Source: http://www.aferyibezprawie.org/index.php?option=com_content&view=article&id=2845:ameryka-w-polskich-sdach-uwagi-do-nowelizacji-kpk&catid=10:ogolna&Itemid=2
Timestamp: 2018-09-26 04:42:51
Legal References Found: art.7
 art. 7
 art.7
 art. 42
 art. 174
 art. 51
 art. 306
 art. 138

Art. 321
 art. 2
 art. 393
 art. 168
 art. 73
 art. 42
 art. 31
 art.95
 art.95
 art. 95
 art. 340
 art. 489
 art. 607
 art. 607
 art. 611
 art. 611
 art. 42
 art. 45
 art. 96
 art. 45
 art. 45

Art.96

Document Content:
Ameryka w polskich sądach – uwagi do nowelizacji kpk
wtorek, 15 stycznia 2013 08:50
Autor: Trybunał Obywatelski.
Jak wszyscy zapewne wiedzą, te rewolucyjne zmiany dotyczą odejścia od dotychczasowego systemu inkwizycyjnego, w którym obowiązkiem sądu jest ustalenie prawdy i wprowadzenie systemu kontradyktoryjnego, w którym roląsądu bedzie ocena dowodów przedstawionych przez strony – oskarżyciela i obronę. Według projektantów ta „Ameryka“ w sądach ma same zalety – skrócenie trwania postępowań karnych, uproszczenie procedur, mobilizacja do pracy stron i odciążenie sędziów, co w konsekwencji przyczyni się do znacznych oszczędności i podniesie ogólnie „ekonomię procesu“, a i ETPC będzie miało z głowy skargi Polaków na przewlekłość postępowania i rzetelność procesu.
Spartaczona duża nowelizacja procedury karnej już w sejmie.
Przy czytaniu projektu zmian i uzasadnienia – druk sejmowy 870 , pierwsze wrażenie, to uderzająca niereformowalna blankietowość redakcji przepisów, ta zmora „wyjątków“ nieskonkretyzowanych poprzez precyzyjne wskazanie przesłanek i okoliczności, w których ten wyjątek jest dopuszczalny. Pozostawia to swobodę kształtowania tychże przez sąd, ale też i stronę – oskarżyciela, co stwarza realne niebezpieczeństwo arbitralności i pogwałcenia równości broni na niekorzyść obrony.
Po przeczytaniu tej propozycji, nie bardzo rozumiem jak to będzie z tą realizacją zasady kontradyktoryjności, jeżeli dopuszczenie każdego dowodu jest całkowicie uzależnione już nawet nie od sędziego prowadzącego sprawę czyprzewodniczącego składu sędziowskiego prowadzącego sprawę, ale także od prezesa...
Dlaczego w tym dopuszczaniu dowodów ma uczestniczyć też prezes (mam nadzieję, że mowa o prezesie sądu)? No chyba, że prezes jest sędzią w tym konkretnym postępowaniu. W przypadku, gdy prezes nie prowadzi postępowania (czy o taką ewentualność chodzi projektodawcom?) ingerencja prezesa, to naruszenie niezawisłości sędziego/sędziów prowadzących postępowanie.
W zdaniu drugim mamy wyjątkowe, szczególnie uzasadnione przypadki,kiedy ta zapowiadana kontradyktoryjność nie będzie obowiązywała. Wydaje się, iż takie odstępstwa winny być sprecyzowane i skatalogowane, a nie pozostawione do uznania sędziów. Wprawdzie jeden z wyjątkowych przypadków został podany – niestawiennictwo strony – ale i tutaj nie jest sprecyzowane czy każde niestawiennictwo strony? czy tylko nieusprawiedliwione? itd., nie ma też odesłania do przepisu, który ewentualnie te kwestie reguluje.
Halo, Huston mamy problem! Zamierzamy zmienić inkwizycyjność na kontradyktoryjność, ale... ach... te przyzwyczajenia i mentalność ! Uch... jest ciężko.
