Source: https://web.archive.org/web/20181103043518/http:/www.sawicki.cc/Kredyty%20-%20cala%20prawda.htm
Timestamp: 2020-02-24 03:42:08
Legal References Found: art. 44
 art. 20
 art. 286

Art. 138

Art. 138
 art.271
 art. 720
 art. 12
 Art. 14
	Art. 536
 art. 138
 art. 286
 art. 543
 art. 12

Document Content:
11 Feb 2008 - 03 Nov 2018
1. Cała prawda - Tu jesteś. 2. "ale obrachuje" (Tekst historyczno–naukowy)
Tekst podstawowy - CAŁA PRAWDA	- strona wprowadzająca
Poniższy tekst jest wersją rozszerzoną w stosunku do prelekcji dostępnej na YouTube i przygotowanej
na zaproszenie Fundacji Jesteśmy Zmianą.
Ale przede wszystkim dla czego pada to pytanie? Bo żyjemy w chorym Kraju, kraju bankowego bezprawia, w którym przed fałszem i lichwą nie jesteśmy ochraniani. O tym w szczegółach powiem na końcu by kredytobiorca był tego świadomy co się dzieje, ale uprzedzam, że to co usłyszycie na temat tej naszej tragedii, dla wielu z Państwa może zabrzmieć niewiarygodnie, ale taka jest prawda. Oszustwo w ofertach jest legalne, a formalny nadzór nad kredytodawcami nie istnieje. Chciałem jeszcze dodać, że moja wypowiedź dotyczy wyłącznie tzw. kredytów konsumenckich i że ograniczę się tu tylko do problemu optymalizacji kosztów pożyczki wynikających z jej parametrów podanych w ofercie. Mając tą wiedzę możemy te koszty minimalizować i beznadziejnie nie tracić. Problemy prawne, czy też niezmiernie ważne - rachunkowe związane z treścią umowy – jak np. zasady wcześniejszych spłat (pilnuj, to szczególnie ważne), kary za zwłokę, kwestia opłat dodatkowych poza prowizją i ubezpieczenie, czy też sama jego celowość i wartość - tego jest tego bardzo dużo i to już tematy na następne rozważania. A kredyty nie konsumenckie to kolejna katastrofa. Nie są one objęte żadnymi przepisami szczegółowymi, zatem koniecznie, by wiedzieć i musimy to sprawdzić na jakiej podstawie prawnej opiera się nasza umowa, co musi być w niej jednoznacznie podane. Nie będę omawiać, co nie jest konsumenckie.
Dodam jeszcze, że jest bardzo wiele takich instrukcji dla kredytobiorców, ale są one niepoważne i nieodpowiedzialne, takie dla pochwalenia się. Owszem, mamy: przeczytaj uważnie umowę, co jest żałosne albo najniższe oprocentowanie, co jest już celowym wprowadzaniem czytelnika w błąd i łobuzerią, co będę za chwilę wyjaśniać. A proszę mi pokazać tekst, gdzie jest napisane o lichwie, o niedoskonałości obowiązującego RRSO, czy też o haniebnym wynalazku Rat Równych, wprowadzonych zaledwie kilkanaście lat temu, a co było dawniej, przez tysiąclecia czyli o ratach rosnących, podstępne zastąpionych ratami malejącymi - nikt nie ma pojęcia i jest to ukrywane. A czy gdzieś wskazano Wam Ustawę z 2014 r. o prawach konsumenta, czy też zapis art. 44 i 45 Ustawy o kredycie konsumenckim. Zalecam to przeczytać i gdy to zrozumiecie to pewno oniemiejecie, jaka jest niewykorzystywana możliwość umarzania kosztów, co dowodzi tej powszechnej niewiedzy. Bo te nieprawidłowości o których się tu mówi są absolutnie powszechne. A nieodpowiedzialność spotykanych tekstów pisanych zazwyczaj pod dyktando banków lub przez niesolidnych autorów jest przytłaczająca.
I jak wybrać najlepszą opcję?
A więc uwaga nr 2. Pamiętajmy, że podane w Ustawie o kredycie konsumenckim określenie - całkowita kwota kredytu jednoznacznie i niepodważalnie ma oznaczać kwotę którą klient dostaje do ręki, czyli tej na swoje potrzeby nie związanej z opłatami za pożyczkę. Odsetki i raty naliczane są zaś od kwoty kredytowanej, czyli od tej umownej całkowitej kwoty kredytu powiększonej o kredytowane dopłaty jak np. prowizję czy ubezpieczenie.
Jednak wiele banków oferuje kwotę pożyczki fałszywie, wraz z tymi kredytowanymi kosztami, bo pięknie to wygląda w zestawieniu z wysokością rat i kwotą do oddania. Łatwo się na to nabrać. I przy wypłacie dostajemy do ręki dużo mniej, bo prowizję i ubezpieczenie mamy zapłacić z góry i okazuje się, że jest ona potrącona z naszej kwoty zwanej całkowitą. Jest to naruszeniem ustawy, na co nadzór nie zwraca uwagi. Są też banki które po prostu nie podają tego jednoznacznie, a spotykane tu rozbieżności w zapisach ofertowych są zaskakujące, przy tym chytre, podstępne, co też i wynika z niedoskonałości ustawy i trudno to zrozumieć. I kiedyś, jeden z prezesów banków mi zażartował, że gdyby podawano prawdę, to oferty nie byłyby atrakcyjne.
Musimy od razu na początku wyjaśnić w banku co dostajemy dla siebie, a własnoręcznie możemy to sprawdzić ustalając w jednym z dostępnych w Internecie programów, od jakiej to kwoty obliczone jest podane w ofercie RRSO. Czy od podanej nieprawidłowej całkowitej kwoty kredytu, czy też uczciwej - pomniejszonej o te dopłaty. Nie jest to jednak dla wszystkich takie proste, zainteresowanym mogę to podpowiedzieć.
I zalecenie Nr 3. Pamiętajcie Państwo, że podawane oprocentowanie (nominalne) i prowizja (i inne dopłaty kredytowane), bez rozumienia, że trzeba to odnieść do ilości rat - nic nie znaczą. Te parametry mające charakteryzować kredyt działają na koszty w zupełnie odmienny sposób i naszą niewiedzę tego banki wykorzystują w reklamach. To dość skomplikowane do wytłumaczenia.
Więc pytam. Mamy dwie pożyczki na miesiąc. Jedna ma oprocentowanie 10% i zero prowizji, a druga na odwrót 0% i 10% prowizji. I czy zdajemy sobie sprawę z tego, że ta druga z prowizją, jest o 1250% droższa od tej pierwszej. A weźmy taką samą pożyczkę, ale na 20 lat, dokładnie na 19 i sytuacja jest odwrotna. Koszt tej pierwszej (10% i 0) jest teraz większy o 1250%. I to trzeba rozumieć i się nie poddawać. I kilka banków to wykorzystuje i od roku pojawiły się np. oferty z oprocentowaniem 0% (!), a jest lichwa - np. Bank Pocztowy z prowizją 20% i na jeden miesiąc mamy lichwiarskie RRSO = 819%. Podobnie od marca 2016 r. w PKO bp oferuje się oprocentowanie 0,99%, a do tego jeszcze dodatkowo nalicza się prowizję od tej prowizji. I dla kilku rat jest lichwa, a gdyby te parametry były na kilkanaście lat - to by było cudownie. I dla tego oferta jest tylko do 9-ciu miesięcy. Obliczyłem, że na jeden miesiąc koszt tej prowizji wraz z odsetkami od niej, jest 1200 razy większy od odsetek od kredytu, których wysokość jest pilnowana przez Radę Polityki Pieniężnej i NBP, ustalającej limit oprocentowania, który nic nie znaczy. Zupełna satyra.
