Source: https://depresjaplemnika.wordpress.com/tag/przemyslaw-lotr/
Timestamp: 2020-01-27 01:13:40
Legal References Found: Art. 10
 art. 127
 art. 231
 Art. 190
 art. 231
 art. 231
 art. 250
 art. 231
 art. 232
 art. 238
 art. 239
 art. 227
 art. 231
 art. 18
 art. 227
 art. 127
 art. 258
 art. 257

Document Content:
Przemysław Łotr | Depresja plemnika
Tag Archives: Przemysław Łotr
Symetryzm świetnie ujmuje Przemysław Szubartowicz, który ustosunkowuje się do wyborów w Platformie relacjonowanych przez „Rzepę”:
– „Rzepowcy” szukają przegranych i wygranych w PO. To polski kryzys: politykę opisuje się infantylnie jako konkursy piękności lub starcia frakcji, jakby nie było pisowskiego bezprawia, ani wyzwania, jakim dla naszego pokolenia jest ocalenie Polski w UE. Wszystkie ręce na pokład!
Zamiast walczyć z uchwałą SN i decyzją TSUE, polskie władze powinny je wykorzystać dla naprawy tego, co zostało zepsute. Siłę polityczną naprawdę można pokazać w inny sposób niż poprzez krzyczenie, że ma się w nosie 60 sędziów SN – pisze prof. Marcin Matczak.
Naprawdę warto przeczytać prof. Matczaka – Czas się cofnąć – tutaj >>>
Mamidło Glińskiego#RepublikaBanasiowa pic.twitter.com/fJ7dCmBzpE
— wolne-media.pl (@wolne_media_pl) January 26, 2020
„Sędziowie nie mają prawa badać powołań innych sędziów”, „to chaos i wzruszanie dziesiątek tysięcy wyroków”, „trwa spór kompetencyjny”, „uchwała jest bezprawna”, „delikt dyscyplinarny”… OKO.press weryfikuje przekaz władzy podważający historyczną uchwałę Sądu Najwyższego z 23 października.
Jak Ziobro i jego funfle rżną publikę ws. sądownictwa tutaj >>>
Bielan wychwala znajomość angielskiego Dudy, by umocnić wizerunek nowoczesnego prezydenta, który przynosi Polsce dumę także swobodą w kontaktach z przywódcami świata. Nagranie z Forum Ekonomicznego w Davos, które krąży po internecie, pokazuje, że prezydencki English napotyka na barierę tzw. swobodnej wypowiedzi.
Angielski Dudy kulawy na obie nogi. Czytaj tutaj >>>
A teraz Go @bbudka go.
Platforma Obywatelska wybrała Borysa Budkę na swojego przewodniczącego – wygrał ogromną większością głosów już w pierwszej turze partyjnych wyborów. To sygnał, że partia chce się skupić na przygotowaniu kampanii prezydenckiej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i ewidentna zmiana pokoleniowa w partii.
O sytuacji w Platformie czytaj tutaj >>>
Więcej o sypaniu przez agenta Tomka tutaj >>>
Oni naprawdę mają w nosie Sąd Najwyższy, Konstytucję, prawa krajowe i europejskie. Dotąd wstydzili się do tego przyznać, ale dłużej już nie mogą się z tym kryć. Są jak smok opisany przez Ursulę Le Guin w opowiadaniu „Prawo imion”: nazwany swym prawdziwym imieniem musi porzucić przybraną postać, pod którą się ukrywa, i ujawnić światu prawdziwą naturę.
Cały felieton Wojciech Maziarskiego tutaj >>>
Tagi: Adam Bielan, Agata Szczęśniak, agent Tomek, Andrzej Duda, Bogusław Chrabota, Borys Budka, Davos, Dominika Sitnicka, Donald Tusk, Jarosław Kurski, Kleofas Wieniawa, Lotna Brygada Opozycji, Marcin Matczak, Mateusz Morawiecki, Małgorzata Kidawa-Błońska, Michał Szułdrzyński, Piotr Pacewicz, PiS, Platforma Obywatelska, Przemysław Szubartowicz, Przemysław Łotr, Sąd Najwyższy, Tomasz Kaczmarek, ustawa kagańcowa, Wojciech Maziarski, wybory prezydenckie 2020, wybory w PO, Zbigniew Ziobro
Kler i politycy. Pisowskie osiągi i zaprzańcy typu Morawiecki, Jędraszewski
Jako nauczyciel jestem przerażony. Wychodzę do uczniów z Herbertem, Miłoszem i Szymborską a oni do mnie z przekazem TVP. Ja o wartościach a uczniowie o urojonych zagrożeniach lub nieistniejących sukcesach.
Robert Kasiak – nauczyciel języka polskiego z Radomia
„Słyszał Pan, że trwa ofensywa LGBT?” – pyta mnie Daniel.
„A gdzie widziałeś tę ofensywę?” – odpowiadam pytaniem.
On: „Na Żeromskiego (głównej ulicy Radomia) widziałem trzech LGBT!”
Zupełnie nie zdawałem sobie sprawy, że znajdujemy się w stanie wojny. Gdyby nie Daniel, którego próbuję uczyć w jednej z radomskich szkół, być może nie wiedziałbym nadal. Tak, trzeba przyznać, że wykreowanie przeciwnika w postaci LGBT to największe osiągnięcie TVP i środowisk zbliżonych do złotoustych, zatroskanych inkwizytorów z gustownymi flagami w klapach marynarek.
To niezaprzeczalny sukces, który można porównać tylko ze znanym słuchowiskiem Orsona Wellesa na podstawie „Wojny światów”. Powołanie do życia nieistniejącego wroga i wywołanie paniki w takiej skali to propagandowy majstersztyk.
Duża część młodzieży naprawdę obawia się LGBT, chociaż do końca nie wie, co to takiego.
W centrum Warszawy grupa neonazistów szarpała i zaatakowała gazem aktywistów rozdających jedzenie bezdomnym. „Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie”
Święta u Piotra Szczęsnego
Pamiętamy pic.twitter.com/7oFjlAHvzy
— PolskaNormalna (@PolskaNormalna) December 24, 2019
O zawodowym zaprzańcu Morawieckim więcej tutaj >>>
Tagi: ekologizm, Food not Bombs, Kleofas Wieniawa, Kościół katolicki, LGBT, Marek Jędraszewski, Marta K. Nowak, Mateusz Morawiecki, Piotr Szczęsny, Przemysław Łotr, Renata Grochal, Robert Kasiak, Waldemar Kuczyński
Kategorie Kościół, Polityka, Społeczeństwo
Duda, Banaś, Ziobro – podwykonawcy Corleone Kaczyńskiego
Przynieśli rekwizyty, które okazywali ministrowi – a to zdjęcia prominentnych polityków PiS, a to taczki, a to drabinkę… – „Panie prokuratorze, panie ministrze. Nie wiem, jak się zwracać do tego bałwana” – miała kłopot jedna z brygadzistek.
BAŁWAN CZY GŁĄB
oto jest pytanie#RepublikaBanasiowa pic.twitter.com/Zy6U5B39Vp
— wolne-media.pl (@wolne_media_pl) November 27, 2019
Lotna Brygada chciała się dowiedzieć, jaka będzie teraz interpretacja, co wolno, a czego nie wolno happenerom. – „A przede wszystkim komu i kogo wolno” – uściśliła brygadzistka. Padła też prośba, żeby w pierwszej kolejności (bo idzie zima) zalegalizować palenie kukieł.
