Source: https://www.ebos.pl/orzeczenie-ms/uzasadnienie-przestepstwo-przeciwko-zyciu-iv-k-2-13-sad-okregowy-w-lodzi-z-2014-02-18.html
Timestamp: 2019-03-22 06:31:11
Legal References Found: art. 156
 art. 190
 art. 217
 art. 13
 art. 157
 art. 31
 art. 157
 art. 31
 art. 178
 art. 244
 art. 64
 art. 13
 art. 148
 art. 157
 art. 11
 art. 64
 art. 157
 art. 64
 art. 164
 art. 64
 art. 278
 art.5
 art. 156
 art. 13
 art. 148
 art. 157
 art. 11
 art. 64
 art. 64
 art. 13
 art. 157
 art. 31
 art. 157
 art. 31
 art. 157
 art. 64
 art. 64
 art. 13
 art. 163
 art. 64
 art. 64
 art. 126
 art. 46
 art. 624

Document Content:
Orzeczenie IV K 2/13 Sąd Okręgowy w Łodzi
Sąd Okręgowy w Łodzi z 2014-02-18
IV K 2/13
Sygn. akt IV K 2/13
J. T. (1) wraz z żoną J. T. (2) oraz teściem Z. W. (1) zamieszkiwał w K. w kamienicy przy ul. (...) II 52 w lokalu nr (...).
W dniu 11 lipca 2012 roku odwiedził ich sąsiad mieszkający naprzeciwko, R. K. (1) i jego znajomy J. N.. Byli oni już wówczas pod wpływem alkoholu.
Pod wpływem alkoholu był też J. T. (1), który spożywał go dzień wcześniej.
R. K. (1) po jakimś czasie opuścił mieszkanie sąsiadów, pozostawiając w nim J. N.. J. N. w towarzystwie (...) oraz Z. W. (1) spożywali razem alkohol, który fundował J. N.. Po wódkę chodziła J. T. (2).
J. N. znał wcześniej J. T. (2) z widzenia, a J. T. (1) nie znał w ogóle.
/zeznania świadka J. N. k.18-18v, częściowo k.116, 402-403,
zeznania świadka J. T. (2) k.27v, 405,
zeznania świadka R. K. (1) k.6v, 409,
zeznania świadka Z. W. (1) k.23v, 401,
wyjaśnienia oskarżonego J. T. (1) k.40-41, 398,
protokoły użycia alkometru k.10, 13,
świadectwo wzorcowania k.11,
opinie z badań krwi wraz z protokołami pobrania krwi i załącznikami k.80-83, 85-88/
W czasie spożywania alkoholu J. T. (1) zdenerwowało zachowanie J. N. wobec jego żony, w szczególności dotykanie jej w intymne części ciała.
/wyjaśnienia oskarżonego J. T. (1) k.40, 252v, 399/
J. T. (1) zaczął wypraszać J. N. z mieszkania, używając przy tym wulgaryzmów, ale ten nie odpowiadał na jego słowa i nie ruszył się z miejsca.
/wyjaśnienia oskarżonego J. T. (1) k.40,
zeznania świadka J. T. (2) k.27v/
Wówczas J. T. (1) odkręcił kurki kuchenki gazowej stojącej w pokoju, w którym spożywali alkohol. Kiedy J. N. nie zareagował również na to, J. T. (1) przeszedł z pokoju, gdzie spożywali alkohol do drugiego i wziął ze stojaka na noże znajdującego się na bufecie nóż kuchenny z czerwoną rękojeścią o długości całkowitej 24 cm, a długości ostrza wynoszącej 13,3 cm i szerokości ostrza przy rękojeści wynoszącej 2,3 cm. Kiedy wrócił z nożem, ponownie zwrócił się do J. N. słowami: „Wynoś się”, „Wyjdź, bo pożałujesz”. J. N. nie odzywał się. J. T. (1) podszedł do niego i zadał mu nożem pięć ciosów w plecy po stronie lewej oraz ugodził go w przednią powierzchnię klatki piersiowej. Zadając ciosy mówił: „Ja cię zabiję”.
/zeznania świadka J. T. (2) k.27v, 405-407,
częściowo wyjaśnienia oskarżonego J. T. (1) k.40-41,
zeznania świadka R. K. (1) k.6v, 409-410,
opinia biegłego z zakresu medycyny P. B. k. 469-474, 488-490,
dokumentacja medyczna dotycząca J. N. k.56, 388-389, 519,
zeznania świadka A. M. k.21v-22, 412,
protokół oględzin miejsca k.2-5,
dokumentacja fotograficzna k.89-95/
W tym czasie Z. W. (2) przebywał w innym pomieszczeniu i nie widział zdarzenia z użyciem noża.
/zeznania świadka J. T. (2) k.407,
zeznania świadka Z. W. (1) k. 23v, 408/
Pomiędzy obu mężczyznami nie doszło do szarpaniny ani bicia się.
/zeznania świadka J. T. (2) k.407/
J. T. (2) zabrała mężowi nóż i odniosła go na miejsce, do stojaka na noże znajdującego się w drugim pomieszczeniu. Później zaprowadziła J. N. do tego pomieszczenia, aby się położył na łóżku jej ojca. Dała mu ścierkę do zatamowania krwawienia. Następnie wróciła do pokoju, gdzie przebywał jej mąż i do którego wszedł w międzyczasie jej ojciec i razem z ojcem zapaliła papierosa. Z. W. (1) powiedział wówczas do zięcia J. T. (1), że „beknie” za wszystko, używając przy tym wulgarnego określenia. J. T. (1) odpowiedział mu, aby nie mędrkował, chwycił stojącą na segmencie w pokoju patelnię i uderzył nią Z. W. (1) dwukrotnie w twarz.
J. T. (2) zaprowadziła J. N. do sąsiada R. K. (1). Kiedy wróciła, ojciec poprosił ją o wezwanie pogotowia ratunkowego z powodu bólu głowy i krwawienia. Uczyniła to, dzwoniąc z telefonu innego sąsiada. Na korytarzu spotkała R. K. (1), który poprosił ją o wezwanie pogotowia ratunkowego. Poinformowała go, że już wezwała.
Po powrocie do domu poczuła zapach ulatniającego się gazu z 11-kilgramowej butli, napełnionej w dniu 25 czerwca 2012 roku. Gaz ten nie był zakręcony od czasu, gdy odkręcił go jej mąż przed zadaniem ciosów nożem J. N.. J. T. (2) zakręciła gaz.
/zeznania świadka J. T. (2) k.27v-28, 405-407,
częściowo wyjaśnienia oskarżonego J. T. (1) k.41,
zeznania świadka R. K. (1) k.6v,
opinia biegłego z zakresu medycyny S. W. k.54,
dokumentacja medyczna dotycząca Z. W. (1) k.55,
Najpierw przyjechała na miejsce załoga (...), która udzieliła pomocy J. N..
/zeznania świadka J. T. (2) k.28,
zeznania świadka R. K. (1) k.409/
Kiedy około godz. 14.40 zostali wezwani policjanci, J. T. (1) po ich przybyciu na miejsce nie chciał wpuścić ich do swojego mieszkania. W tym czasie razem z nim w mieszkaniu przebywał jego teść Z. W. (1), a w mieszkaniu R. K. (1) ratownicy medyczni z załogi (...) udzielali pomocy J. N..
Policjanci A. F. i P. D. zastając zamknięte drzwi, wezwali J. T. (1) do natychmiastowego ich otwarcia. J. T. (1) nie reagował na ich słowa, a kiedy zagrozili, że wezwą Straż Pożarną w celu wyważenia drzwi, stwierdził, że skoro tak, to odkręca gaz i w razie wyważenia drzwi, wysadzi wszystko w powietrze. Policjanci powiadomili o tym Dyżurnego Komisariatu Policji w K.. Po około 10 minutach przybył na miejsce drugi patrol policji w osobach R. K. (2) i P. C.. Policjanci czując zapach gazu, zdecydowali się na siłowe wejście do mieszkania. R. K. (2) mocnym szarpnięciem otworzył drzwi, które miały uszkodzony zamek w wyniku wcześniejszych interwencji. Wchodząc do mieszkania policjanci poczuli silniejszą woń gazu. W tym czasie J. T. (1) stał na środku pokoju i swoim ciałem zagradzał dojście do kuchenki gazowej z dwoma odkręconymi kurkami, znajdującej się w tym samym pokoju obok segmentu. W ręce trzymał zapalniczkę i próbował ją zapalić, co mu się jednak nie udało. Policjanci szybko obezwładnili J. T. (1) i zakręcili dopływ gazu do kuchenki, z której się ulatniał oraz przewietrzyli mieszkanie otwierając szeroko okna, Wyprowadzili też z mieszkania Z. W. (1).
W międzyczasie z uwagi na istniejące zagrożenie wybuchem gazu i zawaleniem budynku kamienicy, policjanci nie dopuścili do innych mieszkań około 6 osób, które chciały się tam dostać.
Zapalenie zapalniczki przy istniejącym stężeniu gazu propan-butan mogło z dużym prawdopodobieństwem doprowadzić do eksplozji i tym samym zagrozić życiu lub zdrowiu osób przebywających w tym czasie w pobliżu.
