Source: http://forum-prawne.pl/viewtopic.php?f=6&t=1290&p=2158&sid=76f39ebda82bf9c2f07e4b68e83c5381
Timestamp: 2018-08-19 04:12:53
Legal References Found: art. 79
 art. 79
 art. 188
 art. 79
 art. 32
 art. 48
 art. 31
 art. 45
 art. 48
 art. 194
 art. 31

Document Content:
Nasza konstytucja czy rzeczywiscie spelnia sie? - Forum na temat prawa
Nasza konstytucja czy rzeczywiscie spelnia sie?
Rejestracja: 23 sty 2010, o 21:27
Postautor: ewar » 7 cze 2010, o 19:04
CZY RZECZYWIŚCIE KAŻDY OBYWATEL MOŻE ZŁOŻYĆ SKARGĘ KONSTYTUCYJNĄ?
SPRAWA BŁĘDÓW LOGICZNYCH W PRZEPISACH DOTYCZĄCYCH SKARG KONSTYTUCYJNYCH
ORAZ W CAŁYM POLSKIM PRAWIE.
Jestem naukowcem kilku aż dziedzin, m. in. filozofem nauki, czyli metodologiem. Moja przygoda z prawem zaczęła się, gdy zostałam kaleką bez środków do życia z powodu prześladowań politycznych i próbowałam dojść drogą sadową swoich praw. Miałam problemy z błędnym logicznie prawem i próbowałam zaskarżyć oczywiście to prawo. Okazało się to niemożliwe. Bądź to Trybunał Konstytucyjny nie odpowiadał na podanie, bądź to sąd, bądź to nie mogłam dopełnić formalności skargi konstytucyjnej z winy adwokata, który odmawiał tego, co należało do adwokata wg przepisów składania skargi konstytucyjnej.
Ale walczyłam dalej, bo musiałam za cos żyć, więc zrobiłam wszystko, co można, skoro nie można było zrobić wszystkiego. Ale znowu potem z powodu ustawy o opłatach podstawowych żadnych swoich praw nie doszłam i postanowiłam tę ustawę zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego, jako ze Konstytucja RP głosiła, iż mam do tego prawo. Ale okazało się to znowu niemożliwe.
Jest to niemożliwe mimo że mam najbardziej fachowe wykształcenie do tego, a mianowicie jestem metodologiem.
A trzeba Państwu wiedzieć, ze metodologia to nauka, która zajmuje się przede wszystkim sposobami poprawnego mówienia, działania i myślenia oraz błędami logicznymi rozumowań, dyskusji, prac naukowych i prawa. A polskie prawo w okresie komunizmu zostało celowo zbudowane na błędach logicznych i jeszcze się ich nie wyzbyło. Co więcej, w komunizmie uczono wszelkich decydentów metody zwalczania przeciwników przy pomocy błędów logicznych tzw. „nowomowy” i przodował w niej rzecznik prasowy KC PZPR Jerzy Urban.
Myślę, że przyszedł czas przestać o tym milczeć i wszcząć narodowa dyskusje o naprawieniu wszelkich przepisów i postępowania urzędników naszego państwa z błędów logicznych.
Ja na swojej biedzie nauczona postanowiłam walczyć z faktem, że nie mam po prostu prawa, o którym mówi się, ze je mam. Bo z reguły w Polsce właśnie przepisy wykonawcze odbierają nam prawa, które głosi się, ze niby je mamy. A w konsekwencji musiałam po prostu robić to, do czego mnie w komunizmie szkolono,, a szkolono nas do walki z celowo błędnie logicznie skonstruowanym prawem. Zaś najgorsze jest, że komunizm się już dawno skończył, zaś błędnie logicznie skonstruowane prawo do tej pory istnieje i ja zamiast je zwalczyć wraz ze swoimi kolegami, sama jestem nadal przez nie niszczona. I jeszcze raz mówię, iż przyszedł czas przestać o tym milczeć i wszcząć narodowa dyskusje o naprawieniu wszelkich przepisów i postępowania urzędników naszego państwa z błędów logicznych.
I widać już, że bez wszczęcia ogólnonarodowego ruchu na rzecz poprawienia prawa, to tych błędów logicznych nikt nie naprawi. Bo ten, kto wie i chce je naprawić, nie ma prawa się tego nawet domagać ani nie może sam nic zrobić, ten kto może, to znowu nie ma pełnej wiedzy i przede wszystkim nie ma motywacji, ja zaś i wiem i chcę i mam prawo, bo jestem akurat bezpośrednio pokrzywdzona, ale okazało się, że moje prawo jest puste i że po prostu ja sama nic nie mogę bo SA błędy logiczne w prawie dotyczącym nawet skarg konstytucyjnych, a wiec nie mogę nic z prawa sama zaskarzyć.
