Source: http://komentarze.xp.pl/prawo/xp-pl-ostrzega-przed-falszywymi-teoriami-o-prawnym-zakazie/5d9daq2
Timestamp: 2020-05-25 18:50:35
Legal References Found: art. 265
 art. 31
 art. 73
 art. 353
 art. 353
 art. 14
 art. 13
 art. 13
 art. 13
 Art. 13
 art. 213
 art. 13

Art. 13
 art. 13
 art. 13
 art. 31
 art. 183
 art. 180

Document Content:
xp.pl ostrzega przed fałszywymi teoriami o prawnym zakazie mówienia
Tu i ówdzie próbuje się przekonywać ludzi, że istnieje możliwość zakazania ludziom mówienia o istnieniu potencjalnie kryminalnych organizacji: że przysługuje im swoiste "prawo omerty" (prawo do zmowy milczenia), która jest egzekwowana prawem karnym, tak, iż ci, co mówią prawdę, będą ścigani jako przestępcy.
Teoria ta jest, jak się okazuje, z gruntu błędna. Istotnie, art. 265-266 Kodeksu karnego zawiera przepisy karające ujawnienie informacji tajnej przez zwykłego człowieka (ale np. poufnej już nie; a wszystko wskazuje na to, że to tak należy zaklasyfikować informacje, które co najwyżej zagroziłyby skuteczności śledztw), jak również wprowadza następujące jeszcze ogólniejsze przestępstwo:
Kto, wbrew ... przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
tym niemniej, aby paragraf ten (art. 266 k.k.) był skuteczny w konkretnej sprawie, musi istnieć prawny obowiązek milczenia. Na gruncie konstytucyjnym przysługuje każdemu prawo do wolności wypowiedzi, będącej częścią wolności rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji). Warunki, w których wolności konstytucyjne tracą na znaczeniu i przestają przysługiwać, są ściśle określone przez art. 31 ust. 3 Konstytucji i w tym przypadku, gdy idzie o stosunki między zwykłymi ludźmi, musiałoby to dotyczyć wolności i praw innych osób zdefiniowanych w Konstytucji. Sztandarowym takim prawem, na jakim zwykle opiera się tajemnica prywatna, biznesowa, jest wolność prowadzenia badań i publikowania (lub niepublikowania) ich wyników – art. 73 Konstytucji; w tym zakresie jest swoboda. Dotyczy to jednakże osiągnięć firmy i jednostek, które to osiągnięcia są zbliżone ze swej istoty do swoistych patentów, a zatem mających postać wyników jakichś badań, wypracowanych umiejętności, a ponadto ograniczenia wolności rozpowszechniania informacji dotyczą też w szczególności ochrony danych prywatnych, których co do zasady (zgodnie z gwarancjami zapisanymi w Konstytucji) i tak nie powinno się dowolnie rozpowszechniać.
W przypadkach, gdy jakaś firma prowadzi działalność najprawdopodobniej nielegalną, np. występuje tam zorganizowana prostytucja (co ważne, karalne na równi jest nie tylko czerpanie korzyści z cudzej prostytucji, ale też ułatwianie jej, dzięki czemu karalne są praktycznie wszystkie przypadki organizowania sobie firmy z prostytutek), to w oczywisty wręcz sposób powszechnie przysługuje wolność rozpowszechniania informacji, gdyż nie istnieje konstytucyjna podstawa, która zabezpiecza prawo do tajności na temat takiej "firmy w firmie" (w tym, w szczególności, gangu w firmie, czyli istnienia w jej oficjalnych strukturach – a może też poza nimi – organizacji kryminalnej). Takie zastraszanie stosuje się przy omawianiu kryminalnej współpracy podsłuchowej. Nie istnieje po prostu prawo do ukrycia całej pewnej dziedziny działalności jakiejś firmy, a to dlatego, że oznaczałoby to utajnione istnienie pewnego rodzaju organizacji. Tego zaś Konstytucja zakazuje, o czym jeszcze będzie tu mowa dalej.
