Source: https://bialenia.sarmacja.org/spolecznosc/thread-8090-page-2.html
Timestamp: 2019-12-08 11:10:35
Legal References Found: art. 52
 art. 52
 art. 52
 art. 19
 Art. 4
 art. 1

Document Content:
K/2/2017
28.08.2017, 10:30:54
Wysoki Sądzie, minęły już dwa dni. Może czas przyśpieszyć? Tym bardziej, że oskarżyciel cały czas jest obecny w życiu Bialenii, czynnie obecny.
28.08.2017, 10:37:36
Wysoki Sądzie, 2 doby mijają o godzinie 20 i zdążę się wypowiedzieć do tego czasu. Jestem dość pochłonięty organizacją Konferencji.
28.08.2017, 20:22:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.08.2017, 21:14:21 przez Tadeusz Krasnodębski.)
Bardzo proszę Wysoki Sąd, aby przed wydaniem wyroku zastanowił się - czy Guliano Montini popełnił przestępstwo? Czy oskarżony dopuścił się popełnienia czynu zabronionego przez prawo? Czy Guliano Montini posługiwał się w swojej sygnaturze tytułem i stopniem, jaki mu się nie należał? Jeśli na którekolwiek z tych pytań Wysoki Sąd odpowiedział twierdząco - a zdaniem oskarżenia na wszystkie trzy należy tak odpowiedzieć - wina oskarżonego powinna zostać uznana, a wymiar kary wymierzony adekwatnie do popełnionego czynu.
Jestem bowiem przekonany, że kwestia popełnienia przez oskarżonego przestępstwa z art. 52 KK nie podlega żadnej dyskusji. Materiał dowodowy zaprezentowany w akcie oskarżenia, a nawet obecna sygnatura Guliano Montiniego, ewidentnie pokazuje, że posługuje się on tytułem "profesora zwyczajnego doktora habilitowanego". Podczas postępowania przygotowawczego wykazałem, że oskarżony nigdy nie nostryfikował w Bialenii stopnia doktora habilitowanego. Guliano Montini nie jest również zatrudniony na żadnej uczelni wyższej Bialenii, a Prezydent Republiki Bialeńskiej nigdy nie nadał mu tytułu profesora - zatem używanie tytułu profesora zwyczajnego jest nieprawne. Nie ma w tej kwestii żadnych wątpliwości - oskarżony używa stopnia i tytułu, do których uprawniony nie jest, a to w pełni i w całej rozciągłości wypełnia znamiona przestępstwa określone w rzeczonym przepisie Kodeksu Karnego, które dosłownie zabrania posługiwania się nienależną tytulaturą.
Zdaniem oskarżenia, jakakolwiek próba błędnej interpretacji tego artykułu, twierdzenie, że oskarżony "przestępstwo popełnia dla żartu" czy powoływanie się na realne tytuły i stopnie, które w żaden sposób podczas rozprawy nie zostały udowodnione (pomijając fakt, że Kodeks Karny nie może dotyczyć świata realnego, a jedynie rzeczywistości wirtualnej), to jedynie nieudolne wmawianie Wysokiemu Sądowi przez obronę, że "białe jest czarne". Co więcej, obrońca podczas procesu nie zaprezentował Sądowi żadnego dowodu, starając się jedynie odeprzeć dowody oskarżenia oraz obrócić argumentację do góry nogami.
Wysoki Sądzie, podsumowując swoją wypowiedź, pragnę zwrócić się do Sądu z wnioskiem o uznanie winy oskarżonego oraz wymierzenie mu kary nagany. Zdaniem oskarżenia, potępienie przez Sąd działania oskarżonego w ten sposób nie tylko da zadość sprawiedliwości, ale również spełni prewencyjną funkcję kary, pokazując społeczeństwu, że przypisywanie sobie nienależnych tytułów będzie ścigane i karane. Wyrok uniewinniający w tej sprawie będzie, zdaniem oskarżenia, cichym przyzwoleniem na dopuszczanie się czynu z art. 52 KK, a na takie pobłażliwe traktowanie przestępstw bialeński wymiar sprawiedliwości pozwolić sobie nie może. Jednocześnie Wysoki Sądzie, pamiętając o tym, że konsekwencje popełnionego czynu powinny być uciążliwe, a prewencja dotyczy nie tylko społeczeństwa (prewencja ogólna), lecz również samego oskarżonego (prewencja szczegółowa, której celem jest ukształtowanie takiego zachowania sprawcy czynu zabronionego w przyszłości, aby więcej się go nie dopuszczał), wnoszę o wymierzenie oskarżonemu środka karnego pozbawienia praw publicznych w postaci odebrania orderu - Medalu Zasłużonego dla Kultury i Nauki. Jestem zdania, że osoba skazana za przestępstwo wymierzone przeciwko szkolnictwu - bo jak inaczej można nazwać przypisywanie sobie nienależnych stopni czy tytułów naukowych? - nie powinna nosić na piersi odznaczenia pokazującego zasługi dla nauki.
