Source: http://forum.niebieskalinia.pl/viewtopic.php?t=1814
Timestamp: 2020-02-19 08:56:18
Legal References Found: art. 207
 art. 14
 art. 13
 art. 12
 art. 13
 art. 14

Document Content:
Forum na temat przemocy w rodzinie :: Zobacz temat - Drugie dno domowego piekła
Drugie dno domowego piekła
Wysłany: Nie Sie 02, 2009 19:31 Temat postu: Drugie dno domowego piekła
Przysłowiowe polskie piekło spotykamy nie tylko na ulicy, w urzędzie i kontaktach z zawistnymi sąsiadami. Jest jeszcze inna, groźniejsza jego odmiana, która czyha na nas tam, gdzie powinniśmy być najbezpieczniejsi - we własnym domu
Na co dzień Polak jest szarmancki wobec kobiet. Całuje w rękę, przepuszcza przodem, kupuje kwiatki na 8 marca. Na co dzień też potrafi być wyjątkowo wobec nich okrutny.
- Są sytuacje, które poruszają nawet nas - mówi Małgorzata Woźnicka, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Otwocku. - Bicie, popychanie, przypalanie papierosem, poniżanie, obelgi - z tym wszystkim już się zetknęliśmy, ale są przypadki, że partner stosuje wyrafinowane, psychopatyczne formy przemocy, świeci lampą w oczy, wylewa gorącą zupę na głowę, budzi w nocy i robi przesłuchania.
Z relacji osób zajmujących się zawodowo udzielaniem pomocy ofiarom przemocy domowej i raportów policji wyłania się obraz powszedniego piekła kobiet.
Policja zakłada karty
W Otwocku z art. 207 par. 1 (znęcanie nad rodziną) w ciągu ośmiu miesięcy tego roku wszczęto 120 spraw, z tego zakończono 103. Reszta, czyli 17, została wycofana przez zgłaszających. W 50 sprawach stwierdzono dokonanie przestępstw. Garść danych z powiatu otwockiego również nie napawa optymizmem: w kwietniu policja interweniowała w 147 przypadkach i założyła 80 "Niebieskich Kart", w maju było 136 interwencji domowych i założono 53 karty, w czerwcu 106 interwencji i 39 kart, w lipcu 98 interwencji domowych i 43 założone karty... To są zatrważające dane.
- To liczby oficjalne, ale trzeba mieć świadomość, że jest też duża "ciemna" liczba - stwierdza st. post. Anna Wasilewicz, rzecznik prasowy KPP w Otwocku. - Wynika ona głównie z obyczajowości i wstydu przed wywlekaniem na światło dzienne sytuacji w domu, można ją też tłumaczyć swoistą solidarnością ofiary i sprawcy.
Czasy jednak powoli, ale zmieniają się, takich brudnych spraw wychodzi coraz więcej. I to nie tylko przemocy wobec kobiet, ale np. coraz powszechniejsze jest znęcanie się dzieci nad starymi rodzicami. - Powtarzają się te same nazwiska, tylko w relacji odwrotnej, bo przemoc rodzi przemoc. Coraz częściej zdarza się też przemoc wobec mężczyzn, tylko oni częściej milczą, bo się wstydzą - mówi funkcjonariuszka.
Jednak to kobiety najczęściej stają się ofiarami domowej przemocy. By im pomóc, powstała instytucja "Niebieskiej Karty" - dokładnego formularza wypełnianego przez policję podczas interwencji. Policjant ma obowiązek poinformowania o możliwości jej założenia. Daje ona możliwość przetwarzania danych osobowych do wszelkich instytucji zajmujących się pomocą społeczną i informacji, że w danej rodzinie dzieje się coś złego. Taki sygnał otrzymują PCPR, Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Ośrodek Pomocy Społecznej, szkoły, przedszkola.
Nawet jeśli kobieta nie podpisze takiej karty, to i tak wędruje ona do dzielnicowego i on w ciągu 7 dni musi odwiedzić rodzinę. Wypełnienie karty do niczego ofiary nie zobowiązuje.
Ale wszelki, nawet najdoskonalszy wywiad i zgromadzone informacje nie są w stanie pomóc efektywnie ofierze, jeśli ona sama nie zechce sobie pomóc. To jest kluczowy i zasadniczy punkt obrony przed domową przemocą.
Fachową pomocą zajmują się w Otwocku psychologowie i prawnicy PCPR oraz Centrum Interwencji Kryzysowej. Zgodnie mówią, że bez solidnej pomocy psychologicznej i prawnej są małe szanse wyjścia z sytuacji.
