Source: http://olgierd.bblog.pl/wpis,wraca;temat;zakazu;fotografowania;a;prawo;do;prywatnosci,12783.html
Timestamp: 2017-10-20 12:33:10
Legal References Found: art. 81
 art. 23
 art. 23
 art. 81
 art. 384
 art.
32
 art. 5
 art. 384
 art.
384

Document Content:
Wraca temat zakazu fotografowania (a prawo do prywatności) | Lege Artis w Bblog.pl
Wraca temat zakazu fotografowania (a prawo do prywatności)
Temat -- czy można zakazać fotografowania? bo może jest coś takiego jak konstytucyjna wolność patrzenia, równorzędna wolności fotografowania? a może prawo do prywatności powinno jednak brać górę -- coraz częściej wraca w różnych mniej lub bardziej niemądrych dyskusjach.
Swoje zdanie na temat takich ograniczeń zdążyłem już na łamach Lege Artis wyłożyć (por. Zakaz fotografowania? oraz Fotografowanie a prawo do prywatności (sprawa J.K. Rowling)). Nadal będę twardo stał na stanowisku, iż pomimo faktu, że wprawdzie nie istnieje przepis prawa, który dawałby komukolwiek uprawnienie do wprowadzania tego rodzaju zakazów, jednak mogą one wynikać bądź z zobowiązań poczynionych np. przez uczestnika imprezy publicznej, bądź z wyraźnie wyrażonej woli osoby portretowanej.
W pierwszym przypadku istotą sporu jest zwykła zasada swobody umów (art. 353(1) kc), zgodnie z którym
Jeśli zatem organizator koncertu -- nieistotne: darmowego czy biletowanego -- w umowie (tu za dowód może posłużyć np. ogłoszenie o sprzedaży czy nadruk na bilecie) bądź w regulaminie imprezy informuje, iż widzowie nie mogą utrwalać jego przebiegu jakimkolwiek urządzeniem (magnetofon, kamera, aparat fotograficzny), to należy przyjąć, że stanowi to część treści zobowiązania stron (art. 384 par. 2 kc).
Na zdjęciu instalacja Przejście autorstwa Jerzego Kaliny, ustawiona na skrzyżowaniu ul. Świdnickiej i Józefa Piłsudskiego. Zgodnie z informacją instalacja upamiętnia wprowadzenie stanu wojennego, aczkolwiek pierwotnie postawiono ją w... 1977 roku w Warszawie.Dla wielu osób bolesny jest brak możliwości negocjacji tych warunków, choćby poprzez możliwość 'dokupienia' prawa do robienia zdjęć. Zdarza się, iż powołują się przy tym nawet na istnienie klauzuli niedozwolonej -- jednak trzeba pamiętać, iż zastosowanie modelu umowy adhezyjnej nie oznacza, iż strona dominująca dopuściła się jakiejkolwiek klauzuli abuzywnej.
Niektórzy wskazują, iż ustanowienie tego rodzaju zakazu następuje z pogwałceniem konstytucyjnej zasady wolności słowa. Wówczas zainteresowany nie mógłby w żaden sposób zobowiązać widza do powstrzymania się od robienia zdjęć. Pogląd ten odrzucam a priori z prostej i zasadniczej przyczyny: zawarcie szeregu umów oznacza mniej lub bardziej dobrowolne ograniczenie sfery własnych swobód (i tak np. wynajmując lokal mieszkalny zgadzamy się na ograniczenie naszego prawa własności na rzecz najemcy). Równie absurdalny jest pomysł uzależniający dopuszczalność tego rodzaju zakazów od istnienia normy ustawowej ('bo przecież każdy zakaz powinien mieć podstawę w ustawie'); otóż nie -- reguła ta odnosi się wyłącznie do relacji państwo-obywatel, natomiast nie ma zastosowania w relacjach między obywatelami.
W żadnym przypadku -- wolę to napisać, bo mi zaraz ktoś zarzuci niejasność wynikającą z niedopowiedzenia -- nie oznacza to, iżby organizator takiego koncertu mógł rewidować bagaż bądź stosować jakiegokolwiek rodzaju przymus osobisty wobec osób, które umowny zakaz złamały. Zasady stosowania przymusu przez pracowników ochrony regulują odrębne przepisy i nie ma tam mowy o tego rodzaju uprawnieniu.
