Source: https://ordoiuris.pl/analiza-zgodnosci-z-prawem-obywatelskiego-projektu-ustawy-o-prawach-kobiet-i-swiadomym
Timestamp: 2019-09-23 14:24:37
Legal References Found: art. 2
 art. 18
 art. 30
 art. 38
 art. 2
 art. 18
 art. 30
 art. 2
 art. 30
 art. 38
 art. 48
 art. 53
 art. 54
 art. 48
 art. 53
 art. 72
 art. 53
 art. 25
 art. 32
 art. 54
 art. 30
 art. 30
 art. 68
 art. 30
 art. 2
 art. 18
 art. 30
 art. 38
 art. 48
 art. 53
 art. 54
 art. 25
 art. 32
 art. 72
 art. 73
 art. 38
 art. 8
 art. 38
 art. 8
 art. 4
 art. 4
 art. 38
 art. 8
 art. 8
in dubio
 art. 3
 art. 6
 art. 2
 art. 2
in dubio
 art. 6
 art. 38
 art. 19
de lege lata
 art. 38
 art. 4
 art. 38
 art. 2
 art. 2
 art. 8
 art. 18

Art. 18
 art. 18

Art. 6
 art. 6
 art. 6
 art. 48
 art. 53
 art. 5
 art. 13
in fine
 art. 18
 art. 14
 art. 2
 art. 14
 art. 18
 art. 72
in fine
 art. 6
 art. 92
 art. 25
 art. 48
 art. 18
 art. 47
 art. 18
 art. 48
 art. 53
 art. 18
 art. 48
 art. 53
 art. 32
 art. 7
 art. 7
 art. 18
 art. 6
 art. 18

Art. 13
 art. 53
 art. 31
 art. 53
de lege lata
 art. 39
 art. 53
 art. 8
 art. 14
 art. 269
 art. 54
 art. 25
in fine
 art. 10
 art. 14
 art. 54
 art. 31
 art. 54
 art. 25
 art. 25
 art. 54
 art. 73
 art. 25
 art. 54

Art. 15
 art. 269
 art. 212
 art. 31
 art. 15
 art. 54
 art. 31
 art. 2
 art. 32
 art. 15
 art. 2
 art. 18
 art. 30
 art. 38
 art. 269
 art. 38
 art. 53
 art. 54
 art. 30
 art. 38
 art. 14
 art. 2
 art. 30
 art. 30
 art. 68
 art. 13
 art. 156
 art. 30
 art. 68
 art. 30
 art. 68
 art. 7
 art. 1
 art. 30
 art. 2
 art. 18
 art. 25
 art. 30
 art. 32
 art. 38
 art. 48
 art. 53
 art. 54
 art. 72
 art. 73
 art. 34
 art. 13
 art. 38
 art. 1
 art. 38
 art. 30
 art. 30
 art. 4
 art. 92
 art. 25
 art. 47
de lege lata
de lege ferenda
 art. 53
 art. 54
 art. 30

Document Content:
Analiza zgodności z prawem obywatelskiego projektu ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie | Ordo Iuris
Projekt prawie całkowicie pozbawia prawnej ochrony życia dzieci nienarodzone, w tym całkowicie do 12 tygodnia trwania ciąży, przez co jest niezgodny z art. 2, art. 18, art. 30 oraz art. 38 Konstytucji RP.
Projekt traktuje prawo do zabijania dzieci nienarodzonych jako prawo reprodukcyjne (podstawowe) kobiety, przez co jest niezgodny z art. 2, art. 18 oraz art. 30 Konstytucji RP.
Projekt nie respektuje standardów demokratycznego państwa prawnego ze względu na drastyczne ograniczenia praw i wolności człowieka, zwłaszcza prawa do prawnej ochrony życia, prawa rodziców do wychowania dzieci, wolności sumienia i wolności wyrażania poglądów, przez co jest niezgodny z art. 2 Konstytucji RP, jak również art. 30, art. 38, art. 48 ust. 1, art. 53 ust. 1 oraz art. 54 ust. 1 Konstytucji RP.
Projekt wprowadza do nauczania szkolnego począwszy od zerówki obligatoryjny, promujący rozwiązłość (permisywny) model edukacji seksualnej o znamionach indoktrynacji, której celem jest seksualizacja dzieci i tym samym znacząco narusza prawo rodziców do wychowania dzieci, jak również ogranicza ich prawo do informacji o stanie zdrowia dzieci w wieku powyżej 15 lat, przez co jest niezgodny z art. 48 ust. 1, art. 53 ust. 3 oraz art. 72 ust. 1 Konstytucji RP.
Projekt wyklucza wolność (sprzeciw) sumienia lekarzy w zakresie odmowy udzielania świadczeń mogących skutkować śmiercią dziecka poczętego i wprowadza obostrzenia utrudniające korzystanie z niej w pozostałych przypadkach, przez co jest niezgodny z art. 53 ust. 1 Konstytucji RP.
Projekt bardzo znacząco ogranicza wolność słowa w zakresie działań podejmowanych na rzecz ochrony życia dzieci poczętych, definiując nowe typy czynów zabronionych, które wymierzone są głównie w osoby i organizacje działające na rzecz praw ludzi nienarodzonych i mają na celu utrudnienie krytyki organizacji proaborcyjnych, aborterów i samego procederu aborcyjnego oraz rozpowszechniania informacji o prawach ludzi nienarodzonych, negatywnych skutkach popełniania aborcji oraz stosowania antykoncepcji, przez co jest niezgodny z art. 25 ust. 2, art. 32 oraz art. 54 ust. 1 Konstytucji RP.
Projekt konsekwentnie dehumanizuje ludzi nienarodzonych, nie respektując tym samym ich przyrodzonej i niezbywalnej godności, przez co jest niezgodny z art. 30 Konstytucji RP.
Projekt postuluje, by pozbawienie płodzenia i tym samym spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (uszkodzenia ciała) przestało być przestępstwem, jeśli odbywa się za zgodą okaleczanego, w tym również małoletniego, przez co jest niezgodny z art. 30 w zw. z art. 68 Konstytucji RP.
Projekt zawęża prawa kobiet do praw reprodukcyjnych i seksualnych, których głównym elementem jest (ograniczone czasowo) prawo matki do pozbawienia życia własnego dziecka, przez co jest niezgodny z art. 30 Konstytucji RP.
Przygotowany przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Ratujmy Kobiety 2017” – ustawa o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie[1] (dalej: projekt) zakłada znaczne poszerzenie – w stosunku do prawa obowiązującego aktualnie – warunków dopuszczalności uśmiercania dzieci przed narodzeniem. Zgodnie z projektem zabicie nasciturusa będzie traktowane jako prawo podmiotowe kobiety, a nawet jako jej prawo podstawowe, bez żadnych ograniczeń w ciągu pierwszych 12 tygodni ciąży, zaś w drugim i trzecim trymestrze pod pewnymi warunkami. Ponadto projekt zakłada zniesienie wymogu recepty na tzw. „antykoncepcję awaryjną”, wprowadzenie do programu nauczania w szkole permisywnej edukacji seksualnej począwszy od zerówki, jak również drastycznie ogranicza wolność sumienia lekarzy. Projekt przewiduje derogację ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży[2] oraz wielu przepisów chroniących prawa dzieci poczętych, a także usuwa z polskiego porządku prawnego termin legalny „dziecko poczęte” i zastępuje go terminem „płód”, co w kontekście całości projektu ma ewidentnie na celu dokonanie dehumanizacji ludzi znajdujących się na najwcześniejszym, prenatalnym etapie swojego życia. Wreszcie projekt przewiduje sankcje karne za przekonywanie matek, by nie zabijały swoich dzieci, jak również za krytykę procederu aborcyjnego (proponowane nowe typy czynów zabronionych są tak sformułowane, że pozwalają karać za jakąkolwiek opinię nieprzychylną dokonaniu aborcji).
Już pobieżna lektura projektu pozwala stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że narusza on wiele przepisów Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r., w szczególności art. 2, art. 18, art. 30, art. 38, art. 48 ust. 1, art. 53 ust. 1, art. 54 ust. 1 oraz, w nieco mniejszym zakresie, art. 25 ust. 2, art. 32, art. 72 ust. 1 i art. 73 ustawy zasadniczej.
2. Naruszenie konstytucyjnych i międzynarodowych standardów ochrony życia człowieka
Przede wszystkim projekt jest sprzeczny z art. 38 Konstytucji, który gwarantuje prawną ochronę życia każdemu człowiekowi. Przypomnieć trzeba, że istotą człowieczeństwa jest posiadanie przez organizm ludzkiego genotypu, który przesądza, iż dana istota żywa jest człowiekiem, bez względu na budowę, kształt czy cechy morfologiczne tego organizmu[3]. Dla faktu bycia człowiekiem moment urodzenia pozostaje zatem całkowicie irrelewantny. Człowiekiem jest się zarówno przed, jak i po urodzeniu. Konstytucja expressis verbis nie wskazuje momentu początkowego objęcia życia człowieka prawną ochroną, a zatem przysługuje ono od jego powstania, czyli od poczęcia (zapłodnienia gamety żeńskiej przez gametę męską). Zawężanie ochrony życia ludzkiego zaledwie do okresu postnatalnego ma charakter arbitralny i nie jest dopuszczalne na gruncie ustawy zasadniczej, która nie zawiera sformułowania typu „prawna ochrona życia każdego człowieka przysługuje od momentu narodzin” ani żadnego równoważnego, co potwierdza konstatację, że prawna ochrona życia człowieka musi rozpoczynać się wraz z jego początkiem (poczęciem).
W świetle Konstytucji życie ludzkie stanowi dla każdego człowieka wartość najcenniejszą i dlatego musi być bezwzględnie chronione i respektowane w demokratycznym państwie prawnym. Przestrzeganie tego nakazu stanowi gwarancję „minimum jego sprawiedliwości”[4]. Obowiązek ochrony życia ludzkiego dotyczy w takim samym stopniu fazy prenatalnej i postnatalnej rozwoju człowieka. Wyraźnie podkreślił to Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 1997 r. przypominając, że „[z]akaz naruszania życia ludzkiego, w tym życia dziecka poczętego wynika z norm o charakterze konstytucyjnym. W takiej sytuacji ustawodawca zwykły nie może więc być uprawniony do decydowania o warunkach obowiązywania takiego zakazu, czyniąc tym samym normy konstytucyjne normami o charakterze warunkowym.”[5]
Projekt w ewidentny sposób nie respektuje konstytucyjnego wymogu ochrony życia ludzkiego, podążając wręcz w kierunku, o którym Trybunał Konstytucyjny wprost orzekł, że jest niezgodny z ustawą zasadniczą. Przede wszystkim dopuszcza uśmiercenie dziecka podczas pierwszych 12 tygodni trwania ciąży (art. 8 ust. 1 projektu). W odróżnieniu od obowiązującego ustawodawstwa, projekt nie tylko wyłącza karalność zabicia nasciturusa, ale formułuje po stronie matki prawo podmiotowe do przerwania ciąży podczas pierwszych 12 tygodni jej trwania. Oznacza to nie tylko, że obowiązkiem organów władzy publicznej ma być zapewnienie realizacji tak skonstruowanego prawa podmiotowego (co projekt dość szczegółowo reguluje w art. 8-11), ale także pełną akceptację porządku prawnego dla zabijania dzieci w pierwszych tygodniach ich życia (dokładnie do 12 tygodnia ciąży) z dowolnego powodu, czyli na każde życzenie matki i bez względu na towarzyszące temu (najbardziej nawet trywialne lub wręcz oburzające) motywacje lub okoliczności. Takie ograniczenie ochrony prawnej życia nasciturusa drastyczne narusza art. 38 Konstytucji, który „należy w pierwszym rzędzie rozumieć jako zakaz pozbawiania człowieka życia”[6].
