Source: http://aferyprawa.eu/Interwencje/Biopaliwa-mial-byc-z-tego-interes-jak-niedoczona-urzedniczka-z-Urzedu-Skarbowego-w-Czestochowie-Teresa-Jachura-rozlozyla-rodzinna-firme-Bezprawne-dzialania-komornicze-oszukuje-Barbara-Czaplinska-asesor-Piotr-Grochulski-i-1321
Timestamp: 2019-05-23 11:20:47
Legal References Found: art. 14
 art. 35
 art.33
 art.33
 art. 33
 art. 231
 art. 853

Document Content:
Aferyprawa - Biopaliwa - miał być z tego interes... jak niedoczona urzędniczka z Urzędu Skarbowego w Częstochowie Teresa Jachura rozłożyła rodzinną firmę. Bezprawne działania komornicze - oszukuje Barbara Czaplińska, asesor Piotr Grochulski -- interwencja redakc
Aferyprawa.com Interwencje Biopaliwa - miał być z tego interes... jak niedoczona urzędniczka z Urzędu Skarbowego w
AFERY PRAWA BIOPALIWA PRZEKRET URZĘDU SKARBOWEGO W CZĘSTOCHOWIE TERASA JACHURA KOMORNIK BARBARA CZAPLIŃSKA ASESOR KOMORNICZY PIOTR GROCHULSKI
Biopaliwa - miał być z tego interes... jak niedoczona urzędniczka z Urzędu Skarbowego w Częstochowie Teresa Jachura rozłożyła rodzinną firmę. Bezprawne działania komornicze - oszukuje Barbara Czaplińska, asesor Piotr Grochulski -- interwencja redakcji.
Zwracamy się do Redakcji z prośbą o pomoc. Pozwolimy sobie, pokrótce przedstawić naszą sytuację w jakiej się znaleźliśmy. Jesteśmy małą firmą rodzinną zaczynającą swoją działalność od zera, która posiada kontrakt na dostawy surowego oleju rzepakowego do Rafinerii Trzebinia do końca 2010r i teraz stanęła na skraju bankructwa. Na dzień dzisiejszy nie posiadamy już żadnych środków i możliwości, przy pomocy których moglibyśmy skutecznie się bronić przed kastą urzędniczo-komorniczą.
Zakładając firmę w 2002r znaleźliśmy niszę rynkową związaną z paliwami i energią odnawialną, co przywiodło nas do Rafinerii Trzebinia. Po rozmowach w RT podjęliśmy się współpracy, początkowo (w 2003r) polegającej na spenetrowaniu całego rynku krajowego i państw ościennych w zasobach oleju rzepakowego, kwasów porafinacyjnych, olejów pofrytkowych. Nasza praca zaowocowała podpisaniem listów intencyjnych i kontraktu z RT na dostawy surowego oleju rzepakowego w dniu 30.07.2004r, co było dla tak małej firmy, jak nasza, ogromnym sukcesem. W owym czasie, ten kierunek działalności rysował przed sobą bardzo rozwojową perspektywę.
Kłopoty finansowe naszej firmy zaczęły się 26 listopada 2004r, kiedy to złożyliśmy zapytanie do Pierwszego Urzędu Skarbowego w Częstochowie, aby ten wypowiedział się w interpretacji prawa podatkowego. Jaką stawką podatku VAT powinniśmy się posługiwać? 7% czy 22% przy sprzedaży spożywczego surowego oleju rzepakowego? W odpowiedzi Naczelnik p. Teresa Jachura 20.12.2004r wydała wtedy na piśmie Nr PP/443-283/04 obligatoryjną dla nas decyzję, że stawka 7% VAT przysługuje cyt.: „tylko wyroby przeznaczone do spożycia mają prawo korzystać z obniżonej stawki 7%, a ich sprzedaż w innych celach jest opodatkowana stawką 22%.”
Ww. pismo otrzymaliśmy 24 grudnia 2004r sygnowane przez p. Naczelnik Teresę Jachura z dnia 20.12.2004r. Owe pismo Nr PP/443-283/04 skierowane do nas nie było wcześniej konsultowane przez Naczelnika Pierwszego Urzędu Skarbowego w Częstochowie z nadrzędną sobie jednostką – Dyrektorem Izby Skarbowej w Katowicach oddział zamiejscowy Bielsko-Biała. O konsultację w tej sprawie z Izbą Skarbową w Katowicach, p. Naczelnik zwróciła się dopiero na piśmie Nr PP/443-283/04 w dniu 20.12.2004r., w którym to dniu wysyłała już do nas pismo, obligujące nas do stosowania 22% stawki VAT i tym samym skorygowania wszystkich faktur sprzedaży spożywczego surowego oleju rzepakowego ze stawką 7%VAT na 22%VAT. W związku z tym musieliśmy wystawić korekty do wszystkich faktur sprzedaży spożywczego surowego oleju rzepakowego, od początku dostaw do Rafinerii Trzebinia tj. od 30.07.2004r.
