Source: http://lowiectwookiemartura.blogspot.com/2019/01/
Timestamp: 2019-12-08 23:38:23
Legal References Found: art. 32
 art. 32
 art. 32
 art. 35
 art. 32
 art. 8
 art. 8
 art. 33
 art. 33
 art. 34

Document Content:
Łowiectwo okiem Artura Jesionowicza...: stycznia 2019
Co tam słychać u NRŁ?
Jak to jest, że aktualny prezes Naczelnej Rady Łowieckiej, tak chętny do składania oświadczeń, jak żaden z innych z jego poprzedników, ba – ochoczo również przedstawiający stanowisko NRŁ, jakby ta Rada sama nie umiała wyrazić go poprzez podjętą przez siebie uchwałę, a broni masie składkowej podstawowych wiadomości na temat rezultatów posiedzeń organu PZŁ, na którego czele stoi?
Kilka dni temu, w czwartek, NRŁ obradowała kolejny raz, ale wprawiony w składaniu oświadczeń i w przedstawianiu stanowisk, prezes NRŁ, milczy. Powstaje pytanie, dlaczego milczy? Czyżby nic nie słyszał o zapewnianej, ale i zapewne oczekiwanej przez dużą część członków PZŁ transparentności działań organów PZŁ, zwłaszcza tych najwyżej sytuowanych?
Nie wiem jak inni, ale ja chętnie przeczytałbym odpowiedzi na następujące pytania:
1) Dlaczego PZŁ skąpi swoim owieczkom informacji na temat prac NRŁ?
2) Jaka jest aktualna wersja oficjalnego projektu statutu PZŁ?
3) Został ten projekt przyjęty przez NRŁ i jest gotowy do przedłożenia go Krajowemu Zjazdowi Delegatów do uchwalenia, czy jednak prace nad nim jeszcze trochę muszą potrwać?
4) KZD PZŁ został już zwołany, jeżeli tak to na kiedy, czy może członkowie NRŁ zaczynają dopiero się zastanawiać nad terminem jego zwołania?
Właśnie powtórnie zajrzałem do projektu statutu, będącego aktualnie w obróbce NRŁ i porównałem go z wciąż obowiązującym statutem PZŁ. Wyciągam wniosek, że malcowa ekipa nie tylko aprobuje zaledwie g#wniane prawa członka Zrzeszenia, przyjęte wraz z uchwaleniem statutu w roku 2005, ale w dodatku próbuje ograniczać je. Otóż ekipa pana R. Malca wygumkowuje po stronie praw prawo członka Zrzeszenia do „wykonywania polowania indywidualnego oraz uczestnictwa w polowaniach zbiorowych”. Jakkolwiek to prawo było respektowane przez lat 13 (a nawet prawie 20), to jednak ono było, figurowało, istniało wśród innych zapisów statutu PZŁ. Teraz wszystko, co ekipa malcowa jest w stanie wymyślić po stronie praw członka Zrzeszenia, sprowadza się tylko do przepisania nędznych praw ze statutu z czasów ekipy blochowej, okrojonych o wspomniane prawo do wykonywania polowania. Nieładnie. A miało być tak dobrze. Niektórzy widzieli już nawet jaskółkę na poprawę. No to ja, członek Polskiego Związku Łowieckiego upominam się nie tylko o inną „jaskółkę”, a także o prawo do wykonywania polowania, ale może w tej chwili przede wszystkim o...
...Prawo do otrzymywania informacji na temat bieżącej działalności organów Polskiego Związku Łowieckiego!!!
Autor: Artur Jesionowicz o 16:39
"Projekt opracowany przez Komisję Statutową NRŁ z dnia 3 stycznia 2019 r.".
Już po pierwszym, pobieżnym przejrzeniu, z niektórych fragmentów projektu można boki zrywać :-) Wystawiają one, te fragmenty, bardzo złe świadectwo autorom projektu, jak i samemu prezesowi Naczelnej Rady Łowieckiej, który – takie przynajmniej odnoszę wrażenie – prawdopodobnie zbyt mało uwagi poświęcił pracom członkom Komisji Statutowej. Widocznie w minionym okresie był zajęty innymi, znacznie ważniejszymi z jego punktu widzenia, sprawami. Tak nie można. To jest ośmieszanie autorytetu wysokiej Naczelnej Rady Łowieckiej.
