Source: https://ipo.trybunal.gov.pl/ipo/view/sprawa.xhtml?amp;pokaz=dokumenty&sygnatura=P%203/06
Timestamp: 2019-06-18 01:26:21
Legal References Found: art. 226
 art. 39
 art. 226
 art. 54
 art. 31
 art. 32
 art. 2
 art. 226
 art. 54
 art. 31
 art. 226
 art. 1
 art. 226
 art. 1
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 216
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 25
 art. 193
 art. 74
 art. 74
 art. 74
 art. 193
 art. 74
 art. 74
 art. 70
 art. 71
 art. 74
 Art. 74
 art. 27
 art. 74
 art. 27
 art. 193
 art. 3
 art. 193

Art. 74
 art. 193
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 74
 art. 226
 art. 54
 art. 31
 art. 32
 art. 2
 Art. 226
 art. 54
 art. 31
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 132
 art. 236
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 236
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 216
 art. 132
 art. 236
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 216
 art. 226
 art. 54
 art. 54
 art. 54
 art. 54
 art. 14
 art. 226
 art. 226
 art. 212
 art. 216
 art. 226
 art. 10
 art. 226
 Art. 10
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 31
 art. 226
 art. 226
 art. 31
 art. 216
 art. 216
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 54
 art. 216
 art. 226
 art. 49
 art. 47
 art. 226
 art. 31
 art. 226

Document Content:
Sprawa P 3/06
Metryka P 3/06
Postanowienie po wydaniu orzeczenia z dnia 30 maja 2012
Wyrok z dnia 11 października 2006
Sygnatura P 3/06
Data wpływu do TK 20 styczeń 2006
Sąd Rejonowy w Lublinie XV Wydział Grodzki - zgłaszający pytanie prawne
art. 226 par. 1
Data 30 maja 2012
OTK ZU 5A/2012, poz. 61
Data 11 października 2006
Dotyczy Znieważenie funkcjonariusza publicznego
OTK ZU 9A/2006, poz. 121
Dz.U. Nr 190, poz. 1409 z dnia 19 października 2006 r. ISAP RCL
Postanowienie z dnia 30 maja 2012 r. sygn. akt P 3/06
61/5A/2012
po rozpoznaniu, na posiedzeniu niejawnym w dniu 30 maja 2012 r., wniosku Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie, o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2006 r., sygn. P 3/06 (OTK ZU nr 9/A/2006, poz. 121),
na podstawie art. 39 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, z 2000 r. Nr 48, poz. 552 i Nr 53, poz. 638, z 2001 r. Nr 98, poz. 1070, z 2005 r. Nr 169, poz. 1417, z 2009 r. Nr 56, poz. 459 i Nr 178, poz. 1375, z 2010 r. Nr 182, poz. 1228 i Nr 197, poz. 1307 oraz z 2011 r. Nr 112, poz. 654) umorzyć postępowanie ze względu na niedopuszczalność wydania orzeczenia.
1. W dniu 26 września 2011 r. do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęło postanowienie Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie IX Wydział Karny z 14 września 2011 r. o zwróceniu się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści wyroku z 11 października 2006 r. w sprawie o sygn. P 3/06 (OTK ZU nr 9/A/2006, poz. 121). W postanowieniu tym sąd wskazał, że dotyczy ono sprawy sądowej o sygn. akt XV K 2464/04. Zawarł w nim także wyjaśnienia odnośnie do właściwości Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie jako skutku zniesienia Sądu Rejonowego w Lublinie i utworzenia w jego miejsce Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie (§ 1 pkt 1 i § 3 pkt 2 lit. a rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 14 grudnia 2010 r. w sprawie zniesienia Sądu Rejonowego w Lublinie i Zamiejscowego Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Trzciance z siedzibą w Czarnkowie, utworzenia Sądu Rejonowego Lublin-Wschód w Lublinie z siedzibą w Świdniku i Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie oraz zmiany rozporządzenia w sprawie sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych oraz ustalenia ich siedzib i obszarów właściwości; Dz. U. Nr 245, poz. 1640).
W uzasadnieniu postanowienia sąd wskazał, że Sąd Rejonowy w Lublinie zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym, czy art. 226 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553, ze zm.; dalej: k.k. lub kodeks karny) w zakresie, w jakim penalizuje zniewagi pozostające w związku z pełnieniem czynności służbowych przez funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, jest zgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3, art. 32 i art. 2 Konstytucji.
Wyrokiem z 11 października 2006 r., sygn. P 3/06, Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 226 § 1 kodeksu karnego w zakresie, w jakim penalizuje znieważenie funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej dokonane niepublicznie lub dokonane publicznie, lecz nie podczas pełnienia czynności służbowych, jest niezgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.
2. Zdaniem sądu, konsekwencją ww. orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego była nowelizacja art. 226 § 1 k.k. wprowadzona przez art. 1 ustawy z dnia 9 maja 2008 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny (Dz. U. Nr 122, poz. 782). Z dniem 25 lipca 2008 r. przepis ten uzyskał następujące brzmienie: „Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. W wyniku nowelizacji warunkiem karalności przestępstwa zniewagi funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej jest łączne spełnienie dwóch przesłanek, tj. popełnienie czynu zabronionego podczas i w związku z pełnieniem przez te osoby obowiązków służbowych. Na gruncie art. 226 § 1 k.k. w brzmieniu zakwestionowanym przez Trybunał Konstytucyjny przesłanki te miały charakter alternatywny, podczas lub w związku, a więc dla przypisania odpowiedzialności karnej wystarczające było spełnienie jednej z nich.
3. Jak podnosi sąd, wątpliwości co do treści orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego powstały w związku z wyrokiem Sądu Najwyższego z 9 lutego 2010 r., w sprawie o sygn. akt II KK 176/09, w którym stwierdzono, że „przestępstwo znieważenia funkcjonariusza publicznego lub osoby przybranej mu do pomocy (art. 226 § 1 k.k. w brzmieniu nadanym przez art. 1 ustawy z dnia 9 maja 2008 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny; Dz. U. Nr 122, poz. 782) może zostać popełnione, jeżeli znieważenie nastąpiło publicznie, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych” (OSNKW nr 7/2010, poz. 61). W uzasadnieniu orzeczenia SN odwołał się do wyroku TK, sygn. P 3/06, a także wskazał, że w wyniku nowelizacji art. 226 § 1 k.k. nadane zostało nowe brzmienie, przez zastąpienie w części zdania po przecinku słowa „lub” słowem „i”, co – przede wszystkim – oznacza, że zachowanie znieważające musi mieć miejsce zarówno podczas pełnienia obowiązków służbowych, jak i w związku z nimi. Co prawda, w znowelizowanym przepisie ustawodawca nie stwierdza wprost, że zachowanie znieważające musi być dokonane „publicznie”, to z uwzględnieniem stanowiska Trybunału Konstytucyjnego sformułowanego w powołanym wyroku, stosując wykładnię prokonstytucyjną, przyjąć należy, że do znamion występku określonego w art. 226 § 1 k.k., w aktualnym brzmieniu, należy także „publiczność działania”.
Stanowisko SN, ze względu na jego pozycję ustrojową, będzie mieć wpływ na orzecznictwo sądów „przyczyniając się do zawężenia odpowiedzialności karnej za przestępstwo znieważenia funkcjonariusza publicznego”.
Zdaniem sądu, treść przywołanego orzeczenia Sądu Najwyższego wskazuje, że określenie „niepublicznie” użyte w treści sentencji wyroku Trybunału, dotyczące penalizacji znieważenia funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej dokonanego niepublicznie, należy interpretować zgodnie z przyjętą przez orzecznictwo prawa karnego definicją miejsca publicznego. Zgodnie z nią zachowaniem publicznym jest takie zachowanie, które ze względu na miejsce i sposób działania może dojść do wiadomości nieokreślonej liczby osób. Konsekwencją takiej interpretacji jest uznanie, że znieważenie funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych, ale w miejscu niepublicznym, takim jak mieszkanie prywatne sprawcy, nie wypełnia znamion przestępstwa z art. 226 § 1 k.k. W rezultacie w toku postępowania w sprawie o znieważenie funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych należy również ustalać, czy doszło do niego w miejscu publicznym. W przypadku negatywnego ustalenia konieczne będzie rozważenie zmiany kwalifikacji prawnej czynu z art. 226 § 1 k.k. na art. 216 § 1 k.k.
Argumentując wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego o wyjaśnienie wątpliwości co do treści wyroku o sygn. P 3/06, sąd poprowadził analizę wyroku TK, przytaczając fragmenty jego uzasadnienia.
W ocenie sądu, wydaje się, że Trybunał Konstytucyjny, uznając za sprzeczną z Konstytucją penalizację wypowiedzi znieważających funkcjonariuszy publicznych dokonanych niepublicznie, odnosił się do wypowiedzi dokonanych pomiędzy osobami prywatnymi, w stosunkach towarzyskich, bez zamiaru upublicznienia takich wypowiedzi lub dotarcia ich treści do pokrzywdzonego. Konstrukcja zaskarżonego przepisu umożliwiała bowiem ściganie z urzędu i karanie za wypowiedzi obiektywnie znieważające funkcjonariuszy publicznych także wtedy, kiedy nie miały one w ogóle trafić do wiedzy samego pokrzywdzonego ani też do szerszej wiadomości publicznej.
Powyższe uzasadnia, w ocenie sądu, przyjęcie, że stwierdzenie przez Trybunał, iż ściganiu z urzędu nie podlega znieważenie funkcjonariusza publicznego dokonane niepublicznie, dotyczy nie zasięgu przestrzennego działania sprawcy, ale charakteru jego wypowiedzi ocenianego z punktu widzenia tego, czy była ona dokonana między osobami prywatnymi bez żadnego zamiaru upublicznienia jej lub podania do wiadomości osobie, której zniewaga dotyczy. Okoliczność, czy znieważenia funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych sprawca dokonał w miejscu publicznym czy niepublicznym nie ma znaczenia dla ustalenia wypełnienia przez niego znamion przestępstwa z art. 226 § 1 k.k., a co za tym idzie, z ustaleniem odpowiedzialności karnej za popełnienie tego przestępstwa.
Sąd podkreśla przy tym, że Trybunał Konstytucyjny nie zakwestionował tego, iż szczególna odpowiedzialność za znieważenie funkcjonariusza publicznego przewidziana w art. 226 § 1 k.k. opiera się na założeniu, że dobrem chronionym jest nie tylko dobre imię, cześć, honor czy godność samego funkcjonariusza publicznego, ale przede wszystkim autorytet organów władzy publicznej oraz porządek publiczny. Konsekwencją tego założenia jest stwierdzenie zawarte w punkcie 14 uzasadnienia Trybunału w sprawie o sygn. P 3/06, że utrzymany w mocy zakres przepisu art. 226 § 1 k.k. umożliwia ściganie z oskarżenia publicznego zniewagi funkcjonariusza dokonanej podczas wykonywania czynności służbowych. Przyjęcia przeciwnego stanowiska co do wykładni znamion określonych w art. 226 § 1 k.k. spowoduje, że znaczącemu ograniczeniu podlega ochrona funkcjonariuszy publicznych wykonujących swoje obowiązki służbowe, co wydaje się całkowicie sprzeczne z intencją Trybunału Konstytucyjnego wyrażoną w uzasadnieniu wyroku w sprawie o sygn. P 3/06.