Sprzeczność z wymienionym przepisem ustawy zasadniczej nie ogranicza się tylko do art. 8 ust. 1 projektu, ale obejmuje również prawo matki do zabicia własnego dziecka do 18 tygodnia ciąży, jeżeli „zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest następstwem czynu zabronionego” (art. 8 ust. 1 pkt 3 w zw. z ust. 7). Jest to przesłanka sformułowana w sposób identyczny, jak obecnie obowiązujący art. 4a ust. 1 pkt 3 ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, z tym że art. 4a ust. 2 tej ustawy w tych okolicznościach wyłącza karalność uśmiercenia dziecka nienarodzonego do 12 (a nie 18) tygodnia ciąży. Należy tu także podkreślić, że czyn zabroniony oznacza każde zachowanie kryminalizowane przez prawo, w wyniku którego mogło dojść do zapłodnienia komórki jajowej i powstania nowego człowieka. Tak więc w myśl projektu „karę śmierci” dziecko nienarodzone może ponieść do ukończenia 18 tygodnia ciąży (zależy to od decyzji matki, niezależnie od tego, czy jest ofiarą czy sprawcą) nie tylko w przypadku uzasadnionego podejrzenia, że doszło do zgwałcenia (art. 197 kodeksu karnego[7]), ale także obcowania z małoletnim (art. 200 kodeksu karnego), kazirodztwa (art. 201 kodeksu karnego) czy zmuszania do prostytucji lub sutenerstwa (art. 203 i 204 kodeksu karnego).
Z art. 38 Konstytucji nie da się również pogodzić art. 8 ust. 2 pkt 2 w zw. z ust. 6 projektu, który przyznaje matce prawo do zabicia swojego dziecka do 24 tygodnia ciąży ze względu na występowanie prawdopodobieństwa „ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu” (przesłanka eugeniczna do dokonania aborcji jest zatem sformułowana podobnie jak obecnie). Także po tej cezurze czasowej, w myśl projektu, istnieć będą dwie możliwości uśmiercenia nasciturusa: 1) jeśli ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki oraz 2) gdy upośledzenie lub choroba dziecka nienarodzonego uniemożliwia mu samodzielne życie. Wówczas „przerwanie ciąży jest dopuszczalne bez ograniczeń”. Oznacza to możliwość swobodnego zabijania nie tylko dzieci poważnie chorych (jeśli tylko zostaną zakwalifikowane jako niezdolne do samodzielnego życia), ale również tych zdrowych (pod pretekstem zagrożenia dla zdrowia matki) w siódmym, ósmym, dziewiątym miesiącu życia, a nawet w trakcie porodu lub po nim, jeśli tylko pępowina nie została przecięta[8], bo i taką interpretację uznać należy za niewykluczoną.
Reasumując zatem, art. 8 projektu drastycznie obniża konstytucyjny standard ochrony życia człowieka, ponieważ nie chroni najcenniejszej wartości konstytucyjnej, jaką stanowi życie każdego człowieka, także w fazie prenatalnej. Przypomnieć trzeba, iż „Trybunał Konstytucyjny nie ma wątpliwości, że życie człowieka nie podlega wartościowaniu ze względu na jego wiek, stan zdrowia, przewidywany czas jego trwania, ani ze względu na jakiekolwiek inne kryteria”[9]. Sąd prawa rozważając konstytucyjne przesłanki dopuszczalności pozbawienia człowieka życia jednoznacznie skonstatował, że „zdecydowanie nieakceptowane w demokratycznym państwie prawnym, realizującym zasady sprawiedliwości społecznej i chroniącym życie oraz niezbywalną godność człowieka, byłoby ograniczenie prawnej ochrony życia człowieka w celu ochrony dóbr lokujących się niżej w hierarchii konstytucyjnej, np. własności i innych praw majątkowych, moralności publicznej, ochrony środowiska czy nawet zdrowia innych ludzi.”[10] Na szczególną uwagę i podkreślenie zasługuje ostatnie dobro wyliczone przez Trybunał Konstytucyjny.
Ochrona życia konkretnego człowieka nie ma oczywiście charakteru absolutnego, niemniej ze względu na wysoką pozycję w hierarchii konstytucyjnej ograniczenie prawnej ochrony życia jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy jest „konieczne w demokratycznym państwie”, przy czym przesłanka konieczności musi być interpretowana bardzo restryktywnie[11]. Najlepiej wyraził to Trybunał Konstytucyjny: „[w]arunkiem ograniczenia prawa do prawnej ochrony życia jest więc zaistnienie sytuacji, w której jest niewątpliwe, że nie da się ono pogodzić z analogicznymi prawami innych osób. Przesłankę tę można określić ogólnie jako wymaganie symetrii dóbr: poświęcanego i ratowanego”[12]. W innym orzeczeniu Trybunał zauważył, że sformułowanie zasady prawnej ochrony życia „już w pierwszym z przepisów konstytucyjnych dotyczących wolności i praw osobistych zdaje się przesądzać o nadrzędności życia ludzkiego w hierarchii wartości chronionych przez prawo. Skłania ona jednocześnie do przyjęcia w procesie stanowienia prawa dyrektywy interpretacyjnej, wedle której wszelkie możliwe wątpliwości co do ochrony życia ludzkiego powinny być rozstrzygane na rzecz tej ochrony” (in dubio pro vita humana)”[13].
Tak więc konstytucyjnie niedopuszczalne jest przerywanie ciąży (zabicie nasciturusa) ze względu na stan zdrowia dziecka poczętego, jego wiek, przewidywany czas jego życia, okoliczności poprzedzające poczęcie oraz jakąkolwiek inną przyczynę. Nawet w przypadku ratowania życia matki, gdy zachodzi symetria dóbr: poświęcanego i ratowanego, nie należy mówić o prawie do zabicia dziecka, ale o braku odpowiedzialności lekarza za skutki działań podejmowanych w celu ratowania życia matki.
Zycie ludzkie jest chronione również przez prawo międzynarodowe. Podstawowym dokumentem potwierdzającym obowiązek każdego państwa zapewnienia ochrony życia jest art. 3 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka[14], która stanowi, że „każdy człowiek ma prawo do życia”. Wśród umów międzynarodowych wiążących Polskę prawną ochronę życia zapewnia art. 6 ust. 1 Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych otwartego do podpisu w Nowym Jorku dnia 19 grudnia 1966 r.[15] („każda istota ludzka ma przyrodzone prawo do życia. Prawo to powinno być chronione przez ustawę. Nikt nie może być samowolnie pozbawiony życia”) oraz art. 2 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzonej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r.[16] („Prawo każdego człowieka do życia jest chronione przez ustawę”). Analogiczne sformułowanie zawiera art. 2 ust. 1 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej[17] („każdy ma prawo do życia”). Niezależnie od różnych komentarzy i interpretacji prezentowanych w doktrynie, należy zdecydowanie podkreślić, że wszystkie wyżej wymienione traktaty literalnie nie ograniczają horyzontu czasowego ochrony prawnej życia ludzkiego, w szczególności nie zawierają zwrotu „od urodzenia” ani żadnego równoważnego, jak również nie ustanawiają żadnych praw reprodukcyjnych i seksualnych, w tym prawa do aborcji[18]. Wyliczone umowy międzynarodowe z zakresu ochrony praw człowieka musza być zatem interpretowane zgodnie z dyrektywą in dubio pro vita humana.
Jeszcze bardziej jednoznaczne są postanowienia Konwencji o prawach dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r.[19], której preambuła wyraźnie przesądza, że „dziecko z uwagi na swą niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, a zwłaszcza właściwej ochrony prawnej, zarówno przed jak i po urodzeniu”. Oznacza to, że wszystkie zawarte w Konwencji gwarancje – łącznie w wyrażonym w art. 6 prawem każdego dziecka do życia – odnoszą się również do dzieci poczętych. Innymi słowy, Konwencja o prawach dziecka wyklucza dekryminalizację aborcji. Potwierdził to Trybunał Konstytucyjny[20] uchylając w 1997 r. przepisy dekryminalizujące aborcję (oczywiście tylko te, które były przedmiotem zaskarżenia, czyli nie wszystkie wówczas obowiązujące[21]).
Niezgodny z art. 38 Konstytucji jest również art. 19 projektu, który likwiduje obowiązek uzyskania recepty lekarskiej na preparat antykoncepcji awaryjnej „ella One” – octan uliprystalu, który został wprowadzony na mocy ustawy z dnia 25 maja 2017 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw[22] (choć można mieć wątpliwości, czy w ogóle możliwe jest uchylenie przepisu nowelizującego, który już „skonsumował się”, tzn. dokonał czynności konwencjonalnej polegającej na modyfikacji treści jednostki redakcyjnej ustawy zmienianej – i w konsekwencji modyfikacji treści normatywnej[23]). Preparat ten ma dwojakie działanie. Substancja czynna – octan uliprystalu – może po pierwsze opóźniać owulację lub, po drugie, nie dopuścić do zagnieżdżenia się zarodka, jeśli owulacja nastąpiła i doszło do zapłodnienia. Ten drugi sposób działania omawianego środka równoznaczny jest z uśmierceniem zarodka, czyli człowieka w pierwszych dniach jego życia. Zachodzi tu więc działanie nie antykoncepcyjne (ex ante; tj. przed dojściem do zapłodnienia), lecz działanie antynidacyjne, czyli w istocie wczesnoporonne (ex post; tj. w sytuacji, gdy do zapłodnienia już doszło, a kobieta jest w ciąży, ergo człowiek został poczęty i już się rozwija). Skutkiem zastosowania preparatu „ellaOne” jest zatem zakończenie życia człowieka w okresie prenatalnym jego rozwoju, który objęty jest konstytucyjną ochroną od chwili poczęcia. Występuje tu zatem skutek, który w pełni zbieżny jest ze skutkiem i celem poddania dziecka poczętego aborcji, tylko nieco wcześniej. Dlatego też w literaturze przedmiotu postuluje się de lege lata delegalizację tego preparatu[24], ponieważ jego dopuszczenie do obrotu narusza art. 38 Konstytucji.
Na marginesie warto również dodać, że zarówno wycofanie, jak i ograniczenie dostępności rzeczonego preparatu jest zgodne z prawem Unii Europejskiej, gdyż w świetle art. 4 ust. 4 dyrektywy 2001/83/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 6 listopada 2001 r. w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi[25], Państwa Członkowskie mogą dowolnie ograniczyć obrót produktami antykoncepcyjnymi i wczesnoporonnymi na swoim terytorium, a nawet zakazać go, co niejednokrotnie potwierdziła Komisja Europejska[26].
3. Niezgodność z zasadą demokratycznego państwa prawnego
Stwierdzenie niezgodności projektu z art. 38 Konstytucji oznacza również, że projekt jest sprzeczny z art. 2 Konstytucji stanowiącym, iż „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. Trybunał Konstytucyjny wyjaśniając znaczenie tej podstawowej dla ustroju Rzeczypospolitej zasady zaznaczył, że „demokratyczne państwo prawa jako naczelną wartość stawia człowieka i dobra dla niego najcenniejsze. Dobrem takim jest życie, które w demokratycznym państwie prawa musi pozostawać pod ochroną konstytucyjną w każdym stadium jego rozwoju (…) Dotyczy to także fazy prenatalnej”[27].
Warto przypomnieć, że w cytowanym judykacie z 1997 r. Trybunał Konstytucyjny za naruszenie m.in. zasady demokratycznego państwa prawnego uznał daleko mniejszą – niż przewidziana w projekcie – ingerencję w prawną ochronę życia człowieka, czyli dopuszczenie aborcji z przyczyn społeczno-ekonomicznych (ustawa z dnia 30 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży[28] mówiła o „ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej” matki) w pierwszych 12 tygodniach ciąży. Identyczny werdykt sądu prawa musiałby zapaść w przypadku, gdyby projekt został poddany kontroli Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ przewidziane w nim zakres i intensywność dekryminalizacji czynów skutkujących pozbawieniem życia ludzkiego narusza zasadę demokratycznego państwa prawnego w stopniu dużo większym niż decyzja ustawodawcy z 1996 r.
