Source: http://echaroztocza.pl/zlodziej-kradl-potege-a-dziennikarz-zostal-skazany-o-tym-napisal-prawo-sprawiedliwosc-zniesie-art-212-kk/
Timestamp: 2017-06-22 16:40:02
Legal References Found: art. 212
 art. 212
 art. 212
 art. 212
 Art. 212

Art. 212
 art. 212
 art. 212
 art. 212
 art. 212
 art. 212

Document Content:
Złodziej kradł na potęgę, a dziennikarz został skazany, bo o tym napisał – czy Prawo i Sprawiedliwość zniesie art. 212 kk? - Echa Roztocza
Echa Roztocza OGŁOSZENIA
Złodziej kradł na potęgę, a dziennikarz został skazany, bo o tym napisał – czy Prawo i Sprawiedliwość zniesie art. 212 kk?
Dlaczego dziennikarze, zwłaszcza lokalnych, małych mediów, nie mogą o wszystkim informować czytelników? Nierzadko usta zamyka im artykuł 212 kodeksu karnego – jeden z reliktów peerelowskiego, totalitarnego systemu prawnego. W komunistycznej Polsce ten przepis, przewidujący karanie za zniesławienie, w rzeczywistości służył do tłumienia krytyki, wywierania presji na media i karania nieprzyjazdnych władzy dziennikarzy. Każda kolejna władza od czasów układu okrągłostołowego krytykowała art. 212 kk i zapowiadała, że coś z nim zrobi. W rzeczywistości zostawiała go sobie „na wszelki wypadek”. Interesujący wywiad na ten temat z mecenasem Arturem Wdowczykiem przeprowadził Błażej Torański. Rozmowa została opublikowana na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (sdp.pl).
§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
Osoba pełniąca funkcję publiczną okazała się złodziejem. Sąd skazał ją prawomocnym wyrokiem. Sprawę nagłośniła lokalna gazeta. Co prawda nie podała personaliów złodzieja, ale w małym środowisku lokalnym wszyscy dobrze wiedzieli, o kogo chodziło. Złodziej poczuł się pomówiony przez dziennikarza. Sprawę skierował do sądu. Wszczęto postępowanie, zgodnie z art. 212 kk. Sąd, powołując się na ten przepis, ukarał redakcję i jej dziennikarza bo złodziej „poczuł się poniżony w opinii publicznej i narażony na utratę zaufania, potrzebnego dla zajmowanego przez niego stanowiska”. Kara zadośćuczynienia, które skazany dziennikarz musiał zapłacić złodziejowi, wyniosła 20 tys. zł.
To nie jest historia z Korei Północnej czy Białorusi. Takie rzeczy wciąż nierzadko zdarzają się w Polsce. Art. 212 kk powoduje, że dziennikarze, zwłaszcza ci z lokalnych mediów o słabej kondycji finansowej, często mają zamknięte usta i muszą przemilczeć to, co naprawdę dzieje się w urzędzie, spółdzielni mieszkaniowej czy biurze poselskim, np. ile mieszkań dla członków rodziny posła załatwił poza kolejnością i ze złamaniem wszelkich procedur prezes spółdzielni mieszkaniowej. W obawie przed konsekwencjami karnymi niektórzy dziennikarze mogą unikać trudnych tematów. Liczą się przede wszystkim z bezsilnością wobec lokalnych układów. Lokalni politycy bardzo często znają sędziów, policjantów i przedstawicieli wszystkich innych organów państwa. W ten sposób tworzą się rozmaite powiązania. W ten sposób władza samorządowa ogranicza możliwości kontrolowania jej przez media.
Art. 212 kk jest szkodliwy przede wszystkim dlatego, że osoba niby pomówiona może napuścić prokuratora i policję na osobę rzekomo pomawiającą. Przepis ten powstał jeszcze w PRL i służył do tłumienia krytyki. Niestety, żaden kolejny rząd tzw. wolnej Polski nie miał odwagi usunąć go z kodeksu karnego. Każda kolejna władza od czasów układu okrągłostołowego krytykowała art. 212 kk i zapowiadała, że coś z nim zrobi. W rzeczywistości zostawiała go sobie „na wszelki wypadek”. Jednym z krytyków tego przepisu był prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Niedługo minie półtora roku władzy PiS. A jednak nic w kwestii art. 212 kk za rządów tzw. dobrej zmiany się nie zmieniło. W opublikowanym dzisiaj na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wywiadzie red. Błażeja Torańskiego z mecenasem Arturem Wdowczykiem, rozmówca dziennikarza wyraża obawy, że żadna władza nie zniesie tego reliktu peerelowskiego, totalitarnego systemu prawnego. – Czy politycy jakiejkolwiek partii politycznej po dojściu do władzy zniosą art. 212 kk? – pyta na wstępie rozmowy red. Błażej Torański. – Nie wiem, ale obawiam się, że nie, bo kultura polityczna w Polsce jest mało przyjazna dla dziennikarzy. W państwach zachodniej Europy żaden z polityków, na przykład we Francji, ze względu na przyjęte obyczaje nie ośmieliłby się wykorzystać instrumentu karnego przeciwko dziennikarzom – odpowiada mecenas Artur Wdowczyk.
