Source: http://jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=8&thread_id=37&rowstart=20
Timestamp: 2019-07-17 20:31:39
Legal References Found: art.17
 art.1
 Art.10
 art. 89
 art. 89
 art. 89
 art.1
 art.2
 art. 11

Document Content:
Strona Główna Artykuły Galeria Forum Lipiec 17 2019 22:31:39
Autor RE: Niestety
Dodane dnia 09-02-2008 19:44
Prawnik już mnie prosił o dokument z odmową, okazało się, że dotychczasowe zgody na ustawienie krzyży Stowarzyszenie z Zamościa dostawało w drodze ustnych uzgodnień z hołową danej gminy i potem już tylko ustnie im odmawiano, Stowarzyszenie korzystało z pomocy Polaków mieszkających stale na Ukrainie, w tym przewodniczącej Koła Kultury Polskiej w Włodzimierzu Wołyńskim, pani Prus, to w większości ludzie w wieku około 80 lat, przeważnie nie korzystających z internetu i z tego powodu trudno mi utrzymać z nimi stały kontakt.
Poproszę jeszcze kogoś o adres pani Prus, może coś więcej się dowiem ?
A w ubiegłym tygodniu Pan Powroźnik był w Sahryniu (w rejonie Hrubieszowa, Polska) w celu upamiętnienia poległych Ukraińców. W 1944 roku BCH i AK rozbiły tam bazę nacjonalistów ukraińskich - ponieważ bronili się we wsi, były także ofiary wśród ludności.
Na razie pismo poszło do ambasadora tylko, za tydzień ponowię je z zastosowaniem porady "do wiadomości". Mam nadzieję, że Ambasador do tego czasu nie zdąży mi odpowiedzieć.
Autor RE: Uzupełniam informację
Dodane dnia 12-02-2008 21:15
W krótkiej, niedokończonej rozmowie z panią Franciszką Prus z Włodzimierza Wołyńskiego z Towarzystwa Kultury Polskiej dowiedziałem się, że jednak te sprawy były załatwiane w formie pisemnych wniosków składanych przez panią Prus, przedstawiciele Stowarzyszenia z Zamościa po prostu z tego nie zdawali sobie sprawy. Pani Prus stwierdziła, że zgody uzyskiwała od ręki, czas oczekiwania był jedynie spowodowany terminem zbierania się deputowanych (radnych) lub chorobą w szpitalu konkretnego urzędnika. Natomiast w umieszczonych napisach pani Prus nigdy nie usiłowała zamieszczać słów "zamordowani przez nacjonalistów" lecz tylko znane nazwiska i ilość ofiar, pani Prus bardzo często była chętnie informowana przez religijnych Ukraińców o miejscach ukrycia zwłok, w okolicach Pańskiej Doliny np mówiono dotychczas o 500 ofiarach, podobno jeden "prawosławny" przyjechał do pani Prus znaczną odległość na rowerze, aby wskazać masowy grób 2000 ofiar (!?). Niestety coś przerwało rozmowę, później kierunek był cały czas zajęty, aż zrobiło się zbyt późno, by wydzwaniać do starszej pani. Podsumowując, nie ma problemów z ustawianiem krzyży, gdy składa wniosek pani Prus, co gwarantuje, że napisy nic nie powiedzą o sprawcach zbrodni.
Autor RE: Mam potwierdzenie odbioru
Dodane dnia 25-02-2008 19:15
Otrzymałem 22 lutego zwrotne potwierdzenie odbioru z ambasady Ukrainy, pismo otrzymali 12 lutego (napisane 6 lutego, wysłane 7 lutego).
Wisław Tokarczuk
Dodane dnia 25-02-2008 19:29
Jestem bardzo ciekaw co panu odpowiedzą...
Autor RE: Ja także jestem ciekawy
Dodane dnia 26-02-2008 19:31
Obiecuję Państwu, że całą odpowiedź z ambasady przepiszę w tej rubryce. Zanim UPA wymordowało polską ludność Mohylna, dokonało egzekucji trzech mężczyzn Polaków w pobliskim lesie. Członkowie rodzin po porannej rosie odnaleźli ślady, którędy prowadzono ofiary i miejsce zakopania ciał ofiar. Najstarszy z członków rodzin poszedł do sztabu UPA w Mohylnie z prośbą o zgodę na pochowanie ciał na cmentarzu katolickim w Swojczowie. Odmówiono Mu, a wkrótce wymordowano wszystkich Polaków, którym nie udało sie ukryć lub uciec. Czy ambasador również odmówi ?
Autor RE: odpowiedź na prywatną wiadomość
Dodane dnia 26-02-2008 19:40
Dziękuję za odpowiedź, przeczytałem dopiero dzisiaj, bo nie wiedziałem jak funkcjonuje przekazywanie prywatnych wiadomości i oczekiwałem jej na prywatnym swoim adresie e-mail. Niestety ciągle mam mnóstwo pracy zawodowej, którą wykonuję na delegacji, ostatnio pod Wałbrzychem, a mieszkam w Krakowie i realizacja pomysłów przebiega niezwykle powoli.
Napisałem tutaj , ponieważ prywatna Pana skrzynka jest pełna i moja wiadomość nie weszła
Autor RE: Drugi wniosek do ambasadora Ukrainy
Dodane dnia 08-03-2008 07:17
Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny Ukrainy
Pan Olexander Motsyk
Ponieważ w ciągu miesiąca od wysłania mojego wniosku (7 luty 2008) nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, a wiem z adnotacji z poczty, że przedmiotowy wniosek Pan Ambasador otrzymał w dniu 12 luty 2008, zaniepokojony brakiem reakcji Pana Ambasadora ośmielam się ponownie złożyć mój wniosek
(Obecnie wieś Żółtniev, gromada Owadno, powiat Włodzimierz Wołyński).
Na mocy obowiązujących na Ukrainie przepisów prawa domagam się zagwarantowania prawa do chrześcijańskiego pogrzebu zamordowanym we wsi Mohylno moim krewnym, siostrzanemu rodzeństwu:
Dzieci te to moje siostrzane rodzeństwo, dzieci siostry mojej matki ( Stanisławy Tokarczuk ( z domu Zaremba)) Kazimiery Gaczyńskiej z domu Zaremba. Rodzicami tych kobiet byli moi (oraz zamordowanych dzieci) dziadkowie Piotr Zaremba i Rozalia Zaremba z domu Szczęch zamieszkali przed II Wojną Światową we wsi Marcelówka.
Składając wniosek powołuję sie na następujące akty prawne:
Po pierwsze: art.17 Traktatu między Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy, podpisanego w Warszawie 18 maja 1992 roku.
Po drugie : postanowienia Konwencji Genewskich o ochronie ofiar wojny z dnia 12 sierpnia 1949 roku i protokołów dodatkowych do niej.
