Source: https://rf.gov.pl/aktualnosci-z-rynku/ubezpieczenia-gospodarcze/SN__koszt_naprawy_auta_nie_zawsze_jest_rozliczany__co_do_grosza__22960
Timestamp: 2019-09-17 02:24:39
Legal References Found: art. 446
 art. 448
 art. 24
 art. 446
 art. 446
 art. 24
 art. 448

Document Content:
SN: koszt naprawy auta nie zawsze jest rozliczany, co do grosza
Zdaniem Sądu Najwyższego ( sygn. III CZP 91/18), hipotetyczne określanie kosztów przywrócenia uszkodzonego auta do stanu poprzedniego jest w przytłaczającej większości przypadków uzasadnione, albowiem bardzo ważna jest przewidywalność wypłat, niezbędna do prawidłowego określania składek - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 21.02.2019 r.). Stąd naprawa auta nie zawsze jest - w opinii SN - rozliczana co do złotówki. Dziennik podkreśla, iż SN odmówił z przyczyn formalnych podjęcia uchwały w sprawie pytania skierowanego do SN przez Sąd Okręgowy w Szczecinie, "czy w przypadku wyrządzenia szkody w pojeździe mechanicznym, stanowiącej szkodę częściową (...), gdy przed ustaleniem wysokości odszkodowania dojdzie do naprawy pojazdu przywracającej ten pojazd do stanu sprzed powstania szkody, odszkodowanie należne poszkodowanemu (...) ograniczone jest do równowartości wydatków faktycznie poniesionych celem naprawy pojazdu, czy też powinno być ustalone jako równowartość hipotetycznie określonych kosztów przywrócenia pojazdu do stanu poprzedniego?"
SN zajmował się sprawą odszkodowania za auto uszkodzone w wypadku komunikacyjnym w 2014 r. Właściciel pojazdu otrzymał od ubezpieczyciela odszkodowanie w wysokości ok. 5,8 tys. zł, pojazd naprawił samodzielnie, a następnie go sprzedał. Nie ma jednak żadnych dokumentów poświadczających koszty naprawy auta. Z kolei rzeczoznawca samochodowy ocenił, że koszt naprawy samochodu powinien wynieść ponad 11 tys. zł. A że wierzytelność została zbyta, jej nabywca pozwał ubezpieczyciela do sądu - donosi gazeta. Tymczasem sąd rejonowy powództwo oddalił, podkreślając, że "sposób miarkowania odszkodowania jest uzasadniony, jeśli samochód pozostaje w stanie uszkodzonym oraz w posiadaniu poszkodowanego. Wówczas koszt naprawy wyraża się w potencjalnej kwocie, odpowiadającej spodziewanym kosztom jego naprawy". Zdaniem sądu rejonowego, "co do zasady nie jest w ogóle istotne, czy właściciel pojazdu rzeczywiście planuje naprawić auto" - podaje "DGP". Sprawa trafiła więc do sądu wyższej instancji, a następnie do SN. Ten zaś uznał, że co prawda ujednolicenie, uśrednienia wypłat stanowi pewną fikcję, "ale w prawie przecież fikcje występują".
PE przyjął projekt nowej dyrektywy w sprawie komunikacyjnych ubezpieczeń OC
Eurodeputowani chcą lepszej ochrony praw ofiar wypadków samochodowych. Parlament Europejski (PE) przyjął właśnie projekt dyrektywy zmieniającej zasady w ubezpieczeniach komunikacyjnych - informuje "Onet.pl" (z 16.02.2019 r.) za "Auto Świat". Według proponowanych przez PE nowych wymogów dla ubezpieczeń komunikacyjnych, ofiary wypadków będą mogły liczyć na wyższe odszkodowania (zagwarantować to mają wyższe sumy gwarancyjne). W opinii portalu, spowoduje to jednak podwyższenie cen polis OC, gdyż w Polsce mamy nadal jedne z najniższych cen ubezpieczeń komunikacyjnych w całej UE. Obecnie suma gwarancyjna, czyli maksymalna kwota odszkodowania, jaką może wypłacić firma ubezpieczeniowa w ramach polisy OC, wynosi 5,21 mln euro w przypadku szkód osobowych oraz 1,05 mln euro jeśli chodzi o szkody majątkowe. Przyjęta przez PE propozycja zakłada zaś podwyższenie sum gwarancyjnych odpowiednio do 6,07 mln euro i 1,22 mln euro.
