Source: https://archiwumosiatynskiego.pl/wpis-w-debacie/sasin-morawiecki-kaczynski-za-katastrofe-wyborcza-ktos-powinien-karnie-odpowiedziec-sprawdzamy-kto/
Timestamp: 2020-07-05 04:38:58
Legal References Found: art. 231
 art. 231
 art. 296
 art. 198
 art. 2
 art. 18
 art. 258
 art. 18
 art. 258
 art. 231
 art. 29

Document Content:
Sasin, Morawiecki, Kaczyński… Za katastrofę wyborczą ktoś powinien karnie odpowiedzieć. Sprawdzamy kto - Archiwum Osiatyńskiego
Sasin, Morawiecki, Kaczyński… Za katastrofę wyborczą ktoś powinien karnie odpowiedzieć. Sprawdzamy...
"Zorganizowana grupa partii rządzącej zdezorganizowała państwo i uniemożliwiła jego konstytucyjne funkcjonowanie" - komentuje dla OKO.press adwokat Jacek Dubois. Pokazujemy, kto i z jakiego paragrafu powinien karnie odpowiadać za to, że 10 maja nie zagłosujemy w wyborach, które się odbędą
Wiemy to już na pewno: wybory prezydenckie co prawda odbędą się w najbliższą niedzielę 10 maja 2020, ale nie będziemy mogli w nich zagłosować. Zgodnie z politycznym układem Gowin-Kaczyński głosowanie ma się odbyć w trybie korespondencyjnym. Kiedy? Tego wciąż nie ustalono.
Szefowie PiS i Porozumienia przedstawiają kompromis z 6 maja jako triumf demokracji. To raczej jej porażka, o czym dobitnie świadczy fakt, że nadal nie wiemy, czy w weekend 9-10 maja obowiązywać nas będzie cisza wyborcza.
Wszystko przez upór PiS, by przeprowadzić wybory jak najszybciej, mimo pandemii koronawirusa.
„To ewidentne działanie na szkodę publiczną. De facto wyłączenie możliwości wyboru w sposób przewidziany w procedurze wyborów prezydenta w Polsce. Odebrano nam prawo do wyboru prezydenta w konstytucyjnie przewidzianym terminie” – mówi OKO.press karnista z UJ, dr Mikołaj Małecki.
Co poszło nie tak? Kto konkretnie tu zawinił?
Zdaniem dr. Małeckiego sytuacja ta, z punktu widzenia prawnej odpowiedzialności, ma trzy kluczowe aspekty.
Bezprawne zaniechania funkcjonariuszy publicznych, które spowodowały, że mimo zarządzonych wyborów nie będziemy mogli oddać głosu na prezydenta.
Niewprowadzenie w Polsce stanu klęski żywiołowej, co umożliwiłoby automatyczne przełożenie wyborów na okres po epidemii.
Odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu oraz odpowiedzialność karna osób, które czyniły przygotowania do wyborów korespondencyjnych, ale bez podstawy prawnej.
„Te trzy aspekty obciążają wszystkich funkcjonariuszy publicznych, którzy podejmowali decyzje o przygotowaniu wyborów korespondencyjnych lub o niewprowadzeniu stanu klęski żywiołowej. To też osoby, które wydawały polecenia, koordynowały czynności, postanawiały, by jakichś czynności zaniechać” – tłumaczy Małecki.
OKO.press rozmawia z trzema ekspertami prawnymi i przygląda się potencjalnym błędom rządzących, które doprowadziły do sytuacji bez precedensu: mamy wybory, a nie możemy głosować.
Odpowiedzialni posłowie PiS
Zdaniem mecenasa Jacka Dubois to, że do wyborów 10 maja ostatecznie nie dojdzie, jest przede wszystkim winą posłów. To oni przyjęli ustawę, która doprowadziła do tej sytuacji.
„Mówimy o odpowiedzialności osób, które stworzyły prawo sprowadzające się do zamachu na porządek konstytucyjny i funkcjonowanie państwa” – komentuje dla nas mec. Dubois.