Konstytucyjna niedopuszczalność zabójstwa prenatalnego[29] oznacza również, że niezgodne z istotą demokratycznego państwa prawnego jest wprowadzanie do porządku prawnego prawa podmiotowego do aborcji (jako prawa reprodukcyjnego i seksualnego), które stanowi podstawową konstrukcję normatywną wynikającą z projektu. Za Trybunałem Konstytucyjnym przypomnieć należy, że „[p]odstawowym przymiotem człowieka jest jego życie. Pozbawienie życia unicestwia więc równocześnie człowieka, jako podmiot praw i obowiązków. Jeżeli treścią zasady państwa prawa jest zespół podstawowych dyrektyw wyprowadzanych z istoty demokratycznie stanowionego prawa, a gwarantujących minimum jego sprawiedliwości, to pierwszą taką dyrektywą musi być respektowanie w państwie prawa wartości, bez której wykluczona jest wszelka podmiotowość prawna, tj. życia ludzkiego od początków jego powstania. Demokratyczne państwo prawa jako naczelną wartość stawia człowieka i dobra dla niego najcenniejsze. Dobrem takim jest życie, które w demokratycznym państwie prawa musi pozostawać pod ochroną konstytucyjną w każdym stadium jego rozwoju. Wartość konstytucyjnie chronionego dobra prawnego jakim jest życie ludzkie, w tym życie rozwijające się w fazie prenatalnej, nie może być różnicowana.”
W konsekwencji, fundamentalnie niezgodne z art. 2 Konstytucji RP jest konstruowanie prawa podmiotowego do zabijania innych ludzi, niezależnie od okoliczności. Zasada ta jest absolutna i bezwyjątkowa (notabene, dotyczy to także kontratypu obrony koniecznej).
4. Podważanie konstytucyjnych wartości: macierzyństwa i rodzicielstwa
Z tych samych powodów, co wyżej wskazane, art. 8 i n. projektu naruszają art. 18 Konstytucji, który nakłada na Rzeczypospolitą Polską obowiązek otoczenia macierzyństwa ochroną i opieką (jest to zasada ustrojowa[30]). Trybunał Konstytucyjny zwrócił uwagę, że macierzyństwo to relacja, która zachodzi pomiędzy kobietą i jej dzieckiem, także dzieckiem nienarodzonym. Konstytucyjnej ochronie podlega zatem zarówno sama relacja kobiety do jej dziecka, jak również matka oraz dziecko, niezależnie od ich wieku, jako dwoje odrębnych ludzi, jako dwa odrębne podmioty prawa. Ochrona ich interesów musi przebiegać w sposób integralny. Niedopuszczalne jest bowiem poświęcanie życia dziecka – wartości oczywiście większej – w imię planów, nawet życiowych, matki (podobnie jak nie można zabić kobiety, żeby pozyskać z jej ciała organ, którego przeszczep mógłby uratować życie dziecka).
Z konstytucyjnego nakazu ochrony macierzyństwa wynika niezaprzeczalnie, że przepisy ustawowe nie mogą mieć na celu ani rozerwania tego związku, ani też w jakikolwiek sposób nie powinny stymulować jego zakończenia. Mając na uwadze treść norm konstytucyjnych i rozważając ich zastosowanie w odniesieniu do sytuacji kobiety w ciąży, Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że „w związku z powstaniem życia, prawo do decyzji o posiadaniu dziecka musiałoby sprowadzić się w istocie do prawa do nieurodzenia dziecka. Nie można decydować o posiadaniu dziecka w sytuacji, gdy dziecko to już rozwija się w fazie prenatalnej i w tym sensie jest już posiadane przez rodziców. Prawo do posiadania dziecka może być więc interpretowane wyłącznie w aspekcie pozytywnym, a nie jako prawo do unicestwienia rozwijającego się płodu ludzkiego”[31].
Art. 18 Konstytucji chroni również rodzicielstwo, które – analogicznie jak macierzyństwo – oznacza relację pomiędzy dzieckiem, także tym nienarodzonym, a rodzicem, czyli również ojcem. Przyznanie matce prawa do zabicia jej dziecka na prenatalnym etapie rozwoju – co przewiduje projekt – unicestwia relacje tegoż dziecka z jego ojcem, a ściślej uzależnia dalsze istnienie relacji ojcostwa od swobodnej decyzji matki, co stanowi drastyczne i tym samym niedopuszczalne obniżenie konstytucyjnego standardu ochrony i opieki nad rodzicielstwem (ojcostwem).
Negatywny wymiar prawa do posiadania dziecka – rozumiany jako prawo do jego unicestwienia przed urodzeniem, czyli na etapie prenatalnym – jest zatem niezgodny również z art. 18 Konstytucją RP z 1997 r., który nakazuje otoczyć ochroną i opieką macierzyństwo oraz rodzicielstwo.
5. Zakwestionowanie prawa rodziców do wychowania dzieci
Art. 6 ust. 1 projektu przewiduje wprowadzenie do programów nauczania szkolnego dla klas 0-3 przedmiot „przygotowanie do życia w rodzinie i w społeczeństwie”, zaś art. 6 ust. 2 – od klasy czwartej szkoły podstawowej do końca edukacji szkolnej przedmiot „wiedza o seksualności człowieka”. Zgodnie z art. 6 ust. 4 projektu przedmiot „przygotowanie do życia w rodzinie i w społeczeństwie” obejmuje m.in. wprowadzenie do „podstawowych koncepcji dotyczących różnorodności społecznej i tolerancji” oraz edukację równościową. Natomiast przedmiot „wiedza o seksualności człowieka” zakłada indoktrynację o rzekomo istniejących „prawach reprodukcyjnych” oraz w zakresie metod i środków zapobiegania ciąży, jak również kształtowania „partnerskich relacji w związkach i równości płci w społeczeństwie” (art. 6 ust. 5 projektu).
W pierwszej kolejności przytoczonym przepisom należy zarzucić sprzeczność z art. 48 ust. 1 Konstytucji, który gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, oraz z art. 53 ust. 3 Konstytucji, potwierdzającym, iż rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. W aspekcie związanym z przekazywaniem w procesie wychowywania dzieci informacji o charakterze moralnym oraz religijnym – a bezsprzecznie materia obu projektowanych przedmiotów dotyka tych zagadnień – przynależne rodzicom prawo do podjęcia ostatecznej decyzji o treści tego przekazu zyskuje zatem „podwójną” ochronę konstytucyjną. Prawo rodziców do wychowania dzieci jest również gwarantowane przez szereg wiążących Polskę umów międzynarodowych: art. 5 ust. 1 lit. b Konwencji w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty sporządzonej w Paryżu 15 grudnia 1960 r.[32], art. 13 ust. 3 in fine Międzynarodowego paktu praw gospodarczych, społecznych i kulturalnych otwartego do podpisu w Nowym Jorku 19 grudnia 1966 r.[33], art. 18 ust. 4 Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych z 19 grudnia 1966 r., art. 14 ust. 2 Konwencji o prawach dziecka z 20 listopada 1989 r., art. 2 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, sporządzonego w Paryżu 20 marca 1952 r.[34] oraz art. 14 ust. 3 Karty praw podstawowych Unii Europejskich.
Stylistyka przepisów projektu wskazuje, że oba przedmioty mają zyskać status obligatoryjnych, co oznacza, że rodzice nie będą mogli zdecydować, czy chcą, by ich dziecko uczęszczało na tego rodzaju zajęcia czy też nie. Nie sposób przy tym porównać proponowanych zajęć z przedmiotami takimi jak matematyka czy historia, które polegają na przekazywaniu wiedzy o faktach. Treści proponowanych w projekcie przedmiotów zawierają wyraźny przekaz o charakterze moralnym, sprowadzający się do oceny, że wszystko co jest technicznie dostępne (możliwe) w zakresie antykoncepcji, „praw reprodukcyjnych” (w tym prawa do zabicia dziecka przed urodzeniem) oraz zachowań seksualnych człowieka jest samo w sobie dobre (etycznie nienaganne). Taki przekaz – niezależnie od zagadnienia zgodności z innymi przepisami Konstytucji RP – może być radykalnie sprzeczny z przekonaniami moralnymi i religijnymi rodziców. Dotyczy to w szczególności niezwykle szerokich i niedookreślonych sformułowań odwołujących się do „podstawowych koncepcji dotyczących różnorodności społecznej”, które nie uwzględniają obowiązujących w społeczeństwie wzorców moralnych i aksjologii oraz regulacji konstytucyjnych (zwłaszcza w zakresie ochrony małżeństwa, jako związku kobiety i mężczyzny, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa, przewidzianego przez art. 18 Konstytucji), oraz edukacji równościowej, która zdeterminowana jest ideologią gender dążąc często do relatywizowania i podważania obowiązujących norm społecznych i prawnych.
Trzeba zatem podkreślić, że charakterystyka treści zawartych w projekcie przedmiotów zawiera wiele sformułowań, których normatywny sposób doprecyzowania, a zwłaszcza sposób faktycznego wdrażania może poważnie naruszać ład konstytucyjny i prawa człowieka, zwłaszcza prawa rodziców do wychowania dzieci. Program proponowanych przedmiotów budzi poważne zastrzeżenia w świetle art. 72 ust. 1 zd. drugie in fine Konstytucji (ochrona dziecka przed demoralizacją). Stopień niezgodności zależeć będzie od nagromadzenia w szczegółowym programie ilości treści permisywnych, co w pełni ocenić będzie można dopiero w przypadku wydania rozporządzenia ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania, przewidzianego przez art. 6 ust. 7 projektu (zresztą budzącym wątpliwości w świetle wymogów, jakie art. 92 Konstytucji stawia upoważnieniu ustawowemu ze względu na lakoniczność zakresu spraw przekazanych do uregulowania oraz szczątkowe wytyczne[35]). Oczywiście znamiona demoralizacji spełnia już samo zamierzenie dehumanizacji określonej grupy ludzi – wyróżnionych ze względu na wiek – która ma być propagowana w ramach obu przedmiotów (vide pkt 9 niniejszej analizy).
Ze względu na wyraźne sprofilowanie światopoglądowe treści proponowanych przedmiotów oraz używanie terminologii charakterystycznej dla ideologii rodzaju (ang. gender), uzasadniony wydaje się zarzut naruszenia przez projekt również art. 25 ust. 2 Konstytucji, który mówi o bezstronności władz publicznych w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych[36].
