Source: http://kwartalnikradcaprawny.pl/2017/10/25/glosa-krytyczna-do-wyroku-sadu-najwyzszego-z-25-01-2017-r-sygn-akt-iv-csk-20516/
Timestamp: 2019-02-18 05:57:11
Legal References Found: art. 394
 art. 354
 art. 546
 art. 394
 art. 488
 art. 65
 art. 394
 art. 394
 art. 484
 art. 3989
 art. 39815
 art. 3933
 art. 39813
 art. 365
 art. 366
 art. 365
 art. 366
 art. 365
 art. 366
 art. 365
 art. 365
 art. 365

Document Content:
Glosa krytyczna do wyroku Sądu Najwyższego z 25.01.2017 r. (sygn. akt IV CSK 205/16) | Radca Prawny - Zeszyty Naukowe
Strona główna Glosy Glosa krytyczna do wyroku Sądu Najwyższego z 25.01.2017 r. (sygn. akt IV...
Glosa krytyczna do wyroku Sądu Najwyższego z 25.01.2017 r. (sygn. akt IV CSK 205/16)
The Gloss on the Judgment of the Supreme Court of 25 January 2017 (Court File No. IV CSK 205/16)
While trying cessation appeals, the Supreme Court may not call into question the facts established by the lower courts or the assessment of the evidence. In addition, a final judgement issued in so-called partial proceedings is binding on the courts in further proceedings. Finally, a demand for the return of real property that has been disposed of by way of a civil-law agreement does not constitute a reprivatization claim.
substantive validity, partial proceedings, establishment of facts, assessment of evidence, reprivatization claim
Słowa kluczowe: prawomocność materialna, proces częściowy, ustalanie faktów, ocena dowodów, roszczenie reprywatyzacyjne.
– 8.08.2007 r. strony zawarły warunkową umowę sprzedaży prawa użytkowania wieczystego nieruchomości o powierzchni 2,6033 ha w […]-B.
– 19.10.2007 r. strony zmieniły umowę z 8.08.2007 r. z zaznaczeniem, że sprzedawca (pozwany) spełnił wszystkie warunki umowne, a Gmina G. nie skorzystała z prawa pierwokupu. Kupująca (powódka) zwróciła się do pozwanego z prośbą o przedłużenie terminu z powodu zmiany na rynkach międzynarodowych. W związku z tym cenę podwyższono do 314 mln zł. Różnicę między pierwotną ceną a podwyższoną (14 mln zł) wpłaciła kupująca sprzedawcy tytułem zaliczki, która miała być wolą stron traktowana jako swoista kara umowna, jeśli nie dojdzie do zawarcia umowy z przyczyn leżących po stronie kupującej. Nadto strony określiły termin zawarcia umowy przeniesienia prawa użytkowania wieczystego do 21.11.2008 r.
Stosownie do umowy, pozwanemu przysługiwało prawo odstąpienia od umowy, jeżeli do dnia 21.11.2008 r. nie zostanie zawarta umowa przeniesienia prawa użytkowania wieczystego jedynie z tego powodu, że kwota 270 mln zł nie będzie zapłacona z przyczyn leżących po stronie kupującej, z prawem do zachowania kwoty 30 mln zł jako zadatku oraz kwoty 14 mln zł wpłaconej tytułem zaliczki, a traktowanej z momentem niewykonania umowy jako swoista kara umowna, chyba że kupująca wykona wcześniej swoje uprawnienia do odstąpienia od umowy. Powódka mogła odstąpić od umowy, do dnia 30.11.2008 r., z przyczyn za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności, za zwrotem zadatku oraz zaliczki – między innymi jeżeli zostaną zgłoszone i nierozstrzygnięte w terminie 3 miesięcy roszczenia reprywatyzacyjne dotyczące prawa użytkowania wieczystego.
– Tego samego dnia, w którym na prośbę kupującej przesunięto termin zawarcia umowy przyrzeczonej, czyli 19.10.2007 r. J.C., była właścicielka przedmiotowej nieruchomości, złożyła wniosek o zwrot działek, wchodzących w skład nieruchomości.
– Decyzją z dnia 15.04.2008 r. Prezydent Miasta G. orzekł o odmowie zwrotu nieruchomości.
– W dniu 26.06.2008 r. decyzję powyższą uchylono, a Wojewoda umorzył postępowanie uznając, że J.C. nie przysługiwało roszczenie o zwrot nieruchomości.
W sprawie wyjaśniono, że J.C. zbyła nieruchomość na podstawie umowy cywilnoprawnej za wynagrodzeniem, w 1987 r.
W toczących się postępowaniach administracyjnych i sądowo-administracyjnych orzeczono, że roszczenia J.C. są oczywiście bezzasadne, nie występują bądź nie mają charakteru reprywatyzacyjnego.
Radca prawny działający na rzecz powódki otrzymał zaświadczenie z dnia 12.11.2008 r. o roszczeniach byłej właścicielki J.C. w sprawie zakończonej decyzją z dnia 3.07.2008 r. odmawiającej stwierdzenia nieważności decyzji uwłaszczeniowej.