Powiem jeszcze więcej... Te niektóre fragmenty projektu statutu sprawiają wrażenie, jakby pisane były przez zwykłych, baaardzo przeciętnych pisaczy, od których roi się w kołach łowieckich. Pisaczy, którzy w życiu jednego oświadczenia samodzielnie być może nie napisali, a zabierają się za tworzenie zapisów projektu - jak by nie było - statutu Polskiego Związku Łowieckiego.
O św. Hubercie, dokąd zmierzamy?
Odnoszę wrażenie po przeczytaniu tego paskudztwa, że co niektórzy prawdopodobnie nie posiadają elementarnej wiedzy na temat zasad poprawnej legislacji, a zabierają się za tworzenie zapisów, niezwykle istotnego dla ponad stutysięcznej armii myśliwych w Polsce, projektu statutu PZŁ. To nie wróży dla polskiego łowiectwa nic dobrego.
„Naczelna Rada Łowiecka
1. Naczelna Rada Łowiecka wykonuje nadzór nad działalnością Zarządu Głównego oraz zarządów okręgowych jako jego organów terenowych.
2. Naczelna Rada Łowiecka ma prawo do kontroli, sprawdzania na bieżąco funkcjonowania Zarządu Głównego i zarządów okręgowych, oceniania i wnioskowania, co obejmuje środki oddziaływania merytorycznego oraz środki nadzoru personalnego.
3. Kontrola będąca uprawnieniem nadzorczym Naczelnej Rady Łowieckiej jest prowadzona z uwzględnieniem kryteriów: legalności, gospodarności, rzetelności, celowości, transparentności i jawności.
4. Czynności z zakresu nadzoru dotyczące Zarządu Głównego Naczelna Rada Łowiecka powierza zespołowi nadzorczo‐kontrolnemu powołanemu na wniosek Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej.
5. Czynności z zakresu nadzoru dotyczące zarządów okręgowych Naczelna Rada Łowiecka powierza zespołom nadzorczo‐kontrolnym powołanym na wniosek okręgowych zjazdów delegatów.
6. Ponadto do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[przyp.: 32 „innych zadań”, które hasłowo zasygnalizowane są w ustawie]”.
No to zajrzyjmy do ustawy Prawo łowieckie:
2) Naczelna Rada Łowiecka, do zadań której należy nadzór nad działalnością Zarządu Głównego oraz realizacja innych zadań przewidzianych statutem;”.
Stawiam tezę, że z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, którą nadano nowe brzmienie m.in. art. 32a, ustawodawca, celowo czy nie, ale uniemożliwił Naczelnej Radzie Łowieckiej zamianę uprawianego przez nią nadzoru do tej pory nad działalnością okręgowych rad łowieckich na nadzór nad zarządami okręgowymi. Gdyby było inaczej, art. 32a. 1. 2. miałby przykładowo takie brzmienie:
2) Naczelna Rada Łowiecka, do zadań której należy nadzór nad działalnością Zarządu Głównego i jej organów terenowych oraz realizacja innych zadań przewidzianych statutem;”.
Ale tenże art. 32a. 1. 2, takiego, czy innego o podobnej mocy zapisu, nie zawiera, więc propozycja komisji NRŁ, ujęta w drugiej części § 84 ust. 1 projektu statutu, nadaje się moim skromnym zdaniem jedynie do rozwalenia o kant stołu. Osobnego potraktowania wymagałyby równie wielce kontrowersyjne w swojej treści zapisy ust. 2, 3, 4 i 5 tego samego paragrafu, ale to już może w drugiej kolejności.
Zarządy okręgowe, mimo że są "tylko" organami terenowymi Zarządu Głównego, posiadają status ustawowych organów, więc jeżeli ustawodawca określił nadzór Naczelnej Rady Łowieckiej nad Zarządem Głównym, ale jednocześnie nie wyposażył Naczelnej Rady Łowieckiej w podobne uprawnienie w stosunku do zarządów okręgowych, to w statucie PZŁ nie powinno się tej ustawowo uregulowanej już kwestii... regulować na nowo, w dodatku „po swojemu”.
8) przedstawianie ministrowi właściwemu do spraw środowiska
kandydatów na Łowczego Krajowego;
9) przedstawianie ministrowi właściwemu do spraw środowiska na je
go wniosek opinię w przedmiocie odwołania Łowczego Krajowego;
11) składanie wniosków o odwołanie Łowczego Krajowego i członków
Zarządu Głównego;
12) składnie wniosków o odwołanie łowczych okręgowych i członków
zarządów okręgowych;”.
Uzurpowanie sobie zadań (czytaj: kompetencji) z materii już uregulowanej ustawą, nie przynosi chwały twórcom zapisów projektu statutu, tworzącym je aktualnie z punktu widzenia (i oczekiwań?) Naczelnej Rady Łowieckiej.
1. Na wniosek zainteresowanego zarząd koła może nadać myśliwemu status
rezydenta na okres nie dłuższy niż 3 lata.
w § 29 pkt 1.
3. Na rezydencie spoczywają obowiązki członka koła. Przepisu § 27
nie stosuje się”.
Uznano więc, że statut PZŁ powinien poprawić płynność przyjmowania i usuwania z koła.
Stąd też pojawiła się koncepcja rezydenta, który przez określony czas korzysta z przywilejów członka koła i w tym czasie daje się poznać kolegom, co powinno mu otwierać drogę do przyjęcia.
Proponuję wprowadzić „koncepcję rezydenta na okres nie dłuższy niż 3 lata” także do instytucji małżeństwa :-)
O człowieku decyduje jego życie, jego stosunek do otoczenia, jakie okazuje mu 24 godziny na dobę, 30 (31) dni w miesiącu, 365 (366) dni w roku itd. Kilka spotkań z rezydentem na kwartał, niczego tu nie jest w stanie – mówiąc kolokwialnie – załatwić. Nie ma się wówczas możliwości wystarczającego poznania człowieka. Pytanie jednak zasadnicze: Po co? W jakim celu aż tak dokładne poznawanie go, a w dodatku w tak długim okresie czasu? Aby zdecydować się na ułatwienie myśliwemu uprawiania hobby, potrzeba aż trzyletniego okresu w celu „poznania go”??? A kim są ci, którzy mają go niby poznać? Jakie wartości prezentują? Kto przed ich przyjęciem do koła miał możliwość weryfikowania ich charakterów, skłonności, upodobań etc???
Ale jest druga strona tego szalonego pomysłu. Zamieszczenie takiej regulacji w statucie, pozwoli rozwinąć na skalę niespotykaną do tej pory, proceder wykorzystywania „kandydatów na członków” w charakterze bezpłatnej siły roboczej. Przymusowe prace gospodarcze, tak mocno rozpowszechnione od dziesięcioleci, przeżyją teraz jeszcze większy rozkwit. Rezydent nie będzie miał najmniejszej możliwości przeciwstawienia się wykorzystywania go jako woła roboczego. Nie będzie też miał żadnej gwarancji, że po okresie trzyletnim, mimo jego największych starań, że zostanie przyjęty do koła.
Okres próbny, owszem, jest tu i ówdzie spotykany. Przykładowo w prawie pracy (patrz: Kodeks pracy), „w celu sprawdzenia kwalifikacji pracownika i możliwości jego zatrudnienia w celu
wykonywania określonego rodzaju pracy”, zawiera się umowę o pracę na okres próbny... „nieprzekraczający 3 miesięcy”.
Miłosz, co Ty proponujesz? Swego rodzaju łowieckie niewolnictwo???
