Source: http://prawo.vagla.pl/node/9532
Timestamp: 2019-06-24 22:30:38
Legal References Found: art. 266
 art. 267
 art. 23
 art. 266
 art. 5
 art. 5

Document Content:
Proponowane ograniczenie prawa do informacji a pytanie praktyczne dot. whistleblowerów | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu - mówi proponowany w ustawie przepis - "ze względu na ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa w zakresie i w czasie..." Pomijając na chwilę niejasne przesłanki, które dają zobowiązanemu do udzielenia informacji publicznej zbyt wielkie, moim zdaniem, pole do uznaniowości (a na które zwraca uwagę również Rzecznik Praw Obywatelskich: RPO: Ta ustawa ogranicza prawa konstytucyjne obywateli), nie ma chyba sankcji za udostępnienie informacji, która nie jest objęta tajemnicą. A o takiej właśnie sytuacji mówimy.
"Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu", ale nie jest to przecież przepis, który wprowadza gryf tajności dla informacji, której udostępnienie:
osłabiłoby zdolność negocjacyjną Skarbu Państwa w procesie gospodarowania jego mieniem albo zdolność negocjacyjną Rzeczypospolitej Polskiej w procesie zawierania umowy międzynarodowej lub podejmowania decyzji przez Radę Europejską lub Radę Unii Europejskiej
Zastanówmy się może, co też się stanie, gdy jakieś WikiLeaks opublikuje sobie informacje, do której prawo podlegałoby ograniczeniu na podstawie proponowanych przepisów. Czy państwo polskie mogłoby w jakikolwiek sposób ścigać osobę, która taką informację jednak upubliczniła? Czy państwo mogłoby w jakiś sposób domagać się, by jakikolwiek serwis internetowy usunął z internetu informację, którą uzyskał od whistleblowera? Czy chodzi jedynie o "faktyczny brak udostępnienia" informacji, która nie jest uznana za niejawną (por. Informacja publiczna a tajemnice - jak gwarantować interesy gospodarcze i procesowe państwa?)? Warto przy tym pamiętać, że informacja niejawna również jest informacją publiczną (por. również "Własność publiczna", czyli pierwszy etap już za nami, ale czas nauki się nie skończył).
To nie są pytania wydumane, skoro znamy zamieszanie spowodowane przez serwis WikiLeaks (por. Każdy jest rewolucjonistą na własny rachunek, czyli WikiLeaks i jego zaplecze infrastrukturalne).
« Spot wyborczy Sejmometr.pl | O tym, że w identyfikacji wizualnej Rzeczpospolitej Polskiej panuje chaos »
Wikileaks, informacja publiczna i art 267 par 1
Cz, 2011-09-22 05:30 by Maciej_Szmit
A jeśli dwie gminy wspólnie będą realizować inwestycję i burmistrz jednej uzna, że pewnych informacji o niej nie należy upubliczniać, a drugiej, że należy? Poza tym to nie jest "gryf tajności" (czy gminy mają kancelarie tajne, a radni i urzędnicy uprawnienia do dostępu do inf. niejawnych, bo jedni i drudzy pracują z informacją publiczną i mogą zagrozić interesom Skarbu Państwa) tylko dziwna kategoria nieujawnianej informacji publicznej, nadawana uznaniowo przez urzędnika i to niekoniecznie szczebla ministerialnego. Czy takie zarządzenie będzie obowiązywać również - bo ja wiem - kontrahenta gminy? Jego sekretarkę? A ścigać będzie się z art 267 par 1 KK (swoją drogą może twórczo rozwinąć praktykę i z tego artykułu karać za czytanie Wikileaks)
Cz, 2011-09-22 14:48 by pytajnik (niezweryfikowany)
"A jeśli dwie gminy wspólnie będą realizować inwestycję i burmistrz jednej uzna, że pewnych informacji o niej nie należy upubliczniać, a drugiej, że należy?"
No, ale jaka inwestycja gminy, jaki burmistrz, jak ochrona ważnego interesu gospodarczego PAŃSTWA?
na terenie gminy/gmin
Pt, 2011-09-23 15:13 by TomaszW
może realizować inwestycje nie tylko Gmina
kazuistycznie o taka inwestycję "objętą ochroną ważnego interesu państwa" nawet gminę o to i owo można by podpytać :-P
Pt, 2011-09-23 08:15 by BS (niezweryfikowany)
WhistLEblower. Nie whistblower. Od gwizdka. Taki detal.
Pt, 2011-09-23 21:53 by incognitus (niezweryfikowany)
... i już nawet pisałem komentarz, ale sprawdziłem w Sieci i również anglojęzyczne serwisy (i to niejeden) używają formy "whistblower". Nie jestem pewny, czy jest to poprawne ale odnotowuję.
Pt, 2011-09-23 09:05 by Maciej_Szmit
I wiedział nie będę, bo ochrona ważnego interesu... a nóż burmistrz buduje bunkier?
Pt, 2011-09-23 21:54 by pytajnik (niezweryfikowany)
"I wiedział nie będę, bo ochrona ważnego interesu... a nóż burmistrz buduje bunkier?"
Już teraz nie wiesz, co ci się chyba wydaje, energetyka to nie bunkier a utajnianie to nie ograniczanie np.:
„Miasto zleca wycenę, ale ta jest tajna, „by nie osłabiać pozycji miasta“ aż do momentu podpisania umowy sprzedaży.
Choć specjaliści od prywatyzacji potwierdzają, że to normalna praktyka, dla radnych taki kredyt zaufania wydaje się nie do zaakceptowania. Jak inaczej ratusz miałby wynegocjować dobrą cenę za SPEC – już nie odpowiadają.”
http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/327068.html
APEL. LUDZIE PRZEMYŚLCIE, CO PISZECIE.
