Source: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=7&t=7618&p=9297
Timestamp: 2020-02-20 19:55:28
Legal References Found: art. 68
 art. 21
 art. 5
 art. 321
 art. 2
 art. 2
 art. 5
 art. 17
 art. 380
 art. 42
 art. 8

Document Content:
Kontrola skarbowa lansuje teorię, że Piotr Niżyński jest przestępcą podatkowym. Postępowanie karne - forum.nielegalnie.pl
forum.nielegalnie.pl Polityka Aktualności
Kontrola skarbowa lansuje teorię, że Piotr Niżyński jest przestępcą podatkowym. Postępowanie karne
Komentarze do tego, co ostatnio wymyślono/wprowadzono.
Post autor: piotrniz » pt paź 12, 2018 7:26 pm
Tutaj można klikając szybko przeskoczyć do właściwego komentarza co do tej sprawy, wraz z dowodem: viewtopic.php?f=7&t=7618#p9275. Ode mnie urząd egzekwował właśnie 7063 zł w postępowaniu egzekucyjnym
Inne przewinienia skarbówki wobec mnie:
kradzież ponad 10.000 zł (nie zwrócono mi nadpłaty PCC, a to dlatego, że wierzy się w fikcyjny dług mój względem skarbówki, powstały w czasie kontroli skarbowej, gdy nie chciało mi się szukać [i nie miałem już zresztą] dokumentacji księgowej swej byłej firmy; otóż w oparciu o niereprezentatywne teorie prawne -- sprzeczne z orzecznictwem WSA i NSA -- zobowiązanie ustalone w decyzji pokontrolnej uznano za ten inny rodzaj zobowiązania, nie ten "z decyzji", tymczasem ono właśnie było "z decyzji" i ze względu na to, że upłynęły 3 lata od końca roku podatkowego, którego dotyczyła kontrola, nie powinni mi naliczyć żadnego długu, bo tak stanowi Ordynacja podatkowa: po upływie 3 lat nie może dojść do ustalenia decyzją zobowiązania, patrz art. 68 o.p. w zw. z art. 21 o.p.)
kolejna, inna egzekucja ponad 10.000 zł: złożyłem złą deklarację skarbową (w następstwie zastosowania błędnej teorii na temat obliczania dochodu), powstało zajęcie na rachunku na ponad 10.000 zł na jej podstawie (tytuł wykonawczy wystawiony w komórce wierzycielskiej urzędu), następnie złożyłem korektę deklaracji, lecz zajęcie po ponad 1-2 miesiącach dalej jest. Dopiero po dłuższym czasie (przynajmniej z pół roku) i ponagleniu bodajże skorygowali je(?)
Poniżej natomiast przykładowe dokumenty ze sprawy o przestępstwo skarbowej, którą wytacza mi skarbówka, oraz krótkie oświadczenie (oni te wszystkie głupoty robią po to, żeby było, że "jest groźnie w kraju"... "przedsiębiorcy mają podstawy się bać" itd., tego typu bzdury, gdy tymczasem nie ma żadnego usprawiedliwienia dla bandziorstwa i układów z mafią):
skarbówka-1.jpg (122.48 KiB) Przejrzano 5002 razy
skarbówka-2.jpg (84.17 KiB) Przejrzano 5003 razy
skarbówka-3.jpg (184.01 KiB) Przejrzano 5003 razy
Re: Kontrola skarbowa lansuje teorię, że Piotr Niżyński jest przestępcą podatkowym. Postępowanie karne
Przypomnę: "podejrzany" jest to osoba, przeciwko której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów.