Jedyna drogą jest ogólnospołeczna dyskusja i wszczęcie oddolnie działań na rzecz ulogiczniania prawa zniszczonego przez komunizm w naszym kraju.
Powinniśmy prześledzić całe prawo i przepisy dotyczące kogokolwiek w naszym społeczeństwie, i je naprawić, oraz wprowadzić tamę w postępowaniu wadliwym logicznie naszych urzędników, funkcjonariuszy, administratorów i zwykłych petentów. Myślę, ze powinno wprowadzić się odpowiedzialność za błędy logiczne, które z definicji są przecież „celowym i świadomym wprowadzeniem petenta w błąd poprzez przepis bądź wypowiedź/przepisy logicznie niepoprawnie sformułowane”, i jako celowe i świadome powinny być tępione i karane.
I chcę tu zacząć od pierwszego w tym państwie błędu logicznego, dotyczącego ustawy zasadniczej i zaskarżania niezgodności z nią. I to do tego błędu najgorszego z możliwych, tj. takiego, którego nie można w normalny sposób pokonać. Bo jest to błąd błędnego kola, czyli samozamykający się błąd, z którego nie ma żadnej możliwości wyjścia. Stanie się to oczywiste, po wytłumaczeniu problemu, ze nie ma z niego normalnego wyjścia, bo streszczając problem powiem tak „przecież nie można zaskarżyć tego, czego nie da się zaskarżyć”. A o to przecież chodzi w tym problemie! I jedyna drogą do wyjścia z impasu i zaczęcia prawdziwego naprawiania prawa, tworzenia prawa poprawnego logicznie z udziałem specjalistów nie tylko od prawa lecz również od poprawności konstrukcji logicznej czyli metodologów – jedyną drogą jest interwencja całego społeczeństwa i dyskusja, która powinna wpłynąć na ustawodawcę, żeby zlikwidował błędne koło odgórnie.
Jeszcze raz zaznaczam, ze nie ma możliwości wyjść z tego błędnego koła przepisów wokółkonstytucyjnych normalnym trybem, tzn. zgodnie z prawem, wewnątrz którego jest to błędne koło. Bo taka jest natura właśnie tego błędnego koła.
Ale czas już zacząć tłumaczyć problem.
Zrobię krótkie przedmówienie problemu.
Konstytucja RP głosi mianowicie, że każdy obywatel ma prawo do skargi konstytucyjnej. Natomiast przepisy wykonawcze, jak zwykle w Polsce, żądają od obywatela wielu rzeczy trudnych, prawie niemożliwych i całkowicie niemożliwych.
Trudnym warunkiem jest skończenie drogi przepisowego rozpatrzenia sprawy, gdyż wymaga to wielu lat bardzo żmudnych zabiegów i do tego z góry wiadomo że bezskutecznych. Prawie niemożliwe jest dotrzymanie 3 miesięcznego terminu od wyczerpania drogi przepisowej. Bo nie zorganizuje się tego nigdy w 3 miesiące, czego wymaga od petenta Trybunał Konstytucyjny, a do tego jeszcze czasem nie wiadomo, kiedy droga przepisowa tak naprawdę już się skończyła i czy następne skargi mają jeszcze sens czy już nie. Natomiast ja tu skupiam się nie na tym, co przekracza siły ludzkie i jest torturowaniem petentów Trybunału Konstytucyjnego przez jego przepisy, lecz na tym co zamyka w ogóle drogę do skargi konstytucyjnej, bo jest w ogóle niemożliwe. Skupiam się na sprzecznościach i nielogicznościach prawa skarg konstytucyjnych, o których opowiem właśnie poniżej.
I myślę, że całe prawo wymaga wyzwolenia od błędów logicznych, ale będzie to niemożliwe, jeśli błędy logiczne będą uniemożliwiać skargi do Trybunału Konstytucyjnego na błędy całego prawa. Najpierw trzeba uleczyć mechanizm leczenia prawa, żeby moc prawo leczyć.
I konkretnie wobec tego, co ja chcę zaskarżyć jako pierwsze i jako pierwsze poddać dyskusji? Co ja chcę mianowicie zaskarżyć w tym artykule?
Otóż skarżę przepisy wykonawcze składania skargi konstytucyjnej w naszym kraju jako niezgodne z prawem każdego pokrzywdzonego obywatela do złożenia takiej skargi z art. 79 i 188 Konstytucji RP. A mianowicie: skarżę ustawę z dn. 01.08.97 o Trybunale Konstytucyjnym oraz ewentualnie chcę poddać jeszcze dyskusji fakt istnienia i działania Zespołu Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych.
