Source: https://www.rpo.gov.pl/pl/raport_1/946
Timestamp: 2019-06-20 10:15:34
Legal References Found: art. 212
 art. 32
 art. 2
 art. 3
 art. 8
 art. 8
 art. 20
 art. 37
 art. 37
 art. 8
 art. 8
 art. 26
 art. 301

Document Content:
Liczba całkowita wyników: 27
Motyw Boga pojawia się także w paszportach Wielkiej Brytanii i Dominikany. A w paszportach Węgier i Łotwy zapisy ze zwrotem Bóg są elementami zabezpieczeń, podobnie jak ma to miejsce w polskim dokumencie
Tak Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zareagował na przekazane przez RPO skargi 1500 obywateli na wpisanie do nowego wzoru paszportów hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”
RPO przekazał ich wątpliwości w lutym. Minister Joachim Brudziński odpowiedział w ostatnim dniu swego urzędowania
Nowe paszporty wydawane są od jesieni 2018 r. i część autorów skarg już je dostała. Rzecznik Praw Obywatelskich w ich imieniu zwrócił się do MSWiA o rozważenie zmiany w przepisach o paszportach tak, aby uszanować prawa wszystkich obywateli.
Paszport to dokument urzędowy a nie deklaracja światopoglądowa. Powinien być więc w najwyższym stopniu – z każdego punktu widzenia – neutralny i techniczny i nie budzić sporów. Zrozumieniem w tym zakresie wykazało się już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, rezygnując z umieszczenia w nowych paszportach wizerunków Ostrej Bramy i Cmentarza Orląt Lwowskich, co mogło godzić w uczucia obywateli litewskich i ukraińskich – podkreślał Adam Bodnar.
Odpowiadając na te wątpliwości, minister Joachim Brudziński zaznaczył, że projekt był konsultowany i nikt w trakcie uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji publicznych nie zgłosił uwag dotyczących dewizy Bóg, Honor, Ojczyzna. Minister przypomniał, że projekt wysłał też do RPO.
Wyjaśnił też, że o wyglądzie paszportów zadecydowali przedstawiciele Policji, Straży Granicznej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centrum Personalizacji Dokumentów oraz pracownicy MSWiA. To oni zostali powołani przez MSWiA do Zespołu Ekspertów do projektowania i odbioru nowej książeczki paszportowej.
Wybory do PE: Polacy za granicą już bez możliwości głosowania korespondencyjnego. A Malta i Kanary - bez lokalu wyborczego
Wybory 26 maja do Parlamentu Europejskiego są pierwszymi, w których obywatele polscy mieszkający za granicą nie mają już możliwości głosowania korespondencyjnego
Dlatego RPO za bardzo ważne uznał odpowiednie przygotowanie lokali wyborczych za granicami Polski. MSZ utworzył tam więcej obwodów głosowania niż w wyborach do PE w 2014 r.
Z rozporządzenia MSZ w tej sprawie wynika, że w niedzielę nie będą mogli oddać głosu Polacy przebywający na Malcie i Wyspach Kanaryjskich - gdzie nie powołano obwodów
MSZ wskazuje na problemy związane z tworzeniem dodatkowych lokali wyborczych poza siedzibami przedstawicielstw dyplomatycznych RP
Polacy przebywający za granicą skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na niemożność głosowania korespondencyjnego w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Likwidacja takiej możliwości na mocy zmiany prawa w 2018 r. szczególnie dotknęła tę grupę wyborców – pisał Adam Bodnar w wystąpieniu z 13 maja 2019 r. do ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza.
Zmiany wprowadzono wbrew sprzeciwowi RPO, które uznał je za poważne osłabienie gwarancji zasady powszechności wyborów. Procedura głosowania korespondencyjnego stosowana od 2011 r. cieszyła się dużym uznaniem i popularnością, szczególnie wśród polskich wyborców przebywających za granicą.
Dlatego Rzecznik za szczególnie ważne uznał odpowiednie przygotowanie lokali wyborczych w wyborach 26 maja 2019 r. dla obywateli polskich przebywających za granicą. Rzecznik spytał ministra, jakie działania podjął dla pełnego zagwarantowania ich praw wyborczych.
W tym kontekście przywołał sygnały, jakie napływały po ostatnich wyborach organizowanych poza granicami do Sejmu i Senatu w 2015 r. W jednej ze skarg wskazano na niewielkie wymiary lokalu wyborczego i niewłaściwą organizację wewnętrzną, powodującą dużą niedogodność dla wyborców.
Rzecznik zapoznał się z listą lokali przedstawioną w załączniku do rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych z 8 kwietnia 2019 r. w sprawie utworzenia obwodów głosowania w wyborach do PE. Wpłynęła skarga również w tej sprawie - podniesiono w niej brak lokalu wyborczego w Las Palmas de Gran Canaria w Królestwie Hiszpanii.
W odpowiedzi wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk podkreślił, że zmiany Kodeksu wyborczego z 11 stycznia 2018 r., w których ustawodawca zrezygnował z możliwości głosowania korespondencyjnego dla osób zamieszkałych za granicą, zostały wprowadzone na podstawie projektu poselskiego.
W związku z tymi zmianami w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego zdecydowano o powołaniu większej liczby obwodów głosowania. Dla porównania w roku 2014 w wyborach do Parlamentu Europejskiego Minister Spraw Zagranicznych powołał 176 obwodów głosowania, a w 2019 r. - 203 obwody.
Piotr Wawrzyk podkreślił, że liczba powoływanych obwodowych komisji wyborczych jest wypadkową kilku czynników. Ich rozmieszczenie uwzględnia przede wszystkim rzeczywiste potrzeby wyborców, oceniane na podstawie liczby obywateli polskich zamieszkujących lub przebywających na obszarze okręgu konsularnego oraz realne możliwości zorganizowania i zapewnienia obsługi logistycznej głosowania przez konsula.
Konsulowie, którzy zgłaszają propozycje utworzenia obwodów głosowania, każdorazowo przed wyborami starają się skonsultować to z przedstawicielami środowisk polonijnych, aby jak największa liczba obywateli polskich mogła skorzystać z czynnego prawa wyborczego.
- Jednakże należy mieć na uwadze fakt, że utworzenie dodatkowych obwodów głosowania poza przedstawicielstwami dyplomatycznymi wiąże się często z koniecznością uzyskania zgód państwa przyjmującego na utworzenie dodatkowych siedzib komisji, znalezienia odpowiednio dużych, dostosowanych do potrzeb wyborców lokali wyborczych w celu przeprowadzenia sprawnego głosowania oraz zapewnienia odpowiedniej liczby osób chętnych do udziału w pracach komisji – napisał wiceminister.
Ponadto głosowanie za granicą przeprowadzane jest bardzo często w obiektach należących do władz miejscowych (np. szkoły, świetlice). Lokal taki nie może być zwolniony do czasu ustalenia wyników głosowania, co w sytuacji przedłużającego się liczenia głosów i sporządzania protokołu zrodzić może problem związany ze zwrotem lokalu, by mógł pełnić swoje podstawowe funkcje.
Niejednokrotnie występują też problemy z dostępnością lokali spełniających niezbędne kryteria dotyczące ich usytuowania i zabezpieczenia. Z uwagi na to, że część lokali pozostaje we władaniu władz lub instytucji państwa przyjmującego, istnieją w tym zakresie pewne ograniczenia.
Ponadto Piotr Wawrzyk zaznaczył, że z doświadczeń lat poprzednich wynika, iż wybory do parlamentu krajowego czy wybory Prezydenta RP cieszą się zawsze dużo większym zainteresowaniem i dużo większą frekwencją wśród obywateli polskich.
Dlatego też przed wyborami do Sejmu RP i Senatu RP, które mają odbyć się jesienią tego roku - przy uwzględnieniu propozycji zgłoszonych przez Konsulów RP, m.in. po konsultacjach z organizacjami polonijnymi - Minister Spraw Zagranicznych rozważy potrzebę utworzenia dodatkowych obwodów głosowania dla obywateli polskich, również w innych lokalizacjach, aniżeli w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
RPO do MSZ: czy grożą nam problemy w wyborach do PE za granicą?
Polacy przebywający za granicą skarżą się na niemożność głosowania korespondencyjnego w wyborach do Parlamentu Europejskiego
Likwidacja takiej możliwości na mocy zmiany prawa w 2018 r. szczególnie dotknęła tę grupę wyborców - podkreśla RPO
Dlatego ważne jest odpowiednie przygotowanie lokali wyborczych w wyborach 26 maja 2019 r. dla obywateli polskich przebywających za granicą
Adam Bodnar spytał ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza, jakie działania podjął dla pełnego zagwarantowania ich praw wyborczych.
W kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego Rzecznik powołał się na skargi i sygnały płynące od obywateli, a także analizy stanu prawnego i doświadczenia wcześniejszych wyborów organizowanych poza granicami kraju.
Jedna ze skarg dotyczyła braku możliwości zdalnej procedury oddawania głosu. Na mocy ustawy z 11 stycznia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych, ta grupa wyborców została bowiem pozbawiona możliwości głosowania korespondencyjnego.
W związku z tym szczególnie istotna jest kwestia odpowiedniego przygotowania lokali wyborczych w obwodach głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego dla obywateli polskich przebywających za granicą.
W tym kontekście przywołał sygnały, jakie napływały do Rzecznika po ostatnich wyborach organizowanych poza granicami do Sejmu i Senatu w 2015 r. W jednej ze skarg wskazano na niewielkie wymiary lokalu wyborczego i niewłaściwą organizację wewnętrzną, powodującą dużą niedogodność dla wyborców.
Rzecznik zapoznał się z listą lokali przedstawioną w załączniku do rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych z 8 kwietnia 2019 r. w sprawie utworzenia obwodów głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. Do Rzecznika wpłynęła skarga również w tej sprawie - podniesiono w niej brak lokalu wyborczego w Las Palmas de Gran Canaria w Królestwie Hiszpanii.
Adam Bodnar zwrócił się do ministra Jacka Czaputowicza o uwzględnienie tych uwag.
MSZ reaguje na większe zainteresowanie polskimi paszportami w Wlk. Brytanii w związku z Brexitem
Dodatkowe dyżury konsularne, nowe etaty, sezonowe oddelegowanie pracowników MSZ – tak resort reaguje na zwiększone zainteresowanie polskimi paszportami w Wlk. Brytanii w związku ze zbliżającym się Brexitem
Obywatele polscy tam mieszkający skarżyli się RPO, że polskie placówki konsularne nie są w stanie sprostać liczbie składanych wniosków paszportowych
Podjęto działania w celu zwiększenia liczby przyjmowanych wniosków paszportowych – odpowiedział Rzecznikowi wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk
Skarżący wskazują m.in. na utrudniony dostęp do konsulatu RP w Manchesterze. Podkreślają, że dyżurów w placówce jest za mało wobec potrzeb lokalnej Polonii. Terminy na wizyty w sprawach paszportowych są często rozdysponowywane w kilka minut.
Dlatego 13 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Ministra Spraw Zagranicznych, czy w tym szczególnym okresie nie byłoby wskazane zwiększenie obsady kadrowej polskich placówek konsularnych w Wielkiej Brytanii oraz czy podjęto odpowiednie działania.
W odpowiedzi z 2 kwietnia 2019 r. wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk przyznał, że urzędy konsularne w Wlk. Brytanii odnotowują zdecydowanie zwiększone zapotrzebowanie obywateli RP na dokumenty paszportowe w miarę zbliżania się daty wyjścia tego państwa z Unii Europejskiej. Wiąże się z tym ogromne zainteresowanie wizytami w konsulatach. Obciążenie placówek jest na bieżąco monitorowane. Podjęto działania organizacyjne w celu zwiększenia liczby przyjmowanych wniosków paszportowych.
W 2018 r. Konsulat Generalny RP w Manchesterze przyjął ponad 30 tys. wniosków paszportowych. W Wydziale Konsularnym Ambasady RP w Londynie w 2018 r. sprawy paszportowe stanowiły 85 proc. zarejestrowanych czynności konsularnych - przyjęto ponad 48 tys. wniosków paszportowych.
Tymczasem tylko w styczniu i lutym 2019 r. urząd konsularny w Manchesterze przyjął blisko 7 tys. tych wniosków. W Wydziale Konsularnym Ambasady RP w Londynie przyjęto ich w tym czasie niemal 10 tys.
Jak podał Piotr Wawrzyk, zwiększając dostępność usług, konsulaty organizują także dyżury konsularne poza swoimi siedzibami. Pomimo dużej liczby czynności konsularnych realizowanych w urzędzie, konsulowie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom obywateli polskich i organizują dyżury wyjazdowe.
W 2018 r. Konsulat Generalny RP w Manchesterze zorganizował dyżury konsularne w Nottingham oraz Hull. Ostatni dyżur miał miejsce w Cardiff 9 lutego 2019 r. Wydział Konsularny w Londynie zorganizował w 2018 r. 18 dwudniowych dyżurów wyjazdowych w największych miastach okręgu konsularnego Birmingham (11 dyżurów), Southampton {3 dyżury), Taunton (3 dyżury) oraz na wyspie Jersey.
Podjęto także działania mające na celu usprawnienie przyjęć interesantów w sprawach paszportowych poprzez zwiększenie struktury osobowej Wydziału Konsularnego w Ambasady RP w Londynie oraz Konsulatu Generalnego RP w Manchesterze. Wydział Konsularny w Londynie wzmocniono o jeden dodatkowy etat. Objęcie stanowiska przez kandydata planowane na początku maja. Dodatkowo w marcu stanowisko - dotychczas nieobsadzone - objął kolejny konsul ds. paszportowych. W Konsulacie Generalnym RP w Manchesterze również dodano etat konsula - kandydat jest w trakcie szkoleń. Zakwalifikowano także kandydata na etat nieobsadzony.
Ponadto do końca 2019 r. zaplanowane są delegacje pracowników resortu, którzy będą wspierać te urzędy w realizacji zwiększonej liczby spraw paszportowych, w ramach tzw. pomocy sezonowej. Pod koniec marca w ramach wsparcia do Ambasady w Londynie skierowano dwoje pracowników MSZ.
VII.531.6.2019
Trudności z uzyskaniem polskiego paszportu w związku z Brexitem. Interwencja Rzecznika
Obywatele polscy mieszkający w Wielkiej Brytanii skarżą się Rzecznikowi, że w związku ze zbliżającym się Brexitem polskie placówki konsularne nie są w stanie sprostać liczbie składanych wniosków paszportowych
Skarżący wskazują m.in. na utrudniony dostęp do konsulatu RP w Manchesterze. Podkreślają, że dyżurów w placówce jest za mało wobec potrzeb lokalnej Polonii.
Terminy na wizyty w sprawach paszportowych są często rozdysponowywane w kilka minut.
Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Ministra Spraw Zagranicznych, czy w tym szczególnym okresie nie byłoby wskazane zwiększenie obsady kadrowej polskich placówek konsularnych w Wielkiej Brytanii oraz czy podjęto odpowiednie działania.
Wyniki kontroli inspekcji pracy wysyłania polskich pracowników do Holandii
Polscy pracownicy w Holandii skarżyli się m.in. na zakwaterowanie w namiocie czy na zwolnienie z powodu używania języka polskiego w miejscu pracy
Badając naruszanie ich praw, Rzecznik poprosił Głównego Inspektora Pracy o informację w tej sprawie
Kontrolowane przez inspekcję agencje zatrudnienia lub pracy tymczasowej w latach 2017-2018 wysłały do pracy w Holandii ok. 20 tys. osób
Różne naruszenia ustawy o promocji zatrudnienia stwierdzono w 70 proc. kontrolowanych agencji; były m.in. wnioski o ich ukaranie
Do Biura RPO wpływają skargi obywateli RP pracujących w tym kraju. Rzecznik otrzymuje też informacje od konsul generalnej RP w Hadze, która podejmuje aktywne działania dla ochrony praw polskich obywateli. O ich problemach informują także media.
Interwencje RPO
Ambasada RP w Hadze poinformowała RPO, że konsul zainicjował postępowanie przed holenderskim Kolegium Praw Człowieka dotyczące zakazu używania języka polskiego w firmach DB Schenker i Manpower Holandia w Bredzie. Kolegium uznało, że pracodawcy nie dopuścili się dyskryminacji rasowej względem obywatelki RP. „Zastosowana wobec niej pośrednia forma dyskryminacji była uzasadniona czynnikami obiektywnymi, za jakie uznano dbałość o dobrą atmosferę w miejscu pracy i dobrą komunikację” - wskazano.
Sprawa ta budzi poważne wątpliwości Rzecznika z punktu widzenia ochrony praw polskich obywateli. Poza kompetencjami RPO pozostaje jednak ocenia działalności instytucji ochrony praw człowieka w innych państwach.
Adam Bodnar zwrócił się do Głównego Inspektora Pracy o przekazanie wszelkich aktualnych informacji o kontrolach dotyczących polskich pracowników w Holandii.
Główny Inspektor Pracy przedstawił RPO wyniki 40 kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, przeprowadzonych w latach 2017-2018 w agencjach zatrudnienia, kierujących osoby do pracy u pracodawców zagranicznych w Królestwie Niderlandów oraz 3 kontroli w agencjach pracy tymczasowej, delegujących pracowników do holenderskich pracodawców użytkowników.
