Source: https://oko.press/prezydent-duda-wyznaczyl-swojego-komisarza-w-sn-to-kamil-zaradkiewicz-wspolpracownik-ziobry/
Timestamp: 2020-05-27 07:11:27
Legal References Found: art. 18
 art. 18
 art. 18
 art. 18
 art. 18
 art. 18
 art. 18
 art. 18
 art. 18

Document Content:
Kamil Zaradkiewicz „komisarzem” w SN. Kim jest?
Anton Ambroziak Mariusz Jałoszewski 30 kwietnia 2020
Zaradkiewicz od maja tymczasowo pokieruje Sądem Najwyższym, po ustępującej I prezes Małgorzacie Gersdorf. Ma zorganizować wybory nowego prezesa SN. Wybór Zaradkiewicza na „komisarza” może oznaczać, że władza chce szybko przejąć kontrolę nad SN. Kim jest "komisarz" SN?
Informację o tym, że Kamil Zaradkiewicz będzie od maja tymczasowo kierował Sądem Najwyższym przekazała w czwartek 30 kwietnia 2020 Kancelaria Prezydenta. Prezydent Andrzej Duda powierzył mu wykonywanie obowiązków prezesa, bo nie udało się SN wybrać pięciu kandydatów na nowego prezesa. A ostatniego dnia kwietnia kończy się kadencja Małgorzaty Gersdorf.
Kandydatów na nowego prezesa ma wybrać Zgromadzenie sędziów SN, ale Małgorzata Gersdorf nie zwołała go z powodu epidemii. Więc prezydent skorzystał z uprawnienia jakie dała mu ustawa kagańcowa i wyznaczył spośród sędziów SN swojego „komisarza”.
Kamil Zaradkiewicz jest sędzią SN w Izbie Cywilnej. Nominację do SN dostał od nowej, wybranej w niekonstytucyjny sposób KRS. Wcześniej pracował z ministerstwie sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Do ministerstwa trafił z TK, w którym był w konflikcie z prezesem TK Andrzejem Rzeplińskim. Więcej o Kamilu Zaradkiewiczu i o tym co może czekać SN pod jego rządami wkrótce na OKO.press.
Już teraz przypominamy nasz tekst z września 2018 roku.
Anarchista Zaradkiewicz przeprosił się z Kościołem
W 2012 roku w lasce marszałkowskiej leżały trzy projekty ustaw o związkach partnerskich. Dwa Ruchu Palikota (ich sprawozdawcą był Robert Biedroń) i projekt posła Artura Dunina z Platformy Obywatelskiej. Wszystkie w mniej lub bardziej progresywny sposób miały wprowadzić do polskiego prawa inną formę związków niż objęte konstytucyjną ochroną małżeństwo między kobietą a mężczyzną.
Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego zorganizowano konferencję „Interes publiczny a interes prywatny w prawie”. Jednym z prelegentów był dr Kamil Zaradkiewicz – wtedy dyrektor Zespołu ds. Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego z mianowania prezesa Jerzego Stępnia (2006-2008).
W krótkim wystąpieniu analizował granice art. 18 Konstytucji: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”.
„Na ogół uważa się, że regulacja ta wprowadza definicję małżeństwa, a zatem, że nie może istnieć inna postać małżeństwa, niż tylko będąca związkiem kobiety i mężczyzny. Jednak kluczowe znaczenie ma wyraz jako, który
moim zdaniem wcale nie definiuje małżeństwa w ten sposób, że jest ono wyłącznie związkiem kobiety i mężczyzny.
Wskazany przepis wzmiankuje małżeństwo w konkretnej postaci »heteroseksualnej«, po to, by nadać mu szczególną rangę, która wynika z otoczenia go ochroną Rzeczypospolitej. Zatem należy uznać, że małżeństwo stanowiące związek kobiety i mężczyzny podlega ochronie i opiece RP, a w konsekwencji instytucja ta wymaga określonych regulacji prawnych, w szczególności w ramach przepisów prawa cywilnego.