„Ustawa »Tarcza 2.0« wyjęła spod kompetencji Państwowej Komisji Wyborczej drukowanie kart wyborczych i ich wzory. Oni utracili prawo do przygotowania wyborów, nie mieli możliwości przygotowania kart. Natomiast ustawa, która przekazała ten obowiązek w ręce pana Sasina, nadal nie była przyjęta. Powstała luka w prawie, która uniemożliwiała przeprowadzenie wyborów, bo nie było zgodnie z prawem osoby kompetentnej. Wszelkie czynności przygotowawcze działy się poza prawem” – tłumaczy adwokat.
W podobnym tonie wypowiedział się dla nas mec. Paweł Osik z kancelarii Pietrzak Sidor & Wspólnicy:
„PKW de facto odebrano możliwość przygotowania wyborów, drukowania kart, a wcześniej ustalenia ich wzoru. Bardzo dużo rozegrało się też na poziomie Sejmu i poszczególnych posłów. Nie doszło do uchwalenia ustawy, która pozwoliłaby na przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych, ale cała machina przygotowawcza ruszyła”.
O tym, że posłowie PiS w ostatniej chwili dorzucili do rządowego projektu zapis pozbawiający PKW uprawnień do organizacji wyborów pisali w OKO.press Agata Szczęśniak i Mariusz Jałoszewski.
„To posłowie stworzyli tę sytuację. Uniemożliwili przeprowadzenie wyborów. Doprowadzenie do sytuacji, w której państwo nie funkcjonuje, jest swoistym przekroczeniem uprawnień. To sytuacja bezprecedensowa. Należy też przyjrzeć się odpowiedzialności osób, które głosowały za takim prawem” – uważa mec. Dubois.
Zgodnie z art. 231 kodeksu karnego, funkcjonariuszom publicznym, którzy przekraczają swoje uprawnienia, grozi za to kara więzienia do lat trzech.
„Odpowiedzialność poszczególnych posłów przed Trybunałem Stanu nie wchodzi w grę. Rozważać można byłoby co najwyżej istnienie podstaw do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej, choć jest ona mało prawdopodobna. Realnie można byłoby rozważać ją w odniesieniu do osób, które miały związek z działaniami na poziomie rządu” – wskazuje mec. Osik.
Morawiecki, Sasin, Kamiński bez podstawy prawnej
Kluczowym aspektem wyborczej porażki jest przygotowywanie wyborów korespondencyjnych bez podstawy prawnej.
Jak pisaliśmy w OKO.press, politycy PiS a priori założyli, że jeszcze w maju uda im się przeprowadzić wybory pocztowe, dlatego nie poczynili przygotowań do głosowania standardowego. Rząd postanowił działać na zaś – zaprzęgając Pocztę Polską do pracy przy rozdawaniu pakietów wyborczych oraz zlecając ich druk.
Bezprawnie, bo ustawa o wyborach pocztowych nie obowiązywała.
Kluczowe postaci tego procederu? Premier Morawiecki, jako głównodowodzący, minister aktywów państwowych Jacek Sasin, odpowiedzialny za sterowanie Pocztą Polską, oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński, który nadzorował druk kart w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.
„Z pewnością możemy rozważać przesłanki podstawowej odpowiedzialności urzędniczej – za niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego” – tłumaczy nam mec. Paweł Osik.
„Minister Sasin, uruchamiając cały mechanizm Poczty Polskiej […] działał bez podstawy ustawowej. To wszystko działo się, zanim odpowiednia ustawa została uchwalona. Bez podstawy prawnej podjęto szereg działań i wydatkowano środki publiczne” – wskazuje Osik.
„Możemy się też zastanawiać, na ile był w to zaangażowany Prezes Rady Ministrów. Nikt nie może udawać, że była to wyłączna decyzja ministra Sasina, premier musiał w tym uczestniczyć. To kolejna osoba, której odpowiedzialność moglibyśmy rozpatrywać” – dodaje.
Odpowiedzialność urzędnicza ze wspomnianego wyżej art. 231 k.k. może ciążyć także na innych ministrach. Jak pisaliśmy w OKO.press Marek Zagórski, szef resortu cyfryzacji, bez podstawy prawnej wydał Poczcie Polskiej dane obywateli zawarte w rejestrze PESEL.
Mecenas Jacek Dubois sedno problemu widzi w złym gospodarowaniu mieniem państwowym na podstawie nieistniejącej ustawy. Zgodnie z art. 296 kodeksu karnego grozi za to kara więzienia od trzech miesięcy do lat pięciu.