Czytamy w projekcie NRŁ:
1. Za naruszenie obowiązków członkowskich wynikających ze Statutu i innych uchwał organów Zrzeszenia oraz uchwał organów koła łowieckiego, nie przejęte do prowadzenia w postępowaniu dyscyplinarnym, członkowie Polski ego Związku Łowieckiego ponoszą odpowiedzialność w ramach postępowania porządkowego”.
§106 ust. 1 projektu statutu PZŁ wydaje się kompletnie nie korelować z art. 35b ust. 1 ustawy. Przecież z tego drugiego wyraźnie wynika, że każde „naruszeniu statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Więc jeżeli takie naruszenie podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, to jak może dodatkowo, czy zamiennie, podlegać odpowiedzialności porządkowej? Nie może. Wiedzieli o tym nawet blochowcy, nowelizujący statut PZŁ jesienią 2015 r. Nie wiedzą jednak o tym malcowcy i jest to smutne, że trzeba im z osobna o tym tłumaczyć.
Jeżeli więc „naruszenie obowiązków członkowskich”, o których mowa w art. 32 ust. 4 pkt 11 ustawy, nie miałoby dotyczyć „naruszenia statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, musiałoby (i musi, bo innej możliwości logicznej po prostu nie ma) dotyczyć tylko i wyłącznie... przewinień przeciwko uchwałom organów koła. Do materii zatem objętej sankcjami porządkowymi, w rozumieniu ustawy, mogą należeć wyłącznie te przewinienia, które wynikają z naruszenia uchwał koła. Koniec, kropka!
W dodatku to:
„nie przejęte do prowadzenia w postępowaniu dyscyplinarnym”.
Co to jest? Że niby jak? Jak nie kijem go to batem? Szok, wstyd i obciach dla autorów tych bezmyślności.
Projekt statutu w wielu miejscach powtarza zapisy wciąż aktualnego statutu. Gorzej, gdy niezgodności z ustawą w tych drugich jeszcze rozszerza. Ot drobny tego przykład
5) polować indywidualnie i zbiorowo na zasadach określonych prawem łowieckim
oraz uchwałami organów Zrzeszenia i koła;”.
No to więc znowu wyłącznie „dla treningu”...
Zapis ten uważam za niezgodny z ustawą Prawo łowieckie – m. in. z jej art. 8 ust. 2:
Przecież powyższy zapis ustawowy jest prosty jak drut, jasny niczym słońce na niebie w bezchmurny dzień. Gdyby komuś było mało jasno, niech sobie jeszcze – oprócz na kubełek zimnej wody – spojrzy na niżej zacytowany zapis:
Widzi może ktoś w zapisie art. 8 ust. 2 ustawy chociażby wzmiankę o „zasadach określanych uchwałami organów Zrzeszenia i koła”??? A może w innych miejscach ustawy nadane są delegacje dla organów Zrzeszenia i kół do określania przedmiotowych zasad? Jeżeli nie, może warto byłoby w końcu odebrać brzytwę małpie, bo gotowa dalej wywijać nią na lewo i prawo?
To właśnie podobny statutowy zapis (§ 40 pkt 5), niezgodny z ustawą, od lat do dziś dnia daje ciche przyzwolenie wielu dewiantom w kołach do podsuwania pod nos członkom na walnych zgromadzeniach (ba – ci dewianci czasem nawet sami ustalają takie zasady w ramach działalności w ZK) różnego rodzaju chorych pomysłów. Jakich? Proszę bardzo – pierwsze z brzegu przykłady:
To, że przez lata utrzymywano w statucie PZŁ różnego kalibru niedorzeczności, nie musi w najmniejszym stopniu oznaczać, że tak musi być i będzie wiecznie. Przypatrzmy się wspólnie zagadnieniu wykluczenia członka z koła, jakie gotuje nam ekipa pana Rafała Malca, na podstawie zapisów jej projektu statutu. Musimy rozpatrzeć rzecz w kilku aspektach. Pod lupę weźmiemy po kolei każdy z kilku ustępów, wchodzących w skład § 33.
