Source: http://suwerennosc.blogspot.com/2012/03/jak-pis-skutecznie-storpedowa-wasny.html
Timestamp: 2017-05-24 17:47:46
Legal References Found: art. 30
 art. 30
 art. 30
 art. 30
 art. 30
 art. 30
 art. 30
 art. 30
 art. 38

Document Content:
Suwerenność Narodu Polskiego: Jak PiS skutecznie storpedował własny projekt zmiany Konstytucji
W swej książce "Dysydent w państwie POPiS" (wyd. Dębogóra, 2008), będącej częściowo dziennikiem Marek Jurek, marszałek Sejmu w latach 2005-2007, pisze:
Poniedziałek 8 stycznia Roku Pańskiego 2007
Jarosław poinformował mnie o aprobacie abp. Michalika dla wypracowanych w Kancelarii propozycji modyfikacji konstytucyjnych gwarancji życia poczętego. Są dobre.
Wtorek, 9 stycznia RP 2007
Spotkałem się dziś z Prezydium Komisji Konstytucyjnej ds. ochrony życia poczętego, domagając się, aby zakończyła swe prace do 6 lutego , przed pierwszym posiedzeniem lutowym. Musiałem przypomnieć im, że powinni spotykać się nie raz na dwa tygodnie, ale przynajmniej dwa razy w tygodniu (nie tylko sejmowym). Po południu propozycja, którą ledwie wczoraj premier zdołał zreferować, na Komitecie Politycznym, została publicznie i jednostronnie ogłoszona przez Gosiewskiego, który - omijając mnie - wysłał ją do Klubu (parlamentarnego PiS - przyp. M.J.). Efekt taki, że to, co mogłoby - po rozmowach - prowadzić do szerszego porozumienia, jest ogłoszone jako przedsięwzięcie partyjne. Oby nie zaszkodziło to sprawie. Spotkałem się z Darkiem Kleczką i Gosią Bartyzel, zachęcając ich, by bardziej energicznie nalegali na szybkie tempo prac. ...
Czwartek, 11 stycznia RP 2007
Gosiewski opowiada dziennikarzom, że propozycja premiera w sprawie ochrony życia to formuła mieszcząca w sobie karę śmierci; jego aktywność nabiera cech autentycznej dywersji.
Czwartek, 25 stycznia RP 2007
niestety ... trwa akcja dywersyjna przeciw wprowadzeniu konstytucyjnej ochrony życia poczętego. Pani Jadzia Wiśniewska, przewodnicząca Komisji Konstytucyjnej (powołana na przewodniczącą Komisji decyzją władz PiS, spośród tych posłów, którzy nie podpisali wniosku o zmianę Konstytucji - przyp. M.J.), zablokowała obrady Komisji, nie wyznaczając żadnego terminu jej zebrania. Piątek, 26 stycznia RP 2007
Dziś rano spotkałem się z Jankiem Rokitą, aby przekonać go do poparcia konstytucyjnej ochrony życia. Obiecał poprzeć zmianę art. 30 i wpłynąć na przedstawicieli PO w Komisji Konstytucyjnej (Elżbietę Radziszewską i Damiana Raczkowskiego). Rokita uważa, że konieczne jest współdziałanie ludzi dobrej woli po obu stronach konfliktu rząd-opozycja.
Niestety, moje rozmowy z Radziszewską, podobnie jak wczoraj z Czarkiem Grabarczykiem, nie rokują dobrze. Ich stanowiska to głównie wyrachowany konformizm połączony z mieszczańską arogancją ludzi uważających, że są dość rozumni i porządni, by sami sobie ustalać zasady moralne. Na tym gruncie charakter absolutny mają tylko własny subiektywizm i polityczna poprawność.
Sobota, 27 stycznia RP 2007
Posiedzenie Rady Politycznej. Jarosław mówi - parafrazując zasadę si vis pacem [... para bellum - jeśli pragniesz pokoju, szykuj się do wojny - przyp. red.] - że jeżeli nie chcemy wyborów, musimy być stale do nich gotowi.
To prawda, choć niedopowiedzianą konsekwencją takiego założenia jest najzupełniej wyborcze nastawienie wobec polityki. Oczywiście interpretowane przez Jarosława. Zwróciłem mu kiedyś na Komitecie uwagę, że w wielu sprawach prowadzimy politykę niepopularną, albo kontrowersyjną, - choćby w sprawach zagranicznych misji wojskowych czy prawa wyborczego. A jednak uważamy, że powinniśmy ją prowadzić. Dlaczego więc w sprawach cywilizacji katolickiej - pod pretekstem unikania groźnych kontrowersji - naszą polityką miałby być wyborczy konformizm?
Tym bardziej, że wyszliśmy z jaskini niewolników i ludzie przestali się bać cieni "zakazu aborcji", czy "zakazu pornografii".
Piątek, 2 lutego RP 2007
W pracy mówią, że "koledzy" (Suski, Karski) mówią o mnie ludziom z Kancelarii Sejmu, że moja pozycja w PiS-ie jest bardzo trudna, itp. Jarosław powinien sobie zdawać sprawę, że taka działalność prowadzi zarówno do destrukcji partii, jak i pracy Kancelarii.
No i wiadomości o blokowaniu ustawy o ochronie życia. Gosiewski każe Jadzi Wiśniewskiej zamawiać ciągle nowe ekspertyzy - ciekawe, czego w nich szuka. Piątek, 9 lutego RP 2007
Zbyszek Ziobro przygotował, a raczej autoryzował, dobrą zmianę art. 30. Obecne stwierdzenie o przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka - źródle wszystkich praw - zostanie uzupełniony słowami "przysługująca od momentu poczęcia", Dzwonili w tej sprawie po konsultację, udzieliłem im pełnego poparcia.
Wtorek, 13 lutego RP 2007
Dziś Platforma złożyła projekt uchwały o rozszerzeniu składu i zakresu prac Komisji Konstytucyjnej. W porozumieniu z kierownictwem mojego Klubu, o czym dowiaduję się od opozycji!
Pod pretekstem wprowadzenia wątków bioetycznych chcą uruchomić obstrukcję wobec prac nad wzmocnieniem ochrony życia. ...
