Source: http://libertarianin.org/libertarianizm-wobec-prawa-dyplomatycznego-i-konsularnego/
Timestamp: 2018-03-20 11:36:18
Legal References Found: art. 23
 art. 21
sui generis
 art. 27
 art. 44
 art. 41
 art. 41
 art. 31
 art. 32
de lege ferenda
 Art. 29
 Art. 23
 Art. 22
 Art. 30
 art. 21
 Art. 22
 art. 24
 art. 27
 Art. 3
 Art. 3

Document Content:
Libertarianizm wobec prawa dyplomatycznego i konsularnego | Libertarianin - serwis imienia Murraya N. Rothbarda
4 lutego 2015 Artykuły, Libertarianizm
Tekst referatu przygotowanego na ogólnopolską konferencję naukową pt. „PRAWO DYPLOMATYCZNE I KONSULARNE. ZAWÓD DYPLOMATA. Edycja 3.”, która odbyła się w dniach 6 – 7 grudnia 2013 r. na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii UWr. Autor: Przemysław Hankus, doktorant w Instytucie Studiów Międzynarodowych UWr
Abstrakt: Celem niniejszego referatu jest zaprezentowanie libertariańskiego stanowiska w kwestii jednej z dziedzin prawa międzynarodowego: prawa dyplomatycznego i konsularnego. Po krótkim wprowadzeniu do nurtu teoretycznego, stanowiącego punkt wyjścia referatu, w oparciu o podstawowe akty prawne i literaturę przedmiotu zaakcentujemy te z zapisów, sformułowań, zadań (funkcji) powierzonych wybranym organom, które z libertariańskiego punktu widzenia należy poddać krytyce; uwypuklimy natomiast te rozwiązania, które najmniej odbiegają od libertariańskiego credo (m.in. funkcja konsula honorowego). Wykażemy, dlaczego większość z obecnie funkcjonujących zapisów prawa dyplomatycznego i konsularnego, zawartych niekiedy dziesięciolecia temu, nie miałoby charakteru wiążących, prawnie obowiązujących zapisów, gdyby zastosować wobec nich libertariańską optykę.
Słowa kluczowe: libertarianizm, własność, sprawiedliwość, Konwencja Wiedeńska, przywileje i immunitety, funkcje, konsul honorowy
Libertarianizm – podstawowe założenia
Starając się zdefiniować tak wielonurtową rodzinę doktryn i ruchów społecznych, antagonistycznych w głównej mierze w stosunku do zastanej rzeczywistości[1], można skonstatować, że libertarianizm to „wolnościowa i skrajnie indywidualistyczna ideologia społeczno-polityczna”, zgodnie z którą „osnową historii jest stały i niepojednany konflikt pomiędzy wolnością a władzą”, a także, że „każdy człowiek winien mieć nieograniczoną swobodę dysponowania swoją osobą i własnością, czyli tym, co wypracował sam, albo dostał lub nabył od innych, o ile tylko nie ogranicza analogicznej swobody innych jednostek”[2].
Ideologia libertariańska opiera się na kilku podstawowych aksjomatach: aksjomacie działania i aksjomacie argumentacji. Kolejnym jest – obowiązujący niezależnie od czasu i miejsca – aksjomat samoposiadania (autowłasność[3]), zgodnie z którym człowiek „zawsze będzie wyłącznym właścicielem swojego ciała”[4]. Logiczną implikacją takich założeń są twierdzenia o naturze i pochodzeniu własności, zgodnie z którymi jeśli człowiek posiada samego siebie i ma w związku z tym prawo do życia, to dążąc do zachowania swojego istnienia (przeżycia) potrzebuje pewnych środków, które zapewnią mu realizację tego podstawowego celu. Ipso facto warunkiem sine qua non staje się prawo do posiadania czy też własności tych dóbr (przedmiotów własności), które w sposób sprawiedliwy stają się własnością danej jednostki. Istnieją trzy prawowite sposoby nabycia własności: 1) poprzez pierwotne zawłaszczenie nieużywanych i niezajmowanych uprzednio przez nikogo terenów (homesteading) i „zmieszanie z nimi” swojej pracy (wydobycie ich ze stanu natury)[5], 2) poprzez dobrowolną wymianę prawowitych obiektów własności i 3) w wyniku podarowania przedmiotu własności przez jedną osobę (prawowitego właściciela) drugiej osobie[6].