Przedstawiam problem, że procedura składania skargi konstytucyjnej odbiera prawo do jej złożenia przeciętnej osobie, czy nawet specjaliście takiemu jak ja. Człowiek, który realnie ma w Polsce prawo złożyć skargę konstytucyjna musi być bardzo bogaty. Chociaż konstytucja twierdzi, że jest odwrotnie. Bez dużej ilości pieniędzy nie złoży się żadnej skargi konstytucyjnej, gdyż skarga musi być napisana przez adwokata, zaś adwokat z urzędu jest fikcja, jako ze ma on prawo odmówić i to zawsze robi.
Jest tak dlatego, że wg przepisów wykonawczych skarg konstytucyjnych to tylko adwokaci, sędziowie, prokuratorzy, notariusze i doktorzy hab. prawa mają prawo napisać skargę do Trybunału Konstytucyjnego. A ja np. nie mam faktycznie tego prawa, które gwarantuje mi konstytucja, mogę je mieć tylko o ile jakiś adwokat zlituje się i podpisze pod moją skargą, ale praktycznie jest to niemożliwe po prostu.
Żeby każdy miał rzeczywiście prawo złożyć skargę konstytucyjną, jak głosi konstytucja, musiałby każdy mieć prawo samodzielnie ja napisać lub powinno się zapewniać petentom Trybunału bezpośrednio z ramienia Trybunału Konstytucyjnego adwokata, który bez pieniędzy zechce się podpisać pod skargą, którą ktoś napisze.
A jeśli nie, to chociaż zobowiązać adwokatów z urzędu przydzielanych do napisania skarg konstytucyjnych, żeby rzeczywiście je pisali. Lepiej czy gorzej, ale żeby adwokat z urzędu miał obowiązek wykonać to, do czego go wyznaczono. Bo jak do tej pory nie mają oni takiego obowiązku ani żadnej motywacji do tego, lub raczej antymotywację, gdyż jak mi powiedział adw. Marek Michalski, który jak wielu innych adwokatów odmówił mi napisania mojej skargi konstytucyjnej i tłumaczył: „nikt Pani nie napisze skargi konstytucyjnej, bo jeśli adwokat napisze skargę konstytucyjna lub wniosek o wznowienie, które zostaną odrzucone, to może dostać naganę, która zniszczy jego karierę”. Któż więc za darmo lub za normalne pieniądze będzie ryzykował naganę. Więc dopóki będą adwokaci straszeni, pozbawieni motywacji i niezobligowani, to będą odmawiać.
I trzeba koniecznie też to zmienić.
Albowiem jeśli to nie nastąpi – to nie będzie można nawet złożyć skargi konstytucyjnej na to, że nie można złożyć skargi konstytucyjnej.
I ja właśnie o tym chciałam tu pisać!
Przepisy składania skargi konstytucyjnej w Polsce są bowiem nie do pokonania dla przeciętnego obywatela – i jeśli ich się nie uchyli w tej chwili, to ja też nie będę mogła ich pokonać pisząc skargę na to, że ich pokonać się nie da. Nie dam rady przepisowo nawet złożyć skargi na to właśnie, że tego nie da rady.
I już chyba w ten sposób zobrazowałam, że w przepisach dotyczących składania skarg konstytucyjnych jest błąd logiczny, najgorszy z możliwych, zwanym „błędnym kołem”. Jest to błąd najgorszy i pełnia błędu, gdyż nie ma żadnej możliwości wyjścia z takiego błędu. I tak jest w przypadku składania skarg konstytucyjnych, które są przez prawo zabezpieczone tak, aby zwykły obywatel nie mógł ich składać i również nie mógł skutecznie poskarżyć się na to.
I przypominam, że „błąd logiczny” jest to „świadome i celowe wprowadzenie respondenta w błąd poprzez logicznie niepoprawną konstrukcję odpowiedzi prawa/przepisu” (czyli celowe przestępstwo prawodawcze). Bo chyba każdy widzi, że zgodnie z wymienionym przepisem, to jednak nie każdy obywatel ma możliwość i prawo składania skarg konstytucyjnych, a jedynie wybrana elitarna grupa społeczeństwa: tj. konkretnie sędziowie, prokuratorzy, doktorzy habilitowani prawa oraz ci, którzy dysponują takimi korzyściami za które znajdą adwokata, który zgodzi wyrzec się siebie i się podpisać pod ich skargą konstytucyjną. A o to jest oczywiście bardzo trudno.
