Source: http://www.kzlis.konin.pl/forum/viewtopic.php?t=141
Timestamp: 2018-04-23 15:23:31
Legal References Found: art. 189
 art. 189
 art. 189
 art. 24
 art. 42
 art. 42
 art. 24
 art. 42
 art. 189
 Art. 24

Document Content:
SM - forum polskich spółdzielców mieszkaniowych, członków wspólnot mieszkaniowych :: Zobacz temat - KSM "Przylesie" przegrało w Sądzie Okręgowym w Kos
KSM "Przylesie" przegrało w Sądzie Okręgowym w Kos
likosar
Wysłany: Pią Cze 23, 2006 13:34:22 Temat postu: KSM "Przylesie" przegrało w Sądzie Okręgowym w Kos
Ruszy lawina żądań
"Przylesie” przegrało przed sądem
Leszek Mazurkiewicz wygrał z "Przylesiem” batalię o 700 złotych, które trzy lata temu zapłacił z tytułu dodatkowych kosztów za przekształcenie prawa do mieszkania i garażu we własność.
Leszek Mazurkiewicz wygrał ze spółdzielnią mieszkaniową "Przylesie”. Spółdzielnia musi mu teraz oddać 700 złotych. To dodatkowe koszty, jakie spółdzielca poniósł za przekształcenie prawa do mieszkania i garażu we własność. Na tej podstawie zwrotów mogą się domagać inni mieszkańcy.
Wyrok w drugiej instancji zapadł w czwartek. Jest ostateczny - "Przylesie” nie może się już od niego odwołać. L. Mazurkiewicz domagał się zwrotu 398 zł za przekształcenie prawa do mieszkania, oraz 310 zł - za garaż. Wśród kosztów są m.in. opłaty za obecność zarządu "Przylesia” przy podpisaniu umowy u notariusza. - Przecież ja im za to płacę w czynszu, to ich obowiązki - mówił przed sądem L. Mazurkiewicz. - Ode mnie chcieli 70 zł, choć nikogo z zarządu nie było u notariusza. Była pracownica spółdzielni, ale za jej obecność naliczono osobno 15 złotych. Według mnie spółdzielnia zarabia na mieszkańcach, a nie ma takiego prawa.
L. Mazurkiewicza wspierał przedstawiciel rzecznika praw obywatelskich, który podobnie jak spółdzielca chciał, by sąd oddalił odwołanie spółdzielni (w pierwszej instancji rozstrzygnięcie było pomyślne dla L. Mazurkiewicza i "Przylesie” odwołało się od orzeczenia). - Wydatki związane z przekształceniem ponosi spółdzielnia, to wynika z ustawy - mówił Krzysztof Szerkus, reprezentujący RPO. - Czy koszty poniosą wszyscy spół-
dzielcy, czy uwłaszczani - zależy od uchwały walnego zgromadzenia, a nie zarządu. Zlekceważono wolę członków spółdzielni i sprzeniewierzono się idei spół-
dzielczości. Zarząd jest od realizowania woli spółdzielców.
- Roszczenie pana Mazurkiewicza jest uzasadnione - mówił sędzia Czesław Podgórny. - Ustawa dokładnie określa, akie koszty ponosi członek spół-
dzielni. Nie ma wśród nich pozycji, jakimi obciążono spółdzielcę.
Grupa lokatorów przyjęła orzeczenie z oklaskami. Podobne sprawy dotyczą około 200 mieszkańców "Przylesia”.
- Ten wyrok nie jest jednak wiążący dla innych lokatorów. Każdy musi wystąpić z roszczeniem indywidualnie - wyjaśnia Sławomir Przykucki, rzecznik Sądu Okręgowego.
Art. Prasowy Głosu Koszalińskiego z dnia 23 czerwca 2006
Koszalin. Spółdzielnia Przylesie przegrała w sądzie z lokatorem
Spółdzielcy, odbierzcie swoje pieniądze!
art. prasowy Głosu Pomorza z dnia 23 czerwca 2006r
Leszek Mazurkiewicz z Przylesia (na zdjęciu z prawej) już przed rozprawą był pewien swojej wygranej. - Jak pan się czuje przed wielką przegraną? - zagadywał do Krzysztofa Hołuba, radcy prawnego reprezentującego Przylesie. Prawnik uśmiechem bagatelizował te docinki. Po ogłoszeniu wyroku nie był już tak pogodny.
