Source: http://www.aferyprawa.eu/Codziennosc/Czy-w-Polsce-istnieje-OBYWATELSTWO-PANSZCZYZNIANE-Prawo-do-zrzeczenia-sie-obywatelstwa-polskiego-nalezy-respektowac-tak-samo-jak-prawo-do-jego-zachowania-3246
Timestamp: 2020-02-24 02:17:21
Legal References Found: Art.34
 art. 3
 art. 2

Art. 3
 art. 34
 art. 8
 Art. 87

Document Content:
Aferyprawa - Czy w Polsce istnieje OBYWATELSTWO PAŃSZCZYŹNIANE? Prawo do zrzeczenia się obywatelstwa polskiego należy respektować tak samo jak prawo do jego zachowania.
Aferyprawa.com Codzienność Czy w Polsce istnieje OBYWATELSTWO PAŃSZCZYŹNIANE? Prawo do zrzeczenia się obywatelstwa
Czy w Polsce istnieje OBYWATELSTWO PAŃSZCZYŹNIANE? Prawo do zrzeczenia się obywatelstwa polskiego należy respektować tak samo jak prawo do jego zachowania.
To co poniżej, mówi samo za siebie.
Służba: No, tak. Niestety, zostaje pan zatrzymany do wyjaśnienia, jako podejrzany o prowadzenie nielegalnych operacji walutowo-dewizowych za granicą.
Służba: Dzień dobry. Paszporcik poproszę…
(A.Taran, Nasza Gazetka – Zurich)
Przy tworzeniu przepisów nowej ustawy o obywatelstwie polskim nie było jakichkolwiek zamierzeń kontynuowania prawa nieprzychylnego dla Polonii.
Istotnie. Początkowe ambicje MSWiA, głównego autora projektu ustawy, szły znacznie dalej. Ministerstwo pragnęło ustanowić prawo znacznie bardziej represyjne niż obowiązująca dotychczas, gomułkowska ustawa z 1962 roku. Dyrektor Kozłowski strategicznie zaniedbał wspomnieć, że opracowany przez jego departament oryginalny projekt rządowy ustawy (Druk Sejmowy 1408) przewidywał nie tylko karanie za okazanie władzom polskim paszportu obcego (art. 49 projektu rządowego), ale również objecie Polonii obowiązkiem służby wojskowej w kraju (art. 50 projektu rządowego).
Zasada wyłączności obywatelstwa polskiego, regulowana przez artykuł 4 ustawy w polskim prawie obowiązuje od kilkudziesięciu lat.
Uzasadnienia historyczne dyrektora Kozłowskiego są fałszywe. Zasada wyłączności obywatelstwa polskiego, istniejąca de iure w ustawodawstwie polskim od 1920 roku, nigdy, nawet w PRL, nie była ściśle egzekwowana de facto. Jedynie stalinowska ustawa z 1951 roku traktowała zbiorowo utratę obywatelstwa przez określoną grupę emigrantów – żołnierzy Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie.
Prawa Rzeczpospolitej nie są zresztą ryte w kamieniu na zawsze. Do niedawna na mocy prawa polskiego wymierzano i wykonywano w Polsce kare śmierci. Dawniej wykonywano ja przez publiczne ścięcie skazańca mieczem katowskim. Ani jedno, ani drugie, nie jest jednak żadnym logicznym argumentem na rzecz przywrócenia kary śmierci. Analogicznie ma sie rzecz z ustawami o obywatelstwie polskim z 1920, 1951 i 1962 roku, które nie są żadnymi argumentami na rzecz perpetuacji w Polsce przestarzałego modelu stosunków państwo-obywatel.
