Source: http://miroslaw-orzechowski.blog.onet.pl/2008/07/27/rocznica-ludzkiej-glupoty/
Timestamp: 2017-05-28 22:20:04
Legal References Found: art.57
 art.57
 Art. 57
 art. 57
 art.57
 art.57
 Art. 57
 art. 57

Document Content:
Rocznica ludzkiej głupoty | Blog Mirosława Orzechowskiego
~sofisti27 lipca 2008 o 17:03 napisał:
Zamienić prostego robotnika ofiarę komunistycznej manipulacji na zbrodniarzy, którzy współpracowali z hitlerowcami? Brawo panie Orzechowski, może Adolfowi też powinno się pomnik postawić? W końcu walczył z komunistami nieprawdaż?
Odpowiedz	~lpr O W C A27 lipca 2008 o 17:08 napisał:
Rocznica ludzkiej głupoty? Data urodzenia Mirosława OrzechowSSkiego!
Odpowiedz	~.27 lipca 2008 o 18:00 napisał:
Odpowiedz	~.27 lipca 2008 o 18:01 napisał:
* BLOG ANTYSOCJALISTYCZNY * – zapraszam: http://krytyczniej.blog.onet.pl/
Odpowiedz	~Ksionc Rokokowy28 lipca 2008 o 07:26 napisał:
Edukacja seksualna obok lekcjii religii jest swietokractwem. Tylko Biskup, namiestnik Boga ma prawo prowadzic praktyki seksualnie z ministrantami i mlodzieza oraz stosowac testy z pedofilii, aby i ich zbawic.
Odpowiedz	~POETA27 lipca 2008 o 22:01 napisał:
Wtedy Pstrowski a dziś ilość pomników JP 2 oraz zaliczenie modlitw i obrazów oraz mszy za wszystko co się rusza i nie rusza już aż do usrania.Czas biegnie a głupota polska ta sama.
Odpowiedz	~POETA27 lipca 2008 o 22:02 napisał:
Wtedy Pstrowski a dziś ilość pomników JP 2 oraz zaliczenie modlitw i obrazów oraz mszy za wszystko co się rusza i nie rusza już aż do usrania.Czas biegnie a głupota polska ta sama.Oraz jak najwięcej świątyń.
Odpowiedz	~sitwa27 lipca 2008 o 23:04 napisał:
POETA TWOJE WPISY SĄ JAKŻE PRAWDZIWA I TEN KRZYZ W BURDELU TO TEZ NA CZASIE.
Odpowiedz	~Obserwator27 lipca 2008 o 17:27 napisał:
Czytajcie Platformersi:http://prawy.pl/r2_index.php?dz=felietony&id=39615&subdz=Błędy młodości?Niesiołowski „sypał” swoją ówczesną narzeczonąWarszawa, 9 września 1970 r. Protokół przesłuchania podejrzanego Stefana Niesiołowskiego przez por. Edwarda Karkucińskiego, inspektora Biura Śledczego MSW: …W dniu dzisiejszym pragnę szczegółowo i dokładnie wyjaśniać na temat mojej działalności w „Ruchu”, w związku z czym pragnę skorzystać z art.57 KK i wyjaśnić na czym polegała cała działalność „Ruchu” i mój w nim udział od początku… Błędy młodości?W „Naszej Polsce” nr 49/2006 z 5 grudnia 2006 r. w tekście „Niesiołowski sypie Ruch” opublikowaliśmy nieznane dokumenty pochodzące z Instytutu Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 DS. 25/70, tom VI, str. 11-11 oraz nr sprawy II 3 DS. 25/70, tom VI, str. 11-76), udowadniające tchórzliwą postawę obecnego wicemarszałka Sejmu, Stefana Niesiołowskiego (Platforma Obywatelska) podczas śledztwa dotyczącego organizacji „Ruch”.Kompromitujące fakty miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego, Niesiołowski przez 38 lat „nie zdążył” poinformować o nich ani opinii publicznej ani też swoich wyborców. Nawet dziś – przy pomocy procesów sądowych próbuje uciszyć tych wszystkich, którzy przypominają mu niechlubne wydarzenia sprzed lat. Wicemarszałek nie przewidział jednak najpierw powstania Instytutu Pamięci Narodowej, a potem – możliwości, jakie ten instytut daje, a więc dotarcia do prawdy (patrz: choćby sprawa książki „SB a Lech Wałęsa”). Tak więc dziś trudno mu będzie zamieść pod dywan treść dokumentów, które znaleźliśmy w IPN. Na podstawie części z nich mogliśmy opublikować protokoły początków śledztwa „Ruchu”, z których jasno wynika, że Niesiołowski – wbrew mitom o swojej dzielności, które sam kolportuje – załamał się już od pierwszego przesłuchania i bez mrugnięcia okiem sypał swoich kolegów. Mimo że członków „Ruchu” obowiązywała zasada odmowy zeznań lub nieprzyznawania się do działalności w organizacji i niektórzy z nich – Andrzej Czuma, Jan Kapuściński czy – do momentu, kiedy pokazano jej protokoły przesłuchań Niesiołowskiego – Elżbieta Nagrodzka – do tej reguły się dostosowali.Niesiołowski „sypał” ją, swoją ówczesną narzeczoną, i innych. Oto fragmenty dokumentów IPN, ujawniających tę pierwszą „wpadkę” Niesiołowskiego z pierwszych tygodni śledztwa.Por. Dariusz Borowczyk z KM MO w Łodzi zanotował 20 czerwca 1970 r. o, godz.15.10, że Stefan Myszkiewicz Niesiołowski już 20 czerwca, podczas pierwszego zeznania, przyznaje się do tego, że istniał „Ruch”, który był organizacją konspiracyjną. Twierdzi jednak przytomnie, że nie było przywódców.21 czerwca 1970 r. Niesiołowski podczas przesłuchania wymienia nazwiska swojego brata Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów, Andrzeja Woźnickiego.25 czerwca 1970 r. Niesiołowski rozszyfrowuje, kto kryje się pod pseudonimami, m.in. „Emil” (Emil Morgiewicz), „Jurek” (Benedykt Czuma). Sam zaprzecza swojej przynależności do „Ruchu” i współredagowania „Biuletynu”.28 czerwca 1970 r. kaja się: Wyjaśnienia, jakie wówczas (przed 28 czerwca 1970 r. – przyp. aut.) składałem odnośnie mojej przynależności i działalności w nielegalnym związku, częściowo były nieprawdziwe (…). Pragnę dziś wyjaśnić udział w nielegalnej organizacji w sposób szczery i zgodny z prawdą [fragment protokołu z przesłuchania; godz.8.40, przesłuchujący kpt. mgr Leonard Rybacki z Biura Śledczego MSW w Warszawie; pisownia zgodna z oryginałem].1 lipca 1970 r. Niesiołowski, wymieniając z nazwiska Andrzeja Czumę, ujawnia, że był bardzo aktywnym członkiem „Ruchu” i inicjatorem różnych akcji.11 lipca 1970 r. mówi: – Pragnę uzupełnić oraz sprostować pewne wyjaśnienia jakie złożyłem do protokółów w czasie poprzednich przesłuchań na temat podjętej przez nasz Ruch akcji spalenia muzeum Lenina w Poroninie. Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić niektóre osoby od odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje niewłaściwe stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych sprawach, mówić tylko szczerą prawdę [pisownia zgodna z oryginałem].Z dokumentów IPN wynika, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać 22 czerwca, Marek Niesiołowski – 25 czerwca, Benedykt Czuma – 28 czerwca, a Elżbieta Nagrodzka – 30 czerwca, po skonfrontowaniu jej z protokołami Stefana. Zeznania Niesiołowskiego składane od początku śledztwa były dla SB cennym podarunkiem. Po pierwsze – należał do grupy przywódczej i wiedział wszystko o wszystkich. Po drugie – został aresztowany w pierwszej grupie, kiedy ogromna większość członków „Ruchu” była jeszcze na wolności i mógł przyczynić się do kolejnych aresztowań. Po trzecie – jego załamanie, obok konkretnych korzyści dla SB, miało także znaczenie symboliczne: sygnał był jasny, jeden z dowódców sypie, okres heroizmu skończony, zaczyna się efekt domina.”Pragnę szczegółowo i dokładnie wyjaśnić…”Obecnie wracamy do sprawy, ponieważ dotarliśmy do kolejnych, jeszcze bardziej kompromitujących Stefana Niesiołowskiego dokumentów, przesłuchań z września 1970 r. [każda ze stron opatrzona jest odręcznym podpisem Niesiołowskiego], kiedy to Niesiołowski zawiera z przedstawicielem SB por. Edwardem Karkucińskim, inspektorem Biura Śledczego MSW, specyficzną umowę, na podstawie art.57 kk, zobowiązując się powiedzieć wszystko o „Ruchu” i kolegach za złagodzenie kary. Art. 57 kk mówi bowiem: Jeżeli zachodzi kilka niezależnych od siebie podstaw do nadzwyczajnego złagodzenia lub obostrzenia kary, sąd może tylko jeden raz karę nadzwyczajnie złagodzić lub obostrzyć, biorąc pod uwagę łącznie zbiegające się podstawy do złagodzenia lub obostrzenia. I tak 9 września 1970 r. por. Edward Karkuciński, inspektor Biura Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, przesłuchuje Niesiołowskiego w charakterze podejrzanego w sprawie II 3 Ds-25/70. Przesłuchanie rozpoczyna się o godz. 9.00. Obecny wicemarszałek Sejmu składa oświadczenie: W dniu dzisiejszym