/zeznania świadka A. F. k.118v, 410,
zeznania świadka R. K. (2) k.122v-123,444-446,
zeznania świadka P. D. k.124v, 410-411,
zeznania świadka P. C. k.133v-134, 411,
zeznania świadka Z. W. (1) k.121,
dokumentacja fotograficzna k.89-95,
opinia biegłego z zakresu pożarnictwa A. A. k.446-448/
J. N. i Z. W. (1) przewieziono do Szpitala Miejskiego w P..
/zeznania świadka A. M. k.21v-22, 412,
dokumentacja medyczna dotycząca Z. W. (1) k.55/
O godz. 15:37 u J. T. (1) stwierdzono 1,30 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu.
O godz. 15:52 u J. T. (2) stwierdzono 1,25 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu.
O godz. 19:50 u J. N. znajdowało się 1,90 promila alkoholu we krwi.
O godz. 19:40 u Z. W. (1) znajdowało się 1,46 promila alkoholu we krwi.
/protokół użycia alkometru wobec J. T. (1) k.10,
protokół użycia alkometru wobec J. T. (2) k.13,
opinia z badań krwi J. N. wraz z protokołami pobrania krwi i załącznikami k.80-83,
opinia z badań krwi Z. W. (1) wraz z protokołami pobrania krwi i załącznikami k.85-88/
W wyniku zadania J. N. ciosów nożem, doznał on uszkodzenia płuc z następową odmą i krwiakiem w opłucnej oraz uszkodzenia śledziony z krwiakiem do jamy otrzewnej, które to obrażenia ciała są inne, niż określone w art. 156 k.k.
/opinia biegłego z zakresu medycyny P. B. k.469-474, 488-490,
dokumentacja medyczna k.56, 388-389, 519,
zeznania świadka A. M. k.21v-22/
Orzeczeniem (...) ds. Orzekania o Niepełnosprawności w P. J. N. zaliczono do lekkiego stopnia niepełnosprawności, datującej się od dnia 11 lipca 2012 roku.
/orzeczenie k.390/
Z. W. (1) na skutek dwukrotnego uderzenia go patelnią w twarz doznał stłuczenia głowy, otarć naskórka na twarzy, stłuczenia nosa z drobną raną nosa oraz sińców okularowych powiek obu oczu. Obrażenia te spowodowały uszkodzenia jego ciała na czas nie przekraczający siedmiu dni.
/opinia biegłego z zakresu medycyny S. W. k.54,
dokumentacja medyczna k.55,
W dniu 11 lipca 2012 roku w wyniku przeszukania mieszkania zajmowanego przez J. i J. T. (1) oraz Z. W. (1), policjanci ujawnili w pokoju, za szybą segmentu meblowego, kartę bankomatową M. VISA Impresja o numerze (...) wystawioną na nazwisko J. W.. Kartę tę przyniósł do domu J. T. (1).
/protokół oględzin miejsca k. 2-5,
wyjaśnienia oskarżonego J. T. (1) k.191v, 215v,
zeznania świadka J. T. (2) k.28, 406, 408/
Karta bankomatowa M. VISA Impresja o numerze (...) została wysłana przez Bank (...) S.A. w dniu 6 października 2010 roku i nie dotarła do adresata J. W.. Nie została w związku z tym przez niego aktywowana poprzez użycie (...)u. Bank (...) S.A. po zgłoszeniu przez J. W. jej braku dokonał w dniu 2 listopada 2010 roku zastrzeżenia ze wskazaniem powodu zastrzeżenia – zagubienie karty na poczcie. J. W. otrzymał duplikat utraconej karty.
/zeznania świadka J. W. k.206, 413,
pismo Bank (...) S.A. k.242/
J. T. (1) był karany pięciokrotnie.
Wyrokiem Sądu Rejonowego w Pabianicach z dnia 21 marca 2001 roku w sprawie II K 729/00 został skazany za czyn z art. 190 § 1 k.k. i za czyn z art. 217 § 1 k.k. na karę łączną 1 roku ograniczenia wolności.
Wyrokiem Sądu Rejonowego w Łasku z dnia 27 lutego 2006 roku w sprawie II K 15/06 został skazany za czyn z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 31 § 2 k.k. na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 4 lat próby. Orzeczony został wówczas przepadek dowodu rzeczowego w postaci noża. Postanowieniem Sądu Rejonowego w Łasku z dnia 24 kwietnia 2008 roku wykonanie kary pozbawienia wolności zostało zarządzone. Karę tę J. T. (1) odbywał w okresie od 16 maja 2008 roku do 3 sierpnia 2009 roku.
Wyrokiem Sądu Rejonowego w Pabianicach z dnia 13 marca 2007 roku w sprawie II K 488/06 został skazany za czyn z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 31 § 2 k.k. na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Karę tę odbywał w okresie od 22 sierpnia do 24 sierpnia 2006 roku, od 2 maja 2007 roku do 16 maja 2008 roku i od 16 listopada 2009 roku do 30 kwietnia 2010 roku.
Wyrokiem Sądu Rejonowego w Pabianicach z dnia 28 grudnia 2011 roku w sprawie II K 1078/11 został skazany za czyn z art. 178a § 2 k.k. na karę grzywny w wysokości 100 stawek dziennych, po 10 zł stawka.
Wyrokiem Sądu Rejonowego w Łasku z dnia 21 maja 2012 roku w sprawie II K 847/11 został skazany za czyn z art. 244 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k. i in. na karę łączną 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na 4 lata próby.
/dane z Krajowego Rejestru Karnego k.287-288,
odpisy wyroków i postanowień k.213, 216, 217, 218,
akta sprawy II K 15/06 Sądu Rejonowego w Łasku,
akta sprawy II K 1078/11 Sądu Rejonowego w Pabianicach,
akta sprawy II K 488/06 Sądu Rejonowego w Pabianicach,
akta sprawy II K 847/11 Sądu Rejonowego w Łasku/
Oskarżony J. T. (1) nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu w pkt. I aktu oskarżenia czynu z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k. i z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k. na szkodę J. N..
Przyznał się do popełnienia zarzucanego mu w pkt. II aktu oskarżenia czynu z art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k. na szkodę Z. W. (1).
Nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu w pkt. III aktu oskarżenia czynu z art. 164 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.
Nie przyznał się również do popełnienia zarzucanego mu w pkt. IV aktu oskarżenia czynu z art. 278 § 1 i 5 k.k. na szkodę J. W..
/k.398/.
Wyjaśnił, że w dniu 11 lipca 2012 roku spożywał alkohol z J. N. i swoją żoną. Później dołączył do nich jego teść Z. W. (1). Po alkohol J. N. wysyłał żonę oskarżonego. Teść zachowywał się nieodpowiednio wobec swojej córki. Złapał ją za pierś. Wówczas oskarżony użył wobec niego patelni, chcąc mu to wybić z głowy. Uderzył go nią dwa razy w twarz. Po tym zajściu teść wstał i poszedł się położyć. Pozostali dalej spożywali alkohol. W pewnym momencie, kiedy oskarżony wracał z WC zauważył, że J. N. przyklęknął przy łóżku, na którym leżała jego żona i miał ręce pod sukienką jego żony. Nie spodobało się to oskarżonemu, zwrócił mu uwagę i odepchnął go na segment pokojowy. J. N. wstał i ruszył w stronę oskarżonego. Doszło do szarpaniny. J. N. uderzył oskarżonego ręką w ucho. Żona oskarżonego zerwała się z łóżka, podbiegła i użyła jakiegoś noża wobec J. N.. Oskarżony nie wie, czy chciała się bronić, czy coś innego. Wszystko działo się szybko. Oskarżony nie widział żadnego ciosu, tylko krew pokrzywdzonego. Później żona opatrywała J. N. ręcznikiem. Oskarżony nie wie, czy ktoś wezwał policję.
W mieszkaniu była butla gazowa, bo ją kupili. Oskarżony nie odkręcał gazu, bo nie miał potrzeby. J. N., żona oskarżonego i jego teść wyszli z mieszkania, on został sam. Później przyszła Policja. Pierwsza do mieszkania weszła żona, później dwóch policjantów. Jeden wszedł po dokumenty, a drugi zakuł go w kajdanki. Oskarżony nie utrudniał im zatrzymania go. Nie zagradzał policjantom dostępu do butli gazowej.
J. W. to sąsiad oskarżonego. Mieszka w B.. To J., żona oskarżonego, wyciągnęła kopertę z kartą bankomatową ze skrzynki na listy i przyniosła ją do niego. Ona otworzyła przy nim kopertę. Gdyby tego nie zrobiła, odniosłoby się ją z powrotem. Oskarżony zobaczył, co jest w środku i włożył kartę za szybę. Nie oddali tej karty, żeby się nie wydało, że żona oskarżonego ją wzięła.
On nie ukradł tej karty. Nie było takiej sytuacji, aby lekarz J. W. dał mu tę kartę.
J. T. (1) wyjaśnił, że żona jest jego pierwsza miłością i dlatego wziął jej winę na siebie i powiedział, że to on użył noża.
Oskarżony wyjaśnił, że w kamienicy, w której mieszkali, był prąd. Nie było go jednak w ich mieszkaniu, gdyż został odcięty jego dopływ z uwagi na nie zapłacone rachunki.
