Source: http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=555&p=309776
Timestamp: 2019-06-16 05:55:45
Legal References Found: Art. 9
 art. 255

art. 213
 art. 43
 art. 43
 art. 28

Document Content:
przez Januszek vH-P 11 maja 2019, o 17:01
Przed zakończeniem rozprawy mam pytania do państwa. Zacznę od pytań do JO oskarżonego.
1. Czy w sprawie projektu traktatu pomiędzy KS a KB, który miał (jak pisał) przygotowany JKM Konrad Jakub, pisał oskarżony do JKM Konrada Jakuba?
2. Czy dostał oskarżony wgląd do tekstu umowy pomiędzy KS a KB, który przygotowany miał JKM Konrad Jakub?
3. JKM Konrad Jakub twierdzi, że oskarżony nie odpisał na propozycje wglądu do projektu traktatu. Czy zgadza się oskarżony z tym?
EDIT: Na podstawie Art. 9. § 1. Ustawy Sejmu nr 317 Kodeksu postępowania przed Trybunałem Koronnym wyznaczam termin na udzieleniu odpowiedzi do 14 maja 2019 r.
przez Laurencjusz 12 maja 2019, o 13:03
Poważany Przewodniczący!
W związku z tym, że pytania Pana Przewodniczącego ściśle nawiązują do sprawy związanej z edycją lub brakiem edycji postu oskarżyciela to zanim na nie odpowiem chciałbym przedstawić materiał poglądowy, w celu weryfikacji opinii prefektury, którą pozwoliłem sobie zamieścić poniżej.
W mojej ocenie Prefektura nie jest w stanie dowieść tego czy zmiany postu nastąpiły, a ja żeby ten fakt udowodnić przedstawię przykład postu do oceny dla Prefektury. Jeśli Prefektura udowodni,że poniżej przedstawiona treść była modyfikowana ileś tam razy i przedstawi na tą okoliczność właściwe logi to uznam, że ma odpowiednie narzędzia.
Jeśli Prefektura nie będzie w stanie przedstawić danych tj. w których dniach i o których godzinach przedstawiony materiał poglądowy został zmodyfikowany to ja te informacje przekaże. Co ciekawe, w logach tej modyfikacji nie ma, więc gdybym użył tego postu jako materiał dowodowy to nikt mi by nie udowodnił, że został zmodyfikowany, więc jak to jest, że system logów tego nie widzi?
W związku z tym, że ta ekspertyza jest kluczowym elementem dla wiarygodności całego aktu oskarżenia wnoszę o sprawdzenie tego postu z 1 maja 2019, o 21:07, gdyż jeśli Prefektura nie będzie w stanie udowodnić ilości modyfikacji to cały ten akt oskarżenia powinien wylądować w koszu z powodu braku dowodów.
W związku z zaistniałą sytuacją na chwilę obecną tj. do czasu uzyskania ponownej opinii Prefektury będę szukał odpowiedzi na zadane przez Przewodniczącego pytania, a odpowiedzi na nie udzielę po zajęciu stanowiska przez Prefekturę, jednak gdyby Prefektura udzieliła odpowiedzi w dniu dzisiejszym to proszę o 3 dni, gdyż sprawa związana Traktatem Sarmacja-Baridas trwa już dość długo i będę w nadziei, że nie zostały zmodyfikowane szukał materiałów. Część z nich tj. moje i byłego Premiera powątpiewanie, że JKM ma ten traktat już przedstawiłem z dnia 7 marca br.
przez Januszek vH-P 12 maja 2019, o 16:55
Odrzucam wniosek oskarżonego ws. sprawdzenia przez Prefektury podanego postu. Zdajemy sobie sprawę, że niektórych rzeczy w logach nie widać.
Jednakże postanawiam poprosić NIA o eksperyzę postu z dnia 8 marca br.(Odnośnik)
Ekspertyza NIA będzie ostateczna.
przez KJAF 13 maja 2019, o 18:13
Pozwolę sobie zabrać głos i ustosunkować się do wypowiedzi na sali sądowej.
Po pierwsze, chciałbym zasygnalizować i zwrócić uwagę, że oskarżonemu się chyba coś pomyliło.
Ciężar dowodu prawdy w sprawach o pomówienie, spoczywa na pomawiającym, nie ma pomówionym. To nie ja mam udowadniać że czegoś nie zrobiłem, tylko on powinien przedstawić dowody na rzecz tego, że coś zrobiłem. Ze skrętem kiszek od śmiechu obserwuję wywracanie podstaw systemu prawnego które polegają na tym, że najpierw ktoś kogoś o coś pomawia, a potem domaga się udowodnienia, że jest inaczej. Mam nadzieję, że Trybunał nie podziela tego koślawego toku rozumowania i wreszcie zacznie oddalać wypowiedzi czy wnioski oskarżonego, które polegają na tym, że narzucają na mnie obowiązek przedstawiania dowodów na to, że do pomówienia nie doszło.
