Source: https://www.scribd.com/document/22099708/Dipsutatio-Tom-VIII-Re%C5%BCimy
Timestamp: 2019-08-20 05:42:22
Legal References Found: art. 30
 art. 15
 art. 301
 art. 35
 art. 125
 art. 125
 art. 93

Document Content:
Uploaded by kalwas
Przegląd Naukowy Disputatio
saveSave Dipsutatio: Tom VIII - Reżimy For Later
Re¿imy
dr Przemys³aw Kieroñczyk dr Oktawian Nawrot dr Piotr Uziêb³o
Tomasz Karasek Jêdrzej Maœnicki Pawe³ Mazurek Pawe³ Szczepañski (Sekretarz Rady) Marta Tymiñska Karol Wa¿ny Marta Wiœniowska
ród³a finansowania:
1. Rektor do spraw Studentów Uniwersytetu Gdañskiego
2. Parlament Studentów Uniwersytetu Gdañskiego
3. Rada Samorz¹du Studentów Wydzia³u Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdañskiego
4. Oœrodek Analiz Polityczno-Prawnych
Sk³ad oraz redakcja teczniczna
Urszula Jêdryczka
Karol Wa¿ny
Druk: Fundacja Rozwoju Uniwersytetu Gdañskiego
tel./fax: 058 551 05 32,
tel. 058 523 13 75, 523 14 49
e-mail: poligraf@gnu.univ.gda.pl
Od Redakcji ···································· Janusz Kochanowski
Prawo miêdzynarodowe gospodarcze, a ochrona praw cz³owieka
Jakub H . Szlachetko
Pañstwo Józefa Pi³sudskiego – specyficzny model re¿imu autorytarnego
Pawe³ Szczepañski
Instytucjonalizacja w³adzy w Polsce w latach 1943–1947
Patrycja Kañdu³a
Podstawy prawne oraz kompetencje organów cenzury w Polsce Ludowej
Re¿im Kulturalny?
Przemys³aw Kieroñczyk
Antanas Smetona i jego czasy
Hanna J. Szlachetko
Koncepcje eugeniczne a polityka III Rzeszy · ·
Przemys³aw Kudlaff
Filmy dokumentalne Leni Riefenstahl w systemie propagandy ·
Aleksander Rekœæ
Koreañska Republika Ludowo-Demokratyczna – totalitaryzm w wydaniu D¿ucze · · · · · · ·
Per³a Antyli Fidela Castro
£ukasz Tamkun
Droga do pierwszej Ustawy o Reformie Rolnej po zwyciêstwie ·
rewolucji na Kubie
Marta Wiœniowska
Realia ¿ycia codziennego w pañstwie autorytarnym,
przyk³ad Chiñskiej Republiki Ludowej
Patryk £ukasiak
Ustrój Œwiêtej Góry Athos w œwietle regulacji europejskich
Polityka Stanów Zjednoczonych wobec „pañstw zbójeckich” na prze³omie XX i XXI wieku
Rosja na pocz¹tku XXI wieku
Karolina Szydywar-Grabowska Rosja Putina – ewolucja wewnêtrzna
Przemys³aw Kieroñczyk Recenzja: Maciej Kuczewski, Rumunia. Koniec z³otej epoki ··········
Niniejszy tom przegl¹du naukowego „Disputatio” poœwiêcony zosta³ spra- wom – mo¿na by rzec – wagi najwy¿szej. Zaprezentowane prace naukowe, oscy- luj¹ce na pograniczu nauk prawnych, politologicznych i historycznych, ukazuj¹ mechanizmy funkcjonowania pañstwa oraz jakoœæ ¿ycia obywateli w czasach trudnych, niezwykle emoconuj¹cych, kontrowersyjnych i skrajnie ró¿nie ocenia- nych przez naocznych œwiadków i historyków. Na ujête w podtytule periodyku „Re¿imy” sk³ada siê wiele problemów. Obok portretów psycho-fizycznych ludzi w³adzy, analizy metod zarz¹dzania pañstwem, ustrojów wybranych pañstw niedemo- kratycznych pojawi¹ siê równie¿ zagadnienia zwi¹zane z ¿yciem cz³owieka w kontrolowanym przez formacje militarne spo³eczeñstwie, z indo- krynacj¹ i skutkami oddzia³ywania propagandy oraz prawami i wolnoœciami cz³owieka i obywatela. Koñcz¹c s³owo wstêpne i zapraszaj¹c Pañstwa do lektury VIII tomu przegl¹du naukowego „Disputatio” przytoczê s³owa duchownego, ksiêdza Waleriana Meysztowicza, który w kilku zdaniach oddaje istotê tego, co w dalszej czêœci pub- likacji zosta³o poruszone: „Jest dziœ mod¹ uwa¿aæ ka¿d¹ dyktaturê za z³o. Pamiê- tajmy, ¿e by³y dyktatury Peryklesa i Cyncynata, ¿e od przejœcia przez Rubikon a¿ po upadek Konstantynopola, przez kilkanaœcie wieków, ci¹gn¹³ siê szereg imperatorów-dydaktorów, z³ych czy dobrych. Nie wynaleziono dot¹d dobrych i skutecznych sposobów na wybieranie dyktatorów ani na usuwanie z³ych; jak nie znaleziono sposobu, by demokracja nie rpzekszta³ci³a siê w partiokracjê lub kryptokracjê”.
Parafrazuj¹c znan¹ tezê wybitnego oksfordzkiego historyka, Sir Michaela Ho- warda, mówiæ mo¿na o dwóch wielkich, a jak¿e odmiennych, rewolucjach ubieg³ego, dwudziestego wieku: bolszewickiej oraz, wci¹¿ trwaj¹cej, rewolucji praw cz³owieka. Pierwsza ma siê na szczêœcie ku schy³kowi, przynajmniej w tej czêœci Europy. Druga rewolucja — rewolucja praw cz³owieka — trwa nadal i choæ nie obywa siê bez pora¿ek, wci¹¿ towarzyszy jej nadzieja na osi¹gniêcie przynaj- mniej niektórych przyœwiecaj¹cych jej celów. Na pocz¹tku XXI wieku Peter R. Baehr, nestor holenderskiej nauki prawa miê- dzynarodowego w zakresie praw cz³owieka, podj¹³ próbê okreœlenia podstawo- wych kontrowersji, wokó³ których toczy siê wspó³czesna œwiatowa debata w tej dziedzinie. Jego zdaniem sprowadzaj¹ siê one do szeœciu podstawowych proble- mów. Nale¿y do nich kwestia uniwersalnego charakteru praw cz³owieka, pro- blem znaczenia praw zbiorowych i po trzecie, dyskusja na temat promocji praw gospodarczych, spo³ecznych i kulturalnych obok praw osobistych i politycznych . Kolejne kontrowersje ogniskuj¹ siê wokó³ znaczenia korporacji transnarodo- wych, odpowiedzialnoœci za masowe naruszenia praw cz³owieka i wreszcie miê- dzynarodowej interwencji w obronie praw cz³owieka. Wiele z tych problemów sk³ada siê na nasz¹ codziennoœæ, w szczególnoœci na pracê Rzecznika Praw Obywatelskich. Przyjmowana aksjologia, której wyraz daj¹ tak¿e normy prawne, np. art. 30 Konstytucji RP, opiera siê na przeœwiadczeniu, ¿e ludzie wymagaj¹ poszanowania. Jak pisa³ Charles Taylor, „cech¹, która wyró¿nia
nowo¿ytn¹ kulturê Zachodu (
jest to, ¿e owa zasada poszanowania by³a naj-
Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
chêtniej formu³owana w kategoriach uprawnieñ” . Uprawnienia te, okreœlane jako powszechne, naturalne i niezbywalne, ³¹cz¹ siê z pojêciem autonomii jed- nostki. Inna sprawa, ¿e treœæ owej autonomii osób jest przedmiotem filozoficz- nych kontrowersji. Czy cz³owiek jest oderwan¹ jednostk¹, czy z natury istot¹ spo³eczn¹? Czy jest Kantowskim czystym podmiotem racjonalnego dzia³ania, czy te¿ organicznie wpisany jest w tradycjê i wspólnotê, z któr¹ dzieli zasadnicze przekonania moralne i obyczajowe? Rzecznik Praw Obywatelskich, bêd¹c zarazem dla obywateli wspó³obywate- lem, zanurzonym w polskiej i europejskiej myœli, tradycji i kulturze prawnej, wspó³troszcz¹cym siê o dobro wspólne, nie mo¿e uciec przed tymi problemami. Wszak z ludzkich praw i wolnoœci korzystaæ mo¿na wy³¹cznie — jak wskazywa³ John Finnis – w otoczeniu wzajemnego szacunku, zaufania i zrozumienia, w œro- dowisku, gdzie s³abi nie musz¹ dr¿eæ przed zachciankami silnych. Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e takie „œrodowisko” jest wa¿nym aspektem dobra wspólnego . Wspó³czesne czasy pobudzaj¹ do rozmyœlañ nad teraŸniejszymi problemami i wyzwaniami przed ide¹ praw cz³owieka, przysz³oœci¹ debaty nad cz³owiekiem oraz jego wolnoœciami i obowi¹zkami. Niestety czêsto zapominamy, ¿e sama idea praw cz³owieka jest zjawiskiem stosunkowo m³odym, zakorzenionym w zjawi- skach wci¹¿ oddzia³ywaj¹cych na wspó³czesne czasy.
Geneza idei praw cz³owieka
Wspó³czesnemu cz³owiekowi – szczególnie wychowanemu w zachodniej kul- turze prawnej – towarzyszy przekonanie, ¿e ka¿dej osobie ludzkiej przys³uguj¹ pewne fundamentalne, niezbywalne wolnoœci i prawa. Jest ono powszechne i nie budzi szczególnych zastrze¿eñ. Istnienie praw cz³owieka wydaje siê oczywistoœ- ci¹, a wszelkie dzia³ania z nimi sprzeczne uznawane s¹ za powa¿ane delikty. Jesz- cze nieca³e 100 lat temu mogliœmy mówiæ jedynie o œladach takiego rozumowania, nie wspominaj¹c ju¿ o urzeczywistnianiu idei praw cz³owieka przez poszczegól- ne pañstwa lub spo³ecznoœæ miêdzynarodow¹ jako ca³oœæ . Myœl prawna staro¿ytnej Grecji i Rzymu nie wytworzy³a podstaw dla kon- cepcji praw cz³owieka. Sytuacja zmieni³a siê wraz z upowszechnieniem siê judeo- chrzeœcijañskiej myœli filozoficznej. Filozofia ta, uznaj¹c godnoœæ cz³owieka za wartoœæ fundamentaln¹, pojmowa³a jednostkê jako byt autonomiczny wobec spo³eczeñstwa. Wskazywa³a na ograniczony zakres w³adztwa pañstwowego nad
8 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
Oddzia³ywanie Powszechnej Deklaracji Praw Cz³owieka ...
cz³owiekiem. Powy¿sze za³o¿enia aksjologiczne by³y rozwijane i uszczegó³awia- ne przez wieki, przez kolejnych myœlicieli, filozofów i teologów. Doœæ wspomnieæ choæby œw. Tomasza z Akwinu, który ju¿ w XIII w. przedstawi³ m.in. — w zasa- dzie przyjmowan¹ do dzisiaj — koncepcjê „prawa do oporu”. Osiemnastowieczna filozofia prawa naturalnego przygotowa³a intelektualn¹ podstawê dla wspó³czesnego rozumienia fundamentalnych praw cz³owieka . Po- jêcie „praw cz³owieka”, jako kategoria prawna, wykszta³ci³o siê dopiero w XIX w. Termin ten pojawi³ siê wówczas w konstytucjach jako zbiorcze okreœlenie praw obywateli. Zaczêto pos³ugiwaæ siê nim równie¿ w prawie miêdzynarodowym. W tym okresie na konferencji genewskiej (1864) oraz haskiej (1899) przyjêto, wci¹¿ aktualne, regulacje prawa miêdzynarodowego, dotycz¹ce prawa huma- nitarnego konfliktów zbrojnych. Po I wojnie œwiatowej ustanowiono Ligê Naro- dów i Miêdzynarodow¹ Organizacjê Pracy. Opracowano równie¿ podstawy systemu ochrony mniejszoœci narodowych w niektórych pañstwach. Po I wojnie œwiatowej wydawaæ siê mog³o, ¿e prawo miêdzynarodowe, dotycz¹ce szeroko rozumianych praw cz³owieka, ponownie wesz³o na drogê dynamicznego rozwoju. Równolegle do regulacji miêdzynarodowych czêœæ pañstw zagwaranto- wa³a podstawowe prawa cz³owieka w swoich wewnêtrznych porz¹dkach praw- nych. Jednak¿e w praktyce idea praw cz³owieka okaza³a siê nie mieæ mocnego za- korzenienia w ¿adnej z tych p³aszczyzn. Nie dosz³o do jej upowszechnienia, nie mówi¹c ju¿ o urzeczywistnieniu w praktyce. W trakcie II wojny œwiatowej dopuszczono siê zbrodni wojennych na niespo- tykan¹ do tej pory skalê. Do s³owników ca³ego œwiata wesz³o okreœlenie „ludobój- stwo” (genocide). Okrucieñstwo wojny i nieprzestrzeganie prawa humanitar- nego konfliktów zbrojnych by³y jawnie widoczne na europejskich i azjatyckich polach walk. Wkrótce do tych zdarzeñ do³¹czyæ mia³o zagro¿enie, jakie nios³a ze sob¹ si³a niszczycielska bomby atomowej oraz powojenny wyœcig zbrojeñ. Wojna œwiatowa, a przede wszystkim polityka rasistowska oraz Holokaust, uwidoczni³y jak naruszanie praw cz³owieka przez konkretne pañstwo, na które nie reagowa³a spo³ecznoœæ miêdzynarodowa, mog¹ rozprzestrzeniæ siê na kraje s¹siaduj¹ce, a na- stêpnie na znaczn¹ czêœæ œwiata. Wydarzanie te zmieni³y zarazem podejœcie spo³ecznoœci miêdzynarodowej do idei praw cz³owieka, choæ musia³y min¹æ jesz- cze dziesiêciolecia nim upad³ drugi europejski totalitaryzm— sowiecki komunizm.
Lata II wojny œwiatowej oraz zdarzenia, które mia³y miejsce tu¿ po jej zakoñ- czeniu, stanowi¹ cezurê w historii idei praw cz³owieka, która wyznaczy³a nowy etap rozwoju wspó³pracy miêdzynarodowej. Etap, w którym podstawowe zna-
czenia zaczê³a nabieraæ idea okreœlenia i urzeczywistnienia uniwersalnych i nie- zbywalnych praw jednostki. Ostatnia po³owa dwudziestego stulecia to czas szczególnie intensywnej reflek- sji i œwiatowej dyskusji nad prawami cz³owieka. W debacie tej wyró¿nia siê trzy zasadnicze etapy. Wskazuje siê, ¿e od 1945 r. do koñca lat siedemdziesi¹tych XX wieku dyskusjê o prawach cz³owieka cechowa³ uproszczony aprioryzm, wyparty nastêpnie — co stanowi drugi etap – przez dominuj¹c¹ do koñca lat dziewiêædzie- si¹tych kontestacjê uniwersalnych wartoœci pod has³em relatywizmu kulturowe- go. Obecnie zdajemy siê trwaæ w okresie weryfikacji stanowisk i poszukiwania konsensusu pomiêdzy uniwersalizmem i relatywizmem. Weryfikuj¹c te stanowiska mo¿emy z perspektywy szeœædziesiêciu lat oceniaæ powszechny system ochrony praw cz³owieka, któremu symboliczny pocz¹tek da³a Deklaracja Praw Cz³owieka, przyjêta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 10 grudnia 1948 r. Deklaracja jest niew¹tpliwie dzie³em „pomnikowym”. Stanowi³a punkt odniesienia dla wszystkich trzech wspomnianych etapów wspó³czesnej re- fleksji nad prawami cz³owieka. W szeœædziesi¹t lat po jej uchwaleniu jest nadal dokumentem ¿ywym. Wynika to przede wszystkim z jej genezy oraz ponadcza- sowego charakteru okreœlonych w niej praw jednostki. O samym przyjêciu, ostatecznej treœci oraz formie prawnej Powszechnej De- klaracji Praw Cz³owieka przes¹dzi³y dwa rodzaje czynników. Pierwszym by³y tragiczne wydarzenia II wojny œwiatowej, które dowiod³y, ¿e konieczne jest pod- jêcie bardziej skutecznych, ni¿ do tej pory, dzia³añ maj¹cych na celu ochronê pod- stawowych praw jednostki. Z kolei drugim istotnym czynnikiem by³a sytuacja polityczna ukszta³towana po wojnie, oraz ró¿nice œwiatopogl¹dowe miêdzy ów- czesnymi pañstwami-cz³onkami ONZ. Podczas konferencji w San Francisco w 1945 r. uchwalono Kartê Narodów Zjednoczonych. Preambu³a Karty uzna³a urzeczywistnianie praw cz³owieka za jeden z czterech podstawowych celów Narodów Zjednoczonych, jednak nie okreœli³a katalogu praw cz³owieka. Wkrótce po podpisaniu Karty stwierdzono, ¿e mimo wi¹¿¹cego charakteru, nie jest ona w stanie spe³niæ roli wystarczaj¹cego œrodka dla ochrony praw cz³owieka. Konieczne sta³o siê zatem przyjêcie aktu praw- nego okreœlaj¹cego katalog uniwersalnych praw jednostki. Rolê tê spe³niæ mia³a Powszechna Deklaracja Praw Cz³owieka. Deklaracja zosta³a przyjêta w drodze niepowtarzalnego w historii konsensusu, który uda³o siê osi¹gn¹æ w momencie niezwyk³ych napiêæ i konfliktów politycz- nych. Dokument ten ukszta³towa³ wspó³czesne rozumienie praw cz³owieka, uj- muj¹c fundamentalne prawa o charakterze powszechnym. Deklaracja zosta³a przet³umaczona na ponad 360 jêzyków œwiata, a data jej przyjêcia wyznacza co- rocznie obchody Miêdzynarodowego Dnia Praw Cz³owieka, tak¿e w Polsce. W Deklaracji wyra¿ano posiadanie fundamentalnych praw i wolnoœci po prostu z faktu bycia cz³owiekiem. Koncepcja ta nawi¹zuje przede wszystkim do filozofii
10 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
i prawa naturalnego, stanowi¹c zarazem wyraz w³aœciwego kompromisu w sto-
sunku dla ró¿nych kultur. Twórcy Deklaracji, którzy pocz¹tkowo sugerowali koniecznoœæ dostarczenia jednolitego filozoficznego uzasadnienie dla praw cz³owieka w niej wyra¿onych, stanêli przed bardzo trudnym zadaniem. Nad problemem tym pracowa³ m.in. znany francuski filozof Jacques Maritain. Jego rozwa¿ania w tym zakresie zakoñczyæ mia³o s³awne stwierdzenie: „Zgadzamy siê na te prawa, dopóki nikt siê nas nie zapyta, dlaczego”. Deklaracja jest pierwszym miêdzynarodowym dokumentem, który zak³ada, ¿e prawa cz³owieka i podstawowe wolnoœci odnosz¹ siê do ka¿dej osoby i w ka¿- dym miejscu. Jest pierwszym w historii aktem normatywnym, którego nie inspi- rowa³y zwyciêskie rewolucje lub ruchy narodowo-wyzwoleñcze. Pierwszym, który wy³oni³ siê z dyskusji przy stole obrad konferencji miêdzynarodowej i wy- znaczy³ na kolejne dziesiêciolecia standardy podstawowych, uniwersalnych wol- noœci i praw cz³owieka. Autorzy Deklaracji, wywodz¹cy siê z ró¿nych kultur, zadbali o to, aby Powszech- na Deklaracja sta³a siê wspóln¹ wizj¹ bardziej sprawiedliwego i pokojowego œwia- ta. Powszechna Deklaracja Praw Cz³owieka nabra³a fundamentalnego znaczenia dziêki swojej wielokulturowoœci i powszechnoœci wyra¿onych w niej wartoœci. Nie bez znaczenia na jej treœæ mia³y równie¿ osobiste doœwiadczenia jej twórców oraz ich przekonanie o fundamentalnym charakterze prawa cz³owieka. Najszerzej w Deklaracji odzwierciedlono koncepcje i rozwi¹zania pocho- dz¹ce z szeroko rozumianej kultury Zachodu, g³ównie kultury europejskiej. Inne doktryny filozoficzne czy œwiatopogl¹dowe zosta³y wykorzystane rzadziej, gdy¿ nawet delegaci ONZ, pochodz¹cy z Azji czy Afryki, najczêœciej wykszta³ceni byli na zachodzie i podzielali wartoœci, które poznali w Europie lub Stanach Zjedno- czonych. Jednak upór, przede wszystkim C. Malika, P.C. Changa oraz przedsta- wicieli pañstw arabskich, doprowadzi³ do zawarcia w Deklaracji równie¿ koncepcji wykszta³conych na gruncie islamu i konfucjanizmu. W tym zakresie Pani Hansa Mehta z Indii wyraŸnie podkreœla³a, ¿e nale¿y szanowaæ równie¿ ludzkie wartoœci kolektywne, w tym ideê spo³ecznoœci jako podmiotu praw cz³owieka. Nie mo¿na równie¿ zapomnieæ, ¿e bez talentu dyplomatycznego, heroicznej pracy oraz umiejêtnoœci doprowadzania do kompromisów przewod- nicz¹cej Komisji Praw Cz³owieka — Eleanor Roosevelt, Deklaracja nigdy nie mia³aby dzisiejszej formy i znaczenia.
