Source: http://cyfroteka.pl/ebooki/Pedofilia__Geneza_i_mechanizm_zaburzenia-ebook/p0202892i020
Timestamp: 2019-08-21 18:11:52
Legal References Found: art. 200
 art. 197
 art. 201
 art. 200
 art. 200
 art. 200
 art. 200
 art. 200
 art. 200
 art. 200
 art. 200
 art. 200
 art. 200
 art. 201
 art. 197
 art. 198
 art. 200
 art. 200
 art. 197
 art. 201
 art. 200
 Art. 200
 Art. 200
 Art. 197
 Art. 197
 Art. 197
 Art. 197
 Art. 198
 Art. 199
 Art. 201
 Art. 202
 Art. 202
 Art. 202
 Art. 202
 Art. 202
 Art. 204

Document Content:
Pedofilia. Geneza i mechanizm zaburzenia [Maria Beisert] << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Pedofilia. Geneza i mechanizm zaburzenia - ebook/epub
Autor: Maria Beisert Liczba stron: 394
ISBN: 978-83-7489-458-6 Data wydania: 2012-01-10
PE­DO­FI­LIA
Pu­bli­ka­cja czę­ścio­wo do­fi­nan­so­wa­na z fun­du­szy po­cho­dzą­cych z gran­tu ba­daw­cze­go NN106261133 pt. Pe­do­fi­lia: ge­ne­za i me­cha­nizm po­wsta­nia za­bu­rze­nia (kie­row­nik pro­jek­tu: M. Be­isert) przy­zna­ne­go przez Mi­ni­ster­stwo Na­uki i Szkol­nic­twa Wyż­sze­go Co­py­ri­ght © by Gdań­skie Wy­daw­nic­two Psy­cho­lo­gicz­ne, So­pot 2011. Wszyst­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Książ­ka ani żad­na jej część nie może być prze­dru­ko­wy­wa­na ani w ża­den spo­sób re­pro­du­ko­wa­na lub od­czy­ty­wa­na w środ­kach ma­so­we­go prze­ka­zu bez pi­sem­nej zgo­dy Gdań­skie­go Wy­daw­nic­twa Psy­cho­lo­gicz­ne­go. Wy­da­nie pierw­sze Re­dak­tor pro­wa­dzą­cy: Pa­try­cja Pa­cy­niak Re­dak­cja po­lo­ni­stycz­na: Ka­ta­rzy­na Ro­jek Ko­rek­ta: Pa­try­cja Pa­cy­niak Skład: Mi­ro­sław Toj­za Pro­jekt okład­ki: Mo­ni­ka Pol­lak Zdję­cie na okład­ce: 123RF/PIC­SEL ISBN 978-83-7489-458-6 Gdań­skie Wy­daw­nic­two Psy­cho­lo­gicz­ne Sp. z o.o. ul. J. Bema 4/1a, 81-753 So­pot tel./faks 58 551 61 04 e-mail: gwp@gwp.pl www.gwp.plSkład wersji elektronicznej:Virtualo Sp. z o.o.
Spis treściDedykacjaWstęp1 Dyskusja wokół definicji pedofilii1.1. Rodzaje definicji pedofilii1.2. Pedofilia a zjawiska pokrewne1.3. Tendencje i kierunki w procesie definiowania pedofilii2 Przegląd teorii wyjaśniających genezę pedofilii2.1. Teorie zintegrowane a teorie szczegółowe2.2. Przydatność teorii szczegółowych w procesie wyjaśniania etiologii pedofilii2.3. Przydatność teorii zintegrowanych w procesie wyjaśniania etiologii pedofilii3 Społeczno-rozwojowy model wyjaśniający powstanie i rozwój pedofilii – teoretyczna podstawa badań3.1. Założenia teoretyczne badań własnych3.2. Charakterystyka grupy i procedury badawczej4 Znaczenie uwarunkowań biologicznych w procesie rozwoju pedofilii 4.1. Wpływ neurotransmiterów na zaburzenia funkcjonowania seksualnego4.2. Znaczenie cech temperamentu sprawców w rozwoju pedofilii – wyniki badań4.3. Znaczenie cech charakteru sprawców w rozwoju pedofilii – wyniki badań5 Znaczenie środowiska rodzinnego w procesie rozwoju pedofilii – wpływy rodzicielskie i opiekuńcze 5.1. Znaczenie stylu przywiązania w rozwoju pedofilii5.2. Znaczenie postaw rodzicielskich w rozwoju pedofilii5.3. Związki między stylami przywiązania pedofilów a postawami rodzicielskimi ich rodziców – wyniki badań6 Znaczenie kompetencji społecznych w procesie rozwoju pedofilii6.1. Kompetencje społeczne jako warunek budowania satysfakcjonujących relacji społecznych6.2. Specyficzna rola empatii w tworzeniu i utrzymywaniu relacji społecznych6.3. Style radzenia sobie ze stresem jako warunek adaptacji społecznej7 Znaczenie przebiegu rozwoju seksualnego mężczyzny w etiologii pedofilii 7.1. Udział negatywnych doświadczeń seksualnych w rozwoju przemocy seksualnej7.2. Wpływ wykorzystania seksualnego w dzieciństwie na wykorzystywanie dziecka w dorosłości7.3. Przebieg linii rozwoju seksualnego sprawców pedofilii7.4. Udział zaburzonej linii rozwoju seksualnego mężczyzny w etiologii pedofilii – podsumowanie wyników badań8 Mechanizm powstania pedofilii8.1. Wnioski ogólne8.2. Mechanizm rozwoju pedofilii w rodzinie8.3. Mechanizm rozwoju pedofilii pozarodzinnej8.4. Uniwersalny czy zróżnicowany model rozwoju pedofilii8.5. Wnioski dla terapiiZakończenieAneks 1 Skale szacunkowe opisujące aktywność seksualną badanych wobec dziecka i zasady ich konstrukcjiAneks 2 Zasady szacowania danych opisujących aktywność seksualną skazanego z dzieckiemAneks 3 Kwestionariusz Wykorzystania Seksualnego w Dzieciństwie autorstwa Marii BeisertAneks 4 Średnie wyników TCI w poszczególnych grupach sprawcówAneks 5 Porównanie częstości posługiwania się różnymi typami źródeł informacji o seksualności (dzieciństwo i dorastanie) w grupach sprawców wykorzystanych i niewykorzystanych seksualnieBibliografiaPrzypisyWszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.
Pa­mię­ci mo­ich Ro­dzi­ców Ali­ny i Al­fon­sa Be­iser­tów
WstępSłowa, któ­re kie­ru­ję do Czy­tel­ni­ka we Wstę­pie, sta­no­wią re­flek­sję oso­bi­stą, skon­stru­owa­ną na od­ręb­nych za­sa­dach niż tekst na­uko­wy. Są bo­wiem oka­zją do przed­sta­wie­nia źró­deł in­spi­ra­cji i przy­czyn po­wsta­nia ni­niej­szej książ­ki, za­sad jej kon­struk­cji oraz spo­so­bu jej ewen­tu­al­ne­go wy­ko­rzy­sta­nia. De­cy­zja o po­świę­ce­niu kil­ku lat pra­cy zja­wi­sku na­le­żą­ce­mu do krę­gu pa­to­lo­gii spo­łecz­nej wy­ni­kła z chę­ci wzię­cia udzia­łu w spo­łecz­nym dys­kur­sie na te­mat jego źró­deł, roz­po­wszech­nie­nia i skut­ków oraz z chę­ci prze­ciw­sta­wie­nia się nie­do­brej wi­zji ludz­kiej sek­su­al­no­ści, ja­ką­kol­wiek atrak­cyj­ną po­stać by przy­bra­ła. Zdro­wie sek­su­al­ne trak­tu­ję jako waż­ną war­tość oso­bi­stą i spo­łecz­ną, dla któ­rej ochro­ny po­trzeb­ne są sca­lo­ne, trwa­łe i po­zba­wio­ne po­pu­li­stycz­nych po­su­nięć wy­sił­ki. Pe­do­fi­lia jest zja­wi­skiem nie­no­wym, róż­nie na prze­strze­ni cza­su wa­lo­ry­zo­wa­nym, o fa­lo­wym roz­po­wszech­nie­niu i na­ra­żo­nym na nie­spój­ną spo­łecz­ną re­ak­cję. Trud­no pod­da­je się ba­da­niom, po­nie­waż mo­ty­wa­cję do ukry­wa­nia praw­dzi­wych roz­mia­rów prze­ja­wia­ją wszy­scy: prze­stęp­cy, któ­rzy za­in­te­re­so­wa­ni są jej mar­gi­na­li­zo­wa­niem, oraz ci, któ­rzy – ogar­nię­ci ob­se­sją wal­ki z de­mo­nem sek­su­al­no­ści – sto­su­ją sza­cun­ki nad­mia­ro­we. Na prze­szko­dzie wy­wa­żo­ne­mu dys­kur­so­wi stoi po­nad­to roz­bież­ność mię­dzy wie­dzą pro­fe­sjo­nal­ną a po­tocz­ną oraz mię­dzy ochro­ną waż­nych za­sad a zy­skiem li­czo­nym w pie­nią­dzu, wskaź­ni­ku oglą­dal­no­ści czy po­czyt­no­ści. O tych kil­ku za­gad­nie­niach za­mie­rzam wspo­mnieć we Wstę­pie. Pe­do­fi­lia wy­wo­łu­je dys­ku­sje i po­la­ry­zu­je po­sta­wy spo­łecz­ne. W sy­tu­acjach pu­blicz­nych po­zor­nie wszy­scy są prze­ciw pe­do­fi­lom i wy­ra­ża­ją obu­rze­nie przy oka­zji wy­wo­ły­wa­nia te­ma­tu. Fak­tycz­nie spo­łe­czeń­stwo – nie wy­łą­cza­jąc pro­fe­sjo­na­li­stów – dzie­li się, jak już wspo­mnia­łam, dość wy­raź­nie na dwie róż­no­rod­ne gru­py. Czy wo­bec tego ist­nie­je moż­li­wość po­szu­ki­wa­nia sta­no­wi­ska wy­wa­żo­ne­go, któ­re po­zwa­la pre­cy­zyj­nie – wy­łą­cza­jąc lęki i uprze­dze­nia – zdia­gno­zo­wać, czym pe­do­fi­lia jest, a za co jej uznać nie moż­na? Wy­sił­ki te po­dej­mu­ją z do­brym skut­kiem or­ga­ni­za­cje na­uko­we i spo­łecz­ne, usta­wo daw­cy, oso­by po­wszech­nie uzna­ne za au­to­ry­te­ty. Stąd też wy­ni­ka pierw­sza na­czel­na za­sa­da trak­to­wa­nia pe­do­fi­lii, jaką przy­ję­łam w tej książ­ce – pe­do­fi­lia na­le­ży do pa­to­lo­gii sek­su­al­nej. Jest zja­wi­skiem oce­nia­nym ne­ga­tyw­nie, po­nie­waż szko­dzi zdro­wiu i na­ru­sza do­bro­stan osób – wszyst­kich uczest­ni­ków kon­tak­tu sek­su­al­ne­go. Pod­kre­ślam to wy­raź­nie: szko­dzi wszyst­kim, czy­li i dziec­ku – co oczy­wi­ste – i do­ro­słe­mu – co oczy­wi­ste rów­nież, choć dla nie­któ­rych pe­do­fi­lów trud­ne do za­ak­cep­to­wa­nia i uzna­nia. Na­czel­ną war­to­ścią, któ­ra słu­ży jed­no­cze­śnie jako kry­te­rium oce­ny kon­tak­tu sek­su­al­ne­go, jest rów­ność obu part­ne­rów spra­wia­ją­ca, że in­te­rak­cja ta jest po­zba­wio­na (a przy­najm­niej ma na to szan­sę) eks­plo­ata­cji i prze­mo­cy. Je­śli po­zy­cja jed­nej ze stron – jak­kol­wiek wy­ko­rzy­sta­na – daje jej prze­wa­gę in­te­lek­tu­al­ną, emo­cjo­nal­ną czy fi­zycz­ną, kon­takt tra­ci ce­chy kon­tak­tu rów­nych. Do­ro­słe­go uczy trak­to­wać dziec­ko jak obiekt słu­żą­cy za­spo­ko­je­niu po­trze­by sek­su­al­nej oso­by do­ro­słej, bez zwra­ca­nia uwa­gi na to, że sta­dium roz­wo­ju sek­su­al­ne­go dziec­ka znacz­nie róż­ni się od mo­men­tu, któ­ry w roz­wo­ju osią­gnął do­ro­sły. Ta roz­bież­ność, ta róż­ni­ca – poza nie­bez­pie­czeń­stwem ma­ni­pu­la­cji – unie­moż­li­wia dziec­ku re­ali­zo­wa­nie po­trze­by sek­su­al­nej zgod­nie z ryt­mem roz­wo­jo­wym. Opi­sa­ny sku­tek – ist­nie­ją­cy nie­za­leż­nie od in­nych kon­se­kwen­cji kon­tak­tu z do­ro­słym – sta­no­wi o ne­ga­tyw­nej na­tu­rze kon­tak­tów sek­su­al­nych dziec­ko – do­ro­sły. Wkro­cze­nie do­ro­słe­go z wszyst­ki­mi atry­bu­ta­mi, któ­re nie­sie do­ro­słość, w li­nię roz­wo­ju sek­su­al­ne­go dziec­ka sta­no­wi o jej za­kłó­ce­niu. Go­to­wość roz­wo­jo­wa dziec­ka na re­ali­za­cję sek­su­al­ną zgod­ną z jego wie­kiem obej­mu­je, obok od­po­wied­nie­go dla wie­ku re­per­tu­aru za­cho­wań, rów­nież od­po­wied­ni, czy­li zbli­żo­ny wie­ko­wo, obiekt. Daje to szan­sę na rze­czy­wi­ste za­spo­ko­je­nie po­trzeb obu uczest­ni­ków tej in­te­rak­cji – za­spo­ko­je­nie, któ­re zgod­ne jest z eta­pem roz­wo­ju oboj­ga dzie­ci czy do­ra­sta­ją­cych. Stąd kon­stru­ując nor­my roz­wo­jo­we po­zwa­la­ją­ce oce­nić na­tu­rę za­cho­wań sek­su­al­nych dziec­ka, zwra­ca się uwa­gę na zbli­żo­ny wiek ich uczest­ni­ków jako na waż­ny wskaź­nik zgod­no­ści z nor­mą. Ce­lo­wo abs­tra­hu­ję tu­taj od oma­wia­nia moż­li­wych bli­skich i da­le­kich ne­ga­tyw­nych skut­ków kon­tak­tu sek­su­al­ne­go dziec­ka z do­ro­słym. Kon­se­kwen­cje te bo­wiem mogą, ale nie mu­szą, wy­stą­pić. Dla ar­gu­men­to­wa­nia szko­dli­wo­ści tego kon­tak­tu ich po­ja­wie­nie się ma je­dy­nie sta­tus ar­gu­men­tu uzu­peł­nia­ją­ce­go, pod­kre­śla­ją­ce­go do­dat­ko­wą szko­dli­wość za­cho­wań pe­do­fil­nych. Dys­ku­sja zwią­za­na z na­tu­rą, ro­dza­jem i wa­run­ka­mi wy­stą­pie­nia tych kon­se­kwen­cji od­wo­łu­je się je­dy­nie do ce­chy pod­sta­wo­wej, de­cy­du­ją­cej o sa­mej ne­ga­tyw­nej na­tu­rze pe­do­fi­lii, czy­li do za­kłó­ce­nia li­nii roz­wo­ju sek­su­al­ne­go dziec­ka przez obec­ność do­ro­słe­go. Z po­dob­ną uwa­gą trak­tu­ję szko­dli­wość kon­tak­tów pe­do­fil­nych dla osób do­ro­słych. Tak­że im, po­dob­nie jak dzie­ciom, kon­tak­ty te nie po­zwa­la­ją doj­rzeć. Po­dej­mu­jąc ak­tyw­ność z kimś z de­fi­ni­cji słab­szym, do­ro­sły – poza tym, że ex def­mi­tio­ne czy­ni krzyw­dę dziec­ku – nie po­zwa­la so­bie na kon­takt opar­ty na wza­jem­no­ści. Kon­takt, w któ­rym wy­ma­ga­nia obu stron dają oka­zję do by­cia za­spo­ko­jo­nym i do za­spo­ka­ja­nia w kon­fron­ta­cji z wy­ma­ga­nia­mi ko­goś rów­ne­go so­bie. Te dwa ele­men­ty – krzyw­da czy­nio­na słab­sze­mu i szko­da czy­nio­na so­bie – de­cy­du­ją o nie­moż­no­ści za­li­cze­nia pe­do­fi­lii do nor­my. Bu­do­wa­nie wła­sne­go za­spo­ko­je­nia sek­su­al­ne­go na od­bie­ra­niu ta­kiej moż­li­wo­ści part­ne­ro­wi nie może być uzna­ne za osią­ga­nie do­bro­sta­nu i zdro­wia w sze­ro­kim tego sło­wa zna­cze­niu. Za­gad­nie­nia szcze­gó­ło­we, de­fi­ni­cyj­ne, wska­zu­ją­ce na róż­ni­cę mię­dzy prze­ży­wa­ny­mi przez pe­do­fi­lów sta­na­mi i ich za­cho­wa­nia­mi omó­wi­łam w roz­dzia­le 1, po­świę­co­nym im w ca­ło­ści. W tym miej­scu je­dy­nie sy­gna­li­zu­ję jed­no­znacz­nie, na ja­kiej za­sa­dzie na­czel­nej opar­łam swo­je opra­co­wa­nie, gdyż jej przy­ję­cie de­ter­mi­nu­je spo­sób two­rze­nia pro­jek­tu ba­daw­cze­go i opra­co­wy­wa­nie da­nych. Dru­gą istot­ną kwe­stię, któ­ra nur­tu­je spo­łe­czeń­stwo w związ­ku z pe­do­fi­lią, sta­no­wi po­szu­ki­wa­nie od­po­wie­dzi na py­ta­nie o przy­czy­ny jej po­wsta­nia. Wie­lość opcji oscy­lu­ją­cych mię­dzy esen­cja­li­zmem bio­lo­gicz­nym a kon­struk­ty­wi­zmem spo­łecz­nym pro­wa­dzi je­dy­nie do wnio­sku o nie­jed­no­rod­nej na­tu­rze zja­wi­ska i bra­ku pro­stych roz­strzy­gnięć. Tym­cza­sem ani py­ta­nie nie jest bła­he, ani od­po­wiedź nie jest po­zba­wio­na kon­se­kwen­cji. Je­śli bo­wiem ist­nie­je do­sta­tecz­na licz­ba do­wo­dów na wro­dzo­ny cha­rak­ter za­bu­rzeń pre­fe­ren­cji sek­su­al­nych (do któ­rych na­le­ży pe­do­fi­lia), to od­po­wie­dzi do­ty­czą­cych spo­so­bu trak­to­wa­nia osób nią do­tknię­tych i ich le­cze­nia na­le­ży szu­kać w ob­sza­rze nauk me­dycz­nych. Je­śli jed­nak się oka­zu­je, że za po­wsta­nie i roz­wój pe­do­fi­lii od­po­wia­da sze­ro­ko uję­ta so­cja­li­za­cja, to pro­ces oce­ny zja­wi­ska i jego trak­to­wa­nie po­zo­sta­je do­me­ną nauk spo­łecz­nych. Z bra­ku wy­star­cza­ją­cych do­wo­dów na wyż­szość któ­rej­kol­wiek z opcji więk­szość ba­da­czy przyj­mu­je za punkt wyj­ścia po­dej­ście mie­sza­ne. Za­kła­da ono, że pe­do­fi­lia jest zja­wi­skiem o na­tu­rze zło­żo­nej, nie­jed­no­li­tej, a wie­lość moż­li­wych me­cha­ni­zmów jej po­wsta­nia ra­czej czy­ni bez­owoc­ny­mi wy­sił­ki wy­ja­śnia­nia jej za po­mo­cą teo­rii jed­no­czyn­ni­ko­wych – tym bar­dziej że ko­lej­ne py­ta­nie do­ty­czą­ce pe­do­fi­lii, wią­żą­ce się z jej wy­stę­po­wa­niem i roz­po­wszech­nie­niem, nie do­star­cza da­nych roz­strzy­ga­ją­cych, a ra­czej od­po­wiedź kom­pli­ku­je. W pu­blicz­nych dys­ku­sjach pod­no­szo­na jest czę­sto spra­wa tak zwa­nej me­dial­nej na­tu­ry pe­do­fi­lii. W prost­szym wy­da­niu kwe­stia spro­wa­dza się do py­ta­nia o to, czy pe­do­fi­lia ist­nia­ła za­wsze i czy to­wa­rzy­szą­ce jej na prze­ło­mie wie­ku XX i XXI za­in­te­re­so­wa­nie jest spo­wo­do­wa­ne na­głym jej wzro­stem, czy też sta­no­wi efekt mody, a w tym wy­pad­ku ten­den­cji do bez­kry­tycz­nej ame­ry­ka­ni­za­cji ży­cia spo­łecz­ne­go w Pol­sce. Czę­stość po­dej­mo­wa­nia te­ma­tu pe­do­fi­lii ma swo­je po­wo­dy, a czę­stość jej wy­stę­po­wa­nia – swo­je. Do tych ostat­nich na­le­żą: zmia­na po­zy­cji ko­biet i męż­czyzn we współ­cze­snym świe­cie, przy­zna­nie dziec­ku praw do spe­cjal­nej ochro­ny oraz brak spój­no­ści po­li­ty­ki spo­łecz­nej. Ra­dy­kal­na zmia­na po­zy­cji męż­czy­zny w Eu­ro­pie Za­chod­niej u schył­ku XX wie­ku spo­wo­do­wa­ła ko­niecz­ność no­we­go jej okre­śla­nia w prze­strze­ni pu­blicz­nej i w prze­strze­ni in­tym­nej. Sam fakt przy­na­leż­no­ści do płci mę­skiej nie sta­no­wi już ele­men­tu prze­wa­gi i nie jest po­wo­dem do zaj­mo­wa­nia uprzy­wi­le­jo­wa­nej po­zy­cji. Zmu­sza tym sa­mym do jej po­szu­ki­wa­nia. Li­nia ży­cia męż­czy­zny i li­nia ży­cia ko­bie­ty za­czy­na­ją się opie­rać na au­to­kre­acji w wyż­szym stop­niu niż w tra­dy­cyj­nych spo­łecz­no­ściach pa­triar­chal­nych, w któ­rych były wy­zna­cza­ne przez płeć bio­lo­gicz­ną. Zmia­na ta wy­wo­łu­je rów­nież ewo­lu­cję w spo­so­bie uj­mo­wa­nia sek­su­al­no­ści ko­bie­ty i męż­czy­zny, pod­kre­śla­jąc ich od­ręb­ność i rów­no­waż­ność. Odej­ście od an­dro­cen­try­zmu skut­ku­je py­ta­niem o to, kto znaj­du­je się w cen­trum za­in­te­re­so­wa­nia spo­łe­czeń­stwa, lub in­a­czej: gdzie, sko­ro nie w cen­trum uwa­gi, znaj­du­je się męż­czy­zna. Z oso­by o nie­pod­wa­żal­nej prze­wa­dze, też do­świad­cza­nej w trak­cie kon­tak­tu sek­su­al­ne­go, męż­czy­zna ma szan­sę stać się part­ne­rem w re­la­cji sek­su­al­nej i po­za­sek­su­al­nej, z ca­łym do­bro­dziej­stwem i cię­ża­rem tego ukła­du. Part­ner­stwo ozna­cza kon­fron­ta­cję z po­trze­bą sek­su­al­ną ko­bie­ty oraz utra­tę po­zy­cji de­cy­den­ta. Ozna­cza też moż­li­wość by­cia za­spo­ko­jo­nym, uzy­ska­nia za­in­te­re­so­wa­nia i wspar­cia, dzie­le­nia od­po­wie­dzial­no­ści za ja­kość współ­ży­cia. Zmia­na nie jest ła­twa ani dla ko­biet, ani dla męż­czyzn. Stąd nie­chęć, nie­moż­ność lub opór przed jej do­ko­na­niem może skut­ko­wać po­szu­ki­wa­niem kon­tak­tów sek­su­al­nych z oso­ba­mi, któ­rych po­zy­cja jest po­rów­ny­wal­na z pod­po­rząd­ko­wa­ną do­tych­czas po­zy­cją ko­bie­ty – czy­li z oso­ba­mi ule­gły­mi, za­leż­ny­mi, nie­świa­do­my­mi swo­ich po­trzeb, nie­dy­spo­nu­ją­cy­mi pra­wem do obro­ny. W ten spo­sób wy­zwa­nia współ­cze­sno­ści w po­łą­cze­niu z nie­moż­no­ścią po­rzu­ce­nia po­glą­du o związ­ku płci mę­skiej z uprzy­wi­le­jo­wa­niem mogą pro­wa­dzić męż­czy­znę do włą­cza­nia się w ak­tyw­ność sek­su­al­ną z dziec­kiem. Czyn­ni­kiem prze­ciw­dzia­ła­ją­cym z ko­lei opi­sa­nym wy­żej tren­dom jest zmia­na po­zy­cji dziec­ka. Kie­dy pe­da­go­gi­ka wie­ku XX za­czę­ła spo­strze­gać dziec­ko jako peł­no­praw­ną jed­nost­kę, jego pra­wa, inne niż pra­wa czło­wie­ka do­ro­słe­go, za­czę­ły pod­le­gać spe­cy­ficz­nej ochro­nie. Z osób bli­skich – naj­czę­ściej ro­dzi­ców – obo­wią­zek dba­nia o do­bro dziec­ka roz­sze­rzo­no na wszyst­kich do­ro­słych, a na­wet na spe­cjal­nie po­wo­ła­ne w tym celu in­sty­tu­cje. Wie­dza o roz­wo­ju sek­su­al­nym czło­wie­ka, przy­zna­jąc dziec­ku pra­wo do od­ręb­ne­go niż u do­ro­słe­go do­świad­cza­nia i prze­ja­wia­nia sek­su­al­no­ści, od­kry­ła rów­nież jego pra­wo do roz­wo­ju nie­za­kłó­co­ne­go nie­wła­ści­wą in­ge­ren­cją do­ro­słych. Więk­sza chęć ochra­nia­nia dzie­ci wy­ni­kła tak­że ze zna­jo­mo­ści zna­cze­nia dzie­ciń­stwa i jego wpły­wu na przy­szłe ży­cie czło­wie­ka. Wszyst­kie te czyn­ni­ki łącz­nie spo­wo­do­wa­ły, że zda­rze­nia krzyw­dzą­ce dziec­ko – a za ta­kie uzna­je się ak­tyw­ność sek­su­al­ną z do­ro­słym – spo­ty­ka­ją się obec­nie w więk­szo­ści wy­pad­ków z ne­ga­tyw­ną oce­ną oraz po­wo­du­ją sku­tecz­ną in­ter­wen­cję. Pod­no­si ona i licz­bę ujaw­nio­nych przy­pad­ków wy­ko­rzy­sty­wa­nia sek­su­al­ne­go dzie­ci, i licz­bę ujaw­nio­nych przy­pad­ków pe­do­fi­lii. Trud­no okre­ślić pro­por­cję, z jaką wy­mie­nio­ne tu czyn­ni­ki od­po­wia­daj ą za ro sną­cy wskaź­nik za­cho­wań pe­do­fil­nych. Trud­no – tym bar­dziej że w grę wcho­dzi po­wód ko­lej­ny, a mia­no­wi­cie: nie­spój­ność po­li­ty­ki spo­łecz­nej upra­wia­nej w sto­sun­ku do pe­do­fi­lii, a wła­ści­wie w sto­sun­ku do wszyst­kich człon­ków spo­łe­czeń­stwa. Jest to czyn­nik istot­ny, po­nie­waż stwa­rza gra­ni­ce dla oby­wa­te­li, któ­rzy mu­szą kon­tro­lo­wać swo­je za­cho­wa­nia sek­su­al­ne i pod­da­wać je re­stryk­cyj­nym ogra­ni­cze­niom. Z punk­tu wi­dze­nia in­sty­tu­cji spo­łecz­nych waż­ny ele­ment od­po­wie­dzial­ny za sku­tecz­ność norm sta­no­wi spój­ność two­rzą­cych ich pod­sta­wę za­sad i war­to­ści. W sy­tu­acji wy­sy­ła­nia ko­mu­ni­ka­tów sprzecz­nych (jed­no­cze­snej za­chę­ty do ochro­ny i na­ru­sza­nia tych sa­mych war­to­ści) nie moż­na ocze­ki­wać, że oso­by, do któ­rych te ko­mu­ni­ka­ty są skie­ro­wa­ne, sprzecz­ność za­uwa­żą, zin­ter­pre­tu­ją i po­dej­mą dzia­ła­nia zgod­ne z jed­nym ty­pem ko­mu­ni­ka­tów, igno­ru­jąc dru­gi. A taką ten­den­cję do pro­mo­wa­nia nie­spój­no­ści roz­po­zna­ję we współ­cze­snej po­li­ty­ce spo­łecz­nej w Pol­sce. Z jed­nej stro­ny spo­łe­czeń­stwo dzię­ki uczo­nym, dzien­ni­ka­rzom, a w koń­cu usta­wo­daw­cy do­wia­du­je się, że ist­nie­ją pew­ne po­wszech­nie ce­nio­ne war­to­ści, w któ­rych ochro­nę an­ga­żu­ją się in­sty­tu­cje i jed­nost­ki. Na­le­żą do nich pra­wo do roz­wo­ju wol­ne­go od de­pra­wa­cji i de­mo­ra­li­za­cji, oby­cza­jo­wość płcio­wa, oby­czaj­ność spo­łecz­na, do­bro mo­ral­ne dziec­ka, jego wol­ność, w tym wol­ność sek­su­al­na. Na ich stra­ży stoi sys­tem praw­ny ra­zem ze środ­ka­mi przy­mu­su. Z dru­giej stro­ny me­dia, pro­pa­gu­jąc re­spek­to­wa­nie wy­mie­nio­nych tu war­to­ści, do­pusz­cza­ją się zja­wi­ska okre­śla­ne­go mia­nem sek­su­ali­za­cji ży­cia spo­łecz­ne­go, a w oma­wia­nym ob­sza­rze – sek­su­ali­za­cji oso­by dziec­ka. Ame­ri­can Psy­cho­lo­gi­cal As­so­cia­tion (2010) opra­co­wa­ło wskaź­ni­ki sek­su­ali­za­cji jed­nost­ki, do któ­rych na­le­żą: uza­leż­nia­nie war­to­ści jed­nost­ki od tego, na ile jej oso­ba sta­no­wi bo­dziec sek­su­al­ny, utoż­sa­mia­nie atrak­cyj­no­ści fi­zycz­nej z atrak­cyj­no­ścią sek­su­al­ną, in­stru­men­ta­li­za­cja (spo­strze­ga­nie oso­by wy­łącz­nie jako na­rzę­dzia za­spo­ka­ja­nia po­trzeb sek­su­al­nych), na­rzu­ca­nie sek­su­al­no­ści oraz – co istot­ne w przy­pad­ku dziec­ka – przy­pi­sy­wa­nie mu cech sek­su­al­nych wła­ści­wych dla osób na wyż­szym po­zio­mie roz­wo­ju sek­su­al­ne­go. Wy­mie­nio­ne wskaź­ni­ki sek­su­ali­za­cji oso­by dziec­ka wi­docz­ne są w jego me­dial­nych wi­ze­run­kach, co we­dług nie­któ­rych ba­da­czy (Bar­tlett, 2008) może pro­wa­dzić do nie­świa­do­me­go spo­strze­ga­nia go jako obiek­tu sek­su­al­ne­go. Do­dat­ko­we nie­bez­pie­czeń­stwo wy­ni­ka z ko­mer­cyj­ne­go pod­ło­ża tego pro­ce­su. Wi­ze­run­ki sek­su­ali­zo­wa­nych dzie­ci są do­star­cza­ne spo­łe­czeń­stwu w pierw­szej ko­lej­no­ści przez re­kla­my okre­ślo­nych pro­duk­tów skie­ro­wa­ne do wy­bra­nych grup wie­ko­wych. W związ­ku z ko­mer­cyj­nym cha­rak­te­rem tego pro­ce­su część ba­da­czy (Egan i Haw­kes, 2008) okre­śla go mia­nem pe­do­fi­lii kor­po­ra­cyj­nej. Od­czy­ty­wa­nie po­dwój­nych i sprzecz­nych sy­gna­łów pły­ną­cych z me­diów stwa­rza sy­tu­ację nie­bez­piecz­ną. Ist­nie­je bo­wiem nie­bez­pie­czeń­stwo ak­cen­to­wa­nia tyl­ko jed­nej gru­py da­nych i ry­zy­ko in­ter­pre­to­wa­nia ich w ka­te­go­riach przy­zwo­le­nia na uzna­nie dziec­ka za obiekt za­spo­ka­ja­nia po­trze­by sek­su­al­nej do­ro­słych. Ko­li­zja dwóch ty­pów war­to­ści (ochro­na zdro­wia i pod­nie­sie­nie zy­sku) wy­ni­ka wy­raź­nie z bra­ku spój­no­ści w po­li­ty­ce spo­łecz­nej. Czyn­nik ten – mimo że nie po­tra­fię przy­to­czyć pol­skich wy­ni­ków ba­dań nad wpły­wem sek­su­ali­za­cji wi­ze­run­ku dziec­ka na wzrost za­cho­wań pe­do­fil­nych, a dys­po­nu­ję je­dy­nie in­for­ma­cja­mi kli­nicz­ny­mi – waży w sy­tu­acji ni­skiej kon­tro­li we­wnętrz­nej czy w sy­tu­acji prze­ży­wa­nia sprzecz­nych mo­ty­wów przez po­ten­cjal­ne­go spraw­cę. Uwa­żam, że na­le­ży brać go po­waż­nie pod uwa­gę przy ana­li­zie czyn­ni­ków ry­zy­ka pe­do­fi­lii. Moż­na więc pod­su­mo­wać, że prze­mia­ny w po­sta­wach wo­bec sek­su­al­no­ści czło­wie­ka i ukry­te w nich ry­zy­ko pa­to­lo­gii sta­no­wi­ły moje źró­dło in­spi­ra­cji. Głów­nie jed­nak prze­pro­wa­dzi­łam ba­da­nia po to, by wy­ra­zić nie­zgo­dę na to­le­ro­wa­nie pa­to­lo­gii i wziąć udział w pro­ce­sie zmia­ny. Nie uwa­żam, że