Source: http://styczynski.blogspot.com/2017/03/argumenty-wyssane-z-palca-czyli-o.html
Timestamp: 2017-10-23 02:55:04
Legal References Found: art.321
 art.358
 art.100

art.479

art.479

art.479
 art.479
 art. 23
 art.3
 art.286
 art.11
 art.479
 art.479
 art.479
 art.385
 art.385
 art.479
 art.385
 art.4
 art.506
 art.358
 art.358
 art.358
 art.358
 art.359
 art.286

Document Content:
Argumenty wyssane z palca, czyli o potyczce sądowej I C 3561/15 ~ styczynski
W ostatnich dniach prasa doniosła o prawomocnie potwierdzonej wygranej banku Millenium z kredytobiorcą, w ramach sprawy o sygnaturze I C 3561/15. Komentarze dziennikarzy wyglądają niestety na przedrukowanie notatki przygotowanej przez dział prasowy banku Millenium. Nie wnikając na naturę sporu, zignorowali oni fakt, że jest to przypadek szczególny, w którym pełnomocnik powoda złożył kompletnie nierozważny pozew, a adwokaci pozwanego banku, posłużyli się najzupełniej zmanipulowanymi argumentami wyssanymi z orzeczeń Sądu Najwyższego. W efekcie proces w tej ważnej sprawie stał się istną groteską, która z przepisami prawa nie miała wiele wspólnego.
W tym, swoiście orbitującym poza wszelkimi granicami rozsądku, starciu stron sporu, Sędzia prowadzący sprawę - SSR Andrzej Vertun mógł zrobić tylko jedno - wycofać się i nie wtrącać w tę urągającą wszelkim zasadom prawa oraz intelektu dysputę. Nie wiem czy Sąd mógł odrzucić pisma procesowe z uwagi na skrajne błędy interpretacyjne, ponieważ nie znam się na procedurze sądowej. Gdybyśmy sprawę tę porównali do np. remontu łazienki to można by powiedzieć, że powód żąda wymiany wanny na złotą, a pozwany twierdzi, że wanna wykonana ze słomy jest jak najbardziej zgodna ze specyfikacją. Groteska. Szkoda tylko, że tego typu sprawy trafiają na strony gazet i stają się punktem odniesienia.
Jest to wielki zarzut dla rynku prasowego, który niestety często okazuje się swoistą tablicą ogłoszeń, wypełnianą przez działy public relations przedsiębiorców posiadających wystarczające środki finansowe. Jak wiemy prasa często do tego służy, szkoda tylko że zezwala na takie postępowanie sumienie redaktorów, którzy firmują tego typu publikacje swoim nazwiskiem. Redaktorom polecam przeczytanie pozycji Propaganda, E.Bernays’a z 1928 roku a także wyszukanie słów Jana Swintona, które dobitnie określają czym może być dziennikarstwo jeżeli pozbawi się tę pracę klauzuli sumienia oraz sumiennego przestrzegania warsztatu.
Czytając orzeczenie Sądu mam nieodparte wrażenie, że kredytobiorca postąpił emocjonalnie, występując przeciwko bankowi w bardzo błahej sprawie i robiąc to z adwokatem, który był kompletnie nieprzygotowany do prowadzenia tego typu, pionierskiej sprawy. Z drugiej strony mam także wrażenie, że jest to sprawa prowadzona na zamówienie samego Banku. Kompletne nietrafienie postawionych roszczeń oraz groteskowość argumentów wygląda na wyreżyserowaną. Czytałem wiele głupiutkich argumentacji, ale to co znajduje się w orzeczeniu Sądu w tej sprawie przechodzi wszelkie granice. I właśnie z tego powodu okrasiłem felieton sceną z komiksu Tytus, Romek i A'Tomek.
Zaznaczę tutaj jedną niezwykle ważną sprawę. Czytając orzeczenia zakładamy, że jest to wynik pracy Sądu. Moim zdaniem tak nie jest. Sąd nie przeprowadza własnych argumentacji, ponieważ nie jest to jego rola w sporze sądowym, o czym świadczy art.321 §1 K.p.c. mówiący że Sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie. Sąd zajmuje się ważeniem argumentów stron. Posiadając tą widzę należy zdać sobie sprawę, że większość tekstu znajdującego się w orzeczeniu została przeniesiona z pism procesowych. Skoro więc strona powodowa nie podnosiła pewnych spraw, to Sąd mógł o interes strony powoda nie zadbać. Z drugiej strony mógł odrzucić zbyt groteskowe argumenty banku, ale skoro nie zrobił tego adwokat powoda, który także miał do tego prawo, tutaj Sąd może także czuć się zwolniony z obowiązku.
W omawianej sprawie jest to dosadnie widoczne, ponieważ w innych sprawach - np. I C 1170/14 SSR Andrzej Vertun wykazał się ponad normatywną wiedzą na temat prawa ochrony konsumenta, cytując szereg orzeczeń TS UE i sprawnie przywołując przepisy dotyczące tego zakresu. Tego typu erudycji nijak nie widać w sprawie przeciwko bankowi Millenium. Jest to zastanawiające i dowodzi może tylko jednego - adwokat strony powodowej był najzwyczajniej nieświadom tego co robi, co sprawnie i całą mocą wykorzystała strona banku.
Ciekawym jest żądanie powoda, aby Sąd przeliczył dług według swego uznania, jest to niewątpliwie nawiązanie do art.358/1 §3, jednak jest to temat na osobną analizę. Główne żądanie powoda - przeliczenia długu stosując kurs waluty obcej publikowany przez NBP, świadczy niestety o niefrasobliwości i braku przygotowania intelektualnego adwokata powoda. Jest to o tyle przerażające, że zakładając brak związania stron klauzulą abuzywną, nie znajdujemy w prawie polskim przepisu przeliczenia indeksowanego długu stosując kurs publikowany przez NBP. Adwokat działając w ramach prawa, powinien podważyć działanie klauzuli indeksacyjnej z powodu niemożności wykonania przeliczeń, co doprowadziłoby do rozwiązaniu umowy. Tego typu przypadek miał miejsce w sprawie III C 1073/14 także przeciwko bankowi Millenium, w której zresztą sam Sąd dokonał prawidłowego zastosowania prawa ochrony konsumenta, eliminując klauzulę przeliczeniową z umowy, przez co traci ona rację bytu.
W sprawach w których stroną jest konsument, a podstawą podejrzenie stosowania przez przedsiębiorcę postanowień nieuczciwych, Sąd powinien z urzędu zastosować wszystkie dostępne możliwości. Jak to ładnie ujął Sąd Najwyższy w wyroku II SK 19/07, sprawa na styku konsumenta z przedsiębiorcą ma charakter wspólnotowy zarówno w aspekcie przedmiotowym (przepisy k.c. będące implementacją dyrektywy Rady 93/13/Ewg) jak i czasowym (powództwo wytoczono po 2004 r.). Merytoryczne rozpoznanie sprawy wymaga zatem odwołania się do dyrektywy Rady 93/13/Ewg oraz orzecznictwa TS UE w celu rekonstrukcji normy prawnej. Niestety Sąd w omawianej sprawie nawet nie wspomniał o tym zakresie wykładni prawa. Należy tutaj zaznaczyć, że dyrektywa 93/13/Ewg jest jednym z elementów harmonizacji rynku wewnętrznego UE, które zadanie jest jednym z podstaw powołania Unii Europejskiej. O fakcie związania 93/13/Ewg z podstawami funkcjonowania Unii świadczy literalne nawiązanie do art.100A Traktatu ustanawiającego Europejską Wspólnotę Gospodarczą w preambule dyrektywy. Konsument stawiany jest na piedestale ponad wszelkie interesy przedsiębiorcy oraz ew. interesy publiczne państwa. Niestety o tym nadrzędnym interesie konsumenta Sąd zapomniał. Nie są również ważne intencje konsumenta. Może on żądać egzekwowania prawa z uwagi na jakiekolwiek powody - także swojej chciwości, pazerności, małostkowości etc. Rolą prawa ochrony konsumenta jest kształtowanie rynku w taki sposób, aby to przedsiębiorca był zobowiązany do bezwzględnej dbałości o konsumenta. Ładnie to ponownie ujął Sąd w ramach sprawy II SK 19/07, mówiąc że to konsument ma być głównym beneficjantem rywalizacji pomiędzy przedsiębiorcami. Piękne to, acz zapomniane w Polsce słowa. Zapomniane przez przedsiębiorców, polityków, przedsiębiorców, urzędy, a także często Sądy. Na szczęście w ostatnich miesiącach nastąpił renesans praw ochrony konsumenta, który przywraca mu właściwe miejsce w gospodarce wolno rynkowej.
Należy zaznaczyć, że sytuacja oceny praw konsumenta jest absolutnie klarowna i jednoznaczna w sytuacji, gdy postanowienie wzorca umowy zostało uznane prze Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumenta za nieuczciwe i wpisane do Rejestru UOKiK. W takim układzie, sprawa nie może podlegać jakiejkolwiek ocenie, ponieważ Sąd jest związany bezwzględnie obowiązującymi przepisami, które zobowiązują Sąd do ściśle określonego postępowania. Wchodzą tutaj przepisy Kodeksu postępowania cywilnego dotyczące klauzul niedozwolonych umieszczonych w Rejestrze UOKiK. Są to:
art.479/42 - mówiący, że zakazane jest wykorzystywanie postanowień wzorca umowy uznanych za niedozwolone,
art.479/43 - mówiący że wyrok prawomocny ma skutek wobec osób trzecich od chwili wpisania uznanego za niedozwolone postanowienia wzorca umowy do rejestru,
art.479/45 - mówiący, że Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi rejestr postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone.
Są to przepisy bezwzględnie obowiązujące i nie pozostawiające Sądowi drogi do ich interpretacji. Dla porządku, należy zaznaczyć, że art.479/43 był przedmiotem wieloletniego sporu prawnego w zakresie stosowanie do innych uczestników rynku. Spór ten spowodował niestety znaczne zamieszanie w zakresie stosowania prawa ochrony konsumenta. Zamieszanie tak wielkie, że UOKiK dbający o te prawa, został pod naciskiem teoretyków i praktyków prawa, zmuszony do zawężenia swojej taktyki, co niestety doprowadziło do degeneracji i minimalizacji roli urzędu. Spór ten zakończył ostatecznie wyrok Sądu Najwyższego z 2015 roku oraz wyrok TS UE w sprawie C-119/15 z końca 2016 roku, który stwierdził, że można stosować rozszerzoną skuteczność rejestru UOKiK o ile przedsiębiorca ma prawo do obrony. Należy się spodziewać, że szczególnie wyrok C-119/15, z uwagi na harmonizację rynku wspólnotowego, spowoduje przywrócenie poprawnego stosowania prawa ochrony konsumenta w Polsce. Należy także zaznaczyć, że próżno szukać tych przepisów w aktualnym brzmieniu Kodeksu postępowania cywilnego z uwagi na błąd redakcyjny. Po ostatniej nowelizacji zostały one usunięte z Kodeksu, będąc jednak w mocy przez 10 lat do roku 2026.
Spór wokół rozszerzonej skuteczności Rejestru UOKiK, nigdy jednak nie poddawał pod wątpliwość skutku prawnego wobec tego samego przedsiębiorcy, który był stroną procesu przed SOKiK i którego postanowienie znalazło się w Rejestrze. Jest bezdyskusyjnie wiadomym, że postanowienie to jest nielegalne i nie wiąże stron od momentu podpisania umowy, a najpóźniejszym momentem reakcji przedsiębiorcy na ten fakt jest wpis do Rejestru. Dywagacje w tym obszarze dobitnie domyka art. 23d znowelizowanej ustawy o ochronie konkurencji i konsumenta (obowiązuje od wiosny 2016), mówiący że prawomocna decyzja o uznaniu postanowienia wzorca umowy za niedozwolone ma skutek wobec przedsiębiorcy, co do którego stwierdzono stosowanie niedozwolonego postanowienia umownego oraz wobec wszystkich konsumentów, którzy zawarli z nim umowę na podstawie wzorca wskazanego w decyzji.
Należy uznać, że prawnik reprezentujący bank specjalnie dokonał manipulacji prawem, aby wprowadzić zarówno powoda jaki Sąd w intelektualne zakłopotanie. Niestety często wydaje się, że jest to obowiązek prawnika, aby kłamać i manipulować przed Sądem w interesie swojego klienta. Możemy mieć takie wrażenie jako amatorzy, którzy budują swoje postrzeganie procedury sądowej na podstawie literatury i filmów. Nie bez kozery mówi się na prawników (za przeproszeniem) - "papugi". Nie zgadzam się z tym, ale tak właśnie może wyglądać proces sądowy. Jest to jeden z powodów, jednak w zupełności wystarczający, aby nie czerpać bezmyślnie z wyroków dotyczących innych spraw sądowych.
Należy tutaj zaznaczyć, że Kodeks postępowania cywilnego nie dopuszcza techniki kłamstwa sądowego o czy mówi dobitnie art.3 kodeksu, zaznaczając że strony i uczestnicy postępowania obowiązani są dokonywać czynności procesowych:
zgodnie z dobrymi obyczajami,
zgodnie z prawdą,
bez zatajania czegokolwiek,
oraz przedstawiać dowody.
Na podstawie powyższego adwokat strony bankowej, twierdząc że bank uzgadniał indywidualnie omawiane postanowienie umowy, popełnia przestępstwo. Przestępstwo to powinno być automatycznie skierowane przez Sąd do prokuratury z paragrafu o krzywoprzysięstwo (?) a także art.286 (niekorzystne rozporządzanie majątkiem). Sąd powinien także skierować wniosek do odpowiedniej komisji dyscyplinarnej o podjęcie kroków przeciwko kłamcy sądowemu. Wniosek taki może być złożony do rady adwokackiej z powodu sprzeniewierzenia się art.11 Kodeksu etyki adwokata.
Nie mogę nijak jednak zrozumieć jak to możliwe, że w całym wyroku nie wspomniano ani razu ani jednego z artykułów Kodeksu postępowania cywilnego dotyczącego Rejestru. Dlaczego Sąd zignorował ich istnienie i nie dociekał czy argumentacja pozwanego rzeczywiście oparta jest na ustawie? Sąd orzekając w kwestii klauzul niedozwolonych, powinien powyższe przepisy uwzględnić. Nie zrobił tego jednak. Dlaczego? Nie potrafię powiedzieć. Mogę tylko przypuszczać, że adwokat strony powoda nie ich nie podniósł, a SSR Andrzej Vertun nie podjął komunikacji z wyraźnie odstającym intelektualnie partnerem. Błahość sprawy, lub wręcz pieniactwo powoda, mogło być także powodem pasywnego zachowania Sądu. Wykorzystał to niechybnie pełnomocnik banku.
Adwokat strony bankowej, okazując swoją przebiegłość, w swej argumentacji dokonał istnej orgii z wyrokami Sądów Najwyższych, z których wyssał co bardziej pasujące fragmenty, ignorując jednocześnie treść ustawy. Jest to postępowanie moim zdaniem naganne, wskazujące na świadomą manipulację Sądem. Sąd powinien tego typu argumentację odrzucić jako nie tylko nietrafioną, ale po prostu sprzeniewierzającą się warsztatowi prawniczemu. System prawa w Polsce bazuje na ustawie, a nie na orzeczeniach Sądów. Tym się różni sytem „civil law” od znanego z filmów USA „common law”, w którym władza sądownicza pełni funkcję prawotwórczą. Miejmy jednak na uwadze, że w tych samych filmach widzimy także ławników, de facto przedstawicieli społeczeństwa. Biorąc to pod uwagę można zrozumieć działanie tego systemu. W Polsce jednak jest jest inaczej. Tutaj sala sądowa to rozgrywka adwokatów stron, której świadkiem jest Sędzia. Nie jest on nawet tak naprawdę Sędzią podobnym np. sędziego na boisku piłkarski, ponieważ nie zawsze jest w stanie zagłębić się w argumentację stron, które są graczami w niezwykle skomplikowanej grze, w której reguły są niby znane, ale z powodu technik stron, stają się tak naprawdę nieistotne.
Proces, z procesu wnioskowania opartego na logice i prawie, zamienia się w teatr dwóch aktorów, przeszkadzających sobie nawzajem. Ostatecznie, w wyniku możliwego galimatiasu, czasem może się okazać, że nie mogąc w pełni zrozumieć argumentacji stron, Sąd daje wiarę lepszemu adwokatowi, temu który po prostu skuteczniej żongluje słowem i jest bardziej wiarygodny. Tak naprawdę wyrok Sądu może być wynikiem najzwyklejszego błędu. Z tego powodu w Polsce wyroki Sądów, nawet te prawomocne i nawet te wyrokowane przez Sąd Najwyższy nie mają roli prawotwórczej. Każdy z nich został wydany w sprawie indywidualnej i może jedynie zostać wykorzystany jako źródło argumentacji. Jednak wyciąganie z kontekstu ocen Sądu, procedującego w innej sprawie, nie może być akceptowane, ponieważ prowadzić może do manipulacji. W takiej sytuacji proces sądowy może okazać się farsą, co wystąpiło w omawianym przypadku.
