Source: http://aferyprawa.eu/Interwencje/LIST-OTWARTY-Barbary-Kacprzak-do-wladz-R-P-w-sprawie-bezprecedensowego-pomowienia-jej-meza-o-spowodowanie-wypadku-samochodowego
Timestamp: 2020-08-03 12:45:33
Legal References Found: art. 6
 art. 2
 art. 45
 Art. 79
 art. 6
 art. 175
 art. 439

art. 17
 art. 439

art. 17
 art. 111

art. 17
 art. 114

art. 82

art. 54

art. 14

art. 4
 art. 4
 art.7
 art. 424
 art. 54
 art. 54
 art. 46
 art. 46
 art. 49
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 49
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 193
 art. 200
 art. 521
 art. 177
 art. 178
 art. 540
 art. 540

art. 147

art. 270

art. 272

art. 273
 art. 271

art. 275

art. 276

Document Content:
Aferyprawa - LIST OTWARTY Barbary Kacprzak do władz R.P. w sprawie bezprecedensowego pomówienia jej męża o spowodowanie wypadku samochodowego.
Aferyprawa.com Interwencje LIST OTWARTY Barbary Kacprzak do władz R.P. w sprawie bezprecedensowego pomówienia jej męża o
LIST OTWARTY Barbary Kacprzak do władz R.P. w sprawie bezprecedensowego pomówienia jej męża o spowodowanie wypadku samochodowego.
Zwracam się do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Rzecznika praw obywatelskich, Premiera Rządu, Prezesa Rady Ministrów, Prezydenta R.P. oraz wszystkich pozostałych władz państwowych, mediów i społeczeństwa o: podjecie radykalnych działań zmierzających do przywrócenia mojemu mężowi pełnej ochrony prawnej – zbadanie wszystkich moich zarzutów kierowanych pod adresem przedstawicieli „wymiaru sprawiedliwości” okręgu Radomia i Warszawy, Lublina. Zawiadamiam Prokuratora Generalnego o rozlicznych przestępstwach popełnionych na szkodę męża i naszej rodziny przez przedstawicieli „wymiaru sprawiedliwości”- sędziów, prokuratorów, adwokatów i policję, biegłych lekarzy sądowych, biegłych sądowych rekonstrukcji wypadków drogowych. Wniosek o wyłączenie całego okręgu sądowniczego w Radomiu od spraw Marcina Kacprzaka z uwagi że stroną w postępowaniu w tej sprawie jest adwokat Robert Wójcik.
Proszę o sprawiedliwe zbadanie sprawy zgodnie z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka a to: prawa do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy każdego obywatela, zgodnie z art. 2 Konstytucji RP, który gwarantuje nam, iż:"RP jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej",art. 7 Konstytucji RP podkreśla, że: "Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa",art. 87 Konstytucji RP precyzuje, że:"Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczpospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia". Zgodnie z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny,bezstronny i niezawisły sąd. Art. 79. Konstytucji R.P.
KARTA PRAW PODSTAWOWYCH UNII EUROPEJSKIEJ (2010/C 83/02)
WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI NARUSZA PRAWA CZŁOWIEKA
Kary nie mogą być nieproporcjonalnie surowe w stosunku do czynu zabronionego pod groźbą kary. PL 30.3.2010 Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej C 83/401
Kodeks karny - Zasady odpowiedzialności karnej z.U.1 Kodeks karny
Dz.U.1997.88.553 - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny997.88.553 - ny
NARUSZONE PRZEPISY PRAWA - NIEPROCEDURALNE POSTĘPOWANIE FUNKCJONARIUSZY
obowiązującą w miejscu i czasie popełnienia czynu, tj. w dniu 10 listopada 2002 r. w miejscowości Zeeland w Holandii, czyn podlegał kwalifikacji prawnej z art. 6 w zw. z art. 175 § 2 A holenderskiego Kodeksu o ruchu drogowym (Wegenverkeerswet 1994), a ściganie przestępstwa przedawniało się po 6 latach od popełnienia czynu, co prowadzi do kontestacji, że ściganie i skazanie nastąpiło pomimo faktu, że postępowanie podlegało umorzeniu, co winno skutkować umorzeniem postępowania i stanowi o zaistnieniu bezwzględnej przyczyny odwoławczej z art. 439 § 1 pkt 9 k.p.k.;
art. 17 § 1 pkt 7 k.p.k. przez wydanie orzeczenia pomimo faktu, że postępowanie karne co do tego samego czynu tej samej osoby było prowadzone przez polskie organy ścigania, w sytuacji, gdy zostało prawomocnie zakończone na terenie Holandii, gdzie decyzją prokuratura umorzono postępowanie jako bezprzedmiotowe, co stanowi bezwzględną przyczynę odwoławczą z art. 439 § 1 pkt 8 k.p.k.;
art. 17 § 1 pkt 8 k.p.k. przez wydanie orzeczenia w sytuacji, w której oskarżony nie podlegał orzecznictwu polskich sądów karnych z uwagi na fakt, że czyn przestępny został popełniony poza granicami kraju i nie był przez ustawę obowiązującą w miejscu popełnienia uznany za przestępstwo w rozumieniu art. 111 § 1 k.p.k., co wyłączało możliwość orzekania w sprawie przez polski sąd karny;
art. 17 § 1 pkt 8 k.p.k. przez wszczęcie i prowadzenie postępowania karnego w Polsce w sytuacji, w której zapadło za granicą orzeczenie (o odmowie ścigania z uwagi na absolutny brak pewności sprawstwa) stanowiące przeszkodę do wszczęcia i prowadzenia postępowania karnego o ten sam czyn przed sądem polskim w rozumieniu art. 114 § 1 i 3 pkt 3 k.k., co wynika z następujących przepisów umów międzynarodowych wiążących Rzeczpospolitą Polską:
art. 82 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (Dz. Urz. C 83 z dn. 30 marca 2010 r., s. 47 i nast.), dalej: TFUE,
art. 54 Konwencji wykonawczej do Układu z Schengen z dnia 14 czerwca 1985 r. między Rządami Państw Unii Gospodarczej Beneluksu, Republiki Federalnej Niemiec oraz Republiki Francuskiej w sprawie stopniowego znoszenia kontroli na wspólnych granicach (Dz. Urz. L 239 z dnia 22 września 2000 r., s. 19 i nast.), dalej: konwencja wykonawcza;
art. 14 ust. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych otwartego do podpisu w Nowym Jorku dnia 16 grudnia 1966 r. (Dz. U. z 1977 r. nr 38, poz. 167), dalej: MPPOiP;
art. 4 ust. 1 Protokołu nr 7 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, zmieniony Protokołem nr 11, z dn. 22 listopada 1984 r. (Dz. U. z 2003 r., nr 42, poz. 364), dalej: Protokół do EKPCz;
Obrazę przepisów postępowania mającą wpływ na treść orzeczenia, a konkretnie art. 4, art.7 i art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k przez brak rzetelnej analizy całości zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania, wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego oraz okoliczności świadczących na korzyść oskarżonego, a także przez nieuzasadnienie odrzucenia koncepcji sprawstwa wypadku przez Sławomira W. , w tym pominięcie, że :
b) Sławomir W. ze względu na poniesione obrażenia nie mógł siedzieć na fotelu pasażera, a zajmował miejsce kierowcy.