W oparciu o powyższe akty została zawarta w Warszawie w dniu 21 marca 1994 roku umowa pomiędzy RP a Rządem Ukrainy umowa o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych/ Dz U. z dnia 21 X 1994 roku/.
Zasadniczy jest art.1 tej umowy dotyczący urządzania, rejestracji, ustalania , zachowania i należytym utrzymaniu miejsc m.in. spoczynku ofiar wojny i represji politycznych, jak również spraw związanych z ekshumacją szczątków zwłok i ponownym , godnym ich pamięci, pochowaniem.
Z brzmienia umowy wynika, że postanowienia jej rozciągają się na przypadki osób cywilnych.
Wdrożenie procedur wymienionych w tej umowie wymaga współdziałania władz ukraińskich i polskich./art.6 umowy/. Art.10 umowy zapewnia obywatelom Państwa drugiej umawiającej się strony swobodny dostęp do miejsc spoczynku pomordowanych i poległych rodaków. Cały tekst umowy jest opublikowany jest w Dz.U.04.112.545.
Umowa ma charakter międzyrządowy i jest aktem obowiązującym obie strony o charakterze dwustronnym.
Wg Władysława i Ewy Siemaszko ( "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 - 1945, Tom 1, str 927) w nocy z 29 na 30 sierpnia 1943 roku we wsi Mohylno zamordowano 69 osób narodowości polskiej. 72 osobom udało się uciec i one przekazały informację o zbrodni. Przez 65 lat nie było możliwości pochowania ciał ofiar na poświęconej ziemi, ponieważ zostały przez morderców ukryte a powszechnie znane uwarunkowania polityczne nie pozwalały na ich poszukiwania.
Liczę na to, że dzięki przyjaznym stosunkom miedzy Polską i Ukrainą, o których na przykład świadczą liczne upamiętnienia zmarłych, poległych i zamordowanych narodowości ukraińskiej, dokonane w ostatnich latach na terytorium polskiego państwa, mój wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie.
rUważnie, adekwatnie i taktownie, z głęboką czcią zachowamy pamięć o polskich ofiarach na terytorium Ukrainy", - to są słowa Prezydenta Ukrainy, które wypowiedział 6 grudnia 2007 roku.
Pozwalam sobie oczekiwać odpowiedzi p.ambasadora w podniesionej przeze mnie sprawie w terminie pilnym, pozostając w przekonaniu, że treść i postanowienia umowy między rządami Polski i Ukrainy, wyżej cytowanej, stanowi przejaw dobrej woli obu stron tejże umowy i wypełnienia jej konkretną praktyczną treścią.
1. Gabinet Prezydenta RP, ul. Krakowskie Przedmieście 48/50, 00-071 Warszawa
2. Kancelaria Premiera RP, Al. Ujazdowskie 1/3, 00-583 Warszawa
3. Minister Spraw Zagranicznych RP, ul. Szucha 23, 00-580 Warszawa
4. Marszałek Jarosław Kalinowski, Biuro Poselskie ul. Kościuszki 21, 07-410 Ostrołęka
5. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, ul. Wspólna 2, 00-926 Warszawa
Autor RE: Wyslalem e-mail do ambasadora
Dodane dnia 18-03-2008 13:28
Ambasador Ukrainy w Polsce.
Zwracam się z ogromną prośbą o potwierdzenie przez odpowiedź pocztą internetową, że Pan Ambasador po otrzymaniu moich wniosków o pomoc w urządzeniu chrześcijańskiego pogrzebu dla członków mojej rodziny, którzy stracili życie w tragicznych okolicznościach we wsi Mohylno na Wołyniu w 1943 roku, ma zamiar odpowiedzieć mi, lub że takiego zamiaru nie ma. Jestem bardzo zaniepokojony brakiem odpowiedzi po upływie 40 dni od wysłania wniosku. Wiem,że sprawa jest trudna i wymaga czasu, ale wypadałoby jednak odpowiedzieć.
Informuję jednocześnie, że okoliczności, w których stracili życie moi bracia i siostra są wyjątkowo dobrze udokumentowane. Można to sprawdzić w dokumentach opublikowanych przez Instytut Pamięci Narodowej wspólnie z Archiwum SB Ukrainy i NAN Ukrainy:
/Polska i Ukraina w latach trzydziestych-czterdziestych XX wieku./
/Nieznane dokumenty z archiwów służb specjalnych, /Tom 4: /Polacy i
Ukraińcy pomiędzy dwoma systemami totalitarnymi 1942-1945/, część
pierwsza, Warszawa-Kijów 2005, s. 581 i nast., 591 i nast., 597 i nast.
Są to przesłuchania morderców i Józefa Gaczyńskiego, mojego wujka, który był naocznym świadkiem zbrodni.
adres e-mail: wiekto@gmail.com
Autor RE: Przesłuchanie Józefa Gaczyńskiego
Dodane dnia 27-03-2008 17:56
Protokół przesłuchania.
26 lipca 1944 r. ja, starszy oficer operacyjny Oddziału Kontrwywiadu "Smiersz" Jednostki Wojskowej 44347 kapitan gwardii Gurinienko, w dniu dzisiejszym przesłuchałem w charakterze świadka:
Gaczyńskiego Józefa, syna Jana, urodzonego w 1895 roku we wsi Mohilno rejonu Werbskiego obwodu wołyńskiego, narodowości polskiej, obywatela ZSRS, bezpartyjnego, analfabetę, z chłopów średniaków, chłopa-biedniaka, wdowca, nie karanego, zamieszkałego w chutorze Stasin, rejonu werbskiego, obwodu wołyńskiego. Może podpisać się po polsku.
O odpowiedzialności z art. 89 KK USRS za złożenie fałszywych zeznań zostałem uprzedzony: (-----) Gaczyński
PYTANIE: Co jest wam wiadomo o masowym mordzie obywateli sowieckich we wsi Mohilno rejonu werbskiego 27 sierpnia 1943 roku ?
ODPOWIEDŹ: W 1943 roku rozpoczęły się masowe mordy ludności w rejonie werbskim i innych rejonach obwodu wołyńskiego, głównie mordowano ludność narodowości polskiej. 27 sierpnia 1943 roku położyłem się spać na podwórku koło swojej chałupy pod płotem. Jak tylko zaczęło się ściemniać, we wsi rozległ się hałas. Po pewnym czasie od momentu pojawienia się hałasu, mnij więcej o godzinie 21-22 wieczorem do mojej chałupy podbiegło 3 ludzi. Zacząłem nasłuchiwać. Gdy ci trzej ludzie znaleźli się przy moim domu, usłyszałem, jak zaczęli pukać do drzwi, a następnie rozległ się głos, po którym rozpoznałem mieszkańca wsi Mohilno Orluka Juchyma, syna Prochora, który krzyczał: "Jóźku, otwórz!, Jóźku, otwórz!". Potem Orluk powiedział do jednego z przybyłych: "Mychajło, biegnij do okna, bo on tamtędy ucieknie". Ten Mychajło przebiegł koło mnie i stanął pod oknem.
