Source: https://archiwumosiatynskiego.pl/wpis-w-debacie/16943/
Timestamp: 2020-03-29 00:29:03
Legal References Found: art. 11
 art. 11
 art. 11
 art. 11
 art. 61
 art. 63
 art. 5
 art. 61
 art. 1
 art. 6
 art. 5
 art. 86
 art. 86
 art. 107
 art. 13
 art. 23
 art. 170
 art. 184
 art. 5
 art. 28

Document Content:
Wójcik: Argumenty zawarte w uzasadnieniach wyroku NSA oraz wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z dnia 29 sierpnia 2018 r. są oczywiste i przekonywujące - Archiwum Osiatyńskiego
Wójcik: Argumenty zawarte w uzasadnieniach wyroku NSA oraz wyroku Wojewódzkiego Sądu...
Sprawa ujawnienia list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa na gruncie prawa została ostatecznie rozstrzygnięta prawomocnym wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 28 czerwca 2019 r. I OSK 4282/18. Dla osób zajmujących się prawem dostępu do informacji publicznej rozstrzygnięcie sądu nie stanowi zaskoczenia a argumenty zawarte w uzasadnieniach wyroku NSA oraz wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z dnia 29 sierpnia 2018 r. są oczywiste i przekonywujące
Autorem poniższej analizy jest radca prawny Paweł Wójcik.
W mediach trwa jednak zażarta dyskusja między osobami, które jak można przypuszczać wyroków tych nie czytały. W ramach tej dyskusji powtarzane są wciąż te same argumenty, których głównym celem jest stworzenie fałszywego wrażenia, że sprawa pod względem prawnym jest co najmniej skomplikowana. Warto więc rozprawić się z tezami podnoszonymi przez zwolenników tajności podpisów sędziów pod zgłoszeniami kandydatów do KRS.
I. Podnoszony jest argument, że przepis art. 11c ustawy o KRS wyłącza jawność list poparcia
Przepis art. 11c stanowi, że „zgłoszenia kandydatów Marszałek Sejmu niezwłocznie przekazuje posłom i podaje do publicznej wiadomości, z wyłączeniem załączników”.
1. Nieporozumieniem jest twierdzenie, że przepis ten wyłącza jawność list poparcia. Nieporozumienie to opiera się niedostrzeganiu różnicy między tajnością informacji a jej upublicznieniem. Brak obowiązku „podania do publicznej wiadomości” nie wyłącza dostępu do informacji w trybie indywidualnego wniosku obywatela. Trzeba odróżnić obowiązek upublicznienia informacji od jej udostępnienia na wniosek obywatela. To że jakaś informacja nie jest publikowana, nie jest równoznaczna z jej tajnością. W sytuacji kiedy informacja będąca przedmiotem zainteresowania obywatela jest upubliczniona („podana do publicznej wiadomości”), nie ma w ogóle potrzeby pozyskiwania jej na wniosek. Tryb wnioskowy dotyczy więc takich informacji, które do publicznej wiadomości podane nie zostały (inaczej mówiąc nie są upublicznione ale są jawne). Ustawa o dostępie do informacji publicznej wprost przewiduje zresztą, że na wniosek udostępniana jest tylko informacja, która nie została udostępniona w Biuletynie Informacji Publicznej lub centralnym depozytorium.
2. Przepis art. 11c reguluje jedynie czynności techniczne Marszałka Sejmu w związku z procedurą wyboru członków KRS. Marszałek Sejmu, niebędący zgodnie z Regulaminem Sejmu organem właściwym w kwestii dostępu do informacji publicznej, ma obowiązek podać do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W ogóle nie odnosi się do kwestii udostępnienia na wniosek załączników zawierających listy poparcia. Jak wyjaśnił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 29 sierpnia 2018 r. przepis art. 11c ustawy o KRS przewiduje jedynie dodatkowy sposób publicznego udostępnienia informacji, nie wyłącza natomiast stosowania ustawy o dostępie do informacji publicznej.
