkowice 25 sierpnia 2005 r. Był to pierwszy park kulturowy w woj. zachodniopomorskim i jeden z pierwszych w Polsce. Szumnie obwieszczano jego powołanie, miejscowi dygnitarze na wyścigi udzielali wywiadów, a miejscowi „społecznicy”, którzy ten park przeforsowali roztaczali przed mieszkańcami miraże cudu gospodarczego. A jak sprawa wygląda po blisko 4 latach?
Park miał zapewnić ochronę i rozwój pozostałości średniowiecznej komandorii templariuszy i joannitów z unikatową kaplicą templariuszy w centrum. Sama kaplica od roku 1978 i tak jest wpisana do rejestru zabytków, zatem nie groziło jej nic. Część terenu od zakończenia II wojny pozostaje w rękach prywatnych. Na pozostałej funkcjonował PGR. W ostatnich kilkunastu latach budynki gospodarcze zostały także wykupione przez osoby prywatne. Są one w stanie fatalnym. Duże remonty i zmiana sposobu użytkowania jest jednak niemożliwa, gdyż z mocy prawa nie można uzyskać wuzetki. Mimo upływu 4 lat od powołania parku wójt gminy nawet nie ogłosił przystąpienia do sporządzania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wszystko popada w ruinę i degraduje się coraz bardziej. Turyści odwiedzający kaplicę templariuszy dziwią się, że na obszarze parku mogą znajdować się tak zdewastowane obiekty. Niestety, mimo najszczerszych chęci właściciele mają związane ręce i nie mogą nic z tym zrobić. A mamiono ich, że będą mogli np. rozwijać infrastrukturę turystyczną, przekształcać stajnie w zajazdy i pokoje gościnne…. Istnieje poważna obawa, że zanim miejscowy plan zostanie uchwalony, wszystko doszczętnie się zawali, a koszty odbudowy staną się tak horrendalne, że właścicieli nie będzie już stać na poważne inwestycje. Urząd gminy, uchylając się od sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania, w systuacji istnienia tego obowiązku, pozbawił właścicieli nieruchmości na terenie parku prawa do dysponowania swoją własnością na cele budowalne. A to już jest naruszenie praw konstytucyjnych. Niezależnie od tego wszystkim właścicielom nieruchomości przysługują odszkodowania juz za samo utworzenie parku kulturowgo. Mówi o tym art. 17 ust. 2 ustawy o ochronie zabytków.
I komu to przeszkadzało…
A można uniknąć całej tej paranoidalnej sytuacji, a równocześnie zapewnić ochronę cennego pejzażu i może się to świetnie odbyć bez tworzenia parku. Rozsądnym sposobem uniknięcia paraliżu inwestycyjnego, który powoduje powołanie parku kulturowego jest ustanowienie strefy ochrony konserwatorskiej w miejscowym planie zagospodarowania przestrzenngo, która jest także prawną formą ochorny zabytków. Ta forma ochrony funkcjonuje w polskim prawie od dawna i dość dobrze się sprawdza. Strefa ochrony konserwatorskiej polega na tym, że w przypadku inwestycji budowlanych muszą one być uzgadniane z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Konserwator zabytków może uniemożliwić inwestycje, które mogą być szkodliwe (np. budowa lakierni samochodowej tuż obok zabytkowego pałacu lub kościoła). Wiąże się to oczywiście z uciążliwościami biurokratycznymi, wydłuża i podraża proces inwestycyjny, ale nie hamuje go zupełnie. Oczywiście wymaga to i tak uchwalenia planu miejscowgo, ale nie ma wcześniej okresu przejściowego, związanego z obowiązkiem jego sporządzenia, jak w przypadku parku kulturowgo. W planie miejscowym można zapisać wszelkie obostrzenia, które gwarantować będą ład przestrzenny – rodzaj zabudowy, standardy wykończeń, rodzaj poszycia dachowe, nawet rodzaj ogrodzeń i nawierzchni przydomowych chodników i podjazdów. Można to zrobić bez parku kulturowego, a jego wyeliminowania rozładowuje sytuację, gdy po powołaniu parku nie można nic robić z powodu obowiązku sporządzenia miejscowego planu. Jak pokazuje przykład Chwarszczan, ten obowiązek, którego nikt nie chce wypełnić, doprowadza do ruiny.