Oskarżony J. T. (1) określił częściowo parametry mieszkania, w którym doszło do zdarzeń w dniu 11 lipca 2012 roku, odsyłając co do szczegółów do wiedzy swojej matki obecnej na sali rozpraw w czasie przesłuchania.
/k.398-401, 408, 446, 447, 448/
Przesłuchany w toku śledztwa w dniu 13 lipca 2012 roku, oskarżony J. T. (1) przyznał się do popełnienia zarzucanych mu wówczas trzech czynów – usiłowania zabójstwa J. N., spowodowania obrażeń ciała na czas poniżej 7 dni u Z. W. (1) i do sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w postaci eksplozji materiału łatwopalnego. Wyjaśnił, że przyszedł do nich J. N., z którym pili alkohol, a którego nie znał zbyt dobrze. On zaczął macać po pośladku jego żonę. Zdenerwowało go to i zaczął wypraszać J. N. z domu; mówił mu, żeby się wynosił. J. N. uderzył go w ucho. Chciał chyba uderzyć oskarżonego w twarz, ale się uchylił. Wtedy oskarżony odruchowo złapał nóż, który leżał na stole i ugodził go pięć razy w plecy. Nie pamięta, aby groził J. N., że go zabije. Chciał go nastraszyć. Nie wie, dlaczego uderzył nożem tyle razy. Żałuje, że tak zrobił.
Teścia też uderzył za to, że dotykał jego żony. Jego żona nie zwracała uwagi na takie zachowania, była pod wpływem alkoholu. Uderzył teścia patelnią, która była w pokoju na segmencie.
Tego dnia wypili 1 litr wódki w cztery osoby. Oskarżony pił alkohol również dzień wcześniej.
Alkohol pije chyba od 2000 roku.
Jeżeli chodzi o butlę z gazem, nie pamięta dokładnie, jak to było. Oskarżony gdy jest zdenerwowany, nie kontroluje swojej mowy. Nie chciał wpuścić Policji do mieszkania; uznał, że jak będą chcieli, to sami sobie wejdą. Nie chciał ich wpuścić, bo się bał. Ma uraz, bo ubiegłego roku w sierpniu został wyciągnięty z mieszkania w B. przez funkcjonariuszy Policji, którzy przyjechali na interwencję.
Jest mu bardzo głupio z powodu tego, co się wydarzyło.
/k.40-41/
Przesłuchany w listopadzie 2012 roku, oskarżony J. T. (1) wyjaśnił, że kartę bankomatową VISA, którą znaleziono u niego w mieszkaniu, dostał od swojego sąsiada J. W. mieszkającego w B. chyba na tej samej ulicy, co jego babcia. Nie pamięta, kiedy ją dostał. Nie wiedział, do czego ta karta służy. On zbiera różne karty, m. in. telefoniczne i ta karta stała za szybą jako ozdoba. Nie ukradł jej.
/k.191v/
W czasie kolejnego przesłuchania oświadczył, że generalnie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw na szkodę J. N. i Z. W. (1). Nie przyznaje się do kradzieży karty bankomatowej. Wyjaśnił, że nie pamięta, w jakich okolicznościach karta bankomatowa znalazła się u niego w mieszkaniu. Nie pamięta, może ją znalazł. Nic nie wie na ten temat, aby ktoś inny ją ukradł i mu ją dał. Nie jest prawdą, że odkręcił butlę z gazem i zasłaniał do niej dostęp. J. N. nie chciał zabić, był w jakimś amoku i bronił swego.
/k.215v/
W grudniu 2012 roku oskarżony J. T. (1) wyjaśnił, że nie odkręcał butli z gazem. Ona jest stale odkręcona. Przy kuchence jest regulacja dopływu gazu. Wie, że jego żona się boi i dlatego nie chce powiedzieć prawdy, że J. się do niej dobierał. Oskarżony był wtedy w szale, nie wie, jak to nazwać. Zobaczył, co się dzieje, a tego nie toleruje.
/k.252v/
Oskarżony J. T. (1) ma 36 lat. Posiada wykształcenie podstawowe. Nie posiada wyuczonego zawodu. Jest żonaty. Nie posiada nikogo na swoim utrzymaniu. Przed osadzeniem utrzymywał się z prac dorywczych i z tego tytułu otrzymywał wynagrodzenie w wysokości około 150-200 zł miesięcznie. Nie posiada majątku.
/dane osobo-poznawcze k.398, wywiad środowiskowy k.136-137/
Oskarżony J. T. (1) nie zdradza objawów choroby psychicznej ani cech upośledzenia umysłowego. Biegli lekarze psychiatrzy rozpoznali u niego osobowość nieprawidłową i uzależnienie od alkoholu. W czasie czynów znajdował się w stanie zwykłej nietrzeźwości, rozumiał ich znaczenie oraz miał możność kierowania swoim postępowaniem.
/opinia psychiatryczna k.146-148, 200, 243-245, 414v-415, k.556,
opinia psychologiczna k.149-152, 414,
wypis z orzeczenia Obwodowej Komisji Lekarskiej ds. Inwalidztwa i Zatrudnienia nr 1 w Ł. k.199/
Szczegółowe ustalenia stanu faktycznego zdarzeń z dnia 11 lipca 2012 roku, do czasu przybycia funkcjonariuszy Policji, nie jest w pełni możliwe z uwagi na okoliczność, iż wszyscy uczestnicy libacji alkoholowej, która się odbyła w miejscu zamieszkania Z. W. (1), jego córki J. T. (2) i jej męża J. T. (1), a której uczestnikiem był oprócz nich J. N., byli pod znacznym wpływem alkoholu. Wysoki stopień nietrzeźwości wynika z ich zeznań/wyjaśnień oraz wprost z wyników badań tych czterech osób, przy czym należy uwzględnić fakt, iż małżonkowie T. byli badani na zwartość alkoholu w wydychanym powietrzu, a J. N. i Z. W. (1) mieli pobraną do badań krew dopiero po pewnym czasie od zdarzeń będących przedmiotem postępowania.
Z powodu nietrzeźwości pokrzywdzony J. N. w ogóle nie pamiętał zdarzenia, w wyniku którego zostały mu zadane ciosy nożem. Tak też zeznał, kiedy po raz pierwszy składał zeznania w sprawie. Później raczej już tylko domyślał się lub zgadywał, jaki mógł być powód tego zdarzenia, niż podawał fakty. Nie wiedział nawet tego, kto zadał mu ciosy nożem /k.402-405, 17-19, 115-117, 408, 449/. Z tego względu jego zeznania nie mogły stanowić podstawy ustaleń faktycznych.
Z. W. (1) z tego samego względu nie potrafił spójnie i logicznie podać na przestrzeni całego postępowania karnego, w jaki sposób doszło do powstania u niego obrażeń twarzy. Raz zeznał, że został uderzony ręką, później że jeden raz patelnią. W tym zakresie jednak sam oskarżony przyznawał się konsekwentnie, iż uderzył teścia patelnią w twarz dwa razy i tak też zeznała spójnie i konsekwentnie jego żona J. T. (2).
Z. W. (1) nie miał wątpliwości, iż został uderzony przez zięcia z powodu swoich słów wypowiedzianych do zięcia po zadaniu przez niego ciosów nożem J. N., tzn. słów, że zięć odpowie za swój czyn. Te zeznania pokrzywdzonego są spójne z zeznaniami świadka J. T. (2), która od samego początku w taki sposób opisywała przebieg zdarzeń /k.27v-28, 405-407/.
Sam oskarżony podał inny powód uderzenia teścia patelnią. Według niego teść „dobierał się” do swojej córki J. T. (2).
Wyjaśnienia oskarżonego J. T. (1) nie zasługują jednak na wiarygodność w tym zakresie, jak zresztą i w wielu innych, w odróżnieniu od zeznań J. T. (2), które są wiarygodne w odniesieniu do istotnych okoliczności sprawy praktycznie w całości.
Są natomiast w jej zeznaniach pewne nieścisłości. Otóż z jej zeznań wynikało, że w czasie przybycia funkcjonariuszy Policji, była ona razem z mężem w mieszkaniu. Z zeznań funkcjonariuszy Policji wynika inaczej. Nie jest to jednak okoliczność istotna na tyle, by miała jakieś znaczenie dla odpowiedzialności karnej oskarżonego, a zatem nie budzi wątpliwości, iż była wynikiem najprawdopodobniej nietrzeźwości J. T. (2).
Oskarżony chcąc wykazać wiarygodność swoich wyjaśnień w omawianym zakresie, złożył do akt sprawy list, który otrzymał od żony w czasie trwania śledztwa /k.391-393/. W liście tym J. T. (2) napisała: „Tata wcale już mnie nie obmacuje” /k.393/. W czasie rozprawy J. T. (2) potwierdziła autorstwo tego listu i czas jego nadania /k.406/. Nie chciała jednak wyjaśnić precyzyjnie, do jakiej sytuacji nawiązywała pisząc zacytowane słowa. Zeznała, że napisała je ot tak sobie, a jej mąż ubzdurał sobie, że jej tata ją obmacuje /k.406, 407/.
List ten jednak uwiarygadnia jedynie, że Z. W. (1) zachowywał się co najmniej nieodpowiednio wobec swojej własnej córki. Nie oznacza jednak, że miało to miejsce w dniu 11 lipca 2012 roku, kiedy to do żony oskarżonego miał się „zalecać” mówiąc oględnie, ich gość J. N., jak wyjaśnił oskarżony.