– 21.11.2008 r. powódka, powołując się na zaświadczenie Ministra Infrastruktury z 21.11.2008r. o wpływie w rejestrze roszczeń byłej właścicielki, złożyła oświadczenie przed notariuszem, o odstąpieniu od umowy (§ 3.4 umowy).
– 24.11.2008 r. pozwany złożył przed notariuszem oświadczenie o skorzystaniu z prawa odstąpienia od umowy (brak zapłaty reszty ceny tzn. 270 mln zł) z prawem zachowania zadatku (30 mln zł) oraz 14 mln zł, które w związku z niedojściem do wykonania umowy z przyczyn leżących po stronie kupującej (powódki) przysługiwało mu na mocy § 3.3 umowy warunkowej.
– 26.11.2008 r. powódka ponownie złożyła przed notariuszem oświadczenie o skorzystaniu z prawa odstąpienia od umowy (z powołaniem się na inne postanowienia umowy warunkowej).
– 4.11.2010 r. Sąd Apelacyjny prawomocnie przesądził, że powódce (kupującej) nie należy się zwrot zaliczki od pozwanego i oddalił jej powództwo uznając, że „roszczenia zgłaszane przez J.C. nie mogą być uznane za roszczenia reprywatyzacyjne, gdyż zbyła ona działki za wynagrodzeniem, na podstawie umowy cywilnoprawnej. Sąd Apelacyjny przyjął między innymi, że odstąpienie powódki od umowy, dokonane w dniu 21.11.2008 r., nie wywołało skutków prawnych ze względu na nieistnienie podstawy wskazanej w § 3.4 umowy, bowiem pozwany w dniu 24.11.2008 r. na podstawie § 3.3 umowy odstąpił od umowy i jego oświadczenie jest skuteczne”.
– powódka wniosła kolejne powództwo o zapłatę (o zwrot zadatku, rozszerzając żądanie później do zwrotu podwójnego zadatku), powołując się na skuteczność swojego odstąpienia od umowy warunkowej z powodu „zgłoszenia i nierozstrzygnięcia roszczeń reprywatyzacyjnych w terminie 3 m-cy”.
Sąd Okręgowy oddalił powództwo, przytaczając okoliczności, które legły wcześniej u podstaw wyroku Sądu Apelacyjnego w pierwszym procesie.
Sąd Apelacyjny w tej drugiej sprawie oddalił apelację powódki potwierdzając, że wnioski byłej właścicielki J.C. nie dotyczyły roszczeń reprywatyzacyjnych w rozumieniu wiążącej strony umowy. Od tego wyroku skargę kasacyjną wniosła powódka.
– 25.01.2017 r. Sąd Najwyższy uchyli zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy nie podzielił zarzutów odnoszących się do naruszenia przepisów postępowania, natomiast uznał za słuszne zarzuty naruszenia prawa materialnego.
Prima facie dotyczą one oceny dowodów, dokonanej przez sądy I i II instancji.
Sąd Najwyższy uznał za trafne następujące zarzuty naruszenia prawa materialnego:
„- po 1) niewłaściwego zastosowania art. 394 § 1 i art. 354 § 1 k.c. przez błędne przyjęcie, że niewykonanie umowy sprzedaży miało miejsce z przyczyn, za które odpowiedzialność ponosi powódka;
– po 2) błędnej wykładni art. 546 § 1 w związku z art. 394 § 1 i art. 488 § 2 k.c. przez wadliwe przyjęcie, że wprawdzie pozwany bezspornie nie wykonał obowiązku poinformowania kupującej powódki o stanie prawnym sprzedawanego prawa użytkowania wieczystego i czynił tak w obawie o to, jak powódka zachowa się uzyskawszy te wiadomości, ale taka postawa pozwanego nie stała jednocześnie na przeszkodzie odstąpienia przez niego od umowy;
– po 3) niewłaściwego zastosowania art. 65 § 1 k.c. i błędnej wykładni § 3.4 umowy sprzedaży z dnia 8.08.2007 r.
– po 4) odmowy zastosowania art. 394 § 3 k.c. przez przyjęcie, że mimo niewykonania umowy przez każdą ze stron, to pozwany skutecznie odstąpił od umowy i miał prawo do zachowania zadatku;
– po 5) niewłaściwego zastosowania art. 394 § 1 k.c. w związku z art. 484 § 1 zd. 2 k.c. przez przyznanie pozwanemu prawa do zachowania zadatku w sytuacji, gdy strony za to samo naruszenie umowy zastrzegły zarówno zadatek, jak i karę umowną, a kara umowna została już wcześniej zasądzona na rzecz pozwanego prawomocnym wyrokiem i pozwany te karę otrzymał.”.
