Source: http://blog.boz.org.pl/uboj_nsa.htm
Timestamp: 2020-06-03 16:14:57
Legal References Found: art. 92
 art. 91
 art. 53
 art. 53
 art. 91
 art. 17
 art. 18
 art. 92
 art. 2

Document Content:
Ubój bez ogłuszania – Prezes NSA
Str. główna » Ubój rytualny » Prezes NSA
Odpowiedź Prezesa NSA na wniosek Fundacji IUS ANIMALIA
Omówienie wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 27.06.2000 w sprawie Cha'are Shalom Ve Tsedek przeciwko Francji.
Pełny tekst wyroku j.w.
(Dz.Urz. L 340 z 31.12.1993) kopia
ustawa z dnia 17 maja 1989 o gwarancjach wolności sumiena i wyznania (Dz. U. nr 29, poz. 155)
Stanowisko Eurogroup for Animals (2012.07.05)
Prezes NSA nie widzi problemu z ubojem rytualnym
Sędzia Włodzimierz Ryms, wiceprezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, podpisał odpowiedź odmowną na wniosek organizacji społecznych o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 2004 r., dopuszczającego ubój zwierząt w rzeźniach bez uprzedniego ich ogłuszania. Ubój taki jest zakazany ustawą o ochronie zwierząt. W swej odpowiedzi, Prezes NSA potwierdza naruszenie art. 92 Konstytucji ale nie uważa, by sprzeczność rozporządzenia z ustawą domagała się sama przez się usunięcia. Nie widzi zatem potrzeby skorzystania z kompetencji do złożenia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.
Argumenty, jakimi Prezes NSA uzasadnił swoje stanowisko, nawiązują do przepisów umów międzynarodowych i prawa unijnego, które uzasadniają zastosowanie, wyrażonej w art. 91 Konstytucji, zasady prymatu tego prawa wobec polskiej ustawy w przypadku kolizji przepisów. Pismo Prezesa NSA przypisuje wskazanym przez siebie przepisom łącznie cechę "jednoznaczności" i "precyzji", która przesądzać ma o ich nadrzędności wobec ustawy, w przypadku rozpatrywania sprawy przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.
Stanowisko Prezesa NSA jest więc zbieżne ze poglądem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi o tym, że dopuszczenie uboju bez ogłuszania rozporządzeniem jest konieczną implementacją prawa unijnego.
Uzewnętrznianie religii czy mięsa?
Pierwszy problem polega na tym, że każda analiza dopuszczalności jakiegoś rytuału, z powołaniem się na wolność sumienia i wyznania, powinna zawierać wyczerpujące materialne określenie, w kategoriach świeckich, przedmiotowych czynów owego rytuału. Bo tylko wtedy można ocenić czy dowolny rytuał nie natrafia na ograniczenia o jakich mówi art. 53, ust. 5 Konstytucji. (1).
Trzeba by zatem najpierw ustalić, czy rytualny, tj. religijny charakter czynności dotyczy tu (a) samego uboju, (b) przetwarzania i obrotu mięsem z takiego uboju, (c) dostępności takiego mięsa, (d) jego konsumpcji przez wyznawców danej religii. W którym z tych zakresów realizuje się osobista (i czyja?) wolność do uzewnętrzniania religii? Przyszło by więc odpowiedzieć – na przykład – na pytanie, czy czynności handlowe na wolnym, światowym rynku mięsa mogą być traktowane jak czynności religijne? A jeśli tak, to czyje osobiste prawo do uzewnętrzniania religii realizują na każdym ich etapie? Jeśli zaś realizują jakieś prawo zbiorowe, to jaka więź religijna łączy np. polskiego hodowcę, właściciela rzeźni, zakładu przetwórczego, firmę certyfikującą, hurtowników, detalistów, a ostatecznie konsumentów np. w Indonezji? Z drugiej zaś strony pojawia się pytanie, czy polskim niereligijnym nabywcom nie oznakowanego mięsa, pochodzącego z rytualnego uboju, nie jest narzucane uczestnictwo w praktykach religijnych wbrew ich woli, zatem i wbrew art. 53, ust. 6 Konstytucji? (2).
Bardziej szczegółowe pytania dotyczące uboju rytualnego należy postawić także na tle szczegółowych przepisów ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, np. tym o "wytwarzaniu i nabywaniu przedmiotów potrzebnych do celów kultu i praktyk religijnych oraz korzystaniu z nich" oraz "wytwarzaniu, nabywania i posiadaniu artykułów potrzebnych do przestrzegania reguł religijnych" (art. 2, ust. 8 i 9 tej ustawy). Czy dopuszczalność rytualnego uboju opierała by się na uznaniu zarejestrowanych w Polsce związków wyznaniowych za "wytwórców" takiego mięsa? Bo nabywcami, posiadaczami i korzystającymi raczej nie są.
