Source: http://spolkabudowlana.pl/page/2/
Timestamp: 2020-07-15 09:40:57
Legal References Found: art. 2
 art. 3
 art. 22
 art. 22
 art. 22
 art. 57

Document Content:
Spółka budowlana — Strona 2
Całe życie czekałam na tę książkę. Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron odłożyłam ją na bok. Nie mogłam jej ot tak, po prostu przeczytać. To byłoby barbarzyństwo. Trzeba się delektować.
Nie pamiętam, jak na nią trafiłam. Chyba szukałam ciekawostek o La Corbusier. Znalazłam. Wspaniałe.
„Architektura szczęścia” to książka, o której można napisać wszystko i nic.
Dotyka bardzo nieoczywistej rzeczy, jaką jest rozumienie architektury jako wartości. Mówi o pięknie, a to z kolei moja wartość.
„Podstawą tej szczególnej tezy jest inne zadziwiające przeświadczenie, a mianowicie, że strefa wizualna i etyczna są sobie równoważne. Piękna architektura, uważano, jest niewerbalnym wyrazem dobra, podczas gdy architektura brzydka – materialną wersją zła.”*
Mówi o relacji człowieka z otoczeniem na przestrzeni wieków. Wspaniale pokazuje emocje, jakie towarzyszyły tworzeniu tych znanych i mniej znanych budowli. Emocje odbiorcy ale i emocje twórcy.
Zastanawiałeś się kiedyś, kiedy to się zaczęło? Kiedy człowiek stwierdził, że przestrzeń, która go otacza, ma być piękna? Kiedy zaczął tę przestrzeń urządzać piękną architekturą? I jaką rolę w tym wszystkim odegrali inżynierowie?
Jak pisze Alain de Botton, XIX wieczni architekci uświadomili sobie, iż inżynierowie mogą dostarczyć im klucz do zbawienia:
inżynierowie „dysponowali bowiem tym, czego tak boleśnie brakowało architekturze – pewnością.*”
Jeśli potrzebujesz dotknąć trochę piękna ubranego w słowa, a przy tym lubisz popatrzeć na dobrze zaprojektowane budynki, koniecznie przeczytaj.
*Architektura szczęścia. Alain de Botton, Czuły Barbarzyńca Press, 2010.
Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych to kolejna nowość na liście obowiązków przedsiębiorców budowlanych. O co tym razem chodzi? O przejrzystość struktury korporacyjnej i o szeroko pojęte bezpieczeństwo transakcji finansowych. Ładnie brzmi, prawda?
Jak masz więcej czasu, zapraszam do lektury. Jak masz go mniej – zacznij czytać od końca 🙂
Podstawa prawna CRBR
CRBR to system utworzony na podstawie ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. Ustawa ta implementowała do polskiego porządku prawnego przepisy dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/849 z dnia 20 maja 2015 r. w sprawie zapobiegania wykorzystywaniu systemu finansowego do prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu (tzw. IV dyrektywa AML).
Dyrektywa zobowiązuje państwa członkowskie UE do przechowywania informacji na temat beneficjentów rzeczywistych w centralnym rejestrze oraz do udostępniania tych informacji właściwym organom i jednostkom analityki finansowej, a także tzw. podmiotom zobowiązanym.
I oto mamy CRBR. Co dalej? Generalnie można powiedzieć, iż rejestr ten gromadzi i przetwarza informacje o tzw. beneficjentach rzeczywistych w celu przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Rejestr znajdziesz tutaj.
Najprościej mówiąc, beneficjent rzeczywisty to osoba fizyczna, która faktycznie kontroluje spółkę czy grupę spółek.
Ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu definiuje to pojęcie w art. 2 ust. 2 pkt 1, wskazując iż beneficjentem rzeczywistym jest osoba fizyczna:
w imieniu której są nawiązywane stosunki gospodarcze lub jest przeprowadzana transakcja okazjonalna.
