Source: http://www.eporady24.pl/rowny_obowiazek_opieki_dzieci_nad_rodzicami,pytania,3,20,799.html
Timestamp: 2017-03-23 08:19:33
Legal References Found: art. 87
 art. 87
 art. 87
 art. 87
 art. 128
 art. 129
 art. 133
 art. 209
 art. 210
 art. 209
 art. 209
 art. 1008

Document Content:
Równy obowiązek opieki dzieci nad rodzicami Mamy 6708 opinii naszych Klientów
ilość pytań i artykułów: 19937
ilość opinii: 6708
Równy obowiązek opieki dzieci nad rodzicami Autor: Łukasz Obrał • Opublikowane: 23.04.2009 Od kilku lat opiekuję się moją 86-letnią mamą, która po przebytych chorobach wymaga całodobowej opieki. Mam siostrę, która jednak całkowicie lekceważy stan naszej mamy i moje prośby o jakąkolwiek pomoc. Nawet nie mogę wraz z mężem wyjechać na kilka dni urlopu. Już nie wspomnę, że oboje pracujemy na etatach. Proszę mi doradzić, czy są jakieś przepisy, które narzucają rodzeństwu równy obowiązek opieki nad starym rodzicem, czy jakieś prawo, które zmusiłoby moją siostrę do opieki nad naszą mamą?
Stosownie do art. 87 Kodeksu rodzinnego rodzice i dzieci obowiązani są wspierać się wzajemnie. Przez wzajemne wsparcie, o którym mowa w art. 87 K.r.io. należy rozmieć: pomoc materialną, psychiczne wsparcie w chorobie, cierpieniu i kalectwie, pomoc intelektualna przy podejmowaniu ważnych decyzji lub załatwianiu spraw życiowych oraz pomoc fizyczna przy wykonywaniu różnych czynności.
Jeżeli Pani mama nie otrzymuje wsparcia ze strony swojej córki (a Pani siostry) to jest oczywistym, że siostra nie wypełnia obowiązku nie tylko wynikającego z zasad moralnych, ale też z zobowiązania jakie nakłada na nią art. 87 K.r.io.
Ustawodawca, mimo iż nałożył na dzieci i rodziców obowiązek wzajemnego wsparcia, nie przewidział jednak żadnych sankcji za niewypełnienie obowiązku wzajemnego wsparcia. Obowiązek wsparcia rodzica przez dziecko nie może być wymuszony w drodze egzekucji. Nie można również na drodze sądowej żądać, by dziecko opiekowało się swoim rodzicem na starość i w chorobie. Przepis art. 87 K.r.io. nie stanowi bowiem podstawy żadnego roszczenia. Nie może Pani, jak i Pani mama, „zmusić” siostrę do tego, by mamą się opiekowała, czy chociażby poświęcała jej więcej czasu.
Przepisy Kodeksu rodzinnego nakładają na dzieci obowiązek alimentacji rodziców. Stosownie do art. 128 K.r.io. obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także środków wychowania obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo. Natomiast zgodnie z art. 129 § 1 K.r.io. obowiązek alimentacyjny obciąża zstępnych przed wstępnymi, a wstępnych przed rodzeństwem; jeżeli jest kilku zstępnych lub wstępnych – obciąża bliższych stopniem przed dalszymi.
Pani mama mogłaby wystąpić przeciwko siostrze o alimenty, ale jedynie wówczas, kiedy znajdowałaby się w stanie niedostatku, co wynika z kolei z art. 133 § 2 K.r.io.
Mama znajdowałaby się w stanie niedostatku wówczas, gdyby samodzielnie nie była w stanie zaspokoić swoich uzasadnionych potrzeb. W chwili obecnej, co wynika z Pani listu, jej potrzeby są zaspokojone. Gdyby mama znajdowała się w stanie niedostatku, np. gdyby jej dochód (emerytura i renta) nie wystarczałyby na zaspokojenie jej potrzeb, mogłaby wystąpić do sądu z pozwem o alimenty przeciwko swojej córce.
Przepisy Kodeksu karnego w rozdziale XXVI części szczególnej zawierają katalog przestępstw przeciwko rodzinie i opiece. Jednak w sytuacji opisanej w pytaniu trudno mówić o popełnieniu przez Pani siostrę jakiegokolwiek przestępstwa.
W szczególności można się zastanowić, czy Pani siostra dopuściła się przestępstwa niealimentacji, określonego w art. 209 § 1 K.k. Stosownie do tego przepisu, kto uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez niełożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Na Pani siostrze ciąży ustawowy obowiązek dostarczania środków utrzymania matce (art. 128 K.r.io.), ale jak już powyżej wspomniałem obowiązek ten powstałby, gdyby Pani mama znajdowała się w stanie niedostatku.
Z pewnością o popełnieniu tego przestępstwa można by mówić wówczas, gdyby sąd rodzinny zobowiązał Pani siostrę do płacenia alimentów na mamę, a siostra ze swojego obowiązku uporczywie się nie wywiązywała.
Innym przestępstwem, które mogłoby wchodzić w grę w Pani przypadku jest to określone w art. 210 § 1 K.k., według którego, kto – wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny – osobę tę porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jednak w sytuacji opisanej w pytaniu trudno mówić o popełnieniu przez siostrę tego przestępstwa. Stosownie do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 4 czerwca 2001 r. (sygn. akt. V KKN 94/99): „porzucenie oznacza działanie polegające na opuszczeniu dziecka lub osoby nieporadnej, połączone z zaprzestaniem troszczenia się o nią, bez zapewnienia jej opieki ze strony innych osób”. Pani mama ma w tej chwili zapewnioną opiekę, nie jest ona pozostawiona samej sobie, dlatego też trudno mówić o popełnieniu przez Pani siostrę przestępstwa porzucenia.
Mimo iż trudno mówić o tym, iż Pani siostra dopuściła się przestępstw przeciwko rodzinie i opiece, jeżeli zależy Pani na tym, by organa ścigania zainteresowały się postępowaniem Pani siostry, można złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niealimentacji, czy porzucenia mamy – osoby nieporadnej przez Pani siostrę. Jeżeli takie zawiadomienie zostałoby złożone, organa ścigania wszczęłyby stosowne postępowanie, co wiązałoby się m.in. z przesłuchaniem siostry. Tu jednak muszę podkreślić, iż szanse na to, by prokuratura wniosła akt oskarżenia przeciwko siostrze do sądu są znikome. Jednak w wielu przypadkach wszczęcie postępowania karnego wpływa na osoby, których dotyczy, i niejako „mobilizuje” je do zmiany negatywnych zachowań.
Stosownie jednak do art. 209 § 2 K.k., ściganie w przypadku przestępstwa niealimantacji następuje na wniosek pokrzywdzonego, organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego. Ze stosownym zawiadomieniem o podejrzeniu popełniania przestępstwa z art. 209 K.k. musiałaby wystąpić Pani mama, a nie Pani.
