Source: http://rebeliantka.xn--niepodlegy-i0b.pl/94/jak-faktorzy-wladzy-utrwalaja-bezprawie-w-polsce-/
Timestamp: 2020-02-25 15:58:49
Legal References Found: art. 374

Art. 40

Art. 41
 Art. 5
 art. 337
 art. 345
 art. 552
 art. 249
in fine
 art. 249
 art. 249
 art. 18
 art. 271
 art. 11

Document Content:
Polska 2019.08.05 15:35 15:42
W dzisiejszym dniu na portalu Niepoprawni.pl ukazała się oszczercza notka niejakiego Humpty Dumpty, m.in. kwestionująca prawo Janusza Górzyńskiego do restytucji za szkody i krzywdę wyrządzoną przez funkcjonariuszy publicznych.
Paragrafiarz Jerzy Trojanowski alias Humpty Dumpty przedstawił w niej następujące absurdalne rozumowanie:
… wyrokiem Sądu Rejonowego w Gostyniu z dnia 30 czerwca 2010 r. został uniewinniony od fałszywego oskarżenia.
http://blogmedia24.pl/node/35367
Gdyby nie ukrywanie się Górzyński byłby uniewinniony już w 2005 roku. Praktyka sądów polskich jest bowiem taka, że nawet cień dowodu wystarczy do skazania. Jeśli jednak doszło do uniewinnienia oznacza to, że nawet tego cienia nie było.
A skoro nie było go w 2010 r., to tym bardziej w 2005 r.
Janusz Górzyński mimo to usiłuje uzyskać od Państwa (czyli ode mnie i od Ciebie, Czytelniku) odszkodowanie za oczywiście bezzasadne aresztowanie ..... Zgodnie z obowiązującym aż do 1 lipca 2015 roku przepisem art. 374 § 1 kpk obecność oskarżonego na rozprawie głównej była obowiązkowa .... To, że przesiedział kilka miesięcy w areszcie zawdzięcza wyłącznie sobie.
Rozumowanie Trojanowskiego jest fałszywe i bezczelne, gdyż aby sąd mógł kogokolwiek aresztować niezbędne jest zaistnienie wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia czynu zabronionego. Trojanowski sam pisze, że nie było nawet cienia dowodu wystarczającego do skazania, a więc nie mogło być wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia czynu zabronionego w chwili wydawania postanowienia o tymczasowym aresztowaniu.
Paragrafiarz uważa jednak, że kodeks postępowania karnego nie obowiązuje. Staje po stronie sądu, który bezprawnie odmówił odszkodowania. Uważa, że fałszywie oskarżony "łamał prawo", bo się nie stawił - będąc niewinnym - do aresztu, natomiast nie łamali prawa fałszywie oskarżający go prokuratorzy oraz sędziowie, którzy nie wykonali należytej wstępnej kontroli oczywiście fałszywego aktu oskarżenia.
Aby pokazać wszystkie aspekty tej haniebnej sprawy przedkładam treść wniosku Janusza Górzyńskiego o skargę nadzwyczajną skierowanego do prokuratura generalnego, poprzedzonego wnioskiem senatora Czesława Ryszki:
Wniosek o skargę nadzwyczajną
W nawiązaniu do pisma z dnia 12 września 2018 r. , doręczonego 20 września 2018 roku, uprzejmie podaję:
Orzeczenie sądu od którego miałaby być wniesiona skarga:
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 27 lutego 2015 r., sygn. akt AKa 520/14 w przedmiocie odszkodowania i zadośćuczynienia za niewątpliwie niesłuszne aresztowanie na mocy Postanowienia Sądu Rejonowego w Gostyniu z dnia 18 maja 2006 roku sygn. akt II K 85/05
Okoliczności mogące stanowić podstawę zarzutów skargi nadzwyczajnej:
orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji, a w szczególności:
Art. 40, gdyż w orzeczeniu Sądu pominięto fakt, iż zostałem pozbawiony wolności w sposób poniżający i okrutny, z zastosowaniem nieproporcjonalnych środków (podczas zatrzymywania przez liczną, brutalną grupę policyjną doznałem ataku serca i spowodowano u mnie poważne obrażenia, wymagające leczenia na Sali ratunkowej szpitala wojewódzkiego w Bielsku-Białej, a potem w areszcie, gdzie zostałem przewieziony karetką). Doznany rozstrój zdrowia do dzisiaj uniemożliwia mi pracę i grozi obecnie amputacją nogi.