Internet bez zobowiązania. Wyjaśnijmy
Warunki, w jakich może istnieć zobowiązanie (nie zapisane w samym prawie publicznym), są ujęte w polskim prawie prywatnym: Kodeksie cywilnym w części opisującej prawo zobowiązań, mianowicie w art. 353 i 353(1) Kodeksu cywilnego. W szczególności art. 353(1) stwierdza, że nie jest ważny stosunek prawny, którego treść sprzeciwia się ustawie. Dlatego też postanowienia umowy (spisanej czy niespisanej), które implikowałyby bezprawność mówienia (brak wolności rozpowszechniania informacji) o istnieniu mafii lub nawet czegoś tylko zbliżonego do mafii, należy uznać za pozbawione podstawy prawnej. Nie istnieje taka podstawa (która by przekreślała wolność mówienia czyniąc mówienie zgoła nielegalnym), w postaci "prawa innych osób" do zachowania w tajemnicy swej złej działalności (z tego też względu w takich sprawach nie ma pokrzywdzonego, patrz definicja tego pojęcia, a przecież tylko na wniosek pokrzywdzonego sprawa akurat z tego konkretnego paragrafu się może toczyć, p. §3). Prawo takie nie byłoby nijak zakotwiczone w zasadach sprawiedliwości społecznej; wręcz przeciwnie (prowadziłoby do nonsensownych nierówności, arbitralnego zawłaszczania sobie informacji przez różne przypadkowe osoby czy organizacje itd.). Należy też wskazać, że z chwilą wszczęcia postępowania przed sądem, do którego ze swej istoty w przypadku przestępstw zmierza działanie państwa sprawiedliwości społecznej, wszelkie orzeczenia tego sądu, tak postanowienia, czyli orzeczenia w toku postępowania, jak i wyroki je kończące są co do zasady jawne. Jak powiada oenzetowski ratyfikowany przez Polskę Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 r. (Dz.U. 1977 nr 38 poz. 167), regulujący kwestię praw człowieka – w jego art. 14 ust. 1 dotyczącym prawa człowieka do sprawiedliwego sądu – "każde orzeczenie sądu wydane w jakiejkolwiek sprawie karnej lub cywilnej będzie publicznie ogłoszone [...]". Co za tym idzie prawnie zagwarantowana jest jawność orzeczeń w takich sprawach, w tym także informacja o miejscu, czasie przestępstwa, sposobie jego popełnienia, jako konieczne elementy aktu oskarżenia i wyroku. Jest to też zagwarantowane w ustawie, mianowicie Ustawie o dostępie do informacji publicznej (art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. a tiret trzeci). Prawo to sięga tak daleko, że możliwe jest nawet ustalenie w sądzie, czy wydano wyrok skazujący określonego człowieka, zidentyfikowanego po imieniu i nazwisku: informację na ten temat gwarantuje § 97 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości "Regulamin urzędowania sądów powszechnych", trzeba jedynie wiedzieć, do którego sądu się zwrócić (jeśli w danej miejscowości, w której popełniono by czyn, jest tylko jeden, sprawa jest dosyć oczywista, inaczej trzeba by zapytać w kilku). W każdym razie: nie istnieje prawo przestępcy, by informacja o jego przestępstwie (np. podżeganiu do udziału w grupie kryminalnej) pozostała ukryta. Jest to informacja o charakterze publicznoprawnym i żadne prawo innej osoby nie czyni konieczną ukrywania faktu popełnienia przestępstwa, inaczej zagrażałoby to państwu prawa urzeczywistniającemu zasady sprawiedliwości społecznej i bezpodstawnie przekreślało tę regułę w sytuacji niesprawności prokuratury rejonowej (i, ewentualnie, rejonowego sądu). Zwłaszcza w obecnych czasach, gdy, jak wytykamy, prawo blokuje wnoszenie skarg na prokuraturę i sprawy rozbijają się o "najniższą instancję" prokuratury, o pojedynczego prokuratora.
W Polsce z tajemnicami nie można przesadzać
Należy ponadto stanowczo podkreślić, że krycie organizacji kryminalnej czy choćby tylko zbliżonej do kryminalnej jest na pewno całkowicie bez ochrony prawnej. Skoro samo prawo do czegoś (np. do utrzymywania czegoś w tajemnicy) jest wykluczone, to tym bardziej wykluczone jest, że jest się prawnie do tego zobowiązanym (tzw. rozumowanie a minori ad maius, znana reguła logiki prawniczej uczona na studiach). Tymczasem zaś: prawo zakazuje utajniania istnienia jakiejkolwiek organizacji. W ramach tego, zakazane jest zarówno utajnienie członkostwa w niej, jak i utajnianie jej struktur. Nie może istnieć ani powstać organizacja o utajnionych strukturach lub członkostwie. Tak stwierdza prawo. W tym przypadku jest to art. 13 ustawy z 2 kwietnia 1997 r., Dz.U. 1997 nr 78 poz. 483 ("Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej").
