Source: http://wyszkowski.com.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=102:pismo-pozwanego-z-dnia-5-marca-2007-r&Itemid=107
Timestamp: 2020-05-29 13:16:31
Legal References Found: art. 365
 art. 365
 art. 19
 art. 22
 art. 365
sui generis
 art. 366
 art. 6
 art. 6

Document Content:
Przeglądane 29481 razy
Sopot, dnia 5 marca 2007 roku
repr. przez adw. Ewelinę Wolańską
Sygn. akt I C 1323/06
Działając w imieniu własnym, w odpowiedzi na pismo procesowe strony powodowej z dnia 29 stycznia 2007 roku, pragnę oświadczyć, co następuje.
Oto bowiem już na rozprawie w dniu 8 stycznia 2007 roku strona powodowa stwierdziła, że „wnioski dowodowe pozwanego zmierzają w istocie do przedłużania niniejszego postępowania” oraz że „w niniejszym procesie opierać należy na orzeczeniu Sądu Lustracyjnego i zaświadczeniu IPN”. Argumenty te powód powtarza następnie w piśmie procesowym z dnia 29 stycznia 2007 roku.
Tymczasem przecież właśnie zbieżne z wyżej opisanym – co do zasady – stanowisko Sądu I instancji, stało się przyczyną uchylenia wyroku przez Sąd Apelacyjny. Przypomnieć należy, iż Sąd II instancji stwierdził między innymi ja poniżej:
„W pierwszej kolejności trzeba przypomnieć, że art. 365 k.p.c., do którego odwoływał się sąd okręgowy uzasadniając swój pogląd o wiążącej mocy wyroku sądu lustracyjnego wydanego w stosunku do powoda, reguluje kwestię związania sądu wydanym orzeczeniem w innej sprawie, gdy tym orzeczeniem jest orzeczenie sądu cywilnego.
Wspomniany wyrok sądu lustracyjnego z 11 sierpnia 2000 r. wiązałby więc sąd cywilny orzekający w sprawie ochrony dóbr osobistych Lecha Wałęsy, gdyby był to wyrok sądu cywilnego. Poza tym to związanie zamykałoby się w granicach wyznaczonych przez art. 365 § 1 k.p.c., a więc sąd byłby związany faktem jego wydania, nie zaś motywami i przesłankami, na jakich oparto to rozstrzygnięcie.
Ustawa z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne, zwana ustawą lustracyjną, regulując w rozdziale IV postępowanie lustracyjne, stanowi w art. 19, że w tym postępowaniu, także odwoławczym oraz kasacyjnym, w zakresie nieuregulowanym przepisami ustawy stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania karnego, a do osoby poddanej postępowaniu lustracyjnemu, mają zastosowanie przepisy dotyczące oskarżonego w postępowaniu karnym (art. 20 ustawy). Zgodnie zaś z jej art. 22 do orzeczenia wydanego przez sąd lustracyjny stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące wyroku.
Widać więc, że orzeczenie lustracyjne nie jest tym, o którym mówi przywołany przez sąd okręgowy art. 365 k.p.c. Zatem tego przepisu nie można stosować do orzeczeń w sprawach lustracyjnych, gdyż te niewątpliwie nie są orzeczeniami wydanymi w sprawach cywilnych, o czym przekonuje konieczność odpowiedniego stosowania przepisów kodeksu postępowania karnego do wydania wyroku przez sąd lustracyjny, przeprowadzenia postępowania przed tym sądem i ustalenia statusu osoby lustrowanej. Wyroki wydane przez sąd lustracyjny, przy odpowiednim stosowaniu do nich przepisów kodeksu postępowania karnego, można przyrównać do dwóch kategorii wyroków zapadających w sprawach karnych, a mianowicie do wyroków skazujących i wyroków uniewinniających. Wyrok uwalniający osobę lustrowaną od zarzutu bycia kłamcą lustracyjnym jest zbliżony do wyroku karnego uniewinniającego, zaś wyrok uznający osobę lustrowaną za kłamcę lustracyjnego podobny jest do wyroku karnego skazującego.
Skoro sąd lustracyjny w wyroku z 11 sierpnia 2000 r. stwierdził, że oświadczenie złożone przez powoda o braku współpracy z organami bezpieczeństwa państwa, jest prawdziwe, owego związania sądu cywilnego rozpoznającego sprawę o ochronę dóbr osobistych wyrokiem w sprawie lustracyjnej nie ma.
Droga do czynienia ustaleń procesowych przydatnych dla rozstrzygnięcia była więc otwarta i sąd okręgowy powinien był umożliwić stronom, zwłaszcza pozwanemu, dowodzenie swoich racji. Przyjmując jednak błędne założenie, iż jest związany wspomnianym wyrokiem sądu lustracyjnego, ograniczył prawo pozwanego do prowadzenia postępowania dowodowego, które miało go uwolnić od odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych powoda.”
Jak wynika zatem z powyższego oraz z literalnego brzmienia przywołanych przepisów Kodeksu postępowania cywilnego, Sąd nie jest w przedmiotowej sprawie związany orzeczeniem Sądu Lustracyjnego, gdyż było to orzeczenie wydane w postępowaniu quasi-karnym. Powód całkowicie niezasadnie twierdzi więc, iż orzeczenie to wino stanowić podstawę rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie.