3. Każdy kto chociaż pobieżnie zajmował się ustawą o dostępie do informacji publicznej wie, że w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej obywatele uzyskują informacje, które znajdują się posiadaniu organów władzy ale nie zostały upublicznione. W takim właśnie trybie można było żądać informacji o nagrodach przyznanych sobie przez rząd Beaty Szydło, w tym samym trybie uzyskano informacje o prywatnych lotach za publiczne pieniądze Marszałka Kuchcińskiego i jego rodziny. W końcu w ostatnich dniach w trybie tej ustawy Kamil Zaradkiewicz otrzymał z Ministerstwa Sprawiedliwości dane osobowe ponad 700 sędziów powołanych przez Radę Państwa. Co do tych wszystkich informacji nie istniał obowiązek podawania ich do publicznej wiadomości a jednak nikt nie miał wątpliwości, że podlegały one udostępnieniu na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej.
II. Udostępnienie list poparcia jest sprzeczne z Konstytucją RP
1. Zgodnie z art. 61 ust. 1 Konstytucji „Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.”
Zgodnie z art. 63 ust. 3 Konstytucji ograniczenie tego prawa może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Konkretyzację powyższej zasady stanowi ustawa o dostępie do informacji publicznej. Podstawowym zadaniem tej ustawy jest organizacja systemu społecznej kontroli działalności organów administracji publicznej w taki sposób, aby obywatele mieli jak najszerszy dostęp do informacji posiadanych przez administrację publiczną. Jest to realizacja konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego, jak również zasady jawności działań administracji publicznej.
Jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego jest jawność działania władzy, w tym również sędziów. Dlatego ujawnienie list poparcia nie tylko jest zgodne z Konstytucją ale ewentualny przepis, który takie listy by utajniał, byłby z Konstytucją ewidentnie sprzeczny. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r. stwierdził jednoznacznie, że utajnienie informacji o publicznej działalności sędziów byłoby nie tylko sprzeczne z konstytucyjnym prawem obywatela do informacji ale również z zasadą demokratycznego państwa prawnego.
W tym kontekście wypadałoby rozważyć, czy zaangażowanie sędziego Macieja Nawackiego w zablokowanie dostępu obywateli do list poparcia nie jest działaniem na szkodę interesu publicznego. Jeszcze bardziej kontrowersyjne z punktu widzenia zachowania zasad etyki sędziowskiej jest kwestionowanie prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.
III. Ujawnieniu list poparcia stoi na przeszkodzie ochrona prywatności sędziów, w tym ochrona ich danych osobowych
1. W art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej wyraźnie wskazano, że „prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących
funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa.” Sędzia składając podpis pod listą poparcia do KRS nie działa w sferze prywatnej podlegającej ochronie. W tym zakresie działa w sferze publicznej. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r. I OSK wyjaśnił, że „informacja o aktywności konkretnych sędziów jako funkcjonariuszy publicznych, ukierunkowana na wyłonienie w ramach ustawowo przewidzianej procedury konkretnego składu konstytucyjnego organu, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa, i determinująca w znacznym stopniu skład tego organu, będąc informacją o szczególnie istotnej sprawie
wspólnoty publicznoprawnej, jest informacją publiczną w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w związku z art. 1 ust. 1 i art. 6 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, tj. informacją o działalności podmiotu (lub podmiotów) przeprowadzającego tę procedurę i to taką informacją, której obejmowanie tajemnicą bądź w inny sposób czynienie informacją niejawną nie znajduje podstaw w standardach demokratycznego państwa prawnego.”
2. Sądy obu instancji nakazały ujawnienie tylko danych w zakresie imienia i nazwiska sędziów z wyłączeniem informacji o numerze PESEL. Nie ujawniono więc danych niezwiązanych z funkcją publiczną. Imię, nazwisko i stanowisko sędziego stanowią informację publiczną. Powyższa argumentacja dotyczy warstwy prawnej. Natomiast zarzuty zwolenników utajnienia list o rzekomej ochronie prywatności sędziów są absurdalne również w płaszczyźnie spójności aksjologicznej.
