Source: http://www.benviet.org/z-polski:wietnamska-bezpieka-pracuje-w-polsce
Timestamp: 2017-08-20 07:51:26
Legal References Found: art. 7
 art. 7
 art. 4
 art. 6
 art. 89
 art. 9
 art. 9

Document Content:
Wietnamska bezpieka pracuje w Polsce - Klub polsko-wietnamski
Wietnamska bezpieka pracuje w Polsce
W okresie od lutego do maja 2008r. "Gazeta Wyborcza" zamieściła cykl artykułów dotyczących aktywności wietnamskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Polsce. Informacje o procederze udostępniania możliwości przesłuchiwania Wietnamczyków przez funkcjonariuszy MBP na terenie Polski spowodowały zaniepokojenie posłów na Sejm RP. Zamieszczamy teksty z łamów "Gazety" oraz inne materialy na ten temat.
Ben Việt, 22.02.2008-18.02.2009
„Bezpieka z Wietnamu w Polsce”
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,4955536.html
Służba bezpieczeństwa komunistycznego Wietnamu wykorzystuje umowę z Polską do prześladowania opozycji.
- Wiemy, że do Polski przyjechała delegacja rządu wietnamskiego, ale nie informowano nas, że są w niej przedstawiciele służby bezpieczeństwa, którzy zajmują się sprawami konkretnych obywateli Wietnamu - mówi rzeczniczka MSWiA Wioletta Paprocka.
Ale ks. Edward Osiecki, który w Warszawie opiekuje się społecznością wietnamską, twierdzi, że regularnie otrzymuje od swoich podopiecznych skargi, że po zatrzymaniu przez polskie służby - głównie Straż Graniczną - są oni przesłuchiwani przez ludzi z wietnamskiej bezpieki.
Dowodem na to, że polskie władze współpracują z wietnamską służbą bezpieczeństwa, jest pismo, które ks. Osiecki otrzymał 25 stycznia z Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie. Potwierdza ono wizytę w dniach 17 do 24 lutego "ekspertów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Socjalistycznej Republiki Wietnamu". Podkreśla też, że decyzja w sprawie kart pobytu dla trzech uchodźców jest "uzależniona od wyników tej wizyty". - Polska jest obecnie największym na świecie emigracyjnym ośrodkiem wietnamskiej opozycji antykomunistycznej, stąd aktywność wietnamskiej bezpieki - tłumaczy ks. Osiecki.
Wietnam jest jednym z ostatnich na świecie reżimów komunistycznych. W 2006 r. w Warszawie odbył się zjazd założycielski organizacji Wietnamski Komitet Obrony Robotników. Uczestniczyli w nim przedstawiciele wietnamskiej emigracji z całego świata. Wietnamska bezpieka szczególnie interesuje się działalnością Komitetu.
Funkcjonariusze wydziału A18 wietnamskiej Milicji Ludowej (czyli służby bezpieczeństwa) przyjeżdżają do Polski na podstawie umowy o wzajemnym przekazywaniu obywateli, jaką oba kraje podpisały w 2004 r. - Ta umowa wykorzystywana jest do walki z opozycją - mówi Robert Krzysztoń, współpracownik Amnesty International. Według relacji zebranych przez Krzysztonia w areszcie deportacyjnym Straży Granicznej na Okęciu prowadzone są przesłuchania wietnamskich uchodźców prowadzone przez funkcjonariuszy bezpieki z Wietnamu.
Dzwonimy do przesłuchiwanych Wietnamczyków. Tłumaczy Ton Van Anh, Wietnamka przebywająca w Polsce i działająca w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa. Jeden z rozmówców (wszyscy proszą o anonimowość) dwukrotnie uciekał z ojczyzny, bojąc się prześladowań. Złożył w Polsce wniosek o status uchodźcy, przez co jest chroniony konwencją genewską. Przed przesłuchaniem nikt nie powiadomił go, z kim ma rozmawiać. - Przesłuchiwało mnie dwóch mężczyzn i kobieta z A18. Bałem się, więc podpisałem. co mi podetknęli - mówi. Podobnie relacje składa czterech jego znajomych z Okęcia.
Z zeznań Wietnamczyków wynika, że bezpieka namawia ich do współpracy w rozpracowywaniu wietnamskiej emigracji w Polsce, w tym przedstawicieli opozycji wobec rządu komunistycznego. Straszono ich, że jeśli odmówią, to zostaną deportowani.
Ppłk Wojciech Zachariasz, rzecznik SG, który w czwartek zaprzeczał, by w przesłuchaniach brali udział funkcjonariusze z Wietnamu, wczoraj mówił już: - To nie jest pytanie do mnie i odmawiał dalszych komentarzy.
W czwartek byliśmy w Wólce Kosowskiej, gdzie w środę rano straż graniczna zatrzymała 89 Wietnamczyków. Wśród zatrzymanych jest kilkanaście osób, które są na liście wietnamskiej bezpieki.
Wojciech Czuchnowski, Łukasz Krajewski
Polecamy lekturę na ten sam temat także pod linkach:
"Już dawno tak się nie wstydziłem za mój kraj"
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4955542.html
"Obława w Wólce Kosowskiej"
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4951933.html
Na temat działań wietnamskiej bezpieki w Polsce rozmawiali panowie politycy Zbigniew Chlebowski, Stanisław Zelichowski, Jerzy Szmajdziński, Michał Kamiński i Przemysław Gosiewski z panią Moniką Olejnik w pierwszej części progamu "7. Dzień Tygodnia"
w Radiu ZET 24 lutego 2008.
Audycję można znaleźć pod adresem: http://www.radiozet.pl/Programy/ProgramSzczegoly.aspx?AudycjaId=656&PageIndex=
„MSWiA: Wietnamska bezpieka jest, ale pod kontrolą”
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4958668.html
Funkcjonariusze wietnamskiego ministerstwa bezpieczeństwa publicznego przesłuchują swoich rodaków tylko w obecności polskich urzędników - zapewnia MSWiA. - To nieprawda - mówią przesłuchiwani Wietnamczycy.
Od piątku piszemy w "Gazecie" o tym, że przedstawiciele służby bezpieczeństwa komunistycznego Wietnamu goszczą w Polsce z oficjalną delegacją i przesłuchują zatrzymanych u nas pod zarzutem nielegalnego pobytu obywateli swojego kraju. Interwencję w tej sprawie zapowiada obrońca praw człowieka, wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski (PiS), który uważa, że Polska nie powinna korzystać z pomocy funkcjonariuszy totalitarnego państwa.
We wczorajszym programie Moniki Olejnik ("Siódmy dzień tygodnia" Radio ZET) Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO, powiedział, że trzeba zmienić procedury, by nie dochodziło do sytuacji, w której mogą zostać naruszone prawa osób, które uciekły z Wietnamu. - Zarówno w PiS, jak i w PO są ludzie, którzy w czasach PRL sami byli azylantami i oczekiwali, że kraje zachodnie nie będą wydawać ich w ręce oprawców - mówił Michał Kamiński (PiS), minister w Kancelarii Prezydenta RP.
Podlegająca MSWiA Straż Graniczna początkowo twierdziła, że przedstawiciele rządu wietnamskiego nie uczestniczą w przesłuchaniach, ale w sobotę opublikowaliśmy pismo z Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, z którego wynika, że w Polsce przebywa delegacja "ekspertów z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Socjalistycznej Republiki Wietnamu", i że od decyzji tych ekspertów zależy, czy grupa wymienionych z nazwiska Wietnamczyków otrzyma od polskich władz tzw. prawo pobytu tolerowanego.