Niezwykle ważnym i istotnym uzupełnieniem powyższych zasad jest aksjomat nieagresji, zgodnie z którym nikt nie ma prawa inicjować agresji (lub posługiwać się groźbą jej użycia) względem pozostałych jednostek, gdyż wszelka agresja jest zamachem na własność innej osoby lub grupy osób[7]. Jedyne moralne i zarazem usprawiedliwione użycie siły może mieć miejsce w odpowiedzi na zaistniałą agresję ze strony innej jednostki/grupy jednostek (samoobrona).
Jak już zaznaczyliśmy, powyższe ustalenia mają charakter aksjomatyczny, a zatem obowiązują wszystkich, niezależnie od miejsca i czasu ergo ustanawiają reguły równe i jednakowe dla każdej osoby (osobna kwestia to zagadnienie praw dzieci, ale na tym polu nie ma zgody wśród libertarian). Możemy zatem mówić o istnieniu apriorycznych zasad sprawiedliwości, jakie formułuje ideologia libertariańska.
Mając na uwadze powyższe ustalenia, możemy teraz przejść do omówienia poszczególnych zapisów prawa dyplomatycznego i konsularnego (w szczególności zawartych w Konwencjach Wiedeńskich) pod kątem ich zgodności z zaprezentowanym, libertariańskim rozumieniem prawa, czy też szerzej – życia społecznego.
Podstawową sprzecznością między libertariańskim rozumieniem prawa a zapisami o przywilejach i immunitetach dyplomatycznych jest odejście tych drugich od zasady równości wobec prawa. Zgodnie z tą zasadą nikomu nie należy się specjalne usytuowanie w systemie prawnym, albowiem każdy podlega prawu w takim samym stopniu i w takim samym zakresie. Żaden podmiot nie może posiadać więcej praw, niż pierwotny ich posiadacz: jednostka. Wszelkie prawa, jakie mogą przysługiwać grupom jednostek czy też ich reprezentantom ipso facto nie mogą wykraczać poza katalog podstawowych praw jednostek. Co więcej, „prawa nie są kumulatywne”: oznacza to, iż prawa 100 osób nie mogą znaczyć więcej, niż prawo jednostki; wspomniane 100 osób nie może nadawać sobie uprawnień do decydowania o własności jednostki czy też 10 innych jednostek/10-osobowej grupy[8].
Swoboda zapewnienia wykonywania funkcji dyplomatycznych, będąca jednym z fundamentów ustanowienia przywilejów i immunitetów, winna wynikać jedynie z faktu przestrzegania zasady nieagresji, poszanowania praw własności oraz przestrzegania zasad zawartych w dobrowolnych umowach. Podobnie w przypadku zasady nietykalności osobistej dyplomaty[9]: albo taka zasada przysługuje każdemu, albo nikomu[10]. Zapewnienie wybranej grupie jednostek uwolnienia ich od wszelkich form przymusu i zapewnienie bezpieczeństwa osobistego powinno dotyczyć każdego w tym samym stopniu i w takim samym zakresie, czego najlepszą gwarancją byłoby wyeliminowanie podmiotów dopuszczających się wykroczeń w tej materii i to na masową skalę – państw.
Przyjmując za punkt wyjścia sprzeczność przywilejów i immunitetów z zasadą równości wobec prawa, omówimy poszczególne rodzaje owych przywilejów i immunitetów nieco bardziej szczegółowo.
2.1. Zwolnienia podatkowe i celne
Ustanawiając dla dyplomatów osobny reżim dotyczący zobowiązań celnych i podatkowych[11] stworzono wyłom w zasadzie równości wobec prawa. Niemniej jednak można tę lukę wykorzystać celem sformułowania libertariańskiego postulatu dot. podatków. Wszelkie podatki (w tym także takie instrumenty parapodatkowe, jak cła) powinny zostać zniesione i wyeliminowane, jako stanowiące akt grabieży i nieusprawiedliwionego zamachu na cudzą własność. Ponownie, albo wszyscy zobowiązani są w takim samym stopniu przestrzegać zapisów prawa (podatkowego), albo też nikogo owe przepisy nie powinny obowiązywać. Z libertariańskiego punktu widzenia należy przychylić się do drugiej z zaprezentowanych alternatyw ipso facto zwolnić wszystkie jednostki z opłat państwowych: zarówno podatków, jak i parapodatków (np. ceł).
Odnosząc się do art. 23 ust. 1 Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. należy zaznaczyć, że ustanowienie konieczności opłat za konkretne wykonane usługi jest sprawą zbyt oczywistą, by stanowiła przedmiot szerszego omówienia.
