Source: http://www.prawoautorskie.pl/spolecznosc/id64.html
Timestamp: 2019-01-23 18:18:26
Legal References Found: Art. 74
 art. 12
 art. 2
 art. 12
 art. 2
 art. 22
 art. 77
 art. 16
 art. 77
 art. 1
 art. 2
 art. 6
 art. 77
 art. 74
 art. 77
 art. 2
 art. 16
in fine
 art. 74
in fine
 art. 12

Art. 771
 art. 74
 art. 77
 art. 74

Art. 44
 art. 44
 art. 44
 art. 44
 Art. 44
 art. 11012
 art. 11020
 art. 11012
 art. 3
 art. 108
 art. 108
 art. 108
 art. 108
 art. 108
 art. 108
 art. 108
 art. 199
 art. 101
 art. 40
 art. 15
 art. 15
in fine
 art. 6
 art. 11
 art. 7
 art. 20
 art. 5
 art. 4
 art. 14
 art. 7
 art. 14
 art. 11013
 art. 193
 art. 11023

Document Content:
Zarządzający C.R.O.P.A. Kancelarią Radcowską
Uniwersytet Gdański / Uniwersytet Jagielloński (Instytut Prawa Własności Intelektualnej)/ Uniwersytet w Saarbruecken (Instytut Europejski) / Instytut Nauk Prawnych PAN
Interesuje mnie szczególnie prawo autorskie. Paradoksalnie łączy ono w sobie prawie wszystkie ważne dziedziny prawa prywatnego, ale o dziwo także publicznego. Znajomość prawa autorskiego pozwala więc - okiem praktyka - na pewną uniwersalność. W swoisty sposób cenię sobie także i to, że w prawie autorskim nic, albo może, prawie nic, nie jest tak, jak to napisano w ustawie. Dla praktyka i teoretyka to prawdziwe wyzwanie wymagające znajomości prawa, ale może przede wszystkim orzecznictwa i doktryny, w tym tej zagranicznej. Proces nauki jest więc nieskończony...i to chyba dobra wiadomość dla "wiecznie młodych" pasjonatów tej dziedziny prawa.
Komentarze użytkownika: 22
Art. 74.»
Podstawowa literatura: J. Barta, M. Czajkowska-Dąbrowska, Z. Ćwiąkalski, R. Markiewicz, E. Traple, Komentarz do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Warszawa 1995 r.; J. Barta, R. Markiewicz, Oprogramowanie open source w świetle prawa, Między własnością a wolnością, Kraków 2005; J. Barta, R. Markiewicz, Prawo Autorskie i prawa pokrewne, Wprowadzenie, Kraków 2004; J. Barta (red.) Prawo autorskie, t. 13, Warszawa 2003.; J. Barta, R. Markiewicz, Programy komputerowe, „Rzeczpospolita” nr 237 z 11.10.1994, nr 237, s. 16; J. Barta, R. Markiewicz , Prawo autorskie, Raport wykonany w ramach projektu „Harmonizacja polskiego prawa z prawem Wspólnot Europejskich” – Warszawa 1998; S. W. Ciupa, Umowa o pracę z twórcą programu komputerowego, „Monitor Prawa Pracy” nr 10/2004; S. Dmowski, S. Rudnicki, Komentarz do Kodeksu cywilnego, Księga pierwsza, Część ogólna, Warszawa 1998; L. Jaworski, Twórczość pracownicza, Warszawa 2003; A. Nowicka, Prawnoautorska i patentowa ochrona programów komputerowych, Warszawa 1995; G. Schricker (red.), Urheberrecht Kommentar, wyd. 2, München 1999; A. Szewc, Ochrona dokumentacji programu komputerowego, „Rzeczpospolita” z 26.07.1996 r., s. 12. J.P.Kolczyński¸ W sprawie niektórych autorskich praw osobistych pracownika do programu komputerowego oraz wyczerpania autorskich praw majątkowych on-line, PPH 1/2010. Ustęp 3 1. Ustęp 3 komentowanego artykułu określa tzw. pierwotne nabycie, przez pracodawcę autorskich praw majątkowych („APM”) do programu (utworu) komputerowego, stworzonego w ramach stosunku pracy i o ile umowa nie stanowi inaczej. Nie ma tu zatem konstrukcji przyjęcia dzieła, o czym mowa w art. 12 ustawy. Zgodnie z art. 2 KP stosunek pracy nawiązuje się przez zawarcie umowy o pracę, powołanie, wybór, mianowanie lub na podstawie spółdzielczego stosunku pracy. To w ramach jednego z tych typów umów (stosunków pracy) może dojść do wykreowania pierwotnego nabycia prawa do programu komputerowego przez pracodawcę. Natomiast umowa, która owe nabycie może uregulować odrębnie (nabycie pochodne) będzie umową niekoniecznie kreującą stosunek pracy. Ustęp ten, w przeciwieństwie do art. 12, nie mówi bowiem o umowie o pracę. Może to być zatem jakakolwiek inna umowa np. umowa o dzieło, zlecenia, zawarta w formie pisemnej, gdyż transfer (przejście) APM tego wymaga. Jak się wydaje do jej zawarcia powinno dojść przed stworzeniem dzieła, aby prawo autorskie nie powstało pierwotnie na rzecz pracodawcy. Stworzenie przez pracownika programu komputerowego w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy oznacza, że nie może to nastąpić poza tym stosunkiem, a więc w tzw. czasie prywatnym, tj. pozostającym poza sferą obowiązków pracowniczych. Dyrektywa 91/250/EWG (obecnie 2009/24/WE – dyrektywa ujednolicająca) określa tę sytuację w art. 2 ust. 3 w słowach: „w wykonywaniu poleceń pracodawcy”. Przepis ust. 3 PrAut jest w tej mierze bardzo lakoniczny – w przeciwieństwie np. do niemieckiej ustawy o prawie autorskim z 1964 r. (por § 69b tej ustawy). Należy jednak przyjąć, że z programem stworzonym w ramach stosunku pracy mamy wtedy do czynienia, gdy jego twórca zobowiązał się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, a więc także w domu, o ile praca tam wykonywana pozostaje w związku z poleceniami przekazanymi pracownikowi przez pracodawcę (por. także art. 22 KP). 2. W razie skutecznego przeniesienia APM na pracodawcę, przy twórcy oprogramowania pozostaną pewne autorskie prawa osobiste („APO”), choć tylko w zakresie przewidzianym przez art. 77 w zw. z art. 16 PrAut. Pozostaną mu zatem prawo do: (i) autorstwa utworu, oraz prawo do jego (ii) oznaczania swoim nazwiskiem lub pseudonimem bądź też udostępniania utworu anonimowo. Powyższe uprawnienia nie zamykają jednak listy praw osobistych twórcy oprogramowania, o czym poniżej w pkt 3-4. 3. Ustawodawca wyraźne wyłączył w art. 77 ustawy takie APO jak prawo do: nienaruszalności treści i formy programu (integralności) oraz jego rzetelnego wykorzystania, prawo do decydowania o pierwszym udostępnieniu programu komputerowego publiczności oraz prawo do sprawowania nadzoru nad sposobem korzystania z programu. Trzeba zastrzec, że zgodnie z art. 1 Dyrektywy 2009/24/WE programy komputerowe należy chronić tak jak utwory literackie w rozumieniu konwencji berneńskiej. W zakresie APO dyrektywa przewiduje jedynie prawo do autorstwa utworu (por. art. 2 dyrektywy). W sprawach zaś nieuregulowanych odsyła do postanowień konwencji berneńskiej albo odmiennych przepisów krajowych, o ile nie godzą w konwencję. W konwencji znajdujemy z kolei art. 6 bis, który zakazuje zrzeczenia się przez autora jego praw osobistych w odniesieniu do sprzeciwiania się wszelkiemu zniekształcaniu, okaleczaniu lub innej zmianie dzieła, czyli integralności. Można zatem bronić poglądu, że polska ustawa w zakresie w jakim nie przewiduje dla autora programu komputerowego zakazowego APO do nienaruszalności treści i formy programu, jest sprzeczna z konwencją i jako taka nie mogłaby znaleźć zastosowania w razie sporu z autorem z uwagi na nadrzędny charakter umowy międzynarodowej (podobnie: J. Barta, R. Markiewicz, Wprowadzenie…, s. 79). W praktyce chodzi o możliwość dokonywania zmian w programie bez zgody twórcy-pracownika, np. tłumaczenie programu na inne języki programowania. Janusz Barta i Ryszard Markiewicz przyjęli pewne remedium tej sytuacji w postaci konstrukcji swoistego wzmocnienia APM przez APO polegające na „przesunięcie” podobnych APO, formalnie wyłączonych dla programów komputerowych, do APM. Przesunięcie to autorzy upatrują w sformułowaniu ust. 4 pkt 2 komentowanego artykułu 74, który mówi o majątkowym prawie autorskim do zezwalania na dokonywanie jakichkolwiek zmian w programie. Oba te uprawnienia, tj. formalnie wyłączone przez art. 77 i istniejące w art. 74 ust. 4 pkt 2 mają być, wg tego poglądu, podobne (por. J. Barta, R. Markiewicz, Programy…). Praktyczne skutki tego poglądu dla twórcy, wobec pierwotnego nabycia APM przez pracodawcę, mogą być dość złożone. Jak się wydaje możliwy jest pewien kompleks zagadnień do rozstrzygnięcia, począwszy od konstruowania roszczeń opartych o podstawy konwencyjne, bynajmniej nie skończywszy na kolizji dwóch praw podmiotowych. Nie sposób, wobec braku prejudykatów, rozstrzygnąć obecnie, któremu uprawnieniu sąd przyznałby wówczas prymat. 