Gdyby oskarżony (lub Trybunał) nie wierzył, że podstawy prawa cywilizowanego świata mówią inaczej, to przedstawię garść opracowań:
Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że obowiązek wykazania prawdziwości zarzutu spoczywa na osobie oskarżonej o przestępstwo zniesławienia. W związku z tym, w przypadku gdy oskarżony zaniecha prób udowodnienia prawdziwości zniesławiającego zarzutu, lub próby te okażą się nieskuteczne, a będą istnieć niedające się usunąć wątpliwości co do prawdziwości zarzutu , wówczas nie będzie można – zgodnie z ogólną regułą karnoprocesową – rozstrzygnąć tych wątpliwości na korzyść oskarżonego i przyjąć, że pomawiające zarzuty były prawdziwe, co oznacza, że zachowanie sprawcy zniesławienia nie będzie spełniało warunków kontratypu zniesławienia i poniesie on odpowiedzialność karną za swój czyn.
Źródło: http://oskarzenieprywatne.pl/wylaczenie ... t-213-k-k/
W sytuacji, gdy oskarżony o zniesławienie nie przedstawił dowodu prawdy, przy czym istnieją niedające się rozstrzygnąć wątpliwości co do prawdziwości zarzutu, nie można ich rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego. Ryzyko musi leżeć po stronie stawiającego zarzuty [tj. osoby, która kogoś pomawia - przyp. mój].
Źródło: http://uwm.edu.pl/mkks/wp-content/uploa ... bowski.pdf
Ciężar dowodu w sprawach o zniesławienie spoczywa bowiem na
oskarżonym. Ustawodawca dopuścił w tej sytuacji tzw. dowód prawdy
(exceptio veritatis convicii) obciążający oskarżonego. Oskarżony, uznając
dopuszczenie się przestępstwa zniesławienia, wykazuje postępowaniem
dowodowym, że uczyniony niepublicznie akt zniesławienia jest
prawdziwy. Okoliczność ta wyłącza bowiem przestępność zniesławienia.
Oskarżony winien zatem udowodnić prawdziwość zarzutów.
Za przeniesieniem materialnego ciężaru dowodu na oskarżonego
przemawiają względy słuszności i sprawiedliwości. Nie można przecież
wymagać, by ten, wobec kogo ktoś stawia określony zarzut, musiał
dla oczyszczenia się wykazywać, że jest on nieprawdziwy. S. Śliwiński,
analizując przepisy dotyczące zniesławienia, wskazał, że w przypadku
publicznego zniesławienia dowód prawdziwości zarzutu spoczywa na
oskarżonym w tym sensie, że nieprzeprowadzenie tzw. dowodu prawdy,
o którym mowa w przepisie art. 255 § 2 k.k.24, lub niepowodzenie
próby jego przeprowadzenia, spowoduje niekorzystne dla oskarżonego
skutki w postaci wyroku skazującego. Teza ta zachowuje trafność także
na tle obecnie obowiązujących przepisów w zakresie analizy przepisu
art. 213 k.k. Obecnie nieudowodnienie przez oskarżonego prawdziwości
zarzutu będzie zatem obciążało właśnie oskarżonego. Ciężar dowodzenia
(onus probandi) przy dowodzie prawdy obciąża zawsze oskarżonego. Jeżeli
wynik prowadzonego dowodu prawdy jest wątpliwy, należy wydać
wyrok skazujący, gdyż oskarżony nie powinien czynić zarzutów, których
nie jest w stanie udowodnić, i na nim ciąży obowiązek udowodnienia
prawdziwości zarzutu.
Źródło: Opracowanie do pobrania — polecam cały dokument, ponieważ opracowanie odnosi się właśnie do roli dowodu prawdy w sprawie o zniesławienie, więc jego tematyka jest w całości zgodna z tematem.
Są to tak oczywiste zasady funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, że w zasadzie ciężko jest forsować jakikolwiek inny punkt wyjścia. Po mojej stronie, jako oskarżyciela, leży jedynie ciężar udowodnienia faktu, że takie czy inne pomówienia miały miejsce, tj. że oskarżony wypowiedział słowa i osądy, o które go oskarżam. To już uczyniłem, wskazując miejsca tych wypowiedzi, jak i to, że miały one miejsce publicznie i że były kierowane do mojej osoby (pośrednio udowodnił to też oskarżony, gdyż nie stwierdził w toku procesu, że nie pisał o mnie i miał na myśli kogoś innego).