Brygadziści napisali na kartce propozycję nadawania certyfikatu happenera. Kartkę razem z bałwanem przekazali – jak się okazało – funkcjonariuszom Służby Więziennej, którzy ochraniają to wejście do Ministerstwa Sprawiedliwości, przy którym pojawiła się Lotna Brygada.
„Ten bałwan to z pewnością nawiązanie do ironicznej rzeźby Dawickiego „Bałwan cytatów”. Na guzikach bałwana Dawickiego znajdują się cytaty z Rozmyślań rzymskiego filozofa i cesarza Marka Aureliusza. Na marchewkach lotnego bałwana są pewnie głębokie myśli Prezesów” – kpiła jedna z internautek, parafrazując uzasadnienie prokuratury w Katowicach. Dopatrzyła się ona w wieszaniu przez narodowców zdjęć nawiązania do „historycznych wydarzeń z XVIII wieku, a utrwalonych na obrazie Jana Piotra Norblina”.
Są dwa światy – jest taka piękna piosenka mojej ukochanej Agnieszki Osieckiej i słowa te znakomicie pasują do obecnej polskiej smutnej rzeczywistości.
Jeden świat to pisowskie kłamstwa, załgane reżimowe media, puste obietnice, w które nie wierzy nawet ich stękający autor, patriotyczne frazesy jak za komuny i ocean obłudy.
Drugi świat to emeryci przeliczający bilon w aptekach i przy kasach, koszmar gasnącej niewydolnej umierającej służby zdrowia, coraz starsze pielęgniarki i nauczyciele ubożejący niedołężni, podwyżki cen, kryzys rozpaczliwie odwlekany byle do najbliższych wyborów.
Rzeczywistość komunistycznej propagandy była zaprzeczeniem tej realnej, a uśmiechnięte radosne dzieci otaczające towarzysza Stalina i pomniejszych satrapów miały ukryć istnienie gułagu, nędzy zbrodni i strachu.
Teraz nie ma gułagu i zbrodni, strach jeśli jest to przed utratą pracy i zepchnięciem do nędzy, a przemoc to ciągle tylko raczej „wypadki przy pracy” policji jak w Koninie, w przypadku Igora Stachowiaka, czy Barbary Blidy. Ale dwie rzeczywistości mamy tak samo jak w komunizmie, tę smutną ponurą prawdziwą i radosną propagandową chronioną przez barierki, kordony policji pełną limuzyn, flag, biskupów i orderów.
Mamy też coraz większą pychę i arogancję reżimu, który przestał zwracać uwagę na jakiekolwiek pozory. Nominacje pp. Pawłowicz, Piotrowicza, czy Banasia są tego kolejnym potwierdzeniem.
Pytaniem jest – jak długo te dwa światy będą istniały obok siebie i czy dojdzie do ich konfrontacji co z pewnością dla reżimu nie będzie miłe? Jak mówił w obozie internowanych wielki chociaż trochę zapomniany Janusz Szpotański – wierzę w Chronosa. I jak wykazała przyszłość miał całkowitą rację.
Pewną nowością w polskiej polityce jest osoba pana Marszałka Grodzkiego, którego orędzie było pierwszym wystąpieniem polskiego wysokiego polskiego urzędnika państwowego wypowiedziane ludzkim głosem, spokojne rzeczowe, kulturalne.
Zasadniczo różniło się od pisowskiej nowomowy, pełnej pogróżek, kłamstw, insynuacji bełkotliwych wynurzeń pisowskich dygnitarzy powtarzających otrzymany na ogół rano przekaz dnia. Różniło się też od uroczych pod każdym względem wynurzeń i analiz p. Schetyny mających coś z popiskiwania uśmiechniętego kretoszczura.
Dla mojego pokolenia w tym kontraście było coś z kontrastu pomiędzy politykami Praskiej Wiosny, a zwolennikami doktryny Breżniewa. Taka pisowska doktryna Breżniewa polegająca na nie ustępowaniu nigdy w żadnej sprawie i bez względu na wszystko, na twierdzenie, że my pisowcy musimy rządzić, nie możemy nie rządzić bo bez nas nie ma Polski, Polska to my, a reszta to zdrajcy, a w najlepszym przypadku idioci, którymi nie warto się przejmować, właśnie zaczyna się sypać.
Oczywiście Praska Wiosna to tylko daleka historyczna analogia, ale słuchając Marszałka Grodzkiego takie porównanie nasuwało się samo. Spór o to czy można reformować PiS jest moim zdaniem równie jałowy, jak spór o możliwość reformowania komunizmu. Ten zmurszały reżim musi odejść ponieważ nie jest zdolny do rozwiązania żadnego z istotnych problemów, przed którymi stoi nasz kraj. Każdy dzień trwania tego rządu (obojętne Szydło, Morawieckiego czy kogoś w tym rodzaju – niezły byłby rząd Suskiego, Budy, Horały, lub Sasina?, gdyż miałby coś z cesarstwa Romulusa Augustulusa), jest nieszczęściem dla Polski.
Jest niewątpliwie zagadką co p. Schetyna i jego otoczenie chcą ugrać przez jakieś dziwaczne ruchy przy tzw. prawyborach? Same prawybory są bardzo złym pomysłem, gdyż siłą rzeczy wymuszają podczas debaty kandydatów jednej partii spór, który ich osłabia, a z kolei brak sporu rodzi słuszny zarzut, że te całe prawybory to fikcja i ukartowana gra. I tak źle i tak niedobrze.
Twierdzenie, że geniusz Schetyny doprowadził do wprowadzenia drugiego kandydata z PO jest co najmniej niejasne, bo po pierwsze ten kandydat (jeśli to pomysł Schetyny, a tak twierdzi część komentatorów) osłabia Małgorzatę Kidawa-Błońska, którą już skłócił ze Schetyną, a po drugie co się stanie jak wygra prawybory? Kogo w końcu popiera Schetyna, oczywiście poza sobą. Prawybory i jakieś podchody i zagrywki z nimi związane są szkodliwe dla głównego celu jakim jest pokonanie Dudy.
I jeszcze jedno. Jak przemawia Morawiecki, Duda, czy ktoś w tym rodzaju to moim zdaniem szanująca się opozycja powinna opuścić salę sejmową, a nie bezmyślnie kiwać głowami i robić im publiczność. Oni tego błędu nie popełniali.
Przewodniczący komisji ds. kontroli państwowej Wojciech Szarama z PiS nagle zakończył jej posiedzenie. Tym samym Marian Banaś nie odpowiedział na żadne pytanie posłów opozycji.
To co odstawił dziś w sejmie,kryminalista Banaś pod parasolem ochronnym pisu,dawno nie oglądałam takiego cyrku,pis z Polaków robi idiotów- to jest skandal nad skandale. https://t.co/aAEU0H5zft
— @PolskawRuinie2🇵🇱 (@polskawruinie2) November 27, 2019
„To jest skandal, mieliśmy zadać pytania panu Banasiowi, a pan Banaś odczytał niczym Nikodem Dyzma swoje oświadczenie” – protestował poseł PO Marcin Kierwiński.
Wcześniej Szarama pozwolił Banasiowi na odczytanie oświadczenia. Kilka minut prezes NIK „tłumaczył”, że… jest czysty jak łza i będzie bronił swojego „dobrego imienia”.