Argumentacja strony pozwanej, której dął wiarę Sąd, zbudowana jest na istnym przeglądzie wyroków Sądu Najwyższego. Sprawa sadowa nie jest jednak przeglądem wyroków, tylko ma zbadać czy strona pozwana złamała bezwzględnie obowiązujące prawo. Aby to zrobić adwokat musi budować argumentację na aktach prawnych, które są podstawą systemu prawnego Rzeczypospolitej. To na artykułach ustaw powinna być budowana argumentacja sądowa, będąc ewentualnie wspartą analogicznym wnioskowaniem dokonanym przez Sąd w osobnej rozprawie. Aby jednak to było możliwe odwołując się do zewnetrznego wnioskowania, prawnik czerpiący z tego źródła, ponosi odpowiedzialność za zrozumienie i odpowiednie zaadoptowanie argumentacji tam przeprowadzonej. Ten kluczowy krok nijak jednak nie udał się prawnikowi, który przywołał te wszystkie niewątpliwie wybitne wyroki Sądu Najwyższego, bez wnikania w ich prawdziwy przekaz.
W kanonadzie myśli wyrwanych z szerszego kontekstu wyroków Sądów Najwyższych znalazły się:
głos niwelujący doniosłość Rejestru postanowień niedozwolonych z uwagi na fragment wnioskowanie Sądu w sprawie IV CSK 142/13,
pogląd o eliminacji abuzywności w przypadku wykonania zobowiązania zaczerpnięty z wyroku IV CSK 362/14,
technika cięcia i gięcia postanowień abuzywnych na podstawie „arbuzowej” techniki wnioskowania prawniczego zaproponowanej w wyroku II CSK 768/14.
Pojawiły się także wyroki:
I CSK 1049/14 w celu podjęcia decyzji czy indeksacja jest elementem świadczenia głównego,
III CZP 17/15 w celu wykazania, że należy rozważać treść materialną a nie literalną postanowień wzorca umowy.
Ad. IV CSK 142/13. Pozwany wykorzystał wyrok Sądu IV CSK 142/13 w celu eliminacji skutków prawych wynikających z umieszczenia przedmiotowych klauzul wzorca umowy w Rejestrze UOKiK. Należy zaznaczyć, że Sąd w sprawie IV CSK 142/13 rozważał kwestię rozszerzonej skuteczności Rejestru na przedsiębiorcę nie będącego stroną procesu przed Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumenta. W zakresie swojej pracy odwołał się do wnioskowania Sądu w sprawie II SK 19/07, z którego pochodzi cytowane zdanie. Wyrwanie z kontekstu oceny innych Sądów, prowadzi do groteskowej sytuacji w której Sąd zgadza się na odrzucenie doniosłości art.479/42, art.479/43 w związku z art.479/45, sprowadzając rolę Rejestru do przykładowej listy tzw. klauzul szarych, które znane są z art.385/3 będącego implementacją załącznika dyrektywy Rady 93/13/Ewg. Nic bardziej błędnego. Artykuł 479/42 Kodeksu postępowania cywilnego jednoznacznie stwierdza, że zakazane jest wykorzystywanie postanowień wzorca umowy uznanych za niedozwolone. Oznacza to, że zakazane jest wykorzystywanie postanowień wzorca umowy umieszczonego w Rejestrze UOKiK. Ważne jest także zrozumienie, że od nowelizacji Kodeksu cywilnego z 2000 r. wzorce umowy zostały legislacyjnie ujednolicone sprowadzając wzory umów, regulaminy, ogólne warunku umów, etc. do jednej kategorii wzorca umowy. Od tego momentu należy uznać, że każdy nienegocjowany element umowy zawartej z konsumentem jest wzorcem umowy lub tez postanowieniem wzorca umowy, które to określenie należy uznać za synonimy. W celu lepszego zrozumienia tego trudnego tematu należy zauważyć, że w języku angielskim mówimy o „standard contract clauses” czyli standardowych postanowieniach umowy. Wzorzec umowy nie jest wzorem umowy, który służy zawarciu konkretnej umowy. Wzorzec umowy jest zewnętrznym postanowieniem umowy inkorporowanych do stosunku obligacyjnego. Może wydawać się to trudne do odczytania, ale prawnicy doskonale wiedzą o co chodzi.
Z tego powodu należy uznać, że podstawa obrony bazująca na odniesieniu do jednego zdania z dosyć złożonych rozważań Sądu prowadzonych w ramach IV CSK 142/13 była skrajną manipulacją na którą niestety dali się nabrać zarówno powód jak i Sąd.
Ad. IV CSK 362/14. Ogólnie przyjęta interpretacja abuzywności polegająca na badaniu wykonania umowy jest niestety pokosiem standardowego warsztatu prawniczego, który w ramach zgodności z ustawą dokonuje właśnie tego typu interpretacji. Jest to także także pokłosie błędnej wykładni prawa wspólnotowego, bazującej na polskim tłumaczeniu dyrektywy 93/13/Ewg. Tłumacz zmienił czasowniki oznaczające zawarcie umowy z wykonaniem umowy (ang. to conclude a contract), co całkowicie zmienia ducha dyrektywy. Dokonanie wykładni prawa wspólnotowego musi być wykonane na podstawie języków oficjalnych unii w których prawo zostało zapisane. Inne podejście prowadziło by do sytuacji w której to tłumacz jest czynnikiem prawotwórczym, co jest oczywiście absurdem. Kwestie błędów tłumaczenia oraz wykładni są omówione przez UOKiK oraz wyroki TS UE. Ta sprawa nie podlega dyskusji.
Jest to jednak niepojęte, że Sąd dał się nabrać na tak prymitywną manipulację, ponieważ art.385/2 K.c. jednoznacznie mówi że oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy. Zawarcie a nie wykonania.
Ad. II CSK 768/14. Konsekwencją odrzucenia doniosłości Rejestru klauzul niedozwolonych jest także słów cięcie, gięcie dokonane przez prawnika banku, który przewrotnie dokonał „arbuzowej” interpretacji omawianej klauzuli stosując technikę zaproponowaną przez Sąd w sprawie II CSK 768/14. Po dokonaniu podziału omawianej klauzuli na cześć indeksacyjną oraz ustalania ceny waluty, pełnomocnik banku przeszedł do oceny czy bank postępował uczciwie wykonując umowę.
Postępowanie to jest nie tylko sprzeczne z doniosłością Rejestru klauzul niedozwolonych w związku z art.479/42 K.p.c., art.385/3 K.c. ale również art.4 ust.1 w oryginalym brzemieniu. Jest nieprawdopodobnym, że Sąd dał się nabrać na tego typu manipulację wykładnią prawa ochrony konsumenta.
Operowanie w obszarze myśli zapożyczanych z innych wyroków doprowadziło do sytuacji w której strona powoda kompletnie oderwała się od przepisów prawa. Niepokoi mnie jak to się stało, że powód nie spytał z ostrożności procesowej, o zgodność indeksacji z księgą zobowiązań. Kodeks cywilny nie zawiera przepisu upoważniającego bank do zmiany długu ze złotowego na walutowy. Brak jest takich przepisów. Próby tłumaczenie tej operacji przy pomocy nowacji art.506 K.c. prowadzić muszą do uznanie, że bank złamał zasadę walutowości poprzez wyrażenie długu w walucie obcej, co łamie art.358 §1 w brzmieniu z dnia zawarcia umowy. Przyjęcie hipotezy że indeksacja bazuje na waloryzacji umownej art.358/1 §2 prowadzi także do sprzeczności z ustawą z uwagi na doniosłość art.358/1 §5, który zabrania stosowania art.358/1 §2 w sytuacji gdy przepis szczegółowy posiada wbudowany mechanizm ustalania wysokości świadczenia pieniężnego. Finalnie wykładnia językowa słowa indeksacja prowadzi do waloryzacyjnej funkcji tej operacji, która ma za zadanie utrzymanie wartości ekonomicznej zobowiązania pieniężnego. Nijak w omawianej umowie nie można mówić o próbie utrzymania wartości zobowiązania. Umowa w oczywisty sposób miała za zadanie obejść zasadę walutowości i wyrazić dług konsumenta w walucie obcej. Do rozważań można także dodać treść art.359 aby wykazać że bank wyraził dług w pieniądzu zagranicznym, co ponownie prowadzi do złamania zasady walutowości. Powód nie dokonał jednak nawet najmniejszej próby przeprowadzenia tego typu analiz. Strona przeciwna a takę Sąd poruszali aspekty indeksacji, przechodząc jednak nad tym faktem bezkrytycznie. Powinno to być wychwycone przez pełnomocnika powoda.
