Source: http://aktywnyprzeciwwykluczeniu.pl/sposoby-sadu-na-uchylanie-sie-od-rozpatrzenia-zastrzezen-do-opinii-zaskarzen-specjalistow/
Timestamp: 2018-03-21 18:26:44
Legal References Found: art. 231
 art. 233
 art. 286
 Art. 6
 Art. 278
 art. 233
 art. 233
 art. 233

Document Content:
Sposoby sądu na uchylanie się od rozpatrzenia zastrzeżeń do opinii i zaskarżeń specjalistów. - Aktywny Przeciw Wykluczeniu
Sposoby sądu na uchylanie się od rozpatrzenia zastrzeżeń do opinii i zaskarżeń specjalistów. Brak merytorycznej odpowiedzi na zastrzeżenia i łamanie prawa przez sąd.
Zwróćmy uwagę na zasadniczy czynnik. Na jakiej podstawie prawnej sąd może oddalić narzucany przez stronę obowiązek rozpatrzenia zastrzeżenia do opinii specjalistycznej czy przesłuchania danego specjalisty.
Nawet bowiem jeżeli składamy zastrzeżenie do opinii i żądamy jego rozpatrzenia z artykułu 162 kpc (zastrzeżenie do protokołu) i wzmacniamy to zgłoszeniem możliwości popełnienia przestępstwa przez urzędnika z tytułu nadużycia władzy z art. 231 kodeksu karnego (np.: niedopuszczenia strony do głosu, niesłusznego zarzutu impulsywności) lub składaniu fałszywej opinii i informacji na temat strony czyli przestępstwa z art. 233 kodeksu karnego i składamy na to dowody które mogą wynikać zarówno z nagrań jak i ze wskazania np.: sprzeczności, niejasności lub niepełności danej opinii – czyli celowego pomijania kwestii istotnych dla wyniku opinii (np.: zarzucanie braku kontaktu z dzieckiem przez opiniującego przy braku uwzględnienia utrudnień w kontakcie z dzieckiem) podnosząc wadliwość danej opinii to sąd może się uchylić od rozpatrzenia zgłaszanych uchybień.
Wyjaśnieniem satysfakcjonującym dla strony i uwzględniającym jej interes jest bowiem odniesienie się do konkretnych punktów zastrzeżenia czy to w formie pisemnej czy też bezpośredniego przesłuchania przy czym zarówno zarzuty i dowody do zastrzeżenia opinii mogą być sformułowane w ten sposób że praktycznie nie istnieje na nie odpowiedź przecząca wymaganiom strony a jeżeli jest ona w tym przypadku stosowana świadczy jedynie o łamaniu poszczególnych praw strony w tym dyskryminacji. Są to więc w wielu przypadkach albo zastrzeżenia albo pytania retoryczne na które praktycznie opiniujący nie może złożyć negacji nie łamiąc prawa.
Sąd więc szuka wykrętu aby uniknąć bezpośredniego skonfrontowania specjalisty lub samego sądu z danym oskarżeniem lub pytaniem z zastrzeżenia.
I trzeba stwierdzić wprost że ma do tego środki prawne wynikające głównie z praw kodeksu cywilnego choć w wielu przypadkach zwyczajnie są one groteskowe lub niedorzeczne – ale wynika to z wadliwie skonstruowanego prawa i wyroków Sądu Najwyższego które o ile nie łamią kodeksowego prawa krajowego to łamią prawa Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Konstytucji RP o czym później.
Przykład pierwszy uchylania się sądu to uchylanie się sądu od rozpatrzenia składania zastrzeżenia do opinii lub zaskarżenia specjalisty na podstawie tzw. ustnej opinii uzupełniającej.
Sąd twierdzi cytując wyroki Sądu Najwyższego że dokonanie czynności wynikających z art. 286 kpc mieści się w zakresie jego uprawnień. Artykuł zaś 286 brzmi że sąd może zażądać ustnego wyjaśnienia opinii złożonej na piśmie, może też w razie potrzeby zażądać dodatkowej opinii od tych samych lub innych biegłych. Sąd dokłada więc do tego argumentacje że nie jest już obowiązujący pogląd jakoby nie wzywanie zaskarżonego przez stronę biegłego na rozprawę łamało zasadę bezpośredniości czyli zwalnia go z obowiązku konfrontacji z zaskarżającą biegłego stroną. To jedno.
