Source: http://demokracjakulista.pl/idbEuKonstytucja.htm
Timestamp: 2018-07-21 16:57:46
Legal References Found: art. 130
 art. 55
 art. 96

Art. 201
 Art. 8

Art. 8

Document Content:
Demokracja bezpośrednia, iddd.de, EU Korupcja, wybory do Uni Europejskiej, protest wyborczy, pierwiastek kwadratowy
jesteś tu: http://iddd.de/idbEuKonstytucja.htm
2010, głosowanie na Prezydenta RP | Nowa Europa to nowe Guantanamo made in USA | Przewodniczący PE, Martin Schulz, skrytykował Traktat Lizboński ! | Polska, obszar pod tymczasowym polskim nadzorem. | Wreszcie, Lizbona w Trybunale Konstytucyjnym | Polityka, wybory, ale kogo wybrać?, niemieckie gadzinówki | Gazeta Rzeczpospolita produkuje propagandę angielskiej stonki finansowej | Niemiecka stonka finansowa traktuje UE jako swoją własność.
Krytyka celów stowarzyszenia"Demokracja Bezpośrednia"
Moje pierwsze uwagi na temat umowy międzynarodowej nazwanej europejskim prawem podstawowym. | ue- niemiecka własność? | Komentarz | O niemieckim semantycznym triku i żmiji | Zabezpieczenie Konsumenta: Komisja Europejskiego Parlamentu zabrania od 1 grudnia 2006 używanie w kosmetykach 22 substancji do kolorowania włosów, gdyż przemysł nie udowodnił ich nieszkodliwości. | Obywatele Europy mają prawo i obowiązek poprawić konstytucję europejską ! | Ani Francuzi ani Holendrzy nie chcą oddać Europy koncernom amerykańskim. | Wybory do Uni Europejskiej nie mają nic wspólnego z demokracją | W UE czeka 7500 Euro/miesiąc i renta na Ziobrę, także na Szyszko; co warta jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej ? | Absolutna większość Polaków zbojkotowała, a polska wieś olała wybory do Brukseli | Anomalie statystyczne w wynikach PO ogłaszanych w nocy 7 - 8 czerwca 2009 r. | 23.06.2009, Protest wyborczy| Wybory do EP zostały sfałszowane | Nigel Farage o Hermanie van Rompuyu i Cathie Ashton | Niemcy zadowoleni, Donald Tusk otrzyma nagrodę"Karola Wielkiego 2010" | Germanizacja Polski, niemieckie nazwy | Prośba o uzupełnienie notatki prasowej | exGłosowanie telefoniczne - głosowaniem pozornym. Niebezpieczeństwo dla kultury demokracji bezpośredniej podczas Konkursu Piosenki Eurowizji 2010 w Oslo; zwycięstwo Leny Meyer-Landrut jest zwykłym kantem ! | Prof. Reuven Brenner: Ekonomiczne głupstwa, demokratyczne rozwiązania | Stanisław Michałkiewicz: Na uroczystość krzywoprzysięstwa
Na uroczystość krzywoprzysięstwa
Stanisław Michalkiewicz "Nasz Dziennik", 7 sierpnia 2010
michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1722
Felieton -"Nasz Dziennik" - 7 sierpnia 2010
"Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem".
Taką przysięgę, według roty przepisanej art. 130 konstytucji, złoży dzisiaj Bronisław Komorowski. Uczyni to w obecności Zgromadzenia Narodowego, a więc posłów i senatorów, członków rządu, korpusu dyplomatycznego, byłych prezydentów, przedstawicieli duchowieństwa władz samorządowych stolicy i województwa mazowieckiego, rodziny oraz zaproszonych gości. Po ceremonii zaprzysiężenia, które jest warunkiem objęcia urzędu Prezydenta, Bronisław Komorowski uda się do katedry na mszę św., celebrowaną przez JE abpa Kazimierza Nycza, a następnie weźmie udział w kolejnych ceremoniach, składających się na"liturgię" objęcia stanowiska prezydenta państwa. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jedno słowo w zacytowanej rocie przysięgi: "niepodległości".
Prezydent przysięga "strzec" niepodległości Państwa i to w dodatku -"niezłomnie".
Co oznacza"strzeżenie"? Oznacza pilnowanie, by nie dopuścić nie tylko do utraty, ale nawet do jakiegokolwiek pogorszenia stanu strzeżone o przedmiotu - w tym przypadku - "niepodległości Państwa". Niepodległość jest stanem faktycznym - oznaczającym, że państwo w osobie jego najwyższych władz, nie podlega żadnej innej władzy, to znaczy - nie uznaje niczyjego zwierzchnictwa nad sobą. Ten stan faktyczny przekłada się na stan prawny - że nikt nie jest wyposażony w uprawnienie zmieniania lub podważania decyzji władz państwa.
Tymczasem od 1 grudnia ubiegłego roku, kiedy wszedł w życie ratyfikowany m.in. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego traktat lizboński, proklamujący nowe mocarstwo europejskie - Unię Europejską, której częścią składową jest m.in. Polska - państwo nasze niepodległe być przestało, ponieważ dotychczasowa faktyczna podległość władzom Unii Europejskiej znalazła swój wyraz prawny w postaci traktatu lizbońskiego.
Wprowadza on podległość państw członkowskich władzom Unii Europejskiej, nie tylko poprzez tzw. zasadę lojalnej współpracy (państwo członkowskie musi powstrzymać się przed każdym działaniem, które mogłoby zagrozić urzeczywistnieniu celów Unii Europejskiej), ale również m.in. przez nakaz podporządkowania się"bez zastrzeżeń" decyzjom unijnego ministra spraw zagranicznych.
W tej sytuacji "strzeżenie" niepodległości Państwa oznaczałoby podjęcie niezwłocznych działań zmierzających do uwolnienia się od tych zależności i to bez względu na okoliczności - bo takie właśnie znaczenie ma słowo"niezłomnie" - że nic prezydenta w tym postanowieniu nie złamie.
Mówiąc krótko - zacytowana przysięga zobowiązuje prezydenta do niezwłocznego wypowiedzenia traktatu lizbońskiego. Tymczasem nie jest żadną tajemnicą, że Bronisław Komorowski nie ma absolutnie takiego zamiaru, ponieważ od początku był i jest zwolennikiem traktatu lizbońskiego. Zatem składając przysięgę tej treści i być może wzywając nawet Boga na świadka swoich zamiarów, dopuści się ostentacyjnego krzywoprzysięstwa. Okoliczność, że świadkami tego krzywoprzysięstwa będą członkowie Zgromadzenia Narodowego, rząd, korpus dyplomatyczny i przedstawiciele duchowieństwa, nadaje tej uroczystości szczególnej pikanterii.
Warto dodać, że łamanie prezydenckiej przysięgi stało się u nas tradycją.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski na przykład podpisał ustawę z 10 stycznia 2003 roku, wprowadzającą tzw. europejski nakaz aresztowania ? a więc możliwość wydania obywatela polskiego ądom innego państwa członkowskiego UE nawet w sytuacji, gdy czyn zarzucany takiej osobie nie był w Polsce przestępstwem - w sytuacji oczywistej sprzeczności z art. 55 konstytucji, bezwarunkowo zabraniającym wydawania obywateli polskich państwom obcym. Co prawda Aleksander Kwaśniewski przyzwyczaił nas do tego, że nigdy nie wiadomo, kiedy mówi serio, a kiedy nie, zwłaszcza gdy przysięga, ale przecież nie stanowi to żadnego usprawiedliwienia.