4. Moim zdaniem, po stronie pracownika pozostaną także niektóre niewyłączone przez art. 77 osobiste uprawnienia nadzorcze określone w art. 2 ust. 3 zd.1 PrAut, tj. prawo do jednostronnego cofnięcia zgody na rozpowszechnianie utworu zależnego nierozpowszechnionego przez okres pięciu lat przez pracodawcę (co do szczegółów argumentacji por. J.P.Kolczyński: W sprawie…). 5. W umowie z twórcą programu komputerowego pracodawca może zastrzec, że pewne prawa osobiste pracownika-autora nie będą mogły zostać przez niego wykonywane podczas trwania stosunku pracy albo przez czas ustalony przez strony po jego ustaniu. Pełne wyzbycie się APO przez pracownika nie jest jednak możliwe, gdyż sprzeciwiałoby się to postanowieniom art. 16 PrAut, który przewiduje że chronią one nieograniczoną w czasie i nie podlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem. 6. W zakresie dokumentacji stworzonej przez pracownika z myślą o programie komputerowym trzeba mieć na uwadze, że pracodawca nabędzie w sposób pierwotny tylko APM do dokumentacji projektowej, która jest „formą wyrażenia” programu (ust. 2 zd. 1 in fine) „z zastrzeżeniem, że charakter prac przygotowawczych jest taki, że program komputerowy może korzystać z nich na późniejszym etapie” (por. ustęp 7 preambuły Dyrektywy 91/250). Jak pisze Aurelia Nowicka, motywem wprowadzenia ochrony dokumentacji projektowej programu komputerowego było założenie, że na tej podstawie możliwe jest sporządzenie kodu programu przez inną osobę niż twórca. W praktyce dokumentacją tą będą np. tzw. flow charts, czyli graficznie rozpisana sieć działania programu (por. A. Nowicka, Prawnoautorska…, s. 113-114). Od 22.7.2000 r. (ustawa z 9.06.2000 r. o zmianie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych - Dz.U. 2000, Nr 53, poz. 637) ustawodawca zlikwidował kontrowersyjny zapis ust. 2 art. 74 zd. 1 in fine, który przyznawał ochronę także dokumentacji wytwórczej i użytkowej programu. Na temat sporu w literaturze powstałego przy tej okazji por: A. Szewc, Ochrona dokumentacji programu komputerowego, „Rzeczpospolita” z 26.07.1996 r., s. 12). Dokumentacja wytwórcza i użytkowa jest zatem chroniona na podstawie ogólnych reguł prawa autorskiego w zakresie utworów pracowniczych, czyli art. 12 i n. W konsekwencji nie mamy tu do czynienia z pierwotnym nabyciem APM do dokumentacji programu komputerowego.
Art. 771.»
Trzeba pamiętać, że program komputerowy musi być używany zgodnie z licencją. Jej naruszenie powoduje powstanie roszczenia odszkodowawczego na gruncie obligacyjnym, a więc nie za naruszenie autorskich praw majątkowych, tylko za naruszenie kontraktu/umowy. Mam wątpliwości czy funkcjonalność wpisu przez program określonych informacji do rejestru stanowi formę wyrażenia programu komputerowego ze skutkiem dla jego ochrony na gruncie przepisów art. 74 w zw. z art. 77.1 PrAut. Ten ostatni z przepisów stosuje się bowiem jeśli dojdzie do naruszeń majątkowych praw autorskich. Wydaje się, że w tym wypadku ochronie nie mogłaby podlegać funkcja jaką wykonuje program komputerowy (wpis do rejestru), a to nie podlega ochronie na podstawie art. 74 PrAut - nie jest elementem treści majątkowych praw autorskich do programu komputerowego - por. np. wyrok SA w Poznaniu I ACr 422/94
Art. 44. Roszczenie o podwyższenie wynagrodzenia autorskiego»
O roszczeniu o podwyższenie wynagrodzenia autorskiego z art. 44 PrAut nieco więcej w wywiadzie z autorem tego posta w Dzienniku Gazecie Prawnej na przykładzie roszczenia Andrzeja Sapkowskiego. A także ciekawa dyskusja na Twitterze. Poniżej jego tekst w wersji beta: Janusz Piotr Kolczyński, radca prawny z Kancelarii Radcowskiej C.R.O.P.A. Wczoraj media, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, obiegła wiadomość, że kancelaria reprezentująca Andrzeja Sapkowskiego domaga się od firmy CD Projekt 60 mln zł za prawa majątkowe wykorzystane w grach komputerowych „Wiedźmin”. Podstawą roszczenia jest m.in. art. 44 ustawy o prawie autorskim. Czy przepis ten często jest wykorzystywany? JPK: Rzadko, bo i rzadko zachodzi sytuacja w nim opisana. Zgodnie z tym przepisem twórca może żądać podwyższenia swego wynagrodzenia przez sąd, ale tylko w razie rażącej dysproporcji między osiągniętym wynagrodzenia, a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy. Kluczowa jest tutaj ta rażąca dysproporcja, która nie zdarza się zbyt często. Czy w tej sprawie można ją wykazać? Trudno to przesądzać nie znając umowy między pisarzem, a producentem gier, ale jest to także sytuacja obiektywna tzn. roszczenie o podwyższenie wynagrodzenia wynika z zasad ogólnych prawa autorskiego. Jeśli jest tak, jak donoszą media, że prawa majątkowe do utworów Sapkowskiego nabyto za kilkadziesiąt tysięcy złotych, a gry odniosły gigantyczny sukces międzynarodowy i przynoszą zyski liczone w setkach milionów złotych, to powiedziałbym, że mielibyśmy do czynienia dokładnie z sytuacją opisaną w art. 44 prawa autorskiego. Wcześniej w jednym z wywiadów sam pisarz przyznawał, że nie wierzył w sukces gry i choć proponowano mu udział w zyskach, to wolał poprzestać na jednorazowej zapłacie. Czy to może mieć wpływ na ocenę zasadności wysuwanych dziś roszczeń? JPK: Nie. Przepis na podstawie, którego są one formułowane nie ma charakteru dyspozycyjnego, tylko bezwzględnie obowiązujący, a więc odnosi się także do innych podmiotów niż strona umowy. Roszczenia te wynikają wprost z ustawy i nie można się ich zrzec. Nawet więc, gdyby wprost w umowie autor zrzekł się takiego roszczenia, to nic by z tego nie wynikało – i tak mógłby je wysunąć przed sądem. Co więcej, nawet jeśli teraz doszłoby do ugody czy też podwyższenia wynagrodzenia przez sąd, to nie zamyka to twórcy drogi do wysuwania kolejnych roszczeń, na podstawie tego samego przepisu, w przyszłości. Gdyby więc w przyszłości okazało się, że kontynuacja gry, jej wznowienia czy dodatki znów przyniosą zysk niewspółmiernie duży wobec wynagrodzenia pisarza, to znów mógłby on wystąpić z kolejnym pozwem do sądu wobec tego lub innego podmiotu. Przepisy nie wspominają do jakiej kwoty należy podwyższyć wynagrodzenie twórcy, jaki wyznacznik przyjąć. Czym kierować powinien się sąd? JPK: Tak naprawdę nie musi niczym, może kierować się własnym oglądem. Powinien jednak oprzeć się na jakichś miarodajnych danych, a więc najlepiej powołać biegłego z zakresu księgowości. Ten przedstawiłby dane dotyczące przychodów z gry, w której prawa autorskie zostały wykorzystane i zyski. Art. 44 mówi o korzyściach nabywcy praw majątkowych, co w zasadzie sprowadza się właśnie do zysku. Samo podwyższenie wynagrodzenie mogłoby zaś mieć charakter kwotowy, albo też procentowy, czyli jakiś odsetek z zysku osiągniętego z gry. Sąd może tu oprzeć się na żądaniach powoda, ale może też podwyższyć jego wynagrodzenie w oparciu o własne rozpoznanie reguł panujących na danym rynku. Rozmawiał Sławomir Wikariak
Zmiany w Prawie autorskim obowiązujące od 21 października 2010 r.»