2.2. Status pomieszczeń misji (użytkowanie, nietykalność, ochrona itd.), mienie, archiwa i korespondencja
Przyznanie pomieszczeniom misji dyplomatycznej specjalnego statusu[12] jest kolejnym przykładem na wprowadzanie do przepisów prawa niezgodnych z libertariańskim jego rozumieniem zapisów. Nietykalność pomieszczeń, zakaz naruszenia własności jest zasadą o charakterze uniwersalnym, w związku z czym reguła, iż wtargnięcie (zamach) na cudzą posesję jest przestępstwem i osoba/osoby owego wtargnięcia dokonujące winna/winny ponieść konsekwencje takiego czynu ma zastosowanie do każdej sprawiedliwie nabytej własności, w tym przypadku nieruchomości. Nie ma zatem znaczenia, czy mowa jest o pomieszczeniach misji, rezydencji prywatnej[13] członków personelu dyplomatycznego czy domku letniskowym na Mazurach – każda sprawiedliwie nabyta własność podlega ochronie a jej naruszenie jest karane.
Osobnym pytaniem pozostaje natomiast kwestia własności w odniesieniu np. do nieruchomości państwa wysyłającego i przyjmującego[14] oraz możliwości występowania państwa w roli podmiotu umów, których przedmiotem jest własność lub jej przeniesienie. Z libertariańskiego punktu widzenia państwo nie jest bowiem prawowitym właścicielem żadnej własności, albowiem nabyło ją z pogwałceniem prawa, stosując przemoc wobec jednostek, które sprawiedliwie nabyłyby lub wyprodukowały przedmioty własności, które następnie zostały im odebrane (w mniejszej lub większej części) poprzez stosowaną przez aparat państwowy interwencję binarną (opodatkowanie)[15]. Ipso facto wszelkich roszczeń może dochodzić jedynie prawowity właściciel własności (np. nieruchomości), któremu państwo zabiera część (lub całość) jego własności. Wydaje się zatem, że zapisy art. 21 KW należy traktować jako osobliwe metafory.
Na uwagę zasługują także związane z powyższym postanowienia Konwencji dot. innego mienia (ruchomości) misji, archiwów i korespondencji[16]. Analogicznie do ustaleń odnośnie nieruchomości, także i w przypadku innego rodzaju mienia (środki lokomocji, konta bankowe, fundusze itp.) obowiązują dokładnie te same zasady, z takimi samymi zastrzeżeniami odnośnie sprawiedliwego, prawowitego sposobu ich nabycia. Archiwa i korespondencję należy traktować jako przedmioty własności ipso facto podlegają one ogólnej zasadzie ochrony własności, a nie sui generis „wyjątkowej” lub „szczególnej” ochronie. W odniesieniu do zapisów art. 27 Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. należy stwierdzić, że swoboda komunikowania się, poruszania się, porozumiewania i korespondencji może być ograniczona jedynie co do immanentnej cechy własności prywatnej (np. fal radiowych, częstotliwości, serwerów, dróg, środków transportu itp.), a mianowicie jej ekskluzywności, tj. możliwości wyłączenia z jej użytkowania innych[17] (osób, które nie są prawowitymi właścicielami) w sytuacji, gdy taka jest wola jej prawowitego właściciela.
W nawiązaniu do zapisów art. 44 i 45 Konwencji trzeba z całą mocą podkreślić, że respektowanie praw sprawiedliwie nabytej własności i jej ochrona obowiązują zawsze, niezależnie od miejsca i czasu, także w czasie trwania konfliktu (wojny), z uwagi na obowiązywanie aksjomatu nieagresji.
Podsumowując powyższe ustalenia: albo zgadzamy się z zasadą, że każda prawowita własność powinna podlegać ochronie w takim samym stopniu, albo uznajemy, że pewne prawa własności mają charakter pierwszo-, drugo- czy trzeciorzędny. Libertarianizm nie zgadza się z tym drugim ujęciem. Jedyną fundamentalną kategorią jest ochrona własności jednostki do niej samej (autowłasnosć resp. samoposiadanie), z której wynikają prawo do życia a także prawa własności.