I tak w przypadku spółek, które nie są dopuszczone do obrotu na rynku regulowanym, beneficjentem rzeczywistym spółki jest osoba fizyczna:
będąca udziałowcem lub akcjonariuszem spółki, której przysługuje prawo własności więcej niż 25% ogólnej liczby udziałów lub akcji tej osoby prawnej,
dysponująca więcej niż 25% ogólnej liczby głosów w organie stanowiącym spółki, także jako zastawnik albo użytkownik, lub na podstawie porozumień z innymi uprawnionymi do głosu,
sprawująca kontrolę nad osobą prawną lub osobami prawnymi, którym łącznie przysługuje prawo własności więcej niż 25% ogólnej liczby udziałów lub akcji spółki, lub łącznie dysponującą więcej niż 25% ogólnej liczby głosów w organie spółki, także jako zastawnik albo użytkownik, lub na podstawie porozumień z innymi uprawnionymi do głosu,
sprawująca kontrolę nad spółką przez posiadanie w stosunku do niej uprawnień, o których mowa w art. 3 ust. 1 pkt 37 ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości,
zajmująca wyższe stanowisko kierownicze w organach spółki w przypadku udokumentowanego braku możliwości ustalenia lub wątpliwości co do tożsamości osób fizycznych określonych w powyższych punktach oraz w przypadku niestwierdzenia podejrzeń prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu.
Zgodnie z ustawą beneficjentem rzeczywistym jest też osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą, w przypadku której nie stwierdzono przesłanek lub okoliczności mogących wskazywać na sprawowanie kontroli nad nią przez inną osobę fizyczną lub osoby fizyczne. Natomiast w przypadku tzw. trustu beneficjentem rzeczywistym jest założyciel, powiernik, nadzorca (jeśli został ustanowiony), beneficjent trustu i/lub inna osoba, która sprawuje kontrolę nad trustem.
Jednak w tych przypadkach informacja o beneficjentach rzeczywistych (trustów i osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą) nie jest przekazywana do CRBR.
Na tropie beneficjenta rzeczywistego
Przy prostych strukturach korporacyjnych sprawa jest dość oczywista. Beneficjentami rzeczywistymi są po prostu wspólnicy spółki. Przy rozbudowanych strukturach spółek holdingowych ustalenie takiej osoby na końcu łańcucha powiązań to już nie lada sztuka. Temu zresztą służą rozbudowane struktury korporacyjne – anonimowości w zarządzaniu. A stąd już blisko do poważnych zagrożeń XXI wieku w postaci prania pieniędzy czy finansowania terroryzmu.
Meryl Streep jako bohaterka filmu The Laundromat podjęła się zadania ustalenia beneficjentów rzeczywistych spółek z siedzibą w Delaware. Kosztowało ja to sporo wysiłku, ale dopięła swego. Kto nie widział filmu, powinien nadrobić zaległość i obejrzeć jej zmagania. Obsada jest świetna, konwencja filmu jednak raczej dla koneserów kina.*
Zgodnie z przepisami CRBR ma publiczny charakter, aby każdy mógł sprawdzić, kto jest beneficjentem rzeczywistym w danej strukturze korporacyjnej. Jak podaje Ministerstwo Finansów, taki charakter CRBR:
„zapewnia również większą kontrolę informacji przez społeczeństwo obywatelskie oraz przyczynia się do zwiększenia zaufania do rynku finansowego i uczestników obrotu gospodarczego.”**
CRBR gromadzi dane dotyczące beneficjentów rzeczywistych każdego rodzaju spółek. Są wśród nich spółki jawne, komandytowe, komandytowo-akcyjne, z ograniczoną odpowiedzialnością, proste spółki akcyjne (od 1 marca 2020 r.) oraz spółki akcyjne, z wyjątkiem spółek publicznych w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych.
W każdej z powyższych form może działać spółka budowlana, choć najpopularniejsze w branży są spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółki komandytowe ze spółka kapitałowa jako komplementariuszem.
Spółki, które zostały wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego przed dniem 13 października 2019 r. (dzień wejścia w życie przepisów dotyczących CRBR) mają obowiązek zgłosić informacje o beneficjentach rzeczywistych do dnia 13 kwietnia 2020 r.