1) nieprzestrzegania prawa łowieckiego lub Statutu;
I znowu w oczy rzucają się symptomy braku elementarnej wiedzy na temat zasad poprawnej legislacji wśród autorów zapisów projektu statutu.
„Nieprzestrzeganie prawa łowieckiego lub Statutu” i „rażące naruszanie zasad etyki, tradycji łowieckiej”, to przewinienia, dla których ustawodawca przewidział odpowiedzialność dyscyplinarną, o której mowa w rozdziale 6a ustawy Prawo łowieckie. Jedną z możliwych kar dyscyplinarnych jest wykluczenie z Polskiego Związku Łowieckiego, co oczywiście równoznaczne jest z utratą członkostwa w kole i słusznie jest to niejako podniesione w § 32 ust. 1 pkt 2 projektu statutu. Innymi słowy, ustawa daje możliwość oceny tego rodzaju przewinień sądom łowieckim, więc nie sposób zapisami statutu rozszerzyć to uprawnienie na wskazane organy kół.
Idąc dalej, sformułowania: „rażące naruszanie zasad współżycia koleżeńskiego lub dobrych obyczajów”, to określenia znowu bardzo nieostre, nie wiadomo czego dokładnie dotyczące, a jako takie, w ogóle nie powinny występować w statucie funkcjonującego w oparciu o zapisy ustawowe zrzeszenia.
3. W sprawie wykluczenia zainteresowanemu przysługuje prawo wystąpienia
z wnioskiem o powtórne rozpatrzenie sprawy do Walnego Zgromadzenia, jako
instancji odwoławczej”.
Zapisy te stanowią kompletne novum, nie mające precedensu w całej 66-letniej historii zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Nawet komuniści dawali szarym członkom koła bardziej cywilizowaną możliwość obrony w przypadku takiego wykluczania. To tylko jednak połowa nieszczęścia, jakie bierze na swoje sumienie prezes NRŁ w przypadku, gdy takie rozwiązanie ostatecznie znajdzie się w statucie. Druga połowa jest znacznie poważniejsza. Otóż § 33 ut. 2 i 3 projektu statutu zdaje się zdradzać wyraźne symptomy niezgodności z art. 33 ust. 6 ustawy Prawo łowieckie. Przypomnijmy sobie jego brzmienie:
Abstrahując od prawdopodobnej, pewnej niezgodności zacytowanego zapisu z Konstytucją RP (nie wpływa ona, ta domniemana niezgodność, na ocenę § 33 projektu statutu), wyraźnie wymaga zacytowany art. 33 ust. 6 ustawy „wyczerpania postępowania wewnątrzorganizacyjnego”, za które w najmniejszym stopniu nie może uchodzić postępowanie... zaledwie wenątrzkołowe. Koło łowieckie bowiem, będąc „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim w realizacji celów i zadań łowiectwa”, a może przede wszystkim będąc osobą prawną, zrzeszoną w Polskim Związku Łowieckim, samo w sobie i na swoim tle, nie stanowi elementu wewnątrzorganizacyjnego zrzeszenia. Za takowe uchodzić mogą organy Polskiego Związku Łowieckiego, a za „postępowanie wewnątrzorganizacyjne”, wyraźnie tylko postępowanie z udziałem tychże organów.
Być może należałoby się jeszcze zastanowić chwilę, komu najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu szarych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego. Nie podzielam przy okazji poglądu, zaprezentowanego w stosunku do odpowiedniego zapisu jeszcze w wersji pierwszej projektu statutu, czyli w wersji tzw. jenochowej, co do którego Piotr Gawlicki wypowiedział takie zastrzeżenie:
Otóż nie podzielam poglądu tak wyrażonego przez jednego z uczestników prac nad projektem statutu:
Autorowi tego poglądu nie przeszkadza sytuacja, że w myśl ustawy, w postępowaniu dyscyplinarnym, postępowanie przed sądami łowieckimi jest dwuinstancyjne i dopiero po nim występuje możliwość złożenia odwołania do sądu powszechnego. Tak więc mamy tu do czynienia, jak to autor określa, z procedurą trójinstancyjną, a wzbrania tej procedury trójinstancyjnej szarym członkom kół łowieckich, w przypadku ich wykluczania, niejako skazując ich na pastwę przeróżnych czasem kołowych dewiantów.
