Source: https://aptekarski.com/41876-jadowita-franczyza
Timestamp: 2020-06-04 07:27:21
Legal References Found: art. 99
 art. 99
 art. 99
 art. 37
 art. 99
 art. 37

Document Content:
Wiele aptek funkcjonuje dziś w oparciu o umowy franczyzowe. Gdy farmaceuta dochodzi do wniosku, że tak będzie łatwiej i bezpieczniej prowadzić biznes, franczyza może być atrakcyjnym rozwiązaniem. Bywa jednak inaczej. Gdy farmaceuci są zobowiązywani do podpisywania weksli in blanco lub wskutek różnych zapisów umowy franczyzowej tracą realną kontrolę nad apteką, ale jednocześnie nie są zwalniani z odpowiedzialności za decyzje podejmowane poza nimi, wówczas nie ma mowy o korzystnym porozumieniu dwóch podmiotów. Naczelna Izba Aptekarska mówi w tym momencie o twardej akcyzie, której konsekwencje mogą być dla farmaceutów opłakane.
Dla osób niezorientowanych wojna o franczyzę na rynku aptecznym zaczęła się niewinnie, choć z drugiej strony zaskakująco twardo. Naczelna Izba Aptekarska wydała komunikat w sprawie zawierania umów przez farmaceutów w związku z prowadzeniem przez nich aptek ogólnodostępnych, w wyniku których tracą oni kontrolę nad prowadzoną działalnością. Pora urlopowa i przydługi tytuł komunikatu nie zachęcały do lektury, a jednak wywołał on piorunu- jący efekt. Jakby nikt już nie jeździł na urlop i nie korzystał ze słońca, tylko wszyscy tkwili przy komputerach, by kontrolować poczynania innych.
Franczyza to popularny system współpracy między dwoma podmiotami, nazywanymi franczyzodawcą i franczyzobiorcą. Ten pierwszy to zwykle duża firma, drugi – niewielki podmiot lub osoba prowadząca działalność gospodarczą, której przystąpienie do umowy franczyzowej ma zagwarantować know how, znaki towarowe i pomoc w prowadzeniu działalności ze strony franczyzodawcy. Oczywiście nie odbywa się to za darmo. Franczyzodawca w zamian za swoje usługi i pomoc nakłada na franczyzobiorcę różne obowiązki, w tym prowadzenia działalności zgodnie z jego koncepcją. Zobowiązuje też franczyzobiorcę do zaopatrywania się w towary u siebie lub u innych, wskazanych przez siebie dostawców oraz do prowadzenia akcji reklamowych zgodnych ze swoimi koncepcjami i oczekiwaniami. Jednocześnie udziela sobie prawa do kontrolowania franczyzobiorcy i nakłada na niego obowiązek zachowania w tajemnicy zapisów umowy, umieszczając w niej klauzule zabezpieczające. Do tego dochodzą jeszcze opłaty, które franczyzobiorca musi płacić na rzecz franczyzodawcy. Rozmaite opłaty – stałe i dodatkowe.
Tyle teoria i ogólne zasady, od których mogą być różne wyjątki i odstępstwa. Wszystko zależy wszak od treści samej umowy, która – jak łatwo się domyślić – jest tworzona przez franczyzodawcę, a nie wspólnie przez obie strony. Potencjalny franczyzobiorca ma ją tylko podpisać.
Uzależnianie farmaceutów
I właśnie treść konkretnych umów, które podpisywali franczyzobiorcy, stała się przyczyną do wydania komunikatu NIA. Izba ostrzegła w nim farmaceutów „przed pochopnym zawieraniem umów, które mają wpływ na prowadzoną przez farmaceutę działalność gospodarczą w postaci prowadzenia apteki ogólnodostępnej i uzależniają farmaceutów od osób lub podmiotów trzecich”. Dalej NIA tłumaczy, że docierają do niej „informacje, że podmioty, które na podstawie obecnie obowiązujących przepisów nie mogą uzyskać nowego zezwolenia na prowadzenie apteki lub nie mogą zwiększać liczby prowadzonych lub kontrolowanych aptek, podejmują działania, które zmierzają do takiego ukształtowania sytuacji faktycznej i prawnej, że farmaceuta, który formalnie posiada zezwolenie na prowadzenie apteki, staje się podmiotem całkowicie zależnym od osoby lub podmiotu trzeciego w zakresie prowadzonej działalności, a równocześnie jest jedynym podmiotem ponoszącym pełną odpowiedzialność”. Izba wyjaśniała, że w umowach zawieranych z farmaceutami zdarzają się postanowienia stawiające franczyzodawcę w roli podmiotu kontrolującego działalność apteki, a przy tym nieponoszącego żadnej odpowiedzialności.