Chciałbym dodatkowo wyjaśnić, że oskarżenie nie wnosi o wymierzenie oskarżonemu drugiej z dopuszczalnych kar za dopuszczenie się wspomnianego przestępstwa, mianowicie kary ograniczenia wolności. Kara ta polega bowiem na moderowaniu postów skazanego, co w przypadku osoby niepiszącej ich zbyt często i nie wykazującej się aktywnością w Republice Bialeńskiej, nie spełni swojego celu w sposób właściwy - nie będzie to w żaden sposób uciążliwe dla sprawy.
28.08.2017, 20:26:08
Dziękuję, teraz proszę o mowę końcową ze strony obrony.
29.08.2017, 19:54:31
na wstępie powinienem właściwie wskazać, że termin do wygłoszenia mowy końcowej dla Oskarżyciela rozpoczął się 26 sierpnia o godzinie 18:44 i upłynął 48 godzin później, a ponieważ jest to termin prekluzyjny, to uprawnienie strony wygasa po jego upływie definitywnie, zaś sam termin przywrócić można jedynie tylko wtedy, gdy przepis szczególny na to pozwala, ale właściwie daruję sobie, po pierwsze, z powodu pewnej uczciwości, po drugie, ponieważ treść mowy końcowej Oskarżenia jest właściwie Obronie na rękę i Oskarżyciel wyręczył mnie już po części.
Ale do rzeczy, zatem.
Otóż, Wysoki Sądzie, przyłączam się do apelu Oskarżyciela z początku jego mowy końcowej i proszę Sąd, by zastanowił się, czy mój Klient faktycznie popełnił przestępstwo, czy złamał bialeńskie prawo.
Co do dalszej części mowy Strony Oskarżającej nie podzielam jednak entuzjazmu i argumentacji Oskarżyciela. Owszem, prawo karne jest prawem "zero-jedynkowym". Owszem, zawiera ono normy proste i zrozumiałe dla każdego adresata. Tutaj pojawia się jednak jedno zastrzeżenie - otóż "owszem", ale tylko w świecie idealnym. Takim na pewno nie jest bialeński kodeks karny, co częściowo pokazała także i ta sprawa. Oskarżenie chciałoby, żeby problem prawny w przedmiotowej sprawie był tak samo prosty, jak i dany w niej stan faktyczny. Więcej nawet, oskarżenie przeinacza nawet ten ostatni. Stan faktyczny bowiem jest prosty dlatego, że Oskarżenie nie wskazało żadnego dowodu na winę mojego Klienta. Oskarżyciel nie dowiódł, że Margrabia Montini miał pełną świadomość przestępności popełnianego czynu, a raczej, co ważniejsze w tej sprawie, że chciał on popełnić czyn, którego zakazuje prawo. Skoro zatem tak, nie może być mowy o stronie podmiotowej przestępstwa, o której mowa w akcie oskarżenia, to jest o zamiarze bezpośrednim. Warto tutaj pokrótce przypomnieć definicję przestępstwa sformułowaną przez doktrynę - jest to czyn człowieka zabroniony przez ustawę obowiązującą w trakcie jego popełnienia, bezprawny, zawiniony i społecznie szkodliwy w stopniu większym niż znikomy. Zawinienie, o którym mowa w definicji, jest właśnie, upraszczając nieco, stroną podmiotową przestępstwa. Jeżeli tylko zabraknie choćby jednego elementu, ze wspomnianej przeze mnie definicji, nie może być mowy o przestępstwie.
