Source: http://wyszkowski.com.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=135:s%C4%85d-lustracyjny&Itemid=107
Timestamp: 2020-06-05 05:43:16
Legal References Found: art.40
 art. 31
 art.31
 art.18
 art.31
 art.9
 art.26
 art.31
 art.31
in fine
 art.262
 art.181
 art.181
 art.181
 art.20
 art. 5
 art.20
 art.7
 art.4
 art.19
in dubio
 art.5
 art.42
 art. 22
 art.410
 art.5
 art.31
in dubio

Document Content:
Przeglądane 21915 razy
Uzasadnienie wyroku Sądu Lustracyjnego w sprawie Lecha Wałęsy z dn. 11 sierpnia 2000 r.
Postępowanie w przedmiocie orzeczenia o zgodności z prawdą oświadczenia dotyczącego pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z tymi organami w okresie od dnia 22 lipca 1944 r.do dnia 10 maja 1990 r. złożonego przez kandydata na Urząd Prezydenta Rzeczy¬pospolitej Polskiej Lecha Wałęsę wszczęte zostało z urzędu, po myśli art.40 b ust.1 ustawy z 27.IX.1990 r.o wyborze Prezydenta RP ( Dz.U.47/00 p.544),w dn.12 lipca 2000 r. (k.6 t.I akt sprawy - postanowienie SA).
Również w dn.12.VII Sąd wystąpił zgodnie z normą art. 31 ust.1 tzw.ustawy lustracyjnej do Ministrów właściwych do spraw obrony narodowej,spraw wewnętrznych, spraw za¬granicznych,sprawiedliwości oraz do Szefa Urzędu Ochrony Państwa o udostępnienie wszelkich materiałów operacyjnych i archiwalnych,a także innych dokumentów niezbędnych do przeprowadzenia dowodów (k.8-13 t.I).
W odpowiedzi Ministrowie Obrony Narodowej,Spraw Zagranicznych i Sprawiedliwości poinformowali ,że nie dysponują takimi materiałami i dokumentami (k.15,20,21 i 25 t.I i k.3013 t.XVI).
Minister Spraw Wewnętrznych przekazał natomiast ok.3000 stron dokumentów ( od k.86 t.I do końca t.XV) mających dla postępowa¬nia dowodowego w sprawie znaczenie o tyle tylko,że dokumentują one zakres inwigilacji jakiej poddany był Lech Wałęsa w 1.80¬tych jako Przewodniczący NSZZ "Solidarność" przed i po delegalizacji Związku.
Dla późniejszych ustaleń faktycznych,a w istocie jako wskazania dla poszukiwania dalszych dowodów posłużyły Sądowi z tej grupy materiałów jedynie informacj~ z k.191 t.I akt i
z k.244-49 t.II akt sprawy,o czym w dalszej części uzasadnie¬nia.
Urząd Ochrony Państwa przekazał natomiast szereg wytworzonych przez byłą SB MSW dokumentów mających wskazywać,że Lech Wałęsa w dn.29 grudnia 1970 r.został przez KWMO w Gdańsku pod nr. 12535 zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie "Bo1ek".W rejestrach b.SB figurował do 19 czerwca 1976 r. kiedy to ze względu na jego niechęć do współpracy dokonano wyrejestrowania,akta archiwalne t.w. przekazując do archiwum. Z informacji BEiA UOP wynika ( k.31 t.I),że akta te nie zachowały się.
Poza dokumentami ewidencyjnymi z rejestrów byłej SB (k.33¬36,44-54,57-60 t.I i k.3030-3031 t.XVI) UOP nadesłał Sądowi Apelacyjnemu:
- informację sporządzoną z materiałów archiwalnych UOP ¬k.30-32 t.I,
- notatkę służbową st.szer.M.Aftyki sporządzoną 21.VI.1978r. zawierającą analizę akt t.w."Bo1ek" nr.I 14713 - k.37-39 t. I, - notatkę służbową z dn.9.X.1978 r. z rozmowy przeprowadzonej przez funkcjonariuszy SB Łubińskiego i Wojta1ika z Lechem Wałęsą, a mającej na celu rzekome nakłonienie L. Wałęsy do ponownego nawiązania współpracy (k.40-43 t. I),jak wskazano w piśmie Dyr.BEiA UOP (k.30 t.I) nie wiadomo kiedy powstały nadesłane kserokopie obu notatek, nie są również znane losy materiałów oryginalnych,
- analizę ppor. A. Żaczka z 20.IV.1982 r.(k.63-83 t. I ),również (k.31 t. I) nie jest wiadomo kiedy i z jakich materiałów sporządzono nadesłaną kserokopię, ani jaki jest los oryginału.
Nadto UOP w dn.25.VII nadesłał kserokopie rzekomo własno¬ręcznie przez t.w. "Bolek" sporządzonych-dwu pokwitowań odbioru pieniędzy od funkcjonariusza SB z 18.11.1971 r. i z 29.VI.1974 r.(k.3022 i 3023 t .XVI akt) i informacji ¬"doniesienia" z dn.12.I.1971 r.(k.3025-3027 t. XVI).Z infor¬macji Dyr. BEiA UOP wynika, że nie wiadomo i w tym przypadku
z jakich materiałów wykonano nadesłane kserokopie (k.3016-17 t. XVI) i jaki jest los oryginałów.
Z dołączonego do nich (k.3019) pisma Naczelnej Prokuratury Wojskowej do dyr. Biura Śledczego MSW z 21.VII.82 i ulotki sygnowanej w styczniu 1982 r. przez Ogólnopolski Komitet Oporu (OKD),a podpisanej Mieszko II (k.3020-3021 t. XVI) wynika z jednej strony, iż sporządzone rzekomo przez t.w. "Bolek" rękopisy znaleziono 21 kwietnia 1982 r.w Bydgoszczy w trakcie przeszukania mieszkania ( data kwiecień 1982 koresponduje z w/w analizą ppor. Żaczka),z drugiej zaś, ulotka "OKO -Mieszko II " koresponduje z zapisem dotyczącym ustaleń dokonywanych przez b. SB MSW po zaginięciu Eligiusza Naszkowskiego funkcjonariusza b. SB ulokowanego w strukturach NSZZ "Solidarność".
W pismach Dyr. BEiA UOP (k. 26-32 t. I i k. 3016 t. XVI) wskazano również inne akta i dokumenty, w których przewija się osoba Lecha Wałęsy, bądź t.w."Bolek". Samo ich wskazanie bez podania bliższych danych nie pozwalało początkowo na ocenę ich przydatności dla postępowania dowodowego.
Na rozprawie w dn.26 lipca 2000 r. Sąd Apelacyjny postanowił zwrócić się w trybie art.31 ustawy lustracyjnej do właściwych organów o :
- nadesłanie akt Prokuratury Okręgowej w Warszawie sygn. V Ds 177/96,
- udostępnienie przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Szefa UOP-u akt, bądź dokumentów dotyczących działań o kryptonimie "OKO" i" SĄD" w ramach, których dążono do wykazania, że Lech Wałęsa jest współpracownikiem SB,
- nadesłanie przez I Prezesa Sądu Najwyższego informacji otrzymanej 4.VI.1992r.od ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych o zasobach archiwalnych byłej SB MSW dotyczących Lecha Wałęsy.
