Source: http://chart.neon24.pl/post/91285,krol-dal-demokracja-nie-uznaje
Timestamp: 2019-07-15 19:01:43
Legal References Found: art. 4
 art. 2
 art. 254
 art. 9
 art. 9
 art. 8
 art. 9
 art. 11
 art. 34
 art. 706
 art. 1142
 art. 1234
 art. 267
 art. 475
 art. 1
 art. 1
 art. 2

Document Content:
Król dał, demokracja nie uznaje - chart - NEon24.pl
GOSPODARKA 19.04.2013 11:23 2 komentarze
Król dał, demokracja nie uznaje
Spór o serwituty wigierskie, czyli czemu sanacja i Napoleon byli gorsi od komuny. I od cara, rzecz jasna.
Spór o serwituty wigierskie pozostaje nierozstrzygnięty prawnie od przeszło 10 lat. Rzekomo będąca państwem prawa Rzeczpospolita, szanująca ponoć takie zasady jak wolność i własność - nie umie sobie poradzić z czymś tak sprzecznym widać z kapitalizmem i demokracją, jak dawne przywileje nadawane przez monarchów. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że obecne zamieszanie to nie tyle skutek półwiecza PRL i późniejszej prawnej postkomuny, ale dziedzictwo II RP, stanowiącej przecież w dużej mierze kalkę prawną III Republiki Francuskiej.
Trudno było oczekiwać, żeby (małpująca choćby rewolucyjne regulacje przeciw herbom i tytułom arystokratycznym) II RP przeszła do porządku nad uprawnieniami nadanymi mieszkańcom m.in. Suwalszczyzny przez imperatora Wszechrosji i króla polskiego Aleksandra II. Wbrew częstym legendom nie chodzi zresztą bynajmniej o nagrody za lojalną i propaństwową postawę miejscowych chłopów w dobie powstania styczniowego. Serwituty wigierskie stanowiły bowiem raczej logiczne uzupełnienie zmienionego systemu rolno-własnościowego na ziemiach polskich, zaistniałego po reformie uwłaszczeniowej autorstwa „Cara Wyzwoliciela”.
Książkowa definicja jest prosta – sam serwitut to prawo korzystania z określonych służebności na cudzej nieruchomości, czyli z punktu widzenia chłopstwa w dawnej Rzeczypospolitej możliwość korzystania z pastwisk, czy pozyskiwania chrustu i runa leśnego na gruntach stanowiących własność dworską, kościelną lub państwową, czy właśnie uprawnienie do połowu ryb w cudzej wodzie. W tym konkretnym przypadku chodziło o ustalenie praw mieszkańców Dóbr Narodowych Wigry uwłaszczonych ukazem monarszym z 2 marca 1864 r. Chodzi o teren, na którym w drugiej połowie XIX wieku było blisko 120 wsi i kilkadziesiąt jezior. Uprawnienia obejmowały więc także kwestię rybołówstwa. Jak pisał badacz: „W Archiwum Państwowym w Suwałkach przechowywany jest dokument, w którym zebrano postanowienia Trybunału Guberni Suwalskiej, Wydziału Hipotecznego, dotyczące przekazywania gruntów z Dóbr Narodowych Wigry włościanom (chłopom) oraz przywileje uprawnień do korzystania z gruntów lub wód nie będących ich własnością. W artykule 10. na stronie 70. wspomnianego dokumentu czytamy: "Prawo rybołówstwa, przyznane włościanom w jeziorach i rzekach, mianowicie:1. dla wsi Krasne w jeziorach Żubrowo i Długie, 2. dla wsi Gawrych-ruda w jeziorach Wigry, Długie, Okrągłe i Staw; ..."; dalej wymienione są pozostałe wsie, którym taki przywilej przysługiwał”1.
