Source: http://sampliga.republika.pl/Prokuratura;Rejonowa;w;A3odzi.shtml
Timestamp: 2013-12-05 10:48:10
Legal References Found: art. 305
 art. 325
 art. 219
 art. 217
 art. 295
 art. 219
 art. 217
 art. 295
 art. 219
 art. 217
 art. 295
 art. 219
 art. 217
 art. 295
 art. 219
 art. 217
 art. 295
 art. 219
 art. 217
 art. 295

Document Content:
Prokuratura Rejonowa w Łodzi
Prokuratura Apelacyjna Białystok
Prokuratura Apelacyjna Gdańsk
Prokuratura Apelacyjna Lublin
vorinstallierte mcafee deinstallieren
crop town we wrocB3awiu
eryka tyszkF3wna
slowo i czyn mickiewicz
samochdy osobowe
ci�arowy osobowy
www cdaction pl
Czytasz wypowiedzi znalezione dla frazy: Prokuratura Rejonowa w Łodzi
Temat: Banki straszą prokuratorem
"Banki straszą prokuratorem (PAP, ms/13.05.2002, godz. 07:19) Prokuratury i Sąd Okręgowy w Łodzi są zasypywane przez banki sprawami dotyczącymi wyłudzeń kredytów. Zdaniem prokuratorów, banki używają ich jako "straszaka" wobec nierzetelnych klientów - pisze "Dziennik Łódzki". "Pismo z prokuratury czy groźba sprawy karnej działają na wyobraźnię. To może być skuteczniejsze niż uruchamianie bankowych procedur egzekucyjnych" - powiedziała gazecie Grażyna Masłowska z łódzkiej Prokuratury Okręgowej. Tylko do Prokuratury Rejonowej Łódź-Śródmieście trafia miesięcznie około 100 wniosków o wszczęcie postępowań dotyczących debetów na kontach, wyłudzeń kredytów czy fałszerstw czeków. W wielu wypadkach chodzi o stosunkowo nieduże kwoty - kilkaset zł. Prokuratorzy narzekają, że nie wszystkie wnioski są dobrze udokumentowane. Ich zdaniem, banki nie zawsze też dokładnie sprawdzają wiarygodność swoich klientów. Dotyczy to na przykład kredytów na zakupy towarów, udzielanych przez agencje działające przy sklepach - informuje "DŁ". " http://biznes.onet.pl/0,492230,wiadomosci.html Wy�wietl reszt� post�w
Temat: Łódź/ Ofiarami wypadku na torach kolejowych dwaj 16-latko
5.11.Łódź (PAP) - Dwaj 16-letni chłopcy to ofiary czwartkowego wypadku na wiadukcie kolejowym w Łodzi. Po kilku godzinach policja odnalazła w jednym ze szpitali kolejnego 16-latka, który uczestniczył w zdarzeniu. Ma złamaną nogę, był w szoku. Został wypisany ze szpitala, prawdopodobnie w piątek będzie przesłuchiwany Poinformował o tym PAP Marek Machwitz z łódzkiej policji Sprawę wypadku bada prokuratura rejonowa Łódź-Górna Do wypadku doszło wieczorem na wiadukcie na ulicy Pabianickiej. Lokomotywa jadąca ze stacji Łódź-Kaliska na Łódź- Chojny wjechała w przebiegającą przez tory w miejscu niedozwolonym grupę młodych osób. Dwaj 16-latkowie zginęli na miejscu; pozostali uciekli z miejsca wypadku. Wciąż nie wiadomo, co młodzi ludzie robili na torach. Jak ustalono, ofiary to przyjaciele z jednej klasy. Policja poszukuje pozostałe osoby, które brały udział w zdarzeniu Według komunikatu PKP, maszynista w momencie pojawienia się ludzi na torach włączył syrenę i rozpoczął hamowanie. Pojazd zatrzymał się jednak dopiero w odległości około 150 metrów za miejscem wypadku Oprócz policji, okoliczności wypadku badała również w miejscu zdarzenia komisja wypadkowa z Zakładu Linii Kolejowych w Łodzi Stwierdzono, że lokomotywa jechała z prędkością 60 km na godzinę, a maszynista był trzeźwy. Przerwa w ruchu trwała około dwóch godzin. (PAP) szu/ pz/ itm/ Wy�wietl reszt� post�w
Temat: Afera z Seatem
Ostatnio mieszkaniec Łodzi przy rutynowej naprawie zorientował się, że na numerze nadwozia i innych elementach samochodu, rokiem produkcji jest 1997, a nie jak wynika z umowy sprzedaży 1998 r. Prokuratura rejonowa w Łodzi wszczęła śledztwo w tej sprawie. http://www.zw.com.pl/apps//tekst.jsp?place=zw_list_articles≠ws_id=8694 Jakby ktos chcial sprawdzic Fiata :)) to polecam program Fiat Compact Wy�wietl reszt� post�w
numerze nadwozia i innych elementach samochodu, rokiem produkcji jest 1997, a nie jak wynika z umowy sprzedaży 1998 r. Prokuratura rejonowa w Łodzi wszczęła śledztwo w tej sprawie. to moza ja tez:-) bo np mam maszynke jezdzaca - ktora ma wity rocznik do dowodu i do innych dokumentow ze to 2002, a odprawa celna byla jakos w 1 tygodniu roku 2002 - wiec nie sadze zeby napewno zdazyli go wyprodukowac w roku 2002 hmm juz sie biore za czytanie:-) Wy�wietl reszt� post�w
| numerze nadwozia i innych elementach samochodu, rokiem produkcji jest 1997, | a nie jak wynika z umowy sprzedaży 1998 r. Prokuratura rejonowa w Łodzi | wszczęła śledztwo w tej sprawie. to moza ja tez:-) bo np mam maszynke jezdzaca - ktora ma wity rocznik do dowodu i do innych dokumentow ze to 2002, a odprawa celna byla jakos w 1 tygodniu roku 2002 - wiec nie sadze zeby napewno zdazyli go wyprodukowac w roku 2002 hmm juz sie biore za czytanie:-) Zobacz numer VIN, wiele firm produkuje od 1 grudnia samochody rocznik +1. Wy�wietl reszt� post�w
| numerze nadwozia i innych elementach samochodu, rokiem produkcji jest 1997, | a nie jak wynika z umowy sprzedaży 1998 r. Prokuratura rejonowa w Łodzi | wszczęła śledztwo w tej sprawie. to moza ja tez:-) bo np mam maszynke jezdzaca - ktora ma wity rocznik do dowodu i do innych dokumentow ze to 2002, a odprawa celna byla jakos w 1 tygodniu roku 2002 - wiec nie sadze zeby napewno zdazyli go wyprodukowac w roku 2002 hmm juz sie biore za czytanie:-) Ha, ja mam zupelnie odrotnie. Leon kupiony w sierpniu 2002, a na numerze VSS... na 10-tej pozycji jest cyfra 3, co by wg. nich oznaczalo rok produkcji 2003 :-))) Pozdrowienia Krzysiek Wy�wietl reszt� post�w
Temat: Urzędnicy jak prezydent. Łodzianie: "są nieudolni"
Urzędnicy jak prezydent: "są skorumpowani"wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7477872,Szef_lodzkiego_MPK_zatrzymany_w_zwiazku_z_korupcja.html
Funkcjonariusze CBA zatrzymali prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Łodzi Krzysztofa W. oraz b. dyrektora zarządzającego i prokurenta tej miejskiej spółki Jarosława M. Obaj zostali zatrzymani w związku z zarzutami o charakterze korupcyjnym, na polecenie Prokuratury Rejonowej Łódź-Śródmieście - poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.
Nie chciał ujawnić szczegółów sprawy. W czwartek obaj zatrzymani mają być przesłuchiwani przez prokuraturę. - Do czasu przesłuchania obu zatrzymanych nie udzielamy więcej informacji w tej sprawie - zaznaczył Kopania.
Temat: Nie dla referendum
Referenda i wybory to istota demokracji. Możesz w nich nie brać udziału, ale
jednocześnie wykluczasz się z demokratycznego porządku. Nie odbieraj innym prawa do aktywności na rzecz miasta, też odpowiedzialnym
Łodzianom, czyli zbieraniem podpisów pod wniosek o referendum, nie próbuj
dyskredytować przejawu ich troski o miasto. Po prostu nie podpisuj go.
Jeśli uważasz że milion złotych przeznaczonych na demokratyczne wybory lepiej
przeznaczyć na "remoncik" w szkole lub trzy mieszkania dla ubogich, to wyobraź
sobie ile takich remoncików można zrobić za podróże zagraniczne prezydenta i
urzędników, płacone przez magistrat, ile mieszkań dla ubogich można kupić za to ...
...napisaliśmy, że(...) dyrektor regionalnego ośrodka TVP, wykupiła za 53
tys. zł dwustumetrowe mieszkanie w atrakcyjnej kamienicy, warte ponad
670 tys. zł. Radni początkowo nie zgadzali się na jego przydział, ale
zmienili zdanie. Postępowanie w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia
obowiązków prowadzi obecnie Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście.
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/884977.html
Myślę że akcja prowadzona przez SLD może w perspektywie doprowadzić do zmian na
lepsze w mieście, a póki co na pewno aktywizuje obywateli naszego miasta.
Tak czy inaczej nie można deprecjonować tego co jest istotą demokracji, czyli
odpowiedzialności ludzi za miejsce w którym żyją.
Temat: Zatrzymali Wiesia W!
Nadal maże po elewacjach [ei]Wiesław W. znów maże po elewacjach łódzkich budynków. 21 września został
zatrzymany przez policję. Dzień później usłyszał prokuratorski zarzut:
niszczenie mienia. Za popełnione przestępstwa grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat
pozbawienia wolności. Widać jednak, że ani policja, ani prokuratura nie wpłynęły
na zachowanie mieszkańca ul. Polarnej. Zaraz po wyjściu z prokuratury zaopatrzył
się w nowy spray koloru brunatnego i ruszył w miasto, by dalej bazgrolić.
- Ta elewacja była czysta jeszcze 2 dni temu - mówi Monika Chmarnik, lokatorka
posesji przy ul. Gdańskiej 85. - Teraz pokryta jest idiotycznymi napisami. A
przecież w ubiegłym roku budynek był malowany. Niech wreszcie ktoś zrobi
porządek z tym wandalem.