Analiza nadesłanych przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie akt V Ds 177/96 pozwoliła na ustalenie, że zawierają one sporządzony w nocy z 5/6 czerwca 1992 r. protokół spisu zawartości sejfu ówczesnego Szefa UOP-u Piotra Naimskiego. Wynikało z niego m.in., że znajdowała się w sejfie
sporządzona w listopadzie 1990 r. opinia grafologiczna z badania w/w dwóch pokwitowań odbioru pieniędzy z 18.II.1971r. i z 29.VI.1974 r. oraz informacji - "doniesienia" z 12.1.1971 r. rzekomo sporządzonych przez t.w. " Bolek". Na żądanie Sądu Apelacyjnego UOP przekazał ją w dn. l.VIII.00 (k.3071-3086 t. XVI) wraz z innym odnalezionym dokumentem-¬notatką funkcjonariusza SB z 24.V.85 r.(k. 3068-70).Z kolei w wykonaniu postanowienia Sądu z rozprawy z dn.2.VIII.00 (pismo z 3.VIII.00) UOP w dn.10 sierpnia 2000 r. dostarczył dwa dokumenty o zasadniczym dla rozstrzygnięcia sprawy znaczeniu, a to : "Uzupełnienie oświadczenia" insp. Wydz. II BS SB MSW mjr. A. Stylińskiego z 9.V.1985 r. i informację od K.o "Władek" z 11.IX.1971 r. przyjętą przez kpt. Z. Ratkiewicza, którego nazwisko wielokrotnie pojawia się w dokumentach przechowywanych w sejfie Szefa UOP 6.VI.1992r.jako osoby przyjmującej meldunki-informacje od t.w. "Bolek".
Nadto w dn. 11.VIII UOP na żądanie Sądu dostarczył informację
od t.w. "Maciej" sporządzoną 20.XII.1970 r. ( wszystkie dokumenty w kopercie k.3150 A t. XVI).
Powyższy opis sposobu i trybu gromadzenia materiałów stanowiących podstawę rozstrzygnięcia w sprawie jest nie¬zbędny z dwu powodów.
Po pierwsze ustawa lustracyjna dla postępowania wobec kandydatów na urząd Prezydenta RP nie przewiduje - jak w przypadku innych osób podlegających lustracji -swoistego "postępowania przygotowawczego" prowadzonego przez Rzecznika Interesu Publicznego, który po zgromadzeniu dowodów składa, wniosek o wszczęcie przez Sąd Apelacyjny postępowania, jeśli uznaje, że wskazują one na możliwość złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego ( art.18 a ust. l ustawy).
W tzw. trybie " prezydenckim" Sąd sam gromadzi dowody z pominięciem Rzecznika, otrzymując je od wskazanych w ustawie organów ( art.31 ustawy). Sprawia to, że postępowanie wobec kandydatów na urząd prezydenta RP może -jak w sprawie Lecha Wałęsy-ulegać przedłużeniu, gdy stosowne urzędy dysponują
dużą ilością, często rozproszonych i różnej wartości materiałów archiwalnych. Stąd przy uwzględnieniu oczywistej
w tej sytuacji inicjatywy dowodowej stron i obowiązku poszukiwania przez Sąd dowodów z urzędu ( art.9§1 kpk) zmiana art.26 ustawy lustracyjnej dokonana przez znowelizowaną ustawę o wyborze Prezydenta ( Dz.U.43 p.488 z 25.V.2000 r.) zakreślająca Sądowi Apelacyjnemu 21-dniowy termin na wydanie orzeczenia w I instancji ( po otrzymaniu od Państwowej Komisji Wyborczej oświadczenia lustracyjnego kandydata), podczas gdy poprzednio orzeczenie należało wydać nie później niż 21 dni przed dniem wyborów, wydaje się co najmniej nie przemyślana, a zachowanie owego terminu instrukcyjnego często nierealne.
Po drugie zaś przepis art.31 ustawy lustracyjnej tak w
ust. l jak i 3 przewiduje udostępnienie sądowi przez Ministrów,
Szefa UOP-u oraz instytucje i organy państwowe materiałów operacyjnych, archiwalnych i innych dokumentów oraz materiałów o ile - w ich ocenie - są one niezbędne do przeprowadzenia dowod6w,bądź mogą mieć istotne znaczenie dowodowe.
Taka konstrukcja ustawy sprawia, że Sąd Apelacyjny może otrzymać materiały już wyselekcjonowane i niepełne.W sprawie niniejszej tylko inicjatywa Sądu pozwoliła na uzyskanie z UOP-u opinii grafologicznej z 1990 r., a wniosek Rzecznika Interesu Publicznego - "Oświadczenia " z 9.V.1985 r. i informacji od K.O. "Włodek" z 11.IX.1971 r.
Zaistniała sytuacja nie musi świadczyć o złej woli, czy "manipulacji" posiadanymi materiałami przez organy wskazane w art.31 ustawy. Może świadczyć, natomiast o tym, że nie są one przygotowane do stosowania reguł oceny dowodów jakimi należy kierować się w postępowaniu karnym.
Nadesłany Sądowi dokument z 9.V.1985 r.był już co prawda wykazany w piśmie Dyr. BEiA UOP z dn.21.VII.00 (k.30 in fine). Jego opis w niczym jednak nie oddawał wartości dowodowej zawartych w nim zapisów. Zdaniem Sądu winien on, ze względu na jednoznaczną treść, być przekazany przez UOP - z urzędu, w pierwszej partii materiałów 21 VII OO. Mogło bowiem dojść do sytuacji ( gdyby nie żądanie Sądu z 3.VIII), że dokument ten, podobnie jak opinia grafologiczna z 1990 r. pozostałby nieznany Sądowi, a to mogło ewentualnie, wypaczyć przebieg postępowania dowodowego.
Takimi zatem dowodami z dokumentów dysponował Sąd Apelacyjny w toku rozpoznania sprawy o stwierdzenie zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego kandydata na Urząd Prezydenta RP p. Lecha Wałęsy.
Po ich ujawnieniu na rozprawach, przeprowadzeniu dowodów
z przesłuchania w charakterze świadków Antoniego Macierewicza, Adama Żaczka, Piotra Naimskiego, Gromosława Czempińskiego, Marka Aftyki i Ryszarda Łubińskiego oraz dowodu z wyjaśnień lustrowanego - Sąd Apelacyjny ustalił następujący stan faktyczny.
Punktem wyjścia dla dokonywanych przez Sąd ustaleń okazały się akta postępowania przygotowawczego przeciwko A. Milczanowskiemu, G. Czempińskiemu i J. Koniecznemu o czyny z art.262 dkk, nadesłane przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie¬ sygn. V Ds 177/96(postępowanie prawomocnie umorzono).
Jak wspomniano powyżej w aktach tych znajduje się protokół spisu zawartości sejfu Szefa UOP-u sporządzonego w nocy
z 5 na 6 czerwca 1992 r. W sejfie tym znajdowały się natomiast wszystkie dokunenty jakimi MSW dysponowało w tym czasie, a które miały świadczyć o tym, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB PRL. Spisu owego dokonano przy udziale zarówno Piotra Naimskiego, jak i ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych Antoniego Macierewicza (k.35-45 t.I akt Prok.).
Sąd przesłuchał obie te osoby w charakterze świadków - w trybie art. l8l§l kpk.
Obaj świadkowie zgodnie potwierdzili (św. Macierewicz ¬prot. rozprawy z dn.2.VIII.00-część tajna, św. Naimski - prot. rozprawy z II.VIII.OO - część tajna), że dołączony do akt V Ds 177/96, a okazany im protokół, oddaje precyzyjnie zawartość sejfu Szefa UOP-u, co potwierdzili własnoręcznymi podpisami, złożonymi wówczas na każdej stronie jego oryginału.