pragnę szczegółowo i dokładnie wyjaśniać na temat mojej działalności w naszym „Ruchu” w związku z czym pragnę skorzystać z art. 57 kk i wyjaśnić na czym polegała cała działalność „Ruchu” i mój w nim udział od początku.Do „Ruchu” zostałem pozyskany przez Andrzeja Czumę. Fakt ten nastąpił w Łodzi najprawdopodobniej latem 1965 roku. Andrzej Czuma przyjechał wówczas do Łodzi i rozmowa nasza została przeprowadzona częściowo u mnie w domu (wówczas mieszkałem na ulicy Tuwima 85), a częściowo w drodze na dworzec kolejowy Łodź-Fabryczna skąd wówczas Andrzej Czuma odjeżdżał pociągiem do Warszawy. W tym czasie nazwa „Ruch” jeszcze nie istniała, a była mowa o jakiejś grupie działającej nielegalnie do której należał już Andrzej Czuma. Nazwa „Ruch” powstała na jednym z pierwszych „Zjazdów” w 1968 roku.”Pozyskałem osobiście…”Dalej Niesiołowski szczegółowo opisuje, kogo wprowadził do działalności w „Ruchu”: Do grupy tej w 1965 roku pozyskałem osobiście Wojciecha Majdę i Wojciecha Mantaja, natomiast Elżbietę Mickiewicz pozyskałem wiosną 1967 roku. Są to te osoby, które pozyskałem osobiście do czasu odbycia się I-go „Zjazdu” na którym jak już wyjaśniłem została ustalona nazwa „Ruch”.Moja działalność w nielegalnej grupie od momentu pozyskania mnie przez Andrzeja Czumę do czasu odbycia się I-go „Zjazdu” naszego „Ruchu” polegała na: pozyskaniu trzech wyżej wymienionych osób, przeprowadzaniu rozmów z Andrzejem Czumą na terenie Łodzi i Warszawy związanych tematycznie z dalszą naszą działalnością i z zagadnieniami politycznymi.W 1966 roku przyjechał do Łodzi Benedykt Czuma z Warszawy i w Łodzi zamieszkał na stale. W tym czasie zostałem poinformowany przez Andrzeja Czumę, że również Benedykt Czuma jest członkiem naszego „Ruchu” i że mamy ze sobą razem współpracować. Współpraca ta nastąpiła pomiędzy nami. Ja natomiast poinformowałem Benedykta Czumę, że pozyskanymi przeze mnie osobami są Wojciech Mantaj, Wojciech Majda, których Benedykt Czuma już znał wcześniej jako moich kolegów. O tym, że członkiem naszego „Ruchu” jest również Ewa Mickiewicz prostuję Elżbieta Mickiewicz, poinformowałem Benedykta Czumę oraz Majdę i Mantaja w 1968 roku – wiosną.Do I-go „Zjazdu” przeprowadzaliśmy pomiędzy sobą rozmowy na temat „Ruchu” w których brali udział Benedykt Czuma, ja, Mantaj, Majda, a czasem nawet Andrzej Czuma.”Inicjatywa należała do mnie Mantaja i Majdy…”Wydaje również Mantaja i Majdę: Akcja dotycząca wrogich napisów, która miała miejsce na terenie Łodzi w latach 1964-1965 nie była akcją „Ruchu”. Inicjatywa ta należała do mnie Mantaja i Majdy, była to inicjatywa prywatna, a po jej zakończeniu prawdopodobnie poinformowałem o niej Benedykta i Andrzeja Czumów, nie podając im szczegółów na ten temat. Do czasu odbycia się I-go „Zjazdu” żadne inne akcje nie były planowane i podejmowane.”Na II-gim „Zjeździe” ja opracowałem i wygłosiłem referat…”W lwiej części opracowań na temat „Ruchu” pojawia się stwierdzenie, że nawiązywał on m.in. do tradycji i formy Armii Krajowej, a więc miał mieć charakter stricte niepodległościowy. Niesiołowski w śledztwie szczegółowo charakteryzuje przebieg jednego ze zjazdów „Ruchu”, podkreślając, że on był przeciwny takiej formule: Obecnie chcę podać pewne uzupełnienie na temat poszczególnych „Zjazdów” naszego „Ruchu”. Na II-gim „Zjeździe” ja opracowałem i wygłosiłem referat na temat określenia stosunku naszego „Ruchu” do innych ruchów na ziemiach polskich w XX wieku i pamiętam, ze w wystąpieniu swoim podkreślałem, że „Ruch” nasz jest czymś zupełnie nowym i nie może nawiązywać tak w programie jak i w metodach działania do ruchów dotychczasowych. Z tego określenia „Ruchu” wyniknęły dwie rzeczy: pierwsza to tworzenie nowego języka politycznego druga to niezorganizowanie „Ruchu”, a pozostawienie celowo luźnych grup i nieprzestrzeganie ściśle zasady konspiracji w obawie, aby nie upodobnić „Ruchu” do organizacji konspiracyjnych działających w Polsce w czasie II wojny światowej.Na jednym z pierwszych „Zjazdów” uczestnicy ustalili, że ja, Andrzej Czuma i Emil Morgiewicz mamy opracować program dla „Ruchu”, który będzie później ostatecznie zaakceptowany przez pozostałych uczestników „Zjazdu”. Z zadania tego jednak wywiązałem się w niewielkim stopniu, a głównie program „Ruchu” opracowywał Andrzej Czuma.Na IV „Zjeździe” który się odbył w Warszawie przy ulicy Krzywe Koło jesienią 1968 roku obecny był także poza wymienionymi osobami o których wyjaśniałem do poprzednich protokołów, Andrzej Lulek z Lublina, którego poznałem na jednym z obozów w Bieszczadach, prowadzonych przez Duszpasterstwo Akademickie w Lublinie. Był on studentem K.U.L. Poza tym „Zjazdem” Andrzeja Lulka nigdzie nie widziałem, jako członka „Ruchu” ani też nikt o jego działalności nic nie mówił.”Pragnę uzupełnić swoje wyjaśnienia na temat adresów osób…”"Sypanie” przez Niesiołowskiego nie ograniczało się wyłącznie do relacji z posiedzeń „Ruchu” i charakterystyk działających w nim osób. Jak wynika z „Protokołu z przesłuchania podejrzanego”, sporządzonego w Warszawie 10 września 1970 r. przez por. Edwarda Karkucińskiego (przesłuchanie rozpoczęto o 8.30), Niesiołowski obficie dzielił się wiedzą co do zapisów swojego prywatnego notesu, cyt.: Przeglądając w dniu dzisiejszym kalendarzyk kieszonkowy „Domu Książki” na rok 1970, który znajduje się w moim depozycie, które sam osobiście zanotowałem.Pod literą „P” w tym kalendarzyku zanotowałem adres PAULI POSPISIL – BRNO, SADY OSVOBOZENI 2 [koniec cytatu].”Być może dojdą z mojej strony pewne uzupełnienia…”Niesiołowski miał chyba jednak poczucie niespełnienia w swoich donosach. W jego „Oświadczeniu” z 15 września 1970 r. czytamy: Ja niżej podpisany Stefan Niesiołowski oświadczam co następuje. W dotychczasowych wyjaśnieniach jakie złożyłem na temat sprawy, w której zostałem aresztowany wyjaśniłem wszystkie fakty i okoliczności związane z naszym ruchem. To co wyjaśniłem jest to to wszystko co do tej pory pamiętam, z tym że są to na pewno wszystkie sprawy zasadnicze związane z działalnością moją w naszym ruchu. Żadnych nowych faktów zasadniczych do tej sprawy nie wniosę, ponieważ nie pamiętam i wydaje mi się, że nie znam takich faktów, o których dotychczas nie wyjaśniałem. Ponieważ nie pamiętam dokładnie swoich dotychczasowych wyjaśnień, więc być może dojdą z mojej strony pewne uzupełnienia, ale będą to tylko szczegóły [zachowana oryginalna pisownia - przyp. aut.].***Minęło 38 lat. Przez cały ten czas Stefan Niesiołowski mozolnie budował swój image herosa opozycji na kłamstwach i półprawdach, nawet się nie zająknąwszy o swojej wpadce w śledztwie ani o umowie z SB i por. Karkucińskim. Czy ma prawo – dodatkowo jako poseł prawo to stanowiąc, a jako wicemarszałek prawa tego pilnując – ukrywać przed opinią publiczną prawdę z przeszłości? Proces ujawniania prawdy powoli, bo powoli, jednak postępuje. Jak w kalkomanii wyłania się obraz prawdziwych bohaterów oraz plam na honorze tych, którzy bohaterami sami się obwołali. Nadchodzi czas korekty legend „bohaterów” opartych na przemilczeniach i przekłamaniach. Także mitu Niesiołowskiego, dzisiejszego entuzjasty antylustracyjnej i antydekomunizacyjnej III Rzeczypospolitej i starego, post-Magdalenkowego układu. Dziennikarze i historycy – do dzieła, dokumenty czekają. A my w swoim czasie przypomnimy, że byliśmy pierwsi. Andrzej Echolettebibula.com
Odpowiedz	~Jaszczurka27 lipca 2008 o 18:15 napisał:
Panie pośle, Co pan zrobił aby wyjaśnić sprawę TAFIOS?http://tafios.blog.onet.pl/
Odpowiedz	~Bazyl27 lipca 2008 o 20:40 napisał:
Sofisti, a którzy to narodowcy, jak ich nazywasz „zbrodniarze”, współpracowali z hitlerowcami? Możesz ich wymienić? Może przeoczyłem tę część historii i mam lukę. A przy okazji podaj zródła, z których skorzystałeś pisząc te „rewelacje”.
