Source: https://www.rpo.gov.pl/raport_1/1000
Timestamp: 2020-08-10 10:51:07
Legal References Found: art. 80
 art. 70
 ustawy 24
 art. 115
 art. 118
 art. 102
 art. 122
 art. 230
 art. 12

Art. 12
 Art. 12
 art. 241
 art. 12
 art. 47
 art. 51
 art. 8
 art. 77
 art. 12
 art. 12
 art. 47
 art. 31
 art. 12
 art. 12
 art. 241
 art. 12
 art. 47
 art. 51
 art. 8
 art. 47
 art. 51
 art. 8
 Art. 12
 art. 156
 art. 31
 art. 12
 art. 156
 art. 12
 art. 12
 art. 12
 art. 3
 art. 77
 art. 2
 art. 47
 art. 51
 art. 47
 art. 37
 art. 14
 art. 20
 art. 14
 Art. 54
 art. 10
 art. 12
 art. 10
 art. 5
 art. 61
 art. 47
 art. 28
 art. 28

Document Content:
Problemy obywateli związane z działaniem służb specjalnych
Inwigilacja i uprawnienia polskich służb specjalnych w ETPC. Rzecznik przedstawia swą opinię
Zasady inwigilowania ludzi przez służby specjalne w Polsce oceni Europejski Trybunał Praw Człowieka
To wynik skarg adwokata oraz aktywistów Fundacji Panoptykon i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, którzy podejrzewają, że mogli być inwigilowani
Chodzi o brak niezależnej kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swych szerokich uprawnień bez realnych ograniczeń i bez nadzoru
A osoba, która była inwigilowana, nie może się o tym dowiedzieć – nawet po zakończeniu sprawy, w której nie postawiono jej zarzutów
Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar złożył opinię tzw. przyjaciela sądu (amicus curiae) w sprawie dwóch skarg: Dominika Bychawska-Siniarska i inni przeciwko Polsce oraz Mikołaj Pietrzak przeciwko Polsce. Ustawy, które zbada Trybunał to w szczególności ustawa o Policji oraz tzw. ustawa antyterrorystyczna. Trybunał może również wziąć pod uwagę wykorzystywanie przez Polskę systemu Pegasus.
W ocenie RPO przepisy o inwigilacji naruszają kluczowe prawa i wolności obywatelskie, gwarantowane przez Konstytucję RP i prawo europejskie. RPO w 2018 r. wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek ws. zasad inwigilacji. Nie było bowiem szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie sprawy przez TK w obecnej sytuacji.
Pod koniec 2019 r. ETPC zwrócił się do polskiego rządu o wyjaśnienia w sprawie inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne na podstawie ustawy o Policji oraz ustawy antyterrorystycznej. Ma to związek ze złożonymi do ETPC na przełomie 2017 i 2018 r. skargami adwokata i aktywistów. Wskazują one, że działania służb naruszyły prywatność (art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka) oraz prawo do skutecznego środka odwoławczego (art. 13 Konwencji).
Skarga adwokata wskazuje, że niekontrolowana inwigilacja narusza nie tylko jego prywatność, ale przede wszystkim prawa i wolności jego klientów. Fundamentem relacji adwokata z klientem jest bowiem zaufanie, które może powstać wyłącznie w warunkach poufności. Możliwość inwigilacji jego klientów może zatem doprowadzić do naruszenia szczególnie chronionej tajemnicy adwokackiej.
Aktywiści podkreślają, że jako aktywni obywatele są szczególnie narażeni na działania służb. Działacze HFPC i Panoptykonu od lat krytykują brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez jakichkolwiek realnych ograniczeń. Prawo nie przewiduje zaś dla danej osoby dostępu do informacji o tym, że była inwigilowana - nawet jak inwigilacja już się zakończyła, a osobie tej nie postawiono zarzutów. Kontrola sądu nad inwigilacją jest zaś iluzoryczna. W efekcie obywatele nie mają zatem jak chronić swoich praw.
Na konieczność zmian co do zasad inwigilacji wskazał Trybunał Konstytucyjny w lipcu 2014 r. Jednak przyjęte w 2016 r. tzw. ustawa inwigilacyjna i ustawa antyterrorystyczna zwiększyły uprawnienia służb, nie wprowadzając mechanizmu kontroli. Na nieprawidłowości zwracała uwagę m.in. Komisja Wenecka w opinii z czerwca 2016 r. A obowiązek poinformowania podmiotu danych o dostępie służb do jego danych telekomunikacyjnych wynika z licznych orzeczeń ETPC.
Od wielu lat Rzecznik alarmuje w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach. Sytuacja pogorszyła się od 2016 r, gdy zwiększono uprawnienia służb. Mogą m.in. pozyskiwać dane o obywatelach przy pomocy stałych łączy internetowych, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc zbierać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania najpoważniejszych przestępstw i jedynie wtedy, gdy inne metody są nieskuteczne, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne. Ponadto służby mogą inwigilować cudzoziemców przez nieokreślony czas bez ujawniania tych informacji, nawet po tym gdy kontrola się zakończyła. Zatem jeśli Szef ABW stwierdzi, że daną osobę należy inwigilować to jego decyzja nie zostanie w żaden sposób zweryfikowana, ani przed, ani po kontroli.
Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady inwigilacji. Wniosek miały bowiem oceniać w Trybunale osoby, których nie tylko status sędziowski ale bezstronność w sprawie uprawnień służb może być kwestionowana. RPO obawia się, że w takiej sytuacji wyrok Trybunału mógłby zamrozić stan prawny, który jest niezgodny ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi.
Wycofanie wniosku z Trybunału nie oznaczało, że RPO zaprzestanie działań, aby zasady inwigilacji odpowiadały tym standardom.
W tym kontekście ważne będzie orzeczenie ETPC w sprawie dwóch skarg z Polski. Dlatego RPO przedstawił ETPC opinię "przyjaciela sądu”, w której szczegółowo odniósł się do sprawy. W przypadku publicznej rozprawy przez ETPC Rzecznik zgłosił chęć udziału w niej.
W opinii Rzecznik wskazał, że cała argumentacja, która została przedstawiona Trybunałowi Konstytucyjnemu wciąż pozostaje aktualna. Ciągle nie ma bowiem niezależnego organu kontroli nad służbami, co postulowała grupa ekspertów zebrana przy Rzeczniku w raporcie „Jak osiodłać Pegaza”. Wciąż też osoba, która była inwigilowana nie może się o tym dowiedzieć, a nawet jeśli dowie się przypadkiem – nie może zakwestionować podstawy wydania decyzji o inwigilacji w sądzie by zbadać czy jest inwigilowana zgodnie z prawem. Tak szerokie i niekontrolowane uprawnienia służb zdaniem Rzecznika mogą znacząco wpłynąć na ochronę prawa do prywatności poszczególnych osób. Rzecznik przedstawił szczegółową analizę niekonstytucyjnych regulacji zawartych w ustawie o Policji oraz ustawie antyterrorystycznej.
Rzecznik poinformował Trybunał także o pojawiających się w przestrzeni publicznej informacjach wykorzystywaniu przez Polskę systemu PEGASUS oraz swoich działaniach podjętych w związku z tymi informacjami. Zdaniem RPO może to mieć wpływ na ocenę całokształtu działań służb specjalnych w Polsce.
RPO przedstawił Trybunałowi postulaty raportu „Jak osiodłać Pegaza”, w tym:
Co do zasady Rzecznik nie kwestionuje możliwości stosowania różnych form inwigilacji przez służby specjalne. Podkreśla jednak, że wymogi bezpieczeństwa nie oznaczają, iż zasady inwigilacji mają nie podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności. Powinny być wynikiem kompromisu między bezpieczeństwem obywateli a ich prawem do prywatności. W ocenie RPO prawo przyznaje zaś priorytet pierwszej wartości.
VII.501.46.2020
Nierówne traktowanie byłych policjantów i strażaków przy zatrudnieniu w nowej pracy. Rzecznik wnosi o zmianę przepisów
Jeśli byli policjanci lub strażacy zawodowi podjęli nową pracę po upływie roku od zwolnienia ze służby, to do okresu zatrudnienia nie jest im zaliczany czas służby w tych formacjach
Takie przepisy naruszają zasadę równości wobec prawa. Stawiają bowiem policjantów i strażaków w znacznie gorszej sytuacji niż funkcjonariuszy pozostałych służb mundurowych
Rzecznik Praw Obywatelskich występuje o zmianę tych przepisów do MSWiA
Funkcjonariusze zwolnieni z policji skarżą się, że przy zawieraniu umowy o nową pracę, do okresu zatrudnienia nie jest im zaliczany okres służby w policji - jeżeli podjęli pracę po upływie roku od zwolnienia ze służby. Taki sam problem dotyczy także funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej.
Zasady nabywania uprawnień pracowniczych określono w art. 80 ustawy z 6 kwietnia 2020 r. o Policji oraz w art. 70 ust. 1 ustawy 24 sierpnia 1991 r. o Państwowej Straży Pożarnej. Zgodnie z nimi policjantowi, który podjął pracę w ciągu roku od dnia zwolnienia ze służby (a jeżeli pełnił służbę przygotowawczą - w ciągu 3 miesięcy od tego dnia), okres służby wlicza się do okresu zatrudnienia w zakresie wszelkich uprawnień wynikających z prawa pracy.
Rzecznik podkreśla, że w większości służb mundurowych takie ograniczenie czasowe już nie obowiązuje. Oznacza to, że ich byłym funkcjonariuszom - zatrudnionym w charakterze pracownika po upływie roku od ustania stosunku służbowego - dolicza się okres pełnionej służby do okresu zatrudnienia. Policja i Państwowa Straż Pożarna to jedyne służby, w których takie ograniczenie wciąż istnieje.
Zgodnie z konstytucyjną zasadą równości wszystkie podmioty charakteryzujące się daną cechą w równym stopniu mają być traktowane równo - bez zróżnicowań, zarówno faworyzujących jak i dyskryminujących.
RPO zwraca uwagę na problem nierównego traktowania w sposobie naliczania odprawy dla służb mundurowych
RPO otrzymuje skargi na nierówne traktowanie w służbach mundurowych.
Chodzi o różnice w sposobie naliczania odprawy dla funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego czy Służby Wywiadu Wojskowego
Rzecznik zwrócił się do MONu z prośbą o rozważenie zmiany przepisów, w taki sposób, aby byli funkcjonariusze służb mundurowych, którzy zostali powołani do zawodowej służby wojskowej mieli poczucie, że są traktowani tak samo, jak pozostali żołnierze zawodowi
RPO otrzymuje skargi na nierówne traktowanie w służbach mundurowych. Chodzi o różnice w sposobie naliczania odprawy dla funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego czy Służby Wywiadu Wojskowego, jeżeli bezpośrednio po zakończeniu dotychczasowej służby zostaną powołani do zawodowej służby wojskowej oraz żołnierzy, którzy bezpośrednio po zakończeniu zawodowej służby wojskowej zostaną przyjęci do służby w ww. formacji mundurowej.
Zgodnie z art. 115 ust. 2 ustawy o Policji przy ustalaniu wysokości odprawy uwzględnia się również okresy nieprzerwanej służby wojskowej, jeżeli bezpośrednio po zwolnieniu z tej służby żołnierz został przyjęty do służby w Policji i nie otrzymał odprawy z tytułu poprzednio pełnionej służby. Jeżeli zatem żołnierz zawodowy nie otrzymał odprawy, to okres jego zawodowej służby wojskowej zostaje uwzględniony przy ustalaniu wysokości odprawy w ww. służbach mundurowych. Analogiczne rozwiązania przyjęto w innych aktach prawnych regulujących sytuację służb mundurowych.
RPO zauważa, że o ile przeniesienie lub podjęcie służby w innej formacji gwarantuje funkcjonariuszowi prawo do odprawy (także za wcześniejsze lata) na zakończenie służby, to problem pojawia się, kiedy funkcjonariusz podejmuje zawodową służbę wojskową. W praktyce funkcjonariusz np. Policji zwalnia się ze służby, po czym otrzymuje akt powołania do zawodowej służby wojskowej. W odróżnieniu od instytucji przeniesienia, będącego przekształceniem stosunku służbowego jest to rozwiązanie stosunku służbowego (aktu mianowania), a następnie nawiązanie kolejnego stosunku służbowego (aktu powołania), choć skutki (np. w zakresie ciągłości służby) wynikające z tej formy powołania do zawodowej służby wojskowej są zbliżone.