Poszliśmy z Marianem Piłką na rozmowę do premiera, który przyznał, że poparł w rozmowie z Radziszewską pomysł reorganizacji Komisji, przy czym nie potrafił wytłumaczyć, po co. Powiedziałem mu, że skończy się to tak, jak w Sejmie kontraktowym z projektem senackim - zostanie proceduralnie storpedowany. I że skandalem jest to, iż urządzając bez przerwy awantury przeciw Platformie, dajemy Tuskowi instrumenty do wywrócenia konstytucyjnej ochrony życia. Powraca układ pragmatyczny - odruchowy opór polityków przeciw działaniom na rzecz cywilizacji chrześcijańskiej. ... Środa, 14 lutego RP 2007
W rozmowie ze Zdrojewskim, przewodniczącym sejmowej Platformy, okazało się, że to nie oni, ale kierownictwo Klubu PiS namawiało ich do złożenia projektu przeformatowania Komisji Konstytucyjnej. Niestety, ma to cechy otwartej dywersji. Sam Zdrojewski zapewnia, że większość ich klubu skłania się do głosowania za ochroną życia w Konstytucji, choć na ich terenie sprawie zaszkodziła nadaktywność Giertycha, eksponującego LPR-owski charakter inicjatywy.
W małym gronie posłów PiS o wyraźnie katolickim nastawieniu piszemy do Jarosława z apelem o wsparcie ustawy konstytucyjnej przeciw próbom opóźniania prac i wywoływania wokół sprawy konfliktów. Koledzy bardzo chętnie to podpisują, co świadczy o silnym zmęczeniu wojującym pragmatyzmem naszej polityki. Czwartek, 15 lutego RP 2007
Sytuacja wokół ochrony życia się zaostrza. Dziś Jadzia Wiśniewska w ogóle nie zwołała Komisji - obawiając się przegłosowania sprawozdania końcowego. Za to grupa posłów PiS (głownie PC) i PO złożyła wniosek o rozszerzenie składu i zadań Komisji - a więc formalna destrukcja prac. To jak wniosek o wykluczenie zwolenników ochrony życia z PiS-u.
Wtorek, 20 lutego RP 2007
Jarosław przysłał odpowiedź na nasz list z ubiegłego tygodnia. A dokładniej - najpierw pokazał dziennikarzom, a potem wysłał. Powołuje się na odpowiedzialność, która nakazuje ostrożność przy próbach wzmocnienia prawnej ochrony życia. Pisze także o konieczności porozumienia z opozycją, czemu służyć ma składu Komisji Konstytucyjnej. Brzmi to ładnie, tylko jest sprzeczne z deklaracjami posłów opozycji, Zdrojewskiego czy Klejny, - twierdzą oni, że większość PO chce głosować za życiem - albo Franciszka Stefaniuka, który na Konwencie Seniorów był oburzony pomysłem zmian w Komisji. Popielec RP 2007
Dziennikarze starają się polaryzować konflikt w PiS-ie po liście premiera. Ograniczam wypowiedzi przed jutrzejszym Komitetem Politycznym.
Obawiam się, że dla Jarosława sytuacją pożądaną byłoby, gdyby wyborcy katolicko-konserwatywni musieli głosować na niego, jednocześnie nie mając żadnego realnego wpływu na jego politykę. Na taki model partii - sprowadzenie nurtu katolickiego do rzędu formacji posiłkowej - nigdy się nie zgodzę. oczywiście trzeba bronić Prawa i Sprawiedliwości, bo unia radykalnej centroprawicy i katolickiego konserwatyzmu jest społecznie optymalna, a od jej zachowania zależy też powodzenie naszej sprawy konstytucyjnej ochrony życia. Dziś jednak PiS-owi zagraża nie tylko polityka Jarosława i jego przybocznych, ale po prostu jego charakter - fizyczna niezdolność do ustępstw.
Czwartek, 22 lutego RP 2007
A jednak Jarosław deklaruje ustępstwa - czy serio? W rozmowie oświadczył mi, że jeśli biorę odpowiedzialność za głosowanie, nie będzie przeszkadzał w rozstrzygnięciach sprawy. Inaczej proponuje poszerzenie Komisji i trzy miesiące prac. Ja ze swej strony jako warunek postawiłem dyscyplinę naszego Klubu - Jarosław twierdzi, że prócz dwóch-trzech głosów poparcia Klubu jest pewny.
Trudny dylemat, ale obawiam się, że nie można prac odraczać, bo w praktyce oznaczać to będzie wprowadzenie do Komisji przeciwników ochrony życia, którzy zablokują prace albo zniekształcą projekt w sposób nie do przyjęcia. Nakaz walki o życie każe więc podjąć dalsze prace - ostrożnie, ale przeciwdziałając zwłoce. Muszę jeszcze rozmawiać z liderami Platformy.
Piątek, 23 lutego RP 2007
Ton naszych mediów zmienił się wyraźnie pod wpływem środowiska PC przeciw konstytucyjnej ochronie życia. Dziennikarze są o wiele bardziej polemiczni. Dywersja okazała się skuteczna, bo to, co od długiego czasu było prawie bezsporne, zostało na nowo skutecznie zrelatywizowane.
Poniedziałek, 26 lutego RP 2007
... W Sejmie rozmowy z Romanem Giertychem i Zdrojewskim o zmianie Konstytucji. Wszystko wskazuje na to, że w Platformie niezwykle destrukcyjną rolę odgrywa Elżbieta Radziszewska. Ona jest łącznikiem między Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim, pracującym nad opóźnianiem prac w imię ochrony "historycznego kompromisu". Mimo, że głosowała przeciw zmianie Konstytucji - ruszyła w objazd Polski i przekonuje biskupów o szkodliwości ochrony konstytucyjnej. Jest cały repertuar argumentów: prowokowanie kontrdziałań zwolenników aborcji, widmo referendum (o którym tak naprawdę może zadecydować tylko zgoda PO) i wreszcie podważenie ich ubóstwionego kompromisu. A w tym wszystkim najmniejsze dzieci mają być traktowane jako koncept światopoglądowy "skrajnych przeciwników aborcji": więc czym się właściwie przejmować?
Wtorek, 27 lutego RP 2007
Podczas posiedzenia Klubu składam publiczny protest przeciw sabotowaniu prac przez moich kolegów. Równocześnie wysłałem Jarosławowi wyimki ich wypowiedzi, stwierdzając, że ponoszą straszną odpowiedzialność za dekompozycję większości konstytucyjnej za życiem, która ujawniła się w październiku. Czuję duże poparcie ludzi w Klubie, co powinno dać do myślenia Jarosławowi.
Wcześniej ważna rozmowa z Tuskiem, który deklaruje, że nie jest przeciwny poparciu posłów PO dla zmiany Konstytucji. Obawia się, że wzmocnienie prawa wywoła też wzmocnienie jego negacji, a więc efekt odwrotny od zamierzonego, ale jest otwarty na rozmowę.
Zgadza się na optymalny obecnie termin drugiego czytania w Sejmie to początek przyszłego posiedzenia. Muszą ostygnąć nastroje, ale nie ma potrzeby zwlekać.
