Source: http://aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=interwencje&id=2465
Timestamp: 2019-05-19 23:49:20
Legal References Found: art. 212
 art.212
 art. 300
 art. 115
 art. 179
 art. 87
 art. 312
 art. 179

Document Content:
Aferyprawa - Pomówienie właściciela EuroFarmu Witolda Duchiewicza przez chorego psychicznie Jana Dobrowolskiego i syndyka Włodzimierza Bernackiego też chorego?
Aferyprawa.com Interwencje Pomówienie właściciela EuroFarmu Witolda Duchiewicza przez chorego psychicznie Jana
AFERY PRAWA MILIONOWE OSZUSTWA SĄDOWE - OKRADANIE FIRM
Oszustwa syndyka Włodzimierza Bernackiego przy współudziale Jana Dobrowolskiego, w wielomilionowy przekręcie przy sprzedaży Osiedla Przylesie EUROFARMU , przestępstwa sędziów wałbrzyskich i sędziego Sądu Rejonowego w Ząbkowicach Śląskich Roberta Ronge prokuratorów choćby prokurator Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu Ewa Grzeszczak - urzędników państwowych którzy zamiast być na straży PRAWA w najróżniejszy sposób okradali "kawałki tortu" jakim było nieproceduralne ogłoszenie upadłości olbrzymiej firmy "EUROFARMU" opisywaliśmy wielokrotnie i jeszcze niejednokrotnie jeszcze ten temat będziemy poruszać.
Istotną rolę w tym przestępstwie ogłoszenia upadłości firmy pełnił też NORDEA Bank Polska S.A. I O/Wrocław. Jak zwykle w takich sprawach majątek firmy wysprzedawany jest "za grosze" znajomym i kolegom "w skorumpowanych układach sądowych".
O PRZESTĘPSTWACH SĘDZIÓW WAŁBRZYSKICH I PROKURATORÓW ZAWIADOMIONO TEŻ CBŚ
Znane jest już na cały świat hasło AP: łatwiej znaleźć igłę w stogu siana niż sprawiedliwość w polskich sądach. I kolejny raz jak zwykle udowodnimy, że to my mamy rację.
Urzędnicy sądowi i funkcjonariusze prokuratury chorobliwie nietolerują jak zarzuca im się stronniczość, niekompetencję - i coś oczywistego dla kształconych ciągle komunistycznym systemem humanistów-prawników - brak ścisłej wiedzy. Za czasów komuny łatwo było im kontrolować tzw. "naruszanie godności sędziego" (jakby coś takiego w ogóle istniało :-) ponieważ media należały do władzy i były ściśle cenzurowane. Jeżeli przypadkiem ktoś napisał o pijanym czy obrzyganym urzędniku władzy, to z urzędu stosowano dla niego stalinowski NUMER NA WARIATA . Nie wolno też było skarżyć się "wyżej" na niekompetencje, oszustwa czy głupotę funkcjonariuszy prokuratury i urzędników sądowych. Zaraz taki urzędnik "pokazywał" kto tu ma władzę.
Do dzisiaj niewiele w tych instytucjach się zmieniło, ponieważ dalej w sądach rządzą "komuchy". Za to sporo zmieniło się w mediach. Wprawdzie państwowe media zostały przejęte przez GTW, ale z Internetem nie da się tego zrobić i tu każdy może wyrazić swoje poglądy - jeżeli tylko ma trochę więcej wiedzy od prawnika - a o to akurat nietrudno.
Osądzać niekompetentnych sędziów dla większości wykształconych osób to żaden problem, ponieważ tak naprawdę, to w hierarchii wiedzy i umiejętności prawnicy stanowią pierwszy "szczebel drabiny wiedzy" i nie dorównując nawet w połowie wiedzą choćby nauczycielom, których często lekceważą, nie wspominając o inżynierach. Ludzie wiecznie nie mogą dawać się zastraszać, dlatego zgodnie z Konstytucją odważniej wyrażają swoje poglądy i opinie.