Kompleks dotyczących tej okoliczności dowodów, a to - zeznania obu w/w świadków, wspomniany protokół i nadesłana na żądanie Sądu (art. 31 ustawy) przez I Prezesa Sądu Najwyższego informacja jaką 4.VI.1992 r. Min.Antoni Macierewicz przekazał w wykonaniu Uchwały Sejmu z dn. 28.V.1992r. zobowiązującej go do podania pełnej informacji na temat urzędników państwowych będących współpracownikami UB i SB w 1.45-90 (uchwała ta orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 19.VI. 1992 r.(U.6/92) uznana została za niezgodną z konstytucją, a jej stosowanie zawieszone) - pozwala na nie budzące naj¬mniejszych wątpliwości ustalenia, a to:
Ówczesny Minister Spraw Wewnętrznych św. Antoni Macierewicz i ówczesny Szef Urzędu Ochrony Państwa św. Piotr Naimski
w momencie sporządzania tzw. "listy Macierewicza" dysponowali
w jej części dotyczącej ówczesnego Prezydenta Lecha Wałęsy, poza archiwalnymi zapisami z rejestrów byłej Służby Bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL, wskazującymi na zarejestrowanie w dn.29.XII.1970 r. Lecha Wałęsy jako t.w. pseudonim "Bolek" i wyrejestrowanie go 19.VI.1976 r. ze względu na niechęć do współpracy, tylko i wyłącznie nie¬wiadomego pochodzenia kserokopiami pokwitowań za otrzymane pieniądze, własnoręcznie rzekomo sporządzonym "doniesieniem" z 12.1.1971 r.(kserokopia) oraz spisanymi przez oficerów SB doniesieniami ze słów t.w. "Bolek". Wśród nich oprócz wspomnianego "doniesienia" znajdowały się oba pokwitowania z 18.11.1971 i z 29.V1.1974, którymi dysponuje Sąd w sprawie niniejszej.
Dysponowali nadto m.in.wspomnianą już opinią grafologiczną
z listopada 1990 r.( k.3073-3086 akt) nie potwierdzającą, że autorem odręcznych zapisów dokonanych na owych pokwitowaniach i "doniesieniu" jest Lech Wałęsa.
Dysponowali również notatką podpisaną "Mieszko II " w
imieniu Ogólnopolskiego Komitetu Oporu NSZZ "Solidarność" (OKO) oraz wiedzą, że w ramach m.in. operacji "OKO" Ministerstwo Spraw Wewnętrznych PRL podejmowała działania, których celem było skompromitowanie Lecha Wałęsy jako t.w. byłej Służby Bezpieczeństwa MSW PRL. Obaj świadkowie przyznali, że.w ,zasobach UOP w czerwcu
1992 r, nie było jakiegokolwiek oryginalnego dokumentu sporządzonego
własnoręcznie przez t.w."Bolek" ( nie w postaci kserokopii), a informacja dotycząca Prezydenta Lecha Wałęsy przekazana
I Prezesowi Sądu Najwyższego, Prezesowi Trybunału Konstytucyjnego, Marszałkom Sejmu i Senatu oraz Premierowi, opierała się wyłącz¬nie na zapisach z rejestrów byłej SB MSW. Dodatkowa adnotacja przekazana w/w adresatom "akta archiwalne zachowane" oznaczała istnienie omówionych wyżej kserokopii dokumentów zgromadzonych w sejfie Szefa UOP-u, a nie istnienia akt archiwalnych t.w. "Bolek" w postaci teczki personalnej i teczki pracy współpracownika SB.
W kontekście ustaleń powyższych nabierają znaczenia zeznania św. Adama Żaczka (protokół rozprawy z dn.2.VIII.OO¬część tajna), który w kwietniu 1982 r. jako funkcjonariusz SB sporządzał analizę dokumentów dotyczących rozpracowania Lecha Wałęsy. Świadek przesłuchany w trybie art.181§1 kpk zeznał, że dysponował kompletem dokumentacji związanej z osobą L. Wałęsy w tym rzekomymi oryginałami doniesień i pokwitowań sporządzonych jakoby przez t.W. "Bolek". Ponieważ sporządzona przez Centralne Laboratorium Kryminalistyki KGMO (płk Wójcik - nie żyje) opinia grafologiczna z badania owych oryginałów nie potwierdzała ich autentyczności, nie tylko nie zostały one ujęte w analizie świadka - w istocie nie zawiera ona bowiem żadnego stwierdzenia o agenturalnej działalności Lecha Wałęsy-ale zarówno rzekome oryginały, jak i opinia nie zostały zachowane (k.3123,3141 i 3144 t. XVI. Owe zeznania świadka o tyle mają, zdaniem Sądu, znaczenie
dla ustaleń i rozważań w sprawie niniejszej, że o ile istotnie świadek dysponował oryginałami dokumentów sygnowanych przez t.W. "Bolek", to niewykorzystanie ich przez SB MSW w 1982 r.(stan wojenny) i później, dla wytoczenia Lechowi Wałęsie procesu, bądź skompromitowania go (zeznania św. Żaczka) może świadczyć o tym, iż rzekome oryginały były spreparowane w ramach operacji prowadzonych przez SB przeciwko Lechowi Wałęsie pod kryptonimem "SĄD", "OKO" i in. Ich "autentyczność" musiała budzić na tyle istotne wątpliwości, że nie zostały użyte w formie oryginalnej, a jedynie w kserokopiach (operacja OKO).
Rozumowanie to znajduje potwierdzenie w działaniach opisanych w "Uzupełnieniu oświadczenia" z 9.V.85 r., w trakcie których usiłowało zainspirować ambasadę Norwegii do wykonania badań grafologicznych, co też nie przyniosło efektów. Na poprawność powyższej hipotezy może również wskazywać zbieżność choćby daty sporządzenia owej analizy, z datą znalezienia obu pokwitowań i "doniesienia" przy wspomnianej ulotce sygnowanej "OKO - Mieszko II" (k.3019-3020 t.XVI). Skoro zatem już w 1982 r.b. SB nie dysponowała oryginalnymi dokumentami pozwalającymi na skompromitowanie Lecha Wałęsy jako t.w."Bolek", powstaje pytanie czy dysponowała nimi kiedykolwiek wcześniej.
Jedynymi poszlakami mogącymi na to wskazywać są dostarczone Sądowi w kserokopiach dwie notatki urzędowe. Pierwsza z nich sporządzona 21 czerwca 1978 r. przez ST. szer. M. Aftykę, druga z 9 października 1978 r. sporządzona przez funkcjonariuszy III Wydz. WUSW w Gdańsku Łubińskiego i Wojtalika ( nie żyje).Nie żyje również funkcjonariusz Graczyk, który miał rzekomo zwerbować Lecha Wałęsę. Świadków R. Łubińskiego i M. Aftykę Sąd przesłuchał w trybie art.181§1kpk na rozprawie w dn.11.VIII.OO.
Św. Łubiński ( protokół z rozprawy z 11.VIII.OO -część tajna) zaprzeczył treści notatki podpisanej przez siebie i mjr Wojtalika (k.40-43 t. I). Zeznał, że do planowanej rozmowy, która miała mieć charakter ostrzegawczy, a nie werbunkowy, w efekcie w ogóle nie doszło, gdyż Lech Wałęsa rozmowy odmówił: jak to określił świadek "trzasnął drzwiami i wyszedł".
Nie umiał natomiast świadek wytłumaczyć, bądź nie chciał, dlaczego zatem podpisał się pod notatką sporządzoną przez mjr Wojtalika, skoro nie tylko nie oddaje ona przebiegu zdarzeń, ale i zawiera sugestie o przyznaniu przez Lecha Wałęsę, że miał on agenturalną przeszłość.
Św. M. Aftyka również przesłuchany w trybie art.181§1 kpk prot. rozprawy z 11.VIII.00 -część tajna) zasłonił się niepamięcią. Zeznał, że był w 1978 r. młodym funkcjonariuszem, pozostającym w służbie od dwóch miesięcy, któremu polecono sporządzić analizę akt t.w. " Bolek" o nr I 14713.Jak zeznał - nie pamięta jakimi dysponował wówczas materiałami, nie kojarzył wówczas nazwiska i osoby Lecha Wałęsy, nie potrafił również skojarzyć badanych dokumentów z Lechem Wałęsą w momencie, gdy ten po sierpniu 80 r. stał się osobą publiczną. Zeznanie to nie pozwala tym samym na poczynienie jakichkolwiek ustaleń dowodowych co do wartości informacji zawartych w notatce św. Aftyki tym bardziej, że jako notatka z przeglądu akt archiwalnych t.w. zawiera ona w istocie jedno enigmatyczne zdanie dotyczące efektów współpracy. Nie zawiera natomiast jakiejkolwiek informacji o składanych meldunkach przez t.w., pobieranym wynagrodzeniu itd. Zadziwiające również wydaje się, że akta rzekomo cennego, wieloletniego t.w. otrzymuje do opracowania funkcjonariusz z 2 - miesięcznym stażem, który nie ukończył żadnej milicyjnej szkoły, ani nie przeszedł stosownego przeszkolenia (zeznania świadka Aftyki).
Utwierdza to Sąd w przekonaniu, że wartość dowodowa zeznań byłych funkcjonariuszy SB w postępowaniach lustracyjnych musi być oceniana ze szczególną ostrożnością, bez względu na to czy, zeznają oni na korzyść, czy na niekorzyść lustrowanego.
Sąd przesłuchał nadto w charakterze świadka generała Gromosława Czempińskiego-Szefa UOP w połowie lat 90.
Z zeznań świadka wynika jedynie, że nie dysponował on jako Szef UOP-u żadnym oryginalnym dokumentem wskazującym
na związki Lecha Wałęsy z b. SB MSW. Wskazał natomiast, że w 1.80-tych, kiedy był oficerem wywiadu PRL, Służba Bezpieczeństwa MSW zwracała się do Wywiadu o współudział w preparowaniu dokumentów wskazujących na agenturalność Lecha Wałęsy.
Wywiad odmówił udziału w tej" operacji".
Zeznał też, że mimo publicznego ujawnienia tzw. "listy Macierewicza " i wiedzy o istnieniu dokumentów mogących wskazywać, że dowody na współpracę Lecha Wałęsy z SB mogą być spreparowane - nie było w czasie jego urzędowania stosownego "klimatu politycznego", aby wiedzę tę ujawnić publicznie.
Sąd dał wiarę św.Macierewiczowi, Naimskiemu, Żaczkowi i Czempińskiemu. Zeznają oni o faktach, które znajdują potwierdzenie w zgromadzonych przez Sąd i ujawnionych w toku przewodu sądowego dokumentach.
Dał również wiarę zeznaniom św. Łubińskiego, co do tego, że
do rozmowy z Lechem Wałęsą w dn.9.X.1978 r. (notatka k.40-43 t.I.) w istocie w ogóle nie doszło. Stwierdzenie to jest zgodne z wyjaśnieniami Lecha Wałęsy z rozprawy z dn.26.VII.00, w których nie przecząc faktowi wezwania w miejscu pracy na rozmowę z funkcjonariuszami SB wyjaśnił, że odmówił prowadzenia rozmowy, a treść sporządzonej notatki nie jest prawdziwa. Sąd nie dał natomiast temu świadkowi wiary co do nieumiejętności wytłumaczenia dlaczego zatem podpisał sporządzoną przez mjr.Wojtalika notatkę zawierającą treści nieprawdziwe. Zdaniem Sądu świadek Łubiński wie dlaczego sporządzono ją w takim, a nie innym brzmieniu, nie chce nato¬miast wprost przyznać obecnie, że brał udział jako funkcjonariusz SB w preparowaniu dokumentacji operacyjnej, co przecież jednoznacznie wynika ze złożonego zeznania.
Zeznania tego świadka w kontekście omówionej wyżej notatki szer. M.Aftyki z 21.VI.1978 r.wskazują, zdaniem Sądu, jedynie na fakt, że już w połowie 1978 r., gdy publicznie znana była działalność takich organizacji opozycyjnych jak: Komitet Obrony Robotników, Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, a w Gdańsku - Ruch Młodej Polski i powstających właśnie Wolnych Związków Zawodowych, Służba Bezpieczeństwa MSW podjęła ponowną (po r.1970) inwigilację Lecha Wałęsy, jako osoby związanej z WZZ, podobnie jak inwigilowała innych członków wspomnianych ugrupowań.
Inwigilacja ta rozpoczęta 10 lipca 1978r. założeniem sprawy operacyjnego rozpoznania krypt. "Bolek" nr ewid. GD-025687 przez były Wydział III-A KW MO-Gdańsk (vide k.63 i k.31 p.4 t. I), doprowadziła do wytworzenia do kwietnia 1982 r.-14 tomów akt, które miały być ( pismo z k.62) wykorzystane procesowo przeciwko Lechowi Wałęsie. 29.VIII.1989 r. zgromadzone w toku tych działań materiały zniszczono ( k.31 t. I).
Ustalając czy przed 1982 r. SB MSW dysponowała oryginalnymi "doniesieniami", czy pokwitowaniami, bądź inną oryginalną dokumentacją pochodzącą od t.w. "Bolek" należy ponownie rozważyć informacje z pisma mjr. Stylińskiego z 9.V.1985 r. Wynika z niego m.in. że koncepcja" działań specjalnych" dotyczących L. Wałęsy miała na celu pokazanie społeczeństwu
za pośrednictwem fikcyjnej organizacji "OKO "przewodniczącego NSZZ "Solidarność" jako agenta SB. Pierwszy etap działań polegał na "przedłużeniu działalności" t.w. ps. "Bolek" t.j. L. Wałęsy o minimum 10 lat.
Zdaniem Sądu, stylistyka powyższego fragmentu pisma wskazuje (użycie cudzysłowu) na pozorność rzekomego przedłużenia działalności, a w istocie na konieczność spreparowania również materiałów o rzekomej, wcześniejszej działalności. Świadczy o tym kolejny zapis - użyto nawiasu ¬"ostatnie doniesienie "Bolka" pochodziło z 1970 r." . Z rejestrów ewidencyjnych b. SB wynika natomiast, że Lech Wałęsa został zwerbowany 29.XII 1970r. Jedyną informację o rzekomej współpracy "Bolka" z 1970r. jest zapis z akt sprawy V Ds 177/96 Prok. Okręgowej w Warszawie zawarty w omawianym protokole spisu zawartości sejfu szefa UOP z 5/6.VI.1992 r.
Spis ten wymienia notatkę z rozmowy z Lechem Wałęsą z dn. 19.XII.1970 r. W dniu tym Lech Wałęsa został zatrzymany przez Milicję i przebywał w areszcie Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Gdańsku. Chodzi zatem bez 'wątpienia o "nieformalne przesłuchanie" jakiemu byli wówczas poddawani wszyscy zatrzymani uczestnicy wydarzeń grudniowych 1970r. na Wybrzeżu. Lech Wałęsa przyznał na rozprawie 26.VII.OO, że nie tylko był wówczas przesłuchiwany, ale kazano mu podpisywać różnego rodzaju oświadczenia m.in. o zachowaniu w tajemnicy treści prowadzonych rozmów itp.