Jak doniosła wczorajsza „Rzeczpospolita” do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek o skierowanie nowelizacji ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Konsorcjum Przyjazne Prawo Autorskie, w którego skład wchodzą czołowi operatorzy platform cyfrowych w Polsce oraz Polska Izba Komunikacji Elektronicznej nie zgadzają się m.in. z brakiem możliwości przedstawiania własnych tabel wynagrodzeń autorskich KPA. Obecnie, co wynika z art. 11012 ustawy, mogą to zrobić wyłącznie OZZ.
W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad rozporządzeniem w sprawie wyznaczenia sądu okręgowego właściwego do rozpoznawania niektórych spraw z zakresu prawa autorskiego i praw pokrewnych. Ma ono wypełnić delegację z art. 11020 PrAut. Chodzi o sąd, który będzie rozstrzygał sprawy niezadowolonych z orzeczenia Komisji Prawa Autorskiego co do tabel wynagrodzeń autorskich oraz wskazania tzw. organizacji właściwej, jeśli na danym polu eksploatacji działa ich więcej, a twórca nie określił, o którą OZZ chodzi lub pozostaje anonimowy. Projekt wyznacza jako właściwy Sąd Okręgowy w Poznaniu. Za wyborem tego miejsca ma przemawiać relatywnie małe obciążenie sprawami oraz dogodne połączenie komunikacyjne z Poznaniem. Ministerstwo szacuje, że rocznie może chodzić o ok. 30 do 40 spraw z tego zakresu. Nie przewidziano więc dodatkowych etatów dla sędziów. Projekt przekazano do uzgodnień międzyresortowych.
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego powołał w dniu 21 grudnia 2010 r. nową Komisję Prawa Autorskiego. Od tego czasu biegnie termin na przedstawienie przez OZZ, zgodnie z art. 11012 w zw. z art. 3 ust. 5 ustawy zmieniającej PrAut nowych tabel wynagrodzeń na obowiązkowych polach eksploatacji. Oznacza to, że najpóźniej 20 czerwca 2011 r. wszczęte zostaną wszystkie obowiązkowe postępowania tabelowe przed KPA, o ile termin zostanie przez nie dochowany.
Rozporządzenie zostało podpisane przez Ministra Sprawiedliwości 3 lutego 2011 r. i skierowane do publikacji w Dzienniku Ustaw.
Rozporządzenie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw nr 36 z 18 lutego 2011 r. poz. 186 i wejdzie w życie po 14 dniach, a więc 5 marca 2011 r.
Spory związane z zawarciem umowy na reemisję kablową - nowe zapytanie Sądu Okręgowego w Rzeszowie do Trybunału Konstytucyjnego»
Z uzasadnienia postanowienia Sądu Okręgowego z 27 maja 2010 r. zmodyfikowanego postanowieniem z 5 października 2010 r. (sygn. akt I C 1533/09, niepubl.) wynika, że powziął on wątpliwości co do zakresu orzekania przez Komisję w trybie uchylonego art. 108 ust. 5. Chodzi o to, czy Komisja miała prawo ingerować w treść umów upoważniających do reemisji kablowej. Punktem zapalnym okazało się oznaczenie przez Komisję istotnego postanowienia tej umowy, tj. wynagrodzenia licencyjnego za prawo do reemisji kablowej. Powództwo zmierza więc do ustalenia, że nie doszło do zawarcia umowy na warunkach określonych przez Komisję. Ewentualnie powód (organizacja zbiorowego zarządzania reprezentująca współtwórców utworów audiowizualnych i producentów tych utworów) dąży do ustalenia takiej treści tej umowy, która będzie dla niego satysfakcjonująca. Rozpatrujący sprawę Sąd, uwzględniając wniosek powoda, zadał Trybunałowi Konstytucyjnemu wspomniane pytanie prawne, wyjaśniając w uzasadnieniu swój pogląd dotyczący domniemanej sprzeczności art. 108 ust. 5 i 7 PrAut z Konstytucją, żądając jednocześnie usunięcia spornych przepisów z obrotu prawnego. Analizując uzasadnienie pytania prawnego można wywieść, że zdaniem Sądu artykuł 108 ust. 5 jest mylnie interpretowany w orzecznictwie w Polsce. Przyznaje bowiem Komisji prawo do władczej ingerencji w warunki umów (ich przedmiotowo istotną treść, np. wynagrodzenie). Tymczasem, zasadniczo Komisja została powołana do zatwierdzania w sposób władczy tabel wynagrodzeń autorskich. Było to jednak możliwe tylko do chwili uchylenia podstawy prawnej do ich zatwierdzania przez Trybunał Konstytucyjny w wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 24 stycznia 2006 r. Natomiast treść umowy o reemisję kablową oraz zobowiązane do jej zawarcia są – zdaniem Sadu – rozstrzygane w trybie postępowania polubownego regulowanego przez przepisy ustawy Kodeks postępowania cywilnego. A zatem, ingerując w treść przedmiotowo istotną umowy, Komisja działa wbrew celowi publicznemu, dla którego ochrony została powołana; nie chroni autorów, jako słabszej strony umowy, oraz ingeruje w zasadę swobody umów normując „zabrane jej” po wyroku Trybunału z 24 stycznia 2006 r. prawo do kreowania wynagrodzenia autorskiego. „Przepis [art. 105 ust. 5] nie jest na tyle jasno zredagowany aby można było z niego wywieść kompetencję Komisji do kształtowania orzeczeniem Komisji przedmiotowo istotnych elementów umowy licencyjnej w zakresie wysokości wynagrodzenia” – stwierdził Sąd. Nadto ustawodawca nie określił „czy wniesienie powództwa skutkuje wyeliminowaniem z obrotu prawnego rozstrzygnięcia Komisji Prawa Autorskiego i jakiego rodzaju rozstrzygnięcie winien w wyniku rozpoznania sprawy wydać sąd powszechny”. „W konsekwencji powództwa na podstawie [uchylonego] art. 108 ust. 7 paipp wnoszone są przez wszystkie strony do różnych sądów” (w sprawie tej pozwany operator kablowy z Rzeszowa wniósł do Sądu Okręgowego w Warszawie powództwo przeciwko powodowemu stowarzyszeniu o ukształtowanie swego stosunku prawnego łączącego go z tą organizacją powstałego po rozstrzygnięciu Komisji. Jego powództwo zostało jednak zawieszone do czasu rozpatrzenia sprawy przez Sąd w Rzeszowie). Zapytanie Sądu rzeszowskiego nieco rozczarowuje powierzchownością i nieuwzględnieniem najnowszego orzecznictwa, mimo jego uzupełnienia w dniu 5.10.2010, a więc już po wydaniu ważnej dla sprawy uchwały Sądu Najwyższego z 13 lipca 2010 r. (III CZP 1/10, opubl. w biul. SN). Wydaje się bowiem, że powyższe sprawy zostały w większości jednoznacznie przesądzone w uchwale składu siedmiu sędziów tego sądu. Sąd w Rzeszowie powinien więc – co do zasady – zastosować się do tego rozstrzygnięcia pod groźbą uchylenia wyroku pozostającego w sprzeczności z uchwałą przez sąd wyższo-instancyjny. Sąd Najwyższy (zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 24 stycznia 2006 r.) uznał, że Komisja ma prawo kształtować treść umów upoważniających do reemisji, gdyż jest organem sprawującym władztwo publiczne („organem władzy działającym tak jak organ administracji publicznej, uprawnionym do władczego rozstrzygania w zakresie przyznanych jej kompetencji”). Elementem przedmiotowo istotnym takiej umowy (essentialia negotii) jest wynagrodzenie. Komisja nie jest jednak niezależnym mediatorem w rozumieniu dyrektywy 93/83, choć dyrektywa nie wymaga, aby był nim organ sądowy. Wskazał przy tym, że „jest oczywiste (…), iż zakres postępowania sądowego, przewidzianego w art. 108 ust. 7 Pr.aut, jest taki sam jak postępowania przed Komisja Prawa Autorskiego, którego dotyczy art. 108 ust. 5 Pr.aut”. Otwartym pozostaje na ile Trybunał zajmie odrębne od uchwały Sądu Najwyższego zdanie, wchodząc z nim w konflikt prawny. Niewątpliwie jednak wartością dodaną tego rozstrzygnięcia mogłoby być odniesienie się do kwestii intertemporalnych oraz ustrojowej roli Komisji w zmienionym stanie prawnym.
