Source: https://czasopismo.legeartis.org/2015/05/szkoda-wyrzadzona-przez-zwierze.html
Timestamp: 2019-01-23 13:50:47
Legal References Found: art. 431
 art. 431
 art. 415
 art. 431
 art. 415
 art. 6
 art. 431
in fine

art. 431
 art. 415
 art. 431
 art. 415
 art. 431
 art. 431
 art. 46

Document Content:
Szkoda wyrządzona przez zwierzę (czyn niedozwolony z art. 431 kc)
I kolejny temat związany z naszymi braćmi mniejszymi — tym razem o tym kto i dlaczego ponosi odpowiedzialność jeśli powstanie jakaś szkoda wyrządzona przez psa czy inne zwierzę.
Mała rozrabiaka. Pewnie już urósł (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Najprościej rzeczy się mają w odniesieniu do zwierzęcia, które ma pana. W takim przypadku szkodę powinna naprawić ta osoba, która zwierzę „chowa albo się nim posługuje”, a kwestię ten reguluje art. 431 kodeksu cywilnego, w myśl którego:
Przepis można rozebrać na następujące czynniki pierwsze:
mowa jest tu wyłącznie o tym co nawywijało zwierzątko, które jest pod władaniem człowieka (o dzikiej zwierzynie będzie akapit poniżej),
jednak owo nawywijanie musi być spontanicznym pomysłem zwierzaka — gdyby chodziło o sytuację, w której przewodnik posłużył się prowadzonym zwierzęciem do wyrządzenia szkody, zastosowanie ma art. 415 kc (np. poszczucie psem innej osoby),
powyższe ma zastosowanie do jazdy konnej — Sąd Najwyższy w wyroku z 7 kwietnia 2004 r. (IV CK 231/03) przyjął, że koń pod jeźdźcem jest zawsze narzędziem w rękach człowieka, a zatem w przypadku powstania szkody nie ma zastosowania art. 431 kc lecz właśnie art. 415 kc,
oczywiście nie ma też znaczenia czy mowa jest o zwierzaku, w którego naturze jest być przy człowieku (pies, kot, koń, krowa), czy też jest to udamawiane zwierzę dzikie — jeśli człowiek się umówił z tygrysem, że tygrys będzie u niego mieszkał i robił „siad”, to ma się go słuchać i nie rozrabiać,
jak widać nie ma tłumaczenia, że „uciekł mi, zawsze ucieka” — tak można się tłumaczyć dopiero jeśli za tę ucieczkę przewodnik zwierzęcia nie ponosi odpowiedzialności,
warto też zwrócić uwagę na domniemanie winy (a więc odwrócenie zasady z art. 6 kc): co do zasady poszkodowany wyłącznie wykazuje istnienie szkody oraz związek przyczynowy między jej powstaniem a działaniem zwierzęcia — i to wystarczy,
a jeśli osoba chowająca zwierzę chce się ekskulpować, musi właśnie wykazać to co w art. 431 par. 1 in fine (że zwierzę uciekło, za co winy przewodnik nie ponosi — czyli chodzi o wykazanie należytej staranności w sprawowaniu władzy nadzwierzęcej — por. wyrok SN z 12 sierpnia 1998 r., I CKN 1232/98),
art. 431 par. 2 kc to nic innego jak zasada słuszności: czyli jeśli tygrys Tysona, nawet jeśli tenże Tyson nie ponosi odpowiedzialności za brak nadzoru, wyrządzi szkodę jakiemuś biedakowi, to Tyson jednak będzie płacić (można to nazwać „ryzykiem posiadania zwierzęcia”),
i nie ma też znaczenia, że pies, który miał myśleć, że jest pająkiem-mutantem, się pomylił i wyszedł z zadanej mu roli — chociaż pewnie taki pies zasługuje jednak na art. 415 kc (gdyby coś narozrabiał, rzecz jasna),
Osobną sprawą natomiast jest kwestia odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę. O tym, że art. 431 kc nie ma zastosowania do szkód łowieckich Sąd Najwyższy orzekł w wyroku z 3 grudnia 2008 r. (sygn. akt V CSK 310/08). Otóż kwestie te reguluje prawo łowieckie, w myśl którego odszkodowania za uprawy rolne płaci koło łowieckie (o ile szkoda nastąpiła na obszarze łowieckim), zaś w przypadku zwierząt objętych całoroczną ochroną lub szkód powstałych poza terenami łowieckimi — Skarb Państwa (por. niedawna uchwała SN z 19 maja 2015 r., sygn. akt III CZP 114/14).
Ale to już jest całkiem inna historia.
