Source: https://polonus.forumoteka.pl/temat,1535,nie-zgadzam-sie,strona,1.html
Timestamp: 2019-01-21 02:10:32
Legal References Found: art. 37
 art. 30
 art. 30
 art. 36
 art. 30
 art. 30

Art. 30
 Art. 30
 art. 37
 art. 37

Document Content:
Wysłany: Wto Maj 04, 2010 4:25 pm Temat postu:
Moja wiedza opiera się na komentarzach i omówieniach ustawy, która dopuszcza wszystkich, a więc i ub-ków do własnych akt i pozwala na zastrzeżenie ich przez właściciela na okres do 50 lat.
Zajrzałem do noweli - http://orka.sejm.gov.pl/opinie6.nsf/nazwa/2625_u/$file/2625_u.pdf
Przepis, o którym piszesz brzmi:
art. 37 ust. 1 i 2
„1. Osoba, która uzyskała na podstawie art. 30 wgląd w dotyczące jej dokumenty, i nie zachowały się w stosunku do niej dokumenty, o których mowa w art. 30 ust. 2 pkt 1, może zastrzec, że dotyczące jej dane osobowe zebrane w sposób tajny w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych organów bezpieczeństwa państwa nie będą udostępniane w celach, o których mowa w art. 36 ust. 1 pkt 2 i 3, przez określony czas, jednakże nie dłużej niż przez 50 lat od daty ich wytworzenia.
2. Osoba, która uzyskała na podstawie art. 30 wgląd w dotyczące jej dokumenty, i nie zachowały się w stosunku do niej dokumenty, o których mowa w art. 30 ust. 2 pkt 1, może zastrzec, że dotyczące jej informacje ujawniające jej pochodzenie etniczne lub rasowe, przekonania religijne, przynależność wyznaniową oraz dane o stanie zdrowia i życiu seksualnym, a także ujawniające jej stan majątkowy, a w szczególności nieruchomości oraz rzeczy ruchome stanowiące dobra kultury w rozumieniu przepisów o ochronie dóbr kultury, nie będą udostępnione.”,
Prawo zastrzeżenia danych mają więc wszystkie osoby, których akta dotyczą z wyjątkiem tych, o których mowa w art. ust. 2 pkt 1. Kim są osoby, które nie mogą wnieść takich zastrzeżeń? - Oto odpowiedź:
Art. 30. ust. 2.pkt 1)
Instytut Pamięci udostępnia kopie dokumentów, o których mowa w ust. 1, dotyczących wnioskodawcy i wytworzonych przez wnioskodawcę lub przy jego udziale w ramach czynności wykonywanych w związku z jego pracą lub służbą w organach bezpieczeństwa państwa albo w związku z czynnościami wykonywanymi w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji;”;
A więc prawo wniesienia zastrzeżeń nie będą mieli ubecy ani tajni współpracownicy....
Interesuje mnie np. źródło generujące tezę o współpracy PIS-SLD
Proszę bardzo. Wyborczą uznajemy za niewiarygodną, więc opieramy sie wyłącznie na Rzeczypospolitej:
Dzięki medialnej koalicji jesienią PiS i SLD udało się odwołać związanego z LPR p.o. prezesa TVP Piotra Farfała. Podzielono wpływy. Ale od samego początku sojusznicy walczą ze sobą o ich poszerzenie.
W piątek obradujący w niepełnym składzie (pod nieobecność prezesa TVP Romualda Orła) zarząd telewizji na wniosek związanych z lewicą Włodzimierza Ławniczaka i Pawła Palucha odwołał z funkcji wiceszefowej telewizyjnej Jedynki Anitę Gargas, szefową programu reporterskiego "Misja specjalna". Pod listem otwartym w jej obronie na stronie "Rz" podpisało się ponad 1300 osób.
Nieoficjalnie mówi się, że o tej dymisji zdecydowała niedawna emisja filmu o gen. Wojciechu Jaruzelskim "Towarzysz generał".
Z kolei wśród pracowników telewizji panuje przekonanie, że Gargas odsunięto w efekcie politycznego porozumienia. W zamian SLD miało dać ciche przyzwolenie na medialne wsparcie dla kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego. – Nie ma żadnego "dilu" – zapewnia jednak Przemysław Tejkowski, wiceprezes TVP rekomendowany przez PiS. A podpytywany o postawę lewicowych członków kierownictwa telewizji przyznaje: – Widzę pewną ekspansję kolegów.
http://www.rp.pl/artykul/437506_Lewica_polyka_PiS_w_TVP_.html
O zainspirowanie odwołania Gargas nawet trudno mieć pretensje do lewicy. SLD postąpiło zgodnie ze swoją naturą. Wprawdzie od dwóch dekad powtarza rytualne deklaracje, że z komunizmem i totalitaryzmem nie ma nic wspólnego, ale zawsze, gdy dochodzi do konkretów, przypomina, jak bardzo jest partią postkomunistyczną i jak bardzo Wojciech Jaruzelski jest jej ideowym patronem.
Można natomiast – i należy – mieć pretensje do drugiej części owej rządzącej w TVP egzotycznej koalicji. Do ludzi, których rekomendował PiS, partia tak chętnie odwołująca się do solidarnościowego i antykomunistycznego dziedzictwa.
Zwolnienie Anity Gargas musiało nastąpić za ich milczącą zgodą, a fakt, że mogący nie dopuścić do takiej decyzji prezes Romuald Orzeł był akurat w tym momencie przypadkiem na urlopie, można potraktować jedynie jako gest umywania rąk.