We wszystkich regulacjach „feudalnych” zaczęto dłubać w zasadzie zaraz po odzyskaniu niepodległości. Jak ustalił Sąd Najwyższy: „Serwituty i prawa podobne były już w końcu XIX wieku uważane za relikt czasów feudalnych, utrudniający racjonalną gospodarkę wodną i stanowiący stałe źródło konfliktów. W związku z tym na terenach zaboru pruskiego i austriackiego były stopniowo likwidowane i po odzyskaniu przez Polskę niepodległości pozostały w zasadzie tylko na terenie byłego zaboru rosyjskiego. Ich likwidację przewidywała ustawa z dnia 7 maja 1920 r. o likwidacji serwitutów na terenie byłego Królestwa Kongresowego (Dz.U. Nr 42, poz. 249), a następnie rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 1 lutego 1927 r. o zniesieniu służebności w województwie kieleckim, lubelskim, łódzkim, warszawskim i zachodniej części województwa białostockiego (Dz.U. Nr 10, poz. 74 ze zm.), które obejmowało m.in. obszar powiatu suwalskiego i augustowskiego. Pozostałych terenów b. zaboru rosyjskiego dotyczyło podobne rozporządzenie z tej samej daty. Przepisy te przewidywały procedurę znoszenia służebności w trybie umownym i w trybie przymusowym2” - stwierdził jeszcze w 2007 r. Sad Najwyższy. W dalszej części tego samego orzeczenia zaznaczył jednak, że „Z uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z dnia 22 grudnia 2004 r., IV CK 622/03 oraz uzasadnień wyroków Sądu Okręgowego w Suwałkach wynika, że brak dowodów przeprowadzenia takiego postępowania w odniesieniu do prawa połowu ryb przyznanego mieszkańcom jezior tego rejonu3”.
Władze II RP do ujednolicenia stanu prawnego podchodziły jeszcze parokrotnie, balansując między koniecznością scalania państwa – a tendencją do nadmiernej centralizacji, urawniłowki, biurokratyzacji i przeregulowania państwa. Przed zamachem majowym tradycyjnym prawom i utrzymywaniu specyfiki lokalnej nie sprzyjało zapatrzenie w postrewolucyjne wzorce francuskie, po 1926 r. - zamordyzm i alienacja ekipy sanacyjne. Kwestie wodne i połowowe miały więc regulować dwie kolejne ustawy – ustawa wodna z dnia 19 września 1922 r. i ustawa z dnia 7 marca 1932 r. o rybołówstwie. Jednak jak ustalił SN „trzeba stwierdzić, że prawa tego nie zniosła również ustawa wodna z dnia 19 września 1922 r. (jedn. tekst: Dz.U. z 1928 r. Nr 62, poz. 574 ze zm. - dalej: "ustawa wodna z 1922 r."), która obowiązywała do chwili wejścia w życie Prawa wodnego z 1962 r. Miała ona także charakter nacjonalizacyjny i doprowadziła do daleko idącej "publicyzacji" wód, dzieląc je na wody publiczne, stanowiące własność publiczną, i prywatne, stanowiące własność prywatną, oraz stwierdzając, że wszystkie wody są publiczne, jeżeli na podstawie art. 4 lub szczególnych tytułów prawnych nie stanowią własności prywatnej. Najistotniejszą grupą wód prywatnych były jeziora znajdujące się na gruntach prywatnych.
Ze względu na to, że wody publiczne uważane były za własność państwową, ustawa ta nie zmieniła statusu prawnego jezior, na których w drodze ukazu carskiego ustanowiono w 1864 r. prawo połowu ryb; były one i pozostały własnością Państwa. Zgodnie z art. 2 ust. 2 tej ustawy, po jej wejściu w życie, nie mogłoby powstać na wodach publicznych omawiane prawo połowu ryb, jednak prawo takie już istniejące pozostawało w mocy, o czym stanowił art. 254 ust. 1.