Niewywiązywanie się przez siostrę z jej obowiązku wsparcia schorowanej, wiekowej mamy może wpłynąć na postanowienia mamy odnośnie spadkobrania po niej. Mama mogłaby pominąć córkę w testamencie, a nawet ją wydziedziczyć (pozbawić prawa do zachowku). Wydziedziczenie może być dokonane tylko w testamencie i wyłącznie z przyczyn wskazanych w art. 1008 K.c. Może ono nastąpić, gdy uprawniony do zachowku:
Rozrządzenia dotyczące majątku mamy zależą wyłącznie od jej woli. Mama, nawet w sytuacji w której jej córka nie wywiązuje się z prawnego, a przede wszystkim moralnego obowiązku wsparcia, może powołać ją do spadku.
Jak z powyższego wynika ma Pani niewiele środków (praktycznie żadnych), za pomocą których mogłaby Pani „zmusić” siostrę do zmiany jej nagannego zachowania. Nie ma Pani, ani Pani mama środków, by sąd nakazał siostrze opiekowanie się mamą. Obowiązek wspierania rodziców jest obowiązkiem, którego nie da się wyegzekwować na drodze prawnej.
Gdyby mama znajdowała się w stanie niedostatku, mogłaby wystąpić o alimenty od córki. Również w takiej sytuacji mama mogłaby spowodować wszczęcie postępowania w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa niealimentacji, o którym, jak wcześniej wspomniałem, trudno mówić w okolicznościach przytoczonych w pytaniu.
Zachowanie Pani siostry należy uznać za jak najbardziej naganne. Ma ona obowiązek opiekowania się i wspierania swojej mamy. Jednak prawo nie przewiduje w ogóle środków egzekucji obowiązku wspierania rodziców. Środki karne mogą być zastosowane tylko, jeżeli zostaną spełnione określone przesłanki – sam brak opieki ze strony dziecka nad rodzicem nie jest przestępstwem. Do zastosowania odpowiednich kroków prawnych, będących konsekwencją nagannego zachowania Pani siostry, niezbędna jest wola Pani mamy – ewentualne złożenie pozwu o alimenty, wszczęcie postępowania w sprawie ewentualnego przestępstwa niealimentacji.
wersja do druku Komentarze (43):
0 minus zero =
Jestem załamana, w tej chwili lecą mi łzy bezsilności, całe życie mieszkam z matką \"wampirem energetycznym\" teraz na starość ma alzheimera i daje mi i mojemu mężowi popalić, już jesteśmy tą opieką oboje zmęczeni ,sama jestem ruiną człowieka, zachorowałam na serce, mąż jest u kresu wytrzymałości, prosiłam o pomoc w opiece nad matką brata, mieszka niedaleko ale braciszek stwierdził że nie będzie się starą wariatką opiekował, wymyśla zawsze jakieś przeszkody, przyjedzie raz na dwa lata w odwiedziny i jest zdziwiony że go matka nie poznała, zawsze był jej ukochanym dzieckiem, finansowała go i wspierała, a teraz wyparł się jej , co za diabeł nie człowiek, szkoda że prawnie nie można zmusić do wspólnej opieki dzieci nad rodzicami, może jakiś myślący człowiek to zmieni
Proszę Pani zawsze jest możliwość domu opieki, porozumieć się z siostrą, że Pani już nie daję rady. A tak wynika z opisu i znaleźć w okolicy jednak dom opieki i ją często tam odwiedzać. jest wiele dobrych ośrodków, proszę chociażby zajrzeć na domy opieki w Myszkowie, Zabierzowie Bocheńskim czy Wieliczce.
Właśnie jesteśmy po bezowocnej rozmowie z bratem i bratową mojego męża.Oboje rodzice chorują na demencję od kilku lat. Jest co raz gorzej.Do tego dochodzi jeszcze alkohol. Do tej pory ogarnialiśmy ich z mężem, a brat męża nie zauważał problemu. Niestety okazał się że mam przerzuty raka i musimy zająć się moim zdrowiem. PoprosiliSmy o wsparcie w opiece przy rodzicach niestety oni mają wszystko w d... . Uważają że dziadkowie sobie radzą/ tylko dzięki temu że jesteśmy u nich codziennie/ i nic nie można zrobić. Boże co za znieczulica.
ja do \"optymistki mimo wszystko\" ROZUMIEM PANIĄ DOSKONALE, jestem w podobnej sytuacji a może i gorszej, bo sama już jestem stara (w grudniu 2016 skończę 70 lat), jestem od pięciu lat emerytką za 380 zł., jakoś daję radę, bo Mama lat 92 z emeryturą 980 zł. dokłada się do \"życia\". Od prawie czterech lat jestem non-stop na dyżurze, nie będę pisać co robię przez cały dzień-jednym słowem \"drepczę\" a wieczorem jeszcze masuję, bo Mama jest bardzo \"słaba\" fizycznie. Prosiłam siostrę (56 lat-mgr inżynier), żeby mnie chociaż dwa razy w miesiącu WYRĘCZYŁA i \"podreptała\" przy naszej Mamie, odkurzyła dywan, umyła łazienkę itepe...reakcja?... \"ja TEGO nie będę robić\"... a co jeszcze mnie \"wkurza\", to TO, że nasza Mama ZAWSZE moją siostrę wytłumaczy... jestem już tym wszystkim BARDZO zmęczona i rozgoryczona...czuję się jak robotnica, która wypracowuje 300% normy. NIGDZIE nie jest \"napisane\", że to właśnie JA mam obowiązek opiekowania się naszą Mamą. Moja siostra uważa, że skoro nasza Mama mieszka \"przy mnie\", to ja mam taki obowiązek, chociaż nigdzie nie znalazłam paragrafu, który by to \"potwierdzał\"...nie będę dalej pisać, bo już mnie \"ponosi\" i ręce mi się trzęsą... na zakończenie tylko zapytam; kto się naszą Mamą zaopiekuje w przypadku, kiedy mnie złapie choroba? nie dawno mój mąż właśnie zadał mi takie pytanie... robotnica
A ja mam takie pytanie: - Moja siostra i jej mąż wykupili mieszkanie spółdzielcze i są właścicielami ( bez mojej wiedzy) które kiedyś było na moja mamę w zamian za opiekę. W tej chwili mama jest po poważnej operacji (miała w pażdzierniku). Przez prawie cały miesiąc była w szpitalu a póżniej ja się nią opiekowałam dzień i noc przez 1,5 miesiąca w domu. W tym czasie mama niestety ale nie była osobą chodzącą tylko leżącą. Moja siostra przyjezdżała w sobotę a w niedziele juz odjeżdżała (jest osobą pracującą w swojej firmie). Ja nie pracuje zawodowo ale mieszkam prawie 250 km od mamy. Jak w takim razie wygląda opieka nad moją mamą?...