I gdy szukałam adwokata do złożenia skargi konstytucyjnej na to, ze nie mogę złożyć skargi konstytucyjnej, bo adwokaci po prostu odmawiają mi podpisania jej, to również nie mogłam znaleźć adwokata. Natomiast adw. Wiesław Idaszak, odmawiając napisania takiej skargi, stwierdził, iż jest to problem nadający się nie na skargę, której nie da się przecież normalnie złożyć, lecz na artykuł do gazety posiadającej tematykę prawniczą i na dyskusje na temat przepisów wokółkonstytucyjnych oraz kondycji logicznej całego polskiego prawa, prowadzącej do jego zmian. Podobnego zdania byli adwokaci Tomasz Jankowski, Janusz Goetze, Andrzej Hebd, Marcin Jasik i Michał Nasierowski. Chcę więc wszcząć taką dyskusję na łamach tej gazety.
Wyjaśnienie i przedstawienie meritum problemu.
Skarżę się, że przepisy wykonawcze skargi konstytucyjnej (które we wstępie wymieniłam) 7-krotnie w 7 różnych aspektach są sprzeczne z prawem każdego pokrzywdzonego obywatela do złożenia skargi konstytucyjnej, czyli z art. 79 i 188 Konstytucji RP. A mianowicie:
1)	Po pierwsze skarga konstytucyjna złożona przez obywatela do Trybunału Konstytucyjnego, jak się to okazało, wcale nie jest rozpatrywana przez Trybunał Konstytucyjny jak każe art. 188 Konstytucji. Jest ona rozpatrywana przez pracowników Zespołu Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych i pracownik Wstępnej Kontroli może skargę konstytucyjną dopuścić do Trybunału Konstytucyjnego, a może też nie dopuścić. Jest to oczywiste zaprzeczenie pełnego prawa obywatela do złożenia skargi do Trybunału – gdyż skargę winien zawsze rozpatrywać ten do kogo jest adresowana, a więc Trybunał. Dopuszczalne jest ocenianie sensu, podstawności czy też odpowiedniości skargi, chociaż nie jest to eleganckie załatwienie spawy – ale oceniać skargę i wypowiadać się odnośnie jej sensowności ma prawo tylko instancja, do której ją skierowano. I tylko Trybunał może prawomocnie orzec, że jakaś skarga nie jest odpowiednia dla niego. Zaś niedopuszczenie do Trybunału skarg przez jakichś urzędników niezależnie czy są oni sędziami czy też nie – jest karygodne i niezgodne z prawem z art. 79 i 188 Konstytucji i każdego pokrzywdzonego do złożenia skargi do Trybunału Konstytucyjnego a nie do żadnego Zespołu Wstępnej Kontroli.
A jeśli mamy za Malo sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, to przecież można ich wykształcić.
Z tym, że to jest tylko pierwsze i najmniejsze zło w przepisach wykonawczych skarg do Trybunału Konstytucyjnego.
2)	Po drugie czasem Trybunał Konstytucyjny, jak każdy urząd i sąd w Polsce, nie odpowiada w ogóle na podanie do niego skierowane. Nie odpowiada, bo ma prawo tj. nie ma obowiązku odpowiadać. I jest to też ciągłe zaprzeczenie praw konstytucyjnych obywateli w najgorszym wymiarze.
3)	I wreszcie po trzecie, jeśli nawet skarga konstytucyjna obywatela zostanie dopuszczona do Trybunału, to okazuje się, że obywatel w ogóle nie ma prawa jej napisać, choćby nawet miał wszelkie dane i predyspozycje do jej napisania. Może to zrobić tylko sędzia, prokurator, notariusz i dr hab. prawa. Czyli akurat ci którzy najmniej mają powodów do takich skarg oraz najbardziej boją się je pisać.
I jest to sprzeczne z prawem obywatela do napisania skargi konstytucyjnej w kilku różnych aspektach:
a)	Obywatel musi mieć skargę swoja napisana przez adwokata. A tymczasem np. może nie mieć pieniędzy na zapłacenie adwokatowi za napisanie skargi konstytucyjnej i wtedy Trybunał Konstytucyjny nakazuje złożyć podanie o adwokata z urzędu do sądu. A sąd może przyznać adwokata ale może nie przyznać. I sam fakt, że sąd może nie przyznać adwokata jest sprzeczny z prawem z Konstytucji bezwzględnym obywatela do złożenia skargi konstytucyjnej
b)	Jeśli nawet sąd przydzieli adwokata z urzędu, to ów adwokat ma jeszcze prawo odmówić wprost napisania tej skargi. I w takim przypadku (jak sama to sprawdziłam do końca) nie ma żadnej możliwości skargi na to i czyjejkolwiek interwencji. Po prostu adwokat nie napisze, bo mu to jest nie na rękę i skargi złożyć nie można – i na tym się kończą prawa obywatela do skargi konstytucyjnej
c)	Jeśli obywatel znajdzie pieniądze jednak na zapłacenie adwokatowi, to i tak nie jest w lepszej sytuacji – gdyż musi sam na własną rękę szukać adwokata, który będzie miał chęć podpisać się pod skargą konstytucyjną i prawdopodobnie nie znajdzie, bo adwokaci nie mają motywacji do takiego działania i wymaga to wielkiej odwagi, której można nie znaleźć.
