Source: http://aferyprawa.eu/Prawo/Grupa-trzymajaca-wladze-czyli-GTW-wedlug-posla-PiS-Zbigniewa-Ziobro-OSKARZONY-ANDRZEJ-BARCIKOWSKI-120
Timestamp: 2019-12-12 05:58:11
Legal References Found: art. 228
 art. 230
 art. 286
 art. 294
 art. 13
 art. 231
 art. 5
 art. 304
 art. 228
 art. 230
 art. 286
 art. 294
 art. 13
 art. 230
 art. 286
 art. 294
 art. 13
 art. 117
 art. 304
 art. 228
 art. 230
 art. 286
 art. 304
 art. 304
 art. 231
 art. 231
 art. 231
 art. 117
 art. 231

Document Content:
Aferyprawa - "Grupa trzymająca władzę" , czyli GTW według posła PiS Zbigniewa Ziobro - OSKARŻONY ANDRZEJ BARCIKOWSKI
Aferyprawa.com Prawo "Grupa trzymająca władzę" , czyli GTW według posła PiS Zbigniewa Ziobro - OSKARŻONY ANDRZEJ
według posła PiS Zbigniewa Ziobro - OSKARŻONY ANDRZEJ BARCIKOWSKI
Andrzej Barcikowski w okresie od 4 września 2002 r. do 26 grudnia 2002 r., mając w tym czasie wiarygodne informacje o popełnieniu ściganego z urzędu przestępstwa, które można było kwalifikować bądź z art. 228 k.k., bądź co najmniej z art. 230 k.k., w związku z art. 286 § 1 k.k., w związku z art. 294 § 1, w związku z art. 13 § 1 k.k., polegającego na zażądaniu od Agory korzyści majątkowej i osobistej (politycznej) w zamian za uzyskanie korzystnych dla tego podmiotu zapisów dekoncentracyjnych w nowelizowanej ustawie o radiofonii i telewizji, nie zawiadomił o tym organów powołanych do ścigania przestępstw ani nie wydał polecenia wszczęcia w tej sprawie czynności dochodzeniowych bądź operacyjno-rozpoznawczych, przez co nie dopełniając obowiązków ciążących na nim z racji pełnionej funkcji Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, działał na szkodę interesu publicznego, co stanowi przestępstwo z art. 231 § k.k.
W toku postępowania przed Sejmową Komisją Śledczą powołaną dla zbadania tzw. sprawy Rywina, w oparciu zebrane dokumenty oraz zeznania Andrzeja Barcikowskiego złożone w dniu 17 czerwca 2003 r. przed Komisją, zeznania Leszka Millera, złożone przed Komisją oraz w toku postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie pod sygnaturą AP II Ds 17/02, ustalono odnośnie zachowania i roli jaką odegrał w tej sprawie Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Andrzej Barcikowski, następujący stan faktyczny:
Wieczorem 4 września 2002 r. Andrzej Barcikowski brał udział w naradzie w Kancelarii Premiera poświęconej kwestiom bezpieczeństwa energetycznego państwa. Po naradzie wraz z Premierem oraz ministrem Jackiem Piechotą udali się do gabinetu Leszka Millera, gdzie kontynuowali wcześniejsze rozmowy. Po jakimś czasie Jacek Piechota wyszedł z gabinetu. Wówczas Premier spytał Andrzeja Barcikowskiego, czy nie ma on jakichś sygnałów o patologicznym lobbingu w sprawie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Poinformował go także o zdarzeniach z udziałem Lwa Rywina, które miały miejsce w siedzibie Agory w lipcu 2002 r. Premier powiedział Andrzejowi Barcikowskiemu, że Rywin powołując się na niego (tj. Premiera) zażądał od Agory pieniędzy dla SLD w zamian za poparcie korzystnego dla tego podmiotu kształtu nowelizowanej ustawy. Opowiedział także pokrótce o przebiegu “konfrontacji” z udziałem Adama Michnika i Lwa Rywina, jaka odbyła się w obecności Premiera w dniu 22 lipca 2002 r. - w tym także o tym jak Rywin odżegnując się od tego, że to Leszek Miller wysłał go z żądaniem pieniędzy do Agory, wskazał na Roberta Kwiatkowskiego i Andrzeja Zarębskiego, jako osoby które miały go inspirować do takiego działania. (zeznania Andrzeja Barcikowskiego przed Sejmową Komisją Śledczą k. 4, k. 8-10; zeznania Leszka Millera w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie z 10 stycznia 2003 r., k. 3; zeznania Leszka Millera w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie z 10 kwietnia 2003 r., k. 8-9; zeznania Leszka Millera przed Sejmową Komisją Śledczą z 26 kwietnia 2003 r., k. 23; zeznania Leszka Millera przed Sejmową Komisją Śledczą z 16 czerwca 2003 r., k. 13)