Salwy śmiechu wywołał taki oto fragment oświadczenia, które wygłosił Banaś: – „W Krakowie jest wiele hoteli, gdzie można wynająć pokoje na godziny, po to, żeby na przykład odpocząć w trakcie podróży lub przednią. Albo przygotować się do zaplanowanego spotkania”.
A tak Banaś „tłumaczył” się z rozmowy telefonicznej z jednym z braci K., którzy w jego kamienicy prowadzili hotel na godziny: – „Dziennikarz Bertold Kittel ukrytą kamerą nagrał wymianę zdań przez telefon. Nie miałem wpływu na to, że dzierżawca kamienicy dał numer telefonu swojemu ojczymowi. Gdy zorientowałem się, ze rozmawiam z kimś innym niż dzierżawca kamienicy, natychmiast przerwałem połączenie”.
Po nagłym zamknięciu posiedzenia komisji przez przewodniczącego Szaramę, Banaś szybko wyszedł z sali, chroniony przez Straż Marszałkowską. Na pytania dziennikarzy też nie odpowiedział.
Przepychanka i awantura po posiedzeniu komisji z udziałem
Mariana Banasia pic.twitter.com/uWgPC1KTVQ
— Wideo Wyborcza.pl (@WideoWyborcza) November 27, 2019
W środę prezes NIK pojawił się na posiedzeniu sejmowej komisji ds. kontroli państwowej. Pod koniec jej obrad Marian Banaś odczytał oświadczenie i wyszedł z Sali, zaraz po tym, jak przewodniczący komisji Wojciech Szarama z PiS zakończył posiedzenie. Towarzyszył mu nieznany mężczyzna. Pytania posłów opozycji pozostały bez odpowiedzi.
Poseł Sławomir Nitras przy wyjściu z sali Banasiowi zastąpił drogę. – Ministerstwo Finansów donosi do prokuratury, że dostawał pan pieniądze od braci K. Dlaczego pan nie odpowiada? Pan przyszedł na komisję odpowiadać na pytania. A pan przeczytał oświadczenie i ucieka – dopytywał podniesionym głosem.
Marian Banaś nie zareagował, a towarzyszący mu mężczyzna bezceremonialnie „przestawił” posła. Doszło do szarpaniny i przepychanek. Straż Marszałkowska ku oburzeniu obecnych nie zareagowała. Chwilę później Poseł Michał Szczerba wystąpił z prośbą do szefa Straży Marszałkowskiej o zbadanie całego zajścia.
– Doszło do jakiejś dziwnej sytuacji, bo Straż Marszałkowska powinna reagować. Jest powołana przede wszystkim po to, żeby chronić posłów. W tej sytuacji Straż Marszałkowska nie zareagowała. Przeciwnie, sprowadzono ją do roli osobistej ochrony prezesa Banasia – powiedział po incydencie Nitras
– Obrazek uciekającego z Sejmu z drżącymi rękami prezesa Najwyższej Izby Kontroli jest symbolem państwa PiS. Prezes NIK, który powinien być twardym człowiekiem, o nieskazitelnym charakterze, na tyle silnym, by potrafić kontrolować wszystkie instytucje państwa, ucieka przed posłami, bojąc się pytań o samego siebie – zaznaczył Sławomir Nitras na konferencji prasowej, zorganizowanej krótko po incydencie z Banasiem. Marcin Kierwiński podkreślił, że „zachowanie posłów PiS świadczy o tym, że jest deal pomiędzy PiS a Banasiem”.
Wojciech Szarama, pytany przez dziennikarzy o oświadczenie prezesa NIK i jego zachowanie na posiedzeniu sejmowej komisji ds. kontroli państwowej, wyraził przekonanie, że szef NIK … odpowiedział na większość pytań. – Do sprawy pana Banasia z pewnością wrócimy, bo oświadczenie jej nie zamyka, dlatego czekamy na informację o raporcie CBA. W trakcie całego posiedzenia komisji pod adresem pana Banasia padł szereg zarzutów, padło bardzo wiele pytań. On w swoim obszernym oświadczeniu na znaczną część z tych pytań odpowiedział – powiedział.
Zaznaczył, że dobrze byłoby, aby komisja przyjrzała się sprawie szefa NIK wówczas, gdy otrzyma informacje z raportu CBA, bo „wszyscy na raport czekamy” i uzyskane informacje „zdecydują o stanowisku rządu wobec sytuacji pana prezesa NIK-u”.
Banaś u Corleone Kaczyńskiego – czytaj tutaj >>>
Wczoraj Olsztyn, w niedzielę Warszawa i cała Polska. pic.twitter.com/LUKouJ6OtN
— IUSTITIA Polish Judges Association (@JudgesSsp) November 28, 2019
„Łańcuch Światła — murem za sędzią Juszczyszynem” — pod takim hasłem zorganizowany został w Olsztynie wiec poparcia dla sędziego Pawła Juszczyszyna. Sędzia został odwołany przez Ziobrę z delegacji do olsztyńskiego Sądu Okręgowego po tym, gdy w jednym z procesów zażądał od Kancelarii Sejmu ujawnienia list poparcia kandydatów do neoKRS. To o nim traktował nasz artykuł: „Czapki z głów! Juszczyszyn: „Sędzia nie może bać się polityków, nawet jeśli mają wpływ na jego karierę”.
Przed olsztyńskim sądem rejonowym pojawiło się mnóstwo ludzi. – „My sami się bez państwa nie obronimy. Zapewniam państwa, że Paweł jest osobą bardzo odważną. Znam go od wielu lat. Jest naprawdę odważnym człowiekiem. Jest wielu odważnych, uczciwych sędziów, którzy są gotowi na to, żeby poświęcić nawet swoje urzędy, żeby bronić swojej niezależności, niezawisłości w wydawaniu wyroków w sprawach obywateli” – powiedziała do zgromadzonych sędzia sądu rejonowego w Bartoszycach Ewa Kurasz.
Na początku kiepsko z obrazem. Komórka sfiksowała, ale po paru sekundach jest ok. Tego przemówienia trzeba wysłuchać. Pan z Gdyni. Gdynia też przyjechała do Olsztyna ❤#WolneSady #muremzaJuszczyszynem pic.twitter.com/5AqmbZ7XhU
— Ptysiu Miętowy (@DolinaRoztoki) November 27, 2019
Głos zabrał też adwokat Wojciech Wrzecionkowski. – „Gdy w kraju jest łamane prawo, to nam nie wolno milczeć. Sędziowie nie mogą być karłami. Muszą być wolni, niezależni, po to byśmy mogli w tym kraju spokojnie spać. Bo nie może być takiej sytuacji, że sędzia będzie wykonywał polecenia polityków” – mówił.
W geście solidarności z sędzią Juszczyszynem demonstrujący zapalili świeczki, znicze i latarki w telefonach.
Dodajmy, że w najbliższą niedzielę 1 grudnia w kilku miastach Polski odbędą się demonstracje poparcia dla sędziów oraz sprzeciwu wobec upolityczniania sądów.
Przewodniczący Szarama z PiS zamiast bronić państwa polskiego przed skrajnie podejrzanym prezesem, który zagraża bezpieczeństwu NIK, bronił Banasia przed pytaniami opozycji.
