Source: http://aferyprawa.eu/Interwencje/Malbork-zagadkowa-sprawa-zabojstwo-samobojcze-Piotra-Losicza-czy-kolejny-dowod-korupcji-i-niekompetencji-prokuratorow-i-sedziow-z-Malborka-1221
Timestamp: 2019-05-25 23:19:30
Legal References Found: Art. 190
 art. 60
 art. 12
 art. 23
 Art. 207
 art.207
 Art. 155
 art. 155
 Art. 207
 Art. 80
 Art. 14

Document Content:
Aferyprawa - Malbork - zagadkowa sprawa "zabójstwo samobójcze" Piotra Łosicza, czy kolejny dowód korupcji i niekompetencji prokuratorów i sędziów z Malborka?
Aferyprawa.com Interwencje Malbork - zagadkowa sprawa "zabójstwo samobójcze" Piotra Łosicza, czy kolejny dowód korupcji i
AFERY PRAWA ZDZISŁAW RACZKOWSKI SAMOBUJCZE ZABÓJSTWO PIOTR ŁOSICZ MALBORG
Malbork - zagadkowa sprawa "zabójstwo samobójcze" Piotra Łosicza, czy kolejny dowód korupcji i niekompetencji prokuratorów i sędziów z Malborka?
Jak to możliwe, że osoba, która podobno terroryzowała rodzinę – miała rzekomo postawiony zarzut z Art. 190. ( groźba popełnienia przestępstwa –w aktach sprawy brak postanowienia o przedstawieniu zarzutu) nagle sama popełnia samobójstwo? Jak to możliwe, że ta osoba w godzinach przedpołudniowych, w bloku w centrum miasta nagle, po rzekomej awanturze, której uczestnikami są jego była żona i jej konkubent- wychodzi do sąsiedniego pokoju i wiesza się na lampie? Jak to możliwe, że uczestnicy awantury (obserwowanej przez dwoje dzieci) nie zauważają tego przez parę godzin? Jak to możliwe, że „dwóch” funkcjonariuszy policji, którzy zostali wezwani na interwencję z powodu awantury domowej, przez dwadzieścia minut wysłuchują - z rozdziawionymi ustami „nieszczęśliwej” kobiety, a nie interesują się „sprawcą awantury” z powodu, której zostali wezwani? Jak to możliwe, że uczestnik awantury - konkubent Beaty Ł. informuję policję, że widzi przez szybę z „dołu”, że Piotr Łosicz „chyba” wisi, a policjanci nie widzą tego, patrząc na wprost z wysokości wzroku? Jak to możliwe, że policjanci, aby dostać się do pokoju „sprawcy awantury” po 20 min. zaczynają zdejmować listwy wokół szyby w drzwiach i dopiero za „poradą” Beaty Ł. decydują się zbić szybę? Jak to możliwe, że wezwany lekarz, reanimuje ofiarę z mocno zaciśniętą pętlą na szyi?
Podobnych pytań jest więcej…
Tak czy inaczej prokurator Prokuratury Rejonowej w Malborku Piotr Wojciechowski umarza dochodzenie, ponieważ Piotr Łosicz nie popełnił czynu zabronionego... ciekawe uzasadnienie. Jak zwykle w takich przypadkach sędziowie popierają niekompetencję prokuratorów, ale o tym, innym razem.
Jak pisze prokurator w jednym z postanowień, bezpośrednią przyczyną zgonu było zadzierzgnięcie – czyli, że zgodnie z wskazaniami wiedzy medycznej - siłą zaciskającą pętlę, była siła ręki - z reguły obcej, bo przy powieszeniu, siłą zaciskającą pętlę, jest ciężar zwisającego ciała i wyraźny ślad (obtarcie naskórka) na szyi - czego tutaj akurat nie było.
Ojciec zamordowanego stara się udowodnić, że to żona jego syna jest tą osobą, która terroryzowała rodzinę - i albo miała istotny wpływ na samobójstwo jego syna, albo we współudziale z nowym partnerem swingowali w ten sposób jego morderstwo. Bez wątpienia wiele istotnych wątpliwości wyjaśniłyby zeznania dzieci - ale do ich zeznań nie dopuszczono.