Charakter prawny Deklaracji
Charakter prawny Powszechnej Deklaracji Praw Cz³owieka, a zarazem uni-
wersalnych praw cz³owieka w niej wyra¿onych, wywo³uje problemy w praktyce
i doktrynie prawa miêdzynarodowego. Chocia¿ wœród prawników istnia³a zgoda
co do niewi¹¿¹cego charakteru Deklaracji w momencie jej uchwalenia, to jednak
z biegiem czasu zaczê³y pojawiaæ siê coraz czêstsze g³osy dotycz¹ce uznawania Deklaracji, lub co najmniej niektórych praw w niej wyra¿onych, za wi¹¿¹cy stan- dard prawa miêdzynarodowego. Czêœæ specjalistów prawa miêdzynarodowego uwa¿a tak¿e, ¿e z biegiem czasu Deklaracja nabra³a charakteru prawa zwyczajo- wego . W doktrynie prawa miêdzynarodowego stwierdza siê, ¿e problem charakteru prawnego Deklaracji nie mo¿e byæ bez w¹tpliwoœci rozstrzygniêty na podstawie tradycyjnych koncepcji rozumienia norm zwyczajowego prawa miêdzynarodo- wego. Wskazuje siê natomiast, ¿e „Nie ma jednak w¹tpliwoœci, i¿ Deklaracja sta- nowi co najmniej istotny dowód na istnienie miêdzynarodowego prawa zwyczajowego” . W tym zakresie Deklaracjê uznaje siê obecnie za podstawowe Ÿród³o okreœlaj¹ce katalog zwyczajowych praw cz³owieka i jako taka odgrywa kluczow¹ rolê we wspó³czesnych systemach prawnych. Co wiêcej, z pewnoœci¹ czêœæ praw okreœlonych w Deklaracji ma charakter norm jus cogens, czyli funda- mentalnych zobowi¹zañ prawa miêdzynarodowego . Rozwa¿ania dotycz¹ce charakteru prawnego Deklaracji dla miêdzynarodo- wego i krajowego porz¹dku prawnego maj¹ obecnie w du¿ym stopniu charakter wtórny. Wspó³czeœnie obowi¹zuje bowiem szereg umów miêdzynarodowych okreœlaj¹cych prawa cz³owieka (w tym przede wszystkim Miêdzynarodowe Pakty Praw Cz³owieka). To¿same z Deklaracj¹ postanowienia zawieraj¹ tak¿e konstytucje lub ustawy wiêkszoœci wspó³czesnych pañstw. Bior¹c to pod uwagê, jeœli nawet nie sama Deklaracja, to na pewno prawa w niej okreœlone, wi¹¿¹ – w dobie przyjêcia ró¿nych umów miêdzynarodowych – przewa¿aj¹c¹ wiêkszoœæ cz³onków spo³ecznoœci miêdzynarodowej. Z drugiej strony wydaje siê jednak, ¿e proces wp³ywu Powszechnej Deklara- cji Praw Cz³owieka na rozwój i uniwersalizacjê ochrony praw cz³owieka uleg³ w ostatnich latach os³abieniu. Mimo okreœlenia katalogu powszechnych praw cz³owieka, wci¹¿ trudno uznaæ, ¿e istniej¹ efektywne œrodki ochrony tych praw zarówno na p³aszczyŸnie miêdzynarodowej, jak i w porz¹dkach prawnych nie- których pañstw. Deklaracja stanowi fundament do podjêcia dzia³añ w tym zakre- sie, zgodnie z przedstawian¹ ju¿ 60 lat temu ide¹ tzw. implementacji praw cz³owieka. Trudno jednak przewidzieæ, jak proces ten rozwinie siê w przysz³oœci.
12 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
Treœæ Deklaracji
Tekst Powszechnej Deklaracji Praw Cz³owieka sk³ada siê z 30 artyku³ów, z czego zdecydowana ich wiêkszoœæ proklamuje prawa osobiste i polityczne. Zgodnie z za³o¿eniami jej twórców, Deklaracja ma zatem zwiêz³y charakter. Jest zarazem dokumentem inspiruj¹cym oraz zrozumia³ym dla ka¿dego. Preambu³a Deklaracji podkreœla znaczenie praw cz³owieka dla zachowania miêdzynarodowego pokoju i bezpieczeñstwa. K³adzie równie¿ nacisk na koniecz- noœæ ochrony praw cz³owieka, tak ¿eby nikt me musia³ „uciekaæ siê do buntu prze- ciw tyranii i uciskowi”. Nawi¹zujê ona tak¿e do zobowi¹zañ w zakresie praw cz³owieka okreœlonych w Karcie Narodów Zjednoczonych oraz podkreœla istot- noœæ zarówno praw cywilnych, jak i ekonomicznych. Aksjologia Deklaracji jest prosta. Artyku³ 1 stwierdza, ¿e wszyscy ludzie s¹ równi i wolni, poniewa¿ ³¹czy ich ta sama w³aœciwoœæ godnoœci ludzkiej. Wskazu- je on tak¿e na racjonalnoœæ ludzkiego dzia³ania oraz na zobowi¹zanie do uczciwe- go postêpowania w duch braterstwa. Artyku³ 2 Deklaracji wskazuje natomiast, ¿e prawa cz³owieka s¹ powszechne nie z powodu uznania ich przez okreœlone pañstwo czy spo³ecznoœæ miêdzynaro- dow¹, ale poniewa¿ nale¿¹ do ca³ej ludzkoœci. Prawa te przys³uguj¹ ka¿demu, w ka¿dej sytuacji i ka¿dym miejscu œwiata. Artyku³ 7 nawi¹zuje zaœ do tego rozu- mowania stwierdzaj¹c, ¿e wszyscy s¹ równi wobec prawa oraz ¿e ka¿dy ma pra- wo do ochrony przed jak¹kolwiek form¹ dyskryminacji. Katalog praw cz³owieka okreœlony w Deklaracji jest bardzo szeroki, jednak z ró¿nych przyczyn nie uwzglêdniono w nim czêœci z proponowanych w miêdzy- narodowej debacie praw. Przede wszystkim, formalnie nie znalaz³o siê w Dekla- racji prawo do oporu, o co intensywnie zabiega³y pañstwa Ameryki £aciñskiej. Zosta³o ono jednak zaznaczone w preambule. Nie okreœlono tak¿e odrêbnie praw mniejszoœci narodowych oraz statusu terytoriów zale¿nych. Proponowane regu- lacje w tym zakresie uznano bowiem za zbêdne w œwietle zasady powszechnoœci praw wyra¿onych w Deklaracji, w tym m.in. zasady równoœci. Nie znalaz³o siê tak¿e w Deklaracji prawo do sk³adania skarg na naruszenie praw cz³owieka. Idea ta, zgodna z tzw. projektem implementacji praw cz³owieka, nie znalaz³a bowiem szerokiego poparcia politycznego w czasach zimnej wojny. Ponadto wskazuje siê, ¿e Deklaracja nie podejmuje wprost problemu wzajemne- go oddzia³ywania cz³owieka i œrodowiska naturalnego. Nie by³o to jednak zagad- nienie szeroko dyskutowane w tamtym czasie. Natomiast zauwa¿a siê, ¿e odpowiednio interpretowane, prawo do odpowiedniego standardu ¿ycia obej- mujê równie¿ prawo do odpowiedniego standardu œrodowiska naturalnego. Jeœli dziœ zdarza nam siê odczuwaæ nadmiar ró¿nego rodzaju deklaracji, kon- wencji i protoko³ów oraz wszelkich regulacji traktuj¹cych o ludzkich prawach,
a nawet jeœli zapominamy lub zwyczajnie nie dostrzegamy ju¿ promieniowania Deklaracji w tym, jak¿e obfitym, g¹szczu przepisów, tym bardziej pamiêtaæ musi- my o tragizmie œwiata, w którym nie respektuje siê praw cz³owieka.
Oddzia³ywanie Deklaracji na proces internacjonalizacji praw jednostki
Deklaracja w przeci¹gu kilkunastu lat od uchwalenia sta³a siê dokumentem, na który zaczê³y regularnie powo³ywaæ siê nie tylko organy ONZ w swojej dzia³alnoœci, ale tak¿e Zgromadzenie Ogólne w rezolucjach dotycz¹cych praw cz³owieka. Deklaracja sta³a siê zatem standardem respektowanym i rozwijanym przez ONZ. De facto zaczê³a ona wi¹zaæ ONZ w jej praktyce wewnêtrznej (pro foro interno) i w znacznym stopniu oddzia³ywaæ na dzia³alnoœæ zewnêtrzn¹ orga- nizacji. Co wiêcej, Deklaracja sta³a siê Ÿród³em procesu internacjonalizacji praw cz³owieka pod egid¹ ONZ. Na jej podstawie uchwalono liczne wi¹¿¹ce konwencje i umowy miêdzynarodowe dotykaj¹ce problemu praw cz³owieka. Dokumenty te bezpoœrednio powo³ywa³y siê na Deklaracjê, jako g³ówny standard praw cz³owie- ka. Ponadto o znaczeniu prawnym Deklaracji mo¿e równie¿ œwiadczyæ fakt, ¿e Miêdzynarodowy Trybuna³ Sprawiedliwoœci zacz¹³ przywo³ywaæ j¹ w swoich wyrokach, aczkolwiek nie jako formalne Ÿród³o prawa (pomimo istotnych opinii odrêbnych w tym zakresie). Obecnie istnieje oko³o 200 instrumentów prawa miêdzynarodowego do- tycz¹cych praw cz³owieka, z tego prawie 70 za podstawê przyjmuje Powszechn¹ Deklaracjê. To zatem dziêki Deklaracji wykszta³ci³o siê wspó³czesne znacznie praw cz³owieka, liczne instrumenty oraz mechanizmy przewidziane dla ochrony tych praw. To równie¿ Deklaracja wp³ynê³a na fakt, ¿e prawa cz³owieka s¹ obec- nie podstaw¹ wszystkich demokratycznych porz¹dków prawnych. Spoœród wspomnianych instrumentów prawa miêdzynarodowego na szcze- góln¹ uwagê zas³uguj¹ przede wszystkim uchwalone w 1966 r. przez ONZ tzw. Pakty Praw Cz³owieka, czyli Miêdzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Poli- tycznych oraz Miêdzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Spo³ecznych i Kultu- ralnych. Pakty te maj¹ charakter umów miêdzynarodowych i od pocz¹tku stanowi³y czêœæ prac, jakie Komisja Praw Cz³owieka ONZ wykona³a nad planem urzeczywistnienia praw cz³owieka. Nie zawieraj¹ one jedynie dwóch, aczkolwiek bardzo kontrowersyjnych praw okreœlonych w Deklaracji, czyli prawa do w³asno- œci i prawa do azylu. Ratyfikacja Paktów zmusi³a pañstwa nimi zwi¹zane do stopniowej recepcji oraz uwzglêdniania jako wi¹¿¹cych praw cz³owieka w stosunkach wewnêtrz- nych i miêdzynarodowych. Miêdzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycz- nych da³ ponadto podstawê do sk³adania przez jednostki skarg indywidualnych do Komitetu Praw Cz³owieka ONZ. W 1994 r. utworzono Urz¹d Wysokiego
14 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
Komisarza ONZ do Spraw Praw Cz³owieka, który funkcjonuje w ramach ustano- wionych przez Kartê ONZ, Deklaracjê i inne instrumenty praw cz³owieka oraz prawa miêdzynarodowego. Prawa cz³owieka zatem, z biegiem czasu, nabieraj¹ coraz wiêkszego znaczenia zarówno w ramach ONZ, jak i na p³aszczyŸnie miê- dzynarodowej. Dziêki natomiast samej Deklaracji Praw Cz³owieka ich ochrona sta³a siê miêdzynarodowym priorytetem.
Polska a Deklaracja
Przyk³ad istotnego oddzia³ywania Powszechnej Deklaracji na rozwój idei uniwersalnych praw daje historia Polski. Polska by³a jednym z 8 pañstw, które wstrzyma³o siê od g³osu w czasu uchwalenia Deklaracji. Co wiêcej, sam stosunek Polski Ludowej do koncepcji praw cz³owieka by³ wrogi, szczególnie jeœli chodzi o ideê praw cywilnych i politycznych, oraz indywidualistyczne rozumienie kon- cepcji praw cz³owieka. Ponadto w PRL tekst Deklaracji nie by³ pocz¹tkowo w za- sadzie dostêpny. Zaczêto o niej pisaæ dopiero po wydarzeniach 1956 r., a po raz pierwszy ukaza³a siê oficjalnie drukiem rok póŸniej, czyli 9 lat po jej uchwaleniu. W dodatku zdecydowana wiêkszoœæ praw w niej okreœlonych nie by³a urzeczywi- stniona w praktyce. Z punktu widzenia implementacji systemu praw cz³owieka dla Polski istotne znaczenie mia³ przede wszystkim Dokument Koñcowy Konferencji Bezpieczeñ- stwa i Wspó³pracy w Europie z 1975. Dokument ten uzale¿nia³ wspó³pracê miê- dzynarodow¹ od przestrzegania praw cz³owieka we wszystkich pañstwach, których dotyczy³. Na mocy ustaleñ Konferencji Polska ratyfikowa³a Miêdzynaro- dowe Pakty Praw Cz³owieka, chocia¿ w „Dziennikach Ustaw” ukaza³y siê same komunikaty o ratyfikacji, bez ich tekstu. Ratyfikacja Paktów, wyra¿aj¹cych prawa cz³owieka wczeœniej okreœlone w Deklaracji, da³a impuls opozycji demokratycz- nej do domagania siê poszanowania praw cz³owieka w Polsce. Jednak dopiero po 1989 r. – w Polsce demokratycznej prawa cz³owieka na- bra³y praktycznego znaczenia. Szczególnie Miêdzynarodowy Pakt Praw Obywa- telskich i Politycznych, w czasie transformacji ustrojowej, sta³ siê wzorcem dla kszta³towania instytucji demokratycznego pañstwa prawa. Obecnie prawa cz³owieka zajmuj¹ podstawowe miejsce w Konstytucji Rzeczypospolitej, a umo- wy miêdzynarodowe je proklamuj¹ce s¹ Ÿród³ami wi¹¿¹cego prawa. Zatem treœci zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Cz³owieka, w g³osowaniu nad któr¹ Pol- ska Ludowa w 1948 r. siê wstrzyma³a, stanowi¹ obecnie fundament ustrojowy i aksjologiczny demokratycznej Rzeczypospolitej.
Wspó³czeœnie Powszechna Deklaracja Praw Cz³owieka uwa¿ana jest za pod- stawowy akt wyznaczaj¹cy standardy praw cz³owieka. Dokument ten sta³ siê Ÿród³em procesu internacjonalizacji praw cz³owieka, jak równie¿ wp³yn¹³ na
wykszta³cenie siê wspó³czesnej koncepcji tych praw. I chocia¿ idea praw cz³owieka wymaga nadal rozwoju i dalszej uniwersalizacji, szczególnie jeœli chodzi o prakty- kê przestrzegania tych praw, to bez w¹tpienia bez Powszechnej Deklaracji Praw Cz³owieka nasz dorobek kulturowy by³by bez porównania ubo¿szy.
Literatura: Finnis J., Prawo naturalne i uprawnienia moralne, przek³. Lossman K, Warszawa 2001; Freeman, Human Rights, Cambridge 2007; Hannum H., The Status of the Universal Declaration of Human Rights in National and Intemational Law, „Georgia Journal of International and Comparatiye Law” 1995–1996, nr 25; Kochanowski J.,
Wokó³ cz³owieka oraz jego wolnoœci, praw i obowi¹zków. Od Moj¿esza do Benedykta XVI, [w:] J. Zajad³o (red.), Antologia tekstów dotycz¹cych praw cz³owieka, Tom III Ksiêgi Jubileuszowej Rzecznika Praw Obywatelskich red. serii Zubik M., Warszawa 2008; Umphrey J.P., The Universal Deciaration of Human Rights: Its History, impact and Juridical Character, [w:] B.G. Ramcharan (red.), Human Rights: Thirty Years After the Universal Deciaration, The Haguc 1979; Pawliczak J., Zubik M., Geneza, znaczenie
i charakter prawny Powszechnej Deklaracji Praw Cz³owieka (w 60 lat po jej uchwaleniu),
„Miêdzynarodowa Sesja z okazji 60 rocznicy uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Cz³owieka przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, Obchody Dni Praw Cz³owie- ka w Polsce”, Warszawa 2008; Ramcharan B.G., The Legal Status of the International
Bill of Human Rights, „Nordic Journal of International Law” 1996, nr 55; Taylor Ch., ród³a podmiotowoœci. Narodziny to¿samoœci nowoczesnej, przek³. M. Gruszczyñsk
i in., Warszawa 2001.
16 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
Prawo miêdzynarodowe gospodarcze a ochrona praw cz³owieka
Polityka ochrony praw cz³owieka prowadzona jest za pomoc¹ licznych instru- mentów miêdzynarodowoprawnych. Niew¹tpliwie najbardziej popularne s¹ in- strumenty o charakterze stricte politycznym, a tak¿e normatywnym. Wspomnieæ tutaj mo¿na o tworzeniu i rozbudowie porozumieñ miêdzynarodowych maj¹cych na celu promocjê ochrony praw cz³owieka, deklaracjach, sk³adaniu lub odwo³ywaniu wizyt miêdzynarodowych. Œrodki te s¹ tym bardziej atrakcyjne, ¿e ich stosowanie niesie za sob¹ dla rz¹dów niewielkie koszty, a jednoczeœnie pod- kreœla zainteresowanie pañstwa ochron¹ praw cz³owieka . Odmienna jest sytu- acja w odniesieniu do œrodków o charakterze gospodarczym i militarnym. Tutaj interwencja wi¹¿e siê z istotnymi kosztami o charakterze finansowym, gospodar- czym, a nawet ofiarami w ludziach. St¹d te¿ wyp³ywa wstrzemiêŸliwoœæ w wyko- rzystaniu tych instrumentów oraz ca³kowity brak prób ingerencji tymi metodami w polityki nierespektuj¹cych praw cz³owieka potêg gospodarczych i militarnych. Niew¹tpliwie sceptycyzm do wykorzystywania instrumentów militarnych w celu ochrony praw cz³owieka wyp³ywa z faktu, ¿e od II wojny œwiatowej praktycznie nie by³o na œwiecie konfliktu z udzia³em jednego z supermocarstw, w którym in- terwencja nie by³aby uzasadniana chêci¹ ochrony praw cz³owieka – od interwe- ncji na Wêgrzech i w Czechos³owacji, zaczynaj¹c poprzez Wietnam i Irak, na ostatnim konflikcie w Gruzji koñcz¹c. Zainteresowanie eksportem wysokich standardów ochrony praw cz³owieka zaobserwowaæ mo¿na szczególnie w spo³eczeñstwach pañstw wysokorozwiniê- tych. Obywatele tych demokratycznych pañstw, przyzwyczajeni do wysokiego poziomu ochrony praw cz³owieka w stosunkach wewnêtrznych, oczekuj¹ od rz¹dz¹cych podjêcia dzia³añ, maj¹cych skutkowaæ wzrostem poziomu ich ochro- ny tak¿e w innych krajach. Dba³oœæ o porz¹dek publiczny i obawa przed
nap³ywem rzesz uchodŸców z krajów ³ami¹cych prawa cz³owieka wp³ywa na zainteresowanie tych pañstw rozwi¹zywaniem problemów humanitarnych u ich Ÿród³a . Wspó³zale¿noœæ miêdzy ochron¹ praw cz³owieka a determinacj¹ pañstw w celu pokojowego rozwi¹zywania sporów miêdzynarodowych oraz wyrzecze- niem siê wojny jako œrodka polityki zagranicznej, zosta³a zaobserwowana i sta³a siê podstaw¹ wspó³czesnych polityk zagranicznych wielu rz¹dów . Spotkaæ mo¿na siê z licznymi argumentami przemawiaj¹cymi przeciwko w³¹czaniu polityki ochrony praw cz³owieka w zewnêtrzne polityki pañstwowe. Wprowadzanie aspektów humanitarnych do polityki zewnêtrznej pañstwa wp³ywa negatywnie na jej efektywnoœæ w innych dziedzinach. Interes narodowy, identyfikowany jako si³a militarna, gospodarcza czy finansowa, mo¿e zostaæ na- ruszony w przypadku zaanga¿owania œrodków politycznych i finansowych w dzia³ania niemaj¹ce bezpoœredniego prze³o¿enia na wzrost któregoœ z aspektów tej si³y. Warto tak¿e zauwa¿yæ, ¿e ca³y system prawa miêdzynarodowego, a tak¿e system ochrony praw cz³owieka, opiera siê na suwerennoœci i szanuje suweren- noœæ pañstw. Granica pomiêdzy perswazj¹ a ingerencj¹ w dziedzinie ochrony praw cz³owieka jest wiêc granic¹ nieostr¹. Ostatni¹ istotn¹ grup¹ s¹ argumenty relatywizuj¹ce ochronê praw cz³owieka w zale¿noœci od ró¿norodnoœci kulturo- wej i œwiatopogl¹dowej pañstw. Mo¿na spotkaæ siê z opiniami, ¿e zasada demo- kratycznego pañstwa prawa k³óci siê z wartoœciami kulturowymi obowi¹zuj¹cymi w danym pañstwie lub ¿e zakres ochrony praw cz³owieka powinien odzwiercied- laæ kontekst kulturowy . Uniwersalizm praw cz³owieka jest w opinii zwolenni- ków tych argumentów form¹ postkolonializmu. Jakakolwiek jednak¿e forma negacji uniwersalizmu norm praw cz³owieka nie mo¿e zanegowaæ faktu, ¿e czêœæ najbardziej podstawowych praw wchodz¹cych w zakres praw cz³owieka ma cha- rakter norm ius cogens, a wiêc imperatywnych norm prawa miêdzynarodowego. Rozwój integracji gospodarczej pañstw przemienia wspó³czesne relacje miêdzypañstwowe bardziej ni¿ dokonaæ tego by³y w stanie wszelkie dotychcza- sowe umowy miêdzynarodowe. Imperatyw poszukiwania nowych rynków zby- tu, zacieœniania wspó³pracy gospodarczej pomiêdzy pañstwami i intensyfikacji wymiany handlowej doprowadza do sytuacji, gdy pañstwa preferuj¹ konkuro- wanie ze sob¹ na forum gospodarczym, ni¿ na forum militarnym. Warto podkreœ- liæ, ze tak¿e ostatnia najpowa¿niejsza œwiatowa konfrontacja – zimna wojna – rozstrzygnê³a siê bardziej na gruncie ekonomii i technologii, ni¿ dzia³añ o charak- terze militarnym. To na fali sukcesu gospodarczego, wynikaj¹cego z uzyskania bezwzglêdnej przewagi konkurencyjnej nad innymi pañstwami od ponad 30 lat kreuj¹ siê w Azji nowi, najpotê¿niejsi aktorzy œwiatowej polityki – postzimnowo-
18 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
