Source: http://kw.pl.eu.org/t/ankier.htm
Timestamp: 2017-05-28 04:45:10
Legal References Found: art. 45
 art. 31
 art. 54
 art. 10
 art. 45
 art. 31
 art. 54
 art. 10

Document Content:
wolność słowa w Trybunale Konstytucyjnym
Podziemne Wydawnictwo
,,Kwadrat" - ,,Solidarność" Toruń
Serwis Internetowy Solidarności Wolność słowa w Trybunale Konstytucyjnym
Komunikat prasowy po rozprawie dotyczącej wymogu rejestracji tytułu prasowego.
Prawo prasowe w zakresie, w jakim stanowi, że ten kto wydaje dziennik lub czasopismo bez rejestracji podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności, jest zgodne z Konstytucją.
20 lutego 2007 r. o godz. 10.00 Trybunał Konstytucyjny rozpoznał pytanie prawne II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego we Włocławku dotyczące wymogu rejestracji czasopisma. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 45 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe w zakresie, w jakim stanowi, że "kto wydaje dziennik lub czasopismo bez rejestracji podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności", jest zgodny z art. 31 ust. 3 i art. 54 Konstytucji oraz z art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, sporządzonej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r., zmienionej następnie Protokołami nr 3, 5 i 8 oraz uzupełnionej Protokołem nr 2.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa prasowego odmowa rejestracji wydawania dziennika lub czasopisma jest związana tylko z niedopełnieniem formalności przez składającego wniosek albo z koniecznością ochrony praw innych osób. Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego przyjęty tryb rejestracyjny nie ma nic wspólnego z cenzurą prewencyjną. Ponadto wprowadzenie odpowiedzialności karnej za wydawanie dziennika lub czasopisma nie może być uważane za zniechęcające czy krepujące dla korzystania z konstytucyjnych wolności. Dokonanie rejestracji nie jest bowiem zbyt skomplikowane i mieści się w ogólnie przyjętym trybie zgłoszeniowym. Trybunał zaznaczył równocześnie, że nie dokonywał oceny konstytucyjnej samej odpowiedzialności karnej jako sankcji za niedokonanie rejestracji dziennika lub czasopisma, lecz odpowiedział na pytanie czy odpowiedzialność karna nie zniechęca do rejestracji tytułu prasowego. Trybunał podkreślił także, że to do sądu należy ocena konkretnych przyczyn nie dokonania rejestracji. Sąd bierze pod uwagę między innymi stopień społecznej szkodliwości, stopień winy oraz potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej. Grzywny nie orzeka się, jeżeli np. dochody sprawcy uzasadniają przekonanie, że jej nie uiści. Istnieje więc potrzeba innych kar będących do dyspozycji sądu., który uwzględnia wszystkie okoliczności faktyczne i prawne. Dlatego też Trybunał uznał, że kwestionowany przepis nie naruszył konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Jest również zgodny z Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, która stanowi m.in, że korzystanie z wolności może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym między innymi z uwagi na ochronę innych osób. Rozprawie przewodniczył sędzia TK Wojciech Hermeliński, a sprawozdawcą był sędzia TK Adam Jamróz.
Wyrok jest ostateczny, a jego
sentencja podlega ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.
Komunikat prasowy przed rozprawą dotyczącą wymogu rejestracji tytułu prasowego. 20 lutego 2007 r. o godz. 10.00 Trybunał Konstytucyjny rozpozna pytanie prawne II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego we Włocławku dotyczące wymogu rejestracji czasopisma.