Opieszałość urzędnicza, szachowanie ludzkim życiem, nieznajomość prawa podatkowego, a w konsekwencji samowolne i błędne interpretowanie prawa podatkowego, przez p. Naczelnik Teresę Jachura skutkowały tym, iż zaległość w zapłacie podatków naszej firmy (składały się na nią: podatek od towarów i usług VAT, podatek dochodowy za miesiąc styczeń 2005 PIT-5L) nagle sięgnęła kwoty 195.000zł (sto dziewięćdziesiąt pięć tysięcy złotych) + ustawowe odsetki, a następnie, w późniejszym terminie podatek dochodowy od osób fizycznych PIT-36 za 2004r.
Ww. kwota, po złożeniu deklaracji VAT -7, zostaje zaksięgowana przez Urząd Skarbowy i jest natychmiast wymagalna. Brak zapłaty, chociażby części podatku, automatycznie uruchamia machinę skarbowo-komorniczą.
Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach oddział zamiejscowy Bielsko-Biała w przeciągu miesiąca przysłał do nas i do Naczelnika Pierwszego Urzędu Skarbowego w Częstochowie pisma, w których wypowiada się cyt.: „interpretacja w piśmie z 20 grudnia 2004 Nr PP/443-283/04 w zakresie stosowania przepisów ustawy z dnia 11 marca 2004r o podatku od towarów i usług (Dz.U.54 poz.535) jest nieprawidłowa” i że cyt.: „brak jest aktualnie podstaw prawnych do zmiany ww. informacji przez tutejszy organ w trybie przepisów art. 14b Ordynacji podatkowej z uwagi na ich uchylenie”.
Reasumując jednym zdaniem: działanie p. Naczelnik Teresy Jachury było niedopuszczalne i bezprawne. Błędne podjęcie decyzji jednego tylko urzędnika i w ciągu jednego dnia skutkuje tym, iż teraz nasza rodzina za chwilę znajdzie się pod mostem.
Pani naczelnik nie podjęła się naprawienia swojej winy i błędnej decyzji zasłaniając się procedurami, wiedząc, że nie miała wtedy nawet prawa do wydania takiej opinii na piśmie. Taką możliwość dawały przepisy cyt.: „art. 14a - 14b ustawy Ordynacja Podatkowa, wprowadzonych ustawą z dnia 02 lipca 2004r., obowiązujące od dnia 01.01.2005”(pismo Dyrektora Izby skarbowej w Katowicach).
Fakt ten świadczy tylko o niedouczeniu p. Naczelnik.
Po ochłonięciu z szoku, jaki przeżyliśmy w momencie otrzymania pisma Nr PP/443-283/04 od Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach poszliśmy na rozmowę do p. Naczelnik, na co ona stwierdziła, że winy i błędu w jej działaniu nie było, a procedury podatkowe zostały uruchomione (skutek: blokada konta bankowego firmy, wezwania do US celem złożenia wyjaśnień (które nie miały końca i nachodzenia komorników skarbowych), a naszą jedyną linią obrony na zaistniałą sytuację jest ponowne zwrócenie się do Pierwszego Urzędu Skarbowego w Częstochowie o wydanie nowej interpretacji; co zrobiliśmy 22.01.2005 kierując do Naczelnika Pierwszego Urzędu Skarbowego w Częstochowie stosowne pismo. W odpowiedzi otrzymaliśmy Wezwanie Nr PP/443-33/05 z dnia 10.03.2005r w którym p. Naczelnik Teresa Jachura zażądała od nas interpretacji wydanej przez Urząd Statystyczny w Łodzi w celu faktycznego przedłożenia klasyfikacji spożywczego surowego oleju rzepakowego i złożenia oświadczenia, czy toczy się postępowanie podatkowe, kontrola podatkowa przed sądem administracyjnym w terminie 7 dni, od otrzymania wezwania. Po upływie tego terminu zapytanie pozostanie bez rozpatrzenia. Z wezwania p. Naczelnik wynikało, że o całej sytuacji nic nie wie i nie chce wiedzieć, a opinię z 31 stycznia 2005 Nr PPB2-443/170/2005 wydaną przez Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach, uznaje za niewiążącą dla tutejszego urzędu. Natomiast źródła naszych problemów finansowych nie miały związku z wydaną przez nią wcześniejszą decyzją, którą teraz zignorowała i uznała za niebyłą.
Wobec powyższego wystosowaliśmy pismo do GUS-u w Łodzi. Żeby otrzymać taką opinię należy uiścić na konto GUS opłatę w wysokości 183zł, co uczyniliśmy.