2.3. Respektowanie prawa wewnętrznego, zwyczajów i niemieszanie się do spraw wewnętrznych państwa przyjmującego
Zgodnie art. 41 ust. 1 Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. osoby korzystające z przywilejów i immunitetów zobowiązane są do przestrzegania prawa państwa przyjmującego. Jest to zapis z libertariańskiego punktu widzenia zapis o tyle niepotrzebny, że obowiązek poszanowania prawa dotyczy każdego, bez wyjątku. Nie można czynić rozróżnień na podmioty prywatne i „publiczne”, gdzie te drugie mają specjalny (uprzywilejowany) status względem prawa. Co więcej, w omawianym artykule znajduje się stwierdzenie, iż wspomniane poszanowanie prawa wewnętrznego państwa przyjmującego winno mieć miejsce bez uszczerbku dla przywilejów i immunitetów. Nie można tego określić inaczej, niż jako niedopuszczalną uzurpację.
Jednakże w tym samym art. 41 Konwencji, w jego drugim zdaniu czytamy, iż osoby, o których mowa, mają obowiązek niemieszania się do spraw wewnętrznych państwa przyjmującego. Wspomniana zasada nieingerencji jest zgodna z libertariańską regułą izolacjonizmu, opierającą się na twierdzeniu, że należy dążyć do ograniczania państwowego monopolu na stosowanie przymusu tylko do ściśle wyznaczonego obszaru – obszaru opisanego granicami danego państwa. Wszelka ingerencja państwa A w sprawy państwa B jest przykładem naruszenia powyższej zasady. Należy jednak odróżnić od tego, co zostało powiedziane, przypadki krytyki, obrazy czy działalności przeciw „porządkowi publicznemu” itp. gdyż nikomu nie można zabronić takich działań[18].
2.4. Immunitet jurysdykcyjny
Ustanowiony postanowieniami art. 31 Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. immunitet jurysdykcyjny (niepodleganie jurysdykcji karnej, cywilnej i administracyjnej) dla przedstawicieli dyplomatycznych, oznacza niepodleganie wybranej grupy jednostek wybranym kategoriom prawa. Tego typu klauzule wyłączające dla danej grupy jednostek na jakimkolwiek obszarze nie mogą być usprawiedliwione, gdyż każda osoba – znajdująca się na obszarze obowiązywania danego systemu prawa – powinna się do niego i jego postanowień zastosować. Nie ma wobec tego znaczenia, jaka argumentacja (np. funkcjonalna) leży u podstaw wprowadzenia tego typu immunitetów. Zaprezentujmy teraz libertariański sposób rozwiązywania sporów na wolnym rynku (w sytuacji sprywatyzowania usług sądowniczych)[19] w interesującym nas przedmiocie.
W przypadku, kiedy dwie osoby (np. dyplomata z kraju A i osoba z kraju B, w którym dyplomata przebywa), zamieszkujące obszary o różnych systemach prawa, wchodzą ze sobą w spór, istnieje możliwość, by został on rozwiązany na wolnym rynku usług sądowniczych. Jeśli strony zgodzą się na powołanie arbitra, który będzie dla nich gwarancją obiektywności i bezstronności, rozstrzygnie on wg wybranego przez strony porządku prawnego, bądź przy braku zgody co do tej kwestii wg odpowiedniego zdaniem arbitra systemu. Prawdopodobnym jest, że na drodze zwyczaju ustalą się pewne normy, które doprowadzą do wykształcenia „automatycznych” mechanizmów w takich przypadkach. Możliwe także, iż na wolnym rynku agencji ubezpieczeniowych, ochrony i sądownictwa poszczególne firmy będą dążyć do zawieraniu dwu- lub wielostronnych porozumień, w których ustalane będą z góry procedury postępowania w przypadku zaistnienia sporu między stronami z różnych porządków prawnych, które są klientami poszczególnych agencji lub firm. Wtedy też, podpisując umowę z daną agencją lub firmą, usługobiorca akceptuje także zawarte w umowie mechanizmy rozjemcze.
Należy zatem z całą mocą popierać działania, mające na celu wykorzystanie postanowień art. 32 Konwencji (zakładając, iż zarówno sama Konwencja, jak i jej pozostałe postanowienia uznamy za legalne i obowiązujące).
2.5. Odpowiedzialność za naruszenie przywilejów i immunitetów dyplomatycznych
Kolejnym – wymagającym komentarza aspektem interesującego nas zagadnienia przywilejów i immunitetów – jest kwestia odpowiedzialności za ich naruszenie i pogwałcenie, spoczywająca na państwie przyjmującym. Jest to kolejny przykład postanowień sprzecznych z zasadami libertarianizmu. Oto bowiem w miejsce odpowiedzialności zbiorowej resp. kolektywnej („odpowiedzialność państwa przyjmującego”) libertarianizm proponuje, by za każde bezprawne działanie, za każde dokonanie czynu przestępczego (naruszenie cudzej prawowitej własności) odpowiedzialność ponosił bezpośrednio podmiot czy też jednostka, która owego deliktu dokonała. Co ważne, odpowiedzialność ta nie dot. przypadków naruszenia „mienia publicznego”, gdyż jest ono finansowane za pomocą „legalnej grabieży”[20] ergo nie stanowi przykładu sprawiedliwie nabytej własności. W związku z powyższym nie popełnia przestępstwa ten, kto dokonuje zamachu na mienie państwa wysyłającego w państwie przyjmującym, ponieważ nie jest ono przedmiotem prawowicie, sprawiedliwie nabytej własności.