Pamiętaj, iż takiego zgłoszenia do rejestru nie zlecisz asystentowi. System jest tak zaprojektowany, iż dane zgłoszeniowe muszą być przekazane bezpośrednio przez osobę uprawnioną do reprezentacji spółki. Jako beneficjent rzeczywisty w swojej spółce czy grupie spółek będziesz zatem musiał sam dokonać takiego zgłoszenia. Jednocześnie będziesz musiał złożyć oświadczenie o prawdziwości zgłoszonych informacji pod rygorem odpowiedzialności karnej.
*The Laundromat – biograficzny komediodramat z 2019 roku w reżyserii Stevena Soderbergha, Na Filmweb otrzymał co prawda jedynie 5,8 gwiazdek, ale i tak polecam obejrzeć;
*więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.
Pisałam niedawno na blogu o tym, iż Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł*, że ukryty monitoring wizyjny może być dopuszczalny. Pod warunkiem jednak, że będzie zainstalowany z powodu podejrzeń poważnych uchybień pracowniczych oraz ryzyka powstania dużych strat po stronie pracodawcy.
Na reakcję polskiego Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie musieliśmy czekać długo. Oficjalnie podtrzymał swoje stanowisko na ten temat – w Polsce ukryty monitoring jest niedopuszczalny. Nawet zatem podejrzewając pracowników o kradzieże sprzętu budowlanego z placu budowy, nie wolno Ci skorzystać z takiego rozwiązania.
Osobiście nie zgadzam się z takim podejściem. Jestem jednak przekonana, że UODO niespecjalnie się tym przejmie 🙂 Więcej na temat orzeczenia ETPC, które wskazuje wyjątki dla ukrytego stosowania monitoringu wizyjnego znajdziesz w artykule umieszczonym tutaj.
Będę się przyglądać temu zagadnieniu, bo problem jest wielowymiarowy, a UODO mocno się usztywnił w tym zakresie, nie bacząc na interesy pracodawcy.
Monitoring wizyjny w oparciu o art. 22(2) k.p.
Polski UODO w swoim stanowisku odwołuje się do art. 22(2) kodeksu pracy. Według niego reguluje on kompleksowo zasady stosowania monitoringu w zakładzie pracy. Nie ma zatem mowy o żadnych wariacjach na temat możliwości stosowania ukrytego monitoringu.
Zgodnie z art. 22(2) kodeksu pracy:
„Jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa pracowników lub ochrony mienia lub kontroli produkcji lub zachowania w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę, pracodawca może wprowadzić szczególny nadzór nad terenem zakładu pracy lub terenem wokół zakładu pracy w postaci środków technicznych umożliwiających rejestrację obrazu (monitoring).”
Gdzie można a gdzie nie można monitorować?
Tak wprowadzony monitoring nie może obejmować pomieszczeń udostępnianych zakładowej organizacji związkowej, ani też co do zasady pomieszczeń sanitarnych, szatni, stołówek oraz palarni.
Wyjątkowo można go wprowadzić w ww. pomieszczeniach jeśli będzie to niezbędne do realizacji celu, dla którego go założono i jednocześnie nie naruszy to godności oraz innych dóbr osobistych pracownika. Monitoring pomieszczeń sanitarnych wymaga uzyskania uprzedniej zgody zakładowej organizacji związkowej, a jeżeli u pracodawcy nie działa zakładowa organizacja związkowa – uprzedniej zgody przedstawicieli pracowników wybranych w trybie przyjętym u danego pracodawcy.
Nagrania obrazu z monitoringu mogą być przetwarzane wyłącznie do celów, dla których je zebrałeś. Pamiętaj, że chodzi tylko i wyłącznie o monitoring wizyjny. Nie wolno ci rejestrować dźwięku. Tak zebrany obraz możesz przechowywać jedynie przez okres nieprzekraczający 3 miesięcy od dnia nagrania. Po upływie tego terminu musisz takie nagrania usunąć.
Cele, zakres oraz sposób stosowania monitoringu w zakładzie pracy powinieneś ustalić co do zasady w regulaminie pracy. Jeśli nie jesteś zobowiązany do jego ustalenia, sposób stosowania monitoringu powinieneś umieścić w obwieszczeniu.