Idąc dalej – cytując Art. 6. Kpc -Sąd powinien przeciwdziałać przewlekaniu postępowania i dążyć do tego, aby rozstrzygnięcie nastąpiło na pierwszym posiedzeniu, jeżeli jest to możliwe bez szkody dla wyjaśnienia sprawy - sąd dokleja do tego argumentacje że zastrzeżenie strony wpływa szkodliwie na przewlekłość postępowania. To że łamie to artykuł 45 konstytucji RP dotyczący zasady sprawiedliwego procesu przy stronniczym specjaliście oczywiście zostaje pominięte a składający zastrzeżenie do opinii jest dodatkowo oskarżony przez są z samej bowiem zasady tego samego artykułu 6 kodeksu prawa cywilnego wynika że nie powinno się to odbywać ze szkodą dla właściwego wyjaśnienia sprawy.
I w końcu najważniejsze - Art. 278. W dwóch paragrafach - § 1. W wypadkach wymagających wiadomości specjalnych sąd po wysłuchaniu wniosków stron co do liczby biegłych i ich wyboru może wezwać jednego lub kilku biegłych w celu zasięgnięcia ich opinii – czyli z jednej strony sąd sam dokonuje sobie wyborów jakich biegłych chce wzywać lub zasięgać opinii – zwróćmy uwagę na bardzo szerokie pojęcie – wypadków wymagających wiadomości specjalnych – czyli np.: zasądzenia badań psychiatrycznych jednej ze stron na podstawie pomówienia drugiej ze stron bez rozpatrzenia czy te pomówienie w ogóle jest zasadne – bowiem jeżeli oskarżona strona przedstawiła dowody na inną przyczynę powstania konfliktu to powinny być one rozpatrzone przez sąd czego sąd często unika stosując wręcz groteskową formułkę że sąd był pozbawiony wiadomości specjalnych i kompetencji do oceny danej sytuacji – cóż w przypadku zgłaszanych przez oskarżonego dowodach pomówień, znieważeń czy poniżania jego osoby nie stanowią one elementów wykraczających poza zakres kompetencji składu sędziowskiego gdyż są to podstawowe elementy łamania prawa w których doszukiwanie się usprawiedliwienia dla oprawców co do ich stosowania wobec ofiary takich przestępstw poprzez badanie specjalistyczne ofiary stanowi wprost o dyskryminacji i łamią artykuł 32 konstytucji RP. Jeżeli więc podobną dyskryminacje czy sugerowanie problemów w przypadku sprzeciwu wobec pomówień i znieważania stosuje specjalista nie dopuszczając strony do głosu lub nie uwzględniając jej stanowiska kończy się to zastrzeżeniem. Zwróćmy uwagę na to że w tym przypadku zarządzenie badań odbyło się kosztem rozpatrzenia dowodów oskarżonej strony sąd bowiem się od rozpatrzenia tych dowodów zarządzeniem badań się uchylił – jeżeli zaś opinia byłaby z powodu stronniczości negatywna dla oskarżonego sąd uznałby oskarżanego za niepoczytalnego i zwolnił się z obowiązku rozpatrzenia jego dowodów.
I najciekawszy z tego wszystkiego paragraf § 3 tego artykułu dotyczący tego że sąd oznaczy, czy opinia ma być przedstawiona ustnie, czy na piśmie. Jaki ten paragraf powoduje skutek - otóż sąd mając w ręku zastrzeżenie opinii pierwotnej dokonany przez stronę może zdecydować że opinię uzupełniającą odbierze od specjalisty którego opinia pierwotna została zaskarżona w formie ustnej. Sąd więc stwierdza na podstawie tych przepisów że wolą ustawodawcy było pozostawienie dla sądu wyboru formy opinii uzupełniającej – co praktycznie pozostawia sądowi nieograniczoną wręcz możliwość dowolnej interpretacji słuszności lub niesłuszności albo wręcz pomijania zastrzeżeń i pytań zawartych w zastrzeżeniu do opinii pierwotnej skoro przepis ten zwyczajnie zwalnia zarówno specjalistę jak i sąd z obowiązku bezpośredniej odpowiedzi na każde konkretne pytanie z treści zastrzeżenia do opinii pierwotnej.