Trawnik a zabytki polskie
Właściciele nieruchomości na terenie parku kulturowego Chwarszczany zostali w istocie pozbawieni prawa do dysponowania swoją własnością na cele budowlane!! Równocześnie część działek ewidencyjnych wskutek procesów dziedziczenia pozostaje współwłasnością kilku osób. Osoby te nie marzą o niczym innym jak o zniesieniu współwłasności i podzieleniu tych działek. Niestety, obowiązek sporządzania miejscowego planu skutkuje tez tym, iż na terenie takim zgodnie z Ustawą o gospodarce nieruchomościami nie można żadnych podziałów przeprowadzać. Wojewódzki Konserwator Zabytków wykorzystuje to do skłócania mieszkańców i współwłaścicieli. W piśmie rozesłanym dnia 28 października 2008 r. (ZN-4220/05/AR/2008) informuje, że wszelkie prace ogrodnicze wymagają zgody wszystkich współwłaścicieli. Powołuje się na artykuł 199 kodeksu cywilnego. Artykuł ten dotyczy czynności przekraczających ramy zarządu zwykłego. Z pewnością ram tych nie przekraczają prace ogrodnicze wynikające z normalnego sposobu użytkowania działki. Konserwator nie bierze też pod uwagę, iż na działkach posiadających kilku współwłaścicieli stworzony został dorozumiany podział quoad usum określający sposób korzystania z nieruchomości uwalniający współwłaścicieli od ciągłych międzysąsiedzkich uzgodnień w najdrobniejszych sprawach. Zwykli ludzie potrafią sobie ułożyć współżycie nawet w skomplikowanej sytuacji prawnej, o ile nie wtrącają się do tego osoby trzecie i urzędy powołane do innych spraw… I skąd konserwatorowi zabytków przyszło do głowy, że od jego opinii zależy sianie trawy lub sadzenie krzewów ozdobnych? Ustawa o ochronie zabytków wymaga jedynie uzyskania zgody WKZ na prace budowlane i to w stosunku do zabytków wpisanych do rejestru, a nie parków kulturowych. Na szczęście idiotyczne pisma urzędowe można po prostu pozostawić bez odpowiedzi…. Szkoda tylko, iż to z kieszeni podatnika opłacana jest ta cała korespondencja…
O wpływie marchewki na krajobraz
Powoływania parku, jeszcze przed sporządzaniem miejscowego planu zagospodarowania łatwo tworzy absurdalne sytuacje. Uchwała o parku kulturowym Chwarszczany w pkt 15 tego rozdziału nakłada: „Ustalenie wymogu uzgadniania z wojewódzkim konserwatorem zabytków wszelkich zamierzeń inwestycyjnych związanych z budową nowych obiektów, pracami w obrębie istniejących obiektów i ogólnie - wpływających na stan i wygląd krajobrazu w granicach parku kulturowego” . Wrzucenie do jednego worka budowy obiektów, na co i tak trzeba uzyskać decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (a nie może być ona wydana dla obszatru parku - patrz wyżej) z bliżej nieokreślonymi pracami wpływającymi na stan i wygląd krajobrazu to klasyczny przykład bubla prawnego… Taki zapis jest zupełnie bezpodstawny. Ustawa o ochronie zabytków w żaden sposób nie daje konserwatorowi możliwości wpływania na „inne prace wpływające na krajobraz” ani jakiekolwiek prace. Art. 17 ust. 1 zawiera katalog zakazów i ograniczeń, które można wprowadzić na terenie parku, ale nic tam nie ma o konieczności uzgadniania czegokolwiek z WKZ. Wytyczne konserwatorskie zostaną uwzględnione dopiero w miejscowym planie zagospodarowania przestrzenngo. Dopóki go nie ma (a nie ma z powodu bezczynności Rady Gminy) , WKZ nie posiada żadnych narzędzi prawnych do wtrącania się w sprawy prywatnej własności. Jednak na terenie parku kulturowego Chwarszczany urzędnicy zachodniopomorskiego Urzędu Ochrony Zabytków próbują torpedować nawet próby zasiania trawy bez ich zgody!!! W dniu 22 października 2008 r. Ewa Stanecka, zachodniopomorski konserwator rozesłała do części właścicieli na terenie pismo (ZN-4220/04/AR/2008) informujące, iż wszelkie prace muszą być z nią uzgadniane. Powoływała się na art. 7 ust.3 Ustawy o ochronie zabytków i inne zapisy tej ustawy (nie przywołane). Z art. 7 ust. 3 wynika tylko, że park kulturowy jest jedną z form ochrony zabytków. Inne zapisy wcale nie dają WKZ upoważnienia do uzgadniania np. siania trawy, sadzenia krzewów na prywatnym terenie lub budowy ogrodzeń. Art. 36 określa rodzaje prac, które muszą uzyskać akceptację WKZ, dotyczą i tak tylko zabytków pisanych do rejestru zabytków (a nie parków kulturowych) i są to: prace budowlane oraz badania konserwatorskie, architektoniczne i archeologiczne. Prace ogrodnicze trudno zaliczyć do którejkolwiek z tych kategorii… Ogrodzenia zaś nie są w myśl Prawa budowlanego obiektami budowlanymi lecz urządzeniami budowlanymi, a prace budowlane dotyczą tylko obiektów budowlanych. Zachłanność urzędnicza i skłonność do powiększania swojej władzy przysłania jednak zachodniopomorskiemu urzędowi obowiązujące w Polsce prawo. W uchwale Rady gminy zawarto takie obostrzenia, ale zapisy te odnoszą się do nieistniejącego planu ochrony parku (poprzedzającego stworzenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – tak, tak, planów nigdy biurokracji za wiele). Plan ochrony parku i tak musi być sporządzony w uzgodnieniu z właścicielami nieruchomości. WKZ unika sprecyzowania jakie to „inne prace wpływające na krajobraz” wymagają uzgadniania? Czy np. koszenie trawy też każdorazowo trzeba uzgadniać (wykoszenie chwastów wpływa niewątpliwe na krajobraz). Czy suszenie prania na powietrzu też wymaga urzędowej zgody WKZ? Można odnieść wrażenie, że konserwator wojewódzki próbuje wbrew swoim kompetencjom decydować o dziedzinach życia, które nie powinny go w ogóle absorbować. A jednak, podczas kontroli w dniu 3 października 2008 r. urzędniczka WKZ z pełnym przekonaniem informowała właścicieli, że nawet sianie marchewki w przydomowym ogródku podlega uzgodnieniu z WKZ, gdyż czynność ta „wpływa na krajobraz”. Absurdem jest już, że WKZ powołuje się na uchwałę gminy, której wykonanie powierzono wójtowi, a nie na Ustawę o ochronie zabytków. Ustawa ta nie daje WKZ właściwie żadnych uprawnień w sprawach parków kulturowych Jakim sposobem WKZ na podstawie tego uznał sianie marchewki za czynność podległa jego jurysdykcji – sam diabeł nie odgadnie!!!
