Source: https://nocotytato.org.pl/ogolne/wladza-oglupia-albo-ile-kosztuje-pozbycie-sie-ojca/
Timestamp: 2019-11-22 12:01:24
Legal References Found: art. 1050
 art. 1050
 art. 5981
 art. 1050
 art. 1051
 art. 5986
 art. 1050
 art. 1051
 art. 598
 art. 598
 art. 598
 art. 598

Document Content:
Władza ogłupia, albo ile kosztuje pozbycie się ojca | no co ty Tato
← Alienacja rodzicielska to przemoc i nadużycie wobec dziecka
Rozwodząc się o pradziadkach (część 1.) →
Dziś będzie znów o prawie, a właściwie o grzebaniu w prawie. Choć mało powodów do radości daje nam działalność Temidy, to czasem zdarzają się przebłyski. Takim światełkiem w tunelu do niedawna była uchwała Sądu Najwyższego SN III CZP 139/10… Do niedawna, bo niestety światełko to zgasło. Posłowie znów próbowali udawać prawników i być mądrzejsi od wszystkich, w czym przyklasnął im dzielnie Senat RP, a Prezydent RP swoim podpisem przypieczętował intelektualną klęskę komisji nadzwyczajnej “Przyjazne Państwo”, podpisując skandaliczną nowelizację wiekowej ustawy z dnia 17 listopada 1964 Kodeks Postępowania Cywilnego. O co poszło? Generalnie o to, że składy sędziowskie różnych instancji miotały się w niemożności stwierdzenia, czy kontakty z dzieckiem, to jest świadczenie niepieniężne i wtedy znajdują zastosowanie przepisy dodane artykułu 1050 i 1051 k.p.c. (później „wzbogacone” o artykuły o tej samej numeracji z indeksem 1) , czy też jakoś inaczej te kontakty trzeba egzekwować, tzn.: w ramach tzw.: odebrania dziecka od osoby sprawującej pieczę (tu odsyłam do działu II k.p.c. oddział 5 artykuł 598 indeks 1 i dalsze).
Pomimo niezdecydowanej postawy, prezentowanej nawet w rozbieżnym orzecznictwie Sądu Najwyższego, zwyciężyła dość trzeźwa teza, że do wykonywania kontaktów z dziećmi stosować należy jednak wariant oparty na świadczeniu niepieniężnym z art. 1050 i dalszych, co jak logicznie można uargumentować dawało możliwość wypełnienia obowiązku kontaktu w innym terminie (zamiast ukarania grzywną lub alternatywnie wydania postanowienia, że albo kontakt jest realizowany, albo uczestnik postępowania, który świadczenia w postaci „udostępnienia” dziecka nie realizuje, płaci drugiemu rodzicowi ustaloną przez sąd określoną kwotę, za każdy dzień zwłoki. Ten ostatni przypadek wynikał z uzupełnień art 1050 i 1051 o art. 1050-1 i 1051-1). Kto choć raz próbował wywalczyć w sądzie „odebranie” własnego dziecka od osoby sprawującej nad nim pieczę w myśl przepisów art 598 na pewno docenił uproszczenie, jakie niosła uchwała SN wskazująca inną drogę.
Ale jak wiadomo stabilność nie jest mocną stroną polskiego porządku prawnego (k.p.c miał od początku swego istnienia ponad 180 nowelizacji z tego ponad 100 wprowadzono w ciągu ostatnich 10 lat). I tak oto nomen omen w Dniu Matki 26.05.2011 roku 285 głosów za 138 przeciw i 2 posłów* wstrzymujących się, udzieliło naszym dzieciom bolesnej lekcji ekonomii, że są warte tyle ile rodzić nie wykonujący kontaktów może zapłacić. Jeśli komuś śmierdzi to handlem żywym towarem, to porównanie jest jak najbardziej słuszne. Grafomania zawarta w dodanym tą haniebną nowelizacją oddziale 6 (tj.: art 598 ind 15 do 589 ind 21) jasno dały do zrozumienia, że nie liczy się kontakt, budowanie więzi, nie liczy się człowiek, dziecko, odcięty od niego rodzic, liczy się tylko to ile trzeba zapłacić.
