Source: http://msp-24.pl/Pazdziernik-2015,161,129.html
Timestamp: 2018-08-17 01:37:33
Legal References Found: in dubio
in dubio
in dubio
in dubio
in dubio
 art. 2
in dubio
in dubio
in dubio
in dubio
in dubio

Document Content:
MSP-24 Październik 2015
Wyrok: Opodatkowanie VAT sprzedaży środków trwałych przeznaczonych na prowadzenie działalności zwolnionej
Interpretacja indywidualna: Jednorazowa sprzedaż kilku nieruchomości a VAT
Interpretacja indywidualna: Pokrycie przez pracodawcę kosztów miejsc parkingowych dla pracowników a PIT
Nowości legislacyjne: Projekt kierunkowych założeń nowej Ordynacji podatkowej przyjęty przez Radę Ministrów
Nowości Podatkowe PwC (nr 114, 29.10.2015)
Doing Business 2016 – system podatkowy Polski nadal kuleje
W najnowszej edycji raportu pn. "Doing Business", publikowanego corocznie przez Bank Światowy, Polska awansowała na 25. miejsce, co oznacza skok o trzy pozycje względem poprzedniego roku. Na poprawę wpłynęły m.in. zmiany dotyczące elektronizacji niektórych części płatności podatkowych. Eksperci wskazują, że system podatkowy pozostaje jednak nadal poważnym ograniczeniem dla prowadzenia w Polsce biznesu.
W rankingu "Doing Business 2016", w którym oceniane są warunki do prowadzenia działalności gospodarczej, Polska zajęła najwyższe (25.) w historii miejsce. Jeszcze w 2009 r. zajmowała wyraźnie niższą lokatę (76.) – od tego czasu udało jej się wyprzedzić m.in. Francję i Szwajcarię. Najnowsze zestawienie objęło w sumie 189 krajów świata, a najwyższe pozycje zdobyły Singapur, Nowa Zelandia oraz Dania.
– Poprawę pozycji zawdzięczamy postępom w obszarze podatków, w których pomogła elektronizacja części płatności. Korzystna była również zmiana metodologii oceny w obszarze handlu międzynarodowego. Łatwość wymiany handlowej z naszym głównym partnerem, Niemcami, wypromowała nas na pierwsze miejsce. To historyczne osiągnięcie, bo dotychczas Polska nie była liderem w żadnym z obszarów ocenianych przez Bank Światowy – mówi ekspert Pracodawców RP, Piotr Wołejko.
Według eksperta, priorytetem polskich władz na kolejne lata powinno być m.in. uproszczenie przepisów prawa podatkowego oraz poprawa efektywności i usprawnienie działania aparatu skarbowego. Jak ocenia Wołejko, nie może być tak, że wypełnienie procedur dotyczących płacenia podatków zajmuje przedsiębiorcy przeciętnie aż 270 godzin w skali roku, a skarbówka może praktycznie w każdym momencie wstrzymać zwrot podatku od towarów i usług (VAT).
– Celem nowego rządu powinno być wprowadzenie Polski do pierwszej dwudziestki. Wciąż jest bowiem wiele do poprawy, w szczególności w obszarze podatkowo-fiskalnym, sądowym oraz prawa budowlanego. Motorem napędzającym pozytywne zmiany mogą zaś być cyfryzacja i rozwój e-administracji – dodaje Wołejko.
6 złotych zasad korzystania z karty płatniczej w firmie
Karta kredytowa lub obciążeniowa to dla firmy dostęp do darmowego kredytu, sięgającego nawet 59 dni. To także sposób na zapewnienie pracownikowi pieniędzy podczas delegacji i łatwego rozliczania poniesionych wydatków.
Aby w pełni korzystać z dobrodziejstw płatności plastikiem każdy przedsiębiorca powinien pamiętać o przestrzeganiu kilku najważniejszych zasad.
1. Przygotuj regulamin korzystania z karty
Przede wszystkim w regulaminie pracy należy spisać zasady korzystania z karty: kto i w jakich przypadkach może wnioskować o jej wydanie przez pracodawcę i w jaki sposób może się nią posługiwać. Pracownik, jak każdy indywidualny posiadacz karty, powinien zapoznać się z określonym przez wydawcę regulaminem korzystania z karty. Warto też określić zasady rozliczania kart służbowych: w jakich terminach należy dostarczyć rozliczenie wraz z odpowiednimi fakturami do księgowości.
2. Ustaw limity na określone typy transakcji
Niedawno głośna była sprawa klienta pewnej sieci klubów nocnych, który rano z przerażeniem stwierdził, że w ciągu kilkugodzinnej zabawy wydał służbową kartą kredytową 1 mln zł. By uniknąć nieplanowanych wydatków, przezorny pracodawca powinien zadbać o ustawienie limitów i ustalenie, w których miejscach i na jakie kwoty pracownikowi wolno płacić kartą. Niektórzy wydawcy kart przychodzą w tej kwestii z pomocą, zapewniając w standardzie sztywne limity wypłat gotówkowych lub wydatków kartą np. w kasynach i klubach nocnych, po przekroczeniu których karta jest blokowana. Pracodawca może sam określić za co można płacić kartą w czasie delegacji, np. za paliwo i nocleg. W niektórych wypadkach warto zrobić to szczegółowo, np. kierowca wyłącznie na obsługę samochodu. Czytaj więcej...
Trybunał Konstytucyjny uznał przepisy określające kwotę wolną od podatku za niezgodne z konstytucją. Obecnie kwota wolna od podatku jest stała i wynosi rocznie 3091 złotych. Pozwala to na pomniejszenie podatku o 556 złotych i 2 grosze, czyli 18 proc. kwoty wolnej od podatku. Trybunał rozpatrywał sprawę na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich.
Suma, którą każdy podatnik może zarobić bez konieczności płacenia podatku (w przeliczeniu na miesiąc) wynosi 257 złotych. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich pozostawianie tej kwoty na bardzo niskim poziomie bez waloryzacji powoduje nadmierne obciążenie podatkami najuboższych członków społeczeństwa. W ocenie rzecznika narusza to zasadę sprawiedliwości społecznej, ponieważ obowiązkiem wobec fiskusa są obciążone osoby mające dochody poniżej minimum egzystencji. – Ta sytuacja pogłębia ubóstwo ludzi już i tak ubogich – podkreślał przed Trybunałem zastępca RPO Stanisław Trociuk.
Poseł Stanisław Chmielewski z Platformy Obywatelskiej bronił przepisów uznając, iż nie naruszają Konstytucji. Według argumentacji posła, każdy jest zobowiązany do ponoszenia ciężarów i danin na rzecz budżetu państwa. Stąd dochody są redystrybuowane na cele takie, jak potrzeby najuboższych.
Wiceminister finansów Jarosław Neneman przekonywał, że regulacje podatkowe nie mogą być wykorzystywane do tworzenia polityki socjalnej, ponieważ dotyczą wszystkich podatników, a wsparcia z powodu ubóstwa potrzebuje tylko część z nich. Minister uważa, że lepiej adresować pomoc do konkretnych potrzebujących, a nie zwalniać z części zobowiązania wszystkich podatników bez względu na ich sytuację. Jak podkreślał Jarosław Neneman, podatek dochodowy od osób fizycznych przynosi 14 procent wpływów budżetowych. Według wyliczeń resortu finansów, gdyby ustawodawca zdecydował się podwyższyć kwotę wolną od podatku, musiałby cofnąć inne ulgi.
Kwota wolna od podatku w wielu krajach UE jest wyższa niż w Polsce
W ponad połowie krajów unijnych kwota wolna od podatku jest znacząco wyższa niż w Polsce – wynika z raportu firmy doradczej PwC. Jej wysokość jednak jest bardzo zróżnicowana. W Polsce kwota wolna od podatku obowiązuje w przepisach podatkowych od 1992 roku. Początkowo była waloryzowana, jednak od 2004 zaprzestano jej uaktualniania.
Największymi przywilejami pod tym względem cieszą się mieszkańcy Cypru, gdzie kwota ta wynosi 19,5 tys. euro, na drugim miejscu jest Finlandia (16 tys. euro), a na trzecim Wielka Brytania (13,5 tys. euro). W Polsce kwota wolna od podatku wynosi około 750 euro. Autorzy raportu podkreślają przy tym, że należy pamiętać o tym, iż w niektórych krajach w ogóle nie ma takiego rozwiązania. Dodają, że dużo korzystniej wypadamy w rankingu wysokości stawek podatkowych w najwyższym progu. Okazuje się, że w wielu państwach UE dominują progresywne stawki przekraczające 50 procent – na przykład w Szwecji i Portugalii. Polska znajduje się na 20 miejscu ze stawką 32 procent. W wieli krajach Unii wysokie podatki rekompensowane są ulgami, w tym od kredytów mieszkaniowych i dojazdu do pracy.
RPO będzie pilnował stosowania zasady in dubio pro tributario
Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, będzie sprawdzał praktyczne stosowanie przez skarbówkę zasady in dubio pro tributario.
Najpierw w grudniu 2015 r. seminarium w siedzibie rzecznika, następnie powołanie zespołu ekspertów podatkowych, pod koniec stycznia 2016 r. wydanie poradnika dla przedsiębiorców, a później sprawdzanie, czy skarbówka niedające się usunąć wątpliwości prawne rzeczywiście rozstrzyga na korzyść podatników. Taki plan ma Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich (RPO).
– Uzasadnione są obawy, że organy skarbowe mogą zasadę in dubio pro tributario różnie interpretować, a co za tym idzie, wbrew intencjom prezydenta i parlamentu, mogą jej nie stosować na korzyść podatników. Dlatego zdecydowałem się na monitorowanie tej sprawy – mówi Adam Bodnar, którego do działania w tej sprawie natchnął członek zarządu Federacji MSP, Marek Isański.
– Pisałem do pana Adama Bodnara, by zechciał przyjrzeć zagrożeniu dla zasady in dubio pro tributario. Świetnie, że mój apel okazał się skuteczny. Mam wielką nadzieję, że dzięki temu fiskus nie będzie torpedował korzystnej dla podatników regulacji - mówi Marek Isański.
Od 1 stycznia 2016 r. zacznie obowiązywać nowe prawo restrukturyzacyjne, wprowadzające nowoczesne instytucje prawne i mechanizmy, które pozwolą na realizację tzw. „polityki nowej szansy”. Ich zadaniem jest ochrona przedsiębiorczości, zakładów pracy, wierzycieli i pracowników w razie problemów finansowych firm. Przedsiębiorca będzie miał możliwość wyboru procedury dopasowanej do swoich potrzeb i skali zagrożenia upadłością.
Ustawa wprowadza m.in. cztery postępowania restrukturyzacyjne: o zatwierdzenie układu, przyspieszone układowe, układowe i sanacyjne, które pozwolą przedsiębiorcom znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej – niewypłacalnym lub zagrożonym niewypłacalnością, sprawnie przeprowadzić zmiany struktury majątku, zobowiązań i zatrudnienia dla ratowania bytu prawnego przedsiębiorcy, a przez to miejsc pracy i ekonomicznie wydajnych przedsięwzięć.
Ustawa zakłada odstąpienie od zbędnej procedury gromadzenia odpisów papierowych faktur w aktach sprawy, jeżeli wierzytelności są niesporne i znajdują się w księgach rachunkowych dłużnika. Nie będzie konieczne udowadnianie papierowym dokumentem każdej niespornej złotówki. W razie wierzytelności spornych odpisy dokumentów będą wymagały poświadczenia lub złożenia oryginału kiedy zaistnieje wątpliwość co do ich prawdziwości.
W ramach nowelizacji Prawa upadłościowego kluczowe znaczenie ma nowa definicja stanu niewypłacalności, a tym samym przesłanki ogłoszenia upadłości, oparta na braku zdolności wykonywania zobowiązań pieniężnych, a nie na przejściowych trudności w utrzymaniu płynności finansowej. Podkreślić także należy odejście od uprzywilejowania w procedurze upadłościowej wierzytelności publicznoprawnych, w szczególności w zakresie podatków i innych danin publicznych oraz wprowadzenie regulacji, która pozwoli dłużnikowi na złożenie (wraz z wnioskiem o ogłoszenie upadłości) wniosku o sprzedaż – w ramach postępowania upadłościowego – przedsiębiorstwa lub części jego składników majątkowych.
Sektor MSP domaga się prostych podatków
Bardziej czytelne przepisy i uproszczenie systemu podatkowego to główne postulaty małych i średnich przedsiębiorstw, których realizacja mogłaby pomóc im w prowadzeniu działalności gospodarczej – wynika z nowego badania przeprowadzonego przez BIG InfoMonitor.
Pytanie o to, jakie działania powinni podjąć polscy ustawodawcy, aby prowadzenie działalności gospodarczej było łatwiejsze, zadano zarówno mikro i małym, jak i średnim przedsiębiorstwom.
Na dwóch pierwszych miejscach znalazły się przejrzystość przepisów prawnych oraz uproszczenie systemu podatkowego (po 17 proc. wskazań). Trzecie miejsce na liście oczekiwań przypadło obniżce podatków (15 proc. wskazań).
Spory odsetek badanych wskazał też na obniżenie składek na ZUS (14 proc. wskazań) i wdrożenie ułatwień w prowadzeniu działalności (13 proc. wskazań). Wyraźnie mniej ankietowanych liczy na ograniczenie biurokracji i kontroli (7 proc. wskazań) oraz równe przepisy dla wszystkich (6 proc.). – Znaczący wpływ na rozwój i produktywność małych i średnich firm, które są fundamentem polskiej przedsiębiorczości, może mieć uproszczenie obecnie obowiązujących regulacji, np. podatkowych, administracyjnych, prawnych – wskazuje wiceprezes BIG InfoMonitor, Mariusz Hildebrand.
Dla pracodawców i właścicieli firm, którzy chcą koncentrować się na prowadzeniu biznesu, ważne jest każde uproszczenie i każde ułatwienie. Nowa edycja badania pn. "Zatory płatnicze w mikro, małych i średnich firmach", przygotowanego przez Millward Brown na zlecenie BIG InfoMonitor, powstała na podstawie odpowiedzi udzielonych przez 600 firm.
Ranking innowacyjności 2015 - Polska prawie najgorsza w UE
Wśród krajów członkowskich Unii Europejskiej mniej innowacyjna od Polski jest obecnie jedynie Rumunia – wynika z tegorocznego "Globalnego Raportu Innowacyjności", przygotowywanego cyklicznie m.in. przez Uniwersytet Cornella. W obecnej edycji rankingu Polska zajęła 46. miejsce.
W ogólnym rankingu Polskę sklasyfikowano na 46. pozycji. Z krajów UE gorzej wypadła jedynie Rumunia. Na czele rankingu, który objął łącznie 141 gospodarek, uplasowały się natomiast Szwajcaria, Wielka Brytania, Szwecja, Holandia oraz Stany Zjednoczone.
– O wadze innowacyjności nie trzeba nikogo przekonywać – wpływa ona zasadniczo na wzrost PKB, efektywności i produktywność pracy oraz stanowi jeden z ważniejszych kierunków działań Unii Europejskiej. Różnice wyników gospodarczych osiągane przez poszczególne państwa można często tłumaczyć wysokością inwestycji w przedsięwzięcia innowacyjne – komentuje ekspert BCC, Krzysztof Szubert. Jak wynika z nowego raportu, jednym z głównych problemów pozostaje nad Wisłą niska efektywność innowacji. W tym rankingu – pokazującym sensowność nakładów do wyników – Polska zajęła dopiero 93. miejsce.
Zdaniem eksperta, w Polsce środki na wsparcie innowacyjności są w zbyt małym stopniu przeznaczane na branże kojarzone z nowoczesnymi technologiami, czyli branżę ICT, komunikacyjną oraz biotechnologiczną. Jak ocenia Szubert, należy zmierzyć się także z oceną wydatkowania funduszy unijnych, szczególnie w kontekście tego, jakie są wyniki inwestycji i w jakim stopniu inwestycje te wpływają na poziom innowacyjności.
Wyrok: Zasady opodatkowania VAT usług transportowych
Interpretacja indywidualna: Usługi menadżerskie i zakaz konkurencji a VAT
Interpretacja indywidualna: Odszkodowanie otrzymane w związku z rozwiązaniem umowy o pracę a PIT
Nowości legislacyjne: Ustawa o wspieraniu działalności innowacyjnej podpisana przez Prezydenta
Nowości Podatkowe PwC (nr 113, 22.10.2015)
Polskie państwo bije kolejne rekordy w produkcji prawa
W trzecim kwartale br. przyjęto w Polsce 6548 stron aktów prawnych, czyli o 13,2 proc. więcej niż przed rokiem – wynika z cyklicznego badania Grant Thornton. Na zapoznanie się z nowymi przepisami statystyczny Kowalski musiałby poświęcić codziennie niemal cztery godziny.
Jak wynika z najnowszej edycji „Barometru stabilności otoczenia prawnego w Polsce”, czyli cyklicznego badania prowadzonego przez firmę audytorsko-doradczą Grant Thornton, polskie państwo bije kolejne rekordy w "produkcji prawa". Okazuje się bowiem, że w minionym kwartale przyjęto w naszym kraju 6548 stron maszynopisu aktów prawnych. To o 13,2 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Autorzy zestawienia zwracają jednocześnie uwagę, że tempo, w jakim w Polsce przyjmuje się prawo, silnie przyspiesza. - W I kwartale 2015 r. odnotowaliśmy wzrost o 5,5 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego, w II kwartale dynamika ta przyspieszyła do 9,1 proc., a teraz sięga ona już 13,2 proc. – wskazał Tomasz Wróblewski z Grant Thornton.
– Polska jest bliska pobicia kolejnego historycznego rekordu produkcji prawa. Jeśli utrzymany zostanie przyrost z pierwszych trzech kwartałów 2015 r., to w całym 2015 r. wejdzie w życie 28018 stron nowego prawa, a więc o 2383 stron więcej niż przed rokiem. Tymczasem już w zeszłym roku Polska wyprodukowała najwięcej stron nowych przepisów w historii, a przynajmniej od 1918 r., odkąd zebraliśmy dane – podkreślił.
– Okres przedwyborczy sprawił, że w ostatnich miesiącach przetoczyła się przez Sejm prawdziwa lawina nowych przepisów. W trakcie trzech dni głosowań posłowie uchwalili 65 odrębnych, często bardzo skomplikowanych i obszernych aktów prawnych. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że dostaliśmy w ten sposób kolejną, ogromną porcję legislacyjnych niedoróbek, czyli ustaw pisanych na kolanie, które wprowadzają więcej szkód niż pożytku do systemu prawnego – dodał Wróblewski.
Polacy nie są wstanie fizycznie zapoznać się z nowym prawem
Z wyliczeń Grant Thornton wynika, że obecnie na samo czytanie wszystkich nowych aktów prawnych najwyższej rangi, statystyczny obywatel lub przedsiębiorca musiałby poświecić codziennie 3 godziny i 55 minuty (nie licząc czasu na interpretowanie tych zmian i dostosowywanie się do nich). To o 29 minut więcej niż przed rokiem. - Zmian w polskim prawie jest więc obecnie tak dużo, że w praktyce polscy obywatele i przedsiębiorcy nie są fizycznie w stanie się tym zmianom podporządkować. A to oznacza, że są niejako systemowo narażeni na ryzyko łamania prawa, a więc grozi im niezawiniona kara – ocenił Wróblewski.
Zaznaczył jednocześnie, że eksperci Grant Thornton policzyli jedynie akty prawne najwyższej rangi, a więc ustawy i rozporządzenia. - To jednak tylko część przepisów, które nakładane są na obywateli i podmioty gospodarcze. Do tego dochodzą dziesiątki tysięcy stron innych przepisów tworzonych przez organy państwowe i Unię Europejską – wskazał.
Ten problem rzutuje na ilość inwestycji w Polsce
Główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju Aleksander Łaszek komentując wyniki raportu stwierdził, że niepewność związana z chwiejnością polskiego prawa jest bardzo dobrze widoczna w decyzjach inwestycyjnych przedsiębiorców. – Widocznym skutkiem niepewności jest niska stopa inwestycji w Polsce. Jeśli prawo jest niestabilne i zmienne, to przedsiębiorcy boją się inwestować długoterminowo; nie wiedzą jakie przepisy będą obowiązywały za rok czy dwa lata – mówił.
– Naszym zdaniem to co nas negatywnie wyróżnia to problemy z systemem podatkowym, które wynikają z jego skomplikowania i zmienności, a to jest częścią szerszego problemu jakim jest niestabilności prawa. Legislatorzy ciągle muszą poprawiać jakieś błędy. Problemem jest też w mentalność – gdy powstaje jakiś problem, przegotowywana jest kolejna nowelizacja albo ustawa, bo legislatorzy nie starają się ich rozwiązywać innymi metodami – dodał.
Od poniedziałku 19 października na Portalu Podatkowym można weryfikować on-line identyfikator podatkowy NIP. To kolejna elektroniczna usługa, która zwiększa bezpieczeństwo obrotu gospodarczego.
Usługa umożliwi użytkownikom sprawdzenie statusu prawnego każdego NIP. Źródłem danych wykorzystywanych w procesie weryfikacji jest Centralny Rejestr Podatników – Krajowa Ewidencja Podatników (CRP KEP). Aktualizacja danych będzie odbywać się raz na dobę. Udostępnienie nowej usługi na Portalu Podatkowym pozwoli na jej całodobową dostępność. Po podaniu przez użytkownika NIP serwis zwraca informację, że wskazany NIP jest poprawny bądź nie istnieje lub został unieważniony, ewentualnie uchylony. Usługa daje możliwość wydrukowania widoku ekranu, ze zwróconym po weryfikacji komunikatem.
Ministerstwo Finansów dobije kolejną branżę?
Producenci win owocowych skarżą się na wytyczne Ministerstwa Finansów i ostrzegają, że 4-krotny wzrost akcyzy na ich wyroby może doprowadzić do spadku ich konkurencyjności, a przemysł winiarski narazić na milionowe straty. MF odpowiada, że akcyza jest naliczana zgodnie z prawem.
Na wtorkowej konferencji prasowej Polskiej Rady Winiarstwa przytaczano przykłady praktyk organów podatkowych, które obejmują 4-krotnie wyższą (tzw. wódczaną) akcyzą wyroby na bazie tradycyjnych polskich owoców (jabłek, gruszek, wiśni), a niższą – analogiczne wyroby na bazie winogron.
Ministerstwo Finansów zmieniło wytyczne dla służb celnych po wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie holenderskiej firmy Siebrand. W 2009 roku ETS orzekł, że alkohol wyprodukowany na bazie fermentacji z dużą ilością dodatków alkoholu destylowanego, nie był prawidłowo zakwalifikowany do napojów fermentowanych. Według ETS, wyrób ten powinien był być zaliczony do grupy napojów z alkoholem etylowym. Jednak wyrok dotyczył produktu, w którym alkohol destylowany stanowił zdecydowaną większość w porównaniu do alkoholu fermentowanego, a do polskich wyrobów fermentowanych dodaje się dużo mniej alkoholu etylowego.
Wyrok ETS jest inaczej interpretowany w Polsce niż w innych krajach Unii Europejskiej. Polscy celnicy kwalifikują napoje fermentowane na bazie rodzimych owoców jako alkohole spirytusowe, podczas gdy identyczne wyroby w innych państwach członkowskich kwalifikowane są jako napoje fermentowane. – W Unii można bardzo dużo, a w Polsce nie można nic – ocenił doradca podatkowy Wojciech Krok.
Producenci win owocowych wytykają, że celnicy kwalifikują wyrób bądź to do napojów fermentowanych bądź spirytusowych organoleptycznie. Informacje o procedurach, które stosuje Centralne Laboratorium Celne, są niedostępne. Producent tradycyjnych wyrobów winiarskich Jacek Jantoń zastanawiał się, dlaczego w suwerennym państwie prawa przedsiębiorca od lat sumiennie płacący podatki, podlegający szczegółowemu nadzorowi podatkowemu, nagle dowiaduje się, że źle klasyfikuje swoje produkty i musi płacić cztery razy wyższy podatek, a dodatkowo wyrównać należność za ostatnie pięć lat.
Przedsiębiorcy obawiają się, że praktyka organów celnych może wkrótce objąć także popularny w Polsce cydr. Naraziłoby to polski przemysł winiarski – w którym zatrudnionych jest ok. 10 tys. ludzi – na dziesiątki milionów strat. Słabsze firmy nie utrzymałyby się na rynku, a większe zaczęłyby produkować napoje na bazie importowanych winogron, a nie polskich jabłek czy gruszek. Prezes Związku Sadowników RP, poseł PSL Mirosław Maliszewski obawia się o spadek dochodów polskich sadowników. Jak poinformował, na wina owocowe (poza cydrem) rocznie przeznacza się w Polsce 100-200 tys. ton owoców.
Rzeczniczka resortu finansów Wiesława Dróżdż, pytana o tę kwestię, przekazała, że "dla potrzeb opodatkowania akcyzą poszczególne grupy wyrobów podlegające temu podatkowi zostały na poziomie Unii Europejskiej odrębnie zdefiniowane". Także poszczególne fermentowane napoje winiarskie, np. wina owocowe – według rzeczniczki – "zdefiniowane są dla celów opodatkowania akcyzą, w przepisach podatkowych". Zdaniem Dróżdż, sprawa podnoszona przez winiarzy "dotyczy kwestii klasyfikacyjnych pewnych grup napojów alkoholowych otrzymanych w wyniku fermentacji soku jabłkowego, do którego następnie dodano m.in. alkohol etylowy, substancje smakowe i aromatyczne". Zwróciła jednocześnie uwagę, że "we wszystkich wątpliwych przypadkach przedsiębiorcy mogą skorzystać z instytucji Wiążącej Informacji Taryfowej (WIT) oraz funkcjonującej od 1 stycznia 2015 r. Wiążącej Informacji Akcyzowej (WIA)".
RPO pyta o szkolenia dla pracowników administracji podatkowej
Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do ministra finansów o przedstawienie informacji, czy planowane jest przeszkolenie pracowników administracji podatkowej w zakresie praktycznego stosowania zasady in dubio pro tributario oraz wydanie zaleceń mających na celu ujednolicenie praktyki organów podatkowych.
W wyniku nowelizacji Ordynacji podatkowej, która powstała przy współpracy Kancelarii Prezydenta RP z Federacją MSP, dodano do ustawy przepis art. 2a w następującym brzmieniu: "niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika" (in dubio pro tributario). Przepis ten wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r.
Zdaniem Rzecznika wprowadzenie tego przepisu, zawierającego klauzulę generalną do Ordynacji podatkowej, jest jak najbardziej potrzebne polskiemu prawu podatkowemu. Pojawiające się jednak w trakcie procesu legislacyjnego wątpliwości co do niejednoznacznego charakteru tej regulacji, rodzą obawy co do jej wykładni w trakcie prowadzonych postępowań podatkowych. Szerokie ujęcie klauzuli może prowadzić do istotnych wątpliwości interpretacyjnych podczas jej stosowania przez organy.
W opinii Rzecznika stosowanie tego przepisu w praktyce wymaga odpowiedniego przygotowania administracji podatkowej poprzez przeszkolenie urzędników prowadzących te postępowania w zakresie praktycznego i jednolitego stosowania tego przepisu. Pozwoli to na wyeliminowanie sytuacji, w których organ podatkowy mimo istniejących wątpliwości podatnika odnośnie treści normy prawnej, może wykazywać, że wątpliwości te nie wystąpiły bądź może zaniechać ich ujawniania, nie chcąc narazić się na zarzut niedostatecznej dbałości o interes fiskalny państwa.
Skomplikowane prawo największą bolączką małych i średnich firm
W Polsce zarejestrowanych jest około 1,8 mln firm, z czego 99,8 proc. stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa. Ten sektor tworzy ponad 6 mln miejsc pracy i wytwarza ponad połowę polskiego PKB. Jak wynika z raportu czasopisma "My Company Polska", sektor napotyka liczne bariery rozwoju, z których największą są skomplikowane regulacje prawne. Na kolejnych miejscach znalazły się wysokie koszty pracy, podatki i biurokracja.
– Małe i średnie przedsiębiorstwa to jest fundamentalna sprawa dla każdej gospodarki, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. To są gazele gospodarki, przedsiębiorstwa sprytne, które wciskają się w takie obszary i nisze, co do których wielkie przedsiębiorstwo się nie wciśnie – mówi prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.
Silny sektor MSP jest podstawą zachowania zasady konkurencji, która nie pozwala na pełne zdominowanie rynku przez duże korporacje. To fundament gospodarki rynkowej. Cechą dobrze zarządzanej gospodarki jest istnienie systemu reguł prawnych, który wspiera działanie MSP. – Małe i średnie przedsiębiorstwa napotykają bariery w rozwoju. Z badania "Biznes a polityka" zrealizowanego na zlecenie czasopisma "My Company Polska" wynika, że tych barier rozwojowych jest wiele – dodaje prof. Mączyńska.
– Przedsiębiorstwa małe czują się dyskryminowane w związku z tym, jak w Polsce funkcjonuje prawo. Małe przedsiębiorstwa nie mogą sobie pozwolić na to, na co stać wielkie przedsiębiorstwa, a mianowicie na bardzo rozbudowaną profesjonalną obsługę prawną – wyjaśnia prezes PTE.
Skomplikowane otoczenie prawne, w którym funkcjonuje przedsiębiorstwo, przekłada się na wzrost kosztów zarządzania. Wynika to ze znacznych nakładów czasu i środków finansowych koniecznych do przebrnięcia przez szereg aktów prawnych. – W skrajnym przypadku te zawiłości prawa mogą prowadzić do upadłości. Wiele mamy takich przypadków, że przedsiębiorstwo wskutek niezrozumienia rozwiązań w VAT albo niewłaściwej ich interpretacji po latach muszą płacić ogromne odsetki, na które je nie stać. Wtedy dochodzi do upadłości – tłumaczy prezes PTE.
Blisko połowa małych i średnich przedsiębiorców wskazała, że rozwój biznesu w Polsce hamują wysokie koszty pracy i biurokracja. 42 proc. podkreśliło, że przeszkodą są wysokie podatki. Co trzeciemu przeszkadza uznaniowość interpretacji prawa. W ocenie prof. Mączyńskiej w Europie przykładem modelowego wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw są Niemcy. Nasi zachodni sąsiedzi rozwinęli odpowiednie systemy pomocowe dla sektora w formie kredytów czy poręczeń majątkowych.
– Charakterystyczne jest to, że w Niemczech istnieją do tej pory środki z Funduszu Marshalla, tyle lat po wojnie. Bo udziela się pomocy na zasadzie zwrotnej, czyli te pieniądze ciągle są wykorzystywane na pomoc, a równocześnie są zwracane – tłumaczy ekonomistka. – Moim zdaniem darowane jest nieszanowane i tym bardziej trzeba znaleźć środki pomocowe, które by mobilizowały przedsiębiorstwa do racjonalnych działań i odpowiedzialności.
Oprócz form wsparcia materialnego niemieckie przedsiębiorstwa mogą liczyć także na pomoc prawną. Przykładem jest instytut działający przy Uniwersytecie w Mannheim. Jednostka we współpracy z izbami handlowo-przemysłowymi zajmuje się badaniem barier rozwojowych, które napotyka rodzimy biznes, i pracują nad ich rozwiązaniem. – To jest też odpowiedź na pytanie, dlaczego Niemcom udaje się przeciwdziałać różnym nieprawidłowościom w gospodarce i dlaczego w stosunkowo niewielkim stopniu gospodarka niemiecka ucierpiała z powodu kryzysu globalnego. Dużą rolę w tym odgrywają właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa – podsumowuje prof. Elżbieta Mączyńska.
Zasada in dubio pro tributario nie może być "martwym" przepisem
Rzecznik Praw Obywatelskich spotkał się z członkiem zarządu Federacji MSP Markiem Isańskim i wyraził swoje poparcie dla działań zmierzających do stosowania zasady in dubio pro tributario w praktyce.
Głównym tematem spotkania była poważna obawa polskich przedsiębiorców, że wprowadzona do Ordynacji podatkowej zasada o rozstrzyganiu wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika pozostanie przepisem "martwym". Minister finansów nie przeprowadził odpowiednich szkoleń aparatu skarbowego, mających na celu właściwe zrozumienie i wdrożenie tej zasady. Zdaniem Marka Isańskiego, za zmianą przepisów powinna iść zmiana wieloletnich nawyków i przyzwyczajeń urzędników.
Stosowanie zasady in dubio pro tributario stanowi gwarancję przestrzegania podstawowego prawa każdego podatnika, jakim jest pewność co do tego, jaki podatek na nim ciąży. Rzecznik Praw Obywatelskich podzielił obawy środowiska przedsiębiorców i uznał sprawę za ważną dla przestrzegania praw obywatelskich, a także zapowiedział, że bezzwłocznie przygotuje opracowanie-broszurę o prawach obywatela wynikających z uchwalenia zasady in dubio pro tributario. Dokument będzie dostępny m.in. na stronie internetowej RPO.
Ponadto, Rzecznik wystąpi do ministra finansów o informację na temat podjętych działań organizacyjnych wynikających z konieczności stosowania tejże zasady przez aparat skarbowy. Zorganizuje również seminarium z udziałem sędziów NSA, ministra finansów i prawników, aby ta zasada w sposób jak najbardziej efektywny chroniła prawa obywateli-podatników.
5 sierpnia br. Sejm uchwalił zmianę ustawy Ordynacja podatkowa, wprowadzającą zasadę nakazującą rozstrzygać wątpliwości co do treści przepisów podatkowych na korzyść podatników. Do ostatniej chwili toczona była walka przez ministra finansów o zmianę treści przepisu na zdecydowanie mniej korzystną dla podatników, a w zasadzie chodziło o wprowadzenie przepisu dającego jedynie pozorną korzyść dla podatnika. Federacja MSP, jako strona inspirująca prezydencki projekt nowelizacji, opowiadała się za pierwotnym jego brzmieniem i ostatecznie w takiej formie został on uchwalony.
Terminy przedawnienia będą bardziej precyzyjne?
Podatnicy powinni mieć zagwarantowany termin, po upływie którego prawidłowość ich rozliczenia podatkowego nie będzie kwestionowana – oceniają autorzy zaktualizowanych założeń nowej Ordynacji podatkowej, która może wejść w życie za dwa lata. W obecnej wersji projektu zaproponowano m.in. ograniczenie możliwości zawieszania/przerywania biegu terminu przedawnienia.
"Aktualnie dla większości podatników termin przedawnienia wynosi 5 lat (art. 70). W jego ramach organ zobowiązany jest dokonać wymiaru (decyzją ostateczną) i poboru podatku. W praktyce jednak, z uwagi na dużą swobodę w przerywaniu lub zawieszaniu biegu terminu przedawnienia, zobowiązania przedawniać mogą się nawet po kilkunastu latach" – czytamy w założeniach.
Ordynacja ma zawierać zasadę mówiącą, że prawo do wymiaru wygasa po upływie 3 lat. Wyjątek stanowiłyby wyliczone sytuacje, dotyczące głównie podatków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, podatku dochodowego z tytułu tzw. przychodów z nieujawnionych źródeł oraz podatku dochodowego od sprzedaży nieruchomości. Jednocześnie w nowej Ordynacji wprowadzony miałby zostać również 5-letni okres przedawnienia poboru.
"Instytucja przedawnienia podatkowego powinna mieć charakter realny. W związku z powyższym w ramach przedawnienia wymiaru należy wykluczyć możliwości przerwania jego biegu, a jego zawieszenie powinno następować tylko z przyczyn obiektywnych, niezależnych od organu podatkowego" – można przeczytać w założeniach. Jak wskazuje Komisja Kodyfikacyjna Ogólnego Prawa Podatkowego, przyczyny ewentualnego zawieszenia powinny być jasno określone i obejmować m.in. śmierć podatnika, złożenie skargi do sądu administracyjnego czy konieczność uzyskania niezbędnej do opodatkowania informacji od innego państwa.
Wyrok: Zasadność wystawiania faktur VAT w przypadku spornego wypowiedzenia umowy najmu
Interpretacja indywidualna: Organizacja obozu językowego a VAT
Interpretacja indywidualna: Wykupienie polisy ubezpieczeniowej dla pracownika na czas podróży służbowej a PIT
Nowości legislacyjne: Nowelizacja Ordynacji podatkowej podpisana przez Prezydenta
Nowości Podatkowe PwC (nr 112, 15.10.2015)
Kryzys długu publicznego. Polska skokowo podniesie podatki?
W latach 2020-2030 dojdzie do kryzysu obsługiwalności polskiego długu publicznego i w efekcie nastąpi skokowa podwyżka podatków – twierdzą autorzy raportu pn. "Polski dług publiczny jako jedno z największych wyzwań najbliższych lat", przygotowanego przez fundację Warsaw Enterprise Institute (WEI).
– W obecnej sytuacji gospodarczej nie powinniśmy zadawać sobie pytania czy, a kiedy nastąpi kryzys długu publicznego w Polsce – ocenia Paweł Dobrowolski, ekonomista od lat badający kwestie związane z długiem publicznym. Fundacja WEI krytycznie ocenia też politykę finansową rządzących, szczególnie za stosowanie środków doraźnych, w tym m.in. sięgania po pieniądze z OFE i Funduszu Rezerwy Demograficznej.
Jak oceniają autorzy nowego raportu, do kryzysu dojdzie najprawdopodobniej w latach 2020-2030. Jego głównym efektem będzie konieczność skokowej podwyżki stawek podatków oraz cięcia wydatków publicznych. Sytuację pogorszy tzw. ukryty dług publiczny, czyli przede wszystkim zobowiązania wobec przyszłych emerytów. Jak oszacowała fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju, wysokość długu ukrytego może sięgać nawet ponad 190 proc. PKB Polski.
– Dług państw rozwiniętych rośnie. Przez ostatnich 45 lat dług do PKB państw rozwiniętych wzrósł z 40 proc. do ponad 100 proc. Natomiast w Polsce, w ciągu ostatnich piętnastu lat, prawie podwoiliśmy sumę oficjalnego długu publicznego i długu prywatnego w relacji do PKB. Przekroczone zostały także konstytucyjne ograniczenia, zgodnie z którymi dług publiczny nie może być wyższy niż 60 proc. PKB – dodaje Dobrowolski.
Pracodawcy apelują o obniżenie klina podatkowego
Obniżenie tzw. klina podatkowego względem pracy na niskopłatnych stanowiskach mogłoby poprawić sytuację na polskim rynku pracy. Eksperci Lewiatana proponują podniesienie kosztu uzyskania przychodu związanego ze stosunkiem pracy.
Całkowity klin podatkowo-składkowy dla umowy o pracę wynosi w Polsce około 40 proc. i w bardzo niewielkim stopniu zmienia się w zależności od wysokości wynagrodzenia. Klin podatkowy nakładany na nisko uposażone osoby (zarabiające 2/3 przeciętnej płacy) i samotnie wychowujące dzieci jest wyraźnie wyższy od średniej w UE.
W swoich postulatach eksperci organizacji opierają się na założeniu, że odpowiednie zróżnicowanie wysokości klina podatkowo-składkowego, czyli różnicy między kosztami ponoszonymi przez pracodawcę a wynagrodzeniem wypłacanym "na rękę", mogłoby doprowadzić do zwiększenia atrakcyjności umów o pracę, szczególnie w odniesieniu do osób o niskich kwalifikacjach.
Najbardziej efektywnym działaniem byłoby podniesienie kosztu uzyskania przychodu związanego ze stosunkiem pracy. Takie rozwiązanie miałoby być korzystniejsze, jeśli chodzi o zwiększanie skłonności do podejmowania pracy – wysokość zobowiązań podatkowych osób pracujących byłaby zredukowana, przy jednoczesnym braku zmniejszenia kosztów względem osób uzyskujących dochody z innych źródeł. W efekcie takiego zabiegu rosłoby wynagrodzenie netto pracownika, bez wzrostu obciążeń związanych z zatrudnieniem dla pracodawcy.
Organizacja wskazuje równocześnie, że podobny efekt dla pracownika przynieść mogłoby podniesienie kwoty wolnej od podatku PIT, ale wiązałoby się to ze znacznie większymi kosztami. Takie rozwiązanie objęłoby wszystkich podatników i nie skutkowałoby relatywnym obniżeniem opodatkowania osób pracujących na podstawie umów o pracę.
Trwają ostatnie ustalenia kiedy rozpocznie działalność Rada Dialogu Społecznego, która ma zastąpić Komisję Trójstronną. Radę ma powołać prezydent Andrzej Duda. Partnerzy społeczni wysłali do prezydenta nazwiska swoich przedstawicieli.
– Dialog rząd, związki i pracodawcy zyska zupełnie nowy wymiar – mówi były wiceminister pracy Jacek Męcina, który ma być jednym z członków Rady wskazanym przez Konfederację Lewiatan. Dodaje, że nowa formuła wzmacnia dialog autonomiczny, a przez to możliwość zawierania kompromisu pomiędzy pracodawcami a związkowcami. Według ministra Męciny dzięki temu będzie można załatwić kilka bardzo ważnych spraw z punktu widzenia i gospodarki i życia społecznego. – Bardzo ważne są zmiany w funkcjonowaniu zbiorowych stosunków pracy – twierdzi Jacek Męcina .
– Rada powinna się również w pierwszej kolejności zająć problemem jakości pracy – uważa przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda. Dodaje, że rząd, związki i pracodawcy nie mieli wspólnych spotkań od blisko dwóch lat i przez ten okres namnożyło się bardzo dużo problemów. – Kwestia jakości pracy będzie też bardzo ważna dla strony pracodawców – zwraca uwagę Jacek Męcina. Jak mówi, fakt, że stopa bezrobocia systematycznie spada to jeszcze nie wszystko. – Chodzi o to, by umów o pracę było więcej, a zatrudnienia niepracowniczego mniej. Dodał, że jest to również kwestia możliwości podwyższania wynagrodzeń.
Rząd w Radzie ma być reprezentowany przez sześciu ministrów - pracy, finansów, skarbu, edukacji, zdrowia oraz infrastruktury i rozwoju. Będzie też dwóch wiceministrów. Po ośmiu członków zgłosiły centrale związkowe: OPZZ, NSZZ "Solidarność" i Forum Związków Zawodowych. Po sześciu organizacje pracodawców: Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Business Centre Club i Związek Rzemiosła Polskiego. Swojego przedstawiciela w Radzie będzie miał również prezydent oraz prezesi NBP i GUS.
Przewodniczenie Radzie ma być rotacyjne, zmieniane co rok. W Komisji Trójstronnej przewodniczącym był zawsze przedstawiciel rządu. W Radzie na zmianę - przedstawiciel pracodawców, związków zawodowych oraz rządu. Ustawa o Radzie Dialogu Społecznego przewiduje między innymi, że pracodawcy i związki zawodowe będą mogli inicjować wspólnie uzgodnione zmiany w prawie. Rząd będzie miał obowiązek zająć się ich projektami. Jeśli tego nie zrobi, będzie musiał to uzasadnić. Strony pracowników i pracodawców będą też opiniować akty prawne. Wypracowaną przez rząd, związki zawodowe i pracodawców ustawę Sejm przyjął 24 lipca tego roku.
Polski fiskus najdroższy w Unii Europejskiej
Na działanie aparatu skarbowego wydajemy w Polsce aż 1,6 proc. tego, co zbiera on z podatków. To najgorszy wynik w Unii Europejskiej – wynika z najnowszego raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) "Tax Administration 2013".
Jak czytamy w "Rzeczpospolitej", która ów raport omawia, np. w Niemczech jest to 1,35 proc., w Czechach – 1,13 proc., a w W. Brytanii – zaledwie 0,73 proc. Wśród 56 krajów, które bada OECD, wyższy wskaźnik kosztu poboru podatków jest tylko w Japonii (1,7 proc. przychodów) oraz w Arabii Saudyjskiej (1,62 proc.). Pobór podatków jest u nas tak drogi, gdyż dochodzi do ogromnych wycieków z budżetu z powodu oszustw i nadużyć podatkowych, z którymi urzędnicy skarbowi walczą nieskutecznie.
Rośnie przemyt – spadają wpływy z akcyzy
Spełniają się czarne scenariusze kreślone przez przeciwników nadmiernego opodatkowania. Rząd właśnie przyznał, że z powodu rosnącego przemytu wpływy z papierosowej akcyzy są niższe od planowanych. Wszystko wskazuje na to, że krajowe papierosy (obłożone podatkiem podnoszonym wielokrotnie w ubiegłych latach) mają silną konkurencję w postaci wyrobów przemycanych zza wschodniej granicy.
Warto pamiętać, że podatek akcyzowy jest jednym z głównych źródeł wpływów budżetowych z tytułu podatków. W ostatnich latach, dochody z podatku akcyzowego stanowią 25 proc. ogółu wpływów podatkowych. Akcyza to drugie (po podatku VAT), źródło wpływów podatkowych Skarbu Państwa. Co więcej – akcyza na wyroby tytoniowe to drugie, po paliwach, źródło wpływów z samego podatku akcyzowego – w praktyce to ok. 8 proc. całości krajowych wpływów podatkowych.
Tymczasem w ciągu ostatnich 10 lat akcyza należna od paczki papierosów wzrosła o... ok. 200 proc. Obecnie podatki (akcyza i VAT) to ok. 85 proc. ceny paczki papierosów! Jak wielki jest przemyt papierosów do Polski? Rząd szacuje, że straty spowodowane tytoniową kontrabandą mogą sięgać nawet 13 proc. akcyzy od papierosów ogółem. To setki milionów złotych, a należy pamiętać, że szara papierosowa strefa może być większa niż ta z rządowych szacunków.
Eksperci PwC przytaczają dane, z których wynika, że rynek papierosów pochodzących z przemytu i kontrabandy już w ubiegłym roku osiągnął łącznie w Unii Europejskiej rozmiary 58,6 mld sztuk, co oznacza stratę około 10,9 mld euro w podatkach dla państw członkowskich UE. Od 2007 roku notowany jest wzrost szarej strefy w rynku wyrobów tytoniowych (wzrost z 8 proc. do 10,5 proc. w latach 2007-2013). W niektórych Państwach UE udział konsumpcji nielegalnej wynosi nawet do 29 proc. łącznej konsumpcji – wynika z alarmujących danych przytoczonych w niedawnym raporcie PricewaterhouseCoopers.
Warto pamiętać, iż nie zawsze podniesienie stawki podatku przekłada się na wzrost wpływów do budżetu. W szczególności po przekroczeniu "krytycznego" poziomu obciążenia, dalsze jego zwiększanie powoduje obniżenie wpływów z danego podatku. Dalsza działalność po prostu przestaje być opłacalna – przypominają w swym niedawnym raporcie dot. opodatkowania wyrobów tytoniowych eksperci PwC.
Problem wyboru optymalnej stawki opodatkowania dobrze ilustruje tzw. "krzywa Laffera". Krzywa ta pokazuje, iż po przekroczeniu pewnego poziomu stawek podatkowych dalsze ich podwyższanie może prowadzić do obniżki dochodów podatkowych uzyskiwanych przez państwa. Ta, znana od dawna w ekonomii zasada tłumaczy, że zbyt wysoka stawka opodatkowania zmniejsza wpływy do budżetu państwa - z drugiej strony zaś obniżka stawki podatku może prowadzić do wzrostu wpływów.
KIG za klauzulą przeciw unikaniu opodatkowania
Za wprowadzeniem klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania jest już nie tylko resort finansów i eksperci podatkowi. Także Krajowa Izba Gospodarcza dostrzega, że korporacje ukrywające miliardy złotych przed polskim fiskusem to nieuczciwa konkurencja.
O problemie międzynarodowego unikania opodatkowania mówiono podczas czwartkowej konferencji zorganizowanej przez KIG. Z raportu opracowanego przez ekspertów na zlecenie Komisji Europejskiej wynika, że z powodu wyprowadzania zysków za granicę przez międzynarodowe korporacje, polski budżet w 2014 r. stracił równowartość ponad 10 mld euro. "Rozmiar zjawiska obchodzenia prawa w dziedzinie CIT jest tak duży, że zakłóca funkcjonowanie rynku, przez to, że pozwalamy niektórym firmom nie płacić podatku, który płacić powinny" – powiedział prezes KIG Andrzej Arendarski. Dodał, że państwo jest bezradne wobec tego zjawiska.
Zdaniem prezesa KIG odbija się to na mniejszych firmach, wobec których kontrole skarbowe są bardziej skrupulatne i efektywne. Arendarski zaznaczył, że niepłacenie podatków przez część firm powoduje, że firmy uczciwie rozliczające się z polskim fiskusem, aby sprostać konkurencji muszą stosować takie same praktyki. Albo wypadają z rynku. Podkreślił, że skala strat budżetu państwa z tego tytułu to ok. 13 proc. wpływów, co odpowiada rocznemu deficytowi.
Zdaniem Arendarskiego błędem był aktywny sprzeciw organizacji zrzeszających przedsiębiorców wobec pomysłu wprowadzenia klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania, co proponowało ministerstwo finansów (na początku roku rząd wycofał się z tego planu). Według niego zabrakło spotkań przedstawicieli MF z przedsiębiorcami, podczas którego można by ich przekonać do tego rozwiązania.
Polscy przewoźnicy tracą na płacy minimalnej
Ustawa o płacy minimalnej w Niemczech (MiLoG) może spowodować, że nawet 53 tys. polskich pracowników firm transportowych straci pracę – wynika z raportu Deloitte. Takie rozwiązania mogą sprawić, że polskie firmy zaczną przenosić się do Niemiec.
– Jesteśmy jednym z beneficjentów (branża transportowa) wejścia Polski do UE, bo zlikwidowane zostały bariery czysto administracyjne polegające m.in. na konieczności zezwoleń dwustronnych, które kiedyś były niezbędne do wykonywania transportu drogowego w UE. Niestety zmienia się to po niemieckiej ustawie o płacy minimalnej – mówi związku pracodawców "Transport i Logistyka Polska" Maciej Wroński.
Komisja Europejska również przygląda się niemieckim regulacjom czy są one zgodne z prawem Wspólnoty. Zdaniem Wrońskiego niemiecka ustawa spowodowała efekt domina, ponieważ inne państwa UE zaczynają, bądź chcą też wprowadzić takie przepisy. Chodzi m.in. o Francję, gdzie takie regulacje mają zacząć obowiązywać od stycznia 2016 roku, podobne regulacje planowane są w państwach Beneluksu czy we Włoszech.
Takie prawo oznacza problemy dla polskich firm transportowych. Dodał, że regulacje te nie uwzględniają m.in. innych sposobów rozliczania pracy kierowców. Zwrócił uwagę, że w Polsce kierowcy nie są rozliczani za godzinę pracy (Niemcy chcą, by było to minimum 8,5 euro za godzinę). – Mamy zupełnie inną strukturę wynagrodzeń. Nasi kierowcy dostają podobne kwoty. Nie są one wynagrodzeniem zasadniczym, ale zgodnie z polskim prawem mają stanowić rekompensatę za zwiększone koszty utrzymania za granicą (ryczałty; diety) – wyjaśniaWroński.
Julia Patorska z Deloitte dodała, że polscy przewoźnicy są liderami w Europie, ponieważ realizują blisko 25 proc. przewozów międzynarodowych, a sektor transportowy generuje ponad 6 proc. polskiego PKB. – Branża jest bardzo konkurencyjna, a każdy rynek konkurencyjne działa na bardzo niskich marżach. Zmiany kosztowe są zatem bardzo odczuwalne – zaznacza Patorska.