Art. 41, gdyż
- naruszono moją nietykalność cielesną i pozbawiono mnie wolności osobistej w okolicznościach, gdy byłem niewinny (co potwierdził wyrok wydany w sprawie sygn. II K 85/05) i w sposób oczywisty nie zachodziła ogólna przesłanka aresztowania
Sąd Rejonowy w Gostyniu w wyroku z dnia 30 czerwca 2010 roku stwierdził, iż akt oskarżenia wniesiony przez Prokuraturę Rejonową w Środzie Wlkp. nie spełniał nawet wymagań formalnych, był niezrozumiały, niepoprawny w sensie językowym i nie wskazywał, co właściwie zarzuca się oskarżonym. Podobnie Sąd Okręgowy w Poznaniu (w wyroku z dnia 16.11.2010 r. sygn. akt IV Ka 1736/10), który odrzucił apelację średzkiej Prokuratury Rejonowej i podtrzymał uniewinnienie, napisał jeszcze dobitniej, że zarzuty aktu oskarżenia były sformułowane w sposób całkowicie niezrozumiały i wręcz kuriozalny, czyniąc niemożliwym zrozumienie na czym miałoby polegać przestępcze działanie oskarżonych. Aresztowanie, w okolicznościach, gdy akt oskarżenia był nie tylko pozbawiony podstaw merytorycznych, ale nawet formalnych, nadto kuriozalny i niezrozumiały dla sądów, z całą pewnością nie spełnia podstawowych norm konstytucyjnych i zawartych w Art. 5 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Obywatela.
Ponadto podkreślam, iż w wyrokach sygn. II K 85/05 i IV Ka 1736/10 stwierdzono, iż Prokuratura przedkładając Sądowi akt oskarżenia wykazała się brakiem znajomości logiki, celu i sensu zdarzeń gospodarczych oraz sformułowała oskarżenie wbrew doświadczeniu życiowemu i zasadom obrotu gospodarczego. Nadto Sąd Okręgowy stanowczo stwierdził, iż wyrok uniewinniający był oparty na istniejących dokumentach i korelujących z nimi wyjaśnieniach oskarżonych oraz że twierdzenia świadków oskarżenia (faktycznych oszustów, którzy oszukali i Bank i oskarżonych) były całkowicie niewiarygodne.
- ubocznie zaznaczam, iż w okolicznościach niniejszej sprawy, powinienem być w ciągu 48 godzin od chwili zatrzymania przekazany do dyspozycji sądu, co nie nastąpiło i co Sąd Apelacyjny w Katowicach całkowicie pominął w wyrokowaniu, mimo przedłożonych przeze mnie wniosków dowodowych
- nie tylko zostałem bezpodstawnie pozbawiony wolności, ale byłem traktowany skrajnie niehumanitarnie nawet podczas przewożenia z aresztu do Sądu, gdzie zostałem sprowadzony w kajdankach i licznej obstawie policyjnej, co naruszało moją reputację i godność uczciwego obywatela, szanowanego przedsiębiorcy i ojca rodziny
- nadto, każdy bezprawnie pozbawiony wolności ma prawo do odszkodowania, czego mi odmówiono.
orzeczenie w sposób rażący narusza prawo przez jego niewłaściwe zastosowanie, poprzez bezpodstawne uznanie, iż dla skutecznego i prawidłowego przeprowadzenia postępowania karnego w sądzie niezbędne było aresztowanie mnie
Przed wydaniem postanowienia o aresztowaniu złożyłem kilkukrotnie odpowiedź na akt oskarżenia, w której wszechstronnie wykazałem, iż prokuratura nie przedłożyła żadnego dowodu uprawdopodabniającego popełnienie przeze mnie jakiegokolwiek przestępstwa na szkodę Banku, a jedynymi sprawcami zarzucanego mi i żonie czynu oszustwa (popełnionego na szkodę Banku oraz dodatkowo - mojej żony i moją) byli nieuczciwy właściciel sklepu Zenon Biela i jego pomocnik Ferdynand Górny. Przewód sądowy nie wykazał w tym zakresie żadnych nowych okoliczności.
Nadto nieprawdą jest, że celowo nie uczestniczyłem w rozprawie w dniu 18.05.2006 roku. Już w zażaleniu na postanowienie o aresztowaniu złożyłem dowody i wyjaśnienia, iż moja nieobecność w sądzie była skutkiem nieporozumienia. Żaden z sądów badających to zażalenie się do tego nie odniósł.
