Source: http://doczz.pl/doc/154773/%E2%80%9Ewierchy%E2%80%9D-%E2%80%93-dla-ludzi--pi%C5%82ki-i-sportu-do%C5%9B%C4%87-obiekt%C3%B3w-wielk..
Timestamp: 2018-02-19 21:44:51
Legal References Found: art. 42
 art. 29
 art. 30
 art. 31
 art. 32
 art. 33
 art. 34
 art. 79
 art. 103
 art. 39
 art. 46
 art. 54
 art. 21

Document Content:
„Wierchy” – dla ludzi, piłki i sportu Dość obiektów wielkopowierzchniowych w mieście - Łyżwiarstwo Figurowe
Nr 32 (1232)
facebook.com/tygodnik.sanocki
nr indeksu 338907
PKWiU 58.14.11.0
Nakład 3500 egz.
Dość obiektów wielkopowierzchniowych w mieście
„Wierchy” – dla ludzi,
piłki i sportu
Przez ostatnie lata ważyły się losy stadionu MOSiR-u.
Poprzednie władze chciały sprzedać go pod obiekt wielkopowierzchniowy i hotel, a nowy stadion budować etapami przy ulicy Stróżowskiej. Witany z honorami inwestor jednak się wycofał. Nowa ekipa zrezygnowała z bezskutecznej sprzedaży „Wierchów”. W planach miejskich
działka znów zostanie przeznaczona na cele rekreacyjno-sportowe. Decyzja ta została poniekąd wymuszona nabyciem stadionu przy Stróżowskiej przez Jerzego Domaradzkiego. Teraz tylko obiekt przy ulicy Żwirki i Wigury
może pełnić rolę stadionu miejskiego.
Poprzednia rada miasta zdecydowała o sprzedaży w 2008
roku. Nabyciem obiektu, położonego blisko centrum miasta i przy ruchliwej drodze
krajowej, mieli interesować
się różni inwestorzy, ale ostatecznie nie udało się go sprzedać. Odbyło się w sumie
osiem przetargów. Cenę obniżano sukcesywnie, zatrzymując się na kwocie około 7 mln
zł. Zmieniono także plan zagospodarowania przestrzen-
GORĄCO I SUCHO,
ALE WODY WYSTARCZY
nego – liczący 2,2 ha teren
stadionu przeznaczono pod
obiekt wielkopowierzchniowy. Kupców jednak nie było.
i hotel zamiast
Wszystko zmieniło się w roku
2013, kiedy w Sanoku pojawili się dwaj inwestorzy
z Rzeszowa. Przedstawili oni
władzom miasta koncepcję
budowy „Centrum Wierchy”
z marketem budowlanym,
multikinem na około tysiąc
miejsc, hotelem sieciowym
oraz około 500 miejscami
parkingowymi. Szacunkowy
koszt inwestycji opiewał na
Nabycie „Wierchów” za
7 mln zł miało przebiegać według dość niecodziennego
scenariusza: rzeszowscy inwestorzy odkupiliby za 3,2 mln
zł stadion przy Stróżowskiej –
od małżeństwa z Warszawy,
po czym wymienili go z miastem na „Wierchy”, dopłacając
różnicę w cenie. Takie rozwiązanie rekomendował burmistrz Wojciech Blecharczyk,
a większość radnych przyklasnęła. Transakcję nazwano
w skrócie „stadion za stadion”.
nastąpił, gdy na scenie pojawił
się Jan Fuks, przedsiębiorca
z Sanoka, który zakwestionował sens, uczciwość i legalność
takiej transakcji. Koniec koń-
POKOCHALI KOLEJ
ców inwestorzy z Rzeszowa
wycofali się, tłumacząc swoją
decyzję niesprzyjającym klimatem w mieście. Podobno
przejęciem pomysłu była zainteresowana spółka z Wrocławia, której rzeszowiacy przekazali dokumenty i koncepcję,
temat jednak ucichł.
Zdania w społeczeństwie
na temat „Wierchów” były podzielone. Ruch Narodowy zebrał 2,5 tys. podpisów przeciw
sprzedaży. Ze stadionu – bieżni i boiska – korzystali piłkarze i miłośnicy sportu. Obiekt
i historyczną. Decyzję o budowie podjęła rada miasta
w 1928 roku dla potrzeb wychowania �zycznego i przy-
W roku 1946 na „Wierchach”
odbyła się publiczna egzekucja, podczas której zostali powieszeni dwaj żołnierze partyzantki antykomunistycznej.
Miasto musi
mieć swój stadion
Nowa rada miasta zrezygnowała ze sprzedaży. Jak uzasadniał Janusz Baszak, szef
komisji �nansowej, po kilku
próbach i obniżaniu ceny,
stadionu nie udało się sprzedać. Przewidywane dochody
uznano za wirtualne i wykreślono je z budżetu.
SZERYF ROBI PORZĄDKI
Zebrali żyto w skansenie
Muzeum Budownictwa Ludowego obsiewa co roku żytem poletka znajdujące się
w części pogórzańskiej
skansenu. W lipcu odbywają się tam regularne żniwa!
Do roboty stają wszyscy
pracownicy, od cieśli po
elektryków. Zebrana słoma
wykorzystywana jest do
uzupełnienia lub wymiany
strzech na chałupach.
– Uprawiamy około 2 hektarów. Obsiane pola stanowią
dodatkowy element ekspozycji muzeum – mówi dyrektor Jerzy Ginalski. Podczas
żniw używa się tradycyjnych
metod i narzędzi. Tyle że
konną kosiarkę podpina się
do ciągnika, gdyż muzeum
nie ma koni do pracy.
Do tegorocznych żniw
stanęło około czterdziestu
robotników. Pracownikom
skansenu pomagali harcerze
z Poznania, którzy zgłosili się
na ochotnika. W mig nauczyli
się, jak wiązać snopki i układać stogi.
Żniwa w sanockim skansenie. Gdyby nie ubrania, można by pomyśleć, że to kadr z �lmu „Chłopi”.
Zebrane i wyschnięte zboże
tra� do maneża, gdzie pracownicy skansenu będą je młócić.
Oczywiście, przy użyciu cepów.
– To dodatkowa atrakcja dla tu-
rystów – uśmiecha się Jerzy Ginalski. Praca jest ciężka i trwa
kilka tygodni. Do końca lata będzie słychać charakterystyczne
dźwięki młócenia.
Pozyskana słoma jest wykorzystywana w skansenie –
na kiczki (podwójnie skręcone snopy, układane na dachach drewnianych chałup)
i kalenice. Ziarno służy jako
pasza dla hodowanych w MBL
kóz; jego część wykorzystywana jest także podczas lekcji
muzealnych. Skansen ma
w ofercie zajęcia dla dzieci
„Od ziarenka do chleba”, podczas których uczniowie dowiadują się, skąd się bierze
chleb i jak się go wypieka,
mogą zemleć ziarno na mąkę
i poznać proces wypieku tradycyjnego pieczywa.
W przyszłym roku dyrektor Ginalski zamierza urządzić
żniwa z jeszcze większym rozmachem. Dla żniwiarzy zostaną przygotowane białe płócienne stroje. Prawdopodobnie odbędą się warsztaty słomkarskie, zorganizowane wespół
z Uniwersytetem Ludowym
Rzemiosła Artystycznego z Woli
Sękowej, z udziałem rękodzielników z całej Europy. Sami
pracownicy skansenu też mają
co pokazać, np. kowal Zbigniew Zajdel jest mistrzem zapomnianej już sztuki „kręcenia” słomianych kiczek. (jz)
Wygraj Opla za paragon! Cudotwórcy z Truskawca
Od kilkunastu lat Ministerstwo Finansów prowadzi akcję
„Weź paragon”. W tym roku zachętą będzie dwunastomiesięczna loteria fantowa, która rozpocznie się 1 października. Wygrać można dwa modele Opla: Astrę i Insignię oraz
Znakomite wręcz efekty przyniósł dwutygodniowy
tablety i notebooki.
pobyt Adriana Rajtara w międzynarodowej kliAkcja ma na celu przekonanie ga przed niby-paragonami, nice w Truskawcu (Ukraina), stosującej mesprzedających i kupujących czyli paragonami nie�skalny- todę prof. Kozijawkina. Chłopak – po raz
o korzyściach płynących mi, które nie zawierają wszyst- pierwszy w życiu – powiedział, że gdyby był
z wydawania i brania parago- kich danych, np. adresu i NIP tam stale rehabilitowany, mógłby chonu. Posiadanie paragonu podatnika.
dzić... Oczywiście, przy jego schorzeniu
umożliwia złożenie reklamaZachętą do udziału w ak- jest to nierealne, ale mama i tak jest zducji i daje możliwość porówna- cji jest loteria paragonowa miona efektami terapii.
nia cen. Biorąc go, wspieramy (szczegóły na: loteriaparago- 18-letni Adrian choruje na mózgowe porauczciwą konkurencję i zmniej- nowa.gov.pl). Może w niej żenie dziecięce. Jego ciało jest zupełnie
szamy szarą strefę.
wziąć udział każdy, kto za po- bezwładne. W ostatnim czasie coraz
W ramach akcji prowa- średnictwem internetu zare- większym problemem – mimo stale
dzone są kontrole polegające jestruje paragon na kwotę co prowadzonej rehabilitacji – jest silna sprawdzeniu, czy sprze- najmniej 10 zł. Można wygrać ne napięcie mięśniowe, które wydawcy wydają klientom para- dwa modele Opla, tablety kręca mu ręce i ciało.
gony z kas �skalnych. Przy i notebooki.
Dzięki dobrym ludziom, m.in.
okazji ministerstwo przestrze(z) artystce Mariannie Jarze, Adrian
pojechał na konsultacje do Truskawca i został zakwali�kowany na
turnus. Barierą były jednak pieniądze – pobyt kryje podziwu pani Iwona. Na początku turnusu
w klinice kosztuje, bagatela, 3,2 tys. euro. Na każdy jest oceniany pod kątem sprawności i moższczęście udało się ją pokonać za sprawą przyja- liwości, a następnie układa się indywidualny tok
ciół, ludzi sztuki, sponsorów i Fundacji „Czas Na- terapii. W przypadku Adriana przyniosła ona
dziei”. Zebrano potrzebną kwotę i Adrian poje- znakomite efekty. Pod koniec chłopak potra�ł sachał w lipcu do pięknego Truskawca.
modzielnie utrzymać się na stołku i podnosić
Terapia w klinice prof. Kozijawkina jest szale- ręce. – Nie musiałam też mocować jego bezwładnie intensywna i oparta na różnorodnych meto- nych nóg do wózka, gdyż był w stanie je utrzydach. – Syn miał m.in. codzienne korekcje kręgo- mać – uzupełnia mama.
słupa, okłady para�nowe, stymulację neuroloByłoby cudownie, gdyby wyjazd do Trugiczną, masaże twarzy i całego ciała, różnorodne skawca udało się jeszcze powtórzyć. Na miejscu
ćwiczenia; w sumie kilka bitych godzin zabiegów spotkali dziewczynkę, która była tam po raz 27!
– relacjonuje mama chłopaka. Zajęcia prowadzą – Adrian pierwszy raz w życiu powiedział, że
tam najlepsi profesjonaliści, którzy intensywnie mógłby chodzić, gdyby dostał taką szansę. Miał
wykorzystują każdą minutę zajęć. – Naprawdę łzy w oczach – opowiada mama, raz jeszcze dziędają z siebie wszystko i tak prowadzą ćwiczenia, kując w imieniu swoim i syna za pomoc w zorgaże również pacjent daje z siebie wszystko – nie nizowaniu wyjazdu.
Podziel się z drugim
Kontynuujemy naszą akcję „Podziel się z drugim”, skierowaną z jednej strony do tych, którzy potrzebują rzeczy, na
które ich nie stać, z drugiej zaś do tych, którzy chcieliby
się z kimś podzielić.
Oto kolejne zgłoszenia:
– Wersalkę i 2 fotele, stan bardzo dobry, tel. 506-947-990.
– Telewizor LG Flatron, duży – tel. 13-463-45-29.
Równocześnie zachęcamy do dokonywania kolejnych
zgłoszeń. I przypominamy, że zgłaszane przedmioty mają być
rozdawane i nie można żądać za nie pieniędzy.
Wydawca: Miejska Biblioteka Publiczna w Sanoku.
Redaktor naczelna: Dorota Mękarska.
Redaguje zespół: Bartosz Błażewicz, Joanna Kozimor, Jolanta Ziobro.
Redaktor techniczny: Artur Kucharski. Korekta: Anna Strzelecka.
Redaktor wydania: Bartosz Błażewicz.
Adres redakcji: 38-500 Sanok, ul. Rynek 10, tel. 13 464 27 00.
Biuro Reklam i Ogłoszeń: tel. 13-464-02-21, fax: 13-463-16-34.
Druk: Media Regionalne Sp. z o.o. ul. Prosta 51, 00-838 Warszawa, Oddział w Kielcach,
Drukarnia ul. Mechaniczna 12, 39-402 Tarnobrzeg
Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo skracania i poprawiania tekstów, własnych tytułów
i śródtytułów. W sprawie reklam i ogłoszeń zapraszamy do biura ogłoszeń od poniedziałku do piątku w godzinach od 8.00 do 16.00. Za treść ogłoszeń,
reklam i listów redakcja nie odpowiada. Zastrzegamy sobie prawo do odmowy przyjęcia ogłoszenia. Objętość listów nie powinna przekraczać trzy
czwarte strony maszynopisu. Teksty opracowane na komputerze przyjmujemy jedynie na nośnikach cyfrowych lub pocztą elektroniczną. Numery
archiwalne do nabycia w redakcji. Prenumerata – tel. 13 464 02 21 lub oddziały „Ruch” SA.
*28 lipca na ul. Dworcowej
funkcjonariusze skontrolowali 53-letniego kierowcę kii,
mężczyzna w wydychanym
powietrzu miał 0,22 mg/l alkoholu.
*29 lipca pokrzywdzony powiadomił, że za pomocą portalu internetowego kupił konsolę do gry marki Play-Station
za 1080 zł, mimo dokonania
wpłaty nie otrzymał towaru.
*1 sierpnia na ul. Konarskiego
kierowcę mitsubishi. Mężczyzna prowadził samochód pod
wykazało 0,85 mg/l. Tego samego dnia na ul. Rymanowskiej policjanci skontrolowali
49-letniego mężczyznę jadącego �atem uno. W wydychanym
powietrzu miał 0,82 mg/l.
Kierowcę pod wpływem alkoholu zatrzymano też na ul.
Królowej Bony. 32-latek prowadził mercedesa, mając
w organizmie 1,40 mg/l alkoholu.
*26 lipca w Załużu doszło do
kradzieży. Pokrzywdzona zawiadomiła, że sprawca, wykorzystując jej chwilową nieobecność i nieuwagę, z domku
letniskowego ukradł biżuterię,
której wartość oszacowano na
około 10 tys zł.
*29 lipca w Jurowcach policjanci zatrzymali 44-letniego
motorowerzystę, który był po
spożyciu alkoholu. Badanie
wykazało 0,11 mg/l.
*31 lipca w Czerteżu funkcjonariusze zatrzymali 20-latka
jadącego �atem. Mężczyzna
w organizmie miał 0,55 mg/l
alkoholu. Dwa dni później
w Pisarowcach policjanci
skontrolowali kierowcę opla.
31-latek w wydychanym powietrzu miał 0,32 mg/l alkoholu.
*3 sierpnia w Komańczy policjanci zatrzymali 21-letniego
rowerzystę. Mężczyzna był
pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało 0,65 mg/l.
*29 lipca 18-latka zawiadomiła, że na portalu internetowym
za 643 złote kupiła telefon komórkowy, jednak zamówionego towaru nie otrzymała.
*30 lipca w Nadolanach doszło do kradzieży. Pokrzywdzona zawiadomiła, że nieznany sprawca dostał się na
piętro budynku i ukradł złotą
i srebrną biżuterię. Kobieta
straty oszacowała na 2 tys zł.
KOMUNI�T
Do Komendy Powiatowej Policji w Sanoku zgłosił się mężczyzna, który podczas łowienia ryb na rzece San (w okolicach miejscowości Liszna)
znalazł czerwone pudełko,
w którym była wiatrówka Magnum prod. rosyjskiej A 101
4,5 mm oraz magazynek.
Wiatrówka została zabezpieczona w komendzie policji.
Właściciel proszony jest
o kontakt z KPP: ul. Witkiewicza 3, pok. 229 lub pod nr
telefonu (13) 46 57 407.
Jak już kilkakrotnie informowaliśmy, mieszkańcy Posady
nie odpuszczą tematu rozbudowy cmentarza przy ulicy Lipińskiego i włodarze, mimo braku pieniędzy i entuzjazmu
wśród radnych, muszą się jakoś z tematem uporać. Na razie jest wstępna decyzja o budowie kolumbarium w granicach istniejącej nekropolii.
lumbarium – uważa Kazimierz Glazer, społecznik
i członek Rady Para�alnej,
który od lat działa na rzecz
rozbudowy cmentarza przy
ulicy Lipińskiego.
Prawie autostrada! W ostatnim czasie została wyasfaltowana alejka w najnowszym kwartale cmentarza przy ul. Lipińskiego. Wcześniej, na wysypanej grubym klińcem dróżce można było połamać
sobie obcasy. Jak dowiedzieliśmy się od Wojciecha Rudego, kierownika Zakładu Dróg Miejskich,
położono 140-metrowy dywanik asfaltowy. Wartość prac – 21,5 tys. zł bru�o.
Kościół usilnie zaleca grzebanie ciał zmarłych, a kremację
dopuszcza. Obrzędy pogrzebowe, w tym msza święta, powinny odbywać się przed spaleniem ciała.