Wczoraj sąd zdecydował, że spółdzielnia Przylesie bezprawnie zażądała
dodatkowych 708 zł od lokatora wykupującego na własność mieszkanie
i garaż. Wyrok jest ostateczny i otwiera innym spółdzielcom drogę
do odzyskania pieniędzy.
- Przylesie nie miało podstawy prawnej, by pobierać dodatkowe opłaty od wykupujących mieszkania i garaże - orzekł wczoraj sędzia Czesław Podgórny. Prowadził wczoraj w Sądzie Okręgowym w Koszalinie rozprawę odwoławczą spółdzielni przeciw Leszkowi Mazurkiewiczowi. Lokator wygrał 27 stycznia sprawę o zwrot 708 zł, które nadpłacił wykupując garaż i mieszkanie. Sąd Rejonowy nakazał wtedy Przylesiu zwrócić mu pieniądze i zapłacić koszty sądowe. Spółdzielnia odwołała się od wyroku.
Ogłaszając wyrok, sędzia dostał gromkie brawa od grupy spółdzielców obecnych na sali.
Więcej w magazynowym wydaniu "Głosu Pomorza".
Wysłany: Pią Cze 23, 2006 13:53:16 Temat postu: wyrok w sprawie "Przylesia"
wyrok w sprawie KSM "Przylesie" w Koszalinie wydany przez Sąd Okregowy w Koszalinie opublikuję wraz z uzasadnienie po otrzymaniu z Sądu gdyz może on byc pomocny dla innych spółdzielców na terenie Polski. Pozdrowienia Leszek Mazurkiewicz KZLiS Koszalin
Wysłany: Pią Cze 23, 2006 14:03:51 Temat postu: warto walczyć o swoje
Brawo dla Leszka Mazurkiwicza i osób go wspierających a zwłaszcza Przedstawiciela RPO.!!
To dobrze,że wspiera nas Rzecznik Praw Obywatelskich,wielkie dzięki.Sp-cy coraz częściej wygrywają sprawy,tylko że prezesi nie ponoszą za to kary,trzeba wreszcie uruchomić ich odpowiedzialność z ostatniej noweli pr.sp.- czerwiec 2005r.Pozdrawiam,do zobaczenia w Koninie!.
Wysłany: Pią Cze 23, 2006 14:10:08 Temat postu: ustawa obowiązująca od 22 lipca 2005r Prawa Spółdzielczego
Płockie Stowarzyszenie Obrony Spółdzielców
NOWE PRAWO SPÓŁDZIELCZE. ODPOWIEDZIALNOŚĆ I ZMIANA WŁADZ.
W Płocku dwie największe spółdzielnie mieszkaniowe realizują uwłaszczenie mieszkań wraz z gruntem. Uchwałą o wykupie gruntów w lutym br. do Płockiej SML-W dołączyła jej młodsza siostra – Mazowiecka SM. Kiedy to nastąpi?
Od czterech lat (od 24.04.2001 r.) spółdzielnie realizują 24-mies. obowiązek wniosków zmiany prawa spółdzielczego [własnościowego lub lokatorskiego] na prawo odrębnej własności prywatnej mieszkania z gruntem. Jak długo jeszcze?
