Source: http://www.kontroler.info/afera-w-administracji-sadowej,art_645,1533723060,0.html
Timestamp: 2019-02-18 11:04:22
Legal References Found: art. 258
 art. 228
 art. 228
 art. 299
 art. 271
 art. 273
 art. 271
 art. 45

Document Content:
Afera w administracji sądowej
31 lipca br. Prokuratura Krajowa poinformowała na swojej stronie internetowej o zakończeniu przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie jednego z głównych wątków śledztwa dotyczącego przywłaszczenia prawie 30 milionów złotych na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie i skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko 10 urzędnikom – byłym dyrektorom sądów apelacyjnych, okręgowych i rejonowych z południa Polski.
Jedno ciało, a dwie głowy
Kiedy w 2011 r. nowelizowano ustawę o ustroju sądów powszechnych, wzmacniając – kosztem kompetencji prezesa – pozycję dyrektora sądu, sędziowie protestowali. Słusznie obawiali się problemów, jakie wynikną z nadania urzędnikom statusu odrębnego organu sądu i wyjęcia ich spod faktycznego nadzoru prezesów, tracących tym samym kontrolę nad pozamerytorycznymi działaniami jednostki, finansami i częścią personelu.
Psy szczekają, a karawana jedzie dalej
Raport NIK z kontroli krakowskiego Sądu Apelacyjnego w 2013 r. przeszedł bez echa. Choć inspektorzy opisali mocno niepokojące nieprawidłowości, media nie były zainteresowane, bo jeszcze „krew się nie polała”. Kontrolerzy opisali nepotyzm, nieprawidłowości w sprawozdaniach finansowych i ewidentny konflikt interesów polegający na tym, że osoba, która zatwierdzała (wraz z dyrektorem sądu) sprawozdania finansowe Centrum Zakupów dla Sądownictwa, sama wykonywała odpłatnie prace na rzecz podległej sądowi jednostki. Jasne było, że urzędnicy krakowskiego Sądu Apelacyjnego (dyrektor i główna księgowa) i kierownictwo Centrum stworzyli układ rodzinno-biznesowy, zatrudniając swoich bliskich i przyznając sobie nawzajem lukratywne kontrakty.
Proceder trwał, a w eterze cisza. Ale może i lepiej, że wokół sprawy nie było zamieszania, bo prokuratura i CBA mogły spokojniej pracować.
Dyrektorzy mieli być menedżerami zarządzającymi, zapewniającymi sędziom, referendarzom sądowym i asystentom sędziów warunki do sprawnego wykonywania zadań. Mieli zatrudniać i nadzorować pomocniczy personel administracyjny. Ich zadaniem i odpowiedzialnością było zajmowanie się funkcjonowaniem infrastruktury w sądzie. Mieli też decydować, np. ile długopisów, telefonów, komputerów, sal, mebli i urządzeń potrzebnych jest w sądzie, kiedy i w jakich pomieszczeniach należy przeprowadzić remont, czy też ile osób pomocniczego personelu zatrudnić. Prezesi sądów stracili nad nimi władzę, a Minister Sprawiedliwości, jedynie powoływał i miał wyłączne prawo ich odwołania. Ustawa nie nałożyła jednak na ministra obowiązku nadzorowania powołanych dyrektorów, więc ci – pozbawieni bieżącej kontroli i nadzoru urządzili sobie, i to nie tylko krakowskiej apelacji, prywatny, bardzo dochodowy folwark.
„Sobiepaństwo” dyrektorów sądów trzeba było ukrócić, więc w 2017 r. w ustawie o ustroju sądów powszechnych wprowadzono kolejne zmiany. Niestety, dwugłową hydrę pozostawiono, ale ustanowiono bezpośredni nadzór Ministra Sprawiedliwości nad dyrektorami sądów. Korzystając ze swoich uprawnień, minister rozpoczął zmiany kadrowe na szeroką skalę i to nie tylko w strukturach administracyjnych, ale i prezydiach sądów. Równolegle afera z defraudacją, korupcją i praniem pieniędzy przez sądowych urzędników nabierała coraz większego rozgłosu, a śledztwo tempa.
W toku śledztwa ustalono, że spośród dziesięciu oskarżonych byłych dyrektorów sądów ośmiu brało udział w zorganizowanej grupie przestępczej, założonej i kierowanej przez byłego dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Oprócz nich w skład grupy wchodzili także m.in.: (byli już) Prezes, główna księgowa, zastępca dyrektora sądu i główny specjalista do spraw zamówień publicznych w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie oraz rzekomo współpracujący i wykonujący określone usługi na rzecz tego sądu przedsiębiorcy.
