Source: https://palestrapolska.wordpress.com/2014/05/03/zakaz-chorowania-czyli-cyborg-obronca-i-wzor-zazalenia-na-nalozenie-kary-pienieznej/
Timestamp: 2016-10-27 12:49:42
Legal References Found: art. 290
 art. 285
 art. 285
 art. 7
 art. 100
 art. 776
 art. 285
 art. 285
 art. 290
 art. 100
 art. 286
 art. 100
 art. 118
 art. 285
 art. 286
 art. 460
 art. 286
 art. 118
 art. 285
 art. 286
 art. 290
 art. 286
 art. 290
 art. 290
 art. 460
 art. 285
 art. 106
 art. 100
 art. 100
 art. 285
 art. 286
 art. 128
 art. 286
 art. 286
 art. 285
 art. 286
 art. 460
 art. 286
 art. 100
 art. 286
 art. 41
 art. 92
 art. 41
 art. 92
 art. 41
 Art. 41
 art. 776
 Art. 182
 art. 7861
 art. 41
 art. 92
 art. 41
 art. 92
 art. 25
 art. 25

Document Content:
Zakaz chorowania, czyli cyborg obrońcą i wzór zażalenia na nałożenie kary pieniężnej | Palestra Polska
Zakaz chorowania, czyli cyborg obrońcą i wzór zażalenia na nałożenie kary pieniężnej
Posted by palestrapolskaMaj 3, 2014	Home
Wszyscy chorują – takie twierdzenie to truizm.
Ale już nie wszyscy mają zezwolenie na chorowanie, połamane ręce i nogi, zawały, udary, porody, czy udział w wypadkach.
Oczywiście szczególny gatunek ziemianina – adwokaci.
Pominąć należy litościwym milczeniem histeryczne i często chamskie i nawet agresywne reakcje niektórych klientów na wiadomość o chorobie adwokata. Tu nieczęsto można oczekiwać jakiegokolwiek poziomu, inteligencji, albo kultury.
Nasze usługi obrony w sprawach karnych czy reprezentacji w pozostałych sprawach nie są bowiem ograniczone jedynie do członków MENSY. Zostawmy więc ten temat na inną okazję🙂
No to chorujemy!
Co musimy zrobić.
Ano najpierw zadzwonić do sądów i powysyłać do nich faxy, że jesteśmy chorzy i wnosimy o odroczenie rozprawy i usprawiedliwienie nieobecności.
Przeprosić uniżenie za to, że śmieliśmy urodzić dziecko/ złamać rękę/ nogę/ dostać zawału, zapalenia zatok i płuc. Jak nas nagle trafi udar mózgu albo zawał z utratą przytomności, to raczej sami nic nie zrobimy i wtedy sąd wymierzy karę za nieusprawiedliwione niestawiennictwo – z każdego terminu po 3000 zł, do 5000 zł. Bo to nieobecność nieusprawiedliwiona. Jeśli umrzemy – też wymierzy.
Wyjaśnić należy w piśmie brak osoby obrońcy/pełnomocnika w innej niż my osobie, bo dla sądów to wcale jasne nie jest, że w poniedziałek o 7 rano ze złamanymi nogami, ręką i, po zawale albo w trakcie porodu – nijak nie znajdziemy substytuta dysponującego wolnym dniem i umiejętnością jasnowidzenia, która by mu pozwoliła objąć percepcją 127 tomów 14-letniej sprawy po 3 uchyłach.
Znowu przeprosić za to uniżenie.
Zakończyć pismo o odroczenie rozprawy i usprawiedliwienie nieobecności obrońcy/pełnomocnika zwrotem:
„Przepraszając z góry za spowodowane niedogodności wnoszę jak na wstępie. Zaświadczenie od lekarza sądowego złożę niezwłocznie po jego otrzymaniu„
Bo zwykłe L4 nie wystarczy.
Na L4 to może sobie sędzia i prokurator pójść. W sprawach karnych obowiązuje zasada niezmienności składu sędziowskiego. W razie poważniejszej choroby sędziego – jego sprawy leżą i nic się w nich nie dzieje. Nikt też nie robi ani nie ma prawa robić awantury, czy wymierzać mu kar za to, że „śmiał zachorować”. Jest przecież tylko człowiekiem. W odróżnieniu od adwokata. Który najwyraźniej człowiekiem NIE jest i do ludzkich ułomności, chorób, uczuć prawa nie posiada.
A zasada równości w procesie akurat w tym przypadku polega na tym, że jeśli prokurator i sędzia mogą, to adwokat nie może.
Adwokat podlega takim samym rygorom jak jego klient multirecydywista. Nawet jeżeli akurat reprezentuje pokrzywdzoną w sprawie, w charakterze pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej. To nieważne.
Po rozesłaniu faxów na wiecznie zajęte numery, maili, wykonaniu 100 telefonów – wreszcie koło 12 możemy oderwać się od urządzeń przekazu i udać się do lekarza.
Najpierw rodzinnego albo jeżeli sprawa poważna – na SOR.
SOR – 6 godzin czekania. L4 nie wystawiają. Więc i tak – do rodzinnego. Szpital załatwia sprawę zaświadczeniem ordynatora, ale zostawmy przypadki ekstremalne. Skupmy się na powszechnych.
Rodzinny – limit wyczerpany, trzeba odczekać 36 pacjentów i jak doktor skończy to spytać, czy jeszcze przyjmie.
Mąż albo brat targa nas do taksówki i rozpoczyna się peregrynacja po prywatnych przychodniach z umową z NFZ.
Jak Bóg da i szczęście nam dopisze koło 20 będziemy dumnymi posiadaczami L4.
Ale do lekarza sądowego już się nie dostaniemy, bo ci zazwyczaj przyjmują do godz. 14.
Nie, nie mają specjalnego dyżuru dla ludzi „sądowych”, przyjmują też zwykłych pacjentów ze swojej specjalizacji.
Czyli mamy zorganizowany kolejny dzień i od 8 rano czekamy.
Albo po informacji, że dzisiaj już nie przyjmie – szukamy innego.
Specjalizacja lekarza sądowego ma się nijak do naszego schorzenia.