Andrzej Barcikowski poinformował Premiera, że nie miał dotąd w tej sprawie żadnych sygnałów o patologicznym lobbingu. Utwierdził się przy okazji w przekonaniu, że Leszkowi Millerowi chodzi o sygnały dotyczące ewentualnych przypadków korupcji związanych z przygotowywaną nowelizacją. Wówczas Premier polecił mu monitorowanie prac nad ustawą i informowanie go, gdyby “coś się pojawiło”. Andrzej Barcikowski odpowiedział na to, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie ma ustawowych uprawnień do tego, aby monitorować prace Parlamentu. Podniósł także, że układ korupcyjny zaproponowany przez Lwa Rywina znajduje się poza zakresem działania Agencji, która zajmuje się przypadkami korupcji wyłącznie wśród ustawowo określonego kręgu funkcjonariuszy publicznych. (zeznania Andrzeja Barcikowskiego przed Sejmową Komisją Śledczą k. 5, k. 20-26; zeznania Leszka Millera w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie z 10 stycznia 2003 r., k. 3; zeznania Leszka Millera w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie z 10 kwietnia 2003 r., k. 8-9; zeznania Leszka Millera przed Sejmową Komisją Śledczą z 26 kwietnia 2003 r., k. 23; zeznania Leszka Millera przed Sejmową Komisją Śledczą z 16 czerwca 2003 r., k. 13)
W okresie od września do grudnia 2002 r., podczas regularnych spotkań Leszka Millera i Andrzeja Barcikowskiego, Premier jeszcze dwukrotnie pytał go, czy są jakieś sygnały w tej sprawie. Za każdym razem Andrzej Barcikowski odpowiadał, że nie. Informował także Leszka Millera, że w jakimś specjalnym trybie sprawa nie jest przez Agencję badana, ale nie znaczy to, że nic się w tym zakresie nie może pojawić pojawić. (zeznania Andrzeja Barcikowskiego przed Sejmową Komisją Śledczą k. 5; zeznania Leszka Millera w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie z 10 stycznia 2003 r., k. 4)
W tym okresie Andrzej Barcikowski nie zlecał w tzw. sprawie Rywina funkcjonariuszom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego żadnych czynności operacyjno - rozpoznawczych. Nie przekazywał również żadnemu ze swoich podwładnych informacji ujawnionych mu przez Premiera, ani nie złożył w tej sprawie oficjalnego zawiadomienia o przestępstwie. Agencja zaangażowała się aktywnie w badanie wątków związanych ze sprawą Rywina dopiero w roku 2003, kiedy na polecenie Sejmowej Komisji Śledczej, przekazane za pośrednictwem Prokuratury, zaczęła badać kondycję i powiązania finansowe spółek należących do Lwa Rywina. (zeznania Andrzeja Barcikowskiego przed Sejmową Komisją Śledczą k. 6-7, k. 10, k. 24, k. 41-45)
Andrzej Barcikowski, słuchany w charakterze świadka w dniu 17 czerwca 2003 r. przed Sejmową Komisją Śledczą, złożył obszerne zeznania, w których przedstawił swoją wiedzę, z okresu od 4 września 2002 r., na temat korupcyjnej propozycji, jaką złożył Lew Rywin w dniach 15 i 22 lipca 2002 r. w siedzibie Agory. Zeznania te są zgodne z przedstawionym wyżej stanem faktycznym i znajdują oparcie w zeznaniach świadka Leszka Millera.