Temu wyjaśnieniu oskarżonego nie można nie przyznać waloru wiarygodności, gdyż żadna inna z osób uczestniczących w zajściu nie podała powodu wyganiania J. N. z mieszkania przez oskarżonego. Powód taki próbował podać w czasie kolejnych przesłuchań J. N., ale w sytuacji, kiedy wcześniej zeznał, że nie wie co się działo, trudno uznać jego późniejszą wersję o zaginięciu pieniędzy za wiarygodną, tym bardziej że nikt jej nie potwierdził, łącznie z J. T. (2). Z. W. (1) nic na ten temat nie zeznał, ale nie przebywał on w tym czasie w pomieszczeniu, w którym przebywały pozostałe osoby znajdujące się w mieszkaniu, a ponadto należy podkreślić, iż ma on poważne problemy ze słuchem. Z kolei J. T. (2) opisała w swoich zeznaniach wyganianie gościa J. N. z mieszkania przez męża, ale nie podała przyczyny takiego zachowania.
J. T. (2), jak można zaobserwować w tym wypadku oraz w odniesieniu do sytuacji z listem, nie ubarwia zdarzeń, ale nie wykluczone, że pomija milczeniem niewygodne dla siebie fakty. Nie ma więc powodu, aby nie ocenić omawianego fragmentu wyjaśnień oskarżonego, jako wiarygodnego. Inaczej sytuacja ma się z zachowaniem jej ojca wobec niej w dniu zdarzenia.
Twierdzenie oskarżonego, iż Z. W. (1) zachowywał się niestosownie wobec córki i to było powodem zaatakowania go przez oskarżonego patelnią jest, po pierwsze, odosobnione i nie potwierdzone żadnym innym dowodem. Natomiast przeciwstawna mu wersja zdarzeń, wynikająca z zeznań J. T. (2) i zeznań Z. W. (1), iż oskarżony zareagował w ten sposób na uwagi Z. W. (1) dotyczące zadania ciosów nożem J. N. jest wiarygodna, gdyż spójna, konsekwentna i zgodna z zasadami doświadczenia życiowego.
Należy przy tym podkreślić, iż pokrzywdzony Z. W. (1) i jego córka składali zeznania, którym w zasadzie nie można zarzucić niewiarygodności. Natomiast wyjaśnienia oskarżonego odnośnie przebiegu zdarzenia są niewiarygodne w szerokim zakresie, o czym szczegółowo w dalszej części uzasadnienia. Tu dość wspomnieć, iż są one sprzecznie wewnętrznie chociażby w odniesieniu do tak istotnego szczegółu, jak to, czy ciosy nożem zadał J. N. sam oskarżony, jak się początkowo przyznał oskarżony, czy jego żona, jak wyjaśnił na rozprawie. Wyjaśnienia oskarżonego są też ewidentnie sprzeczne z zeznaniami policjantów opisujących jego zachowanie po ich przybyciu do budynku, w którym doszło do zdarzeń będących przedmiotem tego postępowania karnego. W sposób oczywisty oskarżony J. T. (1) w toku procesu i zmieniającej się sytuacji życiowej (w czasie rozprawy J. T. (2) zeznała, że od miesiąca ma innego partnera życiowego) dopasowuje wersje zdarzeń do swoich własnych celów, w szczególności złagodzenia odpowiedzialności (przy przestępstwie na szkodę teścia), a nawet uniknięcia odpowiedzialności karnej w ogóle (przy przestępstwie na szkodę J. N. i przy przestępstwie sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy).
Z kolei w odróżnieniu od J. N., J. T. (2) chociaż niewątpliwie była w stanie nietrzeźwości w czasie zdarzeń, zapamiętała je w ich najistotniejszej części dosyć dokładnie. Jej zeznania są spójne wewnętrznie w toku całego procesu. Pozostają też one w zgodzie z zeznaniami Z. W. (1), a co najważniejsze, w odniesieniu do zdarzeń z dnia 11 lipca 2012 roku, są też zgodne w znacznym zakresie z wyjaśnieniami oskarżonego, który początkowo przyznał się do popełnienia trzech zarzucanych mu wówczas czynów (zarzut kradzieży karty bankomatowej postawiono mu w późniejszym czasie).
Z tych względów to właśnie jej zeznania stanowią zasadniczą podstawę ustaleń faktycznych sprawy.
Przechodząc do poszczególnych zarzutów. O zadaniu ciosów nożem przez oskarżonego J. T. (1), jego żona J. T. (2) zeznała już w czasie pierwszego przesłuchania i konsekwentnie w czasie przesłuchania przed sądem. Z kolei oskarżony J. T. (1) zmieniał swoje wyjaśnienia w tym zakresie i chociaż początkowo przyznał się do zadania ciosów J. N., w czasie rozprawy wyjaśnił odmiennie, iż to nie on, a prawdopodobnie jego żona użyła noża, chociaż on nie widział zadawania przez nią ciosów. Zmianę wyjaśnień tłumaczył tym, że wcześniej chciał chronić żonę, która była jego pierwszą miłością.
Jednakże wyjaśnienia oskarżonego w tym zakresie nie są wiarygodne. Już sam fakt, iż wyjaśnia sprzecznie w śledztwie i na rozprawie, podważa ich wiarygodność. Przede wszystkim jednak na wiarę zasługują zeznania J. T. (2), która od samego początku wskazywała na niego, jako sprawcę obrażeń ciała J. N.. Poza tym oskarżony sam wyjaśniał, że J. N. okazywał zbytnie zainteresowanie jego żonie, a w takiej sytuacji jego zachowanie było konsekwencją jego niezadowolenia i braku reakcji J. N. na wypraszanie z mieszkania. J. T. (2) w sytuacji niezadowolenia z umizgów J. N., w odróżnieniu od męża nie mając powodów do zazdrości, nie miała też podstaw do tak drastycznych posunięć, jak zadanie kilku ciosów nożem.
Co więcej jej zeznania są spójne z zeznaniami Z. W. (1), który chociaż sam nie widział, jak doszło do zadania ciosów, wiedział kto je zadał bezpośrednio po zdarzeniu i mówiąc, zięciowi, że „za to beknie”, naraził się na jego atak, zakończony dwukrotnym uderzeniem go przez oskarżonego patelnią w twarz. Ponadto zeznał on odmiennie, niż wyjaśnił oskarżony, a zgodnie z zeznaniami córki, że najpierw było zdarzenie z nożem, a później z patelnią /k.408/.
Tak więc mając na uwadze zeznania J. T. (2), żony oskarżonego, jego teścia Z. W. (1) i wyjaśnienia samego oskarżonego J. T. (1) ze śledztwa odnośnie faktu, iż to on zadał ciosy nożem, nie ulega wątpliwości, że to oskarżony zadał J. N. ciosy nożem w okolicznościach podanych przez J. T. (2) i było to zanim uderzył teścia patelnią. Przy czym wyjaśnienia oskarżonego, iż chwycił nóż leżący na stole /k.41/ są również niewiarygodne, gdyż sprzeczne z zeznaniami J. T. (2), która opisała, jak jej mąż udał się po nóż do innego pomieszczenia, nazwanego przez nią kuchnią (ich mieszkanie składa się jedynie z dwóch pomieszczeń, pokoju z kuchenką i kuchni z łóżkiem, jak wynika z protokołu oględzin miejsca i dokumentacji fotograficznej). W czasie rozprawy opisała, jak to mąż niósł z kuchni nóż ukryty za plecami. Nie miała ona natomiast żadnego powodu, aby w taki sposób opisać zajście, zwłaszcza że istotnym było przede wszystkim kto zadał ciosy, a nie skąd wziął nóż. W odróżnieniu od niej, oskarżony chcąc wykazać nagłość swojego działania, brak przemyślenia, wyjaśnił, że nóż wziął ze stołu, czyli zaprzeczył, aby poszedł po niego do drugiego pomieszczenia. Te jego wyjaśnienia są zatem niewiarygodne, jako sprzeczne z wiarygodnymi zeznaniami J. T. (2).
Odnośnie zeznań J. T. (2) należy dodać, iż zasługują one na wiarygodność także z tego względu, iż w czasie rozprawy nie wypierała się ona tego, że ma nowego partnera. Nie ukrywała tej okoliczności, co przemawia za szczerością jej zeznań. Sam ten fakt, iż ma nowego partnera, nie może natomiast podważyć wiarygodności jej zeznań, gdyż swoje pierwsze zeznania, spójne z zeznaniami złożonymi przed sądem, złożyła już w śledztwie, w krótkim czasie po zdarzeniu, kiedy nie miała jeszcze tego partnera (miała być z nim dopiero od miesiąca, jak zeznała w czasie rozprawy). Zatem w śledztwie nie miała powodu, aby składać zeznania obciążające swojego męża.