Ponadto, pismem złożonym w dniu 18.05.2006 r. składałem wniosek o umorzenie sprawy z uwagi na brak podstaw oskarżenia, powołując się na wszechstronne odpowiedzi udzielone na akt oskarżenia Prokuratury. Sąd nie nadał w tym dniu biegu temu wnioskowi, ani się do niego nie odniósł, co winien uczynić. Dopiero w późniejszym terminie zostało zwołane posiedzenie w tej sprawie. Wedle mojej wiedzy także i z tego powodu postanowienie o aresztowaniu było bezprawne (a co najmniej „przedwczesne”, zważywszy na fakt, iż ówczesna sędzia referentka nigdy nie przeprowadziła należytej wstępnej kontroli aktu oskarżenia, do czego była zobowiązana). W tym miejscu ponownie przypominam, że w ocenie sądów wyrokujących (Rejonowego w Gostyniu i odwoławczego w Poznaniu) akt oskarżenia nie spełniał ani warunków merytorycznych, ani nawet formalnych. Cytuję z wyroku Sądu w Gostyniu : „Tak sformułowany akt oskarżenia winien podlegać reasumpcji i to w trybie art. 337 kpk lub nawet art. 345 kpk i wymagał ponowienia czynności procesowych postawienia zarzutów. Skoro bowiem Sąd orzekający nie jest w stanie objąć merytorycznie aktu oskarżenia, tym bardziej ma z tym problem zwykły obywatel”.
w uzasadnieniu zaskarżanego orzeczenia zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego
W tym miejscu podnoszę, iż ustalenie, iż zachodziła ogólna przesłanka aresztowania musi spełniać ściśle określone warunki. M.in.:
• Istnieje potrzeba skrupulatnej analizy wszystkich okoliczności sprawy – z uwzględnieniem wyroku uniewinniającego – przeprowadzonej bez uproszczeń i z zachowaniem obiektywizmu, i dopiero wówczas ustalenie, czy aresztowanie było całkowicie zasadne czy też niewątpliwie niesłuszne w rozumieniu art. 552 § 4 KPK z wszelkimi wynikającymi z tego konsekwencjami.
• W doktrynie przyjmuje się, że duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa zachodzi wówczas, gdy zebrane w toku postępowania dowody wskazują na taki stopień prawdopodobieństwa, który graniczy z pewnością, choć nie jest z nią tożsamy, że zostało popełnione konkretne przestępstwo przez konkretną osobę.
• Przesłanka ogólna z art. 249 § 1 k.p.k. in fine wymaga, by zebrane w sprawie dowody wskazywały „na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo”. Muszą to być takie dane, które stwarzają stan uprawdopodobnienia zbliżony do pewności odnośnie do sprawstwa i winy danej osoby (por. także T. Grzegorczyk, Komentarz do art. 249 k.p.k., LEX).
• Przy ustaleniu „dużego prawdopodobieństwa” w rozumieniu art. 249 § 1 KPK popełnienia przestępstwa prowadzący postępowanie musi dysponować takimi dowodami, które stwarzają stan uprawdopodobnienia zbliżony do pewności.
• Nawet w przypadku, gdyby zaistniała ogólna przesłanka aresztowania, co w niniejszej sprawie nie miało miejsca, to kwestię niewątpliwej niesłuszności aresztowania rozważać należy w każdej sytuacji - a więc również w wypadku zastosowania tego środka w związku z ukrywaniem się lub uporczywym utrudnianiem przez oskarżonego postępowania karnego - na tle konkretnych okoliczności każdej sprawy. Jakkolwiek zatem z reguły, także w razie uniewinnienia oskarżonego, wymienione przyczyny sprzeciwiać się będą uznaniu tymczasowego aresztowania za niewątpliwie niesłuszne, to podlegające indywidualnej ocenie konkretne okoliczności, odnoszące się m.in. do osoby oskarżonego, do jego ówczesnej, szczególnej sytuacji, czy też do szczególnego przebiegu danego postępowania karnego, mogą decydować o odmiennej - w myśl zasad słuszności - ocenie.