Projekt przewiduje również, iż usunięcie ciąży oraz wykonywanie świadczeń zdrowotnych z dziedziny ginekologii, urologii lub dermatologii u osób małoletnich powyżej 15 lat będzie możliwe bez zgody przedstawicieli ustawowych czy sądu opiekuńczego (art. 9, 13 i 17 projektu). Projekt ingeruje zatem bardzo silnie we władzę rodzicielską – chronioną wspomnianymi art. 48 ust. 1 i 53 ust. 3 Konstytucji – oraz w życie rodzinne. Ze względu na zasadę ustrojową wyrażoną w art. 18 ustawy zasadniczej trzeba podkreślić, że życie rodzinne podlega intensywniejszej ochronie konstytucyjnej niż chronione przez art. 47 życie prywatne (przepis ten obejmuje również życie rodzinne). W świetle tego ostatniego przepisu, rozpatrywanego w związku z art. 18, art. 48 ust. i art. 53 ust. 3 Konstytucji, państwo ma obowiązek wspierać rodzinę i jego organom zakazane jest wkraczanie bez wyraźnej potrzeby w sferę życia rodzinnego[37]. Przewidziane przez projekt ograniczenie konstytucyjnych praw rodziców jest tym bardziej rażące, ze zostali oni pozbawieni nie tylko prawa do decydowania czy współdecydowania o swoich nieletnich, lecz mających ukończone 15 lat, córkach i synach, ale nawet prawa do uzyskania informacji o stanie zdrowia ich dzieci i udzielonych im świadczeniach, jak również o zabiciu ich wnuka. Podkreślenia wymaga tu także to, iż dokonanie aborcji oraz udzielanie świadczeń związanych z aktywnością seksualną nieletnich powyżej 15 lat dalece wykraczają poza wymiar medyczny oraz zdrowotny, gdyż mają bezpośredni związek z zagadnieniami wychowawczymi, moralnymi i religijnymi. Jak już była o tym mowa, wpływ rodziców w tym aspekcie życia dziecka jest zatem szczególnie chroniony przez art. 18, art. 48 ust. 1 oraz art. 53 ust. 3 Konstytucji, zaś projektowane nowe brzmienie art. 32 ust. 2a ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza i lekarza dentysty[38] pozbawia rodziców tego wpływu[39].
Należy również dodać, że fakt dekryminalizacji współżycia seksualnego osób w wieku 15–18 lat per se nie czyni z tego rodzaju aktywności przedmiotu prawa podmiotowego, przysługującego osobom w tym wieku. Tymczasem w ten właśnie sposób traktują je autorzy projektu i tak je uzasadniają[40]. Podobnie jak depenalizacja spożywania napojów alkoholowych przez osobę pełnoletnią nie oznacza, że przysługuje jej prawo podmiotowe (czy podstawowe) do codziennej konsumpcji znacznej ilości alkoholu. Ponadto należy zwrócić uwagę, że podjęcie przez dziecko samodzielnej decyzji terapeutycznej poniżej pewnego wieku (co innego możliwość – w pewnych wypadkach – współdecydowania o własnym zdrowiu) jest uzasadniona naturalnymi względami rozwojowymi: prawo nie może oczekiwać od człowieka, który nie osiągnął dorosłości, aby w sposób odpowiedzialny decydował o tak istotnych sprawach[41].
Wspomniane przepisy Konstytucji oraz umów międzynarodowych poręczających prawo rodziców do wychowania dziecka zostają naruszone także przez art. 7 projektu, który wprowadza obowiązek zapewnienia przez organy administracji rządowej i samorządu terytorialnego – bez względu na zdolność do czynności prawnych – dostępności metod i środków zapobiegania ciąży. Oznacza to nie tylko udostępnianie (w tym chyba darmowe rozdawnictwo – lecz tu projekt nie jest w pełni precyzyjny) różnego rodzaju środków antykoncepcyjnych (i wczesnoporonnych) oraz seksualizującą indoktrynację dzieci pozostających pod opieką rodziców, nie tylko po ukończeniu 15 roku życia, ale również wcześniej, ponieważ projekt nie przewiduje żadnych ograniczeń wiekowych. Bez wątpienia też, szerokie udostępnianie środków antykoncepcyjnych młodzieży musi oznaczać promocję i ułatwianie (a zatem de facto zachętę) do praktykowania rozwiązłości, co trudno pogodzić z konstytucyjnym zakazem demoralizacji dzieci. Przewidziane w art. 7 projektu rozwiązania są zatem sprzeczne z także dobrem samych małoletnich, jak również niezgodne art. 18, 30 i 38 Konstytucji, które nakazują chronić rodzinę, macierzyństwo, rodzicielstwo, życie ludzkie oraz godność każdego człowieka, z przyczyn wskazanych w innych punktach analizy.
Zdecydowanego podkreślenia wymaga też sprzeczność art. 6, 7, 9, 13 i 17 projektu z art. 18 ust. 1 Konwencji o prawach dziecka, zgodnie z którym Państwa-Strony zobowiązały się respektować naturalny fakt, że „rodzice (…) ponoszą główną odpowiedzialność za wychowanie i rozwój dziecka”. Przyjęcie postulowanych rozwiązań w zakresie treści przedmiotów „przygotowanie do życia w rodzinie” i „wiedza o seksualności człowieka”, obowiązku administracji publicznej zapewnienia swobodnego dostępu do metod i środków zapobiegania ciąży, jak również wyłączenie udziału rodziców w podejmowaniu decyzji terapeutycznych i nieterapeutycznych z zakresu dermatologii, urologii i ginekologii dotyczących dziecka powyżej 15 lat, skutecznie uniemożliwia realizację przez Polskę tego przepisu Konwencji.
6. Zniesienie częściowe wolności sumienia lekarzy
Art. 13 pkt 4 projektu drastycznie ogranicza wolność sumienia lekarzy. Po pierwsze, wyłącza klauzulę sumienia lekarzy w stosunku do przepisywania środków o działaniu antykoncepcyjnym i wczesnoporonnym, skierowania oraz wykonywania badań prenatalnych. Po drugie, warunkuje skorzystanie przez lekarza ze sprzeciwu sumienia od pisemnego zgłoszenia tego zamiaru każdemu podmiotowi leczniczemu lub każdemu świadczeniodawcy, z którym współpracuje, oraz do organu, który prowadzi rejestr indywidualnych praktyk lekarskich.
Takie rozwiązanie jest jawnie sprzeczne z gwarantowaną w art. 53 ust. 1 Konstytucji wolnością sumienia oraz eksplikującym ją, ugruntowanym orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, którego ostatni wyraz stanowi wyrok z 7 października 2015 r. Sąd prawa nieraz podkreślał, że „wolność sumienia nie oznacza jedynie prawa do określonego światopoglądu, ale przede wszystkim prawo do postępowania zgodnie z własnym sumieniem oraz wolność od przymusu postępowania wbrew niemu”[42]. W demokratycznym państwie prawnym „wyrazem prawa do postępowania zgodnie z własnym sumieniem, a w konsekwencji także wyrazem wolności od przymusu postępowania wbrew własnemu sumieniu, jest klauzula sumienia (…). Wolność sumienia musi bowiem przejawiać się także w możliwości odmowy wykonania obowiązku nałożonego zgodnie z prawem z powołaniem się na przekonania naukowe, religijne lub moralne”[43]. W konsekwencji prawo powołania się na klauzulę sumienia, czyli prawo do odmowy wykonania czynności sprzecznej z własnym sumieniem stanowi gwarancję wolności sumienia[44]. De facto uznając, że na gruncie Konstytucji z 1997 r. sumienie to zdolność człowieka do intelektualnej oceny własnych aktów jako dobrych albo złych, Trybunał Konstytucyjny zauważył, iż „wolność sumienia każdego człowieka jest kategorią pierwotną i niezbywalną”[45]. Ewokuje to bardzo wysokie miejsce, jakie w hierarchii praw i wolności konstytucyjnych zajmuje wolność sumienia – której immanentnym i nieodzownym elementem jest klauzula sumienia – oraz ukazuje bliski związek prawa do klauzuli sumienia z ochroną godności człowieka. „Prawo jednostki do odwołania się do „klauzuli sumienia” stoi zatem na straży nie tylko wolności sumienia, ale także godności osoby ludzkiej, która jest prawem przyrodzonym i niezbywalnym”[46].
Poczyniona przez Trybunał Konstytucyjny konstatacja pociąga za sobą poważne konsekwencje w przypadku decyzji ustawodawcy o ustanowieniu jakichkolwiek ograniczeń w korzystaniu z prawa do klauzuli (sprzeciwu) sumienia[47]. Naturalnie są one dopuszczalne, ale tylko po spełnieniu wszystkich warunków przewidzianych przez art. 31 ust. 3 Konstytucji. Jedną z nieprzekraczalnych barier, jakie ustrojodawca postawił tu ustawodawcy, jest zakaz naruszania istoty poddanego limitacji prawa, czyli w omawianym przypadku istoty klauzuli sumienia.
Projekt narusza istotę klauzuli sumienia lekarza dwukrotnie. Zarówno ustawowe wprowadzenie bezwzględnego obowiązku udzielania świadczeń związanych z antykoncepcją (w tym o charakterze antynidacyjnym i wczesnoporonnym) lub wykonywaniem badań niezbędnych w celu dokonania aborcji, jak i uzależnienie możliwości powołania się na klauzulę sumienia od uprzedniego zastrzeżenia tego uprawnienia stanowią drastyczną ingerencję, która niweczy istotę wolności sumienia. W pierwszym przypadku zmusza się lekarza do uczestnictwa w czynności przygotowawczej do pozbawienia życia nasciturusa (wystawienie recepty na preparat antykoncepcyjny, tj. taki, którego zastosowanie w świetle dostępnej lekarzowi wiedzy może doprowadzić do śmierci zarodka, lub skierowanie na badania prenatalne, których wynik może posłużyć jako pretekst do zabicia nasciturusa), nawet jeśli zamierzony skutek w postaci dziecka nienarodzonego w rzeczywistości nie nastąpi (bo np. nie doszło do poczęcia albo wyniki badań prenatalnych nie skłoniły lub nie dopuszczały do przeprowadzenia aborcji)[48]. Lekarz zatem staje się faktycznie pomocnikiem w zakresie osiągnięcia skutku, który uznaje za niegodziwy moralnie[49], a czasem wręcz współwykonawcą. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny „[k]onstytucyjna gwarancja wolności sumienia chroni bowiem jednostkę nie tylko przed przymusem podjęcia bezpośredniego zamachu na chronione dobro, lecz także przed takim postępowaniem niezgodnym z sumieniem jednostki, które pośrednio prowadzi do nieakceptowalnego etycznie skutku, w szczególności przed przymusem współdziałania w osiąganiu celu niegodziwego”[50]. Zresztą już samo przepisywanie antykoncepcji[51] – rozpatrywane niezależnie od kwestii ochrony życia nasciturusa – może budzić sprzeciw sumienia, a postępowanie zgodnie z tym przekonaniem moralnym również podlega ochronie na mocy art. 53 ust. 1 Konstytucji[52].
Identyczny charakter ma również uzależnienie prawa lekarza do sprzeciwu sumienia od spełnienia warunku zgłoszenia tego „na piśmie w każdym podmiocie leczniczym lub do każdego świadczeniodawcy, z którym współpracuje, oraz do organu, który prowadzi rejestr indywidualnych praktyk lekarskich.” Niezależnie od wątpliwości interpretacyjnych, o czym dokładnie miałby informować lekarz (tylko o świadczeniach czy także o normach moralnych, uzasadniających powołanie się na sprzeciw sumienia) i jaki miałby być stopień szczegółowości tego zgłoszenia oraz w którym momencie ma ono nastąpić, należy podkreślić, że korzystanie z jednej z najważniejszych konstytucyjnych wolności nie może być uzależnione od faktu poinformowania innych podmiotów o zamiarze korzystania z rozważanej wolności. Do naruszenia istoty wolności sumienia dochodzi tu także z tego względu, że lekarz nie może uprzednio przewidzieć wszystkich sytuacji, w których sprzeciw sumienia uniemożliwi mu postępowanie w określony sposób. Trzeba tu podkreślić, iż aktualny stan prawny diametralnie różni się od obecnego, który przewiduje obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego, jeśli wykonuje swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby. Należy podkreślić, że de lege lata niewykonanie tego obowiązku nie powoduje zakazu powoływania się na sprzeciw sumienia. Brzmienie obowiązującego art. 39 zd. drugie ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza i lekarza dentysty wskazuje, że jego celem jest przede wszystkim ułatwienie lepszej organizacji pracy w podmiocie leczniczym i uniknięcie sytuacji konfrontacji pacjenta domagającego się określonego świadczenia z lekarzem odmawiającym ze względu na sprzeciw sumienia. Raz jeszcze należy powtórzyć, że aktualnie w przypadku niewykonania tego obowiązku lekarz w dalszym ciągu może powołać się na klauzulę sumienia i co najwyżej można mówić o niedopełnieniu obowiązków pracowniczych (dlatego jest to „tylko” ograniczenie w korzystaniu z klauzuli sumienia).