Ale przecież reformatorzy nie zmienili art.7 kpk, a dowody będą przeprowadzały dwie strony – oskarżyciel i obrona. A sędzia dalej będzie oceniał te dowody swobodnie, czyli zgodnie z dyrektywami zawartymi w art. 7 kpk. Jest oczywistym, iż nieprawdziwedowody ma obowiązek odrzucić, po ocenieniu ich zgodnie z zasadami logiki, wiedzy i zdrowego rozsądku. Sędzia ma być arbitrem, rozstrzygającym, która wersja wydarzeń jest tą prawdziwą, na podstawie przedstawionych przez strony dowodów, kóre będzie miał obowiązek ocenić zgodnie z dyrektywami art.7 kpk. Po co sędziemu w takim uprawnienia przeprowadzenia dowodów ?
Czy może ta regulacja zakłada, iż w tym samym postępowaniu obydwie strony przeprowadzają dowody, co do których sędzia jest przekonany, iż nie są prawdziwe. No ale czy taka sytuacja jest w praktyce możliwa? Co do jakości i chronicznej nieprawdziwości dowodów jednej strony, tysiące niewinnie skazanych ma wiedzę z autopsji…
W Ameryce, jak każde dziecko wie chociażby z filmów, to druga strona podważa prawdziwość dowodów pierwszej, a bezstronny i niezawisły sędzia nie wtrąca się i nie może przeprowadzać żadnych dowodów. Tak wydawałoby się ma działać kontradyktoryjność! To ma być Ameryka na sali sądowej, a nie wolna amerykanka.
Pan sędzia myli się, kontradyktoryjność niemalże pełna jest możliwa, pod warunkiem, że tę jednostkę prawodawca potraktuje na równi z oskarżycielem. Dlatego też żródła ewidentnej niechęci projektodawców do stworzeniawarunków pełnej kontradyktoryjności, trzeba szukać moim zdaniem w obawach wyrażonych przez prokuratorów... „ W razie wejścia w życie planowanej pełnej kontradyktoryjności procesu karnego z dużym prawdopodobieństwem można przewidywać gwałtowne zwiększenie liczby wyroków uniewinniających.” Opinia Rady Głównej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP
Znając dotychczasowe osiągnięcia prokuratur, nie dziwię się obawom tychże, dziwi natomiast gotowość prawodawcy do wprowdzenia ustawowych “gwarancji” zapobiegania nieudolności strony. Innymi słowy dzisiaj prokurator może spartaczyć śledztwo czy dochodzenie, a sąd przeprowadzając dowody „koryguje te braki“, jeżeli zachodzi potrzeba, na siłę „szukając“ dowodów winy oskarżonego, nie tak rzadko naruszając prawo procesowe. Stąd te rewelacyjne statyski skazań na podstawie oskarżeń prokuratury – 94 czy 96% ... Po reformie, gdy oskarżyciel spartoli śledztwo czy dochodzenie, a podczas przeprowadzania dowodów “sprawa będzie zmierzała w kierunku, który oddala go od ustalenia prawdy ” (prawda czyt. wina oskarżonego)…sędzia przeprowadzi dowody z urzędu. Czy jest jakakolwiek róznica pomiędzy dzisiejszym modelem, a proponowanym, jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko końcowy rezultat procesu? Ja nie widzę żadnej. Jednym słowem wydaje się, że szkoda czasu i atłasu.
Pyszne, nieprawda? Jak mawiała moja babcia, jak się nie pomylą, to prawdy nie powiedzą.
370 § 2 k.p.k W przypadku dowodu przeprowadzanego przez stronę zadaje ona jako pierwsza pytania osobie przesłuchiwanej, zaś członkowie składu orzekającego mogą zadawać pytania tylko w wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych sytuacjach.
Zważywszy kluczowe znaczenie przepisu regulującego dopuszczania dowodów w kontradyktoryjnym modelu procesu, utrzymanie takich płynnych, niedokreślonych i ocennych kryteriów możliwości oddalenia wniosku dowodowego, moim zdaniem ogranicząją i naruszają konstytucyjnie zagwarantowane prawo do obrony w art. 42 ust. 2.