wy­ko­rzy­sty­wa­nie pe­do­fi­lii dla ce­lów me­dial­nych czy po­li­tycz­nych zmniej­szy cier­pie­nie ofiar i spraw­ców. Naj­le­piej obu stro­nom słu­ży zwy­kła, rze­tel­na wie­dza, na któ­rej moż­na bu­do­wać pro­gra­my le­cze­nia. Kon­struk­cję książ­ki opar­łam na dwóch pro­stych za­sa­dach: uży­tecz­no­ści i zro­zu­mia­ło­ści. Po­dzie­li­łam jej treść na osiem roz­dzia­łów, któ­re czy­ta­ne ko­lej­no po­win­ny do­pro­wa­dzić do uzy­ska­nia od­po­wie­dzi na py­ta­nie o me­cha­nizm po­wsta­nia i roz­wo­ju pe­do­fi­lii – zja­wi­ska zło­żo­ne­go, spo­wo­do­wa­ne­go licz­ny­mi uwa­run­ko­wa­nia­mi. Dla­te­go dwa pierw­sze roz­dzia­ły ogól­ne i roz­dział ostat­ni – pod­su­mo­wu­ją­cy – sta­no­wią swo­istą ramę teo­re­tycz­ną dla roz­dzia­łów szcze­gó­ło­wych. Poza tym każ­dy sta­no­wi za­mknię­tą i od­ręb­ną ca­łość, skon­cen­tro­wa­ną na uzy­ska­niu od­po­wie­dzi na kon­kret­ne py­ta­nie, głów­nie na py­ta­nie o zwią­zek mię­dzy wy­bra­nym ty­pem uwa­run­ko­wań a pe­do­fi­lią. Ilu­stru­je to krót­ki prze­gląd za­war­to­ści tre­ścio­wej. Roz­dział i za­wie­ra usta­le­nia de­fi­ni­cyj­ne: wska­zu­je na ist­nie­nie róż­nic mię­dzy od­mien­ny­mi spo­so­ba­mi (kli­nicz­ny­mi, praw­ni­czy­mi, spo­łecz­ny­mi) de­fi­nio­wa­nia pe­do­fi­lii oraz przed­sta­wia wy­ja­śnie­nie, skąd róż­ni­ce te po­cho­dzą i do cze­go pro­wa­dzą. Ten­den­cja do po­sze­rza­nia de­fi­ni­cji pe­do­fi­lii – głów­ny kie­ru­nek dzia­łań usta­wo­daw­cy i kli­ni­cy­stów – po­wo­du­je pe­na­li­za­cję co­raz więk­szej gru­py za­cho­wań, zwięk­sza­jąc jed­no­cze­śnie ochro­nę osób do­tknię­tych skut­ka­mi pa­to­lo­gii. Roz­dział 2 zbie­ra w je­den upo­rząd­ko­wa­ny sys­tem teo­rie wy­ja­śnia­ją­ce ge­ne­zę pe­do­fi­lii: opie­ra się na for­mal­nej trój­po­zio­mo­wej kla­sy­fi­ka­cji teo­rii, dzie­lą­cej spo­so­by wy­ja­śnia­nia zja­wi­ska na wie­lo­czyn­ni­ko­we (po­ziom I), jed­no­czyn­ni­ko­we (po­ziom II) i szcze­gó­ło­we (po­ziom III), a tak­że za­wie­ra do­kład­ne omó­wie­nie naj­waż­niej­szych czte­rech teo­rii zin­te­gro­wa­nych oraz wie­lu teo­rii jed­no­czyn­ni­ko­wych, przy­dat­nych jako uzu­peł­nie­nie i kon­kre­ty­za­cja tych pierw­szych. Pod­kre­śla mno­gość ist­nie­ją­cych wy­ja­śnień oraz zwra­ca uwa­gę na róż­ną ich przy­dat­ność w pro ce sie ba da­nia przy­czyn pe­do­fi­lii i w pro­ce­sie opra­co­wy­wa­nia sku­tecz­nej te­ra­pii. Roz­dział 3 przed­sta­wia za­ło­że­nia pro­jek­tu ba­dań nad etio­lo­gią pe­do­fi­lii. Otwie­ra go krót­ki opis wła­snej, spo­łecz­no-roz­wo­jo­wej kon­cep­cji po­wsta­nia pe­do­fi­lii, sta­no­wią­cej pod­sta­wę for­mu­ło­wa­nia hi­po­tez ba­daw­czych. Znaj­du­je się w nim tak­że cha­rak­te­ry­sty­ka gru­py ba­daw­czej, zło­żo­nej z 248 męż­czyzn osa­dzo­nych w za­kła­dach kar­nych za prze­stęp­stwa z art. 200 ko­dek­su kar­ne­go oraz/lub z in­nych ar­ty­ku­łów, głów­nie art. 197 oraz art. 201, wraz z opi­sem pro­ce­du­ry ba­daw­czej i li­stą za­sto­so­wa­nych w ba­da­niach wła­snych na­rzę­dzi. Roz­dział 4, za­li­cza­ny – wraz z trze­ma na­stęp­ny­mi – do roz­dzia­łów szcze­gó­ło­wych, po­świę­co­ny jest wro­dzo­nym uwa­run­ko­wa­niom pe­do­fi­lii, ma­ją­cym źró­dło w teo­riach bio­lo­gicz­nych. Zgro­ma­dzo­no tam in­for­ma­cje o wy­ni­kach ba­dań nad neu­ro­hor­mo­nal­ny­mi ko­re­la­ta­mi za­bu­rzeń sek­su­al­nych, któ­re sta­ły się pod­sta­wą do for­mu­ło­wa­nia hi­po­tez na te­mat związ­ków ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej spraw­ców z funk­cjo­no­wa­niem ich ukła­du do­pa­mi­ner­gicz­ne­go, se­ro­to­ni­ner­gicz­ne­go i no­ra­dre­ner­gicz­ne­go. Omó­wio­no w nim i zin­ter­pre­to­wa­no re­la­cje mię­dzy wy­bra­ny­mi ce­cha­mi tem­pe­ra­men­tu i cha­rak­te­ru spraw­ców a ich za­cho­wa­nia­mi sek­su­al­ny­mi, ze szcze­gól­nym pod­kre­śle­niem zna­cze­nia do­pa­mi­ny dla ich prze­bie­gu. Roz­dział 5 pre­zen­tu­je tre­ści zwią­za­ne z wpły­wem so­cja­li­za­cji do­ko­nu­ją­cej się w ro­dzi­nie na kształ­to­wa­nie się sek­su­al­no­ści czło­wie­ka. Przed­sta­wio­ne tam tezy wy­wo­dzą się z teo­rii roz­wo­jo­wych (przy­wią­za­nia) i spo­łecz­ne­go ucze­nia, pod­kre­śla­ją­cych zna­cze­nie śro­do­wi­ska w po­wsta­niu pe­do­fi­lii. Omo­wio­no tak­że do­wo­dy em­pi­rycz­ne po­pie­ra­ją­ce za­pre­zen­to­wa­ne tezy oraz wy­ni­ki ba­dań wła­snych nad zna­cze­niem przy­wią­za­nia i po­staw ro­dzi­ciel­skich w etio­lo­gii pe­do­fi­lii. Oka­za­ło się, że wcze­sne re­la­cje z opie­ku­nem roz­wi­ja­ne po­przez póź­niej­sze jego po­sta­wy wią­żą się z ty­pem re­la­cji sek­su­al­nych po­dej­mo­wa­nych przez dziec­ko w do­ro­sło­ści. Roz­dział 6 zaj­mu­je się wpły­wem kom­pe­ten­cji spo­łecz­nych na kształ­to­wa­nie się za­bu­rzo­nych wzor­ców za­cho­wań sek­su­al­nych. Pod­sta­wą sta­ły się tu­taj twier­dze­nia teo­rii ucze­nia i teo­rii stre­su, za­kła­da­ją­ce, że ak­tyw­ność sek­su­al­na do­ro­słe­go z dziec­kiem jest efek­tem de­fi­cy­tu waż­nych kom­pe­ten­cji spo­łecz­nych – de­fi­cy­tu ma­ją­ce­go pier­wot­ne źró­dło w za­bu­rzo­nych re­la­cjach ro­dzin­nych (omó­wio­nych w roz­dzia­le po­przed­nim). Roz­dział 6 za­wie­ra wy­ni­ki ba­dań nad ni­skim po­zio­mem umie­jęt­no­ści spo­łecz­nych spraw­ców, ta­kich jak em­pa­tia, aser­tyw­ność, in­tym­ność, sty­le ra­dze­nia so­bie ze stre­sem, i nad zna­cze­niem tych umie­jęt­no­ści w po­wsta­niu pe­do­fi­lii. Roz­dział 7 opi­su­je prze­bieg roz­wo­ju sek­su­al­ne­go męż­czyzn po­dej­mu­ją­cych za­cho­wa­nia sek­su­al­ne z dziec­kiem. Jego tre­ścią jest pró­ba od­po­wie­dzi na py­ta­nie, czy męż­czyź­ni ci roz­wi­ja­ją się in­a­czej, a w szcze­gól­no­ści: czy krzyw­dzą in­nych, po­nie­waż sami kie­dyś byli krzyw­dze­ni. Wy­ni­ki ba­dań wła­snych, skon­cen­tro­wa­nych naj­pierw na we­ry­fi­ka­cji hi­po­te­zy abu­sed abu­ser, do­wio­dły, że 48% ska­za­nych było wy­ko­rzy­sty­wa­nych sek­su­al­nie w dzie­ciń­stwie, lecz nie do­star­czy­ły jed­no­cze­śnie prze­ko­nu­ją­ce­go wy­ja­śnie­nia związ­ku tego fak­tu z obec­nym spraw­stwem. Wy­ni­ki dal­sze jed­nak wska­za­ły, że wcze­sny roz­wój sek­su­al­ny spraw­ców miał za­bu­rzo­ny cha­rak­ter i że za­bu­rze­nia te wią­żą się z ak­tyw­no­ścią sek­su­al­ną spraw­ców w ży­ciu do­ro­słym. Roz­dział 8 sta­no­wi pod­su­mo­wa­nie ba­dań: opi­su­je ogól­ne me­cha­ni­zmy po­wsta­nia pe­do­fi­lii oraz zbie­ra in­for­ma­cje przy­dat­ne dla two­rze­nia me­tod le­cze­nia pe­do­fi­lów. Prze­pro­wa­dzo­ne ba­da­nia wy­ka­za­ły bo­wiem, że tra­dy­cyj­ne pro­gra­my, zwłasz­cza wy­wo­dzą­ce się z pa­ra­dyg­ma­tu be­ha­wio­ral­no-po­znaw­cze­go, mogą w spo­sób nie­prze­wi­dzia­ny uczyć kom­pe­ten­cji spo­łecz­nych, któ­re zwrot­nie pod­no­szą nie­bez­pie­czeń­stwo za­sto­so­wa­nia przez ska­za­nych prze­mo­cy sek­su­al­nej w przy­szło­ści. Roz­dział 8 za­my­ka książ­kę wnio­skiem o nie­jed­no­rod­nej na­tu­rze pe­do­fi­lii i o ko­niecz­no­ści trak­to­wa­nia jej jako zja­wi­ska roz­wi­ja­ją­ce­go się we­dług sche­ma­tu róż­nych ście­żek. Po­zwa­la to zro­zu­mieć, że w gru­pie pe­do­fi­lów miesz­czą się oso­by o róż­nych ce­chach oso­bo­wo­ści, róż­nym spo­so­bie dzia­ła­nia i róż­nej zdol­no­ści ste­ro­wa­nia swo­ją sek­su­al­no­ścią. Książ­ka ta jest wy­ni­kiem zjed­no­czo­ne­go wy­sił­ku wie­lu osób. W za­kła­dach kar­nych ba­da­nia prze­pro­wa­dza­li na­stę­pu­ją­cy stu­den­ci In­sty­tu­tu Psy­cho­lo­gii Uni­wer­sy­te­tu Ada­ma Mic­kie­wi­cza w Po­zna­niu – uczest­ni­cy mo­je­go se­mi­na­rium ma­gi­ster­skie­go w la­tach 2008-2010: Agniesz­ka Ba­siń­ska, Mar­ta Bla­dosz, Mar­ta Bła­chut, Ka­ta­rzy­na Bo­gu­sie­wicz, Anna Droś, Blan­dy­na Gał­ła, Anna Gra­biń­ska, Mar­ty­na Ja­nic­ka, Han­na Ka­spe­rek, Aga­ta Kaź­mier­ska, Ar­tur Król, Mar­ta La­soc­ka, Mag­da­le­na Le­śnie­row­ska, Ju­sty­na Lit­ke, Ma­ria Mał­kie­wicz, Ju­sty­na Mi­ter, Ju­dy­ta Mły­nar­czyk, Pau­li­na Mu­sie­lak, Alek­san­dra No­sek, Ka­ta­rzy­na Pe­ichert, Aga­ta Pe­trych, Mał­go­rza­ta Ra­taj­czyk, Iga Smek­ta­ła, Ju­sty­na Stra­szew­ska, Fi­lip Szum­ski, Da­ria To­ma­szew­ska, Łu­kasz Wań­ski, Alek­san­dra Wen­ne, Mar­ce­li­na We­st­phall, Okta­wia Weyd­mann, Ad­ria­na Wit, Anna Za­wi­stow­ska, El­wi­ra Żur­kie­wicz. Więk­szość z nich pra­co­wa­ła z ogrom­nym za­pa­łem, nie tyl­ko wy­peł­nia­jąc obo­wiąz­ki stu­den­ta, ale an­ga­żu­jąc się po stro­nie tych, któ­rzy chcą zro­zu­mieć i zmie­nić świat. Dzię­ku­ję im tą dro­gą raz jesz­cze. Moją wdzięcz­ność i uzna­nie wy­ra­żam przede wszyst­kim ko­le­gom i współ­pra­cow­ni­kom psy­cho­lo­gom, któ­rzy żad­nych for­mal­nych zo­bo­wią­zań wzglę­dem ba­da­nych ani wzglę­dem mnie nie mie­li. Ich nie­oce­nio­na po­moc i chęć uczest­ni­cze­nia w cie­ka­wym za­da­niu po­zwo­li­ła zre­ali­zo­wać ten pro­jekt przy bar­dzo skrom­nych fun­du­szach. Do gru­py tej na­le­że­li: Ka­ro­li­na Ha­lem­ba, Ali­cja Ka­pa­ła, Jo­an­na Kemp­ka, Mag­da­le­na Ko­by­łec­ka, Edy­ta Laur­man-Ja­rzą­bek, Prze­my­sław Mar­ci­nek, Ma­ri­ka No­wic­ka, Anna Ro­szyk, Ra­fał Rut­kow­ski, Syl­wia Saw­czuk-Sła­biń­ska, Woj­ciech Sro­ka i Krzysz­tof Tryk­sza. Dzię­ku­ję rów­nież za po­moc wszyst­kim pra­cow­ni­kom za­kła­dów kar­nych wy­mie­nio­nych w roz­dzia­le 3, a Cen­tral­ne­mu Za­rzą­do­wi Służ­by Wię­zien­nej – za ze­zwo­le­nie na prze­pro­wa­dze­nie ba­dań i udział w spo­rzą­dza­niu ewi­den­cji ska­za­nych. Licz­ne trud­no­ści me­ry­to­rycz­ne i or­ga­ni­za­cyj­ne zmo­głam dzię­ki, naj­pierw moim stu­den­tom, a te­raz nie­oce­nio­nym dok­to­ran­tom, An­nie Ro­szyk i Fi­li­po­wi Szum­skie­mu – współ­pra­cow­ni­kom mło­dym, zdol­nym i cier­pli­wym, któ­rzy słu­ży­li mi fa­cho­wą po­mo­cą za­wsze, gdy była taka po­trze­ba. Ich – nie wa­ham się po­wie­dzieć – rze­tel­na wie­dza i za­an­ga­żo­wa­nie znacz­nie pod­nio­sły ja­kość tej pra­cy. Dla­te­go chcę swo­jej wdzięcz­no­ści nadać pi­sem­ny kształt. Dr Ma­rze­nie Za­krzew­skiej wy­ra­żam nie­ustan­ny po­dziw za za­an­ga­żo­wa­nie w po­szu­ki­wa­nie no­wych roz­wią­zań sta­rych me­to­do­lo­gicz­nych pro­ble­mów i cią­głą go­to­wość do me­to­do­lo­gicz­nych kon­sul­ta­cji. Tra­dy­cyj­nie do­dam, że udział wszyst­kich wy­mie­nio­nych osób w po­wsta­niu książ­ki nie obej­mu­je za­war­tych w niej błę­dów, ogra­ni­czeń i uchy­bień, za któ­re za­wsze od­po­wia­dam sama.
1Dyskusja wokół definicji pedofilii1.1. Ro­dza­je de­fi­ni­cji pe­do­fi­lii Wśród ba­da­czy zja­wi­ska pe­do­fi­lii trwa oży­wio­na dys­ku­sja na te­mat za­kre­su jego de­fi­ni­cji, jej typu oraz jej ele­men­tów skła­do­wych. Mno­gość dy­le­ma­tów, któ­ra się z tym wią­że, wska­zu­je na ran­gę za­gad­nie­nia. De­fi­ni­cja wpły­wa bo­wiem na dia­gno­zę roz­po­wszech­nie­nia zja­wi­ska i oce­nę tren­dów oraz wy­zna­cza spo­sób re­ago­wa­nia na nie (sank­cje, le­cze­nie, pre­wen­cja). Do ana­li­zy i na uży­tek ni­niej­sze­go opra­co­wa­nia do­bra­no tyl­ko nie­któ­re pro­po­zy­cje de­fi­ni­cyj­ne, kie­ru­jąc się dwo­ma kry­te­ria­mi: po­wszech­no­ścią i kom­plet­no­ścią. „Pe­do­fi­lia” jest po­ję­ciem sze­ro­kim. Naj­ogól­niej mó­wiąc, opi­su­je ono zja­wi­sko po­le­ga­ją­ce na re­la­cji sek­su­al­nej do­ro­słe­go z dziec­kiem. Po­słu­gi­wa­nie się ter­mi­nem „pe­do­fi­lia” – mimo po­zor­nej oczy­wi­sto­ści jego zna­cze­nia – jest jed­nak po­wo­dem licz­nych nie­po­ro­zu­mień, przede wszyst­kim mię­dzy kli­ni­cy­sta­mi (psy­cho­lo­ga­mi, le­ka­rza­mi) a praw­ni­ka­mi. Usta­le­nia de­fi­ni­cyj­ne kom­pli­ku­je fakt, że w dys­ku­sji nad za­war­to­ścią i za­kre­sem po­ję­cia bio­rą udział rów­nież kom­pe­tent­ni przed­sta­wi­cie­le in­nych za­wo­dów (np. dzien­ni­ka­rze, pe­da­go­dzy, so­cjo­lo­dzy), za­chę­ca­jąc spo­łe­czeń­stwo do zaj­mo­wa­nia sta­no­wi­ska w tej kwe­stii. De­fi­ni­cjom pro­fe­sjo­nal­nym to­wa­rzy­szą więc de­fi­ni­cje spo­łecz­ne, któ­rych obec­ność nie może być lek­ce­wa­żo­na przez ba­da­czy. Isto­tą róż­ni­cy w uj­mo­wa­niu po­ję­cia „pe­do­fi­lia” jest fakt, że w pierw­szym – kli­nicz­nym – ro­zu­mie­niu od­no­si się ono do we­wnętrz­nej dys­po­zy­cji czło­wie­ka, zwy­kle prze­ja­wia­ją­cej się w jego dzia­ła­niu, na­to­miast w dru­gim – praw­ni­czym – do okre­ślo­ne­go zda­rze­nia. W trze­cim – po­tocz­nym – zna­cze­niu jest to pew­na for­ma (zwy­kle dra­stycz­na) ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej oso­by do­ro­słej. Wska­za­ne nie­po­ro­zu­mie­nia de­fi­ni­cyj­ne spra­wia­ją, że ko­niecz­ne sta­je się prze­ana­li­zo­wa­nie na wstę­pie dwóch ty­pów za­gad­nień. Po pierw­sze, omó­wie­nie róż­nych ro­dza­jów de­fi­ni­cji pe­do­fi­lii i wska­za­nie na kon­se­kwen­cje wy­ni­kłe z ich ist­nie­nia. Po dru­gie, upo­rząd­ko­wa­nie za­leż­no­ści mię­dzy po­ję­ciem pe­do­fi­lii a po­ję­cia­mi opi­su­ją­cy­mi zja­wi­ska po­dob­ne, któ­rych isto­tą jest rów­nież an­ga­żo­wa­nie dzie­ci w ak­tyw­ność sek­su­al­ną. W li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu po­świę­co­nej pe­do­fi­lii funk­cjo­nu­ją – jak sy­gna­li­zo­wa­no – trzy ro­dza­je de­fi­ni­cji: kli­nicz­ne, praw­ni­cze i spo­łecz­ne. Każ­dy z nich opi­su­je to samo zja­wi­sko z nie­co in­nej per­spek­ty­wy ze wzglę­du na róż­ne cele sta­wia­ne przez ba­da­czy w pro­ce­sie de­fi­nio­wa­nia. 1.1.1. De­fi­ni­cje kli­nicz­ne pe­do­fi­lii Dla kli­ni­cy­sty pe­do­fi­lia sta­no­wi zja­wi­sko z ob­sza­ru psy­cho­pa­to­lo­gii (Hall i Hall, 2007), po­nie­waż uzna­wa­na jest za jed­ną z po­sta­ci pa­ra­fi­lii. Oba sło­wa – „pa­ra­fi­lia” i „pe­do­fi­lia” – wy­wo­dzą się z ję­zy­ka grec­kie­go, a zna­jo­mość ich pier­wot­ne­go zna­cze­nia po­ma­ga w for­mu­ło­wa­niu de­fi­ni­cji zja­wi­ska. Pa­ra­fi­lia – ze wzglę­du na to, że sta­no­wi zbit­kę dwóch wy­ra­zów (para – obok, phi­lia – skłon­ność, mi­łość) – może być tłu­ma­czo­na do­słow­nie jako nie­wła­ści­wa, po­zo­sta­ją­ca poza nor­mą (dosł… obok nor­my) for­ma mi­ło­ści. To sto­sun­ko­wo nowy ter­min, wpro­wa­dzo­ny do sek­su­olo­gii – jak twier­dzi Giu­sep­pe Ma­ria Lo Duca – przez Frie­dri­cha Sa­lo­mo­na Kraus­sa (Imie­liń­ski, 1990). Przy­jął się naj­pierw w sek­sia­trii ame­ry­kań­skiej, a na­stęp­nie zo­stał wpro­wa­dzo­ny do pi­śmien­nic­twa eu­ro­pej­skie­go. O jego ran­dze świad­czy fakt, że w DSM-III zmie­nio­no kla­sy­fi­ka­cję dia­gno­stycz­ną w ten spo­sób, iż w miej­sce de­wia­cji wpro­wa­dzo­no po­ję­cie pa­ra­fi­lii. DSM-IV utrzy­mu­je ten trend, de­fi­niu­jąc pa­ra­fi­lie jako „upo­rczy­we wzor­ce za­cho­wań sek­su­al­nych, w któ­rych osią­gnię­cie peł­nej sa­tys­fak­cji sek­su­al­nej jest uza­leż­nio­ne od po­ja­wie­nia się spe­cy­ficz­nych przed­mio­tów, ry­tu­ałów czy sy­tu­acji” (Car­son, But­cher i Mi­ne­ka, 2003, s. 629-630). Po­dob­nie (rów­nież od­wo­łu­jąc się do pro­po­zy­cji DSM-IV) w ob­sza­rze pa­to­lo­gii umiesz­cza wszel­kie pa­ra­fi­lie (w tym tak­że pe­do­fi­lię) Mar­tin Se­lig­man, uzna­jąc, iż są nimi „za­in­te­re­so­wa­nia sek­su­al­ne […] tak bar­dzo za­bu­rzo­ne, że upo­śle­dza­ją zdol­ność utrzy­ma­nia afek­tyw­no-ero­tycz­ne­go związ­ku mię­dzy ludź­mi” (Se­lig­man, Wal­ker i Ro­sen­han, 2003, s. 585). Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że pa­ra­fi­lia trak­to­wa­na jest tu jako cho­ro­ba – jako ka­te­go­ria za­bu­rzeń ży­cia sek­su­al­ne­go. Przy­wo­ła­nie tego fak­tu ma klu­czo­we zna­cze­nie ze wzglę­du na pró­by sy­tu­owa­nia pe­do­fi­lii, czy­li jed­nej z po­sta­ci pa­ra­fi­lii, wśród zja­wisk miesz­czą­cych się w gra­ni­cach nor­my. Pro­stym za­bie­giem, któ­ry ma na celu jego ukry­cie, jest po­słu­gi­wa­nie się do­słow­nym tłu­ma­cze­niem sło­wa „pe­do­fi­lia” – mi­łość do dzie­ci (z grec­kie­go: pa­idos – dziec­ko, phi­leo - lu­bię), bez wska­za­nia, do ja­kie­go ro­dza­ju zja­wisk (pa­ra­fi­lii) ten ter­min się od­no­si (www.pl.pu­el­lu­la.com/ma­lyk­sia­ze). Tym­cza­sem źró­dło­słów pa­ra­fi­lii wska­zu­je na to, że pe­do­fi­lia ozna­cza taką po­stać pa­ra­fi­lii, w któ­rej obiek­tem tej nie­wła­ści­wej for­my mi­ło­ści jest dziec­ko. De­fi­ni­cje kli­nicz­ne – co do­ty­czy rów­nież de­fi­ni­cji pe­do­fi­lii – two­rzo­ne są po to, by na pod­sta­wie jak naj­lep­sze­go opi­su zja­wi­ska po­sta­wić traf­ną dia­gno­zę. Po­cho­dzą zwy­kle z dwóch źró­deł: od tak zwa­nych au­to­ry­te­tów, czy­li ba­da­czy zaj­mu­ją­cych się za­gad­nie­niem (np. Fin­kel­hor i Ara­ji, 1986), oraz od or­ga­ni­za­cji (spe­cjal­nie w tym celu de­sy­gno­wa­nych, np. World He­alth Or­ga­ni­za­tion – WHO czy Ame­ri­can Psy­chia­tric As­so­cia­tion). W pierw­szym przy­pad­ku de­fi­ni­cje for­mu­łu­ją zna­ni ba­da­cze, któ­rzy wy­ja­śnia­jąc zja­wi­sko (i zwy­kle po­słu­gu­jąc się da­ny­mi em­pi­rycz­ny­mi uzy­ska­ny­mi z ba­da­nia pe­do­fi­lów), za­czy­na­ją od pod­ję­cia de­cy­zji co do jego za­war­to­ści i za­kre­su. Cho­dzi tu o oso­by zna­ne, któ­rych zna­czą­cy do­ro­bek na­uko­wy le­gi­ty­mi­zu­je ich wy­sił­ki two­rze­nia de­fi­ni­cji, zwy­kle o cha­rak­te­rze pro­jek­tu­ją­cym. Na przy­kład Ron Lan­ge­vin (1990) uwa­ża, że „pe­do­fi­lia” jest ter­mi­nem czę­sto sto­so­wa­nym w od­nie­sie­niu do zbio­ru ano­ma­lii sek­su­al­nych po­le­ga­ją­cych na an­ga­żo­wa­niu dzie­ci jako sek­su­al­nych part­ne­rów do­ro­słych, zwy­kle męż­czyzn. Męż­czyzn tych od­róż­nia od in­nych sil­niej­sze re­ago­wa­nie pod­nie­ce­niem na dziec­ko niż na oso­bę do­ro­słą. Do tak sze­ro­ko za­ry­so­wa­ne­go za­kre­su po­ję­cia au­tor włą­cza re­ak­cje sek­su­al­ne do­ro­słe­go nie­za­leż­ne od płci dziec­ka i od typu ak­tyw­no­ści pod­ję­tej wo­bec nie­go: pre­fe­ro­wa­ne lub za­stęp­cze, jed­no­ra­zo­we lub trwa­łe. Rów­nie sze­ro­ko de­fi­niu­ją pe­do­fi­lię Da­vid Fin­kel­hor i Sha­ron Ara­ji (1986), uzna­jąc, że jest nią każ­dy kon­takt sek­su­al­ny do­ro­słe­go z dziec­kiem, nie­za­leż­nie od mo­ty­wu. Ma to miej­sce wte­dy, gdy do­ro­sły jest świa­do­my swo­je­go sek­su­al­ne­go za­in­te­re­so­wa­nia dzieć­mi przed okre­sem doj­rze­wa­nia. O wy­stę­po­wa­niu pe­do­fi­lii moż­na wnio­sko­wać na pod­sta­wie jed­ne­go z dwóch ty­pów za­cho­wań: do­ro­sły ma kon­tak­ty sek­su­al­ne z dziec­kiem (do­ty­ka dziec­ka lub zmu­sza do sek­su­al­ne­go do­ty­ka­nia do­ro­słe­go) lub ma­stur­bu­je się, uży­wa­jąc fan­ta­zji z ob­ra­zem dziec­ka. Pe­do­fi­lia ozna­cza więc w tym przy­pad­ku każ­dy kon­takt sek­su­al­ny z dziec­kiem (na­wet o cha­rak­te­rze prze­mi­ja­ją­cym), któ­ry może przy­bie­rać dwie for­my: rze­czy­wi­stą lub wy­obra­że­nio­wą. Po­dob­ny­mi de­fi­ni­cja­mi po­słu­gu­je się Ro­bert C. Car­son, uzna­jąc, że: „Pe­do­fi­lia – to pa­ra­fi­lia, w któ­rej pre­fe­ro­wa­nym lub wy­łącz­nym part­ne­rem sek­su­al­nym oso­by do­ro­słej jest dziec­ko przed okre­sem po­kwi­ta­nia” (Car­son i in., 2003, s. 653). W Pol­sce zna­ni au­to­rzy prac z za­kre­su sek­su­olo­gii rów­nież pro­po­nu­ją swo­je de­fi­ni­cje. Zbi­gniew Lew-Sta­ro­wicz (2000, s. 127) uzna­je, że „pe­do­fi­lia […] jest to czę­sto spo­ty­ka­na pa­ra­fi­lia po­le­ga­ją­ca na osią­ga­niu sa­tys­fak­cji sek­su­al­nej w kon­tak­tach z dzieć­mi”, zaś Ka­zi­mierz Imie­liń­ski (1990, t. 1, s. 193) twier­dzi, że „pe­do­fi­lia […] jest od­chy­le­niem sek­su­al­nym prze­ja­wia­ją­cym się w skłon­no­ści do prak­tyk sek­su­al­nych z dzieć­mi”. Ana­li­za tych pro­po­zy­cji de­fi­ni­cyj­nych wy­ka­zu­je znacz­ny sto­pień ich po­do­bień­stwa zwią­za­ne­go z kla­sy­fi­ka­cją zja­wi­ska (przy­na­leż­ność do pa­to­lo­gii), jego isto­tą (sek­su­al­ne za­in­te­re­so­wa­nie do­ro­słe­go dziec­kiem) oraz po­zio­mem ogól­no­ści (nie­wiel­ka licz­ba cech szcze­gó­ło­wych). Oprócz au­to­ry­te­tów dru­gie źró­dło de­fi­ni­cji kli­nicz­nych pe­do­fi­lii sta­no­wią sys­te­my kla­sy­fi­ka­cyj­ne DSM-IVi ICD-10. Oma­wia­ne zja­wi­sko – trak­to­wa­ne w obu sys­te­mach jako pa­to­lo­gia (pa­ra­fi­lia lub za­bu­rzo­na pre­fe­ren­cja sek­su­al­na) – jest de­fi­nio­wa­ne po­przez po­da­nie kry­te­riów dia­gno­stycz­nych. DSM-IVsta­no­wi, że isto­tą ta­kiej pa­ra­fi­lii jak pe­do­fi­lia (ozna­czo­na w tej kla­sy­fi­ka­cji ko­dem 302.2) jest an­ga­żo­wa­nie dzie­ci (przed okre­sem doj­rze­wa­nia) w ak­tyw­ność sek­su­al­ną przez do­ro­słych. Do­kład­nie zaś sfor­mu­ło­wa­ne kry­te­ria dia­gno­stycz­ne brzmią na­stę­pu­ją­co: A. Po­ja­wia­ją­ce się przez przy­najm­niej sześć mie­się­cy, po­wra­ca­ją­ce, sil­nie pod­nie­ca­ją­ce fan­ta­zje sek­su­al­ne, im­pul­sy sek­su­al­ne lub za­cho­wa­nia do­ty­czą­ce ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej z dziec­kiem lub dzieć­mi, któ­re nie wkro­czy­ły jesz­cze w okres do­ra­sta­nia (ogól­nie przed trzy­na­stym ro­kiem ży­cia). B. Fan­ta­zje, im­pul­sy lub za­cho­wa­nia po­wo­du­ją­ce kli­nicz­nie zna­czą­cy dys­kom­fort lub upo­śle­dze­nie w spo­łecz­nym, za­wo­do­wym lub in­nym ob­sza­rze funk­cjo­no­wa­nia. C. Oso­ba ma przy­najm­niej szes­na­ście lat i jest co naj­mniej pięć lat star­sza niż dziec­ko lub dzie­ci z kry­te­rium A. Uwa­ga: nie do­ty­czy osób w póź­nym okre­sie do­ra­sta­nia bę­dą­cych w re­la­cji z dwu­na­sto – lub trzy­na­sto­lat­kiem (za: Se­lig­man, Wal­ker i Ro­sen­han, 2003, s. 592). Z ko­lei w ICD-10 pe­do­fi­lia to „pre­fe­ren­cja sek­su­al­na oso­by do­ro­słej w sto­sun­ku do dzie­ci, zwy­kle w wie­ku przed­po­kwi­ta­nio­wym lub we wcze­snym okre­sie po­kwi­ta­nia” (Pu­żyń­ski i Wciór­ka, 2000, s. 183). Aby moż­na było zdia­gno­zo­wać wy­stą­pie­nie pe­do­fi­lii, oso­ba dia­gno­zo­wa­na musi speł­niać kry­te­ria ogól­ne dla za­bu­rzeń pre­fe­ren­cji sek­su­al­nych (F65) oraz kry­te­ria spe­cy­ficz­ne dla szcze­gól­nej po­sta­ci tego za­bu­rze­nia, ja­kim jest pe­do­fi­lia. Kry­te­ria ogól­ne brzmią na­stę­pu­ją­co: G.1. Oso­ba do­świad­cza po­wta­rza­ją­ce­go się, na­si­lo­ne­go po­pę­du i wy­obra­żeń sek­su­al­nych do­ty­czą­cych nie­zwy­kłych przed­mio­tów lub dzia­łań. G.2. Oso­ba za­rów­no re­ali­zu­je ten po­pęd, jak i od­czu­wa z tego po­wo­du wy­raź­ne cier­pie­nie. G.3. Pre­fe­ren­cja wy­stę­pu­je od co naj­mniej 6 mie­się­cy (Pu­żyń­ski i Wciór­ka, 1998, s. 124). Z ko­lei kry­te­ria spe­cy­ficz­ne dla pe­do­fi­lii (F65.4) brzmią: B. Utrwa­lo­na lub do­mi­nu­ją­ca skłon­ność do ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej z dziec­kiem lub dzieć­mi w wie­ku przed po­kwi­ta­niem. C. Oso­ba ma co naj­mniej 16 lat i jest co naj­mniej 5 lat star­sza od dziec­ka lub dzie­ci z kry­te­rium B (Pu­żyń­ski i Wciór­ka, 1998, s. 125). Jak wi­dać, kry­te­ria dia­gno­stycz­ne za­war­te w DSM-IV i ICD-10 są po­dob­ne. Istot­ną róż­ni­cę sta­no­wi ko­niecz­ność re­ali­za­cji po­pę­du (G.2) w ICD-10. Dru­ga róż­ni­ca zaś do­ty­czy cier­pie­nia. DSM-IV za­kła­da