I prawo wobec tego do napisania skargi konstytucyjnej „o ile zechce ją napisać i podpisać adwokat” jest po to chyba żeby ten, kto ma sam na to powód i odwagę, nie mógł tego zrobić bez podpierania się na kimś.
d)	Trudno się zresztą dziwić adwokatom, że nie chcą podpisać się pod czyjąś skargą konstytucyjną. Mają do tego powody:
d1) Po pierwsze adwokaci nie mają motywacji do pisania skarg konstytucyjnych, a nawet mają antymotywację, po prostu są zastraszani i się boją, o czym pisałam we wstępie.
D2)	Bo jeśli skarga ma być moja, to musi być dokładnie po prostu taka, jaką ja ją chcę – i adwokat nie ma tu nic do zrobienia
D3)	Jeśli zaś adwokat ma napisać i podpisać skargę, to zgodnie ze swoim sumieniem, powinien znowu napisać ja taka jaką sam uznaje. Chyba że nie jest on specjalnie wrażliwy moralnie i za duże pieniądze lub inne korzyści da się kupić i podpisze się pod czyjąś skargą bez patrzenia pod czym sie podpisuje. Tylko że dla mnie jest to po prostu obrzydliwe.
D4)	No i de facto, trzeba nazwać po imieniu wymaganie dotyczące składania skargi konstytucyjnej „iż napisana i podpisana ma być przez adwokata”, a nie przeze mnie. Jeśli ma być napisana i podpisana przez adwokata, to de facto nie jest ona moja.
Podsumowując punkt d) powiem to tak: że przepisy wykonawcze skargi konstytucyjnej dają możliwość złożenia skargi w uczciwy sposób tylko adwokatowi i wybranej grupie zawodów prawniczych oraz osobom mającym szczególne możliwości, które nie brzydzą się tego i znajdą adwokata, który zaprzeda sam siebie za duże korzyści które mu oferują.
e)	W rezultacie jeśli nie każdy obywatel ma prawo skargę konstytucyjną napisać i podpisać to nie każdy ma prawo właśnie być jej autorem. (Ewentualnie, jeśliby to uznać za niemożliwe, to należałoby powołać grupę adwokatów z urzędu przy Trybunale Konstytucyjnym specjalnie w celu dopracowywania skarg konstytucyjnych obywateli lub chociaż zobligować adwokatów z urzędu do zrobienia tego do czego zostali wyznaczeni). Wobec czego skarżę wymienioną we wstępie ustawę, że dyskryminuje obywateli innych specjalności zawodowych niż prawne, co przeczy art. 32 Konstytucji. Bo de facto to tylko adwokaci, sędziowie, prokuratorzy, notariusze i doktorzy hab. prawa mają prawo złożyć swoją skargę do Trybunału Konstytucyjnego, zaś inni obywatele mogą tylko w najlepszym wypadku przyjechać do Kancelarii Trybunału z czyjąś skargą, tj. skargą nie swoją tylko swojego adwokata, a na dodatek muszą znaleźć takiego, który im to napisze.
A to że sama przeszłam całą drogę do złożenia skargi konstytucyjnej i zakosztowałam osobiście wszystkich tych niemożliwości – udokumentowuję na przykładzie mojej skargi konstytucyjnej o opłaty podstawowe za sąd, które są niezgodne z konstytucyjnym prawem do sądu. Przeszłam całą drogę sadową bez żadnego skutku i odmowę napisania skargi konstytucyjnej przez 4 przydzielonych mi adwokatów z urzędu pod byle jakim bezsensownym i nieprawdziwym pretekstem oraz odmowne załatwienie zażalenia przez naczelną radę adwokacką, która twierdzi, że po prostu mają oni prawo odmówić.
I jest to nie jedyny mój własny przykład. Przedtem już chciałam złożyć skargę konstytucyjną na inne błędy logiczne prawa i również przeszłam całą drogę do skargi konstytucyjnej z wszelkimi kłopotami i do końca bez żadnego skutku. Tak że jest pewne już, ze w moim przypadku zawsze tak będzie. A konstytucja głosi, ze mam prawo i mam predyspozycje do dobrych skarg konstytucyjnych…
Podsumowanie metodologiczne.
