Source: http://prawo-sportowe.pl/to-bylby-koniec-pilki-noznej-w-polsce-rozmowa-z-radca-prawnym-dr-mateuszem-drozdzem/
Timestamp: 2018-05-20 19:32:15
Legal References Found: art. 51
 art. 50
 art. 50
 art. 50
 art. 20
 art. 8
 art. 59
 art. 26

Document Content:
„To byłby koniec piłki nożnej w Polsce” – rozmowa z radcą prawnym dr Mateuszem Dróżdżem | Prawo Sportowe
in bezpieczeństwo imprez masowych · Prawo piłki nożnej · Prawo sportowe · Uncategorized
Przy okazji nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych[1], podpisanej tydzień temu przez Prezydenta Andrzeja Dudę, przeprowadziłem rozmowę z najwybitniejszym w Polsce specjalistą w tej dziedzinie, a jednocześnie wciąż jeszcze młodym i utalentowanym prawnikiem – dr Mateuszem Dróżdżem[2]. Nasza rozmowa dotyczy głównie wad i absurdów UBIM, ale także doświadczeń Mateusza związanych z prawem amerykańskim i perspektyw dla polskiego prawa sportowego. Zapraszam do lektury!
„Tak wszyscy rozmawiają o piłce nożnej, to Wam zwrócę na pewne rzeczy uwagę. Niektórzy zawodnicy pili alkohol posiadający więcej niż 3,5% i do tego w miejscu do tego niewyznaczonym od 2 do 6 lat zakazu stadionowego. Jeden z kibiców przebywał w szatni – w miejscu nieprzeznaczonym dla kibica – od 2 do 6 lat zakazu. Kto pił wino i używał noża i widelca na vipach od 2 do 6 lat zakazu. Grzywna 2000 tys. złotych najmniej a nawet 5 lat pozbawienia wolności:) Nie ma żartów:) Gdyby nazywali się jeszcze Kowalski, który jeździ za swoją drużyną po całej Polsce – kto wie:) Tak pro forma pokazuję jakość ustawodawcy:)”– taki post zamieściłeś na Facebook-u po meczu Polska-Irlandia. Jest aż tak źle? Czy w Polsce można w ogóle zorganizować legalnie mecz piłki nożnej na wysokim poziomie?
Oczywiście ten post bardziej miał na celu zwrócić uwagę wszystkim tym, co nagle zainteresowali się piłką, że z tymi przepisami dotyczącymi imprez masowych nie jest do końca tak, jak się wskazuje w środkach masowego przekazu. Oczywiście ten post, oparty jest na wykładni literalnej przepisów, co wcale nie musi oznaczać np. skazania dla przykładu Roberta Lewandowskiego, tym bardziej, że nikt by sobie tego nie życzył. Raczej chodzi o chwilę rozwagi, nad tym, co ustawodawca wyrabia na gruncie ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych i o równe traktowanie wszystkich podmiotów, bo np. w ten sam dzień jeden z kibiców ze wschodniej części Polski otrzymał 4 lata zakazu „za stanie na płocie” i jak wskazał sąd tym za samym za „popełnienie wykroczenia z art. 51 ust. 2 pkt. 1 ustawy” a takiego przepisu przecież nie ma. Mecz można zorganizować legalnie, ale z pewnym przymykaniem oka na pewne sprawy.
Kilka miesięcy temu wskazywałeś, że również finał Ligi Europy, rozegrany na Stadionie Narodowym w Warszawie był imprezą zorganizowaną niezgodnie z przepisami UBIM. Czy przy okazji kolejnej nowelizacji tej ustawy problem absurdalności przepisów i ich nieprzystawania do rzeczywistości był dyskutowany? Czy nie można pewnych restrykcji ograniczyć w odniesieniu do strefy VIP?
Tak, ustawodawca się nad tym pochylił. Zrezygnowano z gromadzenia wizerunku twarzy i będzie istniała możliwość zgłoszenia imprezy masowej na 14 dni przed jej przeprowadzeniem, jak wskazuje ustawodawca „w wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach, w szczególności gdy potrzeba organizacji imprezy masowej wynika z przyczyn nagłych oraz jeżeli charakter imprezy masowej odpowiada przeznaczeniu obiektu określonemu w projekcie budowlanym tego obiektu”. Co do tzw. sektorów VIP. Przepisów nie zmieniono i zakazane jest posiadanie niebezpiecznych przedmiotów w miejscu imprezy masowej, więc także noży w strefach VIP. Alkohol można posiadać tylko taki do zawartości 3,5% podczas imprez masowych, które nie mają charakteru imprezy podwyższonego ryzyka, tak więc posiadanie wina jest także zakazane. Absurdy, ale niestety niezmienione.
Jeżeli chodzi o nowe zasady kupowania biletów na mecz to zdecydowanie należy ocenić je pozytywnie. Zwłaszcza Ekstraklasa SA podchodzi do tego entuzjastycznie, wieszcząc pełne trybuny na polskich stadionach.
Na pewno bilet na mecz będzie można łatwiej nabyć. Myślę jednak, że poziom sportowy musi jeszcze wzrosnąć, aby te stadiony były pełne. Dodatkowo należy także pamiętać, że zamykanie poszczególnych sektorów na stadionach, czy to we Wrocławiu, Gdańsku, czy chociażby Lubinie to efekt „cięcia kosztów”, tak aby ograniczyć wydatki związane z organizacją imprez masowych, które są bardzo duże i nie ma się co klubom dziwić. Wątpię, aby z powodu samych zmian dotyczących sprzedaży biletów, które są jak najbardziej słuszne, trybuny były pełne. Jeszcze dużo pracy przed piłkarzami i ustawodawcą, a także samymi klubami, aby na meczach zarabiać. W chwili obecnej większość z klubów musi do organizacji meczów dokładać.
Brałeś, przynajmniej częściowo, udział w pracach podkomisji, jesteś członkiem Stałej Grupy Ekspertów Rady Bezpieczeństwa Imprez Sportowych. Powiedz jak przebiegały „od kuchni” prace nad nowelizacją UBIM? Jak posłowie reagowali na oczywiste absurdy wynikające z przepisów tej ustawy? Jakoś nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że mówisz „Panowie, przykro mi, ale finał LE będzie nielegalny bo to i to”, a parlamentarzyści zbywają to milczeniem. Przecież tu chodzi o zdrowy rozsądek, a nie dogmatykę prawniczą.
Bywały gorsze sytuacje, kiedy podkreślałem np., że przepis może budzić wątpliwości dotyczące zgodności z Konstytucją a w zamian słyszałem, „to stwierdzi to Trybunał, co mamy do stracenia”. Zwracaliśmy uwagę na błędy stylistyczne ustawy, ale posłów to nie zainteresowało. To dobra szkoła dla mnie, jako chyba jeszcze młodego prawnika, że tworzenie prawa w przypadku ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych raczej odbywało się poza komisją i podkomisją. Ameryki raczej nie odkryłem, ale mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni. Trzeba też z przykrością stwierdzić, że część z posłów nie miała zielonego pojęcia, czy jest impreza masowa. Trudno więc wymagać, aby rzetelnie ustawę zmieniali. To polityka, która w mojej ocenie powinna być jak najdalej od tworzenia prawa.
Podpisana w zeszłym tygodniu przez Prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych nie rozwiązuje problemu nieżyciowych przepisów. Co prawda z jednej strony zrezygnowano z obowiązku utrwalania wizerunku nabywcy biletu, skrócono wymiar czasowy obowiązku przechowywania materiałów z zapisu imprezy masowej do 30 dni, ale z drugiej wprowadzono obowiązek uzgadniania projektów budowlanych stadionów nie tylko z komendantem Policji i Straży Pożarnej, ale także ze związkiem sportowym. Czytając uzasadnienie zmian nie znalazłem nawet słowa o tym, czemu w ocenie Ustawodawcy, podmiot prywatny powinien mieć możliwość wpływania na prawa inwestora budowlanego. Nie wiadomo też na jakich zasadach mają odbywać się te uzgodnienia oraz czy będą one wiążące dla inwestora.
