Source: https://gp24.pl/pikieta-pod-slupskim-szpitalem/ar/10759072
Timestamp: 2019-10-14 21:32:29
Legal References Found: art. 100
 art. 100
 art. 183
 Art. 16

Art. 32
 art. 23
 art. 1
 art. 3
 art. 61
 art. 4
 art. 4
 art. 1
 art. 6
 art. 4
 art. 6
 art. 61
 art. 4
 art. 23
 art. 23
 art. 23
 art. 23
 art. 31
 art. 30
 art. 52

Document Content:
Pikieta pod słupskim szpitalem | Głos Pomorza
Wczoraj (wtorek 18.10) pod słupskim szpitalem odbyła się pikieta skierowana przeciwko obecnym władzom jednostki. Pracownicy zarzucają prezesowi Sapińskiemu mobbing, nierówne traktowanie oraz fakt zatrudnienia nowych pracowników w miejsce starych na dużo korzystniejszych warunkach.
pikieta szpital słup...
rp.pl 24.10.2016 13:14:56
Sygnalisty nie można zwolnić
Osoby informującej o nieprawidłowościach w firmie nie tylko nie można zwolnić, ale też niedopuszczalne jest wyciągnięcie wobec niej jakichkolwiek innych konsekwencji.
Whistleblowing (z ang. demaskowanie, sygnalizowanie, wołanie na trwogę) to zjawisko polegające na ujawnianiu dokonywanych w miejscu pracy działań nielegalnych bądź nagannych czy niemoralnych. Adresatem demaskacji są osoby w jakikolwiek sposób uprawnione do podjęcia czynności mających na celu ochronę pracowników, miejsca pracy, a których skutkiem ma być przywrócenie prawidłowego funkcjonowania zakładu pracy. Whistblowerem, czyli informatorem, demaskatorem czy donosicielem, jest z kolei osoba, która zwraca uwagę na wyżej wskazane działania i przekazuje je swoim przełożonym, bądź mediom, osobom lub instytucjom, które mogą sytuację naprawić.
Zjawisko whistleblowingu najszerzej rozwinęło się w systemie common law, gdzie od wieków prawo chroni legalnych donosicieli. Pierwsza regulacja pochodzi już z 1863 r. – The False Claims Act i przewidywała gwarancje m.in. niesłusznego zwolnienia z pracy osobom ujawniającym oszustwa dokonywane względem wojsk Unii podczas wojny secesyjnej. Na przestrzeni lat wydano wiele innych aktów prawnych chroniących „strażników wartości", a rozpowszechnianie się opisywanego zjawiska doprowadziło do zasygnalizowania problemu w Konwencji Narodów Zjednoczonych przeciwko korupcji. Zgodnie z nią za informatora (reporting person) uważa się osobę, która „zgłasza w dobrej wierze i na racjonalnych podstawach właściwemu organowi wszelkie zdarzenia związane z przestępstwami określonymi zgodnie z Konwencją". W tym akcie zaproponowano też włączenie do wewnętrznego systemu prawnego środków ochronnych przed niesprawiedliwym traktowaniem osoby, która zgłosi w dobrej wierze właściwemu organowi zdarzenia związane z przestępstwami określonymi w Konwencji.
Punktem wyjścia do rozważań na temat whistleblowingu w polskim systemie prawnym powinien być art. 100 kodeksu pracy, określający przykładowy katalog obowiązków pracownika. Wśród nich wymienia się m.in. wymóg dbania o dobro zakładu pracy i chronienia jego mienia. To, że pracownik powinien podejmować działania w interesie i dla dobra zakładu pracy, potwierdza bogate orzecznictwo Sądu Najwyższego. Stwierdza jednoznacznie, że pracownik mający wiedzę o działaniu na szkodę jego pracodawcy musi go o tym powiadomić, a bierność w tym zakresie może zostać uznana za ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych. Co więcej, pracodawca może zobowiązać pracownika do udzielenia informacji dotyczących pracy, o ile nie koliduje to z umową o pracę i nie jest bezprawne, w tym do ujawniania informacji dotyczących nie tylko realnej, ale chociażby potencjalnej szkody wyrządzanej pracodawcy. Odmowa demaskacji może stanowić ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych. Innym obowiązkiem wprost wyrażonym w kodeksie pracy, z którego można by wywodzić podstawę prawną omawianego zagadnienia, jest obowiązek przestrzegania w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego. W tym kontekście nieujawnianie naruszeń norm etycznych, moralnych czy zachowań nagannych z punktu widzenia „zasad dobrej współpracy", samo w sobie stanowiłoby zaniechanie obowiązku wyrażonego w art. 100 § 1 pkt 6 kodeksu pracy.