Z kolei prezydent Lech Kaczyński ratyfikując 10 października ub. roku pozbawiający Polskę niepodległości traktat lizboński, również złamał prezydencką przysięgę - ale ostentacyjnego krzywoprzysięstwa dopuści się dopiero Bronisław Komorowski. I jestem pewien, ze żaden z obecnych podczas ceremonii świadków przeciwko temu nie zaprotestuje. Czegóż trzeba więcej?
Germanizacja Polski
Uwaga K. Puzyna: 28 września 2009 r. przewodniczący liberalnej FDP Guido Westerwelle, wtedy jeszcze kandydat na Ministra Spraw Zagranicznych zdyscyplinował podczas konferencji prasowej brytyjskiego reportera BBC, który próbował zadać mu pytanie po angielsku.
" So wie es in Großbritannien üblich ist, dass man dort selbstverständlich Englisch spricht, so ist es in Deutschland üblich, dass man hier Deutsch spricht."
Tak jak w Wielkiej Brytanii oczywiście oczekuje się mowy w języku angielskim, tak samo w Niemczech panuje zwyczaj, że się tutaj mówi językiem niemieckim" - odparł Westerwelle.
W czasie, gdy Adam Asnyk poniższy wiersz napisał, Polska Kongresowa była przyłączona do Rosji, która jej nazwę zmieniła na Kraj Nadwiślański. Jak pisze niemiecka Wikipedia - Asnyk pochodził z niemieckiej rodziny szlacheckiej, która wyemigrowała w 17 wieku ze Śląska do Kalisza. Asnyk zrobił doktorat z filologii na Uniwersytecie w Heidelbergu i otrzymał tytuły"Dr. Philosophiae" oraz"Magister Artium" (Doktora Filozofii oraz Nauczyciela Wolnych Sztuk)
"Asnyk stammte aus einer Adelsfamilie deutscher Herkunft, die im 17. Jahrhundert aus Schlesien nach Kalisch einwanderte."
Prawie ostatnia już z rodu,
Ma wolne niebo nad głową! Adam Asnyk
Niemieckie nazwy
Jacek Bezeg (2010-02-12), całość, wraz z pouczającymi zdjęciami"niezawisłego Sądu" na ospn.opole.pl/
(...) Nigdzie na świecie nie znajdziemy chyba miejsca, gdzie poza nazwami miejscowości w języku lokalnym stosowano by również nazwy polskie. Z całą pewnością nie znajdziemy takiego miejsca na terenie Republiki Federalnej Niemiec, a przecież, do czasu zdelegalizowania przez Hitlera, mniejszość polska na terenie tego państwa istniała i cieszyła się jakimiś prawami. To co słyszymy obecnie o traktowaniu tam Polaków, na pewno nie kojarzy się z tym co było przed rokiem 1933, chociaż i wtedy łatwo nie było, ale raczej przypomina okres późniejszy.
A u nas? Odwrotnie. Nie dość, że mamy, ustanowione przez Sejm Rzeczypospolitej Polski prawo, które dopuszcza takie rzeczy, jak stosowanie niemieckiego nazewnictwa na ziemiach, o które przed laty"walczyli Powstańcy, śląscy bojownicy w tym wielkim Powstaniu" to jeszcze mamy lokalnych urzędników, którzy w swej nadgorliwości przy jego realizacji posuwają się do łamania innych przepisów.
Upadek naszego państwa jest naprawdę zatrważający.
Dobrze, że znajdują się ludzie, którzy próbują na różne sposoby bronić"polskiej racji stanu". Szkoda, że w najwyższych władzach, wśród prawodawców, trudno o takich. Tam, mamy już tylko samych"europejczyków", którzy otwarcie przyznają się do braku zielonego pojęcia o tym, czym też taka racja może być.
Władze naszych zachodnich sąsiadów, dla odmiany, mają w kwestiach"niemieckiej racji stanu" orientację bardzo dobrą i świetnie potrafią swoje cele realizować. Także na terenie naszego kraju. Wielu mieszkańców pod-opolskich miejscowości, którzy oficjalnie opowiedzieli się za ich dodatkowymi niemieckimi nazwami, w prywatnych rozmowach przyznaje, że czuli się do takiej deklaracji przymuszeni. Obywatele Polski, na terenie własnego kraju, czuli się przymuszeni do opowiedzenia się za niemieckością! To kto tu rządzi?
Złamanie prawa do jakiego doszło podczas nadawania dodatkowych nazw przez Radę Miejską w Ozimku, a polegające na niewłaściwym sposobie zorganizowania konsultacji ze społecznością lokalną, było powodem zaskarżenia uchwał Rady do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu przez pana Tomasza Strzałkowskiego Radnego Powiatu Opolskiego Ziemskiego. We wtorek, 9 lutego w Opolu przy ulicy Kośnego 70, odbyło się przed tym sądem 12 rozpraw. Dwanaście, bo tyle podjęto wadliwych uchwał na sesji Rady.
Przewodniczyła Sędzia WSA Elżbieta Naumowicz, a sprawozdawcami były Sędzia WSA Elżbieta Kmiecik i Sędzia WSA Ewa Janowska .
Wyroki w 11 sprawach były jednakowe. Sąd oddalił powództwo uznając, że pan Tomasz Strzałkowski radny powiatowy w sprawach tych nie posiadał interesu prawnego. W oparciu o taką konstatację, Sąd, sprawy zasadniczej, czyli prawidłowości podejmowanych uchwał, nie badał. Wszystkie argumenty przedstawione przez pełnomocnika w piśmie procesowym, a wywodzące taki interes na kilka różnych sposobów i z kilku różnych źródeł zostały odrzucone. Sala orzeczenie takie przyjęła z oburzeniem i na kolejnych rozprawach, przy malejącej nadziei na inne rozwiązanie, publiczność stopniowo się rozeszła.
Skoro w obliczu naszego (?) prawa nie mamy żadnego interesu w polskim obliczu naszych ziem, naszych wsi i miasteczek, to co można ze sobą zrobić? A może one nie są już nasze i trzeba nam wyjechać do Polski? Tylko gdzie ona jest? - zastanawiano się głośno w przerwach między rozprawami. (...)
Niemcy zadowoleni, Donald Tusk otrzyma nagrodę"im. Karola Wielkiego 2010"
uzupełnienie 13 maja 2010: jak podaje ARD w głównym dzienniku TV dzisiaj Niemcy podkreślają, że główna zasługa Tuska to jego wpływ na podpis ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego pod zdradzieckim- (moja uwaga) Traktatem z Lizbony.
Niemcy zadowoleni i Tusk też - zadanie wykonałem Polskę sprzedałem.. Za przeforsowanie traktatu lizbońskiego w Polsce oraz praktykowanie pojednania, zrozumienia i odszkodowania Niemców dostanie Donald Tusk niemiecką nagrodę polityczną im. Karola Wielkiego. Dotychczas otrzymało ją tylko dwóch Polaków: Jan Paweł II oraz Bronisław Geremek. Oficjalnie brzmi to tak:
Burmistrz miasta Aachen (Akwizgran, Niemcy) Marcel Philipp wraz z rzecznikiem komisji wyborczej nagrody im. Karola Wielkiego Jürgen Linden zakomunikowali, że Premier Polski Donald Tusk otrzyma Międzynarodową Nagrodę"Karlspreis" 2010.
Nagroda ta zostanie wręczona mu 13 maja 2010 r. w sali koronacyjnej ratusza miasta Aachen.
Jury tej nagrody nazwało Tuska w uzasadnieniu wyboru"polskim patriotą i wielkim Europejczykiem", który przed 30 laty wspólnie z licznymi członkami ruchu Solidarności"zbudował podstawy dla powtórnego zjednoczenia Europy i dzisiaj w szczególny sposób działa na rzecz otwartej na świat, demokratycznej Polski w ramach jej przynależności do rodziny europejskiej."
