Source: https://log4.pl/historia-szalenstwa-w-dobie-fiskalizmu,267,17436.htm
Timestamp: 2019-06-17 04:39:56
Legal References Found: art. 33
 art. 166
 art. 182
 art. 33
 art. 33
 art. 33

Document Content:
Historia szaleństwa w dobie fiskalizmu
StartLogistykaKomentarze i opinieHistoria szaleństwa w dobie fiskalizmu
Fot. Rusak Business Services
Wlał-wylał, to jak to było z tym VAT-em?
Każdy księgowy wie, że VAT od importu towarów jest neutralny dla czynnego podatnika tego podatku. Oznacza to, iż przedsiębiorca, który kupuje towary od kontrahentów z krajów trzecich ma prawo do odliczenia podatku, który jest należny od tej transakcji. Jednym słowem: wlał-wylał. Co bardziej dociekliwym osobom może zatem przyjść do głowy pytanie: po co w ogóle wprowadzono obowiązek zapłaty VAT w imporcie, skoro podlega on potem odliczeniu ?
Jutrzenka zmian zaświeciła wraz z objęciem stanowiska Szefa Służby Celnej przez Jacka Kapicę. Jego idée fixe stał się pomysł przerzucenia większości odpraw celnych na barki podmiotów posiadających pozwolenia na stosowanie procedur uproszczonych, dzięki czemu z „uwolnionych” w ten sposób od swych zwykłych obowiązków funkcjonariuszy można by stworzyć dodatkowe zespoły kontrolujące przedsiębiorców w ramach kontroli postimportowych. Należało jednak stworzyć jakiś wabik dla importerów, aby przekonać ich do procedury uproszczonej, która sama w sobie nie generowała dla nich żadnej wartości dodanej. I tak powstał pomysł: „coś za coś”: wy (przedsiębiorcy) wyręczycie nas w dokonywaniu odpraw celnych, a my (administracja celna) damy wam w zamian możliwość rozliczania VAT w deklaracjach.
Pomysł należało jeszcze odpowiednio rozreklamować. Rozpoczął się wówczas jeden z najbardziej komicznych epizodów polskiej Służby Celnej, kiedy to Naczelnicy Urzędów Celnych zostali zobligowani, pod groźbą utraty premii, do „aktywnego pozyskiwania” podmiotów, stosujących procedurę uproszczoną. Wysocy rangą funkcjonariusze celni zaczęli kolędować po firmach niczym akwizytorzy, sięgając po różnorodny repertuar argumentów: od zawoalowanych gróźb nasłania na opornych kontroli, po płaczliwe prośby i błagania.
Niestety, art. 33a został napisany bez większego ładu i składu, co w przyszłości miało się odbić czkawką wielu importerom, jak i agencjom celnym.
Przypomnijmy jego podstawowe regulacje:
Warunkiem skorzystania z możliwości rozliczenia VAT w deklaracji jest dokonanie odprawy w procedurze uproszczonej, o której mowa w art. 166 lub art. 182 Unijnego Kodeksu Celnego.
Podatnik przed rozpoczęciem stosowania procedury uproszczonej, zobowiązany jest zawiadomić właściwych Naczelników Urzędu Skarbowego oraz Celno-Skarbowego o zamiarze rozliczania podatku VAT w deklaracji, przy czym czynności tych należy dokonać przed rozpoczęciem nowego okresu rozliczeniowego.
Podatnik wraz z zawiadomieniem, musi złożyć dla właściwego Naczelnika Urzędu Celno–Skarbowego, zaświadczenia lub oświadczenia o niezaleganiu w podatkach, a także w składkach ZUS oraz potwierdzenie, że jest zarejestrowany jako czynny podatnik VAT. Z literalnego brzmienia przepisu organy celne wyabstrahowały następnie tezę, iż importer jest zobowiązany do przedkładania właściwemu Naczelnikowi Urzędu Celno-Skarbowego, przed którym dokonywane są czynności związane z importem, aktualnych zaświadczeń lub oświadczeń o niezaleganiu w podatkach oraz składkach ZUS, tak, aby znajdujące się w dyspozycji w/w organów zaświadczenia lub oświadczenia nie były starsze niż 6 miesięcy.