Wydawnictwo Książka i Wiedza wydało w 1977 Pamiętniki emigrantów – Stany Zjednoczone – zbiór prac nadesłanych na konkurs rozpisany przez Instytut Gospodarstwa Społecznego w 1936. Z pamiętników wynika czarno na białym, że wszyscy repatrianci zachowali po powrocie do Polski obywatelstwo amerykańskie, a po zmianie zdania i ponownej re-emigracji do USA (zdecydowana większość przypadków), nie stracili obywatelstwa polskiego, pomimo zasady wyłączności obywatelstwa polskiego istniejącej w ustawie z 1920 roku, która tak przypada do gustu warszawskiemu ministerstwu w osiemdziesiąt lat później.
Zapisy ustawy są jednakowe dla wszystkich obywateli polskich, zgodnie z zasada konstytucyjnej równości prawa.
Zasada konstytucyjnej równości wobec prawa doprowadzona do absurdalnego ekstremum, czyli tam, gdzie chce ją widzieć dyrektor Kozłowski, uczyniłaby sprzecznymi z konstytucja i nieważnymi z mocy prawa, miedzy innymi następujące akty prawne:
- ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych;
- ustawę karno-skarbowa; oraz – ustawę o powszechnym obowiązku obrony RP.
Wszystkie te obowiązujące obecnie akty prawne traktują obywateli polskich stale zamieszkałych za granica zupełnie odmiennie od obywateli polskich zamieszkałych stale w kraju.
Ani duch i litera Konstytucji RP, ani zasada równości obywateli, ani suwerenność państwa nie doznały z tego powodu uszczerbku. A to dlatego, że różnice praw i obowiązków obywateli RP związane z miejscem ich stałego zamieszkania wynikają bądź z przyjętych standardów międzynarodowych (jak np. zasada płacenia podatków w miejscu stałego zamieszkania i wykluczenie podwójnego opodatkowania), bądź ze zwykłego zdrowego rozsądku (jak np. oczywista absurdalność budżetowa i militarna prowadzenia poboru do służby w szeregach WP w skali globalnej).
Jeśliby dyr. Kozłowski miał upierać się przy pełnej konstytucyjnej równości praw i obowiązków wszystkich obywateli RP, to trzeba by np. kategorycznie zakażać Polakom mieszkającym w USA posiadania funduszów na rachunkach bieżących w amerykańskich bankach. Trzeba by również zapewnić 14-17 milionom osób zamieszkałym poza Polska, a posiadającym z mocy polskiego prawa obywatelstwo RP, pełne czynne i bierne prawo wyborcze w polskich wyborach prezydenckich i parlamentarnych.
Dążenie Polski do zaistnienia, jako partnera, w strukturach europejskich wymaga przede wszystkim poszanowania własnego prawa wewnętrznego, równego dla wszystkich obywateli, bez względu na to, gdzie zamieszkują.
Dążenie Polski do zaistnienia, jako partnera, w strukturach europejskich w istocie wymaga ścisłego poszanowania prawa wewnętrznego, zarówno przez obywateli, jak i przez państwo, w tym również przez resort spraw wewnętrznych, zarządzający paszportowymi szykanami na lotnisku Okęcie, prowadzonymi przy użyciu zbioru danych PESEL, istniejącego od kilkunastu lat pozaprawnie, utworzonego na podstawie rozporządzenia PRL-owskiego ministra spraw wewnętrznych, a działającego bez ustawowej podstawy prawnej. Dążenie Polski do zaistnienia, jako partnera, w strukturach europejskich, żądną miarą nie wymaga od Polski stanowienia prawa wewnętrznego zacieśniającego kontrole państwa nad obywatelami i utrwalającego polityczno-prawna koncepcje państwa-suwerena, właściciela obywateli-poddanych.
dołożono wszelkich starań, aby nowa ustawa odzwierciedlała podstawowe zasady obowiązujące w prawie o obywatelstwie, a w szczególności zasady wyrażone w Europejskiej Konwencji o Obywatelstwie Rady Europy z 1997, która Polska podpisała w kwietniu 1999 r. oraz w Konstytucji RP.
Zgodnie z ekspertyza prawna Komitetu Rady Ministrów d/s Integracji Europejskiej podpisana przez ministra Jacka Saryusz-Wolskiego, a załączoną do wszystkich rozpatrywanych przez Sejm projektów ustawy o obywatelstwie polskim, kwestie obywatelstwa nie podlegają regulacji prawnej przez prawo Unii Europejskiej; są one przedmiotem suwerennej regulacji prawnej przez każde państwo członkowskie. Nie istnieje w tej kwestii żaden obowiązujący każde państwo standard.
Stronami Europejskiej Konwencji o Obywatelstwie Rady Europy z 1997 jest również osiem państw Unii Europejskiej uznających podwójne lub wielokrotne obywatelstwo swoich obywateli (dziewiąta będzie wkrótce Szwecja, gdzie stosowne procesy parlamentarne związane z wprowadzeniem poprawek do ustawy o obywatelstwie szwedzkim znajdują się obecnie w toku). Istnieją zatem liczne zagraniczne precedensy zapewnienia zgodności pomiędzy konwencja europejska, a prawem wewnętrznym.
Preferencja MSWiA dla rozwiązań prawnych Niemczech i Austrii (które podwójnego obywatelstwa nie uznają), i ich rzekomej wyższości nad rozwiązaniami prawa Wielkiej Brytanii, Francji czy Irlandii (która, jak Polska, także posiada ogromna światową diasporę, i w związku z tym bez kłopotów uznaje podwójne lub wielokrotne obywatelstwo) wynika z arbitralnego założenia politycznego. Założenie to ma w swojej intencji wzmocnić środki przymusu państwowego jakimi dysponuje MSWiA, a w konsekwencji jeszcze zwiększyć (juz i tak nadmierne) znaczenie resortu spraw wewnętrznych w polityce państwa.
Szkoda również, że nie dołożono z równą starannością wysiłków, by zapewnić zgodność nowej ustawy z Art.34.2 Konstytucji RP, pozwalającym obywatelowi na własnowolne zrzeczenie się obywatelstwa polskiego.
Obecna procedura uzyskiwania zgody Prezydenta RP na zrzeczenie sie obywatelstwa, to ponury sen najczarniejszej gomułkowskiej nocy. Poza przysporzeniem petentowi możliwie największych kłopotów i wydobyciem od petenta możliwie najwyższych opłat, procedura nie śluzy w zasadzie niczemu, ponieważ zrzeczenie sie obywatelstwa RP i tak nie wyłącza nikogo spod jurysdykcji kryminalnej ani cywilnej sądownictwa RP w sprawach dotyczących zobowiązań wobec państwa polskiego.
Państwo polskie nie nadawało obywatelstwa polskiego nikomu, kto się z tym obywatelstwem urodził. Państwo również nie może nikomu obywatelstwa polskiego odebrać (art. 34.2 Konstytucji RP). Nie wiadomo wiec, z jakiej racji państwo rości sobie pretensje do wyrażania lub nie wyrażania zgody na własnowolne zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego.
w sytuacjach, gdy obywatel polski posługuje się paszportem obcym może zachodzić podejrzenie, że paszport polski został mu z jakichś przyczyn zatrzymany lub unieważniony i jest to próba obejścia decyzji o zatrzymaniu paszportu polskiego wydanej przez władze polskie.
No i tu jest, niestety, pies pogrzebany. Oczywiście, takie podejrzenie w rzeczywistości zachodzić nie może, ponieważ państwo dysponuje pełnym wykazem wydanych paszportów i może sprawdzić natychmiast w odpowiedniej bazie danych, czy obywatel posiadał polski paszport.
Ale też nie o uzasadnione podejrzenia tu chodzi, tylko o roszczenie sobie przez MSWiA prawa do NIEUZASADNIONYCH podejrzeń i insynuacji. Zamiast uzasadnionych podejrzeń w wyjątkowych wypadkach, ma obowiązywać reguła powszechnego domniemania winy, nie niewinności. MSWiA rezerwuje sobie prawo by podejrzewać każdego. Podejrzewać na wszelki wypadek, z dowolnego powodu, lub bez powodu, zamiast ustalić, czy istnieją jakiekolwiek rzeczywiste przyczyny, by dana osobę zatrzymać.
Ale jeśli takie powody istnieją, to i tak zatrzymać na lotnisku można każdego, posiadany paszport nie odgrywa żadnej roli. Tymczasem dyrektor Kozłowski życzy sobie, by MSWiA zostało wyposażone w niegraniczone, uznaniowe prawo do swobodnego, prewencyjnego zatrzymania w kraju dowolnej osoby, bez konkretnego powodu, według swobodnego uznania władzy państwowej. Zapewne stoi za tym argument historyczny – przecież takie prawo zawsze było udziałem jego resortu i podlegających mu służb, wiec jakże teraz te prawo uszczuplać.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pragnie stworzyć system prawny pozwalający, tak jak w PRL, na zatrzymanie w kraju każdego obywatela w drodze decyzji administracyjnej niskiego szczebla, z każdego błahego powodu, lub wręcz “do wyjaśnienia”, tj. do czasu kiedy organa państwowe zastanowią się, czy mają jakiś powód. Jest to klasyczna praktyka państw totalitarnych; w państwach demokratycznych uniemożliwienie komukolwiek opuszczenia terytorium państwa wymaga nakazu sądowego lub listów gończych wydanych przez prokuraturę. MSWiA natomiast chce mieć swobodę zatrzymywania obywateli na granicach według uznania, bez potrzeby tłumaczenia sie przed kimkolwiek. Naturalnie, tak można poczynać sobie tylko z obywatelami okazującymi paszport polski. Nie można natomiast tak postąpić z obywatelami okazującymi paszport obcy, ponieważ trzeba by podstawy zatrzymania na granicy objaśnić obcemu konsulowi.
Oczywiście, nie ma z tym problemu w uzasadnionych przypadkach. W razie rzeczywiście popełnionych przestępstw lub wykroczeń, obca opieka konsularna ogranicza się do skontaktowania obwinionego z adwokatem i zawiadomienia rodziny za granica. Ale w wypadkach, kiedy państwo nadużyło władzy zatrzymując kogoś w granicach RP, zaś przestępstwa nie było, obcy konsul może składać protest kanałami politycznymi. Dyrektor Kozłowski wyraźnie nie życzy sobie, by przypadki nadużywania władzy przez organa państwowe RP mogły wychodzić w ten sposób na światło dzienne.
Zatrzymanie cichcem na lotnisku i przetrzymywanie incommunicando, to wyraźnie zdaniem MSWiA podstawowy atrybut suwerennej władzy Rzeczypospolitej, którego ministerstwo bronić będzie jak niepodległości. Tu właśnie bije PRL-owskie serce nowej ustawy o obywatelstwie polskim, oddającej dorobek całego życia Polonusa mieszkającego za granica, a pragnącego odwiedzić rodzinę w kraju, w tradycyjnie czyste, praworządne i kompetentne ręce polskiego MSW.
Kluczowy dla Polonii art. 3 tego nowego projektu jest ganz identico taki sam jak art. 2 miłościwie nam panującej ustawy komuszej z 1962 roku o obywatelstwie polskim. Ta sama myśl i ta sama intencja, trochę przemataczona i trochę innymi słowami wyrażona, żeby durnie to kupili jako przełom w stosunkach Macierzy z Polonią, pardon, z “Polakami przebywającymi za granicą” bo słowo “Polonia” powoli wycofujecie w kraju z użycia.
Art. 3: 1. Obywatel polski posiadający równocześnie obywatelstwo innego państwa ma wobec Rzeczypospolitej Polskiej takie same prawa i obowiązki jak osoba posiadająca wyłącznie obywatelstwo polskie.
