Source: http://fortunalex.bblog.pl/data,2011,5.html
Timestamp: 2017-11-18 06:21:30
Legal References Found: art. 991
 art. 994
 art. 994
 art. 445
 art. 12
 art. 12
 art. 358

Document Content:
Konkubinie więcej dziecku mniej
Notatka dyżuru pomocy prawnej
Spadek po rodzicach otrzymał w całości mój brat. W sądzie przedstawił on testamenty, w którym oboje rodzice uczynili go spadkobiercą. Brat wypłacił mi zachowek policzając jego wartość jedynie od pozostawionych przez rodziców lokat bankowych, natomiast nie doliczył wartości domu rodziców wraz z działką. Twierdzi on, że wartość tej nieruchomości nie powinna być doliczona do zachowku, ponieważ otrzymał ją na podstawie darowizny, która nastąpiła w okresie dłuższym niż 10 lat licząc wstecz od śmierci rodziców i zatem zgodnie z prawem nic mi się z tego tytułu nie należy. .
Spadkodawca posiada swobodę testowania, może on ustanowić spadkobiercą każdą osobę, według swojego uznania. Jednakże pobawieni spadku najbliżsi krewni spadkobiercy ( w pierwszej kolejności dzieci i małżonek ), mogą wystąpić do spadkobiercy testamentowego o zachowek. Zachowek jest zastępczą formą dziedziczenia wprowadzoną po to, by członkowie najbliższej rodziny spadkodawcy nie utracili korzyści związanych ze spadkobraniem. Wysokość zachowku wynosi zazwyczaj połowę wartości udziału spadkowego jaki przypadałby pominiętemu w testamencie członkowi rodziny, np. gdy udział spadkowy wynosił jedną drugą - wartość zachowku należy określić na jedną czwartą. Jeżeli uprawniony nie otrzymał należnego mu zachowku w postaci darowizny, albo poprzez powołanie do spadku, wględnie zapisu- przysługuje mu przeciwko spadkobiercy roszczenie o zapłatę sumy pieniężnej ( art. 991 § 2 k.c,).
Przepis art. 994 §1 k.c. stanowi, że do wartości zachowku nie dolicza się darowizn dokonanych przed więcej niż 10 laty licząc wstecz od otwarcia spadku. Jednakże chodzi tu wyłącznie o osoby nie będące spadkobiercami albo osobami uprawnionym do zachowku. A więc wynikający z wnioskowania logicznego wniosek jest oczywisty: osoby uprawnione do zachowku czyli osoby najbliższe spadkodawcy mogą żądać dopisania darowizny do wartości zachowku bez względu na czas w który takowa została dokonana. Doliczeniu podlegają zatem darowizny dokonane zarówno w ciągu ostatnich 10 lat, jak i wcześniej. Szersza analiza tego problemu- wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 1.06.2004 r. sygn. I ACa 285/2004 – Lex Polonica 372508.
W sytuacji opisanej na wstępie brat pytającego nie jest zwolniony od obowiązku doliczenia do zachowku wartości otrzymanej na podstawie darowizny nieruchomości. Podstawą obliczenia świadczenia powinna być suma wartości lokat bankowych i nieruchomości. Wobec tego że nie było innych spadkobierców powołanych do spadku z mocy ustawy wartość zachowku wynosi jednej czwartą część tej sumy.
Inaczej jest, gdy osobą, która otrzymała testament jest np. konkubina spadkobiercy. Jeżeli darowizna nastąpiła w odstępie czasowym większym niż 10 lat – wartość świadczenia nie podlega doliczeniu do zachowku. Konkubina nie jest osobą powołaną do spadku z mocy ustawy, nie posiada więc uprawnień spadkobiercy ustawowego, jak również nie jest osobą uprawnioną do zachowku. Można więc powiedzieć że na podstawie art. 994 § 1 k.c. pozostaje ona w lepszej sytuacji niż najbliższy krewny spadkobiercy, który obowiązany jest do wyższych spłat spadkowych.
Wyższe zadośćuczynienie-precedensowy wyrok Sądu Najwyższego
Wysokość zadośćuczynienia powinna być utrzymana w „ rozsądnych granicach odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie społeczeństwa”. Takowa zasada była przyjęta w praktyce sądowej od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku ( vide orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 24 czerwca 1966 r. I PR 203/65 oraz z dnia 20 stycznia 2004 r. sygn. I CK 131/03) i była stosowana przy wykładni art. 445 par.1 kodeksu cywilnego.