Tym bardziej zatem kuriozalne są twierdzenia Oskarżyciela, że Obrona nie wskazała dowodu na niewinność (sic!) Oskarżonego. Gdzie podziało się praesumptio boni viri i rzymska paremia ei incumbit probatio, qui dicit, non ei, qui negat? To Obrona ma dowodzić niewinności oskarżanego człowieka?! W Bialenii nie ma rotryjskiej lub skarlandzkiej inkwizycji (której nikt się nie spodziewa), nie dajmy zatem grupie rotryjczyków wprowadzać tutaj takich szkodliwych zwyczajów z zewnątrz. Jeszcze bardziej absurdalne są twierdzenia Oskarżyciela (mam wrażenie, że przytaczane wyłącznie z powodu braku argumentów), że Obrona twierdzi, iż bialeński kodeks karny penalizuje czyny w świecie realnym. Gwoli ścisłości zatem: obrona, pisząc o tym uprzednio, jedynie ironizowała i sprowadzała do absurdu wykładnię rozszerzającą Oskarżenia, a jest to wykładnia, przypomnijmy w prawie karnym zakazana. Z całym bowiem szacunkiem wobec Wysokiego Sądu, ale żaden bialeński organ, w tym Wysoki Sąd, nie ma kognicji do badania spraw z zakresu prawa innych państw wirtualnych. Podobnie jak i bialeńskie ustawy - bialeński ustawodawca nie ma bowiem legitymacji do kryminalizacji czynów wchodzących w zakres spraw wykraczających poza jurysdykcję Republiki. Co innego w przypadku zasady represji wszech(mikro)światowej. Ta jednak zakłada ściganie, niezależnie od czegokolwiek, jedynie najcięższych zbrodni, o których próżno mówić na kanwie niniejszej sprawy. Bialeński kodeks karny nie może zatem karać za ewentualne naruszanie dóbr prawnych wchodzących do porządków innych podmiotów prawa międzynarodowego.
Powyższy wywód jest o tyle istotny, że Oskarżyciel nie wykazał, aby mój klient posługiwał się tytułem bialeńskiego profesora lub stopniem bialeńskiego doktora habilitowanego, których to faktycznie Margrabia Montini nie posiada. Skoro zatem nie wiadomo jakimi tytułami posługuje się mój Klient nie da się wykazać, że robi to bezprawnie. Jest to bardzo proste rozumowanie logiczne. Zresztą, nawet gdyby posługiwał się nielegalnie tytułem, dajmy na to skarlandzkiego następcy tronu, czy chana Kugarii, to fakt taki byłby zupełnie irrelewantny dla prawa bialeńskiego. Tym bardziej zatem dziwi czemu nie rozumie tego oskarżyciel, skoro nie jest to w sumie aż tak skomplikowana konstrukcja myślowa.
Co więcej, niepoważnie brzmią podniosłe wypowiedzi oskarżyciela o staniu na straży bialeńskiej nauki, podczas gdy akt oskarżenia spreparowany został na bieżące zamówienie polityczne i inspirowany jest zupełnie innymi pobudkami niż wskazane w dotychczasowej argumentacji Oskarżyciela. Zresztą, nie trzeba nawet zbyt wnikliwie obserwować życia politycznego, by to zauważyć.
Na zakończenie chciałoby się zatem napisać, że w niniejszej sprawie za dużo jest wątpliwości, a te należy interpretować na korzyść oskarżonego. Ta fraza niewątpliwie brzmi bowiem ładnie, ale jest w tej sprawie byłaby znacznym nadużyciem, albowiem mamy do czynienia w istocie z sytuacją "zero-jedynkową". A to dlatego, że (w świetle powtórzonych wyżej przez Obronę argumentów) nie przedstawiono ani jednego dowodu na winę mojego Klienta. Nie mam zatem najmniejszych wątpliwości, że jest on niewinny i o taki właśnie wyrok proszę Wysoki Sąd.
29.08.2017, 20:56:59
Zgadzam się ze swoim obrońcą i wnoszę o uniewinnienie.
30.08.2017, 04:08:42
Dziękuję serdecznie za mowy końcowe. Sąd udaje się do zamkniętej komnaty celem wydania wyroku.
30.08.2017, 23:21:00
po rozpoznaniu dnia 30 sierpnia 2017 r.
aktu oskarżenia przeciwko Guliano Montiniemu
oskarżonego przez: Taddea Lorenza Mediciego y Zepa
o to, że 31 lipca 2017 r., działając z zamiarem bezpośrednim posługiwał się w swojej sygnaturze nienależnym tytułem i stopniem naukowym oraz nie zaniechał posługiwania się nimi pomimo upomnienia w prywatnej wiadomości oraz rozpoczęcia postępowania przygotowawczego, czym wypełnił znamiona czynu z art. 52 Kodeksu Karnego.