Efekt jest bowiem taki że formułka przyjmowania ustnej opinii uzupełniającej jest de facto czystą fikcją prawną gdyż praktycznie usprawiedliwia sąd od przyjęcia jakichkolwiek wyjaśnień specjalisty i umożliwia dokonanie własnej dowolnej interpretacji odpowiedzi na zastrzeżenie przez sąd zwalniając specjalistę z jakiejkolwiek odpowiedzialności gdyż zwyczajnie strona nie otrzymuje do swojej wiadomości wyjaśnienia specjalisty i nie ma udziału w tych wyjaśnieniach gdyż sąd „odbiera wyjaśnienia” osobiście bez udziału strony.
Efekt jest tylko taki że sąd ma obowiązek zawarcia jedynie według własnego uznania wniosków z opinii uzupełniającej w uzasadnieniu wyroku przy czym zazwyczaj jest to dokonane w sposób tak pogmatwany że nie można rozróżnić które wyjaśnienia i tezy są faktycznymi „wyjaśnieniami uzupełniającymi” specjalisty a które zwyczajną polemiką sądu.
Przy czym sąd ma wówczas nie ograniczone żadnym zobligowaniem do odpowiedzi na konkretne pytania z zastrzeżenia do opinii pole do własnego popisu więc wyjaśnienie może zawierać takie formalne i nieadekwatne do sytuacji formułki jak:
- analizowane opinie były pozbawione niejasności, wewnętrznych sprzeczności, nie były też niepełne
- w opiniach uzupełniających i wyjaśnieniach zostały rozwiązane wszelkie zgłaszane do nich zastrzeżenia.
Nie muszę oczywiście nikogo przekonywać że jest to nic innego jak zwykła nie merytoryczna polemika samego sądu i zwyczajne wykazanie własnej wyższości przez sąd który twierdzi że może dokonać dowolnej oceny zastrzeżenia do opinii bez odniesienia się do konkretnych zarzutów z zastrzeżenia – inaczej opisując sąd odpowiada czystą polemiką na merytoryczne zastrzeżenia.
Daje to oczywiście możliwość pełnego pominięcia kwestii niewygodnych dla sądu i instytucji – żeby jednak nie być oskarżonym o dyskryminacje strony i stronniczość sąd może sobie wybrać elementy które uzna że bez szkody dla siebie i jednostek wymiaru sprawiedliwości są możliwe do „poświęcenia” i uznania pretensji osoby składającej zastrzeżenia – dotyczy to więc kwestii winy drugiej strony i ich utrudnień w kontakcie z dzieckiem - zaś chronione i nierozpatrzone są uchybienia sądu i instytucji.
Z taką sytuacją na jaką również niewątpliwy wpływ miało zaskarżenie postępowania w toku i specjalistów do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka miał autor – bowiem przyznana została wina drugiej strony w rozpadzie związku, uchylone dokonane na podstawie pomówień oskarżenia o problemy psychiatryczne wobec autora i zachowane pełne prawa rodzicielskie przy widocznej próbie ich pozbawienia – jednakże nie zostały rozpatrzone zaskarżenia dotyczące stronniczego zachowania i nadużycia władzy ze strony urzędników państwowych którzy utrudniali autorowi kontakt z dzieckiem i przyzwalali na obcą ingerencje w ten kontakt oraz uchybienia sądu w zakresie właściwego zabezpieczenia kontaktu co zostało zaskarżone w sposób ponowny zarówno w apelacji jak i toczonym postępowaniu przed Trybunałem.
Autor natomiast chce zwrócić uwagę na własną sytuację w której cały cykl zastrzeżeń do opinii przeszedł na etapie złożonej i przyjętej do rozpatrzenia skargi w Europejskim Trybunale Praw Człowieka gdzie jednym z zarzutów była dyskryminacja strony w procesie a wszystkie decyzje sądu i specjalistów były monitowane i zaskarżane do Trybunału do czego autor miał prawo i co bezwzględnie wykorzystał.
