Source: https://pomylkalekarza.pl/prawo-do-informacji-po-smierci-pacjenta/
Timestamp: 2020-03-29 04:51:52
Legal References Found: art. 8
 art. 34
 art. 18
 art. 15
 art. 18
 art. 40
 art. 14
 art. 57
 Art. 26
 art. 40
 art. 14
 art. 40
 art. 26
 art. 40
 art. 14
 art. 40
 art. 14
de lege ferenda
de lege ferenda

Document Content:
Prawo do informacji po śmierci pacjenta - Błąd lekarza
Jolanta Budzowska01 lipca 201613 komentarzy
Redagując “końcowo” ten post nie mogłam nie zauważyć, że znów napisałam nieprzyzwoicie długo. Ale nie skrócę, bo temat jest szczególnie ważny. Umówimy się zatem, że jak ktoś nie da rady postu przeczytać “na raz”, bo na przykład uśnie (rozumiem, wybaczam), to proszę wracać do lektury aż do skutku;-)
Chodzi o prawo do podejmowania racjonalnych decyzji. O prawo do samostanowienia. Reguła jest prosta: “lekarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy informacji związanych z pacjentem, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu.”
Prawo do zachowania w tajemnicy przez osoby wykonujące zawód medyczny informacji związanych z pacjentem, w szczególności ze stanem zdrowia pacjenta, jest – podobnie jak prawo do wyrażania świadomej zgody na leczenie – jednym z podstawowych praw pacjenta.
Od tej zasady są jednak wyjątki. Dodatkowo, dotąd można było zadawać sobie pytanie, co z tym prawem do tajemnicy w razie mojej śmierci?
Można było spać – nomen omen – spokojnie, bo po śmierci pacjenta, prawo wglądu w dokumentację medyczną miała osoba upoważniona przez pacjenta za życia. Czyli zachowywaliśmy prawo do decydowania o tym, kto będzie mógł przeczytać naszą dokumentację medyczną, a kto nie. To było ważne, bo można sobie wyobrazić, że gdyby nie zaufanie do lekarza, pacjenci z obawy o “wyciek informacji” mogliby powstrzymywać się od ujawniania informacji o charakterze osobistym czy intymnym, które mogły być konieczne do otrzymania odpowiedniego leczenia.
Między innymi dlatego Europejski Trybunał Praw Człowieka w wydanych wyrokach nie raz podkreślał, że dane medyczne pacjenta są sprawą poufną, każdorazowe ich ujawnienie wymaga świadomej i wyraźnej zgody, a ochrona danych medycznych ma fundamentalne znaczenie dla korzystania z prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego gwarantowanego przez art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Faktem jest, że obowiązująca dotąd w Polsce regulacja rodziła jednak czasem problemy. Sprawa oparła się nawet o Naczelny Sąd Administracyjny, który na szczęście problem rozstrzygnął zgodnie z literą, a nawet i duchem prawa, co wcale nie jest takie częste. NSA stwierdził, że prawo wglądu w dokumentację medyczną zmarłego pacjenta ma osoba upoważniona przez tego pacjenta za życia nawet wtedy, gdy to upoważnienie zostało wydane – najczęściej w formie wpisu do dokumentacji – w innym podmiocie leczniczym niż ten, w którym pacjent zmarł. Pełną treść wyroku sygn. akt II OSK 1539/13 można znaleźć tutaj: Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
Poza tym, gdy spadkobiercy mieli trudności z uzyskaniem dokumentacji medycznej, obchodzili przepis na przykład w drodze wszczęcia postępowania przed Wojewódzką Komisją. Składali po prostu wniosek o orzeczenie o zdarzeniu medycznym, często “w ciemno”, płacąc jedynie 200 zł. opłaty (podlega zwrotowi w razie cofnięcia wniosku), a następnie w drodze lektury akt zapoznawali się z dokumentacją medyczną. Nie, żebym pochwalała takie działania, ale z drugiej strony, życie nie znosi pustki. Gdy podejrzewa się błąd medyczny, a szpital twierdzi, że nie wyda dokumentacji, bo… nie wyda, albo twierdzi, że osoba wskazana przez pacjenta za życia ma jedynie prawo wglądu w dokumentację, ale już nie do otrzymania kserokopii – rozgrzeszam spadkobierców z twórczej interpretacji dostępnych możliwości prawnych.
