Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/02/powodztwo-ustalenie-zmiany-plci.html
Timestamp: 2019-09-16 12:24:49
Legal References Found: art. 72
 art. 56
 art. 60
 art. 189
 art. 72
 art. 73

Document Content:
Powództwo o ustalenie zmiany płci wytacza się przeciwko rodzicom
Czy w sprawie o ustalenie zmiany płci powinny brać udział dzieci transseksualisty?
by Olgierd Rudak • 22 lutego 2019 • 27 komentarzy
A skoro posłowie .Nowoczesnej wnieśli projekt ustawy o zakazie praktyk konwersyjnych („Dotyczy określenia zasad ścigania i karania za stosowanie praktyk konwersyjnych tj. każdego działania, które ma na celu zmianę lub stłumienie orientacji seksualnej, tożsamości płciowej lub ekspresji płciowej (praktyki konwersyjne nie obejmują świadczeń zdrowotnych)”), dziś nadarza się dobra okazja do kilku akapitów o tym czy powództwo o ustalenie zmiany płci należy wytoczyć wyłącznie przeciwko rodzicom transseksualisty — czy jednak, jeśli powód miał dzieci, one też powinny brać udział w sprawie?
A na marginesie: w jakim właściwie trybie następuje prawna zmiana płci: czy wymagane jest postępowanie sporne, czy może właściwy jest tryb nieprocesowy?
wyrok Sądu Najwyższego z 10 stycznia 2019 r. (II CSK 371/18)
Charakter praw osobistych, w tym prawa do płci, przesądza o tym, że interes w ustaleniu płci lub ustaleniu jej zmiany ma wyłącznie podmiot tego prawa. Inaczej mówiąc, skoro zainteresowanym w funkcjonowaniu takiego prawa jest tylko podmiot tego prawa, to rozstrzyganie o płci lub jej zmianie powinno następować wyłącznie z udziałem tego podmiotu.
Orzeczenie wydano w sprawie o ustalenie zmiany płci metrykalnej z męskiej na żeńską.
Powód (rocznik 1962) wniósł powództwo o zmianę płci przeciwko swojemu ojcu — jako strony pozwanej nie oznaczając ani matki (która wcześniej zmarła), ani byłej żony (rozwód nastąpił w 2014 r.), ani żadnego z sześciorga dzieci (w chwili wnoszenia powództwa tylko najmłodszy syn był niepełnoletni). Po rozwodzie nadal mieszka z żoną w jednym domu (prowadząc odrębne gospodarstwa), razem z powodem mieszka dwóch synów (w tym ten najmłodszy). Z pozostałą czwórką dzieci nie utrzymuje żadnych kontaktów.
Mimo żądania sądu powód nie podał w sprawie imion, nazwisk ani adresów dzieci, które z nim nie mieszkają — bo jego zdaniem w sprawie o zmianę płci pozwanymi mogą być tylko żyjący rodzice.
Sąd I instancji powództwo oddalił: pozwanymi w procesie o zmianę płci metrykalnej powinni być rodzice powoda, jego nierozwiedziony małżonek oraz dzieci, zatem w sprawie nie występują wszyscy konieczni współuczestnicy (bierne współuczestnictwo konieczne, art. 72 par. 2 kpc).
Skuteczna okazała się apelacja wniesiona przez powoda: poczucie przynależności do płci może być uznane za dobro osobiste (art. 23 kc), jako takie podlega ochronie także w drodze powództwa o ustalenie (art. 189 kpc). Sądowe orzeczenie nie może jednak opierać się wyłącznie na poczuciu osoby o przynależności do określonej płci — identyfikacja płci podlega ocenie na płaszczyźnie prawnej dopiero po dokonaniu analizy na gruncie medycyny. Skoro szczegółowe badania (seksuologiczne, psychologiczne, psychiatryczne) potwierdziły rozpoznanie transseksualizmu i wykluczyły zaburzenia psychiczne lub zaburzenia osobowości, to żądanie należy uwzględnić.
Pozwanymi w sprawie o ustalenie płci transseksualisty powinni być wyłącznie rodzice, ponieważ wyrok ustalający płeć jest podstawą do wprowadzenia wzmianki do aktu urodzenia ich dziecka.
