Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/06/przymus-adwokacko-radcowski.html
Timestamp: 2019-06-27 02:57:58
Legal References Found: art. 233
 art. 23
 art. 43
 art. 23
 art. 23
 art. 43

Document Content:
Przymus adwokacko-radcowski postępowaniu gospodarczym to zły pomysł
Kilka dni temu przeczytałem ze zdumieniem, że Kongres Prawników Polskich zaproponował — jako remedium na projektowane zwiększenie stopnia formalizmu postępowania cywilnego — przymus adwokacko-radcowski: skoro ustawodawca planuje przyspieszenie procedury i zwiększony rygoryzm (zwłaszcza w sprawach gospodarczych), to my zaplanujmy obligatoryjne korzystanie z usług adwokata lub radcy prawnego, oczywiście dla dobra stron. Wiadomo, że przepisy są coraz bardziej zagmatwane, skutki omyłki mogą być dla strony coraz bardziej opłakane — tylko wsparcie profesjonalnego pełnomocnika pozwoli na przedarcie się przez ten gąszcz ku jasności („Postulat przymusu adwokacko-radcowskiego jako odpowiedź na wzrost formalizmu w KPC”).
Owych kilka dni zajęło mi przetrawienie tej rewelacji, a także odrzucenie miazmatycznego poczucia, że to jeszcze jeden postulat w deseń „NIE dla Ubera!” (lub też „NIE dla kas fiskalnych w taksówkach!”) — co jak co, ale Kongres Prawników Polskich na pewno nie stanowi forum do wyrażania interesów określonej grupy zawodowej (dlatego jest „Kongresem”, nie związkiem zawodowym). Poczucie, że tylko prawnik (ba, tylko profesjonalny pełnomocnik) rozpozna wszelkie zawiłości sporu między przedsiębiorcami jest kuszące, równocześnie komu jak komu, ale właśni „firmowym” (którzy nie zawsze potrzebują wsparcia państwa w pierwszej kolejności, ale w tym akurat przypadku oczywiście, że tak) zawsze można dołożyć więcej. Skoro mowa jest o milionach, to kto rozsądny powie, że przymus adwokacko-radcowski w postępowaniu gospodarczym — który kosztuje grosze w porównaniu do tych milionów — jest czymś złym?
Trawiłbym pewnie dalej, gdyby nie dwa dość świeże zdarzenia, które znacząco obróciły mój światopogląd w perzynę.
Pierwsze to apelacja sporządzona, a jakże, przez radcę prawnego, w sprawie jak najbardziej gospodarczej — położonej przez to, że reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika powód uważał, że wystarczającym dowodem spełnienia świadczenia z umowy (chodziło o usługi pozycjonowania serwisu internetowego) jest faktura (por. „Dochodzenie roszczeń a ciężar dowodu”). Dowodu potwierdzającego zasadność roszczeń nie było (to jest naprawdę zabawne jeśli wytogowany prawnik podpisuje się pod pozwem na formularzu „P”, ale nawet nie czyta pouczenia w stosownej rubryce), przeto sąd powództwo oddalił (czemu trudno się dziwić) — ale od czego są apelacje? Ano jak się okazuje od tego, by stwierdzić, że „materiał dowodowy zgromadzony w sprawie jest bardzo skromny” a nawet „wyjątkowo ubogi” — więc niech sąd odwoławczy sobie poszuka w wydrukach korespondencji gdzie pozwany „nawet nie podniósł, że usługi nie były wykonywane”.
Oczywiście pan mecenas zapewne pamięta (?), że ciężar dowodu, że prekluzja dowodowa, że sąd odwoławczy zbada czy nie przekroczono zasady swobodnej oceny dowodów (nb. jedynym sensownym zarzutem w apelacji jest goły art. 233 kpc)… ale czy wspomni klientowi, że wprawdzie przymusu nie miał, więc sam sobie wybrał — a tak sobie wybrał, że radca nie potrafił ustalić prawidłowego adresu pozwanego, więc wniósł pozew do niewłaściwego sądu, a później nawet nie potrafił prawidłowo sformułować pozwu?