Jej zeznania są ponadto w omawianym zakresie spójne z zeznaniami świadka R. K. (1) /k.6v, 409-410/. R. K. (1) pomylił godziny zdarzeń, gdyż twierdził, że J. T. (2) przeprowadziła do jego mieszkania rannego J. N. w godzinach nocnych, a w rzeczywistości było to w ciągu dnia, jak wynika z innych dowodów, ale jego zeznania są co do zasady wiarygodne. Ta pomyłka mogła wynikać z faktu, iż w omawianym czasie on także był pod wpływem alkoholu, pił go bowiem wcześniej z J. N.. Jednakże nie ulega wątpliwości, że J. T. (2) rzeczywiście przyprowadziła rannego J. N. do mieszkania R. K. (1) i tam zajęli się nim później ratownicy medyczni. Świadek ten pamiętał też, że J. T. (2) przyprowadzając J. N. powiedziała mu, że „J. dziabnął go cztery razy” /k.6v, 409/. Nie ma powodu, aby odmówić wiarygodności zeznaniom tego świadka odnośnie tej okoliczności. Wcześniej brał on udział w spotkaniu w mieszkaniu oskarżonego i jego rodziny, ale później poszedł do siebie i nie był bezpośrednim obserwatorem wydarzeń u sąsiadów mieszkających naprzeciwko. Nie miał zatem żadnego powodu, aby składać zeznania, których treść odbiegałaby od rzeczywistego stanu.
Zeznania R. K. (1), obok innych dowodów, pozwalają na pozytywną ocenę wiarygodności zeznań J. T. (2). Wskazała ona bowiem sąsiadowi w bardzo krótkim czasie po zdarzeniu, że to J. zadał ciosy J. N., czyli jej mąż (innych J. uczestniczących w spotkaniu nie było).
Wyjaśnienia oskarżonego są też niewiarygodne co do okoliczności, iż doszło do bicia się z J. N..
Gdyby tak było, musiałyby by
na ciele oskarżonego jakieś obrażenia, a i na ciele pokrzywdzonego inne ślady, niż tylko po użyciu noża. Ponadto przeczą tym wyjaśnieniom zeznania J. T. (2), która temu wprost zaprzeczyła. Według niej J. N. jedynie próbował się obronić. Ta wersja jest wiarygodna o tyle, że trudno byłoby zadać aż pięć ciosów w plecy pokrzywdzonego, gdyby pokrzywdzony się bronił. Ślady ran na plecach i ich bliskie umiejscowienie względem siebie uzasadnia raczej twierdzenie, iż pokrzywdzony początkowo nie zareagował na ciosy, a kiedy się obrócił przodem do napastnika, ten drasnął go jeszcze nożem z przodu. Tak więc zasady doświadczenia życiowego i logiki przy braku śladów bicia, przemawiają zdecydowanie za wiarygodnością zeznań żony oskarżonego, a nie wyjaśnień oskarżonego.
Odnośnie uderzenia przez oskarżonego dwa razy patelnią Z. W. (1), oskarżony przyznał się do tego czynu i w tym zakresie materiał dowodowy zgromadzony w sprawie jest spójny. W szczególności zeznała zbieżnie z wyjaśnieniami oskarżonego J. T. (2). Jej ojciec Z. W. (1) także nie miał wątpliwości, że uderzył go zięć, nie potrafił natomiast precyzyjnie wskazać w jaki sposób i ile razy, co wynikało najprawdopodobniej ze stanu jego nietrzeźwości w czasie zdarzenia. Co do motywów tego zachowania oskarżonego, to zagadnienie zostało już wcześniej omówione.
O odkręceniu gazu przez oskarżonego i grożeniu spowodowaniem wybuchu, a następnie podjęciu przez niego próby zrealizowania groźby, ustaleń faktycznych Sąd dokonał w oparciu o zeznania czterech funkcjonariuszy policji uczestniczących w interwencji /zeznania świadka A. F. k.118v, 410, zeznania świadka R. K. (2) k.122v-123,444-446, zeznania świadka P. D. k.124v, 410-411, zeznania świadka P. C. k.133v-134, 411/. Zeznania tych osób są spójne, logiczne i konsekwentne. Ponadto są to osoby nie zaangażowane w jakikolwiek sposób w sprawy dotyczące rodziny oskarżonego – jako funkcjonariusze Policji A. F., R. K. (2), P. C. i P. D. wykonywali jedynie obowiązki służbowe. Ponadto ich zeznania co do postawy oskarżonego są zgodne z zeznaniami J. T. (2), która, tak jak i oni, również słyszała, jak jej mąż krzyczał, że odkręcił gaz i wysadzi wszystko w powietrze /k.28/. Co więcej, również sam oskarżony początkowo przyznawał się do popełnienia tego czynu, chociaż wyjaśniał, że nie pamięta dokładnie jak to było. Wyjaśniał natomaist, że nie chciał wpuścić policjantów, gdyż ma do nich uraz po wcześniejszej interwencji /k.41/. Dopiero później zmienił swoje stanowisko i wyjaśnił, że nie jest prawdą, że odkręcił butlę z gazem i zasłaniał do niej dostęp funkcjonariuszom Policji /k.215v/. W czasie rozprawy tłumacząc tę sprzeczność w wyjaśnieniach, jako powód początkowego przyznania się do tego czynu podał, że powiedział w czasie przesłuchania w śledztwie, że skoro żona tak powiedziała, to niech tak będzie /k.400/. Takie tłumaczenie sprzeczności w rzeczywistości nie stanowi żadnego racjonalnego uzasadnienia przyznania się do popełnienia czynu, którego by się nie popełniło.
W tym miejscu należy dodać, iż okoliczność podjęcia przez oskarżonego próby zapalenia ognia poprzez pstrykanie zapalniczką, zostało ustalone na podstawie zeznań funkcjonariusza Policji R. K. (2) złożonych w czasie rozprawy /k.445, 446/. Pomimo, iż nie zeznał o tej okoliczności wprost w śledztwie, jego zeznania są wiarygodne. Zeznał mianowicie w śledztwie, że J. T. (1) trzymał w ręku zapalniczkę i że była ona zgaszona, ale groził jej użyciem /k.122v-123/. Po odczytaniu tych zeznań potwierdził, że zapalniczka nie była zapalona, nie pokazał się płomień, ale też dodał, że J. T. (1) stał z zapalniczką w ręku i próbował ją podpalić /k.446/. Wcześniej w czasie tej rozprawy zeznał na ten temat całkowicie spontanicznie /k.445/. Tak więc te spontaniczne zeznania R. K. (2) są wiarygodne, a wcześniejsze jego zeznania nie są sprzeczne, a jedynie nieprecyzyjne.
Tej oceny nie podważa brak podobnego spostrzeżenia u pozostałych policjantów biorących udział w interwencji. Policjanci ci bowiem wpadli do mieszkania po wyważeniu drzwi przez R. K. (2), tuż za nim, a zatem w początkowym momencie musiał on zasłaniać sobą oskarżonego. Później zaś R. K. (2) od razu go obezwładnił.
Odnośnie kradzieży karty bankomatowej, oskarżony od początku nie przyznawał się do popełnienia tego czynu. Wyjaśnił, że kartę bankomatową VISA, którą znaleziono u niego w mieszkaniu, dostał od swojego sąsiada J. W. mieszkającego w B., że nie pamięta, kiedy ją dostał, nie wiedział, do czego służy i on zbiera różne karty, m. in. telefoniczne i ta karta stała za szybą jako ozdoba /k.191v/. Później wyjaśnił, że nie pamięta, w jakich okolicznościach karta bankomatowa znalazła się u niego w mieszkaniu, nie pamięta, może ją znalazł. Nic nie wie na ten temat, aby ktoś inny ją ukradł i mu ją dał /k.215v/. W czasie rozprawy wyjaśnił, że to J., żona oskarżonego, wyciągnęła kopertę z kartą bankomatową ze skrzynki na listy i przyniosła ją do niego, ona otworzyła przy nim kopertę. On zobaczył, co jest w środku i włożył kartę za szybę. Nie oddali tej karty, żeby się nie wydało, że żona oskarżonego ją wzięła. On nie ukradł tej karty i nie było takiej sytuacji, aby lekarz J. W. dał mu tę kartę /k.398-401/.
Sam pokrzywdzony J. W. nie wiedział, w jaki sposób karta bankomatowa wystawiona na jego nazwisko zginęła /k.206, 413/, a z pisma Banku (...) S.A. wynika przede wszystkim, w jakim dniu karta została wysłana za pośrednictwem poczty i w jakim dniu została zastrzeżona z powodu zaginięcia (jak przyjęto) na poczcie /k.242/. J. T. (2) zeznała, że przyniósł ją jej mąż mówiąc, że dostał ją od swojego sąsiada J. W. /k.28/.
Tak więc odnośnie kradzieży karty bankomatowej i braku jakichkolwiek dowodów odnośnie jej kradzieży przez oskarżonego, a także braku jednoznacznych dowodów wskazujących, w jaki sposób karta ta znalazła się w posiadaniu oskarżonego, w stanie faktycznym sprawy zostały podane jedynie nie budzące wątpliwości fakty, oparte na niespójnym materiale dowodowym, takie jak fakt znajdowania się karty bankomatowej J. W. w jego posiadaniu, bez wiedzy jej właściciela.