Gdyby ktokolwiek miał wątpliwości, czy zasady te mają przełożenie na grunt sarmacki — jakkolwiek bezpośrednio w formie gotowych paragrafów, zapewne nie bardzo, tak biorąc pod uwagę ich genezę w prawie na którym się opieramy oraz tego, że są jedynie usankcjonowaniem podstawowych zasad sprawiedliwości, jest tak jak najbardziej. Konstytucja Sarmacji stanowi, iż "System prawa karnego nie może być użyty w żadnych okolicznościach do ukarania osoby niewinnej zarzucanego czynu, nie może też on nigdy chronić przed karą sprawców przestępstw." Gwarantuje ponadto wolności i prawa obywatelskie, w tym prawa do sprawiedliwości. Modne ostatnio odwoływanie się bezpośrednio do niej oraz odchodzenie od "formalistycznego podejścia" na rzecz ogólnie przyjętych zasad sprawiedliwości, powinno więc tutaj być poszanowane. Ponadto, Konstytucja odwołuje się do prawa zwyczajowego, a podstawowym jego źródłem, zwłaszcza w sprawach wykonawczych wobec przepisów wyższego rzędu, jest praktyka ustroju prawnego i sądowego realnej RP. Najbardziej podstawowe i dorozumiane zasady wymiaru sprawiedliwości, w kwestiach niebudzących wątpliwości ich słuszności, zasadności i korzyści dla uczestników procesów sądowych, powinny mieć tutaj jak najbardziej zastosowanie, a każde inne praktyki, są wypaczeniem idei sprawiedliwego procesu.
Stąd, ponownie spytam oskarżonego, czy dysponuje jakimkolwiek dowodem który mógłby wykazać, że edytowałem swoje wypowiedzi. Jeżeli nie potrafi tego udowodnić, wszystko jedno czy wynika to m.in. z faktu ułomności logów systemowych, to nie zachodzi kontratyp zniesławienia, a tym samym, oskarżony jest winien zarzuconego mu czynu. Gdyby było inaczej, to mógłbym publicznie rozpowiadać, że Laurencjusz Ma Hi at Atera jest złodziejem, oszustem i mordercą, a po oskarżeniu mnie o zniesławienie — odparłbym, że niech w takim razie przedstawi dowody, że nim nie jest. Nie da się udowodnić czegoś, co nie miało miejsca. Nie można przedstawić "dowodu" że nigdy nikogo nie oszukał, nie okradł czy nie zabił. Przecież "logi nie pokazują wszystkiego", więc skąd pewność, że nikogo nie okradł? Więc wobec tej logiki — znaczy że to zrobił, a ja mówiłem prawdę, więc nikogo nie zniesławiłem. Podobna logika funkcjonuje niestety w tymże procesie, więc byłoby miło, gdyby Trybunał ex cathedra to wreszcie mu wyjaśnił i nie zmuszał mnie do zajmowania się w toku procesu czymś, co nie powinno się w nim znajdować.
Tak samo przyczepię się do łamania przepisu z KppTK który mówi o tym, że Trybunał nie orzeka i nie zajmuje się sprawami nie ujętymi w dokumencie inicjalnym. Nie wiem po jakiego grzyba więc rozwodzimy się na sali obrad, czy wysłałem hasła do Dziennika Praw, kiedy to było, kiedy być powinno, a kiedy to znowu nadałem członkostwo w grupie, lub jakie uprawnienia przysługują Wicekrólowi. Nie ma to związku ze sprawą, dlatego nie będę się do tego odnosił. Nie można też opierać na tym dowodów, że skoro nie nadałem haseł, to pewnie edytowałem swoje wypowiedzi (?).
Postępowanie dowodowe nie może opierać się na udowodnianiu rzeczy ze sprawą niezwiązaną. Nawet w przypadku złapania seryjnego złodzieja i wskazaniu, że 99 razy w przeszłości kogoś okradł, to przy tym setnym razie, jeżeli nie mamy dowodów, nie możemy go skazać bez dowodu, opierając się na tym, że skoro robił to wcześniej, to i teraz zapewne to zrobił. Nawet poszlaki muszą mieć ścisły związek ze sprawą. Dlatego, jakkolwiek moim zdaniem poprzednie wypowiedzi czy sytuacje nie wskazują w żaden sposób na to, jak mogłem postąpić w tym przypadku, tak nawet jeżeli by tak było — podstawowe zasady sprawiedliwości i formułowania dowodów w sprawie, zabraniają tego typu podejścia w takich sprawach jak ta.
Co do zaś faktycznego meritum sprawy, oskarżony posługuje się błędami logicznymi które zmieniają obraz sprawy.
Zapomina on (lub celowo przeinacza) kwestię tego, w jaki sposób i kiedy miało dojść do zapoznania go z materiami poufnymi.