Z szacunkowych danych zbieranych podczas kontroli wynika, że kontrolowane agencje skierowały blisko 20 tys. osób do pracy w Holandii. Kontrole przeprowadzono w województwach: opolskim (19), śląskim (9), warmińsko-mazurskim (6), lubelskim (3), wielkopolskim (3), łódzkim, małopolskim i dolnośląskim (po jednej).
W 23 przypadkach (54 proc. ogółu) kontrole agencji zatrudnienia prowadzono w ramach rozpatrywania zasadności skarg pracowników lub osób korzystających z usług agencji. Pozostałe przypadki to podmioty wytypowane w wyniku bieżącego monitorowania mediów, informacji własnych inspektoratów pracy lub powiadomień innych organów i instytucji (głównie wojewódzkich urzędów pracy).
Naruszenia przepisów w zakresie przestrzegania przepisów ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy wykazano podczas 30 kontroli (70 proc.). Stwierdzone nieprawidłowości, związane z kierowaniem osób do pracy w Holandii w ramach usługi pośrednictwa pracy, obejmowały w szczególności:
nieprowadzenie wykazu osób kierowanych do pracy za granicą do pracodawców zagranicznych lub nieprawidłowości w jego prowadzeniu - 14 agencji;
nieumieszczanie w dokumentach, ogłoszeniach i ofertach numeru wpisu do rejestru agencji zatrudnienia - 9 agencji;
nieopłacenie lub nieterminowe opłacanie składek na Fundusz Pracy - 9 agencji;
niezawieranie pisemnych umów z osobami kierowanymi lub nieprawidłowości w ich treści - 8 agencji;
niezawieranie lub nieprawidłowości w treści umów zawieranych z pracodawcami zagranicznymi, do których agencja zatrudnienia kierowała osoby do pracy za granicą - 7 agencji;
nieprowadzenie wykazu podmiotów, do których są kierowane osoby do pracy do pracodawców zagranicznych lub nieprawidłowości w jego prowadzeniu - 5 agencji;
nieinformowanie na piśmie osób kierowanych do pracy za granicą o zaliczaniu udokumentowanych okresów zatrudnienia za granicą u pracodawców zagranicznych do okresów pracy w Rzeczpospolitej Polskiej w zakresie uprawnień pracowniczych lub nieprawidłowości w treści tej informacji - 5 agencji;
nieprzekazanie lub nieterminowe przedstawienie marszałkowi informacji o działalności agencji lub nieprawidłowości w treści tej informacji - 4 agencje;
publikowanie ogłoszeń zawierających kryteria dyskryminacyjne - 4 agencje;
niepoinformowanie marszałka o adresach lokali przeznaczonych na świadczenie usług - 2 agencje;
nieprzekazanie osobie kierowanej do pracy za granicą informacji o kosztach, opłatach i innych należnościach związanych z podjęciem i wykonywaniem pracy za granicą -1 agencja;
niepoinformowanie marszałka województwa o rodzaju usług, jakie będzie świadczyła agencja zatrudnienia - 1 agencja.
W wyniku tych kontroli wydano: 27 wystąpień zawierających 65 wniosków, 8 poleceń oraz 1 środek wychowawczy (pouczenie). Ponadto właściwi okręgowi inspektorzy pracy skierowali 5 powiadomień do marszałków województw o przypadkach naruszenia warunków prowadzenia agencji zatrudnienia, określonych w przepisach o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. W zakresie stwierdzonych wykroczeń, do sądów karnych skierowano 7 wniosków o ukaranie.
Odnośnie kontroli usługi pracy tymczasowej, związanej z kierowaniem pracowników tymczasowych lub osób wykonujących pracę tymczasową na podstawie umów cywilnoprawnych na terenie Holandii, stwierdzono następujące nieprawidłowości:
jedna agencja nie posiadała wpisu do rejestru agencji zatrudnienia; działała jako biuro wirtualne oraz nie oznaczała publikowanych ofert o pracę jako „ofert pracy tymczasowej;
druga z kontrolowanych agencji również nie oznaczała publikowanych ofert o pracę jako „ofert pracy tymczasowej”,
wypłacania ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy,
W wyniku kontroli w agencjach pracy tymczasowej wydano 2 wystąpienia zawierające 9 wniosków oraz 1 polecenie. Ponadto w wyniku zastosowanego postępowania wykroczeniowego nałożono jeden mandat w kwocie 1500 zł oraz skierowano wniosek o ukaranie do sądu.
VII.531.70.2018
Łamanie praw polskich pracowników w Holandii. RPO pisze do inspekcji pracy
Polscy pracownicy w Holandii byli zakwaterowani w namiocie niespełniającym podstawowych wymogów sanitarnych
Inna pracownica została zwolniona z powodu używania języka polskiego w miejscu pracy
Rzecznik Praw Obywatelskich bada naruszanie praw obywateli polskich pracujących w Holandii
Za szczególnie niepokojącą Rzecznik uznaje sprawę polskich pracowników zatrudnionych przez jedną z agencji pracy tymczasowej. W wyniku zaniedbania pracodawcy zostali oni zakwaterowani w namiocie niespełniającym podstawowych wymogów sanitarnych. Pismo w tej sprawie do Głównego Inspektora Pracy skierowała już Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Adam Bodnar zwrócił się do Głównego Inspektora Pracy o przekazanie wszelkich aktualnych informacji o działaniach i przeprowadzonych kontrolach dotyczących polskich pracowników w Holandii. Państwowa Inspekcja Pracy podejmuje działania na rzecz zapewnienia im odpowiedniego poziomu praw pracowniczych.
JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH, A NA NIM PANEL
Polak w więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Interwencja RPO
Od siedmiu miesięcy obywatel Polski przebywa w więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie nie ma odpowiednich warunków
Nie otrzymuje m.in niezbędnych leków; twierdzi, że musiał podpisywać dokumenty w języku arabskim, którego nie zna
RPO wystąpił do ministra sprawiedliwości ZEA o sprawdzenie, czy prawa polskiego obywatela są respektowane
Według doniesień polskich mediów pan Artur miał być zatrzymany pod zarzutem posiadania narkotyków. W więzieniu jest pozbawiony godziwych warunków pobytu: nie ma miejsca do spania, możliwości utrzymywania higieny osobistej, nie otrzymuje niezbędnych leków. Twierdzi, że działając pod groźbą, podpisywał dokumenty w języku arabskim, którego nie zna.
Możliwość naruszenia wolności i praw polskiego obywatel rodzi obowiązek podjęcia działań przez Rzecznika. Dlatego skierował on pismo w tej sprawie do ministra sprawiedliwości ZEA Sultana Saeeda Al Badi.
Adam Bodnar napisał, że jest świadomy faktu, iż polski konsul podjął działania na rzecz obywatela polskiego oraz monitoruje postępowanie prowadzone przez emiracki wymiar sprawiedliwości pod kątem dopełnienia określonych prawem procedur.
- Jednak w trosce o zabezpieczenie jego praw i ochronę przed niehumanitarnym traktowaniem, zwracam się do Waszej Ekscelencji z uprzejmą prośbą o podjęcie działań w celu zweryfikowania, czy prawa obywatela są respektowane i poinformowanie mnie o dokonanych ustaleniach - głosi pismo RPO.
IX.517.2883.2018
RPO zajął się sprawą polskich studentów zatrzymanych we Lwowie
Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą zatrzymania trzech polskich studentów we Lwowie
Zdaniem Rzecznika w tej sprawie zachodzą poważne obawy naruszania podstawowych praw człowieka
Biuro RPO wystąpiło do MSZ o informacje nt. działań podjętych przez resort w tej kwestii
Według polskich mediów, 22 listopada 2018 r. na Cmentarzu Orląt Lwowskich ukraińska policja zatrzymała trzech studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
Przygotowują oni etiudę filmową w związku ze 100-leciem obrony Lwowa podczas wojny polsko-ukraińskiej z lat 1918-1919. Tego dnia nagrywali zdjęcia na cmentarzu, gdzie są pochowani polscy obrońcy Lwowa.
W trakcie odpalania rac dymnych studenci zostali zatrzymani przez tamtejszą policję. Mają zakaz opuszczania Lwowa do rozstrzygnięcia sprawy o „czyn chuligański”. Zdaniem mediów grozi im do 5 lat więzienia.
W sprawie wpłynął wniosek do RPO o zajęcie się sprawą. Biuro RPO zwróciło się do dyrektora Departamentu Konsularnego MSZ o zajęcie stanowiska i przekazanie w miarę możliwości wszelkich informacji dotyczących działań podjętych dotychczas przez MSZ.
VII.531.67.2018
SENAT. Informacja o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności RPO
Występuję tu po roku od dramatycznych w wydarzeń i debat w obronie Sądu Najwyższego. I dziś pani pierwsza prezes SN może powiedzieć, że dalej pełni tę funkcję. To jest fundament obrony praw obywateli – zakończył swoje wystąpienie w Senacie RPO Adam Bodnar
Senat zapoznał się z informacją RPO o stanie przestrzegania praw człowieka w Polsce w 2017 r.
Rzecznik przypomniał w debacie, że media będą w Polsce wolne, póki się o tę wolność będziemy upominać.
​Jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań. Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku. Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.
I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką - powiedział senatorom Adam Bodnar.
Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka - powiedział.
Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara:
Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie oraz Panowie Senatorowie!
Na podstawie art. 212 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przesłałem do Senatu w dniu 30 maja. obszerną informację o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich oraz o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich w Polsce w 2017 r. Dzisiaj, ze względu na ograniczony czas, pozwolę sobie omówić tylko wybrane zagadnienia.
Rzecznik Praw Obywatelskich jest najczęstszym w państwie adresatem skarg obywateli. Liczba nowych skarg zasadniczo od lat się nie zmienia i utrzymuje się na poziomie ponad 20 tysięcy skarg. Są to sprawy systemowe, istniejące od lat, ale także sprawy nowe, związane z aktualnymi problemami.
Wiedzę o ludzkich problemach Biuro Rzecznika czerpie z listów i zgłaszanych spraw, ale także ze spotkań i rozmów z konkretnymi ludźmi podczas organizowanych wyjazdów regionalnych. Jako rzecznik uczestniczę w takich wyjazdach dość regularnie. Od początku kadencji odwiedziłem wraz z moim zespołem łącznie ponad 140 miejscowości. I w każdym z tych miast i miasteczek, w każdej z tych wiosek mogliśmy z bliska przyglądać się problemom obywateli oraz zdobyć wrażliwość wykraczającą poza granice wielkich miast.
Chciałbym także podkreślić, że otrzymujemy sporo zapytań oraz próśb o interwencję od posłów i senatorów. Na każdą z tych próśb staramy się odpowiedzieć z maksymalną życzliwością, z maksymalnym zaangażowaniem moich współpracowników.
Chciałbym podkreślić, że w obecnych realiach ustrojowych rola notariusza ludzkich krzywd i adwokata praw obywateli staje się coraz bardziej złożona.
Wymaga konsekwencji i pryncypialności, jeśli chodzi o dochowanie standardów demokracji oraz realizację ustawowych celów, a jednocześnie wymaga poszukiwania rozwiązań, które będą służyć poprawie sytuacji obywateli w warunkach, w których przyszło nam działać.
Dlatego bardzo często pojawia się pytanie, ile w działalności rzecznika powinno być pryncypialności, a ile pragmatyzmu.
Jak chronić prawa obywateli w państwie, w którym polityka i politycy przejmują coraz to nowe obszary życia publicznego i ograniczona jest podmiotowość obywateli, a jednocześnie utrzymuje się podobna jak we wcześniejszych latach liczba skarg na działanie instytucji publicznych, utrzymuje się także duży poziom braku zaufania do działalności organów władzy publicznej?
Chciałbym podkreślić, że moją odpowiedzią jest determinacja w dochowaniu wierności obowiązującej konstytucji, a równocześnie poszukiwanie rozwiązań, które w optymalny sposób będą służyły ochronie praw obywateli. Konsekwentnie staram się walczyć o naprawienie ludzkich krzywd wszędzie tam, gdzie jest to dzisiaj możliwe.
Tworzę także miejsca do debaty i wypracowywania najlepszych możliwych rozwiązań. Przykładem tego może być I Kongres Praw Obywatelskich, który odbył się w grudniu 2017 r. W 36 panelach dyskusyjnych wzięło udział ponad 1 tysiąc 500 osób. Na końcu informacji o działalności rzecznika załączony jest zbiór rekomendacji, które zostały opracowane po tym Kongresie.
Bardzo konkretny zbiór rekomendacji odnośnie do tego, co należałoby poprawić w funkcjonowaniu naszego państwa. Chciałbym państwa poinformować, że w tym roku odbędzie się kolejny kongres, 14 i 15 grudnia 2018 r.
Chciałbym podkreślić, że celem mojego działania, zarówno w obszarze wymiaru sprawiedliwości, jak i w innych dziedzinach, nigdy nie było i nie jest utrzymanie tego stanu, który istnieje. Bo nie tak odczytuję oczekiwania obywateli.
Chciałbym zawsze poszukiwać drogi do rozmowy, do dialogu o tym, jak powinny przebiegać zmiany, jak usprawniać system wymiaru sprawiedliwości, jak dbać o efektywność postępowań, jak walczyć z przewlekłością postępowań, jak przybliżać sądy ludzkim potrzebom. Dostrzegam te wszystkie problemy – te wszystkie problemy są przedmiotem licznych wystąpień kierowanych chociażby do Ministerstwa Sprawiedliwości – ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że każda reforma musi oznaczać jednoczesne poszanowanie standardów niezależności sądownictwa, a także dobrej współpracy z sądami innych państw członkowskich Unii Europejskiej.
Przygotowując sprawozdanie za 2017 r., spojrzeliśmy na działalność rzecznika praw obywatelskich, a także na problemy występujące w Polsce, przez pryzmat konkretnych postanowień konstytucji. W każdej dziedzinie analizujemy – można powiedzieć, że przepis po przepisie – to, w jaki sposób konstytucja jest respektowana, co się zmieniło, co się nie zmieniło, gdzie występują zasadnicze problemy związane z przestrzeganiem praw i wolności. Odnosząc się także do działalności rzecznika, staramy się to ilustrować konkretnymi przykładami podejmowanych działań, wystąpień, debat. Chciałbym także podkreślić, że ten sposób przygotowania raportu rocznego jest związany z chęcią pokazania, że istnieje silny bezpośredni związek między sposobem funkcjonowania instytucji publicznych i stanem przestrzegania naszych praw i wolności obywatelskich. Za każdym listem, za każdą zgłoszoną sprawą stoi żywy człowiek. Jeśli dochodzi do protestów całych środowisk, np. rodziców osób z niepełnosprawnościami… Nie biorą się one znikąd, lecz są najczęściej poprzedzone licznymi skargami czy postulatami zgłaszanymi za pośrednictwem rzecznika.
Jednocześnie chcę podkreślić, że z całą konsekwencją dostrzegam te działania państwa, które dobrze służą ludziom – wspierają od strony materialnej i prawnej realizację ich obywatelskich praw. Myślę tu o programach na rzecz rodzin i ich dzieci, o zmianach legislacyjnych umacniających pozycję pracowników czy choćby o niektórych posunięciach w sprawie lepszej ściągalności alimentów. Jako rzecznik praw obywatelskich doceniam kierunek zmian. Widzę także, że dzięki aktywności państwa polepszają się statystyki chociażby w zakresie lepszej ściągalności alimentów czy poprawia się jakość funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy.
Szczególną uwagę chciałbym poświęcić zmianom legislacyjnym, które dotyczą systemu konstytucyjnego.
Mój największy niepokój budzi nieprzestrzeganie w praktyce konstytucyjnej zasady dialogu społecznego i współdziałania władz, co przejawia się m.in. brakiem konsultacji projektów wielu ważnych ustaw. Z ubolewaniem dostrzegam, że niektóre ustawy potrafią być przyjęte – przejść cały proces legislacyjny – w ciągu bardzo krótkiego czasu. Powstaje pytanie, jak można wtedy uniknąć błędów, jak można spowodować, że te błędy dostrzeże się na czas i w ten sposób nie spowoduje się szkody dla obywateli.
Chciałbym podkreślić, że jesteśmy w pewnym szczególnym momencie – dyskutujemy na temat zmian legislacyjnych dotyczących sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego w sytuacji, kiedy na forum tej Izby te problemy były wielokrotnie dyskutowane; ja sam starałem się być częścią tej debaty. Uważam, że zmiany wprowadzone w funkcjonowaniu sądów powszechnych oraz Krajowej Rady Sądownictwa zwiększają wpływ czynników politycznych na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji osłabiają system ochrony praw człowieka, bo to niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich. Dostrzegam także poważnie ograniczoną rolę Trybunału Konstytucyjnego.