Pierwsza opinia, jaką otrzymaliśmy z GUS-u była błędna. Osobą odpowiedzialną za zajęte stanowisko w piśmie z dnia 15.04.2005. Nr OK-5672/KW/2353/2005 jest Z-ca Dyrektora Urzędu Statystycznego Kierownik Ośrodka Interpretacji Standardów Klasyfikacyjnych dr Teresa Śmiłowska, która podpisała ją, nie mając najmniejszego pojęcia co podpisuje. Otrzymując taką opinię zadzwoniliśmy do pani dr Teresy Śmiłowskiej i zapytaliśmy na jakiej podstawie wypisała tak lakoniczne bzdury. Na co otrzymaliśmy odpowiedź cyt.: „nie mam czasu, a jeżeli pan kwestionuje moją opinię, to proszę złożyć odwołanie”. Taka odpowiedź z ust p. Dyrektor dr Teresy Śmiłowskiej wprawiła nas w konsternację. Nie pozostało nam nic innego, jak napisać odwołanie od decyzji p. Dyrektor dr T. Śmiłowskiej do pani dyrektor (do tej samej p. Dyrektor). W naszym odwołaniu napisaliśmy jasno, że cyt.: Nie mamy problemu ze sklasyfikowaniem porafinacyjnych kwasów tłuszczowych oleju rzepakowego i olejów pofrytkowych rzepakowych oraz olejów technicznych, tak jak sugerujecie to Państwo w piśmie z dnia 2005-04-15, bo na te ww. produkty stosowana jest 22% stawka VAT, a umieszczanie numeru PKWiU 15.41.12-60.20 na fakturach VAT dla tych produktów nie jest konieczne.”
W odpowiedzi na nasze odwołanie, otrzymaliśmy pismo Nr OK-5672/KW-Z-2353/2005 z dnia 22.04.2005r od p. Dyrektor dr T. Śmiłowskiej w którym informuje nas, iż cyt.: „Państwa odwołanie wraz z dołączoną dokumentacją zostało przekazane do Sekretariatu Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego w Warszawie, który po zajęciu stanowiska prześle odpowiedź bezpośrednio do Państwa”.
Załączoną dokumentację stanowiły:
- wypowiedź firmy audytorskiej Rödl&Partner, sporządzona dla Rafinerii Trzebinia z dn. 30.11.2004r, że cyt.: „o uznaniu danego wyrobu za jadalny, bądź niejadalny decyduje nie jego przeznaczenie, lecz jego aktualna klasyfikacja PKWiU”
- postanowienie Naczelnika Drugiego Urzędu Skarbowego w Zielonej Górze nr IV/443/1/05/I z dnia 15.02.2005r wydane dla firmy KAMEX z siedzibą w Sulechowie, które dotyczyło identycznego zapytania, jak nasze. W postanowieniu tym Drugi Urząd Skarbowy w Zielonej Górze wyraża jednoznaczne stanowisko w zakresie stosowania 7% stawki VAT, cyt.: „stosowanie 7% stawki podatku VAT do sprzedaży jadalnego oleju rzepakowego zimnotłoczonego w celach innych niż spożywcze jest prawidłowe”.
Żeby skrócić czas oczekiwania (60 dni) na opinię Sekretariatu Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego w Warszawie (dla nas czas na wagę złota, bo urząd skarbowy też ma swoje terminy, których nieprzestrzeganie skutkuje iż procedura zaczyna się od nowa, nam długi rosną wobec Skarbu Państwa, a na domiar wszystkiego jesteśmy jeszcze ścigani na każdym kroku przez komorników skarbowych), dzwoniliśmy, monitowaliśmy i prosiliśmy.
Prezes GUS-u w Warszawie po przeanalizowaniu dokumentacji i naszej opinii zajął tożsame stanowisko z naszym w piśmie Nr SP-16-5672/KW-35/2005 z dn. 17.05.2005r .
Po co istnieje instytucja GUS, po co urząd skarbowy podpiera się ich opinią, a jednocześnie Sekretariat Prezesa GUS informuje cyt.: „zgodnie z postanowieniem art. 35 i 40 ustawy z dnia 29 czerwca 1995r o statystyce publicznej (Dz.U. Nr 88.poz. 439 z póź.zm.) służby statystyki publicznej są uprawnione do interpretowania do istniejących standardów klasyfikacyjnych, co oznacza pomoc w zainteresowanym podmiotom w wyborze grupowania określonego wyrobu lub usługi, ale zakwalifikowanie leży w gestii samego producenta lub usługodawcy. Opinie te nie mają charakteru wiążącego i nie są skierowane na wywołanie określonych skutków prawnych.”
Nasuwa się kolejny, podobny wniosek, jak w przypadku p. Naczelnik Teresy Jachura, że niedouczony, niekompetentny, ale za to z tytułem doktora, urzędnik w osobie p. Teresy Śmiłowskiej nie powinien zajmować stanowiska w sprawach, o których nie ma bladego pojęcia. Pisząc tylko dla „sztuki” narazili nas na ogromne straty, utratę wiarygodności w banku, utarczki (nie tylko słowne) z komornikami skarbowymi. Pogrążyli nas w stosach dokumentów, które wertowaliśmy, pisaliśmy i wysyłaliśmy, prostując błędy urzędników, po to żeby udowodnić swoje pierwotnie słuszne stanowisko (w sprawach o których mowa). Tacy urzędnicy czują się bezkarni i nietykalni, gdyż nie ponoszą żadnych konsekwencji z tytułu swoich błędnych decyzji, postanowień itp., za nasze ciężko zapracowane pieniądze.
