Source: https://ebos.pl/zdaniem-sedziego/1628-zagrozenia-dla-niezawislosci.html
Timestamp: 2020-07-05 16:13:55
Legal References Found: art. 387
 art. 387

Art. 106

Art. 106

Art. 106

Art. 106
 art. 57
 art. 57
 art.36
 art.36

Document Content:
tujs napisał w dniu 14.11.2008 o godzinie 22:52:06 :
Nasza akcja protestacyjna wg pkt III uchwały programowej z Zegrza polega m.in. na
III. masowej akcji zawiadamiania przez sędziów swoich przełożonych o zagrożeniach dla swojej niezawisłości na podstawie z § 9 ust. 2 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów. W tym celu Zarząd przygotuje w terminie 2 miesięcy od dnia podjęcia niniejszej uchwały informację o zagrożeniach dla niezawisłości sędziowskiej i prześle ją do Oddziałów celem dalszego rozpropagowania wśród sędziów.
jest to powtórzenie z uchwały Oddziału Sląskiego z 1.10., gdzie zapisano postulat:
zorganizowania i koordynacji masowej akcji zawiadamiania przez sędziów swoich przełożonych o zagrożeniach dla swojej niezawisłości w związku z par.9 ust. 2 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów podjętego przez KRS uchwałą z dnia 19.02.2003 (uchwała nr 16/2003). W tym celu Oddział postuluje, by Zebranie zobowiązało Zarząd do przygotowania w terminie 2 miesięcy od dnia podjęcia stosownej uchwały informacji o zagrożeniach dla niezawisłości sędziowskiej i przesłania jej do Oddziałów celem dalszego rozpropagowania.
wg Kodeksu etyki
1. Sędzia powinien przestrzegać zasad postępowania zawartych w niniejszym Zbiorze Zasad Etyki Zawodowej Sędziów (zwanym dalej Zbiorem ).
Przyjęte w Zbiorze zasady etyki mają odpowiednie zastosowanie do sędziów w stanie spoczynku oraz asesorów, którym powierzono pełnienie czynności sędziowskich.
1. Sędzia nie może ulegać jakimkolwiek wpływom naruszającym jego niezawisłość, bez względu na ich źródło lub przyczynę.
2. W razie wystąpienia okoliczności, które mogą zagrozić niezawisłemu sprawowaniu urzędu, sędzia jest obowiązany niezwłocznie powiadomić odpowiedniego przełożonego.
jakie sędziowie widzą konkretnie zagrożenia naszej niezawisłości, wszak nie można tego ujmować wyłacznie w kategoriach niskich wynagrodzeń
arczi napisał w dniu 15.11.2008 o godzinie 09:49:31 :
1. za szeroki nadzór administracyjny sprawowany przez prezesó sądów nad sądami (trudności z okresleniem linii wpływów)
3. podporządkowania sądó MS
4. ograniczona samorządność sedziowska uniemożliwiająca w najważniejszych sprawach takich np. jak delegacje, awanse do sądów wyższego rzędu, przenoszenie sędziów do wydziałów i za mocna włądza prezesó SO
5. zbytnie obciążenie sędziów, co utrudnia przygotowywanie się do rozpraw
Ata napisał w dniu 15.11.2008 o godzinie 23:27:28 :
uważam,że niektóre wizytacje i lustracje naruszają niezawisłośc sędziowską. Oczywiście musi być kontrola w szczególności na podstawie obiektywnych wskaźników i statystyk, tzn ilość sesji, terminowość uzasadnień, ilość załatwień itp. Natomiast moim zdaniem nie może wizytator ingerować w treść zarządzeń sędziego czy nawet orzeczeń lub uzasadnień. Np wizytatorowi nie podoba się uzasadnienie, bo wg niego za krótkie, że biegłego z odległego miasta w drodze pomocy prawnej sąd słuchał a nie osobiście, że była publikacja wyroku a nie ogłosznie na ostatniej rozprawie, że zwolniono albo nie zwolniono stronę od kosztów, bo wizytator ma inny niż sędzia pogląd.
Co więcej sędziowi SR są kontrolowani na wyszystkie strony i piętnowani za każde uchybienie, straszeni dyscyplinarkami, a im wyżej tym kontrola słabsza.
Kryteria wizytacji powinny być ściśle określone i dotyczyć każdego szczebla w takim samym zakresie.
magdam napisał w dniu 16.11.2008 o godzinie 14:55:00 :
Zastanawia mnie jedno zagadnienie - skoro sędzia zgodnie z postanowieniami Konstytucji w sprawowaniu urzędu podlega tylko ustawom, to jak do tego mają się rozporządzenia ministra sprawiedliwości w sprawie sprawowania nadzoru administacyjnego oraz regulamin urzędowania sądów, których liczne uregulowania przewidują możliwość pośredniego lub bezpośredniego ingerowania w czynności orzecznicze lub z orzecznictwem związane.
Wg mnie wskazane roporządzenia nie obowiązują sędziów i nie widzę powodu aby się im podporządkowywać. Zawarte w nich zasady kontroli sędziów dają olbrzymią możliwość wywierania na nas nacisków, stanowią swoistego rodzaju aparat represyjny.
Jak już wskazałam w wątku "o potrzebie uniezależnienia władzy sądowniczej" w.w akty prawne stanowią poważne zagrożenie dla naszej niezależności i niezawisłości.
Jednym z priorytetowych zadań jest uniezależnienie nas od ministra sprawiedliwości i weliminowanie powyższych przepisów.
sosna napisał w dniu 16.11.2008 o godzinie 14:58:48 :
erka napisał w dniu 16.11.2008 o godzinie 15:59:07 :
Jak najbardziej popieram poglądy o naruszaniu niezawisłości sędziowskiej wskutek coraz bardziej rozbudowanego nadzoru -teoretycznie administracyjnego i traktowania stastyki - głównie szybkości postępowania, ale już mniej stabilności orzecznictwa , jako podstawowego kryterium oceny sędziego , mogę to ocenić bo orzekam od wielu lat. Takiej sytuacji kiedyś nie było .
magda,n napisał w dniu 16.11.2008 o godzinie 16:22:13 :
Zagrożenie niezawisłości spowodowane jest brakiem jasnych zasad awansowania, nieograniczonej władzy prezesów SO w zakresie decydowania o awansie sędziego( na zasadach przypodobania się) i nieuzasadnionym zóżnicowaniu zaroków sędziów różnych stopni (stąd parcie sędziów na robienie układów w wyższej instancji)
jaro123 napisał w dniu 16.11.2008 o godzinie 16:33:33 :
mati napisał w dniu 16.11.2008 o godzinie 18:28:24 :
Co do swobodnego przenoszenia do innych wydziałów to uważam,że te kwestie powinny być omawiane na kolegium , a ponadto powinny być brane pod uwagę tzw specjalizacje.
Np.Jeżeli ktoś ukończył studia podyplomowe z prawa cywilnego to nie powinien orzekać w karnym i odwrotnie, a wielokrotnie to zależy od " widzi mi się" prezesa SR.
U mnie było tak,że prezes SR był przeciwny specjalizacji .
Tomasz Zawiślak napisał w dniu 18.11.2008 o godzinie 23:05:36 :
Podstawowym zagrożeniem niezawisłości sędziowskiej jest przywiązywanie nadmiernej wagi do orzecznictwa sądów wyższej instancji. Odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie: czy wydając orzeczenie zastanawiamy się jaką praktykę stosuje SO, co się stanie z naszym wyrokiem po wniesieniu apelacji? Niektórym wydaje się, że nie ma nic straszniejszego niż uchyłka, że to praktycznie koniec szans na awans, poprawę sytuacji materialnej, itd. To jest lęk, którym przesiąkamy w trakcie asesury, a z którego trudno się wyleczyć. Być może słyszeliście takie powiedzonko w czasie asesury: Żeby kogoś uniewinnić to trzeba mieć 120% tego co jest pootrzebne do skazania. A dlaczego? Bo przy uniewinnieniu II instancja nie może nic zmienić. W grę wchodzi nie uwzględnienie apelacji lub uchylenie wyroku... Co takie myślenie ma wspólnego z niezawisłością?