Teraz SG nie zaprzecza już, że urzędnicy wietnamscy biorą udział w przesłuchaniach. Twierdzi jednak, że są to specjaliści od kontroli ruchu granicznego, i że ich zadaniem jest wyłącznie potwierdzenie tożsamości przesłuchiwanych osób. - W przesłuchaniach biorą zawsze udział dwaj polscy urzędnicy i tłumacz. Jeżeli ktoś mówi, że jest inaczej, to kłamie - stwierdza stanowczo Andrzej Pilaszkiewicz szef departamentu uchodźców SG.
Tymczasem Wietnamczycy, którzy byli przesłuchiwani, relacjonują, że przy rozmowach nie było polskich urzędników, i że przesłuchują ich funkcjonariusze wietnamskiej bezpieki. Twierdzą też, że są szantażowani, że jeśli nie będą z nią współpracować, to zostaną deportowani z Polski albo ich rodziny będą represjonowane. Wietnamczycy tłumaczą, że funkcjonariuszy interesuje środowisko uchodźców, bo w Polsce jest jeden z największych emigracyjnych ośrodków opozycji antykomunistycznej. Mieszka u nas ok. 30 tys. emigrantów z Wietnamu. Boją się podawać swoich nazwisk z obawy o bezpieczeństwo rodzin, które zostały w kraju.
Delegacja wietnamska przyjechała do Polski już drugi raz na podstawie umowy o wzajemnym przekazywaniu obywateli podpisanej w 2004 r. - Bez tej umowy nie byłoby możliwości zidentyfikowania osób, które podają się za Wietnamczyków - tłumaczą anonimowo w MSWiA.
- Czy naprawdę niezbędne jest korzystanie z bezpośredniej pomocy funkcjonariuszy rządu wietnamskiego? Przecież równie dobrze można to zrobić drogą korespondencyjną - mówi prof. Irena Rzeplińska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
„Fundacja Helsińska broni Wietnamczyków w Polsce”
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4966697.html
- Nie można bez zgody zainteresowanych udostępniać władzom wietnamskim danych Wietnamczyków starających się o prawo pobytu w Polsce- twierdzi Helsińska Fundacja Praw Człowieka w liście do komendanta Straży Granicznej.
"Uzyskiwanie danych w toku przesłuchań za pomocą zastraszania, szantażowania i zmuszania do współpracy uznajemy za niezgodne z zasadami przyjętymi w demokratycznym państwie prawa" - stwierdza w imieniu fundacji prof. Irena Rzeplińska.
Fundacja napisała do Leszka Elasa, komendanta Straży Granicznej, zaalarmowana artykułami "Gazety" o praktykach polskich władz, które współpracują ze służbą bezpieczeństwa komunistycznego Wietnamu. Delegacja wietnamskiej bezpieki w ubiegłym tygodniu była w Polsce.
Straż Graniczna tłumaczy, że współpraca z urzędnikami wietnamskimi jest niezbędna dla ustalenia tożsamości emigrantów, którzy podają się za obywateli tego kraju. Fundacja przyznaje, że w takich wypadkach współpraca jest niezbędna, zaznacza jednak, że "obywatele Wietnamu, tak jak każdy cudzoziemiec, powinni zostać poinformowani o prawie odmowy skontaktowania się z przedstawicielami swojego państwa".
Obrońcy praw człowieka przypominają, że dane uchodźców nie mogą bez ich zgody być udostępniane władzom kraju, z którego uciekli.
Wietnamczycy twierdzą, że są przesłuchiwani bez obecności polskich urzędników, a wietnamska bezpieka namawia ich do współpracy, w razie odmowy grożąc deportacją. Straż Graniczna twierdzi, że przy każdym przesłuchaniu są obecni jej przedstawiciele i tłumacz.
„Wietnam każe, Polska wyrzuca”
Uchodźcy z Wietnamu przesłuchiwani w Polsce przez bezpiekę swego państwa są deportowani. W Wietnamie czekają ich prześladowania.
Nasz rozmówca przedstawia się pseudonimem "Nguyen Viet Anh" z obawy, że nawet w Polsce milicja komunistyczna może mu zrobić krzywdę. Jest jednym z ostatnich przebywających w Polsce uciekinierów z komunistycznego Wietnamu, których przesłuchiwali w lutym funkcjonariusze wydziału A18. To służba bezpieczeństwa wietnamskiej milicji ludowej.
"Gazeta" już pod koniec lutego informowała, że agenci wietnamskiej bezpieki przesłuchali u nas kilkudziesięciu Wietnamczyków. Umożliwiły to polskie władze na podstawie umowy z kwietnia 2004 r. o przekazywaniu i przyjmowaniu obywateli obu państw. Wietnamscy bezpieczniacy byli wtedy w Polsce jako oficjalna "delegacja ekspertów".
- Wszystkie osoby przesłuchiwane wcześniej przez A18 są odsyłane do Wietnamu. Tryb deportacji jest niezwykle szybki. Wygląda to na pozbywanie się świadków - twierdzi Robert Krzysztoń, obrońca praw Wietnamczyków w Polsce.
Transportem Wietnamczyków zajmuje się straż graniczna. -Od 1 marca do 23 kwietnia zrealizowaliśmy decyzje o wydaleniu wobec 32 obywateli Wietnamu - potwierdza płk Wojciech Lechowski, rzecznik SG. I przyznaje, że wiąże się to właśnie z przesłuchaniami przez "ekspertów" przysłanych przez władze Wietnamu.
Gdy trwały deportacje, "Nguyen Viet Anh" czekał na rozpatrzenie wniosku o status uchodźcy. Relacjonuje, że pracownicy polskiego Urzędu ds. Cudzoziemców krótko z nim rozmawiali 13 marca. Już dzień później urząd wydał decyzję odmowną, nie sprawdzając nawet informacji, że w Wietnamie trwa postępowanie przeciw niemu o propagandę antypaństwową.
"Nguyen Viet Anh" kolportował antyrządowe pismo "Duong Song". Kilka razy próbował uciec z Wietnamu; przepłynął nawet łodzią do Indonezji, ale go stamtąd deportowano. Czekają go w kraju szykany i więzienie. Odwołał się od decyzji polskich urzędników. Jeśli skargę odrzucą, zostanie deportowany.
Robert Krzysztoń i ks. Edward Osiecki prowadzący w Warszawie Ośrodek Migranta alarmują (i zgłaszali to wielu instytucjom), że wietnamska bezpieka miała dostęp do akt uchodźców.
"Nguyen Viet Anh" pisze w odwołaniu od decyzji Urzędu ds. Cudzoziemców: "20 lutego 2008 roku, podczas pobytu w areszcie [deportacyjnym], zostałem zmuszony do poddania się przesłuchaniu, które prowadzili funkcjonariusze wietnamskiej służby bezpieczeństwa. Nie zostałem poinformowany, kim będą moi rozmówcy, nie dano mi możliwości odmowy udziału w przesłuchaniu. Funkcjonariusze wietnamskiej służby bezpieczeństwa mieli przed sobą teczkę z dokumentami dotyczącymi mojej osoby w języku polskim".
- Podczas procedury rozpatrywania wniosku o status uchodźcy kontakt ze służbami kraju, z którego emigrant ucieka, to złamanie konwencji genewskiej. Takich przypadków znam przynajmniej trzy - mówi Krzysztoń.
