Source: https://xerofas.wordpress.com/tag/kosciol-katolicki/
Timestamp: 2020-03-30 08:27:21
Legal References Found: art. 267
 art. 258

Art. 258
 art. 4

Art. 4
 art. 173

art. 173

Document Content:
Kościół katolicki – Xerofas
Prokuratura bada, czy śmierć pacjentki z Czapur nie była wynikiem błędu medycznego. Ale to była śmierć wg obowiązujących procedur: 57-latka miała kontakt z Polką wracającą z Włoch, ale sama nie miała dosyć objawów. Wśród osób poważnie zagrożonych – objętych kwarantanną lub nadzorem – wciąż tylko jedna na sześć ma robiony test. Testów przybywa, ale za wolno.
Śmierć 57-letniej nauczycielki z podpoznańskich Czapur zarażonej koronawirusem przez wracającą z Włoch koleżankę pozostaje tragiczną ilustracją działania systemu, który ogranicza testy na obecność wirusa.
Ministerstwo Zdrowia podało w niedzielne (15 marca) południe, że wykonano już 5493 testy na obecność koronawirusa, a w ciągu ostatniej doby „ponad 1000″. W ten sposób rząd chce uciszyć krytykę, że testów jest za mało i system nie wychwytuje osób zakażonych.
Liczba testów faktycznie rośnie
Jak widać na wykresie niżej, w ostatnich dwóch dobach (od 13 marca) liczba wykonanych próbek wzrosła o 2604 i prawie się podwoiła:
Nie jest jednak pewne, czego dotyczy liczba „próbek”. Według zapewnień władz, idzie o liczbę zbadanych osób, a nie przeprowadzonych testów, które są często powtarzane dla tej samej osoby.
Ale odsetek przebadanych jest wciąż dramatycznie niski
Min. Dworczyk zapowiadał 15 marca rano, że „będziemy mieli bardzo znaczący wzrost osób, które są poddane kwarantannie. Wczoraj to było nieco ponad 2 tys., szacujemy, że ta liczba dojdzie do kilkudziesięciu, a może nawet stu tysięcy”.
Uderzająca jest niekompetencja urzędnika, który myli się o 50 proc. podając tak ważne dane („nieco ponad 2000”, a było przecież 3151),
ale faktycznie liczba osób w kwarantannie wzrosła w ciągu doby o 71 proc.
Prokuratura na tropie, ale to była śmierć według procedur
Poznańska nauczycielka z podpoznańskich Czapur jest jedną z trzech dotychczasowych ofiar epidemii w Polsce. Miała 57 lat. Jej przypadek opisuje poznańska „Wyborcza”.
6 marca kobieta zgłosiła się do lekarza rodzinnego z infekcją górnych dróg oddechowych, bez gorączki. Poinformowała, że miała kontakt ze znajomą, która wróciła z Włoch z „lekkim katarem”. Lekarz skontaktował się z Sanepidem, sugerując, że warto zrobić badanie na obecność koronawirusa.
Zgodnie z obowiązującą instrukcją [„Komunikat Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie schematu postępowania dla POZ (Podstawowej Opieki Zdrowotnej – red.) i NiŚOZ (Nocna i Świąteczna Opieka Zdrowotna – red.)”] inspektor Sanepidu uznał, że testu nie należy robić, bo pacjentka wprawdzie spełnia kryterium epidemiologiczne (zagrożenie zarażeniem),
ale jej objawy należą do kategorii B: „katar, stan podgorączkowy, objawy przeziębieniowe”, czyli nadaje się do pozostawienia w domu i „samoobserwacji”, ewentualnie z nadzorem epidemiologicznym (dwa razy dziennie telefon z Sanepidu).
Lekarz rodzinny skierował jednak pacjentkę na SOR do Puszczykowa. Tamtejszy szpital położył ją na oddziale wewnętrznym, najpierw na sali zbiorowej z kilkorgiem chorych, potem w izolatce.