„Oczywistą oczywistością” :-) jest, że przy braku możliwości odwołania się do zarządów okręgowych, liczba spraw przed sądami powszechnymi wyraźnie wzrośnie.
Komu więc najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu szarych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego :-)?
Mam nadzieję, że odpowiedź nie jest trudna.
Otóż przynajmniej niepokoić może, że autor, mimo jego profesji, lekceważyć się zdaje wskazówki starożytnych:
4. Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej w związku z realizacją uprawnień i obowiązków rady może wydawać polecenia służbowe pracownikom zarządu głównego zrzeszenia wykonującym zadania organizacyjne, prawne oraz inne zadania związane z funkcjonowaniem Rady, jej komisji i członków Rady. W tym przypadku prezes Rady wykonuje uprawnienia zwierzchnika służbowego w stosunku do pracowników, o których mowa w zdaniu pierwszym”.
Co to jest? Kto to wymyślił, kiedy i w imię czego? Czemu to ma służyć? Jak to się ma do pozostałych zapisów projektów statutu, a przede wszystkim do zapisów prawa powszechnie obowiązującego?
A dlaczego prezes NRŁ miałby mieć możliwość wydawania poleceń komukolwiek, w szczególności pracownikom ZG PZŁ, jeśli w innym miejscu projektu statutu wyraźnie jest napisane, że to łowczy krajowy, a nie prezes NRŁ, „wykonuje czynności kierownika jednostki w zakresie prawa pracy w stosunku do pracowników Zrzeszenia”?
Ponadto, a może nawet przede wszystkim, zważ, że funkcja łowczego krajowego, powoływanego przez ministra właściwego do spraw środowiska, jest funkcją uwzględnioną w ustawie, a funkcja prezesa NRŁ nie występuje w niej wcale. Więc jak to może być, że ten nieustawowy prezes NRŁ miałby wydawać polecenia, w dodatku służbowe, pracownikom Zarządu Głównego, na którego czele stoi tenże łowczy krajowy? A może miałby wydawać polecenia nawet samemu łowczemu krajowemu, bowiem ten w pewnym sensie jest również pracownikiem Zarządu Głównego? Oj, nie trzyma się to kupy :-)
Idziemy dalej? No to nie spuszczaj oczu z ustawy, a w niej aż bije po oczach, że statut PZŁ określać ma w szczególności kompetencje organów PZŁ, tryb dokonywania ich wyboru, zmiany bądź uzupełnienia składu. Słowa w ustawie nie ma, że statut PZŁ ma określać kompetencje osób funkcyjnych, a kropki lub przecinka ustawodawca nie poświęcił na to, że statut ma określać kompetencje osób pełniących funkcje nieustawowe. Co jest więc grane? Do czego zmierza się w projekcie statutu, w pewnym sensie sygnowanym przez... prezesa NRŁ? Czy aby na pewno nie do próby zmiany zapisów ustawy zapisami statutu?
Prezes NRŁ, z grupką swoich zastępców, ma w niektórych sprawach nadal wyręczać NRŁ?
Nie da się nie zauważyć, że ekipa aktualnie zasiadająca w Naczelnej Radzie Łowieckiej, opowiada się za powielaniem wielu dotychczasowych kiepskich regulacji, ba... zdaje się jeszcze je rozszerzać. Mam w tej chwili na uwadze następujący zapis projektu, jeśli nadal posiada on zacytowane brzmienie:
Otóż moje poważne wątpliwości dotyczą przede wszystkim tego, czy aby na pewno wyłącznie prezes NRŁ, z grupką swoich zastępców, powinien decydować o tak poważnych sprawach, jak wynagrodzenia i wysokości rekompensat dla całej wierchuszki PZŁ, a w dodatku także dla „pracowników Zrzeszenia". Dlaczego o tych niezmiernie istotnych kwestiach, nie miałaby się wypowiadać cała Naczelna Rada Łowiecka? Jaki dar niebios posiada jedynie prezes, do spółki ze swoimi zastępcami, że tylko on i oni, a nie daj boże Naczelna Rada Łowiecka w komplecie, są w stanie podołać tej „strasznej” odpowiedzialności?