Moim zdaniem z takiego ujęcia art. 18 Konstytucji wynika, że są być może w świetle tego przepisu dopuszczalne również inne niż małżeństwo instytucje, co do których nie istnieje konieczność zapewnienia im takiej samej jak małżeństwu opieki Rzeczypospolitej”.
Właśnie to stanowisko wyciągnęła Zaradkiewiczowi Krystyna Pawłowicz 28 sierpnia 2018 podczas opiniowania jego kandydatury do SN w KRS. Zarzucała mu, że prezentował w mediach „bardzo liberalny i marginalny pogląd” na art. 18 Konstytucji, czyli instytucję małżeństwa. „Ten jego pogląd jest radykalnie sprzeczny z poglądem w polskiej doktrynie prawnej. Jeśli ta osoba miałaby reprezentować tak odmienny od polskiej kultury prawnej pogląd na małżeństwo, nie powinna być sędzią w SN. Bardzo proszę, żeby na tę osobę nie głosować” – apelowała Pawłowicz.
Prezes SN Gersdorf chce dyscyplinarki dla Zaradkiewicza, współpracownika Ziobry. Jego działania grożą chaosem prawnym
Co na prawdę powiedział Zaradkiewicz w 2012 roku?
W 2012 roku jeszcze nikomu bliżej nieznany Zaradkiewicz w kwestii art. 18 faktycznie był blisko autorytetów prawnych takich jak prof. Ewa Łętowska, prof. Mirosław Wyrzykowski, prof. Jan Woleński czy dr Ryszard Piotrowski. Przesadą byłoby jednak stwierdzenie, że stał z nimi ramię w ramię. Dlaczego?
Zaradkiewicz nigdy nie powiedział, że brak regulacji pozwalających na sformalizowanie innych niż małżeństwa heteroseksualne związków jest formą dyskryminacji. Nie uważał, jak dr Piotrowski, że „promowanie instytucji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, mającego fundamentalne znaczenie w społeczeństwie, nie może być dokonywane kosztem godności i wolności osób, które się w tej formie związków nie odnajdują”.
Zaradkiewicz zatrzymał się na pierwszym poziomie analizy, którą znamy z debaty o związkach partnerskich. Chyba najjaśniej ujął to dr Ryszard Piotrowski w opinii prawnej przygotowanej dla BAS w 2012 roku. Stwierdził, że
ustawa zasadnicza nie wyklucza innych związków podobnych do małżeństwa lub równych mu pod względem statusu prawnego, ponieważ nie naruszają jego szczególnej wagi.
Zaradkiewicz uznawał, że Konstytucja dopuszcza inne niż heteroseksualne formy małżeństwa, ale nie postulował ich regulowania w postaci wprowadzenia związków partnerskich czy małżeństw osób tej samej płci.
Chciał raczej dowieść, że państwo krępuje obywateli instytucjonalizując ich relacje bliskości. Jego zdaniem państwo w obszarze regulacji związków działa swoim interesie, by kontrolować układ, który łączy osoby najbliższe.
Ten radykalny pogląd filozoficzny – nazywany negacjonizmem – jest bliski współczesnym akademikom pokroju Lee Edelmana, wolnościowym aktywistom czy anarchistom, ale rzadko można go spotkać wśród prawników.
Paradoksalnie ten radykalizm nie prowadzi zatem do postulatu zmiany konserwatywnej rzeczywistości, może być tylko (i aż) inspiracją i masą krytyczną dla ruchów na rzecz równych praw osób LGBTQ.
Z radykalnego podejścia Zaradkiewicza w wersji z 2102 roku wynikałby anarchistyczny postulat likwidacji instytucjonalizacji wszelkich związków – pisze o „zniesieniu barier”. Tymczasem nawet najbardziej progresywne prawodawstwa idą w kierunku – cytując nasza Konstytucję – „objęcia opieką i ochroną” różnych typów związków. Chodzi nie tylko o rodzaj relacji (związek partnerski lub małżeństwo), orientację seksualną partnerów i partnerek, ale nawet liczbę osób, które w daną relację mogą wejść (dwie osoby czy więcej).