Gdy "Gazeta" po raz pierwszy pisała o przesłuchiwaniu Wietnamczyków przez komunistyczną bezpiekę, urzędnicy MSWiA zapewniali, że pomoc "ekspertów" jest potrzebna tylko do ustalenia tożsamości cudzoziemców, a polska strona nadzoruje ich rozmowy z wietnamskimi funkcjonariuszami.
Działalnością A18 w Polsce zainteresował się poseł PO Dariusz Lipiński. Napisał w tej sprawie do wiceszefa MSWiA Piotra Stachańczyka. Ten odpowiedział, że współpraca z wietnamską bezpieką nie naraża kandydatów na uchodźców na niebezpieczeństwo. Polska nie udostępnia bowiem władzom Wietnamu informacji, że ich obywatel stara się o azyl polityczny lub status uchodźcy. Stachańczyk zapewnia, że "czynności wobec cudzoziemców prowadzone są z poszanowaniem prawa i wolności oraz ich godności, celem jest wyłącznie przestrzeganie prawa".
Poseł Lipiński pytał też, czy wietnamscy uchodźcy mogą odnosić wrażenie, że umowa Polski z Wietnamem jest przez władze tego kraju wykorzystywana do walki z opozycją. I czy nasz rząd musi korzystać z pomocy funkcjonariuszy rządu wietnamskiego na terytorium Polski? MSWiA nie odpowiedziało.
Łukasz Krajewski, Wojciech Czuchnowski
„Obrońcy praw człowieka: Wietnamskie SB wpływało na decyzje o deportacjach”
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5163262.html (pod tym linkiem, oprócz niniejszego tekstu, można odsłuchać część rozmowy Roberta Krzysztonia w TOK FM i głos pana Jarosława Buczka z MSWiA).
Polskie władze najpierw pozwoliły, by uciekinierów z Wietnamu przesłuchiwało wietnamskie SB, a potem tych uciekinierów w ekspresowym tempie deportowały - twierdzą obrońcy praw człowieka. Przedstawiciele polskiego rządu - zaprzeczają.
"SB jest wpuszczane do aresztów gdzie funkcjonariusze grożą i werbują ludzi, którzy uciekli z kraju z powodów politycznych i religijnych. Z 52 osób, które dotarły do mnie z informacjami 32 już nie ma w Polsce" - mówi Radiu TOK FM Robert Krzysztoń ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Tymczasem Jarosław Buczek z MSWiA zapewnia, że opinia wietnamskich funkcjonariuszy nie miała wpływu na los deportowanych
"Takie decyzje zostały wydane już wcześniej. Przesłuchania miały na celu wyłącznie potwierdzenie tożsamości Wietnamczyków. Proszę pamiętać, że twierdzenia o możliwości prześladowań politycznych w Wietnamie były weryfikowane przez właściwych wojewodów przed wydaniem decyzji o wydaleniu" zapewnia Buczek a pytany czy ministerstwo nie obawia się, że przesłuchania zostały wykorzystane przez komunistyczne władze do walki z opozycją i czy nie obawia się o los deportowanych odpowiada: "Trudno mi się teraz odnieść do tych informacji"
Pierwsza o sprawie przesłuchań Wietnamczyków napisała Gazeta Wyborcza.
„MSWiA wierzy władzom Wietnamu”
http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5164989.html
Komunistyczny Wietnam zapewnił, że odesłanym z Polski Wietnamczykom nie grożą prześladowania. A MSWiA w to uwierzyło i pozwoliło na deportację z Polski 32 Azjatów.
Zostali pod koniec lutego zidentyfikowani i przesłuchani przez "ekspertów wietnamskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego", czyli bezpiekę. Część zatrzymanych działała w Polsce w organizacjach wietnamskiej emigracji. Niektórzy starali się o status uchodźcy.
MSWiA wyjaśniło nam wczoraj, że "twierdzenia omożliwości prześladowań politycznych w Wietnamie były weryfikowane przez właściwych wojewodów przed wydaniem decyzji o wydaleniu i przez Urząd do spraw Cudzoziemców MSWiA przy rozpatrywaniu wniosków o status uchodźcy".
W jaki sposób wojewodowie mieliby sprawdzać, czy w Wietnamie są prześladowania? Rzeczniczka MSWiA Wioletta Paprocka nie wyjaśnia.
- Urzędy wojewódzkie nie zajmują się sprawdzaniem, czy obcokrajowiec jest uchodźcą politycznym. Powinien to robić Urząd ds. Cudzoziemców,
- Ale to iluzja - twierdzi Robert Krzysztoń, członek Amnesty International.
Tak było w przypadku opisywanego przez nas wczoraj mężczyzny, który przedstawia się jako "Nguyen Viet Anh". W areszcie deportacyjnym był przesłuchiwany przez wietnamską bezpiekę. Czekał wówczas na decyzję wsprawie statusu uchodźcy. Dwa tygodnie później wezwano go do Urzędu ds. Cudzoziemców. Powiedział, że grozi mu w Wietnamie wieloletnie więzienie. Jeszcze przed ucieczką z kraju miał wilczy bilet -nikt nie mógł go zatrudnić. Za granicą kontynuował antyrządowe wystąpienia. Następnego dnia "Nguyen Viet Anh" dostał odmowę przyznania statusu uchodźcy. Odwołał się.
- W jeden dzień nie da się odpowiedzialnie zweryfikować informacji od osoby, która stara się o status uchodźcy - mówi Grzegorz Sikora z programu dla cudzoziemców i uchodźców Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Według fundacji aż 99 proc. wniosków Wietnamczyków chcących znaleźć azyl w Polsce jest przez nasze władze odrzucane. - Władze polskie są zdania, że w Wietnamie nie dochodzi do prześladowań politycznych w rozumieniu konwencji genewskiej - mówi Sikora.
„"Nguyen Viet Anh" odsłoni twarz”
Rapacki w Sejmie: Nic nie wiem o tym, by Polska oddawała wietnamskiej bezpiece uchodźców politycznych z Wietnamu
- Czy Polska nie traktuje źle obcokrajowców? Czy łamiąc ich prawa, resort spraw wewnętrznych po prostu nie chroni kraju przed napływem emigrantów ze Wschodu? - pytała wczoraj w Sejmie Izabela Jaruga-Nowacka (LiD).
"Gazeta" opisywała, jak pod koniec lutego dzięki akcji polskiej Straży Granicznej wietnamska komunistyczna bezpieka przesłuchała w aresztach deportacyjnych kilkudziesięciu Wietnamczyków. 32 osoby, czyli większość z przesłuchanych, deportowano już z Polski.
- To nie była bezpieka, tylko specjaliści z wydziału ruchu granicznego ministerstwa bezpieczeństwa - tłumaczył w Sejmie wiceminister Adam Rapacki. Powtórzył to, co polskie władze mówiły "Gazecie" - że podstawą tych wszystkich działań jest umowa między Wietnamem i Polską z 2004 r. Łącznie we wrześniu ubiegłego roku i w lutym tego roku "wietnamscy urzędnicy" przesłuchali 90 swoich rodaków. Jak twierdzi Rapacki, przesłuchani to osoby, które złamały polskie prawo, nielegalnie przekraczając granicę. - Nie było wśród nich takich, którzy wystąpili o status uchodźcy - upierał się wiceminister.