Artykuł 170 jest w obecnym procesie karnym wykorzystywany niemalże“automatycznie” do odrzucenia lwiej części wniosków dowodowych obrony, które mógłby podważyć dowody prokuratora. Wystarczy przypomnieć tutaj wyroki I i II instancji w sprawie Daniela Kloca, gdzie sady te uznały, iż nagranie pobicia i zatrzymania oskarżonego nie “miały znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy”!
Dotyczy to przede wszystkim przedstawienie zeznań świadków, czy dostęp biegłych do zabezpieczonych przez policję i prokuratora materialnych dowodów oskarżyciela w celu przeprowadzenia ewentualnych niezależnych badań.
A tu wyłom i wyrównywanie szans ma “naturalną barierę stanowił będzie zakaz określony w proj. art. 174 k.p.k., dotyczący wyjaśnień oskarżonego i zeznańświadków. Proponuje się wręcz rozszerzenie zakresu tego zakazu poprzez wskazanie, że zakaz zastępowania dowodu z wyjaśnień oskarżonego i zeznańświadków nie może być zastępowany nie tylko – jak dotąd – treścią pism, zapisków lub notatek urzędowych, ale także innych dokumentów( …)
„Art. 300 & 2 kpk
w szczególności: do składania wniosków o dokonanie czynności śledztwa lub dochodzenia i warunkach uczestniczenia w tych czynnościach, określonych w art. 51 i 52 i 315 – 318, do korzystania z pomocy pełnomocnika, do końcowego zaznajomienia z materiałami postępowania, jak również o uprawnieniach określonych w art. 306 oraz o obowiązkach i konsekwencjach wskazanych w art. 138 i 139. Pouczenie to należy wręczyć pokrzywdzonemu na piśmie; pokrzywdzony otrzymanie pouczenia potwierdza podpisem.
Art. 321 § 4 kpk
W terminie 3 dni od dnia zapoznania się z materiałami postępowania strony, obrońcy lub
pełnomocnicy mogą składać wnioski o uzupełnienie śledztwa, a także o uzupełnienie materiału dowodowego, który ma być przekazany sądowi wraz z aktem oskarżenia, o określone dokumenty zawarte w aktach sprawy, gdy ma to znaczenie dla interesów procesowych podejrzanego lub pokrzywdzonego oraz dla realizacji wymogów wskazanych w art. 2 § 2.
Czyli de facto ten wyłom mający „w sposób istotny rozszerzyć możliwościprzygotowania się stron, w szczególności obrony, do czekającego je postępowania przed sądem (proj. art. 393 § 3 k.p.k.).” zależy od pozytywnej decyzji prokuratora i sędziego na wniosek dopuszczenia dowodu.Inicjatywa dowodowa obrony, jeżeli dotyczy np. zeznań świadka, uzależniona jest najpierw od pozytywnego postanowienia w kwestii wniosku przeprowadzenia dowodu przez adwersarza w sporze przed sądem -prokuratora, a następnie od dopuszczenia tego dowodu podczas rozprawy przez sąd. I tak w kółko Macieju!
Także np. opinia biegłego, na którą wykosztuje się oskarżony niekonieczniemusi być będzie dopuszczona przez sędziego.
Uważam też, iż również strona, a nie tylko sąd, powinna mieć prawo protestu i wnioskowania o niedopuszczenie dowodu strony przeciwnej,jeżeli są one przeprowadzone lub uzyskane do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego ( art. 168a), lub dowód jest niedopuszczalny – jak określone ściśle w przepisach procesowych. Protesty i wnioski powinny być składane ustnie podczas rozprawy, a sędzia winien je rozpatrywać natychmiast, ewentualnie w kwestiach skomplikowanych, odroczyć wydanie postanowienia np, do następnego dnia, przy czym jeżeli jest to możliwe, kontynuować rozprawę.
Kuriozalna propozycja art. 73 § 2 i 3 kpk
§ 3. Jeżeli wymaga tego dobro postępowania przygotowawczegoprokurator może również zastrzec kontrolę korespondencji podejrzanego z obrońcą.