Tags: art. 415 kc art. 431 kc odpowiedzialność odszkodowanie pies Sąd Najwyższy zwierzęta
← Wybory prezydenckie 2015: co się stało to się nie odstanie
Powiedział co wiedział #18 — wycofanie ustawy emerytalnej to abdykacja prezydenta →
16 comments for “Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez zwierzę”
25 maja 2015 at 10:01
Czyli co, jeżeli tygrys harcownikom w LV ucieka i robi spustoszenie w centrum handlowe to Tyson ponosi za to odpowiedzialność, a nie imprezowicze którzy go wykradli?
25 maja 2015 at 10:32
Nie, Tyson może spać spokojnie — a będzie tym jutro rano :)
Nie mam zwierzaka ale ubezpieczyłem swoją rodzinę od odpowiedzialności cywilnej. Poczytałem OWU, rozszerzyłem zakres odpowiedzialności o zniszczenie mienia powierzonego czy użyczonego. Suma ubezpieczenia 100 tys. zł. Składka – o ile dobrze pamiętam – około 100 zł na rok.
25 maja 2015 at 12:04
A co w przypadku, kiedy wjadę samochodem w sarnę lub innego dzika (na drodze publicznej, dzik postanowił przejść na drugą stronę – nie po pasach)?
25 maja 2015 at 12:17
Z tym zawsze jest problem. Z tego co się orientuję to o ile droga była oznaczona („zwierzyna”), to nie ma szans na nic. A jeśli nie był, ale droga przebiegała przez las, to nie można liczyć na odszkodowanie od nikogo (nawet OC), ponieważ wychodzi się z założenia, że kierowca powinien uważać i dostosować prędkość do warunków.
Nb. tydzień temu, wracając ze Stołowych, akurat wyprzedzałem jakieś auto, przede mną jeszcze 2 auta, a z pola po prawej wychodzi sarna… Ja wyprzedzam, oni hamują, ja hamuję…
25 maja 2015 at 12:43
Czy to znaczy, że posiadając zwierzę ponosimy odpowiedzialność na zasadzie ryzyka (tak jak z samochodem)?
25 maja 2015 at 14:06
W komentarzu dostępnym w wysokopłatnym programie Lex mówi się tak:
„Ponoszący odpowiedzialność na podstawie art. 431 § 1 k.c. odpowiada na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze, a mianowicie osób, za które ponosi odpowiedzialność. (…) Dla odpowiedzialności za zwierzęta żyjące w stanie wolnym szczególne znaczenie mają przepisy ustawy – Prawo łowieckie, które obciążają odpowiedzialnością na zasadzie ryzyka dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich (za szkody wyrządzone przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny w uprawach i płodach rolnych – art. 46), a Skarb Państwa odpowiada za wszelkie szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne objęte całoroczną ochroną, także na obszarach rezerwatów przyrody”. — Adam Olejniczak, Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania – część ogólna, Lex 2014.
„I kolejny temat związany z naszymi braćmi mniejszymi”
To Pan poleciał z tematem… Gdyby to jeszcze była „Planeta Małp” i sprawa dotyczyła naczelnych/ludzi…
26 maja 2015 at 16:16
Redaktor wykazuje odchylenie cytując nam tu jakiś nawiedzonych Gaia Mater
10 marca 2016 at 11:21
„jeśli człowiek się umówił z tygrysem” tak na pewno tygrys,szczury, chomiki, króliki, pies i kot itp. zgodziły się na taką „opiekę” przez człowieka!!! Zwierzęta po prostu garną się do ludzi – ludzie to takie chodzące „bezinteresowne” zwierzęta!!!
10 marca 2016 at 11:28
Psy i koty niewątpliwie są zwierzętami udomowionymi — pies na 100%, kot może na 75% — niemniej nie widzę możliwości powrotu do stanu natury (jeśli w tym rzecz).
10 marca 2016 at 11:58
I koty i psy zmuszone sobie jakoś radzą bez opieki człowieka, ale odpowiedź ludzi jest zawsze taka sama: odłowić, odstrzelić. Inna sprawa po co to robić skoro obie strony zyskują (choć, mimo tego, że teraz żyję pośród trzech kotów, nie wiem jaki z nich pozytyw).
10 marca 2016 at 12:08
Część ludzi traktuje kota jako substytut psa — psiak byłby lepszy, ALE…
10 marca 2016 at 12:21
… wole jak mi ktoś chodzi po głowie, wchodzi na mnie kiedy nie chcę i drze mordę po nocy.
Marzec, paniedziejku, marzec, koty chyba się potrafią drzeć w marcu…
Parę dni temu jakiś w krzokach tak zapłakał, że aż mi psinka dęba stanęła, nie wiedząc co się dzieje.
10 marca 2016 at 12:45
Nie w tym rzecz, bo marcujące koty budziły mnie w przeszłości, nocne kocie walki też. Tu jest takie nocne skamlenie, a dziady mają irytujący głos.
Poza tym, wokół mnie jest eunuch i dwie po sterylizacji, tak jest tylko otyłość.