Pani Kanclerz Niemiec Angela Merkel przez swojego rzecznika prasowego powiedziała, że cieszy ją decyzja Komisji Nagrody Karla: Tusk to dobry wybór.
Niemiecki Minister Spraw Zagranicznych Guido Westerwelle powiedział o wyśmienitym wyborze jury"Karlspreis":
Tusk reprezentuje pogłębienie europejskiego zjednoczenia i bliską przyjaźń polsko-niemiecką. Tegoroczną nagrodę otrzyma prawdziwy Europejczyk - powiedział Westerwelle gazecie"Sächsische Zeitung".
Dla polskiej młodzieży zachęta
Przewodniczący Fundacji Konrada Adenauera, były prezydent Parlamentu Unii Europejskiej Hans-Gert Pöttering powiedział, że Tusk ma nie tylko zasługi dla otwarcia Polski na Europę, ale także ma decydujący wkład w realizację traktatu lizbońskiego.
Pöttering uzupełnił, że Tusk w stosunku do Niemiec kieruje się zasadami: pojednania, zrozumienia i odszkodowania. Nadanie Tuskowi nagrody Karla jest zachętą dla polskiej młodzieży pójść dalej europejskimi śladami Tuska.
Tak działa"zjednoczona"Europa
Proszę koniecznie przeczytać (są polskie napisy) - i obejrzeć- wypowiedź Nigel Farage w "parlamencie" UE. Widać tam też miałkość, tchórzostwo i strach niejakiego Buzka. Aż wstyd...
- w rolach głównych: Nigel Farage, Jerzy Buzek, M.Barroso
- miejsce akcji: europarlament
- morał: krytyka EU jest zabroniona
Najważniejszy fragment: ~ 3 min. 20 sek. Nigel Farage ujawnia powiązania Cathie Ashton z komunistami. Jerzy Buzek daje mu do zrozumienia, że dla dobra Unii nie życzy sobie, by tego typu sprawy były publicznie nagłaśniane, choć p. Ashton została właśnie namaszczona na Wysokiego Reprezentanta Komisji Europejskiej do Spraw Zagranicznych i Bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o postawę p. Buzka, doprawdy wstyd...
Powiększenie przez puknięcie w zdjęcie
Wybory w Polsce do Europarlamentu zostały sfałszowane.
Wybory do europarlamentu protest wyborczy doktora Janusza B. Kępki
Coraz więcej jest opinii jeszcze normalnych Polaków, pokazujących oszustwa wyborcze rządzących Polską sił. Nawet polityczni przyjaciele Pisu i PO, jak przywódca polityczny ruchu JOW profesor Jerzy Przystawa ma te samo zdanie o eurowyborach jak ja (Krzysztof Puzyna) i wielu pominiętych polityków jak np. przegrana europosłanka, pomimo 54 175 głosów, popierana przez media Rydzyka doktor medycyny Urszula Krupa. Znałaby sens nauk Pana Jezusa to by nas nie zlekceważyła i załapała się na jeszcze większą rentę...
Tu fragmenty opinii profesora
Jerzego Przystawa ze strony JOW
14.06.09 23:33
(...) Aby nie było wątpliwości, że Polska już na zawsze przystąpiła do obozu postępu, zasadę proporcjonalności wyborów do Sejmu wpisano do Konstytucji.
Rzeczywistość jednak skrzeczy i przez całe 20 lat stosowania tej najdoskonalszej formuły ustrojowej, bez przerwy pojawiają się najróżniejsze wątpliwości i protesty, bo wielu jest takich, którzy nijak nie rozumieją, że warunkiem prawdziwego postępu jest uznanie, że czarne jest białe, a białe jest czarne.
"Skrzeczenie" to rozlega się także po ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego, ponieważ nawet sami nasi prawodawcy nie chcą się pogodzić z jej logiką i wielu z pechowych kandydatów wydaje się nie rozumieć, jak to jest możliwe, że można w najbardziej sprawiedliwych, równych i proporcjonalnych wyborach dostać 10 razy więcej głosów, niż ktoś a inny, a mandatu nie oglądać?
W tym konkretnym przypadku standard wyznacza nowy europoseł, Jacek Włosowicz z PiS, który zdobył zaledwie 5 610 głosów poparcia. Tymczasem mandatów nie uzyskali kandydaci, którzy zdobyli nawet ponad 50 tysięcy głosów, jak np. Jan Kozłowski z PO (68 066); Jolanta Szymanek-Deresz z SLD (53 381), a z PiS Urszula Krupa (54 175), Arkadiusz Mularczyk (53 229) czy Beata Kempa (53 027).
Taka sytuacja nie mieści się w wielu głowach i wywołuje ożywczy ferment umysłowy albowiem każe się zastanowić nad logiką systemu wyborczego, jaki nam miłościwie zafundowali.
Podsuwam im więc pod rozwagę Wniosek 57 posłów do Trybunału Konstytucyjnego z dnia 12 kwietnia 2001 (Wniosek Dorna), wyjaśniający, że ówczesna Ordynacja wyborcza do Sejmu sprzeczna jest z art. 96 ust. 2 Konstytucji, albowiem w sposób rażący narusza zapisane w niej zasady równości i proporcjonalności wyborów. Zasadniczym autorem wniosku był, jak się zdaje, przyszły marszałek Sejmu dr Ludwik Dorn, ale podpisali go inni najwybitniejsi nasi znawcy Konstytucji, jak przyszły marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, trzej premieielu innych głównych aktorów sceny politycznej: Bronisław Geremek, Marian Krzaklewski, Władysław Frasyniuk, Henryk Wujec...
Autorzy tej ciekawej skargi obszernie uzasadniają i opisują, jak kolejne ordynacje wyborcze do Sejmu łamią zasady konstytucyjne. Na użytek dzisiejszych rozważań zacytuję tylko jeden fragment"Konkluzji" Wniosku:
(...) Miarą sprzeczności między zasadami proporcjonalności , jak i równości jest porównanie liczby głosów, jakie w wyborach do Sejmu w 1997 roku przypadały na 1 mandat posła z różnych list wyborczych. Najmniejszy iloraz liczby głosujących w skali kraju na daną listę przez liczbę uzyskanych przez tę listę mandatów wynosił 21 654, a największy ? 121 179. Oznacza to, że waga głosu wyborcy jednej z list była 5,6 razy większa niż waga głosu wyborcy innej określonej listy (...)
Załączam mój protest wyborczy złożony w SN, ku uwadze.
Obawiam się (z obserwacji bezpośredniej), że znakomita większość Polaków nawet w przybliżeniu nie odróżnia wyborów bezpośrednich (większościowych) od proporcjonalnych (stosunkowych).
j.kepka6 przy upcpoczta.pl
Dokument oryginalny, .doc, 239,9 KB
Warszawa, 12 czerwca 2009 r.
Art. 201.1. Wyborca głosuje na określonych kandydatów, stawiając znak"x" w kratce z lewej strony obok nazwisk najwyżej tylu kandydatów, ilu senatorów jest wybieranych w danym okręgu wyborczym.
Ustawa określa zasady i tryb przeprowadzania w Rzeczypospolitej Polskiej wyborów do Parlamentu Europejskiego, zwanych dalej"wyborami", a także warunki wykonywania mandatu posła do Parlamentu Europejskiego, jego wygaśnięcia oraz utraty.
1. Wyborca głosuje tylko na jedną listę okręgową, stawiając na karcie do głosowania znak"x" w kratce z lewej strony obok nazwiska jednego z kandydatów z tej listy, przez co wskazuje jego pierwszeństwo do uzyskania mandatu.
