Source: https://www.eporady24.pl/umowa_kupna_sprzedazy_zwierzecia_hodowlanego,pytania,4,47,2574.html
Timestamp: 2018-11-20 15:52:38
Legal References Found: art. 535
 art. 140
 art. 483
 Art. 484
 art. 484
 art. 484
 art. 1
 Art. 11
 art. 27
 art. 5
 art. 6
 art. 6
 art. 58
 art. 140
 art. 58
 art. 58
 art. 58

Document Content:
Autor: Jakub Bonowicz • Opublikowane: 19.07.2010
Jestem hodowcą pewnej popularnej rasy kotów. W zeszłym roku kupiłem kocura, który w tej chwili jest kotem kryjącym (hodowlanym). W umowie, którą podpisałem, mam punkt, że kociaki urodzone po tym właśnie kocurze muszę wykastrować przed sprzedażą. Nie chcę tego robić, ponieważ nie ma dobrych opracowań ani badań, czy tak wczesna kastracja zwierząt (w drugim miesiącu życia) jest dla nich bezpieczna. Moje pytanie brzmi: czy przepisy polskiego prawa mogą w pewien sposób narzucać kupującemu, jak ma używać zakupionego przedmiotu? Oczywiście nie łamię żadnych innych praw, przestrzegam również statutu hodowlanego mojego klubu felinologicznego. Chodzi jedynie o to, czy sprzedający może nakazać mi, jak mam używać zakupioną rzecz. Według mnie ta umowa kupna-sprzedaży jest zbyt rygorystyczna. Załączam ją i proszę o jej analizę i ustalenie, czy w świetle polskiego prawa jest ona w ogóle ważna.
Z opisanego stanu faktycznego wynika, że zawarł Pan ze sprzedawcę (hodowcą) umowę, która nazwana została – „umowa kupna-sprzedaży”. Przedmiotem tej umowy jest sprzedaż kota rasy X, opisanego szczegółowo w § 2 za cenę 2900 zł.
Zgodnie z art. 535 Kodeksu cywilnego (dalej „K.c.”): „przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę”. Sprzedawca ma więc zasadniczo dwa obowiązki: wydania rzeczy i przeniesienia własności. Wydanie rzeczy oznacza przeniesienie jej posiadania (wydanie kota nastąpiło w dniu 20.04.2009 r. – § 1 ust. 1 umowy). Natomiast nabycie własności kota przez kupującego oznacza, iż ma on uprawnienia określone w art. 140 K.c.: „W granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa (prawa własności), w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach może rozporządzać rzeczą”.
Właścicielowi przysługują więc (i jest to konstrukcja prawna niezmienna od ponad 2 tysięcy lat) uprawnienia takie jak:
prawo dysponowania rzeczą (tzw. ius disponendi) – może ją sprzedać, oddać w najem, wydzierżawić, obciążyć zastawem;
prawo zniszczenia rzeczy (tzw. ius abutendi) – może swoją rzecz zniszczyć, porzucić;
prawo swobodnego używania (korzystania) z rzeczy (tzw. ius utendi) – właściciel może swobodnie decydować o sposobie używania rzeczy, np. jak kupuje samochód, to czy trzymać go w garażu czy nie, czy ubezpieczyć czy nie, czy np. dokonać remontu silnika, czy serwisować w autoryzowanym serwisie czy w niezależnym warsztacie;
prawo posiadania rzeczy (ius possidendi) – właściciel sprawuje fizyczne władztwo nad rzeczą (w przypadku kota oznacza to, iż kot znajduje się u właściciela);
prawo pobierania pożytków z rzeczy (ius fruendi) – np. czynsz z lokali zakupionej kamienicy, owoce z drzewa, plony z gospodarstwa rolnego, czy właśnie koty zrodzone z hodowli.
Natomiast umowa kupna-sprzedaży nakłada na Pana jako kupującego bardzo istotne ograniczenia w tychże prawach. Kolejno:
Jakikolwiek kot lub kociak sprzedany do hodowli musi pozostać w hodowli Kupującego (§ 1 ust. 6) – z wyjątkiem kotów wysłanych na usługi krycia.
Zakupiony kot nie będzie dalej sprzedany, pożyczony, oddany ani wykorzystany do krycia przez obcą rasę jak i wypożyczony do innej hodowli (§ 4 ust. 1). Określenie „zakaz odsprzedaży” jest o tyle mało precyzyjne, iż nie tyle zakazuje się odsprzedaży kota, co sprzedawcy przysługuje prawo pierwokupu. Oznacza to, iż gdyby Pan chciał odsprzedać kota, to zobowiązany jest poinformować sprzedawcę, który może skorzystać z prawa pierwokupu i w terminie 2 tygodni oświadcza, czy odkupi od Pana kota. Dopiero jeśli sprzedawca nie skorzysta ze swego prawa, może Pan odsprzedać kota (§ 4 ust. 2).