W praktyce wydziałów cywilnych uchyłkę można załapać np. w sytuacji gdy sąd II instancji odmiennie oceni zgromadzony materiał dowodowy i dojdzie do wniosku, że sąd I instancji nie rozpoznał istoty sporu. Niestety w takim kierunku to zmierza.
Zagrożeniem dla niezawisłości sędziowskiej jest także olbrzymia presja na jak najszybsze załatwianie spraw i obowiązujący system oceniania asesorów czy sędziów na podstawie statystyk.
iskaw napisał w dniu 18.11.2008 o godzinie 23:18:03 :
i dlatego jeśli są jakiekolwiek wątpliwości co do sprawstwa i winy danego oskarżonego należy go uniewinnić - tak mnie uczono w "złotych" latach 90- tych i tak mi zostało.
Tomasz Zawiślak napisał w dniu 18.11.2008 o godzinie 23:39:21 :
Teorie oczywiście znam. Wiem także, że jeden mój bardzo zacny i mądry kolega (urodzony cywilista) jako asesor miał wątpliwości co do winy oskarżonych w ponad dziesięciu kolejnych sprawach i... złapał dokładnie tyle samo uchyłek. Skończyło się to dla niego przedłużeniem asesury o rok...
jaro123 napisał w dniu 18.11.2008 o godzinie 23:50:39 :
No pewien nacisk na asesurze jest, no ale jak się chce, to wcale nie trzeba się naginać, ja miałem taką zasadę, że przynajmniej codziennie rano mogę stanąć z czystym sumieniem przed lustrem z przekonaniem, że nikogo nie skrzywdziłem, zapewniam, że wówczas instancja odwoławcza nie jest straszna, nawet jeżeli uchylą, tym bardziej, że jak się przekonałem nie zawsze mają i mieli rację, no ale to już zupełnie inna historia.
[ Dodano: Wto Lis 18, 2008 11:51 pm ]
No właśnie i przykład twojego kolegi pokazuje jak chory jest system...
ujw napisał w dniu 18.11.2008 o godzinie 23:53:46 :
a co powiecie o wizytatorach, którzy przekonani o swej nieomylności, w imię tzw. jednolitości orzeczniczej, próbują wywierać różnorakie naciski...
wanam napisał w dniu 19.11.2008 o godzinie 00:21:08 :
To jest lęk, którym przesiąkamy w trakcie asesury, a z którego trudno się wyleczyć.
U nas określało się to jako orzekanie na prawie asesorskim. Dotyczyło uniewinnień i poważniejszych spraw. Ale... orzekało się bez oglądania na konsekwencje w zakresie statystyki.
Przy ocenie sędziów brakuje mi udziału spraw zaskarżonych w stosunku do spraw rozpoznanych. Nie premiuje się umiejętności konsensualnego rozwiazywania sporów od ugód w cywilnym pod 387 w karnym. A przecież są to z zasady najlepsze rozwiązania dla stron.
jaro123 napisał w dniu 19.11.2008 o godzinie 00:24:42 :
no właśnie, mnie też drąży to samo pytanie...
magdam napisał w dniu 19.11.2008 o godzinie 07:36:51 :
Prosżę moderatorów o przeniesienie dywagacji na temat art. 387 kpk do innego wątku.
skorpion napisał w dniu 19.11.2008 o godzinie 07:56:26 :
Przepraszam, że zabrałem głos nie na temat. Proszę o usunięcie mojego posta. Bardzo dziękuję.
AQUA napisał w dniu 19.11.2008 o godzinie 08:03:37 :
Dywagacje na temat stosowania art. 387kpk przeniesiono do wątku: [b:2019695e52]PROCEDURA KARNA[/b:2019695e52].
Na ten temat proszę pisać dalej TUTAJ
W razie wątpliwości proszę, jak zwykle, o pw.
Bardzo też proszę, abyśmy trzymali się meritum w poszczególnych wątkach i tematach.
skorpion napisał w dniu 19.11.2008 o godzinie 08:05:15 :
A wracając do niezawisłości, uważam (proszę na mnie krzyczeć i rzucać gromy, z góry dziękuję), że większy wpływ samorządności sędziowskiej wpłynąć może na kastowość sędziów oraz na chęć przypodobania się przzez chcącego awansować sędziego jak największej liczbie kolegów. Od dawna wiadomo, że jak ktoś "miły" to choćby nie wiem, jak zawalił w orzekaniu, przejdzie przez każde zgromadzenie. Uważam, że kryteria awansu powinny być zupełnie obiektywne, w razie zwolnienia miejsca ich spełnienie (określane w porównywalnej skali) powinno skutkować awansem na zasadzie spełniania przez kandydata w największej mierze oznaczonych kryteriów w tym stopniowalnych). W dużych sądach sędzia mało znany może przepaść tylko z tego właśnie powodu.
akkon napisał w dniu 19.11.2008 o godzinie 09:06:02 :
Za nieboszczki komuny (co znam z opowieści tylko), o awansie do sądu wojewódzkiego decydowało ministerstwo. Jedynym kryterium był staż no i brak jakichś poważniejszych wpadek. Po prostu po jakimś czasie przeglądali akta osobowe takiego delikwenta i dostawał nominację wyżej. O innych kryteriach nie słyszałem, no może partyjni mieli lepiej. Ale obecnie kryteria awansu są jeszcze mniej czytelne niż za komuny.
justice napisał w dniu 19.11.2008 o godzinie 10:56:50 :
Tresura-asesura robi swoje, szczególnie w dużych sądach nastawionych na szybkość i statystyki. Dziwi tylko, że późniejsi sędziowie z pewnym stażem i stabilną, bądź co bądź, pozycją, poddają się temu i orzekają antycypując wyrok II instancji zamiast według swojego rozeznania sprawy. Stąd tak ważne jest trąbienie na tym forum i nie tylko, by ten stan zmienić, a jak wiadomo mentalność zmienia się najdłużej.
jaro123 napisał w dniu 19.11.2008 o godzinie 22:27:42 :
Jest na to rada, i bardzo dobrze rozwiązali to w Niemczech, trzeba przynajmniej znaczącą zmniejszyć rażące dysproporcje pomiędzy zarobkami sędziów w rejonach, okręgach i apelacjach, takie dysproporcje moim zdaniem nie znajdują w niczym uzasadnienia. W Niemczech jak o tych różnicach powiedziałem, to nie chcieli wierzyć, że tak może być. W każdym razie dzięki temu na pewno zmiejszy się &quotarcie na szkło", chęć przypodobania się przełożonym tylko po to, aby nie zamykać sobie drogi awansu.
uksc napisał w dniu 20.11.2008 o godzinie 09:38:59 :
To o czym piszesz to mity. Gdzie Ty widzisz te rażące dysproporcje między wynagrodzeniami sądów. Ja próbuję znaleźć je i niestety na moim koncie z pewnością ich nie zobaczę. Będąc przewodniczącym w małym sądzie ( w którym prawie każdy był przewodn.) z dodatkiem miałem tyle co SO do tego dochodziła stawka awansowa. Awans skutkował dla mnie obniżką wynagrodzenia o całą stawkę awansową. Wszyscy, którzy otrzymają awans poziomy lub 3 stawkę awansową będą mieli w rejonie wynagrodzenie równe SO w stawce podstawowej. Już przy drugiej stawce SR różnica z SO w podstawowej wynosi aż 5 % ( o ile nie ma dodatku funkcyjnego bo z dodatkiem taki SR ma wiecej niż liniowy SO).
Czy naprawdę widzisz tu jakieś zagrożenia dla niezawisłości czy tylko żartujesz ???
A co do wszechobecnego strachu przed instancją odwoławczą. Chyba to demonizujecie. Ktoś zrobił coś źle to mu to koryguję rozpoznając apelację, ale on ma rozstrzygając sprawę zrobić to dobrze zgodnie z własnym poglądem, a nie tak żeby mi się przypodobać. I tak nie zdoła przecież odgadnąć mojego toku myślenia. Jedynie w pewnych zupełnie powtarzalnych sprawach najczęściej dotyczących kwestii formalnych chodzi o to, żeby nie powtarzać błędów, które wcześniej stały się podstawą zmiany czy uchylenia orzeczenia.
