Source: http://cieluszecki.pl/apelacja_4.htm
Timestamp: 2017-12-15 06:22:39
Legal References Found: art. 41
 art. 335
 art. 41
 art. 41
 art. 41
 art. 286

Document Content:
Warszawa, dnia 19 września 2007 r.
Wydział VIII Karny Odwoławczy
ul. M. Skłodowskiej - Curie 1
Sygn. akt VIII Ka 296/07
PISMO OBROŃCY W POSTĘPOWANIU APELACYJNYM
Działając w imieniu oskarżonego M. Ciełuszeckiego jako ustanowiony w sprawie obrońca, niniejszym podtrzymuję zarzuty, żądania oraz stanowisko zawarte w apelacji z dnia 24 maja 2007 r. oraz wyjaśniam co następuje.
Postępowanie jakie toczyło się przed Sądem I Instancji jest w całości wadliwe, na skutek rażącego naruszenia przez Sąd I Instancji art. 41 § 1 KPK.
Sędzia referent, rozpoznający przedmiotową sprawę w pierwszej instancji, wyłączył sprawę oskarżonych Adama Trusiewicza, Ireneusza Trusiewicza oraz Witolda Hryniewickiego do odrębnego rozpoznania i wydał w stosunku do nich w dniu 18 czerwca 2003 r. (Sygn. akt II K 218/03 wyrok skazujący, bez przeprowadzania rozprawy w trybie art. 335 KPK.
Powyższa okoliczność spowodowała, że sędzia referent jeszcze przed otwarciem przewodu sądowego w stosunku do osk. M. Ciełuszeckiego w Sądzie I instancji, nabrał a priori przekonania o winie oskarżonego.
Świadczy o tym nie tylko sam fakt rozpoznania wyżej wskazanych spraw przez tego samego sędziego, lecz przede wszystkim sposób prowadzenia rozprawy w I instancji czy też zawarte w uzasadnieniu zaskarżanego orzeczenia sformułowania co do przypisania osk. M. Ciełuszeckiego odpowiedzialności karnej. Rażąca marginalizacja złożonych przez osk. M. Ciełuszeckiego zeznań, przeinaczanie dowodów wprost przemawiających na korzyść oskarżonego, przecenianie i błędna ocena dowodów rzekomo stanowiących niezbity dowód winy oskarżonego, to tylko niektóre z przykładów sposobu procedowania Sadu I instancji.
Nie powtarzając wskazanych w apelacji szczegółowych przykładów stronniczego zachowania się Sędziego Referenta w stosunku do osk. M. Ciełuszeckiego, wskazuję, że Sędzia Referent powinien sam z urzędu wyłączyć się od prowadzenia przedmiotowej sprawy. Posiadał on bowiem świadomość, że uprzednio przesądził winę współoskarżonych w szczególności Adama i Ireneusza Trusiewicza oraz Witolda Hryniewickiego, a tym samym postrzeganie przez niego faktów i ocena zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego - ulegnie poważnym zakłóceniom.
Konieczność wyłączenia się przez sędziego z urzędu w takiej sytuacji dostrzegł Sąd Apelacyjny w Warszawie, rozpatrując apelację zarzucającą Sądowi I instancji bezstronności z powodu uprzedniego rozstrzygnięcia innej nierozłącznie związanej sprawy. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 2 grudnia 2005 r. (Sygn. akt II AKa 409/06, Apel.-W-wa 2006/3/10) wskazał że "Sąd karny rozpoznający sprawę współoskarżonych, którzy wspólnie i w porozumieniu dokonali przestępstw a sprawa w stosunku choćby do jednego z nich została wyłączona do odrębnego postępowania, nie jest związany ani treścią wyroku, ani ustaleniami zawartymi w sprawie wyłączonej. W praktyce zapewne orzeczenia te nie będą się różniły w zakresie ustaleń faktycznych, choć nie jest to wykluczone, gdyż ocena innego składu orzekającego może być inna. Trudno jednak przypuszczać, aby ten sam skład orzekający, który wypowiedział się w jednej sprawie, a pośrednio i w drugiej, swoje oceny następnie zmienił stwierdzając, że w poprzedniej sprawie się pomylił. Analiza ustaleń faktycznych dokonanych przez Sąd orzekający w sprawie sygn. akt II K 199/02 i w sprawie niniejszej, nadto materiału dowodowego stanowiącego podstawę tych ustaleń, prowadzi do uznania za zasadny zarzut stawiany zaskarżonemu wyrokowi w apelacjach obrońców co do obrazy przepisów postępowania, tj. art. 41 § 1 k.p.k., którego naruszenie mogło mieć wpływ na treść wyroku."