W sprawie Sądu Rejonowego w Gostyniu sygn. II K 85/05 ani przez moment nie istniało duże prawdopodobieństwo popełnienia przeze mnie zarzucanego (jak podano w wyroku w sposób niezrozumiały, kuriozalny, etc.) przestępstwa z art. 18 § 2 kk w zw. z art. 271 kk i art.. 286 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk. Organa ścigania potwierdziły, że nie byłem stroną umowy kredytowej, że mój podpis jako gwaranta umowy został sfałszowany, że komputer będący przedmiotem umowy kredytu bezgotówkowego, zawartego przez moją żonę ze sklepem należącym - jak się później okazało do oszusta - nie został jej dostarczony, a nawet nie mógł być dostarczony, gdyż dostawca nie posiadał dowodu jego zakupu i posługiwał się – w celu wprowadzenia w błąd Banku i organów ścigania – fałszywą fakturą jego zakupu w nieistniejącej firmie, etc. Gdy moja żona została wezwana przez Bank do spłaty kredytu natychmiast poinformowaliśmy Bank i organa ścigania o tym, że żona nie otrzymała zamówionego sprzętu.
Prokuratura mimo niezbitych dowodów pokrzywdzenia mojej żony i mnie oskarżyła nas, że mieliśmy uczestniczyć w oszustwie na szkodę Banku, gdyż rzekomo umówiliśmy się z oszukańczym dostawcą i jego pomocnikiem, że nie otrzymamy zamówionego komputera, a tylko zostanie nam zmodernizowany jakiś stary. Kwota kredytu otrzymana z Banku przez nieuczciwego dostawcę miała być potem podzielona na sfinansowanie tej rzekomej, a w żaden sposób nieopisanej „modernizacji” pomiędzy właściciela sklepu, jego pomocnika i nas. W ten sposób mieliśmy zapewnić sobie dostęp do kredytu w gotówce w kwocie kilkuset złotych, co było wręcz koncepcją absurdalną z co najmniej z kilku powodów:
1/ Nie mieliśmy żadnego powodu by w taki sposób „wyłudzać” kredyt gotówkowy w kwocie kilkuset złotych, skoro moja żona była zatrudniona jako nauczycielka, a ja jako menedżer wysokiego szczebla w prestiżowej spółce, gdzie zarabiałem ok. 7 tysięcy złotych miesięcznie, a więc oboje nie mielibyśmy żadnych trudności w otrzymaniu kredytu gotówkowego w kwocie ca 3 tysięcy złotych na dowolny cel. Dane o naszych wynagrodzeniach były prokuraturze znane, gdyż były zgłoszone jako dowody w śledztwie.
2/ Nie jest też zrozumiałe, jaki interes mielibyśmy mieć w takim dziwnym domniemanym współdziałaniu z oszustami, skoro i tak kredyt wobec banku musiał być spłacony. Nb. Wobec działań prokuratury zmierzającej skutecznie do tego, by oszukańczy właściciel sklepu i jego pomocnik nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności karnej i finansowej za niedostarczenie komputera kredytobiorczyni W. Górzyńskiej, to ostatecznie ona została obciążona przez Bank koniecznością spłacenia kredytu.
3/ Jedynymi beneficjantami wyżej opisanego przekrętu był właściciel sklepu i jego pomocnik – informatyk. Nie dostarczyli oni mojej żonie zamówionego komputera, nie przeprowadzili też żadnej „modernizacji”, a po prostu przywłaszczyli sobie pieniądze z kredytu przydzielonego kredytobiorczyni Górzyńskiej i podzielili je między siebie. W tym celu sfałszowali dokumenty kredytowe i posługiwali się fałszywym dokumentem rzekomego zakupu części do komputera, za co zostali skazani. Nie posiadali żadnych dokumentów, które by potwierdzały ich wersję. Nie przedstawili też żadnych innych dowodów poza swoimi zeznaniami. Zawierały one zresztą wiele zasadniczych sprzeczności, między innymi m.in. co do podziału pieniędzy z kredytu. Ponieważ Prokuratura „dała im wiarę”, nie zostali obciążeni finansowo z tytułu przywłaszczonego przez nich kredytu.
