Source: https://bastiondialogu.pl/chapeau-bas-panie-rulewski/
Timestamp: 2020-04-06 02:35:50
Legal References Found: ustawy 447
 art.4
 art.4
 art.4
 Art. 4
 art. 4

Document Content:
Chapeau-bas Panie Rulewski ! - Bastion Dialogu (Polska)
Nienaturalna “Koalicja” zbiera swoje żniwo
Senator Jan Rulewski zapowiedział, że rozstaje się z Platformą Obywatelską, gdyż nie do za akceptowania dla niego jest zawarcie przez PO kolacji z SLD na wybory europejskie. W tym zachowaniu nie byłoby nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że jedynie Jan Rulewski zdobył się na odwagę jednoznacznego sprzeciwu wobec decyzji PO pójścia do PE , a także do Sejmu wspólnie z SLD.
Byłem przekonany, a może zbyt naiwny myśląc, że ta kontrowersyjna decyzja PO spotka się z dezaprobatą, jeśli nie większości to przynajmniej części członków PO. Wprost przeciwnie, odnoszę wrażenie, że działacze i sympatycy PO są wręcz zachwyceni genialnością strategii PO polegającej na zbudowaniu szerokiej koalicji wspólnie z SLD, (bo udział w niej PSL, można jeszcze wytłumaczyć, aczkolwiek jest to zadanie dość karkołomne). Wygranie najbliższych wyborów za wszelką cenę stało się dla PO ważniejsze niż wartości na które bardzo często się powołuje.
PO zapomniała, że żyją jeszcze ludzie, którzy byli prześladowani w PRL, ale żyją i znakomicie funkcjonują także ci, którzy czerpali ogromne profity z przynależności do PZPR i nadal zajmują (bez względu na to kto aktualnie rządzi), uprzywilejowaną pozycję wśród rządzących. Kilku z nich, jako tzw. „ kandydaci demokratyczni” kandydowali do PE. Rozumiem doskonale, jak czuł się Jan Rulewski, gdy dowiedział się, że z jego okręgu w wyborach do PE będzie kandydował Janusz Zemke, który gdy wybuchł strajk w marcu 1981 r. w Bydgoszczy jako sekretarz propagandy KW PZPR redagował uchwały potępiające Solidarność. Po 1989 r. Janusz Zemke nigdy nie zdobył się na elementarną uczciwość wykonania pojednawczych gestów wobec Solidarności, a teraz Jan Rulewski miał czynnie pomagać w odnowieniu mandatu panu Januszowi Zemke, roznosić jego ulotki, rozklejać jego plakaty, zachwalając jednocześnie jego kandydaturę jako lidera.
Cwanym, żaden system nie przeszkadza
Do takich zachowań Jan Rulewski został zmuszony przez PO, która nie dostrzega niczego niestosownego w promowaniu konformizmu i zamazywaniu historii. Inni „ wybitni kandydaci demokratyczni” tacy jak Leszek Miller, Marek Belka i Włodzimierz Cimoszewicz również stali się najlepszymi kandydatami jakich można było wyłonić spośród milionów ludzi wykształconych i uczciwych mieszkających w Polsce. W czasach, kiedy większość Polaków pozbawiona była możliwości awansu zawodowego, ci panowie świetnie funkcjonowali czerpiąc różnorodne profity. Pomijam fakt licznych afer za panowania króla Millera i symulacji medialnych pod hasłem kiedy rząd upadnie. Nie uważam siebie za osobę szczególnie pokrzywdzoną przez ówczesny system, ale doskonale pamiętam, (a były to lata 80-te), że nie wszyscy mogli wyjeżdżać na stypendia zagraniczne, jeśli w ogóle mogli wyjeżdżać za granicę. Wystarczyło mieć (tak jak w moim przypadku wujka w Anglii), który w czasie wojny walczył w armii Andersa, a wyjazd na stypendium zagraniczne stawał się niemożliwy. Pomijam też głośne w ostatnich tygodniach komentarze i artykuły na temat pochodzenia Pana Cimoszewicza, jego wypowiedzi w stosunku do restytucji mienia w odniesieniu do ustawy 447.
Polityczne standardy ,…, a może cwaniactwo?