Może mam pecha, że mieszkam na terenie parku kulturowego Chwarszczany, który ma wszelkie znamiona bubla prawnego. Może w innych parkach, których już kilkadziesiąt powołano na terenie Polski, jest lepiej? Śledząc dyskusje w Internecie związane z powoływaniem kolejnych parków i z reguły protestami mieszkańców, odnoszę jednak wrażenie, że ta forma ochrony zabytków jest kiepskim rozwiązaniem. Ludzie, którym próbuje się zafundować kolejny park, czasem instynktownie, bronią się przed tym. Rzeczywistość jest jednak czarniejsza niż instynkt podpowiada. Nie zbudujemy społeczeństwa obywatelskiego w ramach idiotycznych sprzecznych, niesprecyzowanych przepisów. Nakładanie kolejnych ograniczeń hamuje postęp i rozwój zamiast go wspomagać i stymulować. Mam nadzieję, że przy kolejnej nowelizacji ustawy o ochronie zabytków ktoś rozsądny zdecydowanym ruchem skreśli artykuły o parku kulturowym. Pamiętajmy o brzytwie Ockhama – nie mnóżmy sztucznych bytów ponad potrzebę.
Ostatnio zmieniony przez arturborat dnia Pon 18:24, 10 Sie 2009, w całości zmieniany 3 razy
toma66
Wysłany: Śro 21:37, 17 Gru 2008 Temat postu:
Dobrze byłoby wsponieć o granicach parku, sądzę, że to ciekawy temat.
Wysłany: Czw 15:37, 18 Gru 2008 Temat postu: granice parku
Z ogólnym bezsensem utworzenia parku w Chwarszcznach absolutnie się zgadzam. Gmina jest za biedna, aby ten park utrzymać. To wymaga potężnych inwestycji, a oni nie mają nawet na plan zagospodarowania!!! Stam plan zagospodarowania przestrzennego dla tego parku to jakieś 200-300 tys. zł. Obowiązek przystąpienia do sporządaniu planu mieli po 3 miesiacach od uchwały. Minęły 3 lata i nie ruszyli nawet tyłków. W tej gminie, mam wrażenie, pracownicy są z łapanki - nie mają zbytniego pojęcia o przepisach. Wydaje im się, że uchwała już wszystko załatwia. A to dopiero początek!!!
A granice parku są skandalem samym w sobie. Pewien pan wykonujący zawód taki jak w moim nicku, któremu bardzo zależało na utworzeniu parku, odpowiednio wcześniej kupił 1,5 hektarową działkę leżacą na terenie dawnej komndorii templariuszy, pod lasem. Kupił ją od niezorientowanego gospodarza za śmieszną sumę ok 5 tys., choć sąsiednia działka, o takiej samej powierzchni i ukształtowaniu wystawiona była przez urząd gminy na przetarg za 100 tys!!! Następnie pan ten postarał się aby naiwna rada gminy uchwaliła park w granicach, które nie objemują jego działki (ma ona numer ewidencyjny 13). W ten sposób nie podlega żadnym obostrzenim związanym z parkiem. Sam notmiast lubi chodzić w aureolii bezinteresownego miłośnika parku, templariuszy, i czego się jeszcze da. Działka numer 13 stanowi krajobrazowo oczywistą częśc obszaru parku. Rada gminy była chyba pijana uchwalając granice w podsuniętym kształcie. Widać od razu, że oni niczego nie konsultowali, nie sprawdzali. Jak dzieci podnieśli ręce za podsuniętą przez obce osoby uchwałą. Ręce opadają. Może w następnych wyborach wymieni się tę radę na bardziej sensowną?