Więc trzeba zdawać sobie z tego sprawę i rozsądnie patrzeć na te wskaźniki oprocentowania i prowizji jak i innych dopłat – są one absolutnie złudne i zależne od czasu. A wracając do tych reklam o czym było na początku - bank który w ofercie chwali się głównie niskim oprocentowaniem (czy np. zerową prowizją) uznać należy za łobuzerski i trzeba go omijać z daleka.
A przy okazji ważna dygresja – L I M I T O W A N I E L I C H W Y, byście Państwo zdawali sobie sprawę, z jaką grandą mamy do czynienia. Przez całe stulecia jedynym parametrem określającym koszt kredytu było wyłącznie oprocentowanie, którym obliczano odsetki i raty. To oprocentowanie było ograniczone ustawowym procentem. I stosunkowo nie dawno wymyślono te dopłaty, czyli np. prowizję jak i ubezpieczenie, by obejść te limity i by móc naciągać na koszty ludzi tego nie rozumiejących. Dawniej patrzyliśmy na ten procent, który był jednocześnie naszym oprocentowaniem nominalnym i widzieliśmy co wart ten kredyt i to wystarczało. I tak ludzie mają to w większości krajów nie opanowanych przez banki. Niestety nie w Polsce. I te nasze dopłaty pozaodsetkowe, których limit jeszcze w 2011 r. wynosił u nas 5%, od sierpnia 2015 r. to nawet i 100% i hańba. Mało, to zbrodnia i kryminał, bo praktycznie w Polsce określony maksymalny koszt pożyczki jest tak wysoki, że żaden nawet parabank nie śmie zbliżyć się do niego. Pełna swoboda i musimy zdawać sobie sprawę z tego. Państwo – Rząd nie myśli i nie dba o nas. A nawet łudzi nas limitem oprocentowania ustalanym przez RPP - aktualnie dla pożyczek to 10% i to tylko śmieszy wobec tych kosztów dodatkowych, co właśnie przed chwilą wyjaśniałem.
I tu jest uwaga Nr 4 – ilość rat, jako wniosek wynikający z omówienia tych dwóch pożyczek. Pamiętajmy - Koszt kredytu zależy od czasu jego trwania. Przedstawię to cyfrowo na przykładzie różnicy kosztów kredytów na 25 i 20 lat, z oprocentowaniem 10% i bez prowizji. I mamy - dla tego dłuższego kredytu rata jest mniejsza o 6%, ale jego koszt wzrasta o 31%. I trzeba się zastanowić i to brać pod uwagę. Podobnie dla pożyczki na 6 i 4 lat – rata dla 6-ciu lat maleje o 15%, a koszt wzrasta o ponad 50%.
Dla kredytu tylko z oprocentowaniem - RRSO jest zawsze stałe, tyle samo wynosi dla jednego miesiąca jak i 100 lat. I RRSO = 10,48% i jest jednakowe dla podanych przed chwilą przykładów pożyczek na 25, 20, 6 i 4 lat. A odsetki szaleją. Oto dowód. Dla kredytu 1000 zł z oprocentowaniem 10% - wynoszą – na 1 miesiąc 8 zł, na 30 lat 2159 zł w ratach Równych, lub 1504 zł w Ratach Malejących (o tej różnicy +43,55% za wygodę Rat Równych będzie za chwilę). Ale dla pożyczki z tymi dopłatami pozaodsetkowymi (np. z prowizją i ubezpieczeniem) RRSO maleje wraz z ilością rat. Tak - maleje! I podam, byście Państwo pamiętali, że RRSO bez określenia czasu trwania kredytu, nic nam nie mówi. Wrócę do szczegółów tego jeszcze na końcu, to nie wszystko.
No i jeszcze najważniejsza sprawa, właściwie dyskwalifikująca RRSO z punktu widzenia zwykłego człowieka, bo naukowo jest to poprawne, choć tak nieuczciwie skonstruowane. Bo to RRSO zarówno dla pożyczek do spłaty w Ratach Równych jak i Malejących jest zawsze - jednakowe. A różnica kosztów jest znacząca, z czego nie zdajemy sobie spray. I o tym teraz.
A więc problem Nr 6 - Raty Równe, to jeden z największych przekrętów bankowych. Zostały one wymyślone zaledwie kilkanaście lat temu, jako rachunkowe przekształcenie rat malejących, wprowadzonych ok. 2000 roku, w miejsce historycznie i prawnie należnych, zapomnianych już teraz, rat rosnących. Utajniana dopłata ‘’za ich wygodę’’ w spłacie, jak to banksterzy reklamują, może w kredytach długoterminowych powiększyć koszt pożyczki nawet o ponad 30%.
Współrzędna pionowa pokazuje wysokość raty, współrzędna pozioma to czas. Linia pozioma to raty równe,
a spadająca w dół to raty malejące. I z lewej strony wykresu widzimy, że w początkowym okresie płacimy więcej,
a później mniej. A powierzchnie pól pod tymi liniami – trójkąta i prostokąta obrazują sumę kwot spłacanych.
Ale jeszcze poważniejszym problemem skandalu Rat Równych jest to, że po 1/4 okresu takiego kredytu w Ratach Równych, spłacisz tylko ok. 11% kapitału, zamiast 25% przy Ratach Malejących, w których (jak i w ratach rosnących) rata kapitałowa jest zawsze stała i wynika z podzielenia kwoty pożyczki przez ilość rat. I dalej, po połowie okresu kredytowania w Ratach Równych, masz spłacone ok. 29%, zamiast 50% kapitału. A gdy zechcesz spłacić kredyt wcześniej, z czym w praktyce spotykamy się bardzo często, to co płaciłeś, czyli te zapłacone już odsetki przepadają i to samo dotyczy, gdy bank zechce rozwiązać z Tobą umowę. I gdyby frankowicze byli tego świadomi ich dzisiejszy problem byłby o połowę mniejszy, bo ta zmiana kursu, dotyczyła by tylko części nie spłaconego kapitału.
I tego ile to kosztuje ''wygoda'' Rat Równych i że spłata pożyczonego kapitału następuje tu z opóźnieniem, a początkowe raty równe składają się głównie odsetek, większość kredytobiorców po prostu nie wie. A banki zmuszają do tych rat w celu większego zarobku, tłumacząc to brakiem zdolności kredytowej dla rat malejących, bo początkowe tu raty malejące są nieco większe. I proszę zapamiętać, że bank, który odmawia Rat Malejących należy traktować jako złodziejski.
Kolejna Nr 7 sprawa - to oferty pożyczek z dopłatami – ale niekredytowanymi, czyli takimi kwotami dodatkowymi, które niektóre banki życzą sobie płacić poza wyliczonymi ratami jako dodatek do nich. To może mylić, a pamiętać trzeba, że te koszty mają być uwzględnione w RRSO no i oczywiście w deklarowanej kwocie do zapłaty, ale często tak nie jest !. Nie odrzucajmy takich ofert, choć mogą się nam one wydać naciągane, czy nieprofesjonalne. Te dopłaty są nie kredytowane i zarabiamy na tym. Sprawdzenie rachunkowe rzetelności oferty (w tym RRSO) jest tu możliwe tylko dla profesjonalistów, zatem globalny koszt pożyczki musimy porównywać z ofertami innych banków. I o tym właśnie teraz.