Długo PiS zapewniał nas, że jeśli zdobywa wpływ na media, to tylko po to, aby zlikwidować nierównowagę w debacie publicznej, w której poglądy konserwatywne i antykomunistyczne były zepchnięte na margines. Odwołanie Anity Gargas za emisję filmu "Towarzysz generał" pokazuje, że ludziom Jarosława Kaczyńskiego chodzi już tylko o to, aby utrzymać telewizję. Przynajmniej do końca kampanii prezydenckiej.
http://www.rp.pl/artykul/9158,437488_Zdort__Do_czego_PiS_potrzebuje_telewizji_.html
Z dala od Podlasia syn sekretarza Edwarda, czyli Adam Gierek nie wyklucza, że znów poprze kandydaturę Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, tak jak to uczynił pięć lat temu – czytamy w “Polska The Times”. Sztabowcy PiS kombinują, jakby tu w drugiej turze zachęcić do głosowania na obecnego prezydenta elektorat lewicowy. A poseł PiS w “GW” opowiada o tym co jego partię i SLD różni: “możemy się różnić, ale różnić pięknie”.
http://blog.rp.pl/gociek/2010/03/17/jak-pis-i-sld-zamieszkaly-w-jednym-internacie/
Rozpoczynający się w sobotę w Poznaniu trzeci kongres PiS ma pokazać siłę i jedność partii. Będą baloniki, oklaski i ponowny wybór Jarosława Kaczyńskiego na prezesa partii. Ale jak dowiedziała się „Rz” w kuluarach zjazdu, wśród delegatów PiS może dojść do ostrego konfliktu. Dlaczego? Bo grupa znanych polityków PiS zamierza agitować za zawarciem, po wyborach w 2011 r., politycznego sojuszu z SLD.
– To jedyny ruch, który odsunie od władzy PO i Donalda Tuska. Jeżeli dostanę prawo głosu, będę o tym przekonywał delegatów – mówi „Rz” poseł PiS Adam Hofman. – Nie jestem zwolennikiem lewicy, ale to mniejsze zło dla Polski niż rządy Tuska – przekonuje Hofman.
– Tonący brzytwy się chwyta. Takie koncepcje mogą zgłaszać politycy, którzy posmakowali władzy, ale nie zdążyli nasycić się jej fruktami – ocenia politolog dr Artur Wołek.
A wśród posłów niechętnych choćby chwilowemu, taktycznemu zbliżeniu z SLD wrze. – Głęboko dystansuję się od tego pomysłu – twierdzi poseł Arkadiusz Mularczyk.
– Zbyt dobrze mam jeszcze w pamięci zbrodnie PRL. I generała Jaruzelskiego – dodaje Maks Kraczkowski, sekretarz Rady Politycznej PiS.
Tymczasem informatorzy „Rz” z kręgu władz PiS twierdzą, że Hofman w swojej koncepcji nie jest odosobniony, a podobne poglądy głoszą również zaufani współpracownicy Kaczyńskiego odpowiedzialni za strategię wyborczą.
W połowie stycznia eurodeputowany Michał Kamiński w rozmowie z dziennikiem „Polska The Times” powiedział, że sojusz z SLD nie jest wykluczony.
– Są ludzie w prezydium partii, którzy podzielają moje poglądy – przyznaje Adam Hofman. Kto? Tego parlamentarzysta nie chce ujawnić. W kuluarach PiS mówi się jednak, że chodzi o wiceprezesa PiS Adama Lipińskiego, politycznego mentora Hofmana. To Lipiński wynegocjował medialny sojusz PiS z SLD.
– Nieraz dawał do zrozumienia, że środowisko zdeklarowanych antykomunistów to dla nas już tylko obciążenie, bo to bardzo niewielki elektorat – twierdzi znany poseł PiS. Co na to Lipiński? Że koncepcji Hofmana nie popiera. – Być może młodzi mają inną wrażliwość, ale ja pamiętam, jak biegałem po Wrocławiu z powielaczem – podkreśla wiceprezes PiS. Ale przyznaje, że po wyborach, by rządzić, PiS będzie musiało poszukać partnera w PSL lub SLD.
– Sojusz z lewicą byłby możliwy, gdyby doszło tam do zmiany pokoleniowej – dodaje Lipiński.
– Od dłuższego czasu niektórzy nasi liderzy mówią, że to już jest nowe, młode SLD, że Grzegorz Napieralski to nie Wojciech Jaruzelski. Boję się, że to przygotowywanie do koalicji – mówi „Rz” jeden z posłów PiS. – To byłby koniec naszej partii.
Jak dowiedziała się nieoficjalnie „Rz”, władze PiS chcą na kongresie uniknąć dyskusji o sojuszu z SLD. Dlatego dyskusja o strategii politycznej partii ma być krótka, a liczba mówców ograniczona.
http://www.rp.pl/artykul/15,443265_Nowa_frakcja_w_PiS__milosnicy_SLD.html
czy są jakieś inne przykłady i powody unikania prawdy o KPN przez PIS?
Np. kontrolowany dotychczas przez PiS IPN wydał przez 10 lat tylko jedną pozycje książkowa nt KPN - zbiór dokumentów opatrzony obszernym i kompetentnym wstępem i przypisami Mariusza Kasprzyckiego (jak już pisałem jest to zasługa ośrodka krakowskiego Instytutu, na którego czele stoi naukowiec kojarzony z PO).
Jubileusz 30-lecia KPN "olany" solidarnie przez Prezydenta i Premiera. nielicznym Konfederatom odznaczenia w Krakowie (sic) wręczał Jan Olszewski, co duża część KPNowców uznała za formę upokorzenia środowiska. Kilka tygodni później 3 razy więcej odznaczeń przyznano b. działaczom NZS. Był wśród nich np. Marek Bik z KPN i WiP, który nigdy nie był w NZS...
Powodów można się domyślać. Moim zdaniem to kompleksy. Jak się całe dorosłe życie w PRL chciało naprawiać komunizm, jak sie nigdy nie siedziało w komunistycznym więzieniu i było działaczem związkowym średniego szczebla, jak się brało udział w Magdalence i przy Okrągłym Stole, jak się popierało Lecha Wałęsę na pocz. lat 90. obiecując ludziom radykalny program, który okazał się fikcją, no więc jak się ma taka kartę w życiorysie to jaki można mieć stosunek do KPN? Zwłaszcza, jeśli dziś chce się uchodzić za antykomunistę i niepodległościowca?
Trudno mi jest sobie wyobrazić łańcuch przyczynowo-skutkowy obciążający polskiego prezydenta za eskalację wpływów Rosji na Ukrainie.