W tym kontekście konieczne jest wspomnienie o sytuacji Sądu Najwyższego. To właśnie w 2017 r. na forum tej Izby wielokrotnie dyskutowano o jego niezależności. To tutaj, korzystając z możliwości występowania na forum Senatu, przestrzegałem państwa, jakie to może mieć konsekwencje dla naszej współpracy europejskiej, w tym dla stosowania europejskiego nakazu aresztowania. Nawet nie spodziewałem się, że faktycznie później dojdzie do takiej debaty na forum europejskim. Chodzi chociażby o wydanie rozstrzygnięć dotyczących stosowania europejskiego nakazu aresztowania w stosunku do obywateli polskich przebywających za granicą. To tutaj także padły słynne słowa o tym, że o wolnych sądach będą pamiętać wolni ludzie. I dlatego cieszę się, że niezależność Sądu Najwyższego – właśnie dzięki społeczeństwu obywatelskiemu – została utrzymana i że dzięki protestom społeczeństwa obywatelskiego ten problem związany z zagrożeniem dla niezależności Sądu Najwyższego został dostrzeżony. (Oklaski)
Chciałbym podkreślić, że w Polsce dochodzi do licznych ograniczeń naszych praw i wolności o charakterze osobistym oraz politycznym.
Wolność zgromadzeń jest tego najlepszym przykładem, w tym to, co się stało w konsekwencji ograniczania wolności zgromadzeń, a mianowicie reakcja ze strony policji i naruszenie prawa do organizowania kontrmanifestacji. Szczęśliwie w wielu przypadkach sądy potrafiły właściwie ocenić naruszenie prawa do uczestniczenia w zgromadzeniach i odpowiednio ocenić działania ze strony policji.
Nie zostały usunięte zagrożenia dla ochrony prawa do prywatności wynikające z obowiązywania wielu przepisów dających Policji oraz służbom specjalnym szerokie uprawnienia w zakresie stosowania kontroli operacyjnej i pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych oraz internetowych, a w szczególności sprawdzania, weryfikowania billingów telefonicznych oraz danych geolokacyjnych. Wątpliwości budzi zarówno zakres pozyskiwanych danych o jednostce, jak i ciągły brak efektywnej kontroli sądowej nad procesem pozyskiwania tych danych i ich wykorzystywania. Na ten temat Komisja Wenecka wydała kompleksowy raport. Zalecenia tego raportu w zasadzie do dzisiaj nie zostały wykonane.
Nie został także rozwiązany sygnalizowany w poprzednich latach problem niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego świadczeń finansowych dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością. To jest przykład szczególny. Wyrok powinien być wykonany. Zaniechanie jego wykonania zmusza opiekunów do poszukiwania należnej im sprawiedliwości poprzez inicjowanie długotrwałych postępowań przed sądami administracyjnymi, które to postępowania nie zawsze kończą się sukcesem, a do tego mogą być inicjowane przez stosunkowo niewielką liczbę osób. To jest różnica, czy otrzymuje się wsparcie w wysokości 1 tysiąca 477 zł, czy też 520 zł, bo taka jest różnica, jeśli chodzi o świadczenia przyznawane opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnością, w zależności od tego, kiedy powstała niepełnosprawność dziecka, osoby, którą się opiekują.
Pomimo ratyfikacji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych wciąż dalecy jesteśmy od zapewnienia prawa do niezależnego życia oraz prawa do godnego życia takim osobom, a także ich opiekunom. Protest osób z niepełnosprawnościami w Sejmie pokazał, jak ważny to jest problem.
Doceniam powstanie rządowego programu „Dostępność Plus”, bo to jest faktyczny krok w kierunku udostępnienia przestrzeni publicznej, stron internetowych, wielu różnych przestrzeni, z którymi spotykają się osoby z niepełnosprawnościami, a które są dostępne wszystkim. To jest program w kierunku promocji uniwersalnego projektowania, ale to jest niewystarczające, bo wciąż jest wiele barier, nie tylko tych barier fizycznych, technologicznych, które utrudniają realizację prawa do niezależnego życia dla osób z niepełnosprawnościami. Co więcej, to jest ta przestrzeń, w której widzimy swoistą wyspowość działania naszego państwa, czyli to, że pewne problemy udaje się czasami rozwiązać na szczeblu lokalnym dzięki dobrej współpracy samorządów z organizacjami pozarządowymi, ale brakuje, powiedziałbym, jednolitego podejścia na wyższym szczeblu, jeśli chodzi o całe państwo.
Wciąż nie uregulowano spraw skutków powojennych wywłaszczeń oraz nacjonalizacji, wciąż czekamy na kompleksową ustawę reprywatyzacyjną, która by pozwoliła na docelowe rozwiązanie problemu. Do tej pory nie został nawet wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. orzekający częściową niekonstytucyjność przepisu umożliwiającego stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej z rażącym naruszeniem prawa bez żadnych ograniczeń czasowych. Ta sytuacja narusza poczucie bezpieczeństwa prawnego uczestników obrotu prawnego.
Z niepokojem obserwujemy także wzrost liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami lub wręcz nienawiścią, np. wobec osób innej rasy, pochodzenia etnicznego lub narodowości i religii. Alarmujemy w tej sprawie odpowiednie organy państwa, w szczególności Policję oraz prokuraturę. Chciałbym podkreślić, że według badań, które zostały przeprowadzone niedawno przez moje biuro wraz z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, tylko 5% tzw. przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych organom państwa. Dominuje niestety podejście opierające się na nieufności w stosunku do działania organów państwa. Czyli to, że pozostałe 95% nie jest zgłaszane, powodowane jest głównie brakiem zaufania, wiary w to, że z taką sprawą cokolwiek się stanie, że organy państwa się tym odpowiednio zajmą.
W Polsce jest wciąż wiele do zrobienia, jeśli chodzi o poszanowanie praw osób homoseksualnych i osób pozostających w związkach osób tej samej płci, ale też w zakresie walki z homofobią. Konieczne jest także wprowadzenie procedury uzgodnienia płci osób transpłciowych, która nie będzie wymuszała na nich pozywania własnych rodziców, co powoduje kolejne traumatyczne doświadczenia.
Istotna część pracy rzecznika to kwestia praw rodziców w kontekście funkcjonowania współczesnej rodziny. W tym zakresie współpracuję blisko z rzecznikiem praw dziecka, panem Markiem Michalakiem. Problemy niepłacenia alimentów, kontaktów rodziców z dziećmi po rozwodzie, problemy małżeństw transgranicznych, walka z przemocą domową, sytuacja rodziców opiekujących się osobami z niepełnosprawnościami to problemy, które cały czas budzą moje zainteresowanie i są przedmiotem różnych działań.
W czerwcu tego roku właśnie z tego powodu, a także z tego powodu, że stanowi to przedmiot wielkiego zainteresowania publicznego, zorganizowaliśmy duży kongres praw rodzicielskich, w którym uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk, w tym także środowiska pokrzywdzonych ojców.
Uważam, że w tej sferze życia potrzebne są dialog, rozmowa i zrozumienie tego, że zmiany społeczne, zmieniający się model rodziny powodują dodatkowe wyzwania dla organów państwa. Potrzebne są także sprawne i efektywne sądy, gdyż każde opóźnienie postępowań w sprawach rodzinnych może mieć tragiczne skutki dla życia rodziny i dla życia poszczególnych rodziców. W tym zakresie chciałbym docenić inicjatywy, a także zmiany legislacyjne przyjęte w ostatnim czasie, które poprawiają skuteczność postępowań transgranicznych i w pewnym sensie centralizują wysiłki państwowe dotyczące odpowiadania na różne potrzeby sądów innych państw członkowskich w tym zakresie.
Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podejmuje także wiele działań na rzecz ochrony praw kobiet.
W roku, w którym świętujemy stulecie uzyskania czy wywalczenia przez kobiety praw wyborczych, powinniśmy się zastanowić, czy faktycznie ich prawa są w pełni realizowane. Mówię o prawach kobiet w kontekście prawa do ochrony zdrowia, faktycznej realizacji ustawy o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży, dostępności terapii in vitro, walki z przemocą domową, równoważenia ról zawodowych i prywatnych lub opieki okołoporodowej. To jest cały czas lista spraw do załatwienia, do rozwiązania. Co więcej, w tym zakresie wyraźnie widać różnicę między sytuacją kobiet zamożnych, mieszkających w dużych miastach, a pochodzących z mniejszych miast, tych, które są mniej zamożne. Prywatyzacja usług publicznych rozwiązuje tu niektóre problemy, ale powoduje pogorszenie sytuacji osób, które mieszkają dalej od centrum.
Kolejne działania rzecznika dotyczą dyskryminacji osób starszych w ochronie zdrowia, dostępu do różnych usług, a przede wszystkim wsparcia tych osób w ich miejscu zamieszkania zamiast oferowania im opieki instytucjonalnej, czyli tworzenia dużych instytucji, izolowania seniorów, zapominania o nich.
To jest coś, co się nazywa instytucjonalizacją opieki. Powinniśmy robić wszystko co w naszej mocy, aby doprowadzić do tzw. deinstytucjonalizacji, czyli zrezygnowania z tych wielkich ośrodków ochrony na rzecz indywidualnego wsparcia możliwie najbliżej miejsca zamieszkania. W tym zakresie w czasie moich wyjazdów regionalnych staram się organizować spotkania na poziomie poszczególnych powiatów dotyczące promocji modelu wsparcia osób starszych w miejscu zamieszkania. Kilka takich spotkań się odbyło, np. w Stargardzie Szczecińskim, w Krapkowicach czy też w Lesznie.
W ramach pracy biura rzecznika staramy się alarmować o problemach niedostrzeganych z perspektywy dużych miast. Są w Polsce miejsca, gdzie wykluczenie transportowe staje się coraz większym problemem, gdzie młoda osoba, która kończy gimnazjum, wybiera nie taką szkołę, która odpowiada jej talentom i zainteresowaniom, ale taką, do której po prostu można dojechać. To jest też problem dostępu do lekarzy specjalistów i problem związany z szansą na codzienną aktywność seniorów.
Naruszenia praw człowieka dotykają w Polsce właśnie tych najsłabszych, tych, którzy nie potrafią się upomnieć albo z różnych powodów nie mają na to szans. W tym kontekście chciałbym wspomnieć o 3 grupach, które mają szczególnie trudną sytuację, choć każda z nich jest odmienna.
Pierwsza to osoby dotknięte kryzysem bezdomności. Mamy ciągle powyżej 30 tysięcy osób dotkniętych kryzysem bezdomności. Trzeba zmienić nasze myślenie o bezdomności. Trzeba myśleć o bezdomności w taki sposób, że jest to kryzys, z którego można wyjść, a państwo służy do tego, aby podać pomocną dłoń, i to niezależnie od tego, czy osoba bezdomna mieszka w Polsce, czy też jest obywatelem RP mieszkającym poza granicami Polski, bo przecież takich osób też ten kryzys dotyczy. Osoby te często z tego powodu, że ich własna godność im na to nie pozwala, nie decydują się nawet na powrót do własnego kraju, decydują się na to, aby dalej pozostawać w stanie bezdomności. Jest to dziedzina, w której współpraca organizacji pozarządowych i samorządów może przynieść wiele korzyści, ale także jest to przestrzeń, w której bardzo wiele można zrobić, jeżeli odpowiednio skoordynuje się wysiłki na szczeblu centralnym.
Druga grupa osób to są osoby dotknięte kryzysem zdrowia psychicznego. To jest wycinek naszej ogólnej trudnej sytuacji w służbie zdrowia. Dobrze wiemy, że dyskusja na temat prawa do ochrony zdrowia w sytuacji niewystarczających środków finansowych, ale także niewłaściwej organizacji służby zdrowia, jest trudna.
Ten kryzys w ochronie zdrowia psychicznego to jest coś bardzo szczególnego. I znowu: w tym zakresie musimy działać na rzecz rezygnacji z opieki instytucjonalnej w dużych, wielkich szpitalach psychiatrycznych na rzecz pomocy w miejscu zamieszkania. Cieszy mnie uruchomienie od 1 lipca programu pilotażowego, który zmienia system ochrony zdrowia psychicznego, bo jest to ważna jaskółka zmian. Mam nadzieję, że realizacja tego programu pilotażowego doprowadzi do trwałych zmian w dziedzinie ochrony zdrowia psychicznego.
Wreszcie trzecia taka grupa osób – myślę, że szczególnie niedostrzegalna z perspektywy wielkich miast, ale wydaje mi się, że szczególnie znana państwu jako senatorom Rzeczypospolitej, gdyż państwo, ze względu na swój mandat, mają bezpośredni kontakt z wyborcami – a mianowicie osoby mieszkające na terenach wiejskich, które są dotknięte konsekwencjami różnych inwestycji energetycznych, budowlanych czy przemysłowych. To są często osoby na straconej pozycji. Nie mają siły, determinacji, wiedzy, kwalifikacji prawniczych, aby tego typu inwestycje ograniczać czy po prostu brać udział w dyskusji, aby uzyskiwać informacje w trybie dostępu do informacji publicznej, przyłączać się do postępowań, korzystać z prawa do petycji. To są problemy Wrześni, problemy Bakałarzewa, problemy Piły i wielu innych polskich miejscowości. I tutaj widzę moją rolę jako polegającą na tym, że zarówno staram się te osoby wzmacniać, interweniować tam, gdzie mogę, jak i przyłączać się do postępowań, często także z dobrym skutkiem.
Rzecznik Praw Obywatelskich to jest także organ, który zajmuje się prawami osób pozbawionych wolności.
Na podstawie protokołu dodatkowego do konwencji ONZ o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania rzecznik praw obywatelskich ma zadanie stałego monitorowania wszystkich miejsc pozbawienia wolności w Polsce, zarówno zakładów karnych, aresztów śledczych, jak i szpitali psychiatrycznych, domów pomocy społecznej, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, zakładów poprawczych itd., itd., wszystkich miejsc, w których osoba bez własnej woli pozbawiana jest wolności. Otrzymujemy także bardzo wiele skarg od osób pozbawionych wolności, w szczególności od osób osadzonych. I to jest dla nas wielkie wyzwanie, jak łączyć działania na rzecz prewencji, polegające na bieżącym monitorowaniu sytuacji w tych miejscach, z działaniami polegającymi na odpowiadaniu za poszczególne skargi. W 2017 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji przeprowadzili łącznie prawie 100 wizytacji, z których wyciągnęli określone wnioski i przedstawili je organom władzy.
Chciałbym podkreślić, że wciąż mamy sporo problemów: przeludnienie w więzieniach, sytuacja osób z niepełnosprawnościami, niskie standardy opieki zdrowotnej. To są te, powiedziałbym, najważniejsze problemy dotyczące samych więzień.
Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez komitet Rady Europy do spraw przeciwdziałania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia, ale mówię także o tym, że w Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób. Proszę sobie wyobrazić, że ponad 10 osób – a byłem w takich celach 13-, 14-, 15-osobowych – mieszka cały czas ze sobą w wielkim pomieszczeniu, bo to jest 50–60 m2. Tych kilkanaście osób przez 23 godziny na dobę przebywa razem ze sobą. To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem.
Ale skoro mówimy o niskich standardach opieki zdrowotnej, to chciałbym wspomnieć, że w 2017 r. dokładnie zbadaliśmy sprawę śmierci pani Agnieszki Pysz, która zmarła w areszcie śledczym w Warszawie w wyniku nieudzielenia pomocy medycznej. Nasze zbadanie sprawy doprowadziło do tego, że zajęła się tym nawet Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, a pan minister Patryk Jaki na forum komisji przepraszał matkę pani Agnieszki Pysz za to, co jej się stało. To są takie historie, które niezwykle uruchamiają naszą wyobraźnię, które pokazują, że każde zaniedbanie, jeżeli chodzi o przestrzeganie standardów, może prowadzić do wielkich tragedii, tragedii, których można było uniknąć, gdybyśmy tylko lepiej o te kwestie zadbali.
Zupełnie osobnym problemem związanym z kwestiami, na które się skarżą osoby, jest funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.
Problem ten jest znany szanownym państwu, ponieważ wielokrotnie zajmowała się tym Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu Rzeczypospolitej, pojawia się też coraz więcej artykułów prasowych na ten temat. Szanowne Panie i Panowie Senatorowie, naprawdę musimy sobie z tym problemem poradzić. Jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, że… Jeżeli już taki ośrodek musi w Polsce istnieć, to powinien funkcjonować tak, jak chociażby ośrodek niemiecki w Rosdorfie, i powinien być opatrzony odpowiednimi regulacjami prawnymi na poziomie ustawy, a nie na poziomie zarządzeń wewnętrznych dyrektora ośrodka w Gostyninie.
Chciałbym podkreślić, że w 2017 r. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przygotował obszerny materiał będący analizą prawomocnych orzeczeń sądowych za stosowanie tortur w latach 2008–2015, które związane były z wymierzeniem kary pozbawienia wolności funkcjonariuszom publicznym za stosowanie tortur. W tym czasie, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji w 22 sprawach karnych. Jeżeli mówię o torturach, to mówię naprawdę o torturach. Nie mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusz przekracza granicę stosowania środków przymusu bezpośredniego, np. w czasie demonstracji czy w czasie zatrzymania danej osoby, ale mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusze Policji gdzieś w izolacji, w pomieszczeniach zamkniętych stosują przemoc w stosunku do osób pozbawionych wolności, upokarzają je, zmuszają je do zeznań i stosują metody, których nie można określić inaczej, jak tortury. Tak jak powiedziałem, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji. Uważam, że skoro żyjemy w państwie, w którym mówi się o tym, że mamy być pomni czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane, i dlatego ustanawiamy katalog praw i wolności obywatelskich, dlatego ustanawiamy bezwzględny zakaz tortur, to musimy faktycznie dbać o to, żeby wyeliminować stosowanie tortur w Polsce.