Sąd Najwyższy uzasadnił swoje stanowisko kilkoma zdaniami:
„W niniejszej sprawie doszło do niewykonania umowy przeniesienia prawa użytkowania wieczystego nieruchomości wskutek okoliczności, a które żadna strona nie ponosi odpowiedzialności albo za które ponoszą odpowiedzialność obie strony (art. 394 § 3 k.c.). W szczególności bowiem Sąd Apelacyjny dokonał błędnej wykładni § 3.4 umowy, który przewidywał możliwość odstąpienia od umowy przez powódkę z przyczyn, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności, za zwrotem zadatku oraz zaliczki, m.in. w razie zgłoszenia i nierozstrzygnięcia w terminie 3 miesięcy roszczeń reprywatyzacyjnych dotyczących prawa użytkowania wieczystego. Potocznie pod pojęciem reprywatyzacji rozumie się „ponowną prywatyzację” tj. zwrot własności prywatnej, a więc proces polegający na zwrocie uprzednim właścicielom lub ich następcom prawnym mienia przejętego przez państwo w drodze nacjonalizacji lub wywłaszczenia. Roszczenie zmierzające w takiej sytuacji do zwrotu utraconego mienia jest roszczeniem reprywatyzacyjnym. Takie właśnie roszczenia w niniejszej sprawie zostały zgłoszone przez J.C. Nie ma przy tym istotnego znaczenia okoliczność, że roszczenia J.C. były oczywiście bezzasadne. O tym jednak, że tak rzeczywiście było, świadczy dopiero wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z dnia 26 marca 2009 r. I SA/Wa…/09. Poza tym w niniejszej sprawie ustalono, że pozwany zataił przed powódką fakt istnienia takich roszczeń i prowadzonej korespondencji z J.C., jednakże Sądy pierwszej i drugiej instancji nie wyprowadziły z tego należytych wniosków.”. (pogrubienie i kursywa moje).
W pierwszej kolejności należy odnieść się do przyczyn oraz podstaw kasacyjnych.
Ocena wywodów Sądu Najwyższego w kontekście przyczyn kasacyjnych
W przypadku przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania Sąd Najwyższy nie uzasadnia tego postanowienia (art. 3989 § 2 k.p.c.), ale „czynności SN związane z rozważaniem, czy konkretną skargę kasacyjną przyjąć do rozpoznania, są odmianą merytorycznego na nią spojrzenia z punktu widzenia przesłanek kwalifikowanych. Przesłanki te można traktować wręcz jako kwalifikowane, szczególne podstawy kasacyjne”.[1]
Wszystkie przesłanki przedsądu stanowią rozwinięcie podstaw kasacyjnych, zmierzając do wykazania, z jakich powodów naruszenia przepisów wskazane w tych podstawach uzasadnia przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania.[2]
Zgodnie z art. 3989 k.p.c. przyczynami kasacyjnymi, uprawniającymi przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania są następujące przypadki:
1) jeżeli w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne;
2) jeżeli istnieje potrzeba wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów;
3) jeżeli zachodzi nieważność postępowania lub
4) jeżeli skarga kasacyjna jest oczywiście uzasadniona.
Istotność zagadnienia prawnego polega na tym, że w danej sprawie występuje zagadnienie prawne mające znaczenie dla rozwoju prawa lub znaczenie precedensowe dla rozstrzygnięcia podobnych spraw. Zagadnienie musi dotyczyć kwestii prawnej, nie zaś ustaleń związanych z podstawą faktyczną rozstrzygnięcia. Ważne, aby zagadnienie było istotne w sensie obiektywnym, ważne dla praktyki stosowania prawa w większej liczbie spraw, nowe i służące rozwojowi określonych instytucji prawnych lub mające wypełnić istniejącą lukę w prawie. W sprawie nie występuje istotne zagadnienie prawne, jeżeli wskazana przez stronę wykładnia przepisu jest powszechnie przyjęta w orzecznictwie oraz literaturze.[3]
W sytuacji gdy wnoszący skargę kasacyjną powołuje się na istnienie istotnego zagadnienia prawnego, to zagadnienie to musi odnosić się przynajmniej do jednej z przytoczonych podstaw kasacyjnych.[4]
Omówiona przyczyna kasacyjna musi być ściśle związana z interesem publicznym, rozwojem prawa i ujednoliceniem orzecznictwa.[5]
Z uzasadnienia glosowanego orzeczenia nie wynika, aby jakiekolwiek istotne zagadnienie prawne było zgłaszane przez powódkę i brane pod uwagę przy rozpoznaniu sprawy.
Z kolei potrzeba wykładni przepisów odnosi się rozłącznie do dwóch sytuacji tj.
– do wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości w judykaturze,
– do wykładni przepisów prawnych wywołujących rozbieżność w orzecznictwie sądów.
Potrzeba wykładni przepisów prawnych występuje wtedy, gdy co do konkretnego przepisu brak w ogóle albo brak jednolitej czy też ustalonej linii orzeczniczej.[6]
Należy więc wykazać, że określony przepis prawa nie doczekał się wykładni, mimo istniejących poważnych wątpliwości co do jego wykładni, bądź niejednolita jego wykładnia wywołuje rozbieżności sądów.[7]
Analizując uzasadnienie Sądu Najwyższego, w omawianym przypadku taka sytuacja nie zachodzi. W szczególności „potrzeba wykładni” nie może dotyczyć postanowień umowy między stronami (te nie są przepisami prawnymi).
Nieważność postępowania nie była przyczyną przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. Sąd Najwyższy stwierdził w uzasadnieniu głosowanego wyroku, że nie można mówić o pozbawieniu strony możności obrony jej praw z powodu powołania się w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego na przepisy prawne, które w postępowaniu nie były powoływane, bo nie miały one związku ze sprawą.