Dopiero na podstawie ww. dokumentów i podpierając się nimi Pierwszy Urząd Skarbowy w Częstochowie w dniu 19.05.2005r wydał w piśmie NR PP/443-33/2005 postanowienie w którym stwierdza, że nasza pierwotna interpretacja prawa podatkowego w zakresie stosowania 7% stawki podatku VAT, przy sprzedaży oleju rzepakowego zimnotłoczonego w celach innych niż spożywcze jest prawidłowa.
NACZELNIK PIERWSZEGO URZĘDU SKARBOWEGO W CZĘSTOCHOWIE P. BOGDAN ZIELIŃSKI TYM POSTANOWIENIEM PRZEKONAŁ NAS O TYM, ŻE PIERWSZE BŁĘDNE POSTANOWIENIE P. NACZELNIK TERESY JACHURA Z JEGO „BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM”, A DLA NAS PRZEKLEŃSTWEM BYŁO „GWOŹDZIEM DO TRUMNY” W LITERZE PRAWA.
Dlaczego urzędnicy różnych urzędów skarbowych, ale w tym samym kraju (Polsce), różnie interpretują te same prawo podatkowe, które wszystkich obywateli jednakowo obowiązuje. Skoro są obowiązki, powinny być też prawa. Konsekwencją nie przestrzegania i łamania prawa przez zwykłych podatników i obywateli jest odpowiedzialność karno-skarbowa egzekwowana obligatoryjnie, a konsekwencji takich w stosunku do urzędników nie ma żadnych.
Urzędnicy piastujący wysokie stanowiska, pobierającą potężne miesięczne uposażenia za swoje niekompetencje, niewiedzę, głupotę, nieznajomość prawa, łamanie prawa i przepisów, tuszowanie popełnionych błędów, przekraczanie uprawnień, pokrętne opinie. Starają się wmówić zwykłemu obywatelowi/podatnikowi, że to oni stanowią prawo, są jego wykładnią – Alfą i Omegą. Dalej stosują swoje procedery bez żadnych konsekwencji.
W końcu jednak przyznali, że ten sam olej co do smażenia placków, może być równie dobrze wykorzystany jako komponent do produkcji biopaliwa.
W związku z postanowieniem Pierwszego Urzędu Skarbowego w Częstochowie z dnia 19.05.2005r wydanym na piśmie NR PP/443-33/2005 musieliśmy wystawić korekty korektom faktur sprzedaży z 22%VAT na 7%VAT począwszy od 30 lipca 2004 do maja 2005 włącznie.
Cali w skowronkach podjęliśmy działanie.... I tu następny szok...
Pierwszy US w Częstochowie po wydaniu korzystnej dla nas interpretacji wystąpił z kilkukrotnymi kontrolami skarbowymi, które miały udowodnić, iż przysługuje nam prawo do zwrotu różnicy nadpłaconego podatku VAT. W tym czasie mieliśmy zamówienia od Rafinerii Trzebinia na kwasy porafinacyjne oleju rzepakowego, których nie mogliśmy zrealizować, gdyż środki na naszym koncie były blokowane, a dla fiskusa saldo ujemne. Bank nie chciał nam pomóc ze względu na nasze kłopoty z Urzędem Skarbowym. Od grudnia 2004r do sierpnia 2005r, bez przerwy byliśmy nękani przez komorników skarbowych (dla nich byliśmy potencjalnymi złodziejami) i kontrole skarbowe, kilkakrotnie blokowano nam konta w banku. Maszyny do tłoczenia oleju, które nie były jeszcze wprowadzone do ewidencji środków trwałych firmy, już chciał zajmować komornik na poczet przyszłych zaległości podatkowych. W tym okresie w sumie chodziło o jakieś 1mln PLN. Żeby nasza rodzina mogła żyć, a zakład mógł się rozwijać, gdyż byliśmy zobligowani kontraktem, musieliśmy pożyczać pieniądze od rodziny i przyjaciół. Efekt działania Pierwszego US w Częstochowie, to stracone 10 miesięcy w przeciągu których utraciliśmy płynność finansową i wiarygodność w oczach banku. O naszym zdrowiu i nerwach nie wspominamy. Cały personel banku i prowadzący nas bankierzy patrzyli na nas jak na przestępców recydywistów, gdyż konta najpierw były blokowane, później pieniądze wracały, a potem znowu blokowane, z uporem maniaka, przez komorników skarbowych.
