Source: http://forum.darzycia.pl/index.php/topic,6559.0.html?PHPSESSID=fo9arlfi3qlg8b2rqe003f64d6
Timestamp: 2017-07-21 12:36:03
Legal References Found: art. 61
 art. 84
 art. 85
 art. 85
 art. 306
 art. 62
 art. 86
 art. 109
 art. 57
 art. 38
 art. 72
 art. 71
 art. 38
 art. 30
 art. 38
 art. 38
 art. 30
 art. 38
 art. 2
 art. 38
 art. 38
 art. 38
 art. 38
 art. 4
 art. 38
 art. 30
 art. 38
 art. 38
 art. 30
 art. 31
 art. 30
 art. 38
 art. 30
 art. 65
 art. 68
 art. 38
 Art. 140
 art. 81
 art. 58
 art. 80
 art. 80
 Art. 931

Document Content:
Wątek: Prawo ojców (Przeczytany 64999 razy)
"Biologiczny ojciec będzie mógł samodzielnie dochodzić swego ojcostwa. Powództwo w tej sprawie przyznaje mu projekt nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego..."Prawo biologicznych ojców - Rzeczpospolita z dnia 2-09-2003
Stowarzyszenie Praw Ojca - Oddział w WarszawieStowarzyszenie Obrony Praw Ojca - Oddział w LegnicyStowarzyszenie Praw Ojca - Oddział KrakówStowarzyszenie obrony Praw Dziecka
samodzielna mamahttp://www.edziecko.pl/rodzice/0,82249.html
Kłopoty samotnych matek z wynajmem mieszkań Marek Wąs, Gdańsk Anna: - Chowam zabawki córki, a w łazience wystawiam męskie kosmetyki. Właścicielom mówię, że mąż wypłynął w długi rejs. Biura pośrednictwa przyznają, że właściciele nie chcą wynajmować mieszkań matkom z dzieckiem. Zmieniona ustawa o ochronie lokatorów, która obowiązuje od początku lutego zabrania eksmisji m.in. niepełnosprawnych, kobiet w ciąży i samotnych matek z małymi dziećmi. Wynajmujący nie może wyrzucić na bruk takiej osoby, nawet gdyby przestała mu płacić.Anna, nauczycielka z Trójmiasta i matka dziesięcioletniej Dagmary, przez trzy miesiące nie mogła wynająć mieszkania. W biurze pośrednictwa pracownik wyjaśnił: - Pani samotnie wychowuje dziecko i znajduje się pod szczególną ochroną. Przestanie pani płacić i co wtedy? - Zaczęłam szukać sama - opowiada. - Kilkaset telefonów na ogłoszenia i wszędzie to samo. Kiedy ludzie słyszeli "samotna z dzieckiem", odmawiali.Zmieniłam taktykę. Zaczęłam przedstawiać się jako bezdzietna mężatka. W ciągu kilku dni obejrzała kilkanaście mieszkań. Wybrała ładne dwa pokoje z kuchnią. - Na podpisanie umowy pojechałam z kolegą - mówi. Robił za "męża". Powiedzieliśmy, że dokumenty podpiszę ja, bo on jest marynarzem i często wypływa. - Udało się.Raz w miesiącu właściciele przychodzą po pieniądze. "Mąż" oczywiście jest w rejsie. Przed wizytą zabawki Dagmary lądują w pudłach, ubrania w szafie, a ona sama idzie do koleżanki. W przedpokoju w miejsce ubrań dziecka pojawiają się męskie kurtki, a w łazience maszynki do golenia.- Teraz już mogłabym powiedzieć prawdę, ale mi zwyczajnie głupio - przyznaje nauczycielka. Zadzwoniliśmy do kilku biur pośredniczących w wynajmie mieszkań. Warszawska firma AD Drągowski: - Przepis oczywiście jest i musimy uprzedzić właściciela mieszkania, jakie prawa przysługują samotnej mamie.Pracownica biura pośrednictwa z Gdańska: - Są właściciele, którzy wręcz zabiegają o rodzinę z dziećmi, bo to daje gwarancję, że mają do czynienia z poważnymi ludźmi, że nie będzie głośnych imprez itd. Ale samotna matka jest w innej sytuacji. Właściciel od razu się zastanawia, czy będzie regularnie płacić i co będzie, jeśli nie zapłaci. Biuro Invest House z Gdyni: - Niech pan zajrzy do ustawy i sam sobie odpowie na pytanie: komu nie chciałby pan wynająć mieszkania. Odpowiedź jest oczywista.Zajrzeliśmy: osoby nie do wyeksmitowania (ani na bruk, ani do schroniska czy noclegowni) to m.in.: • kobiety w ciąży, • małoletni, niepełnosprawni lub ubezwłasnowolnieni oraz opiekunowie • obłożnie chorzy, • emeryci i renciści korzystający z pomocy społecznej • bezrobotni. http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2556655.html
Sama mama Tekst: Anna Dodziuk 20-08-2005Na spotkaniach zawodowych zawsze kilka osób zadawało mi pytanie: "A co zrobiłaś z dziećmi?" - tak dociekliwym tonem, że byłam zmuszona od piątego pytającego wzwyż odpowiadać: "Włożyłam do lodówki". Znajome zamężne matki takie pytania słyszą rzadkoKarolina nie wyszła za mąż za ojca swojego dziecka, bo nie chciała czy raczej ani ona, ani jej Maciek nie przywiązywali do tego wagi. Bardzo się kochali i kiedy zaszła w ciążę, bez kwestii uznali, że chcą mieć dziecko. Niedawno się urodziło i dumni rodzice poszli je zarejestrować do urzędu stanu cywilnego. A potem Karolina zadzwoniła do mnie zapłakana, że spotkała ją okropna przykrość, więc zaproponowałam, że wpadnę. Okazało się, że pan, który wypisywał konieczne formularze, trzy razy pytał Maćka, czy na pewno chce uznać ich córeczkę. Maciek był wściekły, rzucał nieparlamentarnymi wyrazami, a Karolina zrozpaczona przypominała sobie wszystkie historie, jakie słyszała o złym traktowaniu i poniżaniu samotnych matek. Niestety, muszę powiedzieć, że nie bardzo umiałam znaleźć coś, czym mogłabym ją pocieszyć, bo pod tym względem chyba nawet nie jesteśmy jeszcze na dobre w XXI wieku. To nie przewrażliwienie ani feministyczny hyź, tylko liczne fakty, o jakich słyszałam, jakie widziałam i jakich doświadczyłam osobiście. Zacznę od tych trzecich: latami na dowolnej konferencji czy innym zawodowym spotkaniu zawsze kilka osób zadawało mi pytanie: "A co zrobiłaś z dziećmi?" - tak dociekliwym tonem, że byłam zmuszona od piątego pytającego wzwyż odpowiadać: "Włożyłam do lodówki". Sprawdziłam, moje znajome zamężne matki takie pytanie słyszą rzadko, chociaż ich mężowie zwykle pracują i - podobnie jak samotne matki - wyjechać mogą, jeżeli dzieckiem zajmie się babcia, inna krewna, sąsiadka. Ale te niesamotne rzadko są podejrzewane o zaniedbywanie dzieci i nikt nieproszony nie serwuje im potężnej porcji kontroli społecznej. Prawdę mówiąc, dla mnie zawsze owo "Co zrobiłaś z dziećmi?" kojarzyło się z biblijnym "Co zrobiłeś ze swoim bratem Ablem?" i może przez to skojarzenie brzmiało złowrogo. Nie ulega wątpliwości: samotne matki o wiele częściej są obiektem czujnej uwagi, jakby otoczenie czyhało na błąd, było z góry przygotowane na krytykę i - w razie potrzeby - potępienie. To rzeczywiście paradoks, bo z powodu swojej sytuacji powinny raczej budzić ciepłe zainteresowanie i otrzymywać pomoc, tymczasem są bezustannie pod lupą u znajomych i nieznajomych. Zastanawiam się, czy jednym z powodów nie jest przypadkiem nieczyste sumienie innych matek i ojców, którzy - mając przynajmniej teoretycznie większe możliwości - w głębi duszy poczuwają się do winy, że nie dość miłości i uwagi poświęcają swoim dzieciom. A może to echo niemodnych już, ale pewnie do końca niewygasłych przekonań, że rozwódka albo, co gorsza, panna z dzieckiem są niemoralne, złe, godne wytykania palcem? Głośno nikt czegoś takiego już dzisiaj nie powie, chociaż zapewne niejeden i niejedna chcieliby skorzystać z dogodnej okazji, żeby niepostrzeżenie postawić taką kobietę pod pręgierzem. A co na to my same, kobiety samotnie wychowujące dzieci? Chyba przynajmniej po części zgadzamy się na te aluzje i sugestie - niewypowiadane wprost - że jesteśmy jakimś gorszym gatunkiem matek. Bo inaczej dlaczego by Karolina, której w ogóle nie powinien obchodzić jakiś tam urzędnik, wpadła w taką rozpacz? "Boję się, czy czasami nie zgotowałam mojej córce gorszego losu: to może jakoś w nią ugodzić. Nie wiem, czy w przyszłości ktoś nie zechce jej wytknąć, że jest nieślubnym dzieckiem" - tak mi tłumaczyła. Widać, na czym to polega: opieka nad dzieckiem jeszcze się nie zaczęła, a poczucie winy już się buduje. I potrafi rozrosnąć się do gigantycznym rozmiarów. Mimo że za Karoliną murem stoi Maciek, który chce być ojcem ich córeczki. O ile trudniejsza jest sytuacja kobiet porzuconych przez ojców ich dzieci. Jeżeli stało się to przed urodzeniem dziecka, to przykrości zaczynają się już w szpitalu. Kobiety te muszą znosić nieprzychylne komentarze różnych osób, które czują się w prawie robić uwagi w rodzaju: "Za przyjemności się płaci", "Przecież sama tego chciałaś", "Wiedziałaś, co robisz". Często najwięcej goryczy budzi jednak reakcja rodziców przywiązanych do swojej wizji uładzonego, poprawnego czy wręcz idealnego losu córki: zawiedzione oczekiwania i zacofane poglądy tworzą frustrującą mieszankę, powodującą złość i w konsekwencji odrzucenie, niezwykle bolesne dla przyszłej lub świeżo upieczonej matki. I znowu: trudno mi uwierzyć, że takie traktowanie własnego dziecka może się zdarzyć dzisiaj, ale całkiem niedawno Asia opowiedziała mi swoją historię. Miała chłopaka, z którym chodziła od podstawówki, rodzice znali go i lubili, wszyscy dookoła uważali, że Asia i Antek po studiach się pobiorą. Na pierwszym roku ona zaszła w ciążę, co dla niego okazało się nie do udźwignięcia - może pięć lat później byłby świetnym ojcem, teraz po prostu uciekł. Rodzice nawet próbowali interweniować, skłonić go do powrotu, ale bez skutku. Natomiast do Asi w ogóle przestali się odzywać. Dziewczyna była w rozpaczy, bo odszedł chłopak, którego kochała i z którym wiązała swoje plany na przyszłość, a jeszcze w dodatku czuła się jak jakiś przestępca. Spodziewała się po rodzicach zainteresowania i troski, podtrzymania na duchu, jakiejś rozmowy o tym, jak ma wyglądać jej życie, kiedy dziecko się urodzi, wreszcie deklaracji pomocy. Była w takiej rozpaczy z powodu milczącej dezaprobaty matki i ojca, że rozważała nawet możliwość wyprowadzenia się do domu dla samotnych matek. Uspokoiłam ją, że gdy tylko zostaną dziadkami - a może i wcześniej - przystosują się do nowej sytuacji i będą zadowoleni. Obawiam się tylko, czy dla Asi nie jest to tak bolesne, że trudno jej będzie się przełamać i odtworzyć względnie normalne kontakty z rodzicami. Powiem szczerze - rodziców wspierających i pomocnych, kiedy ich bardzo młoda córka zaszła w ciążę, spotkałam w życiu tylko raz. Może dlatego, że jest ich bardzo mało, a może po prostu dużo częściej mam do czynienia z ludźmi, którzy mają kłopoty. Rodzice Miśki powiedzieli jej zwyczajnie, że może na nich liczyć, że będą jej pomagać, jak długo to będzie potrzebne, i że postarają się, żeby mogła się dalej uczyć. Czyli właściwie to samo, co zadeklarowaliby, gdyby Miśka była mężatką albo wybierała się za mąż za ojca swego przyszłego dziecka. Tylko że w jej sytuacji, kiedy została sama, było to dużo ważniejsze, niż gdyby była w szczęśliwym związku. Mam wrażenie, że krytyczne podejście otoczenia oraz brak wsparcia doskwiera większości samotnych matek nie tylko na początku, ale aż do dorosłości ich dzieci. Całkiem niedawno byłam świadkiem, jak rozpaczała Malwina, bo syn po raz kolejny uciekł z ośrodka odwykowego, gdzie udało się jej go umieścić, kiedy okazało się, że chłopak ma poważne problemy z narkotykami. "A matka - mówiła przez łzy - powiedziała mi, że to moja wina, bo jestem taka do niczego, że nawet nie potrafiłam zatrzymać przy sobie jego ojca (Malwina dziesięć lat temu zdecydowała się na rozwód, kiedy wyszło na jaw, że mąż notorycznie ją zdradza). To mnie dobija. Coraz częściej myślę, że ona ma rację". Samotnym matkom nie jest łatwo na żadnym etapie życia: często spotykają się z podejrzliwością i krytyką, rzadko otrzymują wsparcie i pomoc. Chciałabym w związku z tym zaapelować do wszystkich, którzy mają je w swoim otoczeniu, wśród krewnych, w pracy, w sąsiedztwie: zróbcie coś, żeby było inaczej. Najprostszy, dostępny dla wszystkich krok to wyrażać samotnym matkom swoje zrozumienie i uznanie, bo podołać rodzicielskiej roli w pojedynkę naprawdę nie jest łatwo. Ani takim kobietom, których dzieci jeszcze nie wyrosły z wózka, ani takim, które samotnie zmagają się z ich wchodzeniem w dorosłość.Felieton ten pochodzi z książki Anny Dodziuk "Czy trudno jest łatwiej żyć? Punkt widzenia głównie kobiecy", wyd. Znak, która ukaże się 12 wrześniazródło
Darusiu zajrzyj tutajPozbawienie lub ograniczenie władzy rodzicielskiejZajrzyj tutaj
witaj! sluchaj najprosciej jest zglosic sie do osrodka pomocy spolecznej, prawie kazdy osrodek posiada swojego prawnika, taki prawnik to skarb podyktuje ci dokladnie jak to napisac po zapoznaniu sie z problemem i poradzi jak dalej postepowac aby nie ponosic kosztow z tym zwiazanych..dodatkowo mozna skorzystac z pomocy psychologa ktory pomaga uporac sie uczuciowo z dreczacymi problemami.. to bardzo korzystne!
Moniko!!!Ja się z tobą oczywiście skontaktuję i chętnie sobie porozmawiamy, a co do pozwu, to raczej Darusi by sie przydał, ja nie mam zamiaru nikomu odbierać praw rodzicielskich...Mój mąż jest wspaniałym tatusiem na swój sposób, bo rzadko bywa w domu..
PRAWO CO DNIA: POCHODZENIE DZIECKA Uważane za stuprocentowo wiarygodne wyniki badania DNA mogą mylićOjcostwo nie zawsze pewneRzeczpospolita 28.01.06 Nr 24Kod DNA pozwala potwierdzić ojcostwo z niemal stuprocentową pewnością. Mimo to możliwe są błędne ekspertyzy, a po nich wyroki sądowe. Nie ma przepisów, które by przed tym chroniły. zdjBadania DNA pozwalają ustalać ojcostwo. Możliwe są jednak błędy(c) JAKUB OSTAŁOWSKIKażdy mężczyzna wzywany przez niektóre specjalistyczne ośrodki na badanie DNA w celu ustalenia ojcostwa zostaje pośrednio pouczony, jak zafałszować jego wyniki. Musi bowiem oświadczyć, że w określonym czasie nie miał transfuzji krwi ani przeszczepu szpiku. Zdeterminowanemu mężczyźnie już taka informacja wystarczy, by zmanipulować wynik badania. A możliwości ich przekłamania jest znacznie więcej. - Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich trafia coraz więcej skarg osób kwestionujących rzetelność wyników badań DNA prowadzonych w sądowych sprawach o ustalenie i zaprzeczenie ojcostwa. Znam dramatyczne listy kobiet, które przekonywały nas, że wynik jest błędny - mówi dyrektor Grażyna Rdzanek-Piwowar z Biura RPO. Oczywista jest tylko matka Matka jest zawsze określona, pewna, wiadoma, w przeciwieństwie do ojca, za ojca należy więc uważać jej męża - głosi paremia prawa rzymskiego ("Mater semper certa est, pater quem nuptiae demonstrant"). Nakazywała ona jedynie domniemywać, kto jest ojcem. Domniemanie pochodzenia dziecka od męża kobiety zapisano także w naszym kodeksie rodzinnym. Inne, także kodeksowe, głosi, że ojcem jest mężczyzna, który w okresie koncepcyjnym obcował z matką dziecka. Sądy, posługując się tymi domniemaniami, po dramatycznych nieraz procesach i przy zdecydowanym sprzeciwie mężczyzny ustalały ojcostwo (chyba że możliwość taką wykluczyły badania grupy krwi). W efekcie mimo bezbłędnie prowadzonego procesu nie było pewności, że ustalony w wyroku ojciec prawny jest jednocześnie ojcem biologicznym. Dopiero badania DNA wprowadzone na świecie w latach osiemdziesiątych, a w Polsce dziesięć lat później, pozwalają na pełną genetyczną identyfikację człowieka. Ich wyniki mogą nie tylko wykluczyć - jak dawniej przy badaniach grupy krwi - pochodzenie dziecka od konkretnego mężczyzny, lecz także dokładnie wskazać, kto jest ojcem. Pewność dominująca Dziś dowód z badań DNA w procesie ustalania pochodzenia dziecka stosuje się w Polsce coraz częściej. Większość sędziów wierzy w jego niezawodność. Wielokrotnie dawał temu wyraz także Sąd Najwyższy. Już w wyroku z 10 listopada 1999 r. stwierdził np.: "Dowód z badania DNA pozwala nie tylko wykluczyć ojcostwo, ale może być także pozytywnym dowodem okoliczności stwarzających domniemanie ojcostwa". Kilkanaście miesięcy później, 9 stycznia 2001 r., poszedł krok dalej i stwierdził: "Przydatność badań DNA w procesie o ustalenie ojcostwa wskazuje, że regułą powinno być uwzględnianie wniosku o ten dowód, chyba że zostaje zgłoszony jedynie dla zwłoki". Dziś więc badanie DNA uważane jest za w pełni wiarygodne, więc sądy oparte na nim wnioski formułują z coraz większą pewnością. Zaniepokoiło to rzecznika praw obywatelskich. "Wobec powszechnego przekonania o pewności dowodu z badań DNA zminimalizowana powinna być możliwość pomyłki... Z pewnością zasadą powinno być ich powtarzanie w razie jakichkolwiek wątpliwości" - pisał przed pięciu laty do ministra sprawiedliwości. W razie wątpliwości Prawda jest bowiem taka, że badanie DNA pomoże sądowi orzec o ojcostwie - jak stwierdził kiedyś SN - "z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością" tylko pod określonymi warunkami. Analiza DNA jest skomplikowanym procesem badawczym. Chodzi więc o to, by przeprowadzające je placówki stosowały metody uznawane przez świat naukowy. Posługiwały się właściwymi procedurami laboratoryjnymi. Dysponowały atestowanym sprzętem i specjalistycznym oprogramowaniem. Istotny jest dobór analizy i sposób weryfikacji wyników. Rzecznik praw obywatelskich już pięć lat temu alarmował, że u nas te standardy nie zawsze są zachowane. Problem ten znany był zresztą w innych państwach. Zmierzył się z nim Komitet Ministrów Rady Europy i zarekomendował państwom członkowskim m.in. atestację laboratoriów przeprowadzających badania, ich regularne kontrole, standaryzację metod analizy DNA. Przed sześciu laty odpowiednie wytyczne w tej sprawie opracował Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Medycyny Sądowej. Ich respektowanie zależy jednak od dobrych chęci placówki. Tylko w prawie karnym Dziś mamy już, także w Polsce, przepisy o badaniach DNA, ale nie dotyczą ustalania ojcostwa. W grudniu 2004 r. Sejm znowelizował ustawę o policji oraz kodeks postępowania karnego. Ta regulacja mówi o przeprowadzaniu badań DNA w związku z potrzebami postępowania karnego, w celu ustalenia sprawcy przestępstwa. Ich uregulowanie dla potrzeb postępowania cywilnego zawisło w próżni. Od pięciu lat rzecznik apeluje o to do kolejnych ministrów sprawiedliwości, a ostatnio także do ministra zdrowia (patrz ramka). Bez efektu. Rzecz jest tymczasem niebagatelna. Podkreśla to m.in. prof. Wanda Stojanowska w analizach dotyczących wykonywania władzy rodzicielskiej. "Pewność co do ojcostwa może mieć wpływ na stosunek mężczyzny do dziecka wyrażający się tym, iż w szerszym niż dotychczas zakresie będzie chciał nawiązać kontakt z pozamałżeńskim dzieckiem. Pozwala mieć nadzieję, iż instytucja ojca - płatnika alimentów będzie w znacznym stopniu ograniczona" - przekonuje. ŻANETA SEMPRICHMinister zdrowia gotowy do współpracy Konieczne jest prawne uregulowanie zasad stosowania badań DNA jako środka dowodowego w postępowaniu cywilnym. Upomniał się o to rzecznik praw obywatelskich w pismach kierowanych do resortów sprawiedliwości i zdrowia. Ministerstwo Zdrowia gotowe jest uczestniczyć w takich pracach. Zdaniem ministra Zbigniewa Religi konieczne będzie opracowanie odrębnej ustawy. Uważa jednak, że inicjatywa legislacyjna powinna należeć do resortu sprawiedliwości, przy jednoczesnym upoważnieniu ministra sprawiedliwości do uregulowania, w porozumieniu z właściwymi ministrami, w tym z ministrem zdrowia, poszczególnych kwestii w przepisach wykonawczych. Według ministra zdrowia należałoby też rozważyć powołanie roboczego zespołu, złożonego z przedstawicieli ministerstw: Sprawiedliwości, Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Zdrowia. Miałby on wypracować konkretne propozycje uregulowania tej kwestii przy współpracy konsultantów krajowych z właściwych dziedzin medycyny. Minister zdrowia wystąpił już do ministra sprawiedliwości z pismem zawierającym takie wnioski. d.fr.