Zdaniem sądu, rozważania podjęte w postanowieniu z 14 września 2011 r. uzasadniają wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o wyjaśnienie wątpliwości co do treści wyroku z 11 października 2006 r. w sprawie o sygn. P 3/06, w zakresie tego, w jaki sposób należy rozumieć użyte w nim określenie działania „niepublicznie” w kontekście znamion czynu zabronionego z art. 226 § 1 k.k.
1. Postępowanie w sprawie pytania prawnego Sądu Rejonowego w Lublinie, sygn. P 3/06, zostało zakończone wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 11 października 2006 r. Wyrok ten został opublikowany w Dzienniku Ustaw z 2006 r. Nr 190, poz. 1409. Jego pełna treść została opublikowana w OTK ZU nr 9/A/2006, poz. 121.
Sprawę rozpoznał 5-osobowy skład orzekający, zgodnie z art. 25 ust. 1 pkt 2 lit. a ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, ze zm.; dalej: ustawa o TK). Wszyscy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego orzekający w tej sprawie przeszli w stan spoczynku po upływie swych kadencji (art. 194 ust. 1 Konstytucji).
Skoro wniosku o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści orzeczenia nie może wydać skład orzekający Trybunału, który wydał orzeczenie (art. 74 ust. 1 ustawy o TK), Prezes Trybunału Konstytucyjnego wyznaczył do rozpoznania tego wniosku taki sam skład orzekający (art. 74 ust. 2 ustawy o TK).
2. Zarządzeniem przewodniczącego składu orzekającego z 5 października 2011 r. wnioskujący sąd został wezwany do wykazania legitymacji procesowej, w związku z przesłanką funkcjonalną, o której mowa w art. 193 Konstytucji, do wystąpienia z wnioskiem o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11 października 2006 r., w sprawie o sygn. P 3/06.
3. W odpowiedzi na zarządzenie przewodniczącego składu orzekającego, do Trybunału wpłynęło pismo sędziego Sądu Rejonowego Lublin-Zachód pełniącego obowiązki przewodniczącego IX Wydziału Karnego tego sądu z 24 października 2011 r. W piśmie tym przewodniczący wydziału wyjaśnia, że w sprawie o sygn. akt XV K 2464/04, w której sąd przedstawił pytanie prawne będące przedmiotem orzeczenia Trybunału, 22 stycznia 2007 r. zapadło prawomocne postanowienie Sądu Rejonowego w Lublinie kończące postępowanie. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie postanowieniem z 14 września 2011 r. zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści wyroku TK z 11 października 2006 r. na wniosek Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim. Tylko bowiem sąd przedstawiający pytanie prawne uprawniony jest do wystąpienia do Trybunału w trybie art. 74 ust. 1 ustawy o TK. W istocie po stronie Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie na obecnym etapie postępowania brak jest legitymacji procesowej w sensie materialnym do skierowania wniosku o rozstrzygnięcie wątpliwości. Do tego wyjaśnienia sąd załączył kopię pisma Prezesa Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim z 14 lipca 2011 r. wraz z wnioskiem skierowanym do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie o wystąpienie do Trybunału w trybie art. 74 ust. 1 ustawy o TK.
1. Wniosek sądu o wyjaśnienie wątpliwości co do treści wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11 października 2006 r., sygn. P 3/06 (OTK ZU nr 9/A/2006, poz. 121), wymaga w pierwszej kolejności ustalenia, czy Sądowi Rejonowemu Lublin-Zachód w Lublinie, w związku z prawomocnym zakończeniem postępowania przed tym sądem, w dalszym ciągu przysługuje przymiot uczestnika postępowania, a więc czy ma legitymację procesową do złożenia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w trybie art. 74 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, ze zm.; dalej: ustawa o TK) i czy w dalszym ciągu umocowany jest do działania w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w ramach tej samej sprawy (tego samego postępowania).
Trybunał, analizując wniosek i konfrontując go ze stanem prawnym, ma na względzie również wyjaśnienie zawarte w odpowiedzi, jakiej – na zarządzenie przewodniczącego składu orzekającego o wykazanie legitymacji procesowej, w związku z przesłanką funkcjonalną, o której mowa w art. 193 Konstytucji, do wystąpienia z wnioskiem o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści wyroku Trybunału Konstytucyjnego – udzielił przewodniczący wydziału, który stwierdził, że po stronie Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie brak jest legitymacji procesowej w sensie materialnym do skierowania wniosku o rozstrzygnięcie wątpliwości.
2. Stwierdzenie, że po stronie Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie brak jest legitymacji procesowej w sensie materialnym do skierowania wniosku o rozstrzygnięcie wątpliwości, jest wystarczającym powodem do umorzenia postępowania ze względu na niedopuszczalność orzekania. Ze względu jednak na charakter tego wniosku Trybunał Konstytucyjny uznał za celowe wskazanie także innych okoliczności uniemożliwiających jego rozpoznanie.
3. Podstawę prawną do zgłoszenia wniosku o wyjaśnienie wątpliwości stanowi art. 74 ust. 1 ustawy o TK, zgodnie z którym:
„Na wniosek uczestnika postępowania skład orzekający Trybunału, który wydał orzeczenie, na posiedzeniu niejawnym rozstrzyga postanowieniem wątpliwości co do jego treści”.
Przepis ten określa istotne przesłanki postępowania w sprawie wyjaśnienia wątpliwości: 1) działanie na wniosek uczestnika postępowania; 2) organ właściwy do rozpoznania wniosku; 3) istnienie – zdaniem zwracającego się z wnioskiem – wątpliwości co do treści orzeczenia; 4) forma rozpoznania wniosku – postanowienie podjęte na posiedzeniu niejawnym.
Działanie na wniosek jest równoznaczne z tym, że Trybunał Konstytucyjny nie może podjąć działania z urzędu, zaś krąg podmiotów uprawnionych do złożenia wniosku ograniczony jest do uczestników danego (konkretnego) postępowania głównego. Wątpliwość zaś co do treści orzeczenia oznacza wątpliwość do części rozstrzygającej orzeczenia (sentencja), a nie jego uzasadnienia. Przedmiotem wykładni mogą być zgodnie z art. 74 ustawy o TK orzeczenia Trybunału, a więc z pewnością wyroki Trybunału wydane zgodnie z jej art. 70 ust. 1. Wykładni podlega jedynie sentencja orzeczenia, czyli rozstrzygnięcie w rozumieniu art. 71 ust. 1 pkt 6 ustawy o TK (por. postanowienie TK z 21 marca 2000 r., sygn. K 4/99, OTK ZU nr 2/2000, poz. 65).
3.1. Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym nie określa terminu, w jakim wniosek o wykładnię orzeczenia może być złożony. W powołanym postanowieniu w sprawie o sygn. K 4/99, wydanym na wniosek grupy posłów na Sejm, Trybunał uznał, że może on być zgłoszony bez względu na czas, który upłynął od ogłoszenia orzeczenia. Należy przy tym zaznaczyć, że wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją przepisów zakwestionowanych w sprawie o sygn. K 4/99 wpłynął do TK 20 stycznia 1999 r. Trybunał rozstrzygnął sprawę wyrokiem z 20 grudnia 1999 r. Wniosek o wyjaśnienie wątpliwości został złożony przez przedstawiciela grupy posłów 17 lutego 2000 r. We wskazanym okresie nie nastąpiła utrata legitymacji procesowej po stronie wnioskodawcy, w szczególności związana z zakończeniem kadencji Sejmu, w trakcie której złożony został wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją kwestionowanych przepisów i wniosek o wykładnię orzeczenia.
Trybunał Konstytucyjny stwierdza, że ocena przyjęta w sprawie o sygn. K 4/99 nie jest w pełni adekwatna i miarodajna dla rozstrzygnięcia wniosku pochodzącego od sądu, a co za tym idzie, wymaga ona dodatkowych ustaleń.
3.2. Ustawa o TK nie określa terminu złożenia wniosku, ale nie określa wprost także terminu – od ogłoszenia ostatecznego orzeczenia – w jakim Trybunał może dokonywać wykładni orzeczenia. Z tego punktu widzenia istotna jest treść art. 74 ustawy o TK. W zasadzie wykładnia winna być dokonana przez ten sam skład orzekający (art. 74 ust. 1 ustawy o TK), tak aby możliwe było uzyskanie autentycznego wyjaśnienia treści wyroku (wykładnia autentyczna). Brak granicy czasowej złożenia wniosku może skutkować tym, że – tak jak ma to miejsce w niniejszej sprawie – rozpoznanie przez ten sam skład nie będzie możliwe, albowiem żaden z sędziów rozstrzygających sprawę nie jest już sędzią czynnym Trybunału Konstytucyjnego. Art. 74 ust. 2, pozwalając na wyznaczenie takiego samego składu orzekającego, stanowi alternatywę do wykładni wyroku w sytuacji niemożności rozpoznania wniosku w tym samym personalnie składzie orzekającym (zob. Z. Czeszejko-Sochacki, L. Garlicki, J. Trzciński, Komentarz do ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, Warszawa 1999, s. 222). Z tego względu można przyjąć, że nie ma przeszkód formalnych do wyjaśnienia przez taki sam (ale nie ten sam) skład Trybunału, wątpliwości co do treści orzeczenia, w każdym czasie.
4. Pytanie prawne Sądu Rejonowego w Lublinie XV Wydział Grodzki wpłynęło do Trybunału 20 stycznia 2006 r. za postanowieniem tego sądu z 22 grudnia 2005 r., sygn. akt XV K 2464/04. Zarządzeniem Prezesa Trybunału Konstytucyjnego z 26 stycznia 2006 r., do rozpoznania sprawy wyznaczony został pięcioosobowy skład orzekający (art. 25 ust. 1 pkt 2 lit. a ustawy o TK). Zgodnie z dyspozycją art. 27 ustawy o TK, ustaleni zostali także uczestnicy postępowania. Poza sądem inicjującym postępowanie przed TK (art. 27 pkt 2a ustawy o TK), także – Sejm, jako organ, który wydał akt objęty pytaniem prawnym (art. 27 pkt 2 ustawy o TK) oraz Prokurator Generalny (art. 27 pkt 5 ustawy o TK).
