Source: http://olgierd.bblog.pl/data,2008,1,strona,11.html
Timestamp: 2017-11-20 19:03:47
Legal References Found: art. 212

Art. 15
 art. 12
 art. 12
 art. 120
 art. 120
 art. 11

Document Content:
2008-01-25 13:04
Era mówi: mam cię w dupie
Dziś polecam ciekawy tekst Kasi Ogórek ("Zrobię wszystko za 50 złotych"); polecam nie tylko dlatego, że badałem sprawę dość wytrwale od strony prawnej (Kasia chciała mnie wrobić we współautorstwo, na szczęście mój autorytet jeszcze działa na młode dziewczęta ;-) ale przede wszystkim dlatego, że to kliniczny przypadek rozbieżności prawa i przyzwoitości.
Dla mnie w sprawie uderzające jest jedno: PTC sp. z o.o. daje ludziom jakieś tam narzędzia, ma świadomość, że narzędziami tymi można nabruździć jak cholercia, ale jak przychodzi co do czego - "to nie nasza broszka". Regulamin usługi nawet nie jest tragiczny, gorzej jednak, że usługodawca nie zamierza - wynika to przecież z postępowania Ery w tej sprawie - przedsięwziąć żadnych kroków w celu realnego zabezpieczenia dóbr użytkowników.
Użytkownikowi nie wolno wysyłać wiadomości naruszających dobre obyczaje oraz zawierających cudzy numer telefonu bez wiedzy i zgody jego właściciela. Ano nie wolno. Jak mawiał u mnie na Wydziale dr Artur Ł. (pozdrawiam) "no może i ma pan rację... i co z tego?" Więc co mi zrobicie?
Nie jestem za bardzo techniczny (ot, tyle potrafię co zainstalować i skonfigurować Ubuntu do codziennej pracy czy podpiąć Google Apps pod własną domenę), ale coś mi mówi, że jak się chce to można wprowadzić realny mechanizm uniemożliwiający wklepanie cudzego numeru telefonu...
z regulaminu serwisu "Razem - serwis towarzyski"
10. Użytkownik obowiązany jest nie wysyłać wiadomości, które obrażałyby uczucia religijne, stanowiłyby lub mogłyby być uznane za groźbę osobom lub mieniu, zawierałyby słownictwo które naruszałoby dobre obyczaje.
11. Użytkownik obowiązany jest nie wysyłać wiadomości zawierających numer telefonu bez wiedzy i zgody właściciela tego numeru.
... ale po co, skoro bezimienny (czy możecie uwierzyć, że rzecznik prasowy odmówił dziennikarce podania swojego nazwiska czy bezpośredniego numeru telefonu?!?!!) rzecznik prasowy twierdzi, że w związku z funkcjonowaniem usługi nie ma żadnych problemów...
... podczas gdy równocześnie dział prawny boryka się z potwarzonym abonentem, odpisuje prokuraturze i w ogóle ma przez tę sprawę mnóstwo niewdzięcznej roboty?
Jak nazwać takie krętactwo?
Wszystko jest - chciałoby się powiedzieć - całkiem lege artis, albowiem skoro usługodawca nie wie o bezprawnym charakterze danych, od momentu otrzymania informacji o chamówie usuwa feralną wiadomość (art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną), do tego nie sprawdza - bo nie musi - treści danych (art. 15 ustawy) - przeto nie ponosi za to wszystko odpowiedzialności...
Nie ma wątpliwości, że konsekwencje prawne powinien ponieść bezpośredni sprawca czynu. Niezależnie od tego czy jest to prezes korporacji czy pracownik biura obsługi abonenta, każdy odpowiada za swoje przewinienia we własnym zakresie. Z tego co się orientuję pokrzywdzony wniósł - po pewnych perypetiach - prywatny akt oskarżenia (z art. 212 kk), wkrótce powinniśmy spodziewać się rozstrzygnięcia.
Art. 15. Podmiot, który świadczy usługi określone w art. 12-14, nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych, o których mowa w art. 12-14.Co do odpowiedzialności odszkodowawczej sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.
Na swój sposób wizja ścigania Ery za to co się stało jest kusząca, można zatem próbować kierować ostrze powództwa przeciwko pracodawcy sprawcy, jednak ze względu na brzmienie art. 120 par. 1 kodeksu pracy Era może wskazać, iż wysyłanie esemesów przez jej pracowników ze służbowego telefonu godzących w dobra abonentów nie miało związku z wykonywaniem przez niego obowiązków pracowniczych i na tej podstawie skutecznie uchylić się od odpowiedzialności.
Istnieje jednak ryzyko, że sąd - w przypadku pozwania bezpośredniego sprawcy - stanie jednak na stanowisku, iż pracownik nie ponosi odpowiedzialności właśnie ze względu na wyłączenie jego odpowiedzialności wynikającą z art. 120 par. 1 kp.
Owszem, art. 11 kpc wiąże sąd cywilny w zakresie ustaleń poczynionych przy wydaniu prawomocnego wyroku skazującego, jednak nie oznacza to wyłączenia przepisów stanowiących o wyłączeniu bądź ograniczeniu odpowiedzialności sprawcy.
No cóż, pewnie pokazuję tym felietonem tzw. "ludzką twarz" Lege Artis, ale niech tam, raz się żyje.
PS na załączonym obrazku widać, że dziś Era jest w żałobie. Podobnie jak np. Gazeta.pl mają fajny szarawy CSS na takie okazje; widać, że się troszczą i ubolewają (ale nie przeszkadza to obok roztańczonej parze śpiewać na lodzie). Moralność Kalego?
PS2 a tu w ogóle ciekawostka: Nasza Klasa nie chce, żeby na Allegro handlowano przyjaźnią. Zaś Allegro, którego nie boli fakt, że na oko przeszło 3/4 towaru z metką The North Face to ordynarna podróba, oczywiście pamięta, że kto z Mieciem wojuje, ten od miecia ginie...
Tagi internet,	prawo,	dobra osobiste,	bezpieczeństwo,	era
Żałoba narodowa i ochrona danych... Roman Giertych przeprasza II