A to nie jest wcale takie trudne. Teza o tym, że Tymoszenka przegrała wybory na Ukrainie przez antyukraińskie wystąpienia w Polsce jest dość oczywista. Szczegóły są tutaj (znowu link do Rzepy ) - http://www.rp.pl/artykul/2,468529.html
A skąd się wzięły antyukraińskie wystąpienia w Polsce? Kto je prowokował i organizował? Otóż stali za nimi ludzie stanowiący zaplecze polityczne Prezydenta Kaczyńskiego. W tym środowisku powszechna była opinia, że Lech Kaczyński zrobił za mało, dla upamiętnienia ofiar ukraińskich zbrodni. O sprawie tej Antoni Dudek tak napisał (już po śmierci Lecha Kaczyńskiego):
Trudno dziś ocenić jaki będzie z perspektywy lat bilans zabiegów prezydenta Kaczyńskiego o poprawę relacji polsko-ukraińskich, ale wydaje się, że dla ich wymiaru historycznego tragicznie zmarły prezydent zrobił najwięcej spośród współczesnych polskich polityków. Uczestnicząc w uroczystościach zarówno w Pawłokomie (2006), jak i w Hucie Pieniackiej (2009), prezydenci Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko narazili się na krytykę ze strony części swoich rodaków. Krytyka ta wzmogła się, gdy u schyłku swoich rządów Juszczenko wydał dekret o uznaniu Stepana Bandery za ukraińskiego bohatera narodowego, co wielu komentatorów uznało za fiasko polityki pojednania firmowanej przez polskiego prezydenta.
http://www.muzhp.pl/artykuly/405/o-prezydenturze-lecha-kaczynskiego---prof-antoni-dudek.html
Dodajmy, że prof. Dudek nie podziela opinii o fiasku polityki pojednania, którą prowadził Lech Kaczyński. No, ale to jest opinia prof. Dudka, która nie musi być obowiązująca. W każdym razie antyukraińskie wystąpienia w Polsce zwolenników Lecha Kaczyńskiego i ich wpływ na wyniki ostatnich wyborów na Ukrainie są faktem.
Sprawę te dyskutowaliśmy szerzej na POLONUSie w innym wątku - http://www.polonus.mojeforum.net/temat-vt1371.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
Wysłany: Pon Sty 21, 2019 3:10 am Temat postu: Może Cię zaciekawi...
Wysłany: Wto Maj 04, 2010 9:04 pm Temat postu:
AD: Nowela, czyli tekst zmian w ustawie o IPN.
Ja bym zaczął od interpretacji Art. 30. ust. 2.pkt 1)
Ten artykuł udostępnia ub-kom wgląd z racji tego, że byli ubekami, a w efekcie daje im również do ręki instrument kontynuowania okrutnej manipulacji z użyciem materiałów, którymi z łatwością potrafią się posługiwać.
Dopiero prześlizgnięcie się do art. 37 ust. 1 i 2 i zablokowanie dostępu na 50 lat może wymagać odrobinę pomysłowości. Dlatego pytam! Komu ma służyć taka nowela?
Wolałbym unikać przenoszenia dyskusji w meandry i analizy, bo ten kierunek utrudnia innym obserwację dyskusji, która, jak sądzę, powinna być czytelna dla przeciętnego lub lekko zaawansowanego czytelnika forumowego.
AD: współpraca PIS-SLD
Przytoczone przez Ciebie przykłady wydają się potwierdzać, że w tv trwa oczywisty bój o media miedzy antagonistami tj. osobami rekomendowanymi przez skrajnie odmienne formacje na tle różnych prawdopodobnych posądzeń o przetargi, gry, przepychanki, w tym spór o zwolnienie Anity Gargas po emisji ‘generała’. Trudno sobie wyobrazić, żeby w takim kotle klimacik był inny a wszystkie podjazdy przejrzyste i czytelne. Zbiór argumentów kończysz komentarzem blogera Piotra Goćka.
AD: inne przykłady i powody unikania prawdy o KPN przez PIS?
Przytaczasz przykład niewielkiej ilości wydanych przez IPN pozycji książkowych na temat KPN. Twój zarzut brzmi. że dzieje się z powodu kontrolowania IPN przez PIS. Sadzę, że to tylko jedna z możliwych hipotez. Dalsze argumenty przywołane przez Ciebie na ten temat także noszą cechy hipotez. Rozumiem krzywdzące w efekcie akty marginalizowania KPN, ale nie wykluczam innej formy zaniedbań nie wynikających z chęci programowego krzywdzenia środowiska KPN przez PIS.
AD: łańcuch przyczynowo-skutkowy obciążający polskiego prezydenta za eskalację wpływów Rosji na Ukrainie.
Zgodzić się muszę z fiaskiem polityki pojednania firmowanej przez polskiego prezydenta i także z rozczarowaniem i zdumieniem jakie wywołał Juszczenko dekretując bohaterstwo Bandery. Jednak fiasko polityki pojednania nie jest jednoznaczne z nieopatrznym choćby sprzyjaniem wasalizacji Ukrainy.
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 9:26 am Temat postu:
Proponuję, jak wcześniej, formułę poszukiwania przyczyn polaryzacji poglądów, która wydaje się być skrycie inspirowana i programowana przez jakieś źródło dezinformacji i manipulacji. Logika podpowiada, że takie źródło sterowane jest przez środowisko uzyskujące korzyść z takiej działalności przez związanie stron dialektycznym sporem. Jednocześnie nie sprzeciwiam się wykraczaniu poza taką formułę wymiany poglądów.
Aby nie zagęszczać obecnego tematu wyraziłem też swoją ogólną opinię w wątku Idea KPN:
http://www.polonus.mojeforum.net/temat-vt1558.html
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 3:52 pm Temat postu:
w przedmiocie nowelizacji ustawy o IPN pozwolę sobie zwrócić Ci uwagę, że jednak zadziwiająco łatwo przeszedłeś do porządku dziennego nad kwestią istotnej nieścisłości zarzutu, który przeciwko tej ustawie sformułowałeś. Napisałeś bowiem
Wykazałem Ci, cytując odpowiednie przepisy nowelizacji, że Twoje źródła nie były precyzyjne, gdyż ani ubecy ani TW nie będą mieli prawa zastrzegać czegokolwiek w swoich aktach. A Ty zupełnie się do tej kwestii nie odniosłeś! Spodziewałem się przynajmniej, że przyznasz, iż Twoje źródła były w tej kwestii nierzetelne. A tu nic! Zupełnie nic! Przeszedłeś nad tym do porządku dziennego! Czy tak ma wyglądać nasza dyskusja, że Ty będziesz formułował zarzuty oparte na nierzetelnych źródłach a gdy ta nierzetelność zostanie Ci udowodniona, to przejdziesz nad tym do porządku dziennego formułując następnie kolejne zastrzeżenia?
Popularne jest teraz określenie testament polityczny. Proponuje CI więc abyś zapoznał się z testamentem politycznym starego przyjaciela środowisk niepodległościowych Śp. posła Arkadiusza Rybickiego Arama, który w Sejmie był posłem sprawozdawcą omawianej tu nowelizacji ustawy o IPN. Zwróć proszę uwagę na bulwersujące fakty, które on przypomina, które towarzyszyły wyborowi Śp. Janusza Kurtyki na Prezesa IPN w roku 2005.
Oto link: http://www.polonus.mojeforum.net/post-vp4904.html#4904 .
W tym wystąpieniu sejmowym Śp. posła Arkadiusza Rybickiego znajdziesz także Tomku odpowiedź na stawiane przez Ciebie pytanie, dotyczące udostępnianie akt b. SBekom i b. TW:
Zniesione zostaną także ograniczenia w udostępnianiu akt osobom, które IPN uznał za osobowe źródła informacji komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Dotychczas ustawodawca próbował tak skonstruować rozwiązania prawne, by zagrodzić byłym funkcjonariuszom i ich współpracownikom drogę do poznania wytworzonych przez nich akt. Chodziło o ochronę pokrzywdzonych przed możliwymi nadużyciami czy ujawnieniem materiałów niepożądanych przez dawnych funkcjonariuszy i współpracowników komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Ta intencja stanęła jednak w kolizji z prawem do obrony oskarżonych o współpracę z organami bezpieczeństwa. Praktyka działania IPN pogłębiła jeszcze ten problem poprzez przyjęcie rozszerzających i arbitralnych kryteriów odmowy dostępu do tych dokumentów. Proponowane rozwiązanie udostępnia więc dokumenty wszystkim zainteresowanym i uwalnia IPN od obowiązku orzekania, który dokument można udostępnić i komu, a który nie. Przedkładany projekt stanowi w tym zakresie również wykonanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.
Komu ma służyć taka nowela?
Wierzę, że ta nowela ma służyć ukróceniu różnego rodzaju nieprawidłowości, które występowały w działaniach IPN (w żaden sposób nie neguje pozytywnych efektów pracy Instytutu i w żadnym razie nie opowiadam sie za jego likwidacją!).
Dalsze przykłady (obok tych, które podałem wyżej). Odsyłam Cię do kilku osobnych wątków na POLONUSie na ten temat:
W wątku dot. filmu o KPN "Pod prąd" znajdziesz np. informacje jakimi metodami i za pomocą jakich argumentów b. wicedyrektor zatrudniony w centrali IPN Piotr Gontarczyk atakował twórcę pierwszego filmu o KPN - Macieja Gawlikowskiego. Dowiesz się też, jakie opinie głosi publicznie inny kolega Gontarczyka, również zatrudniony na stanowisku wicedyrektorskim w centrali IPN - Wojciech Sawicki. Warto poczytać, bo gdybym CI przedstawił to własnymi słowami to byś pewnie nie uwierzył...
Pod tym linkiem znajdziesz mnóstwo merytorycznych zarzutów pod adresem metod pracy IPN - http://www.polonus.mojeforum.net/temat-vt1498.html?highlight=kr%F3l .
Gdybyś podejrzewał, że moje poparcie argumentów Krzysztofa Króla ma charakter koniunkturalny, odsyłam do moich uwag krytycznych wobec metody badawczej IPN sformułowanych np. w tym wątku poświęconym książce Marcina Kasprzyckiego o krakowskiej KPN - http://www.polonus.mojeforum.net/temat-vt1442.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
I przykład dosłownie z ostatnich tygodni. Krzysztof Czuma rozsyła równym ludziom taki oto dokument wystawiony przez IPN:
Dla osób, które znają orzeczenia sądu lustracyjne w sprawie Leszka Moczulskiego ta nota nie jest żadnym zaskoczeniem i nie wnosi nic nowego do sprawy. Jednak, proszę Cie, zwróć uwagę, że orzeczenie sądu zawierało przynajmniej jakieś uzasadnienie, do którego można było się odnieść, a ten "dokument" IPN takiego uzasadnienia nie zawiera. Orzeczenie sądu (z którym, jak pewnie wiesz, się nie zgadzam) określało też ramy czasowe rzekomej współpracy: 1969-1977 a zamieszczony powyżej dokument IPN - nie. No i zwróć uwagę, że młody Czuma wystąpił o wydanie tego "dokumentu" 13 kwietnia 2010 roku (trzeciego dnia po Tragedii Smoleńskiej) a IPN wydał mu ten "dokument" już dwa dni później! Zdumiewa tempo działania Instytutu (mało kto otrzymał od IPN papiery w okresie krótszym niż kilka miesięcy), zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że był to okres żałoby po tak wielkiej tragedii. Ciało Janusza Kurtyki nie było jeszcze zidentyfikowane w Rosji a jego podwładny Paweł Grudniak miał czas i głowę, aby w ekspresowym tempie wydać dokument, który - co można było przewidzieć - wykorzysta autorytet IPN do opluwania jednego z największych bohaterów walki z komuną (jest tak, nawet jeżeli przyjmiemy, że orzeczenie sądu lustracyjnego odpowiada prawdzie!).
Więc na Twoje pytanie - komu ma służyć ta ustawa, odpowiadam - być może ukróci dotychczasowe zapędy do politycznego wykorzystywania materiałów zgromadzonych w IPN i służyć będzie rzetelnemu ustalaniu prawdy historycznej, a nie różnego rodzaju manipulacjom, gierkom i podjazdom.
Do kolejnych twoich argumentów odniosę się później
Wysłany: Sro Maj 05, 2010 7:55 pm Temat postu:
Nie przeszło mi przez głowę, że będziemy mieli inne zdanie na temat noweli i dlatego nie podałem w liście, że oparłem się na zasłyszanym omówieniu Romaszewskiego. Drugim źródłem jesteś Ty, bo podałeś mi link do treści noweli. Kolejna interpretacja jest już precyzyjniejsza i wyłącznie własna. Odniosłem się przecież do Twojej uwagi (wróć do tekstu) i doprecyzowałem, że zablokowanie dostępu za pomocą art. 37 może wymagać odrobinę pomysłowości, natomiast artykuł 30 udostępnia ub-kom wgląd do własnych akt z racji tego, że byli ubekami, a w efekcie daje im również do ręki instrument kontynuowania okrutnej manipulacji z użyciem materiałów, którymi z łatwością potrafią się posługiwać.
Nie potrafię się odnieść do metod pracy IPN a ten temat poruszyłeś. Ja podważałem tezę, jakoby wadą IPN jest upartyjnienie, bo przecież dopiero obecna nowela przesądza o wyborze prezesa zwykłą większością w parlamencie. Czy nadal nie zauważasz zagrożenia w udostępnieniu wszystkim ubekom (art. 30) dostępu do własnych akt?
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 9:53 am Temat postu:
Ja też otrzymałem "dokument" z IPN-u przedstawiony przez Mirka. Przyniosła mi go do pracy sekretarka p. Krzysztofa Czumy. Skontaktowałem się z IPN-em i odnalazłem podpisanego pod tym pismem p. nacz. Grudniaka. Ten z kolei odesłał mnie do niejakiej pani Tajer, która podobno zajmowała się sprawą. Rozmawiałem z tą panią kilka czy kilkanascie minut. Starałem się dowiedzieć, który z historyków badał sprawę i na jakich źródłach sie oparł. Usłyszałem tylko wielokrotnie ogólniki, że wszystko jest zgodne z ustawą, przeprowadzono szeroką kwerendę itp. Ekspertyz grafologicznych podpisów Instytut nie robi. Oczywiście nie ma też mowy o zeznaniach świadków. Nie wiem, czy nowa ustawa to zmieni, ale coś jest nie tak...
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 11:58 am Temat postu:
Faworyzowanie Andrzej Czumy przez IPN nie potwierdza zarzutów o manipulacji zasobem przez PiS, to chyba jest oczywiste, a potwierdza tylko powszechny zarzut o szkodliwości noweli w zakresie upartyjnienia procedury wyboru prezesa. Całkiem osobną, i wywołującą gniew, jest sprawa marginalizowania, czy wręcz zatajania historycznego znaczenia KPN. Sądzę, że walka z taką niesprawiedliwością będzie przynosić lepsze efekty gdy środowisko KPN wzmocni swoją pozycję i aktywność polityczną wybierając do tego celu takich sojuszników, którzy najlepiej wpisują się w ideę KPN.
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 1:24 pm Temat postu:
Faworyzowanie Andrzej Czumy przez IPN
Nie wiem, czy IPN faworyzuje Andrzeja Czumę i dlatego działa na pstrykniecie palcem jego syna Krzysztofa. Wiem, że IPN nie dba o pamięć narodową w zakresie dotyczącym najsilniejszej, najważniejszej i najstarszej organizacji antykomunistycznej i niepodległościowej w PRL. Tak zachowuje się centrala Instytutu pod kierunkiem Śp. Janusza Kurtyki, w której dwaj ludzie (Gontarczyk i Sawicki) zachowują się tak, jakby KPN i Leszek Moczulski wyrządzili im osobista krzywdę. Wszystkie oddziały Instytutu (za wyjątkiem tego, na którego czele stoi osoba kojarzona z PO) nie opublikowały dotąd ANI JEDNEJ PRACY NAUKOWEJ NT KPN! Nikt z Instytutu nie zajął tez stanowiska w sprawie absurdalnego orzeczenia sądu lustracyjnego dot. Leszka Moczulskiego. Jakoś dało się udowodnić w oparciu o materiały SB, że orzeczenia sądu w sprawie Wałęsy czy Kwaśniewskiego były wadliwe, ale nikt nie podjął próby naukowej analizy tego orzeczenia w sprawie Moczulskiego. Bo kogo w IPN obchodzi, jak było naprawdę, skoro "prawda" ustalona na podstawie papierów wytworzonych przez SB i poparta zeznaniami ubeków odpowiada zarówno IPNowi jak i PiSowi.
Przy czym o ile wrogość wobec Leszka Moczulskiego dałaby się zrozumieć treścią wyroku lustracyjnego (jeżeli ktoś nie zadał sobie trudu sięgnięcia do materiałów źródłowych), ale skąd w IPN (a także w PiSie i u Zmarłego Prezydenta) ta - przejawiająca się w uporczywym zamilczaniu - pogarda dla innych Konfederatów? Przecież aż roi sie wśród byłych Konfederatów od ludzi, którzy byli w AK, NSZ, więźniów stalinowskich, ludzi, którzy dbali o pamięć o Katyniu... Co warta jest polityka historyczna IPN czy Zmarłego Prezydenta, jeżeli towarzyszy jej pogarda dla ważnej części walki o niepodległość Polski.? Czy nie jest to instrumentalne traktowanie historii? Czy można wierzyć w szczerość intencji np. Zmarłego Prezydenta, który upokarzał KPN a do Katynia leciał tylko w latach, w których były wybory? A jaki jest dorobek w latach PRL w sprawie walki z Katyńskim Kłamstwem środowisk, z którym związany był Lech Kaczyński (a także kandydujący o najwyższy urząd w państwie Jego brat - Jarosław)? Nie wolno stawiać takich pytań? - A dlaczego? Skoro chcemy sobie wyjaśnić pewne sprawy, to wyjaśniajmy.
Chciałbym Tomku, abyś zrozumiał emocje, które towarzyszą naszemu środowisku po 1989 roku. Z jednej strony nas zmarginalizowano (mamy uzasadnione podstawy twierdzić, że zrobiono to przy pomocy tajnych służb III RP a personalnie brali w tym udział funkcjonariusze, którzy prześladowali KPN w czasach PRL), z drugiej nas opluto, z trzeciej przejęto nasze stare hasła (dziś już w dużej mierze nieaktualne lub też nie pierwszorzędne) a z czwartej zgnojono Polskę doprowadzając ja do takiego stanu w jakim jest ona obecnie. Nie chodzi nam o poczucie krzywdy, bo karły nie mogą skrzywdzić ludzi prawych, dumnych i odważnych. Chodzi mi o wrażenie mające bardziej estetyczny charakter - emocje, które znajdują wyraz w skrzywieniu twarzy i wydęciu warg, emocje, które nam towarzyszą, gdy patrzymy na coś brzydkiego i głupawego, coś epizodycznego i nietrwałego, a zarazem nadętego i przekonanego o swojej wartości.
nie potwierdza zarzutów o manipulacji zasobem przez PiS
Związki miedzy IPN a PiS za Śp. Janusza Kurtyki były oczywiste i jeżeli chcesz mnie przekonywać, że było inaczej, to obrażasz moją inteligencję. IPN musi istnieć, bo jest potrzebne, ale potrzebne są w tej instytucji zasadnicze zmiany. W przeciwieństwie do Ciebie nie uważam, aby intencją nowelizacji było zniszczenie IPN. Intencję jest jego naprawa. A wszystko "okaże się w praniu".
potwierdza tylko powszechny zarzut o szkodliwości noweli w zakresie upartyjnienia procedury wyboru prezesa.
Gdzie Ty tu widzisz większe upartyjnienie niż dotychczas, skoro kandydatów wskaże środowisko naukowe a wyboru dokona Sejm? Dlaczego dotychczasowy sposób wyboru Prezesa był mniej upartyjniony od nowego? Czy nie przejmujesz tu starych argumentów GW (wybacz) wedle których, jeżeli MY powołujemy kogoś na stanowisko, to to jest fachowiec, ale jeżeli robią to ONI, to to jest upolitycznienie?
Całkiem osobną, i wywołującą gniew, jest sprawa marginalizowania, czy wręcz zatajania historycznego znaczenia KPN.
Wreszcie jesteśmy zgodni w jakiejś sprawie!
Sądzę, że walka z taką niesprawiedliwością będzie przynosić lepsze efekty gdy środowisko KPN wzmocni swoją pozycję i aktywność polityczną wybierając do tego celu takich sojuszników, którzy najlepiej wpisują się w ideę KPN.
Dlatego niektórzy z nas popierają Kornela!
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 1:38 pm Temat postu:
Nie wiem, czy nowa ustawa to zmieni, ale coś jest nie tak...
Ależ nie! Wszystko jest w najlepszym porządku, wg standardów Prawdziwych Polaków.
Trwa narodowa żałoba. Wiadomo po co młodemu Czumie potrzebny jest papier od IPN na Moczulskiego. Więc co robi p. Naczelnik Grudniak i p. Tajer? Na kiwnięcie palca dają Czumie potrzebny dokument. Bo czas żałoby czy nie, odnaleziono ciało Śp. Janusza Kurtyki czy nie - ważne, aby "prawda" oparta na materiałach wytworzonych przez SB i służąca opluwaniu wrogów politycznych PiS była pod ręką. Czy p. Grudniak lub p. Tajer to ludzie bezmyślni? Czy oni nie wiedzą, jakich działań oczekują od nich zwierzchnicy? - Nie. Więc żałoba narodowa, czy nie - realizują błyskawicznie to czego domaga się Czuma.
A przypomnij Piotrze, ile Ty czekałeś na zamówione w IPN papiery dotyczące SOR "Dziadek" albo SOR "Omega"? Czy je dostałeś w końcu? Czy łatwo Ci było uzyskać dostęp do innych materiałów, które chciałeś zamówić?
Czuma czekał dwa dni. A może inne osoby opowiedzą, w jakim tempie były załatwiane przez IPN? Ja czekałem kilka lat i do dziś nie otrzymałem wszystkiego CO MNIE DOTYCZY z IPN. Ale ja jestem mały żuczek. A inne osoby?
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 3:07 pm Temat postu:
Gdzie Ty tu widzisz większe upartyjnienie niż dotychczas,
Oznacza to, że naprawdę nie wiedziałeś. (Tu wycofałem jedno zdanie - przepraszam) Praktycznie w ręku urzędującego premiera leży decyzja o wyborze prezesa, a rekomendacje mają tu niewielkie znaczenie. Na pewno potrafisz sobie to wyobrazić. Wysunięcie kandydata będzie poprzedzone oceną szans jego poparcia przez zwykłą większość sejmową, a wskazane ustawą środowiska rekomendujące zasłynęły wcześniej z buntu antylustracyjmego.
Czy to oznacza plan wzmocnienia pozycji i aktywności politycznej?
Współpraca PiS-SLD, PO-SLD
Niechętnie się wikłam w przesadnie długie analizy, które w efekcie prowadzić mogą do zadymienia istoty tematu i nieustannych powrotów do punktu wyjścia, kiedy to już nikt niczego nie rozumie. Jednak rozszerzyć chcę swoją opinię na temat tzw. układu PiS-SLD w telewizji publicznej. Najmniejszym wspólnym mianownikiem łączącym te formacje jest ich opozycyjność wobec rządu.
Posługiwanie się argumentami o tzw. ’pisowsko-eseldowskiej zmowie’ nie jest czytelne dopóki nie osadzone w kontekście wspólnego wroga jakim dla obu partii jest PO. Łatwiej jest wtedy zrozumieć tę ‘zmowę’ nie robiąc sobie nawzajem wody z mózgu, bo przecież, PiS i SLD to skróty diametralnie odmiennych profili światopoglądowych o skrajnie różnych korzeniach.
Schody zaczynają się gdy do takiego samego opisu odmienności podstawimy parę PO i SLD. W obu przypadkach celem SLD jest rozgrywanie na szkodę partnera i maksymalnych zysków dla siebie. To wcale nie jest łatwa gra dla wszystkich trzech podmiotów a jej powszechna zrozumiałość – prawie niemożliwa. Na potrzeby naszej dyskusji na tym forum przydało by się rozpoznanie – jaką grę prowadzi para PO-SLD wspierając się np. w sprawie nowelizacji ustawy o IPN?
Ostatnio zmieniony przez Tommasz Liese dnia Pią Maj 07, 2010 7:57 am, w całości zmieniany 2 razy
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 3:59 pm Temat postu:
Wniosek do IPN złożyłem jeszcze w 2005 roku. Jesienią ubiegłego roku dzięki pomocy Mirka Lewandowskiego otrzymałem część dokumentów lecz odmówiono podania danych konfidentów. Nie wiem dlaczego. Pewnie nikt na mnie nie donosił. Urzędnik IPN stwierdził, że muszę podać pseudonimy albo inne dane - niby skąd mam to wiedzieć? Nie znaleziono także dokumentów sprzed roku 1980. Według IPN nie istniałem. O nie, przepraszam! W dokumentach z procesu KPN są protokoły kilku przeszukań w latach 1979 i 1980 lecz nie ma nic o latach 1977 i 1978.
Mam potwierdzenie o istnieniu dokumentów, których nie mogą znaleźć urzędnicy IPN. Niestety nie znam danych, których wymagają, aby je wskazać. Nie mam pomysłów, jak wpłynąć na urzędników, aby skończyli pracę i nie odsyłali do kolegi. Kilka razy próbowałem narzekać lecz sądzę że szkoda mojego czasu. Nie znam szczegółów już trzeciej zmiany ustawy od momentu złożenia wniosku lecz mam nadzieję że będzie lepiej - odkąd ponad ćwierć wieku temu opuściłem PRL nigdy nikt mnie tak nie zlekceważył jak urzędnicy IPN.
Wysłany: Sro Maj 12, 2010 9:31 am Temat postu:
Rzeczywiście Mrku! Złożyłem wniosek w lutym zeszłego roku. Dość szybko dostałem oryginały teczek "Oszuści" dotyczace KPN-u - ciekawe, ale nie najważniejsze dla mojej pracy. Teczki tw. "Lech"-a, na których mi najbardziej zależało - otrzymałem po siedmiu miesiącach. Jak się okazało była to kopia z kopii. Potem dostałem superciekawe teczki "Oszust" - na DVD. (Na opakowaniu napisane błędnie "Oszuści" - w liczbie mnogiej) Teczek LK/MK "Centrum", SKE "Dziadek" i SOR "Omega" nie otrzymałem do dziś. Dodatkowo dostałem szereg dokumentów, które nie są zwiazane z interesującym mnie tematem.
Coś co mnie najbardziej dziwi: wszystkie dokumenty, o które prosiłem były niedawno wykorzystane na procesie lustracyjnym Leszka Moczulskiego. Chyba nie zostały po procesie wrzucone byle gdzie, tak że trzeba ich miesiącami szukać? Chyba, że zostały wysłane do Strassburga - ale mówią, że nie. Czy gdyby ponownie sąd , albo jakaś ważna postać prosiła o te dokumenty...? Druga sprawa dziwna: po złożeniu wniosku po dwóch tygodniach przyszło do mnie pismo z zaproszeniem żebym sam sobie poszukał wymaganych dokumentów. Udosteniono mi rejestr komputerowy, gdzie było napisane przykłdowo coś podobnego : Roman Abraham T. 1-2 nr IPN BU XXXXXX. Rzadko kiedy zakres czasowy , brak innych danych. W ten sposób otrzymałem np. akta dotyczace gen. Abrahama z lat 1955 - 56 i (jak dobrze pamietam)1968-72 .- nie dostałem akt z lat późniejszych ( SKE "Dziadek). Z kolei parę miesięcy później szukałem wg hasła " Dziadek" - i otrzmałem m. in. akta jakiegoś agenta SB o pseudonimie "Dziadek" itp. Rozumiem, że jeszcze było za mało czasu, żeby wszystkie akta uporządkować. Czy jednak nie można było przynajmniej na teczkach lub opakowaniach płyt DVD podać prznajmnej zakres czasowy dokumentów, zwłaszcza jeśli dotyczą znanych działaczy ? Nie mogę natomiast powiedzieć , żeby pracownicy IPN-u byli dla mnie nieuprzejmi.
Ostatnio zmieniony przez Piotr Plebanek dnia Sro Maj 12, 2010 1:16 pm, w całości zmieniany 6 razy
Wysłany: Sro Maj 12, 2010 10:24 am Temat postu:
Praktycznie w ręku urzędującego premiera leży decyzja o wyborze prezesa,
To nadmierne uproszczenie. Na tej samej zasadzie Lech Kaczyński wybierał Prokuratora Generalnego... spośród dwóch kandydatów, których przedstawiła mu KRS. Poza tym PO musi dogadać się z PSL lub SLD. No i zapominasz, że po wyborach w 2011 układ sił w Sejmie może się zmienić....
wskazane ustawą środowiska rekomendujące zasłynęły wcześniej z buntu antylustracyjmego.
To poważny argument. Jednak nie wszyscy na uczelniach byli przeciwko lustracji. Poza tym poczekajmy, jak to się sprawdzi w praktyce. Nie zapominaj, że Śp. Janusz Kurtyka był kandydatem PO...
Oczywiście nie. Jak inni obywatele mamy prawo głosować w wyborach i pewnie w większości z tego prawa skorzystamy. o żadnej wzmocnionej aktywności politycznej nie ma mowy.
Najmniejszym wspólnym mianownikiem łączącym te formacje jest ich opozycyjność wobec rządu.
Sojusz z postkomuną, lewactwem, środowiskiem b. ubeków, millerów i kwaśniewskich a także ze zwolennikami eutanazji, aborcji, małżeństw homoseksualnych i adopcji przez nie dzieci przeciwko b. kolegom z opozycji? Gdzie wierność imponderabiliom? A kwestia smaku? Nie zapominajmy, że to w wyniku koalicji PiSoLew w TVP od wielu miesięcy zatrudniony jest na kierowniczym stanowisku b. TW i propagandysta stanu wojennego!
Nie zapominajmy też o zapowiedzi Śp. Lecha Kaczyńskiego, że zaprosi Wojciecha Jaruzelskiego do samolotu w podróż do Moskwy 9 maja 2010 roku... Nie zapominajmy też o wypowiedziach Hoffmana i innych posłów PiS dot. przyszłego sojuszu parlamentarnego PiS - SLD.
Posługiwanie się argumentami o tzw. ’pisowsko-eseldowskiej zmowie’ nie jest czytelne dopóki nie osadzone w kontekście wspólnego wroga jakim dla obu partii jest PO
Komplikujesz nadmiernie proste sprawy. Cynizm polityczny - ot co. Dla obu partnerów, to nie pierwszyzna...
PiS i SLD to skróty diametralnie odmiennych profili światopoglądowych o skrajnie różnych korzeniach.
Nie zgadzam się. Jest jeden wspólny i silny korzeń obu partii. To Magdalenka i Okrągły Stół, w których uczestniczyli czołowi politycy obu partii.
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 10:47 am Temat postu:
Rzeczywiście Mirku!
Złożyłem wniosek w lutym zeszłego roku. Dość szybko dostałem oryginały teczek "Oszuści" dotyczace KPN-u - ciekawe, ale nie najważniejsze dla mojej pracy. Teczki tw. "Lech"-a, na których mi najbardziej zależało - otrzymałem po siedmiu miesiącach. Jak się okazało była to kopia z kopii. Potem dostałem superciekawe teczki "Oszust" - na DVD. (Na opakowaniu napisane błędnie "Oszuści" - w liczbie mnogiej) Teczek LK/MK "Centrum", SKE "Dziadek" i SOR "Omega" nie otrzymałem do dziś. Dodatkowo dostałem szereg dokumentów, które nie są zwiazane z interesującym mnie tematem.
Coś co mnie najbardziej dziwi: wszystkie dokumenty, o które prosiłem były niedawno wykorzystane na procesie lustracyjnym Leszka Moczulskiego. Chyba nie zostały po procesie wrzucone byle gdzie, tak że trzeba ich miesiącami szukać? Chyba, że zostały wysłane do Strasburga - ale mówią, że nie. Czy gdyby ponownie sąd , albo jakaś ważna postać prosiła o te dokumenty...?
Druga sprawa dziwna: po złożeniu wniosku po dwóch tygodniach przyszło do mnie pismo z zaproszeniem żebym sam sobie poszukał wymaganych dokumentów. Udosteniono mi rejestr komputerowy, gdzie było napisane przykłdowo coś podobnego : Roman Abraham T. 1-2 nr IPN BU XXXXXX. Rzadko kiedy zakres czasowy, brak innych danych. W ten sposób otrzymałem np. akta dotyczace gen. Abrahama z lat 1955 - 56 i (jak dobrze pamietam)1968-72 .- nie dostałem akt z lat późniejszych (SKE "Dziadek). Z kolei parę miesięcy później szukałem wg hasła " Dziadek" - i otrzmałem m. in. akta jakiegoś agenta SB o pseudonimie "Dziadek" itp.
Rozumiem, że jeszcze było za mało czasu, żeby wszystkie akta uporządkować. Czy jednak nie można było przynajmniej na teczkach lub opakowaniach płyt DVD podać przynajmnej zakres czasowy dokumentów, zwłaszcza jeśli dotyczą znanych działaczy ? Nie mogę natomiast powiedzieć , żeby pracownicy IPN-u byli dla mnie nieuprzejmi.
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 7:48 pm Temat postu:
Twoja odpowiedź jest dla mnie tak zdumiewająca, że nie dziwię się już skąd wzięła się diametralna odmienność naszych ocen. Nawet przez głowę mi nie przeszło, że te same fakty można tak różnie interpretować.
PiS i SLD są opozycją parlamentarną. Czy potrafiłbyś zgodzić się ze mną, że rola opozycji nie jest efektem porozumienia, tylko wyniku wyborczego i umowy koalicyjnej? Twoja definicja PisoLewu opiera się na nie zrozumiałych dla mnie podstawach. Dodam, że nie wiem kto w TVP1 na jakim stanowisku pracuje i ma jakiś wpływ na radę programową. W mojej ocenie programy informacyjne TVP1 są inne niż programy stacji agorowych i treści serwowanych w GW.. PisoLew wiec uważam za wytwór szkodliwej dezinformacji (celowej?).
Tymczasem piszesz o rzekomej zmowie PiS-SLD przywołując argumenty budzące moje zdziwienie do tego stopnie, że przez chwilę zacząłem zastanawiać się - czyj tekst ja czytam i czy dobrze czytam?
Sojusz z postkomuną, lewactwem, środowiskiem b. ubeków, millerów i kwaśniewskich a także ze zwolennikami eutanazji, aborcji, małżeństw homoseksualnych i adopcji przez nie dzieci przeciwko b. kolegom z opozycji?
Przecież te określenia pasują do Tuska i PO, a nie do PiS. To PO walczy o poparcie na paradach gejów a Tusk na urodzinach u Lecha Wałęsy w towarzystwie Kwaśniewskiego. Także przepływ czerwonego elektoratu pod skrzydła PO jest wynikiem puszczania oka do środowisk obawiających się lustracji, w tym byłych WSI. Przy tym wszystkim nowelizacja ustawy o IPN dopuszczająca do zasobów ubeckie struktury jest czytelną konsekwencją działań partii poszukującej drogi między wartościami a koniunkturalizmem. Czy naprawdę uważasz, że to osławione przez Tuska ‘mohery’ głoszą aborcyjne i homoseksualne wynalazki?
Dalej piszesz o rzekomej wspólnocie PiS i SLD
Jest jeden wspólny i silny korzeń obu partii. To Magdalenka i Okrągły Stół, w których uczestniczyli czołowi politycy obu partii.
Wadą takiej oceny okrągłego stołu jest powoływanie się na jego uczestników, którzy nie odegrali tam wiodącej roli. Ja mam prostszą ocenę tamtych wydarzeń, realnie przekładającą się na teraźniejszość. Przy okrągłym stole była strona rządowa i opozycyjna. Ostatecznie można przyjąć, że jej efektem była umowa między otoczeniem Kiszczaka i Michnika, a dzisiejszym owocem tej umowy jest symbioza koncernu Agora z PO i biznesem. Spółkę łączy jeszcze strach przed Prawem i Sprawiedliwością. Moja teza ma chyba więcej sensu?