Ustaleniu takiemu nie sprzeciwia się dobro małoletniego syna powoda (czego biorący udział w postępowaniu prokurator nie kwestionował). Przedmiotem sporu nie są prawa i obowiązki członków rodziny powoda, lecz ustalenie jego płci ujawnionej w akcie urodzenia. Podstawą powództwa jest interes prawny osoby transseksualnej polegający na uzyskaniu obiektywnej ochrony wobec stanu niepewności stanu prawnego, który wynika z jego trwałego poczucia przynależności do innej płci, a jest niezgodny z aktem stanu cywilnego. Z istoty takiego sporu nie wynika współuczestnictwo konieczne rodziców i dzieci powoda — bo wyrok ustalający płeć nie jest podstawą do wzmianki w akcie urodzenia dziecka. Wzajemne prawa i obowiązki rodzica i dziecka są takie same, niezależnie od płci tego rodzica — brak zatem po ich stronie interesu prawnego. Może natomiast występować interes faktyczny, jednak okoliczność taka nie jest wystarczająca dla przyznania legitymacji biernej.
Skargę kasacyjną wniósł prokurator, którego zdaniem dzieci powoda żądającego ustalenia zmiany płci powinny być traktowane jako współuczestnik jednolity (art. 73 par. 2 kpc), zatem rozpoznanie sprawy bez ich udziału doprowadziło do nieważności postępowania.
Badając skargę Sąd Najwyższy przypomniał, że brak jest obowiązujących przepisów określających procedurę zmiany płci. Ustawę o uzgodnieniu płci zawetował prezydent, nieprocesowy tryb sprostowania aktu stanu cywilnego się nie przyjął (por. uchwała SN z 22 czerwca 1989 r., III CZP 37/89). Zaakceptowano natomiast pogląd, iż ową lukę prawną wypełnić może powództwo o ustalenie, w którym stroną pozwaną powinni być rodzice osoby występującej z żądaniem zmiany płci, a to przez analogię do postępowań procesowych dotyczących stosunków rodzinnych (uchwała SN z 25 lutego 1978 r., III CZP 100/77; uchwała SN z 22 września 1995 r., III CZP 118/95). Przyjęcie, że po stronie pozwanej powinni występować rodzice powoda nie jest jednak spowodowane tezą, iżby byli oni zainteresowani sposobem realizacji prawa do płci przez ich dziecko — chodzi wyłącznie o formalne dochowanie zasady kontradyktoryjności (dwustronności) procesu (w przypadku śmierci obojga rodziców stroną pozwaną będzie kurator).
Stąd w dotychczasowym orzecznictwie przyjmuje się, iż istota więzi prawnych między pozostającym w związku małżeńskim transseksualistą a jego małżonkiem i dziećmi decyduje nie tylko o współuczestnictwie koniecznym po stronie pozwanej (art. 72 par. 2 kpc), ale także o jego kwalifikowanej postaci (art. 73 par. 2 kpc, por. wyrok SN z 6 grudnia 2013 r., I CSK 146/13). Współuczestnictwo konieczne oznacza, że po jednej ze stron (powodowej — współuczestnictwo czynne; pozwanej — współuczestnictwo bierne) niezbędny jest łączny udział określonych osób; konieczność taka może wynikać z istoty stosunku prawnego lub z przepisu prawa — zawsze natomiast kluczowe jest istnienie więzi w relacji do przedmiotu sporu.
Trzeba mieć wszakże na uwadze, że stan cywilny każdej osoby to jego sytuacja prawna wyrażona przez cechy indywidualizujące. Stan cywilny kształtują zdarzenia naturalne, czynności prawne, decyzje organów, orzeczenia sądowe (art. 2 prawa o aktach stanu cywilnego); można go różnicować ze względu na sytuację osoby w rodzinie (pokrewieństwo, małżeństwo — są to prawa o charakterze wzajemnym wobec innych osób) oraz sytuację osobistą (imię, nazwisko, wiek, płeć — dotyczą wyłącznie interesu danej osoby).
Skoro prawo do płci ma charakter osobisty, należy więc przyjąć, iż interes prawny w ustaleniu płci ma tylko ta osoba — nie ma więc potrzeby rozstrzygać o zmianie płci przy udziale innych osób, w tym dzieci (aczkolwiek ich dobro może mieć znaczenie z punktu widzenia oceny zasadności samego żądania, podobnie jak w przypadku rozwodu, art. 56 par. 2 krio).
Sumarycznie prowadzi to do wniosku, iż rozważanie jakie jeszcze osoby (oprócz rodziców) mają bierną legitymację procesową jest bezprzedmiotowe. W szczególności nie ma potrzeby przydawać legitymacji procesowej dzieciom powoda, a to dlatego, że dwustronność procesu zapewni już sam udział rodziców (zwłaszcza, że wyrok uwzględniający powództwo o ustalenie zmiany płci będzie podstawą do ujawnienia zmiany płci tylko w akcie urodzenia powoda, w którym wpisani są jego rodzice, a nie dzieci, art. 60 pasc).