I od razu w celu ukierunkowania rozważań nad przepisami Trybunału Konstytucyjnego przypominam, że należałoby rozpatrywać te przepisy w kategorii istnienia błędów logicznych. I akurat teoria błędów logicznych została opracowana całkowicie przez polskiego filozofa ks. S. Kamińskiego w pracy: Roczniki Filozoficzne 1962, z. 1, s. 5-39. Odsyłam wszystkich filozofów i prawników do tej publikacji, która powinna stać się podstawą weryfikacji polskiego prawa.
Co znajduje się w teorii błędów logicznych S. Kamińskiego? Przede wszystkim definicja błędu logicznego, iż „jest to celowe i świadome wprowadzenie respondenta w błąd poprzez wypowiedź logicznie niepoprawnie zbudowaną”. I jako taki błąd logiczny w postępowaniu urzędnika lub decydenta państwa lub też ustanawianie go w przepisach prawa ma wszelkie znamiona przestępstwa i upieram się, że Kodeks Karny lub Kodeks Wykroczeń powinny błędy logiczne piętnować. Inaczej nie będzie skutecznego narzędzia do walki z nimi, bo okazało się już po upadku komunizmu, że bez tego skutecznie walczyć z nimi nie możemy.
Dalej S. Kamiński wymienia po prostu 120 typów błędów logicznych i chyba po 20 latach pracy nad tym, udało mu się wymienić wszystkie używane dotychczas błędy. Oczywiście nie wymienia ich bezładnie, lecz systematycznie, podzielone są one na działy, grupy i podgrupy, wg tematów i rodzajów konstrukcji. Daje w ten sposób Kamiński nam narzędzie do walki z błędami logicznymi. Aby udowodnić, że coś jest błędem logicznym, wystarczy podać jego numer i nazwę w klasyfikacji błędów logicznych podanej przez S. Kamińskiego.
I zrobimy to właśnie w odniesieniu do błędów logicznych przepisów dotyczących składania tej najważniejszej ze skarg, a mianowicie skargi konstytucyjnej.
Sprawdźmy to, bo stwierdzam na podstawie tej publikacji, ze rzeczywiście przepisy szczegółowe i rzeczywistość składania skarg konstytucyjnych skażone są następującymi błędami logicznymi:
a)	Wymóg napisania skargi nie przez jej autora tylko przez osobę pośrednią, adwokata, jest błędem: z „informacji uzyskanej z nieprawidłowych źródeł” nr A II 4)a) w klasyfikacji S. Kamińskiego
(S. Kamiński, Roczniki Filozoficzne 1962, Z. 1, s. 5-39)
b)	Proces oceny skargi przez Zespół Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych zamiast Trybunału Konstytucyjnego jest po prostu wg klasyfikacji S. Kamińskiego „rozumowaniem nie na temat ze względu na dobór złej metody rozważania czyli błąd C II 1)c) – uzyskamy dzięki próbie zastąpienia i utożsamiania tego Zespołu z Trybunałem czyli błędowi B II 3)
c)	Całość zaś prawa dotyczącego skargi konstytucyjnej, dzięki wymienionym 3 błędom czynności jej składania definiują skargę konstytucyjna całkowicie błędnie, gdyż tworzą w niej wszystkie trzy możliwe błędy formalne definicji.
	A mianowicie: sprzeczność definicji D I 1)a)1. – ponieważ rozpatrywanie skargi „przez Trybunał” wg konstytucji i rozpatrywanie „nie przez Trybunał” w praktyce – jest sprzeczne. Jak też sprzeczne jest napisanie skargi „przez danego pokrzywdzonego obywatela” jak też jednocześnie „przez adwokata”.
	Nie spełniony jest w ogóle też i „warunek przekładalności definiendum” jako że wymóg napisania skargi przez adwokata do tego jeszcze jest po prostu sam w sobie praktycznie nieosiągalny – czyli błąd D I 1)a)2. również.
	Jak i w przypadku akurat tej oto skargi błąd błędnego koła! czyli D I 1) a)3. również (co wytłumaczyłam dokładnie w części wstępnej tego artykułu, bo przecież nie mogę złożyć skargi konstytucyjnej na to, że nie można jej złożyć, skoro nie można jej złożyć, itd…). I z tego błędu nie ma możliwości wyjścia normalną droga zaskarżania, gdyż „nie można zaskarżyć przecież tego, co z definicji właśnie nie można zaskarżyć”. Do wyjścia z tego błędu nie wystarczy prawo, to prawo po prostu trzeba zmienić. Przedyskutować problem i zmusić sejm lub Trybunał Konstytucyjny do zmiany. Albowiem w całym polskim prawie jest ta podstawowa wada, że prawo głosi, iż my mamy jakieś prawa, zaś faktycznie to my tych praw nie mamy, bo przepisy wykonawcze nam te prawa odbierają. Tak jest nie tylko ze słynnymi z tego, ze odmawiają ludziom należnych rent przepisami ZUS, ale nawet z przepisami wykonawczymi samego Trybunału Konstytucyjnego. I przez to, że to sam Trybunał się w ten sposób zabezpieczył przed naszymi skargami, to nie można tego braku praw zaskarżyć właśnie do tego Trybunału.