Rzecznik zwraca uwagę na problem: funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego czy Służby Wywiadu Wojskowego, którzy bezpośrednio po zakończeniu służby w formacjach mundurowych podejmą zawodową służbę wojskową, bezpowrotnie tracą prawo do odprawy za okres wcześniejszej służby.
Innymi słowy funkcjonariusz ww. formacji mundurowej, bezpośrednio po zwolnieniu ze służby powołany do zawodowej służby wojskowej, w momencie zwolnienia z tej służby, otrzymuje odprawę jedynie za okres służby w Siłach Zbrojnych.
RPO zwrócił się do MON o zbadanie przedstawionego problemu i rozważenie możliwości zmiany przepisów (w porozumieniu z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, Koordynatorem ds. Służb Specjalnych), w taki sposób, aby byli funkcjonariusze służb mundurowych, którzy zostali powołani do zawodowej służby wojskowej mieli poczucie, że są traktowani tak samo, jak pozostali żołnierze zawodowi.
Odpowiedź MON (aktualizacja z 6 sierpnia)
Uprawnionym wydaje się przyjęcie stanowiska, że zarówno w przypadku funkcjonariusza, jak i żołnierza, okres pełnienia poprzedniego rodzaju służby nie wlicza się do wysokości odprawy. Z kolei utrata przez funkcjonariuszy prawa do odprawy w przypadku powołania do nowego rodzaju służby wynika z nieprecyzyjnych i niedostosowanych do obecnych uregulowań prawnych przepisów pragmatyk służbowych funkcjonariuszy.
Przyczyną takiego stanu rzeczy może być fakt, że przepisy art. 118 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji, art. 102 ustawy z dnia 24 sierpnia 1991 r. o Państwowej Straży Pożarnej jak i art. 122 ustawy z dnia 12 października 1990 r. o Straży Granicznej, odpowiadające za negatywne traktowanie funkcjonariuszy zmieniających rodzaj pełnionej służby, posiadają niezmienioną treść od praktycznie dwóch dekad.
Ponadto nie sposób również zgodzić się z kierunkiem wnioskowania zmierzającym do sformułowania zarzutu nierównego traktowania funkcjonariuszy i żołnierzy zawodowych w zakresie zróżnicowania uprawnień finansowych występujących w przepisach poszczególnych pragmatyk służbowych- skoro dotyczą one odrębnych grup zawodowych, a nie osób charakteryzujących się wspólną istotną cechą relewantną (patrz: wyrok NSA z dnia 21 maja 2020 r. I OSK1629/19).
(cała odpowiedź w załączniku poniżej)
WZF.7060.36.2019
Prawa i wolności w czasie epidemii - wspólne stanowisko RPO i Komisji Ekspertów ds. przestrzegania praw obywatelskich w działalności służb specjalnych
Jakiekolwiek ograniczenia prawa do prywatności muszą być wprowadzone z poszanowaniem konstytucyjnych standardów ochrony podstawowych praw i wolności. Mimo przesłanek, o których mowa w art. 230 Konstytucji, w zakresie zwalczania choroby zakaźnej wywołanej wirusem SARS-CoV-2 - a więc szczególnego zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli i porządku publicznego - nie zdecydowano się dotychczas na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego.
Zauważamy trend przekazywania coraz większych uprawnień władzy wykonawczej dotyczący elektronicznego nadzoru nad osobami poddanymi kwarantannie. Stwierdzamy, że uprawnienia takie powinny być wprowadzane tylko w zakresie koniecznym, być proporcjonalne do celu ich wprowadzenia, tj ochrony zdrowia i nie powinny pozostać w mocy dłużej, niż jest to absolutnie niezbędne.
Zauważamy również, że w dobie pandemii istnieje większe niż zazwyczaj przyzwolenie społeczeństwa do ingerencji w prawa i wolności obywatelskie. Taka ingerencja powinna wiązać się jednak z wprowadzeniem stanu nadzwyczajnego, być proporcjonalna i ograniczona okresem obowiązywania stanu nadzwyczajnego. Tymczasem istnieje realne zagrożenie, że konstytucyjne prawa i wolności zostaną ograniczone w sposób trwalszy, wykraczający poza stan nadzwyczajny w jakim się znaleźliśmy i w sposób większy niż jest to konieczne.
Należy podzielić stanowisko Europejskiego Inspektora Ochrony Danych z 6 kwietnia 2020 r., w którym wskazał, że konieczne jest zapewnienie na poziomie krajowym, by wprowadzane środki ingerujące w prawa i wolności podstawowe były:
ograniczone czasem (nie powinny trwać po ustaniu kryzysu),
ograniczone celem (ratowanie zdrowia i życia ludzkiego),
ograniczone zakresem danych (tak byśmy wiedzieli kto i po jaki zakres danych sięga),
zdefiniowane co do momentu powrotu do normalności (co stanie się z danymi po ustaniu pandemii).
Postępowanie władz w zakresie nadzoru powinno odbywać się na podstawie jasnych, precyzyjnych i dostępnych przepisów, wskazywać na konieczność i proporcjonalność środków w stosunku do uzasadnionych celów, być poddane nadzorowi niezależnego mechanizmu kontroli, a także zapewnić jednostce dostęp do skutecznych środków odwoławczych.
Istnieje konieczność wprowadzenia skutecznych mechanizmów kontroli w zakresie ingerencji i dostępu władzy do bardzo wrażliwych danych osobowych dotyczących lokalizacji, wizerunku, mieszkania, korespondencji. Taką funkcję może spełniać niezależny ekspert, który chroniłby prawa obywatelskie w kontekście przekazywania uprawnień służbom w okresie pandemii. W tym zakresie niepokoi brak widocznych działań ze strony Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Przykładowo, w Republice Południowej Afryki, była sędzia Trybunału Konstytucyjnego Kate O’Regan została powołana przez Ministra Sprawiedliwości na stanowisko eksperta do nadzoru nad kontrolą prowadzoną wobec osób zakażonych Covid-19. Celem jej działań ma być zabezpieczenie prywatności i osobistych informacji osób kontrolowanych. Minister Zdrowia został zobowiązany do cotygodniowego raportowania pani O’Regan na temat danych osób, których lokalizację uzyskano. Zadaniem eksperta jest sporządzanie rekomendacji dla Rady Ministrów, łącznie ze zmianami przepisów dotyczących zabezpieczania prawa do prywatności osób kontrolowanych z uwagi na zakażenie Covid-19.
W związku z tym na czas pandemii powinien zostać powołany niezależny ekspert, pełniący kontrolę nad wykorzystywaniem naszych danych i kontrolą czy uprawnienia nadane służbom nie są nadmierne. Jego zadaniem powinna być również kontrola czy środki te są stosowane w sposób proporcjonalny, a po ustaniu stanu epidemii czy zostaną one usunięte a stan praw i wolności jednostek przywrócony do stanu sprzed epidemii.
Niepokój budzi możliwość pobierania danych telekomunikacyjnych osób poddanych kwarantannie w związku z epidemią. W pierwszej kolejności, osoby te powinny zostać poddane testom na obecność koronawirusa. Dopiero w drugiej kolejności, po stwierdzeniu wyniku pozytywnego, powinny być poddawane nadzorowi.
Nowe technologie mogą stanowić sprawne narzędzie do zwalczania epidemii. Aplikacje telefoniczne powinny być skutecznym wsparciem w walce z koronawirusem. Jednocześnie powinny być skonstruowane w taki sposób aby nie przekazywać władzom danych, które nie są konieczne. Aplikacja taka powinna być otwarta i dobrowolna, a narzędzia służące do nadzoru powinny pozwalać na ich skontrolowanie pod kątem arbitralności i możliwych nadużyć.
Jacek Cichocki - współprzewodniczący Komisji Ekspertów
Zuzanna Rudzińska-Bluszcz - współprzewodnicząca Komisji Ekspertów
Tomasz Borkowski - członek Komisji Ekspertów
Barbara Grabowska-Moroz - członek Komisji Ekspertów
Piotr Gąciarek - członek Komisji Ekspertów
Agnieszka Grzelak - członek Komisji Ekspertów
Wojciech Klicki - członek Komisji Ekspertów
Piotr Kładoczny - członek Komisji Ekspertów
Dariusz Korneluk - członek Komisji Ekspertów
Radosław Kujawa - członek Komisji Ekspertów
Piotr Niemczyk - członek Komisji Ekspertów
Mikołaj Pietrzak - członek Komisji Ekspertów
Adam Rapacki - członek Komisji Ekspertów
Marcin Mrowicki - sekretarz Komisji Ekspertów
Spot z pijanym sędzią. Rzecznik prosi NIK o kontrolę w Fundacji, a ABW - o zainteresowanie
Kilka lat temu Polska Fundacja Narodowa przygotowała spot z pijanym sędzią, w którego rolę wcielił się były działacz proputinowskiej Partii Zmiana - ustalił Onet.pl
Rzecznik prosi prezesa NIK o kontrolę Fundacji pod kątem gospodarności i legalności wydatkowania przez nią środków publicznych
Do Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego występuje zaś o podjęcie działań „w ramach kompetencji”
Zgodnie z ustaleniami ABW Partia Zmiana była finansowana przez rosyjskie służby, aby wywierać wpływ na postawy społeczne w Polsce
Portal Onet.pl napisał o nowych kwestiach związanych z wydatkowaniem środków publicznych przez Polską Fundację Narodową w związku z projektem „Sądy” w ramach programu „Sprawiedliwość”. We współpracy z PR-owską spólką Solvere powstał spot ukazujący sędziego prowadzącego samochód pod wpływem alkoholu. Przygotowanie spotu miało kosztować ok. 100 tys. zł, jednak nie został on nigdy opublikowany. Fundacja zaprzecza tym informacjom, ale nie odpowiada na szczegółowe pytania.
Fundacja jest w całości finansowana z budżetów spółek Skarbu Państwa. Powinna otrzymać do 2026 r. łącznie ponad 633 mln zł, w tym 344,5 mln zł od fundatorów – spółek Skarbu Państwa.
W 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę w związku z kampanią „Sprawiedliwe sądy”. Wynika z niej, że między 2015 r. a I połową 2017 r., dwadzieścia skontrolowanych spółek Skarbu Państwa wydało ponad 1,5 mld zł na działalność sponsoringową oraz usługi doradcze i medialne. Większość z nich nie przestrzegało ustanowionych przez siebie zasad i procedur. NIK dostrzegła m.in. niegospodarność, brak kontroli spółek nad dotowaną przez nich Fundacją, a także sponsorowanie przedsięwzięć mimo ujemnego wyniku finansowego.
We wnioskach końcowych NIK zwróciła się do zarządów spółek-fundatorów PFN o zapewnienie otrzymywania pełnych informacji o zrealizowanych, bieżących i planowanych działaniach Fundacji oraz o sposobie rozdysponowania środków wpłacanych przez Fundatorów. Izba zauważyła, że zapisy statutu PFN nie stanowiły skutecznego mechanizmu pozyskiwania przez fundatorów i opinię publiczną pełnej informacji o działaniach PFN oraz o kierunkach alokacji środków finansowych.
Warszawski sąd rejonowy 15 listopada 2018 r. orzekł, że kampania "Sprawiedliwe sądy" była niezgodna z celami statutowymi Fundacji. Wskazał, że „podejmowane w trakcie tej kampanii działania nie tylko nie promują i nie chronią wizerunku RP, ale wręcz przeciwnie wizerunek ten znacznie osłabiają”. Zdaniem sądu kampania kreowała „wyłącznie negatywny, oparty na jednostkowych przypadkach, obraz władzy sądowniczej”. 26 czerwca 2019 r. Sąd Okręgowy odrzucił apelację Fundacji. Koszty kampanii miały wynieść od 8,5 do 10 mln zł pochodzących ze środków publicznych.