Należy dodatkowo pokreślić, że zgodnie z zasadą „da mihi factum dabo tibi ius” strony są obowiązane w postępowaniu rozpoznawczym przedstawić fakty i dowody, natomiast sąd I czy II instancji nie ma obowiązku uprzedzać stron o kwalifikacji prawnej.
Kolejna przyczyna kasacyjna, czyli oczywista zasadność skargi oznacza, że dla przeciętnego prawnika jest ona niewątpliwa, oczywiście widoczna prima facie, bez potrzeby głębszej analizy stosunku prawnego. Także bez sprawdzania i oceny dowodów – które w postępowaniu kasacyjnym nie wchodzą w zakres kognicji Sądu Najwyższego (art. 3983 § 3 i art. 39815 § 2 k.p.c.).[8]
W pełni należy zgodzić się z wywodami T. Erecińskiego, iż z art. 3933 § 3 k.p.c. wynika, że przepis ten obejmuje te wszystkie zarzuty skarżącego, które dotyczą wadliwości w określeniu podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, a więc „przebiegu zdarzeń lub stanów rzeczywistości oraz oceny mocy i wiarygodności dowodów, prowadzących do ustalenia faktów. Wyłączenie to dotyczy całej sfery ocennej, a zatem objętej zasadą swobodnej oceny dowodów”. (…) W konsekwencji spór o ocenę poszczególnych dowodów i co do ustalenia faktów nie może być przenoszony do postępowania przed Sądem Najwyższym, który zgodnie z art. 39813 § 2 k.p.c. związany jest ustaleniami faktycznymi stanowiącymi podstawę zaskarżonego orzeczenia. Zarzut skargi kasacyjnej, który ma na celu polemikę z ustaleniami faktycznymi sądu II instancji, chociażby pod pozorem błędnej wykładni lub niewłaściwego zastosowania określonych przepisów prawa materialnego, jest zatem niedopuszczalny. Stan faktyczny sprawy powinien więc być ustalony wyłącznie w postępowaniu pierwszoinstancyjnym i apelacyjnym.[9]
Orzeczenie oczywiście narusza prawo, jeżeli naruszenie to daje się stwierdzić na pierwszy rzut oka przy wykorzystaniu podstawowej wiedzy prawniczej. Oczywistej zasadności skargi kasacyjnej nie należy łączyć z zarzutem oczywiście błędnego ustalenia stanu faktycznego ani z zarzutem oczywiście niewłaściwej oceny dowodów, które nie mogą być przedmiotem rozpoznania przez Sąd Najwyższy.[10]
Według T. Erecińskiego ze względu na funkcje skargi kasacyjnej i jej publicznoprawny charakter przesłanka „oczywistej zasadności” powinna być zastąpiona obowiązkiem wykazania, że zaskarżone orzeczenie narusza podstawowe zasady porządku prawa. To powinno wyznaczać kierunek analizy sprawy w ramach przedsądu.
Moim zdaniem z uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego nie wynika, aby taka „oczywista zasadność” zachodziła w omawianej sprawie.
III. Ocena wywodów Sądu Najwyższego w kontekście podstaw kasacyjnych – naruszenie prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie
1) Uznanie, że do niewykonania umowy doszło na skutek okoliczności, za które odpowiedzialności nie ponosi żadna ze stron, albo za które odpowiedzialność ponoszą obydwie strony, jest odmienną oceną stanu faktycznego (przesłuchania stron, świadków, analiza umowy i innych dokumentów) dokonaną przez Sąd Najwyższy, co jak wyżej podnosiłam, nie może być przedmiotem rozpoznania przez ten Sąd.
Na marginesie można zauważyć, że sekwencja zdarzeń (przedłużanie terminu zawarcia umowy na prośbę powódki i równoczesne wystąpienie przez J.C. z „roszczeniami reprywatyzacyjnymi”) prowadzi do zgoła odmiennych wniosków.
2) Stwierdzenie, że Sąd Apelacyjny dokonał błędnej wykładni umowy między stronami – oznacza, że Sąd Najwyższy nie zgodził się z oceną dowodu (postanowień umowy), dokonaną przez Sąd Apelacyjny. Trudno uznać, że ten zarzut odnosi się do którejkolwiek z podstaw kasacyjnych. Nie doszło bowiem do naruszenia prawa materialnego przez błędną jego wykładnię, lecz do odmiennej oceny postanowień umowy, które nie są przepisami prawa.[11]
3) Ocenę stanu faktycznego w przedmiocie „zatajenia” przez pozwanego istnienia bezpodstawnych roszczeń reprywatyzacyjnych, mimo że z ustalonego przez Sąd Apelacyjny stanu faktycznego (który nie może podlegać weryfikacji przez SN) wynika, że niepoinformowanie o roszczeniach nie miało wpływu na możliwość skutecznego odstąpienia od umowy.
Sąd Najwyższy skonstatował, że sąd I i II instancji nie wyprowadziły należytych wniosków, co do ustalonych faktów.
Ocena faktów i wnioskowanie przy ocenie dowodów nie może być przedmiotem badania przez Sąd Najwyższy.