Nie da się ukryć, że te problemy z dostępem do dokumentacji w pewien sposób utrudniały spadkobiercom dochodzenie roszczeń w przypadku, gdy do błędu medycznego rzeczywiście doszło.
Teraz mam jednak mieszane uczucia. Wprowadzono zmiany w Kodeksie Postępowania Karnego i innych ustawach szczególnych w zakresie błędów medycznych i tajemnicy lekarskiej. Ustawodawca przeprowadził proces legislacyjny w ekspresowym tempie. Zmiana czeka już tylko na podpis Prezydenta RP i niebawem stanie się obowiązującym prawem.
Mam mieszane uczucia, choć teoretycznie, ma być jeszcze korzystniej dla pacjentów. Podstawowym celem nowo uchwalonych zmian w ustawie z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty jest to, “żeby odmowa zwolnienia z tajemnicy lekarskiej nie stała się barierą przed dochodzeniem roszczeń, ustalaniem okoliczności ewentualnych błędów lekarskich, czyli tego, co w aktualnym stanie rzeczy bardzo często utrudnia zapoznanie się z rzeczywistymi okolicznościami leczenia danej osoby”.
Z jednej strony fundamentalnie zgadzam się z tym, że należy poszukiwać rozwiązań ustawowych ułatwiających poszkodowanym pacjentom i rodzinom ofiar walkę z błędami medycznymi, ponieważ nierówność broni widać na sali sądowej baaardzo wyraźnie.
Z drugiej strony, mam wrażenie, że zabrano się do tego od niewłaściwej strony.
Po pierwsze: kwestie dostępu do informacji i dokumentacji są ważne, ale znaczniej ważniejsza jest wiarygodność dokumentacji medycznej i rzetelność wydawanych w postępowaniu cywilnym i karnym opinii biegłych. Przecież nawet najłatwiejszy dostęp do dokumentacji będzie na nic, jeśli ta dokumentacja nie będzie odzwierciedlała rzeczywistego przebiegu leczenia. Tym – na razie przynajmniej – ustawodawca się nie zajął.
Nowe rozwiązania są przy tym zbyt daleko idące. Każda osoba bliska – nie tylko spadkobierca, zyskuje szerokie uprawnienia do żądania informacji. Warto przypomnieć, że osoby bliskie (definicja z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) to: małżonek, krewny lub powinowaty do drugiego stopnia w linii prostej, przedstawiciel ustawowy, osoba pozostającą we wspólnym pożyciu lub osoba wskazaną przez pacjenta.
Każda z tych osób ma równocześnie prawo zgłosić sprzeciw wobec zwolnienia z tajemnicy, czyli liberum veto. To postawi podmioty lecznicze przed koniecznością każdorazowej oceny, czyja wola jest „skuteczniejsza”. Tylko jedno jest wówczas pewne: niestety, zdanie pacjenta nie będzie miało już żadnego znaczenia, a każdy wniosek o wydanie dokumentacji medycznej “przeleży się” u prawnika szpitala. Jest to nawet zrozumiałe: bo właściwie jak podmiot leczniczy ma na przykład przeprowadzić „dochodzenie”, czy dana osoba pozostawała we wspólnym pożyciu ze zmarłym – czyli czy zalicza się do kręgu osób bliskich?
Poza tym, uzyskana przez osobę “bliską” dokumentacja zmarłego może wcale nie służyć szczytnym celom. A może posłuży do unieważnienia testamentu? Kto wie…
Myślę, że jako pacjenci musimy podejść do tego racjonalnie, zabezpieczając swoje interesy jak się da. Co prawda, przepisy nie przewidują wprost możliwości wyłączenia jeszcze za życia przez pacjenta z kręgu osób bliskich konkretnych osób. Takich, co do których pacjent z pewnością nie chce, aby uzyskały dostęp do informacji chronionych obecnie tajemnicą lekarską.
Ale… Co nam zależy? Możemy napisać odręcznie, że wykluczamy możliwość udostępnienia dokumentacji medycznej na wypadek naszej śmierci oraz udzielenia informacji dotyczącej pacjenta – osobie XY.
I miejmy nadzieję, że szpital taką dyspozycję uszanuje.
Wspominając w treści o wyrokach ETPC, miałam na myśli przede wszystkim: wyrok ETPCZ z dnia 22 października 1981 r. w sprawie Dudgeon przeciwko Zjednoczonemu Królestwu, skarga nr 7525/76, wyrok ETPCZ z dnia 6 czerwca 2013 r. w sprawie Avilkina i inni przeciwko Rosji, skarga nr 1585/09 oraz wyrok ETPC z dnia 10 października 2006 r. w sprawie L.L. przeciwko Francji, skarga nr 7508/02.
Otagowane jako: dokumentacja medyczna po śmierci, informacja dla bliskich po śmierci pacjenta, informacja o stanie zdrowia, odmowa zwolnienia z tajemnicy, okoliczności leczenia, prawo do dokumentacji, prawo wglądu, zmarły pacjent, zwolnienie z tajemnicy
rafal 2 lipca, 2016 o 00:49
ja całe przeczytałem i to o tej porze,
ciekawie napisany wpis można przeczytać jednym tchem, a te na blogu do takich należą 🙂
osobiście jako pacjent, jestem przerażony, że osoby z którymi mogę za życia nie utrzymywać kontaktu lub być z nimi w nienajlepszych stosunkach będą mogły ot tak sobie zażyczyć mojej dokumentacji, o ile na sytuacjach leczenia kataru to nikomu może nie zależeć, to wizyty u lekarzy niektórych specjalności należą do intymnych i nie każdy chciałby, żeby nawet po śmierci znalazły się w niektórych rękach
“Faktem jest, że obowiązująca dotąd w Polsce regulacja rodziła jednak czasem problemy. Sprawa oparła się nawet o Naczelny Sąd Administracyjny, który na szczęście problem rozstrzygnął zgodnie z literą, a nawet i duchem prawa, co wcale nie jest takie częste. NSA stwierdził, że prawo wglądu w dokumentację medyczną zmarłego pacjenta ma osoba upoważniona przez tego pacjenta za życia nawet wtedy, gdy to upoważnienie zostało wydane – najczęściej w formie wpisu do dokumentacji – w innym podmiocie leczniczym niż ten, w którym pacjent zmarł. Pełną treść wyroku sygn. akt II OSK 1539/13 można znaleźć tutaj: Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. ”
tu się nie zgodzę, bo u różnych lekarzy upoważniam inne osoby
wg mnie najlepiej byłoby przypilnować placówki medyczne, że jak pacjent zjawia się pierwszy raz to upoważnia kogo chce i to za życia i po swojej śmierci
chyba teraz nie pozostaje nic innego jak nie mówić, gdzie się leczy 🙁
Jolanta Budzowska 2 lipca, 2016 o 15:06
Bardzo dziękuję za ten komentarz:)!
Co do faktu, że sprawy zaszły nieco za daleko, jak najbardziej się zgadzam. Z drugiej strony: całe szczęście, że dzisiaj formularze i przepisy “wymuszają” na pacjencie wskazanie osoby upoważnionej do uzyskiwania informacji i dokumentacji, w tym na wypadek śmierci, bo gdyby nie to, to w szpitalach na pewno nie bylibyśmy do tego namawiani (“po co ma ktoś grzebać w dokumentacji?”) – przy czym jest pomysł na zniesienie tego obowiązku (w raporcie, o którym pisałam tutaj: https://pomylkalekarza.pl/brak-mi-slow-czyli-rzecznik-praw-pacjenta-do-likwidacji/
Co do możliwości “przenoszenia” upoważnień między różnym placówkami, to orzecznictwo poszło w tym kierunku, bo rzeczywiście, skoro np. ktoś całe życie wskazywał jedną i tę samą;) żonę, jako osobę upoważnioną, a potem np. z wypadku samochodowego nieprzytomny jest przywożony do szpitala, to trudno jej odmawiać prawa do uzyskania kserokopii dokumentacji medycznej… Myślę, że taka właśnie decyzja powinna być podejmowana chyba, że szpital poweźmie istotne wątpliwości – np. brak oryginału upoważnienia, upoważnienia dla równych osób u różnych lekarzy itd.
Teraz te rozważania i tak powoli stają się nieaktualne. Pozostanie nam raczej tylko wybór negatywny: komu na pewno nie;( Albo tak jak Pan proponuje – zacierać za sobą ślady;)
Jarosław Kozak 3 lipca, 2016 o 13:21
Konkretny przypadek do omówienia odnośnie “świadomej zgody” pacjenta na leczenie. Moja Mama w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Była nieprzytomna szereg dni. Mnie o nic nie pytano, gdy czekałem na SOR-ze. Później w dokumentacji medycznej zawarte były wpisy o leczeniu w formie “proponuję podanie” tego a tego leku. I powstała kwestia prawna. CO to znaczy, że lekarz “proponował”? W przypadku błędnego leczenia zabezpieczył się dokumentacją, że składał propozycje leczenia, wyjaśniał cel i skutki itd. a pacjent lub rodzina w pełni wyrazili zgodę. I następuje walka z pacjentem, że ten lub jego rodzina zgodzili się w pełni świadomi na leczenia i ryzyko. Ja nie zgłaszam oczywiście wobec tej lekarki zastrzeżeń co do procedur. Była świetna. Niemniej powstało pytanie o sposób prowadzenia dokumentacji medycznej w szpitalu.
Jolanta Budzowska 3 lipca, 2016 o 17:53
Myślę, że taki wpis to mógł być wpis z konsultacji na SOR wykonanej przez lekarza specjalistę z oddziału. Wówczas zapis typu “proponuję podanie”, “proponuję wykonanie badania x”, “proponuję leczenie zachowawcze” itd – jest skierowany do innego lekarza – tego, który zasięgał konsultacji.
Gdyby rzeczywiście to była rzekoma dyskusja “z samym sobą” na temat proponowanego pacjentowi zabiegu o podwyższonym ryzyku, to zgoda pacjenta na zabieg powinna być na piśmie, podobnie jak odmowa pacjenta poddania się proponowanemu leczeniu.
rafal 6 lipca, 2016 o 03:13
” podobnie jak odmowa pacjenta poddania się proponowanemu leczeniu.”
Jolanta Budzowska 6 lipca, 2016 o 10:02
Aczkolwiek blog nie służy do udzielania przeze mnie porad prawnych, w szczególności nieodpłatnych;-)
Więc tylko po starej znajomości (blogowej).
Zgodnie z art. 34 ust. 1 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty z dnia 5 grudnia 1996 roku (Dz.U. 1997, Nr 28, poz. 152) lekarz może wykonać zabieg operacyjny albo zastosować metodę leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko dla pacjenta, po uzyskaniu jego pisemnej zgody, tym samym odmowa zgody na wykonanie zabiegu operacyjnego powinna mieć formę pisemną. Analogiczne uregulowanie znajduje się w art. 18 ust. 1 Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta z dnia 6 listopada 2008 roku (Dz.U. 2009, Nr 52, poz. 417), zgodnie z którym w przypadku zabiegu operacyjnego albo zastosowania metody leczenia lub diagnostyki stwarzających podwyższone ryzyko dla pacjenta, zgodę wyraża się w formie pisemnej. Przy czym w art. 15 tej ustawy wprost wskazano, że przepis art. 18 ust. 1 stosuje się do wyrażenia zgody na udzielenie świadczeń zdrowotnych albo odmowy takiej zgody, jeżeli przepisy odrębnych ustaw nie stanowią inaczej.
rafal 9 lipca, 2016 o 20:00
poczułem się wyróżniony 🙂
Jolanta Budzowska 15 lipca, 2016 o 08:03
14 lipca 2016 r. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz wystosował do lekarzy i lekarzy dentystów pismo o treści, jaką cytuję poniżej. Zwracam uwagę na ten fragment: “Lekarz musi mieć świadomość, iż odmowa ujawnienia tajemnicy w przypadku gdy z żądaniem jej ujawnienia zgłosi się osoba bliska, a inna osoba bliska nie zgłosi wobec tego sprzeciwu, będzie stanowiła naruszenie prawa.” – można się na to powołać, gdyby lekarze odmawiali informacji uprawnionym osobom.
Treść listu Prezesa NRA:
“Zwracam się do Was w niezwykle trudnym dla nas czasie, w którym podważony został jeden z fundamentów wykonywania naszych zawodów. Podpisana przez Prezydenta RP trzy dni temu i wchodząca w życie 21 czerwca 2016 roku ustawa o zmianie ustawy kodeks postępowania karnego, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta w istotnym stopniu osłabia ochronę tajemnicy informacji dotyczących naszych pacjentów – tajemnicy lekarskiej.
Ustawa obliguje lekarza do ujawnienia na żądanie osoby bliskiej pacjentowi, który zmarł, informacji objętych tajemnicą lekarską także w sytuacji, gdy pacjent za życia wyrazi wolę, aby tym osobom informacji objętych tajemnicą lekarską nie ujawniać. To oznacza, że powinniśmy teraz informować pacjentów, że w razie ich śmierci, my lekarze będziemy zmuszeni, nawet wbrew ich woli, do ujawniania ich bliskim wszystkich informacji medycznych uzyskanych w związku z leczeniem tych pacjentów. Sytuację komplikuje konieczność zidentyfikowania, czy osoba, która po śmierci pacjenta do nas przyszła jest osobą mu bliską w rozumieniu ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Krąg tych osób jest szeroki. Osobą bliską zgodnie z przepisami ww. ustawy jest: małżonek, krewny lub powinowaty do drugiego stopnia w linii prostej, przedstawiciel ustawowy, osoba pozostająca we wspólnym pożyciu lub osoba wskazana przez pacjenta. Nie mamy możliwości zweryfikowania, czy osoba, która do nas przyszła jest pierwszą żoną, drugą żoną, a może nie żoną a kobietą pozostającą we wspólnym związku przez ostatnie lata itp.
Uchwalone prawo jest złe i samorząd lekarski wiedział to już na etapie projektu ustawy, zgłaszając stanowczy sprzeciw zawarty w stanowisku Prezydium NRL z 20 maja 2016 roku. Dzisiaj, posiadając wiedzę o podpisaniu ustawy, problem mają przede wszystkim obywatele, gdyż nie są w stanie przewidzieć, komu informacje o ich problemach zdrowotnych zostaną po ich śmierci ujawnione. Problemem lekarzy jest natomiast wysokie prawdopodobieństwo, że pacjenci zaczną zatajać przed lekarzami istotne dla procesu terapeutycznego informacje. Przygotowaliśmy więc stosowne wystąpienia do Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Pacjenta. Na bieżąco będę Was informował o podejmowanych przez Naczelną Radę Lekarską działaniach. Dopóki nie przyniosą one efektu w postaci zmiany ustawy musimy się w naszej codziennej praktyce zmierzyć z opisaną powyżej zmianą. Proszę Was o przekazywanie powyższych informacji Koleżankom i Kolegom z Waszego terenu”.
rafal 15 lipca, 2016 o 09:32
hmm, dochodzę do wniosku, że najlepiej będzie w ogóle zlikwidować tajemnicę lekarską, po co nam takie ograniczenia, lekarz mógłby zamieszczać wtedy dokumentacje fotograficzna na instagramie, opis wizyty na face…
Krzysztof 30 sierpnia, 2017 o 12:47
We wzorach pism, które Pani opublikowała, znalazłem wniosek o udostępnienie dokumentacji medycznej. Wśród przesłanek uprawniających do uzyskania takiej dokumentacji podaje Pani art. 40 ust. 3 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty oraz art. 14 ust. 3 ustawy o prawach pacjenta. Pisze Pani, iż: ” (…) osoba najbliższa pacjenta ma prawo
uchylenia tajemnicy lekarskiej, a więc osoba ta ma również prawo do pozyskiwania dokumentacji
medycznej, mimo braku stosownego upoważnienia jej przez pacjenta za życia. Również na
podstawie art. 57 ust. 3 ustawy z dnia 2 grudnia 2009 r. o izbach lekarskich, który stanowi, że w
razie śmierci pacjenta jego prawa, w tym prawo dostępu do informacji medycznej oraz
dokumentacji medycznej, może wykonywać jego małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo,
powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej
małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu. (…)”.
Czy na pewno pogląd w ten sposób wyrażony znajduje uzasadnienie w przepisach? Wydaje mi się, iż wątpliwa jest kwestia dostępu do dokumentacji medycznej osoby bliskiej zmarłego pacjenta, która nie została przez niego upoważniona za życia. Art. 26 ust. 2 u.p.p. jest jedynym przepisem, który explicite reguluję kwestę dostępu do dokumentacji medycznej. Wydaje mi się, że pomylono prawo do dokumentacji medycznej z prawem do uchylenia tajemnicy lekarskiej.
Podobne stanowisko wyrażono m.in. na innym blogu: http://prawalekarzy.pl/artykuly/czy-osoba-bliska-ktora-zwolni-lekarza-z-tajemnicy-zawodowej-po-smierci-pacjenta-moze-otrzymac-dokumentacje-medyczna-tego-pacjenta-251
Dlatego też, wzór wniosku o wydanie dokumentacji medycznej zmarłego pacjenta, udostępniony na stronie https://pomylkalekarza.pl/wp-content/uploads/2016/08/wniosek-z-logo.pdf jest – wydaje mi się – częściowo wprowadzający w błąd, w zakresie ostatniej możliwości uzyskania takiej dokumentacji. Powołanie się przez osobę bliską zmarłego pacjenta, a nie posiadającą stosownego upoważnienia, wyłącznie na art. 40 ust. 3 u.z.l.l.d. oraz art. 14 ust. 3 u.p.p. spowoduje odmowę wydania takiej osobie jakiejkolwiek dokumentacji w formie pisemnej.
W związku z powyższym, zgłaszam Pani Mecenas ten problem i proszę o wyjaśnienie, gdyż osoby odwiedzające Pani bloga, nie posiadające wykształcenia prawniczego, mogą po skorzystaniu z ogólnodostępnego wzoru wniosku być bardzo niemile zaskoczone brakiem pozytywnego załatwienia ich sprawy.
Jolanta Budzowska 30 sierpnia, 2017 o 19:06
kwestia dostępu osób bliskich do dokumentacji medycznej po śmierci pacjenta – jak Pan słusznie zauważył – nie jest jednoznaczna i budzi liczne kontrowersje, zarówno wśród praktyków, jak i teoretyków prawa i medycyny. Daję temu zresztą i ja wyraz w komentowanym przez Pana poście, dzieląc się swoimi wątpliwościami co do prawidłowości obowiązujących regulacji.
Ponieważ jednak z zasady reprezentuję pacjentów i ich rodziny, staram się ich wspierać w skutecznym dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych, gdy dochodzi do błędów medycznych. Na przeszkodzie stoi często brak dostępu do dokumentacji medycznej. O tym, że nierzadko ma charakter pozorny, też wspomniałam w poście, można przecież na przykład szybko złożyć i wycofać wniosek do Wojewódzkiej Komisji Do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych.
Jeśli bliscy zmarłego pacjenta mają prawo do zwolnienia lekarza z tajemnicy i uzyskania informacji, to można się zastanawiać, czy szczególną formą uzyskania takiej informacji nie jest informacja pisemna w postaci dokumentacji medycznej albo informacja w postaci odczytanej na głos osobie bliskiej przez lekarza dokumentacji medycznej…, prawda?
W konsekwencji, według mnie, osoba bliska zmarłego pacjenta, gdy pacjent ten nie miał możliwości udzielenia upoważnienia, ma prawo do uzyskania szczegółowej informacji objętej tajemnicą lekarską i pielęgniarską, a zatem ma także – fakt, że pośrednio – prawo poznać treść dokumentacji medycznej.
Faktem jest, że praktyka podmiotów leczniczych jest niejednorodna, nadto nie ma dwóch identycznych sytuacji, gdy dochodzi do śmierci pacjenta bez upoważnienia osób bliskich. Uważam jednak, że skoro jest wątpliwość co do zakresu informacji lub dokumentacji dostępnej osobom bliskim pacjenta, to mają one prawo interpretować niejednoznaczne przepisy w sposób korzystny dla siebie.
Rozwiązaniem najlepszym dla wszystkich zainteresowanych stron jest oczywiście taka zmiana budzących kontrowersje przepisów, aby nie były sprzeczne ze sobą, a jednocześnie, by w sposób etyczny i racjonalny regulowały tak delikatną materię, jaką jest kwestia dostępu do informacji i dokumentacji medycznej po śmierci pacjenta.
PS. Zakładam, że osoby korzystające z wzoru wniosku są jednocześnie czytelnikami mojego bloga, a zatem mają świadomość wątpliwości prawnych w omawianej kwestii.
Krzysztof 5 września, 2017 o 19:00
Dziękuję za odpowiedź. Napisałem tę wiadomość, gdyż sam nie dawno miałem podobną sytuację – mój ojciec trafił nieprzytomny do szpitala, gdzie po kilku godzinach zmarł. Ja wielokrotnie prosiłem ustnie szpital o dokumentację medyczną, jednakże informowano mnie, iż nie jestem osobą upoważnioną przez pacjenta. W końcu po ponad roku czasu, złożyłem pisemny wniosek w tej sprawie, oparty właśnie na art. 40 ust. 3 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, zwalniając szpital z tajemnicy medycznej w tym zakresie. Jednak ponownie – tym razem pisemnie – odmówiono mi jakiejkolwiek informacji, powołując się na art. 26 ust. 2 ustawy o prawach pacjenta.
Dlatego też wydaje mi się, że przytaczanie art. 40 ust. 3 u.z.l. oraz art. 14 ust. 3 u.p.p. może wprowadzać w błąd czytelników, gdyż dokumentacja medyczna a tajemnica zawodowa to w praktyce dwa różne pojęcia. W przeciwnym wypadku – zgodnie ze stanowiskiem, które Pani prezentuje, powinienem teraz składać do właściwego miejscowo WSA (za pośrednictwem szpitala) skargę na bezczynność organu. Czy zostałaby ona uwzględniona przez sąd? Śmiem wątpić, bo nie kojarzę orzeczeń, które aprobowałyby powyższy pogląd.
Również nie jest prawdą, że “można przecież na przykład szybko złożyć i wycofać wniosek do Wojewódzkiej Komisji Do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych”. Zgadza się, można złożyć taki wniosek, jeśli jest się spadkobiercą (art. 67b ust. 1 pkt 2 u.p.p.), jednak pojęcie spadkobiercy nie jest tożsame z pojęciem osoby bliskiej (art. 3 ust. 1 pkt 2 u.p.p.). Spadkobierca może być bowiem osobą bliską, ale nie musi nią być. Podobnie dana osoba bliska może być spadkobiercą, ale np. w dalszej kolejności. Dlatego problem jest aktualny i złożenie wniosku do komisji ds orzekania o błędach medycznych nie zawsze rozwiązuje sprawę. Tym bardziej, że – jak podejrzewam – by złożyć taki wniosek należy udokumentować fakt bycia spadkobiercą notarialnym poświadczeniem dziedziczenia bądź sądowym stwierdzeniem nabycia spadku. W sytuacji gdy bliski zmarły posiadał za życia pasywa przewyższające aktywa, bądź istniało takie ryzyko, osoba bliska może nie chcieć być spadkobiercą (lecz jednocześnie może chcieć uzyskać dostęp do dokumentacji medycznej).
Konkludując, uważam więc, iż obecne przepisy nie dają osobom bliskim możliwości uzyskania dostępu do dokumentacji medycznej zmarłego, jeśli nie złożył on żadnego upoważnienia (w skutek np. utraty przytomności przed przewiezieniem go do szpitala). Rzeczywiście jedyną furtką byłoby proponowane przez Panią Mecenas skorzystanie z art. 40 ust. 3 u.z.l oraz art. 14 ust. 3 u.p.p., jednak praktyka pokazuje, że ten pogląd nie jest przez nikogo akceptowany (jeśli się mylę, to proszę o sprostowanie i podanie przykładowych orzeczeń WSA, które nakazywałyby podmiotom leczniczym udostępnienie dokumentacji medycznej wyłącznie w oparciu o zwolnienie przez osobą bliską zmarłego pacjenta z zachowania tajemnicy lekarskiej).
Jako postulat de lege ferenda, optowałbym więc za przyjęciem domniemania (obalalnego), stanowiącego, iż osoby bliskie mają dostęp do dokumentacji medycznej zmarłego pacjenta, chyba, że pacjent ten wyraźnie się temu sprzeciwił (poprzez np. wyrażenie sprzeciwu udostępniania dokumentacji komukolwiek).
Jolanta Budzowska 5 września, 2017 o 19:18
tak, zgadzam się z Pana poglądem, że obecne przepisy nie dają wprost i w sposób nie budzący wątpliwości osobom bliskim możliwości uzyskania dostępu do dokumentacji medycznej zmarłego, jeśli nie złożył on żadnego upoważnienia (w skutek np. utraty przytomności przed przewiezieniem go do szpitala).
Oczywiście, że droga za pośrednictwem Komisji jest dostępna jedynie dla tych osób bliskich, które są zarazem spadkobiercami, których prawo do spadkobrania zostało potwierdzone postanowieniem sądu o stwierdzeniu nabycia spadku lub notarialnym poświadczeniem dziedziczenia, plus spełniają inne warunki. Oznacza to, że dla pewnej części osób bliskich jest jednak taka opcja.
Istnieje też możliwość złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, uzyskania statusu pokrzywdzonego (stosunkowo trudne, szczególnie dla osób, których relacje rodzinne ze zmarłym nie są szczególnie bliskie albo jednoznaczne, np. dla partnerów w związkach jednopłciowych), a następnie np. zgody prokuratora na uzyskanie kopii z określonych kart akt postępowania przygotowawczego (w tym dokumentacji medycznej). Te wszystkie drogi oczywiście są drogami “dookoła”, a skorzystanie z nich nie daje gwarancji sukcesu.
Zgadzam się również z Pana postulatem de lege ferenda, zresztą sama to proponowałam w konferencyjnych wystąpieniach.Jest prosta droga do ochrony dóbr osobistych pacjenta i zagwarantowania pewności tajemnicy lekarskiej, gdy jest to życzeniem pacjenta: powinien zawsze w dokumentacji medycznej czynić adnotację, że nie wyraża zgody na udostępnienie dokumentacji (może i powinno to też dotyczyć też udzielania informacji na wypadek śmierci) konkretnym osobom lub komukolwiek, może też takie oświadczenie nosić przy sobie etc.
Poprzedni wpis: Brak nadzoru na sali pooperacyjnej
Następny wpis: “Zepsuł się laparoskop i uszkodził śledzionę”