Source: http://www.armatorzy.com.pl/index.php?p=1&id_news=37
Timestamp: 2018-11-15 00:14:35
Legal References Found: Art.2

Art.19

Art. 19

Art. 8
 art.11

Art. 8

Document Content:
Czesław Szarek PROMOCJA ŻEGLUGI... A ŻEGLUGOWY "NOBEL"
Przypominam sobie z dzieciństwa obrazki, kiedy byłem zabierany przez mojego dziadka na wiejski targ. Nie było by to niczym szczególnym gdyby nie fakt, że owa lekcja życia i biznesu została przeze mnie dobrze zapamiętana a dzisiaj, mając na głowie siwe włosy, poddaję analizie tamte obrazki i porównuję je z tym co dzisiejsze, nowe, nowocześniejsze, bardziej kolorowe. Świat idzie z postępem, to prawda, ale ów postęp jest pochodną tamtych dawnych lat, tamtych potrzeb, działań, po prostu tamtych uwarunkowań. Jak dawniej, jemy po to żeby żyć, żeby jeść musimy pracować, żeby dobrze pracować musimy się uczyć. To nic nowego, to żadne odkrycie. Nowy jest jedynie sposób dochodzenia celu jaki każdy człowiek sobie wyznacza. Tu, na moment wróćmy do owego wiejskiego targu.
Pamiętamy, tak sądzę, obrazki tamtych lat. Obrazki handlu płodami rolnymi, trzodą chlewną, drobiem, produktami rolników i rzemieślników, pamiętamy charakterystyczne dla tamtych klimatów scenki reklamy własnych towarów czy usług. Wszystkiemu jednak towarzyszyła zasada naczelna ; popyt kształtował podaż. Dzisiaj jednak, w dobie marketów, supermarketów, hipermarketów, megamarketów i sam nie wiem jakich to jeszcze innych wynalazków dnia jutrzejszego, stajemy się niewolnikami krzykliwych reklam, ofert, promocji działających na nas, powodując co u niektórych rodzaj uzależnienia. Dzisiaj podaż działa przytłaczając nas swoimi ofertami...i nie można jej odmówić jednego - jest skuteczna.
Rodzi się pytanie; Czy nadal stosować mechanizmy promocji rodem z wiejskiego targu, gdzie każdy zachwalał swój towar jako najlepszy i musiał w ogólnym hałasie przekrzykiwać wszystkich wkoło, czy stosować nowoczesne metody promowania towarów i usług? Nie będę rozwijał dyskusji na ten temat, bo nie moja to rola, są od tego fachowcy.
Chcę się odnieść do przywołanej w tytule zależności "promocja żeglugi... a żeglugowy Nobel"
Każdy z nas ma za sobą jakąś drogę edukacji, każdy też z nas był i jest oceniany za to co zrobił i za to co robi. Na poszczególnych etapach nauki otrzymywaliśmy świadectwa mówiące o nabytej wiedzy, i że otrzymaliśmy promocję do klasy następnej. Tu właśnie pojawiają się słowa kluczowe: świadectwo, promocja.
Świadectwo (także certyfikat, dyplom, zaświadczenie) oficjalny dokument poświadczający jakiś fakt czy fakty. Świadectwo (zwłaszcza szkolne) może potwierdzać wykształcenie, kwalifikacje lub stopień wyszkolenia danej osoby, odbyte kursy i zdane testy oraz oceny otrzymane w czasie tych egzaminów.
Promocja ucznia (także oficera); uroczystość zakończenia pewnego etapu nauki lub szkolenia udokumentowanego wręczeniem świadectw lub innych dokumentów.
Promocja żeglugi jako hasło rysuje nam inne niż te powyżej uwarunkowania. Promocja żeglugi winna być określana jako definicja rynkowa, określająca obecne możliwości, potrzeby i zależności.
Promocja jest to oddziaływanie na odbiorców produktu danej firmy, polegające na przekazywaniu im informacji, które mają w odpowiednim stopniu zwiększyć wiedzę na temat towarów firmy i samej firmy w celu stworzenia dla nich preferencji na rynku, a w rezultacie przyczynić się do zwiększenia popytu na towary sprzedawane przez daną firmę.