Nr 8 – bądź świadomy tego, że: mamy do czynienia z nieprawdopodobną rozbieżnością ofert bankowych. O parabankach nie mówię. I dam tylko przykład kredytu 30.000 zł na 5 lat. W tych wielkich reklamujących się bankach rata może być żądana w wysokości 850 zł. Łatwo znajdziemy ofertę z ratą 700 – 750 zł, a jak się dobrze rozejrzymy ta mamy 630 – 650 zł i to w bardzo znanych bankach, a przysięgam, że jest i kilkanaście, o których nawet nie słyszeliśmy, gdzie dadzą nam ratę poniżej 600 zł. I uogólniając. Taką pożyczkę gotówkową można dostać z RRSO nawet 6%. (Przysięgam - 12.2016r.). W poważnych bankach jest to 12 do 15%, a w tych sławnych, reklamujących się jest to w okolicach 25%. I nieprawdopodobne jest, ze ludzie tego nie widzą, a przecież wszystko jedno jest od kogo dostaniemy pieniądze, ważne będzie, gdzie je lokujemy. A znowu pomijam tu parabanki, gdzie jest dużo drożej.
A do tego jeszcze mamy wręcz zaskakującą zmienność ofert w czasie, co nazywane jest to promocją. I jako dowód podam wskaźnik RRSO (choć już wiemy jak na to patrzeć) z przykładów reprezentatywnych banku PKO bp z ostatnich lat – to kolejno – 30,86%, 13,47%, 26,22%, 12,14%, a 1 marca 2016 r. - 44,75% (z tym, że to przykład reprezentatywny pożyczki na 6 miesięcy i jest to trochę nieporównywalne), a w grudniu - 16%. Ale dodać muszę, że te 44,75% jest dla oferty z głośnym wspaniałym oprocentowaniem 1% i omawiałem właśnie ten absurd przed chwilą.
I pamiętajmy, kredytodawców jest kilkaset o których nawet nie słyszeliśmy, a co ciekawe, poszczególne banki z tej samej grupy, jak np. spółdzielcze SGB, czy Skoki mają zupełnie rozbieżne oferty cenowe. Jedne z tego samego zrzeszenia działają uczciwie, a inne oszukują z tą np. kwotą całkowitą kredytu, czy nawet żądają do zapłacenia podwojonej prowizji i ubezpieczenia, jak np. Skok Stefczyka.
Unikam w swoich wypowiedziach wskazywania banków, w tym i tych najlepszych, by nie być posądzonym o działalność promocyjną. I przepraszam, tu zrobiłem wyjątek, bo na Skok nie ma rady i nie pomogła nawet osobista rozmowa z Senatorem Biereckim. O tą normalność walczę zastępując UOKiK i bardzo wielu kredytodawców mnie posłuchało, ale nie zawsze się udaje. PKO bp przekonywałem pół roku i zadziałała dopiero skarga do Komisji Europejskiej. A wiele banków, czy nawet parabanków po moich apelach wprowadziło zmiany natychmiast. I mówię o tym, by pokazać jakie są rozbieżności banków w podejściu do fałszu.
I jeszcze taka podpowiedź - szukajmy i się nie spieszmy. A gdy dostaniesz już do podpisu umowę z banku (nawet poprzez firmę pośredniczącą), pokaż ją w innym banku i powiedz bezczelnie, że weźmiesz kredyt, ale na lepszych warunkach.
Oprocentowanie Rzeczywiste to procent, który w stosunku rocznym w odniesieniu do kwoty otrzymanej do ręki - naliczy nam odsetki z uwzględnieniem kredytowanych dopłat. I to zupełnie co innego niż oprocentowanie nominalne, które dokładnie tą samą kwotę odsetek nalicza w odniesieniu do kwoty kredytowanej, czyli tej całkowitej powiększonej o te kredytowane dopłaty. I pięknie widać w tym procencie rzeczywistym (który jest większy od nominalnego), co przedstawia sobą oferta łącznie z dopłatami. Tej zalety niestety nie posiada RRSO i to jest jego kolejną wielką wadą, myślę że celową. Do tego, tego procentu RRSO nie możemy wykorzystać rachunkowo w żaden sposób. Dodam, że różnice wartości RRSO, w stosunku do oprocentowania rzeczywistego. dla okresów dłuższych nie są wielkie, po części wynika to z tego, ze RRSO nie rozróżnia droższych Rat Równych od Malejących. Dla okresów poniżej roku RRSO staje się już jednak niezrozumiałe. Zobaczmy to na przykładzie oferty Banku Pocztowego, gdzie oprocentowanie = 0% i jest 20% prowizji, co na miesiąc odpowiada równoważnemu oprocentowaniu rzeczywistemu 240%. To znaczy, przypomnę, jest to tożsama kosztowo pożyczka na 240% bez prowizji. I tu RRSO = 819%. A dodam, że dopuszczalna wartość limitu lichwy wg RRSO, obliczona wg Ustawy o kredycie konsumenckim podanym w niej wzorem, dla określonych wg ustawy maksymalnych kosztów kredytu wynosi tu na ten miesiąc 1938,76% (wynika to z ustawowego limitu 10% oprocentowania plus (25 + 30/12)% kosztów pozaodsetkowych). To nie wszystko, bo w skrajnym przypadku dopuszczalne ustawą lichwową RRSO może być nawet liczbą złożoną z 37 znaków przed przecinkiem. Może ktoś mi podpowie jak nazywa się taka liczba.
Prezentacja tych problemów wymagałaby odrębnego wykładu, więc na tym już kończę. Ale w szczególności zachęcam do przestudiowania linku zatytułowanego "ale obrachuje", słowami wziętymi z ponad stuletniej książki, gdzie przedstawiam tą haniebną historię niedawnego wprowadzenia rat równych poprzedzonych wprowadzeniem rat malejących w miejsce jedynie należnych i historycznych od stuleci rat rosnących, które były jeszcze dostępne w Polsce w 2001 r. Kto dziś wie o tym i jak to bankowcy z nas zakpili i to tylko dzięki komputeryzacji? Bo bez tego rat równych praktycznie nie da się obliczyć.
A teraz wróćmy do tego, od czego zacząłem.
Muszą Państwo zdać sobie sprawę z tego co się dzieje,
z tej panującej swobody i bezprawia i tego, że jesteście pozostawieni na pastwę losu,
bez należnej opieki i nadzoru ze strony Rządu. Zacznijmy od tego, że:
To nie wypełnienie art. 20 Dyrektywy KE, nakładającej obowiązek powołania takiego nadzoru. I MF, NBP, KNF, UOKiK, RzF, RzPO, PG - oficjalnie stwierdzają, że to nie ich rola. Potwierdza to Biuro Legislacyjne Rządu, a Kancelaria Premiera pisze po raz kolejny, nawet ostatnio 12.01.2016 r., że ‘’Prezes RM nie jest uprawniony do ingerowania w politykę kredytową’'. Do tego milczy NIK - tragedia i tłumaczy się tym, że to nie jego sprawa, bo przecież banki są prywatne. I nikogo to nie wzrusza, od Kancelarii Prezydenta, poprzez BBN, ABW, CBA, którzy mówią, że to nie ich sprawa, choć w statutach mają bezpieczeństwo ekonomiczne, kończąc na zupełnie obojętnych na to Posłach, z których niektórzy mówią, że to na tym polega swoboda gospodarcza. Milczą wszystkie partie polityczne, w tym osobiście Jarosław Kaczyński. Pozostaje jeszcze UOKiK, nie jako Nadzorca, ale jako pełniący ustawowo funkcję Ochrony Konsumentów. Z tego zadania się nie wywiązuje i jest bezradny wobec oszukiwania i łamania prawa przez banki. A na koniec Wicepremier Morawiecki, który na wszystkie 5 skierowanych do niego listów nie zareagował. Na spotkaniu w Klubie Ronina w Centrum Prasowym 16 maja (Foto z video dostępnego w internecie), miałem okazję zadać mu osobiście pytanie (i doręczyć je w formie drukowanej), w sprawie tego bezprawia, legalności oszustwa, nie ograniczonej lichwie i kredytach ponad 2x droższych niż na świecie, o te 16 miliardów złotych wywożonych rocznie za granicę i 7 tysięcy samobójstw kredytobiorców rocznie. Pytanie brzmiało - Czy wie Pan o tym? ( NA ŻYWO Wicepremier Mateusz Morawiecki w Klubie Ronina - kliknij - a moje słowa do Wicepremiera - nastaw kursorem na 2:00 godzinę spotkania). Nie odpowiedział, obiecał odpisać i otrzymuję list z 23 czerwca, w którym jest napisane, że ''opisywane zagadnienia nie znajdują się we właściwości Ministra Rozwoju''. Dalej jest powołanie się na KPA. A więc polska tragedia kredytowa, która jest hamulcem rozwoju gospodarczego, nie obchodzi odpowiedzialnego za to Ministra, w dodatku Wicepremiera, a nie mówię już o problemie społecznym. Podkreśliłem słowo osobiście, bo mam tu gwarancję, że dotarło to do adresata, a taka pewność zupełnie nie istnieje w stosunku do innych osób. I mówię o tym, byście Państwo - Kredytobiorcy, zdawali sobie sprawę z tego, że nie jesteście chronieni przed oszustwem. O tym właśnie teraz.