4) Należy co do zasady zgodzić się ze zdefniowaniem przez Sąd Najwyższy pojęcia „reprywatyzacji” według „potocznego” rozumienia tego terminu. Sąd Najwyższy stwierdził, że aby mówić o roszczeniu reprywatyzacyjnym, a w konsekwencji o „ponownej prywatyzacji” to musi uprzednio nastąpić przejęcie mienia przez państwo w drodze nacjonalizacji lub wywłaszczenia. Roszczenie zmierzające w takiej sytuacji (a więc kiedy nastąpiło wywłaszczenie lub nacjonalizacja) do zwrotu utraconego mienia jest roszczeniem reprywatyzacyjnym.
Należy podkreślić, co ustalono przez wszystkie orzekające sądy w obydwu sprawach, zarówno w sprawie o zwrot zaliczki, jaki i zadatku, że J.C. zbyła przysługującą jej nieruchomość w drodze umowy cywilnoprawnej, za wynagrodzeniem.
Przede wszystkim należy podkreślić, że ustalanie treści oświadczeń woli należy do ustaleń faktycznych i tym samym usuwa się z kontroli kasacyjnej.[12]
Zastrzeżenia budzi także fakt, że roszczenie reprywatyzacyjne należy traktować jako „roszczenie zmierzające do zwrotu utraconego mienia”, które może być rozstrzygnięte w terminie 3 miesięcy i nie ma znaczenia dla realizacji umowy, że prima facie są to roszczenia oczywiście bezzasadne, nieuprawnione.
Sąd Najwyższy przyjął „potoczne” rozumienie roszczenia reprywatyzacyjnego, nie uzasadniając skąd je zaczerpnął. Zastanawia przy tym, że mając na względzie przedmiot umowy (314 mln zł), przedmiot zaskarżenia (60 mln zł), fakt reprezentacji stron przez pełnomocników, Sąd Najwyższy nie odniósł się do zasad profesjonalnego obrotu gospodarczego oraz ustawowych desygnatów tego pojęcia.
Wykładnię autentyczną roszczenia reprywatyzacyjnego można znaleźć między innymi na stronach WWW.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/BASLLeksykon. xsp?id: „Reprywatyzacja to proces polegający na zwrocie własności prywatnej , która została wcześniej zabrana przez państwo…”. Jeżeli sprowadzimy roszczenie reprywatyzacyjne do „zwrotu utraconego mienia” to możemy dojść do absurdalnych wniosków, jakie się nasuwają w kontekście uznania przez SN, że nie ma żadnego znaczenia, iż roszczenie jest zupełnie bezpodstawne, bo rzecz została sprzedana, a nie znacjonalizowana czy wywłaszczona.
Posługując się definicją „reprywatyzacji” wygenerowaną przez Sąd Najwyższy można wyprowadzić rozumowanie, że ze zwrotem „utraconego mienia” mamy do czynienia także w przypadku kradzieży rzeczy oraz późniejszego zwrotu jej właścicielowi, a zatem żądanie zwrotu skradzionej rzeczy jest „roszczeniem reprywatyzacyjnym.”.
Także stwierdzenie, że rozstrzygnięcie wniosku o zwrot nieruchomości w terminie 3 miesięcy może obejmować postępowanie przed sądami administracyjnymi, byłoby z założenia niemożliwe do realizacji.
Wprawdzie w opublikowanym na portalu Sądu Najwyższego głosowanym wyroku zanonimizowano wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, co do którego Sąd Najwyższy wywiódł, że dopiero ten wyrok „świadczy” o bezzasadności roszczeń J.C. (a właściwie „żądań”, nie „roszczeń”), niemniej podano datę wyroku i oznaczenie „Wa” co oznacza, że jest to wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Jego odszukanie w bazie orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego nie nastręczało żadnych trudności. Dzięki zaawansowanej metodzie odesłań i precyzyjnej wyszukiwarce na stronach Naczelnego Sądu Administracyjnego bez trudu dotrzeć można do wyroku tego Sądu z 28.10.2011 r. I OSK 1908/10, wydanego w tej sprawie.
Trudno zgodzić się ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, że dopiero wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przesądził o bezzasadności roszczeń J.C.
Wnikliwa analiza wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i Naczelnego Sądu Administracyjnego pozwala na znacząco odmienną konstatację. Otóż przede wszystkim NSA podkreślił w uzasadnieniu, że w dniu wydania kwestionowanej przez J.C. decyzji uwłaszczeniowej nie istniały prawne możliwości zwrotu nieruchomości nabytej przez Skarb Państwa na podstawie umowy cywilnoprawnej.
Po pierwsze zatem, J.C. wystąpiła z żądaniem stwierdzenia nieważności decyzji uwłaszczającej Stocznię, a nie z roszczeniem reprywatyzacyjnym, a po drugie NSA stwierdził, że ewentualne żądania J.C. zwrotu nieruchomości były nie tylko bezzasadne, ale wręcz bezpodstawne.