Efektem badań mojego zespołu było duże wystąpienie do ministra sprawiedliwości, wskazujące, co należałoby zrobić, aby ten problem naprawić. I to są stosunkowo proste rzeczy: stała obecność adwokatów na posterunkach Policji; stały monitoring tego, co się dzieje na posterunkach, w tym także monitoring tych miejsc, które mogą nie być temu monitoringowi poddane; rzetelny nadzór nad tym, co się dzieje z materiałami z monitoringu. Chciałbym podkreślić, że nie dostałem odpowiedzi od ministra sprawiedliwości. Apelowałem nawet do premiera, aby zmotywował ministra sprawiedliwości, ale odpowiedzi wciąż się nie doczekałem. Chciałbym powiedzieć jedno: jak mamy walczyć z torturami, skoro Ministerstwo Sprawiedliwości nie poczuwa się do przeprowadzenia zmian w zakresie funkcjonowania naszego państwa, nie poczuwa się do zmian legislacyjnych oraz nie poczuwa się do tego, aby ten problem naprawić? Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że konstytucja, preambuła, nasze doświadczenia historyczne zobowiązują nas do tego, aby Polska była państwem całkowicie wolnym od tortur.
Szanowne Panie i Szanowni Panowie Senatorowie!
W ostatnich latach na rzecznika praw obywatelskich sukcesywnie nakładane są nowe zadania: realizacja mandatu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur
To jest realizowanie tego mandatu od 10 lat; realizacja zasady równego traktowania, czyli przepisów antydyskryminacyjnych, które Polska wdrożyła w wyniku implementacji dyrektyw unijnych; monitorowanie wdrożenia konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami; a także monitorowanie niewłaściwych działań Policji i innych służb, monitorowanie sytuacji funkcjonariuszy. Jak się spojrzy na to z perspektywy, to wszystko to następowało w zasadzie bez przyznania wystarczających, dodatkowych środków finansowych. I moja poprzedniczka, i ja wielokrotnie powtarzaliśmy, że realizacja tego mandatu jest niezwykle utrudniona. W zasadzie to, że my staramy się wykonywać naszą pracę maksymalnie rzetelnie bez tych środków finansowych, zawdzięczam mojemu wspaniałemu zespołowi, moim wspaniałym dyrektorom, dyrektorkom, zastępcom, zastępczyniom, dyrekcji generalnej, którzy są tutaj ze mną, a którzy mają tę siłę, żeby motywować pracowników do ciężkiej pracy. Chciałbym im za to bardzo serdecznie podziękować. (Oklaski)
Szanowne Panie i Panowie Senatorowie
Rzecznik ma nowe zadania, to przyznanie kompetencji do składania skargi nadzwyczajnej.
Skarga nadzwyczajna była przedmiotem dyskusji na forum tej izby wielokrotnie. Ale chciałbym podkreślić, że po ostatniej zmianie legislacyjnej prawo do składania skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do, można powiedzieć, historii z przeszłości, czyli z ostatnich 20 lat, ma prokurator generalny oraz rzecznik praw obywatelskich. Jak do tej pory – a sprawdzałem statystyki na 22 listopada – wpłynęło do nas 2407 wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej.
Podkreślam: 2407 wniosków.
Każdy z tych wniosków oznacza, że musimy zapoznać się z nimi, przeczytać dokładnie dokumenty, częstokroć ściągnąć akta i odpowiedzieć. To jest wielki wysiłek. To nie jest tak, że można w 5 minut odpowiedzieć obywatelom, że skargi nadzwyczajnej nie wniesiemy. Każdy ten wniosek wymaga wielkiego zaangażowania. I tu podkreślam, że rozpatrzenie wniosków w sposób rzetelny i odpowiedzialny, w rozsądnym terminie, przekracza obecne możliwości kadrowe i finansowe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Uchwalając te zmiany, pominięto aspekt ekonomiczny, pomimo tego, że apelowałem, także na forum tej izby, o to, aby przyznać dodatkowe środki finansowe na rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych.
Apelowałem do premiera o przesunięcie środków w budżecie rzecznika bądź o przyznanie na ten cel środków z rezerwy budżetowej.
Nie uzyskałem pozytywnej odpowiedzi.
Złożyłem wniosek o odpowiedni budżet na przyszły rok, ale – sądząc po doświadczeniach z tego tygodnia i debacie, która przebiegała na forum Komisji Finansów Publicznych – nie jestem przekonany, czy faktycznie uda się to wywalczyć.
A chciałbym podkreślić, że to jest niezwykle ważne. Powierzanie dodatkowych obowiązków bez odpowiedniego finansowania niestety powoduje, że relacja między obywatelem a biurem rzecznika może być zakłócona, ale to także jest kwestia budowania ogólnego zaufania do funkcjonowania państwa.
Mimo wszystko chciałbym się odnieść do samej instytucji skargi nadzwyczajnej.
Zdaję sobie sprawę z wątpliwości konstytucyjnych dotyczących tej instytucji, z tego, że stwarza ona możliwość podważania prawomocnych orzeczeń i że ten okres 20 lat jest niezwykle długi. Sam wyrażałem te wątpliwości. Jednakże będąc urzędnikiem państwowym, odpowiedzialnym w stosunku do obywateli, nie mogę uznać, że instytucji tej nie będę stosował. Dlatego jak do tej pory skierowałem dwie skargi nadzwyczajne w sprawach dotyczących prawa spadkowego, w sprawach, w których, można powiedzieć, ta skarga może spełnić swoją oryginalną funkcję, czyli może stanowić wentyl bezpieczeństwa, który powinien mieć zastosowanie w absolutnie wyjątkowych przypadkach. I liczę, że w przyszłości skarga nadzwyczajna będzie stosowana tylko i wyłącznie w tego typu sprawach, tj. w takich, w których w inny sposób nie można naprawić sytuacji życiowej obywateli.
Na koniec mojego wystąpienia chciałbym podzielić się refleksją na temat tego, dlaczego ludzie skarżą się do Rzecznika Praw Obywatelskich.
Skarżą się, bo są różne problemy w naszym państwie, stare i nowe.
Skarżą się, bo są pokrzywdzeni przez organy państwa lub też dyskryminowani w życiu społecznym czy gospodarczym.
Dla każdego człowieka jego indywidualna krzywda jest najważniejsza – możemy być mobingowanym pracownikiem; emerytem, którego dotknęła ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r., przez co stracił on dużą część uprawnień emerytalnych; rolnikiem, który został pozbawiony ojcowizny w wyniku działania specustawy drogowej; ojcem, który nie ma kontaktu z własnymi dziećmi; przedsiębiorcą spierającym się z urzędem skarbowym; mieszkańcem, któremu niedaleko od domu wybudowano fabrykę akumulatorów. Każda historia jest inna i nie można jednej przedkładać nad drugą, dokonywać ich ważenia, bo każdy z tych obywateli zasługuje na wysłuchanie i reakcję. I każdy zasługuje na ochronę konstytucyjną jego praw i wolności.
Ale chciałbym podkreślić, że rolą Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest potakiwanie obywatelom i mówienie każdemu, że faktycznie każdego obywatela, który zwrócił się do rzecznika, spotkała krzywda. Bo czym innym jest nasze subiektywne poczucie, że zostaliśmy pokrzywdzeni, a czym innym jest ocena dokonywana w świetle konstytucji i standardów praw człowieka wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych.
Rzecznik ma za zadanie nie tylko pomagać, ale także musi to robić profesjonalnie. Do tego musi mieć świetnych fachowców – a tym akurat, jak powiedziałem, mogę się poszczycić. Ale aby pomagać, rzecznik musi także działać w ekosystemie demokratycznego państwa prawnego.
Bo jeśli następuje erozja i rozchwianie tradycyjnych instytucji państwa demokratycznego, to staje się to trudniejsze. Dzieje się tak, jeśli zawodzi dialog w stanowieniu prawa, jeśli zawodzą konsultacje społeczne albo ich nie ma, jeśli nie szuka się kompromisowych rozwiązań, jeśli brakuje współpracy między konstytucyjnymi organami państwa.
Nie można mieć gwarancji demokratycznego państwa prawnego oraz przestrzegania praw i wolności jednostek, jeśli zawodzą mechanizmy ochrony praw i wolności, a są nimi niezależne sądy oraz niezależny Trybunał Konstytucyjny. Bez niezależnych instytucji, szczególnie sądów, obywatel jest skazany na arbitralność władzy, a jego prawa mogą nie być przestrzegane.
Chciałbym powiedzieć, że jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań.
Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku.
Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.
I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką. Jest to po prostu moje świadectwo rzetelnego wykonywania zadania, które zostało mi powierzone przez Sejm i Senat w połowie 2015 r.
Dziękuję za uwagę.(Oklaski)
Odpowiedź RPO na wystąpienia senatorów
Dokładamy maksymalnych starań i staramy się działać z maksymalnie dobrą wiarą i maksymalnym poszanowaniem Konstytucji, aby jak najlepiej w trudnych warunkach realizować mandat Rzecznika Praw Obywatelskich, a tym mandatem jest stanie na straży praw i wolności określonych w konstytucji oraz w ratyfikowanych umowach międzynarodowych.
Jak słuchałem wystąpień, uznałem, że jednak chciałbym kilka rzeczy skomentować.
Pierwsza sprawa to zgromadzenia cykliczne.
To jest faktycznie innowacja. To jest innowacyjna instytucja, ponieważ w świecie państw demokratycznych nie jest znane rezerwowanie na przyszłość miejsca na demonstracje i jednoczesne zakazywanie organizowania kontrmanifestacji. Tak po prostu nie można czynić i jest to sprzeczne z podstawowymi standardami praw i wolności, które dotyczą wolności zgromadzeń, co było sygnalizowane przez wiele osób na różnych etapach procesu legislacyjnego. I możemy się cieszyć, że już tych, można powiedzieć, zgromadzeń cyklicznych, które są organizowane, jest mniej, ale wciąż jednak się zdarzają, chociażby Marsz Niepodległości korzystał z tego statusu, co powodowało różne wątpliwości prawne.
Prawa osób głuchych
Mamy w ogóle w Biurze Rzecznika cały zespół, zespół, który się zajmuje problematyką osób głuchych. W skrócie i tak bardzo szybko powiem o 3 tematach.
Pierwsza sprawa. Administracja wciąż nie jest dostosowana, bo z jednej strony mamy ustawę o języku migowym, ale później jej realizacja w praktyce, w szczególności dostępność tłumaczeń, dostępność wideotłumaczy, jest na niewystarczającym poziomie. Pamiętam, że jak byłem w Człuchowie, to jedna pani nam opowiadała, że czasami za własne, prywatne pieniądze po prostu zamawia tłumacza, żeby przyjechał, bo już nie chce się bawić w te wszystkie rozliczenia, byleby tylko, jak osoba głucha się pojawi, jak najlepiej jej pomóc. Tak że kwestia w ogóle faktycznego funkcjonowania administracji to jest jeden problem.
Drugi problem jest związany z audiotranskrypcją w kinach, w programach telewizyjnych. Ale chciałbym państwu właśnie przy okazji zgłosić problem z Wrocławia. Bo jak byłem we Wrocławiu, to jedna działaczka, bodajże Fundacji „Katarynka”, jeżeli mnie pamięć nie myli, zgłosiła, że była absolutnie oburzona, i środowisko osób głuchych było absolutnie oburzone, tym, że wszystkie programy związane z rocznicą niepodległości nie były opatrzone audiotranskrypcją, i że to jest właśnie taki najbardziej dobitny przykład, jak można wykluczyć. Organizuje się obchody, przeznacza się określone środki finansowe i nie ma audiotranskrypcji. Przyznam szczerze, że jeszcze nie zdążyłem napisać oficjalnej interwencji w tym zakresie, ale dzielę się tym, co zostało mi przekazane. Tak że myślę, że o tym warto pamiętać.
Trzecia sprawa, która mnie szczególnie interesuje, bo ona jest trudna do zrozumienia i ujęcia bezpośrednio, a dotyczy może nie sporej, ale pewnej grupy osób, to problem dzieci CODA, czyli dzieci słyszących, ale żyjących w rodzinach osób niesłyszących. One w związku z tym stają się w młodym wieku takimi, można powiedzieć, naturalnymi tłumaczami swoich rodziców, co powoduje bardzo poważne konsekwencje dla ich rozwoju emocjonalnego, rozwoju psychicznego, takie nadmierne obciążenie odpowiedzialnością, przyspieszone dorastanie. I w tym zakresie skierowałem wystąpienie do pani minister edukacji narodowej, która obiecała, że uwrażliwi pedagogów szkolnych na ten problem. Ale warto pamiętać o tym, że takie dzieci też są u nas i że potrzebują one wsparcia. Dziękuję.
Nigdy bym nie powiedział, że polskie społeczeństwo jest z założenia nietolerancyjne. Nigdy bym nie powiedział, że, powiedzmy, dominuje rasizm. Jedyne, o czym ja powiedziałem w moim wystąpieniu, to jest to, że… Powiedziałem o bardzo konkretnych sprawach, które trafiają do biura rzecznika, którymi się zajmuję, które mogą dotyczyć chociażby przestępstw z nienawiści.
Chciałbym podkreślić, że pobicia – szczególnie pobicia, bo one mi najbardziej leżą na sercu – zdarzają się przez to, że tolerujemy czy przyzwalamy na mowę nienawiści. To są niezwykle dramatyczne historie. To są historie, które dla mnie są nie do zrozumienia, jeśli się weźmie pod uwagę naszą historię, nasze tradycje, naszą tradycję szlachecką tolerancji religijnej i to, że Polska zawsze była czy przez wiele wieków była państwem różnorodności kulturowej oraz narodowościowej.
I teraz, jeżeli spojrzelibyśmy do raportu á propos konkretnych spraw, to w 2017 r. my sami zarejestrowaliśmy 100 różnych spraw, które dotyczyły aktów przemocy i mowy nienawiści, motywowanych przynależnością narodowo-etniczną bądź rasową czy wyznawaną religią. Czyli to są te sprawy, o których się dowiedzieliśmy, które podjęliśmy, z którymi się do nas zwróciły osoby bądź organizacje pozarządowe. Gdybyśmy spojrzeli do raportu, który odnosi się do art. 32 konstytucji mówiącego o zakazie dyskryminacji, to przeczytamy tam, że interweniowałem w sprawie: napaści na obywatela Bangladeszu w Legnicy, pobicia Saudyjczyka w Zakopanem, pobicia hinduskiego studenta w Poznaniu, pobicia obywatela Ukrainy w Warszawie, napaści na izraelskich sportowców w hotelu w Sochocinie, pobicia Czeczenki na warszawskiej Woli, znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej obywatela Ukrainy w Opolu i napaści kilkudziesięcioosobowej grupy na cudzoziemców przebywających w jednym z wrocławskich barów z kebabem. Prawda? To jest przykład kilku bardzo konkretnych spraw, które…
(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)
Jeżeli, Panie Senatorze, 8 spraw to jest mało…
Jeżeli chodzi o pobicie, to my się chyba różnimy oceną, bo dla mnie to jest bardzo dużo. Tak? To znaczy, dla mnie każda sytuacja, kiedy kogoś bije się z powodu pochodzenia rasowego i etnicznego, to jest powód do wstydu. Wstydu, że to się w ogóle w Polsce dzieje. I nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ja muszę to dokumentować, muszę to wyjaśniać, muszę badać, czy te osoby mają… czy odpowiednio reaguje policja, czy odpowiednio reaguje prokurator i sąd. Co więcej, w przypadku każdej z tych spraw my staramy się też do tych osób dotrzeć, porozmawiać z nimi, zastanowić się, jak moglibyśmy pomóc w danej sytuacji. I uważam, że to jest bardzo przykre, że aż takie historie się w Polsce dzieją.
Ale znowu chciałbym podkreślić: ja z tego nie będę wyciągał takich wniosków. I nie podałem w swoim przemówieniu takiego wniosku, który pan senator mógłby mi wskazać. Ja tylko mówię o pewnej liczbie spraw, które się pojawiają.
Jeśli zaś chodzi o sytuacje dyskryminacyjne, to pamiętajmy o tym, że te sytuacje są przeróżne. To nie są tylko i wyłącznie tego typu historie. Występuje np. taki problem, który jest dyskutowany w Polsce, jak dyskryminacja w dostępie do różnych dóbr i usług. Tak? I znowu zdarzają się takie sytuacje, że np. jest osoba, która się porusza na wózku, i odmawia się jej wstępu do klubu na koncert, chociaż lokal był dostępny dla osób z niepełnosprawnościami, albo odmawia się osobie ubogiej obsługi, albo są osoby niewidome czy osoby korzystające z psa przewodnika, którym odmawia się korzystania z różnych usług. To też są sprawy, którymi się zajmujemy.