Pamiętam również, że pomimo zdanego egzaminu sędziowskiego, zatrudnienie w sądzie na stanowisku sędziego wiązało się ze wstąpieniem do partii. Dlatego rozumiem Jana Rulewskiego doskonale ale już trudniej przychodzi mi zrozumieć wyborców, natomiast mam nadzieję, że PO za wygranie wyborów za wszelką cenę, poniesie dotkliwą karę jesienią. Zapewne wówczas znajdą się „odważni” członkowie tej partii, jak np. pan Michał Boni, który nie miał PO za złe tego, że startuje wspólnie w wyborach z SLD, tylko zbulwersowało go dalsze miejsce na liście do PE. Powszechnie wiadomo, że miejsca od 1-3 to gwarancja sukcesu, przynajmniej tak obecnie dzieje się w Polsce, gdzie elektorat kieruje się partią, a nie wiedzą o niej.
adwokat, były poseł do Parlamentu Europejskiego oraz wojewoda bialsko-podlaski.
← Zrozumieć zarządzanie państwem, czyli komuna ma się dobrze
Złapano oszustów wyłudzających pieniądze, a prokuratura umarza sprawę →
17 grudnia 2015 15 stycznia 2016 Irena Chołuj 15
4 myśli na temat “Chapeau-bas Panie Rulewski !”
Polityka to rozsądna troska o dobro wspólne. Politycy o tym zapomnieli. Dlatego ja mam nadzieję że już wkrótce Naród Polski przejmie władzę bezpośrednio na podstawie art.4 Konstytucji. Poniżej kilka fragmentów z pewnej opinii prawnej pana Waldemara Sadowskiego na ten temat: „Dla większości polityków i prawników „bezpośrednie sprawowanie władzy” to tylko konstytucyjny wyrostek robaczkowy, który rzeczywiście istnieje, ale do niczego nie służy. Otóż nic bardziej błędnego. Prawidłowa wykładnia tej normy – jeżeli mamy traktować prawo poważnie – odkrywa przed nami ustrój zbliżony do szwajcarskiej demokracji pół-bezpośredniej. Wdrożenie (…) to nie będzie żaden „pucz”, (…) , tylko wykorzystanie kryzysu do rozwoju demokracji.”
Dla niektórych interpretacja art.4 par.2 Konstytucji „Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.” jest niepokojąca. Z dalszej części opinii prawnej: „Dla kogo jednak ta interpretacja (…) jest niepokojąca? Sądzę, że niepokojąca powinna być dla tych, którzy niszczą polski porządek konstytucyjny. Dla tych, którzy demokrację przedstawicielską przekształcili sobie w oligarchię partyjną, a teraz na naszych oczach przepoczwarzają to w system faszystowski.”
Przejęcie władzy bezpośrednio będzie legalnym, realnym, racjonalnym i opartym na prawidłowej wykładni art.4 powrotem do demokracji. Z dalszej czesci opinii prawnej:
„W artykule Art. 4.2 istnieje więc samoistna norma prawna, niezależna od innych przepisów szczegółowych, stwierdzająca, że Naród może sprawować władzę bezpośrednio. Artykuł ten dopuszcza wszelkie formy bezpośredniego sprawowania władzy, których Konstytucja nie reguluje szczegółowo w innych przepisach, pozostawiając ich doprecyzowanie i wykorzystanie do decyzji samego suwerena – o ile będzie w stanie się zorganizować, wyartykułować swoją wolę, uchwalić i wprowadzić ją w życie. Partie, Sejm, Rząd, Samorządy powinny w tym pomagać albo siedzieć cicho.
Norma ta może zostać wykorzystana w praktyce politycznej do wielu praktycznych celów. Przede wszystkim – poprzez regulacje ustawowe – do poprawy, rozwoju, usprawnienia procesów demokratycznych. Ale w skrajnych sytuacjach także do pozbawienia władzy przedstawicieli narodu. (…)art. 4 daje narodowi prawo do organizacji poprzez grupy obywateli, samorządy, organizacje pozarządowe referendów o charakterze konsultacyjnym lub władczym (bez pośrednictwa naczelnych organów władzy), których celem byłoby przywrócenie porządku konstytucyjnego. Co więcej, z normy tej wynika prawo do organizacji pokojowego, ale twardego oporu i nieposłuszeństwa zmierzającego do pozbawienia władzy osoby lub grupy osób, które ją sprawują, ale utraciły legitymację do jej sprawowania (np. z powodów jak wyżej).