"Gazeta" z takimi osobami się kontaktowała i pisała o nich. Co prawda bez nazwisk, bo prosili o to - boją się, że nawet w Polsce ktoś może im zrobić krzywdę. Min. Rapacki wyjaśnił w Sejmie wczoraj, że skoro nie wie, o kogo chodzi, to nie może się do tego odnieść.
Wczoraj jeden z Wietnamczyków, którzy złożyli wniosek o status uchodźcy, a mimo to zostali przesłuchani przez "specjalistów z wydziału ruchu granicznego ministerstwa bezpieczeństwa", zgodził się udostępnić MSWiA swoje dane. Wystarczy, że resort zwróci się o to do "Gazety".
- Martwi mnie zbyt dobre samopoczucie MSWiA - skomentowała wypowiedź wiceministra Jaruga-Nowacka.
- Trudno uwierzyć, że pan Rapacki nie wie, co się dzieje w podległych mu urzędach. Wśród przesłuchiwanych były przynajmniej trzy osoby, które czekały na decyzję w sprawie przyznania statusu uchodźcy. Przesłuchiwanie ich przez przedstawicieli kraju, z którego uciekli, to złamanie konwencji genewskiej. Wielu z przesłuchiwanych dłuższy czas legalnie mieszkało w Polsce, ale pokończyły im się wizy - mówi nam Robert Krzysztoń, opiekun wietnamskiej opozycji w Polsce i współpracownik Amnesty International.
Wietnam jest jednym z ostatnich na świecie reżimów komunistycznych. W Polsce aktywna jest wietnamska opozycja.
Wspólny list do premiera i prezydenta w sprawie traktowania Wietnamczyków mają w najbliższych dniach wysłać Amnesty International, Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Stowarzyszenie Wolnego Słowa. Jeśli interwencja nie odniesie skutku, stowarzyszenia nie wykluczają zwrócenia się do struktur europejskich.
6 kadencja, 15 posiedzenie, 2 dzień (08-05-2008)
4 punkt porządku dziennego:
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata6.nsf/cf6cd6bc70d259a4c125738c004d6617/952b65460fd06467c12574440041ca36?OpenDocument
Poseł Izabela Jaruga-Nowacka:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Polska zawsze była krajem przyjaznym dla cudzoziemców - i szczyciła się tym, że jest krajem przyjaznym - zwłaszcza dla ludzi walczących o prawa i wolności dla swoich krajów i narodów. Tymczasem coraz częściej opinia publiczna bulwersowana jest doniesieniami o złym traktowaniu cudzoziemców przez instytucje państwowe. Wszyscy przecież pamiętamy wstrząsającą sprawę 22-letniej Nigeryjki Janet Johnson, dramat rodziny czeczeńskiej czy wreszcie śmierć głodową w areszcie śledczym Rumuna podejrzanego o kradzież portfela.
W ostatnim czasie pojawiły się w mediach kolejne informacje o wydalaniu z Polski uchodźców z Wietnamu. ˝Gazeta Wyborcza˝ 28 kwietnia pisała o bezskutecznych interwencjach Ośrodka Migranta w sprawach pośpiesznych deportacji kilkudziesięciu Wietnamczyków. Od 1 do 20 kwietnia Straż Graniczna deportowała 32 obywateli Wietnamu. Wcześniej wszyscy byli przesłuchiwani przez funkcjonariuszy wietnamskiej służby bezpieczeństwa z wydziału A18, występujących jako eksperci MSWiA.
Obecnie kolejnemu wietnamskiemu działaczowi opozycyjnemu Nguyen Viet Anh, oczekującemu w Polsce na status uchodźcy, grozi deportacja. Po otrzymaniu pierwszej odmowy przyznania statusu uchodźcy przez Urząd do Spraw Cudzoziemców przebywał on w areszcie deportacyjnym, gdzie został przesłuchany przez funkcjonariuszy wietnamskiej służby bezpieczeństwa, dysponujących wglądem do jego akt. Nguyen Viet Anh musiał uciekać z Wietnamu, ponieważ kolportował tam antyrządowe pismo. Jeśli po raz kolejny Urząd do Spraw Cudzoziemców odmówi mu statusu uchodźcy i zostanie on deportowany, tym razem z Polski, to grozi mu wieloletnie więzienie. Dopuszczanie do udziału w przesłuchaniu służby bezpieczeństwa kraju, z którego ubiegający się o status uchodźcy ucieka, jest złamaniem konwencji genewskiej dotyczącej ochrony uchodźców. Jeśli tak się dzieje w demokratycznej Polsce, to jest to niedopuszczalne.
Panie ministrze, krótkie pytanie. Czy MSWiA korzysta z pomocy ekspertów będących funkcjonariuszami służby bezpieczeństwa Wietnamu? Jeśli tak, to w jakich sprawach i w jakim zakresie ta pomoc jest niezbędna ministerstwu?
Interpelacja Dariusza Lipińskiego
Interpelacja nr 1725
w sprawie działań przedstawicieli służb bezpieczeństwa Wietnamu na terenie Polski
Szanowny Panie Ministrze! W ubiegłym tygodniu pojawiły się niepokojące informacje prasowe o wykorzystywaniu przez służby bezpieczeństwa komunistycznego Wietnamu umowy z Polską o wzajemnym przekazywaniu obywateli w celu prześladowania wietnamskiej opozycji politycznej. W szczególności zaskoczenie budzą regularne skargi Wietnamczyków, że po zatrzymaniu przez polskie służby, przede wszystkim Straż Graniczną, są oni następnie przesłuchiwani przez ludzi z wietnamskich służb bezpieczeństwa.
Jak wynika z dostępnych relacji, tego rodzaju postępowanie jest inaczej opisywane i interpretowane z jednej strony przez polską Straż Graniczną, z drugiej zaś przez samych Wietnamczyków. Straż Graniczna tłumaczy, że współpraca z urzędnikami wietnamskimi, na podstawie umowy międzynarodowej z 2004 r. o wzajemnym przekazywaniu obywateli, jest niezbędna dla ustalenia tożsamości emigrantów, którzy podają się za obywateli tego kraju. Straż Graniczna przyznaje, że w Polsce przebywają z oficjalną delegacją przedstawiciele wietnamskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, jednak są to specjaliści od kontroli ruchu granicznego, a ich zadaniem jest potwierdzenie tożsamości przesłuchiwanych osób. Poza tym w przesłuchaniach, prowadzonych najczęściej w areszcie deportacyjnym Straży Granicznej na Okęciu, biorą zawsze udział dwaj polscy urzędnicy i tłumacz.
Nieco inaczej tę sytuację opisują sami Wietnamczycy, którzy twierdzą, iż przesłuchania prowadzone są w rzeczywistości bez obecności polskich urzędników przez funkcjonariuszy wietnamskich służb bezpieczeństwa, którzy namawiają do współpracy w rozpracowywaniu wietnamskiej emigracji w Polsce, w razie odmowy grożąc deportacją lub represjami wobec przebywających w Wietnamie rodzin. Jeżeli faktycznie uzyskiwanie danych osobowych w toku przesłuchań odbywa się za pomocą zastraszania, szantażowania i zmuszania do współpracy, to z całą pewnością nie można uznać takiej praktyki za zgodną z zasadami przyjętymi w demokratycznym państwie prawa.