Zaprezentowany powyżej pogląd Sądu Apelacyjnego w Warszawie, został następnie rozwinięty przez Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 26 kwietnia 2007 r. (Sygn. akt I KZP 9/07, Biul.SN 2007/4/20), zgodnie z którą powstała zasada, że "W wypadku gdy materiał dowodowy, na podstawie którego orzeczono w przedmiocie odpowiedzialności karnej jednego ze sprawców czynu, miałby stanowić podstawę dowodową orzeczenia w przedmiocie odpowiedzialności karnej także i innego współsprawcy (podżegacza lub pomocnika) tego samego czynu, sędzia, który dokonał oceny dowodów w odniesieniu do jednej z tych osób, powinien być wyłączony od udziału w sprawie dotyczącej pozostałych, z uwagi na istnienie okoliczności, która "mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności" w rozumieniu art. 41 § 1 k.p.k."
Sędzia Referent, już w momencie otwarcia przewodu sądowego w sądzie I instancji, posiadał pełną świadomość skutków jakie nieść będzie ze sobą osądzenie sprawy. Pomimo tego przewód sądowy został przez niego przeprowadzony, co z kolei spowodowało że wydany w sprawie wyrok jest w całości bezzasadny, a postępowanie w przedmiotowej sprawa z uwagi na rażące naruszenie art. 41 § 1 KPK, winno ulec w całości powtórzeniu.
W uzupełnieniu uzasadnienia pkt 2 dotyczącego zarzutu opisanego w pkt 1 aktu oskarżenia podnoszę, że uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie odnosi się do szeregu faktów i okoliczności wpływających na brak winy oskarżonego.
W szczególności brak jest odniesienia do wkładu pracy i zaangażowania Włodzimierza Rembisza w rozwój FAP. Włodzimierz Rembisz osobiście lobbował w interesie FAP w instytucjach finansowych na rzecz wdrożenia wypracowanego przez siebie modelu finansowego oraz wspierał M. Ciełuszeckiego w negocjacjach z bankami przy programieemisji bonów komercyjnych (inaczej nazywanych wekslami dłużnymi) . Doradztwo prof. Rembisza pozwoliło spółce pozyskać w latach 1997 i 1998 finansowanie dłużne - przy najostrożniejszych szacunkach - na kwotę nie mniejszą niż 50.000.000,00 zł. Dzięki pozyskaniu finansowania, niezbędnego do zakupu importowanego surowca do produkcji nawozów mineralnych, przychody FAP ze sprzedaży nawozów w roku obrotowym 1997 przekroczyły 50.000.000,00 zł, zaś w roku następnym przekroczyły 70.000.000,00 złotych. Udział kapitałów własnych spółki w program emisji bonów komercyjnych wyniósł w całym tym okresie 0,00 złotych.
Rynkowa wartość usługi w zakresie pozyskania kapitału dłużnego wynosi standardowo od 1.5% do 3% wartości transakcji, co wyraża się kwotą w przedziale od 750.000,00 zł do 1.5000.000,00 zł.
Włodzimierz Rembisz doradzał FAP również w zakresie inżynierii kontraktów zbożowych. Wielkość kontraktu zrealizowanego w 2000 roku, w oparciu o know-how prof. Rembisza, tzn. zarządzanie ryzykiem cenowym i kursowym - 17.980.000, 00 zł. Zysk z kontraktu , dzięki zastosowaniu opcji wykupu po z góry ustalonej cenie od dostawcy zagranicznego oraz ubezpieczeniu ryzyka kursowego - 2.477.000, 00 zł (po odliczeniu wszystkich kosztów, w tym wynikających z faktur wystawionych przez Anre Serwis oraz premii dla Prezesa FAP). Udział kapitałów własnych spółki w kontrakt zbożowy spółki wyniósł 0, 00 złotych.
Rynkowa wartość wynosi standardowo od 3 do 5% wartości transakcji, co wyraża się kwotą w przedziale od 539.400,00 zł do 899.000,00 zł.
Sąd I instancji nie ustalił jaką rynkowo wartość miało doradztwo prof. Włodzimierza Rembisza dla FAP w latach 1997 - 2000, gdyby to zrobił nie byłoby wątpliwości, że istniała faktyczna podstawa do wystawienia, w celu rozliczenia efektów dotychczasowej współpracy, wzmiankowanych faktur na rzecz firmy Rembisza, Anre Serwis.
Sąd I Instancji nie rozważył również całokształtu sprawy związanego z relacjami gospodarczymi lączącymi FAP z Agro Serwis.
W latach 1998 - 2000 spółka FAP, decyzją Prezesa M. Ciełuszeckiego zdecydowała się zaangażować w operacje na rynku kapitałowym, wykorzystując program emisji bonów komercyjnych do pozyskiwania finansowania przeznaczonego na inwestycji w papiery dłużne. FAP w okresie 01.05.1998, a 30.04.2000 roku uzyskał z tytułu zaangażowania na rynku kapitałowym ( czyli poza podstawową działalnością ) 97.725.000 złotych przychodu oraz wypracował zysk w wysokości 5.356.948 złotych (po potrąceniu wszystkich kosztów prowadzonych operacji, w tym kwestionowanych przez Sąd: premii Prezesa z tytułu zysku z operacji kapitałowych oraz wynagrodzenia dla Anre Serwis i Agro Serwis ). Udział kapitałów własnych spółki w operacje na runku kapitałowym wyniósł w całym tym okresie 0,00 złotych.