Wątpliwości budzi również zatrudnienie do postaci głównego aktora byłego wiceprzewodniczący partii Zmiana, finansowanej – zgodnie z ustaleniami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – przez rosyjskie służby. Członkowie tej partii mieli uczestniczyć w działalności rosyjskiego wywiadu cywilnego, skierowanej przeciwko Polsce. Miało dochodzić do spotkań operacyjnych z osobami stanowiącymi kontakty służb wywiadu, przyjmowania zadań operacyjnych celem propagowania rosyjskich interesów i manipulowania nastrojami polskiego społeczeństwa. A na tę działalność pobierano środki finansowe oraz wynagrodzenie.
Organizacja miała być również użyta do realizacji zadań operacyjnych, mających na celu wywołanie antyukraińskich reakcji w Polsce i antagonizowanie stosunków polsko-ukraińskich. Tym samym jednym z celów działalności partii Zmiana było manipulowanie nastrojami społecznymi oraz wywieranie wpływu na postawy społeczne w Polsce.
Dlatego RPO zwrócił się do szefa ABW płk. Krzysztofa Wacławka o zbadanie sprawy, w tym o podjęcie możliwych działań w ramach kompetencji Agencji, zwłaszcza w związku z zagrożeniami dla dobra wymiaru sprawiedliwości i praw obywateli.
VII.564.60.2020
CBA do RPO: ujawnienie akt sprawy „willi w Kazimierzu” - w interesie publicznym
Ujawnienie akt sprawy „willi w Kazimierzu” było zgodne z prawem i interesem publicznym – odpowiedział RPO p.o. szef CBA Andrzej Stróżny
Wskazał, że wobec podważania wiarygodności i legalności działań CBA i prokuratury, za niezbędne uznano umożliwienie społeczeństwu zapoznania się z całokształtem materiału
W ocenie RPO przy upublicznieniu materiałów tego śledztwa doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich
W lutym 2020 r. na stronie CBA opublikowano materiały ze śledztwa w sprawie "willi w Kazimierzu Dolnym”.
W specjalnym oświadczeniu z 20 lutego 2020 r. Adam Bodnar wskazał, że godzi to nie tylko w prawa osób, przeciwko którym toczy się postępowanie. Dotyczy wszystkich osób, które w ogóle nie miały związku z prowadzonym postępowaniem, a jedynie rozmawiały, często o sprawach prywatnym, z osobami będącymi w kręgu podejrzeń CBA. W ten sposób mogły zostać ujawnione informacje prywatne, w tym o charakterze wrażliwym.
Ujawnienie nastąpiło na podstawie postanowienia Prokuratora Regionalnego w Katowicach. RPO przypuszcza, że skorzystał on z wprowadzonego w 2016 r. do Prawa o prokuraturze art. 12, który informacje ze śledztwa pozwala udostępniać "innym osobom” oraz mediom. Przepis ten rezygnuje z pozostawienia takiej decyzji w gestii prowadzącego postępowanie. Uprawnienie to przysługuje Prokuratorowi Generalnemu lub innym upoważnionym prokuratorom. A Prokurator Generalny to czynnik polityczny.
Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Prokuraturę Regionalną w Katowicach i CBA, co było przesłanką ujawnienia. Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych poprosił zaś, by zbadał kwestię ochrony danych osobowych tych, których podsłuchane rozmowy ujawniono - z podaniem ich imion i nazwisk
Odpowiedź CBA
Art. 12 § 2 ustawy z 28 stycznia 2016 r. o Prokuraturze przyznaje Prokuratorowi Generalnemu oraz kierownikom jednostek organizacyjnych Prokuratury możliwość przekazania mediom osobiście, lub poprzez upoważnionego prokuratora, informacji z toczącego się postępowania przygotowawczego lub dotyczące działalności Prokuratury, z wyłączeniem informacji niejawnych. Odbywa się to z uwzględnieniem ważnego interesu publicznego. Przepis ten nie wyłącza jednocześnie ani nie ogranicza stosowania innych ustawowych obowiązków. Oznacza to, że przed podjęciem decyzji o przekazaniu informacji mediom dokonuje się szczegółowej analizy, przy czym. dla podjęcia najsłuszniejszego rozstrzygnięcia i wyboru dobra nadrzędnego, brane są pod uwagę różne kategorie tych dóbr i interesów prawnie chronionych.
Szef CBA nie jest podmiotem decydującym, czy ważny interes publiczny przemawia za udostępnieniem informacji. Art. 12 § 2 ustawy o Prokuraturze pozostawia w tej kwestii pełną autonomię Prokuratorowi Generalnemu oraz kierownikom jednostek organizacyjnych. Organ prowadzący postępowanie może się w tej sprawie do Prokuratora Generalnego zwrócić, jednak, co należy zauważyć, ma to bardziej charakter sugestii, skoro przepisy nie przewidują takiego trybu. W niniejszej sprawie tak właśnie miało miejsce, gdyż pismo w tej sprawie zostało do Prokuratora Generalnego skierowane 7 lutego br.
Realizując swoje ustawowe uprawnienie, Prokurator Regionalny w Katowicach zarządzeniem z 10 lutego br. uznał, że można udostępnić mediom określone materiały z akt postępowania przygotowawczego o sygn. RP 1 Ds. 42.2016, ponieważ nie sprzeciwia się temu potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, a nadto przemawia za tym ważny interes publiczny.
Stosownie do ww. okoliczności, wskazane materiały ze śledztwa zostały 11 lutego br. opublikowane na stronie www.cba.gov.pl. Dokumenty, które w przedmiotowej sprawie posiadały klauzule tajności, były sukcesywnie na wniosek prokuratora nadzorującego postępowanie przygotowawcze znoszone w zależności od etapu prowadzonego postępowania.
W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że informacje nt. "willi w Kazimierzu Dolnym" pojawiły się w przestrzeni publicznej nie po raz pierwszy i można było je uznać za powszechnie znane. To istotne, gdyż sama sprawa jest przedmiotem zainteresowania opinii publicznej od dawna, a głosy, że materiał ze śledztwa powinien zostać upubliczniony, pojawiły się już w 2014 r.
Warto tutaj przytoczyć wyrok Sądu Najwyższego (II K 663/32 z 20 września 1932 r.), w którym wskazano, że rozpowszechnianie wiadomości pochodzących z postępowania nie jest karalne na gruncie art. 241 kk w zakresie, jakim te wiadomości są już powszechnie znane, nawet jeżeli nigdy nie wydano zezwolenia na ich rozpowszechnianie, jako że w takim wypadku nie sposób przyjąć, że dochodzi do zagrożenia prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
- W sytuacji, gdy poprzez wyjęte z kontekstu i całości obrazu przytaczanie niektórych okoliczności i formułowanie niczym niepopartych twierdzeń podważana była wiarygodność i legalność podejmowanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuraturę działań, uznano za niezbędne umożliwienie społeczeństwu zapoznania się z całokształtem materiału – podkreślił szef CBA.
Pragnę jednocześnie przypomnieć, że w przedmiotowej sprawie odbyło się wiele dyskusji medialnych, w których opinia publiczna wręcz domagała się upublicznienia materiałów, a w szczególności zarejestrowanych rozmów w sprawie, co pozwoliłoby na obiektywną oraz rzetelną ocenę materiałów zebranych w toku postępowania przygotowawczego przez społeczeństwo.
Mając na względzie, że sposób ujawnienia materiału śledztwa winien być dostosowany do okoliczności, nie sposób nie twierdzić, że w niniejszej sprawie odpowiadał on interesowi publicznemu. Stosownie bowiem do ww. zarządzenia upublicznione materiały zostały poddane niezbędnej i adekwatnie do całości dokumentacji oraz okoliczności sprawy anonimizacji. Dla uzyskania przez opinię publiczną pełnego obrazu konieczne było zapoznanie jej z treścią także z pozoru nieistotnych rozmów. Trzeba podkreślić, że opublikowanie materiałów w sposób wyrywkowy byłoby sprzeczne z interesem publicznym, bowiem mogłoby prowadzić do przekonania, że udostępniony materiał został celowo zmanipulowany. Po zważeniu dobra publicznego i uzasadnionego interesu prywatnego, przy jednoczesnym uwzględnieniu pozostałych dóbr prawnie chronionych. dokonano publikacji treści w zaprezentowanym publicznie kształcie.
Mając powyższe na uwadze, należy uznać, że decyzja Prokuratury o udostępnieniu materiałów w takim właśnie zakresie była decyzją słuszną i zgodną z obowiązującym porządkiem prawnym – brzmi konkluzja p.o. szefa CBA.
Wcześniej prezes UODO Jan Nowak odpowiedział RPO, że nie jest uprawniony do zajęcia się sprawą. - Organ właściwy w sprawie ochrony danych osobowych nie jest uprawniony do ingerowania w określone ustawowo kompetencje innych organów i wkraczania w prowadzone w zakresie ich właściwości postępowania poprzez dokonywanie merytorycznej oceny poszczególnych czynności wykonywanych w ramach tych postępowań - napisał.
II.519.172.2020
Polskie zasady inwigilacji w Trybunale w Strasburgu. RPO chce złożyć opinię w tej sprawie
Europejski Trybunał Praw Człowieka bada zasady inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne w Polsce
To wynik skarg adwokata oraz aktywistów z Fundacji Panoptykon i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
Chodzi o brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez realnych ograniczeń
Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprosił ETPC o zgodę na złożenie opinii tzw. przyjaciela sądu (amicus curiae) w sprawie tych skarg - Dominika Bychawska-Siniarska przeciwko Polsce oraz Mikołaj Pietrzak przeciwko Polsce.
Pod koniec 2019 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka zwrócił się do polskiego rządu o wyjaśnienia w sprawie inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne na podstawie ustawy o Policji oraz ustawy antyterrorystycznej. Ma to związek ze złożonymi do ETPC na przełomie 2017 i 2018 r. skargami adwokata i aktywistów. Wskazują one, że działania służb naruszyły prywatność (art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka) oraz prawo do skutecznego środka odwoławczego (art. 13 Konwencji).
Skarga adwokata wskazuje, że niekontrolowana inwigilacja narusza nie tylko jego prywatność, ale przede wszystkim prawa i wolności jego klientów. Fundamentem relacji adwokata z klientem jest bowiem zaufanie, które może powstać wyłącznie w warunkach poufności.
Aktywiści podkreślają, że jako aktywni obywatele są szczególnie narażeni na działania służb. Działacze KFPC i Panoptykonu od lat krytykują brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez jakichkolwiek realnych ograniczeń. Prawo nie przewiduje zaś dla danej osoby dostępu do informacji o tym, że była inwigilowana - nawet jak inwigilacja już się zakończyła, a osobie tej nie postawiono zarzutów. Kontrola sądu nad inwigilacją jest zaś iluzoryczna. W efekcie obywatele nie mają zatem jak chronić swoich praw.
Od wielu lat Rzecznik alarmuje w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach. Sytuacja pogorszyła się od 2016 r, gdy zwiększono uprawnienia służb. Mogą m.in. pozyskiwać dane o obywatelach przy pomocy stałych łączy internetowych, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc zbierać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania najpoważniejszych przestępstw i jedynie wtedy, gdy inne metody są nieskuteczne, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne.
W tym kontekście ważne będzie orzeczenie ETPC w sprawie dwóch skarg z Polski. Dlatego RPO chce przedstawić ETPC swą opinię "przyjaciela sądu”, w której szczegółowo odniesie się do sprawy. W przypadku publicznej rozprawy przez ETPC Rzecznik zgłosił chęć udziału w niej.
RPO nie przestanie także domagać się utworzenia niezależnego organu kontrolującego służby specjalne. Rzecznik będzie się też nadal oczekiwał wykonania wniosków wynikających z opinii Komisji Weneckiej. Ponadto będą prowadzone działania edukacyjne pokazujące zagrożenia wynikające z tej ustawy dla obywateli i zasad państwa prawa.