Być może toczone są jakieś spory, czy dla wydania takiego postanowienia i uznania kogoś za podejrzanego sprawstwo musi być po prostu udowodnione, czy jedynie uprawdopodobnione (ja spotkałem się z wersją, że wystarczy wysokie prawdopodobieństwo, ale to też była sprawa polityczna), jaki więc jest pułap dowodowy, czy normalny, czy obniżony, by można było przedstawić zarzuty i uczynić kogoś podejrzanym. Tym niemniej nigdzie nie przyjmuje się, że osoba zupełnie niewinna (czyli taka, której nawet nie udowodniono, że choćby najprawdopodobniej popełniła dany czyn -- gdy więc brak takich dowodów) może być objęta zarzutem. To jest już zupełnie przez nikogo nieuznawane za legalne, ani w doktrynie, ani w orzecznictwie. Na pewno osoba taka nie może być skazana (bo jest niewinna na mocy domniemania niewinności do czasu udowodnienia: z art. 5 §1 k.p.k.), a skoro nie może być skazana, to i nie ma podstaw do zamknięcia śledztwa czy wniesienia aktu oskarżenia. Jakie więc zarzuty, jakie postanowienie? Nie ma to żadnego sensu, żadnego słusznego celu, jest sprzeczne ze słusznymi ustawowymi celami postępowania i działań prokuratury.
W inny sposób to nie jest doprecyzowane w prawie, lecz na podstawie powyższego rozumowania widać, że muszą być dowody. Gdzieś tam w ustawie Kodeks postępowania karnego w odpowiednim miejscu jest, że prokurator musi mieć "podstawy" do wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów, tożsame z podstawami do przypisania sprawstwa czynu konkretnej osobie: i że to wtedy się wydaje takie postanowienie (art. 313 §1 k.p.k. o postanowieniu o przedstawieniu zarzutów, art. 321 §1 k.p.k. o zamknięciu śledztwa). Patrz więc ostatnie zdania z poprzedniego akapitu. Należy to chyba ponadto — i jest to tutaj jeszcze bardziej rozstrzygające — interpretować w świetle wykładni celowościowej podanej w art. 2 §1 pkt 1 k.p.k., iż (cytuję z pamięci) "przepisy niniejszego kodeksu mają na celu takie ukształtowanie postępowania, by sprawca przestępstwa został pociągnięty do odpowiedzialności, a osoba niewinna takiej odpowiedzialności uniknęła". W prawie, gdy nie wystarcza dla objaśnienia przepisu wykładnia dosłowna, czyli językowa, stosuje się wykładnię celowościową, a w kpk ona jest podana wprost w art. 2. Oznacza to, że dopóki nie udowodniono, że najprawdopodobniej to dana osoba będzie odpowiadać w sądzie, a nawet grozi jej słusznie skazanie, to się przeciwko niej nic takiego nie wystawia, bo jest to bezcelowe i bezcelowo ingeruje w jej prawa i burzy spokój i poczucie bezpieczeństwa, co wchodzi już na teren naruszeń prywatności (niekoniecznych), a więc jest bezprawne; mógłby być pozew przeciwko prokuraturze o naruszenie dóbr osobistych. Oczywiście po wprowadzeniu podejrzanego śledztwo czy dochodzenie toczą się dalej. Tam może być np. umorzenie, jeśli, przykładowo, okazuje się, że sprawca był niepoczytalny, miał jednak alibi lub np. zachodzi kontratyp wyłączający przestępstwo (np. działanie w stanie wyższej konieczności, rodzaj samoobrony), organy ścigania mogą też dostrzec swoją pomyłkę, jak to było w sprawie absurdalnego zarzucania mi kradzieży z włamaniem, co potem umorzono, ale tak poza tym co do zasady sprawa idzie do zamknięcia śledztwa i do sądu. A koniec końców standardy prokuratury powinny być kompatybilne z tymi sądowymi.
SENSACJA-URZĄD ZWALCZA PRASĘ: Kontrola skarbowa lansuje teorię, że Piotr Niżyński jest przestępcą podatkowym. Postępowanie karne
Post autor: piotrniz » pn paź 29, 2018 9:06 pm
Jak Państwo widzicie zarzut skarbówki jest też kompletnie nielogiczny. Jak przy skali 19% liniowej, jaka mnie obowiązywała (stąd to L na końcu PIT-36L), mógłbym jedynie poprzez rzekomo niesłuszne naliczenie kosztów w kwocie 37170 zł narazić podatek na uszczuplenie o 14293 zł???
Nonsens oczywiście. Ta kwota kosztów uzyskania przychodu, mająca taki wpływ na dochód, że go obniża o 37170 zł, sama w sobie może powodować różnicę w podatku jedynie na kwotę 19% z powyższej (czyli na kwotę poniżej jednej piątej powyższej), czyli 7062 zł 30 gr.