Nie bez znaczenia jest także fakt, że w tym postępowaniu organ nie mógł przejść do merytorycznego rozpoznania i rozstrzygnięcia sprawy administracyjnej materialnej, a przedmiot tego postępowania został ograniczony wyłącznie do rozpoznania i rozstrzygnięcia sprawy procesowej. Tym samym J.C. wystąpiła z żądaniem, a nie z roszczeniem.[13]
Naczelny Sąd Administracyjny w uzasadnieniu wyroku wielokrotnie podkreślił, że postępowanie administracyjne było prowadzone w trybie nadzorczym. Nie jest to więc postępowanie mogące prowadzić do zwrotu nieruchomości.
III. Ocena wyroku w kontekście przepisów art. 365 i art. 366 k.p.c.
Sąd Najwyższy nie wziął pod uwagę art. 365 i art. 366 k.p.c. tzn., że w sprawie między tymi samymi stronami, na podstawie tych samych okoliczności i oceny prawnej zapadło prawomocne orzeczenie z 4.11.2010 r., w którym Sąd Apelacyjny prawomocnie przesądził, że powódce (kupującej) nie należy się zwrot zaliczki od pozwanego i oddalił jej powództwo uznając, że „roszczenia zgłaszane przez J.C. nie mogą być uznane za roszczenia reprywatyzacyjne, gdyż zbyła ona działki za wynagrodzeniem, na podstawie umowy cywilnoprawnej. Sąd Apelacyjny przyjął między innymi, że odstąpienie powódki od umowy, dokonane w dniu 21.11.2008 r, nie wywołało skutków prawnych ze względu na nieistnienie podstawy wskazanej w § 3.4 umowy, bowiem pozwany w dniu 24.11.2008 r. na podstawie § 3.3 umowy odstąpił od umowy i jego oświadczenie jest skuteczne.”.
W postępowaniu, w którym wydany został analizowany wyrok, nie została ujawniona żadna nowa okoliczność, co wynika z uzasadnienia wyroku SN.
W obydwu postępowaniach udowodniono te same fakty tj. odnoszące się do tych samych postanowień umowy między stronami, przyczyny odstąpienia, znaczenia nieinformowania strony o oczywiście bezzasadnych żądaniach, które nie były „roszczeniami reprywatyzacyjnymi”. Te fakty legły u podstaw oddalenia powództwa w pierwszej sprawie.
Niedopuszczalna była odmienna ich ocena w drugim procesie. Mamy tu bowiem do czynienia z prawomocnością materialną w tzw. procesie częściowym.
Proces częściowy pozwala na „rozdrobnienie roszczeń”, „częściowe dochodzenie roszczeń”.[14]
Wyrok zapadający w procesie częściowym opiewa na wycinek tego, czego w związku z podstawą żądania powód mógłby dochodzić od pozwanego.[15]
Zgodnie z uchwałą z 29.03.1994 r., III CZP 29/94[16], SN przesądził, że w procesie o dalszą część świadczenia z tego samego stosunku prawnego, Sąd nie może orzec odmiennie o zasadzie odpowiedzialności pozwanego w niezmienionych okolicznościach. Rozstrzygnięcie to oparto na art. 365 k.p.c., który ma gwarantować poszanowanie prawomocnego orzeczenia. Ryzyko sprzeczności wyroków mogących zapaść w procesach częściowych miedzy tymi samymi stronami, na podstawie tego samego stanu faktycznego, zniweczyłoby walor rozdrobnienia roszczeń, a także sens przeprowadzenia procesu próbnego, mającego (analogicznie do procesu o ustalenie) wyjaśnić, czy pomiędzy stronami istnieje stosunek prawny, z którego wynika uzasadnione roszczenie co do zasady.
Judykatura potwierdziła powyższe rozumowanie także w odniesieniu do wyroków oddalających powództwo częściowe. SN w wielu wyrokach[17] podkreślił, że moc wiążąca prawomocnego wyroku, z punktu widzenia jego prejudycjalnego znaczenia w innej sprawie powoduje, że nie jest możliwa odmienna ocena tego samego stosunku prawnego w tych samych okolicznościach i między tymi samymi stronami. [18]
Zgodnie z art. 366 k.p.c. przyjmuje się, że wyrok uzyskuje res iudicata zależy od przedmiotu rozstrzygnięcia i jego podstawy.[19]
Ochrona wynikająca z prawomocności aktualizuje się również w sytuacji, gdy przedmiot procesu nie jest co prawda tożsamy, sąd jednak musi zająć się kwestią, która została prawomocnie osądzona w innym postępowaniu.[20]
Sąd rozstrzygając żądanie powoda, musi wyjaśnić wiele kwestii wstępnych (np. istnienie prawa, zawarcie, ważność, skutki umowy). Poza sporem powinno być przyznanie waloru niewzruszalności w kolejnych procesach tym ustaleniom, które rozstrzygają o żądaniu, jakie zostało poddane pod osąd.