Mechanizm działania był prosty – podpisywano fikcyjne umowy cywilnoprawne na wykonywanie usług i wystawiano rachunki potwierdzające ich rzekomą realizację. W toku śledztwa ustalono, że usługi te albo nie były wykonywane wcale albo obejmowały zakres prac wykonanych w ramach obowiązków służbowych. Mimo to dokonywano za nie zapłaty na rzecz określonych podmiotów. W ten sposób oskarżeni członkowie zorganizowanej grupy przestępczej przywłaszczyli sobie prawie 30 milionów złotych ze środków pozostających w dyspozycji krakowskiej apelacji, popełniając tym samym przestępstwa przeciwko mieniu, wiarygodności dokumentów oraz obrotowi gospodarczemu.
Prokuratorzy ustalili, że dyrektorzy sądów także przyjmowali korzyści majątkowe. W zamian za przychylność w zlecaniu wykonania czy nadzorowania realizacji usług konkretnym podmiotom gospodarczym przyjęli 867.104 zł łapówek.
Podpisywanie fikcyjnych umów oraz poświadczających nieprawdę rachunków potwierdzających ich realizację na kwoty od co najmniej czterech tys. do co najmniej 231,5 tys. złotych, a także posługiwanie się tymi dokumentami to nic innego, jak pranie brudnych pieniędzy. W grę wchodzi niebagatelna łączna kwota 863.950 złotych.
Ośmiu spośród dziesięciu oskarżonych dyrektorów sądów prokurator zarzucił popełnienie przestępstwa z art. 258 par. 1 kodeksu karnego – Kto bierze udział w zorganizowanej grupie albo związku mającym na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
10 dyrektorom sądów prokurator zarzucił popełnienie przestępstw o charakterze korupcyjnym z art. 228 par. 1 kodeksu karnego – Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 a wobec tym, którzy przyjęli korzyść majątkową znacznej wartości z art. 228 par. 1 i 5 kodeksu karnego – Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową znacznej wartości albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
Prokurator oskarża sądowych urzędników także o popełnienie przestępstw z art. 299 par. 1 – Kto środki płatnicze, instrumenty finansowe, papiery wartościowe, wartości dewizowe, prawa majątkowe lub inne mienie ruchome lub nieruchomości, pochodzące z korzyści związanych z popełnieniem czynu zabronionego, przyjmuje, przekazuje lub wywozi za granicę, pomaga do przenoszenia ich własności lub posiadania albo podejmuje inne czynności, które mogą udaremnić lub znacznie utrudnić stwierdzenie ich przestępnego pochodzenia lub miejsca umieszczenia, ich wykrycie, zajęcie albo orzeczenie przepadku, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 oraz par. 5 kodeksu karnego – Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, działając w porozumieniu z innymi osobami, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10, a jednego z nich – Ryszarda P. dodatkowo o popełnienie przestępstw z art. 271 par. 1 kodeksu karnego – Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 oraz i art. 273 kodeksu karnego – Kto używa dokumentu określonego w art. 271 lub 272, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Jeszcze w toku śledztwa, przy zastosowaniu między innymi art. 45 par. 2 i 3 kodeksu karnego dotyczącego konfiskaty rozszerzonej, na poczet przepadku korzyści uzyskanych z przestępstwa, obowiązku naprawienia szkody, grożących oskarżonym kar oraz innych sankcji o charakterze finansowym zabezpieczono ich majątki o łącznej równowartości 687.420 złotych.
Skierowanie do sądu aktu oskarżenia przeciwko 10 byłym dyrektorom sądów nie kończy prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie śledztwa w sprawie przywłaszczenia prawie 30 milionów złotych na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie.
W toku tego postępowania prokuratorskie zarzuty usłyszało już 31 osób. Wśród podejrzanych są m.in. główna księgowa i pracownicy Działu Finansowego Sądu Apelacyjnego w Krakowie, dyrektor Centrum Zakupów dla Sądownictwa oraz przedsiębiorcy, którzy wystawiali fikcyjne faktury VAT i inne dokumenty poświadczające rzekome wykonanie zleceń na rzecz krakowskiego sądu. Sprawa ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne zatrzymania i zarzuty.