Coś więc jest źle w tym zarzucie. Albo:
a) . oni więcej(?) naliczonych kosztów kwestionują -- choć oczywiście na ich niesłuszność nie mają żadnego dowodu (a obowiązuje niepodzielnie we wszystkich postępowaniach karnych domniemanie niewinności; WSZYSTKICH, ta konieczność prawna wynika z art. 5 §1 k.p.k.) -- czyli w takim razie w zarzucie podano złą kwotę przy "kwota niesłusznie naliczonych kosztów", albo
b) . oni kwestionują właśnie tyle(?): 37170 zł, ale w takim razie rzekome narażenie podatku na uszczuplenie byłoby w kwocie
0,19 × 37170 zł = 7062 zł 30 gr. . . [Chyba, że doszło do pomyłki we wpisywaniu kwoty dokonanych przelewów skarbowych (tego, ile rzeczywiście zapłacono dochodowego), no, to wtedy ewentualnie w deklaracji mogłoby być niesłusznie jeszcze gorsze saldo w porównaniu z tym, które wychodzi urzędowi -- ale takie spisanie złej kwoty przelewu to oczywiście zaledwie pomyłka i nie stwarza to żadnego zagrożenia, a to ze względu na oczywistość fałszywości. Urząd i tak przecież samodzielnie wykrywa wpisanie złych danych o przelewach (że więcej przelałem niż rzeczywiście przelałem urzędowi), to powinien w ogóle dla nich robić komputer, toteż tutaj nie byłoby żadnego realnego zagrożenia i żadnego "narażenia" podatku na uszczuplenie. W konsekwencji stanowisko urzędu już na podstawie ich świstka można uznać za poważnie błędne i za nękanie Bogu ducha winnego w tej chwili człowieka.]
A zauważmy, że gdy kwota podatku narażonego na uszczuplenie w ramach danej deklaracji rocznej nie przekracza ok. 10 tys. zł, to nie ma w ogóle przestępstwa skarbowego, lecz jest wykroczenie skarbowe i to po roku jest już przedawnione. Oczywiście więc na dziś dzień jest coś takiego, jak rzekome nieuzasadnione naliczenie kosztów w kwocie 37170 zł, już przedawnione.
[UWAGA: Nie mówię, że im na pewno to o to chodzi, że źle były na deklaracji wpisane dokonane przelewy skarbowe, tylko próbuję się domyślić, dlaczego takie dziwactwo podali w zarzucie; i w konsekwencji tych domysłów widzę tylko 3 możliwości: albo napisali zupełny absurd, tj. nie umieją liczyć stawki, o którą idzie sprawa, albo coś pominęli: a w takim razie albo a) dodatkowo za mały przychód był wpisany (nie mylić z dochodem, czyli kwotą "przychód minus koszty"), albo b) nie zgadzało się też coś w informacji o przelewach i tak dokonanych, skoro u nich jest 7 tys. in plus, a u mnie było 7 tys. in minus, czyli z potrzebą wypłacenia mi jeszcze z powrotem przez urząd. Ale to drugie, czyli błąd w informacji o dokonanych przelewach (o ile nie sfałszował mi tego bank, a to bardzo możliwe, ponieważ wtedy jego prezesem był obecny premier Morawiecki), nie jest w ogóle zagrożeniem dla kwoty podatku, ponieważ zostaje natychmiast wykryte. Nie ma tu nawet usiłowania, tylko jest najprawdopodobniej pomyłka. W każdym zaś razie -- zarzut jest nonsensowny, jeśli sposób ma ograniczać się tylko do zawyżenia kosztów o wskazaną kwotę 37 tys. zł. Coś jeszcze powinno być tym sposobem świadomego wprowadzania w błąd urzędu, żeby taka różnica w podatku (14 tys. zł) mogła wystąpić.]