Z kolei z informacji udzielonej przez t.w."Maciej" w dn.20.XII.70 r., a zwłaszcza z dokonanych na niej adnotacji funkcjonariusza SB wynika, że w tym dniu SB nie identyfikowała jeszcze Lecha Wałęsy z konkretną osobą, tym bardziej nie identyfikowało go jako osoby podatnej na propozycję współpracy. Przeciwnie z zapisów dokonanych przez funkcjonariusza wynika, że Lech Wałęsa powinien, jak inne wymienione w informacji osoby, podlegać obserwacji.
Kolejna informacja dotycząca Lecha Wałęsy pochodzi od K.O. "Władek" z 11.IX.71r. Mowa w niej o determinacji z jaką zabiegał o wykonanie tablicy upamiętniającej poległych w grudniu 70 r. Adnotacje funkcjonariusza SB zalecają obserwację L. Wałęsy, podjęcie dalszych przedsięwzięć operacyjnych i przeprowadzenie z L. Wałęsą rozmowy wyjaśniającej oraz dołączenie kopii notatki do akt K.O. "Władek" i do akt "Bolka" -nie t.w."Bolek". Zapisy te sporządził funkcjonariusz, który w tym czasie -jak wynika ze spisu zawartości sejfu Szefa UOP-u z 92 r. - przyjmował meldunki od t.w. "Bolek". Zalecenie dołączenia kopii notatki K.O. "Władek" do akt "Bolka", a nie t.w. "Bolek" może w tej sytuacji o niczym nie świadczyć, może być zwykłą niestarannością, ale równie dobrze może świadczyć o tym, że w 1971 r. teczka t.w. "Bolek" - jak
i później, w ogóle nie istniała. Istniały natomiast akta, czy sprawa rozpracowania Lecha Wałęsy o kryptonimie "Bolek",
która w przyszłości posłużyła do spreparowania w ramach operacji m.in. "OKO" akt archiwalnych t.w. "Bolek".
Wszystkie omówione powyżej dokumenty są materiałami operacyjnymi. Wymagają zatem, na potrzeby postępowania lustracyjnego, podobnie, zresztą jak na potrzeby każdego innego postępowania sądowego, potwierdzenia dowodowego, przy zachowaniu wszelkich przewidzianych reguł i szczególnej wnikliwości ocen.
Dlatego też orzekając na podstawie omówionych wyżej, a ujawnionych w toku rozprawy głównej, okoliczności -art. 410 kpk - Sąd Apelacyjny zważył co następuje.
Postępowanie lustracyjne prowadzone w trybie ustawy z dn. 11 kwietnia 1997 r. (Dz.U.70 p.443 z późn. zm.) nie jest pierwszą próbą zmierzającą do ujawnienia pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w 1. 44-90 osób pełniących funkcje publiczne.
Pierwszą próbą były działania Ministra Spraw Wewnętrznych podjęte w wykonaniu Uchwały Sejmu z dn. 28.V.1992 r. Sporządzona w ich wyniku tzw." lista Macierewicza" była przyczyną odwołania Rządu Premiera Jana Olszewskiego, sama zaś uchwała uznana została przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodną z konstytucją ( orzeczenie TK z 19.VI.1992 r.¬U.6/92) .
Starania o nadanie procedurze lustracji "cywilizowanego" charakteru doprowadziły do uchwalenia ustawy z 11 kwietnia 1997 r. i odebrania decyzji w tym przedmiocie władzy wykonawczej i politykom.
Jej mocą orzekanie o zgodności z prawdą oświadczeń lustracyjnych powierzono Sądowi Apelacyjnemu w Warszawie, który w toku postępowania, w zakresie ustawą nie uregulowanym, stosuje odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania karnego.
Przepisy te, jak już wspomniano, nakazują: opierać orzeczenie o całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy -art. 410 kpk, dążyć do prawdziwych ustaleń faktycznych -art.2§2 kpk, badać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść, jak i niekorzyść osoby lustrowanej ¬art.4 kpk i art.20 ustawy oraz rozstrzygać nie dające się usunąć wątpliwości na korzyść osoby lustrowanej - art. 5§2 kpk i art.20 ustawy. Nadto art.7 kpk nakazuje oceniać zgromadzone dowody swobodnie (nie dowolnie) z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego. Wszystkie te fundamentalne dla procedury karnej zasady" rzetelności" postępowania karnego mają zastosowanie w postępowaniu lustracyjnym, czemu dał wyraz również Trybunał Konstytucyjny m.in. w wyrokach z 21 października 1998 r.-sygn.K.24/98 i z 10 listopada 1998r. -sygn.K.39/97.
M.in. w wyroku z 21 października 1998 r. ustalił zakres stosowania ustawy lustracyjnej. Stwierdził, że wbrew swej nazwie ustawa ta nie dotyczy kontrolowania przeszłości osób jej poddanych, lecz jedynie prawdziwości składanych przez
nie oświadczeń w tym przedmiocie. Co więcej zaś stwierdził,
że w postępowaniu lustracyjnym stosuje się domniemanie prawdziwości oświadczeń co oznacza nie tylko to, że kontrolowane przez Sąd będą tylko oświadczenia, których prawdziwość budzi wątpliwości, lecz także i to, że jak długo prawomocne orzeczenie sądu nie ustali, iż złożone oświadczenie jest niezgodne z prawdą, nikt nie ma prawa jego prawdziwości podważać.
Z kolei w wyroku z 10 listopada 1998 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że zgodna z konstytucją RP wykładnia pojęcia "współpracy" o której mowa w art.4 ustawy pozwala na ustalenie przesłanek łącznie znamionujących "współpracę".
"Współpraca" ta po pierwsze, musiała polegać na kontaktach
z organami bezpieczeństwa państwa, a więc przekazywaniu im informacji. Po drugie, współpraca musiała mieć charakter świadomy. Po trzecie tajny, a więc dla osoby współpracującej musiało być oczywiste, że fakt nawiązania współpracy i jej przebieg ma pozostać tajemnicą szczególnie dla tych osób i środowisk, których dotyczyły przekazywane informacje. Po czwarte ,współpraca musiała wiązać się z operacyjnym zdobywaniem informacji przez służby bezpieczeństwa państwa. Po piąte, współpraca nie mogła się ograniczyć do samej deklaracji woli, lecz musiała materializować się w świadomie podjętych konkretnych działaniach w celu jej urzeczywistnienia.
Tym samym uznał Trybunał Konstytucyjny za niewystarczające samo wyrażenie zgody w przedmiocie nawiązania i zakresu przyszłej współpracy. Konieczne były konkretne działania odpowiadające wyżej wskazanym - łącznie spełnionym - kryteriom, składające się na rzeczywiste współdziałanie z organami bezpieczeństwa państwa.
Co więcej w tym samym wyroku Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że z zawartego w art.19 ustawy nakazu odpowiedniego stosowania przepisów kodeksu postępowania karnego, wynika zapewnienie osobie lustrowanej wszelkich gwarancji procesowych w tym, co oczywiste, stosowania zasady in dubio pro reo ¬tłumaczenia nie dających się usunąć wątpliwości na korzyść oraz prawa do obrony. Podkreślił, że zasada domniemania niewinności (wspomniany już uprzednio art.5§1 kpk) w zespole gwarancji procesowych odgrywa szczególne znaczenie - jako zasada rangi konstytucyjnej - art.42 ust.3 konstytucji - i dlatego w zakresie ochrony wolności i praw jednostki zawsze stanowi utrwalony standard państwa prawnego.