Środa, 28 lutego Rp 2007
Wieczorem miała zakończyć prace Komisja Konstytucyjna, ale Jadzia Wiśniewska wspierana przez Elżbietę Radziszewską po prostu zerwała obrady. Tak wygląda poparcie partii obiecane przez premiera. Czwartek, 1 marca RP 2007 Dziś zwołałem w trybie nadzwyczajnym Komisję Konstytucyjną, która odwołała Jadzię Wiśniewską ze stanowiska przewodniczącej, wprowadziła na nie Franciszka Stefaniuka, a w jego miejsce wiceprzewodniczącego wybrała Darka Kleczka.
Jutro pewnie Komisja przyjmie sprawozdanie.
Piątek, 2 marca RP 2007
Jarosław zaprosił mnie na rozmowę i zapewnił o poparciu Klubu dla zmiany art. 30. Konstytucji. Niestety, dziś również Platforma urządziła demonstrację, wycofując swoich posłów z Komisji Konstytucyjnej. Prywatnie mówią (Zdrojewski, Komorowski) że nie mogą się zgodzić na zmianę Konstytucji, bo to prowadzi do referendum. Zwróciłem im uwagę, że to, czy będzie referendum, czy nie, w całości od nich zależy, bo SLD brakuje 38 głosów do skutecznej petycji referendalnej. A Bronek Komorowski na to, że mają również radykalnie liberalne skrzydło w partii, które takiemu zakazowi się nie podporządkuje i zrobi referendum.
Są przerażająco odporni na argument, że dziecku przed urodzeniem przysługują prawa człowieka i mamy obowiązek potwierdzić to w Konstytucji. Niedziela, 5 marca RP 2007
Zjazd Regionalny Prawa i Sprawiedliwości w Piotrkowie uchwalił zdecydowane poparcie dla konstytucyjnej ochrony życia - przy pięciu głosach przeciwnych i ośmiu wstrzymujących się. Niestety, takie postawy w PiS-ie są też obecne.
Środa, 7 marca RP 2007
Nasz nowy metropolita dał wywiad, w którym zdystansował się lekko od toczącej się w Sejmie walki o Konstytucję. Zarzucił jej radykalne upolitycznienie. Zadzwoniłem do abp Nycza z gratulacjami, zaznaczając jednak, że nie można gorszyć się politycznymi aspektami ochrony życia, bo w demokracji prawo tworzy się w procesie politycznym. Dodałem, że brakiem odpowiedzialności byłoby niewykorzystanie szansy na zabezpieczenie prawa do życia w Konstytucji, w warunkach szalejącego w całej Europie aborcjonizmu. Mam nadzieję, że przekonałem Arcybiskupa.
Czwartek, 8 marca RP 2007
Wyjazd do Radia Maryja. Już na miejscu dowiaduję się sensacji dnia. Maria Kaczyńska, żona prezydenta, wraz z najpopularniejszymi dziennikarkami wydała Apel do Sejmu o niezmienianie art. 30 Konstytucji. Nie 38. ale 30, więc o niepotwierdzenie w Konstytucji, że dziecku przed urodzeniem przysługuje godność ludzka i prawa człowieka.
Piątek, 9 marca RP 2007
Dziś jeszcze większa sensacja. Wywiad z abp. Gocłowskim w "Dzienniku", w którym konfirmuje swoją opozycję wobec zmiany Konstytucji. Ogłosił to już w poniedziałek w "Zetce".
Arcybiskup deklaruje się jako przeciwnik jakiejkolwiek zgody na aborcję.
Sobota, 10 marca RP 2007
Rozmawiałem z poseł Lidią Staroń z Platformy. Nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie głosowania konstytucyjnego, ale twierdzi, że po ich stronie poparcie znacznie spadło wskutek awantur w PiS-ie, a szczególnie działalności Marka Kuchcińskiego (ówcześnie przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS - przyp. red.). Ci ludzie ponoszą odpowiedzialność za destrukcję poparcia w Sejmie i w społeczeństwie; ja tej odpowiedzialności na pewno zdejmować z nich nie będę.
Niedziela, 11 marca RP 2007
Media (TVN, "Dziennik") burzą się z powodu stwierdzenia ojca Rydzyka (telefonicznie z zagranicy, podczas mojej audycji), że apel Marii Kaczyńskiej i dziennikarek to skandal, tym bardziej, że wzięły w nim udział osoby, które chwilę wcześniej deklarowały poparcie dla eutanazji. Wszystko to opatrzył sentencjonalnym stwierdzeniem, że "nigdy szamba nie należy nazywać perfumerią".
Wtorek, 13 marca RP 2007
Po południu narada partii, których posłowie głosowali za ochroną życia. Platforma bojkotuje. Bronek mętnie tłumaczy, że nie chcą występować z LPR-em, nie wiedząc, do czego to prowadzi, ale są gotowi rozmawiać ze mną.
Na naradzie wszystkie partie zapowiadają (prawie jednomyślnie) poparcie dla zmian w Konstytucji i wszystkie (Samoobrona ma to potwierdzić) wykluczają poparcie swoich posłów dla referendum. Teraz w obu sprawach decyzja należy do Platformy.
Czwartek, 15 marca RP 2007
Jarosław Kaczyński, torpedując rękoma Gosiewskiego, Kuchcińskiego i reszty naszą akcję na rzecz konstytucjonalizacji praw nienarodzonych, nawiązał do najgorszej tradycji PC (Porozumienie Centrum - przyp. red.) - z czasów, kiedy budowali swoją pozycję na izolowaniu społecznym ZChN-u i odcinaniu się od naszego chrześcijańskiego zaangażowania. Teraz też udało mu się (ciągle ta skuteczność!) przedstawić nasze zaangażowanie jako moją inicjatywę osobistą i tym samym zredukować jej znaczenie. Wtorek, 20 marca RP 2007
Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał skargę pani Alicji Tysiąc, która domaga się od Polski odszkodowania za urodzenie dziecka. Trybunał uznał, że odszkodowanie za niezabicie dziecka się należy.
Ciekawe, jakie ta sprawa wywoła skutki w opinii publicznej.
Naszej stronie uświadomi, że idziemy prostą drogą do przymusu aborcyjnego, przynajmniej w stosunku do lekarzy.
Środa, 21 marca RP 2007
... walka o konstytucyjną ochronę życia była próbą lojalności dla Jarosława Kaczyńskiego i kolegów tworzących jego krąg. Do tej pory w tej próbie wypadli fatalnie.
Sobota, 24 marca RP 2007
Narodowy Dzień Życia w Sejmie. Gościem zagranicznym jest profesor Roberto de Mattei, który przedstawił referat o atakach na cywilizację życia w Europie i o jej obronie przez papieża Benedykta XVI.