Stan kobiety pogarszał się, ale dopiero 8 marca wieczorem przewieziono ją karetką do szpitala zakaźnego w Poznaniu, gdzie potwierdzono niejasny wynik badania z Puszczykowa – kobieta była zarażona koronawirusem. Mimo wysiłków lekarzy zmarła.
Poznańska prokuratura prowadzi tzw. czynności sprawdzające, czy nie wszcząć śledztwa. Prokuratorzy zastanawiają się, czy zbyt późne przeprowadzenie testu nie sprawiło, że lekarze leczyli kobietę w niewłaściwy sposób.
Tymczasem przypadek nauczycielki z Czapur jest tragiczną ilustracją wad systemu, który wciąż obowiązuje. Próg przeprowadzenia testu jest umieszczony tak wysoko, że chory zostaje objęty specjalistycznym leczeniem bardzo późno.
Casus 57-letniej kobiety pokazuje też, że niewykrycie zakażenia może grozić nie tylko osobom bliskim choremu, ale także innym chorym.
Oczywiście nie przesądzamy, że pacjentkę można było wyleczyć. Była schorowana i brała leki obniżające odporność.
Więcej o krętactwie władz pisowskiech tutaj. Dworczyk pali głupa, to jest corona Dworczyk virus. Czytaj więcej tutaj >>>
Adwokatka, Ewa Stępniak z Lublina jest jedną z osób, która miała kontakt z pracownicą Sądu Rejonowego w Janowie Lubelskim. Pracownicą, u której w środę potwierdzono obecność koronawirusa i która leży w szpitalu zakaźnym w Lublinie. Kwarantanną objęto pracowników sądu, choć nie tylko.
O kwarantannie tutaj >>>
xxx	Kościół, Polityka, Społeczeństwo, Świat	Dodaj komentarz 15 marca 2020 15 marca 2020 4 Minutes
Początki Inkwizycji
Nie można wskazać jednego dokumentu, w którym można byłoby znaleźć jednoznaczny akt powołania inkwizycji. Instytucja ta zaczęła się tworzyć w okresie średniowiecza jako sprzeciw wobec szerzącej się wówczas grupy chrześcijańskich dysydentów, których Kościół uznał za heretyków. Byli to katarzy, nazywani też albigensami (od miasta Albi we Francji), których poglądy i sposób życia odbiegał od utartych norm. Z katarami zetknął się bezpośrednio św. Dominik Guzman – założyciel potężnego zakonu dominikanów. Spotkanie to stało się inspiracją do powstania osławionej inkwizycji.
O katarach czytaj tutaj >>>
xxx	Historia, Kościół	Dodaj komentarz 6 stycznia 2020 6 stycznia 2020 1 Minute
Katolicki strzał w kolano przez Jędraszewskiego
Makowski: Zielony katolicyzm – czytaj tutaj >>>
xxx	Kościół, Polityka, Społeczeństwo	Dodaj komentarz 25 grudnia 2019 1 Minute
Cień Polexitu. W tej znajdujemy się fazie wyjścia z Unii Europejskiej
Dziś w programie #TomaszLis gośćmi są: @GiertychRoman, Magdalena Biejat, Aleksander Smolar https://t.co/ThpZpg9aBG
— Newsweek Polska (@NewsweekPolska) November 25, 2019
Paradoksalnie ignorowanie wyroku TSUE przez KRS oraz Izbę Dyscyplinarną SN ułatwi wydanie wyroku Sądowi Najwyższemu. Zwłaszcza że dostał szczegółowe wskazówki, jakimi kryteriami ma się kierować. Operacja rybołówcza została zainicjowana zarówno w TSUE, jak i w Polsce – zobacz, na czym polega. I dlaczego zdaniem prof. Łętowskiej wkraczamy w cień Polexitu
Ryba czy wędka? Tak najbardziej lapidarnie można określić oczekiwania i oceny wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 roku w odpowiedzi na pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego (C-585/18, C-624/18 i C-625/18).