Trybunał Konstytucyjny orzeknie w sprawie zgodności art. 45 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe z art. 31 ust. 3 i art. 54 Konstytucji oraz art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
Prokuratura rejonowa skierowała do sądu rejonowego akt oskarżenia przeciwko czterem osobom. Oskarżonym zarzucono, że na terenie gminy wydawali czasopismo bez wymaganej rejestracji w sądzie. Zdaniem pytającego sądu kwestionowany przepis narusza prawo do swobody wypowiedzi, gdyż ustanawia obowiązek rejestracji dziennika lub czasopisma pod groźbą odpowiedzialności karnej. Odmowa rejestracji tytułu prasowego jest równoważna z zakazem publikacji i ma charakter cenzury prewencyjnej. Takie przepisy nie są konieczne w demokratycznym społeczeństwie. Ustanowienie zakazu danego zachowania pod groźbą kary jest dopuszczalne jedynie pod warunkiem, że nie istnieją inne skuteczne środki pozwalające osiągnąć pożądane skutki. Zdaniem sądu kwestionowana regulacja narusza konstytucyjne zasady proporcjonalności oraz swobody wypowiedzi. Rozprawie będzie przewodniczył sędzia TK Wojciech Hermeliński, a sprawozdawcą będzie sędzia TK Adam Jamróz.
Tekst i zdjęcie: Jacek Kiełpinski , Nowości 2003.2.4.
Aleksandrów - A bibuła wychodzi
Zbigniew Ankiersztajn - oskarżony, winny, uniewinniony,
oskarżony, winny ...
Mimo uniewinnienia w Sądzie Okręgowym, wydawca "Informatora" nadal na ławie oskarżonych
"Informatorem", zwanym gminą bibułą, nadal zajmuje się sąd. Wydawany od czterech lat w Aleksandrowie Kujawskim druk znajduje się w centrum uwagi już trzeciego składu orzekającego. Główny inspirator jego wydawania, Zbigniew Ankiersztajn ze Służewa, został najpierw uznany winnym przez sąd w Aleksandrowie Kujawskim. Następnie został uniewinniony przez Sąd Okręgowy we Włocławku. Nadal jednak trwa drugi proces przed Sądem Rejonowym w Aleksandrowie. Jeśli składającym doniesienia o wydawanie kolejnych numerów "Informatora" starczy cierpliwości można oczekiwać kolejnych postępowań w tej coraz bardziej kuriozalnej sprawie. Gminna bibuła wychodzi bowiem nadal. "Informator" - bezpłatny, odbity na powielaczu, kolportowany głównie przez znajomych - ukazuje się nieregularnie od czterech lat. Osoby wydające go, działacze Społecznej Inicjatywy Obywatelskiej, z uwagą śledziły prace poprzednich władz gminnych. Obserwatorzy SIO byli na wszystkich sesjach Rady Gminy Aleksandrów Kujawski, opisywali to, co ich zdaniem, miało znaczenie dla mieszkańców gminy. Nie da się ukryć - patrzyli radnym i zarządowi na ręce. To niezbyt podobało się grupie radnych, która złożyła w tej sprawie doniesienie. Chodziło głównie o sprawy formalne. Przyczepiono się do tego, że "Informator" nie został zarejestrowany jako czasopismo w Sądzie Rejestrowym. Prokuratura aleksandrowska sporządziła akt oskarżenia - wydano wyrok skazujący. Sprzeczne opinie Zbigniew Ankiersztajn odwołał się do Sądu Okręgowego we Włocławku. Tam powołano dwóch biegłych, którzy wydali absolutnie sprzeczne opinie. Profesor Bogdan Michalski z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego uznał, że "Informator" ma tylko cechy prasy, jest ulotnym wydawnictwem, formą prasopodobną. Nie jest więc wydawnictwem, które obowiązuje rejestracja. Doktor Hanna Gajewska-Kraczkowska z Wydziału Prawa i Administracji UW była innego zdania - uznała "Informator" za prasę wymagającą rejestracji. Sąd uniewinnił Zbigniewa Ankiersztajna, uznając, że skoro nawet specjaliści nie są zgodni co do natury "Informatora", jego wydawcy karać nie należy. Mnożenie bytów Jednak równoległe do sądu w Aleksandrowie Kujawskim trafił kolejny akt oskarżenia. Tym razem objął aż cztery osoby podpisywane jako redaktorzy kolejnych wydań "Informatora". Przesłuchiwano już świadków - radnych poprzedniej kadencji. Wczoraj zaś prokurator wniósł o... powołanie kolejnego biegłego z zakresu prasoznawstwa. Obrońca, mecenas Ewa Wielińska przypomniała, że już dwóch specjalistów z tej samej dziedziny wypowiadało się w tej sprawie - tyle, że przed sądem wyższej instancji. Takie mnożenie bytów uznała za nieuzasadnione i zbyt kosztowne. Sąd zdecydował, że musi zapoznać się z tymi opiniami. Tym bardziej, że na ich podstawie Sąd Okręgowy we Włocławku wydał wyrok uniewinniający. Na tym sprawę odroczono. Ostatecznego finału sądowej przygody "Informatora" nie widać. Nie można przecież wykluczyć, że komuś przyjdzie do głowy uprzejmie poinformować prokuraturę o wydaniu kolejnych jego numerów. Prokuratura sprawdzi, że rejestracji nie ma. A na pewno nie będzie jej mieć, ponieważ Sąd Rejestrowy odmawia rejestracji "Informatora", bo... nie spełnia wymogów stawianych przez tenże sąd prasie. I koło się zamyka. Teoretycznie może powstać 38 aktów oskarżenia, bo tyle wydano numerów "Informatora". I sprawa ta nie zakończy się nigdy. Epilog: W 2009 Sąd Najwyższy umorzył sprawę, czyli po 8 latach.