Zakupiony kot ma kryć tylko kotki z licencją hodowlaną (z rodowodem) i tylko rasy X (§ 4 ust. 3).
Kocur będzie wystawiony na wystawie kotów rasowych przynajmniej 3 razy w klasie otwartej (§ 4 ust. 4).
Zakaz krycia przez kota kotek z poza hodowli Y (§ 4 ust. 5).
Tylko jeden kocur lub kotka z każdego miotu po sprzedanym kocurze może zostać sprzedana do celów hodowlanych w Polsce (§ 4 ust. 7). Przed sprzedażą kociąt do hodowli po zakupionym kocurze nabywca poinformuje hodowcę, do jakiej hodowli ma zamiar sprzedać kociaka (§ 4 ust. 8).
Zakazuje się sprzedaży kociąt bez rodowodu (§ 4 ust. 9).
Kocięta po zakupionym kocurze (…) zostaną poddane zabiegowi kastracji (sterylizacji) przed opuszczeniem hodowli (§ 4 ust. 10).
Kot nie będzie używany w celach doświadczalnych ani sprzedany w celach doświadczalnych (§ 4 ust. 12 a).
Kot nie będzie sprzedany do ZOO lub osobom zajmującym się zawodowo handlem zwierzętami (§ 4 ust. 12B).
Zwierzę nie może być trzymane w klatkach, lecz w domu w kontakcie z ludźmi.
Zakaz amputacji pazurów ani żadnych szczególnych niepotrzebnych operacji.
Obowiązek kontroli weterynaryjnych, poddawania szczepieniom i odrobaczaniu, obowiązek samodzielnego zaszczepienia.
Sprzedający ma prawo raz w roku do zapowiedzianych odwiedzin kota w jego domu.
Obowiązek dbania o kondycję fizyczną i psychiczną kota. W przypadku stwierdzenia przez sprzedającego bardzo złej kondycji fizycznej lub psychicznej sprzedający ma prawo zabrać kota bez zwrotu kwoty, za którą został zakupiony (§ 4 ust. 12G).
Zakaz wypuszczania kota samego, jedynie w szelkach i na smyczy pod nadzorem osoby odpowiedzialnej.
Zakaz sprzedaży kociąt (oraz ogłaszania reproduktora) na wszystkich aukcjach internetowych, również na Allegro.
Kupujący zobowiązuje się do utrzymywania kontaktów z hodowcą i przesyłania raz na trzy miesiące zdjęć zakupionego kocura.
W jaki sposób sprzedawca zabezpieczył wykonanie tych obowiązków? Otóż zgodnie z § 5 pkt 2), „jeżeli Kupujący naruszy jedno z zobowiązań podanych w powyższej umowie, to w każdym przypadku naruszenia, zapłaci karę sprzedającemu w wysokości 2000 euro”. Postanowienie to jest absurdalne – bo jeśli na przykład nie prześle Pan zdjęcia kocura, to zapłaci Pan karę prawie 8 tys. zł.
Otóż rzeczywiście zgodnie z art. 483 § 1 K.c.: „Można zastrzec w umowie, że naprawienie szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego nastąpi przez zapłatę określonej sumy (kara umowna)”. Art. 484 § 1 K.c. – „w razie niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania kara umowna należy się wierzycielowi w zastrzeżonej na ten wypadek wysokości bez względu na wysokość poniesionej szkody” (co należy czytać: „bez względu na to, czy szkoda została w ogóle poniesiona”). Jednakże zgodnie z art. 484 § 2 dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej, gdy kara umowna jest rażąco wygórowana. Kara w wysokości 2000 euro w sytuacji gdy cena sprzedaży wynosi 2900 zł (no właśnie – złotych! w umowie nie określono nawet waluty sprzedaży!), jest z pewnością rażąco wygórowana. Niemniej z art. 484 § 2 wynika jedynie uprawnienie do zmniejszenia kary umownej, a nie żądanie jej całkowitego zniesienia.
Teraz przejdźmy do drugiej kwestii – mianowicie samego nakazu kastracji. Otóż w pierwszej kolejności trzeba powiedzieć, iż zasadą w prawie polskim jest swoboda umów. Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania (art. 3531 K.c.). Mogą więc dowolnie określać wzajemne prawa i obowiązki, dowolnie kształtować cenę sprzedaży, sankcje za ich złamanie, kary umowne itd. Zasada ta nie jest jednak zasadą bez wyjątków. Bowiem treść umowy lub jej cel nie może sprzeciwiać się właściwości (naturze, istocie) stosunku prawnego, ustawie oraz zasadom współżycia społecznego.