W rejonie nigdy nie spotkałem się żeby wizytator wkraczał mi w sferę orzekania, prezes czy ktokolwiek inny w ilość sesji czy ilosć spraw na sesji tak, że w tym zakresie smutne jest to co piszecie.
Darkside napisał w dniu 20.11.2008 o godzinie 11:30:04 :
To jest poważne zagrożenie niezawisłości w nowym projekcie zmian USP
„Rozdział 2a. Okresowa ocena pracy sędziów
Art. 106a § 1. Sędzia podlega okresowej ocenie pracy, która dokonywana jest co trzy lata, z zastrzeżeniem § 5.
§ 2. Okresowa ocena pracy dokonywana jest w oparciu o analizę pracy sędziego, obejmującą badanie obciążenia pracą, sprawności, efektywności, jakości pracy i stabilności orzecznictwa oraz zgodności z przepisami prawa podejmowanych czynności, przy uwzględnieniu okresu i wymiaru orzekania oraz pełnionych funkcji.
§ 3. Okresowa ocena pracy dokonywana jest w oparciu o badanie 10 akt spraw, przydzielonych sędziemu do rozpoznania i niezakończonych, w których od momentu pierwszej rejestracji upłynął najdłuższy okres, a ponadto akt spraw, w których w okresie objętym oceną orzeczenia zmieniono lub uchylono i przekazano sprawę do ponownego rozpoznania oraz spraw, w których stwierdzono przewlekłość postępowania lub niezgodność z prawem prawomocnego orzeczenia, jak również 40 akt pozostałych spraw różnych kategorii, wybranych losowo, w tym 20 spraw zakończonych. Jeżeli ze względu na szczególny zakres czynności sędziego lub z innych przyczyn zbadanie wskazanej liczby spraw nie jest możliwe, przyjmuje się, z podaniem przyczyn, liczbę mniejszą.
§ 4. Okresowa ocena pracy jest:
a) pozytywna,
b) pozytywna z zastrzeżeniem – w wypadku, gdy w pracy sędziego stwierdzono istotne uchybienia, nie stanowiące jednak podstawy do oceny negatywnej,
§ 5. W wypadku uzyskania oceny pozytywnej z zastrzeżeniem sędzia podlega dodatkowej okresowej ocenie pracy, przez innego sędziego wizytatora, po upływie roku od dokonania poprzedniej; dodatkowa ocena ma na celu sprawdzenie, czy stwierdzone uchybienia zostały usunięte i nie powtórzyły się. § 4 pkt b nie stosuje się.
§ 6. Minister Sprawiedliwości określi w drodze rozporządzenia szczegółowy tryb i sposób dokonywania okresowej oceny pracy sędziów, mając na uwadze konieczność zachowania jednolitej metodyki przeprowadzania tej oceny oraz dostosowania jej do zakresu analizy pracy sędziego oraz kryteriów wskazanych w § 1.
Art. 106b § 1. Okresowej oceny pracy sędziów dokonują sędziowie wizytatorzy, powoływani przez prezesa sądu apelacyjnego spośród sędziów sądu apelacyjnego oraz sędziów sądu okręgowego, po zasięgnięciu opinii kolegium sądu apelacyjnego. Negatywna opinia kolegium sądu apelacyjnego jest dla prezesa tego sądu wiążąca.
§ 2. Kandydatów do sprawowania funkcji sędziów wizytatorów spośród sędziów sądu okręgowego przedstawiają prezesowi sądu apelacyjnego prezesi sądów okręgowych działających na obszarze właściwości danego sądu apelacyjnego, po zasięgnięciu opinii właściwego kolegium sądu okręgowego. Negatywna opinia kolegium sądu okręgowego jest dla prezesa tego sądu wiążąca.
§ 3. Sędziowie wizytatorzy powoływani są na okres czterech lat, najwyżej na dwie kolejne kadencje i nie mogą być przed upływem ośmiu lat od zakończenia drugiej kadencji ponownie powołani do pełnienia tej funkcji.
Art. 106c § 1. Pierwsza okresowa ocena pracy sędziego przeprowadzana jest po upływie trzech lat od objęcia pierwszego stanowiska sędziowskiego. Każda następna ocena obejmuje kolejne trzyletnie okresy pracy sędziego, liczone od dokonania poprzedniej okresowej oceny pracy.
§ 2. Sędziego zawiadamia się o planowanej okresowej ocenie jego pracy na 30 dni przed przystąpieniem do jej dokonywania.
Art. 106d § 1. Prezes sądu apelacyjnego zapoznaje sędziego z okresową oceną jego pracy.
§ 2. Sędzia, który uzyskał negatywną okresową ocenę pracy, ma prawo złożyć prezesowi sądu apelacyjnego, w terminie 14 dni od daty zapoznania się z tą oceną, pisemne uwagi do oceny. Przepisy art. 57i § 2-3 stosuje się odpowiednio.
§ 3. Po rozpatrzeniu uwag sędziowie wizytatorzy podtrzymują ocenę pracy sędziego, do której uwagi zgłoszono, albo ocenę tę zmieniają. Stanowisko sędziów wizytatorów wyrażane jest na piśmie z uzasadnieniem i podlega doręczeniu zainteresowanemu sędziemu. Sędzia, wobec którego podtrzymano ocenę negatywną, ma prawo złożyć, w terminie 7 dni od daty doręczenia stanowiska sędziów wizytatorów, odwołanie do Krajowej Rady Sądownictwa, za pośrednictwem prezesa sądu apelacyjnego. Przepisy art. 57j § 2 stosuje się odpowiednio.
§ 4. Krajowa Rada Sądownictwa podejmuje uchwałę o wyniku okresowej oceny pracy sędziego w terminie dwóch miesięcy od daty wpływu odwołania, chyba że z ważnych przyczyn nie jest to możliwe.
§ 5. W przypadku uzyskania przez sędziego, na skutek złożenia uwag do oceny, o których mowa w § 2 lub odwołania, o którym mowa w § 3, pozytywnej oceny pracy, wynagrodzenie zasadnicze sędziego ulega podwyższeniu do kolejnej stawki awansowej od miesiąca następującego po miesiącu, w którym upłynął okres pracy niezbędny do uzyskania tej stawki.”;
iga napisał w dniu 20.11.2008 o godzinie 16:29:21 :
Zgadzam się. Opinia samorządu powinna być brana pod uwagę jedynie przy obsadzaniu stanowisk funkcyjnych. Natomiast przy awansie do wyższych instancji nie powinna mieć miejsca w ogóle. Tam powinny się liczyć jedynie względy merytoryczne - zasób posiadanej wiedzy, stabilność orzecznictwa, wszystko to co świadczy o wysokim poziomie merytorycznym, gwarantującym, że osoba taka, rozstrzygając sprawę w II instancji, zapewni stronom wysoki poziom orzecznictwa. Na awans taki, czy w ogóle nawet na obsadę stanowisk sędziowskich, w żadnym wypadku nie powinnny mieć wpływu sympatie i antypatie przewodniczących, prezesów, czy nawet zgromadzenia ogólnego sędziów, z których większość często orzecznictwa danej osoby w ogóle nie zna, a ma się wypowiadać czy dana osoba się nadaje czy nie. Kolejny absurd.
iga napisał w dniu 23.11.2008 o godzinie 16:27:53 :
Posty dotyczące tego projektu zostały przeniesione do działu PROJEKTY , gdzie uworzono dla tego zagadnienia osobny temat "13.11.2008r - NOWY PROJEKT USP" - proszę tam kontynuować dyskusję.
Tomasz Zawiślak napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 10:38:19 :
Reanimuję wątek....
Czy spotkaliście się kiedykolwiek z pismem wizytatora SO podpisanym z upoważnienia prezesa SO, skierowanym do ogółu sędziów orzekających w określonym pionie, dotyczącym praktyki stosowania konkretnych przepisów??? Chodzi o sformułowania typu &quotrzepis art.... należy rozumieć w ten sposób, że....", "rozpoznając .... sąd działa jako ....". Chodzi mi o kategryczność i jednoznaczność sformułowań. Czy wystarczy powołanie się na jednolitość orzecznictwa oraz stanowisko wydziału odwoławczego... Czy wydział odwoławczy może mieć w ogóle jakieś stanowisko w sprawie wykładni określonych przepisów, a jeśli tak, to w jakiej formie to stanowisko powinno być ustalane: jakaś uchwała podjęta na zebraniu sędziów wydziału, stanowisko przewodniczącego tego wydziału, czy też wyznacza je praktyka orzecznicza obserwowana w określonym czasie?