"Zakazane jest istnienie [...] organizacji [...], których program lub działalność [...] przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa"
– art. 13 Konstytucji RP.
Nie jest to przepis mówiący np. (tylko) o "delegalizacji partii politycznych". Wynika z niego jasny zakaz, jaka rzecz nie może powstać. W przypadku Konstytucji stosuje się tzw. autonomiczne wykładnie prawa, tzn. maksymalnie uniezależnione od ustaw. Nie stosuje się np., przy objaśnianiu i interpretowaniu Konstytucji, jako podstawowej wytycznej tego, jak jakieś pojęcie zdefiniowała ustawa. To nie może być podstawowy i koronny argument, gdyż to sama ustawa musi być zgodna z Konstytucją, a nie odmieniać jej znaczenie i wpływ.
Na gruncie tego można mieć najzupełniejszą pewność, że bez względu na to, co jest przestępstwem w obecnym Kodeksie karnym, Konstytucja własną mocą określa, co nie ma prawa zaistnieć. Nie jest tak, że "skoro grupa przestępcza, tj. grupa zorganizowana w celu zajmowania się np. podsłuchem, istnieje nielegalnie, to i tak nic tu nie zmienia art. 13 Konstytucji i pozostaje on bez znaczenia". "Nic z niego nie wynika". Nie! Art. 13 (symbolem jego jest "pech") zwraca się ściśle przeciwko utajnieniu organizacji (w tej jego końcowej części). Jest to fundamentalne dla istnienia demokratycznego państwa prawnego, to tutaj jest nawet pewna istotna i zasadnicza granica pomiędzy demokratyzmem państwa a jego utratą, granica także . Granicą tą jest wymóg ogólnej, co do swej zasady, jawności istnienia działalności zorganizowanej. Wynika to z prawa ludności do informacji, fundamentalnego w demokracjach (por. np. art. 213 Konstytucji RP; nadano mu numer do pary z 13, to 213 chyba nieprzypadkiem brzmi jak "drugie 13"; swoją drogą – wskazuje to też na temat telewizji: gdzie jego miejsce i jaki, jakiego rodzaju "przepadek" powinien czekać koncepcje o tajemnicy w jej sprawie).
Należałoby tu jeszcze nadmienić, że art. 13 Konstytucji należy do jej pierwszego rozdziału, który definiuje zasady ustrojowe, te zaś nie podlegają żadnym uchyleniom. Przyjmuje się, że generalnie wszystkie te fundamenty ustrojowe, które są wprowadzone w rozdz. 1 Konstytucji, muszą być równocześnie spełnione; a w razie wątpliwości należy kierować się, jak sugeruje preambuła, przede wszystkim troską o godność ludzką i wolności konstytucyjne.
Art. 13, narzucając jawność, czyli brak utajnienia (w które wlicza się także takie utajnienie, które nie polega na karaniu kryminalnym za mówienie; jedynie czysto techniczne utajnienie, polegające na ukrywaniu czegoś), znosi zarówno tajemnicę prywatną-państwową (której symbolem może być "World Trade Center", centrum handlu światowego), jak i nielegalną, bo sprzeczną z tym przepisem, tajemnicę państwową. W tym drugim przypadku stwierdzić należy brak niejawnego charakteru danej informacji, bo – zgodnie z prawem, którym w tym przypadku jest ustawa Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej – brakuje jej wtedy cechy, że "ujawnienie jej byłoby sprzeczne z interesem Rzeczypospolitej Polskiej albo dla niej szkodliwe". A to jest cecha definiująca informację niejawną.
Zgodnie z prawem – które opiera się przede wszystkim o tzw. literalną (tj. dosłowną, zgodną ze znaczeniem słów i rozbiorem logicznym zdania) wykładnię prawa, zgodnie ze starą rzymską (do dziś uczoną w szkołach w ramach powszechnie akceptowanej tradycji prawniczej) zasadą "Gdy w słowach nie ma żadnej dwuznaczności, nie należy podnosić kwestii woli" (w tym przypadku chodzi tu o zamysł i cel ustawodawcy, o tzw. ratio legis), zaś odejście od tej wykładni dosłownej jest możliwe, zgodnie z orzecznictwem SN (p. np. uzasadnienie uchwały III CZP 37/04 i przytoczone tam orzeczenia wcześniejsze), tylko wtedy, gdy wykładnia taka prowadzi do konkluzji rażąco niezgodnych z powszechnie aprobowanymi zasadami moralnymi, gdy jest nielogiczna lub nie dość jednoznaczna – organizacja jest to "grupa ludzi zjednoczonych wspólnym planem, programem działania, wspólnymi poglądami, zadaniami" (3-tomowy Słownik Języka Polskiego, PWN, Warszawa 1984). Ilekroć więc istnieje takie zgrupowanie ludzi zjednoczonych określonym planem, programem działania czy zadaniami, tylekroć można wyróżnić osobną organizację. Toteż np. w licznych instytucjach tworzy się odrębne "wydziały" czy "departamenty", co w ogóle nie stoi na przeszkodzie temu, że jednocześnie członkowie takiej organizacji są też członkami organizacji względem niej nadrzędnej, np. całej uczelni czy firmy.