Kazimierz Pazdan w imieniu firmy Agro Serwis doradzał Prezesowi Ciełuszeckiemu w zakresie konkretnych inwestycji w obligacje komunalne i korporacyjne. To właśnie Kazimierz Pazdan wskazał podmiot ( MPEC ), którego obligacje FAP objął. Bazą do decyzji inwestycyjnej M. Ciełuszeckiego były informacje Pazdana o realnym stanie ekonomicznym spółki-emitenta obligacji. Wiadomym jest że zgodnie z obowiązującym prawem właściwym dla tej części rynku kapitałowego, emitent nie jest związany regułami kapitałowego rynku publicznego. Tak więc prospekt emisyjny emitenta powinien, ale wcale nie musiał zawierać, wszystkie istotne informacje o spółce. Oczywistym jest, że posiadanie lub brak takowych informacji przesądza o trafności inwestycji w papiery dłużne emitenta. Poza wszystkim z informacji zawartych w prospekcie emitenta nie dostaniemy kluczowej wiedzy, przesądzająca o rentowności inwestycji, a mianowicie wiedza o zainteresowaniu innych poważnych inwestorów papierami dłużnymi emitenta. Taką informację Pazdan posiadł i ją udostępnił spółce Ciełuszeckiego dzięki czemu FAP wyszedł z inwestycji w najlepszym dla siebie momencie, tzn. maksymalizując swój zysk. W tym kontekście powoływanie się na pismo SPEC do Sądu świadczy wyłącznie o naiwnym spojrzeniu na działalność rynku finansowego.
Jaką wartość - również ze względu na obniżenie ryzyka inwestycyjnego - miała pozyskana przez Kazimierza Pazdana wiedza uzmysławia najlepiej informacja, iż przeprowadzona przez FAP w oparciu o rekomendację Pazdana inwestycja w obligacje komunalne MPEC ( listopad 1998 - czerwiec 1999 ) oznaczało zaangażowanie się FAP na kwotę 30.000.000,00 złotych ( pozyskanych przez FAP w oparciu o program emisji bonów komercyjnych ). Zysk FAP na tej operacji wyniósł 2.135.000,00 złotych ( uwzględniwszy rozliczenie wynagrodzenia dla Agro Serwis).
Rozliczenie usług doradczych w zakresie omówionym powyżej ( inwestycji w obligacje MPEC ) odbyło się w oparciu o Umowę o dzieło zawartą 25.02.1999 zobowiązującą Agro Serwis do wykonania analizy rynku kapitałowego. (Analiza została wykonana. Św H. Dubowski zeznał, że zapoznał się z opracowaniem dostarczonym przez Kazimierza Pazdana, ) M. Ciełuszeckiemu , kierującego się interesem FAP, zależało na uzyskaniu dodatkowej korzyści ze współpracy z Witoldem Pazdanem i Agro Serwis w postaci uporządkowanej wiedzy umożliwiającej samodzielne działanie Spółki w obszarze rynku obligacji komunalnych i korporacyjnych. Warunkiem realizacji faktury 1/5/99/F było dostarczenie wzmiankowanej analizy. I to był jedyny rzeczywisty powód podpisania umowy o dzieło, a nie zwyczajnej umowy na doradztwo inwestycyjne odnośnie MPEC. Tak, więc Ciełuszecki podejmując współpracę z p. Pazdanem z Agro Serwis zapewnił swojej spółce nie tylko zysk w wysokości 2.135.000,00 zł na pojedynczej transakcji, ale co nie mniej ważne otworzył przed FAP perspektywę prowadzenia niezależnej działalności inwestycyjnej na dotychczas zupełnie nowym i obcym mu obszarze.
Kwestionowanie wysokości wynagrodzenia dla Agro Serwis jest bezzasadne, gdyż prezes M. Ciełuszecki został postawiony przed decyzją : przyjąć propozycję Pazdana lub ją odrzucić jako zbyt wygórowaną. W momencie ustalania warunków współpracy z p. Pazdanem wiedział tylko tyle, że FAP w oparciu o wiedzę Kazimierza Pazdana może w terminie około sześciu miesięcy zarobić na czysto pokaźną kwotę, liczoną w milionach. Nie wiedział natomiast o obligacje jakiego podmiotu komunalnego chodzi i dlaczego właśnie tego. Reasumując: w wyniku przyjęcia propozycji Kazimierza Pazdana spółka zarobiła na czysto w ciągu niespełna 7 miesięcy ponad 2.000.000,00 miliony złotych, a dodatkowo pozyskała sporo użytecznej wiedzy o rynku obligacji komunalnych i korporacyjnych.
W opisie czynu w części dotyczącej faktury wystawionej przez "Anre Serwice" sąd I instancji użył pojęcia "kompensata zobowiązania Rembisza wobec FAP wynikająca z poręczenia kredytu udzielonego Włodzimierzowi Rembiszowi o kwotę". Świadczy to o całkowitym niezrozumieniu zarówno pojęć gospodarczych jak i praktyki działań finansowych.
