Source: http://muzykaiprawo.pl/prawo-do-integralnosci-utworu-nie-jest-absolutne/?replytocom=8206
Timestamp: 2020-08-14 04:37:44
Legal References Found: art. 5
 art. 5
 art. 8
 art. 27
 art. 27
 art. 49
 art. 79

Document Content:
3 January 2018 art, Dozwolony użytek, Fotografia, Kultura, News, Nowe Media, pieniądze, Polska, Prawo Autorskie, przemyslkreatywny, sąd, serwis, twórca Like
Dziś chcemy Wam pokazać, jak różne mogą być stanowiska sądów I i II instancji w tej samej sprawie. Sprawa dotyczy naruszenia praw autorskich poprzez bezprawne wykorzystanie
Bardzo krótko o stanie faktycznym: pewna biblioteka publiczna wykorzystała bez zgody autorki zdjęcie portretowe przedstawiające Czesława Miłosza. Użyto je w zaproszeniu na organizowany przez bibliotekę wykład dotyczący twórczości poety . Zaproszenie zostało rozpowszechnione m.in. na stronach internetowych lokalnych mediów, bez zgody autorki zdjęcia oraz bez wskazania jej imienia i nazwiska – jako twórcy wykorzystanej fotografii.
Ta, gdy dowiedziała się o sprawie zażądała 13 000 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie autorskich praw osobistych i 7500 zł tytułem odszkodowania za naruszenie autorskich
praw majątkowych. Biblioteka nie zgodziła się ze stanowiskiem artystki, podnosząc, że:
nie wykazała, że jest autorką zdjęcia,
użycie przedmiotowej fotografii mieściło się w ramach dozwolonego użytku publicznego,
fotografka dopuściła się naruszenia art. 5 Kodeksu cywilnego, ponieważ celowo zataiła swoje autorstwo, aby wymusić wynagrodzenie za jednorazowe wykorzystanie zdjęcia.
Przypomnijmy, w tym miejscu że artykuł 5 k.c. stanowi, że „Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony”.
Czytaj: Pomysł czy dzieło. Gdzie jest granica ochrony prawno – autorskiej?
Sąd I instancji przyznał rację bibliotece, uznając, że:
Po pierwsze, artystka nie wykazała swojego autorstwa. Przedstawiony przez nią wydruk z jej strony internetowej, na której umieszczone są zdjęcia z wizerunkiem poety nie był dla sądu
wystarczającym, ponieważ doświadczenie sądu wskazywało na to, że każdy posiadacz strony internetowej może na niej umieszczać dowolne treści niezależnie od przysługujących mu praw.
Również fakt, że fotograf miała być autorką wielu zdjęć poety oraz posiadać wydane przez siebie albumy fotograficzne jemu poświęcone, nie świadczy o jej autorstwie. Tak samo jak przedłożone przez nią umowy licencyjne dotyczące wykorzystania fotografii,
Po drugie, działanie biblioteki mieściło się w granicach dozwolonego użytku publicznego, ponieważ biblioteka to instytucja oświatowa, której zadaniem jest upowszechnianie wiedzy, nauki
i kultury poprzez popularyzację czytelnictwa, a zbiory biblioteki to dobro narodowe służące zachowaniu dziedzictwa narodowego. Biblioteka w tej sprawie była organizatorem wykładu
propagującego twórczość Czesława Miłosza. Spotkanie było nieodpłatne i było skierowane do nieograniczonej liczby mieszkańców gminy i miasta,
Po trzecie, dozwolony użytek publiczny uprawnia do wprowadzenia w utworze pewnych koniecznych zmian technicznych, artystycznych czy związanych z opracowaniem utworu.
Wykadrowanie zdjęcia zostało przez sąd przyjęte jako jedna z tych zmian uzasadniona ze względu na techniczne wymiary zaproszenia. Ponadto zdaniem sądu nie powodowało to zmiany
artystycznego wyrazu utworu.