Biorąc powyższe argumenty pod uwagę, wyjaśnienia oskarżonego J. T. (1) zostały ocenione jako wiarygodne tylko w tym zakresie, w jakim są niesprzeczne z pozostałym materiałem dowodowym, w szczególności z zeznaniami świadków J. T. (2), Z. W. (1) i funkcjonariuszy policji. Jedynym wyjątkiem, kiedy sąd ocenił je jako wiarygodne wbrew innemu dowodowi, to ten ich fragment, który dotyczył powodu zaatakowania J. N. nożem. Sama J. T. (2) zaprzeczyła w czasie rozprawy, aby ktoś ją „obmacywał”, dotykał w miejsca intymne /k.406/. Trzeba jednak pamiętać, że w śledztwie nie podała ona powodu agresywnego zachowania swojego męża względem J. N. /k.27v-28/, a ponieważ okoliczność jest delikatnej natury i dotyczy jej osobiście, mogąc ukazać ją w negatywnym świetle, mogła zaprzeczyć jej istnieniu. Ta wątpliwość dotycząca wiarygodności zeznań J. T. (2) w omawianym zakresie nie pozwala na uznanie ich za pewne, a przez to należało przyznać walor wiarygodności wyjaśnieniom oskarżonego, które są dla niego korzystniejsze, kierując się w tym względzie zasadą wynikającą z art.5 § 2 k.p.k.
Zeznania innych, nie wymienionych powyżej świadków, jak pokrzywdzonego J. W. /k.206, 413/, lekarza A. M. /k.21v-22, 412/ i matki oskarżonego, D. W. /k.412-413, 447/, sąd ocenił generalnie jako wiarygodne. J. W. nie wiedział, w jaki sposób zaginęła jego karta bankomatowa. Zeznania te są wiarygodne, gdyż nie podważa ich żaden inny dowód. Lekarz odniósł się do obrażeń ciała stwierdzonych po przywiezieniu J. N. i Z. W. (1) przez ratowników medycznych do szpitala. Nie ma powodu, aby podważać ich wiarygodność. D. W. odnosiła się w swoich zeznaniach przede wszystkim do stanu zdrowia swojego syna. Lekarze biegli psychiatrzy zapoznali się z tym zeznaniami przed wydaniem opinii, jeszcze w śledztwie. Świadek ten wskazała też w przybliżeniu kubaturę mieszkania oskarżonego. Okoliczność ta wynika też z wyjaśnień oskarżonego, protokołu oględzin miejsca i wywiadu środowiskowego.
Rodzaj i charakter obrażeń ciała, jakich doznali J. N. i Z. W. (1), został ustalony w oparciu o opinie medyków sądowych. Odnośnie osoby Z. N. opinia biegłego S. W. nie budziła zastrzeżeń i stanowiła podstawę ustaleń faktycznych. Natomiast jego opinia dotycząca osoby J. N. z uwagi na wydanie jej już następnego dnia po zdarzeniu, tj. 12.07.2012 roku, nie uwzględnia pogorszenia stanu zdrowia J. N. w późniejszym czasie. Z tego względu opinia biegłego S. W. /k.52-53/ nie mogła być uznana za kompletną i z tego też względu został dopuszczony na etapie postępowania sadowego dowód z opinii innego biegłego z zakresu medycyny sądowej, P. B., który po zgromadzeniu kompletnej dokumentacji medycznej wydał pełną, logiczną i spójną opinię odnośnie obrażeń ciała doznanych w dniu 11.07. 2011 roku przez J. N. i ona stała się podstawą ustaleń faktycznych.
W aktach sprawy znajdują się karty karne, które są nieadekwatne do rzeczywistej karalności oskarżonego /k.367, 505/. Ponieważ jednak we wcześniejszym okresie zostały załączone karty karne obrazujące rzeczywistą sytuację, a także akta czterech spraw karnych, w których J. T. (1) został skazany, biorąc pod uwagę treść wyroków skazujących i przepisy karne dotyczące zatarcia skazania należało uznać, iż wskazane dane z Krajowego Rejestru Karnego, z których wynika, iż oskarżony jest nie karany, zawierają omyłkę.
Pozostałe opinie, za wyjątkiem wspomnianej już opinii biegłego S. W., są całkowicie wiarygodne, gdyż sporządzone przez biegłych odpowiednich specjalności, spójne, logiczne i należycie uzasadnione. Uwaga ta odnosi się do opinii biegłego z zakresu pożarnictwa oraz opinii psychologicznej i psychiatrycznej.
W odniesieniu do opinii psychiatrycznej trzeba dodać, iż została ona wydana między innymi w oparciu o badanie oskarżonego przez dwóch biegłych lekarzy psychiatrów oraz wyniki jego badania psychologicznego wykonanego przez biegłego psychologa. Jest ona spójna, kompleksowa i nie nosi żadnych cech, podważających jej wiarygodność. Biegli lekarze psychiatrzy zapoznali się dodatkowo z opiniami psychiatrycznymi sporządzonymi przez biegłych w innych sprawach karnych oskarżonego. Było to istotne z uwagi na odmienne wnioski dotyczące poczytalności oskarżonego. Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym zgromadzonym w tamtych sprawach biegli lekarze psychiatrzy przesłuchani na ostatnim terminie rozprawy przekonująco uzasadnili, z jakich względów podtrzymują swoją opinię w niezmienionej treści. I tak podali oni, że nie znajdują żadnych przesłanek, które by powodowały zmianę wniosków. Biegły T. N. dodał, iż badał oskarżonego w 2011 r. w sprawie II K 1078/11 Sądu Rejonowego w Pabianicach i wnioski z tej opinii są takie same, jak z opinii w tej sprawie. Podali, że w opiniach z 2005 r. i 2006 r. wydanych w sprawie II K 15/06 Sądu Rejonowego w Łasku i w sprawie II K 488/06 Sądu Rejonowego w Pabianicach, nie ma podanych powodów orzeczenia przez biegłych ograniczenia poczytalności oskarżonego w stopniu znacznym. Jedyna przesłanka to było podawanie przez oskarżonego, że nie pamięta, co robił. U oskarżonego nie występują natomiast organiczne zaburzenia osobowości i upośledzenie umysłowe, a są to rozpoznania, na które powoływali się ci inni biegli. Biegli opiniujący w tej sprawie takiego rozpoznania nie poczynili.
Tak więc mając na uwadze okoliczność, iż opinie psychiatryczne w sprawie II K 15/06 Sądu Rejonowego w Łasku i w sprawie II K 488/06 Sądu Rejonowego w Pabianicach zostały oparte na niejasnych przesłankach, nie wskazanych w tych opiniach, która to okoliczność co najmniej podważa ich trafność, a ponadto dotyczą one czynów z przed wielu lat (opinie pochodzą z 2005 i 2006 roku), a w przedmiotowej sprawie opiniujący lekarze przeprowadzili badanie oskarżonego i opinia psychiatryczna uwzględnia treść opinii psychologicznej, przy czym biegli lekarze psychiatrzy J. M. i T. N. odpowiedzieli na wszystkie stawiane im pytania w sposób wyczerpujący i logiczny, nie było powodu, aby ocenić ich opinię jako niewiarygodną.
Opinia biegłego z zakresu pożarnictwa A. A. w zasadzie zasługuje na wiarygodność /k.446-448/. Biegły ten wskazał, iż w realiach tej sprawy osiągnięta została dolna granica wybuchowości i bezpośredniość niebezpieczeństwa spowodowania wybuchu i w konsekwencji pożaru była w wysokim stopniu prawdopodobna. Szczegółowo uzasadnił swoje stanowisko. Oczywiście z uwagi na wietrzenie pomieszczeń przez funkcjonariuszy policji w celu uniknięcia wybuchu, nie było możliwe sprawdzenie stężenia objętościowego gazu propan-butan na miejscu zdarzenia, a tym samym biegły A. A. wydając opinię posłużył się symulacją, uwzględniając przy tym określone parametry, takie jak m.in. kubatura pomieszczeń, czas wycieku gazu (na podstawie zeznań funkcjonariuszy policji).
Protokół oględzin miejsca został sporządzony przez odpowiednie organy procesowe i także został oceniony jako wiarygodny. Z protokołu tego wynika, że, jak zeznała J. T. (2), rzeczywiście w czasie oględzin mieszkania nóż z czerwoną rękojeścią, którym posłużył się jej mąż do zadania ciosów J. N., znajdował się w stojaku na noże w innym pomieszczeniu, niż kuchenka gazowa (czyli w pomieszczeniu, w którym znajdowało się łóżko Z. W. (1)). Nóż ten nosił ślady brunatnej cieczy. J. T. (2) odniosła go i wstawiła na miejsce po odebraniu go mężowi, jak zeznała.
Pozostałe dowody, nie omówione dotychczas, w zakresie, w jakim stanowiły podstawę ustaleń faktycznych sprawy, zostały ocenione jako wiarygodne.
Oskarżony J. T. (1) działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia J. N., jednokrotnie godząc go nożem kuchennym w przednią powierzchnię klatki piersiowej i powodując w ten sposób drobną ranę ciętą oraz pięciokrotnie godząc go w grzbiet, w okolicę łopatkową po stronie lewej i powodując w ten sposób rany kłute, wskutek których J. N. doznał uszkodzenia płuc z następową odmą i krwiakiem w opłucnej oraz uszkodzenia śledziony z krwiakiem do jamy otrzewnej, które to obrażenia ciała inne, niż określone w art. 156 k.k., spowodowały naruszenie czynności narządu ciała na czas powyżej siedmiu dni, a celu swego w postaci pozbawienia życia pokrzywdzonego nie osiągnął z powodu interwencji żony, która zabrała mu nóż, przy czym czynu tego dopuścił się w ciągu 5 lat po odbyciu co najmniej 6 miesięcy kary pozbawienia wolności orzeczonej za umyślne przestępstwo podobne, czynem swoim wyczerpał dyspozycję art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k. i art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.