Ustawa o lekarzu sądowym stanowi, że:
„Lekarzem sądowym w rozumieniu ustawy jest lekarz, z którym prezes sądu okręgowego zawarł umowę o wykonywanie czynności lekarza sądowego.” (cała ustawa tu: KLIK)
Nie ma żadnych wymogów tożsamości specjalizacji lekarza sądowego z jednostką chorobową na którą akurat zapadliśmy.
Dlaczego „lepiej” ma usprawiedliwić połamane nogi swoim zaświadczeniem lekarz położnik mający wpis na listę „lekarza sądowego” od ortopedy z II stopniem specjalizacji z naszego ZOZ-u nie posiadającego jednak umowy z Prezesem SO – to słodka tajemnica Ministerstwa Sprawiedliwości i Sejmu, który to coś uchwalił.
Niosą nas w gipsie po pachy do tego lekarza sądowego ginekologa.
Który przepisuje do zaświadczenia to, co mu nasz ortopeda- traumatolog napisał.
Bo co ma innego wpisać?
Oczywiście wypisuje dopiero jak przyjdzie wasza kolej po pacjentkach i chorych oskarżonych, wśród których w kolejce możecie spotkać swojego klienta lub przeciwnika i uciąć sobie z nimi miłą pogawędkę oraz udzielić 24 porad prawnych bo już cała kolejka wie, żeście adwokat. Milusio.
Trwa to ok. 7 godzin. Zaświadczenia lekarz sądowy wypisuje oddzielne do każdej sprawy ręcznie…
O ile zwykły człowiek ma maksymalnie 2 sprawy i potrzebuje 2 zaświadczeń, to adwokat musi ich mieć po około 5 na każdy dzień. Ze 30 na tydzień.
Kiedy jesteście z bólu bliscy omdlenia rezygnujecie z wypisania zaświadczeń na kolejny tydzień i jedziecie na kroplówę z ketonalem na SOR.
Na drugi dzień od 6 rano trzymając połamane, zagipsowane kulasy na rusztowaniu ze stołków i komentarzy do kodeksu spółek handlowych – zajmujecie się pisaniem pism przewodnich, wydzwanianiem do sądów, wysyłaniem faxów, wysyłaniem maili, wydzwanianiem do kolegów adwokatów i aplikantów w poszukiwaniu zastępstwa na ważne czynności i sprawy, które muszą pójść żeby nie wiem co, wykonywaniem telefonów do klientów, aby uprzedzić o chorobie oraz do przeciwników procesowych, żeby poinformować o chorobie i złożonym wniosku o odroczenie rozprawy.
Kończycie o 17.
Wracają domownicy, zbierają waszą mumię z rusztowań i wiozą na kroplówkę z ketonalu.
Kolejne dni w zasadzie są takie same – z tą różnicą, że więcej teraz telefonów odbieracie niż wykonujecie.
Niektóre sądy i ci szczególni, niektórzy klienci (w slangu określani wiele mówiącym określeniem „klejnoty”) poczuli się bowiem osobiście obrażeni, zranieni i oszukani faktem waszego połamaństwa, więc muszą:
po pierwsze: zakomunikować swoje oburzenie,
a po drugie: wszelkimi możliwymi sposobami zmusić do stawienia się na rozprawie, bo te wasze nogi połamane, poród bliźniaków, zawał, operacja, paraliż, udar i złamany kręgosłup to przecież blef, a jeśli nawet nie – to sprawa trzecio, a wręcz trzydziestorzędna w porównaniu z posiedzeniem w przedmiocie dowodów rzeczowych, a dla chcącego nic trudnego. Jakby adwokat naprawdę chciał – to z tym połamanym kręgosłupem, lewostronnym paraliżem, z kroplówką spoczko mógłby na rozprawie się stawić.
No nie, prokurator nie mógłby.
Sędzia tym bardziej nie.
Wasz klient? Mowy nie ma!
Ale wy możecie i powinniście. Dlaczego? Jak to dlaczego! BO SAMI WYBRALIŚCIE SOBIE TEN ZAWÓD. Jakie to proste. Żeby nie powiedzieć – prostackie. Nieważne, że argument o wyborze zawodu nie pozostaje w związku logicznym z niezdolnością do pracy z powodu choroby, której może ulec każdy niezależnie od wybranego zawodu.
Nieważne, że przepisy i orzeczenia sądów zmieniają się jak w kalejdoskopie więc wybierając zawód w latach 90-tych nie mogliśmy liczyć się z represjami jakim będzie on podlegać 20 lat później, z kolei na przekwalifikowanie się i zmianę zawodu – za późno, zaś na emeryturę – za wcześnie.
Chcącemu nie dzieje się krzywda. A że ustawa o adwokaturze nie konstytuuje zakazu chorowania adwokatom – to tym gorzej dla ustawy.
Wściekacie się, jęczycie, narzekacie, ach jakie to niesprawiedliwe, obwieszczacie światu swoją frustrację i oburzenie ludźmi, jak te nie przymierzając „drewna w lesie” i wymoczki krytykowane na facebooku przez łódzkiego aplikanta, beneficjenta cnót, doświadczeń i sukcesów wszelakich, zakasującego Gołotę, He-Mana i wszystkich świętych😀
Sądy nie dają adwokatom prawa do chorowania.
Lekarze sądowi też zdarza się, że nie. Wynika to z faktu, iż społeczeństwo, lekarzy nie wyłączając, ma fałszywy obraz pracy adwokata, która w/g nich polega na teleportowaniu się za biurko, przyjmowaniu kwiatów, teleportowaniu się na salę rozpraw na 5 minut, przyjęciu 1 miliona złotych wynagrodzenia i powrocie – teleportem – do domu o godzinie 10.15, skąd adwokat udaje się na basen, aerobik i ucina sobie romansik w restauracji. Jak w „Magdzie M.” Polecamy serial „Good Wife” – jest bliższy rzeczywistości, chociaż jeszcze nie było odcinka, w którym pod Alicją załamują się szpilki i łamią obcasy z powodu nie wytrzymania obciążenia kilkudziesięcioma kilogramami akt targanymi na salę rozpraw na 4 piętro, bo windy brak. No i co się dzieje jak już adwokat porozsyła wszystko, jeśli nie ma faxu w domu resztę pism i dokumentów do wysłania wyda znajomym, wyciszy telefon, żeby nie wysłuchiwać histerycznych roszczeń i wrzasków tych niektórych swoich klientów oraz pretensji sędziów i padnie niczym błoto w wyrze, z ogipsowanymi nogami przywiązanymi przez troskliwego członka rodziny do karnisza i pogrążając się w malignie po kolejnym ketonalu?