W konsekwencji prowadzi to do wniosku, że proces o ustalenie zmiany płci mógł toczyć się wyłącznie z udziałem ojca powoda — zaś dzieciom, którym brak legitymacji biernej procesowej, nie przysługiwał status biernych uczestników koniecznych — zatem SN skargę kasacyjną oddalił, a zaskarżony wyrok utrzymał w mocy.
Tags: art. 189 kpc art. 72 kpc art. 73 kpc Sąd Najwyższy tożsamość
← O tym, że bardzo łatwa i przyjemna jest migracja z Orange dla firm do Nju Mobile — czyli co ja myślę o usługach konwergentnych
Rowerzysta jadący po chodniku zderzył się z nieostrożnie wyjeżdżającym z posesji samochodem — kto powinien ponieść za to karę? →
„Powód (rocznik 1962) wniósł powództwo o zmianę płci przeciwko swojemu ojcu”
Przyznam się że kompletne nie rozumiem tej konstrukcji. To wyłącznie sprawa zmieniającego płeć. Co mają do tego rodzice?
No właśnie o tym jest ten tekst :)
To albo nie rozumiem tekstu pisanego albo źle zadałem pytanie. Chodzi mi o to, dlaczego człowiek musi pozywać kogokolwiek, a w szczególności swoich rodziców jeśli chce tylko zmienić swoją płeć? Uważam to za totalną abstrakcję i absurd, coś na poziomie uczynienia Incitatusa konsulem.
Oczywiście odpowiedź: bo takie prawo – „… czyli muszą nam oddać samolot … ” #pdk, całkowicie mnie nie zadowala.
Jeśli kogoś pozywasz, to ten ktoś jest obecny w sadzie, ergo moze się wypowiedzieć i bronić swoich interesów. Dla przykładu: jeśli uważa pan że dziecko nie jest pańskie, to pozywa pan jego matke i dziecko (a jeśli nie żyją, to kuratorów, którzy bronią ich interesów).
Jeśli zmieniałbym płeć i chciałbym aby moi rodzice byli w sądzie to bym zwyczajnie ich poprosił aby przyszli. Ale dlaczego od razu muszę ich o to pozywać?
Podany przykład to całkowicie inna sprawa – matka w pełni świadomym działaniem doprowadziła do zdrady i oszustwa, więc można ją pozywać. Ale dlaczego rodziców? Jakie ich działanie lub jego brak jest tutaj istotny?
Tryb procesowy wymaga m.in.:
pozwanego
jeśli nie ma powoda i pozwanego, nie ma procesu, nie ma możliwości uzyskania orzeczenia.
Prawie każdy może przyjść do sądu na prawie każdą rozprawę, ale tu nie ma nic do rzeczy czy chcę kogoś zaprosić na moją sprawę. Chodzi o to, że nie ma innego sposobu osiągnięcia skutku.
Rozumiem wymagania trybu procesowego, ale nie rozumiem dlaczego stroną maja być rodzice. Dlaczego nie może to być ktoś (instytucja), kto odpowiedni wpis w rejestrach państwowych będzie zmieniać?
W sumie co się dziwię… mało to przykładów absurdu w naszym życiu… w tak błahej sprawie angażują zarówno sąd i rodzinę, bo ktoś to tak sobie wymyślił.
Czyli chciałbyś pożywać urząd stanu cywilnego? (czy gdzie tam się dzieci rejestruje)
Wynika to z tego, że nie ma innego trybu, jak procesowy, a w procesie musi być druga strona. W praktyce odrzucono możliwość załatwiania rzeczy w trybie nieprocesowym, a nie ma innego trybu (miał być, ale nie ma).
Czyli jednak odpowiedź „… bo takie prawo …”. A czy to tylko specyfika polskiego prawa?
Cóż, rozmawiając o prawie trudno nie dojść w pewnym momencie do Granicy Poznania Wiedzy, którą jest właśnie litera tego prawa. Obostrzeń takich nie sposób wywodzić z Dekalogu (nie cudzołóż, nie kradnij), więc jeśli byś mnie zapytał „dlaczego roszczenia majątkowe się przedawniają?” odpowiedziałbym „bo takie jest prawo”; „ale dlaczego roszczenia majątkowe się nie przedawniają?” odparłbym „bo tak mówi prawo”. Jeśli potrzeba głębszego uzasadnienia, oto i ono (też jest w uzasadnieniu, które starałem się zreferować): był projekt, który przewidywał inny tryb, ale prezydent go zawetował. PS Proszę bardzo, tu jest tekst o ustawie z 2015 r., można poczytać jaki tryb był w niej… Czytaj więcej »
W ramach rantu i dygresji:
Prawo to dziwna dziedzina, która zajmuje ogromną przestrzeń w życiu społecznym, wymuszając na ludziach – w ramach „umowy” społecznej – ale nijak tego nazwać nauką, choć dają za to tytuły naukowe – brak jest podstawowej cechy nauki: obiektywnej sprawdzalności. Nie można uznać za to konieczność oddania pod subiektywną ocenę kogoś (sądu), kto inaczej może rozumieć coś niż inna osoba o zbliżonej wiedzy.
