Source: https://www.dogmatykarnisty.pl/2016/04/zamach-podczas-mszy/
Timestamp: 2019-06-16 04:48:59
Legal References Found: art. 196
 art. 196
 art. 51
 art. 25
 art. 15
 art. 231
 art. 195

Document Content:
Zamach podczas mszy - Dogmaty Karnisty
Start Zdarzenia	Zamach podczas mszy
Do zakłócenia przebiegu mszy świętej doszło dzisiaj w kościele Św. Anny w Warszawie. W kościele miał zostać odczytany list Episkopatu w sprawie niedopuszczalności aborcji. Gdy kapłan zaczął czytać list, jedna z osób siedzących w pierwszych ławkach wstała i zaczęła krzyczeć. Agresywne wrzaski trwały ponad minutę; kapłan zmuszony był przerwać odczytywanie listu; incydent poruszył wiernych, którzy wstali z miejsc i próbowali zachęcić wrzeszczącą kobietę do opuszczenia świątyni. Doszło do przepychanki.
Źródło: film Gazety Wyborczej
Jak dowiadujemy się z informacji prasowych: „Grupa przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego postanowiła zaprotestować w tej sprawie i założyła na Facebooku wydarzenie, w którym zapraszano do ostentacyjnego wyjścia z kościoła św. Anny w Warszawie podczas jednej z niedzielnych mszy. […] – Tego nie da się słuchać! – rzuciła jedna z kobiet. – Skandal – wtórowały zarówno pozostałe przeciwniczki całkowitego zakazu aborcji, jak i wierni oburzeni zachowaniem kobiet w kościele. Jedną z opuszczających świątynię kobiet zatrzymała na chwilę grupa starszych osób. Wywiązała się ostra wymiana zdań i przepychanka” (zob. materiał prasowy).
Szybki rzut oka na dwa aspekty incydentu.
Po pierwsze, przerwanie mszy świętej w sposób uwłaczający godności świątyni, które prowadzi do poruszenia, wzburzenia i wywołania niezdrowych emocji u osób biorących udział w nabożeństwie, może podpadać pod art. 196 § 1 Kodeksu karnego (obrażenie uczuć religijnych innych osób):
Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie […] miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Przedmiotem prawnej ochrony są uczucia religijne osób biorących udział we mszy świętej. Naruszenie tego dobra prawnego może polegać na wywołaniu emocjonalnego poruszenia wiernych na znak sprzeciwu wobec czynności bądź słów urągających powadze nabożeństwa i miejsca przeznaczonego do wykonywania kultu (ludzie czują się dotknięci zachowaniem innej osoby podczas mszy świętej, które nie licuje z powagą świątyni). Agresywne wrzaski zakłócające przebieg mszy świętej, skierowane, co warte uwypuklenia, bezpośrednio pod adresem kapłana, kwalifikują się jako znieważenie miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych.
Ustawa karna posługuje się w omawianym zakresie bardzo pojemnym określeniem i nie precyzuje, na czym konkretnie ma polegać znieważenie miejsca kultu religijnego. Znieważający może być sam fakt podjęcia określonego zachowania (gesty, krzyki) lub treść konkretnej wypowiedzi. Skoro znieważeniem miejsca kultu mogłoby być np. oddanie w świątyni produktu przemiany materii w postaci moczu – i jest to teza zupełnie niekontrowersyjna – to tym bardziej za znieważenie świątyni może być uznane ostentacyjne „oddanie” na kapłana i wiernych produktu przemiany własnych myśli w postaci wrzasku, w którym kwestionuje się nauczanie Kościoła. Pierwszego może nawet nikt nie zauważyć; celem drugiego jest bycie zauważonym, a w konsekwencji zakłócenie nabożeństwa, ubliżenie kapłanowi i wywołanie poruszenia wiernych.
Umyślność opisywanego zachowania wynika niedwuznacznie z zaplanowanego charakteru całego zajścia (facebookowa ustawka, mająca na celu zakłócenie przebiegu mszy świętej). Miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania kultu zostało znieważone z zamiarem bezpośrednim. Nawet jeśli celem działania sprawcy nie było obrażenie uczyć religijnych innych osób, lecz „jedynie” pobudzenie dyskusji społecznej, to jednak bez dwóch zdań sprawca przewidywał możliwość obrażenia uczuć religijnych wiernych biorących udział we mszy i było mu obojętne, czy to faktycznie nastąpi.
Nawet jeśli zdarzenie tego typu nie zostałoby uznane za przestępstwo z art. 196 § 1 k.k., z pewnością wyczerpywałoby znamiona wykroczenia z art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń:
Dotychczasowe konstatacje pozwalają na płynne przejście do drugiego aspektu omawianej sprawy, a mianowicie dopuszczalnych metod przeciwstawienia się zachowaniu wykrzykującej osoby.
Czy można usunąć z kościoła osobę, która zakłóca przebieg mszy świętej?
Jak stwierdziliśmy, zachowanie tego typu wyczerpuje znamiona wykroczenia albo nawet przestępstwa, co oznacza, iż jest to zachowanie bezprawne. Był to bezpośredni zamach na dobra prawne osób uczestniczących w nabożeństwie, tj. ich dobra osobiste (uczuciowość religijna) i dobra o charakterze społecznym (wolność osobista, wolny od ingerencji innych osób pobyt w kościele), a także atak na porządek w miejscu publicznym, wyznaczony przez powszechnie przyjęte w naszym kręgu kulturowym standardy zachowania się w katolickiej świątyni. Katolicka msza święta nie jest odpowiednim miejscem na tego rodzaju manifesty. Przeciwko każdemu bez wyjątku, bezpośredniemu i bezprawnemu zamachowi na jakiekolwiek dobro prawne przysługuje obrona konieczna, opisana w art. 25 § 1 Kodeksu karnego (analogicznie w art. 15 Kodeksu wykroczeń):
Zamach sprowadzający się do wrzeszczenia w czasie mszy świętej może zostać odparty przez wyprowadzenie z kościoła osoby dopuszczającej się zamachu. Naruszenie nietykalności cielesnej oraz lekki przymus fizyczny, zastosowany przez osoby broniące porządku publicznego wobec krzyczącego sprawcy czynu zabronionego, mieszczą się w granicach współmierności sposobu obrony w stosunku do niebezpieczeństwa zamachu. Innymi słowy, wyprowadzenie ze świątyni osoby, która zakłóca przebieg nabożeństwa, wbrew jej woli i przy użyciu siły będzie zachowaniem prawnie dozwolonym (legalnym).
Warto dodać, że w opisanych okolicznościach zamachowiec nie ma już prawa do obrony koniecznej i jego zachowania podjęte w ramach oporu przed wyprowadzeniem z kościoła będą czynnościami bezprawnymi, uprawniającymi osoby odpierające zamach do zintensyfikowania sposobów obrony względem aktualnego niebezpieczeństwa ze strony zamachowca. Dodatkowo, zgodnie z art. 231b § 1 k.k., osoba, która w obronie koniecznej odpiera zamach na jakiekolwiek cudze dobro chronione prawem, chroniąc bezpieczeństwo lub porządek publiczny, korzysta ze wzmocnionej ochrony prawnej, przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych.
PS. Rzecz jasna nie ma żadnego znaczenia, czego dotyczył kwestionowany przez sprawcę list Episkopatu. Mógł dotyczyć dowolnej kwestii związanej z nauką Kościoła, np. interpretacji proroctwa Izajasza – krzyki pozostają niezmiennie bezprawnym zamachem, który może spotkać się z legalną, stanowczą, w tym także fizyczną odpowiedzią ze strony osób przebywających w świątyni. Dotyczy to świątyni każdego kościoła funkcjonującego w ramach ładu konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej.
Gazeta Wyborczakościółuczucia religijne
Paweł Nowak 4 kwietnia 2016 - 10:35
Można również rozważyć zastosowanie art. 195 par. 1 k.k. (złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu aktu religijnego)
Mikołaj Małecki 4 kwietnia 2016 - 11:51
Tak, oczywiście, gdy pisałem posta wyleciało mi z głowy to przestępstwo 🙂
Jan Kluza 4 kwietnia 2016 - 13:01
Na absurdalność funkcjonowania tego przepisu (196 kk) zwracał uwagę Jerzy Urban.
Nie jest jakimś guru prawniczym, ale trafnie wskazał na sprzeczność zachodzącą między podstawowymi zapisami EKPCz i wyrokami Trybunału a karaniem za ten czyn.
Zresztą w polskim orzecznictwie spotyka się horrendalne wyroki – z jednej strony uniewinniające Nergala za podarcie Biblii, a z drugiej skazujące nieraz za mniej wybredne czyny.
Ściganie z oskarżenia publicznego tego czynu jest wielką pomyłką. Zresztą jak kilka innych przestępstw.
Doprawdy nie wiem co przyświecało autorom Kodeksu przy tworzeniu takich typów.
Anonimowy 4 kwietnia 2016 - 17:25
Czy czytanie listu Episkopatu jest obrządkiem religijnym ? Według mnie jest to nadinterpretacja wydarzenia. Ewa Czajkowska
Anonimowy 4 kwietnia 2016 - 17:55
Moim zdaniem czytanie tego listu odbyło się w czasie Eucharystii (obrządek religijny), a nie na spotkaniu w Kościele z księdzem.
Paweł Nowak 4 kwietnia 2016 - 20:57
Drugi Paweł też potwierdza:)
Anonimowy 4 kwietnia 2016 - 21:58
Problem w tym, że zgodnie z przepisami liturgicznymi, po Ewangelii jest miejsce na homilię (czyli wyjaśnienie usłyszanego Słowa Bożego), a nie przerywnik w postaci Listu Episkopatu Polski albo choćby świadectwa zasłużonego dla parafii członka ruchu sedewakantystycznego.
Anonimowy 5 kwietnia 2016 - 21:54
Czytanie listu odbyło się pod koniec mszy, podczas ogłoszeń parafialnych.
Anonimowy 14 kwietnia 2016 - 12:32
Przeczytanie listu nie nastąpiło po ewangelii, tylko przed czytaniem ogłoszeń parafialnych, a więc na końcu mszy.
Kacprzak 13 maja 2016 - 07:30
Zgadzamy się w 100%. Obojętnie czego list by nie dotyczył, takie zachowanie jest bezprawne świetle tych kodeksów. Z tego co się orientuję, manifesty były przeprowadzane na ulicach w różnych miastach (Warszawa, Poznań, Opole, Szczecin itp.) – czyli dało się wyrazić swój sprzeciw bez krzyczenia w kościele. Dodatkowo facebookowa akcja namawiała do wyjścia podczas odczytywania listów i moim zdaniem takie zachowanie nie ma znamion nieprzestrzegania prawa – jest to po prostu łagodniejsza forma sprzeciwu. Z kolei krzyki i hałasowanie jest czynem, który ma na celu zwrócenie na siebie uwagi wiernych i przerwanie ich świętego rytuału, co godzi w ich poczucie bezpieczeństwa i po części uczucia religijne. Protesty w innych miastach dobitnie pokazują, że można to robić bez angażowania kościoła bezpośrednio.
Pozdrawiamy z Kacprzak.