Obowiązek stosowania omówionych wyżej zasad rzetelnego procedowania wywiedzionych z przepisów kodeksu postępowania karnego i wykładni dokonanej przez Trybunał Konstytucyjny, prowadził w toku niniejszego postępowania do konieczności poszukiwania przez Sąd dowodów ,w szczególności z dokumentów, które pozwoliłyby, jak wspomniano, zweryfikować posiadane materiały operacyjne i potwierdzić istnienie dokumentów pierwotnych, sporządzonych przez t.w. "Bolek", w postaci np. " doniesień " , informac i , meldunków czy pokwitowań odbioru pieniędzy za współpracę. Ich odnalezienie pozwoliłoby dopiero na ewentualne uznanie prawdziwości zapisów w rejestrach byłej SB wskazujących na to, że t.w. "Bolek" to Lech Wałęsa. Równolegle Sąd poszukiwał dowodów przeciwnych, pozwalających na weryfikację autentyczności dokumentów operacyjnych nadesłanych przez UOP przed rozprawą w dn.26. VII.OO i później, w szczególności pokwitowań z 18.11.71 r. i
z 29.VI.1974 r. oraz doniesienia z 12.1.1971 r.
Jak już wspomniano powyżej zarówno z obiektywnego dokumenty jakim
jest" protokół" z otwarcia sejfu Szefa UOP-u z 5/5.VI.1992r., jak i zeznań przesłuchanych na tę okoliczność świadków wynika, że w tym okresie UOP nie dysponował jakimkolwiek dowodem pierwotnym pochodzącym od t.w. „Bolek”.
Z zeznań św. Żaczka i sporządzonej przez niego analizy (k.63-83) wynika, że już w 1982 r. ówczesne MSW nie dysponowało takimi dowodami.
Potwierdza to, zdaniem Sądu dokument w postaci odręcznie sporządzonego w dn.9.V.1985 r. przez mjr Stylińskiego inspektora Wydz.11 Biura Studiów Służby Bezpieczeństwa MSW "Uzupełnienia-oświadczenia". W sposób jednoznaczny i nie pozostawiający wątpliwości wynika z niego, że ówczesne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych dążyło do skompromitowania Lecha Wałęsy, przy wykorzystaniu wszelkich możliwych środk6w nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Jest przecież oczywiste, że gdyby dysponowało oryginalnymi materiałami wskazującymi na jego wsp6łpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, to zostałyby
one wykorzystane. Ponieważ nie dysponowało nimi przeprowadzona została pod kierownictwem 6wczesnego Wiceministra SW Władysława Ciastonia szeroko zakrojona operacja-jako jedna z wielu -fałszowania dokument6w mających świadczyć, że Lech Wałęsa od 10 lat wstecz wsp6łpracował ze SB PRL. Sporządzone w jej toku pokwitowania odbioru pieniędzy i donos6w pod¬pisanych "Bolek" rozprowadzono w Polsce i za granicę m.in. przy pomocy fikcyjnej organizacji "OKO".
Z tego źr6dła pochodzą kserokopie obu pokwitowań i "doniesienia" którymi dysponuje Sąd (vide ulotka sygnowana Mieszko 11- k.3019-3020 t.XV1), z tego też źródła pochodzą prawdopodobnie kserokopie dokument6w jakie znajdowały się w sejfie szefa UOP-u w czerwcu 1992 r., a będące rzekomymi informacjami spisanymi przez funkcjonariuszy SB z rzekomych doniesień t.w. "Bolek".
Dla wniosk6w powyższych znaczenie mają nadto wspomniane powyżej informacje t.w. „Maciej” i K. O . "Władek " , a zwłaszcza zamieszczone na nich adnotacje funkcjonariuszy SB.
Reasumując tę część rozważań stwierdzić należy nadto.
W toku postępowania lustracyjnego Sąd Apelacyjny ma ustawowy obowiązek ustalenia ( vide Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 21.X.1998 r. sygn. K 24/98) jedynie prawdziwości oświadczenia złożonego przez osobę lustrowaną.
W aspekcie prawno-karnym postępowania sprowadza się powyższy obowiązek do do ustalenia, czy istnieją dowody pozwalające zakwestionować złożone oświadczenie.
W tym stanie prawnym i faktycznym Sąd Apelacyjny uznał, że w sprawie o stwierdzenie zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego kandydata na urząd Prezydenta RP pana Lecha Wałęsy brak jakichkolwiek dowodów pozwalających na przyjęcie, że złożone przez Lecha Wałęsę oświadczenie nie jest zgodne
Nie istnieje jakiekolwiek (nawet w postaci kserokopii) zobowiązanie L. Wałęsy do współpracy z byłą Służbą Bezpieczeństwa PRL. Oficer, który rzekomo miał zwerbować lustrowanego nie żyje (kpt. Graczyk). Nie istnieją jakiekolwiek dokumenty pierwotne w postaci własnoręcznie sporządzonych przez t.w. "Bolek" doniesień, pokwitowań itp, nie istnieje teczka pracy i teczka personalna t.w. "Bolek" - a więc dowody pozwalające-zgodnie ze wspomnianymi wyżej orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego ¬na ustalenie, że współpraca t.w. "Bolek", jeśli taki w ogóle istniał, materializowała się w konkretnych działaniach.
Kserokopie którymi dysponuje Sąd i te którymi dysponował Min. Spraw Wewnętrznych w 1992 r. muszą być uznane za bez¬wartościowe dowodowo w świetle informacji przekazanych w notatce kpt. Stylińskiego z 9.V.1985 r. Co więcej podjęte przez ówczesną Służbę Bezpieczeństwa PRL działania dyskredytujące Lecha Wałęsę jako rzekomego tajnego współpracownika ps. "Bolek" w ramach działań operacyjnych "OKO", "ARKA", "SĄD" i innych (vide nadto k.244-49 -tezy na telekonferencję gen. Ciastonia z marca 1983 r.) uniemożliwiają obecnie dokonanie jakichkolwiek niekorzystnych dla lustrowanego ustaleń.
Podobnie jak nie można, wobec powyższego ustalić z całą pewnością, nie pozostawiającą nie dających się usunąć wątpliwości, czy zapisy dot. t.w. "Bolek" w rejestrach SB są zapisami prawdziwymi, czy powstały w czasie rzeczywistym, a nie znacznie później, dla potrzeby kompromitacji Lecha Wałęsy. Nie da się również z tych samych powodów ustalić, czy dla potrzeb SB osoby Lecha Wałęsy nie powiązano fikcyjnie z rzeczywiście istniejącym w latach 70-76 t.w. "Bolek", wykorzystując jego rejestrację i akta archiwalne.
Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny uznał, że ponieważ w sprawie brak jakichkolwiek dowodów potwierdzających rzekomą współpracę Lecha Wałęsy z byłą SB HSW należało orzec, że złożył on zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Sam fakt ¬wbrew twierdzeniom Rzecznika Interesu Publicznego-istnienia zapisów w rejestrach SB i dowodów pośrednich ( poszlak), nie jest wystarczający do przyjęcia, po myśli art. 22 ust.2 zd.2 ustawy, że brak dostatecznych dowodów pozwalających na ocenę prawdziwości oświadczenia i umorzenie postępowania.