Zasadnicze pytanie brzmi: Czy takie pismo może być potraktowane jako zagrożenie dla niezawisłości sędziowskiej?
Z drugiej strony można powiedzieć, że jest to tylko podanie do wiadomości sędziów, tego co wynika z lektury akt wracających z II instancji i że akcja ma charakter &quotrewencyjny"...
suzana22 napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 11:33:23 :
Nigdy takiego pisma nie widziałam na oczy, a parę lat jako karnistka preski czytam. Wydaje mi się, że w moim okręgu wizytatorzy karni pisma takiej treści uznaliby za ingerujące w niezawisłość ich adresatów.
chomik napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 11:35:10 :
Wielokrotnie spotykałem się z tym, iż sędziowie pierwszoinstancyjni prosili o wyartykułowanie stanowiska przez sedziów odwoławczych, w takiej czy innej kategorii spraw. Odbywało się to np. w formie zebrania, albo wykładu. Pism nie było, gdyż nikomu się nie chciało takiego pisać. A podany wyzej przykład, to myślę, że nie jest naruszeniem niezawisłowści, lecz poglądem wizytatora. Jeżeli w jakiejś spornej kwestii, a zwłaszcza dotyczącej rozbieżności interpretacyjnych wizytator ma swoje zdanie, to niech pisze. Z uwagą nalezy to przeczytać, gdyż wizytator ma przymiot mądrości urzędowej, a jak mamy jakieś odmienne zdanie, to napiszmy do wizytatora i wówczas się okaże, czy zostanie naruszona nasza niezawisłość czy też nie
suzana22 napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 11:44:14 :
Wielokrotnie spotykałem się z tym, iż sędziowie pierwszoinstancyjni prosili o wyartykułowanie stanowiska przez sedziów odwoławczych, w takiej czy innej kategorii spraw.
No jasne, że jako pierwszoinstancyjni jesteśmy ciekawi tego, co o takich czy innych rozwiązaniach w określonej kategorii spraw uważają drugoinstancyjni. I nawet nieraz różnymi kanałami usiłowano sondować te kwestie
Rzecz jednak w tym, że po pierwsze: ci drugoinstancyjni to niezawiśli sędziowie i zazwyczaj żadnych ,,zgodnych stanowisk' nie opracowują, a po drugie: unikają wypowiadania się tak ogólnie, tłumacząc (i słusznie ), że daną kwestę rozstrzygną, jak sprawa do nich trafi z apelacją.
Zatem nie ma łatwo
Tomasz Zawiślak napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 12:06:03 :
No właśnie... Czy ja mógłbym napisać do wizytatora? A jeśli tak to w jakiej formie? Czy to powinno pójść drogą służbową, przez mojego prezesa?
A jeśli w piśmie wyraźnie wskazano, iż jest to stanowisko wydziału odwoławczego, czy to zmienia Twoją ocenę Chomiku?
chomik napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 13:02:27 :
Myślę, że włosa na czworo dzielić nie należy. Gdyby nam kazano w danej sprawie albo grupie spraw postąpić tak, a tak, tzn. albo oddalić powództwo, albo je uwzględnić w części bądź w całości – to było by to naruszenie niezawisłości. Jeżeli wizytator pozwala sobie na teksty o imperatywnym brzmieniu w kwestii interpretacji takich czy innych przepisów, to przecież nie można tego przyjmować inaczej niż jego pogląd na daną li tylko instytucję prawną. Pogląd ten być może był konsultowany z innymi sędziami, np. z wydziałów odwoławczych, ale zawsze to będzie tylko pogląd. Gdzieś jest granica między wyrażaniem poglądów o instytucji, a zachowaniem zmierzającym do naruszenia naszej niezawisłości. Niezawisłość to jest również nasze poczucie niezależności w orzekaniu. Jeżeli odczuwany, że dane zachowanie wizytatora naszą niezawisłość narusza, to w pierwszej kolejności zastanówmy się, czy to nasze odczucie jest odczuwaniem czegoś obiektywnego, gdyż nasza wrażliwość może doprowadzić nas do sytuacji, że rady kolegów z pokoju potraktujemy jako naruszenie naszej niezawisłości.
Wizytator nie ma w zakresie swoich obowiązków wytyczania czyjejkolwiek linii orzeczniczej. Być może jego obowiązki to wypowiadanie się co do kwestii związanych ze sprawnością postępowania. Jeżeli mamy wątpliwości co do tego co nam wizytator napisze, to zapytajmy. Skoro prezes „upełnomocnił” wizytatora do zajęcia się daną sprawą to w tej sprawie myślę, że można wprost napisać do wizytatora. Bywa też tak, że wizytatorzy sami się wyposażają w jakieś ciekawe uprawnienia, wtedy piszemy za pośrednictwem prezesa.
Wiemy dobrze, że wytycznych dla wymiaru sprawiedliwości już nie ma, że dane rozstrzygnięcie wiąże nas jeżeli zostało wyrażone przez sady wyższych instancji w tej, konkretnej, a nie innej sprawie. Ale wiemy też, że te sądy to ludzie – nasi koledzy z wyższych instancji, ale mimo to nasi koledzy. Czy między nami nie może zaistnieć wymiana poglądów ? Ja nie chcę inaczej takich tekstów odbierać, jak jedynie rada starszego kolegi albo koleżanki.
Wizytator, to pestka. A jak taki dyrektor do nas pisze i poleca to czy tamto, to co …..?
Acha… Nie jestem wizytatorem, lecz projekt usp przewiduje instytucję rotacyjnego wizytatora. Więc może kiedyś…
censor napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 13:27:34 :
Jeżeli odczuwany, że dane zachowanie wizytatora naszą niezawisłość narusza, to w pierwszej kolejności zastanówmy się, czy to nasze odczucie jest odczuwaniem czegoś obiektywnego, gdyż nasza wrażliwość może doprowadzić nas do sytuacji, że rady kolegów z pokoju potraktujemy jako naruszenie naszej niezawisłości.
Ta analogia jest za daleko idąca i nieuzasadniona. Kolega z pokoju, którego zresztą sam pytasz o zdanie, nie ma nad Tobą żadnej władzy, a wizytator - owszem. Ja bym problemu przedstawionego przez "reanimatora" wątku nie pomniejszał.
chomik napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 13:31:40 :
a jaką nad nami władzę ma wizytator?
Józefinka napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 13:45:55 :
Wizytator nie ma żadnej władzy nad sędziami.
totep napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 13:48:29 :
Ale ma liczne sposoby na nękanie i uprzykrzanie życia
censor napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 13:51:32 :
To opinia wizytatora.
A gdy wizytator jest jednocześnie Twoim odwoławczym, do którego trafia większość Twoich zaskarżonych orzeczeń i w określonych kwestiach wizytator ma swoje poglądy, wyraźnie odmienne od poglądów doktryny oraz opublikowanego orzecznictwa Sądu Najwyższego lub sądów apelacyjnych, hę?
Chomiku, Józefinko, nie zapominajcie o istnieniu być może nieznanego Wam bliżej innego świata, któremu na imię &quotrawo karne".
efa napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 14:04:13 :
Wydaje mi się, że przesadzacie. Ja do tej pory raz jeden spotkałam się w pismem, w którym nie tyle sam wizytator, ile sędziowie odwoławczy, zaproponowali interpretację pewnego przepisu procesowego. I powiem szczerze - chwała im za to. Inspiracją dla zwołania przez odwoławczych swojego zebrania i ujednolicenia praktyki była nagła i niespodziewana inwencja jednego z ich kolegów, który zaczął uchylać wyroki z powodu nazwijmy to bzdurki Uznał on, że sędziowie I instancyjni od kilku lat stosują niewłaściwie pewien przepis i poleciały hurtem wyroki.