Zgadzam się. Twoja interpretacja przepisu jest jak najbardziej słuszna, ale żeby to był jeden taki przepis. Uzgodnienia ze Strażą Pożarną powinny się jednak odbywać, bo nie mają oni wpływu na projekty stadionów i stąd potem np. przy odbiorze okazuje się, że stadion nie powinien być dopuszczony do rozgrywek, bo nie spełnia norm szeroko rozumianego prawa przeciwpożarowego.
Inną kontrowersyjną kwestią jest dodany w nowelizacji UBIM art. 50a § 1a Kodeksu wykroczeń, który wprowadza odpowiedzialność karną uczestnika przejazdu zorganizowanej grupy uczestników masowej imprezy sportowej, posiadającego wyroby pirotechniczne lub nóż, maczetę lub inny podobnie niebezpieczny przedmiot. W ramach prac w podkomisji sejmowej posłowie wycofali się z próby zdefiniowania „przejazdu zorganizowanej grupy”, ponieważ poprawne skonstruowanie takiej definicji jest zbyt trudne. W takim razie sądy będą musiały się same uporać z próbą zinterpretowania tego pojęcia. A przecież nie jest jasne czy zorganizowanym przejazdem będzie np. 4 kolegów jadących na mecz jednym samochodem, czy kolumna kilku samochodów, czy też tylko duże wyjazdy organizowane przez stowarzyszenia kibiców. Co o tym sądzisz?
To będzie przepis, który spowoduje bardzo dużo wątpliwości. Z praktyki mogę jednak stwierdzić, że będzie mógł on być nadużywany przez organy ścigania. Policja w mojej ocenie będzie chciała prowadzić postępowanie wobec wszystkich uczestników a nie osób, które np. race posiadają. Ktoś może stwierdzić, że to bzdura – w praktyce jednak taka zbiorowa odpowiedzialność miała już miejsce, na gruncie innych przepisów. Nikt z przedstawicieli kibiców podczas prac komisji nie chciał wykreślenia terminu „niebezpieczny przedmiot”, chociaż wiedzieliśmy o wątpliwościach, jakie przedstawiano w doktrynie co do tego przepisu. Chcieliśmy wycofania z art. 50a KW „środków pirotechnicznych” – niestety nie udało się. Co do interpretacji tego przepisu mogę odesłać do mojego komentarza, gdzie przez jedną stronę próbuję wytłumaczyć, co ja rozumiem przez zorganizowany przejazd. Z tym przepisem będzie wiele problemów, kibice przesiądą się do prywatnych aut, a to spowoduje olbrzymi problem, ale może o to niektórym chodzi.
Absurdalne wydaje się również karanie zakazem stadionowym za przestępstwa popełniane w związku z imprezą masową. Po pierwsze, nie wiadomo do końca kiedy takie przestępstwo będzie „w związku z imprezą masową”, a po drugie, jakie uzasadnienie dla obligatoryjnego nakładania zakazu stadionowego ma np. bójka kibiców idących na mecz?
Różna jest interpretacja, co oznacza termin „w związku”. Zwróć uwagę, że po ostatniej nowelizacji w razie ukarania za wykroczenie o charakterze chuligańskim lub wykroczenie, o którym mowa w art. 50a Kodeksu wykroczeń nie trzeba będzie wykazywać związku, ale żeby orzec zakaz stadionowy trzeba będzie uznać, że udział sprawcy w imprezie masowej zagraża dobrom chronionym prawem, cokolwiek to oznacza.
Co sądzisz o wprowadzeniu miejsc stojących na stadionie? Nowelizacja UBIM daje organizatorowi imprezy masowej możliwość wydzielenia sektorów z miejscami stojącymi.
Zmiana ta będzie likwidować pewną fikcję. Kibice, którzy dopingują swoją drużynę przez cały mecz i tak stali. Generalnie zastosowano przelicznik 1: 1, czyli jedno miejsce siedzące można zamienić na jedno miejsce stojące. Objętość stadionów raczej się nie zmieni i może i dobrze ze względów bezpieczeństwa, bo rzeczywiście kluby być może przesadzałyby z przelicznikami, ale osoby, które się znają na budownictwie wskazywały, że przelicznik 1 na 1,75 też nie powodowałby niebezpieczeństwa.
Jedną z najbardziej krytykowanych instytucji UBIM jest tzw. zakaz klubowy. Wielokrotnie zwracano uwagę, że przyznanie prywatnemu podmiotowi prawa do karania obywatela za naruszenie regulaminów (obiektu i imprezy masowej) które sama ustanowiła (!) jest niekonstytucyjne. Co więcej, procedura odwoławcza (po nowelizacji sprowadzona do wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy) również ma przebiegać na zasadach określonych przez podmiot, który nakłada karę. Jest to mechanizm rodem ze średniowiecza.
Kluby piłkarskie, którym doradzam, nie dają zakazów klubowych. Pewne niezgodne z prawem zachowania sankcjonują w inny sposób. Nie trzeba być wybitnym konstytucjonalistą, aby powziąć wątpliwość, że podmiot prywatny, jakim jest klub piłkarski, nie powinien orzekać zakazu uczestnictwa w imprezach masowych organizowanych przez innych organizatorów, bo po nowelizacji, o ile dobrze pamiętam z 2011 r., taki jest zakres tego zakazu. Co więcej, służba porządkowa, zgodnie z art. 20 ustawy, ma obowiązek odmówienia wstępu na każdą imprezę masową osobie, ukaranej zakazem klubowym. Skutek zakazu klubowego jest więc taki, jak przy zakazie sądowym.
Poprzednia RPO, prof. Irena Lipowicz złożyła na ten przepis skargę do Trybunału Konstytucyjnego (zarejestrowaną pod sygn. K 47/14). Jakie są szanse Twoim zdaniem szanse na powodzenie skargi? Ostatnio, 17 czerwca, Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że zakaz klubowy ma charakter sankcji administracyjnej, a nie karnej. Wiadomo natomiast, że dla kar administracyjnych obowiązują o wiele niższe standardy i gwarancje dla obywateli niż w przypadku odpowiedzialności karnej. Czy może to mieć wpływ na wynik postępowania przed TK?
Swoje stanowisko w tym przedmiocie podtrzymuję. Dla mnie zakaz klubowy – rozszerzony po zmianach z 2011 r. – jest niekonstytucyjny. Z orzeczeniem NSA z 17 czerwca się osobiście nie zgadzam i jak tylko znajdę chwilę czasu to przez stosowną glosę odniosę się do tego wyroku. Przede wszystkim należy pamiętać, że postępowanie administracyjne jest zazwyczaj o wiele dłuższe niż karne, czy nawet cywilne. Znowu pozwolę sobie czytelnika odesłać do mojego komentarza, gdzie podaję wiele praktycznych przykładów, jak absurdalnie ten zakaz jest częstokrotnie wykorzystywany w praktyce. Czasami procedowanie w przedmiocie zakazu klubowego trwa nawet trzy lata.
Gdyby TK stwierdził niekonstytucyjność zakazu klubowego to mielibyśmy ciekawą sytuację, bo osoby ukarane mogłyby potencjalnie domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia od klubów nakładających te zakazy. Kluby jednak nie miałyby roszczenia regresowego względem Skarbu Państwa. Za wadliwe prawo zapłaciłyby zatem podmioty prywatne.
Sytuacja jest znowu dosyć absurdalna, ponieważ klub występuje jako osoba prawna wykonująca władzę publiczną, a tak naprawdę prowadzi ona biznes. W przypadku orzeczenia niekonstytucyjności, takie roszczenia mogą powstać, oczywiście jeżeli m.in. uda się wykazać szkodę, co jest zazwyczaj w postępowaniach sądowych problematyczne. Jednak rzeczywiście kluby mogą trochę finansowo stracić i dlatego ja swoim Klientom – klubom sportowym – rekomendowałem, aby wstrzymywali się z orzekaniem zakazów klubowych. Czekam z niecierpliwością na orzeczenie Trybunału w tym przedmiocie.
Na samym początku prac nad nowelizacją zgłaszano postulat legalizacji używania rac na stadionach. W odpowiedzi poseł Ireneusz Raś, przewodniczący Sejmowej Komisji Sportu stwierdził, że: „Nie rozumiem PZPN, który gorliwie domaga się dopuszczenia rac. Najpierw niech przekona międzynarodowe władze piłkarskie, a potem ewentualnie wnioskuje o zmianę polskiego prawa„. Wynika z tego, że to Polska powinna dostosowywać swoje przepisy do przepisów prywatnego stowarzyszenia zarejestrowanego w Szwajcarii. Przyznam, że odważna teza. Natomiast nie zauważono przy tym jednego – że UEFA ani FIFA nie mieszają się w wewnętrzną organizację rozgrywek w Polsce. Zakaz odpalania rac przez kibiców dotyczy meczów organizowanych pod egidą FIFA (el. MŚ i MŚ) oraz UEFA (ME, LM, LE). Z punktu widzenia prawa piłkarskiego nie ma przeszkód do legalizacji pirotechniki w Polsce. Sam kiedyś stwierdziłeś, że walka z racami nie jest walką z chuligaństwem.
Jestem zwolennikiem rac, ale rac używanych z głową. I takie stanowisko podtrzymuję. Są o wiele poważniejsze problemy związane z kibicami niż karanie za pirotechnikę. Co do przepisów UEFA i FIFA to każdy z praktyków wie, że jest to „państwo w państwie”. Tam nie ma dyskusji. Generalnie jednak według naszej konstytucji to my mamy przewagę. Można odbić piłeczkę i się spytać, kto w Polsce może zamykać stadiony? Wojewoda. To dlaczego w Polsce akceptujemy takie decyzje wydane przez UEFA? Oczywiście z powodów praktycznych, nie formalnych i być może to Pan Poseł miał na myśli. Tak naprawdę wystarczy dodać jedno sformułowanie do art. 8 i art. 59 i będziemy mieli legalne pokazy pirotechniczne.
Dodatkowo, czytałem ostatnio w jednym z wywiadów, że Pan Poseł uważa, że można w Polsce organizować legalne pokazy pirotechniczne. Ja już wielokrotnie tłumaczyłem, także wojewodom, że taka możliwość nie istnieje, bo przepis penalizujący posiadanie rac ma charakter powszechny i nie ma od niego żadnych wyjątków. Pan Poseł jest w błędzie. W chwili obecnej nie ma możliwości organizacji legalnych pokazów pirotechnicznych w miejscu imprezy masowej, chociaż często przedsiębiorcom się na to zezwala. Nie jest to jednak zgodne z literą prawa. Kibicom, którzy założyli działalność w tym zakresie i m.in. odbyli szkolenia jednak na to się nie pozwala, ponieważ przepis wprost tego zabrania. Wiem to z praktyki, bo sam wydawałem w tym zakresie opinie i kibice prosili mnie o pomoc, dlaczego inni mogą a oni już nie.
Jakie jeszcze dostrzegasz wady UBIM? Co powinno zostać zmienione w pierwszej kolejności?
Uważam, że ustawa powinna zostać napisana od nowa. Niestety, bo treści ustaw nie powinno się tak często zmieniać. Chuligan, czy kibol, zwał jak zwał, też powinien mieć prawa. Czy nam się to podoba, czy też nie. Po zmianach ustawy naliczyłem około 150 wątpliwości, błędów, jakie znajdują się w przepisach, co przy około 85 przepisach stanowi niestety bardzo zły wynik. Dla przykładu, systemy kompatybilne mają posiadać aktualnie organizatorzy, których zespoły występują w trzech najwyższych klasach rozrywkowych piłki nożnej mężczyzn. Ale już art. 26 ustawy nakazuje załączyć do wniosku informację o sposobie zapewnienia identyfikacji osób biorących udział w imprezie masowej – w przypadku każdego meczu piłki nożnej, czyli zapomniano znowu zmienić ten drugi przepis i może powstać pytanie, czy trzeba mieć ten system, czy też nie trzeba. Mógłbym tak wymieniać bez końca.
W mojej ocenie zastrzeżenia budzi sama idea UBIM. Przestępcy, niezależnie od tego gdzie ani z jakich pobudek dopuścili się popełnienia czynu zabronionego, powinni zostać skazani w ramach postępowania karnego, w oparciu o kodeks karny. Natomiast sama UBIM, o ile w ogóle uznamy, że jest potrzebna, powinna dotyczyć wymogów bezpieczeństwa organizacji dużych wydarzeń (np. monitoringu, zapewnienia odpowiedniej pomocy medycznej uczestnikom, zabezpieczenia imprezy przez firmę ochroniarską) oraz obowiązków organów państwowych (Policja, Straż Pożarna) związanych z organizacją masowych eventów. Represyjny wydźwięk ustawy oraz agresywna prewencja w mojej ocenie idą zbyt daleko, a narzędzia jakimi się posługuje ustawodawca, nie są proporcjonalne do założonego celu. Tym bardziej, że UBIM dotyczy również m.in. festiwali muzycznych czy koncertów, więc wydarzeń, których stopień zagrożenia bezpieczeństwa jest dużo mniejszy niż w przypadku meczów piłki nożnej.
Zgadzam się. Z praktycznego punktu widzenia organizatorzy koncertów, czy innych wydarzeń artystyczno-rozrywkowych powinni mieć swoją odrębną ustawę, ale prawda jest taka, że jak się coś wydarzy, jak na meczu Legia-Jagiellonia, gdzie niestety doszło do poważnego zakłócenia porządku prawnego, to ustawa o organizacji piłki nożnej zostałaby tak zaostrzona, że kluby by zbankrutowały a kibice, chuligani, bo często wrzuca się ich do jednego worka, ukarani byliby chyba dożywociem. Dlatego z racjonalnego punktu widzenia jestem za odrębną ustawą, ale z praktyki wiem, że to byłby koniec piłki nożnej w Polsce.
Jaki model organizacji bezpieczeństwa imprez masowych, a zwłaszcza meczów piłki nożnej funkcjonuje w innych krajach?
Pracowałem w Stanach Zjednoczonych w kancelarii, która obsługiwała Cleveland Browns. Teraz jestem w kontakcie z właścicielami zespołu basebollowego występującego w The Lake County Capital. I oni też mają problemy z widzami, kultura kibicowania jest oczywiście inna. Dochodzi do bójek także przed meczami MLS. Na stadionie generalnie jest spokój, ale poza takie zdarzenia mają miejsce. Projektowałem pewne regulaminy dla klubów w USA i to jest całkowicie inne podejście do kibica. Najpierw jest się konsumentem, a potem bardzo ostrożnie nazywa się taką osobę „chuliganem”. Przede wszystkim jednak rola policji jest subsydiarna i nikt np. przed meczem NFL, nie wyobraża sobie, aby policja wystawiała mandaty za picie piwa poza obszarem baru. Trzeba przyznać, że najciekawiej w Stanach Zjednoczonych jest przed meczem, a nie w trakcie jego trwania (śmiech). Podczas meczu najważniejsze jest sprzedanie widowiska i zarobienie na jedzeniu i reklamach.
Jakie szczególnie ciekawe sprawy związane ze stosowanie UBIM prowadziłeś?
Każda jest ciekawa, bo z każdej można się czegoś nauczyć, choć nie jest to proste. Już się ich trochę nazbierało – reprezentowałem kibiców, kluby, niektóre związki sportowe. Najciekawsza chyba była ta, gdzie kibice próbowali wnieść słonia z marmuru na stadion, ale to bardziej można oceniać z uśmiechem, chociaż ukaranym do śmiechu nie było, bo słonia uznano za niebezpieczny przedmiot i skończyło się na 3 latach zakazu.
Zmieniając nieco temat – jesteś członkiem Center for International Sports Law na Staffordshire University w Wielkiej Brytanii oraz Thompson Rivers University w Kanadzie. Czy możesz powiedzieć coś więcej o samym Centrum oraz o tym czym się tam zajmujesz?
Centrum jest taką platformą wymiany informacji. Przede wszystkim organizowane są konferencje, spotkania, gdzie przedstawia się normy, które obowiązują w danym kraju. W chwili obecnej zaproszono mnie do współpracy z Harvard University, gdzie będę miał przyjemność poprowadzenia gościnnych zajęć z organizacji i zabezpieczeń imprez masowych w Polsce. Tam także następuje wymiana informacji i spostrzeżeń, a Amerykanie coraz częściej w związku z emigrantami mają problemy podczas meczów piłki nożnej. Stąd też uwagi od prawnika praktyka i teoretyka z Polski są dla nich cenne.