Odnośnie okoliczności, które spowodowały, że mając, na kilka miesięcy przed podaniem ich do publicznej wiadomości, informacje uzasadniające podejrzenie popełnienia przez Lwa Rywina przestępstwa płatnej protekcji, nie złożył w tej sprawie oficjalnego zawiadomienia o przestępstwie oraz nie polecił funkcjonariuszom Agencji podjąć w tej sprawie czynności operacyjno - rozpoznawczych, Andrzej Barcikowski zeznał, co następuje:
Andrzej Barcikowski od początku był przekonany, że Rywina nikt nie przysłał do Agory po pieniądze dla SLD, że w ogóle nie przyszedł on tam w takim celu (k. 6), a cała “propozycja korupcyjna” przedstawiona Agorze przez Lwa Rywina była jego zdaniem zupełnie nieprawdopodobna (k. 14). W tym przekonaniu utwierdzał go fakt powołania się przez Lwa Rywina, podczas konfrontacji z 22 lipca 2002 r., na nazwisko, związanego z Partią Liberalną, Andrzeja Zarębskiego, jako jednego z mocodawców, którzy mieli go wysłać do Agory po łapówkę dla SLD (k. 4, k. 6, k. 12). To sugerowało, że Rywin chciał osiągnąć korzyść materialną dla siebie (k. 6). W ocenie Andrzeja Barcikowskiego propozycja Rywina nosiła wszelkie prawdopodobieństwo tzw. blefu biznesowego, polegającego na powoływaniu się w biznesie na koneksje z politykami “w celu wzmocnienia swojej pozycji przetargowej” (k. 6, k 11, k. 24, k. 52).
Zdaniem Andrzeja Barcikowskiego, prawdopodobne było, że Rywin jest elementem jakieś gry lobbingowej, ale nie to, że miałby pośredniczyć w przekazaniu łapówki (k. 14-15, k. 19, k. 21). Do wniosku, że w ofercie Rywina chodziło naprawdę o coś innego niż transfer pieniędzy dla SLD, skłaniały go również niejasności związane z opisanym przez Rywina przepływem środków z żądanej łapówki, które miały zostać w niewiadomy sposób zalegalizowane, z czym byłyby “zasadnicze trudności” (k. 14, k. 50-51). Co więcej, Andrzej Barcikowski był pewien, że Lew Rywin “oszukał Agorę, twierdząc, że za pieniądze, które Agora przekaże na konta jego, a potem SLD, dojdzie do zmiany ustawy w kierunku korzystnym dla Agory” (k. 52).
Ponadto “układ korupcyjny” jaki Rywin zaproponował Agorze nie leżał w zasięgu zainteresowania służb specjalnych, które badają wyłącznie przypadki korupcji wśród określonego ustawą kręgu funkcjonariuszy publicznych, a w tym przypadku “głównym bohaterem był prywatny przedsiębiorca”, gdyż “propozycja łapownicza, z którą Lew Rywin miał zwrócić się do Agory, angażowała bezpośrednio i dotyczyła prywatnych przedsiębiorców” (k. 5, k. 21-22). Prawdopodobieństwo skorumpowania w tym przypadku funkcjonariuszy publicznych było jego zdaniem na tyle nikłe, że “angażowanie sił i środków agencji w rozpoznawanie tej kwestii nie miałoby uzasadnienia” (k. 6). Gdyby było inaczej, gdyby “propozycja korupcyjne” przedstawiona przez Rywina nosiła cechy prawdopodobieństwa, to podjąłby stosowne czynności (k. 12). Podkreślił ponadto, że ustawa o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu nie zezwala na monitorowanie procesów legislacyjnych w Parlamencie, a nie do pomyślenia jest w demokratycznym państwie, aby działała ona poza zakresem wyznaczonym przepisami prawa (k. 5, k. 7, k. 19, k. 21, k. 24).