PS. A pan zdążył już odrolnić działeczkę i chce się na niej budować...
chwarszczaniak
Wysłany: Śro 11:55, 24 Gru 2008 Temat postu:
Z niedowierzaniem przeczytałem, że Ewa Stanecka, wojewódzki konserwator zabytków, próbuje się wtrącać do czyjegoś ogródka i decydować co tam można siać i sadzić!!! Oczywiście nie ma ku temu żadnych podstaw prawnych, ale sama taka próba dowodzi, że nie żyjemy w normalnym państwie. Dni pani Staneckiej są już i tak policzone. Chyba nie tylko w przypadku Chwarszczan nadużywa swojego stanowiska. Wojewoda próbuje ją odwołać, było już nawet zapytanie poselskie w tej sprawie. Trzymają ją chyba tylko z litości, bo niewiele jej brakuję do emerytury. Choć uważam, że nie powinno to być żadną okolicznością łagodzącą. Jeśli urzędnik jest kiepski, trzeba go natychmiast odwołać, albo przenieść na niższe, mniej odpowiedzialne stanowisko. Ogólnie pani Stanceka, jak też 99 proc naszej klasy urzędniczej i politycznej może za swoje motto wziąć słowa jednego z bohaterów wolterowskiego Kandyda, który w przypływie szczerości wyznał: "Ja nie mam tyle władzy, żeby komuś pomóc. Ja mam tylko tyle władzy, żeby komuś zaszkodzić".
O sprawie odwołania Staneckiej można przeczytac tutaj:
mmszczecin.pl/19252/2008/9/23/straci-prace-bo-nie-pozwolila-zniszczyc-mozaiki?districtChanged=true
Chwarszczniak
fryniu
Wysłany: Czw 21:24, 09 Kwi 2009 Temat postu: Granice parku
Panie Arturze czy zna pan granice tego parku może mógłby Pan wklejić jakąś mapkę z granicami parku. Poza tym uważam tak jak Pan, że to jedna wielka głupota i próba wyciągnięcia publicznych pieniędzy na swoje zachciewajki a utrudnienie życia zwykłym mieszkańcom.
Pozdrawiam fryniu.
Wysłany: Nie 12:00, 12 Kwi 2009 Temat postu:
Mapkę z granicami parku można znaleźć tutaj, w oficjalnej elektronicznej wersji Dziennika Urzędowego woj. zachodniopomordskiego:
jest to pod pozycją 1644. Trochę się łąduje strona, bo to cały dziennik w formacie pdf.
Proszę zwrócić uwagę, że na dobrą sprawę, można stwierdzić, iż parku w ogóle nie ma, bo legenda mapy podaje, że jego granice zostały zaznaczone kolorem czerwonym, a na mapie nie ma w ogóle koloru czerwonego!!! Podobnie granice stanowiska archeologicznego - legenda mówi, że zaznaczone jest na zielono, a na mapie nie ma w ogóle żadnego zaznaczenia. To kolejny przykład niechlujstwa, jakie od początku związane jest z tym parkiem i nieudolności urzędników z Boleszkowic.
Ostatnio zmieniony przez arturborat dnia Nie 13:30, 12 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: Nie 21:40, 03 Maj 2009 Temat postu:
Cześć Artur. Dzięki za mapkę jak się z niej okazuję i moje grunty są zaliczone do "tego dziwnego tworu" a co najdziwniejsze poniżej w ustawie piszą że uzgodniono z właścicielami działek. Zemną nikt nic nie uzgadniał i nic nie podpisywałem i ja się na to nie zgadzam bo jest dużo ograniczeń co do swobody na mojej ziemi. Jakbyś coś działał jestem z Tobą jaby co to pisz. Szczerze mówiąc dopiero się o tym dowiedziałem.
Wysłany: Pon 16:03, 04 Maj 2009 Temat postu:
Robić to ja cały czas coś robię, bo ten park jest jak kula u nogi – i to nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich, którzy mają tu choć skrawek ziemi. Jesteśmy pozbawieni prawa do dysponowania swoją własnością na cele budowlane!!! Niezrealizowany obowiązek sporządzenia planu miejscowego dla obszaru parku skutkuje tym, że nikt nie może otrzymać, zgodnie z art. 62 ust. 2 ustawy o planowaniu przestrzennym, wuzetki. Poza tym wiele zapisów uchwały nie ma żadnego oparcia w podanej podstawie prawnej. Wezwałem Radę Gminy do usunięcia naruszenia prawa i uchylenia uchwały o parku, a ponieważ tego nie zrobili, wniosłem skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ale zrobiłem to po terminie i sąd i to odrzuci. Nic się jednak nie stało, wezwę do razu gminę powtórnie i przypilnują już terminu – bo złożyć skargę będę mógł ponownie po następnym wezwaniu.
Niezależnie od tego, niedawno Rada Gminy powołała Społeczną Radę Konsultacyjną (SRK), która ma kształtować sposób zagospodarowania parku. Tutaj jest link do tej uchwały.