Istnieje więc logiczna przesłanka do twierdzenia że taki z punktu widzenia autora niepełny sukces i obrona części swoich racji był w dużej mierze zasługą samego zaskarżenia postępowania w toku i specjalistów i obawą sądu o możliwą przyszłą odpowiedzialność za łamanie praw konwencji bowiem stronniczość była poprzez nierozpatrzenie w określonych terminach określonych dostarczonych przez autora dowodów widoczna a przytoczone wcześniej przepisy praktycznie umożliwiają zarówno zwalnianie się sądu z obowiązku rozpatrzenia określonych dowodów strony poprzez wyznaczanie opinii specjalistycznych i uzyskanie stronniczych opinii jak i zwolnienie z obowiązku szczegółowego rozpatrywania zastrzeżeń do opinii przez sam sąd. Jest to zamknięte koło, w przypadku bowiem stronniczości dwóch instytucji (sądu i jednostki opiniującej) mogą one wspólnie pozbawić strony prawa do rozpatrzenia jej stanowiska i dowodów.
Autor twierdzi wprost że jedyną instytucją umożliwiającą na etapie postępowania w toku prawne przezwyciężenie takiego stronniczego postępowania procesowego jest Europejski Trybunał Praw Człowieka posiadający odpowiednie regulacje prawne umożliwiające jednoczesne zaskarżenie w tym samym procesie sądu i działającej na jej zlecenie jednostki opiniującej na podstawie przepisów świadczących o łamaniu prawa wobec obywatela gdzie arbitrem jest instytucja która nie ma interesu ani nawet uwarunkowań prawnych dotyczących chronienia dyskryminacji sądowej bowiem przepisy krajowe cytowane w wyrokach Sądu Najwyższego umożliwiają ochronę takiego postępowania w dowolnej instancji lub instytucji w Polsce a jedyną instytucją która jurysdykcyjnie nie podlega pod polskie prawo jest Trybunał w Strasburgu gdzie niezaprzeczalnym faktem jest to że prawa konwencji i decyzje Trybunału nie mogą być podważane polskimi regulacjami prawnymi i decyzjami polskich sądów i są wiążące dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Powoduje to, że te same fakty można podpiąć pod zarówno łamanie prawa krajowego jak i prawa konwencji z tą różnicą że w stosunku do oceny łamania prawa konwencji żadna polska instytucja ani sąd nie jest arbitrem a strona ma prawo do ich stosowania co odwraca o 180 stopni sytuacje dotyczącą narzucania swojego toku argumentacji i przy uzasadnionych odpowiednio i udowodnionych zastrzeżeniach powoduje powstanie przewagi skarżącego obywatela nad każdym polskim sądem i instytucją która nie ma prawa odmówić w przypadku rozpatrzenia skargi odpowiedzi na zastrzeżenia co dokonuje przecież w postępowaniu krajowym.
Innym dobitnym przykładem nielogicznych wyroków Sądu Najwyższego jest przykład wystawiania fałszywej opinii biegłego gdzie obywatel powołuje się na art. 233 kodeksu karnego i uchylania się sądu od rozpatrzenia składania zastrzeżenia do opinii lub zaskarżenia specjalisty na podstawie podniesienia naruszenia dobra i pokrzywdzenia wymiaru sprawiedliwości.
Powyższy artykuł teoretycznie powinien zapewnić pokrzywdzonemu przez biegłego obywatelowi prawo do aktywnego uczestnictwa w procesie i wykazanie fałszu funkcjonariusza lub biegłego.
Tymczasem w Polsce jest stosowana wykładnia, że w sprawach o fałszywe zeznania specjalisty sądowego oraz o fałszywą opinię, osobie, przeciwko, której zeznania te (bądź opinia) zostały złożone, nie przysługuje status pokrzywdzonego, bowiem pokrzywdzonym jest tutaj jedynie Wymiar Sprawiedliwości.