2. Drugim elementem tego o czym kredytobiorcy muszą pamiętać, jest to, że mamy w Kraju legalny powszechny fałsz i łamanie prawa w ofertach i umowach kredytowych. To też i wynik błędów i niejednoznaczności ustawy, no i poza bezczynnością UOKiK, to haniebna postawa prokuratury odmawiającej postępowania. I w 17-tej kolejnej takiej odmowie z 18.03.2016 r jaką już dostałem jest napisane ''wprowadzenie klienta w błąd nie zawiera znamion czynu zabronionego i nie oznacza to, że banki dopuszczają się przestępstwa z art. 286 § 1 kk''. I takie samo jest stanowisko prokuratury jak w sprawie łamania prawa w ofertach, jest w sprawie bezczynności Nadzoru. Na moje odwołania do PG, dostałem już dwie dalsze odmowy działania, z uwagi na ''brak przesłanek''.
3. I trzecim ostrzeżeniem dla kredytodawców jest legalność lichwy. Zezwala na to prawo i wynika to z rozwiązań systemowych temu sprzyjających, które spotykamy zaledwie w kilku krajach na świecie zdominowanych przez banki, tak jak w Polsce. Wspomniałem już o tym dwukrotnie poprzednio. Ustawę akceptującą lichwę wprowadzono podstępnie w sierpniu 2015 r., ze złamaniem procedur sejmowych i nawet bez świadomości Posłów. Nie fantazjuję, 120 głosowań jednego dnia, brak opinii Komisji Finansów. I obowiązujący limit kosztów kredytu hipotecznego jak i gotówkowego 10-ciokrotnie przewyższa praktykę rynkową, która i tak jest średnio około ponad trzy razy wyższa od przeciętnej światowej.
4. A czwartą sprawą jest to milczenie dosłownie ‘’Wszystkich’’ na to co się dzieje. Moje listy dokumentujące tą anarchię, tą grabież Narodu na 16 mld zł rocznie, co proszę porównać z pozycjami w budżecie, mówiące o 7000 tysiącach samobójstw rocznie - adresowane jest do ponad 150 odbiorców, w tym też do RzPO, Federacji Konsumentów czy PTE i Prezesów wszystkich Partii i nic. I jeszcze gorzej, że dotyczy to mediów, które powinny podpowiadać rządzącym co trzeba zrobić. To z jednej strony powiązanie narodowe z bankami, z drugiej czerpanie zysków z reklam, ale z trzeciej strony to brak ich wiedzy, charakteryzujący tak samo wszystkich. I jeśli posłowie z Sejmowej Komisji Finansów tego nie rozumieją i są tu obojętni, to jak można tego wymagać od redaktorów.
Żałosne, że tak Kraj poddaje się woli banków, z tą lichwą, dopłatami czy ratami równymi, żałosne, że taką mamy obojętną postawę rządzących na ten fałsz i bezprawie i żałosne, że tak się dajemy ograbiać w wyniku braku naszej wiedzy. Więc życzę rozsądku i świadomości, a zainteresowanych zapraszam do kontaktu, do mojej strony WWW oraz do poprzedniego nagrania, dostępnego na stronach Fundacji Jesteśmy Zmianą i YouTube - Kredyty poza kontrolą - GOŚCIE NASZEGO STUDIA.
Kredyt - jak nie dać się oszukać? - GOŚCIE NASZEGO STUDIA (https://www.youtube.com/watch?v=QqoW_KqRUpw)
PS. Niedawno Pan Maciej Samcik (Gazeta Wyborcza) na swoim blogu finansowym, zamieścił filmowo opracowany tekst pod zbliżonym tytułem, dotyczący kredytów na zakup mieszkania. I tylko jedno zalecenie się pokrywa - by pytać w wielu bankach. Są tam jednak trzy uwagi, które pozwalam sobie powtórzyć. To uświadomienie, że większy wkład własny obniża nam marżę tak jak i fakt wzięcia kredytu w banku, w którym mamy konto. I jest jeszcze ostrzeżenie przed proponowanymi (wciskanymi) przez banki produktami dodatkowymi, na czym możemy wiele stracić.
Ten link Cała prawda był pierwszy, kiedy to 10 lat temu wprowadziłem na swoją stronę tematykę kredytową, później były sukcesywnie tworzone dalsze rozdziały. Dziś 28 czerwca 2016 r. wpisuję tu ‘’wykład’’ Jak nie dać się oszukać, informując, że ten tekst w kilku miejscach powiększa nagranie z Fundacji Jesteśmy Zmianą.
Jednocześnie z linku Cała prawda usuwam bardzo wiele podrozdziałów i tekstów trochę bezładnie dotychczas składających się na tą tematykę i od lat tu pisywanych.. Ponieważ nie wszystko dało się powiedzieć w tym odczycie, więc kilka opracowań i rysunków pozostawiam tu poniżej jako uzupełnienie i rozszerzenie wiedzy na konkretnych przykładach. I znowu jest to trochę wyrywkowe i bezładne za co przepraszam. Tyle zostało. Tak trzeba rozumieć tą dalszą część.
Może kiedyś w przyszłości powstanie kompleksowe opracowanie i wtedy będzie to w porządku.
z tragicznego letargu nieświadomych Polaków,
bezsensownie tracących swoje pieniądze.