Jako pracodawca powinieneś poinformować swoich pracowników o wprowadzeniu monitoringu wizyjnego nie później, niż 2 tygodnie przed jego uruchomieniem. Ponadto zawsze przed dopuszczeniem do pracy nowego pracownika powinieneś pisemnie poinformować go o celu, zakresie oraz sposobie stosowania monitoringu.
Pamiętaj również o oznaczeniu pomieszczeń i monitorowanego terenu. Oznaczenie powinieneś wykonać w sposób widoczny i czytelny. Możesz użyć do tego odpowiednich znaków lub ogłoszeń dźwiękowych. Powinieneś wykonać takie oznaczenia nie później niż dzień przed uruchomieniem monitoringu wizyjnego.
Nie zapomnij również o realizacji tzw. obowiązku informacyjnego z rozporządzenia RODO. Najlepiej prostym i zrozumiałym językiem poinformuj swoich gości, iż na terenie zakładu pracy (czy też placu budowy) stosujesz monitoring.
Jak to wykonać? UODO przygotował instrukcję, jak informować o monitoringu wizyjnym – żeby się z nią zapoznać zajrzyj tutaj. Przyda ci się, jeśli będziesz to robił po raz pierwszy.
* wyrok z dnia 17.10.2019 r. w sprawie López Ribalda i inni przeciwko Hiszpanii
Likwidacja budowlanej spółki z o.o.
Ewa Miszczyk-Wróbel24 listopada 2019Komentarze (0)
„Nigdy nie osiągnięto niczego wielkiego bez entuzjazmu.”* Kiedy przeczytałam te słowa nie potrafiłam już wyrzucić ich z głowy. W ubiegłym tygodniu, pomimo wielu przeciwności losu, udało nam się zrobić dwie wielkie rzeczy. Mianowicie, po wielu przygodach sąd rejestrowy wykreślił z rejestru przedsiębiorców dwie spółki z o.o. Jedną w Krakowie, drugą w Katowicach. I wierzcie mi, mój entuzjazm, by zakończyć te dwa trudne projekty, był naprawdę wielki. 😊
Jak wykreślić spółkę z rejestru przedsiębiorców?
Zwykle wykreślenie z rejestru przedsiębiorców spółki z o. o. to nic trudnego. Kodeks spółek handlowych reguluje tę kwestie dość skromnie, ale wystarczająco.
Najpierw wspólnicy podejmują uchwałę o otwarciu likwidacji i wybierają likwidatora. Jego zdaniem jest zakończyć bieżące interesy spółki, spłacić zobowiązania i podzielić pomiędzy wspólników pozostały majątek. Likwidator może wszczynać nowe interesy tylko wówczas, gdy to jest potrzebne do ukończenia spraw będących w toku.
Likwidator wzywa też wierzycieli spółki do zgłoszenia się w terminie trzech miesięcy od ogłoszenia o otwarciu likwidacji w Monitorze Sądowym i Gospodarczym.
Zgodnie z przepisami prawa, sumy potrzebne do zaspokojenia lub zabezpieczenia znanych spółce wierzycieli, którzy się nie zgłosili lub których wierzytelności nie są wymagalne albo są sporne, likwidator powinien złożyć do depozytu sądowego.
W idealnych sytuacjach tak się właśnie dzieje. Na wszystkie zobowiązania spółki są pieniądze 🙂
Składając sumę pieniężną do depozytu należy pamiętać, aby złożyć wniosek do sądu o wyrażenie zgody na dokonanie takiej czynności. Sam przelew nie wystarczy. Dopiero posiadanie prawomocnego postanowienia sądu wyrażającego zgodę na złożenie sumy pieniężnej do depozyty sądowego otworzy drzwi do wykreślenia spółki. W przeciwnym wypadku przygotujcie się na wezwanie do uzupełnienia braków.
Jeśli po zaspokojeniu lub zabezpieczeniu wierzycieli pozostanie likwidowanej spółce jakiś majątek, jego podział pomiędzy wspólników nie może nastąpić przed upływem sześciu miesięcy od daty ogłoszenia o otwarciu likwidacji i wezwania wierzycieli. Taki majątek powinien zostać podzielony w sposób proporcjonalny do wielkości udziałów posiadanych przez wspólników.