Na zamiar bezpośredni pozbawienia życia J. N. wskazuje przede wszystkim sposób zachowania sprawcy, w tym przede wszystkim ilość ciosów zadanych pokrzywdzonemu przez oskarżonego w okolicy łopatkowej. Ilość tę wskazuje liczba ran kłutych tej okolicy, tj. aż pięć.
Oskarżony godził zresztą nożem także w przednią powierzchnię klatki piersiowej J. N., na co wskazuje drobna rana cięta w tym miejscu.
Oprócz liczby ciosów, na działanie w zamiarze bezpośrednim wskazuje głębokość jednej z zadanych ran. Rana przechodząca przez klatkę piersiową i drążąca do jamy opłucnej, uszkodziła śledzionę i nerki. Jak podał biegły P. B., biorąc pod uwagę typowe stosunki anatomiczne u mężczyzny takiego, jak pokrzywdzony, kanał tej rany wynosił co najmniej 13-15 cm /k.488/. Odnośnie innych ran, długości ich kanałów biegły nie mógł określić w sposób pewny na podstawie zapisów w dokumentacji, które budziły jego wątpliwości. Jak podał, mogły one jednak wynosić po kilka centymetrów, jak wynika z tej dokumentacji.
Długość kanału opisanej powyżej rany wskazuje na dużą siłę ciosu, z jaką została zadana, jak podał biegły P. B. /k.489/. Osoba zadająca silny cios nie czyni tego raczej chcąc jedynie wystraszyć, czy skaleczyć inną osobę. W tym miejscu należy zauważyć, że ciosy zadane zostały nożem kuchennym o ostrzu wynoszącym 13,3 cm, szerokim przy rękojeści na 2,3 cm /protokół oględzin miejsca k.4v, zeznania J. T. (2) k.27v-28/. Użycie tak niebezpiecznego narzędzia, jak nóż, do tego o takiej długości ostrza, to kolejny argument przemawiający wraz z innymi za zamiarem bezpośrednim, zwłaszcza, że oskarżony zadając najsilniejszy cios, ten, który spowodował powstanie rany o największej długości kanału, wepchnął nóż w ciało pokrzywdzonego aż po rękojeść. Wniosek ten wynika z zestawienia długości kanału rany określonego przez biegłego na 13-15 cm, z długością ostrza noża.
Istotną okolicznością jest niewątpliwie usytuowanie ran ciętych. Otóż, jak wynika z opinii biegłego P. B., osoba dorosła, sprawna psychicznie, musiała wiedzieć i liczyć się z tym, że godząc nożem w klatkę piersiową ofiary, może spowodować jej zgon. To, że w tej okolicy znajdują się ważne dla życia organy jest wiedzą powszechną. Okoliczność, iż ciosy zostały zadane od tyłu, nie wpływa na zmianę tego wniosku /k.489-490/.
Biorąc pod uwagę treść opinii psychiatrycznej i psychologicznej nie ma żadnych przesłanek, aby kwestionować tezę, iż oskarżony nie posiadał tego rodzaju podstawowej wiedzy dotyczącej anatomii człowieka i mechanizmów odpowiedzialnych za życie człowieka.
Na zamiar bezpośredni pozbawienia życia J. N. wskazuje także fakt, iż oskarżony zadając ciosy nie ukrywał, że taki jest cel jego działania, gdyż wypowiadał wówczas słowa: „Ja cię zabiję”, jak wynika z zeznań J. T. (2).
Wszystkie te okoliczności wzięte pod uwagę łącznie nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do zamiaru oskarżonego J. T. (1).
Ponadto pamiętać trzeba, że oskarżony poszedł po nóż do innego pomieszczenia, a potem podchodząc z nim od J. N., niósł go schowanego za plecami. Ewidentnie więc oskarżony działał w sposób przemyślany, chociaż sam zamiar pozbawienia życia powstał zapewne na krótko przed podjęciem tych działań.
Odnośnie rodzaju doznanych przez J. N. obrażeń ciała, ich rodzaj i kwalifikacja prawna zastały oparte na treści opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej P. B.. W szczególności sąd przyjął za biegłym, że usunięcie śledziony nie powoduje skutków ciężkich, porównywalnych z utratą wzroku, słuchu, zdolnością płodzenia itd. i że pomimo tego, że jest to skutek trwały, nie spełnia on kryterium ciężkości uszczerbku na zdrowiu /k.489/.
Oskarżony działał w warunkach recydywy z art. 64 § 1 k.k. Za czyny podobne, gdyż skierowane również przeciwko zdrowiu, był już bowiem karany na kary pozbawienia wolności i po odbyciu za nie kary w wymiarze wynoszącym co najmniej 6 miesięcy pozbawienia wolności, w ciągu 5 lat dopuścił się obecnie przypisanego mu, w/w czynu. Mianowicie wyrokiem Sądu Rejonowego w Łasku z dnia 27 lutego 2006 roku w sprawie II K 15/06 został skazany za czyn z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 31 § 2 k.k. na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności, którą odbywał w okresie od 16 maja 2008 roku do 3 sierpnia 2009 roku. Natomiast wyrokiem Sądu Rejonowego w Pabianicach z dnia 13 marca 2007 roku w sprawie II K 488/06 został skazany za czyn z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 31 § 2 k.k. na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności, którą odbywał w okresie od 22 sierpnia do 24 sierpnia 2006 roku, od 2 maja 2007 roku do 16 maja 2008 roku i od 16 listopada 2009 roku do 30 kwietnia 2010 roku.
Oskarżony J. T. (1) dwukrotnie uderzając Z. W. (1) patelnią w twarz i powodując u pokrzywdzonego obrażenia w postaci stłuczenia głowy, otarć naskórka na twarzy, stłuczenia nosa z drobną raną nosa oraz sińców okularowych powiek obu oczu, skutkujących uszkodzeniem ciała na czas nie przekraczający siedmiu dni, przy czym czynu tego dopuszczając się w ciągu 5 lat po odbyciu co najmniej 6 miesięcy kary pozbawienia wolności orzeczonej za umyślne przestępstwo podobne, czynem tym wyczerpał dyspozycję art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.
W tym wypadku biorąc pod uwagę rodzaj narzędzia użytego przez oskarżonego, rodzaj doznanych przez oskarżonego obrażeń i fakt, iż ciosy zostały zadane dwukrotnie, jest oczywiste, iż oskarżony działał w celu spowodowania obrażeń ciała kwalifikowanych jako obrażenia powodujące uszkodzenie ciała na czas nie przekraczający siedmiu dni, tj. z winy umyślnej w zamiarze bezpośrednim. Do tego czynu oskarżony zresztą się przyznał.
Odnośnie tego czynu oskarżony działał w warunkach recydywy z art. 64 § 1 k.k., co zostało ustalone na tej samej podstawie, co przy czynie opisanym wcześniej.
Oskarżony J. T. (1) odkręcając kurki w kuchence gazowej w swoim mieszkaniu, co spowodowało wypływ gazu i podejmując próbę wzniecenia płomienia w zapalniczce, usiłował sprowadzić bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób w postaci eksplozji materiału łatwopalnego, do czego nie doszło z uwagi na interwencję funkcjonariuszy Policji i dopuszczając się tego czynu w ciągu 5 lat po odbyciu co najmniej 6 miesięcy kary pozbawienia wolności orzeczonej za umyślne przestępstwo podobne, czynem swym wyczerpał dyspozycję art. 13 § 1 k.k. w zw. z 164 § 1 k.k. w zw. z art. 163 § 1 pkt 3 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k.
Na zamiar bezpośredni działania oskarżonego wskazuje przede wszystkim odkręcenie kurków kuchenki gazowej, do której dopływ gazu propan-butan z 11-kilogramowej, prawie pełnej butli gazowej, nie był odcięty i spowodowanie, iż gaz ten ulatniał się w pomieszczeniu przez około 10 minut. Funkcjonariusze Policji wyraźnie czuli go nawet na korytarzu kamienicy, zanim pokonali drzwi do mieszkania. Ponadto już wcześniej w pomieszczeniu tym uwalniał gaz, jak zeznała J. T. (2), o czym oskarżony musiał wiedzieć, ponieważ sam odkręcił dopływ gazu. Co więcej oskarżony pstrykał zapalniczką, co mogło wzniecić iskrę i spowodowałoby wybuch gazu, gdyby została przekroczona granica wybuchowości.