NIA zwraca uwagę farmaceutów na fakt, że zezwolenie franczyzodawcy na przejęcie kontroli nad apteką może mieć opłakane skutki. „Umowa franczyzowa, dopuszczalna z punktu widzenia przepisów prawa cywilnego, budzi poważne obawy, czy jako instrument służący obejściu obowiązujących przepisów prawa farmaceutycznego nie doprowadzi do sytuacji, która zgodnie z art. 99 ustawy – Prawo farmaceutyczne jako niedozwolona może skutkować cofnięciem zezwolenia na prowadzenie apteki” – napisała NIA, przypominając, że wspomniany przepis mówi nie tylko o podmiocie ubiegającym się o zezwolenie na prowadzenie apteki, który już prowadzi więcej niż jeden procent aptek ogólnodostępnych na terenie danego województwa, ale i o podmiotach przez niego kontrolowanych w sposób bezpośredni lub pośredni.
„Norma prawna z art. 99 ust. 3 ustawy – Prawo farmaceutyczne – podsumowała swoje stanowisko NIA – nie odnosi się więc jedynie do podmiotu kontrolującego, ale wprowadza również stosowne ograniczenia wobec podmiotu kontrolowanego, a takim podmiotem może stać się farmaceuta podpisujący umowę franczyzy. Zawarcie takiej umowy może doprowadź do sytuacji, że podpisujący ją farmaceuta staje się podmiotem kontrolowanym i nie znając skali umów zawieranych na tych samych zasadach z innymi farmaceutami, może znaleźć się w grupie podmiotów zależnych, które wyczerpują znamiona przepisu określonego w art. 99 ust. 3. Jak stanowi bowiem art. 37a p ust. 1 pkt 2 ustawy – Prawo farmaceutyczne: »Organ zezwalający cofa zezwolenie, w przypadku gdy przedsiębiorca przestał spełniać warunki określone przepisami prawa, wymagane do wykonywania działalności gospodarczej określonej w zezwoleniu«. Farmaceuta prowadzący aptekę ogólnodostępną, który stał się podmiotem zależnym od podmiotu prowadzącego ponad 1 proc. aptek na terenie danego województwa – należy do tej grupy podmiotów, które przestały spełniać wymagania do prowadzenia apteki.
Wskazując na powyższe, Naczelna Izba Aptekarska prosi farmaceutów zamierzających podpisywać takie umowy o zwrócenie szczególnej uwagi, czy zawarte w umowie postanowienia nie sytuują farmaceuty jako podmiotu bezpośrednio lub pośrednio kontrolowanego przez przedsiębiorcę, z którym zawierana jest umowa franczyzy”.
Straszenie i życzeniowa interpretacja
Niemal natychmiast po wydaniu komunikatu odezwały się organizacje pracodawców, nawet takie, które nie reprezentują ani aptek, ani sieci aptecznych, czyli ani potencjalnych franczyzobiorców, ani franczyzodawców. Zaprotestowały przeciwko – jak to nazwały – straszeniu polskich przedsiębiorców i życzeniowej interpretacji prawa. Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Business Centre Club, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET uważają, że komunikat NIA nosi znamiona czynu nieuczciwej konkurencji. Organizacje te podkreśliły też, że franczyzy nie zakazuje żaden przepis Prawa farmaceutycznego oraz że w ich ocenie art. 99 ust. 3 pkt 2 i 3 tej ustawy „dotyczy wyłącznie sytuacji udzielania nowego zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej, nie odnosi się w żaden sposób do nabycia apteki w inny sposób czy tym bardziej do rozpoczęcia współpracy na zasadach franczyzy”. Przy okazji dodały też, że „posiadanie nie więcej niż 1 proc. aptek w województwie nie jest warunkiem wykonywania działalności, zatem prowadzenie większej ilości placówek nie uzasadnia także zastosowania art. 37ap Prawa farmaceutycznego i odbierania przedsiębiorcom zezwoleń aptecznych, co sugeruje w swoim komunikacie NIA”.
