Source: http://kekusz.pl/2015/06/rzeczpospolita-opresyjna-czy-dozyje-i-czy-na-wolnosci-zwyciestwa-nad-sedzia-beata-stoj-i-prokurator-krystyna-kowalczyk/
Timestamp: 2018-08-19 23:18:27
Legal References Found: art. 51
 art. 2
 art. 212
 art. 12
 art. 226
 art. 212
 art. 11
 art. 12
 art. 241
 art. 12
 art. 226
 art. 212
 art. 11
 art. 12
 art. 439
 art. 439
 art. 226
 Art. 226
 art. 54
 art. 31
 art. 226
 art. 226
 art. 212
 art. 11
 art. 12
 art. 226
 art. 212
 art. 11
 art. 12
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 5
 art. 226
 art. 212
 art. 212
 art. 226
 art. 223
 art. 212
 art. 212
 art. 212
 art. 101
 art. 102
 art. 101
 art. 212
 art. 101
 art. 212
 art. 101
 art. 212
 art. 17
 art. 226
 art. 226
 art. 212
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 366
 art. 7
 art. 79
 art. 442
 art. 170
 art. 226
 art. 212
 art. 226
 art. 203
 art. 203
 art. 226
 art. 212
 art. 11
 art. 12
 art. 203
 art. 203
 art. 259
 art. 249
 art. 203
 art. 249
 art. 5
 art. 8
 art. 2
 art. 437
 art. 438
 art. 259
 art. 259
 art. 203
 art. 259
 art. 203
 art. 203
 art. 249
 art. 249
 art. 203
 art. 203
 art. 259
 art. 259
 art. 203
 art. 203
 art. 203
 art. 203
 art. 203
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 54
 art. 31
 art. 1
 art. 226
 art. 540
 art. 226
 art. 439
 art. 226
 art. 226
 art. 226
 art. 11
 art. 12
 art. 14
 art. 203
 art. 259
 art. 231
 art. 128
 art. 128
 art.128

Document Content:
Rzeczpospolita opresyjna ? Czy dożyję i czy na wolności zwycięstwa nad sędzią Beatą Stój i prokurator Krystyną Kowalczyk – Polskie prawo czy polskie prawie
Rzeczpospolita opresyjna ? Czy dożyję i czy na wolności zwycięstwa nad sędzią Beatą Stój i prokurator Krystyną Kowalczyk
19/06/2015 admin Zbigniew Kękuś 0
“Faszyzm” – «doktryna polityczna (…) głosząca kult państwa (…) terror państwowy»
Źródło: Wolna encyklopedia Wikipedia
Niniejszego e-mail’a kieruję do Państwa w interesie społecznym. Przedstawiam w nim, czego – m.in. umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym, poddania tam przymusowym badaniom, a jeśli tak, to może i przymusowemu “leczeniu” – możecie się Państwo spodziewać ze strony sędziego, prokuratora, a nawet Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy mu udowodnicie, że nie spełnia wstępnego warunku selekcji do pracy w instytucjach wymiaru sprawiedliwości, tzn. nie jest osobą nieskazitelnego charakteru. Z tym większą zajadłością będzie Państwa niszczył – korzystając ze wsparcia gromady mu podobnych, niefortunnie dla prawych, uczciwych ludzi wyposażonych we władzę – gdy mu dodatkowo udowodnicie, że jest amatorem beztalenciem.
Niniejszy e’mail jest tzw. studium przypadku.
Prezentuję w nim skierowane przeciwko mnie od 2006 roku działania gromady funkcjonariuszy publicznych wielu profesji mające na celu pokonanie mnie, w tym przez umieszczenie mnie w szpitalu psychiatrycznym. Przedstawiam przyczyny ich klęski.
Nasz, obywateli Państwa, które Konstytucja w taki sposób definiuje:
“Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym,
problem na tym polega, że w sądach i prokuraturach aż roi się od amoralnych, butnych, aroganckich ignorantów o minimalnym potencjale intelektualnym za to o wielce rozbuchanych ego.
Moim doświadczeniem jest, że każda jednostka organizacyjna każdej instytucji wymiaru sprawiedliwości – a także Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – z którą się w ostatnich latach zetknąłem ma swojego etatowego tumana/łajdaka karierowicza, któremu jego przełożeni powierzają do rozpoznania sprawę obywatela kontestującego, kwestionującego kwalifikacje moralne i fachowe funkcjonariusza/y w służbie publicznej. Tuman na etacie sędziego, prokuratora, czy też specjalisty, niszczy takowego..
Im wyższej rangi jest funkcjonariusz publiczny, którego kwalifikacje fachowe i/lub moralne zakwestionuje publicznie ofiara jego nikczemności, tym większego system prawny kieruje przeciwko niej nikczemnika, tym liczniejszą ten ma gromadę sprzymierzeńców i obrońców, w tym najwyżej nawet umocowanych w systemie prawnym i politycznym i z tym większą zajadłością realizują wspólny, gromady gromadny cel.
Gdy przeczytacie Państwo niniejszego e-mail’a – o co uprzejmie proszę – zastanówcie się, proszę, jak ogromne na każdego z Państwa czyha niebezpieczeństwo w przypadku Państwa ewentualnej niesubordynacji, sprzeciwienia się woli wyposażonego we władzę przedstawiciela cywilizacji szwindla, okrucieństwa, obłudy i pogardy dla człowieka. Nie liczcie Państwo na to, że Wam w takim przypadku pomoże kosztujący Polaków razem z jego Biurem ok. 40 mln zł rocznie Rzecznik Praw Obywatelskich. Mnie jeden, prof. Andrzej Zoll, uczynił przestępcą, a druga, Irena Lipowicz sprzymierzona z ferajną notorycznie od pięciu lat odmawia mi pomocy.
Od 1997 roku mam do czynienia z nieustającą rosnącą co jej liczebności i okazywanej mi wrogości gromadą sponsorowanych przez obywateli – zanim mnie przekształcili z dyrektora pionu w jednej z największych instytucji finansowych w Polsce w bezrobotnego także przeze mnie – barbarzyńców w służbie publicznej stosujących wobec mnie metody działania właściwe państwu faszystowskiemu.
Za niespełna dwa tygodnie dobiec ma kres gehenny, którą zgotowali mnie, moim dzieciom, mojej matce.
W dniu 30 czerwca 2015 r. odbędzie się przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie posiedzenie, podczas którego Sąd wyda werdykt kończący konflikt ferajny ze mną. To jeszcze nie będzie wyrok. Po werdykcie z dnia 30 czerwca wyrok będzie li tylko formalnością.
Czy dożyję werdyktu, a potem wyroku?
Mam nadzieję, że tak. Pewności nie mam, bo przecież nie wszystkim niewinnym przedstawionych im zarzutów ofiarom barbarzyńców się to udaje. System ma swoje zwyczaje i – na przykład – śp. Claudiu Crulic nie dożył.
Dwie asesorki, Katarzyna Duda z Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód i Barbara Sikora z Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia, gdy się zorientowały, że niedopełniły obowiązków, to mu pozwoliły zakończyć słuszny protest głodowy, który rozpoczął w dniu 10 września 2007 r. niesłusznie umieszczony przez nie w Areszcie Śledczym w Krakowie. Skonał z głodu w dniu 18 stycznia 2008 – patrz: m.in. http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,10736708,Umre_jako_kamien.html
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska wyjaśniła po jego śmierci mediom:
u osoby skrajnie wyczerpanej długotrwałą głodówką.
Żadnych zaniedbań prokuratury w tej sprawie nie było.(…) Zebrany w sprawie materiał dowodowy potwierdzał fakt popełnienia przez niego czynów, które są mu zarzucane, stad nasz akt oskarżenia.”
Oni zawsze mają fakty i dowody, a p. Marcinkowskiej zawsze wszystko się zgadza jeśli chodzi o wyczyny prokuratorów z Krakowa.
W przypadku C. Crulica z całą pewnością kłamała informując media, że “żadnych zaniedbań nie było”. To było jedno wielkie zaniedbanie.
A gdy już skonał C. Crulic, okazało się – tj. dziennikarka z “Tygodnika Powszechnego” Małgorzata Nocuń ustaliła, nie żeby śledczy z Krakowa – że nie kłamał, gdy od 10 września 2007 r. informował asesorki, że go w dniu popełnienia przypisanych mu czynów, tj. kradzieży portfela znanemu sędziemu z Krakowa, a potem kwoty 22,5 tys. zł z wykorzystaniem znajdujących się w nim kart bankomatowych nie było w Polsce. Rzeczywiście go nie było. Był w Mediolanie. Tym we Włoszech.
Śledczy Piotr Kosmaty uznał, że w przypadku Rumuna doszło do… nieumyślnego spowodowania śmierci i obwinił za nie … lekarzy Aresztu. Jakby nie byli bez winy, to przecież nie oni umieścili i trzymali w areszcie niewinnego przedstawionych mu zarzutów człowieka.
Kiedyś asesor, dzisiaj sędzia, Barbara Sikora pracuje w Sądzie Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia, kiedyś asesor, dzisiaj prokurator, Katarzyna Duda pracuje w Prokuraturze Rejonowej Kraków Śródmieście Zachód. Każda zarabia 8.683,83 zł miesięcznie. Wymierzają sprawiedliwość.
Śledczy Kosmaty też awansował. Jest rzecznikiem Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Kilka za nim spektakularnych sukcesów ostatecznie zakończonych … klęskami.
Dlaczego wspomniałem o mordzie dokonanym ze szczególnym okrucieństwem na niewinnym przedstawionych mu zarzutów C. Crulicu?
Bo ja dziesiąty rok jestem ścigany – w ogromnej mierze za sprawą m.in. etatowego tumana/łajdaka Piotra Kosmatego – za słowa. Z zajadłością, jakbym kogoś zamordował ze szczególnym okrucieństwem. Na przykład przez zagłodzenie…
Bo w moim przypadku prokuratorzy, sędziowie, a nawet Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz też robią, co w ich mocy, żeby po tym, gdy się ich działający zespołowo koledzy i koleżanki przed laty “pomylili”, tj. uczynili mnie przestępcą, żeby mi zademonstrować przewagę “cywilizacji gromadnościowej”, trzódki barbarzyńców, nad jednostką, można było usprawiedliwiać hucpę tradycyjnym: “Żadnych zaniedbań prokuratury w tej sprawie nie było.(…) Zebrany w sprawie materiał dowodowy potwierdzał fakt popełnienia przez niego czynów, które są mu zarzucane, stad nasz akt oskarżenia.”
A że moim oprawcom, którzy po zniszczeniu mi życia wspinają się po szczeblach kariery udowodniłem ignorancję i nikczemność charakterów – to znaczy, że mnie uczynili przestępca nie tylko za czyny, które popełniły inne niż ja osoby, ale i takie, które nie były w dniu orzekania przestępstwami – to mi kontynuatorzy ich dzieła… ścielą łóżko w szpitalu psychiatrycznym. Przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości.
Autorytety moralne o nieskazitelnych charakterach. Państwo w państwie. Ferajna. Z jej najgroźniejszą dla Polaków frakcją “judeo”, kierującą się w relacjach z nie-Żydami zasadami, jak te, zamieszczone w nie do zdobycia – w przeciwieństwie do np. Biblii – świętej księdze judaizmu:
„Wszystkie nieżydowskie dzieci są zwierzętami”
„W czasie procesu sądowego wolno oszukiwać, żeby Żyd zawsze wygrał”
Claudiu Crulic udowodnił niekompetencję dwóm tylko asesorkom z Krakowa – oraz ich przełożonym, którzy sprawowali nadzór nad postępowaniami które prowadziły – a stracił życie.
Ja mam „na rozkładzie” łącznie kilka… tuzinów… tuzów krakowskiego i nie tylko wymiaru sprawiedliwości.
Jak się nie bać o swoją przyszłość, znaczy życie? Lub zdrowie. Moi przeciwnicy chcą mnie – jak mi wyjaśniają dla mojego dobra, w moim interesie – umieścić w szpitalu psychiatrycznym, tj. Szpitalu Specjalistycznym im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie. Trzy sędziny Sądu Okręgowego w Krakowie, SSO Lidia Haj. SSO Jadwiga Żmudzka i SSR del. Agnieszka Sułowska-Gibas pouczają mnie przy tym wbrew wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego – Wyrok z dnia 10 lipca 2007 r., SK 50/06. Zasady kierowania oskarżonego na obserwację psychiatryczną – wydanemu w składzie pięciu sędziów.
Trzy sędziny z Krakowa lepiej wiedzą niż pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Niektórzy spośród świadczących usługi swoim koleżankom i kolegom prokuratorów i sędziów do wszystkiego są zdolni w ich misji realizowanej… „przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości.”
Wspomniałem o mordzie popełnionym na młodym Rumunie z innej jeszcze, bardzo przypominającej moją sprawę przyczyny. Otóż Rumun został wcześniej skazany nieprawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia. Twierdził, że nie popełnił czynu, który mu przypisano, złożył apelację i przyjechał w dniu 10 września 2007 r. do Polski specjalnie na rozprawę apelacyjną. Niedopuszczono do tego, żeby się odbyła. Kilka godzin przed jej rozpoczęciem został zatrzymany przez Policję i z podanych wyżej przyczyn umieszczony w Areszcie Śledczym w Krakowie.
Gdy zmarł, umorzono obydwie sprawy przeciwko niemu.
W moim przypadku, gdy we wrześniu 2010 roku Sąd Okręgowy w Rzeszowie udowodnił, że skazujący mnie za zniesławienia i/lub znieważenia sędziów, konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, Rzecznika Praw Obywatelskich w osobie prof. Andrzeja Zolla i adw. Wiesławy Zoll wyrok sędziego Sądu Rejonowego w Dębicy Tomasza Kuczmy został wydany z rażącym naruszeniem prawa, tj. że mnie skazał sędzia T. Kuczma w dniu 18 grudnia 2007 r. za popełnienie czynów, z tytułu których ściganie jest niedopuszczalne od dnia 19 października 2006 r., to koleżanka z pracy sędziego T. Kuczmy sędzia Beata Stój uznała marcu 2011 r., że ja jestem niepoczytalny od … stycznia 2003 r.
To jest jej wersja i jej się razem z Prokuratorem Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia Wschód Krystyną Kowalczyk trzymają. Kurczowo.
Odniosły sukces… Za ich przyczyną przedstawiono mi następne zarzuty i … doręczono mi już Wezwanie do stawiennictwa na obserwację w szpitalu psychiatrycznym.
Jest jeszcze jedno, co łączy sprawę C. Crulica z moją. Gdy Rumuna zamordowano, sprawę zamieciono pod dywan. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski zachował stanowisko. Donald Tusk zdymisjonował go, a z nim kierownictwo resortu, dopiero za rok, w styczniu 2009 r., gdy samobójstwo w zakładzie karnym popełnił jeden z morderców K. Olewnika. Poinformował media, że nie będzie tolerował niechlujstwa. Takim nie było zdaniem obecnie przewodniczącego Rady Europejskiej zagłodzenie Rumuna. Być może pomyślał, że Rumun sam się zagłodził…
A może bał się, że rozgłos nadany sprawie przerwie realizację jego projektu pt.: „Naród Polski zapewnia spokojną starość Donaldowi Tuskowi” i nie uda mu się czmychnąć do Brukseli bo go tam nie będą chcieli. Trzeba mieć nadzieję, że nie. Mówił przecież:
„Wolałbym się nie urodzić niż na grobach zmarłych budować swoją karierę polityczną.”
Donald Tusk, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, 13 kwietnia 2012 r.
Co jednak robi służbowy, na przełomie 2007 i 2008 roku, zwierzchnik barbarzyńców, morderców Donald Tusk na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej, jeśli po li tylko rozpoczęciu wiosną 2012 r. protestu głodowego w zakładzie karnym w Charkowie przez skazaną prawomocnym wyrokiem niezawisłego sądu suwerennego państwa za działanie na szkodę własnego państwa była premier Ukrainy Julię Tymoszenko „zagrzmiała” późniejsza promotorka Donalda Tuska Angela Merkel, a po niej cała Unia Europejska, co skutkowało bojkotem EURO 2012 na Ukrainie przez przywódców instytucji Unii, w tym m.in.: przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya, przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barroso, komisarza ds. Sprawiedliwości i Praw Podstawowych Viviane Reding i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martina Schulza.
Tzw. wartości Unii Europejskiej…
Jak dobrego by o nim nie mieli zdania niektórzy prominentni członkowie Platformy Obywatelskiej i Angela Merkel, ja uważam, że o takich, jak Donald Tusk myślał A. de Tocgueville, gdy mówił:
To rzeczywiście jakby reguła – przynajmniej w Polsce – że im mniejszy, znaczy mierny, człowiek, tym większą robi karierę polityczną.
Nie pisałbym o tym, gdyby nie fakt, że brakiem reakcji na zagłodzenie C. Crulica Donald Tusk dał ferajnie przyzwolenie na… wszystko, w tym mordowanie – przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości – niewinnych ludzi. Przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości.
Pismem z dnia 2 czerwca br. Sąd Okręgowy w Rzeszowie zawiadomił mnie o posiedzeniu w dniu 30 czerwca 2015 r. – Załącznik 1: „Sąd Okręgowy w Rzeszowie Wydział II Karny /adres – ZKE/ Data wysłania: 2 czerwca 2015 r. Sygn. akt II Kz 174/15 Termin: 30 czerwca 2015 r. o godz. 08:40 sala 123 Pan Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/ ZAWIADOMIENIE Sąd Okręgowy w Rzeszowie II Wydział Karny zawiadamia Pana jako oskarżonego, że posiedzenie w przedmiocie zażalenia obrońcy i oskarżonego na postanowienie o obserwacji sądowo-psychiatrycznej w sprawie sygn. II K 407/13 Sądu Rejonowego w Dębicy odbędzie się w tut. Sądzie w dniu 30 czerwca 2015 r. o godz. 08:40 sala 123. Starszy Sekretarz Sądowy /imię i nazwisko – ZKE/”
Dowód: Sąd Okręgowy w Rzeszowie II Wydział Karny, sygn. akt II Kz 174/15, Zawiadomienie z dnia 2 czerwca
2015 r. – Załącznik 1
To zapowiedź mojego zwycięstwa nad ferajną, łącznie kilkoma tuzinami wrogo wobec mnie usposobionych funkcjonariuszy publicznych, w tym w ich gronie wiodącymi – choć nie najbardziej prominentnymi – postaciami, sędzią Sądu Rejonowego w Dębicy Beatą Stój i prokuratorem Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia Wschód Krystyną Kowalczyk.
Skąd o tym wiem, że wygram?
Bo nawet jeśli troje sędziów Sądu Okręgowego w Rzeszowie orzeknie – oczywiście, że nie orzekną, bo nawet sędzia B. Stój twierdzi, że nie wolno, ale… „pogdybajmy” – że należy mnie poddać w drugiej połowie 2015 r. obserwacji psychiatrycznej, żeby na jej podstawie ustalić, czy byłem poczytalny w okresie… „od stycznia 2003 r. do września 2005 r.”, to zaraz potem – może zresztą od tego zaczną posiedzenie w dniu 30 czerwca 2015 r. – orzekną umorzenie postępowania w zakresie siedemnastu z osiemnastu czynów, które sędzia Beata Stój prowadzi przeciwko mnie przy udziale prokurator Krystyny Kowalczyk. Orzekną bo muszą.
Przesłanki, na które się powołają, a które ja przedstawię w dalszej części niniejszego e-mail’a będą dowodami, że sędzia Beata Stój i prokurator Krystyna Kowalczyk nie posiadają zdolności rozpoznania znaczenia ich czynów i to one powinny się znaleźć w miejscu odosobnienia, w którym mnie chcą umieścić.
Sąd Rejonowy w Dębicy rozpoznaje od listopada 2006 r. sprawę przeciwko mnie na podstawie aktu oskarżenia z dnia 12 czerwca 2006 r. prokuratora Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Radosławy Ridan, która oskarżyła mnie o to, że wokresieodstycznia2003r.do maja lub września2005r.,wKrakowie, za pośrednictwem stron internetowych www.zgsopo.webpark.pl i www.zkekus.w.interia.pl popełniłem osiemnaście przestępstw, tj. – Załącznik 2:
1. pkt.I,III-XVI aktu oskarżenia – znieważyłem i wzwiązkuzpełnieniemobowiązkówsłużbowych/art.226§1k.k./izniesławiłem/art.212§2k.k./piętnaściorosędziówSąduOkręgowegowKrakowieiSąduApelacyjnegowKrakowie-SSOMajaRymar /byłaPrezesSąduOkręgowegowKrakowie/SSOEwaHańderek,SSOTeresaDyrga,SSRAgataWasilewska-Kawałek,SSOAgnieszkaOklejak,SSODanutaKłosińska,SSRIzabelaStrózik,SSOAnnaKarcz-Wojnicka,SSOJadwigaOsuch,SSOMałgorzataFerek,SSAWłodzimierzBaran/byłyPrezesSąduApelacyjnegowKrakowie/,SSAJanKremer,SSAMariaKuś-Trybek,SSAAnnaKowacz-Braun,SSAKrzysztofSobierajski /obecny prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie/,
2. pkt II aktu oskarżenia – zniesławiłem/art.212§2kk/adwokataWiesławęZoll,pełnomocnikamojejżonywprowadzonymprzezSądOkręgowywKrakowieiSądApelacyjnywKrakowiewlatach1997-2006postępowaniuzmojegopowództwaorozwód/sygn.akt Sądu Okręgowego w Krakowie XICR603/04/,
3. pktXVII aktu oskarżenia – znieważyłem /art.226§3k.k./izniesławiłem/art.212§2k.k./konstytucyjnyorganRzeczypospolitejPolskiej,rzecznikaprawobywatelskichwosobiepiastującegotenurządAndrzejaZolla
4. pkt XVIII aktu oskarżenia –rozpowszechniałemwiadomościzrozprawysądowejprowadzonejzwyłączeniemjawności-art.241§2k.k.
Dowód: SądRejonowywDębicy,sygn.aktIIK407/13/uprzednioIIK451/06/aktoskarżeniaprokuratorRadosławyRidanzdnia12czerwca2006r., sygn. 1 Ds. 39/06/S – Załącznik 2
Przestępstwa, jak wyżej miałem popełnić w związku ze sprawą o rozwód pomiędzy mną i moją żoną, rozpoznawaną w okresie od dnia 17 czerwca 2015 r. do dnia 10 kwietnia 2015 r. przez Sąd Okręgowy w Krakowie.
Długa byłaby lista naruszeń przez w.w. osoby prawa i przypadków pozbawienia mnie i moich wtedy małoletnich dzieci możności korzystania z naszych praw. Zgodnie z zacytowanymi wyżej regułami traktowali nie tylko mnie, ale także moje dzieci.
Najbardziej patologicznie zaprezentowali mi się państwo Zoll. Adw. Wiesława Zoll była pełnomocnikiem mojej żony. Świadczenie przez nią usługi mojej polegało głównie na dyskredytowaniu mnie przed Sądem jako człowieka i jako ojca. W tym celu m.in. powoływała się na nigdy przez nią nie doręczone Sądowi dowody, przeczyła nawet sama sobie podając całkowicie rozbieżne informacje na ten sam temat w różnych składanych przez nią pismach procesowych. Moje wnioski da Sądu, żeby ją zobowiązał do doręczenia Sądowi i mnie dowodów, na które się powoływała lub do wycofania kłamstw z akt sprawy, życzliwi jej sędziowie zbywali, a jedna z nich, sędzia Agata Wasilewska-Kawalek zagroziła mi … nałożeniem na mnie kary grzywny jeśli nie zaprzestanę moich żądań.
“Sędzia” A. Wasilewska-Kawałek to zresztą w podanym wyżej gronie najbardziej, obok prof. Andrzeja Zolla, patologiczna postać. Nałożyła na mnie karę grzywny w kwocie 1.000,00 zł za to, że ją i jej koleżankę z pracy sędzię Ewę Hańderek nazwałem w jednym z pism procesowych okrutnymi sędziami. A jak nazwać sędziów, którzy – jak Ewa Hańderek i Agata Wasilewska-Kawałek – wiedząc od ojca małoletniego dziecka o jego chorobach okresu dojrzewania, skoliozie, lordozie, garbie żebrowym, nie rozpoznają całymi miesiącami wniosku ojca o wyrażenie zgody, żeby mógł zabierać dziecko raz w tygodniu na 45-minutowe zajęcia rehabilitacyjne?
Ostatecznie sędzia A. Wasilewska-Kawałek oddaliła mój wniosek, znajdując solidaryzujących się z nią sprzymierzeńców w pozbawieniu mojego syna możności korzystania z praw do ochrony zdrowia w sędziach Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Janie Kremerze, Annie Kowacz-Braun i Marii Kus-Trybek.
Zawiadomiony przeze mnie o naruszeniu przez w.w. sędziów praw mojego syna i proszony o interwencję Rzecznik Praw Obywatelskich, małżonek adw. Wiesławy Zoll, prof. Andrzej Zoll rekomendował mi w sierpniu 2002 r. … utrzymywanie z synem kontaktów pośrednich, czyli telefonicznych i poddanie się badaniom psychiatrycznym. Pouczył mnie także, że za złożenie w złej wierze wniosku o wyłączenie sędziego Sąd może nałożyć na mnie karę grzywny. Uprzejmie poprosił, żebym już do niego nie pisał, bo moje pisma i tak pozostaną bez odpowiedzi.
Konsekwencji mu nie zabrakło i wytrwał w tym stanowisku do lutego 2006 r., gdy zakończył przedłużoną o kilka miesięcy kadencję RPO.
Adw. Wiesława Zoll uciekła wcześniej, w 2003 roku, z w.w. sprawy o rozwód. Zamiast doręczyć Sądowi dowody, na które się powoływała, albo usunąć – zgodnie z wielokrotnie składanymi przeze mnie, opartymi na prawie określonym w art. 51.4 Konstytucji: „Każdy ma prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.” wnioskami – z akt sprawy nieprawdziwe, złożone tam przez nią informacje.
Zanim haniebnie uciekła adw. W. Zoll ze sprawy pobrała od mojej żony honorarium, w kwocie łącznej – jak wynika z dokumentów znajdujących się w aktach sprawy – ok. 3.000,00 zł.
Otrzymała je… ode mnie, tj. zabrała ją moim dzieciom, bo moja żona nie pracowała i naszych synów i jej samej koszty utrzymania pokrywała z płaconych jej przeze mnie alimentów, przeznaczonych na pokrywanie kosztów utrzymania dzieci.
Nawet wzbogacenie budżetu domowego kwotą ok. 3.000,00 otrzymaną – w gruncie rzeczy – ode mnie, nie powstrzymało Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Andrzeja Zolla i adw. Wiesławy Zoll przed uczynieniem mnie przestępcą.
Oboje, tak samo, jak w.w. sędziowie, złożyli w tym celu dwukrotnie zeznania.
Jestem pewien, że nie ma drugiego na świecie Rzecznika Praw Obywatelskich, który uczynił obywatela swojego państwa przestępcą za słowa. Jestem pewien, że nie ma drugiego takiego państwa na świecie, którego obywatele takiego, jak Polacy w Andrzeju Zollu mieliby Rzecznika Praw Obywatelskich.
Co się tyczy osób uznanych przez prokurator R. Ridan za pokrzywdzonych przeze mnie – oraz uważających się za takowe – wskazać należy, że nie brak wśród w.w. osób okrutników, sadystów, złodziei.
Co ich łączy to solidarność w ignorancji, cwaniactwie i tchórzostwie. O tym, że mnie uczynią przestępcą postanowili – czyli zdecydowali o moim losie – dwa lata przed zakończeniem w.w. sprawy o rozwód.
Jeszcze rozpoznawali sprawę, jeszcze mnie sędzia Teresa Dyrga okradła w listopadzie 2004 r. z kwoty ponad 20 tys. zł, a już wiedzieli, że będę przestępcą.
Zawiadomienie złożył w dniu 2 czerwca 2004 r. ówczesny prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, obrońca i sympatyk sędziowskiej patologii, sędzia Włodzimierz Baran.
Prokurator Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód Piotr Grądzki wydał postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa, ale nakazała je wszcząć prokurator Prokuratury Okręgowej Bożena Juszczyk. Na referenta wyznaczono prokurator Radosławę Ridan, a ta przesłuchała „pokrzywdzonych” w 2004 i 2005 roku.
Wskazać należy, że prokurator R. Ridan prowadziła postępowanie przygotowawcze przeciwko mnie przez prawie dwa lata, tj. od dnia 2 lipca 2004 r. Prowadziła je pod nadzorem jej wtedy przełożonych z Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód, dzisiaj tuzów krakowskiej prokuratury, tj.:
1. prokurator Lidii Jaryczkowskiej – od lat Prokurator Okręgowy w Krakowie,
2. prokuratora Piotra Kosmatego – obecnie rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie
3. prokurator Krystyny Kowalczyk – od lat Prokurator Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia Wschód
Postępowanie przeciwko mnie nadzorowała także zatrudniona potem w Okręgowej Prokuraturze Wojskowej w Warszawie Prokurator Edyta Kuśnierz.
Nie wiedziałbym o tym, że w.w. prokuratorzy nadzorowali postępowanie przygotowawcze prowadzone przeciwko mnie przez prokurator R. Ridan, gdyby nie ich korespondencja do mnie z tamtego okresu.
Otóż, gdy prokurator R. Ridan wydała w dniu 2 listopada 2005 r. postanowienie o przedstawieniu mi zarzutów i dowiedziałem się, że mnie ściga za czyny, które popełniły inne niż ja osoby, kierowałem skargi na nią, wnioski o jej wyłączenie, zawiadomienia o popełnieniu przez nią przestępstwa niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień i działania na szkodę mojego interesu prywatnego.
Było ich łącznie – w okresie od grudnia 2005 r. do maja 2006 r. – około dziesięciu. Rozpoznawali je wyżej wymienieni prokuratorzy.
Każde z nich informowało mnie w odpowiedzi, że przeprowadzone przez nich analizy akt sprawy potwierdzają, że prokurator Radosława Ridan prowadzi postępowanie przygotowawcze przeciwko mnie w zgodzie z przepisami prawa, znaczy zgodnie ze sztuką prokuratorska, że moje zarzuty wobec niej są bezpodstawne, chybione itp.
Życie – a raczej Prokurator Generalny i Sąd Najwyższy – okrutnie zweryfikowało później profesjonalizm prokurator Radosławy Ridan i jej przełożonych, a także dzisiaj członka Zespołu Prezydialnego Prokuratury Generalnej Bogdana Karpia, który jako w 2006 r. p.o. Prokuratura Okręgowego w Krakowie w osobiście sporządzonym piśmie także wmówił mi, że prokurator Radosława Ridan prowadziła postępowanie zgodnie z prawem. Wyjaśnił mi pismem z dnia 17 maja 2006 r.: „Odnosząc się do stawianych przez Pana zarzutów pod adresem prokurator Radosławy Ridan prowadzącej śledztwo 1 Ds. 39/06/S stwierdzam, że na wszystkie Pana pisma otrzymywał Pan wyczerpujące odpowiedzi. (…) Sprawa ta badana także była w trybie nadzoru służbowego .p.o. Prokuratora Okręgowego Bogdan Karp”
Otoczona gronem takich samych, jak ona ignorantów i chroniona przez nich prokurator R. Ridan sporządziła w dniu 12 czerwca 2006 r. w.w. akt oskarżenia i 13.06.2006 r. przekazała go Sądowi Rejonowemu dla Krakowa Śródmieścia. Kierownictwo tego Sądu skierowało wniosek do Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu. Postanowieniem z dnia 27.10.2006 r. Sąd Najwyższy przekazał ją do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Dębicy.
Jak mi wyjaśniono: „przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości”.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co to jest to „dobro”. Naiwnie myślałem, że to także moje dobro. Teraz już wiem, za sprawą dwojga sędziów tego Sądu, Tomasza Kuczmy i Beaty Stój, co to za dobro, na czym polega. Boleśnie od grudnia 2007 r. doświadczam jego skutków.
Najkrócej rzecz ujmując… mamy – sędziowie, prokuratorzy oraz my, nie-sędziowie i nie-prokuratorzy – całkowicie rozbieżne interesy. Mimo że przecież celem organów ścigania ma być umacnianie, jak podał ustawodawca w art. 2 k.p.k.: „poszanowania prawa”.
W sierpniu i październiku 2007 r. sędzia Sądu Rejonowego w Dębicy Tomasz Kuczma zebrał – od Działów Bezpieczeństwa operatorów internetowych, Wirtualnej Polski S.A. i Interii.PL S.A. – dowody mojej niewinności, tzn. dowody, które poświadczają, że czyny, których popełnienie prokurator R. Ridan przypisała mnie, wskazując jako miejsce ich popełnienia Kraków, a czas popełnienia jako okres od stycznia 2003 r., w rzeczywistości zostały popełnione przez mieszkańców Warszawy, w Warszawie, a strona www.zkekus.w.interia.pl została założona w dniu 26 października 2004 r., i w dniu 18 grudnia 2007 r. wydał skazujący mnie wyrok, zgodny z aktem oskarżenia prokurator R. Ridan.
Wyrok ten uchyliły następnie:
1. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wyrokiem z dnia 15 września 2010 r., sygn. II Ko 283/10 – Załącznik3x:
w Rzeszowie z dnia 15.09.2010 r. – Załącznik 3
2. Sąd Najwyższy wyrokiem z dnia 26 stycznia 2012 r., sygn. akt IV KK 272/11 – Załącznik 4:
Dowód: Sąd Rejonowy w Dębicy, sygn. akt II K 407/13 /uprzednio II K 451/06/, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2012 r., sygn. akt IV KK 272/11 – Załącznik 4
Po uchyleniu wyroku sędziego T. Kuczmy z dnia 18.12.2007 r. i przekazaniu sprawy przeciwko mnie Sądowi Rejonowemu w Dębicy do ponownego rozpoznania, rozpoznaje ją – na podstawie aktu oskarżenia prokurator Radosławy Ridan z dnia 12 czerwca 2006 r. – sędzia Beata Stój.
Ściga mnie w dacie złożenia niniejszego pisma za wszystkie czyny przypisane mi przez prokurator R. Ridan, co poświadczyła w postanowieniu wydanym w dniu 14 kwietnia 2015 r., w którym podała – Załącznik x: „Sygn. akt II K. 407/13 POSTANOWIENIE Dnia 14 kwietnia 2015 r. Sąd Rejonowy w Dębicy w II Wydziale Karnym w składzie: Przewodniczący: SSR Beata Stój (…) Zbigniew Kękuś oskarżony jest o popełnienie czynów z art. 212 § 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k., z art. 226 § 3 k.k. i art. 212 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k. z art. 241 § 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k. oraz piętnastu występków z art. 226 § 1 k.k. i art. 212 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k.”
postanowienie sędzi Beaty Stój z dnia 14 kwietnia 2015 r. – Załącznik x
Ponieważ do w.w. posiedzenia Sądu Okręgowego w Rzeszowie pozostały jeszcze prawie dwa tygodnie, w załączeniu przesyłam akt oskarżenia prokurator Radosławy Ridan z dnia 12 czerwca 2006 r., na podstawie którego jestem ścigany … 10-y rok za przedstawione wyżej czyny – Załącznik 2.
Uprzejmie, bardzo o to proszę, abyście Państwo, Adresaci niniejszego e-mail’a, szczególnie ci spośród Państwa, którzy posiadacie pobieżną – wystarczy – wiedzę z zakresu prawa karnego zweryfikowali słuszność:
1. zarzutów, które ja stawiam aktowi oskarżenia prokurator Radosławie Ridan z dnia 12 czerwca 2006 r.,
2. mojego stanowiska, że w art. 439 k.p.k. ustawodawca podał: „Niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów oraz wpływu uchybienia na treść orzeczenia sąd odwoławczy na posiedzeniu uchyla zaskarżone orzeczenie, jeżeli: (…)”, tj. nałożył na sąd odwoławczy bezwzględny obowiązek uchylenia zaskarżonego orzeczenia z przyczyn zachodzenia w nim wskazanych w art. 439 k.p.k. przesłanek.
A potem, tj. po dniu 30 czerwca 2015 r., gdy doręczę Państwu kopię postanowienia, które wyda Sąd Okręgowy w Rzeszowie, dokonacie Państwo oceny profesjonalizmu trojga sędziów tego Sądu, autorów postanowienia.
Oto zarzuty, które stawiam aktowi oskarżenia prokurator Radosławy Ridan z dnia 12 czerwca 2006 r.:
1. W pkt. I, III – XVI aktu oskarżenia prokurator R. Ridan przypisała mi z art. 226 § 1 k.k. szesnaście czynów, które opisała jako – Załącznik 2: „znieważenie sędziego (funkcjonariusza publicznego) w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.”
Ściganie z tego tytułu jest niedopuszczalne od dnia 19 października 2006 r. z mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2006 r., sygn. P 3/06, którym TK orzekł m.in.: „1. Art. 226 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553, ze zm.) w zakresie, w jakim penalizuje znieważenie funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej dokonane niepublicznie lub dokonane publicznie, lecz nie podczas pełnienia czynności służbowych, jest niezgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
W uzasadnieniu do wyroku z dnia 11.10.2006 r. TK podał m.in.: „Rozstrzygnięcie zawarte w wyroku Trybunału Konstytucyjnego oznacza, że od momentu wejścia w życie wyroku niedopuszczalne staje się ściganie z tytułu zniewagi funkcjonariusza publicznego dokonanej, czy to publicznie, czy niepublicznie, wyłącznie w związku z jego czynnościami służbowymi, a nie podczas wykonywania tych czynności. Utrzymany w mocy zakres kwestionowanego przepisu umożliwia więc ściganie z oskarżenia publicznego zniewagi funkcjonariusza dokonanej podczas wykonywania czynności służbowych. Poza hipotezą tego przepisu pozostają natomiast znieważające wypowiedzi publiczne i niepubliczne formułowane poza czasem pełnienia funkcji służbowych, bez względu na to, czy pozostają one w związku czy też nie zpełnieniem tych funkcji.”
Jest zatem obowiązkiem Sądu Okręgowego w Rzeszowie umorzenie podczas posiedzenia w dniu 30 czerwca 2015 r. sprawy przeciwko mnie w zakresie piętnastu zarzutów z art. 226 § 1 k.k. opisanych w pkt. I, III – XVI aktu oskarżenia.
Z przekonaniem Sądu Okręgowego w Rzeszowie co do słuszności tego zarzutu nie będę miał najmniejszego problemu ponieważ z powodu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11.10.2006 r., Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał, na moją korzyść, w dniu 15 września 2010 r. pierwszy z w.w. wyroków wznowieniowych od wyroku sędziego Tomasza Kuczmy z dnia 18 grudnia 2007 r.
2. W pkt. XVII aktu oskarżenia prokurator R. Ridan przypisała mi czyn z art. 226 § 3 k.k., który opisała jako – Załącznik 2: „Akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi Kękusiowi o przest. z art. (…) 226 § 3 kk i art. 212 § 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 12 kk (…). Na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, a to zeznań świadków (…) Andrzeja Zolla (k:256-257) Oskarżam Zbigniewa Kękusia (…) ojca dwojga dzieci w wieku 19 i 15 lat pozostających na jego utrzymaniu, z zawodu ekonomistę, zatrudnionego jako Dyrektor Obszaru Zarządzania Zakupami, Nieruchomościami i Kosztami Banku Zachodniego WBK SA (…) o to, że: (…) XVII. w okresie od stycznia 2003r. do maja 2005r. – w Krakowie działając w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, w krótkich odstępach czasu – za pośrednictwem portalu internetowego Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca – www.zgsopo.webpark.pl i założonej przez siebie strony pod domeną zkekus.w.interia.pl znieważył Andrzeja Zolla piastującego urząd Rzecznika Praw Obywatelskich używając wobec niego słów obraźliwych i pomówił go o takie postępowanie i właściwości, które mogą poniżyć go w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego dla piastowanego urzędu to jest o przest. z art. 226 § 3 kk i art. 212 § 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 12 kk.”
Dowód: SądRejonowywDębicy,sygn.aktIIK407/13/uprzednioIIK451/06/aktoskarżeniaprokurator
RadosławyRidanzdnia12czerwca2006r., sygn. 1 Ds. 39/06/S – Załącznik 2
Wskazanie doktryny prawnej, że RPO nie jest konstytucyjnym organem RP – prezentujejako słuszne obok prof. Andrzeja Zollawiększość ekspertów w dziedzinie prawa karnego, w tym między innymi Andrzej Marek[1], Marek Mozgawa[2].
Z podanego wyżej powodu, pismami z dnia 3.07.2013 r. i 11.07.2013 r. skierowałem wniosek do Prokuratora Rejonowego dla Krakowa – Śródmieścia Wschód Krystyny Kowalczyk o modyfikację aktu oskarżenia z dnia 12.06.2006 r. prokurator R. Ridan, przez wyeliminowanie z niego zarzutu z art. 226 § 3 k.k. W odpowiedzi Zastępca Prokuratora Rejonowego Edyta Frączek-Padoł sporządziła pismo z dnia 12.07.2013 r., w którym podała między innymi: „Interpretacja art. 226 § 3 k.k. wskazana przez Pana w pismach jest jednym z poglądów doktryny, którego nie podzielił autor aktu oskarżenia. Problem interpretacji przepisu będzie aktualnie przedmiotem oceny prawnej, której dokona niezawisły Sąd.(…) Zastępca Prokuratora Rejonowego Edyta Frączek – Padoł”
Wskazać zatem należy, że prokurator Radosława Ridan nie wskazała w akcie oskarżenia z dnia 12 czerwca 2006 r. żadnego z poglądów doktryny w sprawie zakresu ścigania z art. 226 § 3 k.k., ani nie wykazała, dlaczego nie podziela poglądu, który jako słuszny prezentuje od wielu lat uznany przez nią za pokrzywdzonego prof. dr hab. A. Zoll. Co wszak najważniejsze, jeśli wskazana przeze mnie interpretacja art. 226 § 3 k.k. jest jednym z poglądów doktryny, to w sprawie przeciwko mnie ma zastosowanie norma art. 5 k.p.k.: „Nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.”
Jest zatem obowiązkiem Sądu Okręgowego w Rzeszowie umorzenie podczas posiedzenia w dniu 30 czerwca 2015 r. sprawy przeciwko mnie w zakresie zarzutu z art. 226 § 3 k.k. opisanego w pkt. XVII aktu oskarżenia.
3. W pkt. I – XVII aktu oskarżenia prokurator R. Ridan przypisała mi czyny z art. 212 § 2 k.k., tj. zniesławienie wyżej wymienionych funkcjonariuszy publicznych oraz adw. Wiesławy Zoll. Sędzia Beata Stój ściga mnie za czyny popełnione z art. 212 § 2 k.k.:
1. samoistnie – pkt. II aktu oskarżenia
2. w zbiegu z art. 226 § 1 k.k. – pkt. I, III – XVI aktu oskarżenia
3. w zbiegu z art. 223 § 3 k.k. – pkt XVII aktu oskarżenia
Prokurator R. Ridan podała w akcie oskarżenia z dnia 12 czerwca 2006 r. w opisie każdego z w.w. czynów przypisanych mi z art. 212 § 2 k.k. jako czas ich popełnienia okres „od stycznia do maja lub września 2005 r.”
Czyn z art. 212 § 2 k.k. jest ścigany z oskarżenia prywatnego. Artykuł 212 § 4 Kodeksu karnego stanowi: „Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.”
Do czynów, które prokurator R. Ridan przypisała mi z art. 212 § 2 k.k. stosuje się przepisy o przedawnieniu ścigania obowiązujące w sprawach z oskarżenia prywatnego, czyli art. 101 § 2 k.k. i art. 102 k.k..
1.Artykuł 101 Kodeksu karnego stanowi: „§ 1. Karalność przestępstwa ustaje, jeżeli od czasu jego popełnienia upłynęło lat:1) 30 – gdy czyn stanowi zbrodnię zabójstwa, 2) 20 – gdy czyn stanowi inną zbrodnię, 2a) 15 – gdy czyn stanowi występek zagrożony karą pozbawienia wolności przekraczającą 5 lat, 3) 10 – gdy czyn stanowi występek zagrożony karą pozbawienia wolności przekraczającą 3 lata, 4) 5 – gdy chodzi o pozostałe występki, 5) (uchylony). § 2. Karalność przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem 3 lat od czasu jego popełnienia.”
2.Artykuł 102 Kodeksu karnego stanowi: – „Jeżeli w okresie przewidzianym w art. 101 wszczęto postępowanie przeciwko osobie, karalność popełnionego przez nią przestępstwa określonego w § 1 pkt 1-3 ustaje z upływem 10 lat, a w pozostałych wypadkach – z upływem 5 lat od zakończenia tego okresu.”
Prokurator R. Ridan podała jako czas popełniania przestępstw popełnionych z art. 212 § 2 k.k.:
1.czyny z pkt. I, VI, VIII, XI, XII, XIII, XIV, XV, XVI aktu oskarżenia: „styczeń 2003 r. do maj 2005 r.”
2.czyny z pkt. II, III, IV, V, VII, IX, X, XVII aktu oskarżenia – „styczeń 2003 r. do wrzesień 2005 r.”
W związku z powyższym, z mocy prawa określonego w art. 101 § 2 k.k. i 102 k.k., karalność czynów przypisanych mi przez prokurator R. Ridan z art. 212 § 2 k.k.:
1.w pkt. I, VI, VIII, XI, XII, XIII, XIV, XV, XVI aktu oskarżenia ustała najpóźniej z dniem 1 czerwca 2013 r.
2. w pkt. II, III, IV, V, VII, IX, X, XVII aktu oskarżenia ustała najpóźniej z dniem 1 października 2013 r.
Napisałem „najpóźniej”, ponieważ art. 101 § 2 k.k. stanowi: „Karalność przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem 3 lat od czasu jego popełnienia.”
Wymienione wyżej osoby uważające się za pokrzywdzone, tj. zniesławione przeze mnie oraz uznane za takowe przez prokurator Radosławę Ridan nie składały raczej zeznań przed prokuratorem w ostatnich dniach okresów wskazanych w akcie oskarżenia jako czas popełniania przypisanych mi czynów. Sędzia B. Stój poświadczyła w postanowieniu z dnia 14 czerwca 2013 r.: „Postępowanie przeciwko Zbigniewowi Kękusiowi wszczęto w tej sprawie w dniu 2 listopada 2005 r. Pokrzywdzonych przesłuchano w toku postępowania przygotowawczego w dniach 27.08.2004 r., 8.09.2004 r. 10.09.2004 r., 13.09.2004 r., 21.09.2004, 25.10.2004 r., 10.11.2004 r., 20.12.2004 r. 18.02.2005 r. i 21.06.2006 r. Nie wskazali oni dokładnie, kiedy dowiedzieli się o umieszczonych na stronach internetowych treściach ich znieważających i osobie domniemanego sprawcy, niemniej większość wiedziała o tym przed przesłuchaniem, a tylko nieliczne osoby zapoznano z tymi treściami dopiero w czasie przesłuchania.”
Karalność czynów przypisanych mi przez prokurator R. Ridan z art. 212 § 2 k.k. mogła zatem ustać już w 2012 roku.
Artykuł 17 § 1 k.p.k. stanowi: „Nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy:(…) 6) nastąpiło przedawnienie karalności,”
W sprawie do sygn. akt II K 407/13 zachodzi określona w art. 17 § 1 pkt. 2 k.p.k. przesłanka umorzenia postępowania.
W podsumowaniu przedstawionych wyżej zarzutów wskazać należy, że po wyeliminowaniu z aktu oskarżenia przeciwko mnie:
1. piętnastu zarzutów z art. 226 § 1 k.k. przypisanych mi w pkt I, III – XVI,
2. zarzutu z art. 226 § 3 k.k. przypisanego mi w pkt. XVII
3. siedemnastu zarzutów z art. 212 § 2 k.p.k. przypisanych mi w pkt. I – XVII,
spośród osiemnastu zarzutów, które przypisała mi prokurator Radosława Ridan pozostanie… jeden. Przypisany mi w pkt. XVIII. Tego z kolei dotyczą wspomniane wyżej kasacja Prokuratora Generalnego z dnia 23.08.2011 r. i wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26.01.2012 r.
Sama sędzia B. Stój także poświadczyła, na podstawie jakiego materiału dowodowego mnie ściga. W postanowieniu z dnia 11 grudnia 2012 r. podała – Załącznik 5:
„Oskarżony Zbigniew Kękuś złożył wniosek o skierowanie sprawy na posiedzenie i wydanie postanowienia o niewłaściwości sądu. Oskarżony podnosił, że sądem właściwym miejscowo jest sąd w Warszawie, gdyż to tam popełniono przestępstwo, jak wynika z pism operatorów internetowych Wirtualnej Polski S.A. i Interii.PL S.A.
(…) Istotnie z informacji uzyskanych od Wirtualnej Polski wynika, że strona www.zgsopo.webpark.pl założona została przez osobę mieszkającą w Warszawie, niemniej nie ustalono, kto i gdzie założył stronę http:/zkekus.w.interia.pl/, na której także umieszczano obraźliwe treści.”
Dowód: Sąd Rejonowy w Dębicy, sygn. II K 407/13, postanowienie sędzi Beaty Stój z dnia 11 grudnia 2012 r. – Załącznik 5
Trzy tygodnie po wydaniu w.w. postanowienia sędzia B. Stój wydała … nakaz Policji zatrzymania mnie i przymusowego doprowadzenia na badania psychiatryczne. Potem wydała jeszcze pięć takowych. Ostatni, z 25 kwietnia 2014 r. byl skuteczny…
Jeśli zapoznać się z przedstawionymi wyżej przesłankami umorzenia postępowania przeciwko mnie w zakresie zarzutów przypisanych mi w pkt. I – XVII aktu oskarżenie prokurator R. Ridan, należy postawić pytanie… Dlaczego sędzia Beata Stój nie umorzyła w ich zakresie postępowania wcześniej? Przecież:
1. ściganie z art. 226 § 1 k.k. w zakresie przypisanym mi w pkt. I, III – XVI jest niedopuszczalne od dnia 19 października 2006 r.,
2. czyn przypisany mi w pkt. XVII nigdy nie był i nie jest przestępstwem, bo nawet sam „pokrzywdzony” prof. Andrzej Zoll prezentuje jako słuszne wskazanie doktryny prawnej, według której Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest konstytucyjnym organem Rzeczypospolitej Polskie,
3. karalność przypisanych mi przez prokurator Radosławę Ridan zniesławień ustała przed dwoma laty, z dniem 1 czerwca i 1 października 2013 r.
Odpowiedź jest oczywista…
Bo sędzia Beata Stój jest postacią patologiczną.
Tak samo prokurator Krystyna Kowalczyk.
Obydwie informuję kierowanymi do nich od kilku lat pismami – jeśli chodzi o ustanie karalności, pisma w tej sprawie kieruję od 2013 r. – o podanych wyżej przesłankach umorzenia postępowania przeciwko mnie.
Nie tylko ja…
Jedną z nich, tj. niedopuszczalność ścigania mnie z art. 226 § 1 k.k. w zakresie przypisanym mi przez prokurator R. Ridan wskazał im przecież Sąd Okręgowy w Rzeszowie w wyroku wznowieniowym sprzed prawie pięciu… lat, tj. z dnia 15 września 2010 r., wyjaśniając, że ściganie z tego tytułu jest niedopuszczalne od dnia 19 października 2006 r.
Ani trochę nie zniechęca to sędzi Beaty Stój i prokurator Krystyny Kowalczyk do ścigania mnie w czerwcu 2015 r. z art. 226 § 1 k.k. za… znieważenie wymienionych wyżej sędziów w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.
A przecież nie dość, że w.w. wyrok TK z dnia 11.10.2006 r. wszedł w życie w dniu 19.10.2006 r., to siedem lat temu, w dniu 24 lipca 2008 roku weszła także w życie spowodowana nim nowelizacja art. 226 § 1 k.k. polegająca na zastąpieniu spójnika „lub” spójnikiem „i” – “Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”– poświadczająca, że aby sprawca poniósł odpowiedzialność karną, wymagane jest kumulatywne spełnienie znamion.
Mnie prokurator R. Ridan przypisała znieważenie sędziów za pośrednictwem Internetu, a zatem w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. Nie podczas ich pełnienia. Druga z przesłanek nie jest spełniona.
Sędzia Beata Stój nie tylko ściga mnie – przy udziale prokurator Krystyny Kowlaczyk – za w.w. czyny.
Dodatkowo kieruje mnie do Szpitala Specjalistycznego im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie na badania psychiatryczne połączone z obserwacją psychiatryczną.
Zaraz po tym, gdy Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał w dniu 15 września 2010 r. pierwszy z w.w. wyroków wznowieniowych od skazującego mnie wyroku sędziego Tomasza Kuczmy z dnia 18 grudnia 2007 r., sędzia Beata Stój uznała, że ja jestem niepoczytalny od początku okresu popełniania czynów, które przypisała mi prokurator R. Ridan, tj. od stycznia 2003 r. i wydała w dniu 15 marca 2015 r. postanowienie o poddaniu mnie badaniom psychiatrycznym.
Sąd Okręgowy w Rzeszowie zarzucił sędziemu T. Kuczmie, że mnie wyrokiem z dnia 18 grudnia 2007 r. skazał za piętnaście czynów, w zakresie których ściganie jest niedopuszczalne od dnia 19 października 2006 r. i z tego powodu uchylił ten wyrok na moją korzyść, a sędzia Beata Stój uznała – przy udziale prokurator Krystyny Kowalczyk – że… ja jestem niepoczytalny od stycznia 2003 r.
Wydanie przez Sąd Najwyższy drugiego z w.w. wyroków wznowieniowych, z dnia 26 stycznia 2012 r. utwierdziło sędzię Beatę Stój w jej przekonaniu.
Sąd Najwyższy zarzucił sędziemu T. Kuczmie rażące i mające wpływ na treść wyroku naruszenie prawa procesowego określonego w art. 366 § 1 k.k. i art. 7 k.p.k.,. w tym, że dokonał oceny dowodów wbrew zasadom prawidłowego rozumowania – skazał mnie za popełnienie w.w. czynów za pośrednictwem strony www.zkekus.w.interia.pl w okresie od stycznia 2003 r., mimo że od dnia 8 października 2007 r. był w posiadaniu dowodu, pisma Działu Bezpieczeństwa Interii.PL S.A. z dnia 1 października 2007 r., w którym podano, że strona ta została założona w dniu… 26 października 2004 r.; Prokurator Generalny słusznie podał w kasacji z dnia 23.08.2011 r., że z podanej wyżej przyczyny zamieszczanie materiałów na stronie www.zkekus.w.interia.pl od stycznia 2003 r. było, po prostu, niemożliwe – a sędzia Beata Stój po zwróceniu jej akt sprawy:
1. wydała w dniu 16 kwietnia 2012 r. na podstawie art. 79 § 1 pkt 3 k.p.k. – „W postępowaniu karnym oskarżony musi mieć obrońcę, jeżeli: (…) 3) zachodzi uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności.” – zarządzenie o wyznaczeniu mi obrońcy z urzędu, adw. Roberta Bryka,
2. wydała w dniu 29 czerwca 2012 r. kolejne postanowienie o poddaniu mnie badaniom psychiatrycznym.
Potem wydała jeszcze kilka takich postanowień i kierowała do mnie wezwania do stawiennictwa na badania.
Ponieważ art. 442 § 3 k.p.k. stanowi: „Zapatrywania prawne i wskazania sądu odwoławczego co do dalszego postępowania są wiążące dla sądu, któremu sprawę przekazano do ponownego rozpoznania.”, a w.w. Sądy odwoławcze wydały wyroki wznowieniowe nie z powodu domniemanej przez nie mojej niepoczytalności, lecz z powodu rażącego i mającego wpływ na treść wyroku naruszenia prawa przez sędziego T. Kuczmę, nie stawiałem się na doręczane mi wezwania do stawiennictwa na badania psychiatryczne. Informowałem sędzię B. Stój o przyczynach mojego niestawiennictwa.
Zapoznajcie się Państwo, uprzejmie proszę, z treścią załączonych do niniejszego e-mail’a wyroków wznowieniowych Sądu Okręgowego w Rzeszowie z dnia 15 września 2010 r. /Załącznik 3/ i Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2012 r. /Załącznik 4/.
Przekonacie się Państwo, że ani w nich słowa o domniemaniu sędziów, którzy je wydali mojej niepoczytalności.
Są li tylko negatywną recenzją kwalifikacji fachowych sędziego Tomasza Kuczmy zwieńczoną sentencją orzeczoną na moją korzyść.
Sędzia Beata Stój tak bardzo jest jednak przekonana do słuszności jej stanowiska co do mojej niepoczytalności, że zaczęła wydawać Policji kolejne nakazy zatrzymania mnie i przymusowego doprowadzenia na badania psychiatryczne. Policjanci poszukiwali mnie – na przykład – dwukrotnie, ok. godz. 08:00 i 14:00, w niedzielę, święto Trzech Króli, 6 stycznia 2013 r. w mieszkaniu mojej matki.
Potem sędzia Beata Stój groziła mi w dwukrotnie, w kwietniu i maju 2013 r., że … umieści mnie w areszcie celem tam poddania mnie badaniu sądowo-psychiatrycznemu.
Po tym, gdy mnie policjanci poszukiwali w mieszkaniu mojej matki w niedzielę, 23 marca 2014 r., ok. 20:00, pragnąc oszczędzić matce nękania jej kolejnymi wizytami poszukujących mnie policjantów, pismem z dnia 31 marca 2014 r. skierowanym do sędzi Beaty Stój złożyłem wniosek o doręczenie mi wezwania do stawiennictwa na badania. Poinformowałem ją, że stawię się w wyznaczonym przez nią terminie i miejscu.
Sędzia B. Stój nie uwierzyła mi…
Wydała w dniu 25 kwietnia 2014 r. postanowienie o zatrzymaniu mnie przez Policję na czas nieprzekraczający 48 godzin i przymusowym doprowadzeniu na badania psychiatryczne w dniu 7 maja 2014 r., godz. 12:00, do Aresztu Śledczego w Krakowie przy ul. Montelupich 7, gdzie mieli mnie badać biegli z listy prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, lekarze psychiatrzy, Katarzyna Bilska-Zaremba i Mariusz Patla oraz psycholog Ryszard Janczura.
Zostałem zatrzymany w dniu 5 maja 2014 r. ok. godz. 15:30 przez funkcjonariuszy Wydziału Konwojowania Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, sierż. sztab. Pawła Lewkowicza, sierż. sztab Pawła Dorobę, i st. post. Marcina Raka.
Gdy ok. godz. 16:00 wysiadałem przed Komisariatem Policji IV w Krakowie, przy ul. Królewskiej 4, zeskakując z nałożonymi na ręce kajdankami z wysokiego progu samochodu Fiat Ducato, którym mnie konwojowano, potknąłem się i upadłem na stojącego na wprost mnie policjanta. Wszyscy trzej rzucili się wtedy na mnie i powalili mnie na płyty chodnika.
Gdy podnieśliśmy się, zaprowadzono mnie do Komisariatu, a następnie przewieziono do jego siedziby dodatkowej przy ul. Radzikowskiego 29. Tam – w mojej i policjantów, którzy mnie konwojowali i mojej obecności – sporządzono “Protokół Zatrzymania Osoby”. Następnie inni niż ci, którzy mnie zatrzymali policjanci przewieźli mnie do Izby Zatrzymań Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Następnego dnia przewieziono mnie raz jeszcze do Komisariatu IV, gdzie mi odczytano zarzut… próby samouwolnienia się w dniu 5 maja 2014 r. ok. godz. 16:00 przed Komisariatem IV, co spowodowało obrażenia ciała – klatki piersiowej – sierż. sztab. P. Lewkowicza.
Jak się potem, po kilku miesiącach, dowiedziałem, po sporządzeniu w dniu 05.05.2014 r. w godz. 16:45 – 17:00 “Protokołu Zatrzymania Osoby”/, do którego nie zgłosili żadnego zdarzenia, które zakłóciłoby konwój, sierż. sztab. Paweł Lewkowicz, sierż. sztab. Michał Doroba i st. post. Marcin Rak wrócili do Komisariatu IV i w godz. 18:45 – 19:40 złożyli zeznania. Zeznali:
1. Zeznania sierż. sztab. Pawła Lewkowicza – przesłuchująca st. sierż Anna Pękala-Rossa, zeznania złożone w dniu 5 maja 2014 r., godz. 18:45 – 19:30: „(…) Kiedy dojechaliśmy na miejsce, tj. do Komisariatu Policji IV w Krakowie na ul. Królewską 4 około godz. 16:00 zaparkowaliśmy radiowóz przed Komisariatem IV. Wszyscy wyszliśmy z radiowozu. Następnie za pomocą pilota kierowca odblokował drzwi tylne zamykające przedział dla przewozu osób zatrzymanych, po czym zbliżyłem się do tych drzwi będąc po prawej stronie i zacząłem otwierać skrzydła drzwi. W tym czasie st. post. Marcin Rak otwierał zamek w kracie zabezpieczającej oraz listwę (skobla) blokującej ten zamek. Marcin stał wówczas z lewej strony drzwi. Michał Doroba stał centralnie przed drzwiami pomieszczenia do przewozu osób zatrzymanych w odległości ok. 1 m. od krawędzi drzwi by zachować bezpieczną odległość i w razie chęci ucieczki asekurować zatrzymanego. W tym momencie – kiedy stałem przy prawym skrzydle zatrzymany Zbigniew Kękuś kopnął w kratę zabezpieczającą, krata z dużą siłą uderzyła mnie w klatkę piersiową na wysokości prawego ramienia (staw barkowy).Poczułem silny ból w tym miejscu. Z urzędu stwierdza się, że świadek okazał miejsce uderzenia, gdzie widać zaczerwienienie skóry w okolicy ramienia na klatce piersiowej.
2. Zeznania st. post. Marcina Raka – przesłuchująca nadkom. Ewa Styczeń, zeznania złożone w dniu 5 maja 2014 r., godz. 18:45 – 19.10: „(…) Po przyjeździe pod Komisariat IV w Krakowie na ul. Królewskiej, ja zaparkowałem radiowóz frontem do budynku, zgasiłem silnik i wszyscy w trójkę wysiedliśmy z radiowozu kierując się pod tył pojazdu. Ja otworzyłem drzwi radiowozu, z tyłu za mną stali sierż. Doroba z mojej prawej strony, a sierż. Lewkowicz z lewej mojej strony. Po otwarciu drzwi radiowozu z kieszeni munduru wyciągnąłem klucz do kraty połączony z kluczem do radiowozu. Włożyłem klucz do zamka i go przekręciłem otwierając zamek w kratownicy. Zbigniew Kękuś siedział po lewej stronie wnętrza pomieszczenia, miał ręce skute kajdankami z przodu. Jak otwierałem siedział spokojnie. Po odsunięciu zabezpieczenia nagle Zbigniew Kękuś kopnął nogą w kratę, która otwierając się gwałtownie uderzyła w drzwi pojazdu i odbijając uderzyła w bark sierż. Lewkowicza, w tym czasie Zbigniew Kękuś próbował wyskoczyć z radiowozu, ale my go w trójkę trzymaliśmy i trzymając go on się przewrócił na chodnik trzymany cały czas przez sierż Lewkowicza. Ja zastosowałem chwyt obezwładniający na prawę rami, sierż. Doroba założył chwyt obezwładniający na drugie ramię i w ten sposób Zbigniew Kęsku został doprowadzony do wnętrza budynku KP Iv Krakowie. Ja nie odniosłem obrażeń, z tego co wiem sierż. Doroba i sierż. Lewkowicz odnieśli jakieś obrażenia, ale nie znam szczegółów, radiowóz w wyniku powyższych wydarzeń nie doznał uszkodzenia. Na Komisariacie została sporządzona dokumentacja służbowa związana z zaistniałym zdarzeniem, próbą samouwolnienia się zatrzymanego Zbigniewa Kękusia. To wszystko co mam do zeznania w tej sprawie i po osobistym odczytaniu, jako zgodne z prawdą własnoręcznie podpisuję Przesłuchanie świadka zakończono dnia 05 maja 2014 r. godz. 19.10 /podpis świadka – ZKE/ ”
3. Zeznania sierż. sztab. Michała Doroby – przesłuchująca st. post. Joanna Pacułt, zeznania złożone w dniu 5 maja 2014 r., godz. 18:45 – 19:40: „(…) Po przybyciu pod budynek Komisariatu Policji IV w Krakowie przy ul. Królewskiej 4, w trakcie gdy st. post. Marcin Rak otwierał drzwi przedziału dla osób zatrzymanych do pojazdu służbowego m-ki Fiat Ducato konwojowany Zbigniew Kękuś celowo kopnął w kratę, która uderzyła w drzwi pojazdu, a następnie drzwi te uderzyły w klatkę piersiową sierż. sztab. Pawła Lewkowicza.
Każdy z policjantów przed podpisaniem zeznań podał, że są zgodne lub zgodne z prawdą:
1. sierż. sztab. Paweł Lewkowicz zeznał: „To wszystko, co mam do zeznania i po osobistym odczytaniu, jako zgodne podpisuję.”
2. st. post. Marcin Rak zeznał: „To wszystko co mam do zeznania w tej sprawie i po osobistym odczytaniu, jako zgodne z prawdą własnoręcznie podpisuję.”
3. sierż. sztab. Michał Doroba zeznał: „To wszystko co mam do zeznania w tej sprawie i po osobistym odczytaniu, jako zgodne z prawdą własnoręcznie podpisuję.”
Poniżej przedstawiam – Tabela 1 – zbiorcze zestawienie prezentujące podsumowanie zeznań policjantów w najważniejszych wątkach zdarzenia skutkującego przedstawieniem mi w dniu 6 maja 2014 r. w.w. zarzutu, tj. co zeznali w dniu 5 maja 2014 r. policjanci w kwestii:
1. co ja kopnąłem
3. w co policjant otrzymał uderzenie.
Imię i nazwisko funkcjonariusza Policji Co kopnął Z. Kękuś? Co uderzyło sierż. sztab. Pawła Lewkowicza W co otrzymał uderzenie sierż. sztab. Paweł Lewkowicz
Sierż. sztab. Paweł Lewkowicz Kratę Bezpośrednio krata W klatkę piersiową
St. post. Marcin Rak Kratę Krata, po odbiciu się od drzwi W bark
Sierż. sztab. Michał Doroba Kratę Drzwi W klatkę piersiową
Tabela 1: Podsumowanie zeznań policjantów złożonych w dniu 5 maja 2014 r.
Płaska krata nie mogła uderzyć nikogo w klatkę piersiową. Osoba, która miałaby w nią otrzymać uderzenie musiałaby stać przed kratą pod kątem jej otwierania się, z upuszczonymi wzdłuż tułowia rękami, z nienaturalnie cofniętą głową i równie nienaturalnie wysuniętą do przodu klatkę piersiową. A przecież policjanci zeznali, jakie czynności wykonywali, gdy ja rzekomo kopnąłem kratę.
Poza tym, jeśli każdy z policjantów zeznał prawdę – jak sierż. sztab. Michał Doroba, sierż. sztab. Paweł Lewkowicz, st. post. Marcin Rak potwierdzili podpisanymi oświadczeniami – to sierż. sztab. Paweł Lewkowicz… stał jednocześnie w dwóch miejscach.
W którym z nich by nie stał sierż. sztab. P. Lewkowicz, płaska, otwierająca się w lewą stronę krata, po jej rzekomym przeze mnie – siedzącego z lewej strony, bokiem do kraty – kopnięciu, nie mogła go uderzyć w klatkę piersiową po jej prawej stronie.
Poza tym nie wiadomo, co uderzyło sierż. sztab. Pawła Lewkowicza… krata bezpośrednio, jak on sam zeznał zeznając prawdę, krata po odbiciu się od drzwi, jak zeznając prawdę zeznał st. post. Marcin Rak, czy też drzwi, jak także zeznając prawdę zeznał sierż. sztab. Michał Doroba.
Nawet wyjątkowa sprawność fizyczna policjantów czyni niemożliwe ustawienie ich przed samochodem według ich opisów. Tak bardzo różnią się w zeznaniach. Człowiek nie może być w tym samym czasie obecny w dwóch różnych miejscach, różne wykonując przy tym czynności.
Podkreślić należy, że złożone w dniu 5 maja 2014 r. w godz. 18:45 – 19:40 zeznania Policjantów nie mają potwierdzenia w sporządzonym tego samego dnia, w godz. 16:45 – 17:00 “Protokole Zatrzymania Osoby”. Nie twierdzę, że powinny się w nim znaleźć szczegółowe zeznania. Ale z całą pewnością przynajmniej kierujący konwojem powinien zgłosić do Protokołu moją próbę samouwolnienia się, jeśli do niej doszło.
Jakkolwiek zeznania policjantów są niespójne, niejasne, nielogiczne, niekonsekwentne i wykluczają się nawzajem, w dniu 6 maja 2014 r. przedstawiono mi zarzut, jak wyżej, a kilka miesięcy później, w dniu 25 sierpnia 2014 r. dołożono do niego drugi, że z powodu mojej rzekomej próby samouwolnienia sierż. sztab. Michał Doroba doznał obrzęku lewego nadgarstka i stłuczenia łokcia.
Natychmiast po przedstawieniu mi w godzinach południowych w dniu 6 maja 2014 r. w Komisariacie IV przez asp. Marcina Monia zarzutu, jak wyżej, prokurator Prokuratury Rejonowej Kraków Krowodrza Bartłomiej Legutko, wydał postanowienia o poddaniu mnie badaniom psychiatrycznym i badaniom psychologicznym. Jako termin ich przeprowadzenia wyznaczył… następny dzień, 7 maja 2014., godz. 12:00, tj. termin wyznaczony przez sędzię Beatę Stój. To samo, co ona wyznaczył także miejsce badań i tych samych biegłych.
W dniu 7 maja 2014 r. policjanci przewieźli mnie z Izby Zatrzymań KWP w Krakowie do Aresztu Śledczego, gdzie spotkałem się z biegłymi K. Bilską-Zarembą, M. Patlą i R. Janczurą. Przekonany, że spotkam się z nimi w sprawie rozpoznawanej przez sędzię Beatę Stój, złożyłem do Protokołu spotkania oświadczenie, w którym podałem przyczyny mojej odmowy poddania się badaniom. Po jego złożeniu nasze, trwające kilka minut spotkanie zakończyło się.
W dniu 26 maja 2014 r. odebrałem na poczcie postanowienia prokuratora Bartłomieja Legutki z dnia 6 maja 2014 r. o poddaniu mnie badaniom, a w lipcu 2014 r., dowiedziałem się, że biegli psychiatrzy, K. Bilska-Zaremba i M. Patla jednak – nie poinformowawszy mnie o tym – mnie badali w dniu 7 maja 2104 r. W dwóch sprawach, tj.:
w sprawie Sądu Rejonowego w Dębicy sygn. II K 407/13,
w sprawie rozpoznawanej od dnia 6 maja 2014 r. przez prokuratora Bartłomieja Legutkę do sygn. akt 2 Ds. 542/14.
Na wniosek biegłych prokurator B. Legutko skierował wniosek do Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Wydział IX Karny o poddanie mnie obserwacji psychiatrycznej.
W dniu 16 października 2014 r. sędzia w.w. Sądu Katarzyna Kaczmara wydała – na podstawie zacytowanych wyżej zeznań policjantów – postanowienie, sygn. akt IX Kp 300/14/K, o badaniu stanu mojego zdrowia psychicznego, połączonym z obserwacją przez okres nie dłuższy niż cztery tygodnie w Szpitalu Specjalistycznym im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie.
W dniu 10 kwietnia 2015 r. Sąd Okręgowy w Krakowie Wydział IV Karny Odwoławczy w składzie, SSO Lidia Haj, SSO Jadwiga Żmudzka, SSR del. Agnieszka Sułowska-Gibas wydał postanowienie, sygn. IV Kz. 718/14, którym utrzymał w mocy postanowienie SSR K. Kaczmary.
Prokurator B. Legutko, sędzia K. Kaczmara oraz sędziny, Lidia Haj, Jadwiga Żmudzka i Agnieszka Sułowska-Gibas nie chcą dopuścić do przeprowadzenia postępowania dowodowego w sprawie. Chcą mnie umieścić w szpitalu psychiatrycznym na etapie postępowania przygotowawczego.
SSO Lidia Haj, SSO Jadwiga Żmudzka i SSR Agnieszka Sułowska-Gibas nazwały w postanowieniu z dnia 10 kwietnia 2015 r. zacytowane wyżej zeznania sierż. sztab. Pawła Lewkowicza, sierż. sztab. Michała Doroby i st. post. Marcina Raka… spójnymi, logicznymi, konsekwentnymi i wiarygodnymi.
W postanowieniach o poddaniu mnie obserwacji psychiatrycznej SSR K. Kaczmara oraz SSO Lidia Haj, SSO Jadwiga Żmudzka, SSR del. Agnieszka Sułowska-Gibas podają, że w sprawie przeciwko mnie zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia przeze mnie przypisanego mi czynu, tj. próby samouwolnienia się w dniu 5 maja 2014 r. Jako przesłankę potwierdzającą duże prawdopodobieństwo podają… moją uprzednią karalność, to znaczy skazanie mnie przez sędziego Tomasza Kuczmę w.w. wyrokiem z dnia 18 grudnia 2007 r.
Twierdzą, że Sąd otrzymał z Krajowego Rejestru Karnego zawiadomienie, iż wyrok Sądu Rejonowego w Dębicy z dnia 18.12.2007 r. został uchylony wyłącznie wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 26.01.2012 r.
Taka z KRK informacja znacz li tylko, że… dwoje kolejnych prezesów Sądu Rejonowego w Dębicy, sędzia Dariusz Różański i sędzia Beata Stój – powołana na stanowisko prezesa przez prezesa Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie SSA Zbigniewa Śnigórskiego z dniem 15 czerwca 2012 r. – niedopełnili przez kilka lat obowiązku zawiadomienia KRK o wyroku wznowieniowym Sądu Okręgowego w Rzeszowie.
Po wydaniu wyroków wznowieniowych przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie z dnia 15.09.2010 r. i przez Sąd Najwyższy z dnia 26.01.2012 r. skazujący mnie wyrok sędziego T. Kuczmy z dnia 18.12.2007 r. stracił moc, przestał istnieć w sensie prawnoprocesowym.
Z tego powodu w sprawie rozpoznawanej przez SSR K. Kaczmarę – a także SSO L. Haj, SSO J. Żmudzką i SSR del. A. Sułowską-Gibas -składałem dwukrotnie wnioski o przeprowadzenie dowodu z akt sprawy Sądu Rejonowego w Dębicy sygn. II K 407/13 /uprzednio II K 451/06, II K854/10/ na okoliczność uchylenia, na moją korzyść, skazującego mnie wyroku sędziego T. Kuczmy z dnia 18.12.2007 r. w zakresie wszystkich przypisanych mi nim czynów w.w. wyrokami wznowieniowymi.
SSR K. Kaczmara oddaliła mój wniosek. Postanowieniem wydanym na początku posiedzenia w dniu 16.10.2014 r. podała, że jest on bez wpływu na orzeczenie o poddaniu mnie obserwacji. Na końcu tego posiedzenia wydała postanowienie o poddaniu mnie obserwacji podając w uzasadnieniu, że zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia przeze mnie próby samouwolnienia się w dniu 5 maja 2014 r., bo … byłem uprzednio karany: “Nadto podejrzany był już karany (informacja z KRK, k. 21-22 akt 2 Ds. 542/14; wyrok w sprawie II K 451/06 Sądu Rejonowego w Dębicy został uchylony tylko w części-kopia wyroku Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2012 r., sygn. IV KK 272/11-k. 131 –załącznik do pisma podejrzanego).
SSO L. Haj, SSO J. Żmudzka i SSR del. A.Sułowska-Gibas wydały podczas posiedzenia w dniu 10 kwietnia postanowienie: “3.na zasadzie art. 170§1 pkt 5 kpk oddalić wnioski dowodowe podejrzanego o dopuszczenie dowodu z akt o sygnaturach 4 Ds. 29/15 oraz II K 407/13 uprzednio II K 451/06 oraz II K 854/10 albowiem wnioski te w sposób oczywisty zmierzają do przedłużenia postępowania.”
Uznawszy podczas posiedzenia w dniu 10 kwietnia 2015 r., że przeprowadzenie dowodu z akt sprawy Sądu Rejonowego w Dębicy sygn. akt II K 407/13 /uprzednio II K 451/06, II K 854/10/, w których zalegają w.w. wyroki wznowieniowe Sądu Okręgowego w Rzeszowie z dnia 15.09.2010 r. i Sądu Najwyższego z dnia 26.01.2012 r., SSO Lidia Haj, SSO Jadwiga Żmudzka i SSR del. Agnieszka Sułowska-Gibas podczas tego samego dnia zarzuciły mi… kłamstwo, w taki sposób uzasadniając utrzymanie w mocy postanowienia sędzi Katarzyny Kaczmary z dnia 16.10.2014 r. „(…) Sąd I instancji w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia omówił wskazaną kwestię i podniósł, iż w niniejszej sprawie można przewidywać wymierzenie bezwzględnej kary pozbawienia wolności. Za takim rozstrzygnięciem przemawia rodzaj naruszonego dobra prawnego (przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości), okoliczności popełnienia czynu oraz jego skutki (obrażenia ciała funkcjonariuszy), a nadto wcześniejsza karalność podejrzanego (wbrew temu co w zażaleniu podejrzany podnosił, iż nie był karany, w aktach sprawy znajdują się dane o karalności podejrzanego, w których widnieje skazanie podejrzanego z art. 226 § 1 kk, art. 212 § 1 kk i innych).
(…) Niniejsze okoliczności, w powiązaniu z wcześniejszą karalnością oskarżonego prowadzą do konkluzji, iż zachodzi możliwość orzeczenia wobec niego bezwzględnej kary pozbawienia wolności. (…) Mając na uwadze powyższe okoliczności Sąd Odwoławczy orzekł jak w sentencji postanowienia. SSO Jadwiga Żmudzka SSO Lidia Haj SSR (del.) Agnieszka Sułowska-Gibas”
Czyli… cel uświęca środki.
Opisane wyżej postępowanie czterech niezawisłych i nieusuwalych sędzin – SSR Katarzyna Kaczmara, SSO Lidia Haj, SSO Jadwiga Żmudzka, SSR del. Agnieszka Sułowska-Gibas – jest dowodem, na czym polega realizacja reguły zwanej przez prokuratorów i sędziów: „przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości”.
Będzie dobrze dla licznej grupy funkcjonariuszy instytucji wymiaru sprawiedliwości, gdy ja zostanę umieszczony w szpitalu psychiatrycznym i poddany tam przymusowym badaniom psychiatrycznym – może zatem okazać się, że i przymusowemu leczeniu … – i obserwacji, a zatem cztery funkcjonariuszki dwóch tegoż wymiaru instytucji robią, co w ich mocy – w tym oddalają dowody poświadczające błąd w ich ustaleniach – żeby wspólnie z piątym funkcjonariuszem, prokuratorem Bartłomiejem Legutką zagwarantować mi tam pobyt.
Biegli z listy prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, lekarze psychiatrzy, Katarzyna Bilska-Zaremba i Mariusz Patla także wielce się przyłożyli.
Skoro o biegłych Katarzynie Bilskiej-Zarembie i Mariuszu Patli mowa wskazać należy i podkreślić należy, że po opisanym wyżej moim spotkaniu z nimi w dniu 7 maja 2014 r., sporządzili także – w dniu 5 czerwca 2014 r. – Opinię sądowo-psychiatryczną w w.w. sprawie rozpoznawanej przez sędzię Beatę Stój do sygn. akt II K 407/13.
Złożyli w niej taki sam – identyczny – wniosek, jak ten w przypadku sprawy rozpoznawanej przez prokuratora B. Legutkę, to znaczy wniosek o poddanie mnie obserwacji psychiatrycznej. Podali – Załącznik 6: „(…) 3/ Celem rozstrzygnięcia nasuwających się wątpliwości podstawowe znaczenia dla poczytalności badanego niezbędne jest przeprowadzenie stosownych badań (obserwacji zachowań opiniowanego, szeregu badań psychologicznych, EEG, TK głowy) w warunkach szpitala psychiatrycznego, obserwacji psychiatrycznej. Badania te pozwolą określić m.in. poziom zmian organicznych w OUN, sposób funkcjonowania społecznego opiniowanego.
W uzasadnieniu podali, że sporządzają go na podstawie:
1. wyników moich badań,
2. analizy akt sprawy sygn. II K 407/13
3. analizy mojego rzekomego uprzedniego leczenia.
Wskazać zatem należy, że co się tyczy:
I. Badania, które biegli przeprowadzili – bez mojej zgody i wiedzy – podczas naszego trwającego kilka minut spotkania w dniu 7 maja 2014 r. polegały na obserwowaniu mnie. Ponieważ nasze spotkanie polegało na złożeniu przeze mnie oświadczenia prezentującego przyczyny mojej odmowy poddania się badaniom w sprawie do sygn. akt II K 407/13 znaczy, to że mnie biegli obserwowali, gdy je składałem. Sędzia K. Kaczmara podała w postanowieniu z dnia 16 października 2014 r.: „Właśnie obserwacja zachowania podejrzanego, jego mimiki, emocji, gestykulacji dały podstawy do stwierdzenia podejrzenia psychotycznych lub organicznych zaburzeń psychicznych.”
Nawiasem mówiąc biegła K. Bilska-Zaremba raczej nie mogła mnie obserwować, bo protokołowała dyktowane przeze mnie oświadczenie.
II. Akt sprawy sygn. II K 407/13, to przecież zalegają w nich przede wszystkim dwa w.w. wyroki wznowieniowe:
1. Sądu Okręgowego w Rzeszowie z dnia 15 września 2010 r., którym Sąd zarzucił sędziemu Tomaszowi Kuczmie, że mnie niesłusznie skazał wyrokiem z dnia 18 grudnia 2007 r. za piętnaście czynów z art. 226 § 1 k.k., bo z zakresu tego przepisu, który mi przypisała prokurator Radosława Ridan ściganie jest niedopuszczalne od dnia 19 października 2006 r.,
2. Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2012 r., którym Sąd Najwyższy zgodził się ze stanowiskiem Prokuratora Generalnego zaprezentowanym w kasacji z dnia 23.08.2011 r., że sędzia Tomasz Kuczma rażąco naruszył prawo procesowe, w tym m.in. dokonał oceny dowodów wbrew zasadom prawidłowego rozumowania, bo w opisach wszystkich czynów, które mi przypisał jako popełnione za pośrednictwem strony www.zkekus.w.interia.pl podał, że je popełniłem w okresie od stycznia 2003 r., podczas gdy był od dnia 8 października 2007 r. w posiadaniu dowodu, pisma z dnia 1 października 2007 r. Działu Bezpieczeństwa Interii.PL S.A, którym podano, że ta strona została założona prawi dwa… dwa lata później, tj. w dniu 26 października 2004.,
Wtedy, gdy biegli, K. Bilska-Zaremba i M. Patla analizowali akta sprawy sygn. II K 407/13 sędzia Beata Stój ścigała mnie drugi raz za te same czyny. Cztery prawie lata po wydaniu wyroku wznowieniowego przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie i dwa ponad lata po wydaniu wyroku wznowieniowego przez Sąd Najwyższy.
Niedobrze chyba świadczy o nich, że na podstawie tych dowodów uznali, że to mnie należy poddać obserwacji psychiatrycznej, a nie sędzię Beatę Stój.
III. Analizy mojego rzekomego poprzednio leczenia, to biegli przyznali podczas prowadzonego przez sędzię Katarzynę Kaczmarę w dniu 16.10.2014 r. posiedzenia Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy IX Wydział Karny, że się… przejęzyczyli na piśmie. Biegły Mariusz Patla oświadczył: „Na pytanie Prokuratora biegły Mariusz Patla podaje: Nie posiadaliśmy danych odnośnie uprzedniego leczenia psychiatrycznego opiniowanego, w związku z tym należy uznać, że stwierdzenie z punktu 2 wniosku jest omyłką, nie potrafię w tej chwili powiedzieć jaka była myśl przewodnia tego stwierdzenia i na czym polegało to przejęzyczenie, na pewno informacji o wcześniejszym leczeniu psychiatrycznym nie posiadaliśmy.”
Biegła Katarzyna Bilska-Zaremba potaknęła, że ona też się omyliła i przejęzyczyła.
Ja wiem, jaka była “myśl przewodnia tego stwierdzenia”. To nieuczciwych biegłych „inwestycja” w przyszłość. Moją. W dokumencie, Opinii z dnia 3 czerwca 2014 r. zostało potwierdzone – biegli sądowi potwierdzili – że ja byłem leczony. To się kiedyś moim przeciwnikom może przydać. Nikt nie będzie sprawdzał, czy biegli podali prawdę.
Podkreślić należy, że w opisanych wyżej okolicznościach dwoje lekarzy psychiatrów, Katarzyna Bilska-Zaremba i Mariusz Patla skierowali w czerwcu 2014 r. wniosek do Sądu, żeby mnie umieścić w szpitalu psychiatrycznym i tam poddać obserwacji, która ma wykazać, czy byłem poczytalny w okresie objętym aktem oskarżenia prokurator Radosławy Ridan z dnia 12 czerwca 2006 r., tj. – Załącznik 2: „od stycznia 2003 r. do września 2005 r.”
To wcale nie koniec farsy…
Po tym gdy się ze mną, doprowadzonym na żądanie sędzi Beaty Stój przez Policję, spotkali w dniu 7 maja 2014 r. i skierowali wniosek do Sądu Rejonowego w Dębicy o poddanie mnie obserwacji w szpitalu psychiatrycznym w sprawie do sygn. akt II K 407/13, sędzia Beata Stój wydała w dniu 14 kwietnia 2015 r. postanowienie, w którym poświadczyła to, o czym ja ją – oraz Prokuratora Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Wschód Krystynę Kowalczyk – informuję od kilku… lat, tj. że w sprawie do sygn. akt II K 407/13 Sąd w Dębicy nie może skierować mnie na obserwację psychiatryczną.
Jeśli Państwo macie nadzieję, że na tym koniec historii, której nawet Franz Kafka by nie wymyślił, jesteście w błędzie.
Otóż sędzia Beata Stój podała w uzasadnieniu do postanowieniu z dnia 14 kwietnia 2015 r., że w sprawie, którą przeciwko mnie rozpoznaje jest niedopuszczalne orzeczenie na podstawie art. 203 § 1 k.k. o poddaniu mnie obserwacji psychiatrycznej, ale wcześniej, w sentencji tego postanowienia orzekła o poddaniu mnie obserwacji psychiatrycznej na podstawie… art. 203 § 1 k.p.k.
Ponieważ sędzia Beata Stój uważa, że to ja jestem niepoczytalny – i to od stycznia 2003 r. – zacytuję jej postanowienie z dnia 14 kwietnia 2015 r. – Załącznik 7:„Sygn. akt II K. 407/13 POSTANOWIENIE Dnia 14 kwietnia 2015 r. Sąd Rejonowy w Dębicy w II Wydziale Karnym w składzie: Przewodniczący: SSR Beata Stój Protokolant: /imię i nazwisko – ZKE/ w obecności Prokuratora Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście – Wschód w Krakowie Ewy Sachy w sprawie karnej Zbigniewa Kękusia oskarżonego o czyny z art. 226 § 1 k.k. i art. 212 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 k.k. i inne z urzędu w przedmiocie orzeczenia obserwacji psychiatrycznej na podstawie art. 203 § 1, 2 i 3 k.p.k. postanawia połączyć badania sądowo-psychiatryczne oskarżonego Zbigniewa Kękusia z obserwacją w Szpitalu Specjalistycznym im. Józefa Babińskiego w Krakowie, na okres nie dłuższy niż obserwacja sądowo-psychiatryczna orzeczona w sprawie Prokuratury Rejonowej Kraków – Krowodrza w Krakowie o sygnaturze 2 Ds. 542/14, postanowieniem Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy w Krakowie z dnia 16 października 2014 r., sygn. akt IX. Kp. 300/14/K.
postanowienie sędzi Beaty Stój z dnia 14 kwietnia 2015 r. – Załącznik 7
Dla sędzi Beaty Stój najwyraźniej nie istnieją: wyrok wznowieniowy Sądu Okręgowego w Rzeszowie z dnia 15 września 2010 r., kasacja Prokuratora Generalnego z dnia 23 sierpnia 2011 r. i wyrok wznowieni owy Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2012 r.
Najwyraźniej wyparła ze świadomości.
Tego, co robi sędzia Beata Stój nawet Franz Kafka by nie wymyślił…
Złożyliśmy, mój obrońca z urzędu adw. Robert Bryk i ja, zażalenia na postanowienie sędzi B. Stój z dnia 14 kwietnia 2015 r. W jego zażaleniu z dnia 21 kwietnia 2015 r. adw. Robert Bryk podał – Załącznik 8: „Kancelaria Adwokacka adw. Robert Bryk /adres – ZKE/ Dębica, 21 kwiecień 2015 r. Sąd Okręgowy w Rzeszowie /adres – ZKE/ Sygn. akt: II K 407/13 Oskarżony: Zbigniew Kękuś – zast. przez obrońcę adw. Roberta Bryk /adres – ZKE/ ZAŻALENIE na postanowienie Sądu Rejonowego w Dębicy z dnia 14 kwietnia 2015 r. sygn. II K 407/13
Działając imieniem oskarżonego Zbigniewa Kękuś, jako jego obrońca z urzędu, zaskarżam całości postanowienie Sądu Rejonowego w Dębicy z dnia 14 kwietnia 2015 r. sygn. II K 407/13 w przedmiocie połączenia badań sądowo-psychiatrycznych oskarżonego Zbigniewa Kękusia z obserwacją w Szpitalu Specjalistycznym im. Józefa Babińskiego w Krakowie, na okres nie dłuższy niż obserwacja sądowo-psychiatryczna orzeczona w sprawie Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza w Krakoie o sygnaturze 2 Ds. 542/14 postanowieniem Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy w Krakowie z dnia 16 października 2014 r., sygnatura akt IX Kp.300/14/K.
1. Naruszenie przepisów prawa procesowego – art. 203 § 1 i § 2 kpk w z. z art. 259 § 2 kpk i w zw. z art. 249 § 3 kpk poprzez połączenie badań sądowo-psychiatrycznych oskarżonego Zbigniewa Kękusia z obserwacją w Szpitalu Specjalistycznym w Krakowie, podczas gdy takie połączenie nie znajduje podstawy prawnej, a nadto skierowanie oskarżonego na badania i obserwację psychiatryczną jest niedopuszczalne i bezzasadne z uwagi na brak zaistnienia odpowiednich przesłanek, w tym wobec braku przesłuchania oskarżonego – wskazanych w art. 203 § 1 kpk i 259 § 2 kpk i art. 249 § 3 kpk.
2. Naruszenie przepisów postępowania
– art. 5 § 1 i 2 kpk poprzez orzeczenie przymusowych badań i obserwacji psychiatrycznych celem zbadania poczytalności oskarżonego, podczas gdy sprawstwo, a dokładniej sam fakt popełnienia czynu przez oskarżonego nie zostało należycie wykazane dowodowo, a okoliczności sprawy budzą poważne wątpliwości,
– art. 8 § 1 kpk poprzez połączenie badań sądowo psychiatrycznych z obserwacją w szpitalu z badaniami psychiatrycznymi orzeczonymi w innym postępowaniu,
– art. 2 § 1 pkt 1 i 4 oraz § 2 kpk poprzez prowadzenie postępowania sądowego w sposób, który uniemożliwia rozstrzygnięcie sprawy w rozsądnym terminie.
Wobec powyższego w oparciu o art. 437 § 1 i art. 438 pkt 2 k.p.k. wnoszę o uchylenie zaskarżonego postanowienia i umorzenie postępowania ewentualnie przekazanie sprawy sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.
Postanowieniem z dnia 14.04.2015 r. Sąd Rejonowy w Dębicy, Wydział II Karny w sprawie pod sygnaturą akt: II K 40-7/13 połączył badania sądowo-psychiatryczne oskarżonego Zbigniewa Kękusia z obserwacją w Szpitalu Specjalistycznym im. Józefa Babińskiego w Krakowie,na okres nie dłuższy niż obserwacją sądowo-psychiatryczna orzeczona w sprawie Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza w Krakowie o sygnaturze 2 Ds. 542/14, postanowieniem Sądu Rejonowego dla Krakowa-Krowodrzy w Krakowie z dnia 16.10.2014 r., sygnatura akt: IX Kp 300/14/K.
Zaskarżonemu postanowieniu obrona zarzuca obrazę prawa przepisów postępowania, które to naruszenia miały wpływ na treść orzeczenia.
W pierwszej kolejności wskazać należy, iż połączenie badań sądowo-psychiatrycznych oskarżonego Zbigniewa Kękusia z obserwacją w Szpitalu Specjalistycznym im. Józefa Babińskiego w Krakowie na okres nie dłuższy nić obserwacja sądowo-psychiatryczna orzeczona w sprawie Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza w Krakowie o sygnaturze 2 Ds. 542/14, postanowieniem Sądu Rejonowego dla Krakowa-Krowodrzy w Krakowie z dnia 16.10.2014 r., sygnatura akt: IX Kp 300/14/K nie znajduje podstaw prawnych. Sąd I instancji połączył badania psychiatryczne w niniejszej sprawie z obserwacją orzeczoną w innym postępowaniu. Postanowienie Sądu nie znajduje podstaw prawnych. Nie ma przepisu prawa dozwalającego sądowi na tego rodzaju decyzję. Badanie psychiatryczne połączone z obserwacją, jako środkiem pozbawienia wolności, zastosowano w konkretnej sprawie i tylko w takim zakresie dopuszczalne jest naruszenie wolności i swobody oskarżonego.
Prowadzenie obserwacji psychiatrycznej nie może być „okazją” do innych czynności ponad te, które wynikają z decyzji mocą której obserwację psychiatryczną zarządzono. Wbrew poglądom wyrażonym w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia, a to przez odwołanie się do postanowienia SN z dnia 31 maja 2011 roku sygn. akt YV KK 402/10 poglądy tam wyrażone nie uprawniają do interpretacji zastosowanej przez Sąd Rejonowy Dębicy, a jedynie Sąd Najwyższy stwierdził, że obserwacja osób już pozbawionych wolności możliwa jest bez ograniczeń przewidzianych art. 259 § 2 kpk, albowiem nie dochodzi do odrębnego pozbawienia wolności, lecz osoby te poddane są oddziaływaniu kary czy środka już stosowanego.
Nie oznacza to jednak uprawnienie do jakiegoś „dublwania” obserwacji psychiatrycznej i obchodzenia normy art. 259 § 2 w zw. z art. 203 § 1 kpk. Obrona zgadza się z ustaleniem SR, że oskarżony Zbigniew Kękuś nie może co do zasady być poddany obserwacji psychiatrycznej z powodu ograniczenia zawartego w przepisie art. 259 § 2 kpk.
Ponadto uważam, że zastosowany tryb nie jest dopuszczalny z uwagi na jedną z głównych zasad procesu karnego, a to zasadę bezpośredniości. Sąd I instancji wydał zaskarżone postanowienie na podstawie art. 203 par 1 kpk, który nie przewiduje instytucji połączenia obserwacji psychiatrycznej z innymi badaniami, ani też z inną sprawą. W sposób oczywisty takie działanie Sądu grozi w zasadę bezpośredniości. Obserwacja musi być orzeczona w sprawie, która jest przedmiotem rozpoznania, a już orzeczona w innej sprawie nie może być „używana” do innych postępowań.
Zachodzi nieuprawniona ingerencja w dobra osobiste oskarżonego: musi on znosić tylko to ograniczenie, jakie prawnie zostało na niego nałożone, a tymczasem w wersji przyjętej przez Sąd instancji musiałby tolerować badania dotyczące innego okresu czynu, innych sytuacji itp.
Sąd I instancji dopuścił się naruszenia art. 203 par 2 w zw. z art. 249 par 3 kpk albowiem przed wydaniem zaskarżonego postanowienia nie przesłuchał oskarżonego. Oskarżony nie ukrywa się i jest obecny w kraju. Wymóg określony w w/w przepisach jest konieczny. Tak też orzekł Sąd Apelacyjny w Katowicach w postanowieniu z dnia 10.07.2013 r., II AKz 373/13: „Zgodnie z art. 249 § 3 k.p.k., do stosowania którego odsyła art. 203 § 2 zdanie trzecie k.p.k., sąd przed zarządzeniem badań psychiatrycznych połączonych z obserwacją w zakładzie leczniczym przesłuchuje oskarżonego. Brzmienie cytowanego przepisu nie pozostawia wątpliwości, iż sąd obligatoryjnie musi przesłuchać podejrzanego (oskarżonego) przed podjęciem decyzji w przedmiocie przeprowadzenia badań psychiatryczno-sądowych połączonych z obserwacją w odpowiednim zakładzie leczniczym. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy podejrzany (oskarżony) ukrywa się lub jest nieobecny w kraju.”
W następnej kolejności wskazać należy, iż postanowienie w przedmiocie orzeczenia przymusowej obserwacji psychiatrycznej wiąże się z pozbawieniem oskarżonego wolności, a więc przesłanki takiego orzeczenia powinny być skrupulatnie zbadane i wykazane przez sąd. Zaskarżone postanowienie zostało wydane w oparciu o art. 203 § 1 kpk, który wyraźnie stanowi, iż badanie stanu zdrowia oskarżonego połączone z obserwacją psychiatryczną w zakładzie leczniczym może być orzeczone tylko i wyłącznie w przypadku, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo. Ponadto przy zastosowaniu tegoż przepisu na względzie należy mieć przesłanki negatywne takiego orzeczenia określone w art. 259 § 2 kpk.
Sąd I instancji prezentuje tezę, że ograniczenie wynikające z art. 259 § 2 kpk ma zastosowanie, a jednocześnie stosuje „połączenie” badań sądowo-psychiatrycznych w oparciu o przepis art. 203 kpk, w istocie rzeczy stosując po prostu obserwację psychiatryczną (powiedzmy, że równoległą), a w uzasadnieniu twierdząc, że obserwacji nie stosuje. Jeżeli jednak nie stosuje, to czemu powołuje podstawę prawną z art. 203 kpk ewidentnie niewłaściwą. Działania na podstawie art. 203 kpk są obserwacją psychiatryczną i Sąd nie ma do niej podstaw z tego przepisu, a innych podstaw prawnych do zaplanowanej czynności Sąd nie odnalazł ponieważ ich nie ma.
Dalsze zarzuty procesowe, prócz naruszenia zasady bezstronności wiążą się z kwestiami reguł postępowania karnego.
Ocena poczytalności dotyczy tylko sprawcy, a przynajmniej sprawcy wysoce prawdopodobnego. Jeżeli oskarżony nie był sprawcą czynu, to kwestia poczytalności jest bez znaczenia. Oskarżony, nawet niepoczytalny ma prawo do procesu i postępowania dowodowego, gdzie może wykazać, że jest niewinny.
Po uwzględnieniu wskazań SN w postępowaniu kasacyjnym niemożliwe jest w tej sprawie umorzenie postępowania z powodu niepoczytalności sprawcy bez postępowania dowodowego, np. na posiedzeniu. Pan Z. Kękuś uważa, że jest niewinny i postępowanie dowodowe co do jego winy nie może być pominięte, niezależnie od tego, jaki jest jego stan psychiczny.
Jeżeli już sama sensowność badania poczytalności oskarżonego po 10 latach od czynów w formie nie zwykłej opinii, ale obserwacji psychiatrycznej budzi wątpliwości co do merytorycznej celowości, to nie sposób dopuścić możliwości umorzenia postępowania w tej sprawie bez postępowania dowodowego.
Jednak w tej sprawie przez ostatnie 3 lata Sąd I instancji nie podjął nawet prób merytorycznego rozpoznania sprawy i wszczęcia postępowania rozpoznawczego. Zaniedbanie to jest tak daleko idące, że zdaniem obrony doszło już do naruszenia prawa oskarżonego do rozpoznania jego sprawy w rozsądnym czasie, a obrona nie może uzyskać od Sądu wszczęcia procesu.
Wynik obserwacji psychiatrycznej nie zwolni Sądu od przeprowadzenia postępowania dowodowego, a zwłaszcza w świetle wskazań udzielonych przez SN przy rozpoznaniu kasacji.
W tym stanie rzeczy zażalenie uważam za zasadne i wnoszę, jak na wstępie. za oskarżonego – obrońca Adwokat Robert Bryk”
Dowód: Sąd Rejonowy w Dębicy, sygn. akt II K 407/13, zażalenie adw. Roberta Bryka na postanowienie SSR Beaty Stój z dnia 14 kwietnia 2015 r. /podkreślenia moje – ZKE/ – Załącznik 8
W dniu 30 czerwca 2015 r. Sąd Okręgowy w Rzeszowie rozpozna zażalenie adw. Roberta Bryka oraz złożone przeze mnie zażalenie na zacytowane wyżej postanowienie sędzi Beaty Stój z dnia 14 kwietnia 2015 r.
Jej – i Prokuratora Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia Wschód Krystyny Kowalczyk – klęska jest nieuchronna.
Nie sądzę, żeby troje sędziów, którzy będą rozpoznawać zażalenie adw. Roberta Bryka chciało polemizować z argumentami, które przedstawił. Przecież, jak słusznie zauważył mój obrońca, sędzia Beata Stój sama podała, że jest niedopuszczalne w sprawie przeciwko mnie orzeczenie na podstawie art. 203 § 1 k.p.k. o poddaniu mnie obserwacji psychiatrycznej.
A że sentencją tego samego postanowienia orzekła na podstawie art. 203 § 1 k.p.k. o poddaniu mnie obserwacji, to sędzią Beatą Stój powinni się zająć lekarze psychiatrzy. Bo stanowi bardzo poważna zagrożenie dla porządku prawnego.
Jak wspomniałem, nawet jeśli ewentualnie lojalni wobec sędzi B. Stój trzej sędziowie Sądu Okręgowego w Rzeszowie utrzymają – popełniając zawodowe harakiri – w mocy jej postanowienie, to i tak jestem w o tyle komfortowej sytuacji, że z całą pewnością Sąd Okręgowy w Rzeszowie nie będzie przecież polemizował z … Sądem Okręgowym w Rzeszowie, a także Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższym oraz ustawodawcą i musi podczas posiedzenia w dniu 30 czerwca 2015 r. umorzyć postępowanie przeciwko mnie w zakresie 15 czynów, które prokurator Radosława Ridan przypisała mi aktem oskarżenia z dnia 12 czerwca 2006 r. z art. 226 § 1 k.k. opisując te czyny jako znieważenie sędziów w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.
Jak wspomniałem, niedopuszczalność ścigania w tym zakresie z art. 226 § 1 k.k. orzekł Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z dnia 11 października 2006 r., sygn. P 3/06, który wszedł w życie z dniem ogłoszenia /Dz.U. z dnia 19.10.2006 r., Nr 190, poz. 1409/.
Powołując się na wyrok TK z dnia 11.10.2006 r. Sąd Najwyższy wydał w dniu 8 lipca 2009 r. wyrok, sygn. akt II KO 45/09, w sprawie A.L. którym uchylił skazujący go z art. 226 § 1 wyrok z dnia 9 sierpnia 2005 r. Sądu Okręgowego w Warszawie, utrzymany w mocy wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 maja 2006 r.
W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podał: „Wyrok z dnia 8 lipca 2009 r. Sąd Najwyższy II KO 45/09 Skład orzekający Przewodniczący: Sędzia SN Andrzej Siuchniński Sędziowie SN: Przemysław Kalinowski, Józef Skwierawski (spr.). (…) W czasie czynu i w czasie orzekania w niniejszej sprawie przepis art. 226 § 1 k.k. obwiązywał w brzmieniu pozwalającym na ustalenie realizacji jego znamion, jeżeli sprawca dopuścił się zniewagi “podczas lub w związku” z pełnieniem obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego. Wyrokiem z dnia 11 października 2006 r. (P 3/06) Trybunał Konstytucyjny uznał ten przepis za niezgodny z art. 54 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP w zakresie, “w jakim penalizuje znieważenie funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej dokonane niepublicznie lub dokonane publicznie, lecz nie podczas pełnienia czynności służbowych”. W konsekwencji wyroku Trybunału Konstytucyjnego, na podstawie art. 1 ustawy z dnia 9 maja 2008 r. (Dz. U. Nr 122, poz. 782) zmienione zostało – z dniem 25 lipca 2008 r. – brzmienie art. 226 § 1 k.k. Przepis ten stanowi obecnie podstawę odpowiedzialności jedynie w wypadku uczynienia zniewagi “podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych”.
Jeżeli zmiana przepisu stanowiącego podstawę odpowiedzialności karnej nastąpiła w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, uznającego przepis w pierwotnym brzmieniu za niezgodny z Konstytucją RP, a przepis w nowym brzmieniu jest korzystny dla prawomocnie skazanego (warunki te zostały spełnione w niniejszej sprawie) – to istnieje określona w art. 540 § 2 k.p.k. podstawa do wznowienia postępowania.”
Co różni sprawę A.L. od mojej to, że on został skazany z art. 226 § 1 k.k. 14 miesięcy przed wydaniem przez TK wyroku z dnia 11.10.2006 r., a mnie sędzia Tomasz Kuczma skazał z tego artykułu 14 miesięcy… po wejściu w życie tego wyroku.
Z tej przyczyny, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2006 r. oraz na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 lipca 2009 r. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał – w składzie SSO Piotr Moskwa, Sędziowie SSO Andrzej Borek (spraw.) SSR del. do SO Marcin Świerk– w dniu 15 września 2010 r. wyrok, sygn. akt II Ko 283/10 /Załącznik 3/, którym uchylił prawomocny skazujący mnie wyrok sędziego T. Kuczmy z dnia 18 grudnia 2007 r. w zakresie czynów z pkt. I, III – XVII.
Z różnymi spotykałem się zachowaniami ze strony sędziów, ale nie sądzę, żeby trzech sędziów Sądu Okręgowego w Rzeszowie odmówiło mi w dniu 30 czerwca 2015 r., celem obrony wizerunku sędzi Beaty Stój – nie ma już czego bronić, „królowa jest naga” – realizacji nałożonego na nich przez ustawodawcę obowiązku zastosowania się do określonej w art. 439 § 1 k.p.k. bezwzględnej przyczyny odwoławczej i zezwolili sędzi B. Stój na kontynuację ścigania mnie z art. 226 § 1 k.k. w zakresie, co do którego zakaz ścigania będzie za cztery miesiące „obchodził”… 10 rocznicę.
A gdy Sąd Okręgowy w Rzeszowie wyda w dniu 30 czerwca 2015 r. postanowienie o umorzeniu postępowania przeciwko mnie choćby z tego tylko tytułu – inne przesłanki jego umorzenia wskazałem powyżej – potwierdzi, że mnie, uważająca mnie od marca 2011 r. za niepoczytalnego sędzia Beata Stój nie tylko ściga od ponad czterech lat za czyny, z tytułu których ściganie jest niedopuszczalne od dnia 19 października 2006 r., ale że ścigając mnie za nie wydała w dniu 14 kwietnia 2015 r., w opisanych wyżej okolicznościach, postanowienie o pozbawieniu mnie wolności, umieszczeniu mnie w szpitalu psychiatrycznym celem poddania mnie obserwacji psychiatrycznej.
Trudno o lepszy dowód… faszyzmu. W ponoć demokratycznym państwie prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
Sąd Okręgowy w Rzeszowie udowodni także ostatecznie podczas posiedzenia w dniu 30 czerwca 2015 r., że słusznie nazywam tumanami mściwymi piętnaścioro sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego w Krakowie, którzy uczynili mnie przestępcą.
Są takowymi bo przed sędzią T. Kuczmą składali obciążające mnie zeznania w okresie od maja do września 2007 r. – ostatni, kłamca tuman, wróg chorych dzieci „sędzia” Izabela Strózik – a już od 19 października 2006 r. niedopuszczalne jest ściganie mnie z art. 226 § 1 k.k. za ich znieważenie w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.
Tumany? Jasne, że tumany. Mściwe? Ależ oczywiście.
Nie byłoby możliwe traktowanie mnie w opisany wyżej sposób przez sędzię Beatę Stój przez ponad cztery lata, gdyby nie szerokie przyzwolenie „społeczne”, tj. zgoda na to funkcjonariuszowskiej braci.
Ogromnie wzrosłaby objętość niniejszego e-mail’a gdybym wymienił wszystkich funkcjonariuszy systemów prawnego i systemu politycznego, z których wsparcia i ochrony korzysta sędzia Beata Stój piąty rok i opisał, w jaki sposób ją wspierają lub wspierali. Bardzo długa byłaby lista osób wspierających – tj. takich, które z racji pełnionych funkcji, sprawowanych urzędów mogłyby, ba, nawet powinny, udzielić mi pomocy, ale wybierają … „dobro wymiaru sprawiedliwości” – moich prześladowców. Celem ograniczenia objętości niniejszego email’a prezentację obłudników, hipokrytów sprzeniewierzających sie składanym ślubowaniom ograniczę do dwóch. Obecnego i przyszłego prezydenta Polski.
Rozpocznę od tego drugiego, Andrzeja Dudy, byłego posła, od kilku tygodni prezydenta elekta.
W lutym 2013 r. stawiłem się w Biurze Poselskim Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy z prośbą o jego interwencję w związku z opisanymi wyżej działaniami wobec mnie sędzi Beaty Stój. Wyznaczono mi spotkanie na kwiecień. Dzień przed wyznaczonym terminem zawiadomiono mnie telefonicznie, że poseł nie może się ze mną spotkać, bo mu „coś bardzo ważnego wypadło”. Spotkaliśmy się ostatecznie na samym początku czerwca 2013 r.
Zapoznawszy się z przedstawionymi mu przeze mnie dowodami poseł Andrzej Duda powiedział, że udzieli mi pomocy. Rzeczywiście, w dniu 10 czerwca 2013 r. skierował pismo do prokuratora generalnego Andrzeja Dudy, w którym podał – Załącznik 9: „Kraków, dnia 10 czerwca 2013 r. BP.AD/35/m6/13 Szanowny Pan Prokurator Generalny Andrzej Seremet /adres – ZKE/ Szanowny Panie Prokuratorze Generalny W trakcie mojego dyżuru poselskiego, zwrócił się do mnie Pan Zbigniew Kękuś prosząc o pomoc w uzyskaniu sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy sądowej. Z przedstawionych przez niego dokumentów oraz udzielonych wyjaśnień wynika, że w jego sprawie toczy się przed Sądem Rejonowym w Dębicy, Wydział II Karny pod sygn. akt II K 854/10 postępowanie w którym Pan Kękuś jest oskarżony o popełnienie czynów zabronionych określonych w art. 226 § 1 k.k. i 212 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. i art. 12 k.k. Trzeba zaznaczyć, że w jego sprawie już raz od skazującego za powyżej określone czyny wyroku karnego z dnia 18 grudnia 2007 roku Prokurator Generalny w dniu 22 sierpnia 2011 roku składał kasację (sygn. PG IV KSK 699.11), która została uznana przez Sąd Najwyższy za w pełni zasadną. Tym samym postępowanie w tej sprawie zostało ponownie skierowane do sądu pierwszej instancji (wskazanego powyżej), jednakże proszący mnie o interwencję obywatel formułuje poważne obawy, czy sprawa ta obecnie prowadzona jest w sposób należyty zarówno ze strony sądu, jak i też podlegającej Panu Prokuratorowi prokuratury. Pan Zbigniew Kękuś przedstawił mi pismo z dnia 15 czerwca 2011 roku, sygn. PG IV KSK 669/11 w którym Pan Prokurator zobowiązał się, oprócz wniesienia w jego sprawie kasacji (co też zostało uczynione) do zwrócenia pisemnie uwagi do Prokuratora Apelacyjnego w Krakowie odnośnie stwierdzonych nieprawidłowości w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową Śródmieście-Wschód. Jednocześnie wskazuje on, że w chwili obecnej, mimo poważnych wątpliwości co do zasadności aktu oskarżenia sporządzonego w jego sprawie, grozi mu aresztowanie za rzekome utrudnianie przewodu sądowego, co naraziłoby go na poważne straty moralne i ekonomiczne.
Wobec powyższego w wykonaniu swoich obowiązków poselskich wynikających z ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora przedkładam niniejsze pismo uprzejmie prosząc Pana Prokuratora o rozważenie możliwości podjęcia w tej sprawie działań nadzorczych pod katem przestrzegania w opisanym postępowaniu zasad prawidłowej pracy prokuratorów prowadzących sprawę Pana Kękusia, a także o rozważenie zasadności wycofania przez prokuraturę wytoczonego w tej sprawie aktu oskarżenia z dnia 12 czerwca 2006 roku sporządzonego przez prokurator Radosławę Ridan, w szczególności z uwagi na treść orzeczenia wydanego w tej sprawie przez Sąd Najwyższy w wyniku wniesionej wcześniej przez Prokuratora Generalnego kasacji. (…) Z wyrazami głębokiego szacunku Andrzej Duda”
Andrzeja Dudy do Prokuratora Generalnego z dnia 10 czerwca 2013 r. – Załącznik 9
W odpowiedzi poseł A. Duda otrzymał pismo z dnia 3 lipca 2013 r. zastępcy dyrektora Departamentu Postępowania Sądowego Prokuratora Generalnego Haliny Niemiec, w którym ta podała – Załącznik 10: „Rzeczpospolita Polska Prokuratura Generalna Departament Postępowania Sądowego PG IV KSK 699/11 Warszawa, dnia 3 lipca 2013 r. Pan Andrzej Duda Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Szanowny Panie Pośle,
Dowód: Prokuratura Generalna, Departament Postępowania Sądowego, sygn. akt PG IV KSK 699/11, pismo z
dnia 3 lipca 2013 r. zastępcy dyrektora Departamentu Haliny Niemiec do posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy – Załącznik 10
Uradowany pomocą udzieloną mi przez posła Andrzeja Dudę sprawdziłem przepisy i skierowałem pismo z dnia 17 lipca 2013 r. do niego, którym złożyłem – Załącznik 11: „Kraków, dnia 17 lipca 2013 r. Zbigniew Kękuś /adres – ZKE/ Pan Andrzej Duda Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Sygn. akt: Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście-Wschód – 1 Ds. 39/06/S, Sądu Rejonowego w Dębicy – II K 854/10 Dotyczy: I. Prośba o wystąpienie z wnioskiem do Prokuratora Rejonowego Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście – Wschód o odstąpienie przez Prokuraturę od oskarżenia wniesionego przeciwko mnie przez prokurator Radosławę Ridan aktem oskarżenia z dnia 12 czerwca 2006 r. /sygn. akt 1 Ds. 39/06/S/.
(…) Szanowny Panie, (…) Wprawdzie art. 14 § 2 ustawy Kodeks postępowania karnego stanowi: „Odstąpienie oskarżyciela publicznego od wniesionego oskarżenia nie wiąże sądu.” ale jeśli Prokurator Rejonowy Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście – Wschód uchyli na wniosek Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej decyzję prokurator Radosławy Ridan, to sędzi Beacie Stój trudno będzie znaleźć argument, by w dalszym ciągu znęcać się nade mną, a ze mną moją rodziną.
W związku z Pana urlopem od dnia 1 sierpnia 2013 r. bardzo proszę o skierowanie wniosku, jak w p. I. strona 1 do Prokuratora Rejonowego Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście – Wschód, przed jego rozpoczęciem.”
Źródło: Biuro poselskie Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy, pismo Z. Kękusia z dnia 17 lipca
2013 r. – Załącznik 11
Poseł Andrzej Duda nie skierował przed urlopem pisma, o które prosiłem. Spotkaliśmy się w jego Biurze Poselskim we wrześniu 2013 r. Przedstawiłem mu osobiście prośbę, jak w piśmie z dnia 17 lipca 2013 r.
Poseł A. Duda powiedział „Ja tego nie zrobię” i przeprosił mnie, że musi iść bo ma uroczystą mszę świętą.
Podczas naszego pierwszego spotkania w czerwcu 2013 r. poinformowałem go, że:
1. mam troje dzieci, w tym dwoje na utrzymaniu – studiujący syn i kilkuletnia córka,
2. z powodu aktu oskarżenia sporządzonego przeciwko mnie przez prokurator Radosławę Ridan wyrzucono mnie w listopadzie 2006 r. z pracy na stanowisku dyrektora Pionu Usług w centrali ING Banku Śląskiego S.A.,
3. z powodu skazującego mnie wyroku sędziego T. Kuczmy oraz informacji o okolicznościach jego wydania w Internecie – w lutym 2009 r. wyrzucono mnie z pracy na stanowisku dyrektora Pionu Infrastruktury w centrali PLL LOT S.A.,
4. uprzednio skazany, a po uchyleniu skazującego mnie wyroku ponownie – w 2013 r. gdy rozmawiałem z posłem A. Dudą – oskarżony, zostałem skutecznie wyeliminowany z rynku pracy, że jako oskarżonego nie chce mnie zatrudnić żaden pracodawca.
Poseł Andrzej Duda odmówił mi jednak udzielenia mi pomocy.
Zachowanie wobec mnie posła Andrzeja Dudy nie znajduje żadnego racjonalnego wytłumaczenia.
Po tym, gdy złożył wadliwy prawnie wniosek do niewłaściwego adresata, odmówił mi skierowania prawidłowego wniosku do właściwego adresata.
A przecież jeśli skierował wniosek do prokuratora generalnego o – Załącznik 9: „rozważenie zasadności wycofania przez prokuraturę wytoczonego w tej sprawie aktu oskarżenia z dnia 12 czerwca 2006 roku sporządzonego przez prokurator Radosławę Ridan, w szczególności z uwagi na treść orzeczenia wydanego w tej sprawie przez Sąd Najwyższy w wyniku wniesionej wcześniej przez Prokuratora Generalnego kasacji.” , to znaczy, że po zapoznaniu się z doręczonymi mu przeze mnie dowodami – w tym złożonymi do akt sprawy przez operatorów internetowych i służącymi prokuratorowi generalnemu za podstawę kasacji – nie miał wątpliwości, że akt oskarżenia przeciwko mnie jest niesłuszny.
Wiedział także, że ściganemu drugi raz na podstawie tego aktu oskarżenia, w tym w 2013 roku za czyny, za które ściganie jest niedopuszczalne od 19 października 2013 r., grozi mi ze strony sędzi Beaty Stój umieszczenie mnie w areszcie. Wiedział, bo w piśmie do prokuratora generalnego z dnia 10.06.2013 r. podał – Załącznik 10: „Jednocześnie wskazuje on, że w chwili obecnej, mimo poważnych wątpliwości co do zasadności aktu oskarżenia sporządzonego w jego sprawie, grozi mu aresztowanie za rzekome utrudnianie przewodu sądowego, co naraziłoby go na poważne straty moralne i ekonomiczne.’
A jednak po złożeniu nieprawidłowego wniosku, odmówił mi złożenia prawidłowego.
Może pogniewał się na mnie, że mu, doktorowi nauk prawnych, podwładna A. Seremeta udowodniła ignorancję.
W gruncie rzeczy nic zatem dla mnie i mojej rodziny nie zrobił.
Wiedział, że Sąd zgromadził wyłącznie dowody mojej niewinności, wiedział, że byłem ścigany za czyny, które od października 2006 r. nie są przestępstwami, wiedział, że w tych okolicznościach mogę zostać umieszczony w areszcie celem poddania mnie badaniom psychiatrycznym, a zatem niewykluczone, że i… „leczeniu”.
Nawiasem mówiąc, jeśli sędzia Beata Stój w postanowieniu z dnia 14 kwietnia 2015 r. podała, że w sprawie przeciwko mnie jest niedopuszczalne skierowanie mnie na obserwację psychiatryczną, bo nie zachodzi przesłanka określona w art. 203 § 1 k.p.k. w zw. z art. 259 § 2 k.p.k., to znaczy, że nie wolno jej także pozbawić mnie wolności przez zastosowawnie wobec mnie tymczasowego aresztowania. Informowałem ją o tym, gdy mi w kwietniu 2013 r. po raz pierwszy zagroziła umieszczeniem mnie w areszcie.
Informowałem o tym posła Andrzeja Dudę. A jednak odmówił mi pomocy.
Mógł skierować pismo, o którego skierowanie go prosiłem, mógł złożyć interpelację poselską, albo zapytanie poselskie.
Nie zrobił nic.
Po tym, gdy mi A. Duda odmówił udzielenia pomocy w 2013 r., a w 2015 r. media podały, że jest kandydatem Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta, w marcu 2015 r. skierowałem do niego pismo, przypominające mu o sprawie i zawierające wniosek o podjęcie interwencji. Nie otrzymałem odpowiedzi. Nie było jej po kilku tygodniach, gdy zorganizowaliśmy akcję protestacyjną przed jego, posła do Parlamentu Europejskiego, biurem w Krakowie.
W tym samym czasie na potrzebę kampanii prezydenckiej prowadził już A. Duda akcję: „Duda-pomoc”.
Uruchomił ją bo się akurat wtedy dowiedział, że … ludzie nie mają dostępu do sprawiedliwości.
Śmieszył mnie lansowany przez A. Dudę – tzw. lans wzajemny – Janusz Wojciechowski, gdy mu się za lans odwdzięczał dobrym słowem:
„Wrażliwość Andrzeja Dudy jest wielkim atutem.
A wypływa ona – co jeszcze raz podkreślę – nie z kampanijnej chęci, tylko z autentycznej ludzkiej potrzeby.”
Janusz Wojciechowski: „Rusza Duda-pomoc, bo ludzie nie mają dostępu do sprawiedliwości”; Źródło: wPolityce.pl, 12 maja 2015 r.; http://wpolityce.pl/polityka/244394-wojciechowski-rusza-duda-pomoc-bo-ludzie-nie-maja-dostepu-do-sprawiedliwosci-nasz-wywiad
To tzw. „wrażliwość koniunkturalna”.
J. Wojciechowski, jak wielu innych, pomaga tym, których przeciwnikami nie należą do elity władzy.
Nie wiem, dlaczego mi odmówił pomocy Andrzej Duda. Mogę się tylko domyślać.
Może dlatego, że w ferajnie, która postanowiła mnie, razem z moją rodziną, zniszczyć aż roi się od Żydów – w tym jej najbardziej prominentna postać Żyd ortodoks radykalny prof. Andrzej Zoll – i mu tak samo obłudny, jak on Żyd Jarosław Kaczyński zabronił.
Może były członek byłej żydowskiej Unii Wolności, a w styczniu 2014 r. uczestnik spotkania Knesetu w Krakowie bał się, że gdy mi pomoże i żydostwu, w tym A. Zollowi nie uda się zrealizować nikczemnych wobec mnie zamiarów, to mu Żydzi utrudniać będą rozwój kariery politycznej. Skoro był członkiem Unii Wolności poznał to środowisko i wie, czego się po nich – poza karsomówczymi popisami o tolerancji, miłości, poszukiwaniu prawdy najprawdziwszej itp. itd. – spodziewać.
Teść Andrzeja Dudy, zwany polakożercom J. Kornhauser napisał wiersz dla swej córki Agaty:
„(…)Bóg Polaków zamknięty w obozie, w baraku
To źli chłopcy byli. Nic nie usprawiedliwia ich zachowania.
Ojciec A. Kornhauser-Dudy urodził się w 1946 roku zatem napisał wiersz o nich na podstawie relacji.
Gdy ja poinformowałem Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudę o tym między innymi, że „dziewczyny i chłopcy z orłami na piersiach”, tj. sędziowie i prof. Andrzej Zoll – były prezes sądu konstytucyjnego, tj. Trybunału Konstytucyjnego – przez kilka lat pozbawiali mojego małoletniego syna możności korzystania z praw dziecka do ochrony zdrowia, narażali go na kalectwo, żeby potem uczynić mnie przestępcą za słowa o nich, a świadcząca im usługę niszczenia mnie chce mnie umieścić w areszcie i tam poddać badaniom psychiatrycznym ten, tchórz, jak „szabes-goj” ostatecznie stanął po ich stronie.
Żona Andrzeja Dudy Agata Kornhauser-Duda mówi o nim:
Myślę, że jednak zawiódł… Nie tylko małżonkę.
Andrzej Duda raz już ślubował. 6 sierpnia będzie ślubował znowu. Z całą pewnością zakończy formułką: „Tak mi dopomóż Bóg”. Jeśli ślubowanie, które złożył jako poseł także zakończył prośbą do Boga, to jako prezydent może nie być skuteczny w spełnianiu obietnic, którymi sypał jak z rękawa w czasie kampanii. Bo Bóg najwyraźniej nie ma na niego żadnego wpływu. Andrzej Duda ma wartości katolickie w, po prostu, dupie – „mieć w dupie” – «nie liczyć sie z kimś, czymś, lekceważyć kogoś, coś»; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005r., s. 165. Nie tylko wartości… Swoje słowo też. Mimo że opowiada:
Ja, jak Andrzej Duda katolik, jakkolwiek nie w wersji „ultra”, nie liczę się zatem z tym, co o mnie powiedzą fani obłudnika Andrzeja Dudy po tym, gdy zacytowanego wyżej określenia używam celem podzielenia się z Państwem moją refleksją w sprawie morale przyszłego prezydenta Polski.
Po opublikowaniu zdjęć A. Dudy w pozycji “rozmodlony na kolanach”, czy też “na kolanach przyjmujący komunię św.”, Pan red. Feluś z „Faktu” może opublikować serię jego zdjęć, pokazujących jak rozpoczyna i kończy każdy dzień modlitwą i jak od niej zaczyna każdy posiłek, życzliwe mu niektóre media elektroniczne mogą z takich wydarzeń zdawać bezpośrednie relacje, a ja zdania o nim, że jest miernotą, tchórzliwym karierowiczem, nie zmienię. Św. Mateusz nauczał: „Poznacie ich po ich owocach.” . Ja poznałem A. Dudę właśnie „po owocach”.
Nie wróżę sukcesów Andrzejowi Dudzie, a nam pod jego przywództwem. Wiemy, że – poza wyjątkami, które potwierdzają lekturę generalnie sprawdza się „reguła Orwella” –
Ten pierwszy raz były członek Unii Wolności Andrzej Duda ma na pewno za sobą. Jeśli nie było to wcześniej, to „inicjacja” nastąpiła wtedy, gdy wcześniej złożywszy do niewłaściwego adresata nieprawidłowy wniosek o wycofanie aktu oskarżenia przeciwko mnie, gdy się okazało, że się pomylił, odmówił mi złożenia wniosku o odstąpienie od oskarżenia.
Przecież to tylko … nazewnictwo. Uzasadnienie mógł przepisać.
Jeśli Andrzej Duda zakończy ślubowanie w dniu 6 sierpnia 2015 r. “Tak mi dopomóż Bóg”, to ja… umrę, uduszę się ze śmiechu.
O ile – z podanych wyżej przyczyn – dożyję tego dnia i nie będę “leczony” w szpitalu psychiatrycznym, z woli szczerze zatroskanych o moje dobro autorytetów moralnych o nieskazitelnych charakterach, sędzi Beaty Stój, prokuratora Bartłomieja Legutko i sędzin: SSR Katarzyny Kaczmary SSO Lidii Haj, SSO Jadwigi Żmudzkiej i SSR del. Agnieszki Sułowskiej-Gibas.
Czy to znaczy, że żałuję Bronisława Komorowskiego? Ależ skąd! Ten jest dopiero m.in. pozer i „pożyteczny idiota” – ros.Поле́зный идиот, pejoratywne określenie przypisywane Leninowi, który miałby tak określać zachodnich dziennikarzy piszących entuzjastycznie o rewolucji bolszewickiej i ukrywających jej niepowodzenia – który robi, mówi i podpisuje, co mu każą. Popisał moim zdaniem sprzeczną z Konstytucja ustawę z mocy której Polacy pracują na dodatek w kwocie 100 euro dla rozsianych po świecie Żydów podpisał, ustawę 1066, z mocy której będą Polaków mogli tłuc funkcjonariusze formacji zbrojnych państw trzecich.
Cały świat świadkiem jak apelował w obronie interesu Julii Tymoszenko:
„Prezydent Komorowski zwrócił się w środę z prośbą o zmianą „anachronicznego” prawa do wszystkich sil politycznych Ukrainy– i do ugrupowań rządzących, i do opozycji. Deputowany Wołodymyr Olijnyk jako pierwszy odniósł się do apelu prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego. (…) Nasi koledzy w Europie powinni zrozumieć, że Tymoszenko odpowiada za przekroczenie uprawnień służbowych,a nie za decyzje polityczne.(…) Podobne zapisy istnieją także w kodeksie karnym Polski.”
Kompromitacja. Hańba… Deputowany Ukrainy lepiej zna prawo polskie niż nasz prezydent. Miał na myśli obcy B. Komorowskiemu art. 231 k.k.
Tak o protegowanej prezydenta Bronisława Komorowskiego, Julii Tymoszenko pisał Waldemar Łysiak:
„Salon głownościekowymi telewizjami próbuje łzawić oczy Polaków gehenną tej skazanej bidulki Tymoszenko, ani słowem nie napomykając, że owa pani (…) jako polityk była antypolską nacjonalistką, jej sztab partyjny składał się z pogrobowców UPA, a jej gwardię przyboczną stanowili nazibandyci, których ulubiony sport stanowiło regularne dewastowania lwowskiego Cmentarza Orląt.”
Źródło: Waldemar Łysiak, „Ukraiński oksymoron”; „Do Rzeczy”, Nr 4, 20-26 stycznia 2014 r., s. 99
Gdy ja prosiłem prezydenta B. Komorowskiego w 2010 r., żeby mnie ułaskawił od skazującego mnie wyroku sędziego T. Kuczmy z dnia 18.12.2007 r., otrzymałem wyjaśnienie, że mnie akurat prezydent nie może ułaskawić.
Gdy od dnia 30 2011 r. prowadziłem protest głodowy przed siedzibą Prokuratury Generalnej skazany wtedy jeszcze za dwa czyny z w.w. wyroku z dnia 18.12.2007 r., w tym z oskarżenia publicznego za ścigane z oskarżenia prywatnego zniesławienie adw. Wiesławy Zoll i o moim proteście poinformował prezydenta B. Komorowskiego pismem z dnia 6 czerwca 2011 r. Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obriny Praw Ojca Krzysztof Łapaj, to mnie nie ułaskawił, choć mógł, a specjalista z Biura Listów Kancelarii Prezydenta Magdalena Kycia poinformowała K. Łapaja po… ponad dwóch miesiącach, pismem z dnia 25.08.2011 r. : „Z przykrością przyjęliśmy do wiadomości, że przed gmachem Prokuratury Generalnej na przełomie maja i czerwca Pan Zbigniew Kękuś prowadził protest głodowy w celu zamanifestowania swojego niezadowolenia z wydanych w jego sprawie wyroków. Ponieważ jak wynika z treści Państwa pisma, zostało ono także skierowane do Prokuratora Generalnego uznaliśmy, że organ przed którym Pan Kękuś manifestował swoje niezadowolenie z wydanej przez Prokuraturę Generalną opinii w zakresie możliwości wniesienia na jego korzyść kasacji został poinformowany o sytuacji protestującego.”
Zbieram doświadczenia mające w tym przyczynę, że jestem li tylko Polakiem, a nie Żydem, z – na przykład – Ukrainy.
W każdym przypadku – nie ważne, PiS, czy PO – sprawdza się „reguła A. de Tocqueville’a”, a z moich doświadczeń wniosek, że zamiast potrzebnej nam zmiany na urzędzie prezydenta, Polacy mają zamianę. Ferajna może się czuć niezagrożona.
Polonofoba z korzeniami w żydowskiej Unii Wolności Bronisława Komorowskiego zastąpił karierowicz z korzeniami w Unii Wolności Andrzej Duda.
Jeśli o moją sprawę chodzi, raz jeszcze okazało się, że … nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
W 2013 roku moje zwycięstwo nie byłoby tak spektakularne, jak to, które przede mną w dniu 30 czerwca br. A gdyby mi wtedy Andrzej Duda pomógł zawdzięczał bym go karierowiczowi, przyszłemu uczestnikowi spotkania Knesetu w Polsce, protegowanemu cwanego Żyda o mentalności hodowcy zwierząt futerkowych Jarosława Kaczyńskiego.
Wygram, nie zaciągnąwszy długu wdzięczności wobec miernoty.
Bardzo różne prezentujemy, ja i moi przeciwnicy poglądy co do finału ich ze mną sporu. Oni „ścielą mi łóżko” w szpitalu psychiatrycznym. Ja nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że przede mną zwycięstwo i jedno z największych w historii wymiaru sprawiedliwości odszkodowań. Według standardów Unii Europesjskiej.
Laureat Nagrody Nobla, prof. Edmund Phelps takie prezentuje stanowisko odnośnie osób pozostających bez pracy:
„Człowiek bez pracy szybko się degraduje. Człowiek, który nie może utrzymać siebie i rodziny, zadbać o swoje dzieci, czuje się zbędny i bezużyteczny. Ale to nie jest tylko kwestia dobrego samopoczucia. Ludzie bez pracy pozwalającej utrzymać siebie i rodzinę więcej chorują i wcześniej umierają. Praca jest konieczna nie tylko po to, żebyśmy się mogli utrzymać, ale też po to, żebyśmy byli zdrowi. Człowiek pozostający w domu traci nie tylko pieniądze. Traci ważną część życia.
I społeczeństwo też traci nie tylko pracę, którą mógłby wykonać. Traci też pomysły, które mogłyby przyjść mu do głowy pod wpływem kontaktów z innymi, a także pomysły, które innym mogłyby przyjść do głowy pod wpływem kontaktów z nim.”
Źródło: Edmund S. Phelps, profesor ekonomii politycznej Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 2006 roku, w: „Niezbędnik inteligenta”, „Polityka” nr 42 (2676), 18 października 2008r.
Takim, „człowiekiem bez pracy”, uczyniło mnie bydło – „BYDŁO”: «o grupie agresywnych lub prymitywnych osób»; Słownik Języka Polskiego – które najpierw znęcało się nad moim chorym dzieckiem i okradło mnie z kwoty ponad 20.000,00 zł, a potem „rżnąc”, tj. przyjmując role, pokrzywdzonych postanowiło mnie i moją rodzinę zniszczyć czyniąc mnie przestępcą.
Jak to bydło … stanie, gromadnie.
Przed dziesięcioma laty rynek pracy wyceniał moje kwalifikacje, umiejętności, zdolności na kwotę wynagrodzenia zasadniczego brutto 35.000,00 zł. Było na zapewnienie godziwych warunków życie mojej rodzinie.
A kto mnie tego pozbawił?
Tumany mściwe oraz ich sympatyczka, tuman Radosława Ridan, która akt oskarżenia w sprawie o cyberprzestępstwo sporządziła na podstawie … wydruków z Internetu.
E. Phelps twierdzi: „(…) I społeczeństwo też traci nie tylko pracę, którą mógłby wykonać. Traci też pomysły, które mogłyby przyjść mu do głowy pod wpływem kontaktów z innymi, a także pomysły, które innym mogłyby przyjść do głowy pod wpływem kontaktów z nim.”
Chyba ma rację…
Pomysłów, w tym dobrych dla Polski mi nie brak. A i czujności…
Zapoznajcie się Państwo, proszę z umieszczoną na blogu red. Marka Podleckiego www.monitor-polski.pl prezentacją pt. „Sprawa dla ABW – dr Zbigniew Kękuś demaskuje „reprywatyzację” Donalda Tuska”. Obejrzało ją już prawie 400.000 internautów.
Niektórzy z nich pytają, czy jeszcze żyję…
Minister Skarbu Państwa Aleksander Grad pracował – na zlecenie premiera Donalda Tuska, który od początku sprawowania urzędu premiera zatroskany o swoją karierę obiecał, z naruszeniem prawa konstytucyjnego i karnego, Żydom podczas spotkania z liderami organizacji żydowskich – Komitet Żydów Amerykańskich /AJC/, Konferencja ds. Roszczeń Żydowskich /JCC/, Liga Przeciw Zniesławieniom /ADL/ – w marcu 2008 r. w Nowym Jorku wprowadzenie w życie do końca 2008 r. ustawy reprywatyzacyjnej – przez dziesięć miesięcy 2008 roku nad ustawą reprywatyzacyjną.
Taką ją przygotował – szwindla, promowanego przez D. Tuska jako „sprawiedliwa i przyzwoita ustawa” – że gdyby ją wprowadzono w życie, to by nas Panowie Grad i Tusk z „torbami puścili”, zamieniwszy Polskę w kibuc, a Polaków w siłę roboczą pracującą na rozsianych po całym świecie Żydów.
A. Grad pracował z zespołem “ekspertów” nad ustawą przez kilka miesięcy, ja przez kilka dni okresu bożonarodzeniowo-noworocznego 2008/2009 przygotowałem recenzję opublikowanego przez „Dziennik Polska Europa Świat” projektu tej ustawy. Wskazałem jego wady i przedstawiłem moje wnioski.
Przedstawiłem je w osobiście złożonym w dniu 5 stycznia 2009 r. w Kancelarii Sejmu piśmie skierowanym do marszałka Sejmu B. Komorowskiego oraz w osobiście złożonym w dniu 30 stycznia 2009 r. w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów piśmie skierowanym do premiera D.Tuska.
Nie żeby mi któryś z nich podziękował za korektę groźnego dla Polski bubla Aleksandra Grada.
W dniu 6 lutego 2009 r. wyrzucono mnie w trybie natychmiastowym z pracy w centrali Spółki Skarbu Państwa Polskie Linie Lotnicze LOT S.A. na stanowisku dyrektora Pionu Infrastruktury.
Jak mnie wcześniej informował prezes zarządu Spółki, zwolnienia mnie z pracy żądał już od października 2008 r. – pracę rozpocząłem z dniem 15 września 2008 r. – sprawujący nadzór właścicielski nad nią minister Aleksander Grad z powodu informacji w Internecie na temat okoliczności, w których mnie prof. Andrzej Zoll z resztą ferajny uczynił przestępcą.
Co się tyczy A.Grada projektu ustawy reprywatyzacyjnej… miałem rację.
Jakkolwiek D. Tusk zapowiadał w grudniu 2008 r. jej wprowadzenie w życie bardzo szybko, wczesną wiosną 2009 r., to … nawet go do Sejmu nie przekazano.
Nie twierdzę oczywiście, że to zasługa moich pism. To opór społeczny był zbyt Duzy.
Zapoznajcie się Państwo, proszę z w.w. prezentacją. Utwierdzicie się w przekonaniu co do tego, jakiego mieliśmy premiera. Czy możemy być spokojni, że jego zaufani są lepsi od niego? Zawsze powątpiewałem. Afera taśmowa potwierdza, że słusznie.
Uważam, że jak największa liczba Polaków powinna obejrzeć w.w. prezentację umieszczoną na blogu red. M. Podleckiego. Nie dlatego, że ja ją przygotowałem, ale z tej przyczyny, że trudno o lepszy dowód zdrady, ilustrację zagrożenia, jakie dla Polski stanowią Żydzi polonofoby, którym obcy jest patriotyzm, poczucie więzi z Narodem Polski.
Autor ustawy bubla Alelsander Grad zarabia dzisiaj 100 tys. zł miesięcznie, Donald Tusk, który wciskał nam bubla jako “sprawiedliwą i przyzwoitą ustawą” jeszcze więcej. Z jego zdolnościami intelektualnymi – o postawie moralnej lepiej nie wspominać – został przewodniczącym Rady Europejskiej. Może zatem ja także zarabiałbym dzisiaj więcej niż tych 35 tys. z 2006 r., gdy mnie wyrzucono z pracy…?
W dniu 30 czerwca 2015 r. zakończę zwycięsko wojnę, którą mi wypowiedzieli ortodoksyjni przedstawiciele cywilizacji gromadnościowej. Sponsorowana przez państwo gromada nikczemników, tchórzy i pasożytów wyposażonych we władzę i wykorzystujących ją dla własnych korzyści.
Nie jest mi obojętne, kto mi zrekompensuje straty, które poniosłem i wynagrodzi wyrządzone krzywdy. Ze względu na interes Skarbu Państwa lepiej będzie, jeśli uczyni to cwane żydostwo z ING Banku Śląskiego S.A., którego były prezes zarządu, Brunon Bartkiewicz spowodował straty ok. 800.000 Polaków podczas prywatyzacji Banku Śląskiego, a mnie wyrzucił – członek gromadnie atakującej swego przeciwnika ferajny – z pracy w trzecim dniu po jej przeze mnie rozpoczęciu z powodu aktu oskarżenia prokuratora tumana Radosławy Ridan. Uznał, że naruszyłem prawo, choć go nie naruszyłem. Sam je naruszył, bo nie zawarł ze mną umowy o pracę, mimo że jego to było obowiązkiem.
Korzysta od lat z parasola ochronnego rozłożonego nad nim i nad ING Bankiem Śląskim S.A. przez sędziów i prokuratorów.
Wszystko, co złe w ostatnich 10 latach w moim i mojej rodziny życiu zaczęło się od aktu oskarżenia z dnia 12 czerwca 2006 r. Od tego czasu ona korzysta z ochrony świadczonej jej przez ferajnę, a ja zmieniłem status z członka klasy średniej w bezrobotnego żebraka.
Zapoznajcie się Państwo, uprzejmie proszę, z załączonym do niniejszego e-maila aktem oskarżenia prokurator R. Ridan.
Ponad podaną wyżej przyczynę, także i w tym celu, żeby przekonać się, na podstawie jakich, zebranych pod nadzorem prokuratorów Lidii Jaryczkowskiej, Piotra Kosmatego, Krystyny Kowalczyk i Edyty Kuśnierz dowodów go sporządziła, a przede wszystkim po to, żeby przekonać się, jak niewiele trzeba łajdakom megalomanom o rozbuchanych ego, żeby zapałali żądzą zniszczenia osoby, która zakwestionuje ich kwalifikacje. Z przesłanego Państwu aktu oskarżenia usunąłem tylko te strony, na których prokurator R. Ridan zamieściła informacje dotyczące mojej byłej żony i mnie.
Przedstawicielki i przedstawicieli gromadnościowej cywilizacji okrucieństwa, cwaniactwa, pasożytnictwa i tchórzostwa dostaną w dniu 30 czerwca 2015 r. nauczkę. Trafnie rozszyfrowałem już przed laty ich najsłabszy punkt, piętę Achillesa – ortodoksyjną megalomanię. A przecież wszyscy są prawnikami i powinni wiedzieć, jakie panują zwyczaje w państwach cywilizowanych. Prof. dr hab. Andrzej Zoll naucza od lat:
„W ocenie Trybunału /Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – ZKE/ „[…] Podnoszenie lub rozgłaszanie prawdziwych zarzutów dotyczących osób pełniących funkcje publiczneo takie postępowanie lub właściwości, które mogą narazić je na utratę zaufania potrzebnego do danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności […] jest czynem – niezależnie od intencji sprawcy – ex definitione służącym społecznie uzasadnionemu interesowi (…) Z całą pewnością w przypadku osób pełniących funkcje publiczne tego rodzaju interes uzasadniał będzie przyjęcie szerokich granic krytyki.”
A dzikusy w Polsce zostawili sobie znieważenie i zniesławienie w kodeksie karnym, żeby z nich do nas „strzelać”… przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości, tj. gdy im – autorytetom, tuzom, gigantom, bogactwom narodowym, w tym w wersji bezcenne, i jakich by jeszcze o sobie bzdur nie pletli – udowodnimy zawodową i moralną mierność.
Zawsze niszczyli polską inteligencję. Kiedyś strzelali Polakom w tył głowy. Dzisiaj „strzelają”z paragrafów. Skutek ten sam. Zoll… Pal!
„Zbigniew Kękuś nie wygląda na takiego skurwysyna, za jakiego ma go polski system sprawiedliwości.
A jednak od 8 lat jest klientem sal sądowych i jest szansa, że nieprędko to się zmieni. Może jest złym człowiekiem.
Ale dopuszczam też możliwość, że Kękuś ma przegwizdane, bo mu przebiegł drogę prof. Andrzej Zoll.
I to nie sam, tylko razem z żoną. Pech po prostu … (…) Jest skończony, trzeba jasno powiedzieć.”
Źródło: Maciej Wiśniowski, „Zoll … Pal!”; „NIE”, 25-31 lipca 2014, str. 9
Wbrew pozorom nie jestem żydofobem. Niech mi jednak nikt nie wmawia, jak niektórzy usiłują, że jak Żyd, to musi być inteligentny, odważny, tuz, autorytet lub pokrzywdzony. Władysław Bartoszewski mówił, że w czasie wojny bał się Polaków: „Mieszkałem w domu pełnym inteligencji przy ul. Mickiewicza 37, na II piętrze. Ale jeśli ktoś się bał, to nie Niemców. Jeżeli niemiecki oficer zobaczył mnie na ulicy i nie otrzymał rozkazu aresztowania mnie, nie miałem się czego bać. Ale gdy polski sąsiad, który zauważył, że kupiłem więcej chleba, niż zwykle – musiałem się bać.” /Źródło: https://pl.wikiquote.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Bartoszewski/
W jego środowisku uchodził za człowieka przyzwoitego, a dla niektórych był nawet… gigantem przyzwoitości.
Ja informuję, że mam mnóstwo powodów, żeby bać się Żydów. Po tym, jak mnie obrażalski Żyd ortodoks radykalny, wróg polskich dzieci megaloman prof. dr hab. Andrzej Zoll z małżonką Wiesławą i resztą wymienionej wyżej ferajny uczynili przestępcą za słowa, a Żydzi, w tym były prezes zarządu ING Banku Śląskiego S.A. pozbawili mnie pracy, to dwie Żydówki, sędzia Teresa Dyrga i była prezes Sądu Okręgowego w Krakowie SSO Barbara Baran wyciągnęły ręce po mieszkanie, w którym mieszkają moje dzieci. Żeby je uratować przed grabieżą musiałem prowadzić przez szesnaście dób protest głodowy przed Sądem, żeby po pokonaniu bydła przeczytać w „Gazecie Krakowskiej”, że w opinii Sądu mój protest był niepotrzebny, bo sprawa byłaby załatwiona dawno, gdybym złożył odpowiednie pismo. Jak dawno… Pierwsze złożyłem w grudniu 2009 roku.
Mam powody, żeby bać się Żydów. Nie mogę liczyć na pomoc obecnego ani przyszłego prezydenta Polski.
Ciekaw jestem, czy mnie z tego powodu, że Państwa o tym informuję ktoś nazwie gigantem przyzwoitości, czy też mnie ferajna umieści w szpitalu psychiatrycznym.
1. Sąd Okręgowy w Rzeszowie II Wydział Karny, sygn. akt II Kz 174/15, Zawiadomienie z dnia 2 czerwca 2015 r.
2. SądRejonowywDębicy,sygn.aktIIK407/13/uprzednioIIK451/06/aktoskarżeniaprokuratorRadosławyRidanzdnia12czerwca2006r., sygn. 1 Ds. 39/06/
3. Sąd Rejonowy w Dębicy, sygn. akt II K 407/13 /uprzednio II K 451/06/, wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie z dnia 15.09.2010 r.
4. Sąd Rejonowy w Dębicy, sygn. akt II K 407/13 /uprzednio II K 451/06/, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2012 r., sygn. akt IV KK 272/11
5. Sąd Rejonowy w Dębicy, sygn. II K 407/13, postanowienie sędzi Beaty Stój z dnia 11 grudnia 2012 r.
6. Prokuratura Rejonowa Kraków – Krowodrza, sygn. akt 2 Ds. 542/14, opinia biegłych lek. Mariusza Patli i lek. Katarzyny Bilskiej-Zaremby
7. Sąd Rejonowy w Dębicy Wydział II Karny, sygn. akt II K 407/13 /uprzednio II K 451/06, II K 854/10/ postanowienie sędzi Beaty Stój z dnia 14 kwietnia 2015 r.
8. Sąd Rejonowy w Dębicy, sygn. akt II K 407/13, zażalenie adw. Roberta Bryka na postanowienie SSR Beaty Stój z dnia 14 kwietnia 2015 r.
9. Biuro Poselskie Posła „Prawo i Sprawiedliwość” Andrzeja Dudy, sygn. akt BP.AD/35/m6/13, pismo Posła Andrzeja Dudy do Prokuratora Generalnego z dnia 10 czerwca 2013 r.
10. Prokuratura Generalna, Departament Postępowania Sądowego, sygn. akt PG IV KSK 699/11, pismo z dnia 3 lipca 2013 r. zastępcy dyrektora Departamentu Haliny Niemiec do posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy
Biuro poselskie Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy, pismo Z. Kękusia z dnia 17 lipca 2013 r.
Załączniki od 1 do 46
[1] „Przedmiotem ochrony art. 128 są jedynie konstytucyjne organy RP, których ustrój i kompetencje zostały określone w Konstytucji. Są nimi niewątpliwie Prezydent, Sejm, Senat oraz Rząd (Rada Ministrów). W literaturze wyrażono pogląd, że ochronie z art. 128 nie podlegają inne organy państwowe, do których zadań nie należy reprezentowanie Rzeczypospolitej, jak Trybunał Konstytucyjny, Rzecznik Praw Obywatelskich, Najwyższa Izba Kontroli, Sąd Najwyższy i sądy powszechne, a także poszczególni ministrowie i kierownicy rządowych organów administracji (por. J. Wojciechowski, Komentarz, s. 245; S. Hoc (w:) O. Górniok i in. Komentarz, t. II. s. 44.).” – Źródło:Andrzej Marek, Kodeks karny. Komentarz. 5 wydanie, Lex a Wolter Kluwer business, 2010 r. s. 343
[2] „Głównym przedmiotem ochrony są organy konstytucyjne RP – ich istnienie i niezakłócone funkcjonowanie. Nie budzi wątpliwości, że ochroną objęty jest Sejm, Senat, Prezydent, Rada Ministrów. Kontrowersyjne jest objęcie ochroną wynikającą z tego przepisu innych organów państwowych (RPO, Trybunał Konstytucyjny, SN, sądy powszechne, ministrowie). Marek uważa, że nie korzystają one z tej ochrony, ponieważ nie reprezentują Państwa (Marek, Komentarz, s. 360). Kardas natomiast uważa, iż TK, SN, NSA i TS powinny z tej ochrony korzystać, ponieważ wynika to z zasady trójpodziału władzy. Nie podlegają natomiast RPO, NIK, sądy powszechne, administracyjne i wojskowe, wojewodowie oraz organy samorządu terytorialnego (Kardas (w:) Zoll II, s. 69-70; tak też Stefański II, s. 64).” – Źródło: Komentarz do art.128 kodeksu karnego (Dz.U.97.88.553), [w:] M. Mozgawa (red.), M. Budyn-Kulik, P. Kozłowska-Kalisz, M. Kulik, Kodeks karny. Komentarz praktyczny, Oficyna, 2010, wyd. III., s. 289.
Rzeczpospolita opresyjna – za co się prokurator Legutko Bartłomiej znieważony uważa i chce mnie przestępcą uczynić
Jak prokurator rejonowy Małgorzata Lipska z prokurator Dorotą Baranowską interesu ferajny, w tym psychopatki sędzi Beaty Stój bronią