Efektem tego jest nagłośnienie setek spraw nieetycznego postępowania urzędników władzy choćby tylko w AP.
AFERY PRAWA są czasopismem z którym współpracuje kilkudziesięciu dziennikarzy z całej Polski i zagranicy. Jednym z nich jest Witold Duchiewicz - właściciel EuroFarmu, który podobnie jak założyciel portalu Zdzisław Raczkowski - został oszukany przez urzędników władzy i który postanowił czytelnikom przekazać swą wiedzę o szeregu przestępstw popełnionych na nim przez sędziów i prokuratorów.
A trzeba takie sprawy nagłaśniać, ponieważ tylko co miesiąc sędziowie decydują o zmianie posiadania miliardowych kwot z majątków firm i obywateli. Na jednym posiedzeniu, poprzez mataczenie prawne rodzina może stracić dorobek wielu pokoleń.
Niestety, ci nieetyczni urzędnicy, osoby która walczy o swoje prawa i własność starają się zniszczyć "z układów" panujących w tej mafijnej (jeden za wszystkich wszyscy za jednego) korporacji.
Nie ma miesiąca, żeby nasi dziennikarze nie spotykali się z prześladowaniem przez tych urzędników władzy za medialne nagłaśnianie oszustw sądowych. Istota działania tych zwykle ograniczonych umysłowo urzędników nie polega jednak na usunięciu źródła sporu. Nie znajdzie się kompetentny sędzia który np. poprzez wznowienie sprawy zgodnie z PRAWEM rozpatrzyłby problem. Wprost przeciwnie - po chamsku usiłują zgnoić osobę która ma odwagę wyrazić opinię o przestępstwie sędziego.
Z. Raczkowski, który dziesiąty rok walczy o swoją własność jest przyzwyczajony do chamstwa i niekompetencji urzędników sądowych dlatego traktuje ich tak, jak sami na to sobie zasłużyli.
Trudno powiedzieć jak się zachowa się Witold Duchiewicz oskarżony za nagłośnienie popełnionych na nim oszustw przez złodziei - syndyka Jana Dobrowolskiego i Włodzimierza Bernackiego.
Samo akt oskarżenia (poniżej) już dowodzi ich niekompetencji. Powinien być przyczyną weryfikacji dokumentów rozkradzenia majątku firmy EuroFarmu Witolda Duchiewicza. Jak spór będzie rozstrzygnięty na pewno nasi czytelnicy zostaną powiadomieni.
Jednocześnie zwracamy sędziom na istotne podstawy prawne:
Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną o postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo więzienia do roku. Jeżeli ww. czynu dopuszczono się w mediach, kara więzienia może sięgać 2 lat (art. 212 kodeksu karnego).
Nie ma zniesławienia, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy. Nie popełnia też tego przestępstwa, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut służący obronie społecznie uzasadnionego interesu; ale jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, tzw. dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego (art. 213 k.k.).
Wiadomo też, że przepisy Kodeksu Karnego o zniesławieniu ograniczają nadmiernie wolności prasy, i są one sprzeczne z artykułem 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Wszystkie cywilizowane kraje odchodzą od stalinowskich metod karnego postępowania o zniesławienie - wszyscy, ale nie polskie sądy. No, jest wyjątek jeżeli chodzi o samego Prezydenta Kaczyńskiego, wtedy można go nazwać "chamem" i nie być skazanym".... - czy to pretekst do uniewinnienia naszego dziennikarza Witolad?
Istotne w sprawie jest też zapytanie: czy ochrona dobrego imienia, uzasadnia uznanie zniesławienia za przestępstwo i karanie za nie nawet więzieniem - gdy zarzuty dziennikarzy są prawdziwe?
I ogólnie: Czy należy karać za zniesławienie w sądzie karnym?