Odwoławczy uznali, że przepis ten należy interpretować po nowemu (a więc rację ma ich twórczy kolega), jednakże uznali jednocześnie, że odmienna interpretacja nie stanowi powodu do uchylenia z urzędu wyroku, albowiem "złe" zastosowanie przepisu nie ma wpływu na samo wydanie wyroku.
I ja osobiście - orzekając na swojej prowincji w wydziale, w którym wówczas byłam jedyną karnistką - z pisma będącego wynikiem zebrania dowiedziałam się o tym, że być może źle stosuję przepis (przekonała mnie argumentacja). I zdecydowanie zadowolona jestem, że nie dowiedziałam się tego z uzasadnienia SO uchylającego mój wyrok.
Nikt nie każe nam odtwórczo przyjmować poglądu SO z innej sprawy, ani tez nikt nie każe nam odtwórczo przyjmować poglądu wizytatora, ale sama możliwość zapoznania się z poglądem często odmiennym jest cenna.
Zwłaszcza, że - czasem odwoławczy albo wizytator mają rację
chomik napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 14:05:37 :
Jezeli wyzytator ma odmienne poglądy od tych wyrazonych przez doktrynę i utrwalone orzecznictwo SN I SA to już jego problem. I właście w takich sytuacjach pozwoliłbym sobie na pisemną polemikę za pośrednictwem prezesa.
iga napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 16:50:28 :
Ja nie mam nic przeciw temu by wizytator pełnił rolę informacyjną, i na szkoleniu przekazywał wiadomości co do np. nowego orzecznictwa SN czy projektowanych zmian w danej ustawie. Nie widzę także nic złego w tym, by sędziowie odwoławczy na szkoleniach przekazywali jaki jest ich pogląd na daną kwestię. Oczywiście to nie odbywa się bez wpływu na orzecznictwo sędziów sądów I instancji ale nie popadałabym w przesadę - moim zdaniem takie przekazywanie informacji jest bardzo pożyteczne i potrzebne i przede wszystkim nie tylko nie wyklucza ale umożliwia podjęcie dyskusji z wizytatorem czy sędzią odwoławczym na dany temat, która może doprowadzić do zmiany poglądu wizytatora bądź sądu odwoławczego, jesli wątpiwości okazą się uzasadnione.
Stanowiska w formie pisemnej takiej możliwości nie stwarzają i dlatego są dla mnie zagrożeniem dla niezawisłości.
W roli informatora w ogóle nie wyobrażam sobie prezesa, bo prezes nie powinien mieć nic wspólnego z naszym orzecznictwem - a tak to jest projektowane w nowym usp ciekawe rozwiązanie.
beta napisał w dniu 28.12.2009 o godzinie 20:53:49 :
Myślę, że należy zastanowić się, gdzie zaczyna się i kończy merytoryczna dyskusja nad problemem prawnym z udziałem wszystkich zainteresowanych, czyli sędziów I i II instancji, a gdzie zaczyna się ingerencja w niezawisłość?
Tam gdzie jest dyskusja, tam nie ma zagrożenia niezawisłości.
A dyskutować trzeba, bo może dojść do kuriozalnych sytuacji, że (przerysowując oczywiście) w ramach jednego sądu czy wydziału jeden sędzia będzie odrzucał, inny zwracał, a trzeci rozstrzygał.
Nie wierzę, że sami w ramach wydziału nigdy nie dyskutujecie....
Uważam, że narady i wymiana poglądów są wielce wskazane, a że sędziowie odwoławczy są starsi, to automatycznie nie oznacza, że nie mają racji albo, że nie dadzą się przekonać ...
Oczywiście są na pewno jednostki "kroczące", których nie da się do niczego przekonać i to zarówno w I, jak i II instancji
łucja.N napisał w dniu 31.03.2010 o godzinie 23:42:58 :
Witam. Pojawił się u nas taki problem: mamy obowiązek poprawić wyniki statystyczne, zwłaszcza tzw. prędkość (liczoną jakoś magicznie) pod groźbą przeniesienia do innego wydziału. Czy jest to podstawa do zawiadomienia KRS o zagrożeniach niezawisłości?
Joasia napisał w dniu 31.03.2010 o godzinie 23:51:10 :
Jest. W sądzie ilość nie tylko nie przechodzi w jakość, ale się na tej jakości musi negatywnie odbijać. Jak się sądzi za wolno, to źle, ale jak za szybko - to już w ogóle tragedia.
Miałam kiedyś prezesa, który kazał asesorom sądzić szybko eksmisje - pierwszy termin i koniec, choćby i bez postępowania dowodowego (czyli wbrew wyraźnemu przepisowi). Jeden asesor, który się nie ugiął, dostał negatywną ocenę na pół asesury.
Takie poganianie jest zagrożeniem dla niezawisłości i łamaniem charakterów.
adela napisał w dniu 31.03.2010 o godzinie 23:56:55 :
A ten asesor orzeka?
Joasia napisał w dniu 01.04.2010 o godzinie 00:01:00 :
Orzeka, ale co przeżył, to jego. Sprawa otarła się o KRS. Wybronił go opiekun asesury.
SSR napisał w dniu 01.04.2010 o godzinie 00:02:07 :
"łucja.N" napisał:
Cały wydział chcą przenieść do innego wydziału, czy tę &quotrędkość" będą obliczać dla każdego z osobna? Robi się coraz ciekawiej.
Myślę, że coś trzeba napisać, bo nie może być przyzwolenia na takie traktowanie. Sąd to nie PGR.
A napisał o co mu konkretnie chodzi? czy terminy mają być szybciej wyznaczane, czy nie należy odraczać, czy tak ogólnie kazał poprawić wynik statystyczny?
łucja.N napisał w dniu 01.04.2010 o godzinie 00:04:30 :
Dzięki. Jeszcze nie wiadomo o co konkretnie chodzi. Po prostu ma być lepiej. Tak ogólnie.
Dred napisał w dniu 01.04.2010 o godzinie 00:05:28 :
tak to zawsze mówią....
Volver napisał w dniu 01.04.2010 o godzinie 00:51:55 :
Co za ohyda!..."magiczne" to liczenie nie jest..łatwo tym zresztą... manipulować..jednakże nie w tym rzecz!
Poza tym - Sąd- to nie fabryka konserw!
PS. Pocieszę Ciebie; usłyszałem ostatnio , że pewni Prezesi wpadli na pomysł,iż ..urządzą sobie wyścig szczurów...Ten(ta) sędzia z wydziału, który w ciągu roku,od sygnału "start" osiągnie "najgorsze wyniki", zostanie "ujęty" z tego wydziału i przeniesiony do innego...
Myślę, że ..tu,to nawet nie KRS, tylko jakaś forma dewiacji...podobna z filmu "Łowca Jeleni"..pamiętacie tą scenę z klatką w rzece?
Beleg napisał w dniu 01.04.2010 o godzinie 10:55:44 :
Taa, pamiętam taką sytuację na asesurze. Jak poprawiliśmy wyniki, to się okazało, że widocznie nie potrzeba tylu osób w wydziale i jedną zabrano
falkenstein napisał w dniu 01.04.2010 o godzinie 10:59:28 :
Chodzi prostu o to, że w innym wydziale potrzeba jest jedna osoba. A cała reszta to zasłona dymna
Krzych napisał w dniu 01.04.2010 o godzinie 19:39:22 :
Fajna sprawa, jak ktoś chcę przenieść się do innego wydziału
Gdyby u mnie takie coś wprowadzili, to chyba załatwialność oscylowałaby koło zera
Volver napisał w dniu 01.04.2010 o godzinie 20:44:21 :
To jeszcze nic...był taki sąd...gdzie zanim sprawa wpłyneła...to była statystycznie załatwiona...osiagano minusowe wyniki...cóż to nie robi sie dla statystyki(swoją drogą, był to i jest nadal "bardzo dobry" sąd. )
Joasia napisał w dniu 02.04.2010 o godzinie 01:09:44 :
Volver, zainspirowałeś mnie.