Ja myślę, że jeśli chodzi o sprawy dyskryminacyjne, to problemem jest nie tyle liczba spraw, ile kwestia tego, czy ludzie mają świadomość, że mają instrumenty prawne, za pomocą których mogą sobie sami pomóc; czy znowu występuje takie zjawisko, że się obawiają, jaka będzie konsekwencja zgłoszenia danej sprawy i czy faktycznie ktoś im będzie w stanie skutecznie pomóc. I to jest, myślę, jeden z większych problemów dotyczących praw osób homoseksualnych. To znaczy, one często nie raportują spraw indywidualnych, bo boją się, że konsekwencją tego będzie po prostu ujawnienie ich tożsamości, ich orientacji, a nie chcą czy nie mogą sobie na to pozwolić. Ale to nie znaczy, że te problemy nie występują, bo występują. Ja jestem w stałym kontakcie z organizacjami, które zajmują się pomocą takim osobom, ale także z niektórymi osobami, które niekoniecznie chciały mówić o swoich indywidualnych problemach.
Prawa lokatorów. Reprywatyzacja
Ustawa jest potrzebna, żeby zakończyć pewien etap polskiej historii, żeby te roszczenia spisać, rozliczyć, określić termin, do którego roszczenia można by zgłaszać, a także stworzyć mechanizm kompensaty, który z jednej strony dawałby poczucie satysfakcji osobom, które zostałyby objęte ustawą, a z drugiej strony byłby, można powiedzieć, impulsem rozwojowym polegającym na tym, że niektóre grunty mające nieuregulowaną sytuację mogłyby się jakby rozwijać, mogłyby być przedmiotem obrotu. Dodatkowo rozkładałoby to ciężar na przyszłe lata. Zaraz powiem, co mam na myśli.
Utrzymywanie stanu, w którym nie mamy ustawy, powoduje przerzucenie ciężaru odpowiedzialności na sądy. Sądy muszą się posługiwać zasadami ogólnymi i mogą przy okazji popełniać błędy. Te błędy po czasie… Nawet jeśli sądy działają w dobrej wierze, to później ich orzeczenia mogą być oceniane w różny sposób. Sądy mogą być wręcz za to niezwykle krytykowane.
Wczoraj nawet mieliśmy w Biurze Rzecznika pewną debatę, w której uczestniczyła pani profesor Ewa Łętowska. Sformułowała ona taki pogląd, że sądy w ostatnich latach dawały się być może nadmiernie uwieść pełnomocnikom procesowym i trochę za bardzo przyjmowały niektóre przedstawiane argumenty. To niebezpieczeństwo cały czas istnieje. To pogłębia stan nie tylko niepewności prawnej, ale też nierównowagi, bo niektóre grupy czy niektóre instytucje w pełni, można powiedzieć, skorzystały z procesu reprywatyzacji, a niektórzy muszą dociekliwie dochodzić uprawnień przed sądami.
Podam państwu przykład. Uczestniczyliśmy jako biuro w bardzo poważnej sprawie, którą prowadziła pani dyrektor Dołowska z biura rzecznika. Sprawa dotyczyła reprywatyzacji w Michałowicach pod Warszawą, gdzie zostały zgłoszone roszczenia jednej z rodzin. Rodzina rościła sobie tytuły do gruntów i na podstawie decyzji ministra rolnictwa próbowała je odzyskać. Rzecz dotyczyła interesów 1 tysiąca 500 mieszkańców Michałowic. Szczęśliwie NSA, można powiedzieć, powstrzymał roszczenia reprywatyzacyjne i ci mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie. Ja mogę się cieszyć, że mogłem pomóc i w tym uczestniczyć. Aczkolwiek tak zupełnie na marginesie muszę państwu powiedzieć, że wysłanie do sądu 1 tysiąca 500 odpisów skargi kasacyjnej to jest duży wysiłek organizacyjny. Kosztowało nas kilka ładnych tygodni pracy, żeby to przygotować. Ale to na marginesie. Ta sprawa pokazuje problem, z którym mamy tutaj do czynienia, pokazuje niepewność w zakresie interesów mieszkańców, osób, które w międzyczasie nabyły tytuły własności.
Myślę, że warto w tym kontekście wspomnieć o komisji weryfikacyjnej. Ja przedstawiałem dość krytyczne stanowisko, jeśli chodzi o komisję weryfikacyjną. Główny argument był taki, że w tym kształcie ona nie byłaby w stanie dokonać przeglądów wszystkich nieruchomości w Warszawie. Po jakimś czasie mogę w sumie powiedzieć, że faktycznie tak się nie stało, że sprawy pewnej części nieruchomości zostały jedynie przejrzane.
Jeśli chodzi o przyszłość, to myślę, że musimy po prostu skorzystać z naszych własnych, krajowych rozwiązań, mianowicie z ustawy, która dotyczy mienia zabużańskiego. W kontekście mienia zabużańskiego wprowadzono zasadę spisania wszystkich roszczeń do określonego momentu i wypłacono 20% wartości. Można powiedzieć, że rozliczenie tego wszystkiego było domknięciem sytuacji.
Oczywiście w kontekście reprywatyzacji byłoby znacznie trudniej tak z dnia na dzień wypłacić w gotówce 20%. Moim zdaniem, pewnym rozwiązaniem mogłoby być wyemitowanie albo obligacji Skarbu Państwa, albo jakichś bonów, które byłyby do zrealizowania. Od razu byłyby one w obrocie, ale byłyby realizowane przez państwo sukcesywnie przez kolejne, najbliższe, powiedzmy, 15–20 lat, tak żeby nie obciążać jakąś wielką kwotą budżetu na kolejny rok, tylko rozłożyć to na kolejne lata. No, po prostu to trzeba w którymś momencie w Polsce zrobić, oby jak najszybciej.
Chciałbym podkreślić, że w biurze rzecznika w Zespole Prawa Cywilnego, którym kieruje pani dyrektor Dołowska, pracuje 20 osób, które zajmują się całą problematyką prawa cywilnego. Prawem mieszkaniowym, w tym także różnymi problemami związanymi z reprywatyzacją w Warszawie, zajmuje się kilka osób i mogę pana senatora zapewnić, że staramy się na bieżąco zajmować tymi sprawami i odpowiadać na te wszystkie skargi, podejmować działania w relacjach z miastem stołecznym Warszawa, tak aby sytuacje osób, których lokale objęte są reprywatyzacją i których dotyczą inne problemy mieszkaniowe, rozwiązywać.
Bo założenie było takie, że ośrodek w Gostyninie i cała konstrukcja ustawy są po to, aby stworzyć możliwość dalszej terapii, także dalszego odizolowania osób skazanych na karę śmierci, która następnie została zamieniona na karę 25 lat pozbawienia wolności. Ale praktyka poszła w zupełnie innym kierunku, właśnie w tym kierunku, którego się obawialiśmy, a mianowicie w takim, że kiedy teraz dochodzi do zakończenia kary osoby, która została skazana za przestępstwo o podłożu seksualnym, to dyrektorzy zakładów mają pewną obawę przed zwalnianiem takich osób z zakładu i podejmują działania, które następnie skutkują tym, że osoby te dostają orzeczenie o izolacji prewencyjnej i trafiają do Gostynina. W związku z tym obecnie Gostynin, można powiedzieć, pęka w szwach, tak? Wszystkie 54 miejsca są wypełnione. W zasadzie należałoby oddać pewnie kolejne pawilony. Miejsce, które miało być czymś w rodzaju schroniska, ośrodka terapeutycznego, staje się de facto więzieniem. Są łóżka piętrowe i naprawdę nie przypomina to w żaden sposób tego standardu, jaki powinien być, porównując go chociażby ze standardem w Rosdorfie w Niemczech.
Pomoc prawna, prawa „frankowiczów”
Podstawowy problem z bezradnością obywateli jest taki, że oni często nie wiedzą nawet, jakie mają możliwości działania w warunkach naszego państwa.
Podam taki przykład. My dość intensywnie zajęliśmy się problemem tzw. kredytów frankowych. Wiemy, że jest to temat budzący zainteresowanie obywateli, i stwierdziliśmy, że naszą rolą, razem z panią Aleksandrą Wiktorow, Rzecznikiem Finansowym, jest udzielenie obywatelom przynajmniej podstawowej informacji, co mogą z tymi kredytami zrobić. Zorganizowaliśmy spotkania w 16 miastach, to były spotkania informacyjne, w każdym ze spotkań uczestniczyło 200–300 osób. I okazało się, że zdecydowana większość obywateli w ogóle nie wiedziała o istnieniu Rzecznika Finansowego, o tym, jak wygląda procedura reklamacyjna i jak sobie z tym kredytem radzić. Myślę, że w Polsce sytuacja jest taka, że często budujemy różne instytucje, tworzymy różne rozwiązania, ale później niekoniecznie się zastanawiamy, czy to w praktyce działa, czy obywatele mają faktyczny, rzeczywisty dostęp do pomocy prawnej, do rzeczywiście fachowej porady.
Z tym jest związany m.in. drugi problem, podobny: w każdym powiecie są rzecznicy konsumentów, ale, jak się okazuje, w Poznaniu rzecznik konsumenta zatrudnia ponad 10 osób, ma całe biuro i aktywnie działa na rzecz praw konsumenta, a w niektórych miastach rzecznik konsumenta jest zatrudniony na pół etatu i siłą rzeczy nie jest w stanie skutecznie pomóc, nie jest w stanie nawet odpowiednio się przygotować. I jak trafia do niego, przykładowo, emeryt, który kupił garnki za 5 tysięcy zł, to taki rzecznik nawet nie ma wystarczających, powiedziałbym, mocy przerobowych na poziomie lokalnym, żeby mu pomóc. I z tego się tworzą kolejne problemy. Zdarza się też tak, że ludzie trafiają do adwokatów, radców prawnych, którzy popełniają błędy, którzy nie zawsze są rzetelni, którzy nie są w stanie odpowiednio pomóc. I później czasami jeden błąd przesądza o całym losie danego człowieka.
Wreszcie… Myślę, że to jest też doświadczenie państwa senatorów, że do państwa pewnie trafiają osoby… może nawet nie tyle roszczeniowe, ile osoby, które przeszły przez wszystkie instancje… Później państwo nawet do nas piszą, żebyśmy komuś pomogli. A my przeglądamy całą dokumentację i widzimy, że błędy zostały popełnione dawno temu i w zasadzie nie można już pomóc. Bo system prawny funkcjonuje tak, a nie inaczej, i jeżeli ktoś w odpowiednim momencie nie wykorzystał odpowiednich środków zaskarżenia, to nie można tej sytuacji po latach przywrócić, nawet jeżeli mamy poczucie niesprawiedliwości. Wtedy nawet państwu możemy odpowiedzieć, że się czymś nie zajmiemy, i jest pretensja do nas, że rzecznik nie jest w stanie się sprawą zająć. Tak że, powiedziałbym, to wszystko w zależności od sytuacji… różnie to wygląda.
Niemniej jednak ja wychodzę z założenia, że długofalowo musimy działać na rzecz wzmocnienia obywateli, że potrzebne jest takie faktyczne myślenie, jak im pomóc. Ale nie tylko na takiej zasadzie, żeby dać pomoc, ale tak, żeby ta pomoc była skuteczna. Czyli, przykładowo, jak mówię o tych rzecznikach konsumentów, to nie chodzi tylko o to, żeby te stanowiska stworzyć, ale o to, żeby ich odpowiednio wyposażyć, dokształcić i spowodować, że oni faktycznie będą odpowiednio działali.
Pracownicy cudzoziemscy
Przede wszystkim problem dotyczy oczywiście głównie Ukraińców, którzy pracują w Polsce i których jest ok. 2 milionów. To jest, wydaje się, w ogóle największa od 70 lat migracja zarobkowa w Polsce. To jest zjawisko, które należy rozpatrywać nie tylko pod kątem prawnym, ale także jako zjawisko społeczne, które trwale zmienia oblicze naszego państwa i wymaga również szczególnej odpowiedzialności ze strony organów władzy publicznej. Udało mi się nawiązać dość dobry dialog ze związkiem zawodowym Ukraińców, który działa na terytorium Polski. Także w tym roku organizowaliśmy konferencję, która była poświęcona, powiedziałbym, 3 aspektom: po pierwsze, mowie nienawiści w stosunku do Ukraińców, po drugie, właśnie prawom pracowniczym, po trzecie, kwestiom historycznym. Na pewno warto pamiętać o tym, i to była jedna z konkluzji tej konferencji, że ta ogólna atmosfera dotycząca rozliczeń historycznych oraz jednak pojawiające się przejawy mowy nienawiści mają wpływ, można powiedzieć, na samopoczucie Ukraińców, którzy w Polsce pracują.
Jeśli chodzi już o same prawa migrantów, to wyróżniłbym tutaj dwie kwestie.
Pierwsza to jest taka, czy ten jeden związek zawodowy, który nawet współpracuje z Państwową Inspekcją Pracy, jest wystarczający, żeby te prawa migrantów zabezpieczyć, tym bardziej że jest to ta grupa, która jest szczególnie narażona na nieznajomość przepisów, procedur i wykorzystywanie. Nawet była historia osoby, która zachorowała w zakładzie pracy – chyba w okolicach Poznania, w Szamotułach to było, o ile się nie mylę – i która przez pracodawcę została po prostu odwieziona na przystanek PKS, której nie zapewniono odpowiedniego wsparcia. Uważam, że remedium jest po prostu wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, spojrzenie naprawdę takie dogłębne, czy Państwowa Inspekcja Pracy w tej sytuacji ma wystarczające środki, czy dobrze działają infolinie, czy jest wystarczająca liczba osób władających językiem ukraińskim, które byłyby w stanie pomóc, i czy ta cała struktura jest dostosowana do potrzeb.
Ale, Szanowni Państwo, jak niedawno byłem w Norwegii, to, proszę sobie wyobrazić, zwrócono mi uwagę… Dla nich Polska z ostatnich lat kojarzyła się z jednej strony z kryzysem praworządności, a z drugiej strony z tym, co się zdarzyło w Stoczni Gdańskiej, w której pracownicy z Korei Północnej pracowali w ramach działalności podwykonawcy i, ich zdaniem, narażeni byli na pracę wręcz niewolniczą. I proszę zauważyć, że to jest niezwykle trudna sytuacja. Bo gdy jest przedsiębiorca, który mówi: okej, to ja wykonam część usługi i zatrudniam podwykonawcę, a ten podwykonawca sprowadza pracowników delegowanych z państw azjatyckich, to bardzo trudno jest później sprawdzić, co faktycznie z nimi się dzieje, jak ich prawa są przestrzegane i czy są przestrzegane.
I znowu: co można zrobić w tej sytuacji? Powinna być aktywność Państwowej Inspekcji Pracy oraz prokuratury, tak? Inaczej nie da rady. Zrozumienie, że możemy mieć taki problem, że na terytorium Polski, państwa, które ma dziedzictwo „Solidarności” i szczególnej dbałości o prawa pracownicze, może dochodzić do takich sytuacji… Jak sobie to uświadomimy, to wtedy widzimy, co należałoby zrobić, jeśli chodzi o działanie Państwowej Inspekcji Pracy, i czy mechanizmy w tym zakresie są wystarczające.
Zwalnianie z pracy pod pretekstem reorganizacji
Druga kwestia, o której chciałbym powiedzieć, dotyczy celników, także pracowników Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej.
Ja wczoraj jeszcze zdążyłem wysłać wystąpienie w tej sprawie do marszałka Senatu, być może za późno. To jest problem, który jest szerszy. Mianowicie nie można mocą ustawy dokonywać automatycznego przerwania stosunku pracy pracowników. Nie można tego skrócić i powiedzieć: od teraz przerywamy stosunek pracy i na nowych zasadach to będzie się odbywało.
Ale przecież, Szanowni Państwo, ta kwestia dotyczy nie tylko celników, bo… Tutaj patrzę na pana ministra Warchoła, który się pojawił. Ja pamiętam, że właśnie o tym dyskutowaliśmy w kontekście ustawy o Sądzie Najwyższym w lipcu 2017 r. Przecież taka sama regulacja dotyczyła pracowników Sądu Najwyższego, mianowicie chciano w ich przypadku przerwać stosunek pracy niezależnie od ich statusu, niezależnie od tego, czy np. wśród asystentów czy specjalistów w Biurze Studiów i Analiz były osoby, które mogły być objęte szczególną ochroną. To ustawodawcy w ogóle nie obchodziło, nikt na to nawet nie patrzył. I gdyby nie weto prezydenta akurat w tym przypadku, to tak by się właśnie stało. Akurat weto prezydenta pomogło w tym, że późniejsza nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, niezależnie od różnych innych wad, jednak tego przepisu nie zawierała. Nie można na mocy ustawy w taki sposób traktować pracowników, gdyż to podważa konstytucyjną ochronę pracy.
RPO i Trybunał Konstytucyjny
Kolejna kwestia: Trybunał Konstytucyjny, ten zarzut wycofywania wniosków i kwestia tego, że urzędnik nie powinien tak czynić.