3. Zgodnie z ustawą o KRS zgłoszenie kandydata do KRS wymagało złożenia podpisu przez 2000 obywateli lub 25 sędziów. Sędziowie zostali więc uprzywilejowani w stosunku do pozostałych obywateli. Pozostali obywatele, bez względu na sprawowaną funkcję lub wykonywany zawód, zostali przez ustawodawcę wyposażeni w uprawnienie 80 razy słabsze niż sędziowie. Swoistą rekompensatę za to pokrzywdzenie wobec sędziów stanowi ochrona prywatności. Obywatele składając podpis, nie działają jako funkcjonariusze publiczni i takie listy powinny pozostać tajne. Skoro politycy chcieli utajnić osoby popierające kandydatów do KRS, mogli zebrać pod listami poparcia podpisy 2000 członków partii. Wówczas nawet, jeśli pod taką listą podpisałby się premier i minister, to czyniłby to jako obywatel, w sferze prywatnej, korzystając z praw obywatelskich.
Podobnie sędzia, który chciał zachować prywatność, mógł podpisać listę jako jeden z 2000 obywateli. Skoro jednak zdecydował się podpisać ją jako sędzia, działając tym samym w sferze publicznej, to nie może zasłaniać się ochroną swojej prywatności.
4. Sędzia, który wydaje wyroki w imieniu Rzeczpospolitej, który ma kompetencje rozstrzygania o prawach i obowiązkach obywateli, łącznie z pozbawieniem ich prawa do wolności, nie może wstydzić się swojego podpisu. W systemie prawnym demokratycznego państwa nie mogą istnieć przepisy, które pozwalają mu ukryć swoją służbową aktywność przed obywatelami.
5. W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że Prawo i Sprawiedliwość, w imię jawności życia publicznego, w 2017 roku wprowadził przepis, zgodnie z którym do publicznej wiadomości (w Biuletynie Informacji Publicznej) podaje się informacje z oświadczeń majątkowych sędziów dotyczące nie tylko ich imienia i nazwiska ale również posiadanych oszczędności, nieruchomości, ruchomości, udziałów i akcji w spółkach oraz instrumentów finansowych. Nie do obrony jest stanowisko, że informacje dotyczące posiadanego majątku (niemające bezpośredniego związku z pełnioną funkcją) mają bardziej publiczny charakter niż informacje o aktywności sędziego przy wyborze członków ważnego organu państwowego.
Jak to możliwe, że ci sami politycy, którzy twierdzą, że ujawnienie podpisu sędziego w procesie wyboru organu państwowego jest sprzeczne z konstytucyjną, jednocześnie uchwalają przepisy nakazujące publicznie ujawniać majątek sędziów? Które z tych regulacji mocniej ingerują w prywatną sferę życia sędziego?
Dlaczego w sprawach ujawnienia informacji o majątku sędziów, często pozostających bez żadnego związku z ich funkcją publiczną, nie są kierowane wnioski do Trybunału Konstytucyjnego oraz Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Ta niekonsekwencja dowodzi, że argumenty podnoszone na rzecz utajnienia podpisów sędziów mają charakter wyłącznie polityczny.
IV. Podnoszony jest także argument, że w sprawie ujawnienia list poparcia Wojewódzki Sąd Administracyjny oraz Naczelny Sąd Administracyjny nie zastosowały przepisów o ochronie danych osobowych, w tym Rozporządzenia Parlamentu i Rady (UE) 2016/679 RODO
1. Po pierwsze sądy dokonały oceny z punktu widzenia ochrony danych osobowych,przyjmując ugruntowany pogląd, że „prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu w zakresie udostępnienia danych osobowych, chyba że chodzi informację o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadek, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa”. Ochrona danych osobowych nie wyłącza przecież stosowania ustawy o dostępie informacji publicznej, skoro w art. 5 ust. 2 wprost wskazuje się, że ochrona prywatności nie obejmuje informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji.
2. Jeśli chodzi o RODO, to jego stosowanie jest wprost wyłączone do danych osobowych stanowiących informacje publiczne na podstawie art. 86 tego rozporządzenia.
Zgodnie z art. 86 RODO „Dane osobowe zawarte w dokumentach urzędowych, które posiada organ lub podmiot publiczny lub podmiot prywatny w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym, mogą zostać przez ten organ lub podmiot ujawnione zgodnie z prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego, któremu podlegają ten organ lub podmiot, dla pogodzenia publicznego dostępu do dokumentów urzędowych z prawem do ochrony danych osobowych na mocy niniejszego rozporządzenia.”