Przy okazji trzeba wspomnieć o najnowszym postanowieniu Sądu Najwyższego z 26listopada 2010 r. (sygn. akt III CZP 87/10, opubl. w biul. SN 2010 nr 11), w którym SN odmówił podjęcia uchwały w składzie 3 sędziów w przedmiocie przedstawionego przez Sąd Apelacyjny w Białymstoku zagadnienia prawnego: "Czy skorzystanie przez strony niezadowolone z rozstrzygnięcia Komisji Prawa Autorskiego, o którym mowa w art. 108 ust. 5 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 2006 Nr 90 poz. 631) z prawa wniesienia powództw do właściwych sądów okręgowych, stosownie do art. 108 ust. 7 tej ustawy uzasadnia odrzucenie jednego z tych pozwów w sytuacji, gdy doręczenia obu tych pozwów miały miejsce w tej samej chwili (art. 192 pkt 1 k.p.c. w zw. z art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c.?" Sytuacja przedstawiona Sądowi Najwyższemu jest praktycznie doniosła. Oto bowiem może się zdarzyć – jak w sporze rzeszowskim - że dwie strony niepogodzone z rozstrzygnięciem KPA zechcą dochodzić swych praw dalej, czyniąc to niezależnie od siebie. O odrzuceniu pozwu jednej z nich (skoro obie sprawy mają dotyczyć tego samego roszczenia) decydować będzie chwila doręczenia pozwu drugiej stronie. Śledzenie tej sytuacji w procesie może okazać się karkołomne, nawet dla wprawnego pełnomocnika i to zwłaszcza przy możliwej różnej właściwości miejscowej sądów. Potwierdza to spór rzeszowski i argumentacja sądu okręgowego. Dodatkowo sytuację komplikuje doręczenie dwóch pozwów o jednym czasie. Nie opublikowano na razie uzasadnienia.
Lustracja w organizacjach zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi – nowy projekt rozporządzenia Ministra Kultury»
Opublikowano wyniki konsultacji społecznych. Środowiska – choć niejednolicie – poddały projekt ostrej krytyce, zwłaszcza środowisko OZZ. Zarzucono mu m.in. nieproporcjonalność i przekroczenie granic delegacji ustawowej. Poniżej kilka komentarzy głównie do uwag zgłoszonych przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich („SFP”) oraz kilka słów komentarza do uwag ZAiKSu, dwóch największych OZZ w Polsce. SFP upatruje w projekcie regulacji najbardziej rygorystycznej ze znanych w Unii Europejskiej. W tym kontekście przywołano szczególnie regulację francuską oraz niemiecką, z których ta ostatnia ma należeć do najsurowszych w Europe. Zdaniem SFP projekt służy w istocie badaniu przez ministra „efektywności organizacyjnej” OZZ, a nie jej działalności w zakresie zbiorowego zarządu, co ma być – wg SFP – błędne. Wymagane informacje służą więc bardziej sprawowaniu kierownictwa niż stanowią instrument sprawowania nadzoru. Sprawowanie kierownictwa zaś ingeruje – zdaniem SFP, ale i ZAiKS’u - w konstytucyjną wolność zrzeszania się. Nie przekonują jednak i nie są jasne szczegółowe wywody SFP (s.5), wtedy kiedy nie dostrzega konieczności informowania ministra o wszelkich zmianach w swym statucie. SFP uważa, że obowiązek ten powinien dotyczyć co najwyżej „zmian określających cele organizacji”, a nie wszelkich zmian. Wydaje się, że kierowanie usług OZZ do szerokich rzesz odbiorców (np. twórców, korzystających z praw autorskich), których, w mojej ocenie, należałoby w części traktować jak „zwykłych” konsumentów, każe odrzucić ten postulat SFP, jako chybiony i anachroniczny. Przedmiotem zdecydowanej krytyki OZZ jest również projektowane żądanie informacji o podmiotach zależnych od OZZ, gdyż – zdaniem SFP - podmioty te nie stanowią części struktury OZZ (s.6). Chodzi o par. 2 pkt 3 lit. c projektu. Także i ten argument nie przekonuje, a zwłaszcza stwierdzenie, że „podmioty zależne nie stanowią części struktury OZZ”. Skoro nie jest wykluczone, że OZZ, na podstawie swego statutu, mogą prowadzić działalność gospodarczą, to w zakresie umocowania członków władz OZZ może leżeć np. zawiązywanie spółek i gospodarowanie w tym celu mieniem stowarzyszenia. Takiej możliwości nie wykluczył i Sąd Najwyższy w wyroku z 8 października 1998 r. II CKN 362/97, opubl: Orzecznictwo Sądu Najwyższego Izba Cywilna rok 1998, Nr 2, poz. 33; sprawa dotyczyła Związku Polskich Artystów Plastyków i utworzonej przez ten niego spółki cywilnej. Jak się wydaje nie ma przeszkód, aby OZZ – jako osoba prawna – była wspólnikiem innych spółek, np. spółki z o.o. Kontekst ten powoduje, że powiązania OZZ z takimi podmiotami mogą mieć istotny wpływ na ocenę gospodarowania mieniem przez OZZ. Nie wydaje się też, aby podmioty te pozostawały poza strukturą OZZ sensu largo. Z pewnością zaś mogą mieć istotny wpływ na jej majątek.
Nowe prawo na nowy wiek - Europejski Kodeks Prawa Autorskiego »
Dyrekcje generalne DG INFSO and DG MARKT Komisji Europejskiej wciąż oceniają uwagi do dokumentu Creative Content in a European Digital Single Market: Challenges for the Future nadesłane przez zainteresowanych. Spośród licznych głosów na szczególną uwagę zasługuje opinia Węgierskiej Rady Ekspertów Prawa Autorskiego („WREPA” lub „Rada”), przekazana unijnej Komisji 5 stycznia 2010 r. WREPA to ciało zbliżone w kompetencjach do polskiej Komisji Prawa Autorskiego („KPA” lub Komisja), umocowane w węgierskiej ustawie o prawie autorskim z 1999 r. (wersja skonsolidowana z 6.09.2010 r. – art. 101-105A). Rozstrzyga m.in. spory o reemisję w trybie arbitrażowym i znajduje się w strukturach Urzędu Patentowego Węgier, który od 1 stycznia 2011 r. nosi nazwę Urzędu Własności Intelektualnej Węgier. W zestawieniu z polską KPA, WREPA to organ liczny (200 osób) oraz zaopatrzony w kompetencje opiniotwórcze. W tym kontekście KPA wypada blado. Nie może się wypowiadać we wpływowych gremiach europejskich na tak ważne tematy jak choćby planowane zmiany w europejskim prawie autorskim. Jest także w zasadzie bezużyteczna jako ciało eksperckie w toku postępowania sądowego, nie mogąc wypełniać funkcji biegłego. Nadto, nie wydaje publikacji naukowych oraz (jak dotąd) swego orzecznictwa, które może od niedawna wykładać (art. 1101 ust. 2 pkt 6 PrAut). Zważywszy, że – poza kilkoma wyjątkami – zasiadają w niej uznani prawnicy, znawcy w swej dziedzinie, dziwi, że ten merytoryczny konglomerat ludzi i wiedzy pozbawiony jest jakiegokolwiek wpływu i prawa głosu w debacie publicznej. Moim zdaniem wykonujący te [opiniodawcze] funkcje (głównie przez swych urzędników) Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nie jest w stanie wypełnić tej luki. Natomiast dla WREPA planowane zmiany w europejskim prawie autorskim to potencjalne pole do merytorycznej wymiany poglądów z Komisją Europejską, a przemyślane i ciekawe komentarze Rady do dokumentu Creative Content, zawarte w opinii z 5 stycznia 2010 r. z pewnością zasługują na uwagę i zastanowienie. Nie bez znaczenia jest w tym kontekście także znacząca pozycja szefa Rady dr. Mihály Ficsora w europejskiej nauce prawa autorskiego. W dokumencie z 5 stycznia 2010 r. Rada krytycznie odnosi się do planów deterytorializacji prawa autorskiego, uznając że właściwa polityka licencyjna oraz prawo prywatne międzynarodowe są wystarczającymi narzędziami regulującymi konflikty prawne. Na zniesienie terytorialności, nie pozwala