- wyborca głosuje tylko na jedną listę okręgową (głosuje na listę, a nie na kandydata!!!);
- wyborca wskazuje pierwszeństwo do uzyskania mandatu (tylko) jednego z kandydatów
- głosowanie tylko na jedną listę okręgową;
-wskazywanie pierwszeństwa tylko jednego kandydata tylko z jednej listy okręgowej;
V. Uwzględniając powyższe, wnoszę o uznanie, że wybory do Parlamentu Europejskiego zostały przeprowadzone niezgodnie z obowiązującą Ustawą - w ten sposób, że w ogóle nie przeprowadzono wyborów bezpośrednich, a które wskazywane są przez Ustawę (art. 2.1.).
Anomalie statystyczne w wynikach PO ogłaszanych w nocy 7 - 8 czerwca 2009 r.
informacja: Krzysztof Kowalczyk
Wielkość obwodów wszędzie jest podobna i na jeden obwód wyborczy przypadło średnio poniżej 300 głosów. Jedynym wyjątkiem mogłyby być obwody specjalne, jak np. konsulaty, czy zakłady zamknięte, ale one nie mogłby być przyczyną wystąpiena anomalii w tak wielkiej skali.
Wykres zmian w czasie wyników Platformy Obywatelskiej w wyborach do PE w poszczególnych okręgach. Słupki pokazują różnice w procentowych wynikach Platformy między obwodami, z których wyniki uzyskano w nocy 8 czerwca po godzinie 02:13, a obwodami, z których wyniki uzyskano przed godziną 02:13 (dodatnia różnica oznacza wzrost wyniku między godzinami 2:13 i 7:20). [źrodło: komunikaty PKW opublikowane w nocy 8 czerwca o godzinach: 2:13, 3:45, 5:00, 6:00 i 7:20].
Biorąc pod uwagę, że średnia liczba ważnych głosów przypadających na jeden obwód wyborczy była niewielka i wyniosła jedynie 287 głosów, nie powinna była wystąpić korelacja między wynikiem jakiejkolwiek partii, a godziną obliczenia wyników i sporządzenia protokołu. Wystąpienie takiej korelacji jest podstawą domagania się od Państwowej Komisji Wyborczej podania do publicznej wiadomości treści protokołów sporządzonych we wszystkich 25323 obwodach wyborczych w celu dalszej analizy.
Myślę, że akapit z podpisem do wykresu powinien być dla wszystkich zrozumiały, trzeba tylko uważnie przeczytać (a prościej napisać się nie da). Komuś kto nie jest umysłem ścisłym trudniej może być zrozumieć kolejny akapit z wynikającymi z tego wnioskami.
Skąd one się wzięły i jakie jest znaczenie stosunkowo niedużej średniej liczby oddanych głosów przypadającej na obwód wyborczy? Otóż jeśli jest ona nieduża (niespełna 300), to już z samej statystyki wynika, że nie mogą wystąpić zbyt duże różnice w ilości głosów przypadających na obwód wyborczy (trudno np. oczekiwać wielu obwodów, w których liczba oddanych głosów wynosiłaby 1000 czy 10 000).
To jest istotne, bo gdyby np. przed 2:13 spływały wyniki głównie z obwodów, gdzie oddano najmniejszą liczbę ważnych głosów, a po 2:13 z obwodów, gdzie padła większa liczba głosów (co wydaje się logiczne), to widoczne na wykresie zmiany ogłaszanych wyników (korzystne dla PO) można by spróbować wyjaśnić stawiając hipotezę badawczą, że w obwodach, gdzie było mniej uprawnionych do głosowania lub/i frekwencja była niższa (na wsi?) poparcie dla PO było mniejsze.
Problem jednak w tym, że ograniczenia na różnice wielkości obwodów przy danej średniej liczbie głosów przypadającej na obwód wyborczy nakłada nie tylko statystyka, ale i sposób ustalania obwodów wyborczych, który jest pod tym względem jeszcze bardziej rygorystyczny.
Prof. Kaźmierski pisze, że"wielkość obwodów wszędzie jest podobna i na jeden obwód wyborczy przypadło średnio poniżej 300 głosów", a jedynym wyjątkiem mogłyby być obwody zamknięte, których jednak nie jest tak wiele, aby można było wyjaśnić za ich pomocą anomalie w tak wielkiej skali.
Dodatkowo nasuwającą się hipotezę badawczą o wpływie różnic ilości ważnych oddanych głosów w poszczególnych obwodach na wsi i w mieście na czas wpłynięcia protokołów podważa fakt, że na drugim miejscu pod względem wielkości anomalii był okręg nr. 4, a wszystkie jego obwody znajdowały się w Warszawie. Oczywiście nawet bardzo silna korelacja między wynikami głosowań a czasem wpłynięcia protokołów może być efektem czysto statystycznym, ale jest to bardzo mało prawdopodobne. Żądanie od PKW przedstawienia skanów protokołów głosowań ze wszystkich komisji obwodowych (zwłaszcza w okręgu łódzkim nr. 6 i warszawskim nr. 4) jest więc jak najbardziej uzasadnione.
PS. @zerro
Dla przykładu oto liczby obwodów i godziny podania wyników w okręgu 4 (miasto stołeczne Warszawa):
godz 2:13, 132
godz 3:45, 266
godz 5:00, 710
godz 6:04, 1301
godz 7:20, 1571
Okręg ten jest na drugim miejscu, jesli chodzi o wielkosc anomalii, a wszystkie jego obwody znajdowaly sie w wielkim miescie: Warszawie.
więcej: tjkazmierski.salon24.pl/
Absolutna większość Polaków zbojkotowała, a polska wieś olała wybory do Brukseli
Krzysztof Puzyna, 11.06.2009
Wybory do Parlamentu Europejskiego z 7 czerwca 2009 r.
Polska wieś olała wybory do Parlamentu Unii Europejskiej i pokazała gdzie mieszka większość inteligentnych patriotów.
Tylko 1 na 15 osób w skali całego kraju na polskiej wsi dała się nabrać na propagandę i poszła do wyborów 7 czerwca 2009 roku.
Jeśli najpopularniejszy w mass mediach gwiazdor sceny politycznej Ziobro chce dobrze reprezentować Polskę to według Jarosława Kaczyńskiego: Ziobro powinien najpierw zająć się nauką języków, by być dobrym europosłem. Ziobro nie zna angielskiego - tylko ten język, jeśli się nim swobodnie włada, liczy się na międzynarodowych parkietach. Ziobro nie jest w stanie dobrze reprezentować Polski w Brukseli. O tym nie wiedziałem, gdy go słabo na stronie zaatakowałem. Podkreśliłem tylko jeden jego błąd podstawowy - zdradę Polski, on głosował na traktat lizboński, ale to już poniżej napisałem.
Ci co w ogóle nie głosowali, nie muszą mieć teraz wyrzutów sumienia, że stracili własną polityczną kompetencję.
Z polskiej wsi tylko 1 na 15 osób uprawnionych w Polsce do głosowania dała się nabrać na kosztującą polskich podatników dziesiątki milionów złotych propagandę multimedialną i poszła do wyborów.
Na wsi było uprawnionych 11.514.549 czyli około 11,5 miliona osób, a zagłosowało tylko 2 miliony osób (2.053.292 to jest 6.71 procent z uprawnionych do głosowania w Polsce.
Miasto: 19.024.644; zagłosowało 5.424.582 czyli 17,74 procent z uprawnionych do głosowania w Polsce.
Uprawnionych do głosowania było prawie 31 milionów osób (30.565.272). Zagłosowało jednak tylko około 7,5 miliona osób (7.497.296 to jest 24, 53 procent z uprawnionych do głosowania).
Nie głosowało 23 miliony osób (23.067.976 to jest 75, 47 procent) Absolutna większość Polaków zbojkotowała wybory do Parlamentu Europejskiego !!