Włodzimierz Rembisz nie posiadał nigdy żadnego zobowiązania wobec FAP, tak więc FAP nie mogło kompensować nie istniejącego zobowiązania Rembisza. Weksel Agro Serwis został poręczony nie tylko przez FAP, ale również przez Włodzimierza Rembisza. Weksel Agro Serwis został rzeczywiście w pierwszym kroku spłacony przez FAP. Jednakże w drugim kroku Włodzimierz Rembisz i będąca jego własnością firma Anre Serwis pokryli w całości kwotę zrealizowanego przez FAP poręczenia na rzecz wierzyciela Agro Serwis. Uczynili to w następujących trzech etapach:
1.	Włodzimierz Rembisz przelewając na konto FAP 145.000,00 zł w dwóch ratach: 70.000,00 zł i 75.000,00 zł ;
2.	Agro Serwis pomniejszając (za zgodą Anre Serwis) zobowiązanie FAP wobec Agro Serwis z tytułu faktury 1/5/99 o kwotę 97.614,00 zł , która stanowiła należność Anre Serwis od Agro Serwis powstałą w wyniku wzajemnych relacji handlowych obydwu firm;
3.	Anre Serwis potrącając z faktur 22/2000 i 23/2000 (wystawionych w celu realizacji zobowiązania FAP wobec Anre Serwis szeroko omówionych powyżej) kwotę 357383,00 zł stanowiących różnicę pomiędzy kwotą zrealizowanego przez FAP poręczenia na kwotę 600.000,00 zł, a dokonanymi przez Włodzimierza Rembisza spłatami gotówkowymi na łączną kwotę 145.000,00 zł oraz kwotę 97.614,00 zł potrąconą ze zobowiązania FAP wobec Agro Serwis ( kompensata należności Anre Serwis od Agro Serwis).
Konkludując należy stwierdzić, że w wymiarze czysto finansowym FAP nie poniósł żadnej straty w wyniku poręczenia udzielonego Agro Serwis. Konsekwencje udzielonego przez FAP poręczenia zostały w całości skompensowane przez Włodzimierza Rembisza i firmę Anre Serwis w rezultacie opisanych powyżej operacji finansowych. Już tylko w oparciu o powyższe ustalenia dotyczącego stanu faktycznego, wypada stwierdzić, że zarzut " niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w kwocie 2 299 460 zł Farm Agro Planta S.A. " jest błędny ponieważ kwotę 2.299.460,00 zł należy pomniejszyć przynajmniej o 600.000,00 złotych. Tak, więc sąd I instancji skazał Ciełuszeckiego w oparciu o błędne ustalenia stanu faktycznego również w zakresie wysokości rzekomej szkody spółki FAP. Tym razem pomylił się, o bagatela 600.000,00 złotych.
Opisane powyżej wzajemne relacje biznesowe pomiędzy M. Ciełuszeckim, a prof. Włodzimierzem Rembiszem i Anre Serwis oraz Kazimierzem Pazdanem i Agro Serwis mogły by posłużyć za wystarczające uzasadnienie dla decyzji Ciełuszeckiego o udzielenie poręczenia dla Agro Serwis. Jak wynika z przytoczonych powyżej faktów, spektakularny rozwój FAP ufundowany został w ogromnym stopniu na wiedzy, doświadczeniu, odpowiedzialności i zaangażowaniu we współpracę prof. Włodzimierza Rembisza oraz Kazimierza Pazdana. Pierwszy z nich, otworzył przed firmą Ciełuszeckiego możliwość uzyskania finansowania bez, którego FAP rozwijając się organicznie, przez wiele lat nie byłby w stanie osiągnąć tego co uzyskał w pierwszych kilkunastu miesiącach swojej działalności.
Drugi, wykorzystując swoją wiedzę i kontakty nie tylko pozwolił FAP bezpiecznie zarobić kilka milionów złotych na rynku papierów dłużnych, ale co ważniejsze, w zakresie działalności podstawowej FAP, ułatwił i przyśpieszył tempo wchodzenia spółki Ciełuszeckiego na rynek ze swoimi nawozami na obszarze w którym operowało Agro Serwis. Dzięki temu w FAP sprzedawał ok. 30.% swojej produkcji na terenie objętej zasięgiem oddziaływania Kazimierza Pazdana i Agro Serwis, czyli Polski zachodniej.
Jednak również nie to było zasadniczym powodem do wsparcia Agro Serwis poprzez udzielenie poręczenia na jego wekslu. Uzyskane przez Agro Serwis z dyskonta weksla środki miały zostać przeznaczone w istotnej części na rozwój infrastruktury sprzedażowej dla FAP na terenie Polski zachodniej. I tak się stało. Agro Serwis zaangażował się w przygotowanie punktów magazynowych ( na rzecz FAP), z przeznaczeniem na sprzedawane nawozy oraz skupowane zboża w rozliczeniu za sprzedane nawozy.
Okoliczności te zupełnie bezzasadnie nie mają niestety dla sądu I instancji żadnego znaczenia dla oceny stopnia winy lub jej braku u oskarżonego Ciełuszckiego.