Także ustawa z dnia 7 marca 1932 r. o rybołówstwie (Dz.U. Nr 35, poz. 357 ze zm. - dalej: "ustawa o rybołówstwie z 1932 r."), która weszła w życie z dniem 25 maja 1932 r., nie zniosła omawianego prawa. Wprawdzie stanowiła, że na wodach publicznych rybołówstwo należy do Państwa (art. 7) i nie dopuszczała możliwości ustanowienia po jej wejściu w życie żadnych praw, które naruszałyby tę zasadę (art. 8 ust. 1), jednak prawa już istniejące poddawała regulacji zawartej w art. 9-13, "o ile nie ulegały przymusowej likwidacji w myśl przepisów o zniesieniu służebności" (art. 8 ust. 2). Przepisy art. 9-11 przewidywały obowiązek właściciela prawa do rybołówstwa zbycia tego prawa właścicielowi wody na jego żądanie za określoną cenę (art. 10) oraz obowiązek zgłoszenia takich praw, niewpisanych do księgi wieczystej nieruchomości obejmującej obciążoną wodę, do wpisania do księgi wodnej w ciągu pięciu lat po wejściu w życie ustawy, pod rygorem wygaśnięcia prawa "na rzecz właściciela" (art. 11). Trzeba uznać, że ze względu na treść art. 8 ust. 2 wskazane regulacje zawarte w art. 9-11 nie miały zastosowania do służebności, a więc jeżeli omawiane serwitutowe prawo połowu ryb było służebnością, to art. 11 nie miał do niego zastosowania4”.
Współcześni przeciwnicy uznawania serwitutów zwracają też uwagę na zmianę sytuacji ludnościowej (a więc ich zdaniem także własnościowej) w związku z wymianą ludności między Rzeszą a Sowietami w początkowym okresie II wojny światowej, kiedy to do Rosji wróciła znaczna część tutejszych starobrzędowców, beneficjentów carskich przywilejów. Współczesnym sądom pozwala to na wysunięcie wątpliwości – czy serwituty związane były z ciągłością własności na danym terenie, czy też są przypisane do miejsca, niezależnie od zmian w gronie jego właścicieli.
Kluczowe znaczenie dla walczących o dawne prawe wigrzan ma jednak inne ustalenie orzecznictwa. Otóż zgodnie z nim wprawdzie sama ustawa z 1932 r. nie znosiła serwitutów, jednak uniemożliwiała faktycznie z nich korzystanie „Ze względu na to, że w świetle art. 34 ustawy o rybołówstwie z 1932 r., z przysługującego właścicielom przybrzeżnych gruntów serwitutowego prawa połowu ryb nie mogły być utworzone obwody własne, prawo to, jak trafnie wskazano w literaturze, nie mogło być po wejściu w życie tej ustawy wykonywane przez indywidualne połowy włościan, a jedynie można by rozważać ich udział w części czynszu dzierżawnego za oddanie w dzierżawę obwodu rybackiego stanowiącego jezioro, w którym mieli prawo połowu. Jak wskazano, byłyby to kwoty minimalne, niemające żadnego praktycznego znaczenia5”. Dodatkowo należy zauważyć, że kwestii tych nie regulowała ani ustawa z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym, ani ustawa z dnia 18 lipca 2001 r. - Prawo wodne. Sąd Najwyższy oparł więc swój wywód na jeszcze ciekawszej konstrukcji prawnej. Oto bowiem uznał, że woda wprawdzie nie jest rzeczą, to jednak serwituty w tym kształcie są generalnie zbliżone do ograniczonego prawa rzeczowego, zatem „należy stosować do niego przepisy regulujące takie prawa, w tym art. XXVI i XXXI p.w.Pr.rzecz. oraz art. XXXVII i XL p.w.k.c.
