Source: https://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-27/wokanda-2-numer-27/na-wokandzie-etpcz-20.html
Timestamp: 2020-01-24 18:01:36
Legal References Found: art. 3
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 6
 art. 1
 art. 156
 art. 156
 art. 160
 art. 64
 art. 6
 art. 1

Document Content:
Strona główna › Numer 27 › Wokanda › Na wokandzie ETPCz
Po wakacyjnej przerwie, we wrześniu i październiku 2015 roku, Trybunał pięciokrotnie wyrokował w sprawach przeciwko Polsce, czterokrotnie stwierdzając naruszenie postanowień Konwencji.
Niepotrzebne kontrole osobiste
W wyroku wydanym w sprawie Milka przeciwko Polsce Trybunał zajmował się zarzutem sformułowanym przez skarżącego, który przebywał najpierw w Areszcie Śledczym w Sosnowcu, a następnie w Zakładzie Karnym w Wojkowicach. W obu tych placówkach penitencjarnych był karany dyscyplinarnie za odmowę poddania się kontroli osobistej, koniecznej rzekomo w związku z doprowadzeniem go na czynności procesowe, przyjęciem do oddziału mieszkalnego oraz po powrocie ze spaceru. Kary mu wymierzane podlegały gradacji: za pierwsze z przewinień orzeczono wobec niego karę nagany, natomiast za kolejne: pozbawienie możliwości otrzymania paczek żywnościowych i ostatecznie – umieszczenie w celi izolacyjnej.
Skarżący kwestionujący zasadność wymierzania mu kar dyscyplinarnych wskazał, iż tego rodzaju sposób postępowania uznać można za formę nieludzkiego i poniżającego traktowania, zabronionego w art. 3, stanowiącą jednocześnie ingerencję w przysługujące mu prawo do poszanowania życia prywatnego, chronione w art. 8 Konwencji. Trybunał nie podzielił w pełnym zakresie jego stanowiska. Jego zdaniem brak jest bowiem możliwości uznania działań Służby Więziennej za formę nieludzkiego czy poniżającego traktowania. Tym niemniej uznał za zasadny zarzut naruszenia art. 8 Konwencji. Trybunał przeprowadził tu klasyczny test zgodności ingerencji władzy publicznej w sferę życia prywatnego, w ramach którego zbadano, czy ingerencja taka miała podstawę prawną, czy służyła realizacji jednego z prawowitych celów określonego w ust. 2 art. 8 oraz czy była konieczna w społeczeństwie demokratycznym. Na pierwsze dwa pytania Trybunał udzielił odpowiedzi twierdzącej. Problematyczna okazała się jednak kwestia ostatnia. Trybunał zgodził się z tym, że zachodzi wprawdzie konieczność zapewnienia bezpieczeństwa w jednostce penitencjarnej, podkreślił jednak, że zastosowanie tak dolegliwego środka, jak kontrola osobista, wymaga przekonującego uzasadnienia. W tej jednak sprawie władze krajowe nie wykazały, by skarżący stwarzał wcześniej niebezpieczeństwo dla jednostki czy też wnosił na jej teren niebezpieczne przedmioty. Ponadto Trybunał zauważył, że sądy krajowe, badając sprawę, wskazywały wprawdzie, iż kary dyscyplinarne za odmowę poddania się kontroli osobistej zostały wymierzone zgodnie z prawem, tym niemniej pytanie, czy istniały rzeczywiste i istotne przyczyny przeprowadzenia tych kontroli, nie zostało przez nie nigdy przeanalizowane.
Dostęp do Sądu Najwyższego
Kolejne orzeczenie dotyczyło skargi Jerzego Mogielnickiego, który zarzucał naruszenie prawa do rzetelnego procesu, chronionego w ust. 1 art. 6 Konwencji, z uwagi na ograniczenie jego dostępu do Sądu Najwyższego. Skarżący złożył bowiem wniosek o zwolnienie go od opłaty sądowej od skargi kasacyjnej, który nie został uwzględniony, a samą skargę odrzucono w następstwie jej nieuiszczenia. Wcześniej skarżącego zwolniono od opłaty od apelacji od niekorzystnego dla niego wyroku sądu okręgowego w kwocie przekraczającej 10 tys. złotych, a we wniosku dotyczącym opłaty od skargi kasacyjnej wskazał on, iż jego sytuacja majątkowa uległa od tego czasu pogorszeniu. Sąd apelacyjny uznał jednak, iż umożliwia ona poniesienie ciężaru opłaty od skargi kasacyjnej w całości.