Status uczestnika postępowania wiąże się z przyznaniem, w postępowaniu przed Trybunałem, podmiotowi mającemu ten przymiot, określonych obowiązków oraz określonych uprawnień. Zgodnie z art. 74 ust. 1 w związku z art. 27 ustawy o TK, podmiotami uprawnionymi do wystąpienia do Trybunału z wnioskiem o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści orzeczenia wydanego w sprawie o sygn. P 3/06 stały się: Sąd Rejonowy w Lublinie, który przedstawił pytanie prawne, Sejm – jako organ, który wydał zakwestionowany akt normatywny oraz Prokurator Generalny.
Wyrok TK w sprawie o sygn. P 3/06 został wydany 11 października 2006 r. Wniosek o wyjaśnienie wątpliwości co do treści orzeczenia wpłynął do Trybunału 26 września 2011 r. Z ustaleń własnych Trybunału, potwierdzonych wyjaśnieniami przewodniczącego wydziału Sądu Rejonowego, wynika, że postępowanie w sprawie, w związku z którą Sąd Rejonowy w Lublinie przedstawił pytanie prawne, zostało prawomocnie zakończone.
5. Kompetencja sądu do wniesienia pytania prawnego wynika z art. 193 Konstytucji, którego treść została powtórzona w art. 3 ustawy o TK, zgodnie z którym:
„Każdy sąd może przedstawić Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne co do zgodności aktu normatywnego z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą, jeżeli od odpowiedzi na pytanie prawne zależy rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem”.
Aktualizuje się ona w sytuacji, gdy w toku postępowania sądowego pojawi się wątpliwość co do zgodności tego aktu normatywnego (przepisu prawa), którego treść, zdaniem sądu, determinuje rozstrzygnięcie sprawy zawisłej przed pytającym sądem. Istotny jest przy tym warunek zawarty w art. 193 Konstytucji: „jeżeli od odpowiedzi na pytanie prawne zależy rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem”. Wyłącza on możliwość nadania pytaniu prawnemu charakteru actio popularis, a przez to kontrola prowadzona w trybie pytania prawnego przybiera wymiar kontroli konkretnej.
6. W niniejszej sprawie wnioskodawcą jest co prawda sąd, który przedstawił pytanie prawne, jednakże zgodność ta dotyczy tylko i wyłącznie kwestii instytucjonalnej (organizacyjnej), a nie orzeczniczej. Jak bowiem wynika z informacji pozyskanej przez Trybunał Konstytucyjny z urzędu, potwierdzonej następnie wyjaśnieniem przewodniczącego wydziału Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie, postępowanie w sprawie, w związku z którą Sąd Rejonowy w Lublinie przedstawił pytanie prawne, rozstrzygnięte wyrokiem TK, o sygn. P 3/06, zostało przed tym sądem prawomocnie zakończone jeszcze w 2006 r. przez jego umorzenie. Nie ma więc – w chwili obecnej – możliwości procesowej, aby sąd, który przedstawił pytanie prawne, mógł rozpoznawać sprawę, w której wniósł o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści orzeczenia. Ewentualne rozstrzygnięcie przez Trybunał wątpliwości podniesionych przez sąd w żaden sposób nie będzie determinowało rozpoznania sprawy, w związku z którą przedstawione było pytanie prawne.
Art. 74 ustawy o TK wykładany w zgodzie z art. 193 Konstytucji wskazuje, że legitymację do wystąpienia z wnioskiem o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mieć będzie sąd rozpoznający sprawę na tle której przedstawione zostało pytanie prawne. Wniosek taki jest bowiem pochodną pytania prawnego, ze wszystkimi założeniami i skutkami jakie odnoszą się do pytania prawnego. W rozstrzyganej sprawie brak jest zatem przesłanki funkcjonalnej. Przed sądem nie toczy się przede wszystkim sprawa (ta została prawomocnie osądzona), której rozstrzygnięcie zależałoby od wyjaśnienia wątpliwości co do treści wyroku wydanego przez Trybunał w sprawie o sygn. P 3/06.
7. Niezależnie od powyższych ustaleń, Trybunał Konstytucyjny zwraca uwagę, że zastrzeżenia sądu budzą kwestie związane nie z samym rozstrzygnięciem Trybunału Konstytucyjnego (sentencją wyroku), lecz – jak zresztą podnosi to sam sąd – z wyrokiem Sądu Najwyższego z 9 lutego 2010 r., w sprawie o sygn. akt II KK 176/09. Istotne przy tym jest, o czym także wspomina sąd, że Sąd Najwyższy, rozpoznając kasację, odniósł się do regulacji normatywnej zawartej w art. 226 § 1 kodeksu karnego, w brzmieniu, jaki temu przepisowi nadała ustawa z dnia 9 maja 2008 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny (Dz. U. Nr 122, poz. 782). Zmiana ta była wynikiem wyroku Trybunału Konstytucyjnego wydanego w sprawie pytania prawnego – sygn. P 3/06. Zdaniem sądu, „Wykładnia treści wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2006 r. dokonana przez Sąd Najwyższy w cytowanym orzeczeniu nasuwa wątpliwości zwłaszcza, że prowadzi do wprowadzenia dodatkowego pozaustawowego znamienia do przepisu art. 226 § 1 k.k.”.
W związku z powyższym stwierdzić należy, że gdyby nawet zachodziła możliwość rozstrzygnięcia wątpliwości co do treści orzeczenia, to mogłaby dotyczyć tylko orzeczenia wydanego w związku z treścią art. 226 § 1 k.k. badanego w ramach pytania prawnego o sygn. P 3/06. Sąd Najwyższy wydał natomiast wyrok w oparciu o przepis, który miał odmienną treść normatywną w porównaniu z tą, której konstytucyjność kontrolował Trybunał w ramach pytania prawnego o sygn. P 3/06.
8. Trybunał Konstytucyjny stwierdza, że Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie (d. Sąd Rejonowy w Lublinie) nie ma legitymacji procesowej, zarówno materialnej, jak i formalnej do wystąpienia, w trybie art. 74 ust. 1 ustawy o TK, z wnioskiem o rozstrzygnięcie wątpliwości co do treści orzeczenia o sygn. P 3/06. Legitymacja ta wyczerpała się wraz z prawomocnym zakończeniem przez ten sąd postępowania, w sprawie, w związku z którą sąd przedstawił pytanie prawne.
Wyrok z dnia 11 października 2006 r. sygn. akt P 3/06
121/9A/2006
Sygn. akt P 3/06 *
czy art. 226 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.) w zakresie, w jakim penalizuje zniewagi pozostające w związku z pełnieniem czynności służbowych przez funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, jest zgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3, art. 32 i art. 2 Konstytucji,
1. Art. 226 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.) w zakresie, w jakim penalizuje znieważenie funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej dokonane niepublicznie lub dokonane publicznie, lecz nie podczas pełnienia czynności służbowych, jest niezgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
Zgodnie z art. 226 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.; dalej: k.k.) „Kto znieważa funkcjonariusza publicznego albo osobę do pomocy mu przybraną podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.
W przypadku znieważenia funkcjonariusza publicznego podczas pełnienia czynności służbowych – zniewaga może pozostawać bez związku z wykonywaną przez niego funkcją i dotyczyć okoliczności czysto prywatnych, które nie mają nic wspólnego z działalnością o charakterze publicznym.
Ustawodawca, w celu zapewnienia porządku publicznego oraz ochrony godności osoby będącej funkcjonariuszem, zdecydował o ograniczeniu wolności słowa, wolności wyrażania swoich poglądów. Swoboda wypowiedzi krytycznych w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego czynności służbowych została jednak, zdaniem sądu, ograniczona w stopniu naruszającym zasadę proporcjonalności. Warunkiem odpowiedzialności na podstawie przepisu art. 226 § 1 k.k. nie jest bowiem działanie publiczne, w obecności znieważonego ani w zamiarze dojścia zniewagi do osoby pokrzywdzonej. W sytuacji gdy zniewaga pozostaje jedynie w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, na pierwszy plan wysuwa się godność osobista funkcjonariusza publicznego, zamiast autorytetu reprezentowanego organu. Zatem ochrona działalności publicznej staje się jedynie pretekstem dla ochrony czci funkcjonariusza publicznego. Tym samym publicznoskargowe ściganie czynu wydaje się nieuzasadnione, szczególnie w sytuacji gdy jest dokonywane wbrew intencjom osoby pokrzywdzonej. Zdaniem sądu wprowadzenie ograniczenia wolności wypowiedzi w tak szerokim zakresie, jak wynika z art. 226 § 1 k.k., nie jest środkiem niezbędnym dla osiągnięcia przewidzianego w nim celu. Zasadniczą intencją ustawodawcy było bowiem zabezpieczenie prawidłowego działania organów państwa, a jedynie uboczną – ochrona godności funkcjonariusza publicznego. Co więcej, kwestionowany przepis nie chroni wskazanych wyżej wartości w sposób, który nie mógłby być osiągnięty przy zastosowaniu innych środków. Tak ukształtowana odpowiedzialność karna nie przyczynia się do wzrostu godności urzędu ani zwiększenia autorytetu państwa. Państwo bez wątpienia powinno mieć obowiązek działania z urzędu w celu obrony godności swoich organów. Jednak nie w sytuacji, gdy na pierwszy plan wysuwa się godność funkcjonariusza, a jego obowiązki publiczne są jedynie motywem działania sprawcy.
Na marginesie należy dodać, że tak restrykcyjne ukształtowanie odpowiedzialności karnej za znieważenie funkcjonariusza publicznego nastąpiło dopiero w kodeksie karnym z 1997 r. W kodeksie karnym z 15 lipca 1932 r. kwestie odpowiedzialności za tego rodzaju czyn regulował art. 132 § 1, zgodnie z którym karalne było znieważenie urzędnika albo osoby do pomocy urzędnikowi przybranej podczas pełnienia obowiązków służbowych. Na gruncie art. 236 kodeksu karnego z 1969 r. dla uznania zniewagi funkcjonariusza publicznego za przestępstwo – konieczne było działanie jednocześnie podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.
Wbrew twierdzeniom sądu przedstawiającego pytanie prawne, nie można uznać zniewagi za element dopuszczalnej krytyki działalności instytucji i funkcjonariuszy publicznych. Odpowiedzialność karna za czyn opisany w art. 226 § 1 k.k. nie jest związana z treścią wypowiedzi, lecz z jej formą, mającą charakter znieważający. Czym innym są granice dopuszczalnej krytyki, a czym innym forma, w jakiej krytyka jest uzewnętrzniania. Celem kwestionowanej regulacji jest więc przeciwdziałanie takiemu rodzajowi krytyki, który polega na zastępowaniu, z powołaniem się na wolność słowa, argumentów merytorycznych – zniewagami, które nie mogą być standardem akceptowanym w demokratycznym państwie. Zakaz posługiwania się zniewagą, jako formą uzewnętrzniania swoich poglądów, koresponduje z konstytucyjną przesłanką ochrony wolności i praw innych osób, a szerzej ich godności. Nie narusza zatem wolności wyrażania swoich poglądów ani zasady proporcjonalności.