Wiesław W. w przyszłym tygodniu ma zostać poddany badaniom psychiatrycznym.
- Powołaliśmy biegłych, którzy wypowiedzą się na temat stanu poczytalności tego
pana - mówi Małgorzata Al-Kadi, szefowa prokuratury rejonowej Łódź Górna. -
Wiele zależy od tego właśnie badania. Jednocześnie warto przypomnieć, że
przestępstwo niszczenia mienia ścigane jest w oparciu o zgłoszenie tego na policji.
(tj) - Express Ilustrowany lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/775313.html Wy�wietl reszt� post�w
Wandal bazgrzący po murach zostanie doprowadzony lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/781648.html Wiesław W., który przez ostatnie lata zabazgrał w Łodzi setki fasad kamienic,
znów nie został przebadany przez biegłych lekarzy psychiatrów, bo... nie stawił
się w wyznaczonym terminie.
- Dlatego wydaliśmy zarządzenie o doprowadzeniu go przez policję - mówi
Małgorzata Al-Kadi, szefowa Prokuratury Rejonowej Łódź Górna.
Nastąpi to prawdopodobnie w poniedziałek.
(tj) - Express Ilustrowany ==
Czyli potwierdziło się to co wiedziałem :-(
Wolałem jednak nie pisać, bo jeszcze ktoś temu sku.... doniesie, że go w
poniedziałek zdybają. Oby teraz juz sie nie wywinął.
cios poniżej pasaNiniejszym informuję, że w dniu dzisiejszym Prokuratura Rejonowa Łódź Polesie oficjalnie postawiła trenerowi Andrzejowi M. zarzut molestowania seksualnego zawodników. Jednocześnie prokurator wystąpił o aresztowanie trenera na trzy miesiące. Informację taką podało radio RMF FM. Więcej na ten temat można przeczytać w internecie na stronie info.onet.pl
Na stronie internetowej Polskiego Związku Karate w dziale AKTUALNOŚCI dowiadujemy się, że prezes Wacław Antoniak zlecił Andrzejowi M. organizację Międzywojewódzkich Mistrzostw Młodzików w dniu 12.06.
Gratuluję panie Wacku! To dla ciebie kompromitacja.
A wszystkim, którzy na tym forum bronili pedofila i atakowali człowieka, który złożył doniesienie - mówię ; Wstydźcie się!
Sprawiedliwości stało się zadość. Tak samo będzie w Polskim Związku Karate.
Temat: Radnej kłopoty z sercem
Radnej kłopoty z sercem"Radna Halina Rusek, której Prokuratura Rejonowa Łódź Śródmieście postawiła w ubiegłym tygodniu zarzuty: podrobienia dokumentów, oszustwa i przedstawienia nieprawdziwych danych dla uzyskania kredytu bankowego, trafiła do łódzkiego szpitala na pl. Hallera. Leży na oddziale wewnętrznym.
- Pobyt był wcześniej zaplanowany, mam bowiem kłopoty z sercem - wyjaśniła Halina Rusek. Zawiadomienie o przestępstwie złożyło siedem osób, w tym posłanka Elżbieta Jankowska z SLD, która twierdzi, że radna Rusek posłużyła się jej nazwiskiem przy sporządzaniu fikcyjnej umowy kupna. Na 3 września śródmiejska prokuratura wezwała Halinę Rusek do złożenia dodatkowych wyjaśnień. Wcześniej, bo 15 sierpnia, kończą się wakacje radnych Rady Miejskiej w Łodzi". Źródło: "Dziennik Łódzki"
-> Jakiś dziwny pomór padł na osoby, które mają na pieńku z prokuraturą...
Temat: Kleryk zaalarmował policję, że został zgwałcony...
Jak powiadomiła dziś wieczorem Prokuratura Rejonowa Łódź Górna, postepowanie przeciwko Kazimierzowi D. oraz Rafałowi G. zostało umorzone w związu z ustaleniem braku czynu przestępnego. Jak podała Prokuratura zarówno zeznania świadków jak i pobrane próbki materiału genetycznego od obu oskarzonych jednoznacznie wykluczyły nie tylko sam fakt gwałtu lecz również mozliwośc obcowoania płciowego oskarżonego z pokrzywdzonym. Jednocześnie "pokrzywdzonemu" Sebastaianowi K. - którzy zgłosił całe zajście i który podawał sie za kleryka oraz jego partnerowi - Marcinowi G, który podawał się za księdza i który potwierdził całe zajście Prokuratura postawiła zarzut składania fałszywych zeznań i powiadomienia o przestępstwie niepopełnionym
Temat: Pan prezes ustawiał przetargi?
organa ścigania bez wiedzy ?"Działania operacyjne policjantów z II komisariatu w sprawie lewych przetargów trwały od grudnia 2005 roku (...)"
"- Istotnie, przekazana przeze mnie informacja była częściowo nieprawdziwa- przyznaje Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Wobec pani Marii K. nie zastosowano zakazu prowadzenia działalności. Błędne informacje otrzymałem z Prokuratury Łódź-Bałuty."
Czyli od grudnia 2005 do wczoraj ( 11 miesięcy) Prokuratura Rejonowa Łódź-
Bałuty nie zdołała dowiedzieć się, czy może zakazać wykonywania działalności zarządcy nieruchomości ?
Temat: Wisła wreszcie wygrywa z Koroną 2:1 (1:0)
Wisła wreszcie wygrywa z Koroną 2:1 (1:0)Działacze Dolnośląskiego ZPN wysłali do Prokuratury Rejonowej Łódź-
Bałuty zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w sprawie bezpośrednio dotyczącej wiceprezesa PZPN Janusza Matusiaka. Chodzi o wątpliwości dotyczące pięciu umów transferowych zawodników UKS-u SMS-
u Łódź. Widnieje na nich podpis Matusiaka.
Temat: Dobry plan Wisły wypalił w meczu z Koroną
Dobry plan Wisły wypalił w meczu z KoronąDziałacze Dolnośląskiego ZPN wysłali do Prokuratury Rejonowej Łódź-
Temat: Niebezpiecznie w mBanku
mKradzież z łódzkiego banku Czwartek, 8 września 2005r. Z konta warszawskiego biznesmena Andrzeja K., założonego w łódzkim mBanku, &#8222;wyparowało&#8221; 220 tys. zł. Złodzieja nie potrafią ustalić ani policjanci, ani pracownicy banku. &#8211; 220 tysięcy złotych miałem na pięcioletniej lokacie. Kradzież wyszła na jaw, gdy nadzór bankowy kazał mi wyjaśnić, dlaczego rzekomo przelałem tak dużą kwotę na konto w innym banku. Wtedy okazało się, że pieniądze zostały wypłacone w trzech transzach pięć miesięcy wcześniej &#8211; mówi Andrzej K. W mBanku rozmowy operatorów z klientami dokonującymi zleceń są nagrywane. W tym przypadku dyspozycje przelania pieniędzy na inne konto zostały wydane z telefonu komórkowego na kartę. Mężczyzna, który telefonował, znał ośmiocyfrowy numer Andrzeja K. oraz jego sześciocyfrowy telekod. Transakcja była monitorowana przez pracownicę, która nie miała do tego uprawnień. Na podstawie billingów bank ustalił, że ta sama kobieta wcześniej kilka razy rozmawiała z mężczyzną, który zadysponował pieniędzmi Andrzeja K. Bank zwolnił ją z pracy. Pieniądze z konta PKO BP zostały błyskawicznie wypłacone. Okazało się, że konto zarejestrowano na nazwisko łodzianina, któremu skradziono dowód. Mężczyzna zgłosił ten fakt policji. Prokuratura Rejonowa Łódź Polesie umorzyła śledztwo w tej sprawie. Bank złożył zażalenie do sądu, ale oddał Andrzejowi K. pieniądze, ponieważ uznał, że nie miał z kradzieżą nic wspólnego. Andrzej Piesiak, zastępca naczelnika wydziału przestępstw ekonomicznych łódzkiego CBŚ: &#8211; Pieniądze na kontach elektronicznych są bezpieczne, ale przy zachowaniu ostrożności. Właściciel konta musi uważać, żeby jego dane nie przedostały się do wiadomości niepowołanych osób. Z drugiej strony, banki muszą starannie dobierać personel i umiejętnie go kontrolować. Źródło: http://www.lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/514174.html Pozdrawiam, Damian Kuczera Wy�wietl reszt� post�w
MManson <mmanson@NOSPAM.gazeta.plnapisał(a): 5.11.Łódź (PAP) - Dwaj 16-letni chłopcy to ofiary czwartkowego wypadku na wiadukcie kolejowym w Łodzi. Po kilku godzinach policja odnalazła w jednym ze szpitali kolejnego 16-latka, który uczestniczył w zdarzeniu. Ma złamaną nogę, był w szoku. Został wypisany ze szpitala, prawdopodobnie w piątek będzie przesłuchiwany Poinformował o tym PAP Marek Machwitz z łódzkiej policji Sprawę wypadku bada prokuratura rejonowa Łódź-Górna Do wypadku doszło wieczorem na wiadukcie na ulicy Pabianickiej. Lokomotywa jadąca ze stacji Łódź-Kaliska na Łódź- Chojny wjechała w przebiegającą przez tory w miejscu niedozwolonym grupę młodych osób. Dwaj 16-latkowie zginęli na miejscu; pozostali uciekli z miejsca wypadku. Wciąż nie wiadomo, co młodzi ludzie robili na torach. Jak ustalono, ofiary to przyjaciele z jednej klasy. Policja poszukuje pozostałe osoby, które brały udział w zdarzeniu Według komunikatu PKP, maszynista w momencie pojawienia się ludzi na torach włączył syrenę i rozpoczął hamowanie. Pojazd zatrzymał się jednak dopiero w odległości około 150 metrów za miejscem wypadku Oprócz policji, okoliczności wypadku badała również w miejscu zdarzenia komisja wypadkowa z Zakładu Linii Kolejowych w Łodzi Stwierdzono, że lokomotywa jechała z prędkością 60 km na godzinę, a maszynista był trzeźwy. Przerwa w ruchu trwała około dwóch godzin. (PAP) szu/ pz/ itm/ Czyżby do Łodzi dotarła moda na "jackass"? Kto ostatni zwieje przed lokiem ten wygrywa? Kto nie zwieje i da się zabić wygrywa podwójnie? Ze swej strony współczuje mechowi oraz rodzinom zabitych. Cieszę się jednakże, chociaż to nie wypada, ale cieszę się że zginęli pod lokiem, a nie zostali kalekami, za których leczenie, rehabilitację oraz utrzymanie do końca życia musiałbym płacić ja, pan, pani ... społeczeństwo. pzdr sluzbowo Wy�wietl reszt� post�w
Temat: Kolejny wypadek w Manufakturze.