jenne supermocarstwa . Pariasami spo³ecznoœci miêdzynarodowej staj¹ siê re¿i- my nieprzystaj¹ce do wolnohandlowego trendu we wspó³czesnym œwiecie, a zarzut protekcjonizmu handlowego staje siê jednym z najpowa¿niejszych za- rzutów na forach miêdzynarodowych. Najwiêksza organizacja miêdzynarodowa ONZ, czuwaj¹ca nad zachowaniem porz¹dku œwiatowego, uznaje œrodki dyscy- plinuj¹ce o charakterze gospodarczym, za co najmniej równorzêdne z tradycyj- nymi œrodkami politycznymi. Dzia³ania w zakresie w³¹czenia aspektów ochrony praw cz³owieka do miêdzynarodowego prawa gospodarczego s¹ podejmowane w ramach relacji bilateralnych, jak i multilateralnych. Warto wiêc zastanowiæ siê nad specyfik¹ ka¿- dego z tych sposobów ochrony. Teoretycznie inicjatywy multilateralne powinny okazywaæ siê bardziej efektywne. Z jednej strony szerokie zaanga¿owanie niwe- luje zagro¿enie wykorzystania norm praw cz³owieka w celu realizacji indywidu- alnych interesów okreœlonego pañstwa. Z drugiej zaœ strony presja polityczna w wymiarze kilkunastu, kilkudziesiêciu lub jeszcze wiêkszej liczby pañstw powinna przynosiæ dobre efekty. Niew¹tpliwie to w³aœnie relacje multilateralne stworzy³y podstawy œwiatowego systemu ochrony praw cz³owieka i daj¹ pewne fundamen- talne gwarancje ich poszanowania. Z drugiej jednak strony mechanizmy podej- mowania decyzji, w³aœciwe dla umów multilateralnych, s¹ powolniejsze i daj¹ mniej jednoznaczne efekty ni¿ mo¿e to mieæ miejsce w relacjach dwustronnych . Anga¿uj¹c siê w dzia³ania maj¹ce charakter bilateralny pañstwo w wiêkszym stopniu anga¿uje swoj¹ wiarygodnoœæ na arenie miêdzynarodowej. Potencjalny brak powodzenia oznaczaæ bêdzie utratê czêœci presti¿u i szkodê na wizerunku na arenie miêdzynarodowej. Pewnym obci¹¿eniem dla ochrony praw cz³owieka, wynikaj¹cym z realizacji bilateralnych, jest tzw. selektywna polityka ochrony praw cz³owieka. Oznacza ona, ¿e pañstwo ró¿nicuje stanowczoœæ swojego zaan- ga¿owania od wagi pozosta³ych relacji z danym pañstwem – polityka podwój- nych standardów . Zaanga¿owanie miêdzynarodowego prawa gospodarczego w promocjê ochrony praw cz³owieka przybieraæ mo¿e formê dzia³añ pozytywnych (sankcji pozytywnych) – wprowadzania preferencyjnego traktowania towarów lub us³ug pochodz¹cych z innego pañstwa cz³onkowskiego, czy u³atwieñ w dostêpie do in-
westycji zagranicznych . Tych samych dziedzin gospodarki mog¹ dotykaæ tak¿e dzia³ania negatywne, sankcje negatywne o charakterze gospodarczym czy finan- sowym. Czêsto bywaj¹ one uzupe³niane ograniczeniami dotycz¹cymi przemiesz- czania siê osób, czy zamro¿eniem zasobów finansowych pañstwa . Charakter sankcji mo¿e wiêc naruszaæ podstawowe prawa cz³owieka, jak prawo do wy¿y- wienia, prawo do leków, poszanowanie w³asnoœci, ograniczyæ swobodê porusza- nia siê itp. Warto podkreœliæ, ¿e problem ten wystêpuje jedynie w odniesieniu do œrodków o charakterze negatywnym. Co wiêcej, charakter sankcji gospodarczych, jako œrodka wywierania presji i funkcjonalnego ekwiwalentu wojny zosta³ zrównany ze œrodkami militarnymi w zakresie, w jakim musz¹ one odpowiadaæ wymogom prawa humanitarnego . Zarówno dzia³ania pozytywne, jak i negatywne mog¹ byæ podejmowane unilateralnie i multilateralnie. Niew¹tpliwie podejmowanie dzia³añ przez szersze forum pañstw zwiêksza legitymizacjê miêdzynarodow¹ podejmowanych dzia³añ. Zasada suwerennoœci pañstwowej, ograniczaj¹ca w istotny sposób mo¿liwoœæ egzekwowania praw cz³owieka, odnosi siê tak¿e do kwestii gospodarczych. Nie ma przecie¿ prawnomiêdzynarodowych instrumentów zmuszenia jednego pañ- stwa do utrzymywania relacji handlowych z drugim. Dzia³ania multilateralne koncentruj¹ siê przewa¿nie wokó³ okreœlonej organizacji miêdzynarodowej o charakterze regionalnym lub globalnym. W praktyce ochrony praw cz³owieka przewa¿nie dotyczy to Organizacji Narodów Zjednoczonych, a tak¿e innych or- ganizacji miêdzynarodowych, jak np. Unia Europejska czy Œwiatowa Organizacja Handlu, podejmuj¹ce dzia³ania z jej upowa¿nienia lub anga¿uj¹ce siê w dzia³ania autonomiczne. Dzia³ania unilateralne co do zasady nie stoj¹ w sprzecznoœci z podstawowymi zasadami ochrony praw cz³owieka i prawa humanitaryzmu (ze wzglêdu na swój ograniczony podmiotowo zakres), podczas gdy dzia³ania podejmowane w dro- dze sankcji multilateralnych musz¹ samemu pozostawaæ w zgodzie z prawem humanitarnym i ochron¹ praw cz³owieka. W ujêciu multilateralnym trudniej jest zagwarantowaæ dostêp ludnoœci do œrodków gwarantuj¹cych minimum egzy- stencjalne; wyst¹piæ mog¹ zastrze¿enia dotycz¹ce proporcjonalnoœci przyjêtych œrodków, a tak¿e rozró¿nienia pomiêdzy stronami konfliktu a ludnoœci¹ cywiln¹. W praktyce Organizacji Narodów Zjednoczonych preferowane s¹ tzw. inteligent-
20 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
ne sankcje (sankcje ukierunkowane), celem których jest przeniesienie ciê¿aru san- kcji na liderów re¿imów tym sankcjom poddanych . Powszechnoœæ umów handlowych oraz chêæ dalszej ekspansji gospodarczej, któr¹ te umowy umo¿liwiaj¹ spowodowa³a, ¿e w treœci ich projektów niejedno- krotnie w³¹czone zostaj¹ kwestie, których negocjowanie w samodzielnych poro- zumieniach by³oby utrudnione. Mo¿liwoœæ szerszego otwarcia rynku staje siê w tych umowach zachêt¹ do podjêcia kwestii k³opotliwych, jak zagadnienia zrównowa¿onego rozwoju, ochrony praw pracowniczych, ochrony œrodowiska, demokratyzacji systemu politycznego, czêœciowego rozbrojenia lub rezygnacji z pozyskiwania okreœlonych rodzajów uzbrojenia. Tego typu zabiegi dokonuj¹ swoistej zmiany racjonalizacji zawierania umów handlowych. Racjonalizacja eko- nomiczna zostaje zast¹piona argumentami pozaekonomicznymi. Mo¿na wiêc po- wiedzieæ, ¿e umowy staj¹ siê umowami ekonomicznie asymetrycznymi, gdy¿ jeden z partnerów handlowych rezygnuje z czêœci profitów ekonomicznych. Zak³adaj¹c jednak¿e racjonalnoœæ polityki miêdzynarodowej trzeba przyj¹æ, ¿e dzia³ania takie s¹ przewa¿nie skorelowane z uzyskaniem okreœlonych korzyœci w sferach polityk pozaekonomicznych. Dzia³aj¹ wiêc zgodnie z podstawow¹ me- tod¹ negocjacji ekonomicznych i politycznych – regu³¹ give and take . Istotnym podmiotem prawa miêdzynarodowego gospodarczego, który w du- ¿ym stopniu wykorzystuje umowy handlowe do promocji praw cz³owieka, jest Unia Europejska. Mo¿na powiedzieæ, ¿e wobec braku infrastruktury militarnej, to w³aœnie wspó³dzia³anie w dziedzinie polityki i gospodarki stwarza jedyn¹ szansê dla UE na podjêcie dzia³añ w tej dziedzinie . Relacje handlowe obejmuj¹ liczne kraje, w których istnieje zagro¿enie dla ochrony praw cz³owieka. Elementy uw- zglêdniaj¹ce racje ochrony praw cz³owieka mo¿na znaleŸæ w ramach polityki s¹siedztwa, w relacjach z pañstwami stowarzyszonymi, z pañstwami Magrebu i Mashreku czy z pañstwami ACP. Dzia³ania podejmowane przez Uniê z za³o¿e- nia pozostaj¹ w spójnoœci z polityk¹ ONZ, lecz wystêpuj¹ tak¿e w³asne inicjatywy UE. Solidarnoœæ z dzia³aniami podejmowanymi przez spo³ecznoœæ miêdzynaro- dow¹ wyraŸnie widaæ w odniesieniu do sankcji ekonomicznych nak³adanych przez Radê Bezpieczeñstwa Organizacji Narodów Zjednoczonych , a tak¿e
dzia³añ pozytywnych podejmowanych chocia¿by w ramach Zgeneralizowanego Systemu Preferencji Handlowych, którego korzenie siêgaj¹ tak¿e Organizacji Na- rodów Zjednoczonych . Mechanizm przyjmowania autonomicznych sankcji gospodarczych wobec pañstw naruszaj¹cych prawa cz³owieka wi¹¿e siê ze wspó³dzia³aniem pañstw na poziomie politycznym i gospodarczym. Efektem sta³a siê wiêc koniecznoœæ miêdzyfilarowej wspó³pracy pañstw cz³onkowskich i instytucji wspólnotowych. Niew¹tpliwie najistotniejsza rola przypada tutaj organowi miêdzyrz¹dowemu – Radzie Unii Europejskiej. W oparciu o art. 15 Traktatu o Unii Europejskiej pañstwa cz³onkowskie, dzia³aj¹c w Radzie, przyjmuj¹ wspólne stanowisko lub podejmuj¹ wspólne dzia³anie w przedmiocie na³o¿enia sankcji na okreœlony re¿im. To wspól- ne stanowisko jest nastêpnie realizowane, w ramach kompetencji wy³¹cznych Wspólnoty Europejskiej w pierwszym filarze. Rada Unii Europejskiej wydaje roz- porz¹dzenie w oparciu o art. 301 TWE. W sytuacji, gdy zakres sankcji bêdzie wykra- czaæ poza kompetencje WE, konieczne stanie siê podjêcie dzia³añ indywidualnie przez pañstwa cz³onkowskie. Ma to miejsce szczególnie w odniesieniu do towa- rów i us³ug nie znajduj¹cych siê w swobodnym obrocie na wspólnym rynku, np. broni . Wystêpowaæ mo¿e równie¿ sytuacja, gdy sankcje obejm¹ obszar wchodz¹cy w zakres kompetencji mieszanych, wówczas ich realizacja nastêpuje w ramach wspó³pracy pomiêdzy instytucjami wspólnotowymi a pañstwami cz³onkowskimi. Dotychczasowa praktyka pokazuje, ¿e Unia Europejska czêsto samodzielnie podejmuje decyzjê o przyjêciu sankcji gospodarczych, maj¹cych na celu wymu- szenie dzia³añ ochrony praw cz³owieka. W swoich inicjatywach nierzadko ubiega pod wzglêdem czasowym lub wykracza przedmiotowo poza sankcje nak³adane w ramach Rady Bezpieczeñstwa ONZ. Sankcje nak³adane w ostatnim dziesiê- cioleciu na ³ami¹ce prawa cz³owieka re¿imy na Bia³orusi, w Zimbabwe, Macedo- nii, Mo³dawii czy Uzbekistanie by³y sankcjami nakierowanymi g³ównie na rz¹dz¹cych i aparat represji, mo¿na wiêc zaliczyæ je do sankcji inteligentnych. Wœród œrodków represyjnych dominowa³y zakazy wjazdu i tranzytu osób, za- mra¿anie aktywów nale¿¹cych do osób podejrzewanych o ³amanie praw cz³owie- ka, zakazy wywozu sprzêtu mog¹cego s³u¿yæ represjonowaniu ludnoœci czy zakazy eksportu broni. Nale¿y jednak zauwa¿yæ, ¿e w Unii brak jest politycznej woli do podjêcia zdecydowanych dzia³añ przeciwko du¿ym i potê¿nym krajom, w których dochodzi do naruszeñ praw cz³owieka, jak chocia¿by Rosja, Chiny czy
22 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
USA, lub krajom, w których ulokowane s¹ ¿ywotne interesy niektórych pañstw cz³onkowskich – pañstwa Zatoki Perskiej. W odniesieniu do tych pañstw dzia³ania – je¿eli w ogóle nastêpuj¹ – te s¹ dyplomatyczne, ma³o dotkliwe i krót- kotrwa³e. Maj¹ one charakter symbolu – istotnego z punktu widzenia solidarnoœci z ofiarami, lecz z pewnoœci¹ niewystarczaj¹cego dla realnej poprawy ich losu. W œwietle powy¿szych konkluzji bardziej efektywnymi wydaj¹ siê œrodki o charakte- rze pozytywnym, pomocowym, podejmowane przez Wspólnotê w ramach zew- nêtrznego wymiaru wspólnej polityki handlowej. Zewnêtrzne relacje gospodarcze Wspólnoty Europejskiej s¹ obecnie wprzê¿one w szerszy wymiar polityki zewnêtrznej. Przyk³adem pozytywnym tego maria¿u mo¿e byæ chocia¿by zasada warunkowoœci, uzale¿niaj¹ca podjêcie jakichkolwiek negocjacji gospodarczych pomiêdzy Wspólnot¹ a pañstwami trzecimi, od zapew- nienia przez te kraje podstawowych gwarancji praw politycznych ludnoœci . Ini- cjatywy realizowane na Ba³kanach i w rejonie zachodniego brzegu Morza Œródziemnego uzale¿niaj¹ wspó³pracê gospodarcz¹ ze Wspólnot¹ Europejsk¹, od zacieœniania wspó³pracy gospodarczej z s¹siadami w celu utworzenia miêdzy nimi stref wolnego handlu. Tym samym realizuj¹ w praktyce mechanizm „pokój przez handel” , który z powodzeniem zdaje egzamin w Unii Europejskiej. Prawa cz³owieka znajduj¹ tak¿e swoje miejsce bezpoœrednio w treœciach umów zawieranych przez WE. Od 1992 roku istnieje praktyka wpisywania tzw. klauzul „elementów podstawowych” (klauzul praw cz³owieka i demokracji) i klauzul „niewykonania umowy” do wszystkich umów zawieranych przez Wspólnotê . Ogólna liczba umów, w których zapisane zosta³y te klauzule, wynios³a od 1992 r. ponad 50, a klauzule te wp³ywaj¹ na relacjê Wspólnoty z ponad 120 pañstwami. Wspomnieæ tutaj nale¿y tak¿e o umowie z Kotonou, reguluj¹cej relacje Wspólno- ty Europejskiej z pañstwami AKP. Jest to najwiêksza pod wzglêdem liczby pañstw stron umowa w której, jak dot¹d, zastosowano powy¿sze klauzule. Warto tak¿e podkreœliæ rolê klauzuli „niewykonania umowy” w zapewnianiu realizacji posta- nowieñ klauzuli „elementów podstawowych”. Efektem jej zastosowania by³o za- wieszenie preferencyjnych warunków dostêpu do rynku wspólnotowego w odniesieniu do kilku krajów, które po podpisaniu umowy nie przedsiêwziê³y stosownych kroków w celu zapewnienia satysfakcjonuj¹cego poziomu ochrony praw cz³owieka.
Jednym z wielu zarzutów stawianych Œwiatowej Organizacji Handlu oraz jej poprzedniczce GATT by³ i jest fakt zbyt ma³ego zdaniem krytyków, zaanga¿owa- nia siê systemu handlu œwiatowego w ochronê praw cz³owieka, czy ochronê œro- dowiska naturalnego. Zarzuty te powtarzane przez antagonistów liberalnego handlu wymusi³y w 1995 r. g³êbok¹ reformê handlu œwiatowego. Zmiany bynaj- mniej nie spowodowa³y jednak uciszenia g³osów krytyki. Wydaje siê, ¿e oczeki- wania odnoœnie do spo³ecznego zaanga¿owania handlu œwiatowego przekraczaj¹ na chwilê obecn¹ mo¿liwoœci tego systemu. Warto jednak zadaæ sobie pytanie, czy faktycznie s³usznie system ten przedstawia siê jako bezwzglêdn¹ GATTzillê , czy te¿ mo¿e oczekiwania wykraczaj¹ poza zadania, jakie mo¿na stawiaæ przed zbio- rem porozumieñ maj¹cych na celu obni¿enie ce³ oraz eliminacjê pozacelnych ba- rier w handlu towarami i us³ugami. Zmiany w strukturze pañstw cz³onkowskich Œwiatowej Organizacji Handlu tak¿e nie sprzyjaj¹ rozwojowi poziomu ochrony praw cz³owieka przez t¹ organi- zacjê. W pocz¹tkowej fazie swego funkcjonowania do umowy GATT przyst¹pi³y pañstwa wysokorozwiniête. Badania zaœ dowodz¹, ¿e tego typu kraje chêtniej an- ga¿uj¹ siê w ochronê praw cz³owieka ni¿ kraje biedne . Co wiêcej, by³y to kraje zachodnie, które we w³asnych krajowych systemach prawnych zapewnia³y i za- pewniaj¹ wysoki poziom ochrony praw cz³owieka, nie by³o wiêc realnej potrzeby w³¹czania agendy praw cz³owieka do zagadnieñ bêd¹cych istot¹ funkcjonowania systemu œwiatowego handlu . Rozszerzanie siê integracji globalnej o kraje s³abo rozwiniête i rozwijaj¹ce siê powodowa³o i powoduje, ¿e dyskusja kwestii ochrony praw cz³owieka staje siê na tym forum politycznie niewygodna. Próby jej podej- mowania koñcz¹ siê oskar¿eniami o próby wprowadzania przez pañstwa wyso- korozwiniête protekcjonizmu pod has³em ochrony praw cz³owieka . Umowa ustanawiaj¹ca Œwiatow¹ Organizacjê Handlu w swojej preambule zawiera stwierdzenie, ¿e kraje tworz¹ce WTO swoje dzia³ania liberalizacyjne bêd¹ realizowaæ z zamiarem podniesienia standardu ¿ycia i zapewnienia pe³nego zatrudnienia . Taka deklaracja ³¹czy siê bez w¹tpienia z ochron¹ praw cz³owieka, jako ¿e ubóstwo jest jednym z czynników w istotny sposób naruszaj¹cych podsta-
24 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
wowe prawa cz³owieka do po¿ywienia, opieki medycznej itp. Co wiêcej, bieda identyfikowana jest jako Ÿród³o potencjalnych konfliktów, w tym konfliktów zbrojnych, w czasie których dochodzi do dalszej degradacji poziomu ochrony praw cz³owieka, stawiaj¹c pod znakiem zapytania nawet prawo do ¿ycia . Rozwa¿ania problematyki wp³ywu biedy na prawa cz³owieka nie zmieniaj¹ jednak faktu, ¿e sama intensyfikacja wymiany towarowej nie gwarantuje wzrostu poziomu ochrony praw cz³owieka, nawet w zakresie, w jakim uczyniæ by to mog³a eliminacja ubóstwa. Niew³aœciwa redystrybucja doprowadza do sytuacji, w której w spo³eczeñstwach pojawiaj¹ siê bardzo ostre ró¿nice w standardzie ¿ycia. Sytuacji nie ratuje nawet fakt, ¿e wymiana towarowa sprzyja tak¿e wymianie informacji, w tym informacji o warunkach ¿ycia w krajach, gdzie ochrona praw cz³owieka realizowana jest wed³ug wysokich standardów. Jednostki znajduj¹ce siê pod pa- nowaniem re¿imów totalitarnych nie zawsze s¹ w stanie samodzielnie wybiæ siê na wolnoœæ i zagwarantowaæ sobie przestrzeganie przys³uguj¹cych im praw. W systemie umów wchodz¹cych w sk³ad „pakietu”, przyjêtego podczas run- dy negocjacyjnej z Marrakeszu, mo¿na odnaleŸæ tak¿e pewne postanowienia o wi¹¿¹cym charakterze, mog¹ce mieæ wp³yw na poziom ochrony praw cz³owie- ka w pañstwach stronach umowy. W Uk³adzie Ogólnym w Sprawie Ce³ i Handlu znamienne znaczenie w ochronie wartoœci pozahandlowych ma art. XX, ustana- wiaj¹cy wyj¹tki od zasady wolnoœci gospodarczej. W kontekœcie ochrony praw cz³owieka wymieniæ mo¿na wyj¹tki maj¹ce s³u¿yæ ochronie ¿ycia i zdrowia – art. XX(b), chroni¹ce przed wykorzystywaniem pracy wiêŸniów art. XX (e). Dyskusyj- na jest mo¿liwoœæ stosowania wyj¹tku z art. XX (a) – ochrony moralnoœci publicz- nej, w odniesieniu do naruszeñ praw cz³owieka. Brak jest wyraŸnego precedensu w tym zakresie . Nie mo¿na jednak zaprzeczyæ, i¿ artyku³ XX GATT stwarza mo¿- liwoœæ przedsiêwziêcia œrodków o charakterze handlowym przeciwko pañstwom naruszaj¹cym pewne kategorie praw cz³owieka. Podkreœliæ nale¿y, ¿e dzieje siê to w odniesieniu do pañstw cz³onków WTO, zaanga¿owanych w eliminacjê barier handlowych . Jednoczeœnie re¿imy totalitarne czêsto z ró¿nych wzglêdów pozo- staj¹ poza strukturami instytucji œwiatowych w tym WTO, co pozwala na jeszcze wiêksz¹ swobodê w odniesieniu do stosowanych wobec tych krajów œrodków handlowych. Wystêpuj¹ tak¿e sytuacje, kiedy instrumenty maj¹ce na celu gwarantowanie eliminacji barier w handlu bezpoœrednio przek³adaj¹ siê na zabezpieczenie praw cz³owieka. Przyk³adem mo¿e byæ tutaj Porozumienie w sprawie Œrodków Sanitar- nych i Fitosanitarnych, które wprowadza zharmonizowane standardy jakoœci
w odniesieniu do po¿ywienia. Oczywiœcie normy te s³u¿¹ eliminacji mo¿liwoœci wprowadzania indywidualnych standardów w odniesieniu do artyku³ów spo- ¿ywczych, które mog³y by byæ wykorzystywane jako bariery w handlu. Jednoczeœ- nie jednak w pewnym stopniu chroni¹ ¿ycie i zdrowie konsumentów. Jako nega- tywny przyk³ad wp³ywu norm miêdzynarodowego prawa gospodarczego na ochronê zdrowia przywo³aæ mo¿na Porozumienie w sprawie Handlowych Aspektów Praw W³asnoœci Intelektualnej (TRIPS), którego normy nie by³y w sta- nie w skuteczny sposób umo¿liwiæ uchylenie re¿imu praw w³asnoœci intelektual- nej na leki wspomagaj¹ce walkê z epidemi¹ AIDS w biednych krajach Afryki. Swoist¹ konsekwencj¹ braku stosowania przez re¿imy totalitarne me- chanizmów rynkowych w ekonomii s¹ problemy z kompatybilnoœci¹ polityki eks- portowej tych krajów z normami maj¹cymi przeciwdzia³aæ stosowaniu subsy- diów eksportowych funkcjonuj¹cymi w ramach systemu Œwiatowej Organizacji Handlu. Umo¿liwiaj¹ one nak³adanie na pañstwa posiadaj¹ce status gospodarek nierynkowych ce³ antydumpingowych w oparciu o kryterium cen towarów fun- kcjonuj¹cych w krajach o gospodarkach rynkowych . Instrument ten jakkolwiek trudno uznaæ za bezpoœrednio skierowany na ochronê praw cz³owieka, w sposób niezwykle precyzyjny trafia w re¿imy totalitarne, niweluj¹c przewagê konkuren- cyjn¹, jaka wynikaæ mo¿e z braku poszanowania praw cz³owieka w gospodarce.