– Jak nie ma gdzie ludzi
chować, nie ma wyjścia, choć
wiem, że wiele osób, szczególnie w moim wieku, ma inne
zdanie. Tematu rozbudowy
cmentarza na Posadzie nie
odpuścimy, jednak na razie
niech będzie chociaż to ko-
Wojskowy piknik przed zamkiem
Na najbliższy czwartek (13
sierpnia) zaplanowane zostały obchody Święta Wojska
Polskiego. Uroczystości organizuje Wojskowa Komenda
Uzupełnień przy współudziale władz powiatu miasta i gminy Sanok. Całość rozpocznie
się o godz. 11 przemarszem
spod budynku Towarzystwa
Gimnastycznego „Sokół” na
plac św. Jana, gdzie nastąpi
uroczysty apel i ceremonia
złożenia wiązanek pod pomnikiem „Synom Ziemi Sanockiej”. Następnie (godz.
12) przewidziano piknik wojskowy na zamkowym dziedzińcu. Nie zabraknie koncertu orkiestry żołnierskiej
i stosownego poczęstunku,
będą też występy lokalnych
Za ogromną niespodziankę urodzinową,
która była dla mnie dużym
zaskoczeniem i bardzo mnie wzruszyła,
mamci Bożence, Madzi, Piotrkowi,
Paulince, Pelkowi, Wojtkowi, Monice,
Damiankowi, Kubusiowi, Szymusiowi,
Gosi i Oliwii oraz moim kochanym
dzieciom Julci i Filipkowi,
które dochowały
Dziękuję, Kochani – Dorota
wiceburmistrza Edwarda Olejki, Wydział Inwestycji i Remontów Kapitalnych Urzędu
Miasta zwrócił się do Wydziału Geodezji, Architektury
o wydanie decyzji o ustaleniu
dla przyszłego kolumbarium.
Miałoby ono powstać w granicach istniejącego cmentarza –
wzdłuż nowej alei, w sąsiedztwie parkingu.
Wierchy wrócą
– Chwała Bogu, że na „Wierchach” nie powstanie kolejna
galeria, która przyniesie pieniądze zagranicznym �rmom –
mówił Roman Babiak, który
przez wiele lat kontestował po-
Zostaliśmy poinformowani, że w parku miejskim lokum
urządził sobie bezdomny, któremu za łóżko służy jedna ze
znajdujących się tam ławek. Jak twierdzi czytelniczka, mężczyzna w parku załatwia też swoje potrzeby �zjologiczne.
Mieszkankę Sanoka zaniepokoiły również organizowane tam
w czasie weekendu libacje alkoholowe, których ślady w poniedziałkowy poranek można napotkać na każdym kroku.
– Od czterech lat spaceruję w miarę możliwości interwepo parku. W tym czasie ani niować, jednak nie są w stanie
razu nie natknęłam się na psie być jednocześnie w każdym
odchody, natomiast notorycz- zakątku miasta. Sytuację donie widuję pozostałości po datkowo utrudnia fakt, że
imprezach alkoholowych – w weekendy do dyspozycji jest
mówi nasza czytelniczka.
tylko jeden dwuosobowy paKobieta zastanawia się, trol, a punktów, które trzeba
dlaczego straż miejska nie doglądać, jest całe mnóstwo.
ukróci tego procederu.
Natomiast o bezdomnym, któMarek Przystasz, komen- ry miałby tam pomieszkiwać,
dant straży miejskiej, przyzna- komendantowi nic nie wiadoje, że podobnie jak w innych mo. – W ubiegłym roku dwie
częściach miasta, również osoby urządziły sobie lokum
w parku podejmowane są in- w parku, jednak po naszej interwencje wobec osób, które terwencji i rozebraniu konspożywają alkohol w miej- strukcji, pod którą sypiały, tego
scach zabronionych. Ostatnia typu sytuacje nie powtarzały
miała miejsce 4 sierpnia, w go- się – mówi Marek Przystasz. –
dzinach popołudniowych, gdy Gdybyśmy posiadali szczegópatrol napotkał tam trzy pijące łowe informacje na temat bezalkohol osoby. Dodaje, że domnego, na pewno zajęlibyfunkcjonariusze starają się śmy się sprawą – dodaje. aes
Nowa wizja mówi o przywróceniu obiektu do dawnej świetności. Kiedy okazało się, że stadion
przy ulicy Stróżowskiej nabył
prywatny inwestor Jerzy Domaradzki, stało się czymś bezdyskusyjnym, że miasto musi zainwestować w „Wierchy”. Budowa nowego obiektu jest nierealna, a
trudno wyobrazić sobie 40-tysięczne miasto bez stadionu. Dodatkowym czynnikiem mobilizującym do działań jest odrodzenie sanockiej piłki. W połowie
czerwca do urzędu miasta wpłynął wniosek o użyczenie stadionu, złożony przez Ekoball.
Niedawno rada miasta podjęła uchwałę o zmianie studium
uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz o przystąpieniu do sporządzenia MPZP „Wierchy I” –
podobnie jak kilka lat temu, tyle
że w odwrotnym kierunku. Teren przeznaczony pod budowę
obiektu wielkopowierzchniowego znów ma pełnić funkcje
rekreacyjno-sportowe.
Ostatnia interwencja straży miejskiej wobec osób spożywających alkohol w parku miała miejsce 4 sierpnia.
„Wierchy” – dla ludzi, piłki i sportu
Zdania na Posadzie na ten temat są podzielone. Kremacja
ciała i pochówki w kolumbarium to wciąż nowość i coś
obcego naszej kulturze.
Z drugiej strony brakuje terenów i pieniędzy na budowę
nowych cmentarzy. Zajmujące niewiele miejsca ściany
z niszami na urny stają się alternatywnym rozwiązaniem,
choć kremacja rodzi pewne
komplikacje przy pogrzebach
kościelnych. Jak wiadomo,
Wbrew obawom, ceny za
miejsca w kolumbarium nie
są aż tak wygórowane. – Zgodnie z zarządzeniem burmistrza z 2014 roku, cena wynosi 2548 zł bru�o – uspokaja
awansem Jan Wydrzyński,
przewodniczący Komisji Infrastruktury Miejskiej, który
zaproponował budowę kolumbarium jako rozwiązanie
na dziś dla Posady.
Rozbudowa cmentarza,
póki co, utknęła w martwym
punkcie. Ze względów proceduralnych wojewoda uchylił
decyzję starosty o umorzeniu
postępowania w sprawie wydania pozwolenia na rozbudowę cmentarza (nie uwzględniono wszystkich stron postępowania). Czyli wniosek wraca do wydziału architektury
starostwa powiatowego. Można przypuszczać, że miasto
i tak nie dostanie pozwolenia
na budowę i będzie musiało
najpierw uchwalić studium
i miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. A to
potrwa przynajmniej kilkanaście miesięcy.
Nieoczekiwanie pojawiła
się też nowa perspektywa –
zakupu działek położonych
u stóp cmentarza, za potokiem. Podobno mieszkająca
w Poznaniu właścicielka jest
skłonna przekazać je miastu.
Wykorzystanie tego terenu
pod pochówki to pieśń – odległej – przyszłości, warto jednak myśleć perspektywicznie
i zapewnić sobie własność terenu.
Na razie alejka i kolumbarium Park powinien być
zamiast rozbudowy cmentarza wizytówką miasta
„Wierchy” wymagają gruntownej modernizacji.
czynania poprzednich władz
jako radny opozycyjny. Zadowolenia nie krył też Ryszard Karaczkowski, szef Komisji Oświaty, Kultury Sportu i Turystyki,
a zarazem trener sanockich siatkarek: – Sanok powinien mieć
swój stadion. Trudno o lepszą
lokalizację takiego obiektu.
W imieniu środowiska sportowego Sanoka mogę powiedzieć,
że jesteśmy zadowoleni z podjętej decyzji. Swoją drogą nikt
nigdy nie pytał sportowców
o zdanie na temat przyszłości
„Wierchów” – podsumował.
Przekonana nie wydawała się
tylko Teresa Lisowska, która
uważa, że „Wierchy” mają fatalną lokalizację, jest tam ciasno
i brakuje miejsc parkingowych.
Ryszard Bętkowski dopytywał
o koszty modernizacji.
stwierdził, że miasto musi mieć
stadion, który będzie służył nie
tylko piłkarzom, ale również
lekkoatletom. – To właśnie lekkoatletyka jest królową sportu
– akcentował. Dostosowanie
„Wierchów” do współczesnych
standardów i oczekiwań sanoczan będzie, oczywiście, kosztowne. Miasto nie ma pieniędzy
na tego typu inwestycje, dlatego
należy sięgnąć do funduszy ministerialnych i unijnych.
Niewykluczone, że do modernizacji stadionu przyczyni
się także Ekoball. Na razie trwają rozmowy o bezpłatnym użyczeniu „Wierchów”. Jest prawdopodobne, że klub zostanie
administratorem obiektu.
Jedna z czytelniczek zgłosiła się do nas po opuszczeniu oddziału chorób zakaźnych sanockiego szpitala. Jej zdaniem
panujące tam warunki są niedopuszczalne. Kobieta uważa, że oddział powinien być jak najszybciej odnowiony.
Tym bardziej, że pod placówkę podlega nie tylko Sanok.
duże usłonecznienie, silny wiatr
i przede wszystkim brak opadów – to sprawdzony przepis na
suszę. Można ją podzielić na
trzy etapy: meteorologiczną,
gdy występuje niedobór opadów, glebową, wówczas roślinom brakuje wody, a także hydrologiczną. Można o niej mówić, gdy jest niski poziom wód
W latach 2011–2013
w województwie podkarpackim w okresie letnim i jesiennym występowała susza hydrologiczna. Brak wody i wysychające zbiorniki najbardziej dawały się we znaki
rolnikom, dla których oznaczało to straty w plonach.
również poziom rzek w województwie podkarpackim był
najniższy od kilkudziesięciu
lat! Susza doskwierała też niektórym mieszkańcom prywatnych posesji, których studnie
zaczęły wysychać. Aby im pomóc, władze samorządowe organizowały dostawy wody.
Nie ma rolników,
są susze
Jerzy Skoczyński, kierownik
sanockiego oddziału Podkarpackiego Zarządu Melioracji
i Urządzeń Wodnych wyjaśnia, że problem suszy związany jest z dwoma głównymi
– Taki stan rzeczy wynika
między innymi z braku intensywnej gospodarki rolnej –
mówi. – Od lat ziemia nie jest
i woda zamiast wsiąkać w głąb
bardzo często tylko ścieka po
jej powierzchni. Drugą równie ważną przyczyną jest
urbanizacja terenów przyległych do rzek i zabudowa dolin rzecznych. Wielu mieszkańców osusza tereny swoich
posesji i odprowadza z nich
Kierownik wspomina, że
w latach 80. wprowadzono
program nawodnień. Jednak
społeczeństwo nie było zainteresowane tego typu rozwiązaniami, dlatego działań nie
kontynuowano. Natomiast
dziś częściej organizowane są
ponieważ to ich skutki mieszkańcom naszego powiatu doskwierają najbardziej.
Wody w Jeziorze
Solińskim wystarczy
Również w tym roku susza
dała o sobie znać.
– Poziom wody w rzekach
jest bardzo niski, także w Jeziorze Solińskim widać, że
wody ubyło, ale na pewno jej
nie zabraknie – dowiedzieliśmy się w wydziale zarządzania kryzysowego starostwa
Jeśli upały nadal będą się
utrzymywać, sytuacja może
się pogorszyć, na razie jednak
nie jest ona krytyczna i można spać spokojnie. Przedstawiciele starostwa zaznaczają
też, że do tej pory w wydziale
zarządzania kryzysowego nikt
nie zgłaszał problemów związanych z brakiem wody.
Lasy o krok
od kataklizmu
W czasie suszy szczególnie
niebezpiecznie robi się w lasach. Na Podkarpaciu najwyższy stopień zagrożenia przeciwpożarowego ogłosiła Regionalna Dyrekcja Lasów
Państwowych w Krośnie.
Oznacza to, że w ciągu dnia
spada poniżej 10 procent
i każde zarzewie ognia może
się przerodzić w kataklizm.
– Trzeci stopień zagrożenia będzie się utrzymywać
przez kolejne dni, dlatego
osób, które wchodzą do lasów,
o ostrożność – mówi Edward
Marszałek, rzecznik prasowy
O dużym szczęściu może mówić 20-letni mężczyzna, który
w poniedziałek został przygnieciony przez ciągnik rolniczy.
Z podejrzeniem urazu kończyn tra�ł do sanockiego szpitala.
Zdaniem dyżurnego synoptyka warszawskiego Instytutu
Wodnej w najbliższym czasie
nie mamy co liczyć na dłuższe
opady i ochłodzenie. Bardzo
możliwe są burze, nawet gradowe, ale będą one tylko
przelotne i nie wystąpią we
wszystkich częściach województwa podkarpackiego.
W dalszym ciągu towarzyszyć
nam będzie fala upałów.
– W czasie weekendu zapowiada się słoneczna pogoda, temperatury mogą dochodzić nawet do 36 stopni Celsjusza – mówi. Także kolejny
tydzień nie przyniesie desz- Personel szpitala dokłada starań, by oddział prezentował
czu. – Nadal będzie pogodnie się schludnie.
i sucho – dodaje synoptyk.
Utrzymujące się przez
dłuższy czas upały mogą pogorszyć sytuację w naszym
regionie i sprawić, że problem
suszy stanie się jeszcze poważniejszy.
Gmina Sanok zaprasza na IX Kermesz Karpackich Smaków,
którego gwiazdą będzie grupa ŁZY. Impreza już w następną
niedzielę (16 sierpnia) na Rynku w Mrzygłodzie.
ŁZY na „Kermeszu”
piękne stroje, wyborne smakołyki kuchni podkarpackiej,
nietuzinkową muzykę, oryginalne rękodzieło, kultywowane z pokolenia na pokolenie
zwyczaje. Podczas tej imprezy
– od lokalnego przysmaku do
nurtu muzycznego.
Szczegółowa zapowiedź imprezy w następnym numerze. (b)
Piknik w Czerteżu
MACIEJ DUFRAT
niczy, który zsunął się do rowu
częściowo wypełnionego wodą.
Aby wydostać poszkodowanego, należało unieść pojazd. Po
udanej akcji wyciągnięcia rannego, zakończonej około godziny 21, mężczyzna został przetransportowany do szpitala. Po
badaniach okazało się, że
w chwili wypadku był pod
„Kermesz” już od 9 lat wpisuje się w kalendarz imprez ziemi sanockiej. Jego ideą jest
popularyzacja różnych form
muzycznych regionu Karpat,
promocja swojskiego, tradycyjnego jadła i rzemiosła artystycznego. Podczas święta
Gminy Sanok organizatorzy
chcą zaprezentować, jak wspaniały jest nasz folklor, czyli
przez ciągnik
Do zdarzenia doszło około godziny 19.30 na polach uprawnych w Odrzechowej. Jako
pierwsza do poszkodowanego
dotarła karetka pogotowia. Dwa
zastępy PSP zjawiły się około
godziny 19.50. W akcji uczestniczyły również jednostki: OSP
Besko, OSP Odrzechowa oraz
OSP Długie. Na miejscu okazało się, że mężczyzna został unieruchomiony przez ciągnik rol-
RDLP w Krośnie. – Nie zamykamy lasów i zapraszamy
do ich odwiedzania, ale z rozwagą.
Od wiosny na terenie województwa podkarpackiego
doszło do 24 pożarów, które
w sumie pochłonęły 5,5 hektara lasów.
– W porównaniu z pozostałymi regionami Polski nie
jest to dużo, lasy na Podkarpaciu należą do najmniej palnych w całym kraju – dodaje
Edward Marszałek.
Czytelniczka docenia jednak personel szpitala, który dokłada wszelkich starań, by poprawić panujące tam warunki.
– Pracownicy robią, co
mogą, by dało się tam przebywać. Nie ponoszą winy za stan
budynku – mówi.
Lek. med. Stanisława Warzycha, ordynator oddziału zakaźnego, przyznaje, że remont
jest potrzebny. Dodaje też, że
od dawna zabiega o to, by został
przeprowadzony. Jednak ze
względu na trudną sytuację �nansową szpitala nie jest to proste i wymaga czasu.
– Aktualnie trwa remont na
pulmonologii, dyrektor deklarował, że jak tylko się on zakończy, ekipa zacznie prace na oddziale zakaźnym – dodaje doktor Stanisława Warzycha.
Ordynator zdaje sobie też
sprawę, że w niektórych salach
jest ciasno, jednak innych pomieszczeń do dyspozycji szpital
nie ma, stara się więc możliwie
najlepiej zagospodarować, te
Lato i jesień to pory roku, które mogą przynieść suszę.
W poprzednich latach na Podkarpaciu pojawiały się problemy z zasobami wody. Wówczas w wielu miejscowościach władze samorządowe musiały zadbać o dostawy dla
mieszkańców. Ostatni upalny czas i brak deszczu może
sprawić, że problem powróci.
– Z zewnątrz budynek prezentuje się schludnie, ale warunki
panujące w środku są o wiele
gorsze – mówi wzburzona
mieszkanka Sanoka. – Przede
wszystkim powinno liczyć się
dobro pacjenta. Chory musi
mieć zapewnione możliwie najlepsze warunki. Zwłaszcza na
oddziale takim jak zakaźny!
Zdaniem czytelniczki sale
wymagają odmalowania, wymienione powinny też zostać
drzwi, które nie wyglądają estetycznie, natomiast w łazienkach
pilnie potrzebny jest gruntowny
– Ciekną krany, wanny są stare i można na nich dostrzec rdzę,
odpływy są pozatykane, tak nie
może być – wylicza kobieta.
Była pacjentka zwróciła
uwagę również na fakt, że sale są
zbyt ciasne i dla osób, które
ruchowe, przemieszczanie się
może być kłopotliwe.
– Miałam chorą nogę, dla
mnie dojście do łazienki było
nie lada wyzwaniem – dodaje.
Na najbliższą niedzielę zaplanowany został Wakacyjny Piknik
w Czerteżu, który odbędzie się na tamtejszym stadionie. Początek o godz. 15. Organizatorzy przewidują liczne atrakcje.