Włos mi się na głowie jeży po obejrzeniu posiedzenia sejmowej komisji ds. kontroli państwowej, bo przewodniczący Szarama z PiS zamiast bronić państwa polskiego przed skrajnie podejrzanym prezesem, który zagraża bezpieczeństwu NIK, bronił Banasia przed pytaniami opozycji. A na końcu zamknął posiedzenie, dopuszczając do tego, by Banaś po wygłoszeniu swojego oświadczenia po prostu wyszedł z sali, nie odpowiadając na pytania dziennikarzy.
Patrzyłam i nie wierzyłam: Marian Banaś, który z racji ciążących na nim podejrzeń i mnóstwa bardzo poważnych zastrzeżeń do jego działalności, także gospodarczej, sprzecznej z piastowanymi funkcjami państwowymi, nigdy nie powinien był zostać szefem NIK, siedział z twarzą bez wyrazu, a przewodniczący Szarama bronił go jak lew i zasłaniał własną piersią – przerywając, pohukując, wyzłośliwiając się – przed pytaniami opozycji. Zakończył też posiedzenie tak, by szef NIK mógł wyjść, nie odpowiadając na pytania dziennikarzy, choć, zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej, powinien za ich pośrednictwem zdać ludziom sprawę ze swojej działalności.
Przypomnę tylko, że komisja ds. kontroli państwowej to komisja, której jedynym zadaniem jest strzec państwo polskie przed nieuczciwymi, podejrzanymi czy skorumpowanymi urzędnikami. Sytuacja, w której posłowie bronią podejrzanego urzędnika jest zatem kuriozalna, wysoce niepokojąca i sama potencjalnie zagraża bezpieczeństwu państwa.
Najwyższa Izba Kontroli to najważniejsza i jak dotąd ciesząca się największym zaufaniem Polaków instytucja, kontrolująca wszystkie urzędy publiczne i polityków. Marian Banaś, którego najbliżsi współpracownicy wyłudzali VAT w czasie, kiedy on – jako urzędnik państwowy – tworzył system, mający zapobiegać wyłudzeniom VAT, co jest alarmujące i jest sprawą, którą bardziej niż wnikliwie powinny zbadać (zresztą już dawno) służby specjalne; Marian Banaś, mający podejrzane kontakty ze światem przestępczym, z których się nigdy nie wytłumaczył, którego oświadczenie majątkowe badało CBA, ponieważ są co do niego wątpliwości; Banaś, w którego kamienicy półświatek prowadził dom publiczny i Banaś, który kamienicę z pokojami na godziny wynajmował po nienaturalnie niskich cenach, rodzących podejrzenia o oszustwo podatkowe, wreszcie Banaś, który nie tłumaczy się, choć ma taki obowiązek, przed opinią publiczną – jest chroniony przed odpowiedzialnością przez naszych przedstawicieli w Sejmie, których ustawowym obowiązkiem jest chronić obywateli przed takimi sytuacjami.
Bez względu na to, czy Banaś jest winny czy niewinny – bo same już podejrzenia o tak poważne przestępstwa i kontakty zwyczajnie z miejsca go dyskwalifikują z każdej funkcji publicznej – może i powinien swojej niewinności dowodzić, ale jako prywatny obywatel. W NIK ani nigdzie indziej nie powinno być dla niego miejsca.
Od dawna sądzę, że afera Banasia to największa afera (a konkurencja jest duża!) rządów PiS, w której nie powiedziano zresztą jeszcze ostatniego słowa i że z jej powodu powinno się zdymisjonować nie tylko Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, ale też premiera Morawieckiego – ponieważ jest szefem służb, które w tym przypadku się skompromitowały.
Ale premier zawinił czymś jeszcze – od miesiąca trzyma na biurku raport CBA dotyczący Banasia i… twierdzi, że go nie przeczytał, nie ujawnił go też opinii publicznej – co jest dowodem skrajnej nieodpowiedzialności.
Nie pamiętam nigdy wcześniej sytuacji, żeby bezpieczeństwu państwa zagrażali tak bezpośrednio ludzie, powołani na najwyższe stanowiska, by to państwo chronić: premier, szef koordynator służb specjalnych i prezes NIK oraz niektórzy członkowie sejmowej komisji ds. spraw kontroli państwowej. To jakiś absolutny i przerażający precedens. Co będzie dalej – zobaczymy, bo sprawa się wciąż toczy.
Tagi: Andrzej Duda, Bertold Kittel, Eliza Michalik, Grzegorz Kot, Iustitia, Kleofas Wieniawa, Lotna Brygada Opozycji, Marcin Kierwiński, Marian Banaś, Olsztyn, Paweł Juszczyszyn, PiS, Przemysław Łotr, Stanisław Bernat, Stefan Niesiołowski, Sławomir Nitras, Wojciech Szarama, Zbigniew Ziobro
Oskarżenie polityków PiS i Kościoła kat.
To również oni zwrócili uwagę na zachowanie przełożonego. Przemoc, publiczne poniżanie, znęcanie się, ubliżanie – to tylko część zarzutów pod adresem metropolity, które znalazły się w listach księży do watykańskiego nuncjusza w Polsce. O sprawie informowali również dziennikarze TVN24. „Publiczne poniżanie – on jest w tym naprawdę niezły”.
Będący w bliskim otoczeniu Głodzia księża wolą pozostać anonimowi. Przełożony nie raz miał grozić im zniszczeniem kariery. „On ma takie wpływy, że zesłaliby mnie do jakiejś wiejskiej parafii. Po co mi to? Mogę tylko powiedzieć, że wszystko, co o nim piszą, to tylko część prawdy. Reszta jest jeszcze gorsza. Wszyscy jednak wiemy, że nic mu nie grozi. Będzie żył w luksusie tak jak do tej pory” – wyznaje na łamach wp.pl, jeden z księży bywający w rezydencji arcybiskupa.
To nie pierwsze oskarżenia wobec metropolity gdańskiego. Podobne pojawiły się już sześć lat temu na łamach tygodnika „Wprost”. Czy nieprawdopodobna buta i chamstwo zostaną ukarane, czy hierarcha nadal będzie pokrzykiwał na podwładnych: „Co ty, k…, nawet nalać nie potrafisz!”.
Andrzeja Sebastiana Dudę, urodzonego 16 maja 1972 w Krakowie, o to, że, pełniąc funkcję Prezydenta RP, dopuścił się bezprawnej zmiany konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podważając zasadę podziału i równoważenia władz (Konstytucja RP Art. 10 ust. 1), a w szczególności podpisując liczne ustawy zmieniające ustrój państwa w drodze niekonstytucyjnej, m.in. ustawę o ustroju sądów powszechnych, o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa, czym popełnił delikt konstytucyjny, a także naruszył art. 127 kodeksu karnego (zamach stanu), a ponadto dopuścił się licznych przestępstw przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego m.in. usiłując ułaskawić osoby przed wydaniem wobec nich prawomocnego wyroku, a także przestępstw niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, m.in. przez uporczywą odmowę odebrania przyrzeczenia od prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, czym popełnił delikt konstytucyjny i przestępstwo z art. 231 kodeksu karnego (przekroczenie uprawni eń przez funkcjonariusza);.