Sąd Apelacyjny w Katowicach prawomocnie oddalając mój wniosek o odszkodowanie i zadośćuczynienie za niezasadny areszt uznał, że absurdalne zeznania oszustów, którzy przywłaszczyli sobie kredyt z banku przyznany mojej żonie Wiesławie Górzyńskiej i nie dostarczyli jej zamówionego sprzętu komputerowego, były wiarygodne w momencie wydawania postanowienia o aresztowaniu Janusza Górzyńskiego, ponieważ:
1/ Zgodnie z prawdą przyznawałem, iż znałem wcześniej Bielę (właściciela sklepu) i Górnego (informatyka, pomocnika Bieli), którzy okazali się potem być oszustami,
2/ F. Górny wykonywał wcześniej drobne usługi w moim mieszkaniu, np. podłączanie gniazdka do Internetu,
3/ W dniu składania zamówienia posiadałem w mieszkaniu 2 komputery – prywatny i służbowy (sic!),
4/ Górny i Biela składając zeznania absurdalnie obciążające mnie, mieli obciążać jednocześnie siebie, tj. przyznawać się do popełnienia przestępstw fałszerstw dokumentów i posługiwania się fałszywymi dokumentami.
Żaden z tych „argumentów” – co oczywiste - nie mógł być dowodem oszukiwania przeze mnie Banku. Podkreślić dobitnie jednak należy, że Sąd Apelacyjny w Katowicach bezpodstawnie uznał, że Górny i Biela obciążali siebie, oskarżając mnie. Jest to niezgodne z prawdą. Z przebiegu śledztwa zainicjowanego przeze mnie i moją żonę wynika bowiem w sposób oczywisty, że oszust Biela i oszust Górny wcale nie obciążali siebie „dobrowolnie”, tylko przyznali się do zarzucanych im przestępstw, bo zostały one wcześniej wykryte przez organa ścigania!!!!!!
Sad Apelacyjny w Katowicach na postawie wyżej przedstawionego rozumowania uznał, że dowodami wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa przez Janusza Górzyńskiego mają być „zbieżne co do istotnych okoliczności zeznania Bieli i Górnego”. Ani te zeznania nie były zbieżne, ani nie można im dać wiary, gdyż były po prostu nieudolną linią obrony.
Z całą pewnością ani Sąd Okręgowy w Katowicach, ani Sąd Apelacyjny nie przeprowadziły „skrupulatnej analizy wszystkich okoliczności sprawy – z uwzględnieniem wyroku uniewinniającego – przeprowadzonej bez uproszczeń i z zachowaniem obiektywizmu”. Wyroki tych Sądów nie mogą się ostać, gdyż są rażącym naruszeniem zasad prawidłowego rozumowania, są sprzeczne ze wskazaniami wiedzy i doświadczenia życiowego.
Zawartość akt Sądu Rejonowego w Gostyniu sygn. II K 85/05 oraz akt Sądu Okręgowego w Katowicach sygn. V Ko 23/14 i Sądu Apelacyjnego w Katowicach sygn. II AKa 520/14 dobitnie potwierdzają, iż Sąd Rejonowy w Gostyniu już w momencie otrzymania moich odpowiedzi na akt oskarżenia dysponował wszystkimi dowodami niewinności mojej i mojej żony oraz naszego pokrzywdzenia przez oszustów Z. Bielę i F. Górnego. Proces nie dostarczył żadnych nowych dowodów w tej sprawie.
Ujawnił jednak dodatkowo, że udzielanie kredytów bezgotówkowych w Banku PKO BP O/Kalisz miało nonszalancki charakter i nie odbywało się w zgodzie z regulaminem bankowym. Pośrednikiem kredytowym była firma Credo, która dopuszczała się wielu nadużyć na szkodę kredytobiorców. Windykatorem w banku była osoba, która nie spostrzegała tych „nieprawidłowości”, a „w nagrodę” została prokuratorem RP. Pani prokurator Agata Kubiak zeznając podczas procesu niczego już jednak „nie pamiętała”. Nadto jeden z oszustów Ferdynand Górny przyznał, że jest znajomym i współpracownikiem brata prokuratora okręgowego w Poznaniu Krzysztofa Grześkowiaka.