- One nie wiedzą, jak się obronić i co zrobić. Są często nawet bez dokumentów, z małymi dziećmi. Dlatego nierzadkim finałem w sądzie jest umorzenie z braku dowodów - oznajmia st. post. Anna Wasilewicz. Ofiara musi się otrząsnąć, dostać mocną pomoc psychologiczną i prawną, żeby nie poddawać się agresorowi. Zmienić sposób myślenia.
Co ma robić jednak kobieta, która przeszła szkolenia, porady i terapię, skoro najczęściej musi żyć z mężem - damskim bokserem w jednym mieszkaniu?
To pytanie bynajmniej nie retoryczne. Polskie realia znamy. Nie każdy może wynająć mieszkanie, nie każdy chce wracać do rodziców. Mieszkań komunalnych jest u nas na lekarstwo, przydziały to sprawy jednostkowe. Dochodzi do absurdu: ofiara plącze się po znajomych i schroniskach, a pan i władca panoszy się w pustym mieszkaniu. Nie ma możliwości, aby się go pozbyć? Jest, ale wyrokiem sądowym.
Nowa ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie to ułatwia. Mówi o tym art. 14: "Jeżeli zachodzą przesłanki do zastosowania tymczasowego aresztowania wobec oskarżonego o przestępstwo, o którym mowa w art. 13, sąd może zamiast tymczasowego aresztowania zastosować dozór policji, pod warunkiem że oskarżony opuści lokal zajmowany wspólnie z pokrzywdzonym, w wyznaczonym przez sąd terminie, i określi miejsce pobytu".
Można więc walczyć, aby usunąć "ukochanego" z miejsca zamieszkania. Jeśli ma wyrok w "zawiasach" - robi dalej to samo, nie wykonuje zaleceń sądu, np. dostaje nakaz leczenia stacjonarnego i nie stosuje się do niego.
Ale... uwaga! Na takie przymusowe leczenie w Pruszkowie czeka się... 2 lata! - Obowiązuje rezerwacja miejsca i konkretny termin - mówi Anna Wasilewicz. - I on cały czas jest w tym mieszkaniu. To absurd. Ale nic nie możemy zrobić.
Jeśli jednak dalej sprawca robi to, co robił, ona musi to zgłaszać i wtedy sąd musi podjąć działania interwencyjne. To droga przez mękę, ale trzeba to robić konsekwentnie i daje to efekty.
Większość przypadków piekła domowego dzieje się pod wpływem gorzały. Chociaż policji znane są też wypadki inteligentniejszych prześladowań: on zawsze trzeźwy, dobrze wykształcony, daje pieniądze na życie i... terroryzuje psychicznie. - Wszystko odbywa się w zaciszu czterech ścian. To bardzo trudne wypadki do udowodnienia - ocenia rzeczniczka policji.
PCPR - pomoc i dyskrecja
We wrześniu 2004 r. PCPR zaczęło współpracę z otwocką policją w ramach procedury "Niebieskiej Karty" Efekt? Od stycznia zeszłego roku do końca maja 2006 r. zespół poradnictwa rodzinnego otrzymał z komendy 311 formularzy.
- Zatrudniamy u nas dwóch psychologów, psychoterapeutę i prawnika. Diagnozują oni problem, określają mocne strony pokrzywdzonej osoby - wtajemnicza mnie dyr. Anna Woźnicka. Często jednak w tej pracy spotykamy się z porażką. Przychodzi ktoś, kto chce się wyrwać z tego piekła, my przedstawiamy perspektywę i mówimy, co można zrobić, potem taka osoba przychodzi regularnie na terapię, porady i nagle... cisza! Po kilku miesiącach ta osoba znowu wraca.
Nie jest to dla psychologów zaskoczenie. Wiedzą, że przemoc w rodzinie ma określone fazy: narastanie agresji, za tym nadchodzi "gorąca przemoc", potem fala złudnego "miodowego miesiąca". Wiele ofiar daje się omamić pozornemu spokojowi i zaprzestaje terapii. Nie wiedzą, że wkrótce zacznie się problem od nowa... - Skuteczność naszej pracy zależy od tego, w którym momencie ta osoba do nas trafi - oznajmia specjalistka. Może być tak, że się dana osoba nie pokazuje się ileś miesięcy, potem znów przychodzi. Ale za każdym razem jest tak samo traktowana.