Również w piśmiennictwie zwrócono uwagę na konsekwencje art. 54 Konwencji. M.in. P. Kołodziejski wyraził pogląd, że „Wykładnia art. 54 Konwencji wykonawczej prowadzi [...] do wniosku, iż zasada ne bis in idem obowiązuje również w stosunku do prawomocnych decyzji o umorzeniu postępowania wydanych przez właściwy organ za granicą. I to niezależnie od tego, czy prawo polskie przewiduje taką przesłankę umorzenia postępowania, na podstawie której prawomocnie rozstrzygnięto za granicą” (Prokuratura i Prawo 2006, nr 9).
Sędzia Sądu Rejonowego Ewa Adamowicz na podstawie art. 46 § 2k.k. orzeka na rzecz Roberta W. nawiązkę w kwocie 30.000 ( trzydziestu tysięcy złotych)
Nawiązka może być orzeczona wyłącznie na rzecz pokrzywdzonego (wyłącznie), co prowadzi do wniosku, że nie wchodzi w grę w razie skazania za przestępstwo, wskutek którego doszło do śmierci pokrzywdzonego. Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z dnia 17 czerwca 2009 r. (sygn. akt II AKa 93/09, LEX nr 552034), stwierdził, że „przepis art. 46 § 2 k.k. upoważnia do zasądzenia od oskarżonego nawiązki tylko na rzecz pokrzywdzonego sensu stricto, to jest na rzecz osoby, o której mowa w art. 49 k.p.k., a nie na rzecz tzw. stron zastępczych, to jest osób jedynie wykonujących prawa pokrzywdzonego z powodu jego śmierci". Podobnie T. Grzegorczyk wskazał, że nawet nowelizacja art. 46 k.k. w 2009 r. nie zmieniła stanu prawnego, zgodnie z którym beneficjentem nawiązki orzekanej na podstawie art. 46 § 2 k.k. może być wyłącznie pokrzywdzony, natomiast nawiązka nie może być zasądzona na rzecz innych beneficjentów obowiązku naprawienia szkody, w tym na rzecz osób najbliższych zmarłemu pokrzywdzonemu.
W przypadku skazania przestępstwo spowodowania katastrofy w ruchu lądowym lub wypadku komunikacyjnego, jeżeli sprawca był w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia sąd może orzec nawiązkę na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej (art. 47 § 1 k.k.). Nawiązka ta jest orzekana fakultatywnie. Ujęcie tej nawiązki w odrębnym artykule wskazuje na oderwanie wysokości orzekanej nawiązki od rozmiaru szkody. Może ona zostać orzeczona także w sytuacji, gdy szkoda w ogóle nie wystąpiła. Ponadto orzeka się ją na rzec innego podmiotu niż pokrzywdzony - aktualnie Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Z tych względów w doktrynie prawa karnego przyjmuje się, że dopatrywać się w niej można podobieństwa do grzywny oraz wyraźnych cech represyjnych przeważających nad funkcją kompensacyjną.
Nawiązka określona w treści art. 46 § 2 k.k. może zostać zasądzona tylko na rzecz pokrzywdzonego, w celu zadośćuczynienia za ciężki uszczerbek na zdrowiu, naruszenie czynności narządu ciała, rozstrój zdrowia, a także za doznaną krzywdę, w przeciwieństwie do obowiązku naprawienia szkody określonego w art. 46 § 1 k.k., który może być realizowany także na rzecz innej (poza osobą pokrzywdzonego) osobyu prawnionej. Skoro przepis art. 46 § 2 k.k. wyraźnie wskazuje osobę uprawnioną do nawiązki i określa go jako "pokrzywdzonego", w przeciwieństwie do "innej osoby uprawnionej", w tym wykonującej prawa pokrzywdzonego (art. 49 § 4, 51 § 2 i 52 k.p.k.), to w niniejszej sprawie zasądzenie nawiązki na rzecz pokrzywdzonego nie było możliwe, bowiem pokrzywdzony zmarł. W razie śmierci pokrzywdzonego prawa, które by mu przysługiwały, mogą wykonywać osoby najbliższe (art. 52 k.p.k.), ale to uprawnienie do przyjęcia tych praw nie oznacza przyjęcia statusu "pokrzywdzonego" w rozumieniu art. 49 § 1 k.p.k.; osoby te będą miały status "innej osoby uprawnionej", o której mowa w art. 46 § 1 k.k. (por. uzasadnienie wyroku SN z dnia 17 maja 2000 r., V KKN 145/2000, OSN KW 2000, nr 7-8, poz. 64). W tym kontekście oczywistym jest, że w treści art. 46 § 2 k.k. pominięty został skutek w postaci śmierci, który jest przecież w treści art. 46 § 1 k.k., gdzie określone są "inne osoby uprawnione"; śmierć pokrzywdzonego uniemożliwia zatem orzeczenie nawiązki z art. 46 § 2 k.k.
Niezwłocznie po zajściu ww. zdarzenia drogowego, wszczęto i prowadzono w Holandii postępowanie przygotowawcze. W tym czasie Robert Wójcik (brat jednej z ofiar wypadku, występujący później w charakterze oskarżyciela posiłkowego) zawiadomił dnia 3 stycznia 2003 r. polskie organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Marcina Kacprzaka, w związku z czym dnia 29 stycznia 2003 r. wszczęto dochodzenie co do tego samego zdarzenia historycznego, co do którego postępowanie prowadziły już holenderskie organy ścigania. O prowadzeniu postępowania w Holandii zawiadamiający doskonale wiedział, jako że był jego aktywnym uczestnikiem. Prokurator Prokuratury Rejonowej w Den Bosch odstąpił jednak od oskarżenia wskazując, że nie ma podstaw do twierdzenia, jakoby Marcin Kacprzak dopuścił się sprawstwa ww. wypadku drogowego. W ponad 2 lata od wydania orzeczenia w Holandii, gdy toczyło się postępowanie w Polsce, Robert Wójcik wniósł do Sądu Apelacyjnego w Hertogenbosch skargę o podjęcie postępowania wobec Marcina Kacprzaka i nakazanie jego ścigania. Sąd ten rozpoznawał sprawę dwukrotnie i dnia 18 października 2007 r. wydał postanowienie o podjęciu postępowania na nowo. Decyzja Sądu Apelacyjnego opierała się na niepewnej opinii biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, która notabene bazowała wyłącznie na materiałach przekazanych przez stronę holenderską panu Robertowi W., a które stanowiły podstawę powzięcia decyzji procesowej o odmowie ścigania przestępstwa. Sąd Apelacyjny w Hertogenbosch zaznaczył jednak wyraźnie, że postępowanie jest wznawiane w Holandii, a jeżeli jest to formalnie dopuszczalne, sprawa o ile pozwala na to prawo przekazana do ścigania organom w Polsce (w tym czasie Marcinowi Kacprzakowi przedstawiono już w Polsce zarzuty). Prokuratura Holenderska nie przekazała jednak sprawy do ścigania organom w Polsce.