Uważa, że związek jego syna z Beatą - rozwódką z dzieckiem - od samego początku był wielką głupotą i jego zauroczeniem przez doświadczoną seksualnie partnerkę. Uważa, że ta kobieta cierpi na "wściekliznę macicy", a co za tym idzie uwielbia rozrywkowy tryb życia i zmiany partnerów. I takie postępowanie mogło być powodem dla jej męża do popełnienia samobójstwa.
Przez pierwsze cztery lata żyli w konkubinacie, dopiero jak Beata zaszła w ciąże to postarała się o rozwód z pierwszym mężem i wzięła ślub z jego synem, który fatalnie się zaczął i fatalnie dla niego skończył.
Faktem jest, że 21 stycznia 2002 r. po trzy dniowej libacji alkoholowej (z protokołów wynika, że okazją były imieniny babci) Beata wróciła z dziećmi do domu pijana i z nożem rzuciła się na męża. Efektem było miesięczne zwolnienie lekarskie jej męża. Ona została zatrzymana, a sprawę prowadził ten sam prokurator - Wojciechowski. Czy wtedy już został przez nią zauroczony?
Pod namową żony Piotr zgodził się wycofać sprawę z policji. Ojciec Piotra ma wątpliwości czy funkcjonariusz malborskiej policji, który przesłuchiwał syna w związku z wycofaniem sprawy z policji zrobił to zgodnie z obowiązującym prawem, a wręcz twierdzi, że przekroczył swoje uprawnienia. Uważa, że ochrona interesu społecznego (dobro dzieci) o jakim mowa w art. 60 § 1 k.p.k.(W sprawach o przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego prokurator wszczyna postępowanie albo wstępuje do postępowania już wszczętego, jeżeli wymaga tego interes społeczny) art. 12 § 3 k.p.k.(Wniosek może być cofnięty w postępowaniu przygotowawczym za zgodą prokuratora, itd.) i art. 23 k.p.k.(W sprawie o przestępstwo popełnione na szkodę małoletniego…..lub w okolicznościach, które mogą świadczyć o demoralizacji małoletniego albo o gorszącym wpływie na niego, sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, zawiadamia sąd rodzinny itd.) wymagała dużej rozwagi prokuratora, której w tym przypadku zabrakło. Przypuszczalnie od tego zdarzenia Beata zaczęła mieć dobre układy z policjantami i prokuratorami. Jakie to teraz na topie...
Beacie znudził się kolejny partner i w marcu 2002 r. złożyła pozew o rozwód , bez orzekania o winie. Jednak w dniu 08.05.2002 r. zgłasza się na policję i oskarża męża o popełnienie czynu z Art. 207. [Znęcanie się nad rodziną]. Sąd Okręgowy w Gdańsku orzeka rozwód zaocznie i bez obecności męża (co nie robi się normalnie) już w listopadzie, gdy inni czekają na taki wyrok latami.
Sprawa o czyn z art.207§1 k.k. o popełnienie którego ofiara została oskarżona w dniu 08.05.2002 r. nie została załatwiona do jego śmierci tj. do dnia 31.01.2003 r. co dowodzi, że oskarżenie posłużyło tylko dla sprawie rozwodowej.
W dniu 03.01.2003 r. syn przyszedł do rodziców i poinformował ich, że Beata teraz spotyka się z policjantem i że mu groziła, że go załatwi. Dowodem może być dokument z dnia 20.03.2002 r. adresowany do Sądu Rejonowego w Malborku w którym stwierdza, że boi się o swoje życie. W dniu 10.01.2003 r. z tymi dokumentami ojciec udał się do prokuratury, chciał być przesłuchany w charakterze świadka. Prowadząca sprawę prokurator obiecała że zostanę wezwany – nie został...
W dniu 31.01.2003 r. syn wyszedł z mojego domu o godz. 09.00, miał wrócić o godz.12 w południe. Nie przeszedł. Zaniepokojony jego nieobecnością ojciec poprosiłem córkę aby udała się do mieszkania syna i ustaliła przyczynę jego nieobecności.
O godz. 14-14,10 otrzymał telefoniczną wiadomość od córki, że Piotrek się powiesił.
Taką wiadomość przekazała córce b. synowa Beata, która w tym czasie była sama w mieszkaniu i robiła porządki. Przypuszcza, że pierwotnie zakładano możliwość pozbycia się ciała i nie wykluczone, że po kilku dniach ciało by wyłowiono z rzeki Nogat lub, ktoś by odkrył wiszącego człowieka w pobliskim lesie.