Tak się zabawnie składa, że i tu, i tu, w obecnej ustawie i w nowym projekcie, w 1962 roku i w 2007 roku, w komunie i w antykomunie, miłościwe państwo niczyjego podwójnego obywatelstwa nie uznaje, a jedynie je z wyraźnym ociąganiem toleruje.
UZNAWAĆ inne niż polskie obywatelstwo podwójnych obywateli de iure, czyli razem ze wszystkimi jego prawami i obowiązkami, a TOLEROWAĆ to obywatelstwo de facto, czyli nie karać za jego posiadanie, nie przyjmując jednocześnie do wiadomości istnienia związanych z tym innym obywatelstwem praw i obowiązków.
Z tym bipolarnym (maniakalno-depresyjnym) upieraniem się państwa, że podwójny obywatel to jest dla Polski wyłącznie polski obywatel, jest trochę tak, jakby się maniakalnie lub depresyjnie upierać, że jak deszcz jest niepolski, to płaszcza nie moczy, podczas gdy każdy własnym okiem widzi, że moczy, niezależnie od przekonań i preferencji w tej materii.
Nikt nie każe w kraju mataczyć i plątać się we własnych barokowych krętactwach – po prostu ogłoście, że ponieważ posiadanie podwójnych obywateli jest dla Polski niekorzystne (nie musicie tłumaczyć dlaczego), to wy nie chcecie mieć żadnych podwójnych obywateli, więc każdy taki podwójny obywatel ma się w ciągu 12 miesięcy zdecydować, czy wybiera dla siebie i swoich nieletnich dzieci obywatelstwo polskie, czy niepolskie, i jak wybiera polskie, to ma wam dać znać na piśmie.
Są precedensy – obywatel niemiecki albo austriacki na przykład nie może posiadać dwóch obywatelstw naraz, a jak sobie załatwi jakieś obywatelstwo inne niż to, z którym sie urodził, to automatycznie traci Staatsagehörigkeit Vaterlandu w momencie nabycia tego innego.
No więc powiedzcie, że wy też nie chcecie, i że jak ktoś nie złoży odpowiedniego świstka w konsulacie w ciągu 12 miesięcy od daty ogłoszenia, to utraci obywatelstwo polskie automatycznie, bez potrzeby dalszych stalinowsko-bizantyjskich czynności prawnych i administracyjnych. Tak było w II RP – kto się naturalizował za granicą, ten na podstawie ustawy z 1920 roku o obywatelstwie polskim automatycznie tracił obywatelstwo polskie, bez zawracania w tej sprawie głowy prezydentowi. I był spokój, bo każdy polski emigrant się mógł w każdej chwili w ten sposób samookreślić, a polski skarb państwa oszczędzał na urzędnikach przerzucających sie stertami papierów bez żadnego sensownego celu.
Wniosek o wyrażenie zgody na zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego jest bezpodstawny
Aczkolwiek Rozporządzenie Prezydenta RP z dnia 14.03.2000 r wymaga takiego wniosku, jest to akt bezpodstawny z następujących powodów:
- obywatel sam, a nie ktokolwiek inny decyduje o tym czy chce być obywatelem polskim czy nie: Konstytucja RP z dnia 02.04.1997 r w ust. 2 art. 34 daje prawo każdemu do zrzeczenia sie z obywatelstwa,
- prawo to podkreśla również podpisana przez Polskę European Convention on Nationality (ECN) z dnia 06.11.1997 r w art. 8. Wyjątki stanowią przypadki, w których dana osoba jest skazana lub poszukiwana na podstawie prawomocnego wyroku sądowego, lub nie posiada obywatelstwa innego państwa.
Teza 1: zrzeczenie sie obywatelstwa nie może być uwarunkowane zgoda ani Prezydenta, ani żadnego innego przedstawiciela władz.