Choćby pobieżne przemyślenia na temat przytoczonych hipotetycznych sytuacji prowadzą do wniosku, że whistleblowing budzi negatywne skojarzenia. W wielu opracowaniach na ten temat podkreśla się jednak aspekt historyczny zaburzający prawidłową ocenę zjawiska. „Informator" budzi bowiem dość jednoznaczne konotacje z „kapusiem" i „zdrajcą", a współpraca z władzą dla wielu zawsze będzie oznaczała kolaborację. Być może dlatego w polskim prawie nie odnajdziemy ani definicji whistleblowingu, ani żadnych bezpośrednich uregulowań w tym zakresie. Czy możemy zatem mówić o ochronie whistleblowerów w rodzimym porządku prawnym?
Bez wątpienia whistleblowerzy są narażeni na negatywne skutki swojej aktywności, począwszy od alienacji w grupie współpracowników (jeśli przedmiotem demaskacji były nieprawidłowości wśród kolegów), po mobbing i zwolnienia (jeśli ujawniano nieprawidłowości w działaniach pracodawcy). Mimo patologii w zachowaniach niektórych pracowników, które z whistleblowingiem w opisanym na wstępie rozumieniu nie mają nic wspólnego, należałoby objąć ochroną tych, którzy podejmują słuszne działania. Na gruncie prawa pracy zdaje się, że sygnaliści korzystają z ochrony przewidzianej dla osób zgłaszających zarzut dyskryminacji – zgodnie z art. 183e kodeksu pracy. Skorzystanie przez pracownika z uprawnień przysługujących z tytułu naruszenia zasady równego traktowania w zatrudnieniu nie może być podstawą niekorzystnego traktowania pracownika, a także nie może powodować żadnych negatywnych konsekwencji wobec pracownika, zwłaszcza nie może stanowić przyczyny uzasadniającej wypowiedzenie przez pracodawcę stosunku pracy lub jego rozwiązanie bez wypowiedzenia. Istotne jest to, że przepis ten stosuje się odpowiednio do pracownika, który udzielił w jakiejkolwiek formie wsparcia pracownikowi korzystającemu z uprawnień przysługujących z tytułu naruszenia zasady równego traktowania w zatrudnieniu (czyli działań wypełniających znamiona whistleblowingu). Krótko mówiąc, sygnalista nie tylko nie może zostać zwolniony, ale też nie mogą wobec niego zostać wyciągnięte żadne inne konsekwencje. Mało tego, w projektach zmierzających do uregulowania tej kwestii postuluje się, że demaskator powinien zostać objęty ochroną podobną do tej, która przysługuje pracownikom w wieku emerytalnym czy kobietom w ciąży w zakresie przywrócenia do pracy i przyznania wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy. Jednak czy każda demaskacja objęta jest aż tak szerokim wachlarzem gwarancji?
Podstawowym kryterium pozwalającym na ocenę, czy zachowanie sygnalisty podlega ochronie, jest jego dobra wiara (przekonanie, że ujawniana informacja jest prawdziwa) oraz motyw działania (tzw. cel wyższy, w przeciwieństwie do osiągnięcia osobistych korzyści czy chęć zemsty). Test sformułowany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka obejmuje także kryteria pomocnicze, takie jak istnienie realnej możliwości poinformowania wewnętrznych organów instytucji o nieprawidłowościach, ewentualną szkodę, jaką może ponieść pracodawca w wyniku ujawnienia oraz surowość sankcji wymierzonej demaskatorowi. Analiza tych wyznaczników sprawdza się w ustaleniach, czy whistleblowerowi powinna przysługiwać ochrona przed przykrymi konsekwencjami informowania również w orzekaniu przez sądy powszechne w Polsce.
Gość 24.10.2016 13:05:13
3 lipca weszło w życie Rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku, które wprowadza ochronę prawną dla osób zgłaszających nieprawidłowości w przedsiębiorstwach.
Sygnaliści to osoby zgłaszające nieprawidłowości w instytucji, w której pracują. Mimo że robią to w interesie publicznym, narażają się na ogromne ryzyko, a prawo nie zawsze stoi po ich stronie. Pracownik ujawniający patologie w swojej firmie może zostać zwolniony czy oskarżony o złamanie tajemnicy zawodowej itp. Dlatego potrzebne są przepisy, które w uzasadnionych przypadkach chronią sygnalistów.