A gyby tk każdą sprawę dołączać do innej? Od razu zakreslac, a potem ją sobie spokojnie prowadzić... Rozprawy dzielić tematycznie (jedna pierwotna sprawa - jedna rozprawa), można by je dla własnej wygody numerować... Wydział wykazywałby po jednej sprawie z każdego repertorium: jedna C, jedna Ns... Byłby to świetny wydział.
suzana22 napisał w dniu 02.04.2010 o godzinie 01:14:00 :
A gdyby tak tę jedną jedyną uchylono, to dopiero byłaby niestabilność orzecznictwa
Joasiu, jakby się nie obrócić, zawsze coś zostaje z tyłu...
Joasia napisał w dniu 02.04.2010 o godzinie 02:26:42 :
Eeee, ale ta jedna nie kończyłaby się nigdy - byłyby w niej same wyroki częściowe
Volver napisał w dniu 02.04.2010 o godzinie 04:06:11 :
i nawet by nie było przewlekłości
SSR napisał w dniu 02.04.2010 o godzinie 11:54:30 :
ale do takiej megasprawy wszyscy wyciągaliby swe nadzorcze łapy i trzeba by pisać i pisać...
amelius napisał w dniu 02.04.2010 o godzinie 18:00:52 :
Przepraszam, a co w karnym? Cywilny to zawsze ma lepiej...
AQUA napisał w dniu 02.04.2010 o godzinie 18:02:47 :
w karnym należy robić to samo, żeby było sprawiedliwie.
ziggy napisał w dniu 02.04.2010 o godzinie 18:29:32 :
I jaka oszczędność dla budżetu.Pochwały od Komisji Europejskiej, awanse w MS , dobra prasa dla rządu DK!
Ama napisał w dniu 05.04.2010 o godzinie 23:05:57 :
a może poprawić prędkość to szybciej chodzić, szybciej mówić ...
katelra napisał w dniu 05.04.2010 o godzinie 23:14:25 :
a ja myślę, że tylko Chuck Norris bylby w stanie poprawić te statystyki, on szybciej siedzi niż my biegniemy....
wanam napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 13:26:45 :
chyba trzeba uaktywnić wątek
więcej się dzieje na stronie Rzepy - wszelkie naciski na udział w komisjach to zagrożenia dla niezawisłości sędziów
powinny znaleźć odpór
Dred napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 13:29:37 :
wklejam link http://blog.rp.pl/goracytemat/2010/09/13/strasza-sedziow-wizytacjami/
Sandman napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 13:56:41 :
Ciekawa dyskusja....KRS bez oficjalnego sygnału nic nie zrobi....
Dred napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 16:15:31 :
Wygląda na to, że tego typu praktyki są normalne w naszym kraju i już niewielu potrafią zdzwić.....
Gdyby coś podobnego zdarzyło się w kraju o ugruntowanej demokracji, to pewnie ludzie wyszliby na ulice w obronie sędziów, którym próbuje się łamać kręgosłupy...
Sam nie chciałbym, aby sędziowie, którzy stosują bezprawne naciski na innych, jak również ci, którzy im ulegają, rozpoznawali moje sprawy.... chociażby o 5 zł.....
Młody napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 16:34:00 :
Przed chwilą otrzymałem zarządzenie Prezesa, aby udzielić odpowiedzi na pismo z Ministerstwa z dnia 9 września 2010 r. podpisane przez Pana Sędziego Tomasza Wirzmana, w którym Minister uprzejmie zapytuje, dlaczego jest tak wiele spraw niezałatwionych, które zostały przekazane ze zlikwidowanych wydziałów grodzkich do wydziałów karnych i cywilnych. Oprócz statystyki każe pisać o podjętych działaniach nadzorczych.
Wydźwięk tego pisma jest taki, jakby w Ministerstwie przecierali oczy ze zdziwienia, dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze
Mimo, że mam wrażenie, że ta pisanina i tak nic nie da (myśliciele w MS i tak tego nie zrozumieją), mam zamiar udzielić prawdziwej odpowiedzi, że:
1. że ilość spraw w porównaniu z zeszłym rokiem wzrosła o 100 %;
2. że ilość sędziów w porównaniu z zeszłym rokiem nie zwiększyła się;
3. że w moim sądzie są nieobsadzone etaty asystenckie i od bardzo długiego czasu pies z kulawą nogą nie chce przyjść do mojej fabryki;
4. że wprawdzie mam w wydziale dwóch referendarzy, ale jeden jest od ponad roku na zwolnieniu i nikogo to nie obchodzi, bo &quotrzecież macie etat".
Proponuję wszystkim udzielającym odpowiedzi napisać swój "list otwarty" do Pana Ministra.
rbk napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 17:00:58 :
Tego nie można tak zostawić. Należy wykazac się inicjatywą w usuwaniu zaległości, a najprostszym będzie zawnioskowanie o delegowania kliku sędziów z MS do rozładowania zaległości.
falkenstein napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 17:19:17 :
otototo! Delegować kilku sędziów z MS. A w pierwszej kolejności pana sędziego Wirzmana żeby mógł osobiście zapoznać się z sytuacją.
Gotka napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 18:20:23 :
Delegować kilku sędziów z MS. A w pierwszej kolejności pana sędziego Wirzmana żeby mógł osobiście zapoznać się z sytuacją.
przecież oni nie po to to piszą, tylko żeby wydział się wziął w sobie i załatwił problem we włąsnym gronie, złożył samokrytykę i zobowiązał do 200% normy
Beleg napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 18:49:06 :
W moim wydziale wydano natychmiast zarządzenie, w którym zobowiązano sędziów do wyznaczania dodatkowych sesji w miesiącu celem zmniejszenia zaległości.
MS takie pisma może sobie pisać, gdyż doskonale zdaje sobie sprawę, ze w 98% trafi na podatny grunt.
wanam napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 20:32:45 :
a mnie dziwi aktywność Ministerstwa wyrażająca się w rozsyłanym aktualnie zapytaniu:
czy sędziowie przypadkiem nie prowadzą działalności gospodarczej bądź nie zasiadają w radach nadzorczych
[jest ikonka odpowiadająca odgłosowi z rur kanalizacyjnych, który pojawiał się Seksmisji i bardzo pasowałby mi w tej chwili za komentarz?]
Pudlonka napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 20:35:06 :
Przecież piszemy o tym w oświadczeniach majątkowych które podlegają kontroli ... a inne władze też tak zapytują
wanam napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 20:45:25 :
w oświadczeniach, które podlegają kontroli... jeżeli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze, a jeżeli chodzi o pieniądze to chodzi o protest
szukają, oj szukają - może tak z rady nadzorczej do komisji wyborczej
Dred napisał w dniu 14.09.2010 o godzinie 20:46:59 :
http://www.youtube.com/watch?v=QGSANSFOZOg
markosciel napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 00:46:47 :
A ja tutaj swoich teorii nie wygłaszałem
Ale jakiś miesiąc temu zawiadomiłem prezesa SO o podejrzeniu naruszenia niezawisłości sędziiowskiej przez swojego prezesa i wiceprezesów (obecnego i poprzedniego)
Już nawet była wizytacja <dokuczacz>
WNioski będą takie, że nic się nie stało - tak oczywiście sądzę
Ale ja już mam w pogotowiu plan "B"
ossa napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 10:44:47 :
Opowiadaj marko!!!!!! :D
wanam napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 12:42:31 :
Marko szacun bracie
Sandman napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 17:39:33 :
Brawo Marko! Ten akt wymagał sporej odwagi..... Wyrazy uznania, że znalazłeś ją w sobie...
Czy to element konfliktu, o którym wspominałeś tak jakoś późną zimą?
Czy poza wizytacją były jakieś skutki zgłoszenia?
rosan napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 18:36:46 :
a może ktoś powie o co chodzi...