Uwierzyliśmy, że po wszystkich kontrolach, odblokowaniu kont, jesteśmy już na prostej, a nasza determinacja i wiedza przyniesie zamierzony efekt, zaczęliśmy działać, lecz nigdy już nie osiągnęliśmy dawnego rytmu, min.: dlatego, że ogromną większość czasu poświęcaliśmy urzędnikom i urzędom, aby udowodnić im ich błędy zamiast zajmować się i rozwijać swoją firmę.
Następstwem tego są zaległości w stosunku do rodziny przyjaciół i dostawców, które uznajemy i nie kwestionujemy ich wysokości, bo długi trzeba spłacić, a pojawiły się one w lutym 2006r. Nie możemy się jednak zgodzić ze sposobem w jaki są zabezpieczane i egzekwowane. Gdyż taki asesor/komornik żyją z takich jak my. Działalność gospodarcza ma to do siebie, że nie zawsze są tylko zyski, ale pojawiają się także straty. Nieprzewidywalne, ciągle zmieniające się prawo i ludzie niekompetentni, niedouczeni i nieuczciwi z natury. Zaczęliśmy w znacznym stopniu regulować swoje zobowiązania i cały czas szukamy rozwiązania i pomocy w bankach, funduszach i u osób prywatnych, co mogłoby przynieść jakiś rezultat. Kilku wierzycieli zwróciło się do Komornika Sądowego w Częstochowie o wyegzekwowanie od nas należności.
8 maja 2006r Komornik Sądowy IV Rewiru w Częstochowie ul. Dąbrowskiego 40, p. Barbara Czaplińska wysłała do nas p. asesora komorniczego (będącego po egzaminie państwowym) w osobie p. Piotra Grochulskiego w asyście umundurowanych policjantów (nie badających uprawnień, udzielili pomocy panu asesorowi, który dosłownie walił i kopał w furtkę posesji, żeby dostać się do środka; Są na to świadkowie.) i Wierzyciela + czterech nieznanych nam osób na dokonanie zabezpieczenia z wniosku Wierzyciela BIO-PAL Białoboki, pełnomocnik Lucjan Kuźniar (Radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego) tytułem nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym Syg. akt. VIII GNc 22/06 z dnia 7 kwietnia 2006r. na kwotę 192.736,60zł + koszty procesowe w wysokości 6.025,00zł. Asesor dokonał zajęcia ruchomości mimo iż nie mógł okazać się zleceniem, które winien posiadać od p. Komornik i zastępstwa podpisanego przez Prezesa Sądu Okręgowego, uprawniającego go do zajęcia powyżej trzydziestokrotności przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, (tylko do kwoty ok.70tys PLN) o którym mówi art.33 ustawy o komornikach z 1997r. Dziennik Ustaw Nr 167, jeżeli Komornik osobiście nie jest wstanie (z różnych przyczyn) dokonać czynności egzekucyjnych.
„Wejście” panów przypominało najazd na rezydencję „ojca chrzestnego” lub najgorszego gangstera, a mieszkamy skromnie.
Jakby z góry zakładali, że ich nie wpuścimy, a żona najnormalniej w świecie otworzyła furtkę posesji. Przebywający u nas w tym czasie znajomi byli osłupieni waleniem asesora w furtkę. W trakcie pseudo czynności asesora, zniknęło auto naszych znajomych, (wyjechali). Pan Asesor z pytaniem: „a gdzie ten samochód, który tu stał?” Tą ruchomość też chciał zająć i pewnie by to zrobił, gdyby nie wyjechali z posesji. Pewnie na nic byłyby dokumenty potwierdzające fakt przynależności do innego właściciela niż my. Byliśmy zszokowani reakcją asesora. Taki najazd na nas w naszej niewielkiej miejscowości, jakim jest Radostków Kolonia, możecie Państwo tylko sobie wyobrazić, jakim był skandalem i jaką mamy teraz opinię. Wspomnimy tylko, że wcześniej współpracowaliśmy z Panem Radnym od 2004r i w grę wchodziły jeszcze większe kwoty i wtedy Pan Radny darzył nas zaufaniem, mimo iż były to początki współpracy.
Wierzyciel wraz z asesorem bez stosownego zastępstwa i zlecenia, naruszając tym samym art.33 ustawy o komornikach, narazili nas na wielką szkodę, gdyż konsultując się tylko między sobą celowo zaniżali ceny kompletnych linii technologicznych, celem czego byłoby w dalszej konsekwencji, przejęcie przez Wierzyciela za bezcen naszych ruchomości. Na pytanie zadane asesorowi: dlaczego dzieli kompletne linie na elementy, usłyszeliśmy: cyt.:„to nie sklep, a ceny ustalam jak uznaję, bo wiem jakie są kwoty uzyskiwane na licytacjach”.
„Świta” Pana Radnego plądrowała wszystkie kąty w poszukiwaniu wszystkiego, co mogłoby przedstawiać jakąkolwiek wartość dla Pana Radnego, nie zważając na uwagi, „iż jest to tylko w gestii naszej i Komornika/asesora”. Asesor i jego pomocnik nie reagowali w ogóle.
