Source: http://www.prawo.vagla.pl/node/10154
Timestamp: 2017-09-25 06:08:51
Legal References Found: art. 4
 art. 7
 art. 32
 art. 61
 art. 1
 art. 3

Document Content:
Szklana kula CBA i wniosek o dostęp do informacji publicznej | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Zacząć trzeba od tego, że już jakiś czas temu zobaczyłem u niektórych moich kolegów i koleżanek pewien gadżet. W istocie jest to szklana kula z logiem (godłem?) CBA. Nie jest tajemnicą, że interesuje mnie heraldyka publiczna. Dlatego nie raz w tym serwisie zajmowałem się problematyką symboli państwowych i narodowych (więcej na ten temat w dziale symbole narodowe). Tezy na ten temat formułowałem wielokrotnie w prasie, również w wywiadach - pytany przez dziennikarzy. Przenikają one też do interpelacji poselskich. Nurtuje mnie problem jednolitej identyfikacji wizualnej państwa, problematyka materiałów urzędowych (a więc nieutworów w rozumieniu art. 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych), a także problematyka aktywności informacyjnej państwa ze szczególnym uwzględnieniem prawnych aspektów publicznej "publicystyki", systemu dostępu do informacji publicznej, ignorowanie przepisów o Biuletynie Informacji Publicznej. Państwo jest szczególnym bytem. Powinno być bezstronne, nikogo nie faworyzować, nie stwarzać sytuacji dyskryminujących. Interesuje mnie wreszcie kwestia racjonalności wydawania środków publicznych. Bo gospodarowanie środkami publicznymi (a więc moimi) to klucz do demokracji.
I w tym momencie pojawia się szklana kula.
Nie jest tak, że list wysłałem do Szefa CBA bez wcześniejszego zasygnalizowania tematu. Czwartego lutego uczestniczyłem w dyskusji panelowej pt. Ograniczanie ryzyka nadużyć finansowych i korupcji w procesie udzielania zamówień publicznych. Dyskusja ta odbyła się w ramach seminarium Komisji Europejskiej na temat środków zwalczania korupcji i nadużyć finansowych w ramach europejskich funduszy strukturalnych i inwestycyjnych. Brałem udział w panelu dyskusyjnym wraz z p. Magdaleną Fonfarą, naczelnikiem wydziału w departamencie ochrony konkurencji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także z p. Krzysztofem Krakiem, dyrektorem gabinetu Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego (nawiasem mówiąc zaproszenie na to seminarium było też opublikowane na stronach CBA). Po panelu mogliśmy jeszcze zamienić kilka uwag, a przede wszystkim Pan Krzysztof Krak mógł zorientować się nieco w moim podejściu do pewnych tematów i wyrobić sobie zdanie na temat mojego poczucia humoru.
Krzysztof Krak, dyrektor gabinetu Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Piotr Waglowski, autor niniejszego serwisu i piszący te słowa. Moment, w którym już poprosiłem dyrektora Kraka o to, by CBA sprezentowało mi taką szklaną kulę z logiem CBA, którą szef CBA czasem wręcza - w charakterze pamiątki - różnym, zaproszonym przez siebie osobom. Fotografia autorstwa p. Michała Gmitruka.
W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że uważam korzystanie przez organy władzy publicznej z serwisów Facebook, Twitter, YouTube, za działania nie mające uzasadnienia w art. 7 Konstytucji RP (wynikających z tego przepisu norm praworządności i legalizmu), za działania stanowiące "obejście" zasad dostępu do informacji publicznej, ale też takie, które w istocie stanowią dyskryminację (bo w tym serwisie też mogą założyć konto i w komentarzach publikować informacje, co znacząco zwiększy mi oglądalność serwisu i zachęci innych do korzystania z niego, c'nie?). Zwłaszcza wówczas, gdy na stronach administracji publicznej prezentowane są znaki towarowe wybranych przedsiębiorstw (a więc jest to forma wykorzystania infrastruktury publicznej do aktywności reklamowej, a nawet kryptoreklamowej), a innych nie. Nie ma tu teraz znaczenia, że prezentowane są znaki towarowe zagranicznych przedsiębiorstw (w innej dyskusji, np. w dyskusji o polskiej racji stanu, pewnie miałoby to większe znaczenie).