W sytuacji reprezentowania klienta który zakończył spłatę zobowiązania wynikającego z umowy, należy uznać że pełnomocnik powoda nie wykonał swojej pracy należycie, narażając nie tylko swojego klienta na przegraną, ale także wprowadzając zament w tym trudnym obszarze. Zachęcam do zapoznania się z rozbudowaną argumentacją na temat indeksacji znajdującą się w Katalogu argumentów.
Powyższa historia pokazuje jak ważne jest budowanie argumentacji na artykułach ustawy. Jak ważne jest także dyskredytowanie argumentacji strony przeciwnej poprzez odwołanie do przepisów prawa. Postępowanie takie pozwoli na zbicie manipulacji strony przeciwnej. W omawianej sprawie intencje pełnomocnika banku oraz stosowane przezeń kłamliwe argumenty są dobitnie widoczne poprzez zapewnienia, że omawiana klauzula byłą indywidualnie negocjowana z klientem. Było to tak oczywiste kłamstwo, że Sad nie dał temu wiary. Oczywistym jest, że bank w obrocie z konsumentem stosuje wzorce umowy i nikt nie posiada indywidualnie negocjowanych umów. Jeżeli ktokolwiek jest informowany o takim fakcie, należy natychmiast zgłosić sprawę do UOKiK oraz do prokuratury w związku z art.286 Kodeksu karnego.
Historia ta niech będzie także przestrogą dla dziennikarzy, którzy bezkrytycznie publikują pod swoim nazwiskiem materiały dostarczone przez biura prasowe banków. Robiąc tak muszą wnikać w naturę sprawy, aby nie stać się bezmyślnym elementem machiny propagandowej systemu bankowego.
wersja 1 - http://styczynski.blogspot.com/p/argumenty-wyssane-z-palca-czyli-o.html
Wyrok I C 3561/15, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVSWRZV18tN2NsX3M/view?usp=sharing
Wyrok I C 1170/14 , https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVMUw0ZUJqR08wVE0/view?usp=sharing
Wyrok III C 1073/14, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVMUw0ZUJqR08wVE0/view?usp=sharing
Wyrok III SK 19/07, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVV3pwdGJsQXJ4Q3M/view?usp=sharing
Wyrok C‑119/15, http://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf?text=&docid=186502&pageIndex=0&doclang=PL&mode=lst&dir=&occ=first&part=1&cid=31134
Wyrok IV CSK 142/13, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVdVlCSjg5MDZPUms/view?usp=sharing
Wyrok IV CSK 362/14, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVY3RjQmhpbTZCSEE/view?usp=sharing
Wyrok II CSK 768/14, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVUEpIV2hXaVA2cjQ/view?usp=sharing
Wyrok I CSK 1049/14, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVaUhGZkNJaFBjRjg/view?usp=sharing
Wyrok III CZP 17/15, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVb3lES0o3TDJrVmc/view?usp=sharing
Literatura, prasa, internet:
E.Barnays, Propaganda, 1928, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVYm95a20tOUk4OVk/view?usp=sharing
Cytat Jana Swintona za: Latkowski, Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami?, https://www.wprost.pl/405185/Jestesmy-intelektualnymi-prostytutkami
"We are intellectual prostitutes", https://en.wikiquote.org/wiki/John_Swinton
Katalog argumentów, http://analizaaspektowkredytowych.blogspot.com
Traktat ustanawiający wspólnotę europejską, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVQWlyUEowcTctTU0/view?usp=sharing
Kodeks etyki adwokackiej, http://www.nra.pl/dokumenty/Kodeks_Etyki_Adwokackiej_tekst_jednolity.pdf