Otóż odwołać się należy tutaj do ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz. 1002), która stanowi w art. 1 ust. 1: „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. Jedynie w sprawach nieuregulowanych w tej ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy (art. 1 ust. 2 – chodzi tutaj właśnie o to, iż zwierzę może być przedmiotem obrotu). Żaden przepis nie reguluje wprost kwestii kastracji lub sterylizacji zwierząt. Art. 11a ust. 1 stanowi jedynie, iż rada gminy może w drodze uchwały przyjąć program zapobiegający bezdomności zwierząt obejmujący w szczególności: 1) sterylizację albo kastrację zwierząt, 2) poszukiwanie nowych właścicieli dla zwierząt, 3) usypianie ślepych miotów. Ponadto, zgodnie z art. 27 ust. 1: „Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierzętach są dopuszczalne dla ratowania ich życia lub zdrowia oraz dla koniecznego ograniczenia populacji i mogą być przeprowadzane wyłącznie przez osoby uprawnione”. Ponadto zgodnie z art. 5 każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania. Zgodnie z art. 6 ust. 1 nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt oraz znęcanie się nad nimi jest zabronione, a zgodnie z art. 6 ust. 2 pkt 1) przez znęcanie się nad zwierzęciem należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia, niestanowiące dozwolonego prawem zabiegu lub doświadczenia na zwierzęciu.
Praktyka uznaje kastrację lub sterylizację zwierząt za dopuszczalną, niemniej wyłączna decyzja w tej materii powinna być pozostawiona właścicielowi. W mojej opinii zapis w umowie, który zobowiązuje kupującego do wykastrowania kota lub sterylizacji kotki – jest sprzeczny z zasadami współżycia społecznego (art. 3531). Zgodnie zaś z art. 58 § 2 K.c. czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego jest nieważna, a jeśli nieważnością dotknięta jest tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana (art. 58 § 3 K.c.). Nieważność zapisu § 4 ust. 10 nie wpływa więc na ważność całej umowy kupna-sprzedaży.
Natomiast znacznie bardziej skomplikowana jest druga kwestia – czy w sytuacji, kiedy istotą umowy sprzedaży jest przeniesienie własności kota na kupującego, to jak odnieść się do postanowień umownych, które tak daleko ograniczają prawa kupującego. Problem jest znany, bo takie zapisy są przez hodowców powszechnie stosowane (chodzi o to, aby zachowali oni monopol na handel rasowymi kotami). Czy w przypadku gdy tak naprawdę Pan może – jak to ktoś napisał swego czasu – jedynie kota „przytulić i pogłaskać” i w zasadzie nic więcej, to czy w ogóle mamy tutaj do czynienia z umową kupna-sprzedaży? De facto nie dochodzi tutaj do przeniesienia własności, Pan nie ma bowiem praktycznie jakichkolwiek uprawnień właścicielskich. Taka umowa kupna-sprzedaży ma w istocie bardziej cechy umowy o korzystanie ze zwierzęcia (zbliżonej do umowy najmu lub dzierżawy). Sama nazwa umowy nie jest tutaj decydująca, ponieważ falsa demonstratio non nocet – wadliwe nazwanie umowy nie szkodzi. Oznacza to, iż strony mogą nazwać umowę, która faktycznie jest najmem „umową kupna-sprzedaży” i jeśli z całokształtu okoliczności wynika, że umowa ma cechy umowy najmu, a nie sprzedaży, to właśnie tak należy ją kwalifikować. W umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu (art. 65 § 2 K.c.).
Biorąc pod uwagę całokształt umowy, należy stwierdzić, że wynika z niej, iż nie doszło do przeniesienia własności na kupującego, ponieważ nie ma on praktycznie w stosunku do kota żadnych praw, o których mowa w art. 140 K.c. – nie może nim swobodnie dysponować, korzystać z niego, ma on bardzo ściśle określone obowiązki wobec sprzedawcy (prawo wizyty, obowiązek przesyłania zdjęć). Oczywiście sprzedawca może sobie zastrzec w umowie sprzedaży pewne prawa w stosunku do rzeczy sprzedanej. Jednakże w tym wypadku ograniczenia są tak daleko idące, iż uznać je należy za sprzeczne z istotą umowy sprzedaży i nieważne (art. 3531 w zw. z art. 58 § 3 K.c.). Powstaje teraz pytanie, jaki jest tego skutek:
Albo uznać należy, iż „jeśli nieważnością jest dotknięta tylko część umowy, to umowa pozostaje w mocy co do pozostałych części” – tj. umowa kupna-sprzedaży jest ważna tylko bez tych wszystkich ograniczeń, które nałożył na Pana sprzedawca – art. 58 § 3 K.c.
