Source: http://www.piotrsiuda.pl/2009/06/o-dylemacie-fana-krola-lwa-czyli.html?showComment=1243939997429
Timestamp: 2020-02-26 06:53:37
Legal References Found: art. 50
 art. 69
 art. 29
 art. 29
 art. 29
 art. 29
in fine
 art. 29

Document Content:
O dylemacie fana „Króla Lwa”, czyli odrobina rozważań natury prawniczej
fani , prawo , wolna kultura »
Jakiś czas temu otrzymałem elektroniczny list następującej treści:
Chciałem zapytać, czy jako np. fan "Króla Lwa" Disneya, mogę stworzyć stronę zrzeszającą jego fanów, na której będą ich rysunki (wyobrażenia), ale także plakaty do filmu, teksty piosenek, migawki, spoty (oczywiście nie będę publikował całości ani fragmentów filmu). Czy są jakieś obostrzenia, np., że nie można na takiej stronie umieścić reklam etc.?
Po konsultacjach ze swoim prawnikiem;) postaram się odpowiedzieć. Odpowiedź przyjmuje formę pytań oraz odnoszących się do nich paragrafów (z ustawy o prawie autorskim) i komentarzy (głównie z Lex Polonica oraz tego co napisał prawnik). Oczywiście wszystkie pytania są istotne. Najważniejsze są jednak pytania (i odpowiedzi) piąte i szóste. Najważniejsze w kontekście dylematu fana „Króla Lwa”.
Po pierwsze - czy fragmenty filmu (pojedyncze sceny) lub utwory muzyczne stworzone na potrzeby filmu stanowią utwór w rozumieniu prawa autorskiego?
Tak, bo stanowią przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze.
Po drugie - kto dysponuje prawem do filmu (do kogo zwrócić się o zgodę na korzystanie z filmu, na rzecz kogo uiścić wynagrodzenie)?
Po trzecie - czy umieszczenie danego utworu na stronie WWW stanowi „korzystanie z utworu” w rozumieniu prawa autorskiego?
Po czwarte – czy można?
Aby rzucić nieco światła na tę zagmatwaną sprawę warto posłużyć się zarówno paragrafami oraz komentarzami.
Oto komentarz z Lex Polonica, autorstwa Andrzeja Matlaka.
Funkcjonowanie sieci komputerowych otwiera nie znane wcześniej możliwości rozpowszechniania i pozyskiwania różnego rodzaju utworów. W literaturze prawniczej wskazuje się, że z chwilą wprowadzenia utworu do sieci komputerowej (w szczególności Internetu) staje się on „wirtualnie obecny, bez żadnych terytorialnych ograniczeń, we wszystkich miejscach, do których dociera sieć” [J. Barta, R. Markiewicz: „Internet a prawo” Kraków 1998 r. s. 127-128]. Jest on więc „potencjalnie dostępny” dla wielu użytkowników sieci komputerowych, choć często zaznajomienia się z nim wymaga pewnej aktywności ze strony zainteresowanego użytkownika, a czasami nadto zezwolenia czy technicznej transmisji ze strony dysponenta utworu lub zbioru. Dość powszechnie podkreśla się, że wszystkie te okoliczności nie przeszkadzają jednak temu, aby już samo udostępnienie utworu w sieci traktować jako czyn relewantny z punktu widzenia prawa autorskiego, który można kwalifikować jako wkroczenie w wyłączne prawa majątkowe przysługujące twórcy. Zasadnicze pytanie dotyczy w tym przypadku skutków prawnych samego wprowadzenia utworu do sieci komputerowej, a zwłaszcza ustalenia, czy mamy wówczas do czynienia z utworem: rozpowszechnionym, opublikowanym, a może wprowadzonym do obrotu [J. Barta, R. Markiewicz: „Internet a prawo” Kraków 1998 r. s. 127-128]. Do czasu nowelizacji polskiej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2003 r. [ustawa z dnia 28 października 2002 r. o zmianie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych; Dz. U 2002 r. Nr 197 poz. 1662], kwestia ta budziła w literaturze prawniczej pewne wątpliwości. W celu jednoznacznego objęcia treścią prawa autorskiego wykorzystywania utworów w ogólnodostępnych sieciach komputerowych (przede wszystkim w Internecie) ustawodawca zmieniając prawo autorskie wprowadził w art. 50 pkt. 3 pr.aut. odrębne pole eksploatacji w postaci „publicznego udostępniania utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym”. Należy przy tym podkreślić, że z przytoczonego wyżej sformułowania nie wynika, aby pole to było ograniczone wyłącznie do Internetu lub też do publicznego udostępniania chronionych dóbr w przewodowych sieciach komputerowych (mimo, że obecnie Internet w większości wykorzystuje taką właśnie infrastrukturę techniczną). Stąd też, gdyby w przyszłości okazało się, że dostęp do Internetu będzie powszechnie możliwy za pośrednictwem interaktywnej łączności bezprzewodowej bądź też powstanie inna sieć ogólnodostępnej komunikacji elektronicznej, wydaje się, że omawiane pole eksploatacji będzie mogło obejmować także te nowe rozwiązania techniczne. Wskazana wyżej regulacja oznacza, że już samo wprowadzenie utworu do Internetu, mieści się w „monopolu” jego eksploatacji przysługującym twórcy, niezależnie od tego, czy utwór ten jest faktycznie wykorzystywany przez użytkowników mających dostęp do tej ogólnoświatowej sieci komputerowej. Analogiczne uprawnienie, dotyczące możliwości decydowania o wprowadzeniu do Internetu innych dóbr chronionych w ramach praw pokrewnych, polski ustawodawca przyznał również: artystom wykonawcom (art. 86 ust. 1 pkt. 2 pkt. c pr.aut.), producentom fonogramów i wideogramów (art. 94 ust. 4 pkt. 4 pr.aut.) oraz organizacjom radiowym i telewizyjnym (art. 97 pkt. 7 pr.aut.).