(patrz: S. Kamiński, Roczniki Filozoficzne 1962, Z. 1, s. 5-39)
d)	Pozostaje jeszcze fakt nieodpowiadania na niektóre podania przez Trybunał Konstytucyjny tak samo jak przez inne polskie urzędy. Tego to już po prostu nie ma nawet w klasyfikacji Kamińskiego, tak razi bezprawiem. A źródło tego wytłumaczył mi Wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie, tłumacząc, iż ja wprawdzie mam prawo i do składania zażaleń i do akt mojej sprawy sądowej, ale w tym że sąd nie rozpatruje moich zażaleń i nie chce udostępnić akt, on nie widzi nic niewłaściwego, bo sąd jak każdy urząd w Polsce nie ma obowiązku spełniania moich praw ani odpowiadania na podania. Podobnie wytłumaczyła mi w jakiejś sprawie Pani prokurator z Prokuratury Rejonowej dla Warszawy Żoliborza: iż w Polsce wprawdzie są ustawy, ale nie trzeba ich przestrzegać, bo nie ma też w Polsce odpowiedzialności za nieprzestrzeganie ustaw ani nawet nie jest przewidziana żadna odpowiedzialność karna za skutki niespełniania praw ustawowych, choćby nim było kalectwo, zniszczenie zdrowia lub śmierć.
I wobec powyższego uważam, że powinno się wprowadzic odpowiedzialność urzędników i za popełnianie błędów logicznych i za niespełnianie praw obywateli, które winni oni spełnić. Czyli inaczej mówiąc należałoby wreszcie w Polsce zobligować każdego do robienia tego co powinien robić i to porządnie.
I w związku z tym że to samo dzieje się wszędzie, a czasem nawet i w samym Trybunale Konstytucyjnym, wnoszę aby czytelnicy wypowiedzieli się przy okazji na temat:
czy brak obowiązku spełniania praw obywatela i odpowiedzialności za przestrzeganie ustaw czy jest sprzeczny z posiadaniem tych praw przez obywateli? I czy błędy logiczne w prawie i postępowaniu urzędników i decydentów rzeczywiście należy tępić?
A w szczególności, czy Trybunał Konstytucyjny ma prawo nie odpowiadać na podanie ze skargami do niego i czy jest to zgodne z prawem do skutecznego składania tych skarg ?
Chciałabym, aby w rezultacie tego artykułu chociaż na początek tu jedna wzorcowa dla Polski instytucja, jaka jest Trybunał Konstytucyjny, spełniała zawsze to co powinna spełniać.
Proszę też zastanowić się po stwierdzeniu tych błędów logicznych i żeby każdy czytelnik wyrobili sobie także własną ocenę: i o czym świadczy wg nauki występowania błędów logicznych w prawie (i to do tego w takich ilościach). Przypominam tu definicje błędu logicznego, że „jest to celowe i świadome wprowadzenie respondenta i petenta w błąd poprzez przepis bądź wypowiedź logicznie niepoprawne”. Moje sugestie co do przyczyny tego faktu podałam we wstępie, a może inni czytelnicy są innego zdania?
Dr Ewa Rydzyńska
Rejestracja: 7 sie 2010, o 17:59
Re: Nasza konstytucja czy rzeczywiscie spelnia sie?
Postautor: anm » 7 sie 2010, o 18:53
NARUSZENIE PRAWA DO WNIESIENIA SKARGI KONSTYTUCYJNEJ.