Wspólnota 46/2001 - Julia Pitera Historia kołem się toczy ...
Głównym oskarżonym był wspomniany na wstępie laureat odznaki "Zasłużony Działacz Kultury" "za działalność związaną z organizowaniem, tworzeniem i kolportażem wydawnictw drugiego obiegu na terenie Torunia i byłego województwa toruńskiego", pan Zbigniew Ankiersztajn. Prokuratura rejonowa uznała zarzuty za zasadne i prokurator Korzeniewski skierował w grudniu akt oskarżenia przeciwko panu Zbigniewowi o to, że: "w okresie od marca do lipca 2000 roku na terenie gminy Aleksandrów Kujawski wydawał bez wymaganej rejestracji w Sądzie Okręgowym we Włocławku czasopismo Informator". W maju tego roku Sąd Rejonowy w Aleksandrowie wydał wyrok w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej i uznał pana Zbigniewa winnym wydawania czasopisma "Informator" bez wymaganej rejestracji oraz umorzył warunkowo postępowanie karne na rok. Zasądził też od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa 30 złotych. W związku z tym zespół redagujący "Informatora" już w czerwcu złożył w sądzie okręgowym stosowny wniosek o rejestrację, który odrzucono, gdyż nie spełniał warunków formalnych. Zgodnie bowiem ze stanem faktycznym, nie istnieje ani siedziba, ani adres redakcji. Nie ma redaktora naczelnego, nie planuje się też częstotliwości ukazywania. Tym samym sąd okręgowy potwierdził, że "Informator" nie jest wydawnictwem wymagającym rejestracji. Ciekawe, co jeszcze wymyślą radni Aleksandrowa Kujawskiego, aby ograniczyć swobodę wymiany informacji pomiędzy własnymi wyborcami? Gdzie i kiedy uczyli się wykorzystywania wymiaru sprawiedliwości dla ograniczenia wolności słowa? Niestety, walka o wolność (a może raczej ograniczenie) słowa - a więc i dotarcie do prawdy - dotyka bardzo wielu wydawnictw, również tych rejestrowanych zgodnie z prawem prasowym. Co smutniejsze, to właśnie funkcjonariusze szczebla samorządowego najczęściej przyczyniają się do "kneblowania" najważniejszego nośnika informacji publicznej, jakim jest prasa lokalna - zwłaszcza w mniejszych ośrodkach....
Prasa lokalna w budowie społeczeństwa obywatelskiego
Materiały z konferencji zorganizowanej przez Komisję Kultury i Środków Przekazu przy współudziale Izby Wydawców Prasy pod patronatem Marszałka Senatu RP L. Pastusiaka . 21 września 2004 r.
... Zbigniew Ankiersztajn
Przedstawiciel społecznej inicjatywy obywatelskiej
gminy Aleksandrów Kujawski
Jestem mieszkańcem gminy wiejskiej Aleksandrów Kujawski. Nie jestem
ani wydawcą prasy, ani redaktorem naczelnym żadnego z wydawnictw
i dziękuję organizatorom, że umożliwili mi przybycie na tę konferencję.
