Source: http://www.romaszewski.pl/senat/sejm-i-zgromadzenie-narodowe/1998_marzec--uznanie-za-niewazne-orzeczen-wydanych-wobec-osob-skazanych-za-dzialalnosc-na-rzecz-niepodleglego-bytu-panstwa-polskiego
Timestamp: 2017-09-25 04:40:51
Legal References Found: art. 11
 art. 8
 art. 8
 art. 1
 art. 1
 art. 239
 art. 8
 art. 8
 art. 1
 art. 8
 art. 489
 art. 489
 art. 11
 art. 2
 art. 8
 art. 3
 art. 8
 art. 1
 art. 11
 art. 3
 art. 11
 art. 8
 art. 11
 art. 3

Document Content:
Romaszewski.pl: HOME / Sejm i Zgromadzenie Narodowe / Uznanie za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób skazanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego
Uznanie za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób skazanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego
Pierwsze czytanie senackiego projektu ustawy
o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne
orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych
za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego
14. pos. Sejmu 3. kad. 18 marca 1998 roku
Senator Zbigniew Romaszewski - przewodniczący Senackiej Komisji Praw Człowieka i Praworządności - przedstawiał Sejmowi projekt ustawy napisany przez kierowaną przez niego komisję. Senator był inicjatorem przedstawianej nowelizacji. Wystąpienie składało się z dwóch części, pierwszej wprowadzającej i drugiej wyjaśniającej wątpliwości, które pojawiły się podczas debaty. Oto pełna treść obu wystąpień:
Myślę, że uzasadnienie proponowanej nowelizacji chyba najlepiej będzie potraktować historycznie, ażeby wykazać wszystkie narastające problemy i niekonsekwencje, jakie z tą ustawą się wiązały i w ten sposób uzasadnić konieczność szybkiego przeprowadzenia tej nowelizacji.
Otóż, Wysoka Izbo, 23 lutego została przyjęta ustawa o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Ustawa, która pozwalała na drodze sądowej dochodzić unieważnienia wyroków wydanych w latach 1944­1956 na osoby, które działały na rzecz niepodległego państwa polskiego. Można było dochodzić unieważnienia tych wyroków oraz występować wobec państwa polskiego z roszczeniami materialnymi za niesłuszne skazanie, za odbyte kary. Równocześnie ustawa ta przewidywała w art. 11 możliwość występowania z roszczeniem odszkodowawczym przez osoby, które były więzione bez wyroku sądowego lub też które zostały uniewinnione, ale żadnych odszkodowań im nie wypłacono. Oczywiście dotyczy to ­ jeszcze raz podkreślam ­ osób, których działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego została jednoznacznie stwierdzona. To dotyczy również orzeczeń wydanych za opór przeciwko kolektywizacji wsi i obowiązkowym dostawom. Obejmowało to również tę grupę osób represjonowanych w latach 1944­1956.
Już wtedy, tzn. w lutym 1991 r., powstała kwestia osób, które były represjonowane nie przez władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, ale przez władze radzieckie, przez służby specjalne, przez NKWD, były wywożone z terenu Polski i często przez długie lata przebywały w więzieniach, były na zsyłce na terytorium Związku Radzieckiego.
Problem ten był podnoszony. Wtedy zarówno Sejm, jak i Senat stanęły na stanowisku ­ był to początek roku 1991 ­ że w zasadzie państwo polskie nie ma powodu uwzględniać roszczeń, które miały miejsce w związku z represjami doznanymi ze strony innego państwa. Od tego czasu sytuacja ulegała kolejnym zmianom. M.in. doszło do porozumienia polsko-rosyjskiego, które przyjęło tzw. opcję zero, a wobec tego nie uwzględniło możliwości, jakiejś generalnej możliwości, wypłaty przez zasadniczego, podstawowego spadkobiercę ZSRR, czyli Rosję, jakichkolwiek odszkodowań, a jednocześnie istniał głęboko moralnie trudny do zaakceptowania problem ludzi, którzy oddali swoje życie, swoje wysiłki na rzecz niepodległego bytu, pozostawali w straszliwych w gruncie rzeczy warunkach i nagle zostali potraktowani jako pewnego rodzaju grupa obywateli drugiej kategorii.