Komentarz do Ewy : Droga Ewo miałam podobną sytuację : Opiekowałam się chorym na raka mężem . Córka męża nie pomagała w opiece i nawet nie pofatygowała się na pogrzeb!!!! ojca , a teraz sądzi się ze mną o majątek po ojcu. Przypomniała sobie że ojca miała!!!! Nie była też na pogrzebie mojej teściowej ( jej babci ) nie interesuję się mną ani przyrodnią siostrą która ma kilka lat .Nigdy w niczym nie pomogła, palcem nie ruszyła w niczym, ale o majątek będzie się sadziła !!!przykład największego egoisty na świecie!!! Violetta K.
Taaak, wszystko jest bardzo skomplikowane. Obowiązek opiekowania się rodzicami spoczywa na wszystkich dzieciach jednakowo. Ale to tylko teoria. Może by tak ktoś pomyślał o tym, aby stworzyć paragrafy na dzieci baaardzo oporne w tej kwestii? Mam sytuację podbramkową- jestem opiekunem prawnym matki mojej i siostry a ja praktycznie bez środków do życia. Mogła bym pojechać do Niemiec (to żaden problem), ale nie mogę wyjechać bo jestem opiekunem prawnym mamy a siostra nie chce nawet na czas ośmiu tygodni przejąć obowiązków na siebie. Poszłam do sądu o zmianę opiekuna prawnego. Efekt? Ano taki, że ma znajomego prawnika który ją szkoli co trzeba robić aby się wykpić od opieki nad mamą (alzheimer). To trwa już sześć bitych lat. Czekać na ich śmierć nie mam zamiaru, ale mam zamiar "porzucić" opiekę nad nimi i ponieść konsekwencje prawne. Muszę z czegoś żyć. Ups!!!! Przecież dostaję z MOPS-u całe 520,00zł. To jest cały mój dochód miesięczny. Pikanterii dodaje fakt, iż dostała piękny dar od rodziców w postaci domu. Dar bezwarunkowy dokonany poza moimi plecami w wielkiej tajemnicy. Mam świadomość tego, że jestem wykorzystywana zarówno przez siostrę jak i ojca z demencją. I wiecie co mnie wkurza najbardziej? Moja bezsilność na moją siostrę- to raz i drugi powód to ten, że ja mam za.....rany obowiązek opieki nad niedołężnymi rodzicami bo biorę 520,00zł. Przecież nas jest dwie. Dlaczego cały ciężar opieki ma spoczywać tylko na jednym dziecku kiedy jest ich kilkoro? Jestem bardzo zmęczona tą sytuacją. Doszłam do wniosku, iż lepiej iść do pierdla za brak opieki nad rodzicami niż tragedia dokonująca się w inny sposób. Błagam całą palestrę- pomyślcie o tych co się opiekują rodzicami- to jest ogromna grupa ludzi która dostaje najbardziej w skórę od życia. Żadnego swojego życia, żadnego życia rodzinnego, żadnej możliwości podjęcia pracy i na domiar złego praktycznie żadnych ludzkich świadczeń finansowych z których można byłoby żyć. Może by tak udało się stworzyć jakiś paragrafik na "oporne w kwestii opieki nad rodzicami dzieci. Nie zadowala mnie fakt, iż dobro powraca tak jak i zło. Że wcześniej czy później oporne dzieci zapłacą za swoje postępowanie. Może i tak będzie. Ale ile rodzin ma się jeszcze rozsypać z powodu potężnych obciążeń? Praktycznie opiekujący się rodzicami nie mają żadnych praw: prawo do urlopu- brak; prawo o własny budżet domowy- brak; prawo do zadbania o własne zdrowie fizyczne- brak; prawo do zadbania o własne zdrowie psychiczne- brak; prawo do własnego życia rodzinnego- brak. Mogła bym tak dłuuugo jeszcze polemizować, ale zrozumienie uzyskam tylko u osób znajdujących się w takiej samej lub podobnej sytuacji. TAK WIĘC PANIE I PANOWIE PRAWNICY!!!! BŁAGAM, MALUTKI PARAGRAFIK STWÓRZCIE NA OPORNE W KWESTII OPIEKI NAD RODZICAMI DZIECI. Tak, wiem ,że to jest trudne ale chyba nie beznadziejne?
optymistka mimo wszystko
Zgadzam sie, ze rodzice wybierają jedno dziecko. Tate straciłam dawno temu, mama do tej pory pomagała tylko siostrze, ja sama musiałam sobie zrobić wesele, wersalkę do pokoju kupić itp.gdzie mojej siosrze brała pożyczkę na długi, pomagała przy dzieciach itd. Nigdy nic nie powiedziałam, teraz jestem z nią skłócona bo jestem w ciaży (a niestety wraz z mężem z nią mieszkamy) i chciałam trochę pomocy np przy wieszaniu prania, ale moja mama z niczym się nie oferuje, a ja pamiętam jak we wszystkim pomagala siostrze i właśnie to bardzo boli. Do mnie przychodziła i żaliła się że nie ma pieniędzy bo pożyczkę siostrze spłaca, a mi w niczym nie umie pomóc tylko słyszałam od niej, że nikt jej szklanki wody nie poda. Obecnie chce wyprowadzić się jak najdalej od niej, szkoda tylko, że nie mamy kasy na to z mężem :(
To prawda, że rodzice lokują swoje uczucia jednym dziecku. Do mojej matki chodziłem 2 razy w tygodniu z wizytą czy to z pomocą. Kiedy do niej moja siostra przyjeżdżała Szwajcarii rok w rok na ok. 2 m-ce to moja matka się nagle zmieniała. Kiedy jak zwykle przyszedłem do matki ta powiedziała mi po co tu przyszedłeś. No cóż przez te 2 m-ce nie miałem tam wstępu ani moja rodzina. Po wyjeździe siostry zachowanie mojej matki wracało do stanu poprzedniego. Moja matka dawał wyraźny komunikat które dziecko jest dla niej najważniejsze. olo
Rodzice często wybierają sobie dziecko do kochania i do dziedziczenia. Pozostałe dzieci darzą skrywanym uczuciem nienawiści. Kiedy zachorują domagają się uczucia i opieki od wszystkich dzieci , także tych którymi w skrytości ducha gardzą,jak maja okazję dokuczyć słowem , to się nie zawahają. To sytuacja w rodzinie mojego męża, choćby jak się starał pomóc siostrze w opiece nad mamą, to siostra i tak jest niezadowolona , a mama wypomni mu brzuch a potem liczy na czułości. Siostra wśród znajomych próbuje wyrobić sobie opinię świętej, troskliwej córki , JEDYNEJ I NIEZASTĄPIONEJ OPIEKUNKI. W rzeczywistości testuje na mamie cały przemysł farmaceutyczny. Anna