Wykorzystanie mechanizmów gospodarczych w procesie ochrony praw cz³owieka jest bez w¹tpienia bardziej efektywne ni¿ stosowanie wy³¹cznie metod dyplomatycznych. Nadaj¹ one dolegliwoœciom bardziej bezpoœredni charakter. S³aboœci¹ tych instrumentów jest w³aœnie ich bezpoœrednioœæ. Trudno bowiem wprowadziæ efektywne sankcje gospodarcze, które nie uderza³yby w podstawy egzystencji ludnoœci cywilnej. Sankcje inteligentne przez swój ograniczony charak- ter w mniejszym stopniu s¹ w stanie oddzia³ywaæ na pañstwa, w których dochodzi do ³amania praw cz³owieka. Pewnym rozwi¹zaniem problemu mo¿e byæ podejœcie maj¹ce na celu promowanie zachowañ pozytywnych, w miejsce piêtnowania za- chowañ negatywnych. Metody te s¹ stosowane z powodzeniem przez Wspólnotê Europejsk¹ w jej zewnêtrznych stosunkach handlowych. Zaanga¿owanie Œwiato- wej Organizacji Handlu w ochronê praw cz³owieka odpowiada ograniczonym mo¿liwoœciom instytucjonalnym i legislacyjnym tej organizacji. Utrudnieniem jest brak mo¿liwoœci tworzenia prawa wtórnego oraz wymóg jednomyœlnoœci w odniesieniu do procedur stanowienia prawa, co w przypadku organizacji licz¹cej bez ma³a 160 krajów jest niezwykle trudne. Mo¿liwoœci podejmowania
26 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
dzia³añ w zakresie ochrony praw cz³owieka zale¿¹ wiêc od determinacji wszy- stkich pañstw cz³onkowskich. Przyjmowanie przez pañstwa wysokorozwiniête do Œwiatowej Organizacji Handlu pañstw powszechnie identyfikowanych jako naruszaj¹ce prawa cz³owieka, a nastêpnie zg³aszanie pretensji do braku podejmo- wania przez WTO dzia³añ maj¹cych na celu wywieranie wp³ywu na te pañstwa, jest efektem polityki, a nie realnego zainteresowania ochron¹ praw cz³owieka.
Literatura: Domaga³a A., Prawa cz³owieka a stosunki miêdzynarodowe, Florczak A., Bolechow B. (red.), Wydawnictwo Adam Marsza³ek, Toruñ 2006; Boon K., Coining The New Jurisdiction: The Security Council as a New Pacekeeper, „Vanderbilt Journal of Transnational Law” 2008, vol. 41, nr 4; Donelly J. Universal Human Rights in Theory & Practice Cambridge University Press, Cambridge 2003; Ryszka J., Sankcje gospodar- cze wobec podmiotów zewnêtrznych w prawie i praktyce Unii Europejskiej, Wydawnictwo Dom Organizatora TNOiK, Toruñ 2008; Sykes A.O., International Trade and Human Rights: An Economic Perspective, U Chicago Law & Economics, „Olin Working Pa- per” 2003, nr 188.
I wojna œwiatowa by³a wydarzeniem, które na zawsze zmieni³o oblicze Europy. Czteroletni krwawy konflikt pozostawi³ po sobie Europê politycznie, gospodar- czo i spo³ecznie odmienion¹. Carska Rosja przesz³a krwaw¹ rewolucjê, w wyniku
której zapanowa³ nowy ³ad polityczny, oparty na strachu i terrorze. Niemcy nie podo³a³y dzia³aniom militarnym prowadzonym równolegle na dwóch frontach, a z³y stan gospodarczy i radykalizuj¹ce siê nastroje spo³eczne wymusi³y na w³adzach kapitulacjê. Z kolei Austro-Wêgry, od lat borykaj¹ce siê z tendencjami odœrodko- wymi, rozpad³y siê wzd³u¿ narodowych i etnicznych granic. Tak¿e zachodni zwyciêzcy ponieœli ogromne straty, zw³aszcza Francja, przez której wschodnie obszary kilkukrotnie przechodzi³ ¿ywio³ wojenny. Na powojennych zgliszczach
i gruzach Europy przywódcy polityczni i wojskowy pañstw uciemiê¿onych roz-
poczêli drogê ku wolnoœci. Niepodleg³oœæ, bêd¹ca naczeln¹ wartoœci¹ narodów
i spo³eczeñstw pañstw wchodniej czêœci Starego Kontynentu, sta³a siê przyczyn¹
nowych konfliktów. Po raz pierwszy od ponad stu lat Polacy zyskali realn¹ mo¿li-
woœæ zrekonstruowania w³asnego pañstwa. Liczne stronnictwa polityczne oraz organizacje paramilitarne dzia³aj¹ce w zaborze austriackim, grupy konspiracyjne zaboru rosyjskiego i pruskiego, których dzia³alnoœci przyœwieca³a idea wolnoœci, zaczê³y wspó³tworzyæ ruchy spo³eczne. Stoj¹cy na ich czele liderzy, coraz czêœciej ogrywaj¹cy rolê polityków i mê¿ów stanu, wizjonerzy niepodleg³ego bytu Pañ- stwa Polskiego, czynili wysi³ki i starania celem urzeczywistnienia swych wizji. Józef Klemens Pi³sudski, nale¿¹cy do starego szlacheckiego rodu zamiesz- kuj¹cego Litwê , by³ jednym z architektów nowopowsta³ego organizmu pañ-
28 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
Pañstwo Józefa Pi³dudskiego – specyficzny model re¿imu autorytarnego
stwowego. Kara zes³ania na Syberiê za uczestnictwo w nieudanym zamachu na ¿ycie Cara Aleksandra III , dzia³alnoœæ konspiracyjna w Polskiej Partii Socjalisty- cznej, aktywnoœæ publicystyczna na ³amach wydawanego przez PPS „Robotnika”, a nastêpnie kierownicza rola w rodz¹cym siê ruchu paramilitarnym , wykreowa³y jego legendê. Ju¿ na prze³omie XIX i XX wieku pozycja Ziuka, czy te¿ Towarzysza Wiktora – gdy¿ tak go wówczas zwano – da³a mu du¿y kapita³ spo³eczny. Incy- denty pokroju brawurowej ucieczki z zak³adów psychiatrycznych , czy te¿ szum- nie rozpropagowanej akcji przeprowadzonej w Bezdanach , czyni³y z Pi³sud- skiego bohatera. Choæ wielu innych uczestników walki o niepodleg³oœæ kierowa³o siê w ¿yciu tym samym drogowskazem, to tylko Józef Pi³sudski, pomimo tego, ¿e daleko by³o mu do pozycji kreatora ówczesnych miêdzynarodowych wydarzeñ politycznych, potrafi³ z niebywa³¹ skutecznoœci¹ przewidzieæ scenariusz przysz³ych wydarzeñ .
Periodyzacja dwudziestolecia miêdzywojennego – historycznego kontekstu poczynañ Józefa Pi³sudskiego
Dokonuj¹c periodyzacji dwudziestolecia miêdzywojennego, bior¹c pod uwa- gê poczynania Józefa Pi³sudskiego oraz osób wokó³ niego zrzeszonych, nale- ¿a³oby wyró¿niæ nastêpuj¹ce okresy historyczne: lata 1918–1923, kiedy to Józef
Pi³sudski jako Naczelnik Pañstwa oraz Naczelny Wódz kszta³towa³ polsk¹ rzeczy- wistoœæ. Posiadaj¹c ogromne mo¿liwoœci oddzia³ywania oraz szeroki zakres w³adzy, postêpuj¹c zgodnie ze standardami demokracji stworzy³ republikañski ustrój polityczny oddaj¹c w³adze konstytucyjnym organom pañstwa; lata 1923– 1926, podczas których to z mê¿a stanu Pi³sudski sta³ siê samotnikiem osiad³ym w dworku szlacheckim w Sulejówku. Sprawy publiczne zaprz¹ta³y jednak jego myœli nieprzerwanie, z tego te¿ wzglêdu dosz³o do organizacji zaplecza kadrowe- go, mog¹cego przekszta³ciæ siê w odpowiedniej chwili w obóz w³adzy. Te trzy lata odznacza³y siê równie¿ du¿¹ niestabilnoœci¹ polityczn¹, nieustaj¹c¹ walk¹ o w³adze poszczególnych stronnictw politycznych, a tak¿e licznymi strajkami i manifestacjami spo³ecznymi bêd¹cymi reakcj¹ na niepowodzenia gospodarcze; lata 1926–1935 to okres istnienia Pañstwa Józefa Pi³sudskiego, którego pocz¹tek wyznacza zamach stanu umo¿liwiaj¹cy odzyskanie w³adzy, a koniec œmieræ Mar- sza³ka; w koñcu lata 1935–1939 – czas tzw. dekompozycji i upadku pañstwa spo- wodowanego agresj¹ militarn¹ III Rzeszy oraz Zwi¹zku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Bardziej szczegó³owej analizy wymagaj¹ lata 1926–1935, obfite w wydarzenia o du¿ym znaczeniu. W tym czasie zrealizowany zosta³ plan ponownego zdobycia w³adzy w pañstwie oraz ukszta³towania mechanizmów sprawowania w³adzy tak, by przy zachowaniu pozorów demokratycznego ustroju oraz fasadowym przestrzeganiu litery prawa ugruntowaæ zdobyt¹ pozycjê. Za cezurê nale¿y uznaæ rok 1926, w którym dosz³o do tzw. zamachu majowego. By³ to dopiero pierwszy, aczkolwiek prze³omowy, krok na wyznaczonej drodze. Umo¿liwi³ przejêcie na sta³e organów w³adzy wykonawczej. Prezydentem zosta³ Ignacy Moœcicki – kon- sekwentny realizator woli Marsza³ka. W sk³ad Rady Ministrów, bez wzglêdu na panuj¹c¹ w Sejmie wiêkszoœæ, wchodzi³y osoby z nadania Pi³sudskiego. Walka z Sejmem trwa³a w zasadzie ju¿ od 1923 r. Radykalniejsze œrodki zosta³y wykorzy- stane podczas wyborów w 1928 i 1930 r. W 1930 roku re¿im pi³sudczykowski pod- porz¹dkowa³ sobie w³adzê ustawodawcz¹. Najd³u¿ej trwa³a konfrontacja obozu sanacyjnego ze œrodowiskiem sêdziowskim, które uleg³o na pocz¹tku lat trzydzie- stych XX w. Równolegle toczy³y siê prace nad now¹ konstytucj¹, która mia³a ostate- cznie legitymowaæ now¹ w³adzê i zagwarantowaæ jej ci¹g³oœæ. Œmieræ 67-letniego Pi³sudskiego zniweczy³a plany utrwalenia w³adzy obozu. Rozpoczê³y siê wew- nêtrzne walki o sukcesjê. Zaczê³y powstawaæ koterie, które zapominaj¹c o testa- mencie politycznym Marsza³ka, toczy³y boje o najwy¿sze stanowiska w pañstwie. System rz¹dów oparty na autorytecie nie przetrwa³ próby czasu. Pocz¹tkiem koñca sta³a siê œmieræ charyzmatycznego przywódcy, a „gwoŸdziem do trumny” agresja s¹siednich totalitaryzmów.
30 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
Lata z³udnych nadziei
11 listopada 1918 r. utrwali³ siê w polskiej historii jako dzieñ Odzyskania Nie- podleg³oœci. Józef Pi³sudski, którego kilka dni wczeœniej wypuszczono z twierdzy magdeburskiej, przyby³ tego dnia do Warszawy. Dzieñ póŸniej Rada Regencyjna przekaza³a w jego rêce w³adzê wojskow¹. Cztery dni póŸniej zyska³ równie¿ pe³niê w³adzy cywilnej. Posiadaj¹c status niemal¿e dyktatora rozpocz¹³ prace nad zorganizowaniem polskiej pañstwowoœci. By³o to nie lada wyzwanie, bior¹c pod uwagê liczbê nieza³atwionych spraw oraz skalê zagro¿eñ. Nowopowsta³e pañ- stwo nie posiada³o jeszcze swych granic. Procesy delimitacyjne i demarkacyjne zosta³y wstrzymane przez liczne konflikty o pod³o¿u narodowym i etnicznym. Sprawy wewnêtrzne równie¿ nie uk³ada³y siê najlepiej. Aparat administracyjny, bêd¹cy pozosta³oœci¹ po pañstwach zaborczych, by³ zró¿nicowany. Nie istnia³, bêd¹cy istot¹ demokratycznego ³adu pañstwowego, organ przedstawicielski. Tym wyzwaniom nale¿a³o sprostaæ w pierwszej kolejnoœci. Józef Pi³sudski, jako Naczelnik Pañstwa oraz Naczelny Wódz, zacz¹³ urzeczy- wistniaæ w³asn¹ wizjê pañstwa – demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej, po³¹czonej wêz³ami federacji z innymi pañstwami Europy Œrodkowo-Wschod- niej. Upust swym przekonaniom da³ 22 listopada, kiedy to wydany zosta³ dekret o najwy¿szej reprezentacyjnej w³adzy Rzeczypospolitej Polskiej. Wprowadzony republikañski system rz¹dów przyznawa³ w³adzê prawodawcz¹ Sejmowi Usta- wodawczemu, wykonawcz¹ zaœ Tymczasowemu Naczelnikowi Pañstwa. 28 listo- pada ukaza³a siê Ordynacja Wyborcza, ustalaj¹ca zasady i termin wyborów do Sejmu. Oba wspomniane akty prawne odegra³y znaczn¹ rolê w pierwszych sta- diach kszta³towania pañstwa. Jednoczeœnie definitywne rozstrzygniêcie kwestii ustroju politycznego przekazywa³y na rzecz maj¹cego siê dopiero ukonstytuowaæ organu przedstawicielskiego. Powy¿sze dzia³ania œwiadcz¹ o szczeroœci demo- kratycznych przekonañ Józefa Pi³sudskiego. Bowiem w innym razie, gdyby myœli Naczelnika oscylowa³y wokó³ pañstwa opartego wy³¹cznie na jego autorytecie, maj¹c armiê i administracjê pod sw¹ kontrol¹, nie zmarnowa³by szansy na usta- nowienie dyktatury. Zreszt¹ sam Marsza³ek – nawet ju¿ po przewrocie majowym – podkreœla³, ¿e Polsce dyktatura nie pasuje. W wywiadzie udzielonym prasie francuskiej (która stanowi³a dla polskiego rz¹du wa¿ny sposób kolportowania in-
formacji, st¹d te¿ wa¿ono na s³owa) stwierdzi³: „Ale, gdy patrzê na historiê mojej
ojczyzny, nie wierzê – naprawdê – aby mo¿na w niej by³o rz¹dziæ batem
... Nie jestem za dyktatur¹ w Polsce. Inaczej wyobra¿am sobie g³owê pañstwa: trze-
ba, aby mia³ on prawo szybkiego powziêcia decyzji w zagadnieniach tycz¹cych in- teresu narodowego. Szykany parlamentarne opóŸniaj¹ tylko najnieodzowniejsze rozwi¹zania” .
Prace nad formu³¹ pañstwa trwa³y. Powo³ana przez Sejm Ustawodawczy Ko- misja Konstytucyjna pracowa³a na podstawie kilku przedstawionych jej projektów ustawy zasadniczej. Najpowa¿niejszym by³ projekt konstytucji opartej na wzo- rach francuskich autorstwa profesora nauk prawnych, Ewdarda Dubanowicza. Rozgorza³¹ debatê zwieñczy³y rozwi¹zania kompromisowe. 17 marca 1921 r. usta- nowiono konstytucjê, która do historii przesz³a jako Konstytucja Marcowa. Opie- ra³a siê ona na trzech podstawowych filarach: dominacji sejmu w ¿yciu publicznym, szerokim samorz¹dzie (funkcjonowa³ samorz¹d terytorialny, gospo- darczy oraz zawodowy), a tak¿e szerokiej palecie praw i wolnoœci. Naczelnik Pañ- stwa nie ingerowa³ w trwaj¹ce prace, pozostawi³ przedstawicielom narodu szeroki zakres swobody. Skupi³ siê natomiast na sprawach zewnêtrznych i woj- skowych. Kierunek wschodni sta³ siê priorytetem. W koñcu, w wyniku pró¿ni po- wsta³ej po opuszczeniu kresów przez si³y niemieckie, dosz³o do konfrontacji z Armi¹ Czerwon¹. Rozgorza³a wojna zakoñczy³a siê sukcesem dla Polski. Ge- niusz polskiego dowództwa oraz zmys³ strategiczny Józefa Pi³sudskiego przes¹dzi³y o zwyciêstwie w bitwie o Warszawê. Naczelny Wódz zdoby³ ogrom- ny kapita³ spo³eczny, a spo³eczeñstwo wznosi³o go w poczet najwiêkszych boha- terów Polski. Powy¿sze wydarzenia sta³y siê preludium dla przybieraj¹cego na sile konfliktu przebiegaj¹cego na linii Pi³sudski – Sejm. Mocna pozycja Naczelnika Pañstwa, obawy przed jego ambicjami, a tak¿e ró¿nego charakteru personalne animozje utrudnia³y wspó³pracê ze znaczn¹ czêœci¹ partii politycznych odgrywaj¹cymi przecie¿ dominuj¹c¹ rolê w ¿yciu publicznym. Ustrój pañstwa, skonstruowany na wzór francuski, przy skromnych tradycjach i niewyrobionych standardach, okaza³ siê niestabilny. Apogeum przypad³o na rok 1922. Zabójstwo pierwszego Prezydenta RP Gabriela Narutowicza przez prawicowego fanatyka, Eligiusza Niewiadomskiego, wstrz¹snê³o Marsza³kiem. Nied³ugo potem, gdy Prezesem Rady Ministrów zosta³ Wincenty Witos, stoj¹cy na czele centro-prawicowej koali- cji Pi³sudski zrzek³ siê piastowanych urzêdów . Nie by³ on w stanie wspó³praco- waæ z ludŸmi, których uto¿samia³ z morderstwem Narutowicza. „Mam s³u¿yæ takim ludziom – powiedzia³ – Nigdy!” . Wycofawszy siê z polityki, osiad³ w Sule- jówku. Sejm nie pozosta³ d³u¿ny. Skromna uchwa³a po¿egnalna podjêta nie- wielk¹ wiêkszoœci¹ g³osów w dobitny sposób ukaza³a stosunek Ni¿szej Izby do Marsza³ka.
32 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
Czasy gorzkich refleksji
Po dobrowolnym przejœciu na emeryturê polityczn¹ Józef Pi³sudski nie by³ bier- ny. Nowy etap w jego ¿yciu odznacza³ siê pewnymi przemyœlanymi i dzia³aniami. Z powodu braku sta³ych obowi¹zków wynikaj¹cych z zajmowanych stanowisk, Marsza³ek odda³ siê pasji pisarskiej. Honoraria pozyskiwane z tytu³u przeprowa- dzonych wyk³adów czy napisanych artyku³ów i ksi¹¿ek, pozwala³y mu na godzi-
we ¿ycie . Zmiana stylu ¿ycia, pamiêæ o minionych zdarzeniach, pog³êbiaj¹cy siê konflikt z Sejmem, spowodowa³y radykalne zmiany w charakterze by³ego Naczel nika. „Wspó³pracownicy [Marsza³ka – autor] zwrócili uwagê, ¿e ten dawniej swo- bodny i pogodny cz³owiek teraz rzadko siê œmia³ i nigdy nie ¿artowa³. By³ przy- gnêbiony, rozgoryczony i nieufny. Grono osób, z którymi siê konsultowa³ stale mala³o; pozostali tylko ci, którzy udowodnili swoj¹ lojalnoœæ – g³ównie weterani z
Pierwszej Brygady. (
Pi³sudski szokowa³ ich czêstym u¿ywaniem najbardziej
wulgarnych i obscenicznych wyra¿eñ. Styl ten by³ szczególnie widoczny, gdy mówi³ o Sejmie” . Tak zmienia³a siê psychika cz³owieka, który stoj¹c na czele pañ- stwa, zosta³ przez okolicznoœci zmuszony do usuniêcia siê w cieñ. Pi³sudski prze- szed³ metamorfozê, która w du¿ym stopniu wp³ynê³a na jego dalsze dzia³ania:
odzyskanie w³adzy i tym razem trwa³e uporz¹dkowanie spraw pañstwa. W zasa- dzie ju¿ w dniu odejœcia ze œwiata polityki – 2 lipca 1923 roku – Pi³sudski podj¹³ w³aœciwe dzia³ania. Zrzek³ siê wszystkich sprawowanych funkcji i zajmowanych stanowisk. Z jednym wyj¹tkiem – nadal pozostawa³ przewodnicz¹cym kapitu³y orderu Virtuti Militari, dziêki czemu mia³ mo¿liwoœæ utrzymywania szerokich kontaktów personalnych w armii, które w przyszloœci okaza³y siê przydatne .
Ten epizod ¿ycia Józefa Pi³sudskiego sta³ pod znakiem dog³êbnej analizy ota- czaj¹cej rzeczywistoœci oraz przygotowywania gruntu pod przejêcie w³adzy. Z tego te¿ wzglêdu zaczêto konsolidacjê obozu politycznego. Du¿¹ inicjatyw¹ prze- jawia³a siê grupa najbli¿szych wspó³pracowników, tzw. pi³sudczyków. Posiadaj¹c du¿y zakres niezale¿noœci i swobody, pozostaj¹c w szczerej lojalnoœci wobec przywódcy, grupa ta wykazywa³a siê du¿¹ aktywnoœci¹. Poza tym sam Marsza³ek Pi³sudski, zw³aszcza za poœrednictwem prasy, dalej prowadzi³ w³asn¹ wojnê. 3 lipca 1923 roku odby³ siê w Sali Malinowej Hotelu Bristol w Warszawie ban- kiet na czeœæ Pi³sudskiego. Zorganizowane przez najbli¿szych towarzyszy przyjê- cie, bêd¹ce form¹ po¿egnania Marsza³ka, spe³nia³o tak¿e funkcjê integracyjn¹. Odczuwane przez uczestników tego wydarzenia emocje, zw³aszcza poczucie jed- noœci zbiorowej oraz frustracji zwi¹zanej z marginalizacj¹, cementowa³y wiêzi grupy. W swych wspomnieniach Felicjan S³awoj Sk³adkowski relacjê zaczyna s³owami: „My, legioniœci, byliœmy ca³kowicie zaskoczeni, a mówi¹c prawdê ciê¿ko
przygnêbieni t¹ nag³¹ decyzj¹ Komendanta – odejœciem ze s³u¿by pañstwowej
( )” ... . Nastêpnie opisuj¹c uroczystoœæ wielokrotnie u¿ywa zwrotów podkreœ-
laj¹cych zachodz¹ce interakcje. Sformu³owania: „Jedyna pociecha, ¿e znowu
jesteœmy razem” , „Ju¿ od¿y³y dawne sitwy kompanijne, ju¿ w barwnych opo-
wiadaniach ka¿dy batalion staje siê ”
waleczniejszy , ukazuj¹, jak¿e silne wspo-
mnienia zaczê³y od¿ywaæ, jak wiele ciê¿kich, ale czêsto i piêknych chwil
spêdzono razem. Czyn legionowy, bêd¹cy coraz to wiêksz¹ legend¹, skarbem dla
wielu œwiadków tamtych wydarzeñ, sta³ siê fundamentem powstaj¹cego wokó³
osoby Komendanta obozu. Uczestnicy bankietu, których by³o oko³o dwustu, sta-
nowili tylko wycinek powstaj¹cego zaplecza politycznego. W roku 1922 zorgani-
zowano Pierwszy Zjazd Legionistów. Starannie wyre¿yserowane przedstawienie
odbi³o siê szerokim echem w Warszawie i w ca³ym kraju. Jak podaje sprawozda-
nie z wydarzeñ: „od wczesnego rana wzmo¿ony ruch. Ulicami miasta ci¹gnê³y
oddzia³y wojska i zwi¹zki zawodowe z orkiestrami, kieruj¹ce siê w stronê dworca
osobowego. Po godzinie 9.00, po obu stronach ulicy Basztowej i Lubicz, od gma-
chu województwa do dworca, ustawi³y siê t³umy publicznoœci, organizacje zawo-
dowe i oddzia³y wojska, czekaj¹c chwili przyjazdu Naczelnika. Przed gmachem
województwa stanê³y dru¿yny harcerskie. Przed dworcem stanêli licznie zebrani
byli legioniœci, oczekuj¹cy swego ukochanego Komendanta. Na dworcu zebra³y
siê delegacje w³adz” . Kilkudniowe obchody ósmej rocznicy wymarszu Strzel-
ców w bój, pe³ne ró¿norodnych imprez okolicznoœciowych, p³omiennych przemó-
wieñ, wyk³adów, dyskusji, zakoñczy³y siê stworzeniem struktur organizacyjnych.