Ano wtedy robi się całkiem ciekawie….
A pisania, nerwów i stresu będziecie mieli więcej, niż gdybyście NIE zachorowali.
Postanowienie nieprawomocne i nawet go Wam sąd nie doręczył jeszcze?
To nie jest żadna przeszkoda, aby nie nadać cichcem i wbrew przepisom klauzuli wykonalności nieprawomocnemu postanowieniu i nie popchnąć szybciutko sprawy do komornika, żeby tego znienawidzonego adwokata raz dwa wyegzekwował.
Najlepiej z wyposażenia Kancelarii.
Najlepiej w trakcie nieobecności adwokata i w asyście przerażonej praktykantki🙂
I po 9 miesiącach od ukarania – nadal mamy co pisać!🙂
I nie nudzimy się!
Otrzymujecie odpowiedź🙂
Po której rozkminiacie z całą pokorą dlaczego w swojej głupocie i ignorancji sami nie wpadliście na tak genialny pomysł jak stosowanie wykładni a contrario wobec wszystkich postanowień nie dotyczących tymczasowego aresztowania, a które powinny niezwłocznie być opatrywane klauzulami wykonalności i wykonywane bez doręczenia ich osobom, których dotyczą, bo i po co coś komuś doręczać?;)
Jeszcze zaskarży jak się okaże gnidą.
Wreszcie i nareszcie osiągacie skutek.
Sąd donosił tą ciążę i po 9 miesiącach z okładem od rozprawy, na której Was przykładnie pokarał – dostajecie odpis postanowienia.
Z takim oto pismem przewodnim😉
No to zażalonko – można nawet wykorzystać, bo to przecież nie jedyna taka sprawa w Garwolinie i w Polsce.
sygn. akt:II K ……../……
II Wydział Karny Karny
Adwokata …………………….
na postanowienie z dnia 14 maja 2013 r. – doręczone po drugiej pisemnej interwencji w dniu 28 lutego 2014 r. w przedmiocie ukarania karą pieniężną „za poinformowanie o niemożności stawiennictwa bezpośrednio przed rozprawą”
Na zasadzie art. 290 § 2 k.p.k. zaskarżam wymienione postanowienie w całości, zarzucając mu:
1/. rażącą obrazę art. 285 § 1 w zw. z art. 285 § 2 k.p.k. – polegającą na nałożeniu na obrońcę kary pieniężnej za zdaniem Sądu „zbyt późne” poinformowanie Sądu o niemożności stawiennictwa – podczas gdy karę pieniężną można nałożyć wyłącznie w razie niestawiennictwa nieusprawiedliwionego, natomiast ustawa nie przewiduje zjawiska „zbyt późnego” usprawiedliwienia nieobecności na rozprawie wskazując, iż możliwość usprawiedliwienia niestawiennictwa zachodzi w terminie 7 dni od daty doręczenia postanowienia o ukaraniu,
2/. obrazę art. 7 k.p.k. – polegającą na wskazaniu odmiennej daty zaświadczenia lekarskiego niż rzeczywista,
3/. obrazę art. 100 § 2 k.p.k. – polegającą na celowym niedoręczaniu obrońcy odpisu postanowienia przez okres 9 miesięcy, zignorowanie pisma, w którym odpowiadając na listę pytań Sądu Rejonowego w Garwolinie przesłaną zamiast odpisu postanowienia ukarana wskazywała na obligatoryjność doręczenia odpisu orzeczenia, w końcu – po wniosku złożonym do Prezesa Sądu celem spowodowania doręczenia – doręczenie odpisu postanowienia bez pouczenia wymaganego w/w przepisem, przy czym wskazać należy – że klauzula wykonalności na nieprawomocne orzeczenie została nałożona bez 9-miesięcznej zwłoki, a Sąd Rejonowy w Garwolinie bez zwłoki, interwencji oraz ustnych i pisemnych próśb znalazł czas aby nadać klauzulę wykonalności z rażącą obrazą art. 776 k.p.c. odpis postanowienia opatrzony klauzulą wykonalności doręczyć komornikowi i wszcząć p-ko obrońcy egzekucję mimo niedoręczenia odpisu orzeczenia.
Z uwagi na powyższe – wnoszę o uchylenie zaskarżonego postanowienia i wstrzymanie jego wykonania.
W nocy z 7 na 8 kwietnia 2013 r. wskutek przewrócenia na mnie mebli przez psa doznałam zmiażdżenia tkanek miękkich lewej stopy oraz wieloodłamowego, zmiażdżeniowego złamania kości stopy.
W związku z zanikiem krążenia w kończynie i związanego z tym bólu nie mogłam chodzić i musiałam trzymać nogę w górze aż do zagojenia i regeneracji tkanek i kości.
W prowadzeniu działalności gospodarczej byłam całkowicie uzależniona od osób trzecich oraz wolnego czasu jakim te osoby dysponowały i dotyczyło to również korespondencji z Sądem czy wysyłania faxów.
Sąd Rejonowy w Garwolinie został o powyższym poinformowany pisemnie faxem, otrzymał także komplet dokumentów wraz ze zwolnieniem lekarza sądowego oraz opisem od ortopedy.
W dniu 14 maja 2013 r. zaplanowana była rozprawa w sprawie sygn. akt II K……………… na którą nie znalazłam substytuta w związku z czym wcześniej przekazałam znajomym do wysłania fax.
W dniu 7 maja 2013 r. do późnych godzin wieczornych przebywałam u lekarza sądowego.
Następnie usiłowałam telefonicznie znaleźć substytuta, który w dniu 14 maja dysponowałby wolnym dniem i środkiem transportu celem stawienia się na rozprawie w Garwolinie oraz czasem niezbędnym do przygotowania się do rozprawy (wieloosobowa, wielotomowa sprawa).