Tak sobie czytam to forum i rozwazam \\\"za\\\" i \\\"przeiw\\\". Moja mama opiekuje sie babia, ktora ma ponad osiemdziesiat lat i mimo ze jest sprawna fizycznie czesto jej dokucza, obraza ja i tate, opowiada historie ktore sa polprawdami i sieje w rodzinie zamet. Moi Rodzodzice sa ta sytuacja bardzo zestresowani, czesto sie kloca, kiedys tak nie bylo... Babci pozostale dzieci nie chca jej odwiedzac mimo, ze nie mieszkaja daleko. Oczywiscie babcie renta przychodzi na kato rodzicow,ale wiem, za chetnie zrezygnowali by z tych pieniedzy gdyby tylko ktores z mamy rodzenstwa zechcialo przynajmniej na jakis czas sie babcia zajac. O przywlaszczaniu pieniedzy i domow/mieszkan pisza tylko Ci ktorzy sie bezinteresownie swoimi rodzicami nie zajmowali i nie zajmuja, \\\"ma dom po babci to niech jej tylek podciera!\\\" gdzie wasze serca przemadrzalcy? Jak ktos tego nie przezyl dzien po dniu to nigdy tego nie zrozumie. Mialam nadzieje znalezc na tym forum inny, bardziej ludzki paragraf, ktory wszystkie dzieci jednakowo obciaza opieka na rodzicem, ktozy tego wymagaja. Babcia chetnie poszlaby do domu seniora,ale jak zmusic ciocie i wujka do wspolnego placenia roznicy w kosztach miedzy emerytura, a kosztami domu opieki. Dobry osrodek kosztuje okolo 300zl.To troche taka \\\"spychoterapia\\\". OlaFasola
U mnie to samo, coprawda dotyczy się to mojej babci, ale opiekuja sie nia moi rodzice, glownie mama, czyli synowa. Oprocz mojego taty, babcia ma tez dwie corki, jedna jest za granica i zadzwoni dwa razy w roku, ale potrafi tylko udzielac wskazowek co do opieki,a druga mieszka 15 km od nas. Nie poczuwa sie do jakiejkolwiek pomocy czy czegos innego, nikt nie kaze sie jej przeprowadzac i siedziec z babcia non stop, ale babcia wymaga calodobowej opieki i niekiedy nie ma komu z nia zostac, to mama prosi swoja mame, czyli druga moja babice ponad 70letnia, zeby z nia posiedziala, bo cos zalatwic, zakupy zrobic no nie ma szans. Slow mi brakuje, piesci sie zaciskaja, ciotka calkowiecie sobie sprawe olala. Ciezko jej raz czy dwa razy na tydzien zadzwonic czy zapytac, czy moze przyjedzie, posiedzi, a Ty sobie odpoczniesz. Nic z tych rzeczy. Jest bardzo wierzaca, ciagle tylko wiara i wiara, ja nikogo za to nie pamietam, ale chyba wiara, to nie tylko latanie do kosciola i wyjazdy na rozne zgromadzenie, ale takze zachowanie wzgledem drugiego czlowieka, a tymbardziej chorej matki, wymagajacej opieki? Czyz nie tak?
Ja też mam podobną sytuację, po śmierci taty mama zamieszkała u mnie, niedługo potem okazało się że jest chora na azltzhajmera. Sytuacja jest coraz gorsza - choroba postępuje, a mój braciszek wraz ze swoją żoną na moje uwagi że jestem zmęczona i niewyspana stwierdzili że skoro zdecydowałam się na opiekę nad mamą to nie powinnam narzekać, mało tego jeszcze twierdzą że za dużo pieniędzy biorę z renty mamy, ja straciłam pracę i dostaję niewielki zasiłek. Syn tak bardzo interesuje się mamą, że przez okres kilku miesięcy nie przychodzi, nie dzwoni, a mieszka kilka kilometrów od nas w tej samej miejscowości, to jak ja się czuję i jak sobie radzę wcale go nie interesuje.Jak już przyjdzie to posiedzi 20 -30 minut i stwierdza że z mamą jest wszystko w porządku jeszcze jedna
Współczuje wam wszystkim!!! W naszym kraju jest to tolerowane, że jedna osoba poświęca często połowę swojego życia, opiekując się swoim chorym rodzicem, natomiast pozostałe rodzeństwo umywa ręce dorabia się w tym czasie, zakłada rodziny. Na odczepne rzuci ewentualnie jakiś grosz tzw porcje głodową. Zazwyczaj jest tak,że rodzicami opiekują się osoby, które nic nie mają natomiast rodzeństwo najczęściej pracuje za granicą i udaje biednych. Do kraju nikt nie chce wrócić, bo wiadomo status życia się pogorszy.
khhug
Moja sytuacja wygląda podobnie- gdy zachorował mój tato na prośbę mamy w ciągu dnia zrezygnowałam z pracy za granicą i przyjechałam do kraju pomóc mamie w opiece nad chorym, leżącym tatą. Mama pracowała a ja zajmowałam się chorym ojcem w domu. Pieniądze, które zarobiłam za granicą rozeszły się, bo w tym czasie nie zarabiałam. Jak stan taty się poprawił znowu wyjechałam na krótki okres 3 miesiące za granicę żeby trochę dorobić. Stan taty znowu się pogorszył i musiałam wrócić pomóc mamie. W tym czasie rozpadł mi się związek bo wiadomo kto chce zapłakaną, zabieganą dziewczynę. Sytuacja ta trwała 5 lat w tym czasie mój brat przebywał za granicą ani jednego dnia nie pomógł w opiece, przyjechał tylko na pogrzeb. Po śmierci taty wyjechałam za granicę poznałam nowego chłopaka zaczęliśmy układać sobie życie. Wynajęliśmy mieszkanie, urządziliśmy. Teraz rozchorowała się mama i znowu brat się wypiął, musiałam kolejny raz rzucić wszystko pracę, mieszkanie dopiero urządzone. Zostałam bez pieniędzy z chorą mamą, mój chłopak został za granicą z jednej pensji ledwo starcza mu na opłaty tego wynajętego mieszkania. Nie stać nas na ślub, założenie rodziny. Mój brat zbiera sobie na zagraniczną emeryturę i przeszkadzać mu w tym nie wolno!!! nie poczuwa się do odpowiedzialności. Ja przepracowane mam raptem 2 lata, bo ciągle musiałam rezygnować z pracy i zajmować się opieką raz ojcem teraz mamą. Na dodatek sama choruję, czeka mnie operacją, nie mam nawet pieniędzy żeby się przebadać. Jedno skierowanie do szpitala zlekceważyłam i nie poszłam, bo mamą nie miał się kto zająć, zostałam z tym wszystkim sama!!!! Żyjemy z mamy marnej emerytury.