Ponadto adresatami kwestionowanej regulacji są funkcjonariusze publiczni, stanowiący wyróżniającą się spośród innych osób klasę podmiotów. Na gruncie art. 226 § 1 k.k. funkcjonariusze publiczni podlegają jednakowej ochronie, a tylko wyjątkowo niektórzy z nich, jak Prezydent RP (art. 135 § 2 k.k.) lub inny konstytucyjny organ RP (art. 226 § 3 k.k.) chronieni są przed zniewagami na podstawie przepisów szczególnych, co ze względu na ich rangę i pozycję w hierarchii organów państwa jest uzasadnione i dopuszczalne. Znieważenie Prezydenta RP i innych konstytucyjnych organów państwa nie musi być dokonane w czasie lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. Takie rozwiązanie znacznie poszerza zakres ochrony tych organów przed zniewagą w stosunku do innych funkcjonariuszy publicznych. Zakres tej ochrony został jednak z drugiej strony zawężony przez wprowadzenie znamienia publiczności ich znieważenia jako warunku karalności. Także sankcje za znieważenie Prezydenta RP lub innych konstytucyjnych organów państwa są surowsze niż za znieważenie innych funkcjonariuszy publicznych. Trudno zatem zgodzić się z poglądem sądu przedstawiającego pytanie prawne, że tzw. zwykli funkcjonariusze publiczni są podmiotami uprzywilejowanymi – niezgodnie z zasadą równości i sprawiedliwości społecznej – w stosunku do pozostałych funkcjonariuszy.
Na marginesie należy dodać, że ewentualna odpowiedzialność za przekroczenie granic dozwolonej prawem krytyki osób publicznych oceniana jest na płaszczyźnie zniesławienia (art. 212 k.k.), ściganego w trybie prywatnoskargowym. Oznacza to – przy odrzuceniu zniewagi jako formy wyrażania krytyki – że wszyscy funkcjonariusze publiczni, jak i osoby prywatne są traktowani równo w zakresie ochrony czci i dobrego imienia.
Kwestionowany art. 226 § 1 k.k. w porównaniu z art. 236 kodeksu karnego z 1969 r. zapewnia funkcjonariuszowi pełniejszą ochronę, rozszerzając zakres penalizacji znieważenia. „Miejsce koniunkcji zastąpiła alternatywa łączna, według której znieważenie może nastąpić «podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych»”. Z drugiej jednak strony wypada zauważyć, że przepisy obowiązującego k.k. zawęziły zakres samego pojęcia „funkcjonariusza publicznego” (art. 115 § 13 k.k.), co prowadzi do ograniczenia penalizacji czynów bezprawnych skierowanych przeciwko instytucjom państwowym i samorządowym, reprezentowanym przez funkcjonariuszy publicznych.
Przepis art. 226 § 1 k.k. bezpośrednio dotyczy wolności słowa i może wpływać na jej ograniczenie, ze względu na zagrożenie odpowiedzialnością karną za wygłaszane poglądy. Groźba odpowiedzialności karnej może skutecznie powstrzymywać obywateli i media przed wyrażaniem swych opinii. W tym kontekście należy zwrócić uwagę na rosnącą liczbę postępowań karnych w sprawach o znieważenie funkcjonariuszy publicznych, przez których należy rozumieć również osoby publiczne pełniące funkcje polityczne, oraz na tendencję odwrotną, podkreślaną przez międzynarodowe trybunały – zapewnienia osobom publicznym mniejszej ochrony niż osobom prywatnym.
1.1. Pytanie prawne rozpatrywane w niniejszej sprawie dotyka bezpośrednio granic wolności wypowiedzi, zakreślonych przez obowiązujące normy prawa karnego, przewidujące odpowiedzialność za zniewagę funkcjonariusza publicznego. Sytuacja faktyczna, będąca przedmiotem postępowania karnego, w ramach którego postawiono pytanie prawne, dotyczy – zdaniem oskarżyciela publicznego – wypowiedzi znieważającej funkcjonariusza (prokuratora) w związku z wykonywaniem przez niego czynności służbowych. Wątpliwości natury konstytucyjnej, zgłoszone przez sąd pod adresem kwestionowanej regulacji prawnej, wiążą się z zasadniczym pytaniem o to, czy zakres penalizacji czynu „znieważenia funkcjonariusza publicznego” pozostaje we właściwej proporcji do znaczenia fundamentalnej wartości demokratycznego państwa prawa, jaką jest wolność wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).
Bezpośrednim asumptem do postawienia pytania prawnego jest stan faktyczny, w którym oskarżony sformułował swoją wypowiedź wprawdzie w związku z pełnieniem czynności służbowych przez funkcjonariusza, ale nie uczynił tego podczas wykonywania funkcji ani też w sposób publiczny. Problem konstytucyjny identyfikowany przy okazji rozpatrywanego stanu faktycznego ma jednak, zdaniem sądu pytającego, znacznie szerszy wymiar i pozostaje w bezpośrednim związku z kwestią wolności wypowiedzi jako taką, a więc powinien być analizowany w obu płaszczyznach – w odniesieniu zarówno do wypowiedzi publicznych, jak i niemających takiego charakteru.
Trybunał rozpatrzył konstytucyjność zaskarżonego przepisu zarówno w odniesieniu do sytuacji faktycznych zbliżonych do tego stanu, który jest przedmiotem pytania prawnego, jak i szerzej – w odniesieniu do innych sytuacji, które mieszczą się w hipotezie kwestionowanej normy prawnej i mogą w związku z tym – na tle przyjętego rozwiązania – prowadzić do odpowiedzialności karnej wszczynanej na podstawie oskarżenia publicznego.
1.2. Przedmiotem kontroli w niniejszej sprawie jest art. 226 § 1 k.k.: „Kto znieważa funkcjonariusza publicznego albo osobę do pomocy mu przybraną podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Odpowiedzialność karna na gruncie kwestionowanego przepisu art. 226 § 1 k.k. obejmuje znieważenie funkcjonariusza publicznego (albo osoby do pomocy mu przybranej) w trzech sytuacjach: 1) podczas i w związku z pełnieniem czynności służbowych; 2) podczas pełnienia czynności służbowych i wreszcie 3) w związku z pełnieniem czynności służbowych. Zdaniem sądu przedstawiającego pytanie prawne, wątpliwości co do konstytucyjności – zbyt szerokiego zakresu odpowiedzialności karnej – budzą dwie ostatnie sytuacje. Jednak z treści sentencji postanowienia oraz uzasadnienia pytania prawnego wynika, że przedmiotem kontroli jest wyłącznie art. 226 § 1 k.k. w zakresie, w jakim penalizuje zniewagi pozostające w związku z pełnieniem czynności służbowych przez funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną.
Po trzecie, przestępstwo z art. 226 k.k. jest w przeciwieństwie do „zwykłej” zniewagi ścigane z oskarżenia publicznego (zgodnie zaś z § 5 art. 216 k.k. ściganie – w wypadku „zwykłej” zniewagi odbywa się z oskarżenia prywatnego).
Słusznie sąd pytający wskazuje na większy rygoryzm takiego ujęcia kwestionowanej normy, niż miało to miejsce w poprzednio obowiązujących regulacjach prawnokarnych z 1932 r. oraz 1969 r. Zgodnie z rozporządzeniem Prezydenta RP z dnia 11 lipca 1932 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 60, poz. 571 ze zm.) przestępstwo znieważenia funkcjonariusza publicznego było uregulowane w art. 132 § 1 – „Kto znieważa urzędnika albo osobę, do pomocy urzędnikowi przybraną, podczas pełnienia obowiązków służbowych, podlega karze więzienia do lat 2 lub aresztu do lat 2”. Ustawa z dnia 19 kwietnia 1969 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 13, poz. 94 ze zm.) przestępstwo znieważenia funkcjonariusza publicznego normowała w art. 236: „Kto znieważa funkcjonariusza publicznego albo osobę do pomocy mu przybraną podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny”. Jest sprawą charakterystyczną, że zaostrzenie odpowiedzialności karnej z tytułu zniewagi funkcjonariusza (w porównaniu do „zwykłej” zniewagi) wiązano zawsze z czynem sprawczym skierowanym przeciwko funkcjonariuszowi podczas wykonywania przez niego czynności służbowych. Na gruncie kodeksu karnego z 1969 r. ustawodawca wprowadzał nadto kumulację obu przesłanek (podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych). Jak podkreślono w doktrynie, „Zmianie, w porównaniu z k.k. z 1969 r., uległy w tym typie okoliczności czynu. Potraktowano je rozłącznie. Sprawca karany jest na podstawie tego przepisu, zarówno wówczas, gdy dopuścił się zniewagi podczas pełnienia przez funkcjonariusza lub osobę przybraną mu do pomocy obowiązków służbowych, chociaż bez związku z nimi, jak i gdy popełnił je tylko w związku z pełnieniem przez te osoby obowiązków służbowych, chociaż nie podczas ich pełnienia. Rozszerza to obszar penalizowany jako zniewaga funkcjonariusza” (O. Górniok [w:] Kodeks karny, Komentarz, t. II, Gdańsk 2005, s. 267).
Konstrukcja normatywna przyjęta w art. 226 § 1 k.k. opiera się na założeniu, że dobrem chronionym jest nie tylko dobre imię, cześć, honor czy godność samego funkcjonariusza publicznego, ale przede wszystkim autorytet organów władzy publicznej oraz porządek publiczny (zob. A. Barczak-Oplustil [w:] Kodeks karny. Komentarz, t. II, wyd. II, pod. red. A. Zolla, Kraków 2006, s. 932). Tak określony cel odrębnej typizacji tego przestępstwa oznacza zarazem, że ustalenie nastąpienia czynu sprawczego zniewagi jest całkowicie oderwane od kryteriów subiektywnych, odczuć bezpośrednio pokrzywdzonego funkcjonariusza, ergo popełnienie czynu karalnego następuje także w sytuacji, w której funkcjonariusz nie tylko nie odczuł subiektywnie zachowania sprawcy jako naruszenia swego dobra osobistego, ale nawet wtedy, kiedy nie miał najmniejszej świadomości nastąpienia zdarzenia wypełniającego hipotezę badanego przepisu. Ma ono bowiem charakter przestępstwa bezskutkowego. „Należy przyjąć, że przestępstwo zniewagi jest przestępstwem formalnym (bezskutkowym), dokonanym w momencie wykonania przez sprawcę działania znieważającego. Nie jest natomiast wymagane zaistnienie jakiegokolwiek skutku w postaci odczucia przez pokrzywdzonego znieważającego zachowania się sprawcy, jako naruszającego jego poczucie własnej wartości. Pokrzywdzony nie musi zatem odczuć zniewagi jako ujemnej dla swej godności” (J. Raglewski [w:] Kodeks karny…, s. 834; podobnie W. Kulesza, Zniesławienie i zniewaga. Ochrona czci i godności człowieka w polskim prawie karnym – zagadnienia podstawowe, Warszawa 1984, s. 169). Według O. Górniok oba typy przestępstw określonych w § 1 i 3 art. 226 k.k. mają charakter bezskutkowy, „Dlatego osobiste odczucie zniewagi przez funkcjonariusza nie ma tu znaczenia” ([w:] Kodeks karny…, s. 42). „Rzeczowe kryterium oceny w tym względzie stanowią zatem normy społeczne, a nie subiektywne mniemanie o sobie (indywidualne odczucia własnej godności) określonej osoby (…)” (por. wyrok SN z 17 lutego 1993 r., sygn. III KRN 24/92).