Osobną kwestią jest zarzucanie Ciełuszeckiemu, że ukrytym jego zamiarem było wyprowadzenie pieniędzy z firmy na podstawie nierzetelnych umów w celu ich przejęcia. Sąd niestety nie pokusił się o zastanowienie się po co M. Ciełuszecki miał wykonywać tak skomplikowane operacje, skoro mógł w każdym momencie -wykorzystując dominującą pozycję w spółce- po prostu uchwalić wypłatę dywidendy, podnieść sobie wynagrodzenie, wypłacić premie, nagrody, czyli uzyskać dodatkowy dochód osobisty w najbardziej klasyczny i typowy sposób.
Skoro zdaniem sądu Ciełuszeckim powodowała niepohamowana chęć uzyskania korzyści majątkowej to dlaczego po prostu nie uchwalił w czerwcu 1999 roku, działając jako zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy wypłaty dywidendy ( zysk netto wynosił 783.000,00 złotych), tylko przeznaczył całą kwotę zysku na kapitał zapasowy. Ciełuszecki jako de facto jedyny zaangażowany w rozwój firmy - a zarazem większościowy - akcjonariusz mógł przecież w terminie 14 dni ( zwołania NWZA lub RN ) uchwalić wszystko co było potrzebne, by legalnie zrealizować swoje najbardziej wygórowane oczekiwania finansowe. Nigdy tego nie uczynił. Więcej, przecież M. Ciełuszecki jako jedyny z udziałowców FAP :
1.	1997 - poręczył całym własnym majątkiem zaciągnięty w BIG kredyt obrotowy w wysokości 2.000.000,00 zł;
2.	1998 - poręczył całym własnym majątkiem zaciągnięty w LG Petrobank kredyt obrotowy w wysokości 2.000.000,00 $;
3.	2001 (czerwiec) - wziął 2.000.000,00 zł kredytu w Banku Wschodnim (zastawiając cały swój majątek prywatny) przeznaczony na podniesienie kapitału spółki (w chwili obejmowania emisji posiadał bezpośrednio lub pośrednio 99,4% kapitału spółki) w związku z udziałem w przetargu na ZAK;
4.	2001 (lipiec) - przeznacza 6.000.000,00 zł uzyskanych ze sprzedaży FAP z dużym zyskiem nieruchomości wokół bazy w Plancie na podniesienie kapitału spółki;
5.	2001 (27 i 31 lipca) - zrealizował z prywatnych środków zobowiązanie spółki FAP wobec Belurs Handel GMBH na kwotę 2.095.604,62 złotych.
Zwracam uwagę jeszcze na istotny fakt, że wszystkie operacje (a zwłaszcza te z 2001) były realizowane przez M. Ciełuszyckiego w świadomości wszelkich trudności i ryzyk biznesowych tamtego czasu. Działając od samego początku FAP pod presją świadomości, że porażka biznesowa oznacza zrujnowanie rodziny, nie podejmuje się łatwo decyzji "dawania pieniędzy za darmo ", co imputują oskarżyciele zyskując niestety wyrażoną w wyroku aprobatę sądu I instancji.
W uzupełnieniu uzasadnienia pkt 2 dotyczącego zarzutu opisanego w pkt 2 aktu Podnoszę, że przedstawiona przez Sąd I instancji interpretacja zeznań złożonych przez św. A. Karp, stanowi przejaw sprzeczności istotnych ustaleń Sądu ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym. Kontekst, a także pełna treść zeznań Anny Karp, wbrew twierdzeniom Sądu I instancji nie przemawia za stwierdzeniem, że okoliczność iż M. Karp nie zawierał tego typu umów z nikim innymi niż osk. M. Ciełuszecki, można ocenić jako okoliczność przemawiającą za fikcyjnym zawarciem tejże umowy. Przeciwnie, wzajemne relacje osobiste M. Ciełuszeckiego i M. Karpa, a zwłaszcza zaufanie jakim M. Karp darzył M. Ciełuszeckiego przemawia za stwierdzeniem że zawarta pomiędzy nimi umowa była wykonywana. Efekty tejże umowy należy oceniać przez pryzmat sprawowanych przez M. Kapra funkcji, a także związanych z tym możliwościami a nie brakiem kwestii importu nawozów przedmiocie rokowań przedakcesyjnych Polski z UE. Sąd I Instancji nie wskazał, jakie czynności w ocenie Sadu nie zostały przez M. Karpa wykonane ograniczając się do stwierdzenia "Zdaniem Sądu czynności wskazane w tej umowie nie zostały w rzeczywistości wykonane."
Dla stwierdzenia popełnienia przestępstwa opisanego w art. 286 § 1 KK istotne jest przypisanie jego sprawcy zamiaru w chwili jego popełnienia. W uzasadnieniu zaskarżanego orzeczenia, brak jest stwierdzenia czy osk. M. Ciełuszecki w chwili zawierania umów czy też przestawiania faktur VAT do rozliczenia, miał świadomość i zamiar popełnienia oszustwa. Sąd I instancji nie podjął nawet próby wyjaśnienia jaki byłby hipotetyczny motyw osk. Ciełuszeckiego w przedłożeniu do rozliczenia faktur VAT i na czym lub w czym miałaby się przejawiać osiągnięta bądź spodziewana przez osk. Ciełuszeckiego.