W szczegółach interesująca jest postać pana Włosowicza Jacka Władysława, ekonomisty z Bilcza, członka Prawa i Sprawiedliwości startującego w okręgu Kraków, okr. 10. Otóż on dostał się na pewną rentę z UE poprzez poparcie 5610 owieczek wyborczych jako trzeci na liście nr 10, po Ziobrze z 335.933 głosami i Kowalu Paweł Robert	z 18614 głosami. Pan Włosowicz miał 10 razy mniej niż np pan Wojciechowski Janusz z listy Pisu w Łodzi - 56292
W wyborach do Europy nie chodzi o jakieś reprezentacje tylko o zabezpieczenie dochodów dla sługusów partyjnych bosów. Jednak, miejsce w parlamencie UE za poparciem tylko 5610 głosów to już duży błąd systemu wyborczego - dowód na brak demokratycznej legitymacji polskiego systemu wyborczego.
Innym błędem systemu wyborczego było wejście do parlamentu niejakiego Marcinkiewicza - bezpartyjnego przedsiębiorcy ze Świerklan. Pan MARCINKIEWICZ Bogdan Kazimierz startując z listy PO nr 11 Katowice otrzymał 10481 głosów od owieczek wyborczych. One go z pewnością pomyliły z byłym szefem rządu. W takim przypadku powinna być możliwość wycofania własnego głosu. Jest to też przykład jak głosowanie na popularne nazwiska może prowadzić owieczki do piekła - JOW jest też takim systemem, w którym się głosuje na"najlepszych"..
A jak jest z bohaterami co głosowali przeciwko paktowi z Lizbony?
Tylko 4 Europosłów: Cymański Tadeusz, Zemke Janusz Władysław, Olejniczak Wojciech Michał, Senyszyn Joanna jako posłowie w sejmie głosowali przeciwko paktowi z Lizbony, ci pozostali z listy Europosłów to nie wiem, ale każdy na liście co był posłem w VI kadencji od 2007 roku, czy będąc członkiem PO w tej kadencji i głosował w sejmie czy senacie - to taki głosował za paktem z Lizbony czyli ma status zdrajcy narodu.
Trzeba się zacząć znowu modlić i błagać naród irlandzki by ratowali swoją ojczyznę i przy okazji też naszą.
Republic of Ireland, please help us, no vote for Barosso-EU !
Nowo wybrani Europosłowie:
Statystykę można zobaczyć na stronie pe2009.pkw.gov.pl/PUE/PL/WYN/M/index_pos.htm
Czarnecki Richard Henry
Zalewski Paweł Ksawery
Kamiński Michał Tomasz
Grzyb Andrzej Marian
Siwiec Marek Maciej
Kaczmarek Filip Andrzej
Jędrzejewska Sidonia Elżbieta
Szymański Konrad Krzysztof
Kolarska - Bobińska Lena Barbara
Włosowicz Jacek Władysław - okręg 10, lista PiS, 5610 - najmniej głosów
Gierek Adam - sentyment do nazwiska przywódcy KZ PZPR?
Buzek Jerzy Karol okręg 11, lista PO, 393117 - najwięcej głosów
Handzlik Małgorzata Maria
Marcinkiewicz Bogdan Kazimierz - pomyłka wyborców
Zasada Artur Jarosław
Najmniejsza frekwencja wyborcza była znowu na Słowacji -19,64 procent. Ponad 80 procent ludności nie poszło do wyborów.
Delegaci ze Słowacji podobnie jak i polscy nie mają demokratycznej legitymacji swojego narodu.
W Belgii, Grecji Luksemburgu i na Cyprze panuje obowiązek głosowania. Grecy pomimo przymusu, głosują w dalszym ciągu słabo - tylko 52.63 %, w Belgii 90.39 %, w Luksemburgu 91 % a na Cyprze 59.4 procent głosowało ze względu na przymus głosowania. W Niemczech (frekwencja około 43 procent) podnoszą się głosy z dużych partii o wprowadzenie przymusu głosowania, gdyż mała frekwencja pomaga małym partiom. Niemcy z mentalnością owczarka niemieckiego w swoich propozycjach żądają 50 do 150 Euro kary od tych co nie wykonają obowiązku obywatelskiego i nie pójdą do wyborów.
Jednak tylko odkrycie demokracji bezpośredniej przez większość, da ludziom możliwości kontroli bogactw energetycznych Polski w interesie wszystkich Polaków.
Wyniki wyborów - podział mandatów - Wykaz komitetów
1 Komitet Wyborczy Unia Polityki Realne 1.10 Nie 0 .
2 Komitet Wyborczy Polskie Stronnictwo Ludowe 7.01 Tak 3 .
3 Komitet Wyborczy Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej 1.46 Nie 0 .
4 Komitet Wyborczy Polska Partia Pracy 0.70 Nie 0 .
5 Komitet Wyborczy Libertas 1.14 Nie 0 .
6 Koalicyjny Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej
- Unia Pracy 12.34 Tak 7 .
7 Koalicyjny Komitet Wyborczy Porozumienie dla Przyszłości - CentroLewica
(PD+SDPL+Zieloni 2004) 2.44 Nie 0 .
8 Komitet Wyborczy Prawica Rzeczypospolitej 1.95 Nie 0 .
9 Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP 44.43 Tak 25 .
10 Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość 27.40 Tak 15 .
11 Komitet Wyborczy Polska Partia Socjalistyczna 0.02 Nie 0 .
12 Koalicyjny Komitet Wyborczy Naprzód Polsko - Piast 0.02 Nie 0
W UE czeka 7500 Euro/miesiąc i renta na Ziobrę, także na Szyszko; co warta jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej?
Dlaczego pojedzie do Europy na Europosła Ziobro? Gdyż jest w PISie na liście. Co zrobił? - głosował ZA Traktatem z Lizbony - który nie prowadzi do 4 RP, ale do 4 rozbioru Polski. Jak dzisiaj potwierdził dziennik niemieckiej ARD do roku 2020 ma Polska zrezygnować z węgla - czyli ze swojego bogactwa. Tak chcą Niemcy.
Wybierzecie PIS to wybierzecie nie tylko Ziobrę i terror pod pretekstem praworządności, ale i byłego psuja Szyszko. Pytania do Ziobry - najpierw poprosili mnie o pytania do Ziobry, a następnie zostały one ocenzurowane, dlatego tu je publikuję, co wart jest Szyszko tu trochę dokumentacji.
Co warta jest aktualna koalicja rządząca z ich bisnesmenami i autochtonami z PO ? Oto fragment o Polskiej Konstytucji ex z odpowiedzi 31 marca 2009r (.pdf, 2,9 MB) do koalicji"Polska wolna od GMO" ministra rolnictwa. Art. 8 Konstytucji jest wg. zdrajców przeszłością.
Art. 8 pkt 1: Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
wg zdrajców już NIE:
Wybory do Unii Europejskiej nie mają nic wspólnego z demokracją, czyli władzą narodu
tekst: Krzysztof Puzyna
patrz: filmy w księdze gości
patrz porównanie: Walka o wpływ w Unii
patrz:Traktat z Lizbony: to dobrze zobaczyć po której stronie jest nasz poseł
Wzmocnij ten tekst 100 000 razy
Wszystkie strony iddd.de są finansowane i robione przez autora, unia europejska wydaje na przedstawienie wyborów jako wybory"demokratyczne" setki milionów euro. Profesjonalne media wmawiają , że chodzi o więcej demokracji i o lepsze życie - niestety chodzi o pretekst, o polskich statystów, by zaborcy mogli powiedzieć tak chcieliście, tak głosowaliście, to tak macie.