Na koniec warto jednak jeszcze raz podkreślić: działania tego typu – oparte na prawie do bezpośredniego sprawowania władzy art. 4 Konstytucji – powinny być pokojowe, masowe i dobrze zorganizowane.”
Czytając ten krótki artykuł mam wrażenie, że jego autor sugeruje jednoznacznie ukaranie “koalicji”, a szczególnie PO za to, że wspólnie z SLD próbuje dystansować obecna partie rządzącą. Aby była jasność, nie jestem wielbicielem żadnej partii, ale moim zdaniem szanowny autor chyba zapomniał o pewnej zasadzie – co prawda dość brutalnej – ale takiej, że w polityce nie ma miejsca na sentymenty i zbyt daleko idące zasady etyczne. Polityka to niepohamowana walka o władzę, lub jej utrzymanie. Dlatego byłbym zdumiony, gdyby ktoś był zdziwiony, że w obecnej polskiej rzeczywistości partie takie, jak PO, SLD,PSL i Nowoczesna tworzą jeden blok wyborczy przeciwko PiS. I jeszcze kilka słów do autora – Szanowny Panie mecenasie, nie tylko Pan, ale także inni, w tym także ja należę do osób, którym PRL odebrała bezpowrotnie szansę na lepsze życie poprzez odebranie możliwości wyjazdu na zachód ! Czy może Pan wie, do kogo mam mieć pretensje o to, że zmuszony zostałem do życia w domu wariatów zwanym RP ? Serdecznie pozdrawiam, Jarek Jużyczyński.
Panie Jarku chyba po raz pierwszy się z Panem nie zgodzę, nie dlatego, że nie ma Pan racji lecz dlatego, że rzucił Pan inne spojrzenie na ten artykuł niż oczekiwałby jego autor. Nie odebrałam faktu, braku możliwości wyjazdu zagranicę w czasach komunizmu jako utyskiwanie nad sobą lecz mowa o tych, którzy taką możliwość posiadali, a ona nie wzięła się znikąd. Artykuł skierowany jest na krytykę wyborców za fakt wyborów tych polityków, którzy od bardzo wielu lat znajdują się w strukturach rządowych i niczym szczególnym poza licznymi aferami się nie wykazali. Zaskakuje zatem duża aprobata dla tych polityków i niegasnące dla nich poparcie które może wynika z faktu, że ci wyborcy są w większości równie zdeprawowani albo, że nasze społeczeństwo nie posiada elementarnej wiedzy na temat kandydatów na których oddaje swój głos. Tutaj nie chodzi o koalicję (przynajmniej ja tak to odebrałam) tylko o fakt, że ta koalicja która miała tak bardzo bronić interesów Polaków i z haseł jest bardzo prawa, bardzo demokratyczna, liberalna, pluralistyczna etc, etc, tak naprawdę wystawia na swoich listach ludzi, którzy dalece odbiegają od tego wizerunku. To kolejny przykład nonszalancji, grania na emocjach i głupoty. Tyle albo aż tyle.
Pani Ireno, z taką oceną, jaka Pani przestawia jestem w stanie się zgodzić, ale z pewnym drobnym zastrzeżeniem. Otóż nie wszyscy politycy są źli, lub inaczej; nie są aniołami, ale też nie wszyscy są diabłami. Mnie jednak wydaje się, że w polskiej rzeczywistości brakuje czegoś, co bym nazwał “rasowymi politykami”, czyli ludzi mających pieniądze, a jednocześnie działający na rzecz kraju i realizujący określone programy. Inaczej mówiąc władza dla określonego celu, a nie władza dla samego faktu władzy z uwagi na wysokie profity. Niestety, chyba za późno nastała w Polsce młoda i dalece niedoskonała demokracja i dlatego obawiam się, że na rządy, o jakich marzymy, trzeba będzie jeszcze długo poczekać. Podobnie, jak Pani i zapewne miliony obywateli także jestem nieco zniecierpliwiony, ale cóż…….na pociechę od czasu do czasu jeden głębszy i dobry humor, bo inaczej zwariujemy z braku tego, co nam tak brakuje. Pozdrawiam i zalecam się politykami zbytnio nie przejmować. Jarek Jużyczyński.