bo­wiem, że do po­sta­wie­nia dia­gno­zy nie jest ko­niecz­ne do­świad­cza­nie dys­kom­for­tu przez spraw­ców, po­nie­waż dla wie­lu z nich pe­do­fi­la ma cha­rak­ter ego­syn­to­nicz­ny, a ele­ment cier­pie­nia nie jest w ich dzia­ła­niach i fan­ta­zjach obec­ny. Obie de­fi­ni­cje po­słu­gu­ją się in­ny­mi za­bie­ga­mi for­mal­ny­mi przy de­fi­nio­wa­niu nie­któ­rych kry­te­riów dia­gno­stycz­nych (APA, 2000). Po­rów­na­nie obu ty­pów de­fi­ni­cji kli­nicz­nych wska­zu­je za­rów­no na zna­czą­ce po­do­bień­stwa (głów­nie co do isto­ty de­fi­nio­wa­ne­go zja­wi­ska), jak i róż­ni­ce mię­dzy nimi zwią­za­ne ze szcze­gó­ło­wy­mi ce­cha­mi po­zwa­la­ją­cy­mi kon­kret­ną oso­bę za­li­czyć do gru­py za­bu­rzo­nych lub ją z niej wy­klu­czyć. Ten wnio­sek jest po­chod­ną róż­nic w spo­so­bie for­mu­ło­wa­nia de­fi­ni­cji pe­do­fi­lii w ogó­le. Fin­kel­hor i Ara­ji (1986), pró­bu­jąc roz­wią­zać tę trud­ność de­fi­ni­cyj­ną, wpro­wa­dza­ją roz­róż­nie­nie na de­fi­ni­cje wy­łą­cza­ją­ce (exc­lu­si­ve) i włą­cza­ją­ce (in­c­lu­si­ve lub no­ne­xc­lu­si­ve). De­fi­ni­cje włą­cza­ją­ce są for­mu­ło­wa­ne w taki spo­sób, by ich kry­te­ria ob­ję­ły wszel­kie przy­pad­ki da­ne­go za­cho­wa­nia (w tym wy­pad­ku pe­do­fil­ne­go). De­fi­ni­cje wy­łą­cza­ją­ce na­to­miast mają na celu wy­bra­nie spo­śród ca­łej gru­py osób za­in­te­re­so­wa­nych sek­su­al­nie dzieć­mi tyl­ko te jed­nost­ki, któ­re speł­nia­ją ści­śle okre­ślo­ne wa­run­ki. W tym zna­cze­niu de­fi­ni­cje au­tor­skie zda­ją się mieć ra­czej cha­rak­ter de­fi­ni­cji włą­cza­ją­cych, a kry­te­ria dia­gno­stycz­ne for­mu­łu­ją de­fi­ni­cje wy­łą­cza­ją­ce. Przy­ję­cie ta­kie­go ge­ne­ra­li­zu­ją­ce­go sta­no­wi­ska nie by­ło­by jed­nak wła­ści­we, po­nie­waż do­kład­niej­sza ana­li­za obu ty­pów de­fi­ni­cji kli­nicz­nych do tego nie upraw­nia. Ana­li­za de­fi­ni­cji kli­nicz­nych, do­ko­na­na ze wzglę­du na ich za­kres i kom­plet­ność, po­zwa­la w spo­sób ja­sny okre­ślić, ja­kie ele­men­ty po­win­ny wcho­dzić w skład de­fi­nio­wa­ne­go po­ję­cia pe­do­fi­lii. Na­le­żą do nich: okre­śle­nie isto­ty zja­wi­ska sta­no­wią­cej pod­sta­wę do od­róż­nie­nia go od in­nych zja­wisk, okre­śle­nie oso­by ofia­ry oraz okre­śle­nie oso­by spraw­cy, a tak­że ewen­tu­al­nie spo­so­bu jego dzia­ła­nia. Isto­tą pe­do­fi­lii jest re­la­cja sek­su­al­na do­ro­słe­go z dziec­kiem. Naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­ne dla więk­szo­ści ana­li­zo­wa­nych de­fi­ni­cji kli­nicz­nych oka­zu­je się wska­zy­wa­nie na to, że pe­do­fi­lia wią­że się z pew­ną wła­ści­wo­ścią czło­wie­ka. Opis, że ktoś ma za­bu­rze­nia pre­fe­ren­cji czy jest do­tknię­ty pa­ra­fi­lią, pod­kre­śla, iż cho­dzi o pe­wien stan (a może le­piej: skłon­ność, wła­ści­wość) czło­wie­ka, któ­ry znaj­du­je wy­raz (co może mieć miej­sce, ale nie musi) w czy­nie. W obu ty­pach de­fi­ni­cji kli­nicz­nych kon­takt może mieć cha­rak­ter wy­łącz­nie re­al­ny (np. prak­ty­ka sek­su­al­na z dziec­kiem, za­cho­wa­nie) lub też tyl­ko wy­obra­że­nio­wy (fan­ta­zje). Sfor­mu­ło­wa­nia za­war­te w pod­ręcz­ni­kach dia­gno­stycz­nych wprost tę moż­li­wość za­kła­da­ją, a nie­któ­re de­fi­ni­cje au­tor­skie za­wie­ra­ją okre­śle­nia na tyle ogól­ne (by­cie part­ne­rem sek­su­al­nym do­ro­słe­go, pre­fe­ro­wa­nym part­ne­rem jest dziec­ko), że ta­kiej moż­li­wo­ści nie wy­klu­cza­ją. Spraw­ca pe­do­fi­lii jest oso­bą do­ro­słą. Więk­szość przy­to­czo­nych de­fi­ni­cji au­tor­skich wy­ra­ża ten wa­ru­nek wprost, a nie­któ­re po­zwa­la­ją go wy­pro­wa­dzić z kon­tek­stu (Imie­liń­ski, 1990; Lew-Sta­ro­wicz, 2000), nie mó­wiąc jed­no­cze­śnie nic na te­mat jego wskaź­ni­ków. Ce­chy de­fi­ni­cji wy­łą­cza­ją­cych moż­na przy­pi­sać w tym miej­scu obu sys­te­mom kla­sy­fi­ka­cyj­nym, któ­re sta­no­wią, że do­ro­słość wią­że się z dwo­ma kry­te­ria­mi: wie­kiem spraw­cy (wyż­szym niż 16 lat) i/lub róż­ni­cą wie­ku (nie więk­sza niż 5 lat na ko­rzyść spraw­cy). Opi­sy kli­nicz­ne i ko­men­ta­rze do obu sys­te­mów ostrze­ga­ją jed­nak przed dia­gno­zo­wa­niem pe­do­fi­lii u osób w póź­nym wie­ku do­ra­sta­nia (Pu­żyń­ski i Wciór­ka, 2000; APA, 2000). Po­nad­to we­dług ICD-10 do roz­po­zna­nia nie upo­waż­nia po­je­dyn­cze wy­da­rze­nie, zwłasz­cza gdy spraw­ca jest w okre­sie do­ra­sta­nia, po­nie­waż nie ozna­cza ono sta­łej lub prze­wa­ża­ją­cej ten­den­cji. De­fi­ni­cje kli­nicz­ne nie wią­żą pe­do­fi­lii z płcią w tym sen­sie, że nie wy­klu­cza­ją z niej ko­biet. W ko­men­ta­rzach po­ja­wia­ją się je­dy­nie uwa­gi o ni­skiej fre­kwen­cji pe­do­fi­lii wśród ko­biet (Pu­żyń­ski i Wciór­ka, 2000), co po­twier­dza­ją sta­no­wi­ska zna­nych au­to­rów zaj­mu­ją­cych się tą kwe­stią (Sa­ra­djian, 1996; Ford, 2006). Ofia­rą pe­do­fi­lii we wszyst­kich de­fi­ni­cjach jest dziec­ko. Żad­na z przy­to­czo­nych de­fi­ni­cji au­tor­skich nie po­da­je gra­nic wie­ko­wych, ale z sa­me­go brzmie­nia lub z in­ter­pre­ta­cji tek­stów, z któ­rych ob­ja­śnie­nia te po­cho­dzą, wy­ni­ka, że cho­dzi o oso­bę, u któ­rej nie po­ja­wi­ły się ozna­ki doj­rze­wa­nia. Za kry­te­rium de­fi­ni­cyj­ne uzna­je się więc sto­pień doj­rza­ło­ści fi­zycz­nej, a nie okre­ślo­ny wiek dziec­ka (Car­son i in., 2003). Więk­szość przy­to­czo­nych de­fi­ni­cji au­tor­skich ogra­ni­cza się do uży­cia ter­mi­nu „dziec­ko”, co po­zwa­la na trak­to­wa­nie ich jako de­fi­ni­cji włą­cza­ją­cych. Spo­sób de­fi­nio­wa­nia dziec­ka j est ele­men­tem klu­czo­wym w kli­nicz­nym (i nie tyl­ko) uj­mo­wa­niu pe­do­fi­lii. W tym kon­tek­ście zno­wu daje o so­bie znać spór zwią­za­ny z róż­nym ro­zu­mie­niem tego ter­mi­nu. Dziec­ko, z punk­tu wi­dze­nia bio­lo­gii, jest to jed­nost­ka w wie­ku przed­po­kwi­ta­nio­wym – oso­ba, u któ­rej nie po­ja­wi­ły się ozna­ki doj­rze­wa­nia. Wy­cho­dząc z tego za­ło­że­nia, na­le­ży stwier­dzić, że wszy­scy ci, u któ­rych ozna­ki doj­rze­wa­nia wy­stę­pu­ją (w sta­dium po­cząt­ko­wym czy za­awan­so­wa­nym), nie są dzieć­mi, a więc nie speł­nia­ją pod­sta­wo­we­go wa­run­ku ko­niecz­ne­go dla de­fi­nio­wa­nia pe­do­fi­lii. Tym­cza­sem wie­lu twór­ców de­fi­ni­cji pe­do­fi­lii, wska­zu­jąc na nie­wła­ści­wość po­dej­mo­wa­nia kon­tak­tów sek­su­al­nych z dzieć­mi, nie przyj­mu­je wy­łącz­nie kry­te­rium bio­lo­gicz­ne­go. Ar­bi­tral­nie okre­śla­jąc gra­ni­cę wie­ku by­cia dziec­kiem, za­li­cza­ją do tej ka­te­go­rii oso­by z wy­stę­pu­ją­cy­mi już nie­kie­dy ce­cha­mi doj­rza­ło­ści płcio­wej, je­śli za ta­kie przy­jąć zdol­ność do re­pro­duk­cji (Seto, 2004). Wy­bo­ry okre­ślo­nej gra­ni­cy wie­ku by­wa­ją czę­sto dys­ku­to­wa­ne i pod­wa­ża­ne jako nie­ja­sne kry­te­rium. Do­wol­ność i ar­bi­tral­ność ta­kich de­cy­zji de­za­wu­ują au­to­rzy, któ­rzy uwa­ża­ją, że od­zwier­cie­dla ono je­dy­nie po­wszech­ne (prze­wa­ża­ją­ce) war­to­ści, po­sta­wy i uprze­dze­nia (Sand­fort, Bron­ger­sma i Na­ers­sen, 1990), a nie jest efek­tem rze­tel­nych ana­liz. Uwa­ża­ją oni, że po­wo­dem wy­klu­cza­nia pe­do­fi­lii z ob­sza­ru nor­my są tyl­ko na­ci­ski spo­łecz­no­ści opre­syj­nie trak­tu­ją­cej sek­su­al­ność. Tym­cza­sem iden­ty­fi­ka­cja pe­do­fi­lii jako za­bu­rze­nia po­win­na być re­zul­ta­tem ocen do­ko­ny­wa­nych na wie­lu dy­men­sjach, włą­cza­jąc czę­stość wy­stę­po­wa­nia, nor­my kul­tu­ro­we i pa­to­lo­gię bio­lo­gicz­ną. Au­to­rzy ci do­ma­ga­ją się po­nad­to, by pa­to­lo­gia bio­lo­gicz­na była de­fi­nio­wa­na jako ta­kie za­kłó­ce­nie bio­lo­gicz­nych pro­ce­sów i me­cha­ni­zmów, któ­re sta­no­wi prze­szko­dę w pro­ce­sie do­ko­ny­wa­nia na­tu­ral­nej se­lek­cji. Na przy­kład Je­ro­me C. Wa­ke­field (1992) za­li­cza pe­do­fi­lię do tej szer­szej gru­py za­bu­rzeń psy­chicz­nych, któ­rych isto­tą jest brak za­in­te­re­so­wa­nia oso­ba­mi zdol­ny­mi do re­pro­duk­cji (np. doj­rza­ły­mi oso­ba­mi płci prze­ciw­nej). Po­słu­gi­wa­nie się zdol­no­ścią do speł­nie­nia funk­cji bio­lo­gicz­nej (pro­kre­acyj­nej) jako ce­chą okre­śla­ją­ca doj­rza­łość obiek­tu sek­su­al­ne­go rze­czy­wi­ście daje obiek­tyw­ne pod­sta­wy do od­róż­nia­nia osób doj­rza­łych od nie­doj­rza­łych oraz osób, któ­re po­szu­ku­ją part­ne­rów doj­rza­łych (czy­li po­sia­da­ją­cych wska­za­ną ce­chę), od tych, któ­re po­szu­ku­ją part­ne­rów nie­po­sia­da­ją­cych tej ce­chy, czy­li nie­zdol­nych do re­pro­duk­cji (w tym wy­pad­ku ze wzglę­du na ni­ski wiek). Ta­kie roz­róż­nie­nie ma wy­raź­ne kon­se­kwen­cje. Nie wska­zu­je bo­wiem, na ile pre­fe­ro­wa­nie jako part­ne­rów sek­su­al­nych osób nie­zdol­nych do re­pro­duk­cji wy­ni­ka z za­bu­rzeń bio­lo­gicz­nych, a na ile – z za­bu­rzeń in­ne­go typu. Daje tyl­ko po­zor­nie pro­ste i prak­tycz­ne kry­te­rium dia­gno­stycz­ne (okre­śle­nie, czy oso­ba jest zdol­na do re­pro­duk­cji) oraz – pa­ra­dok­sal­nie – może pod­no­sić wiek gra­nicz­ny dla pe­do­fi­lii, gdyż ob­ja­wy po­kwi­ta­nia nie są toż­sa­me ze zdol­no­ścią do re­pro­duk­cji, któ­ra zwy­kle wy­stę­pu­je póź­niej. Ana­li­za tej dys­ku­sji wska­zu­je przede wszyst­kim na wy­stę­po­wa­nie dwóch sprzecz­nych kie­run­ków my­śle­nia o pe­do­fi­lii, z któ­rych każ­dy sta­ra się zna­czą­co wpły­wać na de­cy­zje kli­nicz­ne i de­fi­ni­cje praw­ni­cze. Oso­by re­pre­zen­to­wa­ne przez ta­kie or­ga­ni­za­cje jak The North Ame­ri­can Man/Boy Love As­so­cia­tion czy Pa­idi­ka oraz po­zo­sta­ją­ce w mniej­szo­ści na­ci­ska­ją na po­słu­gi­wa­nie się wy­łącz­nie kry­te­rium bio­lo­gicz­nym przy de­fi­nio­wa­niu dziec­ka. Śro­do­wi­ska re­pre­zen­to­wa­ne przez au­to­ry­te­ty w dzie­dzi­nie psy­cho­lo­gii i sek­su­olo­gii opo­wia­da­ją się z ko­lei za łą­cze­niem kil­ku kry­te­riów, co zwy­kle skut­ku­je pod­wyż­sze­niem wie­ku uzna­wa­nia oso­by chro­nio­nej za dziec­ko. Jed­nak­że cza­sa­mi in­for­ma­cja po­śred­nia, po­cho­dzą­ca z de­fi­ni­cji in­nych, po­krew­nych po­jęć wska­zu­je na od­mien­ne ten­den­cje. Na przy­kład Fin­kel­hor, opi­su­jąc, na czym po­le­ga sek­su­al­na wik­ty­mi­za­cja, stwier­dza, że „jest to wcią­ga­nie w ak­tyw­ność sek­su­al­ną dzie­ci w wie­ku po­ni­żej 13 roku ży­cia z oso­ba­mi star­szy­mi od nich o co naj­mniej 5 lat oraz dzie­ci w wie­ku 13-16 lat z oso­ba­mi co naj­mniej 10 lat star­szy­mi” (Fin­kel­hor, 1984, za: Gla­ser i Frosh, 1995, s. 18). Pró­bu­jąc w ten spo­sób po­łą­czyć dwie spra­wy – okre­śla­nie kry­te­riów istot­nych dla de­fi­nio­wa­nia oso­by ofia­ry i spraw­cy – au­tor pro­po­nu­je bar­dzo sze­ro­ką in­ter­pre­ta­cję po­ję­cia dziec­ka. Wno­sić więc na­le­ży, że od­dzie­la jego de­fi­ni­cję opar­tą na ce­chach bio­lo­gicz­nych, obej­mu­jąc nią oso­by przed doj­rze­wa­niem, od de­fi­ni­cji opar­tej na in­nych kry­te­riach, na przy­kład nie­doj­rza­ło­ści emo­cjo­nal­nej czy spo­łecz­nej. Cel, ja­kim jest praw­do­po­dob­nie dą­że­nie do ob­ję­cia ochro­ną jak naj­szer­szej gru­py osób w róż­ny spo­sób nie­doj­rza­łych, sta­no­wi po­wód do roz­sze­rze­nia kry­te­rium, po­nie­waż uży­cie sa­me­go kry­te­rium bio­lo­gicz­ne­go nie sta­no­wi­ło­by do­sta­tecz­ne­go za­bez­pie­cze­nia. W li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu (Imie­liń­ski, 1990; Lew-Sta­ro­wicz, 2000; Hall i Hall, 2007) dla pod­kre­śle­nia, że oma­wia­ny ter­min nie jest pre­cy­zyj­ny, po­ja­wia­ją się okre­śle­nia do­kład­niej­sze, wią­żą­ce pre­fe­ren­cję sek­su­al­ną do­ro­słe­go z wie­kiem dziec­ka. Stąd uży­wa­nie ta­kich okre­śleń, jak in­fan­to­fi­lia (za­in­te­re­so­wa­nie sek­su­al­ne dziec­kiem po­ni­żej 5. r.ż.) czy efe­bo­fi­lia (za­in­te­re­so­wa­nie sek­su­al­ne dziec­kiem we wcze­snym wie­ku po­kwi­ta­nio­wym mię­dzy 13. a 15. r.ż.). Inne rów­nie czę­sto po­ja­wia­ją­ce się okre­śle­nia, na przy­kład ko­ro­fi­lia czy par­te­no­fi­lia, mają mniej­sze zna­cze­nie w dys­ku­sji nad de­fi­ni­cją pe­do­fi­lii, po­nie­waż do­ty­czą płci dzie­ci i spraw­ców lub spe­cy­ficz­nych cech ofiar (dzie­wic­two). Roz­róż­nie­nie mię­dzy efe­bo­fi­lią a pe­do­fi­lią, do­tych­czas nie­obec­ne w pod­ręcz­ni­kach dia­gno­stycz­nych, sta­no­wi przed­miot licz­nych dys­ku­sji wśród ba­da­czy i obiekt po­stu­lo­wa­nych zmian wpro­wa­dzo­nych do DSM-V1. Ak­tyw­ność sek­su­al­na, czy też spo­sób dzia­ła­nia spraw­cy jest rów­nież jed­nym z kon­sty­tu­tyw­nych ele­men­tów de­fi­ni­cji pe­do­fi­lii. Uj­mo­wa­nie go ro­dzi sze­reg pro­ble­mów. Pierw­szy z nich do­ty­czy za­kre­su po­ję­cia oraz kry­te­riów od­róż­nia­nia za­cho­wań, któ­re się w nim miesz­czą, od tych, któ­re poza nie wy­kra­cza­ją. Do po­pu­lar­nych roz­wią­zań na­le­ży po­słu­gi­wa­nie się de­fi­ni­cja­mi funk­cjo­nal­ny­mi, któ­re w spo­sób ogól­ny wska­zu­ją, że przed­mio­tem wy­ko­rzy­sta­nia jest ak­tyw­ność sek­su­al­na do­ro­słe­go zmie­rza­ją­ca do za­spo­ko­je­nia po­trzeb oso­by do­ro­słej. Brak spe­cy­fi­ka­cji po­zwa­la wów­czas ob­jąć bar­dzo sze­ro­ki zbiór za­cho­wań spraw­cy, o ile speł­nia­ją one wska­za­ną funk­cję. Sta­no­wi to za­le­tę oma­wia­ne­go typu de­fi­ni­cji, po­nie­waż nie ma nie­bez­pie­czeń­stwa po­mi­ja­nia za­cho­wań nie­ty­po­wych czy nie­prze­wi­dzia­nych przez ka­zu­isty­kę. Wadą jest ko­niecz­ność okre­śle­nia za­mia­ru, z ja­kim dzia­łał spraw­ca, i oso­by, któ­rej ten za­miar do­ty­czył. Naj­bar­dziej ogól­ny spo­sób opi­su ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej i roz­wią­za­nia pro­ble­mu okre­śla­nia za­mia­ru spraw­cy pro­po­nu­ją Fin­kel­hor i Ara­ji (1986). Cha­rak­te­ry­zu­jąc isto­tę pe­do­fi­lii, od­ry­wa­ją akt sek­su­al­ny od mo­ty­wu sek­su­al­ne­go. Są zda­nia, że dzia­ła­nie, któ­re ma cha­rak­ter sek­su­al­ny (np. do­tyk na­rzą­dów płcio­wych dziec­ka), może być rów­nież pod­ję­te z mo­ty­wów po­za­sek­su­al­nych (np. emo­cjo­nal­nych), nie tra­cąc cech oma­wia­ne­go za­cho­wa­nia. Po­dob­nie ak­tyw­ność sek­su­al­na nie musi za­spo­ka­jać po­trzeb do­ro­słe­go spraw­cy, ale może za­spo­ka­jać w ogó­le po­trze­by in­nej oso­by do­ro­słej, na przy­kład ko­rzy­sta­ją­cej z por­no­gra­fii dzie­cię­cej. Roz­wią­za­nia te re­zy­gnu­ją z wy­łą­czeń, a więc ze wska­zy­wa­nia, ja­kie dzia­ła­nia i ja­kie oko­licz­no­ści wy­klu­cza­ją pe­do­fi­lię, mimo że za­cho­wa­nie może mieć jej ze­wnętrz­ne zna­mio­na. Cho­dzi tu na przy­kład o dzia­ła­nia lecz­ni­cze, edu­ka­cyj­ne czy pie­lę­gna­cyj­ne. Za­kła­da­ją one bo­wiem nie tyl­ko brak mo­ty­wu sek­su­al­ne­go, ale ist­nie­nie in­nej – po­zy­tyw­nej – po­bud­ki po­stę­po­wa­nia do­ro­słe­go, któ­re­go ce­lem nie jest za­spo­ka­ja­nie po­trzeb oso­by do­ro­słej. Opie­ra­nie de­fi­ni­cji na mo­ty­wie dzia­łań do­ro­słe­go, mimo teo­re­tycz­ne­go uza­sad­nie­nia, utrud­nia jej ope­ra­cjo­na­li­za­cję. De­cy­du­ją o tym trud­no­ści dia­gno­zo­wa­nia mo­ty­wów, zwłasz­cza w sy­tu­acjach ni­skiej men­ta­li­za­cji po­trze­by sek­su­al­nej, gdy spraw­ca mie­sza świa­do­me i nie­świa­do­me mo­ty­wy oraz włą­cza me­cha­ni­zmy obron­ne. De­fi­ni­cje za­war­te w pod­ręcz­ni­kach dia­gno­stycz­nych wska­zu­ją na re­ali­za­cję przez spraw­cę kon­kret­ne­go za­mia­ru, po­nie­waż mó­wią o po­pę­dzie sek­su­al­nym, fan­ta­zjach sek­su­al­nych, im­pul­sach sek­su­al­nych, wska­zu­jąc, że mo­tyw sek­su­al­ny po­wi­nien wy­stą­pić. W ten spo­sób nie wy­klu­cza­ją sy­tu­acji dzia­ła­nia po­li­mo­ty­wa­cyj­ne­go, ale i nie za­kła­da­ją dzia­ła­nia z wy­klu­cze­niem mo­ty­wu sek­su­al­ne­go. In­nym spo­so­bem okre­śla­nia ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej po­słu­gu­ją się de­fi­ni­cje szcze­gó­ło­we. Za­wie­ra­ją one wy­li­cze­nie form ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej; są bar­dziej jed­no­znacz­ne niż de­fi­ni­cje ogól­ne, ale gro­żą nie­bez­pie­czeń­stwem wy­klu­cze­nia za­cho­wań nie­znaj­du­ją­cych się na da­nej li­ście. Sto­so­wa­nie roz­wią­zań po­śred­nich po­zwa­la unik­nąć wad roz­wią­zań skraj­nych (de­fi­ni­cji zbyt ogól­nych i zbyt szcze­gó­ło­wych). Do roz­wią­zań po­śred­nich na­le­żą de­fi­ni­cje (np. pro­po­zy­cja WHO) okre­śla­ją­ce, ja­ki­mi ce­cha­mi po­win­na się cha­rak­te­ry­zo­wać ak­tyw­ność sek­su­al­na, aby sta­ła się wy­ko­rzy­sta­niem sek­su­al­nym (np. nie­zgod­na z nor­ma­mi, nie­zro­zu­mia­ła dla dziec­ka, nie­do­sto­so­wa­na do jego stop­nia roz­wo­ju). Ce­chy te mogą być trak­to­wa­ne jako kry­te­ria oce­ny kon­kret­nych za­cho­wań, któ­rych do­pu­ścił się spraw­ca. Ten spo­sób uła­twia ope­ra­cjo­na­li­za­cję de­fi­nio­wa­ne­go po­ję­cia. Sa­mo­dziel­ne sto­so­wa­nie ta­kich roz­wią­zań mo­gło­by jed­nak do­pro­wa­dzić do zbyt du­żej do­wol­no­ści in­ter­pre­ta­cji, dla­te­go zda­rza się, że kon­kret­ne de­fi­ni­cje od­sy­ła­ją ba­da­czy do do­dat­ko­wych kry­te­riów (np. nor­my praw­ne, wy­kład­nie pra­wa, opra­co­wa­nia teo­re­tycz­ne). De­fi­ni­cje kli­nicz­ne zwy­kle okre­śla­ją ro­dzaj ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej spraw­cy ogól­nie, nie pre­cy­zu­jąc, na czym do­kład­nie po­le­ga­ją dane prak­ty­ki czy za­cho­wa­nia. Kry­te­ria dia­gno­stycz­ne po­zwa­la­ją roz­po­zna­wać pe­do­fi­lię na­wet w sy­tu­acjach, gdy jego ak­tyw­ność spro­wa­dza się do po­słu­gi­wa­nia się wi­ze­run­kiem dziec­ka (wy­obra­że­niem lub przed­sta­wie­niem), dla­te­go nic nie stoi na prze­szko­dzie, by sto­so­wać in­ter­pre­ta­cję roz­sze­rza­ją­cą. Wte­dy do ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej bę­dzie moż­na za­li­czyć wszel­kie for­my dzia­ła­nia spraw­cy (z kon­tak­tem fi­zycz­nym lub bez). Ka­zu­istycz­ne wy­li­cza­nie wy­kra­cza poza ramy de­fi­ni­cji, tym bar­dziej że do­bre kla­sy­fi­ka­cje re­al­nych form dzia­łań spraw­cy po­ja­wia­ją się w li­te­ra­tu­rze ob­cej (Fal­ler, 1990) i w pi­śmien­nic­twie pol­skim (Lew-Sta­ro­wicz, 1992; Be­isert, 2008a). Stąd w de­fi­ni­cjach kli­nicz­nych za­war­tych w pod­ręcz­ni­kach dia­gno­stycz­nych okre­śle­nie ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej jest spój­ne ze spo­so­bem de­fi­nio­wa­nia isto­ty pe­do­fi­lii, któ­ra do­ty­czy sta­nu spraw­cy uze­wnętrz­nia­ją­ce­go się w za­cho­wa­niach i/lub po­zo­sta­ją­ce­go na po­zio­mie in­trap­sy­chicz­nym. Dru­gim waż­nym pro­ble­mem, jaki po­wsta­je pod­czas de­fi­nio­wa­nia ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej do­ro­słe­go z dziec­kiem, jest ko­niecz­ność okre­śle­nia, jak do­cho­dzi do jej po­wsta­nia. Mó­wiąc kon­kret­nie, trze­ba roz­strzy­gnąć, czy na­le­żą do niej tak­że for­my nie­an­ga­żu­ją­ce do­ty­ku. Roz­wią­za­nie przy­ję­te przez pod­ręcz­ni­ki dia­gno­stycz­ne roz­strzy­ga tę kwe­stię na po­zio­mie teo­re­tycz­nym, po­nie­waż je­śli w ogó­le do dia­gno­zo­wa­nia pe­do­fi­lii nie jest ko­niecz­ne za­cho­wa­nie, to nie jest ko­niecz­ny tak­że okre­ślo­ny spo­sób (do­ty­ko­wy) re­ali­za­cji tego za­cho­wa­nia. Ta­kie de­fi­nio­wa­nie prze­są­dza o bar­dzo sze­ro­kim uję­ciu oma­wia­ne­go za­gad­nie­nia. Pro­blem do­ty­czy jed­nak oce­ny dróg re­ali­za­cji, gdy za­cho­wa­nia spraw­cy już zo­sta­ną uru­cho­mio­ne. Star­sze i wą­skie de­fi­ni­cje włą­cza­ły do ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej tyl­ko te za­cho­wa­nia, w któ­rych do­cho­dzi­ło do bez­po­śred­nie­go do­ty­ku cia­ła ofia­ry (na­gie­go lub za­sło­nię­te­go) przez spraw­cę. De­cy­zję tę uza­sad­nia­no więk­szą in­wa­zyj­no­ścią form do­ty­ko­wych i bra­kiem szko­dli­wo­ści form bez­do­ty­ko­wych. Uwa­ża­no, że sko­ro te dru­gie nie na­ru­sza­ją gra­nic cia­ła, nie po­wo­du­ją szkód fi­zycz­nych, a więc nie nio­są uchwyt­ne­go ry­zy­ka za­bu­rzeń roz­wo­jo­wych. Now­sze opra­co­wa­nia i wy­wo­dzą­ce się z nich de­fi­ni­cje trak­tu­ją jako pe­do­fi­lię tak­że te za­cho­wa­nia spraw­cy, w któ­rych do­cho­dzi do za­spo­ko­je­nia po­trze­by sek­su­al­nej oso­by do­ro­słej bez ja­kie­go­kol­wiek kon­tak­tu do­ty­ko­we­go z dziec­kiem. Cho­dzi tu głów­nie o za­spo­ko­je­nie dro­gą wzro­ko­wą i słu­cho­wą (np. eks­po­no­wa­nie przez do­ro­słe­go na­rzą­dów płcio­wych dziec­ku, po­ka­zy­wa­nie dziec­ku por­no­gra­fii, zmu­sza­nie dziec­ka do przy­słu­chi­wa­nia się ob­sce­nicz­nym wy­po­wie­dziom). Za za­li­cze­niem form bez­do­ty­ko­wych do ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej prze­ma­wia kil­ka ar­gu­men­tów. Każ­da ak­tyw­ność sek­su­al­na an­ga­żu­je wszyst­kie zmy­sły, a nie tyl­ko zmysł do­ty­ku. W cy­klu re­ak­cji sek­su­al­nych oprócz nie­go bio­rą udział wzrok, słuch, smak i węch, przy czym sto­pień ich za­an­ga­żo­wa­nia za­le­ży od fazy cy­klu i in­dy­wi­du­al­nych pre­fe­ren­cji uczest­ni­ków. Nie ma więc po­wo­du do wy­łą­cza­nia pew­nych za­cho­wań sek­su­al­nych i nie­za­li­cza­nia ich do ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej tyl­ko dla­te­go, że do po­bu­dze­nia do­cho­dzi dro­gą wzro­ko­wą czy słu­cho­wą. Za ak­tyw­ność sek­su­al­ną uzna­wa­ne jest na przy­kład po­bu­dza­nie oso­by uczest­ni­czą­cej w ak­cie sek­su­al­nym za po­mo­cą eks­po­no­wa­nia na­rzą­dów płcio­wych part­ne­ra. Wy­ko­na­nie tej sa­mej czyn­no­ści wo­bec nie­od­po­wied­nie­go obiek­tu (dziec­ka) nie od­bie­ra jej ce­chy ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej, a je­dy­nie kwa­li­fi­ku­je jako nie­wła­ści­wą ze wzglę­du na typ obiek­tu. Je­śli o oce­nie da­ne­go dzia­ła­nia de­cy­du­je roz­bież­ność wie­ku i po­zy­cji uczest­ni­ków (do­ro­sły – dziec­ko), to po­ja­wie­nie się tej ce­chy jest wy­star­cza­ją­cym wa­run­kiem do za­kwa­li­fi­ko­wa­nia za­cho­wa­nia do gru­py za­cho­wań pe­do­fil­nych. Oce­na dro­gi zmy­sło­wej do uzy­ska­nia po­bu­dze­nia nie ma związ­ku z oma­wia­nym kry­te­rium. Czę­stym ar­gu­men­tem za zróż­ni­co­wa­ną oce­ną do­ty­ko­wych i bez­do­ty­ko­wych dzia­łań spraw­cy jest wska­zy­wa­nie na róż­ni­ce w in­ten­syw­no­ści róż­nych form ak­tyw­no­ści i – co za tym idzie – na róż­ni­ce w wy­wo­ły­wa­nych przez nie kon­se­kwen­cjach. Ro­zu­mo­wa­nie to opie­ra się na za­ło­że­niu, że po­bu­dza­nie kon­tak­to­re­cep­to­rów (do­tyk) jest czyn­no­ścią bar­dziej in­wa­zyj­ną niż po­bu­dza­nie przez te­le­re­cep­to­ry (wzrok, węch), któ­re wy­ma­ga­ją po­zo­sta­wa­nia w pew­nej od­le­gło­ści od ofia­ry. W isto­cie bli­skość fi­zycz­na może w więk­szym stop­niu za­bu­rzać po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa, a do­tyk – wy­wo­ły­wać szko­dy fi­zycz­ne, któ­rych nie jest w sta­nie spo­wo­do­wać ob­raz czy dźwięk. Ten ar­gu­ment ma dużą wagę, po­nie­waż tyl­ko do­tyk (poza sy­tu­acja­mi szcze­gól­ny­mi) wy­wo­łu­je uszko­dze­nie fi­zycz­ne. Z fak­tu, że po­bu­dza­nie wzro­ko­we nie wy­wo­łu­je skut­ków fi­zycz­nych, nie moż­na