Trzy linie technologiczne, które sami zbudowaliśmy, są dużo więcej warte niż to, na ile wycenili je niedoświadczony asesor i Radny nie będący biegłymi rzeczoznawcami, przy okazji dzieląc je na poszczególne, pojedyncze elementy. Żeby to zobrazować przedstawimy liczby, które mówią same za siebie: jedna kompletna linia do tłoczenia oleju kosztuje ok. 230 tys. PLN, a asesor wycenił sobie na 70 tys. PLN i kilka elementów na parę groszy. Zaznaczamy, iż linia była i jest kompletna, sprawna, na gwarancji, a nie w elementach. Następną linię do rafinacji oleju o wydajności 10tys. ton/rok Niemcy oferowali nam za 5mln800tys. PLN, a Czesi 2mln600tys. PLN, a my sami zaprojektowaliśmy i zbudowaliśmy podobną o wydajności ok. 20 tys. ton/rok.
Linia do produkcji metyloestrów dla flot, o wydajności 60 tys. litrów/dobę + sprawdzona receptura i wirówki AlfaLaval, nie musimy już mówić ile kosztują na wolnym rynku.
Linie są w pełni sprawne i mimo, że nie mają estetycznego wyglądu, w 100% spełniają swoje zadania. Dla nas najważniejsza jest skuteczność i praktyczność, a nie estetyka. To za estetykę płaci się najcięższe pieniądze, na które nas nigdy nie było stać.
Całą wiedzę jaką posiadamy i dzięki której mamy technologie, zdobyliśmy współpracując z ważnymi instytutami i laboratoriami w Polsce i za granicą (ICSO Kędzierzyn-Koźle, Centralne Laboratorium Naftowe, Kemin Nutrisurance Belgium, Hamilton, Instytut Nafty w Krakowie i inne).
Po tygodniu, 15 maja 2006 zostało zrobione nadzajęcie również przez pana asesora komorniczego p. Piotra Grochulskiego. Pan asesor wykonał nadzajęcie zza biurka, w czym wtóruje mu p. komornik Barbara Czaplińska.
Przypomina to sytuację kiedy to pielęgniarz wykonuje operację na otwartej czaszce, a opinię lekarską wypisuje ordynator. Wszyscy są pracownikami tego samego resortu i wszystko w ich mniemaniu jest zgodne z literą prawa, a pacjent świadomości nie odzyska, bo sztuka jest sztuką.
Podejmując informację, że postępowanie asesora było i jest bezprawne i działając w dobrej wierze, chcieliśmy częściowo wygasić wcześniejsze zobowiązania powstałe wobec osoby trzeciej – naszego przyjaciela, który w najgorszych dla nas okresach wspomagał nas finansowo. Mówimy tu o p. Bartłomieju S. Zobowiązania wobec niego powstały jeszcze przed nakazem zapłaty z dn. 07 kwietnia 2006 sygn. akt. VIII GNc 22/06 BIO-PAL pełnomocnik Lucjan Kuźniar. W związku z powyższym przekazaliśmy p. Bartłomiejowi S. ruchomości w zamian za zwolnienie z wcześniej zaciągniętych wobec niego zobowiązań finansowych. Pani Komornik została poinformowana o tym fakcie na piśmie przez p. Bartłomieja Stelmaszczyk.
25 października 2006r. komornik odstąpiła od licytacji, bez podania przyczyny, następnie ustaliła nowy termin 28 grudnia 2006 w którym ponownie odstąpiła od licytacji z powodu błędów w obwieszczeniu o licytacji, a następnie wyznaczyła kolejny termin licytacji na dzień 10 stycznia 2007r. o godz. 10.00 dalej brnąc w swojej błędnej interpretacji przepisów prawa komorniczego, aby w ten sposób zatuszować całą sprawę w literze prawa, „Temida jest ślepa”. Może jednak się uda skasować swoje 15%, gdyż prawidłowego zajęcia i licytacji w tych okolicznościach pani komornik nie mogła i nie może już przeprowadzić. Gdyby jej się to udało nas by już nie było, gdyż za sumę oszacowania przez asesora komorniczego my i nasze dzieci zostalibyśmy dziadami .