Prawdą jest, że odmawiałem i konsekwentnie odmawiam podania treści projektu umowy do wiadomości publicznej. Prawdą jest, że oskarżonemu, jako szeregowemu obywatelowi KS czy KB, tego dokumentu bym nie pokazał, nie pokazuję i nie pokażę w przyszłości.
Prawdą jest jednak i to, że oskarżonemu, jako Wicekrólowi, zaproponowałem wgląd do umowy po spełnieniu określonego warunku, na którego zgodę czekałem i czekam. Oskarżony wprowadza w swoich wypowiedziach w błąd, a to w ten sposób, że udowadnia iż zdaniem (w sensie logicznym), do którego odnosił się warunek przyznania wartości logicznej w postaci prawdy ("1") było to, czy chce on uzyskać dostęp czy nie — więc wobec stwierdzenia, że chce, powinienem mu przyznać dostęp, czego nie zrobiłem i co mi zarzuca. Jest to jednak bzdurą, gdyż zdaniem tym i warunkiem było nie tyle wyrażenie chęci do zapoznania się z dokumentem, ale złożenia przyrzeczenia, że nie udostępni go innym osobom a następnie, publiczne przyznanie przed obywatelami KB, że nie blefowałem z istnieniem tego dokumentu i że nie zaniedbałem kwestii jego stworzenia.
Innymi słowy, ja się nigdzie nie pytałem czy oskarżony chce zobaczyć dokument czy nie, więc nie interesuje mnie to, ze chciał. Bo wiem że chciał, nie trzeba tego udowadniać. Pytałem się, czy gotowy jest obiecać, że nie przekaże go innym osobom, a tego nigdzie nie zrobił.
Dlatego bez zupełnego znaczenia jest udowadnianie, ile razy i gdzie pisał, że chciałby to zobaczyć. Nie obchodziło mnie to, że pisał o tym kilkadziesiąt razy, nawet dzień wcześniej. Bo jasno napisałem, że warunkiem jest złożenie odpowiedniej obietnicy.
Pisałem, że przekażę oskarżonemu wgląd do materiału, jeżeli obieca, że nie pokaże go nikomu innemu. Oskarżony nigdzie tego nie zrobił i nie powiadomił mnie w żaden sposób, że jest inaczej i że przystaje na warunki. Napisałem w artykule o którym mowa (w komentarzach), że tak się właśnie stało i odpowiedzi na warunkowe pytanie nie było. Oskarżony natomiast twierdzi, że było inaczej i kłamię. Pytam więc o dowód prawdy w postaci udowodnienia, że jednak się zgodził na warunki. Oskarżony ich nie przedstawia bo ich nie ma (i nie będzie miał, bo pisałem prawdę). Sprawa jest więc w zupełności jasna.
Stąd, zupełnie bez znaczenia dla sprawy jest to, że odmawiałem zbiorowości obywateli upublicznienia dokumentu, bo to nie jest przedmiotem postępowania, tylko ustalenie, czy po obietnicy udostępnienia go konkretnej osobie pod konkretnymi warunkami, warunki te zostały spełnione. I dowody wskazują na to, że nie zostały. Erystyka polegająca więc na pisaniu, że czekałem aż oskarżony przede mną uklęknie, jest nadal tylko erystyką. Bo czekałem nie na klękanie, tylko na zgodę na postawione warunki. Jest dzień 13 maja i oskarżony nadal nie odpisał, czy zgadza się czy też nie. Udowadnia natomiast dalej, że chce je zobaczyć — to nie jest spełnianie warunku.
W skrócie - oskarżony pomówił mnie, iż mimo spełnieniu warunku, nie doczekał się realizacji mojego przyrzeczenia przekazania mu dokumentów. Twierdzę natomiast, że warunek ten nie był spełniony. Rolą oskarżonego jest udowodnić, że było inaczej. Na razie nie potrafi tego zrobić, co jest korzyścią dla mnie. Nie jest natomiast przedmiotem sprawy ustalenie, czy oskarżony chce się zapoznać z dokumentem czy nie (bo powszechnie wiadomo, że chce) lub czy mu się on należał z racji pełnienia urzędu bezwarunkowo — to jest kwestia ewentualnej sprawy ustrojowej czy kontrolnej, wniesionej przez oskarżonego przeciw mnie.
Ostatnio edytowano 14 maja 2019, o 18:02 przez KJAF, łącznie edytowano 1 raz
Powód: błąd w uzasadnieniu
przez Laurencjusz 14 maja 2019, o 21:55
Na wstępie chciałbym podziękować Panu Przewodniczącemu za skierowanie pism do Prefektury i NIA. Nie chę uogólniać, ale wiem, że jeden z prowadzących sprawy ne zrobił by tyle ile Pan Przewodniczący zrobił, w celu ustalenia stanu faktycznego, za co jestem niezmiernie wdzięczny.