Można odnieść wrażenie, że przedmiotowe postępowanie karne zostało w niespotykanym w praktyce zakresie zdominowane przez oskarżyciela posiłkowego Roberta Wójcika. Miało to miejsce do tego stopnia, że Sąd Rejonowy w Radomiu zamiast dokonywać – jak nakazuje procedura karna - własnych ustaleń, w dużej mierze odwoływał się i poprzestawał na wiedzy i ustaleniach poczynionych przez tego świadka. Sąd błędnie pozytywnie ocenił zeznania w/wymienionej osoby, stwierdzając, że to właśnie Robert Wójcik posiada najszerszy obraz stanu faktycznego. Zapoznał się on bowiem z całym materiałem dowodowym i uczestniczył w czynnościach dowodowych przeprowadzanych w Polsce. Tymczasem to Sąd a nie świadek powinien zapoznać się z całym materiałem dowodowym i na tej podstawie dokonać własnej swobodnej oceny tych dowodów. Czerpanie wiedzy o przeprowadzonych czynnościach od świadka narusza fundamentalną zasadę bezpośredniości. Zamiast przeprowadzać dowody we własnym zakresie, Sąd uzyskiwał informacje pośrednio od Roberta Wójcika, który przecież był zainteresowany wynikiem tego postępowania. W efekcie Sąd bazował na wiedzy i ocenie dokonanej przez pokrzywdzonego, który niemalże przejął kontrolę nad całym postępowaniem. Należy przy tym podkreślić, że Robert Wójcik nie może być uznany za istotne, jak również wiarygodne źródło dowodowe.
Po drugie swoim postępowaniem bezpośrednio po wypadku, jak i później już w toku postępowania karnego poprzez różnego rodzaju sugestie, manipulacje i insynuacje Robert Wójcik dowiódł, że celem jego działań nie jest ustalenie rzeczywistego przebiegu zdarzenia, lecz wykazanie za wszelką cenę, że winę za wypadek ponosi skazany Marcin Kacprzak. Sądy obu instancji dały bezkrytycznie wiarę zeznania i twierdzenia oskarżyciela posiłkowego - Roberta Wójcika który jest bratem zmarłego Sławomira Wójcika. Podnoszono, że ten czynił liczne starania w przedmiocie wyjaśnienia sprawy i był nastawiony obiektywnie. Pogląd taki mija się natomiast z zasadami prawidłowego rozumowania. Oskarżyciel posiłkowy miał silne nastawienie uczuciowo- emocjonalne do sprawy i z całą stanowczością dążył nie do odnalezienia prawdy, ale znalezienia dowodów na postawienie w stan oskarżenia i skazanie Marcina Kacprzaka.
Teza ta nie uwzględnia bowiem doznanych przez Marcina Kacprzaka obrażeń, w szczególności urazu mózgu (wylew podpajęczynkowy). Należy przypomnieć, że stan zdrowia skazanego po wypadku był określany jako krytyczny, w czasie transportu pacjent był zaintubowany. W postępowaniu nie przeprowadzono jednak dowodu z opinii sądowo-lekarskiej na okoliczność, czy przy doznanych na skutek wypadku obrażeniach Marcin Kacprzak byłby w stanie – jak przyjęto - przejść około 30 metrów.
Sędzia oparła wyrok skazujący mojego męża na niekompletnej oraz nie uzupełnionej opinii z instytutu Sehna oraz poparła go prywatną opinią rzeczoznawców wydaną na wniosek Roberta Wójcika. Opinie prywatne, czyli pisemne opracowania zlecone przez innych uczestników postępowania aniżeli uprawnione organy procesowe, nie są opiniami w rozumieniu art. 193 k.p.k. w zw. z art. 200 § 1 k.p.k. i nie mogą stanowić dowodu w sprawie. Koniecznym warunkiem do uznania pisemnej wypowiedzi biegłego za opinię jest nie tylko sporządzenie jej przez biegłego sądowego, ale także poprzedzenie jej postanowieniem organu procesowego o zasięgnięciu opinii tej osoby jako biegłego. Dopiero więc z chwilą wydania postanowienia o powołaniu biegłego celem sporządzenia opinii staje się on uczestnikiem postępowania, zaś wydana przez niego opinia uzyskuje cechy opinii w rozumieniu przepisów kodeksu postępowania karnego. Opinia prywatna została zlecona i wykonana przez biuro rzeczoznawców samochodowych - technika motoryzacji i ruchu AUTO KOMPLEX Roberta Dulęby w Radomiu
- powypadkowych oględzin pojazdu z uwzględnieniem śladów zewnętrznych uszkodzeń pojazdu,
- oględzin wnętrza pojazdu z uwzględnieniem ujawnienia i zabezpieczenia śladów mechanoskopijnych i biologicznych na poszyciu Kokpitu - deski rozdzielczej, kole i kolumny kierowniczej, dźwigni zmiany biegów, poszyciu tapicerki miękkiej i plastikowej, szybie okna czołowego i bocznych , nakładkach pedałów sterowania pojazdem, pasach bezpieczeństwa, tapicerki foteli, podsufitówki, osłon słonecznych, powierzchniach półek pod deską rozdzielczą, powierzchniach dywaników itd.,
- obdukcji ciała i sekcji zwłok osób znajdujących się we wnętrzu pojazdu, z uwzględnieniem precyzyjnego opisu położenia obrażeń na powierzchniach zewnętrznych ciała (otarć, podbiegnięć krwawych itp.) jak również obrażeń wewnętrznych (złamań, podbiegnięć krwawych mięśni, uszkodzeń narządów wewnętrznych itp.
- oględzin odzieży należącej do osób znajdujących się we wnętrzu pojazdu.
Mimo zaburzeń przytomności i utraty pamięci Marcin Kacprzak był pierwszy raz przesłuchany (i to bez obecności psychologa) następnego dnia po wypadku, tj. 11.11.2002 r., przy czym stan zdrowia skazanego nie pozwolił mu na złożenie podpisu na protokole przesłuchania. Na podstawie znajdującej się w aktach sprawy dokumentacji medycznej można mieć wątpliwości co do świadomości M. Kacprzaka w czasie tego przesłuchania, w tym co do sensu udzielanych przez niego odpowiedzi na pytania. Z całą mocą należy przy tym podkreślić, że w dniu 11.11.2002 r. M. Kacprzak był przesłuchany w charakterze świadka, a mimo to przesłuchanie to
- wbrew podstawowym gwarancjom procesowym - było następnie wykorzystywane w toku dalszego postępowania, m. in. w prywatnej opinii sporządzonej na zlecenie R. Wójcika i stanowiło podstawę ustaleń faktycznych w niniejszej sprawie.
Wątpliwości budzi też wynik badania zawartości alkoholu we krwi Marcina Kacprzaka. Tymczasowy wynik określenia zawartości alkoholu dotyczy stanu na 10.11.2002, godz. 23.40 (k. 138 –139). Istnieje zatem uzasadniona wątpliwość czyjej krwi dotyczyło to badanie. Marcin Kacprzak został bowiem znaleziony już po północy, 11.11.2002 r. o godz. 00.02. Natomiast o godz. 23.40 znaleziono S. Wójcika. Badana krew należała więc do niego. Ponadto zgodnie z tłumaczeniem krew od M. Kacprzaka pobrano 11.11.2002 r. o godz. 13.00 (k. 562). Jak wynika Polskie organy ścigania nie naprawiły błędów popełnionych w postępowaniu holenderskim, mimo że częściowo istniała taka możliwość, w szczególności w zakresie przesłuchania świadków.