Zdaniem sędziego Stażewskiego przed rozpoznaniem wniosku prokuratury trzeba rozstrzygnąć konstytucyjność przepisów o zniesławieniu. W jego ocenie zbyt ostro, jak na standardy demokratyczne, ingerują one w sferę swobody wypowiedzi. Przewidują bowiem karalność za większość wypowiedzi niepochlebnych, pejoratywnych, a to niejednokrotnie są tylko spory. A wiadomo, za pochlebstwa nikt się nie gniewa, nawet jeśli są one nieprawdziwe.
Przepisy o zniesławieniu za bardzo ogólnie określają zniesławienie. Prawo mówienia rzeczy prawdziwych - które powinno być zasadą - staje się więc wyjątkiem, gdyż nie wiemy, czy sędzia (ex post) dopatrzy się uzasadnienia dla takiej wypowiedzi, która "służy obronie społecznie uzasadnionego interesu".
Zdaniem Stażewskiego sam fakt wykazania prawdziwości zarzutu (tzw. dowód prawdy) powinien zwalniać z odpowiedzialności karnej, ponieważ tak jest w logice i powinno być w sądach.
Trybunał Konstytucyjny uznał, że powoływanie się na art. 212kk - znieważenie funkcjonariusza publicznego, które miało miejsce poza czasem wykonywania przez niego obowiązków służbowych, jest sprzeczny z konstytucją.
Reporterzy bez Granic bronią pomówionych dziennikarzy (domagając się wykasowania art.212kk) i wolności prasy w Polsce i na świecie, ponieważ dziennikarze mają prawa do informowania - a czytelnicy bycia informowanym, zgodnie z artykułem 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
SYNDYK MASY UPADŁOŚCI JAKO FUNKCJONARIUSZ PUBLICZNY,
A BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI.
Zgodnie z przepisami ustawy prawo upadłościowe i naprawcze (w skrócie puin) z chwilą ogłoszenia upadłości podmiotu gospodarczego w trybie likwidacyjnym powołuje się syndyka masy upadłości, który wchodzi w prawa i obowiązki upadłego. Celem takiego postępowania jest jak najszybsze doprowadzenie do spieniężenia majątku upadłego, ściągnięcia wierzytelności posiadanych przez niego i spłata wierzycieli podmiotu. Przechodząc zaś na grunt prawa karnego - zgodnie z treścią art. 300 kk. – kto w razie grożącej niewypłacalności lub upadłości, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście obciąża albo uszkadza składniki swojego majątku. Powstaje pytanie co z kwestią syndyka masy upadłości? Zgodnie z treścią art. 115 § 13 pkt 3 kk. jest przecież funkcjonariuszem publicznym. Dlaczego więc nie ponosi wyższej odpowiedzialności karnej? Przecież z racji wykonywanej funkcji – w zakresie imperium państwa powinien ją ponosić....
Chciałabym się wypowiedzieć na temat pełnomocnictw udzielanych na podstawie ustawy prawo upadłościowe i naprawcze. Kwestie te reguluje art. 179 puin. Gdy nie jest prowadzona działalność gospodarcza to zastosowanie powinien mieć powyższy artykuł. Do udzielenia pełnomocnictwa przez syndyka do czynności procesowych – niezbędne jest wykazanie w preliminarzu kosztów postępowania zarówno konieczności korzystania z pomocy pełnomocnika (co do zasady syndyk powinien prowadzić postępowanie upadłościowe samodzielnie, by redukować jego koszty do minimum – pamiętajmy o zasadniczym celu postępowania upadłościowego – spłacie wierzycieli), jak i też kosztów jego ustanowienia (wynagrodzenia).