Ponadto mimo, iż jeszcze nie muszę to jednak kieruję słowo "przepraszam" do Jego Królewskiej Mości Konrada Jakuba. Robię to dlatego, że po wielu miesiącach współpracy obecnie łączą nas chyba tylko same wzajemne złośliwości. Przeglądając naszą wzajemną korespondencję od początku naszej współpracy przypomniały mi się sprawy, które jakoś wspólnie nam szły z pożytkiem do przodu.
Tak nie powinno być, ale myślę, że ten poziom wzajemnych uprzedzeń jest zbyt wysoki, a stan ten trwa już tak długo, że wywołuje taki właśnie efekt. Ja już też czuję się tym zmęczony, więc nie myślę by to szczerze kierowane słowo "przepraszam" było mi ujmą na honorze i dlatego gotów jestem je powtórzyć.
Nie wiem jak sprawa zostanie rozstrzygnięta i tak naprawdę to już nie zależy mi. Mimo to zamieszczę poniżej kilka swoich przemyśleń, bo mam nadzieję, że osoby, które stoją i stać będą na straży stanu jakim jest poczucie sprawiedliwości społecznej (obecnie mocno subiektywnego) oraz że będą szczerze pomagać oskarżycielom jak i oskarżonym tj. dokładać należytej dbałości o sprawiedliwy wyrok, bo tak się godzi. Jeśli ktoś myśli, że w perspektywie sarmackiej rzeczywistości należy ściśle stosować realne prawo to według mnie powinien się dobrze nad tym zastanowić, bo tutejsze realia mało mają wspólnego z rzeczywistością.
Nie zamierzam nawet zbyt dokładnie się wczytywać w powyższe wystąpienie JKM, bo według mnie to tak zalatuje "realem", że ciężko ten stan odnieść do sarmackiej rzeczywistości. Jak się ktoś mocno zaczyta to gotów jest uwierzyć, że za te miliony libertów na sarmackich kontach da się kupić jakiś samochód.
Ponadto wbrew temu jaka panuje opinia wśród części Sarmatów uważam, że każda strona procesu powinna poprzez złożenie wniosku do prowadzącego rozprawę dostęp do materiałów, którymi dysponuje Prefektura lub NIA. Bez tej praktyki większość spraw zawsze wygra oskarżający, bo on do tej czynności będzie miał się jak przygotować, a oskarżony nie będzie miał możliwości przedstawienia dowodów.
Podam przykład. Czytając ten post:
zdecydowana większość, jak nie wszyscy czytający na pierwszy rzut uznają, że JKM przekazał mi wszystkie uprawnienia na forum, a faktycznie w chwili pisania nie miałem uprawnień w DSG i lidera we władzach Baridasu. Gdybym nzawał JKM kłamcą, a on mnie pozwał to zgadnijcie kto wygra ten proces, skoro ja nie mam dostępu do materiałów dowodowych, którymi możne dysponować Prefektura, czy NIA?
W związku z tym co powyżej dla Pana Przewodniczącego rozwagi zacytuję do przemyśleń jedynie część opinii NIA w sprawie możliwości edycji postu, który przedkłada oskarżyciel jako dowód, gdyż ja jako obywatel sarmacji nie mam dostępu do narzędzi, z których mógł bym skorzystać w "realu".
W dniu wczorajszym Radca NIA JKW Helwetyk Romański napisał:
Helwetyk napisał(a): ...wypowiedź będąca przedmiotem wniosku Pana Przewodniczącego była edytowana tylko raz, chwilę po jej pierwotnej publikacji, co obrazuje poniższy zrzut ekranu...Jakkolwiek pozostaje możliwe, że dana wypowiedź została zedytowana jako ponad setna dowolnego dnia, co nie zostałoby ujęte w takim „zestawieniu spamu”,
Ten cytat oznacza, że oskarżyciel kłamie, że nie edytował postu i tyle, bo teraz to już należy traktować to jako fakt.
W mojej ocenie cały akt oskarżenia opiera się o post z dnia 8 marca br., a w związku z tym, że w świetle dowodu przedstawionego przez NIA nie można uznać go za wiarygodny to zgodnie z art. 43 ust. 2 Konstytucji Księstwa Sarmacji tj. "Oskarżony będzie uważany za niewinnego do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia przez sąd o jego winie lub upłynięcia terminu przewidzianego na odwołanie się do sądu od kary wymierzonej przez organ administracji publicznej."
Jeśli zaś chodzi o odpowiedź na pytania Pana Przewodniczącego:
Januszek vH-P napisał(a): 1. Czy w sprawie projektu traktatu pomiędzy KS a KB, który miał (jak pisał) przygotowany JKM Konrad Jakub, pisał oskarżony do JKM Konrada Jakuba?