Warto pamiętać, iż spóźnieni wierzyciele spółki (ci, którzy nie zgłosili roszczeń w trzy miesięcznym terminie albo nie byli spółce znani), mogą żądać zaspokojenia tylko z majątku spółki jeszcze niepodzielonego.
W idealnej sytuacji…
Załóżmy, że bez większych przygód wspólnicy podjęli uchwałę o otwarciu likwidacji, powołali likwidatora oraz zgłosili ten fakt do sądu rejestrowego. W miedzy czasie likwidator ogłosił w Monitorze Sądowym i Gospodarczym o otwarciu likwidacji i wezwał wierzycieli do zgłaszania swoich wierzytelności.
Nikt z wierzycieli się nie zgłosił, spółka nie miała nieuregulowanych zobowiązań – jednym słowem cud, miód i orzeszki.
Jeśli likwidator pozamykał wszystkie bieżące interesy spółki, spłacił zobowiązania i ściągnął wierzytelności, będzie mógł pomyśleć o wykreśleniu spółki z KRS.
Pamiętaj przy tym, że nawet jak formalnie zakończysz likwidację i podzielisz pomiędzy wspólników pozostały majątek spółki, sama spółka z o.o. będzie istnieć do czasu jej prawomocnego wykreślenia z KRS.
Co jest więc do zrobienia na koniec?
W pierwszej kolejności likwidator powinien się upewnić, że w KRS są złożone zatwierdzone sprawozdania finansowe i sprawozdania z czynności likwidacyjnych za wszystkie okresy sprawozdawcze. Chodzi o okres od dnia podjęcia uchwały w przedmiocie otwarcia likwidacji spółki do dnia zakończenia likwidacji.
Następnie powinien sporządzić sprawozdanie likwidacyjne oraz końcowe sprawozdanie z czynności likwidacyjnych. Sprawozdanie likwidacyjne sporządza się na dzień zakończenia likwidacji. Te sprawozdania również powinny zostać zatwierdzone przez zgromadzenie wspólników.
Dopiero później można podzielić między wspólników majątek pozostały po zlikwidowanej spółce z o.o.
Wniosek o wykreślenie z KRS
Pozostaje już tylko złożenie wniosków do sądu rejestrowego. Jeśli działalność była prowadzona w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, to likwidator powinien złożyć formularz KRS-X2 wraz z załącznikami. Do formularza powinien załączyć:
– zatwierdzone uchwałą wspólników sprawozdanie likwidacyjne oraz sprawozdanie likwidatora z czynności likwidacyjnych
– oświadczenie likwidatora o ogłoszeniu sprawozdania likwidacyjnego w siedzibie spółki;
– oświadczenia likwidatora o zakończeniu likwidacji;
– oświadczenie likwidatora o uregulowaniu wszystkich zobowiązań i ściągnięciu wierzytelności;
– oświadczenia likwidatora o braku postępowań administracyjnych, sądowych i egzekucyjnych prowadzonych przy udziale spółki;
– uchwałę zgromadzenia wspólników ustalającą miejsce przechowywania ksiąg i innych dokumentów spółki po jej wykreśleniu z KRS. Mogą być one przechowywane przez wspólnika lub też może zostać zawarta umowa z firmą profesjonalnie zajmującą się archiwizowaniem dokumentów;
– dowód uiszczenia opłaty od wniosku (opłata sądowa i za ogłoszenie w łącznej wysokości 400 zł).
I to w idealnej sytuacji powinno kończyć wszelkie formalności. Była spółka, nie ma spółki.
Co będzie, jeśli likwidator nie zamknie wszystkich interesów spółki?
I tu właśnie pojawiają się schody. Czasem sytuacja jest trudna. Ilość spraw do ogarnięcia jest ogromna, wierzyciele czy komornicy pukają do drzwi lub na przykład nie ma komu wypłacić spieniężonego w procesie likwidacji majątku (bo i tak się zdarzało).