Złożone przez osk. M. Ciełuszeckiego wyjaśnienia, pomimo ich wyczerpującej treści i logicznej spójności, nie zyskały przychylnej ocenie sądu, przy czym Sąd I instancji nie podał przyczyn takiego potraktowania przedmiotowych wyjaśnień. Tymczasem osobą posiadającą najpełniejsze informacje o zakresie realizowanych przez M. Karpia prac, jest właśnie osk. M. Ciełuszecki.
Z faktu, że Marek Karp oświadczył w trakcie składania zeznań w postępowaniu przygotowawczym, iż pracując na rzecz FAP zajmował się lobbyingiem, a nie doradztwem i szkoleniami (na co została zawarta umowa z FAP ) Sąd wywiódł, że nie wykonał zleconych przez spółkę prac. Tym samym nie miał prawa do wynagrodzenia, które wypłacił mu M. Ciełuszecki. Zostawiając na boku kwestię bardzo niejasnych granic pomiędzy jedną, a drugą działalnością (w zakresie działań lobbingowym mamy do czynienia z doradztwem i na odwrót - w zakresie działań doradczych występują działania lobbyingowe) trzeba przypomnieć, że w Polskiej Kwalifikacji Towarów i Usług w latach 2000 i 20001 brak usługi o nazwie lobbing. Tak więc brakowało prawnej kwalifikacji dla takiej działalności lobbingu. To znaczy, że Ciełuszecki prawidłowo określił zakres świadczonych usług intuicyjnie wskazując doradztwo jako najbliższe lobbyingowi. Zresztą od 2005 roku tzn. od momentu kiedy lobbing zaczął figurować w polskiej Kwalifikacji Towarów i Usług, został umieszczony w dziale 74 usług doradczych. To wyjaśnia pozorna sprzeczność w zeznaniach Karpa i Ciełuszeckiego odnośnie przedmiotu świadczonych usług. Karp twierdził, że przede wszystkim lobbuje, zaś Ciełuszecki, że doradza i szkoli. Bez względu na to czego było więcej w pracy Karpa na rzecz FAP, jedno wydawało się być pewne - praca została wykonana przez Karpa. Sąd posługując się dokładnie tą samą interpretacją prawna zdarzeń jak w wypadku usług świadczonych przez Rembisza i Pazdana zakwestionował fakt wykonania pracy przez Karpa na rzecz FAP, a tym samym podstawę do wystawienia i uregulowania faktury na rzecz Karpa. I tym razem zdaniem Sądu dla uznania czyjejś pracy za wykonaną (i idącego za tym uznania wynagrodzenia jako należnego) bez znaczenia jest sama okoliczność wykonania pracy zgodnie z wola i interesem zamawiającego. Jedynym kryterium przesądzającym o wykonaniu lub nie wykonaniu pracy jest literalna zgodność sformułowanego w umowie przedmiotu usługi z wykonaną pracy, nawet jeśli Zleceniodawca po podpisaniu umowy ze Zleceniobiorca zmodyfikował /rozszerzając lub zawężając go/ faktyczny zakres świadczonej pracy na jego rzecz. Do jakich absurdów zaprowadziła interpretacja Sądu najlepiej pokaże zapis fragmentów rozprawy dotyczący współpracy Marka Karpa z FAP reprezentowaną przez M. Ciełuszeckiego. Być może ujawnia on prawdziwe motywy prowadzonego procesu.
W uzupełnieniu uzasadnienia pkt 5 apelacji dotyczącego czynu opisanego w pkt V aktu oskarżenia podnoszę, że przypisanie oskarżonemu działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej nie zostało udowodnione.
M. Ciełuszecki tytułem sprzedaży nieruchomości otrzymał od FAP w kilku ratach kwotę 7.700.000,00 złotych, którą przeznaczył na :
- podniesienie kapitału spółki FAP wpłacając na jej konto:
a/28.06.2001 - 985.000,00 zł;
b/06.07. 2001- 1.000.000,00 zł;
c/27.07.2001- 1.200.000,00 zł;
d/30.07. 2001- 1315.000,00 zł;
e/30.07.2001- 1.500.000,00 zł,
- spłatę zobowiązania spółki FAP wobec firmy Belurs Handel GMBH /firma handlowa kopalni w Soligorsku na Białorusi / powstałą z tytułu zakupu soli granulowanej na rzecz FAP wpłacając na konto wierzyciela FAP na łączną kwotę 2.095.604,62 złotych:
a/ 27 lipca 2001 - 1.295.840,00 zł;
b/ 31 lipca 2001 - 799.764,62 zł;
Istotną informacją uniemożliwiającą ewentualne snucie swobodnych rozważań na temat powodów spłaty przez M. Ciełuszeckiego z prywatnych środków zobowiązania należącego do spółki FAP - stanowi oświadczenie M. Ciełuszeckiego, że nie prowadził na własny rachunek i we własnym imieniu jakiejkolwiek działalności gospodarczej polegającej na sprowadzaniu surowca / soli granulowanych/ z Białorusi, którym handlowała FAP.)