W Polsce do tej pory nie ustanowiono prawnych ram regulujących powyższą kwestię, mimo rekomendacji w prawie międzynarodowym. Jednak 3 lipca weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej w sprawie nadużyć na rynku, które nakłada na państwa obowiązek dostosowania swojego prawa do tej regulacji. W związku z tym w Ministerstwie Finansów rozpoczęto procedury dostosowawcze.
Dla sygnalistów najważniejsze są trzy artykuły rozporządzenia. Art. 16 ust. 1 nakazuje zgłaszanie wykorzystywania informacji poufnych oraz manipulacji na rynku. Artykuł 21 dopuszcza pod pewnymi warunkami ujawnianie lub rozpowszechnianie informacji w środkach masowego przekazu, chyba że sygnalista zgłasza to w celu osiągnięcia własnych korzyści lub mając zamiar wprowadzenia rynku w błąd.
W artykule 32 ustanowiono środki ochronne dla osób zgłaszających nadużycia. W ustępie 1 i 2 nakazano wprowadzenie mechanizmów zgłaszania naruszeń Rozporządzenia w sprawie nadużyć na rynku. Mają być zapewnione bezpieczne kanały komunikacji do ujawniania publicznemu organowi nieprawidłowości. Poza tym należy zapewnić ochronę osób zatrudnionych oraz zagwarantować ochronę danych osobowych zgłaszającego i podejrzewanego o popełnienie nadużycia.
Art. 32 ust. 3 nakłada na pracodawców podlegających rozporządzeniu obowiązek wprowadzenia stosownych regulacji wewnętrznych do zgłaszania nieprawidłowości w przedsiębiorstwie.
Gość 24.10.2016 12:36:33
Na mocy ustawy z dnia 25 czerwca 2009 roku o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o cenach Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji uzyskała status państwowej jednostki organizacyjnej posiadającej osobowość prawną. Zmianie uległa struktura organizacyjna Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Na czele Agencji stoi Prezes i swoje zadania wykonuje przy pomocy Wiceprezesa. Na mocy rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2009 w sprawie nadania statutu AOTMiT (DZ. U. nr 133 poz. 1102), Agencja składa się z 10 komórek organizacyjnych.
Zadania AOTMiT to m. in.:
Opracowywanie raportów w sprawie oceny świadczeń opieki zdrowotnej;Przygotowywanie analiz weryfikacyjnych Agencji w sprawie oceny leku, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego, wyrobu medycznego;Wydawanie rekomendacji Prezesa w zakresie:Zakwalifikowania danego świadczenia opieki zdrowotnej jako świadczenia gwarantowanego wraz z określeniem poziomu lub sposobu jego finansowania;Niezasadności zakwalifikowania danego świadczenia opieki zdrowotnej jako świadczenia gwarantowanego;Usunięcia danego świadczenia opieki zdrowotnej z wykazu świadczeń gwarantowanych;Zmiany poziomu lub sposobu finansowania świadczenia gwarantowanego;Objęcia refundacją danego leku, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego, wyrobu medycznego;Niezasadności objęcia refundacją danego leku, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego, wyrobu medycznego.Wydawanie opinii w sprawie projektów programów zdrowotnych ministrów i jednostek samorządu terytorialnego.
Gość 24.10.2016 12:14:33
Ustawa o dostępie do informacji publicznej w art. 23 wprowadza odpowiedzialność karną z tytułu naruszenia obowiązku udostępnienia informacji publicznej (przepisy karne umieszczone bezpośrednio w ustawie poświęconej problematyce prawa dostępu do informacji publicznej nie są wyłącznie polskim rozwiązaniem). Zgodnie z tym przepisem, kto wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Warto wskazać, że przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej stanowią, że realizacja prawa do informacji publicznej w przewidzianych ustawą formach jest uzależniona od jednoczesnego, kumulatywnego spełnienia trzech przesłanek:
przedmiotem żądania informacji musi być informacja publiczna w rozumieniu art. 1 oraz art. 3 ust. 2 z uwzględnieniem interpretacji rozszerzającej wynikającej z art. 61 ust. 1 Konstytucji RP;	adresatem żądania udostępnienia informacji publicznej, na zasadach tej ustawy, mogą być wyłącznie podmioty zobowiązane zgodnie z art. 4,	według art. 4 ust. 3 obowiązane do udostępnienia informacji publicznej są podmioty, o których mowa w ust. 1 i 2, będące w posiadaniu takich informacji.
Pojęcie informacji publicznej ustawodawca określił w art. 1 ust. 1 oraz art. 6 u.d.i.p., zaś podmioty zobowiązane do jej udzielenia w art. 4 tej ustawy. W świetle tych przepisów informacją publiczną jest każda informacja o sprawach publicznych, w szczególności informacja o sprawach wymienionych w art. 6 ustawy. Na gruncie przepisów u.d.i.p., zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie przyjmuje się, że informacją publiczną będzie każda wiadomość wytworzona lub odnoszona do szeroko rozumianych władz publicznych, a także wytworzona lub odnoszona do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne.