Wystąpią: Teatr „Fiku-Miku” z Rzeszowa, zespoły taneczne
„Dance” i „Space” z Niebieszczan, Orkiestra Dęta z Pakoszówki, zespoły mażoretek „Impuls”, Młodzieżowa Grupa Wokalna
ze Strachociny i Kapela „Biesiada”. Zapraszamy do wspólnej
TURYSTY�
Chatka Puchatka nie jest
już własnością PTTK
Prowadzę niewielki zakład mechaniczny, w związku ze spadkiem liczby zamówień chcę ograniczyć etat pracownikowi,
który ma umowę na czas określony z dwutygodniowym okresem wypowiedzenia bez podania przyczyny. W jaki sposób
Doskonale znane odwiedzającym Połoninę Wetlińską schronisko Chatka Puchatka nie prawie 20 lat toczył się zacięty
jest już własnością Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. 24 lipca obiekt spór. Zarzewiem kon�iktu była
został o�cjalnie przekazany Bieszczadzkiemu Parkowi Narodowemu.
decyzja podjęta przez władze
na początku lat 90. ubiegłego
wieku. Zachodzące wówczas
zmiany ustrojowe spowodowały, że tereny, na których znajduje
się chatka, przyznano Bieszczadzkiemu Parkowi Narodowemu. Przez kilkanaście lat
strony nie mogły dojść do porozumienia i ustalić, kto powinien
zarządzać obiektem. Sprawa
znalazła �nał w sądzie cywilnym. Po niemal 20 latach procesów prawa do schroniska przyznano BPN. 24 lipca w obecności obydwu stron i komornika
przedstawiciele parku przejęli
obiekt i zmienili szyld znajdujący się na ścianie budynku. Wygląda na to, że póki co będzie to
jedyna zmiana, jaką zaobserwują odwiedzający schronisko.
– Nie chcemy zamykać
Miłośnicy Chatki Puchatka mogą odetchnąć z ulgą, obiekt nie zostanie zlikwidowany.
obiektu – mówi Leopold BeBudynek, w którym obecnie łosezonowe. Z czasem przebu- czadach. Wodę do budynku kier, dyrektor BPN. – Podpisalimieści się Chatka Puchatka po- dowano strych, urządzając dowozi się z odległego źródła. śmy już wstępne porozumienie
wstał w latach pięćdziesiątych. w nim dwa pokoje noclegowe. W chatce panują raczej spartań- z Ludwikiem Pińczukiem,
Początkowo był to wojskowy Dotychczasową salę zbiorową skie warunki, mimo to turyści z którym chcemy współpracopunkt obserwacyjny. P�K zamieniono na małą świetlicę coraz chętniej ją odwiedzają. wać. Także GOPR i IMGW
przejął obiekt w 1956 roku. Jed- turystyczną. Wygospodarowa- Połonina Wetlińska, gdzie się nadal będą mieć swoje stacje
nak uruchomienie schroniska no też pomieszczenie, w którym znajduje, jest jedną z najwięk- w Chatce Puchatka.
było nie lada wyzwaniem, głów- urządzono dyżurkę Górskiego szych atrakcji turystycznych
Władze parku deklarują też,
nie ze względu na fakt, że nie Ochotniczego Pogotowia Ra- Bieszczad. Zwiedzający chętnie że w najbliższym czasie w schromiało ono połączenia komuni- tunkowego. Stacjonuje tam spędzają tu czas nie tylko w le- nisku przeprowadzony zostanie
kacyjnego ze światem, a dojście ono po dzień dzisiejszy.
cie, ale również w zimie. Stałym remont.
do niego wymagało kilkunastu W spartańskich
punktem na ich mapie jest wła– Poszukujemy pieniędzy
godzin marszu. Między innymi warunkach
śnie Chatka Puchatka. Przez na modernizację budynku – doz tego powodu przez prawie dwa Niemal przez cały czas schroni- lata stała się ona symbolem gór daje dyrektor BPN. – Planujelata stało opuszczone. Pozosta- skiem zarządza Ludwik Piń- i z roku na rok bije rekordy fre- my prowadzić w schronisku zawiony bez opieki budynek ule- czuk. Jest on jednym z najbar- kwencji. Większość turystów jęcia edukacyjne dla młodzieży,
gał dewastacji i zniszczeniu. Jego dziej znanych bieszczadzkich nie wyobraża sobie pobytu która zajmowałaby się ochroną
ratowania podjęli się harcerze, pionierów i najstarszym ratow- w Bieszczadach bez odwiedze- przyrody. Na razie jednak nie
których wspomógł okręg P�K nikiem GOPR. Osoby, które nia chatki.
wiemy, jak dokładnie miałoby
w Rzeszowie. Od tego czasu miały okazję go poznać, przy- Kon�ikt sprzed 20 lat
to wyglądać. O szczegółach
Chatka Puchatka zaczęła działać znają, że bez niego chatka nie Niewiele osób wie, że między będę mógł mówić dopiero za
jako sezonowe schronisko. Na- byłaby taka sama.
P�K, który zarządzał budyn- jakiś czas.
tomiast w 1967 roku, po grunObiekt jest najwyżej poło- kiem, a władzami Bieszczadzaes
townym remoncie, stało się ca- żonym schroniskiem w Biesz- kiego Parku Narodowego od
Piękne ostańce, morze traw
JERZY SZLACHCIC (2)
Kto był, nie żałował. Kolejna wyprawa w ramach niedzielnych wycieczek za miasto z przewodnikiem P�K
poprowadziła przez wyciąg
narciarski w Karlikowie.
Pod względem widokowym
trasa okazało się bardzo
Na szlak wyruszyło 39 osób.
zdecydował się na łatwiejszy
wariant trasy. Przy prehistorycznych ostańcach – które
były jednym z celów wyprawy
– grupa zatrzymała się na dłuższy postój. Dalsze wędrowanie z lasu na Walachowski Wierch przyjacielska atmosfera wśród do Starego Jawornika i drogą
wygodną dróżką było niczym – czystą przyjemnością. Lato wędrowców. Na koniec przej- wzdłuż doliny do autokaru.
spacerek po parku, a wyjście w pełni, cudne widoki wokół, ście przez morze złotych traw Marzenie!
Trasa następnej wycieczki (niedziela, 9 sierpnia) poprowadzi
do „krainy żubra” przez Bystre
(kamieniołom), Rezerwat Gołoborze (źródło wód arsenowych), dolinę nieistniejącej wsi
Huczwice, Jezioro Bobrowe
(platforma widokowa), Rabe.
Wpisowe 25 zł (dzieci
i członkowie) i 30 zł (sympatycy). Wyjazd o godz. 9 spod
Kau�andu. Zapisy w biurze
P�K, tel. 13 46 321 71.
– Serdecznie zapraszam na wycieczkę Doliną Potoku Rabskiego.
Będziemy poruszać się nowymi ścieżkami wytyczonymi przez Nadleśnictwo Baligród, które w ostatnim czasie mocno zajęło się promocją regionu. To tutaj, przy odrobinie szczęścia, podczas wędrówek możemy spotkać mieszkańców karpackich lasów, czyli żubra,
wilka, a nawet niedźwiedzia. W trakcie naszej wycieczki odwiedzimy Rezerwat Gołoborze – rumowisko skalne, a także spróbujemy
wód arsenowych wypływających przy Rabskim Potoku. Poszukamy
kryształu górskiego przy jednym z czynnych kamieniołomów, gdzie
będzie widoczna odkrywka �iszu karpackiego. Nasz cel to dotarcie
do Jeziorka Bobrowego pod górą Chryszczata 997 m. n.p.m. Jeziorko to jest wpisane w krajobraz bieszczadzkich gór. Na trasie przewidziane jest również ognisko, przy którym odpoczniemy podczas
opisanej sytuacji należy
skorzystać z instytucji
wypowiedzenia zmieniającego
warunki pracy i płacy, które
uregulowane zostało w art. 42
kp. Wypowiedzenie zmieniające warunki pracy i płacy stanowi możliwość jednostronnego wypowiedzenia warunków pracy i płacy uzgodnionych wcześniej pomiędzy
stronami stosunku pracy. Wypowiedzenie zmieniające jest
dopuszczalne w tych przypadkach, w których możliwe jest
wypowiedzenie umowy o pracę, co oznacza, że nie może być
ono zastosowane w odniesieniu do umowy o pracę na czas
wykonywania określonej pracy oraz umowy na czas określony, gdy nie podlega ona wypowiedzeniu. W przedmiotowej sytuacji obowiązuje pana
dwutygodniowy okres wypowiedzenia.
Wypowiedzenie zmieniające warunki pracy i płacy należy sporządzić na piśmie.
również informacja o tym, że
pracownik ma pełne prawo
do odwołania się do sądu pracy od tej decyzji. Jeżeli pracownik przed upływem połowy okresu wypowiedzenia nie
złoży oświadczenia o odmo-
Radca Prawny Marta Witowska
z Kancelarii Radcy Prawnego
ul. Kazimierza Wielkiego 3/21
wie przyjęcia zaproponowanych warunków, uważa się, że
wyraził zgodę na te warunki.
Co więcej pismo pracodawcy
wypowiadające warunki pracy lub płacy powinno zawierać pouczenie również w tej
sprawie. W razie braku takiego pouczenia, pracownik
może do końca okresu wypowiedzenia złożyć oświadczenie o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków.
pracy ( Dz. U. 2014.1502 t. j.)
W najbliższy weekend w Muzeum Budownictwa Ludowego zorganizowana zostanie VI edycja międzynarodowego
Festiwalu „Karpaty Zaklęte w Drewnie”.
Pierwszego dnia (8 sierpnia)
dla wszystkich chętnych przygotowano „Festiwal Filmów
o Karpatach”. W zaaranżowanym na terenie skansenu kinie
plenerowym od godziny 20.00
będzie można obejrzeć: „Z Polski do Polski”, „Zakapiorskie
Bieszczady” czy „W poszukiwaniu źródeł Sanu”. Natomiast
w niedzielę zabawa zacznie się
o godzinie 15.00. W programie
jarmark rękodzieła, gry i zabawy
leśne, akcja artystyczna Piotra
Worońca (rzeźba) i „Drewno
w kolorze” – akcja międzynarodowego pleneru z Woli Sękowej. Nie zabraknie też występów wokalnych. Na scenie zaprezentują się: Melisa Blues
Band, Bandoska i gwiazda wieczoru – Tołhaje. Imprezę poprowadzi Stanisław Jaskułka –
aktor i Ambasador Ziem Górskich.
p. dr Małgorzaty Trawińskiej,
p. dr. Wojciecha Biernikiewicza
i p. dr. Adama Chybiły
za bezinteresowną pomoc i opiekę w chorobie
Stanisława Re�ingera
śp. Stanisława Re�ingera
KULTU�
nik druku. Początkowo cięła
głównie linoryty, obecnie tworzy wklęsłodruki, rytując na
blasze miedzianej igłą, rylcem
Wystawę prac Hanny T. Głowackiej można podziwiać do końca sierpnia.
Hanna T. Głowacka urodziła
się w 1953 roku w Poznaniu.
Ukończyła studia na Wydziale Projektowania Plastycznego poznańskiej Państwowej
Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych. Zajmowała się pro-
jektowaniem wnętrz, wystawiennictwem, a później gra�ką użytkową (wydawnictw,
ilustracji, reklam, opakowań
i tkanin). Uprawia gra�kę
warsztatową, która łączy w sobie ogół artystycznych tech-
i ruletką, a także trawiąc
i łącząc różne techniki. Ta
technologiczna ewolucja widoczna jest również w ekslibrisach, które najczęściej są
ozdobne. Głowacka wykonała
ich blisko dwieście. Artystka
jest również mistrzynią miniatur gra�cznych, chociaż
nie stroni od większych form.
Od 1984 roku wzięła udział
w ponad stu wystawach, przeglądach i konkursach w kraju
i za granicą, miedzy innymi
w Belgii, Danii, Chinach,
Hiszpanii, Finlandii, Kanadzie, Turcji i we Włoszech.
Jest laureatką wielu nagród
i wyróżnień. Na Międzynarodowym Biennale Ekslibrisu
Współczesnego w Malborku
przyznano jej sześć medali
honorowych oraz drugą nagrodę w 2013 i 2015 roku.
Natomiast na Międzynarodowym Biennale Małej Formy
Gra�cznej i Ekslibrisu w Ostrowie Wielkopolskim raz
i dwukrotnie drugą. Warto też
wspomnieć, że prezentowała
swoje prace na trzynastu wystawach indywidualnych.
Wernisaż prac artystki odbędzie się 7 sierpnia (piątek),
o godzinie 18.00. Wystawę
będzie można oglądać w bibliotecznej Galerii „20” do
końca sierpnia.
Opr. aes
Odświeżono wystawę ikon karpackich
Odświeżona wystawa robi niesamowite wrażenie
starsze z nich pochodzą z XV
wieku, natomiast najmłodsze
z początków XX. Kolekcja
ułożona jest chronologicznie
i mieści się w trzech salach. Dodatkowo zbiór rozłożono w taki
sposób, by stanowił przegląd
ewolucji ikonogra�i kościoła
SIOST� MOJEJ SIOSTRY
Książka z wartką akcją, dzięki
czemu czyta się ją szybko.
Wszystko jest ukazane „w pigułce”, żadnej z kwestii autorka dostatecznie nie rozwija.
Bohaterowie wydają się trochę sztuczni, choć główna –
Hania – wzbudza sympatię.
Zakończenie rewiduje jednak
ocenę jej osoby. Sztywny podział na złych i dobrych, białych i czarnych, bez pośrednich odcieni, trochę unaiwnia
całą fabułę. Hania jest oczywiście z tych dobrych, Kaja to ta
całkowicie zła. Mało wiarygodna wydaje się przemiana
Kai w dobrą, jak i kilka innych
sytuacji. Akcja książki dzieje
się również w Bieszczadach,
więc wszyscy sanoczanie dobrze wiedzą, ile czasu potrzeba na dojechanie tutaj z Warszawy, zwłaszcza zimą. Młodzi
zakochani wyruszają „równo
ze świtem”, czyli z pewnością
nie wcześniej niż o 7.00. Dojeżdżają na miejsce, zastając
zdewastowany dom, sprzątają,
jadą do jakiegoś miasta, do
marketu budowlanego, robią
zakupy, wracają przez zaspy,
instalują sanitariaty i... są już
zmęczeni, bo właśnie wybiła
14.00!! Dla nas, tutaj mieszkających, to wielka wpadka czasowa.
Perypetie sióstr są zawiłe.
Dziewczyny różnią się od siebie niczym ogień i woda, reagują na sytuacje życiowe zabawnie, chwilami jednak schematycznie. Ale... nie wpłynęło
to na przyjemność czytania.
„Siostra mojej siostry” to powieść o siostrzanych relacjach,
o miłości, o współczesnym
świecie ludzi pędzących po
szczeblach kariery i biorących
udział w wyścigu po popularność. Trzeba docenić autorkę
zarówno za warsztat, jak i pomysłowość. Być może zaprosić do wizyty w Sanoku. Wtedy będzie miała okazję zwery�kować samodzielnie ilość
czasu potrzebną na dojazd,
a my, czytelnicy, zadamy jej
wiele pytań o dorobek literacki. Składa się nań sześć powieści: „Jak u siebie”, „Koniec
świata”, „Dziś jak kiedyś”, „Kobiety z odzysku”, „Pokręcone
losy Klary”. I niech nam opowie historię swojego psa, który bezpośrednio przyczynił
się do tego, że została pisarką. Tę książkę polecam
wszystkim, którzy pragną relaksu i odpoczynku czy chcą
oderwać się od codziennych
obowiązków i szarej rzeczywistości. Z powieścią tą na pewno miło spędzicie czas na parkowej ławce czy działkowym
leżaku. Jest lekka, nie brakuje
w niej humoru, nadaje się zdecydowanie na poprawę nastroju – bardziej niż do głębszych rozważań.
M. KRACZKOWSKI
Wystawę „Ikon Karpackich” od 17 lat można podziwiać w Muzeum Budownictwa Ludowego. Ostatnio
jednak nabrała ona zupełnie
nowego wyrazu. Władze
skansenu zdecydowały się
odnowić ekspozycję.
Wystawa mieści się w specjalnie zaadaptowanym na ten cel
murowanym budynku, pochodzącym z 1990 roku, który został przeniesiony z miejscowości Nowosiółki koło
Baligrodu. Na wystawę ikon
składa się około 200 eksponatów, ze zbiorów z zakresu
sztuki cerkiewnej.
Muzealna kolekcja powstała w latach 60. ubiegłego wieku,
w efekcie przeprowadzonej akcji ratowania i zabezpieczania
wyposażenia cerkwi nowosądeckiej. Zorganizowały ją – na
terenach objętych przesiedleniami po zakończeniu II wojny
światowej – służby konserwatorskie ówczesnego województwa rzeszowskiego. Na wystawie zaprezentowane zostały
najatrakcyjniejsze i najciekawsze ikony z całego zbioru. Naj-
IZABELA ZIRPEL-TWORAK
Na kolejny koncert zaprasza
Restauracja NoBo Cafe.
Już dzisiaj zagra tam grupa
GalHan.
Proponowana przez zespół
muzyka łączy w sobie elementy rocka, bluesa i grunge’u.
Więcej informacji o grupie na
stronie galhan.pl.
koncertu o godzinie 20, wstęp
jak zawsze wolny. Obowiązuje
9 sierpnia odbędzie się kolejny spacer śladami sanockich jednak rezerwacja miejsc pod
Żydów. Tym razem Arkadiusz Komski zaprasza na krótką nr tel. 13 46 42 400.
opowieść i spotkanie na nowym cmentarzu żydowskim
przy ul. Głogowej.
Autorami ekspozycji są
Romualda Grządziela i Andrzej Szczepkowski. Otwarto
ją w rocznicę 40-lecia istnienia Muzeum Budownictwa
Ludowego. Siedemnaście lat
później podjęto decyzję
o odświeżeniu wystawy: zastosowano nowe światło i ko-
lory, ściany pomalowano na
granatowo, czerwono i turkusowo, dodano ciepłe, punktowe światło, które skierowano
na ikony.
Wystawę można podziwiać od wtorku do niedzieli,
od godziny 9.00 do 15.30.