Roztrząsanie powyższych kwestii szczegółowych było bezprzedmiotowe w czasach, gdy ubój rytualny zamykał się w lokalnych społecznościach wyznawców danej religii i miał charakter "uboju własnego" (poza rynkiem mięsa) w rozumieniu dzisiejszych przepisów i zmarginalizowanej już praktyki. Na założeniu o takim lokalnym, "własnym" uboju, opierały się polskie przepisy dopuszczające ubój rytualny przed 2002 r. Założenie takie towarzyszy unijnym przepisom o ewentualnej dopuszczalności uboju rytualnego (3). Jest ono jednak całkiem nieuprawnione w obecnych polskich warunkach, gdzie połowa całego krajowego uboju bydła w przemysłowych rzeźniach dokonywana jest na tych "wyjątkowych" zasadach, przez świeckich przedsiębiorców, na eksport, tzn. realizowana jest przez podmioty i w skali nie mającej nic wspólnego z polskimi beneficjantami wolności religijnej i ich potrzebami uzewnętrzniania religii.
Pismo Prezesa NSA nie zawiera analizy wykazującej jak konkretna praktyka tego uboju w dzisiejszej Polsce mieści się w przepisach o wolności sumienia i wyznania. Wskazuje tylko wyrywkowo na jeden przepis, jednej ustawy, dotyczącej jednego związku wyznaniowego, z którego to przepisu wynika, że związek ten ma prawo "dbać" o taki ubój. To całkiem niewiele. Pozostaje więc wrażenie, że prawnym uzasadnieniem dla uboju rytualnego jest jakaś tajemnicza klauzula generalna, stosowana ponad konkretnymi przepisami gwarantującymi wolność sumienia i wyznania. Jej skutkiem jest wycofanie norm państwowych z terenu przemysłowych ubojni, pod pretekstem realizowania tam wyłącznie osobistych wolności wynajętego odpłatnie rzeźnika.
Tymczasem państwa europejskie, które zasadniczo dopuszczają ubój rytualny, jak np. Niemcy, tym mocniej regulują praktykę dopuszczoną na zasadzie wyjątku. Nie tylko same normują jej wykonywanie, równolegle do norm religijnych, ale poprzez system każdorazowych zezwoleń regulują zasadność stosowania wyjątków i w ten sposób strzegą prawa przed jego nadużyciem. Na tym tle, polskie porozumienia administracji rządowej ze związkami wyznaniowymi mają charakter przeciwny, służący nie gwarantowaniu praw, lecz interesom eksporterów mięsa przeciw prawu. Procedury nadzoru państwowego mają tu służyć wspieraniu takiego uboju i usuwaniu "biurokratycznych" ograniczeń w jego eksporcie (4). W tym kontekście, powoływanie się na konstytucyjną wolność sumienia i wyznania nielicznych polskich żydów i muzułmanów jest po prostu cyniczne.
Drugi problem polega na tym, że żaden z wymienionych w piśmie Prezesa NSA przepisów umów międzynarodowych i prawa europejskiego nie jest jednak, na gruncie samych tych aktów prawnych, ani "jednoznaczny" ani "precyzyjny" w kwestii dopuszczalności uboju rytualnego. Nie dochodzi więc do kolizji z polską ustawą i nie ma do czego stosować art. 91 Konstytucji. Prześledźmy przywołane przepisy po kolei.
Uśmiercanie bez ogłuszania zostało uznane wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka za element wolności sumienia i religii (wyrok z 27.06.2000 w sprawie Cha'are Shalom Ve Tsedek przeciwko Francji, pkt 73). Jednak nie w tym sensie, by każdy wyznawca odpowiedniej religii miał nieograniczone prawo wykonywania uboju. Trybunał stwierdza bowiem jednoznacznie, że ograniczenie wolności religijnej miałoby miejsce tylko wtedy, gdyby nielegalność przeprowadzania uboju rytualnego uniemożliwiała grupie ultra-ortodoksyjnych żydów spożywania mięsa jakiego oczekują (pkt 80). Jasne jest przy tym, że chodzi tu o prawa lokalnych wyznawców wobec prawa krajowego i strzegących go procedur. W rozpatrywanej, konkretnej sprawie Trybunał uznał, że ograniczenie wolności religijnej nie występuje, bo wymagane mięso specjalnej jakości może być swobodnie importowane z ościennego kraju. Z przywołanego wyroku ETPCz nie daje się zatem wnioskować o żadnej kolizji polskiej ustawy o ochronie zwierząt z prawem międzynarodowym, jako że Polska nie ogranicza importu mięsa z rytualnego uboju, ani też w żadnym zakresie nie ogranicza obrotu takim mięsem i jego konsumpcji przez kogokolwiek.
Kolejny argument, to art. 17 Europejskiej konwencji ochrony zwierząt przeznaczonych do uboju (CETS 102) o tym, że jej strona "może zezwolić" na wyjątki od zasady ogłuszania zwierząt przed ubojem. On też nie rodzi konfliktu z polską ustawą, która nie zezwala na wyjątki.