Natychmiast wraz z córką udał się na policję. Na policji nie uzyskał żadnej, ale to żadnej informacji o śmierci syna. Pamiętam jednak, że jego obecność na policji wywołała duże zamieszanie. Powiedziano mu tylko, że na miejscu był prokurator. Jednak gdy udali się z córką do prokuratury, to prokurator który rzekomo był na miejscu zdarzenia, również nie udzielił im żadnej informacji na temat śmierci syna. Kazał informować się na policji.
O godz.15-tej był już w prosektorium. Ciało jego syna znajdowało się już w lodówce ale było jeszcze ciepłe. Na szyi syna nie zauważył żadnych śladów. To, że syn się podobno powiesił nie usłyszał od policji, ani od prokuratora, tylko od byłej synowej.
Syna pochował w dniu 05.02.2003 r. W dniu 06.02.2003 r z komendy policji otrzymał wezwanie do stawiennictwa na dzień 12.02 2003 r. w charakterze świadka w sprawie o przestępstwo Art. 155. Skontaktował się telefonicznie z komendą policji i zapytał o jakim przestępstwie mowa w wezwaniu. W odpowiedzi usłyszał żeby zajrzał do kodeksu to będzie wiedział... Zajrzał i…. nic z tego nie rozumiał. W kodeksie karnym w art. 155 ustanowiono, że kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Uznał wówczas (nie znając prawa), że samobójstwo widocznie jest przestępstwem.
W tej sytuacji w dniu 08.02.2003 r. złożył w Komendzie Powiatowej Policji w Malborku zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na psychicznym i fizycznym znęcaniu się ze skutkiem śmiertelnym tj. czyn z Art. 207 § 3 k.k. [Znęcanie ze skutkiem śmiertelnym]. W sprawie tej prokurator Prokuratury Rejonowej w Malborku dokonał fałszu intelektualnego i wydał w dniu 27.03.2003 r. postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie zgonu w dniu 31.01.2003 r. Piotra Łosicz. W postanowieniu tym adresowanym do ojca ofiary prokurator wspomina o liście pożegnalnym napisanym rzekomo przez syna. Kilka miesięcy później okazało się, że ten sam prokurator, w tym samym dniu tj. 27.03.2003 r. wydał inne postanowienie, którego adresatem była Beata Ł. W postanowieniu tym, prokurator nie wspomina o liście. O istnieniu listu- ojciec ofiary nie był informowany przez policję i prokuratora. Istotnym w sprawie jest fakt, że do pierwszego przesłuchania ojca w sprawie śmierci syna doszło dopiero 12.02.2003 r. i jedynym zadanym pytaniem było –co wie i od kogo na temat śmierci syna?
W postanowieniu adresowanym do Beaty Ł. Prokurator pisze, że bezpośrednią przyczyną zgonu, było zadzierzgnięcie, co dowodzi w świetle przedstawionych okoliczności, że została popełniona zbrodnia zabójstwa. Istotnym w sprawie jest również fakt, że policjantem „interweniującym”, który krytycznego dnia przebywał w mieszkaniu Beaty i Piotra, a po której to „interwencji” poniósł śmierć Piotr Łosicz – był syn byłego policjanta.
Bezsilność wobec organów władzy publicznej spowodowała, że ojciec zamordowanego syna - pismem z dnia 09.08.2004 r. na podstawie Art. 80 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskie zwraca się do rzecznika Praw Obywatelskich Andrzeja Zolla z prośbą o pomoc. Rzecznik sprawę podjął. O fakcie tym Biuro RPO pismem RPO – 482215/II/04/CT z dnia 20.10.2004 r. powiadomiło zainteresowanego. W sprawie nic się jednak nie dzieło. W tej sytuacji oczekujący pomocy ojciec, pismem z dnia 16.03.2005 r. zwraca się do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośba, o podjęcie odpowiednich czynności, które przyspieszą rozpatrzenie wniosku. Prośba okazała się bezskuteczna, a rozmowy telefoniczne z pracownikami Biura RPO coraz bardziej nieprzyjemne. Wcześniej, miłe panie – nagle stały się aroganckie. Ponieważ w środkach masowego przekazu poinformowano społeczeństwo wybrzeża, że w Gdańsku zostało otwarte Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – Zespół Terenowy - potrzebujący pomocy ojciec Piotra zakłada krawat, bierze teczkę w rękę i w dniu 23.05.2005 r. jedzie do Dyrektora Biura Pana Szerkusa. (zał. wstawić) Wizyta okazała się być „pomocną”, bo „szczęśliwie” okazało się, że na drugi dzień tj. 24.05.2005 r. jedna z pracownic Biura Rzecznika w Gdańsku jedzie do Warszawy, a Główny Specjalista w Warszawie to jej kolega. Otrzymał zapewnienie, że pomoże w załatwieniu sprawy. Trzeba przyznać, że słowa dotrzymała, bo Główny Specjalista RPO w Warszawie pismem z dnia 24.05.2005 r. udzielił odpowiedzi na wniosek złożony dziesięć miesięcy wcześniej. Z udzielonej odpowiedzi można wysnuć jeden słuszny wniosek – Ustawa z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich – jest zła, bo ściśle precyzuje zakres działań i określa przysługujące Rzecznikowi uprawnienia i w związku z tym Rzecznik nie znalazł podstaw do podjęcia dalszych działań w opisywanej przez Pana sprawie.