Kolejny wypadek w Manufakturze.
Znowu wypadek w Manufakturze
Piątek, 18 czerwca 2004r.
Pracownik firmy budującej łódzką Manufakturę spadł wczoraj z rusztowania na terenie budowy hipermarketu. Ze złamaniami ręki i nogi trafił do szpitala im. Jonschera. Przeszedł operację, która skończyła się około godz. 21.30. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Do wypadku doszło około godz. 14. Ryszard W., 44-letni mieszkaniec województwa świętokrzyskiego, podczas prac runął na ziemię z wysokości prawie 5 metrów. Jak twierdzą świadkowie, cudem uniknął śmierci, bo upadł obok stalowych elementów zbrojeniowych.
Naszych reporterów nie wpuszczono wczoraj na teren budowy. Reprezentujący inwestora Nicola Roques w rozmowie telefonicznej z portierni oświadczył, że nie będzie się wypowiadał na temat tego wypadku.
Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź Bałuty. Jej szef Dariusz Śliwkiewicz powiedział nam, że sprawa będzie prowadzona niezależnie od wszczętego wcześniej śledztwa w sprawie zawalenia się ściany na budowie Manufaktury. Przypomnijmy: 22 maja pod gruzami zginęło dwóch robotników, a trzeci został ranny. Po tym wypadku aż do 2 czerwca prace wstrzymano na polecenie nadzoru budowlanego. Dzień po wznowieniu robót do wykopu przy przebudowie ul. Ogrodowej wpadł kierowca wywrotki. Po uderzeniu głową w stalowy szalunek, ranny trafił do szpitala. Wczorajszy wypadek jest trzecim od rozpoczęcia przebudowy kompleksu dawnych zakładów Izraela Poznańskiego.
Temat: Kontrolerzy wywieźli dziecko
To jest skandal!!!!!!!!!!! .Należy Tą Pania natychmiast zwolnić, z pracy.Zostały naruszone Prawa Dziecka, Konstytucja RP,Prawa Człowieka zawarte w Konwencji Obrony Praw Człowieka.Ograniczono temu dziecku wolność osobistą- bezprawnie.Zastosowano przemoc wobec nieletniego, co jest ścigane prawem z urzędu i spawą tą powinien natychmiast zająć się Prokurator.Rodzice dziecka powini natychmiast złożyć zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Łodź-Bałuty i nie mieć żadnych skrupułów z uwagi na stosowanie przemocy wobec nieletniego dziecka.
Zostały naruszone art, kodeksu karnego, które w sposób jednoznaczny, określają jaka kara grozi za takie przestępstwo, a są to art.art.189 par.1; 190 par.1; 191 par.1,2 kodeksu karnego.
Pan Prezydent który deklaruje wyjaśnienie sprawy, powinien zażadać od firmy kontrolerskej natychmiastowego usuniecia z pracy takich ludzi, jak ta Pani, która nie ma pojęcia, jak należy się zachować wobec osoby kotrolowanej, a tym bardziej takiego dziecka, widocznie nigdy nie była matką.
Obiecanki Pana Kierownika o przeprowadzeniu rozmowy z kontolerami, to obiecanki cacanki, przecież tam się liczy tylko kasa.
Chamstwo niektórych kontrolerów nie jest rzadkością.
Jestem gotów podpowiedzić Rodzicom dziecka jak pokazać tej Pani Kontrolerce, że takie zachowanie grozi poważnymi konsekwencjami prawnymi.Mój e-mail January50@o2.pl. Opierając się na treści przeczytanego artykułu uważam, że jsst wyczyn graniczący z bantytyzmem, tym bardziej, że dotyczy tak małego dziecka. Jej szcęście,że to nie jest moje dziecko, bo Pani Kontrolerka długo by płaciła za swoje błędy na podstawie prawa.
Temat: Pacjenci byli bici
Panowie "redaktorzy" Marcinowie i ich zwierzchnicy. CO potwierdziła kontrola pracowników UMŁ?, co za bzdury piszecie przekręcając fakty. Przez lata urzędowania p. dr W. Papesza nie wpłynęła na niego ŻADNA skarga, dopiero coś zakręciliście i wpłynęły po waszym artykule i donosie byłego ratownika( którego nota bene znają bywalcy dawnej IW- ich zapytajcie o tą osobę i jego podejście do zatrzymanych do wytrzeźwienia)jakieś skargi, mówię o tych dwóch dot. traktowania podopiecznych. Ta wasza kaczka dziennikarska to wyssane z palca historie nie mające potwierdzenia w rzeczywistości. Mam tylko nadzieję, a nawet jestem pewien, że Prokuratura Rejonowa Łódź G. w sposób rzetelny wyjawi te oszczercze działania a winni poniosą konsekwencj e prawne za zniesławienie, znieważenie, naruszenie dóbr osobistych, złożenie falszywego zawiadomienia o popełnionym p.stwie i w końcu za złożenie fałszywych zeznań. A może dojdzie do tego mobbing w MOPiTU.
Droga redakcjo domyślam się Waszego podniecenia ujawnionymi aferami typu GATES które trafiły do komisji śledczej ale mam nadzieję, że Wasze Newsy dot. osoby Pana dr Papesza tak pochopnie opublikowane odbiją się w drugą stronę i osoby odpowiedzialne poniosą karę. Ktoś kto nie zna dr Papesza gotów jest uwierzyć w to co napisaliście, w końcu Izby wytrzeźwień nikt nie darzył sympatią lecz osoby takie jak ja i wielu innych które choćby przez krótką chwilę miały z Nim kontakt są odmiennego zdania i bardzo oburzone waszym postępowaniem. O takich ludziach jak Pan Papesz mówi się "człowiek o gołębim sercu, pełnym empatii dla bliźniego" Nawet jeśli to hipotetyczna prawda(choć nią nie jest),nie jesteście organem powołanym do osądzania, nazywania przestępcą czy katem. Nie dano wam prawa do naruszania ustawy o ochronie danych osobowych, macie prawo do wyartykułowania tylko imienia i pierwszej litery nazwiska na tym etapie sprawy. Ponadto nikt nie może falszywie oskażyć nie mająć na to dowodów jego winy a wasz artykół ukazał się nim organy do tego powołane podjęły jakiekolwiek czynności prawne. WIĘC.
Po was przepapugowały to inne brukowce, lawina runęła. Jeśli okaże się, że nie mieliście racji, JAK będziecie się czuć, co z waszym sumieniem, człowieczeństwem. Podobno być człowiekiem to brzmi dumnie?
Życzę "powodzenia" być może nie tylko w pracy bo sprawa nabiera znaczenia ale nie po waszej myśli. Pozdrawiam.
Temat: CBA zbada gospodarkę gminnymi mieszkaniami
CBA zbada gospodarkę gminnymi mieszkaniamiCentralne Biuro Antykorupcyjne wystąpiło do łódzkiego magistratu o informacje
związane z gospodarką mieszkaniami komunalnymi w Łodzi.
- Funkcjonariusze z łódzkiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego
zwrócili się do Urzędu Miasta Łodzi o niektóre informacje związane z
gospodarowaniem mieniem komunalnym - mówi Piotr Kaczorek z CBA. Dodał, że są
to działania związane z zadaniami ustawowymi biura. Nie chciał podać więcej
szczegółów w tej sprawie.
W piątek o kontroli CBA napisał "Polska - Dziennik Łódzki", który wcześniej
ujawnił, że znana aktorka i dyrektor regionalnego ośrodka TVP w Łodzi
Małgorzata Potocka wykupiła warte co najmniej 672 tys. mieszkanie komunalne za
53 tys. zł.
Śledztwo w tej ostatniej sprawie prowadzi policja pod nadzorem Prokuratury
Rejonowej Łódź-Śródmieście. - Prokuratura bada, czy urzędnicy, którzy byli
odpowiedzialni za całą tę procedurę, która się w tej sprawie toczyła, nie
popełnili przestępstwa - mówi szefowa śródmiejskiej prokuratury Monika
Zduńczyk-Nowak. Dodała, że nie jest wykluczone, iż prokuratura zajmie się
także przypadkami sprzedaży innych mieszkań.
Śledczy przyznają, że zabezpieczyli obszerną dokumentację m.in. w urzędzie
miasta. Zapowiadają przesłuchanie m.in. miejskich urzędników i Potockiej.
Zdaniem prokuratury decyzje, czy w tej sprawie możliwe będzie przedstawienie
komuś zarzutów, mogą zapaść w kwietniu.
miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,5025103.html
Temat: pamietacie łódzka fabrykę z"Ziemi Obiecanej"Wajdy?
chyba jednak nie, budowa wstrzymana...jak sie sieje durna propagande to dobrze jest czytac codzienna prase,
cos duzo poswiecen wymaga ta budowa,
no ale ludzkie zycie w Polsce zawsze bylo tanie...
Wstrzymana budowa Manufaktury Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego, po tragedii na budowie centrum handlowo-rozrywkowego Manufaktura w Łodzi, nakazał wstrzymanie prac i uznał wypadek za katastrofę budowlaną. Inwestorowi zezwolono jedynie na zabezpieczenie terenu.
– Sprawdzone zostaną wszystkie stanowiska pod kątem zasad i higieny pracy – mówi Urszula Krysztoforska, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. – Sprawdzimy też, czy prace są prowadzone zgodnie ze sztuką budowlaną i normami technicznymi.
Budowa ruszy ponownie najwcześniej pod koniec tygodnia, gdy inspektorzy złożą wnioski pokontrolne. Postój w miejscu tragedii potrwa dłużej, do czasu wyjaśnienia przyczyn wypadku.