Ustalenia uczynione we wcześniejszym wyroku powinny być więc respektowane przez inne sądy w późniejszych procesach dotyczących tego samego stosunku prawnego. Za szerokim ujęciem prawomocności opowiada się także Trybunał Sprawiedliwości UE.[21]
„Mocą wiążącą objęte jest to, co w związku z podstawą sporu stanowiło przedmiot rozstrzygnięcia. Moc wiążącą uzyskuje bowiem rozstrzygnięcie o żądaniu w powiązaniu z jego podstawą faktyczną i w kolejnym postępowaniu sąd ma obowiązek przyjąć, że istotna z punktu widzenia zasadności żądania kwestia kształtowała się tak, jak to zostało ustalone w prawomocnym rozstrzygnięciu”.[22]
„Przepis art. 365 § 2 k.p.c. wyraża nie tylko pozytywną funkcję prawomocności, ale jest także źródłem prejudycjalności, która występuje przede wszystkim w innej przedmiotowo sprawie niż rozstrzygnięta prawomocnym wyrokiem, jeżeli w sprawie tej występują te same strony co w sprawie rozstrzygniętej prawomocnym wyrokiem. Oznacza to związanie ustaleniami i ocenami prawnymi zawartymi w tym ostatnim rozstrzygnięciu”.[23]
„Wynikające z art. 365 § 1 k.p.c. związanie m.in. sądu orzekającego orzeczeniem wydanym także w innej sprawie należy zatem rozumieć jako wyłączenie możliwości kwestionowania w rozstrzyganej sprawie ustaleń i ocen prawnych zawartych w prawomocnym rozstrzygnięciu innej przedmiotowo sprawy, ale między tymi samymi stronami”.[24]
W przypadku oddalenia powództwa częściowego, sąd uznaje, że na podstawie przytoczonego stanu faktycznego powodowi nie przysługuje jakiekolwiek uprawnienie do domagania się od pozwanego świadczenia. Oddalając powództwo częściowe sąd musi przesądzić, że powodowi nie przysługuje żadne z hipotetycznych częściowych roszczeń. Wyrok oddalający powództwo jest rozstrzygnięciem w odniesieniu do wszystkich powiązanych ze sobą roszczeń, które mogłyby przysługiwać powodowi od pozwanego, na podstawie tych samych okoliczności, bo np. oddalenie jednego z roszczeń, a uwzględnienie innego, oznaczałoby zupełnie odmienną ocenę dowodów, której dokonał sąd w pierwszym procesie. W przypadku wyroku oddalającego szczególne znaczenie ma jego uzasadnienie w zakresie motywów tego rozstrzygnięcia. Sąd uwzględniający następne powództwo częściowe stawiałby się w ostrej opozycji względem pierwszego wyroku.[25]
Należy zgodzić się z P. Grzegorczykiem, że: „wyrok oddalający powództwo częściowe nie stoi na przeszkodzie dopuszczalności ponownego procesu częściowego. Silne argumenty przemawiają jednak za tym, aby przyjąć, że moc wiążąca tego wyroku co do zasady wyklucza uwzględnienie kolejnego powództwa o część świadczenia.
Oddalając powództwo częściowe, sąd stwierdza prawomocnie, że powodowi nie przysługuje od pozwanego w konkretnych okolicznościach faktycznych żadne świadczenie, co musi wziąć pod uwagę sąd orzekający w kolejnym procesie toczącym się w oparciu o ten sam stan faktyczny.”.
Powyższy pogląd dotyczy nie tylko częściowego dochodzenia jednego roszczenia (np. częściowego zwrotu pożyczki) ale również dochodzenia jednego z kilku roszczeń, jeżeli na podstawie określonego stanu faktycznego mogłoby dojść tylko do oddalenia wszystkich roszczeń (np. przy uznaniu, że pozwany nie ponosi odpowiedzialności na podstawie danego stosunku prawnego wobec powoda).
W omawianym przypadku orzeczenie SN pozostaje w sprzeczności z prawomocnym wyrokiem w tej sprawie, jaki zapadł w pierwszym powództwie, w którym sąd przesądził prawomocnie, że do niezawarcia umowy przyrzeczonej doszło z winy powódki – dlatego zwrot zaliczki, którą według woli stron z chwila odstąpienia od umowy przez pozwanego należy traktować jako swoistą kare umowną (od podwyższonej ceny), przysługującą łącznie z zatrzymaniem zadatku (od pierwotnej ceny).
W omawianej sprawie pojawiło się istotne zagadnienie prawne, dotyczące znaczenia art. 365 i 366 k.p.c. w kontekście powództw częściowych.
Wiele orzeczeń Sądu Najwyższego i poglądów doktryny wskazuje na niemożność kwestionowania poczynionych ustaleń i kwalifikacji prawnej, które legły u podstaw prawomocnego wyroku, co do pierwszego powództwa częściowego, w ewentualnych następnych procesach między tymi samymi stronami, w tych samych (niezmienionych) okolicznościach.
Glosowany wyrok Sądu Najwyższego pozostaje w sprzeczności z tym stanowiskiem.
Trudno wytłumaczalne jest też, co legło u podstaw stworzenia zupełnie nowej, nieznajdującej potwierdzenia w piśmiennictwie i orzecznictwie, definicji „roszczenia reprywatyzacyjnego.” opartego o wnioskowanie Sądu Najwyższego, który żądanie stwierdzenia nieważności decyzji uwłaszczającej Stocznię uznaje za roszczenie reprywatyzacyjne w sytuacji, gdy uprzednia właścicielka zbyła przysługujące jej prawo własności w drodze umowy cywilnoprawnej, za wynagrodzeniem.