Co zrobić wówczas? Po pierwsze nie poddawać się. Z pomocą przychodzi bogate orzecznictwo, które nie znajduje uzasadnienia dla funkcjonowania w obrocie gospodarczym podmiotów nieprowadzących czy niezdolnych już do prowadzenia działalności gospodarczej. Należy je wykreślać, inaczej byłyby sztucznie utrzymywane „na powierzchni”, bez żadnego logicznego uzasadnienia.
Warto walczyć z sądem rejestrowym o takie wykreślenie. A opór jest spory, więc entuzjazm powinien być duży. Jak wskazuje treść wciąż aktualnego postanowienia Sądu Najwyższego Izba Cywilna z 18.12..1996 r. sygn. akt I CKN 20/96:
„Nie może (…) jednak stanowić przeszkody do wykreślenia z rejestru handlowego spółki niezdolnej do działania i nie mającej żadnego majątku – a więc »martwego« podmiotu gospodarczego”.
Czy likwidując spółkę pomyślałeś o roszczeniach z gwarancji i rękojmi które mogą się pojawić po jej wykreśleniu z KRS? Nie? A powinieneś. Napiszę o tym następnym razem.
*R.W. Emerson – urodzony w 1803 r. w Bostonie amerykański poeta i eseista, słynny ze swojego talentu oratorskiego, jeden z najbardziej wpływowych myślicieli i pisarzy XIX wieku (źródło: Wikipedia.pl)
Z placu budowy od dłuższego czasu giną narzędzia i materiały. Monitoring na budowie pomoże, myślisz. I robisz co możesz – instalujesz kamery, oznaczasz je, informujesz pracowników i spełniasz tzw. obowiązek informacyjny z RODO. Ale wciąż nie wiesz, kto okrada twoją spółkę budowlaną. Zainstalowanie ukrytego monitoringu wizyjnego mogłoby pomóc znaleźć sprawcę, prawda? Ale jakie to będzie miało konsekwencje?
Po wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 17.10.2019 r. w sprawie López Ribalda i inni przeciwko Hiszpanii wiadome już jest, że ukryty monitoring wizyjny może być dopuszczalny. Pod warunkiem jednak, że zainstalujesz go z powodu podejrzeń poważnych uchybień pracowniczych oraz ryzyka powstania dużych strat firmy.
Orzeczenie w sprawie López Ribalda
W przywołanym wyroku Trybunał uznał, iż w takiej sytuacji działanie pracodawcy nie będzie naruszało prawa do prywatności.
Sprawa dotyczyła supermarketu w Hiszpanii, którego właściciel zainstalował kamery zarówno widoczne, jak i ukryte. Zrobił to właśnie z powodu podejrzenia nieprawidłowości na sporą skalę – hipermarket miał tzw. manko na przestrzeni kilku miesięcy.
Dzięki ukrytym kamerom pracodawca ujawnił, którzy pracownicy go okradali. Wyciągnął w stosunku do nich konsekwencje rozwiązując z nimi umowy w trybie dyscyplinarnym.
Prawo do prywatności a prawo do uczciwości
Na (nie)szczęście część pracowników odwołała się do sądu pracy. Zarzucili oni pracodawcy, iż korzystanie przez niego z ukrytego monitoringu stanowiło naruszenie ich prawa do prywatności.
Z uwagi na zasady RODO obszar monitorowania (oznaczonego!) powinien być ograniczony tylko do niezbędnego terenu. Chodzi o tzw. ograniczenie celu i minimalizację. Przyjmuje się też, iż interes administratora nie może nadmiernie ograniczać prawa do prywatności i ochrony danych pracowników. Dlatego tez ciężko się nie zgodzić z zarzutami pracowników, nie odnosząc się do ich postawy etycznej, oczywiście.
Dzięki temu jednak sprawa mogła trafić aż do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Tutaj Wielka Izba przyznała rację pracodawcy. Mógł zastosować ukryty monitoring wizyjny z uwagi na szczególne okoliczności swojej sprawy. Czyli uzasadnione podejrzenie nieprawidłowości ze strony pracowników oraz ryzyko wystąpienia dużej straty.