- Uczy jak nie wpaść w sidła kredytowe
te poza Ustawą o Kredycie Konsumenckim
Art. 138. Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej, podlega karze grzywny
Art. 138c. § 1. Kto zawiera z konsumentem umowę o kredyt konsumencki z rażącym naruszeniem wymagań dotyczących informacji przekazywanych konsumentowi przed zawarciem umowy lub treści umowy albo z pominięciem obowiązku doręczenia jej dokumentu, podlega karze grzywny
- "Kto używa dokumentu określonego w art.271 (- to jest poświadczającego nieprawdę), podlega …"
Ten plakat w banku jest ofertą, a w ofercie fałsz jest według orzeczeń Sądu Najwyższego przestępstwem	(bo w reklamie dopuszcza sie tu pewne fantazje - np. "najtańszy na rynku"). A w jednym z orzeczeń SN mamy: "Tak więc jeśli w sklepie dostrzeżemy na półce np. buty po atrakcyjnej cenie, możemy domagać się sprzedania ich właśnie za tę cenę nawet, gdy sprzedawca oświadczy nam, że cenę umieszczono wskutek pomyłki albo że właśnie zapomniano usunąć starą". W odpowiedzi na pozew PKO bp podważa ten artykuł KC	twierdząc, że „przywoływany przepis dotyczy umowy sprzedaży, a zawarta umowa, jest umową pożyczki, uregulowaną w art. 720-724 kc. Kwestię tą wyjaśnia jednoznacznie definicja encyklopedyczna: „Pieniądz jest towarem, chociaż sam w sobie może nie posiadać żadnej wartości	i tak jak każdy towar podlega prawu popytu i podaży”.
Ustawa o cenach podaje – art. 12:	„Towar przeznaczony do sprzedaży oznacza się ceną zapewniającą prostą i nie budzącą wątpliwości informację”.	(A	pamiętajmy, że kredyt jest towarem). Art. 14 określa sankcje za nie wypełnianie tego wymogu.	Warto może dodać, że w kodeksie cywilnym czytamy:	Art. 536. §1.	"Cenę można określić przez wskazanie podstaw do jej ustalenia". Tak więc za cenę, która normalnie jest ratą, można też uważać dane dot. oprocentowania, prowizji i wszelkich dopłat, w tym ubezpieczenia, jeśli są to składniki obowiązkowe i podawanie fałszywych lub niepełnych informacji, będzie tak samo przestępstwem.
A może lepiej, zamiast czytać to tutaj dalej, kup książkę, te teksty na stronie internetowej to tylko jej drobne fragmenty, sygnał i ostrzeżenie.
Książka uczy jak nie dać się oszukać, jak obliczyć należne odsetki i oprocentowanie rzeczywiste kredytu, jak sprawdzić rzetelność oferty bankowej i porównać z tym, co trzeba oddać w ratach, pokazuje jak wykrywać nieuczciwe dopłaty i procedury. Daje przykłady łamania prawa. Ostrzega przed infekcją wirusem RR (raty równe) i dowodzi, że każdy może mieć tańszy kredyt, tylko że o tym nie wie, no bo skąd - to medialne tabu. Banki zachodnie i redakcje zachodnie, a Bank Polski to budżet... Więc prawdy o kredytach się nie ujawnia, co najwyżej podaje nic nie znaczącą wielkość prowizji i oprocentowania.	Rata też jest zazwyczaj fałszywa.
Książka zawiera kalkulator kredytowy w postaci papierowego suwaka logarytmicznego (do wycięcia), na którym można wyliczyć należne odsetki i oprocentowanie rzeczywiste kredytu (obliczenia takiego nie da się w prosty sposób wykonać w żadnym z dostępnych programów w internecie i w bankach !). Dołączam też (w formie aneksu) krytyczną analizę aktualnych reklam i ofert kredytowych, oraz podsumowanie pt. Kredytowe Oszukania
Zainteresowanym przesyłam mailowo dalsze opracowania analityczne i zawsze czekam na Wasze listy, które wzbogacają moją wiedzę, czym potem się dzielę z kredytobiorcami.
lub kup bezpośrednio u mnie. Cena 15 zł, w tym koszt przesyłki.	Alior Bank 79249000050000400438634559.
Przy zakupie kilku lub większej ilości egzemplarzy - cena do uzgodnienia.
Kalkulator kredytowy (suwak logarytmiczny) w wersji plastikowej - profesjonalnej, w ofercie po indywidualnym kontakcie. Czytaj koniecznie przykłady jego użycia, nawet jeśli nie chcesz kupować – Logarytmiczny suwak kredytowy	(kliknij).
Uwaga. Osobom które kupiły książkę poza moim Allegro, w księgarniach lub w Ruchu, aneks mogę przesłać elektronicznie
A już w 1640 roku pisano (cytat z książki - foto obok):
A więc powyżej 7% to już była lichwa i to srogo karana. I limit lichwy był określany wyłącznie oprocentowaniem. Wprowadzenie w ostatnich latach systemu ''dopłat'' (np. prowizji i ubezpieczenia), było podstępnym przekrętem bankowców, tak jak i Raty Równe.
Do 2011 r. lichwa ograniczona była limitem oprocentowania, które malało w ostatnich latach 15 - 12% i do tego była limitowana dopłata 5% kwoty kredytu. I w 2011 r. w prezencie dla banków zlikwidowano ten limit kosztów dodatkowych 5% i tym samym lichwa stała się nieograniczona. Byliśmy jedynym takim krajem, więc w sierpniu 2016 r. wprowadzono złudny limit kosztów. Obowiązuje jak ostatnio ograniczenie oprocentowania 10% (jest to zmienne i zależy od decyzji Rady Polityki Pieniężnej) i wprowadzono limit tzw. dopłat pozaodsetkowych, określany wzorem. I te limity dopłat wynoszą teraz:
Dla pożyczki na 1 miesiąc to 27,5% kwoty pożyczanej. Dla 1 roku to 55% kwoty pożyczki
100.000 + dopłaty 100.000 + odsetki naliczane od 200.000 zł (z oprocentowaniem 10%) = 631.852 zł., czyli mamy do zapłacenia ponad 6x więcej, niż dostaliśmy. Łatwo obliczyć, że ten ustawowy limit kosztów w najdroższych kredytach jest wykorzystany zaledwie w 15% . A w kredytach gotówkowych jeszcze gorzej. Banki reklamują oprocentowanie 0% , a koszty pożyczek mogą być abstrakcyjne. Dziś np (XII.2016) Kredito24 oficjalnie oferuje RRSO = 4.849%, i pisze o tym bez wahania, bo nikt tego przecież nie rozumie, a standard światowy nie przekracza 10%. I w pożyczce krótkoterminowej limit kosztów jest 36 razy wyższy od przeciętnej oferty ''normalnego'' banku. Taka jest polska rzeczywistość i zakłamanie, bo teraz ustalany przez RPP-NBP limit oprocentowania nic nie znaczy. Polakom się wmawia że są chronieni, a to fikcja i obłuda
Ta sama wielkość pożyczki, minimalne różnice kosztów, a jaka rozbieżność RRSO - podanego w ostatniej kolumnie.!!!
(wartość prawidłowa jest zbliżona do tej ostatniej). I to dowód na:
1. Nieuczciwość, ale raczej brak kwalifikacji banków - kompromitacja,
2. Kompromitację takich firm jak Total Money, które tego nie widzą,
I dopiero podanie bankom mojego wzoru na obliczenie RRSO tylko z użyciem kalkulatora, który wszystkim przesłałem, pięknie pomogło (wzór jest w linku RRSO). W niektórych parabankach trwało to parę dni, w PKO bp dokładnie 8 miesięcy przekonywania, przy całkowitym braku pomocy ze strony UOKiK. Tak, dostałem piękną nagrodę z Banku, ale dla Nadzoru jest to zupełnie obojętne, a moje działania są na przekór.
I wyjaśniam - poniższy tekst - to w całości cytat z listu do Prezesa SKOK z kopią do Wszystkich Decydentów z 3.02.2016 r, na co nie było od nikogo z 76-ciu adresatów żadnej reakcji - (jak zawsze), z wyjątkiem odpowiedzi ze SKOK, że uwagi mogą zgłaszać tylko członkowie Kasy.