Uważam, że tak szeroki desygnat tego terminu jest nieuprawniony.
Nagromadzenie kontrowersyjnych tez uprawnia do sporządzenia glosy krytycznej.
Adamiak B., Przedmiot postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej, Państwo i Prawo 2001, zeszyt 8;
Dolecki H., Wiśniewski T. (red.), Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, Warszawa 2010;
Ereciński T. (red. naczelny), J. Gudowski (red. tomu), System Prawa Procesowego Cywilnego, Tom III część 2, Warszawa 2013;
Góra-Błaszczykowska A. (red.), Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, Warszawa 2013;
Grzegorczyk P., Przedmiotowy zakres prawomocności materialnej wyroku w procesie częściowym [w:] J. Gudowski, K. Weitz (red). Aurea Praxix Aurea Theoria. Księga Pamiątkowa ku czci Profesora Tadeusza Erecińskiego, Tom I, Warszawa 2011;
Jakubecki A. (red.), Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, Warszawa 2017;
Resich Z., W. Siedlecki, Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Tom I, Warszawa 1976;
Waligórski H., Polskie prawo procesowe cywilne. Funkcja i struktura procesu, Warszawa 1947;
[1] T. Wiśniewski [w:] H. Dolecki, T. Wiśniewski (red.) Kpc. Kom. t II, Warszawa 2010, s. 229.
[2] Postanowienie SN z 28.02.2011, I PK 241/10, Legalis.
[3] T. Ereciński [w:] System PPC, Środki zaskarżenia, T. III cz. 2, J. Gudowski (red.), W-wa 2013, s.976-977, post. SN z 2.10.2001, I PKN 129/01, OSNP 2003, nr 18, poz. 436; V CSK 414/08, Rejent 2009, nr 6, s. 106, z glosą E. Marszałkowskiej-Krześ.
[4] Wyrok SN z 15.04.2002r., II UKN 256/01, Prok. I Pr. 2002, Nr 10, poz. 44.
[5] T. Zembrzuski, Dostępność skargi kasacyjnej w procesie cywilnym, Warszawa 2008, s. 292.
[6] T. Ereciński, op.cit., s. 980 i powołana tam judykatura.
[7] A. Góra-Błaszczykowska (red.) [w:] Kpc. Kom. Warszawa 2013, s. 906, powołując się na liczne przykłady z orzecznictwa sądów.
[8] A. Góra-Błaszczykowska, op. cit., s. 907.
[9] T. Ereciński, op. cit, s.962-963 i powołane tam orzecznictwo oraz piśmiennictwo.
[10] T. Ereciński, op. cit., s. 984.
[11] Postanowienie SN z 28.05.1998 r., I PKN 138/98, OSNAPiUS 1992, Nr 12, poz. 398.
[12] Wyrok SN z 6.11.1996r., II UKN 9/96, OSNAPiUS 1997, Nr 11, poz. 201.
[13] Patrz: B. Adamiak, Przedmiot postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej, Państwo i Prawo 2001, Zeszyt 8, strona 31.
[14] H. Waligórski, Polskie prawo procesowe cywilne. Funkcja i struktura procesu, Warszawa 1947r., s. 37.
[15] P. Grzegorczyk, Przedmiotowy zakres prawomocności materialnej wyroku w procesie częściowym [w:] Aurea Praxix Aurea Theoria. Księga Pamiątkowa ku czci Profesora Tadeusza Erecińskiego, Tom I, Warszawa 2011r., s.187.
[16] Biuletyn SN 1994r., Nr 3, s. 1.
[17] Np. z 14.05.2003r., I CKN 263/01 LexPolonica nr 1344296; z 3.06.2008r., I PK 301/07, LexPolonica nr 1992445.
[18] P. Grzegorczyk, op. cit, s.194-195.
[19] W. Siedlecki [w:] Z. Resich, W. Siedlecki (red.) K.p.c. Kom., T. I, W-wa 1976r., s. 572; P.Telenga [w:] A. Jakubecki (red.) K.p.c. Kom., W-wa 2017, s. 577-578.
[20] P. Grzegorczyk, op. cit., s. 203.
[21] P. Grzegorczyk, op. cit.
[22] Wyrok SN z 20.11.2014r., V CSK 6/14, LEX nr 1604655.
[23] Wyrok SN z 22.11.2007r., III CSK 141/07, LEX nr 621147.
[25] Szczegółowo na ten temat: P. Grzegorczyk, op. cit., s. 217-224, z powołaniem się również na literaturę zagraniczną.
proces częściowy
roszczenie reprywatyzacyjne
Następny artykułRozwód według procedury talaq w prawie islamu
Prof. zw. dr hab. Elwira Marszałkowska-Krześ; dyrektorka Instytutu Prawa Cywilnego na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego; jest autorką ponad 200 publikacji z dziedziny prawa i postępowania cywilnego, prawa handlowego oraz prawa medycznego. Z tych dziedzin szkoli też, w ramach doskonalenia zawodowego, radców prawnych, notariuszy, sędziów i adwokatów.