Source: https://czasopismo.legeartis.org/2018/09/samowolne-wyjscie-pracy-podczas-15-minutowej-przerwy.html
Timestamp: 2019-05-20 16:36:41
Legal References Found: art. 134

art. 128
 art. 134
 art. 52
 art. 100
 art. 128
 art. 134
 art. 104

Document Content:
Samowolne wyjście z pracy podczas 15-minutowej przerwy (I PK 124/16)
Dziś czas na omówkę orzeczenia, które może się wydawać nieco szokujące. Pytanie na dziś: pracownik ma prawo wyjść z pracy podczas 15-minutowej przerwy wynikającej z kodeksu pracy — pójść do sklepu po bułki, czy po prostu rozprostować nogi — czy jednak skoro przerwa jest wliczana do kodeksu pracy, to powinien czas ten spędzać w zakładzie pracy?
Nie wiem jak wyglądałby spór o samowolne wyjście z pracy — podczas należnej ustawowo 15-minutowej przerwy — juhasa, ale jeśli kuszą takie wielkomiejskie atrakcje jak na zdjęciu… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
wyroku Sądu Najwyższego z 16 marca 2017 r. (I PK 124/16)
Prawo pracownika do przerwy w pracy trwającej co najmniej 15 minut, wliczanej do czasu pracy (art. 134 kp) powinno być realizowane z poszanowaniem pracowniczego obowiązku przestrzegania regulaminu pracy i ustalonego w zakładzie pracy porządku (art. 100 par. 2 pkt 2 kp). Oznacza to, że organizowanie i wykorzystywanie zaliczanej do czasu pracy płatnej przerwy na odpoczynek od pracy lub spożycie posiłku nie zależy od swobodnego uznania uprawnionego pracownika, który nie może dowolnie ani samowolnie decydować o miejscu wykorzystania płatnej przerwy w pracy poza siedzibą pracodawcy lub poza innym wyznaczonym mu miejscem pozostawania do dyspozycji pracodawcy w czasie pracy (art. 128 kp), który obejmuje także okres co najmniej 15 minutowej przerwy w pracy zaliczanej do czasu pracy. Korzystanie z płatnej przerwy w pracy zaliczanej do czasu pracy wymaga co do zasady przebywania w siedzibie pracodawcy lub w innym miejscu wyznaczonym lub akceptowanym przez pracodawcę do jej wykorzystania.
Sprawa dotyczyła żądania przywrócenia do pracy urzędnika, któremu wypowiedziano umowę ze względu na dwie negatywne oceny: pierwszą dostał za przedłużającą się usprawiedliwioną nieobecność w pracy (był u lekarza, wizyta się przedłużała, a w tym czasie szukali go przełożeni), drugą za samowolne wyjście — w czasie przerwy — z pracy do banku i spożywczaka, gdzie zdybał go zastępca dyrektora departamentu.
art. 134 kp
Sąd prawomocnie oddalił powództwo: wielokrotne przypadki naruszenia dyscypliny pracy poprzez samowolne wyjścia w godzinach pracy poza zakład pracy bez wiedzy i zgody pracodawcy oraz bez adnotacji w dzienniku wyjść może być podstawą wypowiedzenia umowy, zaś dyrektor departamentu jest uprawniony do oceny naruszenia tej dyscypliny, nawet jeśli nie był bezpośrednim przełożonym pracownika.
W skardze kasacyjnej powód stwierdził, że przecież opuszczenie miejsca pracy w czasie 15-minutowej przerwy wliczanej do czasu pracy nie może wymagać zgody przełożonego i udokumentowania w ewidencji wyjść.
art. 128 par. 1 kp
Sąd Najwyższy nie podzielił tego stanowiska: urzędnik wielokrotnie naruszył regulamin, porządek i dyscyplinę pracy wychodząc z pracy w czasie pracy lub w czasie przerw wynikających z art. 134 kp. O tych przypadkach samowolnego i umyślnego naruszenia regulaminu pracy przełożeni wielokrotnie rozmawiali z podwładnym, przechodząc przez etap ustnych upomnień, poprzez karę porządkową upomnienia, aż do negatywnej oceny — i wypowiedzenia. W takim przypadku pracodawca był nawet uprawniony do zastosowania dyscyplinarki — zatem zważywszy na premedytację i recydywę — mógł także dokonać dwukrotnej negatywnej oceny (a maiori ad minus).