PYTANIE: Czy rozpoznaliście, kim był ten Mychajło ?
ODPOWIEDŹ: 27 sierpnia 1943 roku była bardzo ciemna noc i nie rozpoznałem dokładnie, kto to był ten Mychajło, ale zdaje mi się, że był to mieszkaniec wsi Mohilno, Fiszczuk Mychajło, syn Archypa.
PYTANIE: Kontynuujcie swoje zeznania.
ODPOWIEDŹ: Kiedy Orluk zapukał do drzwi, po pewnym czasie moja żona Marcelina Gaczyńska otworzyła je i Orluk Jachym zapytał: "A gdzie jest Józek?" Żona odpowiedziała mu, że nie wie, gdzie jestem, oraz prosiła, by jej nie zabijali. "Mówiła: "Nie zabijajcie mnie, nie zabijajcie". Moja żona powiedziała Orlukowi,że pójdzie po niemowlę i weszła do chałupy. Stamtąd wyszła z niemowlęciem, z za nią szła moja sześcioletnia córka Teresa i płakała. Jak tylko żona wyszła z chałupy, rozległ się odgłos uderzenia i w tym samym momencie moja żona krzyknęła "Aj !". Słychać było, jak runęła na ziemię. Następnie rozległ się odgłos drugiego uderzenia i zaczęła krzyczeć moja córka Teresa. Gdy żona upadła na ziemię, to przez jakiś czas krzyczało niemowlę, a potem ucichło. Zrozumiałem, że to napad w celu wymordowania całej mojej rodziny i postanowiłem uciekać. Tej nocy w samej tylko bieliźnie uciekłem ze wsi Mohilno do miasta Włodzimierza Wołyńskiego, do mojego stryja Gaczyńskiego Piotra, którego rodzina została wywieziona przez Niemców. Następnie zamieszkałem u mojej siostry Mirowskiej Adeli córki Jana, która obecnie mieszka w chutorze Stasin rejonu werbskiego. Co się jeszcze działo tej nocy we wsi Mogilno, nie wiem.
PYTANIE: Ile miesięcy miało wasze niemowlę ?
ODPOWIEDŹ: Moje dziecko miało dopiero sześć dni.
PYTANIE: Czy Wam wiadomo, kto jeszcze z mieszkańców wsi Mohilno został zabity w nocy 27 sierpnia 1943 roku ?
ODPOWIEDŹ: Od Buczyk Zofii dowiedziałem się, że 27 sierpnia została wymordowana rodzina Moroziuka Adama w liczbie pięciu osób, Moroziuk Piotr z żoną, Moroziuk Franciszek z żoną i córką, Moroziuk Adolf z żoną, synem, córką i bratem, Szewczuk Wincenty z żoną i czwórką dzieci oraz inni. W sumie tej nocy zostało zabitych około 80 osób. Poza tym opowiadała, że zwłoki zamordowanych zakopywano w zagrodach, w których zabijano mieszkańców, a jej matkę i siostrę zakopał mieszkaniec wsi Mohilno Szeleszuk.
PYTANIE: Czy widzieliście się z Orlukiem po 27 sierpnia 1943 roku ?
ODPOWIEDŹ: Tak, z Orlukiem Juchymem widziałem się w czerwcu 1944 roku podczas kopania okopów. Gdy spotkałem się z nim, powiedziałem mu: " Widzisz Juchymie, wypadło nam się zejść, a coś ty narobił ?" Na to Orluk odpowiedział mi: "Durniów nie brakowało" i więcej się nie odezwał. Był też tam obecny Fiszczuk (imienia ani imienia ojca nie znam), który powiedział: "A wy zabiliście 80 Ukraińców w kolonii Ludmilpol". Innych rozmów nie było.
PYTANIE: Czy nie pomyliliście się, że w zamordowaniu Waszej rodziny brał udział Orluk Juchym ?
ODPOWIEDŹ: Nie, nie pomyliłem się. 27 sierpnia 1943 roku moją rodzinę wymordował Orluk Juchym syn Prochora.
Protokół z moich słów został spisany wiernie i odczytany mi, co potwierdzam podpisem:
(------------) Gaczyński
Starszy Oficer Operacyjny OKR "Smiersz"
Jednostki Wojskowej 44347
Kapitan Gwardii (----------) Gurinienko
PA SBU F. 13 , spr. 1020, k. 144-148.
Autor RE: Przesłuchanie Orluka Juchyma, mordercy
Dodane dnia 28-03-2008 08:20
26 lipca 1944 roku, ja, pracownik Oddziału Kontrwywiadu "Smiersz" 6 SzAZD Gwardii Trifonowa przesłuchałam:
Orluka Juchyma, syna Prochora, urodzonego w 1907 roku we wsi Mohilno rejonu werbskiego obwodu wołyńskiego, Ukraińca, z chłopów-biedniaków, wykształcenie 3 klasy, bezpartyjnego, żonatego, nie karanego, mieszkajacego we wsi Mohilno rejonu werbskiego obwodu wołyńskiego, pracującego jako przewodniczący Sielsowietu we wsi Mohilno.
O odpowiedzialności z art. 89 KK USRS za złożenie fałszywych zeznań zostałem uprzedzony: (-------------) Orluk
Pytanie: Gdzie mieszkaliście i co robiliście w okresie, gdy wieś Mohilno była okupowana przez wojska niemieckie ?
Odpowiedź: W okresie okupowania wsi Mohilno przez wojska niemieckie, od listopada 1943 roku mieszkałem z rodziną we wsi Mohilno, w której do lipca 1943 roku byłem starostą. W listopadzie 1943 roku wraz z rodziną wyjechałem do wsi Gnojno rejonu werbskiego obwodu wołyńskiego, gdzie do marca 1944 roku wynajmowałem mieszkanie u Pilipniuka Wasyla. W tym czasie nic nie robiłem.
Pytanie: Wymieńcie wszystkie narodowości, przedstawiciele których zamieszkiwali wieś Mohilno w okresie okupacji.
Odpowiedź: Do wiosny 1942 roku we wsi Mohilno mieszkały mieszkały osoby narodowości polskiej, ukraińskiej i żydowskiej. Na wiosnę 1942 roku wszystkie osoby narodowości żydowskiej zostały przez Niemców i policję wysiedlone do miasta Włodzimierza Wołyńskiego, gdzie, jak mówili mieszkańcy wsi Mohilno, zostały zlikwidowane przez Niemców. Od wiosny 1942 roku we wsi Mohilno mieszkały tylko osoby narodowości polskiej i ukraińskiej.
