Source: http://www.aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=prokuratura&id=1292
Timestamp: 2019-12-16 14:13:17
Legal References Found: ART. 226
 art.212
 art.226
 art. 226
 art. 54
 art. 31
 art. 226
 art. 54
 art. 31
 art. 32
 art. 2
 art. 226
 art. 10

Document Content:
Aferyprawa - NIEKONSTYTUCYJNOŚĆ POMÓWIENIA PRZEZ PROKURATURĘ SANOCKĄ PREZESA STOWARZYSZENIE OCHRONY PRAW OBYWATELSKICH ZDZISŁAWA RACZKOWSKIEGO
Aferyprawa.com Prokuratura NIEKONSTYTUCYJNOŚĆ POMÓWIENIA PRZEZ PROKURATURĘ SANOCKĄ PREZESA STOWARZYSZENIE OCHRONY PRAW
AFERY PRAWA PREZES ZDZISŁAW RACZKOWSKI STOWARZYSZENIE OCHRONY PRAW OBYWATELSKICH NIEKONSTYTUCYJNE POMÓWIENIE Z ART. 226kk - znieważenie funkcjonariusza
NIEKONSTYTUCYJNOŚĆ POMÓWIENIA PRZEZ PROKURATURĘ SANOCKĄ PREZESA STOWARZYSZENIE OCHRONY PRAW OBYWATELSKICH ZDZISŁAWA RACZKOWSKIEGO
TYLKO DLA DOROSŁYCH I INTELIGENTNYCH ( PRAWNICY WIĘC ODPADAJĄ )
PRYWATNY BLOG POŚWIĘCONY GŁUPOCIE ASESORKA PROKURATURY SANOCKIEJ HUBERTA OHARA
ORAZ SKORUMPOWANYM PROKURATOROM SANOCKIM I KROŚNIEŃSKIM.
Dla czytelników i niedouczonych prawników przypominam jego brzmienie: - Znieważenie funkcjonariusza § 1. Kto znieważa funkcjonariusza publicznego albo osobę do pomocy mu przybraną podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Jak sam artykuł mówi i co potwierdza Trybunał Konstytucyjny - artykuł ma zastosowanie tylko gdy funkcjonariusz zostaje znieważony podczas pełnienia swoich obowiązków. Opisanie przekrętów funkcjonariusza państwowego przez dziennikarza który pisze swój artykuł w domu, nieraz w nocy nie może być traktowane jako znieważenie funkcjonariusza na służbie, chociażby dlatego że on wtedy po prostu śpi, niejednokrotnie pijany, lub zadowolony z otrzymanych łapówek i zrobionych przekrętów...:- )))
2007 - zaczynamy kolejny
wilczki :-)
(w stałym opracowaniu)
Logiczne, że nawet flegmatyczny z natury LEW w końcu może się wkurwić, jak kolejny raz jakiś chory psychicznie "wilczek" wypisuje pierdoły i posądza go kolejny raz bezprawnie o zniesławienie jakiegoś niedouczonego sędziego-idiotę, który po znajomościach załapał pracę w sądzie bez wiedzy i znajomości PRAWA. Kolejna paranoja - w końcu ci idioci sami się zniesławiają wypisując pierdoły w swoich wyrokach i postanowieniach dlatego LEW naprawdę nie musi nic robić - wystarczy opublikować te prokuratorskie bezsensowne i nieproceduralne brednie.
Przypomnę tu, że Redaktor czasopisma AFERY PRAWA Z. Raczkowski już raz został pomówiony przez prokuraturę z art.212kk, [Zniesławienie - brzmienie: § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku. § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
,,,, hee, a jednak na końcu artykułu mamy: § 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego. - tak więc prokuratura nie miała prawa prześladować działalności reporterskiej Z. Raczkowskiego z tego paragrafu i prześladować go na koszt podatników.
Bez wątpienia jest to kolejny dowód skorumpowania funkcjonariuszy prokuratorsko-sądowych, ponieważ wniosek do prokuratury o ściganie wniósł sędzia krośnieńskiego Zbigniew Dziewulski.