Nie bez znaczenia dla oceny intensywności penalizacji jest ocena strony podmiotowej przestępstwa. Oczywiście, nie budzi wątpliwości, że przestępstwo zniewagi funkcjonariusza może być popełnione wyłącznie umyślnie, w obu postaciach winy (dolus directus oraz dolus eventualis). Jak podkreśla się w doktrynie, „Strona podmiotowa obejmuje umyślność w obu postaciach. Jednakże regułą bywa tu zamiar bezpośredni” (O. Górniok [w:] Kodeks karny, Komentarz, tom II, Gdańsk 2005, s. 267). Umyślność w ramach przyjętej w art. 226 § 1 k.k. konstrukcji zniewagi zakłada więc, że sprawca obejmuje swoją świadomością obiektywne znaczenie swego zachowania i co najmniej godzi się na to, że zostanie ono odebrane przez otoczenie jako zniewaga. Istotne jest jednak, że przypisanie umyślności sprawcy następuje niezależne od tego, czy jego celem (lub co najmniej zamiarem ewentualnym) był objęty również sam skutek przejawianego zachowania wobec osoby, której ono dotyczy. Celem sprawcy, również w warunkach działania niepublicznego, a więc inaczej niż w wypadku zniewagi zaocznej, nie musi być więc dążenie do tego, aby zniewaga dotknęła pokrzywdzonego funkcjonariusza i dotarła do jego świadomości. Ten element konstrukcji znajduje potwierdzenie w pominięciu przesłanki publicznego zachowania, a także w alternatywnym ujęciu przesłanek „w związku” oraz „podczas”, wreszcie w rezygnacji z przesłanki charakteryzującej zamiar sprawcy na gruncie art. 216 k.k. w odniesieniu do zniewagi zaocznej, wymagającej, aby sprawca dążył intencjonalnie do tego, by zniewaga dotarła do pokrzywdzonego.
Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego istota problemu konstytucyjnego sprowadza się więc nie do oceny konstytucyjnej dopuszczalności penalizacji przestępstwa zniewagi funkcjonariusza, lecz do oceny poprawności konkretnego rozwiązania normatywnego, które zostało przyjęte na gruncie art. 226 § 1 k.k. Nadmierna restryktywność odpowiedzialności karnej, narzucającej, co najmniej pośrednio, bariery dla swobody wypowiedzi – zwłaszcza wtedy, gdy łączy się ze znaczącą swobodą oceny wyróżnionych znamion przestępstwa – może prowadzić do niedopuszczalnej ingerencji w sferę gwarantowanej wolności konstytucyjnej. Podstawą oceny w takim wypadku pozostaje więc przede wszystkim kwestia, czy badana regulacja prawnokarna dostatecznie uwzględnia standardy wolności wypowiedzi w państwie demokratycznym, a zatem czy właściwie (poprawnie) balansuje wchodzące w grę wartości konstytucyjne.
Swobodna debata publiczna w państwie demokratycznym jest jednym z najważniejszych gwarantów wolności i swobód obywatelskich. Ochronie tej wartości służą gwarancje jednoznacznie formułowane w art. 54 Konstytucji, który stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechnienia informacji. Jak podkreślił Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 5 maja 2004 r., (sygn. P 2/03, OTK ZU nr 5/A/2004, poz. 39) „W polskiej Konstytucji zasadę wolności wypowiedzi normuje art. 54 ust. 1, w którym wyrażone zostały trzy odrębne, acz powiązane i uzależnione od siebie wolności jednostki. Są to: wolność wyrażania swoich poglądów, wolność pozyskiwania informacji oraz wolność rozpowszechniania informacji. Trybunał podziela wyrażany w doktrynie pogląd, iż użyte w powyższym przepisie Konstytucji wyrażenie «pogląd» powinno być rozumiane jak najszerzej, nie tylko jako wyrażanie osobistych ocen co do faktów i zjawisk we wszystkich przejawach życia, lecz również jako prezentowanie opinii, przypuszczeń i prognoz, a w szczególności również informowanie o faktach, tak rzeczywistych, jak i domniemywanych (por. P. Sarnecki [w:] L. Garlicki (red.) Komentarz do Konstytucji RP, Warszawa 2003, tom III, nota 5 do art. 54)”. Gwarantowana w art. 54 ust. 1 Konstytucji wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji pozostaje w związku z art. 14 Konstytucji, który stanowi, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu”. Trybunał Konstytucyjny wyraźnie zaznaczył w wyroku z 23 marca 2006 r., (sygn. K 4/06, OTK ZU nr 3/A/2006, poz. 32) że „Swoboda wypowiedzi jest jednym z fundamentów społeczeństwa demokratycznego, warunkiem jego rozwoju i samorealizacji jednostek. Swoboda ta nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne. Rolą dziennikarzy jest rozpowszechnianie informacji i idei dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania i mających publiczne znaczenie. Pozostaje to w ścisłym związku z prawem opinii publicznej do otrzymywania informacji. Oczywiście na gruncie Konstytucji (art. 31 ust. 3) swoboda wypowiedzi może doznawać ograniczeń. Nie ulega jednak wątpliwości, że najbardziej elementarnym warunkiem ograniczenia tej swobody jest wymóg regulacji ustawowej. Wzgląd na fundamentalną rolę wolności słowa w demokratycznym państwie prawnym nakazuje szczególnie surowo kontrolować precyzję przepisów ustaw wprowadzających ograniczenia w korzystaniu z tej wolności”.
6. Działalność osób publicznych – funkcjonariuszy publicznych jako przedmiot krytyki.
Ustalonym standardem w państwie demokratycznym jest, zważywszy na cele i funkcje debaty publicznej, przesuwanie coraz dalej granicy wolności wypowiedzi przede wszystkim w odniesieniu do wszelkich spraw związanych z funkcjonowaniem instytucji i osób publicznych, w tym przede wszystkim funkcjonariuszy publicznych, ponieważ ich działalność rzutuje na losy szerszych grup społecznych, a nawet czasem całego społeczeństwa. Wolność wypowiedzi podlega zatem w tych wypadkach intensywniejszej ochronie prawnej niż w odniesieniu do osób prywatnych. Taki kierunek wykładni odpowiednich gwarancji wolności wypowiedzi zawartych w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284 ze zm.; dalej: europejska konwencja praw człowieka) wytycza jednoznacznie orzecznictwo strasburskie, które wielokrotnie wskazywało na konieczność zaakceptowania przez osoby publiczne (w tym więc przede wszystkim przez funkcjonariuszy publicznych) słabszego standardu ochrony ich dóbr osobistych, we wszystkich wypadkach, kiedy wypowiedź odnosi się do spraw pozostających w związku z działalnością publiczną i może wywoływać zrozumiałe oraz uzasadnione zainteresowanie opinii publicznej. Za szczególnie charakterystyczne można uznać orzeczenie Lingens przeciwko Austrii z 8 lipca 1986 r. (wydane na kanwie sprawy, w której dziennikarz w opublikowanym artykule zarzucił kanclerzowi Austrii „najbardziej nikczemny oportunizm” oraz zachowanie „niemoralne i niegodne”), w którym Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że „swoboda dyskusji politycznej jest rdzeniem koncepcji demokratycznego społeczeństwa, która dominuje w całej konwencji. Granice dopuszczalnej krytyki są w konsekwencji szersze w stosunku do polityków niż osób prywatnych. Politycy, inaczej niż osoby prywatne, wystawiają świadomie i w sposób nieunikniony każde swoje słowo i działanie na dogłębną kontrolę dziennikarzy i opinii publicznej. Muszą zatem wykazać większy stopień tolerancji. (…) W kontekście debaty politycznej, stosowanie sankcji karnych niesie za sobą ryzyko zniechęcania dziennikarzy do włączania do debaty publicznej problemów ważnych z punktu widzenia danej społeczności. Tym samym odpowiedzialność karna może prowadzić do utrudniania prasie wypełniania jej obowiązków informacji i kontroli” (skarga nr 9815/82, I. Kamiński, Swoboda wypowiedzi w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, wyd. III, Kraków 2006, s. 89). Z tych względów ETPC w sprawie Jersild przeciwko Danii, wyrok z 23 września 1994 r., uznał, że „Art. 10 chroni nie tylko treść idei i informacji, ale również formę w jakiej są przekazywane. Swoboda dziennikarska obejmuje również możliwość posłużenia się w pewnym stopniu przesadą, a nawet prowokacją” (sprawa nr 15890/89, M.A. Nowicki, Europejska Konwencja Praw Człowieka, Wybór orzecznictwa, Warszawa 1998, s. 322). Także w sprawie Castells przeciwko Hiszpanii, ETPC w wyroku z 23 kwietnia 1992 r. zajął stanowisko, że „Prasa odgrywa szczególną rolę w państwie respektującym rządy prawa. Swoboda debaty politycznej, również za pośrednictwem prasy, nie jest oczywiście nieograniczona. W określonych sytuacjach dopuszczalne są pewne restrykcje. (…) Granice dopuszczalnej krytyki są szersze, gdy krytykuje się rząd, niż gdy krytyka dotyczy zwykłego obywatela, a nawet polityka. W systemie demokratycznym działania i zaniedbania rządu muszą być przedmiotem skrupulatnej kontroli nie tylko ciał ustawodawczych i sądów, ale także prasy i opinii publicznej. Ze względu na swoją dominującą pozycję rząd musi okazywać powściągliwość w sięganiu do sankcji karnych, szczególnie gdy możliwe są inne sposoby reakcji na bezpodstawne ataki lub krytykę ze strony opozycji i mediów” (sprawa nr 11798/85, M.A. Nowicki, op.cit., s. 323-324). Podobnie w sprawie Oberschlick przeciwko Austrii, wyrok z 1 lipca 1997 r. (wydany na kanwie sprawy, w której polityk w komentarzu po publicznym przemówieniu został nazwany „idiotą”), ETPC podkreślił, że polityk musi wykazać wyższy stopień tolerancji, szczególnie gdy składa oświadczenia narażone na krytykę. Ma on z pewnością prawo do ochrony swej reputacji, nawet gdy nie działa jako osoba prywatna, ale wymóg ochrony należy zestawić z interesem wynikającym z potrzeby istnienia otwartej dyskusji w sprawach o politycznym znaczeniu. Wyjątki od prawa do swobody wypowiedzi muszą być interpretowane wąsko” (skarga nr 20834/92, I. Kamiński, op.cit., s. 119). Z kolei w sprawie Janowski przeciwko Polsce, wyrok z 21 stycznia 1999 r. (wydany na kanwie sprawy znieważenia funkcjonariuszy publicznych – straży miejskiej, podczas i w związku z wykonywaniem przez nich czynności służbowych, przez nazwanie ich „ćwokami” i „głuptakami”), ETPC uznał, że „granice dopuszczalnej krytyki funkcjonariuszy publicznych są szersze niż osób prywatnych, jednak nie tak szerokie jak w przypadku polityków. (…) Jeśli chodzi o ochronę przed atakami słownymi, funkcjonariusze publiczni znajdują się «między» politykami i osobami prywatnymi. O zasadności ingerencji w swobodę wypowiedzi będą ostatecznie decydowały okoliczności konkretnej sprawy, rodzaj i wysokość wymierzonej sankcji, motywy autora krytyki” (skarga nr 25716/94, I. Kamiński, op.cit., s. 207).
