Source: http://www.administrator24.info/artykul/id7449,polskie-prawo-pozwala-na-marnotrawstwo-energii
Timestamp: 2019-09-21 00:24:17
Legal References Found: art. 45
 art. 9
 art. 9
 art. 45
 art. 45
 art. 9
 art. 9
 art. 9

Document Content:
Polskie prawo pozwala na marnotrawstwo energii | Administrator24.info - portal dla Zarządców Nieruchomości
Sabina Augustynowicz	| Administrator 3/2015 | 20.03.2015 | 4
Od lewej: Kazimierz Dudziński, Jan Luberadzki i Sabina Augustynowicz
Dofinansowanie mikroinstalacji OZE dla gmin »
Lista ustaw podpisanych przez Prezydenta RP w marcu 2015 r. »
Moc zamówiona a zużycie ciepła »
Więcej gmin skorzysta z dofinansowania wymiany pieców węglowych »
20 mln zł ze sprzedaży jednostek CO2 na termomodernizację »
Z czym się wiąże wybór podzielnika? »
Na temat rynku opomiarowania i rozliczania kosztów ciepła z Kazimierzem Dudzińskim - prezesem zarządu Stowarzyszenia ds. Rozliczania Energii oraz Janem Luberadzkim - niezależnym ekspertem i biegłym sądowym z zakresu ekonomii i finansów (w tym w dziedzinie opomiarowania i rozliczania mediów, którą zajmuje się od początku lat dziewięćdziesiątych), rozmawia Sabina Augustynowicz.
Sabina Augustynowicz: "Administratorowi" strzeliło 25 lat, a rynkowi opomiarowania ciepła w Polsce? Jak Panowie oceniają ten czas?
Jan Luberadzki: Jeżeli mówimy o opomiarowaniu indywidualnego zużycia energii cieplnej, to przełomem było wynalezienie w 1957 roku wyparkowego podzielnika ciepła przez szwajcarskiego inżyniera pracującego na rzecz firmy Ista, od którego nazwiska pochodzi nazwa firmy.
Pod koniec lat 50. również Brunata i Techem zaczęły oferować podzielniki wyparkowe. Podzielniki elektroniczne natomiast wprowadzono na rynek 20 lat później.
W Polsce na większą - przemysłową - skalę podzielniki zaczęto stosować na początku lat 90. Pionierami w tej dziedzinie na naszym rynku były: duńska firma Brunata i niemiecka Metrona, a także niemieckie firmy Ista, Minol i Techem.
Zadanie te firmy miały trudne. Nie było de facto indywidualnego systemu rozliczenia kosztów ciepła. Rozliczano koszty na osiedla czy spółdzielnie mieszkaniowe jako całość, według powierzchni lokali.
Firmy te wprowadzały więc systemy rozliczeń indywidualnych, czyli podzielniki kosztów różnych rodzajów - wyparkowe, elektroniczne, z odczytem radiowym i ciepłomierze mieszkaniowe. Na początek oferowały dwa typy urządzeń: podzielniki wyparkowe z ampułką dużej średnicy i kapilarne – o małej średnicy. Ista, Minol i Techem stosowały zwykłe ampułki, a Brunata i Metrona pracowały w oparciu o ampułki kapilarne.
Zobacz: Państwo powinno pomóc ekologicznym budynkom i inteligentnym sieciom miejskim
Brunata rozpoczęła od sprzedaży podzielników z programami rozliczeń przez zarządców we własnym zakresie, niejako „na piechotę”, przy pomocy zwykłych kalkulatorów.
W 1993 roku oglądałem w Piotrkowie Trybunalskim jedną z pierwszych realizacji opomiarowania indywidualnego zużycia ciepła, którego dostawcą była firma Brunata. Sprawdzenie zużycia tego ciepła wymagało studiowania ogromnych płacht papieru.