Oznacza to, że jego przekształcenie i wygaśnięcie w zwykłym trybie podlega przepisom obowiązującym przed wejściem w życie prawa rzeczowego, tj. przepisom Kodeksu Napoleona, którego odpowiednikiem był obowiązujący na tym terenie Kodeks Cywilny Królestwa Polskiego. Zgodnie z art. 706-708 Kodeksu Napoleona, "ginie służebność przez trzydziestoletnie jej nieużywanie",a termin ten biegnie od dnia, w którym ustało używanie służebności. "Takim samym trybem" ulega przedawnieniu również sposób używania służebności. Wskazany termin jest terminem przedawnienia i zgodnie ze stanowiskiem doktryny i ówczesnego orzecznictwa (orzeczenie S.C. 49/1893, powołane w komentarzu do Prawa Cywilnego obowiązującego w Królestwie Polskim, Warszawa 1914 r., s. 211), "służebność umarza się nie tylko przez niewniesienie w powyższym terminie odpowiedniej skargi, ale i przez sam fakt niewykonywania służebności w przeciągu tego terminu". Należy wiec uznać, że wygaśnięcie służebności następuje z mocy prawa.
Gdy niemożność korzystania ze służebności wynikała z regulacji ustawowej, co miało miejsce w przypadku omawianego prawa serwitutowego, którego możliwość wykonywania zniosła ustawa o rybołówstwie z 1932 r., uprawnionym przysługiwało roszczenie o przekształcenie tego prawa w prawo do udziału w czynszu dzierżawnym. Jeżeli z niego nie skorzystali, indywidualne serwitutowe prawo połowu ryb wygasało na podstawie powyższych przepisów Kodeksu Napoleona w wyniku niemożności korzystania z niego przez trzydzieści lat, tj. z dniem 25 maja 1962 r., a więc jeszcze przed wejściem w życie Prawa wodnego z 1962 r., co nastąpiło w dniu 11 grudnia 1962 r6”.
Podobnie zresztą nawet przyjmując odrębną interpretację – znowu przeciw wigrzanom sprzęgają się systemy prawne marszałka Piłsudskiego i Napoleona: „Także w wypadku uznania omawianego prawa - w związku z wątpliwościami co do rzeczowego charakteru - nie za ograniczone prawo rzeczowe, lecz rodzaj prawa obligacyjnego związanego z nieruchomością, do którego miał zastosowanie art. XXXIX rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 października 1933 r.
przepisy wprowadzające kodeks zobowiązań (Dz.U. Nr 82, poz. 599 - dalej: "p.w.k.z."), należy przyjąć, że wygasało ono z chwilą wejścia w życie ustawy o rybołówstwie z 1932 r., stanowiącej "zdarzenie powodujące niemożność świadczenia" ze strony zobowiązanego Skarbu Państwa jako właściciela obciążonych jezior, w rozumieniu stosowanych na podstawie art. XL § 2 p.w.k.z.
przepisów art. 1142, 1147 i 1148 w związku z art. 1234 Kodeksu Napoleona, które, podobnie jak art. 267 § 1 k.z. i art. 475 § 1 k.c., przewidywały wygaśnięcie zobowiązania, jeżeli jego niewykonanie wynikło z przyczyn niezależnych od dłużnika7”.
Co ciekawe zaś –mniej niekorzystne skutki prawne przyniosły nawet komunistyczne regulacje, w tym dekret PKWN z dnia 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej i wspomniane Prawa wodne z 1962 r. - wprost o charakterze nacjonalizacyjnym. Niezależnie bowiem od intencji ich twórców, nie można wprost założyć, że przepisy te odbierały nie tylko własność, ale także inne uprawnienia „Nie można jednak nie zauważyć, że wykładnia taka prowadzi w istocie do stwierdzenia wygaśnięcia ograniczonego prawa rzeczowego bez podstawy prawnej, w drodze domniemania wyprowadzonego z przepisów, które nie regulują tego bezpośrednio ani nawet nie mogą mieć zastosowania do tych praw. O ile bowiem z faktu, że art. 1 i 2 Prawa wodnego z 1962 r. miały charakter nacjonalizacyjny, a nacjonalizacja co do zasady stanowi pierwotne nabycie własności przez Państwo, można wyprowadzić domniemanie, że przejęcie na własność Państwa na podstawie tych przepisów reszty prywatnych wód płynących, nastąpiło bez obciążeń, skoro ustawa ich nie zachowała, a zatem wygasły ograniczone prawa rzeczowe obciążające wody prywatne przejęte przez Państwo, o tyle nie ma podstaw do zastosowania takiego samego domniemania w stosunku do wód od dawna państwowych, których nacjonalizacja przewidziana w art. 1 i 2 Prawa wodnego z 1962 r. w ogóle nie obejmowała8”. Jak bowiem z kolei ustalił Sąd Najwyższy jeszcze w 2004 r.: „skutki nacjonalizacyjne wynikające z art. 2 Prawa wodnego z 1962 r. nie obejmowały gruntów, które stały się własnością Państwa przed wejściem w życie tej ustawy, nie mogły zatem obejmować ograniczonych praw rzeczowych obciążających wody od dawna państwowe, a rozciąganie skutków nacjonalizacyjnych omawianych przepisów, na podstawie domniemania i wykładni rozszerzającej na sytuacje nimi nieobjęte jest tym bardziej nieuzasadnione obecnie, pod rządami Konstytucji i w świetle jej aksjologii9”.