- opłacił na bieżąco należny podatek wobec skarbu państwa powstały z tytułu operacji sprzedaży ziemi w wysokości ponad 200.000,00 zł .
Zatem suma środków przeznaczonych przeznaczona przez M. Ciełuszeckiego na dokapitalizowanie FAP oraz spłatę zobowiązań FAP wyniosła 8.095.604,62, zł, tak więc przekroczyła o 395.604,62 złotych kwotę uzyskaną ze sprzedaży nieruchomości. Dodatkowym kosztem osobistym M. Ciełuszeckiego było uregulowanie podatku.
Przypadek M. Ciełuszeckiego jest zapewne pierwszym, a przynajmniej niezwykle unikalnym, kiedy rzekomy oszust w sposób świadomy dokapitalizowuje oraz reguluje zobowiązania spółki - którą miał jakoby okradać - na kwotę przekraczającą o 395.604,62 złotych korzyść jaką uzyskał. Dodatkowo rzekomy oszust z niezwykłą konsekwencją reguluje zobowiązania podatkowe. A wszystko to odbywa się zgodnie ze statutem spółki. Sąd pierwszej instancji całkowicie pomija milczeniem ten aspekt sprawy.
Również w uzasadnieniu pominięte milczeniem są podnoszone przez oskarżonego i obronę względy celowościowe uzasadniające przedmiotową transakcję z punktu widzenia korzyści dla spółki.
W wyniku operacji zakupu nieruchomości spółka FAP uzyskała:
a/ działki graniczące z bazą przeładunkową w Plancie umożliwiające realizację strategii rozwoju firmy;
b/ wzrosła wartość majątku spółki o ok. 7.700.000, 00 złotych;
c/ kapitały spółki wzrosły o 6.000.000,00 złotych;
d/ zobowiązania spółki zmalały o 2.095.604,62 złotych.
Przypominam iż wszystkie czynności związane z operacją zakupu nieruchomości odbyły się z dopełnieniem należytej staranności. Sprzedający (M. Ciełuszecki) przedstawił operat szacunkowy przygotowany przez rzeczoznawcę posiadającego stosowne uprawnienia.
Zarząd spółki przedstawił uzasadnienie dla transakcji w postaci strategii rozwoju spółki z wykorzystaniem pozyskanych gruntów. Rada Nadzorcza zamówiła ekspertyzy weryfikujące zasadność zakupu gruntów.
Sąd I instancji w uzasadnieniu skoncentrował się wyłącznie na próbie podważenia wyceny wartości nieruchomości oferowanej przez Ciełuszeckiego w oderwaniu od rzeczywistego kontekstu finansowo-biznesowego operacji, a przede wszystkim w oderwaniu od postawionego M. Ciełuszeckiemu zarzutu. Mimo skandalicznych błędów, powołanego przez siebie biegłego wykazanych wielokrotnie podczas przewodu sądowego, sąd nie zgodził się na powołanie innego rzeczoznawcy o co wnosiła obrona.
Należy podkreślić, że Sąd w nienależyty sposób ocenił najważniejszy dowód na wartość nieruchomości - dowodu rynkowego. Biegły sądowy wycenił wartość nieruchomości na ok. 300.000,00 złotych. Otóż wyceniona na taką kwotę przez biegłego sądowego sporna nieruchomość została sprzedana przez syndyka FAP latem 2003 za ponad 3.200.000,00 złotych czyli jedenastokrotnie drożej niż wycena biegłego sadowego. Praktyka rynkowa powszechnie akceptowana i praktykowana mająca charakter notorium mówi, iż w sytuacji wymuszonej sprzedaży wynikającej z niewypłacalności klienta, instytucji finansowa ze sprzedaży nieruchomości bankruta uzyskuje od 40 do 60% kwoty wyceny z operatu szacunkowego. Uzyskana przez syndyka kwota to ok. 43% wartości zakupu przez FAP w oparciu o operat szacunkowy przedstawiony przez M. Ciełuszeckiego.
Osobna kwestią wymagającą wnikliwej oceny Sądu II instancji jest kwestia opisu czynu za który został skazany oskarżony. Opis ten zawiera błędne określenia roli w jakiej działał oskarżony. Bo przecież nie istotne że był on Prezesem Zarządu i akcjonariuszem. Działał jako osoba fizyczna oferująca Spółce kupno nieruchomości zatem został skazany za złożenie zbyt wysokiej (zdaniem sądu) oferty ! Jest to zakwestionowanie konstytucyjnie gwarantowanej wolności obrotu gospodarczego. Sprzedający, bowiem ma prawo oferować cenę jaką uważa za stosowną, a kupujący ma prawo przyjąć lub odrzucić propozycję.
Być może jednak sąd skazał zgodnie z opisem czynu akcjonariusza i prezesa M.a Ciełuszeckiego, co byłoby tym większym błędem, gdyż sąd skazałby osobę, która nie podejmowała decyzji. Decyzja została podjęta zgodnie z uchwałą podjętą. przez Radę Nadzorczą, a nie Zarząd spółki.