jed­nak wy­pro­wa­dzać wnio­sków, iż nie wy­wo­łu­je ono szkód w ogó­le, w tym tak­że szkód psy­chicz­nych. Więk­szość kon­tak­tów do­ty­ko­wych (np. do­tyk za­kry­tych pier­si) rów­nież może nie po­wo­do­wać szkód fi­zycz­nych, nie tra­cąc z tego po­wo­du cech pa­to­lo­gii. De­fi­ni­cja ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej do­ro­słe­go z dziec­kiem nie sta­no­wi, że na­le­żą do niej tyl­ko te za­cho­wa­nia, któ­re zo­sta­wi­ły ne­ga­tyw­ne na­stęp­stwa. Sko­ro więc nie ma wa­run­ku uza­leż­nia­ją­ce­go de­fi­nio­wa­ne za­cho­wa­nie od wy­wo­ły­wa­nych przez nie skut­ków, nie ma po­wo­du, by wy­łą­czać z nie­go te za­cho­wa­nia, któ­re nie wy­wo­łu­ją pew­ne­go ro­dza­ju skut­ków (fi­zycz­nych), czy też te, o któ­rych cza­sa­mi się są­dzi, że nie wy­wo­łu­ją żad­nych ne­ga­tyw­nych skut­ków. Moż­na się spie­rać co do wagi róż­nych szkód, czy wręcz co do ist­nie­nia w ogó­le ne­ga­tyw­nych kon­se­kwen­cji dzia­łań spraw­cy. Sko­ro jed­nak ba­da­nia wy­ka­za­ły, że poza na­stęp­stwa­mi fi­zycz­ny­mi ist­nie­je ry­zy­ko po­wsta­nia na­stępstw psy­chicz­nych, nie ma pod­staw do stwier­dze­nia, że wy­wo­łu­je je je­dy­nie do­tyk, nie­za­leż­nie od ro­dza­ju, na­tę­że­nia i kon­tek­stu, w ja­kim się po­ja­wia (Ken­dall-Tac­ket, Wil­liams i Fin­kel­hor, 1993). Co wię­cej, ba­da­nia nad związ­kiem róż­nych form za­cho­wa­nia spraw­cy i nad ich skut­ka­mi dają pod­sta­wy do wnio­sku o ist­nie­niu za­leż­no­ści mię­dzy ura­zem a za­cho­wa­niem z do­ko­na­ną pe­ne­tra­cją. Ta szcze­gól­nie na­ru­sza­ją­ca gra­ni­ce cia­ła for­ma ak­tyw­no­ści przez swo­ją in­wa­zyj­ność i wy­wo­ły­wa­ne do­zna­nia (ból, cier­pie­nie) wy­róż­nia się wśród in­nych ro­dza­jów ak­tyw­no­ści. Te dru­gie zaś, nie­za­leż­nie od tego, czy za­wie­ra­ły kon­takt do­ty­ko­wy, czy też nie, wpły­wa­ły w po­dob­nym stop­niu na ry­zy­ko po­wsta­nia ura­zu. Na tej pod­sta­wie moż­na wnio­sko­wać, że ist­nie­je moż­li­wość zróż­ni­co­wa­nia szkód, ale po­dział ten nie prze­bie­ga zgod­nie z li­nią po­dzia­łu na kon­tak­ty do­ty­ko­we i bez­do­ty­ko­we. Sko­ro za­cho­wa­nia nie­za­wie­ra­ją­ce do­ty­ku też speł­nia­ją swo­ją funk­cję dla spraw­cy i też nio­są ze sobą ry­zy­ko dla ofia­ry, to zni­ka przy­czy­na, dla któ­rej za­słu­gi­wa­ły­by na wy­łą­cze­nie ze zbio­ru za­cho­wań wy­ko­rzy­stu­ją­cych. Pod­su­mo­wu­jąc: prze­pro­wa­dzo­na tu ana­li­za kil­ku pro­po­zy­cji de­fi­ni­cji kli­nicz­nych wska­zu­je, że na­le­żą one do de­fi­ni­cji włą­cza­ją­cych i wy­łą­cza­ją­cych, przy czym ce­chy tych pierw­szych przy­pi­sy­wa­ne są głów­nie de­fi­ni­cjom po­cho­dzą­cym od au­to­ry­te­tów (ba­da­czy, teo­re­ty­ków), a ce­chy tych dru­gich – de­fi­ni­cjom sfor­mu­ło­wa­nym w kla­sy­fi­ka­cjach dia­gno­stycz­nych. 1.1.2. De­fi­ni­cje praw­ni­cze pe­do­fi­lii De­fi­ni­cje praw­ni­cze są od­dziel­ną ka­te­go­rią de­fi­ni­cji pe­do­fi­lii. W na­ukach praw­nych ter­min „pe­do­fi­lia” ozna­cza okre­ślo­ne prze­stęp­stwo prze­ciw­ko wol­no­ści sek­su­al­nej ma­ło­let­nie­go – czyn z art. 200 no­we­go pol­skie­go ko­dek­su kar­ne­go z 6 czerw­ca 1997 roku (z mocą obo­wią­zu­ją­cą od 1 wrze­śnia 1998 roku; Dz. U. Nr 88, poz. 553 z późn. zm.), znaj­du­ją­cy się w roz­dzia­le XXV Prze­stęp­stwa prze­ciw­ko wol­no­ści sek­su­al­nej i oby­czaj­no­ści. Prze­pi­sy za­war­te w art. 200 k.k. po no­we­li­za­cji w 2004 (Usta­wa z dnia 18 mar­ca 2004 r. o zmia­nie usta­wy – Ko­deks kar­ny, usta­wy – Ko­deks po­stę­po­wa­nia kar­ne­go oraz usta­wy – Ko­deks wy­kro­czeń; Dz. U. Nr 69, poz. 626) i 2005 roku (na mocy Usta­wy z dnia 27 lip­ca 2005 r. o zmia­nie usta­wy – Ko­deks kar­ny, usta­wy – Ko­deks po­stę­po­wa­nia kar­ne­go i usta­wy – Ko­deks kar­ny wy­ko­naw­czy; Dz. U. Nr 163, poz. 1363) sta­no­wią: § 1. Kto ob­cu­je płcio­wo z ma­ło­let­nim po­ni­żej lat 15 lub do­pusz­cza się wo­bec ta­kiej oso­by in­nej czyn­no­ści sek­su­al­nej lub do­pro­wa­dza ją do pod­da­nia się ta­kim czyn­no­ściom albo do ich wy­ko­na­nia, pod­le­ga ka­rze po­zba­wie­nia wol­no­ści od lat 2 do 12. § 2. Tej sa­mej ka­rze pod­le­ga, kto w celu za­spo­ko­je­nia sek­su­al­ne­go pre­zen­tu­je ma­ło­let­nie­mu po­ni­żej lat 15 wy­ko­na­nie czyn­no­ści sek­su­al­nej. „Prze­stęp­stwo pe­do­fi­lii” od­no­si się więc do okre­ślo­ne­go zda­rze­nia, a nie do sa­mej dys­po­zy­cji czy sta­nu oso­by po­peł­nia­ją­cej czyn. Na mocy usta­wy z 5 li­sto­pa­da 2009 roku (o zmia­nie usta­wy – Ko­deks kar­ny, usta­wy – Ko­deks po­stę­po­wa­nia kar­ne­go, usta­wy – Ko­deks kar­ny wy­ko­naw­czy, usta­wy – Ko­deks kar­ny skar­bo­wy oraz nie­któ­rych in­nych ustaw; Dz. U. Nr 206, poz. 1589) do ko­dek­su kar­ne­go zo­sta­ły wpro­wa­dzo­ne nowe prze­stęp­stwa zwią­za­ne z pe­do­fi­lią, w ję­zy­ku praw­ni­czym okre­śla­ne jako „kon­takt z ma­ło­let­nim” lub „gro­oming” (art. 200a k.k.) oraz „pro­pa­go­wa­nie pe­do­fi­lii” (art. 200b k.k.). Praw­ni­cza de­fi­ni­cja pe­do­fi­lii okre­ślo­na w prze­pi­sach ko­dek­su kar­ne­go oraz od­two­rzo­na na pod­sta­wie ko­men­ta­rzy i glos rów­nież po­win­na opi­sy­wać isto­tę zja­wi­ska i za­wie­rać trzy ele­men­ty: wska­za­nie cech opi­su­ją­cych ofia­rę, spraw­cę oraz czyn­ność, czy­li ro­dzaj ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej do­ro­słe­go z dziec­kiem. Isto­tą pe­do­fi­lii jest czyn za­bro­nio­ny, po­le­ga­ją­cy na ob­co­wa­niu sek­su­al­nym do­ro­słe­go lub po­dej­mo­wa­niu in­nych czyn­no­ści sek­su­al­nych z ma­ło­let­nim po­ni­żej 15 lat. Ofia­rą w ro­zu­mie­niu prze­pi­sów za­war­tych w art. 200 k.k. jest ma­ło­let­ni po­ni­żej 15 lat, nie­za­leż­nie od tego, czy jest dla spraw­cy obcy, czy jest po­łą­czo­ny z nim wię­za­mi krwi, czy tyl­ko po­zo­sta­je pod fak­tycz­nym jego wpły­wem przy­po­mi­na­ją­cym wła­dzę ro­dzi­ciel­ską. Roz­wią­za­nie to wska­zu­je, że usta­wo­daw­ca nie sko­rzy­stał z bio­lo­gicz­nej de­fi­ni­cji dziec­ka, a przy­jął de­fi­ni­cję szer­szą. Pod­sta­wą dla ta­kiej de­cy­zji jest zróż­ni­co­wa­nie roz­wo­jo­we dzie­ci przed okre­sem do­ra­sta­nia i w jego trak­cie. Ma­ło­let­ni do 15. r.ż. (abs­tra­hu­jąc od róż­nic wy­stę­pu­ją­cych w ca­łym tym prze­dzia­le cza­so­wym) jest nie­doj­rza­ły po­znaw­czo, emo­cjo­nal­nie i fi­zycz­nie2, stąd ko­niecz­ność udzie­le­nia mu spe­cjal­nej ochro­ny. Z ta­kie­go za­ło­że­nia wy­szedł usta­wo­daw­ca (Zoll, 1999) i ta­kie po­dej­ście spo­ty­ka się rów­nież z ak­cep­ta­cją róż­nych au­to­rów (Wa­ry­lew­ski, 2001; Fi­lar, 2004). Za­kre­śle­nie gra­ni­cy doj­rza­ło­ści w ten spo­sób po­wo­du­je uzna­nie, że ce­chy bio­lo­gicz­ne­go dziec­ka nie są ani je­dy­nym, ani naj­waż­niej­szym kry­te­rium oce­ny doj­rza­ło­ści3. Po­sta­wę usta­wo­daw­cy okre­śla, zda­niem Ja­ro­sła­wa Wa­ry­lew­skie­go, samo uży­cie sło­wa „ma­ło­let­ni” za­miast „nie­let­ni”, co od­zwier­cie­dla do­dat­ko­wo zmia­ny, ja­kie nie­sie ze sobą w tym za­kre­sie nowy ko­deks kar­ny. Uza­sad­nia to brzmie­nie art. 200 § 1 k.k., w któ­rym po­ja­wi­ło się zna­mię „ma­ło­let­ni po­ni­żej lat 15”. Wpływ na ta­kie de­fi­nio­wa­nie ofia­ry czy­nu pe­do­fil­ne­go wy­war­ły rów­nież ro­dza­je dóbr, któ­re zda­niem usta­wo­daw­cy po­win­ny pod­le­gać ochro­nie. Od­twa­rza­jąc ten za­miar z wy­po­wie­dzi róż­nych au­to­rów, na­le­ży uznać, że usta­wo­daw­ca miał na celu ochro­nę kil­ku ele­men­tów. Przede wszyst­kim cho­dzi­ło o ochro­nę roz­wo­ju dziec­ka (fi­zycz­ne­go i psy­chicz­ne­go), któ­ry po­wi­nien prze­bie­gać w spo­sób nie­za­kłó­co­ny – o ochro­nę pra­wa do roz­wo­ju wol­ne­go od de­pra­wa­cji i de­mo­ra­li­za­cji. Wska­zy­wa­no też na inne do­bra chro­nio­ne, ta­kie jak oby­cza­jo­wość płcio­wa, oby­czaj­ność spo­łecz­na, do­bro mo­ral­ne dziec­ka, wol­ność dziec­ka oraz jego wol­ność sek­su­al­na i oby­czaj­ność (Wa­ry­lew­ski, 2001 Fi­lar, 2004). Kon­se­kwen­cje trak­to­wa­nia ofia­ry jako dziec­ka, czy­li oso­by nie­do­ro­słej, są bar­dzo po­waż­ne. Do­ty­czą one trzech sfer: bra­ku wy­mo­gu speł­nie­nia ja­kich­kol­wiek do­dat­ko­wych wa­run­ków po stro­nie ofia­ry, bra­ku wpły­wu ofia­ry na sy­tu­ację oraz bra­ku od­po­wie­dzial­no­ści. Ma­ło­let­ni nie musi speł­niać żad­nych do­dat­ko­wych kry­te­riów (poza osią­gnię­ciem okre­ślo­ne­go wie­ku), by być uzna­nym za ofia­rę dzia­łań do­ro­słe­go spraw­cy do­pusz­cza­ją­ce­go się czy­nu pe­do­fil­ne­go. Poza oce­ną po­zo­sta­je rze­czy­wi­sta zdol­ność ofia­ry do ro­zu­mie­nia wła­sne­go po­ło­że­nia i de­cy­do­wa­nia o so­bie, a tak­że jej wy­gląd czy in­for­ma­cje, któ­rych udzie­la­ła spraw­cy4. Z fak­tu, że ofia­ra nie jest do­sta­tecz­nie doj­rza­ła do roz­po­zna­nia sy­tu­acji, wy­ni­ka brak wpły­wu jej dzia­łań na oce­nę dzia­łań spraw­cy. Krót­ko mó­wiąc, pro­wo­ka­cja, zgo­da lub jej brak, za­chę­ta, brak obro­ny czy na­wet wpro­wa­dze­nie spraw­cy w błąd5 nie po­wo­du­ją zmia­ny kwa­li­fi­ka­cji czy­nu z wy­ko­rzy­sta­nia na do­bro­wol­ny kon­takt sek­su­al­ny. Rów­nież świa­do­mość by­cia ofia­rą wy­ko­rzy­sta­nia nie jest ele­men­tem ko­niecz­nym dla wej­ścia w rolę ofia­ry. Kla­sycz­ny przy­kład sta­no­wi wy­ko­rzy­sta­nie sek­su­al­ne przez do­ro­słe­go po po­zba­wie­niu dziec­ka przy­tom­no­ści (upo­je­nie al­ko­ho­lem, po­da­nie nar­ko­ty­ków), czy też po­słu­gi­wa­nie się jego oso­bą bez jego wie­dzy (np. fil­mo­wa­nie dziec­ka w to­a­le­cie za po­mo­cą ukry­tej ka­me­ry). Zgod­nie z za­mia­rem chro­nie­nia wy­mie­nio­nych dóbr w obec­nie obo­wią­zu­ją­cym ko­dek­sie kar­nym, po­dob­nie jak w ko­dy­fi­ka­cji z 1932 roku6, przy­ję­to, że ma­ło­let­ni po­ni­żej 15 lat, tak jak oso­ba nie­po­czy­tal­na, po­zba­wio­ny jest zdol­no­ści do wy­ra­że­nia praw­nie sku­tecz­nej zgo­dy na współ­ży­cie oraz inne for­my ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej. Jest to ak­cep­ta­cja swe­go ro­dza­ju fik­cji praw­nej, na­wet w przy­pad­ku wy­stą­pie­nia fak­tycz­nej zgo­dy ma­ło­let­nie­go, że do czy­nów ta­kich do­cho­dzi za­wsze wbrew jego woli. Sy­tu­acja ta ma zna­cze­nie szcze­gól­nie wte­dy, gdy ma­ło­let­ni sam za­chę­ca i na­ma­wia do po­dej­mo­wa­nia z nim ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej, a na­wet kie­dy trak­tu­je ją za­rob­ko­wo. Kon­se­kwen­cją tych roz­wią­zań jest brak od­po­wie­dzial­no­ści ofia­ry za bra­nie udzia­łu w ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej z oso­bą do­ro­słą. In­ny­mi sło­wy, nie­za­leż­nie od za­cho­wa­nia ofia­ry roz­kład od­po­wie­dzial­no­ści i winy po­zo­sta­je nie­zmien­ny7. Przed­sta­wio­ne roz­wią­za­nia wy­pły­wa­ją z ko­niecz­no­ści ochra­nia­nia dziec­ka i ob­cią­ża­nia od­po­wie­dzial­no­ścią tyl­ko tego uczest­ni­ka in­te­rak­cji, któ­ry z ra­cji swo­je­go sta­nu jest zdol­ny i zo­bo­wią­za­ny do po­no­sze­nia tej od­po­wie­dzial­no­ści. Z przy­to­czo­nych de­fi­ni­cji wy­raź­nie wy­ni­ka dys­pro­por­cja w po­zy­cji ofia­ry i spraw­cy, a tak­że w stop­niu ochro­ny obu uczest­ni­ków czy­nu. Spraw­cą może być każ­dy czło­wiek, nie­za­leż­nie od płci i wie­ku. W pi­śmien­nic­twie po­ja­wia­ją się py­ta­nia, czy oso­ba, któ­ra nie ukoń­czy­ła 17. r.ż., a więc nie po­no­si od­po­wie­dzial­no­ści kar­nej, może od­po­wia­dać za po­peł­nie­nie prze­stęp­stwa pe­do­fi­lii. Wa­ry­lew­ski (2001) uwa­ża, że spraw­cą może być każ­dy, a nie tyl­ko jed­nost­ka, któ­ra ukoń­czy­ła 17 lat, po­nie­waż wo­bec nie­let­nie­go na­le­ży do­pu­ścić moż­li­wość za­sto­so­wa­nia usta­wy z 26 paź­dzier­ni­ka 1982 roku o po­stę­po­wa­niu w spra­wach nie­let­nich (Dz. U. z 2010 r. Nr 33 poz. 178 z późn. zm.)8. W tej kwe­stii de­fi­ni­cja spraw­cy w ro­zu­mie­niu art. 200 k.k. i kli­nicz­na de­fi­ni­cja pe­do­fi­lii nie idą z sobą w pa­rze. Z punk­tu wi­dze­nia kli­ni­cy­sty okre­śle­nie, że ktoś do­pu­ścił się pe­do­fi­lii, po­nie­waż za­an­ga­żo­wał się w ak­tyw­ność sek­su­al­ną z dziec­kiem po­ni­żej 15. r.ż., sa­me­mu nie osią­gnąw­szy tego wie­ku, nie mia­ło­by sen­su. Dia­gno­za pe­do­fi­lii może być po­sta­wio­na tyl­ko oso­bie do­ro­słej, acz­kol­wiek za­le­ce­nia wy­stę­pu­ją­ce w ICD-10 i DSM-IV za­chę­ca­ją do ostroż­ne­go dia­gno­zo­wa­nia osób na­wet w póź­nym wie­ku do­ra­sta­nia. Spor­ną kwe­stią wy­da­je się w ta­kim ra­zie oce­na kon­tak­tów sek­su­al­nych osób, z któ­rych jed­na nie skoń­czy­ła 15 lat, a dru­ga jest od niej nie­wie­le (np. rok czy dwa lata) star­sza – kon­tak­tów do­ko­ny­wa­nych przy wza­jem­nym przy­zwo­le­niu i z ocho­tą. Zgod­nie z li­te­ral­ną in­ter­pre­ta­cją prze­pi­su za­war­te­go w art. 200 § 1 k.k. do­szło do prze­stęp­stwa, któ­re­go do­pu­ści­ła się (nie­za­leż­nie od tego, ja­kiej jest płci) oso­ba star­sza. Kwa­li­fi­ko­wa­nie spra­wy w ka­te­go­riach czy­nu za­bro­nio­ne­go jest nie­wąt­pli­we, ale do oce­ny po­zo­sta­je jesz­cze kwe­stia spo­łecz­nej szko­dli­wo­ści czy­nu. W tym celu przy­dat­na oka­że się in­ter­pre­ta­cja za­mia­ru usta­wo­daw­cy, a przede wszyst­kim ra­tio usta­no­wio­ne­go za­ka­zu. Prze­stęp­stwo z art. 200 § 1 k.k. nie jest prze­stęp­stwem kie­run­ko­wym. Ozna­cza to, że mimo iż na­le­ży ono do gru­py prze­stępstw sek­su­al­nych, spraw­ca nie musi dzia­łać wy­łącz­nie z tak zwa­nych mo­ty­wów sek­su­al­nych (czy­li w celu po­bu­dze­nia lub za­spo­ko­je­nia po­pę­du płcio­we­go), a na­wet może w ogó­le nie mieć mo­ty­wu sek­su­al­ne­go. Oczy­wi­ście musi mieć za­miar, ale wy­star­czy, że ten obej­mu­je okre­ślo­ne czyn­no­ści. Samo wy­stą­pie­nie za­mia­ru nie de­cy­du­je o by­cie prze­stęp­stwa. Ozna­cza to, że spraw­ca może dzia­łać, kie­ru­jąc się tak zwa­ną mo­ty­wa­cją mie­sza­ną. Uwa­ga ta nie do­ty­czy już art. 200 § 2 k.k., w któ­rym wy­raź­nie wska­za­no sek­su­al­ny mo­tyw spraw­cy. Kwe­stie de­fi­ni­cyj­ne zwią­za­ne z oso­bą spraw­cy obej­mu­ją nie tyl­ko wska­za­nie, kim on jest, ale tak­że spo­sób jego dzia­ła­nia. No­we­li­za­cja ko­dek­su kar­ne­go, czy­li usta­wa z 18 mar­ca 2004 roku, któ­ra za­sad­ni­czo zmie­ni­ła brzmie­nie art. 200 k.k., wpro­wa­dzi­ła do prze­pi­sów zeń wy­ni­ka­ją­cych dwa róż­ne okre­śle­nia: „do­pro­wa­dza” i „do­pusz­cza” za­miast – jak w wer­sji po­przed­niej – tyl­ko jed­ne­go okre­śle­nia: „do­pro­wa­dza”. Funk­cjo­nu­ją­ce obec­nie dwa po­ję­cia stwa­rza­ją szer­sze moż­li­wo­ści in­ter­pre­ta­cyj­ne, czy­li zwięk­sza­ją za­kres de­fi­nio­wa­nia prze­stęp­stwa pe­do­fi­lii. Okre­śle­nie „do­pro­wa­dza”, zgod­nie ze spo­so­bem in­ter­pre­to­wa­nia go przez Ma­ria­na Fi­la­ra (2004), opi­su­je dwie ce­chy: spo­sób dzia­ła­nia spraw­cy i jego udział we włą­cze­niu dziec­ka w ak­tyw­ność sek­su­al­ną. „Do­pro­wa­dza­nie” nie po­cią­ga za sobą wła­sno­ręcz­no­ści czy­nu i nie opi­su­je sze­ro­kich moż­li­wo­ści po­stę­po­wa­nia ofia­ry. Je­śli bo­wiem spraw­ca skła­nia ko­goś do pod­da­nia się in­nej czyn­no­ści sek­su­al­nej, ta nie musi mieć na celu za­spo­ko­je­nia jego oso­by. Oma­wia­ne okre­śle­nie umoż­li­wia więc od­dzie­le­nie roli dwóch osób: tej, któ­ra do czy­nu do­pro­wa­dza, ale się go nie do­pusz­cza, i tej, któ­ra się go do­pu­ści­ła wo­bec ofia­ry, nie­ko­niecz­nie ją do czy­nu do­pro­wa­dza­jąc. Choć – jak są­dzi za­sad­nie Fi­lar (2004) – w prak­ty­ce zwy­kle obie te role od­gry­wa jed­na oso­ba, pre­cy­zja de­fi­nio­wa­nia prze­ma­wia za roz­wią­za­niem przy­ję­tym w 2004 roku. Oprócz tego ter­min „do­pro­wa­dza” za­kła­da, że czyn­ną stro­ną w in­te­rak­cji sek­su­al­nej jest spraw­ca, a ofia­ra po­zo­sta­je oso­bą bier­ną, a nie ak­tyw­nym kre­ato­rem i ini­cja­to­rem dzia­łań. W tym wy­pad­ku rów­nież, acz­kol­wiek opis sy­tu­acji zgod­ny jest z cha­rak­te­ry­sty­ką więk­szo­ści prze­stępstw tego typu, to na­le­ży wziąć pod uwa­gę, że nie­któ­re czy­ny pe­do­fil­ne za­wie­ra­ją in­te­rak­cję, w któ­rej oso­ba ofia­ry ini­cju­je i pro­wo­ku­je czyn­no­ści sek­su­al­ne, ak­tyw­nie za­chę­ca­jąc do nich do­ro­słe­go spraw­cę. Taki spo­sób dzia­ła­nia mógł­by nie speł­niać wa­run­ków za­war­tych w ter­mi­nie „do­pro­wa­dza” za­kła­da­ją­cym bier­ność ofia­ry. Do­da­nie i uży­cie ter­mi­nu „do­pusz­cza się” zmie­nia jed­nak cha­rak­te­ry­zo­wa­nie pe­do­fi­lii i za­kres de­fi­ni­cji. Wpro­wa­dze­nie zna­mie­nia „do­pusz­cza się” ozna­cza, że cho­dzi o prze­stęp­stwo wła­sno­ręcz­ne, na­to­miast spo­sób za­cho­wa­nia ofia­ry nie musi być bier­ny. Je­śli więc ofia­ra bę­dzie czyn­nie (ini­cjo­wa­nie czy­nu, na­kła­nia­nie, per­swa­do­wa­nie) zmie­rzać do ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej, to rów­nież zna­mię czy­nu zo­sta­nie wy­peł­nio­ne. Uży­cie obu ter­mi­nów w jed­nym ar­ty­ku­le znacz­nie po­sze­rza za­tem spo­sób de­fi­nio­wa­nia prze­stęp­stwa pe­do­fi­lii – po­nie­waż bar­dzo po­sze­rza ro­zu­mie­nie roli ma­ło­let­niej ofia­ry, unie­za­leż­nia­jąc po­peł­nie­nie prze­stęp­stwa od spo­so­bu jej za­cho­wa­nia – a tak­że krąg osób uzna­nych za spraw­ców. W naj­now­szym ko­dek­sie kar­nym pol­ski usta­wo­daw­ca in­a­czej trak­tu­je spo­sób dzia­ła­nia spraw­cy pe­do­fi­lii, a in­a­czej – spraw­cy ka­zi­rodz­twa. Ar­ty­kuł 200 k.k. do­ty­czy spraw­cy, któ­ry do­pro­wa­dza ofia­rę do okre­ślo­nych czyn­no­ści sek­su­al­nych lub do­pusz­cza się ich wo­bec niej. Jak już wspo­mnia­no, sze­ro­kie uję­cie z ko­dek­su kar­ne­go nie wy­ma­ga, aby czyn opi­sa­ny w art. 200 k.k. miał ce­chę wła­sno­ręcz­no­ści. W art. 201 k.k. usta­wo­daw­ca jed­nak wy­ma­ga, by spraw­ca sam pod­jął czyn­ność, co wy­ni­ka ze zna­cze­nia cza­sow­ni­ka „do­pusz­cza się” (Fi­lar, 2004). Nie po­gar­sza to sy­tu­acji dziec­ka wy­ko­rzy­sty­wa­ne­go sek­su­al­nie przez wy­mie­nio­ne­go w usta­wie krew­ne­go, choć zmie­nia sy­tu­ację spraw­cy. W tym miej­scu in­ten­cje usta­wo­daw­cy ukie­run­ko­wa­ne są na zwięk­sze­nie ochro­ny ma­ło­let­nich, po­sze­rze­nie za­kre­su de­fi­ni­cji pe­do­fi­lii i tym sa­mym na zbli­że­nie jej za­kre­su do de­fi­ni­cji kli­nicz­nej. Ak­tyw­ność sek­su­al­na spraw­cy po­win­na być do­kład­nie okre­ślo­na tak­że w de­fi­ni­cjach praw­ni­czych. Usta­wo­daw­ca prze­wi­dział dwie ka­te­go­rie czy­nów: ob­co­wa­nie płcio­we i inną czyn­ność sek­su­al­ną (oraz czyn­no­ści sek­su­al­ne). Zgod­nie z wy­kład­nią (Gór­niok, Hoc i Przy­jem­ski, 1999; Zoll, 1999) za­war­tą w ko­men­ta­rzach i opra­co­wa­niach teo­re­tycz­nych (Wa­ry­lew­ski, 2001; Fi­lar, 2004) ob­co­wa­nie płcio­we (ter­min szer­szy niż spół­ko­wa­nie) obej­mu­je za­kre­sem przed­mio­to­wym kon­tak­ty ge­ni­tal­ne he­te­ro­sek­su­al­ne (spół­ko­wa­nie po­le­ga­ją­ce na wpro­wa­dze­niu człon­ka do po­chwy) oraz su­ro­ga­ty ta­kie­go spół­ko­wa­nia trak­to­wa­ne przez spraw­cę jako jego ekwi­wa­len­ty. Cho­dzi tu o za­cho­wa­nia sek­su­al­ne po­le­ga­ją­ce na bez­po­śred­nim po­łą­cze­niu czę­ści cia­ła uczest­ni­ków kon­tak­tu sek­su­al­ne­go, mimo że nie są to wy­łącz­nie czę­ści płcio­we (np. wpro­wa­dza­nie człon­ka do ust czy do od­by­tu). W po­ję­ciu „ob­co­wa­nie płcio­we” za­war­ty jest ele­ment pe­ne­tra­cji cia­ła jed­ne­go z uczest­ni­ków przez dru­gie­go, nie­za­leż­nie od tego, ja­kich na­tu­ral­nych otwo­rów cia­ła pe­ne­tra­cja ta do­ty­czy9. Z ko­lei „inna czyn­ność sek­su­al­na” jest po­ję­ciem szer­szym, ozna­cza­ją­cym ja­ki­kol­wiek kon­takt cia­ła spraw­cy i ofia­ry ma­ją­cy cha­rak­ter sek­su­al­ny. Wa­ry­lew­ski (2001, s. 144-145) uzna­je, że: „»inne czyn­no­ści sek­su­al­ne« w ro­zu­mie­niu art. 197 § 2. 3 k.k. (a tak­że w ro­zu­mie­niu art. 198 i 199 oraz art. 200 § 1 k.k.) to ta­kie za­cho­wa­nia, nie miesz­czą­ce się w po­ję­ciu »ob­co­wa­nia płcio­we­go«, któ­re: 1) zwią­za­ne są z sze­ro­ko ro­zu­mia­nym ży­ciem płcio­wym czło­wie­ka i po­le­ga­ją na kon­tak­cie fi­zycz­nym spraw­cy albo in­nej oso­by z po­krzyw­dzo­nym lub 2) mają cha­rak­ter sek­su­al­ny i po­le­ga­ją na fi­zycz­nym bądź przy­najm­niej in­te­lek­tu­al­nym za­an­ga­żo­wa­niu po­krzyw­dzo­ne­go”. Po­dob­ne ro­zu­mie­nie wspo­mnia­ne­go po­ję­cia po­ja­wia się w glo­sie do uchwa­ły Sądu Naj­wyż­sze­go z 19 maja 1994 roku, IKZP 17/99, tego sa­me­go au­to­ra. Wa­ry­lew­ski stwier­dza tam, oma­wia­jąc po­szcze­gól­ne ele­men­ty de­fi­ni­cji, że spraw­ca po­przez dzia­ła­nie zmie­rza naj­czę­ściej do po­bu­dze­nia lub za­spo­ko­je­nia swo­je­go po­pę­du płcio­we­go; nie wy­klu­cza się jed­nak w dzia­ła­niu spraw­cy – jak wska­za­no wy­żej – in­nych mo­ty­wów współ­wy­stę­pu­ją­cych. Inna czyn­ność sek­su­al­na może po­le­gać rów­nież na kon­tak­cie bez­do­ty­ko­wym, choć w dok­try­nie praw­nej po­ja­wia­ły się na ten te­mat róż­ne wy­po­wie­dzi Ja­ro­sław Wa­ry­lew­ski (2001) i Vio­let­ta Ko­nar­ska-Wrzo­sek (1999) jed­no­znacz­nie przy­zna­ją, że ele­ment cie­le­sny (kon­takt do­ty­ko­wy spraw­cy z cia­łem dziec­ka) nie jest ko­niecz­ny. Nie ozna­cza to jed­nak, że Wa­ry­lew­ski wszyst­kie czyn­no­ści, w któ­rych kon­takt taki za­cho­dzi, trak­tu­je jako zna­mio­na in­nej czyn­no­ści sek­su­al­nej. Jako przy­kład au­tor ten po­da­je chwy­ce­nie ofia­ry przez spraw­cę za udo czy łyd­kę, a tak­że przy­tu­la­nie się do ofia­ry czy ocie­ra­nie o nią. Nie­ste­ty, Wa­ry­lew­ski nie wy­ja­śnia, dla­cze­go zwłasz­cza te dwie ostat­nie czyn­no­ści – na­le­żą­ce prze­cież do za­cho