Sprawę badają także Państwowa Inspekcja Pracy i Prokuratura Rejonowa Łódź Górna.
Przypomnijmy, że w poniedziałek około godz. 16 Marek A., właściciel firmy Budotechnika z Częstochowy i kierownik jednego odcinka robót, nadzorował usuwanie pękniętej płyty stropowej, którą próbowano wyjąć za pomocą żurawia. Marek A. stanął na jej środku. Płyta pękła i runęła razem z nim. Mężczyzna nie przeżył.
– Wszystko wskazuje na to, że Marek A. nie zachował wymogów bezpieczeństwa – mówi Paweł Szymański, okręgowy inspektor pracy w Łodzi. Policjanci ustalili, że operator żurawia był nietrzeźwy (miał 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu).
– Musiałem się napić po tym, co się stało – tłumaczył funkcjonariuszom. Ze względu na swój stan nie został przesłuchany. To, czy pił przed, czy po wypadku, ustali prokuratura, która zleciła także sekcję zwłok Marka A. Na budowie Manufaktury zginęły już trzy osoby. W maju zawalił się mur, przygniatając dwóch robotników. (jusz)
Data publikacji: 20.10.2004 Wy�wietl reszt� post�w
Prokurator po rozpoznaniu pism nadesłanych przez Łukasza Z. syna Mirosława dotyczące przekraczania uprawnień, niedopełniania obowiązków, popełnianych uchybień w prowadzonych postępowaniach przez policjantów, prokuratorów, sędziów, biegłych adwokatów na podstawie art. 305 §1 kpk, art. 325a kpk* postanowił odmówić wszczęcia śledztwa w przytoczonej wyżej sprawie.
W dniu 24 lipca 2008 roku do prokuratury rejonowej Łódź Bałuty wpłynęły pisma osadzonego w areszcie śledczym w Łodzi Łukaszem Z. dotyczące przekraczania uprawnień, niedopełniania obowiązków, popełnianych uchybień w prowadzonych postępowaniach przez policjantów, prokuratorów, sędziów, biegłych i adwokatów. A więc wszystkich osób, którzy mieli jakikolwiek kontakt i wykonywali jakiekolwiek czynności procesowe w licznych sprawach prowadzonych przeciwko wskazanej osobie.
Uwzględniając zawiadomienie pokrzywdzonego uznać należy, iż brak jest podstaw do wszczęcia postępowania karnego. Na tle informacji przedstawionych przez zawiadamiającego, jego wcześniejszych postępowań karnych w których był inicjatorem lub podejrzanym a także logiki wydarzeń nie do przyjęcia jest sugestia pokrzywdzonego Łukasza Z., iż wszyscy dopuszczali się łamania praw i wszyscy są przestępcami. Zawiadamiający nie przedstawił żadnych okoliczności z których to może wynikać, a lecz przeciwnie wskazał że to on mataczy i kręci.
Podnieść należy iż pokrzywdzony jest tylko subiektywnie przekonany o łamaniu prawa przez liczne wymienione osoby jednak taki fakt musi zaistnieć obiektywnie. Stwierdzić należy, iż oświadczenia Łukasza Z. nie mają waloru wiarygodności a nawet można mówić że są one nieprawdziwe.
Mając na uwadze powyższe okoliczności postanowiono jak na wstępie.
To odpowiedź na 2x komputerowo pisane listy które CBŚ i KMP w Piotrkowie Trybunalskim odesłały do Prokuratury Okręgowej w Łodzi a ta wepchnęła sprawę pod dywan – na Ciesielską, ukręcając łeb sprawie, zgodnie z wieloletnią tradycją i kumoterstwem. Przeciwko mnie natomiast każde mniejsze wezwanie ma wartość a śledztwa błyskawicznie są wszczynane.
Temat: Niezłe jaja (szczególnie dla Seatowców)
"Życie Warszawy" 05.02.2003 http://www.zw.com.pl/apps//tekst.jsp?place=zw_list_articles≠ws_id=8686 Inna tabliczka, inny rocznik Ostatnio mieszkaniec Łodzi przy rutynowej naprawie zorientował się, że na numerze nadwozia i innych elementach samochodu, rokiem produkcji jest 1997, a nie jak wynika z umowy sprzedaży 1998 r. Prokuratura rejonowa w Łodzi wszczęła śledztwo w tej sprawie. O komentarz poprosiliśmy prezesa Iberii. Otrzymaliśmy pisemną odpowiedź: "Spółce nie jest znany fakt prowadzenia przez organa prokuratury postępowania w sprawie sfałszowania tabliczek znamionowych". Dziwne. W Dzienniku Łódzkim z 18 grudnia ub.r. czytamy : "Prokuratura ustala, kto jest odpowiedzialny za fałszowanie dokumentów i wyłudzenie pieniędzy od nabywców samochodów. Nie wiadomo, ilu łodzian zostało w ten sposób wprowadzonych w błąd przez sprzedawców Seata. Łódzka policja wysłała do Iberii Polska, generalnego importera Seata, pytanie czy do fałszowania dat produkcji samochodów mogło dojść w Warszawie". - Teraz sprawą zajmuje się prokuratura okręgowa w Łodzi - potwierdził nam wczoraj jej rzecznik, Krzysztof Kopania. Byli dealerzy Seata twierdzą, że w Polsce jest wiele tysięcy aut, których rok produkcji jest wcześniejszy niż wynikałoby to z faktury. Ich podejrzenia wzbudziły m.in. pisma z 11.03.1998 r. od Iberii, w których Iberia informowała: "Uprzejmie informujemy, że pewna część samochodów przysyłanych przez Seata z Hiszpanii posiada błędnie wystawioną tabliczkę znamionową z rokiem produkcji 1997 zamiast 1998. (...) W wypadku stwierdzenia błędu na tabliczce i chęci klienta do nabycia samochodu z rokiem 1998 bez rabatu za rok produkcji (red. gdyby ktoś w 1998 r. chciał kupić samochód z rokiem produkcji 1997, dostałby ok. 20 procent upustu), proszę o konsultowanie czy przedmiotowe auto jest na liście, przesłanej do fabryki w celu dosłania do wymiany prawidłowych tabliczek". - Jedynym sposobem, żeby udowodnić, jak to było z rzeczywistymi datami produkcji seatów jest namówienie ich posiadaczy, aby to sami sprawdzili. Mogą pójść w tym celu do punktów PZMOT-u albo chociażby sprawdzić, jaka jest litera na dziesiątej pozycji w numerze na tabliczce znamionowej pojazdu (red. litera ta oznacza rok produkcji, obok drukujemy znaczenie każdej z nich), a poza tym numer nadwozia, silnika i numery na szybach. Kupujący samochody zazwyczaj tego nie robią, ufają sprzedawcy i przyjmują do wiadomości datę, która jest wypisana na fakturze - tłumaczą członkowie Stowarzyszenia Dealerów Samochodów Marki Seat. Jak czytać tabliczki znamionowe Jako dziesiąta w ciągu kilkunastu liter i cyfr występuje litera (a od 2001 r. cyfra) oznaczająca rok i model produkcji samochodu. Jeśli ktoś np. ma na tabliczce znamionowej literę V symbolizującą 1997 r., a auto kupił jako wyprodukowane w 1998 r., może podejrzewać, że data produkcji jest sfałszowana. L - 1990 r. M - 1991 r. N - 1992 r. P - 1993 r. S - 1995 r. T - 1996 r. V - 1997 r. W - 1998 r. X - 1999 r. Y - 2000 r. 1 - 2001 r. 2 - 2002 r. 3 - 2003 r. Wy�wietl reszt� post�w
Temat: Problem z pirackim oprogramowaniem - prosba o rade
Witam, Mam taki problem: Jakis czas temu (w X lub XI 2000 r) kupilem u jednego goscia plytke z programem SQL Server 2000, ktory potrzebny byl mi do sprawdzenia, czy bedzie on odpowiedni do moich potrzeb przy pisaniu pracy dyplomowej (oryginal kosztuje jakies kilka tys. USD). Gosc, ktorym mowie (dokladnie Radoslaw Oska) zostal zatrzymany - zreszta nie on sam, podobno mial tlocznie plyt w Lodzi i inne "udogodnienia". Program zakupilem za posrednictem poczty, a gosc najwyrazniej przechowywal potwierdzenia wplaty (bardzo rozsadnie zreszta z jego strony, nie ma co), poniewaz pewnego dnia w IV 2001 r. skontaktowala sie ze mna komenda policji i zaprosila mnie na rozmowe. Rozmowa sie odbyla, powiedzialem dokladnie to, co teraz pisze i oddalem plytke policji. Nie wiem, co obecnie dzieje sie z oskarzonym Radoslawem O., natomiast dzis dostalem pismo od prokuratora rejonowego z Lodzi - Polesia. Niestety nie za bardzo wiem, co ono oznacza, tym bardziej ze nie znam sie na prawie karnym. Generalnie moge zacytowac fragmenty pisma: --------- "Zalaczajac akta postepowania przygotowawczego nr blablabla w sprawie nielegalnego kopiowania i sprzedazy plyt CD-R (to o Radoslawie O. nie o mnie ;-) wnosze o zatwiedzenie: 1) przeszukania dokonanego na podstawie art. 219 - 220 paragraf 1 i 3 kpk (podkreslono), 2) zatrzymania rzeczy dokonanego na podstawie art. 217 paragraf 1 i 3 kpk, 3) tymczasowego zajecia mienia ruchomego, dokonanego na podstawie art. 295 paragraf 1 kpk (podkreslono) w dniu blablabla o godz. blablabla (to dzien, kiedy bylem na przesluchaniu w IV 2001 r). u obywatela blablabla zam. blablabla UZASADNIENIE Z uwagi na uzasadnione podejrzenie posiadania przedmiotow pochodzacaych z przestepstwa, sluzacych do jego dokonania lub ktorych posiadanie jest zabronione wnosze o zatwierdzenie przeszukania - zatrzymania rzeczy. podpis: Ktos z komendy miejskiej w Lodzi" Na drugiej stronie pisma: "POSTANOWIENIE Dnia 04.06.2001 prokurator blablabla prokuratury rejonowej Lodz-Polesie po rozpatrzeniu wniosku KMP w Lodzi (to jest to napisalem powyzej) o zatwierdzenie: 1) przeszukania dokonanego na podstawie art. 219 - 220 paragraf 1 i 3 kpk, 2) zatrzymania rzeczy dokonanego na podstawie art. 217 paragraf 1 i 3 kpk, 3) tymczasowego zajecia mienia ruchomego, dokonanego na podstawie art. 295 paragraf 1 kpk u obywatela blablabla zam. blablabla postanowil: 1. Przeszukanie (podkreslono) / zatrzymanie rzeczy / tymczasowe zajecie mienia ruchomego zatwierdzic, a postanowienie wlaczyc do akt sprawy. 