Prawo do informacji jest prawem człowieka
Konstytucja RP z 1997 roku w art. 61 ust. 1 stanowi, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów publicznych. W związku z tym, a szczególnie z faktem umieszczenia prawa do informacji publicznej w rozdziale Wolności i prawa polityczne, jest oczywiste, że dostęp do informacji stanowi warunek realizacji wielu praw obywatelskich (red. T. Gardocka, Obywatelskie prawo do informacji, Oficyna, Warszawa 2008). Dostęp do informacji publicznej określony jest również – jako prawo człowieka – w dokumentach międzynarodowych ratyfikowanych przez Rzeczpospolitą Polską: Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (Dz.U. z 1993 r. nr 61, poz. 264 z późn. zm.) oraz Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych (Dz.U. z 1997 r. nr 38, poz. 167).
Ochrona prawa dostępu do informacji publicznej poprzez wprowadzenie sankcji jest istotna z punktu widzenia wagi tego prawa. Jak podnoszone jest w doktrynie: „Dostęp do informacji publicznej jest uznawany za konsekwencję przyjęcia zasady zwierzchności narodu wyrażonej w art. 4 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., Dz. U. Nr 78, poz. 483 (Konstytucja RP) . Z koncepcji podporządkowania organów państwa jego obywatelom wynika w szczególności postulat zapewnienia tym ostatnim pełnej informacji na temat działań administracji publicznej, dzięki czemu realna staje się odpowiedzialność osób sprawujących funkcje publiczne przed społeczeństwem. W innym przypadku „obywatele nie dysponujący informacjami o biegu spraw publicznych, także w skali lokalnej, nie mogą realizować swoich praw jako członkowie zbiorowości, do której należy władza zwierzchnia” .”.
Sąd administracyjny to droga fakultatywna
Dla bytu przestępstwa określonego w art. 23 wystarczy fakt, że informacja publiczna nie została udostępniona (T. Aleksandrowicz, Komentarz do ustawy o dostępie do informacji publicznej, Wydawnictwo Prawnicze Lexis Nexis, Warszawa 2004). Zawiadomienie jest uzasadnione z tego powodu i nie można uznać, że w przedmiotowej sprawie należy rozstrzygnąć w oparciu o przepisy prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.
Nie mam obowiązku wnoszenia skargi do sądu administracyjnego. To do mnie należy wybór takiej drogi prawnej, która zapewni skuteczną ochronę moich praw. W tej sprawie nie uważam za konieczne, aby wnosić skargę do sądu administracyjnego, choć mógłbym np. równolegle.
Zgodnie z postanowieniem Sądu Rejonowego w Nowym Targu z dnia 22 lutego 2010 r. (sygn. akt II Kp 10/10) nie sposób warunkować prowadzenia postępowania w sprawie o przestępstwo z art. 23 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, od prawomocnego zakończenia postępowania administracyjnego na bezczynność organów administracji, albowiem są to zupełnie różne i tylko pozornie zależne od siebie postępowania. Linia ta została potwierdzona m.in. przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza w sprawie III Kp 381/13, w której toku stwierdzono, że „żaden z trybów nie wyłącza odpowiedzialności karnej z tytułu art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej” czy w postanowieniu Sądu Rejonowego w Wołominie w sprawie V Kp 107/12, gdzie stwierdzono, że „organy postępowania karnego mają prawo i obowiązek samodzielnie dokonać oceny słuszności odmowy udzielenia informacji publicznej”.
Znamiona strony podmiotowej przestępstwa z art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, w przypadku wnioskowego trybu żądania udostępnienia informacji publicznej wymagają zatem ustalenia i udowodnienia, że:
podmiot zobowiązany działa z zamiarem bezpośrednim – wie, że istnieje obowiązek udostępnienia informacji w znaczeniu podmiotowym i przedmiotowym, a jednocześnie nie chce udostępnić informacji,	podmiot zobowiązany działa z zamiarem ewentualnym – przewiduje możliwość istnienia obowiązku udostępnienia informacji w znaczeniu podmiotowym i przedmiotowym, a jednocześnie godzi się (akceptuje) na nieudostępnienie informacji.
Gość 24.10.2016 11:37:09
Biuletyn Informacji Publicznej - Osoby zarządzające i członkowie organu zarządzającego wojewódzką osobą prawną:
Oświadczenie majątkowe Andrzej S. - dochody za 2015 r.