2Przegląd teorii wyjaśniających genezę pedofilii2.1. Teo­rie zin­te­gro­wa­ne a teo­rie szcze­gó­ło­we Ana­li­za po­ję­cia pe­do­fi­lii prze­pro­wa­dzo­na w roz­dzia­le i pro­wa­dzi do wnio­sku, że ze wzglę­du na nie­jed­no­rod­ną na­tu­rę zja­wi­ska po­szu­ki­wa­nie jego przy­czyn po­win­no mieć bar­dzo sze­ro­ki za­sięg. Tak sze­ro­ki, by mo­gło ob­jąć po­ziom wy­ja­śnień bio­lo­gicz­nych (po­wsta­wa­nie re­ak­cji bio­lo­gicz­nych), in­trap­sy­chicz­nych (do­świad­cza­nie emo­cji, mo­ty­wów) i spo­łecz­nych (po­dej­mo­wa­nie czyn­no­ści). W li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu pro­po­no­wa­no wie­le teo­rii wy­ja­śnia­ją­cych ge­ne­zę pe­do­fi­lii. Moż­na je po­dzie­lić mię­dzy in­ny­mi ze wzglę­du na kry­te­rium tre­ścio­we i kry­te­rium for­mal­ne. Dzię­ki temu pierw­sze­mu teo­rie moż­na upo­rząd­ko­wać we­dług le­żą­cych u ich pod­staw pa­ra­dyg­ma­tów: bio­lo­gicz­ne­go, psy­cho­dy­na­micz­ne­go, be­ha­wio­ral­ne­go, po­znaw­cze­go, spo­łecz­ne­go czy sys­te­mo­we­go. Na zu­peł­nie in­nych prze­słan­kach opie­ra­ją się kla­sy­fi­ka­cje for­mal­ne. Ich au­to­rzy jako kry­te­rium po­dzia­łu trak­tu­ją: za­kres, po­ziom ogól­no­ści oraz po­ziom przy­dat­no­ści wy­ja­śnień w prak­ty­ce ba­daw­czej i te­ra­peu­tycz­nej. Za przy­kład słu­żyć może kla­sy­fi­ka­cja teo­rii prze­mo­cy sek­su­al­nej15, któ­rej au­to­ra­mi są Tony Ward, De­von L. L. Po­la­schek i An­tho­ny R. Be­ech (2006). Pro­po­nu­ją oni me­ta­po­ziom wy­ja­śnień, dzie­ląc teo­rie – w za­leż­no­ści od stop­nia i za­kre­su szcze­gó­ło­wo­ści – na trzy for­mal­ne po­zio­my. Na po­zio­mie I znaj­du­ją się teo­rie wie­lo­czyn­ni­ko­we, obej­mu­ją­ce wie­le aspek­tów prze­mo­cy sek­su­al­nej. Teo­rie po­zio­mu II, czy­li teo­rie jed­no­czyn­ni­ko­we, są naj­czę­ściej two­rzo­ny­mi i po­twier­dza­ny­mi em­pi­rycz­nie kon­cep­cja­mi prze­mo­cy sek­su­al­nej (np. teo­rie de­fi­cy­tów em­pa­tii wo­bec ofiar, teo­rie znie­kształ­ceń po­znaw­czych, teo­rie de­wia­cyj­nych pre­fe­ren­cji sek­su­al­nych, teo­rie ry­zy­ka, teo­rie de­fi­cy­tów in­tym­no­ści, teo­ria prze­mia­ny ofia­ry w spraw­cę, fe­mi­ni­stycz­ne teo­rie wy­ko­rzy­sty­wa­nia sek­su­al­ne­go dzie­ci). Uj­mu­ją one etio­lo­gię prze­mo­cy sek­su­al­nej jed­no­stron­nie, cza­sa­mi w spo­sób zbyt uprosz­czo­ny. Po­ziom III (tzw. mi­kro­po­ziom) wy­peł­nia­ją teo­rie o du­żym stop­niu szcze­gó­ło­wo­ści, wy­ja­śnia­ją­ce tyl­ko nie­wiel­ki, okre­ślo­ny wy­ci­nek rze­czy­wi­sto­ści. Po­ziom ten obej­mu­je mo­de­le de­skryp­tyw­ne cy­klu prze­mo­cy sek­su­al­nej lub pro­ce­su na­wro­tu. 2.2. Przy­dat­ność teo­rii szcze­gó­ło­wych w pro­ce­sie wy­ja­śnia­nia etio­lo­gii pe­do­fi­lii Teo­rii po­zio­mu II i III we­dług War­da, Po­la­sche­ka i Be­echa (2006) nie moż­na z góry od­rzu­cać tyl­ko dla­te­go, że wy­ja­śnia­ją ogra­ni­czo­ny wy­ci­nek rze­czy­wi­sto­ści. Fak­tycz­nie, kon­cen­tru­ją się one wy­łącz­nie na do­kład­nym opi­sie związ­ku mię­dzy kon­kret­ny­mi czyn­ni­ka­mi, zmien­ny­mi czy zja­wi­ska­mi a po­wsta­niem pe­do­fi­lii. Przy­dat­ność tych teo­rii jest jed­nak nie­kwe­stio­no­wa­na. Mo­de­le cy­klu de­wia­cyj­ne­go na przy­kład są po­wszech­nie sto­so­wa­ne w ce­lach kli­nicz­nych (dia­gno­za i te­ra­pia spraw­ców), gdyż po­zwa­la­ją zro­zu­mieć me­cha­nizm dzia­ła­nia kon­kret­nej oso­by. Po­nie­waż w li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu sto­sun­ko­wo ła­two jest od­na­leźć opis tego ro­dza­ju teo­rii (Sal­ter, 2003) i po­nie­waż mają one dość pro­sty cha­rak­ter, zre­zy­gno­wa­no w tym miej­scu z ich oma­wia­nia. Z ko­lei teo­rie po­zio­mu II, wno­sząc wie­dzę szcze­gó­ło­wą i po­twier­dzo­ną em­pi­rycz­nie, sta­no­wią war­to­ścio­wą bazę dla two­rze­nia i kon­fir­mo­wa­nia teo­rii zin­te­gro­wa­nych, dla­te­go zo­sta­ną tu przed­sta­wio­ne w spo­sób prze­glą­do­wy. Wie­lość teo­rii po­zio­mu II po­wo­du­je, że pro­stym i kla­row­nym spo­so­bem ich upo­rząd­ko­wa­nia jest po­dział skon­cen­tro­wa­ny wo­kół py­ta­nia: czy lu­dzie z pe­do­fi­lią się ro­dzą, czy też ją wy­bie­ra­ją (Hall i Hall, 2007)? Pierw­szy człon py­ta­nia gru­pu­je teo­rie stwo­rzo­ne przez zwo­len­ni­ków bio­lo­gicz­nych uwa­run­ko­wań zja­wi­ska, a dru­gi – kon­cep­cje ba­da­czy optu­ją­cych za ge­ne­zą śro­do­wi­sko­wą. 2.2.1. Teo­rie bio­lo­gicz­ne Teo­rie bio­lo­gicz­ne po­dej­mu­ją pró­bę wy­ja­śnie­nia ge­ne­zy pe­do­fi­lii na pod­sta­wie me­cha­ni­zmów bio­lo­gicz­nych, nie­za­leż­nych od czło­wie­ka, po­wsta­łych w okre­sie pre – i po­st­na­tal­nym czy też w toku dal­sze­go roz­wo­ju16. Wpływ tych me­cha­ni­zmów na za­cho­wa­nia sek­su­al­ne nie jest do koń­ca po­zna­ny, po­nie­waż pro­ble­my z jego usta­le­niem po­ja­wia­ją się na eta­pie okre­śla­nia ro­dza­ju przy­czyn oraz wiel­ko­ści i kie­run­ków ich od­dzia­ły­wa­nia. Naj­bar­dziej zna­ne nur­ty ba­daw­cze po­szu­ku­ją wy­ja­śnień pe­do­fi­lii w za­bu­rze­niach ukła­du en­do­kryn­ne­go, za­bu­rze­niach chro­mo­so­mal­nych i za­bu­rze­niach w struk­tu­rze i funk­cji cen­tral­ne­go ukła­du ner­wo­we­go. Za­bu­rze­nia ukła­du en­do­kryn­ne­go. Ba­da­nia wska­zu­ją­ce na za­leż­no­ści mię­dzy za­bu­rze­nia­mi za­cho­wa­nia i za­bu­rze­nia­mi se­kre­cji hor­mo­nal­nej opie­ra­ją się na za­ło­że­niu, że ak­tyw­ność do­ro­słe­go męż­czy­zny (m.in. ak­tyw­ność sek­su­al­na) jest uza­leż­nio­na od pro­duk­cji an­dro­ge­nów. Wa­ha­nia w ich wy­dzie­la­niu (nad­miar lub nie­do­bór) po­win­ny na ze­wnątrz prze­ja­wiać się w zróż­ni­co­wa­niu agre­syw­no­ści za­cho­wań. Sko­ro an­dro­ge­ny od­po­wia­da­ją za siłę po­pę­du sek­su­al­ne­go, a tak­że za ogól­ną wi­tal­ność i agre­syw­ność, na­le­ży ocze­ki­wać, że pod­wyż­sze­nie ich po­zio­mu wią­zać się po­win­no z pod­wyż­szo­ną agre­syw­no­ścią. To z ko­lei uła­twia prze­kra­cza­nie za­ka­zu po­dej­mo­wa­nia ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej do­ro­słe­go z dziec­kiem. Licz­ne ba­da­nia za­po­cząt­ko­wa­ne w la­tach sie­dem­dzie­sią­tych po­przed­nie­go wie­ku (a kon­ty­nu­owa­ne obec­nie) nie do­pro­wa­dzi­ły do jed­no­znacz­nych usta­leń. Na do­wód przy­to­czo­no po­ni­żej wy­ni­ki kil­ku waż­niej­szych pro­jek­tów. Leo E. Kreutz i Ro­bert M. Rose (1972) po­szu­ki­wa­li za­leż­no­ści mię­dzy po­zio­mem te­sto­ste­ro­nu a agre­sją u spraw­ców prze­mo­cy sek­su­al­nej. Stwier­dzi­li, że tyl­ko ci więź­nio­wie, w któ­rych ży­ciu (od do­ra­sta­nia po­cząw­szy) po­ja­wi­ło się wie­le prze­stępstw z uży­ciem prze­mo­cy, cha­rak­te­ry­zo­wa­li się zna­czą­co wyż­szym po­zio­mem te­sto­ste­ro­nu niż więź­nio­wie, któ­rzy ta­kich do­świad­czeń nie mie­li. Co cie­ka­we, zna­cze­nie mia­ła obec­ność czy­nów de­struk­cyj­nych (za ta­kie uzna­no prze­stęp­stwa z za­sto­so­wa­niem prze­mo­cy), a nie ogól­ny na­pęd czy do­ko­na­ny sa­mo­opis. Au­to­rzy ba­dań wy­ka­za­li, że ani wy­ni­ki uzy­ska­ne na ska­li mie­rzą­cej wa­lecz­ność (chęć zwy­cię­ża­nia), ani wy­ni­ki osią­gnię­te za po­mo­cą The In­ven­to­ry of Psy­cho­lo­gi­cal Ag­gres­sion Syn­dro­me, zna­ne­go w Pol­sce pod na­zwą In­wen­tarz Psy­cho­lo­gicz­ne­go Syn­dro­mu Agre­sji, nie ko­re­lo­wa­ły z po­zio­mem te­sto­ste­ro­nu. Ba­da­nia, któ­re pro­wa­dzi­li Joel Eh­ren­krantz, Eu­ge­ne Bliss i Mi­cha­el H. She­ard (1974), skon­cen­tro­wa­ne były na po­mia­rze po­zio­mu te­sto­ste­ro­nu u trzech grup więź­niów: męż­czyzn ujaw­nia­ją­cych fi­zycz­ną agre­sję, męż­czyzn do­mi­nu­ją­cych, ale nie agre­syw­nych i męż­czyzn nie­prze­ja­wia­ją­cych żad­nej z tych cech. Po­ziom te­sto­ste­ro­nu nie od­róż­niał (w spo­sób istot­ny) ba­da­nych z gru­py pierw­szej od tych z gru­py dru­giej, na­to­miast róż­nił ba­da­nych z obu grup od ba­da­nych z gru­py trze­ciej, w któ­rej był zna­czą­co niż­szy. Oba pro­gra­my ba­daw­cze usta­li­ły, że te­sto­ste­ron wy­wo­łu­je i fa­cy­li­tu­je agre­sję, stwa­rza­jąc wa­run­ki do po­wsta­wa­nia za­bu­rzo­nych za­cho­wań, ale współ­dzia­ła z in­ny­mi czyn­ni­ka­mi bio­lo­gicz­ny­mi oraz czyn­ni­ka­mi spo­łecz­no-eko­no­micz­ny­mi. Pro­wa­dzo­ne w tym sa­mym cza­sie ba­da­nia obej­mu­ją­ce gru­pę pe­do­fi­liów (Rada, Laws i Kel­l­ner, 1976) i zmie­rza­ją­ce do od­róż­nie­nia tej gru­py de­wian­tów od in­nych po­twier­dzi­ły w pierw­szej tu­rze po­przed­nio cy­to­wa­ne wy­ni­ki. Po­ziom te­sto­ste­ro­nu (pla­zma­tycz­ne­go) ko­re­lo­wał z po­zio­mem prze­mo­cy (ale już nie z po­zio­mem wro­go­ści), nie róż­ni­cu­jąc wy­ni­ków osób pe­do­fil­nych i gru­py kon­tro­l­nej. Zna­czą­co wyż­szy (w sto­sun­ku do prze­stęp­ców pe­do­fil­nych) po­ziom te­sto­ste­ro­nu w pla­zmie po­ja­wił się je­dy­nie wśród gwał­ci­cie­li, któ­rzy w do­dat­ku mie­li dłu­gą hi­sto­rię sto­so­wa­nia prze­mo­cy. Ba­da­nia po­wtó­rzo­ne w la­tach osiem­dzie­sią­tych (na in­nych oso­bach ba­da­nych, ale z po­dzia­łem na te same gru­py) nie wy­ka­za­ły róż­nic mię­dzy po­zio­mem te­sto­ste­ro­nu w po­szcze­gól­nych gru­pach (pe­do­fi­lów, gwał­ci­cie­li i kon­tro­l­nej). Ste­phen J. Huc­ker i Je­rald Bain (1990) cy­tu­ją wie­le wy­ni­ków ba­dań prze­pro­wa­dza­nych w la­tach sie­dem­dzie­sią­tych i osiem­dzie­sią­tych, któ­re wy­ka­za­ły brak bez­po­śred­nie­go i istot­ne­go związ­ku mię­dzy po­zio­mem te­sto­ste­ro­nu a po­zio­mem agre­sji. W nie­któ­rych z nich (do­ty­czy­ły chłop­ców na­sto­lat­ków upra­wia­ją­cych sport, a nie prze­stęp­ców; Sca­ra­mel­la i Brown, 1986, za: Huc­ker i Bain, 1990) uda­ło się jed­nak od­kryć pew­ną (w jed­nym przy­pad­ku sła­bą, w in­nym istot­ną) za­leż­ność mię­dzy po­zio­mem te­sto­ste­ro­nu a od­por­no­ścią na lęk i pro­wo­ka­cję. Zwią­zek ten jed­nak­że nie po­ja­wiał się w ogó­le, gdy jed­ną ze zmien­nych była glo­bal­na agre­sja. Jizl Ra­boch wraz z ze­spo­łem (Ra­boch, Cer­na i Ze­mek, 1987) opi­sał na­to­miast przy­pa­dek dwóch spraw­ców za­bój­stwa (o mo­ty­wa­cji sek­su­al­nej), z któ­rych je­den cier­piał na ze­spół Kli­ne­fel­te­ra, dru­gi zaś był wy­ka­stro­wa­ny. Na­wet ba­da­nia zmie­rza­ją­ce do wy­kre­śle­nia sze­ro­kie­go pro­fi­lu wy­dzie­la­nych hor­mo­nów (dla róż­nych grup spraw­ców prze­stępstw sek­su­al­nych) do­pro­wa­dzi­ły do wnio­sku, że za­bu­rze­nia na osi pod­wzgó­rze – przy­sad­ka – nad­ner­cza nie mogą być trak­to­wa­ne jako czyn­nik zna­czą­co wpły­wa­ją­cy na sek­su­al­ną agre­sję (Huc­ker i Bain, 1990). Nie ma więc pod­staw do tego, by wy­łącz­nie w za­bu­rzo­nym me­ta­bo­li­zmie an­dro­ge­nów do­szu­ki­wać się przy­czy­ny po­wsta­nia pe­do­fi­lii. Po­ziom te­sto­ste­ro­nu wy­wie­ra wpływ ra­czej na ogól­ną ak­tyw­ność osób de­wia­cyj­nych i praw­do­po­dob­nie do­pie­ro po­śred­nio przez nią oraz po­przez ucze­nie spo­łecz­ne kształ­tu­je za­cho­wa­nia sek­su­al­ne. Za­bu­rze­nia chro­mo­so­mal­ne. Inny nurt ba­daw­czy wy­ja­śnia­ją­cy ge­ne­zę pe­do­fi­lii na pod­sta­wie czyn­ni­ków bio­lo­gicz­nych sku­pia się na wpły­wie aber­ra­cji chro­mo­so­mal­nych na za­cho­wa­nia czło­wie­ka – opie­ra­jąc się na za­ło­że­niu, że zmia­ny w licz­bie i ja­ko­ści au­to­so­mów po­wo­du­ją za­bu­rze­nia roz­wo­ju (cie­le­sne­go, emo­cjo­nal­ne­go, in­te­lek­tu­al­ne­go, spo­łecz­ne­go). W przy­pad­ku męż­czyzn cho­dzi przede wszyst­kim o tych, któ­rzy wy­po­sa­że­ni są w do­dat­ko­wy chro­mo­som Y, czy­li mają nie­pra­wi­dło­wy ka­rio­typ (47 XYY), któ­rych za­cho­wa­nia ce­chu­je wy­so­ki po­ziom agre­sji oraz któ­rzy cha­rak­te­ry­zu­ją się mię­dzy in­ny­mi zwięk­szo­ną po­bu­dli­wo­ścią emo­cjo­nal­ną czy im­pul­syw­no­ścią (Bocz­kow­ski, 1988; Mo­ney, 1997). Ba­da­nia nad tą gru­pą męż­czyzn wy­ka­za­ły je­dy­nie, że nie­ty­po­wy ka­rio­typ po­sia­da­ło oko­ło 1,9% spo­śród 5000 więź­niów ska­za­nych za prze­stęp­stwa kry­mi­nal­ne, a czę­stość ta jest 15 razy więk­sza od stwier­dzo­nej u do­ro­słych męż­czyzn, któ­rzy nie we­szli w ko­li­zję z pra­wem (Pro­miń­ska, 1987; Bocz­kow­ski, 1988). Przy­to­czo­ne dane zno­wu nie dają pod­staw ku temu, by bez­po­śred­nio czyn­nik bio­lo­gicz­ny uznać za od­po­wie­dzial­ny za wyż­szą prze­stęp­czość i de­wia­cję sek­su­al­ną. Niż­szy po­ziom in­te­li­gen­cji i za­bu­rze­nia w kon­tro­li im­pul­sów mogą bo­wiem przy­czy­niać się do szyb­sze­go od­kry­cia prze­stęp­czych dzia­łań i wpły­wać na nad­re­pre­zen­ta­tyw­ność tej gru­py wśród uwię­zio­nych17. Za­bu­rze­nia struk­tu­ry i funk­cji mó­zgu. Ba­da­nia nad związ­kiem struk­tu­ry i funk­cji mó­zgu ze spraw­stwem prze­stępstw sek­su­al­nych do­pro­wa­dzi­ły do ogól­nych kon­klu­zji, że de­wia­cje sek­su­al­ne mogą się wią­zać z uszko­dze­nia­mi ukła­du ner­wo­we­go. Pe­do­fi­le wy­ka­zy­wa­li niż­szy po­ziom ilo­ra­zu in­te­li­gen­cji, czę­ściej wy­stę­pu­ją­ce za­bu­rze­nia la­te­ra­li­za­cji18 oraz częst­sze współ­wy­stę­po­wa­nie de­wia­cji z in­ny­mi za­bu­rze­nia­mi psy­chicz­ny­mi19. Jed­nak­że nie­jed­no­znacz­ny spo­sób in­ter­pre­to­wa­nia tych wy­ni­ków nie daje pod­staw do przy­ję­cia, że uogól­nio­na ob­ni­żo­na spraw­ność ukła­du ner­wo­we­go jest głów­ną przy­czy­ną pe­do­fi­lii. Inny kie­ru­nek ba­dań nad neu­ro­nal­ny­mi ko­re­la­ta­mi pe­do­fi­lii po­le­ga na po­szu­ki­wa­niu jej związ­ku ze spe­cy­ficz­ny­mi, szcze­gó­ło­wy­mi uszko­dze­nia­mi mó­zgu. Wy­su­nię­to trzy ro­dza­je hi­po­tez (Ro­szyk, w dru­ku a): czo­ło­wo-wy­ko­naw­czą, czo­ło­wo-prąż­ko­wo-wzgó­rzo­wą (ob­wód czo­ło­wo-prąż­ko­wo-wzgó­rzo­wy) oraz skro­nio­wo-lim-bicz­ną (struk­tu­ry skro­nio­wo-lim­bicz­ne). Zgod­nie z hi­po­te­zą czo­ło­wo-wy­ko­naw­czą pod­sta­wo­wym czyn­ni­kiem wy­zwa­la­ją­cym de­wia­cyj­ne za­cho­wa­nia sek­su­al­ne jest roz­ha­mo­wa­nie be­ha­wio­ral­ne, wy­ni­ka­ją­ce z nie­spraw­no­ści pła­ta czo­ło­we­go, w szcze­gól­no­ści kory oczo­do­ło­wo-czo­ło­wej. Wy­ni­ki ba­dań po­twier­dza­ją przy­pusz­cze­nie, że ce­chy ze­spo­łów czo­ło­wych wy­stę­pu­ją znacz­nie czę­ściej w po­pu­la­cji prze­stęp­ców niż w po­pu­la­cji nor­mal­nej. Na pod­sta­wie prze­pro­wa­dzo­nych w Pol­sce neu­rop­sy­cho­lo­gicz­nych ba­dań osób osa­dzo­nych w za­kła­dach kar­nych (Kacz­ma­rek, 2009) wia­do­mo, że de­fi­cy­ty funk­cji wy­ko­naw­czych w zna­czą­cym stop­niu wią­żą się z po­dej­mo­wa­niem czy­nów aspo­łecz­nych (róż­ne prze­stęp­stwa). Nie po­da­no jed­nak żad­nych szcze­gó­ło­wych da­nych do­ty­czą­cych prze­stęp­ców sek­su­al­nych. We wcze­śniej­szych ba­da­niach za­gra­nicz­nych uda­ło się wy­ka­zać sta­ty­stycz­nie istot­ne ob­ni­że­nie wy­ni­ków te­stów funk­cji wy­ko­naw­czych u spraw­ców prze­stępstw sek­su­al­nych. Ba­da­nia Lor­ne’a T. Yeu­dal­la i jego ze­spo­łu (Yeu­dall, Fe­do­ra i Fromm, 1987) po­twier­dzi­ły wy­stę­pu­ją­cy u spraw­ców de­fi­cyt in­ten­syw­no­ści i se­lek­tyw­no­ści uwa­gi do­wol­nej oraz ogra­ni­cze­nia ela­stycz­no­ści po­znaw­czej. Pra­ca, któ­rą przed­sta­wi­li Mark Sto­ne i Eli­sa­beth Thomp­son (2001), ujaw­ni­ła po­nad­to ob­ni­że­nie zdol­no­ści ha­mo­wa­nia. In­nym ba­da­czom (Do­lan, Mil­ling­ton i Park, 2002; Co­hen, Ni­ki­fo­rov i in., 2002) jed­nak nie uda­ło się uzy­skać róż­nic mię­dzy spraw­ca­mi prze­stępstw sek­su­al­nych a gru­pa­mi kon­tro­l­ny­mi w za­kre­sie funk­cji wy­ko­naw­czych, po­mi­mo że sto­so­wa­li ana­lo­gicz­ne te­sty neu­rop­sy­cho­lo­gicz­ne (Ro­szyk, w dru­ku b). Hi­po­te­za za­bu­rze­nia pę­tli czo­ło­wo-prąż­ko­wo-wzgó­rzo­wej jest pew­ną od­mia­ną hi­po­te­zy czo­ło­wo-wy­ko­naw­czej, któ­ra sta­no­wi naj­now­szą pro­po­zy­cję wy­ja­śnia­nia pod­ło­ża de­wia­cyj­nych za­cho­wań sek­su­al­nych. Jej zwo­len­ni­cy (np. Tost i in., 2004; Schif­fer i in., 2007) pro­po­nu­ją, aby de­wia­cje sek­su­al­ne trak­to­wać jako moż­li­we eks­pre­sje za­bu­rzeń ze spek­trum OCD20 – za­kła­da­jąc, że de­wia­cje sek­su­al­ne i za­bu­rze­nia ob­se­syj­no-kom­pul­syw­ne mają wspól­ną neu­ro­ana­to­micz­ną i neu­ro­che­micz­ną pod­sta­wę spro­wa­dza­ją­cą się do nie­pra­wi­dło­wo­ści w ob­rę­bie pę­tli czo­ło­wo-prąż­ko-wo-wzgó­rzo­wej. Wy­ka­za­no, że uszko­dze­nia struk­tu­ral­ne lub dys­funk­cja neu­ro­prze­kaź­nic­twa (głów­nie do­pa­mi­ner­gicz­ne­go) w pę­tli czo­ło­wo-prąż­ko­wo-wzgó­rzo­wej (zwa­nej też pę­tlą na­gro­dy) wy­wo­łu­ją za­bu­rze­nia pro­ce­sów ha­mo­wa­nia oraz wią­żą się z obec­no­ścią my­śli i czyn­no­ści na­tręt­nych, a tak­że in­nych za­bu­rzeń kon­tro­li im­pul­sów. Bo­ris Schif­fer wraz z ze­spo­łem (2007), do­ko­nu­jąc neu­ro­obra­zo­wa­nia, wy­ka­zał zwią­zek uszko­dzeń w tych struk­tu­rach z pe­do­fi­lią (mniej­sza ob­ję­tość isto­ty sza­rej w prąż­ko­wiu brzusz­nym, ko­rze oczo­do­ło­wo-czo­ło­wej, a tak­że móżdż­ku u pe­do­fi­lów). Zda­niem zwo­len­ni­ków oma­wia­nej teo­rii po­twier­dza to hi­po­te­zę mó­wią­cą, że rów­nież nie­któ­re po­sta­cie de­wia­cji sek­su­al­nych mogą mieć ten sam neu­ro­nal­ny ko­re­lat co za­bu­rze­nia ze spek­trum OCD. Dane Can­to­ra i jego ze­spo­łu (Can­tor i in., 2008) tak­że po­twier­dza­ją tą hi­po­te­zę. Hi­po­te­za skro­nio­wo-lim­bicz­na za­kła­da, że za de­wia­cje sek­su­al­ne od­po­wia­da za­bu­rze­nie w ob­rę­bie głę­bo­kich (zwią­za­nych z ukła­dem lim­bicz­nych) struk­tur pła­ta skro­nio­we­go. Układ lim­bicz­ny sta­no­wi skom­pli­ko­wa­ną sieć struk­tur ko­ro­wych i pod­ko­ro­wych re­gu­lu­ją­cych funk­cje po­pę­do­we, emo­cjo­nal­ne. Za­wie­ra on rów­nież ośro­dek przy­jem­no­ści, któ­ry de­cy­du­je o tym, czy dane za­cho­wa­nie (w tym de­wia­cyj­ne) przy­no­si gra­ty­fi­ka­cję, czy nie. Ist­nie­nie związ­ku mię­dzy spraw­no­ścią struk­tur skro­nio­wo-lim­bicz­nych a za­bu­rze­nia­mi pre­fe­ren­cji sek­su­al­nych po­twier­dzi­ły sek­su­olo­gicz­ne ba­da­nia Ale­sa Ko­lâr­sky’ego, Kur­ta Freun­da, Ji0i Ma­che­ka i Ome­ra Po­la­ka (1967), któ­rym pod­da­no gru­pę 87 pa­cjen­tów o róż­nych lo­ka­li­za­cjach ogni­ska pa­dacz­ko­we­go. Do oce­ny pre­fe­ren­cji sek­su­al­nych u nie­któ­rych ba­da­nych za­sto­so­wa­no fal­lo­ple­ty­zmo­graf. Ano­ma­lie pre­fe­ren­cji sek­su­al­nych stwier­dzo­no u 20% pa­cjen­tów z pa­dacz­ką skro­nio­wą, na­to­miast nie za­ob­ser­wo­wa­no ta­kich za­bu­rzeń, gdy pa­dacz­ka do­ty­czy­ła in­nych ob­sza­rów mó­zgu. Do pod­trzy­ma­nia tej hi­po­te­zy przy­czy­ni­ły się ba­da­nia Lan­ge­vi­na (1990). Po­rów­na­nie osób pe­do­fil­nych (he­te­ro-, bi – i ho­mo­sek­su­al­nych) z gru­pą osób, któ­re po­peł­ni­ły prze­stęp­stwa nie­sek­su­al­ne i bez uży­cia prze­mo­cy, wy­ka­za­ło róż­ni­ce wy­stę­pu­ją­ce w ob­rę­bie le­wej pół­ku­li. U jed­no­stek pe­do­fil­nych stwier­dzo­no uszko­dze­nia (struk­tu­ry i funk­cji) pła­ta skro­nio­we­go, co (w ze­sta­wie­niu z wy­ni­ka­mi ba­dań nad prze­stęp­ca­mi sa­dy­stycz­ny­mi) po­zwo­li­ło je­dy­nie na wnio­sek o związ­ku mię­dzy uszko­dze­nia­mi w ob­rę­bie pła­tów skro­nio­wych a pe­do­fi­lią i sa­dy­zmem oraz o związ­ku mię­dzy pe­do­fi­lią a uszko­dze­nia­mi le­wej pół­ku­li a de­wia­cyj­ny­mi za­cho­wa­nia­mi sek­su­al­ny­mi. W po­dob­nym kie­run­ku zmie­rza­ły rów­nież ba­da­nia z uży­ciem neu­ro­obra­zo­wa­nia. Na ra­zie nie do­star­czy­ły one moc­nych do­wo­dów na obec­ność zmian w ob­rę­bie skro­nio­wo-lim­bicz­nym u spraw­ców pe­do­fi­lii. W dwóch pra­cach do­ty­czą­cych oma­wia­ne­go zja­wi­ska wy­kry­to mniej­szą ob­ję­tość pła­ta skro­nio­we­go u pe­do­fi­lów w po­rów­na­niu ze spraw­ca­mi in­nych prze­stępstw, ale wy­ni­ki nie osią­gnę­ły istot­no­ści sta­ty­stycz­nej (Lan­ge­vin, Wort­zman, Dic­key, Wri­ght i Han­dy, 1988; Wri­ght, No­bre­ga, Lan­ge­vin i Wort-zman, 1990). Lan­ge­vin (1990), pod­su­mo­wu­jąc ba­da­nia nad de­wian­ta­mi sek­su­al­ny­mi, stwier­dził, że uszko­dze­nia w ob­rę­bie pła­tów skro­nio­wych wy­stą­pi­ły za­rów­no wśród sa­dy­stów, jak i wśród pe­do­fi­lów, z tym że w pierw­szej gru­pie do­ty­czy­ły pra­we­go pła­ta, aw dru­giej – le­we­go. Przed­sta­wio­ne tu teo­rie i hi­po­te­zy oraz prze­pro­wa­dzo­ne na ich kan­wie ba­da­nia nie do­pro­wa­dzi­ły do wy­ło­nie­nia pro­fi­lu neu­rop­sy­cho­lo­gicz­ne­go pe­do­fi­la. Po­mi­mo prób ba­da­czy zmie­rza­ją­cych do po­twier­dze­nia teo­rii czo­ło­wej lub skro­nio­wo-lim-bicz­nej, na ra­zie osią­gnię­to je­dy­nie nie­peł­ne i nie­spój­ne wy­ni­ki – po­dob­nie jak w przy­pad­ku teo­rii czo­ło­wo-prąż­ko­wo-wzgó­rzo­wej. Małe gru­py ba­da­nych, nie­spój­ność grup i brak po­wta­rzal­nych wy­ni­ków nie po­zwa­la­ją na jed­no­znacz­ne po­twier­dze­nie wy­su­nię­tych hi­po­tez (Ro­szyk, w dru­ku b). Osią­ga­ne re­zul­ta­ty nie po­zwa­la­ją jed­nak na wy­klu­cze­nie związ­ku mię­dzy zmia­na­mi bio­lo­gicz­ny­mi a za­bu­rze­nia­mi pre­fe­ren­cji w po­sta­ci pe­do­fi­lii. 2.2.2. Teo­rie śro­do­wi­sko­we Tra­dy­cyj­ny roz­dział mię­dzy wro­dzo­ny­mi pre­dys­po­zy­cja­mi a sze­ro­ko uję­ty­mi wpły­wa­mi ze­wnętrz­ny­mi wa­run­ku­ją­cy­mi dzia­ła­nia czło­wie­ka zna­lazł od­zwier­cie­dle­nie w two­rze­niu teo­rii, któ­re wy­ja­śnia­ją etio­lo­gię pe­do­fi­lii na pod­sta­wie dzia­ła­nia czyn­ni­ków śro­do­wi­sko­wych. Na­le­żą do nich ukształ­to­wa­ne wsku­tek so­cja­li­za­cji ce­chy pod­mio­to­we spraw­cy (ce­chy oso­bo­wo­ści, kom­pe­ten­cje spo­łecz­ne, re­la­cje, me­cha­ni­zmy re­gu­la­cji afek­tów) oraz sys­te­my ze­wnętrz­nych na­ci­sków spo­łecz­nych (nor­my spo­łecz­ne, po­ziom do­bro­by­tu, re­li­gia, wy­da­rze­nia hi­sto­rycz­ne) dzia­ła­ją­cych na spraw­cę w jego gru­pie od­nie­sie­nia. Stąd po­dział wspo­mnia­nych teo­rii na kon­cep­cje psy­cho­lo­gicz­ne i spo­łecz­ne. 2.2.2.1. Mo­del psy­cho­lo­gicz­ny W mo­de­lu psy­cho­lo­gicz­nym miesz­czą się teo­rie kła­dą­ce na­cisk na rolę, jaką pod­mio­to­we (psy­cho­lo­gicz­ne) ce­chy spraw­cy od­gry­wa­ją w pro­ce­sie po­wsta­wa­nia za­bu­rzeń sek­su­al­nych. Dwa prze­ciw­staw­ne pa­ra­dyg­ma­ty – psy­cho­dy­na­micz­ny i spo­łecz­ne­go ucze­nia – pod­kre­śla­ją, że róż­ne ce­chy wy­two­rzo­ne w wy­ni­ku dzia­łań so­cja­li­za­cji mogą być od­po­wie­dzial­ne za po­wsta­nie pe­do­fi­lii. Teo­rie psy­cho­dy­na­micz­ne. Współ­cze­sną teo­rią, któ­ra wszech­stron­nie opi­su­je roz­wój sek­su­al­ny czło­wie­ka, wy­ja­śnia­jąc jego pra­wi­dło­wy i za­bu­rzo­ny prze­bieg, jest teo­ria re­la­cji z obiek­tem przed­sta­wio­na przez Ot­to­na F. Kern­ber­ga (1998). Zo­sta­je tu­taj przy­wo­ła­na dla­te­go, że mie­ści się w za­ło­że­niach uzna­ne­go pa­ra­dyg­ma­tu (psy­cho­dy­na­micz­ne­go), ofe­ru­je spój­ną kon­cep­cję ge­ne­zy de­wia­cji (w tym też pe­do­fi­lii i ka­zi­rodz­twa), znaj­du­ją­cą czę­ścio­wo opar­cie w wy­ni­kach ba­dań, oraz ma za­sto­so­wa­nie apli­ka­cyj­ne. Roz­wój sek­su­al­ny czło­wie­ka uza­leż­nio­ny jest od uwa­run­ko­wań bio­lo­gicz­nych (co nie­pod­wa­żal­ne i nie­moż­li­we do po­mi­nię­cia) oraz od prze­bie­gu re­la­cji z obiek­tem (waż­ną po­sta­cią – z re­gu­ły mat­ką) we wcze­snym dzie­ciń­stwie (do 6. lub 7. r.