Regulacja ta narusza konstytucyjne prawo do obrony w art. 42 ust. 2, a także art. 31 ust. 3, który wyraźnie stanowi, iż ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie, o czym piszę na początku tej notki i przy regulacji dopuszczania dowodów.Szczególnie uzasadnione wypadki dla dobra postępowania przygotowawczego, dopóki nie zostaną ściśle określone czy wręcz skatalogowane w tym przepisie, pozostawiają zbyt wiele miejsca do arbitralnych, dowolnych i ad hoc interpretacji, tak w definiowaniu tych szczególnie uzasadnionych wypadków jak i interpratacji dobra postępowania przygotowawczego.
Zadziwił mnie też dodatek do art.95 kpk
Aktualny art.95. Sąd orzeka na rozprawie w wypadkach przewidzianych przez ustawę, a w innych - na posiedzeniu. Orzeczenia podejmowane na posiedzeniu mogą zapadać również na rozprawie.
i dodatek art. 95a. § 1 kpk. Posiedzenie sądu odbywa się z wyłączeniem jawności, chyba że ustawa stanowi inaczej albo prezes sądu lub sąd zarządzi inaczej.
§ 2. Jawne są posiedzenia, o których mowa w art. 340, 341, 343, 343a, art. 489 § 1, 603, art. 607l § 1, art. 607s § 3, art. 611c § 4 i art. 611ti § 1.
§ 3. Do posiedzeń, które odbywają się jawnie, przepisy rozdziału 42 stosuje sięodpowiednio.
Rozumiem, prof. Zoll ma inne sprawy na głowie kierując Komisją Kodyfikacyjną Prawa Karnego przy Ministrze Sprawiedliwości. No, ale sędzia Piotr Hofmański, współautor tej reformy, był sprawozdawcą podczas podejmowania historycznej uchwały SN z 28 marca 2012 roku, sygn. akt I KZP 26/11 – kiedy to wraz z sześcioma kolegami uchwalili, iż jawne są wszelkie posiedzenia, na których sąd rozpoznaje lub rozstrzyga sprawę, co wynika z art. 42 ust. 2 Prawa o ustroju sądów powszechnych i jest zagwarantowane art. 45 ust. 1 K.
Przy okazji zwróciłam uwagę na aktualny i pozostający bez zmian po nowelizacji art. 96. Jeżeli posiedzenia są jawne zgodnie z treścią art. 45 ust. 1 K, to nonsensem jest regulowanie przepisami obecności stron na posiedzeniu! Natomiast uzależnianie uczestnictwa innych osób od znaczenia dla ochrony ich praw lub interesów (cokolwiek to znaczy) jest niezgodne z gwarantowaną w Konstytucji jawnością w art. 45 ust. 1.
Art.96. §1 kpk.Strony oraz osoby niebędące stronami, jeżeli ma to znaczenie dla ochrony ich praw lub interesów, mają prawo wziąć udział w posiedzeniu wówczas, gdy ustawa tak stanowi, chyba że ich udział jest obowiązkowy.
“sąd może przeprowadzić dowód z urzędu wówczas, gdy sprawa będzie zmierzała w kierunku, który oddala go od ustalenia prawdy. Chodzi więc o to, aby sąd nie musiał orzekać na podstawie dowodów przeprowadzonych na wniosek stron wówczas, gdy jest przekonany o tym, że nie są prawdziwe.” Prof. A. Zoll współautor projektu
“Co więcej fundamentalne wzmocnienie obrony w nowym procesie jest konieczne. - Nie chcemy jednak wprowadzać obrony obligatoryjnej – mówi sędzia Hofmański. - Z dwóch powodów, po pierwsze – byłoby to trudne do udźwignięcia dla skarbu państwa, a po drugie – należałoby się zastanowić, czy prawo do obrony jest tożsame z nie posiadaniem obrońcy. Komisja kodyfikacyjna zaproponowała więc system obrony na żądanie, a koszty ponosi ten, kto proces przegrywa. Zachowano jednak prawo do bronienia się samemu”. prof. Piotr Hofmański sędzia SN, współautor projektu
W Polsce bezpośrednio po 1989r. zachłyśnięte wolnością i uwiedzione zdobytą władzą raczkujące elity, nie miały głowy na refleksję nad fundamentalnym zreformowaniem i przeorganizowaniem wymiaru sprawiedliwości. Natomiastwładza sędziowska zadbala o swoje interesy. Już podczas obrad „okrągłego stołu“ powstała Krajowa Rada Sądownictwa, która zadbała o interesy władzy sędziowskiej. W tym samym czasie niepodlegli Polacy naiwnie uznali, iżoddziedziczony po PRL-u wymiar sprawiedliwości bedzie wypełniał swoje zadania w diametralnie innej rzeczywistości. Wszelkie próby naprawienia tego błędu spotykały się z solidarnym oporem korporacji prawniczych, które walczyły zażarcie z wszelkimi próbami oczyszczenia tychże środowisk przynajmniej z tych najbardziej umoczonych.