Takie podejście jest też standardowo stosowane przez prokuraturę, gdyż nie jest żadną przeszkodą dla ścigania z tytułu istnienia zorganizowanej grupy przestępczej to, że istniała ona wewnątrz firmy, a nawet, że wszyscy pracownicy firmy byli jej członkami. Nie zmienia to zupełnie istoty rzeczy, gdyż firma oficjalnie może działać w nieco innej dziedzinie, podczas gdy dodatkowa organizacja, czyli dodatkowe jeszcze istnienie grupy (zgrupowania) ludzi skupionych wokół innych tym razem zadań itp., także istnieje i nie daje się sprowadzić do tamtej, gdyż cele i zadania są cechą definiującą danej organizacji. Przykładowo, gdy wszyscy członkowie jakiegoś zakładu pracy, np. ministerstwa, są jednocześnie członkami związku zawodowego pracowników ministerstwa, istnieją w oczywisty sposób 2 różne organizacje. Krótko mówiąc, ten sposób rozumowania stosowany jest powszechnie i także w sprawach prawnych.
Uzgodnienia przestępcze kreują grupę przestępczą (gang), czyli rodzaj organizacji, także wtedy, gdy dotyczą pojedynczego planowanego przestępstwa. Grupa przestępcza nie musi zajmować się różnymi przestępstwami – może też istnieć na zasadzie konspiracji dotyczącej pojedynczego czynu (ang. conspiracy to commit [...]), jest to nawet przypadek dosyć typowy. Wedle orzecznictwa SN uczestnictwo w grupie rozpoczyna się od przestępczej zmowy ("umowy"), a warunkiem uczestniczenia w niej (cechą uczestnika) jest "gotowość do popełnienia przestępstwa" (np. pomocnictwa, w tym pomocnictwa do udziału w grupie, czy jakiegoś podżegania).
Z uwagi na to sytuacje, gdy istnieje czy to gang, czy nawet quasi-gang, który wprawdzie nie dopuszcza się przestępstw (nie zajmuje się łamaniem prawa), ale tak poza tym istnieje analogicznie, tj. w ukryciu i np. na marginesie od podstawowych oficjalnych zajęć jego członków, i ściśle dbając o swe utajnienie (np. z obawy przed nieprzychylnymi politykami lub sądami), stanowią przypadki istnienia organizacji w ogóle utajnionej. Organizacja jest jawna, gdy wiadomo, że istnieje taka organizacja, czyli także: czym się zajmuje (te jej definicyjne zadania, jednoczące poglądy, plan działania lub program; zauważmy, że sam art. 13 Konstytucji, w innym jego fragmencie, uznaje program lub działalność za normalną cechę każdej omawianej tam organizacji). Organizacja jest natomiast tajna, gdy nie wiadomo, że coś takiego istnieje, tj. w szczególności: coś zajmującego się tymi a nie innymi sprawami. Oczywiście w sytuacji, gdy cała organizacja jest utajniona, tym bardziej utajnione jest członkostwo w niej. Są to zatem przypadki objęte zakazem z art. 13 Konstytucji.
Widząc więc jakąkolwiek formę zorganizowanej przestępczości czy choćby coś, co ją przypomina, bądźmy pewni swoich praw, by o tym rozpowiadać.
Szybka ścieżka z odmową wszczęcia śledztwa lub umorzeniem. Bez Trybunału
Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego fakt, że paragraf karny explicite stwierdza szeroki zakres kryminalizacji, nie wyklucza tego, że od jego stosowalności istnieją wyjątki wcale w nim niewymienione, a wynikające dopiero z zupełnie innych może nawet gałęzi prawa (przypadki szczególne wynikające z innych ustaw, w których wiadomo, że osoba ma prawo robić określoną rzecz).