Beatę Marię Szydło, urodzoną 15 kwietnia 1963 roku w Oświęcimiu, o to, że pełniąc funkcję Prezesa Rady Ministrów wstrzymała publikację powszechnie obowiązujących orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego o sygnaturach K 47/15, K 39/16 i K 44/16, a następie uporczywie wstrzymywała się od decyzji o opublikowaniu tych orzeczeń, czym popełniła delikt konstytucyjny z Art. 190 ust. 2 Konstytucji RP, a także nie wypełniła ciążących na sobie obowiązków, popełniając przestępstwo z art. 231 kk (przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza);
Mateusza Jakuba Morawieckiego, urodzonego 20 czerwca 1968 roku we Wrocławiu, o to, że pełniąc funkcję Prezesa Rady Ministrów, nie doprowadził do natychmiastowej publikacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego o sygnaturach K 47/15, K 39/16 i K 44/16, czym popełnił przestępstwo z art. 231 kk niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego; ponadto o to, że w trakcie kampanii wyborczej poprzedzającej wybory samorządowe w dniu 21.10.2018, wielokrotnie obiecywał preferencje rządowe w rozdziale środków publicznych dla tych samorządów, w których większość zdobędzie partia pod nazwą „Prawo i Sprawiedliwość”, czym dopuścił się przestępstwa czynnego łapownictwa wyborczego, zatem czynu zabronionego przez art. 250a par. 2 k.k.
Zbigniewa Tadeusza Ziobrę, urodzonego 18 sierpnia 1970 roku w Krakowie, o to, że pełniąc funkcję Ministra Sprawiedliwości, działając w porozumieniu z podległymi sobie funkcjonariuszami publicznymi, wpływał bezprawnie na sposób funkcjonowania i obsadę Krajowej Rady Sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i sądów powszechnych, co stanowi przestępstwo przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, o którym mowa w art. 231 kodeksu karnego; także o to, że wielokrotnie, samodzielnie lub za pośrednictwem podporządkowanych sobie prezesów sądów powszechnych, wpływał przy pomocy groźby bezprawnej na czynności urzędowe sądów, czym dopuścił się przekroczenia art. 232 kk (wpływanie na czynności sądu w drodze zastosowania przemocy lub groźby bezprawnej); także o to, że dopuścił się fałszywych publicznych oskarżeń innych osób o popełnienie przestępstwa, w tym w trakcie wykonywania przez te osoby czynności medycznych, czym popełnił przestępstwo z art. 238 kk (fałszywe zawiadomienie o przestępstwie); także o utrudnianie lub udaremnianie postępowania karnego, a zatem o przestępstwa z art. 239 kk (poplecznictwo) przez to, że pełniąc funkcję Prokuratora Generalnego wywarł presję nad podporządkowanych sobie prokuratorów by zakończyli dochodzenie w sprawie przemocy bezprawnej dokonanej w dniu 10 listopada 2017 przez grupę uczestników tzw. Marszu Niepodległości w stosunku do pokojowo protestujących kobiet;
Julię Annę Przyłębską, urodzoną 16 listopada 1959 roku w Bydgoszczy, o to, że mimo zawinionych przez siebie nieprawidłowości w tzw. „wyborze” na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, polegających m.in. na celowo spowodowanej przez siebie nieobecności niektórych sędziów TK w posiedzeniu Zgromadzenia Sędziów TK, a także braku formalnej rezolucji w sprawie przedstawienia kandydatów na to stanowisko Prezydentowi RP, w sposób uporczywy i w trybie ciągłym podawała się za Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, czyli podawała się za funkcjonariusza publicznego o uprawnieniach, których nie ma, czym naruszyła art. 227 kk (oszukańcze podanie się za funkcjonariusza publicznego); ponadto o to, że wielokrotnie zmieniała bezprawnie już wcześniej ustalone składy sędziowskie orzekające w TK, czym popełniła przestępstwo z art. 231 kk. (niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego); ponadto w trybie pomocnictwa przestępczego opisanego w art. 18 par. 3 kk umożliwiała udział w orzekaniu w TK osobom do tego nieuprawnionym, czym pomogła w popełnieniu przestępstwa ciągłego z art. 227 kk (podanie się za funkcjonariusza publicznego);
Jarosława Aleksandra Kaczyńskiego, urodzonego 18 czerwca 1949 w Warszawie, o to, że kierując wykonaniem czynów zabronionych przez inne osoby, w szczególności pełniące funkcje Prezydenta RP, Premiera, ministrów, Prezesa Trybunału Konstytucyjnego oraz posłów i senatorów wybranych z list partii pod nazwą „Prawo i Sprawiedliwość”, dopuścił się sprawstwa kierowniczego nakierunkowanego na zmianę ustroju konstytucyjnego RP przez obalenie zasad demokratycznego państwa prawnego (Art.2 Konstytucji RP) i podziału i równoważenia się władz (Art. 10 ust. 1 Konstytucji), skupiając całą władzę publiczną w swoich rękach, a zatem sprawstwa kierowniczego dotyczącego zbrodni zamachu stanu, o której mowa w art. 127 kodeksu karnego, w powiązaniu z kierownictwem zorganizowaną grupą przestępczą mającą na celu zamach stanu, a zatem przestępstwem z art. 258 kk (kierowanie lub branie udziału w zorganizowanej grupie przestępczej); ponadto o publiczne znieważenie grupy ludzi przez ogłoszenie, że potencjalni imigranci są nosicielami groźnych zarazków, czym popełnił przestępstwo z art. 257 kk (publiczne znieważenie grupy ludzi).
Wobec wszystkich tych osób domagam się sprawiedliwej kary, zgodnej z obowiązującym prawem, choć w przypadku Julii Marii Przyłębskiej będę wnioskował o nadzwyczajne złagodzenie kary ze względu na uprawdopodobnione niskie rozpoznanie znaczenia i szkodliwości popełnionych przez siebie czynów.
(Żądania Suwerena spisał i własnoręcznym podpisem poświadczył: Wojciech Sadurski)
Fałszywe konta na Twitterze i Facebooku czyszczą wizerunek prezesa TVP, prowadzą kampanie wyborcze politykom, lobbują na rzecz firm zbrojeniowych. Docierają do milionów odbiorców. Współfinansuje ten biznes państwowy fundusz. Tropy z farmy trolli prowadzą do podejrzanego o korupcję Bartłomieja Misiewicza
Publicysta oraz były minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego – Waldemar Kuczyński wypowiedział się na temat bieżących tematów politycznych.
O protestach wyborczych PiS-u: „Izba pisowskich mianowańców, którzy togi zamienili na liberie rozstrzygnie o ważności wyborów. Nie mamy rodacy wyborów wolnych, lecz koncesjonowane, regulowane przez hołotę, której oddaliście Ojczyznę w pacht. Już po raz drugi. Dla PiS głównym dowodem, że wybory mogły być sfałszowane jest to, że nie wygrał ich kandydat. W wolnych bowiem wyborach, wedle PiS, działa wręcz biologiczne prawo, że PiS jest w nich zawsze wygranym.”.
Kaczyński. „Tylko ślepy lub zakochany w PiS może nie widzieć, że Polska pogrąża się w dyktaturę, w nie kontrolowane rządy stojącego ponad prawem szaleńca, paranoika władzy i dominacji. Jeśli kiedyś straci władzę, to nie w wyniku wyborów, bo ma pachołków, którzy zdecydują o ich wyniku. Kaczor, przez lata ty i twoi lokaje wrzeszczeliście, że PO ukradła miliardy. Piąty rok twe psy gończe, w które zmieniłeś służby RP tropią złodziei z PO. A kogo znajdą to Twój. Jedyna mafia VAT to jak się okazuje od Ciebie. To co, przeprosisz PO czy podwiniesz ogon? Jest jeden człowiek w Polsce, którego żaden prokurator nie odważy się wezwać na przesłuchanie bez jego zgody. To jest dziś największa u nas patologia. Tą patologią jest Kaczyński. Dopóki ta patologia nie zniknie od władzy Polska nie wróci do normalności”.