Czego to dowodzi? Chyba tego, że władza ustawodawcza – czyli ci, których mniej lub bardziej wybieramy raz na 4 lata – nie za bardzo rozumie co czyni i przypomina to bardziej szaleńca, który młotkiem i śrubokrętem próbuje podkręcić mikroprocesor. I tak właśnie, za pomocą działań szaleńców, naszym dzieciom nie było dane skorzystać z chwili światłości wymiaru sprawiedliwości, bo oto wątpliwy geniusz polskiego parlamentaryzmu poczuł nieprzejednaną chęć błyśnięcia mrokiem.
A teraz morał, czyli po co to piszę. Otóż, tłumacząc z polskiego na nasze, jeżeli rodzic nie wykonuje postanowienia o kontaktach, to można mu zagrozić grzywną i po prostu sąd wyceni wasz brak kontaktu na określoną kwotę za każdy raz, który nie doszedł do skutku. W ten sposób np.: mama będzie płacić tacie pieniędzmi z jego alimentów dajmy na to 600 zł miesięcznie za to, że nie będzie widywać się 2 razy (300 zł za każdy raz) ze swoim dzieckiem (bo zwykle sąd nie widzi potrzeby częstszych kontaktów) i wszystko będzie w porządku, bo jak napisałem wyżej odbieranie dziecka przez kuratora, żeby kontakt doszedł do skutku, nie przystaje do rzeczywistości, w której kontakt ma miejsce w domu rodzica, który nie dopuszcza do kontaktów. I po raz kolejny udało się po prostu wycenić dobro dziecka i rolę drugiego rodzica. Jeśli więc piszecie właśnie wniosek o ukaranie kogoś grzywną, to wyceniacie, ile kosztuje pozbycie się was z życia waszych dzieci. I jeszcze drobny szczegół o którym nasz ustawodawca zapomniał. Otóż postanowienia o zabezpieczeniu kontaktów zostały pomięte w nowelizacji, zatem możliwy jest taki scenariusz: rodzic nie realizuje kontaktów, wniosek o ich ustalenie wędruje do sądu, sąd wydaje zabezpieczenie i zaczyna się żmudny procesu ustalania po co dziecku drugi rodzic i czy czasem nie zaszkodzi dziecku w tym celu wymyślamy biegłych czasem RODK. Sąd wydaje więc postanowienie o zabezpieczeniu, które nie jest wykonywane, bo nie grozi za to żadna sankcja po 6 lub 16 miesiącach włóczenia się po sądach dziecko nie chce już widziec drugiego rodzica. W ten sposób postępowanie staje się bezprzedmiotowe z powodu zaniku więzi, nie trzeba więc i rozstrzygać o kontaktach i jedyne co zostaje to obowiązek alimentacyjny…
*wyniki głosowania 93 posiedzenia Sejmu RP pochodzą z kroniki sejmowej Jak widać 35 posłów problem dzieci najwidoczniej nie interesuje.
Władza ogłupia, albo ile kosztuje pozbycie się ojca, 4.4 out of 5 based on 5 ratings
Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja rodzicielska, decyzje w ważnych sprawach dzieci, ogólne, opieka nad dziećmi, PA i PAS, prawa dziecka, prawa rodzicielskie, prawnicy, prawo i praktyka, relacje między rodzicami, sądy, urzędy, instytucje, system wartości, zespół alienacji rodzicielskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
10 Responses to Władza ogłupia, albo ile kosztuje pozbycie się ojca
16 czerwca 2012 o 05:30
Jak widać nasza “władza” nie potrafi nic innego jak tylko polować na mandaty od frajerów. Zadziwiające i mocno symptomatyczne jest to przywiązanie tych ludzi tylko i wyłącznie do kasy. Widać całkiem im już na główkę się rzuciło.