Patorska dodała, że taka sytuacja mogłaby spowodować utracenie 53 tys. miejsc pracy w naszym kraju. – Troska o naszych kierowców w kontekście podniesienia im płacy, po to, żeby nie wykorzystywać niższych kosztów płacy do konkurencji na rynku europejskim, może de facto doprowadzić do czegoś zupełnie odwrotnego, czyli do utraty miejsc pracy w Polsce – zaznaczyła.
Wyrok: Organizowanie przez bank ofert promocyjnych dla przedsiębiorców a PIT
Interpretacja indywidualna: Wniesienie do spółki cywilnej udziałów w nieruchomościach a PIT
Interpretacja indywidualna: Usługi projektowania wnętrz – stawka VAT
Nowości legislacyjne: Ustawa o wspieraniu innowacyjności zaakceptowana przez Senat
Nowości Podatkowe PwC (nr 111, 8.10.2015)
Konferencja "Wybory parlamentarne – jakie są oczekiwania przedsiębiorców?"
6 października w Warszawie spotkali się przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw oraz organizacji pozarządowych na przedwyborczej konferencji zorganizowanej przez Federację MSP.
Podczas konferencji pn. "Wybory parlamentarne 2015 – jakie są oczekiwania przedsiębiorców?" oceniona i podsumowana została współpraca Federacji MSP z okresu ostatnich trzech lat z przedstawicielami różnych partii politycznych.
W trakcie konferencji zaprezentowane zostały niezrealizowane dotąd postulaty Federacji MSP oraz omówiony został postulat, który udało się wprowadzić w życie – dotyczący rozstrzygania wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika (zasada indubio pro tributario). W trakcie debaty z uczestnikami konferencji wskazane zostały również główne bariery w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce, m.in. skomplikowane i niejednoznaczne przepisy prawa (zwłaszcza podatkowe), uciążliwe i kosztowne procedury administracyjne, przewlekłość postępowań sądowych.
Zarząd Federacji MSP podziękował dr Kornelii Wróblewskiej z .Nowoczesnej za współpracę w zakresie postulowanych zmian, zwłaszcza tych małych i średnich. Zmiana prawa powinna wynikać z konstytucyjnej zasady tworzenia prawa. Konstytucja musi gwarantować przedsiębiorcom rozwój wsparty prostym i zrozumiałym dla wszystkich prawem. Prawo, które jest niezrozumiałe jest złe.
Fragment konferencji można obejrzeć pod wskazanym linkiem:
http://www.interwizja.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4536&Itemid=114
Federacja MSP udzieliła poparcia dr Kornelii Wróblewskiej w najbliższych wyborach parlamentarnych. Jest to osoba kompetentna, rzeczowa i wiarygodna. Kandyduje do Sejmu z 2. miejsca w okręgu warszawskim z list .Nowoczesnej. Jednocześnie podkreślamy, że udzielenie przez nas poparcia Pani Kornelii nie jest równoznaczne z popieraniem przez Federację MSP całej partii politycznej .Nowoczesna. Jeśli to ugrupowanie dostanie się do parlamentu to będziemy wnikliwie obserwować działania jego członków. Dopiero kiedy zobaczymy, że politycy tej partii rzeczywiście dążą do realizacji swoich obietnic wyborczych, będą w stanie nas do siebie przekonać. Na chwilę obecną takiego przekonania nie mamy.
Zaś Panią dr Kornelię Wróblewską poznaliśmy na tyle dobrze, żeby móc jej zaufać i uwierzyć w jej zapewnienia, że przy współpracy z Federacją MSP będzie walczyła o wprowadzenie w życie m.in. naszych postulatów, których realizacja znacznie polepszy warunki funkcjonowania polskich firm z sektora MSP.
ZPP proponuje reformę systemu podatkowego
Obecny podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT) oraz składki na NFZ, ZUS, FP i FGŚP powinny zostać zastąpione podatkiem od Funduszu Płac, który wynosiłby 25 proc. – twierdzi ZPP. Organizacja opublikowała specjalny raport, w którym proponuje zreformowanie polskiego systemu podatkowego.
Jak szacuje ZPP, dzięki reformie pracownicy otrzymaliby średnio podwyżkę w wysokości 25 proc. "na rękę". – To prosty zabieg. Jeśli w tej chwili pracownik kosztuje pracodawcę 5 000 zł, z czego pracownik otrzymuje do ręki 3 000 zł, a pozostałe 2 000 zł wędruje do rządu w formie różnych podatków, to po naszych zmianach pracownik otrzymywałby prawie 3 750 zł, a rząd 1 250 zł. Koszt pracodawcy pozostałby bez zmian i nadal wynosiłby 5 000 zł – wyjaśnia główny ekonomista ZPP, Mariusz Pawlak.
Podatek byłby opłacany przez pracodawców od sumy wypłat za pracę. W efekcie praktycznie bez znaczenia byłaby więc forma zatrudnienia (umowa pracę czy np. umowa o dzieło). Podatek funkcjonowałby w modelu zbliżonym do tzw. podatku Belki. Zmniejszenie wpływów podatkowych miałoby zostać zrównoważone podatkiem przychodowym od korporacji w wysokości 1,49 proc. od sprzedaży i podatkiem od banków oraz instytucji finansowych na poziomie 0,49 proc. Nowy system miałby pozwolić również na ograniczenie zjawiska omijania obecnego systemu CIT przez niektóre korporacje międzynarodowe.
Z opublikowanym przez ZPP raportem pn. „Ustawa Dzierżawskiego. Nowy ład podatkowy” można zapoznać się TUTAJ.
KWUS obsłuży największe firmy
Od przyszłego roku blisko 4 tys. największych firm będzie obsługiwanych przez Pierwszy Mazowiecki Urząd Skarbowy w Warszawie, który przyjmie nazwę Krajowy Wyspecjalizowany Urząd Skarbowy (KWUS). Jak oceniają eksperci firmy doradczej EY, to przełom w sposobie organizacji podatkowej administracji oraz w sposobie zarządzania relacjami między skarbówką a przedsiębiorcami.
Warszawskiemu urzędowi podlegać ma łącznie ok. 3,8 tys. podmiotów. To firmy z całego kraju, których roczne przychody przekraczają 50 mln euro oraz banki, zakłady ubezpieczeń i fundusze emerytalne. Do tej pory największe przedsiębiorstwa były obsługiwane przez 20 wyspecjalizowanych urzędów skarbowych, zlokalizowanych we wszystkich województwach.
Od 1 stycznia 2016 r. nadal funkcjonować ma 19 wyspecjalizowanych urzędów oraz jeden KWUS. Równocześnie zmianie ulegną kryteria stosowane przy określaniu kategorii podatników. Pod uwagę brany będzie przychód netto podatnika, a nie status. W odniesieniu do KWUS limit wyniesie 50 mln euro, ale np. szpitale i uczelnie publiczne nie będą przez ten urząd obsługiwane, mimo że spełniają warunki dotyczące przychodów.
– Powierzenie obsługi gospodarczych VIP-ów jednemu urzędowi skarbowemu przyniesie niewątpliwie korzyści takie, jak skoncentrowanie wiedzy i umiejętności, zapewnienie jednolitości orzekania itp. Trudno jednak nie dostrzec także i zagrożeń – ocenia ekspert EY, Agnieszka Tałasiewicz. Jednym z wyzwań będzie wzywanie podatników spoza stolicy, ponieważ – zgodnie z Ordynacją podatkową – wezwany jest zobowiązany do osobistego stawienia się jedynie na obszarze województwa, gdzie mieszka lub przebywa. Wątpliwości dotyczą również tego, czy urzędnicy KWUS będą w stanie efektywnie radzić sobie z obsługą wielu dużych przedsiębiorstw.
Nowa klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania – niepewność czy prewencja?
Resort finansów nie rezygnuje z pomysłu wprowadzenia do nowej Ordynacji podatkowej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania. Propozycję krytykuje m.in. Krajowa Rada Radców Prawnych (KRRP), która twierdzi, że klauzula pogłębi stan niepewności podatkowego prawa. Ministerstwo Finansów odrzuciło zgłaszane uwagi, wskazując na istotność funkcji prewencyjnej.
Jak zapewnia resort finansów, na podstawie przepisów wprowadzających nową klauzulę organ podatkowy mógłby zakwestionować transakcję, która "będzie mogła być na podstawie zobiektywizowanych kryteriów uznana za sztuczną i prowadzącą do osiągnięcia przez podatnika korzyści podatkowej sprzecznej z istotą danej regulacji". W czasie konsultacji społecznych zastrzeżenia zgłosiła m.in. Krajowa Rada Radców Prawnych, według której klauzula będzie regulacją represyjną dla podatników i najprawdopodobniej wygeneruje kolejne konflikty z organami podatkowymi.