Sąd Najwyższy przyjął w postanowieniu z dnia 1 kwietnia 2005 r. (IV KK 42/05), że „przedmiotem ochrony przepisu art. 233 § 1 Kodeksu Karnego, jest szeroko rozumiane dobro wymiaru sprawiedliwości, w szczególności zaś wartość, jaką jest zapewnienie wiarygodności ustaleń dokonywanych w postępowaniu sądowym lub innym postępowaniu przewidzianym w ustawie, a co za tym idzie, ochrona prawidłowości (trafności) wydawanych orzeczeń.” - Dobrem prawnym bezpośrednio naruszonym lub zagrożonym przez złożenie fałszywego zeznania lub opinii przez urzędnika jest zatem mające zapaść w tym postępowaniu orzeczenie, nie jest nim zaś dobro prawne uczestnika postępowania, w którym zeznanie zostało złożone.
Jest to nic innego jak prosta interpretacja prawna dotycząca rzekomo bezprawnego pokrzywdzenia urzędnika lub funkcjonariusza który złożył fałszywą opinię a nie osoby którą tą fałszywą opinią pokrzywdzono gdyż preferowany jest wyrok lub decyzja sądowa podjęta właśnie na podstawie tej fałszywej opinii. Nie ma jednak czegoś takiego jak dobro Wymiaru Sprawiedliwości (czy też dobro orzeczenia) bowiem nie jest to osoba fizyczna tylko czysta abstrakcja prawna zaś tego rodzaju uzasadnienie dokonuję niczego innego tylko zwyczajnego bezpośredniego wyeliminowania z udziału w postępowaniu osób, które złożyły skargę na urzędnika i które poprzez złożenie fałszywych zeznań (bądź fałszywej opinii) zostały faktycznie pokrzywdzone. Skoro wyeliminowany został sztucznie (lecz w literze prawa) całkowicie niedorzeczną argumentacją prawną pokrzywdzony (dobrze że nie został „odstrzelony” za sam fakt złożenia skargi) – to wymiar „sprawiedliwości” (bo w tym przypadku używanie tego określenia wobec sądów kreujących tak absurdalne uzasadnienia jest co najmniej humorystyczne) zwalnia się z obowiązku prowadzenia procesu gdyż nikt nie może uzyskać statusu pokrzywdzonego przez urzędnika,
Praktycznie bowiem na podstawie tego jednego orzeczenia Sądu Najwyższego każdy dowolny sąd w Polsce cytując je, może odrzucić każdą najlepiej umotywowaną i udowodnioną skargę na działanie jakiegokolwiek funkcjonariusza publicznego naruszającego prawa strony i najczęściej osoba zawiadamiająca z pisma o odmowie wszczęcia postępowania nie dowie się nic na temat motywów odmowy wszczęcia postępowania lub będą to zwyczajne niczym merytorycznie nie poparte frazesy dotyczące np.: znikomej szkodliwości czynu, zbyt krótkiego okresu jego występowania, wmawiania pokrzywdzonemu ze nie poniósł on z tego tytułu szkody lub że mimo że dowody wskazują na złamanie prawa uzasadnienie będzie zawierało krótką formułkę iż prokurator nie widzi złamania prawa w tym przypadku bez uzasadnienia dlaczego nie widzi. Powoduje to że zastosowanie tego orzeczenia prowadzi do tego że sam artykuł 233 kodeksu karnego jest faktycznie przepisem martwym i podobną zasadę można odnieść do artykułu 231 kodeksu karnego dotyczącego nadużycia władzy skoro są zwyczajnie kasowane taką interpretacją Sądu Najwyższego..