Myślę, że sprawa, o której chcę powiedzieć, dotyczy w swojej istocie
przede wszystkim właśnie budowy społeczeństwa obywatelskiego, a na
drugim planie jest jakby kwestia informacji, jak to nazwiemy, czy jest to
prasa lokalna profesjonalna, czy biuletyn. To jest inna sprawa.
Otóż po paru latach działalności ta grupa w naszej gminie zadała sobie
pytanie: po co nam informacje, które myśmy zdobyli? Co mamy z nimi zrobić
i co mamy dalej robić, jeżeli z tymi informacjami nie robią nic urzędy,
które są do tego powołane?
Przez cały rok 1999 - przepraszam, ale muszę tu troszeczkę historii przywołać - pojedynczo na sesjach naszej gminnej rady o różne sprawy się dopytywaliśmy,
ale nie było żadnej reakcji. W roku 2000 powołaliśmy społeczną inicjatywę obywatelską. Powiadomiliśmy o tym radę gminy na piśmie,
wydaliśmy deklarację założycielską i uprzedziliśmy radę gminy, że zamierzamy wydawać informator, w którym będziemy poruszali wszystkie sprawy
związane z radą, z radnymi, z zarządem gminy, z urzędem gminy.
W roku 1999 po raz pierwszy naszą gminę skontrolowała Najwyższa Izba
Kontroli. Nigdy jeszcze nie była ta gmina kontrolowana przez NIK, natomiast
co roku była kontrolowana przez RIO, która nigdy niczego nie znalazła. Ten protokół stał się czynnikiem czy niemal właściwie zapalnikiem
wybuchowym. Dwie sprawy z tego protokołu chcę przywołać i pokazać państwu,
jak to się odbywało.
Jedna ze spraw dotyczyła fałszowania i niszczenia przez urzędnika
gminy oryginałów dokumentów komunalizacyjnych. Proszę sobie wyobrazić,
że ten urzędnik robił to przez siedem lat. Wójt zapytany przez sędziego
na rozprawie karnej tego urzędnika, czy wiedział o tym, powiedział,
że nie. On ma dwudziestu ośmiu pracowników i nie jest w stanie wszystkich
skontrolować. Sędzia z niezwykłą czułością pochylił się nad tą wypowiedzi
ą świadka, mimo że bardzo gwałtownie zareagował prokurator,
twierdząc, że pan wójt kłamie. Urzędnik został uznany winnym, skazany
prawomocnym wyrokiem. Dotychczas pracuje w tej gminie, włos z głowy
mu jeszcze nie spadł. To był wynik kontroli protokołu NIK, ale o mało
co, sprawa zostałaby ukręcona, gdyby nie to, że jeden z członków społecznej
inicjatywy obywatelskiej został w tę sprawę wmieszany, bo podrabiano
jego podpisy.
Druga sprawa dotyczyła sprzedaży mieszkania komunalnego na rzecz
przewodniczącej rady gminy, zresztą radnej od 1990 r., a w kadencji 1998 -
2002 przewodniczącej. Ta sprawa ciągnie się do dziś.
Wracając jeszcze do sprawy informacji - otóż rada nigdy nie odpowiedziała na żadne pismo. Komisja rewizyjna, przewodnicząca rady, zarząd
gminy, wójt gminy nigdy nie odpowiedzieli na żadne pismo. Wysyłaliśmy
do radnych, do rady i do tych instytucji gminnych listami poleconymi ten
biuletyn - informator z prośbą o ustosunkowanie się. To się nie stało.
Mam nadzieję, że 28 października tego roku będzie już ostatnie posiedzenie
sądu, będzie wydany wyrok, bo sąd rejonowy uznał, że to mieszkanie
sprzedano wbrew obowiązującemu prawu, to znaczy nie podjęto uchwały
rady gminy w sprawie sprzedaży tego mieszkania. Sąd uznał ich winnymi.
Obecnie trwa apelacja w Sądzie Okręgowym we Włocławku, 28 października
zapadnie wyrok.