No, ale jeżeli ten urzędnik wcześniej ma, tak jak pan senator to powiedział, pełny skład, później skład jest zmieniany i jest to 5 osób, następnie zmiany są przeprowadzane w taki sposób, że nie można mieć zaufania do tego, że faktycznie ten skład będzie w pełni niezależny…
Jeżeli składam wnioski o wyłączenie osób nieuprawnionych do orzekania i te wnioski nie są rozpoznawane, to nie mam innej opcji.
Bo ja wolę, żeby sędziowie, chociażby Sąd Najwyższy, w toku swojego orzekania rozstrzygali problemy konstytucyjne, niż żeby to zostawiać w taki sposób, że Trybunał Konstytucyjny de facto będzie legitymizował stan, który godzi w podstawowe prawa i wolności obywatelskie.
Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka?
Wolność mediow
Pan minister Radziwiłł powiedział o mediach, powiedział, że ilu tu dziennikarzy, że wolność słowa.
Ale ja pamiętam moje interwencje, które dotyczyły ograniczania wolności mediów i właśnie ich obecności na korytarzach Sejmu i Senatu, kiedy powstał plan, aby dziennikarzy przenieść, najlepiej do osobnego budynku, żeby tam oni się zajmowali kontaktami z politykami.
(Głos z sali: Pamiętamy.)
Przecież to był wielki spór. To był spór, który był efektem protestów po 16 grudnia 2016 r., spór dotyczący tego, żeby dziennikarzy wyprowadzić stąd, najlepiej gdzieś poza budynek Sejmu. I to, że oni tutaj są, Panie Ministrze, to jest efekt właśnie m.in. protestu dziennikarzy, ale także m.in. moich protestów, bo mówiłem, że tego typu sytuacja zagrażać będzie wolności słowa, wolności pozyskiwania informacji.
Ja już nawet nie będę mówił o sytuacji w mediach publicznych, o licznych sprawach, o tym, że reprezentowaliśmy bądź wspieraliśmy dziennikarzy w procesach przed sądami, o sprawie Jerzego Sosnowskiego zwolnionego z Polskiego Radia, z Programu 3 i innych dziennikarzy, którzy pozawierali ugody w efekcie zwolnień z mediów publicznych. Ja już nawet nie będę mówił o tym, że nie jest wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia – symboliczna data – 2016 r., który dotyczył kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Domagam się wykonania tego wyroku, domagam się uwzględnienia pluralizmu w mediach, ale niestety to nie trafia na podatny grunt.
Tak że nie jest tak kolorowo i tak pięknie, jeżeli chodzi o standardy debaty, standardy wolności słowa w Polsce.
Szanowni Państwo, bardzo dziękuję za te słowa. I powiem państwu na sam koniec, a żałuję, że tego nie słyszy pani pierwsza prezes, że…
(Senator Robert Mamątow: Słyszy.)
(Senator Jerzy Fedorowicz: Słyszy.)
…dla mnie to jest największa nagroda, że mogę dzisiaj tutaj przed państwem występować, mogę występować po roku od tych dramatycznych wydarzeń w lipcu 2017 r. – i jeszcze raz chciałbym spojrzeć w oczy panu ministrowi Warchołowi, bo to pan minister Warchoł był m.in. za to odpowiedzialny – występować w momencie, kiedy pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego może cały czas twierdzić, i być, bo cały czas nim jest, że jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego.
To jest fundament ochrony praw i wolności, że Sąd Najwyższy pozostał niezależnym organem sądowniczym w Polsce. Dziękuję państwu. (Oklaski)
Liczne problemy z Kartą Polaka. Wystąpienie RPO do MSZ
Nawet rok trwa oczekiwania na rozmowę z konsulem w sprawie Karty Polaka - stwierdziła m.in. Najwyższa Izba Kontroli wśród licznych problemów dotyczących wydawania karty
Zdaniem NIK urzędy konsularne na Wschodzie nie były właściwie przygotowane do obsługi rosnącej liczby wniosków o jej przyznanie
Sprawy te załatwiano z opóźnieniem i licznymi błędami wobec niewystarczającej obsady kadrowej konsulatów, braku szkoleń i sprzętu do wykrywania sfałszowanych dokumentów
Rzecznik Praw Obywatelskich spytał szefa MSZ, jakie działania podjęto w związku z wynikami kontroli NIK
- Poruszony problem w istotny sposób wpływa na poszanowanie praw osób ubiegających się o wydanie karty i narusza zasadę zaufania do państwa – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do szefa MSZ Jacka Czaputowicza.
We wrześniu 2018 r. NIK przedstawiła Informację o wynikach kontroli przyznawania Karty Polaka osobom zamieszkałym za wschodnią granicą RP. Stwierdzone nieprawidłowości to m.in.:
Wprowadzona w 2007 r. Karta Polaka miała pomóc rodakom zamieszkałym za wschodnią granicą w zachowani związków z narodowym dziedzictwem kulturalnym oraz wesprzeć ich starania o zachowanie języka polskiego. Chodzi o osoby z: Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Estonii, Gruzji, Kazachstanu, Kirgistanu, Litwy, Łotwy, Republiki Mołdowy, Federacji Rosyjskiej, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Ukrainy i Uzbekistanu.
Karta Polaka to wydawany przez konsula RP dokument potwierdzający przynależność do narodu polskiego i poświadczający uprawnienia przyznane ustawą z 7 września 2007 r. o Karcie Polaka. Karta może być przyznana osobie, która deklaruje przynależność do narodu polskiego i łącznie spełnia następujące warunki:
Posiadacz Karty Polaka ma prawo m.in. do:
VII.071.28.2018
Adam Bodnar: dyskusja na temat praw socjalnych ważna m.in. dla skutecznej walki z populizmem
Dyskusja o prawach socjalnych jest dziś ważniejsza niż kiedykolwiek - uważa Adam Bodnar
Powody tej sytuacji to wzrost populizmu, starzenie się społeczeństw, wyzwania migracji i bezrobocia oraz działania wielkich korporacji
Polityka nie może górować nad prawami socjalnymi - inaczej rzeczywistość będzie kształtowana nie przez konstytucje, lecz przez rządzących
W Polsce jesteśmy tak bardzo przytłoczeni debatą o rządach prawa, że ​​czasami nie mamy czasu na głębszą refleksję nad przyszłością Europy także w tym zakresie
Pytanie o „Europę socjalną”, równość obywateli UE oraz o obecność w sferze EURO jest w zasadzie pytaniem o sens dalszej integracji europejskiej
To główne tezy wykładu rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, wygłoszonego 26 października 2018 r. podczas międzynarodowej konferencji „The prospect for Social Europe” na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Konferencja została zorganizowana przez Katedrę Prawa Europejskiego WPiA UW oraz Centrum Prawa Brytyjskiego, w ramach promocji czasopisma prawniczego Common Market Law Review. Udział w konferencji wzięli autorzy oraz redakcja CMLRev.
Adam Bodnar mówił, że dyskusja na temat praw socjalnych ma długą tradycję w konstytucjonalizmie państw nowożytnych. Z polskich autorów istotną rolę odegrał w tym zakresie prof. Wiktor Osiatyński. Konstytucyjne dyskusje nt. praw socjalnych koncentrują się wokół następujących węzłowych problemów:
zakres praw socjalnych - jakie prawa należą do tej kategorii praw?
związek między konstytucyjną gwarancją praw socjalnych a rolą rządu i parlamentu w zakresie ustanawiania budżetu,
czy prawa socjalne powinny być bezpośrednio egzekwowalne na podstawie konstytucji czy też powinny wskazywać na zasady polityki społecznej, którymi powinni kierować się rządzący,
związek między prawami obywatelskimi i politycznymi a prawami socjalnymi. Sprowadza się on do przysłowiowego dylematu: „Czy powinienem cieszyć się wolnością słowa i prawem do głosowania, gdy jestem bezdomny, bezrobotny i pozbawiony minimum egzystencji”?
Adam Bodnar zwrócił uwagę na różne konteksty dyskusji o prawach socjalnych w „nowych” i „starych” państwach członkowskich UE. W czasach postkomunistycznych przykładało się dużą wagę do ochrony praw socjalnych, kosztem wolności politycznej i gwarancji innych praw.
Ochrona praw socjalnych rozwija się także na poziomie międzynarodowym. Świadectwem tego są konwencje MOP, Międzynarodowy Pakt Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych, a także Europejska Karta Społeczna. Warto jednak zauważyć, że standardy wynikające z umów międzynarodowych nie są wystarczająco odzwierciedlane w praktykach państw na poziomie krajowym. Często stanowią one raczej wskazówki do działania niż ustanawiają bezpośrednio egzekwowalne prawa. Również jednostki mają ograniczony dostęp do międzynarodowych organów orzeczniczych decydujących o zakresie praw socjalnych.
Dlatego coraz częściej forum do dyskusji na temat praw socjalnych staje się Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ale jest to możliwe tylko jeśli istnieje ku temu podstawa w prawach i wolnościach gwarantowanych w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Przykład to art. 2 Konwencji (prawo do życia) w kontekście dostępu do opieki zdrowotnej w nagłych przypadkach czy art. 3 Konwencji (zakaz tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania) w kontekście prawa do opieki zdrowotnej osób pozbawionych wolności. ETPC odgrywa także istotną rolę w zakresie prawa do sądu oraz dostępu do efektywnych środków zaskarżenia. ETPC nie może być jednak remedium w kontekście ochrony praw socjalnych na arenie międzynarodowej, ze względu na ograniczony charakter praw wynikających z Konwencji, a także zasadę pomocniczości i marginesu uznania.
Zdaniem Adama Bodnara dyskusja na temat praw socjalnych jest dziś ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Powodami tego są:
wzrastający populizm w państwach Unii Europejskeiej. Jednym z jego idei jest lepsza troska o dobrobyt obywateli poprzez inwestowanie w różne programy społeczne - co dzieje się kosztem swobód politycznych i promowania postaw nacjonalistycznych lub wręcz plemiennych. To realizacja zasady: „My wiemy, co jest dla was lepsze”. Rodzi się pytanie, jak możemy używać języka praw socjalnych, by zwalczać takie nastawienie;
wprowadzane oszczędności i ich konsekwencje związane z wysokim poziomem bezrobocia w niektórych krajach UE;
demografia – starzejące się społeczeństwa państw europejskich i ryzyko braku solidarności międzypokoleniowej, co ma przełożenie na rosnące wydatki państw;
migracje - jaka powinna być reakcja na migrację, zarówno wewnętrzną, jak i zewnętrzną?
biznes a prawa człowieka - rosnąca rola międzynarodowych korporacji. Jakie są zadania państwa w regulowaniu ich postępowania w kontekście prawa człowieka? Odnosi się to także do spółek kontrolowanych przez państwo. Adam Bodnar przywołał w tym kontekście „agresywne działania” zarządu PLL „Lot” podczas obecnego konfliktu w firmie.
Według Adama Bodnara ważna jest współzależność praw socjalnych i innych, w tym prawa do sądu i rządów prawa. Jeśli prawa socjalne będą odległe od praw politycznych, to powstaje ryzyko marginalizowania prawnego całych grup.
W kontekście polskim jest to szczególnie widoczne, jeśli chodzi o pozbawienie świadczeń emerytalnych na podstawie ustawy z 16 grudnia 2016 r. o pozbawieniu niektórych uprawnień emerytalnych. Wystarczy, że ktoś w latach 80. przygotowywał program PESEL, a dziś ma emeryturę zmniejszoną do minimum. Cała ta grupa - w tym funkcjonariusze dawnego systemu, zweryfikowani pozytywnie w 1990 r. - została faktycznie pozbawiona prawa do sądu wobec zakwestionowania niezależności Trybunału Konstytucyjnego.
- Jeżeli zatem pozwolimy, by polityka dominowała nad prawami socjalnymi, w połączeniu z odebraniem prawa do sądu, ryzykujemy, że rzeczywistość będzie kształtowana nie przez Konstytucję, ale przez rządzących - zaznaczył Adam Bodnar.
Istnieje potrzeba wyjaśnienia, co tak naprawdę Konstytucja oferuje swoim obywatelom? Dlaczego ma znaczenie dla ich praw? To walka o język konstytucyjny.
W kontekście UE Adam Bodnar zwrócił uwagę na kamienie milowe rozwoju ochrony praw socjalnych. Pierwszy taki kamień milowy to ochrona praw socjalnych pracowników migrujących. Drugi – koncepcja obywatelstwa Unii Europejskiej oraz jego ewolucja w kierunku tzw. obywatelstwa socjalnego (w związku z wyrokami TSUE w sprawach Baumbast oraz Trojani). Trzeci – przyjęcie Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, zawierającej szeroki katalog praw socjalnych (z rozróżnieniem na prawa i zasady określające wektory unijnej polityki socjalnej). Czwarty – ustawodawstwo UE dotyczące takich zagadnień, jak polityka równości oraz zakaz dyskryminacji, ze szczególnym uwzględnieniem gender mainstreaming. Wreszcie, ostatni etap to przyjęcie Europejskiego Filaru Praw Socjalnych z 2017 r.
Europejski Filar Praw Socjalnych, choć nie jest prawnie wiążący, to jednak stanowi próbę konkretyzacji praw socjalnych. Zawiera bowiem te prawa, które można bezpośrednio egzekwować. Są one jednocześnie na tyle precyzyjne, że mogłyby zostać powszechnie zagwarantowane w całej UE. Filar wykracza także poza zwykłą harmonizację, która siłą rzeczy musi być ograniczona zakresem kompetencji unijnych. Stawia bardziej ambitny cel – stworzenie jednolitego standardu ochrony praw socjalnych w całej UE. Ale ten cel może być zrealizowany pod warunkiem równomiernego rozwoju strefy EURO. Dlatego powstaje pytanie czy jest szansa na zwiększenie poziomu spójności i wsparcia społecznego bez obecności w strefie EURO?
Prof. Ulrike Guerot, znana badaczka procesów integracji europejskiej, twierdzi, że "Europa socjalna" powinna być takim czynnikiem łączącym, jak niegdyś stał się nim postulat wprowadzenia jednolitej waluty. W swoim manifeście pisała, że potrzebujemy transnarodowej demokracji - "Republika europejska, z równymi politycznymi, gospodarczymi i społecznymi prawami i zasadami dla wszystkich". Czy jest to utopią? - Wiem co oznacza realizacja tego scenariusza dla poczucia narodowej suwerenności, indywidualnej autonomii państw członkowskich i roli parlamentów narodowych – przyznał A. Bodnar. Ale siła tego argumentu polega na tym, że nie jest to prosta debata o przyszłości UE jako federacji, lecz raczej czemu integracja europejska miała by służyć – czy może nim być postulat stworzenia równości socjalnej dla wszystkich obywateli UE.
Adam Bodnar wskazywał na problemy wynikające z integracji z UE, które pośrednio prowadzą do naruszenia ochrony praw socjalnych w tzw. nowych państwach członkowskich UE:
bezdomność obywateli polskich w niektórych państwach Unii – otwarte granice pozwalają na migrację i poszukiwanie lepszego życia, ale wyzwaniem jest prowadzenie polityk publicznych pozwalających takim osobom godnie wrócić do swoich państw macierzystych;
wyjazd wielu obywateli polskich sprawił, że na miejscu pozostały osoby starsze i małe dzieci – jak zapewnić tym osobom odpowiedni poziom wsparcia społecznego, jeśli nie mogą one liczyć na solidarność międzypokoleniową lub są ofiarami eurosieroctwa?
pogorszenie dostępu do opieki zdrowotnej wskutek drapieżnych praktyk firm z państw Unii, ściągających do siebie lekarzy i pielęgniarki. Efektem tego jest brak specjalistów oraz obniżenie poziomu świadczeń zdrowotnych.
- W Polsce jesteśmy tak bardzo przytłoczeni debatą o rządach prawa, że ​​czasami nie mamy czasu na głębszą refleksję nad przyszłością Europy - podsumował Adam Bodnar. Rozpoczęta debata powinna być częścią szerszej dyskusji dotyczącej przyszłości Europy. Rolą naukowców powinno być inspirowanie podobnych debat w kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego. Zanim Polska zrobi kolejny krok w procesie integracji europejskiej, powinniśmy przynajmniej zrozumieć, o co toczy się gra. Pytanie o "Europę socjalną", równość obywateli UE oraz o obecność w sferze EURO jest w zasadzie pytaniem o sens dalszej integracji europejskiej.
Rzecznik prosi swego francuskiego odpowiednika o interwencję ws. zaginionej Polki
O interwencję u władz Francji w sprawie Polki, zaginionej kilkanaście lat temu w Paryżu, Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do swego francuskiego odpowiednika
Polskie władze konsularne od dłuższego czasu nie mogą otrzymać wyjaśnień w tej sprawie od francuskiej policji - wskazuje Adam Bodnar w piśmie do Jacquesa Toubona
Tymczasem matka zaginionej od lat czeka na jakąkolwiek informację o córce
22-letnia pani Izabella zaginęła w Paryżu w lipcu 2005 r. Według jej matki, była ona w ciąży; za kilka dni wraz z narzeczonym miała przyjechać do Polski.