2. Władze Polski zobowiązane są uznawać wszelkie legalnie wystawione dokumenty.
Paszport, dowód osobisty, karta identyfikacyjna, metryka urodzenia itp. są oficjalnymi dokumentami tożsamości obywatela, potwierdzającymi jednocześnie przynależność do danego państwa. Ich nieuznawanie jest nie tylko pogwałceniem zasad międzynarodowych, lecz również suwerenności wydającego je kraju. Można sobie wyobrazić, jak zareagowałyby władze, gdyby inne państwa nie akceptowały dokumentów polskich. Dlaczego wiec procedura zrzekania sie obywatelstwa akceptuje wyłącznie akty stanu cywilnego i inne papiery wydane przez urząd polski, także np. od osób urodzonych poza jej granicami ?
Teza 2: Legalne dokumenty tożsamości i stanu cywilnego posiadają swoją ważność niezależnie od kraju który je wydal.
3. "Umiejscowianie" w Polsce jest fałszowaniem dokumentów.
W myśl polskich przepisów John Piotrowski urodzony np. w Kanadzie musi sie ‘umiejscowic’ w Polsce i stać się Janem Piotrowskim urodzonym w Warszawie. Dopiero wtedy dostanie paszport Polski, niestety z danymi nie odpowiadającymi rzeczywistości, a zatem innymi niż w jego paszporcie kanadyjskim. Pomijając merytoryczny absurd takiego przepisu Jan naraża się na pomówienie, ze sfałszował dane osobowe albo w Kanadzie albo w Polsce.
Teza 3: Przepis ‘umiejscowiania’ w Polsce zmusza do sfałszowania danych osobowych.
4. Udowodnienie obywatelstwa polskiego.
Według informacji podawanych przez urzędy konsularne osoba decydująca się na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego musi przedstawić dokument jego posiadania. Należy tutaj zapytać autorów tego przepisu czy Polska zalicza się do grona republik bananowych, czy też a tego zarówno Polsce jak też nam wszystkim serdecznie życzymy do cywilizowanych krajów tego świata. W ‘normalnych’ państwach każdy obywatel jest zarejestrowany i wystarczy kilka kliknięć w systemie ewidencyjnym aby się dowiedzieć kto jest kim. Należy wyjść z założenia, że dostęp do tych danych posiada nie tylko policja i służby graniczne, lecz również każda placówka zagraniczna. Potwierdzenie obywatelstwa jest zatem prosta czynnością zajmującą zaledwie kilka minut.
Nikt nie może nas obarczać obowiązkami wynikającymi z chaosu i bałaganu w urzędach, prowadzeniu ewidencji prymitywna metoda zakładania ‘teczek’ itp. Jak ma zrzec się obywatelstwa osoba która np. nie figuruje na liście ? Czy jest ona w ogóle obywatelem polskim ? Jak ma to ‘udowodnic’ ?
Teza 4: Potwierdzenie lub sprawdzenie obywatelstwa polskiego jest zadaniem i obowiązkiem urzędów a nie obywateli.
5. Narodowość i obywatelstwo polskie
Zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego nie oznacza rezygnacji z przynależności do wspólnoty narodowości polskiej.
6. Prawo do zrezygnowania z obywatelstwa polskiego.
Prawo do zrzeczenia sie obywatelstwa polskiego przysługuje każdemu i jest takim samym jak prawo do jego zachowania. Wyraża ono jedynie wolna wole przynależności do innego kraju . Nie oznacza ono w żadnym wypadku wrogości w stosunku do kraju i narodu polskiego i z tego względu musi być odpowiednio traktowane.
Teza 6: Prawo do zrzeczenia się obywatelstwa polskiego należy respektować tak samo jak prawo do jego zachowania.