Jestem w szoku. Myslałam że mogę jakos przymusic moją siostre do pomocy mi nad opieka nad mamą., ale z tego co czytam - prawnie nie mam szans. mieszkam w mieszkaniu które jest wlasnością mamy, oplacam czynsz i wszystkie media sama, utrzymuję sama syna za niecałe 2600 zł miesięcznie, Mama ma Alzthaimera i pomimo ze ma dobrą emeryture nie ma zamiaru dokładac się do niczego i nie robi tego, więc ja sama musze za wszystko płacić. Wlasnie uslyszałam od siostry że nie ma zamiaru się dołozyć czy pomóc mi w opiece nad mamą bo ona nie mieszka w tym mieszkaniu.jej tylko nalezy się połowa majątku po mamie. wszystko jest na mojej głowie - opieka, leki, lekarze, praca..od kilku lat nawet na 3 dni nie moge wyjechać. jedynym rozwiązaniem jakie moja siostra widzi to żebyśmy z synem się wyprowadzili z mieszkania, ona to mieszkanie sprzeda i za te pieniądze będzie ją utrzymywała.....już mi ręce opadają. szczerze mówiąc mam tak serdecznie dosyć że coraz poważniej myślę o wyprowadzce z tego domu , rzucenia tego wszystkiego i zaczęcia w końcu zycia na własny rachunek......tylko co będzie z mamą która sama nie da sobie rady, a moja siostra jest zbyt wygodna żeby poświęcić swoje zycie dla niej...... Jola
mam DWOJE niepełnosprawnych rodziców na opiece , tata po zawale i wylewie z trudnością mówi i porusza się , mama jest osobą która zapomina się , oboje sa po 70-tce . Do tej pory wypłacano mi zasiłek , obecnie mąż z powodu braku pracy wyjechał do holandi tam podjął legalna pracę, ja z 5-cio letnim dzieckiem zostałam opiekować się rodzicami,w tych dniach dostałam pismo że zabieraja mi zasiłek i na dodatek mam zwrócić to co do tej pory mi wypłacono. Mąż jak był w kraju zarabiał niewiele ponad minimalną krajową. Jasnie urzędnicy twierdzą że skoro mąż mój wyjechał to zasiłek mi się NIE NALEŻY DLACZEGO
Anna .P.
A ja mam mamę alkoholiczkę-82 lata, brat też alkoholik, syn i synowa bez pracy, za to z dzieckiem.I wiecie co ? Wszyscy oczekują mojej pomocy, ja mam już 60 i jestem bardzo zmęczona taką rodziną.Na szczęście udało mi się przejść na wcześniejszą emeryturę, żyję skromnie ale czuję się lepiej z dala od nich.Kiedy pomagałam, nikt tego nie doceniał. Dlatego zostawiłam ich wszystkich.
Durne prawo.Jaki rodzic wystąpi o alimenty?Będzie jeść pokrzywy i głodem przymierać ale o alimenty od dzieci nie wystąpi jozpio4697
Moje siostry były niemal całe zycie poniewierane,poniżane często bite! Mama ma 91 lat a siostry maja uraz niemożliwy do wyeliminowania i co mam Je przymuśić fizycznie czy sądownie.Na starosć także trzeba sobie zasłużyć!
Owszem kodeks rodzinny nie przewiduje sankcji za nieopiejowanie się przez dzieci ich chorymi rpdzicami, ale jest kodeks karny, który mówi, kto pozostawia bez opieki osobę bezradną, wymagającą ooieki podlega karze.Tak więc dzieci, które nie interesują starymi rodzicami, im nie pomagają, można zglosić prokuraturze. Bo to jest przestępstwo, gdy stary ojciec, matka,schorowani muszą sobie sami radzić, a dorosłe dzieci mają wlasne życie.Trudno żeby sąsiedzi odpowiadali, gdy coś któremuś z nich się stanie. A dziecichciałyby żyć spokojnie, sąsiedzi niech się martwią o ich rodziców. Nie, zgłaszać o takich sprawach policji, prokuraturze. Jak rodzic sam nie chce zgłosić, to zrobić to za niego. Do wychowywania wnuków to byli dobrzy, a teraz gdy sami wymagaja opieki, to dzieci nie mają czasu.
Po prostu -Prawo jest beznadziejne,tu tylko sumienie jest ważne, a jak ktoś nie ma sumienia nic nie zrobimy. Mam siostre po udarze-afazja calkowita, wdowa, finansowo niezależna. Wyksztalcila i wychowala 2 dzieci - jeden dziekan na US willa kariera, corka, wnuki. Mieszkaja w odleglości 30 km. I co? ano nic nie wiedzą co to chory po udarze jakiej opieki wymaga. Jest siostra tez znerwicowana w wieku emerytalnym i ją sie wykorzystuje, bo siostra ma sumienie... ale do czasu to sie juz wypala. nie mam sily...
Witam,po przeczytaniu Waszych problemów podzielę się swoimi.Dwa i pół roku temu odeszła moja Mama, przeżyła przeszło 93 lata, była wdową od 24 lat.Mam dwie starsze siostry,obie emerytki,jedna mieszka w domu rodzinnym, w którym mieszkała Mama. Ale jak zaistniała potrzeba pełniejszej opieki nad Mamą (która była bardzo dzielna i długo samodzielna)to wtedy okazało się,że siostry emerytki nie mają czasu dla Mamy,ja go musiałam mieć, mimo że do pracy dojeżdżałam w jedną stronę 50 km, wracałam "przemaglowana" w korporacji i wszystko w domu Mamy było na mojej głowie. Natomiast na mnie spadały tylko zarzuty, pretensje, wyzwiska, że opiekuję się Mamą jak małym dzieckiem itd, itd. Nie poddałam się, byłam z Mamą do końca, Mama odeszła w swoim domu, który wybudowali razem z Tatą, na moich rękach. Czułam się w obowiązku tak postąpić. A potem straciłam pracę,wcześniej zdrowie... Zostałam sama (od 9 lat jestem wdową), rodzina w ogóle nie poczuwa się w obowiązku zainteresować się moją sytuacją. W potrzebie mogę liczyć ewentualnie tylko na kogoś obcego. Nie mam kontaktu z siostrami, jak dzwonię do nich to mnie zbywają, jak proszę o telefon-cisza... Teraz pojawił się problem z najstarszą siostrą, wymaga opieki medycznej, fizycznej, mieszka z synem, który nie pracuje, a lubi alkohol. Siostra ma córkę nauczycielkę, która w ogóle nie interesuje się własną matką. Czy znowu ja mam dźwigać ciężar opieki nad wymagającą wsparcia siostrą??? jestem po wypadku, schorowana i już nie mam siły. Gdyby jeszcze było jakieś wsparcie ze strony rodziny, chociaż uczuciowe, ale to są ludzie bez serca.