Od kilku lat, na prośbę matki zaginionej, RPO pozostaje w kontakcie z konsulem generalnym RP w Paryżu. Wielokrotnie występował on w tej sprawie do brygady ds. zwalczania przestępczości przeciwko ludziom francuskiej policji. Wszystkie pisma pozostały bez odpowiedzi.
W 2017 r. konsul prosił o informacje na temat sprawy szefa Policji Śledczej nadzorującego tę brygadę. Otrzymał informację, że ze względu na odległą datę sprawy brygada nie ma już archiwów z tamtych lat. Było to podstawą skierowania noty, w której polskie przedstawicielstwo wyraziło brak satysfakcji treścią odpowiedzi. Do 23 kwietnia 2018 r. Wydział Konsularny nie otrzymał na tę notę odpowiedzi.
Wtedy oficer łącznikowy polskiej policji w ambasadzie RP interweniował na najwyższym szczeblu policyjnym. Dzięki temu Wydział Konsularny wysłał pismo do Dyrektora Generalnego Policji z prośbą o informacje na temat działań podjętych dotychczas w całej sprawie i planowanych kroków. Zaplanowano również spotkanie konsula i oficera łącznikowego z wyznaczonym przez Dyrektora Generalnego Policji pracownika dla omówienia prowadzonych w tym zakresie czynności administracyjnych i operacyjnych. Rzecznik oczekuje na dalsze informacje z konsulatu w tej sprawie.
- Mając na uwadze powyższe, byłbym niezmiernie wdzięczny Panu Ombudsmanowi za możliwość okazania wsparcia polskim władzom i rozważenie podjęcia interwencji u właściwych władz francuskich celem wyjaśnienia sprawy zaginięcia pani Izabelli – napisał Adam Bodnar do swego odpowiednika, którym jest Jacques Toubon.
- Wiem, że sprawa ta nie należy do łatwych, jednak, z uwagi na wieloletnie oczekiwania matki zaginionej na jakąkolwiek informację dotyczącą jej córki, byłbym niezwykle zobowiązany za udzielenie jakiekolwiek pomocy – zaznaczył rzecznik.
VII.530.1.2015
RPO o prawach Polaków na krańcach świata: jak mają skutecznie dokonywać czynności procesowych w Polsce?
Polak mieszkający w Australii skarży się, że nie jest w stanie dochować terminu czynności procesowych w postepowaniu cywilnym przed polskim sądem, ponieważ obowiązuje go data stempla pocztowego Poczty Polskiej a nie data nadania przesyłki w Australii. Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje więc, by w takim przypadku wnoszenie pism procesowych w postępowaniu cywilnym możliwe było również za pośrednictwem polskiego urzędu konsularnego.
Rzecznik przedstawił opinię na prośbę Przewodniczącego Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, która rozpatruje petycję polskiego obywatela mieszkającego w Australii, dotyczącą wydłużenia terminów na wnoszenie pism procesowych w postępowaniu cywilnym dla osób mieszkających poza Unią Europejską.
Autor petycji mieszkający w Australii będąc stroną postępowania cywilnego przed polskim sądem i podejmując wszelkie akty staranności, nie jest w stanie dochować ustawowego terminu do dokonania czynności procesowych, ponieważ datą wniesienia pisma procesowego do sądu jest data oddania tego pisma w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego, a nie data nadania pisma w placówce pocztowej w państwie nie będącym członkiem Unii Europejskiej.
Jest to - w ocenie Rzecznika - sytuacja trudna do zaakceptowania z punktu widzenia konstytucyjnej gwarancji prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP), której istotnym elementem jest prawo do sprawiedliwie ukształtowanej procedury postępowania. Możliwość skutecznego złożenia pisma procesowego w placówce konsularnej przewidują wszystkie inne procedury postępowania przed organami państwa. Przyjęcie analogicznego rozwiązania w postępowaniu cywilnym umożliwiłoby stronie mieszkającej w kraju odległym od Polski zachowanie nawet bardzo krótkich terminów procesowych, albowiem w tym przypadku nie jest istotne, w jakiej dacie konsulat prześle pismo do organu procesowego. O zachowaniu terminu decyduje jedynie data złożenia pisma w urzędzie konsularnym.
IV.510.10.2018
Relacja z panelu dyskusyjnego „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą”
Integracja europejska otworzyła przed obywatelami Polski nowe perspektywy – możliwości podróżowania, podjęcia pracy w innych krajach UE, studiowania na wymarzonej uczelni, bądź odbywania staży naukowych, praktyk zawodowych, zawierania nowych znajomości, tworzenia związków itp.
Ale tak szerokie otwarcie granic to nie tylko korzyści, ale także różnego rodzaju niebezpieczeństwa, które mogą stać się dla obywateli swoistą pułapką.
Utrata pracy, środków do życia może łatwo prowadzić do bezdomności za granicą, wyjazd „za pracą” często skutkuje tym, że rodziny żyją w rozłączeniu, pojawia się problem tzw. eurosieroctwa, związki tworzone z obywatelami innych państw muszą przezwyciężać trudności wynikające z odmienności kulturowych, stylu życia i uwarunkowań prawnych.
Jak radzą sobie z tymi problemami polscy obywatele i w jaki sposób państwo polskie może ich wspierać w rozwiązywaniu tych problemów? Czy wystarczająca jest aktywność organizacji pozarządowych w tym zakresie? O tym rozmawiali uczestnicy panelu pt. „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą” – moderatorem dyskusji był Łukasz Lipiński, z Polityka Insight.
Dr Magdalena Mostowska z Uniwersytetu Warszawskiego badała naukowo sytuację osób bezdomnych z Polski w krajach UE. Przedstawiła wyniki badań przeprowadzonych w krajach skandynawskich. Wynika z nich, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, które jest bardzo trudne do zdefiniowania i oszacowania i z tego powodu nie jest dotąd dokładnie zanalizowane.
Ewa Sadowska z Fundacji Pomocy Wzajemnej „Barka” przedstawiła działalność Fundacji: - W 2006 r. „Barka” została zaproszona do pracy z osobami w kryzysie bezdomności w Londynie. Powstał program „Powroty” – nasi liderzy wychodzą na ulice i własnym przykładem pokazują, że można wyjść z najgłębszego kryzysu. Programy są współfinansowane przez państwa, w których pracujemy oraz w oparciu o partnerstwa – z Senatem RP, z polskim MSZ, placówkami konsularnymi, miejscowymi organizacjami pozarządowymi. Ta współpraca przekłada się na efektywna pomoc. Umożliwiamy ludziom powrót do kraju i podjęcie normalnego życia w rodzinie albo w naszych ośrodkach resocjalizacyjnych.
Magdalena Chwarścianek od 3 lat odpowiada za programy „Barki” w Holandii i Belgii”: – Pracujemy we wszystkich większych miastach w Holandii. Historie są bardzo dramatyczne – Polacy wyjeżdżają do pracy, po lepsze życie, ale gdy coś się nie uda, powinie się noga, jest wielki wstyd, który nie pozwala poprosić o racjonalne wsparcie, gdy jeszcze jest na to czas.
Wielkim problemem są uzależnienia – ok. 80 % osób, z którymi współpracujemy, to uzależnieni. To jeszcze przyspiesza upadek za granicą. Do tego dochodzi często brak wsparcia w rodzinie. Obecnie w Holandii mamy kontakt z ok. 2000 Polaków bezdomnych, ale wspieramy ok. 6000 osób, które nie są bezdomne, ale są w bardzo trudnej sytuacji – im pomagamy wejść na rynek pracy.
Adriana Porowska z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej”: – Do nas przyjeżdżają bezdomni, którzy mają już za sobą doświadczenie bezdomności także za granicą, w innych krajach europejskich. Nas może oburzać taki tryb życia, ale to nie zwalnia nas, jako ludzi, z obowiązku pomocy. Ludzie bezdomni za granicą umierają, i to umierają w ogromnej samotności. Nie ma tam polskich działaczy, organizacji – nie ma pomocy adresowanej do bezdomnych w języku polskim, a język jest barierą często nie do przejścia. Nie ma tam polskich psychologów i terapeutów.
Z takimi problemami borykają się między innymi osoby pomagające bezdomnym Polakom w Paryżu. Powinniśmy natychmiast przeznaczyć część środków z budżetu państwa na pomoc bezdomnym Polakom tam, na miejscu.
Senator RP dr Ryszard Majer: - W UE mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu bezdomnych Polaków – nie ma jednoznacznych szacunków. Jako państwo musimy troszczyć się o trzy elementy: prawa człowieka, prawa obywatelskie, prawa socjalne. W jaki sposób to robić : zasadnicza jest praca socjalna – streetworking i na to muszą znaleźć się pieniądze, o co ciągle zabiega Senat RP, równie ważna jest profesjonalna pomoc konsularna.
O sytuacji rodzin i polskich dzieci w kontekście integracji europejskiej mówiła Kamila Zagórska z Ministerstwa Sprawiedliwości. Najliczniejsze sprawy to kwestia integracji rodzin i sprawy opiekuńcze w sytuacji wyjazdu, problem uprowadzeń rodzicielskich i egzekucja alimentów z zagranicy. W roku 2017, w porównaniu z poprzednim, nastąpił 40-procentowy wzrost liczby wniosków które wpłynęły do MS w tych sprawach.
B. Rosik z Departamentu Konsularnego MSZ wskazał na różnorodność działań konsularnych w najróżniejszych sprawach życiowych. W ciągu ostatnich 15 lat liczba obywateli polskich w krajach UE wzrosła niepomiernie, a dużą ich liczbę stanowią dzieci. To właśnie sprawy dzieci budzą najwięcej emocji i często są najtrudniejsze, zwłaszcza gdy dochodzi do przejęcia opieki nad dziećmi przez służby opiekuńcze innego państwa. Najwięcej spraw tego typu jest z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Norwegii, Belgii, Holandii.
W dalszej dyskusji zastanawiano się co jest przyczyną tak dużego odsetka Polaków wśród bezdomnych za granicą. Zwracano uwagę na problemy, jakie wynikają z faktu sprywatyzowania w wielu krajach sektora pomocy i opieki instytucjonalnej nad dziećmi. Sygnalizowano potrzebę ułatwienia Polakom za granicą, zwłaszcza w sprawach rodzinnych, dostępu do profesjonalnej pomocy prawnej. Zwracano uwagę na brak jednolitej, zgodnej z przyjętymi na świecie standardami, metodologii badania liczby osób bezdomnych.
rzetelne zdiagnozowanie istniejących problemów, także w stałym i ścisłym kontakcie „na miejscu” z Polakami, których te problemy dotyczą oraz współpraca z samorządami lokalnymi,
potrzebne są rozwiązania systemowe, a nie incydentalne, wpływanie na dokonywanie korzystnych zmian w prawie wspólnotowym,
zwiększenie środków na finansowe wspieranie działalności streetworkerów i polskich organizacji pozarządowych działających „na miejscu”,
zwiększenie liczebności służb konsularnych w krajach UE. Tworzenie „domów polskich” dla bezdomnych Polaków za granicą, gdzie otrzymaliby nie tylko pomoc doraźną, ale także wsparcie psychologiczne i terapeutyczne.
W konkursach na realizację zadań pomocowych finansowanych przez państwo konieczny jest wniosek od organizacji pozarządowej mającej siedzibę w Polsce, to ogranicza dostęp – zatem regulaminy konkursów wymagają korekty. Istotna jest kwestia uregulowania prawa pobytu w krajach UE – to nie może zamykać prawa do pomocy dla osób w kryzysie.
Bardzo ważna jest wymiana wiedzy na temat już istniejących rozwiązań i instrumentów, z których można korzystać. Także budowanie świadomości o ryzykach, jakie niesie ze sobą emigracja.
Kamilla Dołowska, BRPO
Przepisy dotyczące adopcji zagranicznych muszą zostać doprecyzowane. Rzecznicy piszą do Ministra Sprawiedliwości
Do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Dziecka wpływają skargi wskazujące, iż procedura adopcyjna polskich dzieci przez osoby posiadające miejsce zamieszkania lub pobytu poza granicami naszego kraju w wielu przypadkach nie gwarantuje poszanowania praw dziecka. Na skutek tych skarg dokonana została analiza przepisów ją regulujących oraz przeprowadzonych przez ekspertów badań postępowań sądowych w tych sprawach, gdyż w ocenie obu Rzeczników zagadnienie to jest istotne ze względu na wagę zagrożenia interesu dzieci. Analiza ta wskazała potrzebę pilnej zmiany niektórych przepisów regulujących procedurę przeprowadzania adopcji zagranicznych, tak by zagwarantować pełną ochronę praw dziecka, wynikającą zarówno z Konstytucji oraz innych aktów prawnych, w tym Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego (Konwencja haska).
W świetle obowiązujących przepisów prawa adopcja zagraniczna zawsze powinna być traktowana jako ultima ratio, co wynika wprost z Konwencji o prawach dziecka, która dopuszcza adopcję związaną z przeniesieniem dziecka do innego kraju tylko jako zastępczy środek opieki nad dzieckiem, jeżeli nie może być ono umieszczone w rodzinie zastępczej lub adopcyjnej albo nie można mu zapewnić w żaden inny odpowiedni sposób opieki w kraju jego pochodzenia. Zasada ta na poziomie ustawowym znajduje swój wyraz w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zgodnie z którymi adopcja zagraniczna jest dopuszczalna tylko wówczas, gdy w Polsce nie jest możliwe zapewnienie dziecku odpowiedniego zastępczego środowiska rodzinnego.
Z nadsyłanych do obu Rzeczników skarg wynika, że istniejące przepisy proceduralne nie gwarantują właściwej realizacji zasady subsydiarności przez polski organ procesowy. Co bardziej znamienne, samą potrzebę zmian w tym zakresie dostrzega także Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, o czym świadczy publikacja zamieszczona na oficjalnej stronie internetowej resortu, zatytułowana „Problemy adopcji międzynarodowych”. W dokumencie tym zaakcentowano konieczność podjęcia działań w celu zapewnienia, aby dzieci, które mają być adoptowane, znajdowały rodziców w Polce. Z punktu widzenia Ministerstwa jest to konieczne zarówno z uwagi na dostrzegane przez resort nieprawidłowości w procesie adopcyjnym (np. rozdzielanie rodzeństw), jak również z uwagi na fakt, iż większość państw europejskich nie wydaje zgód na przysposobienie własnych dzieci przez kandydatów mieszkających w innych państwach. Z informacji zamieszczonych przez Ministerstwo wynika, że głównymi krajami prowadzącymi adopcje zagraniczne są kraje azjatyckie i afrykańskie, zaś na mapie Europy obok Polski pozostają nimi Ukraina i Rosja.
Z tego względu wydaje się niezbędne uzupełnienie zapowiadanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prac legislacyjnych o rozwiązania stosowane w procedurze cywilnej, które na etapie postępowania sądowego gwarantowałyby pełną realizację zasady prymatu „adopcji krajowych” nad międzynarodowymi oraz nadrzędność dobra dziecka w procedurze adopcyjnej. Z nadsyłanych skarg wynika bowiem, iż w dalszym ciągu występują przypadki kierowania do adopcji zagranicznej dzieci, pomimo niewyczerpania wszystkich możliwości znalezienia kandydatów w Polsce, a także posiadania przez nie w kraju rodzeństwa, z którym kontakt po przysposobieniu zagranicznym zostaje zerwany.
Ponadto, zasadne jest wprowadzenie minimalnego okresu tzw. styczności preadopcyjnej między dzieckiem a kandydatami na przysposabiających, a także określenia minimalnych standardów wykonywania owej styczności (w tym także zapewnienia odpowiedniej dostępności tłumacza) i wprowadzenia jej niezależnej kontroli przez podmiot niezwiązany z toczącym się postępowaniem adopcyjnym.
W obrębie procedury przeprowadzania adopcji zagranicznych niezbędne wydaje się także dokonanie zmian poprzez ustanowienie przedstawiciela dziecka, który w sposób obiektywny będzie reprezentował jego interes w prowadzonym postępowaniu adopcyjnym oraz zwiększenie aktywności prokuratora w prowadzonych postępowaniach adopcyjnych, w szczególności rozważenie zasadności obligatoryjnego udziału prokuratora w tych postępowaniach.
Rzecznicy zwrócili się do Ministra z prośbą o ustosunkowanie się do zasygnalizowanych powyżej zagadnień oraz o informację, czy resort dostrzega potrzebę zmian obecnie obowiązujących przepisów proceduralnych dotyczących adopcji zagranicznych, a jeśli tak, to czy w resorcie planowane są lub prowadzone są prace legislacyjne w przedmiotowym zakresie.