Widocznie radni boją się,
So, 2011-09-24 00:18 by Jacek Sierpiński (niezweryfikowany)
Widocznie radni boją się, że ratusz może działać nie w interesie miasta, a w interesie potencjalnego kupca i może np. spróbować podeprzeć się tu zaniżoną wyceną zamówioną u zaprzyjaźnionego rzeczoznawcy.
Ja bym nie zakładał, że "władza" negocjując umowy będzie działać w "naszym" interesie. Bardziej prawdopodobne jest dla mnie, że będzie działać w swoim interesie, co może pokrywać się czasem (łapówka) z interesem tego, z kim negocjuje.
N, 2011-09-25 09:31 by Maciej_Szmit
Negocjacje dobrej ceny nie polegają na tym, że ja wiem, że coś jest warte 2 zł, bo mam wycenę ale ukrywam ją przed nabywcą i - excuse le mot - wciskam mu kit, że jest to warte złotych 200, po czym spotykamy się przy 100. Takie działanie jest opisane w art 286 par 1 KK.
Pt, 2011-09-23 11:25 by Jacek Sierpiński (niezweryfikowany)
Wydaje mi się, że "whistleblower" może być ścigany z art. 266 § 1 lub ew. 267 § 1 kk. W tym drugim przypadku jeśli "przełamał zabezpieczenie".
Natomiast ten, kto to opublikuje "z drugiej ręki" może odpowiadać ew. z art. 267 § 4 kk (jeśli sama informacja została uzyskana z "przełamaniem zabezpieczenia"). Jeśli natomiast informacja została ujawniona bez "przełamania zabezpieczenia", to wydaje mi się, że może zostać wydana decyzja o odmowie ponownego wykorzystywania informacji publicznej na podstawie art. 23g ust. 7 pkt. 3 u.d.i.p., a następnie osoby publikujące można ścigać z art. 266 § 1 kk, bo wykorzystuje informację niezgodnie z przepisami ustawy.
267 - przecież wszyscy jesteśmy przestępcami
Pt, 2011-09-23 12:31 by Maciej_Szmit
Mógł ominąć... W ogóle mógł uzyskać dostęp do informacji korzystając z www (z art 267 par. 3). Z tego paragrafu wsadza się jak wiadomo na dwa lata wszystkich siedemnastolatków wchodzących na strony "od lat 18" i wszystkich staruszków z aparatami słuchowymi, którzy z ciekawości podsłuchują pod drzwiami (staruszków z dobrym słuchem i bez aparatu przyłapanych na analogicznym procederze się na razie nie wsadza ale MSWiA już myśli nad kolejnymi cybernowelizacjami KK).
Z tegoż samego paragrafu można i trzeba, z całą surowością socjalistycznego prawa wsadzić... WRRRRÓĆ, można i trzeba skazać czytelników depesz z Wikileaks ("...do Was były te depesze, ja się pytam? Nie do Was..., A czytaliście?! Aha, czytaliście... Posługiwaliście się w tym celu komputerem z tym, no jak mu tam, oprogramwaniem komputerowym? No. No to co się głupio dziwicie obywatelu...")
może to głupie pytanie...
So, 2011-10-01 00:10 by incognitus (niezweryfikowany)
... ale pytam całkowicie poważnie. Dziennikarzy (lub redaktorów naczelnych) którzy opublikowali (w dowolny sposób - drukiem/elektronicznie, dbając o anonimowość lub nie) takie informacje również można tak wsadzić? Czy to tylko daleko idąca hiberbola?
Paser informacji
Wt, 2011-09-27 18:11 by incognitus (niezweryfikowany)
Aż dziwię się, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł skazywania za paserstwo informacji. Wikileaks prezentuje informacje kradzione zatem każda osoba, która je przeczyta, automatycznie staje się paserem ponieważ wchodzi w ich posiadanie i przechowuje je w prywatnej pamięci.
Pomysł jest bardzo rozwojowy i można go rozciągnąć także na wszelkie utwory np. muzyczne, tekstowe czy graficzne, o ile ktoś nie korzystał z wersji legalnych.
Tfu, tfu. Odpukać.
na razie nie wpadli na to nawet w Stanach
So, 2011-10-01 00:07 by incognitus (niezweryfikowany)
Nawet w paranoicznym USA teoretycznie takie pomysły są legalne - https://secure.wikimedia.org/wikipedia/en/wiki/New_York_Times_Co._v._United_States .
Myślę, że są jeszcze inne "kwiatki".
N, 2011-11-20 20:55 by Moherowy Fighter (niezweryfikowany)
W dodanym rozdziale 2a "Ponowne wykorzystanie informacji publicznej" też są, moim zdaniem, skuteczne zniechęcacze, by wybić wnioskodawcy z głowy chęć wnioskowania o informację publiczną. Aha, i jeszcze wyjęcie tej ustawy spod "jurysdykcji" cywilnej i pozostawienie wyłącznie w WSA/NSA.
N, 2011-11-20 21:35 by Moherowy Fighter (niezweryfikowany)
P.S. Czy właściwie postępowanie uregulowane w tym rozdziale (2a) nie dałoby się określić, jako quasi-koncesyjne? Czy nawet, jeśli da się urzędnika przeskoczyć z tym jego art. 5. 1a, to nie ma on skutecznych narzędzi do robienia wstrętów, właśnie w oparciu o ten rozdział? Sądzę, że mógłby Pan coś skrobnąć na ten temat, bo do obalenia jest nie tylko art. 5. 1a. Coś tak czuję, że senator-poprawkodawca ma wbity do głowy "Paragraf 22". ("Nie, bo nie.")
MS FrontPage 2002 a wolność słowa
Skazany za hazard
Arbitraż domenowy w Polsce