Ale po co tu się w ogóle procesować? Mamy czasy RODO i prawo do korekty swoich danych. No to wżywam się urząd stanu cywilnego do korekty moich danych poprzez zmianę płuci i po sprawie. Urząd sobie zmieni ptaszka przy płuci i po problemie.
W sumie to jest to jakaś racje, przecież akta stanu cywilnego nie prowadzi, a zatem nie wpisują rodzice, ci najwyżej mogą wnioskować o wpis, tym bardziej, że nie jest kwestionowane rodzicielstwo.
No, ale: Przyjęcie, że po stronie pozwanej powinni występować rodzice powoda nie jest jednak spowodowane tezą, iżby byli oni zainteresowani sposobem realizacji prawa do płci przez ich dziecko — chodzi wyłącznie o formalne dochowanie zasady kontradyktoryjności (dwustronności) procesu (w przypadku śmierci obojga rodziców stroną pozwaną będzie kurator).
„… chodzi wyłącznie o formalne dochowanie zasady kontradyktoryjności (dwustronności) procesu …”
To może popytam dalej, a dlaczego w takim wypadku misi być proces? Zapis do akt stanu cywilnego odbył się na podstawie decyzji administracyjnej, w sumie podobnie do procesu zameldowania obywatela na pobyt stały. To może takim samym trybem odbyła by się zmiana płci? Komu to przeszkadza?
Tak, to jest zasadne pytanie, ale SN w uchwale z 22 czerwca 1989 r. tak wymyślił, a skoro, ktoś wymyślił, to znaczy zwolnił innych z myślenia, bo dał gotową „recepturę”, i tak to jakoś idzie.
Ale, jak wynika ze wstępuj mojego pierwszego komentarza, też nie podzielam tej drogi, nie ma potrzeby mieszać w to ludzi, którzy nie mają nic do tego i z tym wspólnego, ani się do tego nie przyczynili.
Uchwała, wiadomo, świętością nie jest, chociaż ta III CZP 37/89 ma moc zasady prawnej, więc raczej żaden rejon nie podskoczy.
Prawdopodobnie prezydentowi, skoro ustawę przewidującą inny tryb zawetował.
Nie musi być procesu, nie wynika to z żadnej Nadrzędnej Reguły. Równie dobrze mogłaby być Intertranscendentalna Komisja d/s Rozwiązywania Ważkich Problemów, która czyniłaby to w swoim trybie — sęk w tym, że jej nie ma (aczkolwiek nie wiem czy dotykanie tak intymnych spraw w procedurze administracyjnej, byłoby zasadne).
To ja mam inne pytanie – jak ktoś nie ma rodziców to może pozwać brata, skoro kogoś trzeba?
A można nie mieć rodziców?
(Bardziej możliwy inny przypadek został opisany w tekście, polecam wers, który zaczyna się od „w przypadku śmierci obojga rodziców stroną pozwaną będzie…”)
Chyba mógłbym zacząć robić konkursy dla P.T. Czytelników — takie na uważne czytanie.
O, to to! Youtuberzy młodzieżowi rozdają kody rabatowe i konsole do gier, youtuberzy motoryzacyjni sprzedają zabawne vlepki, a CzLA mogłoby wydać jakieś gadżety, np klasyczna lampa bankierska z podpisem Redaktora :D
A na koniec naszło mnie lepsze pytanie. Czy można być bezpłciowcem? Nie mieć w rubryce płeć nic zaznaczonego, ani męska, ani żeńska?
…albo obie jeśli delikwent czuje się w połowie obiema pełciami ;-)
Zaburzenia tożsamości płciowej to słaby temat do żartów.
Jak dowiódł Latający Cyrk – każdy temat do żartów jest dobry
dystans do siebie bardzo pomaga, również osobom z problemami różnorakimi… z doświadczenia życiowego wiem, że ludzie z problemami niespecjalnie lubią żeby traktować ich specjalnie, większość chce normalnego traktowania, również jeśli chodzi o żarty