Poza tym, tak zastanawiam się tylko, jak należy rozumieć fakt dorzucenia w pkt 4, w porównaniu ze statutem wciąż obowiązującym, zapisu o ustalaniu wysokości rekompensat … „innych nieetatowych członków Zrzeszenia”? W jakiż to nowy sposób, odbiegający od dotychczasowych praktyk (jakich?), de facto wynagradzani mają być przykładowo członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej? W szczególności jej prezes i wiceprezesi?
Chciałbym uwagę zwrócić na jeszcze jeden aspekt sprawy, tak bardzo pomijany przez autorów zapisów projektu statutu. Otóż statutowe Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej, nie posiada statusu organu PZŁ; nie jest tworem ustawowym. Dlaczego więc miałoby utrzymać dotychczasowe, rozbuchane kompetencje, a nawet uzyskać je w formie jeszcze bardziej rozszerzonej? O co tu chodzi?
Co rzucę okiem w projekt statutu, jaki zaprezentowano Naczelnej Radzie Łowieckiej dnia 3 stycznia, zauważam coraz to następne „perełki” :-) Tym razem obiektem mojego zainteresowania stały się kompetencje Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ. Te obecne (oj, mizerne w porównaniu z tymi „sprzed dziesięcioleci”, mizerne) porównałem z projektowanymi. Już uznałem, że żadnej rewelacji (czytaj: większych zmian) malcowcy nie planują, gdy nagle... :-) Zonk! Popatrzcie Państwo sami:
Obecnie obowiązujący statut:
9) uchylanie sprzecznych z prawem bądź Statutem uchwał okręgowych zjazdów
delegatów”.
8) nadzór nad działalnością okręgowych zjazdów delegatów”.
Jaką różnicę niesie z sobą ta z pozoru mała, niewinna zmiana :-)? O co w niej chodzi? Przed czym i kogo zabezpiecza? Hm :-)?
Oba zapisy mają dokładnie takie samo znaczenie.
Piotrze Gawlicki, nie podzielam Twojego poglądu. Brzmienie § 83 pkt 8 projektu statutu, w porównaniu z § 105 pkt 9 obecnie obowiązującego, pozbawi Krajowy Zjazd Delegatów możliwości uchylania sprzecznych z prawem bądź statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów. Przytoczony na poparcie Twojej tezy § 120 ust. 2 projektu statutu, jest integralną częścią całości § 120, składającego się z ust. 1, 2 i 3. Nadzór w nim opisany dotyczy wyłącznie nadzoru sprawowanego przez Naczelną Radę Łowiecką, Zarząd Główny i zarządy okręgowe. Zresztą dość podobną mamy sytuację w obecnie obowiązującym statucie, gdzie w jego § 173 jest mowa o nadzorze sprawowanym przez Zarząd Główny nad zarządami okręgowymi i przez zarządy okręgowe nad kołami. Pominięty jest w nim nadzór Naczelnej Rady Łowieckiej nad Zarządem Głównym i zarządami okręgowymi. Ekipa pana Malca stara się ten mankament wyeliminować :-), ale prawdopodobnie świadomie, jak już wspomniałem, idzie także w kierunku pozbawienia Krajowego Zjazdu Delegatów możliwości uchylania sprzecznych z prawem bądź statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów. Ja nawet domyślam się dlaczego. Ty też?
1. Naczelna Rada Łowiecka, Zarząd Główny i zarząd okręgowy w ramach nadzoru mogą żądać od członków Zrzeszenia lub koła, a także podległych organów Zrzeszenia, niezbędnych oświadczeń, a także przedłożenia wymaganych dokumentów.