Jedynym funkcjonariuszem publicznym wśród osób wymienionych przez Rywina był Robert Kwiatkowski, a Agencja nie posiadała żadnych sygnałów, że mógł on być jakoś zamieszany w tą sprawę (k. 6). Znalazło to zresztą potwierdzenie w stanowisku Prokuratury, która nie dopatrzyła się podstaw, by postawić Kwiatkowskiemu zarzuty w związku z tzw. aferą Rywina (k. 6, k. 35). Podobnie nie było żadnych sygnałów, aby inny funkcjonariusz publiczny był jakoś w tą sprawę zamieszany (k. 12, k. 20, k. 22), jak również sygnałów, które mogłyby świadczyć o patologicznym lobbingu wokół nowelizowanej ustawy o radiofonii i telewizji (k.5).
W swoich zeznaniach Andrzeja Barcikowski podkreślił, że domeną działania Agencji są czynności operacyjno - rozpoznawcze, podejmowane po to by wykryć przestępstwo lub mu zapobiec, co w tym przypadku pozbawione było sensu, skoro przestępstwo już zaistniało (k.6, k. 10-12, k. 21), a prawdopodobieństwo uwikłania funkcjonariuszy publicznych w proceder korupcyjny było niskie (k. 54). Czynności dochodzeniowo - śledcze, które podejmuje się w takich przypadkach to zasadniczo domena Prokuratury (k. 27). Chociaż Agencja może samodzielnie podjąć takie czynności, to jednak o sprawie został poinformowany niedługo po nim Minister Sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk, który oświadczył publicznie, że będzie czekał z podjęciem postępowania na oficjalne zawiadomienie o przestępstwie, które to podejście “było bliskie” Andrzejowi Barcikowskiemu (k. 28, k. 54).
Zebrany w sprawie materiał dowodowy daje podstawy, by uznać za niewiarygodne stwierdzenie Andrzeja Barcikowskiego, iż od początku był przekonany, że za działaniem Rywina nie kryła się próba wymuszenia łapówki przez polityków związanych z SLD. Trudno bowiem było bez przeprowadzenia czynności śledczych z góry przesądzać, czy miała tu miejsce korupcja, za którą stali wysocy funkcjonariusze państwa, czy też nie, czy też sprawa ta miała charakter blefu biznesowego o cechach zwykłego oszukańczego wyłudzenia. Prawdą jest, że nazwisko Andrzeja Zarębskiego, którego Rywin miał wymienić jako jednego ze swoich mocodawców, może poddawać w wątpliwość hipotezę, że chodziło w tym przypadku o nielegalne finansowanie Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Rodzi się tu jednak pewna wątpliwość. Skoro bowiem Andrzej Barcikowski zakładał, że Andrzej Zarębski rzeczywiście inspirował poczynania Lwa Rywina, to musiał być tym samym przekonany, że Rywin wymieniając podczas “konfrontacji” z 22 lipca 2002 r. nazwiska swoich mocodawców powiedział prawdę. Jeżeli zaś tak, to na jakiej podstawie wykluczał od początku - jak sam przyznaje - udział w tej sprawie Roberta Kwiatkowskiego, którego Rywin również wówczas wymienił?