Nieco na marginesie zwrócić jeszcze warto uwagę, że ewentualne uchwalenie tego przepisu projektu nie mogłoby wywołać żadnych skutków prawnych (a jedynie chaos i wątpliwości), ponieważ jak trafnie zaznaczył Trybunał Konstytucyjny „[w]olność sumienia – w tym ten jej element, którym jest sprzeciw sumienia – musi być więc respektowana niezależnie od tego, czy istnieją przepisy ustawowe ją potwierdzające”[53]. Po co zatem uchwalać przepisy ustawowe znoszące lub warunkowo znoszące klauzulę sumienia lekarzy, które są rażącą sprzeczne z art. 53 ust. 1 Konstytucji, skoro na mocy art. 8 ust. 2 Konstytucji (zasada bezpośredniego jej stosowania) nie wolno ich stosować w praktyce?
7. Zwalczanie wolności wyrażania poglądów i pozyskiwania informacji
Projekt w art. 14 pkt 5 przewiduje zdefiniowanie nowego typu czynu zabronionego. Proponowany art. 269d kodeksu karnego kryminalizuje rozpowszechnianie informacji o konsekwencjach medycznych stosowania antykoncepcji lub dokonania aborcji, które nie znajdują „oparcia w aktualnym stanie wiedzy ani badaniach naukowych” w celu odwiedzenia od korzystania z antykoncepcji lub dokonania aborcji albo napiętnowania osób, które brały udział w popełnieniu aborcji. Sprawca ma podlegać karze grzywny, karze ograniczenia wolności lub karze pozbawienia wolności do lat 2.
Przepis ten stoi w sprzeczności z art. 54 ust. 1 Konstytucji, który gwarantuje każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, jak również art. 25 ust. 2 in fine Konstytucji, zapewniającym swobodę wyrażania przekonań światopoglądowych, religijnych i filozoficznych w życiu publicznym oraz art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności[54]. Analizowany przepis projektu ma bowiem na celu wprowadzenie cenzury (represyjnej) oraz stanowić instrument karania oraz stygmatyzacji i zastraszania osób oraz organizacji działających na rzecz praw ludzi nienarodzonych, w szczególności domagających się dla nich prawnej ochrony życia, oraz wskazujących uboczne skutki stosowania antykoncepcji, w szczególności zażywania antykoncepcji hormonalnej. Wydaje się, że tego typu wiarygodnych wątpliwości musi być wiele, skoro autorom inicjatywy zależy na ich cenzurowaniu.
Wydawałoby się, że literalnie rzecz biorąc projekt nie zakazuje krytykowania aborcji i antykoncepcji jako takich, o ile wynika to z przekonań religijnych, moralnych czy filozoficznych. Zakaz obejmuje bowiem głoszenie twierdzeń „nieznajdujących oparcia w aktualnym stanie wiedzy ani badaniach naukowych o przebiegu lub konsekwencjach medycznych stosowania antykoncepcji lub zabiegów przerywania ciąży”. Niemniej wprowadzenie tak zdefiniowanego typu czynu zabronionego niedwuznacznie sugeruje, jakoby stosowanie antykoncepcji i popełnienie zabójstwa prenatalnego z naukowego punktu widzenia było wolne od kontrowersji lub negatywnych skutków dla zdrowia kobiety, co jest założeniem oczywiście kontrfaktycznym[55] (i dlatego m.in. aktualnie aborcja w Polsce jest, co do zasady, zakazana).
Proponowane kryterium naukowości, wbrew pozorom, jest bardzo nieostre, a tego ustawodawca powinien się wystrzegać, szczególnie w przypadku konstrukcji przepisów prawnokarnych, które najmocniej ingerują w prawa i wolności obywatelskie. Na temat skutków zdrowotnych stosowania antykoncepcji przez kobiety (zwłaszcza przez dłuższy czas) oraz dokonania przez nie bądź zlecenia zabójstwa prenatalnego swego dziecka istnieje wiele badań naukowych, których wyniki są różne (w zależności od stopnia rzetelności metodologicznej, dobranej próby, sposobu wnioskowania, a nawet podejścia badaczy i ich zainteresowania w osiągnięciu określonego rezultatu). Nie można również wykluczyć fałszowania wyników badań naukowych, np. w celu zakwestionowania istnienia syndromu poaborcyjnego u kobiet. Trudno przewidzieć, które badania naukowe za miarodajne uznałby sąd rozstrzygający na podstawie rzeczonego przepisu. Stwarza to duże pole do rozbieżności orzecznictwa oraz uzależnia skazanie od dyskrecjonalnego uznania składu orzekającego. Tak więc oparcie rozstrzygnięcia sądu w przedmiocie skazania oskarżonego o takie kryterium rodzi poważne wątpliwości co rzetelności procesu, a w konsekwencji stanowi w zasadzie naruszenie prawa do sądu.
Nie jest to jednak najpoważniejszy zarzut, jaki trzeba postawić propozycji nowego typu czynu zabronionego. Przede wszystkim art. 14 pkt 5 jest niezgodny z art. 54 ust. 1 Konstytucji, ponieważ ogranicza wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania informacji od spełnienia kryterium „naukowości”. Tymczasem ustawa zasadnicza gwarantuje wolność wyrażania poglądów, a nie pseudo-wolność wyrażania poglądów „znajdujących oparcie w aktualnym stanie wiedzy i badaniach naukowych”. Godzi się tutaj zaznaczyć, że już konstytucyjny termin „pogląd” musi być rozumiany szeroko[56], ponieważ obejmuje nie tylko wypowiedzi ocenne (np. używanie prezerwatyw jest nieestetyczne bądź niemęskie), ale również wypowiedzi o faktach (np. życie człowieka zaczyna się momencie poczęcia, czyli zapłodnienia, a nie od urodzenia, ząbkowania czy innego wydarzenia następującego później), nawet faktach domniemanych bądź prognozowanych (np. jeśli dokonasz aborcji, to w przyszłości możesz już nigdy nie zajść w ciążę). Jak wskazuje w swoim orzecznictwie Europejski Trybunał Praw Człowieka swoboda wypowiedzi nie powinna być ograniczana jedynie do poglądów powszechnie uznawanych, czy znajdujących szerokie w pewnych grupach, czy nie budzących kontrowersji. Obowiązuje ona również w przypadku wypowiedzi, które budzą niepokój, a nawet oburzają część społeczeństwa[57]. Jak wskazuje J. Sadomski, takie „są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości na inne poglądy, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje”[58].
Zawarty w projekcie sposób ograniczenia wolności słowa nie jest dopuszczalny w świetle wszystkich umów międzynarodowych poświęconych prawom człowieka ani nie spełnia warunków materialnych określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, które zezwalają na wprowadzenie ograniczeń w korzystaniu z konstytucyjnych praw i wolności. Żadna z wymienionych tam wartości: bezpieczeństwo, porządek publiczny, ochrona środowiska, zdrowie i moralność publiczna oraz wolności i prawa innych osób, nie uzasadniają wprowadzenia analizowanego ograniczenia. W szczególności nie są to wolności i prawa innych osób, jako że nie istnieje prawo do niebycia informowanym o negatywnych skutkach stosowania antykoncepcji hormonalnej (bo w opartej na „badaniach naukowych” ulotce producenta napisano co innego) czy korelacji pomiędzy zakazem aborcji a większą zdrowotnością kobiet (bo kwestionują je „badania” przeprowadzone przez organizacje proaborcyjne), jak również z innego rodzaju negatywnymi wypowiedziami na ten temat. Ponadto nie sposób dopatrzeć się jakiejkolwiek szczególnej klauzuli ograniczającej, która uzasadniałaby omawiane ograniczenie. Niezależnie od braku możliwości identyfikacji wartości konstytucyjnej, na rzecz której projekt ogranicza wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania informacji, proponowany przepis w istocie zmierza do zastraszenia i stygmatyzowania osób i organizacji działających na rzecz praw ludzi nienarodzonych i poszanowania porządku konstytucyjnego w tym zakresie oraz ich wykluczenia z debaty publicznej poprzez groźby nieustannych oskarżeń o popełnienie projektowanego przestępstwa oraz nękanie postępowaniami karnymi – nawet jeśli w praktyce kończyłyby się w fazie przygotowawczej. Powyższe stanowi prawdziwy cel omawianego przepisu. W konsekwencji skonstatować trzeba, że wprowadzenie tego rodzaju czynu zabronionego stanowi naruszenie istoty wolności zapisanej w art. 54 ust. 1 Konstytucji.
Ponadto omawiany przepis projektu jest niezgodny z art. 25 ust. 2 Konstytucji, który zapewnia każdemu swobodę wyrażania przekonań światopoglądowych, religijnych i filozoficznych w życiu publicznym. Proklamowanie przez ustrojodawcę w rozdziale I Konstytucji zatytułowanym „Rzeczpospolita” swobody wyrażania przekonań światopoglądowych wskazuje na ogromną rolę, jaką w polskim porządku konstytucyjnym odgrywa prawo głoszenia swoich poglądów, szczególnie w kwestiach tak istotnych jak prawa człowieka. Swoboda ta musi obejmować również kwestionowanie twierdzeń innych osób, niezależnie od tego, czy są one poparte badania naukowymi czy nie. Warto dodać, że zarówno art. 25 ust. 2, jak i art. 54 ust. 1 Konstytucji zezwalają na poddawanie w wątpliwość poglądów głoszonych przez innych z powodu podejrzeń czy zastrzeżeń co do ich naukowego uzasadnienia[59]. Z pewnością w dyskurs ten nie powinien wkraczać prokurator ani nie powinien odbywać się w sali sądowej.
Kolejnym negatywnym skutkiem projektowanego typu czynu zabronionego jest wysokie prawdopodobieństwo ograniczenia wolności badań naukowych. Gwarantowana przez art. 73 Konstytucji chroni jednostkę i inne podmioty prawa przed nieuzasadnioną ingerencją ze strony państwa w przedmiot i metody badań naukowych oraz w treść i metody nauczania[60]. W hipotetycznej sytuacji jednolitej „opinii naukowej”, karze będzie podlegać stawianie jakichkolwiek hipotez naukowych podważających dotychczasowe powszechne przekonanie o braku negatywnych skutków medycznych danej metody antykoncepcyjnej czy aborcji. Będą to przecież „twierdzenia, nieznajdujące oparcia w aktualnym stanie wiedzy ani badaniach naukowych, o przebiegu lub konsekwencjach medycznych stosowania antykoncepcji lub zabiegów przerywania ciąży”, penalizowane przez projekt. Przesłanka celu również zostanie spełniona, bo już samo postawienie hipotezy o negatywnych (dla kobiety) skutkach medycznych danej metody antykoncepcji czy aborcji – a tym bardziej wykazanie jej prawdziwości (która może być kwestionowana przez innych naukowców) – ma na celu odwiedzenie od jej stosowania.