W piątek 10 maja 2013 r. lub w poniedziałek 13 maja 2013 r. (niestety po upływie 9 miesięcy już nie pamiętam) przekazałam znajomym do wysłania pismo – fax do Sądu z wnioskiem o odroczenie rozprawy – bowiem oskarżona nie wierząc, że substytut zdoła w tak krótkim terminie zapoznać się z aktami i podjąć jej skuteczną obronę – nie wyraziła zgody na dalsze poszukiwania.
Nie wiem jak i kiedy znajomi fax wysłali bowiem z uwagi na unieruchomienie nie byłam w stanie ich kontrolować.
Sąd Rejonowy uznał zaś, że fax został wysłany ze „zbyt małym wyprzedzeniem” i w związku z tym nałożył na mnie karę za „nieusprawiedliwione” niestawiennictwo (mimo otrzymania PRZED rozprawą faxu ze zwolnieniem od lekarza sądowego).
Zgodnie z art. 285 § 1 w zw. z art. 285 § 2 k.p.k. – karę pieniężną można nałożyć wyłącznie w razie niestawiennictwa nieusprawiedliwionego.
Ustawa nie przewiduje jako przesłanki uznania nieobecności za usprawiedliwioną, lub nieusprawiedliwioną – momentu wpłynięcia informacji o usprawiedliwionym niestawiennictwie – które może nastąpić nawet po rozprawie (np. SA Kraków II AKz 64/99, KZS 1999, nr 3, poz. 19). Łatwo zresztą przewidzieć że w razie np. wypadku drogowego podczas podróży na rozprawę – obrońca, świadek, czy oskarżony nie będzie w stanie usprawiedliwić swojej nieobecności w akceptowalnym dla Sądu Rejonowego w Garwolinie terminie. Analogiczna sytuacja zachodzi w sytuacji niemożności poruszania się i uzależnienia od pomocy osób trzecich.
W rozumieniu przepisów moja nieobecność na rozprawie była po pierwsze: usprawiedliwiona, a po drugie: udokumentowana zgodnie z ustawowymi wymogami. Chwila w jakiej Sąd Rejonowy Garwolinie otrzymał informację – nie jest przesłanką do uznania nieobecności za „nieusprawiedliwioną” a tylko w takiej sytuacji karę pieniężną można nałożyć.
Zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem i stanowiskiem doktryny – kary porządkowej nie można nałożyć jeżeli uczestnik procesu usprawiedliwia swoje niestawiennictwo, chyba że zostanie ustalone, iż to usprawiedliwienie nie zasługuje na wiarę – w niniejszej zaś sprawie kara została wymierzona z uwagi na „zbyt późne” zdaniem Sądu Rejonowego – otrzymanie faxu przed rozprawą, co nie znajduje w ogóle oparcia w obowiązujących przepisach (vide: T. Grzegorczyk „Kodeks postępowania karnego. Komentarze Zakamycza. Zakamycze 2003, str. 725-727, Kodeks postępowania karnego. Komentarz, 3 wydanie, CH Beck 2009, str. 639-646).
Zgodnie z art. 290 2 k.p.k. na postanowienie stronie przysługuje zażalenie w terminie 7 dni od daty jego doręczenia zgodnego z art. 100 k.p.k. – co jednak nigdy nie nastąpiło. Także w ciągu tygodnia od daty doręczenia odpisu postanowienia zgodnie z art. 286 k.p.k. – uczestnik może nieobecność usprawiedliwić – tej możliwości także celowo pozbawił mnie Sąd Rejonowy. Podstawa prawna dokonanego „doręczenia” odpisu postanowienia jest mi całkowicie nieznana.
Z długotrwałej bezczynności, pisma przewodniego dołączonego do doręczonego odpisu postanowienia oraz z ustnej informacji sędziego sprawozdawcy wynika, iż Sąd Rejonowy w Garwolinie posiada inny pogląd na temat doręczania postanowień od poglądów Sądu Najwyższego i wszystkich sądów w Polsce (nie licząc dwóch niepublikowanych i ewidentnie błędnych orzeczeń SA w Lublinie z 2008 r., czyli sprzed nowelizacji przepisów) i doręczyć odpisu postanowienia obrońcy w trybie art. 100 k.p.k. nie zamierza nigdy.
Sąd Rejonowy w Garwolinie wbrew swoim poglądom na obowiązujące przepisy, które najwyraźniej „się nie przyjęły” w tej instytucji – miał i nadal ma obowiązek doręczyć mi odpis postanowienia o ukaraniu karą pieniężną zgodnie z obowiązującymi przepisami, zamiast tego – najpierw doręczył mi lakoniczną informację o wydaniu takiego postanowienia z listą pytań w zawiadomieniu o terminie rozprawy doręczonym 4 dni przed kolejną rozprawą, potem zignorował odpowiedź na to pismo wskazujące na obligatoryjność doręczenia odpisu postanowienia osobie ukaranej, a następnie po pisemnej interwencji u Prezesa Sądu – „w odpowiedzi na wniosek przesłał wyciąg z protokołu rozprawy” (kopia w załączeniu). Do dziś Sąd ten nie wydał zgodnie z art. 118 k.p.k. postanowienia w przedmiocie mojego pisma zawierającego oprócz wyjaśnienia prawdopodobnych przyczyn czasu w jakim Sąd Rejonowy w Garwolinie odebrał nadany fax – odpowiedzi na zadane mi pytania z usprawiedliwieniem sytuacji.
Sąd nie mógł też nadać klauzuli wykonalności na postanowienie, które się nie uprawomocniło – a nie uprawomocniło się z powodu niedoręczenia go.
Zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego:
POSTANOWIENIE Z DNIA 26 PAŹDZIERNIKA 2011 R. I KZP 10/11
Postanowienie o ukaraniu karą porządkową, wydane na podstawie art. 285 § 1 lub § 1a k.p.k., doręcza się, z urzędu, na podstawie art. 286 k.p.k. ukaranemu. Termin do wniesienia zażalenia biegnie zatem, zgodnie z art. 460 k.p.k., od dnia doręczenia postanowienia, podobnie jak termin do złożenia usprawiedliwienia niestawiennictwa zakreślony w art. 286 k.p.k. (…)
W sytuacji, gdy dane orzeczenie podlega zaskarżeniu jedynie w trybie zażalenia, to skierowaną przeciwko niemu skargę należy uznać za zażalenie bez względu na jej oznaczenie. Jednakże wtedy, gdy od orzeczenia przysługuje zażalenie, jak i inny środek pozwalający na jego zmianę lub uchylenie, to zgodnie z treścią art. 118 k.p.k., o tym, którą z tych czynności procesowych podejmuje uprawniony, a więc o właściwym zakwalifikowaniu jego pisma procesowego decyduje treść, a nie wadliwe oznaczenie czy forma (por. m.in.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 marca 2001 r., V KKN 3/01, OSNKW 2001, z. 7-8, poz. 63; postanowienia Sądu Najwyższego: z dnia 2 września 2003 r., II KK 105/03, OSNKW 2003, z. 9-10, poz. 88; z dnia 16 stycznia 2003 r., II KZ 56/02, LEX nr 74376; z dnia 25 listopada 2003 r., V KK 258/03, LEX nr 83778).
Zauważyć należy, że z przepisów normujących zagadnienia związane z karami porządkowymi (Rozdział 31 Kodeksu postępowania karnego) wynika, że w sytuacji nałożenia na rozprawie kary pieniężnej wobec podmiotów wymienionych w art. 285 § 1 i § 1a k.p.k. istnieje możliwość uchylenia kary pieniężnej, na podstawie art. 286 k.p.k., jeżeli ukarany dostatecznie usprawiedliwi swe niestawiennictwo lub samowolne oddalenie się. Ukarany może też złożyć zażalenie przewidziane w art. 290 § 2 k.p.k.
Ustawa pozostawia więc ukaranemu dwie drogi do wzruszenia decyzji o ukaraniu karą pieniężną.
Całkowicie odmienne są jednakże przesłanki rozstrzygania każdego z tych środków w trybie art. 286 k.p.k. i art. 290 § 2 k.p.k., jak też inny organ jest w tym zakresie właściwy. Usprawiedliwiając się, ukarany powinien wyjaśnić powód swojego niestawiennictwa na rozprawie i wykazać okoliczności świadczące o braku po jego stronie zawinienia. Jeżeli usprawiedliwienie jest dostateczne, to uchylenie kary porządkowej (a nie postanowienia o jej nałożeniu) następuje w formie postanowienia sądu, który karę nałożył. Postanowienie w tym przedmiocie podlega również zaskarżeniu w trybie art. 290 § 2 k.p.k. We wniesionym natomiast zażaleniu na postanowienie o nałożeniu kary pieniężnej, podmiot kwestionujący zasadność postanowienia powinien zgłosić zarzuty wobec tego orzeczenia, a wniesione zażalenie rozpatrywane jest na zasadach ogólnych, a więc przez sąd wyższego rzędu. Zadaniem tegoż sądu jest kontrola odwoławcza zaskarżonego orzeczenia.
Zasady zaskarżania postanowień uregulowane zostały w przepisie art. 460 k.p.k. Przepis ten zakreśla siedmiodniowy termin do wniesienia zażalenia liczony od daty ogłoszenia postanowienia, a jeżeli ustawa nakazuje doręczenie postanowienia – od daty doręczenia.
W tej sytuacji jawi się pytanie, do której kategorii należą postanowienia wydane na podstawie art. 285 k.p.k. o nałożeniu kary pieniężnej. Oczywiste jest, że kary pieniężne, jak i pozostałe kary porządkowe, o których mowa w rozdziale 31 k.p.k. mogą być stosowane zarówno w postępowaniu przygotowawczym, jak i sądowym. Postanowienia wydane w postępowaniu przygotowawczym podlegają doręczeniu osobie ukaranej na podstawie art. 106 k.p.k. w zw. z art. 100 § 2 k.p.k. Nasuwa się natomiast pytanie, czy ogłoszenie ustnie na rozprawie w trybie art. 100 § 1 k.p.k. postanowienia o ukaraniu świadka, biegłego, tłumacza lub specjalisty karą pieniężną wskazaną w art. 285 k.p.k., zwalnia od obowiązku doręczenia go z urzędu ukaranemu. Obowiązek doręczenia należy wyprowadzić tu z brzmienia art. 286 k.p.k., który jako początek biegu terminu do usprawiedliwienia wyznacza datę doręczenia postanowienia o ukaraniu. Skoro natomiast art. 128 k.p.k. określający zasady doręczania odpisów orzeczeń, nakazuje ich doręczenie w każdym wypadku, gdy ustawa to nakazuje, to trzeba zauważyć, że przepis art. 286 k.p.k. zawiera nakaz doręczenia ukaranemu postanowienia wymierzającego karę pieniężną.
Zgodzić się należy z poglądami prezentowanymi w orzecznictwie i piśmiennictwie, że nie do przyjęcia jest, aby bieg terminu do usprawiedliwienia rozpoczynał się w innym czasie niż bieg terminu do złożenia zażalenia (por. postanowienia: Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 22 października 2009 r., II AKz 445/09, KZS 2009, z. 12, poz. 62; Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 15 września 2010 r., II AKz 604/10, LEX nr 686873; A. Sierakowska, P. Sierakowski: Glosa do wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 19 listopada 2008 r., II AKz 547/08, OSA 2010, z. 11, s. 77-85).