PRAWO CYWILNE KODEKS RODZINNY I OPIEKUŃCZY ZOSTANIE GRUNTOWNIE ZMIENIONYPrawa małoletnich lepiej chronione• Sąd podzieli majątek wspólny małżonków na wniosek wierzyciela• Matka może wytoczyć powództwo o ustalenie lub zaprzeczenie macierzyństwa• Opieka zastępcza dla dziecka, które nie powinno przebywać u rodzicówKomisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego zakończyła prace nad obszerną nowelizacją prawa rodzinnego i opiekuńczego. W projekcie nowelizacji przewidziano gruntowne zmiany do ustroju majątkowego małżonków, możliwość ustalania i zaprzeczania macierzyństwa, co jest szczególnie istotne przy poczęciu dzieci w następstwie zabiegów medycznych, możliwość uchylania się od płacenia świadczeń alimentacyjnych na dziecko pełnoletnie oraz ustanowienie pieczy zastępczej dla dziecka, które nie powinno przebywać u swoich rodziców. Niektóre z zaproponowanych zmian zostały spowodowane koniecznością dostosowania polskiego prawa rodzinnego do dyrektyw unijnych. Wierzyciel wystąpi o podziałDo tej pory tylko każdy z małżonków mógł żądać, aby sąd orzekł między nimi rozdzielność majątkową. Projekt przewiduje, aby z takim żądaniem mógł wystąpić również wierzyciel jednego z małżonków. Składając pozew, będzie musiał przedstawić dowody na to, że tylko po podziale będzie mógł odzyskać swoje wierzytelności od zadłużonego małżonka. Jeżeli majątek wspólny zostanie już podzielony na żądanie wierzyciela albo wierzyciel uzyska zabezpieczenie swoich wierzytelności bądź odzyska należności, to wówczas małżonkowie będą mogli znów zawrzeć majątkową umowę małżeńską.Matka nieprawnaSprawa zaprzeczania i ustalania macierzyństwa do tej pory nie była uregulowana w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Przyjęcie w projekcie zasady, że matką dziecka jest ta kobieta, która je urodziła, zostało spowodowane coraz częściej pojawiającymi się wątpliwościami, wówczas gdy do zapłodnienia i poczęcia dziecka dochodzi poza organizmem kobiety i gdy ciążę donasza inna kobieta niż dawczyni gamet użytych w medycznym zabiegu zapłodnienia. – Przy takim macierzyństwie zastępczym pojawia się często spór o to, która kobieta jest matką dziecka – tłumaczy prof. dr hab. Mirosław Nazar z UMCS w Lublinie, członek Komisji Kodyfikacyjnej, która opracowała projekt nowelizacji. Dlatego przyjęto zasadę, że matką jest kobieta, która dziecko urodziła, zaś jej mąż nie będzie mógł wystąpić o zaprzeczenie ojcostwa, wówczas gdy dziecko zostało poczęte w wyniku zabiegu medycznego, na który on wyraził zgodę. Przepisy nowelizacji zapewnią też matce dziecka możliwość wytoczenia powództwa o zaprzeczenie macierzyństwa w ciągu 6 miesięcy po urodzeniu dziecka lub wówczas, gdy zostanie wpisana jako matka w akcie urodzenia dziecka. Z takim powództwem nie będzie można jednak wystąpić po osiągnięciu przez dziecko pełnoletności.Z pozwem o zaprzeczenie macierzyństwa mógłby też wystąpić mężczyzna, którego ojcostwo zostało ustalone z uwzględnieniem macierzyństwa kobiety wpisanej jako matka w akcie urodzenia dziecka. W ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się, że ta kobieta jednak nie jest matką, mógłby wystąpić z pozwem, pod warunkiem że dziecko nie osiągnęło jeszcze pełnoletności. Ustalenie ojcostwa może nastąpić między innymi przez uznanie dziecka przez ojca. Zamiast tego projektu wprowadzą instytucję uznania ojcostwa. Odbywałoby się ono na zupełnie innych zasadach niż do tej pory uznanie dziecka – mówi Mirosław Nazar. – Mężczyzna, który jest biologicznym ojcem dziecka, musiałby oświadczyć przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego w obecności matki dziecka, że jest ojcem dziecka. Natomiast matka powinna potwierdzić, że ojcem dziecka jest rzeczywiście ten mężczyzna – dodaje prof. Nazar. Takie oświadczenie będą mogły złożyć osoby, które nie ukończyły jeszcze 16 lat i nie istnieją podstawy do ich całkowitego ubezwłasnowolnienia. Gdyby kierownik USC odmówił przyjęcia takiego oświadczenia, wówczas rodzice biologiczni będą mogli zwrócić się w tej sprawie do sądu. Zdaniem autorów projektu pozew o ustalenie ojcostwa będzie mógł wnieść samodzielnie trzynastoletni ojciec i trzynastoletnia matka, a sąd musi wszcząć sprawę. Troska o majątek dzieckaRodzice sprawują opiekę nie tylko nad dzieckiem, lecz również nad jego majątkiem. Przepisy projektu przewidują jednak nałożenie na rodziców obowiązku wysłuchania dziecka przed podjęciem decyzji w ważniejszych sprawach dotyczących jego osoby lub majątku, jeżeli stan zdrowia i stopień dojrzałości dziecka na to pozwala.Kontakty z potomstwemPrzepisy projektu nakładają na rodziców obowiązek utrzymywania kontaktów z dzieckiem. Chodzi tu o odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu, utrzymywanie korespondencji drogą komunikacji elektronicznej. Gdyby dziecko przebywało tylko u jednego z nich, to wówczas oboje powinni ustalić sposób utrzymywania kontaktów z dzieckiem. Jeśli nie dojdą do porozumienia, sprawę rozstrzygnie sąd opiekuńczy. Tylko wówczas, gdy te kontakty poważnie będą zagrażały dobru dziecka, sąd zakaże ich utrzymywania. Zresztą wówczas sąd może w stosunku do dziecka ustanowić tzw. pieczę zastępczą. W tym celu umieści dziecko w rodzinie zastępczej albo w placówce opiekuńczo-wychowawczej, aż do czasu ustania przyczyny ustanowienia pieczy zastępczej. Alimenty dla dzieciProponowane przepisy starają się rozstrzygnąć wątpliwości, w jakich sytuacjach pełnoletnie dziecko powinno dostawać alimenty od rodziców i kiedy można mówić o tym, że może się ono samodzielnie utrzymać. – Obecnie obowiązek alimentacyjny rodziców nie wygasa w momencie uzyskania przez dziecko pełnoletności, a żądanie alimentów przez pełnoletnie dziecko budzi wątpliwości, szczególnie wówczas gdy rodzice mają niewielkie dochody. Dziecko, które uczy się dalej, lecz ma zajęcia nie we wszystkie dni w tygodniu, może dorabiać – mówi sędzia Anna Misztela, przewodnicząca V Wydziału Sądu Rejonowego dla Mokotowa w Warszawie. Zresztą już obecnie rozpoznając sprawy o alimenty na pełnoletnie dziecko sądy takie możliwości biorą pod uwagę. Stąd w projekcie nowelizacji pojawił się przepis dający rodzicom możliwość uchylenia się od płacenia alimentów na pełnoletnie dziecko, wówczas gdy płacenie połączone jest z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub gdy dziecko nie dokłada starań, aby samo mogło się utrzymać.Małgorzata Piasecka-SobkiewczGazeta Prawna 14.07.2006r
Intercyza Żony to dom czy męża? Moje, twoje, nasze - co się zmieniło w kodeksie rodzinnym Pieniądze w małżeństwie http://kobieta.gazeta.pl/...81,3483885.htmlhttp://forum.darzycia.pl/vp91018.htm#91018
PRAWO RODZINNE Nowelizacja konieczna, choć niektóre pomysły kontrowersyjneKto ojcem, kto matką - wszystko w kodeksieW prawie rodzinnym zanosi się na poważne zmiany. Niektóre uderzają w tradycję, ale wymusza je postęp biotechnologii i rozwój społeczny Kto ojcem, kto matką - wszystko w kodeksie Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego przy ministrze sprawiedliwości przedstawiła nowelizację kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Część propozycji może budzić kontrowersje, jak zmiana zasad nadawania dzieciom nazwisk. Komisja zresztą przyznaje w uzasadnieniu, że prawo rodzinne pozostaje pod bezpośrednim wpływem poglądów moralnych i religijnych oraz obyczajów społeczeństwa. Rewolucja w nazwiskach Najbardziej widoczną i kontrowersyjną zmianą będą nowe reguły ustalania nazwisk dla dzieci. W tej chwili zasadą jest, że dziecko pochodzące od męża matki (a takie jest domniemanie) nosi nazwisko ojca, chyba że rodzice złożą w odpowiednim czasie oświadczenia, że będzie nosić nazwisko matki. Teraz proponuje się zasadę, że w razie braku porozumienia rodziców dziecko nosiłoby nazwisko złożone z nazwiska matki i nazwiska ojca. Uzasadnienie jest krótkie: służyłoby to zapewnieniu jednakowego statusu matki i ojca. Pokrewieństwo, macierzyństwo Kodeks rodzinny nie zawiera unormowania, które określałoby pokrewieństwo i było podstawą ustalania linii oraz stopni pokrewieństwa. Projekt art. 61 7 precyzuje: krewnymi w linii prostej są osoby, z których jedna pochodzi od drugiej. Krewniw linii bocznej pochodzą od wspólnego przodka, a nie są krewnymi w linii prostej. Stopień pokrewieństwa określa się według liczby urodzeń, wskutek których pokrewieństwo powstało. Kodeks nie normuje jeszcze przesłanek ustalenia i zaprzeczenia macierzyństwa. Ustalenie macierzyństwa zaś, a nie ojcostwa, ma podstawowe znaczenie dla ustalenia statusu cywilnego dziecka (najpierw trzeba ustalić matkę, by szukać ojca). Dostępność technik wspomaganej medycznie prokreacji podważa uniwersalność rzymskiej zasady, że "matka zawsze jest pewna". Z powodu braku prawnej regulacji sporne staje się macierzyństwo w sytuacji, gdy jedna kobieta urodziła dziecko (tzw. macierzyństwo biologiczne, zastępcze), które od drugiej pochodzi genetycznie (tzw. macierzyństwo genetyczne). Przesądza się na korzyść tej pierwszej. Genetyka w służbie ojcostwa Nie bez znaczenia są osiągnięcia biotechnologii, zwłaszcza dla ustalania ojcostwa. Obecnie na podstawie badań DNA możliwe jest pewne ustalenie pochodzenia dziecka. Zasadą powinno być zaś oparcie prawnego stosunku rodzicielskiego na rzeczywistym związku biologicznym. W sytuacjach typowych nie jest jednak celowe weryfikowanie biologicznej więzi w każdym wypadku. Jedną z bardziej kontrowersyjnych propozycji jest zastąpienie "uznania dziecka" formułą "uznania ojcostwa". Oznacza to odejście od modelu, że jest to akt woli, na rzecz potraktowania go jako aktu wiedzy rodziców, że dziecko od nich pochodzi. Oświadczenie matki też nie będzie "zgodą" na uznanie, ale potwierdzeniem pochodzenia dziecka od mężczyzny uznającego ojcostwo. W konsekwencji bezskuteczne będzie np. uznanie ojcostwa przez mężczyznę, od którego dziecko nie pochodzi. Nie będzie też możliwe uchylenie się od skutków uznania ojcostwa z powodu wad oświadczenia woli. Plan wychowawczy Termin "władza rodzicielska" pozostaje, choć proponowano zastąpienie go "pieczą rodzicielską". Ponieważ znaczny majątek dziecka nie jest rzadkością, daje się sądowi prawo nakazania rodzicom sporządzenia inwentarza majątku dziecka i informowania o ważniejszych w nim zmianach. W praktyce sądowej często rodzice pozostający w rozłączeniu mają nadal pełną władzę rodzicielską, a jej wykonanie szwankuje. Proponuje się więc uwarunkowanie takich rozstrzygnięć od przedstawienia sądowi porozumienia rodziców o sposobie wykonywania władzy i utrzymywania z dzieckiem kontaktów. Koncepcja nawiązuje do amerykańskiego wzorca tzw. planu wychowawczego, będącego wynikiem negocjacji między rodzicami.Dla wierzycieli, dla księdza Teraz wierzyciel małżonka może żądać zaspokojenia z majątku wspólnego małżonków tylko wtedy, gdy małżonek ten zaciągnął zobowiązanie za zgodą drugiego. Wierzyciel ma więc ograniczony dostęp do majątku wspólnego. Proponuje się dać wierzycielom prawo do występowania do sądu o ustanowienie rozdzielności majątkowej takich małżonków. Proponuje się wreszcie, by do pięciodniowego terminu przewidzianego dla przekazania przez duchownego do urzędu stanu cywilnego zaświadczenia o złożeniu przez pobierających się oświadczeń o zawarciu małżeństwa nie wliczać dni wolnych od pracy. MAREK DOMAGALSKIStosunki między rodzicami i dziećmi Robert Zegadło, sędzia, sekretarz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa CywilnegoOstatnia duża nowela kodeksu rodzinnego i opiekuńczego z czerwca 2004 r. regulowała ustrój majątkowy małżonków, obecna koncentruje się na stosunkach między rodzicami i dziećmi. Gwarantuje się m.in. dzieciom osobisty kontakt z rodzicami i najbliższymi krewnymi stan obecny jest niezadowalający. Projekt wprowadza do kodeksu przepisy, które ze względu na ich ważność powinny być w nim zawarte. Na przykład określa pokrewieństwo i zasady ustalania jego stopni. Inny przykład to przepisy o ustanawianiu dla dziecka tzw. pieczy zastępczej umieszczenie dziecka poza rodziną powinno mieć kodeksowe podstawy. Jeśli chodzi o pochodzenie dziecka, to jedną z przesłanek zmian jest wysoka pewność badań DNA. Zmiany w zakresie nazwisk mają na celu realizację konstytucyjnej zasady równości kobiety i mężczyzny. Zmiany w kodeksie wymusza rozwój biotechnologii: > badania DNA przy ojcostwie, > rozróżnienie macierzyństwa biologicznego i genetycznego Rzeczpospolita 26.07.2006r
Przeprowadzanie w sprawach o ustalenie ojcostwa dowodu z badania DNA bez zgody matkiSąd ustali, jaka jest prawda, ale i uwzględni dobro dziecka.Badaniu DNA może się sprzeciwiać - z różnych powodów - matka dziecka.Trybunał Konstytucyjny utorował drogę dla biologicznego ojca pozamałżeńskiego dziecka do samodzielnego dochodzenia przed sądem ustalenia swojego prawnego ojcostwa w sytuacji, gdy matka jego dziecka nie wyraża zgody na jego prawne uznanie. Co jednak wtedy, gdy matka nie zgadza się na pobranie krwi od dziecka w celu przeprowadzenia dowodu z badania DNA? Wyrok Trybunału z 28 kwietnia 2003 r. (sygn. K 18/02) uwzględnia ustawa z 17 czerwca 2004 r. o zmianie ustawy - Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (DzU nr 162, poz. 1692). Znowelizowała ona m.in. art. 84 tegoż kodeksu (dalej: kro) w ten sposób, że prawo do samodzielnego żądania sądowego ustalenia ojcostwa przyznała także biologicznemu ojcu. Wcześniej musiał korzystać z wsparcia prokuratora. Domniemanie i dowód Żeby wykazać przed sądem w toku procesu swoje ojcostwo, mężczyzna taki - zgodnie z art. 85 § 1 kro - musi jedynie udowodnić, że obcował z matką dziecka nie dawniej niż w 300., a nie później niż w 181. dniu przed jego urodzeniem się (tzw. okres koncepcyjny). Z udowodnieniem tego faktu wiąże się bowiem domniemanie prawne ojcostwa. Nie zawsze jednak fakt ten da się udowodnić bezpośrednio, np. poprzez dowód z zeznań świadków. Istotną pomocą w takich sytuacjach - dzięki rozwojowi nauk i technik biomedycznych, w szczególności genetyki - może okazać się przeprowadzenie przed sądem tzw. dowodu przyrodniczego z badania DNA. Jak bowiem wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 10 listopada 1999 r. (sygn. I CKN 885/99, OSNC 2000/5 poz. 96): "Dowód z badania DNA pozwala nie tylko wykluczyć ojcostwo, ale może być także pozytywnym dowodem okoliczności stwarzających domniemanie ojcostwa z art. 85 § 1 kro". Przeprowadzenie tego dowodu od strony technicznej będzie wymagało jednakże pobrania od dziecka materiału biologicznego do badania jego DNA (obecnie w praktyce laboratoriów genetycznych sprowadza się to do pobrania próbki krwi). Pobraniu temu może jednakże sprzeciwić się - z różnych względów - matka dziecka. Duża możliwość przegranej Prawo to jest efektem jej władzy rodzicielskiej nad małoletnim dzieckiem. Jako matka ma status przedstawiciela ustawowego swojego małoletniego dziecka, który uprawniony jest do podejmowania w zastępstwie tego dziecka różnorodnych decyzji co do jego osoby, w tym także co do pobrania od niego krwi. Wprost zresztą stanowi o tym art. 306 kodeksu postępowania cywilnego, zakreślając jednakże granice czasowe dla takiego sprzeciwu. Zgodnie z jego brzmieniem: "Pobranie krwi w celu jej badania może nastąpić tylko za zgodą osoby, której krew ma być pobrana, a jeżeli osoba ta nie ukończyła trzynastu lat [...] - za zgodą jej przedstawiciela ustawowego". Skorzystanie z tego uprawnienia przez matkę dziecka w procesie o ustalenie ojcostwa może w niektórych wypadkach prowadzić do przegrania tego procesu przez biologicznego ojca. Taka perspektywa niejako automatycznie rodzi pytanie o środki procesowe służące obronie biologicznego ojca przed tego typu reakcją procesową matki jego dziecka. Dotychczasowa praktyka W dotychczasowej praktyce orzeczniczej Sądu Najwyższego zagadnienie to znane jest z procesów o zaprzeczenie ojcostwa. Zapadały w odmiennej sytuacji procesowej, gdy mężczyzna zaprzeczał, aby był biologicznym ojcem dziecka urodzonego przez jego żonę. Konieczność wszczynania takich procesów wiąże się z istnieniem domniemania prawnego zawartego w art. 62 § 1 kro. Zgodnie bowiem z tym przepisem: "Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki...". Uważa się tak dopóty, dopóki nie zostanie udowodnione, że nie jest on biologicznym ojcem. Obalenie tegoż domniemania może jednak nastąpić tylko w ramach procesu o zaprzeczenie ojcostwa. SN w swych dotychczasowych orzeczeniach dotyczących takich procesów dopuszczał możliwość ograniczenia przez sąd opiekuńczy władzy rodzicielskiej matki dziecka dla potrzeb dowodowych procesu o zaprzeczenie ojcostwa. Obwarowywał to jednakże istotnym, choć ogólnym, warunkiem - musi to służyć dobru dziecka. Przede wszystkim należy wskazać na uchwałę z 17 stycznia 1969 r. (sygn. III CZP 124/68, OSNCP 1969/10 poz. 169). SN stwierdził wówczas, iż "Jeżeli w sprawie o zaprzeczenie ojcostwa to z rodziców, które nie wytoczyło powództwa, odmawia zgody na pobranie od dziecka liczącego poniżej 13 lat krwi w celu przeprowadzenia odpowiedniego dowodu, sąd opiekuńczy może zarządzić pobranie krwi od dziecka tylko wtedy, gdy w okolicznościach sprawy dobro dziecka tego wymaga". Pogląd ten Sąd Najwyższy ponowił w nowszym orzeczeniu. Mianowicie w postanowieniu z 5 maja 2000 r. (sygn. II CKN 869/2000, OSNC2000/11, poz. 205) stwierdził: "Jeżeli w sprawie o zaprzeczenie pochodzenia dziecka wszczętej przez prokuratora na podstawie art. 86 kro to z rodziców, które jest uprawnione do wyrażenia zgody na pobranie krwi od dziecka liczącego poniżej 13 lat, zgody tej odmawia, sąd opiekuńczy może na podstawie art. 109 kro zarządzić pobranie krwi, gdy wymaga tego dobro dziecka". Inna perspektywa SN wskazywał także w swych orzeczeniach, w jaki sposób owo dobro dziecka powinno być prawidłowo ustalane i rozumiane. W szczególności problemem tym zajął się w uzasadnieniach uchwał z 7 czerwca 1971 r. (sygn. III CZP 87/70, OSNCP 1972/3 poz. 42) i z 20 marca1987 r. (sygn. III CZP 11/87, OSNCP 1988/6 poz. 77). Zwrócił w nich uwagę, iż ocena sądu opiekuńczego, czy rzeczywiście wchodzi w grę dobro dziecka, wymaga szczególnej ostrożności i rozwagi. Nie ma przy tym podstaw do przyjmowania uogólniającej tezy, iż dobro dziecka można utożsamiać z zasadą prawdy obiektywnej w sferze praw stanu cywilnego - w imię której należałoby przeprowadzić wymuszony prawnie dowód. Należy przypuszczać, że ta linia orzecznicza SN ukształtowana w ramach procesów o zaprzeczenie ojcostwa znajdzie swoje adekwatne przełożenie w ramach procesów o ustalenie ojcostwa. Dobro dziecka w procesie o ustalenie ojcostwa (gdzie ma ono "zyskać" ojca) jawi się w innej perspektywie, aniżeli w procesie o zaprzeczenie ojcostwa (gdzie ma go "stracić"). Dlatego można spodziewać się, iż w praktyce orzeczniczej sądów rodzinnych, w ramach procesów o ustalenie ojcostwa, przełamanie orzeczeniem sądu opiekuńczego wyżej opisanego sprzeciwu matki - z uwagi na dobro jej dziecka - będzie częstsze niż w procesach o zaprzeczenie ojcostwa. Jednak jak będzie wyglądała ewolucja orzecznictwa sądowego w tym kierunku, pokaże dopiero przyszłość. Mariusz Żelichowski, sędzia Sądu Rejonowego w KielcachRzeczpospolita 03.08.06 Nr 180
Kto, kiedy i za co odpowiada w rodziniehttp://www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1774.11.216.2.1.1.0.1.htm
Ojciec, rodzic drugiej kategoriiCzy żeby wyegzekwować kontakty z dzieckiem, trzeba je porwać? Na razie polskie prawo jest bezsilne. Może zmieni to wyrok Trybunału w Strasburgu.Ojciec dziewięcioletniej Ani od sześciu lat nie jest w stanie skłonić byłej żony do tego, żeby zgodnie z wyrokiem sądu umożliwiła mu widywanie córki. Kilka dni temu poskarżył się do Strasburga. Chce, żeby Trybunał nakazał Polsce zmianę prawa.Rok temu Trybunał rozstrzygnął skargę Henryka Z., który porwał syna, bo inaczej nie mógł się z nim widywać. Za to polski sąd ograniczył mu prawa rodzicielskie. Potem matka wywiozła dziecko za granicę i znikła, bo sąd mimo próśb Henryka Z. nie zakazał wydania dziecku paszportu. Henryk Z. wygrał w Strasburgu, ale syna już nie zobaczy.Ojcu Ani wniosek do Trybunału pomogła napisać Helsińska Fundacja Praw Człowieka: - To staje się w Polsce problemem społecznym. Jeden rodzic może u nas skutecznie pozbawić drugiego kontaktów z dzieckiem. Sąd może za to ukarać grzywną - i nic ponadto. Ktoś, kogo stać na te grzywny, może na całe lata zablokować kontakty aż do całkowitego zaniku więzi emocjonalnej u dziecka - mówi Adam Bodnar, który kieruje w fundacji Programem Spraw Precedensowych. - W dodatku mamy tu do czynienia z dyskryminowaniem ojcostwa, bo kontakty uniemożliwiają matki, którym polskie sądy zwyczajowo powierzają dzieci. Ojcostwo ma więc w praktyce znacznie mniejszą ochronę prawną niż macierzyństwo. Naruszone jest też prawo dziecka do więzi z obojgiem rodziców.- Rzeczywiście, mamy problem. Do ministerstwa przychodzi sporo podobnych skarg. Grzywny nie działają odstraszająco - przyznaje sędzia Ewa Waszkiewicz, przewodnicząca Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych i główny specjalista w departamencie nadzoru nad wykonaniem orzeczeń Ministerstwa Sprawiedliwości.Ojciec Ani w skardze do Strasburga uznał, że naruszono zawarte w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka prawo - do sądu, bo nie wykonano wyroku - do skutecznego środka odwoławczego, bo składanie skarg, w wyniku których sąd nakłada na b. żonę grzywny, nic nie daje - i do życia prywatnego, bo pozbawiony jest kontaktu z córką. Poskarżył się też na dyskryminację.Jego historia jest typowa: sąd ustalił, że może widywać córkę co piątek i spędzać z nią połowę wakacji. Ale kiedy przychodził albo nikt nie otwierał, albo córki nie było. Zawiadomił sąd o niewykonywaniu wyroku. Wtedy b. żona z córką znikły. Musiał ustalić ich nowy adres w innym mieście i złożyć nowy wniosek o ukaranie we właściwym sądzie. Zasądzanie grzywny (600 zł) trwało rok, bo żona się odwoływała. Jednocześnie oskarżyła b. męża o molestowanie seksualne córki. Po przebadaniu dziecka prokuratura sprawę umorzyła. Psycholog stwierdził, że dziewczynka mówi to, co jej nakazała matka, i nie wykazuje objawów molestowania. Zabawa w ciuciubabkę trwała dalej - matka nie odbierała telefonów, żeby uniemożliwić b. mężowi umówienie się na spotkanie z dzieckiem. A kiedy już się umówiła, córki zwykle nie było w domu. A jeśli była - nie chciała wyjść z ojcem, a w spotkaniu przeszkadzali zaproszeni specjalnie goście. Mężczyzna próbował egzekwować spotkania z pomocą kuratora sądowego, ale córka bała się takich sytuacji, więc zrezygnował. Składał kolejne wnioski o ukaranie grzywną. Po prawie roku grzywna była wymierzana, żona płaciła - i tyle. Co jakiś czas się przeprowadzała, więc musiał ustalać jej adres i angażować w sprawę nowy sąd.Tak jest do dzisiaj. Dlatego poprosił Trybunał w Strasburgu, żeby skorzystał ze specjalnej procedury, tzw. zabezpieczenia postępowania. Procedura pozwala, żeby Trybunał jeszcze przed rozpatrzeniem sprawy zwrócił się do polskiego rządu o zapobieżenie naruszaniu Konwencji. W tym wypadku chodzi o wyegzekwowanie kontaktów. - To sytuacja niecierpiąca zwłoki, bo z każdym miesiącem maleje szansa na odbudowanie więzi dziecka z ojcem - mówi Adam Bodnar. - Mamy też nadzieję, że w wyroku Trybunał nakaże Polsce zmienić prawo tak, żeby skutecznie gwarantowało ochronę praw obojga rodziców.- Myślimy o poprawieniu prawa, ale to na razie luźne pomysły. Może w przypadku uporczywego uchylania się jednego z rodziców od wykonywania wyroku należałoby przyznać dziecko drugiemu? - zastanawia się sędzia Ewa Waszkiewicz. - Na pewno sądy powinny zasądzać bardziej dolegliwe grzywny. Sądy powinny też szerzej korzystać z możliwości posyłania spraw rozwodzących się małżonków do mediacji. Porozumienie wypracowane przed mediatorem może być potem częścią wyroku i zwykle jest bardziej respektowane przez strony, bo nie jest odgórnie narzucone. -Ewa Sielecka, Gazeta Wyborcza 2006-08-24 Zapisane
Przemysław Kucharczak/21.09.2006Tata też rodzicCzy sądy rodzinne nie działają zbyt automatycznie, prawie zawsze oddając opiekę nad dziećmi matkom?Sąd bardzo rzadko przyznaje prawo do opieki nad dzieckiem mężczyźnie. Prawie zawsze oddaje dziecko matce. Najczęściej taka decyzja jest rzeczywiście najlepsza dla dobra dziecka. Jednak czasem bywa inaczej.O takich pomyłkach rzadko donoszą media. Chyba że dojdzie do jakiejś spektakularnej tragedii. Jak przed pięcioma laty, gdy w Warszawie zabito 4-letniego Michałka. Mordercą był konkubent jego matki, Robert K. Razem z kolegą rozhuśtali Michałka za ręce i nogi i wrzucili do Wisły, choć przerażony chłopczyk wołał do zabójcy: "tato, tato!". Morderca powiedział policji, że zabił na polecenie matki dzieckaW drugiej instancji matka została uniewinniona. Jednak świadkowie zeznawali w procesie, że zawsze odnosiła się do swojego synka bardzo zimno, że nie widziano, żeby go kiedyś przytulała. W przeciwieństwie do prawdziwego ojca Michałka, który często się z dzieckiem spotykał i okazywał mu miłość.Niepełna wiedza sądu Jeśli sprawa nie kończy się tak strasznie, zwykle w ogóle o dramacie dzieci z rozbitych małżeństw nie słyszymy. Czasem tylko gdzieś powstanie film o ojcu, który jest bez szans na wygraną w sądzie walkę o dziecko – jak amerykański "Sprawa Kramerów", czy polski "Tato" – gdzie ojciec walczy o dziecko z matką chorą psychicznie.To oczywiste, że matki znacznie częściej niż ojcowie mogą zapewnić dziecku miłość i dobrą opiekę. Jednak czasem zdarza się inaczej. Czy więc sądy rodzinne nie działają zbyt automatycznie, prawie zawsze oddając opiekę nad dziećmi matkom?– Na ogół wiedza sądów jest zbyt ograniczona, niepełna i niewystarczająca, żeby wydać dobrą decyzję w sprawie opieki nad dzieckiem – ocenia Elżbieta Pomaska z Komitetu Ochrony Praw Dziecka. – Ośrodki Rodzinne wydają swoją diagnozę dla sądu już po jednym spotkaniu ze stronami! A jedno spotkanie to za mało, żeby terapeuta wyrobił sobie właściwą opinię. Osoby, które tam przychodzą, są w stanie wzburzonych emocji, chcą przede wszystkim wyrazić swój żal i pretensje – mówi.Pani Elżbieta przed laty często prowadziła całe serie spotkań dla małżonków, którzy zamierzali się rozwieść. – Dzisiaj mało kto w Polsce takie mediacje przeprowadza – żałuje. – Najpierw długo wysłuchiwaliśmy obu stron. Potem zapraszaliśmy tych ludzi wspólnie. I pilnowaliśmy, żeby w czasie spotkania naprawdę się słuchali, a nie tylko mówili. Oni nieraz dopiero wtedy sobie uświadamiali, jak ogromne ta druga strona odczuwa poczucie krzywdy. Najczęściej ci ludzie dochodzili do porozumienia przynajmniej w jednej kwestii: żeby rozwiązywać swój spór w taki sposób, który oszczędzi cierpienia ich dzieciom – wspomina.Opieka dla ojcaPani Elżbieta nie zawsze wnioskowała o przyznanie opieki nad dzieckiem matce. Kiedyś złożyła wniosek, żeby 4,5-letnią dziewczynkę przyznano ojcu. – Sąd mnie zapytał, czy jego żona jest złą matką. Odpowiedziałam, że jest bardzo dobrą matką. Jednak jest dziś w takim stanie emocjonalnym, że nie rozumie potrzeb dziecka. Jeśli córka zostanie z nią, ograniczy maksymalnie jej kontakt z ojcem. Jej mąż natomiast potrzeby córki rozumie i umożliwi jej tak częsty kontakt z matką, jaki tylko małej będzie potrzebny – wspomina. Po kilku miesiącach ojciec sam zgłosił się do sądu i oświadczył, że dobrowolnie zrzeka się opieki na rzecz byłej żony. Robi to, ponieważ widzi, jak jego była żona straszliwie cierpi i żałuje rozstania z dzieckiem. – Potem minęło jeszcze pół roku i ci państwo ponownie się ze sobą pobrali – mówi pani Elżbieta. – Ludzi, którzy się rozwodzą, przecież w przeszłości łączyła miłość. Nawet, jeśli ona się zamienia na jakiś czas w nienawiść, to przecież miłość da się odbudować – ocenia.Elżbieta Pomaska czasem dokonywała w takich sprawach żmudnej obserwacji. – Matka wpisywała się do książki na portierni Domu Dziecka, że przyszła odwiedzić swoje dziecko. Jednak wcale do niego nie wchodziła na piętro, tylko szła na plotki z kucharką. Siedziałam wtedy przy tym dziecku i to widziałam. Gdyby nie to, sąd uwierzyłby w więź matki z dzieckiem. I to tylko na podstawie tego wpisu w książce... Przykłady takiego "papierowego" orzecznictwa niestety się zdarzają – mówi.Według niej jednak prawo rodzinne w Polsce wcale nie jest takie złe. – Problem widzę raczej w tym, że sędziowie powinni mieć w sprawach o opiekę o wiele większe dodatkowe wsparcie. Wsparcie zespołu ludzi, pedagogów, terapeutów, którzy dzięki zawodowemu doświadczeniu lepiej rozeznają tę sprawę. Żeby nie ściągnąć na dzieci szkód, które będą się za nimi ciągnąć przez całe ich życie – mówi.zródłoGrom z jasnego nieba Zrobi wszystko, by odzyskać synaŻyłem bez niego, a w tym czasie sąd drugiej instancji przyznał prawa rodzicielskie matce. To był dla mnie grom z jasnego nieba. Nie mogłem w to uwierzyć. Poczułem się jak 97 proc. polskich ojców, którym odbierane są prawa do dzieci.
Mediatorzy pomogą skłóconym rodzicom Mediatorzy pomogą skłóconym rodzicom• Prozumienia o kontaktach z dziećmi dla rozwodników• Pełnoletnie dzieci bez prawa do alimentów• Alimenty na pasierba na razie pozostająZbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości mówi, że porozumienia zawierane między rodzicami w sprawie kontaktów z dziećmi sprawdziły się w wielu krajach zmiana prawaMinisterstwo Sprawiedliwości przygotowało obszerną nowelizację obowiązującego prawa rodzinnego. Zmienione mają być przepisy między innymi o władzy rodzicielskiej, kontaktach rodziców i dzieci, a także o stosunkach alimentacyjnych. Autorzy nowelizacji chcą osłabić obowiązek alimentacyjny rodziców względem pełnoletnich dzieci. Rodzice będą mogli uchylić się od płacenia alimentów, jeśli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się. Może to zastopować zapisywanie się do szkół wyższych czy podejmowanie kolejnych kierunków studiów tylko po to, by nie utracić alimentów. Przepis ten może jednak dotknąć także osoby, które podejmują pierwsze studia, nierzadko płatne, a których nawet gdy pracują nie stać na opłacenie nauki i zakup podręczników.Kontrowersyjne zmiany – Pomysł ministerstwa jest dobry, pod warunkiem że jednocześnie zostanie wprowadzony powszechny system kredytów dla studentów – zwraca uwagę Elżbieta Czyż z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jednocześnie krytykuje ona funkcjonującą instytucję alimentów na posierba i ojczyma, którą projekt utrzymuje. – O alimenty będzie występować na ogół rodzic sprawujący bezpośrednią opiekę nad dzieckiem wobec partnera swojego byłego małżonka. Wprawdzie decyzję będzie podejmował sędzia, i orzeknie alimenty, gdy wymagać będą tego względy słuszności, ale jest to bardzo nieprecyzyjne kryterium i łatwo można sobie wyobrazić, że do alimentacji będzie zobowiązany ktoś, kto nawet nie ma kontaktów z alimentowanym dzieckiem – zwraca uwagę E. Czyż. Jeszcze większe kontrowersje wywołuje zobowiązanie pasierba do alimentacji ojczyma czy macochy będące konsekwencją zasady wzajemności. Dziecko, mimo że ono jest alimentowane, nie ma na ogół świadomości konsekwencji decyzji, na którą przeważnie nie ma wpływu. Nie zawsze też ojczym czy macocha to osoby, o których dzieci chciałyby pamiętać, ale może się okazać, że prawo ich do tego zmusi. Pozytywnym rozwiązaniem jest natomiast możliwość odmowy wykonania obowiązku alimentacyjnego ze względu na sprzeczność z zasadami współżycia społecznego. Już teraz sądy, na podstawie ogólnych klauzul kodeksu cywilnego, odmawiają zasądzania alimentów w sytuacjach, gdy na przykład ubiega się o nie ojciec od dziecka, na którego utrzymanie nie łożył przez całe swoje życie. liczba rozwodów w Polsce 67 000liczba rozwodów w sprawach, w których małżonkowie mieli wspólne małoletnie dzieci 37 000Porozumienie małżonkówProjekt wprowadza nowe rozwiązanie – porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem po rozwodzie czy separacji. Koncepcja porozumienia rodziców nawiązuje do amerykańskiego wzorca tzw. planu wychowawczego będącego wynikiem negocjacji między rodzicami i dobrowolnego zobowiązania się przez nich przed sądem do określonego sposobu sprawowania władzy rodzicielskiej i utrzymywania z dzieckiem kontaktów. Zarówno przy rozwodzie, jak i separacji sąd będzie zobowiązany orzekać o kontaktach rodzic – dziecko. – Jest to zmiana pozytywna mogąca pomóc przede wszystkim w utrzymaniu relacji dziecka z obojgiem rodziców. Ustalenie planu opieki rodzicielskiej już podczas postępowania rozwodowego czy separacyjnego stwarza większe szanse na zachowanie tych relacji – mówi Katarzyna Czayka-Chełmińska, prezes Stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych.Wprowadzenie porozumień wychowawczych ograniczy liczbę spraw o tzw. kontakty rozstrzyganych przez sądy rodzinne. – Małżonkowie, którzy chcą rozwodu, nie widzą podczas postępowania rozwodowego żadnych problemów, po to, aby skrócić jego czas i jak najszybciej uzyskać orzeczenie. Zaczynają się one jednak natychmiast po uprawomocnieniu się orzeczenia rozwodowego. – Rozpoczyna się walka o dziecko i sprawa trafia do sądu rodzinnego – dodaje prezes Stowarzyszenia. Prawdopodobieństwo, że silnie skonfliktowane pary będą samodzielnie umiały dojść do porozumienia jest niewielkie. JAK SPORZĄDZIĆ PLAN WYCHOWAWCZYPorozumienie rodziców powinno sprecyzować następujące sprawy: 1. Miejsce zamieszkania dziecka 2. Zasady spotkań i odwiedzin• Jak często będą widzenia z dzieckiem. Czy będą to spotkania weekendowe, czy pojedyncze dni (w jakich godzinach). Gdzie będą się odbywały? Kto może być obecny podczas spotkań? • Z kim dziecko będzie spędzało dni świąteczne i szczególne? W jaki sposób dziecko spędzać będzie wakacje i inne dni wolne. 3. Wychowanie – podstawowe zasady wychowawcze, na które zgadzają się obydwoje rodzice • Nauka oraz inne obowiązki, sposób ich egzekwowania, system nagradzania – karania, zakres swobody dziecka, sposób kontrolowania. • Kwestie wychowania religijnego i praktyk religijnych dziecka4. W jaki sposób i w jakiej części każde z rodziców będzie finansowało potrzeby dziecka?Na konflikty mediator– Zawarcie i wykonywanie porozumienia wymaga harmonijnego współdziałania, co przy negatywnych emocjach jest bardzo trudne – zwraca uwagę Tomasz Świeboda, prawnik z Kancelarii Radcy Prawnego Krzysztofa Sopla w Katowicach.Mocno skonfliktowani małżonkowie będą potrzebowali pomocy wykwalifikowanych mediatorów. – Przy tej liczbie rozwodów – 37 tys. w sprawach, w których małżonkowie mieli wspólne małoletnie dzieci, sieć ROD-K, w których pracują rodzinni mediatorzy, jest daleko niewystarczająca – terminy oczekiwania na badania już obecnie są tam kilkumiesięczne – zwraca uwagę K. Czayka-Chełmińska.Agnieszka Wyszomirska
PRAWO RODZINNE Najpierw nie chciała orzekania o winie Rozwodzący się małżonkowie mogą zmienić zdanie Małżonek, który domagał się początkowo rozwodu bez orzekania o winie, może się rozmyślić i w apelacji od wyroku domagać się ustalenia przez sąd wyłącznej winy współmałżonka. Tak uznał Sąd Najwyższy w uchwale z 25 października 2006 r. podjętej w odpowiedzi na pytanie prawne sądu II instancji, do którego wpłynęła apelacja z takim żądaniem. Z pozwem rozwodowym wystąpił Mariusz Z. W odpowiedzi na pozew żona Hanna Z. zwróciła się do sądu o rozwiązanie małżeństwa bez orzekania o winie i o zasądzenie od męża alimentów na dwoje małoletnich dzieci w wysokości 3 tys. zł miesięcznie. W trakcie sprawy rozwodowej małżonkowie Z. doszli do porozumienia co do alimentów i sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej. Sąd zaakceptował te ustalenia jako odpowiadające dobru dzieci i zapewniające zaspokojenie ich potrzeb. Ponieważ Mariusz Z. związał się z inną kobietą, a małżonkowie byli już od dwu lat w separacji, sąd, nie widząc szans na podjęcie przez nich pożycia, orzekł rozwód bez ustalania winy rozkładu pożycia. W apelacji Hanna Z. zmieniła zdanie. Domaga się ustalenia, że wyłączną winę za rozkład pożycia ponosi mąż. Żąda też zasądzenia od niego dla siebie alimentów w wysokości umożliwiającej jej życie na poziomie z czasów małżeństwa. Hanna Z. nie pracowała zawodowo. Zajmowała się domem i dziećmi. W uzasadnieniu apelacji tłumaczyła, że już po wyroku rozwodowym, a przed jego uprawomocnieniem się, po wnikliwym rozważeniu swej sytuacji życiowej postanowiła cofnąć zgodę na rozwód bez orzekania o winie. Były mąż odszedł bowiem od uzgodnień dotyczących podziału majątku wspólnego w taki sposób, by Hanna Z. nie odczuła negatywnych zmian w swym poziomie życia. W kwestii, czy można cofnąć - dopiero na etapie apelacji - wniosek o nieorzekanie o winie, nie ma zgodności w orzecznictwie sądowym. Stąd pytanie prawne do SN. Uchwała podjęta w odpowiedzi oznacza dla małżonków Z., że sąd będzie musiał ustalić, czy mąż jest rzeczywiście wyłącznie winny rozpadowi ich związku (sygn. III CZP 87/06). i.l. Alimenty dla niewinnego W myśl art. 57 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zasadą jest, że sąd w wyroku rozwodowym orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia. Jednakże na zgodny wniosek małżonków musi tego zaniechać. Wtedy skutki rozwodu są takie, jak gdyby żaden z małżonków nie ponosił winy. W konsekwencji jeden z małżonków może domagać się alimentów od drugiego, tylko jeśli znalazł się w niedostatku. Natomiast małżonek wyłącznie winny może być obciążony takim obowiązkiem dla zaspokojenia usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, także gdy ten nie znajduje się w niedostatku. Na temat alimentów w wątku:F.A., Alimenty, Zaliczka alimentacyjna
Rozwód tylko z mediatoremAngelika Swoboda Ministerstwo Sprawiedliwości znalazło sposób na zatrzymanie lawiny rozwodów. Para z dziećmi, zanim się rozstanie, będzie musiała pójść do mediatora Tylu rozwodów w Polsce jeszcze nie było. W 2003 r. przed sądem rozstało się 49 tys. małżeństw. W 2004 r. było ich już 51 tys., ale prawdziwy rekord padł w zeszłym roku - rozwiodło się aż 57 tys. par. Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło powstrzymać tę falę. Mają w tym pomóc obowiązkowe mediacje dla wszystkich par, które mają dzieci. Mediator ma próbować ratować małżeństwo jeszcze przed rozpoczęciem sprawy w sądzie, a jeśli mu się to nie uda - przynajmniej pomóc parze rozstać się w zgodzie. - Chodzi o porozumienie w sprawie alimentów, władzy rodzicielskiej, a także kontaktów z dziećmi. Dla ich dobra - mówią pomysłodawcy projektu. Cel być może i szczytny, ale z jego realizacją jest już gorzej. Przyszli rozwodnicy nie chcą być uszczęśliwiani na siłę. - Czy nie mogę się po prostu rozwieść i już? Muszę się spotykać z mężem, którego wolałabym już nie oglądać ? - denerwuje się Joanna z Warszawy (od kilku miesięcy w separacji przed rozwodem, mama dwójki dzieci).Potwierdzają to sami mediatorzy. - Zdarza się, że sąd ich do nas kieruje, a oni mówią, że nie chcą rozmawiać przy obcych o swoich intymnych sprawach. Kończy się na przekazaniu karteczek z wzajemnymi żądaniami - mówi mediator z Małopolski. - Małżonkowie mogą odmówić udziału w posiedzeniu mediacyjnym, ale nawet wtedy mediator będzie musiał sporządzić protokół z przebiegu postępowania - odpowiada Agnieszka Krauzowicz z Ministerstwa Sprawiedliwości. - To rozwiązanie ma zagwarantować, że pozostający w konflikcie małżonkowie podejmą próbę porozumienia.To wszystko spowoduje, że rozwody będą trwały dłużej. - Mój adwokat mówi, że z mediatorem może to potrwać nawet trzy-cztery lata. Jaka to strata czasu i nerwów - mówi Wojciech, menedżer z Krakowa, który zamierza się rozwieść.Co ciekawe, pomysłu ministerstwa nie chwalą nawet sami mediatorzy. Dotąd negocjowali tylko wtedy, gdy chcieli tego małżonkowie. Mogłoby się wydawać, że teraz zarobią więcej. Jest ich jednak za mało - na listach sądów okręgowych w całej Polsce zaledwie 200. I wcale nie zanosi się, żeby było więcej - po ostatnim szkoleniu dla 300 osób na listy sądowe nie wpisał się nikt. - Nawet nie będę moich ludzi przekonywać. Nikt z resortu nie konsultował z nami tego projektu, a stawki za mediacje są stanowczo za niskie. Jak sfrustrowany tym mediator ma dobrze mediować, kiedy dostanie 25 zł za kilka godzin ciężkiej pracy? - pyta Jerzy Śliwa, wiceprezes Krajowego Stowarzyszenia Mediatorów.W resorcie zapowiadają, że projekt będzie rozpatrzony na jednym z najbliższych posiedzeń rządu. Potem trafi do Sejmu. Bardzo możliwe, że obowiązkowe mediacje wejdą więc w życie już w przyszłym roku. Mediatorzy zapowiadają, że zaskarżą przepis do Trybunału Konstytucyjnego. Ile kosztuje mediacja Według urzędowych stawek pierwsza mediacja miałaby kosztować 60 zł (to średnio trzy-cztery godziny rozmów), a każda kolejna - po 25 zł za spotkanie. Dla porównania - kurator dostaje za jeden wywiad 87 zł. Metro 21.11.2006r
Testy na ustalenie ojcostwa – droga do prawdyStatystyki pokazują, że co dziesiąte dziecko na świecie jest wychowywane przez mężczyznę, który nie jest jego biologicznym ojcem. Według badań naukowców z warszawskiej Akademii Medycznej, w Polsce odsetek dzieci wychowywanych przez mężczyzn, z którymi nie łączą ich więzy krwi, wynosi 7-8%. Popularność testów na DNA jest w pełni uzasadniona - małżeńskie zdrady się zdarzają, a żadnemu mężczyźnie nie jest obojętne, czy dziecko jest jego, czy przysłowiowego listonosza.Dyskrecja i anonimowośćNaszą podejrzliwość wzbudzają głośne wydarzenia z życia gwiazd, ludzi biznesu i polityki. Badanie DNA wykonały hollywoodzkie gwiazdy, takie jak m.in. Wesley Snipes, znany z filmu "Blade" oraz Eddie Murphy (sprawa z Melanie Brown ze Spice Girls). Głośna była również sprawa o ustalenie ojcostwa sportowca - Diego Maradony. Temat jest wciąż aktualny, a problem dodatkowo naświeltany przez zagraniczne stacje telewizyjne - wielu z nas na pewno kojarzy kontrowersyjny program, emitowany przez amerykańską stację Fox, pt. "Who`s Your Daddy?". W tym reality show, dzieci rozpoznają, który spośród wielu obecnych na sali mężczyzn, jest ich biologicznym ojcem. W realnym życiu problem rozbija się przede wszystkim o sprawy alimentacyjne i badaniom poddają się mężczyźni, którzy podejrzewają, że płacą składki alimentacyjne na dzieci innego mężczyzny. - "Rocznie do naszego zakładu zwraca się ponad 1500 osób, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Zlecają przeprowadzenie badań DNA i sprawdzenie, kto rzeczywiście jest ojcem ich dzieci. Wyniki testów umożliwiają wykluczenie ojcostwa z całkowitą 100% pewnością lub też jego potwierdzenie z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością rzędu 0,999999999, przy założeniu że matka i domniemany ojciec nie są ze sobą spokrewnieni, a także, że domniemany ojciec nie ma brata bliźniaka jednojajowego. Wśród zainteresowanych testami genetycznymi przeważają młodzi mężczyźni, ale kontaktują się też z nami ludzie w każdym wieku i o różnym statusie społecznym. Muszą tylko podpisać dokumenty, że mają zgodę badanych osób i że sami wyrażają zgodę na badania" - tłumaczy Jan Gałkowski z firmy Biogen (biogen.pl), w której testy przeprowadzane są dwukrotnie, przez dwa niezależne zespoły ekspertów.Szybko i bezboleśnieNa polskim rynku medycznym działają firmy umożliwiające szybkie i bezbolesne przeprowadzenie testów na potwierdzenie lub zaprzeczenie ojcostwa. Czasami wystarczy guma do żucia lub ustnik papierosa, aby rozwiać wątpliwości... Według biotechnologów, badania i testy na potwierdzenie lub wykluczenie ojcostwa wykonywane w Polsce, nie odbiegają pod względem skuteczności od tych, dostępnych na rynkach zagranicznych. Ponadto, jeśli jesteśmy klientem prywatnie zainteresowanym badaniem, i zależy nam na zachowaniu anonimowości, nie musimy się trudzić i osobiście zgłaszać się do gabinetu badań DNA. Wystarczy, że zamówimy taką usługę telefonicznie lub on-line. Większość firm, przeprowadzających tego typu badania, zrobiła ukłon w stronę klientów, którym szczególnie zależy na dyskrecji, proponując świadczenie pocztowe „poste restante”, czyli dostarczenie wysyłki do wskazanej przez klienta placówki pocztowej, bez podawania na kopercie adresu osoby zlecającej badanie – osoba zamawiająca zestaw odbiera przesyłkę na miejscu, a nie z rąk listonosza. Wówczas możemy być pewni, że osoby niepożądane, a nawet pracownicy laboratorium, nie skojarzą testów, które wykonują, z konkretną osobą fizyczną. Wystarczy trochę śliny...Warto mieć świadomość tego, że jeśli z pewnych względów nie chcemy osobiście zjawiać się w klinice, pierwszy etap badania, czyli pobranie próbki naszego materiału genetycznego, możemy przeprowadzić w domu. - „Jeśli klient nie chce osobiście pojawić się w laboratorium, bo na przykład dziecko, od którego ma zostać pobrany materiał genetyczny, jest małe, albo zwyczajnie boi się ukłucia igłą i pań w białych fartuchach, osoba zlecająca badanie może poprosić o przesłanie specjalnego zestawu na wskazany adres fizyczny. Wystarczy za pomocą wymazówki, specjalnego patyczka zakończonego gąbką, pobrać wymaz z błony śluzowej policzka" – tłumaczy biotechnolog, Katarzyna Schmidt. Metody proponowane przez polskie laboratoria, specjalizujące się w badaniach ludzkiego DNA, są bezpolesne i nieinwazyjne, bezpieczne nawet w przypadku badań, w których uczestniczą niemowlęta. Aby ustalenie ojcostwa było możliwe, należy pobrać materiał genetyczny od domniemanego ojca oraz od dziecka, dostarczenie DNA matki dziecka nie jest konieczne, ale wówczas dokładność otrzymanego wyniku zmniejsza się do 99,95%. Do najprostszych i najczęściej stosowanych metod należy metoda PCR (Polymerase Chain Reaction), polegająca na powielaniu łańcuchów DNA w warunkach laboratoryjnych.Oporny ojciec - pomogą mikrośladyW sytuacji, gdy ojciec dziecka nie żyje lub żyje, ale nie może z określonych względów poddać się badaniu (wówczas musi wyrazić zgodę na badanie), do laboratorium można dostarczyć przedmioty, na których domniemany ojciec mógł pozostawić nadający się do badań materiał genetyczny. Firma specjalizująca się w badaniach DNA, może poddać testom dostarczone przedmioty, jednak koszt takiego badania zazwyczaj jest większy (np. Firma Gentest – koszt testu na ojscostwo, gdy dostarczono wymaz z policzka lub krew – 1,55 tys. zł, gdy do badania wykorzystano mikroślady – 2,05 zł). Większość firm przeprowadza badanie w oparciu o mikroślady, takie jak guma do żucia, szczoteczka do zębów, ustnik papierosa, ubranie poplamione krwią lub spermą. W przypadku dziecka, wystarczy dostarczyć np. smoczek lub śliniak.Kto za to płaci?Za badania sądowe płacą generalnie osoby, które tych badań się domagają. Jeżeli zleceniodawcą jest sam sąd i od niego wychodzi konieczność badań DNA, wówczas koszty ponosi sąd - stwierdza Gałkowski. Na wynik badania czeka się 21 dni, ale jeśli sprawa jest pilna i badanie zleciła prokuratura, wyniki można poznać wcześniej. Koszt badań waha się od 1400 do 5500 zł. Są też wersje ekspresowe badań, które można wykonać w 10 dni roboczych lub, jeśli istnieje taka konieczność, nawet w 3 dni robocze.kobieta.wp.pl
Prawna ochrona życia człowieka trwa od poczęcia Podmiotowość prawna przynależna jest każdemu człowiekowi, w tym przed narodzeniem - dowodzi sędzia Sądu Rejonowego w Kielcach Mariusz Żelichowsk, sędzia Sądu Rejonowego w Kielcach Posłowie proponują, by dzisiejszą treść art. 38 konstytucji, "Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia", poszerzyć o następujące słowa: "od momentu poczęcia". Ich zdaniem poprawka ta wychodzi naprzeciw orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ( TK) z 28 maja 1997 r. (K. 26/96), w którym orzekł on o niezgodności z konstytucją niektórych przepisów ustawy z 30 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, w szczególności zezwalających na aborcję z tzw. względów społecznych. Cel zmiany konstytucji zdaje się sugerować, iż dotychczasowe jej przepisy takiej ochrony prawnej w okresie życia embrionalno-płodowego nie zapewniają. W przeciwnym razie proponowany zabieg legislacyjny byłoby zbędny. Czy tak jest rzeczywiście? Odpowiedź jest znana Zgodnie z art. 72 ust. 1 ustawy zasadniczej "Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka". Wobec tego człowiek podlega konstytucyjnoprawnej ochronie nie tylko po osiągnięciu pełnoletności, ale także będąc małoletnim. Niejako automatycznie rodzi to pytanie: czy już od poczęcia, czy może dopiero od narodzin? Klarownej i stanowczej odpowiedzi udzielił sam ustawodawca, który, wykonując delegację konstytucyjną (art.72 ust.4), uchwalił ustawę o rzeczniku praw dziecka i zapisał w niej (art. 2 ust. 1): "dzieckiem [...] jest każda istota ludzka odpoczęcia do osiągnięcia pełnoletności". Mając więc na względzie, iż instytucja rzecznika praw dziecka została powołana właśnie na mocy konstytucji oraz w celu strzeżenia praw dziecka określonych nie tylko w niej samej, ale również w konwencji praw dziecka oraz innych przepisach prawa, niepodobna tego przepisu rozumieć inaczej, aniżeli jako tzw. autentyczną wykładnię pojęcia "dziecko" na gruncie ustawy zasadniczej. Zatem z mocy konstytucji dziecko podlega ochronie prawnej od poczęcia, a nie dopiero od narodzin. Już sam art. 71 ust. 2 konstytucji wskazuje, że dzieckiem jest również istota ludzka przed narodzeniem, gdyż zgodnie z jego brzmieniem "Matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych [...]". W konsekwencji w tym horyzoncie normatywnym musi być również dokonywana wykładnia obecnej treści art. 38. Prowadzi ona do jednoznacznego wniosku -choć brakuje w nim zwrotu "od momentu poczęcia" - iż prawna ochrona życia człowieka udzielana jest właśnie od poczęcia. Co więcej; w uzasadnieniu wspomnianego orzeczenia sam TK stwierdza: "Uchwalona [...] Konstytucja RP potwierdza wart. 38 prawną ochronę życia każdego człowieka. Podstawa konstytucyjna, na której oparł swoje orzeczenie Trybunał Konstytucyjny, znalazła więc swoje potwierdzenie i w yraźne wyartykułowanie w konstytucji RP". Wszystko to skłania do wniosku, iż cel, jaki posłowie chcą osiągnąć za pomocą nowelizacji konstytucji, jest już przez prawo zrealizowany. Dlatego proponowany sposób jej zmiany - z tego punktu widzenia -staje pod znakiem zapytania. Ponadto, paradoksalnie, może on w przyszłości przyczynić się, w razie odrzucenia projektu, do osłabienia ochrony prawnej życia człowieka od poczęcia, gdyż może być podnoszony argument, iż ochrona ta nie jest zapewniana, skoro konieczna była zmiana ustawy zasadniczej. Podmiotowość prawna Wydaje się jednak, iż z tych powodów nie należy od razu dyskredytować zgłoszonego projektu. Całokształt jego uzasadnienia, w szczególności obszernie cytowane w nim uzasadnienie orzeczenia TK, zdaje się wskazywać na fundamentalny, choć może intuicyjny, cel zmiany. W gruncie rzeczy chodzi w nim o jednoznaczne określenie zakresu przysługującej człowiekowi podmiotowości prawnej. Konstytucja oparta jest na prawnonaturalnej koncepcji praw człowieka. Zgodnie bowiem z art. 30 "Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych". Oznacza to, że wskazane prawa i wolności przysługują nie z nadania państwa, lecz z samego faktu bycia człowiekiem - państwo zobligowane jest natomiast do ich ochrony. Nawet jednak taka koncepcja prawna daje państwu stosunkowo szeroką możliwość limitowania zakresu udzielanej tym przyrodzonym prawom i wolnościom ochrony prawnej. Przede wszystkim dokonuje się to przez normatywne określenie zakresu przysługującej człowiekowi podmiotowości prawnej. Posiadanie przez konkretnego człowieka tego atrybutu jest swoistym warunkiem sine qua non uznania i ochrony jakichkolwiek jego praw i wolności w ramach danego systemu prawa. Najpierw trzeba określić, kto jest podmiotem prawa, aby móc przejść do wskazania zakresu przysługujących mu praw (wolności) i ich ochrony, np. prawa do życia. Podmiotowość prawna jest pierwotna w stosunku do posiadania praw (wolności). Oczywiście jest to zależność logiczna, a nie czasowa ( szerzej:M. Żelichowski", Podmiotowość prawna człowieka w okresie życia embrionalno-płodowego", CzPKiNP1997/1). Na tę zależność wyraźnie wskazał TK, wiążąc ochronę życia ludzkiego, w tym w fazie prenatalnej, z zagadnieniem podmiotowości prawnej. Współczesne kultury prawne atrybut ten powszechnie przyznają człowiekowi od narodzenia, nie ma natomiast równie jednolitych regulacji co do okresu prenatalnego. TK uznał, że podmiotowość prawna przynależna jest każdemu człowiekowi, w tym przed narodzeniem (niezależnie od zdolność prawnej na gruncie prawa cywilnego). Dlatego zrozumiała jest troska projektodawców o doprecyzowanie postanowień art. 38 konstytucji w taki sposób, by zakres podmiotów przyrodzonego prawa do życia obejmował wyraźnie człowieka przed narodzeniem. Orzeczenie TK, jakkolwiek zaakceptowane później przez legislatywę (Sejm mając wówczas takie uprawnienie, nie odrzucił go), wciąż bowiem budzi sprzeciw. Nie chodzi tylko o aborcję Czy jednak art. 38 jest jedynym możliwym miejscem do doprecyzowania zakresu podmiotowości prawnej? Metaprawna natura tej instytucji zdaje się wskazywać na propozycję wyciągnięcia jej, niejako, przed nawias. Mówiąc inaczej: poco doprecyzowywać indywidualnie (przy każdym z praw i wolności konstytucyjnych) zakres uznawanej przez państwo podmiotowości prawnej człowieka, skoro można to uczynić w sposób generalny. Właściwym miejscem zdaje się być właśnie art. 30 konstytucji. Wskazuje on generalnie na godność ludzką jako źródło przyrodzonych praw i wolności człowieka. Z kolei instytucja podmiotowości prawnej określa, ujmując rzecz lapidarnie, czyje "człowieczeństwo" jest uznawane na gruncie prawa pozytywnego. Dlatego określenie w tym przepisie w sposób generalny zakresu podmiotowości prawnej równocześnie wskazywałoby, w jakim zakresie odnosi się ona do poszczególnych praw i wolności wynikających z tej przyrodzonej godności, w tym prawa do życia. Stosowny zapis, ujęty jako ust. 2 - uwzględniając wspomniane orzeczenie TK - mógłby brzmieć: "Każdy człowiek (istota ludzka) niezależnie od swojej kondycji i na każdym etapie swojego życia, od poczęcia do naturalnej śmierci, z racji swojej przyrodzonej godności jest podmiotem praw i wolności". Trzeba bowiem mieć na uwadze, iż problematyka podmiotowości prawnej nie dotyczy tylko kwestii aborcji (silnie zaakcentowanej w uzasadnieniu projektu), lecz dotyka całej gamy współczesnych zagadnień biomedycznych, np. eutanazji, eksperymentów medycznych, pobierania embrionalnych komórek macierzystych, postępowania z osobami chorymi psychicznie, transplantacji. Decydując się zatem na tak ważny krok legislacyjny, jakim jest zmiana konstytucji rzutująca na fundamentalne zagadnienie podmiotowości prawnej, warto odbyć pogłębioną debatę społeczną, w jakim zakresie ta podmiotowość powinna być generalnie zagwarantowana w konstytucji. Nie jest to tylko kwestia przekonań religijnych, mimo iż w uzasadnieniu projektu obszernie cytowane są wypowiedzi papieża Jana Pawła II. Właśnie te wypowiedzi wskazują na uniwersalną płaszczyznę tego zagadnienia: płaszczyznę praw człowieka. Związane jest ono z podstawowymi standardami państwa prawa i w świetle tych standardów powinno być przede wszystkim postrzegane, przedyskutowane i uregulowane. Ponadto jednoznaczne określenie zakresu podmiotowości prawnej człowieka nie oznacza jeszcze, iż ochrona prawna jego przyrodzonych praw i wolności zawsze będzie musiała być realizowana na drodze ochrony prawnokarnej, w szczególności gdy dochodzi do kolizji interesów dwóch podmiotów prawa, np. zagrożenia życia kobiety wskutek ciąży. Mariusz Żelichowski
Gazeta Podatkowa nr 102 (308) z dn. 2006.12.21Autor: Dawid SzwarcZawarcie małżeństwaCzy akt zawarcia związku małżeńskiego w Urzędzie Stanu Cywilnego może odbyć się w obecności kierownika USC bez udziału świadków? Czy obecność świadków to wymóg prawny czy kwestia obyczajowości? Jest to wymóg prawny. Jeżeli małżeństwo zawierane jest przed kierownikiem USC, oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński powinny być złożone publicznie w obecności dwóch pełnoletnich świadków (art. 7 § 1 ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Dz. U. nr 9, poz. 59 ze zm.). Również przepisy szczegółowo regulujące procedurę zawierania małżeństwa stanowią, że przed złożeniem oświadczeń kierownik sprawdza wiek i pełnoletność świadków. Imiona i nazwiska świadków są ponadto zawsze wpisywane do aktu małżeństwa.
Więcej partnerstwa między rodzicami a dziećmi IZABELA LEWANDOWSKAWładza rodzicielska będzie mniej arbitralna, dziadkowie zyskają możliwość ustalenia kontaktów z wnukiem, rodzice mogą odmówić utrzymywania pełnoletniego potomkaJuż w niedługim czasie spodziewać się możemy wielu zmian w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Zagwarantują one więcej partnerstwa między rodzicami i dziećmi, możliwość dochodzenia i kwestionowania nie tylko ojcostwa, ale także macierzyństwa, bardziej szczegółowe uregulowanie kwestii kontaktów z dzieckiem i pieczy zastępczej nad nim, gdy nie sprawują jej rodzice. Pierwsze czytanie projektu nowelizacji kodeksu odbędzie się na obecnym posiedzeniu Sejmu. Innowacje odnoszą się przede wszystkim do kwestii pochodzenia dziecka, czyli macierzyństwa i ojcostwa. K. r. o. praktycznie nie zajmował się dotychczas kwestią macierzyństwa, stosownie do starej rzymskiej reguły, że matka jest zawsze pewna. Wskutek rozwoju nauki dziecko może mieć inną matkę biologiczną, zastępczą, która urodziła, i inną -genetyczną. W projekcie proponuje się, by matką była zawsze ta, która urodziła. Mąż matki nie będzie mógł zaprzeczyć ojcostwu, jeżeli dziecko zostało poczęte w następstwie zabiegu medycznego, na który wyraził zgodę. Zaprzeczenie macierzyństwa kobiety będzie dopuszczalne tylko wówczas, gdy ona dziecka nie urodziła. Z takim żądaniem będzie mógł się zwrócić do sądu mężczyzna, którego ojcostwo zostało ustalone z uwzględnieniem macierzyństwa danej kobiety. Taką możliwość będzie miała też prawdziwa matka, dziecko po dojściu do pełnoletności oraz prokurator. Uznać może tylko biologiczny ojciec Zmienią się przepisy dotyczące ojcostwa dziecka pozamałżeńskiegoo. Dotychczasowe uznanie dziecka zastąpi uznanie (potwierdzenie) przez mężczyznę swojego ojcostwa. Matka dziecka musi potwierdzić, że jest on rzeczywistym ojcem. Urzędnik stanu cywilnego odmówi przyjęcia oświadczenia o uznaniu, jeśli poweźmie wątpliwość co do tego, czy dany mężczyzna jest ojcem dziecka. W takim wypadku i matka, i ojciec mogą przeprowadzić badanie genetyczne, które obecnie pozwala na ustalenie pokrewieństwa z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością. Mogą też wystąpić do sądu o ustalenie ojcostwa. Uznać dziecko będzie mógł samodzielnie, bez niczyjej zgody, młody człowiek po ukończeniu 16. roku życia. Teraz dziecko małżeńskie i dziecko uznane przez ojca automatycznie otrzymuje jego nazwisko. Proponuje się, by dziecko automatycznie nosiło wspólne nazwisko rodziców. Jeśli rodzice mają różne nazwiska, będą mogli zadecydować o nadaniu mu nazwiska złożonego z nazwiska matki i dołączonego nazwiska ojca. Jeśli sąd ustala ojcostwo, a rodzice nie dojdą do porozumienia co do nazwiska dziecka, nosiłoby ono nazwisko podwójne. Rodzice i dzieci będą prawnie zobowiązani, jak dotychczas, nie tylko do wzajemnego wspierania się, ale i wzajemnego szacunku. Nowe przepisy zobowiązywać będą rodziców do wykonywania władzy rodzicielskiej z poszanowaniem godności i praw dziecka. Przed podjęciem ważnych decyzji dotyczących dziecka czy jego majątku rodzice powinni go wysłuchać, jeśli jego stopień dojrzałości i rozwój umysłowy na to pozwala, i uwzględnić -w miarę możliwości -rozsądne życzenia. Także sądy, na podobnych zasadach, we wszystkich sprawach dotyczących dziecka będą miały obowiązek wysłuchania go (poza salą sądową) i uwzględnienia jego zdania oraz rozsądnych życzeń. Przede wszystkim porozumienie Zasadą będzie, że władzę rodzicielską uzyskuje automatycznie także ojciec, którego ojcostwo ustalił sąd. Sąd będzie jednak mógł mu tę władzę ograniczyć, zawiesić albo go jej pozbawić. W razie rozwodu pierwszeństwo przed arbitralną decyzją sądu będzie miało porozumienie rodziców o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i kontaktów z dzieckiem, jeśli przebywa ono tylko u jednego z rodziców. Prawo do kontaktów będzie przysługiwało rodzicom niezależnie od tego, czy mają oni władzę rodzicielską, czy nie. W nowych przepisach znajdzie się przykładowy katalog kontaktów z dziećmi. Przepisy o kontaktach, ich ograniczeniach i ewentualnym zakazie styczności będą odnosiły się także do rodzeństwa, dziadków i powinowatych. Kres obowiązku alimentacyjnego Obecne przepisy nie wyznaczają kresu obowiązków alimentacyjnych rodziców. Zobowiązują do utrzymywania dziecka, "które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie". Nowe pozwolą rodzicom odmówić alimentowania dziecka pełnoletniego, jeśli wiążą się z nadmiernym uszczerbkiem dla nich, a także gdy dziecko nie stara się o uzyskanie samodzielności finansowej. Osoba zobowiązana będzie mogła odmówić alimentów, jeśli żądanie ich wdanej sytuacji jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Sąd w razie wystąpienia o alimenty będzie przyznawał także jednorazową kwotę pokrywającą niezaspokojone potrzeby uprawnionego do alimentów z okresu sprzed wystąpienia o nie. Może też zobowiązać do wypłacania przez jakiś okres alimentów w wyższej kwocie. Na naszych stronach internetowych jest pełny tekst projektu noweli k.r.o. wraz z uzasadnieniem. Adres: http://www.rzeczpospolita.pl/prawo/doc/projekty/kro.htmlZmiany pomogą rodzinie Można powiedzieć, że proponowane zmiany uwzględniają tradycję i zasady moralne, które zyskały powszechną akceptację. Niektóre z nich, np. zmiany dotyczące ojcostwa, zmierzają do dostosowania naszych unormowań do konwencji międzynarodowych. Oczywiście w pracach nad projektem nowelizacji, w których i ja miałam możność uczestniczyć, uwzględnialiśmy wyniki badań funkcjonowania dotychczasowych przepisów. Zmiany uwzględniają postęp nauk przyrodniczych, głównie to, że ojcostwo można ustalić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością i że matka, która urodziła, może nie być matką genetyczną. Nowelizacja wypełni oczywiste luki w prawie rodzinnym dotyczące ustalania macierzyństwa. Uregulowana będzie ważna społecznie sprawa kontaktów z dziećmi, zwłaszcza innych członków rodziny niż rodzice. Z moich badań wynika, że około 90 proc. osób występujących do sądu o ich uregulowanie to dziadkowie. W k.r.o. znajdą się przepisy o opiece zastępczej dotychczas "przerzucanej" między resortami oświaty oraz pracy i opieki społecznej. Prof. dr hab. Elżbieta Holewińska-Łapińska jest pracownikiem Instytutu Prawa Cywilnego UW i Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości Propozycje zmian Sytuacja prawna dziecka Pochodzenie Teraz uznanie dziecka przez mężczyznę ustalenie ojcostwa przez sąd zaprzeczenie ojcostwa Po zmianach uznanie ojcostwa biologicznego ustalenie ojcostwa przez sąd zaprzeczenie ojcostwa - ustalenie macierzyństwa - zaprzeczenie macierzyństwa NazwiskoTerazmęża matki męża matki według wyboru rodziców ojca nadane przez sąd -- matki mężatki Po zmianach - podwójne nazwisko - podwójne nazwisko nadane przez sąd o matki dziecka pozamałżeńskiegoo matki dziecka pozamałżeńskiego KontaktyTeraz zakaz kontaktów ograniczenie kontaktów Po zmianach zakaz kontaktów ograniczenie kontaktów - sposoby możliwych kontaktów - możliwość ustalenia kontaktów z członkami rodziny Obowiązek alimentacyjny rodziców Teraztak długo, jak dziecko nie jest w stanie się utrzymać Po zmianach tak długo, jak dziecko nie jest w stanie się utrzymać - możliwość uchylenia się od alimentów na pełnoletnie dziecko - możliwość zasądzenia alimentów za okres wsteczny
Co wyniknie z wprowadzenia do konstytucji zasady ochrony życia od momentu poczęcia Zasada ochrony życia od momentu poczęcia nie zawiera wyraźnej wskazówki, jak należy rozstrzygnąć kolizję prawa do życia z zagrożeniem zdrowia ciężarnej kobiety - twierdzi profesor prawa na Uniwersytecie Wrocławskim oraz na Europejskim Uniwersytecie ViadrinaDecyzja w sprawie zmiany konstytucji zawsze -w mniejszym lub większym stopniu - zależy od rozstrzygnięcia politycznego. Nie powinno być ono stymulowane doraźnymi względami politycznymi czy tym bardziej propagandowymi, lecz realizować przemiany doniosłe i społecznie pożądane. Dlatego projektodawcy zmiany konstytucji powinni wyraźnie określać cel, do którego dążą, i wskazać, że nie da się go osiągnąć za pomocą dotychczasowych postanowień albo udowodnić, że z nimi koliduje. Uzasadnienie projektu wprowadzającego do konstytucji zasadę ochrony życia ludzkiego od momentu poczęcia za najważniejszą przesłankę zmiany ustawy zasadniczej uznaje zapobieżenie różnicowaniu ochrony życia ludzkiego w zależności od fazy jego rozwoju. Stwierdza się w nim: "w obowiązujących ustawach dotyczących życia ludzkiego w początkowej fazie rozwoju wyraźny jest brak norm prawnych jasno i bezpośrednio chroniących życie dziecka poczętego". Przed i po wejściu w życie konstytucji Postulat ochrony życia ludzkiego od momentu poczęcia pojawił się już w toku prac nad obowiązującą konstytucją. Budził jednak duże kontrowersje i został odrzucony. W efekcie art. 38 konstytucji ograniczył się do sformułowania o prawnej ochronie życia. Za przyjęciem normy niezawierającej zwrotu o ochronie życia od poczęcia opowiedziało się 30 spośród 43 głosujących członków Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego. Nie zakończyło to jednak kontrowersji wokół tej sprawy. Symptomatyczne jest tu stanowisko Trybunału Konstytucyjnego. Orzekając 28 maja 1997 r. - jeszcze przed wejściem w życie obowiązującej dzisiaj konstytucji - odwołał się do norm konstytucyjnych wówczas posiadających najwyższą moc prawną. Z zasady państwa prawnego wyprowadził obowiązek zagwarantowania "ochrony życia ludzkiego w każdej fazie jego rozwoju". Z tego stanowiska Trybunału odwołującego się do zasady państwa prawnego -wyrażonej w obecnym art. 2 konstytucji - oraz ze sformułowania jej art. 38, nie wynika jednoznacznie, że prawo do ochrony życia jest prawem podmiotowym. Bez wątpienia jednak art. 38 stanowiąc, że RP "zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia" nakłada na organy państwowe obowiązek podjęcia działań eliminujących bądź przynajmniej minimalizujących wszelkie zagrożenia życia. W tym aspekcie szczególne zadanie do spełnienia ma ustawodawca, na którym ciąży obowiązek realizacji programu zawartego w konstytucji i tworzenia prawa będącego jego konkretyzacją. Powinno ono uwzględniać przy tym aktualne realia i poglądy, wartości akceptowane w danym czasie przez społeczeństwo. Zasada i wyjątki Ustawodawca wywiązał się z tego obowiązku w odniesieniu do ochrony początkowych faz życia ludzkiego w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Uwzględnił przy tym, że norma konstytucyjna podlegająca rozwinięciu w ustawie nie zawiera zwrotu o ochronie życia od poczęcia i dopuścił wobec tego w określonych przypadkach (art. 4a ust. 1 ustawy) przerwanie ciąży. Może tego dokonać wyłącznie lekarz, gdy: > ciąża zagraża życiu lub zdrowiu ciężarnej, > badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, > zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Zmiana stanowiska ustrojodawcy i wprowadzenie w art. 38 zasady ochrony życia od momentu poczęcia uczyniłoby niezgodne z ustawą zasadniczą dopuszczenie przerywania ciąży we wszystkich tych wypadkach, w których ciąża nie zagraża życiu ciężarnej. Skoro państwo zdecydowałoby się chronić życie ludzkie od samego poczęcia, to obowiązek ten dotyczyłby każdego życia, a więc także i płodu/dziecka, które mogłoby urodzić się upośledzone lub chore. Warto tu nawiązać do głośnej dwa lata temu sprawy we Włoszech, gdzie rodzice (zasięgając rady lekarzy i duchownych katolickich) zdecydowali się na urodzenie dziecka, które miało uszkodzenie mózgu wykluczające jego przeżycie. Podstawą tej decyzji była chęć pomocy innym chorym dzieciom poprzez dostarczenie im organów koniecznych dla ich życia. W tym ujęciu nawet duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu nie może przemawiać za przerwaniem ciąży. Z drugiej strony życie poczęte posiadałoby, w myśl zmienionego art. 38 konstytucji, wartość najwyższą i nawet człowiek upośledzony lub chory miałby prawo do korzystania z niego. Państwo powinno wówczas zapewnić mu warunki godnej egzystencji. Konflikt dwóch praw W kontekście tych uwag należy rozważyć, czy zgodna z zasadą ochrony życia od momentu poczęcia byłaby norma art. 4a ust. 1 wspomnianej ustawy zezwalająca na przerywanie ciąży, gdy stanowi ona zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety. Występuje tu bowiem kolizja prawa do ochrony życia przysługującego dwóm osobom: poczętemu dziecku i kobiecie ciężarnej (zważywszy na możliwość powierzenia zadania urodzenia dziecka kobiecie niebędącej matką biologiczną dziecka, w grę wchodzą prawa tej kobiety). Ustawodawca może rozwiązać tę kolizję, zezwalając na przerywanie ciąży, gdy stanowi ona zagrożenie dla życia kobiety ciężarnej. Ochrona życia płodu nie ma charakteru bezwzględnego i dopuszczalna jest regulacja ustawowa uznająca pierwszeństwo ochrony życia ciężarnej. Z formalnego punktu widzenia jest to przecież również życie poczęte i skoro ustrojodawca nie ustanowił wyraźnie prymatu ochrony życia płodu, to ustawodawca ma swobodę w ustaleniu wzajemnej relacji tych samych dóbr i praw ze sobą kolidujących. Zasada ochrony życia od momentu poczęcia, podkreślając znaczenie życia ludzkiego, nie zawiera wyraźnej wskazówki, jak należy rozstrzygnąć kolizję prawa do życia z zagrożeniem zdrowia ciężarnej. W konflikcie znajdują się tu dwa różne prawa. Swoboda ustawodawcy w rozwijaniu norm konstytucyjnych powinna obejmować także ustalenie zakresu i granic kolidujących ze sobą praw. Bogusław Banaszak
Istnieją trzy sposoby ustalania ojcostwa:1 DomniemanieJeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa lub przed upływem 300 dni od jego ustania lub unieważnienia przyjmuje się, że ojcem dziecka jest mąż matki. Wyjątek: Jeżeli przed upływem tych 300 dni matka ponownie wyszła za mąż przyjmuje się, że ojcem dziecka jest drugi mąż.2. Uznanie dzieckaUznanie dziecka to osobiste (dobrowolne) oświadczenie mężczyzny, że dziecko pochodzi od niego, tzn., że jest on ojcem dziecka. Dziecko może być uznane bez względu na wiek, a więc zarówno małoletnie, jak i pełnoletnie. Dziecko kobiety niezamężnej może być uznane jeszcze przed jego urodzeniem, gdy ciąża jest udokumentowana badaniem lekarskim. Możliwe jest uznanie tylko takiego dziecka, co do którego nie ustalono jeszcze ojcostwa.Do uznania dziecka poczętego i małoletniego potrzebna jest zgoda matki, a w przypadku dziecka pełnoletniego - zgoda dziecka i matki (gdy matka nie żyje - tylko zgoda dziecka). Uznanie dziecka ma skutek wsteczny, tzn. może się zdarzyć, że mężczyzna, który uznał kilkuletnie dziecko, będzie miał obowiązek jego alimentowania od chwili urodzenia.Uznanie dziecka następuje przed: - Kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego; - w sytuacjach wyjątkowych np. niebezpieczeństwa grożącego życiu ojca, przed notariuszem lub terenowym organem administracji państwowej - za granicą - przed polskim konsulem Mężczyzna który uznał dziecko może w ciągu roku od daty uznania żądać jego unieważnienia z ważnych przyczyn.Ważne przyczyny to między innymi: - stan uniemożliwiający świadome lub swobodne podejmowanie decyzji i wyrażanie woli np. stan po ciężkiej operacji, choroba psychiczna, przemijające zakłócenie czynności psychicznych itp. - istotny błąd co do treści czynności prawnej uzasadniający przypuszczenie, że gdyby składający oświadczenie nie działał pod jego wpływem, nie złożyłby oświadczenia o uznaniu dziecka np. przekonanie uznającego, że dziecko urodziło się przedwcześnie, podczas, gdy jak się później okazało, urodziło się ono o czasie - co oznacza, że data jego poczęcia przypadła na okres, w którym uznający nie współżył z matką dziecka. - groźba np. groźba samobójstwa matki dziecka Aby żądać unieważnienia uznania dziecka, mężczyzna powinien złożyć odpowiedni pozew do sądu. Powództwo powinno być wytoczone przeciwko dziecku i matce, a jeśli matka dziecka nie żyje - przeciwko dziecku.Unieważnienia uznania może żądać także: - dziecko, które zostało uznane przed osiągnięciem pełnoletności, jeżeli mężczyzna, który je uznał nie jest jego ojcem - matka dziecka - prokurator Unieważnienie uznania dziecka nie jest możliwe po śmierci dziecka.3. Ustalenie ojcostwaGdy ojciec (mężczyzna) nie uznał dziecka dobrowolnie, musi liczyć się z tym, że matka dziecka może dochodzić ustalenia ojcostwa przed sądem. Sądowego ustalenia ojcostwa może żądać: - (samo) dziecko - jego matka - prokurator Matka może żądać ustalenia ojcostwa tylko do czasu osiągnięcia przez dziecko pełnoletności. Gdy dziecko osiągnie pełnoletność - tylko ono może żądać ustalenia ojcostwa. Wystąpienie pełnoletniego dziecka o ustalenie ojcostwa nie jest ograniczone w czasie i nie przedawnia się, tzn. może ono wystąpić z pozwem o ustalenie ojcostwa w każdej chwili.Niedopuszczalne jest ustalenie ojcostwa przed urodzeniem się dziecka, można natomiast dochodzić ojcostwa po śmierci dziecka.W sprawach o ustalenie ojcostwa, pozwany musi liczyć się z tym, że matka dziecka może dochodzić świadczeń alimentacyjnych. Mogą to być świadczenia dwojakiego rodzaju:- dla dziecka o należne mu bieżące alimenty- dla matki na pokrycie wydatków związanych z ciążą i porodem oraz kosztami utrzymania przez 3 m-ce w okresie poroduZ ważnych powodów np. zły stan zdrowia dziecka czy matki uniemożliwiający podjęcie zatrudnienia, matka może żądać od ojca dziecka udziału w kosztach przez czas dłuższy niż 3 m-ce. Jeśli w czasie ciąży i porodu matka poniosła inne konieczne wydatki może żądać, aby ich część poniósł ojciec dziecka. Matka dziecka może wystąpić o te świadczenia w przeciągu 3 lat od dnia porodu. hoga.pl
Ochrona życia człowieka: dwie propozycje zmiany konstytucji Jeśli twórcza działalność legislacyjna związana z konstytucyjną regulacją ochrony życia człowieka przybierać będzie coraz większe rozmiary, zasłuży na miano infantylizmu prawnego - dowodzi dr hab., profesor Uniwersytetu Szczecińskiego, kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego i Integracji EuropejskiejObowiązującą konstytucję zmieniono raz z powodu konieczności dostosowania jej przepisów o ekstradycji do wymagań prawa unijnego. Niebawem przedmiotem obrad Sejmu ma być kolejna jej nowelizacja. Do obowiązującego tekstu o prawnej ochronie życia (art. 38) LPR chce dodać słowa "od momentu poczęcia", zakładając, że zmieni to istniejący zakres ochrony, co wszakże nie jest założeniem trafnym. Sugerowane poszerzenie zakazu skierowane jest nie tylko do obywateli polskich, lecz do znacznie szerszego grona adresatów oznaczonych jako "człowiek" i podlegających także innym reżimom prawnym. W drugiej kolejności pojawiła się propozycja nowelizacji autorstwa premiera, zakładająca dodanie do istniejącego przepisu sformułowania "Rzeczpospolita chroni życie dzieci poczętych poprzez ustawodawstwo i wszechstronne wysiłki władz publicznych", która może zastąpić bądź uzupełnić inicjatywę LPR. Obie propozycje oceniane już były na łamach "Rzeczpospolitej" pod kątem potrzeby i konsekwencji ich wprowadzenia. Chciałbym omówić jeszcze jeden ich aspekt. Moim zdaniem podstawowe znaczenie dla wszelkich aspektów ochrony życia człowieka ma nie art. 38, lecz art. 30 normujący zasadę godności człowieka. W ustawie zasadniczej godność występuje w trojakiej postaci: > jako zasada rozdziału II, będąca źródłem wszelkich wolności i praw człowieka i obywatela, decydująca o sposobie wykładni przepisów tego rozdziału, w tym art. 38, > jako norma konstytucyjna, którą można stosować samoistnie, realizując cechy przyrodzoności, niezbywalności, nienaruszalności i koniecznej ochrony godności jako istoty człowieczeństwa, > jako zasada prawa naturalnego nadrzędna względem konstytucji (wraz z innymi zasadami, w szczególności sprawiedliwości i wolności, normowanymi we wstępie do konstytucji). Z zasady i normy chroniącej godność jako istotę człowieczeństwa wynika oczywiście ochrona życia przed wszelkimi zagrożeniami, w tym takimi jak aborcja, manipulacje genetyczne, klonowanie człowieka, samobójstwo, eutanazja, kara śmierci etc. Rozumiejąc tę zasadę, nie można być jednocześnie przeciwnikiem aborcji i zwolennikiem kary śmierci. W odróżnieniu od prostej ochrony życia z art. 38 ochrona oparta na art. 30 odpowiada też napytanie: "dlaczego" (uzasadnienie prawno naturalne) i "przed czym", przewidując całą paletę zagrożeń "przed samym sobą", "przed nienaturalnymi postaciami ingerencji w życie ludzkie", przed bezprawiem i nadużywaniem prawa. Tak rozumiana zasada wydawać się może ochroną zbyt bezwzględną i niepodatną na wyjątki konstytucyjne bądź ustawowe. Jest jednak inaczej ze względu na wielowymiarowy charakter godności. Nie będąc li tylko zwykłym przepisem, lecz także wartością konstytucyjną, godność interpretowana być musi na gruncie innych wartości. Na przykład odczytana w kontekście zasady sprawiedliwości i wolności dopuszcza aborcję będącą następstwem gwałtu. Konflikt godności matki i mającego się urodzić dziecka może oznaczać dopuszczenie aborcji, gdy życie matki zagrożone jest przez ciążę (co przekłada się pośrednio na zagrożenie życia dziecka). Konieczność relatywizacji zasady (wartości) godności do innych zasad konstytucyjnych umożliwia stosowanie ustawowych wyjątków w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw, co przewiduje art. 31 ust. 3. Jeśli zatem uwzględni się szeroki i uniwersalny zakres ochrony życia człowieka z art. 30, art. 38 uznać można za zbędny, a w każdym razie pozbawiony istotnych treści, które płyną z art. 30, w świetle którego musi być interpretowany. Propozycja LPR oznacza zatem jedynie pewne uszczegółowienie ochrony życia już istniejącej, niekonieczne, choć nieszkodliwe. Propozycja premiera ma inny charakter, dotyczy bowiem problemu wykonania i skuteczności konstytucji. Nie można jednak przyjąć, że obowiązują i są skuteczne tylko te przepisy ustawy zasadniczej, które opatrzone są dodatkową formułą wykonawczą. W rozdziale II konstytucji tego rodzaju rozwiązania występują często (np. w art. 65 ust. 5 "polityka pełnego, produktywnego zatrudnienia", art. 68 ust. 3 "szczególna opieka nad dziećmi, ciężarnymi, niepełnosprawnymi" etc.), lecz w praktyce nie doświadcza się ich skuteczności. Być może zjawiska demograficzne współczesnej Polski uzasadniają poszerzenie tekstu art. 38 o nową formułę gwarancyjną, ale nie można z nią wiązać zbyt wielkich nadziei. Z komisji sejmowej pracującej nad nowelizacjami dochodzą informacje o dalszych propozycjach uszczegółowienia przepisów konstytucji ("ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci", "godność człowieka przysługuje mu od poczęcia"). Ich powodem jest niezrozumienie bogactwa treści regulacji istniejącej. Następstwem będzie zaś jedynie ograniczenie uniwersalnego charakteru obecnych rozwiązań, których podstawą jest zasada godności człowieka w obecnej formie i treści, kształtowanej także przez orzecznictwo polskiego Trybunału Konstytucyjnego i trybunałów międzynarodowych. Twórcza działalność legislacyjna związana z konstytucyjną regulacją ochrony życia człowieka, jeśli przybierać będzie coraz większe rozmiary, zasłuży na miano infantylizmu prawnego (konstytucyjnego). Pozostawmy więc konstytucji ogólność i uniwersalizm rozwiązań. Andrzej Bałaban
Kobieta i prawo - pomocny portalhttp://www.kobietaiprawo.pl/
Czy przysługuje zwrot kosztów utrzymania dzieci siostrzenicyMoja siostrzenica wyjechała za granicę i w ogóle nie przysyłała pieniędzy na swoje dzieci, które zostawiła u rodziców swojego męża. Ich emerytury są bardzo niskie, dlatego nie byli w stanie finansować utrzymania dzieci, z tego powodu to ja dawałam im pieniądze. Kilka tygodni temu siostrzenica wróciła do Polski i wiem, że dobrze jej się powodzi finansowo. Czy mogę teraz domagać się od niej zwrotu pieniędzy wyłożonych na utrzymanie jej dzieci?Tak Może pani oczekiwać zwrotu pieniędzy wyłożonych na utrzymanie dzieci siostrzenicy. Obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także środków wychowania (obowiązek alimentacyjny), obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo. Z informacji przez panią podanych wynika, że jest pani ciocią matki dzieci. Jest więc pani krewną w linii bocznej dla dzieci, którym pani pomagała. Z tego wynika, że nie należy pani do osób zobowiązanych do łożenia na ich utrzymanie, jednak robiła to pani dla ich dobra. Obowiązujące przepisy przewidują rozwiązanie dla osób znajdujących się w sytuacji takiej jak przez panią opisana. Zgodnie bowiem z ich postanowieniami, osoba, która dostarcza drugiemu środków utrzymania lub wychowania nie będąc do tego zobowiązana albo będąc zobowiązana z tego powodu, że uzyskanie na czas świadczeń alimentacyjnych od osoby zobowiązanej w bliższej lub tej samej kolejności byłoby dla uprawnionego niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami, może żądać zwrotu od osoby, która powinna była te świadczenia spełnić.Jednak musi pani pamiętać, że możliwość dochodzenia zwrotu pieniędzy wyłożonych na utrzymanie dzieci siostrzenicy jest ograniczona w czasie. Co więcej, w tym zakresie obowiązuje krótki termin przedawnienia. Tego rodzaju roszczenie przedawnia się z upływem trzech lat. Monika BurzyńskaPODSTAWA PRAWNA ■ Art. 140 z dnia 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. nr 9, poz. 59 z późn. zm.).Gazeta Prawna 16.02.2007r
Tylko dorosłe dziecko może ubiegać się o unieważnienie uznania ojcostwaOsoba uznająca się za biologicznego ojca dziecka nie może skutecznie żądać unieważnienia uznania dziecka przez innego mężczyznę. Trybunał potwierdził wczoraj, że przepis, który wyklucza taką możliwość, jest zgodny z konstytucją. Chodzi o art. 81 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który zaskarżył do TK Adam T. przekonany o tym, że jest biologicznym ojcem chłopca urodzonego przez jego byłą dziewczynę. Przez kilka lat po urodzeniu chłopca Adam T. nie chciał uznać go za swoje dziecko, a o ojcowskie prawa zaczął walczyć dopiero kilka lat po ślubie matki z innym mężczyzną, który uznał malca i stworzył mu prawnie potwierdzoną rodzinę. Zaskarżony przez Adama T. przepis mówi, że tylko dziecko, które zostało uznane, nim osiągnęło pełnoletność, może żądać unieważnienia tego aktu, jeśli mężczyzna, który je uznał, nie jest jego biologicznym ojcem. Może dokonać tego wciągu trzech lat od uzyskania pełnoletności. Ponieważ przepis nie daje takiego uprawnienia biologicznemu ojcu, Adam T. uważa, że naruszył jego konstytucyjne prawo do sądu, a także prawo dziecka do posiadania biologicznej rodziny. Trybunał w pełni podzielił argumentację prokuratora generalnego i marszałka Sejmu, którzy bronili sprawdzonej w polskiej praktyce sądowniczej zasady. TK stwierdził, że pozbawienie osoby uważającej się za biologicznego ojca możliwości ingerowania w prawnie ukształtowaną rodzinę było świadomym działaniem ustawodawcy. Bo stabilizacja więzi rodzinnych dziecka jest kwestią decydującą nawet wówczas, gdy nie ma pewności, czy ukształtowany stan cywilny zgodny jest z jego biologicznym pochodzeniem. Zdaniem TK przyznanie mężczyźnie, który twierdzi, że jest biologicznym ojcem dziecka, prawa do żądania unieważnienia uznania, prowadziłoby do podważenia ukształtowanego stanu cywilnego dziecka i jego więzi rodzinnych. Takiego kształtu swojego prawa w tej kwestii Polska broniła nawet na forum europejskim i nie było to przeszkodą w ratyfikowaniu konwencji europejskiej (sygn.: SK 20/05). Jolanta Kroner
Rozwód: przy kim zostanie dzieckoOceniając możliwości wykonywania władzy przez każdego z rodziców, sąd bada przede wszystkim ich predyspozycje osobiste - pisze adwokat izby warszawskiej, członkini Komisji Współpracy Zagranicznej Naczelnej Rady AdwokackiejCoraz częściej dochodzi do trwałego rozkładu pożycia małżeńskiego i w konsekwencji do podjęcia decyzji o rozwodzie. Oprócz sporu w kwestii, kto jest winny takiej sytuacji, jedną z podstawowych spraw dzielących małżonków jest rozstrzygnięcie, przy kim mają zostać ich wspólne małoletnie dzieci. Zgodnie z art. 58 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego sąd ma obowiązek rozstrzygnąć w wyroku rozwodowym o władzy rodzicielskiej nad wspólnymi małoletnimi dziećmi małżonków. Jeśli między małżonkami nie ma sporu, sąd zwykle kieruje się ich wnioskami. Gdy zaś wnioski pozostają w sprzeczności z interesem dziecka, sąd podejmuje decyzję, nie uwzględniając zgłaszanych przez rodziców propozycji. Rozstrzygając o władzy rodzicielskiej, sąd może m.in. powierzyć jej wykonywanie obojgu rodzicom z ustaleniem miejsca zamieszkania dzieci przy wskazanym rodzicu. Może także powierzyć wykonywanie jej tylko jednemu z małżonków, ograniczając władzę drugiego do określonych obowiązków i uprawnień. Oczywiście zdarzają się również drastyczne sytuacje, w których sąd zawiesi wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu lub obojgu, a nawet pozbawi jej wykonywania jednego z małżonków, a nawet oboje. Gdy rodzice wdają się w spór Bardzo często małżonkowie wolą wdać się w skomplikowany i długotrwały spór, niż oddać bez walki dziecko "temu drugiemu". Konsekwencją takiej postawy jest prowadzenie poszerzonego postępowania dowodowego. Ma ono na celu ustalenie, który z rodziców będzie sprawował władzę rodzicielską w sposób lepszy, tj. pełniej gwarantujący ochronę dobra dziecka. Stereotyp, że matka z racji płci będzie zawsze faworyzowana w ocenach sądu, już dawno odszedł do lamusa. Konieczny wywiad W postępowaniu dowodowym sądy nie poprzestają na dowodach z zeznań świadków, sięgając do opinii profesjonalistów. W tych sprawach przeprowadzane są wywiady zlecane zawodowym kuratorom sądowym oraz sporządzane opinie przez specjalistów z rodzinnych ośrodków diagnostyczno-konsultacyjnych. W ośrodkach tych oprócz bezpośrednio zainteresowanych, tj. rodziców i dzieci, mogą być również poddane badaniom inne osoby wychowujące wspólnie z rodzicami dzieci, np. babcie. Więź emocjonalna Oceniając możliwości wykonywania władzy przez każdego z rodziców, sąd bada przede wszystkim ich predyspozycje osobiste. Płeć małżonka jest argumentem drugorzędnym, podobnie jak możliwości finansowe czy lokalowe. Ogromne znaczenie będzie miała natomiast więź emocjonalna łącząca dziecko z rodzicem, dotychczasowe kontakty, a także możliwość sprawowania pieczy osobiście przez rodzica. Oczywiste jest bowiem, że bez utrzymania stałych, codziennych kontaktów rodzice nie mają możliwości prawidłowej oceny aktualnych potrzeb dziecka i w konsekwencji nie mogą właściwie zatroszczyć się o nie i jego wychowanie. Z tych względów bardzo istotne są także gwarancje należytego wykonywania władzy rodzicielskiej w przyszłości. Wina nie musi grać roli Przypisanie jednemu z rodziców wyłącznej winny za rozkład pożycia małżeńskiego nie przekreśla co do zasady jego uprawnień rodzicielskich. Dotyczy to sytuacji, gdy zawinione zachowanie nie godzi w dobro dziecka. Nie ma zatem przeszkód do pozostawienia władzy rodzicielskiej małżonkowi uznanemu za winnego rozkładu pożycia, a nawet wyłącznie winnemu. W takiej jednak sytuacji sąd zbada, czy nie stanowi to zagrożenia dla dobra dziecka. Jeżeli rodzice nie są w stanie uzgodnić sposobu kontaktowania się z dziećmi, żądanie jego ustalenia jest możliwe na każdym etapie toczącego się postępowania rozwodowego. Zainteresowana strona może wystąpić z takim wnioskiem już w pozwie. Ze względu na zmianę przepisów regulujących koszty sądowe wręcz wskazane jest, aby wniosek taki został zawarty w pozwie, w przeciwieństwie bowiem do uprzedniego stanu prawnego wniosek o ustalenie kontaktów podlega opłacie. W judykaturze pojawiło się stanowisko, że sądy okręgowe nie są właściwe do orzekania o sposobie i terminie kontaktów małżonków z małoletnimi dziećmi (postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 25 lutego 2005 r., I Acz 398/05), wniosek taki należy więc składać we właściwym sądzie rodzinnym. Odmienne stanowisko w tej kwestii zajął Sąd Najwyższy w uchwale Izby Cywilnej z 21 października 2005 r. (IIICZP75/05), przyjmując, że właściwy do rozpoznania wniosku o ustalenie kontaktów z małoletnim dzieckiem, jeżeli toczy się sprawa o rozwód lub separację, jest sąd "rozwodowy", czyli okręgowy. Ze zrozumiałych względów najkorzystniejsza dla małoletnich dzieci małżonków rozwodzących się jest sytuacja, kiedy rodzice potrafią współpracować dla dobra dziecka. Jest to oczywiście możliwe w teorii, niestety o wiele rzadziej spotykane w praktyce. Uważam jednak, że na drodze wzajemnych ustępstw i negocjacji warto tak ułożyć stosunki między dorosłymi, by dobro ich dzieci jak najmniej ucierpiało na rozstaniu rodziców. Również na tym polu dostrzegam niemałą rolę dla prawników. e-mail: supera@supera.pl Małgorzata Supera
ZMIANA PRAWA POCZĄTEK REALIZACJI PROGRAMU POLITYKI RODZINNEJ Rząd wspiera rodziny ustawąDzisiaj Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceminister pracy, prześle do konsultacji projekt ustawy rodzinnej. Przewiduje on wydłużenie urlopów macierzyńskich do 26 i 39 tygodni, wprowadzenie 500 zł ulgi podatkowej na dziecko, zwolnienie na trzy lata ze składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych firm przyjmujących pracowników wracających po przerwie związanej z wychowaniem dziecka. Pracodawcy zyskają prawo do tworzenia i finansowania z funduszu socjalnego przedszkoli i żłobków. Samozatrudnieni będą mogli korzystać z urlopów wychowawczych. W tym czasie nie będą odprowadzać składek do ZUS, a budżet sfinansuje im składki na emeryturę i rentę. Program ma w latach 2008-2014 kosztować 17,8 mld zł.Zachęty dla przedsiębiorstw tworzących przedszkolaProgram polityki rodzinnej będzie obowi+zywać od nowego roku - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceminister pracy i polityki społecznejZmiana prawa Jest już gotowy projekt ustawy rodzinnejSamozatrudnieni nabęd+ prawo do urlopu wychowawczegoRodzice pracuj+cy po urlopie macierzyńskim na częPć etatu będ+ chronieniDzisiaj wiceminister pracy i polityki społecznej Joanna Kluzik-Rostkowska przePle do konsultacji projekt ustawy rodzinnej. Zawiera nowelizację dziewięciu ustaw i ma wprowadzić w życie znaczn+ częPć programu polityki rodzinnej rz+du.- Chcę, aby ten projekt trafił do Sejmu do końca czerwca - mówi wiceminister.Projekt przewiduje m.in. wydłużenie urlopów macierzyńskich, wprowadzenie podatkowych ulg rodzinnych i zwolnienie ze składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych |wiadczeń Pracowniczych pracodawców przyjmuj+cych do pracy pracowników wracaj+cych po przerwie zwi+zanej z wychowaniem dziecka. Firmy będ+ mogły ze Prodków Zakładowego Funduszu |wiadczeń Socjalnych zakładać i finansować przedszkola.Ulga w podatku dla rodzinyJuż w tym roku zostanie podwyższona rodzinna ulga podatkowa.Przy rozliczaniu PIT za ten rok będzie można odliczyć od podatku zamiast 120 zł - 200 zł na dziecko. W kolejnych latach (co dwa lata - do 2014 roku) odpis ten będzie rosn+ć o 100 zł rocznie i docelowo wyniesie 500 zł na jedno dziecko. Rodzina wychowuj+ca troje dzieci będzie więc mogła odpisać od należnego podatku 1500 zł.W przyszłym roku takie rozwi+zanie ma kosztować budżet państwa 450 mln zł, a docelowo (w stosunku do stanu obecnego) 8,7 mld zł. To najkosztowniejsza częPć programu. Eksperci uważaj+ jednak, że wprowadzenie ulgi jest uzasadnione.- Polski system podatkowy jako jedyny w UE nie bierze pod uwagę kosztów, jakie ponosz+ rodziny wychowuj+ce dzieci - zauważa prof. Bożena Balcerzak-Paradowska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.Dodaje, że ulga podatkowa jest długotrwała i aktywizuj+ca. Dopiero osoba, która pracuje i osi+ga dochód, może z niej korzystać. Ma też charakter trwałej zachęty. Rodzic, decyduj+c się na dziecko wie, że do czasu jego usamodzielnienia będzie płacił niższe podatki.Dłużej na macierzyńskimDłuższy ma być urlop macierzyński. Docelowo ma wyniePć 26 tygodni przy urodzeniu pierwszego i każdego następnego dziecka oraz 39 tygodni po urodzeniu więcej niż jednego dziecka. Będzie podwyższany co dwa lata do 2014 roku. W przyszłym roku wyniesie więc 20 i 31 tygodni. Ma to kosztować budżet do 2014 roku 2,4 mld zł, tylko w 2008 roku - 150 mln zł. Wydłużanie urlopu zostało rozłożone w czasie ze względu na koszty i dlatego, że może ono negatywnie wpływać na sytuację kobiet na rynku pracy. Paweł Hut z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę, że zbytnie wydłużanie urlopu może obniżyć szanse kobiet u pracodawców i prowadzić do ich bezrobocia.Ojciec z dzieckiemDłużej z urlopu macierzyńskiego będ+ mogli też korzystać ojcowie dzieci. Obecnie mog+ go otrzymać dopiero po wykorzystaniu przez matkę dziecka 14 tygodni urlopu. A to oznacza, że ojcowie przy pierwszym dziecku mog+ na nim przebywać zaledwie 4 tygodnie. JePli urlop macierzyński - jak zakłada resort pracy - będzie dłuższy, okres korzystania przez ojca z urlopu macierzyńskiego w takiej sytuacji wyniePć może nawet 12 tygodni. To może zachęcić ich do podjęcia opieki nad dzieckiem.Dr Ewa Lisowska z SGH uważa, że większe uczestnictwo ojca w tym urlopie może zmienić stosunek pracodawców do roli obu płci na rynku pracy.- Nie tylko kobieta będzie postrzegana jako ta, która znika z firmy po urodzeniu dziecka - mówi.Zachęty dla pracodawcówFirmy zatrudniaj+ce rodziców wracaj+cych do pracy z urlopów macierzyńskich i wychowawczych nie będ+ przez trzy lata płacić za nich składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych |wiadczeń Pracowniczych. Ma to zredukować liczbę zwolnień rodziców z pracy i zmniejszyć ich obawy, że po okresie wychowania dziecka pracodawca będzie chciał rozwiązać z nimi umowę o pracę. Takie rozwi+zanie kosztować ma do 2014 roku 3,8 mld zł, ale poniesie go nie budżet, ale notuj+cy nadwyżkę FP. Docelowo (od 2010 roku) ze zwolnienia z płacenia składek na te dwa fundusze korzystać będzie około 600 tys. osób rocznie.Henryk Michałowicz z Konfederacji Pracodawców Polskich ocenia, że takie rozwi+zanie jest dla rodziców lepsze niż wprowadzanie ustawowej ochrony przed ich zwolnieniem.Rząd chce też zachęcić firmy do zakładania przyzakładowych przedszkoli i żłobków. W tym celu zamierza zmienić ustawę o zakładowym funduszu Pwiadczeń socjalnych, aby umożliwić jego wykorzystanie do tworzenia takich placówek. Firmy maj+ też uzyskać możliwoPć finansowania z tego funduszu kosztów, jakie ponosz+ ich pracownicy na przedszkola i żłobki.Na pół etatu pod ochronąObecnie osoba mająca prawo do urlopu wychowawczego i niekorzystajaca z niego ma prawo do obniżenia obowiązującego ją wymiaru czasu pracy, nawet do połowy etatu. W tym czasie nie jest ona jednak chroniona przed zwolnieniem z pracy tak jak osoby przebywające na urlopie wychowawczym. Pracodawcy, aby zniechęcić pracowników do występowania z wnioskami o obniżenie wymiaru czasu pracy, mogą więc grozić im, że w takiej sytuacji - jako nie w pełni dyspozycyjne - będą musiały odejść z firmy. Dlatego rząd chce objąć także takich pracowników ochroną przed zwolnieniem. Pracownik niekorzystający z wychowawczego, chcący pracować w niepełnym wymiarze czasu pracy ma być chroniony przez cały czas, w jakim przysługuje mu prawo do urlopu wychowawczego bez względu na to, czy z niego skorzysta czy nie.- To dobre rozwiązanie promujące elastyczne formy zatrudnienia - ocenia Michał Boni, ekspert rynku pracy.Z kolei rodzice otrzymujący dodatek do zasiłku rodzinnego na urlopie wychowawczym (400 zł miesięcznie) będą mogli dorobić bez groźby jego utraty.Lepiej dla samozatrudnionychRz+d chce też osobom prowadz+cym pozarolnicz+ działalnoPć gospodarcz+ umożliwić jej zawieszanie na okres sprawowania opieki nad dzieckiem i korzystania z urlopu wychowawczego na takich samych zasadach, jak pracownicy. W tym czasie nie będ+ musieli odprowadzać składek do ZUS, zrobi to za nich budżet państwa, który opłaci im składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (podstaw+ ich naliczania ma być 60 proc. Predniej pensji). Osoby takie będ+ też mogły ubiegać się o dodatek do zasiłku rodzinnego (400 zł miesięcznie).Krótszy ma też być dla samozatrudnionych i innych osób opłacaj+cych dobrowolnie składkę chorobow+ wymagany okres ubezpieczenia konieczny dla otrzymania Pwiadczeń. Skróci się ze 180 dni do 90 dni.Więcej na wspólną emeryturęWyższa ma być tzw. podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe dla osób na urlopach wychowawczych. Obecnie wynosi ona 420 zł więc na konta emerytalne do ZUS i OFE wpływa miesięcznie niespełna 82 zł. Podstawa ta wzrosnąć ma docelowo do kwoty przeciętnego wynagrodzenia (od 2011 roku), ale już od nowego roku będzie równa płacy minimalnej (dziś jest to 936 zł). Ponadto pieniądze gromadzone na emeryturę w ZUS będą do momentu przejPcia na emeryturę majątkiem wspólnym małżonków. W razie rozwodu będą więc musieli dzielić się nie tylko pieniędzmi emerytalnymi zgromadzonymi w OFE, ale także tymi, którą mają w ZUS.Wypłata dodatku z tytułu urodzenia dziecka i tzw. becikowego będzie zależeć od przedstawienia przez ubiegaj+c+ się o te Pwiadczenia karty ci+ży.To nie koniec projektówPozostałe zmiany zaproponowane w rz+dowym projekcie dotycz+ce m.in. dostępnoPci i elastycznoPci przedszkoli czy opieki zdrowotnej maj+ zostać wprowadzone kolejnymi ustawami. Resort pracy pracuje już m.in. nad projektem ustawy, obejmuj+cym opiekę i edukację dzieci w wieku 0-6 lat.SZERSZA PERSPEKTYWAPolska to niemal jedyny kraj OECD, gdzie obci+żenia podatkowo-składkowe niemal nie zmieniają się w zależności od tego, czy rodzina ma na utrzymaniu dzieci. Na przykład na Węgrzech różnica w obciążeniu między osobą samotną a małżeństwem wychowującym dwoje dzieci wynosi ponad 9,9 pkt proc. W Irlandii 9,1 pkt proc., a w Austrii, Niemczech czy Belgii ponad 7 punktów. W Polsce zaledwie 0,5 pkt proc. Wydatki na politykę rodzinną w Polsce wynosz+ około 0,9 proc. PKB, podczas gdy w UE stanowi+ przeciętnie 2,1 proc.Rządowy program polityki rodzinnejBARTOSZ MARCZUKKonsekwentnie o rodzinieKonsekwencja. Tej cechy chyba najbardziej brakuje polskim politykom. Najpierw ogłaszają, że zreformują służbę zdrowia, zbudują 3 mln mieszkań czy obniżą koszty pracy, a dopiero później sprawdzają, czy to w ogóle jest możliwe. W efekcie wielu ludzi czuje się rozczarowanych, a zaufanie do polityków sięga dna. Dlatego słowa uznania należą się Joannie Kluzik-Rostkowskiej, która z konsekwencją realizuje program polityki rodzinnej. Został ogłoszony w marcu, do końca kwietnia podlegał publicznej debacie, a teraz jest już gotowy w formie projektu nowelizacji ustaw. Trzeba mieć nadzieję, że z równie dużą determinacją pani minister przeprowadzi go przez Sejm. Może to być jednak trudne, bo już obecnie koalicjanci podbijają stawkę, mówiąc - my damy więcej. Zapominają tylko, że dawanie jednym oznacza zabieranie innym, bo pieniądze w budżecie nie biorą się znikąd.Bartosz MarczukRzeczpospolita 21.05.2007r
no ale przecież teraz ma 21 lat - to nie mogą jej odmówić??może wtedy chodziło o to że rodzice (jej) powinni to zrobić?
Witam, Jestem tutaj nowa, mam nadzieję, że ktoś zechce i będzie potrafił mi pomóc.W grudniu tego roku skończę 18 lat, we wrzesniu urodzę dziecko.Moje pytania dotyczą alimentów i becikowego.1. Kiedy mogę starać się o przyznanie alimentów, tzn. czy pozew powinien być kierowany do sądu po urodzeniu dziecka czy też mogę ciut wczesniej ubiegać się o alimety, tak by od pierwszego miesiąca życia dziecka były mi wypłacane?2. Czy mogę osobiście ubiegać się o alimenty, zważająć na mój wiek i czy będzie on brany pod uwagę przy osądzaniu wysokości alimentów?3. Czy jest jakieś 'ograniczenie procentowe' od stawki zarobkowej ojca dziecka, tzn. że wysokosć alimentw jest ograniczona np. do 30% zarobków?4. Czy mogę nadać dziecku swoje nazwisko i czy nie będzie to miało wpływu na sprawy alimentacyjne?5. Czy obowiązek płacenia alimentów na rzecz dziecka, w razie niewypłacalności ojca, przechodzi na dziadków dziecka? jeśli nie, to jakie mam zabezpieczenie?6. Co do becikowego, czy mam prawo ubiegac się o becikowe sama czy też prawnym opiekunem dziecka, mającym prawo do becikowego i świadczeń (tj. jakichkolwiek pomocy finansowych od państwa itp.) musi być osoba pełnoletnia? W tym wypadku jak rozumiem opiekę nad dzieckiem musiałaby przejąć moja mama lub ja musiałabym się wstrzymać z odbiorem becikowego do ukończenia 18. roku zycia?Bardzo prosże o jakiekolwiek informacje, jesli coś pominęłam proszę o sprostowanie,z góry dziękuję, Imavailable.
Witam wszystko na temat alimentów masz napisane w tym temacie TUTAJ >>> jest tego trochę do przebrnięcia.oraz Stowarzyszenie Pomocy Nieletnim rodzicom napisz do nich odpowiedzą Ci na wszystkie pytania.
Ojciec biologiczny a "przyszywany"W Polsce mężczyzna, gdy uznał dziecko za swoje, nie ma szans zaprzeczyć ojcostwu. Nawet jeśli ma dowody, że nie jest biologicznym tatą. A wszystko za sprawą przestarzałego kodeksu rodzinnego i opiekuńczego z 1964 roku. Teraz ma się to zmienić, w Sejmie leży projekt jego nowelizacji - pisze "Dziennik".Jaki będzie ostateczny kształt nowelizacji, nie wiadomo, bo Sejm może ją zmienić, Senat dołożyć swoje poprawki, no i wszystko zależy jeszcze od polityki, czyli jaka opcja rządzi - mówi sędzia Sławomir Różycki z Ministerstwa Sprawiedliwości.Uznanie dziacka za własnePrace idą w kierunku zmiany oświadczenia woli w sprawie uznania dziecka za własne, na oświadczenie wiedzy. To oznacza, że jeśli mężczyzna uzna ojcostwo za niezgodnie ze stanem rzeczywistym, to będzie mógł wnieść o jego unieważnienie - wyjaśnia sędzia Różycki.Tymczasem z badań przeprowadzanych w różnych okresach przez różne ośrodki badawcze powtarza się ten sam wynik. 4% ojców w krajach Europy i Ameryki Północnej wychowuje nie swoje dzieci, nie wiedząc o tym. (PAP) wp.pl
CytujTo oznacza, że jeśli mężczyzna uzna ojcostwo za niezgodnie ze stanem rzeczywistym, to będzie mógł wnieść o jego unieważnienieale mamy jeszcze absurdy w naszym prawie.Cytujgdy uznał dziecko za swoje, nie ma szans zaprzeczyć ojcostwu. Nawet jeśli ma dowody, że nie jest biologicznym tatąOjciec ma dowody, że nie jest ojcem a nie może pozbyć się ojcostwa a kto mu zwróci alimenty? Zapisane
Soniu w sumie po przeczytaniu tego artykułu sądzę,że redaktor piszący ten artykuł jest nie doinformowany gdyż z ciekawości zaczęłam szperać po innych artykułach oraz stonach i o to co znalazłamCytujInstytucja unieważnienia uznania dziecka uregulowana jest w art. 80 - 83 k.r.o. Otóż art. 80 § 1 pozwala mężczyźnie, który dziecko uznał, żądać jego unieważnienia z powodu wady swego oświadczenia woli. § 2 tego artykułu prawo wytoczenia takiego powództwo daje również matce. Dość powiedzieć, bez wnikania w teorię wad oświadczeń woli, że aby do unieważnienia doprowadzić, ojciec (lub matka, jeżeli to ona wnosi powództwo) musi udowodnić, iż zaszła wyjątkowa okoliczność dotycząca jego prawidłowego rozeznania, co do osoby dziecka lub swobody wyrażanego oświadczenia. Krótko mówiąc dotyczy to takich sytuacji jak wprowadzenie w błąd, użycie podstępu lub groźby. A zatem przyczyną takiego unieważnienia nie może być tylko taka okoliczność, iż mężczyzna nie jest biologicznym ojcem dziecka. Jest to kwestia niezwykle ważna oznacza, bowiem, że w toku procesu ani ojciec ani matka nie mogą na przykład powoływać się na wyniki badań DNA. Nawet, jeżeli z badań tych wynikałoby niezbicie, że mężczyzna nie jest ojcem dziecka, w aktualnym stanie prawnym, nie może dojść do unieważnienia uznania. Na taką okoliczność może natomiast powoływać się dziecko, które ma prawo żądać unieważnienia uznania w ciągu trzech lat od dojścia do pełnoletności.źródło
Gdzie jesteś tatusiu? "Dziecko nie jest przedmiotem" - skandowali wczoraj ojcowie przed Sądem Okręgowym w Mińsku Mazowieckim. Machali transparentami: "Ograniczenie kontaktów z ojcem jest krzywdą dziecka", "Brońmy nasze dzieci przed chorym systemem rodzinnym", "Sądy zrywają więzy rodzinne". Pikieta trwała kilka godzin - donosi "Rzeczpospolita". - Do Mińska Mazowieckiego przyjechaliśmy, bo tu toczy się sprawa ojca, którego podejrzewa się o molestowanie. Odebrano mu prawa rodzicielskie, mimo że synowie uciekają do niego od matki - mówi Krzysztof Gawryszczak, prezes Stowarzyszenia Ojcowie z Trójmiasta. Jak twierdzi, w pikiecie rotacyjnie uczestniczyło prawie 100 osób. Gawryszczak wyjaśnia, że stowarzyszenie urządza happeningi pod sądami, w których odbywają się różne sprawy z udziałem ojców. - Wspieramy ich i nagłaśniamy problem ograniczania ojcom prawa do rodzicielstwa - dodaje. Jego zdaniem w sporach między rodzicami sądy często biorą stronę matek. - Wiele z nich wykorzystuje swą uprzywilejowaną pozycję i ogranicza kontakt z ojcem, nawet jeśli sąd na to pozwala - twierdzi. Ze swoim synem widuje się 72 godziny w roku. To on zawiązał stowarzyszenie. Należy kilkudziesięciu mężczyzn. Ewa Grzegorzewska wspiera stowarzyszenie: - Jestem dzieckiem, które wychowywało się bez ojca. Wiem, jak to jest, gdy mówi się, że tatuś jest bandytą i nie będziesz się z nim widywać. Mimo to zawsze tęskniłam za ojcem. Dziecko powinno mieć prawo poznania go. Nawet jeśli prawda będzie bolesna.("Rzeczpospolita")
Ojcowie chcą dowodówCoraz więcej mężczyzn chce upewnić się, że syn czy córka są ich biologicznym dzieckiemSocjologowie biją na alarm: w rodzinach źle się dzieje. Bo rodzicielstwo wbrew pozorom to nie biologia. Ojcem jest ten mężczyzna, który wychowuje dziecko i otacza je opieką, a nie dawca spermy. Czy pewnego dnia pary, których dziecko ma przyjść na świat, udając się na porodówkę zamiast pokazywać dokument tożsamości będą oddawać kroplę krwi? Kontrowersyjna propozycja poprawki Marianiego do ustawy imigracyjnej, sugerująca, by imigranci chcący połączyć się z rodzinami zrobili testy DNA, stanowi tylko wierzchołek (widoczny, bo polityczny) góry lodowej. Wstukajcie w Google "testy na ojcostwo" a zobaczycie 2.200 000 pozycji! Niemało spośród nich prowadzi na strony zagranicznych laboratoriów zachwalających jakość swoich usług. Ten prywatny rynek rozwija się dynamicznie, a wszystko wskazuje, że to dopiero początek jego sukcesów. Zapewne dostęp do tych usług upowszechni się i być może stanieją one. Będą z nich korzystać wszyscy ci, którzy z jakichś powodów chcą mieć pewność co do biologicznego pokrewieństwa.Aktualna cena testu wynosi od 150 do 400 euro. Deklarowana wiarygodność – 99,99 proc. Ściślej mówiąc, dobrze wykonane badanie daje ponad 99,95 proc. pewności, gdy przypuszczalny ojciec okazuje się ojcem biologicznym, zaś w wypadku gdy ojcostwo zostaje wykluczone – wynik jest stuprocentowo pewny.W Stanach Zjednoczonych co roku wykonuje się ponad 250 tysięcy testów na ojcostwo. We Francji, gdzie przepisy są bardzo restrykcyjne, takich badań nie można wykonać poza procedurą sądową. Jednak prawo nie może nic zrobić szwajcarskim, angielskim, niemieckim czy holenderskim laboratoriom, które w internecie proponują Francuzom swoje usługi. I tak co roku tysiące ludzi wysyła dyskretnie z Francji patyczek do uszu lub bibułkę nasączoną swoją śliną wraz z paznokciem czy włosem dziecka w celu ustalenia, czy faktycznie są biologicznymi ojcami.Dlaczego to robią? Według nielicznych i sprzecznych badań od 0,8 do 30 procent ojców nie jest faktycznie biologicznymi rodzicami swoich dzieci. Choć liczby te należy traktować bardzo ostrożnie, budzą one podejrzliwość co do wierności partnerek, ożywiają spory wokół alimentów czy kwestii dziedziczenia i skłaniają do szukania odpowiedzi na swoje wątpliwości w testach DNA. Ale co zrobić potem z taką wiedzą? Jakie skutki może mieć ona dla dzieci i rodzin? Zdaniem Jean-Jacques’a Cassimana, dyrektora centrum genetyki przy uniwersytecie w Louvain (Belgia) konsekwencje coraz łatwiejszego dostępu do biologicznej prawdy dalekie są od obiecywanego przez niektóre komercyjne laboratoria "spokoju ducha" i "końca emocjonalnej udręki".– Jeśli ktoś ma problem, odwołanie się do testów DNA tylko go przesuwa, a nawet wzmaga – utrzymuje ten światowej sławy naukowiec, zdecydowanie przeciwny niekontrolowanemu dostępowi do tych badań. Sądzi jednak, że ich popularność będzie rosła zwłaszcza tam, gdzie są prawnie zakazane. – W naszym centrum genetyki przez lata zainteresowanie nimi rosło, ale obecnie dostrzegamy w naszym społeczeństwie pewien przesyt.Jego optymizmu nie podziela Sophie Marinopoulos, psycholog i psychoanalityk z oddziału położniczego kliniki w Nantes. Obawia się ona, że w przyszłości więzy krwi będą nabierać coraz większego znaczenia. – W naszym pełnym lęków społeczeństwie, które nie potrafi już dokładnie określić, czym jest rodzina, prawdopodobnie wzmoże się tendencja do szukania swojej tożsamości w genach – mówi. – Problem w tym, że to nie biologiczny związek tworzy międzyludzkie więzi... Dziś mniej jeszcze niż wczoraj, jutro być może mniej niż dziś.Jak pogodzić ten głód biologicznej pewności z przemianami, jakie przechodzi i będzie przechodzić współczesna rodzina? W czasach popularności rozwodów, homoseksualnych rodziców, adopcji i sztucznego zapłodnienia (banków spermy, matek zastępczych) jakie symboliczne i prawne znaczenie zdobędą testy genetyczne?Doktor Didier Sicard, szef francuskiej komisji etyki też boi się, że wolny dostęp do testów nada przesadną wartość ojcostwu biologicznemu. – Ojcostwo społeczne cechuje otwartość, złożoność, wielorakość; pozwala ludziom odciąć się od tego, co w ludzkiej rzeczywistości najbardziej pospolite – uważa dr Sicard. – Jeśli dostęp do tych testów upowszechni się, biologiczny związek może zostać przeceniony. Tymczasem bywa on tak słaby w porównaniu z więzią społeczną...W razie sporu między "ojcami", który zwycięży? Dawca spermy? Czy ten, który stworzył z dzieckiem więź i uczestniczył w jego wychowaniu? Jakie zapory trzeba postawić, by nie rozwiązywał tego problemu sam internetowy rynek? Bez wątpienia główną rolę w tej sprawie odegra prawo. Czy wzmocni ono, na poziomie krajowym lub międzynarodowym, wagę więzi społecznej, by chronić interes dziecka? Swobodny dostęp do testów DNA mógłby mieć tylko złe skutki uboczne.– W razie rozstania pary, już sama możliwość skorzystania z testu na ojcostwo mogłaby umacniać ojców w ich uczuciach i prawach. Test jest jak bezpośredni, bo niezależny od decyzji matki, dostęp do dziecka – mówi Eric Verdier, psycholog z LFSM (francuskiej organizacji zajmującej się zdrowiem psychicznym). Niedługo badania będzie można przeprowadzać już w czasie ciąży. Dzięki komórkom płodu krążącym we krwi matki będzie można zidentyfikować ojca przed końcem trzeciego trymestru ciąży. Czy już wkrótce niektóre matki będą podejmować decyzję o narodzinach dziecka w zależności od tego, kogo test wskaże jako ojca?onet
Kto dziedziczy bez testamentuZmarł mój wuj. Nie zostawił testamentu. Kto po nim dziedziczy?Jeżeli wuj nie pozostawił testamentu, to wówczas spadek po nim w pierwszej kolejności dziedziczą jego dzieci i małżonka. W razie braku wspólnych dzieci dziedziczy po zmarłym małżonek, rodzice i rodzeństwo. Natomiast w razie braku zstępnych (czyli dzieci, wnuków), rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa cały spadek otrzymuje małżonek. Jeżeli spadkodawca nie chce, aby jego majątek przejęli najbliżsi krewni dziedziczący z mocy ustawy, to powinien sporządzić testament.MPSPodstawa prawna■ Art. 931-935 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm.).Notarialna umowa dożywociaUmowa dożywocia reguluje zobowiązania stron i zabezpiecza dożywotnie utrzymanie właścicielowi mieszkania, pod warunkiem że przeniesie jego własność na zobowiązanego. Umowę sporządza notariusz.Umowa dożywocia stanowi, że w zamian za przeniesienie własności nieruchomości jej nowy właściciel ma obowiązek zapewnić poprzedniemu właścicielowi dożywotnie utrzymanie. Określa się w niej obowiązki nabywcy nieruchomości w stosunku do zbywcy. Najczęściej umowa o dożywocie stanowi, że nabywca powinien przyjąć zbywcę jako domownika, zapewnić mu wyżywienie, ubrania, mieszkanie, światło i opał, a także zapewnić odpowiednią pomoc i pielęgnować w chorobie, a nawet sprawić mu własnym kosztem pogrzeb odpowiadający miejscowym zwyczajom. W umowie o dożywocie w sposób precyzyjny określa się, w jaki sposób będzie świadczona opieka, wskazać na swoje oczekiwania na przykład w razie choroby i pielęgnacji. Na przykład ktoś zamieszka w dotychczasowym mieszkaniu, albo w jego części, aż do chwili śmierci, albo przeniesie się do lokalu zaoferowanego przez sąsiadkę.Umowa dożywociaprecyzyjnie określa sposób świadczenia opiekiZawierając umowę o dożywocie właściciel nieruchomości może domagać się zapewnienia dożywotniego utrzymania bratu lub innemu członkowi rodziny, albo sobie, bądź też sobie i osobie bliskiej. W umowie powinien jednak określić, kto i na jakich zasadach będzie miał prawo korzystać z dożywotniego utrzymania, a także, na jakie świadczenia może z tego tytułu liczyć.Dożywocie może zostać zamienione na rentę, jeżeli doszło między stronami do konfliktu i z tego powodu nie mogą pozostawać nadal w bezpośredniej ze sobą styczności. W takim przypadku nie ma żadnego znaczenia, którą stronę: dożywotnika czy nabywcę, należy uznać za winną konfliktu, ani co było jego przyczyną. W dodatku mogą to być przyczyny zarówno obiektywne, jak i subiektywne, nawet błahe, jeżeli przez dłuższy czas doprowadziły do poważnej sytuacji konfliktowej.Z żądaniem zamiany dożywocia na rentę występuje się do sądu, który zamienia wszystkie lub niektóre uprawnienia objęte treścią prawa dożywocia na dożywotnią rentę. Wysokość renty powinna odpowiadać wartości rynkowej uprawnień.Ważne!Właściciel mieszkania może domagać się dożywotniego utrzymania w zamian za przekazanie lokaluMAŁGORZATA PIASECKA-SOBKIEWICZGazeta Prawna 2.11.2007r
SZKODY DZIECI Za co odpowiadają rodziceKolega obwinia mojego syna o zniszczenie roweru, a jego rodzice domagają się od nas pokrycia szkody. Syn ukończył 15 lat, ale nigdzie jeszcze nie pracuje, więc nie ma własnych pieniędzy, z których mógłby zapłacić za rower. Czy rodzice muszą pokryć szkodę?Tak. Rodzice odpowiadają z tytułu nadzoru za szkodę wyrządzoną w sposób zawiniony przez ich małoletnie dziecko, które ukończyło już 13 lat. Nadzór rodziców wiąże się z wykonywaniem przez nich władzy rodzicielskiej. Przyjmuje się też, że działalność wychowawcza rodziców ma wpływ na zachowanie się dziecka. Powinni oni wychowywać dziecko w taki sposób, aby stosując odpowiednie pouczenia, zakazy i sankcje zapobiegali wyrządzaniu przez dziecko szkód osobom trzecim.Do nadzoru nad dzieckiem zobowiązani są oboje rodzice, jeśli przysługuje im władza rodzicielska. W takim przypadku za szkodę spowodowaną przez dziecko odpowiadają oni solidarnie wobec poszkodowanego. Natomiast rodzic pozbawiony władzy rodzicielskiej nie ma obowiązku sprawować nadzoru nad dzieckiem i nie odpowiada za szkody, które ono wyrządziło. Przy ograniczeniu władzy rodzicielskiej sąd orzekający o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez dziecko zadecyduje o tym, czy rodzic, któremu nie powierzono wykonywania władzy rodzicielskiej, miał realną możliwość sprawowania nadzoru nad dzieckiem. W ten sposób sąd ustali, czy ten rodzic ma również obowiązek uczestniczyć w naprawieniu szkody.MAŁGORZATA PIASECKA-SOBKIEWICZhttp://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2098.239.0.40.4.2.0.1.htm