W obu przypadkach oznacza to skazanie M. Ciełuszeckiego za czyn, którego nie popełnił!
W uzupełnieniu apelacji w pkt 8 w szczególności w zakresie sprzeczności ustaleń podnoszę, że jedynym zabezpieczeniem udzielonym przez spółkę w związku kredytem Ciełuszeckiego było ustanowienie hipoteki na nieruchomości należącej do FAP położonej we wsi Mikłaszewo gmina Narewka oznaczonej numerami geodezyjnymi 236, 237 i 238. Stanowią one część (jedną trzecią) nieruchomości zakupionych przez FAP od Ciełuszeckiego. Są to te same działki, za których sprzedaż Ciełuszecki został skazany z pkt IV aktu oskarżenia. Według aktu oskarżenia oraz wyroku Sądu są one warte w całości (tzn. 30 hektarów) ok.300.000,00 zł , a więc jedna trzecia ich obszaru (10 hektarów) powinna być warta ok. 100.000,00 zł. Tym samym raz M. Ciełuszecki jest skazany za to, że popełnił oszustwo zawyżając cenę za działek o ok. 7.500.000,00 zł. Drugim razem ten sam Sąd (omawiany w tym miejscu Zarzut nr VIII i wyrok - 8 miesięcy więzienia) uznaje pełną wartość zabezpieczenia udzielonego bankowi w postaci jednej trzeciej obszaru spornych działek ustalonej przez strony umowy kredytowej na 2.000.000,00 zł i skazuje Ciełuszeckiego za narażenie spółki na potencjalną (sic!) możliwość poniesienia straty w wysokości 2000.000,00 .
Tak, więc w zależności od stawianego zarzutu te same części składowe spornej nieruchomości warte są zdaniem Sądu albo 2.000.000,00 zł albo 100.000,00 zł. Jeśli są warte 2.000.000,00 zł to Sąd sam obalił swój zarzut oszustwa polegającego na zawyżeniu sprzedawanej ziemi. Jeśli są warte 100.000,00 zł to Sąd obalił swój zarzut dotyczący potencjalnej możliwości narażenia spółki na straty wielkiej wartości. Albo jedno, albo drugie. A raczej ani jedno ani drugie.
W czerwcu 2001 roku zgodnie z wyceną spółki sporządzoną przez renomowany Krakowski Dom Maklerski ( na dzień 30 kwietnia 2001 ) uwzględniającej wszystkie mające znaczenie dla wyceny spółki zdarzenia ekonomiczne , wartość FAP wynosiła 67.000.000, zł
Dokapitalizowanie spółki o 2.000.000,00 zł przez Ciełuszeckiego poprawiało, a nie pogarszało sytuację FAP. M. Ciełuszecki, wziął bowiem kredyt w wysokości 2000.000,00 złotych w swoim imieniu, zabezpieczając go całym swoim majątkiem osobistym , a następnie regularnie spłacał kredyt z dochodów osobistych. Kredyt ten Ciełuszecki przeznaczył na dokapitalizowanie spółki poprzez objęcie emisji akcji nowej serii, przy czym nowa emisja nie służyła zwiększeniu pozycji Ciełuszeckiego w spółce ponieważ bezpośrednio i pośrednio posiadał on ponad 99 procent głosów na walnym zgromadzeniu wspólników. Istotnym uzupełnieniem wiedzy na temat okoliczności i motywów podjętych działań oskarżonego jest fakt, iż małżeństwo Ciełuszeckich nie posiadało rozdzielności majątkowej toteż poręczenie obejmowało zarówno majątek osobisty M. Ciełuszeckiego oraz majątek rodziny Ciełuszeckich
Spółka otrzymała od osk. M. Ciełuszeckiego kwotę 2.000.000 zł. w tzw. "żywej" gotówce, więc jakiś obowiązek za to na niej spoczywał i tym obowiązkiem były te zabezpieczenia określone w przedmiotowej Uchwale. Gdyby spółka sama wzięła kredyt z banku na taką kwotę - to niezależnie od innych zabezpieczeń, bo Bank żądał ich dużo - musiałaby także sarno udzielić takich poręczeń, jak podjęła w Uchwale nr 6 z dn. 26 czerwca 2001 r. i czy wówczas udzielając tych poręczeń działała by na szkodę spółki ? zwiększające obciążenie jej majątku ? Byłby to przecież absurd i sąd nie powinien karać osk. M. Ciełuszeckiego za to, że sam bierze na siebie kredyt, a następnie całą kwotę tego kredytu w kwocie 2.000.000 zł przekazuje spółce żeby ją dokapitalizować i zwiększyć jej majątek - a kiedy Zarząd tej spółki zabezpiecza (niezależnie od zabezpieczeń samego kredytobiorcy i to bardzo znacznych) spłatę tego kredytu który dla rozwoju spółki jest niezbędny - to rzekomo działa na szkodę tej spółki. Logika postępowania Sądu w tym przypadku jest zatrważająca.