Istotnymi i koniecznymi do pokonania przeszkodami we wprowadzaniu indywidualnych rozliczeń, motywujących do racjonalnego użytkowania energii cieplnej, był również totalny brak wyposażenia mieszkaniowych instalacji cieplnych w termostaty grzejnikowe, umożliwiających indywidualnym użytkownikom regulacje komfortu cieplnego, a także - często - brak liczników ciepła w węzłach cieplnych i kiepskie właściwości cieplne budynków.
SA: Ale walka się opłaciła. Firmy, który Pan wymienia, są obecnie największymi graczami na polskim rynku opomiarowania.
Kazimierz Dudziński: To prawda. Ich udziały w rynku polskim przekraczają 80%. Nie sposób tu jednak nie zauważyć, że przeszły one bardzo długą drogę i to ich zasługą było przekonanie odbiorców do konieczności indywidualnego rozliczania kosztów ogrzewania lokali w budynkach wielolokalowych, a nie powierzchni osiedla czy całej spółdzielni.
Niestety, obowiązujące wówczas prawo nie obligowało w najmniejszym stopniu do indywidualnego rozliczania kosztów ogrzewania oraz kosztów energii na przygotowanie ciepłej wody, prowadzącego prosto do energooszczędności. Chociaż - co ciekawe - już w 1991 roku Sejm RP podjął uchwałę (nie ustawę) o opomiarowaniu i rozliczaniu ciepła w budynkach.
Była to, co prawda, uchwała, która wyrażała tylko wolę polityczną, była rekomendacją, ale też ważnym sygnałem, że należy racjonalizować zużycie energii w gospodarce.
Krok ważny, którego zrobienie uniemożliwiał jednak brak odpowiednich przepisów.
W kolejnych latach ustanawiano mniej lub bardziej konkretne przepisy odnoszące się do wyposażania budynków i lokali w urządzenia pomiarowe dotyczące ciepła (ustawa - Prawo budowlane z 2004 roku oraz rozporządzenia z 1994 i 1998 roku). Nie stanowiły one jednak przepisów kompleksowych w tym zakresie.
Na przykład Rozporządzenie Ministra Budownictwa z 1998 roku okazało się niekonstytucyjne i zostało uchylone.
Dopiero w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z 2002 r. o warunkach technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, pojawił się przepis obligujący do wyposażania budynków w liczniki ciepła, a lokali - w urządzenia indywidualnego rozliczania kosztów zużycia.
Od tego czasu zaczęto powszechnie stosować zawory termostatyczne przy grzejnikach. Firmy rozliczające weszły w 2005 rok, w którym zaczął obowiązywać znowelizowany przepis art. 45a ustawy - Prawo energetyczne.
Przepis ten wprowadził, co prawda, ogólne zasady i obowiązek rozliczenia przez zarządcę budynku kosztów zakupu ciepła, ale… jest on wewnętrznie sprzeczny. Z jednej strony bowiem obliguje do stosowania lokalowych liczników ciepła oraz podzielników, z drugiej zaś - dopuszcza rozliczanie według powierzchni lokalu. I do dzisiaj zapis ten funkcjonuje.
Konkludując: polskie prawo pozwala na marnotrawstwo energii. Bo nie ma odpowiednich przepisów, nie ma trendu, nie ma mody na oszczędzanie ciepła. A żal!
SA: Czyli wszystkie zmiany, jakie zachodziły na rynku, były determinowane prawem…
JL: Tak, skala i warunki wchodzenia na rynek były w zasadniczym stopniu determinowane przez prawo.
A później jakby wtórnym tego efektem były ruchy na rynku, fuzje, połączenia, czyli toczyła się normalna gra rynkowa, oparta na prostej konkurencji i rywalizacji produktowej. Zresztą do dzisiaj firmy te konkurują ze sobą technologiami, produktami i cenami, co ociera się czasami nawet o dumping cenowy. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że rozwój tego rynku zdeterminowały firmy zachodnie.
Dopiero potem, z opóźnieniem, pojawiły się firmy polskie. Obecnie działa kilka lub nawet kilkanaście rodzimych firm rozliczeniowych, które jednak odgrywają niewielką rolę na rynku.
KD: Ale problem oszczędności ciepła pozostał. Brak nawyków energooszczędnych u użytkowników lokali zauważyli m.in. zarządcy budynków. Potrzebna była edukacja, której podjęło się Stowarzyszenie i którą prowadzi ono do dzisiaj, na miarę swoich możliwości.
Uważamy przy tym, że wiele pracy jeszcze przed nami. Dotychczas bowiem opomiarowano ok. 50% zasobów mieszkaniowych.
Tymczasem ceny energii cieplnej rosną i będą rosły. Energooszczędność, w tym racjonalne korzystanie z ciepła, nie jest luksusem, a koniecznością ekonomiczną.
Pomimo braku odpowiednich przepisów zarządcy budynków rozliczają koszty dostarczonego ciepła i w wielu przypadkach popełniają różne błędy, głównie dotyczące regulaminu rozliczeń. Wynika to przede wszystkim z tego, że w ustawie z 2005 roku nie wprowadzono obowiązku wydania odpowiedniego aktu wykonawczego do ustawy, precyzującego zasady rozliczania kosztów ogrzewania lokali w budynkach wielolokalowych.
JL: Pierwowzorem dla takiego aktu wykonawczego miały być rozwiązania niemieckie. Przepisy zawarte w rozporządzeniu o zależnym od zużycia rozliczeniu kosztów ogrzewania i ciepłej wody użytkowej z 1981 r., które wprowadziło dla właścicieli i zarządców budynków wielorodzinnych i indywidualnych użytkowników lokali mieszkalnych powszechny obowiązek rozliczania energii cieplnej i ciepłej wody użytkowej według indywidualnego zużycia. Obecnie obowiązuje znowelizowana w 2009 r. wersja tegoż rozporządzenia.
KD: I sprawa ta w Polsce nie została rozwiązana do dzisiaj! Chociaż trzeba przyznać, że do opracowania przepisów regulujących kompleksowo ten ważny gospodarczo i społecznie problem resort gospodarki przymierzał się od 2010 roku; nie opracowano jednak żadnego projektu ustawy czy rozporządzenia.
Jest charakterystyczne, że w Polsce wciąż nieufnie podchodzi się do rozwiązań wspierających efektywność energetyczną w sektorze nieruchomości. Pod tym względem znacznie odstajemy od praktyki w krajach zachodnich, w których takie rozwiązania zostały już dawno wdrożone.
Na ich upowszechnienie duży wpływ miały wewnętrzne przepisy poszczególnych krajów, zobowiązujące do opomiarowania mieszkań. Tak jest od lat w Danii, Austrii, Niemczech, ale również w Czechach, Bułgarii i na Słowacji.
Działania w Polsce przyspieszyły dopiero po uchwaleniu Dyrektywy w sprawie efektywności energetycznej (2012/27/UE), która w art. 9-11 postanawia o ważnych, także dla odbiorców ciepła w Polsce, zagadnieniach dotyczących kosztów ciepła w budynkach wielolokalowych.
Ponieważ sprawa ta była przedstawiana m.in. na łamach "Administratora", dla przypomnienia wymienię tylko najważniejsze jej postanowienia, które powinny być odpowiednio zapisane w przepisach prawa krajowego.
W Polsce ustanowiono, że implementacja postanowień art. 9-11 będzie zapisana w projekcie nowej ustawy o efektywności energetycznej - poprzez odpowiednio znowelizowany art. 45a ustawy - Prawo energetyczne. Kolejne wersje tej ustawy nie wdrażają jednak wymagań ww. artykułów Dyrektywy.
Przyjęte zapisy (także ostatnia wersja 1.21 z dnia 8 stycznia 2015 r.) między innymi: nie wprowadzają obligatoryjności rozliczeń kosztów ciepła do ogrzewania zgodnie ze zużyciem w lokalach; powtarzają błędny zapis z art. 45a, który powierzchnię lokalu traktuje jako parametr równorzędny metodzie pomiarowej; błędnie traktują wodomierze ciepłej wody jako alternatywę dla ciepłomierzy przy rozliczaniu kosztów ciepła do ogrzewania.