Uznaje Guliano Montiniego winnym zarzucanego mu czynu i skazuje go na karę nagany.
Odwołanie od wyroku może nastąpić na drodze prawnej przewidzianej przez ustawę o sądownictwie, w terminie, o którym mówi art. 19 ust. 4 Konstytucji Republiki Bialeńskiej.
Z chwilą uprawomocnienia się wyroku jego wykonanie powierza się Prezesowi Policji Krajowej.
Sąd przyznaje rację oskarżeniu w kwestii stwierdzenia nienależnego posługiwania się przez oskarżonego tytułem profesora netowego, z racji zachodzącego braku przesłanek stwierdzających jego nadanie, natomiast odmawia jej w kwestii stopnia doktora habilitowanego, który to na terenie Republiki Bialeńskiej wygasł w dniu 13 lutego 2017 r. w wyniku wejścia w życie przepisów końcowych z ustawy o szkolnictwie wyższym z dnia 6 lutego 2017 r.
Sąd nie zgadza się z obroną co do tego, że tytuł ten nie został wpisany "na poważnie" - większość spośród czternastu pozostałych informacji w owej sygnaturze pozostaje bowiem faktycznie potwierdzonymi informacjami, zachodzącymi w wirtualnej rzeczywistości. Wspomniany tytuł króla Bialenii nie znajduje w oczach Sądu analogii do sytuacji, której dotyczyła sprawa, jako że nie jest on w aktualnym prawodawstwie Republiki Bialeńskiej określony jako tytuł szlachecki, zawodowy, naukowy, stopień naukowy albo pełniona funkcja, w przeciwieństwie do tytułu profesora netowego.
Sąd nie zgadza się z obroną także co do tego, że przedstawione przez oskarżenie dowody nie wykazują, że oskarżony miał bezpośredni zamiar popełnić wskazany czyn zabroniony. Sąd natomiast przyznaję rację oskarżeniu, że uzyskanie takiego wyglądu sygnatury użytkownika, jaki został ukazany, wymaga całej serii świadomych posunięć. Dodatkowo, per analogiam do sprawy K/5/2016, Sąd odmawia wiary twierdzeniom, że osoba poinformowana o zachodzeniu czynu zabronionego oraz skazywana w przeszłości dwukrotnie prawomocnymi wyrokami mogła nie wiedzieć o tym, jakie konsekwencje zostaną wyciągnięte za jej zachowanie.
Sąd nie zgadza się również z obroną co do tego, że przepisy nie stwierdzają, do których konkretnie tytułów i stopni oraz jakiej przestrzeni ich użycia odnosi się zakres karalności. Art. 4 ustawy-Kodeksu Karnego z dnia 25 lipca 2016 r. mówi wprost, gdzie czyny muszą zostać popełnione, by Sąd Ludowy wziął je pod uwagę. Jak zaś należy rozumieć nadmienioną tam zagranicę, wskazuje ust. 1 art. 1 Konstytucji Republiki Bialeńskiej z dnia 21 grudnia 2016 r. Sąd dodatkowo pragnie też przyznać rację oskarżeniu, że wszystkie pozostałe czternaście informacji w sygnaturze dotyczy wyłącznie mikroświata, w związku z czym bezzasadne, wobec braku występowania dodatkowych przesłanek ku temu, pozostają próby odnoszenia jednej pozostałej informacji do świata realnego.
Sąd nie zgadza się z opinią oskarżenia co do wymiaru kary za popełniony czyn. Ponieważ nie dostarczono dowodów na jakąkolwiek szkodliwość społeczną popełnionego przez oskarżonego czynu, nie wspominając już o wymaganej przez ustawę do zastosowania pozbawienia praw publicznych moralnej konieczności szczególnego potępienia wskazanego czynu, Sąd nie uznaje za zasadne posługiwać się w zastępstwie za przewidziane ustawowo kary środkami karnymi. Natomiast Sąd przyznaje oskarżeniu rację w doborze samej kary, szczególnie wobec zawartości kartoteki kryminalnej oskarżonego.
Aktualny czas: 08.12.2019, 13:10:35 Polskie tłumaczenie © 2007-2019 Polski Support MyBB