Odpowiedz	~Trzysta dziewiąty28 lipca 2008 o 12:13 napisał:
Obibok i leń, który w życiu nie przepracowal nawet godziny w sposób uczciwy, szydzi z ciężo pracującego [choćby naiwnego] człowieka. I takie coś chce brać udział w rządzeniu ludźmi. Tfu!
Odpowiedz	~Irek27 lipca 2008 o 17:33 napisał:
Mam chyba dobry pomysl na nazwanie tych nowych ulic……JPII…Papiez Polak i Karola Wojtyly…najepiej jakby sie wszystkie schodzily na jeden plac i tam postawimy duzy pomnik. Mysle ciezko kogo to moze byc pomnik???????????????????????????????? Hmmmm
Odpowiedz	~Acen27 lipca 2008 o 18:29 napisał:
Irek, nie uczyłeś się, a pisać lubisz. Wróc do szkoły. O pomnik powinieneś zapytać nie „kogo ?”, a „czyj?”. Kogo wysyłam na korepetycje? Irka. Niech się biedaczysko dowie, czego się nie nauczył. Powodzenia.
Odpowiedz	~Irek27 lipca 2008 o 19:19 napisał:
Wroce napewno jak tylko bede mial troche czasu jak narazie to robie pieniadze przewaznie na tych lepiej wyksztalconych. Choc jak mi dalej tak pojdzie to moze latwiej bedzie zatrudnic ciebie jako mojego skrybe
Odpowiedz	POzyt27 lipca 2008 o 17:36 napisał:
no dzisiejszy wpis orzechowskiego to jakieś 80% normy. schodzicie orzechowski na psy
Odpowiedz	~anty POzbyt27 lipca 2008 o 17:48 napisał:
A przeczytaj POzbycie to: http://prawy.pl/r2_index.php?dz=felietony&id=39615&subdz=Błędy młodości?Niesiołowski „sypał” swoją ówczesną narzeczonąWarszawa, 9 września 1970 r. Protokół przesłuchania podejrzanego Stefana Niesiołowskiego przez por. Edwarda Karkucińskiego, inspektora Biura Śledczego MSW: …W dniu dzisiejszym pragnę szczegółowo i dokładnie wyjaśniać na temat mojej działalności w „Ruchu”, w związku z czym pragnę skorzystać z art.57 KK i wyjaśnić na czym polegała cała działalność „Ruchu” i mój w nim udział od początku… Błędy młodości?W „Naszej Polsce” nr 49/2006 z 5 grudnia 2006 r. w tekście „Niesiołowski sypie Ruch” opublikowaliśmy nieznane dokumenty pochodzące z Instytutu Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 DS. 25/70, tom VI, str. 11-11 oraz nr sprawy II 3 DS. 25/70, tom VI, str. 11-76), udowadniające tchórzliwą postawę obecnego wicemarszałka Sejmu, Stefana Niesiołowskiego (Platforma Obywatelska) podczas śledztwa dotyczącego organizacji „Ruch”.Kompromitujące fakty miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego, Niesiołowski przez 38 lat „nie zdążył” poinformować o nich ani opinii publicznej ani też swoich wyborców. Nawet dziś – przy pomocy procesów sądowych próbuje uciszyć tych wszystkich, którzy przypominają mu niechlubne wydarzenia sprzed lat. Wicemarszałek nie przewidział jednak najpierw powstania Instytutu Pamięci Narodowej, a potem – możliwości, jakie ten instytut daje, a więc dotarcia do prawdy (patrz: choćby sprawa książki „SB a Lech Wałęsa”). Tak więc dziś trudno mu będzie zamieść pod dywan treść dokumentów, które znaleźliśmy w IPN. Na podstawie części z nich mogliśmy opublikować protokoły początków śledztwa „Ruchu”, z których jasno wynika, że Niesiołowski – wbrew mitom o swojej dzielności, które sam kolportuje – załamał się już od pierwszego przesłuchania i bez mrugnięcia okiem sypał swoich kolegów. Mimo że członków „Ruchu” obowiązywała zasada odmowy zeznań lub nieprzyznawania się do działalności w organizacji i niektórzy z nich – Andrzej Czuma, Jan Kapuściński czy – do momentu, kiedy pokazano jej protokoły przesłuchań Niesiołowskiego – Elżbieta Nagrodzka – do tej reguły się dostosowali.Niesiołowski „sypał” ją, swoją ówczesną narzeczoną, i innych. Oto fragmenty dokumentów IPN, ujawniających tę pierwszą „wpadkę” Niesiołowskiego z pierwszych tygodni śledztwa.Por. Dariusz Borowczyk z KM MO w Łodzi zanotował 20 czerwca 1970 r. o, godz.15.10, że Stefan Myszkiewicz Niesiołowski już 20 czerwca, podczas pierwszego zeznania, przyznaje się do tego, że istniał „Ruch”, który był organizacją konspiracyjną. Twierdzi jednak przytomnie, że nie było przywódców.21 czerwca 1970 r. Niesiołowski podczas przesłuchania wymienia nazwiska swojego brata Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów, Andrzeja Woźnickiego.25 czerwca 1970 r. Niesiołowski rozszyfrowuje, kto kryje się pod pseudonimami, m.in. „Emil” (Emil Morgiewicz), „Jurek” (Benedykt Czuma). Sam zaprzecza swojej przynależności do „Ruchu” i współredagowania „Biuletynu”.28 czerwca 1970 r. kaja się: Wyjaśnienia, jakie wówczas (przed 28 czerwca 1970 r. – przyp. aut.) składałem odnośnie mojej przynależności i działalności w nielegalnym związku, częściowo były nieprawdziwe (…). Pragnę dziś wyjaśnić udział w nielegalnej organizacji w sposób szczery i zgodny z prawdą [fragment protokołu z przesłuchania; godz.8.40, przesłuchujący kpt. mgr Leonard Rybacki z Biura Śledczego MSW w Warszawie; pisownia zgodna z oryginałem].1 lipca 1970 r. Niesiołowski, wymieniając z nazwiska Andrzeja Czumę, ujawnia, że był bardzo aktywnym członkiem „Ruchu” i inicjatorem różnych akcji.11 lipca 1970 r. mówi: – Pragnę uzupełnić oraz sprostować pewne wyjaśnienia jakie złożyłem do protokółów w czasie poprzednich przesłuchań na temat podjętej przez nasz Ruch akcji spalenia muzeum Lenina w Poroninie. Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić niektóre osoby od odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje niewłaściwe stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych sprawach, mówić tylko szczerą prawdę [pisownia zgodna z oryginałem].Z dokumentów IPN wynika, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać 22 czerwca, Marek Niesiołowski – 25 czerwca, Benedykt Czuma – 28 czerwca, a Elżbieta Nagrodzka – 30 czerwca, po skonfrontowaniu jej z protokołami Stefana. Zeznania Niesiołowskiego składane od początku śledztwa były dla SB cennym podarunkiem. Po pierwsze – należał do grupy przywódczej i wiedział wszystko o wszystkich. Po drugie – został aresztowany w pierwszej grupie, kiedy ogromna większość członków „Ruchu” była jeszcze na wolności i mógł przyczynić się do kolejnych aresztowań. Po trzecie – jego załamanie, obok konkretnych korzyści dla SB, miało także znaczenie symboliczne: sygnał był jasny, jeden z dowódców sypie, okres heroizmu skończony, zaczyna się efekt domina.”Pragnę szczegółowo i dokładnie wyjaśnić…”Obecnie wracamy do sprawy, ponieważ dotarliśmy do kolejnych, jeszcze bardziej kompromitujących Stefana Niesiołowskiego dokumentów, przesłuchań z września 1970 r. [każda ze stron opatrzona jest odręcznym podpisem Niesiołowskiego], kiedy to Niesiołowski zawiera z przedstawicielem SB por. Edwardem Karkucińskim, inspektorem Biura Śledczego MSW, specyficzną umowę, na podstawie art.57 kk, zobowiązując się powiedzieć wszystko o „Ruchu” i kolegach za złagodzenie kary. Art. 57 kk mówi bowiem: Jeżeli zachodzi kilka niezależnych od siebie podstaw do nadzwyczajnego złagodzenia lub obostrzenia kary, sąd może tylko jeden raz karę nadzwyczajnie złagodzić lub obostrzyć, biorąc pod uwagę łącznie zbiegające się podstawy do złagodzenia lub obostrzenia. I tak 9 września 1970 r. por. Edward Karkuciński, inspektor Biura Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, przesłuchuje Niesiołowskiego w charakterze podejrzanego w sprawie II 3 Ds-25/70. Przesłuchanie rozpoczyna się o godz. 9.00. Obecny wicemarszałek Sejmu składa oświadczenie: W dniu dzisiejszym pragnę szczegółowo i dokładnie wyjaśniać na temat mojej działalności w naszym „Ruchu” w związku z czym pragnę skorzystać z art. 