Sami więc Państwo widzicie, jakie kretynizmy się wypisuje z urzędową pieczątką. Jeszcze jedna sprawa do kolekcji "wadliwe akty oskarżenia", robi się taki standard, oni je wadliwie redagują chyba po to, by pokazać, że wiedzą, iż ich ofiara jest niewinna: łatwo będzie w przyszłości dostrzec, że coś tu nie tak!... W każdym razie to jest wybrakowane / błędne sformułowanie zarzutu albo urojenie sobie problemu, którego nie ma -- ale mniejsza z tym, trzeba by spojrzeć w akta, mógł tu ten Morawiecki być przy robocie i przerobić stare wyciągi w BZWBK. Ja nie mam pojęcia, jak jeszcze można próbować zaszkodzić podatkowi, jeśli nie przez zawyżenie kosztów -- to chyba jedyny możliwy pomysł w tej mierze, który ma szansę (a nawet spore prawdopodobieństwo) pozostać niewykrytym i jest sensowny, jakoś minimalnie racjonalny.
Każda z poniższych spraw przeciwko mnie toczy się z poważnie wadliwego (dotkniętego jakimś brakiem formalnym, nieprawidłowością) aktu oskarżenia, a i tak sędziowie skazują: viewtopic.php?f=11&t=4737 (brak określenia sposobu popełnienia czynu), viewtopic.php?f=12&t=7406 (brak uzasadnienia wniosku sporządzonego przez prokuratora), viewtopic.php?f=7&t=7381 (określenie czynu pozostawiające wątpliwości co do tego, o które zdarzenie chodzi [w sytuacji, gdy nie udowodniono podstawy do uznania obu zdarzeń za jeden i ten sam czyn przestępczy, niby jakiś z poważną i noszoną w sobie przez wiele minut premedytacją... nonsens]).
Co gorsza to wcale nie są żarty: tutaj oni od razu mnie powitali w prokuraturze, że mają informacje, iż jestem wariatem (pewnie to ojca takie informacje, że była hospitalizacja), a jak widać i tak chcą prowadzić sprawę, przesłuchiwać mnie, a przede wszystkim, niech zgadnę, wysłać na badania. Najpierw psychiatryczne, potem psychologiczne, a potem do sądu. Po co to?... Trudno powiedzieć. Starą dokumentację psychiatryczną na pewno mają. W każdym razie grozi mi jakieś kierowanie wniosku do sądu, tam skazywanie po cichu jako wariata, bez szans na Sąd Najwyższy, bo w sprawach o umorzenie i orzeczenie środka zapobiegawczego są tylko wtedy Sąd Rejonowy i Sąd Okręgowy w Warszawie, oba beznadziejne (p. np. ta sprawa: viewtopic.php?f=12&t=7406&p=8846). Może sobie np. będą przyjmować, że wariata to w odróżnieniu od normalnego można skazywać bez udowodnienia sprawstwa, a to na podst. art. 17 §3 k.p.k.? Jest to oczywiście nonsens prawny, bo ten przepis w ogóle nie o tym jest (nie taki ma sens), tekst ustawy nie pozostawia wątpliwości, co podlega dowodzeniu w sprawach konkretnego rodzaju i co jest w ogóle przesłanką, tzw. hipotezą przepisu, by taka sprawa, jak o umorzenie postępowania przeciwko wariatowi i zastosowanie środków zapobiegawczych, mogła się znaleźć w sądzie i by było w niej skazanie. Musi być sprawca; wprawdzie nie ma winy, ale zupełnie analogicznie (p. art. 380 k.p.k.) -- zarzucalność czynu musi być udowodniona. Jeśli zaś są kontrowersje, wniosek o ww. rzeczy kieruje się na rozprawę. Orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego nie pozostawia wątpliwości, że tu nie ma żadnych podwójnych standardów, lecz jest tak samo w przypadku wariatów, przeciwko którym kieruje się jakąś odpowiedzialność karną o charakterze represyjnym (tzn. będącą w założeniu niekorzystną dla danej osoby reakcją na jej jakieś działanie), jak w przypadku ludzi oskarżanych o przestępstwo (wariat to przestępstwa z samej zasady nie popełnia): patrz wyrok Trybunału nr SK 59/13 o art. 42 ust. 1 Konstytucji: https://ipo.trybunal.gov.pl/ipo/Sprawa? ... 2152&cid=1 (po kliknięciu patrz zakładka Wyrok i numerek 107 po prawej). Sąd Najwyższy zaś uczy o potrzebie stosowania wykładni ustaw zgodnej z Konstytucją RP. Zresztą po prostu sądownictwo wobec mnie jest beznadziejne, oni dla mnie orzekają nonsensownie, dopatrują się jakichś czynów zabronionych tam, gdzie ich ewidentnie nie było, lekceważą standardy uznane w podręcznikach i orzecznictwie, dowody pomijają zastępując domysłami (np. co do długości szkody na zdrowiu jakiejś tam mojej rzekomej ofiary, co do intencji odjeżdżającego z miejsca zdarzenia), argumentują idiotycznie ["jest jak jest, bo tak ustaliłam, sąd jednoznacznie stwierdza / nie ma wątpliwości" -- nawet nie podejmują polemiki ze słusznymi zarzutami... lekceważą dowody niewinności pochodzące z oceny materiałów prasowych, ewidentnie przesyconych aluzjami, w kategoriach statystycznych], a wspierani przez fałszywe dowody chętnie orzekają "na prawdopodobieństwach", "bo to się tak zdaje, że zapewne tak było, więc to uznaję za udowodnione" itd. Żałosny poziom merytoryczny, procesy polityczne, na tyle tylko w moich sprawach stać tę ekipę!