W niniejszej sprawie zadaniem Trybunału było zbadanie, czy w okolicznościach tej konkretnej sprawy obowiązek poniesienia ciężaru opłaty sądowej w tej wysokości nie stanowił ograniczenia naruszającego istotę prawa skarżącego do sądu. Oczywiście, Trybunał nie zastępuje tu sądów krajowych, a jego rola sprowadza się raczej do zbadania, z punktu widzenia standardu konwencyjnego, zgodności decyzji organów krajowych wyposażonych w pewien margines swobody działania.
Trybunał zakwestionował rozstrzygnięcie sądu apelacyjnego, wskazując na deficyty w uzasadnieniu jego decyzji. Sąd ten ograniczył się bowiem do stwierdzenia, iż skarżący jest właścicielem nieruchomości, posiada oszczędności, stać go na skorzystanie z pomocy adwokata, a ponadto wydaje miesięcznie około 5 tys. złotych na koszty swego utrzymania. Zdaniem Trybunału, bacząc na szczególnie wysoką opłatę od skargi kasacyjnej oraz oświadczenie skarżącego, iż jego sytuacja uległa pogorszeniu, sąd II instancji winien był w sposób bardziej szczegółowy uzasadnić, dlaczego nie uwzględnił wniosku skarżącego o zwolnienie go od opłaty. Prawdą jest, iż skarżący nie określił precyzyjnie wielkości swoich oszczędności, ale sąd apelacyjny nie poruszył tej kwestii w uzasadnieniu swojej decyzji, jak również w żaden sposób nie zakwestionował dostarczonych przez skarżącego informacji o jego sytuacji majątkowej.
Kolejny raz o kontaktach z dziećmi
Z kolei w sprawie Stasik przeciwko Polsce podstawowym zadaniem Trybunału było zbadanie, czy władze polskie przedsięwzięły wszelkie możliwe kroki w celu wyegzekwowania kontaktów skarżącego z dzieckiem w sposób zgodny z orzeczonym przez sądy, to jest jego regularnych spotkań z synem, początkowo w obecności matki, później bez niej, jak również kontaktów telefonicznych.
Ponadto skarżący w tej sprawie zarzucił również, iż jego prawo do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie zostało naruszone w toku postępowania rozwodowego, które trwało nadmiernie długo.
Skarżący i jego żona rozstali się w 2007 roku, gdy ich syn miał trzy lata. Początkowo kwestię kontaktów skarżącego z dzieckiem udało im się załatwić w sposób polubowny. W 2008 roku sytuacja ta uległa jednak zmianie i skarżący uzyskał zarządzenia tymczasowe, regulujące jego kontakty z synem w miejscu zamieszkania dziecka oraz telefonicznie. Ze względu na to, iż żona skarżącego nie respektowała jego praw, wystąpił on o wszczęcie postępowań mających na celu zapewnienie ich realizacji. Jeden z jego wniosków w tym zakresie był rozpoznawany przez właściwy sąd przez prawie rok. Również postępowanie dotyczące kolejnego wniosku w tym samym przedmiocie było nadmiernie długotrwałe. Zdaniem Trybunału, długotrwałe rozpoznawanie wniosków skarżącego uniemożliwiło tak jemu, jak i właściwym sądom, podejmowanie dalszych kroków, które zgodnie z ówcześnie obowiązującym prawem, winny zostać przedsięwzięte celem wymuszenia respektowania obowiązków wynikających dla matki dziecka z zarządzeń tymczasowych.
Trybunał podkreślił, że w tego typu sprawach, szybkość postępowania jest niezwykle istotnym czynnikiem, bowiem wszelka zwłoka może mieć nieodwracalne konsekwencje dla relacji pomiędzy rodzicem i dzieckiem. Trybunał zauważył wprawdzie, że w istocie w niniejszej sprawie zadanie sądów krajowych było utrudnione z uwagi na szczególnie napięte relacje pomiędzy skarżącym a jego byłą żoną, jednakże brak jest okoliczności wskazujących na to, iż konflikt ten stanowił przyczynę opóźnień i braku możliwości wyegzekwowania prawa skarżącego do kontaktów z synem.
W zakresie zarzutu nadmiernej długości postępowania rozwodowego, które trwało ponad cztery lata, Trybunał zauważył, że wprawdzie postępowanie dotyczyło dość skomplikowanych kwestii, jednakże w sprawie dotyczącej stanu cywilnego należy szczególnie zwrócić uwagę na kwestie interesu skarżącego w sprawnym jej załatwieniu. Nadmiernie długotrwałe postępowanie może mieć tu bowiem wpływ na możliwość korzystania z prawa do poszanowania życia prywatnego. Problematyczny był tu przede wszystkim czas oczekiwania na sporządzenie przez biegłych stosownych opinii, obejmujący łącznie osiemnaście miesięcy. Wprawdzie długość ta była częściowo spowodowana brakiem współpracy ze strony żony skarżącego, jednakże władze krajowe nie podjęły żadnych środków dyscyplinujących biegłych. W sprawie nie wykazano również, by to zachowanie skarżącego przyczyniło się do przedłużenia czasu trwania postepowania.
