Source: http://www.aferyprawa.eu/Zycie/Zdrada-ustawowa-czyli-numer-na-slupa-
Timestamp: 2020-05-31 11:17:53
Legal References Found: art. 26
 art. 9
 art. 21
 art. 64
 art. 10
 art. 6
 art. 145
 art. 154
 art. 156
 art. 23
 art. 172
 art. 9

Document Content:
Aferyprawa - Zdrada ustawowa czyli "numer na słupa" Andrzej Marek Hendzel
Aferyprawa.com Życie Zdrada ustawowa czyli "numer na słupa" Andrzej Marek Hendzel
Jeszcze przed Protestem Rolników pojawiło się znamienne określenie ukryte w słowie słup. Dla uści­ślenia sprawy i by pozbyć się wątpliwości, co oznacza, trzeba zatem ukuć jego definicję, co czynimy:
Słup to ktoś, kto nie ujawniając związku między sobą a osobą trzecią, kupuje ziemię z po­zoru dla siebie a w istocie w imieniu tej osoby, by potem tę ziemię jej przekazać.
Najczęściej osobą trzecią jest tu podmiot nieuprawniony do zawarcia umowy kupna wprost od sprze­dającego, który to pozorny nabywca, korzystając z usługi słupa, podstępem wślizguje się w prawo własności, do którego wprost nie ma uprawnienia. Dodajmy, że sprzedawcą najczęściej jest podmiot występujący w imieniu Skarbu Państwa, czyli obecnie Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR).
Pozorny nabywca wyłudza zatem bezprawnie uprawnienie poprzez usłużność słupa i zdobywa wła­sność, która właściwie wynika z przestępstwa.
Stąd wniosek, że własność zdobyta podstępem (poprzez słupa) jest pozorną własnością a jej nowy właściciel poprzez pozorne nabycie jej jest tyko pozornym właścicielem, czyli przywłaszczycielem cudzej wła­sności. Całe to postępowanie pozornego nabycia własności jest wysoce nagannym postępkiem, który nigdy nie powinien być uznany za prawny. W samej rzeczy słup uczestniczy w oszustwie i złodziejstwie, stając się oszustem i złodziejem a jednocześnie zbywcą (paserem) wyników swego oszustwa i złodziejstwa. Przy tym najczęściej rolę mózgu w sprawie gra pozorny nabywca jako docelowy nabywca, chcący się uwłaszczyć bez uprawnienia na cudzej własności lub jego pomagierzy – najczęściej wynajęci w tym celu prawnicy, pomaga­jący w oszukiwaniu i okradaniu ogółu obywateli poprzez wyłudzanie własności Skarbu Państwa.
Zauważmy, że osobą trzecią może tu być zarówno osoba fizyczna jak i prawna.
Dotąd osobami fizycznymi w opisanym procederze są nieuprawnieni do nabywania ziemi rolnej w Pol­sce cudzoziemcy, czyli osoby nie mające obywatelstwa polskiego, natomiast osobami prawnymi są spółki lub inne podmioty prawne, w których zarząd wynikający z własności mają lub mieć mogą cudzoziemcy.
Z powyższego wynika, że działalność słupa jest zdradą interesu narodowego Państwa Polskiego oraz ogółu obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. Opiszmy jednak większą zdradę.
Zobaczmy, jak reguluje sprawy własności ziemi niedawno powstała nowa ustawa z 5 sierpnia 2015 roku o kształtowaniu ustroju rolnego, która wchodzi na mocy swego art. 26 w życie z dniem 1 stycznia 2016 roku – nazwijmy ją w skrócie ustawą.
W art. 9 ust. 1 ustawy czytamy:
W przypadku sprzedaży nieruchomości rolnej przez osobę fizyczną lub osobę prawną inną niż Agencja, prawo pierwokupu przysługuje z mocy ustawy jej dzierżawcy, jeżeli łącznie spełnione są następujące warunki:
2) nabywana nieruchomość wchodzi w skład gospodarstwa rodzinnego dzierżawcy lub jest dzierża­wiona przez spółdzielnię produkcji rolnej.