w szczególności Konwencja Unesco z 20 października 2005 r. w sprawie ochrony i promowania różnorodności form wyrazu kulturowego. Od 18 grudnia 2006 r. obowiązuje ona w Unii, a od 17 listopada 2007 r. także w Polsce. Wprawdzie Unia złożyła do Konwencji deklarację podziału kompetencji między siebie a państwa członkowskie, uwzględniając po swej stronie m.in. dorobek unijny w zakresie praw autorskich. Nie ulega jednak wątpliwości, że w jego ramach nie znajdują się – jak dotąd – przepisy znoszące zasadę terytorialności praw autorskich. Jeśli więc miałoby do tego dojść, oznaczałoby to – zdaniem WREPA – ingerencję w zasady suwerenności i komplementarności ekonomicznej i kulturowej wynikające z Konwencji Unesco. Dlatego uniwersalne i jednolite prawo autorskie jawi się Radzie jako mało realistyczne dla Europy. Na marginesie, także twórcy EKPA nie widzą absolutnej konieczności ujednolicania tego prawa w Unii Europejskiej (por. wstęp do EKPA, drugi akapit, ostatnie zdanie). Rada zauważa także, że dokument Creative Content nadmiernie uprzywilejowuje pozycję konsumenta, czy tzw.on-line users i [z kontekstu] przedsiębiorcy IT, a nazbyt pobieżnie traktuje o interesach twórców czy uprawnionych oraz nie dość szeroko omawia kwestie różnorodności kulturalnej. Twórcy i uprawnieni mieliby skorzystać z „ruchu” odbywającego się w środowisku on-line głownie przez zagwarantowanie im stosownego wynagrodzenia. Tendencja do zamiany „pakietu praw wyłącznych” na li tylko prawo do wynagrodzenia, budzi – obok modelu obowiązkowego pośrednictwa OZZ – zasadniczy sprzeciw Rady i poważne wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym i konwencjami prawno autorskimi. W tym kontekście Rada wytyka dokumentowi także zbytnie zafascynowanie ideami francuskiej inicjatywy nazywanej „misją Zelnika” (od nazwiska Patricka Zelnika, wydawcy i producenta twórczości m.in. Carli Bruni) i opublikowanego 6 stycznia 2010 r. raportu („Raport”) pt. „Twórczość a Internet” (création et Internet), który ma być – zdaniem WREPA – nadmiernie skupiony na kwestiach opodatkowania service providerów. Rada zauważa jednak z zadowoleniem, że raport Zelnika polemizuje z głosami postulującymi wolny dostęp do utworu muzycznego w ramach licencji globalnej za stałą opłatą za dostęp do Internetu. Nie sposób odmówić Radzie racji. Istotnie, Raport Zelnika nie jest dokumentem prawnym, aby mógł stanowić wiarygodne odniesienie dla kwestii prawnych. Przez swój ankietowy charakter czy indywidualne wywiady (100), oddaje raczej „ducha” branży i rynku francuskiego, niż może wyznaczać nowe standardy prawne dla Europy. Jednak jego niewątpliwym sukcesem jest zidentyfikowanie głównych osi konfliktów między korzystającymi z praw a ich dysponentami. Komisja Zelnika zidentyfikowała bowiem trzy zasadnicze kategorie twórczości, w ramach których dochodzi współcześnie do dysharmonii między usługą świadczoną on-line a przedmiotem ochrony prawno autorskiej. To: • Utwór muzyczny – uznany za naczelny problem Internetu z uwagi powszechność, łatwość i masowość kopiowania oraz brak mechanizmów należytego wynagradzania twórców, co ma się przekładać na obniżenie chęci „powrotu do twórczości”. Dlatego Komisja Zelnika proponuje wprowadzenie tzw. “Music Online” card dla młodych użytkowników Internetu, współfinansowanej w połowie przez państwo oraz ulgę podatkową dla producentów fonogramów. Zaś w celu zapewnienia zgodności z reżimem praw wyłącznych rozważa obowiązkowe pośrednictwo OZZ na okres próbny trzech lat. Ten ostatni postulat pozostaje zresztą zgodny z duchem EKPA, który przewiduje obowiązkowe pośrednictwo OZZ dla aktów dozwolonego użytku prywatnego (osobistego). • Utwór kinematograficzny i audiowizualny; mają się – zdaniem Raportu – lepiej niż utwór muzyczny z uwagi na świadomość ich wartości wśród korzystających, niższą jakość kopii pirackich oraz czytelniejsze otoczenie prawne i samoregulację w branży. Komisja Zelnika proponuje więc po pierwsze ożywić usługi video on demand przez zwiększenie oferty tytułów w ramach tzw. subskrypcyjnego modelu VOD (SVOD). Ma to być możliwe przez skrócenie okresów niedostępności filmów w ramach VOD z obecnych 48 miesięcy od premiery filmu nawet do 10 miesięcy – jak postuluje Raport (por. także informację i zestawienie tabelaryczne chronologii utworów audiowizualnych kancelarii Hogan Hartson (obecnie Hogan Lovells) z lipca 2009 r. zawarte w:telecommunications, media & entertainment update. Wskazuje się tam na krótsze okresy niedostępności filmów dla VOD we Francji, tj. poniżej 48 miesięcy, w sytuacjach wyjątkowych związanych z pewnymi „operacjami promocyjnymi”). Inną propozycją Komisji Zelnika i Raportu ma być ustalenie przez państwo francuskie niedyskryminacyjnych zasad dostępu do sieci dla konsumentów (we Francji ma chodzić głównie oInternet Protocol Television - IPTV). Raport postuluje także rozszerzenie instytucji damaine public payant na utwory audiowizualne. Także w Polsce utwory te pozostają poza płatnościami na rzecz instytucji państwowych. Płatności dotyczą w Polsce egzemplarzy utworów literackich, muzycznych, plastycznych, fotograficznych i kartograficznych – por. art. 40 PrAut. • Utwór literacki (książka elektroniczna), który – zdaniem komisji Zelnika – oparł się dotąd niekorzystnej tendencji występującej wśród utworów muzycznych, co ma mieć związek z niemożnością zastąpienia książki papierowej przez jej młodszą, cyfrową odpowiedniczkę; ma to nie potrwać jednak długo. Raport proponuje więc wprowadzenie jednolitej ceny na e-książki pozostające odpowiednikiem wersji analogowych (papierowych), ale oferujących wartości dodane. Jednocześnie postuluje się, aby Francja promowała w Unii Europejskiej „oderwanie” e-książek od ich zaszeregowania jako usługi on-line, szczególnie z podatkowego punktu widzenia. Raport postuluje więc, nawiązując do przykładu Hiszpanii, wprowadzenie obniżonej stawki podatkowej. Chodzi więc o (także podatkowe) zrównanie e-książek z ich „fizycznymi” odpowiednikami. Nadto Raport zauważa potrzebę wprowadzenia jednej platformy zbytu dla e-książek, co ma stanowić wyzwanie bardziej dla państwa francuskiego niż rynku. Wreszcie Raport dostrzega potrzebę pomocy państwa także dla procesu digitalizacji zasobów wydawnictw. WREPA wytyka dalsze niedoskonałości dokumentu Creative Content, który – jej zdaniem – w oparciu o niewiadome kryteria, wyodrębnia i chce poddać specyficznej ochronie, treści tworzone przez użytkowników Internetu jako tzw.user-generated content. Zdaniem Rady rodzi to konflikt z postanowieniami Konwencji Berneńskiej (art. 12), dot. opracowań, których dokonywanie jako user-generated content miałoby – jak się Radzie wydaje – zostać wyjęte spod kontroli uprawnionych do dzieł pierwotnych. Poważny zarzut merytoryczny pojawia w związku z konstatacją dokumentu Creative Content, jakoby prawo do wynagrodzenia za korzystanie z fonogramów i artystycznych wykonań, uregulowane w art. 15 Traktatu o artystycznych wykonaniach i fonogramach z 20 grudnia 1996 r. („WPPT”) nie obejmowało nieinteraktywnego, strumieniowego