Polska jest silnym ośrodkiem emigracyjnym wietnamskiej opozycji antykomunistycznej, co, mając w pamięci nasze własne trudne doświadczenia historyczne, powinno skutkować wsparciem i opieką dla niej ze strony odpowiednich służb i administracji. Gdyby opisywane w prasie wydarzenia miały w rzeczywistości miejsce, byłoby to zaprzeczeniem wyżej wymienionej postawy. Dlatego też chciałbym zadać Panu Ministrowi następujące pytania:
Czy Pan Minister otrzymał informacje na temat opisywanych zdarzeń i podjął kroki zmierzające do ich wyjaśnienia? Jeżeli tak, to jakie są wyniki przeprowadzonego postępowania?
Czy zdaniem Pana Ministra wietnamscy uchodźcy przebywający w Polsce mogą odnosić wrażenie, iż umowa z Wietnamem o wzajemnym przekazywaniu obywateli jest wykorzystywana do walki z opozycją antykomunistyczną?
Czy bez zgody samych zainteresowanych można udostępniać władzom wietnamskim dane Wietnamczyków starających się o prawo pobytu w Polsce?
Czy dla prawidłowej realizacji umowy o wzajemnym przekazywaniu obywateli niezbędne jest korzystanie z bezpośredniej pomocy funkcjonariuszy rządu wietnamskiego na terytorium Polski?
Poseł Dariusz Lipiński
6 kadencja, 15 posiedzenie, 2 dzień
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata6.nsf
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Adam Rapacki:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Czy MSWiA korzysta z pomocy ekspertów będących funkcjonariuszami służby bezpieczeństwa? Otóż działania w zakresie wydalania z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej obywateli Wietnamu podejmowane są na podstawie Umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Socjalistycznej Republiki Wietnamu o przekazywaniu i przyjmowaniu obywateli obu państw, podpisanej w Hanoi 22 kwietnia 2004 r. Umowa ta dotyczy realizacji prawomocnych, podkreślam, prawomocnych decyzji o wydaleniu z terytorium RP, wydanych uprzednio przez odpowiednie instytucje.
Na podstawie art. 7 wspomnianej umowy oraz protokołu uzgodnień podpisanego w Warszawie w maju 2007 r. organizowane są wizyty delegacji ekspertów z Urzędu Kontroli Ruchu Granicznego, który podlega wietnamskiemu Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego, ale jest to urząd, który kontroluje ruch graniczny, a nie jakaś specjalna służba bezpieczeństwa. Celem tych wizyt jest przeprowadzanie wywiadów, rozmów z cudzoziemcami podlegającymi wydaleniu z terytorium Polski, deklarującymi obywatelstwo wietnamskie, których tożsamości nie udało się potwierdzić w prowadzonej wcześniej korespondencji. Mamy cudzoziemców, w tym wypadku obywateli Wietnamu, których tożsamości nie możemy potwierdzić. Są oni u nas nielegalnie, więc przekroczyli granicę w sposób niezgodny z prawem, naruszyli polskie prawo. Tego typu rozmowy prowadzone są po to, żeby ustalić ich tożsamość. Nie ma takich sytuacji, w których prowadzone są rozmowy z osobami ubiegającymi się o status uchodźcy. Jeśli chodzi o osoby, z którymi są prowadzone rozmowy, to mamy prawomocne decyzje o ich wydaleniu. Dopiero wówczas, ponieważ nie wiemy, kto to jest, i nie mamy jasności co do tożsamości tych osób, prowadzone są rozmowy zmierzające do ustalenia tożsamości. Czasami bywa tak, że w trakcie tych rozmów albo tuż przed samymi rozmowami z przedstawicielami wietnamskiego Urzędu Kontroli Ruchu Granicznego Wietnamczycy składają wnioski o status uchodźcy. Wówczas te rozmowy prowadzone są po to, żeby potwierdzić tożsamość danego obywatela. Wstrzymywana jest procedura deportacyjna, a rozpoczyna się procedura związana z przyznaniem statusu uchodźcy. Nie ma więc takich sytuacji, żebyśmy tych uchodźców, którzy wcześniej zadeklarowali, że zabiegają o status uchodźcy, w jakikolwiek sposób prześladowali i wydalali.
Ilu emigrantów, uchodźców z Wietnamu poddano przesłuchaniu? W ogóle nie przesłuchiwano uchodźców, tylko cudzoziemców, Wietnamczyków, którzy naruszyli polskie prawo. Od lutego do maja br. 32 Wietnamczyków zostało wydalonych w taki sposób. Natomiast rozmów z udziałem ekspertów z Urzędu Kontroli Ruchu Granicznego przeprowadzono ok. 90. Nie ma żadnych kontaktów między Urzędem do Spraw Cudzoziemców a wietnamską służbą migracyjną. Tego typu kontakty realizuje polska Straż Graniczna ze swoim partnerem po stronie wietnamskiej.
Należy podkreślić, że w drugim półroczu ub.r. gwałtownie wzrosła liczba cudzoziemców ubiegających się o status uchodźcy. Jest to blisko 10 tys. osób, z czego ponad 90% to obywatele rosyjscy narodowości czeczeńskiej. Wietnamczyków ubiegających się o status uchodźcy jest niewielu, ok. 30 osób. Bardzo wnikliwie rozpatrywane są procedury związane z przyznaniem tego statusu.
Zarówno Urząd do Spraw Cudzoziemców, jak i polska Straż Graniczna stoją na straży przestrzegania prawa polskiego i pilnują, aby wszystkie osoby, które znalazły się w Polsce w sposób nielegalny, zostały wydalone. Absolutnie nie jesteśmy nastawieni, aby w jakiś sposób prześladować cudzoziemców.
Pani poseł mówiła o pewnym obywatelu wietnamskim. Otóż żadna taka osoba, żaden Wietnamczyk o nazwisku Nguyen Viet Anh nie ubiega się o status uchodźcy w Polsce. Być może jest to jakieś przybrane nazwisko, a osoba ta ubiega się o ten status pod zupełnie innym nazwiskiem. Trudno więc odnieść się do tego i odpowiedzieć, czy ta konkretna osoba - nie wiemy, jak się ona nazywa - ubiega się o status uchodźcy i pod jakim nazwiskiem.
Czy minister spraw wewnętrznych i administracji sprawuje nadzór nad Urzędem do Spraw Cudzoziemców? Tak, w Urzędzie do Spraw Cudzoziemców funkcjonuje zespół kontrolny, który rozpatruje wszelkie skargi na działania urzędników tego urzędu. Również w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji funkcjonuje Departament Kontroli, który rozpatruje wszelkie skargi dotyczące działań urzędników Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Na szczęście te skargi w ogromnej większości są niepotwierdzone i nie ma zastrzeżeń do funkcjonowania urzędu. Dziękuję bardzo.
Odpowiedź na interpelację posła Dariusza Lipińskiego
na interpelację nr 1725
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/48D46E38
Szanowny Panie Marszałku! W nawiązaniu do pisma z dnia 11 marca 2008 r. (sygn.SPS-023-1725/0 przekazującego interpelację posła na Sejm RP pana Dariusza Lipińskiego z dnia 28 lutego 2008 r. w sprawie działań przedstawicieli służb bezpieczeństwa Wietnamu na terenie Polski uprzejmie przedstawiam następujące informacje.
Na wstępie pragnę wyjaśnić, iż działania opisane w wystąpieniu pana posła dotyczą czynności prowadzonych w trakcie postępowania w sprawie wydalenia cudzoziemca z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i mają na celu potwierdzenie danych osobowych oraz uzyskanie dokumentu podróży cudzoziemca, wobec którego została wydana decyzja o wydaleniu, wskazanych w rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych i administracji z dnia 12 sierpnia 2003 r. w sprawie trybu postępowania organów w sprawie wydalenia cudzoziemca oraz sposobu odnotowywania w dokumencie podróży wydania decyzji o zobowiązaniu cudzoziemca do opuszczenia terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub decyzji o wydaleniu (Dz. U. Nr 146, poz. 1427).