Apetyt na rybę – lub strach przed tym daniem, w zależności od tego, kto dokonywał oceny – wzbudziła ujawniona w czerwcu 2019 opinia Rzecznika Generalnego TSUE prof. Jewgienija Tanczewa, iż Izbie Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym brak cech niezawisłego sądu, a nowa KRS nie ma przymiotów niezależności, wymaganych dla organów biorących udział w procedurze powoływania sędziów.
„Trybunał dostarcza sądom krajowym elementów wykładni prawa Unii”
Oczekiwania uzyskania od Wielkiej Izby gotowego dania były jednak nierealne, skoro luksemburski Trybunał odpowiadał na pytanie prejudycjalne, czyli w procedurze, o której mowa w art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.
Zobacz artykuł 267 Traktatu o Funkcjonowaniu UE o pytaniach prejudycjalnych
Pytającemu sądowi udziela się bowiem odpowiedzi, a nie rozstrzyga za niego sprawę, którą pytający ma rozstrzygnąć, gdy już odpowiedź uzyska.
Przecież nawet, gdyby TSUE podzielił w tekście uzasadnienia wyroku pogląd Rzecznika Generalnego Tanczewa, to i tak Sąd Najwyższy musiałby sam orzec w sprawie, w której zadał pytania. Europejski sąd napisał wyraźnie, że „Trybunał dostarcza sądom krajowym elementów wykładni prawa Unii, które są im niezbędne do rozstrzygnięcia zawisłych przed nimi sporów”.
Punkty 69-70 i 99 wyroku TSUE z 19 listopada 2019 roku
Przedwczesna radość lekceważących wyrok TSUE. Operacja rybołówcza trwa
Gdyby zaś sam TSUE dokonał oceny KRS i Izby Dyscyplinarnej, to narażałby się na zarzut naciągania trybu postępowania.
I to zupełnie niepotrzebnie, w sytuacji, gdy przed luksemburskim Trybunałem dopiero co zawisła sprawa z wniosku Komisji Europejskiej o naruszenie przez Polskę obowiązków traktatowych, z uwagi na model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Wyrok w tej sprawie poznamy w połowie 2020 roku.
Właściwy tu tryb określa art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE.
Art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE
Ta sprawa czeka na swoją kolej. Dlatego radość uważających, że obecny wyrok TSUE niczego nie oznacza – jest przedwczesna.
Obecny wyrok najwyraźniej oznacza kolejny krok w wypracowywaniu standardu unijnego wymiaru sprawiedliwości.
Szkoda oczywiście, że akurat Polsce przypadła rola zwierzęcia laboratoryjnego. Obecny wyrok daje wędkę, a nie danie gotowe. Operacja rybołówcza została jednak zainicjowana, i to zarówno w Polsce (poprzez powinność wykonania obecnego wyroku), w TSUE – gdzie najwyraźniej gromadzi się niezbędne oprzyrządowanie.
Wędka od TSUE dla polskich sądów
W orzeczeniu z 19 listopada 2019 roku Trybunał Sprawiedliwości UE niezwykle szczegółowo i starannie wyłożył kryteria niezależności organu biorącego udział w procedurze powoływania sędziów (co ważne dla statusu KRS, pkt 133- 144) i niezawisłości sędziów (co istotne z punktu widzenia statusu sędziów Izby Dyscyplinarnej SN – pkt 145 -153), budując w ten sposób standard ocenny.