Krótko mówiąc -- administracja rządowa bandyckimi metodami chce mi uniemożliwić prowadzenie biznesu. Na przykład -- uniemożliwić prezesowanie spółce xp.pl sp. z o. o.
Dodam, że dzisiaj np. bank Pekao S.A. obecnie państwowy (wykupiony przez państwo, mam tam konto xp.pl sp. z o. o.), chyba źle mi wydał pieniądze w kwocie chyba 96 gr, przez co miałem pod ręką nie 30 zł do wpłacenia za koszty sądowe (plus jeszcze więcej do kieszeni), ale 29,99, mimo że wcześniej przeliczałem i wszystko powinno się zgadzać. Oczywiście poradziłem sobie, ale to 29,99 zł było bardzo znamienne. Również i gdzie indziej spotkałem się w swym życiu i to nawet niedawno z dziwnymi problemami -- np. około pół roku temu poprzez jakieś zmanipulowanie nie wiem jakie, może na zasadzie fałszywej transakcji kartowej, a może inaczej, zrobiono w banku, że wychodził taki stan konta, jak liczba bilonu w portfelu. Co do grosza. Ponadto pisałem już o pewnych przejściach z Alior Bankiem z 2012 r.: http://old.sysplex.pl/KRADZIEZE/ALIOR-DOWODY/. To jest wszystko zapewne grupa skarbowa niepłacąca podatków. W Aliorze było nie tylko zdejmowanie pieniędzy z karty, choć transakcja się nie udała (i one zostawały tam całymi miesiącami zdjęte, nie mówię tu o chwilowej blokadzie!), ale też w ogóle wyłączyli mi kartę, jako zablokowaną na stałe, gdy byłem za granicą za oceanem (w Meksyku), a przez telefon udawali, że mnie nie słychać. To jest poziom, na jaki schodzą banki, gdy państwo naciska. W jeszcze innym banku po złodziejsku naliczali mi opłaty (połączył się on potem z bankiem Morawieckiego): za inny typ konta niż miałem. Ten typ konta był już dawno zmieniony, a i tak naliczały mi się nienależne opłaty. W końcu uznali reklamację i stwierdzili, że to przez "złe zaczytanie się zmian w systemie" -- jakiś nonsens (przecież ja aż dokumenty podpisywałem w dniu tej uprzedniej zmiany typu konta na tańsze konto Concerto i miałem dla siebie egzemplarze).
Post autor: piotrniz » sob lis 10, 2018 2:57 pm
Oto, co im na razie odpisałem (obok wstępnych uwag na kartce, które wręczyłem w prokuraturze podczas wizyty celem doniesienia im o moim adresie):
urząd administracji rządowej, zwierzchnicy-0001.jpg (175.93 KiB) Przejrzano 4763 razy
urząd administracji rządowej, zwierzchnicy-0002.jpg (253.26 KiB) Przejrzano 4763 razy
Kartka załączona to jest ten powyższy skan (z poprzedniego wpisu) -- o "sprawie obliczonej na wprowadzanie do niej przez sąd urojonych ustaleń faktycznych", nieudowodnionych, przyjmowanych na zasadzie domniemania konkurencyjnego względem domniemania niewinności.