Lepsze życie będzie dla kolaborantów- dla Europosłów - raj na ziemi, nic nie robić tylko siedzieć, umywać brudne ręce, a szmal leci. Można nawet zatrudnić własne kochanki, jak już od dawna robi Niemiec Günter Verheugen. Aktualny szef włoskiej mafii Berlusconi w swojej funkcji jako premier Włoch, mianował na Europosłanki ulubione prostytutki. Okazuje się, że on ich nie potrzebuje, odkąd 73 letni Ssatyr ma stosunek (wg jego jeszcze aktualnej 51 letniej żony) z przepiękną 18 letnią Laetycją.
Nie mając żadnych środków, nie mając super grafików, nie będąc poetą, czy profesjonalnym dziennikarzem, proszę każdego co skorzystał z informacji na stronie iddd.de pomnożyć - wzmocnić te treści 100 000 razy by wyrównać działanie obcej, maszynerii propagandowej działającej we wszystkich mediach w Polsce
Zdrajcy Narodu, sprzedali Polskę, głosując za papierem z Lizbony, głosowali za utratą suwerenności Polski. Nie mieli uprawnień sprzedawać Polskę w imieniu wszystkich Polaków. Teraz oni - zdrajcy są na listach wyborczych do parlamentu Unii. Większość z nich to politycy z PO i z PISu. 5 posłów z PISu i 49 z LIDu stanowią chlubny wyjątek.
Nagrodzeni dobrą pozycją na liście zdrajcy otrzymają jako Europosłowie więcej pieniędzy niż parlamentarzyści w polskim sejmie.
Każdy Europoseł dostanie miesięcznie na konto 7500 Euro netto. W Bułgarii będzie to 3 razy więcej niż zarabia Prezydent państwa ! Po jednym roku siedzenia w parlamencie UE, Europoseł zdobywa prawo do emerytury w wysokości 262,5 Euro. Po jednej kadencji Europoseł dostanie emeryturę w wysokości 1575 Euro !!!
Proszę nie głosować na zdrajców, nie głosować na polityków PO i PiSu. Właściwie nie ma na kogo głosować. Nic dla nas ci ludzie nie zrobili, udają tylko, jeszcze można ich legalnie pozbawić szmalu i to jest jedyne co aktualnie możesz" wolny wyborco" zrobić - nie idź do tych lewych wyborów. Nie pomagaj gnojom w zdobyciu sutej wyżerki za zdradę Polski.
Oni ci też nic nie dadzą, oni się nie podzielą, oni nie reprezentują ani Twoich ani interesów Polski ! Obiecywali ci Unię suwerennych państw, ale sprzedali Polską suwerenność za własną rentę.
Nie wynagradzaj ich dodatkowo za zdradę, dostali już pewne miejsce na liście wyborczej swojej partii - niech się sami wybierają, niech ich Niemcy wybierają. Wyjdź z tego cyrku i staraj się o demokrację bezpośrednią, o samoorganizację w twojej okolicy.
Tam gdzie Ty siedzisz, leżysz, czy stoisz to Twoje !
1. Psychologiczny trik. Te intensywne 20 godzinne rokowania nie były ludzkie, zmęczeni ludzie robią przecież błędy. Ta szybkość nie była podyktowana żadną koniecznością- to był trik na który żaden z szefów rządów nie powinien się zgodzić. Ja bym się nigdy nie zdecydował na taki styl komunikacji, jeśliby chodziło o losy milionów ludzi. Ale Baroso wyglądał na nocnej konferencji prasowej całkiem świeżutko. Jak oni wytrzymują - czy oni używają kokainę jak udowadniają badania z brukselskiej centrali parlamentu europejskiego?
2. Oszustwa. Następujące oszustwa są już teraz widoczne:
pozostaje większość ustaleń z odrzuconej konstytucji, którą oni teraz nazwali umową podstawową - podobnie jak w BRD (Bundes Republik Deutschland) gdzie zamiast konstytucji panuje prawo podstawowe. Jak w BRD będą się starali zorganizować organy konstytucyjne bez legalnej konstytucji - to jest spisek!
62 lata po wojnie oni w dalszym ciągu uważają, że ludzie są tylko do manipulacji i pracy- pasożyty. Jak Holendry i Francuzi zagłosowali na NIE to oni po prostu zamiast respektować ludzi i dalej się ludzi pytać przez głosowania ludowe- referenda, ale oni robią konstytucję dla globalnych koncernów, a nie dla ludzi. To zdrada i katastrofa !
Trik z prawem podstawowym jest tak długo nieważny jak długo nie zostanie ratyfikowany przez głosowania ludowe.
3. Korupcja większości przedstawicieli. Pierwiastek kwadratowy był korzystny dla wielu krajów:
Świadczy to, że szefowie tych krajów reprezentowali głównie własną prywatną kieszeń lub zostali zahipnotyzowani, a nie walczyli o wpływ kraju, których interesy oni powinni reprezentować w Europie.
Następujące kraje podobnież w konsultacjach Rady EU nie popierały polskiego systemu podziału głosów pomimo, że byłby on jednoznacznie w interesie tych krajów:
Rumunia, Grecja, Portugalia, Belgia, Węgry, Szwecja, Austria, Bułgaria, Dania, Słowacja, Estonia, Finlandia, Irlandia, Litwa, Łotwa, Słowenia, Estonia, Cypr, Luksemburg, Malta
Np.: - dla bułgarskiego wicepremiera i ministra spraw zagranicznych Iwajło Kałfina w wywiadzie, publikowanym na łamach największego dziennika sofijskiego"Trud" Europa jest ważniejsza niż interesy Bułgarii. Czyli to podstawiony lub przekupiony zdrajca Narodu Bułgarskiego.
Według Iwajło Kałfina, Bułgaria jest zainteresowana silną Unią Europejską, która podejmowałaby realistyczne decyzje i je wykonywała. Minister przyznał, że w systemie głosowania tzw. podwójnej większości, który wejdzie w życie po 2014 r., Bułgaria będzie miała mniejszą wagę. Tłumaczył jednak, że dla Bułgarii o wiele ważniejszym jest by UE funkcjonowała sprawnie, niż posiadanie możliwości blokowania unijnych decyzji.
źródło poniżej: podział głosów według pierwiastka kwadratowego w zależności od ilości mieszkańców jest zaznaczony na czerwono. Według umowy z Nicei jest zaznaczony żółtą kreską, a niemiecki system czarnymi belkami.
4. Pospolite ruszenie dla ochrony obywateli przed koncernami na brukselskich papierach. Jeśli Merkel była wstanie przekonać czy zahipnotyzować 20 szefów krajów do głosowania przeciwko własnym interesom to pomimo mocnej pozycji Polski jeszcze przez 10 lat widzę już teraz konieczność organizowania pospolitego ruszenia przeciwko przyszłym nieludzkim decyzjom z Brukseli
..."Dzisiaj już o tym nikt nie pamięta, ale rok temu była to sprawa niesłychanie ważna i część naszej elity politycznej, z Panem Prezydentem Rzeczypospolitej i Jego Bratem walczyła jak lwy o"pierwiastek". Zdecydowanie w sukurs przyszedł im Prezydent Łodzi, co siłą faktu, musiało zepchnąć postulat JOW na margines. No, ale"pierwiastek" przepadł, nie ma o czym mówić,"trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe" i dlatego mamy nową pierwszoplanową inicjatywę polityczną: Święto Trzech Króli!..." Jerzy Przystawa ze str.http://dakowski.pl/
18.06.2007r.
uzupełnione 22.06.2007r.