Sąd I instancji podkreślił jeszcze, że artystka nie była jedynym fotografem Czesława Miłosza, a fakt, że wykonała wiele jego zdjęć, nie jest faktem powszechnie znanym. Ponadto, na niej jako na
profesjonalistce o dużym dorobku artystycznym spoczywa obowiązek dbałości o własne interesy. Skoro zdecydowała się umieszczać zdjęcia bez każdorazowego opisania ich swoim imieniem i nazwiskiem, to powinna zabezpieczyć je przed niekontrolowanym powielaniem. Całokształt sprawy jawił się dla sądu tak, jakby artystka świadomie wykorzystywała brak wyraźnej informacji o swoim autorstwie zamieszczonych w Internecie fotografii, co zostało przez sąd ocenione jako nadużycie wspomnianego już art. 5 Kodeksu cywilnego.
Cóż, możemy chyba uznać, że wyrok w I instancji na tle aktualnego orzecznictwa był, nazwijmy to – rewolucyjny, szczególnie w zakresie wykładni dotyczącej zakresu dozwolonego użytku (traktowanego w interpretacjach raczej zawężająco, niż rozszerzająco to pojęcie).
Jednak w II instancji sąd zmienił wyrok całkowicie. Uznał, że:
Po pierwsze, doszło do naruszenia art. 8 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ponieważ artystka korzysta z domniemania autorstwa. Przepis ten stanowi, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnieniem utworu. Egzemplarzem jest również utwór udostępniony publicznie w postaci elektronicznej. Domniemanie autorstwa będzie skutkiem zarówno rozpowszechnienia przy wykorzystaniu środków masowego przekazu, jak i rozpowszechnienia za pomocą ulotek informacyjnych kolportowanych własnym nakładem. Ba, nawet zarejestrowanie utworu w rejestrze OZZ powinno prowadzić do uruchomienia tego domniemania. Oczywiście jest to domniemanie wzruszalne, które może być obalone dowodem przeciwnym, jednak taki dowód przez bibliotekę nie został zgłoszony.
Po drugie, doszło do naruszenia art. 27 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ponieważ biblioteka nie mogła skorzystać z przedmiotowej fotografii w ramach dozwolonego
użytku publicznego, a to dlatego, że ustawa o systemie oświaty do instytucji oświatowych (o których mowa we wspomnianym artykule 27 pr.aut.) nie zalicza bibliotek publicznych, a
pedagogiczne. Poza tym, aby można było mówić o dozwolonym użytku podstawowym warunkiem jest cel badawczy lub dydaktyczny takiej czynności. Zasadą jest również, że można
wykorzystać cały utwór (np. wystawić sztukę teatralną jako przedstawienie szkolne), ale zwielokrotnienie może dotyczyć tylko fragmentów utworu – przez co należy rozumieć takie jego
części, które nie zastępują zapoznania się z całym utworem. Na podstawie analizy tych przepisów sąd uznał, że działania biblioteki nie mieściły się ani przedmiotowo ani podmiotowo w zakresie licencji ustawowej z art. 27 pr.aut.
Po trzecie, nie doszło do naruszenia prawa do integralności utworu. Prawo to chroni „więź twórcy z utworem” i nie każda zmiana dowolnego elementu utworu tę więź usuwa lub narusza.
Sąd wskazał, że stosowanie zasady nienaruszalności dzieła w kategorycznej formie jest nierealne i niepotrzebne, a za tym stanowiskiem przemawia np. art. 49 ust. 2 pr. aut. Dla naruszenia prawa osobistego nie wystarcza więc samo „naruszenie integralności”, ponieważ musi ono prowadzić do naruszenia owej „więzi twórcy z utworem”.
Czytaj: By dzieło było dziełem, musi być oryginalne i twórcze. Ale coraz rzadziej bywa jakiekolwiek.
Sąd II instancji przypomniał również, że to twórca ma wyłączne prawo do decydowania, czy w i jaki sposób ma zostać oznaczone autorstwo jego utworu. To twórca, nie kto inny, ma również prawo do decydowania, czy utwór ma być rozpowszechniony z podaniem jego prawdziwego imienia i nazwiska, pod pseudonimem, kryptonimem czy anonimowo. Aha, no i oczywiście „znalezienie” fotografii w Internecie nie powoduje, że działanie takiego „znalazcy” nie jest zawinione.