Jeżeli powyższą definicję wzbogacimy jednym z wielu jej instrumentów, a mianowicie przez Public Relations to zdaje mi się, że uzyskamy to czego naszej Polskiej Żegludze Śródlądowej potrzeba.
Public Relations - jest instrumentem wspierania promocji, zmierzającym do kreowania, utrwalania i rozszerzania społecznego zaufania i pozytywnego wizerunku ( image ) przedsiębiorstwa; ważną częścią Public Relations jest kształtowanie przychylnych, pozytywnych postaw opinii publicznej, mass mediów, akcjonariuszy, kontrahentów, lokalnych społeczności, itp poprzez politykę rozgłosu i wysoką reputację.
Jak to jest dzisiaj na naszym rynku żeglugowym? Chyba tak, jak to z tym "koniem" przywołanym na wstępie.
Na ostatniej Naradzie Przednawigacyjnej w Szczecinie Pani profesor Elżbieta Załoga (szefowa Rady ds. Promocji Żeglugi Śródlądowej) odpowiadając na pytanie: - Czy Rada może zrobić coś więcej, coś na linii medialnego promowania żeglugi śródlądowej? - odpowiedziała, że może poruszać się tylko w obrębie Ustawy. Gdy dwa lata temu pytałem (też na Naradzie Przednawigacyjnej): - Czy istniejące szkoły żeglugowe mogłyby być zasilone pieniędzmi z Funduszu ? - odpowiedź była podobna. Zastanawiam się więc porównując te proste zależności wynikające z definicji - promocja, oraz przypisanego jej jednego z instrumentów Public Relations - o którą definicję promocji chodzi ? Czy przypadkiem nie o tą "uczniowską"?
Ustawa z dnia 28 października 2002r o Funduszu Żeglugi Śródlądowej i Funduszu Rezerwowym mówi:
Art.2. 11) - Promocja - system instrumentów ekonomicznych i prawnych mających na celu stymulowanie i wspieranie rozwoju śródlądowego transportu wodnego.
Art.19. 1. - Przy ministrze właściwym do spraw transportu powołuje się Radę jako organ opiniodawczo-doradczy.
Art. 19. 4. - Do zadań Rady należy:
4) opiniowania wniosków armatorów w sprawach promocji żeglugi
5) opiniowanie innych spraw na wniosek ministra właściwego do spraw
.transportu.
Art. 8. 1. - Środki Funduszu przeznacza się na:
2) inne cele określone w planie finansowym Funduszu, o którym mowa w art.11 ust. 3 pkt 1.
Art. 8. 2. - Środki Funduszu mogą być wykorzystywane na realizację przedsięwzięć promujących śródlądowy transport wodny i polegających na dofinansowaniu zakupu, modernizacji lub przebudowie statków oraz innych przedsięwzięć wspierających restrukturyzację sektora żeglugi śródlądowej.
2) wspieranie armatorów wprowadzających rozwiązania postępu technicznego oraz poprawy warunków i bezpieczeństwa pracy;
3) zachęcanie armatorów do przystępowania do zrzeszeń komercyjnych;
4) doskonalenie zawodowe armatorów i pracowników żeglugi śródlądowej;
5) ułatwianie pracownikom zatrudnionym w żegludze śródlądowej zmiany zawodu przez przekwalifikowanie lub odejście na wcześniejszą emeryturę.
Z powyższych zapisów wynika, że ustawa traktuje sprawę promocji bardzo szeroko i tym samym otwiera drogę do różnych działań nakierowanych na szeroko pojętą restrukturyzację żeglugi śródlądowej. Brak jest zapisów mówiących wprost: "nie wolno", "tylko to - nic innego", "zabrania się", itp. Bazując na zasadzie; co nie jest zabronione, jest dozwolone, otwiera się możliwość do uruchomienia mechanizmów potrzebnych do restrukturyzacji żeglugi śródlądowej.
Fundusz Żeglugi Śródlądowej oraz Fundusz Pomocniczy powstały w celu reanimacji żeglugi śródlądowej, która od pewnego czasu jest w bardzo złym stanie, można powiedzieć, że jest w stanie agonalnym. Dowodzi tego stan naszych dróg wodnych, portów, zaplecza technicznego, floty, obecnej i przyszłej kadry, oraz wielu innych spraw wiążących się z transportem wodnym. Potrzebne są zatem błyskawiczne i zdecydowane działania.
Tłumacząc bardziej obrazowo, mylone są dzisiaj pojęcia w sposobach leczenia naszego pacjenta, jakim jest żegluga śródlądowa. Pomylono reanimację z resuscytacją, gdzie REANIMACJA oznacza; PRZYWRÓCENIE WSZYSTKICH FUNKCJI ŻYCIOWYCH pacjentowi, a RESUSCYTACJA to PODTRZYMANIE PODSTAWOWYCH FUNKCJI ŻYCIOWYCH. Różnica jest zatem oczywista.
Kontynuując nasze rozważania na gruncie medycznym można zadać pytanie: Cóż z tego, że karetka dowiozła na czas naszego pacjenta do szpitala, na OIOM (oddział intensywnej opieki medycznej), skoro wyposażenie tego oddziału zalega ciągle gdzieś w magazynie, a spora jego część ( wieloletnia zaległość w przekazaniu ustawowo zapisanych kwot na rzecz Funduszu od NFOŚ i GW ) nawet nie dotarła do tej placówki ? Leczyć czy czekać ? A może to wina personelu ? Gdzie tkwi błąd ?
Na tegorocznej Naradzie Przednawigacyjnej padło też inne ale bardzo znamienne stwierdzenie. Pani Iwona Koza - wice Prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej stwierdziła w swojej wypowiedzi, że KZGW pomyśli o działaniach na drogach wodnych dopiero wtedy, gdy pojawi się na nich więcej statków niż dzisiaj.
Szanowna Pani Prezes, istniejące jeszcze w Polsce stocznie są gotowe przyjąć nasze polskie zamówienia na budowę nowoczesnych a tym samym drogich statków. Na razie bazują na zamówieniach zachodnich i dzięki nim nie tylko jeszcze funkcjonują, ale się rozwijają. My, armatorzy mamy nadzieję, że to się zmieni, że będziemy zamawiać w naszych stoczniach nowe statki.
Wyjaśniając problem, chcę zadać pytanie: Ile wart jest np. Mercedes S klasy (auto), który stoi na fabrycznym parkingu ? Odpowiadam; NIC. Przynosi straty, bo oprócz kosztów produkcji generuje inne np. magazynowanie. Ów Mercedes stanowi dopiero wartość, gdy znajdzie swego nabywcę, gdy będzie mknął po drogach, ale te trzeba jednak wcześniej zbudować. Przewrotnie można powiedzieć, że firma Mercedes produkuje też wersję terenową do jeżdżenia po bezdrożach, ale towarowy transport wodny to nie są działania hobbystyczne, to działania gospodarcze i to bardzo odpowiedzialne. Tak, jest jeszcze kilku armatorów na naszych drogach wodnych, którzy uprawiają żeglugę "w terenie". To jest sposób na przetrwanie nie na rozwój. "Koń jaki jest - każdy widzi". Tu niestety sprostowanie; nie koń, lecz chuda szkapa, która cudem stoi jeszcze na swoich nogach.
Dzisiaj nasza żegluga śródlądowa stoi przed pewną szansą. Sądzę, że okres inwentaryzacji problemu, jak to określiła Pani Minister Anna Wypych - Namiotko będzie przebiegał sprawnie, czytelnie i szybko. Sądzę też, że zaczną w końcu być realizowane postanowienia Traktatu Akcesyjnego, kolejne Dyrektywy UE, zalegające szuflady biurek programy np. NAIADES, Marco Polo, Odra 2006, Narodowa Strategia Gospodarki Wodnej i wiele, wiele innych a tyczących się żeglugi śródlądowej w Polsce.
Powracając do tytułu artykułu: ...żeglugowy "Nobel", chcę wskazać na działania podejmowane w krajach na zachód od Odry jako wzór, z którym my - marynarze śródlądowi - spotykamy się na co dzień na tamtejszych szlakach wodnych. Tam nie stosuje się reanimacji, resuscytacji... Tam stosuje się profilaktykę. Tam stosuje się przemyślane, dalekowzroczne strategie i za to IM należy się żeglugowy NOBEL.
Jaka zatem ocena należy się naszej polskiej rzeczywistości? Nie odpowiem, bo brak mi na to pomysłu. Może ktoś mnie wspomoże ?
Pozostający ciągle w nadziei - Czesław Szarek. - członek Związku Polskich Armatorów Śródlądowych