Do ostatniej wojny ta założona w XIX wieku nekropolia
była ciasno wypełniona nagrobkami, co potwierdzają
zachowane fotogra�e. Piękne
marmurowe stele sąsiadowały
z prostymi i tanimi z betonu.
Kiedy Żydzi odwiedzali groby
swoich bliskich? Jakie towarzyszyły temu zwyczaje? Co
wypadało robić na cmentarzu, a czego nie?
Dzisiaj Sanok nie jest
miejscem pielgrzymowania
grup chasydów, ale w prze-
szłości było inaczej. Dwór cadyka Dawida Szapiry przyciągał licznych wiernych szukających porad, duchowego natchnienia i wspólnej modlitwy.
Po śmierci cadyka odwiedzali
oni zapewne jego grób – do
dziś taką tradycję możemy
obserwować w Rymanowie
czy Leżajsku.
Ostatni pochówek na tym
cmentarzu został symbolicznie dokonany już po 1945 r.
i upamiętnia o�ary masowej
egzekucji z lat wojny. akom
W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sanoku od 7 sierpnia
można podziwiać wystawę prac Hanny T. Głowackiej, której gra�ki i ekslibrisy są ozdobą wielu kolekcji – tak krajowych, jak i zagranicznych.
WAM WSZYSTKO
W świecie grafik Hanny T. Głowackiej
W tym tygodniu w kinie dwie propozycje. Bajka animowana
„Mały Książę” – adaptacja książki francuskiego pisarza Antoine de Saint-Exupery. Tytułowy bohater �lmu opowiada swoją
historię pilotowi, którego samolot rozbił się na Saharze. Projekcja przez cały tydzień o godzinie 15.30 i 17.30. Natomiast
produkcja „Jurassic Word” przeniesie nas w świat dinozaurów. Naukowcy tworzą nowy gatunek gada – wkrótce sytuacja
wymyka się spod kontroli i dinozaur ucieka z parku. Film oglądamy przez cały tydzień o 19.30.
w piątek o godz. 12.00, mamy podwójne wejściówki na �lmy.
Letnie qui pro quo 5
Po czułych wyznaniach kobiety romantyzmu, Malwiny,
z krainy tesknot przenieśmy się do świata kilkorga przyjaciół z Gdańska. Tym razem do roku 1957, do szarej rzeczywistości Polski Ludowej.
Czas akcji debiutanckiej powieści gdańskiego pisarza
Pawła Huelle, bo o niej mowa, splata się w dziwny sposób
z wielką historią. Wydarzenia, które kształtowały historię
PRL-u: rok 1970, 1980 i miasto Gdańsk stanowią tu centrum. Istotne, że są one delikatnie wkomponowane i nie
burzą głównych wątków niesamowitej powieści, jaką jest
„Weiser Dawidek”.
Dlaczego mój wybór padł na
debiut Pawła Huelle? Bo
słusznie uznany został w roku
wydania (1987) za książkę
dekady, powieść zapowiadającą „nowe” w rodzimej literaturze. Przede wszystkim też
dlatego, że autor bezpośrednio nie odwoływał i nie angażował się w historię, ale też jej
nie lekceważył. To inny typ literatury, daleki od kontestacji
pokolenia Nowej Fali, inny
niż literatura nurtu chłopskiego popularnego w latach 70.
i 80. Swojska, owszem, ale
w inny sposób. To literatura,
która kultywuje symbol genius
loci – połączenie fascynacji
Gdańskiem Güntera Grassa
z realizmem magicznym Brunona Shulza. Zresztą każdy
z nas, czytając dojrzały debiut
Huellego, znajdzie w nim coś
znanego, a jednocześnie odkryje niesamowite zakątki literatury. To małe studium dorastania.
Weiser Daiwdek, jako tytułowy
bohater, to everyman, a w powieści bardzo zgrabnie miesza
się polityka z powieścią detektywistyczną, parabola przeplata
się z traktatem �lozo�cznym,
regionalizm z literaturą edukacyjną. „Weiser…” jest wreszcie
powieścią czasu „krótkich
spodenek”, niesamowitą a�rmacją dzieciństwa – nieważne,
że mającego miejsce w czasach
małej stabilizacji. Paweł, Piotrek, Szymek, Elka czy sam Dawidek nie patrzyli na świat przez
pryzmat historii. Dla dwunastolatków ważniejsze było strzelanie z parabellum do „zgniłozielonych Adolfów”, włóczenie się
po piwnicach, szukanie niewybuchów, odkrywanie sekretów
Bukowej Górki i Jelitkowa. Hi-
Piknik, Hyży i Enej
WWW.FABRYKAOBRAZU.PL
storia wkradła się jednak także
do ich świata – inaczej przecież
nie da się wytłumaczyć śmierci
jednego z nich w roku 1970.
Huelle, rocznik 1957 (nie
bez powodu jest to także czas
akcji), całe swoje dzieciństwo
i młodość przeżył w Polsce Ludowej, niemniej doświadczenie tamtego czasu opowiedział
chyba najpiękniej jak umiał.
Symbolicznie, ale bez patosu,
o poszukiwaniu utraconego,
o swojej tożsamości w wielokulturowym Gdańsku.
„Weiser Dawidek” to piękna i mądra książka, zrozumiała nie tylko dla obywateli
PRL-u czy Polaków. Uniwersalna – bo odwołująca się do
naszej wyobraźni, która
kształtuje się przecież głównie w dzieciństwie, niezależnie od odgórnie wytyczonych
wakacyjnym pomieszaniu sensów duży ruch.
Nic dziwnego, wszak skoro
wszyscy w letnich rozjazdach,
a wszystko w letnich rozkopach, to czemu język miałby
się nie rozjeżdżać i nie rozkopywać? I tak właśnie jest.
Z moich absolutnie nienaukowych obserwacji wynika, że najprościej powstają
konstrukcje typu „dwa w jednym”. Nie żeby reklamować jakiś produkt w stylu „szampon
i odżywka”, ale całkiem po prostu z nadgorliwości: chciałoby
się o czymś powiedzieć dosadnie, a skoro tak, to na wszelki
wypadek tworzy się kontaminacje, czyli łączy dwa różne
wyrażenia w jedno. No i konfuzja gotowa.
Ktoś powiedział, że odpoczywa, „beztrosko ciesząc się
spektakularnym widokiem”.
Najpierw zwróćmy uwagę na
końcówkę: często słychać
o tych „spektakularnych widokach”, ale przecież „spektakularny” to tyleż co… „widowiskowy”. A „widowiskowy widok” to, przyznamy, masło
maślane, czyli napuchnięta
forma, a w środku logiczna
czkawka. Gramatycznie to-to
zakazane jak w matematyce
dzielenie przez zero. Ale
w przytoczonej wypowiedzi
warto zwrócić jeszcze uwagę
na jej początek: zastanawia
mnie, czy można się cieszyć inaczej niż „beztrosko”. No nie
wiem, może i ktoś potra� cieszyć się troskliwie, ale czy gdy
pojawia się troska, to mówimy
jeszcze o radości? Mamy tu zatem, powiem niefachowo, za-
przeczenie „masła maślanego”
– dwie rzeczy tak się wzajemnie wykluczają, że aż stają się
niemożliwe. Tylko że autor
Inne kontaminacje, jakie
ostatnio zobaczyłem/usłyszałem? Proszę bardzo: „wiedziałem, że ich rozwalisz na łopatki”. No, albo „rozwalić”, albo
„kłaść/położyć na łopatki” – ale
żeby tak razem? Otóż właśnie ów
nadmiar wziął się z chęci perswazyjnej. Podobnie i w tym zdaniu:
„Proszę sobie nie dać wciskać
mitu, że kocha się tylko raz”.
Oczywiście wiadomo, że „wciska
się kit”, ale tu tym „kitem” został
„mit”. Notabene „mit, że kocha
się tylko raz” – to faktycznie kit,
bo „kocha się tylko raz” jest powiedzeniem, frazeologizmem,
ale żeby zaraz „mitem”? A gdzież
w tym „micie” heros, gdzie przygody, gdzie epicka narracja
i pieśń? No właśnie. Żaden to
„mit”, co najwyżej „porzekadło”.
Albo „przekonanie”.
Wiem, są wakacje i wiele
uchodzi na sucho (to porzekadło,
nie mit). Ale to jeszcze nie powód, żeby dać sobie tak wszystko
wciskać – czy to mit, czy kit.
Potrzebne dobre duchy
„Dobre Duchy” to nazwa
nowej płyty zespołu Angela
Gaber + trio. Muzycy pochodzący z różnych części
Bieszczad wspólnie pracowali nad repertuarem, „setkę” udało się nagrać w maju
– Jesteśmy prawie na mecie.
Stworzyliśmy, zarejestrowaliśmy i miksujemy właśnie nasz
muzyczny materiał. Aktualnie
Niespełna dwa miesiące po koncercie Dody kolejną imprezę muPamiętając udaną imprezę
zyczną szykuje Rodzinne Centrum Sportu i Rekreacji „Wiki”. Już na rozpoczęcie wakacji, możza dwa tygodnie – w sobotę, 22 sierpnia – sportowy piknik rodzin- na mieć nadzieję, że i na ich
ny, podczas którego wystąpią Grzegorz Hyży i grupa Enej.
zakończenie centrum „Wiki”
przygotuje świetną zabawę
Pod wieczór przyjdzie dla sanoczan. – Zapraszamy
Ponownie na stadionie przy ulicy Stróżowskiej zapowiada się czas na blok muzyczny. Jako całe rodziny z dziećmi. Do zocałodniowa impreza. Początek support wystąpi zespół Rom- baczenia na stadionie – mówi
w samo południe, a potem pey, grający muzykę disco Jerzy Domaradzki, właściciel
mnóstwo atrakcji – konkursy, polo. Po nim – gwiazdy wie- stadionu.
turnieje piłkarskie, pokaz zum- czoru: o godz. 19 na scenie
Koszt całodziennych bileby, zabawy dla dzieci, dmuchań- pojawi się Grzegorz Hyży, tów to 15 zł dla dorosłych i 10
ce i ścianka wspinaczkowa.
a o godz. 21 – grupa Enej.
zł dla młodzieży.
dźwięki dopieszcza nasz realizator Wojciech Lubertowicz.
Również okładka powoli nabiera realnych kształtów –
– Marzymy o tym, żeby tej jesieni trzymać płytę w rękach
i zagrać promujący ją koncert.
Dobre duchy szepczą, że jest
Aby tak się stało, muzycy
potrzebują wsparcia �nanso-
wego. Wszyscy, którzy chcą
pomóc im w wydaniu najnowszego, autorskiego materiału, mogą wpłacać pieniądze
za pomocą platformy polakpotra�.pl. Marzenie zespołu
może się spełnić, jeśli uda im
się uzbierać 5 tys. złotych. Na
osoby, które dołożą swoją cegiełkę i wesprą projekt Angeli
Gaber + trio, czekają ciekawe
Po raz pierwszy od czterech lat na trasie Zagórz-KomańWicemarszałek podkreśla,
cza znów pojawiły się pociągi. 1 sierpnia na dojazd do Ko- że jeżeli będą chętni do podrómańczy szynobusem zdecydowało się ponad 120 osób.
żowania koleją, to szynobus będzie kursował również w dni
pierwszego przejazdu oprócz powszednie. Wszystko jest w ręANETA SKÓBEL
turystów wsiedli do niego tak- kach ludzi, którzy muszą [email protected]
że przedstawiciele władz i pa- nić inne środki transportu na
sjonaci kolei, którzy walczyli rzecz kolei.
– Pociąg jest szybki, bezDecyzję o uruchomieniu o przywrócenie ruchu na linii
weekendowej linii pociągów 107. Wśród pasażerów znala- pieczny, komfortowy i tani.
turystycznych na trasie Jasło- zła się między innymi Maria Sama często podróżuję koleją
-Zagórz-Komańcza podjęły Kurowska, wicemarszałek wo- i zachęcam do tego innych – dodaje Maria Kurowska.
władze województwa. Na razie jewództwa podkarpackiego.
– Cieszę się, że uwierzyłam
jest to eksperymentalne rozwiązanie. Pociąg kursuje przez działającym na tym terenie pa- Pasjonaci
miesiąc, od 1 do 27 sierpnia, sjonatom i poparłam ich dąże- zmieniają świat
w soboty i niedziele. Szynobus nia. Akcja przyniosła efekt O reanimowanie linii kolejowej
przejeżdżający tą trasą jest i dziś pociąg, który przyjechał od dłuższego czasu walczyli też
komfortowym środkiem trans- do Komańczy, był pełny! Po regionalni pasjonaci: Jerzy Zuba,
portu, którym jednorazowo liczbie pasażerów widać, że za- Igor Wójciak i Adam Filar z Jasła.
– To od lokalnych działaczy
może podróżować nawet 260 interesowanie połączeniem
osób (120 miejsc siedzących kolejowym jest ogromne – wszystko się zaczęło – podkrei 140 stojących). W czasie mówi Maria Kurowska. – Na śla wicemarszałek. – Stale popodróż pociągiem zdecydowa- wtarzam, że pasjonaci zmieniają
li się ludzie z całej Polski, świat i wierzę, że tym, którzy
wśród pasażerów są udzielają się na tym terenie, uda
woje- się zmienić Bieszczady i otwowództwa lubuskie- rzyć je nie tylko dla osób majętgo, Łodzi, Tar- nych, które preferują inne, drożnowa i Kra- sze środki transportu, ale również dla wszystkich tych, którzy
chcą miło spędzić czas,
a do tej pory nie mieli
Na podróż szynobusem zdecydowali się ludzie z całego kraju.
czący około 46 km odcinek
i przekazały go w użyczenie
(wraz z budynkiem stacji) Januszowi Demkowiczowi. W maju tego roku pomysł wcielono
w życie i na trasie Zagórz-Krościenko zaczęło kursować 50
drezyn rowerowych. Na specjalne zamówienie wyprodukowano je aż w Gdańsku!
Wzorem zachodnich
Do utworzenia w Bieszczadach wypożyczalni drezyn
rowerowych przedsiębiorcę
zainspirowały trendy panujące na zachodzie Europy, tam
tego typu atrakcje są bardzo
popularne. Jak się okazało,
również w Polsce drezyny
Do Komańczy przyjechała Maria Kurowska, wicemarszałek województwa podkarpackiego.
– Dzisiejszy dzień jest najlepszym dowodem na to, że kolej
jest potrzebna i musi tutaj zostać
na stałe – mówi z radością Jerzy
Zuba, inicjator kampanii społecznej „KochamKolej.pl”. Uczestnikom akcji nie brakuje pomysłów
na rozwinięcie i ożywienie komunikacji kolejowej. – Chcemy
kontynuować cykl przejazdów
wakacyjnych, pojawiła się też
przetestowania i wdrożenia do
produkcji mikrobusu szynowego, który jedynie za część kosztów eksploatacji będzie woził pasażerów na tym odcinku. Rozmowy na ten temat są mocno zaawansowane, na razie jednak nie
chcę zdradzać szczegółów – wyjaśnia inicjator akcji „KochamKolej.pl”. – Do sukcesu naszego
przedsięwzięcia przyczyniło się
mnóstwo osób. Ja szczególnie
dziękuję koordynatorom: Damianowi Biskupowi, Adamowi
Filarowi, Igorowi Wójciakowi
i Tomkowi Święchowi. Cieszy
mnie też fakt, że grupa osób, które kochają kolej, stale wzrasta –
dodaje Jerzy Zuba.
Na stacji w Komańczy na
podróżnych czekał wójt gminy Stanisław Bielawka. Niespodzianką przygotowaną dla
pasażerów były pamiątkowe
przyciągają rzesze fanów.
Bieszczadzka wypożyczalnia
jest jedyną w Polsce i jedną
z największych w Europie.
Każdego dnia odwiedzają ją
– Do tej pory z naszej
oferty skorzystało kilka tysięcy osób – zdradza Janusz
Demkowicz.
W czasie przejażdżki grupom towarzyszy przewodnik,
który nie tylko umila czas opowieściami o historii regionu, ale
także czuwa nad bezpieczeństwem uczestników wycieczki.
Drezyny napędzane są siłą
ludzkich mięśni, dzięki temu
zwiedzanie i podziwianie okolicy można połączyć z trenin-
dukaty, które otrzymali, wysiadając z pociągu.
Aby zachęcić turystów do
podróżowania szynobusem, na
stornie kochamkolej.pl umieszczono kalendarz imprez, na
które można przyjechać pociągiem. Uruchomiono też
specjalny system rabatowy,
który osoby posiadające ważny bilet upoważnia do szeregu
zniżek i fantów. Firm i organizacji, które angażują się w akcję, z dnia na dzień przybywa.
GODZINY ODJAZDÓW POCIĄGU:
Komańcza 16:10 – Zagórz 17:01 – Sanok 17:12 – Krosno
18:08 – Jasło 18:40
Drezynami pojedziemy
ARCHIWUM BIESZCZADZKIE DREZYNY ROWEROWE
Od momentu, w którym
w Bieszczadach zaczęły kursować drezyny rowerowe,
turyści nie przestają się
nimi zachwycać. Ze względu na tak duże zainteresowanie,
przedsięwzięcia podjął decyzję o poszerzeniu działalności. Nowe trasy są już do
dyspozycji turystów!
Historia kolei w Bieszczadach
sięga 1874 roku – wówczas po
raz pierwszy przejechał tędy pociąg. Dodatkowo na trasie
utworzono dwa tunele kolejowe. Jeden z nich wybudowany
pod Przełęczą Łupkowską – jest
do dziś największy w Polsce.
Jednak z biegiem lat ruch kolejowy zaczął zamierać. W 2013
roku odcinek Zagórz-Krościenko (linia 108) znalazł się na
słynnej liście przeznaczonych
przez PKP PLK do „czasowego
wyłączenia z eksploatacji”.
Z tego powodu trasa przestała
być dostępna dla ruchu pociągów towarowych i pasażerskich.
Z inicjatywą stworzenia nowej
atrakcji turystycznej i wykorzystania nieczynnego odcinka
wyszedł Janusz Demkowicz,
który opracował projekt „Bieszczadzkie drezyny rowerowe”.
Przedsiębiorcy udało się do
swojego pomysłu przekonać
i Polskie Linie Kolejowe. Władze gminy przejęły od PLK li-
ANETA SKÓBEL (2)
Ponad 120 osób pokochało kolej
Od 4 sierpnia działa podstacja w Ustrzykach Dolnych, w której do dyspozycji turystów jest 10 drezyn.
giem. Centrum wypożyczalni
jest stacja w Uhercach, którą
wyremontowano i urządzono
według projektu zagórskiego
artysty – Karola Preiznera.
Nowe trasy,
Właściciel wypożyczalni – ze
względu na duże zainteresowanie drezynami i chęć wykorzystania całego odcinka linii –
zdecydował się poszerzyć swoją
działalność i utworzył podstację w Ustrzykach Dolnych.
Stamtąd amatorzy kolei mogą
dwiema nowymi trasami. Jedna
z nich biegnie w kierunku Krościenka, prawie do granicy
z Ukrainą, natomiast druga – do
zabytkowego dworca w Ustjanowej. Tamtejszy budynek pochodzi z 1876 roku. Podstacja
działa od 4 sierpnia. Na razie do
dyspozycji turystów w Ustrzykach Dolnych jest 10 drezyn.
Jednorazowo może z nich skorzystać ponad 40 osób.
– Jeśli wszystko pójdzie
zgodnie z planem, w przyszłym roku chciałbym zwiększyć liczbę pojazdów do 25 –
mówi Janusz Demkowicz.
Dzięki nowej atrakcji
Bieszczady stały się jeszcze
atrakcyjniejsze, a lokalni
przedsiębiorcy mają pełne
ręce roboty, ponieważ turystów stale przybywa.
* Do niedawna był pan znany w Sanoku jako współwłaściciel centrum „Ryś” i stacji benzynowej „Fux” na Dąbrówce.
W ubiegłym roku przedzierzgnął się pan w szeryfa z długim
coltem i zaczął robić w mieście
porządki. Zmiana ekipy rządzącej Sanokiem od dwunastu
lat to w dużej mierze skutek
pańskich działań...
– Nie zaprzeczam, że miałem
* Skąd się pan wziął w tym westernie?
– Do krytyki poprzedniej władzy zmusił mnie sposób sprawowania rządów w mieście.
* Co się panu nie podobało?
– Zaczęło się od zagospodarowania Rynku i centrum – uważam, że miejsca te zostały uśpio-
że wszedł z hukiem do polityki, zaczął pisać listy otwarte
i polemizować z władzą? Niemal każdego dnia lokalne
portale cytowały pańskie wypowiedzi.
– Po prostu transakcja „stadion
za stadion” wydała mi się, mówiąc delikatnie, dziwna. Oto jeden przedsiębiorca kupuje od
drugiego stadion przy Stróżowskiej, a potem oddaje go miastu
w rozliczeniu za Wierchy, a różnicę dopłaca w gotówce. Jaki to
ma sens? Na jakiej podstawie
pan burmistrz stwierdził, że
wartość stadionu przy ulicy
Stróżowskiej wynosi 3,2 mln zł?
Nie było przecież aktualnej wyceny i nie miał prawa operować
żadnymi kwotami. Z przygotowanej przeze mnie analizy wy-
wpuścić do Sanoka konkurencji.
– Był to po prostu mały eksperyment. Nie Fuks, tylko spółka
„Ryś” złożyła miastu ofertę, aby
mieć możliwość obserwowania
poczynań władzy. Choć przedstawiliśmy o wiele korzystniejszą ofertę niż przedsiębiorcy
z Rzeszowa – wyższą cenę za
Wierchy, więcej miejsc parkingowych, sal kinowych, itd. –
władze zupełnie nie zareagowały! A przecież gdyby zależało im
na interesie miasta, powinny natychmiast przystąpić do rozmów. Chodziło o sprawdzenie,
na ile działania rządzących są
* Następnie na celowniku szeryfa Fuksa znalazła się spółka
Galeria Sanok...
* Liczy pan na �nał sądowy?
– Nie tylko ja, ale również
NIK i audytor zewnętrzny
z Lublina, uważają, że miasto
poniosło stratę.
* Pańska krucjata okazał się
na tyle skuteczna, że doszło
do zmiany władzy w mieście. Miał pan ambicję wpłynięcia na wynik wyborów?
* W sprawie stadionów interweniowałem już wiosną. To
zbieg okoliczności, że akurat
zbliżały się wybory. Mam,
oczywiście, świadomość, że
gdyby nie moja krytyka,
zmian w mieście by nie było.
* Działał pan sam czy w porozumieniu z opozycyjnymi
radnymi, partiami?
– Jestem niezależny, działam
mówić, co myślę
Z dr. JANEM FUKSEM, przedsiębiorcą, audytorem rozmawia Jolanta Ziobro
ne i wyłączone z życia. Publicznie zabrałem głos w 2014 roku,
gdy burmistrz zapowiedział
przeprowadzenie tzw. kombinacji stadionowej.
* Jakie ma pan kwali�kacje,
by oceniać i punktować lokalne władze?
– Od lat 70. jestem zawodowo
związany z księgowością. Cały
czas podnosiłem kwali�kacje.
Uzyskałem tytuł biegłego księgowego i rewidenta, zdobyłem
tytuł doktora nauk ekonomicznych, jestem wykładowcą wyższych szkół. Mam bogate doświadczenie biznesowe. Pod
koniec lat 80. wyjechałem na
dwa lata do USA. Przy okazji
poznałem funkcjonowanie gospodarki rynkowej w wolnym
kraju. Po powrocie, razem
z braćmi, rozpoczęliśmy działalność gospodarczą. Założyliśmy
spółkę prawa handlowego i kupiliśmy działkę na Dąbrówce,
budując w 1991 roku pierwsze
w Sanoku i okolicy centrum
handlowo-usługowe. Nasza stacja paliw była jednym z pierwszych tego typu obiektów na
Podkarpaciu, która miała sanitariaty i przyjmowała płatności
kartą płatniczą. Spółka rozwijała się, realizując kolejne obiekty
handlowe w Sanoku i Lesku.
Obecnie wynajmujemy je �rmom sieciowym.
* Jest pan również właścicielem dwóch zabytkowych kamienic, przy ulicy Kazimierza
Wielkiego i na Podgórzu.
– To także własność spółki, której udziałowcami są moi bracia
i nasze rodziny.
* A biuro rachunkowe?
– To moja własna działalność
gospodarcza. Zajmuję się analizami oraz wydawaniem opinii
dla sądów i prokuratur z zakresu: �nansów, zarządzania, rachunkowości, ekonomii, marketingu.
* Wróćmy do transakcji „stadion za stadion”. Co tak poruszyło przedsiębiorcę mającego stabilny biznes i dochody,
nikało, że wartość obiektu nie
powinna przekroczyć 2 mln zł.
* W grę wchodziło jeszcze
spłacenie długów poprzedniego właściciela, czyli Stali.
– Nabywca Stróżowskiej spłacił
je dopiero w maju 2015 roku,
gdy odsprzedawał stadion.
W podanej przeze mnie kwocie
2 mln zł mieściła się także spłata
długu. Jestem pewien, że nie
pomyliłem się w swojej wycenie. Może warto zapytać nowego właściciela z Sanoka, za ile
kupił stadion.
* Jak, pana zdaniem, powinno to być załatwione, aby
nie budziło podejrzeń i wątpliwości?
– Należało sprzedać Wierchy
w drodze przetargu za przynajmniej 7 mln zł. Mając do
dyspozycji pieniądze, przystąpić do negocjacji z właścicielem
Stróżowskiej i kupić stadion za
ustaloną w wycenie kwotę. Bez
żadnego pośrednictwa, zamian
i kombinacji.
* Nie brak jednak opinii, że
przez pana miasto straciło poważnego inwestora, nie sprzedało Wierchów i straciło Stróżowską. Nie ma pan kaca?
– Wręcz przeciwnie. Trudno
przyjąć za prawdziwe wyjaśnienia inwestorów z Rzeszowa,
którzy mieli Spółkę Wierchy Sanok z kapitałem 5 tys. zł, zapowiedzieli zainwestowanie 80
mln zł i nagle wycofali się z powodu „złego klimatu w mieście”? Wydaje się, że po upublicznieniu sprawy wszyscy
uczestnicy stadionowej kombinacji uświadomili sobie możliwe konsekwencje.
* Zgłosił pan sprawę do prokuratury. Na jakim jest etapie?
– Prokuratura w Brzozowie
umorzyła ją, ale po moich wyjaśnieniach wznowiła postępowanie.
* Krytykował pan transakcję
„stadion za stadion”, a w końcu sam złożył ofertę na kupno
Wierchów. Zakrzyknięto, że
Fuks kombinuje, aby nie
– Byłem przekonany, że burmistrz sprzedał „Okęcie” pod
budowę galerii. Dopiero potem
dowiedziałem się, że nieruchomość została wniesiona jako
aport do spółki utworzonej
z prywatnym przedsiębiorcą,
w której miasto ma mniejszościowe udziały. Zdumiewające.
Dlaczego jedne podmioty muszą kupować działki na przetargu, a inne dostają je na tacy?
W 1991 roku nasza spółka nabyła od miasta parcelę za astronomiczną wówczas kwotę 900
tys. zł. Powstały miejsca pracy
dla 190 osób. Rolą władzy jest
tworzenie odpowiednich warunków do rozwoju biznesu,
a nie robienie jakichś niejasnych
biznesów. Jakie korzyści odniosło miasto, wnosząc nieruchomość do spółki Galeria Sanok?
Dlaczego nie odbył się konkurs
ofert przy tworzeniu spółki – jak
uchwaliła rada miasta – tylko
negocjacje? Jak zabezpieczono
interesy gminy? Gdyby w 2009
roku odbył się przetarg na Okęcie, miasto od ręki dostałoby
gotówkę w kwocie przynajmniej 3,3 mln zł, poprawiając stan
swoich �nansów. Zgadzam się
z Najwyższą Izbą Kontroli, iż
gmina utraciła kontrolę nad nieruchomościami, które wniosła
do spółki i nie uzyskała zakładanych korzyści.
* Nie zaprzeczy pan jednak,
że wejście na rynek konkurencji było panu bardzo nie
– Konkurencja jest czymś potrzebnym, z czym trzeba umieć
żyć. Jednak nie może tak być, że
władza wspiera wybrany podmiot, bo to rodzi patologie.
* Również sprawę Galerii Sanok zgłosił pan do prokuratury. Z jakim skutkiem?
– Wciąż trwa postępowanie.
* Podobno w lipcu przez kilka
godzin zadawał pan pytania
byłemu włodarzowi Sanoka.
– Owszem, prokuratura zgodziła się, abym mógł zadawać
* Nowa władza odwdzięczyła
się jednak, zatrudniając pana
na stanowisku audytora.
– O nic nie muszę zabiegać.
Jestem niezależny �nansowo, prowadzę działalność, wykładam na
mając wiedzę i doświadczenie, mogę
wesprzeć obecną
władzę. Zresztą,
mam zawartą
umowę tylko na
* Jakie są
owoce pańskich działań? Po
w MOSiR krytykowano, że nie
odróżnia pan straty od kosztów.
– Przychody minus
koszty dają wynik
�nansowy. Jeżeli
od przychodów,
jest to strata. Na
nic zaklinanie rzeczywistości słowami. Przypomina mi
się numer kabaretowy, gdzie lokalny
kacyk poucza dziennikarza, że widząc
w PGR zepsuty
traktor, zamiast pisać o jednym zepsutym kole, powinien
o trzech sprawnych.
jest wysoka,
gdyż jednostka generuje
i osiąga niskie, bo
zaledwie 15-procentowe, pokrycie
W działaniach poprzedniej władzy widać
swoiste rozdwojenie jaźni:
z jednej strony majątek był słabo wykorzystywany, a z drugiej
nadmiernie chroniony, bo tylko
w dwóch kontrolowanych przeze mnie jednostkach wydatki na
�rmy ochroniarskie wynosiły...
400 tys. zł rocznie. Po co miasto
ponosi takie wydatki, jeśli
wszystkie obiekty są ubezpieczone? To tylko jeden z licznych
przykładów nieprawidłowości.
* Jeździ pan po poprzedniej
ekipie jak po – trzymając się
konwencji westernowej – łysej szkapie. Jak zatem ocenia
pan działania obecnych włodarzy? Są lepsi, skuteczniejsi?
– Za wcześnie na takie oceny.
wszystko będzie szło
* A jeśli nie, znów wyciągnie
pan z kieszeni swojego colta?
– Jak już mówiłem, jestem niezależny, mam odwagę mówić
to, co myślę.
* Wbrew spekulacjom, nie wystartował pan w wyborach. Po
co więc się pan zaangażował?
– Bo uważałem, że należy zareagować. Czuję satysfakcję, że
wiele osób popiera mój punkt
widzenia na sprawy Sanoka.
* Chciałby pan zająć się polityką w przyszłości?
– Nie wykluczam takiego scenariusza.
Drwale walczyli w Komańczy
Nadleśnictwo Komańcza już po raz piąty zorganizowało
Zawody Drwali – Operatorów Pilarek. W tym roku w rywalizacji wzięło udział jedenastu zawodników. Zwyciężył
Tomasz Bilski, zdobywając 1585 punktów.
wysoki, a wyniki zawodników
porównywalne z wynikami
uzyskiwanymi na Mistrzostwach Polski. Laureaci turnieju otrzymują możliwość wzięcia udziału w ogólnopolskich
zmaganiach drwali. Zainteresowanie uczestnictwem jest
duże, ale względy techniczne
ograniczają liczbę miejsc startowych. Mimo że drwal i operator pilarek są dość specy�cznymi zawodami, na turnieju
nie zabrakło publiczności, która wiernie kibicowała ulubionym zawodnikom.
W ramach imprezy zorganizowano stoisko edukacyjne
z wieloma konkurencjami dla
dzieci (koło fortuny, konkurs
plastyczny, rozpoznawanie
tropów zwierząt, roślin zielnych i gatunków drzew). Każdą zabawę nagradzano drobnymi upominkami. Odbyły
się również konkursy dla dorosłych („slalom pilarza”,
przerzynka kłody piłą ręczną,
wbijanie gwoździ młotkami
na czas). Widzowie mogli zo-
baczyć pokaz ratownictwa Pokazy zorganizowała Ochotmedycznego, gaszenia pożaru nicza Straż Pożarna z Wiśniosamochodu, sztuk walk wej oraz PSWW HALLER.
i sprawdzić swoje umiejętnoAnna Twardy
ści strzeleckie z broni ASG.
Spotkania z Baciarami
Już po raz piąty odbył się Beskidzki Rajd Śladami Dwóch Kardynałów – Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły. Trasa tradycyjnie wiodła przez Pastwiska, Puławy Górne,
Tokarnię, Kamień, aż do Komańczy. Intencją imprezy była pamięć o tych, których historia potraktowała bardzo okrutnie – Polakach narodowości żydowskiej, zamieszkujących W Komańczy odbyły XX Spotkania Przygraniczne Polski
także Beskid Niski.
i Słowacji. Publiczność bawiła się do późnej nocy przy
muzyce zespołu Baciary.
Tradycyjnie spotkania rozpo- thers, wykonujący covery
częły się od występów arty- znanych przebojów. Zaraz po
stycznych. Jako pierwszy za- nim wystąpił zespół KESKEprezentował się zespół tanecz- SE ze Śląska, a po nich na sceny działający przy Gminnym nie zaprezentowała się GwiazOśrodku Kultury w Komań- da Wieczoru – BACIARY.
czy. Następnie wystąpiła mło- Przy największych przebodzież polska i ukraińska, któ- jach zespołu („Żyje się raz”,
rej pokazy tańca stanowiły „Jak się bawią ludzie”, „Nic do
tygodnio- stracenia”) publiczność bawiwych warsztatów w Czar- ła się do godz. 22.30.
dworku w Przysietnicy. ZajęNa publiczność – zarówcia odbyły się w ramach reali- no tę młodszą, jak i starszą –
zacji projektu dotyczącego czekało wiele atrakcji. Dmuwymiany młodzieży z Polski chane zamki, trampoliny, nai Ukrainy, którego bene�cjen- poje i lody to tylko niektóre
tem jest Gmina Komańcza. z nich. W czasie koncertów
Fundusze pozyskano z Naro- dorośli widzowie mieli możlidowego Centrum Kultury. wość kupna rękodzieła wykoW warsztatach brała udział nanego przez Darię Boiwkę,
młodzież zrzeszona przy Pała- właścicielkę Prywatnego Mucu w Łucku na Ukrainie.
zeum Strojów Łemkowskich
Po występach tanecznych w Komańczy. Dodajmy też, że
publiczności zaprezentował podczas imprezy nie zabrakło
się polski chór ŁEM MY. Nie- gości ze Słowacji, przyjechał
stety, chór Rusinske Holosy m.in. starosta Habury.
ze Słowacji nie dojechał
i wcześniej swój występ rozwww.ezarszyn.pl
począł zespół Talking Bro-
tegorocznego rajdu. Organizatorzy (Gmina Zarszyn,
Gmina Bukowsko, Gmina
Rymanów, Gmina Komańcza
oraz Nadleśnictwo Rymanów) przygotowali dla wszystkich osób dwa gorące posiłki
Rajd zapewne nie mógłby
się odbyć, gdyby nie pomoc
ze strony sponsorów: Uzdrowiska Rymanów Zdrój, Krośnieńskich Hut Szkła Krosno
S.A., Huty Szkła „Sabina”, �rmy Nowy Styl Chrzanowski
oraz Firmy Huta Odrzechowa.
i ustnej. Na zwycięzców czekały atrakcyjne nagrody (3
nagrody za konkurs i 57 na
losy). W konkursie mogły
wziąć udział tylko osoby, które przebyły całą trasę.
W rajdzie uczestniczył
radca generalny w Ministerstwie Obrony Narodowej,
Krzysztof Sikora, który odczytał kilka słów podsekretarza stanu w MON, dr. Macieja
Jankowskiego, skierowanych
do uczestników rajdu. Ministerstwo przygotowało dla
nich również kilka upominków. Każdy otrzymał pamiątkowy znaczek rajdowy, miniaturkę plakatu i przesłanie
Pogoda zdecydowanie sprzyjała wszystkim śmiałkom, którzy wybrali się w tę niezwykłą
podróż. Spod Domu Ludowego w Pastwiskach wyruszono o godzinie 8. Wcześniej
w kościele w Pastwiskach została odprawiona msza św.
w intencji uczestników. Wyprawę zainaugurowali wspólnie: komandor rajdu – prof.
Roman Kuźniar, wójt Gminy
Zarszyn – Andrzej Betlej,
burmistrz Rymanowa – Wojciech Farbaniec i sołtys Pastwisk – Henryk Maksymik.
Na zakończenie w Komańczy
odbył się konkurs składający
się z dwóch części: pisemnej
Zawodnicy musieli zmierzyć
się w następujących kategoriach: ścinka, wymiana piły
łańcuchowej, przerzynka złożona, przerzynka na dokładność i okrzesywanie. Najlepszym drwalem okazał się Tomasz Bilski, który otrzymał
pamiątkowy puchar, dyplom
i pilarkę STIHL 362, a także
mniejsze nagrody. Miejsce
2. wywalczył Grzegorz Indyk
(1557 pkt), zaś 3. Sebastian
Badura (1504 pkt). Również
i tym zawodnikom wręczono
puchary, dyplomy i pilarki.
Zwycięzcy poszczególnych
kategorii zostali nagrodzeni
toporkami. Wszyscy uczestnicy otrzymali pamiątkowe nagrody, które wręczył Nadleśniczy Nadleśnictwa Komańcza, Piotr Łański.
Jak twierdzą sami organizatorzy, poziom zawodów jest
wicza zwanej kamienicą Eichlów.
Obiekt, którego nie powstydziłby się
Kraków, Wrocław czy Gdańsk – jego
elewacje bogate w detale nawiązujące
do secesji lub art deco stanowią architektoniczne bogactwo estetyczne
miasta, jakiego mamy niestety niewiele i tym bardziej powinno ono
może taka prośba wpłynęła bezpośrednio do zarządcy, czyli Sanockiego Przedsiębiorstwa Gospodarki
Mieszkaniowej. W rozmowie telefonicznej z SPGM dowiedziałem się, że
do nich również nikt się nie zwracał
w tej sprawie. Więc co u licha? Samowolka? Powiedziano mi, że istnieje
go, które umieściło tam Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną. I tak po
nitce doszedłem do kłębka – sprawcą
opisywanej samowolki okazał się dyrektor poradni, który osobiście – bez
powiadamiania współwłaściciela ani
administratora – porozumiał się z wykonawcą baneru w sprawie wynajęcia
Kim jest anonim
Sprawca tego barbarzyństwa nie jest już anonimowy.
być wszechstronnie chronione. Na jeszcze jedna możliwość – burmistrz
pewno nie zasługuje na sprowadze- osobiście wydał zezwolenie. W roznie do roli wieszaka dla zadrukowa- mowie z wiceburmistrzem Olejko
nej szmaty. A tak się niestety stało! otrzymałem zapewnienie, że nic takiePostanowiłem sprawdzić, za czyją to go się nie wydarzyło, a więc – choć to
przyczyną i zacząłem od wizyty wydaje się niepojęte – samowolka!
w Wydziale Gospodarki Komunalnej W czasie rozmowy z wiceburmistrzem
i Lokalowej, gdzie poinformowano doszliśmy do jeszcze jednej ewentualmnie, że owszem, budynek jest w za- ności: ta kamienica jest co prawda
sobach miasta, lecz tutaj nikt nie w zasobach miejskich i w administracji
zwrócił się z prośbą o wydanie ze- miejskiego przedsiębiorstwa, lecz jej
zwolenia na powieszenie planszy. Być piętro należy do starostwa powiatowe-
Natknąłem się ostatnio w internecie
na rysunek, na którym charakterystyczna, wychudzona postać niejakiego Don Kichota – rycerza z La
Manchy – na jego równie chudym
rumaku, w gotowości do ataku, stoi
przed okazałym wiatrakiem…
wkomponowana w drogowy znak zakazu postoju! No i poniosło mnie.
Odniosłem ten obraz do moich wysiłków na rzecz podniesienia estetyki naszego wspólnego dobra, jakim
jest Sanok. Po tym, gdy swoje spostrzeżenia i przemyślenia postanowiłem przekazywać Państwu w formie
felietonów w Tygodniku Sanockim,
znajomi zaczęli mnie przyrównywać
do tego sympatycznego błędnego rycerza. Sam zresztą zauważyłem, że
choć wielu podziela moje zdanie, to
zmiany na lepsze nie następują; zapewne miałem zbyt wygórowane
oczekiwania, sądziłem, że prasa mocniej oddziałuje na rzeczywistość, że
opisanie miejsc i czynów niewłaściwych poparte rzeczowym i fachowym uzasadnieniem spowoduje naprawę... Okazało się to naiwnością.
Autorzy tych napiętnowanych przeze
mnie działań nie poczuli się w żaden
sposób zobowiązani do zareagowania
na krytykę. Być może dlatego, że zazwyczaj opisywałem fakty, pozostawiając ich sprawców w sferze anonimowości, a być może po prostu nie
czytują oni lokalnej prasy? (ciągle
wierzę w dobrą wolę człowieka). Ciut
zniecierpliwiony tą pustką między
akcją i reakcją postanowiłem szczegółowo prześledzić jedno z wydarzeń, które mnie mocno zbulwersowało. Przed kilkoma tygodniami Sanok został zaatakowany akcją marketingową �rmy „MediaExpert”
otwierającej swój nowy sklep. Wielkoformatowe plansze i banery pojawiły się w centrum miasta na obiektach prywatnych i miejskich zaśmiecając swą skalą i agresywną gra�ką
naszą przestrzeń wspólną. O ile do
prywatnych właścicieli w obecnym
stanie prawnym możemy udać się jedynie na klęczkach z prośbą o zrozumienie potrzeb estetycznych współobywateli, o tle od władz miasta i powiatu możemy oczekiwać lub wręcz
żądać działania dla dobra wspólnego
na bazie istniejących zapisów prawa.
Jeden ze wspomnianych banerów pojawił się na ścianie szczytowej budynku u zbiegu ulic Kościuszki i Mickie-
WCZO�J I DZIŚ
powierzchni reklamowej. W cywilizowanym świecie – rzecz niepojęta: mało
tego, że wydano zgodę na działanie ze
wszech miar szkodliwe dla estetyki
miasta, to jeszcze bez wiedzy współwłaściciela, który nie reaguje w żaden
sposób na to, co się dzieje na jego własności. Nie sądzę, że nikt tego faktu nie
zauważył, spójrzcie, proszę, na zdjęcie!
To wydarzenie prowadzi do gorzkiej
re�eksji – reklama i informacja wizualna w Sanoku to odrębny byt rozwijający się w najlepsze ponad – czy też obok
– życia miasta. Bez liczenia się ze zdaniem mieszkańców, �rmy outdoorowe
zaśmiecają naszą przestrzeń wspólną
tandetnym reklamiarstwem, nie usiłując nawet porozumiewać się z mieszkańcami i władzami, w nosie mając
obowiązujące wszystkich zapisy Miejscowych Planów Zagospodarowania
Przestrzennego, mamiąc ludzi zyskami
z wynajmu powierzchni reklamowych.
A władze miejskie i powiatowe mające
do dyspozycji prawo i kompetentnych,
jak sądzę, pracowników nie reagują na
te fakty w żaden sposób.
Muszę na koniec dodać jeszcze jeden smaczek do tej historii. Otóż opisywana kamienica Eichlów jest ujęta
w Gminnej Ewidencji Zabytków Miasta Sanoka pod numerem 69. Tak więc
wypadałoby do listy sprawców tego
bałaganu dodać konserwatora zabytków odpowiedniego szczebla lub osobę odpowiedzialną w mieście za opiekę nad zabytkami. Przecież częścią naszej rzeczywistości są turyści zachwycający się dziewiętnastowiecznym, małomiasteczkowym klimatem naszego
miasta, zjeżdżający zewsząd, by podziwiać śródmieście, skansen, Beksińskiego czy ikony, a nie po to, by zrobić zakupy w jakimś przereklamowanym hipermarkecie. Przestańmy wreszcie zasłaniać walory Sanoka jakimiś za
drukowanymi szmatami. O co uniżenie
prosi wcale nieanonimowy, wiecznie
naiwny, niepoddający się zakazowi zatrzymywania Don Kichot z Sanoka.
„PS”. Moja dociekliwość w poszukiwaniu sprawców opisanej powyżej sprawy
spowodowała, iż zadzwonił do mnie Maciej Drwięga – dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej z prośbą o spotkanie celem wyjaśnienia okoliczności i motywów swego postępowania. W otwartej i szczerej rozmowie przyznał mi
rację, tłumacząc, że zmusiła go do tego mizeria budżetowa prowadzonej przez
niego poradni. Jednocześnie zobowiązał się do zerwania umowy z najemcą powierzchni reklamowej i przywrócenia obiektu do stanu sprzed lat, kiedy stanowił on perełkę sanockiej architektury. Zapalił tym samym światełko w tunelu
obojętności, niemocy i bezradności ludzi mających wpływ na podejmowanie
decyzji tyczących się estetyki w mieście. To budujące, a jednocześnie dające
przykład właścicielom innych kamienic w mieście. Któż nie popełnia błędów?
Ale mam szacunek dla tych, którzy starają się je naprawić.
Maciej Hrywniak 1972–2015
Wiele już powiedziano o Maćku. Bo wiele rzeczy można o nim powiedzieć. Był
m.in. dziennikarzem „Tygodnika Sanockiego” i „Echa Sanoka”, „głosem” Stali
Sanok, pracownikiem Rejonu Energetycznego, związkowcem, działaczem...
Ale przede wszystkim był kochanym
i kochającym ojcem, mężem, synem,
bratem, przyjacielem i bardzo ciepłym człowiekiem, który nigdy i nikomu nie odmawiał, jeżeli tylko
mógł pomóc. Natomiast sam o nic
nigdy nie prosił, niestety...
– Gdy myślę o Maćku, to myślę
o wspólnej ławce podczas pierwszej
komunii, matematyce, historii. Był
bardzo dobry ze wszystkich przedmiotów. Często pisał sprawdziany za
kolegów, którym gorzej szło. Sam
przypłacał to „kanapą”, ale zawsze
spokojnie sobie z tym później radził:) Myślę o sporcie, bilardzie
z ku�em piwa, wieczornych dysputach pod blokiem i o Beatce. O człowieku dobrotliwym, niehałaśliwym
z niezwykłą energią i empatią – zawsze chętnym do pomocy – mówi
Grzegorz Wolanin.
Spotkałem go w podstawówce,
potem to samo liceum, studia i wiele wspólnych dróg, wspomnień –
kolorowych slajdów. Cały ten czas
dzięki Maćkowi był bardziej wyrazisty i intensywny. Nie tylko dla
mnie – każdy, kto go znał, dobrze
o tym wie. Jego śmierć – nagła i szokująca – spadła na wszystkich jak
zły sen. Do tej pory mam himilsbachowe wrażenie nierealności, wymieszane z nadzieją, że zaraz się
obudzę i zadzwonię do niego, żeby
opowiedzieć jaki miałem koszmar.
– Poniedziałek, 20 kwietnia, 7 rano.
Zwykły dzień pracy, niezapowiadający
niczego złego... „Maciek nie żyje” – te
słowa będę pamiętać już zawsze. Łzom
rozpaczy, smutku, żalu nie było końca.
Szok – niby tylko kolega z pracy, ale
jednak... – wspomina Marzena Pawlus. – Dlaczego? Co się stało? Znałam
Maćka, wydawałoby się całe życie –
kiedy kończył szkołę, kiedy dojrzewała Jego miłość do Beaty, kiedy pobierali się, kiedy rodziły im się dzieci. Przede
wszystkim jednak pracowaliśmy razem. W pracy dał się poznać jako człowiek o wielkim, wrażliwym i dobrym
sercu, zawsze koleżeński i pomocny
w każdym temacie, skrupulatny i kompetentny. Troszczył się o wszystkie koleżanki. Bardzo lubił żartować, śmiać
się i zdrabniać imiona w stylu Marzeniuniu, Agaciuniu lub Anula. Czasem
uszczypnął słowem, czasem podrzucił
czekoladkę...
Nigdy na nic się nie skarżył, choć
było widać, że cierpi... Sprawdził się
jako organizator i społecznik, zawsze
dumny ze swoich synów Kuby i Karola. Bardzo nam go brakuje, jego
miejsce przy biurku wciąż jest puste.
Często go wspominamy i do dziś nie
możemy się pogodzić, że tak przedwcześnie nas opuścił. Nasz Maciuś.
Na ostatnią drogę Maćka chciałem kupić czarną różę – symbol jego
wysokiej sylwetki, zawsze starannie
uczesanych czarnych włosów, wyprostowanej postawy, wewnętrznej
dumy i wyjątkowości. Jak róża, czasem lekko ukłuł w dyskusji, ale zawsze
w sposób otwarty, co powodowało,
że był bardzo dobrym adwersarzem
– oczytanym, dociekliwym i inteligentnym. Człowiek renesansu
o ogromnej charyzmie. Niestety, nie
udało mi się takiej róży spotkać w sanockich kwiaciarniach, pewnie dlatego, że rzadko można spotkać takich
ludzi jak On.
Do zobaczenia, „Maciejka”.
Mieszkanie 32 m2 (pokój, łazienka, kuchnia),
w Sanoku, osiedle Traugutta, tel. 511-75-00-54.
 Mieszkanie 62,5 m2 (II
piętro), Błonie, Al. Prugara-Ketlinga, tel. 784-54-01-81 lub 602-88-17-40.
 Mały dom mieszkalny:
pow. całkowita 76 m2, pow.
użytkowa 63 m2, stan deweloperski, wszystkie media, działka 448 m2 – ogrodzona, zagospodarowana,
w Sanoku, tel. 606-93-10-45.
 Dom murowany, Sanok
– Posada, tel. 697-17-88-03.
 Działkę budowlaną 22 a,
ładnie położoną na Białej
Górze, tel. 13-463-28-74.
 Działkę 5 a, nad Zalewem Solińskim – Rajskie,
tel. 697-17-88-03.
 Działki rekreacyjne 10
arowe i większe, położone
w pięknym miejscu w Sanoku, z prawej strony ul.
Gajowej, w bezpośrednim
sąsiedztwie ośrodka „Sosenki”. Oferta dotyczy części odkrytej i zalesionej nad
Sanem, tel. 501-36-91-61.
 Pole orne 0,25 ha,
w miejscowości Niebieszczany, tel. 693-59-20-03.
 Mieszkanie 2-pokojowe, 40-45 m2 (nie na parterze), w Sanoku, bez obciążeń prawnych, płatność
gotówką, może być do remontu, może być umeblowane, tel. 513-18-43-24.
 Mieszkanie 2-pokojowe
(parter), Posada, tel. 506-06-70-01.
 Mieszkanie 3-pokojowe,
umeblowane, przy ul. Zielonej, tel. 603-51-38-58.
 Mieszkanie 33 m2, przy
ul. Mickiewicza 6/3, tel.
508-76-52-58.
 Kawalerkę w centrum,
od września, tel. 608-49-17-52.
 Pokoje z używalnością
kuchni, tel. 512-22-02-02.
 Posiadam do wynajęcia
140 m2, tel. 665-34-86-65.
 Miejsce na cmentarzu
wraz z dwuosobową piwniczką, tel. 13-463-14-41.
 Kolarkę dla profesjonalistów, waga 9 kg, tel. 13-467-60-17.
 Pieska 2,5 m-ca, rasy
York, tel. 660-85-50-95.
 Tegoroczne zboże, tel.
723-46-00-13 lub 13-467-20-39.
 Forda fusion 1.4 TDCi  Regały magazynowe,
(2004), tel. 698-42-56-98. szafki metalowe i drew Fiata Uno (2001), stan niane, agregat – wózek do
bardzo dobry, tel. 536-98- ltracji olei i inne, tel. 507-06-86-26.
-12-96.
do 25.000 zł!
Tel. 602-614-190
 Miodarkę lub przekładnię, tel. 699-12-41-18.
 Kelnera i recepcjonistkę, tel. 603-64-26-70 lub
605-73-84-76.
 Przyjmę uczniów w zawodzie fryzjer, tel. 697-58-75-05.
Do 25.000 zł na dowolny cel
łąk, nieużytków, tel. 504-37-24-04.
 Opieka nad starszymi
osobami, długoletnie doświadczenie, tel. 732-70-27-93.
tel. 600-830-854
Na podstawie art. 29, art. 30, art. 31, art. 32, art. 33, art. 34, art. 79 ust.1 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa
w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz. U. z 2013 r. poz.1235
informuje się wszystkich zainteresowanych, że w postępowaniu administracyjnym wszczętym
na wniosek Sanockich Zakładów Przemysłu Gumowego „STOMIL SANOK” S.A., ul. Reymonta
19, 38-500 Sanok, przystąpiono do przeprowadzenia procedury udziału społeczeństwa w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia
pod nazwą: „Przebudowa magazynu olejów produkcyjnych, budowa nowego zbiornika
o poj. 25 m3, wraz z fundamentami, ogrodzeniem i przebudową kanalizacji deszczowej,
budowa nowego stanowiska rozładunku olejów z autocystern wraz zatoką rozładunkową
i kanalizacją deszczową, budowa magazynu na mieszanki gumowe wraz z przebudową
istniejącej hali produkcyjnej (walcowni) i kanalizacji deszczowej, budowa podręcznego
magazynu technicznego wraz z kanalizacją deszczową”, obejmującego działkę nr: 1399/37
położoną w Sanoku, obręb Śródmieście.
Organem właściwym do wydania decyzji określającej środowiskowe uwarunkowania zgody
na realizację przedsięwzięcia jest Burmistrz Miasta Sanoka
Z dokumentacją sprawy, tj. wnioskiem, wraz z wymaganymi załącznikami, opiniami innych organów, raportem o oddziaływaniu na środowisko, można zapoznać się w Urzędzie Miasta Sanoka,
38-500 Sanok, ul. Rynek 1, w Wydziale Geodezji, Architektury i Planowania Przestrzennego,
ul. Rynek 1, pok. 54 w godzinach pracy Urzędu.
Ponadto, informuje się o możliwości składania uwag i wniosków w prowadzonym postępowaniu
administracyjnym, w terminie 21 dni, tj. od dnia 07.08.2015 r. do dnia 28.08.2015 r.
2. ustnie do protokołu, w Wydziale Geodezji, Architektury i Planowania Przestrzennego – Urzędu
Miasta Sanoka, pok. 52 w godzinach pracy Urzędu,
3. za pomocą środków komunikacji elektronicznej bez konieczności opatrywania ich bezpiecznym podpisem elektronicznym, o którym mowa w ustawie z dnia 18 września 2001 r. o podpisie
elektronicznym (Dz. U. z 2013 r. poz. 262.), na adres e-mail: [email protected]
Wnioski złożone po upływie terminu, o którym mowa w niniejszym obwieszczeniu, pozostają bez
rozpatrzenia. Organem właściwym do rozpatrzenia złożonych uwag i wniosków jest Burmistrz
Miasta Sanoka.
Niniejsze obwieszczenie zostaje podane do wiadomości przez zamieszczenie na stronie
Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta w Sanoku pod adresem: bip.um.sanok.pl, na tablicy
ogłoszeń w siedzibie tutejszego organu i w miejscu planowanego przedsięwzięcia oraz w prasie
zawiadamia, że na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Sanoka http://bip.zetorzeszow.pl/umsanok/ zamieszczono ogłoszenie o przetargu nieograniczonym, licytacyjnym na dzierżawę kiosków
handlowych oznaczonych nr: 1, 2, 3, 6, 7, 8, 9, 12, 13, 14, 15, 16,17, 18,
19, 20, 21, 22, 23, 25, 29, 30, 32, 34, 35, 36, 37, 38 40, 42, 43, 45, 46,
47, 48, 49, 53, 76, 78, 79 położonych przy ul. Lipińskiego w Sanoku.
Szczegółowe informacje na temat przetargu można uzyskać w Wydziale Gospodarki Komunalnej i Lokalowej Urzędu Miasta pod nr
telefonu: 13-46-52-878.
zawiadamia, że na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Sanoka http://bip.zetorzeszow.pl/umsanok/ zamieszczono ogłoszenie o przetargu nieograniczonym, na dzierżawę
lokali użytkowych położonych przy ul. Jagiellońskiej 33 ,ul. Jagiellońskiej 64 i ul. Grzegorza z Sanoka 10 w Sanoku.
że na stronie internetowej
Gminy Komańcza, tj. bip.
komancza.pl (zakładka Gospodarka Gminy/przetargi na
nieruchomości) oraz www.komancza.pl
mienie komunalne Gminy Komańcza. Szczegółowe informacje oraz operaty wycen
przedmiotowych nieruchomości można uzyskać do wglądu
w Urzędzie Gminy w Komańczy – pokoju nr 17 tel.
13-467-70-18 lub 13-467-70-35
wew. 36.
o wyłożeniu projektu uchwały Rady Miasta Sanoka o scaleniu i podziale nieruchomości
położonych w Sanoku, w rejonie ulicy Słowackiego
Na podstawie art. 103 ust. 3, 4 i 5 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami
(Dz.U. z 2010 r. Nr 102 póz. 651 z p. zm.) Burmistrz Miasta Sanoka zawiadamia, że w okresie
od 10 do 31 sierpnia 2015 r. w budynku Urzędu Miasta w Sanoku, ul. Rynek 1, w Wydziale Geodezji,
Architektury i Planowania Przestrzennego, pokój nr 51, w godzinach pracy urzędu, będzie wyłożony do
wglądu uczestnikom postępowania projekt uchwały Rady Miasta Sanoka o scaleniu i podziale nieruchomości, położonych w Sanoku, w rejonie ulicy Słowackiego.
W okresie tym uczestnicy postępowania mogą zapoznać się z dokumentacją oraz składać na piśmie
wnioski, uwagi i zastrzeżenia do tego projektu.
Przestrzennego terenu położonego w dzielnicy Posada m. Sanoka, o nazwie „Lipińskiego - II”.
przestrzennym (Dz. U. z 2015 r. poz. 199) oraz uchwały nr XXVII/197/08 Rady Miasta Sanoka
z dnia 15 maja 2008 r. zawiadamiam o wyłożeniu do publicznego wglądu projektu miejscowego
planu zagospodarowania przestrzennego terenu położonego w dzielnicy Posada m. Sanoka,
o nazwie „Lipińskiego – II ”, w granicach określonych na załączniku gracznym do wyżej wymienionej uchwały wraz z prognozą oddziaływania na środowisko, w dniach od 17.08.2015 r. do
14.09.2015 r., w siedzibie Urzędu Miasta w Sanoku, 38-500 Sanok, ul. Rynek 1, pok. nr 54,
w dniu 3.09.2015 r. w siedzibie Urzędu Miasta w Sanoku, 38-500 Sanok, ul. Rynek 1, pok. nr 64
(Sala Herbowa) o godzinie 12.00.
z podaniem imienia i nazwiska lub nazwy jednostki organizacyjnej i adresu, oznaczenia nieruchomości, której uwaga dotyczy, w nieprzekraczalnym terminie do dnia 28.09.2015 r.
– opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym werykowanym przy pomocy ważnego kwalikowanego certykatu w rozumieniu ustawy z dnia 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym (Dz. U. z 2013 r. poz. 262 oraz z 2014 r. poz. 1662) lub
ogłoszenie o przetargu nieograniczonym, licytacyjnym na dzierżawę miesięczną stoisk handlowych oznaczonych nr: 1; 16, 18, 31,
35, 37, 41 i 42, 46, położonych na I piętrze Hali Targowej, przy ul.
Piłsudskiego 8a w Sanoku.
KRZYZÓWKA nr 32
Rozwiązania (wystarczy hasło) należy nadsyłać na pocztówkach w terminie do 10 dni od daty ukazania się numeru. Na autorów prawidłowych rozwiązań czekają nagrody (do odebrania
w ciągu 10 dni): I nagroda – bon o wartości 30 zł do realizacji w sklepach El-bud, Elbuś oraz
kręgielni Bowling Club. II – 20 zł (gotówka), Przed odebraniem nagród prosimy o pobranie z redakcji zaświadczenia o wygranej.
Poppea …,
ona Nerona
Słowo si rzekło,
… u płotu
Ponadto na podstawie art. 39 ust.1, art. 46 pkt 1, art. 54 ust. 2 i ust. 3 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa
z 2013 r. poz. 1235 z późn. zm.) w okresie wyłożenia do publicznego wglądu zapewnia się możliwość udziału społeczeństwa w postępowaniu w ramach strategicznej oceny oddziaływania na
środowisko skutków realizacji ww. projektu planu miejscowego, z możliwością zapoznania się
z niezbędną dokumentacją sprawy, w miejscu i terminach podanych powyżej.
dostępnym wykazie danych o dokumentach zawierających informacje o środowisku i jego ochronie, o którym mowa w art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (tekst jednolity Dz. U. z 2013 r. poz. 1235 z późn. zm.).
Zainteresowani mogą składać wnioski i uwagi w postępowaniu dotyczącym strategicznej oceny
oddziaływania na środowisko w terminie do dnia 28.09.2015 r.:
– za pomocą środków komunikacji elektronicznej bez konieczności opatrywania ich bezpiecznym podpisem elektronicznym, o którym mowa w ustawie z dnia 18 września 2001 r. o podpisie
elektronicznym na adres e-mail: [email protected]
Wyłczne prawo,
wyłczno
czwórka z
Czsto
si na
Ciepł
wod i
teciow
Szozd
Melan
Bronił jej Ursus
w zbie
Objazdowy iluzjon
Zb
Dwig
Czule tuli
pod gór
Najwikszy akwen
Ma krótkie
I krzesło, i tron
wirtuozerii
Nosi wod
Jest nim tabun
Trójkt
kiedy do
– opatrzone podpisem potwierdzonym prolem zaufanym ePUAP w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (Dz. U. z 2014 r. poz. 1114) lub
– za pomocą elektronicznej skrzynki podawczej w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 17 lutego
Masa na słodkich
rolina
Rozkroczny lub
Resztka z
Tom z filmu
… Carlo,
Kiedy był
wilczkiem
As, król i
Efekt z uprawy
ałobny pochód
u ujcia
Uczuciowo
ciera
Obraz w pececie
Grek od
Ndzna
Czeskopolska
Mebel do
lub jamin
Rozwiązanie krzyżówki nr 30:
Olga Kosiorowska, ul. Traugutta, 2. Jolanta Łukomska, ul. Kochanowskiego
spełna sześć sekund przed Mateuszem Muchą z 72D Windsport Team. Jako 3. �niszował
Patryk Krzesiński, któremu zarazem przypadła 2. lokata
w M2. Weterani Żbika pokazali się w M5 – miejsce 2. zajął
Bogdan Kułak, a 3. Stefan
Krzesiński. Natomiast w najmłodszej grupie wiekowej, jak
tydzień wcześniej w Zakopanem, wygrał Jakub Przystasz
z Górnik Strachocina – czas
1:04.07,342, ponad minuta
przewagi nad drugim zawodnikiem. W rywalizacji pań
równych sobie nie miała Kaja
Rysz z Resovii Rzeszów. Jeżeli
chodzi o reprezentantki gospodarzy, to miejsce na podium wywalczyła jedynie
Klaudia Kułak – 3. w K2.
Na najdłuższej trasie Giga
(53 km) startowali tylko przyjezdni. Niemal wyłącznie mężczyźni, bo do rywalizacji zgłosiła się tylko jedna kobieta.
Trasę tę najszybciej
pokonał Jacek Skonieczny z SCS
OSOZ Racing
Fantastyczną frekwencję miały ósme zawody Cyklokarpat,
które rozegrano w Komańczy – wystartowało blisko pół
tysiąca osób! Handicap własnej trasy wykorzystali kolarze
miejscowego Żbika, a w szczególności bracia Arkadiusz,
Zbigniew i Patryk Krzesińscy, którzy zdominowali wyścigi na dystansach Mega i Hobby.
Wrażenie zrobił zwłaszcza
Arek, zdecydowanie wygrywając rywalizację na dłuższym
dystansie. Trasę liczącą 41 kilometrów pokonał w czasie
1:43.39,453 z ponad 4 minutami przewagi nad kolejnym zawodnikiem. W kategorii M4
najlepszy okazał się Janusz
Głowacki, były lider sanockiego Ski Sportu, obecnie w BTC
Golcowa). Dodajmy jeszcze, że
w M3 na pozycji 6. uplasował
się Krystian Nawój z Roweromanii. Wśród kobiet najszybsza
okazała się Ewa Ruszała
z R.A.S. Superior sowasport.pl.
Na najkrótszym dystansie
Hobby (24 km) walka o zwycięstwo w klasy�kacji „open”
była bardzo zacięta. Ostatecznie wygrał Zbigniew Krzesiński z czasem 59.29,297, o nie-
Wyścigi kolarskie zawsze są wielkim świętem w Komańczy. Nie inaczej było i tym razem.
MEGA (41 km):
Mężczyźni. Open: 1. A. Krzesiński – 1:43.39,453. M1: 1. Jakub Solarz (PSK Olimpionik Przemyśl). M2: 1. A. Krzesiński.
M3: 1. Tomasz Niedźwiecki (Bike Brothers Oshee Team),
6. K. Nawój. M4: 1. Głowacki. M5: 1. Krzysztof Gierczak
(PSK Olimpionik Przemyśl). M6: 1. Marcin Syrzistie.
Kobiety. Open: 1. Ewa Ruszała (R.A.S. Superior sowasport.
pl). K2: 1. Ruszała. K3: 1. Weronika Komorowska (bvinternet.pl Nocny Patrol). K4: 1. Joanna Majewska (Essentia Vitae
RKK MTB)
Żeglarz Naftowca popłynął
Komplety zwycięstw
Skiby i Tormy
HOBBY (24 km):
Mężczyźni. Open: 1. Z. Krzesiński – 59.29,297, 2. Mucha
(72D Windsport Team) – 59.35,038, 3. P. Krzesiński –
1:00.09,014. M1: 1. Jakub Przystasz (Górnik Strachocina) –
1:04.07,342. M2: 1. Mucha, 2. P. Krzesiński. M3: 1. Z Krzesiński. M4: 1. Piotr Kiraga (sklepmerida.pl), 9. Dariusz Wdowiak
(Roweromania). M5: 1. Zenon Piziak (Maxisport MTB Team
Rzeszów), 2. Kułak – 1:12.26,934, 3. S. Krzesiński –
1:13.24,898 (obaj Żbik). M6: 1. Kazimierz Kuropatwa (Eko
Line Zryw Buszkowiczki – PTC Przemyśl MTB Team).
Kobiety. Open: 1. Kaja Rysz (Resovia Rzeszów), 10. K. Kułak
(Żbik). K0: 1. Dominika Gosztyła (MTB MOSiR Dukla),
4. Julia Nowik, 5. Sandra Krzesińska (obie Żbik). K1: 1. Rysz. K2:
1. Kamila Wójcikiewicz (M&S Ski-Lostark Krosno), 3. Kułak –
1:23.18,645. K3: 1. Alicja Muszyńska-Sowa (R.A.S. Superior soArkadiusz (z przodu) i Zbigniew Krzesińscy zdominowali wasport.pl), 5. Janina Nawój (Roweromania). K4: 1. Danka Jendrichovska (Sport Serwis Sandomierz). K5: 1. Ewa Potasiewicz.
walkę na trasach Mega i Hobby.
Zalew Soliński istnieje już blisko pół wieku, ale takiej imprezy żeglarskiej tam jeszcze nie było – w Polańczyku rozegrane zostały II Polonijne Mistrzostwa Świata. Tytuł
zdobyli rodacy z Ukrainy, których sternikiem był Marcin
Wójcik z Na�owca.
tylko jeden bieg. Jego trasa wiodła z Polańczyka pod Wyspę
Zajęczą, następnie w stronę Zawozu i z powrotem. Choć
wszystkie jachty walczyły
w jednej klasie, to jednak
Trzy dni po Polonijnych Mistrzostwach Świata żeglarze
wrócili do lokalnej rywalizacji, czyli Pucharu Soliny. Efekna, której sternikiem był Michał towne zwycięstwa odnieśli Wacław Skiba z BieszczadzkieMalinowski z Polańczyka. Nie- go Towarzystwa Żeglarskiego i Łukasz Torma z Na�owca,
całą minutę później �niszowali wygrywając wszystkie biegi w klasach T3 i laser standard.
Ukraińcy z Wójcikiem, jednak
po przeliczeniu współczynnika
to właśnie im przypadł tytuł
mistrzowski. Srebro zdobyli załoganci Wilka, a brąz – Malinowskiego. W czołowej piątce
uplasowało się jeszcze dwóch
sterników z BTŻ-u: 5. był Stanisław Turkawski, a 6. Jacek Lubas; obaj mieli na pokładach
Polonusów z USA.
– I Polonijne Mistrzostwa
Świata rozegrane zostały dwa
lata temu w Giżycku, teraz
przyszedł czas na Bieszczady.
Kolejne za dwa lata, już na innym akwenie. Ale mam na- Łukasz Torma pewnie wygrał klasę laser standard.
dzieję, że kiedyś ponownie
W klasie laser standard starotrzymamy prawo ich organi- Pierwotnie czwartą rundą puzacji, bo impreza okazała się charowych zmagań miały być towali tylko reprezentanci górze wszech miar udana. Uczest- regaty o puchary Marszałka niczego klubu. Bezapelacyjne
nicy regat byli bardzo zado- Województwa Podkarpackie- zwycięstwo odniósł Łukasz
woleni, podkreślając to także go i Bieszczadzkiego Wodne- Torma, także wygrywając
podczas o�cjalnego zakoń- go Ochotniczego Pogotowia wszystkie trzy wyścigi. Na pozyczenia z wręczeniem medali, Ratowniczego, jednak z po- cji 2. uplasował się Jacek Moktóre odbyło się w Hotelu Ar- wodu słabego wiatru walczo- czarny, a 3. był Damian Nalełamów, gdzie byli zakwatero- no tylko o to pierwsze tro- śnik. W pozostałych klasach
wani – powiedział Jerzy Stasi- feum (niedziele wyścigi zo- nasi żeglarze także zajmowali 3.
czak, prezes Krośnieńskiego stały odwołane). W klasie T2 pozycje: w sportowej – Adrian
Okręgowego Związku Żeglar- bezkonkurencyjny okazał się Sawicki z Na�owca, w T1 –
Skiba, kolejnym zwycięstwem Aleksander Lenczyk z Albatroskiego.
umacniając się na pozycji li- sa, a w T3 – Wiktor Przybyła
dera. Miejsce 2. zajął Mariusz (niezrzeszony). W tej ostatniej
Trzciński, a czołową dziesiąt- tuż za podium uplasował się Jan
Kolumnę opracował:
BARTOSZ BŁAŻEWICZ kę zamknął Jarosław Adam- Wilk z BTŻ-u i to mimo wygraczuk – obaj z Na�owca.
nia inauguracyjnego biegu.
Do rywalizacji przystąpiło 17
załóg, wszyscy płynęli na łodziach typu saturn. Ze względu
na opady deszczu przesuwano
rozpoczęcie regat, w związku
z czym ostatecznie odbył się
uwzględniano współczynniki
dotyczące osprzętu. A to mogło
spowodować, że ci, którzy �niszowali jako pierwsi, wcale nie
musieli zdobyć złotego medalu...
I tak właśnie się stało. Najpierw linię mety przepłynęła
załoga z Niemiec pod dowództwem Jana Wilka z Bieszczadzkiego Towarzystwa Bieszczadzkiego, a kilka sekund później
kanadyjsko/szwedzka druży-
GIGA (53 km):
Mężczyźni. Open: 1. Jacek Skonieczny (SCS OSOZ Racing
Team). M2: 1. Skonieczny. M3: 1. Krzysztof Gajda ( Jedlicze
Team). M4: 1. Mariusz Rogula (iSport Team). M5: 1. Wacław
Szwarc (BGŻ Eska Team).
Kobiety. Open: 1. Elżbieta Kaca (sklepmerida.pl).
Załoga z Ukrainy na łodzi „Marimar”, dowodzona przez Marcina Wójcika z Na�owca (w środku),
wywalczyła Polonijne Mistrzostwo Świata.
Po powrocie z urlopów hokeiści STS-u rozpoczęli zasadniczą część przygotowań do
Puurula grał w ekstraligach:
sezonu, czyli treningi na lodzie. Już pod okiem nowego szkoleniowca, którym został �ńskiej, rosyjskiej, duńskiej, ka53-letni Fin Kari Rauhanen. Drużynę wzmocniło trzech zawodników.
zachskiej i włoskiej. W ojczyźnie sukcesy święcił z Hämeenlinnan Pallokerho, trzy razy
zdobywając brązowe medale
mistrzostw kraju. Z kolei z Vassanem Sport były dwa mistrzostwa ligi Mestis. W ubiegłym
roku z Arłanem Kokczetaw wywalczył srebro mistrzostw Kazachstanu. Ostatnio występował w Vipiteno Broncos.
Tuominen ma na koncie
359 spotkań w �ńskiej ekstralidze, w których zanotował 27
bramek i 81 asyst. Reprezentował Espoo Blues, Lahden Pelicans, Saimaan Pallo, Turun Palloseura i Hämeenlinnan Pallokerho. W ostatnim sezonie występował w Dresdner Eislöwen
(DEL2). W 43 meczach zdobył
5 bramek i zanotował 11 asyst.
Sliwinski może grać na
skrzydle bądź środku ataku.
Ostatnie cztery sezony bronił
barw American International
Hokeiści STS-u trenują już w „Arenie”. College Yellow Jackets. TreneDo nowego sezonu przygotowuje ich tre- rzy ustawiali go w niższych
ner Kari Rauhanen (na zdjęciu obok).
formacjach, dlatego też jego
dorobek punktowy nie jest
giersko-rumuńskiej MOL za- zbyt okazały (w 140 spotkajął 2. miejsce, do tego uznano niach 14 bramek i 27 asyst).
Ölander w poprzednim
go najlepszym szkoleniowcem
ligi. W poprzednim sezonie tre- sezonie grał w JHT Kalajoki.
nował SV Kau�euren z DEL2. Długo zmagał się z kontuzją
Przed nadchodzącą kampanią i wystąpił tylko w 9 meczach.
zatrudnieniem skandynawskie- W przeszłości zaliczył 14 spogo trenera zainteresowana była tkań w �ńskiej ekstralidze i 41
Nesta Toruń, jednak strony nie na jej zapleczu. Występował
doszły do porozumienia w też w MOL. W 38 spotkaz klubem kwestiach �nansowych.
niach miał 10 bramek i 19
Wraz z zakontraktowaniem asyst. Grał w młodzieżowych
k o n t r a k t . Rauhanena ruszyły kwestie ka- reprezentacjach Finlandii.
Fin ma bogate drowe. STS pozyskał trzech zaRosinskis ostatnie dwa seCV, bo pracował wodników: to Finowie Joni zony spędził w lidze MHL
m.in. w klubach z za- Puurula (bramkarz) i Joni Tu- (młodzieżowe
Wprawdzie pierwsze zajęcia plecza lig: szwajcarskiej, ominen (obrońca) oraz Ame- KHL), reprezentując barwy
po wakacyjnej przerwie pro- szwedzkiej, �ńskiej i austriac- rykanin Nathan Sliwinski (na- HK Ryga. W 94 meczach zdowadził jeszcze Tomasz Dem- kiej. W sezonie 2013/14 pro- pastnik). Ponadto na testach był 5 bramek i zanotował
kowicz, ale już w kolejnych wadził Coronę 2010 Braszów, w Sanoku przebywają obrońcy: 6 asyst. Na koncie ma także
zawodnicy słuchali komend zdobywając tytuł mistrza Ru- Jere Ölander z Finlandii występy w młodzieżowych reRauhanena, który podpisał munii. W rozgrywkach wę- i Rinalds Rosinskis z Łotwy.
prezentacjach Łotwy.
Podczas V Festiwalu Sportu
w Rymanowie Zdroju rozegrano II Zawody w Górskim
Nordic Walking. Na trasie liczącej 10 kilometrów zwycięstwa odnieśli Jerzy Nalepka i Andrzej Michalski, a 2.
miejsce zajęła Magdalena
Co ciekawe, dystans ten najszybciej pokonał Nalepka –
najstarszy uczestnik wyścigu,
a zarazem jedyny zawodnik
kategorii 60–69 lat – uzyskując czas 1:16.44. W kat. 50–59
lat Michalski wygrał po zaciętym �niszu, z wynikiem
1:20.44. Jego przewaga nad
najgroźniejszym rywalem wynosiła zaledwie sekundę.
W kobiecej kat. 40–49 lat
miejsce 2. wywalczyła Ćwikła
z rezultatem 1:32.46. W tym
przedziale wiekowym mężczyzn tuż za podium uplasował się Daniel Polny. Był także
wyścig na 5 km – w kobiecej
kat. 60–69 lat zwycięstwo odniosła Sałak Maria z Zagórza, Magda Ćwikła zajęła 2. miejsce
uzyskując czas 51.45.
w kobiecej kat. 40–49 lat.
Reprezentanci Kieleckiego Klubu Karate Kyokushin walczyli
z... upałem za pomocą wody.
do świtu?
Różne są sposoby walki z upałami. Zawodnicy Kieleckiego
Klubu Karate Kyokushin,
przebywający niedawno w Sanoku na obozie sportowym,
postanowili poćwiczyć na
Rynku, korzystając z dobrodziejstw kurtyny wodnej.
I nic to, że w mokrych kimonach ich ruchy były nieco
wolniejsze. Najważniejsze, że
w ogóle dało się trenować, co
przy temperaturze znacznie
przekraczającej 30 stopni Celsjusza z pewnością nie należy
do przyjemności...
Borczyk jedzie szybko
Weteran Marek Nowosielski pokonuje kolejne granice własnych możliwości.
Tym razem zdecydował się
na 12-godzinny Nocny Ultra Dystans „Wytrwalsi od
smogu” w Krakowie, uzyskując blisko 110 kilometrów, co dało mu 5. miejsce
wśród blisko 60 osób. Rewelacyjny wynik!
Rywalizacja rozpoczęła się 31
lipca o godz. 20, a zakończyła 1 sierpnia o 8 rano. Jej
uczestnicy biegali wokół krakowskich Błoni, po pętli liczącej nieco ponad 3,5 km.
Formuła była prosta – wygrywa ten, kto w ciągu 12
godzin osiągnie najdłuższy
dystans. Ostatecznie 60-letni
Nowosielski przebiegł 31
okrążeń bez 100 metrów,
czyli 109 km i 180 m, co
przełożyło się na 5. pozycję
w klasy�kacji generalnej.
Strata do podium wyniosła
niecałe 8 kilometrów. Oczywiście w swojej kategorii
wiekowej sanoczanin nie
miał konkurencji.
– Wyścig okazał się trudniejszy, niż można było
przypuszczać. Słabo oświetlona trasa mocno utrudniała bieganie, podobnie jak
i grupy trenujących rolkarzy,
Z kijkami po Rymanowie
TOMASZ SOWA (2)
Jak co roku dwie rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski rozegrane zostały w Banovcach na Słowacji. Tym razem Arkadiusz Borczyk był jedynym zawodnikiem w klasie C6-YT3, a w grupie C6 zajął 1. i 2. miejsce.
Rajdowcy ścigali się na trasie
W punktacji łącznej klasy
liczącej ok. 3,7 km. Pierwsze- C6-YT3 Borczyk nadal zajmuje
go dnia rywalizacji kierowca 2. miejsce, ale wyraźnie zmniejAutomobilklubu Małopol- szył stratę do prowadzącego Roskiego uzyskał czasy 2.15.2 berta Pawlaka z Nowego Sącza,
i 2.14,7, co dało mu zwycię- którego zabrakło w Banovcach.
stwo w grupie C6. Nazajutrz Natomiast w klasy�kacji grupy
rozpoczął jeszcze lepiej, bo C6 sanoczanin jest 3. Do końca
wykręcając wynik 2.14,5. Nie- GSMP pozostały jeszcze po dwa
stety, przed drugim podjaz- wyścigi w Sopocie i Korczynie.
dem wyścigowym spadł
deszcz, co odbiło się na rezulSponsorem startu
tacie Borczyka. Tym razem
pobić rekord Polski, który pokonanie trasy zajęło mu
była �rma CIARKO
wynosi 135 km. A przynajm- 2.20,1 i w efekcie musiał zaniej ustanowiony teraz re- dowolić się 2. pozycją.
kord trasy, czyli 126,5 km –
którzy jeździli w odwrotnym
kierunku. Nie było rady, musieliśmy usuwać im się z drogi. Po pokonaniu około 40
kilometrów miałem kryzys
i skurcze, ale żona odpowiednio zmotywowała mnie
do dalszej walki. W przyszłym roku ma być już lepsza
organizacja, więc spróbuję
SPORT – PIŁ� NOŻNA
„Pietia” wrócił do Azerów
Od razu lider!
Wiadomo już na pewno, że w rozpoczętym właśnie sezonie Dawid Pietrzkiewicz nie będzie bramkarzem Ekoballu. Były zawodnik Stali wrócił do Qabala FK, czyli klubu
z ekstraklasy Azerbejdżanu.
W rundzie wiosennej po– Proszę o przekazanie poprzedniego sezonu popular- dziękowań dla chłopaków z druny „Pietia” pozostawał bez żyny, trenerów, działaczy i kibiklubu, trenując bramkarzy ców za ciepłe przyjęcie w Sanodrużyn młodzieżowych Eko- ku oraz wyciągnięcie do mnie
ballu. W związku z tym wielu pomocnej dłoni, a także za
kibiców miało nadzieję, że umożliwienie treningów w trudzostanie golkiperem nowej nych chwilach, gdy pozostawaseniorskiej drużyny z Sano- łem bez klubu. Propozycja pracy
ka. Sam zainteresowany też i gry w sanockim klubie była kunie mówił de�nitywnie „nie”, sząca, jednak trudno było odchoć wszyscy rozumieli, że rzucić ofertę drużyny grającej
sportowe ambicje byłego za- w europejskich pucharach.
wodnika Polonii Warszawa, Z pewnością za lat kilka wrócę
Banika Ostrawa i młodzieżo- do ukochanego Sanoka reprewej reprezentacji Polski się- zentować barwy Ekoballu Stal,
gają znacznie wyżej niż po- mam nadzieję w co najmniej III
ziomu A klasy. Ostatecznie lidze. Pozdrawiam wszystkich
zdecydował się na powrót do serdecznie z dalekiego AzerbejQuabala FK, choć jednocze- dżanu – powiedział Pietrzkieśnie obiecuje, że kiedyś zało- wicz w telefonicznej rozmowie
ży trykot Ekoballu.
z zarządem Ekoballu.
Tak padł historyczny, pierwszy ligowy gol drużyny Ekoball Geo-Eko Stal. Mateusz Kuzio z zimną krwią wykorzystał błąd bramkarza.
Bramki: Borek 2 (65, 75), Kuzio (48), Ogrodnik (60)
Wymarzony debiut seniorskiej drużyny Ekoballu Stal, ale gorzej było z celnością.
która potwierdziła, że już w tym sezonie chce walczyć Dla odmiany piłkarze Błękito awans do „okręgówki”. Dzięki wysokiemu zwycięstwu nych ani razu nie zagrozili
zespół Roberta Ząbkiewicza już po pierwszej kolejce objął bramce Michała Jarzca, który
prowadzenie w tabeli, a bohaterem meczu został junior tego dnia świętował 18. uroMichał Borek, strzelec dwóch goli. Choć do przerwy nic dziny.
nie zapowiadało takiego obrotu wydarzeń...
Motywacyjne rozmowy
w szatni musiały przynieść
Pełne trybuny stadionu „Wier- akcje zaczęły nabierać płyn- skutek, bo po zmianie stron
chy” musiały podziałać na ności, nie na tyle jednak, by Ekoball Stal zaczął grać dużo
młodych ekoballowców de- gospodarze wypracowali so- lepiej. Już w 48. min nasi piłkaprymująco, stąd dość niewy- bie klarowne okazje strzelec- rze objęli prowadzenie – po
raźny początek w ich wykona- kie. Dlatego też próbowali centrze kapitana zespołu Daniu. Dopiero po kwadransie głównie uderzeń z dystansu, wida Romerowicza błąd golkipera wykorzystał Mateusz KuROBERT ZĄBKIEWICZ, trener Ekoballu Geo-Eko Stal: zio, z bliska pakując piłkę do
– W poprzednim numerze „TS” mówiłem, że mu- pustej bramki. Kilkanaście misimy pracować nad psychiką zawodników, co po- nut później zawodnik ten potwierdziło się w pierwszej połowie, gdy nie mogli- pisał się świetną centrą,
śmy znaleźć właściwego rytmu gry. Świadomość a ładną główką pod poprzeczpełnych trybun trochę chłopakom „zmiękczyła kę tra�ł Hubert Ogrodnik.
nogi”. Dopiero po strzeleniu pierwszej bramki ze- Przy stanie 2-0 i coraz większych problemach kondycyjszło z nich ciśnienie i zaczęli grać to, co potra�ą.
nych gości wynik meczu wy-
dawał się już rozstrzygnięty,
ale gospodarze bynajmniej nie
zamierzali zwalniać tempa.
Ostatnie fragmenty meczu były popisem Borka,
wprowadzonego na boisko
w 53. min. Najpierw wykorzystał nieudaną pułapkę
ofsajdową gości, po profesorsku wykończając sytuację sam
na sam, z klasycznym minięciem bramkarza. A kwadrans
przed końcem ustalił wynik
dobitką strzału Romerowicza,
któremu zabrakło nieco szczęścia, gdyż po jego główce piłka odbiła się od poprzeczki.
Oczywiście wynik mógł być
wyższy, bo ekoballowcy mieli
więcej okazji bramkowych.
Najważniejsze jednak, że już
po pierwszej kolejce są liderami krośnieńskiej A klasy. I oby
tak zostało do końca sezonu!
Jesteśmy jednym z faworytów
EKOBALL GEO-EKO STAL SANOK – BŁĘKITNI JASIENICA ROSIELNA 4-0 (0-0)
Młodzież obozuje w Kamieniu
Seniorzy już grają, a wkrótce zmagania ligowe rozpocznie
większość młodzieżowych drużyn Ekoballu. Dlatego też czas
ten należy solidnie przepracować – młodzicy i trampkarze
trenować będą na tygodniowych obozach w Kamieniu.
* W wieku zaledwie 17 lat
masz za sobą sobą piękny
debiut w o�cjalnym meczu
seniorskiej drużyny Ekoballu Stal. Czy wchodząc na
boisko dopiero w 53. minucie, spodziewałeś się, że
zdążysz zostać bohaterem
spotkania, strzelając dwie
– Nie, wbiegając na murawę
przy stanie 1-0 skupiałem się
przede wszystkim na tym, byśmy utrzymali korzystny wynik. Chociaż miałem świadomość, że trener wpuszcza
mnie po to, bym coś strzelił.
Cóż, tra�łem dwa razy, co
dało mi wielką satysfakcję.
* Część rywali twierdziła, że
twój pierwszy gol padł ze
spalonego...
– Powtórki telewizyjne rozwiewają wszelkie wątpliwości
– bramka była prawidłowa.
Wystarczy odtworzyć sobie tę
sytuację na portalu esanok.pl
i nacisnąć pauzę w momencie
podania. Widać wyraźnie, że Michał Borek strzela bramkę na 3-0.
byłem dobry metr przed
ostatnim obrońcą.
* Druga bramka była chyba
łatwiejsza do zdobycia?
– Tak, bo przy pierwszej musiałem przebiec praktycznie
połowę boiska, a potem dokonać wyboru: podanie do
partnera czy strzał. Drugi gol
był dopełnieniem formalności przy dobitce.
* Celujesz w koronę króla
krośnieńskiej
A klasy?
– Raczej nie ma na to szans,
bo chyba więcej meczów będę
grał w juniorach, tym bardziej,
że chcemy walczyć o awans
do rozgrywek makroregionalnych. Ale mam nadzieję, że
jeszcze parę bramek w A klasie uda się zdobyć.
* Zarząd Ekoballu zakłada
awans do okręgówki już
w tym sezonie. Jak oceniasz
– Myślę, że już inauguracyjny
mecz pokazał, iż jesteśmy jednym z faworytów. Damy radę!
mówi MICHAŁ BOREK, bohater meczu
Młodzi ekobalowcy już trenują w Kamieniu.
Juniorzy ćwiczą na razie wraz
z pierwszym zespołem, ale dla
młodszych grup Ekoball przygotował zgrupowania wyjazdowe. W poniedziałek do Kamienia wyjechała 50-osobowa grupa młodzików i chłopców z zespołu przedrozgrywkowego (roczniki 2003, 2004
i 2005). Zawodnicy ci wracają
w najbliższy poniedziałek,
a tego samego dnia na tygodniowy obóz pojadą trampkarze (2001 i 2002). Miejmy
nadzieję, że treningi w Kamieniu przełożą się na wyniku
uzyskiwane w rozgrywkach
lig podkarpackich.
Document 360922
Strategia Sanok diagnoza 23.12.2013
PRoToKoŁ NRXXvt2012 - Urząd Miasta w Sanoku
Zrównoważona Strategia Rozwoju Sanoka na lata 2013
Szpital Powszechny w Sanoku - Samodzielny Publiczny Zespół