Awantura w KRS
Przed atakami Krystyny Pawłowicz w KRS Zaradkiewicza bronił sam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. W imieniu pracownika swojego ministerstwa i kandydata do SN odczytał oświadczenie, w którym Zaradkiewicz przekonywał, że zmienił zdanie. Podkreślił, że
konstytucyjna ranga ochrony małżeństwa wyklucza „osłabianie [red. go] w postaci jakichkolwiek relacji alternatywnych”. A to z kolei nakazuje ustawodawcy zaniechanie odmiennych rozwiązań, które „mogłyby naruszać treść art. 18”.
Innymi słowy, w 2018 roku Zaradkiewicz nie dopuszcza już możliwości, by istniały odmienne od małżeństwa instytucje. To zdumiewająca ewolucja poglądów.
W jednym punkcie swojego oświadczenia Zaradkiewicz miał jednak rację. „Nie podzielałem i nie podzielam formułowanego w debacie prawniczej argumentu o rzekomej dyskryminacji z uwagi na brak regulacji związków czy małżeństw osób tej samej płci”.
I właśnie dlatego, mimo krytyki prawników, którzy pamiętali jego słowa z 2012 roku i nieufności prawicy (o tym niżej), tak łatwo Zaradkiewicz wykręcił się z poglądów, które otwarcie formułował na uczelni w 2012 roku.
Krystyna Pawłowicz wytoczyła przeciwko Zaradkiewiczowi homofobiczne działo. Do wątku domniemanej nienormatywnej orientacji seksualnej kandydata do SN na twitterze odniósł się Patryk Jaki.
Napisał (tekst oryginalny): „Prof. Zaradkiewicz jest świetnym pracownikiem i b.dobrym prawnikiem. Komisja Weryfikacyjna to też jego sukces. Jestem zażenowany tym co stało się dziś na posiedzeniu KRS za sprawą prof.Pawłowicz. Nigdy nie pytałem swoich pracowników o orientację seksualną lub poglądy”.
OKO.press zaciekawione wnikliwą lekturą sławnego wystąpienia Zaradkiewicza postanowiło zapytać go o ewolucję poglądów. Również tych, które dotyczyły zbytniego ingerowania państwa w relacje z bliskimi osobami. Czekamy na odpowiedź.
Zobacz pełną treść oświadczenia Zaradkiewicza
Oświadczenie Kamila Zaradkiewicza dla PAP: „Z uznaniem przyjmuję fakt, iż KRS podejmuje zgodnie ze standardami utrwalonymi w państwach demokratycznych, w szczególności w przesłuchaniach kandydatów do Sądu Najwyższego w Stanach Zjednoczonych, publiczną debatę na temat poglądów naukowych kandydatów do Sądu Najwyższego, pozwalając na ich prezentację opinii publicznej”.
Jak dodał w związku z prowadzoną w ramach posiedzenia KRS dyskusją dotyczącą jego poglądów „na temat wykładni art. 18 Konstytucji RP i zgłaszanymi przez niektórych członków Rady wątpliwościami”, złożył Radzie wyjaśnienie precyzujące jego stanowisko naukowe. Przywołany przez Zaradkiewicza artykuł konstytucji głosi, że „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”.
„Istota małżeństwa tkwi, moim zdaniem, nie w odmienności płci (z uwagi na specyficzną formułę językową art. 18 Konstytucji). Tkwi ona w charakterze i treści więzi prawnej – stanowi ją względna nierozerwalność związku mężczyzny i kobiety dla dobra rodziny oraz ochrony macierzyństwa i rodzicielstwa (wartości wymienione w art. 18), bowiem ta cecha odróżnia małżeństwo w znaczeniu konstytucyjnym (a zatem jako związek kobiety i mężczyzny) i na gruncie konstytucji chronione od wszelkich innych stosunków o charakterze cywilnoprawnym czy relacji o charakterze faktycznej ‚bliskości’ np. umów spółki etc.” – napisał Zaradkiewicz.
Jak dodał „z uwagi zatem na tę cechę i cel małżeństwa podlega ono ochronie i wyklucza osłabianie w postaci dopuszczalności jakichkolwiek relacji »alternatywnych« – to z kolei wymusza na ustawodawcy przyjęcie określonych rozwiązań ochronnych i zaniechanie odmiennych, które mogłyby naruszać treść art. 18 Konstytucji”.
„Nie podzielałem i nie podzielam formułowanego w debacie prawniczej argumentu o rzekomej dyskryminacji z uwagi na brak regulacji związków czy małżeństw osób tej samej płci”
Męczennik z Trybunału czy fałszywy bohater?
Przez 15 lat Kamil Zaradkiewicz pracował w Trybunale Konstytucyjnym. Od 2006 roku pełnił w nim funkcję dyrektora Biura Orzeczeń i Studiów. Jednocześnie rozwijał swoją karierę na uczelni. Habilitował się w 2014 roku.
Opinia publiczna usłyszała o nim w 2016 roku. To wtedy premier Beata Szydło – jak okazało się po czasie – osobiście odmówiła publikowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego uznając je za nielegalne. W ten sposób złamała Konstytucję. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Zaradkiewicz powiedział, że są sytuacje, w których wyroki Trybunału nie są ostateczne. Po tym zdaniu – powtórzonym jeszcze na antenie TVP – rozpętała się burza. Szef biura Trybunału Maciej Granicki poprosił go o ustąpienie z funkcji. Argumentował to „utratą zaufania” do pracownika instytucji. Prawica szybko okrzyknęła go „męczennikiem z Trybunału”.
Jednak nie wszyscy dołączyli do zachwytów. Już wtedy prof. Krystyna Pawłowicz przestrzegała przed wielbieniem „fałszywych bohaterów”. Gdy miał dostać posadę w przejętym przez PiS Trybunale publicznie poddawała w wątpliwość jego dorobek naukowy i insynuowała, że
„lewacy i homolobby będą zachwyceni, mając swojego człowieka w TK”.
Z otwartymi ramionami przyjął go za to Zbigniew Ziobro. W kwietniu 2017 roku objął funkcję dyrektora Departamentu Prawa Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości. Ziobro osobiście bronił też jego kandydatury do Izby Cywilnej w Sądzie Najwyższym. Część członków KRS była mu równie nieufna, co Pawłowicz. W pierwszym głosowaniu Zaradkiewicz nie dostał wymaganego poparcia (10 członków KRS było za, 5 przeciw, 6 wstrzymało się od głosu). Dopiero po interwencji Ziobry w drugim głosowaniu jego kandydatura przeszła (12 za, 7 przeciw, 2 się wstrzymały).
Sądownictwo, Zbigniew Ziobro, Kamil Zaradkiewicz, Ministerstwo Sprawiedliwości, Sąd Najwyższy,
Tomasz Słomiński 30 kwietnia 2020
Generalnie niby Duda nie lubi się z Ziobro a tak naprawdę ciągle mu sprzyja, wcześniej ustawami sādowymi a teraz tym panem jako PO prezesa SN. Najgorsze że pewnie on też ostatecznie zostanie prezesem. Będzie jak z Przyłebską w fasadowym TK. A najgorsze że zwykłym ludziom to "wisi" i aby 500+ i 13 wpływały.
30 kwietnia 2020 at 12:50
Najgorsze jest to, że pani Gersdorf, świetny prawnik, nie miała tego pazura, który był potrzebny w obecnej sytuacji. Zasłoniła się epidemią. Zamiast tego mogła wynająć halę sportową, stadion lub tp. i zwołać posiedzenie SN w celu wyłonienia kandydatów na swojego następcę. Du.a nie mógłby wtedy mianować Zaradkiewicza, tylko musiałby wskazać osobę spośród kandydatów przedstawionych przez SN.
Co do Zaradkiewicza, to są dwie sprawy:
1. on jest BMW = Bierny Mierny, ale Wierny. Jest jak chorągiewka na wietrze.
2. co ważniejsze Du.a doprowadził potencjalnie do dużego chaosu prawnego: mianował Zaradkiewicza na podstawie ustawy kagańcowej, sam Zaradkiewicz jest wstawiony do SN przez neoKRS. Jeśli Zaradkiewicz będzie w składzie, który orzeknie prawidłowość wyboru nowego prezydenta, to ta decyzja sądu będzie mogła być podważona, gdy cała ustawa kagańcowa zostanie uznana za niezgodną z prawem unijnym i Polska będzie się musiała z niej wycofać rakiem po spodziewanym orzeczeniu TSUE. Co wtedy? Powtórne wybory?
30 kwietnia 2020 at 13:24
PiS powie że przecież prawo nie działa w stecz a oni przecież przestrzegają prawa, a w tym okresie to było obowiązujące prawo. Oni zawsze powiedzą, napiszą tak aby wszystko przeinaczyć.
30 kwietnia 2020 at 15:26
Agnieszka Charzynska 1 maja 2020
partie faszystowskie też przestrzegały prawa – i co z tego? Aha, wstecz, a nie w stecz.
1 maja 2020 at 09:53
Adrian Janecki 30 kwietnia 2020
Polska się nie wycofa z tej ustawy, bo instytucje unijne nie mają prawa ingerować kształtowanie polskiego sądownictwa! Podobna reakcja będzie na każde podważenie demokratycznego wyboru Dudy na prezydenta. Z resztą za parę miesięcy to Unia będzie miała większe problemy niż teraz i będą zajmować się czymś innym. Działanie KE jest polityczne i tylko głupiec tego nie rozumie, a zdrajca to działanie akceptuje.
30 kwietnia 2020 at 19:20
Andrzej Kolasa 30 kwietnia 2020
Ta decyzja to ciąg dalszy tworzenia przez rządzących chaosu prawnego. Jak widać brak jakiejkolwiek refleksji rządzących i liczenie na to, że UE zajęta poważnymi problemami im odpuści. Moim zadaniem jednak nie odpuści a proces marginalizacji przybliża nasz kraj do ściany, za którą jest tylko dryfowanie w kierunku wschodnim po opuszczeniu unii. Przestrzegałabym także tych optymistów, którzy liczą na to, że instytucje UE załatwią nasz wewnętrzny problem z autokratyczną władzą łamiącą prawo i Konstytucję. Otóż nie, jeśli nie zrobią to Obywatele Polski to na pewno nie zrobią tego instytucje UE. Mogą one ewentualnie jedynie wspierać działania obywatelskie. A czasu coraz mniej. Już można zauważyć oznaki, że instytucje UE powoli skreślają nasz kraj. Trzeba pamiętać, że UE da sobie radę bez Polski, jednak los naszego kraju poza UE może być bardzo nieciekawy. ……
30 kwietnia 2020 at 15:32
Agnieszka Charzynska 30 kwietnia 2020
Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie skur… – kto to powiedział?
30 kwietnia 2020 at 15:38
Piłsudski. Jednak prawicowcy tego nie wiedzą ;-D
30 kwietnia 2020 at 16:37
Prawicowcy? jedyna prawica w Pl to Korwin (PiS to raczej NS w unowocześnionej wersji). Modelowa prawica powinna ograniczać wolność osobistą (wysokie kary, brak praw kobiet, nacjonalizm – i PiS to robi), a jednocześnie promować wolność gospodarczą. Gdzie PiS popiera wolność gospodarczą?
1 maja 2020 at 09:52
Andy Steller 27 maja 2020
moja opinia jest taka :
tytuł zawierający stwierdzenie "komisarza" obnaża drogi Antoni Twoją pozycję nie dziennikarską a lobbystyczną i zniechęca do czytania czegoś co zapewne jest manifestem miast obiektywizmu .
jeżeli nie chcesz docierać do mas to jesteś na dobrej drodze
lepiej sięgnąć coś co na dzień dobry jest neutralne bo może przynieść ciekawe refleksje
27 maja 2020 at 08:48