I tak świadek Wilhelmus Adrianus Theodorus Van Lieshout jako pierwszy był na miejscu zdarzenia razem z żoną, która w ogóle nie była przesłuchana.
- funkcjonariusz policji Joyce Maria Theodora Gevers, która przybyła na miejsce zdarzenia razem z Maarten Petrus Marinus Schuurbiers.
-Johannes Jacobus Van Den Broek oraz Antonius Marinus Henricus Vermulst
– funkcjonariuszy policji, którzy przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia, obecnego na miejscu policjanta C. de Klein,
- lekarza R. Meijer, który dokonał oględzin zwłok (o co wnosił R. Wójcik we wniosku z dnia 4.01.2004 r. (k. 408),
- członków załogi pogotowia, która na miejscu zdarzenia nawiązała kontakt z Marcinem Kacprzakiem oraz ustalili po pewnym czasie zgon Sławomira Wójcika
- strażaków, którzy odnaleźli Marcina Kacprzaka
- A. Hendriks - Dorussen właścicielki campingu w Holandii na którym mieszkał Marcin Kacprzak i z którego w dniu zdarzenia wyjeżdżał pojazd (w materiałach sprawy znajdują się jej dwa oświadczenia różniące się w zasadniczej treści)
Braków tych nie konwalidowano w postępowaniu sądowym, a przesłuchania w głównej mierze koncentrowały się nie na okolicznościach zdarzenia, ale na ustaleniu źródeł plotek, które na temat tego zdarzenia krążyły wśród rodziny i znajomych uczestników wypadku. Tymczasem braki w zakresie postępowania dowodowego nie pozwoliły na dokonanie podstawowych ustaleń faktycznych. Na podstawie skąpego materiału dowodowego nawet położenie buta rzekomo należącego do skazanego nie może być jednoznacznie ustalone. Sąd I instancji ustalił, że but znajdował się „pod pedałami” (str. 3 uzasadnienia), podczas gdy w aktach istnieją rozbieżności
w tym zakresie, m.in. na k. 591 widnieje, że but znajdował się „przy siedzeniu”.
Na kolorowych kopiach zdjęć, które przesłała strona Holenderska widoczna na fotografiach jest para butów ale pan Robert Wójcik złożył w prokuraturze wybrane zdjęcia wedle tylko jego uznania. - dowód ksero kopi kolorowych zdjęć ze szrotu. Rozbieżności te mogłyby zostać rozwiane za pomocą w/wymienionych świadków, którzy byli do dyspozycji, a nie zostali przesłuchani.
Sądy zaniechały przeprowadzania własnych czynności, w dużej mierze opierając się na kopiach dokumentów z holenderskiego śledztwa. Podstawę zaskarżonych wyroków stanowią zatem dokumenty tłumaczone na język polski, dlatego jakość tych tłumaczeń miała zasadniczy wpływ na rozstrzygnięcie niniejszej sprawy. Niestety i w tym zakresie nie zostały spełnione podstawowe wymogi stanowiące gwarancję sprawiedliwego procesu. Znajdujące się w aktach sprawy tłumaczenia pozostawiają wiele do życzenia, m.in. brak kompetencji tłumacza języka angielskiego został dostrzeżony przez biegłych lekarzy, którzy we własnym zakresie tłumaczyli obrażenia, gdyż sformułowania użyte przez tłumacza były nietrafne i świadczyły o braku znajomości podstawowych pojęć medycznych.
Zdumiewające jest także tłumaczenie dokumentów sporządzonych w języku niderlandzkim dokonane przez tłumacza języka niemieckiego Tadeusza Brzozowskiego! Decyzja Prokuratora Prokuratury Okręgowej w Radomiu, który powołał tłumacza języka niemieckiego Tadeusza Brzozowskiego do tłumaczenia niderlandzkiego tekstu jest całkowicie niezrozumiała, gdyż język niderlandzki nie jest niemieckim dialektem i choć dla znających język niemiecki może w pewnym stopniu być zrozumiały (tak jak dla Polaka język słowacki), to jednak tłumaczenie akt sprawy, wymaga precyzji, której można wymagać jedynie od profesjonalisty. Nie sposób przy tym uznać tłumacza języka niemieckiego za specjalistę w zakresie tłumaczenie tekstów sporządzonych w języku niderlandzkim. Niestety jakość i styl tłumaczeń Tadeusza Brzozowskiego pozostawiają wiele do życzenia, nasuwając poważne wątpliwości co do umiejętności tego tłumacza i przydatności wykonanej przez niego pracy w postępowaniu karnym. Tłumaczenia te są niezrozumiałe, np. na k. 560 tłumacz posługuje się zwrotami „kompletne zdjęcia najechanie”, „wprowadzenie przeszukanie”, „przeszukanie wypadek”, czego Sądy obu instancji nie zauważyły, co może wskazywać na brak zapoznania się z aktami sprawy w tym zakresie. W rezultacie materiał tak słabej jakości stanowił podstawę ustaleń faktycznych w niniejszej sprawie. W aktach znajduje się faktura wystawiona przez panią tłumacz Dorotę Jaszcz która tłumaczy z języka angielskiego na polski a jest tłumaczem j. węgierskiego
Rozmawiałam z Panią z Ambasady w Hadze powiedziała że jeżeli mąż nie miał postawionego aktu oskarżenia i sprawy nie przekazano do sądu, to mąż jest nie winny nie popełnił żadnego przestępstwa.
Złożyłam do prokuratury rejonowej oraz okręgowej zawiadomienie o przestępstwie a mianowicie o ponowne wszczęcie i przeprowadzenie dochodzenia w sprawie wniesienia do Sądu nieuzasadnionego aktu oskarżenia przeciwko mojemu mężowi. Oczywiście moje zawiadomienia zostały uznane za bezzasadne.
Zadziwiające jest także zachowanie adwokata Rafała Blinowskiego,ten wybitnie zdolny obrońca męża znający się na prawie napisał kasacje jak apelacje, był bardzo stronniczy, pomijał wiele istotnych wątków w wyżej wymienionej sprawie, nie wnioskował o przewlekłość postępowania, nie zaskarżył aktu oskarżenia, nie wnosił o przeniesienie dochodzenia do innego miasta jak również sprawy w Sądach obu instancji nie powinny być prowadzone w Radomiu z powodu stronniczości, brat zmarłego jest adwokatem wykonującym zawód w Radomiu. Pan mecenas do samego końca utwierdzał nas w przekonaniu że nie ma ani jednego ani kilku dowodów skazujących niestety stało się inaczej oszukał wręcz nas, nie podoił żadnej obrony a przecież mógł powołać innych biegłych o co go prosiliśmy. Nie informował nas o pismach, wnioskach które wnosił pan R. Wójcik jak również nie reagował nie ma w aktach sprawy ani jednego pisma od pana mecenasa Rafała Blinowskiego żądał pieniędzy za robienie nic. Doradził żebyśmy nie zeznawali, bo tu nie będzie skazania gdyż, nie ma żadnych dowodów. Szerząc bezprawie pod pozorem stosowania prawa naruszone zostały w ten sposób nasze prawa konstytucyjne.