3. Gdyby przyjąć, że RODO stanowi przeszkodę do udostępniania danych osobowych stanowiących informację publiczną, to niedopuszczalne byłoby uzyskiwanie informacji na przykład o podmiotach, które uzyskują korzyści z rozporządzania majątkiem publicznym. Obywatele nie mogliby otrzymać informacji o osobach fizycznych, które uzyskują od podmiotów publicznych zlecenia finansowane ze środków publicznych czy o nabywcach publicznych nieruchomości. Każdy taki przypadek wiąże się bowiem z ujawnieniem danych osobowych.
4. Warto również zauważyć, że ci sami urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy w mediach przekonują, że przepisy o ochronie danych osobowych nie pozwalają – mimo prawomocnego wyroku w tej sprawie – na ujawnienie danych sędziów, którzy jako sędziowie (a nie jako obywatele) podpisali listy poparcia KRS, bez wahania udostępnili sędziemu Kamilowi Zaradkiewiczowi dane osobowe kilkuset sędziów powołanych w okresie PRL. Nie potrzebowali do tego wyroku sądu. Dane te zostały następnie przekazane prawicowym mediom i upublicznione.
Gdyby Ministerstwo Sprawiedliwości rzeczywiście wierzyło, że ujawnianie danych sędziów podlega regulacji RODO, to urzędnicy udostępniający dane K. Zaradkiewiczowi działaliby w celu popełnienia przestępstwa określonego w art. 107 RODO (bezprawne przetwarzanie
V. Podnoszony jest również argument, że osoby zainteresowani sędziowie nie brali udziału w postępowaniu dotyczącym udostępnienia ich danych
1. Argument ten prowadzi do absurdalnego wniosku. Gdyby sędziowie podpisani pod listami poparcia byli stroną postępowania, to ich dane zostałyby ujawnione już w trakcie postępowania, zanim odpowiedni organ rozstrzygnąłby czy ich dane należy udostępnić. Jest to więc argument absurdalny.
2. Osoba, która działa w sferze publicznej, podejmując taką działalność, musi liczyć się z ograniczeniem prywatności. W istocie nie jest to nawet ograniczenie prywatności, skoro ujawnia się dane związane z pełnieniem funkcji publicznej a nie ze sferą życia prywatnego.
3. Jeszcze raz należy podkreślić, że przetwarzanie danych osobowych funkcjonariuszy publicznych w zakresie ich działalności publicznej nie podlega zasadom określonych w RODO. W przeciwnym wypadku nie można byłoby publikować danych osobowych (imienia, nazwiska i stanowiska służbowego) sędziego, który wydał wyrok, bez zgody tego sędziego. W sytuacji, w której na żądanie obywatela prezes sądu udostępnia wyrok, nie anonimizuje danych sędziego, który taki wyrok wydał.
VI. Sędziowie podpisując listy mieli pewność, że listy nie będą ujawnione. W związku z czym ujawnienie tych list narusza zasadę zaufania obywatela do państwa
1. Przede wszystkim sędziowie nie mieli podstaw do przekonania, że listy poparcia nie będą udostępnione w trybie dostępu do informacji publicznej. Przekonanie takie mogło opierać się tylko na nieznajomości prawa w zakresie publicznego prawa do informacji. Z naruszeniem
zasady zaufania moglibyśmy mieć do czynienia, gdyby dokonano zmiany stanu prawnego po złożeniu podpisu. Taka sytuacja nie miała jednak miejsca.
2. Przekonanie sędziów mogło oczywiście wynikać również z obietnicy złożonej sędziom przez polityków i jak się wydaje, to jest właśnie zasadniczy powód bezprawnego utajnienia list. Nie stanowi tajemnicy, że środowisko sędziowskie było sceptyczne co do wątpliwego prawnie wygaszenia kadencji poprzedniej KRS i powołania neo-KRS zależnej od polityków. Aktywne uczestniczenie w tzw. reformie sądownictwa z jednej strony kusiło osobistymi korzyściami, z drugiej jednak niosło ryzyko infamii w środowisku. Ten ostracyzm środowiska był źródłem problemów ze znalezieniem kandydatów do neo-KRS wśród rzeszy dziesięciu tysięcy sędziów (ostatecznie zgłosiło się ich 18). Można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że zachętą do składania podpisów była obietnica anonimowości.