Skoro tradycyjne próby zwrócenia uwagi na problem nie skutkują, to trzeba wymyślać inne sposoby zwrócenia uwagi piastunów władzy publicznej na sygnalizowane już w publicznej debacie problemy.
Tu drobna uwaga dla tych, którzy do tej pory nie zetknęli się z przejawami mojej aktywności w sferze składania wniosków i pisania petycji do instytucji publicznych. Nie składam takich wniosków wiele. Raczej punktowo i raczej w sposób przemyślany. Staram się jednak działać zgodnie z deontologią dziennikarską i kontynuuję raz podjęty wątek. Nie ma przy tym dla mnie znaczenia, jakie ugrupowanie polityczne akurat dysponuje większością, jaką większością powołani byli piastuni władzy publicznej, czy są związani z politycznym ugrupowaniem, czy też nie. Zwracam uwagę na to, że reprezentują Rzeczpospolitą Polską, a więc moje państwo. Nie chodzi o osoby, tylko o instytucje. Dlatego pisząc o Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, albo Prezesie Rady Ministrów, wręcz łamię zasady ortografii pisząc o "Panu Prezydencie", "Panu Premierze" (a obecnie o "Pani Premier"). Z wielkich liter. Chodzi o osoby, które pełnią ważne funkcje w moim państwie. Dlatego też pisząc list do Szefa CBA wybrałem specjalny, uszlachetniony papier, a nie jakiś zwykły, drukarkowy. Dlatego też wykorzystałem papeterię przeznaczoną na specjalne okazje, napełniłem pióro szczególną mieszanką atramentu i - mam nadzieję - listowi nadałem formę, która nie odbiega od standardów korespondencji realizowanej przez niejedną ambasadę. Chodzi wszak o sytuację, w której obywatel pisze do szefa ważnej instytucji publicznej. To przecież święto demokracji, które warto celebrować.
Skan listu - wniosku o dostęp do informacji publicznej - adresowanego do p. Pawła Wojtunika Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego
Co można przeczytać w tym liście? Napisałem w nim:
będąc całkiem przekonany, że podległa Panu Służba kieruje się w swojej działalności przede wszystkim normami ustrojowymi Rzeczypospolitej Polskiej zwracam się z prośbą o wskazanie sposobu, w jaki mógłbym wejść w posiadanie szklanej kuli z godłem Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Ponieważ wiem, że niektórzy obywatele dumni są z posiadania takiego przedmiotu, który to – jak twierdzą – mieli otrzymać z rąk Szefa CBA, a wedle art. 32 Konstytucji RP wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, wierząc jednocześnie, że nie jestem pośledniejszym obywatelem niż obdarowani wcześniej przez Szefa CBA, postanowiłem zwrócić się do Szanownego Pana Ministra z powyższą prośbą. Taka kula byłaby perłą mojej kolekcji.
Ponieważ interesuję się problematyką heraldyki publicznej i ustrojem identyfikacji wizualnej państwa wraz z powyższą prośbą na podstawie art. 61 Konstytucji RP zwracam się również z wnioskiem o dostęp do informacji publicznej, a dotyczącym następujących kwestii: Czy z autorem wykorzystywanego przez CBA znaku została zawarta jakakolwiek umowa związana z przeniesieniem na Skarb Państwa autorskich praw majątkowych do jego dzieła, względnie jakakolwiek inna umowa lub umowy związane z tym znakiem? Jeśli taka umowa, która w jakikolwiek sposób dotyczy znaku wykorzystywanego przez CBA została zawarta zwracam się o udostępnienie mi kopii takich umów. Zwracam się również z wnioskiem o dostęp do informacji dotyczących samych szklanych kul z godłem CBA: w jakiej liczbie sztuk CBA zamówiło takie przedmioty i jaka była kwota przeznaczona na ich zakup? Jeśli w związku z takim zamówieniem została zawarta umowa lub umowy – zwracam się z wnioskiem o udostępnienie mi kopii takich umów i innych dokumentów z tym związanych, jak zamówienia, faktury etc. Kopie takie mogą być cyfrowe i przesłane na adres poczty elektronicznej.