OSZUSTWO Nr 1. Sprawdzam i wychodzi, że podana rata oraz RRSO są dokładnie obliczone dla całkowitej kwoty kredytu, czyli kwoty którą klient otrzymuje – 5.144 zł, a bank podaje że to 7.000 zł. Różnica tych kwot – 1.856 zł, to suma prowizji, opłaty przygotowawczej i ubezpieczenia. Bank nie podaje, że te 1.856 zł to są kredytowane koszty pożyczki, które są potrącane przy wypłacie. A te 7.000 zł to tylko tzw. kwota kredytowana, od której nalicza się odsetki (a nie ‘’Całkowita kwota kredytu’’).
I to co reklamuje bank to oszustwo, by oferta wyglądała ładnie w zestawieniu z ratą. I jak się dał na to nabrać, mówił właśnie nasz żeglarz Kuśnierewicz, na ostatnim Teście z Ekonomii w TV. I jest to niezgodne z Ustawą o Kredycie Konsumenckim, no i przede wszystkim z Dyrektywą europejską (trochę niestarannie przetłumaczoną). I jest to PRZESTĘPSTWO wynikające z naruszenia również i Kodeksu Wykroczeń – art. 138c, i KK – art. 286, KC - art. 543, i Ustawy o cenach – art. 12. Ale dla UOKiK, czy dla prokuratorów, jak i specjalistów w MF, NIK, RzPO, FK, to nie do ogarnięcia.
OSZUSTWO Nr 2. Na kwotę do zapłaty składa się ta pożyczka 5.144 zł plus koszy prowizji, opłaty przygotowawczej i ubezpieczenia, które jak podałem wynoszą łącznie 1.856 zł, oraz odsetki 320 zł, Razem stanowi to kwotę 7.320 zł. A bank żąda do zapłaty 9.176 zł. Różnica wynosi dokładnie te 1.856 zł, czyli że żąda się podwójnej zapłaty za prowizję, opłatę przygotowawczą i ubezpieczenie. I to nie tylko jest oszukaństwem, ale i określam to jako KRETYŃSTWO, bo przecież tej kwoty nie dostajecie.
OSZUSTWO Nr 3. Reklamuje się krzykliwie tylko oprocentowanie i że to tylko 3%. To po to, by klient uwierzył, że to tanio. I to ta łobuzeria. Po pierwsze te dopłaty podane są małą czcionką, no i nie mówi się, że są potrącane z wypłaty, to jeszcze do tego są one 15 razy (!!!!!.!!!!!.!!!!!) wyższe od reklamowanych odsetek, co łatwo obliczyć. I dla tego RRSO wynosi aż haniebne 28,33%. I te 3% to ukryta kpina.
To oferta ze stycznia 2016 r, tak jest do dziś i tak jest od 2011 r, i przykład tego banku był nawet w mojej skardze do KE wysłanej 2.01.2014 r., bo Nadzór na to nie reagował, ani na ten fałsz całkowitej kwoty kredytu, ani na to obłudne 3%, a takie oszustwo i łamanie prawa miało miejsce we wszystkich bankach, z czym walczyłem, przy obojętności Wszystkich, w tym i prokuratury. Na skutek tej interwencji w Unii i otrzymanej interpretacji potwierdzającej moją rację i tą nieprawidłowość, UOKiK sporządził raport w PKO bp wykazując, że jest to łamaniem prawa, ale na tym jednym razie się to skończyło. Ten raport i opinię KE wysyłałem do banków z apelem o powagę i w zdecydowanej większości dziś banki nie oszukują i dumny jestem z tego. Ale kilka jest upartych, w stosunku do których UOKiK jest bezradny. Walka ze Skokami trwa 7 lat, a prokuratura mówi, że nie ma sprawy.
Plakaty PKO bp, ale oprocentowanie rzeczywiste tych kredytów wynosi	34% do 38%, a z prawej strony szyld tego Banku, świadczący, że jako pierwszy włączył się w proces islamizacji kraju, o czym ostatnio się sporo mówi.
Reklama banku PKO bp z 2010 roku, za kilka lat, gdy w Polsce zapanuje normalność, wejdzie do podręczników jako szczyt reklamowego zakłamania i oszukaństwa. Oferta 0% i 6,99% to fikcja, bo pierwsza dotycząca prowizji ma wysokie oprocentowanie, a druga dotycząca oprocentowania ma wysoką prowizję. A do tego jest obowiązkowe bardzo wysokie ubezpieczenie i raty równe, za które dopłacasz. Rzeczywistość jest więc inna. I jak to się sprawdza i analizuje, wyjaśniane jest teraz w książce - Analiza Kredytu.
Zawsze przytaczam przykłady błędów, które są oszustwem dla zwiększenia zarobku banku, są łamaniem prawa i z czym walczę. Ale i mamy przykłady odwrotne, gdzie wyliczone parametry kredytu, jak np. RRSO jest zawyżone, co też dyskwalifikuje bank i ofertę, mimo że w rzeczywistości jest ona lepsza. I się okazuje, by to poprawić też potrzeba bardzo wiele wysiłku, czemu się poświęcam już dla zabawy i własnej satysfakcji. Ale piszę o tym, bo wynikają z tego ważne wnioski dowodzące częstej nieodpowiedzialności i braku kwalifikacji bankowców i działalności UOKiK. A oto otrzymana w czerwcu 2016 r. emailowa oferta z Plus Banku
oprocentowanie zmienne 9,00 %, całkowity koszt kredytu 22 122,00 zł (w tym: prowizja 4 285,71 zł,	odsetki 17 836,29 zł), 120 miesięczne raty równe w wysokości 434,35 zł.
Obliczam i wychodzi, że odsetki, raty i kwota do zapłaty obliczone są bardzo dokładnie, w odniesieniu do kwoty kredytowanej, czyli całkowitej plus prowizja. I wszystko się zgadza, z wyjątkiem RRSO, które winno wynieść 12,93%. Ten rachunek wykonuję w sprawdzonym programie internetowym i potwierdzam to w trzech zaprzyjaźnionych bankach, gdzie ten przykład zostaje wprowadzony do programu. Wyliczam, że podane przez Plus Bank RRSO = 17,48% obliczone jest dokładnie dla całkowitej kwoty kredytu pomniejszonej o kredytowaną dopłatę i przyjęciu kosztów kredytowanych w ich podwójnej wysokości. Odjęto je od ckk i niezależnie od tego ckk powiększono o to samo. Sprawdzam jeszcze, że gdyby ta prowizja miała być potrącona z całkowitej kwoty kredytu, tak jak to spotykamy w bankach, które nie stosują się do ustawy, to wtedy RRSO z dopłatą kredytowaną, czyli tą prowizją, wyniosło by 13,51%. Więc to i nie to. Kilkakrotny kontakt z dyrekcją Baku kończy się kategorycznym zapewnieniem, że to 17,48% jest właściwe i że bankowy rachunek RRSO jest ściśle zgodny instrukcją UOKiK, bo, jak mi powiedziano ''dla obliczenia RRSO - od całkowitej kwoty kredytu, odejmuje się koszty kredytowane (np. prowizję), mimo iż nie zawiera ona w sobie tych kosztów'' (jak to podano w ofercie). Dodam, że w Oddziale Banku znajduję trzy ulotki kredytu z różnymi kwotami i parametrami, ale wszystkie liczą to RRSO tak samo. I albo jest to oszustwo i po podpisaniu umowy przy wypłacie zostanie potrącona prowizja (jak to w tych innych nieuczciwych bankach), albo jest to ignorancja banku, albo może tak jest rzeczywiście napisane w jakiejś instrukcji UOKiK i to wszystkie inne banki nie stosują się do tego. Odwiedzam więc trzech różnych Rzeczników Konsumentów Urzędu (wg wskazania na stronie UOKiK) i się okazuje, że żaden z nich nie jest w stanie powiedzieć co jest właściwe i że nie mają takiego kalkulatora, na którym by to można sprawdzić.