ż.). Wpływ dru­gie­go czyn­ni­ka na za­cho­wa­nia sek­su­al­ne uzna­je się za bar­dziej zna­czą­cy. Dro­ga, któ­rą mat­ka pro­wa­dzi roz­wój sek­su­al­ny dziec­ka, ma cha­rak­te­ry­stycz­ny prze­bieg. Mat­ka od sa­me­go po­cząt­ku bu­du­je pod­sta­wy dla ero­ty­zmu dziec­ka. Słu­ży temu fi­zycz­ny kon­takt z dziec­kiem. Wraz z jego roz­wo­jem zmie­nia się za­rów­no spo­sób, jak i in­ten­syw­ność sty­mu­la­cji, a tak­że ewo­lu­uje re­ak­tyw­ność dziec­ka. Ta ostat­nia sta­je się szcze­gól­nie in­ten­syw­na w okre­sie przed­szkol­nym (edy­pal­nym), kie­dy dziec­ko wy­cho­dzi spod wpły­wów mat­ki, a pod­le­ga od­dzia­ły­wa­niom ca­łe­go sys­te­mu ro­dzin­ne­go – sys­te­mu zło­żo­ne­go z osób róż­nej płci, w róż­nym wie­ku i po­zo­sta­ją­cych ze sobą w róż­nych związ­kach. Wy­so­ki po­ziom za­in­te­re­so­wa­nia sek­su­al­no­ścią ob­ni­ża się w okre­sie wcze­snosz­kol­nym (la­tent­nym). Pra­wi­dło­wy prze­bieg re­la­cji z mat­ką i wła­ści­we re­la­cje póź­niej­sze z in­ny­mi człon­ka­mi sys­te­mu ro­dzin­ne­go (oj­cem, ro­dzeń­stwem) two­rzą pod­sta­wy dla nor­mal­ne­go roz­wo­ju sek­su­al­ne­go, w wy­ni­ku któ­re­go dziec­ko w przy­szło­ści bę­dzie po­szu­ki­wać part­ne­rów sek­su­al­nych rów­nych so­bie (a więc doj­rza­łych) i po­cho­dzą­cych spo­za sys­te­mu ro­dzin­ne­go, a tak­że bę­dzie zdol­ne do po­dej­mo­wa­nia doj­rza­łych form ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej. Roz­wój sek­su­al­ny dziec­ka nie za­wsze jed­nak prze­bie­ga w przed­sta­wio­ny tu spo­sób. Za­bu­rze­nia (istot­ne w kon­tek­ście wy­ja­śnie­nia ge­ne­zy pe­do­fi­lii) po­cho­dzić mogą z trzech okre­sów: wcze­snej fazy (obej­mu­ją­cej na­tu­ral­ny au­tyzm i na­tu­ral­ną sym­bio­zę), z fazy nar­cy­stycz­nej (róż­ni­co­wa­nie i in­te­gra­cja) oraz z okre­su naj­póź­niej­sze­go – edy­pal­ne­go. Dla ge­ne­zy pe­do­fi­lii zna­cze­nie mają dwa typy za­bu­rzeń okre­su sym­bio­zy: zbyt krót­ki lub zbyt ści­sły zwią­zek chłop­ca21 z mat­ką. Sym­bio­tycz­ny zwią­zek musi osią­gnąć kres. Je­śli jed­nak na­stą­pi on zbyt szyb­ko, chło­piec zo­sta­nie po­zba­wio­ny czu­łej opie­ki mat­ki za­spo­ka­ja­ją­cej cał­ko­wi­cie i bez­wa­run­ko­wo. Wów­czas w ży­ciu do­ro­słym po­szu­ki­wać może obiek­tów, któ­re skom­pen­su­ją ten brak i będą tak samo mu od­da­ne jak mat­ka. Cał­ko­wi­te zjed­no­cze­nie nie jest moż­li­we do uzy­ska­nia w związ­ku z doj­rza­łą ko­bie­tą, któ­ra ak­cep­tu­jąc ele­men­ty za­leż­no­ści uczu­cio­wej, ocze­ku­je rów­nież zdol­no­ści do ży­cia bez jej cią­głej obec­no­ści. Tym­cza­sem zwią­zek męż­czy­zny z dziec­kiem może te wa­run­ki speł­nić, po­nie­waż bez­bron­ne dziec­ko ofe­ru­je cał­ko­wi­te od­da­nie, czu­łość i ufną za­leż­ność od do­ro­słe­go. Uraz okre­su sym­bio­zy (tzn. w ja­kiś spo­sób za­bu­rzo­ny jego prze­bieg) skła­niać może do­ro­słe­go do po­szu­ki­wa­nia kon­tak­tu na­śla­du­ją­ce­go pew­ne za­cho­wa­nia mat­ki, łącz­nie z jej in­fan­tyl­ną, po­wierz­chow­ną ero­ty­za­cją syna. Ten sam efekt zbyt ści­słej, sym­bio­tycz­nej i sek­su­al­nej wię­zi spraw­cy z dziec­kiem może być skut­kiem wcze­śniej­szej zbyt ści­słej wię­zi chłop­ca z mat­ką, a tak­że jej zbyt­niej in­wa­zyj­no­ści sek­su­al­nej i uzy­ski­wa­nia gra­ty­fi­ka­cji sek­su­al­nej w kon­tak­cie z cia­łem dziec­ka. Tu ra­czej cho­dzi o zbyt sil­ne utrwa­le­nie się in­fan­tyl­ne­go związ­ku z obiek­tem i za­fik­so­wa­nie się na in­fan­tyl­nej sek­su­al­no­ści ko­ja­rzo­nej z do­ty­kiem na­rzą­dów płcio­wych, sty­mu­la­cją skó­ry, wza­jem­ny­mi za­ba­wa­mi sek­su­al­ny­mi. Utrwa­le­niu pod­le­ga rów­nież sam wzo­rzec do­ko­ny­wa­nej in­wa­zji. Jak do­świad­cze­nie męż­czy­zny z mat­ką do­ty­czy­ło ope­ro­wa­nia cia­łem dziec­ka z prze­kra­cza­niem wy­zna­czo­nych gra­nic opty­mal­nej opie­ki, tak póź­niej­szy kon­takt sek­su­al­ny spraw­cy z dziec­kiem od­twa­rza wzo­rzec po­słu­gi­wa­nia się oso­bą pod­le­głą, któ­rej cia­łem ma­ni­pu­lu­je męż­czy­zna, bez zgo­dy i bez moż­li­wo­ści na­po­tka­nia opo­ru. Ten typ wy­ko­rzy­sta­nia do­ty­czy dzie­ci młod­szych, po­zo­sta­wio­nych pod opie­ką męż­czy­zny-spraw­cy i ma miej­sce na przy­kład w cza­sie zwy­kłych, ak­cep­to­wa­nych form ak­tyw­no­ści. Wcze­sne za­bu­rze­nia roz­wo­ju wy­stę­pu­ją­ce u spraw­ców skut­ku­ją w przy­szło­ści ty­po­wą for­mą za­cho­wań i po­szu­ki­wa­niem obiek­tów okre­ślo­ne­go ro­dza­ju. Są to zwy­kle kon­tak­ty obej­mu­ją­ce ak­tyw­ność z ma­łym dziec­kiem pod­czas wy­ko­ny­wa­nia co­dzien­nych czyn­no­ści pie­lę­gna­cyj­nych czy opie­kuń­czych, kie­dy to do­cho­dzi do sty­mu­lo­wa­nia cia­ła dziec­ka i jego na­rzą­dów płcio­wych (lub sty­mu­lo­wa­nia wza­jem­ne­go). Kon­tak­ty te cha­rak­te­ry­zu­ją się czu­ło­ścią i de­li­kat­no­ścią. Rzad­ko za­wie­ra­ją agre­sję fi­zycz­ną. Przy­jem­ność czer­pa­na w kon­tak­cie z dziec­kiem i po­zo­sta­wa­nie w sym­bio­zie z nim wy­klu­cza uszko­dze­nia cia­ła oraz za­da­wa­nie cier­pie­nia. Ra­czej cho­dzi o prze­kra­cza­nie gra­ni­cy in­tym­no­ści dziec­ka i sty­mu­lo­wa­nie go po to, by do­szło do za­spo­ko­je­nia sek­su­al­ne­go oso­by do­ro­słej. Do in­nych kon­se­kwen­cji pro­wa­dzą za­bu­rze­nia po­wsta­łe póź­niej, w nar­cy­stycz­nej fa­zie ży­cia przy­szłe­go spraw­cy. Mat­ka, któ­ra wte­dy zmniej­sza ra­dy­kal­nie za­in­te­re­so­wa­nie sek­su­al­no­ścią chłop­ca na rzecz ojca, jest od­bie­ra­na jako sty­mu­lu­ją­ca sek­su­al­nie i jed­no­cze­śnie agre­syw­na. Sko­ja­rze­nie sek­su­al­no­ści i agre­sji mat­ki (zbyt na­si­lo­nej lub po­zba­wio­nej czu­ło­ści) utrwa­la się. Jed­nym z wa­rian­tów re­ak­cji w ży­ciu do­ro­słym mogą być: uciecz­ka przed do­ro­słą ko­bie­tą, kie­dy ta oka­zu­je po­bu­dze­nie sek­su­al­ne, i zwra­ca­nie się ku obiek­tom, któ­re nie pro­wo­ku­ją sek­su­al­nie, czy­li sła­bym, nie­doj­rza­łym i po­zba­wio­nym ele­men­tów ko­bie­co­ści. Ko­lej­ny wa­riant za­cho­wań męż­czy­zny, któ­ry kie­dyś spo­tkał się z agre­sją mat­ki, sta­no­wi od­wzo­ro­wy­wa­nie jej za­cho­wań po­przez iden­ty­fi­ka­cję z nią. W sek­su­al­no­ści męż­czy­zny ele­men­tem do­mi­nu­ją­cym sta­nie się wte­dy agre­sja, a re­ak­cją sek­su­al­ną – nisz­cze­nie, si­ło­we przy­własz­cza­nie tego, co kie­dyś do­świad­cza­ne było jako od­mo­wa mat­ki. Agre­sja sek­su­al­na zo­sta­je od­dzie­lo­na od czu­ło­ści i em­pa­tii wo­bec part­ne­ra. Męż­czy­zna, po wstęp­nej i krót­kiej fa­zie ide­ali­za­cji part­ner­ki, bę­dzie miał ten­den­cję do de­wa­lu­owa­nia jej i nu­dze­nia się nią. Zda­niem Kern­ber­ga pro­wa­dzić to może albo do jed­no­cze­sne­go od­czu­wa­nia lęku i nie­na­wi­ści wo­bec do­ro­słej ko­bie­ty, albo do roz­sz­cze­pie­nia tego od­czu­cia na róż­ne obiek­ty. W obu wy­pad­kach ist­nie­je po­waż­ne nie­bez­pie­czeń­stwo zwró­ce­nia się ku oso­bom nie­doj­rza­łym. W ra­zie prze­wa­gi lęku kon­takt z dziec­kiem, któ­re nie sta­wia wy­ma­gań, nie zna prze­bie­gu współ­ży­cia i nie jest w sta­nie agre­syw­nie się obro­nić, może się oka­zać bez­piecz­ny. Za­bu­rze­nia sek­su­al­ne (im­po­ten­cja), któ­rych po­ja­wie­nia boi się męż­czy­zna w doj­rza­łym kon­tak­cie, nie mu­szą się po­ja­wić przy dziec­ku, co zwrot­nie sta­no­wi za­chę­tę do po­wta­rza­nia tego ro­dza­ju do­świad­czeń. W ra­zie prze­wa­gi agre­sji nad lę­kiem efekt może się oka­zać jesz­cze groź­niej­szy. W ta­kim wy­pad­ku nie­na­wiść wo­bec ko­biet przy­śpie­szy ich de­wa­lu­ację, wy­eli­mi­nu­je ele­men­ty czu­ło­ści ze związ­ku i skró­ci ich trwa­nie tak bar­dzo, że za­mie­ni ży­cie sek­su­al­ne męż­czy­zny w ciąg kon­tak­tów z ano­ni­mo­wy­mi part­ner­ka­mi. Sku­tek w po­sta­ci pro­mi­sku­ity­zmu rów­nież może się skon­kre­ty­zo­wać jako włą­cze­nie do zbio­ru obiek­tów po­żą­da­nych osób nie­doj­rza­łych. Brak wy­raź­nych za­ka­zów i na­ka­zów – tak cha­rak­te­ry­stycz­ny dla ak­tyw­no­ści pro­mi­sku­itycz­nej – sprzy­ja trak­to­wa­niu każ­de­go po­żą­da­ne­go obiek­tu (w tym też dziec­ka) jako obiek­tu sek­su­al­ne­go. Po­cząt­ko­wa skłon­ność do ide­ali­za­cji obiek­tu uła­twia kon­takt z dziec­kiem, któ­re przez swo­ją świe­żą, nie­win­ną, roz­wi­ja­ją­cą się uro­dę ła­two wy­wo­łu­je za­chwyt i po­bu­dze­nie. Opi­sa­ny typ za­bu­rzeń nar­cy­stycz­nych wy­ja­śnia sze­ro­ki zbiór za­cho­wań męż­czyzn-spraw­ców kwa­li­fi­ku­ją­cych się jako wy­ko­rzy­sta­nie sek­su­al­ne dziec­ka. Mimo to ak­tyw­ność tej gru­py ma pew­ne cha­rak­te­ry­stycz­ne ce­chy wspól­ne. Na­le­żą do nich: agre­sja, ak­tyw­ność sek­su­al­na prze­bie­ga­ją­ca ra­czej z kon­tak­tem fi­zycz­nym i nie­okre­ślo­ny wiek dziec­ka. Pierw­sza ce­cha wy­ni­ka z me­cha­ni­zmu iden­ty­fi­ka­cji (spraw­cy) z agre­so­rem i prze­ja­wia się w za­cho­wa­niach za­wie­ra­ją­cych prze­moc, bez­po­śred­ni przy­mus fi­zycz­ny, zra­nie­nia, za­da­wa­nie cier­pie­nia i bi­cie. Są to dzia­ła­nia ma­ją­ce na celu wy­ka­za­nie prze­wa­gi jed­nej oso­by nad dru­gą, peł­nej wła­dzy i nie­ogra­ni­czo­nych praw do po­słu­gi­wa­nia się part­ne­rem sek­su­al­nym. Brak em­pa­tii po stro­nie spraw­cy sta­no­wi w tym wy­pad­ku czyn­nik po­zwa­la­ją­cy na po­mi­ja­nie do­znań ofia­ry i sprzy­ja dra­stycz­ne­mu wy­ko­rzy­sta­niu. Po­czu­cie omni­po­ten­cji na­to­miast ze­zwa­la spraw­cy na każ­dy ro­dzaj ak­tyw­no­ści (nie­za­leż­nie od skut­ków), le­gi­ty­mi­zu­je każ­dy typ eks­pe­ry­men­tów sek­su­al­nych, na­wet tych, któ­re po­wo­du­ją fi­zycz­ne uszko­dze­nia ofia­ry. Wpły­wa to na dru­gą z wy­mie­nio­nych cech – ro­dzaj ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej. Cho­dzi tu o wszel­kie for­my za­wie­ra­ją­ce kon­takt fi­zycz­ny: od sze­ro­ko ro­zu­mia­ne­go do­ty­ku, po­przez sty­mu­la­cję eks­tra­ge­ni­tal­ną, do róż­no­rod­nych form pe­ne­tra­cji cia­ła dziec­ka. Agre­sja i brak ogra­ni­czeń, a tak­że póź­niej­szy mo­ment po­wsta­nia ura­zu spraw­cy po­wo­du­ją, że jego za­cho­wa­nia po­le­ga­ją wła­śnie na kon­tak­cie fi­zycz­nym. Mogą być dra­stycz­ne i mogą po­zo­sta­wiać śla­dy fi­zycz­ne (zra­nie­nia, cią­ża, cho­ro­by). Wresz­cie ostat­nia ce­cha – wiek dziec­ka, oso­by roz­wi­ja­ją­cej się, a nie doj­rza­łej – też war­ta jest pod­kre­śle­nia. Męż­czyź­ni nar­cy­stycz­ni z tru­dem ak­cep­tu­ją pro­ce­sy doj­rze­wa­nia, sta­rze­nia się i umie­ra­nia. Lęk przed utra­tą cech mło­dzień­czych skła­nia ku za­cho­wa­niom ty­po­wym dla osób młod­szych, ku po­szu­ki­wa­niu ich to­wa­rzy­stwa. Związ­ki z na­sto­lat­ka­mi czy dzieć­mi w fa­zie pre­pu­ber­tal­nej sta­no­wią je­den ze spo­so­bów pod­trzy­my­wa­nia ilu­zji o trwa­ją­cej mło­do­ści. Rzu­ca to pew­ne świa­tło na za­leż­ność mię­dzy za­bu­rze­nia­mi roz­wo­jo­wy­mi męż­czy­zny a wie­kiem po­szu­ki­wa­ne­go obiek­tu sek­su­al­ne­go. Dziec­ko przed okre­sem doj­rze­wa­nia lub do­pie­ro doj­rze­wa­ją­ce sta­no­wi dla spraw­cy obiekt nie­za­gra­ża­ją­cy, po­bu­dza­ją­cy sek­su­al­nie i sto­sun­ko­wo ła­twy do zma­ni­pu­lo­wa­nia. Po­nie­waż jed­nak nie za­wsze jest on do­stęp­ny, wy­ko­rzy­sta­nie może ob­jąć rów­nież dzie­ci młod­sze (w tym wła­sne dzie­ci spraw­cy), gdy z ja­kichś po­wo­dów za­in­te­re­su­ją spraw­cę. Za­bu­rze­nia okre­su nar­cy­stycz­ne­go sta­no­wią nie­ste­ty o tyle zło­żo­ny zbiór, że mogą się ujaw­niać pod po­sta­cią pre­fe­ren­cji róż­nych wie­ko­wo obiek­tów dzie­cię­cych: od ma­łych dzie­ci po­cząw­szy, a na na­sto­lat­kach skoń­czyw­szy. Za­bu­rze­nia bę­dą­ce kon­se­kwen­cją nie­wła­ści­wie roz­wią­za­nych pro­ble­mów i nie­pra­wi­dło­wo wy­ko­na­nych za­dań okre­su edy­pal­ne­go mają inny cha­rak­ter. Zda­niem au­to­rów (w tym Kern­ber­ga) teo­rii re­la­cji z obiek­tem skła­da się na to kil­ka przy­czyn. Okres edy­pal­ny przy­pa­da na póź­niej­szy etap w ży­ciu dziec­ka, a więc mię­dzy 3. a 6. lub 7. r.ż. – na czas, w któ­rym struk­tu­ra or­ga­ni­za­cji oso­bo­wo­ści jest doj­rzal­sza, a me­cha­ni­zmy obron­ne uru­cha­mia­ne w od­po­wie­dzi na uraz sta­ją się mniej pry­mi­tyw­ne. Stąd skut­ki w po­sta­ci za­bu­rzeń w ży­ciu do­ro­słym oka­zu­ją się mniej groź­ne i ła­twiej pod­da­ją się te­ra­pii. Okres edy­pal­ny po­nad­to jest cza­sem szcze­gól­nie istot­nym dla kształ­to­wa­nia się do­ro­słe­go ży­cia sek­su­al­ne­go, po­nie­waż głów­ny pro­blem, któ­ry po­ja­wia się w re­la­cji dziec­ka z obiek­tem, sta­no­wi sek­su­al­ność. Dziec­ko po­win­no zin­te­gro­wać w jed­ną ca­łość dwa roz­wi­ja­ne i od­dziel­ne do tej pory aspek­ty: agre­sję i czu­łość. Po­nie­waż ich roz­wój trwał już przez pierw­szych kil­ka lat, to, co dzie­je się w okre­sie edy­pal­nym, na­kła­da się na skut­ki wcze­śniej­szych faz roz­wo­jo­wych. Od­ręb­ność i waga fazy edy­pal­nej po­le­ga rów­nież na tym, że roz­gry­wa się ona w sys­te­mie, w trój­ką­cie ro­dzi­ce – dziec­ko, a nie w dia­dzie mat­ka – dziec­ko. Z tego po­wo­du jej prze­bieg słu­ży do wy­ja­śnie­nia nie tyl­ko zja­wi­ska pe­do­fi­lii, ale tak­że ka­zi­rod­czej ak­tyw­no­ści do­ro­słe­go męż­czy­zny z dziec­kiem. Naj­waż­niej­sze za­bu­rze­nia fazy edy­pal­nej są wy­ni­kiem nie­wła­ści­wych za­cho­wań mat­ki, któ­ra po­zwa­la sy­no­wi za­jąć miej­sce do­ro­słe­go męż­czy­zny, oraz nie­wła­ści­wych za­cho­wań ojca, któ­ry nie wal­czy o swój zwią­zek z mat­ką. Bli­skość z mat­ką, po­dej­mo­wa­nie wo­bec niej ak­tyw­no­ści, któ­ra przy­na­le­ży do­ro­słe­mu męż­czyź­nie, prze­kra­cza moż­li­wo­ści chłop­ca, sta­jąc się po­wo­dem lęku przed nad­mier­ny­mi wy­ma­ga­nia­mi do­ro­słych ko­biet, ich cia­łem i po­zio­mem agre­sji. Ten mo­tyw wy­star­cza, by w przy­szło­ści po­szu­ki­wać kon­tak­tu z kimś znacz­nie bez­piecz­niej­szym, nie­prze­ja­wia­ją­cym tak wy­raź­nej ko­bie­co­ści. Je­śli w do­dat­ku oj­ciec nie za­pro­te­stu­je (nie­obec­ność, brak za­in­te­re­so­wa­nia oso­bą mat­ki, lęk przed kon­tak­tem z nią), to chło­piec nie do­świad­czy prze­gra­nej, zo­sta­nie zda­ny na re­la­cje z mat­ką i nie na­uczy się, że pew­na doza ry­wa­li­za­cji i agre­sji jest nie­zby­wal­nym ele­men­tem doj­rza­łych kon­tak­tów sek­su­al­nych. Po­szu­ki­wa­nie obiek­tów nie­agre­syw­nych, ła­two do­stęp­nych i nie­wy­ma­ga­ją­cych sta­no­wi za­tem moż­li­wy efekt na­by­tych do­świad­czeń fazy edy­pal­nej. O tym, czy chło­piec w póź­niej­szej fa­zie ży­cia bę­dzie po­szu­ki­wał obiek­tów poza ro­dzi­ną czy we­wnątrz niej, de­cy­du­je mnó­stwo róż­no­rod­nych czyn­ni­ków, mię­dzy in­ny­mi płeć jego dziec­ka, siła tabu ka­zi­rodz­twa w ro­dzi­nie, a przede wszyst­kim ochro­na jego dziec­ka ze stro­ny part­ner­ki. Teo­ria re­la­cji z obiek­tem na­le­ży do gru­py teo­rii pod­mio­to­wych, pod­kre­śla­ją­cych zna­cze­nie za­bu­rzeń roz­wo­jo­wych w ge­ne­zie de­wia­cji sek­su­al­nych. W pew­nym sen­sie jed­nak wy­kra­cza poza ty­po­we zmien­ne in­dy­wi­du­al­ne, wska­zu­jąc na udział ro­dzi­ny ge­ne­ra­cji i pro­kre­acji w po­wsta­niu pre­fe­ren­cji sek­su­al­nych spraw­cy. Teo­rie spo­łecz­ne­go ucze­nia. Teo­rie spo­łecz­ne­go ucze­nia rów­nież wią­żą ge­ne­zę de­wia­cji sek­su­al­nych z oso­bą spraw­cy i z za­bu­rzo­nym prze­bie­giem jego roz­wo­ju. Po­nie­waż przyj­mu­ją, że każ­de za­cho­wa­nie sek­su­al­ne (zgod­ne z nor­mą i wy­kra­cza­ją­ce poza nią) jest re­zul­ta­tem ucze­nia się, kon­cen­tru­ją się na od­kry­ciu czyn­ni­ków od­po­wie­dzial­nych za kształ­to­wa­nie się wła­ści­wych i nie­wła­ści­wych wzor­ców za­cho­wań. Teo­rie spo­łecz­ne­go ucze­nia zaj­mu­ją waż­ne miej­sce w ba­da­niach nad ge­ne­zą pe­do­fi­lii, po­nie­waż łą­czą się z pa­ra­dyg­ma­tem be­ha­wio­ral­nym i po­znaw­czym – bazą dla opra­co­wa­nia sku­tecz­nych me­tod le­cze­nia spraw­ców (Mar­shall, Laws i Bar­ba­ree, 1990; Schorsch, Ga­le­da­ry, Haag, Hauch i Loh­se, 1990; Ma­letz­ky, 1990). Za­sto­so­wa­nie teo­rii spo­łecz­ne­go ucze­nia do wy­ja­śnie­nia ge­ne­zy pe­do­fi­lii opie­ra się na zna­jo­mo­ści dwo­ja­kie­go ro­dza­ju twier­dzeń: ogól­nych twier­dzeń teo­rii ucze­nia i spe­cy­ficz­nej wie­dzy na te­mat sek­su­al­no­ści czło­wie­ka. Ta­kie za­ło­że­nia przy­ję­li Ri­chard D. Laws i Wil­liam L. Mar­shall (1990), kon­stru­ując kon­cep­cję wy­ja­śnia­ją­cą roz­wój de­wia­cyj­nych pre­fe­ren­cji spraw­ców prze­mo­cy sek­su­al­nej. Zda­niem tych au­to­rów ujaw­nia­ją się one pod po­sta­cią za­cho­wań dez­adap­ta­cyj­nych, po­wsta­łych w wy­ni­ku ilo­ścio­wej i ja­ko­ścio­wej kom­bi­na­cji efek­tów roz­wo­jo­wych oraz pro­ce­sów uwa­run­ko­wa­nych we­wnętrz­nie. U osób nor­mal­nych po­przez dzia­ła­nie tych sa­mych me­cha­ni­zmów kształ­tu­ją się wzor­ce za­cho­wań spo­łecz­nie ak­cep­to­wa­nych. Oma­wia­na kon­cep­cja wy­ja­śnia roz­wój de­wia­cyj­nych pre­fe­ren­cji sek­su­al­nych, któ­re mogą pro­wa­dzić do po­wsta­nia de­wia­cyj­nych za­cho­wań. Nie wy­ja­śnia na­to­miast sa­mych de­wia­cyj­nych za­cho­wań sek­su­al­nych po­dej­mo­wa­nych przez spraw­ców, któ­rzy nie ujaw­nia­ją pre­fe­ren­cji de­wia­cyj­nych. Laws i Mar­shall uwa­ża­ją, że mo­del ucze­nia się de­wia­cyj­nych pre­fe­ren­cji sek­su­al­nych dzie­li się na dwie czę­ści: na pro­ce­sy na­by­wa­nia na­wy­ków i na pro­ce­sy ich utrwa­la­nia. W pro­ce­sie na­by­wa­nia na­wy­ków wio­dą­cą rolę od­gry­wa wa­run­ko­wa­nie kla­sycz­ne i in­stru­men­tal­ne. Bodź­ce nie­wy­wo­łu­ją­ce po­cząt­ko­wo żad­nej re­ak­cji sek­su­al­nej, przez od­po­wied­ni do­bór wzmoc­nień (po­zy­tyw­nych i ne­ga­tyw­nych) i na sku­tek uru­cha­mia­nia się róż­ni­co­wa­nia lub ge­ne­ra­li­za­cji, na­bie­ra­ją zna­cze­nia sek­su­al­ne­go i wy­wo­łu­ją re­ak­cję sek­su­al­ną. Po­nie­waż jed­nak ucze­nie się prze­bie­ga za­wsze w okre­ślo­nym kon­tek­ście, na­le­ży wziąć pod uwa­gę wpływ, jaki oto­cze­nie spo­łecz­ne nań wy­wie­ra. Teo­rie spo­łecz­ne­go ucze­nia (Ban­du­ra i Wal­ters, 1968) wska­zu­ją w tym miej­scu na trzy pro­ce­sy, któ­re mają istot­ne zna­cze­nie dla ucze­nia się de­wia­cyj­nych za­cho­wań sek­su­al­nych: ucze­nie uczest­ni­czą­ce, ucze­nie po­przez ob­ser­wa­cję (ucze­nie za­stęp­cze) i sym­bo­licz­ne mo­de­lo­wa­nie. Każ­dy z tych pro­ce­sów znaj­du­je za­sto­so­wa­nie przy wy­ja­śnia­niu ge­ne­zy pe­do­fi­lii. Laws i Mar­shall (1990) przy­ta­cza­ją wy­ni­ki ba­dań do­ku­men­tu­ją­cych wpływ wik­ty­mi­za­cji sek­su­al­nej chłop­ców na ich póź­niej­sze de­wia­cyj­ne za­cho­wa­nia sek­su­al­ne. Ucze­nie uczest­ni­czą­ce wy­ja­śnia spo­sób, w jaki ofia­ra wy­ko­rzy­sta­nia może się zmie­nić w ży­ciu doj­rza­łym w spraw­cę. Au­to­rzy opi­su­ją ba­da­nia nad gru­pą do­ro­słych spraw­ców, któ­rzy wy­ko­rzy­sty­wa­li dzie­ci w spo­sób wy­ra­fi­no­wa­ny. Oka­zu­je się, że ten nie­ty­po­wy ze­staw umie­jęt­no­ści prze­ję­li kie­dyś od do­ro­słe­go mo­de­la, uczest­ni­cząc w roli ofiar w wy­mu­sza­nej przez nie­go ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej. Ucze­nie się przez ob­ser­wa­cję (za­stęp­cze) może mieć miej­sce, gdy dziec­ko jest świad­kiem pro­ce­su wy­ko­rzy­sty­wa­nia młod­szych dzie­ci bądź gdy dziec­ku pre­zen­tu­je się tre­ści za­wie­ra­ją­ce wy­ko­rzy­sta­nie (w me­diach, przez za­chę­ca­nie do ko­rzy­sta­nia z por­no­gra­fii). O zna­cze­niu ucze­nia sym­bo­licz­ne­go wspo­mi­na­ją Laws i Mar­shall (1990), wska­zu­jąc na rolę fan­ta­zji ma­stur­ba­cyj­nych w to­ro­wa­niu dróg de­wia­cyj­nym pre­fe­ren­cjom. Nada­wa­nie so­bie lub zy­ski­wa­nie ety­kie­ty de­wian­ta (ko­lej­ny aspekt spo­łecz­ne­go ucze­nia) uła­twia wy­ja­śnia­nie so­bie wła­snych za­cho­wań i ich uspra­wie­dli­wia­nie. Samo na­by­cie okre­ślo­nych umie­jęt­no­ści nie­wie­le zna­czy bez ich utrwa­le­nia. Dru­ga część mo­de­lu wy­ja­śnia­ją­ce­go ucze­nie się de­wia­cji obej­mu­je pro­ce­sy pod­trzy­my­wa­nia wy­uczo­nych na­wy­ków, w tym utrwa­la­nie re­ak­tyw­no­ści na okre­ślo­ne bodź­ce po­przez sto­so­wa­nie tre­nin­gu ma­stur­ba­cyj­ne­go. W przy­pad­ku pe­do­fi­lii cho­dzi za­rów­no o ma­stur­bo­wa­nie się z fan­ta­zjo­wa­niem o dziec­ku (wy­gląd, głos, do­tyk), jak i o prze­by­wa­nie w śro­do­wi­sku ak­cep­tu­ją­cym lub przy­najm­niej to­le­ru­ją­cym udział dziec­ka w ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej do­ro­słe­go (gro­ma­dze­nie od­po­wied­nich ma­te­ria­łów por­no­gra­ficz­nych, wy­szu­ki­wa­nie w in­ter­ne­cie wi­tryn in­for­mu­ją­cych o nie­szko­dli­wo­ści zja­wi­ska boy­lo­ve, za­kła­da­nie grup wspar­cia dla boy­lo­vers). Taką samą rolę peł­ni za­sa­da nie­re­gu­lar­ne­go wzmac­nia­nia, w myśl któ­rej nie wszyst­kie za­cho­wa­nia sek­su­al­ne spo­ty­ka­ją się z na­gro­dą, ale tyl­ko nie­któ­re z nich. Czy­ni to na­wyk od­por­nym na wy­ga­sza­nie. Spo­ra­dycz­ność (rzad­kość) na­gro­dy zaś pod­no­si jej war­tość i zwięk­sza wzmac­nia­ją­cą moc. Na­dzie­ja na otrzy­ma­nie na­gro­dy (ale nie pew­ność) uru­cha­mia ten­den­cję do jej po­szu­ki­wa­nia, co prze­kła­da się na zwięk­sze­nie fre­kwen­cji de­wia­cyj­nych za­cho­wań. Po­wta­rza­nie na­to­miast sta­no­wi zno­wu ro­dzaj tre­nin­gu utrwa­la­ją­ce­go na­wyk. W ten spo­sób pro­ce­sy na­by­wa­nia i pod­trzy­my­wa­nia de­wia­cyj­nych pre­fe­ren­cji two­rzą za­mknię­tą, wza­jem­nie się pod­trzy­mu­ją­cą ca­łość. Teo­rie spo­łecz­ne­go ucze­nia, mimo że po­zwa­la­ją wy­ja­śnić me­cha­nizm po­wsta­wa­nia na­wy­ku (de­wia­cyj­nych pre­fe­ren­cji), nie okre­śla­ją jed­no­znacz­nie wa­run­ków wy­zna­cza­ją­cych jego prze­bieg i wy­ni­ki. Do­ty­czy to mię­dzy in­ny­mi wpły­wu kry­tycz­nych okre­sów ży­cia na wy­ni­ki ucze­nia się (szyb­kość, trwa­łość, od­wra­cal­ność). 