2. Zlecic doreczenie odpiwsu postanowienia blablabla UZASADNIENIE Z uwagi na uzasadnione podejrzenie iz w/w jest w posiadaniu przedmiotow pochodzacych z przestepstwa - postanawiam j.w. podpis: prokurator ktos tam" -------- I to cale pismo. Mam wiec pytanie: Jak mam traktowac to pismo, co oznaczaja wymienione w pismie artykuly i paragrafy kodeksu karnego i co mam w zwiazku z tym zrobic ? Czy ma to tylko charakter informacyjny, czy oznacza to jakies konsekwencje dla mnie (mam nadzieje, ze nie) ? Z gory dzieki za odpowiedzi. e-mail: xart@fbi.w.pl Wy�wietl reszt� post�w
Tak w wielkim skrocie tylko: - ktos kopiowal nielegalnie plytki - Ty jedna z nich kupiles - na policjio powiedziales co i jak zgodnie z prawda (zakladam ze tak bylo) - zatrzymali Ci plytke jako dowod w sprawie przedmiotowej - dostales informacje pisemna ze jest sprawa taka i taka, ze plytke ktora Ci zatrzymali wlaczyli do sprawy - o reszcie zadecyduje sad na rozprawie - wiekszych konsekwencji nie przewiduje bo mala skala czynu z Twojej strony i takie tam rozne madre rzeczy... - siedziec nie pojdziesz najwyzej dostaniesz pouczenie itd. d. Witam, Mam taki problem: Jakis czas temu (w X lub XI 2000 r) kupilem u jednego goscia plytke z programem SQL Server 2000, ktory potrzebny byl mi do sprawdzenia, czy bedzie on odpowiedni do moich potrzeb przy pisaniu pracy dyplomowej (oryginal kosztuje jakies kilka tys. USD). Gosc, ktorym mowie (dokladnie Radoslaw Oska) zostal zatrzymany - zreszta nie on sam, podobno mial tlocznie plyt w Lodzi i inne "udogodnienia". Program zakupilem za posrednictem poczty, a gosc najwyrazniej przechowywal potwierdzenia wplaty (bardzo rozsadnie zreszta z jego strony, nie ma co), poniewaz pewnego dnia w IV 2001 r. skontaktowala sie ze mna komenda policji i zaprosila mnie na rozmowe. Rozmowa sie odbyla, powiedzialem dokladnie to, co teraz pisze i oddalem plytke policji. Nie wiem, co obecnie dzieje sie z oskarzonym Radoslawem O., natomiast dzis dostalem pismo od prokuratora rejonowego z Lodzi - Polesia. Niestety nie za bardzo wiem, co ono oznacza, tym bardziej ze nie znam sie na prawie karnym. Generalnie moge zacytowac fragmenty pisma: --------- "Zalaczajac akta postepowania przygotowawczego nr blablabla w sprawie nielegalnego kopiowania i sprzedazy plyt CD-R (to o Radoslawie O. nie o mnie ;-) wnosze o zatwiedzenie: 1) przeszukania dokonanego na podstawie art. 219 - 220 paragraf 1 i 3 kpk (podkreslono), 2) zatrzymania rzeczy dokonanego na podstawie art. 217 paragraf 1 i 3 kpk, 3) tymczasowego zajecia mienia ruchomego, dokonanego na podstawie art. 295 paragraf 1 kpk (podkreslono) w dniu blablabla o godz. blablabla (to dzien, kiedy bylem na przesluchaniu w IV 2001 r). u obywatela blablabla zam. blablabla UZASADNIENIE Z uwagi na uzasadnione podejrzenie posiadania przedmiotow pochodzacaych z przestepstwa, sluzacych do jego dokonania lub ktorych posiadanie jest zabronione wnosze o zatwierdzenie przeszukania - zatrzymania rzeczy. podpis: Ktos z komendy miejskiej w Lodzi" Na drugiej stronie pisma: "POSTANOWIENIE Dnia 04.06.2001 prokurator blablabla prokuratury rejonowej Lodz-Polesie po rozpatrzeniu wniosku KMP w Lodzi (to jest to napisalem powyzej) o zatwierdzenie: 1) przeszukania dokonanego na podstawie art. 219 - 220 paragraf 1 i 3 kpk, 2) zatrzymania rzeczy dokonanego na podstawie art. 217 paragraf 1 i 3 kpk, 3) tymczasowego zajecia mienia ruchomego, dokonanego na podstawie art. 295 paragraf 1 kpk u obywatela blablabla zam. blablabla postanowil: 1. Przeszukanie (podkreslono) / zatrzymanie rzeczy / tymczasowe zajecie mienia ruchomego zatwierdzic, a postanowienie wlaczyc do akt sprawy. 2. Zlecic doreczenie odpiwsu postanowienia blablabla UZASADNIENIE Z uwagi na uzasadnione podejrzenie iz w/w jest w posiadaniu przedmiotow pochodzacych z przestepstwa - postanawiam j.w. podpis: prokurator ktos tam" -------- I to cale pismo. Mam wiec pytanie: Jak mam traktowac to pismo, co oznaczaja wymienione w pismie artykuly i paragrafy kodeksu karnego i co mam w zwiazku z tym zrobic ? Czy ma to tylko charakter informacyjny, czy oznacza to jakies konsekwencje dla mnie (mam nadzieje, ze nie) ? Z gory dzieki za odpowiedzi. e-mail: xart@fbi.w.pl Wy�wietl reszt� post�w
jak przyjdzie co doczego tj postawienia zarzutu a pewnie dojdzie szybko zloz wniosek o warunkowe umorzenie postepowania i zadeklaruj wplate na zaiks albo inny badziew.sprawa smierdzi cze Użytkownik Xartous <xart@fbi.w.plw wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:9o55se$af@news.tpi.pl... Witam, Mam taki problem: Jakis czas temu (w X lub XI 2000 r) kupilem u jednego goscia plytke z programem SQL Server 2000, ktory potrzebny byl mi do sprawdzenia, czy bedzie on odpowiedni do moich potrzeb przy pisaniu pracy dyplomowej (oryginal kosztuje jakies kilka tys. USD). Gosc, ktorym mowie (dokladnie Radoslaw Oska) zostal zatrzymany - zreszta nie on sam, podobno mial tlocznie plyt w Lodzi i inne "udogodnienia". Program zakupilem za posrednictem poczty, a gosc najwyrazniej przechowywal potwierdzenia wplaty (bardzo rozsadnie zreszta z jego strony, nie ma co), poniewaz pewnego dnia w IV 2001 r. skontaktowala sie ze mna komenda policji i zaprosila mnie na rozmowe. Rozmowa sie odbyla, powiedzialem dokladnie to, co teraz pisze i oddalem plytke policji. Nie wiem, co obecnie dzieje sie z oskarzonym Radoslawem O., natomiast dzis dostalem pismo od prokuratora rejonowego z Lodzi - Polesia. Niestety nie za bardzo wiem, co ono oznacza, tym bardziej ze nie znam sie na prawie karnym. Generalnie moge zacytowac fragmenty pisma: --------- "Zalaczajac akta postepowania przygotowawczego nr blablabla w sprawie nielegalnego kopiowania i sprzedazy plyt CD-R (to o Radoslawie O. nie o mnie ;-) wnosze o zatwiedzenie: 1) przeszukania dokonanego na podstawie art. 219 - 220 paragraf 1 i 3 kpk (podkreslono), 2) zatrzymania rzeczy dokonanego na podstawie art. 217 paragraf 1 i 3 kpk, 3) tymczasowego zajecia mienia ruchomego, dokonanego na podstawie art. 295 paragraf 1 kpk (podkreslono) w dniu blablabla o godz. blablabla (to dzien, kiedy bylem na przesluchaniu w IV 2001 r). u obywatela blablabla zam. blablabla UZASADNIENIE Z uwagi na uzasadnione podejrzenie posiadania przedmiotow pochodzacaych z przestepstwa, sluzacych do jego dokonania lub ktorych posiadanie jest zabronione wnosze o zatwierdzenie przeszukania - zatrzymania rzeczy. podpis: Ktos z komendy miejskiej w Lodzi" Na drugiej stronie pisma: "POSTANOWIENIE Dnia 04.06.2001 prokurator blablabla prokuratury rejonowej Lodz-Polesie po rozpatrzeniu wniosku KMP w Lodzi (to jest to napisalem powyzej) o zatwierdzenie: 1) przeszukania dokonanego na podstawie art. 219 - 220 paragraf 1 i 3 kpk, 2) zatrzymania rzeczy dokonanego na podstawie art. 217 paragraf 1 i 3 kpk, 3) tymczasowego zajecia mienia ruchomego, dokonanego na podstawie art. 295 paragraf 1 kpk u obywatela blablabla zam. blablabla postanowil: 1. Przeszukanie (podkreslono) / zatrzymanie rzeczy / tymczasowe zajecie mienia ruchomego zatwierdzic, a postanowienie wlaczyc do akt sprawy. 2. Zlecic doreczenie odpiwsu postanowienia blablabla UZASADNIENIE Z uwagi na uzasadnione podejrzenie iz w/w jest w posiadaniu przedmiotow pochodzacych z przestepstwa - postanawiam j.w. podpis: prokurator ktos tam" -------- I to cale pismo. Mam wiec pytanie: Jak mam traktowac to pismo, co oznaczaja wymienione w pismie artykuly i paragrafy kodeksu karnego i co mam w zwiazku z tym zrobic ? Czy ma to tylko charakter informacyjny, czy oznacza to jakies konsekwencje dla mnie (mam nadzieje, ze nie) ? Z gory dzieki za odpowiedzi. e-mail: xart@fbi.w.pl Wy�wietl reszt� post�w