Ponadto, importer jest zobowiązany przedkładać Naczelnikom Urzędów Celno-Skarbowych, przed którymi dokonywane są czynności związane z importem, potwierdzenie rozliczenia podatku VAT w deklaracji, w nieprzekraczalnym terminie 4 miesięcy od powstania obowiązku podatkowego.
Gonić do KAS
Po lekturze powyższych wymogów, na usta ciśnie się pytanie: kto właściwie wie lepiej niż Krajowa Administracja Skarbowa (której częścią jest Służba Celna), czy dany podmiot jest czynnym podatnikiem VAT, czy zalega czy nie zalega z podatkami ? I dlaczego organy KAS oczekują składania na swoje ręce zaświadczeń, które same wydają ? Jak również, jaki jest powód żądania dostarczania tymże organom deklaracji podatkowych, które one same otrzymują od podatnika ?
Doszło do kuriozalnej sytuacji, w której przedsiębiorca stał się gońcem, dostarczającym dokumenty z jednego organu KAS do innego, przy czym za każde opóźnienie był karany ponownym wymierzeniem podatku VAT, który już rozliczył w deklaracji, i to z karnymi odsetkami.
Tak na marginesie, można tu przytoczyć co na ten temat mówi Kodeks postępowania administracyjnego:
Pomimo tych niedociągnięć, trzeba ocenić, iż wprowadzenie art. 33a dobrze przysłużyło się polskim importerom. To właśnie dzięki tym regulacjom odżyły porty w Gdyni i Gdańsku, a Hamburg przestał być ironicznie nazywany „największym polskim portem”.
Aż przyszedł rok 2016… („O roku ów !” jak pisał Wieszcz). Był to rok wprowadzenia pakietu prawnego Unijnego Kodeksu Celnego, który wymógł wprowadzenie szeregu zmian w ustawodawstwie krajowym. Przy okazji tych zmian, postanowiono cichaczem wprowadzić zdumiewającą wręcz regulację, wprowadzającą odpowiedzialność przedstawiciela celnego za zobowiązania podatnika, który nie rozliczył podatku VAT od importu w deklaracji lub nie przedstawił organom celnym w wyznaczonym terminie dokumentów potwierdzających to rozliczenie.
Konstrukcji prawnej tego rodzaju nie można uzasadnić w żaden sposób, poza cytatem z „Misia” Stanisława Barei: „Ukradli tobie paszport – ukradnij ty komuś!”: skoro organy celne zostały okradzione przez jakiegoś podatnika, mają w zamian moralne prawo okraść innego podatnika, pomimo, że ten w żaden sposób nie jest winny zaistniałej sytuacji, ani też nijak nie mógł jej zapobiec.
Zgodnie z tą logiką, biuro rachunkowe powinno płacić podatki za swoich klientów, adwokat powinien iść do więzienia za swojego mandanta, który dopuścił się recydywy, a proboszcz odpowiadać na Sądzie Ostatecznym za grzechy wszystkich swych parafian, którym nieopatrznie udzielił rozgrzeszenia…
Głos wołającego na puszczy, który wydaje z siebie od 3 lat cała branża TSL, niespodziewanie został usłyszany w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii, które zaczęło prace nad projektem ustawy „o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych”. Projekt ogranicza dotychczasowe bzdurne wymogi wynikające z art. 33a do minimum i zbliża nas do standardów europejskich, pozwalając na rozliczanie VAT w deklaracji właściwie dla każdego czynnego podatnika VAT. Odpowiedzialność przedstawiciela pozostawia jednak
w dotychczasowym kształcie…
Oba projekty dotyczą brzmienia art. 33a i na tym podobieństwa się kończą. Nie ma zbieżności pomiędzy projektem MPiT a projektem MF. (dla dociekliwych linki do obu projektów: https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12321366/12577121/12577122/dokument385903.pdf i kontrprojekt Ministerstwa Finansów: https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12318705/12554088/12554089/dokument370615.pdf.
Foto: Rusak Business Services
GoGreen - historia pięciu lat sukcesów
Dokładnie pięć lat temu Deutsche Post DHL, wiodąca światowa grupa pocztowa i logistyczna, oficjalnie uruchomiła program GoGreen i...