Odmienna wykładnia przepisu art. 286 k.p.k. prowadziłaby do rezultatów sprzecznych z celem tego przepisu, jakim jest gwarantowanie uczestnikowi postępowania ukaranego karą pieniężną uprawnienia do zakwestionowania w postępowaniu odwoławczym postanowienia o ukaraniu. Zaskarżenie zażaleniem postanowienia w terminie 7 dni od ogłoszenia postanowienia na rozprawie, na którą nie stawił się ukarany, w większości wypadków uniemożliwiałoby wykorzystanie prawa do zaskarżenia decyzji o ukaraniu. Uprawniony jest więc wniosek, że postanowienie o ukaraniu karą porządkową, wydane na podstawie art. 285 § 1 lub § 1a k.p.k., doręcza się, z urzędu, na podstawie art. 286 k.p.k. ukaranemu. Termin do wniesienia zażalenia biegnie zatem zgodnie z art. 460 k.p.k. od dnia doręczenia postanowienia, podobnie jak termin do złożenia usprawiedliwienia niestawiennictwa zakreślony w art. 286 k.p.k. Zgodnie z postanowieniem sądu apelacyjnego w Krakowie z dnia 22 października 2009 r. (sygn. akt II AKz 445/09) – „termin do wniesienia zażalenia na postanowienie o nałożeniu kary pieniężnejnie rozpoczyna biegu od dnia ogłoszenia postanowienia na rozprawie także w stosunku do ukaranego nieobecnego zgodnie z art. 100 § 1 k.p.k. Przepis ten ma charakter ogólny i podlega uchyleniu przez szczególny przepis art. 286 zdanie drugie k.p.k., który jako początek biegu terminu do usprawiedliwienia nieobecności oznacza datę doręczenia takiego postanowienia, w czym zawiera się powinność doręczenia postanowienia o ukaraniu. Nie da się przyjąć, że bieg terminu do usprawiedliwienia rozpoczyna się w innym czasie niż bieg terminu dla złożenia zażalenia. Sąd popadł w sprzeczność, bo odmawiając przyjęcia zażalenia, wyraził pogląd, że oczekiwanie doręczenia postanowienia jest bezpodstawne, choć wcześniej zawiadomił ukaranego o treści postanowienia. Gdyby podzielić pogląd sądu, to ukarany mógłby nigdy nie dowiedzieć się o karze, więc nigdy by nie mógł usprawiedliwić swej nieobecności ani odwołać się od decyzji o ukaraniu. Postanowienie o nałożeniu kary za niestawiennictwo powzięte na rozprawie należy doręczać ukaranemu. Bieg terminu do złożenia zażalenia rozpoczyna się od daty tego doręczenia(art. 460 k.p.k.).”
Dodatkowo wskazać należy na kolejną rażąco błędną praktykę Sądu Rejonowego w Garwolinie czyli tryb nadawania klauzuli wykonalności orzeczeniu.
W wyroku z dnia 22 listopada 2010 r. w sprawie sygn. P 28/08 Trybunał Konstytucyjny uznał, iż § 182 regulaminu urzędowania sądów powszechnych (akt prawny w randze rozporządzenia) jest niezgodny z przepisem art. 41 § 1 ustawy prawo o ustroju sądów powszechnych i dalej również niezgodny z art. 92 Konstytucji.
„Według sądu pytającego Minister Sprawiedliwości wydając § 182 r.u.s.p. przekroczył zakres przedmiotowy upoważnienia ustawowego do wydania rozporządzenia wyrażony w art. 41 § 1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych (u.s.p.) a tym samym naruszył art. 92 ust. 1 konstytucji, który określa wymogi dotyczące wydawania aktów wykonawczych. Kwestionowany przepis reguluje sposób nadawania klauzuli wykonalności. Rozstrzygnięcie problemu konstytucyjnego zależało od odpowiedzi na pytanie, czy kwestia sposobu nadawania klauzuli wykonalności mieści się wśród materii, o których mowa jest w art. 41 § 1 u.s.p. Art. 41 § 1 u.s.p. dotyczy działalności administracyjnej, a nie jurysdykcyjnej sądów. Działalność administracyjna sądów definiowana jest jako wszelka działalność zarządzająca i organizatorska sądów, inna niż związana z czynnościami jurysdykcyjnymi sędziów oraz dotycząca ochrony prawnej wykonywanej przez referendarzy sądowych.
Treść zakwestionowanego § 182 r.u.s.p. trzeba interpretować w kontekście postanowień kodeksu postępowania cywilnego dotyczących prowadzenia postępowania egzekucyjnego. Zgodnie z art. 776 k.p.c. podstawą egzekucji jest, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej – tytuł wykonawczy. Tytuł wykonawczy to tytuł egzekucyjny zaopatrzony w klauzulę wykonalności. Co do zasady nadanie klauzuli wykonalności poprzedza wydanie przez sąd postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności, na które to postanowienie przysługuje zażalenie. Art. 182 r.u.s.p. stanowi odstępstwo od tej reguły w odniesieniu do wskazanych w tym przepisie tytułów egzekucyjnych. Dopuszcza sytuację, w której nadanie klauzuli wykonalności nie jest poprzedzone wydaniem postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalność, jeśli nie zachodzi wyjątek od reguły ustalonej na poziomie rozporządzenia w postaci sytuacji, w której klauzula ma być nadana na rzecz osoby lub przeciwko osobom, które nie są wymienione w tytule egzekucyjnym jako uprawnione lub zobowiązane. Komentatorzy jednomyślnie traktują całość czynności związanych z nadaniem klauzuli wykonalności jako postępowanie sądowe. Wynika to z brzmienia przepisów k.p.c., art. 7861 oraz 7862 k.p.c., które wprost określają czynności sądu związane z nadaniem tytułowi egzekucyjnemu klauzuli wykonalności jako postępowanie. Postanowienie sądu o nadaniu klauzuli wykonalności jest więc orzeczeniem sądowym, czyli realizacją funkcji jurysdykcyjnej, a nie administracyjnej. Stąd też zakwestionowany przepis r.u.s.p. narusza art. 41 § 1 u.s.p. w związku z art. 92 ust. 1 konstytucji.
„Stwierdzenie niezgodności zakwestionowanego przepisu z art. 41 § 1 u.s.p. w związku art. 92 ust. 1 konstytucji powoduje, że orzekanie o zgodności z pozostałymi wzorcami kontroli przywołanymi w pytaniu prawnym stało się zbędne. Konsekwencją wyroku Trybunału w rozpatrywanej sprawie jest uchylenie § 182 r.u.s.p. w wersji zakwestionowanej przez sąd pytający. Po wejściu w życie niniejszego wyroku sądy będą stosować reguły kodeksowe dotyczące nadania klauzuli wykonalności. Do ustawodawcy zaś należy decyzja, czy wprowadzić poprzednio obowiązującą normę na poziom regulacji ustawowej, czy też ustaloną w k.p.c. procedurę nadawania klauzuli wykonalności uznać za regułę bez kodeksowych wyjątków.”