Anonimowość tę w warstwie legislacyjnej próbowano zagwarantować nieudolnie.Potwierdza to treść skargi kasacyjnej Kancelarii Sejmu, w której wprost pisze się o „uchybieniu legislacyjnym”. Jeśli taki pakt między władzą polityczną a grupką sędziów został zawarty, to z całą mocą należy stwierdzić, że był to układ przeciwko prawom obywateli zagwarantowanym w Konstytucji.
VII. Obowiązek udostępnienia list poparcia powstał 14 dni od otrzymania przez Kancelarię Sejmu uzasadnienia wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Kolejne nieporozumienie, które pojawia się debacie publicznej dotyczy chwili, w której powstał obowiązek udostępnienia informacji publicznej. Zgodnie z art. 13 ust. 1 u.d.i.p. udostępnienie informacji na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w
terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku. Obowiązku udzielenia informacji publicznej nie można więc wiązać z datą uprawomocnienia się wyroku uchylającego decyzję odmowną. W rzeczywistości należy stwierdzić, że obowiązek ujawnienia załączników z podpisami sędziów
istnieje po stronie Kancelarii Sejmu od 8 lutego 2018 r. (14 dni od złożenia wniosku). W literaturze przedmiotu uważa się, że wydanie nieuzasadnionej decyzji odmawiającej udzielenia informacji publicznej jest działaniem bezprawnym wyczerpującym znamiona przestępstwa określonego w art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej.
VIII. Kancelaria Sejmu jest związana postanowieniem UODO
1. Zgodnie z art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe, a w przypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby. Nie ma więc wątpliwości, że zarówno Kancelaria Sejmu jak i Prezes UODO jest związany prawomocnym wyrokiem sądu. Prezes UODO nie ma możliwości wstrzymywania wykonania wyroku sądu.
2. Prezes UODO działa z przekroczeniem uprawnień co najmniej z dwóch przyczyn:
– po pierwsze nie jest uprawniony do działania w zakresie udostępniania informacji publicznej, bo w tym zakresie nie ma zastosowania RODO (art. 86)
– po drugie jest związany prawomocnym wyrokiem sądu, który rozstrzygnął, że udostępnienie danych sędziów nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych. Żaden przepis nie upoważnia organu administracji do kontrolowania sprawy rozstrzygniętej przez sąd administracyjny.
3. Zgodnie z art. 184 Konstytucji to sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji publicznej a nie odwrotnie. Dlatego też rozstrzygnięcia Prezesa UODO mogą być uchylane przez sądy administracyjne.
4. Nie może być tak w demokratycznym państwie, że obywatelowi walczącemu z władzą w celu realizacji swojego konstytucyjnego prawa nie wystarczy wygrać z tą władzą w niezależnym i niezawisłym sądzie. Nie może być tak, że kiedy obywatel wygra z tą władzą spór w sądzie, to przychodzi inny przedstawiciel tej władzy i mówi, że wyroku sądu nie zrealizuje.
IX. Sprawę ujawnienie list poparcia powinien rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny (takiego argumentu użył między innymi premier Morawiecki w rozmowie z Anitą Werner)
1. Trybunał Konstytucyjny nie jest organem powołanym do rozpoznawania indywidualnych spraw z zakresu dostępu do informacji publicznej. Sprawy te należą do kompetencji sądów administracyjnych.
2. Odkąd Trybunałem Konstytucyjnym kieruje „odkrycie towarzyskie” Jarosława Kaczyńskiego, politycy rządzący starają się przypisać Trybunału kompetencje super-sądu, stojącego ponad wszystkimi sądami w Polsce. Należy natomiast podkreślić, że kompetencje Trybunału polegają na kontroli zgodności z Konstytucją przepisów ustawy i w tym sensie TK jest tzw. negatywnym ustawodawcą, mającym moc usuwania niekonstytucyjnych przepisów z systemu prawa. Nie posiada natomiast żadnych kompetencji w procesie stosowania prawa, w szczególności w zakresie kontrolowania wyroków sadów powszechnych i administracyjnych.