Poziom życia jest różny i zależy od wysokości dochodów poszczególnych grup społecznych. Tak więc – w krańcowych okolicznościach - nie sposób porównać sytuacji materialnej prezesa banku, który otrzymuje miesięczne wynagrodzenie w kwocie 150.000 zł z warunkami życiowymi bezrobotnego nie posiadającego prawa do zasiłku i bezskutecznie poszukującego zatrudnienia. Jeżeli więc obaj panowie ulegli wypadkowi i doznali podobnych obrażeń ciała, to wysokość zadośćuczynienia dla pana prezesa musiałaby odpowiadać również jego poziomowi życia, tym samym świadczenie dla niego byłoby kilkanaście razy wyższe, aniżeli dla owego bezrobotnego. Innymi słowy- „biednemu wiatr zawsze w oczy”.
Wydaje się jednak, że w orzecznictwie nastąpił przełom i poszkodowani będą mogli ubiegać się o zadośćuczynienie w wyższej niż dotychczas wysokości.
W dniu 17 września 2009 roku Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną Janusza P. i nakazał Sądowi Apelacyjnemu w Szczecinie ponownie rozpatrzyć wysokość dochodzonego przez powoda zadośćuczynienia. Poszkodowany uległ w dniu 29.12.2003 roku wypadkowi przy pracy doznając bardzo ciężkich obrażeń ciała. W okresie od daty wypadku do 2008 r. Janusz P. wielokrotnie poddawany był bolesnym operacjom, trwały uszczerbek na jego zdrowiu wyniósł 78 procent. Rokowania na przyszłość są niepomyślne, rozległe uszkodzenia kręgosłupa, kości piętowej prawej i kości lewego podudzia uniemożliwiają podjęcie zatrudnienia, nie dość tego- prawdopodobnie konieczne będą dalsze zabiegi operacyjne. Sąd Okręgowy w Szczecinie przyznał poszkodowanemu zadośćuczynienie w kwocie 450.000 zł, natomiast Sąd Apelacyjny obniżył wysokość świadczenia do 250.000 zł, albowiem za tym przemawia stosunkowo niska stopa życiowa pana Janusza. Sąd Najwyższy uznał, że stopa życiowa poszkodowanego nie powinna stanowić okoliczności, którą należy brać pod uwagę przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia ( wyrok S.N. z dnia 17.09.2010 r. sygn. II CSK 94/10). Sąd powinien uwzględniać wszystkie okoliczności danego zdarzenia, a zwłaszcza rodzaj obrażeń i rozmiar związanych z nim cierpień fizycznych i psychicznych, stopień kalectwa, poczucie nieprzydatności, kalectwo, oszpecenie, szanse na przyszłość, konieczność korzystania z wsparcia osób bliskich. Zadośćuczynienie powinno spełniać funkcję kompensacyjną.
Rozstrzygnięcie S.N. stworzyło precedens dający osobom poszkodowanym szansę na domaganie się odszkodowania w bardziej godziwej wysokości. Przykładem jest wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi wydany w dniu 22 marca 2011 r. syg. I ACa 51/11 ( niepublikowany), odrzucający argumentację pozwanego ubezpieczyciela jakoby ustalone zadośćuczynienie ( 500.000 zł ) " odbiegało od kwoty, która odpowiadałaby poziomowi życia rodziny powoda przed wypadkiem". Powód doznał bardzo ciężkich obrażeń ciała ( 100 % uszczerbku na zdrowiu), całkowita bezradność i konieczność 24 - godzinnej intensywnej opieki, która świadczą członkowie rodziny. Sąd Apelacyjny oddalił apelację ubezpieczyciela, uwzględniając natomiast apelację powoda zasądził na jego rzecz dalszą kwotę 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia.
2011-05-03 20:40
Przedwojenne obligacje - wyrok T.K. tylko iluzją
Rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego zawarte w wyroku z dnia 24 września 2007 roku syg. SK 49/2005 ( Dz.U. 2007 r. nr 81 sygn. 554, z dnia 10 maja 2008 r), nie trafiło do praktyki sądowej jako podstawy, do uwzględnienia roszczeń właścicieli przedwojennych obligacji.