Odnosząc się do tej kwestii Andrzej Barcikowski zeznał, że przyjął takie założenie głównie wobec faktu, iż Agencja nie posiadała informacji, które mogłyby na jakiś związek Kwiatkowskiego z tą sprawą wskazywać. To tłumaczenie uznać należy za co najmniej mało wiarygodne, skoro Agencja nie miała również sygnałów świadczących o związku ze sprawą Andrzeja Zarębskiego, a jednak ów związek został przyjęty przez Andrzeja Barcikowskiego za pewnik, który utwierdzał go w przekonaniu, że nie było w tym przypadku zagrożenia korupcją wśród funkcjonariuszy publicznych, o których mowa w art. 5 ust. 1 pkt 2 lit. c ustawy z dnia 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu.
Zastanawiające jest także, głębokie przekonanie Andrzeja Barcikowskiego, że za propozycją Lwa Rywina nie stał żaden funkcjonariusz publiczny, który mógłby znajdować się w kręgu zainteresowań Agencji, oparte na tej tylko podstawie, że nie było wcześniej świadczących o tym sygnałów. Przecież nie jest tak, że jak Agencja nie ma w jakiejś sprawie sygnałów, to tej sprawy nie ma, o czym najlepiej przekonuje niestety przypadek Rywingate, co do której - jak można wnosić z zeznań Andrzeja Barcikowskiego - Agencja nie miała żadnych “sygnałów”, zanim sprawy nie opisano w końcu prasie. Godzi się to zauważyć, że żądanie korupcyjne związane było z pracami nad projektem ustawy o RTV. W prace te od samego początku zaangażowanych było wielu funkcjonariuszy publicznych, od członków KRRiT poczynając, a na wysokich przedstawicielach rządu kończąc. Zgodnie z ustawą o ABW, każdy poważny sygnał o możliwych działaniach korupcyjnych tychże funkcjonariuszy powinien być podstawą do wszczęcia stosownych czynności operacyjno-rozpoznawczych, gdyż mieści się to w zakresie właściwości ABW.
Równie dyskusyjne jest przekonanie Andrzeja Barcikowskiego, że propozycja przekazania 17,5 mln USD dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej wydała mu się nieprawdopodobna z uwagi na obowiązujące zasady finansowania partii politycznych, skoro sam przyznał, że nawet w obecnym stanie prawnym nie da się całkowicie wykluczyć możliwości nielegalnego finansowania partii politycznych (k. 51). To zaś, że Andrzej Barcikowski nie wie jak można by zalegalizować transakcję zaproponowaną przez Lwa Rywina (k. 51), niewiele wnosi w tej materii, tym bardziej, że Rywin nie ujawniał nigdy szczegółów takiej operacji.
Trudno w tym stanie rzeczy oprzeć się wrażeniu, że ocena Andrzeja Barcikowskiego posiadanych informacji została po prostu podporządkowana z góry przyjętej tezie. Taki zaś sposób podejmowania decyzji jest w przypadku Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego całkowicie nie do przyjęcia.
Znacznie dalej idące wątpliwości budzi jednak inna kwestia. Statystycznie zapewne w działalności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dominują, tak jak na to wskazał Andrzeja Barcikowski, czynności natury operacyjno – rozpoznawczej, które podejmuje się w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw. Ustawa o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu nie zwalnia jednak tej instytucji od prowadzenia czynności dochodzeniowo - śledczych, tam gdzie przestępstwo zostało już popełnione, a wręcz nakłada taki obowiązek - oczywiście w granicach ustawowych zadań Agencji (art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy). Jeżeli zaś stwierdzone zostanie w działalności Agencji przestępstwo, do którego ścigania nie jest ona z mocy prawa powołana, to obowiązkiem tej instytucji, wynikającym z art. 304 § 2 k.p.k. jest powiadomienie o tym fakcie właściwych organów. W tym kontekście zupełnie niejasne jest, dlaczego Andrzej Barcikowski, jeśli na wstępie bezpodstawnie odrzucił możliwość, że za Rywinem stoją funkcjonariusze publiczni, nie powiadomił odpowiednich organów o przestępstwie płatnej protekcji, a zarazem usiłowania wyłudzenia na ogromną skalę pieniędzy od Agory. Przecież jest to przestępstwo ścigane z urzędu, które doszło do jego wiedzy w związku z pełnieniem funkcji szefa ABW.