baśka 02.08.2013
Witam.Mam siostrę , która opiekuje się ojcem bo z nim mieszka. Dom rodzinny został jej przepisany po śmierci mamy. Ja oddałam swoją cześć nabytą w spadku bez żądania jakiejkolwiek spłaty i ojciec też oddał jej swój udział w całości - zaznaczając sobie dożywotnio pokój,kuchnię i łazienkę. W chwili obecnej jestem skłócona z siostrą owszem z jej winy. Siostra jest ode mnie młodsza o 3 lata. Do pewnego momentu siostra rządziła moim życiem, mojego syna. Ocknęłam się i postawiłam na swoim - ale przez to powstała taka sytuacja jaka teraz jest. Ojciec zachorował, ale Ja prawie wogóle tam nie jeżdżę i boli mnie to. Jak pojadę to jestem przez siostrę traktowana jak intruz - przecież nie jestem u siebie tylko w jej domu. Właśnie dowiedziałam się, że siostra chce mnie przez Sąd zmusić do opieki nad ojcem. Ja pracuję i mieszkam ponad 20 km od miejsca zamieszkania ojca i siostry. Siostra jest nauczycielką i pracuje 3 km od domu - dojeżdża swoim samochodem. Ona nie potrafi normalnie zadzwonić do mnie i zapytać się mnie, czy mogłabym zaopiekować się ojcem, tylko pisze mi smsy np. w piątek przed 12 w południe, że " Ja rano wyjeżdżam, wracam w nocy. Masz przyjechać do ojca itp. Bardzo zabolało mnie to, że napisała smsa, a nie zadzwoniła i to w takim czasie, gdzie Ja może miałam zaplanowane coś na sobotę - oraz tryb rozkazujący MASZ To wszystko boli - współczuje jej, ale nie rozumiem jak można nadal decydować o czyimś życiu!!! Na pewno zrozumie mnie ktoś kto ma podobna sytuacje rodzinną.
Milomi piękna puenta i rzeczowa wypowiedź. Mam podobnie. Oboje rodziców wymaga opieki i wszystko spadło na mnie. Mam dwie siostry ale nie interesują się. Wszelkie instytucje łącznie z ZOLami, Mopsami itd. to zwykli spychacze. U mnie już to trwa kilka lat i idzie ku gorszemu. Już nie daję rady, wykończyłem się psychicznie. Jestem wariatem. Szukałem pomocy dla rodziców już wszędzie. Spotkałem się tylko z pseudozrozumieniem, nibywspółczuciem ale za to z ogromną spychologią. Dzwoniłem nawet na policję, bo w mieszkaniu jest i woda i gaz a do pracy muszę iść. Nic a nic ich to nie obchodzi. Pozostało mi czekanie... na najgorsze, bo jedynie tego jestem pewien. Mam nadzieję tylko że w przypływie odwagi skończę ze sobą i tymi problemami. Takie mi tylko wyjście zostało. Pozdrawiam! PS: Uśmiechnij się...jutro będzie gorzej!
Otóż to, panie Rozsądny! To nie fair wziąć mieszkanie i rentę staruszki i wymigiwać się od opieki nad nią wszelkimi sposobami, obarczając obowiązkami siostrę.
No pięknie! Przeczytałam wypowiedź prawnika na temat problemu podziału opieki nad chorym rodzicem pomiędzy rodzeństwo. To budujące, jak cudowne i mądre jest to nasze prawo! Ręce mi opadły. Mam analogiczną sytuację z mamą i bratem, który po śmierci ojca "tak cierpi", że od prawie trzech miesięcy nie zainteresował się sytuacją naszej mamy chorej na Alzheimera, do tego niepełnosprawnej fizycznie po udarach mózgu. W dniu nagłej śmierci taty spakowałam kosmetyczkę i już nie wróciłam do swojego domu, bo zostałam z mamą, co było dla mnie oczywiste. Brat mieszka na tym samym piętrze i ani razu nas nie odwiedził. Nie interesuje go, jak sobie radzimy, a kiedy proszę go o zastąpienie mnie czasami, to zachowuje się jak udzielny książę i uważa, że mam coś z głową, bo nie zgodziłam się na oddanie mamy do domu opieki. A mama jest świadoma i chce zostać w swoim domu. Uważam, że ma do tego prawo. Siostra mieszka za granicą i wspomaga nas finansowo, dzwoni każdego dnia i spędza z nami urlopy, a on tuż obok i ma wszystko w nosie. Dopóki żył tato, wspomagał rodziców finansowo i spotykał się z nimi. Po jego śmierci przestałyśmy dla niego istnieć. Nie rozmawia ze mną wcale, a na maile z konkretnymi propozycjami współpracy odpisuje jakieś ogólniki o gospodarowaniu majątkiem mamy i jej pieniędzmi. Czyżby nie pozostało mi nic innego, jak podstawienie mu mamy pod drzwi i zniknięcie? Czy mam upaść równie nisko, żeby wyegzekwować podział opieki nad chorym człowiekiem, który poświęcił nam całe swoje życie?Bardzo mądre jest powiedzenie, że jedna matka potrafi zaopiekować się gromadką swoich dzieci, ale ta gromadka dzieci nie potrafi zaopiekować się jedną swoją matką.
Panie rozsądny, o ile rodzice nie mają postawy roszczeniowej w stosunku do swoich dzieci - wyszukują, za co można by tu podać je do sądu. Dzieci też mają prawo do własnego życia, a sprawy opieki można ustawić na wiele sposobów. I nie uwłacza to miłości względem rodziców.
Faktycznie błąd polega na tym, że kodeks rodzinny nie przewiduje żadnych sankcji. Trzeba by to zmienić. A tak swoją drogą niektórzy rodzice szanują własne dzieci, twierdzą, że nie mają czasu, chcą, żeby np. sąsiad nimi się zajmował, nimi opiekował.
Nie róbcie z siebie męczenników! To jakiś żart?! Panie Rozsądny, opiekuję się dwójką rodziców. Moja mama jest po udarze, ma cukrzycę powikłaną - stopa cukrzycowa plus niedokrwienna. Nie chodzi. Tata miał dwa udary, po nich niedowidzi, ma padaczkę i parkinsonizm. Jest splątany. Moje siostry umywają ręce. Jedna przesyła mi 120 zł "wsparcia" miesięcznie z zagranicy, druga pojawia się raz w tygodniu. Czasem zrobi rodzicom kolację. Ten stan trwa prawie 10 lat. Ja mam 38 lat. Nie mam własnej rodziny, dzieci, bo nie mam na to czasu. Nie wyobrażam sobie siebie w ciąży dźwigającej mamę z wózka na łóżko, czy do kąpieli. Próbuje jakoś żyć, ale widzę, jak zatracam siebie i powoli tracę cierpliwość i wrażliwość. Zatem, jak nie masz pojęcia o temacie, zamilknij.
Nie róbcie z siebie męczenników. Renty i emerytury rodziców dzieci chętnie biorą. Domy po dziadkach też. Nie pozbędziecie się starych rodziców, jeśli są zameldowani w swoim domu, a wy z nimi mieszkacie. To nie fair wziąć dom i nie chcieć się zajmować staruszkiem, a od rodzeństwa, które nic nie dostało od rodziców, domagać się pomocy. Oni muszą się dorabiać, a wy nie. Zawsze można dziadka oddać do domu starców, ale renty szkoda, prawda?
Moja siostra wyemigrowała do Australii w 1999 roku i długi czas miała wszystko i wszystkich gdzieś! Odnoszę wrażenie, że jej obecne wizyty to tylko pozorowanie opieki i robienie wszystkiego na pokaz. Z własnej kieszeni nie pomoże matce i rodzinie nic, nie troszczy się o dom, tylko wydaje potężne pieniądze na podróże w te i z powrotem, które najwyraźniej sprawiają jej przyjemność. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że przynajmniej jaka jest ta pomoc to jednak jakaś jest. Być może ktoś ją przekonał, że nie można w sytuacji gdy matka jest stara (87) i schorowana (Alzheimer) być zupełnie nieodpowiedzialnym, a może odezwało się w niej zwykłe sumienie? Może, bo innych z opiekunów z Rodziny traktuje jak powietrze bez jakiegokolwiek dla nich szacunku i wdzięczności, wręcz przeciwnie, ma stale o coś pretensje...
Karą dla tak postępującego dziecka powinno być wydziedziczenie w drodze egzekucji prawnej nawet wówczas gdy podopieczna osoba jest w stanie nieświadomości w skutek problemów ze zdrowiem (takie powinno być prawo). Na skutek zebranych informacji i dowodów Sąd powinien orzec wydziedziczenie aby choćby wymóc presję opieki na wyrodnej opiekunce (dziecku). Prawo jest zatem mało skuteczne, takie jest moje zdanie.
ja też miałam podobny problem. Moja matka była umierająca prosiłam siostrę aby ją odwiedziła nie chciała matka umarła i jej nie widziała. Nie przyszła na pogrzeb. A teraz chce majatku po matce. Jak tak można postąpić z matką!
Widze , ze nie jestem sama 4 lata opiekuje sie mama jestem u kresu wytrzymalosci , nie powiem , ze siostra nie chciala mi pomoc , ale moja matka jest uparta i do niej nie pojdzie,klocimy sie z mezem a ona wiecznie zla i zduta , nie chce sie myc , pilnuje nas na kazdym kroku, rzadnej prywatnosci,dzieci sa na swoim a ona tak umila mi zycie, jestem na lekach mam nerwice .
Mam mamę po udarze i jestem w podobej sytuacji. Z mojej dwójki rodzeństwa jedynie brat w miarę mozliwości zajmie mamą. Mama wymaga opieki całodobowej, zatrudniłam opiekunkę, emerytura jak wiadomo nie wystarcza na wszystkie wydatki. Nasza siostra ogranicza swoją troskę do rozmów telefonoicznych z mamą, która po udarze mózgu po zakończonej rozmowie nie pamięta kto do niej dzwonił. Siostra nie odzywa się ani do mnie ani do brata. Zastanawiamy się w jaki sposób z nią postępować.. Gdy jeszcze z nami rozmawiała na nasze żądania zaopiekowania się od czasu do czasu mamą - miała tylko wymówki (dzieci, pies, pieniądze itd) Każdy z nas ma dzieci, pracę , zobowiązania. Aga72
a co by było gdyby pozew o zadośćuczynienie za opiekę nad chorym złożył współmałżonek i domagał się go od rodzeństwa ?
widzę, że nie jestem odosobniona w opiece nad ojcem, który ma trzy córki ale tylko ja nim się opiekuję. Teraz jestem na wypowiedzeniu pracy i obie siostry stwierdziły, że mogę wziąć ojca na opiekę to będę miała dochód z opieki całe 530 zł. A moje lata pracy? Siostry są zamożne a ja zwolnienie z pracy i ojca na opiece.Ostatnio powiedziałam, ze wezmę ojca do notariusza aby ojciec zapisał wyłącznie mi mieszkanie bo żadna z nich nie zamierza wyręczyć mnie z opieki. Niech sobie przemyślą czy warto. Prawdę mówiąc wolę znaleźć pracę niż posuwać się do szantażu. Myślę jednak, że jeśli nie pomogą mi w opiece nad ojcem to zrobię to bez wyrzutów. Pewnie po śmierci ojca nie będą się domnie odzywać....... ale teraz też milczą gdy proszę o pomoc w opiece nad ojcem. Tusia
Jest jedno brutalne wyjście, skoro pozostałe rodzeństwo się nie interesują to trzeba zrobić to samo. Może jeśli rodzic, który jest jeszcze w miarę świadomy sam poprosi o pomoc pozostałe dzieci.Nie dawajcie się tak wykorzystywać, bo i tak nic z tego nie będziecie mieli. Nawet jeśli rodzic wydziedziczy pozostałe dzieci, będą one miały prawo do zachowku. Wiem że nie tylko o to chodzi ale w przeciwnym wypadku sami się wykończycie. Przeprowadźcie poważną rozmowę z rodziną i poinformujcie ich że skoro zajmowaliście się matką lub ojcem przez rok czy dwa teraz nadeszła ich kolej i od tej pory przestajecie się tym zajmować. Po takim oświadczeniu najlepij wyjechać na dłuższy urlop, bez podania adresu, no i pozostaje jeszcze tam wytrzymać. Wiem że zaraz podniosą sie głosy że to bez serca, ale czy pozostałe dzieci mają serce? Czy teść lub ojciec zamiast wspierać opiekujące się nim dziecko jest przeciw niemu ma serce? Ludzie niestety bardzo szybko potrafią wykorzystać słabość drugiego człowieka, dotyczy to także rodziców rodzeństwa, rzodziny wogóle. Czasem potrzebny jest kubeł zimnej wody, żeby sytuacja się wyklarowała. Trzeba być trochę egoistą inaczej stanie się ofiarą.
Nie ma na to żadnego prawa, wszyscy umywają ręce od pomocy, sądy nie chcą takich spraw, podjęłaś/jąłeś się opieki to znaczy, że chcesz i nie zawracaj nikomu głowy. Spadek, zachowek i tak należy się całemu rodzeństwu choć mieli wszystko gdzieś. Takie jest nasze prawo. tak już jest
ja również jestem w podobnej sytuacji. Sprawuję opiekę nad obłożnie chorym ojcem, który swoja emeryturę chowa, daje po kryjomu mojej siostrze. Wszystkie koszty z jego utrzymaniem ponosimy z żoną, a ponieważ pracujemy, zmuszeni byliśmy wynająć całodobową opiekunkę. Mój ojciec na dodatek robi awantury opiekunce i mojej rodzinie. Jestem już u kresu wytrzymałości. Dodam jeszcze , że prawną opiekę nad ojcem mamy obydwoje z siostrą za przekazanie nam majątku. Siostra jednak pojawi się raz w tygodniu na godzinkę i chętnie zabiera od niego pieniądze. Nie mam pojęcia czy jest jakieś prawne rozwiązanie tego problemu.
I ja mam też taki sam problem. Teść jest obłożnie chory (zaawansowana ch. parkinsona)i tylko jego syn i ja się nim opiekujemy. Niestety, sami już też nie mamy sił i szkodzimy swojemu zdrowiu, dźwigając go i nosząc na rękach. Jesteśmy u kresu wytrzymałości. Teść miał czworo dzieci, ale pozostała trójka nie chce nic pomóc, ani nie dołoży się do wynajęcia opiekunki. Nasze prośby mają głęboko gdzieś i żyją sobie, jak pączusie w masełku. Nie możliwe, żeby nie było takiego prawa, żeby sprawiedliwie podzielić się obowiązkiem opieki nad ciężko chorym rodzicem!
Mam ten sam problem. Licząc na uczciwość mojej siostry i jej wsparcie zostawiłam moje świeżo wyremontowane mieszkanie i przeprowadziłam się do mamy. I teraz nawet gdy jestem ciężko chora, moja siostra odmnawia opieki nad mamą. W ciągu prawie 2 lat choroby matki nie spędziła z nią ani jednej nocy. A przez pierwsze pół roku musiałam nawet 3-4 krotnie w nocy wstawać i przebierać ją. A rano do pracy. Opłacałam opiekunkę. Nie mam prawa do wolnego weekendu, wyjścia do kina, czy teatru, czy spotkania się ze znajomymi. Spłacam kredyty zaciągniete na remont mojego mieszkania i mieszkania mamy. Ale od samego początku siostra zastrzegła, że nie da się pozbawić majątku.... Do tego nie mam sojusznika w mamie. Teraz kiedy jej stan się już trochę poprawił i jest świadoma uważa, że to ja powinnam się jej całkowicie poświęcić bez prawa do urlopu, leczenia, wypoczynku. Nawet gdy chcę wyjść w góry z przyjaciółmi choć na 1 dzień i proszę siostrę aby wówczas przyszła, to mama ją buntuje, że mnie znajomi niepotrzebnie wyciągają z domu. Od 5 lat nie byłam na urlopie. Najpierw 2 remonty, teraz opieka nad mamą. Zmieniłam godziny pracy. Zamiast od 7,30 do 15,30 przez ponad rok pracowałam od 13-21, czasem nawet do 23-ej. Jak długo tak można? Czasem mam wrażenie, że mama przyzwyczaiła się do takiej sytuacji i kiedy już mogłaby być trochę samodzielna stała się wygodna, bo jej z tym dobrze. Ale wkrótce ja się rozłożę. Pozdrawiam
Po kilkunastu latach przypomniał sobie o nas ojciec, który opuścił rodzinę, a potem mama się z nim rozwiodła – bez orzekania o winie. Ojciec jest alkoholikiem, z tego powodu zawsze wyrzucano go z pracy. Nigdy się nami nie interesował, nie odwiedzał, nie płacił alimentów (tzn. były zasądzone, ale dostawałem je z Funduszu).
Teraz wrócił, wyrzucono go z kolejnej pracy. Jest starszym, schorowanym, wiecznie pijanym człowiekiem, bez pieniędzy (podobno ma tylko jakąś zapomogę).
Czy i w jakim stopniu jesteśmy z mamą za niego odpowiedzialni? Czy można go zmusić do leczenia i od tego uzależnić ewentualną pomoc? Czy musimy kosztem naszych rodzin wspomagać go teraz, wiedząc, że i tak wszystko przepije?	Jak pomóc osobie w podeszłym wieku w załatwieniu spraw prawnych?
Pani w podeszłym wieku, chora, która już od pewnego czasu nie wstaje z łóżka, chciałaby przenieść się do DPS-u. Emerytura nie wystarczy na pokrycie kosztów pobytu i dodatkowych kosztów związanych z jej stanem zdrowia, dlatego chciałaby sprzedać swoje mieszkanie. Rodzina, która pojawiła się w jej życiu miesiąc temu, nie wyraża zgody na sprzedaż. Jak pomóc tej osobie w załatwieniu spraw prawnych? Czy udzielając pełnomocnictwa mnie – osobie obcej, bym w jej imieniu dokonał sprzedaży, narazi się na procesy sądowe z rodziną? Rodzina rozważała ubezwłasnowolnienie.	Czy testament zastąpić umową dożywocia?
Czy w naszej sytuacji możliwe jest zastąpienie testamentu mamy umową dożywocia? Mama żyje, jest osobą w podeszłym wieku i chorą. Ze względu na jej stan zdrowia zabrałem ją z jej mieszkania do siebie. Nie było innego wyjścia, bo mama wymaga opieki praktycznie 24 godziny na dobę. Finansowo mama jest niezależna, bo ma dobrą emeryturę. Swoje mieszkanie mama zapisała w testamencie mojemu synowi, który mieszka razem ze mną i utrzymuje się z renty (jest w niewielkim stopniu niepełnosprawny). Mam dwóch braci, którzy nie zgadzają się z wolą mamy i już teraz odgrażają się, że będą walczyć o zachowek. Mamą nie zajmują się wcale, kontakt z nimi jest sporadyczny. Cały ciężar opieki spoczywa na mnie i mojej rodzinie. Moje pytanie: czy mama może podpisać notarialnie umowę dożywocia w zamian za dożywotnią opiekę z moim synem lub ewentualnie ze mną, jeśli niepełnosprawność mojego syna wyklucza taką możliwość? Nie ukrywam, iż zależy nam na uniknięciu zapłaty zachowku, bo nie stać na to ani mojego syna, ani mnie.	Bezpłatne leki dla seniorów już od września
Ministerstwo Zdrowia opracowało projekt wykazu bezpłatnych leków dla seniorów, który ma obowiązywać od 1 września 2016 r. Wykaz ma objąć leki, które obecnie wydawane są pacjentom za odpłatnością ryczałtową 30% lub 50%.	Zapytaj prawnika »
Kontakty z dzieckiem – zmiany w przepisach, które weszły w życie 13 czerwca 2009 r.
Problemy z opieką nad babcią
Utrudnianie kontaktów z chorym i niedołężnym rodzicem
Jak zapewnić mamie godziwe warunki w chorobie?
Sytuacja prawna wdowy i dziecka
Matka staruszka niszczy nam życie, co robić?
Choroba alkoholowa a separacja
Pełnomocnictwo a opieka nad mocodawcą
Nieuczciwe wzbogacenie się kochanki męża kosztem naszej rodziny
Jak pomóc matce, której brat nie zapewnia należytej opieki?
Czy mogę wnosić do sądu o umieszczenie syna w szpitalu psychiatrycznym?
Nabycie mieszkania bez zgody współmałżonka
Opieka nad rodzicem w podeszłym wieku
Darowizna a majątek osobisty
Obowiązki brata wobec niepełnosprawnej siostry