Podstawę prawną czynności podjętych wobec cudzoziemców deklarujących obywatelstwo wietnamskie, mających miejsce w dniach 18-22 lutego 2008 r., stanowi art. 7 umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Socjalistycznej Republiki Wietnamu o przekazywaniu i przyjmowaniu obywateli obu Państw, podpisanej w Hanoi w dniu 22 kwietnia 2004 r. (tzw. umowa o readmisji), oraz art. 4 ust. 7 Protokołu w sprawie wykonywania umowy o readmisji, stanowiącego jej integralną część. Zgodnie z art. 6 ust. 1a ww. protokołu wykonawczego właściwym organem do wykonywania umowy o readmisji i protokołu wykonawczego jest dla strony wietnamskiej Urząd Kontroli Ruchu Granicznego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Wietnamu. Pracownicy tego urzędu zostali zaproszeni przez stronę polską i brali udział w przesłuchaniach. Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji nie są znane przypadki zastraszania cudzoziemców przez pracowników Urzędu Kontroli Ruchu Granicznego MBP Wietnamu podczas przesłuchań. Organizacja przesłuchań, w szczególności umiejscowienie i stały wgląd do pokoi przesłuchań, obecność funkcjonariuszy Straży Granicznej i tłumacza na potrzeby strony polskiej, wykluczała możliwość zaistnienia takich sytuacji. Ponadto informuję, że żaden z przesłuchiwanych cudzoziemców nie złożył skargi, chociażby ustnej, na przebieg i treść przesłuchań.
Należy wskazać, iż tego rodzaju czynności nie przeprowadza się z udziałem cudzoziemców, wobec których toczy się postępowanie o nadanie statusu uchodźcy. W myśl art. 89 ust. 1 pkt 3 ustawy o cudzoziemcach (t.j.: Dz. U. z 2006 r. Nr 234, poz. 1695, z późn. zm.) decyzji o wydaleniu cudzoziemca nie wydaje się, a wydanej nie wykonuje, jeżeli wobec cudzoziemca toczy się postępowanie o nadanie statusu uchodźcy.
Jednocześnie pragnę wyjaśnić, że zgodnie z art. 9 ustawy z dnia 13 czerwca 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (t.j.: Dz. U. z 2006 r. Nr 234, poz. 1695, z późn. zm.) nie udostępnia się władzom oraz instytucjom publicznym kraju pochodzenia cudzoziemca danych cudzoziemca, na podstawie których możliwe jest ustalenie, że:
postępowanie o nadanie statusu uchodźcy, udzielenie azylu lub zgody na pobyt tolerowany wobec cudzoziemca jest w toku lub zakończyło się,
cudzoziemcowi nadano lub odmówiono nadania statusu uchodźcy,
cudzoziemcowi udzielono lub odmówiono udzielenia azylu lub zgody na pobyt tolerowany.
Cytowany wyżej przepis nie wyklucza natomiast udostępniania danych osobowych cudzoziemców w toku innych postępowań, w tym postępowania w sprawie wydalenia cudzoziemca, byleby działanie to nie sprzeciwiało się dyspozycji zawartej w art. 9 ww. ustawy.
Biorąc powyższe pod uwagę, pragnę zapewnić pana posła, iż czynności wobec cudzoziemców deklarujących obywatelstwo wietnamskie - podejmowane w celu wykonania umowy o readmisji - prowadzone są z poszanowaniem praw i wolności cudzoziemców oraz ich godności. Celem podejmowanych działań jest wyłącznie wykonanie prawomocnych decyzji oraz zapewnienie przestrzegania prawa.
W nocy z niedzieli 25. maja [2008r.] na poniedziałek z aresztu dla cudzoziemców bez prawa pobytu w RP w Lesznowoli przewieziono do aresztu w Przemyślu cztery osoby. Zostały one poddane przesłuchaniu przez funkcjonariuszy wydziału A18 wietnamskiej służby bezpieczeństwa. Tej samej nocy, o godzinie 1.00 z aresztu w Białej Podlaskiej wywieziono radiowozem innego Wietnamczyka, który również trafił do rąk ubeków w Przemyślu. Człowiek ten przywieziony został policyjnym radiowozem, w którym następnie został zamknięty i czekał na swoją kolej od godziny 5.00 nad ranem do 11.30 bez możliwości zaspokojenia pragnienia, zjedzenia czegokolwiek a nawet załatwienia potrzeb fizjologicznych.
Jak poprzednimi razy, ubecy byli pozostawieni z przesłuchiwanymi bez jakiegokolwiek dozoru. Funkcjonariusze Straży Granicznej i tłumacz przebywali na korytarzu.
Tym razem, ponownie przewożeni są w celu przesłuchania ludzie, figurujący na liście, którą mają ze sobą konwojenci. Osoby przesłuchiwane nie są informowane o tym, w jakim celu i dokąd jadą. Ponownie wśród nich większość stanowią osoby współpracujące lub będące w bliższych relacjach ze środowiskami wietnamskiej opozycji demokratycznej.
Z relacji, które do tej pory do nas dotarły wynika, że tym razem ubecy z A18 nie mówią wprost o perspektywie współpracy ze strony przesłuchiwanych. Inna rzecz, że na razie mamy mało dokładnych relacji.
Kluczowym punktem każdego przesłuchania jest żądanie podpisu przesłuchiwanego na kartce papieru, której treść ubek zakrywa dłonią. Ponieważ bardzo się upierają przy tych podpisach, może to być istotne.
Dziwnie zachowują się polscy funkcjonariusze. Przesłuchiwani są poddawani (nie wszyscy) dokładnej rewizji osobistej przed wejściem do pokoju towarzyszy z A18. Ponieważ trudno podejrzewać, żeby aresztowany miał przy sobie broń i mógł zagrozić tym Stirlitzom, zdaje się, że poszukiwania dotyczą sprzętu nagrywającego - mp3, komórka itp, takie urządzenia aresztowani miewają przy sobie. Z czego wynika aż taki stopień kurtuazji, żę nasi funkcjonariusze troszczą się tak bardzo o intymność gości z bratniej służby?
Robert Krzysztoń, 27-28.05.2008
„Wietnamska bezpieka znowu w Polsce”
Co najmniej 120 uchodźców z Wietnamu przesłuchała w Przemyślu służba bezpieczeństwa tego kraju-dowiedziała się "Gazeta"
Wietnamczykom pomagała nasza Straż Graniczna, która zwozi Wietnamczyków z aresztów. To kolejna odsłona sprawy, o której pisaliśmy już kilka razy. W lutym podczas akcji policji i Straży Granicznej w podwarszawskiej Wólce Kosowskiej zatrzymano 89 Wietnamczyków, którzy w Polsce znaleźli się nielegalnie. Byli przesłuchiwani przez wydział A18 wietnamskiej Milicji Ludowej, który zajmuje się inwigilacją emigracji.
Namawiano ich do podjęcia współpracy z bezpieką, straszono deportacją. Zaprotestowała Fundacja Helsińska i Stowarzyszenie Wolnego Słowa, które opiekuje się mieszkającymi w Polsce wietnamskimi opozycjonistami. Sprawa przycichła, ale nie na długo.