Zostaliśmy bezprawnie zniszczeni i pozostawieni samym sobie, tak w znaczeniu zawodowym, jak i w znaczeniu cywilnym i gospodarczym. Wyrządzono nam niepowetowane szkody moralne i materialne, czyniąc tym samym nas i naszych bliskich ofiarami szeregu przestępstw sądowych, prokuratorskich, radcowskich, urzędniczych itp., to jest ofiarami przestępstw jasno zdefiniowanymi w Polskiej Karcie Praw Ofiary wydanej w 1999 roku przez Ministerstwo Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, oraz w znajdującej się w tym samym dokumencie prawnym, międzynarodowej Deklaracji Podstawowych Zasad Sprawiedliwości Dla Ofiar Przestępstw i Nadużyć Władzy.
Najgorsza sytuacja jaką miałam z panem mecenasem R. Blinowskim dzień przed ogłoszeniem wyroku w Sądzie Okręgowym zażądał 20. 000 zł ( nie miałam takiej kwoty pożyczyłam od rodziny i znajomych). W dniu w jakim pan mecenas przyjmuje w kancelarii poszłam by pan mecenas oddał mi pieniądze, powiedział żebym się nie denerwowała że będzie pisał kasacje, pieniędzy nie oddał. Z aktami zapoznałam się na etapie kasacyjnym, w chwili gdy obrońca miał termin 30 dni na napisanie kasacji to urwał się kontakt nie odbierał telefonów jak również nie był obecny w kancelarii, w związku z czy byłam zmuszona i dwa dni przed terminem kasacji zgłosiłam w prokuraturze o zniknięciu adwokata. Zadzwonił w tym samym dniu i powiedział że, właśnie pisze kasacje. Po rozpatrzeniu wniosku kasacyjnego w Sądzie Najwyższym znając postanowienie Sądu ponowie pojechałam do kancelarii pana mecenasa R Blinowskiego poprosiłam o zwrot pieniędzy ale pan mecenas powiedział; A ja brałem od pani jakieś pieniądze – za doniesienie do prokuratury, zaczął krzyczeć żebym wyszła bo wezwie policje. Nie dość że, płaciłam mecenasowi za robienie nic! To w dodatku wyłudził w bezczelny sposób kasę i czuję się bez karny. Byłam u różnych Adwokatów w różnych miastach w chwili gdy dowiadują się że stroną w sprawie jest Adwokat wycofują się. Nikt nie chce szkodzić przecież koledze z tej samej profesji a ja znów jadę do domu do dzieci i płaczę bo co można w takiej sytuacji robić. W chwili gdy urwał się kontakt z adwokatem z Radomia, obawiałam się że przepadnie termin złożenia kasacji poprosiłam o pomoc adwokata z Warszawy, który udostępnił mi zdjęcia akt. Pan mecenas Paweł Stański także wniósł kasacje. Sąd Najwyższy nawet jej nie rozpatrywał ponieważ wpłynęła po terminie i ze została napisana na kolanie, po raz kolejny zostałam oszukana gdyż Mec Stański twierdzi że złożył w terminie.
Adwokat Remigiusz Gołębiewski, złożył wniosek o wniesienie kasacji nadzwyczajnej lub złożenia wniosku o unieważnienie orzeczenia do Prokuratury Generalnej. O wywiedzenie kasacji zwróciła się także fundacja LEX NOSTRA. W dniu 26.08.2013 roku mąż otrzymał odpowiedź prokuratury generalnej – Prokurator Generalny nie wniesie kasacji od wyroku Sądu Okręgowego w Radomiu. Pan Prokurator Adam Zwierz na tak liczne zarzuty nie odniósł się do żadnego z nich, wysilił się jedynie w swoim uzasadnieniu na przepisanie treści zawartej w odpowiedzi Prokuratury Okręgowej do Sądu Najwyższego przez prokuratora Roberta Bińczaka.l
Swoje przekonania o winie Marcina Kacprzaka sądy oparły na ustaleniach, że:
miejsce kierowcy wewnątrz pojazdu było najmniej uszkodzone, co kierującemu pojazdu dawało wręcz jedyną szansę na przeżycie
- z nowo uzyskanych zdjęć od strony Holenderskiej widać jest wyraźnie że tylnia kanapa również jest w dobrym stanie
pod pedałami, wewnątrz pojazdu, po stronie kierowcy, ujawniono but oskarżonego
- zdjęcie buta nie jest zrobione na miejscu wypadku tylko na tzw: szrocie również można to zobaczyć na zdjęciach które przesłała do fundacji LEX NOSTRA Holenderska prokuratura. Ilość zdjęć przesłanych to prawie 100 sztuk a pan R Wójcik przekazał tylko 32 sztuki
oskarżony miał obrażenia na stopach, czyli tzw. obrażenia pedałowe, które nie wystąpiły u żadnej z pozostałych ofiar wypadku, a w przypadku gdyby któryś z nieżyjących mężczyzn prowadziłby BMW obrażenia takie musiałyby u niego wystąpić
- mąż miał buty robocze które go obcierały jestem kierowcą od 8 lat i nigdy mi się obuwie nie zakleszczyło między pedałami, odległość między pedałami jest niewielka, fizycznie jest to niemożliwe
oskarżony przyznał się do spowodowania wypadku podczas swobodnej rozmowy po pogrzebie jednej z ofiar
- to jest najciekawsza wersja poszlaki przyznanie się męża do spowodowania wypadku po pogrzebie „ w chwili gdy w Polsce odbywały się pogrzeby to mąż leżał w szpitalu na intensywnej terapii w Holandii dowód karta leczenia szpitalnego
ówczesna konkubina Marcina Kacprzaka oferowała pomoc finansową rodzinom ofiar wypadku oraz deklarowała, że to jej konkubent winien zginąć w wypadku
- nie wiem skąd się to wzięło panu R Wójcikowi sama nie miałam pieniędzy, dopiero podjęłam prace, pracowałam w szklarni sezonowo przy zbiorze truskawek, nie wiem dlaczego miałby w wypadku zginąć mój Marcin planowaliśmy budowę domu a zezwolenie budowy uzyskaliśmy parę dni przed wypadkiem 05.11.2002.
