Source: http://techlaw.pl/prawo-autorskie-szkola-nauczyciel/
Timestamp: 2017-11-21 10:13:52
Legal References Found: art. 27
 art. 27
 art. 31
 art. 31
 art. 31
 art. 27
 art. 31
 art. 35

Document Content:
Prawo autorskie w szkole - o czym powinien pamiętać nauczyciel? | Prawo Nowych Technologii
Prawo autorskie rzeczywiście traktuje szkoły w sposób szczególny i z zapewne uzasadnioną pobłażliwością. Przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych w ramach dozwolonego użytku publicznego zezwalają na korzystanie z rozpowszechnionych utworów przez instytucje naukowe i oświatowe. Katalog tych instytucji jest otwarty i może być dość szeroko pojmowany. W nawiązaniu do docelowych adresatów tego wpisu, należy jednak podkreślić, że szkoły podstawowe, gimnazja, licea, szkoły zawodowe, technika, przedszkola, żłobki, ale i szkoły prywatne czy na przykład szkoła muzyczna również mieszczą się w jego zakresie. Kwestia tego czy do tego grona zaliczymy też prywatne szkoły tańca, języków obcych czy jazdy samochodem jest w doktrynie dyskusyjna. Z całą pewnością nie można natomiast włączyć do niego stowarzyszeń, fundacji, przedsiębiorstw czy innych instytucji, które edukacją zajmują się wyłącznie dodatkowo (czyli na przykład prawnika Jakuba Kralki, który od czasu do czasu prowadzi szkolenia).
Cel dydaktyczny oznacza oczywiście, że taki utwór powinien być wykorzystany w ramach nauczania, najlepiej w ścisłym powiązaniu z programem. Nie będzie zatem celem dydaktycznym odtworzenie podopiecznym na rzutniku na przykład filmu Epoka Lodowcowa z okazji dnia dziecka. Ponadto niektórzy przedstawiciele doktryny są zdania, że podobnie jak w przypadku prawa cytatu (choć w tym wypadku nie wynika to bezpośrednio z treści przepisu) wykorzystany utwór powinien jedynie stanowić uzupełnienie pracy edukacyjnej wykonanej przez nauczyciela, a nie być jego wyłączną alternatywą.
Jeżeli to konieczne, nauczyciel może dokonać tłumaczenia udostępnianego utworu. W każdej z sytuacji istotne jest jednak zachowanie kryterium bezpłatności, by nie powstało wrażenie, że nauczyciel czerpie korzyści z rozpowszechniania cudzej twórczości (na przykład pobierając od uczniów zbyt duże pieniądze tytułem rekompensaty za kserowanie). Wreszcie, należy pamiętać, by wykorzystywanie czyjejś twórczości w celach dydaktycznych nie stało w sprzeczności z autorskimi prawami osobistymi. Autor utworu powinien być podany do ogólnej wiadomości, nawet wtedy gdy autorskie prawa majątkowe już wygasły (zazwyczaj 70 lat po śmierci twórcy).
Kserówki i pomoce naukowe w internecie
Kserowanie dla uczniów materiałów naukowych (i nie tylko naukowych, byle zachowany był warunek celu dydaktycznego) jest generalnie dopuszczalne, przy czym należy zwrócić uwagę na niezwykle istotne zastrzeżenie art. 27 – jedynie we fragmentach. Innymi słowy niedopuszczalna z punktu widzenia prawa autorskiego jest sytuacja, w której nauczyciel decyduje się na skserowanie dla ucznia całego zeszytu ćwiczeń, choć może to być jedna kartka skserowana wielokrotnie dla całej klasy (na przykład w celu przeprowadzenia sprawdzianu).
W 2015 roku zwielokrotnianie coraz rzadziej przyjmuje formę kserowania. Uspokajam jednak – nauczyciel ma prawo do udostępnienia pomocy naukowych swoim uczniom również za pośrednictwem drogi elektronicznej (e-mail, chmura, serwis społecznościowy). Należy mieć jednak na uwadze, że tego typu treści powinny zostać udostępnione ściśle określonemu kręgowi osób uczniów. Jeżeli doszłoby do rozpowszechnienia ich w gronie przypadkowych internautów, wtedy interpretacja na gruncie prawa autorskiego nie musiałaby okazać się przychylna nauczycielowi. Z tego względu pomoce naukowe warto wysyłać wyłącznie w prywatnej korespondencji (nawet do grupy uczniów) albo też publikowane pliki zabezpieczać hasłem.
Filmy i utwory muzyczne na lekcjach
Co ciekawe, w zgodzie z art. 27 nauczyciel może swoim uczniom prezentować nawet takie treści, które nie znalazły się w Internecie w sposób legalny. Jeżeli więc polonista w ramach omawiania twórczości Adama Mickiewicza zechce pokazać podopiecznym film Andrzeja Wajdy, nie będzie naruszeniem prawa jeśli pokaże uczniom film uprzednio pobrany z sieci czy też taki, który ktoś w sposób bezprawny umieścił na przykład na łamach serwisu YouTube. Podobnie w przypadku utworów muzycznych omawianych na przykład na lekcji muzyki.