Wojew.Szpit.Specjalistyczny w Słupsku Sp. z.o.o. Członek zarządu od 01.07.2015
90 558,40 zł
Wynagrodzenie za pracę na stanowisku dyrektora SPSZOZ w Lęborku
26 177,50
Wynagrodzenie za pracę ne stanowisku dyrektora Woj.Szpit.Specjalist. W Słupsku
78 655,15
Wynagrodzenie za pracę w Radzie ds. Taryfikacji AOTMiT w Warszawie
Lębork 30.04.2016 Podpis
Zgodnie z ustawą z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2015 r., poz. 581 z późniejszymi zmianami), w skład Rady do spraw Taryfikacji wchodzi dziesięciu członków, w tym trzech członków spośród osób zgłoszonych przez reprezentatywne organizacje świadczeniodawców w rozumieniu art. 31sb ust. 1 ustawy oraz dwóch członków zgłoszonych przez Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.
wydawanie opinii w sprawie:
planu taryfikacji Agencji,
metodologii taryfikacji świadczeń,
taryfy świadczeń oraz jej zmian;
realizacja innych zadań zleconych przez Prezesa Agencji.
28 maja w skład Rady do spraw taryfikacji zostali powołani:
Marzena Głowacz;
2. Anatol Gołąb;
3. Maria Ilnicka-Mądry – Wiceprzewodnicząca Rady;
4. Julita Jaśkiewicz – Przewodnicząca Rady;
5. Henryk Kromołowski;
6. Robert Mołdach – Wiceprzewodniczący Rady;
7. Filip Nowak;
8. Andrzej Sapiński;
9. Małgorzata Stachurska-Turos;
10. Barbara Więckowska;
Zakazy wynikające z przepisów ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne
Ograniczenia podmiotowe prowadzenia działalności gospodarczej związane są najczęściej z zakazem pełnienia funkcji w innym przedsiębiorstwie lub też mają związek z zakazem łączenia sprawowania określonych funkcji publicznych z prowadzeniem działalności gospodarczej, a także wiązać się mogą z zakazem prowadzenia działalności mającej charakter konkurencyjny. Ograniczenia podmiotowe mogą mieć różne źródła, choć zdecydowanie największą rolę odgrywa tutaj zakaz łączenia funkcji członka zarządu z innymi funkcjami, co wiąże się ze szczególnymi możliwościami jakie przysługują osobom sprawującym te funkcje.
Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne określa ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej przez osoby zajmujące kierownicze stanowiska państwowe, w rozumieniu przepisów ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, oraz przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego (tzw. grupa pierwsza), a także określa ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej przez tzw. „drugą grupę”, do której zalicza się:
12) członków zarządów województw, skarbników województw, sekretarzy województw, kierowników wojewódzkich samorządowych jednostek organizacyjnych, osoby zarządzające i członków organów zarządzających wojewódzkimi osobami prawnymi oraz inne osoby wydające decyzje administracyjne w imieniu marszałka województwa;
15) pracowników jednoosobowych spółek Skarbu Państwa oraz spółek, w których udział Skarbu Państwa przekracza 50 % kapitału zakładowego lub 50 % liczby akcji, zajmujących stanowiska: prezesa, wiceprezesa i członka zarządu;
16) pracowników agencji państwowych zajmujących stanowiska: prezesa, wiceprezesa, dyrektora zespołu, dyrektora oddziału terenowego i jego zastępcy – lub stanowiska równorzędne;
W art. 30 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (dalej: u.p.s.) przewidziano, że pracownik samorządowy zatrudniony na stanowisku urzędniczym, w tym kierowniczym stanowisku urzędniczym, nie może wykonywać zajęć pozostających w sprzeczności lub związanych z zajęciami, które wykonuje w ramach obowiązków służbowych, wywołujących uzasadnione podejrzenie o stronniczość lub interesowność oraz zajęć sprzecznych z obowiązkami wynikającymi z ustawy. W razie stwierdzenia naruszenia przez niego któregokolwiek z tych zakazów niezwłocznie rozwiązuje się z nim, bez wypowiedzenia, stosunek pracy w trybie art. 52 § 2 i 3 kodeksu pracy (dalej: k.p.) lub odwołuje się go ze stanowiska.