Wypisz wymaluj większość sędziów w przesądzie który stał się właściwie instytucją przydzielającą alimenty i niczym więcej. Nasi politycy jak widać też niczego innego nie potrafią tylko nakładać na wszystkich w koło kolejne haracze.
17 czerwca 2012 o 16:35
Tekst ten powstał właściwie z pewnego zdziwienia, że tak naprawdę w naszym kraju nie umiemy tworzyć prawa, a jeśli ktoś próbuje zwrócić uwagę na inną niż finansową możliwość rozwiązania problemu, okazuje się, że w swoim głębokim oderwaniu od rzeczywistości posłowie traktują je jako zbyt nieścisłe, bo przecież jak kontakt dziecka z rodzicem przeliczyć na…kontakt z rodzicem, o wiele łatwiej przeliczyć bliskość na pieniądze.
17 czerwca 2012 o 16:55
To tak, jak z ustalaniem kontaktów. Ja miałem kiedyś w zabezpieczeniu co drugi weekend. I wszyscy wiedzieli co i jak, dzieci miały rytm. Ale sąd nie umiał tego zapisać w wyroku, więc dał I i III weekend miesiąca. I już kilka dni w roku w plecy, zamieszanie, zastanawianie, czy jak 1 jest w sobotę, to jest pierwszy weekend? A jak w niedzielę? No i pole do manipulacji się otwiera. Ale jest “po bożemu” czyli jak zawsze…
Dlaczego nie zapisują alimentów na przykład – będzie łożył 20% miesięcznego wynagrodzenia netto w każdym miesiącu? Też byłoby jedwabiście…
“bo w doktrynie i orzecznictwie nie przyjęło się to, że tygodnie roku są numerowane w większości kalendarzy (nawet tych w telefonach komórkowych) cyframi arabskimi od 1 do 52 (czasem do 53) i z tego też powodu nie można przyjąć, że istnieją tygodnie parzyste i nieparzyste, a zatem nie możliwym jest ustalenie kontaktu w co drugi weekend gdyż jest to określenie nieprecyzyjne, żeby nie powiedzieć, że nie istnieje”
Więc lepsze jest określenie z pozoru precyzyjne, a dające znacznie więcej wątpliwości w praktyce…
21 czerwca 2012 o 21:50
W kontekście tego co sam usłyszałem na sali sądowej, a co stało się przyczynkiem do napisania powyższego wpisu zdziwienie moje budzi odpowiedź Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości z dnia 7.10.2011 na zapytanie poselskie w sprawie dyskryminacji ojców. Tu cytuję: “W przypadku utrudnień w realizowaniu przez rodzica prawa do kontaktów z dzieckiem przepisy Kodeksu postępowania cywilnego dają możliwość wystąpienia przez uprawnionego do sądu opiekuńczego z wnioskiem o przymusowe odebranie dziecka na podstawie przepisów art. 5981 i następnych K.p.c. bądź z wnioskiem o egzekucję widzeń w trybie art. 1050 K.p.c. lub art. 1051 K.p.c. Wybór postępowania zależy wyłącznie od wierzyciela, sąd bowiem w wyżej wymienionych sprawach nie działa z urzędu.
W przypadku uwzględnienia wniosku o wydanie dziecka sąd w postanowieniu określa termin, w jakim zobowiązany powinien oddać je wnioskodawcy. W razie niezastosowania się do postanowienia przez rodzica zobowiązanego sąd na wniosek uprawnionego rodzica zleci kuratorowi sądowemu przymusowe odebranie dziecka, zgodnie z art. 5986 i artykułami następnymi K.p.c. Natomiast w przypadku uwzględnienia wniosku złożonego w trybie art. 1050 K.p.c. lub art. 1051 K.p.c. sąd ma możliwość nakładania na zobowiązanego rodzica kary grzywny.”