Tu, Wysoka Izbo, pewna przestroga przed używaniem fikcji prawnej zamiast rzeczywistości. Z przesłanek w gruncie rzeczy humanitarnych, aby dać jakąś satysfakcję ludziom, którzy rzeczywiście przelewali swoją krew za Polskę na ziemiach wschodnich, zdecydowano się znowelizować ustawę ustawą z 6 maja 1993 r. w ten oto sposób, iż stwierdzono, że w dniu 26 lipca 1944 r. PKWN podpisał z dowództwem Armii Radzieckiej na ziemiach polskich porozumienie, w wyniku którego jurysdykcję na terenach przyfrontowych przekazywał w ręce władz sowieckich. Ten fakt został potraktowany jako podstawa prawna do ponownego rozważenia sytuacji rodaków, którzy walczyli na Wschodzie. Uznano, że skoro państwo polskie przekazało jurysdykcję na terenach państwa polskiego w ręce obcych władz, w ręce armii sowieckiej, to ponosi konsekwencje, również materialne, swojego działania. W związku z tym tak sformułowana nowelizacja została przyjęta, przy czym osoby, które były na Wschodzie represjonowane za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, aresztowane przez KGB, skazane i zesłane, ale w związku z tą działalnością, zostały objęte również możliwością ubiegania się o odszkodowania i możliwością unieważnienia tych wyroków, które wobec nich zapadły. Tego rodzaju możliwość przysługiwała w ciągu roku, a więc ­ ustawa weszła w życie 20 maja 1993 r. ­ do 20 maja 1994 r. Wtedy napłynęła przed sądy pewna liczba tego rodzaju spraw i tu właśnie doszło do kompromitacji pewnych fikcji prawnych, przy pomocy których usiłowano regulować rzeczywistość. Musimy bowiem sobie zdać sprawę, że tak sformułowany art. 8 ust. 2a stanowił, że uprawnienia określone w ust. 1 przysługują również osobom mieszkającym obecnie bądź w chwili śmierci w Polsce, represjonowanym przez radzieckie organy ścigania i wymiar sprawiedliwości lub organy pozasądowe, działające na mocy porozumienia zawartego w dniu 26 lipca 1944 r. między PKWN i rządem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich o stosunkach między radzieckim wodzem naczelnym a polską administracją, po wkroczeniu wojsk radzieckich na terytorium Polski za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego lub z powodu takiej działalności, i żądanie odszkodowania należy zgłosić w sądzie wojewódzkim. To sprowadzało się w tym momencie do tego, że odszkodowania tego rodzaju mogli uzyskać ci obywatele, którzy zostali aresztowani przez władze sowieckie, przez sowieckie służby specjalne na terenie Polski ­ chwilowo nie mówimy jeszcze, co to znaczy ­ i że to aresztowanie nastąpiło do 5 maja 1945 r., bo porozumienie było zawarte na terenie działań wojennych. W związku z tym okazała się rzecz bardzo prosta, że, po pierwsze, aresztowania na terenach państwa polskiego dokonywane przez NKWD, i wywózka polskich obywateli do łagrów, do więzień, wcale nie skończyły się 9 maja 1945 r.
Muszę powiedzieć, że zgłaszali się do mnie ludzie, którzy byli wywiezieni w 1953 r. z terenu Polski, gdzieś z okolic Bydgoszczy. Jeszcze w 1947 r. Władysław Gomułka na plenum mówił, że nie należy dopuścić do wyjścia formacji NKWD z Polski, ponieważ mogłoby to doprowadzić do upadku ładu rewolucyjnego w Polsce. Czyli fakty są takie, że siły te działały w Polsce dużo, dużo dłużej. Powstał również następujący problem: Co to znaczy terytorium Polski? I tu pojawił się bardzo istotny kłopot, gdyż Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny zajęły całkowicie sprzeczne stanowiska. Otóż w uchwale siedmiu sędziów podjętej 21 czerwca 1995 r. Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, że omówione porozumienie zawarte pomiędzy PKWN a rządem radzieckim może dotyczyć oczywiście tylko terenów na zachód od linii Curzona, bo inaczej PKWN Polski jako takiej nie rozumiał. W związku z tym należy art. 8 ust. 2a traktować zawężająco: tylko wtedy jeśli aresztowanie nastąpiło w granicach obecnego państwa polskiego, może być mowa o odszkodowaniu. No i teraz wyobraźcie sobie państwo abstrakcyjność tej całej konstrukcji prawnej. Bo problem tkwi w tym, że na przykład jakiś oddział 27 dywizji wołyńskiej został rozbity przez wojska sowieckie, jeden żołnierz uciekał do Przemyśla, a drugi do Stryja. Jednego i drugiego aresztowało NKWD, obydwaj spędzili na Sybirze po 10­15 lat. I teraz jeden wraca i dostaje odszkodowanie, bo miał szczęście, że został aresztowany w Przemyślu, natomiast drugi był aresztowany w Stryju i w związku z tym tego uprawnienia, według przepisów tej ustawy, nie ma. Wobec tego rozwiązanie jest całkowicie fikcyjne, zupełnie nie pasuje do rzeczywistości roku 1945. Ta uchwała Sądu Najwyższego właściwie spotkała się z uznaniem głosujących nad nią sędziów, pana Herzoga i posła Paprzyckiego na przykład, którzy uznali, że jest to rzeczywiście twarde prawo, ale prawo, i że tak należy tę ustawę interpretować.
Natomiast Trybunał Konstytucyjny, wychodząc z przesłanek art. 1 ustawy, stanął na stanowisku, że w tym momencie przez terytorium Polski należy rozumieć terytorium Polski w granicach z września 1939 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że art. 1 ustawy ­ mówiacy, że uznaje się za nieważne orzeczenia wydane przez polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub przez organy pozasądowe w okresie od rozpoczęcia ich działalności na ziemiach polskich, począwszy od 1 stycznia 1944 do 31 grudnia 1956 ­ jednoznacznie określa, że 1 stycznia 1944 r. nie istniała Polska w obecnych granicach. A więc jeżeli mówimy o terytorium Polski 1 stycznia 1944 r., to siłą faktu należy przez to rozumieć terytorium Polski z września 1939 r. I takie było stanowisko, taka była wykładnia dokonana przez Trybunał Konstytucyjny. Uchwała jest, proszę państwa... 29 kwietnia 1985 r. rozpatrzył na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich.
A wobec tego dwie instytucje, dające wykładnię ustaw, podały dokładnie przeciwne interpretacje. Oczywiście interpretacja Trybunału Konstytucyjnego jest bliższa naszemu sercu, ponieważ odnosi się w sposób, powiedzmy sobie, bardziej humanitarny do tych ludzi, którzy już dość wycierpieli, i nadaje im te prawa. Tylko że, Wysoka Izbo, sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała. Albowiem sytuacja, kiedy istnieją dwie wykładnie i sądy, które raz stosują wykładnię opartą na uchwale siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, a inne razem wykładnię opartą na uchwale Trybunału Konstytucyjnego, prowadzi do straszliwego zamętu w orzeczeniach sądów.
W związku z tym już w Senacie poprzedniej kadencji został przyjęty ­ i to przyjęty przez Izbę właściwie bez jakichkolwiek politycznych kontrowersji ­ projekt nowelizacji ustawy, który prowadził do tego, że uprawnienia do odszkodowań i możliwość uznania za nieważne orzeczeń odnosiłyby się do całego terytorium Polski, przez które rozumie się zarówno terytoria wschodnie, jak i terytoria zachodnie, i terminu od 1 stycznia 1944 r. do 31 grudnia 1956 r. Tego rodzaju projekt ustawy został przyjęty przez Senat. Niestety Sejm poprzedniej kadencji nie zdołał rozpoznać tego projektu i stąd do tej sprawy jeszcze raz powracamy. W międzyczasie sytuacja uległa komplikacji ­ właściwie nastąpiło jej wyjaśnienie, ale powiedziałbym, że jest to komplikacja ­ albowiem przyjęliśmy nową konstytucję. A art. 239 nowej konstytucji powiada, że z dniem wejścia w życie konstytucji uchwały Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustalenia wykładni ustaw tracą moc powszechnie obowiązującą. Tak więc na dzień dzisiejszy mamy sytuację taką, że uchwała Sądu Najwyższego nie obowiązuje, natomiast obowiązująca jest wykładnia dokonana przez 7 sędziów Sądu Najwyższego, która ogranicza stosowanie ustawy do terenów Polski w obecnych granicach do dnia 9 maja 1945 r. Być może można to tak interpretować, ale praktycznie jest to niezwykle krzywdzące dla ogromnej grupy obywateli. W związku z tym w Senacie podjęliśmy inicjatywę, która ma na celu rozstrzygnięcie tej sprawy i rozszerzenie kręgu uprawnionych o wszystkie osoby represjonowane za działalność na rzecz niepodległego państwa polskiego na terenach Polski, przez które rozumie się tereny zarówno Polski sprzed września 1939 r., jak i Polski obecnej, w terminach od 1 stycznia 1944 r. do 31 grudnia 1956 r. I taki oto projekt Komisja Praw Człowieka i Praworządności przedłożyła w Senacie.