Mimo tych wszystkich ujawnionych dowodów i okoliczności Prokuratura Rejonowa w Środzie Wlkp. (w osobie obecnego prokuratora rejonowego w Środzie Wlkp. Grzegorza Gucze za wiedzą ówczesnej prokurator rejonowej, później wizytatora w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu – Beaty Przybylskiej-Michalak ) do końca procesu podtrzymywała akt oskarżenia. Wnioskowała o przesłuchanie jako świadka byłego pracodawcy Janusza Górzyńskiego (w roku 1999) - właściciela firmy „Acctivus” Sp. z o.o. z Łodzi Henryka Nędziego, którego synowa Monika Nędzi była w okresie od 01.09.1995 r. do 31.05.2005 r. prokuratorem w Prokuraturze Rejonowej Łódź-Polesie. Obecnie jest adwokatem i posługuje się nazwiskiem panieńskim Jabłońska. Jej ojciec prokurator Żelisław Jabłoński był prokuratorem Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi w okresie od 1 maja 1999 roku do 30 czerwca 2000 roku, po czym przeszedł w stan spoczynku. Wcześniej prokurator Żelisław Jabłoński pełnił służbę w Prokuraturze Wojewódzkiej w Łodzi (w latach 1990-1999), a jeszcze wcześniej - w kilku łódzkich prokuraturach rejonowych (w latach 1962-1990). Wniosek prokuratury średzkiej o przesłuchanie Henryka Nędziego został oddalony przez Sąd Rejonowy w Gostyniu jako nie mający znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy.
Z firmą „Activus” rozstałem się, gdyż uchylała się ona od wypłaty należnych mi jako menedżerowi wynagrodzeń z tytułu pozyskanych kontraktów. Od 2000 r. firmy „Activus” i rodzinna firma Górzyńskich „Multitechnika” rywalizowały na rynku wyposażania dużych podmiotów (szpitale, hotele, armia, etc.) m.in. w kompletne linie gastronomiczne i pralnicze. „Activus” oraz inne firmy np. „Gama Technologie” i firmy z grupy „Gastro” często przegrywały w przetargach publicznych z „Multitechniką”. Rozpoczęły akcję przeciwko mnie i firmie „Multitechnika” z wykorzystaniem fałszywych roszczeń i bezzasadnych oskarżeń. Żadna z nich nie zakończyła się powodzeniem.
Z aktu oskarżenia wniesionego przez Prokuraturę Rejonową w Środzie Wlkp. przy pełnym poparciu Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w sprawie sygn. II K 85/05 przed Sądem Rejonowym w Gostyniu i konsekwentnego, ale absurdalnego popierania tego aktu - pomimo braku jakichkolwiek dowodów przestępstwa - aż do uprawomocnienia się wyroku uniewinniającego przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, wynika niezbicie, że prokuratura za wszelką cenę chciała zrobić ze mnie oszusta gospodarczego. Czyniła to ewidentnie w interesie moich konkurentów biznesowych, pragnących wyeliminować mnie z rynku zamówień publicznych.
Z wyżej wskazanych powodów wniesienie skargi nadzwyczajnej jest uzasadnione.
/Janusz Górzyński/
Pomawiacz Trojanowski broni bezprawia w Polsce.
290 odsłon średnio 5 (7 głosów)
Tagi: Janusz Górzyński, pomawiacz Jerzy Trojanowski.
Re: Jak faktorzy władzy utrwalają bezprawie w Polsce?
miarka, 2019.08.05 o 23:23
" Praktyka sądów polskich jest bowiem taka, że nawet cień dowodu wystarczy do skazania".
Sprawcy przestępstwa takie znaleźli (może już dopuszczając się przestępstwa mieli), to i cała farsa sądowa odbyła się tak żeby był winny ale nie oni, bo Janusz jako niewinny nawet nie myślał żeby szukać, albo machnąć ręką na stratę.
Dziś, kiedy mamy już wojnę żydowsko-polską pewnie by zaklął szkaradnie, splunął, machnął ręką i sprawiedliwości nie dochodził.
Wszystko to jeszcze łączy się z włączanymi do europejskiego i polskiego prawodawstwa elementów prawa z bandyckiego, przedchrześcijańskiego Rzymu.
Mieli taką zasadę: Aequitas sequitur legem – czyli „Sprawiedliwość idzie za prawem”. – Tu już jest sprzeczność z chrześcijaństwem bezpośrednia (bo mamy zasadę „Kto kocha ten już wypełnił prawo”, a że miłość jest jedną z głównych cnót składających się na sprawiedliwość, to mamy i podejście do prawa odwrotne).
Talmud zresztą też ma w ten sposób, a polskie prawodawstwo i sądownictwo wciąż podlega talmudyzacji.
Dopóki Naród Polski nie odzyska pełni władzy zwierzchniej nad władzami państwowymi, a więc i prawa państwowe będą wywodzone ze sprawiedliwości Narodu Polskiego, dopóki nie pogonimy zdrajców i sabotażystów we władzach państwowych, mamy przechlapane.
Natychmiast zadziałał Mossad i przewiózł ją do Izraela. Oni wiedzą jaki to dynamit.