samochód, którym doszło do wypadku był własnością Oskarżonego, a z zeznań jego brata wynikało, że nie powierza! on pojazdu do prowadzenia przez inne osoby
- to że był właścicielem pojazdu o niczym nie świadczy mąż pożyczał samochód gdy ktoś potrzebował , sama jeżdżę pożyczonym samochodem ale Pana Wójcika i prokuratora pewnie by to bardzo dziwiło
Sławomir Wójcik bezpośrednio przed wypadkiem był widziany jak stał przy prawych otwartych drzwiach samochodu oskarżonego, po stronie pasażera
- tu wersja została zmieniona a jak wynika z zeznań Karola k-1558 to widział jak Sławomir Wójcik stoi przy otwartych drzwiach po stronie kierowcy
oskarżony po wypadku znajdował się po lewej stronie wraku pojazdu i jako jedyny z jego uczestników zachował przytomność do momentu nadejścia pomocy
- z karty leczenia szpitalnego wynika że był w samochodzie, jak również z notatki prasowej którą znalazłam w Internecie i dałam do przetłumaczenia i pochodzi ona z policji pisze że mąż znajdował się w pojeździe
Mariusz Brzeziński - jeden z nieżyjących uczestników wypadku - nie mógł kierować BMW, gdyż nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi, a nadto doznał obrażeń ciała charakterystycznych dla pasażera siedzącego na tylnym fotelu, za kierowcą
- to że ktoś nie posiada prawa jazdy nie oznacza że nie potrafi kierować pojazdem, ani prokurator, Sąd jak również Instytut Shena nie znał obrażeń ponieważ według pana R Wójcika nie mieli przeprowadzonych sekcji ( co nie jest prawdą ponieważ nie wydane zostały by ciała zwłok oraz obrażeń zewnętrznych które zostały utrwalone na zdjęciach, w chwili gdy zapoznałam się z obrażeniami Mariusza Brzezińskiego a w aktach nie ma o nich mowy to ja nie wiem jak zapoznano się z aktami
brak jest jakiegokolwiek dowodu na to, że autem kierował Sławomir Wójcik; drugi z nieżyjących uczestników wypadku
- dowód że był kierowcą jest utrwalony na zdęciach pas bezpieczeństwa pozostawił ślady na ciele oraz dowód osobowy moje zeznania bo nie zabrał kluczyków ze stolika jak wychodzili, przyjeżdżając do mnie to on też kierował on położył kluczyki na stole. Pytałam się po co przyjechali jak wcześniej pili alkohol, wyjechali tylko na stację benzynową bo S. Wójcik kłócił się z żoną i nie miał już środków na karcie telefonicznej. Ja ich nie odprowadzałam do samochodu nie widziałam kto odjechał. Drugi świadek osobowy Karol Kacprzak widział jak odjeżdża S. Wójcik
w świetle opinii interdyscyplinarnej biegłych z zakresu ruchu drogowego i medycyny Instytutu im. Shena w Krakowie bardziej prawdopodobne jest, że w czasie wypadku Marcin Kacprzak zajmował fotel kierującego, a Sławomir Wójcik przedni, prawy fotel pasażera.
- Opinia jest wydana na nie pełnym materiale dowodowym
deformacja prawego boku oparcia fotela kierującego musiała powstać od znacznej siły przyłożonej do prawego boku oparcia i działającej w kierunku lewego boku samochodu zaś jedynym źródłem takiej siły mogło być napierające ciało pasażera zajmującego prawy przedni fotel, a pasażer ten winien doznać obrażeń na lewym boku na wysokości łopatek, które to obrażenia ujawniono u Sławomira Wójcika
- na zdjęciach widoczne jest miejsce uderzenia samochodu w drzewo, uderzenie nadeszło w lewy bok bezpośrednio w siedzenie kierowcy, siła uderzenia była ogromna pojazd rozerwał się tuż za siedzeniem kierowcy i pasażera, przednie prawe drzwi wyrwało widoczne są na zdjęciach z tylnią częścią która pozostała na drzewie.
W toku całego procesu zachodziły istotne wątpliwości co do tego, kto prowadził ww. pojazd w chwili zajścia feralnego zdarzenia. Ciała ofiar wypadku były rozrzucone wokół wraku samochodu, który uległ rozerwaniu w wyniku zderzeniu z drzewem, a holenderscy policjanci przybyli na miejsce zdarzenia nie byli w stanie ustalić osoby kierującego pojazdem. Brak było bezpośrednich świadków zdarzenia z wyjątkiem samego oskarżonego, który zapadł na amnezję powypadkową. Sąd bazował toteż na zeznaniach świadków ze słyszenia, w tym znacznej mierze na zeznaniach oskarżyciela posiłkowego – brata Sławomira Wójcika, który miał silnie emocjonalne do sprawy i interes w określonym rozstrzygnięciu postępowania..
W przedmiocie propter nova
Gros ustaleń faktycznych przyjętych przez Sąd Rejonowy w Radomiu i podzielonych przez Sąd Okręgowy w Radomiu bazowało na 22 czarnobiałych fotografiach dokumentujących wypadek z dnia 10 listopada 2002 r. (k. 422), bądź na opiniach biegłych zaprodukowanych w oparciu o te zdjęcia. Tymczasem skazany Marcin Kacprzak w ostatnim czasie uzyskał dostęp do 91 sztuk kolorowych fotografii udostępnionych przez holenderskie organy ścigania, które dokładniej obrazują miejsce zdarzenia, pojazd po wypadku i ofiary na miejscu wypadku, a także uwidaczniają ciała denatów w prosektorium, tudzież pojazd na szrocie przed jego złomowaniem. Fotografie te nie były włączone do materiału dowodowego w toku postępowania jurysdykcyjnego, choć wedle wiedzy skazanego najprawdopodobniej były znane oskarżycielowi posiłkowemu, skoro w prywatnej opinii biegłego Roberta Dulęby (k. 986) znalazły się fotografie inne niż załączone do akt sprawy. Jakkolwiek dokumentacja fotograficzna w opisywanym rozmiarze i kształcie nie była znana Sądom merytorycznie rozpoznającym sprawę. Skazany przesłał ją do tej pory jedynie do Prokuratury Generalnej, która rozważała możliwość wniesienia kasacji w trybie art. 521 § 1 k.p.k.
W pierwszej kolejności należy wskazać, że wśród ww. materiału fotograficznego znajdują się dokładne, kolorowe zdjęcia ofiar wypadku. W szczególności zauważalne są rany cięte i zasinienia w rejonie lewej kończyny górnej Sławomira Wójcika, które z dużym prawdopodobieństwem wskazują na poniesienie obrażeń od pasów bezpieczeństwa po stronie kierowcy. Podobnie o istotnym prawdopodobieństwie prowadzenia pojazdu przez Sławomira Wójcika stanowią obrażenia lewej części skroniowej głowy, charakterystyczne dla obrażeń ponoszonych przez kierowcę pojazdu (ROL 2, fot. nr 021 – 023). W dalszej kolejności można zaobserwować bogatszą dokumentację wraku pojazdu, w tym ułożenia poszczególnych jego elementów, jak choćby wyłamany przedni fotel pasażera, czy złamany układ kierowniczy niemal wbijający się w siedzenie kierowcy, usytuowany wyraźnie względem lewej strony osoby kierującej (ROL 1, fot. nr 015, 025, 032). Daje to powody do twierdzenia, że uderzenie o układ kierowniczy mogło spowodować silne obrażenia lewostronne kierowcy, jakie stwierdzono u Sławomira Wójcika.