Projekt ten w pierwotnej swojej wersji sprowadzał się właściwie do tego, że w art. 8 ust. 2a po prostu wykreślano zapis odnoszący się do porozumienia pomiędzy PKWN a rządem radzieckim. Tu pojawia się również kwestia mocy tego porozumienia, terminu, określenia granic. Ja już, Wysoka Izbo, nie będę wchodził w te szczegóły, w to, w jakiej mierze było to legalne, nielegalne. Możemy sobie powiedzieć zresztą otwarcie, zupełnie szczerze, że ten cały dokument w gruncie rzeczy miał wartość papieru, na którym został napisany, bo oczywiście żadne władze radzieckie, żadne władze wojskowe z tymi uprawnieniami się nie liczyły. NKWD aresztowało, kogo chciało, na terenach, na jakich chciało i ­ jak stwierdziłem sam, że tak powiem, doświadczalnie ­ aż do roku 1953 takie procedury trwały. Rzadko bardzo, ale się zdarzały.
Naszym pierwszym działaniem będzie wyrzucenie z art. 8 ust. 2a zdania, które brzmi: ˝Uprawnienia określone w ust. 1 ­ a więc prawo do odszkodowań i orzeczenia tej nieważności ­ przysługują również osobom mieszkającym obecnie bądź w chwili śmierci w Polsce, represjonowanym przez radzieckie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub organy pozasądowe˝. I dalej był fragment, który został całkowicie wykreślony, a więc: działające na mocy porozumienia zawartego w dniu 26 lipca 1944 r. między tym a tym o stosunkach między radzieckim wodzem naczelnym a polską administracją. Ten fragment zostaje wykreślony i pozostaje wtedy tylko: przez radzieckie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub organy pozasądowe po wkroczeniu wojsk radzieckich na terytorium Polski, za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego itd., itd. W tym momencie to zostaje rozciągnięte na całe terytorium Polski i okres wiążący się z tymi uprawnieniami zostaje rozszerzony: od 1 stycznia 1944 r. do 1956 r.
Taki był nasz pierwotny projekt. Oczywiście w tym momencie trzeba było zapisać, że ci ludzie mają ponownie prawo ubiegania się o te odszkodowania i ubiegania się o unieważnienie zapadłych wyroków. Właściwie do tego się nasz projekt, złożony przez Komisję Praw Człowieka i Praworządności, sprowadzał.
Postulowaliśmy, ażeby termin, do którego ci ludzie represjonowani na Wschodzie mogliby zgłaszać swoje roszczenia, był zawarowany do 31 grudnia 2000 r. W tej sytuacji ustawa była krótka, tytuł był krótki i były dwa artykuły.
Na posiedzeniu Senatu wypłynęła jeszcze jedna sprawa, która wymaga nieco odrębnego potraktowania, a mianowicie, wychodząc, że tak powiem, z pobudek humanitarnych, postanowiono, ażeby w ogóle nie wyznaczać żadnego terminu przedawnienia tych roszczeń. No cóż, można powiedzieć, że tutaj nieubłagana biologia to przedawnienie i tak wyznaczy i wobec tego żeby nie wyznaczać restrykcyjnych terminów, ponieważ chodzi o ludzi, którzy w tej chwili mają po lat siedemdziesiąt parę, osiemdziesiąt parę, biorąc pod uwagę, że ich możliwość poruszania się w kwestiach sądowych, prawnych jest, powiedzmy sobie, dosyć utrudniona ­ żeby tego w ten radykalny sposób nie ograniczać. W związku z tym Senat przyjął w swojej wersji, którą oto państwo otrzymali, projekt ustawy, który od przedłożonego przez komisję projektu różni się jedną rzeczą ­ że nie ustala się żadnych terminów przedawnienia roszczeń.
Wysoka Izbo! Może króciutko przedstawię teraz szczegółowo, o co w poszczególnych punktach chodzi.
W art. 1 usunięty jest ten fragment odwołujący się do porozumienia, a wobec tego ustawa zostaje rozciągnięta na okres: styczeń 1944 r. ­ grudzień 1956 r. i na całe terytorium państwa polskiego. W ust. 3 w art. 8, gdzie stwierdza się, że w postępowaniu odszkodowawczym stosuje się przepisy Kodeksu postępowania cywilnego ­ w postępowaniu o odszkodowanie i zadośćuczynienie mają odpowiednie zastosowanie przepisy rozdz. 50 Kodeksu postępowania karnego ­ dodaje się: z wyjątkiem art. 489. Czemu to piszemy? Ze względu na to, że art. 489 przewiduje bardzo radykalne ograniczenia możliwości występowania o odszkodowanie, jeżeli chodzi o terminy; istnieją tu ograniczenia w wypadku bezzasadnego skazania, bezzasadnego aresztowania, kiedy przedawnia się możliwość występowania o odszkodowanie. Wobec tego wyłączamy to, ażeby móc te terminy rozciągnąć.
W art. 11, gdzie właśnie te terminy zostały wyznaczone również w stosunku do osób, które w Polsce działały, w Polsce zostały aresztowane, w Polsce były represjonowane przez władze polskie, te terminy także zostają usunięte. I to jest likwidacja wszelkich terminów ograniczających możliwość występowania z roszczeniami.
Pojawiły się pewne komplikacje prawne w związku z tym, że art. 2 przewiduje, w tej poprzedniej nowelizacji ustawy, kiedy został wprowadzony art. 8 ust. 2 i termin roczny składania wniosków, wykreślenie tego artykułu, który przewidywał ograniczenie tego układu. Okres składnia tych wniosków odszkodowawczych to są pewne szczegóły prawne.
I wreszcie wydaje się, że może tu być pewna niepoprawność, na którą państwu zaraz zwrócę uwagę. Mianowicie w art. 3 jest powiedziane, że wszystkie prawomocne orzeczenia, które zostały wydane przed wejściem w życie niniejszej ustawy, a więc dotyczące tych ludzi z ziem wschodnich, którzy ubiegali się o odszkodowania i którym ich odmówiono, było kilkadziesiąt takich spraw, przynajmniej mnie znanych, były nawet rewizje nadzwyczajne na ich niekorzyść i zostały one uwzględnione, to w tym momencie wydane przed wejściem w życie niniejszej ustawy oddalenie żądania odszkodowania lub zadośćuczynienia w oparciu o art. 8 ust. 2a ustawy wymienionej w art. 1 ze względu na to, że represje miały miejsce na ziemiach, które obecnie nie należą do państwa polskiego lub były stosowane po 8 maja 1945 r., nie stanowi przeszkody do rozpoznania sprawy w oparciu o ponowne żądanie zgłoszone przez osobę represjonowaną, a w razie jej śmierci przez małżonka, dzieci lub rodziców. Te osoby, których sprawy zostały rozpoznane i wydane niekorzystne wyroki sądowe, nie korzystają już z powagi sprawy osądzonej. Te sprawy mogą być ponownie rozpoznawane w oparciu o przedstawioną przez nas ustawę. Tu jest wszystko w porządku, tak należało tę sprawę rozwiązać i do tego byliśmy przygotowani.
Natomiast likwidując termin z art. 11, termin składania wniosków, nie uwzględniliśmy tego w art. 3, który przywracał możliwość rozpoznawania. Rozpatrzenie tej kwestii jest teraz rzeczą Sejmu. Były niewątpliwie sytuacje, że ludzie występujący o unieważnienie orzeczeń, tam był przewidziany termin 3-letni składania wniosków, przekroczyli ten termin i w związku z tym sądy ich wnioski oddalały. Skoro tutaj przywracamy możliwość rozpoznania wszystkich spraw, które zostały już przez sądy oddalone, powstaje kwestia, czy nie należy tej możliwości przyznać również w art. 11. Jest to kwestia do rozstrzygnięcia przez Wysoką Izbę.
Jeżeli chodzi o art. 8 ust. 2a, można stać na stanowisku, że sytuacja była niejednoznaczna prawnie, pojawiały się bardzo różne orzeczenia, następował chaos i w związku z tym należy przyznać ludziom uprawnienia do ponownego wystąpienia. Można stać na stanowisku, że art. 11 wyjaśniał wszystko do końca, wszyscy mieli możliwość wystąpienia w ciągu 3 lat i że przywracanie tych terminów jest niesłuszne. W takim razie po co w tej ustawie dawać nieskończony termin i tylko wyciąć tych nieszczęsnych pechowców, którzy zgłosili się w 3 miesiące po tym, jak ustawa przestała działać, a uznać tych, którzy zgłoszą się w 3 lata później.