W tej sytuacji proszę o pomoc w rozwiązaniu dylematu czy niedouczonym jest sędzia, który poucza, że egzekucja kontaktów odbywa się na podstawie art. 598 k.p.c., czy podsekretarz stanu w Min. Sprawiedliwości?
Więcej o tej treści tego zapytania już niebawem w nowym wpisie
22 czerwca 2012 o 00:26
cyt “po raz kolejny udało się po prostu wycenić dobro dziecka i rolę drugiego rodzica. Jeśli więc piszecie właśnie wniosek o ukaranie kogoś grzywną, to wyceniacie, ile kosztuje pozbycie się was z życia waszych dzieci”
Owszem dlatego trzeba ciągle podwyższać kare pieniężna aby to była suma nie do zapłacenia , a gdy taka pani nie ma już pieniędzy to bierzemy za to dziecko bo ona ma przecież DŁUGI ,w ten sposób pozbędziemy się pieniędzy ZA kontakty .
Tomek K.[Cytuj] [Odpowiedz]
22 czerwca 2012 o 23:58
Niestety, nie zupełnie, bo jak głosi art. 598 ind 15: “(…) sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.” Poza tym jak wiadomo dotyczy to wyłącznie orzeczeń, ugody lub porozumienia przed mediatorem. Można więc dowolnie lekceważyć wszelkie postanowienia o zabezpieczeniu kontaktów i tak długo przeciągać sprawę, aby żaden biegły nie mógł doszukać się choć śladów więzi.
24 czerwca 2012 o 23:01
Niestety, nie zupełnie, bo jak głosi art. 598 ind 15: “(…) sąd opiekuńczy, uwzględniającsytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.”
Według mnie JEDYNIE chodzi o to aby bogatej sobie nie dac kary niskiej a biednej tak wysokiej jaka powinna dostac bogata . Czy to nie logiczne ?
Niestety, nie zupełnie, bo jak głosi art. 598 ind 15: “(…) sąd opiekuńczy, uwzględniającsytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.” Poza tym jak wiadomo dotyczy to wyłącznie orzeczeń, ugody lub porozumienia przed mediatorem. Można więc dowolnie lekceważyć wszelkie postanowienia o zabezpieczeniu kontaktów i tak długo przeciągać sprawę, aby żaden biegły nie mógł doszukać się choć śladów więzi.
9 lipca 2012 o 11:13
Wybacz Tomasz, że sprowadzę Cię na ziemię, ale nie chodzi wcale o to żeby bogatemu rodzicowi nie dać zbyt niskiej kary, mało tego z praktyki sądowej wynika, że w ogóle nie chodzi o to, żeby karać, bo przecież po wysłuchaniu stron zawsze znajdzie się jakieś wytłumaczenie czemu nie doszło do kontaktu, był katar, albo dziecko źle spało w nocy, albo musiało pójść do dentysty lub z psem do weterynarza. Twoje rozumowanie logiczne z całym szacunkiem jest poprawne, ale nie o to w tym przepisie szło, tylko o to, żeby orzec taką karę, którą zobowiązany jest w stanie uiścić (polecam na stronie Min Sprawiedliwości uzasadnienie do projektu zmiany ustawy wprowadzającego właśnie zapisy o “egzekucji kontaktów i karaniu za ich brak lub utrudnianie”). Gwoli ścisłości dodam, że utrudnianie jest tak trudnym pojęciem do zdefiniowania dla sędziego, że dopiero brak kontaktu jest w sądzie rozumiany jako jego utrudnianie, a nie na przykład nagła wizyta u babci 200 km od domu lub na działce konkubenta 100 km od miejsca gdzie spotkanie powinno się odbyć, oczywiście ponieważ można komuś wysłać sms na 15 minut przed spodziewanymi odwiedzinami z informacją, że taki wyjazd miał miejsce a każdy z nas dysponuje samochodem lub znajomymi z samochodem nie jest żadnym utrudnieniem przejechanie 100 czy 300 km, przecież wiadomo gdzie było dziecko. Przecież chcesz spędzić czas z własnym dzieckiem, prawda?