Ocena, „czy KRS daje wystarczające gwarancje niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej” powinna uwzględnić „zbieg czynników w połączeniu z okolicznościami, w jakich wyborów KRS dokonano”, TSUE wymienia te „czynniki”:
KRS w nowym składzie została utworzona w drodze skrócenia trwającej cztery lata kadencji członków wcześniej wchodzących w skład tego organu;
chociaż 15 członków KRS wybieranych spośród sędziów było wcześniej wyłanianych przez środowisko sędziowskie, to obecnie są oni desygnowani przez organ władzy ustawodawczej spośród kandydatów, którzy mogą być zgłaszani przez grupę 2000 obywateli lub 25 sędziów, co sprawia, że taka reforma prowadzi do zwiększenia liczby członków KRS z nadania sił politycznych lub przez nie wybranych do 23 z 25 członków
występowanie ewentualnych nieprawidłowości, jakimi mógł zostać dotknięty proces powoływania niektórych członków KRS.
Punkty 133-144 wyroku TSUE z 19 listopada 2019
TSUE zwraca też uwagę na wątpliwości wobec uprawnień Izby Dyscyplinarnej, roli jaką odegrała ona w obniżaniu wieku spoczynku urzędujących sędziów SN (co zgodnie z wyrokiem TSUE z czerwca 2019 stanowiło naruszenie nieusuwalności i niezawisłości sędziów i uchybienie Traktatowi o UE), a także zasady, że powoływani do Izby mogą być wyłącznie nowi sędziowie, dotychczasowi sędziowie SN są wykluczeni.
Punkty 145-153 wyroku TSUE z 19 listopada 2019
Wykorzystanie tych kryteriów leży w rękach organów krajowych. TSUE bowiem nie wyręcza organów krajowych – dostarcza im narzędzi.
Adresatem tych uwag nie jest tylko sąd zadający pytania prejudycjalne (czyli Sąd Najwyższy), ale każdy organ krajowy w zakresie swych kompetencji. Mówi o tym zasada lojalności z art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej.
Art. 4.3 Traktatu o Unii Europejskiej
Czy Sąd Najwyższy, bezpośredni adresat odpowiedzi na pytania prejudycjalne, powinien dokonać oceny, czy KRS i Izba Dyscyplinarna SN odpowiadają bądź nie nie kryteriom wskazanym w wyroku TSUE? Czy powinien użyć checklist : porównując sytuację rzeczywistą i konkretną z abstrakcyjnym i potencjalnym modelem przedstawionym w wyroku?
Prezes Gersdorf zapowiedziała rychłe podjęcie sprawy przez SN (wyroków w trzech sprawach rozpatrywanych przez SN można się spodziewać jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia – przyp. red.).
Paradoksalnie – w sukurs SN przychodzą i KRS, i Izba Dyscyplinarna – dwa organy, których status wymaga oceny. Jak to możliwe?
KRS i Izba Dyscyplinarna… ułatwiają zadanie SN
Wyrok TSUE mocno podkreśla konieczność kompleksowej oceny statusu organu niezależnego i oddziaływań na niezawisłość sędziego.
Punkt 152 wyroku TSUE z 19 listopada 2019
Ocenie podlega mechanizm obejmujący nie tylko brzmienie przepisu, ale i standard stosowania, praktyka. I to w jej dynamicznym rozwoju – gromadzenie sekwencyjnie ujawniających się cech i zachowań.
To wymaga oceny także faktycznych okoliczności (takich jak m.in. występowanie efektu mrożącego) czy kształtowanie społecznego odbioru praktyki KRS (pkt 144, 152 i 153 wyroku – cytowane wyżej – red.).
Takie holistyczne podejście jest sporym wyzwaniem dla polskich sądów, nie przyzwyczajonych do finitystycznego i dynamicznego spojrzenia na własne cechy i praktykę.
Tymczasem już po wydaniu wyroku TSUE oba organy, KRS i Izba Dyscyplinarna SN dostarczają dowodów, które będą z pewnością pomocne przy ocenie dokonywanej przez SN.
Oficjalnie wedle samej KRS, wyrok TSUE jest dla niej bez znaczenia, reakcji nie wymaga. Podobnie twierdzenie zawiera oświadczenie Prezesa Izby Dyscyplinarnej SN.
Dlatego też KRS kontynuowała proces awansowania sędziów (opiniowanie kandydatur do SN), zaś Izba Dyscyplinarna obradując 21 listopada w sprawie sędzi Aliny Czubieniak (sygnatura sprawy II DSS 2/18,) nie uwzględniła wniosku o odroczenie postępowania do czasu, gdy SN ustosunkuje się do wyroku TSUE i wydała wyrok.
Te działania dostarczają wymaganego przez wyrok TSUE materiału faktycznego do dokonania oceny przez Sąd Najwyższy. SN ma wszak ocenić niezależność KRS i ochronę niezawisłości sędziów (wobec działania Izby Dyscyplinarnej SN), w sposób konkretny i rzeczywisty, a nie tylko abstrakcyjny i potencjalny. Bieżąca działalność zarówno KRS, jak i Izby Dyscyplinarnej SN są więc tutaj – paradoksalnie – pomocne.
Wyrok TSUE i prawo krajowe. Wkraczamy w cień Polexitu
Wyroki TSUE w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne z natury rzeczy dotyczą wykładni prawa unijnego.
Jednak podanie szczegółowych kryteriów znaczenia niezależności organu i niezawisłości sędziów nie pozostaje bez wpływu na znaczenie prawa krajowego – zwłaszcza, że art. 173, 178 ust 1 i 186 Konstytucji odwołują się do pojęć niezależności i niezawisłości.
art. 173, 178 ust 1 i 186 Konstytucji
Ich interpretacja, nawiązująca do kryteriów wskazanych w wyroku TSUE – a powołuje on także bogato orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – spina zatem dwa systemy prawne: unijny i krajowy. I to też decyduje o znaczeniu wyroku TSUE z 19 listopada.
Oczywiście, do swej pełnej implementacji wyrok TSUE wymagałby także działań legislacyjnych, zmieniających reżim prawny KRS, ustawę o SN i system dyscyplinarny wobec sędziów. Ani to jednak realne, ani przewidywalne. O podjęcie stosownych działań apeluje do władz trzynaście organizacji społecznych (całe, piętnastostronicowe Stanowisko jest dostępne w Archiwum Osiatyńskiego, wraz z Załącznikiem zawierającym dodatkową argumentację).
Oddzielnym problemem jest reakcja sądów. Jeżeli SN działając po orzeczeniu TSUE skorzysta z możliwości negatywnego wypowiedzenia się co do statusu KRS, zapewne pojawią się także inicjatywy innych sądów – szukających wyjaśnienia wątpliwości co do statusu orzeczeń z udziałem sędziów nominowanych z udziałem KRS.
Już jeden z sądów okręgowych – w Olsztynie- zażądał od Kancelarii Sejmu ujawnienia list poparcia nominacji do KRS, motywując to konsekwencjami orzeczenia TSUE.
Odnotować należy też inicjatywę z Izby Cywilnej SN, gdzie na tle jednej ze spraw (sygn. II CO 108/19) skierowano szereg pytań do Trybunału Konstytucyjnego, dotyczących ustalania składów orzekających z udziałem sędziów powołanych w procedurze neo-KRS.C
Czego dotyczą te pytania? Jak je ocenić biorąc pod uwagę rozbieżność ich treści i rzeczywistego znaczenia, a także ich legitymizacyjna i ceremonialna funkcja w obecnej sytuacji – to wymagałaby oddzielnej analizy.
I niestety, wszystko to oznacza nieuchronne pogłębienie chaosu w obrębie wymiaru sprawiedliwości, zarówno w osobowym, jak i w funkcjonalnym wymiarze.
Takie są skutki wydrążania z treści zasad konstytucyjnych i traktatowych. W sferze faktycznej oznacza to zaś, że wkraczamy w cień Polexitu.
Zmierzch władzy PiS, czy cień Polexitu?
xxx	Kościół, Polityka	Dodaj komentarz 25 listopada 2019 7 stycznia 2020 8 Minutes