Zapowiadany jest wkrótce koniec bezkarności prezesów. 11.03.2005 r. Sejm RP uchwalił kolejną nowelę o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz o zmianie niektórych ustaw. Jest to już czwarta zmiana, licząc ustawę (matkę) o spółdzielniach mieszkaniowych z 15.12.2000 r. Obecnie obie uchwalane ustawy nowelizują przepisy obejmujące m.in. zamianę spółdzielczego (własnościowego, lokatorskiego) prawa do lokalu w prawo odrębnej własności, możliwość podjęcia uchwały o wydzieleniu się ze spółdzielni przez mieszkańców danego budynku oraz wprowadzają nowe przepisy o nadzorze nad spółdzielniami mieszkaniowymi. Jest możliwa kontrola przez Ministerstwo Infrastruktury, zamiast dotychczasowej przez własne organy spółdzielcze. Nowe prawo przewiduje też sankcje karne (grzywny, z karą więzienia włącznie) dla członków władz, działających na szkodę spółdzielni. Nie wszystkie jednak poprawki przyjęto w sposób satysfakcjonujący spółdzielców. Zgłoszona np. przez płockie SOS (dotycząca rozliczeń mieszkań lokatorskich wg udokumentowanych kosztów budowy), bliska powodzenia - upadła głosami 227 do 173. W zamian przemycono zapis o wpłacie „różnicy” z 50% bonifikatą (kiedyś było 3%), mimo że od lat spółdzielnie stosują bonifikatę 70%. A mamy orzeczenie ministra sprawiedliwości, że spółdzielnia nie jest uprawniona do pobierania kwot zwaloryzowanych umorzeń. Te i podobne sprzeczności to dywersja spółdzielczej nomenklatury, która zagubiła dobre intencje prawym posłom. W sumie posłowie stworzyli kolejny bubel legislacyjny. Dziwny ten parlament, gdzie jeszcze wciąż posłowie, którzy są przeciw sprzecznościom, jednocześnie za sprzecznościami głosują. Nadzieja na poprawę była w Senacie. Jakkolwiek spośród pozytywnych zmian senatu wymienić trzeba zwolnienie z wkładu mieszkaniowego najemców w byłych blokach zakładowych przejętych bezpłatnie, to jednak do sejmu ustawa wróciła w części nadal niekonstytucyjna. Z góry można przewidzieć, jakie zapadną orzeczenia w Trybunale Konstytucyjnym, skargi bowiem na sprzeczne zapisy już przez nas zostały złożone. W tym parlamencie lobby biznesu nadal jest silniejsze od konstytucji. Spółdzielcom pozostaje własne stanowienie prawa („wiśta-wio”) lub czekać na wyrok TK i pomoc ustawową w nowym składzie parlamentu.
Właśnie nie tylko w samej ustawie kryje się problem. Istota przepisów prawa spółdzielczego odsyła spółdzielców do przysługujących im praw statutowych (jako właścicieli majątku - z definicji spółdzielni) przez podejmowanie uchwał na swych zebraniach członkowskich. Spółdzielcy mogą decydować, kontrolować i stanowić o swoim majątku sami. Zamiast tego – są bierni i narzekają, problem bowiem leży w samej świadomości członków spółdzielni, z których wielu nie chce zrozumieć, że to spośród siebie wybierają przedstawicieli, radę nadzorczą i zatrudniają prezesów. Sami też decydują uchwałami o swoim podwórku na zebraniach w grupach. Jeśli więc dzieje się coś niezgodnego z wolą właścicieli, to albo tej woli na zebraniach nie ma komu wyrażać, albo brakuje komu odpowiedzialnego za to przedstawiciela, członka rady czy zarządu rozliczyć. Być może to kłopot iść po swoje na zebranie, ale tak trzeba. Na tej niewiedzy właścicieli żerują zarządzający i sprawiają wrażenie twierdzy zarządów nie do zmian. Niewiedza nie boli, ale potem kosztuje.
Oczywiście spółdzielnia spółdzielni nie równa. Wymienione w Płocku dwie największe spółdzielnie poradziły sobie np. z podziałem i wykupem gruntów, zaś w pozostałych - upór przeciw interesom spółdzielców trwa nadal. Bezkarnie czują się nadal prezesi pozostałych spółdzielni, bo na pytania i żądania spółdzielców zarządy odpowiadają lekceważąco, szkodliwie interpretując im prawo. Tymczasem spokojnie spać mogą tylko ci, którzy zadbają o oddzielenie swojej własności z masy kolektywnej. Składając wniosek o własność odrębną z gruntem, zwalniają się od odpowiedzialności za skutki ekonomiczne długów spółdzielni, a w razie zagrożenia, syndyk wyłączy te mieszkania z masy upadłościowej. Ofiarą spółdzielczych długów padli już spółdzielcy z prawem własnościowym do lokalu, pod młotek bowiem poszło w Polsce wiele bloków spółdzielczych. Aktualnie można kupić trzy bloki z ludźmi w Warszawie. I ktoś je kupi. I co z prawem własnościowym.
