Source: http://olgierd.bblog.pl/tag,s%C4%85d%20najwy%C5%BCszy,7861,strona,9.html
Timestamp: 2017-11-20 01:49:58
Legal References Found: art. 32
 art. 32
 art. 32
 art. 32

art. 132
 art. 136
 art. 137

Art. 133
 art. 132

Art. 32

Art. 32
 art. 151

Art. 32
 art. 132

Document Content:
Wynagrodzenie lekarzy za dyżury i nadgodziny
Ciekawe orzeczenie zapadło wczoraj w Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego: zgodnie z uchwałą siedmiu sędziów Lekarzowi pełniącemu dyżury medyczne w okresie do dnia 1 stycznia 2008 r. nie służy roszczenie o dodatkowe wynagrodzenie w razie nieudzielenia przez pracodawcę odpowiednich okresów nieprzerwanego odpoczynku (art. 132 i 133 k. p.) niezależnie od wynagrodzenia wypłaconego z tytułu dyżuru; nie wyłącza to możliwości dochodzenia roszczeń o odszkodowanie lub zadośćuczynienie na zasadach ogólnych.
Sprawa jest pokłosiem głośnej (i nadal odbijającej się czkawką) dyrektywy o 48-godzinnym czasie pracy, która została zaimplementowana w naszym porządku prawnym od stycznia tego roku (2003/88/WE z 4 listopada 2003 r.), na bazie której ustawą z 24 sierpnia 2007 r. o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej oraz ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. nr 176 poz. 1240) zmieniono m.in. art. 32g i art. 32i, a także dodano kluczowe art. 32ja i art. 32jb ustawy o zakładach opieki zdrowotnej (tekst jednolity Dz.U. nr 14 poz. 89 z 2007 r. z późn. zm.).
Sens wprowadzonych zmian był prosty i wydawało się, że wszyscy zdawali sobie z tego sprawę:
czas dyżuru lekarskiego wlicza się do czasu pracy (art. 32j ust. 2), co ciekawe wyłączeniu w odniesieniu do dyżurujących ulegają przepisy zwalniające pracodawcę z obowiązku wypłaty za nadgodziny kierownikom (art. 151(4) kp) ale i limit 150 nadgodzin w roku (art. 151 par. 3 kp),
każdemu lekarzowi po dyżurze przysługuje 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku (art. 32jb ust. 1 i 2), niedopuszczalna jest zatem - występująca wcześniej i dość patologiczna sytuacja - kiedy lekarz po 24-godzinnym dyżurze zostawał w pracy i "normalnie pracował" (tu dygresja: ta zmiana najbardziej nie spodobała się... samym lekarzom... pracowałem ongiś w szpitalu i kumam o co chodzi),
pracownik szpitala może (ale nie musi) wyrazić zgodę na pracę powyżej 48 godzin w tygodniu, w przyjętym okresie rozliczeniowym (art. 32ja ust. 1).
To co proste w teorii, w praktyce sprawiło niemało problemów.
Po pierwsze wysypała się koncepcja dodatkowych nadgodzin za zgodą lekarzy, którzy po prostu nie zgodzili się na dłuższą pracę, a ściśle: zgodzili się warunkowo, zaś jako warunek postawili podwyżki wynagrodzenia (ja się im nie dziwię).
art. 132 § 1. Pracownikowi przysługuje w każdej dobie prawo do co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku, z zastrzeżeniem § 3 oraz art. 136 § 2 i art. 137.
Art. 133 § 1. Pracownikowi przysługuje w każdym tygodniu prawo do co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku, obejmującego co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego.
(...)Po drugie nie każdy lekarz lubi wypoczywać. W moim przekonaniu pracoholizm trzeba leczyć (lepiej leczyć przyczyny teraz, niż skutki później), aczkolwiek - pracowałem w szpitalu parę lat i widziałem parę spraw "od środka" - zdaję sobie sprawę z tego, że niekoniecznie nazywać to trzeba pracoholizmem. Sęk w tym, że niektórym pracownikom szpitali pasował dotychczasowy układ: nieograniczone czasowo, dobrze płatne dyżury, po których robiło się normalną dniówkę. To se ne vrati.
Po trzecie zostały stare sprawy, sprzed zmiany przepisów (stąd postanowienie dotyczy dyżurów sprzed 2008 r.), kiedy lekarze siedzieli na dyżurach dniami i nocami, ale godzin dyżurowania nie wliczało im się do czasu pracy, ani też nie otrzymywali dodatkowego wynagrodzenia za nadgodziny. Z tamtych czasów zostało troszkę złogów, które - powołując się wprost na dyrektywę - pracownicy szpitali zaczęli wyjaśniać.