Sąd Rejonowy w Garwolinie nie doręczając przez 9 miesięcy odpisu postanowienia w przedmiocie ukarania karą pieniężną – znalazł czas, aby z rażącą obrazą wskazanych wyżej przepisów – nałożyć na nieprawomocne orzeczenie bez wydania wymaganego przepisami postanowienia i bez doręczenia mi jego odpisu – klauzulę wykonalności oraz skierować do komornika wniosek o egzekucję kary pieniężnej wobec adwokata. Treść postanowienia wraz z następującymi po nim zachowaniami Sądu Rejonowego w Garwolinie wskazuje ewidentnie na subiektywne i osobiste motywy jakie legły u podstaw wydania zaskarżonego postanowienia, nie mające żadnego punktu stycznego z treścią przepisów na podstawie których postanowienie zostało wydane, co zresztą wynika z samej treści orzeczenia niekorelującego z obowiązującymi przepisami lecz wyrażającymi osobiste, subiektywne zdanie Sądu na temat osoby obrońcy oskarżonej, któremu Sąd postanowił nadać formę orzeczenia oraz spowodować dolegliwość finansową na jego podstawie.
W świetle powyższego nie ulega wątpliwości zasadność niniejszego zażalenia i wniosków w nim zawartych oraz konieczność skorygowania rażąco błędnej, kompromitującej praktyki Sądu Rejonowego w Garwolinie, sugerującej aprioryczną niechęć i niczym nieuzasadnioną złośliwość z jednoczesną chęcią spowodowania materialnych represji wobec adwokatów przez ten Sąd.
Załącznik: uwierzytelniona kopia pisma przewodniego.
adw. ………………………..
Skutkiem uchylenia postanowienia jest brak podstaw do jego wykonania napisał Sąd Okręgowy w Siedlcach.
Cóż Wysoki Sądzie.
Wiemy doskonale, że Sąd Rejonowy w Garwolinie nie posłał nieprawomocnego postanowienia opatrzonego klauzulą wykonalności do komornika po to, aby orzeczenia nie wykonać. Zrobił to po to, aby komornik wszczął egzekucję.
I zostało ono wykonane.
Nasuwa się w związku z tą historią taka refleksja, że czasami tzw. kolokwialnie „sadzenie się”, przypodobywanie zwierzchnikom żądającym zdecydowanych reakcji w razie konieczności odroczenia rozprawy wobec „winnych” tego odroczenia, pokazywanie „temu plebsu” gdzie jest jego miejsce w szeregu – kończy się tak, że potem szanowni sędziowie przyjdzie waszemu sądowi oddawać wraz z kosztami komorniczymi to, coście tak błyskawicznie i niezgodnie z przepisami wyrywali, żeby komuś dokopać. I nie, nie będzie Wasz sąd z tego zadowolony.
Ale trzeba o tym było wcześniej pomyśleć.
No, chyba że żądza dokopania i udowadniania swojej wyższości nad adwokatem jest silniejsza od instynktu przetrwania, jeśli tak to przepraszamy.
Sądzę, że jakiś apel o nieodhumanizowywanie zawodu prawnika mogę sobie darować.
Toteż go sobie daruję.
Ale takie przypadki – jak w screenach, na zdjęciach – zbieramy, prosimy o jeszcze za pośrednictwem fb, będziemy publikować.
Żeby było wiadomo jak niektórzy sędziowie przestrzegają przepisów, jaki mają stosunek do stron procesu i o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.
Bo nie o sprawność postępowania. Wskutek zachowania sędziów – odzwierciedlonego w screenach i zdjęciach nic się nie „przyspieszyło”, nic nie poszło lepiej, sprawniej, czy bardziej po myśli sędziego albo kogokolwiek innego, żadna okolicznośc w sprawie nie wyjaśniła się dzięki temu lepiej. Takie zachowania nie mają pozytywnego przełożenia na tok procesu. Korona na głowie żadnemu sędziemu także dzięki temu nie wyrosła.
Poza tym – takie zachowania odbijają się negatywnie na całym sędziowskim środowisku, ludzie mają tendencje do generalizowania i wszystkich sędziów hurtowo traktują po takim doświadczeniu jak wrogów.
Także tych mądrych, opanowanych, działających zgodnie z przepisami, którzy nie mają misji życiowej udowadniania otoczeniu, że są lepsi i mają władzę nad nimi.
Bo co z tego, że Sądy Okręgowe ratują sytuację i przywracają zgodny z prawem stan? Oskarżeni i świadkowie nie znają orzeczeń SO, a byli świadkami określonego zachowania sędziego na rozprawie, prawda? I na tej podstawie zdanie sobie o sędziach wyrobili.
I jeśli choć jeden sędzia to przeczyta i nie powieli wyżej udokumentowanego zachowania swoich kolegów – to powiemy, że było warto.
Szanujcie nas sędziowie.
Bo skoro tak nas traktujecie, jak traktujecie, to ani my nie jesteśmy w stanie szanować Was – bo i za co? Ani nie opanujemy naszych klientów w ich opętanym nieposzanowaniu, bo co im pokażemy, żeby zmienili zdanie?
Garwolińskie postanowienie?😀
Nie jedyne zresztą? (pozdrowienia dla Pani sędzi nie odróżniającej „biegłego lekarza sądowego” uprawnionego do wydawania specjalistycznych opinii od „lekarza sądowego” uprawnionego do wydawania zaświadczeń do niezdolności do stawienia się w sądzie).
No, adwokaci, to nie chorujcie! Bo nie wolno!
Posted in: Fabryka Opon Mózgowych, Skrzynka z narzędziamiTagged: adwokat, adwokatura, choroba, kodeks postępowania karnego, wzór zażalenia, zażaleniePermalink13 komentarzy	13 thoughts on “Zakaz chorowania, czyli cyborg obrońcą i wzór zażalenia na nałożenie kary pieniężnej”	Maciej Sawiński pisze:	Maj 4, 2014 o 12:48 pm	Jeżeli ktoś jeszcze miał wątpliwości czy sędziowie powinni się rekrutować spośród doświadczonych przedstawicieli innych zawodów prawniczych, a nie od początku występować z pozycji władzy, to ta historia powinna je ostatecznie rozwiać. Bohaterce szczerze współczuje takich doświadczeń, a szczecińskim adwokatom gratuluję dziekana.