Powstaje pytanie, czy takich, bądź podobnych nadużyć ze strony pani Komornik i asesora nie było więcej i nie tylko wobec nas ale innych osób, które mogły wpaść w podobne tarapaty?! Żadne prośby i monity nic nie pomagają. Natomiast Pan Radny, wszelkimi sposobami, naciskając p. komornik, chcę pozbawić nas wszystkiego, czego tak ciężko dorabialiśmy się latami, my i nasza rodzina, Dla p. komornik i dla Pana Radnego nasz majątek nie przedstawia żadnej wartości. Nadmieniamy, że do dnia 6 stycznia br naiwni, prowadziliśmy jeszcze rozmowy z Panem Radnym. W tym dniu usłyszeliśmy od p. Radnego, że cyt.: „to co mamy, to kupka złomu”, (w okresie od 8 maja 2006 do 6 stycznia 2007 wykonaliśmy ok. 150 telefonów, byliśmy osobiście u Pana Radnego w firmie) celem podpisania ugody, na którą pozornie wyrażał zgodę, ale pod spełnieniem określonych przez niego warunków. Zwodził nas miesiącami, tłumacząc się brakiem czasu, prowadzoną kampanią wyborczą, brakiem kontaktu ze swoim prawnikiem, a w końcu stwierdził, że to jego prawnik podejmuje wszystkie decyzje. Warunki, jakie stawiał, w naszej sytuacji, były niemożliwe do zrealizowania, o czym doskonale wiedział. Grał na zwłokę, zwodząc nas gadkami o cyt.: „daleko idącej pomocy i ewentualnej współpracy”, po to tylko, żeby doprowadzić do zlicytowania nas za grosze. Chcieliśmy, żeby zwolnił nam tylko wierzytelność w Rafinerii Trzebinia, którą zajął nam 10 maja 2006, tak abyśmy mogli otrzymać kredyt obrotowy (kredyt został nam przyznany przez bank, ale warunkiem uruchomienia go, było zwolnienie z wierzytelności w Rafinerii) i zacząć pracować, spłacać zobowiązania. Ruchomości nadal pozostawałyby zabezpieczone przez komornika. Nie wyraził na to zgody. 20 maja 2006 wpłaciliśmy na konto firmy Pana Radnego pierwszą transzę, na jaką wtedy było nas stać (10.000zł), a następnie dnia 24 maja 2006 wysłaliśmy do niego pismo z prośbą o umorzenie postępowania komorniczego, które pozwoliłoby nam uruchomić kredyt obrotowy i realizować kontrakt. Bez rezultatu!
Po przemyśleniach doszliśmy do wniosku, że Wierzyciel w osobie Pana Radnego nie jest skłonny do jakichkolwiek porozumień, a jego celem jest zniszczenie nas.
Zdesperowani, bez pomocy prawnej – z prostego powodu: brak środków na taką obsługę, bo kto nie pracuje, ten nie ma pieniędzy, w dniu 6 stycznia 2007 zwróciliśmy się o pomoc do mediów.
W dniu 8 stycznia 2007r, ok. godz. 14.30, przyjechał do nas osobiście pan asesor z Ogólnym Pismem komornika, w którym to p. komornik Barbara Czaplińska poucza nas o naszej błędnej interpretacji prawa art. 33 o komornikach, ze względu na to, iż nie posiadamy fachowej i profesjonalnej obsługi prawnej.
W tym momencie czara goryczy przelała się i w dniu 09 stycznia br. podjęliśmy decyzję o skonsultowaniu się z dyżurującym sędzią w Ministerstwie Sprawiedliwości w Warszawie. Tam, po krótkiej rozmowie telefonicznej, utwierdziliśmy się w przekonaniu, iż zostało naruszone prawo przez Komornika IV Rewiru w Częstochowie p. Barbarę Czaplińską i asesora p. Piotra Grochulskiego. Podjęliśmy również informacje, że toczy się postępowanie karne przeciwko p. komornik w innych sprawach.
W dniu 10 stycznia 2007r o godz. 09.45 przybyła na wyznaczoną licytację p. komornik z p. asesorem i pracownikami swojej kancelarii. Poinformowaliśmy p. komornik, iż złożyliśmy w dniu 09 stycznia br. doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Częstochowie ul. Kilińskiego 23 i do Sądu Rejonowego w Częstochowie XV Wydział Cywilny, ul. Dąbrowskiego 23/25 o podejrzeniu popełnienia przestępstwa art. 231 kk przez asesora i p. komornik. Wtedy p. komornik odstąpiła od licytacji powołując się ponownie na błędy formalne w obwieszczeniu i twierdząc nadal, iż zajęcie ruchomości było i jest prawidłowe, jednak doszła do wniosku, że zaszła też nowa okoliczność art. 853 i że trzeba powołać biegłego rzeczoznawcę, aby ten wycenił kompletne linie technologiczne. Zobowiązała nas do zapłacenia zaliczki w wysokości trzech tysięcy złotych (3.000zł) w terminie 7 dni, na poczet kosztów wyceny biegłego rzeczoznawcy. Zakwestionowaliśmy wysokość zaliczki ze względu na ciężkie położenie, proponując 1.000 – 1.500 zł, na co p. komornik nie wyraziła zgody. Odpowiedziała nam, że cyt.:„najmniejsza zaliczka o jakiej ja wiem, to trzy tysiące złotych od takiej wartości” i poleciła to zaprotokołować asesorowi. Pod silną presją wymusiła na nas podpisanie protokołu końcowego.