Nie może być oczywiście także mowy powadze rzeczy osądzonej w zakresie ustalenia co do faktu współpracy powoda ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Sąd nie jest bowiem związany zarówno ustaleniami faktycznymi poczynionymi w innej sprawie, jak i poglądami prawnymi wyrażonymi w uzasadnieniu zapadłego w niej wyroku (por. wyrok SN z dnia 13 stycznia 2000 roku, II CKN 655/98). Ponadto wyrok prawomocny jest objęty powagą rzeczy osądzonej – w stosunku do toczącego się w innej sprawie postępowania – tylko wtedy, gdy w obu sprawach są te same strony i ten sam, w związku z podstawą sporu, przedmiot rozstrzygnięcia (por. postanowienie SN z dnia 22 września 1977 roku, III CRN 218/77).
W świetle powyższego oczywistym jest, że wypowiedź pozwanego o agenturalnej przeszłości powoda winna zostać w przedmiotowym procesie poddana wszechstronnej weryfikacji pod kątem jej prawdziwości – za pomocą wszelkich prawnie dopuszczalnych środków dowodowych, w tym przesłuchań świadków w toku rozprawy.
Powód domaga się oddalenia wniosków dowodowych pozwanego również z uwagi na fakt, iż „osoby, które miały jakąkolwiek wiedzę na temat ewentualnej współpracy powoda ze Służbą Bezpieczeństwa mogły zająć stanowisko w postępowaniu przed Sądem Lustracyjnym”. Jest to teza zgoła absurdalna. Oto bowiem powód próbuje dowieść istnienia sui generis prekluzji dowodowej w postępowaniu lustracyjnym, mającej dodatkowo procesowe znaczenie dla innych, wszczętych później postępowań. Zdaniem powoda nie można przesłuchać w przedmiotowej sprawie świadków, którzy nie zostali przesłuchani przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie, albowiem jeżeli ktoś wiedział cokolwiek o przeszłości Lecha Wałęsy, to powinien zgłosić się na przesłuchanie do Sądu Lustracyjnego w 2000 roku. Jest to w rzeczy samej zadziwiająca konstrukcja prawna, swoista prekluzja erga omnes (bo przecież znajdująca zastosowanie nie tylko do stron procesu lustracyjnego, ale również do stron sprawy niniejszej oraz do samych potencjalnych świadków czyli de facto do wszystkich).
Dla kwestii należytej oceny wagi orzeczenia lustracyjnego w przedmiotowym procesie niebagatelne znaczenie ma również fakt, iż w postępowaniu lustracyjnym Sąd nie miał możliwości przeprowadzenia wszystkich niezbędnych dowodów oraz działał w bardzo restrykcyjnie określonych ramach czasowych (swoisty tryb wyborczy wobec kandydatów na Prezydenta RP). Wynika to explicite z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 11 sierpnia 2000 roku:
Co się zaś tyczy rzekomego związania Sądu orzekającego w przedmiotowej sprawie zaświadczeniem z Instytutu Pamięci Narodowej o statusie pokrzywdzonego, to jest to teza równie absurdalna co wyżej skomentowana teoria o „prekluzji”. Przede wszystkim według utrwalonego w orzecznictwie poglądu decyzja administracyjna ani orzeczenie administracyjne nie stanowi prawomocnego osądzenia sprawy w rozumieniu art. 366 Kodeksu postępowania cywilnego i nie korzysta na równi z wyrokiem z powagi rzeczy osądzonej (por. postanowienie SN z dnia 20 października 1997 roku, II CKN 566/96). Tym bardziej stanu rei iudicatae nie tworzy żadne zaświadczenie wydane przez organ administracji publicznej.
Ponadto pamiętać trzeba, iż tzw. status pokrzywdzonego nadawano osobie, która spełniała przesłanki zawarte w definicji pokrzywdzonego umieszczonej w art. 6 ustawy o IPN w brzmieniu sprzed nowelizacji. A zatem pokrzywdzonym była również osoba, która współpracowała z organami represji PRL, o ile następnie współpracę tę zerwała i stała się obiektem rozpracowywania przez takie organy. Praktyczny aspekt tej definicji obrazowała bardzo często powtarzana w środkach masowego przekazu wypowiedź Janusza Kurtyki, który stwierdził, iż gdyby Wojciech Jaruzelski złożył wniosek o nadanie statusu pokrzywdzonego to IPN nie miałby wyjścia i musiałby taki status nadać, wobec spełnienia warunków z art. 6 ustawy.
Co ciekawe powód wymienia w sowim piśmie procesowym z dnia 29 stycznia 2007 roku kilka osób, których przesłuchania żąda pozwany, a którzy rzekomo wyrazili swoje poglądy na temat przeszłości Lecha Wałęsy w zaświadczeniu o statusie pokrzywdzonego z dnia 16 listopada 2005 roku. Bardzo śmiała to teza, albowiem osoby te nie figurują na tym dokumencie, nie wiadomo zatem skąd powód wie, że wyrażone są tam ich poglądy (o ile w ogóle w urzędowym dokumencie organu administracji publicznej można wyrażać jakikolwiek prywatne poglądy).
Poza tym Sąd w postępowaniu cywilnym nie może uznać, iż dana okoliczność jest udowodniona i zaniechać przesłuchania danej osoby w charakterze świadka tylko dlatego, że jest ona podpisana na jakimś dokumencie.
Mając powyższe na uwadze podtrzymuję w całej rozciągłości dotychczasowe stanowisko i wnioski dowodowe strony pozwanej w przedmiotowej sprawie.
Więcej z tej kategorii: « Protokół z dn. 5 marca 2007 r.	Wałęsa zaprzecza byciu Bolkiem »