Na co według NIA należy zwracać szczególną uwagę, podpisując umowę franczyzy:
miesięczne koszty udziału we franczyzie – należy ustalić, czy istnieją koszty dodatkowe i zmienne, które trudno określić w czasie podpisywania umowy; poza opłatą licencyjną mogą występować inne rodzaje opłat, na przykład franczyzowa i marketingowa, pobierane co miesiąc; oprócz tego franczyzodawcy mogą żądać pieniędzy za dodatkowe usługi, w tym za wdrożenie systemu informatycznego;
wydatki, w których partycypuje franczyzodawca – w celach rozliczeniowych;
zasady zawieszenia opłaty w sytuacji, gdy apteka nie przynosi dochodu;
zobowiązania apteki do generowania określonego obrotu w hurtowni; należy sprawdzić, czy wysokość wymaganego obrotu będzie dla farmaceuty realna;
sposób rozwiązania umowy; należy zwrócić szczególną uwagę na postanowienia odnoszące się do wypowiedzenia współpracy i relacji franczyzodawca–farmaceuta w czasie trwania umowy oraz po jej wygaśnięciu, na przykład zakaz uczestniczenia po wygaśnięciu umowy w innych grupach zakupowych czy sieciach franczyzowych prowadzących działalność gospodarczą o podobnym charakterze;
działania, jakie zamierza prowadzić franczyzodawca, by utrzymywać atrakcyjność sieci na tle konkurencji.
Komunikat NIA dostępny jest w całości na stronie internetowej Izby pod adresem: www.nia.org.pl
Nie bądźcie łatwowierni
NIA odpowiedziała natychmiast.„Protest organizacji reprezentujących największe sieci apteczne, z których część w ciągu ostatnich lat wielokrotnie naruszała przepisy antykoncentracyjne, to klasyczne odezwanie się nożyc na uderzenie w stół” – oceniła. I wyraziła zadowolenie, że organizacje te zareagowały tak szybko i zdecydowanie, bo to dowodzi, że ich członkowie nie mogą pogodzić się z obowiązującymi od ponad roku zmianami w Prawie farmaceutycznym, które uniemożliwiły im przejmowanie rynku. Szukają więc innych sposobów – tym razem bardziej konkretnie niż w pierwszym komunikacie napisała izba. Farmaceuci otrzymują obecnie od nich propozycje tak zwanych twardych franczyz. Pod tym pojęciem NIA rozumie między innymi zobowiązywanie farmaceutów do podpisy- wania weksli in blanco czy skupowanie przez przedsiębiorców aptek na„słupa” – w tym drugim przypadku farmaceuta oficjalnie pozo- stając właścicielem apteki, traci jednak prawo podejmowania samodzielnych decyzji, a tym samym i niezależność ekonomiczną. Jego rola sprowadza się do posiadania zezwolenia, ale jego odpowiedzialność jest podwójna: zawodowa i finansowa.
NIA przypomniała też, że stosowanie takich mechanizmów oznacza lekceważenie stanowiska Ministerstwa Zdrowia, GIF i wyroków sądowych. I nie jest to straszenie, ale ostrzeżenie, by farmaceuci nie podchodzili łatwowiernie do zapewnień przedsiębiorców, bo mogą tym samym narazić siebie i swój biznes – dopowiedziała jeszcze Izba.
Ciemniejsza strona franczyzy
– Franczyza jest pojęciem prawnym o dość szerokim znaczeniu – podkreśla Tomasz Leleno, rzecznik NIA. – Jej łagodniejsza odmiana może wiązać się choćby ze wspólną grupą dokonującą zakupów, co pozwala na osiągnięcie lepszych warunków handlowych. Może też wiązać się z przyjęciem wspólnych rozwiązań logistycznych czy praktyk sprzedażowo-marketingowych, zwiększając tym samym atrakcyjność danej placówki. Dzieje się to jednak za zgodą i przy udziale jej właściciela. To jednak nie wszystko. Ciemniejszą stroną franczyzy jest ryzyko związane z próbą przejęcia kontroli nad firmą, w naszym przypadku – nad apteką. W praktyce może to oznaczać obowiązek dokonywania bardzo dużych zakupów od podmiotu będącego franczyzodawcą, przy ograniczaniu lub wręcz marginalizowaniu autonomii samego właściciela, sprowadzając jego rolę jedynie do „posiadacza” zezwolenia. Dlatego przed podjęciem decyzji o przystąpieniu do franczyzy konieczna jest analiza stosownych dokumentów. Farmaceuci powinni więc zwracać uwagę na to, co podpisują. W sytuacji, gdy ich „partnerem” zostaje firma dysponująca rozbudowanym zapleczem prawnym, dalsze prowadzenie apteki może wiązać się z określonymi trudnościami dla jej właściciela.