Określony art. 48 ust. 1 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym obowiązek zastępstwa w sporządzeniu skargi konstytucyjnej stanowi naruszenie konstytucyjnego prawa do wniesienia skargi konstytucyjnej (art. 79 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji). Sprzeczność art. 45 ust. 1 ustawy o TK z Konstytucją jest powszechnie znana i zmusza obywateli polskich do poszukiwania sprawiedliwości poza Polską (Hanna Bajorek-Ziaja, Skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, Warszawa 2006 r., s. 62). Powszechnie również wiadomo, że adwokaci lub radcy prawni mogą przeszkadzać w składaniu skarg konstytucyjnych (Bogumił Szmulik, Skarga konstytucyjna. Polski model na tle porównawczym, Warszawa 2006 r., s. 311). Przepis art. 48 ust. 1 ustawy o TK może zaskarżyć każdy, komu Trybunał najpierw odmówił rozpatrzenia skargi z powodu braku zastępstwa wymaganego tym przepisem, a następnie po otrzymaniu zażalenia na tę odmowę odmówił jej uchylenia. Co najmniej jedna skarga konstytucyjna na wskazany przepis została już złożona. Szanse rzetelnego rozpatrzenia takiej skargi określa i ogranicza obecny skład Trybunału.
Obecny skład Trybunału jest skutkiem niepełnej likwidacji totalitarnego państwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej ("komunizmu"), które w istocie nie upadło, lecz z powodu słabości polskiej opozycji demokratycznej zostało przekształcone z udziałem jego zdemoralizowanych urzędników w obecną Rzeczpospolitą Polską, która -- pomimo konstytucyjnej deklaracji -- nadal nie jest demokratycznym państwem prawnym. Przeszkodą dla powstania w Polsce demokratycznego państwa prawnego jest obecnie brak odpowiedniej powszechnej wiedzy prawnej i doświadczeń współpracy społecznej: nie ma bowiem demokracji bez aktywność obywateli znających swe prawa i zdolnych do samoorganizacji, i nie ma praworządności bez demokratycznej kontroli pracy urzędników. Braki w wiedzy prawnej i doświadczeniach społecznych są skutkiem nie tylko okresu komunistycznego, lecz także zniszczeń wojennych i utraty ogromnej części populacji w czasie wojny i po wojnie wskutek prześladowań i emigracji. Emigracja w ramach Unii Europejskiej może obecnie dodatkowo utrudnić uzupełnianie tych braków.
Pracownicy biurowi Trybunału Konstytucyjnego nie mają prawa wstępnego rozpatrywania skarg konstytucyjnych. Skargę konstytucyjną może niejawnie odrzucić lub przyjąć wyłącznie sędzia Trybunału, wydając odpowiednie postanowienie, po uprzednim wezwaniu do uzupełnienia ewentualnych braków formalnych skargi.
Niejawne odrzucenie skargi przez niepełny skład Trybunału (3 zamiast 15 sędziów) można uznać za kolejne naruszenie prawa do wniesienia skargi konstytucyjnej (art. 79 ust. 1 w zw. z art. 194 ust. 1 i art. 31 ust. 3 Konstytucji). Ogromna większość skarg skutecznie złożonych jest odrzucana niejawnie bez rzetelnego rozpoznania. Samo złożenie skargi to zatem dopiero początek problemu. Dlatego składanie skargi ma zwykle obecnie niewiele sensu, tym bardziej, że postępowanie przed Trybunałem trwa wiele lat. Wyłącznie prawnicze wykształcenie i doświadczenie zawodowe sędziów Trybunału jako wymóg ustawy o TK także można uznać za niezgodne z Konstytucją jako naruszające zasadę bezstronności w każdej sprawie dotyczącej prawników (art. 45 ust. 1 Konstytucji).
Brak odpowiedzi Trybunału na skargę dotyczącą jego pracy biurowej itp. stanowi bezczynność organu administracyjnego (Prezesa Trybunału i podległego mu Biura Trybunału Konstytucyjnego) i jako bezczynność, po wezwaniu do jej przerwania, może zostać zaskarżony do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Brak odpowiedzi Trybunału na skargę konstytucyjną można spróbować zaskarżyć jako przewlekłość postępowania sądowego do samego Trybunału albo do Sądu Najwyższego, uznając, że chodzi o prawo o charakterze cywilnym, a w tym zakresie właściwy jest SN (art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka; ustawa o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki).
Niestety z powodu wskazanych społecznych braków "narodowa dyskusja" nad problematyką konstytucyjną obecnie nie jest i długo jeszcze nie będzie możliwa.
Usuwania sprzeczności ustaw z Konstytucją poza Trybunałem w indywidualnych sprawach można próbować domagać się od sądów powszechnych i administracyjnych, jako uprawnionych do bezpośredniego stosowania Konstytucji (art. 8 ust. 1 Konstytucji).
Niemożność złożenia skargi konstytucyjnej nie ogranicza skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w przypadku naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Skargę do Trybunału Praw Człowieka należy wysłać przed upływem 6 miesięcy od otrzymania decyzji lub orzeczenia naruszającego Konwencję. Niestety to postępowanie też może trwać latami, choć w naglących przypadkach jest możliwe jego przyśpieszenie.