Prawo autorskie na apelach i występach
Szkolny chór, soliści, zespoły muzyczne, zespoły taneczne czy szkolny teatrzyk mogą wykonywać cudze utwory w czasie imprez szkolnych, choć istotne jest w tej materii zastrzeżenie, by imprezy te nie miały charakteru reklamowego czy promocyjnego (aczkolwiek nie chodzi tu raczej o promocję szkoły w trakcie na przykład dni otwartych), jak również wyborczych – choć akurat trudno sobie wyobrazić, by jakaś szkoła brała udział w agitacji wyborczej.
Kolejnym istotnym zastrzeżeniem jest, by wykonawcy nie otrzymywali z tego tytułu wynagrodzenia (jak twierdzi E. Traple w komentarzu do ustawy – mogą je natomiast pobierać pracownicy techniczni: dyrygent, akustyk, choreograf, etc.), zaś sama szkoła – korzyści majątkowych. Przepis jest skonstruowany w na tyle specyficzny sposób, że można przyjąć, iż otrzymywanie korzyści majątkowych jest dozwolone w przypadku wykonawców – i bardzo dobrze, gdyż w znaczącym stopniu legalizuje to instytucję na przykład szkolnego konkursu z nagrodami.
Wnikliwa analiza art. 31 ustawy może niestety dostarczyć licznych wątpliwości odnośnie istoty dozwolonego użytku, który w tym wypadku wiele uwagi poświęca słowu „wykonanie”. Jeżeli przez słowo „wykonanie” będziemy rozumieli jedynie własny wkład podopiecznych polegający na odtworzeniu już istniejącego utworu, to o ile w przypadku mówionej sztuki teatralnej nie pojawiają się większe wątpliwości, pojawia się pytanie odnośnie prawnoautorskiego statusu podkładu muzycznego solistów lub tancerzy, które zwykle odtwarzane są z komputera. Traktując ten przepis w sposób bardzo dosłowny, akompaniament również powinien być wykonywany na żywo. Na szczęście OZZ-y zajmują dość pobłażliwe stanowisko w tej sprawie, nie spotkałem się z kwestionowaniem w kontekście art. 31 gotowej aranżacji czy podkładu tanecznego. Moim zdaniem – być może niekoniecznie zgodnie z wolą ustawodawcy – przyjęło się, że podkład muzyczny stanowi element takiego wykonania.
Szkolna dyskoteka a prawo autorskie
Zdaniem niektórych komentatorów art. 31 nie znajduje zastosowania do imprez szkolnych, które nie są w sposób bezpośredni związane z edukacją. Imprezy takie jak dyskoteki, studniówki, etc. powinny się wiązać z opłaceniem stosownej licencji we właściwej Organizacji Zbiorowego Zarządzania, niezależnie od tego czy korzystamy z własnej składanki muzycznej, fachowego DJ-a czy zespołu.
Podobnie jak w przypadku apeli i występów szkolnych, można w tej sytuacji wiele wątpliwości postawić w kontekście słowa „wykonywać”. Dla ZAiKSu kluczowe wydaje się jednak stwierdzenie „impreza szkolna”, zaś impreza o charakterze czysto rozrywkowym nie zawiera się w tym gronie zdaniem organizacji. Moim zdaniem akurat definicja imprezy szkolnej może być dość szeroko interpretowana i problematyczna jest jednak kwestia tego „wykonywania” – w przypadku dyskoteki nie mam przecież wykonywanego na żywo ani podkładu, ani śpiewu. Popularne są opinie, że szkolne karnawały, dyskoteki, studniówki itp. powinny wiązać się z wykupieniem stosownej licencji.
Jednym z kreatywnych rozwiązań tej sytuacji może być transmitowanie muzyki z radia lub telewizji za pośrednictwem… radiowęzła.
Radiowęzeł, radio, telewizja a prawo autorskie
Czy w szkołach funkcjonuje jeszcze coś takiego jak „radiowęzeł”? Kiedy ja chodziłem do szkoły, poza komunikatami dyrekcji uczniowie emitowali za jego pomocą muzykę w czasie długiej przerwy. Generalnie rzecz ujmując takie działanie nie stanowi naruszenia przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – takie stanowisko potwierdza nawet sam ZAiKS – jednakże warunkiem koniecznym jest, by radiowęzła nie dało się odbierać poza granicami szkoły. Radiowęzeł powinien też emitować stację radiową, a nie prywatną muzykę uczniów z YouTube czy plików dźwiękowych.