Działając wraz z grupą ekspertów, RPO przygotował raport „Osiodłać Pegaza”, w którym wskazano dwa postulaty:
Sprawa „willi w Kazimierzu”. RPO pisze do prokuratury, CBA i UODO
Przy upublicznieniu materiałów śledztwa dotyczącego "willi w Kazimierzu Dolnym” doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich
Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Prokuraturę Regionalną w Katowicach i CBA, co było przesłanką opublikowania tych materiałów
Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych prosi zaś, by zbadał kwestię ochrony danych osobowych tych, których podsłuchane rozmowy ujawniono - z podaniem ich imion i nazwisk
W specjalnym oświadczeniu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 20 lutego 2020 r. odniósł się do opublikowanych na stronie Centralnego Biura Antykorupcyjnego materiałów ze śledztwa w sprawie "willi w Kazimierzu Dolnym”.
Nastąpiło to na podstawie postanowienia Prokuratora Regionalnego w Katowicach. RPO przypuszcza, że skorzystał on z wprowadzonego w 2016 r. do Prawa o prokuraturze art. 12, który informacje ze śledztwa pozwala udostępniać "innym osobom” oraz mediom.
Przepis ten rezygnuje z pozostawienia takiej decyzji w gestii prowadzącego postępowanie. Uprawnienie to przysługuje Prokuratorowi Generalnemu oraz Prokuratorowi Krajowemu lub innym upoważnionych przez nich prokuratorom. A Prokurator Generalny to czynnik polityczny, dla którego nie zawsze priorytetem musi być dobro toczącego się postępowania.
Upublicznienie m.in. zapisu podsłuchanych w toku śledztwa rozmów telefonicznych godzi nie tylko w prawa osób, przeciwko którym toczy się postępowanie. Dotyczy to bowiem wszystkich osób, które w ogóle nie miały związku z prowadzonym postępowaniem, a jedynie rozmawiały, często o sprawach prywatnym, z osobami będącymi w kręgu podejrzeń CBA. W ten sposób mogły zostać ujawnione informacje prywatne, w tym o charakterze wrażliwym.
Narusza to dobra osobiste tych osób poprzez ujawnienie szerokiej publiczności informacji osobistych i wrażliwych. Informacje takie przez organy państwa są traktowane jako informacje niejawne.
RPO uznał, że sam sposób upublicznienia informacji przez CBA naruszał prawa i wolności obywatelskie.
Publiczne udostępnianie informacji z toczącego się postępowania wchodzi w kolizję z art. 47 Konstytucji (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia) i z art. 51 ust. 2 Konstytucji (zakaz pozyskiwania przez władze oraz gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym). Prowadzi też do naruszenia art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.
Zgodnie zaś z art. 77 ust. 1 Konstytucji, każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Upublicznienie materiałów ze śledztwa należy postrzegać w kontekście podstaw do takiej odpowiedzialności.
W związku z całą sprawą Adam Bodnar - tak jak zapowiadał w oświadczeniu - wystąpił do:
Prokuratora Regionalnego w Katowicach – m.in. o wyjaśnienie przesłanek i okoliczności prowadzących do opublikowania materiałów CBA, a także o szczegółowe informacje o aktualnym stanie postępowania.
Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego – o wyjaśnienie przesłanek i okoliczności opublikowania materiałów oraz poinformowanie, czy pozyskane uprzednio informacje były niejawne - a jeśli tak, to czy i kiedy zdjęto z nich klauzulę niejawności.
Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – o zbadanie sprawy w kontekście ochrony danych osobowych osób, których rozmowy zostały ujawnione, wraz z podaniem ich imion i nazwisk. - Niewątpliwie bowiem, w przypadku stwierdzenia naruszeń w tym względzie, stosowna i niezwłoczna reakcja na nie leży w ustawowych kompetencjach Pana Prezesa – napisał Adam Bodnar do Jana Nowaka.
Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich nt. opublikowanych przez CBA materiałów śledztwa ws. "willi w Kazimierzu"
1. Odnosząc się do opublikowanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne materiałów ze śledztwa dotyczącego „willi w Kazimierzu Dolnym”, Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zaniepokojenie sposobem upubliczniania tych informacji. Zgodnie z komunikatem zamieszczonym na stronie internetowej CBA, nastąpiło to na podstawie postanowienia Prokuratora Regionalnego w Katowicach. Jak należy domniemywać, podstawą prawną tego działania jest art. 12 ustawy – Prawo o prokuraturze.
2. We wniosku do Trybunału Konstytucyjnego z 18 kwietnia 2016 r. (sygn. akt K 19/16) Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał na niezgodność art. 12 § 1 i 2 ustawy - Prawo o prokuraturze z art. 47 (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz o decydowaniu o swoim życiu osobistym) i 51 ust. 2 (władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym) w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.).
Przepisy art. 12 § 1 i 2 ustawy - Prawo o prokuraturze pozwalają na udostępnianie informacji dotyczącej konkretnej sprawy odpowiednio „innej osobie” niebędącej organem władzy publicznej i mediom. W konsekwencji umożliwiają upublicznienie informacji na temat uczestników danego postępowania, w tym podejrzanego, pokrzywdzonego, pełnomocników, a także innych osób biorących udział w postępowaniu. Możliwe jest również udostępnianie informacji o dowodach zgromadzonych w sprawie, w tym na tyle wrażliwych, jak np. dane pochodzące z billingów.
Podkreślenia wymaga, że takie ujawienie informacji ze śledztwa, o którym wprost mówią art. 12 § 1 i 2 ustawy – prawo o prokuraturze, stanowi wyjątek od zasady tajemnicy śledztwa, która w innych przypadkach obowiązuje. Publiczne ujawnienie informacji ze śledztwa przez inną osobę, bez zgody prokuratora prowadzącego sprawę, stanowi przestępstwo określone w art. 241 § 1 k.k.
3. Konstrukcja przewidziana w art. 12 ustawy - Prawo o prokuraturze rezygnuje z pozostawienia decyzji o przekazaniu informacji w konkretnej sprawie w gestii prowadzącego postępowanie. Uprawnienie to przysługuje Prokuratorowi Generalnemu oraz Prokuratorowi Krajowemu lub innym upoważnionych przez nich prokuratorom (§ 1 – udostępnienie informacji „innym osobom”) albo Prokuratorowi Generalnemu i kierownikom jednostek organizacyjnych prokuratury (§ 2 – udostępnienie informacji mediom). W obu przypadkach możliwość tę ma zatem Prokurator Generalny - czynnik polityczny, dla którego nie zawsze priorytetem musi być dobro toczącego się postępowania przygotowawczego.
4. Publiczne udostępnianie informacji o konkretnej sprawie, a także informacji z toczącego się postępowania przygotowawczego wchodzi w kolizję z art. 47 Konstytucji RP statuującym prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia, a także z art. 51 ust. 2 Konstytucji RP zakazującym władzy publicznej pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelach, niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.
5. Wskazana sytuacja prowadzi również do naruszenia art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Jak wynika z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wyciek do prasy niepublicznych informacji z akt sprawy karnej może zostać uznany za ingerencję w prawo uczestnika postępowania do poszanowania jego życia prywatnego (wyrok ETPC z 3 lutego 2015 r., w sprawie Apostu v. Rumunia, nr 22765/12). Upublicznienie informacji w mediach na etapie postępowania przygotowawczego skutkuje w ocenie Trybunału tym, że skarżący nie ma żadnej możliwości podjęcia bezpośredniego działania w celu ochrony swego dobrego imienia, gdyż przedmiot sprawy nie jest jeszcze badany przez sąd. Brak kontroli sądu uniemożliwia skarżącemu na tym etapie kwestionowanie autentyczności lub dokładności rozmów telefonicznych, których zapisy są umieszczone w aktach. Nie ma on także wpływu na interpretację tych materiałów.
6. Dopuszczenie ujawniania informacji o konkretnej sprawie z wyłączeniem możliwości zweryfikowania przez sąd materiału zgromadzonego w postępowaniu przygotowawczym może znacząco wpłynąć na dobra osobiste uczestników postępowania, w tym zwłaszcza te zakotwiczone w art. 47 i art. 51 ust. 2 Konstytucji RP, a także art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. statuującym w ust. 1 prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.
7. Swoboda decyzyjna prokuratora w posługiwaniu się przesłanką „szczególnie uzasadnionego przypadku” nie została poddana przez ustawodawcę żadnej formie kontroli zewnętrznej. Art. 12 § 1 Prawa o prokuraturze nie zapewnia więc ochrony prawnej życia prywatnego (art. 47 Konstytucji RP) na etapie podejmowania przez Prokuratora Generalnego (Prokuratora Krajowego lub innego upoważnionego prokuratora) decyzji o udostępnieniu innym osobom informacji o konkretnej sprawie. Należy zauważyć, że ustawodawca nie tylko nie wprowadza żadnej ochrony przed ewentualnymi nadużyciami, która mogłaby polegać na kontroli sądowej udostępniania informacji osobie spoza organów władzy publicznej, ale także w istotny sposób ogranicza odpowiedzialność osób podejmujących takie decyzje (art. 137 § 2 ustawy – Prawo o prokuraturze przewiduje uznaniową przesłankę niepodlegania odpowiedzialności za działania „wyłącznie w interesie społecznym”).
8. Podkreślić należy, że upublicznienie informacji w postaci zapisu rozmów telefonicznych godzi nie tylko w prawa osób, przeciwko którym toczy się dane postępowanie, lecz także wszystkich osób z którymi one rozmawiały. Mogą zatem zostać ujawnione informacje prywatne, w tym o charakterze wrażliwym, osób, które z postępowaniem w danej sprawie nie mają nic wspólnego. Ponadto istnieje ryzyko naruszenia tajemnicy prawem chronionej, np. tajemnicy adwokackiej albo lekarskiej.
9. Przekazanie informacji może nastąpić bez konieczności uzyskania zgody prowadzącego postępowanie przygotowawcze. Trudno jest odnaleźć ratio legis tego rozwiązania, tak aby mieściła się ona w ramach wyznaczonych przez Konstytucję RP, zwłaszcza gdy przywoła się art. 156 § 5 k.p.k., który umożliwia osobie prowadzącej postępowanie, najlepiej przecież zorientowanej w dobru postępowania, na udostępnienie akt. Wątpliwe jest zatem twierdzenie, że art. 31 ust. 3 Konstytucji RP może stanowić podstawę do utrzymania domniemania konstytucyjności art. 12 § 2 Prawa o prokuraturze, w sytuacji, gdy przepis ten nie jest ani konieczny ani przydatny, bowiem cel w postaci zaspokojenia interesu publicznego może być bez uszczerbku realizowany na zasadach wskazanych w art. 156 § 5 k.p.k.
Nieodzowne zatem jest wystąpienie do Prokuratora Regionalnego w Katowicach o udzielenie wyjaśnień – jaki był ważny interes, który uzasadniał ujawnienie tych informacji.
10. Przekazywanie mediom informacji na zasadzie art. 12 § 2 ustawy - Prawo o prokuraturze nie tylko wywołuje podobne ryzyko co art. 12 § 1 dla podstawowych dóbr człowieka, ale nawet multiplikuje zagrożenie, gdyż media, z uwagi na swoją naturę, upowszechniają informacje, niekoniecznie kierując się dobrem uczestników postępowania. Należy także zauważyć, że ustawodawca nie precyzuje pojęcia „media”, co powoduje, że może być one interpretowane szeroko, w sposób dogodny dla osoby przeprowadzającej wykładnię przepisu. Przepisy te nie są więc precyzyjne i nie minimalizują ryzyka dla jednostki.
11. Komisja Wenecka w swojej opinii z 11 grudnia 2017 r. dotyczącej ustawy Prawo o prokuraturze wskazała, że w zakresie przekazywania informacji mediom i „innym osobom”, art. 12 powinien jasno gwarantować prawo do domniemania niewinności oraz prawo do prywatności; nadto powinien gwarantować poddanie przekazania tego rodzaju informacji ocenie sądu. Uregulowanie powinno jasno określić osoby, którym informacje takie mogą być przekazywane oraz pod jakimi warunkami. Należy podkreślić, że rekomendacje wynikające z tej opinii nie zostały wdrożone do polskiego prawa.