Chciałbym też zwrócić uwagę, że ta sprawa jest częścią szerszej nagonki na moją osobę nakierowanej na uniemożliwienie mi prowadzenia biznesu. W jej ramach jak mniemam rząd pisowski wielokrotnie też zmieniał Kodeks karny i Kodeks postępowania karnego. Więcej na ten temat jest tutaj: viewtopic.php?f=12&t=7406 w edit 2018-11-10 na jasnofioletowo (chodzi tu o jeden z dalszych akapitów pierwszego wpisu w tym temacie).
Post autor: piotrniz » pt lut 15, 2019 12:27 am
Sprawa w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Żoliborz ma nr 4 Ds 883/15/III.
Post autor: piotrniz » śr lut 27, 2019 5:01 pm
pismo-0001.jpg (293.75 KiB) Przejrzano 4252 razy
pismo-0002.jpg (370.92 KiB) Przejrzano 4252 razy
pismo-0003.jpg (349.08 KiB) Przejrzano 4252 razy
pismo-0004.jpg (377.39 KiB) Przejrzano 4252 razy
pismo-0005.jpg (353.5 KiB) Przejrzano 4252 razy
pismo-0006.jpg (469.4 KiB) Przejrzano 4252 razy
0001.jpg (322.48 KiB) Przejrzano 4252 razy
0002.jpg (1.15 MiB) Przejrzano 4252 razy
0003.jpg (456.17 KiB) Przejrzano 4252 razy
0004.jpg (362.19 KiB) Przejrzano 4252 razy
0005.jpg (1.05 MiB) Przejrzano 4252 razy
0006.jpg (1.01 MiB) Przejrzano 4252 razy
0007.jpg (428.98 KiB) Przejrzano 4252 razy
0008.jpg (1.24 MiB) Przejrzano 4252 razy
0009.jpg (1.24 MiB) Przejrzano 4252 razy
0010.jpg (1.09 MiB) Przejrzano 4252 razy
0011.jpg (946.05 KiB) Przejrzano 4252 razy
0012.jpg (489.58 KiB) Przejrzano 4252 razy
Post autor: piotrniz » wt kwie 02, 2019 8:40 pm
Dodam, że sprawa jest na pewno ustawiona.
W całej Warszawie nie chcieli mi założyć skrytki pocztowej -- udawali, że wszystkie są zajęte; aby nie kłamać ujął to też ktoś chyba słowami "są zajęte przez Pocztę". W jednym tylko miejscu zgodzili się założyć: jest nim poczta przy Alternatywy 6. To prawie jak Alternatywy 4, tyle, że "plus dwa". Alternatywy 4, przypadające na ten kod pocztowy 02-775, kojarzą się natomiast z 4 opcjami co do wolnej woli, które od paru lat łaskawie w ogóle można przeglądać na Wikipedii pod adresem https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_wola. Dawniej bowiem sprawa była ujmowana bardzo prymitywnie.
Nadmieniam, że ta poczta ma swą podstawową siedzibę przy ul. Rogozińskiego (Szolc-Rogozińskiego), a to jest jedynie jej (pedo)filia (znowu skojarzenia ze skandalem kościelnym... w mojej sprawie). Tymczasem przecież wciśnięta mi poprzez zastosowanie niskiej ceny oraz w miarę atrakcyjnej lokalizacji oraz chętnego właściciela (oraz tego, że nieruchomość jest w stanie surowym zamkniętym, co ułatwia usuwanie telefonów) nieruchomość w mieście o nazwie kojarzącej się z łaską (tak jakoś się nazywa i przecież celowo z myślą o mnie... jest tu temat [nielegalności takiej] łaski prezydenckiej) ma obok pracownika gminnego o nazwisku Rogoziński. Kolejną zaś sprawą jest to, że w śródmieściu Warszawy na Krakowskim Przedmieściu jest kościół św. Anny, w której z kolei jest tablica pamiątkowa Rogozińskiego. Wszędzie ten Rogoziński. To dodatkowo upewnia o spisku. Że mianowicie od dawna szykowali mi te okolice, tę pocztę itd. (powtórzę: żadna inna nie chciała wynająć skrytki pocztowej).