Naruszenie autorskich dóbr osobistych jest niezależne od dobrej czy złej woli osoby, która tego naruszenia się dopuściła, a ma jedynie wpływ na dobór środków, które mają służyć usunięciu skutków tego naruszenia. Sąd jednak uznał, że biblioteka nie działała w dobrej wierze, gdyż jej pracownicy zaniechali jakichkolwiek czynności mających na celu ustalenie autora fotografii i uzyskanie zgody na jej wykorzystanie.
Sąd jeszcze raz podkreślił, że dla ochrony autorsko-prawnej absolutnie nie ma znaczenia, w jaki sposób dokonujący naruszenia wszedł w posiadanie utworu, ani też to, że utwór krążył po
Internecie, a jego autor nic z tym nie zrobił albo że zrobił dopiero teraz. Należy pamiętać, że „dokonanie naruszeń przez inne podmioty nie może stanowić wystarczającego usprawiedliwienia dla naruszeń dokonanych przez pozwanego”. Z całą stanowczością zgadzamy się z tym zdaniem.
Niemniej jednak Sąd II instancji przyznał pani fotograf po 5.000 zł tytułem zadośćuczynienia i tytułem odszkodowania. W trakcie procesu Trybunał Konstytucyjny orzekł o niekonstytucyjności art. 79 ust. 1 pkt. 3 lit. b) pr. aut., wobec czego fotografka zmodyfikowała żądanie pozwu z trzykrotności do dwukrotności wynagrodzenia wynikającego z jej cennika. Artystka wygrała sprawę w połowie, wobec czego również i połowa kosztów procesu została jej zwrócona przez bibliotekę.
Co istotnego mówi nam ten wyrok?
Prawo do integralności utworu nie jest absolutne – delikatne kadrowanie utworu fotograficznego może nie zostać uznane za naruszające więź autora z utworem.
Należy ważyć wysokość roszczenia, bo jeśli zapędzimy się z jego wysokością, może okazać się, że wygramy np. tylko w połowie i tylko tyle kosztów procesu (opłata od pozwu + wynagrodzenie
pełnomocnika, jeśli z pomocy takiego korzystamy) zwróci nam strona przegrana,
Dozwolony użytek publiczny to bardzo wąski przedmiotowo i podmiotowo temat.
Domniemanie autorstwa, dlatego m.in. nazywa się domniemaniem, że korzysta z pewnych przyjętych faktów, będących skutkiem podania utworu do publicznej wiadomości lub jego
rozpowszechniania i nie powinno być tak, że artysta musi dwoić się i troić, aby swoje autorstwo wykazać.
Autor: Karolina Nowalska, adwokat z Olsztyna, zajmuje się sprawami z zakresu prawa własności intelektualnej, www.adw.olsztyn.pl., prowadzi bloga o prawie fotografii, www.prawyprofil.pl/MiP
Źródło: Sąd Apelacyjny w Łodzi I Wydział Cywilny Sygn. akt I ACa 1107/15.
Fot. Blast 707 Photography/Flickr lic. CC BY-ND 2.0
« Previous Story Techno Viking. Najsłynniejsza sprawa o wizerunek w historii Internetu
Next Story » Sąd: Odszkodowanie za piractwo musi być zgodne z rzeczywistością....
Dozwolony użytek, Fotografia, Kultura, obyczaje, Polska, Prawo Autorskie, Rynek, sąd, Twórca, Wolna kultura
art, Dozwolony użytek, Fotografia, Kultura, News, Nowe Media, pieniądze, Polska, Prawo Autorskie, przemyslkreatywny, sąd, serwis, twórca Prawo do integralności utworu nie jest absolutne
2 Responses to Prawo do integralności utworu nie jest absolutne
Piotr Adam Kulbicki says:
4 January 2018 at 18:48
Szanowni Państwo, Dwie sprawy: po pierwsze – Artykuł kodeksu Cywilnego nie “mówi” tylko “stanowi” – zwracam uwagę na ten poważny błąd językowy licząc, że go Państwo poprawią; po drugie – artykuł dziennikarski traktujący o orzeczeniu sądowym powinien zawierać wskazanie źródła, czyli informacji o orzeczeniu: data wydania, sygnatura i informacja o prawomocności. Przykre jest to, że ciekawa publikacja ma takie wady.
Panie Piotrze. Dziękujemy za uwagę. Już się poprawiamy.