Rebeliantka, 2019.08.06 o 00:35
Poczyniłeś cenne uwagi.
W sprawie Janusza jest bardzo ważny element. On się nie poddał, uruchomił wszelkie możliwe środki proceduralne i sąd musiał go uniewinnić.
Odmowa wypłaty odszkodowania za bezprawny areszt i pobicie jest już ostatnim rzutem sitwy na taśmę. Z tego powodu uruchomili tego Trojanowskiego - osobnika psychopatycznego, łżącego bez wstydu w żywe oczy.
Nie wiedzą jednak, że poniosą spektakularną klęskę. To tylko kwestia czasu.
miarka, 2019.08.06 o 09:21
"...Nie wiedzą jednak, że poniosą spektakularną klęskę. To tylko kwestia czasu".
Oczywiście. Januszowi należy się tu wielkie uznanie za wytrwałość, ale ma wielki Przykład, bo nie on tu jest pierwszym. Pierwszym, który pokonał żydów ich bronią, bronią ich Prawa Mojżeszowego był Jezus Chrystus.
Tu jednak jest nieco trudniej bo mają jeszcze do dyspozycji "interpretacje talmudyczne" i środki przemocy państwowej (dla wymuszania ich wdrażania w praktykę sądowniczą) o którą prosić nie muszą. - Zdążą "ustanowić fakty dokonane", czyli dokonać fałszu na prawdzie zanim ludzie zdążą zareagować.
Najważniejsze dziś to pogonić te "władze państwowe" które dały się wciągnąć w ten kafkowski obłęd.
Oczywiście to wszystko co nam z ich strony grozi to iluzja. Nikt o zdrowym rozsądku im tego nie uzna. Nikt uczciwy do nich nie dołączy.
Takie byty jak to co oni tu kombinują zawsze się muszą rozpaść bo one nigdy nie prowadzą ku życiu.
Janusza też dotyka tutaj nie tylko krzywda materialna, ale i wiele spraw nieodwracalnych - i upadek firmy, i podupadnięcie na zdrowiu.
Tego nie da się usunąć na drodze prawa, czy prawniczo pojmowanej sprawiedliwości.
- Dlatego też i nasze działania choć motywowane sprawiedliwością będącą ponad prawem w ogóle, muszą doprowadzić i do tego aby ustrój polityczny naszego państwa był oparty o sprawiedliwość ponad prawem.
Dlatego tak ważne jest aby jesienne wybory wygrał Naród Polski, wraz z jego systemem wartości, spójnym systemem, a więc i rodzącym spójny system prawa, w tym i sprawiedliwość narodu nad polityką Narodu prowadzącą pierwszoplanowo ku celom Narodu, ta nad prawem Narodu, a to nad władzami państwowymi.
Rebeliantka, 2019.08.06 o 09:31
Trudno liczyć na zbliżające się wybory.
miarka, 2019.08.06 o 10:03
Zaraz, zaraz. Mamy jeszcze ponad dwa miesiące. - Wróg w granicach, a nam dwa miesiące mało na zorganizowanie obrony koniecznej?
Przecież to nie są normalne, demokratyczne wybory. To nie jest zwykła wymiana władz w sprawnie, moralnie funkcjonującym państwie.
Pozwolić żeby to dalej szło "na żywioł", to znów byłyby to tylko "wybory władz demokratycznie wybranych". - Wybranych do tego aby przez kolejną 4-letnią kadencję sprawowali tyranię tej władzy, dalej umacniali państwo terrorystyczne, państwo faktycznie faszystowskie - związek korporacji prywatnych i władz państwowych poszerzany o związek mafii i władz państwowych, związek "seryjnego samobójcy", sędziego Tulei"i "pancernej brzozy" z władzami państwowymi. - Wszystko to już z rysującym się wymiarem przekazania tej władzy nowemu "suwerenowi terroryście" i dla jego władzy niczym nie kontrolowanej, i dla jego celów z najprawdopodobniejszym "ostatecznym rozwiązaniem kwestii polskiej", rozwiązaniem depopulacyjnym.
W granicach "wróg szowinista", wróg który już podjął swoją decyzję żeby nas zniszczyć i zagarnąć nasze wszystko.
- A ci co by mieli wygrać te "wybory" już od dawna potajemnie pertraktują z najeźdźcą?
- A "Larum grają"? - A "wszystkie ręce na pokład"? - A "wszystkie głowy do góry"? - A "wszystkie lemiesze przekuć na miecze"?