publicznego udostępnienia tych praw. Zdaniem Rady to nieprecyzyjna konkluzja, gdyż nie ma przeszkód, aby przekaz ten objąć traktatowym prawem do wynagrodzenia (art. 15) oraz dyrektywą o najmie (art. 8 ust. 2) (podobnie M.Czajkowska-Dąbrowska, [w:] System prawa prywatnego, Prawo autorskie, t. 13, 2 wyd. s. 842, Nb. 172, która uważa prawo do publicznego udostępnienia za element treści prawa do zakomunikowania / rozpowszechnienia). Można stąd wnioskować, że Rada nie widzi potrzeby dodatkowej obrony interesów finansowych producentów fonogramów oraz artystów wykonawców, których prawa są udostępniane w sieci „w czasie rzeczywistym”. Konstatacja dokumentu Creative Content o nieobjęciu przez art. 15 WPPT przedmiotów praw pokrewnych prawem do wynagrodzenia za ich udostępnianie w ramach linearnych przekazów strumieniowych dotyczy interpretacji ust. 1 in fine tego artykułu. Przewiduje on, że: „Artystom wykonawcom i producentom fonogramów przysługuje prawo do jednorazowego odpowiedniego wynagrodzenia za bezpośrednie lub pośrednie korzystanie z fonogramów opublikowanych w celach zarobkowych poprzez nadawanie lub jakiekolwiek publiczne komunikowanie”.Sporne jest bowiem, czy nieinteraktywne strumieniowe publiczne udostępnienie praw pokrewnych, za które - zdaniem Komisji Unii Europejskiej - nie przysługuje artystom wykonawcom i producentom fonogramów wynagrodzenie, „pasuje” do kategorii „jakiekolwiek publiczne komunikowanie”, czy też jest np. nadaniem w Internecie „w miejscu i czasie” (chodzi oczywiście np. o tzw. webcasting i art. 6 (i) lub 10 WPPT). Uznanie jednej lub drugiej „drogi” rodzi daleko idące implikacje praktyczne (swoistą cienką linię dostrzega za M.Klothem także M.Czajkowska-Dąbrowską, por. ibidem, s. 849, Nb. 187, różne interpretacje i ich konsekwencje przytaczają również J.Barta, R.Markiewicz, Prawo autorskie, 2 wyd. s. 354 i n. oraz 377). Komentując zamierzenie rozciągnięcia, za wzorem dyrektywy satelitarno-kablowej z 1993 r., koncepcji prawa „państwa pochodzenia” na środowisko on-line, które ma być dla tych celów „reprezentowane” przez service providerów. Rada zauważa, że koncepcja „jednej licencji u źródła” została skutecznie zablokowana przez Komisję Europejską, która „rozbiła” w decyzji z 16 lipca 2008 r. COMP/C2/38698 – CISAC porozumienie organizacji zbiorowego zarządu o wzajemnej reprezentacji utworów muzycznych. Zamierzeniu temu Rada zarzuca także niedopasowanie do specyfiki niektórych utworów, które mają, oprócz utworów muzycznych, słabo poddawać się zbiorowemu zarządowi. WREPA chodzi tu zwłaszcza o utwory audiowizualne. Natomiast analizując postulowane przez Komisję UE tzw. alternatywne sposoby wynagradzania, Rada zauważa, że Konwencja Berneńska zasadniczo zakazuje ograniczania praw wyłącznych na rzecz li tylko prawa do wynagrodzenia, wyjątkowo dopuszczając taki scenariusz w art. 11bis(2) i 13 (1) (M.Czajkowska-Dabrowska zauważa, że grę może wchodzić także art. 7 ust. 3 WTC por. ibidem, s. 837 i tam przyp. 195). Wyjątki te należy jednak interpretować także w zgodzie postanowieniami TRIPS (art. 13) i konwencją WIPO o prawie autorskim z 1996 r. („WCT”) – 10 ust. 2, czyli stosując tzw. trójstopniowy test legalności. Moim zdaniem jednak „obdarzenie” autorów lub innych uprawnionych na gruncie krajowych ustaw autorskich niejako „ponad” wskazane przez Radę minimum konwencyjne, nie jest w pełni wykluczone (oczywiście wówczas, gdy w grę wchodzi zachowanie zasady terytorialności praw autorskich). Z drugiej strony powstaje jednak pytanie o objęcie tym uprawnieniem autorów obcych. Istnieje bowiem w doktrynie daleka niepewność co do tego, czy tzw. „nowe uprawnienia” można objąć powszechną w konwencjach prawno autorskich zasadą asymilacji (traktowania krajowego), z tym skutkiem, że byłyby one dostępne dla obcych autorów np. w Polsce. Wskazuje się, że „(…) obecnie często dochodzi do kreowania nowych uprawnień zredukowanych do roszczeń o wynagrodzenie z tytułu określonej eksploatacji chronionych utworów, roszczeń o dużym ekonomicznym znaczeniu pozbawionych wszakże zindywidualizowanego charakteru, które dochodzone są w imieniu uprawnionych (w tym autorów) przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub pokrewnymi” (por. J.Barta i R.Markiewicz, ibidem, s. 778, Nb.17, którzy przywołują w tym kontekście przykład prawnoautorskich opłat produkcyjno-importowych z art. 20 PrAut). Znaczną uwagę WREPA poświęca analizie możliwości zastosowania „w praktyce on-line” tzw. rozszerzonego lub obowiązkowego pośrednictwa OZZ, zauważając że obie „wersje” zarządzania są od siebie różne zarówno z prawnomiędzynarodowego jak i unijnego punktu widzenia. W szczególności dokument Creative Content rozważa (s. 20, w polskiej wersji s. 21 i n.) wprowadzenie dochodzonego wyłącznie za pośrednictwem OZZ i niezrzekalnego prawa do wynagrodzenia oraz – co istotne dla rozważań Rady – także prawa do wyłącznego zarządzania „prawamion-line” artystów wykonawców i autorów za wzorem dyrektywy 2006/115/WE w sprawie prawa najmu i użyczenia oraz niektórych praw pokrewnych prawu autorskiemu w zakresie własności intelektualnej (wersja ujednolicona) „dla fonogramu lub oryginału lub egzemplarza powielonego filmu na rzecz producenta fonogramu lub producenta filmu” – art. 5 ust. 4 (tzw. „literówka” Rady błędnie wskazuje tu na art. 4 ust. 4). W dość zawiłym wywodzie WREPA nie podziela słuszności takiego rozwiązania, gdyż – jak stwierdza – powierzenie praw OZZ w zakresie fonogramów i utworów filmowych jest opcjonalne, w szczególności dla twórców utworów filmowych, co ma wynikać z porozumienia TRIPS (art. 11 w zw. z art. 14 ust. 4 i publikacji WIPO (464(E0,1996), WCT (art. 7 ust. 1), WPPT (art. 9 ust. 1) oraz uzgodnionych deklaracji do art. 7 ust 1 WCT. Fakultatywność ta powoduje, że odpada możliwość rozciągnięcia obowiązkowego zarządu w szczególności na zarządzanie prawami wyłącznymi (jak należy m.zd. rozumieć chodzi o powiernicze przeniesienie praw na OZZ); zwłaszcza ma to dotyczyć twórców utworów filmowych. Zdaniem WREPA ograniczenie przez obowiązkowy zarząd praw twórców w zakresie kreowania wysokości, czasu i warunków płatności przemawia za niemożliwością objęcia „praw on-line” reżimem podobnym do tego przewidzianego przez dyrektywę 2006/115/WE. Wprowadzenie takiego (obowiązkowego) zarządu może być – zdaniem Rady – możliwe tylko w prawie krajowym, tj. z wyłączeniem jego obowiązywania w odniesieniu do praw zagranicznych, w co nie należy wliczać uprawnionych z terenu UE. Natomiast Rada dopuszcza w tym przypadku możliwość tzw. rozszerzonego zbiorowego zarządu, który jednak powinien spełnić następujące warunki: 1. powinien być stosowany dla praw zwyczajowo objętych zbiorowym zarządem OZZ; 2. OZZ powinny móc reprezentować zarówno twórczość krajową jak i obcą, czego przykładem mają być dzieła osierocone; 3. uprawnieni powinni mieć rzeczywistą i praktyczną możliwość zrzeczenia się obowiązkowego pośrednictwa OZZ, podobnie jak w dyrektywie kablowej z 1993 r. (art. 3 ust. 2).
Wyrok LG Hamburg w sprawie Google z 26.09.2008 r.»