Tu należy zaznaczyć, że w latach 2000-2002 witryna prowadzona przez Z. Raczkowskiego ograniczała się wyłącznie do dokumentowania faktów dot. osoby Raczkowskiego, bez nagłaśniania głupoty funkcjonariuszy i osobistych uwag co do urzędników państwowych. I tylko fakt, że w jednym zdaniu Raczkowski napisał: że w dniu urzędowania prezesa Z. Dziewulskiego nie było go na dyżurze w sądzie - do dnia dzisiejszego (nie wiadomo dlaczego to tak ważne było dla sędziego) trwa ta gra - teraz o życie - i to wcale nie Raczkowskiego, ale raczej skorumpowanych urzędników sądowych, którzy powinni się zacząć martwić opisanymi i przygotowanymi do publikacji artykułami dokumentującymi ich oszustwa, ponieważ o tych faktach zawiadamiane jest Ministerstwo Sprawiedliwości i odpowiednie urzędy. Cóż, fortuna w końcu kołem się toczy...
Dlaczego sędzia Dziewulski wykorzystał wszystkie układy, wielokrotnie złamał procedurę sądową, skorumpował innych urzędników sądowych, wszystko zrobił żeby poniżyć Raczkowskiego? - to jeszcze jego tajemnica. Jak stanie przed sądem może prawda wypłynie...
Jednak wszyscy wiedzą - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze :-)))
Tylko skorumpowanie tego urzędnika sądowego wyjaśnia jego osobiste zaangażowanie w nagonkę władz na nigdy nie karanego, a poszkodowanego przez skretyniałe organy władzy. Raczkowski, nigdy nie karany, bez wyroku, bez winy, pomimo że nigdy nie ukrywał się - to był ścigany przez prokuraturę, psy policyjne stale nachodziły jego rodzinę, był parokrotnie aresztowany, pozbawiony obrony adwokackiej, sądzony trybem "tajnym", bez możliwości obrony, narażony na prześladowanie i przekręty funkcjonariuszy. Dzisiaj wiadomo, że zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego oskarżenie prowadzone przez prokuraturę z artykułu 212kk było niekonstytucyjne, a więc nie zgodne z prawem. Efektem nieetyki sądowo-prokuratorskiej będą roszczenia odszkodowawcze i nie tylko... nadszedł czas osądzić sędziów....
czyli "trafiła kosa na kamień"...
Raczkowski, rzemieślnik, właściciel firmy, wiele przeżył i nie należy do tych kogo można zastraszyć. Wprost przeciwnie, to trudności mobilizują go do walki o pozbawione go swoje dobra osobiste i materialne. Dlatego teraz, zgodnie z prawem równowagi obowiązującym w przyrodzie to Raczkowski, za swoje poniżenie przez niedouków, wręcz idiotów z sądu i prokuratury zabawia się społecznie wraz z grupą podobnie mu poszkodowanych osób dokumentowaniem nieetyki funkcjonariuszy na które bezwzględnie zasługują.
Zespół redakcyjny swą pracę wykonuje dla dobra całego społeczeństwa i czeka, aż którykolwiek z opisanych "idiotów" będzie w stanie swej "pomroczności umysłowej" wystąpić z pozwem cywilnym i udowodnić że opisana sytuacja nie ma racji, że redakcja popełniła błąd, lub została wprowadzona w błąd, że fakty opisane przez dziennikarzy stowarzyszenia w artykułach zamieszczonych w MIĘDZYNARODOWYM PORTALU AFERY PRAWA narusza jego dobra osobiste.
Na dzień dzisiejszy, pomimo że już kilkuset funkcjonariuszy sądowych mniej lub bardziej krytycznie zostało opisanych, żaden nie wniósł do sądu pozwu. Bez wątpienia jest to fakt, że zespół decydując się na te, czy inne publikacje zawsze ma rację.