Nie potrzeba więc stwierdzania niezgodności danego paragrafu karnego (np. tego o ochronie informacji tajnych) z Konstytucją, by można było go dopiero wtedy nie stosować. Istnienie paragrafu karnego nie jest bowiem niezgodne czy sprzeczne z niestosowaniem go w odniesieniu do części sytuacji objętych, dosłownie rzecz biorąc i wedle jego treści, penalizacją.
Oto cytat dosłowny z orzecznictwa Sądu Najwyższego:
Co należy rozumieć pod pojęciem "okoliczności wyłączające bezprawność", ustawa wprost nie wyjaśnia, niemniej w nauce prawa wskazuje się na takie okoliczności, przy których czyn wypełniający znamiona przestępstwa nie jest jednak w rzeczywistości przestępstwem (...). Okoliczności takie w orzecznictwie i literaturze prawniczej nazywa się "kontratypami"; mogą być one zarówno ustawowe, jak i pozaustawowe. Do tych drugich zalicza się działanie w granicach uprawnień (...). W piśmiennictwie prawniczym nie jest to w żaden sposób podważane.
– postanowienie Sądu Najwyższego z 11 października 2016 r., sygn. akt V KK 117/16 (publ. w: LEX nr 2135555, Legalis nr 1517592), s. 4, ostatni akapit
(W treści powołano się na książkę znanego prawnika Lecha Gardockiego, który jeszcze 9 lat temu – zanim przeszedł w stan spoczynku z racji wieku – był Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego i Przewodniczącym Trybunału Stanu.)
Skoro zatem, wedle Konstytucji, działa się w granicach swych uprawnień, to zupełnie zbędne i niedopuszczalne staje się opieranie się na jakimś paragrafie karnym co do np. ochrony informacji tajnej, istniejącym przecież tylko w oparciu o art. 31 ust. 3 Konstytucji (który przewiduje ograniczenia praw ludności): skoro – zgodnie z nieznającą wyjątków zasadą ustrojową (zasadą z rozdz. 1 Konstytucji) (https://www.lexlege.pl/konstytucja-rzeczypospolitej-polskiej/art-13/) – nie istnieje prawo do utajnienia i, przeciwnie więc, przysługuje zagwarantowane ludności prawo do wolności rozpowszechniania informacji (art. 54). Konstytucja zaś tymi sprawami niewątpliwie się zajmuje i ma w nich ważną rolę regulatywną. Nie ma potrzeby więc w ogóle zaglądać do takiego paragrafu karnego utajniającego, na poziomie ustawy, skoro i tak będzie zachodzić kontratyp, który wyklucza zastosowanie go, a mianowicie działanie w granicach uprawnień.
Prokuratura ma obowiązek samodzielnie taką sytuację rozpoznać, tym bardziej zaś sąd, skoro zgodnie z powszechnie aprobowanymi poglądami na rolę Sądu Najwyższego (patrz art. 183 Konstytucji) – jako organu ujednolicającego orzecznictwo sądów, czyli narzucającego im standardy, i to w sposób wykraczający poza konkretną pojedynczą sprawę sądową – sądy powinny uwzględniać jego orzecznictwo.
Skąd pewność co do prawa
Interpretowanie prawa opiera się o kilka możliwych wykładni, między którymi jest pewna hierarchia (uczy się tego na studiach, nawet na podstawach prawa na innych kierunkach niż prawo). Najpowszechniejszą z nich jest wykładnia
dosłowna (inaczej zwana literalną albo językową; często przywołuje się tu autorytet słownika, aczkolwiek sąd może wybrać któryś ze słowników w razie istnienia różnych wersji albo nawet samodzielnie sformułować definicję), natomiast stosuje się jeszcze tzw.
systemową, czyli uwzględniającą położenie przepisu w systemie prawa (w tym: w konkretnej ustawie; np.: położenie pod jakimś nagłówkiem, bycie częścią przepisów poświęconych jakiemuś problemowi, np. apelacji, co oznacza, że ma on ten problem w założeniu itp.) oraz związki tego przepisu z tym systemem i jego innymi normami prawnymi (jak nakazuje stara rzymska zasada: "Nieprawidłowe jest wydawanie wyroku lub opinii prawnej bez uwzględnienia całości ustawy, na podstawie jednego jej fragmentu"), lecz rzadko wpływa takie objaśnianie istotnie i przy tym w sposób nieprzewidziany na znaczenie przepisu; a ponadto istnieje jeszcze wykładnia
celowościowa, polegająca na interpretowaniu przepisu w oparciu o cel ustawodawcy, jaki miał być osiągnięty, oraz podobna do niej: funkcjonalna, dotycząca funkcji przepisu w danym akcie prawnym (jest to poniekąd podobna sprawa do wykładni celowościowej, dlatego też część autorów wiąże te 2 wykładnie ze sobą, nie trzeba umieć tego rozróżniać).