"Eurodeputowani chcą także zabezpieczyć ofiary na wypadek niewypłacalności ubezpieczyciela sprawcy z zagranicy. W takim przypadku osoba poszkodowana ma mieć zagwarantowaną wypłatę świadczenia, ale już ze swojego państwa zamieszkania. Świadczenie, bez względu na przebieg całej sprawy, ma być wypłacone w terminie nie dłuższym niż sześć miesięcy"- podaje "Onet.pl". Kolejną propozycją PE jest umożliwienie państwom UE dokonywania transgranicznej kontroli obowiązkowego ubezpieczenia OC obywateli innych państw wspólnoty poprzez wprowadzenie ogólnoeuropejskiego systemu kontroli aut za pomocą kamer i oprogramowania rozpoznającego numery rejestracyjne. W rezultacie kierowcy bez ważnej polisy byliby karani finansowo nawet poza granicami swojego kraju. Ponadto, nowa dyrektywa PE ma umożliwić globalizowanie systemu zniżek za bezszkodową jazdę, a więc ma nakłonić firmy ubezpieczeniowe do respektowania zniżek zdobytych na terenie całej UE. "Pozwoli to osobom przeprowadzającym się do innego kraju UE na zachowanie już „wypracowanych” bonusów" - zauważa portal. Jednak z zakresu nowej dyrektywy są wyłączone e-rowery i skutery elektryczne. PE uznał bowiem, że stwarzają one znacznie mniejsze zagrożenie na drogach niż samochody, dlatego nie można ich obciążać tymi samymi obostrzeniami.
Według "Onet.pl", dokumentacja projektu dyrektywy trafiła już do Komitetowi ds. Rynku Wewnętrznego w celu międzyinstytucjonalnych negocjacji.
SA: ugoda sądowa bez określenia wyłączeń obejmuje wszelkie roszczenia majątkowe
Sąd Apelacyjny w Białymstoku orzekł (syg. I ACa 558/18), iż ugoda odnosząca się do wszelkich roszczeń majątkowych, jakie mogły wyniknąć w związku ze śmiercią dziecka w wypadku drogowym, obejmowała również roszczenie o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę - donosi "Prawo.pl" (z 18.02.2019r.). Zdaniem SA, przedmiotem ugody są z reguły "wszystkie roszczenia wynikające ze stosunku prawnego, chyba że wola stron była inna, co jednak musi wynikać wyraźnie z jej treści".
Białostocki SA rozstrzygał w sprawie przeciwko towarzystwu ubezpieczeń o częściowe zadośćuczynienie za doznaną krzywdę w związku ze śmiercią ich syna. Powodowie w 2007 r. zawarli z pozwanym ubezpieczycielem ugodę pozasądową, dotyczącą wyłącznie roszczenia odszkodowawczego; nie obejmowała ona swoim zakresem roszczenia o zadośćuczynienie, którego obowiązujące wówczas przepisy nie pozwalały wprost dochodzić. Stąd wnieśli później o zasądzenie od zakładu ubezpieczeń na rzecz każdego z nich kwoty po 75 tys. - informuje portal. Jednak Sąd Okręgowy w Ostrołęce oddalił ich powództwo, uznając, iż pozwana firma wypłaciła powodom "sumę pieniężną, na którą ci zgodzili się w ugodzie zawartej w 2007 r., oświadczając równocześnie, iż wyczerpuje ona wszelkie roszczenia związane ze szkodą, której doznali jako rodzice zmarłego w wyniku wypadku drogowego syna", a tego faktu nie kwestionowała żadna ze stron. Jednak w opinii rodziców zmarłego dziecka, "ugoda nie obejmowała (bo nie mogła) roszczeń z tytułu zadośćuczynienia za doznane krzywdy psychiczne i fizyczne". Sąd uznał iż powodowie w ugodzie złożyli oświadczenie o pełnym zaspokojeniu swoich roszczeń majątkowych z tego tytułu. "To oznacza, że tak określone świadczenie dotyczyło roszczeń majątkowych w ogólności, a więc nie tylko odszkodowania z art. 446 § 3 k.c., ale też zadośćuczynienia przewidzianego w art. 448 k.c. w zw. z art. 24 k.c. i art. 446 § 4 k.c. (po nowelizacji kodeksu cywilnego z 03.08.2008 r.)" - stwierdził SO, podkreślając, iż "powodowie jeszcze przed dniem wejścia w życie zmienionej treści art. 446 § 4 k.c. mogli dochodzić od ubezpieczyciela roszczenia o zadośćuczynienie za doznane krzywdy w związku ze śmiercią syna, a więc także ugodzić się w tym zakresie" - pisze "Prawo.pl". Zaś sąd odwoławczy podzielił jego stanowisko. W opinii SA, "zamiarem stron ugody było definitywne zakończenie sporu powstałego na tle skutków zdarzenia w którym tragicznie zginął syn powodów, a przedmiotem ugody były wszystkie roszczenia wynikające z tego stosunku prawnego". SA podkreślił, iż w dniu zaistnienia zdarzenia , obowiązujący wówczas stan prawny "umożliwiał formułowanie podstawy prawnej roszczenia o zadośćuczynienie, dochodzonego na podstawie art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 448 k.c. To oznacza, że takie roszczenie przysługiwało powodom w dacie zawarcia umowy, a zatem mogło też zostać objęte jej uregulowaniem". Zaś wiążąca strony ugoda wyłączeń takich nie zawierała.
SA zaznaczył, iż "po spełnieniu świadczenia przez pozwane towarzystwo łączący strony stosunek prawny wygasł i nie można już dochodzić z tego tytułu dalszych roszczeń".
Fuzja MAK Ubezpieczenia i STBU zatrzęsie rynkiem brokerskim w Polsce ?
Działające na polskim rynku ubezpieczeniowym od ponad 20 lat firmy brokerskie MAK Ubezpieczenia i Sopockie Towarzystwo Brokerzy Ubezpieczeniowi łączą siły - donosi "Puls Biznesu" (Nr z 19.02.2019 r.). Jak podaje gazeta, zarząd spółki MAK Ubezpieczenia poinformował, że firma łączy się ze spółką Sopockie Towarzystwo Brokerzy Ubezpieczeniowi (STBU) w ramach wymiany udziałów. Wprawdzie szczegóły tej transakcji objęte są tajemnicą, to jednak - według dziennika - obie spółki mają zachować swoje dotychczasowe nazwy i odrębność oraz kierownictwo. W obu firmach nie jest planowana także redukcja zatrudnienia. Jak przyznaje w "PB" Bartosz Grześkowiak, wiceprezes zarządu MAK Ubezpieczenia, "naszym celem jest pozycja lidera pod względem jakości obsługi klientów. Dysponując wspólnie 100-osobowym zespołem brokerów, będziemy mogli zaoferować najwyższy poziom ekspertyzy ubezpieczeniowej (...) klientów bez względu na skalę prowadzonego przez nich biznesu". Ponadto, B. Grześkowiak zauważa, ze "połączenie sił pozwoli nam na jeszcze szybszy rozwój naszych międzynarodowych biznesów, które już dziś funkcjonują z powodzeniem w Czechach, na Węgrzech, Litwie, Łotwie, w Estonii, Bułgarii, Słowacji, Rumunii i Słowenii" - pisze dziennik. Według przedstawiciela zarządu MAK Ubezpieczenia, "w związku z założonym dynamicznym rozwojem oraz komplementarnością naszych biznesów” firmy deklarują na przyszłość „ duże zapotrzebowanie na kolejnych fachowców". Obecnie obaj pośrednicy łącznie zatrudniają ponad 400 pracowników, w tym 100 licencjonowanych brokerów.
Zdaniem „PB”, fuzja ma pomóc zarządowi MAK Ubezpieczenia zł osiągnąć w tym roku przypis składki ubezpieczeniowej brutto przekraczający miliard złotych (w 2017 r. roku broker osiągnął 780 mln zł przypisu składki). I jeśli zdoła osiągnąć ten cel, „ padnie rekord, bowiem żadnemu pośrednikowi ubezpieczeniowemu dotychczas to się nie udało".
MAK Ubezpieczenia specjalizuje się w ubezpieczeniach komunikacyjnych, zaś STBU w ochronie majątku korporacyjnego, polisach ochronnych typu D&O, morskich, inwestycji, a także w tzw. grupówkach i życiówce – informuje dziennik.
Sąd Najwyższy: ubezpieczyciel nie odpowiada za opóźnienie w naprawie auta z powodu błędu poszkodowanego czy osoby trzeciej
Zdaniem Sądu Najwyższego (uchwała z 15 lutego 2019 r., sygn. akt III CZP 84/18), nie ma powodu, aby towarzystwo ubezpieczeń pokrywało koszty długotrwałego najmu auta zastępczego, gdy osobie trzeciej można przypisać odpowiedzialność za opóźnienie w naprawie pojazdu – pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 18.02.2019 r.). W wydanej uchwale SN podkreślił jednak, że odpowiedzialność ubezpieczyciela obejmuje celowe i uzasadnione ekonomicznie wydatki na najem auta zastępczego, chyba że są one następstwem okoliczności, za które odpowiedzialność ponosi sam poszkodowany lub osoba trzecia - informuje gazeta. Zdaniem SN, "gdy nie sposób przypisać odpowiedzialności czy to mechanikowi, czy samemu poszkodowanemu – co do zasady odpowiada ubezpieczyciel". Nie można bowiem przerzucać konsekwencji niezależnych od właściciela uszkodzonego auta na niego. Ponadto, SN podkreślił - podaje dziennik - że poszkodowany powinien współpracować z zakładem ubezpieczeń. Albowiem "istotą likwidacji szkody jest to, by nie obciążała ona nikogo ponad miarę".