Uchwała jest w sposób rażący sprzeczna z podaną podstawą prawną. Art. 16 ust. 4 ustawy z dnia 23 lipca 2003r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami dopuszcza możliwość utworzenia jednostki organizacyjnej do zarządzania parkiem kulturowym. Istniejące jednostki organizacyjne gminy Boleszkowice można znaleźć tutaj, są to głównie szkoły.:
SKR pasuje tutaj jak pięść do nosa. Art. 16 ust. 4 uzoz nie jest podstawą stanowienia statutu jakiejkolwiek idiotycznej rady konsultacyjnej, która nie jest żadną jednostką organizacyjną. Przepis ten mówi ponadto, że jednostkę tworzy rada gminy. Tymczasem treść załącznika uchwały zakłada, iż rada konsultacyjna powoływana jest przez wójta. Z treści uchwały oraz samej swojej nazwy wynika też, iż SRK ma charakter konsultacyjny – nie jest więc jednostką organizacyjną do zarządzania parkiem kulturowym – aby takową była niezbędne jest określenie przedmiotu, w stosunku do którego ma być wykonywane prawo zarządu. Nieruchomości, na terenie których park się znajduje, w ponad 90 proc stanowią własność osób prywatnych i Rada Gminy nie ma żadnego prawa nimi zarządzać, ani też powoływać jednostek organizacyjnych temu celowi służących. SRK nie może też wskazywać sposobów zagospodarowania parku, gdyż, zgodnie z art. 6 ust. 2 pkt. 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, pozostaje to w gestii właścicieli terenu. Równocześnie art. 6 ust. 2 pkt. 2 tej ustawy mówi, iż „każdy ma prawo d ochorny własnego interesu prawnego przy zagospodarowywaniu terenów należących do innych osób lub jednostek organizacyjnych”. SRK, będąc zgodnie z podaną podstawą prawną jednostką organizacyjną gminy służącą do zarządzania parkiem, została bezprawnie wyposażona w kompetencje pozwalające wskazywanie kierunków zagospodarowania terenów parku, choć gmina nie posada do nich żadnego tytułu prawnego
Sam skład Rady został też już ustalony zarządzeniem wójta. Link:
I kogóż my tu mamy? Przemysław Kłosowski – facet, który wszędzie się pcha, choć nikt go nie prosi. To ten archeolog, o którym pisał ktoś wyżej – kupił działkę i ustalił granice parku tak, żeby był poza nim. Potem chciał się wybudować. W międzyczasie zaczął, za pośrednictwem proboszcza, nasyłać na mnie przeróżne komisje, co opisuję w wątku o furtce:
http://www.preczzparkamikulturowymi.fora.pl/precz-z-parkami-kulturowymi,3/furtka-park-i-urzednicze-oszolomstwo,10.html
i co skończyło się ostatecznie ośmieszeniem wszystkich urzędów: Jednak nie lubię, jak ktoś pakuje nosa w nie swoje sprawy, cytując bohatera serialu Dom: „Mowa moja będzie krótka, wyp… z mojego ogródka”. W ramach odwetu i gwoli sprawiedliwości dziejowej wniosłem do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Szczecinie o stwierdzenie nieważności decyzji o warunkach zabudowy dla działki Kołosowskiego. Zgodnie z ustawą o planowaniu o zagospodarowaniu przestrzennym i zasadami dokonywania analizy terenu projektowanej inwestycji, nie można wydać takiej decyzji dla działki położonej w ten sposób, że żadna sąsiednia posesja nie jest zabudowana (o ile nie jest się rolnikiem z gospodarstwem większym od przeciętnej w gminie). Kołosowski taką decyzję dostał…. Jakim cudem, można się domyślać… Ale długo się nią nie nacieszył. Tutaj są pisma potwierdzające stwierdzenie nieważności tej decyzji. Nie otrzymałem informacji o wniesieniu odwołania, zatem decyzja jest prawomocna:
I ktoś taki wchodzi w skład Społecznej Rady Konsultacyjnej….
Druga persona rady – Wiesław Suski, mój sąsiad, z gruntu poczciwy, ale mimo całej symaptii dla niego uważam, że został wsadzony do tej całej rady przez Kołosowskiego.
Sołtys Gieniu Mroczkowski – szkoda gadać. Nie potrafi utrzymać porządku ewidencyjnego kwater na cmentarzu, a od zagospodarowanie czegokolwiek powinien trzymać się jak najdalej.
I ostatni członek rady – pan Zygmunt Tatała. Jedyny, moim zdaniem, wartościowy człowiek w tym towarzystwie, radny z Reczyc, ma tam tarteczek, solida firma. Jednak skąd radny gminy w radzie konsultacyjnej parku, a więc w tworze, które ma doradzać Radzie Gminy? Trudno za formę konsultacji społecznych (która tak w ogóle jest jednostką organizacyjną) uznać ciało, którego skład ustalany jest przez wójta (!!!!!) i społeczeństwo nie ma na to żadnego wpływu. A członkiem SRK musi być, zgodnie z jej statutem, członek rady gminy, a więc organu, któremu SRK ma „doradzać”. Taką bzdurę to tylko w Boleszkowicach potrafią wymyślić, choć słowo myśleć jest tu bardzo na wyrost…. W sprawie tej uchwały o SRK też wystosowałem wezwanie do usunięcia naruszenia prawa, a potem będę składał skargę do sądu, bo jak się pozwoli tworzyć takie idiotyzmy, to daleko nie zajedziemy. Jak będziesz w Chwarszczanach to wpadnij, spokojnie pogadamy, może coś przyjdzie do głowy, mam też parę wątpliwości co do wpływania przez WKZ na prace przy Twoim młynie.