W końcu Miejski Rzecznik z Warszawy, bo dwóch poprzednich się na tym nie znało, potwierdził moją rację i napisał, że mogę to zgłosić do KNF (który to przecież odsyła mnie do UOKiK). I że do zadań Rzecznika należą sprawy pomocy, dotyczące tylko realizacji zawartych umów. I koniec sprawy. A ponieważ UOKiK, którego zastępuję w działaniach, zerwał ze mną wszelkie kontakty bo za dużo już poprawiłem i od miesięcy nie odpisuje na moje doniesienia, wiec sprawa jest skończona, nie wiadomo co jest dobre. Degrengolada, a wnioski pozostawiam czytającym. Można liczyć tylko na siebie, ale trzeba się trochę na tym znać. W takim to Kraju żyjemy.
To problem rozmowy z bankiem, ale poważniejszą sprawą jest sam wybór banku, bo różnice
w ofertach, w kosztach kredytu są nawet kilkukrotne.
Ogromna ilość osób pisze do mnie i prosi o wskazanie taniego banku, jak i zarzuca mi, że rankingu, takiego obiektywnego, nie zamieszczam tu na stronie www.
Wyjaśniam - nie chcę by moja działalność miała charakter marketingowy, bo takich tekstów jest setki i nie wiadomo komu wierzyć. Moim celem jest danie narzędzi, by potrafili sami ocenić kredyt, ujawnić nieuczciwe procedury i ukryte dopłaty. Problem polega bowiem na tym, że kredytobiorcy wierzą w „procenty” podawane w ofercie i nie potrafią sprawdzić tego z tym, co trzeba oddać w ratach, co wykorzystują banki, ale nie tylko, budżet też …
RATY RÓWNE A MALEJĄCE. DŁUGOŚĆ KREDYTU.
. A czy zdajecie sobie Państwo sprawę z tego, że dla przeciętnego kredytu hipotecznego, ten koszt dopłaty "za wygodę" rat równych, przekracza połowę kwoty kredytu. Jeśli weźmiemy kredyt 400.000 zł, jak w ofercie PKO bp w 2012 r., to za na tą dopłatę wynoszącą 250.000 zł, moglibyśmy wybudować drogi domek. I to jest utajniane i miałem już wiele listów, od osób, które nieświadome, wzięły taki kredyt. A odwrócić tego po paru latach już praktycznie się nie opłaca, bo w początkowym okresie płaciliśmy prawie same odsetki, a kwota kredytu niewiele się zmniejszyła.
To „sprytny” sposób zwiększania dochodu banku w stosunku do deklarowanego oprocentowania. Czyżby zgoda klienta na te dodatkowe koszty usprawiedliwiała bank, że łamie prawo? A klient najczęściej nie wie o tym, ale porażające jest to, że większość doradców bankowych, też z tego nie zdaje sobie sprawy. Ale nie informowanie o tym kredytobiorcy, tylko zachwalanie ich wygody i mówienie, że to "kilka procent", na pewno ma znamiona przestępstwa. Więcej na ten temat w linku	ale obrachuje	- gorąco polecam (kliknij).
I jeszcze, gdyby najczęściej nieświadoma Twoja "hojność"
(tydzień i miesiąc spłata jednorazowa, dla roku i powyżej – równe raty miesięczne)
Proszę to dokładnie przeanalizować: jak na koszt wpływa okres spłaty i jak RRSO, czyli rzeczywisty procentowy koszt pożyczki jest zależny od prowizji, czasu i oprocentowania. A nierozumienie tego i ta niewiedza klientów, jest wykorzystywana haniebnie przez banki, jak np. w ofercie z 17 lutego 2014 r. PKO bp (''Mini Ratka z Wypiekami''). Mamy tu oprocentowanie 5% i prowizję 5%, co wydaje się wspaniale, ale RRSO = 30%, co już niewiele osób rozumie, a na rynku bez kłopotów można znaleźć pożyczkę 3 x tańszą, z RRSO poniżej 10%. Koszt tej pożyczki PKO bp, gdyby nie było w niej prowizji, odpowiadał by oprocentowaniu nominalnemu 26% i jakby ktoś zobaczył taką ofertę to by ją okpił, a po tą pożyczkę 5 i 5% stoją w Banku kolejki, bo wydaje się tak tanio. Więcej o tej ofercie jest na końcu strony głównej.
I uwaga końcowa do rozdziałów 5 i 6. Gdyby na całym świecie wszystkie banki stosowały
tylko i wyłącznie	raty równe, to z konieczności trzeba by się zgodzić z tym rachunkiem
Gorąco polecam tu tekst ale obrachuje. N i e d a j s o b i e s t r z e l i ć g o l a
Banki mają prawo zarabiać, to cel ich działalności, nie są instytucją charytatywną i mogą ceny kredytów określać dobrowolnie, to ich prawo, aby w granicach Ustawowych limitów i zasad rachunkowych. No, można dyskutować, czy to jest właściwe, że Bank, tytułujący się mianem Banku Polskiego winien być bankiem najdroższym i winien dawać złe przykłady bankom pozostałym, ale zostawmy to, żyjemy w kapitalizmie, a nie socjalizmie. A ten „przykład” powoduje „najazd” na Polskę banków z całego świata, bo tu mogą lepiej zarobić. Celowo używam tego słowa, od najeźdźcy, by móc używać w stosunku do wielu słowa kolaboracja.
Ale chwalenie się tymi zyskami (patrz foto obok) i ich zawrotnym wzrostem jest zupełną bezczelnością i mentalność Prezesa i Zarządu Banku jest tu nie pojęta. A co byście powiedzieli, by tak o swoich zyskach zaczęły pisać rafinerie i dystrybutorzy paliw, a co by było gdyby zyskami chwaliły	się, cukrownie i hurtownie spożywcze. Byłby gwałt. Benzyna, cukier i kredyt są tak samo towarem. Czy tak jak 16.V.2011 w mediach, w tym TV, był gwałt, że górale się zmówili i żądają za dużo za spływ Dunajcem. A o nieuczciwościach i zmowie (np.	WIBOR	kliknij) banków ani słowa, kolaboracja. A czemu tak się dzieje?.
Podstawowy problem jest w braku wiedzy społeczeństwa, z czego też i wynika, że konkurencja cenowa między bankami nie ma podstawy bytu, bo ludzie nie wiedzą, że może być taniej. Z tej nieświadomości mamy też tolerowany przez wszystkich, powszechny fałsz i oszukaństwo w reklamach, ofertach i umowach. W ogromnej mierze winę za to ponoszą media, które reprezentują interes banków. O nadzorze i Ustawie Kredytowej	nie mówię, na ten temat jest odrębny rozdział - ''FAŁSZ, BEZPRAWIE, LICHWA I GRABIEŻ'', (kliknij)
Rocznie wszystkie banki w Polsce zarabiają około 16.000.000.000 zł (dane od roku 2011)
To co rocznie zarabiają banki – czyli około 16 miliardów zł, to 1/4 tego co dostaliśmy teraz z takim zachwytem z Unii, to 1/2 budżetu MON, to 4 x tyle co potrzeba na cały Prezydencki Program Dla Rodziny i 10 x tyle, co rocznie wydaje się na obronę i inwestycje przeciwpowodziowe. To 3 x tyle ile kosztowała II linia metra w Warszawie i to 8 Stadionów Narodowych i by zebrać taką kwotę, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy musiała by grać 6 razy w tygodniu przez rok. A 4 czerwca Obama deklaruje 1 mld $ na pomoc wojskową dla Europy wschodniej, a to znowu tylko 1/4 rocznych dochodów banków, traconych przez Kraj. I porównajcie to i innymi pozycjami budżetu!