- Po każdej sytuacji policja przysyła do nas informację ("Niebieską Kartę") i za zgodą pokrzywdzonej przekazuje jej dane. Gdy dostajemy taki dokument, to nie jedziemy do domu, tylko wysyłamy propozycję współpracy oraz dane osoby w PCPR, która będzie czekać na pokrzywdzoną. Nie muszę chyba zapewniać, że gwarantujemy absolutną anonimowość i dyskrecję - zaznacza pani dyrektor. Na takie pismo reaguje około 80%, natomiast wytrwa dużo mniej, ale dla nas jest ważne, że już chociaż taka osoba o nas wie.
Przemoc niszczy całą konstrukcję psychiczną człowieka, poczucie własnej wartości. Niektóre ofiary mają wielkie poczucie winy i usprawiedliwiają sprawcę. Najważniejsze jest uświadomienie, że nikt nie ma prawa ich krzywdzić, że nikt nie zasługuje na bicie i nieludzkie traktowanie. Od tego uświadomienia tego faktu i sytuacji, w jakiej znalazły się ofiary, zaczynają się wszelkie programy terapeutyczne.
Jaki zapis nowej ustawy uważa Pani za najbardziej istotny? - pytam.
- Jest ich kilka. Np. art. 12: "Osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych powzięły podejrzenie o popełnieniu przestępstwa z użyciem przemocy wobec członków rodziny, powinny niezwłocznie zawiadomić o tym policję lub prokuratora". To dobry zapis, ale uważam, że powinien dotyczyć każdej osoby. Bardzo dobry jest zapis art. 13: "Umarzając warunkowo postępowanie karne wobec sprawcy przestępstwa popełnionego z użyciem przemocy lub groźby bezprawnej wobec członka rodziny, albo zawieszając wykonanie kary za takie przestępstwo, sąd nakładając obowiązek, o którym mowa (tu podano art. z kodeksu karnego) określa sposób kontaktu skazanego z pokrzywdzonym lub może zakazać zbliżania się skazanego do pokrzywdzonego w określonych okolicznościach" - mówi dyr. Woźnicka.
Pani dyrektor wskazała też cytowany już przeze mnie wcześniej art. 14 jako znacznie ułatwiający usunięcie tyrana z domu.
Terapia i dach nad głową
Wiele krzywdzonych kobiet znajduje ratunek od domowego piekła w działającym od 2001 r. Centrum Interwencji Kryzysowej "Caritas-Polska" w Soplicowie przy ul. Tadeusza 12. Głównym kierunkiem jego działań jest kompleksowa pomoc psychologiczna, pedagogiczna, prawna i socjalna osobom i rodzinom znajdującym się w nagłym lub przewlekłym kryzysie psychologicznym. Centrum realizuje ją w oparciu o współpracę z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie i Ośrodkiem Pomocy Społecznej.
Pomoc psychologiczna prowadzona jest tutaj w formie terapii indywidualnej i grupowej zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci.
Poradnictwo polega na tym, aby przekazać informacje, jak kobieta ma się zachować, bo wszystkie panie, które tu trafiają, są niezawinionymi ofiarami domowej przemocy.
"Caritas" w Soplicowie pomaga nie tylko duchowo, lecz jako jedyna tego typu placówka w powiecie otwockim prowadzi hostel na 25 miejsc, gdzie znajdują dach nad głową kobiety (często z małymi dziećmi). Niektóre z nich trafiają tu bezpośrednio po awanturze: często nie miały czasu zabrać ze sobą najpotrzebniejszych rzeczy czy nawet dokumentów. Mogą one przebywać w schronisku od jednego miesiąca do trzech, w niektórych przypadkach nieco dłużej. Jeśli matka jest w bardzo trudnej sytuacji, a inne instytucje nie są w stanie "na gorąco" przynieść jej pomocy, to jak zapewniają pracownicy Centrum, może u nich pozostać, a oni starają się znaleźć rozwiązanie. Rozmawiają z prawnikami, komisją do przydzielania lokali UM, PCPR, OPS itd.
Zasadność istnienia takich placówek jest ogromna. Do tej pory udzielono tutaj schronienia 150-200 kobietom, lecz zgłoszeń jest bardzo dużo. W przypadku braku miejsc Centrum szuka dla nich lokum w innych ośrodkach poza powiatem.
Na miejscu prowadzona jest też świetlica socjoterapeutyczna dla dzieci i młodzieży czasowo przebywających w CIK.
To wszystko kropla w morzu potrzeb. Ale najważniejsze, że wreszcie przestajemy zamiatać brudy pod dywan.
http://www.linia.com.pl/public/article.php?9-9334-0