Ostatnio zmieniony przez arturborat dnia Nie 11:05, 09 Sie 2009, w całości zmieniany 2 razy
Wysłany: Pon 16:58, 04 Maj 2009 Temat postu:
A propos Kołosowskiego, doszły mnie z naszej gminy rozbawione opinie, że odgraża się, iż naśle kontrolę, żeby przebadano wszystkie wuzetki 5 lat wstecz i żeby gmina płaciła odszkodowania (w milionach, mawia, w milionach!!!) , bo takich nielegalnych wuzetek to ma być multum. Biedny facecik, nia ma pojęcia, że to nierealne, bo unieważnienie jego wuzetki nie jest żadną podstawą do jakichkolwiek kontroli, a urzędnicy i tak nie ponoszą bezpośrednio żadnej odpowiedzialności. Jak zwykle łka, że on dla ddobra parku chciał się budowac, jakby to kogokolwiek obchodziło i miało jakiekolwiek znaczenie w sprawie, gdzie rozstrzyga się na gruncie przepisów ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, a on po prostu próbował sam być chytry i kupił za grosze działkę, gdzie żadne sąsiedztwo nie jest zabudowane, a teraz się dziwi, że mu nie pozwalają się budować )) Co prawda ma możliwość na drodze cywilnej ubiegać się o odszkodowanie od Urzedu Gminy za wydanie bezprawnej decyzji, którą wziął za dobrą monetę i wiązało się to dla niego z pewnymi kosztami, ale znając pojęcie Kołosowskiego o prawie, jeśli zwróci się do sądu, to sam pewnie jeszcze będzie musiał płacić.
Acheolog
Wysłany: Wto 14:45, 05 Maj 2009 Temat postu:
W nawiązaniu do mojego ostatniego postu (dwa oczka wyżej) inormuję, iż dostałem odpowiedź na wezwanie do usunięcia prawa w sprawie uchwały o społecznej radzie konsultacyjnej. Tutaj link do skanu pisma:
W naszej nieszczęsnej gminie wymyślili, że zmienią podstawę prawną uchwały. Aż się boję myśleć, co tam znowu za gluta prawnego wymajstrują. Pewnie trzeba bedzie znów wzywać i tak w kółko. Cóż, mus to mus. Tam naprawdę, mam wrażenie, wszyscy w gminie ten park mają gdzieś, ale ponieważ nie zdają sobie sprawy czym to wszystko grozi, i zamiast uchylić samą uchwałę o parku, kombinują jak koń pod górę, myśląc, ze rozwiążą jakiś problem. A to dopiero początek problemów....
PS. Dostałem postanowienie sądu o odrzuceniu skargi na uchwałę o powołaniu parku - z powodu przekroczneia terminu. Złożyłem ponowne wezwanie, tym razem już, obiecuję, nie przeoczę niczego. Jak się wszyscy spotkamy, to postanowimy, jakie kroki podjąć dalej, bo jest z czego strzelać, oj jest...
Wysłany: Wto 17:06, 05 Maj 2009 Temat postu:
Osobiście mam już dość tej niedouczonej rady gminy z Boleszkowic. Oni będą w kółko po sobie poprawiać i produkować następne kretyństwa, zamiast zapytać siebie - robimy plan miejscowy dla parku, stać nas na to, potrzebne nam to, czy likwidujemy ten cały park? Zamiast stawić czoła prawdzie kombinują z jakimiś pornionymi radami konsulatcyjnymi, które akurat mieszkańcom parku do niczego są niepotrzebne, a jedynym przedstawicielem mieszkańców parku jest osoba bez żadnej zgody i upowaznienia mieszkańców. A reszta tej całej rady - co oni mają do gadania w naszej sprawie?!!!! Może by tak skorzystać z powstającej ustawy o pozwach grupowych i powalczyć o solidne odszkodowanie za bezczynność organów gminy? W końcu pozbawienie ludzi prawa do dysponowania nieruchmościami na cele budwolane to sprawa oczywista i nie będzie kłopotu z uzyskaniem zadośćuczynienia. Zresztą już jeden prawnik w końcu to proponował.
Ostatnio zmieniony przez chwarszczaniak dnia Wto 7:54, 11 Sie 2009, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: Czw 20:04, 11 Cze 2009 Temat postu:
Ciekawostka a propos Kołosowskiego. Nawet jego studenci odradzają kontakty z tym facetem:
http://www.archeologiczne.fora.pl/wykopaliska-studenckie,15/niepolecani-prowadzacy-praktyki-studenckie,402.html
Kto widział wykopaliska w Chwarszcznach to się nie powinien dziwić - bałagan i brak organizacji charaktereystyczne dla tego pana.
Wysłany: Pon 13:18, 10 Sie 2009 Temat postu:
Nie jestem zainteresowany jezdzeniem po odpowiednich urzedach w celu przeszukiwania archiw i informacji, lecz po ostatnich wydarzeniach podziele sie rowniez swoimi myslami.
Forum precz z parkami- (ktory to park sam wspolzalozyles Arturze Boratczuku). Nawet nie bede sobie zadawal trudu by je przeczytac, gdyz znajac Twoja osobe i podejscie, twoj wilostronicowy monolog zapewne jest pozbawiony sensu- skoro chcesz zniszczyc Park kulturowy, ktorego byles inicjatorem, to nie spodziewam sie po Tobie zadnej logiki. Szczegolnie ze slyszalem ze jedyny powod, dla ktorego dzialales na rzecz Chwarszczan, skomentowales po pewnym czasie za zmotywowany wylacznie przeslankami komercyjnymi. Odslonilo to w wielu oczach ulude Twej osoby.