0 szcze­gól­nym zna­cze­niu, ja­kie dla roz­wo­ju de­wia­cji ma zja­wi­sko im­prin­tin­gu (wdru­ko­wa­nie, re­ak­cja pięt­na), wspo­mi­na w swo­ich pra­cach John Mo­ney (1997). Zgod­nie z kon­cep­cja­mi eto­lo­gicz­ny­mi im­prin­ting jest szcze­gól­ną for­mą ucze­nia się prze­bie­ga­ją­cą w ści­śle okre­ślo­nym mo­men­cie ży­cia. Sama re­ak­cja jest wro­dzo­na, ale żywy or­ga­nizm (ba­da­nia do­ty­czy­ły zwie­rząt) musi ją po­wią­zać z po­ja­wia­ją­cym się w tym cza­sie od­po­wied­nim bodź­cem. Bo­dziec (fi­lo­ge­ne­tycz­nie zdol­ny do ak­cep­ta­cji) dzia­ła­ją­cy w tym kry­tycz­nym cza­sie zo­sta­je wy­uczo­ny (wdru­ko­wa­ny) szyb­ko i trwa­le, zy­sku­jąc prze­wa­gę nad bodź­ca­mi kon­ku­ren­cyj­ny­mi. Gdy­by kon­cep­cja ta zy­ska­ła po­par­cie w ba­da­niach nad ludz­ki­mi za­cho­wa­nia­mi sek­su­al­ny­mi, wów­czas rze­czy­wi­ście wy­ja­śnia­ła­by ge­ne­zę de­wia­cji sek­su­al­nych oraz nie­któ­re ce­chy de­wia­cyj­nych za­cho­wań (siła, od­por­ność na zmia­nę, przy­mus po­wta­rza­nia). Nie­co in­for­ma­cji do­star­cza­ją ba­da­nia nad do­świad­cze­nia­mi sek­su­al­ny­mi osób de­wia­cyj­nych (Obu­chow­ska i Ja­czew­ski, 1982; Imie­liń­ski, 1990). Dzię­ki nim wia­do­mo, że za­cho­wa­nia wy­uczo­ne we wcze­snej fa­zie do­ra­sta­nia są trwa­łe i z tru­dem pod­da­ją się wy­ga­sza­niu (prze­ucza­niu). Sko­ja­rze­nie szcze­gól­ne­go bodź­ca (np. cech dzie­cię­ce­go cia­ła) wy­stę­pu­ją­ce­go w fa­zie kry­tycz­nej dla for­mo­wa­nia się ludz­kiej sek­su­al­no­ści (do­ra­sta­nie) z re­ak­cją sek­su­al­ną (wzwód, wy­trysk) po­par­tą sil­ną na­gro­dą (pierw­sze prze­ży­cie or­ga­stycz­ne) rze­czy­wi­ście za­cho­dzi w wa­run­kach sprzy­ja­ją­cych na­by­wa­niu pre­fe­ren­cji pe­do­fil­nych. Są to jed­nak dane typu case stu­dy przy­dat­ne do for­mu­ło­wa­nia hi­po­tez, ale nie­wy­star­cza­ją­ce do ich udo­wad­nia­nia. Jak się więc oka­zu­je, po­waż­nym man­ka­men­tem unie­moż­li­wia­ją­cym po­słu­gi­wa­nie się teo­ria­mi spo­łecz­ne­go ucze­nia w wy­ja­śnia­niu pe­do­fi­lii jest brak rze­tel­nych ba­dań em­pi­rycz­nych, szcze­gól­nie nad tymi aspek­ta­mi ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej czło­wie­ka, któ­re opie­ra­ją się na ele­men­tach wro­dzo­nych (za­cho­wa­nia o da­ją­cym się mo­dy­fi­ko­wać pro­gra­mie epi­ge­ne­tycz­nym). W tym wy­pad­ku oma­wia­ne teo­rie mu­szą być wspar­te przez teo­rie bio­lo­gicz­ne i psy­cho­dy­na­micz­ne. Nie wy­star­cza to jed­nak do wy­ja­śnie­nia wpły­wu kon­tek­stu spo­łecz­ne­go na ucze­nie się za­cho­wań sek­su­al­nych. W tym celu się­gnąć na­le­ży po mo­del spo­łecz­ny. 2.2.2.2. Mo­del spo­łecz­ny Mo­del spo­łecz­ny opie­ra się na teo­riach uzna­ją­cych, że oto­cze­nie spo­łecz­ne jed­nost­ki jest sty­mu­la­to­rem pa­to­lo­gii sek­su­al­nej i od­po­wia­da za jej utrzy­my­wa­nie. W kon­tek­ście pe­do­fi­lii udo­wad­nia, że spo­łecz­no­ści, mimo po­wszech­nie obo­wią­zu­ją­cych za­ka­zów, na przy­kład za­ka­zu ka­zi­rodz­twa czy za­ka­zu kon­tak­tów sek­su­al­nych z dziec­kiem22, w spe­cy­ficz­nych wa­run­kach kon­tak­ty te sank­cjo­nu­ją (Hau­ga­ard i Rep­puc­ci, 1988); ak­cen­tu­je inny niż jed­nost­ko­wy punkt wi­dze­nia, przy­wo­łu­jąc te wszyst­kie sy­tu­acje, w któ­rych pe­do­fi­lii nie moż­na wy­ja­śnić czyn­ni­ka­mi psy­cho­lo­gicz­ny­mi le­żą­cy­mi po stro­nie dzia­ła­ją­ce­go pod­mio­tu. Teo­rie funk­cjo­nal­ne. Zgod­nie z głów­ną tezą teo­rii funk­cjo­nal­nych ist­nie­nie ka­zi­rodz­twa jest umo­ty­wo­wa­ne waż­ny­mi spo­łecz­nie ce­la­mi. Oka­zu­ją się one na tyle istot­ne dla wy­bra­nych grup, że war­to po­nieść kosz­ty prze­kro­cze­nia tabu, ob­cią­ża­jąc nimi jed­nost­ki. Opra­co­wa­nia teo­re­tycz­ne przyj­mu­ją­ce ten punkt wi­dze­nia wska­zu­ją na dwa głów­ne cele: kon­so­li­da­cję i za­cho­wa­nie toż­sa­mo­ści gru­py (Hau­ga­ard i Rep­puc­ci, 1988). Do ta­kich wnio­sków pro­wa­dzi ana­li­za grup spo­łecz­nych, w któ­rych ka­zi­rodz­two jest do­pusz­czal­ne i w pew­nych oko­licz­no­ściach ak­cep­to­wa­ne przez ich człon­ków. Svend Rie­mer (1940) opi­sy­wał gru­pę szwedz­kich ro­dzin wiej­skich, ży­ją­cych w izo­la­cji i w trud­nych wa­run­kach eko­no­micz­nych, jako przy­kład spo­łe­czeń­stwa, w któ­rym czę­sto do­cho­dzi­ło do ka­zi­rodz­twa, co nie spo­ty­ka­ło się z mo­ral­nym od­rzu­ce­niem. Zja­wi­sko to po­le­ga­ło wy­łącz­nie na re­la­cji oj­ciec – cór­ka i mia­ło cha­rak­ter wy­raź­nie sub­sty­tu­cyj­ny. Po­dob­ny me­cha­nizm po­wsta­wa­nia przy­zwo­le­nia na ka­zi­rodz­two od­krył Chri­sto­pher Ba­gley (1969) w ro­dzi­nach ja­poń­skich. Mia­ło ono nie­co inny cha­rak­ter i po­le­ga­ło na po­szu­ki­wa­niu part­ne­rów mał­żeń­skich wśród osób wcho­dzą­cych w skład ro­dzi­ny po­sze­rzo­nej, by za­cho­wać ma­ją­tek przy­na­leż­ny jej człon­kom. O spo­łecz­no­ściach re­li­gij­nych po­słu­gu­ją­cych się ka­zi­rodz­twem wspo­mi­na­ją Jef­frey J. Hau­ga­ard i Dic­kon Rep­puc­ci (1988), opi­su­jąc zwy­cza­je pa­nu­ją­ce (w XIX wie­ku) wro­dzi­nach mor­mo­nów. Funk­cjo­nal­ne wy­ja­śnie­nie ka­zi­rodz­twa ak­cen­tu­je spo­łecz­ne i prag­ma­tycz­ne aspek­ty zja­wi­ska. Ze­zwo­le­nie na prze­kro­cze­nie tabu zo­sta­je udzie­lo­ne tyl­ko wte­dy, gdy wy­ma­ga­ją tego in­te­re­sy wy­izo­lo­wa­nych grup (ro­dzi­ny, spo­łecz­no­ści lo­kal­nej, gru­py re­li­gij­nej) i gdy in­ny­mi, ła­twiej do­stęp­ny­mi spo­so­ba­mi nie moż­na tych in­te­re­sów zre­ali­zo­wać. Stoi za tym każ­do­ra­zo­wo ochro­na na tyle waż­nych dla gru­py war­to­ści (prze­trwa­nie gru­py, mi­sja re­li­gij­na, do­bra ma­te­rial­ne), że war­to­ści kon­ku­ren­cyj­ne (np. ochro­na dziec­ka) scho­dzą na plan dal­szy. Teo­rie cha­osu spo­łecz­ne­go. Teo­rie cha­osu spo­łecz­ne­go, po­dob­nie jak teo­rie funk­cjo­nal­ne, po­szu­ku­ją przy­czyn oma­wia­ne­go zja­wi­ska w me­cha­ni­zmach funk­cjo­no­wa­nia grup. Ka­zi­rodz­two jest pró­bą wpro­wa­dze­nia po­rząd­ku w ro­dzi­nie w sy­tu­acjach cał­ko­wi­tej utra­ty kon­tro­li i or­ga­ni­za­cji (ka­ta­stro­fy, mi­gra­cje), gdy nie moż­na li­czyć na opar­cie ze­wnętrz­ne. In­for­ma­cje o tym po­cho­dzą z dwóch źró­deł. W pierw­szym wy­pad­ku cho­dzi o emi­gran­tów z Eu­ro­py, któ­rzy na po­cząt­ku XIX wie­ku zna­leź­li się w Chi­ca­go, w ob­cym śro­do­wi­sku, wśród przy­by­szów z od­mien­nych kul­tur, w dru­gim – o nie­któ­re sku­pi­ska ro­dzin nie­miec­kich, bę­dą­cych u sie­bie, ale po prze­gra­nej dru­giej woj­nie świa­to­wej. W obu tych spo­łecz­no­ściach – jak po­da­je Ba­gley (1969) – wy­stą­pił pod­wyż­szo­ny od­se­tek za­cho­wań ka­zi­rod­czych. Zda­niem tego au­to­ra przy­czyn za­ła­ma­nia się zna­nych za­ka­zów i norm na­le­ża­ło­by po­szu­ki­wać w ogól­nym cha­osie, w ja­kim zna­la­zły się całe gru­py osób, po­zba­wio­ne do­tych­cza­so­wych re­guł kie­ru­ją­cych ich ży­ciem. Spo­łecz­no­ści te nie spo­dzie­wa­ły się wspar­cia, nie opra­co­wy­wa­ły pla­nów i nie­wie­le od sie­bie ocze­ki­wa­ły. Ob­cość, stło­cze­nie, zu­bo­że­nie i szok kul­tu­ro­wy spra­wi­ły, że do­tych­cza­so­we sys­te­my war­to­ści (nie tyl­ko do­ty­czą­ce za­ka­zu kon­tak­tów mię­dzy krew­ny­mi) ule­gły cał­ko­wi­te­mu pod­wa­że­niu. Ze­zwo­le­nie na ka­zi­rodz­two było kon­se­kwen­cją roz­luź­nie­nia wszel­kich norm, ale i pró­bą wpro­wa­dze­nia ja­kie­goś po­rząd­ku opar­te­go na re­la­cji sek­su­al­nej. Teo­rie fe­mi­ni­stycz­ne. We­dług teo­rii fe­mi­ni­stycz­nych pe­do­fi­lia czy ka­zi­rodz­two sta­no­wią efek­ty bra­ku rów­no­ści płci. W spo­łe­czeń­stwie pa­triar­chal­nym, opar­tym na do­mi­na­cji męż­czyzn i do­dat­nim war­to­ścio­wa­niu cech mę­skich, po­zy­cja ko­biet i dzie­ci jest słab­sza, gor­sza. Wła­dza na­le­ży do męż­czyzn, dla­te­go mogą oni do­wol­nie roz­po­rzą­dzać oso­ba­mi im pod­le­gły­mi. Re­gu­ły rzą­dzą­ce du­ży­mi gru­pa­mi – czy­li spo­łe­czeń­stwem pa­triar­chal­nym, na­ro­dem, pań­stwem, ale i spo­łecz­no­ścią lo­kal­ną – prze­no­szą się rów­nież na małe gru­py ro­dzin­ne. Wła­dza męż­czy­zny w ro­dzi­nie wy­ni­ka z sa­mej płci (mę­skiej) oraz z fak­tu utrzy­my­wa­nia dzie­ci i ko­biet, któ­re albo są cał­ko­wi­cie nie­zdol­ne do za­rob­ko­wa­nia poza do­mem, albo nie po­tra­fią za­pew­nić ro­dzi­nie sto­sow­ne­go po­zio­mu ży­cia. Róż­na po­zy­cja ko­biet i męż­czyzn po­cią­ga za sobą róż­ne pra­wa do re­ali­za­cji wła­snych po­trzeb. Za­spo­ka­ja­nie po­trzeb męż­czy­zny ma cha­rak­ter prio­ry­te­to­wy, po­nie­waż, po pierw­sze, dzię­ki spra­wo­wa­nej wła­dzy męż­czy­zna może wy­mu­sić każ­dy ro­dzaj i po­ziom ich re­ali­za­cji, a po dru­gie, po­ziom za­spo­ko­je­nia męż­czy­zny gwa­ran­tu­je spo­koj­ny byt ro­dzi­nie. Stąd za­da­niem człon­ków ro­dzi­ny jest wła­śnie dba­łość o za­spo­ko­je­nie go, w tym tak­że za­spo­ko­je­nie sek­su­al­ne. Je­śli z ja­kichś po­wo­dów (cho­ro­ba, nie­obec­ność, utra­ta atrak­cyj­no­ści) ko­bie­ta nie jest w sta­nie wy­peł­nić sta­wia­ne­go jej za­da­nia, jej obo­wiąz­kiem po­zo­sta­je dba­łość o za­spo­ko­je­nie męż­czy­zny, na­wet kosz­tem po­gwał­ce­nia waż­nych dla sie­bie war­to­ści. Zgod­nie z wy­ja­śnie­nia­mi fe­mi­ni­stycz­ny­mi pe­do­fi­lia i ka­zi­rodz­two wy­wo­dzą się za­tem z pra­wa męż­czy­zny do by­cia za­spo­ko­jo­nym, nie­za­leż­nie od spo­so­bu i nie­za­leż­nie od kosz­tów, któ­ry­mi zo­sta­ną ob­cią­żo­ne oso­by o niż­szej po­zy­cji w ro­dzi­nie. Wina i od­po­wie­dzial­ność za pa­to­lo­gię sek­su­al­ną nie spa­da­ją na męż­czy­znę, po­nie­waż nie gwał­ci on pra­wa, a je­dy­nie re­ali­zu­je swo­je upraw­nie­nia w spe­cy­ficz­ny spo­sób, znaj­du­jąc się w nie­ty­po­wej sy­tu­acji. Winę za to po­no­si ko­bie­ta, gdyż w spo­łe­czeń­stwie pa­triar­chal­nym jest oso­bą de­sy­gno­wa­ną do po­no­sze­nia od­po­wie­dzial­no­ści za błę­dy in­nych. Je­śli oj­ciec wy­ko­rzy­stu­je sek­su­al­nie dziec­ko, wina leży po stro­nie żony, któ­ra nie wy­peł­ni­ła w spo­sób na­le­ży­ty prze­wi­dzia­nych dla niej za­dań. Ka­zi­rodz­two jest za­cho­wa­niem, któ­re po­ja­wia się w spe­cjal­nych oko­licz­no­ściach, po­zo­sta­ją­cych poza za­się­giem spraw­stwa męż­czy­zny, i któ­re nie wy­ni­ka z me­cha­ni­zmów pa­to­lo­gicz­nych, ale z pra­wa do tego, by być za­spo­ko­jo­nym i by – zwrot­nie – móc za­spo­ka­jać po­trze­by in­nych (ma­te­rial­ne pod­sta­wy ży­cia ro­dzin­ne­go, sta­tus spo­łecz­ny żony i dzie­ci, pro­ces so­cja­li­za­cji). Osta­tecz­nie źró­dło ka­zi­rodz­twa tkwi poza jed­nost­ką (mimo ob­wi­nia­nia ko­bie­ty), w sys­te­mach spo­łecz­nych, któ­re sank­cjo­nu­ją nie­rów­ność płci. Poza za­się­giem teo­rii fe­mi­ni­stycz­nych po­zo­sta­je spraw­stwo ko­biet. Wszyst­kie przed­sta­wio­ne w tym pod­roz­dzia­le teo­rie, mimo róż­nic, łą­czy wspól­na ce­cha: trak­to­wa­nie pe­do­fi­lii jako zja­wi­ska wy­ni­ka­ją­ce­go z oto­cze­nia jed­nost­ki, a nie z jej bio­lo­gicz­ne­go wy­po­sa­że­nia. O ile teo­rie psy­cho­lo­gicz­ne upa­tru­ją przy­czyn sek­su­al­ne­go wy­ko­rzy­sta­nia dziec­ka w za­bu­rze­niach roz­wo­ju spraw­cy, o tyle mo­del spo­łecz­ny pod­kre­śla, że zja­wi­sko to kształ­tu­je sys­tem spo­łecz­ny. 2.3. Przy­dat­ność teo­rii zin­te­gro­wa­nych w pro­ce­sie wy­ja­śnia­nia etio­lo­gii pe­do­fi­lii Jak pi­szą Be­ech i Ward (2004), ist­nie­ją tyl­ko trzy głów­ne, zin­te­gro­wa­ne, a więc n
3Społeczno-rozwojowy model wyjaśniający powstanie i rozwój pedofilii – teoretyczna podstawa badań3.1. Za­ło­że­nia teo­re­tycz­ne ba­dań wła­snych 3.1.1. Mo­del wy­ja­śnia­ją­cy me­cha­nizm po­wsta­nia pe­do­fi­lii Ba­da­nia em­pi­rycz­ne wy­ja­śnia­ją­ce przy­czy­ny i me­cha­ni­zmy po­wsta­wa­nia pe­do­fi­lii u męż­czyzn opar­te zo­sta­ły na mo­de­lu wła­snym. Głów­ne jego twier­dze­nia na­wią­zu­ją do zin­te­gro­wa­nej teo­rii etio­lo­gii prze­stęp­czo­ści sek­su­al­nej au­tor­stwa Mar­shal­la i Bar­ba­ree’ego (1990). Są jej uzu­peł­nie­niem i roz­wi­nię­ciem25. Re­pre­zen­tu­ją naj­bar­dziej uogól­nio­ny po­ziom wy­ja­śnień, za­li­cza­ny – we­dług ty­po­lo­gii, któ­rą za­pro­po­no­wa­li Ward, Po­la­schek i Be­ech (2006) – do wy­ja­śnień po­zio­mu I. Od­no­sząc się tyl­ko do frag­men­tu sek­su­al­no­ści czło­wie­ka (pre­fe­ren­cji i za­cho­wań), twier­dze­nia te miesz­czą się w ogól­niej­szym mo­de­lu opi­su­ją­cym całą sek­su­al­ność czło­wie­ka – w mo­de­lu eko­lo­gicz­nym26. Ry­ci­na 3.1. Mo­del wy­ja­śnia­ją­cy etio­lo­gię pe­do­fi­lii (po­dej­mo­wa­nie ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej do­ro­słe­go z dziec­kiem) Źró­dło: opra­co­wa­nie wła­sne. Ni­niej­szy mo­del przed­sta­wia spo­sób, w jaki po­wsta­je pe­do­fi­lia (wy­łącz­na i nie­wy­łącz­na) znaj­du­ją­ca wy­raz w za­cho­wa­niu pod po­sta­cią ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej z dziec­kiem27. Głów­ne ele­men­ty mo­de­lu przed­sta­wia ry­ci­na 3.1. Mo­del opar­ty jest na dwóch pod­sta­wo­wych twier­dze­niach. Po pierw­sze: pe­do­fi­lia jest zja­wi­skiem zło­żo­nym, nie­jed­no­li­tym. Jest efek­tem uwa­run­ko­wań wro­dzo­nych i na­by­tych (śro­do­wi­sko­wych), któ­re spro­wa­dzo­ne i skon­kre­ty­zo­wa­ne zo­sta­ły do czyn­ni­ków bio­lo­gicz­nych, psy­cho – spo­łecz­nych i sy­tu­acyj­nych. Czyn­ni­ki przy­na­leż­ne do tych trzech grup nie dzia­ła­ją od­dziel­nie. Po­wią­za­nia i wza­jem­ne in­te­rak­cje mię­dzy po­szcze­gól­ny­mi de­ter­mi­nan­ta­mi i mię­dzy ich gru­pa­mi są – po­dob­nie jak sama obec­ność tych czyn­ni­ków – istot­ny­mi ele­men­ta­mi od­po­wie­dzial­ny­mi za po­wsta­nie pe­do­fi­lii. Wpływ wy­mie­nio­nych grup de­ter­mi­nant nie ma cha­rak­te­ru sta­łe­go. Zmien­ność do­ty­czy za­rów­no wiel­ko­ści wpły­wu każ­dej z nich, jak i roz­kła­du w cza­sie. Stąd mo­del, ofe­ru­jąc jed­ną ogól­ną za­sa­dę wy­ja­śnia­nia zja­wi­ska pe­do­fi­lii, daje też moż­li­wość wy­tłu­ma­cze­nia me­cha­ni­zmów szcze­gó­ło­wych, zwią­za­nych z róż­ny­mi jej po­sta­cia­mi. Po dru­gie: wa­run­kiem ko­niecz­nym dla po­wsta­nia pe­do­fi­lii są za­bu­rze­nia wcze­sne­go roz­wo­ju sek­su­al­ne­go męż­czy­zny28. Je­śli bo­wiem za­bu­rze­nia te nie wy­stą­pią, splot czyn­ni­ków bio­lo­gicz­nych i śro­do­wi­sko­wych może do­pro­wa­dzić do roz­wo­ju za­bu­rzeń in­ne­go typu niż sek­su­al­ne, ta­kich jak na przy­kład prze­moc fi­zycz­na (wo­bec dziec­ka lub do­ro­słe­go) czy prze­moc emo­cjo­nal­na. Uogól­nia­jąc: za­bu­rzo­na li­nia roz­wo­ju sek­su­al­ne­go, kształ­to­wa­na na róż­nych eta­pach jego prze­bie­gu, przez ne­ga­tyw­ne dzia­ła­nie okre­ślo­nych czyn­ni­ków bio­lo­gicz­nych i śro­do­wi­sko­wych jest kan­wą, na któ­rej po­wsta­je i roz­wi­ja się pe­do­fi­lia. Opis oma­wia­ne­go mo­de­lu sta­no­wi roz­wi­nię­cie tych twier­dzeń. Uwa­run­ko­wa­nia bio­lo­gicz­ne są od­po­wie­dzial­ne za po­wsta­nie i roz­wój sek­su­al­no­ści czło­wie­ka, a więc sta­no­wią one rów­nież pod­sta­wę roz­wo­ju jego pre­fe­ren­cji i za­cho­wań sek­su­al­nych. Mar­shall, Laws i Bar­ba­ree (1990) pod­kre­śla­li rolę, jaką w pro­ce­sie kształ­to­wa­nia się sek­su­al­no­ści czło­wie­ka od­gry­wa­ją czyn­ni­ki ge­ne­tycz­ne, hor­mo­nal­ne oraz struk­tu­ra i funk­cje mó­zgu. Po­nie­waż do­tych­cza­so­we wy­ni­ki nie do­pro­wa­dzi­ły do jed­no­znacz­nych usta­leń, two­rząc mo­del wła­sny, od­wo­ła­no się do bar­dziej ogól­ne­go twier­dze­nia. Uzna­no, że każ­da ak­tyw­ność sek­su­al­na może być roz­pa­try­wa­na jako efekt pro­ce­sów bio­che­micz­nych za­cho­dzą­cych w or­ga­ni­zmie ludz­kim, głów­nie jako efekt dzia­ła­nia hor­mo­nów i neu­ro­tran­smi­te­rów. Wpływ ten ma­ni­fe­stu­je się w spo­sób bez­po­śred­ni i po­śred­ni – po­przez struk­tu­ry (ich za­war­tość i funk­cje) w wy­so­kim stop­niu za­leż­ne od bio­lo­gii, któ­rych ce­chy moż­na za­ob­ser­wo­wać w za­cho­wa­niu. Za taką struk­tu­rę w oma­wia­nym mo­de­lu uzna­no tem­pe­ra­ment, przyj­mu­jąc, że sys­tem neu­ro­tran­smi­te­rów wy­wie­ra mo­du­lu­ją­cy wpływ na okre­ślo­ne ce­chy oso­bo­wo­ści czło­wie­ka, w któ­rej skład wcho­dzą bio­lo­gicz­nie uwa­run­ko­wa­ny tem­pe­ra­ment oraz śro­do­wi­sko­wo uwa­run­ko­wa­ny cha­rak­ter (Hor­now­ska, 2003). Stąd za­ło­że­nie, że ce­chy tem­pe­ra­men­tu sta­no­wią bio­lo­gicz­ną bazę dla kształ­to­wa­nia się pe­do­fi­lii29. Ten spo­sób my­śle­nia ma waż­ny wa­lor, a mia­no­wi­cie: pod­kre­śla spój­ność związ­ku mię­dzy bio­lo­gicz­ny­mi i śro­do­wi­sko­wy­mi przy­czy­na­mi za­bu­rzeń sek­su­al­nych. Tem­pe­ra­ment jest bo­wiem tyl­ko bio­lo­gicz­nie uwa­run­ko­wa­ną czę­ścią oso­bo­wo­ści czło­wie­ka – oso­bo­wo­ści, w któ­rej skład wcho­dzi rów­nież śro­do­wi­sko­wo uwa­run­ko­wa­ny cha­rak­ter. Ba­da­jąc związ­ki mię­dzy tymi ele­men­ta­mi oso­bo­wo­ści, moż­na uzy­skać in­for­ma­cję o in­te­rak­cji ele­men­tów wro­dzo­nych i na­by­tych oraz o jej wpły­wie na za­cho­wa­nia sek­su­al­ne. Wy­po­sa­że­nie bio­lo­gicz­ne trak­to­wa­ne jest jako dys­po­zy­cja do roz­wo­ju psy­cho­lo­gicz­nych wła­ści­wo­ści i za­cho­wań czło­wie­ka. Uwa­run­ko­wa­nia śro­do­wi­sko­we pe­do­fi­lii wska­zu­ją, że pa­to­lo­gia sek­su­al­na nie wy­stę­pu­je w spo­łecz­nej próż­ni, a prze­ciw­nie, jest efek­tem wpły­wów śro­do­wi­ska, któ­re od­dzia­łu­je na czło­wie­ka w trak­cie pro­ce­su so­cja­li­za­cji. Od­dzia­ły­wa­nia te mają sze­ro­ki za­kres, po­nie­waż pro­ces so­cja­li­za­cji w wą­skim zna­cze­niu obej­mu­je wpły­wy ro­dzi­ny, a w sze­ro­kim – kon­tek­stu so­cjo­kul­tu­ro­we­go. W pro­ce­sie so­cja­li­za­cji, na kan­wie czyn­ni­ków bio­lo­gicz­nych, do­cho­dzi do gro­ma­dze­nia wcze­snych, spe­cy­ficz­nych do­świad­czeń, któ­re od­gry­wa­ją zna­czą­cą rolę w po­wsta­niu za­cho­wa­nia sek­su­al­ne­go. Do­świad­cze­nia te są wy­ni­kiem wzor­ców przy­wią­za­nia i po­staw ro­dzi­ców wo­bec dziec­ka na­by­wa­nych w kon­kret­nych wa­run­kach spo­łecz­nych30. Prze­ja­wia­ją się pod po­sta­cią cech oso­bo­wo­ści (cha­rak­te­ru) i kom­pe­ten­cji spo­łecz­nych, wpły­wa­jąc na wy­kształ­ce­nie od­po­wied­nich sty­lów przy­wią­za­nia w ży­ciu do­ro­słym, czy­li two­rząc ma­try­cę przy­szłych związ­ków sek­su­al­nych. Za klu­czo­we ce­chy oso­bo­wo­ści nie­zbęd­ne w bu­do­wie doj­rza­łe­go związ­ku sek­su­al­ne­go uzna­no zdol­ność do kie­ro­wa­nia swo­im dzia­ła­niem i do współ­pra­cy, a za klu­czo­we kom­pe­ten­cje spo­łecz­ne – zdol­ność do bu­do­wa­nia in­tym­no­ści, em­pa­tię oraz efek­tyw­ny spo­sób ra­dze­nia so­bie ze stre­sem. Pro­ces so­cja­li­za­cji, do­ko­nu­ją­cy się naj­pierw pod wpły­wem ro­dzi­ców, a po­tem pod wpły­wem ró­wie­śni­ków i in­sty­tu­cji spo­łecz­nych, wy­zna­cza prze­bieg roz­wo­ju dziec­ka, któ­re­go istot­nym wąt­kiem jest roz­wój sek­su­al­ny. Kształ­to­wa­nie sek­su­al­no­ści, acz­kol­wiek trwa całe ży­cie, naj­moc­niej za­zna­cza się we wcze­snym dzie­ciń­stwie iw okre­sie do­ra­sta­nia. Obie te fazy ży­cia u chłop­ców uwa­ża­ne są za okre­sy kry­zy­su hor­mo­nal­ne­go. Pierw­szy kry­zys po­ja­wia się mię­dzy 32. ty­go­dniem ży­cia pło­do­we­go a 4. mie­sią­cem ży­cia, kie­dy praw­do­po­dob­nie do­cho­dzi do ma­sku­li­ni­za­cji mó­zgu, dru­gi zaś – w okre­sie doj­rze­wa­nia płcio­we­go (mię­dzy 10. a 16. r.ż.). Po­szcze­gól­ne wy­da­rze­nia i do­świad­cze­nia gro­ma­dzo­ne w tym cza­sie, wzmac­nia­ne przez wy­mie­nio­ne czyn­ni­ki bio­lo­gicz­ne i śro­do­wi­sko­we, na­da­ją kształt naj­pierw dzie­cię­cym, po­tem na­sto­let­nim i wresz­cie do­ro­słym kon­tak­tom sek­su­al­nym. Wszyst­kie czyn­ni­ki są od­po­wie­dzial­ne za to, czy dziec­ko w ży­ciu doj­rza­łym stwo­rzy zwią­zek sek­su­al­ny i po­dej­mie ak­tyw­ność sek­su­al­ną opar­tą na rów­no­ści (z in­nym do­ro­słym), do­bro­wol­no­ści (wol­ną od ma­ni­pu­la­cji i prze­mo­cy) i wza­jem­no­ści (skon­cen­tro­wa­ną na za­spo­ko­je­niu po­trzeb sek­su­al­nych oboj­ga part­ne­rów in­te­rak­cji). Pro­ces so­cja­li­za­cji do­ko­nu­ją­cy się w ro­dzi­nie po­zo­sta­je pod prze­moż­nym wpły­wem kon­tek­stu so­cjo-kul­tu­ro­we­go, któ­re­go ele­men­ty, po­przez udzie­la­nie spo­łecz­ne­go przy­zwo­le­nia na okre­ślo­ne typy ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej, uczą człon­ków spo­łe­czeń­stwa, ja­kie za­cho­wa­nia na­le­ży po­dej­mo­wać, a ja­kich za­cho­wań trze­ba uni­kać. Uwa­run­ko­wa­nia sy­tu­acyj­ne de­cy­du­ją o osta­tecz­nym kształ­cie emi­to­wa­nych za­cho­wań sek­su­al­nych, po­nie­waż po­przez ak­tu­al­nie wy­wie­ra­ne na czło­wie­ka na­ci­ski (np. stres, wpływ al­ko­ho­lu) utrud­nia­ją lub uła­twia­ją kon­tro­lę za­cho­wań. Aby na tak ogól­nie za­ry­so­wa­nym tle wy­kształ­ci­ła się pa­to­lo­gia sek­su­al­na w po­sta­ci pe­do­fi­lii, wy­mie­nio­ne uwa­run­ko­wa­nia, ce­chy, zda­rze­nia i do­świad­cze­nia po­win­ny przy­brać okre­ślo­ne war­to­ści. Zgod­nie z do­tych­cza­so­wy­mi wy­ni­ka­mi ba­dań ocze­ki­wać na­le­ży, że punk­tem wyj­ścia do kształ­to­wa­nia się pe­do­fi­lii będą za­bu­rze­nia w funk­cjo­no­wa­niu neu­ro­prze­kaź­ni­ków, a kon­kret­nie: dys­funk­cja ukła­du do­pa­mi­ner­gicz­ne­go (Co­hen, McGe­ach i in., 2002; Co­hen, Wa­tras-Gans i in., 2002; Tost i in., 2004). Nie­pra­wi­dło­we dzia­ła­nie tego ukła­du, od­po­wie­dzial­ne­go za ten­den­cję do ak­tyw­ne­go re­ago­wa­nia na bodź­ce, w po­łą­cze­niu z nie­za­spo­ko­je­niem po­trzeb dziec­ka (wy­ra­żo­nym po­przez po­za­bez-piecz­ne przy­wią­za­nie i ne­ga­tyw­ne po­sta­wy ro­dzi­ców) skut­ko­wać będą ten­den­cją do two­rze­nia za­bu­rzo­nych re­la­cji sek­su­al­nych (Ward, Hud­son, Mar­shall i Sie­gert, 1995) w przy­szło­ści (za­bu­rzo­ne sty­le przy­wią­za­nia osób do­ro­słych). W ten spo­sób już w dzie­ciń­stwie po­wsta­ją wa­run­ki dla za­bu­rzo­ne­go roz­wo­ju sek­su­al­ne­go, prze­ja­wia­ją­ce­go się po­przez prze­wa­gę do­świad­czeń po­za­nor­ma­tyw­nych nad nor­ma­tyw­ny­mi i po­przez wcze­sne po­szu­ki­wa­nie gra­ty­fi­ka­cji sek­su­al­nej pły­ną­cej z nad­mia­ro­wej i na­wy­ko­wej eks­pre­sji sek­su­al­nej. Po­wo­dem nad­mier­ne­go kie­ro­wa­nia uwa­gi dziec­ka na za­cho­wa­nia sek­su­al­ne może być na­ło­że­nie się pra­wi­dło­wo­ści roz­wo­jo­wych (nor­ma­tyw­ne za­in­te­re­so­wa­nie sek­su­al­no­ścią w okre­sie przed­szkol­nym, ce­chy tem­pe­ra­men­tu) na ele­men­ty nie­ko­rzyst­ne dla roz­wo­ju (ne­ga­tyw­ne po­sta­wy ro­dzi­ców, kon­takt z nie­wła­ści­wy­mi dla dziec­ka tre­ścia­mi sek­su­al­ny­mi, in­stru­men­ta­li­zo­wa­nie za­cho­wań sek­su­al­nych). Ne­ga­tyw­ne od­dzia­ły­wa­nia naj­bliż­szych, wy­ra­ża­ją­ce się po­przez po­za­bez­piecz­ne przy­wią­za­nie i ne­ga­tyw­ne po­sta­wy ro­dzi­ciel­skie, sta­no­wić będą pod­ło­że dla kształ­to­wa­nia się cech oso­bo­wo­ścio­wych (za­bu­rze­nia w kie­ro­wa­niu swo­im dzia­ła­niem, we współ­pra­cy z in­ny­mi) utrud­nia­ją­cych na­by­wa­nie umie­jęt­no­ści spo­łecz­nych przy­dat­nych do zbu­do­wa­nia doj­rza­łe­go związ­ku sek­su­al­ne­go. Oprócz wy­mie­nia­nych wcze­śniej, do umie­jęt­no­ści o istot­nym zna­cze­niu za­li­czo­no: kom­pe­ten­cje spo­łecz­ne, em­pa­tię i efek­tyw­ne ra­dze­nie so­bie ze stre­sem (Ho­wells, 1981; Gio­ta­kos, Va­ida­kis, Mar­kia­nos, Span­do­ni i Chri­sto­do­ulou 2004; Nezu, Nezu, Du­dek, Pe­acock i Stoll, 2005). Ich de­fi­cy­ty prze­ło­żą się na brak umie­jęt­no­ści na­wią­za­nia in­tym­nej re­la­cji z od­po­wied­nią oso­bą (rów­ną wie­kiem i sta­tu­sem) i brak sku­tecz­nych spo­so­bów ob­ni­ża­nia na­pię­cia. Ozna­cza to, że chło­piec wej­dzie w waż­ny dla roz­wo­ju sek­su­al­ne­go okres (okres do­ra­sta­nia) z nie­ko­rzyst­ny­mi roz­wo­jo­wo do­świad­cze­nia­mi sek­su­al­ny­mi z dzie­ciń­stwa, z bra­kiem umie­jęt­no­ści po­trzeb­nych naj­pierw do bu­do­wa­nia na­sto­let­nich sek­su­al­nych do­świad­czeń. Skło­ni to dziec­ko do przed­wcze­sne­go eks­pe­ry­men­to­wa­nia (sku­tek po­szu­ki­wa­nia je­dy­nej do­stęp­nej gra­ty­fi­ka­cji) z za­cho­wa­nia­mi sek­su­al­ny­mi i do po­szu­ki­wa­nia tre­ści nie­wła­ści­wych (sku­tek bra­ku opie­ki i tro­ski ro­dzi­ców prze­ja­wia­ją­cych nie­wła­ści­we po­sta­wy ro­dzi­ciel­skie) oraz na­ra­zi na prze­ży­wa­nie kon­tak­tów przy­pad­ko­wych, trau­ma­ty­zu­ją­cych, nio­są­cych ry­zy­ko pa­to­lo­gii w po­sta­ci sta­nia się ofia­rą wy­ko­rzy­sta­nia sek­su­al­ne­go lub w po­sta­ci eks­plo­ato­wa­nia in­nych. Za po­wsta­nie pe­do­fi­lii na tym eta­pie od­po­wia­da­ją praw­do­po­dob­nie ta­kie ele­men­ty za­bu­rzo­ne­go roz­wo­ju sek­su­al­ne­go, jak: nie­ade­kwat­na do fazy roz­wo­ju licz­ba i ja­kość do­świad­czeń sek­su­al­nych, zbyt wcze­sne ich na­by­wa­nie, in­stru­men­tal­ny spo­sób trak­to­wa­nia za­cho­wań sek­su­al­nych, a przede wszyst­kim wy­ko­rzy­sta­nie sek­su­al­ne, z któ­rym dziec­ko nie po­tra­fi­ło so­bie kon­struk­tyw­nie po­ra­dzić. Sama obec­ność tych czte­rech czyn­ni­ków nie wy­ja­śnia roli, jaką będą one peł­nić w przy­szło­ści, gdyż klu­czo­we zna­cze­nie mają ja­kość do­świad­czeń, czas ich trwa­nia i sze­ro­ko ro­zu­mia­ny kon­tekst, a przede wszyst­kim spo­sób, w jaki do­świad­cze­nia sek­su­al­ne zo­sta­ły włą­czo­ne w li­nię ży­cia. Ne­ga­tyw­ne prze­ży­cia w kon­tak­tach z ró­wie­śni­ka­mi w