Cóż należy w tym przypadku stwierdzić kilka rzeczy wprost – po pierwsze jeżeli z tytułu stronniczego postępowania funkcjonariusza lub urzędnika szkodę ponosi strona względem drugiej innej prywatnej strony która na tym zyskuje to ta druga strona może sobie wręcz drwić z pokrzywdzonej strony i jej bezsilności i są to częste przypadki w naszym kraju. Po drugie – istnieje niepisana zasada „rączka rączkę myje” - i w wielu miejscowościach takie grupy zawodowe jak sędziowie, policjanci, kuratorzy, pracownicy socjalni stanowią współpracujące ze sobą od lat osoby które niejednokrotnie wzajemnie chronią własne zarówno uchybienia jak i interesy. Wiadomym jest że korupcje trudno jest udowodnić – nie mniej jednak nie zawsze chodzi o korupcje a niekiedy o zwyczajne znajomości które jedna ze stron konfliktu ma z danym urzędnikiem który nadużywa władzy lub wydaje fałszywe opinie na temat drugiej strony konfliktu a ta po znajomości załatwia sobie dalszy immunitet bezkarności w przypadku zaskarżenia jej postępowania. Natomiast wyższe instancje i odwołania także mają wzajemne znajomości z niższymi nie wspominając o niepisanej zasadzie lojalności zawodowej bowiem nikt nie chce być „czarną owcą” w stadzie która szkodzi kolegom po fachu. De facto więc przypadek takiej stronniczości mógłby być rozpatrzony na korzyść skarżącego jedynie w sytuacji w której nieformalnie rzecz ujmując - ktoś by się na kogoś uwziął (sędzia na sędziego) – a to dotyczy jedynie walki o władzę i kwestii politycznych obsadzania stołków gdzie medialne nagłośnienie pewnych kwestii świadczących o faktycznym łamaniu prawa i opinia publiczna pozwala pozbyć się niewygodnych osób z konkurencyjnego obozu politycznego lub nieoficjalnej kliki społecznej, nie jest bowiem tak że sędzia jest nietykalny ale konsekwencje wobec niego może wyciągnąć jedynie Krajowa Rada Sądownictwa czyli sama góra.
Należy bowiem zwrócić uwagę na jeden zasadniczy podstawowy element na czym wszystko się opiera - czym jest tak naprawdę prawo? - czy jest to coś stałego do zastosowania w konkretnej sytuacji? – nie – to zbiór praw do wyboru – a o zastosowaniu konkretnego prawa decyduje osoba do tego upoważniona – dany sędzia – więc jeżeli mamy do czynienia z dwoma możliwymi postępowaniami w danej sytuacji – zastosowaniem art. 233 i poniesieniem odpowiedzialności przez urzędnika (który jest np.: znajomym sędziego), a zacytowaniem postanowienia Sądu Najwyższego jako odmowy – to tak naprawdę o tym czy doszło do łamania prawa nie decyduje wcale okoliczność, dowód i zaistniałe zdarzenie tylko sędzia – a wiadomym życie jest życiem – pokrzywdzona strona ma poczucie krzywdy i braku sprawiedliwości – a np.: urzędnik czy sędzia mimo że teoretycznie zdają sobie sprawę z tego że obywatel ma racje, mogą mieć z uwagi na własne poczucie władzy, immunitetu i przepisów która mają w dyspozycji poczucie przewagi nad obywatelem lub wręcz drwiny zwłaszcza jeżeli mają w tym jakiś własny ukryty interes (niekoniecznie łapówkarstwo, równie dobrze znajomości).
Zawsze więc należy wyprzedzić sposób myślenia takich osób i przewidzieć ripostę gdyż sędzia obawia się zawsze tylko jednego - jaki wyrok wydać, aby nie został on uchylony przez instancję wyższą i na ile instancja wyższa stanowi „plecy” dla mojej decyzji – na podstawie nieformalnych znajomości i układów a nie awersji (w tym bowiem przypadku skutecznie zaskarżone wyżej uchybienia mogą zostać przez wyższą instancje przyjęte).
I tu dochodzimy do sedna sprawy – otóż o tym na ile dany sąd się ugnie pod presją strony w sytuacji w której jest on stronniczy na drugą stronę decyduje nie siła argumentów, motywacji i dowodów skarżącej strony tylko ocena świadomości prawnej skarżącej osoby co do jej uprawnień i determinacji w dochodzeniu własnych praw przez instancje wyższe. Żaden bowiem sąd I instancji w Polsce nie może z całą pewnością stwierdzić że ma tak nieograniczone koneksje że w przypadku tez i dowodów świadczących jednoznacznie o winie lub uchybieniu zarówno osoby fizycznej jak i urzędnika, funkcjonariusza lub sądu w całej drabince procesowej sad może liczyć za każdym razem na potwierdzenie słuszności podjętej przez siebie decyzji która aż do wyczerpania wszystkich środków odwoławczych i zaskarżających lub dobrowolnego wycofania się skarżącego z postępowania nie jest niepodważalna.