Korzystając z okazji mam jeszcze jedną prośbę, a raczej wniosek o informację publiczną: zauważyłem, że na stronach internetowych Centralnego Biura Antykorupcyjnego znajdują się znaki towarowe spółek Google Inc., Twitter Inc. i Facebook inc. Doceniając możliwość promocji przedsiębiorstw na internetowych stronach CBA chciałbym prosić o udostępnienie mi kopii dokumentu określającego zasady, na jakich mógłbym zamieścić na stronach CBA swoje własne znaki, a także kopii umów, które – jak jestem przekonany – zostały zawarte w związku z promocją przez CBA wspomnianych wyżej przedsiębiorstw.
Uważny czytelnik szybko zorientuje się, że to nic innego, jak wniosek o dostęp do informacji publicznej. Wnoszę tam o udostępnienie dokumentów ujawniających procedury (związane z wręczaniem szklanej kuli CBA, ale też procedurę podejmowania decyzji o umieszczaniu znaków towarowych przedsiębiorstw na stronach CBA), wnoszę też o udostępnienie dokumentów - umów, faktur, zamówień, związanych z przygotowaniem znaku CBA i samej szklanej kuli. Nic nadzwyczajnego. Nic, o co obywatel nie mógłby zapytać organów władzy publicznej. Ba! Obywatel ma prawo o to zapytać i ma prawo oczekiwać odpowiedzi. Wszak mamy konstytucyjne i ustawowe (powołałem się na konstytucję, ale w CBA będą wiedzieć, że jest ustawa o dostępie do informacji publicznej) przepisy o dostępie do informacji publicznej. Przepisy, które są zabezpieczone możliwością składania skargi na bezczynność administracji publicznej do sądów administracyjnych w sytuacji, w której np. list się gdzieś zagubi. Wyobrażacie sobie zmieszanie sędziego sądu administracyjnego, który musiałby rozpatrywać skargę w przedmiocie bezczynności administracji publicznej w związku z brakiem odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej dotyczący szklanej kuli CBA? Nieudostępnianie informacji publicznej wbrew obowiązkowi jest też przestępstwem. Mój list się nie zagubi, ponieważ - jestem o tym przekonany - listy do CBA się nie gubią, a poza tym wziąłem w Biurze Podawczym CBA prezentatę (to ta pieczątka, że "wpłynęło"). Dlatego też spodziewam się uzyskać w ustawowym terminie stosowne dokumenty, o które wnioskowałem, a po ich uzyskaniu oczywiście zasygnalizuję to w serwisie.
Ale co tu jest w tle tego listu, co sprawia, że ten list nie jest - jak chcieliby niektórzy, acz nieliczni, komentatorzy - trollingiem? Otóż jest tu w tym liście zwrócenie uwagi na ustrojową normę równego traktowania wszystkich przez władze publiczne. To właśnie sprawia, że list dotyczy niezwykle ważnej, a umykającej czasem w praktyce działania państwa, sprawy.
Mylić się będą ci, którzy uważają, że wysyłanie tego typu listów stanowi jakiś "atak na władzę". Nie stanowi. Jest wręcz przeciwnie. Moje działania zmierzają do tego, by pomóc w poprawianiu działania państwa. Dotychczasowymi komentarzami, ale przecież i moją aktywnością doradczą na rzecz ministra właściwego ds informatyzacji (jestem wszak członkiem Rady ds Cyfryzacji, a wcześniej byłem członkiem Rady ds Informatyzacji), staram się działać na rzecz upowszechnienia zasad racjonalnego działania (mojego) państwa i respektowania konstytucyjnych norm w tym państwie obowiązujących.
I to przynosi pewne efekty. Dam przykład.