2. W przypadku niezgodności uchwały z prawem bądź Statutem organ nadzorujący stwierdza nieważność uchwały koła lub nadzorowanego organu Zrzeszenia. O nieważności lub uchyleniu uchwały w całości lub w części orzeka właściwy organ w terminie nie dłuższym niż 30 dni od dnia doręczenia uchwały.
3.Jeśli zachodzi duże prawdopodobieństwo, że uchwała jest sprzeczna z prawem bądź Statutem właściwy łowczy okręgowy – w przypadku uchwał podjętych przez organy kół łowieckich, Łowczy Krajowy – w przypadku uchwał zarządów okręgowych, a Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej – w przypadku uchwał Zarządu Głównego, może zawiesić ich wykonanie na okres nie dłuższy niż 30 dni, zwołując równocześnie posiedzenie organu nadzorczego, który wypowiada się w przedmiocie zgodności z prawem bądź Statutem zawieszonej uchwały”.
Przyjrzałem się w projekcie statutu obowiązkom członka Zrzeszenia. Proszę zwrócić uwagę na całkowite nowości, jakie pojawiają się w porównaniu z aktualnie obowiązującym statutem. Oj, przybyło tego trochę, przybyło:
a) inicjować i organizować przedsięwzięcia z zakresu ochrony środowiska w celu zachowania równowagi środowiska przyrodniczego,
b) dbać o środowisko naturalne, w tym utrzymanie i zachowanie gatunków zwierzyny poprzez uczestniczenie w działaniach na rzecz właściwej liczebności i kondycji osobniczej poszczególnych gatunków zwierzyny;
11) brać udział w realizacji zadań zlecanych, w ramach obowiązujące go prawa;”.
Mówiąc szczerze, naprawdę zastanawiam się, czy przypadkiem niektórym autorom projektu statutu nie pomieszało się w głowach. Jak oni to sobie wyobrażają? Kogo chcą „zrobić” z członków Polskiego Związku Łowieckiego? Kim chcą uczynić polskich myśliwych? Bezwolną masą składkową? Parobkami, gotowymi na każde skinienie utrwalać popapraną ideologię wierchuszki „najlepszego modelu łowiectwa na świecie”?
Nietrudno zauważyć, że projektowane przez komisję statutową Naczelnej Rady Łowieckiej obowiązki członków Zrzeszenia, wykraczają nie tylko poza zadania PZŁ, wyliczone w art. 34 ustawy Prawo łowieckie, ale też, a może przede wszystkim, nie za bardzo korelują z zapisami Konstytucji RP, gdzie m.in. czytamy:
Jakim zatem prawem próbuje się nakładać na polskich myśliwych cudaczne OBOWIĄZKI w typie takim, że mają oni: chronić, inicjować, organizować, uczestniczyć, zachowywać, kultywować, rozpowszechniać, promować i w ogóle być głównie tylko chłopcami na posyłki?
No i stara kwestia...
Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
5) powiadamiać właściwy zarząd okręgowy o zmianach miejsca stałego zamieszkania w terminie 14 dni od dnia dokonania zmiany”.
Przede wszystkim rad bym w końcu zapoznał się z pezetełowską definicją „miejsca stałego zamieszkania”. Po drugie, jakim cudem aktem zaledwie normatywnym, któremu rangą daleko nie tylko do ustawy, ale nawet do rozporządzenia takiego czy innego ministra, można zobowiązywać określoną grupę obywateli RP, do informowania jakiegoś tam organu terenowego Zarządu Głównego PZŁ, o zmianach dotyczących miejsca zamieszkania?
Czemu ten obowiązek ma służyć? Do wykonywania jakich czynności i operacji administracyjnych, niezbędne jest Polskiemu Związkowi Łowieckiemu „miejsce stałego zamieszkania”? Co Polski Związek Łowiecki może obchodzić przykładowo „adres miejsca pobytu stałego” członka PZŁ? Nie wystarczyłby dla organizacyjnych potrzeb adres tylko kontaktowy, adres e-mail itp.?
Autor: Artur Jesionowicz o 09:14