Dużo rzadziej stosowane jest jeszcze kilka innych wykładni, np. logiczna (przez wnioskowanie), historyczna (jak zmieniało się prawo, jaki był kontekst historyczny), porównawcza (porównanie przepisów z różnych krajów) czy "prowspólnotowa" (oparta o troskę o zgodność z prawem europejskim). O tych końcowych praktycznie nigdy się nie słyszy, natomiast codziennością jest stosowanie przede wszystkim wykładni dosłownej oraz, niekiedy, systemowej i (chyba nawet jeszcze rzadziej) celowościowej.
Ponadto w Sądzie Najwyższym aprobowana jest dyrektywa wyboru takiej wykładni (tj.: objaśnienia) ustawy, która jest zgodna z Konstytucją (lub innym prawem wyższego rzędu, np. umową międzynarodową), w przypadku, gdy znaczenie normy prawnej budzi pewne wątpliwości i konieczne jest jej objaśnianie, a podstawowe sposoby wykładni prowadzą do sprzecznych rezultatów. O obowiązku wyboru wykładni w zgodzie z Konstytucją RP mowa była np. w wyroku SN z 24.11.2015 r. o sygnaturze akt II CSK 517/14 (s. 9; publ. w zbiorze LEX pod nrem 1940564 i w Legalis). Z kolei w przypadku, gdy przepis ustawy jest nie do pogodzenia sprzeczny z Konstytucją, Sąd Najwyższy wedle swego własnego orzecznictwa (nieco przesadnego i skalkulowanego może na sprawy polityczne, bo mógłby sam wybrać przepis ważniejszy spośród 2 konfliktujących) uznaje obowiązek zwrócenia się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym. Wynika to z konieczności wydania zgodnego z prawem wyroku (Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczpospolitej Polskiej, a wyrok niezgodny z Konstytucją jest niezgodny z prawem). Na analogicznej zasadzie wywodzi się np., że przeprowadzenie dowodu z urzędu jest nierzadko nie tylko prawem, ale nawet obowiązkiem sądu (patrz np. wyrok IV CSK 330/11, s. 6, od 4-ego zdania) – gdyż to, że ustawa wprowadza pewne uprawnienie, nie przekreśla zarazem równoległego względem tego istnienia pewnych fundamentalnych obowiązków ciążących na sądzie, które w konsekwencji zmuszają go do odpowiednich decyzji procesowych.
Można tu na koniec nadmienić, dla dodatkowego naświetlenia zakotwiczenia tych tez w tym samym źródle, na które, jako na moralny autorytet, politycy mogliby chcieć się powoływać – że sam Jan Paweł II był najwyraźniej tą sprawą zainteresowany i postarał się, by ten temat był dobrze (tzn. po kościelnemu) opracowany, w tym także ściśle w związku z postacią Piotra Niżyńskiego jako ofiary podsłuchu w telewizji, skądinąd ponoć najwyraźniej pod wpływem zakulisowych spisków Watykanu wprowadzonego. Temat dobrze opracowany – to znaczy w tym przypadku: by tego typu układy kryminalne oparte na chowaniu prawdy były uznawane oficjalnie za niedopuszczalne.
Informacji na temat tej postawy papieża – dającej się wyrazić słowami "powinni tego zabronić" czy też "jest to nielegalne" – dostarcza, bogate w różne ważne informacje (np. o stanie sądownictwa), forum bloga Piotra Niżyńskiego, patrz http://forum.bandycituska.com/viewtopic.php?f=3&t=7437.
Zupełnie niezależnie od powyższych rozważań podkreślenia wymaga, że stosownie do art. 180 §1 i 3 Kodeksu postępowania karnego istnieje prawo do tajemnicy dziennikarskiej obejmującej tożsamość autora materiału prasowego, jak również jego informatorów, którego to prawa w ramach żadnego postępowania karnego nie można uchylać.
(n/n, zmieniony: 22 kwi 2020 10:48)