Pytanie: Czy miało miejsce jakiekolwiek prześladowanie którejś z tych narodowości (polskiej i ukraińskiej), w czym się ono przejawiało, oraz która ze stron dokonywała prześladowań ?
Odpowiedź: W okresie okupacji niemieckiej we wsi Mohilno miały miejsce prześladowania ludności polskiej przez banderowców. Odbywało się to w następujący sposób. Mniej więcej w maju lub w czerwcu 1943 roku do wsi Mohilno przyjechało dwóch ludzi. Jednego z nich, ze wsi Ostrówek leżącej w odległości około 1 km od Włodzimierza Wołyńskiego, mieszkańcy wsi nazywali "Zaliznyj". Drugiego człowieka nie znam. Obaj zebrali w szkole wsi Mohilno wszystkich mieszkańców - Ukraińców ze wsi Mohilno i oznajmili, że zostali przysłani z Ukraińskiej Powstańczej Armii. Następnie "Zaliznyj" spytał obecnych, czy chcą oni i czy będą walczyć z wrogiem (z kim konkretnie, nie powiedział). Zebrani odpowiedzieli, że będą walczyć z wrogiem. Dalej mówił on, ze Niemcy przegrywają wojnę, że w Niemczech wybuchnie rewolucja, ze Armia Czerwona dojdzie tylko do starej granicy oraz że w tym czasie Ukraińska Powstańcza Armia, w skład której wchodzi wielu ludzi, powstanie i rozpocznie tworzenie niepodległego państwa ukraińskiego. Na tym zebraniu byłem osobiście. Ponadto byli tam obecni Progniuk Wasyl, Progniuk Kyryło, Moroziuk Josyp i Saganiuk Wasyl, którzy obecnie mieszkają we wsi Mohilno i inni.
Mniej więcej tydzień po tym zebraniu do wsi Mohilno przyjechali z UPA Łuciuk Wołodymyr syn Wasyla, mieszkaniec wsi Marcelówka rejonu werbskiego, Nedbajło Mykoła ze wsi Oseredek Stary, Fiszczuk Anton syn Iwana ze wsi Marcelówka rejonu werbskiego i inni, których nazwisk nie znam. W sumie było ich mniej więcej 10-15 osób. Zebrali oni w lesie owadnieńskim wszystkich mężczyzn wsi Mohilno (tylko Ukraińców) w wieku mniej więcej 2o do 30 lat, i zajmowali sie musztrą. Wiem o tym od obecnego Sołoniuka Mykoły (zginął od wybuchu pocisku).
Potem, mniej więcej po półtora - dwóch tygodniach Łuciuk, Nedbajło, Fiszczuk i inni zgromadzili wszystkich mężczyzn - Ukraińców w lesie owadnieńskim, wieczorem przyprowadzili ich do wsi Mohilno, ustawili w szeregach i Łuciuk powiedział: "Od dnia dzisiejszego jesteście zmobilizowani przez władze Ukraińskiej Powstańczej Armii i stajecie się żołnierzami, macie więc wykonywać to, co wam, rozkażemy. Za niewykonanie rozkazu będziecie rozstrzelani. Terz pójdziemy likwidować wszystkich Polaków zamieszkałych we wsi Mohilno, ponieważ władze UPA wydały rozkaz likwidacji wszystkich Polaków, gdyż napadli oni na nasz sztab w lesie i zabili kilku naszych towarzyszy. Będziemy ich zabijać, a wy macie usuwać zwłoki."
Potem wszyscy obecni (ponad 100 ludzi) zostali podzieleni na grupy, ile w ogóle było grup, nie wiem. W składzie tej grupy, do której wchodziłem, byli Łuciuk Wołodymyr, Nedbajło Mykoła, Fiszczuk Anton oraz mężczyźni ze wsi Mohilno - Artesiuk Mykoła, Artesiuk Jakiw, Artesiuk Kyryło, Fiszczuk Mychajło, Gorboń Mychajło, Kośtelećkyj Ołeksa, Kremniuk Kuźma i Bondar Fedir; innych nie pamiętam, raze13-14 osób. Wszyscy oni mieszkają obecnie we wsi Mohilno. Naszej grupie zostały przydzielone dwa domy, w których mieszkały osoby narodowości polskiej, tj. rodzina Gaczyńskiego Józefa syna Jana (lub Józefa) składająca się w przybliżeniu z trzech osób oraz rodzina Szczurowskiego Antoniego składająca sie z czterech osób. Jako pierwsi do domów wchodzili Łuciuk, Nedbajło i Fiszczuk Anton. To oni zamordowali wszystkie te siedem osób, prawdopodobnie strzelając, ponieważ słychać było strzały. Ja wraz z innymi wykopaliśmy przed ich domami, mniej więcej w odległości 50 metrów w polu, trzy doły i zakopaliśmy - w dwóch dołach po trzy osoby, a w jednym dole - jedną.
Wyżej zeznałem, że rodzina Gaczyńskich składała się z trzech osób, a rodzina Szczurowskich z czterech, wnoszę poprawkę: rodzina Gaczyńskich składała się z czterech osób lecz zostały zabite 3 osoby z rodziny; nie wiem, z ilu osób składała sie rodzina Szczurowskich, ale chyba z siedmiu lub ośmiu osób, z tej rodziny zostały zabite cztery osoby. Polacy nie stawiali żadnego oporu, niektórym z nich udało się uciec i uratować się, na przykład Gaczyńskiemu Józefowi, a także, z tego co mówił Panasiewycz Ołeksandr, z rodziny Szczurowskich uratowali sie ucieczką syn Józef, żona Szczurowskiego Józefa - Antonina oraz córka lub siostra.
Pytanie: Czy wiadomo wam, ilu Polaków zostało zamordowanych tamtej nocy ?
Odpowiedź: Tamtej nocy wymordowano 11 polskich rodzin, lecz niektóre osoby z tych rodzin uratowały się ucieczką. Ile osób w sumie zostało zamordowanych, nie wiem.
Pytanie:Jak przedstawiałsię przekrój grupy zabitych Polaków pod względem wiekowym ?
Odpowiedź: Tamtej nocy zamordowano wszystkich, co do jednego, znajdujących się we wsi Polaków, tj. dorosłych, starców, dzieci, a nawet niemowlęta.
Pytanie: Kogo konkretnie zamordowali ludzie z waszej grupy ?
Odpowiedź: Z rodziny Gaczyńskich została zamordowana żona Józefa Gaczyńskiego, syn lat 8 - 10 i niemowlę. Z rodziny Szczurowskich został zamordowany Szczurowski Antoni, dwie dorosłe córki w wieku 18 - 20 lat, imion nie znam, oraz żona Szczurowskiego Antoniego, lat około 50.