Po pierwsze bowiem, sam zapis w rejestrach SB o niczym, w przekonaniu Sądu Apelacyjnego, nie świadczy. Pogląd ten w pełni znajduje oparcie we wspomnianej wyżej wykładni pojęcia "współpraca" dokonanej przez Trybunał Konstytucyjny.
Po drugie, truizmem byłoby przytaczanie w tym miejscu, zasad dotyczących oceny dowodów poszlakowych. Wystarczy stwierdzić, że w sprawie niniejszej nie ma mowy nie tylko o "zamknięciu" łańcucha poszlak, ale nawet o istnieniu "łańcucha" poszlak.
Po trzecie zaś-o ile przyjąć, że rozstrzygnięcie o umorzeniu postępowania lustracyjnego w przypadku braku dostatecznych dowodów pozwalających na ocenę prawdziwości oświadczenia, jest zgodne z konstytucją, a są co do tego zasadnicze wątpliwości natury prawnej, nie rozstrzygnięte do chwili obecnej (vide wyrok TK z 14.VI.2000 sygn.P.3/2000),to - zdaniem Sądu Apelacyjnego, może ono zapaść niejako „w ostateczności" - wtedy dopiero, gdy w ustalonym stanie faktycznym brak podstaw do rozstrzygnięcia jednoznacznego o prawdziwości, bądź nie¬prawdziwości złożonego oświadczenia.
W pierwszej kolejności Sąd musi bowiem zastosować reguły gromadzenia i oceny dowodów przewidziane przez wcześniej
już wskazane przepisy art.410,art.2§2,art.4,art.7 i wreszcie art.5§2kpk; i dopiero, gdyby tak zgromadzone i ocenione dowody nie pozwalały na ocenę prawdziwości oświadczenia Sąd mógłby ewentualnie rozstrzygnąć o umorzeniu postępowania.
W sprawie niniejszej sytuacja taka nie zachodzi. Zastosowanie reguły rozstrzygania nie dających się usunąć wątpliwości na korzyść lustrowanego (art.5§2 kpk) jest tu wystarczającym instrumentem prawnym, pozwalającym orzec, że Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne. Co więcej, można w oparciu o całokształt zgromadzonych w sprawie materiałów operacyjnych, archiwalnych i innych dokumentów ( art.31 ustawy) stwierdzić
z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że nie istniały, pierwotne dokumenty potwierdzające, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem byłej Służby Bezpieczeństwa PRL.
Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny w Warszawie
rozstrzygnął jak w orzeczeniu.
(Podpisy i pieczątki)
Uzasadnienie ustne orzeczenia Sądu Lustracyjnego w sprawie Lecha Wałęsy z 11 sierpnia 2000 r.
Lech Wałęsa napisał prawdę w oświadczeniu lustracyjnym, że nie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Uzasadnienie tego wyroku wygłosił wczoraj sędzia Paweł Rysiński, przewodniczący rozprawy lustracyjnej byłego prezydenta RP
Sprawa niniejsza, jak sądowi przecież wiadomo, wzbudziła powszechne emocje i to nie dziwi, jest to rzecz naturalna. Dziwi natomiast, że wzbudziła również wypowiedzi różnych osób publicznych, parlamentarzystów, w tym również twórców tej ustawy, które są zupełnie bezpodstawne, i dlatego sąd musi rozpocząć to ustne uzasadnienie od nakreślenia pewnego szerszego tła - i historycznego, i prawnego - żeby nie powtarzały się tego typu nieporozumienia, z jakimi mieliśmy do czynienia.
Problem lustracji nie wziął się przecież przy okazji tej kampanii wyborczej. Od co najmniej 1992 roku ta problematyka jest powszechnie znana czy poruszana. Również na tej sali echa tych działań z 1992 r. często się odzywają. Ponieważ uchwała Sejmu z 28 maja 1992 roku, której mocą wykonanie lustracji czy postępowania tam określonego jako lustracyjne powierzono władzy wykonawczej, nie przyniosła pożądanych efektów, a wprost przeciwnie, parlament zdecydował oddać postępowanie lustracyjne w ręce sądu.
Ustawa lustracyjna w związku z tym przewiduje, że sąd posługuje się procedurą karną - kpk. W związku z tym sprawia to, że postępowania lustracyjne są postępowaniami nadzwyczaj skomplikowanymi z prawnego punktu widzenia. Na konieczność stosowania reguł kodeksu postępowania karnego nakładają się przecież zagadnienia dotyczące tajemnicy państwowej, obrotu dokumentami zawierającymi tajemnicę państwową i wszystkie z tym związane elementy prawne. W związku z tym nie można żądać od sądu, w sprawie zresztą tej konkretnej, tak skomplikowanej - ze względu na materiały, które sąd otrzymał, żeby to orzeczenie zapadło właściwie z pogwałceniem wszelkich obowiązujących zasad i procedury karnej w ciągu - jak pouczają sąd niektórzy - 48 godzin.
Dlatego to postępowanie - aby było postępowaniem rzetelnym, w miarę możliwości dążącym do ustalenia prawdy obiektywnej - musiało trwać tyle, ile trwało. Bo tylko rzetelne dochodzenie przez sąd do prawdy w drodze poszukiwania dowodów pozwoliło na orzeczenie dzisiaj takiego, a nie innego werdyktu. Ustawa lustracyjna w postępowaniu w tym - że tak to nazwę - trybie prezydenckim reguluje działania sądu w ten sposób, że sąd po otrzymaniu oświadczenia lustracyjnego kandydata na prezydenta zwraca się do wymienionych w ustawie organów o nadesłanie materiałów, które mają znaczenie dla postępowania dowodowego.
Podkreślam, ponieważ tutaj też pojawiło się wiele nieprawdziwych opinii, sąd zwraca się do ministra obrony narodowej, do ministra spraw wewnętrznych, do ministra sprawiedliwości, ministra spraw zagranicznych oraz szefa Urzędu Ochrony Państwa o udostępnienie wszelkich materiałów operacyjnych i archiwalnych, a także innych dokumentów niezbędnych do przeprowadzenia dowodów. Takie materiały do sądu wpłynęły. Z tych materiałów wynikała niezbędna konieczność poszukiwania innych dowodów. Dzięki temu, że sąd zapoznał się z wszystkimi tymi dokumentami, natrafił na inne dowody, których dostarczenia żądał.
Również strony, zgodnie z obowiązującą procedurą karną, mają prawo zgłaszać wnioski dowodowe. Strony z tego prawa w sposób oczywisty skorzystały. To również wymagało poszukiwania, sprowadzania dowodów. Jest rzeczą oczywistą, że w postępowaniu karnym przeprowadzenie jakiegokolwiek dowodu może skutkować konieczność poszukiwania i przeprowadzenia innego dowodu. I taka sytuacja była w tej sprawie. Ale wszystko to pozwoliło na wydanie orzeczenia tej treści, jakie dzisiaj zostało ogłoszone.
Jakimi bowiem materiałami dysponował sąd w momencie, kiedy otrzymał je z urzędów, do których się o ich nadesłanie zwrócił, i przystąpił do rozpoznawania sprawy na pierwszej rozprawie? Dysponował tylko i wyłącznie kserokopiami jakichś kserokopii, jak w piśmie przewodnim UOP podkreślano, niewiadomego pochodzenia. A oprócz tego, bo to były kserokopie tzw. materiałów pierwotnych - dysponował wykazem zapisów z rejestrów archiwalnych byłej SB. Wydaje mi się oczywistym, że nikt z obecnych tutaj nie chciałby być uznany za "kłamcę lustracyjnego" na podstawie tylko i wyłącznie zapisów z rejestrów byłej SB. Dlatego sąd cierpliwie, uporczywie, z nakładem ogromnej pracy dążył do stwierdzenia, ustalenia, czy te doręczone sądowi kserokopie trzech w istocie dokumentów, znajdują swoje odzwierciedlenie w jakichś dokumentach źródłowych.