I drugi przypadek: dosłownie w piątek dostaję listela, cytuję prawie w całości:
Działając w imieniu i na rzecz mojego klienta Pana [imię i nazwisko zanonimizowane], na podstawie art. 23 kc oraz 24 § 1 kc w zw. z art. 43 kc wzywam Pana do natychmiastowego zaprzestania naruszania dóbr osobistych mojego Mocodawcy, przejawiających się publikowaniem na portalu czasopismo.legeartis.org informacji nieprawdziwych na temat sposobu prowadzenia przez niego działalności.
Informacje te naruszają ważne interesy mojego Mandanta, w postaci jego renomy i prestiżu w obrocie profesjonalnym. Katalog dóbr osobistych podlegających ochronie określny w art. 23 kc jest katalogiem otwartym (por. wyrok SN z dnia 18 stycznia 1984 roku, I CR 400/83; wyrok SN z dnia 6 maja 2010, II CSK 640/09), zaś zarówno literatura jak i orzecznictwo uznają dobre imię, renomę, czy też reputację, za dobra podlegające ochronie na gruncie art. 23 kc w zw. z art. 43kc.
Mając na uwadze powyższe, przedmiotowe żądanie usunięcia naruszeń jest w pełni zasadne i konieczne. Natomiast brak jego spełnienia spowoduje skierowanie sprawy na drogę sądową, w tym celem żądania stosownego zadośćuczynienia pieniężnego.
Wszystko fajnie pięknie, chociaż może nieco zbyt lakonicznie (co opublikowałem? jaka informacja?), na szczęście pan mecenas pozostawił w wezwaniu okruszki (owo imię i nazwisko), które pozwoliły mi poszukać — i oto proszę bardzo, chodzi o tekst „Oferta audytu RODO, która może służyć za wzorzec — jak się tego robić nie powinno…”, a w nim wzmiankę, że domena, z której otrzymywałem idiotyczny spam dotyczący audytu RODO, jest zarejestrowana na pewnego człowieka, który prowadzi działalność gospodarczą pod pewną nazwą.
Nie wiem to właśnie ta informacja jest „informacją nieprawdziwą na temat sposobu prowadzenia przez niego działalności” — nie zarzuciłem wszakże, że to ów abonent wysyła takie spamy (być może jego nazwisko jest tylko narzędziem do rejestracji domen, którym się posłużono), wiem natomiast, że przez pewien czas później dostawałem sporo spamu według tego samego schematu — no i wiem, że informacja o faktach, związana z publicznie prowadzoną działalnością gospodarczą, ale w sposób rażąco urągający przepisom prawa, nawet jeśli narusza dobra osobiste, to okoliczności wyłączające bezprawność tego naruszenia też powinny być oczywiste.
Jasne, to nie przymus i nie postępowanie gospodarcze; zainteresowany wynajął prawnika, a że pewnie zapłacił mu za to, za co zapłacił, to i prawnik napisał to, co napisał (wszakże sprytnie wezwał do „natychmiastowego zaprzestania naruszania dóbr osobistych” — nie twierdząc, iż owo naruszenie ma charakter bezprawny) — ja jednak, już choćby na podstawie tych wybranych przykładów, będę się upierał, że taki przymus adwokacko-radcowski jawi mi się właśnie raczej jako ten okrzyk interesu grupowego, niż rozsądna podpowiedź — co zrobić, żeby było lepiej, a na pewno mądrzej?
Tags: adwokat prawnicy radca prawny
← Znów zmiany w kodeksie pracy (m.in. uprawnienia w przypadku dyskryminacji, mobbingu, nowe regulacje dot. świadectw pracy)
Czy można mieć kredyt w PLN oprocentowany stawką LIBOR? →
Dobry prawnik nie jest zły. Ale kiepski prawnik top gorzej niż bez prawnika.
Jakie dobra osobiste osoby prawnej przysługują jednoosobowemu przedsiębiorcy (art. 43 kc)? ;-)
Aż mnie korci podp…ć tego radcę prawnego, niech się ludziska dowiedzą, że ewentualnie ich sprawami może zająć się taki maciołek. (Po namyśle: obu. Proszę o zaprotokołowanie mej wypowiedzi, Wysoki Sądzie.)
Jak już wprowadzać kasy fiskalne to i w taryfie i w Uberze. Albo – nigdzie. Uber paragon powinien wystawiać też.
Nawet nie próbują udawać, że jest to krzyk desperacji, ubrany we wdzianko z elastyny, przymierających głodem otogowanych.