A wyposażyć Konfederację w pełnię poparcia na czas odzyskiwania Państwa dla Narodu Polskiego?
Anders na białym koniu nie przyjedzie. Nikt za nas tego nie załatwi. To trzeba załatwić samemu. - I to kosztem poświęceń i ofiar.
Nie stać nas na taki zryw, to nas nie będzie, i tyle.
Nie dotrze to do ogółu?
Rebeliantka, 2019.08.06 o 10:43
W tym rzecz, że nie dotrze to do ogółu. Bo niby jak? Za pośrednictwem coraz mniejszych portali internetowych? One są coraz bardziej wyraziste i dbają o merytoryczność, ale 2 miesiące to naprawdę mało.
Jedyną szansą byłoby, gdyby KK przestał czekać na ... Godota i właściwie mobilizował opinię publiczną.
Niewielkie jaskółki już są.
miarka, 2019.08.06 o 11:06
Owszem, Kościół to potęga. - Tyle że i on musi najpierw obalić swój wciąż władny mieszać i zdradzać Polskę i Polaków, już "idący za światem" Episkopat.
O to walczymy żeby Kościół wspomógł nasz narodowy system wartości spójnym z nim systemem wartości katolickich.
Na pewno sporo księży pójdzie z nami. To za mało, bo jednak póki co mamy wśród kleru potężny podział.
Zostaje nam jako baza sam Naród Polski. Nie tak sam zresztą, bo i z Bogiem w sercu, i ugruntowanym w nim również polskim systemem wartości.
Starczy że będziemy budzili patriotyczną, narodową aktywność ku obronie koniecznej, a mamy pewną większość wśród chodzących do wyborów.
Rebeliantka, 2019.08.06 o 11:21
Niezależnie od szans na powodzenie, trzeba robić co do nas należy, czyli - jak ładnie to ująłeś - z Bogiem w sercu i z ugruntowanym w nim polskim systemem wartości.
Lotna, 2019.08.06 o 08:47
„ Od 2000 r. firmy „Activus” i rodzinna firma Górzyńskich „Multitechnika” rywalizowały na rynku wyposażania dużych podmiotów (szpitale, hotele, armia, etc.) m.in. w kompletne linie gastronomiczne i pralnicze. „Activus” oraz inne firmy np. „Gama Technologie” i firmy z grupy „Gastro” często przegrywały w przetargach publicznych z „Multitechniką”. Rozpoczęły akcję przeciwko mnie i firmie „Multitechnika” z wykorzystaniem fałszywych roszczeń i bezzasadnych oskarżeń.”
Podejrzewam, że jest to typowe działanie żydowskich mafii przeciwko polskim przedsiębiorcom i że w większości wypadków Polacy przegrywają. A potem się mówi, że Polacy niczego nie potrafią, tyle tylko, że, o dziwo, często doskonale sobie dają radę poza granicami kraju, żyjąc na emigracji.
Rebeliantka, 2019.08.06 o 09:29
Rebeliantka, 2019.08.06 o 12:58
Należy dodać że w momencie aresztowania w dniu 17.02.2010 r. Janusz Górzyński został skatowany przez Policję.
Pomimo bezczelnych insynuacji Trojanowskiego, żadne prawo w Polsce nie pozwala na powodowanie obrażeń u zatrzymywanego, a już szczególnie powodujących ciężki rozstrój zdrowia.
Dodatkowo, szczególnie chamskie jest to, że rozstrój zdrowia spowodowano u osoby niewinnej.
Odmowa wypłaty odszkodowania w tych okolicznościach, to widomy dowód na to, że w tym państwie nie nastąpiła żadna zmiana, a tzw. "zmiana dobra" to czysta propaganda.
Trojanowski, to poplecznik chorego, oszukańczego systemu lub człowiek obłąkany.
Ż.K. fabrykowanie chorób represje nieuczciwa reklama wybory parlamentarne 2019 Unia Europejska Kasia - ofiara pedofila przekupni lekarze śmierć Kosteckiego psychiatria represyjna przedsąd w SN europarlament koncerny farmaceutyczne kasta sędziowska aborcja życzenia na Boże Narodzenie klasyfikacja zaburzeń psychicznych oszustwa medyczne psychuszki zbrodnie przeciwko ludzkości śmierć mózgowa przepisy o rozwodach odszkodowanie za czyny pedofilne lewactwo rozbijanie rodzin emigracja