W literaturze przedmiotu nie ma ani pełnej zgody, ani jednoznaczności co do tego jak rozumieć pojęcie zniewagi, chociaż zwraca się uwagę na to, że decydujące muszą być oceny obiektywne, a nie subiektywne odczucia samej osoby pokrzywdzonej. Dla przykładu warto przytoczyć kilka definicji zawartych w komentarzach do kodeksu karnego. Według W. Woltera zniewaga zawiera „ujemną ocenę takich zachowań, które uwłaczają godności przysługującej każdemu człowiekowi z racji jego człowieczeństwa” ([w:] Kodeks karny z komentarzem, Warszawa 1973, s. 530). Według O. Górniok „Sposób znieważania nie jest w art. 226 k.k. ani w ogólnym typie zniewagi (art. 216) określony. Znieważać można słowem, pismem, wizerunkiem, gestem (…). Uwłaczająca godności treść ma charakter względny. Zależy od ocen funkcjonujących w danym środowisku, znaczenia, jakie może nadawać im specyficzna sytuacja, a także stosunków, jakie łączą adresata zniewagi ze sprawcą (…). Zniewaga może przybierać postać lżenia, wyszydzania, a nawet lekceważenia. Musi być jednak czymś więcej aniżeli nieprzyzwoitym zachowaniem czy nietaktem (…) Zakres znaczeniowy znieważenia jako znamienia obu tych typów przestępstw (§ 1 i 3 art. 226 k.k.) nie obejmuje zniesławienia” ([w:] Kodeks karny, Część szczegółowa, Komentarz, pod red. A. Wąsek, tom. II, wyd. 2, Warszawa 2005, s. 41-42). Według J. Raglewskiego „Należy przyjąć, że chodzi o rozmaitego rodzaju zachowania, których wspólną cechą jest to, że wyrażają pogardę dla godności drugiego człowieka. Środki wyrazu, jakie zostały przez sprawcę do tego użyte, są obojętne. Znieważające zachowanie może zatem przybierać postać słowną (posłużenie się wulgarnym słownictwem), być wyrażone przy pomocy rysunku (np. karykatura), symboli znaków albo innego rodzaju środka przekazu (film, fotografia), poprzez sporządzenie odpowiedniej strony www w internecie, czy też gestu, który wyraża brak szacunku wobec drugiej osoby. (…) Dla ustalenia, czy określone zachowanie sprawcy ma charakter znieważający, decydujące znaczenie mają kryteria obiektywne (…), należy brać pod uwagę przede wszystkim generalnie akceptowane normy obyczajowe (…) W niektórych sytuacjach będą jednak miały istotne znaczenie normy przyjęte w określonym środowisku (…) niektóre słowa dopiero w pewnej sytuacji lub określonych kręgach towarzyskich zostaną uznane za znieważające” ([w:] Kodeks karny, Komentarz, tom. II, red. A. Zoll, wyd. II, Kraków 2006, s. 828). Na zmienność i nieokreśloność pojęcia „zniewagi” zwracają też uwagę inni przedstawiciele doktryny. Według A. Marka „zniewaga jest przestępstwem skierowanym przeciwko godności osobistej człowieka (…), za zniewagę uważa się zachowanie uwłaczające godności, wyrażające lekceważenie lub pogardę. O tym, czy zachowanie to ma charakter znieważający, decydują dominujące w społeczeństwie oceny i normy obyczajowe” (A. Marek, Kodeks karny, wyd. 3, Warszawa 2006, s. 407). Według W. Kuleszy „przepis prawa karnego chroni godność człowieka rozumianą – jako stan dany każdemu podmiotowi – przed takimi naruszeniami, które według zdeterminowanych kulturowo i powszechnie przyjętych ocen stanowią wyraz pogardy dla człowieka (…) istotą znieważenia jest okazanie pogardy, która głębiej wyraża ujemny stosunek do wartości, jaką reprezentuje sobą człowiek, aniżeli lekceważenie. Samo tylko zachowanie lekceważące nie jest zniewagą. (…) Ścisłe wytyczenie zakresu znaczeniowego znamienia <<znieważa>> nie jest możliwe ze względu na wchodzące w grę oceny. Mogą one być zrelatywizowane nie tylko do obyczajowości różnych środowisk, ale również powinny uwzględniać stosunki łączące strony: służbowe, towarzyskie oraz stopień wzajemnej zażyłości” (W. Kulesza, Zniesławienie i zniewaga. Ochrona czci i godności człowieka w polskim prawie karnym – zagadnienia podstawowe, Warszawa 1984, s. 169-174). Jednocześnie jednak nie sposób nie dostrzec, że trudności w precyzyjnym określeniu znaczenia zniewagi wynikają w dużej mierze stąd, że – jak trafnie podkreślono w doktrynie – „niepodobna zbudować jakiejś uniwersalnej definicji pojęcia godności osobistej, choćby dlatego że stanowi ono ciągle, i zapewne stanowić będzie, przedmiot żywej, czasami emocjonalnie zabarwionej dyskusji” (W. Kulesza, tamże, s. 164).
Na tle przytoczonych definicji łatwo zauważyć, że stosowane dla opisu zniewagi ocenne i zmienne kryteria muszą wywoływać niejednolitość praktyki i niepewność co do przewidywalnych reakcji organu publicznego (oskarżyciela publicznego) w odniesieniu do niektórych typów wypowiedzi. Debata publiczna nacechowana jest niejednokrotnie dużym napięciem emocji, łączy się z używaniem pojęć i określeń celowo przerysowanych, skrajnych i przejawia subiektywne poglądy oraz przekonania osób je wypowiadających. Nie ma wolnej, swobodnej, demokratycznej debaty w sytuacji, w której poziom emocji i „soczystość” używanego języka miałyby być z góry narzuconym standardem, określonym w sposób sformalizowany i zbiurokratyzowany przez organy władzy publicznej. Obawy co do reakcji ze strony oskarżyciela publicznego na określone zachowania czy wypowiedzi o domniemywanej treści znieważającej nie zmienia fakt, że znamion przestępstwa z art. 212 k.k. – zniesławienie – nie należy utożsamiać z pojęciem zniewagi z art. 216 i art. 226 k.k. Zgodnie z przyjętą koncepcją wykładni wskazanych przepisów kodeksu karnego odpowiedzialność za zniewagę chronić ma w pierwszym rzędzie przed naruszeniami godności osobistej (tzw. wewnętrznej godności), a nie przed zachowaniami, które naruszają dobre imię danej osoby, wyrażają krytykę jej działalności zawodowej lub publicznej, ujawniają prywatność czy łączą się z prezentacją nieprawdziwych faktów i okoliczności (tzw. zewnętrzna godność). „Zniewagi godzą w wyobrażenie pokrzywdzonego o własnej godności, podczas gdy pomówienia wywołują u innych osób niekorzystne wyobrażenie o godności pomawianego. Ta sama wypowiedź może być jednocześnie pomówieniem i zniewagą. Może godzić w wyobrażenie ofiary o własnej godności oraz narażać ją na utratę zaufania do niej osób trzecich, potrzebnego jej dla wykonywania jakiejś działalności” (O. Górniok [w:] Kodeks karny, Komentarz, t. II, Gdańsk 2005, s. 243-244). Nie ulega zatem wątpliwości, że na tle przyjętych i stosowanych kryteriów dystynkcja pomiędzy krytyczną opinią, sądem, poglądem na temat aktywności danej osoby a wypowiedzią znieważającą – w wielu wypadkach nie będzie łatwa do przeprowadzenia ani oczywista. Mocno krytyczne i bardzo negatywne oceny czyjejś działalności nie mogą być łatwo oddzielone od wypowiedzi, które już zawierają w sobie określony poziom treści znieważających. Jak trafnie zauważa Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z 30 stycznia 2002 r. (sygn. II AKa 577/01), „W ramach krytyki z pewnością jest bowiem dopuszczalne posługiwanie się słownictwem mocnym i wyrazistym, w innych warunkach mogących stanowić nawet przedmiot obrazy (…) samo użycie słów obraźliwych pod adresem wskazanych polityków nie stanowi o popełnieniu przypisanych przestępstw”.
Prokurator Rejonowy w Częstochowie postanowieniem z 23 grudnia 2003 r. (sygn. akt 3 Ds 292/03) umorzył śledztwo w sprawie publicznego znieważenia Prezydenta RP poprzez rozpowszechnianie na terenie Częstochowy plakatów z wizerunkiem Aleksandra Kwaśniewskiego obok wizerunku Adolfa Hitlera, uznając tak drastyczną formę protestu politycznego za dopuszczalną, a w szczególności mieszczącą się w granicach ochrony wypowiedzi zagwarantowanej przez art. 10 europejskiej Konwencji praw człowieka. W uzasadnieniu prokurator przychylił się do opinii wyrażonej przez SN w orzeczeniu z 28 lipca 1993 r. (OSN KW 1993, nr 11-12, poz. 73) „skoro jedną z podstawowych zasad zagwarantowanych przez Polskę (…) jest prawo do publicznego głoszenia swoich poglądów (…), to żadna wypowiedź odnosząca się do osób działających publicznie lub organów państwa (…), jeżeli nawet opinie te naruszają pewne normy obyczajowe, nie powinny być traktowane jako przestępstwo (…) Zmiana bowiem norm obyczajowych w życiu politycznym i wyraźne złagodzenie ongiś rygorystycznie traktowanych granic chroniących dobre imię i cześć osobistości życia politycznego jest istotnym argumentem przemawiającym za niewątpliwie względniejszą oceną zachowań sprawcy”.
