Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/10/odpowiedzialnosc-sprzedaz-chorego-zwierzecia.html
Timestamp: 2020-05-31 16:35:36
Legal References Found: art. 461

art. 461
 art. 226
 art. 230
 art. 461
 art. 494
 art. 496

Document Content:
Odpowiedzialność za sprzedaż chorego zwierzęcia (konia sportowego)
Czy choroba sprzedanego zwierzęcia jest jego wadą?
Czy sprzedający ponosi odpowiedzialność za sprzedaż chorego zwierzęcia jeśli skrył przed kupującym jego stan zdrowia? Czy kupujący może odstąpić od umowy sprzedaży ze względu na wadę zwierzęcia? Czy jednak kupujący jest sam sobie winien, bo przecież mógł przed transakcją zlecić badania lekarskie? I czy w takim przypadku kupujący może żądać zwrotu wszystkich wydatków poniesionych na utrzymanie zwierzęcia? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 22 lutego 2019 r., VI ACa 850/18).
Sprzedający ponosi odpowiedzialność za sprzedaż chorego zwierzęcia jeśli nie poinformował kupującego o stanie zdrowia stworzenia (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Sprawa zaczęła się od tego, że spółka prowadząca „wysokiej klasy ośrodek dla koni” sprzedała kobiecie kilkuletniego konia z udokumentowaną karierą zawodniczą, nie informując nabywczyni, że zwierzę ma problemy z kulawizną, łykawością i uzębieniem (chociaż miał wyłamane siekacze). Podkładką pod umowę było orzeczenie weterynarza (tego samego, który leczył zwierzę, nb. kupująca znała i ufała temu lekarzowi), w którym oceniono, że koń jest całkowicie zdrowy i nie stwierdzono przeciwwskazań do sportowego użytkowania. Przeświadczona, że jedyną wadą konia jest wystający język, kobieta zapłaciła zań 108,6 tys. złotych.
Natychmiast po przewiezieniu do nowej stajni zaobserwowano objawy łykawości, o czym właścicielka powiadomiła spółkę, a następnie zleciła (temu samemu weterynarzowi) badanie zwierzęcia, który potwierdził diagnozę (objawy czasowo ustąpiły, ale z czasem powróciły) — jednak sprzedający zapewnił, że żadnych objawów chorobowych wcześniej nie było, no i w końcu kobieta konia oglądała i badała.
Kolejne badania potwierdziły, że łykawość musiała trwać od dłuższego czasu, zatem kupująca odstąpiła od umowy sprzedaży z powołaniem się na wadę ukrytą w postaci złego stanu zdrowia, wezwała sprzedającego do zwrotu ceny (zastrzegając, że korzysta z prawa zatrzymania do tego momentu, art. 461 par. 1 kc) — aby finalnie wytoczyć powództwo o zwrot 108,6 tys. złotych oraz ok. 33 tys. złotych tytułem koszów utrzymania konia (za stajnię, leczenie, etc.).
(W tzw. międzyczasie — także po wniesieniu sprawy do sądu — koń brał udział w wielu zawodach w skokach przez przeszkody, zarówno pod nową właścicielką jak i jej bratem czy znajomym, a także w licznych treningach.)
art. 461 par. 1 kc
Sąd prawomocnie uwzględnił roszczenia kobiety w części dotyczącej zwrotu pieniędzy zapłaconych za chore zwierzę: wprawdzie łykawość nie jest podstawą do wykluczenia konia z zawodów sportowych — zwierzę w zawodach udział brało — jednak jako choroba nieusuwalna, zwiększająca ryzyko kolki, może być kwalifikowana jako niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową (sprzedaż nastąpiła pod rządami ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej). Kupująca zdiagnozowała chorobę zwierzęcia w ciągu 4 miesięcy od jego zakupu, zatem dochowała ustawowego terminu na wystąpienie z reklamacją, co oznacza, że to na pozwanej spółce spoczywał ciężar obalenia domniemania, iż wada istniała w chwili wydania konia. Nie jest jednak wystarczającym argumentem, iż nowa stajnia oferowała nieco gorsze warunki od poprzedniego ośrodka — bo w obu miejscach koń miał swój boks, właściwy pokarm, padok, karuzelę i treningi, a także należytą opiekę. (Co więcej wcześniejsze zalecenia lekarskie dowodzą, że jednak objawy łykawości występowały na dłuższy czas przed sprzedażą konia.)
W sporze kluczowy jest fakt, iż sprzedający oświadczył, że koń jest zdrowy, takie zapewnienie jest wystarczające z punktu widzenia jego odpowiedzialności za wadę, o której kupująca nie miała wiedzy. Nie można także wymagać by kupująca musiała się na tyle znać na zdrowiu tych zwierząt, by wychwycić objawy choroby, nie ma także przepisu prawa, który nakładałby na konsumenta obowiązek zbadania kupowanej rzeczy przy jej odbiorze.
Prowadzi to do wniosku, że oświadczenie o odstąpieniu od umowy sprzedaży zwierzęcia było skuteczne, zatem kupująca może domagać się zwrotu zapłaconej ceny (z odsetkami od dnia wniesienia powództwa). Jednakże kupująca nie może żądać pokrycia kosztów utrzymania konia, już choćby przez to, że zwierzę cały czas brało udział w zawodach jeździeckich i w szkoleniu. W ocenie sądu powódka, która samodzielnie zdecydowała się skorzystać z prawa zatrzymania (art. 496 kc), uniemożliwiła stronie pozwanej odbiór zwierzęcia. Oznacza to, że po odstąpieniu od umowy powódka stała się posiadaczem zależnym, który może żądać zwrotu nakładów koniecznych tylko w zakresie, w jakim zwiększyły one wartość rzeczy — ale korzyści z użytkowania konia rekompensowały poczynione przez nią nakłady na utrzymanie zwierzęcia (do rozliczeń należy zastosować art. 226 par. 1 kc w zw. z art. 230 kc).
Jeśli jednak kupująca uważa, że poczynione przez nią nakłady na utrzymanie konia były konieczne — choćby ze względu na utrzymanie go w formie i kondycji psychicznej — to okoliczność taką należy udowodnić, bo same twierdzenia są li tylko twierdzeniami (niezależnie od tego udział w zawodach na pewno przekracza takie czynności, więc nie można żądać zwrotu kosztów związanych z udziałem w zawodach).
Warunkiem skuteczności odstąpienia od umowy jest zwrot wszystkiego, co strona otrzymała od kontrahenta (art. 494 par. 1 kc), co na wyrok ma takie przełożenie, że stajnia jest zobowiązana do zwrotu pieniędzy ale za jednoczesnym zwrotem konia przez kupującą.
Tags: art. 461 kc art. 494 kc art. 496 kc odstąpienie rękojmia sprzedaż wady rzeczy zwierzęta
← Czy wymuszenie pierwszeństwa przy wjeździe na rondo oznacza, że kierowca naruszył przepisy o włączaniu się do ruchu?
Piotr Wojtków, Zofia Zaniewska-Wojtków, „Słuchając psa” — oni poznali język psi →