Powo³ano Zwi¹zek Stowarzyszeñ Legionistów, który nastêpnie po³¹czono z Polsk¹
Organizacj¹ Wolnoœci. Powy¿sze organizacje zosta³y podstawowymi instytucja-
mi obozu pi³sudczykowskiego.
W latach 1923–1926 umys³ Pi³sudskiego zaprz¹ta³y sprawy zwi¹zane w ponow-
nym siêgniêciem po w³adzê w pañstwie. Specyfika relacji wystêpuj¹cych w gronie
pi³sudczyków oraz charakterystyczne dla tej grupy procesy decyzyjne, dawa³y
szerokie mo¿liwoœci dzia³ania wspó³towarzyszom Marsza³ka. Pi³sudski nie wiele
mówi³ o w³asnych planach. Przekazywa³ tylko generalia, ogólne sugestie, których
interpretacja i konkretyzacja nale¿a³y ju¿ do pi³sudczyków. To oni wielokrotnie
inicjowali dzia³ania zmierzaj¹ce do siêgniêcia po w³adzê, nawet pomimo braku
wyra¿onej expressis verbis zgody Marsza³ka, opieraj¹c siê czêsto tylko na do-
mys³ach. Tak na przyk³ad by³o w 1924 roku w Krakowie. W wyniku staræ wojska
i policji ze strajkuj¹cymi przeciwko rz¹dowi robotnikami zginê³o lub zosta³o ran-
nych kilkaset osób. Kierownictwo Polskiej Partii Socjalistycznej i przedstawiciele
34 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
rz¹du Wincentego Witosa – strony trwaj¹cego konfliktu – osi¹gnê³y kompromis
koñcz¹cy awanturê. Posuniêcia PPS zosta³y skrytykowane przez Pi³sudskiego,
który ¿a³owa³ utraconych szans wymuszenia na stronie rz¹dowej swych celów.
W kontekœcie tych wydarzeñ dosz³o jednak do incydentu godnego przytoczenia.
Ciekawe obserwacje poczynione przez socjalistycznego dzia³acza Mieczys³awa
Mastka przekaza³ Wincenty Witos. W swojej relacji ówczesny premier pisa³ –
„Twierdzi³ on mianowicie [Mastek – autor], ¿e na dzieñ 6 listopada 1923 r. nas³ano
do Krakowa, bez ich [kierownictwa PPS – autor] woli i wiedzy, bardzo wielu ludzi
zupe³nie nieznanych, uzbrojonych i poinstruowanych. Pomiêdzy nimi znajdo-
wa³ siê tak¿e znany komendant Brzeœcia, Kostek Biernacki. Po zakoñczeniu re-
wolty ten¿e wyrazi³ przywódcom socjalistów swoje ubolewanie i niezadowolenie
imieniem Pi³sudskiego z powodu ich zachowania siê, jak i przebiegu i wyniku tej
zbrodniczej awantury. Mastek twierdzi³ z ca³¹ stanowczoœci¹, ¿e zamiarem
Kostka-Biernackiego by³o objêcie rz¹dów w Krakowie i urz¹dzenie stamt¹d mar-
szu na Warszawê” . Nie by³ to pierwszy taki incydent. Podobnych zdarzeñ by³o
wiêcej. Oczywisty dla pi³sudczyków scenariusz opiera³ siê na za³o¿eniu, ¿e w sy-
tuacji przesilenia gabinetowego, strajków robotniczych, manifestacji spo³ecznych,
Pi³sudski jako m¹¿ stanu, powinien opuœciæ Sulejówek i odeb- raæ w³adzê zniena-
widzonym politykom. Plan ten by³ oczywisty. Nawet konkurencja polityczna
by³a œwiadoma takiego zagro¿enia. W³adys³aw Sikorski, dziel¹c siê z Maciejem
Ratajem refleksjami, stwierdzi³, ¿e „Pi³sudskiego machinacje zmierzaj¹ do
wywo³ania chaosu, w którym móg³by wyróœæ na mê¿a opatrznoœciowego, ale
Pi³sudski jest po³owiczny, nie ma odwagi decyzji wielkich (na szczêœcie!) i chce, by
inni robili za niego «zamach»” . W przytoczonej wypowiedzi zawarta jest, pomi-
mo niesprawiedliwej oceny Marsza³ka, jedna prawda – w okresie 1923–1926
wiêkszoœci prób przeprowadzenia zamachu stanu dokonywana by³a bez konsul-
tacji z Pi³sudskim. Marsza³ek mia³ odegraæ sw¹ rolê dopiero w razie zwieñczenia
sukcesem pierwszych etapów organizacji przewrotu.
W owym czasie Marsza³ek kontynuowa³ w³asn¹ krucjatê. Dzia³aj¹ce w Sejmie
partie polityczne poddawa³ nieustannej i bezwzglêdnej krytyce. Jêzyk, którego
u¿ywa³ w debacie publicznej, stawa³ siê coraz bardziej brutalny i prymitywny,
„raczej ¿o³dacki ni¿ ¿o³nierski” . Zmiana sposobu prowadzenia polityki nie zo-
sta³a zrozumiana przez pi³sudczyków. Pi³sudski nie zamierza³ jednak jej nikomu
wyjaœniaæ. Uznaj¹c, ¿e podczas publicznych wyst¹pieñ winien byæ donios³y, wy-
razisty i zapamiêtywany, ¿e ¿adnemu innemu politykowi pozycja nie pozwala na
takie poczynania, kontynuowa³ podjêt¹ taktykê.
Lata 1923–1926 nie minê³y wiêc bezproduktywnie. Cel by³ jeden – ponowne
zdobycie w³adzy. Oczekiwano tylko odpowiedniej sytuacji, a ta w koñcu na-
desz³a.
Droga do w³adzy
Odpowiedni zbieg okolicznoœci nast¹pi³ w 1926 r. Nast¹pi³o powa¿ne za³ama-
nie gospodarki. Niemcy – istotny importer wêgla z Górnego Œl¹ska – zaprzesta³
zakupu surowca. Eksport spad³ o po³owê. Œwiatowe ceny wêgla, drewna i cukru
drastycznie siê obni¿y³y. Wp³ywy do bud¿etu z handlu miêdzynarodowego za-
czê³y topnieæ. Wiele banków zbankrutowa³o wskutek niewyp³acalnoœci kredyto-
biorców. Z tych te¿ wzglêdów dosz³o do nag³ego spadku wartoœci polskiego
z³otego. Wzros³a inflacja, a wraz z ni¹ bezrobocie. Rz¹d bezskutecznie stara³ siê
o zagraniczne kredyty, a podejmowane starania ustabilizowania sytuacji okaza³y
siê nieefektywne. Kryzysowi trwaj¹cemu ju¿ kilkanaœcie miesiêcy towarzyszy³y
ci¹g³e awantury polityczne. Spo³eczeñstwo zmêczone rozkwitaj¹cym od kilku lat
„partyjniactwem” zaczê³o coraz dobitniej okazywaæ swoje niezadowolenie. Na
pocz¹tku kwietnia 1926 r. na terytorium ca³ego kraju przeprowadzono wiele straj-
ków i manifestacji. W odpowiedzi rz¹d wyprowadzi³ wojsko na ulicê. Pad³y ofia-
ry, a premier Skrzyñski poda³ siê do dymisji. Kilka dni póŸniej Wincenty Witos
utworzy³ kolejny gabinet, który nie zd¹¿y³ jednak podj¹æ ¿adnych kroków celem
przeciwdzia³ania kryzysowi. 12 maja Marsza³ek Pi³sudski z wiernymi mu od-
dzia³ami wkroczy³ do Warszawy.
Dzieñ wczeœniej Pi³sudski udzieli³ wywiadu, w którym da³ do zrozumienia ja-
kie ma plany. Po wyra¿eniu niezadowolenia z powodu powo³ania rz¹du Witosa
oœwiadczy³: „otoczono mnie p³atnymi szpiegami, przekupywano pieniêdzmi
i awansami ka¿dego, kto mnie – by³ego naczelnego wodza! – zdradza³, szukano,
jak to œmiem twierdziæ, mojej œmierci” . Puenta wywiadu by³a jednoznaczna:
„Stajê oto do walki, tak jak i poprzednio, z g³ównym z³em pañstwa: panowaniem
rozwydrzonych partii i stronnictw nad Polsk¹, zapominaniu o imponderabiliach,
a pamiêtaniu tylko o groszu i korzyœci” . Na polecenie Witosa ca³y nak³ad gazety
z wywiadem skonfiskowano. Wydarzenia potoczy³y siê b³yskawicznie. Rz¹d
wezwa³ do stolicy zaufanych genera³ów i lojalne oddzia³y. Po stronie pi³sudczy-
ków równie¿ dzia³o siê sporo. Rozpuszczono plotkê, ¿e grupa najêtych przez
Witosa zbirów zaatakowa³a w nocy dom Marsza³ka. Efekt by³ b³yskawiczny. Lud-
noœæ Warszawy by³a zszokowana t¹ informacj¹. 12 maj¹ z rana kilka w pe³ni uz-
brojonych oddzia³ów stacjonuj¹cych w okolicach Warszawy wyruszy³o broniæ
wodza. Genera³ Gustaw Orlicz-Dreszer, jeden z aktywniejszych uczestników wy-
darzeñ, œci¹gn¹³ podkomendnych u³anów do Sulejówka. Pierwszy Marsza³ek na
36 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
czele Siódmego Pu³ku U³anów, Dwudziestego Drugiego Pu³ku Piechoty i kilku
mniejszych oddzia³ów rozpocz¹³ pochód po w³adzê. Si³y, którymi dysponowa³
Pi³sudski, szacowane na mniej wiêcej 2000 ¿o³nierzy, by³y s³abe jak na planowane
przedsiêwziêcie, jednak Marsza³ek nie przyjmowa³ do wiadomoœci, ¿e zgroma-
dzone wojsko mog³oby byæ niewystarczaj¹ce. Uwa¿a³, ¿e ¿aden wojskowy nie bê-
dzie œmia³ podnieœæ broni na Pierwszego Marsza³ka. Plan by³ prosty: Wkroczenie
do Warszawy, opanowanie siedziby sztabu generalnego, og³oszenie siê dowódc¹
si³ zbrojnych i uporz¹dkowanie spraw pañstwowych. Nie ba³ siê oporu. W opinii
Pi³sudskiego rz¹d Witosa nie odwa¿y siê na reakcjê. Z kolei prezydent – którym
by³ wówczas Stanis³aw Wojciechowski, przyjaciel z dawnych lat – równie¿ pozo-
stanie bierny. Pi³sudski, przekonany o s³usznoœci swoich analiz, wyje¿d¿aj¹c z Su-
lejówka zapowiedzia³ ¿onie, ¿e wróci na obiad. Przypuszczenia okaza³y siê
jednak mylne.
Podczas s³awetnego spotkania na moœcie Poniatowskiego – wrót do centrum
stolicy – Pi³sudskiego spotka³o ogromne rozczarowanie. Wojciechowski nie uleg³
naciskom i odmówi³ zdymisjonowania Witosa. Wojsko pozostaj¹ce pod kontrol¹
rz¹du zaczê³o stawiaæ opór. Sytuacja sparali¿owa³a Marsza³ka na kilka godzin.
Wojna domowa sta³a siê rzeczywistoœci¹. Po kilkudniowych, bratobójczych wal-
kach, w których zginê³o ponad 350 osób, strona rz¹dowa og³osi³a kapitulacjê. Pre-
zydent i premier podali siê do dymisji. Obowi¹zki g³owy pañstwa, zgodnie z liter¹
obowi¹zuj¹cej konstytucji, przej¹³ Marsza³ek Sejmu – Maciej Rataj. Liczono, ¿e
Marsza³ek og³osi siê premierem i rozpocznie rz¹dy. Pogl¹d ten okaza³ siê mylny.
Pi³sudski chcia³, by nowego Prezesa Rady Ministrów wy³oniono wed³ug procedur
wyznaczonych w konstytucji. Rataj rozpocz¹³ negocjacje z partiami politycznymi
i zaproponowa³ Jana Dêbskiego. Pi³sudski jednak odmówi³, a na stanowisko pre-
miera zaproponowa³ Kazimierza Bartla. Tak te¿ siê sta³o. Przyjête rozwi¹zanie
sta³o siê modelowe.
Jak wynika z istoty systemu parlamentarnego, frakcje ciesz¹ce siê wiêkszoœci¹
g³osów, maj¹ prawo do powo³ania w³asnego rz¹du. W okresie pomajowym by³o
inaczej. Pomimo zmieniaj¹cych siê proporcji si³ politycznych w Sejmie, ka¿dy ga-
binet po 1926 roku by³ sanacyjny. Mniejszoœciowe rz¹dy funkcjonowa³y pomimo
braku wystarczaj¹cego zaplecza parlamentarnego. Choæ parlament mia³ mo¿li-
woœæ przeforsowania wotum nieufnoœci, to fakt ten pozostawa³ bez wp³ywu na
uk³ad polityczny. Zmienia³y siê tylko personalia. Kolejn¹ wa¿n¹ zmian¹ by³ wy-
bór nowego prezydenta. W pierwszych pomajowych wyborach prezydenckich
zg³oszono kandydaturê by³ego Naczelnika Pañstwa. By³ to oczywisty w kontekœcie
majowych wydarzeniach manewr polityczny. Marsza³ek nie mia³ jednak¿e za-
miaru sprawowania najwy¿szej w³adzy w pañstwie, przynajmniej nie w ramach
ukonstytuowanego systemu organów w³adzy. Po zwyciêstwie wyborczym zre-
zygnowa³ z urzêdu. Spektakl nie by³ pozbawiony sensu. Dziêki odniesionemu
sukcesowi Sejm zalegalizowa³ istniej¹cy stan rzeczy. Interwencja zosta³a zalegali-
zowana. Poza tym nieprzyjêcie stanowiska oznacza³o zlekcewa¿enie i ignorancjê
parlamentu. W swym oœwiadczeniu do Macieja Rataja oznajmi³ – „Panie Mar-
sza³ku! Dziêkujê Zgromadzeniu Narodowemu za wybór. Po raz drugi w ¿yciu
mam w ten sposób zalegalizowanie moich czynnoœci i prac historycznych, które,
niestety dla mnie, spotyka³y siê przedtem z oporem i niechêci¹ dosyæ szerok¹.
Tym razem dziêkujê wszystkim panom, ¿e wybór mój nie by³ jednomyœlny, tak
jak to by³o w lutym 1919 r. Mniej mo¿e w Polsce bêdzie zdrad i fa³szu” .
Walka o legislatywê
Po przejêciu egzekutywy kolej przysz³a na inne ogniwa opartej na trójpodzia-
le w³adzy. Otwarcie nowej polityki wobec parlamentu nast¹pi³o 29 maja 1926 r.
Podczas przemówienia Pi³sudski bezpardonowo okreœli³ swój stosunek do Sejmu
i Senatu. „Warunki tak siê u³o¿y³y, ¿e mog³em was nie dopuœciæ do sali Zgroma-
dzenia Narodowego, kpi¹c z was wszystkich, ale czyniê próbê, czy mo¿na jeszcze
w Polsce rz¹dziæ bez bata. Nie chcê czyniæ nacisku, ale ostrzegam, ¿e Sejm i Senat
s¹ instytucjami najbardziej znienawidzonymi w spo³eczeñstwie. Róbcie raz jesz-
cze próbê. Nacisku nie bêdzie” . Marsza³ek, przybieraj¹c pozê dobrotliwego
mê¿a stanu, pozornie próbuj¹c zapomnieæ o zasz³oœciach, proklamuje nowe
otwarcie. Daje Sejmowi jeszcze jedn¹ szansê. Jednoczeœnie kilkukrotnie podkreœla,
¿e on jest panem sytuacji i wy³¹cznym decydentem. Okazane mi³osierdzie by³o
tylko przykrywk¹ dla rzeczywistych planów. Upokorzony Sejm by³ tymczasowo
wystarczaj¹cy. Odpowiadaj¹c na pytanie dotycz¹ce wyborów Marsza³ek powie-
dzia³: „Wiem, ¿e mogê operowaæ tym, co mam przed sob¹, a co przyniesie jutro –
nie wiadomo. Wiêc œpieszyæ siê nie bêdê. Zreszt¹ w tej chwili uchwal¹, co zechcê,
zatwierdz¹, co naka¿ê, bo teraz tchórz¹” .
Polityka charakteryzuje siê nieadekwatnoœci¹ s³owa do czynu. Treœci przeka-
zywane opinii publicznej i konkurencji politycznej odbiegaj¹, czêsto znacznie, od
rzeczywistych zamys³ów. Sejm, o którym Marsza³ek mia³ jak najgorsze zdanie,
jego zdaniem nie zas³ugiwa³ na now¹ szansê. Nowym celem sta³o siê opanowanie
organów w³adzy ustawodawczej. Jednak¿e dzia³aj¹c konsekwentnie grupa pi³sud-
czyków z Pi³sudskim na czele musia³a fasadowo respektowaæ prawid³a rz¹dz¹ce
wci¹¿ jeszcze utrzymywan¹ demokracj¹. Wyczekiwano w³aœciwej chwili, sta-
wiaj¹c systematycznie kolejne kroki. Rozliczne precedensy konstytucyjne, polity-
ka luzu ustawowego, powo³anie do ¿ycia nowej struktury – „antypartyjnej partii
38 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
pi³sudczyków” , machinacje wyborcze, w koñcu wybory brzeskie dobitnie o tym
œwiadcz¹. Jednoczeœnie retoryka, któr¹ siê pos³ugiwano, ewidentnie godzi³a w ist-
niej¹ce po zamachu status quo.
Marsza³ek na nowo zdefiniowa³ rolê parlamentu w Polsce. I skrzêtnie do
urzeczywistnienia tej definicji d¹¿y³. „Wypowiedzia³ walkê sejmow³adztwu. G³ów-
nym zadaniem sejmu mia³o byæ przygotowanie i uchwalanie bud¿etu, poprzedzone
przyjêciem prowizorium bud¿etowego, udzielanie prezydentowi pe³nomoc-
nictw do wydawania rozporz¹dzeñ z moc¹ ustawy, uchwalania poboru, ratyfiko-
wania umów miêdzynarodowych. Sejm mia³ pracowaæ tylko w czasie sesji, co
oznacza³o zerwanie z ukszta³towanym w praktyce zwyczajem jego dzia³ania
w permanencji” . Poza zawê¿eniem zakresu kompetencji istotne by³o równie¿
wprowadzenie do parlamentu swoich ludzi, gwarantuj¹cych wiêkszoœæ. Wskaza-
ne za³o¿enia koncepcji ukszta³towania parlamentu by³y podstawowymi wskaŸni-
kami podejmowanych dzia³añ. Natomiast rzecz¹ oczywist¹ by³a koniecznoœæ
utrzymania Sejmu i Senatu. Organy w³adzy ustawodawczej w przekonaniu
Pi³sudskiego istnieæ musia³y. Jak podaje Kazimierz Œwitalski: „Komendant nie
chce iœæ na zniesienie cia³ ustawodawczych. Chce u³o¿yæ z nimi wspó³pracê. Nie
chce, by Polska by³a jakimœ wyj¹tkiem w œwiecie, pozbawiona tych urz¹dzeñ
ogólnoeuropejskich, które tworz¹ ustrój parlamentarny” . Z powy¿szego mo¿na
wywnioskowaæ, ¿e najwa¿niejszym argumentem przemawiaj¹cym za utrzyma-
niem instytucji demokratycznych by³a opinia spo³ecznoœci miêdzynarodowej.
Po okresie wzglêdnego spokoju konflikt pomiêdzy obozem rz¹dz¹cym a Sej-
mem rozgorza³ na nowo. Siermiê¿ny jêzyk debaty publicznej nadal pozostawa³
stylem dominuj¹cym. Pada³y ostre s³owa. Marsza³ek wielokrotnie podkreœla³ brak
mo¿liwoœci wspó³pracy. „Nie jestem w stanie *** siê d³ugo i znosiæ szubrawstwa
sejmowe, to dla mnie fizycznie niemo¿liwa rzecz” . Zirytowany zachowaniami
pos³ów mówi³ – „Gdybym nie walczy³ z sob¹, to bym nic innego nie czyni³, jak bi³
i kopa³ panów pos³ów bez ”
ustanku . Sejm w sk³adzie przedmajowym prze-
trwa³ do roku 1928. Liczono, ¿e nowy uk³ad polityczny zagwarantuje wiêksz¹ sta-
bilnoœæ. Z tego te¿ wzglêdu ju¿ podczas inauguracji posiedzenia Sejmu dosz³o do
specyficznego incydentu. Z polecenia Marsza³ka przygotowano dwie dziesiêcio-
osobowe grupy policji, które w razie koniecznoœci mia³y wtargn¹æ do sali plenar-
nej i zrobiæ porz¹dek. Tak te¿ siê sta³o. Poszkodowanych zosta³o kilku pos³ów
komunistycznych i socjalistycznych, którzy wznosili okrzyki pogardy wzglêdem
Pi³sudskiego. Pomimo, ¿e ca³a akcja by³a formalnie przeprowadzona zgodnie
z prawem , zakusy na pe³niê w³adzy by³y coraz to bardziej oczywiste. Strach mia³
wzbudziæ wœród pos³ów pop³och i karnoœæ podczas kolejnych posiedzeñ. Spoko-
ju nie uda³o siê jednak wprowadziæ si³¹ – wci¹¿ dochodzi³o do awantur i rozru-
chów. Z tego te¿ powodu Marsza³ek postanowi³ o przeprowadzeniu nowych
W czerwcu 1930 r. opozycja parlamentarna urz¹dzi³a demonstracjê si³y. Zor-
ganizowany Krakowski Kongres Obrony Praw i Wolnoœci Ludu zrzeszy³ mniej
wiêcej 25–30 tys. uczestników. Padaj¹ce podczas kongresu has³a, tj „Precz z loka-
jem Moœcickim”, „Na szubienicê z Pi³sudskim”, mocno ubod³y obóz w³adzy.
Uchwalona przez zebranych rezolucja mówi³a o koniecznoœci podjêcia walki
z dyktatur¹ Pi³sudskiego, o obowi¹zku przeciwdzia³ania rozprzestrzeniaj¹cemu
siê terroryzmowi. Wiec by³ dla organizatorów wielkim sukcesem, zw³aszcza, ¿e
podczas kongresu i policja, i bojówkarze BBWR ust¹pili pola. Narastaj¹cy konflikt
i zwarte szyki opozycji wymusi³y na obozie Pi³sudskiego szybk¹ reakcjê. Podjêto
decyzjê o skróceniu kadencji Sejmu i Senatu i rozpisaniu nowych wyborów. Igna-
cy Moœcicki wyda³ orêdzie umotywowane brakiem postêpu w pracach nad now¹
konstytucj¹, co by³o o tyle paradoksalne, ¿e wczeœniej sam prezydent trwaj¹ce
prace spowalnia³. Wybory, zwane „brzeskimi”, przesz³y do historii, jako jedne
z najbardziej niedemokratycznych w historii Polski. Dosz³o do szeregu naruszeñ
prawa. 7 wrzeœnia w „Gazecie Polskiej” ukaza³ siê zapowiadaj¹cy przysz³e zdarze-
nia wywiad Bogus³awa Miedziñskiego z Pi³sudskim. „Gdy Sejm jest rozwi¹zany,
to pos³ów nie ma – nie istniej¹ – i ka¿demu wolno s¹dziæ, ¿e o ile chc¹ zatrzymaæ
swe uprawnienia, to mog¹ byæ uwa¿ani za zwyczajne œcierwo, które musi zatru-
waæ swoim istnieniem powietrze” . Propaganda pi³sudczykowska zaczê³a
przygotowywaæ grunt pod maj¹ce nast¹piæ aresztowania. Na liœcie przysz³ych
wiêŸniów twierdzy w Brzeœciu, przygotowanej przez Ministerstwo Spraw
Wewnêtrznych i autoryzowanej przez Marsza³ka, znaleŸli siê czo³owi dzia³acze
partii opozycyjnych. W nocy z 9 na 10 wrzeœnia zatrzymano m.in. Wincentego
Witosa, Wojciecha Korfantego, Hermana Liebermana, Aleksandra Dêbskiego. Mar-
sza³ek sprawê wyjaœnia³: „s¹ tam strzelania do policji, jakieœ macherki z wekslami,
oszukañstwa i szanta¿e – no i temu podobne paskudztwa” – powiedzia³. W czasie
kampanii wyborczej wolnoœci pozbawiono przesz³o 5 tys. osób, w tym 84 do-
tychczasowych parlamentarzystów. Równolegle przeprowadzono akcjê pacyfi-
kacyjn¹ w Galicji Wschodniej. Operacja wojskowa, wymierzona przede
wszystkim w Organizacjê Ukraiñskich Nacjonalistów, zakoñczy³a siê powodze-
niem. Kolejnym istotnym ograniczeniem wyborów by³y fa³szerstwa. Nie przy-
40 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
bra³y one du¿ej skali, ale w niektórych okrêgach wyborczych by³y odczuwal-
ne. 4%, czyli 482 tys. g³osów zosta³o uniewa¿nionych. Dla porównania dane z
1928 roku odpowiednio wynosi³y 2,5% oraz 320 tys. Zwyciê¿y³ Bezpartyjny Blok
Wspó³pracy z Rz¹dem, który, si¹gaj¹c 247 miejsc w Sejmie, zapewni³ sobie wiê-
kszoœæ stabiln¹, choæ niewystarczaj¹c¹ do zmiany konstytucji. Parlament zosta³
Troska o wymiar sprawiedliwoœci
W 1926 r. opanowano w³adzê wykonawcz¹. Parlament zosta³ ujarzmiony
w 1930 r. Najd³u¿ej zajê³o pi³sudczykom podporz¹dkowanie wymiaru sprawied-
liwoœci. Polityka podjêta po przewrocie majowym zaczê³a ukazywaæ efekty do-
piero w latach trzydziestych. Du¿ym problemem by³y braki kadrowe. Obóz
pi³sudczykowski, zrzeszaj¹cy g³ównie kombatantów wojennych, nie by³ w stanie
zapewniæ obsady 2800 stanowisk sêdziowskich. Poza tym œrodowiskom prawni-
czym by³o znacznie bli¿ej do endecji, ni¿ sanacji. Z tego te¿ wzglêdu realizacja
tego celu zosta³a roz³o¿ona w czasie.
S¹downictwo – jako jeden z trzech elementów struktury w³adzy publicznej –
funkcjonowa³o w oparciu o przepisy konstytucji. Ustawa zasadnicza, co zgodne
ze standardami miêdzynarodowymi, opiera³a wymiar sprawiedliwoœci na naczel-
nych zasadach organizacyjnych – niezawis³oœci s¹dów i niezale¿noœci sêdziów.
Jednym z przejawów wspomnianych zasad by³ zakaz usuwania sêdziego ze sta-
nowiska. Nowa w³adza, pragn¹ca rz¹dziæ przestrzegaj¹c litery prawa, musia³a
dokonaæ zmiany konstytucji. 2 sierpnia 1926 r. Sejm uchwali³ tzw. nowelê sierp-
niow¹. Przekazywa³a ona prezydentowi kompetencjê do wydawania roz-
porz¹dzeñ z moc¹ ustawy. Podjêta jednoczeœnie ustawa dawa³a g³owie pañstwa
pe³nomocnictwo do uporz¹dkowania stanu prawnego w pañstwie. Pe³nomocnic-
two ograniczono w czasie – wygasa³o wraz z ukonstytuowaniem siê Sejmu nowej
kadencji. W 1928 r. Ignacy Moœcicki, korzystaj¹c z przyznanych mu uprawnieñ,
wyda³ rozporz¹dzenie – prawo o ustroju s¹dów powszechnych. Rozporz¹dzenie
dawa³o ministrowi sprawiedliwoœci, którym by³ wówczas Stanis³aw Car, szerokie
kompetencje. Móg³ on przenieœæ w okreœlonym terminie sêdziego do innego s¹du
lub w stan spoczynku. Zgoda zainteresowanego sêdziego nie by³a wymagana.
Terminy, liczone od dnia wejœcia rozporz¹dzenia w ¿ycie, wynosi³y 3 miesi¹ce dla
sêdziów S¹du Najwy¿szego, 1 rok dla sêdziów s¹dów apelacyjnych i 2 lata dla
sêdziów s¹dów okrêgowych. Zwolniono m.in. pierwszego prezesa S¹du Najwy¿-
szego – W³adys³awa Seydê, oraz prezesa izby karnej SN – Aleksandra Mogielnic-
kiego. By³a to bardzo wygodna forma nacisku, dlatego te¿ skrzêtnie j¹ wykorzy-
stywano. Inn¹ zachêt¹ do wspó³pracy by³y wysoko wynagradzane stanowiska
notariuszy lub pisarzy hipotecznych, którymi dysponowa³ rz¹d. Polityka okaza³a
siê skuteczna. Opisany wy¿ej manewr by³ wielokrotnie wznawiany.
Wprawdzie Trybuna³u Stanu nie mo¿na zaliczyæ do grona organów spra-
wuj¹cych wymiar sprawiedliwoœci, to jednak nale¿y go zakwalifikowaæ to tzw.
w³adzy s¹downiczej. Utworzony celem poci¹gania do odpowiedzialnoœci polity-
ków piastuj¹cych funkcje pañstwowe, winnych okreœlonych przestêpstw, zosta³
poddany przez Marsza³ka ciê¿kiej próbie. Podczas jednej z kampanii wyborczych
premier Pi³sudski nakaza³ ministrowi Czechowiczowi zwiêkszenie funduszu dys-
pozycyjnego szefa rz¹du. Kwota wynosz¹ca 8 mln z³ zosta³a przeznaczona na sfi-
nansowanie BBWR. Wybuch³a awantura, której efektem by³o postawienie
ministra w stan oskar¿enia przed Trybuna³em Stanu. Opozycja, która ju¿ nie
mog³a siê wycofaæ z podjêtej decyzji, zaczê³a obawiaæ siê reakcji Marsza³ka. W po-
stêpowaniu przez TS wzi¹³ udzia³ Pi³sudski, którego zamiarem by³o z³o¿enie zez-
nañ uniewinniaj¹cych Czechowicza. Marsza³ek, w d³ugim oœwiadczeniu, wykpi³
sytuacjê, w której siê znaleziono. Za œmieszn¹ uzna³ ustawê o Trybunale Stanu –
podstawê prawn¹ poci¹gniêcia ministra do odpowiedzialnoœci – oraz sam akt
oskar¿enia. W niewybrednych s³owach podkreœli³ swoje podejœcie do sprawy.
Podkreœli³ zebranym: „ja jeden mia³em tê odwagê w pañstwie, ¿em wzi¹³ na siebie
zadanie, którego inni podejmowaæ nie œmieli, zadanie ukrócenia Sejmu w stosun-
ku do prezydenta i w stosunku do rz¹du” . Zwracaj¹c siê do oskar¿ycieli stwier-
dzi³, ¿e „komiczne” jest, gdy minister „rz¹du prowadzonego przez najwiêkszego
cz³owieka w Polsce, którego rêce nie œmierdz¹ jak wasze, mo¿e byæ oskar¿any” .
Po z³o¿eniu oœwiadczenia Marsza³ek wyszed³. Sêdziowie TS obawiali siê skazania
Czechowicza. Z tego te¿ wzglêdu zrobili unik. Uznali, ¿e z powodu braku stosow-
nej uchwa³y Sejmu, stwierdzaj¹cej nieprawid³owy transfer pieniêdzy, nie mog¹
uznaæ ministra za winnego. Poniewa¿ Sejm nie obradowa³, nie móg³ wydaæ
uchwa³y. Sprawê wiêc odroczono. Mocne s³owa Pi³sudskiego skierowane do de-
legacji sejmowej i sêdziów TS wywar³y zamierzony efekt. Autorytet Marsza³ka
okaza³ siê wystarczaj¹cy.
Pi³sudski, decyduj¹c siê na przewrót majowy, d¹¿y³ do uzdrowienia sytuacji
politycznej w pañstwie. Chc¹c urzeczywistniaæ postawione cele, realizowaæ poli-
tykê w zgodzie z liter¹ prawa, przynajmniej w jej literalnym brzmieniu, musia³
przeprowadziæ reformê ustrojow¹. Prace nad definitywn¹ reform¹ ustroju pañ-
stwa by³y zbyt d³ugotrwa³e. Dlatego postawiono na tymczasowe uregulowania
Kazimierz Bartel, pierwszy pomajowy premier, z³o¿y³ projekt zmiany konsty-
tucji. Inne partie zawtórowa³y. Stronnictwa prawicowe zaproponowa³y daleko
42 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
id¹ce modyfikacje ustawy zasadniczej, wzmacniaj¹ce ustrojow¹ pozycjê egzeku-
tywy. Lewica oponowa³a. W koñcu Sejm zdecydowa³ siê na przyjêcie prze-
kszta³conych rozwi¹zañ rz¹dowych. 2 sierpnia 1926 r. uchwalono ustawê
zmieniaj¹c¹ i uzupe³niaj¹c¹ Konstytucjê Rzeczypospolitej z 17 marca 1921 r. Za
tzw. nowel¹ sierpniow¹ opowiedzia³y siê kluby parlamentarne – od prawicy po
centrum i umiarkowan¹ lewicê. Przeciwne by³y Polska Partia Socjalistyczna, lewi-
ca rewolucyjna oraz mniejszoœci narodowe. Od tej pory Prezydent RP zyska³
mo¿liwoœæ wydawania w jednym z dwóch trybów rozporz¹dzeñ z moc¹ ustawy.
Pierwszy tryb dawa³ prezydentowi prawo do wydania rozporz¹dzenia w okresie,
gdy parlament nie funkcjonowa³ – od jego rozwi¹zania do ponownego zebrania
siê. Nie mog³y one jednak dotyczyæ okreœlonej materii, m.in. zmiany konstytucji,
bud¿etu pañstwa, zobowi¹zañ finansowych, podatków i ce³, poboru. Drugi tryb
polega³ na oparciu kompetencji prawodawczej g³owy pañstwa na pe³nomocnic-
twie Sejmu. W tym wypadku nie obowi¹zywa³y obostrzenia zwi¹zane z termina-
mi wydawania aktów prawnych, ani ograniczenia zakresu materii (z jednym
wyj¹tkiem – zmian¹ konstytucji) . Rozporz¹dzenia z mocy ustawy musia³y zo-
staæ przed³o¿one parlamentowi. Brak przed³o¿enia, b¹dŸ uchylenie rozporz¹dze-
nia przez Sejm, gwarantowa³y pierwszoplanow¹ rolê cia³a przedstawicielskiego
w dziedzinie ustawodawstwa. Kolejn¹ istotn¹ zmian¹ by³o uprawnienie prezy-
denta do skrócenia kadencji Sejmu i Senatu. Podstaw¹ by³ wniosek Rady Mini-
strów umotywowany orêdziem. Sejm utraci³ prawo do samorozwi¹zania siê
w³asn¹ uchwa³¹. Zniesiono równie¿ mo¿liwoœæ skrócenia kadencji przez prezy-
denta za zgod¹ Senatu . Wa¿na zmiana dotyczy³a instytucji wotum nieufnoœci.
Wniosek z³o¿ony w tej sprawie nie móg³ byæ procedowany na tym samym posie-
dzeniu. Dawa³o to Radzie Ministrów czas do lobbowania na sw¹ rzecz i pozyski-
wania wiêkszoœci parlamentarnej do odrzucenia wniosku . Nowela sierpniowa
znacz¹co zmieni³a ustrój pañstwa. „Sankcjonowa³a fakt przesuniêcia siê oœrodka
dyspozycji w³adzy pañstwowej z Sejmu do rz¹du” . Os³abia³a kontrolê parla-
mentu nad dzia³aniami gabinetu. Uzbrojony w prawo skrócenia kadencji Sejmu
i Senatu prezydent stawa³ siê groŸnym graczem na scenie politycznej. Wzmocnie-
nie Rady Ministrów stabilizowa³a sytuacjê polityczn¹. A poci¹gaj¹cemu za sznur-
ki Marsza³kowi Pi³sudskiemu umo¿liwi³a przyst¹pienie do realizacji kolejnych
zadañ.
Zmiany spowodowane wejœciem w ¿ycie noweli sierpniowej by³y po³owicz-
ne. Ju¿ podczas kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu Bezpartyjny Blok
Wspó³pracy z Rz¹dem has³em wyborczym uczyni³ propozycjê zmiany konstytu-
cji. Rz¹d, odczuwaj¹c ograniczenia zwi¹zane z aktywizacj¹ i konsolidacj¹ opozy-
cyjnych partii politycznych, zacz¹³ dzia³aæ na pograniczu prawa. Taktyka
pozornego przestrzegania litery prawa by³a kontynuowana. Konstytucja by³a in-
terpretowana za pomoc¹ literalnych regu³ wyk³adni. Dyrektywy celowoœciowe
i systemowe, nadaj¹ce inny wyraz analizowanych regulacji prawnych, uzu-
pe³niaj¹ce treœæ zapisu, odrzucono. Formalnie prawa przestrzegano. Materialnie
rzecz ujmuj¹c – nie. Z tego powodu lata 1926-1935 zowie siê okresem preceden-
sów konstytucyjnych, politykê rz¹du zaœ polityk¹ luzów ustawodawczych.
Wybory z 1928 r. nie przynios³y ¿adnej partii wiêkszoœci, która umo¿liwi³aby
przeprowadzenie zmian w konstytucji. BBWR z³o¿y³ wniosek w sprawie rewizji
konstytucji. Frakcje prawicowe i centrowe sk³onne by³y do dyskusji. Lewica nie
mia³a wspólnego i jednoznacznego stanowiska. Jan D¹bski, ludowiec, stwierdzi³,
¿e „w obecnej sytuacji politycznej i przy obecnym sk³adzie Sejmu, który wyszed³
z nadu¿yæ wyborczych, nie ma ¿adnych szans polepszenia obecnej konstytucji,
natomiast s¹ raczej szanse jej pogorszenia w duchu reakcyjno-faszystowskim” .
Rozgorza³ dyskurs. Projekt przedstawiony przez lidera BBWR, Walerego S³awka,
rozpocz¹³ debatê sejmow¹. Zniesiona zasada trójpodzia³u w³adzy i wzmocniona
pozycja ustrojowa prezydenta wywo³ywa³y kontrowersje. Projekt ustaw zasadni-
czej poddano krytyce. O uprawnieniach prezydenckich w krêgach prawicowych
mówiono: „w³adza wiêksza od w³adzy króla pruskiego i cara rosyjskiego” , „Ab-
solutyzm nigdy nie kszta³ci³ obywateli. Iwany GroŸne, Katarzyny, Piotry Wielkie
i Miko³aje nie wychowuj¹ obywateli, tylko masy niewolników, które od czasu do
czasu zrywaj¹ siê do buntu” . Z kolei przedstawiciele lewicy krytykowali projekt,
argumentuj¹c, ¿e daje on przewagê klasom posiadaj¹cym, pozbawiaj¹c mas pra-
cuj¹cych wp³ywu na sprawy publiczne. Ugrupowania lewicowe z³o¿y³y w³asny
projekt. Oba trafi³y do Komisji Konstytucyjnej. W 1929 r. sytuacja uleg³a zmianie.
Na czele rz¹du stan¹³ zwolennik ostrego kursu wobec opozycji – Kazimierz Œwital-
ski. Walery S³awek, prawa rêka Marsza³ka, zacz¹³ siê wypowiadaæ w ostrzejszym
tonie – „Chcielibyœmy doprowadziæ do uchwalenia nowej Konstytucji bez ucieka-
nia siê do gwa³tów i bez zamachu stanu. Chcielibyœmy, by nacisk spo³eczeñstwa
na pos³ów by³ zdecydowany i silny. Zdrowiej czasem po³amaæ koœci jednemu
pos³owi – mówi³ – ni¿ doprowadziæ do koniecznoœci u¿ycia karabinów maszyno-
wych. Konstytucja bêdzie zmieniona” . Sam Marsza³ek przy³¹czy³ siê do dysku-
sji. W gorzkich s³owach, poddaj¹c krytyce dorobek Sejmu Ustawodawczego
powiedzia³: „Nie chcê wchodziæ w historiê naszej konstytucji. W owym czasie
by³em Naczelnikiem Pañstwa i Naczelnym Wodzem i wiem, co za panowie czynili
tê konstytucjê, panowie, którzy zas³ugiwali na szubienicê raz po raz. Jedn¹ z hañ-
44 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
bi¹cych prawd naszego ¿ycia jest nasz pierwszy Sejm i ten nonsens zrobiony hi-
storycznie trwa nadal dot¹d, ubli¿a on Rzeczypospolitej i czyni hocki-klocki
z Polski” . Komisja konstytucyjna, pod przewodnictwem profesora nauk pra-
wnych Wac³awa Makowskiego, rozpoczê³a prace w 1930 r. Zg³oszono kolejne
projekty. Prace, przebiegaj¹ce w spokoju, trwaj¹ce kilka miesiêcy, by³y bezowoc-
ne. Prze³omem by³a dymisja kolejnego ju¿ rz¹du Bartla – sprawnego urzêdnika,
zwolennika parlamentaryzmu. Nowy premier, S³awek, oznacza³ now¹ politykê.
Opozycja, przeczuwaj¹c co siê œwiêci, zerwa³a siê na nogi. Zorganizowany Krako-
wski Kongres Obrony Praw i Wolnoœci Ludu by³ ostatni¹ wiêksz¹ inicjatyw¹, na
któr¹ pozwoli³a sanacja. Premierem zosta³ Pi³sudski. Ponownie podda³ krytyce
Konstytucjê Marcow¹. Mówi³ o „niechlujnej konstytucji, która œmierdzi chlewem
poselskim” . Nazywa³ j¹ „konstytut¹”, gdy¿ jest to s³owo „najbli¿sze do prostytu-
ty”. Niebawem Sejm rozwi¹zano. Wybory brzeskie nie da³y obozowi w³adzy wiêk-
szoœci konstytucyjnej, da³y natomiast wiêkszoœæ bezwzglêdn¹, dziêki której mo¿-
liwe sta³o siê z³o¿enie nowego wniosku, tym razem o ustanowienie nowej konsty-
tucji. W pracach komisji brali udzia³ wy³¹cznie przedstawiciele obozu w³adzy.
Opozycja j¹ zbojkotowa³a. Prace nad ustaw¹ zasadnicz¹ zaczê³y dobiegaæ koñca
w 1933 r. Dziêki wybiegom prawnym i manewrom politycznym autorstwa Sta-
nis³awa Cara projekt przes³ano do Senatu. Marsza³ek skrytykowa³ wspó³pracow-
ników za wspomniane precedensy – „Od razu – spisa³ swe wra¿enia Œwitalski –
przyzna³ mi racjê, ¿e dla ustawy zasadniczej uchwalenie jej dowcipem i trikiem
nie jest zdrowe i wobec tego nale¿y trik ten pokryæ i zneutralizowaæ przez szcze-
gó³ow¹ debatê i zmiany w Senacie” . Senat przyjmuj¹c pewnie zmiany, zakoñ-
czy³ pracê na pocz¹tku 1935 r. Projekt przes³ano z powrotem do Sejmu.
W g³osowaniu nad konstytucj¹ udzia³ wziê³o 399 pos³ów, 260 opowiedzia³o siê za.
Do kwalifikowanej wiêkszoœci 2/3 g³osów zabrak³o wiêc 6 g³osów. Jednak nie dla
pi³sudczyków. Œwitalski zabra³ g³os. Odpar³ ataki opozycji i przedstawi³ w³asny
pogl¹d na sprawê. Uzna³, ¿e zgodnie z art. 35 konstytucji projekt uzyska³ odpo-
wiednie poparcie – zwyk³ej wiêkszoœci g³osów. W jego opinii wiêkszoœæ kwalifi-
kowana wynikaj¹ca z art. 125 nie mia³a, jako wyznaczona norm¹ specjaln¹, w tym
przypadku zastosowania. W g³osowaniu nie chodzi³o bowiem o zmianê konsty-
tucji – a ow¹ reguluje art. 125 – a tylko o ustanowienie nowej, st¹d te¿ winno siê
postêpowaæ zgodnie ze zwyk³ym trybem ustawodawczym.
Konstytucja z 23 kwietnia 1935 r. radykalnie zmienia³a ustrój polityczny.
Znacz¹co odbiegaj¹c od swej poprzedniczki, opiera³a fundament aksjologiczny
na za³o¿eniach doktryny solidarystycznej. Pañstwo Polskie uznano za wspólne
dobro wszystkich obywateli. Katalog praw obywatelskich zosta³ ograniczony.
Prezydent, odpowiadaj¹cy przed Bogiem i histori¹, sta³ siê zwierzchnikiem rz¹du,
Sejmu, Senatu, si³ zbrojnych i wymiaru sprawiedliwoœci. Konstytucja urzeczywi-
stnia³a koncepcje elitarystyczne.
W tak ukszta³towanym systemie organów w³adzy publicznej zabrak³o Mar-
sza³ka. 12 maj¹ 1935 r. zmar³. Bezlitoœnie opanowuj¹cy cia³o nowotwór ¿o³¹dka
zakoñczy³ ¿ycie Józefa Pi³sudskiego, a wraz z nim etap budowy re¿imu. Mar-
sza³ek, kieruj¹cy dzia³aniami obozu z tylnego siedzenia, rzadko piastuj¹cy funkcje
premiera, chcia³ nadal pozostawaæ poza aparatem w³adzy. Przywdziana rola
szarej eminencji bardziej mu odpowiada³a. Dlatego te¿ œmieræ Marsza³ka nie spo-
wodowa³a w sferze podzia³u stanowisk komplikacji. W myœl testamentu politycz-
nego g³ow¹ pañstwa w nowych realiach ustrojowych mia³ zostaæ Walery S³awek.
Ten, ciesz¹cy siê zdrowiem, pe³en ambicji cz³owiek, wierzy³, ¿e tak siê stanie. Sta³o
siê jednak inaczej – urz¹d ten obj¹³ Ignacy Moœcicki. Postanowi³, ³ami¹c jednoczeœ-
nie wolê nie¿yj¹cego ju¿ wodza, pozostaæ przy w³adzy. Konflikt sta³ siê nieunik-
niony. Dotychczas siln¹ grup¹ pi³sudczyków zaczê³y targaæ spory o schedê.
Dosz³o do tzw. dekompozycji – podzia³u obozu na zwalczaj¹ce siê wzajemnie
¯ycie jednostki za re¿imu pi³sudczykowskiego
Tylko pañstwa w pe³ni demokratyczne gwarantuj¹ szerok¹ paletê praw jed-
nostki. Z kolei sprawnie funkcjonuj¹cy wymiar sprawiedliwoœci czuwa nad ich
przestrzegalnoœci¹. Inaczej jest w re¿imach autorytarnych, nie wspominaj¹c ju¿
o totalitaryzmach. Istnieje ogromna przepaœæ pomiêdzy tym co na papierze, a tym
co w rzeczywistoœci. Ka¿dy re¿im, w mniejszym b¹dŸ wiêkszym stopniu, oznacza
ograniczenia swobód obywatelskich. Podobnie by³o w Pañstwie Pi³sudskiego.
Fundamentem aksjologicznym dla ustroju politycznego oraz systemu
spo³eczno-gospodarczego jest ustawa zasadnicza. Konstytucja Marcowa zadoœæ-
uczyniaj¹ca postulatom liberalnej teorii praw podmiotowych, stawia³a na prze-
wagê praw i wolnoœci obywatelskich nad obowi¹zkami. Nie by³ to jednak stan
zgodny z pogl¹dami pi³sudczyków. Inspirowana doktryn¹ solidaryzmu Konsty-
tucja Kwietniowa zrywa³a z powy¿sz¹ teori¹. Prawa i wolnoœci zosta³y ograniczo-
ne. Poszerzono zakres obowi¹zków. Abstrahuj¹c od regulacji prawnych, te
bowiem obowi¹zuj¹ w ka¿dym pañstwie niedemokratycznym, nale¿y stwierdziæ,
¿e zagadnieniem zw³aszcza newralgicznym, jest stopieñ ich respektowania.
Dokonuj¹c kompleksowej oceny pañstwa, to kryterium bêdzie w du¿ej mierze
rzutowa³o o przyjêtym re¿imie politycznym. W Pañstwie Pi³sudskiego docho-
dzi³o do nadu¿yæ, jednak¿e zakres inwigilacji spo³ecznej, stopieñ ograniczania
swobód obywatelskich, poziom agresji organów czuwaj¹cych nad porz¹dkiem
publicznym i organów œcigania by³ niski. G³ównym celem sanacji by³o uzyskanie
w³adzy oraz jej ugruntowanie, a nastêpnie sprawowanie rz¹dów stymuluj¹cych
46 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
rozwój kraju. Zamiarem nie by³o œcis³e podporz¹dkowanie spo³eczeñstwa
w³adzy Marsza³ka, zniszczenie pluralizmu œwiatopogl¹dowego, czy te¿ wkracza-
nie do ¿ycia prywatnego. Wiêkszoœæ naruszeñ standardów demokratycznych
i praw jednostki nastêpowa³o w œcis³ym zwi¹zku z dzia³alnoœci¹ polityczn¹ kon-
kurencji. W pocz¹tkowej fazie rozwoju re¿imu dochodzi³o g³ównie do stosowa-
nia groŸby i strachu wobec niepos³usznych polityków. „Cudy nad urn¹”
umo¿liwia³y pozyskiwanie coraz to wiêkszych wp³ywów w parlamencie. Dopiero
rok 1930 zbrutalizowa³ politykê w³adz. W twierdzy brzeskiej osadzono liderów
opozycyjnych. Mniej znanych dzia³aczy dotknê³y inne formy represji – obelgi,
groŸby, szanta¿e, pobicia, areszty.
Najdalej id¹cym przejawem polskiego autorytaryzmu by³o miejsce odosob-
nienia usytuowane w Berezie Kartuskiej. Stworzone w 1934 r. s³u¿y³o do ³amania
opornych przeciwników politycznych. Osadzano w nim osoby zagra¿aj¹ce bez-
pieczeñstwu pañstwa, spokojowi lub porz¹dkowi publicznemu. Warunkiem
zes³ania do miejsca odosobnienia by³o tylko i wy³¹cznie przypuszczenie
pope³nienia czynu zabronionego. W literaturze mo¿na siê spotkaæ z porównania-
mi pi³sudczykowskiego miejsca odosobnienia do hitlerowskich obozów koncen-
tracyjnych oraz sowieckiego GU£AGU. Wydaje siê to jednak nie na miejscu. Cele
wspomnianych instytucji by³y diametralnie inne. W Berezie Kartuskiej nie docho-
dzi³o do masowych mordów, eksterminacji grup narodowych czy etnicznych,
nieludzkiego wyzysku. Poza tym w Polsce wystêpowa³o tylko jedno takie miejs-
ce, bêd¹ce wyj¹tkiem od zasady. W III Rzeszy i Zwi¹zku Radzieckim niestety by³a
to zasada. Bereza Kartuska by³a najbardziej brutalnym aspektem funkcjonowania
re¿imu.
Pañstwo stworzone przez Józefa Pi³sudskiego nie daje siê w sposób prosty za-
kwalifikowaæ w sztywne ramy systematyki. Rzeczpospolita Polska w latach
1926–1939, z ca³¹ pewnoœci¹ bêd¹ca pañstwem niedemokratycznym, stanowi cie-
kawy i nietypowy przyk³ad re¿imu autorytarnego. Porównywanie Pi³sudskiego
do Hitlera, Mussoliniego, czy te¿ innych dyktatorów tego okresu czasu zdaje siê
byæ krzywdz¹ce dla Marsza³ka. Józefowi Pi³sudskiemu bliskie by³y rozwi¹zania
demokratyczne. Swoj¹ wizjê demokratycznego pañstwa stara³ siê urzeczywistniæ
tu¿ po zakoñczeniu I wojny œwiatowej. Wystêpuj¹c w 1926 r. uznawa³ siê nie za
wroga, lecz za obroñcê demokracji. Stwierdzi³: „Okazujê dobr¹ wolê zachowania
jeszcze tego, co nazywa siê parlamentaryzmem i jest podstaw¹ demokracji, dla
której w Polsce i przy rz¹dzie nawet bezwzglêdnym zawsze jest miejsce” . Stwo-
rzony system rz¹dów z czasem przekszta³ci³ siê w re¿im o specyficznych cechach.
Rozwi¹zania modelowe wygl¹daj¹ nastêpuj¹co: na czele re¿imu autorytarnego
stoi wódz, charyzmatyczna jednostka. Targana rz¹dz¹ w³adzy czyni wszystko, by
zakres w³adzy poszerzyæ. Piastuj¹c ró¿norodne stanowiska, pe³ni¹c szereg funkcji,
podkreœla sw¹ pozycjê w pañstwie. Filozofia antydemokratyczna jest podstaw¹
œwiatopogl¹du. Ze wzglêdu na obawy przed utrat¹ wszystkiego zasadniczemu
ograniczeniu podlega dzia³alnoœæ stronnictw konkurencyjnych. Prawa i wolnoœci
jednostek s¹ nierespektowane. Inwigilacja spo³eczeñstwa, silny aparat przymusu,
cenzura i propaganda to podstawowe instrumenty polityki. Pañstwo Pi³sudskie-
go z grubsza wpisuje siê w powy¿sz¹ charakterystykê. Co jednak wyró¿niaj¹ce
dla tego re¿imu autorytarnego to aksjologia przywódcy. Marsza³ek jako zwolen-
nik demokracji odbiega od typowego wodza pañstwa autorytarnego. Nietypowe
by³y równie¿ procesy decyzyjne zachodz¹ce w obozie w³adzy. Marsza³ek nie wy-
dawa³ szczegó³owych dyspozycji. Wrêcz przeciwnie – mówi³ tylko o ogó³ach,
a jego s³owa by³y interpretowane przez najbli¿szych wspó³pracowników. Dawa³o
to du¿¹ swobodê dla dzia³ania pi³sudczyków. Specyficzny by³ tak¿e sposób prze-
jêcia w³adzy. le zorganizowany, aczkolwiek skutecznie przeprowadzony za-
mach stanu zalegalizowano. Sam Marsza³ek powiedzia³: „zrobi³em jedyny
w swoim rodzaju fakt historyczny, ¿em zrobi³ coœ podobnego do zamachu stanu
i potrafi³ to natychmiast zalegalizowaæ i ¿em uczyni³ coœ w rodzaju rewolucji bez
¿adnych rewolucyjnych konsekwencji” . Zakres swobód obywatelskich by³ do-
syæ szeroki, a stopieñ represji niewielki. To wszystko œwiadczy, i¿ celem zmotywo-
wanego patriotycznymi pobudkami Pi³sudskiego by³o dobro pañstwa, o które
walczy³ przez ca³e ¿ycie.
Literatura: Ajnenkiel A., Konstytucje Polski 1791–1997, Warszawa 2001; Be³cikowska
A., Walki majowe w Warszawie 11 maj – 16 maj 1926, Warszawa 1926; Borkowski J.,
Józef Pi³sudski o pañstwie i armii. Wybór pism, t. 1, Warszawa 1985; Borkowski J., Józef
Pi³sudski o pañstwie i armii. W œwietle wspomnieñ i innych dokumentów, t. 2, Warszawa
1985; Chojnowski A., BBWR – Antypartyjna partia pi³sudczyków, Biuletyn Instytutu
Pamiêci Narodowej nr 5–6 (88–89) maj-czerwiec 2008; Cichoracki P., Prystor i S³awek
– wspó³pracownicy Marsza³ka, Biuletyn Instytutu Pamiêci Narodowej nr 5–6 (88–89)
maj-czerwiec 2008; Cisek J., Pi³sudski, Warszawa 2007; Czubiñski A., Walka Józefa
Pi³sudskiego o nowy kszta³t polityczny Europy Œrodkowo-Wschodniej w latach 1918–
1921, Toruñ 2002; Davies N., Bo¿e Igrzysko. Historia Polski, Kraków 2002; Davies N.,
Europa, Kraków 2002; Garlicki A., Józef Pi³sudski 1867–1935, Warszawa 1988; Garlicki
A., Piêkne lata trzydzieste, Warszawa 2008; Garlicki A., Józef Pi³sudski 1867–1935, Kra-
ków 2008; Garlicki L., Polskie prawo konstytucyjne, Warszawa 2005; Grzêdziñski J.,
Maj 1926, Pary¿ 1965; Jêdrzejewicz W., Cisek J., Kalendarium ¿ycia Józefa Pi³sudskiego
1867–1935, t. 4, Kraków 2007; Laroche J., Polska lat 1926–1935. Wspomnienia ambasa-
dora francuskiego, Warszawa 1966; Maciejewski T., Historia ustroju i prawa s¹dowego
48 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
Polski, Warszawa 2003; Maciejewski T., Historia powszechna ustroju i prawa, Warsza-
wa 2004; Micewski A., W cieniu Marsza³ka Pi³sudskiego, Warszawa 1968; Na³êcz D.,
Na³êcz T., Józef Pi³sudski – legendy i fakty, Warszawa 1986; Paruch W., Tradycja i no-
woczesnoœæ. Pi³sudczykowska myœl polityczna w drugiej Rzeczpospolitej, Biuletyn Insty-
tutu Pamiêci Narodowej nr 5–6 (88–89) maj-czerwiec 2008; Pi³sudski J., Pismo
zbiorowe, t. 9, Warszawa 1937; Szubarczyk P., Naczelnik, Biuletyn Instytutu Pamiêci
Narodowej nr 5–6 (88–89) maj-czerwiec 2008; Watt R., Gorzka chwa³a. Polska i jej los
1918–1939, Warszawa 2005; Winczorek P., Wstêp do nauki o pañstwie, Warszawa
PAWE£ SZCZEPAÑSKI
Instytucjonalizacja w³adzy w Polsce w latach 1942–1947
Agresja III Rzeszy na ZSRR z 22 czerwca 1941 r. diametralnie zmieni³a uk³ad si³
w Europie. Kraj Rad, dotychczasowy sojusznik Hitlera, wbrew swej woli sta³ siê
kolejn¹ ofiar¹ nazistowskiej machiny wojennej. Nowa sytuacja wymaga³a
zupe³nej reorientacji radzieckiej polityki, a co tym idzie, i propagandy. W tym du-
chu „kapitalistyczna wojna” sta³a siê „ojczyŸnian¹”, a Wielka Brytania z „pod¿e-
gacza wojennego” zosta³a przemianowana na „sojusznika” . Najwa¿niejsz¹
konsekwencj¹ tej zmiany dla Polski by³o znalezienie siê po jednej stronie frontu
razem ze swoim okupantem, który zacz¹³ szybko zyskiwaæ sympatiê zachodnich
aliantów. W fakcie ataku Niemiec na ZSRR dopatrywali siê oni szansy na powa¿-
ne os³abienie pañstw Osi. Jeszcze tego samego dnia premier Churchill w radio-
wym przemówieniu do narodu stwierdzi³, ¿e choæ re¿im nazistowski trudno
odró¿niæ od ustroju panuj¹cego w ZSRR, to obiecuje zapewniæ temu drugiemu
wszelk¹ dostêpn¹ pomoc w walce ze wspólnym wrogiem – Hitlerem . Oznacza³o
to, ¿e Polska nie tylko traci pozycjê najwiêkszego sojusznika, lecz tak¿e musi
wspó³pracowaæ z pañstwem, które zaledwie dwa lata wczeœniej dokona³o zaboru
po³owy jej terytorium.
Cele i strategia ZSRR
Józef Stalin zdawa³ sobie sprawê, ¿e bez szerokiego wsparcia ludnoœci krajów
okupowanych Armia Czerwona nie bêdzie potrafi³a w krótkim czasie odeprzeæ
napaœci. Za pomoc¹ Komiternu przekazano wiêc specjalne dyrektywy instruuj¹ce
postêpowanie komunistycznego ruchu oporu w pañstwach znajduj¹cych siê pod
kontrol¹ Niemiec. Zak³ada³y one przeprowadzenie przez ich cz³onków akcji sabo-
50 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
ta¿owych wymierzonych w hitlerowskiego okupanta, jak te¿ próbê stworzenia
narodowych antyfaszystowskich frontów walki z najeŸdŸc¹ . Jednoczeœnie zale-
cano unikanie rewolucyjnych hase³ – przedstawianie konfliktu z Niemcami jako
starcia dwóch totalitarnych ideologii wypada³o dla ZSRR nad wyraz niekorzyst-
nie i mog³oby odstraszyæ ewentualnych sprzymierzeñców . Walka mia³a odby-
waæ siê w imiê obrony niepodleg³oœci, wolnoœci i demokracji – notabene wartoœci,
którymi Stalin pogardza³.
Realizacjê planu budowy podleg³ego Kremlowi ruchu oporu powierzono
specjalnym grupom inicjatywnym, sk³adaj¹cym siê z przeszkolonych wczeœniej
przez NKWD agentów. Ich zadaniem by³o mobilizowanie ludnoœci do zbrojnych
wyst¹pieñ przeciwko Niemcom: „Tylko przejœcie od biernego oporu, poprzez
walki partyzanckie do masowego, zorganizowanego ataku na wroga przyspieszy
upadek ciemiê¿cy, przybli¿y chwilê wyzwolenia” . Nale¿y zauwa¿yæ, ¿e wspom-
niana w odezwie walka mia³a toczyæ siê za wszelk¹ cenê, bez wzglêdu na koszty.
Sta³o to w sprzecznoœci z polskimi za³o¿eniami strategicznymi, wed³ug których
ewentualne ogólnonarodowe powstanie mia³o zostaæ przeprowadzone w sposób
zorganizowany i skoordynowany w chwili za³amania siê wojsk niemieckich.
Urzeczywistnienie radzieckiego planu, zak³adaj¹cego ci¹g³¹ otwart¹ walkê, spo-
wodowa³oby tylko szereg krwawych akcji odwetowych, mog¹cych poch³on¹æ
tysi¹ce ofiar .
Nieliczenie siê ze stratami nie by³o spowodowane jedynie chêci¹ jak najszyb-
szego pokonania Niemiec. W szerokiej koncepcji Stalina grupy inicjatywne mia³y
staæ siê zal¹¿kami nowych rz¹dów, których zadaniem by³o przejêcie w³adzy
w okupowanych krajach, po „oswobodzeniu” ich przez kontratakuj¹ce wojska
radzieckie. Tym razem, inaczej ni¿ w 1920 r., czerwony sztandar mia³ zawisn¹æ na
dachach wielu europejskich stolic.
W Wielkiej Koalicji
Pocz¹wszy od uzgodnienia zapisów Karty Atlantyckiej Alianci Zachodni za-
czêli tworzyæ wizjê powojennego ³adu, jaki mia³ zapanowaæ po klêsce III Rzeszy.
Gdy do Wielkiej Koalicji do³¹czy³ ZSRR, ujawni³y siê rozbie¿noœci dotycz¹ce
przysz³ego kszta³tu granic pañstw europejskich oraz stref wp³ywów. Ustalono, ¿e
rozwi¹zanie najwa¿niejszych spornych kwestii nast¹pi w czasie szeregu oficjal-
nych spotkañ g³ów trzech mocarstw: USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR. £¹cznie
odby³y siê trzy konferencje: w Teheranie (28 listopada – 1 grudnia 1943 r.), w Ja³cie
(4–11 lutego 1945 r.) oraz w Poczdamie (15 lipca – 2 sierpnia 1945 r.). Reprezentan-
tami pañstw w czasie dwóch pierwszych konferencji byli prezydent Roosevelt,
premier Churchill oraz Stalin. W czasie ostatniego spotkania nie¿yj¹cego ju¿ pre-
zydenta USA zast¹pi³ nowy, Harry Truman, a przegranego w wyborach premiera
Wielkiej Brytanii – Clement Attlee. Stalin uwa¿a³ ostatni¹ zmianê za dowód s³aboœci
ustroju demokratycznego wobec re¿imu panuj¹cego w ZSRR. Trudno bowiem wy-
obraziæ sobie sytuacjê, w której wol¹ narodów tworz¹cych Pañstwo Rad, jego dy-
ktator ustêpuje ze stanowiska – dla Stalina by³a to sytuacja abstrakcyjna. Niestety,
zachodni przywódcy zdawali siê nie przyjmowaæ tego do wiadomoœci .
Od samego pocz¹tku kwesti¹ budz¹c¹ najwiêcej kontrowersji by³a przysz³oœæ
Polski. Zachodnim Aliantom zale¿a³o na jego porozumieniu, a nastêpnie
wspó³pracy z ZSRR – ostatni¹ rzecz¹ jakiej pragnêli, by³ spór pomiêdzy koalicjan-
tami. Po nawi¹zaniu stosunków dyplomatycznych przez oba kraje okaza³o siê, ¿e
Kreml nie tylko nie zamierza w przysz³oœci zwróciæ zagrabionych terytoriów ,
lecz równie¿ nie potrafi wyjaœniæ losu blisko 20 tysiêcy wziêtych do niewoli przez
Armiê Czerwon¹ oficerów . W kwietniu 1943 r., po niespe³na dwóch latach prób
wspó³pracy, cofaj¹ce siê niemieckie wojska „odkry³y” masowe groby zamordo-
wanych trzy lata wczeœniej polskich ¿o³nierzy. Cieñ podejrzeñ pad³ na Moskwê
twierdz¹c¹, ¿e s¹ to cia³a polskich jeñców, którzy w 1941 r. wpadli w niemieckie
rêce. Strona polska zwróci³a siê do Czerwonego Krzy¿a o zbadanie sprawy, co
ZSRR uzna³o za wspó³pracê rz¹du RP z III Rzesz¹ i zerwa³o stosunki dyploma-
tyczne. Koalicji antyhitlerowskiej grozi³ roz³am. W krytycznym dla Polski mo-
mencie w katastrofie lotniczej na Gibraltarze 4 lipca 1943 r. zgin¹³ gen. Sikorski.
By³ on jedyn¹ osob¹ ciesz¹c¹ siê uznaniem wszystkich koalicjantów. Jego nie-
wyjaœniona œmieræ otworzy³a nowy rozdzia³ we wspó³pracy trzech mocarstw.
Od tej chwili polskie interesy nie posiada³y rzecznika formatu zmar³ego premiera,
a tym samym nie sta³y ju¿ na drodze realizacji planów Stalina.
W czasie konferencji w Teheranie zapad³y kluczowe dla Polski rozstrzygniê-
cia. Wstêpnie ustalono, ¿e jej wschodnia granica przebiegaæ bêdzie na linii Curzo-
na, a zachodnia na rzece Odrze. Jednoczeœnie postanowiono o przekazaniu jej
Prus Wschodnich, z pominiêciem Królewca i K³ajpedy – te dwa niezamarzaj¹ce
porty zosta³y przekazane ZSRR. Ponadto dokonano podzia³u stref wp³ywów na
kontynencie – Polska z racji swego po³o¿enia mia³a siê znaleŸæ pod faktyczn¹ ra-
dzieck¹ okupacj¹. Na proœbê Roosevelta powy¿sze decyzje nie mia³y zostaæ ujaw-
niane opinii publicznej, gdy¿ chcia³ on uzyskaæ g³osy Polonii amerykañskiej
w nadchodz¹cych wyborach. Churchill z kolei nie zdo³a³ przekonaæ partnerów do
52 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
swojej koncepcji otwarcia drugiego frontu na Ba³kanach, który uniemo¿liwi³by
ich zabór przez Armiê Czerwon¹. Zamiast tego przywódcy ustalili, ¿e wojska USA
i Wielkiej Brytanii dokonaj¹ desantu u pó³nocnych wybrze¿y Francji, co umo¿li-
wi³o Stalinowi póŸniejsze zajêcie Europy Œrodkowo-Wschodniej . Radziecki
dyktator odniós³ pe³en sukces .
Konferencja w Ja³cie odbywa³a siê w szczególnej dla Polski chwili. Mija³y czte-
ry miesi¹ce od upadku Powstania Warszawskiego, Armia Czerwona osi¹gnê³a li-
niê Odry, prawowity rz¹d RP w Londynie traci³ wp³ywy, a w Lublinie powsta³
marionetkowy oœrodek w³adzy – Stalin posiada³ wszystkie atuty . Wobec tego
przywódcy uœciœlili tylko uzgodnienia zawarte w Teheranie: granica wschodnia
RP mia³a oprzeæ siê na linii Curzona z odchyleniami 5-8 km na korzyœæ Polski, ale
bez Lwowa. Zgodzono siê równie¿, ¿e kraj powinien uzyskaæ znaczny przyrost
terytorialny na pó³nocy i zachodzie, jednak¿e sprawê ostatecznego wytyczenia
granic pozostawiono przysz³ej konferencji pokojowej. Novum by³y ustalenia do-
tycz¹ce sk³adu przysz³ego polskiego rz¹du oraz przeprowadzenia wyborów.
Przedstawiciele USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR zdecydowali, i¿ obecnie dzia³aj¹cy
na ziemiach polskich Rz¹d Tymczasowy RP ma zostaæ poszerzony o przywódców
demokratycznych z Polski i z zagranicy. Taki gabinet ma z kolei obowi¹zek szyb-
kiego przeprowadzenia wolnych wyborów, do których maj¹ zostaæ dopuszczone
partie antynazistowskie i demokratyczne . Ujêcie kwestii sprawowania w³adzy
i organizacji wyborów w powy¿szy sposób dopuszcza³o mo¿liwoœæ manipulacji.
Nie zosta³o bowiem doprecyzowane kto ma do³¹czyæ do Rz¹du Tymczasowego,
ani w jaki sposób ma nast¹piæ weryfikacja partii pragn¹cych wzi¹æ udzia³ w wybo-
rach . Po raz kolejny Stalin osi¹gn¹³ swoje cele.
Konferencja w Poczdamie by³a ostatecznym potwierdzeniem wczeœniejszych
decyzji. Potwierdzono granice Polski, przyznaj¹c jej dodatkowo Szczecin, a ZSRR
Królewiec wraz z po³ow¹ Prus Wschodnich. Mimo, ¿e nowy prezydent USA, Har-
ry Truman prezentowa³ twarde stanowisko wobec Moskwy ni¿ jego poprzednik,
to jednak by³o ju¿ a póŸno na jakiekolwiek zmiany. Armia Czerwona okupowa³a
ju¿ pó³ Europy, a mocarstwa zachodnie chcia³y unikn¹æ nowego konfliktu. Tym
samym usankcjonowa³a siê przewaga ZSRR we wschodniej czêœci Starego Konty-
nentu, gdzie od tej pory jedyn¹ si³¹ sprawcz¹ by³a wola Stalina.
W czasie trzech konferencji pokojowych zarysowa³a siê wyraŸna tendencja
do ustêpowania Stalinowi, podziwu dla dokonañ Armii Czerwonej na froncie
wschodnim, a tak¿e do lekcewa¿enia zapisów Karty Atlantyckiej. Jednak najbar-
dziej jaskraw¹ cech¹ dyplomacji anglosaskiej by³a ignorancja oraz niewiedza w spra-
wach dotycz¹cych Europy Œrodkowo-Wschodniej. Zachodni przywódcy wydawali siê
nie rozumieæ prawdziwych celów oraz zamierzeñ Kremla dotycz¹cych tej czêœci
kontynentu. Krystyna Kersten trafnie porówna³a powy¿sz¹ sytuacjê do tej
z 1938 r., uwiecznionej w zapiskach radzieckiego dyplomaty, Maksyma Litwino-
wa: „Cudzoziemcy niczego nie rozumiej¹ z naszych spraw (
z wyj¹tkiem Pola-
ków, którzy rozumiej¹ a¿ nadto dobrze, co siê u nas dzieje (
Gdyby mieli 60
milionów ludnoœci tak jak Niemcy, bylibyœmy skoñczeni. Na szczêœcie Polaków
jest tylko 20 milionów” .
28 grudnia 1941 r., pod os³on¹ nocy, we wsi Wi¹zowa pod Warszaw¹zostali
zrzuceni Pawe³ Finder, Boles³aw Mo³ojec i Marceli Nowotko . Zgodnie z planem
Stalina mieli za zadanie zorganizowaæ podleg³y Kremlowi masowy, antyfaszysto-
wski ruch, mog¹cy konkurowaæ z niepodleg³oœciowym podziemiem. 5 stycznia
1942 r. stworzyli oni oficjalnie Polsk¹ Partiê Robotnicz¹ , której zbrojnym ramie-
niem zosta³a Gwardia Ludowa. Ta ostatnia szybko przesz³a do dzia³ania, przepro-
wadzaj¹c wiosn¹ ataki bombowe na dwie niemieckie kawiarnie. Akcje te, poza
wydŸwiêkiem propagandowym, nie mia³y wiêkszego znaczenia, a represje
wywo³ane przez nie by³y wspó³mierne do uzyskanych korzyœci .
Za³o¿enia programu PPR zosta³y umieszczone w u³o¿onej jeszcze w Moskwie
deklaracji ideowej: „Do robotników, ch³opów i inteligencji, do wszystkich patrio-
tów polskich!”. W pierwszej czêœci dokumentu, zawieraj¹cej historyczny wstêp,
win¹ za utratê niepodleg³oœci obarczono sanacyjny rz¹d, który oskar¿ono rów-
nie¿ o paktowanie z III Rzesz¹, wprowadzenie ustroju faszystowskiego oraz pro-
wadzenie obozów koncentracyjnych i gett . Nastêpnie odezwa przedstawia³a
program spo³eczny. PPR w sposób ogólnikowy zapowiada³a likwidacjê wyzysku,
oddanie ziemi ch³opom, przywrócenie wolnoœci i pokoju. W kolejnych zdaniach
„grupa polskich dzia³aczy robotniczych i spo³ecznych” wzywa³a do walki z nie-
mieckim okupantem, odwo³uj¹c siê m.in. do s³owiañskiej solidarnoœci, a wojnê
przedstawiaj¹c jako starcie œwiata kultury ze œwiatem barbarzyñstwa. Najwa¿-
niejszym jednak przes³aniem deklaracji by³o wezwanie do zbrojnej walki prze-
ciwko okupantowi, wszystkimi dostêpnymi metodami i œrodkami – przez
niszczenie mostów, wykolejanie poci¹gów, podpalanie cystern itd. Zgodnie z wy-
tycznymi z Moskwy ofiary wojny partyzanckiej, z jakimi trzeba by³o siê przecie¿
liczyæ, nie by³y wa¿ne .
54 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
Reakcje na nowy, „patriotyczny” program PPR, stawiaj¹cy sobie za g³ówny
cel walkê z okupantem, by³y ró¿ne. Dawni dzia³acze Komunistycznej Partii Polski
z niechêci¹ odnosili siê do nowej formu³y. Czêœci z nich obce by³y niepod-
leg³oœciowe idea³y – pragnêli walczyæ pod sztandarem rewolucji klasowej, nie zaœ
byæ cz³onkiem budz¹cego podejrzenia PPR . Inni z kolei przyjêli z du¿ym zrozu-
mieniem zmiany programowe narzucone przez Moskwê, a t³umaczone przez
dzia³aczy partyjnych jako „obowi¹zuj¹ce tylko na danym etapie” . By³a równie¿
grupa dzia³aczy, która, maj¹c w pamiêci los cz³onków przedwojennego KPP, ba³a
siê partii maj¹cej zwi¹zek z Kremlem i nie zaanga¿owa³a siê w tworzenie nowego
ruchu .
W kierownictwie PPR od samego pocz¹tku dochodzi³o do rywalizacji
o w³adzê. W jej efekcie 28 listopada 1942 r. zamordowany zosta³ sekretarz partii,
Marceli Nowotko. Najprawdopodobniej czynu tego dokona³ Boles³aw Mo³ojec,
który uzurpowa³ sobie prawo do przejêcia „steru partii”. Inni cz³onkowie nie po-
zostali obojêtni – w krótkim czasie zlikwidowali Mo³ojca oraz jego brata, a sekreta-
rzem partii zosta³ Pawe³ Finder . „Gangsterskie” metody sprawowania w³adzy
wœród dzia³aczy PPR by³y na porz¹dku dziennym. Doskonale oddaj¹ to wspom-
nienia z posiedzenia Sztabu G³ównego GL Mariana Spychalskiego, który zosta³
ostro zaatakowany przez Boles³awa Mo³ojca „D³ugiego”: „By³em zaskoczony
i z trudem opanowuj¹c siê powiedzia³em, ¿e jego prywatnych furerowskich roz-
kazów nie bêdê wykonywa³. „D³ugi” wœciek³ siê. Skoczy³ na równe nogi i w naj-
ordynarniejszy sposób ubli¿aj¹c zacz¹³ iœæ do mnie (
Podniós³ badylowate
a¿ podziwia³em moje opanowanie
powiedzia³em: radzê trzymaæ rêce
przy sobie, bo mo¿e byæ zepsuta twa piêkna buzia (uprawia³em boks i dyspono-
wa³em silnym )”
ciosem . Czêsto w czasie spotkañ partyjnych dochodzi³o do
u¿ycia pozawerbalnych œrodków perswazji czy te¿ gróŸb likwidacji rozmówcy.
W tej sytuacji dzia³acze udaj¹cy siê na zebranie nierzadko zmuszeni byli dla w³as-
nego bezpieczeñstwa zaopatrywaæ siê w broñ. Nie inaczej wygl¹da³o, wa¿ne
w ¿yciu ka¿dej partii, pozyskiwanie funduszy na dzia³alnoœæ . Cz³onkowie PPR
nie wahali siê dokonywaæ akcji rabunkowych, których ofiarami byli czêsto sami
Polacy. Rabowano przy tym przedmioty, które trudno by³o uznaæ za niezbêdne
w walce przeciwko okupantowi, np. buty, halki, futra karaku³owe . Taki sposób
pozyskiwania œrodków nie tylko wyczerpywa³ znamiona dzia³alnoœci zwyk³ej
grupy przestêpczej, lecz tak¿e wskazywa³ miejsce PPR w „starciu œwiata kultury
ze œwiatem barbarzyñstwa”.
Prze³om roku 1943 r.
Po œmierci Nowotki i Mo³ojca do „trójki”, obok JóŸwiaka, wszed³ W³adys³aw
Gomu³ka, który zacz¹³ odgrywaæ w PPR coraz wiêksz¹ rolê. Stan¹³ on na czele de-
legacji prowadz¹cej od 18 lutego 1943 r. rozmowy z Delegatur¹ rz¹du RP w Lon-
dynie. Celem rozmów by³o uznanie PPR przez Londyn jako równoprawnej
organizacji podziemnej na równi z innymi. Towarzysz Wies³aw zaproponowa³
wspó³pracê sztabów GL z AK oraz szerokie porozumienie stronnictw politycz-
nych. Pomys³y te spotka³y siê z ch³odnym przyjêciem podziemia niepodleg³oœcio-
wego. Za¿¹da³o ono od PPR uznania rz¹du londyñskiego, uznanie integralnoœci
terytorialnej pañstwa polskiego oraz wykazanie braku zwi¹zku z Komiternem .
Inicjatywa komunistów od samego pocz¹tku budzi³a w krêgach Delegatury i AK
niepokój. Obawiano siê, ¿e celem ewentualnego porozumienia bêdzie penetracja
struktur pañstwa podziemnego oraz ich póŸniejsza likwidacja. Jednak¿e kwiet-
niowe zerwanie stosunków dyplomatycznych przez ZSRR, a nastêpnie utworze-
nie Krajowej Reprezentacji Polski , zawiesi³o negocjacje PRR z Delegatur¹.
Ostatecznie sk³oni³o t¹ pierwsz¹ do utworzenia konkurencyjnego i niezale¿nego
Podobne dzia³ania podj¹³ Stalin, tworz¹c w Moskwie w lutym tego roku
Zwi¹zek Patriotów Polskich , maj¹cy w przysz³oœci staæ siê zal¹¿kiem nowego
oœrodka w³adzy. W wydawanej przez ZPP „Wolnej Polsce” zarzucano rz¹dowi
londyñskiemu chêæ dominacji nad innymi nacjami oraz faszystowskie metody
w jej osi¹gniêciu. „Polscy patrioci” z kolei przedstawiali siê jako przyjaciele ZSRR,
pragn¹cy utworzenia wolnej Polski, po³¹czonej braterskimi wiêzami z Krajem
Rad. Jednym ze sposobów realizacji tego celu by³o powstanie armii polskiej
w ZSRR maj¹c¹ byæ alternatyw¹ dla wojska Andersa. Dowództwo nowoutworzo-
nej 1 Dywizji im. Tadeusza Koœciuszki obj¹³, zwolniony z £ubianki, p³k. Berling.
Jednak¿e 67% oficerów Dywizji pochodzi³o z Armii Czerwonej, z czego jedynie
30% posiada³o wy¿sze wykszta³cenie . Chrzest bojowy Koœciuszkowców mia³
miejsce w bitwie pod Lenino 12 paŸdziernika 1943 r. Tym samym, wobec uleg³ej
postawy USA i Wielkiej Brytani, Stalin rozpocz¹³ budowê nowej, komunistycznej
56 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
W kraju PPR, wobec zerwania stosunków polsko-radzieckich, rozpoczê³a
aktywn¹ akcjê propagandow¹ przeciwko rz¹dowi oraz AK. Na ³amach „Trybuny
Wolnoœci”, „Trybuny Ch³opskiej” oraz „Gwardzisty” by³y publikowane artyku³y
oskar¿aj¹ce polskie w³adze o kolaboracjê z Niemcami, a Armiê Krajow¹ o „stanie
z broni¹ przy nodze” podczas gdy ZSRR dŸwiga ca³y ciê¿ar wojny. Po raz kolejny
PPR stara³a siê rozpêtaæ wojnê partyzanck¹ bez wzglêdu na poniesione straty.
„Trybuna Ch³opska” wzywa³a: „Twórzcie bojowe oddzia³y dla niszczenia mo-
stów, szos, dróg kolejowych, samochodów i w ogóle sprzêtu wojennego wroga.
W zieleni¹ spowitych lasach, w g¹szczu których mo¿na siê ukryæ, w zbo¿u i w ro-
wie przydro¿nym, za ka¿dym krzakiem powinna czatowaæ ch³opska stra¿ i, gdy
nadarzy siê sposobnoœæ, niszczyæ wroga, konfiskowaæ broñ, ¿ywnoœæ itp.” Posta-
wa w³adz podziemnych wobec powstania t³umaczona by³a przez „Trybunê Wol-
noœci” nastêpuj¹co: „S¹ wreszcie tacy, którzy, prawda, nawo³uj¹ do zbrojenia
i zbroj¹ siê rzeczywiœcie, ale czyni¹ to w tym celu, a¿eby po wojnie gwa³tem po-
chwyciæ w³adzê, a¿eby narody wci¹gn¹æ w now¹ wojnê, tym razem z Sowietami
dla ich zniszczenia i zniewolenia. Bo przecie¿ po zniszczeniu armii hitlerowskiej t.
j. kiedy murzyn zrobi³ swoje, murzyn nie tylko mo¿e odejœæ, ale nale¿y po³amaæ
mu ¿ebra.” Wszystko co s³u¿y³o radzieckim celom wojskowym by³o s³uszne
i uczciwe, a ka¿de odstêpstwo od linii wyznaczonej przez PPR spotyka³o siê
z oskar¿eniami o reakcjê lub wspó³pracê z hitlerowcami.
Koniec 1943 r. okaza³ siê prze³omowy dla PPR. W listopadzie Gestapo areszto-
wano Paw³a Findera, ostatniego ju¿ cz³onka grupy inicjatywnej. W zwi¹zku z tym
wytworzy³a siê, wzrastaj¹ca zreszt¹ przez ca³y 1943 r., przewaga „krajowych”
dzia³aczy nad przyby³ymi z Moskwy. Kreml, chc¹c zachowaæ pe³n¹ kontrolê nad
ruchem komunistycznym, przerzuci³ ju¿ w lipcu do Warszawy agenta NKWD,
Boles³awa Bieruta. Zosta³ on przewodnicz¹cym Krajowej Rady Narodowej – or-
ganu powsta³ego w sylwestrow¹ noc 1943 r. W zamyœle Gomu³ki KRN mia³a byæ
przeciwwag¹ dla Polskiego Pañstwa Podziemnego, która mog³aby stwarzaæ po-
zory legalnej w³adzy, posiadaj¹cej krajowe korzenie, a po wejœciu Armii Czerwo-
nej oficjalnie przej¹æ w³adzê . KRN pod „Manifestem demokratycznych
organizacji spo³eczno-politycznych i wojskowych”, który w grudniu zapowie-
dzia³ utworzenie organu reprezentuj¹cego ca³y naród, podpisa³o siê dziewiêæ
organizacji . Taki wybieg obliczony by³ na stworzenie wra¿enia realnego przed-
stawicielstwa ca³ego polskiego spo³eczeñstwa. W rzeczywistoœci organizacje te
albo nie istnia³y, albo by³y „jednoosobowymi ugrupowaniami” lub te¿ , na potrze-
bê chwili, zosta³y przywrócone do ¿ycia przez ich by³ych cz³onków. KRN wyda³
równie¿ dekret powo³uj¹cy Armiê Ludow¹ (przemianowana Gwardia Ludowa),
na której czele stan¹³ Micha³ Rola-¯ymierski – genera³ przedwojennego WP,
skazany w II RP na karê wiêzienia za malwersacje finansowe, potem sowiecki
Powy¿sze dzia³ania, choæ mia³y uwiarygodniæ komunistów w oczach polskiego
spo³eczeñstwa, w praktyce by³y tylko kolejnymi kadrowymi roszadami. Wrogie
stanowisko organizacji niepodleg³oœciowych, traktowanie PPR jako radzieckiej
ekspozytury czy nawet nik³e zainteresowanie parti¹ i jej programem – te wszy-
stkie trudnoœci znika³y wobec zbli¿aj¹cej siê Armii Czerwonej, której obecnoœæ na
ziemiach polskich by³a ju¿ tylko kwesti¹ czasu.
3 stycznia 1944 pod Rokitnem na Wo³yniu radzieckie wojska przekroczy³y
przedwojenn¹ granicê Polski. GroŸba zajêcia ca³ego jej terytorium stawa³a siê co-
raz bardziej realna. Wobec powy¿szego KRN og³osi³a w marcu apel do Polaków,
zapowiadaj¹cy rych³e nadejœcie wyzwolenia spod okupacji hitlerowskiej oraz za-
chêcaj¹cy do wstêpowania do Armii Ludowej. W maju tego roku delegacja KRN
uda³a siê do Moskwy, gdzie zosta³a przyjêta przez Stalina, a nastêpnie uznana
przez niego i ZPP za reprezentacjê narodu. Dwa miesi¹ce potem do ZSRR zosta³a
przerzucona kolejna grupa „pe³ni¹cych obowi¹zki Polaków”, jak nazywano ich
w kraju. Przy ich udziale 21 lipca powsta³ Polski Komitet Wyzwolenia Narodowe-
go, na czele którego stan¹³ Edward Osóbka-Morawski. Nastêpnego dnia radio
moskiewskie, w audycji ZPP, nada³o „Manifest PKWN do narodu polskiego”.
W odezwie tej zapowiedziano m.in. powrót do konstytucji marcowej, zorganizo-
wanie w³adzy w oparciu o system rad narodowych, a tak¿e okreœlenie przysz³ych
zachodnich granic na Odrze. Jednoczeœnie „nowa w³adza” podpisa³a ze Stalinem
umowê, na mocy której ustala³a wschodni¹ granicê z ZSRR na linii Curzona, bez
Lwowa . PKWN mia³o odt¹d byæ organem wykonawczym KRN, która wci¹¿
pe³ni³a rolê jedynego „legalnego” reprezentanta spo³eczeñstwa. Powy¿sza legal-
noœæ budzi jednak znaczne w¹tpliwoœci.
Twórcy PKWN odrzucili w „Manifeœcie” konstytucjê kwietniow¹, uwa¿aj¹c j¹
za faszystowsk¹ i uchwalon¹ niezgodnie z prawem. ród³a legalnoœci swojej
w³adzy dopatrywali siê natomiast w nieobowi¹zuj¹cej konstytucji marcowej, któ-
ra, zdaniem komunistów, stanowi³a szansê powrotu do demokracji parlamentar-
nej . Jak zauwa¿a M. Korkuæ , powy¿sze stwierdzenia by³y nie tylko bezzasadne
58 Disputatio – Tom VIII – „Re¿imy”
z prawnego punktu widzenia (prawowity rz¹d RP wci¹¿ istnia³), lecz tak¿e wy-
czerpywa³y znamiona pojêcia zbrodni stanu zawartego w rozporz¹dzeniu Prezy-
denta Rzeczpospolitej z 11 lipca 1932 r. wprowadzaj¹cego Kodeks karny. Czeœæ
szczególna rozporz¹dzenia wymienia m.in.: usi³owanie pozbawienia Pañstwa
Polskiego niepodleg³ego bytu lub oderwania czêœci jego obszaru (art. 93 p. 1),
usi³owanie zmiany przemoc¹ ustroju Pañstwa Polskiego (art. 93 p. 2), usi³owanie
usuniêcia Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej lub zagarniecie jego w³adzy, albo
wywarcie wp³ywu na jego czynnoœci przemoc¹ lub groŸb¹ bezprawn¹ (art. 94 p. 2),
usi³owanie usuniêcia przemoc¹ Sejmu, Senatu, Zgromadzenia Narodowego,
Rz¹du, Ministra lub S¹dów, albo zagarniêcie ich w³adzy (art. 95). Dodatkowo
okreœlono, ¿e karze podlega ten, kto w celu pope³nienia czynu z art. 93, 94 lub 95
porozumiewa siê z osob¹ dzia³aj¹c¹ w interesie obcego pañstwa lub organizacji
miêdzynarodowej, albo gromadzi œrodki walki orê¿nej. Nietrudno zauwa¿yæ, ¿e
dzia³alnoœæ PPR, KRN, a w koñcu i PKWN wyczerpywa³a wiêkszoœæ, jeœli nie
wszystkie znamiona zdrady stanu. Nowa w³adza, wprowadzana si³¹ i bez popar-
cia spo³ecznego, nie mog³a uchodziæ za legaln¹ w myœl konstytucji marcowej, na
któr¹ siê powo³ywa³a. Co wiêcej – ustawa zasadnicza z 1921 r. nie przewidywa³a
w swojej treœci istnienia organów, takich jak KRN, a zatem nie mo¿na tu mówiæ
o jakichkolwiek podstawach prawnych istnienia organów uznanych przezMoskwê.
Uznawanie konstytucji kwietniowej za nieobowi¹zuj¹c¹ mia³o istotne zna-