O Adamie Bielanie. „Jak słucham Bielana, to zastanawiam się, jak czułbym się w jego roli. Czy mógłbym szczerze przyznać, że jestem takim zafałszowanym wobec samego siebie badziewiem? Chyba bym od siebie zwiał jak cień od czarnego Piotrusia Pana”.
Służba zdrowia. „To, co dzieje się ze służbą zdrowia, to drastyczny skutek podporządkowania całej polityki finansowej 4 lat rządu PiS kupieniu, za bezprecedensowe rozdawnictwo o cechach politycznej korupcji, głosów dla utrzymania samowładztwa Kaczyńskiego. To społeczny koszt jego paranoi władzy”.
Tęczowy Piątek. „W krajowej akcji zastraszania nauczycieli, rodziców i dzieci przed tęczowym piątkiem, kler i organy państwa ujawnili pokazowo jeden z filarów pisowskiej i kościelnej władzy, zastraszanie, mikro-terror. Panuje dziś wszędzie, gdzie sięga ręka państwa i proboszcza”.
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski podczas jednej z wrześniowych konferencji w Gnieźnie oświadczył, że dobrze zna skompromitowanego szefa NIK Mariana Banasia od wielu lat, często się z nim spotyka i rozmawia. „Jest człowiekiem kryształowym, niezwykle uczciwym, bardzo solidnym, twardym politykiem” – zapewniał.
„Coś” jednak musiało się wydarzyć, skoro marszałek nagle zmienił zdanie i w programie „Gość Wydarzeń” telewizji Polsat News wycofał się z niedawnej jeszcze opinii.
Oświadczył teraz: „Na pewno bym nie użył takiego określenia”, tłumacząc swoje wcześniejsze stanowisko dodał: „Wiem, że on pracował po kilkanaście, po 20 godzin na dobę. Byłem pełen podziwu dla niego. I w tamtym momencie, kiedy dla takiego człowieka niezwykle poświęconego sprawom Polski – bo słyszałem, że są tego typu zarzuty – to tak zareagowałem” – wyjaśniał i stwierdził, że zarzuty wobec szefa Najwyższej Izby Kontroli budzą jego bardzo duże wątpliwości. „One muszą być wszystkie wyjaśnione” – zaznaczył podkreślając, że cała ta sprawa jest niemałym obciążeniem dla całej partii rządzącej.
„Byłbym nieuczciwy, gdybym powiedział: „nie, no banalna sprawa, nic się nie stało”.
Marszałek skomentował też ostatnie doniesienia „Rzeczpospolitej” w publikacji „Przestępczy skandal w resorcie finansów”, ujawniającej że jeden z najbliższych współpracowników Mariana Banasia z czasów jego pracy w Ministerstwie Finansów miał kierować mafią VAT-owską, i pod takim zarzutem siedzi w areszcie:
„Tutaj służby zadziałały. Idealnie zadziałały, bardzo szybko, sprawnie, i one – te osoby są aresztowane” – powiedział z satysfakcją Karczewski.
Przypomnijmy: TVN we wrześniowej edycji „Superwizjera” ujawnił, że były minister finansów i szef Służby Celnej Marian Banaś zaniżył w oświadczeniach majątkowych dochody z wynajmu kamienicy, zarzucił mu też powiązania ze światem przestępczym.
W odpowiedzi Banaś zaprzeczył treściom przekazanym przez „Superwizjera” komentując je „jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia”. Pozwał TVN SA i autora materiału Bertolda Kittela, żądając przeprosin, sprostowania i wpłaty na cel społeczny.
16 października CBA poinformowało, że zakończyło trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, lecz nie ujawniło jakiego rodzaju zastrzeżenia sformułowało. Jak informuje RMF FM kontrola CBA miała wykazać co najmniej dwie nieprawidłowości związane z kwestiami skarbowymi i niejasnym sposobem rozliczania podatków przez obecnego szefa NIK.
Podziękujmy działaczom Ordo Iuris, biskupom, politykom PiS. Osiągnęli to, co przez lata nie udawało się tysiącom innych: poruszyli i zaktywizowali młodzież.
Chyba możemy pogratulować i podziękować biskupom oraz politykom „dobrej zmiany” – wspólnymi siłami wypromowali temat, który wreszcie poruszył apolityczną i obojętną wcześniej młodzież. Nagonka na środowiska LGBT, której ukoronowaniem był oficjalny zakaz organizowania Tęczowego Piątku w szkołach, doprowadziła do przebudzenia i aktywizacji tłumów młodych ludzi w szkołach, jak Polska długa i szeroka.
„Kuratorium przysłało do szkoły list, że nie wolno organizować Tęczowego Piątku” – zakomunikowała mi kilka dni wcześniej córka licealistka. Gdy w odpowiedzi poinformowałem ją, gdzie kuratorium może ją i jej kolegów pocałować (tutaj tego nie powtórzę, bo nie każde słowo użyte w prywatnej rozmowie nadaje się do publicznego użycia), okazało się, że oni sami o tym doskonale wiedzą i nie potrzebują moich rad. „Ludzie robią konspiracyjny Tęczowy Piątek” – odpowiedziała mi córka. Wprawdzie w szkole nie odbyły się oficjalne lekcje ani spotkania dyskusyjne, ale wielu uczniów demonstracyjnie nosiło tęczowe elementy garderoby i znaczki.
Ten ruch ogarnął szkoły w całej Polsce, zwłaszcza w dużych miastach, które w takich sprawach zawsze są pionierami i wyznaczają trendy – po jakimś czasie standard przyjęty w dużych ośrodkach ogarnia też mniejsze miasteczka, a w końcu i wieś. Z różnych zakątków kraju napłynęły informacje o tym, że młodzież nosi tęczowe znaczki, wiesza w szkołach plakaty, organizuje wspólne wyjścia z budynków w czasie przerw. W Warszawie grupa młodych ludzi poszła demonstrować pod ministerstwo edukacji.
Napływały też krzepiące informacje, że na szczęście wśród księży katechetów i ludzi „dobrej zmiany” znaleźli się tacy, którzy postanowili wzmocnić ten trend, wywierając na młodzież naciski czy przeciwstawiając się jej. Pojawiły się więc doniesienia o zdejmowaniu powieszonych przez uczniów tęczowych plakatów czy o „lotnych brygadach” z kuratoriów, które kontrolowały szkoły i kazały uczniom zdejmować tęczowe przypinki.
Super! Nic lepszego nie mogło się zdarzyć. Nic tak nie ożywia wyobraźni młodych ludzi, jak konspiracja i świadomość, że uczestniczą w masowym, oddolnym ruchu pokoleniowym, który buntuje się przeciw władzy zgredów i jest przez nich zwalczany. To ekscytuje młodych ludzi, daje im poczucie misji, nasyca ich ruch szczyptą rewolucyjnego romantyzmu i powoduje, że sprawa, o którą walczą, jest „sexy”.