Informacje o wymaganych do zrzeczenia się obywatelstwa dokumentach różnią się w zależności od placówki lub urzędu. Niektóre konsulaty wymagają wiele więcej niż określa to Rozporządzenie Prezydenta RP np. życiorys w dwóch egzemplarzach itp. Wyjaśnienie dlaczego informacje są tak rożne pozostawiamy samym urzędnikom i ich przełożonym. Naszym zdaniem są to dokumenty nie mające nic wspólnego z istota sprawy.
Teza 7: Do rezygnacji z obywatelstwa polskiego powinny być wymagane tylko dokumenty istotnie niezbędne.
8. Jak wyobrażamy sobie procedurę zrzeczenia sie obywatelstwa polskiego.
- Przede wszystkim do przyjęcia oświadczenia o rezygnacji z obywatelstwa powinien być upoważniony każdy konsul RP.
- Zainteresowany zwraca sie pismem do konsulatu informując o swoim zamiarze, podając dane osobowe, adres i prosi o wyznaczenie terminu sprawy.
- W międzyczasie urzędnik placówki stwierdza, czy osoba ubiegająca się jest zarejestrowana w ewidencji jako obywatel polski. Jeśli tak, wyznacza termin, jeśli nie wydaje zaświadczenie, że Pan …… nie znajduje sie w rejestrze, co jest równoznaczne z faktem, że nie jest obywatelem polskim. W stosunku do osób mających jakiekolwiek zobowiązania finansowe lub poszukiwanych prawomocnym wyrokiem sądowym należy przewidzieć postępowanie specjalne i odmówić możliwości zrzeczenia sie obywatelstwa.
- ‘Potwierdzony’ petent zgłasza się osobiście w umówionym terminie do konsulatu i legitymuje się posiadanym paszportem lub karta identyfikacyjna. W ten sposób dokumentuje swoją tożsamość oraz posiadanie obywatelstwa kraju stałego pobytu.
- Akt rezygnacji z obywatelstwa stanowi własnowolne pisemne oświadczenie podpisane w obecności konsula.
- Konsul wydaje zaświadczenie o zrzeczeniu sie obywatelstwa polskiego i przekazuje informacje o tej decyzji do kraju.
Teza 8: Obowiązkiem zrzeczenia się obywatelstwa powinny być objęte tylko osoby, które są zarejestrowane w ewidencji jako obywatele polscy. Procedura zrzeczenia powinna być uproszczona, tak jak to przedstawiono powyżej.
~fooky
18-01-2014 / 00:48
Cóż... od kilku lat przechodzę tę gehennę... Chcę być bezpaństwowcem... Prezydent, Rzecznik Praw Obywatelskich... i ośmieszają się powoływaniem na konwencję ONZ z 1961, której Polska nie ratyfikowała... Tacy mądrzy a czytać ze zrozumieniem nie potrafią... Sami prawnicy a nie potrafią zrozumieć art Art. 87. KOnstytucji "Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia." Cóż... 10 rok już strzelam facepalm po otwarciu koperty od urzędasów...
21-09-2013 / 17:19
Czegoś tu nie rozumiem, zwłaszcza oburzenia związanego z faktem "tolerowania innego obywatelstwa"..."nie przyjmując jednocześnie do wiadomości istnienia związanych z tym innym obywatelstwem praw i obowiązków". Skoro masz polskie obywatelstwo i jesteś na terytorium RP, to podlegasz wyłącznie prawu polskiemu. Inne obywatelstwa są w tym momencie nieistotne. Ja wiem że wygodnie by było powoływać się na obywatelstwo i prawo innego kraju kiedy tylko wygodnie, a gdy okoliczności mniej korzystne to "jestem POLAKIEM". W taki razie wyrabiam sobie obywatelstwo 50 krajów i zależnie od okoliczności kombinuję :p Co do zrzeczenia się obywatelstwa, to zgadzam się, że powinno mieć ono formę oświadczenia ze skutkiem prawnym od chwili złożenia. Dziękuję za uwagę