W świetle tych ustaleń uzasadnionym jest pytanie o tzw. „odpowiedzialność państwa”. Jak należy ją rozumieć? Czy państwo jako całość jest odpowiedzialne za czyny swoich urzędników? Czy stosując tego typu logikę odpowiedzialności zbiorowej, „solidarnie” odpowiedzialnymi za działania pewnych jednostek stają się wszyscy obywatele państwa posądzonego, oskarżonego o delikt; czy „naród” staje się „odpowiedzialny”? Czy w związku z tym zasadne jest wysuwanie żądań wobec przedstawicieli danego państwa o (co najmniej) przeprosiny na drodze dyplomatycznej? Stosując indywidualistyczne podejście (metodologiczny indywidualizm), charakterystyczne dla libertarianizmu nie można – po raz kolejny – twierdzić, iż za dany czyn odpowiada kto inny, niż jego bezpośredni wykonawca ipso facto gdy – przykładowo – rząd Francji oskarży rząd Hiszpanii o złamanie postanowień Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. dot. przywilejów i immunitetów nie oznacza to, że Hiszpanie czy też naród hiszpański (o ile takowy w ogóle istnieje) są owy czyn odpowiedzialni.
Z odpowiedzialnością za naruszenie praw i prawowitej własności wiąże się zagadnienie naprawienia szkody. Może ono nastąpić w wieloraki sposób: w formie restytucji, odszkodowania lub zadośćuczynienia[21]. Wszystkie z wymienionych sposobów są z punktu widzenia libertarianizmu dopuszczalne pod warunkiem, że nastąpiło naruszenie typu własności omówionego powyżej, a nie naruszenie „praw państwa” i jego przedstawicieli/urzędników lub „własności publicznej”. Każda sprawa dotycząca omawianej materii winna być rozpatrywana i załatwiana indywidualnie między zainteresowanymi osobami/podmiotami. Rzecz jasna okoliczności ograniczające, łagodzące lub wyłączające odpowiedzialność, jak siła wyższa, są zgodne z założeniami libertarianizmu. Jeśli bowiem strony umowy, której przedmiotem są sprawiedliwe prawa własności zawierają w niej np. enumeratywnie w/w okoliczności, to należy respektować tak wyrażone, dobrowolne stanowisko.
Gdy wzmiankuje się o odpowiedzialności za bezpieczeństwo misji dyplomatycznych należy stwierdzić, że obowiązki dbania o bezpieczeństwo podmiotu X, Y lub Z winny spoczywać na dobrowolnie powołanej do tego agencji ochrony, a nie – jak sugerują zapisy Konwencji – na państwie przyjmującym. Ochrona przedmiotu własności lub osób powinna być regulowana w umowie między agencją ochrony, a zleceniodawcą takich usług, łącznie ze wszelkimi możliwymi konsekwencjami natury odpowiedzialności za niewywiązanie się z warunków umowy bądź sytuacjami, w których zleceniobiorca nie może liczyć na ochronę. Jako że państwo nie może być traktowane jako sprawiedliwy, uprawniony posiadacz tytułów własności ipso facto nie może być podmiotem tego typu umów.
Funkcje dyplomatyczne i konsularne
Kolejnym problematycznym elementem, który w świetle ideologii libertariańskiej jest co najmniej zastanawiający, jest kategoria funkcji dyplomatycznych i konsularnych. Oto bowiem jednym z podstawowych działań dyplomaty jest tzw. funkcja reprezentacyjna, która – jak sama nazwa wskazuje – polega na reprezentowaniu państwa wysyłającego w państwie przyjmującym[22]. Jednakże w tym miejscu pojawia się podstawowe dla libertarianina pytanie: co w przypadku, gdy dana jednostka nie godzi się na reprezentowanie jej przez osobę ambasadora w kraju A? Co w przypadku, gdy osoba ambasadora (w ocenie tej jednostki) działa na szkodę albo bezpośrednio tej jednostki, albo grupy, do której dana jednostka przynależy? Nie ma bowiem możliwości, by taką osobę (ambasadora) mogła ona odwołać, bowiem – w myśl ustanowionych przepisów – nie ma takich kompetencji. Libertarianin w opisanym przypadku odpowie, iż ambasador nie może reprezentować państwa tak długo, jak nie uzyska zgody wszystkich jego mieszkańców na to, by był ich prawomocnym przedstawicielem. W każdym innym przypadku jego działanie jest uzurpacją.