Wywiad z mecenasem Arturem Wdowczykiem, zatytułowany „Bywa, że przeciwko dziennikarzom są nawet mury”, można przeczytać na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (sdp.pl). Z rozmowy dowiemy się, dlaczego politycy chętnie korzystają z art. 212 kk jako straszaka wobec dziennikarzy, jakie są statystyki odnośnie skazania dziennikarzy, dlaczego dziennikarze często przegrywają, mimo że nie dopuścili się nierzetelności zawodowej, dlaczego dziennikarze już na starcie w procesach z art. 212 kk mają słabszą pozycję procesową. – Sędziów i urzędników najbardziej wkurza dociekliwość dziennikarzy? – pyta Błażej Torański. – Moim zdaniem tak. Ciągle o coś dopytują. Nie odpuszczają w dociekaniu tego, gdzie zatrudniona jest rodzina burmistrza czy prezydenta. Albo opisują przejmowanie państwowych posad przez działaczy partyjnych. To wywołuje wściekłość władzy. Na korytarzach sadowych widziałem takie reakcje nie raz – czytamy w odpowiedzi mec. Artura Wdowczyka.
Piłka nożna W 1991 roku rozegrał 23 mecze w Hetmanie Zamość, strzelił w nich 7 goli. Dziś został trenerem w zamojskim klubie
Piłka nożna Echa meczu Olendra z Pogonią. Dwaj klubowi działacze zostali wyrzuceni ze strefy technicznej
Piłka nożna Olender Sól – Pogoń 96 Łaszczówka 2:2 (0:0). Olender w niedosycie
Piłka nożna Dziewiętnasta kolejka rozgrywek w „okręgówce” zacznie się już jutro
Piłka nożna Apel Artura Kukiełki do klubów z „okręgówki”
Piłka nożna „Czorek” zginął pod kołami pociągu. Lubelski sport poniósł bolesną stratę
Piłka nożna Dziś 78 rocznica Stali Mielec. Wojciech Rycak tłumaczy, skąd się wzięło powiedzenie „organizacyjnie Stal Mielec”
Piłka nożna Olimpia Miączyn – Victoria Łukowa Chmielek 0:0. Jeden gol, ale nieuznany
Myślcie o dzieciach, a nie potencjalnych zyskach!
„Interes ludzi wiąże i kłóci” – głosi przysłowie polskie. W Biłgoraju nastał boom na szkółki piłkarskie dla najmłodszych adeptów najpopularniejszej w naszym kraju dyscypliny sportowej. Jeszcze do niedawna były cztery, a teraz jest ich sześć. Rozgorzała walka o dzieci, a także o miejsce do trenowania – ponoć wszyscy koniecznie muszą mieć zajęcia na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy „jedynce”, jakby w Biłgoraju nie było innych tego typu obiektów, w tym trawiastych. Środowisko, zamiast współpracować, skłóca się coraz bardziej. Narasta wzajemna niechęć. Jedni na drugich patrzą wilkiem, w myśl chorej zasady „albo jesteś ze mną, albo przeciwko mnie”. Tylko czekać, kiedy zacznie się wzajemne podkładanie sobie świń. Boom na szkółki piłkarskie przypomina mi sytuację sprzed lat, gdy ludziska masowo „rzuciły się” na uprawę porzeczki. Szybko jej wartość spadła poniżej poziomu opłacalności produkcji, a dziś wiele dawnych plantacji przypomina ugór – najlepiej czują się tam chwasty, a nikt nie zbiera owoców, które spadają i gniją w gąszczu. A przecież dzieci nie są towarem, którym można kupczyć, jak porzeczką.
EWAMONASTYRSKA
BIŁGORAJ, 21-23 IV 2017 Spektakl „Uczone białogłowy”
BIŁGORAJ 2 IV 2017 Koncert Jagi Kowalik
ZWIERZYNIEC 16 II 2017 Wernisaż wystawy fotografii Kazimierza Kasprzaka
BIŁGORAJ 26 II 2017 Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych
BIŁGORAJ 18 II 2017 Halowy mundial dziecięcy
Dział marketingu i reklamy Portal redaguje
© Echa Roztocza 2016 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Wykonanie: