Source: http://leszek-miller.blog.onet.pl/2008/03/01/czas-oszczercow-i-czas-pokrzywdzonych/
Timestamp: 2017-03-29 11:08:40
Legal References Found: art. 17
 art. 7
 art. 146
 art. 34
 art. 7
 art. 7
 art. 149
 art. 37
 art. 5

Document Content:
Czas oszczerców i czas pokrzywdzonych | Blog Leszka Millera
Opublikowano 1 marca 2008 Autor: Leszek Miller	Prokuratura Krajowa postanowieniem z dnia 22 stycznia bieżącego roku ostatecznie umorzyła śledztwo w odniesieniu do zarzutów znajdujących się w sprawozdaniu posła Zbigniewa Ziobry, które mylnie, choć celowo zwane jest sejmowym raportem komisji śledczej do sprawy Rywina. Faktyczne sprawozdanie na wniosek posłanki Anity Błochowiak zostało przyjęte w dniu 5 kwietnia 2004 roku i jest ono całkowicie odmienne od ustaleń posła Ziobry. Komisja Śledcza uznała, że „Nie ma podstaw do twierdzenia, że istniał związek między korupcyjną propozycją złożoną przez Lwa Rywina, a procesem legislacyjnym ustawy o radiofonii i telewizji. Nie ma też podstaw do twierdzenia, że Lew Rywin został wysłany do Agory w imieniu jakiejkolwiek grupy lub osoby, instytucji lub partii politycznej”. Jednym słowem komisja stwierdziła, że nie istniała grupa trzymająca władzę i że propozycja Lwa Rywina nie miała związku z pracami nad ustawą o radiofonii i telewizji. Sprawozdanie komisji śledczej odrzucające istnienie grupy trzymającej władzę oraz eliminujące inne „rewelacje” posłów: Ziobry i Rokity wywołało furię mediów i polityków. Histeryczna fala zniewalała, co słabsze charaktery i ośmielała sejmowych chuliganów. W rezultacie Sejm postanowił „poprawić” sprawozdanie komisji mimo, że przestrzegało przed tym wielu wybitnych prawników.
Na posiedzeniu Sejmu w dniu 24 września 2004 roku poseł Wacław Martyniuk prezentował jednoznaczne opinie znanych ekspertów. Profesorowie: Stanisław Gebethner, Mirosław Granat, Paweł Sarnecki, Andrzej Szmyt i Piotr Winczorek, ostrzegali przed użyciem bezprawnej procedury to jest głosowaniem przez Sejm nad sprawozdaniem komisji śledczej i sześcioma wnioskami mniejszości. Odpowiedzią był cyniczny rechot i przekonanie, że nareszcie jest dobra okazja, aby dokopać rządowi Millera i SLD. W pospiesznym głosowaniu uznano procedurę za zakończoną, a propagandowy bubel Zbigniewa Ziobry za stanowisko Sejmu. Za tą decyzją opowiedziała się nie tylko sejmowa prawica, ale także 30 renegatów z SLD, którzy koniunkturalnie zapisali się do partii Marka Borowskiego. Oprócz SLD i Unii Pracy tylko posłowie PSL starali się zachować resztki przyzwoitości. Prawie połowa z nich nie wzięła udziału w tym bezprawnym i ośmieszającym Sejm głosowaniu. Głos wybitnych ekspertów nie poszedł jednak na marne. 3 czerwca 2005 roku Sejm zmienił ustawę o komisji śledczej wprowadzając przepis zabraniający głosowania nad sprawozdaniem komisji oraz wprowadzania poprawek. Oznacza to, że w oparciu o dzisiejszy stan prawny stanowisko Zbigniewa Ziobry, ani inne wnioski mniejszości nie mogłyby być głosowane. Sejm przyznał tym samym, że popełnił błąd głosując sześć wersji prawdy nie podjął jednak żadnych działań przeciwko ludziom, którzy do tego wynaturzenia doprowadzili.
Na podstawie przyjętego przez Sejm stanowiska, Zbigniew Ziobro skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przeze mnie siedmiu przestępstw. Miały one uwiarygodnić oszczerstwa o rażących nieprawidłowościach w pracach nad ustawą o radiofonii i telewizji, korupcyjnym charakterze tych prac i patologicznych praktykach władzy. Wszystkie zarzuty Zbigniew Ziobro uzasadniał łamaniem Konstytucji i odpowiednich ustaw. Wszystkie pociągały za sobą moją odpowiedzialność karną i odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu. Wszystkie oskarżenia Zbigniewa Ziobry prokuratura odrzuciła i zdyskwalifikowała nie dopatrując się żadnego naruszenia prawa. W sprawozdaniu Zbigniewa Ziobry jest powtarzany zarzut o moim udziale w grupie trzymającej władzę, która miała wysłać Lwa Rywina z korupcyjną propozycją do Agory. Prokuratura mimo kilkuletnich drobiazgowych badań nie stwierdziła istnienia, ani składu tej grupy uznając w końcu fakt przedawnienia sprawy.
Niepotwierdzenie oskarżenia Ziobry o istnieniu grupy trzymającej władzę, jak i siedmiu zarzutów, o których mówiłem wcześniej całkowicie i ostatecznie dyskwalifikuje sprawozdanie Zbigniewa Ziobry. W tym stanie rzeczy ten propagandowy gniot nadaje się tylko do kosza. Dyskwalifikacja nie dotyczy tylko sprawozdania Zbigniewa Ziobry, ale i wszystkich parlamentarzystów, którzy za nim głosowali. Orzeczenie prokuratury to symbol wstydu i przestrogi dla posłów, którzy przed głosowaniem nie zadają sobie trudu, aby sprawdzić, o co chodzi lub też dobrze wiedzą, że chodzi wyłącznie o ich korzyść. Orzeczenie prokuratury to także ukłon w kierunku sprawozdania Komisji Śledczej z 5 kwietnia 2004 roku. Sześcioro członków tej komisji, którzy opowiedzieli się za prawdą, a nie potwarzą nie było w stanie uratować prestiżu całego Sejmu, ale przynajmniej uchroniło komisję przed kompromitacją. Oto nazwiska sześciorga sprawiedliwych: Anita Błochowiak, Bohdan Kopczyński, Bogdan Lewandowski, Jan Łączny, Stanisław Rydzoń i Jerzy Szteliga. Sprawozdanie Zbigniewa Ziobry bez żadnej wartości prawnej za to uparcie zwane raportem sejmowej komisji śledczej stało się podstawą działań prokuratury i narzędziem do walki z lewicą. Politycy i dziennikarze, którzy ochoczo zwolnili się od myślenia wykreowali przy tej okazji Zbigniewa Ziobrę na sprawiedliwego szeryfa i bojownika o prawdę. Pierwszym potężnym ciosem w ten wizerunek był wyrok sądu uniewinniający Aleksandrę Jakubowską. Sąd podkreślił, że podstawowym błędem prokuratury było bezkrytyczne przyjęcie raportu Ziobry za podstawę oskarżenia i nie dokonanie analizy prawnej postawionych tam zarzutów. Sąd dokonał tym samym ważnej i krytycznej oceny samego raportu jak i tych posłów, którzy ten bubel poparli. Sędziowie uznali też, że na Aleksandrę Jakubowską szukano paragrafu pod z góry założoną tezę, co jest miażdżącym oskarżeniem prokuratury wołającym o natychmiastową interwencję dyscyplinarną prokuratora generalnego i wszystkich ludzi oraz instytucji, którzy mają czuwać nad przestrzeganiem praw obywatelskich. Skandalem, ale i znakiem czasu jest to, że rzecznik praw obywatelskich nie zajął się do tej pory tak jaskrawym przykładem nadużycia prawa przeciwko obywatelce Rzeczpospolitej. Dyskwalifikacja sprawozdania Zbigniewa Ziobry, to ciężki cios dla wszystkich, którzy z mitycznej grupy trzymającej władzę uczynili symbol patologii III Rzeczypospolitej, znak Rywinlandii i zapotrzebowania na IV RP. Dla tych, którzy aferą Rywina uwiarygodnili kryminalistyczną wizję III RP, doprowadzili do upadku mojego rządu i zniesławienia SLD. Złamali życiorysy wielu osób oraz przyczynili się do niekorzystnego wizerunku Polski w przeddzień naszego wejścia do Unii Europejskiej.
Po umorzeniu śledztwa pojawiły się oburzone głosy, że największa afera wolnej Polski, która umożliwiła prawicy obalenie rządzącej lewicy i połamała wielu ludzi zakończyła swój żywot, a winnych jak nie było, tak nie ma. Podzielam to oburzenie. Tej sprawy nie wolno tak zostawić. Nie można tolerować sytuacji, w której za pomocą kłamstw i pomówień, oszczerstw i potwarzy zmienia się rządy, wpływa na wynik wyborów, kryminalizuje całe państwo i formację polityczną. Dla bezpieczeństwa państwa polskiego takie praktyki muszą być tępione i eliminowane. Dlatego też na umorzeniu śledztwa ta sprawa nie może się skończyć. Skończył się czas oszczerców, ale zaczyna się czas pokrzywdzonych.
W zależności od reakcji marszałka Sejmu na mój wniosek zapowiadam też inne kroki łącznie z odwołaniem się do instytucji międzynarodowych. W dochodzeniu zadośćuczynienia będę aktywny nie tylko z uwagi na ogromną cenę, jaką ja i moja rodzina zapłaciliśmy i płacimy nadal za wpisanie mnie w aferę Rywina, ale i kosztów politycznych, jakie poniosła Polska i moja formacja. Politycznym celem naszych wrogów było przestraszenie i zawstydzenie obywateli, którzy w 2001 roku oddali głos na SLD. Afera Rywina miała ich przekonać o skorumpowanym Sojuszu i rządzie podatnym na korupcję. Miała ich przerazić, odebrać dumę i radość z opowiedzenia się po stronie lewicy. Miała wywołać skrępowanie i zażenowanie sprowadzające przyszłe szanse lewicy do przysłowiowego zera. Miała uruchomić lawinę błota, spod którego nikt, kto znalazł się w jej zasięgu nie mógłby się już nigdy wydostać.
Ta oburzająca intryga rozpadła się na dobre. Obywatele, którzy w 2001 roku głosowali na lewicę nie pomylili się. Mieliście Panie i Panowie rację i nie noście w sobie poczucia winy. Dobrze wybraliście wtedy i możecie wciąż dobrze wybierać. Choć tamtego SLD już nie ma, a to, co z niego zostało w postaci LiD nie jest warte uwagi, polska lewica – PL istnieje. Dalej macie państwo prawdziwy wybór. Załącznik.
Wykaz zarzutów Zbigniewa Ziobry będących zawiadomieniem do prokuratury o przestępstwie popełnionym przez Leszka Millera. Wszystkie zarzuty okazały się nieprawdziwe i zostały objęte postanowieniem o umorzeniu śledztwa wobec stwierdzenia prokuratury, że „czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego na podstawie art. 17 par. 1 pkt 2 kpk”.
Leszek Miller pełniący funkcję prezesa Rady Ministrów RP, w okresie od grudnia 2001 r. do lutego 2002 r. inspirował działania naruszające art. 7 oraz art. 146 pkt 1 Konstytucji RP, art. 34 ust. 1 ustawy z 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej (Dz.U. z 1999 r. Nr 82, poz. 928 z późn. zm.) oraz art. art. 7 ustawy z 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (Dz.U. z 1999 r. nr 82 poz. 929 z późn. zm.) w ten sposób, że wyrażał zgodę na działania, w wyniku, których osoby do tego nieuprawnione tj. Robert Kwiatkowski, Włodzimierz Czarzasty oraz Aleksandra Jakubowska inicjowały i opracowywały politykę Rady Ministrów. • Leszek Miller pełniący funkcję prezesa Rady Ministrów, w okresie pomiędzy 1 grudnia 2001 r. a 7 stycznia 2002 r. naruszył art. 7 oraz art. 149 ust. 1 Konstytucji RP w związku z art. 37 ustawy z 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów (Dz.U. z 1999 r. nr 82 poz 929 z późn. zm.) oraz art. 5 pkt 1 ustawy o RM w ten sposób, że ustnie polecił szefowi kancelarii Rady Ministrów, Markowi Wagnerowi, upoważnić sekretarza stanu w ministerstwie kultury Aleksandrę Jakubowską do prowadzenia uzgodnień międzyresortowych projektu nowelizacji ustawy o RTV, a ponadto w taki sam sposób osobiście upoważnił A. Jakubowską, podczas gdy jedynym uprawnionym do wydawania takich upoważnień był minister kultury.
~Bezpartyjny4 marca 2008 o 12:54 napisał:
Popieram Pana w dążeniu do wycofania z Sejmu uchwały w sprawie raportu Ziobry. Życzę powodzenia w tym dziele i w budowaniu PL.
Odpowiedz	~Socjaldemokrata4 marca 2008 o 21:08 napisał:
Zapraszam na dobry blog ( htto://j-zamana.blog.onet.pl)
Odpowiedz	~wschod16 marca 2008 o 09:41 napisał: