Source: https://ebos.pl/zdaniem-sedziego/3958-przeciwdzialanie-przemocy-w-rodzinie.html
Timestamp: 2020-06-05 11:55:25
Legal References Found: art. 11
 art. 64
 art. 31
 art. 64
 art. 31
 art. 12
 art. 11
 Art. 17
 art. 14
 art.233

Document Content:
Oklahoma napisał w dniu 08.01.2011 o godzinie 21:18:51 :
Najpierw cytat z Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, a dokładnie art. 11a
1. czy o rozprawie zawiadamiacie gminę i orzekacie o lokalu socjalnym?
2. ustawodawca użył słowa "mieszkanie", czy rozumiecie przez to także dom jednorodzinny?
3. co w sytuacji, kiedy sprawca przemocy jest jedynym właścicielem owego mieszkania lub domu, czy powyższy przepis nie jest sprzeczny z konstytucyjnie zagwarantowaną ochroną prawa własności?
Mam nadzieję na dyskusje na ten temat -
Johnson napisał w dniu 08.01.2011 o godzinie 23:18:19 :
"Oklahoma" napisał:
Nie (jest).
Oklahoma napisał w dniu 09.01.2011 o godzinie 00:45:30 :
Dziękuję za odpowiedź. Ale choć ze dwa słowa uzasadnienia do "orzeczenia"
I taka uwaga: na jak długo dany delikwent ma opuścić mieszkanie, czy dom, aż się z rodziną pogodzą ... a potem sam ma wnosić o eksmisję reszty rodziny i wydanie jak się nie pogodzą by uzyskać prawo do korzystania ze swojego domu. Rozumiem ochronę pokrzywdzonych przemocą ale trochę nie podoba mi się ten tryb postępowania z cudzą własnością.
Johnson napisał w dniu 09.01.2011 o godzinie 08:15:35 :
ad.1 Nie stosuje się ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, więc nie ma mowy o lokalu socjalnym.
ad. 2 To chyba oczywiste i nie ma co uzasadnić
ad. 3 Prawo własności nie jest jedynym prawem chronionym przez konstytucje. Mamy to konflikt różnych prawa chronionych. Ustawodaw3ca wybrał jedno z nich. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.
Ograniczenie ustawy nie narusza istoty własności, tylko pozbawia jednego z 5 atrybutów własności. "Skazany" może sobie nadal sprzedać lokal razem z rodziną osobie 3-ej
Co do pkt 3 wydaje mi się że nawet były orzeczenia TK dotyczące analogicznego środka karnego ale nie chce mi się szukać
Joasia napisał w dniu 09.01.2011 o godzinie 14:34:54 :
Istotą prawa własności jest możliwość władania swoją rzeczą. Stąd np. orzecznictwo jest od zawsze jednolite co do tego, że nie można się skutecznie zrzec roszczenia o eksmisje (o wydanie). Dlatego m.zd. przepisy te są sprzeczne z konstytucją. Nie można bez odszkodowania wyzuć właściciela z możliwości korzystania z jego własności. Kurczę, nawet przy podziale majątku nie można z 5 kc obciąć spłaty - nawet gdy pił, bił, znęcał sie itd. Bo własność to własność. Jak ktoś siedzi w cudzym domu, gdzie go nie chcą, to powinien się z tego cudzego domu wynieść, a nie wyrzucać z niego właściciela. A jak właściciel kogoś bije, to powinien iść do więzienia.
Oklahoma napisał w dniu 09.01.2011 o godzinie 15:28:41 :
[ Dodano: Nie Sty 09, 2011 3:52 pm ]
A co w sytuacji, gdy ofiary przemocy wyprowadzają się i od kilku miesięcy przebywają gdzieś indziej, ale chcą wrócić do nieswojego domu i wyrzucić z niego właściciela, karanego za znęcanie? Po pierwsze, czy można nadal mówić "o wspólnym zamieszkiwaniu" - załóżmy, że ofiary wyprowadziły się i:
1. zabrały swoje wszystkie rzeczy (moim zdaniem nie ma już wspólnego zamieszkiwania),
2. nie zabrały swoich rzeczy - to po jakim czasie można mówić, że te rzeczy zostały porzucone i nie ma już "wspólnego zamieszkiwania". Przypomnę - nie ma żadnego orzecznictwa w Lexie na ten temat
Czy zakreślacie sprawcom jakiś termin na opuszczenie lokum, czy robicie to bez terminu i jakimi kryteriami kierujecie się przy tym? U nas to pierwsza tego rodzaju sprawa.
Johnson napisał w dniu 09.01.2011 o godzinie 16:27:36 :
No to ja, jako urodzony leń, ograniczę się do cytatu TK:
„W orzecznictwie Trybunału utrwalił się pogląd, wedle którego z ochrony własności oraz innych praw majątkowych statuowanej w art. 64 ust. 1 Konstytucji wynikają obowiązki ustawodawcy: pozytywny, tj. ustanowienia procedur ochrony praw majątkowych oraz negatywny, tj. powstrzymywania się od regulacji, które owe prawa mogłyby pozbawiać ochrony prawnej lub ją ograniczać. Ochrona zapewniana majątkowym prawom podmiotowym musi być realna. Punktem odniesienia (kryterium weryfikacji tej cechy) musi być skuteczność realizacji określonego prawa podmiotowego w konkretnym otoczeniu systemowym, w którym ono funkcjonuje (zob. m.in. wyroki TK: z 12 stycznia 2000 r., sygn. P 11/98, OTK ZU nr 1/2000, poz. 3; z 19 grudnia 2002 r., sygn. K 33/02, OTK ZU nr 7/A/2002, poz. 97; z 20 stycznia 2004 r., sygn. SK 26/03, OTK ZU nr 1/A/2004, poz. 3; z 11 maja 2010 r., sygn. SK 50/08, OTK ZU nr 4/A/2010, poz. 34).
Trybunał Konstytucyjny analizował kwestię dopuszczalności ograniczania własności i praw majątkowych, w kontekście art. 31 ust. 3 Konstytucji, w wielu orzeczeniach, m.in. w wyrokach z 12 stycznia 1999 r., sygn. P 2/98 (OTK ZU nr 1/1999, poz. 2) i z 3 października 2000 r., sygn. K 33/99 (OTK ZU nr 6/2000, poz. 188).
Wskazał w nich, że żadne z praw majątkowych gwarantowanych w art. 64 Konstytucji nie ma charakteru absolutnego i ograniczenie ich przez ustawodawcę jest dopuszczalne, powinno jednak podlegać weryfikacji z punktu widzenia przesłanek sformułowanych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, najobszerniej precyzującym warunki zgodności z Konstytucją wprowadzonych ograniczeń. Norma ta umożliwia Trybunałowi Konstytucyjnemu „ważenie” decyzji, gdy pojawiają się kolizje kilku praw chronionych konstytucyjnie albo gdy ingerencja ustawodawcy dokonana w celu ochrony jednej wartości konstytucyjnej powoduje nadmierne ograniczenie innej takiej wartości. Ocena, czy ustawodawca zachował wymaganą proporcjonalność, zależy od intensywności ingerencji (przedmiot, uciążliwość) i interesu, w jakim została wprowadzona. Wkroczenie „w istotę” własności może wynikać z kumulacji ograniczeń, z których każde brane oddzielnie nie prowadziłoby do niekonstytucyjności (por. wyroki TK z: 12 stycznia 2000 r., sygn. P 11/98; 10 października 2000 r., sygn. P 8/99, OTK ZU nr 6/2000, poz. 190, E. Łętowska, Własność i jej ochrona jako wzorzec kontroli konstytucyjności. Wybrane problemy , „Kwartalnik Prawa Prywatnego”, z. 4/2009, s. 911)”
Proponuje sięgnąć do tych źródeł.
Joasia napisał w dniu 09.01.2011 o godzinie 22:51:02 :
Nic mnie nie przekona, że te przepisy to nie kompletny bubel.
1. Narusza się własność bez żadnego odszkodowania. Faktycznie - konfiskuje się majątek bez wyroku skazującego,tzn. bez zachowania reguł kpk z domniemaniem niewinności na czele.
2. Narusza się własność - i to nie czasowo tylko bezterminowo. To trochę jak z przedwojennymi właścicielami kamienic, którym wciskano lokatorów z kwaterunku. Przecież nadal byli właścicielami, tylko że nie mogli mieszkać w swoich mieszkaniach, bo musieli w nich mieszkać ci z kwaterunku. Na szczęście ten etap mamy za sobą, i dziś, gdy czasowo - z uwagi na humanitaryzm - nie można wyrzucić człowieka na bruk, to właściciel ma chociaż roszczenie do samorządu o odszkodowanie. A tu - nic. Po prostu ma sie go wyeksmitować, a nie-właściciel - ofiara ma mieszkać. Do kiedy? Nie wiadomo. Może do emerytury, może dożywotnio...
3. Zamiast reguł z kpk z domniemaniem niewinności na czele - każe się tu stosować reguły z kpc, z milczącym przyznaniem twierdzeń włącznie. I tak sąd cywilny ma orzekać o tym, czy gość się znęca, czy nie. W ustawie o ochronie lokatorów jest przynajmniej obowiązek prowadzenia postępowania dowodowego z urzędu, jest zakaz wydawania wyroków zaocznych bez przeprowadzenia dowodów. Tu mamy tej ustawy w ogóle - także w tym zakresie - nie stosować.
3. Jak nam tłumaczą na szkoleniach, na ogół nie ma żadnych świadków przemocy w rodzinie. Opierać się trzeba na zeznaniach ofiary. Ostatnio gość z Niebieskiej Linii na szkoleniu oświadczył, iż współczuje nam, sędziom, gdyż musimy zbadać prawdomówność ofiar - tymczasem oni (ci psycholodzy od przemocy) mają obowiązek wierzyć we wszystko, co ofiara im mówi. Po prostu MUSZĄ przyjmować, że mówi ona prawdę. Takie jest założenie. Oni wiedzą oczywiście, że jakaś część tych ofiar kłamie, ale priorytetem jest pomoc prawdziwym ofiarom - lepiej uwierzyć 10 kłamcom, niż nie uwierzyć 1 ofierze, bo wtedy ta prawdziwa ofiara ostatecznie zwątpi w możliwość udzielenia jej pomocy.
Wiecie, co to oznacza? Nie możemy się opierać na żadnych opiniach psychologów od przemocy w rodzinie, bo oni z założenia nie weryfikują opowieści ofiar. Nie wolno im podważać ich wiarygodności.
No więc - z zasady nie mamy świadków; nie mamy biegłych; na podstawie sprzecznych twierdzeń (zeznań) stron mamy wyrokować, i to jeszcze kontradyktoryjnie. Będziemy rzucać monetą?
4. Przemocą w rodzinie - w rozumieniu tej ustawy - jest nie tylko znęcanie się, a nawet nie tylko przemoc fizyczna - ale także wyśmiewanie, poniżanie, krytykowanie, psychiczne zmuszanie do przyjęcia określonych poglądów. Ta przemoc dotyczy nie tylko bitych żon, ale też dzieci. Na podstawie tych przepisów dziecko, które rodzic zmusza do przyjęcia określonych poglądów (np. prowadzając na mszę) lub krytykuje jego poglądy (np. na temat dopalaczy albo odrabiania lekcji) - ma roszczenie o wyeksmitowanie tego rodzica z jego domu. Bita (?) żona, która mieszka w domu swojego męża odziedziczonym przezeń po jego rodzicach - nie wyprowadza się, nie przeprowadza rozwodu i podziału majątku - bo jej się to nie opłaca. Po prostu występuje o eksmisję męża.
Sorry, ale to jakaś kompletna aberracja.
5. Nadal nie widzę związku kwestii majątkowych z przemocą w rodzinie. Jak ktoś się znęca, to powinien iść do więzienia, a nie na sprawę o eksmisję. Jak istnieje uzasadniona groźba, że będzie się znęcał zanim zapadnie wyrok - to powinien na ten wyrok oczekiwać w areszcie. Wyrzucenie go z domu da tyle, że pobije tę żonę przed drzwiami.
Johnson napisał w dniu 09.01.2011 o godzinie 23:04:54 :
3. Jak nam tłumaczą na szkoleniach, na ogół nie ma żadnych świadków przemocy w rodzinie. Opierać się trzeba na zeznaniach ofiary.
To bardzo proste ... kto pierwszy ten lepszy. Zamiast czekać jak dziecko czy żona wystąpi z takim wnioskiem, trzeba samemu zaatakować, czyli oskarżyć żonę/dziecko o przemoc psychiczną i żądać eksmisji. Niech udowodnią że są niewinni
A ta ustawa do chyba wdrożenie jakiejś tam dyrektywy UE. A wiadomo że w europie to mają pomysły .... Kto głosował za wejściem do europy to teraz sam sobie jest winny. Choć widząc nasz klasę polityczną, pewnie sami by wpadli prędzej czy później na taki pomysł ...
Joasia napisał w dniu 09.01.2011 o godzinie 23:53:41 :
Nie, Johnson, tego nawet w Unii nie wymyślili... To jest nasz własny Pomysł. To jest Pomysł na miarę naszych możliwości.
HK napisał w dniu 11.01.2011 o godzinie 12:23:12 :
Moje wątpliwości - abstrahując już od zgodności tej ustawy z konstytucją - budzi zastosowanie nieprocesu. Czy nie lepiej prowadzić tego typu sprawy w procesie? Interesy "wnioskodawcy" i "uczestnika" na pewno są ze sprzeczne..
Paweł napisał w dniu 07.03.2011 o godzinie 13:31:50 :
Generalnie przyłączam się do krytycznych głosów na temat tej ustawy, choć akurat wprowadzenie możliwości eksmisji osoby znęcającej się nad rodziną uważam za właściwe niezależnie od tego czy dom jest jego wyłączną własnością czy też nie. Ochronę rodziny stawiam jednak wyżej od ochrony własności jeśli chodzi o zgodność tych rozwiązań z konstytucją. Podzielam jednak obawy co do trudności w obiektywnym rozstrzygnięciu sprawy zwłaszcza jeśli sprawa jest miedzy dwoma osobami i nie ma innych świadków. A co do nieprocesu, to myślę, że ustawodawca tak to sobie wymyślił bo w nieprocesie sąd ma obowiązek działania z urzędu i trudniej jest oddalić wniosek z powodu niewykazania okoliczności go uzasadniających, ma to pewnie ułatwić pokrzywdzonym dochodzenie ich praw. Zupełnie inną kwestią jest to, że może to być nadużywane przez niektóre osoby, ale to tak samo jak przy eksmisji współlokatora uniemożliwiającego wspólne zamieszkiwanie.
Oczywiście zgadzam się z tym, że mieszkanie to także dom jednorodzinny i że nie wzywa się gminy i nie orzeka o lokalu socjalnym. Problemy z interpretacją pojęcia "mieszkanie" mogą się pojawić gdy ten dom ma np. dwa piętra i na każdym są teoretycznie osobne lokale- czy należy eksmitować z całego domu jeśli cały stanowił dotychczas mieszkanie stron, czy może tylko z jego części jeśli to wystarczy do rozdzielenia go od reszty rodziny?
Volver napisał w dniu 08.03.2011 o godzinie 22:34:06 :
A co do nieprocesu, to myślę, że ustawodawca tak to sobie wymyślił bo w nieprocesie sąd ma obowiązek działania z urzędu i trudniej jest oddalić wniosek z powodu niewykazania okoliczności go uzasadniających, ma to pewnie ułatwić pokrzywdzonym dochodzenie ich praw.
Pozwolę sobie nie zgodzić z tym poglądem , co do "nieprocesu ".Pogląd Jest odrobinę "obiegowy".Jak najbardziej można w sprawach prowadzonych w tym trybie, co do poniektórych roszczeń tam przedstawianych śmiało stosować zasadę kontradyktoryjności.A nawet powinno się ją stosować. a nie zasadę "działania z urzędu".
iga napisał w dniu 08.03.2011 o godzinie 22:41:25 :
w jakim wydziale prowadzicie te sprawy - cywilnym czy rodzinnym?
RogerMortimer napisał w dniu 09.03.2011 o godzinie 16:41:36 :
cywilnym Ns
Katie napisał w dniu 10.03.2011 o godzinie 18:40:41 :
u nas też w cywilnym
ale nie jest pewne, że tak zostanie
iga napisał w dniu 10.03.2011 o godzinie 18:56:32 :
u nas - nam (tj, rodzinnym) to rozdali na półki - więc się zdziwiłam czytając Was
Katie napisał w dniu 10.03.2011 o godzinie 19:36:16 :
w moim okręgu z góry poszło żeby cywilny z rodzinnym ustalił, który wydział będzie rozpoznawał, żeby sprawy nie latały z jednego pietra na drugie
póki co PW ustalili, że cywilny będzie miał tą wątpliwość
ale co do zasadności się nie wypowiadam, osobiście skłaniam się, że powinny rozpoznawać wydziały rodzinne (hm... czyli się jednak wypowiadam )
pioter napisał w dniu 15.12.2011 o godzinie 23:23:11 :
U mnie w okręgu przyszło pismo Prezesa SO, że robią to cywilne ...
wlodekmik napisał w dniu 16.12.2011 o godzinie 14:29:04 :
Witam. U nas na razie nie wiadomo, ale chyba sprawy trafiają do rodzinnego. Choćby dlatego, że konieczne jest wysłuchania osoby, która ma opuścić lokal. Nadto nie widzę uzasadnienia dla orzekania w cywilnym, skoro nie bada się tytułu prawnego, a orzec można jedynie nakaz opuszczenia lokalu - a nie także wydania i opróżnienia. Sprawa ma być szybka więc badamy tylko kwestie stosowania przemocy i fakt zamieszkiwania. Inne przesłanki - typowe dla eksmisji - nie mogą być w takim postępowaniu rozpatrywane. Zresztą sam ustawodawca chciał by był to rodzaj zabezpieczenia - skoro można zmienić postanowienie w każdym czasie w razie zmiany okoliczności faktycznych.
koriolan napisał w dniu 16.12.2011 o godzinie 19:33:46 :
Na śląsku w cywilnym....
Johnson napisał w dniu 16.12.2011 o godzinie 19:40:50 :
"wlodekmik" napisał:
U nas na razie nie wiadomo, ale chyba sprawy trafiają do rodzinnego. Choćby dlatego, że konieczne jest wysłuchania osoby, która ma opuścić lokal.
Normalnie brzmi jakby cywilny nie potrafił wysłuchać osoby
kazanna napisał w dniu 16.12.2011 o godzinie 22:51:53 :
to ja dorzucę : w tej ustawie są inne przepisy ( zdaje sie że art. 12 ) w których jak ustawodawca miał na myśli kompetencje dla rodzinnego to wyraźnie napisał :sąd opiekuńczy " , natomiast w przepisach o tej "quasi - eksmisji " posługuje sie tylko określeniem "sad " . Ja uważam ze jest to świadomy zabieg legislacyjny...ale ja orzekam w rodzinnym
wlodekmik napisał w dniu 19.12.2011 o godzinie 13:00:58 :
no wysłuchać ciężko, ale przesłuchać jak najbardziej, z tym, że wyłącznie na wniosek
falkenstein napisał w dniu 19.12.2011 o godzinie 19:53:22 :
Do nas przyszło pismo prezesa SO w odpowiedzi na zapytanie prezesa SR w sprawie właściwości wydziałów w sprawach z 10a ustawy, Pismo sprowadza się do tego, że wizytator rodzinny twierdzi że właściwy jest cywilny a wizytator cywilny, że właściwy jest rodzinny. A my mamy to "rozważyć" i zdecydować.
pioter napisał w dniu 24.12.2011 o godzinie 01:35:30 :
Co za burd...l
adab napisał w dniu 28.12.2011 o godzinie 21:48:04 :
a jak formułujecie treść orzeczenia w tym zakresie?
Harry napisał w dniu 29.12.2011 o godzinie 12:19:54 :
Na podstawie art. 11a ustawy z dnia 29 lipca 2005r. o przeciwdziałaniu przemocy
w rodzinie (Dz.U. z 2005r., Nr 180, poz. 1493 z póżn. zm.) nakazuje uczestnikowi postępowania ................., aby opuścił lokal mieszkalny położony
w .............................
pioter napisał w dniu 02.01.2012 o godzinie 18:53:18 :
"Harry" napisał:
Prawdopodobnie niedługo bedę też pisać sentencję, chciałem sformułowac podobnie, ale mam tylko watpliwośc co do podawania tej podstawy prawnej w rozstrzygnięciu, choć na pewno będzie to wskazywac, że nie jest to "zwykła" eksmisja.
Harry napisał w dniu 02.01.2012 o godzinie 19:58:38 :
zacząłem pisać podstawę prawną,bo komornik nie wiedział jak to wykonać i co z pomieszczeniem tymczasowym. Fakt, żepowinien zorientować się po trybie nieprocesowym, ale żeby uniknąć nieporozumień formułuję postanowienie w ten sposób.
raduga napisał w dniu 03.01.2012 o godzinie 09:08:20 :
U nas (w okręgu jeleniogórskim) właściwy jest cywilny. Za dwa tygodnie idę z tym na salę ...
maryla napisał w dniu 09.02.2012 o godzinie 19:04:39 :
Jaka powinna być opłata za wniosek?
Harry napisał w dniu 09.02.2012 o godzinie 21:44:56 :
Moim zdaniem 40 zł. - wniosek o wszczęcie postępowania nieprocesowego,przy braku przepisu szczególnego w tym zakresie.
karuzelka napisał w dniu 12.02.2012 o godzinie 12:46:45 :
czy coś przeszło przez II instancję ?
pioter napisał w dniu 12.02.2012 o godzinie 13:41:35 :
U mnie w Sądzie na razie nic - z tego co się orientowałem u koleżanek i kolegów w innych sądach mojego okręgu to też nic nie mieli.
Włóczykij napisał w dniu 12.02.2012 o godzinie 13:50:15 :
a ja jestem ze szkoły, że podstawy to tylko w karnym się wpisuje, a zatem cywilistycznie jakoś inaczej trezba by zapisać tę sentencję, żeby ująć to co jest potrzebne wobec celu tej ustawy
SRS napisał w dniu 18.02.2012 o godzinie 23:03:12 :
a jak u was z orzekaniem o likwidacji niepodjętych depozytów , gdy wnioskuje prokurator bo np. zajęli coś ale potem nie wniesli aktu oskarżenia? karny czy cywilny
pioter napisał w dniu 19.02.2012 o godzinie 20:31:10 :
Ja czegoś takiego nigdy nie miałem, więc mniemam, że robi to karny
Mario 71 napisał w dniu 22.02.2012 o godzinie 20:51:31 :
ustawa o ochronie praw lokatorów - Art. 17. 1. Przepisów art. 14 i 16 nie stosuje się, gdy powodem opróżnienia lokalu jest stosowanie przemocy w rodzinie lub wykraczanie w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, albo niewłaściwe zachowanie czyniące uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku albo gdy zajęcie lokalu nastąpiło bez tytułu prawnego.
Z tego przepisu odpowiednio stosowanego do postanowienia w ns, należałoby moim zdaniem wpisać coś na kształt podstawy prawnej a raczej powodu orzeczenia np.: z wniosku Kowalskiej o zobowiązanie Kowalskiego do opuszczenia mieszkania z powodu stosowania przemocy w rodzinie postanawia: zobowiązać uczestnika Kowalskiego do opuszczenie mieszkania położonego tu i tu z powodu stosowania przemocy w rodzinie.
Johnson napisał w dniu 22.02.2012 o godzinie 20:55:59 :
I jak to będzie brzmieć ? "z powodu stosowania przemocy w rodzinie na podstawie ustawy o przemocy w rodzinie ... " W tamtej ustawie nie może byc innego powodu niż przemoc.
I dlaczego niby przepis ustawy o lokatorach ma się stosować (nawet odpowiednio) do innych ustaw?
adab napisał w dniu 20.05.2012 o godzinie 10:44:08 :
mam pytanie dowodowe. W moim postępowaniu z wnioskiem występuje żona wobec męża alkoholika podnosząc, że on się nad nią znęca. Zasadniczo można przyjąć, że warunki spełnione, z tym, że uczestnik był za znęcanie karany w 2009 roku nakazem karnym - nie złożył sprzeciwu (tłumaczył się, że był w delegacji i nie przekazano mu korespondencji, ale to tu nie ma znaczenia) Wnioskodawczyni co chwilę wzywa policję, zawiadamia wszystkich dookoła. Za 2010 i 2011 roku Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w przedmiocie znęcania nie dopatrując się znamion czynu zabronionego. A liczne interwencje policji kończą się zwykływm pouczeniem. Myślę, że oni też już mają dość tych wezwań. Szkopuł polega na tym, że uczestnik podnosi, iż jego żona leczy się psychiatrycznie i wszystkie kwestie odnośnie znęcania wymyśla, jest w konflikcie z sąsiadami, a on na pewno się nad nią nie znęca, bo pracuje w delegacji i rzadko jest w domu. Przyznaje, że od czasu do czasu sobie wypije, ale się nie awanturuje. Na poparcie swego stanowiska załączył dokumentację lekarską żony, że się leczy psychiatrycznie, między innymi ma stwierdzoną schizofrenię paranoidalną. No i tu mam wątpliwości, czy to co mówi wnioskodawczyni jest prawną, czy też wynik choroby. Czy mogę dopuścić dowód z opinii psychiatry na okoliczność jej stanu zdrowia?, czy ona musi na to wyrazić zgodę, a jeśli nie czy mogę zastosować rygor z art.233 par.2 kpc. Jak na razie materiał dowodowy potwierdza tylko to, że uczestnik pije i że była policja wzywana, ale nie wiem, jak ocenić wiarygodność zeznań wnioskodawcyzni w świetle jej choroby.
suzana22 napisał w dniu 20.05.2012 o godzinie 14:26:03 :
"adab" napisał:
nie wiem, jak ocenić wiarygodność zeznań wnioskodawcyzni w świetle jej choroby.
Karnista dopuściłby dowód z opinii biegłego psychologa i oceniał całokształt tego, co mu wiadomo tak, jak mu logika i doświadczenie życiowe podpowiadają (i wziął za tę ocenę odpowiedzialność), a cywilista? ... nie wiem
meluzyna napisał w dniu 20.05.2012 o godzinie 21:45:27 :
tez powinien dopuścić dowód z biegłego psychologa... i lekarza psychiatry... + dokumentacja= oceniliby....
Johnson napisał w dniu 20.05.2012 o godzinie 22:14:27 :
Ale jakich zeznań? Zeznania wnioskodawczyni żeby były dowodem, to wnioskodawczyni musi być przesłuchania w charakterze strony, ale wtedy gdy nie ma innych wniosków dowodowych. Na razie to nie żadne zeznania tylko twierdzenia.
Pouczyć wnioskodawczynie że ma udowodnić przemoc, jak jest chora, pouczyć żeby sobie wzięła zawodowego pełnomocnika, a od biedy zawiadomić prokuratora.
To sprawa cywilna a nie karna i to nie sąd ma udowadniać przemoc tylko wnioskodawczyni. Jak nie uwodni oddalić.
A dla zastosowania przepisu przemoc ma być aktualna a nie stara (czyli trzyletnia)
Joasia napisał w dniu 21.05.2012 o godzinie 09:01:43 :
Jak Johnson.
Dodam tylko, że mieliśmy na temat przemocy domowej i tej ustawy szkolenie z psychologiem z jedenj z tych kolorowych linii.
1. psycholog nie jest lekarzem.
2. psycholog wierzy w to, co mówi mu pacjent, zwłaszcza gdy jest to ofiara (tzn. podaje się za ofiarę).
3. psycholog nie może kwestionować tego, co mu mówi ofiara. Nie jest lekarzem, żeby weryfikowac to, co słyszy w wywiadzie wynikami badań. Ma ufać ofierze. Naczelną zasadą psychologa jest: wierz ofierze, lepiej żebny nabrało cie 999 "ofiar" niż gdyby 1 rzeczywista ofiara odeszła z wrażeniem, że jej nie uwierzyłeś. Dlaczego? Bo gdy tej prawdziwej ofierze nie uwierzy jej psycholog, to ona odejdzie z przekonaniem, że nie uwierzy jej nikt, i nie pójdzie już do nikogo - ani do policji, ani do sądu, ani nigdzie, tylko ją w końcu ten znęcacz zatłucze, albo - co jednak rzadsze, bo wymaga podjęcia decyzji - sama się zabije.
Po spotkaniu pan psycholog wyraził szacunek dla sędziów i podziw, oraz stwierdził, że nie chciałby i nie umiałby być na naszym miejscu, bo to sędzia ma rozróżnić, czy ofiara kłamie czy tez rzeczywiście jest ofiarą.
Z tego wniosek, że te opinie psychologa trzeba oceniać bardzo, bardzo ostrożnie - bo to jest właściwie tylko opinia na temat: czy w okolicznościach podawanych przez ofiare należy uznać ją za ofiarę - a nie opinia na temat wiarygodności wersji ofiary.
Dlatego w Twoim przypadku dopuściłabym dowód z opinii biegłego psychiatry na okoliczność czy jest chora a jeśli tak to czy ta choroba ma wpływ na jej świadomość; oraz dowód z dokumentacji medycznej - jeśli ją ma - tzn. obdukcje po tej przemocy. To oczywiście nie załatwia przemocy psychicznej, ale trudno. Niech się nagra albo podsłucha, to będzie miała dowód na przemoc psychiczną.
A potem - to już według Twojej oceny: uwierzysz, czy nie. Jak nie uwierzysz - to oddalisz.
[A jak uwierzysz - to pewnie zwrócisz sie do TK z pytaniem, czy te przepisy są konstytucyjne, no bo przecież nie wyrzucisz faceta z jego własności, prawda? No i zawiadomisz prokuratora o przestępstwie znęcania i tej przemocy - no bo przeciez nie chcesz przechodzić tego, co ten sędzia od Hali w Katowicach.]
[Jeśli chodzi o moje sprawy o eksmisję z przemocy - przyznam, że ilościowo dość skromne; nie wpływa tego do nas zbyt dużo - to jak na razie zakończyły się oddaleniem powództwa. Także wtedy, gdy znęcacz został aresztowany - no bo został juz odizolowany od ofiary i przemoc aktualnie nie występuje - a to jest najważniejsze i jedyne kryterium, sądząc z uzasadnienia projektu - żeby szybko odizolować sprawcę od ofiary. Jak już go odizolowali w areszcie - to odpada przesłanka, dla której miałabym go odizolowywać w sprawie cywilnej.]