Jeśli w preliminarzu znajdują się pełnomocnicy (konieczność ich ustanowienia), ale w żadnej mierze nie są (a wymaga tego puin) wskazane zakresy ich czynności (czy mają być to pełnomocnictwa szczególne, rodzajowe czy też ogóle) pojawia się pytanie o ważność dokonywanych przez nich czynności. Ponadto powstaje pytanie – co w sytuacji, gdy preliminarz kosztów postępowania nie został zatwierdzony przez sędziego komisarza – poddaje to w wątpliwość ważność dokonywanych na jego „podstawie” czynności – ewentualnie bowiem, gdyby uznać, że mamy do czynienia z negotium claudcans to powstaje pytanie – gdzie jest zatwierdzenie tych czynności przez sędziego komisarza? – za takowe albowiem nie można w żadnej mierze uznać zatwierdzenia czy też tylko przyjęcia przez organ sądowy sprawozdań finansowych syndyka – nie spełniają one żadnych wymogów puin i nie mogą wywoływać żadnych skutków prawnych; ponadto nawet jeśliby uznać, że preliminarz wydatków został dołączony do sprawozdania opisowego syndyka i został złożony wraz z zatwierdzonym sprawozdaniem finansowym, to postanowienie sędziego komisarza zatwierdza tylko sprawozdanie rachunkowe; nawet jeśli uznać, że preliminarz wydatków był integralną częścią sprawozdania opisowego (co wydaje się absurdalne – bo jeśli w ogóle – sprzecznie z puin - to sprawozdania finansowego – w/w postanowienie, zatwierdzeniu ulega tylko sprawozdanie rachunkowe); nadto powyższe zatwierdzenie obejmuje tylko okres do konkretnej daty i nie ustalenia finansowe na okres po tej dacie.
Postanowienie powyższe również nie ustala ani zakresu pełnomocnictw, ani osoby pełnomocnika, ani też finansowania na dalsze lata. Oświadczenie o fakcie nie pobierania apanaży przez „pełnomocnika” za pełnienie powyższej funkcji nie ma żadnego znaczenia – jeśli bowiem nie jest pełnomocnikiem, to bezprzedmiotowym jest mówienie o jego wynagrodzeniu.
„Pełnomocnictwo” udzielone osobie nie będącej adwokatem czy też radcą prawnym jest bezapelacyjnie pełnomocnictwem udzielonym nieprofesjonaliście, a więc zastosowanie w tym zakresie będą miały przepisy ogólne kodeksu cywilnego – art. 87 kc – pełnomocnikiem nieprocesowym może być:
· osoba ze stałym stosunkiem zlecenia jak sprawa jest w temacie zlecenia
· pracownik przedsiębiorcy lub osoby prawnej
· osoba zarządzająca majątkiem lub reprezentująca interes upełnomocniającego
W każdej z tych 3 sytuacji osoba stanowiąca przykład dla omawianego zagadnienia nie może zostać uznana za pełnomocnika nieprofesjonalnego. Jest pracownikiem firmy, obecnie w upadłości, więc ewentualnie to może być podstawą stosunku pełnomocnictwa, gdyż istnieje orzecznictwo uznające umowę o pracę za umowę stałego zlecania, ale - syndyka możemy nazwać przedsiębiorcą tylko w zakresie prowadzenia działalności upadłego. Skoro zaś jej faktycznie nie prowadzi – to w/w osoba mogłaby być ewentualnie jej pełnomocnikiem tylko w zakresie pełnienia funkcji dyrektora (skoro działalność gospodarcza nie jest prowadzona – funkcja ta przestaje mieć swoje umocowanie prawne i w rzeczywistości – nie istnieje). Poza tym – pojawia się kwestia następująca – w jaki sposób osoba ta może występować jako „pełnomocnik” w sprawach dotyczących składników majątkowych nie należących do upadłego – składniki majątkowe tego typu nie należą do masy upadłości. Jeśli uznać zaś, iż stanowią one własność osoby fizycznej – prowadzącej upadły podmiot gospodarczy, to w ogóle nigdy nie weszły do masy upadłości, gdyż masą upadłości jest majątek upadłego – podmiotu gospodarczego a nie osoby fizycznej – podmiotu praw odrębnego od firmy (inne rozumienie przepisów puin stanowi w mojej ocenie obejście przepisów prawa); jeśli zaś nawet uznać, iż należą one do firmy i weszły do masy upadłości to i tak „pełnomocnik” nie ma prawa nim zarządzać, albowiem jest uprawniony jedynie do zarządu majątkiem w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej przez upadły podmiot.