Co oznacza, że słup, który tymczasowo posiada ziemię nabytą dla pozornego nabywcy, może wydzierżawić tę ziemię swemu mocodawcy na okres trzech lat i to w zupełności wystarczy, by pod­stępem wyłudzający poprzez słupa ziemię z zasobów Skarbu Państwa stał się legalnym posiadaczem tej ziemi. Dokładnie tak samo może postąpić ANR – wydzierżawiając lub przedłużając dzierżawę cudzoziemcowi działającego jako osoba fizyczna lub przez osobę prawną. Wystarczy, by cudzozie­miec założył w Polsce gospodarstwo rolne o powierzchni minimum 1 ha lub stworzył spółdzielnię produkcji rolnej, która będzie przez niego w części lub całości obciążona długiem. Bez żadnych ograniczeń cudzoziemiec uwłaszczy się na uprzednio wyłudzonej ziemi lub wyłudzi następną przez wejście w prawo pierwokupu wynikłe z trzyletniej dzierżawy ziemi ANR lub innego podmiotu. Nie został tu uczyniony żaden zakaz sprzedaży ziemi dla cudzoziemców a wręcz na odwrót ustawa daje przyzwolenie na zalegalizowania wieloletniego bezprawia dziejącego się za pośrednictwem słupów oraz na przedłużenie procederu wyłudzania ziemi ze Skarbu Pań­stwa przez cudzoziemców.
Następnie ustawa wymienia innych uprawnionych do pierwokupu, czyli rolników graniczą­cych z działką na sprzedaż, co wydaje się sensowne. Jednakże dalej jest ustęp 3 cytowanego wcze­śniej artykułu, gdzie czytamy:
W przypadku braku uprawnionych do pierwokupu, o których mowa w ust. 1 i 2, albo niewykona­nia przez nich tego prawa, prawo pierwokupu przysługuje z mocy ustawy Agencji działającej na rzecz Skarbu Państwa, gdy przedmiotem sprzedaży jest nieruchomość rolna o powierzchni nie mniejszej niż 1 ha.
Co to oznacza? Prosto – ANR wchodzi w prawo pierwokupu działki rolnej niezależnie od podmiotu, który ją sprzedaje, czyli w samej rzeczy ogranicza prawo własności ziemi w sposób rażąco naruszający samą istotę prawa własności gwarantowanego przez Kon­stytucję Rzeczypospolitej Polskiej. Konstytucja w art. 21. mówi:
2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusz­nym od­szkodowaniem.
A dalej Konstytucja w art. 64 podaje:
2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochro­nie prawnej.
3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie na­rusza ona istoty prawa własności.
Czemu mówimy także o dziedziczeniu, które w Konstytucji jest podane jako osobne prawo podlegające ochronie oprócz prawa własności, choć w samej swej istocie dziedziczenie jest częścią samego prawa własności? Zapis ustawy jest zamachem na prawo własności jako samoistne prawo, ale pozostaje kwestią otwartą, jak może wpłynąć na prawo dziedziczenia w odniesieniu do prawa in­nych krajów i umów międzynarodowych z tymi krajami, gdyż dalej w art. 10 ust. 1 ustawy czytamy:
Jeżeli przeniesienie własności nieruchomości rolnej o powierzchni nie mniejszej niż 1 ha następuje w wy­niku zawarcia umowy innej niż umowa sprzedaży, Agencja działająca na rzecz Skarbu Państwa może złożyć oświadczenie o nabyciu tej nieruchomości za zapłatą równowartości pieniężnej.
Sformułowanie umowa inna niż umowa sprzedaży nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy narusza to prawo do dziedziczenia, pomimo tego, że w polskim prawie spadek jest jedno­stronną czynnością prawną a nie umową, nie ma bowiem gwarancji, że tak nie jest w innych krajach lub nie może być w przyszłości. Czym jest umowa inna niż umowa sprzedaży? Może to być umowa darowizny, dożywocia, zamiany a także leasingu nieruchomości. Ziemię nabywać można od różnych podmiotów, ale także od tak zwanego Skarbu Pań­stwa. Jakie to ma znaczenie przy zbyciu praw wła­sności do ziemi? To bardzo proste – zarówno przy obdarowaniu jak i przy dożywo­ciu, zamia­nie czy leasingu nieruchomości prawo pierwo­kupu ma Skarb Państwa, w imie­niu któ­rego występuje ANR. ANR za­właszcza tym sposobem zarówno prawo do darowania ziemi (na przykład dziecku przez ro­dzica) jak i prawo do przekazania ziemi w celu otrzymania dożywot­niego utrzymania, a także za­miany, traktowanej jako sprzedaż, lecz