Source: http://olgierd.bblog.pl/tag,samoch%C3%B3d,3403,strona,1.html
Timestamp: 2017-11-23 18:32:49
Legal References Found: art. 2

art. 435

art. 436
 art. 436
 art. 435
 art. 436

Document Content:
samochód > lista wpisów > Lege Artis
O odpowiedzialności cywilnej prowadzącego rower elektryczny
Na marginesie rozważań o skutkach zderzenia dwóch rowerzystek przyszła mi do głowy jeszcze jedna sprawa.
Otóż kodeks drogowy raczył wreszcie dostrzec "rowerki ze wspomaganiem", czyli z pomocniczym silnikiem elektrycznym (pomocniczym, bo napęd stały nadal czyni z roweru motorower!). Od pamiętnej wiosennej zmiany przepisów całkowicie legalnie można się już poruszać elektrowerem po polskich ulicach, drogach dla rowerów i pasach dla rowerów (o ile rzecz jasna kogoś stać na taki gadżet).
art. 2 pkt 47 prawa o ruchu drogowym: rower - pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h;
art. 435. § 1. Prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. (...)
art. 436. § 1. Odpowiedzialność przewidzianą w artykule poprzedzającym ponosi również samoistny posiadacz mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody. (...)
§ 2. W razie zderzenia się mechanicznych środków komunikacji poruszanych za pomocą sił przyrody wymienione osoby mogą wzajemnie żądać naprawienia poniesionych szkód tylko na zasadach ogólnych. Również tylko na zasadach ogólnych osoby te są odpowiedzialne za szkody wyrządzone tym, których przewożą z grzeczności.Co ciekawe nowelizacja prawa o ruchu drogowym zmilczała temat dodatkowych silników spalinowych, przeto trudno powiedzieć jak dziś wyglądałaby ocena takiego zjawiska przez Sąd Najwyższy; przypomnieć jednak warto, że w wyroku z 26 czerwca 2007 r., sygn. akt II KK 98/07 -- dotyczącym kwestii naruszenia zakazu prowadzenia pojazdów -- stwierdzono, iż "nie są pojazdami mechanicznymi rowery zaopatrzone w silnik pomocniczy o pojemności skokowej nie przekraczającej 50 cm3, które zachowują wszystkie normalne cechy charakterystyczne budowy, umożliwiające ich zwykłą eksploatację jako rowerów". Jest to o tyle ważne, że uznając, że rower z dołożonym dodatkowym silniczkiem spalinowym nie jest motorowerem, pośrednio przyznajemy, że jego właściciel nie ma obowiązku zarejestrowania takiego pojazdu, zawierania umowy ubezpieczenia, OC a także poddawania go corocznemu przeglądowi technicznemu.
Jest jednak jeszcze jeden temat, z którym wraz z upowszechnieniem elektrowerów przyjdzie się -- nam prawnikom, nam rowerzystom i nam, ofiarom wypadków spowodowanych przez osoby kierujące takim czymś -- zmierzyć: odpowiedzialność kierującego rowerem elektrycznym za szkodę wyrządzoną ruchem takiego pojazdu.
Dotąd rozróżnienie odpowiedzialności cywilnej (cywilnej! nie karnej!) kierującego pojazdem mechanicznym i prowadzącego rower była prosta na gruncie kodeksu cywilnego: kierowca auta co do zasady odpowiada na zasadzie ryzyka -- bo art. 436 w zw. z art. 435 kc przesądza, że "posiadacz mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody" (tj. np. auta) odpowiada za każdą szkodę wyrządzoną wskutek ruchu tego pojazdu, "chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności". Rowerzysta natomiast odpowiada tylko wówczas, jeśli można mu przypisać winę (art. 415 kc).
Dychotomii tej umyka elektrower, który co do zasady jest napędzany siłą mięśni, ale sił dodaje mu także pomocniczy silnik elektryczny. Jestem pewien, że rychło po upowszechnieniu się tego rodzaju maszyn -- i pierwszych wypadkach -- zostanie podniesiony problem zakresu odpowiedzialności osoby kierującej takim pojazdem: czy górę weźmie zasada winy, czy też jednak -- mimo "pomocniczości" owego silniczka -- przeważy ciężar owego mechanizmu poruszanego siłami przyrody.
Osobiście nie jestem w stanie niczego obstawiać -- równie sensowne wydają mi się zarówno argumenty za jak i przeciwko uznaniu elektroroweru za urządzenie napędzane siłami przyrody -- stąd też dziś akurat pozostawiam temat otwarty, co sygnalizuję trzema kropeczkami...
... przestrzegając równocześnie posiadaczy takich urządzeń, że dopóki sprawa nie będzie całkowicie wyjaśniona, lepiej chyba pomyśleć o polisie OC...
PS wcale nie na marginesie: powyższe rozważania na pewno nie dotyczą rowerów, którym inżynierska dusza posiadaczy nakazała dołożyć stały napęd elektryczny bądź spalinowy. Nie dość, że czymś takim na bank nie można jechać po ścieżce rowerowej, to jeszcze ucieczka od art. 436 kodeksu cywilnego wydaje mi się praktycznie niemożliwa.
Tagi prawo,	samochód,	rower,	rowery,	auto,	ruch drogowy,	kodeks drogowy,	II KK 98/07,	elektrower
O doszkalaniu pełnomocników... Fałszywy listel posłanki Kępy to...