Zagrożenie wybuchem według biegłego z zakresu pożarnictwa było bezpośrednie. Jednakże biorąc pod uwagę okoliczność, iż nie dało się w sposób pewny dokonać wszystkich ustaleń, a w szczególności ustalić, czy została przekroczona granica wybuchowości, nie można stwierdzić, iż w realiach tej sprawy oskarżony już sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób w postaci eksplozji materiału łatwopalnego, a jedynie że było wysokie prawdopodobieństwo takiego stanu. Trzeba pamiętać, że czas uwalniania się gazu był orientacyjny - nie wiadomo przecież, czy oskarżony odkręcił gaz w momencie, kiedy mówił, że to zrobi/zrobił (dowody nie są jednoznaczne odnośnie tego słowa). Poza tym w mieszkaniu były pozamykane okna, poza małym lufcikiem w drugim pokoju, przez które gaz mógł się wydostawać na zewnątrz budynku.
Niewątpliwie natomiast oskarżony dążył do sprowadzenia stanu bezpośredniego zagrożenia wybuchem, o czym przekonuje po pierwsze odkręcenie gazu, który ulatniał się na tyle długo, że czuć go było na korytarzu kamienicy, po drugie próba wzniecenia iskry poprzez zapalenie zapalniczki, a po trzecie także zagradzanie funkcjonariuszom Policji dostępu do kuchenki swoim ciałem, a wcześniej zamknięcie przed nimi drzwi mieszkania na zamek i nie wpuszczanie ich przez około 10 minut pomimo wzywania go do otwarcia.
Z tych względów należało uznać, iż oskarżony usiłował sprowadzić bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy, ale czyn ten zakończył się na fazie usiłowania przerwanej interwencją Policji - nie został natomiast jeszcze dokonany.
Zagrożenie wybuchem dotyczyło wielu osób. Zdarzenie miało bowiem miejsce w kamienicy, w której oprócz jej mieszkańców, jak chociażby Z. W. (1), J. T. (2) i R. K. (1), przebywali J. N., czterej funkcjonariusze Policji i ratownicy medyczni. Około 6 osób zostało przez policjantów odprawionych z miejsca zagrożonego wybuchem gazu.
I w tym wypadku oskarżony działał w warunkach recydywy z art. 64 § 1 k.k., co zostało ustalone na tej samej podstawie, co przy czynie opisanym wcześniej.
Oskarżony J. T. (1) przywłaszczył sobie nie aktywowaną kartę bankomatową M. VISA Impresja o numerze (...) na szkodę jej właściciela J. W. i czynem tym wyczerpał dyspozycję wykroczenia z art. 126 k.w. W jaki sposób wszedł on w posiadanie tej karty, nie udało się ustalić. Pewne jest to, że ją posiadał bez wiedzy i zgody jej właściciela. W związku z brakiem dowodów kradzieży przez niego tej karty, nie można mu było przypisać popełnienia przestępstwa karty bankomatowej. Przepisy kodeksu karnego nie przewidują natomiast przywłaszczenia karty bankomatowej. Czyn ten stanowi zatem wykroczenie polegające na przywłaszczeniu sobie cudzej rzeczy przedstawiającej wartość niemajątkową. Karta bankomatowa nie była aktywowana, a oskarżony nie znał numeru (...), który dotarł do J. W. odrębną przesyłką pocztową.
Ponieważ z uwagi na upływ czasu (od popełnienia wykroczenia do czasu wyrokowania upłynął ponad 2 –letni okres), nastąpiło przedawnienie ścigania wykroczenia. Należało tu przyjąć na korzyść oskarżonego, iż wykroczenie zostało popełnione w okresie wskazanym w zarzucie aktu oskarżenia (daty przywłaszczenia nie udało się ustalić). Zatem postępowanie karne odnośnie tego czynu musiało zostać umorzone, a kosztami postępowania w tym zakresie obciążyć Skarb Państwa.
Zachowanie oskarżonego J. T. (1) w odniesieniu do wszystkich przypisanych mu czynów było zawinione. Jest on osoba dorosłą i nie miał ograniczonej całkowicie lub w stopniu znacznym poczytalności. W odniesieniu do niego brak jest też innych okoliczności wyłączających powinność zachowania zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Wymierzając karę za czyn popełniony na szkodę J. N., Sąd wziął pod uwagę rodzaj winy – oskarżony działał w najwyższym stopniu umyślności. Ponadto jako okoliczność obciążającą poczytał działanie oskarżonego w warunkach recydywy, a także jego karalność za inne jeszcze przestępstwa, nie objęte wyrokami pozwalającymi na ustalenie działania w warunkach powrotu do przestępstwa. Oskarżony był bowiem karany łącznie pięciokrotnie. Ponadto uwzględnił okoliczność, iż oskarżony nie posiada dobrej opinii w miejscu zamieszkania.
Okolicznością łagodzącą jest fakt, iż nie doszło do skutku w postaci zgonu J. N.. Oczywiście skutek działania oskarżonego w postaci uszkodzenia płuc z następową odmą i krwiakiem w opłucnej oraz uszkodzenia śledziony z krwiakiem do jamy otrzewnej, które spowodowały naruszenie czynności narządu ciała na czas powyżej siedmiu dni, musiał być także uwzględniony przy wymiarze kary, tym razem na niekorzyść oskarżonego.
Wymierzając karę za ten czyn sąd uwzględnił fakt, iż oskarżony był niezadowolony z tego, że J. N. dotyka w sposób niestosowny jego żonę i pomimo wypraszania go z mieszkania przez oskarżonego, nie opuścił go. Złość na J. N. z tego powodu była usprawiedliwiona. Dopiero kiedy nie udało się oskarżonemu wyprosić intruza, jego agresja urosła do tego stopnia, że podjął decyzję o pozbawieniu go życia. Ponieważ zachowanie oskarżonego było reakcją, chociaż nieadekwatną, na naganne zachowanie późniejszej ofiary, okoliczność ta została poczytana na korzyść oskarżonego.
Ważąc wymienione powyżej okoliczności łagodzące i obciążające sąd wymierzył karę w dolnym progu zagrożenia, adekwatną do stopnia winy i do stopnia społecznej szkodliwości czynu.
Wymierzając karę i wybierając jej rodzaj - za czyn popełniony na szkodę Z. W. (1), sąd wziął pod uwagę na niekorzyść oskarżonego działanie oskarżonego z winy umyślnej w zamiarze bezpośrednim. Również działanie oskarżonego w warunkach recydywy i naganny dotychczasowy jego sposób życia przejawiający się w innych karalnościach, a także w złej opinii środowiskowej, stanowią okoliczności obciążające. Taką okoliczność stanowi także rozmiar szkody wyrządzonej tym przestępstwem – w postaci obrażeń ciała doznanych przez jego teścia Z. W. (1).
Okoliczność łagodzącą stanowi natomiast to, że obecnie Z. W. (1) nie ma już żalu do zięcia, jak oświadczył w czasie rozprawy /k.402/, a także przyznanie się oskarżonego do popełnienia tego czynu.
Kara za ostatni przypisany oskarżonemu czyn zabroniony uwzględnia przede wszystkim takie okoliczności, jak sprowadzanie przez oskarżonego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia co najmniej 10 ludzi i dla mienia w postaci kamienicy – miejsca zamieszkania wielu osób. Oczywiście na korzyść oskarżonego został poczytany fakt, iż do ostatniej fazy czynu, tj. dokonania, nie doszło.
Na niekorzyść musiał zostać uwzględniony dotychczasowy naganny sposób życia oskarżonego, tak jak i w odniesieniu do pozostałych czynów, a także działanie oskarżonego w warunkach recydywy.
Kara łączna pozbawienia wolności z uwagi na bliskość czasową i przedmiotową oraz podmiotową przypisanych czynów, została orzeczona na zasadzie mieszanej, zbliżonej do absorpcji.
Pokrzywdzony J. N. złożył wniosek w trybie art. 46 k.k. o zadośćuczynienie i odszkodowanie. W takiej sytuacji Sąd jest zobligowany do zasądzenia kwoty zadośćuczynienia, odszkodowania lub nawiązki. W tym wypadku Sąd zasądził od oskarżonego na rzecz pokrzywdzonego nawiązkę w wysokości 20.000 zł. Nawiązka w tej wysokości ma na celu naprawienie szkody wyrządzonej J. N., a biorąc pod uwagę charakter tej szkody, a w szczególności trwały uszczerbek na zdrowiu w postaci utraty śledziony, co w przyszłości będzie skutkować mniejszą odpornością pokrzywdzonego na choroby, kwota nawiązki nie wydaje się wygórowana.
O zaliczeniu okresu zatrzymania i tymczasowego aresztowania oskarżonego na poczet orzeczonej kary pozbawienia wolności, rozstrzygnięcie zapadło z urzędu.
Na podstawie art. 624§1 k.p.k. sąd zwolnił oskarżonego od ponoszenia kosztów sądowych uznając, że ich uiszczenie - z uwagi na jego sytuację materialną - pociągnęłoby dla niego zbyt ciężkie skutki w sytuacji odbywania kary pozbawienia wolności w wymiarze określonym w wyroku i przy braku majątku i stałych źródeł dochodu.
O kosztach nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej oskarżonemu J. T. (1) i pokrzywdzonemu J. N. z urzędu orzeczono na podstawie §2 ust 1, §14 ust. 1 pkt 2 i ust. 2 pkt 5 i §16 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28.09.2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. Nr 163, poz. 1348 z późn. zm.), przy czym uwzględniona została okoliczność, iż pełnomocnik pokrzywdzonego został wyznaczony dopiero w postępowaniu sądowym.