- Wiemy o co najmniej 120 osobach, które od poniedziałku są przesłuchiwane w ośrodku Straży Granicznej w Przemyślu - mówi Robert Krzysztoń z SWS, współpracownik Amnesty International. - Wiemy też, jak wyglądają przesłuchania. Opowiedziało o nich ponad 60 aresztantów. Wśród nich było kilkoro Wietnamczyków zabranych w środku nocy z ośrodka dla cudzoziemców w Lesznowoli (woj. mazowieckie) i z aresztu w Białej Podlaskiej. Jednego z mężczyzn Straż Graniczna kilka godzin trzymała w samochodzie bez jedzenia, picia i toalety.
Straż potwierdza, że przesłuchania się odbyły i dokonują ich pracownicy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Wietnamu. Cel - jak poinformował nas rzecznik straży płk Wojciech Lechowski - to "weryfikacja tożsamości osób, a w konsekwencji wydanie im dokumentów podróży".
"Weryfikacja" polega na wyłapaniu osób figurujących na listach poszukiwanych przez wietnamską bezpiekę ze wszystkich przesłuchiwanych. Takie listy mają ze sobą w Polsce funkcjonariusze A18. Gdy odnajdą poszukiwanego (a ten na przesłuchaniu potwierdzi swoje dane), ambasada Wietnamu od razu wydaje mu "dokument podróży".
- To wyrok. Taka osoba bardzo szybko zostaje wydalona - objaśnia Krzysztoń. Pozwala na to umowa, którą Polska w 2004 r. podpisała z Wietnamem. Daje ona możliwość wzajemnego przekazywania obywateli. - Choć tylko "daje możliwość", nasze władze z zapałem z niej korzystają. Jak mogą, pozbywają się z Polski emigrantów. Przesłuchania to jeden z elementów tej strategii - zaznacza Krzysztoń.
Według Wietnamczyków przesłuchania wyglądają następująco: każdy z aresztantów jest przeszukiwany przez Straż Graniczną, wprowadza się go do pokoju, w którym jest tłumacz i funkcjonariuszka w cywilu, podaje nazwisko, a kobieta wyciąga jego teczkę z kupki leżącej na stole. Z teczką pod pachą przesłuchiwany maszeruje do pokoju, gdzie czeka trzech pracowników bezpieki. - Są agresywni, krzyczą: skąd pochodzisz, ile osób znasz w Polsce, do kogo jechałeś, masz rodzinę w Wietnamie, gdzie mieszkają? - opowiada jeden z przesłuchanych. Kończy się to podsunięciem dokumentu do podpisu. Jego treści nie sposób poznać, bo jeden z funkcjonariuszy zakrywa tekst dłonią.
Tym razem wietnamska bezpieka nie proponuje już współpracy w rozpracowywaniu opozycji. - To skutek skandalu, który wybuchł w lutym - przypuszcza Krzysztoń.
Sprawę postanowiono więc wyciszyć. Świadczy o tym komunikat, który znalazł się na stronach gazety wydawanej przez ambasadę po marcowym spotkaniu kierownictwa Straży Granicznej z ambasadorem Wietnamu. - Przetłumaczyłam go na polski - mówi Ton Van Anh, opozycjonistka mieszkająca w Warszawie. - Piszą w nim, że polska strona "zastosuje odpowiednią metodę rozwiązywania problemów (…), nie dopuszczając do komentowania spraw niezgodnie z istotą rzeczy osobom, które nie dysponują informacjami na ten temat". To znaczy - mediów i niezależnych organizacji.
List redaktora naczelnego warszawskiego dodatku lokalnego Gazety Wyboczej, Seweryna Blumsztajna, do Grzegorza Schetyny, ministra spraw wewnętrznych i administracji, oraz wicepremiera w rządzie Donalda Tuska:
Od lutego opisujemy, jak podlegli Panu funkcjonariusze Straży Granicznej doprowadzają uchodźców wietnamskich na przesłuchania wietnamskiej bezpieki. Polska pozbywa się w ten sposób Wietnamczyków przy pomocy służb komunistycznego Wietnamu. Nikogo z pańskich podwładnych nie obchodzi, czy wydalanych uchodźców czekają w ojczyźnie represje. W dodatku nasi pogranicznicy traktują ich jak bydło.
Nasze apele i głosy obrońców praw człowieka spowodowały tylko tyle, że przesłuchania przeniesiono dalej od Warszawy, do Przemyśla.
Miał Pan przecież coś wspólnego z opozycją, może Pan nawet jeszcze pamięta przesłuchania w polskiej bezpiece. Zapewniam Pana, że bezpieka wietnamska jest brutalniejsza. A jednak to za Pańską zgodą oddajemy uchodźców wietnamskich w jej ręce.
Nie można kontynuować tej haniebnej współpracy z wietnamską bezpieką i trzeba wypowiedzieć umowę z Wietnamem, która na to pozwala.
Wietnamski SB-ek przesłuchujący w Polsce uchodźcę to coś znacznie bardziej wstydliwego niż nielegalna współpraca z FBI przy jakimś politycznym śledztwie.
„Wietnamska służba bezpieczeństwa przesłuchała uchodźców”
Co najmniej 120 uchodźców z Wietnamu przesłuchała w Przemyślu służba bezpieczeństwa tego kraju - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza".
Wietnamczykom pomagała nasza Straż Graniczna, która zwozi Wietnamczyków z aresztów. To kolejna odsłona sprawy, o której gazeta pisała już kilka razy. W lutym podczas akcji policji i Straży Granicznej w podwarszawskiej Wólce Kosowskiej zatrzymano 89 Wietnamczyków, którzy w Polsce znaleźli się nielegalnie. Byli przesłuchiwani przez wydział A18 wietnamskiej Milicji Ludowej, który zajmuje się inwigilacją emigracji.
Wiemy o co najmniej 120 osobach, które od poniedziałku są przesłuchiwane w ośrodku Straży Granicznej w Przemyślu - mówi Robert Krzysztoń z SWS, współpracownik Amnesty International. Wiemy też, jak wyglądają przesłuchania. Opowiedziało o nich ponad 60 aresztantów. Wśród nich było kilkoro Wietnamczyków zabranych w środku nocy z ośrodka dla cudzoziemców w Lesznowoli (woj. mazowieckie) i z aresztu w Białej Podlaskiej. Jednego z mężczyzn Straż Graniczna kilka godzin trzymała w samochodzie bez jedzenia, picia i toalety - dodaje.
Straż potwierdza, że przesłuchania się odbyły i dokonują ich pracownicy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Wietnamu. Cel - jak poinformował "GW" rzecznik straży płk Wojciech Lechowski - to "weryfikacja tożsamości osób, a w konsekwencji wydanie im dokumentów podróży".
To wyrok. Taka osoba bardzo szybko zostaje wydalona - objaśnia Krzysztoń. Pozwala na to umowa, którą Polska w 2004 r. podpisała z Wietnamem. Daje ona możliwość wzajemnego przekazywania obywateli.
Choć tylko "daje możliwość", nasze władze z zapałem z niej korzystają. Jak mogą, pozbywają się z Polski emigrantów. Przesłuchania to jeden z elementów tej strategii - zaznacza Krzysztoń.
Wietnam jest jednym z ostatnich na świecie reżimów komunistycznych. W Polsce aktywna jest wietnamska opozycja - akcentuje "Gazeta Wyborcza", publikując więcej szczegółów w sprawie przesłuchań przebywających w Polsce Wietnamczyków.