Po omówieniu funkcji reprezentacyjnej przejdźmy do następnej z katalogu funkcji, która budzi spore kontrowersje z punktu widzenia libertarianizmu. Chodzi nam mianowicie o ochronę interesów państwa wysyłającego w państwie przyjmującym[23]. Po raz kolejny zadajmy podstawowe dla libertarianina pytanie: czym jest owy „interes państwa”? Czy można w ogóle zdefiniować w sposób obiektywny ten koncept? Jeśli tak, to gdzie w prawie (międzynarodowym czy innym) możemy odnaleźć jego definicję? Ciężko jest bowiem znaleźć usprawiedliwienie dla posługiwania się w tego typu nieostrymi i arbitralnymi stwierdzeniami w obszarze prawa. Ponadto, ochrona jednostek to prywatna sprawa każdej osoby i nie jest ona zobowiązana do korzystania i opłacania takich „usług” ze strony narzuconego przemocą, monopolistycznego aparatu przymusu, jakim jest państwo.
Instytucja konsula honorowego
Przyjrzyjmy się nieco szerzej instytucji konsula honorowego, gdyż jest ona najbardziej zbliżona i w najmniejszym stopniu (w porównaniu z pozostałymi kwestiami, stanowiącymi przedmiot niniejszego opracowania) sprzeczna z zasadami libertariańskimi.
Zgodnie z zapisami Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach konsularnych z 1963 r.[24], Ustawy o funkcjach konsulów RP z 1984 r.[25] oraz Rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych ws. konsulów honorowych RP z 2006 r.[26] wprowadzono możliwość powoływania konsulów honorowych. Co niezwykle istotne, w świetle wspomnianych aktów prawnych, konsul honorowy za wykonywane przez siebie czynności nie pobiera (od państwa wysyłającego) wynagrodzenia, a wszelkie koszty związane z wykonywaniem obowiązków konsula, pokrywa z własnych środków, korzystając ze swojego majątku[27]. W związku z tym jego tytuły własności są prawowite (a przynajmniej istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że tak jest); własność, którą dysponuje i którą wykorzystuje podczas pełnionej przez siebie działalności ma charakter sprawiedliwy. Oznacza to, że zdecydowana większość wątpliwości, jakie zostały do tej pory podniesione w odniesieniu do zapisów prawa dyplomatycznego i konsularnego – z wyłączeniem tych, które przeczą zasadzie równości wszystkich wobec prawa oraz kwestii funkcji – w tym przypadku nie występują.
Z libertariańskiego punktu widzenia właśnie tak skonstruowane i zaprojektowane stanowiska, jak konsul honorowy, należy wspierać i dążyć do rozszerzenia ich funkcjonowania w miejsce „tradycyjnych” dyplomatów i konsulów.
Obowiązywanie zapisów prawa dyplomatycznego i konsularnego
Mając na uwadze libertariańskie stanowisko względem prawa sensu largo, które można podsumować słowami Lindy i Morrisa Tannehillów, że: „prawa odnoszą się wyłącznie do poszczególnych osób. Nie istnieje coś takiego, jak prawa mniejszości, prawa państw, prawa «obywatela», czy inne rodzaje praw kolektywnych. (…) Nie istnieją więc prawa kolektywne, lecz wyłącznie prawo każdej jednostki do wolności od przymusu wywieranego przez innych”[28], należałoby odrzucić istnienie tych z zapisów prawa międzynarodowego publicznego (w tym prawa dyplomatycznego i konsularnego), które odnoszą się expressis verbis do bytów kolektywnych, takich jak: państwa, rządy, organizacje międzynarodowe itd., a nie do poszczególnych jednostek.