Temat: Prezes MPK i były dyrektor zatrzymani przez CBA
nieprawidłowości przy przetargach lodz.naszemiasto.pl/artykul/295480,agenci-cba-wyprowadzili-prezesa-krzysztofa-w-z-siedziby-mpk,id,t.html?kategoria=660
Funkcjonariusze CBA weszli do siedziby łódzkiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w środę ok. godz. 11 - udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć. Krzysztof W., prezes spółki, został wyprowadzony około godz. 18. - Nikogo nie aresztowano, żadnych zarzutów nie postawiono - lakonicznie na pytania o akcję CBA odpowiedział Bogumił Makowski, rzecznik MPK. Pytanie o szefa miejskiej spółki uciął krótkim "do widzenia" i odłożeniem słuchawki. Trochę bardziej rozmowny był Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Krzysztofa W. zatrzymano na polecenie Prokuratury Rejonowej Łódź-Śródmieście. Śledczy nakazali też zatrzymać Jarosława M., byłego dyrektora zarządzającego w MPK. Obaj mężczyźni będą w czwartek przesłuchiwani - powiedział Kopania. - Zatrzymania mają związek z zarzutami o charakterze korupcyjnym. O co chodzi? Zatrzymanie Jarosława M. wskazuje, że sprawa dotyczy przetargów na budowę Łódzkiego Tramwaju Regionalnego. Już w kwietniu ubiegłego roku CBA weszło do MPK. Agenci zabezpieczyli dokumenty związane z tą inwestycją. Monika Zduńczyk-Nowak, szefowa Prokuratury Rejonowej Łódź-Śródmieście, mówiła wtedy, że mogło dojść do nierzetelnego prowadzenia postępowań przetargowych i tym samym wyrządzenia spółce znacznej szkody finansowej. Jarosław M. był członkiem rad nadzorczych spółek posiadających udziały w firmach, które wygrały przetargi na dwa etapy budowy ŁTR. Władze MPK twierdziły wówczas, że spółka występuje w tej sprawie jako instytucja poszkodowana. A sam Jarosław M. wytoczył proces o naruszenie dóbr osobistych radnym Lewicy, którzy o nieprawidłowościach przy przetargach zawiadomili organa ścigania. W czwartek przed Sądem Okręgowym w Łodzi miała się odbyć trzecia odsłona tego procesu... Prokuratura zajmowała się domniemanymi działaniami na szkodę MPK od stycznia 2009 r. Zdaniem śledczych, na szkodę spółki miały działać osoby odpowiedzialne za kierowanie jej finansami. Ustaliliśmy wtedy, że chodziło o coś więcej niż o prawidłowo przeprowadzone przetargi. Radny Marcin Bugajski (PO) ujawnił, że MPK sprzedawało podwykonawcom ŁTR niektóre materiały, których zakup mógł być współfinansowany przez UE - w ramach części inwestycji związanej z modernizacją i remontem trakcji i torowisk ŁTR. Skutkiem tego mogła być utrata pieniędzy z Unii. Wy�wietl reszt� post�w
Prokuratura: prezes MPK chciał milion łapówkiZarzuty żądania prawie miliona złotych łapówek i przyjęcia części tej kwoty przedstawiła w czwartek łódzka prokuratura prezesowi MPK-
Łódź Krzysztofowi W. Podobne zarzuty ma usłyszeć b. dyrektor zarządzający i prokurent tej miejskiej spółki Jarosław M. Obu podejrzanym grozi kara do 12 lat więzienia. Obu mężczyzn zatrzymali w środę funkcjonariusze CBA. Krzysztof W. został zatrzymany w siedzibie MPK w Łodzi. Drugi z podejrzanych, który zasiada w RN spółki jako przedstawiciel miasta, w tym samym czasie został zatrzymany w Krakowie. CBA przeszukało siedzibę MPK i mieszkania obu zatrzymanych.
Mężczyźni zostali zatrzymani w związku z zarzutami o charakterze korupcyjnym na polecenie Prokuratury Rejonowej Łódź-Śródmieście. W czwartek są przesłuchiwani przez prokuraturę.
"W stosunku do obu podejrzanych sformułowane zostały zarzuty żądania w związku z pełnioną funkcją publiczną, korzyści majątkowych w łącznej kwocie blisko miliona złotych a następnie przyjęcia części tej sumy" - powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.
Zarzuty dotyczą lat 2006-2007. Śledczy nie chcą ujawniać szczegółów. Trwają przesłuchania podejrzanych; po ich zakończeniu prokuratura zdecyduje czy wystąpić do sądu o aresztowanie obu mężczyzn.
Zatrzymania mają związek ze śledztwem, które CBA prowadzi od blisko roku pod nadzorem śródmiejskiej prokuratury w sprawie tzw. karanej niegospodarności. Dotyczy ono przetargów na budowę Łódzkiego Tramwaju Regionalnego (ŁTR). Prokuratura nie chce ujawnić czy sprawa korupcji dotyczy tej inwestycji.
"Nie mogę ujawnić czego dotyczą zarzuty. Decyzje o przedstawieniu zarzutów są wynikiem ustaleń dokonanych w tej sprawie w ostatnim okresie" - zaznaczył Kopania.
W kwietniu ub. roku CBA zabezpieczyło dokumentację przetargową ŁTR po zawiadomieniu złożonym przez łódzkich radnych Lewicy. Według lokalnych mediów z zawiadomienia wynikało, że dyrektor zarządzający był w czasie prowadzenia procedury przetargowej członkiem rad nadzorczych spółek będących udziałowcami firm, które wygrały przetargi na dwa etapy budowy ŁTR.
lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,7480248,Prokuratura__prezes_MPK_chcial_milion_lapowki.html
Z.Ćwiąkalski obrońcą Wąsowiczawww.lodz.naszemiasto.pl/artykul/302074,zbigniew-cwiakalski-ma-bronic-prezesa-mpk-krzysztofa,id,t.html
Obrońcy prezesa MPK Krzysztofa Wąsowicza wystąpią do sądu z zażaleniem na decyzję o tymczasowym aresztowaniu ich klienta. Jakich użyją argumentów, aby przekonać Temidę do swych racji? - Naszym zdaniem, teza prokuratury, według której prezes Wąsowicz popełnił zarzucane mu przestępstwa, w świetle zebranego materiału nie została przekonywająco udowodniona - mówi Bartosz Tiutiunik, adwokat prezesa MPK. - Chcemy też przekonać sąd, że w przypadku pana prezesa nie zachodzi obawa mataczenia, jako że złożył on długie i szczegółowe wyjaśnienia oraz odpowiedział na każde pytanie zadane mu przez prokuratora i sędziego. Zażalenie zostanie dostarczone do sądu do soboty. Bartosz Tiutiunik podkreśla, że jego klient konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Przyznaje, że prezes MPK siedzi w Areszcie Śledczym przy ul. Smutnej w Łodzi, ale niczego więcej w tej sprawie nie może powiedzieć. Zgodnie z prawem, podejrzanego może bronić trzech obrońców. Rodzina Krzysztofa Wąsowicza chce skorzystać z tego prawa i o pomoc poprosiła znanego adwokata i byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Przypomnijmy, że zarówno Wąsowicz, jak i Ćwiąkalski pochodzą z Krakowa. Stąd zapewne ten wybór. - Jak dotąd upoważnienie rodziny podejrzanego do obrony przez pana Ćwiąkalskiego nie wpłynęło do zajmującej się sprawą Prokuratury Rejonowej Łódź-Śródmieście - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Krzysztof Wąsowicz i Jarosław M., członek rady nadzorczej MPK i były dyrektor tej spółki, zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego: prezes w siedzibie firmy przy ul. Tramwajowej w Łodzi, a były dyrektor na ulicy w Krakowie. Ich mieszkania w Łodzi i Krakowie zostały przeszukane przez agentów CBA, którzy działali na polecenie prokuratury. Jak nas zapewnił Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA, zatrzymania miały spokojny przebieg. Zaskoczeni szefowie MPK nie stawiali oporu, nie próbowali uciekać i nie doszło do żadnych incydentów. Obaj dwie noce spędzili w policyjnej izbie zatrzymań przy Komendzie Miejskiej Policji w Łodzi. Zostali przesłuchani przez prokuratorów, którzy postawili im zarzuty. Zdaniem śledczych, szefowie MPK domagali się prawie miliona złotych łapówki, z czego część kwoty przyjęli. Rzecznik prokuratury - zasłaniając się dobrem śledztwa - nie informuje, ile. Wyjaśnia jedynie, że grozi im do 12 lat więzienia. Sprawa łapówek dotyczy lat 2006-2007 i związana jest z przetargami na budowę Łódzkiego Tramwaju Regionalnego. Wy�wietl reszt� post�w
Dzień dobry- Szanowna redakcjo.
Zwracam się do Państwa o chwilę refleksji. Panowie "redaktorzy" Marcinowie i ich zwierzchnicy. CO potwierdziła kontrola pracowników UMŁ?, co za wnioski piszecie przekręcając pewne fakty. Czy czytaliście Państwo protokół po komisyjny.
Czy wiecie panowie jaka jest różnica między biciem a stosowaniem siły fizycznej
w celu obezwładnienia agresywnego zatrzymanego, mającej na celu zapobieżenie
wyrządzenia szkody samemu sobie lub osobom trzecim. Czy wiecie kiedy naruszenie nietykalności
cielesnej jest prawnie dopuszczone. Czy osobiście nie spotkaliście się np. na ulicy z agresją pijanych ludzi
a szczególnie wywodzących się ze środowisk patologicznych. Przez lata urzędowania p. dr W. Papesza nie wpłynęła na niego ŻADNA skarga, dopiero gdy to
rozkręciliście to wpłynęły po waszym artykule i donosie byłego ratownika( którego nota bene znają bywalcy dawnej IW- ich zapytajcie o tą osobę i jego podejście do zatrzymanych do wytrzeźwienia)jakieś skargi, mówię o tych dwóch dot. traktowania podopiecznych. Ta wasza kaczka dziennikarska to jak uważam wyssane z palca historie nie mające potwierdzenia w rzeczywistości. Mam tylko nadzieję, a nawet jestem pewien, że Prokuratura Rejonowa Łódź G. w sposób rzetelny wyjawi te oszczercze działania a winni poniosą konsekwencje prawne za zniesławienie, znieważenie, naruszenie dóbr osobistych, złożenie falszywego zawiadomienia o popełnionym p.stwie i w końcu za złożenie fałszywych zeznań. A może dojdzie do tego mobbing w MOPiTU. Droga redakcjo domyślam się Waszego podniecenia ujawnionymi aferami typu GATES które trafiły do komisji śledczej ale mam nadzieję, że Wasze Newsy dot. osoby Pana dr Papesza tak pochopnie opublikowane odbiją się w drugą stronę i osoby odpowiedzialne poniosą karę. Ktoś kto nie zna dr Papesza gotów jest uwierzyć w to co napisaliście, w końcu Izby wytrzeźwień nikt nie darzył sympatią lecz osoby takie jak ja i wielu innych które choćby przez krótką chwilę miały z Nim kontakt są odmiennego zdania i bardzo oburzone waszym postępowaniem. O takich ludziach jak Pan Papesz mówi się "człowiek o gołębim sercu, pełnym empatii dla bliźniego" Nawet jeśli to hipotetyczna prawda(choć nią nie jest),nie jesteście organem powołanym do osądzania, nazywania przestępcą czy katem. Nie dano wam prawa do naruszania ustawy o ochronie danych osobowych, macie prawo do wyartykułowania tylko imienia i pierwszej litery nazwiska na tym etapie sprawy. Ponadto nikt nie może falszywie oskażyć nie mająć na to dowodów jego winy a wasz artykół ukazał się nim organy do tego powołane podjęły jakiekolwiek czynności prawne. WIĘC.
Drodzy Panowie jeśli macie ochotę na przeprowadzenie obiektywnego wywiadu dziennikarskiego to byłoby to wskazane.
Nie należy gonić za niezdrową sensacją która może być nieprwadziwa, uzyskane informacje należało by sprawdzić
nim się je opublikuje. Spójrzcie co się dzieje, może jednak ktoś miał swój cel kierując nagonkę na doktora, przyjżyjcie się
sylwetkom waszych informatorów a szczególnie jednemu. Jak Panowie wiecie EI juz podjął działania mające na celu naprawę sytuacji prasowej dot. P. dr Papesza. "W dobrej sprawie nigdy nie jest za późno a lepiej późno niż wcale".
Życzę "powodzenia" być może nie tylko w pracy bo sprawa nabiera znaczenia ale nie po waszej myśli. Pozdrawiam. ( w razie potrzeby odpowiem na maila i podam swoje dane)
Waldek AA.
Temat: Do opinii publicznej i Mastmediów - Łukasz Z.
Do opinii publicznej i Mastmediów - Łukasz Z.Zwracam się z prośbą o pomoc w uratowaniu mojego syna, Łukasza Z. Syn mój leczy się od dzieciństwa w poradniach i szpitalach psychiatrycznych. Ma orzeczony stopień niepełnosprawności oraz przyznaną rentę chorobową na stałe, w związku z encefalopatią i schizofrenią paranoidalną. W dniu 21.03.2001 r. Sąd Rejonowy Łódź-
Widzew umorzył postępowanie karne w sprawie o wyrzucenie przez syna królika przez okno. Na podstawie opinii biegłych sądowych z P.Z.P. w Łodzi doktora W. i doktora Sz. o zupełnej niepoczytalności syna, Sąd nakazał umieszczeni go w internacji psychiatrycznej w szpitalu psychiatrycznym. Jednakże od marca 2001 r. do września 2001r. Sąd nie potrafił znaleźć miejsca, w którym miałaby nastąpić owa internacja. Nie doczekawszy się internacji, syn we wrześniu 2001r. został aresztowany, ponieważ w sierpniu 2001r. wykonał telefon o rzekomym podłożeniu ładunku wybuchowego do szpitala, w którym wielokrotnie przebywał.
Nie miał więc szansy, w szybkim okresie czasu być poddanym leczeniu w szpitalu specjalistycznym. Syn przyznał się do tego czynu, nie mataczył, nie stosował gróźb wobec przedstawicieli prawa. Powołany przez Sąd doktor B. z Zakładu Karnego w Łodzi mieszczącego się przy ulicy Kraszewskiego, stwierdził wówczas znaczne ograniczenie poczytalności mojego syna, co pozwalało na przebywanie w więzieniu.
Łukasz odbył trzy lata kary pozbawienia wolności, bez żadnych gróźb wobec przedstawicieli prawa. Jednak pobyt w Zakładzie karnym niewiele pomógł, ponieważ nie jest to szpital psychiatryczny, a dłuższe leczenie w internacji psychiatrycznej byłoby zupełnie inne. (syn na widzenia przychodził np. z podbitym okiem, lub z uchem przypalonym papierosem).
Po wyjściu na wolność w marcu 2006 roku, stan syna znów się pogorszył i Łukasz znowu został aresztowany, tym razem za utopienie królika i groźby karalne, wobec koleżanek, które sprzedały mu owego królika. Pod presją policjantów, którzy wiedzieli o poprzednim wyroku syna za fałszywy alarm bombowy, groźbami a na przemian obietnicami zwolnienia go do domu, doprowadzili oni do podpisania przez syna przyznania się do wykonania fałszywych alarmów informujących o podłożeniu ładunków wybuchowych w kinie Silverscreen w Łodzi a także w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Łodzi.
Nie pomogło odwołanie do Pani prokurator i próby wytłumaczenia, że straszono go wywiezieniem do lasu, oraz wszelkimi innymi dostępnymi metodami.
I tutaj Łukasz znów nie miał kolejnej szansy, ponieważ został aresztowany w końcu marca 2006 roku. W tydzień po aresztowaniu nadeszło (dn. 06.04.2006r.) wezwanie z sądu o przyjęcie go z urzędu do szpitala psychiatrycznego. Łukasz został skazany na 7 lat pozbawienia wolności, 3 lata za utopienie królika oraz groźby karalne, oraz 4 lata za telefon do kina (z telefonu do Wyższej Szkoły Ekonomicznej Sąd uniewinnił syna, lecz Pan Prokurator już wniósł o apelację od wyroku, Łukasz nie odwołał się w żaden sposób od wyroku sądu).
W obecnej chwili syn mój przebywa ponad dwa lata w areszcie śledczym, z wyrokiem 7 lat pozbawienia wolności (na razie 7 lat).
Nie mogąc pogodzić się z tym, że został obarczony odpowiedzialnością za wykonanie wyżej wymienionych telefonów, wysyła z aresztu śledczego groźby karalne do przedstawicieli prawa, czyli sędziów i prokuratorów.
Oprócz 7 lat zasądzonych otrzymał dodatkowo następne 2 lata pozbawienia wolności, właśnie za listy do prokuratorów i sędziów.
W trakcie przygotowania jest następna sprawa, także z aresztu, o kolejne 150 (sto pięćdziesiąt) gróźb wobec przedstawicieli prawa, o czym pisała prasa, przedstawiając sprawę bardzo jednostronnie.
Pani Prokurator N. z Prokuratury Rejonowej Łódź-Bałuty zaproponowała Łukaszowi ugodę w związku z owymi 150-cioma groźbami karalnymi. Ma to być kolejne 3 lata pozbawienia wolności. Łącznie miałoby to być już 12 lat pozbawienia wolności.
Obecnie, w opinii biegłych sądowych, powoływanych przez sąd, mają miejsce tak skrajne opinie, począwszy od opinii dr B. z Zakładu Karnego nr 1 przy ulicy Kraszewskiego, który uważa, że Łukasz jest całkowicie poczytalny i „sam z siebie” wyzdrowiał. (trzy lata temu ten sam lekarz, dr B., w oparciu o opinię lekarzy z Zakładu Psychiatrycznego w Lubiążu, stwierdził znaczne ograniczenie poczytalności, stwierdził on że syn jest chory, ale może odbywać karę w więzieniu), kończąc na opinii lekarzy (biegłych sądowych) z Poradni Zdrowia Psychicznego w Łodzi, przy ulicy Sieradzkiej 11a, którzy znają Łukasza od wielu lat. Wiedzą oni, że syn jest całkowicie niepoczytalny i w związku z chorobą nie powinien przebywać nawet na sali sądowej (w załączeniu dokument).
Obawiam się o życie mojego syna, ponieważ podczas tzw. widzeń jak również w listach, mówi i pisze, że nie ma już siły, że chce znaleźć spokój po tamtej stronie i zakończyć swoje życie.
Wiem od lekarzy leczących syna od wielu lat, że należy to traktować bardzo poważnie. Łukasz czuje się pokrzywdzony nie tylko przez wymiar sprawiedliwości, ale również przez prasę, która przedstawia go jako groźnego przestępcę.
Mieszkam sama, młodszy syn wyjechał z kraju. Łukasz ma tylko mnie, ja tylko mogę mu pomóc w tej skomplikowanej sytuacji życiowej. Jest pozbawiony specjalistycznej opieki medycznej lekarzy specjalistów, skazany na długoletni wyrok więzienia.
Nie mogę się pogodzić z faktem, że został popełniony poważny błąd, Łukasz dokonuje samodestrukcji, traci szansę na w miarę normalne życie. Jeśli nic w tej sprawie się nie zmieni mój syn nigdy nie opuści zakładu karnego, zachodzi także poważna obawa, że może odebrać sobie życie. Mój syn naprawdę potrzebuje pomocy, ja zaś żyję, dopóki on żyje.
Zwracam się z prośbą o pomoc dla mojego syna Łukasza, radę a także o odpowiedź na moją prośbę. Jestem zdesperowana i przerażona. Jeszcze raz proszę o pomoc. W razie potrzeby nadeślę wszelką potrzebną dokumentację.
Bardzo proszę o kontakt i odpowiedzi,ludzi mogących nam pomóc na obecny adres syna: Zawadzki łukasz - syn Mirosława, Areszt Śledczy, ul. Smutna 21, 91-729 Łodź
Szefowie łódzkiego MPK żądali miliona zł łapówki!Łodzianie są w szoku. Prawie milion złotych łapówki - tyle mieli zażądać Krzysztof W., prezes MPK, oraz Jarosław M., przedstawiciel prezydenta miasta w radzie nadzorczej łódzkiego przewoźnika. Z ustaleń prokuratury wynika, że część tej kwoty dostali. W piątek obaj usłyszeli zarzuty. Grozi im 12 lat więzienia. Prezesa Krzysztofa W. agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w środę wieczorem, gdy był w pracy. Byli dyskretni, prawie nikt nie zauważył zamieszania. Jarosława M. funkcjonariusze "zdjęli" na środku ulicy w rodzinnym Krakowie. Mieszkania obu panów zostały przeszukane przez CBA. Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA, zapewniał w czwartek, że zatrzymania przebiegły spokojnie. Zaskoczeni szefowie MPK nie stawiali oporu, nie próbowali uciekać, nie doszło do żadnych innych incydentów. Noc obaj spędzili w policyjnym areszcie. O godz. 9 rano wezwano ich na przesłuchanie, już w południe usłyszeli zarzuty. Śledczy bardzo oszczędnie dawkują informacje. Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, mówi tylko o żądaniu milionowej łapówki, ale nie chce zdradzić, ile pieniędzy ostatecznie wzięli szefowie MPK ani od kogo. - Mogę tylko powiedzieć, że zarzuty dotyczą lat 2006-2007. Sprawa wyniknęła niedawno. Od roku prowadziliśmy śledztwo w sprawie wielkiej niegospodarności przy budowie Łódzkiego Tramwaju Regionalnego. Zawiadomienie na ten temat zostało złożone przez jednego z przedsiębiorców, biorących udział w przetargu. Później podobne pismo skierowali do nas radni Lewicy. Nie mogę jednak powiedzieć, jaki związek ma łapówka z tamtym doniesieniem - zarzeka się prokurator Kopania. W swoim zawiadomieniu lewicowi radni poinformowali prokuraturę o możliwości ustawienia przetargów, a to za sprawą personalnych powiązań Jarosława M. z firmami, które wygrały przetargi. Dariusz Joński, radny SLD, tłumaczy: - Jarosław M. zasiadał w radzie nadzorczej Towarzystwa Inwestycyjnego SA, które było powiązane z firmą Infrastruktura z Poznania, która to firma z kolei wygrała jeden z przetargów, związanych z budową ŁTR. Drugi przypadek był identyczny. M. był członkiem rady nadzorczej PXM Projekt, która współpracowała ze spółką Tebodim, czyli zwycięzcą kolejnego przetargu na ŁTR - wyłuszcza Dariusz Joński. Możliwe, że Krzysztof W. usłyszy kolejne zarzuty. Jak się dowiedzieliśmy, do prokuratury wpłynęły w sumie aż cztery zawiadomienia (łącznie z dwoma już wspomnianymi). Trzecie pismo dotyczyło możliwej niegospodarności prezesa W., który w imieniu MPK kupił PKS-y w Myślenicach i Nowym Targu. Postępowanie w tej sprawie prowadzi wciąż Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście. Jest ono połączone z kolejnym, czwartym wątkiem: - Złożyliśmy doniesienie, dotyczące łamania praw pracowniczych przez prezesa - mówi Krzysztof Frątczak, szef "Solidarności" w łódzkim MPK. - Chodzi o obchodzenie przepisów o wyższym wynagrodzeniu za pracę w godzinach nadliczbowych. Kierowcy byli "zachęcani" do zakładania działalności gospodarczej. Przez osiem godzin jeździli autobusami jako pracownicy MPK, a potem - nie wychodząc nawet z pojazdu - zaczynali pracować na umowę- -zlecenie ze spółdzielnią, założoną w porozumieniu z prezesem W. przez drugi z naszych związków zawodowych - dodaje Frątczak. Podczas gdy szefowie firmy byli przesłuchiwani przez prokuraturę, w MPK trwało nerwowe wyczekiwanie. Rzecznik spółki Bogumił Makowski lakonicznie stwierdził, że firma działa normalnie, kieruje nią Radosław Podogrocki, członek zarządu. Niezmienione są też plany zakupu kolejnych, tym razem siedmiu, PKS-ów. Tym razem na Mazowszu. Krzysztof W. był w ostatnich latach krytykowany, m.in. przez zakładową "Solidarność" i opozycyjnych radnych, nie mówiąc już o mieszkańcach, narzekających wciąż na jakość usług MPK. Prezes W. cieszył się jednak poparciem odwołanego w niedzielę prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. Ten ściągnął go do Łodzi z rodzinnego Krakowa, gdzie był wiceprezesem tamtejszego MPK. Jarosław M., którego nazwisko od lat przewija się w otoczeniu W., też jest z Krakowa. Rok temu wszedł do rady nadzorczej MPK jako przedstawiciel prezydenta Łodzi. Ciekawi zwłaszcza nagły przypływ zaufania. Dwa lata wcześniej Jarosław M. musiał odejść z MPK, gdzie pracował jako dyrektor zarządzający. MPK to niejedyne miejsce, w którym splatają się nazwiska obu panów. Jarosław M. jest współwłaścicielem zarejestrowanej w Krakowie firmy doradczej Ellida. W 2005 roku spółka ta przygotowała program restrukturyzacji PKS Myślenice. Dwa lata później łódzkie MPK kupiło ten PKS. Wszystko wskazuje, że na jednorazowej ekspertyzie związki Jarosława M. z myślenickim przewoźnikiem się nie skończyły. W 2007 roku, pod tym samym krakowskim adresem co Ellida, została zarejestrowana spółka PKS Grupa. Jak donosili związkowcy z Myślenic, logo tej spółki zostało niedawno wymalowane na jej autobusach. Wygląda więc na to, że Jarosław M., jako członek rady nadzorczej MPK, sam sprawuje nadzór nad swoimi własnymi interesami. Smaku całej sprawie daje fakt, że dla Jarosława M. i jego Ellidy pracował przez dłuższy czas Krzysztof W. Jego nazwisko pada między innymi w jednej z bydgoskich gazet. Cytuje ona wypowiedź W. w sprawie przekształceń miejskiego przewoźnika z Bydgoszczy, przedstawiając go jako... konsultanta Ellidy. Prezydent Jerzy Kropiwnicki obdarzył ogromnym zaufaniem prezesa W. (z lewej). Uważał go za świetnego fachowca Wy�wietl reszt� post�w
Prosze o pomocZwracam się z prośbą o pomoc w uratowaniu mojego syna, Łukasza Z. Syn mój leczy się od dzieciństwa w poradniach i szpitalach psychiatrycznych. Ma orzeczony stopień niepełnosprawności oraz przyznaną rentę chorobową na stałe, w związku z encefalopatią i schizofrenią paranoidalną. W dniu 21.03.2001 r. Sąd Rejonowy Łódź-
Po wyjściu na wolność w marcu 2006 roku, stan syna znów się pogorszył i Łukasz znowu został aresztowany, tym razem za utopienie królika i groźby karalne, wobec koleżanek, które sprzedały mu owego królika. Pod presją policjantów, którzy wiedzieli o poprzednim wyroku syna za fałszywy alarm bombowy, groźbami a na przemian obietnicami zwolnienia go do domu, doprowadzili oni do podpisania przez syna przyznania się do wykonania fałszywych alarmów informujących o podłożeniu ładunków wybuchowych w kinie ?Silverscreen? w Łodzi a także w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Łodzi.
I tutaj Łukasz znów nie miał kolejnej szansy, ponieważ został aresztowany w końcu marca 2006 roku. W tydzień po aresztowaniu nadeszło (dn. 06.04.2006r.) wezwanie z sądu o przyjęcie go z urzędu do szpitala psychiatrycznego (w załączeniu wezwanie). Łukasz został skazany na 7 lat pozbawienia wolności, 3 lata za utopienie królika oraz groźby karalne, oraz 4 lata za telefon do kina (z telefonu do Wyższej Szkoły Ekonomicznej Sąd uniewinnił syna, lecz Pan Prokurator już wniósł o apelację od wyroku, Łukasz nie odwołał się w żaden sposób od wyroku sądu).
Pani Prokurator Danuta N. z Prokuratury Rejonowej Łódź-Bałuty zaproponowała Łukaszowi ugodę w związku z owymi 150-cioma groźbami karalnymi. Ma to być kolejne 3 lata pozbawienia wolności. Łącznie miałoby to być już 12 lat pozbawienia wolności.
Obecnie, w opinii biegłych sądowych, powoływanych przez sąd, mają miejsce tak skrajne opinie, począwszy od opinii dr B. z Zakładu Karnego nr 1 przy ulicy Kraszewskiego, który uważa, że Łukasz jest całkowicie poczytalny i ?sam z siebie? wyzdrowiał. (trzy lata temu ten sam lekarz, dr B., w oparciu o opinię lekarzy z Zakładu Psychiatrycznego w Lubiążu, stwierdził znaczne ograniczenie poczytalności, stwierdził on że syn jest chory, ale może odbywać karę w więzeniu), kończąc na opinii lekarzy (biegłych sądowych) z Poradni Zdrowia Psychicznego w Łodzi, przy ulicy Sieradzkiej 11a, którzy znają Łukasza od wielu lat. Wiedzą oni, że syn jest całkowicie niepoczytalny i w związku z chorobą nie powinien przebywać na sali sądowej (w załączeniu dokument).
Obawiam się o życie mojego syna, ponieważ podczas tzw. widzeń jak również w listach, mówi i pisze, że nie ma już siły, że chce znaleźć spokój po ?tamtej stronie? i zakończyć swoje życie.
Zwracam się z prośbą o pomoc dla mojego syna Łukasza, radę a także o odpowiedź na moją prośbę. Pozwalam sobie także przesłać ostatnią kartkę listowną, którą otrzymałam od Łukasza. Jestem zdesperowana i przerażona. Jeszcze raz proszę o pomoc. W razie potrzeby nadeślę wszelką potrzebną dokumentację.
email: jadwiga.zawadzka@op.pl
Strona 1 z 2 • Zosta�o znalezionych 37 wynik�w • 1, 2