wybory samorz.2014 23.10.2016 12:36:20
Nazwisko Imiona kandydata Wiek Pozycja Miejsce zamieszkania Tyburski Wiktor Jan 57 1 Lębork Motyl Mariola Bożena 50 2 Lębork Sapińska Irena Maria 63 3 Lębork Godderis Elżbieta 58 4 Lębork Machola Maria Elżbieta 65 5 Lębork Filip Krzysztof 57 6 Lębork Tatarczuk Cezary Jan 51 7 Lębork Wesołowska Jadwiga 57 8 Lębork Jastrząbek Michał Roman 19 9 Lębork Lis Tadeusz Mirosław 54 10 Lębork Sopyłło Elżbieta Olga 61 11 Mosty Drywa Jan Kazimierz 59 12 Lębork Krawczyk Tadeusz 59 13 Mosty Kruzel Anetta 42 14 Lębork Zięć Piotr Jakub 31 15 Lębork Kuczyński Krystian Sebastian 32 16 Lębork Romanowska Aleksandra Marta 36 17 Lębork Gosz Krystyna Bożena 52 18 Lębork Ziemkowska Joanna Maria 40 19 Lębork Namyślak Hubert Konrad 29 20 Lębork
NIETYKALNI 22.10.2016 19:16:31
Jastarnia: Pijana kierowała autem, teraz wraca do szkoły
Mariola S., była dyrektorka Gimnazjum w Jastarni, od września zamierza wrócić do pracy jako nauczycielka. Przypomnijmy, że w sierpniu ub.r. kobieta została zatrzymana przez policję, gdy pijana kierowała autem, jadąc drogą na Półwyspie Helskim i w tej sprawie zapadł już prawomocny wyrok w wejherowskim sądzie.
Dawna szefowa szkoły od czasu nagłośnienia sprawy przez media przebywa na urlopie zdrowotnym, ale w samej Jastarni wrze. To właśnie mieszkańcy zadzwonili do naszej redakcji w tej sprawie. - Jak to jest: najpierw pijana kieruje autem, potem chce dzieci uczyć w szkole? Prawo coś takiego dopuszcza? - pytał mieszkaniec, który zadzwonił do naszej redakcji. - Sąd po przeprowadzonym postępowaniu uznał, że oskarżona dopuściła się zarzucanego jej czynu, czyli kierowania autem, mając 0,78 promila alkoholu w wydychanym powietrzu - mówi Przemysław Banasik, prezes Sądu Rejonowego w Wejherowie. - Jednak z uwagi na małą szkodliwość społeczną tego czynu postępowanie zostało warunkowo umorzone na okres próby, na rok czasu. Skazana na zakaz prowadzenia aut przez rok, musi zapłacić 6 tys. zł na cel dobroczynny.
W szkole w Jastarni nie widzą przeszkód, by po takim zdarzeniu od września zatrudnić panią S. w szkole. Jak udało nam się ustalić, była dyrektor ma uczyć w Jastarni m.in. biologii. Ewa Kwiecińska, pełniąca obowiązki dyrektora gimnazjum, twierdzi, że pismo z sądu - już po prawomocnym wyroku - dostała. Jak mówi, dokument rozwiewa wątpliwości - jej zdaniem urlopowana nauczycielka może wracać do pracy. I już została ujęta w przyszłorocznym grafiku. - Pani Mariola wraca ze zdrowotnego urlopu, nie ma oficjalnych przeszkód prawnych, więc nie miałam podstaw, by nie uwzględnić jej w projekcie organizacyjnym - tłumaczyła nam wczoraj dyr. Kwiecińska. Nauczyciele z jastarnickiego gimnazjum między sobą oczywiście komentują powrót byłej szefowej. Ale nie chcą o tym oficjalnie rozmawiać z mediami.
- To nasze prywatne dyskusje - ucina dyr. Kwiecińska. Na oficjalnej stronie szkoły nazwisko Marioli S. jeszcze wczoraj widniało w spisie pracowników - kadry nauczycielskiej. Według spisu nie była ona już dyrektorką, ale pełniła funkcję nauczycielki dwóch przedmiotów, która aktualnie przebywa na urlopie zdrowotnym.
Z kolei burmistrz Jastarni Tyberiusz Narkowicz przyznaje, że o wyroku, który zapadł w sprawie Marioli S., słyszał. Ale sam osobiście ani go nie widział, ani nie zapoznał się z sentencją. - Znam go tylko z ogólnych omówień, więc nie mogę i nawet nie chcę komentować, nie znając szczegółów - mówi Narkowicz. - To delikatna sprawa, w której nie mam pełnej wiedzy. Ale to obecny dyrektor jest bezpośrednim pracodawcą pani Marioli, a nie Urząd Miasta. I to dyrektor podejmie decyzję. Bolesław Senyszyn, znany pomorski prawnik, dość często występujący w sprawach w wejherowskim sądzie, potwierdza, że skoro sąd orzekł o warunkowym umorzeniu postępowania, to taka osoba w myśl prawa nie została skazana, zatem fakt, iż wraca np. do pracy nauczyciela (który nie może mieć skazującego wyroku sądowego za przestępstwo popełnione umyślnie) nie budzi zastrzeżeń z punktu widzenia przepisów. Sama zainteresowana nie chciała wypowiadać się w tej sprawie. - Jestem bardzo zajęta, nie mogę dzisiaj rozmawiać - bardzo grzecznie, lecz stanowczo powiedziała naszej reporterce Mariola S.
Wybrzeze24.pl 20.5.2011 22.10.2016 19:08:26
Sąd umorzył sprawę Marioli S., żony marszałka Woj. Pomorskiego dotyczącą prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Dzięki temu oskarżona będzie mogła dalej uczyć w szkole.
Pod koniec sierpnia policjanci zatrzymali na Półwyspie Helskim Mariolę S., dyrektorkę gimnazjum w Jastarni, a - jak informowały media - prywatnie żonę marszałka Woj. Pomorskiego Mieczysława Struka. Zdaniem funkcjonariuszy, kierowany przez nią pojazd miał „dziwny tor jazdy”. Okazało się, że kierująca samochodem była pod wpływem alkoholu – ok. 0,8 promila.
Sprawa oburzyła rodziców, których dzieci uczęszczały do gimnazjum w Jastarni. - Nie może być tak, że w szkole mówi się o etyce, a po godzinach jedzie pod wpływem alkoholu – podkreślali.
Kobieta straciła prawo jazdy, ale nie została zwolniona ze szkoły. Burmistrz Jastarni Tyberiusz Narkowicz taką decyzję tłumaczył zasługami dyrektorki m. in. z powodu organizowania w szkole pogadanek na temat szkodliwości alkoholu.
Mariola S. od dłuższego czasu przebywa na zwolnieniu lekarskim. Gdyby jednak została skazana, musiałaby całkowicie zrezygnować z posady w szkole. Nikt kto został skazany wyrokiem sądowym za przestępstwo popełnione umyślnie nie może pracować jako nauczyciel.
Wyroku jednak nie będzie, bo postępowanie zostało umorzone. - Sąd po przeprowadzonym postępowaniu uznał, że oskarżona dopuściła się zarzucanego jej czynu, czyli kierowania autem, mając 0,78 promila alkoholu w wydychanym powietrzu - mówi dla „Dziennika Bałtyckiego” Przemysław Banasik, prezes Sądu Rejonowego w Wejherowie. - Jednak z uwagi na małą szkodliwość społeczną tego czynu, postępowanie zostało warunkowo umorzone na okres próby, na rok czasu. Skazana na zakaz prowadzenia aut przez rok, musi zapłacić 6 tys. zł na cel dobroczynny.
Dzięki temu wyrokowi Mariola S. we wrześniu będzie mogła wrócić do szkoły jako nauczycielka. - Pani Mariola wraca ze zdrowotnego urlopu, nie ma oficjalnych przeszkód prawnych, więc nie miałam podstaw, by nie uwzględnić jej w projekcie organizacyjnym – tłumaczy na łamach „Dziennika Bałtyckiego” aktualna dyr. placówki Ewa Kwiecińska.
Twoja Stara 22.10.2016 12:05:07
Teoretycznie już za samo pisanie na tym forum w stylu niektórych postów można dochrapać się konsekwencji. Przyznam, że pierwszy raz widzę, żeby publicznie pomawiano ludzi z imienia, a czasem nawet nazwiska. Nie macie ludzie instynktu samozachowawczego? Przecież co to za problem wyciągnąć IP takiego oszczercy i potem założyć odpowiednią sprawę, chociażby cywilną.
Żeby nie było, nie straszę, tylko nawołuje do refleksji. Ja wiem, że tutejsi pieniacze nie wiedzą nawet, co to słowo znaczy, mimo wszystko warto czasem wdrożyć w życie pozytywistyczne hasło pracy u podstaw.
Na zakończenie przysłowie "marny to ptak, który własne gniazdo kala".
