Source: http://pozew-frankowiczow.pl/blog/czy-z-teoria-salda-mozna-wygrac
Timestamp: 2020-06-06 07:56:48
Legal References Found: art. 405
 art. 405
 art. 405
 art. 405
 art. 409
 art. 498
 art. 358

Document Content:
Czy z teorią salda można wygrać ? – Pozew Frankowiczów
przez admin Październik 29, 2019 Październik 29, 2019
Napisano przez admin Październik 29, 2019 Październik 29, 2019
W ostatnim czasie praktyka sporów sądowych pomiędzy Frankowiczami a Bankami wykształciła nowy problem, w postaci stosowania tzw. teorii „salda” przez niektóre składy orzekające. W myśl powyższej instytucji (tj. teorii salda) konsument może dochodzić od banku zwrotu uiszczonych nadpłat dopiero gdy zapłacił już na rzecz kredytodawcy kwotę przewyższającą udostępniony mu kapitał na mocy umowy kredytu.
Problem jest o tyle doniosły, że nawet jeżeli umowa zostanie uznana za nieważną, a Sąd zastosuje tzw. „teorię salda” to konsument, który nie spłacił jeszcze na rzecz banku całego udostępnionego mu kapitału, to powództwo będzie podlegać oddaleniu (przykładowo jeżeli udzielono kredytu na 300 000 zł, to w myśl powyższej instytucji kredytobiorca może dochodzić zwrotu jakichkolwiek nadpłat dopiero gdy uiścił na rzec banku łącznie w ratach 300 000 zł).
Na mocy takiego zabiegu Sąd niejako potrąca więc wierzytelność banku z wierzytelnością konsumenta.
W oparciu o jakie przepisy możliwe jest stosowanie tzw. „teorii salda” ?
Polska doktryna prawa cywilnego wyróżniła na gruncie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu :
Teorię dwóch kondykcji, którą w literaturze definiuje się jako:
„Stosownie do koncepcji określanej jako teoria dwóch kondykcji każde roszczenie o wydanie korzyści należy traktować niezależnie, a ich kompensacja jest możliwa tylko w ramach instytucji potrącenia.”[1]
wcześniej już wspominaną tzw. teorię salda, którą określa się następująco:
„Stosownie do koncepcji zwanej teorią salda świadczenie wzajemne stanowi pozycję, którą od razu należy odjąć od wzbogacenia, a w rezultacie obowiązek zwrotu obciąża tylko tę stronę, która uzyskała większą korzyść, i ogranicza się do zwrotu nadwyżki wartości.[2]”
Należy jednakże podkreślić za cytowaną już powyżej publikacją, że:
„W judykaturze i doktrynie niepodzielnie panuje teoria dwu kondykcji (W. Serda, Nienależne…, s. 243; E. Łętowska, Bezpodstawne…, s. 143; W. Dubis (w:) Kodeks…, red. E. Gniewek, P. Machnikowski, 2017, komentarz do art. 405, nb 13; P. Księżak (w:) Kodeks cywilny…, t. 3A, red. K. Osajda, 2017, komentarz do art. 405, pkt 180; K. Mularski (w:) Kodeks…, t. 1, red. M. Gutowski, 2016, komentarz do art. 405, nb 35). Jest to rozwiązanie prawidłowe, zastosowanie bowiem teorii salda – niezależnie od trudności związanych z koniecznością każdorazowego szacowania wartości korzyści obu stron – prowadziłoby do petryfikowania stanu istniejącego w wyniku spełnienia obu świadczeń, co zwłaszcza w przypadku nieważności umowy nie dałoby się pogodzić z celami zastosowania tej sankcji (ma ona umożliwiać zniwelowanie prawnych i faktycznych skutków zawarcia umowy; por. też K. Mularski (w:) Kodeks…, t. 1, red. M. Gutowski, 2016, komentarz do art. 405, nb 35).”[3]
Wydawałoby się więc, że polskie Sądy nie powinny mieć wątpliwości co do słuszności stosowania teorii dwóch kondykcji w myśl, której roszczenie banku oraz konsumenta z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia są osobnymi niezależnym roszczeniami. W wielu przypadkach jednak składy orzekające przychylają się właśnie do stosowania „teorii salda” powołując się min. na względy słusznościowe.
Przykładowo Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z dnia 23 września 2019 r. w sprawie o sygn. XXV C 890/19 wskazał, że:
„Wobec powyższego zdaniem Sądu uwzględnianie spłat dokonywanych przez kredytobiorcę jako wykonanie nieważnej umowy kredytowej jest niezbędne dla określenia minimalnego przesunięcia zapewniającego powrót do równowagi majątkowej stron. Innymi słowy spłaty dokonane po otrzymaniu kwoty kredytu na podstawie nieważnej umowy należy traktować jako zużycie uzyskanej korzyści prowadzące do utraty (przynajmniej w części) uzyskanego wzbogacenia. To zaś w świetle art. 409 k.c. prowadzi do wniosku, że w takiej sytuacji zwrotowi jako nienależne mogą podlegać dopiero wpłaty kredytobiorcy, których suma przekroczyła kwotę udzielonego kredytu.”[4]
Co istotne w powyższym judykacie Sąd uwzględnił roszczenie powodów o stwierdzenie nieważności umowy kredytu (orzekając w sentencji , że „Sąd Okręgowy w Warszawie XXV Wydział Cywilny po rozpoznaniu w dniu 16 września 2019 r. w Warszawie sprawy z powództwa P. W. i A. W. przeciwko (…) Bank (…) w W. o ustalenie i zapłatę 1. Ustala, że umowa kredytu hipotecznego (…) sporządzona 4 lipca 2008 r. a zawarta 8 lipca 2008 r. pomiędzy powodami a pozwanym jest nieważna”).