Również błędnie wprowadzają parametr temperatury w pomieszczeniach jako podstawę do rozliczania kosztów ciepła dostarczonego przez instalację centralnego ogrzewania. A ponadto nie wprowadzają, wymaganych przez Dyrektywę, sankcji za brak rozliczania zgodnie ze zużyciem na poziomie lokali.
Nie zawierają też delegacji do wydania rozporządzeń wykonawczych porządkujących i uściślających systemy rozliczania kosztów ciepła do ogrzewania i przygotowania ciepłej wody użytkowej. A są to przepisy Dyrektywy.
Długotrwałe, wielokrotnie ponawiane, wysiłki Stowarzyszenia ds. Rozliczania Energii, zmierzające do uzyskania poprawnej treści przepisów implementujących postanowienia art. 9–11 Dyrektywy 2012/27/UE, zostały całkowicie zignorowane przez Ministerstwo Gospodarki. Podobnie jak korespondencja skierowana na początku grudnia 2014 roku do kilkunastu innych resortów i instytucji.
Uzyskane odpowiedzi wskazują na to, że w administracji rządowej jest silny trend sprzeciwiający się wdrożeniu w Polsce postanowień zawartych w art. 9–11 Dyrektywy 2012/27/UE.
Dociekliwy zapytałby zapewne: w czyim interesie jest niewprowadzanie do przepisów prawa krajowego postanowień Dyrektywy korzystnych dla odbiorców ciepła, stwarzających warunki do oszczędności energii i - w ostatecznym rozrachunku - do zmniejszenia emisji CO2?
Optymista zakłada zapewne, że na etapie prac w parlamencie (projekt ustawy aktualnie jest w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów) przepisy zostaną odpowiednio zmienione. Pozostawianie bowiem poza opomiarowaniem ok. 3,5 mln lokali to ewidentna strata nie tylko dla użytkowników tych lokali, lecz także dla całej gospodarki.
Warto przeczytać: Obowiązkowe ubezpieczenia dla sporządzających świadectwa charakterystyki energetycznej
Specjaliści wyliczają, że te inne źródła w mieszkaniu, zależnie od sposobu jego użytkowania i wyposażenia, dostarczają od 7 do 30% ciepła. Natomiast opłacalność rozliczania kosztów ogrzewania według indywidualnego zużycia potwierdzają także niektórzy dostawcy ciepła.
Kilka lat temu w 26 łódzkich spółdzielniach mieszkaniowych przeprowadzono badania, które wyraźnie wykazały, że zużycie ciepła w budynkach niewyposażonych w podzielniki jest większe o 39% w porównaniu z budynkami wyposażonymi w te urządzenia. Traci więc ten, kto nie ma możliwości rozliczania według zarejestrowanego zużycia.
SA: No właśnie. Tymczasem świat pędzi do przodu i uruchamia kolejne ścieżki do energooszczędności. Pojawiła się m.in. koncepcja Internetu Wszechrzeczy (z ang. Internet of Everything), zapowiadająca, że z roku na rok coraz więcej obiektów będzie łączonych w sieć skomunikowaną i synchronizującą różne czynności, np. sterownik pieca domowego sam obniży temperaturę, jeśli nikogo nie będzie w domu, i włączy obieg ciepłej wody, gdy ktoś przekroczy próg. Gdzie my jesteśmy?
KD: Mamy świadomość, że wiele jeszcze trzeba zrobić. A ponadto trzeba uświadomić sobie, że nie wystarczy opomiarować zużycie ciepła.