Dzięki, podawany przez Ciebie wyrok LG w Erfurcie, po oddaleniu apelacji przez sąd wyższy landowy (OLG) w Jenie w dniu 27.02.2008 r., zakończył się wyrokiem Sądu Najwyższego Niemiec (BGH) z 29.04.2010 r. Az I ZR 69/08. Warto zwrócić uwagę na kilka stwierdzeń, które poczynił BGH w tym wyroku: 1. Pozwana (Google) nie tylko świadczy usługę wyszukiwania, ale – przy okazji – sama korzysta z dzieła w postaci thumbnails (Vorschaubilder). Google zwielokrotnia utwór w USA (przetrzymując go tam na serwerach). 2. Thumbnails nie są utworem zależnym. 3. Korzystanie przez Google z thumbnails nie jest objęte granicami dozwolonego użytku w ramach tzw. utrwaleń przelotnych, bo dzieła są przechowywane na serwerach w USA, co ma usprawnić dostęp do utworów. 4. Nie chodzi o wystawienie publiczne, a Google nie jest wystawcą. 5. Google nie korzysta z thumbnails w ramach dozwolonego użytku prywatnego, gdyż czerpie z utworów korzyści majątkowe, np. reklamy. 6. Google nie korzysta z prawa cytatu, bo nie wykorzystuje thumbnails w tym celu. 7. Powódka (przeciwniczka Google) zwielokrotnia swoje utwory (obrazy) na własnych stronach internetowych wprowadzając ich kopie (utrwalenia – Festlegungen) do sieci. 8. Google, tworząc thumbnails wkroczyła w prawo powódki do publicznego udostępnienia jej utworów „w miejscu i czasie”, jednak korzystanie w tych ramach jest dozwolone. Zgodziła się na to sama powódka, a „chcącemu nie dzieje się krzywda” (łac. volenti non fit iniuria). Chodzi o zgodę faktyczną (prostą, niekwalifikowaną) tzw. schlichte Einwilligung. BGH wyraźnie wskazuje, że nie ma tu miejsca na przeniesienie praw w znaczeniu „rzeczowym” (dinglich), ani na udzielnie zgody na korzystanie w znaczeniu zobowiązaniowym. To raczej „trzecia droga”, w ramach której możliwe jest udzielnie przez twórcę zgody na korzystanie z jego/jej twórczości. Ma się to odbywać przez brak wprowadzenia przez twórcę odpowiednich mechanizmów blokujących proces wyszukiwania na jego/jej stronie internetowej. Jeśli proces wyszukiwania nie został „technicznie” uniemożliwiony, wezwanie przez powódke Google do zaniechania naruszeń, nie miało znaczenia dla bytu owej zgody. Wezwanie takie należy traktować raczej w kategorii protestatio facto contraria non valet (zaprzeczenie faktów nie ma znaczenia prawnego). 5. Google z tytułu świadczenia usługi wyszukiwania treści może potencjalnie odpowiadać za naruszenia praw osób trzecich w trybie art. 14 dyrektywy 2000/31/WE.
Opłaty produkcyjno-importowe na rzecz twórców – najnowsze tendencje »
W dniu 1 lipca 2011 r. weszła w życie zmiana do rozporządzenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie określenia kategorii urządzeń i nośników służących do utrwalania utworów oraz opłat od tych urządzeń i nośników z tytułu ich sprzedaży przez producentów i importerów (Dz.U. Nr 105, poz. 616). Zmieniono załącznik nr 3 do tego rozporządzenia, który nazywa się "Wykaz kserokopiarek, skanerów i innych podobnych urządzeń reprograficznych oraz związanych z nimi czystych nośników i wysokość pobieranych od nich opłat". Minister rozszerzył obowiązek opłat na nowe kategorie tych urządzeń.
Projekt zmiany artykułu 23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych posłów klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego – dozwolony użytek w sieci do konsultacji»
Kilka uwag i pytań do projektu założeń do ustawy o otwartych zasobach publicznych »
Ostatnio, pod koniec ub. roku uczestniczyłem w konferencji Chaos w Komunikacji w Hamburgu. W trakcie jednego z paneli dyskutowano o hamburskiej ustawie z 6 lipca 2012 r. o transparentności (Transparenzgesetz). Mówiono o przekonywaniu nieprzekonanych, itd. Analiza niektórych zapisów tej ustawy wskazuje, że uwzględniono w niej bardzo szeroki interes obywateli Hamburga do informacji o znaczeniu ogólnospołecznym, dotyczących m.in.: umów o dostawę wody, odprowadzania kanalizacji, oczyszczania, dostawy energii elektrycznej, transportu i ruchu drogowego, w szczególności publicznego transportu lokalnego, budownictwa mieszkaniowego, edukacji i zasobów kultury, zaopatrzenia medycznego oraz przetwarzania danych dla celów rządowych. Co ciekawe, kwestię praw autorskich zostawiono tam ustawom specjalnym (wyższym), przewidując w § 10 ust. 3: (3) Die Nutzung, Weiterverwendung und Verbreitung der Informationen ist frei, sofern höherrangiges Recht oder spezialgesetzliche Regelungen nichts anderes bestimmen. Das gilt auch für Gutachten, Studien und andere Dokumente, die in die Entscheidungen der Behörden einfließen oder ihrer Vorbereitung dienen. Nutzungsrechte nach Satz 2 sind bei der Beschaffung von Informationen abzubedingen, soweit sie einer freien Nutzung, Weiterverwendung und Verbreitung entgegenstehen können. lub w wersji angielskiej: “The use, further utilization and dissemination of the information is free, provided that higher-ranking law or special-legal regulations do not determine anything else. This does also apply to expert opinions, studies and other documents which are taken into account in the decisions of authorities or serve their preparation. Rights of use according to sentence 2 are to be excluded in connection with the procurement of information as far as they could conflict a free use, further utilization and dissemination”. Czy to słuszne posunięcie? Patrząc na opór niektórych środowisk w Polsce i skrajne - przytaczane przez autora powyższego tekstu - opinie, trudno o to nie zapytać. Gdyby przyjąć model niemiecki za optymalny, wydaje się, że droga do ew. regulacji praw wyłącznych mogłaby wówczas wieść w Polsce przez możliwą i planowaną przecież nowelizację ustawy autorskiej (prawa prywatnego), a nie przez przyjęcie ustawy o charakterze prawa publicznego, regulującej zagadnienia prawa prywatnego. Trochę to pomieszane i poplątane, więc zgadzam w tym względzie z autorem artykułu i jego wątpliwościami. Warto przyjrzeć się ustawie niemieckiej, wyrosłej z obywatelskich potrzeb hanzeatyckiej społeczności Hamburga znanego ze swej niezależności i przywiązania do „landowych praw wyłącznych”:-). Pełny jej tekst w wersji angielskiej znajduje się tu.
Fordham IP conference 2015 - relacja z Cambridge»
Polecam pokonferencyjny wpis Eleonory Rosati na IP KAT z 15 kwietnia 2015 r., która udostępniła krytyczny tekst prof. Jana Rosen'a z Uniwersytetu w Sztokholmie nt. kryterium "nowej publiczności" w ostatnich wyrokach TSUE. Eleonora wspomina także krótko o wykładzie prof. Lionela Bently, który opisałem powyżej oraz przekazuje we wpisie swoją prezentację wygłoszoną w trakcie panelu dot. orzecznictwa TSUE.