Przypomnijmy, że T.K. wyeliminował z obrotu prawnego przepis art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. o nowelizacji kodeksu cywilnego (Dz.U. nr 55, poz. 321) w zakresie zakresie jakim ograniczał dostęp do waloryzacji sądowej, w odniesieniu do zobowiązań pieniężnych powstałych przed dniem 30 października 1950 r. , wynikających z obligacji emitowanych przez Skarb Państwa.
I cóż z tego, skoro tenże Trybunał nie wypowiedział się co do zgodności z prawem odnośnych przepisów dekretu z dnia 27 lipca 1949 roku o określaniu wysokości nie umorzonych zobowiązań pieniężnych ( Dz.U. nr 45, poz. 332) oraz ustawy z dnia 28 października 1950 r. o zmianie systemu pieniężnego ( Dz.U. nr 50, poz. 459), aczkolwiek skarżący podnieśli w tym zakresie stosowne zarzuty.
W/g utrwalonej linii orzeczniczej uchylenie art. 12 ust.1 ustawy z 1990 roku nie przesądziło o niemożliwości subsumcji dekretu z 1949 r i ustawy z 1950 r. j.w. jako podstawy werdyktu co do niemożliwości stosowania w sprawie art. 358 1 § 3 k.c.( vide S.N. wyrok z dnia 8.01.2008 r. I CSK 482/2008, wyrok S.N. z dnia 5.02.2009 r, syg. I CSK 331/2008, postanowienie S.N. z dnia 22.10.2009 r. syg. III CZP 75/2009, wyrok S.A. w Warszawie z dnia 15.01. 2010 r. syg. I ACa 256/2009).
W konsekwencji tego stanu rzeczy wyrok Trybunału nic posiadaczom obligacji nie daje. Skoro bowiem Trybunał odniósł się jedynie do ustawy z 1990 roku, zaś w odniesieniu do aktów prawnych z 1949 roku i z 1950 nie zajął w sentencji orzeczenia żadnego stanowiska - to wyrok ten nikomu nie służy i co najwyżej – pozostaje do wykorzystania przez teoretyków prawa do jakiejś naukowej dysertacji.
A sędziom Trybunału którzy wydali werdykt z dnia 24 września 2007 roku t.j. profesorom
Ewie Łętowskiej, Wojciechowi Hermelińskiemu, Markowi Mazurkiewiczowi, Mirosławowi Wyrzykowskiemu i Bohdanowi Zdziennickiemu należałoby życzyć, aby ich dalsza twórczość prowadziła do konkretnego celu, a nie do abstrakcji.
Obu Rządom R.P. ( najpierw PiS, później P.O) gratuluję arogancji w odniesieniu do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, była bowiem możliwość rozwiązania problemu obligacji poprzez nową ustawę, uchylającą wymienione wyżej akty pochodzące z PRL. Trybunał dał na to termin 12 miesięcy..
Stowarzyszenie Posiadaczy Przedwojennych Obligacji Wierzycieli Skarbu Państwa poradziło swoim członkom aby w terminie do 10 maja 2011 roku wystąpili na drogę sądową z wnioskiem o zawezwanie do próby ugodowej, aby w ten sposób zabezpieczyli się przed zarzutem przedawnienia, którego termin – zdaniem tej organizacji – biegnie od dnia publikacji wyroku Trybunału Konstytucji, czyli od dnia 10 maja 2008 roku. Działacze Stowarzyszenia są przekonani, że w końcu poszkodowani otrzymają rekompensatę, czego serdecznie im życzę. Znaczna część obligacji pochodzi z roku 1937, kiedy to cały Naród pomagał rządowi w uzyskaniu środków na rozbudowę przemysłu obronnego, a więc zakupienie papierów wartościowych nastąpiło z patriotycznych przyczyn. Podobnie pożyczki z lat dwudziestych ubiegłego wieku przeznaczone były na odbudowę gospodarki narodowej i realizację reformy Grabskiego.
Nadmieniam że n.t. obligacji wypowiedziałem się w artykułach na nin. blogu z lipca 2008 r. „Przedwojenne obligacje- pozostaje droga sądowa” oraz z września 2008 „Przedwojenne obligacje-wyrok S.N. nie rozwiązuje problemu”.