nie będącej sprzedażą, gdyż wy­nika ona z treści umowy za­miany oraz w wypadku umowy leasingu nieruchomości, czyli nowej formy przeniesienia własności nieruchomo­ści jako narzędzia finansowania inwestycji. Ci, którzy pi­sali ten przepis, dosko­nale wiedzieli, gdzie i jak zastosować jego uprawnienia. Z pozoru miało to po­służyć zakazowi daro­wizny ze strony słupa na rzecz jego mocodawcy, jednak zabrakło zapisu ogra­niczają­cego uprawnie­nia wynikłe z tego arty­kułu osobom występującym w interesie cudzoziemców po stronie zbywcy i samych cudzoziemców po stronie nabywcy ziemi. Ograniczono prawa wszyst­kim właścicielom ziemi w tym rolnikom, czego nie zrobiono w Polsce nawet w czasach minionego ustroju, który, co prawda, nie honorował prawa wła­sności, wprowadzając tak zwane wieczyste użyt­kowanie (na okres 99 lat), jednakże nigdy nie ograni­czał rolnikowi prawa do zbycia ziemi w dowol­nej formie. Był tylko jeden mroczny okres w historii Polski po II Wojnie Światowej, który wprowa­dzał takie obostrzenia – czyli czas przymusowej kolek­tywizacji, czyli zmuszania chłopów do oddawa­nia ziemi do tak zwanych spółdzielni produkcyj­nych i przymusowego do nich wstępowania albo na­wet zrzekania się ziemi na Skarb Państwa. Z ro­syjska szło się do kołchozu lub sowchozu. Dziś okres dominacji sowieckiej mi­nął, ale podobne praktyki, jak widać, tlą się w umysłach autorów tej ustawy. Gdzie dziś zatem rol­nika chce się wpa­kować? Z izraelska nazywa się takie miejsce kibuc[1]. Dosłownie to samo co twory kolektywizacji so­wieckiej. Czyli perspektywicznie rolnika chce się wpa­kować do kibucu, a tam za­mieni się w kibucnika.
To jednak może zbyt daleko idące wnioski, jednak wypowiedzenie wcześniejszego przypusz­czenia nie jest bezzasadne, gdy wiemy, co było treścią i podstawą Protestu Rolników – gdzie pierw­szoplanowym był postulat o zakazie sprzedaży Polskiej Ziemi cudzoziemcom, a owoc w postaci analizowanej ustawy, jaki obecnie wydał ten protest w wyniku karygodnej postawy liderów związków zawodowych[2] i podstępnych posłów i to nie tylko ugrupowań rządowych, bo za ustawą głosowała praktycznie cała sala sejmowa (384 posłów) przy dwu przeciw i dwunastu wstrzymują­cych się od głosu – owoc ten jest wyjątkowo zgniły.
Wróćmy jednak do samej ustawy, gdzie wcześniej w art. 6 ust. 8 czytamy:
Do postępowań dotyczących wzruszenia decyzji ostatecznych wydanych na podstawie niniejszej ustawy, nie sto­suje się art. 145–145b oraz art. 154–156 Kodeksu postępowania administracyjnego, jeżeli od dnia, w którym decyzje te stały się ostateczne, upłynęło 5 lat.
Czymże jest chociażby art. 156 Kodeksu postępowania administracyjnego (KPA)? Zacytujmy go w całości:
§ 2. Nie stwierdza się nieważności decyzji z przyczyn wymienionych w § 1 pkt 1, 3, 4 i 7, jeżeli od dnia jej dorę­czenia lub ogłoszenia upłynęło dziesięć lat, a także gdy decyzja wywołała nieodwracalne skutki prawne.
Co to oznacza? Przykładowo: ktoś zawłaszczył czyjąś własność, niech to będzie własność ANR a ANR wydał jednak decyzję dotyczącą tego zawłaszczenia (oczywiście bezinteresownie i tylko w trosce o praworządność), która wydana została z naruszeniem przepisów o właściwości i bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa, to po zaledwie pięciu latach taka decyzja i całe bezprawie popełnione za jej sprawą oraz w wyniku samego procederu sprawcy ulega zalegalizowaniu. Podkreślam – całe bezprawie – ulega tym sposobem zalegalizowaniu w oparciu o przedawnienie, a ten, który zawłaszczył ziemię staje się jej legalnym dzierżawcą czy właścicielem – w zależności od typu sprawy. Dla ustawodawcy jednak oczywistą jest rzeczą, że autorzy tego zapisu stworzyli go dla dobra toczonych latami postępowań ustalających własność ziemi. A przecież w wy­niku tego zapisu bezprawnej decyzji po pięciu latach nie można będzie unieważnić. Dla każ­dego, kto rozumie, na czym polega stosowania prawa, jasnym jest jednak, że otwiera się tu pole do nadużyć na szkodę Skarbu Państwa.