W jeszcze większym stopniu zasadę określoności prawa narusza penalizacja „napiętnowania osób”, które brały udział w zabójstwie prenatalnym. Zgodnie ze słownikiem języka polskiego „napiętnować” oznacza „publicznie potępić kogoś lub coś”[61]. Potępienie może zostać wyrażone w przeróżny sposób, jak również być spowodowane różnymi zachowaniami. Zważywszy, że prawo karne penalizuje pomawianie, zniesławianie i znieważanie (art. 212 i 216 kodeksu karnego), należy przypuszczać – zgodnie z założeniem racjonalności prawodawcy – że to znamię czynu zabronionego obejmuje przypadki niepodlegające sankcji karnej w świetle aktualnie obowiązujących przepisów. W konsekwencji może to doprowadzić do cenzurowania nie tylko opinii krytycznych bądź nieprzychylnych wobec osób pozbawiających życia dzieci we wczesnej fazie ich rozwoju[62] czy matek dokonujących aborcji, ale wszelkich wypowiedzi, które informują o prawach dzieci nienarodzonych i ich łamaniu, jak również nie zawierają eufemizmów stosowanych przez środowiska proaborcyjne na określenie zabójstwa prenatalnego człowieka. Nazwanie zabicia dziecka przed jego narodzeniem (lub w trakcie porodu) morderstwem czy zabójstwem, w świetle tego przepisu, może być uznane za formę „napiętnowania” (nawet jeśli w świetle projektu doszłoby jednocześnie do przestępstwa nielegalnej aborcji). Tak samo jak nazwanie pedofilem kogoś, kto współżył seksualnie z 13-latką i nie widzi w tym żadnego problemu – może być uznane za formę jego potępienia (i „narzucania mu swojej moralności”), a co za tym idzie – „napiętnowania”. Podobnie do „napiętnowania” może dojść w wyniki nazwania złodziejem kogoś, kto przywłaszczył sobie cudzą rzecz i nie uważa tego czynu za naganny. Generalnie rzecz biorąc, znamię „napiętnowania osób”, które brały udział w dokonaniu aborcji, wypełnia treść wielokrotnie wyżej cytowanego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 r. (K 26/96).
Z powyższych powodów, tj. naruszenia swobody wyrażaniu przekonań w życiu publicznym, wolności wyrażania poglądów oraz wolności pozyskiwania informacji, niezgodny z art. 25 ust. 2 oraz art. 54 ust. 1 jest także zakaz umieszczania treści i organizowania zgromadzeń przeciwnych przepisom projektu w odległości mniejszej niż 100 m od podmiotów leczniczych, w szczególności szpitali ginekologicznych i położniczych, a także placówek edukacyjnych, takich jak szkoły i przedszkola (art. 12 projektu). Nie istnieją żadne podstawy prawne uzasadniające tę formę cenzury, szczególnie że jest wymierzona nie tylko w swobodę wyrażania przekonań w życiu publicznym par excellence, lecz przede wszystkim zakazuje informowania o naturze zabójstw prenatalnych i prawach dzieci nienarodzonych. Okolice szkół oraz szpitali są wręcz właściwym miejscem edukacji społeczeństwa o godności dzieci poczętych, którą posiadają w takim samym stopniu jak wszyscy inni ludzie. Poza tym przeciwne projektowi są nie tylko liczne przepisy Konstytucji z 1997 r., lecz podstawy aksjologiczne porządku konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej, co wprowadzenie rzeczonego zakazu czyni rażąco niezgodnym z ustawą zasadniczą.
Przypomnieć trzeba, że swoboda wypowiedzi jest jednym z fundamentów społeczeństwa demokratycznego, warunkiem jego rozwoju i samorealizacji jednostek oraz, że swoboda ta nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne[63], z perspektywy konkretnej jednostki lub grupy. Ponadto w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego podkreśla się, że wolność słowa ma promować tolerancję dla różnych opinii oraz zachowań[64] – w tym nieaprobowanych przez projektodawców – co jest niezbędne dla normalnego funkcjonowania społeczeństwa pluralistycznego, szczególnie że celem treści i zgromadzeń przeciwnych projektowi jest ochrona porządku konstytucyjnego.
8. Niekonstytucyjne uprzywilejowanie przeciwników praw ludzi nienarodzonych
Art. 15 pkt 5 projektu przewiduje wprowadzenie jeszcze jednego typu czynu zabronionego (proponowany art. 269e kodeksu karnego), polegającego na zakazie atakowania, pomawiania, zniesławiania i znieważania osób, organizacji lub instytucji działających na rzecz realizowania przepisów zawartych w projekcie, zagrożonym karą grzywny, karą ograniczenia wolności lub karą pozbawienia wolności do lat 2. Również ten przepis budzi poważne zastrzeżenia konstytucyjne.
Po pierwsze, proponowana regulacja nie wprowadza nic nowego, gdyż każde z wymienionych zachowań jest już penalizowane na podstawie aktualnie obwiązujących przepisów (np. art. 212 i 216 kodeksu karnego). Już to budzi wątpliwości, ze względu na konieczność przeprowadzenia tzw. testu proporcjonalności z art. 31 ust. 3 Konstytucji w przypadku każdej regulacji o charakterze karnoprawnym. W tym kontekście, negatywnie należy ocenić spełnienie w ramach tzw. testu proporcjonalności przesłanki konieczności, zgodnie z którą – jeśli dany cel jest możliwy do osiągnięcia przy zastosowaniu innego środka, nakładającego mniejsze ograniczenia na prawa i wolności (tu: wolność wyrażania poglądów), to zastosowanie przez ustawodawcę środka bardziej uciążliwego wykracza poza to, co jest konieczne, a zatem narusza Konstytucję[65]. Wszak, jak to już wcześniej wskazano, istnieją w systemie prawnym przepisy, które skutecznie pozwalają zwalczać wyliczone przez autorów projektu zachowania, więc nie jest ani uzasadnione, ani racjonalne kreowanie nowego typu przestępstwa. Tak więc art. 15 pkt 5 projektu jest niezgodny z art. 54 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 2 Konstytucji, ze względu na naruszenie zasad przyzwoitej legislacji.
Po drugie, proponowana regulacja uprzywilejowuje grupę osób i organizacji, które realizują cele zawarte w projekcie, czyli kwestionują człowieczeństwo dzieci poczętych, forsują nieistniejące prawo do ich zabijania (rzekomo będące prawem podstawowym kobiety) oraz promują antykoncepcję. Ze względu na zasadniczą niezgodność celów projektu z aksjologią Konstytucji RP, przyznanie tak zidentyfikowanej klasie podmiotów szczególnej ochrony prawnokarnej narusza art. 32 Konstytucji, czyli zasadę równości. Wprowadzenie nieuzasadnionego przywileju dla określonych podmiotów (notabene, konstytucyjnie dopuszczalna wydaje się specjalna ochrona osób i organizacji działających na rzecz praw osób nienarodzonych) narusza zasadę równego traktowania podmiotów znajdujących się w tej samej sytuacji prawnej. Innymi słowy, proponowany przepis bezzasadnie faworyzuje pewną grupę osób, dyskryminując inne, co stoi w sprzeczności z Konstytucją. Wielokrotnie podkreślał to Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie[66].
Pośrednio art. 15 pkt 5 projektu narusza także art. 2, art. 18, art. 30 i art. 38 Konstytucji, ponieważ klasa podmiotów objętych ochroną została wyróżniona ze względu na realizowanie celów niezgodnych z ustawa zasadniczą.
Nadmienić jeszcze wypada, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wydając orzeczenie z 28 maja 1997 r. (K 26/96) wypełnili znamiona czynu zabronionego zdefiniowanego w zawartym w projekcie art. 269e kodeksu karnego.
9. Brak poszanowania dla godności człowieka będącej źródłem jego praw i wolności
W zasadzie wszystkie wskazane wyżej przypadki naruszenia Konstytucji, w szczególności przez te przepisy projektu, które są niezgodne z art. 38 Konstytucji (ochrona życia ludzkiego), art. 53 ust. 1 Konstytucji (wolność sumienia) oraz art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność słowa), jako ściśle związane z przyrodzonym i niezbywalnym (a zatem ponadprawnopozytywnym) charakterem godności człowieka, równej na każdym etapie jego rozwoju, zarówno przed, jak i po urodzeniu, uzasadniają konstatację, że projekt stanowi sprzeniewierzenie się względem art. 30 Konstytucji. Zgodnie z tym przepisem „[p]rzyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.” Warto zaznaczyć, że zacytowany przepis (analogicznie jak art. 38 Konstytucji) nie wprowadza żadnej cezury czasowej sugerującej, że obowiązek poszanowania i ochrony godności aktualizuje się wraz z momentem narodzin lub innym późniejszym, co oznacza, iż władze publiczne są zobowiązane do jej poszanowania i ochrony od chwili poczęcia[67].
Projekt definitywnie dyskryminuje i degraduje człowieka w prenatalnej fazie jego życia. Treść projektu nie rozpoznaje podmiotowości prawnej dzieci poczętych, niemal całkowicie eliminuje należną im ochronę prawną w prenatalnej fazie rozwoju (pozostawia jedynie warunkową zdolność prawną przy dziedziczeniu oraz w ograniczonym stopniu utrzymuje ochronę prawnokarną w drugim i trzecim trymestrze ciąży), a nawet dopuszcza uśmiercanie niektórych dzieci w trakcie porodu (a przy odpowiedniej interpretacji także bezpośrednio po porodzie). Co symptomatyczne, przepisy zmieniające (art. 13 i art. 14) projektu usuwają z polskiego ustawodawstwa termin legalny „dziecko poczęte” i zastępują wyrazem „płód”. Naturalnie samo słowo „płód”, podobnie jak „niemowlę”, „nastolatek” czy „staruszek”, nazywa człowieka w pewnej fazie rozwoju ontogenetycznego (w pewnym uproszczeniu: związanego z wiekiem i stanem rozwoju organizmu), niemniej ze względu na czytelny cel projektu oraz język ideologii feministycznej proponowana zmiana ma za zadanie podkreślić dehumanizację człowieka przed jego narodzeniem. Derogacji definicji dziecka zawarta w art. 2 ustawy z dnia 6 stycznia 2000 r. o Rzeczniku Praw Dziecka[68] (art. 18 projektu) oraz dekryminalizacji zachowań powodujących uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu (art. 14 pkt 4 projektu), również przyświeca ten cel.
Zatem projekt, który zmierza do odebrania dzieciom nienarodzonym prawnej ochrony życia, kwestionuje ich człowieczeństwo, promuje prawo do zabijania dzieci przez urodzeniem (aborcji), otwiera drogę dla handlu organami nienarodzonych dzieci (jako odpadów „pomedycznych”) oraz narusza podstawy podmiotowości prawnej i ochrony życia osób niepełnosprawnych poprzez ułatwienie ich eliminacji w prenatalnym okresie rozwoju, jest wręcz wzorcowo niezgodny z art. 30 Konstytucji.
10. Dekryminalizacja niektórych przypadków uszkadzania ciała
Wspomniana w poprzednim punkcie analizy depenalizacja uszkodzenia ciała oraz spowodowania ciężkiego rozstroju zdrowia nasciturusa nie jest jedynym przypadkiem naruszenia przez projekt art. 30 w zw. z art. 68 Konstytucji, który zapewnia każdemu prawo do ochrony zdrowia, w szczególności dzieciom.
Kolejnym przepisem projektu naruszającym ustawę zasadniczą jest art. 13 pkt 3, wykluczający z zakresu czynów powodujących ciężki uszczerbek na zdrowiu sterylizację, wazektomię, koagulację końcówek nasieniowodów i podwiązanie jajowodów, jeśli zostały przeprowadzane za zgodą pacjenta (nowelizacja art. 156 § 1 kodeks karnego). Niezgodność z art. 30 w zw. z art. 68 Konstytucji wynika z charakteru dekryminalizowanych zachowań, których wspólną cechą jest pozbawienie człowieka poprzez uszkodzenie ciała – przejściowo lub trwale – zdolności do poczęcia dziecka. Bez wątpienia osiągany w wyniku sterylizacji, wazektomii itd. cel sam w sobie nie ma charakteru leczniczego, wszak wskutek każdej z wymienionych czynności nie poprawia się stan zdrowia, a jest dokładnie odwrotnie – „pacjent” w pewnym zakresie zostaje okaleczony[69]. Okoliczność, że sam zainteresowany wyraża zgodę na taki zabieg jest irrelewantna. Zdeterminowana przyrodzoną i nienaruszalną godnością człowieka autonomia jednostki do dysponowania swoim ciałem ma swoje granice, które wyznacza konieczność zachowania integralności i sprawności wszystkich funkcji organizmu, warunkujących (choćby potencjalnie) rozwój człowieka i możliwości jego samorealizacji[70]. Podobnie niedopuszczalne, w świetle art. 30 w zw. z art. 68 Konstytucji, byłoby zalegalizowanie amputacji ręki, bo ktoś chciałby poczuć, jak to jest nie mieć ręki, albo pozbawienie języka, bo ktoś w ten sposób chciałby pozbawić się „zdolności do znieważania innych”. Innymi słowy, człowiek nie ma ciała (w takim znaczeniu jak posiada np. telewizor), tylko człowiek składa się z ciała (choć nie tylko z niego).