Albo uznać, że stosujemy dalszą część przepisu art. 58 § 3 K.c. – który mówi, iż umowa jest nieważna w całości, jeśli dotknięte są nieważnością tylko niektóre jej postanowienia, ale z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana. Powstaje pytanie, czy umowa w ogóle zostałaby zawarta, gdyby nie takie ograniczenia – najprawdopodobniej hodowca w ogóle by tej umowy nie podpisał. W takim wypadku, skoro umowa jest nieważna, powinien nastąpić zwrot świadczeń (Pan oddaje kota, a sprzedawca cenę z odsetkami). Oczywiście rozwiązanie pierwsze jest bardziej praktyczne i mniej kłopotliwe.
Odnosząc się do podstawowego pytania, uważam, iż nie ma Pan obowiązku dokonać kastracji kociąt. Zapis nakładający na Pana jako na kupującą taki obowiązek uznać należy za sprzeczny z zasadami współżycia społecznego oraz z naturą umowy sprzedaży. Uważam, iż bardzo mało prawdopodobne, aby sąd wydał nakaz wykastrowania zwierzęcia.
W przypadku uznania umowy za nieważną – rozliczenie następuje według przepisów o rozliczeniach między właścicielem a samoistnym posiadaczem (art. 224 K.c.), z czego Pan powinien być traktowany jako posiadacz w dobrej wierze. Oznacz to, iż:
nie jest Pan zobowiązany do zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy;
nie jest Pan odpowiedzialny za jej zużycia, ani za jej pogorszenie;
nabywa Pan własność pożytków, które zostały odłączone w czasie posiadania kota, zachowuje pobrane pożytki cywilne – kocięta zatem powinny pozostać przy Panu.
może Pan żądać zwrotu nakładów koniecznych na kota (koszty utrzymania, wyżywienia) oraz zwrotu nakładów użytecznych (takich, które zwiększyły wartość kota) – choć trudno z pewnością takie znaleźć.
Generalnie więc Pana pozycja jest tutaj silniejsza niż pozycja hodowcy.
Prawo do opieki nad zwierzęciem
Moje pytanie dotyczy nietypowej sprawy: razem z mężem przygarnęliśmy jakiś czas temu bezdomnego kota. Nie mogliśmy zatrzymać go na stałe z uwagi na częste wyjazdy, znaleźliśmy więc nowego właściciela (nie zawarliśmy z nim żadnej pisemnej umowy). Kilka dni po przekazaniu zwierzęcia nasz dobry znajomy zadeklarował chęć pomocy w opiece nad kotem podaczas naszych nieobecności. Nie zwlekając, zgłosiliśmy nowemu właścicielowi chęć odzyskania kota, jednak odmówił oddania zwierzęcia (widać, że nie przywiązał się do niego, chodzi mu jedynie o zasadę). Czy możemy w jakiś sposób walczyć o prawo do opieki nad zwierzęciem? Dodam, że – pomijając zaangażowanie emocjonalne – włożyłam dużo pieniędzy w leczenie kota.
Zakup domu obciążonego długami Wada ukryta samochodu a odzyskanie pieniędzy za naprawę od sprzedawcy Co z naprawionym sprzętem, którego klient nie odebrał i nie zapłacił? Podpisanie umowy wbrew woli Podwyższenie proponowanej polisy posagowej Czy konieczne jest spisywanie umowy przedwstępnej przy zakupie mieszkania? Kto powinien zwrócić pożyczkę po rozwodzie? Zawyżenie kosztów remontu przez wykonawcę Zastrzeżenia kupującego wobec mieszkania rok po transakcji Udział w wycieczkach osób powyżej 16 roku życia Wprowadzenie się kupującego po umowie przedwstępnej Zakup mieszkania nielegalnie przerobionego Wypowiedzenie przez najemcę umowy najmu lokalu użytkowego zawartej na czas określony Odstąpienie od umowy zawartej przez telefon Wycofanie się z kupna mieszkania a odzyskanie zaliczki Odszkodowanie od producenta kostki brukowej Reklamacja auta kupionego na firmę od osoby prywatnej Brak usunięcia wad przez dewelopera i przekazania kluczy do mieszkania Wypowiedzenie najmu odziedziczonego lokalu użytkowego Odpowiedzialność sprzedawcy za nieprawidłowe działanie sprzedawanych produktów