Jak ci się u nas nie podoba to wynoś się tam skąd przyszedłeś,
tak odpowiada prawie każdy Niemiec, jeśli jest w grupie, a jakiś z obcym pochodzeniem, obojętnie czy ma obywatelstwo niemieckie, czy nie - liczy się wymowa i pochodzenie, narzeka. W konstelacji sam na sam będzie wzdychać, przytakiwać i kiwać głową, gdyż się boi, że dostanie w mordę.
Dzisiejsze niemieckie gazety na pierwszych stronach pod tytułem"Wystąpienie z Unii Europejskiej jest możliwe", cytują wypowiedź Niemki Silvana Koch-Mehrin przewodniczącej neoliberałów -FDP (polski odpowiednik to PO z Rokitą i Tuskiem) w parlamencie europejskim:
"Jak się jakieś państwo w Unii Europejskiej nie czuje dobrze to trzeba jemu powiedzieć: jak wam się nie podoba to istnieje możliwość wystąpienia z UE."
Przewodnicząca frakcji stonki finansowej w parlamencie UE udowadnia dobitnie, że Niemcy widzą Europę jako swoją własność. To co jest adresowane do Kaczyńskich usłyszało w BRD setki tysięcy tzw. obcych.
Tylko Jezus Chrystus byłby w stanie jako że nie z tej ziemi nie zareagować. Ja uważam, że na spostrzeżone zło w tym wypadku - butność i typowy niemiecki rasizm trzeba natychmiast reagować, w tym wypadku próbuję uwidocznić i żądać wykluczenia pani Koch-Mehrin za propagowanie rasizmu z parlamentu Unii Europejskiej.
Byłoby wskazane, przeforsować wykluczenie pani Koch-Mehrin, gdyż Niemcy nie akceptują teorii i trzeba ich praktycznie jak sami mówią postawić pod ścianę - dopiero wtedy padają na kolana. Dlatego tak cenią sobie Rosjan, gdyż ci faktycznie stawiali ich pod ściany.
Z drugiej strony opuszczenie Unii przez Niemcy jest też możliwe.
1. Robienie umowy, która ma przejąć funkcje konstytucji europejskiej ponad głowami obywateli Europy ma charakter spisku i nie ma nic wspólnego z demokracją
Pani Prezydent Łotwy Vaira Vike-Freiberga w wywiadzie z Hamburskim Abendblatt (we wtorek, 19-go czerwca 2007 r.) powiedziała:
Myśmy nigdy nie mieli prawa nazywać umowę międzypaństwową"Konstytucją Europejską"
Postępowanie Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego w przypadku zagrożenia ludzi przez telefonię komórkową - patrz lewe normy prywatnego klubu ICNIRP, wpuszczenie amerykańskiego Monsanto - producenta napalmu i trutki na Wietnamczyków"Orange" oraz najnowszych jego Mutantów do Europy, a teraz ignorowanie woli społeczeństw Francji, Anglii, Niemiec itd i próba wywłaszczenia ludzi przez jakieś tam nie ratyfikowane papierki nazywane do dzisiaj (22 czerwca 2007r) w Niemczech projektem konstytutcji europejskiej jest dowodem spisku elity pasożytów przeciwko demokratycznej Europie.
Hallo spiskowcy już dwa razy dostaliście NIE od milionów, ale prawdziwą trutką na was będzie demokracja bezpośrednia.
2. Przyciągnęli Polaków dobrymi warunkami - jak w umowie z Nicei, Polska ma aktualnie 7,8 procent głosów, a Niemcy 8,4. Teraz Niemcy żądają 17,2 procent głosów w parlamencie UE, a Polsce chcą dozwolić powiększenie na 8 procent, czyli Niemcy proponują zwiększyć swój udział ponad dwa razy. Jeśli wziąć pod uwagę ogólną korupcję to po kupieniu większości polskich przedstawicieli w parlamencie UE, Polska nie miała by jakiejkolwiek szansy na obronę w Unii własnych obiektywnych interesów. I oto nie tylko Niemcom chodzi.
3. Jest jeszcze jeden bardzo ważny element, o który warto z Niemcami zawsze walczyć. Chodzi o taktykę zbiorowej odpowiedzialności którą oni skutecznie stosowali już w czasie walki z partyzantami ukraińskimi a następnie polskimi: za jednego partyzanta wpychano na Ukrainie całą wioskę do stodoły, którą oni podpalali. Polaków z kolei jak sobie przypominam w stosunku 100 za jednego partyzanta stawiali pod ścianę i rozstrzeliwali.
W teraźniejszej rzeczywistości stosują zbiorową odpowiedzialność nie tylko do arabów. Jesz lub pijesz kawę z podejrzanym arabem to może ciebie tutaj kosztować więzienie.
W przypadku Polaków w dyskusji telewizyjnej Maybrit Illner 21.6.07r. w ZDF zarzucono Kaczyńskim wypowiedzi antysemickie. Jak uczestnik dyskusji profesor Zdzisław Krasnodębski zarządał konkretnych cytatów to pani Illner zwaliła te cytaty na Gertycha:"a on też rządzi, aKaczyński za rząd odpowiada"
Próby pana Krasnodębskiego zastosowania tej samej zasady w stosunku do Niemców niestety się nie powiodły, gdyż przewodnicząca wypędzonych Ulrike Steinbach podana jako przykład nie reprezentuje rządu więc nie można powiedzieć, że szefowa rządu Angelika Merkel ma to samo zdanie.
A wystarczyło dać przykład ze Stoiberem (CSU), który jak i politycy z SPD gadają do prasy co chcą i nikt nie pociąga do odpowiedzialności za ich skrajnie głupie wypady pani Merkel.
Panie profesorze Krasnodębski w tym wypadku w Niemczech mówi się, że w demokracji nie mogę zabronić mojemu partnerowi własnego zdania, czy własnych poglądów, gdyż partner w koalicji rządowej pan Giertych nie jest ubezwłasnowolniony !
Konsekwencje taktyki stosowanej kiedyś przez Gestapo - zbiorowej odpowiedzialności oraz doświadczeń w Auschwitz widać w BRD na każdym kroku - łapanki przez siatkę, elektromagnetyczne Inferno, kontrola przez komórki, kontrola przez WLAN, a najnowsze to wieczny niezmienny numer podatkowy przyporządkowany od urodzenia do osoby.
Ten numer nie jest wprawdzie tatuowany, ale będzie wcześniej czy później tak niezbędny do przeżycia jak numer na przedramieniu w Oświęcimiu. Niestety znaczenia wirtualnego tatuowania zwykły Michel - tak nazywają przeciętnego obywatela niemieckiego - nie jest w stanie zrozumieć. Na ten temat napiszę w swoim czasie albo nieco później.
To jest jakaś tragifarsa. Czy faktycznie Niemcy, Francuzi i Włosi tak nisko oceniają obecny gabinet III RP?
Trzej przywódcy się zgodzili, że nie ma mowy o otwieraniu kwestii podwójnej większości - powiedział.
Zapytany przez dziennikarzy, jak w takim razie"zmniejszyć dystans Polski" do innych dużych krajów, anonimowy dyplomata odpowiedział jedynie:"Wystarczy trochę wyobraźni, możliwości jest wiele".
Martinon podkreślił także, że"nie ma na piśmie żadnej francuskiej propozycji kompromisu skierowanej do Polski".
Jest natomiast presja ze strony Francji,
Te prowizoryczne przepisy zostały nazwane prawem podstawowym i w momencie odzyskania pełnej suwerenności co nastąpiło dopiero w1990 roku miały być poprawione i poddane weryfikacji przez naród niemiecki.
Niemcy nie mają więc zaakceptowanej prawnie przez naród konstytucji. Ich prowizoryczne podyktowane przez Amerykanów przepisy nazywają prawem podstawowym, a nie konstytucją.