O letargu spółdzielców, którym prawo własnościowe myli się z własnością, pisałem; o konsekwencjach finansowych spóźnionego uwłaszczenia - również. W razie czego można dochodzić swych praw sądownie, ale czy w Polsce? Ile lat walki wobec przekłamywania informacji walczyli spółdzielcy z Olsztyna? Trzeba było desperacji i pomocy aż z Centralnego Biura Śledczego, by wreszcie trzech sędziów zostało zawieszonych w obowiązkach w związku ze sprawą olsztyńskiej spółdzielni. Prokuratura z Elbląga przedstawiła zarzuty 18 podejrzanym o wyrządzanie przez osoby z zarządu szkody spółdzielcom oraz o korupcję w olsztyńskim wymiarze sprawiedliwości. Dzięki zażyłości z sędziami, prezesi nie tylko nie bali się kłamać lub fałszować dane, ale otrzymywali też instrukcje, jak „ustawiać” biegłych dla swej wiarygodności. Zapewne w innych miastach jest inaczej (...)
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów informuje, że ustawa o dostępie do informacji publicznej ma zastosowanie również do spółdzielni mieszkaniowych. Od Rzecznika Praw Obywatelskich dysponuję oceną wskazanego fragmentu statutu MSM, jako bezprawnego. A tym statutem zarząd przez dwa lata karmił ludzi, którzy składali wnioski o własność odrębną z gruntem, „prawnie” zniechęcając ich do własności.
Obecnie w całej Polsce w spółdzielniach zaczynają się walne zgromadzenia, które poprzedzają środowiskowe zebrania grup członkowskich. W spółdzielniach są one tym, czym wybory parlamentarne w państwie. Decydują o posadach prezesów i milionach złotych majątku członków spółdzielni. Każdy, komu nie jest obojętne kto i jak zarządza jego własnością, powinien wziąć udział w zebraniu swojej grupy. Każdy ma prawo siebie lub zaufanego sąsiada delegować na Walne i dalej do władz. Tych, którzy to zrozumieją, powinno być z bloku więcej, wszak trzeba wygrać w głosowaniu. Jakkolwiek osób głosujących wg woli prezesów bywa na zebraniach sporo, to właścicieli jest przecież więcej. SOS integruje te środowiska, w których są zainteresowani własnym losem właścicielskim. Każdy, kto przyjdzie na zebranie, niech wie, że nie będzie sam. Spółdzielnia ogłosi terminy tych zebrań w blokach.
Płockie SOS zaprasza mieszkańców na informacyjne spotkania otwarte w temacie spraw spółdzielczych w czwartki o godzinie 17:oo. W sprawach uwłaszczenia zapraszamy we wtorki od godz. 16:oo na dyżury w lokalu nr 8, al. Jachowicza 40 (były PKS).
Wysłany: Sob Lip 29, 2006 8:14:42 Temat postu: nie tak szybko do wykluczeń.......
Tak zdecydowł Sąd Najwyższy:
Z uchwałą od razu do sądu
Jeśli członek spółdzielni uważa uchwałę rady nadzorczej o wykluczeniu go za sprzeczną z prawem, nie musi szukać sprawiedliwości na walnym zgromadzeniu
Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 14 lipca 2006 r. Jest to wyrok ważny dla spółdzielni i jej członków, otwiera im bowiem drogę do kwestionowania uchwał spółdzielni bezpośrednio przed sądem cywilnym. Choć dotyczy członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej, odnosi się w pełni do wszystkich innych.
Wykreślony czy wykluczony nie musi przed zwróceniem się do sądu wyczerpać tzw. drogi wewnątrzspółdzielczej, tj. odwoływać się do walnego zgromadzenia czy zebrania przedstawicieli, będącego najwyższą spółdzielczą władzą w większych spółdzielniach.