Wbrew bowiem czynionym niekiedy próbom zrównania statusu traktatów międzynarodowych z umowami należy te dwie sfery („publiczną” i „rynkową”) kategorycznie i jednoznacznie oddzielić, gdyż „umowa przenosi w precyzyjny sposób tytuły do prywatnej własności. Ponieważ rząd nie jest, w żadnym sensie tego słowa właścicielem swojego terytorium, żaden zawierany przezeń traktat nie przyznaje tytułów własności”. A zatem koncept „świętości traktatów” nie może być w żaden sposób utożsamiany ze „świętością umów”[29]. Analogicznie wygląda sprawa w przypadku „dziedziczenia” na mocy traktatów zobowiązań ipso facto obecne pokolenie nie jest zobowiązane do przestrzegania postanowień traktatów międzyrządowych, zawartych dziesięciolecia temu, gdy jednostek, którym zapisy te są dziś pod przymusem narzucane, nie było jeszcze na świecie. Żadna dorosła osoba nie może złożyć żadnego zobowiązania w imieniu innej dorosłej osoby bez jej wiedzy i zgody. Co więcej, nie unieważnia tego warunku kategoria narodu resp. państwa[30].
Podsumowując nasze dotychczasowe ustalenia, libertariański postulat dot. funkcjonowania służby zagranicznej oraz prawa dyplomatycznego i konsularnego można streścić do następujących dezyderatów o charakterze de lege ferenda: 1) każda osoba, która chce reprezentować interesy określonej grupy i legitymuje się dobrowolnie wyrażoną w formie umowy zgodą wszystkich jej członków na takową reprezentację, powinna mieć do tego prawo; 2) wszelkie czynności, odnoszące się do realizacji punktu 1) powinny być finansowane z prywatnych funduszy lub poprzez sprawiedliwie i prawowicie nabytą własność; 3) osoba, o której mowa, podlega w takim samym stopniu przepisom prawa, jak każda inna jednostka i podlega odpowiedzialności za wszelkie wykroczenia i przestępstwa względem prawowitej własności innych; 4) ochrona własności (i życia) osoby, o której mowa, powinna opierać się na dobrowolnej umowie z prywatną agencją ochrony lub inną firmą, świadczącą tego typu usługi; 5) wszelkie spory między wspomnianą osobą a innymi jednostkami winny być rozpatrywane z wykorzystaniem wolnorynkowych instytucji świadczących usługi sądownicze lub arbitrażu; 6) obowiązujące przepisy dot. prawa dyplomatycznego i konsularnego należy uchylić i uznać za nieważne, m.in. z powodu zawarcia ich z pogwałceniem podstawowych praw własności, przez osoby bez rzeczywistej reprezentacji jednostek, których te przepisy dotyczą.
Bastiat F., Dzieła zebrane. Tom 1, 2009.
Hoppe H.-H., Ekonomia i etyka własności prywatnej. Studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Warszawa 2011.
Hultberg N., Hoppe H.-H., Rothbard M.N., Salerno J.T., Jak zrujnować gospodarkę, czyli Keynes wiecznie żywy, Warszawa 2004.
Libertarianizm: teoria, praktyka, interpretacje, red. W. Bulira i W. Gogłoza, Lublin 2010.
Oblicza anarchizmu i libertarianizmu w filozofii i polityce, red. J. Michalczenia i A. Sobiela, Olsztyn 2012.
Rothbard M.N., Egalitaryzm jako bunt przeciw naturze, Warszawa 2009.
Spooner L., Konstytucja bez autorytetu, Zielona Góra 2001.
Tannehill L. i M., Rynek i wolność, Warszawa 2004.
Konwencja Wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych, sporządzona w Wiedniu dnia 18 kwietnia 1961 r. (Dz.U. 1965 Nr 37, poz. 232).
Konwencja Wiedeńska o stosunkach konsularnych, sporządzona w Wiedniu dnia 24 kwietnia 1963 r. (Dz.U. 1982 Nr 13, poz. 98).
Rozporządzenie Ministra Spraw Zagranicznych z dnia 7 grudnia 2006 r. w sprawie konsulów honorowych Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. 2006 Nr 239, poz. 1735).
Ustawa z dnia 13 lutego 1984 r. o funkcjach konsulów Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. 2002 Nr 215, poz. 1823).
[1] D. Sepczyńska, „Libertariański”, „libertarianin”, „libertarianizm”. Wczesna historia pojęć w Stanach Zjednoczonych, [w:] Oblicza anarchizmu i libertarianizmu w filozofii i polityce, red. J. Michalczenia i A. Sobiela, Olsztyn 2012, s. 155.
[2] J. Bartyzel, Geneza i próba systematyki głównych nurtów libertarianizmu, [w:] Libertarianizm: teoria, praktyka, interpretacje, red. W. Bulira i W. Gogłoza, Lublin 2010, s. 15.