Żeby energooszczędność ciepła naprawdę stała się faktem, w każdym domu wielorodzinnym potrzebny jest po prostu dobry gospodarz, który będzie czuwał, by strat ciepła było jak najmniej, i edukował mieszkańców, jak racjonalnie korzystać z ciepła. To jednak także powinność administracji państwowej - system edukacji powinien być zorganizowany i wdrożony w całej gospodarce.
JL: W rozwiązywaniu tego problemu trzeba iść już dalej niż tylko poprzez opomiarowanie i rozliczanie według indywidualnego zużycia na podstawie wskazań podzielników kosztów i ciepłomierzy mieszkaniowych. I w tej dziedzinie świat posuwa się szybko do przodu.
Rozwiązania techniczne w dziedzinie zarządzania mediami domowymi, w tym energią cieplną z wykorzystaniem nowoczesnych technik komunikacji, rozwijają się w kierunku nie tylko zdalnego, radiowego odczytu, lecz także rozwiązań stosowanych w tzw. inteligentnych budynkach, umożliwiających programowanie i racjonalizowanie poziomu zużycia energii cieplnej oraz zarządzanie nim.
SA: Czy nowa perspektywa finansowa na lata 2014-2020 i fakt, że po raz pierwszy w planie wymienione zostały spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe jako beneficjenci unijnych środków na tzw. głęboką modernizację, której efektem ma być oszczędność szeroko rozumianej energii, wystarczy, by rozpocząć rewolucję? Czy pieniądze przewidziane na ten cel są do skonsumowania?
KD: Rewolucja już się rozpoczęła, tylko trzeba ją kontynuować, bo przyniesie konkretne efekty ekonomiczne i ekologiczne.
Według danych z Rocznika Statystycznego 2012 średnia powierzchnia mieszkania w budynku zasilanym ogrzewaniem zdalaczynnym wynosi 50 m2. Taki lokal zużywa cá 33,3 GJ na ogrzewanie rocznie, co w skali roku daje 9250,074 kWh.
Zakładając, że po wyposażeniu lokali w podzielniki oszczędzamy 20% energii, roczne oszczędności po opomiarowaniu 3,5 mln mieszkań wyniosą cá 6,475 TWh rocznie.
Zobacz także: Sukces programu Prosument
Przy ostrożnych szacunkach da to w skali roku 6,48 TWh oszczędności ciepła i ograniczenie emisji CO2 na poziomie 1,44 mln ton.
Dotychczas zrobiono wiele, w tym m.in. przy okazji termorenowacji usuwano przyczyny przemarzania ścian.
Powszechny system opomiarowania budynków i lokali oraz rozliczanie według zarejestrowanego zużycia powinny być ukoronowaniem tych potrzebnych, choć kosztownych przedsięwzięć.
SA: Ale zapominano o usuwaniu usterek czy błędów budowlanych.
JL: Rzeczywiście tak było.
Zrobiono nawet wyliczenia wskazujące na to, że budynki po termomodernizacji zużywają więcej ciepła, ale przyczyny tkwiły najczęściej w tym, że nie było indywidualnego rozliczania kosztów ciepła. Jest ciepło, to zimą uchylamy okno. Poprawia się własny komfort cieplny na koszt innych użytkowników. Rachunki i tak będą na dotychczasowym poziomie.
KD: Bo termomodernizacja musi być kompleksowa. Budynek, nawet kompleksowo ocieplony, musi być dostosowany do nowego, zmniejszonego zapotrzebowania na ciepło. Jeśli to nie nastąpi i nie wprowadzi się systemu indywidualnego rozliczania kosztów ogrzewania, taki budynek może zużywać więcej ciepła aniżeli przed termomodernizacją. Takie sytuacje są dość powszechne.
Przeczytaj też: Dofinansowanie mikroinstalacji OZE dla gmin
JL: Przy czym wyraźna jest tu współzależność zmniejszenia zapotrzebowania na ciepło i indywidualnego systemu rozliczania. Dlatego też pozyskanie środków na dofinansowanie termomodernizacji powinno być uzależnione od wprowadzenia indywidualnego pomiaru kosztów zużycia ciepła. Bez wdrożenia tej zasady nie będzie rzeczywistej energooszczędności.
KD: No właśnie.
Mówimy o OZE, o prosumentach, a przecież ostateczny odbiorca ciepła to też konsument rozproszony. On nie ma możliwości odpowiedniego działania i zachowania, jeśli odpowiednie przepisy prawa nie będą mu tego ułatwiać.
Niezbędna jest także edukacja i bez niej niewiele zrobimy.
SA: Mogłoby dziać się znacznie więcej na tym rynku, ale…
KD: Brakuje woli politycznej. Tak duży kraj jak Polska ma potencjał i możliwości, by spokojnie poradzić sobie z problemem.
JL: Problem tkwi również w naszej potrzebie indywidualizmu, czego przejawem jest już np. w budynkach wielorodzinnych różnorodność drzwi na klatkach schodowych. Dlaczego więc - skoro obligatoryjności stosowania indywidualnego rozliczania zużycia ciepła nie ma - nie stosować dobrowolności zachowań, bez liczenia się z kosztem społecznym?
KD: Proponuję akcent optymistyczny: na etapie prac w parlamencie przepisy dotyczące implementacji postanowień art. 9-11 Dyrektywy w projekcie ustawy o efektywności energetycznej zostaną odpowiednio zmienione i uwzględnią także prawo oraz interes odbiorcy ciepła - użytkownika lokalu!
A redakcji "Administratora" gratulujemy pięknego jubileuszu, życzymy sukcesów na rzecz integracji środowiska zarządców budynków - także odbiorców ciepła - wokół dobrego, nowoczesnego czasopisma, jakim jest "Administrator".
rynek opomiarowania ciepła |
oszczędność ciepła |
dyrektywa w sprawie efektywności energetycznej |
stowarzyszenie ds. rozliczania energii |
kontra | 30.03.2016, 06:14
Takie systemy rozliczeń prowadzą do patologii . Lokal w budynku wielorodzinnym nie może być traktowany jak budynek jednorodzinny należący do jednego właściciela. pomiędzy poszczególnymi lokalami istnieje współzależność i w żaden sposób nie da się tego uniknąć . Z tego powodu zdarza się ze mieszkańcy ponoszą koszty ogrzania mieszkań z tego powodu ze sąsiad albo sasiedzi w ogóle nie ogrzewają swoich mieszkań bo ,,oszczędzają" tyle ze odbija się to na kosztach ogrzewania lokali sąsiednich czyli sąsiedzi są okradani i systemy rozliczeń nie uwzględniają tego faktu . Firmy produkujące takie urządzenia zbierają kasę a ludzie w majestacie prawa są okradani .
Anna | 29.04.2017, 11:13
Zastanawiam się po co są rozdzielniki ciepła skoro musze walczyc z wspólnotą aby mnie rozliczyla z c.o z mojego licznika?
Anna | 29.04.2017, 11:19
Może mi ktoś doradzi czy mam sznse walczyć z uchwałą wspólnoty /czyli rozliczenia po równo z ogólnego licznika../ aby być rozliczona z c.o indywidualnie z licznika który jest dla każdego mieszkania?
Optymalizator Budynku | 09.05.2017, 19:45
"Kontra" Racja, dodatkowo mając mieszkanie narożne na ostatnim piętrze od północnej strony wydamy więcej niż ktoś kto ma mieszkanie w środku "bloku" ale podobne sytuacje załatwiam mnożąc koszty ogrzewania przez wsp. korekcji uzależniony od pow. ścian zewnętrznych i kierunku nasłonecznienia . Potwierdzam myśl artykułu, że zazwyczaj dochodzi do marnotrawstwa energii puki ludzie nie odczuwają osobiście w kieszeni i to dotyczy również administratorów;) http://optymalizatorbudynku.pl/optymalizacja-zuzycia-ciepla/
Inteligentne opomiarowanie mediów
Wyświetleń: 7928|Ocena: 0.0