Jeśli nie jest prowadzona działalność gospodarcza podmiotu upadłego (albo też i została wyrażona zgoda na jej dalsze prowadzenie), to w okresie, gdy nie była ona fizycznie (faktycznie) prowadzona i nie było na nią zgody – to stanowisko zajmowane przez dyrektora firmy w upadłości przestało istnieć, a wszystkie czynności przez niego podejmowane w świetle prawa uznać należy za nieważne, albo też za czynności prawne „kulejące”.
W związku z faktem, iż działalność gospodarcza nie jest prowadzona – zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa przez syndyka masy upadłości i członków Rady Wierzycieli poświadczenia nieprawdy w tym zakresie i udzielenia fikcyjnej zgody na prowadzenie czegoś, co w ogóle nie istnieje bądź przedłużenia zgody na prowadzenie działalności, która ustała (świadczy też o nie posiadaniu jakichkolwiek informacji o przebiegu postępowania upadłościowego przez Radę Wierzycieli bądź celowym wprowadzaniu jej w błąd przez syndyka oraz braku nadzoru nad postępowaniem przez sędziego – komisarza). Na marginesie dodam, iż zadziwiającym jest fakt, iż przez kilka lat syndyk „prowadzi działalność gospodarczą” – a przecież dla przypomnienia – takie działanie ma charakter wyjątkowy. Ogłoszenie albowiem upadłości w trybie likwidacyjnym, ma jak sama nazwa wskazuje na celu jak najszybsze spieniężenie majątku upadłego na pokrycie wierzytelności – a nie – jak w niniejszej sprawie – generowanie dodatkowych kosztów postępowania na prowadzenie działalności przy zyskach, które ledwie mogą wystarczyć na pokrycie kosztów produkcji.
Jeżeli nie jest prowadzona działalność gospodarcza upadłego w dalszym ciągu, to nie ma zastosowania art. 312 puin, a wskazany powyżej art. 179 puin.
Dodatkowo, pojawia się pytanie o możliwość prowadzenia samego postępowania upadłościowego w sytuacji, gdy upadły podmiot gospodarczy został wykreślony z ewidencji działalności gospodarczej na podstawie postanowienia Sądu o pozbawieniu osoby fizycznej – właściciela upadłego podmiotu prawa prowadzenia działalności na własny rachunek. W takiej sytuacji upadły podmiot przestał istnieć, a skoro nie istnieje to jak możliwym jest prowadzenie postępowania likwidacyjnego w jego zakresie. Wydaje się, iż wszystkie czynności dokonane przez syndyka masy upadłości i jego „pełnomocników” nie są prawnie skuteczne od chwili uprawomocnienia się decyzji w przedmiocie wykreślenia podmiotu z ewidencji działalności gospodarczej.
Przedstawiłam powyżej częste, acz nie prawidłowe działania syndyka w zakresie udzielania pełnomocnictw. Budzi więc zdziwienie, iż tego typu działania są akceptowane w świetle obowiązujących przepisów prawa i do chwili obecnej funkcjonują w obrocie prawnym. Ponadto, jeśli syndyk masy upadłości posługuje się tego typu pełnomocnictwami – pojawia się pytanie o zdolność jego do wykonywania przedmiotowego zawodu.
Rodzi się także wątpliwość w zakresie odpowiedzialności karnej, którą może ponieść za ewidentne działanie na szkodę wierzycieli, ochrona których praw w mojej ocenie pozostaje ograniczona bardziej niż w sytuacji, której mielibyśmy do czynienia z przeciętnym dłużnikiem – ograniczona w sytuacji której teoretycznie dla ich dobra działa funkcjonariusz publiczny – syndyk masy upadłości.
Expert ds. puin
Posiedzenie odbędzie się 9 grudnia. Sąd Rejonowy w Ząbkowicach Śląskich.
tekst w opracowaniu cdn.
Teksty dot. przekrętu na firmie EuroFarm Witolda Duchiewicza