57 kk i wyjaśnić na czym polegała cała działalność „Ruchu” i mój w nim udział od początku.Do „Ruchu” zostałem pozyskany przez Andrzeja Czumę. Fakt ten nastąpił w Łodzi najprawdopodobniej latem 1965 roku. Andrzej Czuma przyjechał wówczas do Łodzi i rozmowa nasza została przeprowadzona częściowo u mnie w domu (wówczas mieszkałem na ulicy Tuwima 85), a częściowo w drodze na dworzec kolejowy Łodź-Fabryczna skąd wówczas Andrzej Czuma odjeżdżał pociągiem do Warszawy. W tym czasie nazwa „Ruch” jeszcze nie istniała, a była mowa o jakiejś grupie działającej nielegalnie do której należał już Andrzej Czuma. Nazwa „Ruch” powstała na jednym z pierwszych „Zjazdów” w 1968 roku.”Pozyskałem osobiście…”Dalej Niesiołowski szczegółowo opisuje, kogo wprowadził do działalności w „Ruchu”: Do grupy tej w 1965 roku pozyskałem osobiście Wojciecha Majdę i Wojciecha Mantaja, natomiast Elżbietę Mickiewicz pozyskałem wiosną 1967 roku. Są to te osoby, które pozyskałem osobiście do czasu odbycia się I-go „Zjazdu” na którym jak już wyjaśniłem została ustalona nazwa „Ruch”.Moja działalność w nielegalnej grupie od momentu pozyskania mnie przez Andrzeja Czumę do czasu odbycia się I-go „Zjazdu” naszego „Ruchu” polegała na: pozyskaniu trzech wyżej wymienionych osób, przeprowadzaniu rozmów z Andrzejem Czumą na terenie Łodzi i Warszawy związanych tematycznie z dalszą naszą działalnością i z zagadnieniami politycznymi.W 1966 roku przyjechał do Łodzi Benedykt Czuma z Warszawy i w Łodzi zamieszkał na stale. W tym czasie zostałem poinformowany przez Andrzeja Czumę, że również Benedykt Czuma jest członkiem naszego „Ruchu” i że mamy ze sobą razem współpracować. Współpraca ta nastąpiła pomiędzy nami. Ja natomiast poinformowałem Benedykta Czumę, że pozyskanymi przeze mnie osobami są Wojciech Mantaj, Wojciech Majda, których Benedykt Czuma już znał wcześniej jako moich kolegów. O tym, że członkiem naszego „Ruchu” jest również Ewa Mickiewicz prostuję Elżbieta Mickiewicz, poinformowałem Benedykta Czumę oraz Majdę i Mantaja w 1968 roku – wiosną.Do I-go „Zjazdu” przeprowadzaliśmy pomiędzy sobą rozmowy na temat „Ruchu” w których brali udział Benedykt Czuma, ja, Mantaj, Majda, a czasem nawet Andrzej Czuma.”Inicjatywa należała do mnie Mantaja i Majdy…”Wydaje również Mantaja i Majdę: Akcja dotycząca wrogich napisów, która miała miejsce na terenie Łodzi w latach 1964-1965 nie była akcją „Ruchu”. Inicjatywa ta należała do mnie Mantaja i Majdy, była to inicjatywa prywatna, a po jej zakończeniu prawdopodobnie poinformowałem o niej Benedykta i Andrzeja Czumów, nie podając im szczegółów na ten temat. Do czasu odbycia się I-go „Zjazdu” żadne inne akcje nie były planowane i podejmowane.”Na II-gim „Zjeździe” ja opracowałem i wygłosiłem referat…”W lwiej części opracowań na temat „Ruchu” pojawia się stwierdzenie, że nawiązywał on m.in. do tradycji i formy Armii Krajowej, a więc miał mieć charakter stricte niepodległościowy. Niesiołowski w śledztwie szczegółowo charakteryzuje przebieg jednego ze zjazdów „Ruchu”, podkreślając, że on był przeciwny takiej formule: Obecnie chcę podać pewne uzupełnienie na temat poszczególnych „Zjazdów” naszego „Ruchu”. Na II-gim „Zjeździe” ja opracowałem i wygłosiłem referat na temat określenia stosunku naszego „Ruchu” do innych ruchów na ziemiach polskich w XX wieku i pamiętam, ze w wystąpieniu swoim podkreślałem, że „Ruch” nasz jest czymś zupełnie nowym i nie może nawiązywać tak w programie jak i w metodach działania do ruchów dotychczasowych. Z tego określenia „Ruchu” wyniknęły dwie rzeczy: pierwsza to tworzenie nowego języka politycznego druga to niezorganizowanie „Ruchu”, a pozostawienie celowo luźnych grup i nieprzestrzeganie ściśle zasady konspiracji w obawie, aby nie upodobnić „Ruchu” do organizacji konspiracyjnych działających w Polsce w czasie II wojny światowej.Na jednym z pierwszych „Zjazdów” uczestnicy ustalili, że ja, Andrzej Czuma i Emil Morgiewicz mamy opracować program dla „Ruchu”, który będzie później ostatecznie zaakceptowany przez pozostałych uczestników „Zjazdu”. Z zadania tego jednak wywiązałem się w niewielkim stopniu, a głównie program „Ruchu” opracowywał Andrzej Czuma.Na IV „Zjeździe” który się odbył w Warszawie przy ulicy Krzywe Koło jesienią 1968 roku obecny był także poza wymienionymi osobami o których wyjaśniałem do poprzednich protokołów, Andrzej Lulek z Lublina, którego poznałem na jednym z obozów w Bieszczadach, prowadzonych przez Duszpasterstwo Akademickie w Lublinie. Był on studentem K.U.L. Poza tym „Zjazdem” Andrzeja Lulka nigdzie nie widziałem, jako członka „Ruchu” ani też nikt o jego działalności nic nie mówił.”Pragnę uzupełnić swoje wyjaśnienia na temat adresów osób…”"Sypanie” przez Niesiołowskiego nie ograniczało się wyłącznie do relacji z posiedzeń „Ruchu” i charakterystyk działających w nim osób. Jak wynika z „Protokołu z przesłuchania podejrzanego”, sporządzonego w Warszawie 10 września 1970 r. przez por. Edwarda Karkucińskiego (przesłuchanie rozpoczęto o 8.30), Niesiołowski obficie dzielił się wiedzą co do zapisów swojego prywatnego notesu, cyt.: Przeglądając w dniu dzisiejszym kalendarzyk kieszonkowy „Domu Książki” na rok 1970, który znajduje się w moim depozycie, które sam osobiście zanotowałem.Pod literą „P” w tym kalendarzyku zanotowałem adres PAULI POSPISIL – BRNO, SADY OSVOBOZENI 2 [koniec cytatu].”Być może dojdą z mojej strony pewne uzupełnienia…”Niesiołowski miał chyba jednak poczucie niespełnienia w swoich donosach. W jego „Oświadczeniu” z 15 września 1970 r. czytamy: Ja niżej podpisany Stefan Niesiołowski oświadczam co następuje. W dotychczasowych wyjaśnieniach jakie złożyłem na temat sprawy, w której zostałem aresztowany wyjaśniłem wszystkie fakty i okoliczności związane z naszym ruchem. To co wyjaśniłem jest to to wszystko co do tej pory pamiętam, z tym że są to na pewno wszystkie sprawy zasadnicze związane z działalnością moją w naszym ruchu. Żadnych nowych faktów zasadniczych do tej sprawy nie wniosę, ponieważ nie pamiętam i wydaje mi się, że nie znam takich faktów, o których dotychczas nie wyjaśniałem. Ponieważ nie pamiętam dokładnie swoich dotychczasowych wyjaśnień, więc być może dojdą z mojej strony pewne uzupełnienia, ale będą to tylko szczegóły [zachowana oryginalna pisownia - przyp. aut.].***Minęło 38 lat. Przez cały ten czas Stefan Niesiołowski mozolnie budował swój image herosa opozycji na kłamstwach i półprawdach, nawet się nie zająknąwszy o swojej wpadce w śledztwie ani o umowie z SB i por. Karkucińskim. Czy ma prawo – dodatkowo jako poseł prawo to stanowiąc, a jako wicemarszałek prawa tego pilnując – ukrywać przed opinią publiczną prawdę z przeszłości? Proces ujawniania prawdy powoli, bo powoli, jednak postępuje. Jak w kalkomanii wyłania się obraz prawdziwych bohaterów oraz plam na honorze tych, którzy bohaterami sami się obwołali. Nadchodzi czas korekty legend „bohaterów” opartych na przemilczeniach i przekłamaniach. Także mitu Niesiołowskiego, dzisiejszego entuzjasty antylustracyjnej i antydekomunizacyjnej III Rzeczypospolitej i starego, post-Magdalenkowego układu. Dziennikarze i historycy – do dzieła, dokumenty czekają. A my w swoim czasie przypomnimy, że byliśmy pierwsi. Andrzej Echolettebibula.com
Odpowiedz	~Sevres28 lipca 2008 o 12:37 napisał:
Wartość inteletualna wypocin tego „sumienia wszech-endeckiergo”- jakieś – 1500 masinów!