Nowy sąd cywilny dla dwóch „odnowionych” postępowań: tabele wynagrodzeń i wskazywanie organizacji właściwej w sprawach praw autorskich i pokrewnych»
Prezentowana przeze mnie powyżej koncepcja "twórczej" możliwości modyfikacji tabel przez sąd w granicach wniosku jest w świetle najnowszego orzecznictwa Sądu Okręgowego w Poznaniu możliwa - jak się wydaje - tylko dla zmian w tresci tabel o charakterze mniej istotnym, np. doprecyzowujących. W każdym wypadku należy jednak złożyć w sądzie tę samą tabelę, która była ostatnią przeprocedowaną przed Komisją Prawa Autorskiego. Jest jednak (chyba) jakaś wewnętrzna sprzeczność w drugiej z opisywanych przeze mnie poniżej spraw (I NS 75/12) wówczas, gdy sąd pisze z jednej strony o braku możliwości "kształtowania tabel w orzeczeniu Sądu", z drugiej o ich rozpoznawaniu (zatwierdzaniu/odmowie zatwierdzenia) "w granicach wniosku". I tak przykładowo: 1. W sprawie I NS 183/13 w postanowieniu z 1 marca 2016 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu odrzucił prawomocnie proponowaną przez STOART, ZASP, ZPAV wspólną tabelę wynagrodzeń na polu reemisji w całości z uwagi na zarzut uczestników postępowania o przejściowej niedopuszczalności drogi sądowej. W uzasadnieniu podkreślono: „W szczególności uczestnik (…) powołując się na niedopuszczalność dokonanej modyfikacji i czasową niedopuszczalność drogi sądowej wniosła o odrzucenie wniosku (k.347). Wskazała, że treść przedłożonej tabeli w istotnym zakresie modyfikuje tabelę będącą przedmiotem rozpoznania przez Komisję Prawa Autorskiego w postępowaniu wszczętym wnioskiem z dnia 7 września 2012r. W dniu 11 marca 2013r. wnioskodawcy zmodyfikowali ten wniosek, w ten sposób, że obniżyli wynagrodzenie przewidziane dla artystów wykonawców do poziomu 0,425% wpływów remitenta, zmienili punkt 6 i 8 pierwotnego wniosku oraz wprowadzili pozostałe zmiany w tabeli z punktami 1,4,5 zmienionego wniosku. Zmieniona tabela nie uległa dalszym przekształceniom w toku postępowania przed Komisją do czasu umorzenia postępowania postanowieniem z dnia 15 maja 2013r. Z kolei wnioskodawcy przedłożyli sądowi tabelę w pierwotnym brzmieniu, ignorując własne działania podjęte przed Komisją i jej modyfikację, które były przedmiotowo istotne. Wobec powyższego przedmiotem rozpoznania przez sąd jest obecnie inna tabela niż, ta która była oceniania w postępowaniu przed Komisją Prawa Autorskiego, a zatem wniosek jest obarczony nieusuwalną na etapie wniesienia do sądu wadą formalną i powinien zostać odrzucony.” - wyciąg z ustaleń prawnych „Przedmiotem postępowania toczącego się przed Sądem nie może być tabela wynagrodzeń wnioskodawców o innej treści niż tabela będąca przedmiotem toczącego się postępowania przed Komisją. (…) Bezpodstawne jest zatem twierdzenie przez wnioskodawców, iż Komisja nie badała merytorycznie zmodyfikowanego wniosku o zatwierdzenie wspólnej tabeli wynagrodzeń z dnia 7 września 2012r., przewidującego obniżone pismem z dnia 11 marca 2013r. wynagrodzenie z tego tytułu, gdyż postanowieniem z dnia 15 maja 2013r. Komisja wydała jedynie proceduralne rozstrzygnięcie umarzające postępowanie w sprawie ze względu na upływ terminu ustawowego na rozstrzygnięcie sprawy przez Komisję przewidzianego w art. 11013 ust. 1 upa. (…) wnioskodawca nie może po złożeniu wniosku zmieniać kształtu tabeli. 2. W postanowieniu z 6 kwietnia 2016 r. (I Ns 75/12/10), tabele ZAiKS na polu nadawania (TV TV) oraz zwielokrotniania i wyświetlania (TW-AV), zostały prawomocnie odrzucone. W uzasadnieniu wskazano na czasową niedopuszczalność drogi sądowej. ZAiKS tak dalece zmodyfikował tabele w toku postępowania, że SO uznał, że zmiany te powinna ocenić Komisja Prawa Autorskiego. Sąd wskazał, że to racjonalne, aby tabela zmodyfikowana merytorycznie na etapie postępowania przez Sądem, mogła zostać w pierwszym rzędzie oceniona przez grono ekspertów Komisji Prawa Autorskiego w postępowaniu, które nazwała: quasi mediacją. Zdaniem Sądu nie został on wyposażony w kompetencję do kształtowania swoim orzeczeniem nowej treści tabeli, a w szczególności modyfikowania poszczególnych jej postanowień w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie. Zmiany zaproponowane przez ZAiKS nie miały wyłącznie charakteru doprecyzowującego niejednoznaczne zapisy. W szczególności zmiana stawki jest okolicznością przedmiotowo istotną w tym zakresie. O takim modelu postępowania przesądza np. okoliczność, że przez sądem mogą występować tylko te organizacje, które brały udział wcześniej w postępowaniu przed Komisją Prawa Autorskiego. Z konkluzji Sądu wynika, że ZAiKS powinien był wszcząć odrębne postępowania co do każdej merytorycznej zmiany w swej tabeli i ewentualnie w późniejszym czasie poszukiwać połączenia tych spraw przez sądem powszechnym. Z uzasadnienia: "ustanowiono czasową niedopuszczalność drogi sądowej, przewidując obligatoryjną, uprzednią ścieżkę postępowania przed Komisją Prawa Autorskiego. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy Komisja Prawa Autorskiego nie podejmie rozstrzygnięcia (jakiegokolwiek) w terminie 6 miesięcy , co w sprawie niniejszej nie miało miejsca." "warunki otwarcia drogi sądowej są formułowane w sposób niejednorodny i nie ma uniwersalnej formuły, w której wyrażałoby się wprowadzenie w sprawie cywilnej przejściowej niedopuszczalności drogi sądowej." "w postępowaniu przed sądem mogą występować jedynie te podmioty, które wcześniej zgłosiły swój udział w postępowaniu przed Komisją Prawa Autorskiego. Również i ta okoliczność przemawia za brakiem dopuszczalności dokonywania przed sądem zasadniczych zmian wniosku i przyjmowania w takich okolicznościach czasowej niedopuszczalności drogi sądowej w zakresie dokonanych zmian. Na tle tak istotnych zmian dokonywanych w toku niniejszego postępowania nie sposób wykluczyć, że udziałem w postępowaniu byłyby aktualnie zainteresowane jeszcze inne podmioty, które z uwagi na pierwotne brzmienie tabeli nie uczestniczyły w postępowaniu przed Komisją. Podmioty takie nawet nie miałyby wiedzy o tym, że istotne dla nich zapisy tabel są procedowane w postępowaniu sądowym. Ograniczenie dotyczące podmiotów uczestniczących w postępowaniu przed sądem jednoznacznie sprzeciwia się dokonywaniu modyfikacji wniosku przez wnioskodawcę na etapie postepowania sądowego." Wykładnia pozwalająca organizacji zbiorowego zarządzania na późniejszą modyfikację tabeli, a w rzeczywistości na przywołanie nowej treści tabeli i wnioskowanie o jej zatwierdzenie, prowadziłaby do zezwolenia organizacji na obejście prawa i pominięcie prejudycjalnego postępowania przed organem wyznaczonym mocą ustawy do oceny tabeli. "prawna idea wprowadzenia dwuetapowego postępowania o zatwierdzenie tabel wynagrodzeń sprowadzała się do umożliwienia w pierwszym etapie postępowania wypowiedzenia się co do treści tabel gronu ekspertów powołanych przez dwie kategorie podmiotów uczestniczących w obrocie prawami autorskimi i przedmiotami prawa pokrewnych, których interesy co do zasady są sprzeczne, tj. organizacje zbiorowego zarządzania utworami i przedmiotami praw pokrewnych z jednej strony oraz podmiotami zrzeszającymi użytkowników tych utworów i przedmiotów praw pokrewnych z drugiej strony. Ta racjonalna idea oddania sprawy w pierwszym rzędzie pod rozwagę ekspertom, którzy w drodze quasi mediacji mogą przedstawić rozwiązanie najbardziej sprawiedliwe z punktu widzenia podmiotów o sprzecznych interesach utwierdza Sąd orzekający w niniejszej sprawie w słuszności tezy o braku możliwości pominięcia tego etapu zatwierdzania tabel przy podejmowaniu merytorycznej decyzji przez sąd o ich zgodności z przepisami prawa." Podkreślenia wymaga również, że brak podstaw do zastosowania art. 193 k.p.c. w ramach postępowania sądowego o zatwierdzanie tabel wynagrodzeń znajduje swoje uzasadnienie także w treści art. 11023 u.p.a., który określa zakres kognicji sądu w sprawach o zatwierdzenie tabeli wynagrodzeń. Wyczerpując tok postępowania sąd orzeka o zatwierdzeniu lub odmowie zatwierdzenia tabeli wynagrodzeń w całości albo w części. Wykładnia tego przepisu prowadzi do wniosku, że sąd może wydać dwojakiego rodzaju rozstrzygnięcia merytoryczne: zatwierdzić tabelę objętą wnioskiem w całości lub w części, bądź też odmówić zatwierdzenia tabeli objętej wnioskiem w całości lub w części. Sąd natomiast nie został wyposażony w kompetencję do kształtowania swoim orzeczeniem nowej treści tabeli, a w szczególności modyfikowania poszczególnych jej postanowień w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie. Tak sztywno zakreślona kognicja sądu w tym postępowaniu, wyłączająca możliwość jakiejkolwiek zmiany treści tabeli w orzeczeniu sądowym, również przemawia na rzecz tezy, że wnioskodawca nie może po złożeniu wniosku zmieniać kształtu tabeli w sposób istotny, co w niniejszej sprawie niewątpliwie nastąpiło." - podkreślenia moje.
Rozszerzanie zakresu dozwolonego użytku utworów chronionych prawem autorskim zagrozi rodzimej twórczości, czego ceną może być utrata tożsamości narodowej»
Moim zdaniem dojdzie do złamania prawa. Może Pan sobie używać film dla włąsnych celów, ale jeśli zacznie Pan to rozpowszechniać, to naruszy Pan prawo autorskie, jeśli rozpowszechnianie było bez zgody producenta lub reprezentującej go organizniacji zbiorowego zarządzania. Zarówno Pan jak i portal możecie odpowiadać. Może się jednak zdarzyć, że rozpowszechni Pan film w ramach dozwolonego użytku, wtedy nie ma naruszenia prawa, ale może być należne wynagrodzenie. Wiele zależy od tego co i kto rozpowszechnia. To zawsze trzeba analizować w odniesieniu do kontretnego przypadku.
Kilka uwag i pytań do projektu założeń do ustawy o otwartych zasobach publicznych | 11.02.2013, 21:25