Najważniejszy argument pochodzi z preambuły do Dyrektywy Rady 93/119/WE z 22.12.1993, zawierającej wyliczenie motywów przyjęcia takich a nie innych jej przepisów, w tym dopuszczalności wyjątku od zasady ogłuszania zwierząt przed ubojem. Motyw ten wyrażony jest w preambule słowami "...jednakże niezbędne jest (...) uwzględnienie szczególnych wymagań niektórych obyczajów religijnych". Owa niezbędność "uwzględnienia" (to take account, en compte) pojawia się wyłącznie z preambule, zatem z zasady nie ma charakteru normatywnego. Normą, wyrażoną w art. 18, ust. 2 jest natomiast możliwość zachowania w prawie krajowym "surowszych przepisów", zatem i całkowitego zakazu takiego uboju. Posiłkowe wskazywanie na motyw preambuły o "konieczności" jest niecelne, bo w niczym nie modyfikuje normy o "możliwości". Chyba, że motyw preambuły miał by całkowicie zanegować normę wyrażoną w przepisie. Pojęcia "konieczność" i "możliwość" są na tyle wyraźnie przeciwstawne, że ich używanie wobec tej samej czynności musi być jasno wyjaśnione. Otóż motyw preambuły mówi tylko o konieczności rozpatrzenia potrzeby takiego wyjątku podczas kształtowaniu prawa krajowego, a nie o ustalonej treści tego prawa.
Polska dokonała już dawno przewidzianego Dyrektywą 93/119/WE wyboru, wstępując do Unii w dniu 01.05.2004 z jasno określonym stanem prawnym, bezwzględnie zakazującym uboju bez ogłuszania.
Obrona rozporządzenia z 2004 r. jako rzekomo koniecznej implementacji prawa unijnego, pomimo jego niezgodności z polską ustawą o ochronie zwierząt, nie znajduje oparcia na gruncie samego prawa unijnego. Zatem nie tylko na gruncie art. 92 polskiej Konstytucji, wymagającego zgodności rozporządzeń z ustawami.
Zastąpienie Dyrektywy 93/119 Rozporządzeniem 1099/2009, które obowiązywać będzie od 2013 roku, nie wywołuje istotnej zmiany w tej kwestii. Nadal zakaz lub przyzwolenie na ubój rytualny zależeć będzie ostatecznie od prawa krajowego, z możliwością zachowania dalej idącej ochrony i przy poszanowaniu ogólnych zasad Traktatu. Polska ma od 2002 r. przepisy o dalej idącej ochronie zwierząt podczas uboju i są one zgodne z ogólnymi zasadami Traktatu, tj. nie naruszają swobód religijnych – jak to wynika z przywołanego wyroku ETPCz.
Spośród wielu adresatów wniosku organizacji społecznych o wszczęcie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, tylko Prokurator Generalny zareagował pozytywnie. Prezes NSA odpowiedział negatywnie, a większość adresatów w ogóle nie odpowiedziała. To dziwne w sytuacji, gdy niekonstytucyjność rozporządzenia widać "gołym okiem" a argumenty jego zwolenników nie zostały wyłożone w żadnej rzetelnej analizie prawnej.
Warto na marginesie zauważyć, że gwarancje wolności religijnej w Polsce wykazują pewną asymetrię. Z jednej strony, Konstytucja i ustawy jednakowo chronią religijność jak i niereligijność, przynależność do związków i kościołów jak i pozostawanie poza nimi. Z drugiej zaś, wyposażają związki wyznaniowe w prawo skargi do TK, a stronę areligijną nie. Wydaje się, że ustawodawca słusznie zakładał, że to organy świeckiego państwa powinny niejako "z urzędu" reprezentować w tej dziedzinie punkt widzenia nie tylko neutralny wyznaniowo, ale także republikański. Zamiast tego mamy do czynienia z "poprawnością polityczną", wedle której wspieranie wszelkich mniejszości i partykularyzmów uznawane jest za legitymację demokratycznego państwa prawa, nie tylko za zasadzie warunku koniecznego ale także wystarczającego.
(1) Art 53, ust. 5 Konstytucji mówi: "wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób".
(2) Art 53, ust. 6 Konstytucji mówi: "nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych".
(3) W Dyrektywie 93/119, art. 2, pkt 8 mowa jest o "władzach religijnych na rzecz których przeprowadzany jest ubój" (the religious authority on whose behalf slaughter is carried out).
(4) Najbardziej jasno i wprost wyraził to Jarosław Naze, Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii RP, w wystąpieniu p.t. "Współpraca weterynaryjna z państwami muzułmańskimi w celu umożliwienia eksportu polskich produktów pochodzenia zwierzęcego" na seminarium "Polska żywność w krajach muzułmańskich", Warszawa, MRiRW, 18 maja 2012 r.