Odpowiadając na wezwanie Tuska do zajęcia przez partie stanowiska w sprawie przyszłości ustawy zwanej antyaborcyjną, zapowiedziałem, że chętnie będę animował dialog partii w tej sprawie, ale najpierw chciałbym usłyszeć jasne stanowisko Donalda Tuska, potwierdzające uznanie godności ludzkiej i praw człowieka należnych dziecku również przed urodzeniem. PO i większość mediów zachowują się tak, jakby prawdziwym niebezpieczeństwem było nie to, że bez gwarancji konstytucyjnych zostanie w ogóle zniesiona ochrona życia przed urodzeniem, ale że może ona dotyczyć również dzieci niepełnosprawnych. To jakaś nowa zabójcza moralność - której nie wolno dać sobie narzucić, nawet jeśli konieczna będzie pragmatyczna debata prawno-polityczna w duchu Evangelium vitae 73.
Poniedziałek, 26 marca RP 2007
Nasi koledzy z PC wpadli na nowy pomysł. Postanowili storpedować ustawę Mariana Piłki o zakazie pornografii. Sygnał dał Gosiewski w sobotę, dywagując na temat niewykonalności zakazu. W ślad za tym dziś Suski i Karski wycofali podpisy pod projektem. Kuchciński ogłosił, że dziś wieczorem władze Klubu podejmą decyzje o stanowisku wobec tej sprawy. A podobno mają zamiar nakłaniać kolejnych posłów do wycofania podpisów, tak by projekt upadł z braku wnioskodawców.
Nie mam zamiaru rozwodzić się nad ich lojalnością, bo to jest pojęcie, które dla nich oznacza wyłącznie dyspozycyjność wobec poleceń politycznych. Interesuje mnie tylko, jak Jarosław wyobraża sobie reakcję na tego rodzaju prowokacje - jednak - demonstracje publiczne?
Środa, 28 marca RP 2007
Dziś drugie czytanie zmiany Konstytucji w Sejmie. Debata trochę bardziej racjonalna - w tym sensie, że Platformę reprezentowała Elżbieta Radziszewska i mimo całej jej pokrętności nie było w tym przynajmniej agresji, która ujawniła się w pierwszym czytaniu.
Sobota, 31 marca RP 2007
Prymas (kard. Józef Glemp - przyp. red.) wypowiedział się o braku potrzeby zmian konstytucyjnych.
... strach pomyśleć, jak wyglądałaby nasza walka, jak wyglądałoby chrześcijaństwo, gdyby nie nauka Jana Pawła II i Benedykta XVI o cywilizacji życia. Niedziela, 1 kwietnia RP 2007
Kazanie abp Nycza bardzo krzepiące. Szczególnie obrona prawa do życia "od poczęcia do naturalnej śmierci" i przypomnienie o obowiązkach polityków katolickich, które Benedykt XVI wskazał w Sacramentum caritatis.
Wielki Czwartek RP 2007
Rano rozmawiałem z Bogdanem Zdrojewskim, przekonując go po raz ostatni przynajmniej do nieutrudniania zmiany Konstytucji. Tlumaczyłem, że nawet jeśli uważają, że jako partia muszą zachować kontakt z opinią liberalną, powinni ułatwić zmianę Konstytucji, co jest moralnie słuszne i stabilizuje pokój społeczny. W zasadzie zgodził się, że jeżeli uznaje się, że prawa ludzkie należą się dziecku przed urodzeniem, powinno być to jasno zapisane w Konstytucji. Jednocześnie stwierdził, że do czasu akcji Kuchcińskiego w lutym połowa ich klubu była skłonna głosować za poprawką. Dziś to poparcie szacuje na 12-37 głosów.
Dzwoniłem jeszcze do paru posłów PO, najbardziej zdecydowanie za życiem opowiedział się Smirnow. A Łukacijewska powiedziała, że ma stanowisko takie, jak Pierwsza Dama. Oto skuteczny wpływ polityczny!
Po południu rozmawiałem jeszcze z premierem. Zapewniłem go, że nie mam najmniejszego zamiaru budować swojej pozycji politycznej na zmianie Konstytucji i że jeżeli dokonamy poprawki - jestem gotów ustąpić z przewodniczenia Izbie, jeśli Jarosław będzie sobie tego życzył. Chcę tylko, żebyśmy zmienili Konstytucję. Jarosław w sukces nie wierzy. A do mnie ma pretensje o mój udział w Zgromadzeniu Trybunału Konstytucyjnego.
Wielki Piątek RP 2007
Kontynuowałem rozmowy telefoniczne z posłami Platformy o Konstytucji. Powtarza się motyw "jeszcze nie mamy stanowiska klubowego"; widać, ile chrześcijańskiej wolności mają posłowie w tej liberalnej partii.
Dzisiaj gazety doniosły dość niesamowitą relację z wielkoczwartkowego kazania abp. Życińskiego, który zaatakował polityków występujących w obronie życia. Oczywiście z aluzjami do LPR. "Gazeta Wyborcza" podsumowała to tytułem Kościól nie potrzebuje polityków, by bronić życia. Tytuł "Wyborczej" formalnie zaprzecza nauce Kościoła w sprawach prawnej ochrony życia, która w Evangelim vitae czy w Sacramentum caritatis jest adresowana wprost do polityków. ...
Poniedziałek, Wielkanocny RP 2007
Dziś w kościołach odczytano list rektora KUL-u profesora Wilka.[...] Główny motyw listu to prawo do życia i godność ludzka dzieci przed urodzeniem.
Wtorek, 10 kwietnia RP 2007
Okazuje się, że propozycje poprawek prezydenckich do Konstytucji (autorstwa samego Jarosława Kaczyńskiego - przyp. red.), to mocne nieporozumienie. Taka jest zgodna opinia czterech ekspertów. Nawet, jeśli intencją propozycji było zachowanie ustawy, to efekt jest taki, że czynią to, poddając w wątpliwość człowieczeństwo dziecka poczętego (odróżnienie "życia człowieka" od "życia poczętego") i niosąc ryzyko traktowania jako minimalnego progu ochrony aktualnego orzecznictwa europejskiego Trybunału Praw Człowieka (a więc uznającego, że "prawo do życia" nie dotyczy dziecka poczętego) jako "innych przepisów prawa obowiązujących w Rzeczypospolitej".
W tym wszystkim [propozycje poprawek] bezzasadnie podważają dobrą propozycję zmiany w art. 30., którą premier wcześniej publicznie zaaprobował w liście do grona posłów PiS jeszcze przed przyjęciem jej przez Komisję Konstytucyjną. Gdy okazało się, że buduje się wokół niej nowy consensus - stała się dla Jarosława zła.
Środa, 11 kwietnia RP 2007
Napisałem do premiera list z wnioskiem o wycofanie poprawek ("prezydenckich" - przyp. red.) i powrót do art. 30. Zreferowałem też to Klubowi. Jarosław powiedział dziennikarzom, że nie ma żadnych powodów wycofywać te poprawki, a eksperci, którzy poddali je krytycznej analizie, dążą do "wojny aborcyjnej" w Polsce. Dialog sięgnął dna.
Czwartek, 12 kwietnia RP 2007
Próbuję jeszcze raz przekonać premiera do wycofania poprawek zgłoszonych w imieniu PiS. Tłumaczę, że przyjąłem ich ideę z dobrą wiarą, ale nie ma sensu kwestionować zgodnych zastrzeżeń prawników. Szkoda zresztą, że nie dał tego założenia do realizacji prawnikom sejmowym.
Jarosław w ogóle nie chce rozmawiać, uparł się po prostu.
W tej sytuacji jedna czwarta naszych posłów podpisała wniosek o wycofanie tych poprawek, a środowisko Kazika Ujazdowskiego deklarację o poparciu zmiany art. 30. Nie chcę tej eskalacji sporu, ale fizyczna niezdolność Jarosława do kompromisu po prostu do niego zmusza. Gdyby zareagował pozytywnie na pierwsze przestrogi, które mu przekazywałem, moglibyśmy działać w innym kierunku, tylko, że tam wcale nie ma woli wspólnego działania. Piątek, 13 kwietnia RP 2007
Przegraliśmy. Za zmianą Konstytucji w art. 30. głosowało 60 procent posłów. Wynik bardzo dobry, zaprzeczający sugestiom o skrajności projektu. Pokazaliśmy kierunek zmian konstytucyjnych i skalę potencjalnego poparcia.
Zanim do tego doszliśmy, miała miejsce awantura w sprawie naszego listu. Premier przyjechał na Klub i wygłosił kuriozalną mowę o tym, że jak posłowie będą się buntować, to zrobi wybory, a w partii, która zejdzie do poziomu 20 procent, skrajności są niepotrzebne (ów ekstremizm to nasze zaangażowanie w sprawę cywilizacji życia).
Po przegranym głosowaniu ogłosiłem swoją dymisje na Konwencie. Potem zadzwonił Jarosław, bardzo nalegając na jej wycofanie. Ja przypomniałem mu, że swoimi wypowiedziami publicznymi o mojej całkowitej odpowiedzialności nie dał mi żadnego wyboru, a ja tak rzeczywiście rozumiem odpowiedzialność. (Nie w tym sensie, bym się poczuwał do niewłaściwych działań, ale w tym, że trzeba dać czytelny znak jej poczucia).
Sobota, 14 kwietnia RP 2007
Sprawy uległy przyspieszeniu. Idąc na Radę Polityczną, zostałem najpierw poproszony do Jarosława, który brutalnie zażądał, by w ogóle nie poruszać na Radzie sprawy ochrony życia. Przy okazji obrzucił mnie stekiem wyzwisk: "agent albo wariat", "tylko dzięki mnie jesteś marszałkiem, beze mnie nawet posłem byś nie był". Na uwagę, że mi nie pozwala pierwszego zdania dokończyć - krzyk "ja tu jestem szefem" itd. Po pięciu minutach wyszliśmy razem z Marianem Piłką, a za nami Jurek Polaczek, który uprosił nas o powrót, bo atmosfera się zwarzyła.
Wróciwszy rozmawialiśmy jeszcze 40 minut, po czym Jarosław stwierdził, że skoro chcę mówić o ochronie życia, to lepiej, żebym w ogóle na Radę nie szedł. W tej sytuacji oświadczyłem, ze składam funkcje partyjne i występuję z Prawa i Sprawiedliwości.
Za mną wyszło kilkoro posłów (Gosia Bartyzel, Artur Zawisza, Darek Kleczek, Wojtek Mojzesowicz), potem dojechali Jarek Sellin oraz Antek Mężydło i Jurek Polaczek, właściwie jako mediatorzy, potem jeszcze Tadek Cymański. Niedziela, 15 kwietnia RP 2007
Jurek Polaczek doprowadził do spotkania z Jarosławem u siebie w domu.
Cała propozycja Jarosława sprowadzała się do odbycia zebrania Rady Politycznej, na którym będę mógł przedstawić swoje oceny, a Jarosław swoje. Umówiliśmy się na telefon jutro. Wieczorem naradziłem się z najbliższymi współpracownikami. Podjęliśmy wstępną decyzję o tworzeniu partii. Jutro ostatecznie potwierdzę premierowi ustąpienie ze stanowiska oraz odejście z PiS-u.
Poniedziałek, 16 kwietnia RP 2007
Rano przekazałem premierowi moje decyzje. Jarosław odpowiedział, że biorę na siebie odpowiedzialność za przyspieszenie wyborów. i dojście do władzy Platformy i komunistów. Po południu przyszli do mnie z apelami Anna Walentynowicz, minister Lubińska rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski.
Wtorek, 17 kwietnia RP 2007
Rano był u mnie Krzysztof Putra sondować, czy będę zakładał nowe ugrupowanie.
Środa, 18 kwietnia RP 2007
Ludwik Dorn, główny orędownik zakazu głosowania za zmianami w art. 38. Konstytucji (prawna ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci), zachęcił dziś nasze posłanki do założenia Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Życia. Takich cudownych nawróceń będzie więcej.
Czwartek, 19 kwietnia RP 2007
Dziś kluczowy dzień. Po naradzie, wobec wahań wielu posłów, postanowiliśmy sami - Marian Piłka, Gosia Bartyzel, Darek Kleczek i Artur Zawisza (który dołączył, dowiedziawszy się już o naszej decyzji) powołać nową partię chrześcijańsko-demokratyczną. Bez tej inicjatywy trudno rozmawiać z posłami.
Piątek, 20 kwietnia RP 2007
... Akcesy posłów ciężko idą, a szczególnie ciężka była rozmowa z Marcinem Libickim. Kierując się wyrachowaniem środowiskowym, przeciwstawia on racjom ogólnym, które stoją za powołaniem naszej partii, praktyczne racje funkcjonowania ich środowiska, jakby polityka była dla środowiska, a nie środowisko dla prowadzenia i wspierania dobrej polityki.
Poniedziałek, 23 kwietnia RP 2007
Dałem kilka wywiadów, odpowiadając na agresywne wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego.
Święto Marka Ewangelisty RP 2007
Wczoraj wieczorem obradował Klub PiS, na którym podobno wielokrotnie apelowano o nasz powrót do PiS-u. Dzwonił też premier, z którym umówiliśmy się z Marianem na rozmowę na jutro po południu, u Jurka Polaczka.