Temat był obecny także na antenie TOK FM: http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,59306,,,,5261588.html
„Wypowiedzieć umowę z Wietnamem”
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5263802,Wypowiedziec_umowe_z_Wietnamem.html
Będzie kolejna - trzecia - interpelacja poselska w sprawie przesłuchań wietnamskich uchodźców w Polsce.
Wczoraj napisaliśmy, że kolejnych 120 uchodźców z Wietnamu przesłuchała w Przemyślu wietnamska służba bezpieczeństwa. Pomagała im nasza straż graniczna, aresztowanych Wietnamczyków przywiozła na przesłuchanie nawet z Lesznowoli pod Warszawą i z Białej Podlaskiej. To kolejna odsłona sprawy, o której pisaliśmy już kilka razy.
Uchodźcy są namawiani do współpracy, straszeni deportacją. - Takie przesłuchania służą wyłowieniu spośród emigrantów osób poszukiwanych przez wietnamską bezpiekę, które szybko zostaną wydalone z Polski - mówił nam wczoraj Robert Krzysztoń ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa, współpracownik Amnesty International.
Poseł Dariusz Lipiński (PO), napisał interpelację - trzecią w tej sprawie. Na poprzednie dwie odpowiadali wiceszefowie MSWiA gen. Adam Rapacki i Piotr Stachańczyk, który jest odpowiedzialny za politykę emigracyjną.
Teraz Lipiński pyta bezpośrednio wicepremiera i szefa MSWiA Grzegorza Schetynę:
o przesłuchania Wietnamczyków, które odbywają się na wniosek strony polskiej. I dlaczego Polska sama zaprasza przedstawicieli Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Wietnamu.
o zapisy umowy o przekazywaniu osób (readmisji), którą Polska podpisała w 2004 r. I czy powinny znajdować się w niej zapisy pozwalające obcym służbom na prowadzenie działalności na terenie Polski (o możliwość wypowiedzenia umowy.
- Odpowiedzi na poprzednie interpelacje zawierały nieprawdziwe informacje - twierdzi Krzysztoń. Chodzi mu o zakaz przesłuchiwania osób, wobec których toczy się postępowanie o status uchodźcy. - Mamy dowody, że w lutym polskie służby wydały bezpiece kilka takich osób. Wiemy o jednym takim przypadku także z tego tygodnia. To kolejny dowód na to, że umowa powinna zostać wypowiedziana jak najszybciej - dodaje.
Swojej wersji trzyma się natomiast straż graniczna. - Przedstawiciele Wietnamu pomagają jedynie w ustalaniu tożsamości obywateli swojego kraju. Obywatele ci nie byli szantażowani ani zastraszani. Delegacji wietnamskiej zawsze towarzyszą przedstawiciele straży granicznej i tłumacz języka wietnamskiego - twierdzi rzecznik SG płk Wojciech Lechowski.
Głos ponownie zabrała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. - Umowę z 2004 r. trzeba przejrzeć pod kątem korzyści, które daje Polsce. Niestety, mam wrażenie, że bardziej korzystają na niej Wietnamczycy. I to nie ci dobrzy - mówi prof. Zbigniew Hołda.
Grzegorz Lisicki, PAP
Więcej linków do artykułów na ten temat:
http://wyborcza.pl/1,76842,5404673,Zakladnicy_ambasady_Wietnamu.html?as=1&ias=5&startsz=x (duży reportaż Oli Krzyżaniak-Gumowskiej o życiu Wietnamczyków w Polsce, Gazeta Wyborcza, 28-29.06.2008).
http://wyborcza.pl/1,76842,5781565,Wietnamska_bezpieka_znow_dziala_w_Polsce.html (Kolejny artykuł o funkcjonariuszach wietnamskiej SB, wyłapujących w Polsce przedstawicieli opozycji. Po raz kolejny wspiera ich nasza Straż Graniczna).
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/3001bd878392962bc12573b500459bdb/78ab65c74375ed26c1257467003abac9?OpenDocument (Odpowiedź Piotra Stachańczaka, podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, na interpelację posła Dariusza Lipińskiego)
„Dobrowolne” przesłuchania?
http://www.rp.pl/artykul/264955.html
16 uchodźców przesłuchała wietnamska bezpieka – alarmuje Stowarzyszenie Wolne Słowo.
To niedopuszczalne – twierdzi stowarzyszenie, do którego zgłosili się wstrząśnięci takimi działaniami przebywający w Polsce Wietnamczycy. To opozycjoniści, którzy uciekli z ojczystego kraju przed prześladowaniami.
Jak do tego doszło? – Kilkanaście osób, w tym takie, które są w trakcie starania się o azyl polityczny w Polsce, najpierw otrzymało z Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie wezwania, aby się tam stawić – mówi „Rz” Robert Krzysztoń ze Stowarzyszenia Wolne Słowo.
I opowiada: – Gdy w poniedziałek się zgłosili, okazało się, że na miejscu są funkcjonariusze wietnamskiej bezpieki, którzy zaczęli ich przesłuchiwać. Pytali o personalia i czy chcą wrócić do Wietnamu. Takim przesłuchaniom zostało poddanych 16 osób. Wszystko odbyło się w pokoju na parterze w budynku przy ul. Długiej, w którym mieści się wydział cudzoziemców.
Jak wyglądają takie rozmowy? – Ludzie są namawiani do podjęcia współpracy i straszeni, że jeśli się na to nie zgodzą, zostaną deportowani – podkreśla Krzysztoń.
Co na to warszawski Urząd Wojewódzki? Ivetta Biały, rzeczniczka prasowa wojewody mazowieckiego, potwierdziła, że w poniedziałek odbyły się takie przesłuchania. Jednak twierdzi, że były dobrowolne.
– Obywatele Wietnamu, zanim złożyli wyjaśnienia przed służbami granicznymi, zostali poinformowani o charakterze rozmowy i poproszeni o wyrażenie zgody na składanie wyjaśnień – twierdzi rzeczniczka. Z jej relacji wynika, że „Straż Graniczna RP we współpracy z wietnamskim Biurem Kontroli Ruchu Granicznego prowadzi postępowania mające na celu potwierdzenie tożsamości cudzoziemców przebywających na terenie RP”.
Jak twierdzi Stowarzyszenie Wolne Słowo, ta sama grupa funkcjonariuszy bezpieki wczoraj w areszcie w Przemyślu przesłuchiwała Wietnamczyków osadzonych tam z powodu nielegalnego pobytu w Polsce.
To nie pierwsze tego typu wydarzenia. Podobne przesłuchania odbyły się w 2006 i 2008 r. W maju ubiegłego roku „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że 120 uchodźców z Wietnamu przesłuchała w Przemyślu służba bezpieczeństwa tego kraju. Z aresztów przywoziła ich Straż Graniczna.
Wcześniej, w lutym 2008 r., podczas podobnej akcji w podwarszawskiej Wólce Kosowskiej zatrzymano 89 Wietnamczyków. Według „GW” byli przesłuchiwani przez wydział A18 wietnamskiej Milicji Ludowej, który zajmuje się inwigilacją emigracji.
lp.pr|akdawaz.g#lp.pr|akdawaz.g
29 kwietnia 2009 po raz pierwszy na antenie telewizji publicznej odbyła się dyskusja z udziałem Wietnamczyków na temat ich przymusowych kontaktów z funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa rodzimego kraju i o ich funkcjonowaniu w społecznej i politycznej rzeczywistości Polski.
imigracjapolskarepresje