Ojciec zwraca się pismem (z załącznikami) do Rzecznika Praw Obywatelskich - przecież tylko on jest władny przywrócić termin, zrobić odwołanie, kasacje...
Niestety, rzecznik Andrzej Zoll to nie rzecznik polskich interesów...
Odpowiedź, której udzielił Główny Specjalista RPO z uwagi na fakt, że nie odnosiła się do istoty sprawy pismem z dnia 01.07.2005 r. została zaskarżona do Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Andrzeja Zolla W odpowiedzi na skargę, inny Główny Specjalista z Biura RPO pismem z dnia 26.08.2005 r. uprzejmie informuje potrzebującego pomocy, (typowa spychoterapia) że wprawdzie Rzecznik Praw Obywatelskich nie znalazł podstaw do zmiany swojego stanowiska, (czytaj nie chciał) to jednak radzi, aby zwrócić się w tej sprawie do Prokuratora Generalnego, który także jest podmiotem uprawnionym do wniesienia kasacji. (zał. wstawić) Przy czym istotny jest fakt, że Główny Specjalista z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich delikatnie rzecz ujmując – mija się z prawdą, bo wniosek skierowany do RPO z dnia 09.08.2004 r. nie zawierał prośby o wniesienie kasacji, lecz o to, aby Rzecznik Praw Obywatelskich skorzystał z uprawnień, jakie daje mu Art. 14 ust. 5 Ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, który mówi, że Rzecznik może żądać wszczęcia przez uprawnionego oskarżyciela postępowania przygotowawczego w sprawach o przestępstwa ścigane z urzędu. Zatem - skoro Rzecznik Praw obywatelskich, jak wynika z ustawy, tylko może, to nie dziwi fakt, że Konstytucyjny organ państwa – może nic nie robić.
Sprawa jest również znana w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, ale tu jak zwykle niekompetentny i leniwy Piotr Kładoczny też olewa jego zawiadomienie...
... i nie wiadomo jak ma zareagować Prokurator Generalny - czy coś coś może zrobić dla faktycznie poszkodowanego obywatela, czy jak zwykle (o czym redakcja jest często zawiadamiana) nic nie może..., ponieważ nie miesza się w wyroki niby niezależnego sądu... no chyba że chodzi o jakąś zasłużoną i bogatą osobistość... a wtedy i rzecznik i prokurator jakoś dziwnymi okolicznościami "dostają" swoją władzę...
Ojciec Piotra, który bardzo przeżywa śmierć syna, którą uznał jednak za fakt nie odwracalny, nie traci nadziei i wierzy, że niebawem mordercy jego syna staną przed właściwym, niezależnym, bezstronnym i niezawisłym sądem. Obiecał to synowi, kiedy w dniu 05.02.2003 r. płakał na jego grobem.
Niestety, prawo służy prawnikom i aferzystów, prawo karze zwykłych obywateli, którzy tak dla śmieszności składają się na wypłaty dla sędziów i prokuratorów. I tak na końcu, za to że żyli zawsze zgodnie z prawem zostają niejednokrotnie przez skorumpowanych urzędników władzy pozbawieni wszystkiego w myśl zasady - wieśniakom wystarczy buda... i te "przygłupy" nie zdają sobie sprawy że niejeden chłop wie dużo więcej niż "pęczek sędziów"....
BĄDŹMY NIEWOLNIKAMI PRAWA, ABYŚMY MOGLI BYĆ WOLNI...