Już przecież całkiem bez mojego zaangażowania Polska Agencja Prasowa, która przeprowadziła wywiad z Wiceministrem Cyfryzacji i Administracji, p. Romanem Dmowskim (pozdrawiam serdecznie!), zadała następujące pytanie:
AP: Czy będzie próba integracji stron domowych urzędów ze stronami BIP? I ukrócenia wizualnego, i informacyjnego chaosu, czyli logozy, o którą oskarża polskie państwo Piotr Waglowski?
Co odpowiedział Minister Dmowski?
R.D.: Też nad tym pracujemy. Tutaj trzeba podkreślić bardzo ważną rolę szefowej Służby Cywilnej, która intensywnie włączyła się w ten temat. Z jednej strony mamy portal Obywatel, z drugiej strony myślimy o przenoszeniu stron BIP na centralny Scentralizowany System Dostępu do Informacji Publicznej.
Trzecia rzecz to wypracowanie standardu graficznego, ujednolicenie stron internetowych poszczególnych ministerstw. A gdzieś tam docelowo - jeszcze nie ma konkretów - też stworzenie jednego miejsca, gdzie portale administracji centralnej, państwowej byłyby w jednym miejscu też hostowane. W pierwszym etapie chcielibyśmy opracować wytyczne wizualne.
Mam spory kłopot z przyswojeniem tego, że ma powstać kolejny serwis administracji publicznej. Ale też trudno mi nie dostrzec, że tezy o konieczności walki z logozą i konieczności ujednolicania sposobu komunikacji obywateli z państwem są dostrzegane i rozważane. Bo wcześniej nie były.
Woda drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym kapaniem. Dlatego będąc świadomym, że mój list do Szefa CBA może wywołać początkowo pewne zmieszanie, bo przecież trzeba obywatelowi coś odpowiedzieć, a - jak się wydaje - każda z odpowiedzi jest mało komfortowa, to jednak liczę, że mój list sprowokuje w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym pewną refleksję systemową. Być może nawet wraz z odpowiedzią merytoryczną na złożony wniosek dostanę też podziękowanie za zwrócenie uwagi na problem do tej pory niedostrzegany w CBA. Sygnalizuję tu problem zaangażowania się państwa w promocję niektórych przedsiębiorców, co w istocie jest działaniem sprzecznym z zasadami równego traktowania, a więc jest działaniem dyskryminującym. To musi znaczyć, że CBA po takiej refleksji zrezygnuje z praktyk dyskryminujących i takich, które osobom w mniejszym stopniu kierujących się dobrem publicznym, a chcących np. rzeczywiście zaatakować Centralne Biuro Antykorupcyjne, da amunicję. Ktoś, komu dobro publicznie nie leżałoby na sercu, mógłby wręcz zacząć złośliwie sugerować, że to celowo CBA na stronach umieszcza loga, a także korzysta z usług wybranych przedsiębiorców (co nie ma podstawy w przepisach ustawowych), by w zamian za to np. przymykać oko na jakieś działania tu czy tam. Ktoś mógłby sugerować, że CBA wręcza szklane kule ("inne korzyści") w celu pozyskania sympatii, niemal korumpuje obdarowanych takim, dość intrygującym i kojarzącym się z Tolkenowskimi palantirami, gadżetem (lektura udostępnionej mi w wyniku realizacji wniosku specyfikacji zamówienia na kule ujawni, mam nadzieję, czy szklana kula została pomyślana jako narzędzie do komunikacji na odległość). Dawać atakującym instytucje publicznej amunicję? Tego byśmy nie chcieli.
By CBA mogło realizować swoje ustawowe zadania musi być poza wszelkimi podejrzeniami.
