Source: http://nfa.pl/print.php?what=article&id=445
Timestamp: 2018-07-22 12:06:13
Legal References Found: art. 72
 art. 139
 art. 144
 art. 149
 art. 142
 art. 142
 art. 145
 art. 142
 art. 82

Document Content:
:: SPLAMIONE GRONOSTAJE
Artykuł dodany przez: nfa (2007-11-22 14:05:05)
Poniższy komunikat ukazał się na stronie internetowej Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego 19 października br.:
W związku z uchwałą Rady Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego uchylającą uchwałę z dnia 9 kwietnia 2001 r. o nadaniu Panu Sławomirowi Owczarskiemu stopnia naukowego doktora nauk ekonomicznych w zakresie nauk o zarządzaniu, z powodu stwierdzenia plagiatu rozprawy doktorskiej i odmową nadania stopnia doktora, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, mając na uwadze przepis art. 72 ust. 2 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. Nr 164, poz. 1365, z późn. zm.), wezwał Pana Sławomira Jana Owczarskiego do natychmiastowego ustąpienia z funkcji rektora Wyższej Szkoły Kupieckiej w Łodzi.
Jak uważni i stale mnie czytujący Czytelnicy pamiętają, rektorowi Owczarskiemu poświęciłem dwa osobne artykuły (Doktorat po kupiecku, „FA” 05/2006 oraz Iść w zaparte, „FA” 06/2007).
Plagiat doktoratu rektora wyszedł na światło dzienne w marcu 2006, ale Uniwersytet Łódzki popełnił w tej sprawie wiele dziwnych błędów, dlatego zgodne z prawem cofnięcie doktoratu nastąpiło dopiero rok później, 21 maja 2007.
Decyzja ta nie jest jednak prawomocna, bowiem zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego (na podstawie którego są przyznawane stopnie zawodowe i stopnie naukowe) mgr Owczarski ma prawo odwołać się do Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów (co zresztą już zrobił) oraz, po negatywnej decyzji Komisji – do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
Później zostaje mu jeszcze kasacja do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sądy rozpatrują tylko prawomocność podjęcia decyzji, natomiast nie zajmują się merytoryczną oceną sprawy plagiatu, która leży w gestii Rady Wydziału i organu nadzorczego, jakim jest CK.
Całość procedury odwoławczej zabiera ok. 2 lata, tak więc „idąc w zaparte” można przewlec uprawomocnienie się decyzji o odebraniu doktoratu do połowy 2009 r.
Plagiator bez gronostajów
Jak się ostatnio przypadkowo dowiedziałem, mgr Owczarski w końcu września br. bardzo skrycie i po cichu zrezygnował z funkcji rektora Wyższej Szkoły Kupieckiej.
Nowym rektorem został 79-letni doc. dr Ziemowit Jędrzej Szczakowski, emerytowany pracownik Katedry Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Łódzkiego, który w Wyższej Szkole Kupieckiej pracuje od 1996 roku. Ten uczony doktoryzował się w 1957 w moskiewskim Uniwersytecie im. Łomonosowa, a docenturę uzyskał w 1969 w ramach ministerialnych awansów na tzw. marcowych docentów.
Faktu zmiany rektora nie sposób zauważyć śledząc stronę internetową uczelni. WSK zachowała zdumiewające milczenie i nawet ze zdjęć pochodzących z uroczystej inauguracji, która miała miejsce 1 października w Sali Lustrzanej Pałacu Poznańskich w Łodzi, trudno się zorientować, bowiem i doc. Szczakowski – w czerwonej todze, i dr Owczarski (w czarnej todze) mają na piersi identyczne łańcuchy rektorskie.
Okazało się, że ten ostatni jest w obecnej chwili prezydentem Wyższej Szkoły Kupieckiej. Prorektorami nadal są: dr hab. Ryszard Kuriata (prodziekan Wydziału Nauk Społecznych Akademii Świętokrzyskiej, Filia w Piotrkowie Trybunalskim) i prof. dr hab. Andrzej Pomykalski z Politechniki Łódzkiej.
Mimochodem już wspomnę, że obecna ustawa zabrania jednoczesnego pełnienia funkcji jednoosobowego organu w uczelni publicznej i niepublicznej.
Ale to nie koniec. Chciałbym przypomnieć art. 139 pkt. 1 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym z 25 lipca 2007:
Nauczyciel akademicki podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za postępowanie uchybiające obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu nauczycielskiego
oraz art. 144 pkt. 3:
Rzecznik dyscyplinarny wszczyna postępowanie wyjaśniające z urzędu w przypadku, gdy nauczycielowi akademickiemu zarzuca się popełnienie czynu polegającego na:
1) przywłaszczeniu sobie autorstwa albo wprowadzeniu w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu (...).
Sławomir Owczarski jest nie tylko pracownikiem naukowym niepublicznej uczelni w randze profesora uczelnianego, ale był też rektorem uczelni.
Ponieważ ustawodawca przewidział, że raczej żaden rektor nie nakaże rzecznikowi dyscyplinarnemu rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego przeciwko samemu sobie, dlatego art. 149 pkt.1 ustawy mówi:
Ministrowi właściwemu do spraw szkolnictwa wyższego w postępowaniu wyjaśniającym i dyscyplinarnym przysługują uprawnienia rektora, jeżeli przewinienie jest zarzucane rektorowi, prorektorom, przewodniczącemu komisji, o której mowa w art. 142 ust. 1 pkt 1, oraz przewodniczącemu i członkom komisji, o której mowa w art. 142 ust. 1 pkt 2.