Chcesz być na bieżąco? Czytaj Lege Artis w swoim Google Readerze!Osobną sprawą jest ochrona dóbr osobistych (prywatności, intymności, świętego spokoju) jednostek. Tak, wiem, że jedynym przepisem wprost odnoszącym się do rozpowszechniania wizerunku jest art. 81 prawa autorskiego (por. O stanowisku GIODO na temat zdjęć w portalu Nasza Klasa, Wykorzystanie wizerunku osoby publicznej w reklamie oraz dla dociekliwych Odszkodowanie za naruszenie autorskich praw majątkowych) i wiem, że przepis ten nie mówi nic na temat robienia zdjęć.
Co ciekawe godnie ze stanowiskiem brytyjskiego Home Secretary wyrażonym w liście do National Union of Journalists pomimo braku zakazów ustawowych miejscowe regulacje dotyczące fotografowania mogą być wprowadzane przez lokalne władze w Zjednoczonym Królestwie. Sprawa jest efektem pytań NUJ dotyczących wzmożonego zainteresowania policji dziennikarzami wyposażonymi w aparaty fotograficzne.Trzeba mieć jednak na uwadze, iż art. 23 kodeksu cywilnego stanowi po prostu o ochronie wizerunku, nie zaś o ochronie wizerunku przed rozpowszechnianiem. Można zatem postawić tezę, iż naruszeniem dóbr osobistych może być już samo utrwalanie wizerunku osoby bez uzyskania jej zgody, zwłaszcza, jeśli moment, w którym osoba ta została zarejestrowana jest dla niej w jakikolwiek sposób kłopotliwy.
W pewnym sensie -- na gruncie wykonania badań antropologicznych, jednak regułę tam wskazaną należy w moim przekonaniu stosować nie tylko w postępowaniu dowodowym -- potwierdził to Sąd Najwyższy wyrokiem z 5 lipca 1973 r. (III CRN 161/73), w którego sentencji czytamy, iż:
Przy przeprowadzeniu dowodu z badań antropologicznych konieczne jest dokonanie nie tylko oględzin osoby, w stosunku do której dowód ten się przeprowadza, ale również dokonanie zdjęć (fotografii) pomiarów itd., a wiec naruszenie jej dobra osobistego, jakim jest prawo do nietykalności. Gdyby więc nie było nawet w kodeksie postępowania cywilnego żadnego przepisu regulującego tę kwestię, to obowiązek uzyskania zgody wynikałby z ogólnych zasad prawnych, a w szczególności z art. 23 k.c.
Reasumując, może dla odmiany w punktach (bo się łatwiej utrwali)::
naruszenie prywatności jednostki może nastąpić nie tylko poprzez rozpowszechnienie jej wizerunku, lecz także poprzez jego utrwalenie,
ochrona wizerunku oparta na zasadzie poszanowania dóbr osobistych (art. 23 kc) idzie znacznie dalej, niż wskazane w art. 81 pr.aut. zasady rozpowszechniania tegoż wizerunku,
organizatorzy imprez masowych mogą -- powołując się choćby na własny interes merkantylny lub wolę wykonawców -- wprowadzać stosowne zakazy, które będą wiązały widzów, o ile zostały im w odpowiedni sposób zakomunikowane (nie jest przy tym niezbędne np. wyrażenie zgody na takie postanowienia na piśmie).
A teraz zachęcam do dyskusji ;-)
Tagi fotografia,	prawo,	dobra osobiste,	wolność
Niepokorni blogerzy na szafot... Biurokratyczny bubel do lamusa
2008-07-08 14:28:52 | *.*.*.* | Quake
Re: Wraca temat zakazu fotografowania (a prawo do prywatności) [1]
IMO jakoś specjalnie kontrowersyjny ten wpis nie jest - samo utrwalanie wizerunku
(bez rozpowszechniania) może prowadzić do naruszenia dóbr osobistych (prawa do
prywatności). Ale wszystko zależy od konkretnego stanu faktycznego, w szczególności
chodzi tu o intensywność naruszeń i wielkość szkody (krzywdy).
Z opisywanego punktu widzenia dość ciekawy jest wyrok SA w Katowicach z 4 kwietnia
2007r, I ACa 139/07. W uzasadnieniu tego orzeczenia wskazuje się m.in., że:
"roszczenie powoda nie zasługuje jednak na udzielenie mu ochrony prawnej. W istocie
bowiem to sam powód był inicjatorem tego zdarzenia. Zachowanie pozwanego zostało
bowiem w oczywisty sposób sprowokowane przez powoda, który sam w istocie NARUSZA
DOBRA OSOBISTE SĄSIADÓW, w tym i pozwanego w ten sposób, że wbrew woli tych osób (w
tym pozwanego) NAGRYWA ICH w czasie różnych zajęć w obejściu czy poza nim. Powód
bezpodstawnie ingeruje więc w sferę prywatności innych osób" skomentuj
2008-07-08 15:56:31 | *.*.*.* | olgierd
O widzisz, a na to nawet nie trafiłem.
Kontrowersyjny nie jest... -- zależy gdzie ;o) skomentuj
2008-07-08 16:01:39 | *.*.*.* | wyrons
Re: Wraca temat zakazu fotografowania (a prawo do prywatności) [0]
Jest jeszcze jeden detal a propos wzorców umownych. Chodzi mi o to, że organizatorzy
takich imprez nie zawsze pamiętają o umieszczeniu stosowanych postanowień na przykład
na bilecie i albo nie robią tego wcale (wtedy pojawia się ewentualnie z ich strony
argumentum ad panum z ochronum), albo ograniczają się do regulaminu wiszącego
"gdzieś", w mniej lub bardziej wiszącym miejscu. A wtedy mamy nieco większy kłopot,
bo wzorzec "wiszący" nie jest wzorcem doręczonym przed zawarciem umowy, a taka umowa
nie dotyczy raczej drobnych spraw życia codziennego w rozumieniu art. 384 par. 2
(zakładam, że kupujący to konsument). Inna rzecz, że wtedy znowu pojawia się
argumentum jak wyżej ;) skomentuj
2008-07-08 16:28:06 | *.*.*.* | tolep
Re: Wraca temat zakazu fotografowania (a prawo do prywatności) [4]
Ciekawa sprawa z tym odwołaniem do konstytucji. To może niezupełnie na temat, ale
jednak w związku z tym co napisałeś: co sądzisz w takim razie o zastosowaniu art.
32.2 Konstytucji w relacjach między podmiotami prywatnymi?
A z nieco innej beczki: niezwykle śmieszne są ostatnie francuskie perypetie Googla i
jego usługi Street View (idg.pl/news/157905.html) w zestawieniu z faktem, ze na
ulicach znajdują się setki tysięcy- w dużej części prywatnych - kamer monitoringu
"służących bezpieczeństwu". skomentuj
2008-07-09 11:54:46 | *.*.*.* | olgierd
-> Wyrons: pytanie na ile art. 5 ust. 3 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych
('Organizator imprezy masowej udostępnia uczestnikom imprezy masowej regulamin
obiektu lub regulamin imprezy masowej.') jest lex specialis wobec art. 384 par. 2 kc.
Osobiście skłaniałbym się, że tak właśnie jest, a zatem działanie regulaminu imprezy
masowej nie wynika ze zwyczaju, lecz z ustawy, a zatem nie ma doń zastosowania art.
384 par. 2 kc (hmm co oznacza, że powinienem nieco przebudować myśl ujętą w
tekście... jeszcze to przemyślę). Ba, pewnie i jest on lex specialis wobec par. 1...
-> Tolep: długie długie lata byłem dość progresywnie nastawiony jeśli chodzi o
horyzontalne działanie konstytucji. Ostatnio jednak -- głównie ze względu na
świadomość, że i tak do rozstrzygania tego rodzaju sporów powołane są stosowne organy
-- wychodzę z założenia, że i tak to wszystko pisze się dla sądów. Tj. my w umowie
możemy się do czegoś zobowiązać, i treść takiego zobowiązania jest sama w sobie
ważna, chyba że któraś ze stron pójdzie z tym na skargę.
(Dowodem jest to, że żaden organ z urzędu nie może zareagować, jeśli na treść
zawartej umowy godzą się strony.) skomentuj
2008-07-10 23:11:34 | *.*.*.* | Aleksander Lucis
"naruszenie prywatności jednostki może nastąpić nie tylko poprzez rozpowszechnienie
jej wizerunku, lecz także poprzez jego utrwalenie"
Naruszenie prywatności jednostki poprzez utrwalenie jej wizerunku, ma się dla mnie
trochę tak jak 500zł kary za przeklinanie w miejscu publicznym dla kogoś, kto
przeklinał bez wydawania dźwięku - poruszając jedynie ustami.
Ciekawe co piszesz o rozróżnieniu relacji państwo-obywatel i tych miedzy obywatelami. skomentuj
2008-07-13 19:50:15 | 89.78.19.* | Mikołaj (PMM)
Piszesz: trzeba pamiętać, iż zastosowanie modelu umowy adhezyjnej nie oznacza, iż
strona dominująca dopuściła się jakiejkolwiek klauzuli abuzywnej.
Prawnikiem nie jestem, ale coś mi w tym sformułowaniu nie gra. Jeśli dobrze rozumiem,
to umową adhezyjną jest np. umowa z operatorem komórkowym czy biurem podróży, prawda?