I tu z powrotem dochodzimy do kwestii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka gdyż trudno przypuszczać ażeby koneksje sądu I instancji sięgały tak wysoko. Europejska Konwencja Praw Człowieka zawiera bowiem takie prawa które mogą kasować uzasadnienie sądów krajowych i powoływanie się na określone prawa konstytucyjne sądów krajowych których zastosowanie w konkretnym przypadku łamie konwencję.
Sposób obejścia uchylania się sądów krajowych od rozpatrzenia zastrzeżenia do opinii lub zaskarżenia danego specjalisty i wykazania obowiązku rozpatrzenia tych kwestii w sytuacji w której uchylają się one cytowanymi wcześniej uprawnieniami lub orzeczeniami jest tylko jeden - przy pomocy praw Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i praw krajowych należy złożyć najpierw sądzie krajowym zastrzeżenie i uzasadnić w pismach sądowych szkodliwe działanie urzędników i specjalistów powołując się na łamanie zarówno prawa krajowego jak i łamanie prawa konwencji a po uchyleniu się sądu od rozpatrzenia zastrzeżenia złożyć skargę do Trybunału na zarówno instytucje i urzędników jak i sam sąd. W sytuacji bowiem w której wskazujemy na łamanie prawa konwencji przez inne instytucje czy urzędników sąd nie ma prawa uchylić się od rozpatrzenia zastrzeżenia lub zastosowania odwołania gdyż sam wówczas łamie konwencję z artykułu 13 – czyli prawa do skutecznego środka odwoławczego. Ponadto zachodzi przesłanka do oskarżenia sądu o łamanie artykułów 6 (prawo do sprawiedliwego procesu) i 14 (zakaz dyskryminacji). Oczywiście aby to zadziałało należy zaskarżyć postępowanie w toku które nie jest jeszcze zakończone i umorzone. Tym samym daje to możliwość przy przewlekłości postępowania krajowego uzyskania wyroku z Trybunału jeszcze nawet przed wyrokiem sądów krajowych i apelacji co daje w przypadku pozytywnego wyroku Trybunału kolejny środek prawnego nacisku na sąd.
Oczywiście istnieje również możliwość w odpowiednich terminach zaskarżenia postępowania zakończonego.
Powstanie więc licytacja dotycząca przewagi jednego prawa (z konwencji) nad drugim (z uprawnień sądów krajowych) jednakże w tym przypadku skoro ostateczną decyzje podejmuje Trybunał znowu mamy do czynienia z możliwością ostrej argumentacji dotyczącej nieadekwatnego zastosowania określonego prawa krajowego w sytuacji w której jego zastosowanie łamie prawa danego obywatela wynikające z konwencji.
Należy również wziąć pod uwagę to że strona może w określonych przypadkach zrobić również szum medialny oraz złożyć skargi na działalność sądu i zaskarżenie sędziego do Krajowej Rady Sądownictwa która w sporadycznych przypadkach podejmuje działania dyscyplinujące wobec sędziów. Nie jest więc tak do końca że sędzia jest nietykalny.
Istnieje również kwestia złożenia skargi do Trybunału Konstytucyjnego o łamanie poprzez konkretne decyzje i przepisy kodeksowe zastosowane przez sąd (sąd bowiem musi w pewien prawny sposób uzasadnić odmowę rozpatrzenia zastrzeżenia lub wszczęcia postępowania przeciwko urzędnikowi) łamią prawa konstytucyjne strony procesu w konkretnej sytuacji.
Podstawowymi łamanymi prawami konstytucyjnymi byłyby artykuły 32 Konstytucji RP (do równego traktowania obywateli przez władze publiczne z czym obywatel nie ma do czynienia w przypadku nadużyć urzędnika wobec niego) oraz 45 (prawo do sądu i sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy) jednakże zakres ten mógłby być znacznie szerszy i zależy od konkretnej sytuacji na przykład jeżeli urzędnik przymuszał skarżącego do akceptacji publicznych pomówień, znieważeń i pogróżek zachodzi naruszenie artykułu 30 Konstytucji RP (ochrona godności obywatela obowiązkiem władz publicznych) a w przypadku przymuszania skarżącego przez urzędnika do akceptacji obcej ingerencji w ustalone sądownie kontakty z dzieckiem artykułu 47 Konstytucji RP (prawo do ochrony życia rodzinnego), oczywiście przykładów można by mnożyć więcej – wszystko zależy od konkretnej sytuacji i konkretnego nadużycia urzędnika.