Odpowiedz	~radix.blog.onet.pl27 lipca 2008 o 17:43 napisał:
Niestety, komunistyczne pomioty nadal zaśmiecają przestrzeń publiczną zarówno w nazwach ulic, jak i we wpisach pod tym tekstem. Jeszcze nam dużo do tego, aby Polska była Polską.
Odpowiedz	~Kazimierz27 lipca 2008 o 18:57 napisał:
Komunistyczny pomiot to ty, pętaku.
Odpowiedz	~StrusUSA27 lipca 2008 o 17:51 napisał:
Dzisiaj też sa takie rekordy.W tym , kto wiecej i szybciej ukradnie.Współzawodnictwo takie szybko stwarza nam bohaterów w postaci oligarchów.Nic się nie zmieniło oprócz tego, że zamiast węgla „wydobywa ” się pieniadze.
Odpowiedz	~7 nie kradnij27 lipca 2008 o 17:55 napisał:
Brawo Straus! Trafne
Odpowiedz	l00sik@op.pl27 lipca 2008 o 22:17 napisał:
Wg Biblii 8-me: Nie będziesz kradł. Skutek wyrzucenia drugiego przykazania o zakazie czynienia wizerunków i czczenia czegokolwiek, żywego lub martwego. Ale cóż, komercja uber alles…bo PA POLAND…
Odpowiedz	~Endek27 lipca 2008 o 22:55 napisał:
!00siku!!! Czy nie wyrzuciłeś przykazania – Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu?
Odpowiedz	~Echo Dnia28 lipca 2008 o 08:27 napisał:
I to pisze „podOGONowska” ober-kanalia, ktora zawodowo zajmuje się oczernianiem każdego, kto myśli samodzielnie. A do torfu – brudasie!
l00sik@op.pl28 lipca 2008 o 08:32 napisał:
Niech każdy ma poglądy zgodne z własnym sumieniem, byle wg nich postępował. Będzie mniej ostracyzmu wokół nas. Pozdrawiam.
l00sik@op.pl28 lipca 2008 o 08:30 napisał:
Dekalog cd. wg Biblii:9-te: Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa…10-te: Nie będziesz pożądał (…) żony bliźniego twego (…) ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego.———–Czyli Twój lapsus polega na ufności, że kościelny podział 10-tego przykazania na dwa odrębne jest ok. Nawet gramatycznie jest fatalne, bo w Krk 10-te zaczyna się od „Ani”. PS. Chrześcijaństwo reformowane przywóciło Dekalog Mojżesza do wersji z Exodus. Pozdrawiam.
~Basia28 lipca 2008 o 09:40 napisał:
Do Stosika: Nie będziesz kradł, to nie będziesz jadł. Życie jest brudne i niemoralne od samego poczęcia. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to zapraszam do Władysławowa na plażę i do punktów gastronomii ulicznej.
Odpowiedz	~Endek27 lipca 2008 o 18:32 napisał:
Górnik fedruje w Halembie głębokiej a klasa próżniacza bije rekordy kominowych wynagrodzeń.Polacy jak stado baranów dali się omotać poprawności politycznej i nie mogą dowiedzieć się prawdy o składzie narodowościowym naszych właścicieli Polski.
Odpowiedz	l00sik@op.pl28 lipca 2008 o 08:37 napisał:
Po to wprowadzono ustawę o ochronie danych osobowych.NB ponad 10% terytorium Polski należy do zawsze wrogiego nam państewka, gdzie demokracji ni w ząb, a ufundowane było przez faszystę Mussoliniego w 1929 roku. Pzdr
Odpowiedz	~Justyna27 lipca 2008 o 17:51 napisał:
Miruś, Ty jesteś Pstrowskim, jeśli chodzi o wypisywanie głupot. Ot co.
Odpowiedz	~Justyna27 lipca 2008 o 17:53 napisał:
Odpowiedz	~Ryszard27 lipca 2008 o 18:08 napisał:
Napiszcie proszę czym różni się Orzechowski od Łysenki?Jeden siał groch na zimę, drugi przed wojną widział dinozaury.
Odpowiedz	~Teżryszard27 lipca 2008 o 18:35 napisał:
Ryszard, czy ty przypadkiem nie przesadzasz? Łysenko byłby się obraził, gdyby żył.
Odpowiedz	~Paweł27 lipca 2008 o 18:39 napisał:
Rysiek – Orzechowski nie tylkowie wie o dinosaurach. On ma osobisty kontakt z Dmowskim i z Panem Bogiem. Facet jest niesamowity!
Odpowiedz	~Endek27 lipca 2008 o 18:47 napisał:
Prof. Iwo Cyprian PogonowskiFałszywy obraz Hitlera w książce „Niepotrzebna Wojna” Patrick Buchanan daje fałszywy obraz Hitlera w książce „Hitler, Churchill i Niepotrzebna Wojna.” Mało, kto nie zgadza się z opinią oceniającą Hitlera, jako źródło hańby i katastrofy Niemiec, określanej, jako „Gotterdammerung”, czyli „przekleństwo boże.” Jego wiara w wyższość Niemiec oraz nieuctwo i brak doświadczenia jak też zdrowego rozsądku przyczyniły się do jego roli w historii. Autor Buchanan wydaje się być nieświadomy choroby Parkinsona, na którą Hitler cierpiał, z powodu zatrucia gazem na froncie zachodnim, w czasie Pierwszej Wojny Światowej.W szpitalu polowym po leczeniu z zatrucia gazem i kilkutygodniowej ślepocie, Hitler zaraził się zapaleniem opon mózgowych i przeszedł ponowny okres ślepoty, oraz nabawił się stałego trzęsienia lewej ręki. Jego osobowość uległa zmianom, tak, że stał się bardziej przebiegły niż był dawniej. Od tego czasu Hitler, obawiał się wczesnej śmierci i z tego powodu, w swojej karierze politycznej bardzo śpieszył się. Fakt ten opisał profesor Kamil Dziewanowski w jego angielskiej książce „Wojna Za Wszelką Cenę” („War AT Any Rice), tłumaczonej na wiele języków. Hitler czuł się jedynym człowiekiem, który był zdolny zdobyć dla Niemiec, Lebensraum, czyli przestrzeń życiową, na następne 1000 lat. Rząd Hitlera przez cały okres jego władzy, głównie walczył o niemiecką „przestrzeń życiową.” Celem Hitlera był stopniowy podbój krajów zamieszkałych przez słowiańskie narody, które miały być zniewolone lub wymordowane, w celu przejęcia ich ziemi, przez członków „rasy niemieckiej.” Cele te miały być osiągane za pomocą szybkich napaści na słabsze państwa, nieprzygotowane do wojny, których zasoby miały przydać się w przygotowaniu następnych podbojów.Proces ten miał umożliwić niemiecki podbój ziem ornych na terenie blisko dwu trzecich kontynentu europejskiego, zamieszkałego przez Słowian. Ziemie te były położone na terenie Polski i Związku Sowieckiego i ich podbój miał być początkiem dominacji świata przez Niemcy.Hitler nie chciał przyjmować do wiadomości takich faktów, jak to, że USA miało największy przemysł stalowy na świecie i Stany Zjednoczone były w wyjątkowo dobrej sytuacji strategicznej położne między dwoma oceanami.Hitler miał nadzieję, że ludność niemieckich Aryjczyków wzrośnie dwukrotnie za jego życia, dzięki wcześniejszym małżeństwom i powiększaniu się rodzin, podczas gdy upośledzeni Niemcy byli by sterylizowaniu. W czasie okupacji Niemcy uprowadzili z Polski blisko pół miliona dzieci o jasnych włosach i niebieskich oczach, w celu wychowania ich na „rasowych Niemców.”Hitler był przekonany, że mniejszość żydowska była szkodliwa dla niemieckiej czystości rasowej oraz dawała powód do konsolidacji sił rasistowskich w Niemczech, w czasie przygotowań do ekspansji terytorialnej. Hitler wierzył, że wojny o przestrzeń życiową są częścią nieuniknionej walki między rasami o przetrwanie najsprawniejszych. Jednocześnie Hitler był gotów pozwolić na zniszczenie Niemiec w walce o przestrzeń życiową, raczej niż żeby pozwolić na „wieczną hańbę” cofnięcia się Niemiec przed tą walką.Fakt, że Hitler był nieukiem nie zdolnym do dokonania podbojów przestrzeni życiowej pod jego dowództwem, jest widoczny na przykładzie, kiedy w więzieniu w Landsbergu, w Bawarii, Hitler dyktował Hessowi swój program polityczny pod tytułem „Mein Kampf.” Wkrótce Hitler przekonał się, że nie wie, co ma dyktować. Wówczas Rudolf Hess uzyskał pomoc od swego profesora geopolityki i wydawcy pisma geopolitycznego, generała majora, Karla Hauhofera (urodzonego w 1869 roku, popełnił on samobójstwo w 1946 roku).Hauhoifer nauczał, że zniszczenie Związku Sowieckiego i podbój sowieckich i arabskich pól ropy naftowej i gazu ziemnego, ma podstawowe znaczenie, w celu wzmocnienia Niemiec, tak żeby mogły stopniowo, za pomocą szantażu, a nie wojny, przejąć kolonie Anglii i Francji. „Germańska Brytania” miał być młodszym partnerem kontynentalnej potęgi Niemiec nazistowskich. Z tego powodu Hitler traktował Brytyjczyków na polu bitwy i w czasie ucieczki w 1940 roku z Francji do Anglii bez porównania łagodniej, niż Polaków w 1939 roku, kiedy nakazał mordować masowo polską ludność cywilną.Hitler łudził się, że jego własna intuicja i wykłady Haushofera wystarczały, żeby on był główno- dowodzącym sił niemieckich. Hitler dowiedział się od Haushofera, że Niemcy przegrały Pierwszą Wojnę Światową z powodu braku żywności i żołnierza. Dlatego Niemcy musiały stworzyć przymierze z Japonią i Polską oraz innymi państwami, żeby móc zwyciężyć Związek Sowiecki atakami ze wschodu i z zachodu, bez walk na niemieckiej zachodniej granicy. W tym celu Hitler tworzył Pakt Antykominternowski, do którego, według Buchanana, Polska powinna była przyłączyć się i w ten sposób jakoby uratować świat od „niepotrzebnej wojny.”Patrick Buchanan wydaje się zapominać o faktach wyżej wymienionych, oraz historii presji Hitlera na Polskę, w celu nakłonienia jej do przystąpienia do Paktu Antykominternowskiego, opisanych między innymi w książce „Dyplomata w Berlinie, 1933-1939” Józefa Lipskiego, polskiego ambasadora w Berlinie, w czasie rządów Hitlera.Strach Sowietów przed wojną na dwa fronty, jednocześnie przeciwko Niemcom i Japończykom, jest dobrze opisany przez Pawła Sudopłatowa, generała NKWD za czasów Berii, w książce pod tytułem „Specjalne Zadania” („Special Tasks”). Atak na Sowiety jednocześnie ze wschodu i z zachodu był uważany przez Hitlera i jego generałów za najlepszą strategię.Wówczas Polska była w beznadziejnej sytuacji między walką Hitlera o przestrzeń życiową Niemiec, podczas gdy Sowieci chcieli zemsty za niedawne polskie zwycięstwo nad Armią Czerwona w 1920 roku, kiedy upadły plany rewolucji światowej Lenina. Pamiętny jest rozkaz dowódcy sowieckiego, Michaiła Tuchaczewskiego z dnia 4go lipca 1920 roku: „Na Zachód. Po trupie „Białej” Polski, na drodze do rewolucji światowej.”Żądza zemsty Hitlera na Polsce była spowodowana nie tylko polską odmową przystąpienia do Paktu Antykominternowskiego i przystąpienia do ataku na Sowiety, ale również dlatego, że Polska tarasowała dostęp Niemiec do Rosji. Polska decyzja walki obronnej wykoleiła strategię Hitlera i zmusiła go do zdrady Japonii, walczącej przeciwko Sowieckiej Armii Syberyjskiej od 1937 roku.Japończycy uważali Hitlera za zdrajcę, na którym nie można polegać, ale potrzebowali go w zbliżającej się amerykańsko-japońskiej wojnie. Japonia złożyła oficjalny protest w Berlinie przeciwko Paktowi Ribbentrop-Mołotow oraz zaczęła pertraktacje z Sowietami z o zawieszenie broni, po ciężkich stratach w bitwie nad rzeką Kalką, niedaleko Kalkhim-Gol. Sowiecko-japońskie zawieszenie broni było podpisane 15 września, 1939 roku i weszło w życie 16go września. Następnego dnia, 17go września 1939 roku. Armia Czerwona wolna od walk przeciwko Japonii, przyłączyła się do niemieckiej inwazji na Polskę, rozpoczętej 1go września, 1939 roku.Książki angielskie autora o historii Polski:Jews in Poland – A Documentary HistoryHippocrene Books, January 1998; 432 pagesISBN: 0781806046Poland – An Illustrated HistoryHippocrene Books (2000 – First Printing; 2003 – Second Printing; 2008 – Third Printing);282 pagesISBN: 0-7818-0757-3Poland – A Historical AtlasHippocrene Books, New York 1987 – First Printing; 1988 -Third Printing;320 pagesISBN: 0-87052-282-5
Odpowiedz	~Endek27 lipca 2008 o 18:53 napisał:
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski,,Tarcza” nie jest warta odnowy Zimnej Wojny USA z Rosją Odnowa „Zimnej Wojny” USA z Rosją z powodu ustawiania wyrzutni rakiet „Tarczy” w Polsce o cztery minuty lotu pocisku od Moskwy, nie ma sensu ani strategicznego, ani politycznego dla USA, a jednocześnie może obrócić Polskę w teren skażony radioaktywnie przez Rosję. Pisze o tym Charles Reese, 26 lipca, 2008, w artykule opublikowanym w Antiwar.com, w którym zgadza się z przywódcami Rosji, że wyrzutnie „Tarczy” stanowią zagrożenie dla Rosji, a tym samym oczywiście narażają Polskę na „zapobiegawczy” atak Rosji.Według Reese’a fałszywy pretekst, że „Tarcza” ma chronić Europę przed atakiem Iranu, jest cynicznym kłamstwem. Iran nie atakował nikogo od stu lat i nie ma żadnego powodu atakować Europy. Reese uważa, że NATO obecnie nie ma wrogów, chyba, że pomyleńcy w USA stworzą nowych wrogów gotowych do walki przeciwko NATO. Redaktor Reese dziwi się, że Europejczycy zgadzają się brać udział w pacyfikacji Afganistanu, która to pacyfikacja ‘pcha Rosję w ramiona Chin” i jest nieodpowiedzialnym awanturnictwem w epoce nuklearnej.Reese krytykuje używanie NATO przez polityków amerykańskich w jugosłowiańskiej wojnie domowej, a obecnie w Afganistanie. Reese nie wierzy, że na wypadek wymiany salw nuklearnych między USA i Rosją, Polacy i Litwini byli by tak dalece pozbawieni rozumu, żeby atakować Rosję. Reese uważa, że nonsensem jest włączanie do przymierzy i tym samym narażanie słabych państw, przez ich udział w przymierzach wojskowych, w których inni decydują. Jest to błędem strategicznym, według niego, takim jak jest istnienie „osi USA-Izrael.”Izrael jest przykładem małego państewka rządzonego przez megalomanów, którzy powodują konflikty z ich arabskimi sąsiadami, ponieważ megalomani ci są przekonani, że będą mogli posłużyć się amerykańską maszyną wojenną i dlatego nie zawierają oni rozsądnych układów z ich sąsiadami, a jednocześnie narażają pokój Bliskiego Wschodu i świata.Izrael jak dotąd zawarł pokój tylko z Egiptem i Jordanią, dzięki przekupywaniu tych państw przez USA. Izrael stwarza atmosferę zagrożenia i trudno jest wielu Amerykanom uwierzyć, że faktycznie w obecnej chwili USA nie prowadzi wojny z żadnym państwem, naturalnie poza pacyfikacją Iraku i Afganistanu. Obie te pacyfikacje określane są w mediach w USA jako dokonywane w ramach mandatu ONZ.Reese kwestionuje potrzebę utrzymywania garnizonów amerykańskich w Korei, Japonii i Niemczech. Najwyraźniej jest on przeciwny budowaniu imperium globalnego przez maszynę wojenną USA w epoce nuklearnej, która, po raz pierwszy w historii ludzkości, stwarza techniczne możliwości popełnienia samobójstwa przez ludzkość, z powodu braku zdrowego rozsądku w tym, jak powinna posługiwać się energią nuklearną.„Wojnę przeciwko terrorowi” prezydenta Bush’a, Reese uważa za bardzo niebezpieczne oszustwo, ponieważ nie ma na świecie, ani terrorystycznej armii, ani lotnictwa. Owszem istnieją bandy i gangi przestępców. Pod pretekstem niby istnienia „światowej wojny przeciwko terrorowi,” Bush postawił USA w stan permanentnej wojny, której nie ma sposobu zakończyć, ponieważ nie ma możliwości zdefiniować zwycięstwa w takiej niby wojnie.Reese pyta, dlaczego nie można skończyć pacyfikacji w czasie walk sekciarskich, jak również nie można ich zakończyć wtedy, kiedy nie ma takich walk. Najwyraźniej inny jest powód przedłużania pacyfikacji Iraku i Afganistanu, w obydwu których to konfliktach, Bush nie potrafił dotąd zdefiniować zwycięstwa.Reese protestuje przeciwko roli USA jako państwa wojowniczego i niedemokratycznego. Nawołuje on, żeby wyborcy w USA położyli kres budowaniu imperium globalnego USA i nie godzili się na niebezpieczne wojny w epoce nuklearnej.
Odpowiedz	~Paweł27 lipca 2008 o 18:58 napisał:
Panie Orzechowski, tak długo Pan nie pisał, że niepokoiłem się o Pana. Cóż, w takim stanie można wszędzie trafić. A opieka nie wszędzie jest właściwa. Rozumiem, ciężkie chwile: brak pracy, zero poparcia, ideowość pada, ta paskudna Unia rośnie w siłę… Są chwile w życiu żółwia… (jak narysował Mleczko). Ale, żeby tak ni stąd ni z owąd tym Pstrowskim? Co to ma do rzeczy? Sezon ogórkowy. Urlopy. Ale narodowiec nie odpoczywa…Niech Pan wymyśli coś piepszniejszego, no jeśli nie ma Pan poważnych problemów (ze zdrowiem ),stać Pana na to! Czekam na coś o czym można dyskutować, a nie o nieszczęsnym Pstrowskim. Serdecznie pozdrawiam Paweł
Odpowiedz	~bea27 lipca 2008 o 19:50 napisał:
Pstrowski – śmieszny gośc Jak cała ta napinka PRLu
Odpowiedz	~dobrowolski27 lipca 2008 o 21:07 napisał:
Pan tak na poważnie, czy żartuje??? Jak żartuje to ok, niezły jajcarz z Pana, ale jak na serio to współczuje, pogarsza się, ja się nie ma pomysłów na życie i politykę to się wzywa do zmian ulic. Rozumiem, gdzieniegdzie się jeszcze ulice Hanki Sawickiej, no to trzeba zmienić, chociaż ludzie źle reagują, bo to kosztuje, więc może zastanowić się nad sfinansowaniem wymiany dowodów??, ale Pstrowskiego, po co??? Traktować to jako folklor i tyle, może kiedyś będą ul. Orzechowskiego, albo Giertycha czy Wierzejskiego, taki sam folklor.
Odpowiedz	~a27 lipca 2008 o 21:17 napisał:
Pstrowski jest jednym z wielu przykładów tego, jak bardzo można zmanipulować człowieka i do czego można sie posunąć będąc zmanipulowanym… Widać jednak, ze manipulacja i bezkrytyczne poddawanie się jej jest ciągle, a może coraz bardziej aktualną chorobą….Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz	~hihotek27 lipca 2008 o 21:22 napisał:
widać jakich pan masz bochaterów,ludzi którzy nie potrafili obronić niepodległości w 39a po wojnie woleli mordować tych co odbudowywali kraj byś mógł się spokojnie uczyć wtym komunistycznym grajdole za jaki uważasz prl.chciałbyś żeby nami rządzili sanacyjni aferzyści,granatowa policja,,gdyby nie jałta jak dzisiaj by wyglądała polska może wrocław łódz i warszawa i koniec, popatrz co zrobiono z jugosławią i w jaki sposób wykorzystano prawo do wolności narodów litwy,ukrainy,białorusi, czy oddadzą ci swoje rdzenne ziemie bo kiedyś polsaka szlachta je zabrała, ogólnie to ci współczuję ,pstrowski wczoraj dzisiaj wyścig szczurów
Odpowiedz	~marysia27 lipca 2008 o 21:28 napisał:
Niestety Panie Miroslawie, ta głupota z normami trwa do dziś ! Znam osoby, ktore pracuje w znanych zagranicznych firmach , w których stosuje sie takie metody ! Praca polega na wciskaniu klientom towarów. I od wykonania normy uzalezniona jest miesięczna premia pracowników. Jak jakiś pracownik wykona norme , to ona mu za miesiąc wzrosnie ! I tak pracownicy wkrótce pozostaną bez premii, na czystej wcale nie kokosowej pensji ! I tam nie ma mowy o protestowaniu , bo pracownicy rozproszeni są po całej Polsce .A niewydajnych pracowników nikt nie chce trzymac w firmie.Serdecznie pozdrawiam !
Odpowiedz	~Endek27 lipca 2008 o 22:22 napisał:
Szanowna Pani Marysiu !!! Wyzysk pracowników w Polsce przekracza też wszelkie normy.Wielu naszych pobratymców ze wschodu nie chce podejmować pracy jeżeli byłaby płacona w wysokości poborów Polaka.
Odpowiedz	~Tfu!!!28 lipca 2008 o 09:12 napisał:
KIlka dni temu endeckie arcybydlę odmawialo Ukraińcom prawa do godnośći ludzkiej, a dziś nazywa ich „pobratymcami”. Ot, „arcykatolicka” kanalia…
Odpowiedz	~Ars amandi28 lipca 2008 o 08:30 napisał:
A jak z marysinymi normami rodzenia bachorów? Kto do przodu – kto od tyłu?
Odpowiedz	~Odprzodek28 lipca 2008 o 10:29 napisał:
Przepraszam, marysiu – oczywiście nie – „kto od tyłu” – tfu! paskudztwo! jak można!,a – kto „z tyłu” – czyli ‚opóźnia się w prokreacji”.
Odpowiedz	~Paweł27 lipca 2008 o 21:53 napisał:
Orzechowski, sezon ogórkowy, Pstrowski na tapecie… Dobra, czasem i tak bywa, ale pogadajcie o innym słynnym Polaku – Józef Tkaczuk! Kto go dzisiaj Pamięta?
Odpowiedz	~Paweł Borowy27 lipca 2008 o 22:02 napisał:
Uważam że szacunek p. Pstrowskiemu się należy.Nie ważne dla jakiego ustroju pracował, ważne że CHCIAŁ odbudować Polskę z powojennych zniszczeń.A że zarobił się przy tym na śmierć…Cóż. Bywa i tak.Pozdrawiam.www.borowy.blog.onet.pl
Odpowiedz	~Endek27 lipca 2008 o 22:16 napisał:
Zarobił się chłopina na śmierć fedrując węgiel a dziś prezesi spółek węglowych biją rekordy wynagrodzeń. Najlichszy węgiel ( miał ) na składzie GS w Legionowie to wydatek ok. 400zł tona.
Odpowiedz	~Śmiech z tępaka28 lipca 2008 o 09:14 napisał:
Torfem pal w swej lepiance, arcy-mEndo-Kale!
Odpowiedz	~Życzliwa28 lipca 2008 o 00:19 napisał:
Pomieszanie z poplątaniem w głowie Mirosława O. zapanowało. Łapie, co mu się przypomni i gna do Internetu – a to Rosenbergowie, a to Pstrowski, a to bandy UPA. Same aktualności! Z czystej życzliwości podrzucę ci wdzięczny temat, i jakże aktualny – Esterkę, kochankę Kazimierza Wielkiego. Ale będziesz się mógł wyżyć! I kochanica katolickiego króla, i Żydówka. Pewnie się kiedyś urodziła, pewnie też kiedyś umarła – znajdź sobie którąś z tych dat, i wal tekścik podniosły i żydożerczy! Nuże, do roboty ku chwale Ojczyzny!
Odpowiedz	~Klechojad28 lipca 2008 o 11:59 napisał:
Ówże król kazał utopić w przeręblu krytykującego go księdza [zamknąwszy pierwej do skórzanego worka, żeby się nie przeziębił]. Jakiż to wdzięczny temacik! I jakie nosne analogie można tworzyć!
Odpowiedz	~Bronisław z giermkiem28 lipca 2008 o 01:06 napisał:
Żeby nie było kolejnych niemądrych rocznic i powielania głupot przez Polaków (co do osób, o których się wie mało lub nieprawdę ) warto przypominać :”Pamięci profesorPoniżej artykuł Waldemara Łysiaka, który ukazał się w czerwcu 2007roku w GPTaśmy Geremka?Polska żyje taśmami. Od wielu już wiosen. Wszyscy jeszcze pamiętają ” taśmy Michnika” /casus Rywin/, „taśmy Beger”/ casus Mojzesowicz i Lipiński/, czy „taśmy Gudzowatego” /casus Oleksy/.Mało kto pamięta puszczone w mediach ćwierć wieku temu „taśmy SB” /casus Wałęsa/, z nikczemnym treściowo i lumpelskim językowo knajaczeniem „Lecha” , które wałęsowcy bardzo długo dezawuowali twierdząc, że to „esbecka manipulacja”, nie autentyk. Dzisiaj już wiemy, że autentyk, co do jednego wyrazu, potwierdził to sam Jarosław Kaczyński /notabene, warto by owo nagranie wyemitować znowu, bo to cymes – prawdziwe oblicze noblisty/. Zupełnie nie pamiętamy jeszcze jednego nagrania – „taśm Krall” /casus Geremek/. Przypomnę więc tę swobodną rozmowę między Bronisławem Geremkiem a Hanną Krall o gojach i o „naszych” /Żydach/, w czerwcu 1981 roku. „Polityka” opublikowała fragmenty rozmowy jako wywiad /bez antypolskiego „żydłaczenia”, godnego wręcz polakobójcy/, lecz zachowały się taśmy, /lub odpisy z taśm/ i „Dziennik Poznański” opublikował /7- I -1997/ za eksluzywnym wydrukiem w „Polskich Sprawach” , całe wycięte przez „Politykę” paskudztwo antygojowskie. Jest ono wstrętne, budzi szok. Czy to autentyk ? Tego nie wiem, a winniśmy to wiedzieć. Rzecz jest ważna w aspekcie bieżącym, gdyż B. Geremek ostatnio nużał Polskę w gnoju za granicą, ku uciesze jej wrogów /J. Kaczyński: „Geremek z całą premedytacją wywołuje antypolską hecę. Szkodzi własnemu krajowi”/.Rzućmy okiem na kilka passusów z tych fragmentów dialogu, które dekadę temu wydrukowała gazeta wielkopolska. Dialog był nagrywany w redakcji „Polityki” , w komnatce, gdzie B. Geremek i H. Krall siedzieli bez świadków, lecz raptownie ktoś tam zajrzał.B.G. : „Przepraszam, kto tutaj zagląda?”H.K. : „Nikt ważny, to Bijak, zastępca Rakowskiego”B.G. : „Musicie go trzymać? Przecież to.”H.K. : „Jeden Polak musi być”.Nie mam pojęcia ilu Polaków było wtedy w „Polityce” – nie chce mi się wierzyć, że tylko jeden. Lecz również trudno mi wierzyć /stąd cały czas moje pytanie: czy to są a u t e n t y c z n e perswazjeB. Geremka, zarejestrowane magnetofonem pani Krall?/, kiedy widzę twierdzenia faceta zwanego przez przyjaciół „drogim Bronisławem”, iż Gmina Żydowska żąda, aby dziennikarzepolscy lansowali ustawowe niuanse samorządu przedsiębiorstw i kwestię podwójnego obywatelstwa, bo to będą dźwignie służące koniecznej biznesowej dominacji Żydów nad Polakami w kraju /”. na to musicie wszyscy, i to jest nakaz Gminy, położyć największy nacisk”/.Dalsza część rozmowy tyczyła długo kwestii ekspansji żydowskiego handlu i żydowskich przedsiębiorstw nad Wisłą, gdy zwycięży manipulowana właściwie „Solidarność”; ograniczone poletko zezwala mi przytoczyć tylko kilka fragmentów:H.K.: „To teraz dopiero rozumiem dlaczego to w 1948 roku ogłosił Hilary Minc „bitwę o handel” i najpierw puścił z torbami polskich kupców i rzemieślników przy pomocy domiarów podatkowych, a następnie upaństwowił wszystko, spółdzielnie praktycznie także, by Polacy nie handlowali po wiek wieków!”B.G.: „No, to teraz usłyszy pani o niej znowu, ale opowiadać o tym pani nikomu i nigdzie nie będzie. To jest największa tajemnica! W najbliższym czasie n a s i powrócą do handlu i produkcji w Polsce”.H.K.: „Skąd pan weźmie aż tylu Żydów ? Kto im da przedsiębiorstwa ?”.B.G.: „Kto ? A o naszej „Solidarności” to już pani zapomniała? Jeszcze będzie prosić, żeby Żydzi te przedsiębiorstwa brali. Jest ustawa o samorządzie przedsiębiorstw? Jest. Mogła być dla nas jeszcze lepsza, ale i ta wystarczy /./. Co jest potrzebne na rozruch takiej spółki? My wiemy dobrze. Pieniądze! A kto ma dziś dobre pieniądze na takie interesy? Może Polacy? Nie, ja Polaków w tym interesie jako udziałowców w zyskach nie widzę. Pieniadze dadzą Żydzi. Głowę do interesów też dadzą Żydzi. Pyta się pani skąd ja wezmę tylu Żydów? Ano, na szczęście ludu Iraela, już są /./ – z kadrami do zreprywatyzowania przemysłu, rzemiosła i handlu nie mamy najmniejszego kłopotu. A warsztaty pracy stoją otworem i nawet puste. Opłaciło się nam je doprowadzić do takiej żałosnej ruiny. W takim stanie będą je nam dawać za darmo i jeszcze całować w rękę, aby praca była dla Polaków /./. Jak to wszystko się uda, to cała „Solidarność” będzie kijem napędzała swoich członków, a i partyjnych też, do ostrej roboty w nadziei, że samorząd zbliży się do zysków na horyzoncie. Te zyski będą, ale jak pęczek marchwi przed łbem osła, aby chciał ciągnąć ciężki wóz”.H.K.: „Panie profesorze, wydaje mi się, że Pan niezbyt lubi Polaków?”B.G :”Niezbyt lubię? Takie określenie jest nieścisłe. Ja ich nienawidzę!”H.K.: „Ale przecież pana i pana matkę uratował właśnie Polak!”B.G.:”To prawda. Stefan Geremek ukrywał nas oboje w Zawichoście, a później nawet, kiedy było już pewne, że mój ojciec, Borys Lewartow, nauczyciel ze szkółki rabinackiej zginął w getcie warszawskim, nawet ożenił się z moją matką /./ „.Przedruk na łamach „Dziennika Poznańskiego” kończy się takim zdaniem B. Geremka: „No to teraz nie będzie się pani zastanawiać, że cały ruch społeczny, który teraz tworzymy i ożywiamy najróżniejszymi nurtami, ma na celu doprowadzić do takich zmian w strukturze państwowo-gospodarczej Polski, aby Żydom w Polsce było zawsze lepiej niż Polakom”.Trzeci raz powtarzam pytanie: czy to autentyk?!!! Nasuwają się też inne pytania: jeśli nie autentyk – to dlaczego B. Geremek i red. H. Krall nie postawili przed sądem redakcji „Polskich Spraw” oraz „Dziennika Poznańskiego” za drukowanie paszkwilanckiego apokryfu? Manipulacje /zwłaszcza gdy budzą grozę/ należy tępić z całą bezwzględnością /nie wystarczy pleść do mikrofonów, jak tow. Józef Oleksy, że nagranie zakrapianej biesiady – gawędy „to manipulacja”, i że on się „nie identyfikuje z tymi sformułowaniami”/. Nie pamiętam też, by B. Geremek oprotestował ujawnione przez InstytutHistoryczny Uniwersytetu Wrocławskiego /2001/ szyfogramy Stasi tyczące dialogów profesora z funkcjonariuszami ambasady NRD. „Miłość ci wszystko wybaczy”, pociesza B. Geremka rodzimy Salon. Adam Kadmoński skomentował to tak /2005/: „Jak się wydaje, zanegowanie boskości Jezusa jest dziś dla wielu mniejszym blużnierstwem niż podważanie dogmatu niepokalanej przeszłości Bronisława Geremka”. http://www.polonica.net/imag/narada_Jaruzel.jpg
Odpowiedz	~czarek28 lipca 2008 o 02:10 napisał:
Chlopcze polonica to gnoj. U nich kazdy u wladzy to Zyd. Ani sobie glowy tym nie zawracaj
Odpowiedz	~KJ28 lipca 2008 o 02:54 napisał:
Nie rozśmieszaj mnie, przytaczając tego gnojka Łysiaka w roli autorytetu. To tylko nędzny sprzedawczyk i koniunkturalista.
Odpowiedz	~Mason28 lipca 2008 o 09:34 napisał:
- Czy nikomu nie przeszkadza fakt, że docent ma orzeczenie lekarskie o daleko zaawansowanej schizofrenii, co spowodowało konieczność jego odejścia z grona pracowników Nauki? – Rozumiem bowiem, że dla endeków to tylko dodatkowy atut. Sami swoi…
Odpowiedz	~Z batalionow Chlopskich28 lipca 2008 o 04:55 napisał:
Gdzie ci „bohaterowie” Narodowych Sil Zbrojnych wslawili sie w walce.Przed Niemcami i komuchami kryli sie po lasach. Odwazni i „bohaterscy” byli tylko wobec bezbronnych chlopow.
Odpowiedz	~Historia amgistra vitae28 lipca 2008 o 08:40 napisał:
W Kieleckiem bardzo odważnie kradli [przepraszam - rekwirowali] chłopom żywność ["Sosna" - potem "LAS"] i z powodzeniem rozstrzeliwali tych, którzy walczyli z Niemcami. Z Wehrmachtem sprawnie wycofali się na teren Czech, w Bawarii poddali się [!!!] bohatersko Amerykanom. I czyż nie należy ich lubić po endecku?
Odpowiedz	~Historia magistra vitae28 lipca 2008 o 08:41 napisał:
ERRATA: „magistra”…
Odpowiedz	~szwagier endeka28 lipca 2008 o 13:24 napisał:
Już kiedyś na blogu Wierzejskiego ,durnie lewackie pisałem abyście zaprzestali korzystać z biblioteczki dziadka ubeka i taty partyjniaka a także pozycji wydanych przez wydawnictwo Gazeta Koszerna, bo nigdy nie poznacie prawdy o NSZ. Poczytajcie Polska Walcząca Ślaskiego lub inne pozycje, nawet te wydane przez IPN
Odpowiedz	~MarcFloyd28 lipca 2008 o 13:41 napisał:
„bohaterowie Narodowych Sił Zbrojnych”Oczywiscie, zamiast przodownika pracy lepiej stawiac pomniki nazistowskim bandytom.
Odpowiedz	~dfdfd30 lipca 2008 o 03:40 napisał:
Ten ma obsesję na punkcie nacjonalizmu, a Wierzejski ma z kolei hopla na punkcie seksu. Obaj mogą non stop wypisywać te swoje brednie na te tematy do znudzenia. Z tym że Orzechowski jest śmieszniejszy bo odbiera obywatestwa, wyczytuje plotki o córce Tuska, albo o romansach Kaczyńskiego i Ziobry (haha a to geje są). Śmiszny ten Orzech i jeszcze w moim mieście mieszka.