po­łą­cze­niu z do­świad­cze­niem wy­ko­rzy­sta­nia pro­wa­dzić mogą do uzna­nia kon­tak­tów ró­wie­śni­czych za za­gra­ża­ją­ce i do za­stą­pie­nia ich kon­tak­ta­mi nie­za­gra­ża­ją­cy­mi, sta­no­wią­cy­mi po­wtó­rze­nie kon­tak­tów z okre­su wcze­śniej­sze­go. Zgod­nie z do­tych­czas za­ry­so­wa­nym prze­bie­giem li­nii roz­wo­jo­wej za ta­kie uzna­ne zo­sta­ną tak zwa­ne kon­tak­ty po­chy­łe, czy­li z oso­bą nie­rów­ną wie­kiem. Dla osób z do­świad­cze­niem wy­ko­rzy­sta­nia ozna­czać to bę­dzie kon­tak­ty z naj­pierw z oso­bą star­szą, prze­kształ­co­ne po­tem (wsku­tek dzia­ła­nia jed­ne­go z me­cha­ni­zmów prze­mia­ny ofia­ry w spraw­cę) w kon­tak­ty z dziec­kiem, a dla osób bez ta­kich do­świad­czeń i co­fa­ją­cych się do fazy po­przed­niej (dzie­ciń­stwa) – sta­łe kon­tak­ty z oso­bą młod­szą (dziec­kiem). Ich na­gra­dza­ją­cy cha­rak­ter31 jest waż­nym po­wo­dem do po­wta­rza­nia ne­ga­tyw­nych do­świad­czeń, przez co te ule­ga­ją wzmoc­nie­niu. W ten spo­sób uwa­run­ko­wa­nia bio­lo­gicz­ne i do­świad­cze­nia so­cja­li­za­cyj­ne do­pro­wa­dza­ją do wy­kształ­ce­nia się i utrwa­le­nia wzor­ca ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej oso­by do­ro­słej z dziec­kiem. Sprzy­ja­ją tym kon­tak­tom czyn­ni­ki sy­tu­acyj­ne (np. odu­rze­nie al­ko­ho­lem, bar­dzo sil­ne emo­cje, do­stęp do dziec­ka), któ­re ob­ni­ża­ją kon­tro­lę emo­cjo­nal­ną i – w przy­pad­ku osób z de­fi­cy­tem zdol­no­ści kie­ro­wa­nia swo­im dzia­ła­niem – sta­no­wią do­dat­ko­wy czyn­nik ry­zy­ka. Od­gry­wa­ją one rolę ele­men­tów spu­sto­wych, dzia­ła­ją­cych w cza­sie te­raź­niej­szym, po­prze­dza­ją­cym czyn. Nie są pro­stą po­chod­ną sy­tu­acji, ale po­zo­sta­ją w szcze­gól­nej in­te­rak­cji z czyn­ni­ka­mi pod­mio­to­wy­mi, ta­ki­mi jak róż­no­rod­ność i efek­tyw­ność me­cha­ni­zmów za­rad­czych czy to­le­ran­cja na al­ko­hol. Obec­ność ele­men­tów spu­sto­wych utrud­nia oso­bie z omó­wio­ny­mi uprzed­nio de­fi­cy­ta­mi kom­pe­ten­cji za­sto­so­wa­nie re­ak­cji ad­ap­ta­cyj­nej w sy­tu­acji stre­su – naj­pierw z po­wo­du bra­ku go­to­wych wzor­ców efek­tyw­nych stra­te­gii za­rad­czych, a po­tem z po­wo­du uwa­run­ko­wa­nia me­cha­ni­zmów dez­adap­ta­cyj­nych do­ko­nu­ją­ce­go się po­przez wie­lo­krot­ne ich po­wta­rza­nie. Czyn­ni­ki spu­sto­we dzia­ła­ją tak samo ne­ga­tyw­nie, jak dzia­ła jaw­na lub ukry­ta apro­ba­ta oto­cze­nia dla kon­tak­tów do­ro­słe­go z dziec­kiem – oto­cze­nia two­rzą­ce­go kon­tekst kul­tu­ro­wy so­cja­li­za­cji sek­su­al­nej. Uda­ło się zi­den­ty­fi­ko­wać nie­któ­re istot­ne dla so­cja­li­za­cji sek­su­al­nej czyn­ni­ki tego kon­tek­stu oraz usta­lić ro­dzaj związ­ków mię­dzy nimi a pa­to­lo­gicz­ny­mi za­cho­wa­nia­mi sek­su­al­ny­mi czło­wie­ka. Jak wska­za­li Mar­shall i Bar­ba­ree (1990), cho­dzi tu przede wszyst­kim o ak­cep­ta­cję prze­mo­cy sek­su­al­nej w spo­łe­czeń­stwie, o do­mi­na­cję męż­czyzn oraz o ne­ga­tyw­ny sto­su­nek do ko­biet. Do­brym wskaź­ni­kiem wpły­wu tych czyn­ni­ków jest sto­su­nek spo­łe­czeń­stwa do por­no­gra­fii wy­ra­ża­ją­cy się przez jej treść i do­stęp­ność. Ja­mes V. P. Check i Neil M. Ma­la­muth (1986) wy­ka­za­li, że por­no­gra­fia mo­dy­fi­ku­je na­sta­wie­nia wo­bec sek­su­al­no­ści, gra­ty­fi­ku­jąc te jej wy­mie­nio­ne wy­żej ele­men­ty, któ­re od­po­wie­dzial­ne są za po­wsta­nie pa­to­lo­gicz­nych za­cho­wań sek­su­al­nych32. Wno­sić więc na­le­ży, że kon­tekst spo­łecz­ny po­le­ga­ją­cy na ak­cep­ta­cji przy­mu­su i agre­sji sek­su­al­nej, sta­no­wiąc sze­ro­ką ramę dla pro­ce­su so­cja­li­za­cji, jest zna­czą­cym ele­men­tem w etio­lo­gii pe­do­fi­lii. Po­nie­waż jed­nak zde­cy­do­wa­no się na włą­cze­nie w ba­da­nia wła­sne osób, któ­re po­cho­dzą z tego sa­me­go krę­gu wpły­wów so­cjo­kul­tu­ro­wych (jako oby­wa­te­le jed­ne­go pań­stwa i człon­ko­wie tej sa­mej gru­py na­ro­do­wo­ścio­wej), czyn­nik ten po­trak­to­wa­no jako pew­ną ten­den­cję sta­łą, nie­róż­ni­cu­ją­cą ska­za­nych męż­czyzn. Pro­po­no­wa­ny mo­del etio­lo­gii pe­do­fi­lii wy­ja­śniać może wszel­kie jej po­sta­cie: pre­fe­ren­cyj­ną, za­stęp­czą, wy­łącz­ną i nie­wy­łącz­ną. W za­leż­no­ści od cza­su po­wsta­nia (wcze­sne dzie­ciń­stwo, do­ra­sta­nie, do­ro­słość), od ro­dza­ju me­cha­ni­zmu ucze­nia się (wa­run­ko­wa­nie, mo­de­lo­wa­nie, ucze­nie się przez wgląd) i ro­dza­ju czyn­ni­ków od­gry­wa­ją­cych wio­dą­ce role (tem­pe­ra­men­tal­ne, oso­bo­wo­ścio­we, kom­pe­ten­cyj­ne) kształ­tu­ją się bo­wiem róż­ne po­sta­cie pe­do­fi­lii, łącz­nie z po­sta­cią nie­ujaw­nia­ną w za­cho­wa­niach. Je­śli uzna­je się, że pe­do­fi­lia jest pew­ną dys­po­zy­cją czy sta­nem, to świa­do­mość po­bu­dza­nia się pod wpły­wem bodź­ców nie­do­zwo­lo­nych przy spraw­nie dzia­ła­ją­cych me­cha­ni­zmach kon­tro­li nie musi pro­wa­dzić do ujaw­nia­nia się jej na ze­wnątrz. W efek­cie dzia­ła­nia przed­sta­wio­nych w mo­de­lu czyn­ni­ków i me­cha­ni­zmów – w za­leż­no­ści od ja­ko­ści na­by­wa­nych przez dziec­ko do­świad­czeń – doj­dzie do ukształ­to­wa­nia się jed­ne­go z dwóch wy­stę­pu­ją­cych w ży­ciu czło­wie­ka do­ro­słe­go wzor­ców za­cho­wań sek­su­al­nych: pa­to­lo­gicz­ne­go lub nor­mal­ne­go. Za pa­to­lo­gicz­ny spo­sób za­cho­wa­nia uzna­ny zo­sta­je ten, w któ­rym do­ro­sły po­dej­mu­je ak­tyw­ność sek­su­al­ną z dziec­kiem (oso­bą nie­do­ro­słą), po­nie­waż uzy­sku­je w kon­tak­cie z nim po­bu­dze­nie sek­su­al­ne i/lub za­spo­ka­ja swo­je róż­no­rod­ne po­trze­by, w tym po­trze­bę sek­su­al­ną. Dla roz­wi­nię­cia się pe­do­fi­lii nie­zbęd­ny­mi wa­run­ka­mi są: za­bu­rze­nia w funk­cjo­no­wa­niu sys­te­mu neu­ro­tran­smi­te­rów (ce­chy tem­pe­ra­men­tu), po­za­bez­piecz­ne wzor­ce przy­wią­za­nia, ne­ga­tyw­ne po­sta­wy wy­cho­waw­cze ro­dzi­ców przy­szłe­go spraw­cy, de­fi­cy­ty waż­nych cech oso­bo­wo­ści i kom­pe­ten­cji spo­łecz­nych oraz trau­ma­tycz­ne i nie­ade­kwat­ne do­świad­cze­nia sek­su­al­ne, któ­re wzmac­nia­ne bra­kiem umie­jęt­no­ści po­trzeb­nych do zbu­do­wa­nia doj­rza­łe­go związ­ku po­wo­du­ją po­szu­ki­wa­nie nie­doj­rza­łych obiek­tów za­spo­ko­je­nia sek­su­al­ne­go. Ze wzglę­du na to, że wy­ko­rzy­sta­nia ro­dzin­ne i po­za­ro­dzin­ne – jak pod­kre­śla się w li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu (Her­man, 1981; Ben­to­vim, 1990; Be­isert, 2008a) – róż­nią się znacz­nie, sto­pień bli­sko­ści ofia­ry i spraw­cy po­trak­to­wa­no jako zmien­ną, któ­ra może mo­dy­fi­ko­wać spo­sób two­rze­nia się pe­do­fi­lii, ocze­ku­jąc, że uda się od­kryć dwa róż­ne jej me­cha­ni­zmy. Brak pre­cy­zyj­nej wie­dzy o kie­run­ku tej za­leż­no­ści spo­wo­do­wał, że je­dy­nie za­ło­żo­no jej wy­stą­pie­nie. Wol­ny lub ogra­ni­czo­ny do­stęp do dziec­ka sta­no­wił więc je­dy­ny ele­ment sy­tu­acyj­ny, któ­ry uda­ło się wy­od­ręb­nić w ba­da­niach. 3.1.2. Hi­po­te­zy ba­daw­cze W celu em­pi­rycz­nej we­ry­fi­ka­cji przed­sta­wio­ne­go mo­de­lu sfor­mu­ło­wa­no dwie gru­py hi­po­tez ba­daw­czych: szcze­gó­ło­we i ogól­ne. Te pierw­sze opi­su­ją, jaką rolę w po­wsta­niu pe­do­fi­lii od­gry­wa­ją po­szcze­gól­ne uwa­run­ko­wa­nia (bio­lo­gicz­ne, śro­do­wi­sko­we i sy­tu­acyj­ne) re­pre­zen­to­wa­ne przez wy­od­ręb­nio­ne czyn­ni­ki. Te dru­gie za­wie­ra­ją prze­wi­dy­wa­nia zwią­za­ne z ogól­ny­mi pra­wi­dło­wo­ścia­mi roz­wo­ju i me­cha­ni­zma­mi po­wsta­nia pe­do­fi­lii. Hi­po­te­zy szcze­gó­ło­we do­ty­czą bez­po­śred­nich związ­ków mię­dzy po­szcze­gól­ny­mi czyn­ni­ka­mi (przy­czy­na­mi po­wsta­nia pe­do­fi­lii) wy­od­ręb­nio­ny­mi w mo­de­lu a ak­tyw­no­ścią sek­su­al­ną spraw­cy z dziec­kiem. Opi­su­ją treść i (cza­sa­mi) kie­ru­nek ocze­ki­wa­nych za­leż­no­ści. Ce­lem tej gru­py hi­po­tez jest spraw­dze­nie, czy ist­nie­ją związ­ki czę­ścio­we istot­ne dla wy­ja­śnia­nia za­leż­no­ści szcze­gó­ło­wych. Mogą oka­zać się bo­wiem przy­dat­ne albo do wy­ja­śnia­nia po­szcze­gól­nych frag­men­tów dzia­ła­nia mo­de­lu ogól­ne­go, albo do wy­ja­śnia­nia po­szcze­gól­nych ty­pów pe­do­fi­lii, wy­ma­ga­ją­cych więk­szej kon­kre­ty­za­cji. Wszyst­kie omó­wio­ne do tej pory uwa­run­ko­wa­nia pe­do­fi­lii po­ja­wia­ją­ce się w hi­po­te­zach po­trak­to­wa­no jako zmien­ne nie­za­leż­ne33. Zmien­ną za­leż­ną sta­no­wi­ła na­to­miast ak­tyw­ność sek­su­al­na pod­ję­ta przez spraw­cę z dziec­kiem. Zde­cy­do­wa­no się na ope­ra­cjo­na­li­za­cję pe­do­fi­lii po­przez za­cho­wa­nie sek­su­al­ne do­ro­słe­go wo­bec dziec­ka, po­nie­waż w ten spo­sób uda­ło się ob­jąć ba­da­niem jak naj­więk­szy za­kres zja­wi­ska, i to ten ob­szer­ny jego frag­ment, któ­ry sta­no­wi głów­ny przed­miot za­in­te­re­so­wań spo­łe­czeń­stwa. Nie moż­na więc bez­po­śred­nio od­nieść wy­ni­ków ba­dań (zob. wy­ja­śnie­nie za­war­te w przy­pi­sie 3 w roz­dzia­le 1) do pe­do­fi­lów nie­ujaw­nia­ją­cych prze­ży­tych sta­nów w za­cho­wa­niach. Po­nie­waż w pro­jek­cie ba­daw­czym nie ko­rzy­sta­no z gru­py kon­tro­l­nej, ce­cha ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej do­ro­słe­go z dziec­kiem po­ja­wia­ła się u wszyst­kich ba­da­nych, róż­niąc się na­tę­że­niem po­szcze­gól­nych czę­ści skła­do­wych. Za­ło­żo­no bo­wiem, że ak­tyw­ność ta, któ­ra po­trak­to­wa­na zo­sta­ła jako be­ha­wio­ral­ny wskaź­nik pe­do­fi­lii, może wy­stę­po­wać z róż­ną in­ten­syw­no­ścią i pod od­mien­ny­mi po­sta­cia­mi oraz łą­czyć się w mniej­szym lub więk­szym stop­niu z prze­mo­cą emo­cjo­nal­ną i fi­zycz­ną. Stąd ana­li­zu­jąc związ­ki mię­dzy zmien­ny­mi, ak­tyw­ność sek­su­al­ną ba­da­ne­go okre­śla­no za po­mo­cą trzech wskaź­ni­ków: S, F, E, po­cho­dzą­cych z wy­ni­ków otrzy­ma­nych przez nie­go na trzech ska­lach: Ska­li S (prze­moc sek­su­al­na), Ska­li F (prze­moc fi­zycz­na) i Ska­li E (prze­moc emo­cjo­nal­na). Za­sa­dy kon­struk­cji skal i ope­ra­cjo­na­li­za­cji zmien­nej przed­sta­wio­no w anek­sach i i 2. Z tego po­wo­du pro­ces ope­ra­cjo­na­li­za­cji zmien­nej miał zło­żo­ny cha­rak­ter, tak aby dane ilo­ścio­we sta­no­wi­ły wier­ne od­zwier­cie­dle­nie da­nych ja­ko­ścio­wych. W tym celu pro­ces ten prze­pro­wa­dza­no w kil­ku eta­pach. Sfor­mu­ło­wa­no na­stę­pu­ją­ce hi­po­te­zy szcze­gó­ło­we, zwią­za­ne z po­szcze­gól­ny­mi gru­pa­mi czyn­ni­ków istot­nych dla etio­lo­gii pe­do­fi­lii. (1) Uwa­run­ko­wa­nia bio­lo­gicz­ne: ce­chy tem­pe­ra­men­tu Ce­chy tem­pe­ra­men­tu po­zo­sta­ją­ce w związ­ku z ukła­dem do­pa­mi­ner­gicz­nym będą skut­ko­wać wyż­szym na­tę­że­niem prze­mo­cy sek­su­al­nej niż ce­chy tem­pe­ra­men­tu po­zo­sta­ją­ce w związ­ku z po­zo­sta­ły­mi dwo­ma ukła­da­mi mo­no­ami­ner­gicz­ny­mi. Ce­chy tem­pe­ra­men­tu po­zo­sta­ją­ce w związ­ku z ukła­da­mi se­ro­to­ni­ner­gicz­nym i no­ra­dre­ner­gicz­nym będą skut­ko­wać wyż­szym na­tę­że­niem prze­mo­cy emo­cjo­nal­nej i fi­zycz­nej niż ce­chy tem­pe­ra­men­tu po­zo­sta­ją­ce w związ­ku z ukła­dem do­pa­mi­ner­gicz­nym. (2) Uwa­run­ko­wa­nia śro­do­wi­sko­we (a) Sty­le przy­wią­za­nia spraw­cy Przy­wią­za­nie po­za­bez­piecz­ne, prze­ja­wia­ją­ce się ta­ki­mi sty­la­mi przy­wią­za­nia w do­ro­sło­ści, jak: lę­ko­wy, za­ab­sor­bo­wa­ny i od­rzu­ca­ją­cy, po­win­no wy­stę­po­wać wśród spraw­ców czę­ściej niż styl bez­piecz­ny. Przy­wią­za­nie po­za­bez­piecz­ne, prze­ja­wia­ją­ce się ta­kim sty­la­mi przy­wią­za­nia w do­ro­sło­ści, jak: lę­ko­wy, za­ab­sor­bo­wa­ny i od­rzu­ca­ją­cy, po­win­no skut­ko­wać wyż­szym na­tę­że­niem prze­mo­cy niż styl bez­piecz­ny. (b) Po­sta­wy ro­dzi­ców spraw­cy Nie­wła­ści­we po­sta­wy ro­dzi­ciel­skie po­win­ny wy­stę­po­wać wśród ro­dzi­ców spraw­ców czę­ściej niż po­sta­wy wła­ści­we. Nie­wła­ści­we po­sta­wy ro­dzi­ciel­skie po­win­ny skut­ko­wać wyż­szym na­tę­że­niem prze­mo­cy spraw­ców wo­bec dziec­ka niż po­sta­wy wła­ści­we. Nie­wła­ści­we po­sta­wy ro­dzi­ców spraw­cy po­win­ny po­zo­sta­wać w istot­nym związ­ku z po­za­bez­piecz­ny­mi sty­la­mi przy­wią­za­nia w do­ro­sło­ści. (c) Ce­chy cha­rak­te­ru spraw­cy Ni­ska zdol­ność do sa­mo­kie­ro­wa­nia i współ­pra­cy spraw­ców skut­ko­wać po­win­na pod­wyż­szo­nym po­zio­mem prze­mo­cy wo­bec dziec­ka. (d) Uogól­nio­ne kom­pe­ten­cje spraw­cy ■ Kom­pe­ten­cje spo­łecz­ne – ni­skie kom­pe­ten­cje spo­łecz­ne spraw­ców po­win­ny skut­ko­wać wyż­szym po­zio­mem prze­mo­cy sto­so­wa­nej wo­bec dziec­ka. ■ Em­pa­tia – ni­ski po­ziom em­pa­tii po­wi­nien skut­ko­wać wyż­szym po­zio­mem prze­mo­cy sto­so­wa­nej wo­bec dziec­ka. ■ Sty­le ra­dze­nia so­bie ze stre­sem – nie­efek­tyw­ne sty­le ra­dze­nia so­bie ze stre­sem po­win­ny skut­ko­wać wyż­szym po­zio­mem prze­mo­cy sto­so­wa­nej wo­bec dziec­ka. (e) Roz­wój sek­su­al­ny spraw­cy Roz­wój sek­su­al­ny spraw­cy ma cha­rak­ter za­bu­rzo­ny. Wy­ko­rzy­sta­nie sek­su­al­ne spraw­cy w dzie­ciń­stwie sta­no­wi je­den z ele­men­tów sprzy­ja­ją­cych po­wsta­niu za­bu­rzeń roz­wo­ju sek­su­al­ne­go. Wy­ko­rzy­sta­nie sek­su­al­ne do­świad­czo­ne w dzie­ciń­stwie przez spraw­cę po­win­no wią­zać się z wyż­szym po­zio­mem prze­mo­cy sto­so­wa­nej wo­bec dziec­ka. Me­cha­nizm prze­mia­ny ofia­ry w spraw­cę po­zo­sta­je w związ­ku z ce­cha­mi tem­pe­ra­men­tu spraw­cy. Me­cha­nizm prze­mia­ny ofia­ry w spraw­cę po­zo­sta­je w związ­ku z hi­sto­rią ży­cia spraw­cy. Me­cha­nizm prze­mia­ny ofia­ry w spraw­cę po­zo­sta­je w związ­ku z hi­sto­rią wy­ko­rzy­sta­nia spraw­cy. (3) Uwa­run­ko­wa­nia sy­tu­acyj­ne: sto­pień bli­sko­ści ofia­ra – spraw­ca Związ­ki mię­dzy czyn­ni­ka­mi bio­lo­gicz­ny­mi i śro­do­wi­sko­wy­mi a prze­mo­cą wo­bec dziec­ka będą mo­dy­fi­ko­wa­ne przez sto­pień bli­sko­ści mię­dzy ofia­rą i spraw­cą. Po­nad­to sfor­mu­ło­wa­no na­stę­pu­ją­ce hi­po­te­zy ogól­ne: (1) Pe­do­fi­lia jest efek­tem wpły­wu uwa­run­ko­wań bio­lo­gicz­nych, śro­do­wi­sko­wych i sy­tu­acyj­nych, któ­re po­zo­sta­ją we wza­jem­nych za­leż­no­ściach. (2) W etio­lo­gii pe­do­fi­lii ro­dzin­nej oraz po­za­ro­dzin­nej bio­rą udział po­dob­ne me­cha­ni­zmy. 3.2. Cha­rak­te­ry­sty­ka gru­py i pro­ce­du­ry ba­daw­czej 3.2.1. Opis ba­da­nej gru­py Zgod­nie z za­ło­że­nia­mi pro­jek­tu w ba­da­niach nad etio­lo­gią pe­do­fi­lii po­win­ny wziąć udział oso­by, któ­re rze­czy­wi­ście do­pu­ści­ły się ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej z dziec­kiem, a nie tyl­ko te, któ­re o ta­kiej ak­tyw­no­ści fan­ta­zju­ją, czy też te, któ­re tyl­ko oświad­cza­ją, że jej do­ko­na­ły, dla­te­go wa­run­kiem kry­te­rial­nym do­pusz­cza­ją­cym do ba­dań było udo­ku­men­to­wa­ne pod­ję­cie ta­kiej ak­tyw­no­ści. Za wia­ry­god­ny jej do­wód przy­ję­to pra­wo­moc­ny wy­rok są­do­wy uzna­ją­cy oso­bę w nim wy­mie­nio­ną za win­ną po­peł­nie­nia prze­stęp­stwa prze­ciw­ko wol­no­ści sek­su­al­nej ma­ło­let­nie­go. Z przy­czyn na­tu­ry or­ga­ni­za­cyj­nej (uła­twio­ny do­stęp do ba­da­nych) zde­cy­do­wa­no się na ba­da­nie wy­łącz­nie prze­stęp­ców ska­za­nych na karę bez­względ­ne­go po­zba­wie­nia wol­no­ści, osa­dzo­nych w za­kła­dach kar­nych. Tym sa­mym wy­łą­czo­no z ba­dań ska­za­nych na karą w za­wie­sze­niu, oso­by z wy­ro­ka­mi do­pie­ro ocze­ku­ją­ce na od­by­cie kary po­zba­wie­nia wol­no­ści i oso­by ska­za­ne, któ­re za­koń­czy­ły od­by­wa­nie kary. Przy wy­bo­rze do ba­dań męż­czyzn osa­dzo­nych w za­kła­dach kar­nych (na pod­sta­wie pro­ce­du­ry do­bo­ru ce­lo­we­go) po­słu­gi­wa­no się trze­ma kry­te­ria­mi, któ­re oso­by te po­win­ny łącz­nie wy­peł­nić. Do kry­te­riów tych za­li­czo­no: (1) za­są­dzo­ny wy­rok po­zba­wie­nia wol­no­ści w kon­se­kwen­cji do­pusz­cze­nia się czyn­no­ści sek­su­al­nej z udzia­łem dziec­ka (co sta­no­wi prze­stęp­stwo z art. 200 §1 i 2 k.k. oraz/lub in­nych ar­ty­ku­łów, głów­nie art. 197 k.k. oraz art. 201 k.k.); (2) ilo­raz in­te­li­gen­cji nie niż­szy niż 8034; (3) zgo­dę osa­dzo­ne­go na uczest­nic­two w ba­da­niach. Cha­rak­te­ry­sty­ka spraw­ców. Pier­wot­nie do udzia­łu w ba­da­niach wy­ty­po­wa­no 389 męż­czyzn osa­dzo­nych w za­kła­dach kar­nych na te­re­nie Pol­ski. Jed­nak ze wzglę­du na nie­speł­nie­nie wszyst­kich wa­run­ków kry­te­rial­nych 111 osa­dzo­nych zo­sta­ło wy­łą­czo­nych. Osta­tecz­nie ba­da­nia prze­pro­wa­dzo­ne zo­sta­ły na gru­pie 298 męż­czyzn osa­dzo­nych w 16 za­kła­dach kar­nych. Koń­co­wej ana­li­zie pod­da­no wy­ni­ki 248 osób35. Ba­da­nia zo­sta­ły prze­pro­wa­dzo­ne na te­re­nie za­kła­dów kar­nych ze­sta­wio­nych w ta­be­li 3.1. Ta­be­la 3.1. Ze­sta­wie­nie licz­by osób zba­da­nych w po­szcze­gól­nych za­kła­dach kar­nych na te­re­nie Pol­ski* Lp. Licz­ba osób ba­da­nych Pro­cent osób ba­da­nych 1 27 10,9 2 10 4,0 3 12 4,8 4 5 2,0 5 9 3,6 6 20 8,1 7 15 6,0 8 31 12,6 9 19 7,7 10 20 8,1 11 9 3,6 12 9 3,6 13 14 5,6 14 19 7,7 15 8 3,2 16 21 8,5 Ra­zem 248 100 * Ze wzglę­du na bez­pie­czeń­stwo osób ba­da­nych na­zwy za­kła­dów kar­nych, w któ­rych pro­wa­dzo­no ba­da­nia, nie zo­sta­ły ujaw­nio­ne. Ich wy­kaz zna­ny jest Cen­tral­ne­mu Za­rzą­do­wi Służ­by Wię­zien­nej. Źró­dło: opra­co­wa­nie wła­sne. Ba­da­ni sta­no­wi­li róż­no­rod­ną gru­pę, któ­rej cha­rak­te­ry­sty­ka de­mo­gra­ficz­na za­war­ta jest w ta­be­lach 3.2-3.6. Po­cho­dzi­li z róż­nych, mniej­szych i więk­szych ośrod­ków, choć naj­więk­sza część za­miesz­ki­wa­ła wieś i duże mia­sta (ta­be­la 3.2). Wiek ba­da­nych (ta­be­la 3.3) za­my­kał się w prze­dzia­le 21-82 lata (śred­nia wie­ku to 42 lata i 11 mie­się­cy). Przy tak znacz­nej roz­pię­to­ści ce­chy naj­licz­niej re­pre­zen­to­wa­na była gru­pa osób w wie­ku śred­nim (41-50 lat). Sy­tu­acja ro­dzin­na (ta­be­la 3.4) wy­raź­nie róż­ni­co­wa­ła gru­pę w taki spo­sób, że po­zwa­la­ła na wy­dzie­le­nie z niej pod­gru­py osób ak­tu­al­nie po­zo­sta­ją­cych w związ­ku (35,9%), pod­gru­py osób, któ­re kie­dyś po­zo­sta­wa­ły w związ­ku (roz­wie­dze­ni, wdow­cy, se­pa­ro­wa­ni: 24,6%), i osób, któ­re do­świad­czeń ta­kich nig­dy nie mia­ły i żyją sa­mot­nie (38,7%). Sy­tu­acja ta zna­la­zła od­bi­cie w dziet­no­ści (ta­be­la 3.5). Prze­szło jed­ną trze­cią sta­no­wi­ły oso­by bez­dziet­ne; pod­gru­pę o naj­wyż­szej li­czeb­no­ści two­rzy­ły oso­by ma­ją­ce do 3 dzie­ci (42,3%), a po­zo­sta­li ba­da­ni mie­li po­wy­żej 4 dzie­ci. Wy­kształ­ce­nie (ta­be­la 3.6) sta­no­wi­ło ce­chę dość jed­no­li­tą. W zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści (82,3%) ba­da­ni byli oso­ba­mi o ni­skim po­zio­mie wy­kształ­ce­nia. Ta­be­la 3.2. Miej­sce za­miesz­ka­nia osób ba­da­nych Miej­sce za­miesz­ka­nia Licz­ba osób ba­da­nych Pro­cent osób ba­da­nych Pro­cent waż­nych Pro­cent sku­mu­lo­wa­ny Wieś 84 33,9 34,3 34,3 Mia­sto do 10 tys. miesz­kań­ców 24 9,7 9,8 44,1 Mia­sto 10-50 tys. miesz­kań­ców 41 16,5 16,7 60,8 Mia­sto 50-100 tys. miesz­kań­ców 30 12,1 12,3 73,1 Mia­sto po­wy­żej 100 tys. miesz­kań­ców 66 26,6 26,9 100,0 Ogó­łem 245 98,8 100,0 Brak da­nych 3 1,2 Źró­dło: opra­co­wa­nie wła­sne. Ta­be­la 3.3. Wiek osób ba­da­nych w mo­men­cie ba­da­nia Prze­dział wie­ko­wy Licz­ba osób ba­da­nych Pro­cent osób ba­da­nych Pro­cent waż­nych Pro­cent sku­mu­lo­wa­ny 21-30 lat 39 15,7 15,8 15,8 31-40 lat 63 25,4 25,5 41,3 41-50 lat 80 32,3 32,4 73,7 51-60 lat 49 19,8 19,8 93,5 61-70 lat 11 4,4 4,5 98,0 Po­wy­żej 70 lat 5 2,0 2,0 100,0 Ogó­łem 247 99,6 100,0 Brak da­nych 1 0,4 Źró­dło: opra­co­wa­nie wła­sne. Ta­be­la 3.4. Sy­tu­acja ro­dzin­na (sta­tus cy­wil­ny) osób ba­da­nych Sta­tus ro­dzin­ny Licz­ba osób ba­da­nych Pro­cent osób ba­da­nych Pro­cent waż­nych Pro­cent sku­mu­lo­wa­ny Ka­wa­ler* 96 38,7 39,0 39,0 Roz­wie­dzio­ny 49 19,8 19,9 58,9 Se­pa­ra­cja 4 1,6 1,6 60,5 Wdo­wiec 8 3,2 3,3 63,8 Kon­ku­bi­nat 33 13,3 13,4 77,2 Żo­na­ty 56 22,6 22,8 100,0 Ogó­łem 246 99,2 100,0 Brak da­nych 2 0,8 * Sta­tus ten przy­zna­no oso­bom, któ­re nie two­rzy­ły trwa­łych związ­ków (rów­nież o ce­chach kon­ku­bi­na­tów). Źró­dło: opra­co­wa­nie wła­sne. Ta­be­la 3.5Dziet­ność osób ba­da­nych Licz­ba dzie­ci Licz­ba osób ba­da­nych Pro­cent osób ba­da­nych Pro­cent waż­nych Pro­cent sku­mu­lo­wa­ny Bez­dziet­ny 88 35,5 38,0 38,0 1 34 13,7 14,7 52,7 2 41 16,5 17,7 70,5 3 30 12,1 13,0 83,4 4 18 7,3 7,8 91,2 5 5 2,0 2,2 93,4 6 5 2,0 2,2 95,6 7 6 2,4 2,6 98,2 8 2 0,8 0,9 99,1 9 i wię­cej 2 0,8 0,9 100,0 Ogó­łem 231 93,1 100,0 Brak da­nych 17 6,9 Źró­dło: opra­co­wa­nie wła­sne. Ta­be­la 3.6. Wy­kształ­ce­nie osób ba­da­nych Po­ziom wy­kształ­ce­nia Licz­ba osób ba­da­nych Pro­cent osób ba­da­nych Pro­cent sku­mu­lo­wa­ny Pod­sta­wo­we 104 41,9 41,9 Za­wo­do­we 100 40,4 82,3 Śred­nie 36 14,5 96,8 Wyż­sze 8 3,2 100,0 Ogó­łem 248 100,0 Brak da­nych 0 0,0 Źró­dło: opra­co­wa­nie wła­sne. Cha­rak­te­ry­sty­ka czy­nów. Ko­lej­ne ta­be­le (3.7-3.9) opi­su­ją sy­tu­ację praw­ną osa­dzo­nych. Z da­nych wy­ni­ka, że pra­wie po­ło­wę gru­py ba­da­nej sta­no­wi­li re­cy­dy­wi­ści (ta­be­la 3.9), ale więk­szość dzia­ła­ją­cych w re­cy­dy­wie po­peł­ni­ła inne prze­stęp­stwo niż prze­stęp­stwo sek­su­al­ne (ta­be­la 3.10). Z art. 200 k.k. po­now­nie ska­za­no 14,1% ba­da­nych. Dłu­gość kary ilu­stru­je ta­be­la 3.8. Na po­sta­wie za­war­tych w niej da­nych wia­do­mo, że śred­nia dłu­gość kary wy­no­si­ła 5 lat i 3 mie­sią­ce po­zba­wie­nia wol­no­ści. Ta­be­la 3.7 Prze­stęp­stwa sek­su­al­ne, któ­rych zna­mio­na wy­peł­nia­ły czy­ny osób ba­da­nych Ar­ty­kuł okre­śla­ją­cy prze­stęp­stwo, któ­re­go zna­mio­na zo­sta­ły wy­peł­nio­ne Licz­ba osób ba­da­nych Pro­cent osób ba­da­nych Art. 200 § 1 k.k. 241 97,2 Art. 200 § 2 k.k. 6 2,4 Art. 197 § 1 k.k. 66 26,6 Art. 197 § 2 k.k. 21 8,5 Art. 197 § 3 k.k. 8 3,2 Art. 197 § 4 k.k. 1 0,4 Art. 198 k.k. 5 2,0 Art. 199 k.k. 10 4,0 Art. 201 k.k. 18 7,3 Art. 202 § 1 k.k. 1 0,4 Art. 202 § 2 k.k. 18 7,3 Art. 202 § 3 k.k. 5 2,0 Art. 202 § 4 k.k. 4 1,6 Art. 202 § 4a k.k. 3 1,2 Art. 204 § 2 k.k. 1 0,4 Źró­dło: opra­co­wa­nie wła­sne. Ta­be­la 3.8. Dłu­gość od­by­wa­nej kary Czas trwa­nia kary w la­tach Czę­stość Pro­cent Pro­cent waż­nych Pro­cent sku­mu­lo­wa­ny 1 8 3,2 3,4 3,4 2 28 11,5
<a href="http://cyfroteka.pl/ebooki/Pedofilia__Geneza_i_mechanizm_zaburzenia-ebookRO/p0202892i020" target="_blank" title="Pedofilia. Geneza i mechanizm zaburzenia [Maria Beisert] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE" > <img src="http://cyfroteka.pl/images/BRD.png" style="border:none;background:none transparent;box-shadow:none;-webkit-box-shadow:none;-webkit-border-radius:0;border-radius:0;" alt="Pedofilia. Geneza i mechanizm zaburzenia [Maria Beisert] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE"/></a>