Wadą tego rozwiązania jest konieczność ukończenia procesów odwoławczych i uzyskania wyroku II instancji – są to wymogi formalne – nie można więc w przeciwieństwie do skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zaskarżyć prowadzonego w sposób przewlekły i szkodliwy dla strony postępowania w toku – jednakże możliwość pozostaje.
Należy zwrócić uwagę na to że skarga konstytucyjna jest elementem przysługującym na wszystkie typy postępowań w tym rozwodowe ( w przeciwieństwie do skargi do Sądu Najwyższego). Jej korzystne rozwiązanie stanowi przesłankę do wznowienia postępowania lub wnioskowania o naprawę szkody przez Państwo. Jej korzystne dla obywatela rozwiązanie może stanowić również podstawę do wytoczenia innych procesów z odpowiednim uzasadnieniem prawnym i argumentacją wcześniejszego naruszenia praw konstytucyjnych na przykład w sądach rodzinnych.
Procedury zaś wbrew pierwszemu wrażeniu nie są aż tak skomplikowane i są do wykonania przez odpowiednio logicznie myślącego i kojarzącego pewne zależności skarżącego jeżeli ma on odpowiednie środki dowodowe na poparcie tego rodzaju skargi i „odpowiednio” dyskryminujące go i naruszające jego prawa konstytucyjne uzasadnienie wyroku sądu.
Więcej o tym w artykułach:
Skarga do Trybunału Konstytucyjnego na naruszenie praw konstytucyjnych strony na czym polega.
Skarga do Trybunału Konstytucyjnego. Możliwość żądania naprawy szkody i wznowienia postępowania.
Przewaga zalet skargi do Trybunału Konstytucyjnego nad skargą do Sądu Najwyższego. Obowiązek merytorycznej odpowiedzi sądu na treść skargi.
I ostatnie powiązanie to zależność prawa konstytucyjnego od prawa Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wynikająca z zapisów konstytucyjnych i związana z tym przesłanka do możliwości nawet w przypadku uchybień w rozpatrzeniu skargi konstytucyjnej lub łamiącego przepisy konwencji uzasadnienia Trybunału Konstytucyjnego do zaskarżenia decyzji nawet Trybunału Konstytucyjnego do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Elementem bowiem kluczowym jest to że wiele praw zarówno Konstytucji RP jak i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka jest generalnymi zasadami o charakterze uniwersalnym bardzo pokrewnymi w swojej treści więc w przypadku nadużycia władzy i dyskryminacji czy naruszenia podstawowych praw skarżącego (do godności, poszanowania życia rodzinnego, zakazu dyskryminacji, równości wobec prawa itp.) więc nierespektowanie praw konstytucyjnych jest jednocześnie często nierespektowaniem praw konwencji gdzie pod dane takie samo uzasadnienie do danego nadużycia lub naruszenia wartości można przypisać naruszenie prawa zarówno konstytucyjnego jak i wynikającego z konwencji.
Ponieważ zaś podstawowym obowiązkiem Trybunału Konstytucyjnego jest merytoryczne odniesienie się do zarzutu naruszenia prawa konstytucyjnego (a podstawą tego naruszenia jest nadużycie urzędnika) Trybunał nie może odmówić udzielenia odpowiedzi (tak jak sądy niższej instancji uchylają rozpatrzenie zastrzeżeń do opinii i urzędników na podstawie przepisów kodeksowych) gdyż łamie to podstawowe prawa do sądu wynikające zarówno z konstytucji jak i konwencji. Uchylenie się od rozpatrzenia bez uzasadnienia jest więc łamaniem obu tych zbiorów praw co stanowi o możliwości zaskarżenia Trybunału konstytucyjnego.
Więcej o tym w artykule. Pokrewność i zależność praw Konstytucji RP i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka Skarga do EPTC na Trybunał Konstytucyjny.
Sposoby sądu na uchylanie się od rozpatrzenia zastrzeżeń do opinii i zaskarżeń specjalistów.