Pytanie: Czy wiadomo Wam, gdzie jest pochowana reszta zabitych tamtej nocy ?
Odpowiedź: Gdzie są pochowani pozostali zabici, nie jest mi wiadomo.
Pytanie: Ilu Polaków pozostało we wsi Mohilno po tamtej rzezi ?
Odpowiedź: Po tamtej nocy, kiedy miał miejsce mord na Polakach, we wsi Mohilno pozostała tylko jedna rodzina narodowości polskiej - rodzina Łuciuk Marii, krewnej Łuciuka Wołodymyra syna Wasyla. Reszta albo została wymordowana, albo uciekła ze wsi. Rodzina Łuciuk Marii mieszka obecnie we wsi Mohilno.
Pytanie: Czy miały jeszcze miejsce napady banderowców na rodziny Polaków ?
Odpowiedź: We wsi Mohilno napadów na polskie rodziny więcej nie było. Z rozmów ludzi wiadomo mi, że likwidacja Polaków miała również miejsce we wsi Gnojno rejonu werbskiego. O napadach na inne wsie nic nie wiem.
Pytanie: Co się stało z mieniem zamordowanych i zbiegłych Polaków ?
Odpowiedź: Wiadomo mi, że część mienia i bydła Polaków wzięła ludność, a najlepsza część - konie, 10 sztuk krów, około 10 świń oraz lepsze rzeczy były od razu zabrane przez banderowców. Na drugi lub na trzeci dzień po wymordowaniu Polaków osobiście widziałem, jak Łuciuk Wołodymyr, Nedbajło Mykoła, Fizczuk i inni zabierali lepsze konie, część świń, (według słów Bojki Ołeksandra, 7 - 8 sztuk) dla UPA. Ze zwierząt gospodarskich Polaków (sam widziałem) Moroziuk zabił świnię, a Miszczuk Kłym zabrał krowę. Widziałem też, jak Janic Petro ubrał się w kożuch. Zboże zabitych Polaków zostało wymłócone i właściwie całe zakopane. Młóceniem i zakopywaniem zboża kierował Bojko Ołeksadr i Moroziuk Juchym. Ten ostatni mieszka we wsi Mohilno, a Bojko we wsi Beskubiczi lub Bubeczi , 20 kilometrów od wsi Mohilno. Będąc już starostą, sam przydzielałem robotników do młócenia zboża i zakopywania go. Wszystkich mieszkańców wsi pracujących przy zakopywaniu zboża nie pamiętam; pamiętam tylko, że pracował Jaszczuk Iwan, Artesiuk Mykoła i Daciuk Mychajło. Sam byłem obecny przy kopaniu jednego dołu do zsypywania do niego zboża, mniej więcej 50-60 cetnarów. Ten dół został wykopany w polu na południe od wsi, w odległości dwóch kilometrów w linii prostej od chałupy Panasiewicza Ołeksandra. Gdzie zostały wykopane pozostałe doły oraz ile do nich zsypano zboża, nie wiem. Dla kogo było przeznaczone to zakopane zboże, również nie jest mi wiadomo.
Pytanie: Gdzie są chałupy oraz inne budynki wymordowanych Polaków ?
Odpowiedź: Część budynków została rozebrana przez ludzi, a te domy i zabudowania, które pozostały, spalili banderowcy.
(................................................................................................................)
Protokół z moich słów został spisany wiernie i odczytany mi, co potwierdzam podpisem: (------) Orluk
Przesłuchała:
Pracownik OKR "Smiersz" 6 SzAZD Gw.
(------------) Trifonowa
PA SBU, F. 13, spr. 1020, k. 136-143
Uwaga: Orluk zeznając wymawiał nazwisko Gaczyński jako Taczyński.
Autor RE: Protokol przesłuchania mordercy Mychajła Fiszczuka
Dodane dnia 28-03-2008 22:36
28 lipca 1944 roku. Ja, starszy oficer operacyjny Oddziału Kontrwywiadu "Smiersz" Jednostki Wojskowej 44347 kapitan gwardii Gurinienko, w dniu dzisiejszym przesłuchałem:
Fiszczuka Mychajła syna Archypa. urodzonego w 1907 roku we wsi Mohilno rejonu werbskiego obwodu wołyńskiego, Ukraińca, obywatela ZSRS, bezpartyjnego, analfabetę, z chłopów biedniaków, żonatego, nie karanego, mieszkającego we wsi Mohilno rejonu werbskiego obwodu wołyńskiego.
O odpowiedzialności z art. 89 KK USRS za złożenie fałszywych zeznań zostałem uprzedzony: (---------) Fiszczuk
Pytanie: Co Wam wiadomo o masowym mordzie obywateli sowieckich we wsi Mohilno rejonu werbskiego w sierpniu 1943 roku, w okresie tymczasowej okupacji obwodu wołyńskiego przez wojska niemiecko - faszystowskie ?
Odpowiedź: W okresie tymczasowej okupacji przez wojska niemieckie rejonu werbskiego, latem 1943 roku, nie pamietm dokładnie miesiąca, do wsi Mohilno przyjechał przedstawiciel Ukraińskiej Powstańczej Armii. Nie znam jego nazwiska, ale od mieszkańców wsi dowiedziałem się, że ten przedstawiciel miał jakąś funkcję w UPA. Teraz już nie pamiętam, kto mi to powiedział. Przedstawiciel UPA zebrał mieszkańców, tylko Ukraińców, w budynku szkoły. Na tym zebraniu mówił on, że trzeba wypędzić obcych najeźdźców z ukraińskiej ziemi i pytał, czy ludzie zgadzają się na to. Obecni na zebraniu mieszkańcy wsi Mohilno oświadczyli, że chcą wypędzenia obcych najeźdźców. Na tym zebraniu byłem obecny ja, Orluk Juchym, Progniuk Kyryło, Artesiuk Sylwester i inni, razem około 40 - 50 osób. Po 7 - 10 dniach od tego zebrania do wsi Mohilno przybył Łuciuk Wołodymyr syn Wasyla, mieszkaniec wsi Marcelówka, Sołowniuk Mykoła syn Kornela ( zginął od wybuchu pocisku na wiosne 1944 roku ) i inni, których nazwisk nie pamiętam. Ilu ich było w sumie, nie wiem. Ci przedstawiciele zebrali miejscowych mężczyzn - około 90 mężczyzn ze wsi Mohilno, wśród których byłem ja, Artesiuk Kyryło, Artesiuk Apon, Klemniuk Jakiw, Artesiuk Mykoła, Kremnik Kuźma, Gorboń Mychajło, Orluk Juchym, Kostelećkyj Ołeksa i inni.
Gdy wszyscy się zgromadzili, Łuciuk Wołodymyr powiedział do zebranych: " Od dnia dzisiejszego jesteście żołnierzami, jak każdy z nas - przedstawicieli. Nie tylko my sami będziemy budować Ukrainę, wy macie pomagać. Wszyscy powinniśmy budować niepodległą Ukrainę i na Ukrainie nie powinno być nikogo obcego. Teraz macie robić wszystko, co każemy. Dzisiaj będziemy likwidować Polaków. Musicie uzbroić się, kto w co może, i przyjść na kraniec wsi na drogę". Następnie puścił nas wszystkich do domu. Poszedłem do domu, zabrałem kij (pałkę) i przybyłem na wyznaczone miejsce; inni wzięli ze sobą siekiery, widły itp. Gdy wszyscy zebrali sięna szosie od strony lasu owadnieńskiego, mnie, Orluka Juchima, Artesiuka Kyryła, Artesiuka Apona, Klemniuka Jakowa, Artesiuka Mykołę, Kremeniuka Kuźmę, Gorbania Mychajłę i Kostelećkiego Ołeksę skierowano do Gaczyńskiego Józefa i Szczurowskiego.
Łuciuk Wołodymyr powiedział nam: "Idźcie do Gaczyńskiego i Szczurowskiego, szukajcie, gdzie śpią i zabijcie". Pozostałe grupy poszły do innych Polaków - mieszkańców wsi Mohilno. Było to mniej więcej o 10 wieczorem, dnia i miesiąca nie pamiętam. Gdy przyszliśmy do rodzin Gaczyńskiego i Szczurowskiego, ja miałem pilnować, żeby nikt z członków tych rodzin nie uciekł. Gdy nasza grupa przyszła do Gaczyńskiego, to Orluk Juchym i Gorboń Mychajło pukali do drzwi chałupy, a mnie Orluk kazał pobiec i stanąć pod oknem żeby nikt tamtędy nie uciekł. Kto mordował ludzi u Gaczyńskiego i Szczurowskiego - nie wiem, dlatego że stałem na czatach.
Pytanie: Kto z członków rodziny Gaczyńskiego i Szczurowskiego został zabity ?
Odpowiedź: W rodzinie Gaczyńskiego została zabita jego żona z niemowlęciem, chłopak w wieku 8 - 10 lat, a kto jeszcze nie wiem. U Szczurowskiego zabito kilka osób, lecz nie wiem ile i kogo.
Pytanie: Czy szukaliście tych członków rodziny, których nie było w domu ?
Odpowiedź: Tak, szukaliśmy.
Pytanie: Kontynuujcie zeznania.
Odpowiedź: Po wymordowaniu rodzin Gaczyńskiego i Szczurowskiego, zakopaliśmy zwłoki w ich własnych zagrodach. Gdy skończyliśmy, puścili nas do domu.
Pytanie: Ilu obywateli sowieckich zostało zabitych tej nocy we wsi Mohilno ?
Odpowiedź: Tego nie wiem.
Pytanie: Czy kogokolwiek z ludności polskiej zostawiono przy życiu ?
Odpowiedź: Podczas pogromu mordowano wszystkich co do jednego: dzieci, kobiety, starców i mężczyzn - każdego, kogo tylko znaleziono w domu.
Pytanie: Co zrobiono z mieniem pomordowanych obywateli ?
Odpowiedź: Mienie zamordowanych obywateli, jak: krowy, świnie, konie, odzież, zboże i in. zabrali banderowcy do lasu, a domy palili. Całym mieniem zajmował się przedstawiciel gospodarczy UPA Bojko Ołeksandr, który mieszkał we wsi Mohilno. Gdzie on jest teraz, nie wiem.
Protokół z moich słów został spisany wiernie i odczytany mi, co potwierdzam podpisem: (-------) Fiszczuk
starszy oficer operacyjny Oddziału Kontrwywiadu "Smiersz" Jednostki Wojskowej 44347
kapitan gwardii (------) Gurinienko
PA SBU, F. 13, spr 1020, k. 149 - 152.
Autor RE: Odpowiedz z ambasady Ukrainy 03.04.08
Dodane dnia 03-04-2008 19:26
No 6137/24-840-763
Szanowny Pan Wiesław
Z wielkim ubolewaniem przeczytałem Pański list, kierowany do Ambasadora Ukrainy Pana Olexandra Motsyka w sprawie pogrzebu dla członków Pańskiej rodziny, którzy stracili życie w tragicznych okolicznościach we wsi Mohylno na Wołyniu w 1943 roku.
Nasi Prezydenci i Narody znaleźli w sobie siłę powiedzieć wzajemnie słowa wybaczenia za to, co minęło. Wspólnie budujemy nowoczesny wizerunek Europy bez podziałów i granic.
Otóż, zgodnie z zapisami Umowy między Rządem RP a Gabinetem Ministrów Ukrainy o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych z dnia 21 marca 1994 roku winien być złożony wniosek w sprawie pogrzebu Pańskiej rodziny do właściwych instytucji w Polsce, mianowicie do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa jak również MSZ RP.
Andrij Sybiha (-------)
Radca- Minister
Dodane dnia 04-04-2008 05:08
Panie Wieslawie! Niech pan zlozy wniosek do tych instytucji z kopia listu ambasady Ukrainy ..koniecnie!
Autor RE: Na pewno będę składał kolejne wnioski
Dodane dnia 04-04-2008 14:01
Póki co czekam jeszcze na opinię prawnika z kresowym rodowodem, wiem że jest przygotowany sążnisty wniosek do MSZ, do mnie dołączy jeszcze troje kresowian, których rodziny były zamordowane w tym samym Mohylnie.
Wysłałem też zapytanie do europosła i posła RP, członka komisji spraw zagranicznych. Zakończenie tragicznej przeszłości może być wtedy, gdy ciała zamordowanych z powodu nienawiści i pogardy zakopywane jak śmieci "po płotem" zostaną z uszanowaniem przeniesione na cmentarz. Inaczej będą podstawy, by sądzić, że zdaniem władz Ukrainy te szczątki nadal mają być znieważone.
Autor RE: Moj naiwny projekt odpowiedzi do ambasady Ukrainy
Dodane dnia 06-04-2008 09:14
Czekając na podpowiedź prawnika zredagowałem projekt odpowiedzi, nie wysłałem go, nadal czekam na opinię prawnika.
r... pamięć o tych, którzy zginęli woła o sumienie żywych. Zło nie może być pokonane, dopóki nie będzie nazwane złem i osądzone." Święte słowa, a wypowiedział je Pan, ambasador Ukrainy, 23.XI.2007 r. w czasie obchodów w Polsce 75 rocznicy Wielkiego Głodu na Ukrainie radzieckiej.
W nocy z 11 na 12 lipca w Mohylnie UPA przyszła i zabrała z domów Franciszka Mroziuka, Stanisława Juszczaka i gajowego o nazwisku Tronow. Wszyscy trzej zostali uprowadzeni do lasu i tam zamordowani. Tej nocy padał deszcz, dlatego Adamowi Mroziukowi i Szewczukowi udało się odszukać miejsce zakopania ciał w lesie. Senior rodu Piotr Mroziuk, bardzo zasłużony dla społeczności ukraińskiej jako organizator pomocy żywnościowej dla umierających z głodu uciekinierów z tzw. Ukrainy sowieckiej w czasie Wielkiego Głodu poszedł do sztabu UPA w Mogilnie i prosił na zgodę na przeniesienie ciał na cmentarz katolicki w Swojczowie. Upowcy nie zgodzili się.
Fakt, że Pan Ambasador aż 55 dni potrzebował na odpowiedź, w której w najmniejszym nawet stopniu nie wyraził chęci pomocy w urządzeniu chrześcijańskiego pogrzebu dla niewinnych dzieci, bardzo mnie zasmucił. Nasuwa mi się przykra analogia do decyzji sztabu UPA w 1943 roku.
Tragicznych skutków zdarzeń z przeszłości odmienić nie jest w ludzkiej mocy. Historia wydała już werdykt, polecam książkę Timothy Snydera (historyk amerykański, a więc bezstronny) "Rekonstrukcja narodów, Polska, Ukraina, Litwa, Białoruś, 1569 - 1999."
Tam na stronach 189 - 197 (w polskim wydaniu) znajdzie Pan Ambasador, jak świat zachodni ocenia ten fragment naszej wspólnej historii. Ta prawda jest gorzka.
Jedyne co możemy zrobić, to zapamiętać dobrze tę lekcję historii, aby nigdy więcej się nie powtórzyła oraz oddać ostatnią przysługę zmarłym.
Zakończenie tragicznej przeszłości może być wtedy, gdy ciała zamordowanych z powodu nienawiści i pogardy zakopywane jak śmieci "po płotem" zostaną z uszanowaniem przeniesione na cmentarz. Inaczej będą podstawy, by sądzić, że zdaniem władz Ukrainy te szczątki nadal mają być znieważone.
Dlatego bardzo proszę Pana Ambasadora by nie zważając na procedury prawne pomógł mi zamknąć ten rozdział historii i pozwolił mi również patrzeć w przyszłość naszej wspólnej Europy, bez granic i podziałów. Jedyne, co mi do tego jest potrzebne to możliwość dopełnienia obowiązku wobec zmarłych.
Autor RE: Prawnik radzi tak...
Dodane dnia 09-04-2008 17:49
"Sugeruję aby tego listu ,w tej formie nie wysyłać. Pozwoli Pan, że przedstawię Panu projekt kolejnego listu- z uwagi na obciążenie zawodowe sądzę, że przygotuję to Panu w ten weekend. Wydaje mi się jednak, że odpowiedź ma charakter wyłącznie kurtuazyjny- bo co ma IPN, MSZ, lub ROPWiM do indywidualnych wniosków, które winny być załatwione przez władze Ukrainy w wypełnieniu umowy łączącej ją z Polską.Należy im postawić konkretne pytania. Postaram się to jakoś sformułować."
W przyszłym tygodniu dopiero wyślę odpowiedź do Ambasady Ukrainy.
Autor RE: Poseł Bogusław Kowalski radzi:
Dodane dnia 14-04-2008 21:04
W sprawie p. Wiesława Tokarczuka: W sensie formalnym Ambasador Ukrainy ma rację. Obywatele polscy załatwiają sprawy poza granicami za pośrednictwem instytucji państwa polskiego. Jeżeli będzie Panu potrzebna pomoc jestem gotów wspierać Pańskie wnioski do naszego MSZ-tu i Rady Ochrony Pamięci. Proszę o kontakt z jednym z trzech moich biur poselskich.
Natomiast nie mam jeszcze przygotowanego pisma od prawnika i nadal czekam.
Autor RE: Prawnik bardzo długo był zajęty
Dodane dnia 21-04-2008 17:56
Poniżej zamieszczam tekst wniosku do konsula RP w Lwowie. Identycznie brzmiące wnioski kieruję do ROPWiM i szefa IPN. Wniosek do MSZ jest innej treści i zamieszczę go w oddzielnym poście. O wszystkich swoich wnioskach i odpowiedziach na nie będę na bieżąco informował posła Bogusława Kowalskiego, który wyraził zainteresowanie pozytywnym załatwieniem mojej sprawy.
Konsul Generalny RP w Lwowie
ul. Kociubińskiego 11a / 1 i 3, 79011 Lwów
Zwracam się z prośbą w sprawie udzielenia pomocy w pochowaniu na dowolnym cmentarzu chrześcijańskim kości ofiar zbrodni nacjonalistów ukraińskich dokonanej w nocy z 29 na 30 sierpnia 1943 roku we wsi Mohylno, dawna gmina Werba, dawny powiat Włodzimierz Wołyński.
Wniosek analogicznej treści złożyłem do Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnego Ukrainy Pana Olexandra Motsyka, Al. Szucha 7, 00 - 580 Warszawa.
Wniosek do Ambasadora w pełnym brzmieniu - załączam.
Odpowiedź, jaką otrzymałem po 55 dniach, załączam (kserokopia).
Informuję ponadto, że w archiwum SB Ukrainy (PA SBU, F. 13, spr 1020) znajdują się protokoły przesłuchań świadków i sprawców zbrodni. Na ich podstawie istnieje możliwość ustalenia miejsc ukrycia zwłok ofiar. Część protokołów została opublikowana w książce wydanej przez IPN - Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Tytuł: Polska i Ukraina w latach trzydziestych - czterdziestych XX wieku, nieznane dokumenty z archiwum służb specjalnych, Tom 4, Polacy i Ukraińcy pomiędzy dwoma systemami totalitarnymi 1942 - 1945. Warszawa - Kijów 2005.
Autor RE: Treść wniosku do ministra Sikorskiego
Dodane dnia 21-04-2008 17:58
Poseł na Sejm Rzeczpospolitej Polski
Szanowny Panie Pośle! Szanowny Panie Ministrze!
Jako osoba związana z naszymi byłymi Kresami Wschodnimi i z racji tej utrzymująca kontakt z innymi osobami, których korzenie tkwią właśnie tam ,chcę poruszyć temat, który do dnia dzisiejszego nie wydaje się problemem załatwionym praktycznie w sposób konsekwentny. Chodzi o wydarzenia na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1945, których efektem było- bo należy je nazwać jednoznacznie po imieniu- ludobójstwo dokonane na ludności polskiej przez nacjonalistyczne organizacje ukraińskie.
