Source: http://passa.waw.pl/artykul/irlandczycy-nie-chca-juz-dominacji-kleru,2743
Timestamp: 2018-06-23 23:18:49
Legal References Found: art. 4
 art. 4
 art. 30
 art. 38
 art. 38
 art. 31

Document Content:
Irlandczycy nie chcą już dominacji kleru
29-05-2018 23:19 | Autor: Tadeusz Porębski
Po piątkowym referendum w Irlandii nasz kraj stał się w Europie samotną wyspą, na której kobiety zmuszane są do rodzenia dzieci – mimo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu, a ustawowo każe się też rodzić dzieci będące owocem gwałtu bądź kazirodztwa.
Irlandzkie prawo aborcyjne było jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Surowiej jest tylko na Malcie, gdzie aborcja została całkowicie zakazana. Ale ten miniaturowy kraj, ledwo dostrzegalny na mapie, rządzi się własnymi prawami. Licząca prawie 40 milionów obywateli Polska swego czasu również wprowadziła stosunkowo surowe prawo aborcyjne. Jednak zdaniem posłów rządzącego obecnie naszym krajem PiS jest ono zbyt liberalne. W marcu posłowie z komisji ustawodawczej uznali, iż aborcja – nawet ze względu na duże ryzyko ciężkich wad płodu – jest niezgodna z konstytucją. Tak zwana zjednoczona opozycja nie pisnęła słowem. Tym samym dopuściła do przegłosowania wniosku cofającego Polskę do czasów średniowiecza. Sejmowa komisja ustawodawcza skierowała bowiem swoje stanowisko do Trybunału Konstytucyjnego.
Posłowie wnoszą do TK "o stwierdzenie, że art. 4a ust. 1 pkt 2 oraz art. 4a ust. 2 zdanie pierwsze ustawy z dnia 7 stycznia 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży jest niezgodny z art. 30 w związku z art. 38 Konstytucji oraz z art. 38 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji". Jakie będzie stanowisko, trudno przewidzieć, ale bardzo prawdopodobne jest to, że jak idzie o prawo aborcyjne, zostaniemy zrównani z Maltą.
Irlandczycy zbuntowali się i w ubiegły piątek powiedzieli katolickiemu klerowi stanowczo "nie". Mogli to zrobić dzięki swojemu nowemu premierowi Leo Varadkarowi, który jeszcze przed wyborami parlamentarnymi obiecał rodakom przeprowadzenie referendum aborcyjnego. Varadkar jest z zawodu lekarzem i nie kryje się ze swoim homoseksualizmem. W pełni wywiązał się ze złożonej publicznie obietnicy nabijając sobie sporo punktów w politycznych sondażach. Jak ważny dla Irlandczyków był udział w referendum może świadczyć fakt, iż tysiące obywateli tego kraju zamieszkałych za granicą przyjechało na wyspę, by oddać głos. Irlandia jest bowiem jednym z nielicznych państw na świecie, w których nie można głosować za pośrednictwem poczty bądź w placówkach dyplomatycznych.
Swój udział w referendum zadeklarowało łącznie aż 3,2 milionów osób spośród około 4,7 mln obywateli tego kraju, co czyni je bardzo miarodajnym. Frekwencja była wyższa niż w referendum dotyczącym legalizacji małżeństw jednopłciowych w 2015 r. Wtedy za zalegalizowaniem jednopłciowych związków zagłosowało 63 proc. osób biorących udział w głosowaniu. Usuwanie ciąży było traktowane w Irlandii jak ciężkie przestępstwo zagrożone 14 latami pozbawienia wolności, nawet w przypadku gwałtu, kazirodztwa czy poważnych uszkodzeń płodu. Zakaz aborcji, w postaci tak zwanej ósmej poprawki, został wpisany do irlandzkiej konstytucji w 1983 r. pod naporem Kościoła katolickiego i konserwatywnych polityków. W dniu 25 maja 2018 r. rząd i parlament Irlandii scedował na obywateli – jedynego suwerena w państwie – podjęcie decyzji w sprawie legalności bądź nielegalności aborcji w tym kraju. I była to ze wszech miar mądra decyzja, bowiem to nie biskupi i polityczne oszołomy mają decydować, czy kobieta ma rodzić ciężko upośledzone lub martwe dziecko. To ma być jej osobista decyzja, obwarowana oczywiście konkretnymi przepisami prawa.
Pod koniec bieżącego roku zostanie w Irlandii uchwalona nowa ustawa regulująca kwestie aborcji. Przewiduje ona m. in. możliwość przerywania ciąży do 12 tygodnia od poczęcia bez podania powodu, ale po konsultacji z lekarzem, oraz do 24 tygodnia w przypadku poważnego zagrożenia życia lub zdrowia kobiety. Od nowego roku Irlandki nie będą więc musiały wyjeżdżać do sąsiedniej Wielkiej Brytanii w celu usunięcia ciąży. W 2016 r. w Anglii i Walii aborcji dokonało tam 3265 irlandzkich kobiet. Do czasu uchwalenia nowej ustawy obowiązuje stare prawo. Zabieg może zostać wykonany tylko w jednym z 25 wyznaczonych szpitali i każdorazowo powinien zostać o nim poinformowany minister zdrowia.
Za zniesieniem zakazu aborcji opowiedziało się w referendum aż 66,4 proc. osób biorących udział w głosowaniu. To potężny cios dla dominującego w Irlandii Kościoła katolickiego oraz wpieranych przez hierarchów agresywnych organizacji pro–life. Wynik głosowania ujawnił duże różnice pokoleniowe w podejściu do zakazu aborcji. Prawie 60 proc. Irlandczyków w wieku ponad 65 lat głosowała przeciwko legalizacji aborcji, ale aż 87 proc. młodych Irlandczyków zagłosowała za liberalizacją, co przesądziło o wyniku referendum.
Prymas Irlandii arcybiskup Eamon Martin jest "głęboko zasmucony wynikiem głosowania", ale ponoć pogodził się z tym faktem. Spróbowałby by tylko kontestować wolę ludu... Irlandia, mimo że głęboko katolicka, to jednak nie Polska. Tam vox populi to jedyny drogowskaz dla rządzących i absolutny priorytet w parlamentarnej grze, obojętnie jakie barwy polityczne rządzący reprezentują. Przykład Irlandii pokazuje, że idzie młode, które już nie chce dominacji biskupów. Młodzi Polscy też wkrótce pokażą swoją siłę w tej trudnej, bo światopoglądowej kwestii. To tylko kwestia czasu.