Mamy więc do czynienia z sytuacją pozornie paradoksalną. Oto bowiem nawet ci źli komuniści nie zabierali tego, co chciała utrudnić sanacja i nie uznaje demokracja! „Trzeba przy tym stwierdzić, że nawet w poprzednim ustroju na ogół nie przyjmowano wygaśnięcia praw rzeczowych bez wyraźnej normy prawnej, a jedynie na podstawie domniemania, lub rozszerzającej wykładni. Ustawy nacjonalizacyjne wydane po drugiej wojnie światowej zawierały przepisy szczególne odnoszące się do praw osób trzecich obciążających znacjonalizowane nieruchomości lub przedsiębiorstwa i - z wyjątkiem dekretu o reformie rolnej - zachowywały służebności gruntowe oraz prawo użytkowania. Regułą zatem było utrzymanie, a nie likwidacja ograniczonych praw rzeczowych, mimo nacjonalizacji obciążonych nimi nieruchomości, nie ma więc podstaw do domniemania, że prawo takie zostało zlikwidowane na podstawie aktu nacjonalizacyjnego, który nie miał w ogóle zastosowania ani do tego prawa, ani do obciążonej nim nieruchomości10” - przyznał SN. Ponieważ zaś Trybunał Konstytucyjny uznał, iż „z natury praw rzeczowych wynika pierwszeństwo zasady kontynuacji, czemu dał wyraz ustawodawca w ustawie wodnej z 1922 r. oraz w ustawie o rybołówstwie z 1932 r.,a zatem wygaśnięcie prawa połowu ryb powinno nastąpić na podstawie wyraźnie przedstawionej woli ustawodawcy, a nie w sposób dorozumiany”11.
Akurat cytowane tu obszernie orzeczenie Sadu Najwyższego z 18 kwietnia 2007 r. sprowadza się do salomonowego (pozornie) ustalenia, że wprawdzie nigdy wprost wigrzanom nie odebrano ich uprawnień, ale ze względu na sprzęgnięcie różnych regulacji prawnych – faktycznie one wygasły, co można zresztą uważać za mocno dyskusyjne. Samo zresztą trwanie postępowań (od lat 90-tych), wyraźna trudność interpretowania przepisów przez sądy i urzędy – wystawia nie najlepsze świadectwo systemowi prawnemu III RP. Sprawia bowiem wrażenie, że w kolejnym już przypadku prawa (zwłaszcza prawo własności) nowych właścicieli i całej nowej klasy posiadającej stanowią wartość większą i wyjątkową wobec uprawnień historycznych, niegdyś w sposób wątpliwy utraconych, ale przynależnych „zwykłym ludziom”. Nie inaczej przecież toczą się losy reprywatyzacji, z podobnymi problemami borykali się choćby górale.