Jest to rzeczywiście pewna niekonsekwencja. Rozumiem, że ta sprawa zostanie przez państwo zbadana w komisji. Po prostu tego nie uwzględniliśmy, wniosek dotyczący rozciągnięcia likwidacji terminu na wszystkie artykuły został zgłoszony w czasie obrad Senatu i konsekwencji tego w art. 3 nie zauważyliśmy. Jest to kwestia, którą tutaj sygnalizuję. Dziękuję bardzo. Jeśli są jakieś pytania, to chętnie odpowiem.
Właściwie chciałem się odnieść do jednej rzeczy, która była tutaj podnoszona w wystąpieniach klubowych, a mianowicie do kwestii odpowiedzialności państwa polskiego za zbrodnie popełnione przez inne państwa, przez inne narody. Niewątpliwie o takiej odpowiedzialności mowy być nie może. Natomiast, Wysoka Izbo, nic nie może zwolnić niepodległego, suwerennego państwa polskiego od odpowiedzialności za swoich obywateli. I to jest punkt wyjścia rozpatrywania tej kwestii odpowiedzialności. Bo ta odpowiedzialność to nie jest tylko czczy slogan. To coś oznacza. Jeżeli powiadamy, że my odszkodowań za Związek Radziecki płacić nie będziemy, że niech te odszkodowania płaci Rosja, prawny spadkobierca Związku Radzieckiego, to państwo polskie powinno reprezentować swoich obywateli wobec Związku Radzieckiego i bardzo konsekwentnie walczyć o ich prawa.
Co to oznacza? Oznacza to rozstrzygnięcie tego na drodze porozumienia międzynarodowego, co ­ jak dotychczas ­ nie zostało osiągnięte i w najbliższej przyszłości osiągnięte nie będzie. Ja czegoś takiego sobie po prostu nie wyobrażam. Jest jednak jeszcze druga możliwość, mianowicie wspieranie polskich obywateli w dochodzeniu przed sądami rosyjskimi, białoruskimi i ukraińskimi roszczeń z tytułu bezprawnych represji. Do tego już prawnie władze polskie są zobowiązane i z tego władz polskich, jeżeli poważnie traktować zobowiązania wobec swoich obywateli, nic zwalniać nie może.
Spójrzmy na tę kwestię z praktycznego punktu widzenia. No cóż, należałoby departamenty konsularne przy odpowiednich ambasadach rozbudować do kilkudziesięciu osób, ażeby w różnych miastach na terenie byłego Związku Radzieckiego prowadziły te sprawy i popierały roszczenia odszkodowawcze polskich obywateli wobec tych krajów. Kilkadziesiąt osób powinno się tym zająć. Według oszacowań Ministerstwa Sprawiedliwości może to być około 5­6 tys. spraw. Je trzeba by prowadzić, ażeby uzyskać jakiś wynik, bardzo często być może pozytywny. Znam przypadki, w których sądy zarówno białoruskie, jak i rosyjskie uchylały tego rodzaju wyroki. Czasami nie uchylały, czasami uchylały. Wtedy można by dochodzić odszkodowań. No i cóż by się okazywało? Odszkodowania byłyby, przeliczając to, mniej więcej rzędu 10­15 dolarów na osobę. Taka jest prawda, bo takie odszkodowania dostają obywatele Rosji, obywatele Białorusi. Może praktyczniejszym rozwiązaniem byłoby, gdyby państwo polskie zamiast opłacać całą grupę urzędników ­ by wywiązać się z obowiązku ochrony obywateli, bo powinno się ich chronić w Rosji ­ te odszkodowania zapłaciłoby i praktycznie tym przestało się zajmować.
Jest to wniosek praktyczny. A wniosek moralny? Są to nasze moralne zobowiązania wobec tych ludzi, którzy już niedługo nie będą ze swoimi roszczeniami występować. Dlatego apeluję do Wysokiej Izby o szybkie rozpatrzenie tej sprawy, bo ci ludzie już czekają 5 lat na rozstrzygnięcie tego sporu, a tutaj każdy rok jest bardzo ważny, czasami nawet każdy miesiąc. Tym apelem chciałbym zakończyć.