A przecież w tamtych przypadkach bardzo liczne są klauzule abuzywne, o czym co roku
trąbią organizacje ochrony praw konsumenta.
To tak na marginesie, bo IMHO bardzo klarowną zasadą jest umieszczenie informacji o
zakazie rejestracji imprezy na każdym bilecie. Wtedy sytuacja jest prosta i nie
trzeba uderzać w negocjacje z panami z ochrony. Powinno to też działać w drugą
stronę, czyli jeśli na koncercie fotki można robić, to też przydałby się wpis. Nie na
każdego osiłka to podziała, ale na większość ochroniarzy pewnie tak. skomentuj
2008-07-13 20:50:37 | *.*.*.* | olgierd
=> Aleksander Lucis: cóż, przyjmuje się dość powszechnie, iż także rejestrowanie
czyjegoś zachowania -- oczywiście rozróżnijmy uporczywe, wręcz u********* nachodzenie
(paparazzi) -- może być naruszeniem tejże prywatności. Powiedzmy, że nie każdy to
Zresztą: jest coraz więcej na ten temat orzecznictwa. Trzeba się powoli
przyzwyczajać...
=> Mikołaj: tak, to się zdarza dość często; mi jednak chodziło o to, że w przekonaniu
niektórych sam fakt zastosowania modelu przez przystąpienie oznacza taką klauzulę (bo
konsument nie mógł nic negocjować).
Co do akapitu nr 2 -- tak, 100% zgody. skomentuj
2008-07-14 11:25:12 | 193.164.157.* | Mikołaj (PMM)
Teraz jest OK i zgadzam się - umowa adhezyjna nie jest równoznaczna z istnieniem w
niej klauzul abuzywnych. skomentuj
2009-03-01 14:21:17 | 79.163.104.* | telewidz
Re: Wraca temat zakazu fotografowania (a prawo do prywatności), a TVN "UWAGA PIRAT" [1]
A jak to prawo sie ma do rejestracji kierowców zatrzymanych przez drogówkę z udziałem
ekipy telewizyjnej TVN Turbo "UWAGA PIRAT"? Co, jeśli po zatrzymaniu kierowcy ekipa
filmuje go pomimo jego protestu? A kierowca nie życzy sobie jekiegokolwiek utrwalania
jego wizerunku - nawet z zasłoniętą twarzą (Kierowce można rozpoznać po innych
cechach np. postura, ubiór, samochód itp).
PS. Poza tym jest to rozpowszechnianie prywatnego wizerunku w telewizji komercyjnej a
do tego płatnej kodowanej. Czy ktoś czerpie zyski z rozpowszechniania tego
materiału(reklamy w przerwach programu, plus opłata za abonament). skomentuj
2009-03-01 15:16:55 | *.*.*.* | olgierd
Jeśli nie ma zgody na *rozpowszechnianie* wizerunku -- nie na samo filmowanie -- to
bezdyskusyjnie można ścignąć taką telewizję. Co do samego filmowania -- patrz tekst,
myślę, że moje stanowisko byłoby identyczne. skomentuj
2009-05-24 02:21:37 | 62.121.77.* | mOSAd
Interesują mnie imprezy masowe. Co z wolnością słowa i prawem do wypowiedzi oraz
informacji? Gdyby można bylo zgodnie z konstytucją zabronić rejestrowania wystąpień
publicznych lub imprez masowych, a tym samym podawania do wiadomości publicznej,
dokładnie co tam się wydarzyło, to czy nie zostałaby złamane bardziej podstawowe
zasady funkcjonowania społeczeństwa?
Przykład: Zezwalamy na urządzenie wiecu/demonstracji, ale nie wolno jej rejestrować -
ani tego jak siły rzadowe rozgoniły protestujących, jak zachowywała się policja itp.
Wydaje mi się, że rejestracja takich wydarzeń nie podlega ocenom w kategoriach
jednostkowych i ochrony wizerunku osób prywatnych, a tym bardziej publicznych.
Oczywiście nadal prawo do publikacji wizerunku *jednostki* zachowuje jednostka.
Jednak utrwalenie zachowania osób publicznych oraz *tłumu* nie może zostać
2009-05-24 09:29:51 | *.*.*.* | olgierd
Różnica jest taka, że tu mamy do czynienia z imprezą prywatną, komercyjną,
biletowaną. Ja bym przyjął, że organizator może pobierać pożytki w taki sposób, jaki
mu pasuje. skomentuj
2015-10-21 19:14:16 | 94.42.37.* | bbb5
Wystarczy kamera w okularach i nikt się nawet nie zorientuje że jest nagrywany :) skomentuj