Ponadto na ww. zdjęciach dokładniej widać dokładniej ślady, które samochód pozostawił na miejscu zdarzenia oraz zniszczone drzewo, w które jako pierwsze samochód uderzył (ROL 1, fot. nr 002 – 007). Elementy te pozwalają na dokładniejsze odtworzenie przebiegu wypadku, a co za tym idzie dają podstawy do precyzyjniejszego odtworzenia mechanizmu zdarzenia oraz korelacji z tym obrażeń ofiar. Okoliczności te mają również o tyle istotne znaczenie, że biegli opiniujący w sprawie nie przeprowadzili rekonstrukcji ruchu pojazdu z ustaleniem kierunku względem geometrii drogi i prędkości jego przemieszczania w poszczególnych fazach jego ruchu, prędkości pojazdu w momencie zderzenia z drzewem, położenia pojazdu względem pnia drzewa w momencie zderzenia oraz kierunku i wielkości działania sił bezwładności na ciała osób znajdujących się we wnętrzu pojazdu w momencie poszczególnych kolizji z pniami drzewa. Podobnie biegli nie przeprowadzili stosownej symulacji kinematycznej lub obliczeń, które by w sposób jednoznaczny wskazywały na kierunek i wartość impulsu sił działających na osobę zajmującą fotel pasażera. Wreszcie biegli nie stwierdzili dokładnie, jakie możliwości powzięcia manewrów obronnych miał kierowca pojazdu, w sytuacji, gdy doszło do uderzenia bocznego pojazdu, a nie czołowego. Przyjęto bowiem, że kierowca pojazdu mógł odnieść najmniejsze obrażenia przeciwstawiając się siłom bezwładności, nie odnosząc tej okoliczności do faktycznego mechanizmu wypadku. Natomiast na podstawie przedstawionych fotografii można dokonać rekonstrukcji zdarzenia i powziąć istotne wątpliwości, czy kierujący pojazdem przy zderzeniu bocznymi mógł wykonać stosowny manewr obronny, skoro manewr taki jest charakterystyczny dla zderzeń czołowych. Tym samym fotografie przedstawione tut. Sądowi jako propter nova stanowić mogą element dyskwalifikujący poprzednie opinie biegłych, a w efekcie prowadzić do wniosków, że to nie skazany Marcin Kacprzak dopuścił się przypisywanego mu czynu z art. 177 § 2 k.k. w zw. z art. 178 § 1 k.k.
Równie istotny jest fakt, na zdjęciach wykonanych na miejscu zdarzenia nie widać w obrębie miejsca kierowcy, lewego progu, czy pedałów buta należącego do Marcina Kacprzaka. Gdyby natomiast element ten był widoczny, zostałby uchwycony przez policyjnego technika. Zdjęcie rzeczonej części obuwia widać dopiero na zdjęciu wykonanym w porze dziennej przed złomowaniem pojazdu (ROL 3, fot. nr 028 – 030), a zatem w miejscu innym niż miejsce zdarzenia drogowego, w czasie dużo późniejszym niż samo zaszłe zdarzenie. Poddaje to wątpliwości ustalenia faktyczne dokonane przez Sąd I instancji i przyjęte przez Sąd II instancji, jakoby w toku oględzin miejsca zdarzenia wykryto rzeczony element obuwia w pobliżu siedzenia kierowcy, a która to okoliczność dawała w opinii Sądów podstawę do przypisania odpowiedzialności karnej Marcinowi Kacprzakowi.
Jak stanowi art. 540 § 1 pkt 2 lit. a k.p.k., postępowanie sądowe zakończone prawomocnym orzeczeniem wznawia się, jeśli po wydaniu orzeczenia ujawnią się nowe fakty lub dowody nieznane przedtem sądowi, wskazujące na to, że skazany nie popełnił czynu. Przedstawiona dokumentacja fotograficzna nie była dotychczas znana Sądom orzekającym w sprawie, które nie znały treści ww. dowodów. Istnieją zatem nowe dowody stanowiące propter nova w rozumieniu art. 540 § 1 pkt 2 lit. a k.p.k. (zob. wyrok SN z dnia 19 stycznia 1974 r., III KO 22/73, OSNKW 1974, nr 6, poz. 120; postanowienie SN z dn. 5 maja 1982 r., II KZ 20/82, OSNKW 1982, nr 6, poz. 36; A. Murzynowski, Podstawy wznowienia postępowania karnego, NP 1970, nr 7-8, s. 1007; A. Gaberle, Umorzenie postępowania przygotowawczego w polskim procesie karnym, Warszawa 1972, s. 187-194). Dowody te natomiast z wysokim prawdopodobieństwem wskazują na to, że skazany Marcin Kacprzak nie popełnił czynu, skoro analiza dokumentacji fotograficznej daje asumpt do konstatacji, że to inna osoba najprawdopodobniej mogła popełnić czyn przypisywany skazanemu. Mając te ważkie okoliczności na względzie wnosi się o wznowieniu postępowania przez uchylenie wyroku Sądu Okręgowego w Radomiu, VIII Wydział Karny z dnia 2 września 2011 r. i przekazanie sprawy Sądowi właściwemu do ponownego rozpoznania sprawy. w związku zaistniałymi nowymi okolicznościami w sprawie. Zwróciłam się do Sądu Rejonowego o wydanie (kopii płyt CD) z miejsca wypadku ( - k. 422), oraz (- k. 1400) zdjęcia zmarłych, przesłane przez stronę Holenderską do kancelarii obrońcy Mec Roberta Wójcika. Dnia 10/05/2013 roku otrzymałam pismo, iż nie jest możliwe wykonanie kopii płyty z k. 422 z uwagi, iż płyta jest uszkodzona. Jak to jest możliwe oraz dlaczego nie zabezpieczono tak ważnego materiału dowodowego, również istotne jest dla sprawy kiedy ów dowód został zniszczony, i na jakim etapie postępowania. Niszczenie dowodów jest przestępstwem ściganym z urzędu.
Po zapoznaniu się z zawartością płyty z k. 1400 na której są utrwalone ciała zmarłych, oraz ich odzież, dokumenty, portfele a także ich zawartość z których stwierdzić można że, obaj posiadali pieniądze Euro. Z dokumentacji akt k. 557,
k. 558 – tłumaczeń pana Tadeusza Brzozowskiego Tłumacza j. niemieckiego wynika iż osoba posiadająca paszport o numerze : AA9555058 w portfelu ( brak zawartości tylko papierki) posiadaczem tego paszportu i portfela jest Mariusz Brzeziński. Można zauważyć na dołączonej płycie CD że posiadał w portfelu pieniądze o wartości 270 euro. Jak wynika z akt sprawy posiadacz paszportu o numerze BM2564843 posiada pieniądze w kwocie 200 euro i jest to Sławomir Wójcik. Ciała obu mężczyzn z Holandii odbierał Robert Wójcik brat zmarłego, nie dość że fałszowana jest dokumentacja przez tłumacza ,to nie zrozumiałe, skandaliczne zachowanie R. Wójcika bo okradł zmarłego ( wiem, że nie przekazał rodzinie Brzezińskim żadnych pieniędzy).