I jeszcze tak niedawno, w roku 2009 sędziowie Sądu Najwyższego w uzasadnieniu wyroku powoływali się na komentarz Igora Andrejewa z lat 70!
Ten spolszczony Rosjanin był na początku lat pięćdziesiątych głównym ideologiem stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości. Jako dyrektor słynnejCentralnej Szkoły Prawniczej im. Teodora Duracza, zwanej „Duraczówką”, szkolił nowe kadry stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości. „Studia“ trwały 2 lata, od przyszłych studentów nie wymagano nawet matury. Andrejew był dumny ze swoich pupili i twierdził, iz jest to pierwsza “uczelnia wyższa”, w której „wszystkie przedmioty są wykładane zgodnie z założeniami marksizmu – leninizmu”.
Igor Andrejew był nie tylko teoretykiem i wychowawcą przyszłych sędziow, ale też praktykiem, odpowiedzialnym za zbrodnię sądową na generale Auguście Fieldorfie "Nilu". Jako sędzia SN, wraz z Gustawem Ascalerem i Emilem Merzempodtrzymał wyrok kary śmierci na generale, a przed egzekucją zaopiniowałnegatywnie jego prośbę o ułaskawienie.
Po odwilży w 1956r., Andrejew z głównego ideologa stalinowskiej „sprawiedliwości“ i zbrodniarza, przeistoczył się w autorytet moralny i „guru“ pokolenia prawników, z których wielu jest aktywnych zawodowo do dzisiaj. Od1964 r. był profesor zwyczajnym UW, pełniąc funkcje prodziekana Wydziału Prawa, a w latach 1968-1975 dyrektora Instytutu Prawa Karnego. Doniosłą rolędydaktyczną w kształceniu prawników odegrał jego podręcznik Polskie prawo karne w zarysie (I wyd. 1971, VIII wyd. 1986). Andrejew był też jednym z głównych twórców kodeksu karnego z 1969 r, którego znaczna część została wykorzystana w redagowaniu obowiązującego dzisiaj kk.
Andrejew zajmował sie m.inn. zagadnieniami praworządności i etyką w wymiarze sprawiedliwości(sic). Po ujawnieniu jego roli w zbrodni sądowej na dowódcy Kedywu, Międzynarodowe Stowarzyszenie Prawa Karnego AIDP pozbawiło go członkowstwa. 8 lat później, jego pupil, wtedy już sędzia Sądu Najwyższego (od 1996r.) i przyszły Pierwszy Prezes SN w latach (1998- 2010) pisał w 1997r.