Czwartek, 26 kwietnia RP 2007
Rano w zaimprowizowanym briefingu zaanonsowaliśmy spotkanie z Jarosławem jako rozmowę ostatniej szansy, żeby nie tworzyć wrażenia niekończących się negocjacji. Rozmowa potwierdziła po jego stronie brak jakiejkolwiek refleksji moralnej nad destrukcja prac konstytucyjnych. Choć wyznał, że "przeklina dzień, kiedy spotkał Radziszewską".
Odmówił jakichkolwiek zmian w zarządzaniu Klubem Parlamentarnym, obiecał jedynie, że w ciągu miesiąca mogą się tam znaleźć ludzie ze mną związani, ale bez odwołania Kuchcińskiego i Suskiego. Zaaprobował zrzeszenie się przez nas w PiS-e w klub chrześcijańsko-konserwatywny. ...
I wreszcie wyraźnie domagał się jednostronnego odwołania mojej dymisji marszałkowskiej, a to - w praktyce - oznaczałoby uchylenie odpowiedzialności, które ciąży na środowisku Kaczyńskiego za działania przeciw zmianie Konstytucji. Nie mógłbym już mówić o ich odpowiedzialności, gdy nie dałbym wyrazu swojej. I jedna z największych szkód wyrządzonych Polsce uszłaby moralnie na sucho.
Dwie godziny później gruchnęła wiadomość: marszałkiem będzie Ludwik Dorn, Gosiewski zostaje wicepremierem. To całkowita konfirmacja mojej diagnozy partii jako neo-PC.
"Jesteśmy razem w opozycji, w opozycji, którą dzisiaj kieruje pan premier Jarosław Kaczyński. Jest on tym politykiem, na którym spoczywa brzemię zbudowania większości i odsunięcia od władzy tego rządu, który mamy dzisiaj – mówił Marek Jurek. [...] Zadeklarował, że współpraca oznacza też poparcie dla ewentualnej kandydatury Kaczyńskiego w przyszłych wyborach prezydenckich."
To rzeczywiście nie brzmi, ani nie wygląda zachęcająco. Być może wskazuje, że Marek Jurek nie jest rozwiązaniem, ale częścią problemu braku (negacji) ektyki w polityce, z jakim mamy do czynienia. W każdym razie jedno jest pewne: "wraca układ pragmatyczny".
Anonimowy27 marca 2012 12:42Panie Jurek! Po tym co przeczytałem jak Pan przedstawia PiS i Jarosława Kaczyńskiego całkowicie przestaję Pana cenić. Jak to możliwe, że znając tak dobrze JK podpisał Pan teraz z nim porozumienie i wytargował miejsca na listach do przyszłego Sejmu. Gdzie Pana godność? Znowu Panu powie, że jemu pan zawdzięcza ew wybór!! Gdzie ten pański honor który Pan zademonstrował rezygnując z marszałkowania? Żenada!!!!OdpowiedzUsuńmakroman27 marca 2012 15:20Marek Jurek to z gruntu porządny człowiek. problemem jest co innego. Gdyby wówczas wpisano do konstytucji sugerowane poprawki, wówczas dziś lub w najbliższym możliwym terminie, lewactwo robiło by wszystko by ta poprawkę usunąć. Co ciekawsze obecne zapisy prawa tyczące się zabijania nienarodzonych, mimo wszystko stanowią dość dobra ochronę. Przez nierozważne ruchy można by tę ochronę zmarnować. To dokładnie taka sama sytuacja jak z Piusem XIIMógł rozpętać otwartą wojnę z III Rzeszą, ale wtedy kościół nie miał by już najmniejszych szans pomagać komukolwiek, na szwank zostało by narażone życie tysięcy księży i osób zakonnych oraz ukrywanych przez nich Żydów i innych zbiegów. Mądrość to umiejętność wyboru większego dobra.OdpowiedzUsuńJerzy Rachowski28 marca 2012 01:15@makromanPomijanie ważnych motywacji przyświecających inicjatorom konstytucyjnej ochrony życia, takich jak nauczanie Jana Pawła II i Benedykta XVI, abstrahowanie od cywilizacyjno-kulturowych realiów, w jakich przychodzi dziś bronić życie ludzkie jako niezbywalną wartość trudno mi nazwać mądrością - wyglądałoby mi to raczej na wyrozumowane redukowanie problemu do gotowych, podanych jak na talerzu argumentów wysuwanych przez ateistyczno-liberalnych przeciwników poprawki. Po drugie - zagrożenie ze strony prawa europejskiego, nadrzędnego nad polskim prawem. Tego zdaje się "historyczny kompromis" nie uwzględniał. Albo też odwrotnie - dalekowzrocznie uwzględniał, zakładając, że i tak wkrótce przyjdzie europejski walec i wszystko wyrówna. Z tego punktu patrząc ów "kompromis", byłby tylko swego rodzaju przynętą, służącą do zwabienia ofiary w pułapkę. Wiemy, że Polska już raz przegrała w Trybunale w sprawie homoseksualisty ze Szczecina, który skarżył się w ETS, że nie może dziedziczyć po swoim partnerze, prawda?. To oznacza, że Polska ze swoim przedakcesyjnym stanem prawnym będzie za każdym razem przegrywać sromotnie z europejską noeliberalną wizją człowieka, rodziny, narodu, państwa itd.Polska przegrała już także w sprawie Alicji Tysiąc z tego powodu, że nie zapewniła matce należytych warunków do zabicia swojego dziecka. Nie trzeba daru prorockiego, by wiedzieć z dostateczną pewnością, że Polska (sprawa prawa do życia) będzie przegrywać zawsze z prawodawstwem i orzecznictwem europejskim, jeśli nie utwierdzi się w ustawie zasadniczej, i tak cokolwiek za późno, ale lepiej późno, niż wcale, niezrelatywizowanej zasady prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Warto zaznaczyć ponadto, że inicjatorom poprawki nie chodziło o zaostrzanie ustawodawstwa, a tylko o konstytucyjną gwarancję zachowania istniejącego status quo. To dopiero nieubłagana relatywizacja zasady ochrony życia pod pozorem obrony historycznego kompromisu wymusiła niejako absolutyzację - stawianie sprawy w sposób jednoznaczny tj. taki który nie dostarcza pretekstów do podważenia. Istniejące już dziś pokrętne orzecznictwo polskiego Trybunału Konstytucyjnego dot. rzekomej zgodności traktatów europejskich z polską ustawą zasadniczą daje dostateczne powody do obaw. Kolejna rzecz, która budzi moje wątpliwości, to odwoływanie się do skrajnej sytuacji z okresu II wojny światowej. Idąc dalej tym torem, moglibyśmy dowolnie głęboko relatywizować wartość życia ludzkiego, jak również zasadność nauczania Kościoła, odwołując się np. do abstrakcyjnej sytuacji grupy rozbitków na oceanie, którzy nie mają co jeść, z wyjątkiem samych siebie. No, ale przecież, zdaje się, nie żyjemy w skrajnie anormalnych warunkach, w których powszechnie przyjęte normy moralnej nie obowiązują, a ściślej mówiąc, - zdają się niektórym nie obowiązywać. Jeśli musimy się obawiać o życie setek, tysięcy istnień z powodu zgłoszenia poprawki konstytucyjnej chroniącej życie ludzkie, bo nagle nastąpi jakaś erupcja proaborcyjnego ustawodawstwa, to tym bardziej winniśmy być dosłownie przerażeni wizją etycznie uzasadnianego (czytaj: wyspekulowanego) przyzwolenie na zabijanie. Już dzisiaj niektórzy etycy neoliberalizmu proponują, aby również dzieci urodzone mogły być uznane za "potencjalne" istoty ludzkie i by mogły być zabijane - własnie na tej samej zasadzie, na jakiej zabija się obecnie dzieci nienarodzone. Widać stąd, że skrajnie anormalnie u nas i na świecie może dopiero być - będzie tak wtedy, - gdy zamiast cywilizacji życia zapanuje niepodzielnie cywilizacja śmierci. Wystarczy, że neoliberalna pseudoetyka zdoła narzucić ludzkości swoje chore definicje i kategorie w takim stopniu, że podważona zostanie zasada przyrodzonej godności człowieka i jego prawa do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Czemu miała zapobiec proponowana w 2007 r. poprawka do polskiej Konstytucji.OdpowiedzUsuńmakroman28 marca 2012 09:28Przede wszystkim - skoro RAZ udało by się zmienić konstytucję (wprowadzając poprawkę) to skąd pewność że innym razem znów połączone siły PO, Paligłupów i SLD nie zrobią tego w drugą stronę? Trzeba pamiętać iż żyjemy w niezbyt szczęśliwym systemie prawnym - prawa stanowionego! czyli ze praktycznie wszystko można przegłosować i staje się to prawem, choćby było czystym idiotyzmem, lub zgoła zbrodnią! W systemie prawa zwyczajowego (kraje anglosaskie) ten problem jest zdecydowanie mniej istotny, gdyż chwilowa wole większości zawsze zostaje zatamowana systemem precedensów, uzusów i orzeczeń,nie pozwalając na pojawienie się zbyt daleko idących 'nowelizacji". Co zaś do ETS - trybunał ten orzeka w tzw "kwestiach formalnych". Czyli jeśli prawo miejscowe nie zezwala na zabicie nienarodzonego, to nie pozwala - gdy jednak są przewidziane pewne procedury (tak było w sprawie Alicji Tysiąc), to państwo MUSI je respektować. W jej przypadku doszło do konfliktu sumienia lekarzy z jej partykularnym interesem. Sercem i rozumem byłem przy lekarzach - zresztą sądy podzieliły ich zdanie iż nie można ich zmuszać do zabijania nienarodzonych tylko gwoli zadowolenia ciężarnej - z uprawnieniami które dały jej stosowne akty prawne - czyli prawo do badań prenatalnych i zabicia dziecka, jeśli jego urodzenie zagrażało by jej zdrowiu. Tak więc nie grożą nam seryjne przegrane w Sztrasburgu. Co innego gdyby w konstytucje wpisano prawo do zabijania nienarodzonych i jednocześnie wprowadzono zapis o obowiązku przeprowadzenia przez lekarzy wszelkich zabiegów z tym związanych - kto wówczas weźmie na swoje sumienie tych których zmuszono by zabili nienarodzonego człowieka?!OdpowiedzUsuńJerzy Rachowski28 marca 2012 11:07To w jakiejś mierze prawda, ale trzeba sobie jeszcze uświadomić, że poprawka do Konstytucji była niczym innym, jak właśnie próbą ucywilizowania, by tak rzec, systemu prawa stanowionego przez wprowadzenie doń elementów prawa naturalnego, na którym opiera się nauka społeczna Kościoła. Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że anglosaskie prawo, oparte na precedensach sądowniczych, wcale nie chroni tak za bardzo prawa naturalnego; przeciwnie - ono samo jest zagrożone likwidacją, zastąpieniem przez wszechwładne i wszędobylskie prawo europejskie. Tak jak ordynacja większościowa nie uchroniła przed narzuceniem W. Brytanii traktatu lizbońskiego bez referendum narodowego, którego domagała się ogromna większość Brytyjczyków. ETS nie orzeka "w tzw. "kwestiach formalnych"", cokolwiek miałoby to znaczyć. Orzeka w konkretnych przypadkach, tworząc, czy tez usiłując tworzyć (rozszerzać przez własną rozszerzającą interpretację) nowe prawo europejskie, oparte, jak niegdyś anglosaskie, na precedensach i precedensowej wykładni, dokonywanej przez ETS. Poza tym pozwolę sobie zauważyć, że te "pewne procedury", które każde państwo "MUSI respektować", jakoś dziwnie za każdym razem uchylają prawo miejscowe, które przyjmijmy, nie pozwalałoby na zabicie nienarodzonych, gdy kłóci się ono zasadniczo z rzeczywista intencją i praktyką stosowania owych "pewnych procedur". Te procedury jakoś uparcie kojarzą się z rozpiętym na pewnej wysokości sznurkiem w niemieckich obozach śmierci, jako metoda selekcji: ty do baraku, ty do gazu.OdpowiedzUsuńmakroman28 marca 2012 11:41Społeczna Nauka Kościoła nie może opierać się na "Prawie Naturalnym" gdyż to np dopuszcza rozwody... Owszem jako podstawę i punkt odniesienia ma Dekalog ale... w oparciu o dekalog (pośrednio i nie wyłącznie ale jednak) powstały też takie systemy prawne jak... Szariat! Sam uważam iż zapis o ochronie życia ludzkiego od chwili narodzin po naturalną śmierć powinien mieć swoje miejsce w konstytucji (oczywiście taka konstrukcja prawna likwiduje np karę śmierci). Natomiast powinno to mieć miejsce w momencie kształtowania się konstytucji a nie na drodze jej poprawek z wymienionych wcześniej powodów. "Tak jak ordynacja większościowa nie uchroniła przed narzuceniem W. Brytanii traktatu lizbońskiego bez referendum narodowego, którego domagała się ogromna większość Brytyjczyków." - owszem, ale jak widać można podpisać traktat a jednocześnie wcale niekoniecznie implantować u siebie jego postanowienia."ETS nie orzeka "w tzw. "kwestiach formalnych"", cokolwiek miałoby to znaczyć. Orzeka w konkretnych przypadkach,..." ETS orzeka WYŁĄCZNIE w zakresie zgodności działań państwa (służb z państwem powiązanych) z obowiązującym prawem miejscowym, lub podpisanymi przez to pastwo umowami międzynarodowymi - dla tego na przykład w Irlandii może obowiązywać ustawa zapobiegająca zabijaniu nienarodzonych zdecydowanie bardziej "ostra" niż polskie prawo, i choć to się eurofaszystom nie podoba NIC nie mogą póki co na to poradzić. Z drugiej strony w Irlandii narasta bunt społeczny i jak wybuchnie to przegną w druga stronę i zamiast całkowitej ochrony życia ludzkiego będziemy tam mieli "Aborcję na życzenie".OdpowiedzUsuńJerzy Rachowski28 marca 2012 12:43"Społeczna Nauka Kościoła nie może opierać się na "Prawie Naturalnym" gdyż to np dopuszcza rozwody...". Nie wiem, do jakiego Objawienia się to zdanie odnosi, ale zapewne nie do chrześcijańskiego rozumienia prawa naturalnego w świetle Ewangelii. Kiedy Jan Paweł II nauczał o powadze prawa naturalnego, tylko takie mógł mieć na myśli. O ile mi wiadomo, w Kościele nie ma rozwodów, mogą być tylko unieważnienia aktu małżeństwa pod warunkiem zaistnienia ściśle określonych przesłanek negatywnych. Rozwody jako takie dopuszcza natomiast prawo religijne judaizmu oparte na Talmudzie halacha). Ale jak wiadomo, ekskluzywistyczna teologia narodu żydowskiego jako jedynie słusznego wyklucza chrześcijański uniwersalizm prawa Bożego, wpisanego przez Boga w naturę ludzką. "ETS orzeka WYŁĄCZNIE w zakresie zgodności działań państwa (służb z państwem powiązanych) z obowiązującym prawem miejscowym, lub podpisanymi przez to pastwo umowami międzynarodowymi". Niestety, pomylił Pan Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) z polskim Trybunałem Konstytucyjnym (TK). ETS w ogóle nie przejmuje się prawem miejscowym (włącznie z konstytucjami), bowiem według niego najwyższym prawem (nadrzędnym) jest prawo europejskie (pierwotne traktatowe i wtórne, na mocy traktatów ustanowione). W Irlandii, póki co, możliwa jest bardziej jednoznaczne ustawodawstwo, i eurofaszyści nie mają tam nic do gadania, gdyż tam katolicy nie biadali w swoim czasie po próżnicy, czy będzie reakcja proaborcyjna, czy też nie, tylko przyjęli to, co uważali za słuszne, godne, sprawiedliwe i zbawienne.OdpowiedzUsuńmakroman28 marca 2012 21:02Nie mylmy "prawa naturalnego" z "prawem objawionym"! np prawo żydowski było w sporej części prawem naturalnym, dookreślonym i niejako uzupełnionym na drodze objawienia, Mojżesz zaś dokonał głównie kodyfikacji istniejącego już prawa zwyczajowego. Powyższy post zawiera dwie totalnie sprzeczne ze sobą tezy! 1 - "ETS w ogóle nie przejmuje się prawem miejscowym (włącznie z konstytucjami), bowiem według niego najwyższym prawem (nadrzędnym) jest prawo europejskie" versus2 - 'W Irlandii, póki co, możliwa jest bardziej jednoznaczne ustawodawstwo, i eurofaszyści nie mają tam nic do gadania, gdyż tam katolicy nie biadali w swoim czasie po próżnicy, czy będzie reakcja proaborcyjna, czy też nie, tylko przyjęli to, co uważali za słuszne, godne, sprawiedliwe i zbawienne." Wyjaśnienia wymaga okoliczność. Skoro ETS nie przejmuje się prawem miejscowym, to czemu w Irlandii nie sposób dokonać legalnie aborcji? Skoro bowiem ETS posiada prerogatywy aby zmuszać kraje które podpisały konwencję do wdrażania w życie swoich orzeczeń, łącznie z nakładaniem sankcji i odszkodowań to czemu nadal toleruje Irlandię?OdpowiedzUsuńJerzy Rachowski29 marca 2012 06:50Nie wiem. Myślę, że o problemy związane ze spójnością (niesprzecznością) orzecznictwa ETS, trzeba pytać u źródła, czyli w ETS. Jestem dziwnie pewien, że zwłaszcza przy tej wiedzy, jaką posiada Pan w zakresie znajomości różnic pomiędzy judaistycznym prawem zwyczajowym, naturalnym i objawionym, i ten problem zdoła Pan sobie jakoś wyjaśnić (dorozumować).OdpowiedzUsuńmakroman29 marca 2012 09:51Oczywiście. Nie mam z tym najmniejszego problemu - po prostu nie zadowalam się komentarzami medialnymi orzeczeń ETS a staram się dotrzeć do omówień fachowych, pisanych przez prawników. Poza tym studiowałem Biblię podczas seminariów na PATcie. więc co nieco liznąłem tematu.OdpowiedzUsuńJerzy Rachowski29 marca 2012 11:01O, to może miał Pan szczęście załapać się na wykłady nt. "Gwiazdy Zbawienia" Franza Rosenzweiga - ulubiony temat bp. Pieronka i ks. Tischnera?OdpowiedzUsuńmakroman29 marca 2012 11:04akurat nie - "gwiazda zbawienia" to temat nie biblijny ale...polityczny.Ja studiowałem Biblię w jej kontekście kulturowych, historycznym antropologicznym i... religijnym bo jakże by inaczej.OdpowiedzUsuńJerzy Rachowski29 marca 2012 11:14Dlaczego pytam? - pewnie jest Pan ciekaw. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę zacząć od (prawdziwej, niestety) anegdoty. Pewien rabin powiedział kiedyś publicznie: Możesz się latami uczyć Talmudu. I kiedy już wydaje się ci się, że już wszystko jako tako pojąłeś i poukładałeś w głowie, wtedy przychodzi Kabała i przewraca wszystko do góry nogami. Co to ma do PAT i do Franza Rosenzweiga? Otóż z pewnymi interpretacjami nauczania społecznego Kościoła i biblistyki jest tak, jak z Talmudem i Kabałą - przychodzi taka "Gwiazda Zbawienia" i wywraca wszystko do góry nogami.OdpowiedzUsuńDodaj komentarzWczytaj więcej...