Z mediów wiemy, że p. komornik nie rozliczyła się z ok. 500 takich zaliczek w podobnych sprawach jak nasza, w związku z czym prowadzone jest postępowanie karne w stosunku do ww. p. komornik.
Reasumując całą sytuację, podejrzewamy, iż p. komornik odstąpiła od licytacji tylko dzięki informacjom, które uzyskaliśmy z Kancelarii Ministerstwa Sprawiedliwości oraz obecności i rejestracji całego zajścia przez kamery i reporterów programu „Interwencja” Telewizji Polsat.
Takie działanie, jak do tej pory, p. komornik i asesora będzie skutkować dla nas bankructwem, pogłębianiem się roszczeń osób trzecich w stosunku do nas, a wszystko odbędzie się, w mniemaniu pani komornik i asesora, w majestacie prawa.
Jesteśmy świadomi, że mamy zobowiązania i ich wysokości nie kwestionujemy, ale sposób dochodzenia zadośćuczynienia wierzycielom przez p. komornik i asesora w tym stanie prawnym, jest nie do przyjęcia. Zdajemy sobie sprawę, że podjęliśmy walkę z bardzo silną grupą zawodową, jaką stanowią komornicy i że bez Państwa pomocy będzie to walka z „wiatrakami”, gdyż nasze dotychczasowe doświadczenia z komornikiem/asesorem pokazały, że czują się bezkarni, wmawiając nam nieznajomość prawa z braku profesjonalnej obsługi prawnej.
Brak pomocy prawnej z Pana strony, spowoduje że staniemy się bankrutami w literze prawa. Nie mamy żadnych oszczędności, którymi moglibyśmy się posiłkować, ani możliwości pracy, żeby zarobić choćby na samą obsługę prawną. Wszystkie nasze kroki są blokowane.
Jeszcze raz prosimy i błagamy o pomoc prawną. Nurtuje nas kilka pytań:
- CZY GEHENNA, KTÓRĄ PRZEŻYLIŚMY Z PIERWSZYM URZĘDEM SKARBOWYM W CZĘSTOCHOWIE MOŻE TERAZ BEZ KONSEKWENCJI KARNYCH RZUTOWAĆ NA NASZE LOSY?
- I CZY TERAZ BEZPRAWNE POSTĘPOWANIE KOMORNIKA SĄDOWEGO, KTÓRE W KONSEKWENCJI SPOWODOWAŁY RUINĘ I SCHYŁKOWĄ UPADŁOŚĆ NASZEJ FIRMY, MOŻE RÓWNIEŻ BEZKARNIE TOCZYĆ SIĘ DALEJ, RZUTUJĄC TYLKO I WYŁĄCZNIE NA NASZE ŻYCIE?
- CZY WOBEC TAKICH (przytoczonych przez nas ) FAKTÓW MAMY PRAWO SIĘ BRONIĆ?!
W dzisiejszych czasach nie zabija się, a tylko niszczy ekonomicznie „żyjesz, a nie wiesz, że już jesteś trupem”.
Dlaczego tacy, jak my, czują się jak zaszczute psy, śmieci, którzy wszystkim tylko przeszkadzają, a taki ktoś jak urzędnik jest bezkarny?
I znowu nasuwają się pytania; dlaczego przez błędy i nadużycia, interpretację prawa wg własnego uznania, dowolne naciąganie go, urzędnicy i funkcjonariusze państwowi, którzy powinni stanowić o praworządności, są państwem w państwie i szachują ludzkim życiem?
Jesteśmy bliscy załamania. Nie wiemy gdzie jeszcze szukać pomocy, do kogo się zwrócić. Jesteście naszą ostatnią nadzieją. Prosimy, pomóżcie nam! Po raz kolejny przechodzimy gehennę. Mamy dwoje małych dzieci i to na ich przyszłości zależy nam najbardziej. Być może z Pana pomocą uda nam się przywrócić spokój i wiarę w sprawiedliwość.
Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy jedynymi, którzy proszą Pana o pomoc, wyczerpaliśmy jednak już wszystkie możliwości, ale nadzieja umiera ostatnia.
Może jeszcze z Pana pomocą jest dla nas szansa, a nasz przykład będzie ostrzeżeniem dla innych, podobnych nam, chcących zrobić coś w tym kraju. Chęci, zapał, wiedza i doświadczenie w konfrontacji z kastą komorniczo – urzędniczą to, za mało, żeby utrzymać się na powierzchni, normalnie żyć i funkcjonować.
Radostków Kolonia 2007-01-30
Marzanna i Robert Janeczek
~xwyijh
22-03-2011 / 07:31
67Opk0 yraolobvxgel" rel="nofollow">yraolobvxgel.com/">yraolobvxgel, [url=csxbzdqhjtqj.com/]csxbzdqhjtqj[/url], [link=drauplhfjwgs.com/]drauplhfjwgs[/link], cagqclvxfioe.com/