Gość 21.10.2016 23:57:33
W dniu 21.10.2016 o 21:55, Gość napisał:
aleś ty głupi, taki stan rzeczy może być spowodowany błędem systemu (rzekoma ikona) albo klawiatury komputera, podobny przypadek byl opisany w ubiegłym roku, także pracownicy otrzymali wypłatę z innym oznaczeniem celowym, 15 osób pozwało pracodawcę a w sądzie dostali kopa, następnie wszyscy zostali zwolnieni za działanie na szkodę fimy.
dokładnie tak a tych radcow to chyba ze smietnika pod kauflandem wyciagneli :P
Gość 21.10.2016 23:55:43
W dniu 20.10.2016 o 21:39, Gość napisał:
Gdyby tak ludzie się zmówili to możnaby złożyć pozew zbiorowy do sądu o wypłatę wynagrodzenia za miesiąc wrzesień, bo na wyciągach bankowych mamy tylko kwotę za dodatek zadaniowy - wg. radców prawnych sprawa jest wygrana tak samo jak sprawa o mobbing.
Gość 20.10.2016 23:39:44
W dniu 19.10.2016 o 22:42, Jadzia napisał:
Dlaczego odwołano ze stanowiska pielęgniarkę oddziałową SOR-u?! Dlaczego wypowiedzenie złożył Kierownik Działu Technicznego?! Sapiński i jego klika pozbywają się super fachowców stawiając na donosicieli i nieudaczników mierni ale wierni. Mobbing, zastraszanie jest na porządku dziennym, Panie Sapiński jest Pan Hipokrytą!
Gość 20.10.2016 23:19:06
W szpitalu są wymyślone procedury medyczne pod akredytację, których jest ponad 500!. Nikt nie jest w stanie ich nawet przeczytać. Personel tylko je podpisuje, że się zapoznał ,bo wymusza przełożony a w rzeczywistości nikt tego nie czyta,bo nie ma na to czasu. W dziale jakości jest niepotrzebnie zatrudnione tyle osób a są tylko na zasadzie wymyślania procedur , które są potrzebne tylko prezesinie by dobrze wypadł przy akredytacji, bo ważniejsze dla niego jest ISO, DEKRY niż zdrowie pacjentów. Na Tomografie Komputerowym zakupionym w 2014 r. ze środków ministerstwa zdrowia i na sprzęcie z unii są robione usługi komercyjne. Nie wolno przecież na nim zarabiać, bo pieniądze dało Ministerstwo Zdrowia i taki jest zapis w umowie. Marszałek dopłacił do TK tylko 10 procent. Nie wolno zarabiać czyli robić komercji!!!!
W poradni ortopedycznej przyjmuje się pacjentów tylko z O/Ortopedii a innych ze skierowaniami odsyła się na ul.Tuwima i Jana Pawła II
Lekarka z poradni chorób zakaźnych jest na zwolnieniu lekarskim a w tym czasie są realizowane programy lekowe , do których tylko ona ma uprawnienia.
Z dniem 19 lutego 2016r. szpital rozwiązał umowę o pracę z lekarzem Zoran Stojcev , natomiast 26 lutego 2016r. szpital złożył do Pomorskiego Oddziału Wojew. NFZ w Gdańsku ofertę , w której został wykazany Zoran Stojcev jako personel mający realizować świadczenia w Poradni Onkologicznej od 1 maja 2016r. W ofercie tej zostało złożone nieprawdziwe oświadczenie oferenta podpisane przez zarząd szpitala w punkcie "dane przedstawione w ofercie i niniejszych oświadczeniach są zgodne ze stanem prawnym i faktycznym". Wykazując lekarza, z którym rozwiązano umowę o pracę oferta szpitala nie była zgodna ani ze stanem prawnym ani ze stanem faktycznym.
Gość 20.10.2016 23:06:49
przeciez Gdansk chce zrobic ze Slupska miasto powiatowe. wtenczas zmarginalizowany Slupsk przestanie wolac o jakiekolwiek dotacje, bo wsiokom sie nie daje tylko rozwija wielko trojmiejskie inwestycje
zniszczenie szpitala i zmiana jego statusu ze szpitala wojewodzkiego na powiatowy to tylko preludium
podziekujcie Biedroniowi za jego pasywna postawe
nie zdziwilbym sie, zeby wiedzial o co w tym chodzi
dziwi natomiast postawa naczelnej pielegniarki RP... byc u wladzy i pozwolic na cos takiego? w glowie sie nie miesci, zapamietajcie o takiej postawie wyborcy
niedlugo wybory samorzadowe, pamietajcie, ze wasz glos ma moc i zaglosujcie madrze, nie popierajcie tych co maja obstrukcje i sa zwyklymi leniami i maja gdzies swoje miasto!
Gość 20.10.2016 22:45:14
W dniu 20.10.2016 o 20:03, Gość napisał:
hahahahaha...to prawda
wpisz w wyszukiwarkę Bryza Tczew i sam przeczytasz
Barwy jesieni Miastk...
Konkurs recytatorski "Barwy jesieni" w Miastku (zdjęcia)