Naruszenia prawa własności
W pierwszej ze spraw – Krasnodębska – Kazikowska i Łuniewska przeciwko Polsce skarżące zarzuciły naruszenie art. 1 Pierwszego Protokołu Dodatkowego do Konwencji wskazując, iż rozbieżności w orzecznictwie sądów polskich, prowadzące do powstania stanu niepewności co do prawa, pozbawiły je możliwości uzyskania odszkodowania w konsekwencji stwierdzenia nieważności, w 2006 roku, decyzji wywłaszczeniowej z 1971 roku. Skarżące w 2006 roku wystąpiły z żądaniem przyznania im odszkodowania, jednakże zostało one ostatecznie oddalone, z uwagi na przedawnienie roszczenia.
Istota problemu sprowadzała się tu do tego, iż w ówczesnym orzecznictwie pojawił się problem różnych sposobów interpretacji przepisów regulujących przedawnienie roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa o naprawienie szkody wyrządzonej przez wydanie przed 1 września 2004 roku ostatecznych decyzji administracyjnych, których nieważność bądź wydanie z naruszeniem art. 156 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego zostały stwierdzone po tej dacie. Dopiero 31 marca 2011 roku Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której stwierdził, iż do roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej ostateczną decyzją administracyjną wydaną przed 1 września 2004 roku, której nieważność lub wydanie z naruszeniem art. 156 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego stwierdzono po tym dniu, ma zastosowanie art. 160 § 1, 2, 3 i 6 Kodeksu postępowania administracyjnego, a więc również trzyletni okres przedawnienia na dochodzenie roszczenia odszkodowawczego.
Trybunał nie przychylił się do zarzutów skarżących. W odniesieniu do zarzucanego braku pewności prawa wskazał, że sam fakt, iż dane przepisy podlegają różnej interpretacji, nie sprawia jeszcze że tracą one walor bycia prawem, przez wzgląd na niespełnienie wynikających z Konwencji i orzecznictwa Trybunału wymogów jakościowych. Trybunał zauważył także, iż Sąd Najwyższy, świadomy problemów interpretacyjnych powstałych na kanwie podobnych stanów faktycznych jak w sprawie skarżących, podjął uchwałę, która ostatecznie ujednoliciła dotychczasową linię orzeczniczą.
Z kolei w sprawie Żuk przeciwko Polsce, skarżąca i jej mąż uzyskali w 1989 roku decyzję administracyjną, która stała się ostateczna w 1996 roku, z mocy której uzyskali oni prawo domagania się umownego przeniesienia na nich prawa własności nieruchomości gruntowej. Wykonanie tejże decyzji poprzez zawarcie przez właściwy organ władzy publicznej stosownej umowy nie doszło jednak do skutku. Dlatego też skarżąca i jej mąż zainicjowali postępowania cywilne mające na celu doprowadzenie do zawarcia umowy. W wyroku wydanym w 2004 roku właściwy sąd okręgowy potwierdził istnienie po stronie męża skarżącej uprawnienia do domagania się przeniesienia na niego prawa własności działek, zobowiązując pozwanego do złożenia stosownego oświadczenia woli. Wyrok ten nie doprowadził jednak do skutku oczekiwanego przez skarżącą i jej męża. Dlatego też wystąpili oni z kolejnym powództwem, tym razem o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym. Sąd, w toku tego postępowania, nie podzielił jednak poglądu prezentowanego przez Sąd Najwyższy co do tego, iż wyrok zobowiązujący pozwanego do złożenia oświadczenia woli o przeniesieniu własności, na podstawie art. 64 k.c. stanowi podstawę ujawnienia prawa w księdze wieczystej. Trybunał w sprawie tej podkreślił, iż tam, gdzie wchodzi w rachubę interes ogólny, mający wpływ na fundamentalne prawa człowieka, władze krajowe winny działać szybko, właściwie, a przede wszystkim w sposób konsekwentny. Tego ostatniego elementu zabrakło w niniejszej sprawie skoro skarżący, dochodząc realizacji przysługującego mu prawa, uzyskał rozbieżne orzeczenia sądów krajowych. Dlatego też, zdaniem Trybunału, doszło tu do naruszenia art. 6 oraz art. 1 Protokołu 1 do Konwencji, zwłaszcza, że roszczenie skarżącej nie zostało do dziś zaspokojone.