"Propozycja wprowadzenia klauzuli przeciwko unikania opodatkowania stwarzać będzie ryzyko zachwiania proporcji w zakresie praw i obowiązków podatników oraz pogłębiać stan niepewności prawa podatkowego. Ocena działań gospodarczych mieszczących się w ramach uregulowań prawnych przez organ podatkowy może prowadzić do zbyt głębokiej ingerencji w kształtowanie stosunków prawnych w obrocie gospodarczym i jednocześnie wymuszać samooptymalizację zobowiązań podatkowych" – twierdzi KRRP.
Autorzy kierunkowych założeń nowej Ordynacji argumentują z kolei, że klauzuli towarzyszyć będą elementy zabezpieczające, w tym m.in. opinie zabezpieczające i wstrzymanie wykonania decyzji. Klauzula ma też pełnić funkcję prewencyjną i zniechęcać podatników do podejmowania działań, które mogą zostać zakwestionowane w kontekście unikania opodatkowania.
W 2016 r. wzrosną limity podatkowe
Status małego podatnika VAT, PIT i CIT w 2016 r. będą mieć przedsiębiorcy, których roczny przychód ze sprzedaży nie przekroczy 5.092.000 zł. Jednocześnie podmioty, których przychody netto w 2015 roku osiągną co najmniej wartość 5.092.440 zł, od 1 stycznia 2016 r. będą musiały prowadzić pełną rachunkowość.
Warto przypomnieć, że posiadanie statusu małego podatnika umożliwia korzystanie z kasowej metody rozliczeń VAT, kwartalnych rozliczeń VAT bez konieczności wpłacania zaliczek oraz jednorazowej amortyzacji środków trwałych. Obliczenie limitów podatkowych kwot euro na złotówki opiera się na średnim kursie euro ogłoszonym przez NBP w pierwszym dniu roboczym października roku poprzedzającego rok, na który mają być wyliczone limity. Dnia 1 października 2015 r. średni kurs euro wyniósł 4,2437 zł (Tabela nr 191/A/NBP/2015).
Mali podatnicy oraz podatnicy rozpoczynający działalność gospodarczą mogą dokonywać jednorazowych odpisów amortyzacyjnych od wartości początkowej środków trwałych zaliczonych do grupy 3-8 Klasyfikacji, z wyłączeniem samochodów osobowych, gdy ich wartość początkowa w roku podatkowym, w którym zostały wprowadzone do ewidencji, nie przekracza równowartości 50.000 euro. W 2016 roku limit ten będzie wynosił 212.000 zł.
Osoby fizyczne, spółki cywilne i spółki jawne osób fizycznych oraz spółki partnerskie, jeżeli ich przychody netto ze sprzedaży towarów, produktów i operacji finansowych za poprzedni rok obrotowy wyniosły co najmniej równowartość w walucie polskiej 1.200.000 euro mają obowiązek prowadzenia ksiąg rachunkowych. Spółdzielnie socjalne są zobowiązane do prowadzenia ksiąg rachunkowych bez względu na wielkość osiąganych przychodów. Zatem wymóg prowadzenia ksiąg rachunkowych w 2016 r. dotyczy jednostek, których przychody w 2015 r. wyniosły co najmniej 5.092.440 zł.
Wyrok: Odliczenie podatku naliczonego VAT za dodatkowe wynagrodzenie pełnomocnika
Interpretacja indywidualna: Rozliczenie na gruncie VAT własnej pracy w drodze noty obciążeniowej
Interpretacja indywidualna: Moment rozliczenia w PIT opłat za wieczystą dzierżawę gruntu oraz podatku od nieruchomości
Nowości legislacyjne: Nowelizacja ustaw wspierająca polubowne rozwiązywanie sporów podpisana przez Prezydenta
Nowości Podatkowe PwC (nr 110, 1.10.2015)
Sejm nie uchwali nowego Prawa działalności gospodarczej
W obecnej kadencji Sejm nie uchwali Prawa działalności gospodarczej, które miało kompleksowo uregulować relacje między administracją państwową a przedsiębiorcami. Ustawa miała wprowadzić m.in. zasadę domniemania uczciwości przedsiębiorcy.
Ustawa miała zastąpić obowiązującą od 2004 roku i wielokrotnie nowelizowaną ustawę o swobodzie działalności gospodarczej, przejmując jej najlepsze i sprawdzone w praktyce regulacje, a jednocześnie uzupełnić o generalne zasady, mające chronić przedsiębiorców przed nieracjonalnymi decyzjami urzędników, włącznie z przypadkami samowoli lub działaniami niszczącymi firmy.
Nowe prawo miało docelowo uporządkować kontakty na linii państwo-przedsiębiorcy. W efekcie tego, że nie jest już możliwe uchwalenie ustawy w obecnej kadencji, kontrole nadal będą prowadzone według uznania urzędów skarbowych, bez tzw. analizy ryzyka podatkowego czy uzasadniania powodów. W projekcie przewidywano też np. wprowadzenie zasady domniemania uczciwości przedsiębiorcy, wyłączenie z ustawy regulacji technicznych/organizacyjnych oraz wyraźne zapisanie wytycznych interpretacyjnych dla organów stosujących prawo gospodarcze (np. zasada załatwiania spraw przedsiębiorców bez zbędnej zwłoki).
Zmianie ulec miały również ogólne zasady nakładania kar administracyjnych – propozycje przewidywały np. wdrożenie zasady pierwszeństwa pouczenia przed sankcją i prawa do błędu. – Prawo działalności gospodarczej, jak żadna inna ustawa w ostatnich dziesięciu latach, mogła wprowadzić dużą zmianę jakościową dla przedsiębiorczości, zwiększyć zaufanie i racjonalność w kontaktach administracji państwowej z przedsiębiorcami. To z pewnością uwalniałoby potencjał dla inwestycji, które tworzą miejsca pracy i pensje. Te zaś podatki i wzrost PKB, umożliwiające realizację postulowanych potrzeb społecznych – mówi ekspert BCC, Wojciech Warski.
Prawo podatkowe główną barierą dla wzrostu konkurencyjności Polski
Złożoność przepisów podatkowych to nadal główna bariera dla rozwoju przedsiębiorczości i wzrostu konkurencyjności polskiej gospodarki – wynika z "Globalnego raportu konkurencyjności", przygotowanego przez Światowe Forum Gospodarcze (WEF).
W nowym rankingu konkurencyjności Polska odnotowała awans i zajmuje obecnie 41. miejsce wśród 140 uwzględnionych krajów. Na poprawę wpłynęły lepsze oceny dotyczące infrastruktury oraz otoczenia makroekonomicznego. Na czele całego rankingu plasują się natomiast niezmiennie Szwajcaria, Singapur oraz Stany Zjednoczone.
Z tegorocznego badania wynika, że wciąż główną – najczęściej wskazywaną przez ankietowanych przedsiębiorców – barierą pozostaje złożoność przepisów podatkowych. Wskazało na nią aż 21,5 proc. respondentów. Kolejne trzy miejsca na liście barier zajęły przepisy prawa pracy (14,5 proc. wskazań), nieefektywna administracja publiczna (13 proc.) oraz nadmierny fiskalizm (11 proc.)
Wysoki stopień skomplikowania regulacji podatkowych jest od lat wskazywany jako główna przeszkoda w rozwoju biznesu. "Przedsiębiorcy, którzy wzięli udział w badaniu, podobnie jak w poprzednich latach jako największy problem dla konkurencyjności polskiej gospodarki wskazali prawo podatkowe, bariery prawa pracy i nieefektywną administrację publiczną. Mocnymi stronami Polski jest natomiast niski poziom przestępczości, stabilność cen oraz stabilna sytuacja ustrojowa czy odpowiednie przepisy dewizowe" – czytamy w analizie opublikowanej przez Narodowy Bank Polski, który stale współpracuje z WEF przy przygotowywaniu raportu.
"Optymalizacja podatkowa" kosztowała Polskę 46 mld zł
Korporacje unikające płacenia podatku CIT mogą pozbawiać polski budżet nawet 46 mld zł rocznie – wynika z raportu dla Komisji Europejskiej. "Optymalizacją" zajmują się głównie zagraniczne holdingi.
KE zamówiła raport u kilkunastu ekspertów podatkowych, w tym prof. Dominika Gajewskiego z SGH. Oszacowali oni, że państwa członkowskie UE mogą tracić rocznie na działaniach międzynarodowych holdingów równowartość 500 mld zł. To pieniądze, które firmy na skutek sztucznego, często nielegalnego generowania kosztów, zamiast wpłacać do budżetów państw, zatrzymują dla siebie.
Profesor Gajewski podkreśla, że Polskę czeka napływ funduszy europejskich na inwestycje związane z nową perspektywą UE. Jednocześnie oznacza to dodatkowy odpływ dochodów z podatku CIT, związany z procederem optymalizacji podatkowej. – Nie da się zlikwidować tych ubytków w stu procentach. To nie oznacza, że nie można skutecznie podjąć walki – przyznał ekspert.