Chciałbym wierzyć, że Jego prace o prawie karnym, kładące tak silny nacisk na gwarancje praworządności, nie były wyrazem cynizmu, lecz raczej wynikiem oddziaływania wyrzutów sumienia, które nie pozwalały mu zapomnieć, jak bardzo się tej idei sprzeniewierzył…” Lech Gardocki
Dlaczego przy okazji zamierzonej reformy procesu karnego, piszę o Igorze Andrejewie? Otóż moim zdaniem historia życia zawodowego Igora Andrejewa i innych animatorów wymiaru sprawiedliwości czasu stalinizmu i później czasu demokracji ludowej i stan ducha i moralności w wymiarze sprawiedliwości w III RP - to jedna ta sama historia. I jakże mogłoby być innaczej, jezeli są one powiązane nigdy nie zerwaną nicią ciągłości – ci sami ludzie, ta sama mentalność. Stalinowski ideolog z rękami uwalanymi krwią polskiego bohatera, stworzyłprogram ideologiczno-wychowawczy dla sędziów i konsekwentnie ten program realizował, najpierw w Duraczówce, później na Uniwersytecie Warszawskim i w Polskiej Akademii Nauk, gdzie wychował i ukształtował pokolenia sędziów. Inni, nauczyciele o podobnych do Andrejewa życiorysach, kształtowali przyszłych prawników na wszystkich uczelniach w Polsce. A czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
I ta ciągłość, której nigdy nie przerwano jest naszym przekleństwem. To ta ciągłość jest odpowiedzialna za brak jakichkolwiek dylematów etycznych u wielu tych, którzy wymierzają sprawiedliwość i tworzą prawo w dzisiejszej Polsce. Jejsymbolami są takie autorytety jak Andrejew i jego wychowankowie. To oni dzisiaj decydują o dzisiejszym i przyszłym kształcie wymiaru sprawiedliwości. Są wśród nich i tacy, którzy ręce mają uwalane, a mimo to manifestują bezrefleksyjną wyższość moralną en masse nad nami, społeczeństwem czy obywatelami. Jest to konsekwencja kurczowego trzymania się przeżytku PRL-u -autorytatywnego modelu wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie i prokuratorzy przez 23 lata walczą ( niestety z powodzeniem) o utrzymanie tego status quo.
Tak więc zmiana samego modelu postępowania sądowego, abstrahując od jakości tych regulacji i od konstytucyjności wielu z nich, nie zmieni z dnia na dzień mentalności i przyzwyczajeń dzisiejszych sędziów i prokuratorów. Ten brak jasnych i zagwarantowanych ustawą reguł, będzie wykorzystywany arbitralnie prze wielu. To oni rozdają i znaczą karty.
Nie można ustawą zmienić stereotypów myślowych, zlikwidowac niemoralnych postaw i działań. Takie zmiany to jest proces, który trwa pokolenia. Tak jak pokolenia trwało kształtowanie postaw dzisiejszych sędziów, prokuratorów i adwokatów. Przy czym trzeba podkreślić i przypomnieć, iż uwarunkowania polityczno – ideologiczne podczas tego kształtowania, definiowały diametralnie różnie takie wartości, jak: prawa człowieka, wolność, czy demokracja. Innepojęcia, jak np niezawisłość sędziowska i niezależność sądów w ogóle nie funkcjonowały.
Stąd np. powszechne wśród wielu sędziów dzisiaj przekonanie, iż niezawisłość sędziowska jest ich przywilejem. A przecież jest to gwarancja procesowa obywatela i ma chronić obywatela przed dyspozycyjnością sędziego, jegouległością wobec innych władz, przed korupcją sędziego i przed łamaniem przez sędziego prawa procesowego.
Póki co straciliśmy 23 lata. Stoimy niemalże w tym samym miejscu w jakim staliśmy w 1989r., kiedy to oddziedziczony po PRL-u wymiar sprawiedliwości, uznaliśmy za adekwatny.
2013-01-15 21:09:38 | tor - Trafne podsumowanie
"Jak uczy nas historia ostatnich 23 lat władza sądownicza może istnieć be demokracji. Dlatego jakość tej władzy nie ma i nie miała podczas tych 23 lat żadnego znaczenia dla rządzących. Póki co straciliśmy 23 lata. Stoimy niemalże w tym samym miejscu w jakim staliśmy w 1989r., kiedy to oddziedziczony po PRL-u wymiar sprawiedliwości, uznaliśmy za adekwatny. Dlatego, w rzeczywistości nawet najsłuszniejsze zmiany w prawodawstwie, praktycznie są aplikowaniem aspiryny choremu na raka, podczas gdy chory wymaga natychmiastowego operowania i chemioterapii." Czy chcemy stracić kolejne lata? Czy chcemy ten bałagan zostawić dzieciom ?