Umyślnie uporczywe i wielokrotne lekceważące nieprzestrzeganie przez skarżącego regulaminowych i porządkowych zaleceń przełożonych za liczne samowolne opuszczanie siedziby w godzinach urzędowania pozwanego Urzędu mogło stanowić nawet przyczynę niezwłocznego rozwiązania z nim stosunku pracy w trybie art. 52 par. 1 pkt 1 kp.
Co do zasady bowiem kodeksowa 15-minutowa przerwa wliczana do czasu pracy jest czasem pracy (art. 128 kp), przeto pracownik powinien spędzać ją w zakładzie pracy lub innym miejscu wyznaczonym (w regulaminie pracy) lub akceptowanym przez pracodawcę. Trzeba mieć też na uwadze, że sposób korzystania z prawa do przerwy, zwłaszcza w przypadku urzędników prowadzących obsługę interesantów, nie może prowadzić do paraliżu jednostki.
W konsekwencji należy przyjąć, iż każde wyjście z pracy w czasie pracy, w tym także podczas przerwy — bez zgody, wiedzy lub akceptacji pracodawcy — może być traktowane jako naruszenie regulaminu i porządku pracy.
Cóż, tym razem nie mam najmniejszych wątpliwości, że przedstawiona przez SN interpretacja prawa pracy odpowiada jego literze — skoro w czasie pracy pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy, w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę — to w czasie wliczanej do czasu pracy przerwy też powinien być w tym samym miejscu — ale jakoś nie odpowiada duchowi czasów.
Tags: art. 100 kp art. 128 kp art. 134 kp czas pracy Sąd Najwyższy
← Partia nie może być darmowym sublokatorem w lokalu innej partii
Obowiązek posiadania pieczątki firmowej — nie istnieje (nie istnieje, nie istnieje, nie istnieje) →
Z ostatnim zdaniem RedNacza się nie zgodzę. To nie SN nie nadąża za „duchem czasu”. Jeśli już to pracodawcy – przecież to oni mogą w regulaminie pracy zastrzec, że pracownicy mogą w czasie przerwy wychodzić po bułki lub do pobliskiej kawiarni.
Z drugiej strony, jeśli takiego delikwenta, który wyskoczył po bułki, potrąci samochód, to będzie to wypadek w pracy – stąd też opór pracodawców przed „wypuszczaniem ludzi w teren”
A jakby wasza matka … sprawdzić czy nie ksiądz.
Ad. Maho
W ten sposób można zabić każdą dyskusję.
A może jednak jakiś merytoryczny komentarz?
Chciałbyś być pracodawcą, który musi tłumaczyć się PIP-owi, czemu jego pracownikowi biurowemu obciął nogę tramwaj w czasie pracy?
A nie daj Boże żonie … sprawdzić czy nie ksiądz.
Dobra, rozwijam mój skrót myślowy. Uważam że taki sposób rozumowania powoduje że potencjalna możliwość że Anuszka rozleje olej na Patriarszych Prudach, czyni z prawa do przerwy, karykaturę tejże. Co prawda słyszałem o pomysłach, żeby w ramach przerwy pracownik zajął się czymś zupełnie innym. Np. zamiast siedzieć za komputerem, zajął się przez 15 minut zamiataniem sali. I to już jest zupełne wynaturzenie. Ale ja nie o tym. Nie ma dla mnie wątpliwości, że w omawianym przypadku, naruszenie obowiązków pracowniczych przez rzeczonego urzędnika było pozorne i służyło jako pretekst żeby mu wypowiedzieć umowę. Odpowiadając na pytanie: tak, gdybym był pracodawcą, wolałbym się… Czytaj więcej »
„Co prawda słyszałem o pomysłach, żeby w ramach przerwy pracownik zajął się czymś zupełnie innym. Np. zamiast siedzieć za komputerem, zajął się przez 15 minut zamiataniem sali. I to już jest zupełne wynaturzenie.” – zapewne słyszałeś o konieczności robienia przerwy co godzinę w czasie pracy przy komputerze i wtedy nie jest to przerwa w pracy, tylko przerwa od pracy przy komputerze i powinna osoba zająć się czymś innym.