W dekadach po upadku komunizmu tylko raz mieliśmy do czynienia z takim pokoleniowym zrywem, gdy młodzi ludzie w całym kraju protestowali przeciw planom przyjęcia ustawy ACTA. Ruch ten jednak wygasł, bo władza (najpierw polska, a potem także w innych krajach UE) ustąpiła pod naciskiem demonstrujących i wycofała się z wcześniejszych planów. Na szczęście władza PiS jest zbyt głupia, by to zrozumieć, i zamiast rozładować napięcie tylko je podsyca. Dolewa oliwy do ognia, w którym sama spłonie.
Podziękujmy więc działaczom Ordo Iuris, biskupom, politykom i urzędnikom PiS w rodzaju małopolskiej kuratorki oświaty Barbary Nowak, osobom o ograniczonych horyzontach umysłowych i zaczadzonym prostacką ideologią, którzy mimo tych intelektualnych ograniczeń (a może właśnie dzięki nim) osiągnęli to, co przez lata nie udawało się tysiącom innych: poruszyli i zaktywizowali młodzież. Młodzi ludzie, którzy obojętnie przechodzili obok naruszania konstytucji, niszczenia niezawisłych sądów, łamania praw opozycji, wprowadzania w mediach cenzury, nagle się ocknęli i założyli tęczowe przypinki. Teraz już tak łatwo ich nie zdejmą.
Tagi: Andrzej Duda, Bartłomiej Misiewicz, Beata Szydło, farma trolli, Jarosław Kaczyński, Julia Przyłębska, Kleofas Wieniawa, Kościół katolicki, LGBT, Mateusz Morawiecki, Piotr Leski, Piotr Szumlewicz, Przemysław Łotr, Stanisław Karczewski, Sławoj Leszek Głódź, Tomasz Lis, Waldemar Kuczyński, Wojciech Maziarski, Wojciech Sadurski, wybory parlamentarne 2019, Zbigniew Ziobro
Banaś, Suski, Brudziński. Pisowskie barany beczą, to ich głos intelektualny
Tagi: Aleksandra Dulkiewicz, Bartosz T. Wieliński, Bartosz Węglarczyk, Joachim Brudziński, Katarzyna Kaczorowska, Klaudia Jachira, Kleofas Wieniawa, Koalicja Obywatelska, Koduj24.pl, Magda Jethon, Marek Suski, Marian Banaś, PiS, Platforma Obywatelska, Przemysław Łotr, Tomasz Siemoniak, wybory parlamentarne 2019
Kaczyński stoi za zastraszaniem sędziów i inwigilacją Polaków
W tym samym czasie, gdy Grzegorz Schetyna ogłosił zaskakującą decyzję o usunięciu się w cień i długo wyczekiwanym odsunięciu prywatnych ambicji na dalszy plan, Prawo i Sprawiedliwość również przedstawiło swoją strategię na nadchodzący miesiąc, w czasie którego będzie starało się obronić swoje rządy i 13 października ponownie zdobyć co najmniej 231 głosów w Sejmie. W przeciwieństwie do lidera Koalicji Obywatelskiej, tym razem prezes Kaczyński nie tylko nie zostanie schowany przed opinią publiczną, ale stać się ma jedną z głównych twarzy kampanii. Naczelnym hasłem ma być “Dobry czas dla Polski”, a promowanym motywem wiarygodność ekipy Zjednoczonej Prawicy.
Gdy jednak przyjrzeć się faktom i efektom szeregu działań Prawa i Sprawiedliwości w ciągu ostatnich czterech lat, to gołym okiem widać, że obóz rządzący zaliczył zdecydowanie więcej spektakularnych porażek, niż wielkich sukcesów. Co najgorsze dla centrali partyjnej na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, wiele tych niepowodzeń dotyczy kwestii fundamentalnych dla elektoratu PiS, takich jak powstanie z kolan na arenie międzynarodowej, bezpieczeństwo mieszkaniowe, tani i powszechny dostęp do lekarza i leków czy potrzeba władzy silnej i skutecznej. Na każdym z tych pól partia Jarosława Kaczyńskiego zawiodła, co w pewnym momencie przeważy szalę rozgoryczenia i rozczarowania.
Izolacja i marginalizacja pozycji Polski
W zasadzie trudno dziś wskazać choćby jeden realny sukces rządu Beaty Szydło lub Mateusza Morawieckiego na arenie międzynarodowej. Z powodu zapalczywości i głupiego uporu w kwestiach ideologicznych, Polska jest dziś na marginesie Unii Europejskiej, a o wejściu do twardego jądra decyzyjnego może już jedynie pomarzyć. Z prymusa europejskiej integracji staliśmy się czarną owcą, z liczącego się gracza – piątym kołem u wozu. Łamanie unijnej solidarności, demontaż systemu praworządności w sądach, popsute stosunki z sąsiadami i innymi wielkimi graczami – to wszystko znajduje się na słonym rachunku polityki PiS, zwłaszcza gdy dojdzie do powiązania budżetu unijnego z poziomem praworządności w kraju członkowskim. Postawiliśmy na ślepy sojusz z USA, które widząc służalczość i dyspozycyjność, wciskają nam kolejne “świetne interesy”, przy okazji dyktując polskiemu rządowi, jakie ustawy możemy przyjąć, a jakie należy jak najszybciej anulować. Wystarczy wspomnieć nowelizację ustawy o IPN czy ostatnio choćby kwestię podatku cyfrowego, którego porzucenie wprost polecił w ostatnich dniach wiceprezydent USA Mike Pence. Jedyne, co może jeszcze dawać pewną satysfakcję elektoratowi PiS, to deklarowany twardy kurs wobec putinowskiej Rosji, jednak jedynie do czasu, gdy widzowie TVP Info w końcu zauważą, że, cytując ministra Błaszczaka, współfinansujemy rosyjską ekspansje na byłe republiki radzieckie, kupując z okupowanych przez Rosję terenów węgiel na rekordową skalę.
Kasta sędziowska i sędziowie na telefon
Przebudowa wymiaru sprawiedliwości miała być jednym z najważniejszych celów strategii “dobrej zmiany”. Ostatnie tygodnie pokazały, że bezprecedensowa miotła kadrowa w polskich sądach i prokuraturach nie przyniosła efektu w postaci usprawnienia ich prac. Statystki w tych sprawach pokazują, że sądy działają wolniej, a na sprawiedliwość przed obliczem Temidy trzeba czekać jeszcze dłużej. Co gorsza, to co kilka lat temu było jedynie bulwersującą ciekawostką w sądach (prowokacja w sprawie sędziego Milewskiego znanego jako “sędzia na telefon”) dziś stało się normą, za sprawą wpuszczenia na szczyty kierownicze w strukturach wymiaru sprawiedliwości osób zdegenerowanych i całkowicie podporządkowanych ekipie rządowej. Screeny z komunikatorów internetowych pokazują istnienie w pełni zorganizowanego układu towarzyskiego, w którym uczestniczą nie tylko politycy i ich współpracownicy, ale i sędziowie, prokuratorzy czy członkowie Krajowej Rady Sądownictwa. Wykreowaną przez prawicowe media “nietykalną kastę” zastąpiła jak najbardziej realna, która mimo złapania za rękę dalej przekonuje, że system jest niezależny a ujawniona patologia tak naprawdę nie istnieje. Białe jest czarne? Jak najbardziej.