Wszystkie te ustalenia wymagały czasu. Natomiast doprowadziły do stwierdzenia, że nie ma dokumentów pierwotnych, które pozwalałyby stwierdzić, że te kserokopie, którymi sąd dysponuje, mają jakieś swoje właśnie pierwotne źródło. Kolejny etap postępowania doprowadził do tego, że sąd uzyskał ten dokument, który dzisiaj został ujawniony na rozprawie. W sposób oczywisty jego wymowa wskazuje na to, że nawet gdyby sąd dotarł do pierwotnego, oryginalnego dokumentu, ręcznie sporządzonego przez tajnego współpracownika "Bolek", to i tak w dniu dzisiejszym nie byłby w stanie stwierdzić, że istotnie ten dokument jest oryginalny, ponieważ wymowa tego pisma, które sąd dzisiaj ujawnił, jest jednoznaczna.
Zgodnie z procedurą karną - na tym gruncie przecież sąd, tymi przepisami przecież sąd operuje - jest rzeczą oczywistą, że w zwykłej kryminalnej sprawie, dysponując trzeciorzędnymi poszlakami, nie można zamknąć łańcucha poszlak. Dlaczego miałyby obowiązywać inne zasady w tym postępowaniu? Wyrażono tu na tej sali dzisiaj pogląd, że nie może być w tym postępowaniu mowy o domniemaniu niewinności [mówił tak zastępca rzecznika interesu publicznego Krzysztof Kauba, tłumacząc, że ustawa lustracyjna jest przepisem specjalnym wobec kpk - przyp. PAP].
Jest to pogląd oczywiście błędny, ponieważ sprawa ta została w sposób oczywisty i jednoznaczny dawno temu wyjaśniona w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 10 listopada 1998 r., w którym to Trybunał stwierdził, że z zawartego w artykule 19 ustawy nakazu odpowiedniego stosowania przepisów kpk wynika zapewnienie osobie lustrowanej wszelkich gwarancji procesowych, jak np. stosowania zasady "in dubio pro reo", czyli tłumaczenia nie dających się usunąć wątpliwości na korzyść osoby lustrowanej oraz prawa do obrony. W zespole gwarancji procesowych szczególne znaczenie odgrywa zasada domniemania niewinności, na użytek postępowania lustracyjnego rozumiana jako domniemanie prawdziwości oświadczeń we wszystkich etapach tego postępowania. Co więcej, w tym samym orzeczeniu Trybunał Konstytucyjny dał wykładnię pojęcia współpracy. Stwierdził, że na gruncie artykułu 4 ustawy można odtworzyć treści o skonkretyzowanym prawnie charakterze.
Z analizy tego przepisu da się wyprowadzić następujące przesłanki łącznie znamionujące współpracę: współpraca ta, po pierwsze, musiała polegać na kontaktach z organami bezpieczeństwa państwa, polegała więc na przekazywaniu informacji tym organom. Po drugie, współpraca ta musiała mieć charakter świadomy, a więc osoba współpracująca musiała zdawać sobie sprawę, że nawiązała kontakt z przedstawicielami jednej ze służb, które wymienia artykuł 2 ustęp 1 ustawy. Po trzecie, współpraca ta musiała być tajna, a więc osoba współpracująca musiała sobie zdawać sprawę, że fakt nawiązania współpracy i jej przebieg ma pozostać tajemnicą w szczególności wobec tych osób i środowisk, których miały dotyczyć przekazywane informacje. Po czwarte, współpraca ta musiała się wiązać z operacyjnym zdobywaniem informacji przez służby wymienione w artykule 2. Po piąte, nie mogła się ona ograniczyć do samej deklaracji woli, lecz musiała materializować się w świadomie podejmowanych, konkretnych działaniach w celu urzeczywistnienia podjętej współpracy.
Tym samym za niewystarczające uznać należało samo wyrażenie zgody w przedmiocie nawiązania i zakresu przyszłej współpracy, lecz konieczne były konkretne działania odpowiadające wyżej wskazanym kryteriom, składające się na rzeczywiste współdziałanie z organami bezpieczeństwa.
Dlatego sąd przytoczył ten nieco może przydługi cytat, ponieważ w tej sprawie, która była przedmiotem rozpoznania, nie było nawet dokumentu potwierdzającego, że pan Lech Wałęsa podjął współpracę z SB. Ja już nie mówię o tych pozostałych elementach. W związku z tym stwierdzić należy, że w sprawie niniejszej, poza trzeciorzędnymi, budzącymi najzupełniej w tej sytuacji zasadnicze wątpliwości dokumentami, nie ma - oprócz wypisu z rejestru byłej SB - jakiegokolwiek dowodu, który potwierdzałby fakt współpracy Lecha Wałęsy jako tajnego współpracownika o pseudonimie "Bolek" z byłą SB lub też który podawałby w wątpliwość prawdziwość złożonego przez pana Lecha Wałęsę oświadczenia lustracyjnego. Jak już powiedziałem, zasada domniemania niewinności na potrzeby tego postępowania jest zupełnie wystarczającym instrumentem prawnym, żeby wydać takie orzeczenie.
Sąd chce jednak podkreślić, że materiał dowodowy, który został przez sąd w tej sprawie zgromadzony, pozwala na graniczące z pewnością stwierdzenie, że najprawdopodobniej materiały oryginalne nigdy nie istniały. Oczywiście, przy tak skomplikowanym charakterze sprawy dowodowym sąd zdaje sobie sprawę, że nie dysponuje wszystkimi dostępnymi być może dowodami.
Nie da się w tym postępowaniu rozstrzygnąć mechanizmów, jakie doprowadziły do tego, że Sąd Apelacyjny w Warszawie dzisiaj dysponuje tym, czym dysponuje. Jest natomiast powołany Instytut Pamięci Narodowej i jeżeli będzie taka potrzeba, to na pewno, chociażby na podstawie tych dowodów, które sąd zgromadził w tym postępowaniu, będzie można to ustalić, ponieważ ślady tych operacji, które były przeciwko osobie pana Lecha Wałęsy prowadzone, w tych dokumentach się znajdują.
Jeżeli natomiast chodzi o kolejną kwestię prawną - kwestię umorzenia czy kategorycznego rozstrzygnięcia o prawdziwości oświadczenia - trzeba stwierdzić, że zasady procedury karnej w pierwszej kolejności nakazują sądowi rozstrzygnięcie ewentualne po myśli rozstrzygania wątpliwości na korzyść osoby lustrowanej i dopiero wówczas, gdyby przy zastosowaniu tej reguły nie dało się stwierdzić, czy oświadczenie jest prawdziwe, czy nieprawdziwe, można by ewentualnie uznać, że przepis o umorzeniu - jeśli jest w ogóle konstytucyjny - można by zastosować. W tej sprawie - zdaniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie - nie było podstaw do jakiegokolwiek innego rozstrzygnięcia niż tylko do stwierdzenia, że pan Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne.
(Tekst za PAP, spisany z magnetofonu)
Ostatnia aktualizacja: środa, 26 listopada 2008 09:59
Więcej z tej kategorii: « Odpowiedz na Pozew