Swoje zaniepokojenie istniejącą praktyką na tle art. 226 k.k. oraz zastrzeżenia co do istniejących regulacji z punktu widzenia standardu wolności wypowiedzi wyraził Rzecznik Praw Obywatelskich w wystąpieniu z 1 września 2006 r., skierowanym do Ministra Sprawiedliwości: „Europejski Trybunał Praw Człowieka słusznie wskazuje, że prasa odgrywa zasadniczą rolę w społeczeństwie demokratycznym. Chociaż nie może przekraczać pewnych granic, w szczególności nie może naruszać dobrego imienia oraz praw innych osób, jej obowiązkiem jest przekazywanie informacji i poglądów we wszystkich sprawach dotyczących interesu publicznego w sposób odpowiadający jej obowiązkom i odpowiedzialności. (…) W innym bowiem przypadku, prasa nie byłaby w stanie odgrywać istotnej roli «instytucji kontroli społecznej» (public watching). Art. 10 chroni nie tylko treść wyrażanych poglądów i informacji, ale również formę, w jakiej są one przekazywane. Swoboda dziennikarska obejmuje również możliwość odwołania się do zastosowania pewnej przesady lub nawet prowokacji (wyrok ETPC z 14 marca 2002 r., nr 26229/95, Gawęda przeciwko Polsce). Warto w tym miejscu wyeksponować specyficzny charakter prawa karnego, jako «ostatecznej» reakcji państwa na zdarzenia stanowiące zagrożenie dla dóbr chronionych, zwłaszcza iż, niezależnie od sankcji karnej przewidzianej w art. 226 k.k., ochrony naruszonej przez znieważenie można dochodzić na podstawie przepisów kodeksu cywilnego (art. 23, 24 i 448 k.c.)” (RPO-534838-II/06/PS).
Oceny działań ludzi funkcjonujących w sferze publicznej bywają w przestrzeni demokratycznej ostre i często bardzo niesprawiedliwe. Ostrość debaty i swoboda wypowiedzi są jednak gwarancją kontroli sprawowanej przez środki społecznego przekazu, a tym samym przez opinię publiczną nad działalnością instytucji publicznych i poszczególnych funkcjonariuszy. Treści zniesławiających (krytycznych, negatywnych sądów) nie da się wyraźnie oddzielić od treści znieważających, naruszających godność osobistą, ponieważ w dużym stopniu ocena zależy od wrażliwości opinii danej grupy społecznej czy danego społeczeństwa, od swoistego przyzwolenia społeczeństwa na ostrość wypowiedzi w debacie publicznej. Jest ona zmienna, zależna od czasu, miejsca i okoliczności, o czym dobrze świadczy różnica ocen prezentowanych w polskich i niemieckich mediach na temat dopuszczalności stosowania tych lub innych określeń (np. „kartofel”) wobec znanych polityków i osób publicznych. Za trafny należy uznać pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w wyroku z 28 lipca 1993 r. (sygn. akt WRN 91/93): „życie publiczne dostarcza argumentów na to, że nastąpiła wyraźna zmiana w normach obyczajowych, poprzez złagodzenie ongiś dość ostro zarysowanych w tej dziedzinie zakazów. Zmiana bowiem norm obyczajowych w życiu politycznym i wyraźne złagodzenie ongiś rygorystycznie traktowanych granic chroniących dobre imię i cześć osobistości życia politycznego jest istotnym argumentem przemawiającym za niewątpliwie względniejszą oceną zachowań sprawcy” (OSN KW, 1993, nr 11-12, poz. 73).
Jak to już wyżej stwierdzono, istnieją pewne podstawy różnicowania w ramach szerszej kategorii osób publicznych sytuacji polityków oraz funkcjonariuszy publicznych. Ocena wypowiedzi krytycznej adresowanej do osoby będącej politykiem mogłaby być badana z punktu widzenia statusu takiej osoby jako funkcjonariusza publicznego oraz takich wypowiedzi, które pozostają w związku z pełnioną funkcją. Inna byłaby więc ocena wypowiedzi krytycznych adresowanych do polityka, który nie jest funkcjonariuszem, inna wtedy, kiedy taką funkcję pełni. Odmiennie wypadałaby też ocena wypowiedzi w zależności od tego, jaka była ich treść, a więc czy pozostawała w związku z pełnioną funkcją, czy też nie. Ostatecznie tylko takie wypowiedzi, które były adresowane do polityka – funkcjonariusza publicznego i które byłyby w związku z czynnościami funkcjonariusza mogłyby zasługiwać na surowszą ocenę. Można by nawet uznać, że wskazana dystynkcja znajduje swoje oparcie w wyrażeniu „w związku”, zawężającym zakres zastosowania art. 226 § 1 k.k. tylko do sytuacji, kiedy wypowiedź dotyczy sfery aktywności funkcjonariusza publicznego, ale już nie aktywności tej osoby jako działacza politycznego. Bliższa analiza tego ujęcia, a także praktyka stosowania prawa zdają się jednak zaprzeczać temu wnioskowi.
Niepewność ocen pojawiająca się na tle analizowanych sytuacji jest także konsekwencją rozerwania koniecznego związku pomiędzy przesłankami „w związku” i „podczas”, na co trafnie zwraca uwagę sąd pytający. Łączne traktowanie tych przesłanek pozwalałoby co najmniej na ograniczenie pola arbitralności kwalifikacji poszczególnych stanów, choćby z tego względu, że zachowanie znieważające musiałoby zawsze pozostawać w ściśle określonym kontekście sytuacyjnym, wskazującym na rodzaj aktywności danej osoby w określonym czasie i miejscu (podczas wykonywania czynności służbowej). Istniejąca formuła normatywna sprzyja natomiast zacieraniu różnicy pomiędzy zachowaniami odnoszącymi się do działań osób publicznych jako funkcjonariuszy i jako polityków. Szeroki zakres zastosowania art. 226 § 1 k.k. pozwala na objęcie ściganiem z urzędu – w oparciu o niepewne, a więc narażone na arbitralność kryteria kwalifikacyjne – również wypowiedzi znieważających, formułowanych w ramach debaty politycznej w stosunku do osób będących jednocześnie politykami i funkcjonariuszami publicznymi.
Nie ulega też wątpliwości, że czym innym jest uruchomienie odpowiedzialności karnej w takich wypadkach na podstawie oskarżenia prywatnego (tak jak w sytuacji „zwykłej” zniewagi), a czym innym na podstawie oskarżenia publicznego. W pierwszym wypadku pokrzywdzony, decydując się na zainicjowanie postępowania karnego, poddaje jednocześnie swoją decyzję osądowi publicznemu. W odniesieniu do funkcjonariuszy publicznych czy osób publicznych jest to dodatkowy element hamujący nadużywanie tego instrumentu ochrony. W drugim wypadku – bezpośrednie zaangażowanie się oskarżyciela publicznego prowadzić może co najmniej do zagrożenia arbitralnością decyzji w kwestii wyboru tych lub innych spraw jako uzasadniających wszczęcie postępowania karnego, a w konsekwencji do niebezpiecznej wybiórczości i selektywności spraw. W odniesieniu do tak wrażliwego segmentu życia publicznego, jakim jest funkcjonowanie mediów i debata publiczna, tego typu selektywność (którą zdaje się poświadczać dotychczasowa praktyka) ze strony organów prokuratorskich może zawsze wywoływać obawy o stosowanie niedostatecznie zobiektywizowanych kryteriów i sprzyjanie określonym opcjom politycznym. Obawy te może wzmagać nieprecyzyjność i niedookreśloność samego pojęcia zniewagi.
Wskazuje na to przede wszystkim art. 31 ust. 3 Konstytucji, który wymienia wśród wartości mogących uzasadniać ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw, w tym więc także wolności wypowiedzi – bezpieczeństwo, porządek publiczny, ochronę środowiska, zdrowie i moralność publiczną, wolności i prawa innych osób. Konieczne jest jednak, by ograniczenia te czyniły zadość wymaganiom konstytucyjnym.
Jak już wskazywano wyżej, podstawowym celem wyodrębnienia przestępstwa zniewagi funkcjonariusza publicznego jest ochrona autorytetu instytucji państwowych. Tak określają dobro chronione w ramach art. 226 k.k. przedstawiciele doktryny. Jak podkreśla A. Marek, „Określone w art. 226 § 1 k.k. przestępstwo znieważenia funkcjonariusza publicznego (…) jest typem szczególnym (kwalifikowanym) w stosunku do przestępstwa znieważenia człowieka (art. 216 k.k.). Zaostrzenie karalności wiąże się z tym, iż omawiane przestępstwo godzi nie tylko w godność osobistą funkcjonariusza, lecz pośrednio także w poszanowanie reprezentowanej przez niego instytucji” ([w:] Kodeks karny, wyd. 3, Warszawa 2006, s. 419). „Zarówno w § 1, jak i § 3, chroniona jest działalność instytucji, w szczególności jeden z warunków tej działalności, jakim jest potrzebny do jej wykonywania autorytet, powaga. (…) przy rozpoznawaniu znieważenia tych podmiotów trzeba brać pod uwagę kryteria zobiektywizowane, odpowiednie do przyjmowanych norm kulturowo-obyczajowych zachowań wobec osób i instytucji realizujących działalność państwa i samorządu terytorialnego” (O. Górniok [w:] Kodeks karny, Część szczegółowa, Komentarz, pod red. A. Wąsek, t. II, wyd. 2, Warszawa 2005, s. 42). „Typ czynu zabronionego (…) ma dwa przedmioty ochrony: prawidłowe funkcjonowanie instytucji państwowych i samorządowych oraz godność funkcjonariusza lub osoby do pomocy mu przybranej. Prawidłowe funkcjonowanie wskazanych powyżej instytucji chronione jest poprzez zapewnienie poszanowania dla funkcjonariuszy publicznych, pełniących obowiązki służbowe” (A. Barczak-Oplustil, op.cit., s. 932). Cel, jakim jest ochrona autorytetu organów władzy publicznej, związany jest ściśle z zapewnieniem możliwości efektywnego wykonywania funkcji przez instytucje demokratycznego państwa, a więc także z ochroną wartości wpisującej się w szersze pojęcie porządku publicznego. Jak podkreślił Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 21 czerwca 2005 r., sygn. P 25/02, „«Porządek publiczny» jako przesłanka ograniczenia wolności i praw jednostki rozumiany jest jako dyrektywa takiej organizacji życia publicznego, która zapewniać ma minimalny poziom uwzględniania interesu publicznego” (OTK ZU nr 6/A/2005, poz. 65). Na tym tle dopiero można postawić pytanie, czy badana regulacja prawnokarna służąca ochronie autorytetu instytucji państwowych może być uznana za środek proporcjonalny w rozumieniu art. 31 ust. 3 Konstytucji.