Refleksja w CBA jest tym ważniejsza, że zgodnie z ustawą o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym do zadań CBA należy m.in.:
ujawnianie przypadków nieprzestrzegania określonych przepisami prawa procedur podejmowania i realizacji decyzji w przedmiocie: prywatyzacji i komercjalizacji, wsparcia finansowego, udzielania zamówień publicznych, rozporządzania mieniem jednostek lub przedsiębiorców, o których mowa w art. 1 ust. 4 oraz przyznawania koncesji, zezwoleń, zwolnień podmiotowych i przedmiotowych, ulg, preferencji, kontyngentów, plafonów, poręczeń i gwarancji kredytowych;
Jak zatem CBA ma realizować takie zadania wobec innych instytucji państwowych oraz samorządu terytorialnego, jeśli na prowadzonej przez siebie stronie publicznej prezentuje materiały wspierające jednych przedsiębiorców, a innych nie? Jak CBA ma zwracać uwagę w praktyce swojego działania na problem stosowania niezwykle "dominującej" pozycji państwa w sferze gospodarczej i pokus wyzyskania takiej pozycji w działalności biznesowej przedsiębiorstw, co wszak wiąże się też czasem z dyskrecjonalnym (pozaproceduralnym i uznaniowym) podejmowaniem decyzji o faworyzowaniu jednego przedsiębiorcy lub grupy przedsiębiorstw, albo też jakiegoś innego podmiotu lub grupy podmiotów?
Zmartwiłbym się, gdyby odpowiedź CBA sugerowała, że zasygnalizowany w moim liście-wniosku problem jest w istocie nadmuchany i nieistotny. Kwestionowanie istotności zakazu dyskryminacji i kwestionowanie zasady równego traktowania byłoby wszak podważaniem konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej. Wiem, że tak nie będzie. A dodatkowo, mając okazję poznać poczucie humoru przedstawicieli CBA, liczę też po cichu na to, że poza samą odpowiedzią merytoryczną na wniosek napiszą mi też coś, co w opinii publicznej ociepli ich wizerunek. Na szklaną kulę nie liczę, ponieważ jeśli Szef CBA po tym liście wręczyłby mi taką kulę, to każdy z obywateli zgłosiłby się po swoją. A jeszcze nie wiem, bo umów jeszcze nie dostałem, czy CBA zamówiło tyle szklanych kul, by starczyło dla każdego obywatela chcącego mieć taki gadżet. Mógłby być klops. Poza tym tu dopiero by się zaczęła burza i pytania o racjonalność wydatkowania środków publicznych.
A wiecie, że CBA wręcza też takie okolicznościowe medale?
Medal, albo pieczęć z godłem CBA. Dla kogoś, kto - tak, jak ja - interesuje się również sfragistyką, to istny rarytas. Przy okazji: zwróciliście uwagę, że ten znak CBA na tym "medalu" jest inny, niż ten na szklanej kuli?
« W Polsce funkcjonuje autopoietyczny system polityczny | NSA oddalił kasację w sprawie skargi dot. dostępu do treści "Przeglądu legislacyjnego" »
Koincydencja niezamierzona
Wt, 2015-02-24 03:01 by VaGla
23 lutego obchodziliśmy ponoć "Dzień bez łapówki", które świętowało też CBA. A jednocześnie materiał o szklanej kuli zbiegł się w czasie (i to w sposób całkiem niezamierzony) z przesłuchaniami w sprawie wycieku notatek z systemu CBA. A wiem o tym, ponieważ zdziwiłem się, dlaczego tak szybko rośnie oglądalność tej mojej notatki w serwisie. Okazuje się, że wiele osób nagle interesuje się Centralnym Biurem Antykorupcyjnym i klikają z wyników wyszukiwania.
Logoza w gminie
Wt, 2015-02-24 10:10 by Jan Bartnik (niezweryfikowany)
Pana zdanie na temat logozy w "państwie" znam i popieram. A czy mógłbym poprosić o komentarz do logozy w sferze gminnej? Mnoży się tego na potęgę, każda jednostka podległa ma swoje logo, a i miasta często poza herbem "muszą" mieć logo. Problem jest jednak taki, że ustawa pozwala gminie na ustanawianie m.in. "innych symboli" (zgodnie z art. 3. ustawy o odznakach i mundurach). Z góry dziękuję.
Typosquatting, to nie czary