Konsekwencje orzeczenia mogą być doniosłe, szczególnie dla branż narażonych na takie problemy. Branży budowlanej to nie omija, większość placów budowy jest monitorowana – jawnie monitorowana. Sprawa wydaje się dość kontrowersyjna, niektórzy piszą nawet, że jest rewolucyjna. W szczególności z uwagi na fakt, że zgodnie z RODO monitoring wizyjny powinien być oznaczony, a pracownicy poinformowani o zasadach przetwarzania ich danych osobowych.
Pamiętajmy przy tym, że w Polsce nie ma odrębnej ustawy dotyczącej monitoringu wizyjnego. Stosuje się więc do niego przepisy RODO i nowej ustawy o ochronie danych osobowych. Wcześniej zaś stosowało się pomocniczo uchyloną w ubiegłym roku ustawę z 1997 r.
Monitoring wizyjny – urzędowo
Monitoring wizyjny jest dość inwazyjnym sposobem przetwarzania danych osobowych.
Zgodnie z zaleceniami Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych powinno się go stosować dopiero po dokładnym przebadaniu potrzeby administratora (po polsku: zastanów się dwa razy, czy potrzebujesz nagrywać pracowników na budowie).
Powinien też podlegać uważnej kontroli właściwych organów. Jak podaje PUODO w materiałach edukacyjnych na temat monitoringu wizyjnego:
„Wiążąca ocena prawidłowości operacji przetwarzania danych osobowych, jaką jest stosowanie monitoringu wizyjnego, jest każdorazowo prowadzona przez Prezesa Urzędu w trybie właściwych postępowań, o których mowa w art. 57 ust. 1 lit. a i f rozporządzenia, tj. w ramach kontroli monitorowania i egzekwowania przepisów o ochronie danych albo ze skargi na przetwarzanie danych osobowych.”*
Monitoring wizyjny przetwarza w szczególności następujący zakres danych osobowych: wizerunek osoby, jej cechy szczególne, numery identyfikacyjne jak numery tablic czy numery boczne pojazdu, którym ta osoba przyjechała.**
Dlatego też na administratorze ciążą określone obowiązki związane z przetwarzaniem takich danych. Niezależnie od tego, czy zainstalujesz kamery w biurze czy na placu budowy. Musisz je właściwie oznaczyć, poinformować pracowników o ich montażu, a następnie spełnić tzw. obowiązek informacyjny wskazując, kto dokładnie i jak przetwarza te dane oraz jakie w związku z tym przysługują uprawnienia.
W przypadku monitoringu wizyjnego dane osobowe będą przetwarzane poprzez czynności zapisywania, przeglądania, udostępniania czy też usuwania nagrań, na których będą zarejestrowane osoby i zdarzenia.
Pamiętaj też, że dane z monitoringu wizyjnego możesz przetwarzać maksymalnie 3 miesiące. Po tym czasie powinieneś je trwale usunąć.
Podsumowując, osobiście nie zachęcam do instalowania ukrytego monitoringu wizyjnego. Kiedy jednak powstaną szczególne okoliczności, może on okazać się jedynym skutecznym narzędziem do wykrycia nieprawidłowości. I tutaj warto odnotować, że prawo do prywatności nie zawsze wygrywa z uzasadnionym interesem administratora. Zobaczmy jednak najpierw, jak w podobnych sprawach orzekną nasze polskie sądy.
Podobne artykuły znajdziesz tutaj:
Rodo w budowlance
* „Wskazówki Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dotyczące wykorzystywania monitoringu wizyjnego”, wersja 1, czerwiec 2018 r.
** według cytowanych powyżej materiałów edukacyjnych PUODO nr rejestracyjny pojazdu jest daną osobową. Jednak według niedawnego orzeczenia sądowego NSA dotyczącego parkomatów, nr rejestracyjny nie jest daną osobową. NSA uznał w nim, że numer rejestracyjny nie pozwala na identyfikację konkretnego człowieka, a zatem nie stanowi danej osobowej. W konsekwencji korzystanie z numerów rejestracyjnych do sprawdzania, czy opłacano postój samochodu, nie jest czynnością przetwarzania danych osobowych.