Dodać jeszcze warto, iż w świetle projektu dostępność zdekryminalizowanych „zabiegów” uszkadzania ciała w zasadzie obejmie także małoletnich powyżej 15 lat (bo w świetle projektu należy uznać je za świadczenia z zakresu urologii lub ginekologii), a nie można wykluczyć, że także młodsze dzieci (w ramach swobodnego dostępu do metod zapobiegania ciąży, o którym mowa w art. 7 projektu), gdyż przepisy projektu pozwalają na dokonanie i takiej interpretacji (i w konsekwencji rozszerzenie „praw reprodukcyjnych”).
11. Nieadekwatność tytułu projektu
Choć nie jest to zarzut najcięższego kalibru, należy podnieść, że zgodnie z § 18 Zasad techniki prawodawczej[71] tytuł ustawy powinien być sformułowany w sposób adekwatnie informujący o jej treści. Tytuł analizowanego projektu wskazuje, że przedmiotem regulacji są: 1) prawa kobiet oraz 2) świadome rodzicielstwo. Jednak już art. 1 projektu wyjaśnia, że owe „prawa kobiet” koncentrują, a w zasadzie zamykają, się wokół świadomego rodzicielstwa oraz nowej kategorii praw człowieka, jakimi mają być „prawa reprodukcyjne i seksualne”, o których nie wspomina żaden z międzynarodowych traktatów dotyczących ochrony praw człowieka. Z kolei świadome rodzicielstwo oznaczać ma „swobodne decydowanie o tym, czy, ile i kiedy mieć dzieci”, przy czym prawie wszystkie metody, poprzez które ma się realizować owo „świadome rodzicielstwo” oraz „prawa reprodukcyjne i seksualne”, sprowadzają się do fizycznej eliminacji dziecka (przed lub po zagnieżdżeniu w śluzówce macicy), które z dowolnej przyczyny jest „niechciane”. Innymi słowy, choć zawierający koniunkcję tytuł projektu sugeruje, że przedmiotem regulacji są zarówno „prawa kobiet”, jak i „świadome rodzicielstwo”, to w rzeczywistości dla projektodawców pierwsze zawiera się w drugim, a to ostatnie sprowadza się głównie do aborcji i antykoncepcji[72].
Podkreślić należy, iż pojmowanie praw kobiet przez pryzmat „praw reprodukcyjnych i seksualnych” – choć często pojawiające się w publicznych wypowiedziach przedstawicieli lewicy i właściwe radykalnym środowiskom proaborcyjnym (czyli działającym na rzecz – jako same to określają – „prawa do legalnej i bezpiecznej aborcji”) – musi budzić zdecydowany sprzeciw. Nie tylko ze względu na bardzo wątpliwy i dyskusyjny status „praw reprodukcyjnych i seksualnych”, ale przede wszystkim ze względu na drastyczne deprecjonowanie samej kobiety i ograniczania zakresu przysługujących jej praw i wolności jedynie do „kwestii reprodukcyjnym”. Traktowanie przez projektodawców kobiety jako podmiotu „praw reprodukcyjnych” (czegoś w rodzaju „reproduktorki”), której status prawny należy uregulować, ze względu na niewątpliwie reifikujący i ubliżający kobietom charakter, należy – niezależnie od uwag zawartych w pkt 9 niniejszej analizy – już samo w sobie uznać za naruszenie art. 30 Konstytucji, chroniącego godność każdej kobiety.
Nie powielając w tym miejscu argumentacji zawartej powyżej, należy jedynie przypomnieć, iż projekt niewątpliwie narusza art. 2, art. 18, art. 25 ust. 2, art. 30, art. 32, art. 38, art. 48 ust. 1, art. 53 ust. 1, art. 54 ust. 1, art. 72 ust. 1 i art. 73 Konstytucji RP oraz umowy międzynarodowe traktujące o prawach człowieka, których stroną jest Rzeczypospolita Polska. Dzieje się tak, ponieważ:
Projekt prawie całkowicie pozbawia prawnej ochrony życia dzieci nienarodzone, w tym całkowicie w pierwszych 12 tygodniach trwania ciąży.
Projekt traktuje prawo do zabijania dzieci nienarodzonych jako prawo reprodukcyjne (podstawowe) kobiety.
Projekt nie respektuje standardów demokratycznego państwa prawnego ze względu na drastyczne ograniczenia praw i wolności człowieka, zwłaszcza prawa do prawnej ochrony życia, prawa rodziców do wychowania dzieci, wolności sumienia i wolności wyrażania poglądów.
Projekt wprowadza do nauczania szkolnego począwszy od zerówki obligatoryjny, promujący rozwiązłość (permisywny) model edukacji seksualnej o znamionach indoktrynacji, której celem jest seksualizacja dzieci i tym samym znacząco narusza prawo rodziców do wychowania dzieci, jak również ogranicza ich prawo do informacji o stanie zdrowia dzieci w wieku powyżej 15 lat.
Projekt wyklucza wolność (sumienia) lekarzy w zakresie odmowy udzielania świadczeń mogących skutkować śmiercią dziecka poczętego i wprowadza obostrzenia utrudniające korzystanie z niej w pozostałych przypadkach.
Projekt bardzo znacząco ogranicza wolność słowa w zakresie działań podejmowanych na rzecz ochrony życia dzieci nienarodzonych, definiując nowe typy czynów zabronionych, które wymierzone są głównie w osoby i organizacje działające na rzecz praw ludzi nienarodzonych i mają na celu utrudnienie krytyki organizacji proaborcyjnych, aborterów i samego procederu aborcyjnego oraz rozpowszechniania informacji o prawach ludzi nienarodzonych, negatywnych skutkach popełniania aborcji oraz stosowania antykoncepcji.
Projekt konsekwentnie dehumanizuje ludzi nienarodzonych, nie respektując tym samym ich przyrodzonej i niezbywalnej godności.
Projekt dekryminalizuje spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (uszkodzenia ciała) człowieka w postaci pozbawienia zdolności płodzenia, za jego zgodą, także małoletniego.
Projekt zawęża prawa kobiet do praw reprodukcyjnych i seksualnych, których głównym elementem jest (ograniczone czasowo) prawo matki do pozbawienia życia własnego dziecka.
Biorąc powyższe pod uwagę, jako w pełni uzasadnione wypada uznać (zarekomendować) skierowanie projektu przez Marszałka Sejmu do Komisji Ustawodawczej na podstawie art. 34 ust. 8 regulaminu Sejmu[73] celem wyrażenia opinii przez Komisję Ustawodawczą o niedopuszczalności projektu ze względu na sprzeczność z prawem, w szczególności z Konstytucją RP oraz zobowiązaniami prawnomiędzynarodowymi Rzeczypospolitej Polskiej. Wprawdzie w świetle art. 13 ustawy z dnia 24 czerwca 1999 r. o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli[74] negatywna opinia Komisji Ustawodawczej nie może zapobiec pierwszemu czytaniu projektu ustawy oczywiście niezgodnego z Konstytucją RP, niemniej warto, aby posłowie podejmujący decyzję o dalszych losach projektu byli zaznajomieni również z opinią wspomnianego organu Sejmu.
[1] Projekt dostępny na stronie internetowej http://ratujmykobiety.org.pl/wp-content/uploads/2017/08/Projekt_ustawy_Ratujmy2017final.pdf.
[2] Dz. U. z 1993 r. Nr 17, poz. 78 ze zm.
[3] M. Szydło, Opinia prawna na temat petycji w sprawie ustawy o świadomym rodzicielstwie, Warszawa 2017, http://orka.sejm.gov.pl/petycje.nsf/nazwa/141/$file/141.pdf, s. 10-11; T. Sroka, komentarz do art. 38 Konstytucji RP, [w:] M. Safjan, L. Bosek (red.), Konstytucja RP. Tom I. Komentarz do art. 1-86, Warszawa 2016, s. 941. Zob. też L. Bosek, Gwarancje godności ludzkiej i ich wpływ na polskie prawo cywilne, Warszawa 2012, s. 165-166; J. Haberko, Cywilnoprawna ochrona dziecka poczętego a stosowanie procedur medycznych, Warszawa 2010, s. 44; M. Królikowski, Problem interpretacji tzw. przesłanki eugenicznej stanowiącej o dopuszczalności zabiegu przerywania ciąży, [w:] L. Bosek, M. Królikowski (red.), Współczesne wyzwania bioetyczne, Warszawa 2010, s. 177.
[4] Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 r., K 26/96, pkt 3.
[5] Ibidem, pkt 4.1.
[6] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 23 marca 1999 r., K 2/98, pkt III.
[7] Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. z 2016 r. poz. 1137 ze zm.).
[8] Zgodnie z tzw. kryterium przestrzennym, dopiero po oddzieleniu ciała dziecka od ciała matki, staje się ono człowiekiem i zostaje objęte ochroną prawnokarną przewidzianą dla ludzi (L. Gardocki, Prawo karne, Warszawa 2005, s. 222).
[9] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 30 września 2008 r., K 44/07, pkt III.7.5.
[10] Ibidem, pkt III.7.5.
[11] P. Sarnecki, komentarz do art. 38 Konstytucji, [w:] L. Garlicki, M. Zubik (red.), Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, t. II, Warszawa 2016, uwaga 7.
[12] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 30 września 2008 r., K 44/07, pkt III.7.4.
[13] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 stycznia 2004 r., K 14/03, pkt III.4.1.
[14] Przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych 10 grudnia 1948 r. (rezolucja nr 217 A (III); tekst dostępny na stronie internetowej http://libr.sejm.gov.pl/tek01/txt/onz/1948.html).
[15] Dz. U. z 1977 r. Nr 38, poz. 167.
[16] Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284 ze zm.
[17] Dz. Urz. UE C 202/2 z 7 czerwca 2016 r., s. 389.
[18] Świadomość tego mają także autorzy projektu, którzy w uzasadnieniu (s. 8 i 10) pisząc o rzekomym naruszaniu w Polsce „prawa do ochrony zdrowia reprodukcyjnego i samostanowienia w sprawach prokreacji” przywołują jedynie niewiążące opinie różnych międzynarodowych komitetów (autorzy posługują się także frazą „członkinie i członkowie Komitetu”) oraz wprowadzają w błąd utrzymując, że kraje członkowskie UE są zobowiązane do wdrażania niewiążących rezolucji Parlamentu Europejskiego; zresztą uwadze autorów projektu umknęła rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 10 grudnia 2013 r. w sprawie zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego oraz praw w tej dziedzinie (Dz. Urz. UE C 486/10 z 15 grudnia 2016 r., s. 66), w której „zauważa, że określanie i realizacja polityki w dziedzinie zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego oraz edukacji seksualnej należą do kompetencji państw członkowskich”; tym samym Parlament Europejski przypomniał, iż wspomniana dziedzina (cokolwiek miałaby oznaczać) na pewno znajduje się poza kompetencjami Unii Europejskimi, co oczywiście wynika z traktatów założycielskich.