Słabość III Rzeczypospolitej jest jednak kwestią tak oczywistą, że aż szkoda się nad nią rozwodzić.W tym konkretnym przypadku serwitutów wigierskich warto więc tym mocniej podkreślać, że stanowi on niechlubne dziedzictwo bynajmniej nie komuny – ale rewolucji (anty)francuskiej reprezentowanej w Polsce przez niesławny Kodeks Napoleona. Jest też następstwem psucia sytuacji prawno-własnościowej i społecznej w Polsce przez niesłusznie apologizowane dziś ustawodawstwo II Rzeczypospolitej. Niestety, centralizm, post-rewolucjonizm, nadaktywność legislacyjna i biurokracja cechowały już Polskę przedwrześniową i w tych niechlubnym zakresie współczesne państwo (nie)godnie tę linię kontynuuje.
1//www.wigry.win.pl/kwartalnik/nr5_serwituty.htm
2Uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 2007-04-18, Sygnatura: III CZP139/06, cyt. za: //www.naszawokanda.pl/orzeczenie/5oi4o/sn,III-CZP-139-06,uchwala_siedmiu_sedziow_sn_izba_cywilna_iii/
3op. cit. - podkr. KR
4op. cit. - podkr. KR
5op. cit.
6op. cit.
7op. cit.
8op. cit.
9 uchwała z dnia 23 lipca 2004 r. (II CZP 34/04)
10Uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 2007-04-18, Sygnatura: III CZP139/06, pp. cit
11Wyrok z dnia 21 marca 2005 r., SK 24/04
serwituty wigierskie
czytaj więcej POLITYKA - POLSKA ewinia29.04.20183
To piękny przykład szerszego zjawiska, jakim było niszczenie dawnej wspólnoty przez zewnętrzną agresję gosudarstwa.
Tak było w Galicji: http://boskawola.blogspot.com/2010/06/katastr-jozefinski-czyli-temu-panu-juz.html
I tak też było w Kongresówce pod rządami Kodeksu Napoleona: http://boskawola.blogspot.com/2010/03/jak-to-z-wyzyskiem-panszczyznianym-byo.html
Boska Wola 19.04.2013 12:07:01
SUWEREN ...
I po co było tyle pisać ? Nie można było się zapytać Ultima Thule ? On by wszystko powiedział co i jak ...
Oto JAK JEST:
- serwituty zostały nadane przez SUWERENA (którego reprezentował król).
(oczywiście, królowi wydawało się, że suwerenem jest on, a reprezentują go w terenie poborcy podatkowi ... ale wielu ludziom się "coś wydaje", np. Grodzkiemu ...)
- skoro suweren miał moc dać, to ma moc nie dać ...
I na tym właściwie mój wywód mógłby się skończyć, ale dodam jeszcze coś od siebie:
Otóż państwo polskie przez wieku ulegało zmianom formy państwowości. Takie zmiany (pisane konstytucje, reformy rolne, ustawy wyższego rzędu itp. Powodują domyślne kasowanie wcześniejszych ustaleń, jeżeli te ustalenia są sprzeczne z wydawanymi aktualnie.
Oczywiście można podważyć legitymizację każdej kolejnej formy państwowości na naszych terenach, ale musimy mieć świadomość, że każda forma państwowości opiera się na przemocy.
W dawnych czasach obowiązywało wiele praw formalnie nie zniesionych (np. prawa miejskie, niezwykle ciekawe, rozbudowane i oryginalne).
Gdybyśmy chcieli je stosować w praktyce, to byśmy chyba zidiocieli do reszty ...
Zwracam też uwagę, że zastosowanie tych praw w stosunku do przypadkowej grupki akurat mieszkającej w danym miejscu byłoby skrajną nieuczciwością w stosunku do pozostałych 7 miliardów ludzi na naszej planecie ...
No i znaczenie prawne aktu nadania serwitutu:
- żaden władca nie nadał żadnego serwitutu na zasadzie bezwzględnej i nieodwołalnej ... A więc już w samym serwitucie tkwi prawo do jego odwołania, jeżeli "taka będzie wola suwerena" ...
Tak więc uważam, że co prawda te stare prawa są pięknymi zabytkami, ale lepiej, żeby zabytkami pozostały ...
Ultima Thule 20.04.2013 05:13:53