[3] Dariusz Juruś proponuje termin autowłasność zamiast samoposiadania, ponieważ posiadanie nie musi z konieczności, ex definitione oznaczać własności. Zob. D. Juruś, W poszukiwaniu podstaw libertarianizmu. W perspektywie rothbardowskiej koncepcji własności, Kraków 2012.
[4] J. Woziński, A priori sprawiedliwości. Libertariańska teoria prawa, [w:] Oblicza anarchizmu i libertarianizmu…, s. 181 i nast.
[5] W tym miejscu libertarianizm odwołuje się – choć z pewnymi istotnymi różnicami i zastrzeżeniami – do myśli Johna Locke’a. Por. J. Locke, Dwa traktaty o rządzie, Warszawa 1992, Ks. II, Rozdz. V.
[6] Zob. M.N. Rothbard, Etyka wolności, Warszawa 2010, Rozdz. 6 i 7.
[7] L. i M. Tannehill, Rynek i wolność, Warszawa 2004, s. 18.
[8] D. Boaz, Libertarianizm, Poznań 2005, s. 102.
[9] Art. 29 Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. Dz.U. 1965 Nr 37, poz. 232 (dalej jako KW z 1961 r.)
[10] Analogiczne rozumowanie można przeprowadzić przykładowo w odniesieniu do fałszowania pieniądza. Zgodnie bowiem z prawem nikomu nie wolno dokonywać aktu fałszerstwa, gdyż jest to pogwałcenie praw własności, polegające na przywłaszczeniu przez fałszerza nienależnych, niesprawiedliwych tytułów własności. Niemniej jednak istnieją podmioty, które zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, mogą de iure i lege artis dokonywać fałszerstwa na potężną skalę, mianowicie banki: zarówno centralne, jak i komercyjne, czy szerzej sojusz państwowo-bankowy, posiadający monopol na emisję pieniądza w systemie bankowej rezerwy częściowej. Zob. H.-H. Hoppe, Ekonomia i etyka własności prywatnej. Studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Warszawa 2011, s. 89 i nast.; a także Idem, Misesowskie argumenty przeciwko Keynesowi, [w:] N. Hultberg, H.-H. Hoppe, M.N. Rothbard, J.T. Salerno, Jak zrujnować gospodarkę, czyli Keynes wiecznie żywy, Warszawa 2004, ss. 136-138.
[11] Art. 23 KW z 1961 r.
[12] Art. 22 KW z 1961 r.
[13] Art. 30 KW z 1961 r.
[14] Jest to szczególnie istotne w świetle zapisów art. 21 KW z 1961 r.
[15] M.N. Rothbard, Interwencjonizm, czyli władza a rynek, Warszawa 2009, ss. 19-25 oraz 121-233.
[16] Art. 22 ust. 3, art. 24 i art. 27 KW z 1961 r.
[17] D. Juruś, op. cit., s. 292.
[18] Zob. M.N. Rothbard, Etyka wolności…, s. 219-229.
[19] Szerzej na ten temat zob. L. i M. Tannehill, op. cit., ss. 113-130.
[20] Zob. F. Bastiat, Prawo, [w:] F. Bastiat, Dzieła zebrane. Tom 1, 2009, s. 62 i nast.
[21] Na temat libertariańskich sposobów karania (m.in. zasady proporcjonalności kary do przestępstwa) zob. M.N. Rothbard, Etyka wolności…, s. 173-188.
[22] Art. 3 ust. 1 lit. a KW z 1961 r.
[23] Art. 3 ust. 1 lit. b KW z 1961 r.
[24] Dz.U. 1982 Nr 13, poz. 98.
[25] Dz.U. 2002 Nr 215, poz. 1823 tj.
[26] Dz.U. 2006 Nr 239, poz. 1735
[27] §11-12 Rozporządzenia Ministra Spraw Zagranicznych z dnia 7 grudnia 2006 r. w sprawie konsulów honorowych Rzeczypospolitej Polskiej.
[28] L. i M. Tannehill, op. cit., s. 31.
[29] M.N. Rothbard, Egalitaryzm jako bunt przeciw naturze, Warszawa 2009, s. 132.
[30] D. Juruś, op. cit., s. 185. Szerzej to zagadnienie (w odniesieniu do zapisów i obowiązywania konstytucji, niemniej aplikowalne w naszym rozumowaniu) rozwija Lysander Spooner. Zob. L. Spooner, Konstytucja bez autorytetu, Zielona Góra 2001.
Źródło grafiki: balkanistyka.org