Gospodarczy regres
Mimo szumnych deklaracji stworzenia warunków do boomu inwestycyjnego w oparciu o innowacyjną gospodarkę, gospodarczo utrzymuje nas dziś w największym od lat stopniu konsumpcja indywidualna. Rząd wrzucił do gospodarki gigantyczne pieniądze, by stymulować popyt i zbierać większe wpływy z podatków. Inwestycje stoją, innowacji brak. Ani samochodów elektrycznych, ani grafenu, ani wykreowania choćby jednej globalnej marki. Symbolem upadku narracji o odbudowie polskiego przemysłu stoczniowego już na zawsze zostaną zardzewiała stępka pod prom, upadająca państwowa stocznia NAUTA czy ostatnio lodołamacz posklejany taśmą. Jeśli ktokolwiek zyskał finansowo na polityce gospodarczej rządu, to przede wszystkim prawicowe media, które mimo fatalnych wyników sprzedaży ciągle doją polski budżet ile wlezie.
Kaczyński przegrał z imposybilizmem…
Pokonanie barier biurokratycznych w celu uruchomienia skutecznego systemu państwowego budownictwa mieszkaniowego, znane pod nazwą programu “Mieszkanie Plus” to najbardziej spektakularna porażka Jarosława Kaczyńskiego. To miało być takie łatwe – państwo i samorządy przekazują ziemię, państwowy deweloper buduje, a ceny mieszkań są dostępne dla maluczkich. To miał być jedyny program ekipy Zjednoczonej Prawicy, w którym trzeba było faktycznie czegoś dokonać, z czymś wygrać, coś rozsądnego wymyślić. Tu nie wystarczyło po prostu rozdawać nieswoje pieniądze czy cofać trudne (ale potrzebne) decyzje poprzedników. To miał być dowód na to, że Kaczyński z imposybilizmem, trawiącym III RP wygra i pokaże, że “da się”. Nie dało się, klęska jest gigantyczna, program pozostaje atrapą. Bezpieczeństwo mieszkaniowe nadal jest iluzoryczne i oparte o kredyty hipoteczne.
… i pazernością swoich
Nie ma też nowej jakości w poziomie moralności nowych “elit”. Działacze partyjni czerpią z państwowego koryta tak, jak nikt nigdy wcześniej. Nagrody, premie, dotacje, wątpliwe operacje, wszechobecny nepotyzm i kolesiostwo. Prokuratura instrumentalnie wykorzystywana do obrony swoich interesów, ginące dowody niekorzystne dla Beaty Szydło czy ostatnio wiceministra Piebiaka. Dziś każdy, kto wejdzie władzy w drogę, może stać się ofiarą totalnego państwa i jego organów. Schematy znane z filmowego “Układu zamkniętego” stały się dziś przerażającą rzeczywistością i w zasadzie niewiele można zrobić, bo system jest szczelny i bezlitosny. Kłamią, oszukują, kradną i wzajemnie się kryją, bo mogą i wiedzą, że pozostaną bezkarni. Są właśnie takim państwem, z jakim w kampanii w 2015 roku chcieli walczyć, pokazując je jako wypaczenie.
W 2015 roku PiS doszło do władzy, bo wykreowało u społeczeństwa wrażenie konieczności zmian na szczytach władzy. Dziś opozycja niestety nic takiego nie potrafi zaproponować, mimo iż powodów jest aż nadto. Stworzenie realnej alternatywy i pokazanie korzyści dla przeciętnego Kowalskiego z odsunięcia partii Kaczyńskiego od władzy to dziś podstawowe zadanie Koalicji Obywatelskiej i pozostałych bloków opozycyjnych. Bez tego będzie tylko gorzej, a opisane wyżej patologie tylko się nasilą. Warto się zastanowić, czy jako społeczeństwo jesteśmy w stanie to wytrzymać.
„Jeśli prawdą jest, że CBA kupiło system Pegasus do nielegalnej inwigilacji obywateli, to mamy do czynienia z niebywałym skandalem sięgającym premiera i ministra-koordynatora, którzy musieli ten zakup akceptować” – powiedział płk Grzegorz Reszka, były wiceszef UOP i szef SKW. W artykule „System Pegasus – najbardziej niebezpieczne narzędzie do inwigilacji – jest w rękach CBA?”.
Płk Reszka wziął udział w dzisiejszym posiedzeniu zespołu śledczego Platformy Obywatelskiej ds. zagrożeń bezpieczeństwa państwa. Poświęcone ono było systemowi Pegasus.
„Używa się go dlatego, żeby inwigilować obywateli bez zgody sądu. W obecnym stanie prawnym te same informacje służby mogą uzyskać legalnie. Jeśli zakupiono system Pegasus, to dla nielegalnej inwigilacji bez pozostawienia śladów. Ja nie wierzę politykom PiS odpowiadającym za służby. Wielokrotnie ci ludzie udowodnili, że nie cenią wartości merytorycznych i profesjonalistów” – stwierdził płk. Reszka.
„Uwaga! To może być największa afera w historii obu rządów PiS. SrebrnaGate, AirKuchciński, a nawet TrollAfera Ministerstwa Sprawiedliwości to pikuś! Byłby to bowiem dowód na tworzenie w Polsce policji politycznej, która ma „wziąć za pysk” każdego, kto sprzeciwiłby się władzy!” – skomentował na Twitterze Adam Szejnfeld z PO. A jeden z internautów dodał: – „Bo wiadomo – każdy, kto nie zgadza się z władzą to wróg – jak w PRL”.
Po trzech dniach od rozpoczęcia budowy mostu pontonowego na Wiśle minister Mariusz Błaszczak ogłosił zakończenie budowy.
Podczas konferencji Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna zapowiedział, że po wygranych wyborach na stanowisku premiera widzi Małgorzatę Kidawę-Błońską.
„Ludzie chcą kogoś, kto nie będzie zajmował się polityczną wojną, tylko wytrwałą pracą. Kogoś, kto skoncentruje się na ludzkich sprawach. Im dłużej tego słuchałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że jest tylko jedna taka osoba. I to właśnie ona powinna być naszym wspólnym kandydatem na stanowisko premiera” – uzasadniał swoja decyzję lider KO.
Małgorzata Kidawa Błońska powiedziała: „Musimy wygrać, bo oczekują tego od nas Polacy. Naprawdę wiemy, czego chcą. Nie chcą polityków, którzy zajmują się sobą. Chcą polityków, którzy wiedzą, jakimi oni są ludźmi, jakie mają marzenia, potrzeby, pragnienia (…) Polska jest warta tego, żeby była krajem bez nienawiści – podkreśliła kandydatka KO na premiera.
Kidawa-Błońska jest „nową jedynką” listy Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu w okręgu warszawskim. W przeszłości szefowała warszawskim strukturom Platformy Obywatelskiej.
Dotychczasową wrocławską jedynkę byłą marszałek Sejmu Małgorzatę Kidawę-Błońską – zastąpić ma Grzegorz Schetyna.
Tagi: Adam Szejnfeld, Arkadiusz Cichocki, Emi Gate, Emilia Szmydt, Grzegorz Reszka, Grzegorz Schetyna, Jacek Nizinkiewicz, Jarosław Kaczyński, Joanna Augustynowska, Kleofas Wieniawa, Magdalena Środa, Mariusz Błaszczak, Małgorzata Kidawa-Błońska, Michał Kuczyński, Pegasus, PiS, Platforma Obywatelska, Przemysław Szubartowicz, Przemysław Łotr, Renata Grochal, Tomasz Lis, Tomasz Siemoniak, Tomasz Urbaś, Łukasz Piebiak
77 979 hits
Kaczyńskiego guru - towarzysz Gomułka