Aby to ludziom nie podpadło mają Niemcy urzędy do ochrony konstytucji - czyli urzędy wywiadu wewnętrznego, mają rządowy sąd konstytucyjny, można tam składać skargi na konstytucję o złamanie prawa konstytucyjnego, znają wątpliwości o jakości prawa konstytucyjnego i.t.p. Ale konstytucji Niemcy nie mają.
Konstytucję musieli by poddać przegłosowaniu przez naród, a tego rządząca klika się po prostu boi jak diabły święconej wody.
Tym w Niemczech od lat funkcjonującym semantycznym trikiem chce Merkel i Co oszukać ludy unii europejskiej i ominąć poprawki projektu konstytucji oraz wolę narodów. Niemiecka Kanclerka Merkel dąży do umowy europejskiej z elementami odrzuconej przez Francuzów i Holendrów projektu konstytucji europejskiej, aby następnie wmawiać ludziom, że chodzi o nową konstytucję europejską.
Jej grupa trzymająca władzę myśli, że poprzez przeinaczenie pojęć i ponazywanie instytucji bez legitymacji prawnej jak w Niemczech np. konstytucyjnym sądem europejskim, europejskim urzędem do ochrony konstytucji jest w stanie oszukać narody Europy.
Tylko jeśli Konstytucja europejska powstała by bez bezpośredniej konsultacji narodów byłaby aktem dyktatury globalnych koncernów, byłaby nieważna i Polacy nie powinni jej zaakceptować.
Jeśli Premier Kaczyński nie podpisze tej lewej umowy z UE i wstrzyma ustawę o dopuszczeniu na polskie pola mutantów firmy Monsanto to zda egzamin na Wodza Polski niezależnie czy dotrze do niego martyrium ludzi wegetujących przy stacjach telefonii komórkowej czy nie.
Pani Merkel powinna się zatroszczyć o konstytucję dla Niemiec - szewc co bez butów chodzi byłoby po polsku, a po niemiecku - żmija butów nie potrzebuje..
Wiceprezydent komisji europejskiej Günter Verheugen, szef wydziału przemysłu i rozwoju gospodarczego powiedział" Substancje, których nieszkodliwości nie można udowodnić znikną z rynku. Nasze wysokie standardy bezpieczeństwa, nie tylko chronią konsumentów unii, ale zapewniają również europejskiemu przemysłowi kosmetycznemu konieczne zabezpieczenie prawne."
Panie Verheugen komórki, stacje bazowe, sztucznie pulsujące pola elektromagnetyczne są od lat 60-tych uznawane za szczególnie szkodliwe dla zdrowia. Przemysł telefonii komórkowej nie tylko, że nie udowodnił nieszkodliwości w granicach uznawanych mylnie za bezpieczne jak w zaleceniach unii z 1999 roku ( EU-Bestimmungen, EMPFEHLUNG DES RATES vom 12. Juli 1999 .pdf, 195 KB http://iddd.de/umtsno/EUBestimmungen.pdf), ale wręcz przeciwnie został przyłapany wielokrotnie na fałszowaniu badań z premedytacją jak w projekcie interphone, [http://iddd.de/umtsno/interphone.htm], czy w najnowszym powtórzeniu badań TNO w Szwajcarii przez przemysł telefonii komórkowej, które niemiecki profesor dr. med. Rainer Frentzel-Beyme nazwał [http://iddd.de/umtsno/60krebs.htm#beyme] w swojej analizie farsą.
Jak panu to za mało, to proszę poczytać wypowiedzi światowej sławy [http://iddd.de/umtsno/puzmud.htm#marino] uczonego z zewnątrz Europy profesora Marino z USA na temat m.in. oszusta Repacholi z WHO (Prof. Marino:"My goal here is to expose Repacholi for the scientific fraud that he is") [http://iddd.de/umtsno/puzen.htm#testina] na którego wy czyli lobbyiści unijnego przemysłu telefonii komórkowej się ciągle powołujecie.
Także przez was zaangażowani badacze w ramach zleceń unii byli tego samego zdania: komórki i stacje bazowe telefonii komórkowej są niebezpieczne dla istot żywych, powodują choroby przy natężeniach pól em miliony razy mniejszych niż zalecane przez was normy wzorujące się na zaleceniach prywatnego klubu lobbystów telefonii komórkowej ICNIRP. Proszę sobie poczytać raporty STOA Scientific and Technological Options Assessment) [http://europarl.eu.int/stoa/publi/pdf/summaries/00-07-03sum_de.pdf]
oraz tutaj [http://europarl.eu.int/stoa/publi/pdf/briefings/05_de.pdf]
Zamiast zwalniać uczciwych naukowców takich jak Dr. Gerard Hyland
[http://iddd.de/umtsno/puzen.htm#hyla]
zamykać unijny projekt Reflex, [http://iddd.de/umtsno/60krebs4.htm#wichtig] którego wyniki udowodniły szkody genetyczne przez przeciętne promieniowanie komórek, powinniście zacząć grać uczciwymi kartami i to samo co do substancji podejrzanych o wywoływanie raka stwierdzić w stosunku do sztucznie pulsującego promieniowania elektromagnetycznego.
Panie Verheugen, wzywam pana w imieniu milionów cierpiących ludzi pod stałą ekspozycją pól em ze stacji bazowych telefonii komórkowej do powtórzenia swojej wypowiedzi, ale tym razem odnośnie telefonii komórkowej:
urządzenia techniczne wypromieniowujące do otoczenia sztucznie pulsujące pola elektromagnetyczne, których nieszkodliwości nie można udowodnić znikną z rynku. Nasze wysokie standarty bezpieczeństwa, nie tylko chronią konsumentów unii ale zapewniają również europejskiemu przemysłowi telefonii komórkowej konieczne zabezpieczenie prawne.
Forma władzy, która jest rozwiązaniem doskonałym na aktualne problemy związane z korupcją i dyktaturą koncernów amerykańskich miała swój początek w starożytnej Grecji.
W konstytucji austriackiej z 1920 roku znajduje się następujący zapis:"władza wywodzi się od ludu", w konstytucji Republiki Weimarskiej przedstawione zostało to trochę niewyraźnie:"władza państwowa wywodzi się od narodu", w konstytucji NRD do roku 1968-go w artykule trzecim zawarte było następujące stwierdzenie:"Cała władza państwowa wywodzi się od ludu. Współudział obywateli w rządzeniu następuje poprzez udział obywateli w inicjatywach i referendach ludowych oraz poprzez korzystanie z czynnego i biernego prawa wyborczego." Podobnie jest w Polsce, gdzie prócz udziału w referendum obywatele mają prawo do tzw. inicjatywy ludowej. Oznacza to, że grupa poparta podpisami ponad 0,5 miliona obywateli ma prawo przesłać do parlamentu projekt ustawy.
przeniesione do Demokracja Bezpośrednia
Co zawdzięczamy kulturze korupcji parlamentu unii europejskiej nazywanej"demokracją"
patrz wybory do PE | List otwarty do Papieża | Taktykę Urzędu do Spraw Ochrony przed Napromieniowaniem trzeba nazwać po imieniu. | Ograniczyć wpływ koncernów na Europę, list do Barroso (po ang i niem.) |Demokracja bezpośrednia a korupcja | Co zawdzięczamy kulturze korupcji parlamentu europejskiego informacja M. Goss, informacja J. Wojnar | Zwycięstwo demokracji bezpośredniej w Cianowicach- sprawozdanie w formie wiersza | Wykluczenie przez Komisję Unii zmian w tekście konstytucji jest podłe | Platforma kolesiów | Nowa Partia | 22 substancje zabronione przez Unię Europejską, gdyż nie udowodniono ich nieszkodliwości | IDB-nowa inicjatywa | dalsze linki u góry