I prowadzi to do tragedii wielu rodzin, nawet samobójstw (7.000 w 2015 r.).	Ma to też wpływ na problem demograficzny Kraju. A w Radzie Gospodarczej Premiera w większości są Bankowcy i wszystko staje się jasne. I pod względem prawnym i finansowym ta sytuacja kredytowa jest aferą daleko większą niż z tak głośnym przekrętem w Amber Gold, a co tylko dotyczyło grupy ludzi oszukanych na 668 mln. zł. przez jeden bank, a tu jest problem całego Kraju i miliardów zł. i cisza. Problemu Frankowego też by nie było, gdyby był ten nadzór określony Dyrektywą KE, a kwota roszczeń z tego tytułu, też w stosunku do zysków banków jest znikoma.
Z prośbą o uczciwe informacje i artykuły na temat kredytów, nawet tyko druku tekstu ‘’Pięć przykazań dla kredytobiorców’’ czy tabeli porównującej koszt rat równych i malejących, załączając materiały, zwróciłem się w 2010 r. do:
Rzeczpospolitej (4 razy), Gazety Wyborczej, Życia Warszawy, Super Expressu, Gazety Prawnej, Pulsu Biznesu, Polska The Times, Gazety Polskiej, Myśli Polskiej, Naszej Polski.
Z propozycją poważniejszych publikacji, przesyłając również książeczkę napisałem do:
A po sprzedaniu pierwszych 40-tu egzemplarzy Analizy Kredytu w Internecie, wobec tego, jak wielkim zaskoczeniem stało dla mnie, że w 37 przypadkach kupującymi były kobiety, przygotowałem krótką propozycję tekstu pt. ‘’To Kobiety Rządzą Finansami’’ i z sugestią wydrukowania czegoś więcej o kredytach, wysłałem to do:
Na te 24 moich listów, a nawet monitów, właściwie więc do wszystkich liczących się redakcji -	KULTURĄ WYKAZAŁY SIĘ JEDYNIE – Tygodnik NIE i Claudia, które odpowiedziały, że to nie ich tematyka, oraz wspomniana Gazeta Bankowa,	zaś Super Express zachował też dobre obyczaje odsyłając mi materiały z informacją, że nie były zamówione.	Inni milczą, no cóż, należy ubolewać, że nadeszły czasy, w których taka forma kontaktów stała się powszechna. Każde pokolenie ma swoje prawa, Ale to nie to. W tym wypadku może to jednak i wynikać ze wstydu redaktorów, świadomych tego, że nie mogą służyć uczciwie społeczeństwu, a tylko pracują w imię interesów pracodawców, dla których ujawnianie prawdy o kredytach jest nieuzasadnione.
I dla tego mamy taką powszechną niewiedzę, wykorzystywaną przez banki.
Prawdy o kredytach nie wolno ujawniać, nie wolno pisać o ukrytych dopłatach i problemie ceny rat równych, ani o bankach oferujących tanie kredyty, ani porównywać banków w rzeczywistych ofertach, ani o tym, że każdy mógłby zmniejszyć koszty kredytu o połowę znajdując lepszy bank lub nie godząc się na ukryte dopłaty czy procedury. I tych dopłat nie potrafimy wykryć i dajemy się nabrać na niskie oferowane procenty i prowizje (które nic nie znaczą), bo nie potrafimy tego sprawdzić z tym, co mamy oddać w ratach.
W maju 2011 r. opracowałem tekst pt. Kredytowe Oszukania, kompleksowo podsumowujący problem kredytów i wysłałem go do Redakcji:
Gazeta Prawna, Gazeta Wyborcza, Myśl Polska, Nasza Polska, Newsweek, Polityka, Polska the Times, Przekrój, Puls Biznesu, Rzeczpospolita, Tylko Polska, Najwyższy Czas,	Wprost, oraz do szeregu redakcji programów TVP i TVN, w tym do Info-Biznes i Mam Inne Zdanie.
W listopadzie 2011 r przygotowałem krytyczny komentarz do nowej Ustawy Kredytowej 2011 r. prezentujący	 niedopuszczalne polskie odstępstwa od Dyrektywy europejskiej i pokazujący szereg błędów formalnych, niestety niekorzystnych dla klient i wysłałem to znowu do wielu redakcji. I nikt z tego nie skorzystał, a publikowane komentarze pomijały te zupełnie podstawowe, skandaliczne zarzuty.
Postawę mediów określam jako "kolaborację", czyli współpracę z najeźdźcą, to jest bankami, które najechały nasz kraj. Mediom nie wolno pisać źle o bankach. Wyjaśniam to w książce, do której, na życzenie przesyłam elektronicznie ten pełen tekst	komentarza oraz	opracowanie Kredytowe Oszukania.
I tak jest cały czas - od tej pory nic się nie zmieniło, a wszystkie redakcje dostają zawsze moje opracowania dokumentacyjne. Aż tu nagle i niespodziewanie Redakcja POLITYKI, poprosiła mnie na rozmowę i w numerze 30 z 20 lipca 2016 r. mamy artykuł opisujący moją walkę o normalność w kredytach. To pierwszy tekst krytyczny na ten temat !
Historia walki z fałszem i szczegóły postępowania sądowego
- czytaj na stronie	Powództwo Sądowe przeciwko PKO bp	(kliknij)
(to tekst w odrębnym załączniku - linku)
Ktoś kredytu potrzebował
W Goglach kliknął :
I rzeczywistość się okazała.
Autor to spec od bankowości,
Co w bankach cwaniaków złości.
Mając ich za naiwniaków.
Sześć lub siedem – A co potem?
Więc coś źle jest z procentami.
Biorę zań zapłatę marną!
Malejących więc nie znosi.
Klient nie jest świadom tego
Toż to straszne są androny!
Żerując na swej ofierze
Milczą o tym wszystkie media
Przecież rząd po mojej stronie,
Choć jesteśmy nieuczciwi,
Nadzór dla nas litościwy.
Tanie banki nie istnieją,
Nie łudź się więc tu nadzieją,
Że ktoś kiedyś o tym powie
Mając bardzo niskie raty.
Jaką mamy tu robotę.
Ciągnął Prezes i dziękuję.
Ważne są nasze przyjaźnie.
Więc Wojciechu przestań mącić,
Tutaj pieniądz teraz rządzi.
(Wierszyk napisany z pomocą Rudolfa Jaworka, doc. dr ekonomii, poety, Prezesa Klubu Inteligencji Polskiej)
Rzeczpospolita, dodatek "Moje pieniądze" 27.X.2005 r Gazeta Pomorska - Włocławek, 10.II.2007 r. i inne gazety regionalne
Zapraszam do rozdziałów (kliknij na podkreślone tytuły):
właśnie dla tego tak opanowały masz kraj. A takie głębokie, prawdziwe i bardzo przykre
uzasadnienie tego, znajdujemy w tragicznej prawdzie, jaką wydaje się być sprawność umysłowa
W opracowaniu z 2013 r. pt. ''Zdolność rozwiązywania problemów przez ludzi wg. Krajów'',
znaleźliśmy się na przedostatnim miejscu, a w temacie przyswajalności nowych technologii
I mnie to specjalnie nie dziwi, bo pamiętam, jak w 1976 r. uczestnicząc (jako gość)
dotyczącej zakazu produkcji gadżetów związanych z powszechnym tu powiedzeniem: