Source: http://monitorkonstytucyjny.eu/archiwa/6874
Timestamp: 2020-07-10 09:52:10
Legal References Found: art. 194
 art. 2
 art. 7
 art. 59
 art. 12
 art. 20
 art. 7

Document Content:
M. Pach: Trybunał Konstytucyjny pęka po raz trzeci? – Monitor Konstytucyjny
Do pierwszego pęknięcia w TK doszło 3 grudnia 2015 r.
Wówczas to, działając pod osłoną nocy, Prezydent RP Andrzej Duda odebrał ślubowanie od czterech z pięciu osób „wybranych” dzień wcześniej na już obsadzone przez Sejm poprzedniej kadencji stanowiska sędziów TK. Niecodzienne okoliczności wspomnianej, urągającej majestatowi Rzeczypospolitej Polskiej, ceremonii w Pałacu Prezydenckim były wywołane chęcią „zdążenia przed Trybunałem”, który właśnie 3 grudnia 2015 r. miał odbyć rozprawę i wydać wyrok w sprawie ustawy z 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym. Przypomnijmy, że grupa posłów PiS wystąpiła z – wycofanym niedługo po wyborach parlamentarnych, ale ponowionym przez grupę posłów PO – wnioskiem o jej kontrolę, a kluczowa była kwestia zarzucanej, po części trafnie, niezgodności z art. 194 ust. 1 Konstytucji przepisu ustawy, za pomocą którego poprzednia większość sejmowa przeforsowała nadliczbowych sędziów konstytucyjnych. Działając wspólnie i w porozumieniu Sejm (2 grudnia), świeżo upieczeni nominaci w osobach: Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego, Mariusza Muszyńskiego i Piotra Pszczółkowskiego oraz Prezydent Andrzej Duda (w nocy z 2/3 grudnia) usiłowali zmusić TK do obradowania i orzekania w składzie obejmującym Ciocha, Morawskiego i Muszyńskiego, czyli osoby nieuprawnione do wykonywania obowiązków sędziowskich. Nacisk był potężny, w obstawę w trakcie wejścia do gmachu TK zaangażowano nawet funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Prezes TK Andrzej Rzepliński wprawdzie wpuścił ww. osoby do budynku, ale nie na salę rozpraw. Kilka dni później, 9 grudnia 2015 r. (po upływie kadencji poprzednika), ślubowanie złożyła Julia Przyłębska. W tym momencie było już jednak po wyroku TK i wiedzieliśmy, że akurat stanowiska sędziowskie, na które wybrano Pszczółkowskiego oraz Przyłębską, zostały obsadzone przez Sejm poprzedniej kadencji nielegalnie, bo też i niezgodny z Konstytucją był istotny element podstawy prawnej dokonanego wyboru. Sytuacja ostatniej dwójki różniła się zatem od statusu trzech pozostałych osób.
Drugie trybunalskie pęknięcie należy datować na 20 grudnia 2016 r.
Wówczas to, nazajutrz po upływie kadencji sędziowskiej Andrzeja Rzeplińskiego, do gmachu TK wkroczyła w nowej roli Julia Przyłębska. Można by rzec: Julia Przyłębska – niczym PZPR po kolejnym plenum – ta sama, ale nie taka sama, bo odtąd jako nieznana Konstytucji (inaczej niż Wiceprezes TK) „sędzia Trybunału pełniąca obowiązki Prezesa Trybunału”. Tak stanowiła jedna z trzech nowych ustaw o Trybunale i tak też brzmiało postanowienie Prezydenta RP Andrzeja Dudy o powierzeniu Przyłębskiej obowiązków prezesowskich. Julia wkroczyła, prędko podreptała na pierwsze piętro budynku przy al. Szucha 12A i kazała na drzwiach gabinetu Prezesa TK wywiesić kartkę informującą, że teraz rządzi ona. Jeszcze tego samego dnia zwołała, również na ten sam dzień, posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK (ZO), ważąc sobie lekce m.in. fakt, że ze względu na urlop nie będzie mógł w tym posiedzeniu wziąć udziału sędzia Stanisław Rymar. O tej i innych niezgodnościach z prawem posiedzenia ZO przeprowadzonego 20 grudnia 2016 r. napisano bardzo wiele. Znaczną część argumentów na poparcie tej tezy przedstawiłem już na portalu Konstytucyjny.pl[1] i nie ma potrzeby ich tu powtarzać. Warto za to dodać, że owego pamiętnego 20 grudnia doszło do jeszcze jednego, mniejszego, ale godnego odnotowania, pęknięcia w TK. Otóż pod stanowiskiem oponującym przeciwko takiemu a nie innemu przebiegowi ZO widniał m.in. podpis sędziego Piotra Pszczółkowskiego, dotąd w kluczowych kwestiach trzymającego się razem z innymi osobami rok wcześniej wprowadzonymi do sądu konstytucyjnego, jednak zdradzającego pewną intelektualną uczciwość. Jako przewodniczący składu orzekającego nie zawahał się co do uznania wyroku TK wydanego z pominięciem przepisów tzw. noweli grudniowej za wyrok, a na późniejszej konferencji prasowej – w odpowiedzi na jedno z pytań – podkreślił, że choć właśnie z przyczyn formalnych złożył zdanie odrębne, to uważa, że jest to wyrok. Niby rzecz oczywista, ale należy docenić niezależność intelektualną zaprezentowaną w dżungli politycznej służalczości. Nie zmienia to faktu, że ostateczne przejście sędziego Pszczółkowskiego na stronę Konstytucji (rzecz miała ciąg dalszy, np. w zdaniu odrębnym do wyroku w sprawie zgromadzeń cyklicznych – Kp 1/17) stanowiło li tylko indywidualne „kontrpęknięcie” w TK, pozbawione znaczenia ogólnego. Od 20 grudnia 2016 r. do teraz trwają bowiem przy Szucha rządy – pozostańmy przy kolejności protokolarnej – Julii Przyłębskiej i Mariusza Muszyńskiego. Rządy służące ochronie nie Konstytucji, a interesów polityków PiS, czego dowodów mamy od groma. Przytoczmy tylko tytułem przykładu:
Obserwacja trwającej od bez mała dwóch lat i stale pogłębiającej się trybunalskiej nędzy mogła przyprawiać o mdłości osoby przywiązane do realnej nadrzędności Konstytucji RP w porządku prawnym. Tym bardziej, że sprawa wyglądała na jedną z tych z gatunku dosłownie beznadziejnych, czyli pozbawionych szans na sanację (w każdym razie nie w najbliższym czasie). Tymczasem kto wie, czy nie mamy do czynienia
z trzecim pęknięciem.
Jego zwiastunem może być wyrok TK z 14 listopada 2018 r. (Kp 1/18). Już sygnatura „Kp” wskazuje, że wydano go po rozpoznaniu wniosku Prezydenta RP o prewencyjną kontrolę konstytucyjności ustawy. Chodziło o nowelizację ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych i niektórych innych ustaw. Prezydent nabrał wątpliwości co do zgodności tej ustawy z art. 2, art. 7 i art. 59 ust. 2 w związku z art. 12 i art. 20 Konstytucji. Zastrzeżenia Andrzeja Dudy wzbudziło m.in. (nie)dochowanie standardów postępowania legislacyjnego, przy czym jego zarzuty dotyczyły nienależytego uwzględnienia dialogu ze związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców w procesie uchwalania ważnej z perspektywy tych podmiotów ustawy. Zdaniem Prezydenta zbagatelizowano ich rolę, podobnie jak i rolę Rady Dialogu Społecznego, nie pozwalając na rzetelne zaopiniowanie projektu. W obszernym, solidnie uargumentowanym wniosku, Prezydent odwołał się zarówno do postanowień Konstytucji, jak i do bogatego orzecznictwa TK oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka[6].
A gdzie to trzecie potencjalne pęknięcie?
Uwagę zwracają nazwiska ze składu orzekającego, przy których pojawia się adnotacja o zdaniu odrębnym. Jak się okazuje, zdanie odrębne do omawianego wyroku (wspólne) złożyli jedynie: Julia Przyłębska, Zbigniew Jędrzejewski i Michał Warciński. W składzie zasiadało tym razem 12 osób, w tym 10 sędziów i dwóch antysędziów, czyli dwie osoby niezgodnie z Konstytucją wybrane na stanowiska już obsadzone: Justyn Piskorski (następca zmarłego antysędziego Lecha Morawskiego) i Jarosław Wyrembak (następca zmarłego antysędziego Henryka Ciocha). Nie orzekali sędziowie Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i Marek Zubik oraz antysędzia Mariusz Muszyński (który – jak wynika z moich informacji – zaniemógł). Skoro zaś wyrok o niezgodności z Konstytucją wydano, to musiało opowiedzieć się za tym minimum siedem osób. Wyroki zapadają przecież większością głosów (art. 190 ust. 5 Konstytucji), a większość z 12 to właśnie 7. Brak zdań odrębnych Grzegorza Jędrejka, Andrzeja Zielonackiego, Justyna Piskorskiego (sprawozdawcy, czyli osoby przygotowującej projekt wyroku) i Jarosława Wyrembaka nie musi na pewno oznaczać, że każdy z nich głosował za orzeczeniem o niezgodności ustawy z Konstytucją. Może się zdarzyć, że osoba, która głosowała przeciwko, następnie nie złożyła zdania odrębnego, jest to bowiem przywilej, a nie obowiązek „oponenta wyroku”, choć taka sytuacja zdarza się sporadycznie. Tym bardziej, że znana jest praktyka przyłączania się do cudzych zdań odrębnych, a takowe, wysmażone przez tercet Przyłębska – Jędrzejewski – Warciński, leżało w sprawie Kp 1/18 na tacy. Zasadnie więc wolno przypuszczać, że cała czwórka „nowych” sędziów i antysędziów (Jędrejek, Zielonacki, Piskorski, Wyrembak) poparła wyrok o niezgodności ustawy z art. 7 Konstytucji. Można natomiast być już pewnym, że takiego poparcia udzieliło co najmniej dwóch z nich. Dopiero wtedy bowiem dało się osiągnąć minimalną liczbę siedmiu głosów (wraz z głosami sędziów: Leona Kieresa, Piotra Pszczółkowskiego, Małgorzaty Pyziak-Szafnickiej, Stanisława Rymara i Piotra Tulei).
*Autor jest asystentem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. W tekście wyraża wyłącznie prywatne poglądy.
Opublikowany w PublicystykaTagged Julia Prztłębska, Kp 1/18, Macciej Pach, Piotr Pszczółkowski, Trybunał Konstytucyjny