„Odpowiedzialność rządu w mojej ocenie powinna być rozpatrywana przede wszystkim z punktu widzenia niegospodarności. Zlecono druk kart do głosowania, za które państwo zapłaciło, bez jakiejkolwiek podstawy prawnej” – wskazuje mec. Dubois.
Zdaniem mec. Osika ministrom odpowiedzialnym za działanie bez podstawy prawnej mogłaby, zgodnie z art. 198 Konstytucji, grozić odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu.
„Jednakże aby możliwe było pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej, musiałaby być jednak istnieć wola polityczna w Sejmie, bo to Sejm uruchamia ten tryb postępowania” – zaznacza Osik.
Rada Ministrów nie wprowadziła stanu klęski
Zdaniem dr. Mikołaja Małeckiego z Katedry Prawa Karnego UJ Rada Ministrów jako całość jest obciążona, bo nie wprowadziła w Polsce stanu klęski żywiołowej. Ten pozwoliłby legalnie przełożyć wybory.
„[…] Mamy bezprawne zaniechanie. Bo nie wprowadzili stanu nadzwyczajnego. De facto wprowadzili restrykcje, które są bardziej dotkliwe niż te przewidziane w stanie nadzwyczajnym, ale nie skorzystali z trybu, który umożliwiałby automatyczne przełożenie wyborów na okres po epidemii” – tłumaczy Małecki.
„Gdy przyjrzymy się, w jakiej skali doszło do naruszenia praw i wolności obywatela, to ta możliwość konstytucyjna, by wprowadzić stan nadzwyczajny staje się obowiązkiem. Bo aktualnie to jedyna konstytucyjna możliwość, żeby zamrozić wybory 10 maja i pozwolić tym wyborom dojść do skutku wtedy, gdy już będzie bezpiecznie” – dodaje.
Zgodnie z art. 2 kodeksu karnego w sytuacji, gdy prawo staje się obowiązkiem, sprawca odpowiada za przestępstwo popełnione przez zaniechanie.
Mecenas Osik podkreśla, że odpowiedzialność członków można by rozpatrywać całościowo.
„Prawo karne zna instytucję współsprawstwa, czyli działania wspólnie i w porozumieniu, a nawet szerzej, zorganizowanej grupy przestępczej. Przy współsprawstwie struktura jest mniej rozbudowana niż w grupie. Wszystkie te aspekty musiałby rozważyć prokurator, w przypadku złożenia zawiadomienia o przestępstwie” – tłumaczy prawnik.
O działaniu „wspólnie i w porozumieniu” mówi art. 18 § 1 kodeksu karnego. Za działalność w ramach grupy przestępczej, zgodnie z art. 258 § 1, grozi kara więzienia od trzech miesięcy do lat pięciu.
Jeden szczególny poseł
Tajemnicą pozostaje udział w procesie decyzyjnym Jarosława Kaczyńskiego.
Możemy zakładać, że prezes PiS był o wszystkim poinformowany. Czy wspierał ministrów merytorycznie? Czy zachęcał Jacka Sasina do organizowania wyborów bez podstawy prawnej? Instruował Mateusza Morawieckiego? Czy chciał, by do projektu „Tarczy 2.0” dodano zapis pozbawiający PKW uprawnień? Czy to on o wszystkim decydował?
Nie mamy na to namacalnych dowodów. Jedyny podpis Kaczyńskiego widnieje na ostatniej decyzji o porozumieniu z Jarosławem Gowinem.
Zakładając jednak, że prezes PiS uczestniczył w nieudanym procederze przygotowywania wyborów na 10 maja, a nawet nim kierował, to jakie paragrafy mogłyby mu grozić? Prawnicy tłumaczą nam, że kodeks karny w art. 18 mówi o odpowiedzialności osób uczestniczących w przestępczym procederze.
„Każda osoba, która podżega, czyli nakłania inną osobę do popełnienia przestępstwa, np. do niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień, ponosi taką samą odpowiedzialność karną jak osoba, która tego przestępstwa dokonała” – mówi mec. Osik.
„Istnieje odpowiedzialność sprawcza, kierownicza i ew. podżeganie osób, które nakłaniały do takich rozstrzygnięć. Odpowiada karnie osoba, która kieruje zachowaniami przestępczymi” – wskazuje mec. Dubois.
„Karalne są również wszelkie formy współdziałania. Czyli nakłanianie kogoś, by przekraczał uprawnienia lub nie dopełniał obowiązków. Formy pomocnictwa, ułatwianie, udzielanie rady, wsparcie psychiczne, sprawstwo polecające – czyli wydawanie poleceń. Sprawstwo kierownicze, czyli koordynowanie działań jakiejś osoby” – podkreśla dr Małecki.
Gdyby czynności podjęte przez rząd uznać za funkcjonowanie zorganizowanej grupy przestępczej (min. 3 osoby) lub związku przestępczego (większa grupa), Jarosław Kaczyński mógłby teoretycznie odpowiadać karnie za bycie szefem takiej grupy. Zgodnie z art. 258 kodeksu karnego groziłoby mu za to od roku do 10 lat więzienia.
Nie mogą spać spokojnie
Politycy PiS postanowili zabezpieczyć się na ewentualność, że ich działania w dobie pandemii okażą się prawnie wątpliwe. Zrobili to w tzw. drugiej ustawie (tarczy) „antycovidowej” z 16 kwietnia 2020 roku, w artykule 76. Już sam fakt, że dodali go, by zwolnić się z odpowiedzialności, budzi wątpliwości konstytucyjne.
W przepisie czytamy, że osoby, które działają w interesie publicznym w celu zwalczania skutków (w tym społeczno-gospodarczych) COVID-19, nie popełniają przestępstw z art. 231 ani 296 kodeksu karnego. To wspomniane wyżej nadużycie uprawnień oraz zaufania oraz niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.
Czy zatem rząd PiS może spać spokojnie? Niekoniecznie. Jak tłumaczą nam eksperci, zasłanianie się tym przepisem przy organizowaniu wyborów nie ma prawnego uzasadnienia.
„Gdyby nawet chcieć podczepić ten przepis pod wybory, to ich organizowanie jest zwiększaniem zagrożenia, a nie jego zmniejszaniem” – podkreśla Mikołaj Małecki.
„Art. 76 mówi o wyłączeniu odpowiedzialności karnej za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków, a także za przestępstwo niegospodarności. Mowa o sytuacji, gdy ktoś podejmuje jakieś czynności w celu likwidowania skutków koronawirusa. Jeżeli planujemy wybory w środku epidemii, to to nie jest zwalczanie skutków koronawirusa, tylko wywoływanie zagrożenia zakażeniem. Więc ten przepis nie wchodzi w grę” – tłumaczy.
Ale tarcza antycovidowa nie zabezpiecza także z innego powodu.
„Ustawy »covidowe« wyłączały odpowiedzialność rządzących np. za przekroczenie uprawnień, ale na potrzeby walki z COVID-19, nie na potrzeby wyborów. Jedna rzecz to jest walka z koronawirusem, a druga to wybory” – wskazuje mec. Paweł Osik.
„Merytorycznie ten przepis nie dotyczy wyborów, chodzi o inne działania. Np. wydawanie zezwoleń na sprzedaż maseczek po zaniżonych cenach, by chronić bezpieczeństwo obywateli. Chodzi o czynności mające zapobiegać zakażeniom, a nie czynności wyborcze. Te są regulowane w osobnej ustawie” – dodaje dr Małecki.
Krakowski karnista podkreśla zarazem, że zastosowania nie będą tu także miały przepisy z art. 29 i 30 k.k. Mówią one o wyłączeniu odpowiedzialności karnej, gdy sprawca przestępca ma „usprawiedliwione błędne przekonanie”, że zachodzą okoliczności wyłączające jego winę albo jest w sposób usprawiedliwiony nieświadomy jego bezprawności.
„Nie był to błąd „usprawiedliwiony”. Nic nie może usprawiedliwić funkcjonariusza, działającego bez podstawy prawnej, który nie upewnił się u wiarygodnych źródeł, że działa legalnie. Wręcz przeciwnie, wszyscy znawcy tematu podkreślają oficjalnie i dobitnie, że czynności związane z organizacją wyborów korespondencyjnych były nielegalne” – uważa Małecki.
Jacek SasinJarosław KaczyńskikoronawirusMateusz MorawieckiPrawo i Sprawiedliwośćwyborywybory korespondencyjneWybory prezydenckie 2020władza