Czy pracując w kancelarii prawnej w USA zetknąłeś się z amerykańskim prawem sportowym? Czy masz jakieś inne doświadczenia w tym zakresie?
Tak, jest to całkowicie odmienny system prawny. Widziałem kontrakty zawodników NFL, NBA. Bardzo duży zakres obowiązków oraz praw wynika z regulacji o charakterze wewnętrznym. Kontrakty są o wiele dłuższe. Niektóre z nich zawierają przepisy, które w Polsce byłyby interpretowane dziwnie i wzbudzałyby uśmiech na twarzy np. te z zakresu ubezpieczeń zawodnika.
Ubezpieczenie od spadających garnków w kuchni, bo podobno zawsze reagujemy tym, że chcemy go odbić nogą, czy chociażby ubezpieczenie zawodnika NFL od utraty wagi. Ciekawymi postanowieniami są te określające obowiązki zawodnika. Dla przykładu jeden z zawodników nie mógł podróżować na Alaskę w miesiącu grudzień, styczeń i luty, aby się nie przeziębić.
Miałeś okazję poznać osobiście wybitnego specjalistę z prawa sportowego prof. Petera Carfagnę z Harvard University. Ja znam prof. Carfagnę jedynie z kursu Representing the Professional Athlete. Jak wrażenia? Podyskutowałeś z profesorem o prawie sportowym w Polsce?
Tak. Otrzymałem od niego zaproszenie na mecz baseballowy. Profesor jest niebywałym człowiekiem. Mogę tylko powiedzieć, że były to dwa mecze baseballowe pod rząd, bo w USA w jeden dzień tak się one odbywają i często trwają prawie do północy. I rozmawialiśmy z dobre 4 godziny, wyniku nie pamiętam, ale wszystkie uwagi Profesora jak najbardziej. Wybitnej klasy specjalista.
Jak oceniłbyś dorobek polskiej doktryny prawa sportowego? W porównaniu np. do Niemiec, gdzie analizy teoretycznoprawne w tej dziedzinie są prowadzone od lat 50. XX wieku, a nazwiska takie jak prof. Klaus Vieweg znane w całej Europie, polska nauka prawa sportowego raczkuje.
Też tak uważam. W Polsce prawo sportowe się rozwinie, jak będą przychodzić kolejne sukcesy. Trzeba też stwierdzić, że w Polsce mamy specjalistów klasy światowej z prawa sportu, ale myślę, że będzie ich coraz więcej. I dobrze.
Czyli prawo sportowe w Polsce ma potencjał do rozwoju?
Tak jak już wspomniałem wcześniej, prawo sportowe jako dziedzina będzie się rozwijać, bo i powolutku np. mecze piłki nożnej mają lepszy poziom i Polscy piłkarze są lepszymi sportowcami. Dla przykładu siatkarze- ich polską ligę można określić już jako tzw. sławny „international level”, pomimo że akurat wczoraj przegrali w ćwierćfinale Mistrzostw Europy. Jest parę ośrodków akademickich, które wiodą w prym w prawie sportowym, ale zapewne powstaną następne.
[1] W skrócie: UBIM.
[2] Radca prawny dr Mateusz Dróżdż jest wykładowcą i pracownikiem naukowym w Katedrze Prawa Gospodarczego Uczelni Łazarskiego. Należy do Stałej Grupy Eksperckiej Rady Bezpieczeństwa Imprez Sportowych oraz Komisji Sportu Międzynarodowego przy Staffordshire University and Thompson Rivers University. Jest autorem licznych publikacji z zakresu prawa cywilnego, prawa handlowego oraz komentarza do ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Laureat licznych konkursów prawniczych, w tym laureat nagrody stypendium naukowego przyznawanego przez Minister do spraw Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Najmłodszy laureat konkursu Rising Star 2013, organizowanego przez Gazetę Prawną.