[19] Dz. U. z 1991 r. Nr 120, poz. 526 ze zm.
[20] Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 r., K 26/96, pkt 3.
[21] Na ten oczywisty fakt zwracił uwagę również A. Zoll, Opinia prawna w sprawie oceny konsekwencji i skutków prawnych projektu zmiany art. 30 i 38 Konstytucji RP, [w:] „Przed pierwszym czytaniem”, Konstytucyjna formuła ochrony życia. Druk sejmowy nr 993, Biuro Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu, Warszawa 2007, nr 3, s. 105.
[22] Dz. U. poz. 1200.
[23] S. Wronkowska, O źródłach prawa i aktach normatywnych raz jeszcze, [w:] A. Nowicka (red.), Prawo prywatne czasu przemian. Księga pamiątkowa dedykowana Stanisławowi Sołtysińskiemu, Poznań 2005, s. 128-131, która słusznie zauważa, że przepisów nowelizujących po ich wejściu w życie „się nie uchyla; wszak nie da się tego uczynić”.
[24] A. Zoll, Klauzula sumienia, [w:] P. Stanisz, J. Pawlikowski, M. Ordon (red.), Sprzeciw sumienia w praktyce medycznej – aspekty etyczne i prawne, Lublin 2014, s. 85.
[25] Dz. Urz. UE. L Nr 311, s. 67 ze zm.; Dz.Urz. UE polskie wydanie specjalne, rozdział 13, tom 27, s. 69 ze zm.
[26] Np. w odpowiedzi na pisemne interpelacje posłów do Parlamentu Europejskiego Terry Reintke, Malin Bjork i Marii Arena (http://www.europarl.europa.eu/sides/getAllAnswers.do?reference=E-2017-004885&language=EN#def1) oraz Marka Jurka (http://www.europarl.europa.eu/sides/getAllAnswers.do?reference=E-2015-007013&language=PL).
[27] Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 r., K 26/96, pkt 3.
[28] Dz. U. Nr 139, poz. 646.
[29] Jak podkreśla się w literaturze przedmiotu, zasadnicze wątpliwości co do zgodności z art. 30 i 38 Konstytucji budzi dopuszczalna w świetle art. 4a ustawy z 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży możliwość zabicia nasciturusa, jeżeli ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia matki, jeżeli zachodzi duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu oraz jeżeli zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest wynikiem czynu zabronionego (A. Zoll, Opinia prawna…, s. 104-105).
[30] Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 10 marca 2015 r., P 38/12, pkt III.5.2, stwierdził, że: „art. 18 Konstytucji wyraża podstawową zasadę ustroju państwa”.
[31] Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 r., K 26/96, pkt 4.3 (wówczas obowiązujące przepisy konstytucyjne również nakazywały ochronę macierzyństwa, choć może nie czyniły z tego obowiązku zasady ustrojowej, jak jest obecnie). Tak również Sąd Najwyższy w uchwale z 22 lutego 2006 r., III CZP 8/06, OSNC 2006, nr 7–8, poz. 123.
[32] Dz. U. z 1964 r. Nr 40, poz. 268.
[33] Dz. U. z 1977 r. Nr 38, poz. 169.
[34] Dz. U. z 1995 r. Nr 36, poz. 175 ze zm.
[35] Por. K. Działocha, komentarz do art. 92 Konstytucji, [w:] L. Garlicki (red.), Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, t. II, Warszawa 2001, uwagi 13 i 16.
[36] Choć trzeba mieć świadomość kontrowersji związanych z ustaleniem treści tej zasady (zob. np. W. Łączkowski, „Bezstronność” władz publicznych, „Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny” 2006, nr 2, s. 210–214; M. Olszówka, komentarz do art. 25 Konstytucji RP, [w:] M. Safjan, L. Bosek (red.), Konstytucja RP…, s. 664-667).
[37] M. Wild, komentarz do art. 47 Konstytucji RP, [w:] M. Safjan, L. Bosek (red.), Konstytucja RP…, s. 1177.
[38] Dz. U. z 2017 r. poz. 125 ze zm.
[39] M. Szydło, Opinia prawna na temat petycji w sprawie ustawy o świadomym rodzicielstwie, Warszawa 2017, http://orka.sejm.gov.pl/petycje.nsf/nazwa/141/$file/141.pdf, s. 25.
[40] Zob. uzasadnienie projektu, s. 8 i 12.
[41] Instytut Ordo Iuris, Opinia prawna dotycząca projektu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Ratujmy Kobiety – ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie, pkt 3, http://ordoiuris.pl/ochrona-zycia/opinia-prawna-dotyczaca-projektu-komitetu-inicjatywy-ustawodawczej-ratujmy-kobiety.
[42] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r., K 12/14, pkt III.3.3.1 i III.4.2.3. Tak samo orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 15 stycznia 1991 r., U 8/90; postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 1992 r., U 1/92. Stanowisko to jest dominujące w doktrynie, np. K. Szczucki, Klauzula sumienia – uwagi de lege lata i de lege ferenda, „Studia Iuridica” 2009, nr 50, s. 168-169; R. Kubiak, Prawo medyczne, Warszawa 2014, s. 155-156, M. Skwarzyński, Sprzeciw sumienia w adwokaturze, [w:] Standardy bezstronności światopoglądowej władz publicznych, red. A. Mezglewski, A. Tunia, Lublin 2013, s. 219; A. Zoll, Charakter prawny klauzuli sumienia, „Medycyna Praktyczna” 2014, nr 1, s. 100-101; M. Olszówka, komentarz do art. 53 Konstytucji RP, [w:] M. Safjan, L. Bosek (red.), Konstytucja RP…, s. 1262-1264. Podziela go również Rzecznik Praw Obywatelskich (por. wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich z 21 lipca 2014 r. skierowane do Ministra Zdrowia, znak I.812.8.2014.AM).
[43] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r., K 12/14, pkt III.4.4.1.
[44] W. Johann, B. Lewaszkiewicz-Petrykowska, Wolność sumienia i wyznania w orzecznictwie konstytucyjnym – status jednostki, [w:] Wolność sumienia i wyznania w orzecznictwie konstytucyjnym, XI Konferencja Europejskich Sądów Konstytucyjnych, „Biuletyn Trybunału Konstytucyjnego”, numer specjalny, Warszawa 1999, s. 21.
[45] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r., K 12/14, pkt III.4.4.3.
[46] Ibidem, pkt III.4.4.1.
[47] Ibidem, pkt III.4.4.5-4.5; III.5.3, III.6.2.
[48] Dla lekarza, którego sprzeciw sumienia budzi zabijanie dzieci nienarodzonych, wprowadzenie przez projekt dyskutowanego obowiązku można porównać do obowiązku świadomego dostarczenia broni w celu strzelania z oddali do dzieci przebywających w szkole. Nawet jeśli nikt by nie zginął, naganność moralna samego dostarczenia broni w wiadomym celu jest niewątpliwa i pociąga za sobą współudział w zbrodni.
[49] J. Pawlikowski, Prawo do wyrażania sprzeciwu sumienia przez personel medyczny – problemy etyczno-prawne, „Prawo i Medycyna” 2009, nr 3, s. 39.
[50] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r., K 12/14, pkt III.6.2.1.
[51] Niniejsza analiza abstrahuje od prawa (i obowiązku) lekarza do odmowy przepisania wyrobów antykoncepcyjnych z przyczyn medycznych, które stanowi odrębne zagadnienie.
[52] Trybunał Konstytucyjny odnotował, że w praktyce sprzeciw sumienia, dotyczy świadczeń związanych z ludzką prokreacją (wyrok z 7 października 2015 r., K 12/14, pkt III.4.3.4), które należy rozumieć szeroko.
[53] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r., K 12/14, pkt III.4.4.3.
[54] Dz. U. 1993 Nr 61, poz. 284 ze zm.
[55] Zob. szerzej np. G. Pike, Abortion and women’s health. An evidence-based review for medical professionals of the impact of abortion on women’s physical and mental health, London 2017 i cytowana tam literatura. Wykaz prac opisujących ujemne skutki zdrowotne aborcji zawiera też list Americans United for Life z 11 czerwca 2015 r.
do Komitetu Praw Człowieka ONZ, http://www.aul.org/wp-content/uploads/2015/10/06-11-2015-UN-letter-AUL.pdf.
[56] Tak Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 18 lutego 2014 r., K 29/12, pkt III.2.
[57] Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 26 kwietnia 1979 r. w sprawie Sunday Times p-ko Wielkiej Brytanii (I), skarga nr 6538/74, HUDOC; wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 maja 1991 r. w sprawie Oberschlick p-ko Austrii (I), skarga nr 11662/85, HUDOC; wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 8 lipca 1986 r. w sprawie Lingens p-ko Austrii, skarga nr 9815/82, HUDOC; wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 kwietnia 1992 r. w sprawie Castells p-ko Hiszpanii, skarga nr 11798/85, HUDOC.
[58] Zob. J. Sadomski, komentarz do art. 54 Konstytucji RP [w:] M. Safjan, L. Bosek (red.), Konstytucja RP…, s. 1280.
[59] Siłą rzeczy nasuwają się analogie z forsowanym w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej tzw. „światopoglądem naukowym”, o tyle uzasadnione, że projekt w istocie zamierza wprowadzić do polskiego prawa pewną odmianę „światopoglądu naukowego”.
[60] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 lutego 2006 r., SK 45/04, pkt III.8.
[61] https://sjp.pwn.pl/sjp/napietnowac;2486730.html.
[62] Na ich dopuszczalność wyraźnie wskazał Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 25 listopada 2016 r. w sprawie Annen p-ko Niemcom, skarga nr 3690/10, p. 63-64, HUDOC.
[63] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 23 marca 2006 r., K 4/06, pkt III.5.4; wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 12 maja 2008 r., SK 43/05, pkt III.4.3.
[64] Ibidem, pkt III.4.3.
[65] Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 marca 2007 r., K 8/07, pkt III.3.3.
[66] Np. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 6 maja 1998 r., K 37/97, pkt III.3; wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 20 października 1998 r., K 7/98, pkt III.4; wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 17 maja 1999 r., P 6/98, pkt III.5; wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 21 września 1999 r., K 6/98, pkt III.3; wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 4 stycznia 2000 r., K 18/99, pkt III.5; wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 18 grudnia 2000 r., K 10/00, pkt IV.1.
[67] A. Zoll, Opinia prawna…, s. 105.
[68] Dz. U. z 2015 r. poz. 2086 ze zm.
[69] Nie dotyczy to odosobnionych przypadków, gdy któraś z wymienionych czynności – ze względu na specyficzne okoliczności, np. chorobę nowotworową – ma jednak charakter leczniczy i w związku z tym jest dopuszczalna, także w świetle aktualnie obowiązujących przepisów karnych.
[70] Jak wskazuje L. Garlicki, komentarz do art. 30 Konstytucji, [w:] L. Garlicki, M. Zubik (red.), Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, t. II…, uwagi 12 i 14, kształtowanie praw i wolności człowieka „nie może prowadzić do naruszenia godności człowieka”, jak również konstruowanie każdego szczegółowego prawa i wolności służyć powinno realizacji godności człowieka.
[71] Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów w sprawie „Zasad techniki prawodawczej” z dnia 20 czerwca 2002 r. (Dz. U. z 2016 r. poz. 283).
[72] Jak dowodzi niniejsza analiza, wnikliwa lektura projektu wraz z uzasadnieniem skłania do refleksji, że omawiany projekt powinien raczej nosić tytuł „ustawa o warunkach zabijania dzieci przed urodzeniem, demoralizacji dzieci po urodzeniu i ograniczeniu innych praw konstytucyjnych”.
[73] Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 30 lipca 1992 r. Regulamin Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej (M. P. z 2012 r. poz. 32 ze zm.).
[74] Dz. U. Nr 62, poz. 688 ze zm.