Dred napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 18:42:05 :
pewnie o pieniądze
witoldw1 napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 18:43:17 :
Dzisiaj dostaliśmy do wiadomości " wypociny " z MS-u ,podpisane niestety przez osobę majacą na pieczątce tytuł " sędzia " ,będące w swej istocie wytycznymi ministerstwa ,jak mamy stosować przepis art.36 kpk . Napisałem na tym wiekopomnym piśmie ,że jak dotąd nie jest mi znana instytucja wiążącej dla sędziów wykładni przepisów dokonywanej przez MS ,w związku z czym nie bardzo rozumiem o co w piśmie chodzi. Oczywiście była to z mojej strony jedynie forma ulżenia sobie ,bo tym co napisałem i tak się nikt nie interesuje ( może poza kolegami z wydziału ) .Dziwi mnie tylko ,że takie pisma ,nie mające żadnej podstawy prawnej i będące de facto próbą ingerencji MS-u w orzecznictwo ( stosowanie art 36 kpk ,to zdaje się też orzecznictwo ) ,są bez mrugnięcia okiem przesyłane via Prezesi SA i SO przesyłane do zapoznania sie sedziom.
[ Dodano: Sro Wrz 15, 2010 6:44 pm ]
Żem się wściekł i dlatego się powtarzam
iga napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 18:48:00 :
bardzo słusznie żeś się wściekł
Pudlonka napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 19:39:55 :
Marko i trzymam kciuki
- ew. będę małpować jak okaże się potrzebne
wanam napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 20:26:29 :
Dzisiaj dostaliśmy do wiadomości " wypociny " z MS-u ,podpisane niestety przez osobę majacą na pieczątce tytuł " sędzia " ,będące w swej istocie wytycznymi ministerstwa ,jak mamy stosować przepis art.36 kpk . Napisałem na tym wiekopomnym piśmie ,że jak dotąd nie jest mi znana instytucja wiążącej dla sędziów wykładni przepisów dokonywanej przez MS ,w związku z czym nie bardzo rozumiem o co w piśmie chodzi. ...
Nie denerwuj się. Pomijając formę, w mojej ocenie również niedopuszczalną, nie dziwię się akurat treści pisma.
Jest to reakcja na działania niektórych sądów II instancji. Pasuje do wątku o bezkarności II instancji.
U nas jest to dość duży problem związany z przekazaniami z sąsiednich okręgów, w czym celuje Elbląg. Wielokrotnie dostawałem sprawy przekazane, gdzie większość osób podlegających wezwaniu na rozprawę - czyli jedna zamieszkuje w pobliżu... i buch trafia do nas sprawa. Często te sprawy załatwiałem wyrokami nakazowymi, ale ile można...
Traktuję w pewnym sensie pismo ministerstwa jako wyraz bezsilności. Bez zmiany art 36 to i tak nic nie da.
larakroft napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 20:46:48 :
Ja dostałam sprawę z Mrągowa przekazaną po 7 latach. Jak do tej pory to rekord, przynajmniej w moim wydziale.
wanam napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 21:11:00 :
To pewnie nasi w ramach działań odwetowych. Serio w jedną i w drugą stronę nie powinno być przekazań.
Dred napisał w dniu 15.09.2010 o godzinie 21:12:15 :
ja bym spróbował zwrócić też na ekonomikę!
markosciel napisał w dniu 16.09.2010 o godzinie 00:35:51 :
To pewnie nasi w ramach działań odwetowych.
W końcu się do niej dokopali
jaro123 napisał w dniu 16.09.2010 o godzinie 09:10:15 :
Tak potwierdzam, do nas też przyszło. Nie zamierzam się do niego stosować.
Darkside napisał w dniu 16.09.2010 o godzinie 10:31:19 :
przyszło i podobnie jak wanam , pomijając to, że tego typu ingerowanie MS w orzecznictwo jest niedopuszczalne, to jednak opisane w nim przypadki to dla mnie patologia :/
rbk napisał w dniu 16.09.2010 o godzinie 11:46:27 :
W szczególności końcówka pisma z oczekiwaniem na rozstrzygnięcia dyscyplinarne może oznaczać, iż sam autor moze mieć problemy.
amelius napisał w dniu 16.09.2010 o godzinie 12:48:36 :
Mam to pismo prze sobą, ale końcówkę mam inną.
witoldw1 napisał w dniu 16.09.2010 o godzinie 15:31:53 :
Panowie ,mnie też trafia, jak stykam się z kretyńskimi przekazaniami spraw. Ale z tego co wiem ,to odbywa się to w formie postanowienia , i wara od tego Ministrowi. A koncepcje ,że forma nie taka ,ale idea słuszna ,to już przerabialiśmy .Ministerstwo niech się zajmuje swoją robota a nie wcina w orzecznictwo I czy II instancji. Jak im się nie podoba praktyka w tym zakresie ,to niech zgodnie ze swymi kompetencjami przygotują nowelizację kpk w tym zakresie ,a nie rozsyłają kretyńskie pisma.
Darkside napisał w dniu 16.09.2010 o godzinie 15:47:42 :
witek wszystko prawda co piszesz , tyle że szlag może człowieka czasem trafić :/
wanam napisał w dniu 16.09.2010 o godzinie 21:27:48 :
i masz całkowitą rację - niedopuszczalna - te słowa o bezzasadności przekazywania wniosków powinny znaleźć się w postanowieniach, to sądowi przekazującemu a właściwie odmawiającemu przekazania wolno tego rodzaju uwagi kierować nie MS
to jest przykład niedopuszczalnej formy ingerencji w orzecznictwo
i tak jak pisałem bez zmiany kpk nic tego rodzaju pisaniem nie zmienią
Dreed napisał w dniu 22.09.2010 o godzinie 18:00:54 :
Hmmmm, powinniśmy zawiadamiać KRS o zagrożeniach... A co zrobić gdyby jakieś zagrożenie dla niezawisłości wypływało z oświadczeń, wypowiedzi, &quoterswazji" członka KRS-u? Pytanie oczywiście hipotetyczne, ponieważ nie wyobrażam sobie jakichkolwiek nacisków ze strony szacownego grona na żadnego sędziego Tylko się tak zastanawiam, co wówczas bym zrobił jako sędzia...
Dred napisał w dniu 22.09.2010 o godzinie 19:11:27 :
to proste! również należy zawiadomić KRS!
iskaw napisał w dniu 22.09.2010 o godzinie 23:40:22 :
Może nie najbardziej aktualnie ale gnębi mnie pewien fakt. Niedawno w Turcji odbyło się jakieś referendum( o co dokładnie chodziło już nie powiem bo słabo znam tamtejsze realia) jednakże komentarze medialne były takie,iż zwycięzcą tego referendum jest partia, której rządzenie grozi islamizacją Turcji. Jako gwarantów laickości tego państwa wskazano wojsko i sądownictwo. Podano także, że zwycieska partia ma zamiar ograniczyć tę moc sądownictwa poprzez "nowatorskie "oddanie go w części pod władzę wykonawczą. Taka niby dzika Turcja a dotychczas ma podział władz jak Pan Bóg ( albo Monteskiusz ,już nie pamiętam) przykazał.Czemu u nas jest inaczej? i nikomu to tak bardzo nie przeszkadza.Czy jest to wiadome społeczeństwu?
violan napisał w dniu 23.09.2010 o godzinie 00:47:52 :
a na dodatek wszelkie elity..albo zostały wybite, albo wygnane, albo wyśmiane.
Chyba przesadzasz z tymi elitami i jak z nimi postąpiono. Troszkę to demagogiczne......
[ Dodano: Czw Wrz 23, 2010 12:49 am ]
Brakuje tylko stwierdzenia, że reszta elit zginęła w katastrofie pod Smoleńskiem...
romanoza napisał w dniu 23.09.2010 o godzinie 08:48:29 :
Taka niby dzika Turcja
Turcja nie jest dzika. Ale dla odmiany oni postrzegają nas jako biedną poskomunę
suzana22 napisał w dniu 23.09.2010 o godzinie 17:50:18 :
Czemu u nas jest inaczej? i nikomu to tak bardzo nie przeszkadza.Czy jest to wiadome społeczeństwu?
U nas tak jest, ponieważ było 40 lat prania mózgu...a na dodatek wszelkie elity..albo zostały wybite, albo wygnane, albo wyśmiane...wytworzono społeczeństwo pozbawione elit..i większość ludzi w tym społeczeństwie nie ma pojęcia kto był Monteskiusz...a władza to władza..a nie żadne tam sądy..