Jesli chodzi o droge na terenie popegeerowkim. Pominmy fakt bezsensownosci sposobu sprzedazy tych terenow, ich podzialu i braku osob odpowiedzialnych za zagospodarowanie etc. Rzeczona droga zostala wam sprzedana z tego co wiem, wbrew prawu gdyz nie ma istnieje prawnie taka mozliwosc by sprzedac droge gminna, gdyz jest ona droga publiczna. nierstety terminy odzyskania tak nieprawidlowo sprzedanej drogi zostaly juz przedawnione, wiec nie ma mozliwosci jej odzyskania.
Oczywistym jest ze znienawidziles wszystkich ktorzy dzialaja na rzecz tzw "Chwraszczan" (chwarszczanskiej kaplicy). Jednakze Twoje zachowanie oddajace Twoja nienawisc do tych dzialan przybraly ekstremalna forme, zamiast porozmawiac wybrales droge upodlenia i nieszczenia wszystkiego i wszystkich na okolo. Twoje wywody i kolokwialne uwagi odstraszyly wielu spokojnych ludiz chcacych poprostu spolecznie pomoc. Twoje grozby i wyzwiska rzucane w kierunku turystow, organizatorow i przejezdnych oraz co istotne zaangazowanych ludzi w dzialanie na rzecz Chwarszczan sparalizowaly wiele dzialan. Twoje grozby, wyzwiska kierowane do odtworcow historycznych i innych w trakcie wydarzen historycznych, w koncu przerazily wiekszosc osob w okolicy Chwarszczan oraz przyjezdnych, co doprowadzilo do faku, ze nikt nie chce pomoc, mimo iz by chcial, ale nie pomoze z obawy przed Twoimi bezpodstawnymi grozbami, wyzwiskami, zarzutami lapowkarstwa, grozbami cielesnymi, terroryzmem psychicznym Twoich wywodow w unternecie, besztaniem w okolicy i rozpuszczaniem wszelkich innych plotek, etc. Taka droga okazywania swej niecheci do Parku jest wrecz niewyobrazalna.
Szkoda ze tam jestes, gdyz wiele mozna byloby wspolnie przedsiewziac w dialogu, do ktorego trzeba naprawde wiele czasu, poswiecenia weilu osob i zgody.
Wysłany: Pon 15:26, 10 Sie 2009 Temat postu:
Nie jestem zainteresowany jezdzeniem po odpowiednich urzedach w celu przeszukiwania archiw i informacji(...). twoj wilostronicowy monolog zapewne jest pozbawiony sensu- skoro chcesz zniszczyc Park kulturowy, ktorego byles inicjatorem, to nie spodziewam sie po Tobie zadnej logiki. Szczegolnie ze slyszalem ze jedyny powod, dla ktorego dzialales na rzecz Chwarszczan, skomentowales po pewnym czasie za zmotywowany wylacznie przeslankami komercyjnymi. Odslonilo to w wielu oczach ulude Twej osoby.
Może jednak zadaj sobie trochę trudu zapoznania się z pewnymi dokumentami,a przede wszystkimi z odpowiednimi aktami prawnymi - dyskusja byłaby wtedy bardziej merytoryczna... Istotnie przyczyniłem się poniekąd do powstania parku. O planach jego powołania dowiedziałem się dzień wcześniej, autorami projetku uchwały byli Błażej Skaziński i Przemek Kołosowski. Przedstawili to jako plan, który miał wszystko pięknie uregulować. Ze swojej strony, ufając im, wygłosiłem na sesji Rady Gminne płomienne przemówienie, aby wpłynąc na przegłosowanie tej uchwały. I tak się stało. Niestety, po jakimś czasie zorientowałem się, iż autorzy uchwały nie mieli zielonego pojęcia o konsekwencjach utworzenia parku, a jego istnienie tworzy pat prawny skutkujący paraliżem inwestycyjnym i możliwościami rozwoju. Każdy ma prawo do zmiany zdania, czy to się Tobie podoba, czy nie. Dlatego uznając, że zostałem wprowadzony w błąd, postanowiłem z tym parkiem walczyć. Sprawa jest obecnie w sądzie. Za kilka miesięcy powininen być wyrok.
I jeszcze co do przesłanek komercyjnych. A co w tym niby złego? Przeczytaj może też wypowiedź Macieja Sałańskiego z tego wywiadu:
[link widoczny dla zalogowanych]!czytaj&id=93&m=&dz=kulturalnie&x=9&pocz=0&gr=
który próbuje z parku kulturowgo zrobić sobie trampolinę:
Biorąc pod uwagę bezzwrotne zaangażowanie naszych prywatnych środków i czasu pracy, zdecydowanie jest to hobby i pasja, ale nie ukrywamy, że jest to również inwestycja w celu przyszłych korzyści dla mieszkańców Parku Kulturowego, Gminy Boleszkowice i okolic – w tym także nas – organizatorów wydarzeń w Parku” Oczywiście Maciej, jak to Maciej, bez pytania nikogo o zgodę próbuje go uszczęśliwiać, sugerując jedynie mimochodem, iż jego prywatna nadzieja na zyski też nie jest bez znaczenia. Tylko że Maciej nie ma na terenie parku kulturowgo ani piędzi ziemi i nie musi zmagać się z naszymi problemami. Jego pasja sprowadza się do tworzenia uciążliwości i zachęcania innych "hobbystów" do włażenia na czyjeś podwórko.
Sądzę, że masz na myśli "drogę" od kościoła do łąk nizej? To nie jest żadna droga. To jest część działki prywatnej, o numerze ewidencyjnym 18/6. Działka ta nigdy nam nie została sprzedana, gdyż jest w posiadaniu obecnych właścicieli od pokoleń, przekazywana wskutek dziedziczenia z ojca na syna. Nie musimy niczego odzyskiwać, bo niczego nie zostaliśmy pozbawini. Może jednak raczysz zerknąć na mapy i zapoznać z ustawą o gospodarcze nieruchmościami, zanim zaczniesz wypisywać bzdury?
Oczywistym jest ze znienawidziles wszystkich ktorzy dzialaja na rzecz tzw "Chwraszczan" (chwarszczanskiej kaplicy). Jednakze Twoje zachowanie oddajace Twoja nienawisc do tych dzialan przybraly ekstremalna forme, zamiast porozmawiac wybrales droge upodlenia i nieszczenia wszystkiego i wszystkich na okolo.
Daleki jestem od nienawiści. Staram się tylko egzekwować prawa, jakie mi przynależą. A jednym z nich jest nienaruszanie własności prywatnej. Akurat niszczenie i upadlanie to metoda jaką wybrało kilka osób wobec mnie i w ostatnim roku musiałem unieważnić kilka postępowań administaracyjnych. Szczegóły w wątku:
Twoje grozby, wyzwiska kierowane do odtworcow historycznych i innych w trakcie wydarzen historycznych, w koncu przerazily wiekszosc osob w okolicy Chwarszczan oraz przyjezdnych, co doprowadzilo do faku, ze nikt nie chce pomoc, mimo iz by chcial, ale nie pomoze z obawy przed Twoimi bezpodstawnymi grozbami, wyzwiskami, zarzutami lapowkarstwa, grozbami cielesnymi, terroryzmem psychicznym Twoich wywodow w unternecie, besztaniem w okolicy i rozpuszczaniem wszelkich innych plotek, etc. Taka droga okazywania swej niecheci do Parku jest wrecz niewyobrazalna.
A może wystarczyło po prostu tak zorganizować turniej tak, aby osoby postronne nie włóczyły się po moim terenie? To nie ja komukolwiek wchodziłem w dorgę, lecz mi pakowano się na podwórko. A przecież były wyznaczone dojazdy i przejścia bez naruszania czyjejś własności!!! Jest to już bodajże czwarta impreza i za każdym razem organizowana bez ładu i składu. Jeśli pomoc i dobre chęci mają polegać na włażeniu na czyjeś podwórko, to zarówno park jak i turnieje nie mają żadnego sensu. A jeśli chodzi o pomoc - ja nigdy o nią nie prosiłem, ani jej nie potrzebuję. Potrafię radzić sobie w życiu sam, nikogo nie wykorzystując, an i też nie wchodząc z buciormai do jego domu i na jego podwórko.
Ostatnio zmieniony przez arturborat dnia Wto 8:18, 11 Sie 2009, w całości zmieniany 5 razy
Wysłany: Pon 12:30, 17 Sie 2009 Temat postu:
Artur, daj spokój. Jeśli ktoś zaczyna dyskusję od tego, że nie chce mu się sięgnąć po dokumenty i sprawdzić, jaki jest stan prawny, a dodatkowo plecie od rzeczy i przyjmuje pozę obrażonej nastolatki to rokowania są nieciekawe. Nie mogę pojąć, że są ludzie, którzy nie potrafią zrozumiec, że włażenie i wjeżdżanie na czyjś teren bez zgody właścicieli to nie tylko łamanie prawa, ale też też po prostu najzwyklejszy brak kultury. A Norbert robi z tego jeszcze cnotę. I nie potrafi zrozumieć, że park kulturowy to pusty byt prawny, schrzaniony od samego początku, który nie ma nic wspólnego z kaplicą i jej otoczeniem. Został sztucznie i całkowicie niepotrzebnie "nałożony" na ten teren prowadząc do mnóstwa kłopotów, tylko zę jaśnie państwu, które tu przyjeżdża co roku (mam nadzieję, że to był ostatni raz) to nie przeszkadza, bo po dwóch dniach i tak wyjadą, a my dalej musimy walczyć z tym idiotyzmem i sprzątać po nich. Chciałabym, żeby już to się skończyło, bo nie lubię, jak obcy włażą mi na głowę i jeszze twierdzą, że to dla mojego dobra i w ramach pomocy...
Forum www.preczzparkamikulturowymi.fora.pl Strona Główna -> Precz z parkami kulturowymi Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Skocz do: Wybierz forum Parki kulturowe----------------Precz z parkami kulturowymi
Na skróty:Parki kulturowePrecz z parkami kulturowymi