12. Wniosek skierowany do Trybunału Konstytucyjnego w tym zakresie musiał zostać przez Rzecznika Praw Obywatelskich cofnięty z uwagi na udział w składzie orzekającym osób nieposiadających statusu sędziego TK oraz błędy proceduralne.
13. W związku z powyższym istnieje konieczność wystąpienia do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o udzielenie informacji, czy pozyskane informacje były niejawne, a jeśli tak to czy została zdjęta klauzula niejawności.
14. Ponadto zasadne jest skierowanie wystąpienia do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z wnioskiem o zbadanie sprawy w kontekście ochrony danych osobowych osób, których rozmowy zostały ujawnione, wraz z podaniem ich imion i nazwisk.
15. Pomimo faktu, że niektóre okoliczności ujawnienia materiałów ze śledztwa muszą jeszcze zostać wyjaśnione, sam sposób upublicznienia informacji przez CBA prowadzi do jednoznacznego wniosku, że w niniejszej sprawie doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich.
16. Po pierwsze, podkreślić należy, że do ujawnienia doszło, gdy postępowanie toczyło się jeszcze w sprawie (faza in rem), nie zaś przeciwko konkretnym osobom (faza in personam). Nikomu w tym postępowaniu nie postawiono jeszcze zarzutów. Tymczasem sposób ujawnienia informacji, przede wszystkim określenie grupy osób, których rozmowy telefoniczne zostały upublicznione, prowadzić może do wywołania wrażenia, że właśnie te osoby są uwikłane w działalność przestępczą. Konsekwencją jest naruszenie jednej z podstawowych zasad prawa karnego, jaką jest zasada domniemania niewinności, która został uregulowana za poziomie ustawowym (art. 5 ust. 1 k.p.k.), konstytucyjnym (art. 42 ust. 2 konstytucji RP) oraz wiążącego Polskę prawa unijnego (dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym, w szczególności jej art. 3 i 4 ).
17. Po drugie, upublicznienie zapisów rozmów telefonicznych godzi w prawa wszystkich osób, które w ogóle nie mają związku z prowadzonym postępowaniem, zaś ich jedyny udział polega na odbyciu konwersacji, często o charakterze prywatnym, z osobami będącymi w kręgu podejrzeń CBA. Upublicznienie takie narusza dobra osobiste tych osób poprzez ujawnienie szerokiej publiczności informacji osobistych i wrażliwych, np. dotyczących stanu zdrowia.
Zaznaczenia wymaga, że tego typu informacje wrażliwe, właśnie ze względu na konieczność zapewnienia, że nie zapoznają się z nimi osoby postronne, w obrocie pomiędzy instytucjami państwowymi są najczęściej traktowane jako informacje niejawne.
18. Podkreślić jednocześnie należy, że zgodnie z art. 77 ust. 1 Konstytucji RP, każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Działania CBA w niniejszej sprawie polegające na upublicznieniu materiałów ze śledztwa należy więc niewątpliwie postrzegać w kontekście podstaw do odpowiedzialności odszkodowawczej.
Mikołaj Pietrzak;
Adam Rapacki.
Odpowiedź rządu na wystąpienie RPO milczy nt. Pegasusa
Koordynator Służb Specjalnych nie udzielił RPO merytorycznej odpowiedzi na wątpliwości dotyczące domniemanego zakupu systemu inwigilującego Pegasus przez Centralne Biuro Antykorupcyjne
Rzecznik postulował także, by zapewnić niezależny, efektywny system kontroli nad służbami specjalnymi
Minister Maciej Wąsik odpisał, że w Polsce istnieje wieloskładnikowy system nadzoru i kontroli nad działalnością służb
Zapewnił też, że kontrolę operacyjną prowadzą one zgodnie z przepisami prawa
9 września 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Prezesa Rady Ministrów i Przewodniczącego Sejmowej Komisji ds. służb specjalnych. Tematem była opisana przez TVN sprawa domniemanego posiadania przez CBA od dwóch lat systemu Pegasus. Umożliwia on pozyskanie wszelkich informacji z każdego smartfona - po przełamaniu zabezpieczeń i zainstalowaniu niewykrywalnego w praktyce oprogramowania, które pozwala przejąć kontrolę nad urządzeniem.
Sprawa budzi najwyższe obawy Rzecznika i rodzi potrzebę natychmiastowego wyjaśnienia. W ocenie Adama Bodnara, jeżeli ustalenia dziennikarzy potwierdziłyby się, to istnieje niemal pewność, że zasada legalizmu (art. 7 w związku z art. 2 Konstytucji RP) została naruszona.
- Żaden bowiem przepis prawa nie pozwala żadnemu organowi państwowemu na przełamywanie zabezpieczeń i przechwytywanie, a także wykorzystywanie, w ten sposób treści przekazów komunikacyjnych oraz uzyskiwanie dostępu do wszelkich informacji i danych z urządzenia mobilnego – wskazał. Nie zezwalają na to również przepisy regulujące zasady kontroli operacyjnej.
Rzecznik nigdy nie kwestionował potrzeby stosowania kontroli operacyjnej. W przypadku działania systemu Pegasus problemem jest jednak nie tylko nieproporcjonalne wykorzystanie zasadniczo dopuszczalnych środków, lecz w ogóle działanie służb bez żadnej podstawy prawnej, co wyklucza badanie proporcjonalności.
Zasada legalizmu wymaga, by wykreowany został mechanizm, który z jednej strony umożliwiłby służbom efektywną walkę z zagrożeniami, ale i zapewniał niezależny nadzór nad działalnością służb. Na taką potrzebę RPO wielokrotnie wskazywał w wystąpieniach do różnych organów państwa. W ocenie Rzecznika obecnie taki system nie funkcjonuje. Tymczasem zarówno z orzecznictwa sądów międzynarodowych (w szczególności ETPCz, ale również TSUE) jasno wynika, jak taki system powinien wyglądać i jakie kryteria powinien spełniać.
Dlatego RPO zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o pilne wyjaśnienie sprawy systemu Pegasus, o przedstawienie wszelkich analiz i wyników kontroli oraz o stanowisko w sprawach problemów systemowych. Do przewodniczącego speckomisji wystąpił o stanowisko Komisji w tej sprawie.
Odpowiedź Macieja Wąsika
- Minister Koordynator informuje, że służby specjalne prowadzą swoje działania w oparciu o przepisy polskiego prawa. Kontrola operacyjna jest prowadzona w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach, po uzyskaniu zgody Prokuratura Generalnego i wydaniu postanowienia przez sąd. Z uwagi na ograniczenia prawne Minister Koordynator nie odnosi się do szczegółowych pytań dotyczących technik, metod i form pracy operacyjnej, ani nie komentuje doniesień medialnych we wskazanym zakresie - odpisał 27 września 2019 r. RPO minister Maciej Wąsik, sekretarz stanu i sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych.
Zaznaczył, że RPO formułuje opinie, iż „istnieje niemal pewność” naruszenia zasady legalizmu przez służby specjalne, opierając się wyłącznie na założeniu, iż ustalenia dziennikarzy TVN mają poparcie w faktach.
Oceniając, że pismo Rzecznika zawiera zarzuty, oceny i opinie nie mające należytego umocowania w przepisach prawa oraz faktach, Maciej Wąsik przypomniał szczegółowe regulacje prawa odnoszące się do możliwości stosowania kontroli operacyjnej.
- Formułowanie zarzutów o działania bezprawne w zakresie stosowania kontroli operacyjnej należy poprzedzić analizą konkretnego przypadku. zaś w szczególności weryfikacją czy opisana prawem procedura została zachowana. Tymczasem Rzecznik Praw Obywatelskich formułuje zarzuty bez informowania o przeprowadzonej analizie, wydając swoją opinię bez uzasadnienia i argumentów - napisał Maciej Wąsik.
W jego ocenie RPO w żaden sposób nie wykazał również, aby przytoczony w jego piśmie standard dopuszczalności ingerencji organów państwowych w informacje przekazywane przez obywateli i treść komunikacji, wypracowany w orzecznictwie ETPCz i TSUE został naruszony przez polskie przepisy regulujące przesłanki i sposób prowadzenia kontroli operacyjnej.
Zdaniem ministra bezpodstawne (bez przytoczenia jakichkolwiek faktów) formułowanie przez RPO ogólnikowego zarzutu jakoby „organy państwowe korzystają z systemów, które pozwalają na pozyskanie informacji mogących stanowić dowód w postępowaniu, czyniąc to wbrew obowiązującym przepisom” podważa wiarygodność RPO jako organu państwa, który stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela.
Odnosząc się do argumentu RPO o braku niezależnego, efektywnego systemu kontroli nad służbami, Maciej Wąsik uznał go za całkowicie niezrozumiały, bez dokonania choćby próby analizy stanu prawnego.
- Należy przede wszystkim zauważyć, że już aktualny system nadzoru nad działalnością służb specjalnych spełnia cytowany postulat łączenia w sobie kontroli wykonawczej, nadzoru parlamentarnego, uwzględnienia roli organów eksperckich i kontroli sądowej - uznał.
Przypomniał, że:
służby specjalne są poddane bieżącemu nadzorowi konstytucyjnych organów administracji rządowej tj. Prezesa Rady Ministrów oraz właściwych ministrów, a Minister Koordynator Służb Specjalnych z upoważnienia Prezesa Rady Ministrów wykonuje zadania w zakresie nadzoru, kontroli i koordynacji służb specjalnych;
dodatkową ścieżką kontroli działalności służb specjalnych jest działalność Kolegium do Spraw Służb Specjalnych, utworzonego przy Radzie Ministrów;
parlament sprawuje kontrolę nad działalnością służb specjalnych za pomocą stałej sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych;
bardzo istotną rolę w procesie kontroli nad działalnością służb sprawują organy wymiaru sprawiedliwości oraz prokuratura.
Według Macieja Wąsika przedstawiony przez niego szczegółowy opis stanu prawnego jasno wykazuje istnienie i funkcjonowanie wieloskładnikowego systemu nadzoru i kontroli nad działalnością służb, ukształtowanego zgodnie z przytoczonymi między narodowymi standardami.
- W związku z tym zarzut RPO o braku istnienia efektywnego systemu kontroli nad działalnością służb należy uznać za bezzasadny. Stanowczo podkreślam, że kontrola operacyjna w służbach specjalnych, które nadzoruje Minister Koordynator, prowadzona jest zgodnie z przepisami prawa, ma charakter subsydiarny i jest zarządzana za zgodą Prokuratora Generalnego i po wydaniu odpowiedniego postanowienia przez sąd.
- Mając na uwadze rolę i znaczenie Rzecznika Praw Obywatelskich, Minister Koordynator przekazuje powyższe informacje, mając nadzieję, że pomogą one Panu Rzecznikowi w sposób lepszy zrozumieć system prawny, który reguluje działalność służb specjalnych, w szczególności zaś sposób prowadzenia kontroli operacyjnej w Polsce. Liczę na to, że niniejsza korespondencja pomoże również w rzetelnej ocenie pojawiających się w mediach doniesień, często mających charakter spekulacji i insynuacji – brzmi konkluzja odpowiedzi Macieja Wąsika.
VII.519.2.2019
Fundacja Panoptykon spytała Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ile razy podsłuchiwała cudzoziemców (bez zgody sądu) i pobierała ich dane chronione
Takie uprawnienia dała ABW ustawa „antyterrorystyczna” z 2016 r.
ABW odmówiła fundacji takiej statystki, co podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny, powołując się na bezpieczeństwo publiczne
W wyniku skargi kasacyjnej, do której przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, NSA nakazał ABW ponowne zbadanie sprawy
W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych, ile razy skorzystała z możliwości działań operacyjno-rozpoznawczych wobec cudzoziemców – w związku ze szczytem NATO i Światowymi Dniami Młodzieży w Polsce latem 2016 r.
Ustawa z 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych nadała ABW większe uprawnienia wobec cudzoziemców niż wobec obywateli polskich. ABW nie musi bowiem prosić sądu o zgodę na podsłuchiwanie czy podglądanie cudzoziemca w domu lub dostęp do jego korespondencji elektronicznej czy pocztowej. Na takie działania wobec obywatela polskiego ABW musi zgodzić się sąd.
Szef ABW odmówił udostępnienia tych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone”. W sierpniu 2017 r. WSA w Warszaawie (sygn. akt II SA/Wa 80/17) oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW. Sąd zgodził się z ABW, że upublicznienie informacji może zagrażać bezpieczeństwu państwa.
Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb.
W lipcu 2018 r. do postępowania NSA w tej sprawie przyłączył się RPO Adam Bodnar. Ocenił, że odmowa Szefa ABW w sposób bezzasadny ograniczyła prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Sąd nie wyważył zaś w sposób prawidłowy proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych.
Rzecznik przypomniał, że wątpliwości natury konstytucyjnej wobec ustawy „antyterrorystycznej” wyraził we wniosku skierowanym w 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego (K 35/16). W 2018 r. wycofał go z TK powodu manipulacji składem orzekającym oraz zasiadania w nim osób nieuprawnionych do orzekania.
W piśmie procesowym do NSA Adam Bodnar przypomniał, że Konstytucja RP w art. 47 i art. 51 zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia (aktywności) jednostki i zapewnia ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Tymczasem przepisy ustawy „antyterrorystycznej” są zbyt daleko idącą i nieuzasadnioną ingerencję w prawa i wolności jednostki - także w zakresie, w jakim różnicuje sytuację prawną osób, które nie są obywatelami RP, oraz obywateli RP oraz w zakresie, w jakim nie przewidują kontroli stosowania czynności ABW. Jest to także niezgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka oraz z Kartą Praw Podstawowych.
W orzecznictwie TK oraz ETPCz choćby następcza kontrola nad czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi jest uważana za fundamentalny warunek demokratycznego państwa prawnego. Skoro ustawodawca pozbawił pewne grupy fundamentalnego prawa do prywatności, to jego konstytucyjnym obowiązkiem w demokratycznym państwie prawa jest zapewnienie realizacji minimalnego standardu ochrony w postaci ustanowienia chociażby następczej kontroli sądowej.
Ponadto samo zróżnicowanie pozycji prawnej osób niemających polskiego obywatelstwa oraz obywateli RP w zakresie pozyskiwania informacji o nich i ochrony ich danych osobowych rodzi wątpliwość nie tylko co do zgodności z art. 47 i 51 w zw. z art. 37 i 31 ust. 3 Konstytucji RP, ale także z umowami międzynarodowymi, których Polska jest stroną, w tym z zasadą niedyskryminacji ze względu na przynależność państwową, wyrażoną w art. 14 EKPCz czy z art. 20 KPP UE.
Rzecznik uznał, że w tej sprawie WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji pomiędzy prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych. Błędnie uznał bowiem, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.
Sąd nie dokonał wyczerpujących ustaleń, które potwierdziłyby zasadność odmowy udostępnienia informacji publicznej ze względu na ochronę informacji niejawnych. Dla realnej oceny decyzji ABW sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem sąd oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji.
Według RPO sąd potraktował wszystkie żądane informacje zbiorczo, bez dogłębnej analizy, czy ujawnienie konkretnych informacji rzeczywiście spowoduje lub mogłoby spowodować szkodę dla Rzeczpospolitej Polskiej.
Ponadto istotne znaczenie ma okoliczność, że żądane informacje mają charakter statystyczny. A NSA przyjmował już wcześniej, że dane statystyczne na temat czynności służb specjalnych są informacją publiczną. Żądane informacje nie dotyczyły ani konkretnych czynności operacyjnych, ani postępowań, które mogłyby świadczyć o kierunkach zainteresowań ABW. Ograniczenia dostępu do informacji statystycznych nie można zatem uznać za konieczne.
27 września 2019 r. NSA (sygn. akt I OSK 2687/17) uchylił wyrok WSA. Uznał, że niedoprecyzowane „bezpieczeństwo państwa” nie jest wystarczającym argumentem, aby odmówić żądanej informacji publicznej.
Sprawa wraca do Szefa ABW. Wyrok nie przesądza ostetecznego rezultatu sprawy. Szef ABW musi szczegółowo uzasadnić, jakie niebezpieczeństwo mogłoby spowodować udzielenie odpowiedzi.
VII.6060.48.2017
Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z grupą ekspertów proponuje powołanie specjalnego niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpatrywać skargi indywidualne na działanie służb
Drugim filarem reformy służb policyjnych i specjalnych powinno być przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.
23 września raport ekspertów z głównymi założeniami reformy został przedstawiony w Biurze RPO ekspertom i przedstawicielom służb specjalnych i policyjnych oraz organizacji prokuratorów, sędziów i społeczeństwa obywatelskiego.
Dokument adresowany jest do wszystkich sił politycznych w Polsce. Autorzy mają nadzieję, że stanie się on przedmiotem refleksji ze strony wszystkich kluczowych partii politycznych, ale także środowisk akademickich, dziennikarskich, pozarządowych i opiniotwórczych.
Autorzy raportu zauważają, że w odróżnieniu od innych państw demokratycznych w Polsce nigdy de facto nie dokończono procesu budowania nowoczesnych służb specjalnych. Brakującym elementem jest niezależny organ, który sprawowałby nadzór nad nimi. Skutek jest taki, że np. wciąż niewyjaśniona jest kwestia czy Centralne Biuro Antykorupcyjne zakupiło platformę do podsłuchów Pegasus.
Od kilku lat sytuacja obywatela jako potencjalnej ofiary nadużyć ze strony służb specjalnych - znacząco się pogorszyła.
wprowadzony mechanizm sprawdzania korzystania przez służby z tzw. metadanych daje raczej ułudę kontroli niż zapewnia poczucie bezpieczeństwa dla obywateli (sprawozdania statystyczne weryfikowane przez sądy);
W przypadku wszystkich trzech ustaw, Rzecznik Praw Obywatelskich składał wnioski do Trybunału Konstytucyjnego. Zostały one jednak przez RPO wycofane, ze względu na zasiadanie w składzie sędziowskim osób nieuprawnionych do orzekania oraz manipulowanie składem sędziowskim przez TK.
Dokument opiera się na założeniu, że nadzór nad służbami to element sprawnie funkcjonującego państwa. Nie chodzi przy tym o ograniczenie ich skuteczności. Celem jest znalezienie równowagi między ochroną praw i wolności obywatelskich a przeciwdziałaniem zagrożeniom dla bezpieczeństwa państwa oraz porządku publicznego. Zagrożenia te są związane z działalnością terrorystyczną, działalnością obcych służb oraz działalnością przestępczą.
Dokument zawiera postulat kompleksowych zmian, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch kluczowych elementów:
stworzenie niezależnego organu ds. kontroli nad działalnością służb specjalnych;
przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.
W Polsce nigdy nie stworzony został organ, który:
zajmowałby się wyłącznie nadzorem nad działalnością służb specjalnych;
mógł rozpatrywać skargi, był wyspecjalizowany w tej problematyce;
jednocześnie korzystałby z przymiotów niezależności i bezstronności.
Warto zauważyć, że w wielu państwach europejskich tego typu organy funkcjonują (np. w Niemczech i w Norwegii).
Organ taki podlegałby Sejmowi, a jego członkowie byliby apolityczni, niezawiśli w wykonywaniu swoich zadań i niezależni od władzy wykonawczej. W propozycji wykorzystane zostały doświadczenia różnych krajów demokratycznych, np. Belgii, Danii, Holandii, Kanady, Norwegii, Portugalii i Szwecji. W skład organu wchodziłby przewodniczący i 5 członków, których kadencja trwałby 6 lat. Co 3 lata następowałby wybór połowy składu organu. Ta sama osoba mogłaby być przewodniczącym lub członkiem organu nie dłużej niż przez dwie kolejne kadencje.
Nową instytucję obsługiwałoby kilkudziesięcioosobowe biuro zapewniające obsługę merytoryczną i logistyczną. Koszt zorganizowania go powinien się zamknąć w kwocie kilkudziesięciu milionów złotych, co nie jest dużą kwotą, jeśli się zważy, że roczne koszty funkcjonowania jedynie sektora służb specjalnych przekraczają miliard złotych/
Nowa instytucja kontrolowałby działalność:
Biura Nadzoru Wewnętrznego MSWiA,
komórek Krajowej Administracji Skarbowej upoważnionych do wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych,
Straży Granicznej, oraz
Grupa ekspertów, przygotowując ten dokument, spotykała się przez kilka miesięcy na zaproszenie Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO od lat podejmuje działania zmierzające do stworzenia lepszego nadzoru nad służbami specjalnymi oraz otoczenia regulacyjnego, w którym respektowane byłyby zasady wynikające Konstytucji oraz ratyfikowanych umów międzynarodowych. Autorzy dokumentu reprezentują różne grupy zawodowe i środowiska.
RPO ma wątpliwości dotyczące zakupu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne systemu Pegasus
Jak donosi TVN24 w posiadaniu CBA od dwóch lat jest system Pegasus służący do inwigilowania i niejawnego nadzoru.
Rzecznik Praw Obywatelskich nigdy nie kwestionował potrzeby stosowania kontroli operacyjnej.
Jednak zasada legalizmu wymaga, by wykreowany został mechanizm, który z jednej strony umożliwiłby służbom efektywną walkę z zagrożeniami, ale i zapewniał nadzór nad działalnością służb.
Obecnie taki system kontroli nad działalnością służb nie istnieje, dlatego RPO zwrócił się do Prezesa Rady Ministrów oraz Przewodniczącego Komisji do spraw Służb Specjalnych.
Jedna ze stacji telewizyjnych (TVN24) przeprowadziła dochodzenie dziennikarskie, z którego wynika, że w posiadaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego od dwóch lat jest system o nazwie Pegasus. System ten ma być obecnie najdoskonalszym narzędziem inwigilacji i niejawnego nadzoru wycelowanym w konkretne osoby poprzez program operacyjny instalowany na urządzeniach mobilnych, wykorzystywanym również przez służby specjalne innych państw. Istota tego systemu polega na możliwości pozyskania wszelkich informacji z każdego telefonu komórkowego typu smartfon, po dokonaniu przełamania zabezpieczeń i zainstalowaniu niewykrywalnego w praktyce oprogramowania, pozwalającego przejąć kontrolę nad urządzeniem.
Materiał ujawniony przez dziennikarzy budzi najwyższe obawy Rzecznika Praw Obywatelskich i rodzi potrzebę natychmiastowego wyjaśnienia przedstawionych informacji. Zarówno w kontekście dopuszczalności inwigilowania obywateli przez służby, jak i w związku z nadal nieistniejącym systemem niezależnego nadzoru nad niejawnymi działaniami organów państwowych oraz ze sposobem wydatkowania środków publicznych z funduszy, które miały służyć zupełnie innym celom.
Kontrola operacyjna jest narzędziem stosowanym przez organy ścigania i służby specjalne na całym świecie. Umożliwia ona realne prowadzenie czynności, do których te służby zostały powołane. Trudne, jeżeli nie niemożliwe, byłoby zapewnienie bezpieczeństwa państwu i jego obywatelom, bez dopuszczenia do korzystania z niejawnych technik operacyjnych. Jednak nie można zapominać, że czynności operacyjno-rozpoznawcze w swojej istocie w sposób poważny ingerują w fundamentalne wolności i prawa człowieka, w prawo do prywatności czy wolność komunikowania się. Rzecznik podkreślił, że działania nakierowane na ochronę bezpieczeństwa obywateli nie mogą w sposób nieograniczony ingerować w inne dobra prawne – zbyt duży zakres dopuszczalnej ingerencji prowadziłby niewątpliwie do ryzyka poważnych nadużyć polegających na wykorzystywaniu szerokich uprawnień przez organy państwa w celu realizacji dobra nie tyle wspólnego, co bardziej partykularnego interesu służb.