3. Trybunał Konstytucyjny może stwierdzić, że przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej pozwalające ujawniać dane funkcjonariuszy publicznych są niezgodne z Konstytucją. Nie może tego jednak robić w odniesieniu do konkretnego wniosku, w tym wniosku dotyczącego list poparcia KRS. Takie myślenie (którego wyrazem jest wniosek posłów PiS do TK) prowadziłoby do absurdalnej sytuacji, w której TK miałby orzekać o zgodności z Konstytucją w tysiącach indywidualnych spraw z zakresu informacji publicznej trafiających do sądów. Nie tylko nie znajduje to podstawy w przepisach ale prowadziłoby w praktyce do faktycznego zablokowania działania ustawy a tym samym wyłączenia jawności życia publicznego. Władza, nie chcąc ujawnić określonych informacji, kierowałaby sprawę do politycznego TK. Biorąc pod uwagę, że Trybunał rozpoznaje aktualnie około 30 spraw rocznie, na rozstrzygnięcia obywatele czekaliby latami.
4. Do czego w praktyce prowadzi zaakceptowanie pomysłu polityków PiS? Obywatel chce uzyskać informacje o nagrodach dla ministrów, spotyka się z odmową, którą skarży do sądu, po uzyskaniu prawomocnego wyroku, sprawa jest kierowana do TK. To samo w sprawie wykazu lotów head, to samo w przypadku informacji o autorach podstaw programowych, w sprawie danych prawników wynajętych przez władzę itd.
5. Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z dnia 20 marca 2006 r. K 17/05 orzekła już, że przepis art. 5 ust. 2 zdanie drugie ustawy o dostępie informacji publicznej ograniczający prawo prywatności osób publicznych jest zgodny z Konstytucją.
X. Na zakończenie należy wskazać, że jawność list poparcia kandydatów na członków KRS leży w interesie publicznym i stanowi mechanizm zabezpieczający przed korumpowaniem sędziów oraz tworzeniu „kast”, z którymi rządzący podobno chcieli walczyć
1. Przede wszystkim utajnienie list poparcia pozwala formułować podejrzenia, że członkowie KRS zostali wybrani z naruszeniem prawa (bez wymaganej liczby podpisów). Takie zastrzeżenia są publicznie formułowane w stosunku do sędziego Macieja Nawackiego. W interesie publicznym leży więc rozwianie powyższych wątpliwości. Determinacja z jaką listy są ukrywane tylko potęguje podejrzenia co do złamania prawa.
2. Krajowa Rada Sądownictwa jest najważniejszym organem w systemie wymiaru sądownictwa. To ona decyduje o powołaniach i awansach sędziowskich. Skoro zmiana dotychczasowej KRS uzasadniania była walką z kastowością i układami w sądach, to ustawodawcy powinno zależeć na tym, żeby nowa KRS stanowiła możliwie najszerszą reprezentację sędziów. Z tego punktu widzenia niepożądana byłaby sytuacja, w której organ ten zostałby obsadzony przy udziale – w skrajnym przypadku – grupy 25 sędziów popierających siebie nawzajem. Niestety nowa ustawa takiej sytuacji nie wyklucza a tajność list poparcia taką nieetyczną praktykę dodatkowo ułatwia. Jeżeli do KRS zostali wybrani sędziowie popierani przez te same osoby, oznaczałoby to, że KRS stała się reprezentacją nie sędziów ale wąskiej grupy, którą bez wahania można by nazwać „kastą”.
3. Brak ujawnienia list poparcia wyłącza kontrolę prawidłowości procesów powołań sędziów. Wydaje się bowiem oczywiste, że członek KRS powinien na podstawie art. 28 ust. 3 ustawy o KRS wyłączyć się od głosowania dotyczącego sędziego, który udzielił mu pisemnego poparcia. Skoro nie wiemy kto popierał określonych członków KRS, nie ma możliwości sprawdzenia czy członkowie KRS wyłączają się czy głosują w sprawach awansów tych sędziów.
4. Utajnienie list poparcia może ułatwiać korumpowanie sędziów. Przestępstwem korupcji jest udzielenie lub obietnica korzyści w związku z pełnieniem funkcji publicznej (art. 228 kk).Oferowanie awansu służbowego w zamian za podpisanie się na liście poparcia stanowiłoby więc przestępstwo.
Krajowa Rada SądownictwaNSARODOTrybunał KonstytucyjnyUODO