SN rozpatrywał sprawę, dotyczącą powództwa o zapłatę ponad 14 tys. zł wobec zakładu ubezpieczeń, który odmówił sfinansowania 60 dni użytkowania pojazdu zastępczego przez poszkodowanego. Chodziło o likwidację szkody po kolizji, która miała miejsce w maju 2015 r. Uszkodzone wówczas auto marki volkswagen szybko trafiło do warsztatu, ale ostatnią z zamówionych części warsztat otrzymał dopiero na początku lipca 2015 r. (kłopot z opóźnionymi dostawami części do volkswagenów był ogólnopolski) - wyjaśnia "DGP".
I tak, Sąd Rejonowy powództwo uwzględnił, natomiast "Sąd Okręgowy w Warszawie jednak nabrał wątpliwości" i skierował do SN pytanie - pisze gazeta - "czy normalnym następstwem zdarzenia objętego zakresem odpowiedzialności ubezpieczyciela OC sprawcy szkody komunikacyjnej są wydatki na najem pojazdu zastępczego, w okresie przedłużającej się naprawy, powstałe na skutek działania podmiotu trzeciego, zewnętrznego wobec sprawcy szkody oraz poszkodowanego?" A więc, czy ubezpieczyciel musi płacić za auto zastępcze, gdy naprawa pojazdu znacząco się przedłuża? Albowiem "jeśli musi", konsekwencją tego będzie m.in. wzrost składek OC. Przy tym, pełnomocnik ubezpieczyciela argumentował, iż "przypisanie ubezpieczycielom takiej odpowiedzialności byłoby absurdalne. Oznaczałoby bowiem, że asekurator odpowiadałby pośrednio za strajk pracowników w fabryce metalu albo kuriera, który zwlekał z dostarczeniem części zamiennych" - informuje "DGP".
Łatwiej sprzedać szkodę, niż walczyć z ubezpieczycielem
Według badania Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, ponad 90 proc. sporów sądowych właścicieli aut z ubezpieczycielami zakończyło się rozstrzygnięciem na korzyść kierowcy. Przy tym wiele odszkodowań jest zaniżonych - informuje "Wirtualna Polska" (z 18.02.2019r.) za "Autokult.pl". Zaś praktyka pokazuje - twierdzi portal - że w wielu wypadkach "biedny nie powalczy z ubezpieczycielem, bo batalia sądowa wymaga czasu i pieniędzy”. A na zmiany w zakresie podważania wyceny firmy ubezpieczeniowej przyjdzie nam jeszcze poczekać. Dlatego nawet przy małej stłuczce trzeba się mieć na baczności. Albowiem "gdy próbujesz odzyskać pieniądze z polisy, ubezpieczyciel stara się zmniejszyć swoje straty wykorzystując twoją niewiedzę.(...) rynek pełny jest firm, które zapłacą za twoją szkodę i jeszcze na niej zarobią" - pisze "Wirtualna Polska". Sprzedaż szkody jest niezwykle popularna i, jak się okazuje, dochodowa. Firmy skupujące roszczenia w walce o pieniądze najczęściej wykorzystują błędy w wycenach napraw. Według Bartosza Kaczmarka z firmy Votum, "najczęściej spotykamy przyjęcie bardzo niskiej stawki za roboczogodzinę zarówno prac blacharskich, jak i lakierniczych, zastosowanie cen części zamiennych, innych niż oryginalne tzw. zamienniki, (…) zakres prac nie obejmuje zazwyczaj tzw. operacji technologicznych typu zabezpieczenie antykorozyjne czy cieniowanie elementów sąsiadujących z elementami uszkodzonymi". Portal podaje, iż "można też usłyszeć o ugodach telefonicznych, akceptacji szkody przez aplikację, brak uwzględnienia holowania wraku itp." Z kolei Biuro Rzecznika Finansowego potwierdza sytuację, wskazując na raport, w którym "większość opisanych tam praktyk jest aktualna".