W myśl obecnie obowiązującej ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, w przypadku obywateli uzyskujących dochody w państwach, z którymi obowiązuje UPO przewidująca metodę zaliczenia może mieć zastosowanie tzw. ulga abolicyjna. Podatnik podlegający nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu, rozliczający uzyskane w roku podatkowym za granicą dochody ze stosunku pracy, z działalności wykonywanej osobiście, z pozarolniczej działalności gospodarczej, czy z praw majątkowych w zakresie praw autorskich i praw pokrewnych w rozumieniu odrębnych przepisów, z wykonywanej poza terytorium Polski działalności artystycznej, literackiej, naukowej, oświatowej i publicystycznej, z wyjątkiem dochodów (przychodów) uzyskanych z tytułu korzystania z tych praw lub rozporządzania nimi – ma prawo dokonać stosownego odliczenia. Odliczeniu podlega kwota stanowiąca różnicę między podatkiem obliczonym przy zastosowaniu metody zaliczenia a kwotą podatku obliczonego według metody wyłączenia z progresją. Skutkiem zastosowania ulgi abolicyjnej jest to, że ostateczna wysokość podatku płaconego w Polsce, uwzględniająca dochody z tych państw (w przypadku których stosuje się metodę zaliczenia), będzie taka, jakby zastosowano metodę wyłączenia z progresją.
Polsko-niemiecka współpraca dotycząca postępowań rodzinnych zwłaszcza tych z udziałem Jugendamtu. Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada na wystąpienie RPO
Od października 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie przedstawienia wyników rozmów przeprowadzonych z władzami niemieckimi na szczeblu ministrów lub wiceministrów w zakresie dotyczącym ochrony praw polskich obywateli w Niemczech, w szczególności w kontekście działania Jugendamtu. O planach przeprowadzenia takich rozmów ministerstwo informowało RPO we wcześniejszej korespondencji. Dopiero we wrześniu 2017 roku Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało Rzecznikowi szczegółową informację na ten temat.
Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik wskazał, że wizyty w dniach 15-16 marca 2017 roku w Berlinie spotkał się w Sekretarzem Stanu Federalnego Ministerstwa Rodziny, Seniorów, Kobiet i Dzieci, dr Ralfem Kleindiekiem a także odbył robocze spotkania w Ambasadzie Rzeczpospolitej Polskiej w Berlinie. Ich celem było uzyskanie informacji od osób bezpośrednio stykających się z problematyką postępowań rodzinnych zwłaszcza tych z udziałem Jugendamtu.
Pierwsze spotkanie odbyło się z matkami, które napotykają na kłopoty w postępowaniu z Jugendamtem w związku z wykonywanymi prawami rodzicielskimi. Zaś drugie, ze stowarzyszeniami i organizacjami NGO oraz środowiskami prawniczymi działającymi na terytorium Niemiec (adwokatami i sędziami), którzy przedstawili problematykę postępowań z udziałem Jugendamtu od strony prawnej.
Jak wskazał wiceminister Michał Wójcik, do głównych rezultatów spotkań należy zaliczyć:
rozpoznanie natury problemów proceduralno-prawnych;
zdefiniowanie potrzeb proceduralno-prawnych;
wskazanie potencjalnych rozwiązań proceduralno-prawnych zmierzających do zniwelowania nieprawidłowości, a to:
kwestie braku dostępności na terytorium Niemiec rodzin polskich lub polskojęzycznych lub też ośrodków opiekuńczych, które mogłyby pełnić funkcje rodziny zastępczej w sytuacji, kiedy konieczne jest umieszczenie polskiego dziecka w rodzinie zastępczej lub ośrodku opiekuńczym tak, by zabezpieczone były prawa dziecka wynikające z art. 8 konwencji ONZ o prawach dziecka. Podobnie, wskazano na zapotrzebowanie polskojęzycznych psychologów i pracowników socjalnych, którzy mogliby uczestniczyć w postępowaniach z udziałem Jugendamtu;
zdaniem strony polskiej, konieczne jest przeprowadzenie „naboru” rodzin i ośrodków opiekuńczych, a także psychologów i pracowników społecznych, którzy zaspakajaliby potrzeby polskich dzieci w zakresie art. 8 konwencji ONZ o prawach dziecka podczas postępowań rodzinnych w Niemczech. Konieczne jest stworzenie list takich rodzin i ośrodków dostępnych dla niemieckich organów procesowych w sprawach rodzinnych tak, by mogły one działać zgodnie z art. 20.3 ostatnie zdanie Konwencji ONZ o prawach dziecka. Kwestie te wymagają współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych celem urzeczywistnienia takiego przedsięwzięcia.
kwestie informowania oraz dostępu służb konsularnych do postępowania w sprawach rodzinnych obywateli polskich. W obiegu prawnym funkcjonuje bowiem błędna interpretacja Organu Federalnego w Bonn, który z obowiązku wynikającego z art. 37 Konwencji Wiedeńskiej z 24 kwietnia 1963 r. o stosunkach konsularnych, zwalnia Jugendamty działające już na etapie przedsądowym. Kwestie te zostały wyjaśnione podczas spotkania w dniu 16 marca 2017 roku w niemieckim Ministerstwie Rodziny, kiedy to Minister Ralf Kleindieck kategorycznie potwierdził, że wyłączenie Jugendamtów ze stosowania art. 37 Konwencji Wiedeńskiej jest nieprawidłowe, zadeklarował także sprostowanie takiej wykładni na poziomie Federalnym.
Przedstawiciel niemieckiego Ministerstwa Rodziny, Seniorów, Kobiet i Dzieci, wyszedł też z inicjatywą rozpropagowania wśród ministrów rodziny w poszczególnych Landach, zasady poszukiwania w pierwszej kolejności rodzin czy ośrodków, które gwarantowałyby polskim dzieciom przestrzeganie praw wynikających z art. 8 Konwencji ONZ o prawach dziecka. Zaproponował także, że Ministerstwo Rodziny, Seniorów, Kobiet i Dzieci w Berlinie może również gromadzić informacje na temat rodzin polskich dostępnych w poszczególnych Landach na potrzeby ustanowienia rodziny zastępczej. W tym celu zadeklarował rozmowy z ministrami poszczególnych krajów związkowych podczas majowej konferencji w Monachium, na której obecni byli wszyscy ministrowie krajów związkowych zajmujący się tematyką postępowań rodzinnych.
Wiceminister Michał Wójcik wskazał również, że 22 maja 2017 roku przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości wziął udział w konferencji zorganizowanej przez Konsulat Generalny RP w Monachium na temat Konwencji Wiedeńskiej z 24 kwietnia 1963 roku o stosunkach konsularnych jako podstawy dla skutecznej współpracy pomiędzy niemieckimi urzędami ds. młodzieży, sądami oraz polskimi przedstawicielstwami konsularnymi. Uczestniczyli w niej między innymi przedstawiciele urzędów ds. młodzieży (Jugendamtów) i sędziowie niemieccy.
Jak zaznaczył wiceminister Wójcik, z rozmów przeprowadzonych z uczestnikami konferencji wynika, że do nieporozumień we współpracy polsko-niemieckiej dochodzi na skutek braku informacji lub nienajlepszemu jej przepływowi. W trakcie konferencji poruszono także kwestie spotkań nadzorowanych przez niemieckich pracowników socjalnych. Podczas takich spotkań rodzice zmuszani są mówić do dzieci po niemiecku. Przedstawiciele polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości podkreślili na konferencji, że takie sytuacje uważają za dyskryminujące i łamiące prawa dziecka do tożsamości narodowej.
- Zapoczątkowane rozmowy polsko-niemieckie, ukierunkowane na poprawę współpracy w zakresie spraw rodzinnych i większą ochronę polskich rodzin na terenie Niemiec, zaowocowały, dopracowywaną w czerwcu 2017 roku, koncepcją powstania grupy roboczej oraz zainicjowania programu pilotażowego ukierunkowanego na wypracowanie dobrych praktyk w zakresie polsko-niemieckich spraw opiekuńczych ze szczególnym uwzględnieniem art. 8 Konwencji ONZ o ochronie praw dziecka oraz utworzenie list polskojęzycznych rodzin zastępczych, do których w razie konieczności kierowane byłyby dzieci obywatelstwa polskiego. Dla realizacji tego pomysłu odbyło się spotkanie w Ministerstwie Sprawiedliwości z Ambasadorem Niemiec, który wyraził aprobatę dla przedstawionego projektu i zadeklarował chęć współpracy. Obecnie trwają prace nad zorganizowaniem stosownych spotkań na poziomie ministerialnym, tzw. kwadrygi – podkreślił wiceminister Michał Wójcik.
Działania RPO na rzecz ochrony praw polskich dzieci za granicą
Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego wziął udział w posiedzeniu Komisji Petycji Sejmu RP, gdzie przedstawił działania Rzecznika Praw Obywatelskich na rzecz ochrony praw polskich dzieci za granicą, w szczególności na terenie Niemiec. Przedstawiciel Rzecznika poinformował o ostatnich interwencjach RPO w takich sprawach, a także wyjaśnił sposób działania Rzecznika w przypadkach związanych z ograniczaniem bądź pozbawianiem praw rodzicielskich polskich obywateli przebywających za granicą.
Jak lepiej chronić interesy dzieci w adopcji zagranicznej – wspólne wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka
Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar oraz rzecznik praw dziecka Marek Michalak we wspólnym wystąpieniu generalnym do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazują na konieczność podjęcia inicjatywy legislacyjnej na rzecz skuteczniejszego zabezpieczenia praw dzieci podczas procedury adopcji zagranicznej.
Efektem spotkań rzecznika praw obywatelskim z przedstawicielami Fundacji Dobrego Pasterza oraz Stowarzyszenia Wolne Społeczeństwo jest wspólna z rzecznikiem praw dziecka inicjatywa na rzecz poprawy realizacji obowiązków państwa przy procedurze adopcji zagranicznej. W wystąpieniu generalnym skierowanym do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Adam Bodnar i Marek Michalak wskazali na niedostatki przepisów ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, których wyeliminowanie pozwoli na pełniejsze realizowanie gwarancji praw dziecka w procedurze adopcji zagranicznej.
W ocenie Rzeczników prawidłowa realizacja obowiązków państwa przy procedurze adopcji zagranicznej musi się odbywać z poszanowaniem szeroko pojętej generalnej zasady dobra dziecka, w tym zasady nierozdzielania rodzeństw oraz zasady pierwszeństwa adopcji krajowej. Aby było to możliwe działania wszystkich organów, w szczególności w ramach tzw. procedury przedsądowej, winny być oparte na rzetelnych, niebudzących wątpliwości ustaleniach dokonanych na podstawie jasnych i precyzyjnych norm prawnych.
W wystąpieniu Rzecznicy wskazują na problem rozdzielania rodzeństw. W ich ocenie informacje, że w 2016 roku doszło do rozdzielenia rodzeństw w 71% przypadków, w których wyrażono zgodę na realizację procedury adopcji zagranicznej muszą niepokoić, a analiza przepisów ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej pod kątem ich skuteczności jest zatem kluczowa.
W ich ocenie brak obowiązku uzyskania jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego wyczerpanie możliwości poszukiwania dla dziecka rodziny w Polsce, przeprowadzenie i zakończenie tych poszukiwań bez znalezienia kandydata na rodzica adopcyjnego nie stanowi gwarancji realizacji zasady prymatu adopcji krajowej. Określenie standardów działań podejmowanych przez ośrodki adopcyjne na rzecz poszukiwania kandydatów na rodziców adopcyjnych dziecka jest koniecznością.
Zdaniem Rzeczników istnieje również potrzeba wprowadzenia regulacji umożliwiającej pozyskanie wiedzy o polskich dzieciach adoptowanych za granicę. W obowiązującym porządku prawnym brak jest podstaw do działań w ramach śledzenia losów dziecka po przysposobieniu międzynarodowym.
- Istnieje wprawdzie dobra praktyka polegająca na przesyłaniu przez zagraniczne organizacje adopcyjne oraz organy centralne innych państw raportów postadopcyjnych, w których opisywany jest proces adaptacji dziecka w nowym środowisku, ale warto zadać sobie pytanie czy jest to formuła zawsze realizowana i czy wystarczająca? Brak jakichkolwiek mechanizmów do wymagania, aby ta dotychczasowa praktyka była realizowana w każdym przypadku adopcji zagranicznej oznacza, że w sytuacji braku dobrowolnej informacji zwrotnej z zagranicznego ośrodka adopcyjnego państwo polskie, po prawomocnym orzeczeniu przysposobienia zagranicznego, traci dziecko z pola widzenia. Wobec wątpliwości co do skuteczności dotychczasowej praktyki, wydaje się więc konieczne wypracowanie rozwiązania możliwego do wprowadzenia w polskim ustawodawstwie, które pozwoli na realny wgląd polskiego organu centralnego w sytuację dziecka zagranicą - przekonują Adam Bodnar i Marek Michalak.
Rzecznik praw obywatelskich i rzecznik praw dziecka podkreślili, iż informacje o braku poszanowania dobra dzieci zamieszkujących poza granicami Polski wskutek przysposobienia międzynarodowego muszą niepokoić, ale jednocześnie winny stanowić bodziec do podjęcia szerszej międzyresortowej debaty w tym obszarze. Niezbędne jest bowiem wypracowanie rozwiązań krajowych, które umożliwią realizację wiążących Polskę konwencji, w sposób zapewniający pełną gwarancję działania w imię dobra dziecka, a także wypracowanie i wdrożenie stosownych zasad współpracy z instytucjami służb społecznych na terenie innych państw tak, aby odpowiedzialność państwa pochodzenia dziecka nie kończyła się wraz z zakończeniem procedury przysposobienia międzynarodowego.
Rzecznicy wystąpili do Minister Elżbiety Rafalskiej z prośbą o przedstawienie stanowiska wobec sygnalizowanych problemów oraz rozważenie zasadności podjęcia inicjatywy legislacyjnej na rzecz skuteczniejszego zabezpieczenia praw dzieci w sytuacji adopcji zagranicznej.
Agnieszka Jarzębska, główny specjalista w Zespole Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego BRPO:
Zasada prymatu przysposobienia krajowego nad przysposobieniem międzynarodowym musi być bezwzględnie przestrzegana. Oznacza to, że adopcja zagraniczna winna być realizowana jedynie wtedy, gdy dziecku nie można zapewnić w żaden inny odpowiedni sposób opieki w Polsce. Odpowiedzialność za dziecko pozbawione opieki rodziców leży po stronie państwa, a więc to organy państwa muszą zrobić wszystko, aby poprzez orzeczenie adopcji zagranicznej nie ucierpiał interes dziecka. Realizacja fundamentalnych praw dziecka wymaga dzisiaj od ustawodawcy podjęcia pilnych działań legislacyjnych.
III.522.4.2017
O sytuacji bezdomnych Polaków za granicą. RPO opowiada o swojej wizycie w Paryżu
- W czasie wędrówek po ulicach Paryża, w towarzystwie pracowników Stowarzyszenia Pomost-Passerelle, miałem okazję rozmawiać z polskimi bezdomnymi. Zrozumiałem, że walka z tym problemem to nie mniej poważne wyzwanie niż przeciwdziałanie bezdomności w Polsce. Są to również osoby, które zazwyczaj odnotowały poważną porażkę życiową, czasami miały problemy z prawem. Wielu z nich ruszyło w poszukiwaniu lepszego życia, dobrych zarobków, a niektórzy po prostu starali się uciec od krajowych traum. Lecz im się nie powiodło, zostali oszukani przez pracodawcę, stracili pracę, mieszkanie i wylądowali na ulicy – pisze Adam Bodnar na portalu Onet.pl.
Konsulowie odmawiają obrońcom udziału w przesłuchaniu? Rzecznik pisze w tej sprawie do Ministra Spraw Zagranicznych
Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają sygnały, że konsulowie odmawiają obrońcom i pełnomocnikom udziału w przesłuchaniu prowadzonym w państwie obcym przez konsula RP. Zdaniem Rzecznika odmowa dopuszczenia pełnomocnika lub obrońcy do udziału w postępowaniu nie znajduje uzasadnienia. Treść art. 26 Prawa konsularnego stanowi podstawę prawną do prowadzenia w postępowaniu karnym przesłuchania przez konsula na wniosek organu administracji, sądu lub prokuratora. W myśl tego przepisu stosuje się odpowiednio przepisy prawa polskiego jeśli przesłuchiwanym jest obywatel polski. Oznacza to, że do przesłuchania w charakterze podejrzanego i świadka należy stosować w szczególności przepisy Kodeksu postępowania karnego.
Zgodnie z art. 301 Kodeksu postępowania karnego na żądanie podejrzanego należy przesłuchać go z udziałem ustanowionego obrońcy. Przepis ten stanowi podstawę udziału obrońcy przesłuchaniu, której nie wyłącza żaden przepis Prawa konsularnego oraz Kodeksu postępowania karnego. Zdaniem Rzecznika znajduje on pełne zastosowanie także w przypadku przesłuchania dokonywanego przez konsula.
W ocenie Rzecznika mimo, że przesłuchanie takie przewiduje pewne różnice względem sprawy o charakterze wyłącznie krajowym, to jednak brak jest podstaw do wskazania związku jaki miałyby mieć te odmienności z odmową dopuszczenia obrońcy lub pełnomocnika do udziału w postępowaniu. Trudno zgodzić się z poglądem, że konsul w toku przesłuchania nie pełni roli organu prowadzącego przesłuchanie, wykonuje on czynność delegowaną przez sąd lub prokuratora i czasowo przejmuje część jego kompetencji.