Prawda, na przykład drzemką – w Japonii wręcz zachęca się pracowników do drzemek, bo to naturalnie zwiększa ich efektywność gdy pracują. Ale gdzie tam Polsce do normalności, dobrze że nie zabroniono u nas handlu tymi poduszkami-rogalami do drzemania na siedząco.
Pamiętam kiedyś taki przypadek: w pewnej firmie wymyślili, że wprowadzą godzinną, niewliczaną do czasu pracy przerwę (kodeks na to pozwala) — licząc na to, że ludzie i tak będą siedzieć i pracować (firma była na zadupiu, nikt nie dałby rady nigdzie wyskoczyć w ciągu tej godziny).
Skrajna (obiektywna wręcz) odpowiedzialność pracodawcy, dyrektora szkoły lub nauczyciela za to, że ktoś zrobił sobie kuku „w godzinach, gdy powinien być w szkole/pracy i uczyć się/pracować” to mit. Zdarzenie musi mieć związek z pracą (art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych). Jak ktoś się zatrudni, zamiast pracować ma podejście olewatorskie, a na koniec popełnia samobójstwo pod tramwajem, to pracodawcy nic do tego. Skoro wyszedł do sklepu (a nie powinien był) i po drodze sobie coś zrobił, to raczej żaden to wypadek przy pracy. Wyjątek to wypadek przy pracy… Czytaj więcej »
Ad. Krystyna.
Proszę przeczytać dokładnie mój post.
JEŚLI pracodawca ZAPISZE w regulaminie, że pracownik może sobie w czasie godzin pracy latać po mieście, to raczej będzie to wypadek w pracy (vide księgowa, która wychodzi do banku, US czy gdzie tam jej potrzeba).
Jak ktoś sobie urządza samowolkę, to sprawa jasna.
Ad. Macho
Można ustalić zasady odległe od zakładu karnego, ale równie odległe od samowoli pracowników. Ważne żeby te zasady były jasne i przestrzegane, oczywiście zgodne z celem przerwy (zamiatanie jako przerwa – no to rzeczywiście super, może jeszcze umyć samochód szefowi ;-)).
Czytając art. 104(1) kp można się nie doczytać, że warto też wspomnieć o przerwie w pracy, no ale fakt — już choćby w obrębie jednej ustawy nie powinniśmy traktować norm jako luźnej federacji, więc skoro przerwę się wlicza, to generalnie pracownik powinien odczekać w firmie ten kwadrans.
Czy można poznać nazwę czcionki (czcionek) używanych na Blogu? Czy ona od zawsze była jedna i ta sama?
Bardzo mi się podoba i chciałbym jej użyć (za darmo albo kupić) do swojej publikacji.
Ja się troszkę nie znam (podejmowane swego czasu próby manipulacji w CSS kończyły się… tak jak często kończą się próby samodzielnego zajmowania swoimi sprawami prawnymi przez laików ;-) — niemniej w linii
/* =Article
I to jest linia, którą chyba manipulowałem sam — twórca motywu preferuje krój ‚Lato’ (też ładny), jednak mnie bardziej podoba się Helvetica czy właśnie Verdana.
Czyli to nie Cantata One (za komentarzem niejakiego Usher w: https://czasopismo.legeartis.org/2014/11/sprzedaz-alkoholu-przez-internet-legalna.html)?
W tzw. międzyczasie zaplecze rozleciało się chyba dwa razy ;-)
Mój Firefox w większości miejsc widzi tylko czcionki dziedziczone z body:
Z Google’a wciąż są zaciągane czcionki Cantata One i Lato.
LOL, czyli tyle się znam ;-)