Stare powiedzenie mówi - zemsta to rozkosz bogów - kto będzie bogiem, a kto spadnie z nieba - na pewno się okaże...
Fakt, kilku dupków sądowych już przestało szkodzić ludziom, ale jeszcze sporo idiotów zostało do skasowania... W końcu to MY mamy większą wiedzę i władzę w necie - tego urzędnicy nie zabiorą nam żadnymi nawet najgłupszymi nakazami - to taka rozkoszna zemsta poszkodowanych przez na "impotentnych nie tylko umysłowo organach władzy" :-)
Bez dyskusji jest, ze to portal AFERY PRAWA miał duży wpływ na fakt, że w ciągu ostatnich kilku lat autorytet sędziowski pogrążył się dosłownie w "szambie prawdy", że 90% społeczeństwa nie wierzy w sprawiedliwość w sądzie. ( hee, te pozostałe 10% to z pewnością prawnicy ich koledzy, rodzina, aferzyści i złodzieje których sędziowie kryją...)
W czasie tej kilkuletniej rozgrywki miliony ludzi odwiedziło to czasopismo i przekonało się jak naprawdę działa prawnicza sitwa korporacyjna.
Nieproceduralne działanie prokuratorów i sędziów doprowadziły do powstania dzisiejszej formy portalu, powstania stowarzyszenia SOPO w Sanoku i wielu innych w całej Polsce, jak też aktualnej ostrej konfrontacyjnej formy czasopisma. A to tylko początek - nie damy się zastraszyć. Dzisiaj zespół redakcyjny AFERY PRAWA składa się z dziesiątków osób zaangażowanych w walkę ze skorumpowanymi funkcjonariuszami prawa.
To popularność czasopisma za każdym razem zmusza niedouczonych urzędników do kolejnych nieproceduralnych działań - proste - żaden sędzia czy prokurator nie przyzna się do swej głupoty, popełnionego błędu, woli grać rolę idioty i iść w zaparte. Dlatego łatwo ośmieszać ich schizofrenie.
Z drugiej strony, aktualnie nie ma takiej siły żeby tą mafijną strukturę zlikwidować. Skorumpowany prawnik-tatuś przekazuje swoje skorumpowane układy synkowi i tak ta korporacyjno-rodzinna mafia prawnicza rządzi milionami i życiem ludzi. Jedyny ich ból, to jak ten cholerny internet zamknąć, ponieważ nad gazetami ta mafia zawsze miała władze. Powstał problem nie do załatwienia - ponieważ jak skasuje się czasopismo na jednym serwerze odradza się na paru innych, praktycznie może być wszędzie, na Karaibach, Ukrainie, Wyspach Kokosowych, a teraz jest gdzieś tam w olbrzymiej Ameryce - i tu "rączki" prokuratorskie są za krótkie, zagraniczny administrator nie przestraszy się polskiego prokuratorka, brakuje wiedzy.... nic tylko płakać... w stylu Gronkiewicz-Waltz...
Aktualnie mamy kolejną powtórkę z rozrywki - dowód że sędziowie i prokuratorzy są nie do zreformowania, że ich wiedza jest nie uzupełniana a przepisy prawa interpretowane dla potrzeb własnej korporacji i skorupowania.
Raczkowski znowu został bez dowodów, z naruszeniem prawa pomówiony przez sędziów, ale tym razem z art.226kk, heee, który też okazał się niekonstytucyjny dla potrzeb schizofrenicznych prokuratorów.
LEW zawsze ich pouczał, że koniec z pasożytnictwem na koszt społeczeństwa, że zgodnie z prawem, jeżeli jakiś wilczek czuje się osrany, to powinien o tym zawiadomić sąd cywilny (w końcu przecież wilczy) i za to zapłacić jak każdy obywatel, a nie jak wesz pasożytować na innych. Jest tylko drobny problem - musi uzasadnić swoje racje, a na to wilczków z powodu ich ograniczoności umysłowej jak widać nie stać....
Oczywiście, Raczkowski nie byłby LWEM jakby wilczkom z prokuratury odpuścił. W końcu to lew jest królem zwierząt :-)))
Walka o swoje dobra to pierwotny instynkt zwierzęcy, którym posługują się jak widać wilczki w swoich skorumpowanych urzędach, prokuraturach i sądach.
LEW z tym prymitywizmem urzędniczym, skurwioną, wojującą mieczem ślepą Temidą walczy swoją inteligencją wiedzą i mocą Internetu.
TAK WIĘC - NIECH MOC BĘDZIE Z NAMI - zapraszam do dyskusji :-)))
Ale dość tych dywagacji, przechodzimy do faktów, teraz na poważnie.
Przedstawiamy obowiązujące w sprawie akty prawne dla niedouczonych idiotów pracujących jeszcze w prokuraturze sanockiej, krośnieńskiej, rzeszowskiej i reszty tego badziewia w całej Polsce.
Komunikat prasowy po rozprawie dotyczącej znieważenia funkcjonariusza publicznego.
Niedopuszczalne staje się ściganie z tytułu zniewagi funkcjonariusza publicznego dokonanej, czy to publicznie, czy niepublicznie, wyłącznie w związku z jego czynnościami służbowymi, a nie podczas wykonywania tych czynności.
11 października 2006 r. o godz. 11.30 Trybunał Konstytucyjny rozpoznał pytanie prawne XV Wydziału Grodzkiego Sądu Rejonowego w Lublinie dotyczące znieważenia funkcjonariusza publicznego.
Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 226 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny w zakresie, w jakim penalizuje znieważenie funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej dokonane niepublicznie lub dokonane publicznie, lecz nie podczas pełnienia czynności służbowych, jest niezgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.
P 3/06 Untitled (link do sentencji w całości, pod komunikatem prasowym).
Sygn. akt P 3/06
Warszawa, dnia 11 października 2006 r.
Biruta Lewaszkiewicz-Petrykowska - przewodniczący
po rozpoznaniu, z udziałem sądu przedstawiającego pytanie prawne oraz Sejmu i Prokuratora Generalnego, na rozprawie w dniu 11 października 2006 r., pytania prawnego Sądu Rejonowego w Lublinie:
czy art. 226 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.) w zakresie, w jakim penalizuje zniewagi pozostające w związku z pełnieniem czynności służbowych przez funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, jest zgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3, art. 32 i art. 2 Konstytucji,
Ewa Łętowska Marek Safjan
Wyrok TK w sprawie przepisu o znieważeniu funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej powitany został na łamach prasy (m.in. w „Gazecie Wyborczej”) i w Internecie jako zwycięstwo wolności słowa. Zachodzi jednak pytanie, jak to zwycięstwo jest duże. Trybunał Konstytucyjny – trzeba zauważyć – nie stwierdził, że szczególna karalność znieważania funkcjonariuszy publicznych jest niedopuszczalna jako taka. Stwierdził jedynie, że wspomniany art. 226 §1 k.k. może być stosowany wyłącznie w odniesieniu do takich sytuacji, kiedy znieważenie funkcjonariusza publicznego następuje publicznie i podczas wykonywania przez niego obowiązków służbowych.
Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że kwestionowany przepis w zakresie, w jakim umożliwia uruchomienie odpowiedzialności karnej na podstawie oskarżenia publicznego jedynie z powodu tego, że wypowiedź znieważająca pozostaje w związku z czynnościami służbowymi, może prowadzić do naruszenia wolności debaty publicznej w państwie demokratycznym. Zdaniem Trybunału wadliwość tej regulacji wynika z rozłącznego potraktowania przez ustawodawcę przesłanek zniewagi zawartych w sformułowaniach: "w związku" z wykonywaniem czynności służbowych oraz "podczas" wykonywania czynności służbowych. Prowadzi to do nadmiernej ingerencji organów władzy publicznej w sferę wolności wypowiedzi publicznej. Trybunał Konstytucyjny nie kwestionuje celowości ochrony prawnokarnej takich wartości, jak porządek publiczny, którego nieodłącznym elementem jest efektywne funkcjonowanie organów władzy publicznej. Wadliwa konstrukcja przestępstwa zniewagi funkcjonariusza publicznego sprawia jednak, że przyjęty zakres penalizacji wykracza poza granice konieczne w państwie demokratycznym. Ponadto Trybunał zauważył, że swoboda wypowiedzi nie jest nieograniczona i nie podlega ochronie absolutnej. Ograniczenia wolności wypowiedzi mogą przybierać formę zarówno instrumentów z zakresu prawa prywatnego, jak i prawa karnego. Krytyka instytucji publicznych i osób piastujących funkcje publiczne nie może jednak paraliżować możliwości efektywnego wykonywania takich funkcji w imię dobra wspólnego. Miernikiem wolności wypowiedzi w państwie demokratycznym jest nie tyle istnienie samych ograniczeń, bo jest to oczywiste, ale ich intensywność, sposób wytyczenia przez system prawny granic dla wolności wypowiedzi. Ustalonym standardem w państwie demokratycznym jest, zważywszy na cele i funkcje debaty publicznej, przesuwanie coraz dalej granicy wolności wypowiedzi przede wszystkim w odniesieniu do wszelkich spraw związanych z funkcjonowaniem instytucji i osób publicznych, w tym przede wszystkim funkcjonariuszy publicznych. Rozstrzygnięcie zawarte w wyroku Trybunału Konstytucyjnego oznacza, że od momentu wejścia w życie wyroku niedopuszczalne staje się ściganie z tytułu zniewagi funkcjonariusza publicznego dokonanej, czy to publicznie czy niepublicznie, wyłącznie w związku z jego czynnościami służbowymi, a nie podczas wykonywania tych czynności.
Rozprawie przewodniczyła sędzia TK Biruta Lewaszkiewicz-Petrykowska, a sprawozdawcą był prezes TK Marek Safjan.
W tej sprawie należy zauważyć, że to Raczkowski będąc na posiedzeniu jako dziennikarz i jednocześnie osoba zaufania strony, został bezprawnie przez skorumpowanego sędziego rzeszowskiego Popko wyproszony z sali sądowej pod groźbą zawiadomienia policji sądowej. Jego skarga na takie potraktowanie w tym samym dniu wniesiona do pseudo-presesa Muchy została zlekceważona. Tak więc ewidentnie sędziowie złamali prawo, znieważyli Raczkowskiego, a teraz chcą ukryć swoją niekompetencję prawną korumpują prokuratorów. Logiczne, że na podstawie tych dowodów naruszenia procedury sądowej powinni być sądzeni przez sąd dyscyplinarny.
W dodatku już raz w tej sprawie Sąd odrzucił wniosek prokuratorski i wskazał jak powinna prokuratura postępować. Tylko czy wilczek Ochar pojął naukę czytania i co najmniej prymitywnego kojarzenia faktów jaką posiadają normalni ludzie?
Zarzuty jeszcze niedoszłemu, przygłupiemu a już skorumpowanemu aserowi Ocharowi zostały już raz postawione w artykule: Czas zakończyć prześladowanie dziennikarzy i blogierów publikujących w internecie.
„(…) prasa odgrywa istotną rolę w demokratycznym społeczeństwie. Wolność słowa, wolność prasy, prawo do informacji stanowią najistotniejsze cechy i gwarancje demokratycznego państwa prawnego. Okoliczności te i związane z nimi prawa nie mają jednak charakteru absolutnego, co oznacza, iż prasa nie może przekroczyć pewnych granic zwłaszcza dotyczących dobrego imienia i praw innych osób. Niewątpliwie obowiązkiem prasy jest rozpowszechnianie informacji i idei na temat wszystkich kwestii publicznie ważnych, przy czym możliwa jest nawet pewna przesada czy wręcz prowokacja dziennikarska. Sąd Najwyższy całkowicie podziela pogląd wielokrotnie prezentowany w licznych orzeczeniach przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, że swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się do informacji odbieranych przychylnie albo postrzeganych jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się także do takich, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój (por. orzeczenie z dnia 21 stycznia 1999 r., Fressoz i Roire przeciwko Francji; raport Europejskiej Komisji Praw Człowieka z 13 stycznia 1998 r., skarga nr 29183/95; cyt. I. C.
Kamiński: Swoboda wypowiedzi w orzeczeniach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, Kraków 2003, s. 419 – 426).
Podkreślić należy, że godnym aprobaty jest także stanowisko Europejskiego Trybunału co do tego, że na osobach korzystających z wolności wypowiedzi, w tym na dziennikarzach ciążą obowiązki i odpowiedzialność, a treść art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności nie przyznaje wcale dziennikarzom absolutnego immunitetu zwalniającego ich z przestrzegania rygorów prawa karnego. Wspomniana Konwencja chroni prawo dziennikarzy do ujawniania informacji o sprawach stanowiących przedmiot powszechnego zainteresowania, pod warunkiem, że działają oni w dobrej wierze, dostarczają wiarygodnych i precyzyjnych wiadomości, które mają potwierdzenie w faktach oraz postępują zgodnie z etyką dziennikarską (por. orzeczenia z dnia 21 stycznia 1999 r., Fressoz i Roire przeciwko Francji, cyt. I. C. Kamiński: Swoboda wypowiedz, s. 424 – 425).
Należy wziąć też pod uwagę wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 20 III 2006 wyrok K 17/05 dot. ograniczenia ochrony prywatności osób pełniących funkcje publiczne - funkcjonariusze muszą się liczyć z krytyką dziennikarską (albo zrezygnować z publicznego stanowiska).
Widzimy, choćby na przykładzie Prezydenta, Premiera, Posłów, że ich "skóra" musi być co najmniej bawola, żeby mogła znieść krytykę medialną.
Tak więc w żaden sposób skorumpowani sędziowie rzeszowscy i cała reszta tej "korporacyjnej mafii w togach" nie może wykorzystywać swojego stanowiska służbowego do ukrycia swej niewiedzy prawniczej czy wręcz głupoty nasyłając na dziennikarzy służących im bezmyślnie wilczków i psich funkcjonariuszy zwanych prokuratorami.
cdn. temat do dyskusji aktualnie w opracowaniu.
Redakcja przedstawiła szereg artykułów nieetyki urzędniczej organów władzy.
Zapraszamy do wypowiedzi czytelników oraz oczywiście Panią Anię.
Wprawdzie wielu czytelników stale dziwi się i prosi o wykasowanie jej postów, ale Redakcja sama korzystając z prawa swobodnej wypowiedzi nie zamierza skorzystać ze swoich możliwości. Dobrze wiemy, że wykasowywanie przez schizofrenicznych prokuratorów artykułów Raczkowskiego na jednym portalu powodowało że pojawiały się na kilku innych. Redakcja nie zamierza się zniżać do poziomu miernoty prokuratorskiej ponieważ zdaje sobie sprawę, że zablokowanie jednego konta Ani da jej satysfakcję i spowodowało przysyłanie komentarzy z innego konta itd. Nie ma też czasu na dziecinną zabawę w wykasowywanie postów osób chorych psychicznych, jak robią to np. w onecie i tego typu portalach.
Zresztą jak widać, wielu czytelników z własnej woli broni ostro Raczkowskiego nie przebierając w słowach. Panowie - to prośba - wykażcie swoją wyższość i inteligencje i nie popisujcie się głupotą. Naprawdę, nie wszyscy Żydzi są zdemoralizowani, podobnie jak nie wszyscy Polacy są pijani. Bądźmy odpowiedzialni i dorośli, tak żeby dyskusje odbywały się bez wzajemnej agresji a dotyczyły poruszanych tematów i co najwyżej winnych funkcjonariuszy.
Oni zasługują na powiedzenie im prawdy :-)))