Począwszy od głośnej sprawy Czesława Misia, który pozwał zakład w Nowym Sączu o wolne za pracę w nadgodzinach oraz o wypłatę za nadgodziny... a później poszło już łatwo (z tego co kojarzę po fali spraw z "ustawy 203" obecnie sądy powoli są zawalane właśnie sprawami o dyżury).
Lekarze są oburzeni wyrokiem, ja zaś mam mieszane uczucia.
Najogólniej: troszkę się dziwię, że SN z naruszenia art. 132 i 133 kp - jeśli to naruszenie polegało na świadczeniu pracy w nadgodzinach - nie wywodzi bezpośredniego prawa do wynagrodzenia za nadgodziny, wskazując równocześnie możliwość dochodzenia odszkodowania lub zadośćuczynienia na zasadach ogólnych (sic!)
Ten sic! wziął się z tego, że w ten sposób Sąd Najwyższy odsyła w tym zakresie do przepisów o deliktach, tymczasem szczególnie w ostatnim czasie orzecznictwo zmierza raczej do tego, aby umożliwić dochodzenie odszkodowania na podstawie kodeksu cywilnego ponad to należne z przepisów prawa pracy - por. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 27 listopada 2007 r., SK 18/05 - ciekawe jak TK odniósłby się do poglądu SN, który owszem, pozwala sięgnąć do kc, ale zamyka drogę do postępowania przed sądem pracy?
z ustawy o ZOZ:
Art. 32j 1. Lekarze oraz inni posiadający wyższe wykształcenie pracownicy wykonujący zawód medyczny, zatrudnieni w zakładzie opieki zdrowotnej przeznaczonym dla osób, których stan zdrowia wymaga udzielania całodobowych świadczeń zdrowotnych, mogą być zobowiązani do pełnienia w tym zakładzie dyżuru medycznego.
Art. 32ja 1. Lekarze oraz inni posiadający wyższe wykształcenie pracownicy wykonujący zawód medyczny, zatrudnieni w zakładzie opieki zdrowotnej przeznaczonym dla osób, których stan zdrowia wymaga udzielania całodobowych świadczeń zdrowotnych, mogą być, po wyrażeniu na to zgody na piśmie, zobowiązani do pracy w zakładzie opieki zdrowotnej w wymiarze przekraczającym przeciętnie 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym. Przepisu art. 151 § 3 Kodeksu pracy nie stosuje się.
Art. 32jb 1. Pracownikowi przysługuje w każdej dobie prawo do co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku.
Z jednej strony, faktycznie, zgodnie z art. 132 par. 2 pkt 2 kp prawo do 11-godzinnego odpoczynku dobowego nie dotyczy "przypadków konieczności prowadzenia akcji ratowniczej w celu ochrony życia lub zdrowia ludzkiego" (zgodnie z par. 3 w takim przypadku pracownik ma prawo do równoważnego okresu wypoczynku), ale powiedzmy sobie szczerze - dyżury lekarskie nie są klasycznym przypadkiem działań ratunkowych, to przecież wynikający z ustawy obowiązek pracownika szpitala. Tu sobie można wszystko zaplanować, oszacować.
Sęk w tym, że stanowisko takie określam jako niekonsekwentne. Skoro przepis pozwalał na zaoranie lekarzem ponad miarę (i zobowiązywał wyłącznie do udzielenia mu w tym zakresie wolnego), to trzeba udzielić mu wolnego - i chwatit'.
Po drugie: wnosząc powództwo o odszkodowanie oraz zadośćuczynienie za krzywdę - zgodnie ze stanowiskiem SN - lekarz będzie musiał wykazać, iż poprzez naruszenie przepisów kodeksu pracy o wypoczynku pracowniczym doszło do wyrządzenia szkody i krzywdy.
Na pozór wydaje się to proste - krzywdą jest przemęczenie, niemożność widzenia się z rodziną, etc. - ale jak to mówią: diabeł tkwi w szczegółach. I tym szczegółem może być np. to, że lekarze się zabijali za ówczesnymi dyżurami, a dzisiejsze zreformowane zasady wcale im się nie podobają.
Bo przecież volenti non fit iniuria. Przynajmniej ja bym tak argumentował.
Dużo będzie zatem zależało od tego czy lekarze zdecydują się wytoczyć powództwa przed sądami cywilnymi (tu jest próg opłaty oraz ryzyko zwrotu kosztów w przypadku przegranej).
Sądy pracy niewątpliwie się ucieszyły - obecnie będą mogły raz-dwa poprzekazywać zawisłe już sprawy do właściwych sądów cywilnych (i być może chodziło także o odciążenie "czwórek"?)
No, ciekawe jak to się skończy. Bo ja wiem, że nieprędko.
PS uchwała składu 7 sędziów z 13 marca 2008 r. (sygn. akt I PZP 11/07).
Tagi prawo,	prawo pracy,	lekarze,	sąd najwyższy,	orzecznictwo
Kolejna seksafera, gubernator... Been Caught Stealing