Do momentu obecnego nie znałam obrażeń Mariusza Brzezińskiego ponieważ nie posiadałam zdjęć ani kopii tej płyty co nie jest opisane w piśmie złożonym 14/04/2013 osobiście w Prokuraturze Generalnej a opisane są obrażenia Sławomira Wójcika jest to ważne dla tej sprawy gdyż zmarły S. Wójcik ma pozostawiony ślad na ciele przez pasy bezpieczeństwa po lewej stronie ciała. Mariusz Brzeziński ma ślad po pasach bezpieczeństwa pozostawione na prawej części ciała, kierujący się od prawego ramienia wzdłuż klatki piersiowej. Mariusz Brzeziński ma liczne obrażenia twarzy głowy , bardzo duży guz za lewym uchem, siną szyję ranę na przedramieniu lewym liczne drobne zadrapania dłoni, oraz trudno mi to obrażenie opisać tylnią część ciała okolica pośladków i część lędżwiowa kręgosłupa jest rozerwana gdzie widoczne są wnętrzności. Pracownik prosektorium przygniata rozchodzącą się część rozerwanego kręgosłupa. Wyrwanie podłoża i fotela pasażera, brak oparcia musiał być przyczyną takiego obrażenia.
Są to bardzo ważne dowody, gdyż jednoznacznie można stwierdzić kto na którym miejscu siedział. Biegli Sądowi z Instytutu Shena z Krakowa oraz prywatny rzeczoznawca z Radomia pan Robert Dulęba nie zapoznali się z materiałem dowodowym utrwalonym na płycie CD. Osoby które zajmowały przednie siedzenia( kierowcy i przednie siedzenie pasażera) nie miały szans na przeżycie, abstrahując natenczas że gdyby nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa, to obrażenia były by przeżyciowe. Na żadnej z kart akt nie ma nawet wzmianki o tych obrażeniach, przyczyn powstania, co mogło mieć istotny wpływ i stanowić inną treść opinii.
Należy pamiętać, że wszelkie przedkładane w toku postępowania dokumenty muszą być autentyczne. Wykorzystywanie nieprawdziwych dokumentów jest poważnym przestępstwem, zagrożonym surowymi karami. Nie wolno dokumentów niszczyć, ani przerabiać. Nie można też wprowadzać w błąd urzędnika za pomocą dokumentów sfałszowanych. Zagrożenie karą dotyczy także urzędnika poświadczającego nieprawdę. Naruszenie tych zasad również powoduje odpowiedzialność karną.
art. 147 § 4 kpk stanowi: "Strona ma prawo otrzymać na swój koszt jedną kopię zapisu dźwięku lub obrazu.
art. 270 kodeksu karnego: „§ 1. Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat. § 2. Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, opatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa. § 3. Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”
art. 272 kodeksu karnego: „Kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
art. 273 kodeksu karnego: „Kto używa dokumentu określonego w art. 271 lub 272, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”
art. 275 kodeksu karnego: „§ 1. Kto posługuje się dokumentem stwierdzającym tożsamość innej osoby albo jej prawa majątkowe lub dokument taki kradnie lub go przywłaszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”
art. 276 kodeksu karnego: „Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”
Żyjemy w państwie bezprawia, dramatyczne to, bo nie ma tak naprawdę kogo prosić o pomoc. Dzisiaj nikt z urzędników, prezesów różnych organizacji nic z prawa sobie nie robi. A obywatel dla urzędu i władzy to intruz i wróg. Nie ma też żadnej kontroli tych, którzy powinni jej podlegać. Prokuratura w Radomiu jak również Sądy w Radomiu są stronnicze, układowi, nie rzetelni , ulegli presji oskarżyciela posiłkowego (brata zmarłego) w chwili obecnej jest Adwokatem . Adwokat działający jako oskarżyciel posiłkowy w swojej sprawie, pracuje w tym samym mieście co było prowadzone dochodzenie jak również zapadł wyrok. A przecież nikt nie może być wiarygodnym świadkiem we własnej sprawie.
Proszę o rzetelne i wnikliwe rozpatrzenie mojego listu, ponieważ materiał zgromadzony w sprawie uwidacznia nierzetelność Prokuratury oraz Sądów. Łamanie Prawa Polskiego oraz Międzynarodowego.
Cynizm, arogancja, poczucie ABSOLUTNEJ BEZKARNOŚCI biegłych sądowych, prokuratorów i sędziów powoduje, że oni wszyscy (może z nielicznymi wyjątkami) mają głęboko w „poważaniu” jakąkolwiek prawdę i sprawiedliwość !
Oskarżyć i skazać niewinnego ? Przecież „ma prawo do obrony”, „dwuinstancyjność postępowania wyklucza pomyłki”, wreszcie „może wnieść kasację”…
A rzeczniczka prokuratury w głównej sprawie stwierdzi, że dzisiaj też by taki akt oskarżenia do sądu skierowała ! I oni wszyscy zawsze mogą powiedzieć, w przypadku gdy wykazana zostanie niewinność oskarżonego, że „zostali wprowadzeni w błąd przez świadka oskarżenia”, który mógł zeznawać fałszywie zarówno umyślnie jaki i nieumyślnie.
zasada „anty-Trajana” czyli „lepiej skazać 100 niewinnych, niż uniewinnić jednego winnego”
W systemie totalitarnym, w którym człowiek jest PRZEDMIOTEM, a nie PODMIOTEM działania prawa i wymiaru sprawiedliwości prawda materialna i sprawiedliwość nie mają najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko skuteczność SKAZYWANIA, gdyż to jest właśnie całym sensem wszystkich totalitarnych systemów wymiaru sprawiedliwości. Chciałbym zauważyć, że Sądy obu instancji bardzo lubią powoływać się w uzasadnieniach swoich wyroków na „zasady doświadczenia życiowego” , gdy tymczasem doświadczenie życiowe w sprawach procesów karnych wskazuje na następującą praktykę Sądów, którą były wiceminister sprawiedliwości, dr hab. Michał Królikowski opisał następująco:
Apeluję do Was: poprzyjcie mnie Państwo. Domagam się takiego Państwa, które swoim obywatelowi będzie przyjazne i sprawiedliwe. To przecież tak niewiele. Szerząc bezprawie pod pozorem stosowania prawa, naruszone zostały w ten sposób prawa konstytucyjne. Nie może być tak, że dla uzyskania własnych korzyści materialnych zostaje zniszczony drugi człowiek. Skazanie Marcina Kacprzaka jest rażącym błędem wymiaru sprawiedliwości ale potrzebnym tylko do uzyskania odszkodowania które uzyskał Pan Wójcik oraz żona zmarłego Sławomira Wójcika- Anna Wójcik obecnie Anna Adamska uzyskała ponad 400 000 tysięcy złotych.
SKAZANIE MARCINA KACPRZAKA BYŁO POTRZEBNE TYLKO DLA UZYSKANIA ODSZKODOWANIA NIE DLA PRAWDY RZECZYWISTEJ.
Wyrażam gotowość współpracy, gdyby analiza naszej spraw wymagała udostępnienia innych dowodów, którymi dysponuje, a liście spraw załączonych do tego protestu obywatela pokrzywdzonego przez państwo polskie i zważywszy wagę problemu, nadaję formułę otwartości.
Dowody - jak niezawisłe i bezstronne Sądy oraz Prokuratury wszelkimi metodami utrudniają, manipulują, orzekają nieprawdę. Podejrzanemu, oskarżonemu, skazanemu, poszkodowanemu, niewinnemu człowiekowi, utrudnia się dostępu do akt, do dowodów, do prawa do obrony co gwarantuje każdemu Konstytucja RP
Załączniki: dowody niewinności, wyroki, postanowienia, różne dokumenty.