Mogłoby by się więc wydawać, że zastosowanie teorii salda eliminuje ryzyko oddalenia powództwa o ustalenie. Sformułowanie więc w petitum pozwu, jako jednego z żądań roszczenia o ustalenie nieważności umowy powinno zabezpieczać interes konsumentów przed „pyrrusowym zwycięstwem” w postaci oddalenia powództwa o zapłatę (przegrania procesu), z jednoczesnym powołaniem się na nieważność umowy w uzasadnieniu wyroku.
Pomimo jednak, że powyższe wydaje się być logiczną konsekwencją (tj. zastosowanie teorii salda powinno oznaczać występowanie po stronie konsumenta interesu prawnego w dochodzeniu powództwa o ustalenie) to należałoby jednak rozważyć kwestię czy są skuteczne środki prawne, które zabezpieczałyby interes konsumentów w przypadku zastosowania przez Sąd jednocześnie teorii salda oraz uznania, że w takim przypadku kredytobiorcom nie przysługuje interesu prawny do zgłoszenia roszczenie o ustalenie.
Z pomocą mogą tutaj przyjść przepisy o potrąceniu, które powinno stosować się posiłkowo przy stosowaniu teorii salda, gdyż Sąd niejako właśnie dokonuje „wzajemnego potrącenia wierzytelności stron”. Po pierwsze zgodnie z art. 498 k.c.:
„ Gdy dwie osoby są jednocześnie względem siebie dłużnikami i wierzycielami, każda z nich może potrącić swoją wierzytelność z wierzytelności drugiej strony, jeżeli przedmiotem obu wierzytelności są pieniądze lub rzeczy tej samej jakości oznaczone tylko co do gatunku, a obie wierzytelności są wymagalne i mogą być dochodzone przed sądem lub przed innym organem państwowym”.
Roszczenie banku co do kwot związanych z wypłatą kredytu jako roszczenie związane z prowadzoną działalnością gospodarczą przedawnią się z upływem 3 lat od wypłaty środków. Powyższe oznacza, że nawet stosując teorię salda Sąd powinien „potrącić” wzajemne rozliczenia stron tylko za pierwsze 3 lata spłaty kredytu. Jest to tym bardziej korzystne dla Frankowiczów, że w okresie 2010 r. -2011 r. (czyli w okresie, który obejmie największa liczbę umów tj. podpisanych w latach 2007-2008 r.) nie nastąpił jeszcze największy wzrost CHF względem PLN. Potencjalne „potrącenie” nie obejmie więc lat największych przysporzeń po stronie banku.
Z drugiej strony nawet gdyby uznać, że potrąceniu ulega cały okres spłaty rat kredytu to znaczny problem praktyczny napotyka kwestia wzajemnego rozliczenia stron w przypadku gdy konsument spłacał swoje zobowiązanie bezpośrednio w CHF (zarówno od początku jak i od pewnego momentu obowiązywania umowy kredytu). Zgodnie z poglądem piśmiennictwa:
„W przypadku świadczeń pieniężnych wierzytelności nie muszą opiewać na tę samą kwotę oraz mogą być wyrażone w różnych walutach . W tym ostatnim przypadku dopuszczalność potrącenia uzależniona jest od możliwości wymiany (przeliczenia) jednej waluty na drugą albo też przerachowania każdej z nich na walutę trzecią (kurs krzyżowy). Do przeliczenia walut należy stosować reguły dotyczące wykonania zobowiązania pieniężnego wyrażonego w walucie obcej (art. 358 k.c.). Jej wartość określa się według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski. Jednakże w związku z retroaktywnym skutkiem potrącenia (art. 499 zd. 2 k.c.), należy brać pod uwagę kurs z dnia, w którym potrącenie stało się możliwe, a nie z chwili składania oświadczenia o kompensacie [5]”
Przepisy, które wprowadziły do art. 358 k.c. regulacje dotyczące stosowania średniego kursu NBP obowiązują dopiero od 2009 r., więc dyskusyjne wydaje się stosowanie tej instytucji przed datą wejścia jej w życie. Ponadto takie wzajemne rozliczenie świadczeń w różnych walutach wymaga przeprowadzenia odpowiedniego postępowania dowodowego. Biorąc natomiast pod uwagę dotychczasową strategię procesową banków wydaje się mało prawdopodobne, aby pełnomocnicy kredytodawców wnioskowali o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego w tym zakresie.
Podsumowując należy wskazać, że stosowanie teorii salda przez polskie Sądy w sporach Frankowiczów z Bankami nie ma silnego oparcia w przepisach prawa oraz w poglądzie doktryny. Kredytobiorcy mają jednak w swoim arsenale szereg argumentów prawnych, które pozwalają im wyjść zwycięską ręką ze sporu z Bankiem nawet przy zastosowaniu komentowanej instytucji.
[1] Gudowski Jacek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania. Część ogólna, wyd. II
[2] Op. cit Gudowski…
[3] Op. cit Gudowski…
[4] LEX nr 2730505
[5] Fras Mariusz (red.), Habdas Magdalena (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania. Część ogólna (art. 353-534)
kredytfrankowy