Jeśli zatem ustawa wyklucza działanie KPA w tak ważnych sprawach, jak trzyma­nie się w postępowaniu administracyjnym litery prawa, to czemu się dziwimy, że ta sama ustawa ogranicza fundamentalne prawo – czyli prawo własności?
I dalej w art. 23 ust 1 ustawy, czytamy:
Agencja, na wniosek osoby władającej nieruchomością Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa bez ty­tułu prawnego, może po uzyskaniu pozytywnej opinii właściwej miejscowo izby rolniczej umorzyć, odroczyć lub rozłożyć na raty należności powstałe z tego tytułu przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, jeżeli osoba ta władała nieruchomością w dobrej wierze lub przez okres ponad 10 lat.
Dotychczas prawo do zasiedzenia własności zgodnie z art. 172. § 1 i § 2 Kodeksu cywilnego następowało w dobrej wierze po dwudziestu latach a w złej wierze po trzydziestu latach, tu nato­miast Ustawodawca łaskawie skrócił władanie w złej wierze do lat dziesięciu a w dobrej wierze do zera, co daje prawo dla ANR do nadużyć na taką skalę, o jakiej dotąd w Polsce nie słyszano. ANR staje się skutkiem tego wszechwładnym decydentem, kto i na jakich warunkach może przejąć ziemię. Wystarczy w tym celu umorzyć zaległości bezprawnych użytkowników, wytworzyć tym sposobem nieistniejącego dzierżawcę, który to nielegalny dotąd użytkownik po trzech latach dzierżawy (na mocy art. 9 ust. 1 ustawy) wchodzi w prawo pierwokupu – czyli uwłasz­cza się na bezprawnie zajętej ziemi. Dodajmy tylko, że niejednokrotnie długi takich nielegalnych użytkowników przekraczają wartość ziemi, którą zagarnęli.
W tym krótkim artykule pomińmy inne zapisy ustawy, szczególnie te, które sprawiają naj­większy kłopot, czyli nowelizacje innych ustaw. Zauważmy jednak, że ustawa narusza fundament demokratycznego Państwa Prawa, jakim jest Rzeczypospolita Polska, czyli prawo wła­sności i zagraża pośrednio prawu do dziedziczenia. Ustawa miała nie dopuścić do wyprzedaży Polskiej Ziemi po 1 stycznia 2016 roku, gdzie rzekomo umowy stowarzyszeniowe z Unią Europejską dozwalają cudzoziemcom na tak zwany swobodny obrót ziemią. Jednakże takie same umowy obo­wiązują inne kraje Unii i w wielu z nich wprowadzono wprost zapis o zakazie sprzedaży ziemi cu­dzoziemcom, a nawet ograni­czenie do sprzedaży ziemi wyłącznie do krajowych rolników i to danego regionu kraju unijnego. Czyżby tu ktoś chciał wmówić Ustawodawcy i ogółowi Polaków, że prawo unijne inaczej działa w Polsce niż w pozostałych krajach Unii? W czyim interesie działa zatem grupa ludzi z partii, które skleciły taką ustawę? Komu służą posłowie, senatorowie i Prezydent – którzy uchwalają taką ustawę i bez zająknięcia podpisują się pod nią, kiedy można było ją skierować do Trybunału Konstytucyj­nego, żeby ten bardziej jako Rada Konstytucyjna (niż jako Trybunał w toku postępowania zwykłego) zaopiniował Prezydentowi tę ustawę już w samym postępowaniu ustawo­dawczym (czyli legislacyj­nym)? Odpowiadając sobie na to pytanie, zrozumiałym się staje tytuł tego artykułu.
[1] Spółdzielcze gospodarstwo rolne w Izraelu, gdzie ziemia i środki produkcji są własnością wspólną.
[2] Za wyjątkiem pisma Zbigniewa Obrockiego z 25 sierpnia 2015 roku do Prezydenta o zawetowanie ustawy.
25-09-2015 / 23:35
Ta agencja . Tak , niewielu jest w stanie rozpoznać intencje ANR . Jest to przykrywka - dla działalności prestigitatorskich . A mianowicie , łatwość przekraczania bariery czasu , nieosiągalna jeszcze w praktyce , lecz oni posiedli już tę umiejętność - przetarg za tydzień , na 2 dni chcesz zapłacić wadium - lecz okazuje się że czas jest już PRZESZŁY ZAISTNIAŁY , nie ma na to mocnych .