Konieczność taka nie występuje w odniesieniu do zachowań mających jedynie związek z wykonywaniem funkcji przez funkcjonariusza publicznego, ale niewystępujących w toku jego działań. Intensywniejsza ochrona prawnokarna jest bowiem wiązana raczej nie tyle z koniecznością efektywnego działania, wykonania konkretnych czynności organu władzy, ile jest nakierowana na podtrzymywanie autorytetu instytucji państwowej jako takiego, a więc podtrzymywaniem w odbiorze publicznym określonego wizerunku organu władzy, który może ulegać osłabieniu w wyniku znieważających wypowiedzi odnoszących się do określonych osób – piastunów funkcji publicznej. O ile można się zgodzić ze stwierdzeniem, że autorytet instytucjonalny udziela się piastunom określonych funkcji publicznych i odwrotnie, a więc zniewaga funkcjonariusza często będzie zniewagą instytucji, to jednak taki związek nie usprawiedliwia jeszcze dostatecznie mocno stosowania drastyczniejszych środków odpowiedzialności karnej niż w stosunku do zniewagi typowej (art. 216 k.k.). Może bowiem prowadzić do sztucznego niejako podtrzymywania autorytetu instytucji, słusznie i w uzasadniony sposób poddawanej krytycznej ocenie opinii publicznej, a w konsekwencji sprzyjać tłumieniu krytyki publicznej. Sama skuteczność działań instytucji publicznej, możliwość efektywnego wykonywania przez nią zadań organu władzy nie ulega natomiast osłabieniu przez fakt zaistnienia mocno krytycznych, nawet znieważających wypowiedzi formułowanych w przestrzeni publicznej. Oczywiście, nie oznacza to, że system prawny nie powinien uruchamiać w takich sytuacjach określonych środków ochrony prawnej. Wystarczające są jednak w takim wypadku instrumenty przewidywane w innych regulacjach prawnych, uruchamiane przede wszystkim bezpośrednio z inicjatywy osób bezpośrednio pokrzywdzonych znieważającą wypowiedzią (oprócz środków prawnokarnych – art. 216 k.k., pozostają w dyspozycji tych osób środki ochrony cywilnoprawnej, w tym środki ochrony majątkowej). Oskarżyciel publiczny korzysta zawsze z możliwości przyłączenia się do odpowiednich postępowań karnych, jeśli zachodzą względy wskazujące na potrzebę ochrony interesu publicznego (art. 60 k.p.k.).
Dotychczasowe rozważania były poświęcone wypowiedziom, które zawierają treści znieważające, formułowane publicznie w związku z funkcją pełnioną przez osobę pokrzywdzoną. Obecnie należy rozważyć konstytucyjność kwestionowanej regulacji z punktu widzenia wypowiedzi, które nie są nakierowane na upublicznienie, formułowanych w relacjach pomiędzy osobami prywatnymi. Rozważana obecnie kategoria wypowiedzi znieważających jest bliższa sytuacji faktycznej, która stanowiła podstawę wystąpienia z pytaniem prawnym w niniejszej sprawie, chociaż należy od razu zastrzec, że Trybunał Konstytucyjny nie ma podstawy do tego, aby ustalać samodzielnie stan faktyczny sprawy i w szczególności rozstrzygać o tym, do kogo: czy do osoby prywatnej, czy – w intencji oskarżonego – do funkcjonariusza (prokuratora), miał być skierowany list oskarżonego zawierający zarzucane mu treści znieważające.
Jak już wskazywano, żaden z trzech warunków zniewagi „zwykłej” związanych z okolicznościami i czasem uzewnętrznienia wypowiedzi znieważającej, przewidywany w art. 216 k.k., nie jest wskazany w art. 226 § 1 k.k. Trafność takiej interpretacji art. 226 § 1 k.k. potwierdza dodatkowo wcześniej przytaczane stanowisko zarówno doktryny, jak i orzecznictwa w kwestii uznania przestępstwa zniewagi za czyn niemający charakteru skutkowego. Ocena zaistnienia przestępstwa jest więc całkowicie niezależna od tego, czy pokrzywdzony subiektywnie został dotknięty zniewagą, ani też nawet od tego, czy miał w ogóle świadomość jej zaistnienia. W konsekwencji ów element czysto obiektywnego podejścia do przestępstwa zniewagi ulega, jak się powszechnie uważa, wzmocnieniu na gruncie art. 226 k.k. Należy więc założyć, że wystarczającą podstawą odpowiedzialności karnej z art. 226 § 1 k.k. jest, aby bezpośredni zamiar sprawcy skierowany został na uzewnętrznienie treści znieważających funkcjonariusza publicznego w związku z wykonywaniem przez niego czynności służbowych, także i wtedy, kiedy nie mają one trafić do wiedzy samego pokrzywdzonego ani też do szerszej wiadomości publicznej. Koniecznym natomiast i dość oczywistym warunkiem uznania, że nastąpiło przestępstwo zniewagi, w ujęciu art. 226 § 1 k.k., pozostaje ustalenie, że zniewaga jest dokonywana wobec kogoś, a więc w ramach relacji z innymi osobami (także relacji niemających charakteru bezpośredniego, ale na odległość – telefonicznych, internetowych lub korespondencyjnych – co miało właśnie miejsce w sprawie będącej podstawą wniesienia pytania prawnego), zawsze będzie się więc łączyć z „poinformowaniem” innego lub innych o swej negatywnej, pogardliwej ocenie osoby pełniącej funkcję publiczną.
Tak szerokie ujęcie penalizacji zniewagi budzi uzasadnione zastrzeżenia natury konstytucyjnej. Sąd pytający trafnie wskazuje na gwarancje wynikające z art. 54 ust. 1 Konstytucji, które nie pozwalają na ingerowanie w sferę wolności wyrażania swych poglądów zarówno na forum publicznym, jak i w relacjach prywatnych. Nie ulega przy tym wątpliwości, że w sferze niepublicznej wolność wyrażania poglądów jest bez porównania silniej chroniona, co zresztą znajduje również potwierdzenie w konstrukcji normatywnej art. 216 k.k. – „zwykłej” zniewagi. W tym ostatnim wypadku zniewaga, która nie jest nakierowana na ujawnienie osobie pokrzywdzonej (a więc nie następuje bezpośrednio w jej obecności, publicznie lub z zamiarem, by dotarła do wiadomości tej osoby), nie podlega nawet ściganiu z oskarżenia prywatnego.
Nie można tracić z pola widzenia, że penalizacja w kształcie przyjętym w art. 226 § 1 k.k. prowadzić może także do naruszenia gwarancji zawartych w art. 49 Konstytucji (wolność komunikowania się) oraz w art. 47 Konstytucji (ochrona życia prywatnego). Penalizowanie zachowań związanych z relacjami prywatnymi pomiędzy ludźmi w zakresie, który obejmuje wzajemną komunikację, w tym przekazywanie określonych poglądów, opinii, ocen innych osób, zawsze musi z natury rzeczy łączyć się z ingerencją w sferę swobody życia prywatnego i wolności komunikacji. Trzeba mieć bowiem na uwadze to, że nawet wypowiedzi przypadkowo zasłyszane, czy przekazane przez osobę trzecią wbrew woli i intencjom sprawcy zniewagi, mogą stanowić, wedle przyjętej w art. 226 § 1 k.k. regulacji, podstawę do zastosowania sankcji karnej – o ile treści te dotyczą funkcjonariusza publicznego i sfery jego czynności służbowych.
Kwestionowana regulacja w badanym zakresie, podobnie jak to wykazano w odniesieniu do wypowiedzi publicznych (a nawet tym bardziej), nie znajduje uzasadnienia w zasadzie proporcjonalności. Żadne bowiem z wartości wskazanych w art. 31 ust. 3 Konstytucji nie uzasadniają w tym wypadku ingerowania w sferę gwarantowanych konstytucyjnie wolności i praw. Nie ma też powodów, aby w demokratycznym państwie, respektującym oddzielenie sfery publicznej i prywatnej aktywności obywateli, autorytet instytucji publicznych oraz godność osobista funkcjonariuszy publicznych, podlegały wzmożonej ochronie prawnej również w relacjach istniejących pomiędzy jednostkami, czy szerzej pomiędzy podmiotami prywatnymi. Nie przemawiają za takim rozwiązaniem względy konieczności w państwie demokratycznym, ponieważ autorytet instytucji publicznych nie jest i nie może być budowany poprzez sztuczne, formalnie wytyczane bariery komunikacji i swobody wypowiedzi pomiędzy obywatelami. Wręcz przeciwnie – ingerowanie państwa w tę sferę, a zwłaszcza możliwość zastosowania środków odpowiedzialności karnej, obniża autorytet organów państwa i niesie niebezpieczeństwo patologii w sferze stosowania instrumentów prawnych. Dzieje się tak przede wszystkim wtedy, gdy nacechowane są one nadmierną represyjnością, o czym dobrze świadczą doświadczenia minionej epoki. Autorytet instytucji publicznych musi być budowany w oparciu o zupełnie inne wartości i zupełnie inny typ relacji nawiązywanych pomiędzy władzą publiczną a obywatelem. Sztuczne, oparte na zakazach i represji budowanie autorytetu organów władzy publicznej i funkcjonariuszy publicznych zawsze ostatecznie obraca się przeciwko wartościom, których ochronie takie zakazy mają służyć.
Należy przede wszystkim zauważyć, biorąc pod uwagę wartości wcześniej analizowane, a związane z porządkiem publicznym w państwie demokratycznym, że nie jest a priori pozbawiona konstytucyjnej zasadności regulacja prawna różnicująca zakres ochrony prawnej, w tym zakres penalizacji podobnych czynów wymierzonych z jednej strony w dobra osoby prywatnej, z drugiej – w funkcjonariusza publicznego, a ściślej w autorytet władzy publicznej. Problem nie polega więc na tym, że dochodzi do odrębnej typizacji przestępstwa w wypadku czynów skierowanych przeciwko funkcjonariuszom publicznym, ale na wadliwym sposobie ukształtowania znamion przestępstwa, który prowadzi do naruszenia innych gwarantowanych wartości konstytucyjnych. Państwo ma jednak co do zasady prawo wzmocnić odpowiedzialność karną w wypadku czynów skierowanych przeciwko funkcjonariuszom. Inny niż w wypadku osób prywatnych jest tu bowiem przedmiot ochrony. Trzeba w konsekwencji uznać, że osoba prywatna i funkcjonariusz publiczny nie należą do tego samego kręgu podmiotów, odznaczających się daną cechą relewantną, a zatem analiza art. 226 § 1 k.k. z punktu widzenia zasady równego traktowania obu kategorii podmiotów nie znajduje uzasadnienia.