Powołanie się przez Andrzeja Barcikowskiego w tym kontekście na informacje jakie posiadał według jego wiedzy minister Grzegorz Kurczuk jest zupełnie nieprzekonywujące. Po pierwsze: znana Andrzejowi Barcikowskiemu audycja w Radiu ZET, podczas której Grzegorz Kurczuk został publicznie zapytany przez Monikę Olejnik o okoliczności sprawy Rywina, sygnalizowanej wcześniej w tygodniku “Wprost”, miała miejsce dopiero 20 września 2002 r., a więc ponad dwa tygodnie po tym, jak Andrzej Barcikowski uzyskał informacje świadczące o popełnieniu przez Rywina przestępstwa (zeznania Grzegorza Kurczuka przed Sejmową Komisją Śledczą k. 9, k. 52-53; zeznania Grzegorza Kurczuka w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie k. 1). Po drugie: informacja uzyskana wówczas przez Ministra Sprawiedliwości miała formę wyłącznie zapytania o notkę we “Wprost”, utrzymaną z resztą w tonie plotkarsko – sensacyjnym. Andrzejowi Barcikowski przyznał, że bliskie mu było stanowisko Grzegorza Kurczuka wyrażone podczas wspomnianej audycji, iż nie można wszczynać śledztwa na podstawie niezweryfikowanych plotek. Skoro zatem wiedział on, że żadne postępowanie w tej sprawie nie jest dotąd przez Prokuraturę prowadzone, to dlaczego nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku i nie złożył zawiadomienia o przestępstwie, o którym miał nie budzące wątpliwości informacje, które w odróżnieniu od notatki w tygodniku “Wprost” za plotkarskie potraktować nie sposób.
Należy zważyć, co następuje:
Andrzej Barcikowski, podczas rozmowy jaką przeprowadził z Premierem w dniu 4 września 2002 r., uzyskał wiarygodną informację o popełnieniu przez Lwa Rywina przestępstwa, które można było kwalifikować bądź z art. 228 k.k., bądź co najmniej z art. 230 k.k., w związku z art. 286 § 1 k.k., w związku z art. 294 § 1, w związku z art. 13 § 1 k.k., polegającego na złożeniu Agorze propozycji łapówki w zamian za uzyskani korzystnych dla tego podmiotu zapisów dekoncentracyjnych w nowelizowanej ustawie o radiofonii i telewizji.
Nie ulegało dla niego najmniejszej wątpliwości, że zdarzenie opisane przez Leszka Millera, wyczerpujące co najmniej znamiona występku określonego w art. 230 k.k., rzeczywiście miało miejsce. Andrzej Barcikowski, jak stwierdził, był głęboko przekonany, że Lew Rywin, powołując się na funkcjonariuszy publicznych i oferując Agorze swoje usługi przy “zakupie” korzystnych dla tego podmiotu zapisów w nowelizowanej ustawie o radiofonii i telewizji, zwyczajnie Agorę oszukał.
Taka ocena sytuacji musiała prowadzić do wniosku, że Lew Rywin - według wiedzy Andrzeja Barcikowskiego - dopuścił się również usiłowania wyłudzenia kwoty 17,5 mln USD oraz innych korzyści majątkowych i osobistych, co stanowi przestępstwo z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 13 § 1 k.k.
Obydwa przestępstwa, które zaistniały w świadomości Andrzeja Barcikowskiego są występkami ściganymi z urzędu i pozostają ze sobą w zbiegu realnym. (wyrok Sądu Najwyższego z 2 marca 1972 r., sygn. II KR 4/71, OSNPG 1972/9/156; wyrok Sądu Najwyższego z 17 września 1974 r., sygn. IV KR 191/74, OSNPG 1975/2/22; M. Surkont: Z zagadnień odpowiedzialności za korupcję, WPP 2000/1/18; A. Zoll: [w:] Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do art. 117-277 Kodeksu karnego, Kraków 1999, s. 774)
Szef ABW jest centralnym organem administracji rządowej (art. 3 ust. 1 ustawy o ABW i AW) i stanowi instytucję państwową w rozumieniu art. 304 § 2 k.p.k. Informację o ściganym z urzędu przestępstwie z art. 228 a co najmniej z art. 230 k.k. i z art. 286 § 1 k.k. Andrzej Barcikowski uzyskał podczas oficjalnej rozmowy z Prezesem Rady Ministrów, który jako jego przełożony zwrócił się w związku z tą informacją o podjęcie przez Agencję określonych działań. Nawet jeżeli by uznać, że prowadzenie w tej sprawie działań operacyjno-rozpoznawczych nie leżało w zakresie uprawnień ABW (z czym jednak zgodzić się w żaden sposób nie można), to jednak z uwagi na podległość służbową wobec Premiera, sam fakt przekazania przez przełożonego informacji o zdarzeniu, należy uznać, za wejście przez Andrzeja Barcikowskiego w posiadanie informacji o przestępstwie w związku z jego działalnością urzędową jako szefa ABW. Jeżeli zatem Andrzej Barcikowski całkowicie bezpodstawnie uznał w tej sytuacji, że ściganie karne nie leży w tym przypadku w ustawowo określonym zakresie działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, to jego obowiązkiem, wynikającym z wyraźnego brzmienia art. 304 § 2 k.p.k., było powiadomienie o sprawie powołanych do tego organów ścigania (tj. Prokuratury lub Policji).
Takiego zawiadomienia Andrzej Barcikowski w okresie od 4 września 2002 r. do 27 grudnia 2002 r., kiedy to Prokuratura wszczęła w sprawie śledztwo, Andrzej Barcikowski nie złożył. Nie uczynił tego, choć było mu wiadome, że żadne postępowanie w tej sprawie nie jest prowadzone, a miał pewność, że przestępstwo zostało popełnione oraz posiadał informacje o istnieniu co najmniej dwóch świadków mających rozległą wiedzę na temat sprawy (Leszek Miller, Adam Michnik) W tym stanie rzeczy nie ulega wątpliwości, że Andrzej Barcikowski naruszył swoim zachowaniem dyspozycję art. 304 § 2 k.p.k.
Niedopełnienie przez funkcjonariusza publicznego, obowiązku określonego w powołanym przepisie kodeksu postępowania karnego skutkuje odpowiedzialnością karną za występek z art. 231 § 1 k.k. (T. Grzegorczyk: Kodeks postępowania karnego. Komentarz, s. 586; T. Grzegorczyk, J. Tylman: Polskie postępowanie karne, Warszawa 1998, s. 569; W. Grzeszczyk: Obowiązek zawiadomienia o przestępstwie, Prok. i Pr., 1998/10/123; S. Waltoś: Proces karny. Zarys systemu, Warszawa 1998, s. 235; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 28 września 2000 r., sygn. II AKa 133/00, KZS 2000/11/43)
Nie powiadomienie przez funkcjonariusz publicznego odpowiednich organów o przestępstwie ściganym z urzędu musi być traktowane jako działanie na szkodę interesu publicznego, w rozumieniu art. 231 § 1 k.k. Uniemożliwia ono bowiem, albo przynajmniej utrudnia, ściganie karne, grożąc również uniknięciem przez sprawcę odpowiedzialności karnej. Nie ma przy tym znaczenia, czy skutek ów faktycznie nastąpił, gdyż przestępstwo spenalizowane w art. 231 § 1 k.k. ma charakter formalny i jest przestępstwem abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo. (A. Zoll [w:] Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do art. 117-277 Kodeksu karnego, s. 779-780)
Zaznaczyć wszak należy, że nie trzeba być znawcą zagadnień dochodzeniowo-śledczych, by orientować się, że każdy dzień zwłoki w zawiadomieniu organów ścigania o zaistniałym przestępstwie utrudnia wykrycie jego sprawców i umożliwia im zacieranie śladów i dowodów przestępstwa oraz przygotowywanie spójnej linii obrony, “czas biegnie od chwili popełnienia przestępstwa nieubłaganie, zawsze ze szkodą dla dowodów”. (Prof. St. Waltoś, Proces Karny – Zarys systemu, PWN 1998, s. 474) Brak niezwłocznego wszczęcia postępowania karnego w przedmiotowej sprawie naruszał fundamentalną zasadę taktyki kryminalistycznej, tj. zasadę szybkości działania. Reguła ta nakłada na organy ścigania obowiązek wszczęcia postępowania “natychmiast po otrzymaniu wiadomości nasuwających przypuszczenie, że dane zdarzenie może mieć cechy przestępstwa (...)”, gdyż “upływ czasu wywołuje zniekształcenia i zapominanie treści, które mają być przedmiotem zeznań świadków (...)”, jak również “upływ czasu pomiędzy chwilą popełnienia przestępstwa a wszczęciem czynności dochodzeniowych sprawca wykorzystuje do zatarcia śladów.” (Prof. Włodzimierz Gutekunst “Kryminalistyka – zarys systematycznego wykładu”. Wydawnictwo Prawnicze, Warszawa 1974, s. 62).
Ładunek społecznej szkodliwości zaistniałego przestępstwa korupcji był wyjątkowo wielki nie tylko z uwagi na kwotę żądanej łapówki oraz fakt, że czyn godził w prawidłowe funkcjonowanie organów państwowych, ale przede wszystkim ze względu na to, że przestępstwo to stanowiło zamach na konstytucyjne wartości, jakimi są wolność mediów i zasady tworzenia prawa. Andrzej Barcikowski swoim zachowaniem naruszył ponadto interes publiczny w inny jeszcze sposób. Zważywszy bowiem na wszystkie okoliczności przestępstwa, jakiego dopuścił się Lew Rywin, nie ulega wątpliwości, że zatajenie przez Szefa ABW informacji o tym przestępstwie przed organami ścigania podważyło zaufanie znacznej części opinii publicznej do służb specjalnych i osłabiło poważnie przekonanie o dominującej w ich działaniach zasadzie apolityczności.
Wobec powyższego należy uznać, że Andrzej Barcikowski swoim zachowaniem zrealizował wszystkie znamiona występku z art. 231 § 1 k.k.
Polska należy do niechlubnej czołówki krajów o największym zagrożeniu korupcją. Wskazują na to wyniki badań tak ośrodków krajowych, jak instytucji międzynarodowych. Truizmem jest powiedzieć, że korupcja uderza w najbardziej żywotne interesy państwa, niszczy moralność, praworządność, zasady wolnego rynku, przynosi ogromne straty gospodarce. Badani opinii publicznej wskazują, że Polacy przekonani są o powszechności korupcji i bezkarności jej sprawców, zwłaszcza wysokich funkcjonariuszy państwa. Fakty te są znane. Znane jest też najwyższym funkcjonariuszom państwa wielkie powszechne oczekiwanie zdecydowanego zwalczania tej patologii. Mimo to złożenie propozycji korupcyjnej na niebagatelną kwotę 17,5 mln dolarów nie skłoniło szefa ABW do podjęcia koniecznych działań prawnych, do których był zobowiązany. W Polsce wzrost korupcji niewątpliwie będzie postępował dalej, jeśli jej sprawcy będą mogli nadal liczyć na brak działań właściwych organów państwa powołanych od ich ścigania. Skuteczne zwalczanie korupcji zacząć więc należy od wyciągania odpowiedzialności karnej w stosunku do tych wysokich funkcjonariuszy państwa, którzy wiedząc o przestępstwie korupcji, nie podjęli żadnych działań prawnych służących jej ściganiu, a byli do tego zobowiązani.