Losy elit (i tzw. elit) były podczas wojny i po wojnie, jakie były, ale faktem jest, że od stu lat sądownictwo było podległe ministrowi sprawiedliwości, czyli władzy wykonawczej. A to co było wcześniej... też nie ma co czego nawiązywać.
Volver napisał w dniu 23.09.2010 o godzinie 22:16:32 :
A to co było wcześniej... też nie ma co czego nawiązywać.
czyli...najwyraźniej ten system"nie-sądu" odpowiada...p o l s k i e m u s p o ł e cz e ń s t w u ,a skoro przed II wojną sędziowie protestowali i pisali szydercze wierszyki na temat ich pozycji w II Rzeczypospolitej...to także w tamtym systemie politycznym ,kiedy nie wybijano elit...coś było nie tak, ze strukturą Państwa...
z pewnością zatem "od zawsze"(od 90 lat)od działo się w sądach polskim sędziom to ,co dzieje się i dziś, i jak było odbierane pojęcie sędzia i sąd... sędziowie zawsze byli w "służbie państwa".. a sądy realizowały tylko jego interesy...przy okazji, zajmując się drobnymi kwestiami jego obywateli...
...najwyraźniej musi być zatem inna przyczyna tego zjawiska...a to jak i przez kogo wychowane zostało społeczeństwo...nie ma absolutnego znaczenia...dla odbioru przez to społeczeństwo idei sądu jako, jakiejś trzeciej władzy
jednym słowem, w ogóle niepotrzebnie podnoszono larum w tych latach 80tych...XX wieku w tym kraju...a elity, to nie były elity. i nigdy ich nie mieliśmy. A zatem sądy sądami, społeczeństwo społeczeństwem ,elity (bądź tzw. elity) elitami (bądź tak zwanymi elitami).wolność jest.byle karmić jej władców.
violan napisał w dniu 23.09.2010 o godzinie 22:36:51 :
Masz na ten stan jakąś receptę Volverze??
iga napisał w dniu 23.09.2010 o godzinie 23:46:54 :
Społeczeństwo nie ma pojęcia o sądownictwie, nie odróżnia sędziego od prokuratora
anpod napisał w dniu 24.09.2010 o godzinie 04:16:46 :
Chyba przesadzasz z tymi elitami i jak z nimi postąpiono.
a moim zdaniem, jednak przesadzasz ..i nie chodzi o to, jak ewentualnie postąpiono z częścią elit, co z opartą na tym wywodzie diagnozą stanu naszego społeczeństwa.
Społeczeństwo zdecydowanie ma zdolność odradzania się i gwarantuję, że moje pokolenie i wytworzyło elity ( w sposób oczywisty adekwatne do współczesnych czasów ) i Monteskiusza, a przede wszystkim jego myśl zna i ducha wolnosci zdecydowanie rozumie.
Oczywiście mowa o tej faktycznie wykształconej częśći społeczenstwa, bo w każdym czasie są takie wartwy społeczne, które nie mając dostatecznego wykształcenia, tej wiezy nie posiadły.
Olga napisał w dniu 24.09.2010 o godzinie 18:29:19 :
No może igo nie jest tak źle, odróżnia," społeczeństwo", z którym mamy na co dzień do czynienia na salach sądowych....w sposób bezwzględny odróżnia,
koko napisał w dniu 24.09.2010 o godzinie 19:12:20 :
przykładowo nie odróżniam, na czym polega stanie prokuratora na straży praworządności, nie odróżniam tego jako sędzia i jako obywatel; Przykładowo nie dane mi było doświadczyć, jak prokurator wnosi o uniewinnienie niewinnego.
krzysieks1975 napisał w dniu 24.09.2010 o godzinie 20:16:58 :
A ja owszem, raz tego doświadczyłem, i muszę powiedzieć, że gość mi zaimponował. Było to w 2006 roku, kiedy to ministrem i prokuratorem generalnym, był ten, no... zapomniałem
POZIOMKA napisał w dniu 24.09.2010 o godzinie 21:47:32 :
zwycięzcą tego referendum jest partia, której rządzenie grozi islamizacją Turcji. Jako gwarantów laickości tego państwa wskazano wojsko i sądownictwo. Podano także, że zwycieska partia ma zamiar ograniczyć tę moc sądownictwa poprzez "nowatorskie "oddanie go w części pod władzę wykonawczą
Też to słyszałam i się zastanawiałam co w tym takiego nowatorskiego skoro u nas od dawna sądownictwo podlega władzy wykonawczej.
buszmen napisał w dniu 25.09.2010 o godzinie 01:10:20 :
Jako gwarantów laickości tego państwa wskazano wojsko i sądownictwo
W koncepcja Atatürka ojca Turcji nie było podziału władzy pomiędzy władzą wykonawczą (Prezydent i Rada Ministrów),) i ustawodawczej (sejmu i sądownictwa). Na straży laickości panstwa zawsze w Turcji stało wojsko. I to wojsko jak dotychczas gwarantowało, że Turcja nie została republiką islamską/
elity, to nie były elity. i nigdy ich nie mieliśmy.
Czy "elity" to Warszawka, Gdańsk, czy Kraków, te kilkadziesiąt (set) osób bedacych u władzy?
Elity dla mnie to pojęcie szersze, to przede wszystkim ci, którzy nas wychowali m.in na uczelniach, i wytworzyli Volverów, Anpodów, Ropuchów i innych.
Społeczeństwo zdecydowanie ma zdolność odradzania się i gwarantuję, że moje pokolenie i wytworzyło elity
Pełna zgoda. Na zmianę mentalności potrzeba lat.
Przy okazji pytanie do Volvera.
Znasz li inny kraj, w który funkcjonuje choć przybliżony "ideał" wymiaru sprawiedliwości.
rosan napisał w dniu 18.02.2011 o godzinie 19:35:38 :
w istocie to prawda,ale na początku z mojej strony będą zwroty,niestety...
[ Dodano: Pią Lut 18, 2011 7:37 pm ]
nie będę już sędzią śledczym
Alicja napisał w dniu 18.02.2011 o godzinie 19:44:48 :
ja w przeciągu 2 tygodni już zrobiłam dwa zwroty, jeden poszedł do okręgu, a drugi dopiero wysłałam do PR. Oj będzie się działo <klotnia>
rosan napisał w dniu 18.02.2011 o godzinie 19:58:05 :
prokuratorzy zaczęli dbać o praworządność,tfu...,gdy co drugie zażalenie w KP nadaje się do uchylenia
censor napisał w dniu 18.02.2011 o godzinie 22:40:20 :
obowiązkiem prokuratorów jest obecnie nadzór nad sędziami. należy czuwać i kontrolować:
- jeśli od wpłynięcia aktu oskarżenia do sądu upłyną 3 miesiące, a nie zostanie wyznaczony termin, należy skierować pismo dyscyplinujące do prezesa SR,
- po upływie 5 miesięcy należy skierować pismo do prezesa SO,
- po upływie 6 miesięcy należy wnieść skargę na przewlekłość postępowania.
[ Dodano: Pią Lut 18, 2011 11:07 pm ]
I to są skutki "niezawisłości" prokuratury. Paniska. Nawet im uwagi nie ma jak zwrócić. Bo gdyby MS=PG to by łatwiej było larum podnieść.
A ci którzy wieszczyli że "niezawisłość" prokuratury wyjdzie (przede wszystkim sądom) bokiem wychodzili na idiotów.
Trebor napisał w dniu 18.02.2011 o godzinie 23:37:03 :
czy prokurator to strona?
rosan napisał w dniu 19.02.2011 o godzinie 19:58:34 :
strona obrotowa
ossa napisał w dniu 26.02.2011 o godzinie 21:28:21 :
w mojej prok takich bzdetów nie ma.
markosciel napisał w dniu 26.02.2011 o godzinie 23:41:52 :
A ponadto PG uznała, że biegłego psychologa przy przesłuchaniu małoletniego świadka powołać ma sąd
To taki mały myk - gdyż chodzi o kasę.
Do tej pory przesłuchiiwałem takiego świadka z udziałem psychologa. A jak prokurator chciał opinię co do zdolności postrzegania świadka - to sobie powoływał biegłego.
Chyba, że przeoczyłem jakieś zmiany w procedurze