Dla jasności podaję, że chodzi o ludobójstwo dokonane nie tylko na obywatelach przedwojennej Rzeczpospolitej pochodzenia polskiego ale także żydowskiego i ukraińskiego. W szczególnie okrutny sposób dotknięte zostały rodziny mieszane polsko- ukraińskie, które nie zechciały poddać się naciskom nacjonalistów ukraińskich. Nie będę przytaczał detali- są one dostępne w obszernej już literaturze przedmiotu , będącej efektem pracy nie tylko autorów polskich ale także wspólnych opracowań polsko-ukraińskich, które powinny być Panu niewątpliwie znane. Wydarzenia owe nie utkwiły jednak w dostateczny sposób w świadomości współczesnych Polaków albowiem skonstatować należy jakieś dziwne milczenie na ten temat prawie we wszystkich polskich mediach , zwłaszcza publicznych, a wiele prób przebicia się z nim na szersze forum napotyka na wyraźnie kamuflowaną niechęć bądź też nawet na jawną wrogość- co zaskakujące- prominentnych przedstawicieli polskiego świata polityki i kultury. Ludobójstwo owo, przypominające do złudzenia wydarzenia w byłej Jugosławii z lat 90-tych ubiegłego stulecia, zapomniane być nie może, a skutki jego muszą być poddane stosownemu zadośćuczynieniu- choćby w stopniu minimalnym.
Polska- aby nie użyć określenia kolejne rządy RP po 1989 roku- przyjmuje postawę chwiejną i lękliwą, przypominającą osobnika dającego się bić bezkarnie po twarzy z każdej strony. Jedynym jasnym wyjątkiem w takiej postawie było przywołanie przez Pana do porządku- o ile pamiętam- Tedda Turnera za wypady antypolskie. Okazuje się, że można, jak się chce i wykazuje się dostateczną siłę woli i poczucia honoru- jaką Pan w tym przypadku okazał.
Satysfakcji historycznej potrafią dochodzić konsekwentnie Ormianie, organizacje żydowskie i pani Steinbach/ można ją akceptować lub nie- jest to bez znaczenia/, a Polska nie.
Polska potrafi tej satysfakcji dochodzić tylko na wybranych kierunkach a na pozostałych chowa głowę w piasek.
Należy pamiętać, że Polacy rprzepędzeni" z Kresów Wschodnich do dnia dzisiejszego, w osobach ich potomków, stanowią pokaźną grupę obecnego społeczeństwa i sam fakt złego ich zorganizowania i wobec tego znikomej siły przebicia ,nie usprawiedliwia odłożenia ad acta wydarzeń na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, o których wspomniano wyżej.
Pojednanie obu narodów- polskiego i ukraińskiego po prostu wymaga nie tylko dwustronnych wzajemnych deklaracji a praktycznych kroków, również w indywidualnych
sprawach, o ile się pojawią. Postulat taki nie jest zaognianiem problemu tylko służy likwidacji wzajemnych historycznych uprzedzeń, bez licytowania się o liczbę ofiar. Casus kanclerza Niemiec i prezydenta Francji, w czasie wizyty w towarzystwie kadetów niemieckich i francuskich na pobojowisku pod Verdun- jest tego najlepszym przykładem.
Ofiarom tych wydarzeń należy się więc minimalna satysfakcja, a mianowicie prawo do godziwego pochówku tam ,gdzie zostały pomordowane z prawem do symbolu nagrobnego wedle ich wyznania. Postulat ów wynika nie tylko z uznanych zwyczajów międzynarodowych państw cywilizowanych ale także z konkretnych umów międzynarodowych o charakterze dwustronnym. Zasadą powinno być, że ofiary w postaci ludności cywilnej nie mogą być gorzej traktowane niż osoby wojskowe, które poniosły śmierć w wykonaniu obowiązku żołnierskiego. Wręcz przeciwnie- pomordowane osoby cywilne, nie mające żadnych środków obrony, zasługują na skuteczniejszą ochronę ich pamięci ze strony państwa polskiego- bez względu na koniunkturalne interesy polityczne. O żadną inną satysfakcję w chwili obecnej przecież nie chodzi.
Podstawowym aktem prawa międzynarodowego w tym przedmiocie jest umowa między Rządem Rzeczpospolitej Polski a Rządem Ukrainy o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych sporządzona w Warszawie dnia 21 marca 1994 roku jako akt ramowy do szczegółowych rozwiązań w sensie prawa krajowego obu Umawiających się Stron/ zwłaszcza art.1 i art.2 umowy wyżej cytowanej/.
W świetle treści art. 11 tejże umowy chodzi o to aby instytucje odpowiedzialne w każdym państwie umawiającym się za realizację tej umowy załatwiały poszczególne przypadki w sposób sprawny i minimalnie zbiurokratyzowany.
Na ich podstawie oraz relacji ocalonych wstępnie ustaliłem, że w obrębie zabudowań Gaczyńskich i Szczurowskich mordercy wykopali trzy doły, w których ukryli ciała 8 osób:
1. Marcelina Gaczyńska, lat 33
2. Teresa Gaczyńska, lat 7 (6)
3. Gaczyński (imię nieznane), 6 dni
4. Stanisław Konstantynowicz, lat 7
5. Antoni Szczurowski, lat 65
6. Marta Szczurowska, lat 62
7. Genowefa Szczurowska, lat 18 (19)
8. Kazimiera Szczurowska, lat 15.
Członkowie rodzin pomordowanych podjęły starania, aby doprowadzić do chrześcijańskiego pogrzebu szczątków. Także pani Jadwiga Kozioł z domu Mroziuk, która straciła w Mohylnie 21 członków swojej rodziny, pragnie godnego uczczenia ich pamięci.
Moi siostrzani bracia Dyzio i Boguś Gaczyński zostali zamordowani wraz z swoimi dziadkami i ich ciała ukryto na terenie zabudowań Łukasza Gaczyńskiego (lat 68) i jego żony (lat 66), którzy także zostali zamordowani.
Autor RE: Na razie tylko jedna odpowiedź - z IPN
Dodane dnia 15-05-2008 14:14
Instytut Pamięci Narodowej Warszawa ,dnia 24 kwietnia 2008 r.
Sekretariatu Prezesa
SP 050 - 103(2)108
Rada Ochrony Pamięci Walk
W załączeniu uprzejmie przekazuję pismo Pana Wiesława Tokarczuka wraz z załącznikami, celem rozpatrzenia według kompetencji.
Zał. 2/3
Zastępca Dyrektora Sekretariatu
18081011 Unikalnych wizyt