Ale jest rzecz niezwykle istotna. Otóż z tego protokołu wynikało, że wójt
wiedział o tym, że urzędnik fałszował dokumenty. Zgłosiliśmy to do prokuratury,
my jako mieszkańcy, żeby prokuratura podjęła czynności przygotowawcze.
Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia. Zażaliliśmy się na to postanowienie.
Okazało się, że nie można uwzględnić zażalenia, bo nie jesteśmy
stroną. Prokuratura okręgowa skierowała to do sądu. Sąd potwierdził,
że postanowienie jest wydane prawidłowo - nie jesteśmy stroną jako mieszkańcy,
stroną jest tylko rada gminy.
Nie ufając tego typu działaniom, nawet i sądowym, zgłosiliśmy się do
Rzecznika Praw Obywatelskich. Rzecznik Praw Obywatelskich, profesor
Andrzej Zoll, okazał nam daleko idącą pomoc, zgodził się z naszym stanowiskiem,
że błędem było, że sprawa nie została podjęta, i zwrócił się do
prokuratury apelacyjnej, która uchyliła to prawomocne postanowienie i nakazała prowadzić dochodzenie. Tylko że to trwało długo.
W międzyczasie były wybory, zmieniła się rada gminy. Ponieważ teraz
rada gminy słucha głosu mieszkańców, a przynajmniej stara się wysłuchać,
podjęła uchwałę o wstąpieniu w prawa strony w tej sprawie przez wójta.
Proszę sobie wyobrazić, że wójt zaskarżył tę uchwałę do wojewody, który
przychylił się do tego i uchylił tę uchwałę. Rada gminy nie miała prawa
podjąć tej uchwały, ponieważ nie może wyznaczać sposobu zachowania
wójtowi, bo reprezentantem gminy na zewnątrz jest wyłącznie wójt.
Rada się odwołała od tej decyzji, obecnie czekamy na orzeczenie Naczelnego
Sądu Administracyjnego.
str. gł.
(1980-90r.)
- książka o Kwadracie
- ,,Nowości'' o książce
- prezentacja książki
bibuła kwadratu
kartki S
działacze kultury
Telewizja ,,Solidarność'' 1985 r.
- foto Beni
Wojciech Polak Czas Ludzi Niepokornych
(pół książki)
Zdzisław Dumowski ,,Jedna Noc''
całe opowiadania
Marek Czachor ,,Jak zatrudniałem się na PG''
Radosław Sojak, Andrzej Zybertowicz
Lustracja dla chóru
Konrad Turzyński - Czas przeszły dokonany
- Czy wszyscy byliśmy „umoczeni”?
Ich troje w monitoringu
lat ,S' ,
25 lat stanu wojennego
tablica Upamiętnienia Wydarzeń 1 i 3 Maja 1982 r. (2004)
- 1. rocznica odsłonięcia
20. rocznica śmierci ks. Popiełuszki
- dot. Stanisława Śmigla (1980 r.) - mili-cjant: zbrodnie komuny przedawnione (1982 r.)
- dot. Andrzeja Murawskiego
- dot. Kazimierza Kozaka
- pobicie A. Kuczkowskiej podczas internowania
- dot. Artura Wiśniewskiego
- walka z krzyżami w szkołach
- dot. Tymczas. Prezydium ZR (1982 r.)
- dot. Toralu (1983 r.)
- dot. drukarzy TIS (1985 r.)- dot. Stefana Kamińskiego (1984 r.)
- list gończy za SB-manami nowe dodatki i zmiany konsul chiński
spotkania kumbatantów : 2002 , 2003
, 2004 , 2005 , 2006 Twardziel
- 50 lat minęło
- Pierwszy wyrok dla SB-mana
Wildsteina , IPN: konfident, ubek, poszkodowany w jednym worku
dla konfidentów SB
,,Andrzej"
Dlaczego to wyszło nam inaczej
Stan Wojenny - Pierwsze godziny
prawa wyborczego przez urzędników
Stowarzyszenie Wolnego Słowa Toruń- wolność słowa w Trybunale KonstytucyjnymStowarzyszenie Wolnego Słowa
forumWpisz
się do księgi gości pobrane z FreeFind znajdź
: w tej witrynie w