Z art. 69 wynika, że prawo do filmu jako całości ma co do zasady jego producent, natomiast prawo do poszczególnych utworów wykorzystanych w filmie (piosenek, scenariusza, tekstów itp.) mają osoby, które te utwory stworzyły.
Z powyższych przepisów wynika, że stworzenie strony internetowej, w której wykorzystane zostaną fragmenty filmu, piosenki z filmu itp. stanowi „korzystanie z utworu” w rozumieniu prawa autorskiego. Na takie korzystanie co do zasady potrzebna jest zgoda twórcy utworu, któremu przysługuje z tego tytułu wynagrodzenie.
Po piąte – kiedy można?
Ano wówczas gdy mamy do czynienia z tak zwanym „dozwolonym użytkiem”, o jakim mowa w art. 29.
3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 21, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia
Po szóste – czy fan „Króla Lwa” może?
Oto co napisał mi mój prawnik, który woli pozostać anonimowym.;) [najważniejsze rzeczy zostały przez niego pogrubione].
Przyjmując, że nasza strona internetowa jest dziełem samym w sobie (zawiera przejawy działalności twórczej o indywidualnym charakterze), można powiedzieć, że zamieszczenie na niej krótkich fragmentów filmu jest ich dozwolonym na gruncie art. 29 „cytowaniem”. „Cytowanie” takie może jednak mieć miejsce wyłącznie w zakresie wynikającym z art. 29. W przypadku naszej strony cytowanie uzasadnione będzie ostatnią z podstaw wymienionych w art. 29 ust. 1 in fine, a mianowicie prawami gatunku twórczości. Można bowiem powiedzieć, że strona fanowska to gatunek utworu, którego nieodłącznym elementem jest cytowanie fragmentów dzieła, którego autor jest fanem. Ważne jest, by zachować proporcje pomiędzy wartością (rozmiarem) całego dzieła (tzn. naszej strony), a rozmiarem cytowanych tam dzieł, tak by w efekcie końcowym, przypadkiem nie okazało się, że na stronie nie ma nic tylko fragmenty filmu.
Porównaj poniższe orzeczenia:
I CK 232/2004
Przytoczenie cudzego utworu nawet w całości jest dozwolone, jeżeli następuje w celu określonym w art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Tekst jednolity: Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904 ze zm.), przy czym przytaczany utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu twórczości własnej, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne dzieło.
VI ACa 23/2003
Prezentowany przez pozwanych pogląd że stosowanie tzw. prawa cytatu nie dotyczy tylko działalności literackiej jest trafny. Tym niemniej w niniejszej sprawie zakres zapożyczenia elementów utworu powoda przy tworzeniu okładki tygodnika był tak znaczny, że nie można tego traktować jako „przejęcie urywka cudzej twórczości”, a więc czegoś, co odznacza się niewielkimi rozmiarami w zestawieniu z objętością utworu, z którego został zaczerpnięty.
Zdaniem mojego prawnika można zatem stworzyć stronę fanowską. Będzie to mieściło się w granicach „dozwolonego użytku” (strona internetowa jako "gatunek utworu" rządzi się swoimi prawami). Oczywiście będzie się mieściło o tyle, o ile strona będzie zawierać jakieś nasze, innowacyjne elementy. Warto również pamiętać, że niezbyt dobre z punktu widzenia „dozwolonego użytku” będzie na przykład zamieszczenie w serwisie reklam.
Na koniec zaznaczę, że ufam swojemu prawnikowi. Gdybym znalazł się w sytuacji fana "Króla Lwa", który do mnie napisał, po wysłuchaniu prawnej porady jaką zamieściłem wyżej, zakasałbym rękawy i zaczął grzebać w html-u. Oczywiście pamiętając żeby nie zamieszczać na stronie reklam i trzymać się zasad "dozwolonego użytku". Ufam, co nie znaczy, że gdzieś tam nie rodzi się jednak niepewność – czy to rzeczywiście „dozwolony użytek”. Tych z czytelników, którzy przebrnęli przez długi, „prawniczy” post zapraszam do refleksji na ten temat.
Anonimowy czerwca 02, 2009 12:53 PM
A mam takie pytanie: umieszczanie prac fanów (rysunki wzorowane, czy choćby o tematyce z filmu, np. przedstawiające jego bohaterów) jest dozwolone (oczywiście zakładamy, że rysunki nie są obraźliwe itd.)? I czy będzie to traktowane jako ta 'treść własna', czy 'cytat'?
Piotr Siuda czerwca 02, 2009 9:59 PM
A to już zupełnie inna kwestia dotycząca przerobienia utworu. Może kiedyś wspomnę o tym więcej. Zresztą musiałbym skonsultować się z prawnikiem;) Nie wiem kiedy będzie miał wolny czas, bo strasznie ostatnio zajęty.
Cyniczna Kropka! czerwca 03, 2009 8:44 PM
prawa autorskie są jednymi z najłatwiejszych do obejścia. chociaż rzeczywiście, trzeba się w nie wgłębić.