Tymczasem tutaj prokuratura ma kod pocztowy 01-775. Pewnie nawet od dawna. Skrytkę pocztową w ramach kodu 02-775 (tj. skrytkę w urzędzie na Alternatywy 6 będącym filią poczty na ul. Rogozińskiego) ja mam nie od tak dawna, bo może od II połowy 2015. Od dawna więc planowali mi atak skarbówki w związku ze skandalem "alternatywy 4"? "Niekorzystne zdaniem kogoś tam dla jego władzy religijnej [>dla religii<], to niech będzie atak na Niżyńskiego"? Sami Państwo oceńcie, ale w świetle tych szczegółów jest oczywiste, że to celowe sprzysiężenie przeciwko mnie.
Post autor: piotrniz » śr kwie 17, 2019 10:45 pm
Uwaga, tutaj teraz OBALAM ich zarzut: . (że "wykazał nadpłatę X, a była niedopłata Y, więc naraził na uszczuplenie podatek w kwocie X+Y")
sprawa podatkowa-wniosek dowodowy.jpg (284.89 KiB) Przejrzano 3817 razy
podatek-1.jpg (95 KiB) Przejrzano 1850 razy
podatek-2.jpg (126.17 KiB) Przejrzano 1850 razy
Post autor: piotrniz » śr maja 22, 2019 5:31 pm
Nie wezwali mnie do uzupełnienia braku formalnego wniosku polegającego na braku podpisu na nim, natomiast państwo dalej mnie prześladuje:
wezwanie.png (680.62 KiB) Przejrzano 3384 razy
Pismo przyszło z datą wsteczną uniemożliwiającą jego zrealizowanie — zostało przeze mnie odebrane w legalnej dozwolonej ustawowo dacie 22 maja 2019 r.:
koperta.jpg (70.46 KiB) Przejrzano 3387 razy
(jak widać: I awizowanie typowo, w stosunku do daty nadania, dnia 8.05, wobec tego termin odbioru 7-dniowy do 15.05 włącznie, potem II awizowanie typowo, bo 16.05, i 7-dniowy termin do 23.05 włącznie).
Decyzja (z której oni nielegalnie, sprzecznie z zasadą samodzielności sądu z art. 8 KPK i z zasadą bezpośredniości, próbują wywodzić skutki prawne) jest tutaj w ogóle nieprawomocna, jeszcze nie uprawomocniona nawet, ponieważ nie doręczono mi jej pod poprawnym adresem ani nie pouczono o potrzebie informowania urzędu o jego zmianach, co zdaniem NSA jest niezbędne dla skuteczności doręczenia pod adresem starym. Tym niemniej już widzę po bandycku organizowaną krnąbrność urzędów, które mimo najlepszych dowodów — w tym kserokopii akt pozwu przeciwko mnie związanych z opuszczeniem przeze mnie adresu ul. Chłopickiego 14, Warszawa, a także m. in. nowej umowy najmu oraz notatek urzędowych Policji — próbują udawać, że doręczenie było w porządku. Jest to przykład zupełnie kryminalnej konspiracji mającej najwyraźniej na celu bandyckie skazywanie mnie na jakieś "zakazy" — w trybie dla chorych psychicznie i zupełnie na ślepo, bez czytania mojej obrony, jak zupełni bandyci (spotykałem się już z takimi rzeczami, że w ogóle się mnie nie czyta ani nie odpisuje w uzasadnieniu na podnoszone przeze mnie poważne problemy w ustaleniach faktycznych i poważne błędy i naruszenia prawa) — w sytuacji, gdy jestem zupełnie niewinny i nie ma nawet tego pseudodowodu winy, którego próbuje się (po bandycku, niezgodnie z zasadami postępowania karnego) upatrywać w decyzji ustalającej wysokość zobowiązania podatkowego (tj. ustalającej ją jako wyższą niż zadeklarowana, z powodu niedysponowania przez urząd dowodami).
Post autor: piotrniz » pn wrz 09, 2019 1:00 am
wezwanie z Żoliborza.jpg (137.22 KiB) Przejrzano 1845 razy