1.Wolno rozpowszechniać za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory nadawane przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo naziemną, jeżeli następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i przeznaczone jest do oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym budynku.
Nie musi być to zresztą koniecznie radiowęzeł, mogą to być też obecne np. w szkolnej świetlicy odbiorniki radiowe i telewizyjne. Istotne jest jedynie, by w związku z odbieraniem w ten sposób radia i telewizji nie osiągać korzyści majątkowych, co jest zmorą na przykład fryzjerów.
Publikowanie występów dzieci w internecie i na YouTube
Pomimo dość liberalnego zakresu art. 27 i art. 31 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, szczególne uprawnienia szkół w zakresie dozwolonego użytku kończą się poza murami szkoły. Z tego też względu publikując w sieci na przykład nagranie z występów naszego zespołu muzycznego, zespołu tańca, chóru czy nawet teatrzyku działającego wedle cudzego scenariusza, powinniśmy postarać się o uzyskanie licencji od twórcy oryginalnego utworu lub reprezentującej go organizacji zbiorowego zarządzania (a także od kamerzysty!).
Także tutaj istnieje szansa na zminimalizowanie kosztów. Jeżeli wgramy piosenkę (na początku koniecznie z niepublicznymi ustawieniami prywatności, w przeciwnym wypadku dokonamy nieuprawnionego rozpowszechnienia) na łamy serwisu YouTube to być może działający tam system ContentID niejako z „automatu” wykryje treści objęte prawnoautorską ochroną (system ten jest bardzo czuły, potrafi prawidłowo zidentyfikować nawet podgwizdywanie osoby znajdującej się na drugim planie).
W przypadku niektórych wytwórni muzycznych może nam zostać udzielona nieodpłatna licencja przez firmę zarządzającą prawami autorskimi do wykorzystywanego utworu. W rezultacie film będzie mógł się wyświetlać w zgodzie z prawem, jednakże mogą mu towarzyszyć reklamy (tutaj pojawia się problem wytłumaczenia rodzicom, że to nie szkoła zarabia na tych reklamach), z których zyski będą przekazywane na rzecz wytwórni. Jeśli takie rozwiązanie, w mojej ocenie z gatunku win-win, nam odpowiada, możemy zmienić ustawienia widoczności filmu na publiczne, nie obawiając się równocześnie, że ktoś zarzuci nam naruszenie praw autorskich do wykorzystanej ścieżki dźwiękowej.
Co do zasady jednak szkoła powinna liczyć się z tym, że publikowanie na przykład na ogólnodostępnej stronie internetowej fragmentów podręczników czy właśnie utworów muzycznych, gdzie dzieci śpiewają popularne piosenki, będzie naruszało prawo autorskie.
Pomimo tego, że niniejszy artykuł jest jednym z najbardziej rozległych na moim blogu, problematyka prawa autorskiego w szkole została tu jedynie dyskretnie zarysowana niemal całkowicie ignorując takie zagadnienia jak prace plastyczne i wypracowania uczniów, fakt istnienia bibliotek czy sytuacje, w których nauczyciel muzyki komponuje własne piosenki lub też tworzy opracowania już istniejących.
W kontekście opisanych przypadków istotne jest by zapamiętać jeszcze trzy ważne rzeczy. Opisane formy dozwolonego użytku odnoszą się do utworów rozpowszechnionych, czyli takich, które za zezwoleniem ich autora zostały już wcześniej upublicznione. W większości wypadków przytoczone przepisy nie mają zastosowania do programów i gier komputerowych. Wreszcie – korzystanie z nich powinno odbywać się z uwzględnieniem art. 35 ustawy.
Jeżeli pojawi się potrzeba opracowania jakiegoś dodatkowego, budzącego wątpliwości zagadnienia, zapraszam do kontaktu – oczywiście już w ramach tradycyjnej usługi prawnej – za pośrednictwem formularza lub adresu e-mailowego kuba@techlaw.pl
Tags apel a prawo autorskiecontentIDimpreza szkolnakserowanie a prawo autorskienauczyciel prawo autorskieozzprawo autorskie w nauczaniuszkolna dyskoteka prawo autorskieszkoła a prawo autorskieyoutube a prawozaiks
„Bo w 1994 roku pojawiło się prawo autorskie” – częsty błąd mediów technologicznych
Uważam, że istotne jest aby każdy choć w małym ale przynajmniej jakimś zakresie znał prawo autorskie. Miała taki przedmiot na studiach i ta wiedza przydaje się w życiu.
Super artykuł, choć faktycznie rodzi się dalej mnóstwo pytań.
Co z prywatnymi szkołami językowymi? Czy można na zajęciach wykorzystać np. dwa akapity z Harry Pottera jako element ćwiczenia na rozumienie tekstu? Całość jest w końcu komercyjna (tzn. kurs jest odpłatny itd.). Czy to samo dotyczy kursów on-line (w co osobiście wątpię)?