Source: http://prawodlakazdego.pl/artykuly/odszkodowanie-od-firmy-windykacyjnej
Timestamp: 2018-06-18 19:02:32
Legal References Found: art. 354
 art. 353
 art. 190
 art. 107
 art. 23
 art. 24

Document Content:
Odszkodowanie od firmy windykacyjnej. | Prawo Dla Każdego
Rozpoznanie działań firm windykacyjnych naruszających prawo budzić może w dalszym ciągu pewne wątpliwości. Często znaczenie łatwiej wskazać te zachowania, których firmy windykacyjne podejmować nie mogą, niż te które są dopuszczalne. Niezależnie od tego firmy windykacyjne nadal dopuszczają się zachowań nagannych, m.in. straszą dłużników odebraniem samochodu, zajęciem laptopa, wysłaniem na „przesłuchanie” sąsiadów firmy detektywistycznej, dokonaniem spisu i wyceny majątku, egzekucją zadłużenia, wysłaniem grupy interwencyjnej, a ponadto ślą szereg listów, wezwań i ponagleń, sms, czy wydzwaniają o różnych porach dnia itd. Często dochodzi także do wyjawienia tajemnicy bankowej podczas tzw. windykacji terenowej. Zainteresowanych kwestią jakie działania może, a jakich nie może podejmować windyktor odsyłam do artykułu Pawła Chrząszcza pod tytułem „Co wolno windykatorowi?” http://prawodlakazdego.pl/artykuly/co-wolno-windykatorowi .
Nie mniej jednak samo wysyłanie listu, sms czy maila jest dozwolone. Należy zwrócić uwagę, że zgodnie z art. 354 § 1 kodeksu cywilnego (dalej k.c.) dłużnik powinien wykonać zobowiązanie zgodnie z jego treścią i w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli istnieją w tym zakresie ustalone zwyczaje - także w sposób odpowiadający tym zwyczajom. Jednocześnie na podstawie art. 353 § 1 k.c. wierzyciel może żądać od dłużnika spełnienia świadczenia, a dłużnik powinien świadczenie spełnić. Przepisy te wskazują, że dłużnik musi się liczyć z obowiązkami jakie na nim spoczywają. Byłoby rzeczą niewskazaną, gdyby wykorzystywał instytucje prawne by od takich obowiązków się uchylić.
Gdy jednak zachowania firmy windykacyjnej przekroczą pewną miarę, zastosowanie może znaleźć nowa instytucja prawa karnego jaką jest przestępstwo określane w doktrynie mianem „stalkingu”. Zgodnie z art. 190a § 1 kodeksu karnego, kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Paragraf 2 omawianego artykułu stanowi, że tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej. Jeśli zachowaniu firm windykacyjnych nie będzie można przypisać któregoś ze znamion stalkingu, pozostaje art. 107 kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym: kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany. W doktrynie prawa karnego przyjmuje się, że artykuł 107 k.w. ma na celu ochronę każdej osoby przed zachowaniami, które naruszają jej spokój osobisty, wywołują obawę czy poczucie zagrożenia. Przez niepokojenie rozumie się doprowadzenie do powstania u osoby niepokojonej uczucia obawy, naruszenia spokoju i równowagi psychicznej, wywołania uczucia gniewu, złości, niesmaku czy oburzenia. Bez wątpienia niepokojenie może polegać także na natarczywym, wielokrotnym telefonowaniu bez potrzeby, wysyłaniu sms, krzykliwych listów.
Warto pamiętać, że nie tylko prawo karne chroni obywatela - dłużnika. Z pomocą przychodzą bowiem także uregulowania prawa cywilnego. W szczególności chodzi o art. 23 k.c., zawierający otwarty katalog dóbr osobistych chronionych prawem cywilnym oraz art. 24 k.c., który stanowi w § 1, że ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Natomiast w § 2 stanowi, że jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.
Często może okazać się zresztą, że postępowanie cywilne, bardziej niż karne chroni dłużnika, a jego rozstrzygnięcie przynieść może mu większą satysfakcję. Bez wątpienia przekonał się o tym mieszkaniec Warszawy, który pozwał firmę windykacyjną o ochronę dóbr osobistych domagając się zakazania naruszeń oraz zasądzenia kwoty 15.000,00 zł zadośćuczynienia.
Sprawa - jakich wiele - dotyczyła niezapłaconej kary umownej za zerwanie umowy z operatorem telefonicznym. Powód kwestionował konieczność zapłaty tej kary z uwagi na fakt, że nigdy nie dostał aneksu mocą którego jego umowa uległa przedłużeniu. Tak powstał „dług”, i chociaż wierzytelność nie była stwierdzona żadnym wyrokiem przechodziła z rąk do rąk pomiędzy wierzycielami. W konsekwencji firma windykacyjna wszczęła szereg działań by zmusić domniemanego dłużnika do zapłaty. Ponaglenia, informacje o długu i wysokości odsetek, wezwania do złożenia wyjaśnień z podaniem miejsc i daty, gdzie powód miał się stawić, czy z wskazaniem daty kiedy to bezwzględnie miał przebywać w domu w oczekiwaniu na inspektora windykacji terenowej, a następnie także pisma informujące o zamiarze rozpoczęcia procedury mającej na celu ustalenie źródeł dochodu i wyjawienie składników majątku, że w najbliższym czasie dłużnika może odwiedzić inspekcja terenowa, że została przeprowadzona wizyta oraz lustracja w miejscu zamieszkania powoda, która nie potwierdziła złej sytuacji materialnej dłużnika, informacje o kolejnej wizycie inspektora terenowego, który miał uzupełnić dane dotyczące wnętrza nieruchomości powoda, że nastąpi ocena wartości posiadanej nieruchomości i pozostałej części majątku powoda, informacje o kosztach sądowych i komorniczych, którymi może zostać obciążony powód oraz liczne telefony z żądaniem uregulowania należności, stały się dla mieszkańca Warszawy uciążliwością towarzyszącą mu przez kilka lat.
Sąd I Instancji w wyroku z 9 marca 2010 r. stwierdził, że działania pozwanej firmy windykacyjnej naruszały prywatność powoda, pozbawiały poczucia spokoju i bezpieczeństwa. Sąd uznał także, że doszło do naruszenia nietykalności mieszkania pojmowanego jako „prawo do ochrony przed bezprawnym wtargnięciem w sferę określonego stanu psychicznego i emocjonalnego, jaki daje każdemu człowiekowi poczucie bezpiecznego i niezakłóconego posiadania własnego miejsca…”. Ponadto Sąd uznał działania pozwanej za bezprawne, „…egzekucja należności może odbywać się wyłącznie w oparciu o tytuł wykonawczy wydany przez uprawniony organ. Tymczasem pozwana nigdy nie wystąpiła na drogę sądową w celu wyegzekwowania spornej wierzytelności i mimo świadomości, że powód kwestionuje obowiązek zapłaty kary pieniężnej”. W konsekwencji - sąd biorąc pod uwagę dodatkowo 1) warunki osobiste powoda (podeszły wiek, dolegliwości chorobowe na jakie cierpi) oraz 2) sposób działania pozwanej i okres czasu w którym naruszane były te dobra - uwzględnił żądanie powoda w całości i zasądził na jego rzecz żądaną w pozwie kwotę 15.000,00 zł za doznaną krzywdę.
Jak nie trudno się domyślić z rozstrzygnięciem nie zgodziła się firma windykacyjna, która wniosła apelację domagając się przede wszystkim zmiany wyroku w całości i oddalenia powództwa. Spośród licznych zarzutów apelacji sąd II instancji podzielił jedynie ten dotyczący nadmiernej wysokości przyznanego zadośćuczynienia, głównie z uwagi iż naruszenie dóbr osobistych, o które chodzi w sprawie nie wywarły nieodwracalnych następstw, i w konsekwencji dokonał obniżenia zadośćuczynienia do kwoty 7.500,00 zł.
Co istotne, Sąd Apelacyjny stwierdził, że zachowaniu pozwanej należy przypisać winę nieumyślną w stopniu co najmniej niedbalstwa. Pozwana podejmując działania windykacyjne wobec powoda nie wyobrażała sobie skutku w postaci wkroczenia w chronioną prawem sferę dóbr osobistych powoda, choć mogła i powinna je przewidzieć. Sąd wskazał w uzasadnieniu wyroku także, że: „wbrew bowiem wywodom apelacji nie każde działanie wierzyciela zmierzające do odzyskania długu – legalizuje wkroczenie w sferę dóbr osobistych dłużnika. Działanie bowiem nadmierne, nakierowane na zastraszenie dłużnika, zmierzające do wywołania w nim uzasadnionej obawy o mir domowy, realizowane w oparciu o zasadę, według której „cel uświęca środki” nie może być oceniane inaczej niż, jako wadliwe”. W ocenie sądu taki właśnie charakter miało kierowanie do powoda informacji o wszczęciu działań do których nie była uprawniona, a które miało jedynie na celu wywarcie pozaprawnego nacisku na dłużniku. Jak stwierdził sąd: „stwarzanie pozorów podejmowania czynności, które mogły być według obowiązujących przepisów dokonywane dopiero po wszczęciu egzekucji sądowej, jak np. wyjawienie majątku dłużnika (art. 913 k.p.c. i następne), które są zastrzeżone do kompetencji sądu, zapowiadanie pismami pozwanej, przesyłanie kwestionariusza wywiadu w celu ustalenia majątku dłużnika, nie mogą być oceniane inaczej, niż jako wadliwe”.
W tym ważnym precedensowym orzeczeniu Sąd Apelacyjny podjął się także próby wyznaczenia granicy pomiędzy dobrami dłużnika i dobrami wierzyciela, prowadzącej do ograniczenia możliwości działania firm windykacyjnych. Sąd stwierdził, bowiem że w przedmiotowej sprawie pozwany użył środków nie adekwatnych do zamierzonego celu, którym było wezwanie dłużnika do zapłaty długu. W ocenie sądu: „w istocie bez tytułu egzekucyjnego (zasądzającego orzeczenia sądu zaopatrzonego w klauzulę wykonalności) tylko do tej czynności wierzyciel był uprawniony”.
Z pewnością, aż tak dalekie ograniczenie uprawnień wierzyciela nie dysponującego wyrokiem opatrzonym klauzulą wykonalności, może rodzić wątpliwości, nie zmienia to jednak faktu, że w działaniach windykacyjnych należy zachować umiar i ostrożność. Kierowanie się zasadą „cel uświęca środki”, przynosi czasem skutki odwrotne od zamierzonych. Przykład mieszkańca Warszawy dowodzi ponadto, że warto dochodzić swoich praw również na drodze sądowej. Nie tylko wysokość uzyskanego zadośćuczynienia, ale także świadomość, że rozstrzygnięcie pomoże dłużnikom borykającym się z podobnymi problemami bronić swoich praw, może przynieść sporą satysfakcję.
(Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 czerwca 2011 r, sygn. akt VIA Ca 84/11)