Odpowiedz	Kapitan_C pisze:	Styczeń 7, 2015 o 2:54 pm	Szczerzę współczuję, niestety właśnie przed obawą takiego koszmaru moja żona w 8 miesiącu ciąży właśnie dziś cały dzień spędziła na Kocjana. Pytanie, gdzie jest kodeks pracy? o Konstytucji czy o zdrowym rozsądku sądzących nawet nie wspomnę
Odpowiedz	Rafal Chmielewski pisze:	Styczeń 8, 2015 o 10:08 am	Drodzy Państwo! Oczywiście współczuję wszystkim, którzy muszą cierpieć z jakiegokolwiek powodu. Każda niesprawiedliwość, mniejsza czy większa, nie powinna mieć miejsca.
Sądzę, że clou problemu leży w tym fragmencie:
„Wynika to z faktu, iż społeczeństwo, lekarzy nie wyłączając, ma fałszywy obraz pracy adwokata,”
Jesteśmy od siebie daleko. Adwokat od klienta, sędzia od adwokata. Traktujemy siebie jak instytucje, które mają obowiązki do wykonania. Nie zauważamy w sobie ludzi. A WSZYSTKO na tym świecie jest przez ludzi i dla ludzi. Nie – przez instytucje i dla instytucji. Wiele jest badań, które pokazują jasno, że im dalej jesteśmy od siebie, tym mniej nas obchodzi los drugiego człowieka. To jest też widoczne w innych branżach. W dużych korporacjach i wielkich państwach. Taka jest ludzka natura.
Kto może to zmienić? Każdy z nas.
Sami wyjdźmy na przeciw drugiej osobie. To jedno. A drugie – dajmy się poznać. Jak?
Właśnie internet może na pomóc! Blogi (dobrze prowadzone blogi, a nie jedynie kolejne komentarze do ustaw) i inne media społecznościowe. To wszystko może nam służyć do tego, abyśmy dali siebie poznać innym. To ta branża może być/jest największym beneficjentem obecnej rewolucji internetowej. Wykorzystajmy ją.
Odpowiedz	Kasia Przyborowska (@PrzyborowskaK) pisze:	Styczeń 9, 2015 o 2:17 pm	Problem dotyka też…. radców prawnych. Ostatnio z gorączką przybyłam na rozprawę w czwartek o 10.00, bo jedyny lekarz sądowy w Toruniu przyjmuje tylko we wtorki, czwartki i piątki w godz. 13-14 w poradni … onkologicznej (bo to onkolog właśnie) po wcześniejszym telefonicznym umówieniu.W całym okręgu lekarzy sądowych jest… 4.
Gdy leżałam kilka dni w szpitalu (przypadek nagły) w kancelarii szpitalnej dziwiono się dlaczego chcę 5 zaświadczeń o tym, że tam leżę. Pięć wniosków napisanych odręcznie zostało przefaksowanych przy pomocy znajomego. Z jednego sądu do mnie zadzwoniono z info, że termin przełożony. W innym – na kolejnym terminie sąd mi zwrócił uwagę, że w zasadzie mój wniosek zasadny nie był, bo nie miałam zwolnienia… od lekarza sądowego.
Odpowiedz	palestrapolska pisze:	Styczeń 9, 2015 o 2:25 pm	Pani Mecenas, przecież to oczywiste, że wykonujemy zawód zaufania publicznego tylko po to, żebyśmy w ramach misji finansowali Skarb Państwa. Kiedy już chodzi o potwierdzenie naszej choroby, to już nie jesteśmy zawodem zaufania publicznego, więc… musimy iść do lekarza sądowego (ale też nie zawsze pomoże, co pokazuje casus szczeciński, gdzie sędzia chciał dyscyplinarki dla adwokata, który śmiał się rozchorować 2 dni przed rozprawą w sprawie o szczególne okrucieństwo i nie ustanowił substytuta!).
Swoją drogą problem substytucji też istnieje. Jako osoby płacące składki chorobowe w ZUS mamy prawo do zasiłku chorobowego. Ale … jak w tym czasie podpiszemy substytucję, to nam się zasiłek chorobowy nie należy, bo wg ZUS wypisanie substytucji to wykonywanie pracy.
Podsumowując: jak nie kijem go, to pałką. Pozdrawiamy serdecznie!
Odpowiedz	Pingback: Adwokat choruje a Sąd w Lublinie na to…. | Palestra Polska
Piotr Przygoda pisze:	Maj 15, 2015 o 11:31 am	Przesyłam fragment pism, jakie kieruję do sądów, gdy nie mogę stawić się osobiście na rozprawach (wklejony fragment dotyczy stawiennictwa w sprawie karnej, ale posiłkowo stosuję też orzeczenie odnoszące się do odraczania rozpraw z k.p.c.)
„Otóż zgodnie z treścią art. 25 ust. 3 prawa o adwokaturze „w wypadku gdy adwokat prowadzący sprawę nie może wziąć osobiście udziału w rozprawie lub wykonać osobiście poszczególnych czynności w sprawie, może on udzielić substytucji.” Z tego przepisu jednoznacznie wynika, że udzielenie substytucji jest uprawnieniem adwokata, z którego powinien on skorzystać jedynie wówczas, gdy będzie miał taką sposobność i uzna to rozwiązanie za wystarczające dla właściwego poprowadzenia sprawy. Przepis art. 25 ust. 3 k.p.k. nie kreuje bezwzględnego obowiązku udzielenia substytucji, a jedynie daje adwokatowi taką możliwość.
Odpowiedz	Pingback: Adwokat i nieumiejętność bilokacji | Palestra Polska
Pingback: Lekarz sądowy – yeti wymiaru sprawiedliwości | Palestra Polska
Pingback: Podwyżko-obniżki. Projekt ustawy. | Palestra Polska
Pingback: Jak grochem o ścianę… czyli choroba pełnomocnika w praktyce niektórych (na szczęście) sądów | Palestra Polska
Pingback: Adwokacie! Podziel się z sądem swoją chorobą | Palestra Polska
Pingback: Adwokacie, znaj miejsce w szeregu i nie choruj! | Palestra Polska
← Warunkowe przedterminowe zwolnienie – wybór orzecznictwa	O bajce, w której GIODO stoi na straży praw obywateli →