Rzecznik zwrócił uwagę, że w przypadku działania systemu Pegasus problemem jest jednak nie tylko nieproporcjonalne wykorzystanie zasadniczo dopuszczalnych środków, lecz w ogóle działanie służb bez żadnej podstawy prawnej, co wyklucza badanie proporcjonalności. W kontekście domniemanego zakupu systemu i użytkowania go przez polskie służby państwowe – jeżeli potwierdzą się ustalenia dziennikarzy – istnieje niemal pewność, że konstytucyjna zasada legalizmu została naruszona. Żaden bowiem przepis prawa nie pozwala żadnemu organowi państwowemu na przełamywanie zabezpieczeń i przechwytywanie, a także wykorzystywanie, w ten sposób treści przekazów komunikacyjnych oraz uzyskiwanie dostępu do wszelkich informacji i danych z urządzenia mobilnego. Również przepisy prawa regulujące zasady stosowania kontroli operacyjnej na to nie zezwalają. Nie dopuszczają tego nawet przepisy ustawy o działaniach antyterrorystycznych, ani żadne inne przepisy regulujące działania poszczególnych służb, w tym w szczególności przepisy ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.
Wielokrotnie w swoich wystąpieniach kierowanych do różnych organów państwowych Rzecznik wskazywał także na istotę zapewnienia niezależnego systemu kontroli na działalnością służb. W ocenie Rzecznika, w chwili obecnej taki system nie funkcjonuje. Tymczasem zarówno z orzecznictwa sądów międzynarodowych (w szczególności ETPCz, ale również TSUE) jasno wynika, jak taki system powinien wyglądać i jakie kryteria powinien spełniać.
Wreszcie, Rzecznik odniósł się do źródła sfinansowania zakupu systemu Pegasus. W raporcie ogłoszonym w czerwcu 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli wyraźnie wskazywała, że 29 września 2017 r. zawarto umowę z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym na kwotę 25 mln zł (umowa objęta jest klauzulą niejawności), w ramach realizacji przez jednostki sektora finansów publicznych zadań ustawowych związanych z ochroną interesów osób pokrzywdzonych i świadków, a także wykrywaniem i zapobieganiem przestępczości. W ocenie NIK, Ministerstwo Sprawiedliwości złamało prawo przekazując CBA te środki, co mogło stanowić naruszenie dyscypliny finansów publicznych. W efekcie tych działań, miliony złotych przeznaczone dla ofiar przestępstw popłynęły na zakup środków techniki specjalnej dla CBA, która to służba może wykorzystać je wbrew przepisom i zasadom obowiązującym w demokratycznym państwie prawnym.
Rzecznik zwrócił się do Premiera o pilne wyjaśnienie sprawy, o której mowa w doniesieniach dziennikarskich, dotyczących zakupu systemu Pegasus i przedstawienie wszelkich analiz i wyników przeprowadzonej kontroli, a także stanowisko w sprawach problemów systemowych podniesionych w niniejszym piśmie. Do Przewodniczącego sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych Rzecznik zwrócił się z prośbą o poinformowanie o stanowisku Komisji w tej sprawie.
Czy w ABW podwładny może zarabiać więcej niż przełożony? Wątpliwości Rzecznika
Wskutek zmian grup zaszeregowania i stawek uposażenia zasadniczego w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego mogło dojść do nierównego traktowania funkcjonariuszy
Obok dotychczasowej, stworzono bowiem równoległą siatkę płac, w której dostaje się średnio kilkaset zł więcej
Skutkiem może być sytuacja, w której funkcjonariusz zajmujący kierownicze stanowisko, zarabiałby mniej niż jego podwładny
Według RPO może to spowodować niechęć do obejmowania stanowisk funkcyjnych, wiążących się z większą odpowiedzialnością za decyzje
W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich przeprowadzono czynności wyjaśniające w sprawie nierównego traktowania funkcjonariuszy ABW Wewnętrznego w związku z wprowadzeniem dodatkowych grup zaszeregowania. Nastąpiło to na podstawie rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z 5 kwietnia 2018 r. Zmieniło ono rozporządzenie w sprawie grup zaszeregowania i stawek uposażenia zasadniczego funkcjonariuszy ABW w tych grupach oraz wzrostu uposażenia zasadniczego z tytułu wysługi lat.
Zgodnie z uzasadnieniem projektu rozporządzenia, funkcjonariusz powinien realizować zadania związane z pionem kontrwywiadu, pionem przeciwdziałania terroryzmowi, pionem zagrożeń strategicznych oraz pionem bezpieczeństwa teleinformatycznego, a także legitymować się doświadczeniem, specjalistycznym wykształceniem i wysokimi kwalifikacjami oraz posiadać szczególne predyspozycje, wiedzę i umiejętności.
Tymczasem do grup „a ”awansowani zostali nie tylko funkcjonariusze tych pionów, ale również wszystkich innych, w tym także - logistyki, kadr, finansów, ewidencji, archiwum, ochrony. Jednocześnie do grup „a” nie zostali częściowo awansowani funkcjonariusze realizujący zadania pionów kontrwywiadu, przeciwdziałania terroryzmowi, zagrożeń strategicznych, bezpieczeństwa teleinformatycznego. W efekcie np. dwaj funkcjonariusze kontrwywiadu, zajmujący się tą samą sprawą, zostali przez ABW potraktowani w odmienny sposób.
RPO Adam Bodnar poprosił o stanowisko w tej sprawie koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego.
WZF.7043.16.2019
Wprawdzie sądowy system kontroli inwigilacji przez służby jednostki nie jest doskonały, ale trudno o skuteczniejsze narzędzie dla ochrony praw i wolności.
Sądom należy zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe, tak aby sprawowany przez nie nadzór nie był atrapą.
Celem panelu było przedstawienie aktualnie funkcjonujących mechanizmów sądowej kontroli nad inwigilowaniem obywateli przez służby i zastanowienie się, czy jest ona efektywna.
Uczestnicy panelu spróbowali odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje konieczność powołania zupełnie nowej instytucji, odrębnej od sądownictwa, której jednym z zadań byłoby czuwanie nad tym, aby zarządzenie kontroli i utrwalania rozmów telefonicznych następowało wyłącznie w uzasadnionych przypadkach, usprawiedliwiających ingerencję w prawo jednostki do prywatności.
Wojciech Klicki - prawnik i aktywista, od 2012 r. związany z Fundacją Panoptykon. Specjalizuje się w tematyce uprawnień policji i służb specjalnych oraz relacji praw człowieka i bezpieczeństwa. Członek Obywatelskiego Forum Legislacji i Stowarzyszenia im. Zbigniewa Hołdy.
Igor Tuleya –Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, orzeka w sprawach karnych od 1996 r. Członek SSP "Iustitia". Autor publikacji z zakresu prawa karnego, prowadzi także szkolenia i wykłady z zakresu prawa karnego.
Piotr Niemczyk - były działacz opozycyjny i więzień polityczny. Współzałożyciel Ruchu „Wolność i Pokój”. Drukarz i dziennikarz „Tygodnika Mazowsze”.
Obecnie niezależny konsultant i wykładowca akademicki w zakresie technik i metod analizowania i przetwarzania informacji. Autor książki "Szósta rano. Kto puka? Jak ojczyzna Solidarności zmienia się w państwo policyjne."
Artur Pietryka – adwokat w kancelarii Wardyński i Wspólnicy. Pełni funkcję Wiceprzewodniczego Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Aktualnie przygotowuje pracę doktorską poświęconą procesowym aspektom ścigania zgwałceń
Paneliści, w swych wystąpieniach, wskazali przede wszystkim na to, że:
Obecnie sprawowana przez sądy kontrola wniosków służb (np. Policji) o zarządzenie kontroli operacyjnej jest w znacznej mierze fikcją, ponieważ dokonywana jest na podstawie materiałów przekazanych przez te służby.
W sądach nie ma wyodrębnionych komórek organizacyjnych z sędziami, którzy zajmowaliby się przede wszystkim skrupulatnym kontrolowaniem powyższych wniosków służb i w mniejszym stopniu byliby obciążeni „zwykłymi” obowiązkami orzeczniczymi, a nadto nie ma wystarczającej obsady etatowej do rzetelnego zrealizowania tejże kontroli nad tymi wnioskami.
Istnieje konieczność wprowadzenia obowiązku notyfikacyjnego tj. informowania osoby, której rozmowy utrwalano lub osoby, której w inny sposób naruszono jej prawo do prywatności, o owym fakcie, po zakończeniu postępowania w sprawie. Pozwoli to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności zarządzonych podsłuchów i stanowiłoby to swego rodzaju tamę. Jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach można byłoby odstąpić od udzielenia informacji.
Brak jest skutecznych środków w polskim porządku prawnym chroniących prawo jednostki do prywatności oraz przeciwdziałających nieuzasadnionemu gromadzeniu informacji dotyczących obywateli poprzez kontrolę operacyjną.
W Niemczech i Wielkiej Brytanii legalność oraz zasadność przeprowadzonych kontroli operacyjnych oceniają pozasądowe, niezależne organy, należy zatem zastanowić się, czy nie zaczerpnąć wzorców z tych państw.
Z kolei, uczestnicy w ramach dyskusji, zwrócili uwagę na niedostatki aktualnie obowiązujących uregulowań prawnych, zaprotestowali przeciwko zbyt pobieżnej kontroli sądowej nad wnioskami służb, wskazali, iż powody uzasadniające kontrolę operacyjną winny być interpretowane ściśle. Podkreślali, że zapewnienie obywatelom realnej ochrony prawa do prywatności w omawianym kontekście ma doniosłe znaczenie społeczne.
W konkluzji paneliści doszli do zgodnego wniosku, iż wprawdzie sądowy system kontroli inwigilacji przez służby jednostki nie jest doskonały, ale trudno o skuteczniejsze narzędzie dla ochrony praw i wolności. Sądom należy zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe, tak aby sprawowany przez nie nadzór nie był atrapą.
Działania ABW i prokuratury wobec operatora TVN budzą poważne wątpliwości RPO z punktu widzenia konstytucyjnych praw i wolności; mogą one wywołać tzw. efekt mrożący wobec dziennikarzy śledczych
Celem reportażu o środowiskach neonazistowskich było ujawnienie aktywności niezwykle szkodliwej dla demokracji, a dziennikarze TVN działali ewidentnie w interesie publicznym
Wykonywanie przez operatora gestów nazistowskich w oczywisty sposób nie miało na celu propagowania faszyzmu, a jedynie wtopienie się w określone środowisko
Dziennikarstwo wcieleniowe często jest jedynym sposobem na zebranie informacji o zamkniętej grupie. To uznana metoda stosowana powszechnie w Polsce i na świecie, którą dopuszcza ETPCz
Rzecznik Adam Bodnar wystąpił do Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Prokuratora Regionalnego w Katowicach o informacje o stanie sprawy oraz wskazanie podstaw prawnych i przyczyn podjęcia nagłej interwencji wobec operatora.
Chodzi o szeroko opisywaną w mediach sprawę wkroczenia 23 listopada 2018 r. funkcjonariuszy ABW do domu operatora TVN i wręczenia mu wezwania do prokuratury pod zarzutem propagowania nazizmu w związku z realizacją reportażu wcieleniowego na temat polskich neonazistów. 25 listopada 2018 r. Prokuratura Krajowa w komunikacie wskazała, że przedwczesne jest stawianie zarzutów operatorowi TVN, który wykonywał gesty nazistowskiego pozdrowienia w trakcie spotkania ku czci Adolfa Hitlera w kwietniu 2017 r. i odwołała wyznaczony termin stawienia się go w prokuraturze. Prokuratura Krajowa zdecydowała jednocześnie o przekazaniu sprawy Prokuraturze Regionalnej w Katowicach, która prowadzi postępowanie w sprawie „podżegania do zorganizowania spotkania ku czci Hitlera poprzez przekazanie jego organizatorowi kwoty 20 tysięcy zł”.
Konstytucja zapewnia wolność słowa
- W mojej ocenie opisane wyżej działania służb specjalnych mogą budzić poważne wątpliwości z punktów widzenia konstytucyjnych praw i wolności oraz wywołać tzw. efekt mrożący stosunku do dziennikarzy śledczych podejmujących w swej pracy niezwykle trudne i społecznie doniosłe tematy – głoszą pisma Adam Bodnara do ABW i prokuratury.
Zgodnie z art. 14 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Art. 54 Konstytucji RP gwarantuje zaś każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Przepisy te mają na celu nie tylko ochronę dziennikarzy i osób formułujących wypowiedzi publiczne, ale także służą zagwarantowaniu społeczeństwu możliwości uzyskiwania informacji o sprawach istotnych z punktu widzenia całej zbiorowości.
Dziennikarze działają na podstawie ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Zgodnie z jego art. 10 dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa. Według art. 12 Prawa prasowego musi on zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych.
Reportaż dotyczący środowisk neonazistowskich miał na celu ujawnienie aktywności niezwykle szkodliwej dla demokracji. Dziennikarze działali tu ewidentnie w interesie publicznym, kierując się wskazanymi wyżej standardami etyki dziennikarskiej. Wykonywanie przez operatora gestów nazistowskich w oczywisty sposób nie miało na celu propagowania faszyzmu, a jedynie wtopienie się w określone środowisko.
Dziennikarstwo wcieleniowe, jako szczególna forma prowokacji dziennikarskiej, jest często jedynym sposobem na zebranie przez dziennikarza informacji dotyczących pewnej zamkniętej grupy osób. Jest to uznana metoda pracy dziennikarza śledczego stosowana powszechnie w Polsce i na świecie.
ETPCz aprobuje dziennikarstwo wcieleniowe
Swobodę wypowiedzi gwarantuje art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przyjmuje się, że swoboda dziennikarska obejmuje także możliwość posłużenia się przesadą, a nawet prowokacją. Standardy dziennikarstwa śledczego, w tym także metoda dziennikarstwa wcieleniowego, znalazły aprobatę ETPCz.
Np. w sprawie Jersild przeciwko Danii 5890/89) ETPCz uznał za ograniczenie wolności informacji ukaranie duńskiego dziennikarza odpowiedzialnego za powstanie reportażu z nagraniami wypowiedzi miejscowych faszyzujących ekstremistów. Celem reportażu było ostrzeżenie przed odżyciem postaw faszystowskich. Kara była uzasadniana zarzutem szerzenia poglądów faszystowskich. ETPCz uznał, że postępowanie władz duńskich było formalistyczne i godziło w swobodę informacyjną przez to, że nie brało pod uwagę motywów emisji.
W sprawie Haldimann i inni przeciwko Szwajcarii ETPCz uznał za naruszenie wolności słowa ukaranie dziennikarzy, którzy wykorzystali ukryte kamery podczas przygotowania filmu dotyczącego działalności sprzedawców ubezpieczeń. Celem filmu było ujawnienie nieprawidłowości i nadużyć w praktykach rynkowych. Sąd uznał, że dziennikarze mogli osiągnąć ten cel za pomocą innych metod, nienaruszających prawa do prywatności bohaterów dokumentu. ETPCz podkreślił znaczenie wskazanego dokumentu dla interesu publicznego.
Rzecznik zwrócił się do szefa ABW Piotra Pogonowskiego o przekazanie informacji o stanie sprawy prowadzonej przez ABW i wskazanie podstaw prawnych i przyczyn podjęcia nagłej interwencji wobec operatora. Prokuratora regionalnego w Katowicach Tomasza Janeczka poprosił o informacje o stanie sprawy.
VII.564.68.2018
Sprawa wniosku Fundacji Panoptykon o informację publiczną
Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym ze skargi kasacyjnej Fundacji Panoptykon na odmowę udostępnienia informacji publicznej przez Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych - liczby porozumień zawieranych między ABW a podmiotami świadczącymi usługi telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe o przekazywaniu Agencji danych on line. Prawo do zawierania takich porozumień ABW uzyskała na mocy nowelizacji ustaw regulujących zasady inwigilacji prowadzonej przez służby, uchwalonej przez Sejm 15 stycznia 2016 r. przy sprzeciwie całej opozycji.
Chodzi głównie o dane internetowe użytkowników sieci - np. adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce, adresy email. Przed nowelizacją służby występowały po nie do odpowiednich podmiotów na potrzeby prowadzonych postępowań pisemnie - taką też drogą je dostawały. Nowela wprowadziła dostęp do tych danych on line - przez bezpieczne połączenie internetowe. Służby mogą po nie sięgać już nie tylko na potrzeby postępowań, ale także w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw”, „ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych” czy „realizacji zadań ustawowych”. Na pozyskanie treści np. maila czy czatu nadal potrzebna jest uprzednia zgoda sądu.
W maju 2017 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 291/17) oddalił skargę Fundacji na decyzje Szefa ABW. Sąd wskazał, że porozumienia są zawierane w celu realizacji ustawowych zadań ABW, do których należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń wymienionych w art. 5 ustawy o ABW i AW. Skoro przedmiot sprawy dotyczy zagadnień związanych z bezpieczeństwem państwa i bezpieczeństwem publicznym, Szef ABW ma rację twierdząc, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - orzekł sąd.
Odmowa Szefa ABW ogranicza prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Tymczasem niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność ich działań, w szczególności ingerujących w prawa i wolności osób objętych ich kontrolą. Zagrożenie terroryzmem i rozwój przestępczości zorganizowanej powodują, że coraz częściej musimy godzić się na takie działania służb chroniących porządek prawny i nasze bezpieczeństwo, które ograniczają swobody obywatelskie, w tym sferę prywatności. Dlatego tym ważniejsze jest, aby działalność służb podlegała społecznej kontroli w obszarach, które nie ograniczają możliwości ich skutecznego działania i nie dotyczą konkretnych postępowań. Obowiązkiem państwa nie jest wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, lecz uczynienie tego w taki sposób, że istota praw podmiotowych będzie należycie chroniona. Pod hasłem walki z terroryzmem nie można ingerować w prawa i wolności człowieka w sposób nieproporcjonalny i nadmierny.
Wniosek Fundacji
Zaskarżony wyrok prowadzi do niezasadnego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Tymczasem art. 61 Konstytucji RP zakłada jedynie wyjątkowe odstępstwa od zasady prawa obywateli do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Wszelkie wątpliwości powinno się rozstrzygać na rzecz obywatelskiego prawa dostępu do informacji publicznej.
WSA nie wziął pod uwagę, że żądane informacje dotyczą czynności inwigilacyjnych ingerujących w prawo do prywatności osób, wobec których je zastosowano. W art. 47 i 51 Konstytucja RP zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia jednostki i zapewnia stosowną ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Dlatego tak istotna jest rzetelna sądowa ocena decyzji ABW ws. udostępnienia informacji publicznej. Rzecznik uważa, że WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji między prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych - błędnie uznając, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.
WSA nie dostrzegł, że wniosek dotyczył wąskiego zakresu udostępniania danych internetowych, o którym mowa w ust. 3 art. 28 ustawy o ABW. Ujawnienie tych informacji nie będzie zatem przesądzało o pozyskiwaniu danych internetowych, które ABW może również uzyskiwać na podstawie art. 28 ust. 1 i 2 ustawy (czyli na wniosek pisemny lub ustny). WSA nie dokonał zatem wyczerpujących ustaleń, co naruszyło przepisy postępowania. Nie można bowiem uznać, że doszło do sprawiedliwego i bezstronnego rozpatrzenia skargi.
Ponadto w ocenie Rzecznika istotne jest, że żądane informacje mają charakter statystyczny - ich ujawnienie nie spowodowałoby szkody dla państwa. NSA wiele razy uznawał, że dane statystyczne nt. czynności służb specjalnych stanowią informację publiczną. WSA uznał jednak, że takie informacje powinny pozostać niejawne, argumentując: „Znając liczbę tych porozumień i podmiotów świadczących usługi drogą elektroniczną, można w łatwy sposób określić, w jakim zakresie ABW korzysta z uprawnień przyznanych przez ustawodawcę”.
RPO replikuje, że wniosek Fundacji odnosił się do wąskiego zakresu czynności ABW, które stanowiłyby jedynie pewien wycinek jej działalności. Z informacji tej raczej nie można byłoby wnioskować o bieżącej działalności Agencji, gdyż podana ogólna liczba porozumień świadczyłaby o wszystkich porozumieniach zawartych na podstawie tego przepisu, a nie tylko aktualnych. Uzyskanie żądanych informacji pozwoliłoby natomiast sprawdzić, czy stosowane przez ABW środki nie są nadużywane.
Sprawy, w których Rzecznik Praw Obywatelskich w okresie od dnia 1 stycznia 2017 r. do dnia 10 stycznia 2018 r. złożył wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie
sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 36/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z rozpoznania sprawy - postanowienie TK z dnia 14 grudnia 2017 r.,
sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt SK 37/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z rozpoznania sprawy - postanowienie TK z dnia 19 grudnia 2017 r.,
sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 17/14. Wniosek z dnia 7 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. J. Piskorskiego z rozpoznania sprawy - postanowienie TK z dnia 13 grudnia 2017 r.,
sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 1/17. Wniosek z dnia 23 października 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego oraz Prof. Henryka Ciocha. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. M. Muszyńskiego oraz Prof. H. Ciocha z rozpoznania sprawy - postanowienie TK z dnia 24 października 2017 r.,
sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt U 1/17. Wniosek z dnia 26 czerwca 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z rozpoznania sprawy - postanowienie z TK dnia 27 lipca 2017 r.,
sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 10/15. Wniosek z dnia 11 kwietnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. L. Morawskiego z rozpoznania sprawy - postanowienie TK z dnia 19 kwietnia 2017 r.
sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 2/15. Wniosek z dnia 10 lutego 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego z rozpoznania sprawy - postanowienie TK z dnia 15 lutego 2017 r.,
sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 9/16. Wniosek z dnia 5 stycznia 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał nie wydał postanowienia w tej sprawie.
Zdaniem Rzecznika przyjęty model cywilnego nadzoru nad służbami nie spełnia podstawowego kryterium niezależności i to zarówno w aspekcie instytucjonalnym, hierarchicznym, jak i praktycznym. Brak niezależności instytucjonalnej przejawia się w tym, że Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nadzoruje działalność podległych mu służb i rzetelne wyjaśnienie nieprawidłowości może kolidować z potencjalną odpowiedzialnością, jaką z tego tytułu ponosi. Brak niezależności hierarchicznej dotyczy zasad oddelegowania do służby w Biurze Nadzoru Wewnętrznego. Zgodnie z ustawą odwołanie z oddelegowania może nastąpić w każdym czasie. Konsekwencjami takiego rozwiązania może być ze strony funkcjonariuszy niechęć do podejmowania określonych czynności służbowych, w obawie przed odwołaniem oddelegowania. Natomiast sprawowanie cywilnego nadzoru nad służbami mundurowymi przez czynnych funkcjonariuszy wywołuje wątpliwości z punktu widzenia niezależności praktycznej.
Sprawa omyłkowego zatrzymania obywatela przez wrocławskie CBA
„Bogu ducha winny mieszkaniec Płocka spędził kilkanaście godzin w areszcie, bo funkcjonariusze CBA pomylili go z mężczyzną, którego chcieli zatrzymać. Za kratkami poczuł się źle” – napisali dziennikarze. Z publikacji wynikało, że funkcjonariusze CBA z Wrocławia prowadzili od roku sprawę nieprawidłowości przy budowie drogi krajowej DK1 w Częstochowie. Zatrzymany mężczyzna miał być jednym z podejrzanych. Tymczasem zatrzymali niezwiązaną ze sprawą osobę, która podobnie się nazywała i też mieszkała w Płocku.
Po informacji w mediach Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do szefa CBA o szczegółowe wyjaśnienia, ze szczególnym uwzględnieniem, czy wobec funkcjonariusza winnego pomyłki zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne, jakie ustalenia poczyniono w tym postępowaniu i jaki jest obecny stan tego postępowania.
Rzecznik będzie monitorował to postępowanie do czasu jego zakończenia.
Skierował też pismo do Prokuratora Okręgowego w Płocku z prośbą o informacje, czy w związku ze zdarzeniem opisanym w publikacji wszczęte zostało postępowania przygotowawcze (uchybienie – jak wynika z publikacji – mogło pozostawać także po stronie prokuratora).