Tak i to dzień wcześniej tj. 7 marca:
1. WKM niedawno stwierdził, że ma "na ukończeniu" propozycję prawną legalizacji stosunków między Sarmacją, a Baridasem. Teraz czytam, że trzeba przekonać Sejm, Sarmatów, zmienić prawo w Baridasie i że nie jesteśmy pewni składu Sejmu itp. plus 2 tony innych kłód pod nogami. Pytam więc i co z tego? mamy czekać aż skład Sejmu nam przypasuje i niby skąd (chyba z rękawa) wyciągnąć naszą propozycję, a wcześniej nagle dostosować nasze prawo. To jakaś utopia. więc róbmy coś, bo nigdy tej sprawy nie załatwimy. Niech w końcu WKM opublikuje to co ma (no chyba, że to był blef)? Jak będziemy mieć akt prawny, który z naszej perspektywy będzie dobry dla Baridasu i będą tam zawarte relacje Baridasu z władzami centralnymi Sarmacji to przynajmniej będziemy mogli z resztą Sarmacji, a w tym z Księciem rozpocząć dyskusję, a tak nie mamy nic.
Januszek vH-P napisał(a): 2. Czy dostał oskarżony wgląd do tekstu umowy pomiędzy KS a KB, który przygotowany miał JKM Konrad Jakub?
Nie przypominam sobie bym to gdziekolwiek widział.
Januszek vH-P napisał(a): 3. JKM Konrad Jakub twierdzi, że oskarżony nie odpisał na propozycje wglądu do projektu traktatu. Czy zgadza się oskarżony z tym?
JKM napisał:
Konrad Jakub napisał(a): Zostaje problem tego, że mogę blefować i nie mieć napisane niczego. Jest bardzo prosty sposób żeby pokazać, że się mylicie. Jak pisałem, publicznie tekstu nie przedstawię. Ale skoro jest Premier i Wicekról (o tym, dlaczego urząd wicekróla istnieje i jest obsadzony - napiszę później). Mogę przedstawić obecną wersję do Waszego wglądu, pod oczywiście warunkiem, że tekst nie przejdzie do opinii publicznej. Wtedy napiszecie na forum przed wszystkimi, czy blefowałem, czy jednak mam już praktycznie gotowca.
Czy to należy uznać za propozycję? Według mnie nie. Jak JKM by chciał nas z tym zapoznać to po prosty by to wysłał jako materiał, którego mamy nie publikować, ale on nie chciał, więc to żadna propozycja. Jak by nie blefował to by mnie i Premiera zapoznał.
Poza tym, po co z tego robić tajemnicę skoro i tak Baridas i Sarmacja to jeden organizm i wszyscy wiemy, że docelowo strony jakoś muszą się dogadać, a tak efekt jest taki, że minęło wiele długich miesięcy i nic, Nawet aktywności z tego powodu nie ma, bo przecież gdy propozycja traktatu poszła by do druku to obie strony musiały by przedstawić jakieś argumenty.
przez KJAF 15 maja 2019, o 21:19
Zabierając głos poza tokiem dyskusji (za co oczywiście przepraszam), zbiorczo podsumuję poszczególne części powyższej wypowiedzi:
1) opracowania które cytuję, nie mogą być w żadnym wypadku stawiane na równi z erystyką prawniczą i odwracaniu kota ogonem. Fakt, iż ciężar dowodzenia prawdy w procesie o zniesławienie, leży co do zasady po stronie oskarżonej o pomówienie, jest praktyką występującą powszechnie. I jak udowadniano — za przeniesieniem materialnego ciężaru dowodu na oskarżonego przemawiają względy słuszności i sprawiedliwości. Nie jest to więc sztuczka prawnicza, tylko powołanie się na normy, które w toku sprawowania wymiaru sprawiedliwości mogą z pewnością pomóc przeprowadzić proces rzetelnie. Nie stawiałbym więc tutaj w żadnym wypadku znaku równości z udowadnianiem realnej wartości liberta, gdyż jest to porównanie nieuprawnione, obarczone błędem logiczno-poznawcznym.
2) W swojej wypowiedzi udowadniałem, że ciężar rzeczonego dowodu leży po stronie oskarżonego — co nie kłóci się z faktem uzyskiwania opinii i ekspertyz z zewnątrz. Zwracałem uwagę, że to oskarżony powinien na własną rękę (tzn. może i pośrednio poprzez Trybunał, ale z własnej inicjatywy) przeprowadzić dowód prawdy i tym samym (w tym przypadku) wysyłać zapytania do Prefektury czy NIA. A nie, że powinienem robić to ja czy Trybunał. Dlatego nie rozumiem, dlaczego moja argumentacja została odebrana jako protest przeciwko włączaniu NIA lub PG do sprawy — był to protest przeciwko stawianiu tego ciężaru po mojej stronie i szukaniu przeze mnie argumentów na swoją niewinność. Co, jak ustalono wcześniej, nie powinno mieć miejsca.
3) Oskarżony w nieprawidłowy sposób powołuje się na art. 43 ust 2 Konstytucji, a to w ten sposób, że nie rozumie jego wykładni. Przepis stanowi, iż oskarżonego uważa się za niewinnego do czasu prawomocnego orzeczenia sądu uznającego jego winę, nie odnosi się natomiast w żaden sposób o trybie i warunkach samego przeprowadzania procesu, lub do tego, w jaki sposób orzeczenie powinno zostać wydane. Nie stanowi więc podstawy do czegokolwiek w tym procesie, poza tym, że na ten moment oskarżony nie jest uznawany za winnego, wobec braku orzeczenia. I ta zasada jest przecież respektowana — rozstrzygnięcie którego zażądałem, nie zapadło, a oskarżony jest cały czas na ten moment, uznawany za niewinnego.
4) W oskarżeniu jakie przedstawiłem, w przedmiocie pomówienia o edycję postu, należy trzymać się uzasadnienia jakie przedstawiłem oraz tego, o co tak właściwie oskarżyłem drugą stronę. I fakt edycji postu po kilkunastu sekundach od jego publikacji, nadal nie kłóci się z faktem pomówienia mnie o preparowanie wypowiedzi.
Przypomnę o co oskarżyłem drugą stronę:
Wcześniej jednak oskarżony pomówił mnie, iż wyedytowałem swoją wypowiedź w której sugerowałem zapoznanie go z niejawnym projektem umowy, co wprowadza opinię publiczną w błąd, jakobym kłamał z propozycją przedstawienia oskarżonemu projektu umowy, a następnie posunął się do tak niskich zachowań, żeby podbudować moją argumentację fałszywymi oświadczeniami i wypowiedziami, które nigdy nie miały miejsca, a które to zostały rzekomo spreparowane przez moją osobę.
Nie jest więc przedmiotem sprawy to, że pomówiono mnie o edycję samą w sobie (co jak się okazuje po czasie, miało miejsce). Pomówiono mnie o edycję wypowiedzi w kontekście wymiany argumentów pod artykułem, gdzie na moją wypowiedź, że już kilkanaście tygodni wcześniej stawiałem warunki udzielenia dostępu do dokumentu. Oskarżony dopytywał kiedy to było i pisał, że nie miała miejsca taka sytuacja. Kiedy napisałem, że było to 8 marca i podając link do wypowiedzi, ten wykręcił się, że nadal o sprawie nie wiedział i sugerował, że wypowiedź edytowałem w celu podbudowania kłamstwa. W domyśle — że edytowałem ją po jakimś dłuższym czasie na użytek bieżącej dyskusji i żeby mieć fałszywy dowód swojego kłamstwa, iż mam dowód na moją propozycję, chociaż jej wtedy nie przedstawiłem.
Dokładnie o to oskarżyłem oponenta, co jest przedstawione w uzasadnieniu dokumentu inicjalnego: Nie zmienia to jednak faktu, iż brak edycji wspomnianego postu (a przynajmniej — po upływie półtorej miesiąc od jego publikacji, na użytek dyskusji z dnia 29 kwietnia pod artykułem z expose) jest jak najbardziej do udowodnienia
I właśnie to udowadnia ekspertyza NIA — edycja posta ma taką samą sygnaturę czasową, co oznacza, że wypowiedź została edytowana w mniej niż 60 sekund. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy, że po publikacji postu, oskarżony przeczytał go w całości, a następnie w kilkanaście sekund zmieniłem warunki propozycji umowy, żeby oskarżonego wprowadzić w błąd. Przedstawmy schemat wydarzeń:
1. Pod artykułem w DSG stwierdziłem, że "proponowałem Wicekrólowi jakiś miesiąc temu te zapoznanie się [z dokumentem - przyp. mój]. Nie skorzystaliście. "
2. Oskarżony kilkakrotnie udowadniał, że nie miało to miejsca i że takiej propozycji nie przedstawiłem. Pisał, że nie pamięta takiej sytuacji, żebym wskazał miejsce publikacji, żebym podlinkował do wypowiedzi.
3. Wskazałem na wypowiedź z 8 marca.
4. Oskarżony stwierdził, że w takim razie ta wypowiedź musiała być po czasie zmieniona w ten sposób, że wcześniej tego warunku tam nie było, natomiast teraz się pojawił w wyniku edycji.
Ekspertyza NIA wykazała, że jedyna edycja miała miejsce w kilkanaście sekund po publikacji wiadomości. Więcej edycji nie dopatrzyła się ani NIA, ani Prefektura. Czyli nie ma żadnego dowodu na to, że wiadomość została spreparowana w trakcie prowadzenia dyskusji, a to właśnie było przedmiotem insynuacji i później, niniejszego oskarżenia (o czym świadczą cytaty z aktu oskarżenia które przedstawiłem).
Powtarzając - insynuacja tyczyła się preparowania wypowiedzi na użytek dyskusji z kilkunastu tygodni później. Pomówiono mnie publicznie, że przez 1,5 miesiąca nigdzie nie postawiłem rzeczonego warunku, natomiast potem go sobie wymyśliłem i sfałszowałem. Edycja w kilkanaście sekund po publikacji nadal nie zmienia faktu, że przedstawiona treść warunku była publicznie dostępna przez te 1,5 miesiąca, od dnia 8 marca i że oskarżony miał możliwość zapoznania się z nim, a mimo to oskarżył mnie, że było inaczej.
Nawet przy założeniu, że 8 marca oskarżony przeczytał całość oryginalnej wypowiedzi w kilka sekund po jego publikacji, o godzinie 21:37, a następnie "nowej", edytowanej po mniej niż minucie wypowiedzi — już nie, to nadal nie można udowodnić, iż "nowa" wypowiedź różniła się w treści warunku o którym mowa w sprawie. Nie można tego zrobić z uwagi na ustalenie różnic między obiema wypowiedziami. Wobec tego, dowodu prawdy zniesławienia nadal nie ma.
Można jeszcze przy okazji, pro forma, spytać oskarżonego, kiedy przeczytał wypowiedź o której mowa. Jeżeli miało to miejsce przynajmniej minutę po pierwotnej dacie publikacji, to siłą rzeczy zapoznał się już z "nową" wersją, a więc domniemywać należy, że o przedstawionym warunku wiedział. Jeżeli nie pamięta kiedy to było, ponownie - siłą rzeczy dowodu prawdy nadal nie ma. Przy założeniu, że było to w minutę po publikacji - od tej pory, innych edycji się nie dopatrzono. Cały czas pamiętajmy - przedmiotem pomówienia nie jest fakt jakiejkolwiek edycji postu, ale edycji na rzecz preparowania fałszywych treści, na co dowodów wciąż nie ma. Zgodnie z regułami karnymi, taki dowód prawdy powinien zostać odrzucony, jako wątpliwy i budzący wątpliwości.
Dlatego na ten moment, nie udowodniono w wiarygodny sposób, że tezy zawarte w pomówieniu były prawdziwe. Skoro nie ma dowodu na preparowanie wypowiedzi po upływie tak długiego czasu od chwili publikacji pierwotnej treści, a wszystkie dostępne narzędzia wyczerpały temat i nie mogą dostarczyć cienia jakiegokolwiek dowodu prawdziwości pomówień, to stają się one tym samym nieprawdziwe, ergo dowód prawdy stanowiący kontratyp zniesławienia, nie istnieje.W związku z tym, pomówienie jest nieprawdziwe, a oskarżony jest winien zarzucanego mu czynu.
5) Ponownie pozwolę sobie odrzucić polemikę ze sprawami niezwiązanymi z postępowaniem, tj. pytaniami o sens utajniania dokumentu. Nie jest to przedmiotem pracy Trybunału w tym postępowaniu, wobec czego nawet przy założeniu, że sensu żadnego to nie ma — nie zmienia w żaden sposób istoty rozstrzygnięcia. To samo tyczy się wstępu w wypowiedzi wyżej, który odnosi się do kwestii tzw. "zestawu uprawnień" wicekróla.
przez Januszek vH-P 16 maja 2019, o 07:42
informuję o zamiarze zamknięcia rozprawy.
Jeśli którykolwiek z uczestników chciałby zabrać głos, wygłaszając stanowisko końcowe, może to zrobić w terminie trzech dni, tj. do dnia 18.05.2019 r. włącznie.
przez Laurencjusz 16 maja 2019, o 20:01
Poważany Przewodniczący,
z zasady staram się odpowiadać od razu jak tylko mam wolną chwilę. Nie mam nic więcej do dodania i dziękuję za sprawnevi szybkie prowadzenie sprawy.
przez Januszek vH-P 19 maja 2019, o 10:08
Na podstawie art. 28 Kodeksu Postępowanie przed TK
Wyrok zostanie ogłoszony do 5 dni.
przez Michal_Feliks 20 maja 2019, o 21:48
W związku z wygasającą kadencją Asesora TK odwołuję siebie ze składu orzekającego w niniejszej sprawie i powołuję w swoje miejsce JKM Piotra III Łukasza.
Laurencjusz Ma Hi at Atera · Januszek von Hippogriff-Pałasz