Dodatkowo, kolejny punkt mówi, że sprawy dotyczące nierzetelności naukowej nie ulegają przedawnieniu:
Nie stosuje się przedawnienia w odniesieniu do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec nauczyciela akademickiego, któremu zarzuca się popełnienie czynu, o którym mowa w ust. 3 pkt 1-5.
Jeśli chodzi o rzeczników, ich postępowanie reguluje art. 145 który mówi:
1. Rzeczników dyscyplinarnych w uczelni powołuje rektor, a rzeczników dyscyplinarnych przy komisji, o której mowa w art. 142 ust. 1 pkt 2 – minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego, spośród nauczycieli akademickich posiadających co najmniej stopień naukowy doktora habilitowanego.
Po decyzji odebrania w maju 2007 doktoratu rektorowi Owczarskiemu, prof. Wiesław Puś, rektor UŁ, pismem z 19 czerwca br. powiadomił ministra nauki i szkolnictwa wyższego o plagiacie doktoratu i przysłał kopie wszystkich potrzebnych dokumentów, aby ministerstwo mogło polecić rzecznikowi dyscyplinarnemu rozpoczęcie dyscyplinarnego postępowania wyjaśniającego dotyczącego dobrze udowodnionego plagiatu. Tego jednak nie zrobiono.
Błędna opinia
Jak mnie poinformował w rozmowie telefonicznej dyrektor Adam Żardecki z Departamentu Spraw Pracowników Ministerstwa, przyczyną tego jest wewnętrzna opinia prawna dyrektor Anny Migoń z Departamentu Prawnego Ministerstwa, która na podstawie artykułu 150
(Do postępowania dyscyplinarnego wobec nauczycieli akademickich w sprawach nieuregulowanych w ustawie stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz. U. Nr 89, poz. 555, z późn. zm.12), z wyłączeniem art. 82.)
uznała, że ponieważ w kodeksie prawnym przestępstwo plagiatu przedawnia się po 5 latach, to rektora Owczarskiego nie można dyscyplinarnie ścigać, bo „prawo nie działa wstecz”!
Jest to jednak, zdaniem innych prawników, absolutnie błędna opinia, bowiem ustawodawca, aby zapobiec takiej sytuacji „przedawnienia dyscyplinarnego”, wprowadził w artykule 144 pkt. 5 przepis (który wyżej cytuję) przekreślający możliwość przedawnienia w stosunku do plagiatów i innych kantów akademickich i sprawę uregulował.
Sprawa ta pokazuje, jak każdy – nawet bardzo jasny przepis ustawowy – może być łatwo przeinaczony przez „znawców w prawie” i jak na oczach milczącego środowiska naukowego głośna sprawa pozostaje bez echa.
Przyczyn tego zrozumieć nie mogą także liczni profesorowie z Łodzi, gdzie o plagiacie rektora Owczarskiego opublikowano sporo artykułów w lokalnej prasie.
Ministerstwo nie podało na swojej stronie internetowej, kto jest rzecznikiem dyscyplinarnym ministra, nie ma więc możliwości bezpośredniego poinformowania rzecznika o ewentualnych wykroczeniach rektorskich.
Teraz prezydent
Obecnie, gdy Sławomir Owczarski zrezygnował ze stanowiska rektora i objął stanowisko prezydenta WSK (ciekawe, na jakiej podstawie, bowiem aktualnie obowiązujący statut WSK z 22 sierpnia 2003 nie przewiduje takiego stanowiska!), zapewne pozostanie poza zasięgiem karzącej ręki sprawiedliwości uczelnianej.
Nie sądzę, aby w uczelni, której jest on w 100 proc. właścicielem, powołano rzecznika dyscyplinarnego i Komisję Dyscyplinarną, czego zresztą wymaga ustawa.
W WSK wszystko się dzieje tak, jak życzy sobie właściciel.
Obecne Prawo o szkolnictwie wyższym zabrania też obejmowania funkcji rektora osobom, które skończyły 70 lat, więc powołanie na to stanowisko sędziwego doc. Szczakowskiego też jest na bakier z przepisami prawa.
Smutne to stwierdzenie, ale mam wrażenie, iż ustawy, rozporządzenia i statuty wydane w celu walki z nierzetelnością naukową w dużej mierze funkcjonują tylko na papierze.
Kiedy jakiś czas temu postulowałem powołanie rzecznika rzetelności naukowej z ust wysokiego rangą urzędnika usłyszałem, że nie jest tak źle, bo „nauka sama się oczyszcza”. W Polsce to nie takie oczywiste i jestem w stanie to udowodnić na wielu przykładach, opisywanych zresztą w tej rubryce.
P.S. Tekst przesłany Redakcji NFA przez autora. Tekst został opublikowany w miesięczniku FORUM AKADEMICKIE, listopad 2007 w dziale: „Z Archiwum Nieuczciwości Naukowej”
adres tego artykułu: www.nfa.pl//articles.php?id=445