Czy wykreślony miał interes prawny
Marek O. został uchwałą rady nadzorczej wykluczony ze spółdzielni mieszkaniowej i skreślony z rejestru członków. Wystąpił do sądu, powołując się na art. 189 kodeksu postępowania cywilnego, o stwierdzenie nieważności tej uchwały. Przepis ten pozwala każdemu, kto ma w tym interes prawny, żądać ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa. Marek O. twierdził, że nie było prawnych podstaw do podjęcia takiej uchwały, a więc jest ona nieważna.
Sąd I instancji oddalił jego żądanie bez merytorycznego rozpatrzenia zarzutów. Uznał, że Marek O. nie ma interesu prawnego do występowania z takim powództwem, bo nie wyczerpał wewnątrzspółdzielczej drogi do kwestionowania uchwał rady. Skoro nie odwołał się do walnego zgromadzenia, zamknął sobie możliwość wystąpienia do sądu. Zgodnie z utrwaloną wykładnią nie ma interesu prawnego do wystąpienia na podstawie art. 189 k.p.c. ten, kto może osiągnąć pełną ochronę swych praw na innej drodze. W tym wypadku - zdaniem sądu - drogą tą było odwołanie do walnego zgromadzenia.
Takiego samego zdania był sąd II instancji. Oddalił apelację od tego wyroku, utrzymując go tym samym w mocy.
Nielegalna, czyli nieważna
Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną Marka O. i zaskarżony werdykt uchylił. Zgodził się z zarzutem naruszenia art. 189 k.p.c. wskutek błędnego przyjęcia, że wykluczony członek spółdzielni nie ma interesu prawnego w żądaniu stwierdzenia nieważności uchwały o wykluczeniu. Stanowisko sądów - tłumaczył sędzia Józef Frąckowiak - byłoby słuszne przed wejściem w życie nowelizacji art. 24 oraz art. 42 § 2 prawa spółdzielczego, tj. przed 22 lipca 2005 r.
Wedle art. 42 § 2 sprzed tej daty, członek spółdzielni mógł zaskarżyć do sądu uchwałę rady nadzorczej z powodu jej niezgodności z prawem lub postanowieniami statutu, pod warunkiem że wcześniej odwołał się do walnego zgromadzenia.
Teraz art. 24 § 6 pozwala mu zaskarżyć uchwałę rady bezpośrednio do sądu. Nakazuje przy tym stosować odpowiednio art. 42, w którym stwierdza się kategorycznie, że "uchwała sprzeczna z prawem jest nieważna". Taka uchwała może być zaskarżona na podstawie art. 189 k.p.c. bezpośrednio do sądu. Dotyczy to również uchwały niezgodnej z zasadami współżycia społecznego - stwierdził sędzia Frąckowiak.
Sąd przy ponownym rozpatrywaniu sprawy musi więc uchwałę dotyczącą Marka O. ocenić co do meritum - pod względem jej zgodności z prawem i zasadami współżycia społecznego (sygn. II CSK 71/06).
Zawinione i z przyczyn losowych
Spółdzielnia może pozbyć się członka tylko przez jego wykluczenie lub wykreślenie. Art. 24 prawa spółdzielczego wskazuje, w jakich sytuacjach może to nastąpić. Wykreślony może być członek niewykonujący obowiązków statutowych z przyczyn od niego niezależnych. Statut musi podawać przyczyny wykreślania. Nie może pozbyć się członka z innych przyczyn.
Wykluczyć członka można natomiast tylko z przyczyn przez niego zawinionych, tj. gdy z jego winy umyślnej albo rażącego niedbalstwa jego dalsze pozostawanie w spółdzielni nie da się pogodzić z postanowieniami statutu lub dobrymi obyczajami. Także w tym wypadku nie ma pełnej dowolności, przyczyny wykluczenia musi określać statut. Sąd w razie odwołania nie ograniczy się jednak do zbadania, czy pozbycie się członka było dopuszczalne w świetle statutu spółdzielni. Oceni również, czy przyjęcie w nim danej przyczyny wykreślenia albo wykluczenia jest zgodne z prawem i zasadami współżycia społecznego.