Source: http://www.racjonalista.pl/kk.php?s=369
Timestamp: 2019-06-17 08:49:16
Legal References Found: art. 196
 art.185
 art. 196
 art. 266
 art. 335
 art. 196
 art. 196
 art. 196
 art. 196
 art.196
 art. 31
 art. 196
 art. 256

Document Content:
Ułomny artykuł ochrony wiary - Racjonalista
154.544.717 wizyt
Ułomny artykuł ochrony wiary [3]
Przejdźmy jednak do przepisu, który umożliwia katolikom, bo o nich tutaj głównie idzie, ciąganie przeciwników po prokuraturach i sądach — art. 196 Kodeksu Karnego. Poniżej wskaże potencjalnym obrażonym jego konstytutywne znamiona, które muszą zaistnieć, aby ich zawiadomienie o przestępstwie miało sens.
"Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."
1. Na początku warto zaznaczyć, iż artykuł mówi nie o każdej obrazie uczuć religijnych, lecz o takiej obrazie, która znieważa przedmiot czci religijnej (względnie miejsce przeznaczone do wykonywania obrzędów religijnych). Nie wypełnia zatem tych znamion 'obraza', która nie polega na znieważaniu przedmiotu czci, lecz np. form czci. Przedmiotem czci jest np. Jezus Chrystus, ale nie jest nim np. modlitwa, pielgrzymka, etc. Prof. Marek pisze o przedmiocie kultu, dodając, że wlicza się w to dogmaty. Należy jednak ściśle rozgraniczyć te pojęcia — mowa jest o przedmiocie czci, a dogmaty są przedmiotem wiary (cześć można oddawać Maryi, ale nie jej niepokalanemu poczęciu). Podobnie mylne może być posługiwanie się pojęciem symboli wiary jako przedmiotu czci, gdyż Katechizm wprowadza swoiste pojęcie symbolu wiary ("Symbol wiary jest więc znakiem rozpoznawczym oraz znakiem jedności między wierzącymi. Symbolon oznacza także zbiór, kolekcję lub streszczenie. Symbol wiary jest zbiorem podstawowych prawd wiary.", por. art.185-197)
Z drugiej jednak strony nieco może zdawać się to wątpliwe, gdyż obchodzi się przecież święto Niepokalanego Poczęcia Maryi, Wniebowzięcia, etc. Świętuje się to, czyli czci. Trudno jednak na tej podstawie poszukiwać przedmiotów czci religijnej, albowiem w ten sam sposób czci się setki innych rzeczy i zjawisk — od płodów ziemi po gromnice. Nie może być to więc kryterium wyodrębnienia przedmiotów czci religijnej z art. 196 KK. Warto też podkreślić, iż sami chrześcijanie miewali problemy z rozróżnieniem przedmiotów własnej czci, czasami dość zabawne. Zdarzyło się to już św. Pawłowi, kiedy głosił nowinę o Zmartwychwstaniu (Anastasis). Grecy jednak sądzili, iż Anastasis to jakieś cudzoziemskie bóstwo. W wyniku tego czcili później chrześcijanie Anastasis jako ...świętą Anastazję. Podobny wypadek stał się udziałem czcicieli Maryi w XIX w. Otóż kiedy Pius IX ogłosił kolejny dogmat Maryjny — Niepokalane Poczęcie, nie wszyscy połapali się od razu, że chodzi tutaj o pewien przymiot Maryi, mniemając, iż jest to jej tytuł. Co gorsza, zmyliło to, jak się zdaje, samą Maryję z Lourdes, która objawiła się niedługo po ogłoszeniu dogmatu pewnej francuskiej wieśniaczce, Bernadettcie Soubirous, przedstawiając się ...nazwą dogmatu. Maryja nie mówiła o sobie, iż jest niepokalanie poczęta, lecz rzekła: "Jestem Niepokalane Poczęcie". Przyczyną tej fatalnej pomyłki z całą pewnością były święte obrazki, rozpowszechniane po ogłoszeniu dogmatu, na których widniała Maryja i podpis — Niepokalane Poczęcie. Dostatecznie to chyba pokazuje, konieczność rozróżniania przedmiotów czci od prawd wiary i dogmatów, a także nakazuje większy dystans w ocenie tego co miałoby być przedmiotem czci, gdyż nie można opierać się w tym przypadku na ludowych odczuciach czy zwyczajach, lecz na analizie doktryny religijnej.
Jeśli chodzi o wyjaśnienie tego co jest przedmiotem czci np. katolików, należy chyba sięgnąć do Kodeksu kanonicznego i Katechizmu. Czytamy tam m.in.:
"Wiara katolicka polega na tym, abyśmy czcili jednego Boga w Trójcy, a Trójcę w jedności, nie mieszając Osób ani nie rozdzielając substancji" (Katechizm Kościoła Katolickiego, art. 266);
"W liturgii Kościół łączy się z aniołami, by uwielbiać trzykroć świętego Boga (...) oraz czci szczególnie pamięć niektórych aniołów (św. Michała, św. Gabriela, św. Rafała, Aniołów Stróżów)." (Katech. Kościoła Kat., art. 335)
"Dla umocnienia świętości Ludu Bożego, Kościół poleca szczególnej i synowskiej czci wiernych Najświętszą Maryję, zawsze Dziewicę, Matkę Bożą (...) oraz popiera prawdziwy i autentyczny kult innych Świętych" (Kodeks Kanoniczny, Kan. 1186); "Kult publiczny można oddawać tylko tym sługom Bożym, którzy autorytetem Kościoła zostali zaliczeni w poczet Świętych lub Błogosławionych". (Kan. 1187);
"Należy zachować praktykę umieszczania w kościołach świętych obrazów, by doznawały czci ze strony wiernych..". (Kan. 1188);
„Relikwie znaczne i inne doznające wielkiej czci ze strony wiernych..". (Kan. 1190 § 2).
Czeska reklama napoju o wymownej nazwie — Erectus
Tym niemniej środowiska katolickie przedmiot czci rozumieją jak najszerzej, zgodnie z własnym rozumieniem przedmiotu czci. Jan Paweł II jest nim bez wątpienia w odczuciu typowego wyznawcy, podkreślał to również senator Jan Szafraniec, dzielny Kawaler Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie, profesji mieszanej (magister filozofii chrześcijańskiej, psycholog kliniczny i lekarz psychiatra): "...religijne symbole i publicznie znieważające przedmioty czci religijnej, Osobę Jezusa Chrystusa i Jego Matki, a także Ojca Świętego Jana Pawła II..". (Oświadczenie na 7. posiedzeniu Senatu RP, 30 stycznia 2002 r.). Podczas kiedy w prawie kanonicznym przy opisywaniu biskupa rzymskiego nie wspomina się o tym, że jest on przedmiotem czci. Jest po prostu władcą i głową, która zarządza sprawowaniem kultu katolickiego. Tak więc przy znieważaniu osoby papieża nie można powoływać się na art. 196 KK, co nie stoi na przeszkodzie, aby poszukiwać punktu zaczepienia w innych przepisach prawnych. Nie można jednak swojego wzburzenia, czy zgorszenia, automatycznie podciągać pod obrazę uczuć religijnych, która wszak doznać może szwanku wyłącznie w wyniku zniewagi wymierzonej w przedmiot czci. A ponadto warto zauważyć w religijnym zapamiętaniu, że podciągając papieża pod przedmiot czci to też zniewaga — tyle że nie uczuć, lecz Boga, w którego się wierzy. Ponoć...
Przedmiotem może być jednak w odczuciu katolików nie tylko sama osoba Jana Pawła II, ale i gesty, które zwyczajowo czyni. Klip wyborczy Mariana Krzaklewskiego, który niestetynie zawiódł go na wyżyny prezydenckiego urzędu, dał wielu z nim pobudkę do zawiadomienia prokuratury o popełnieniu przestępstwa obrazy uczuć przez Aleksandra Kwaśniewskiego i Marka Siwca, którzy w Kaliszu w 1997 pozwolili sobie zażartować z tych gestów — chodzi o nakreślenie ręką znaku krzyża oraz ucałowanie ziemi. Oczywiście każdy może wyciągać własne oceny w kategoriach moralnych z tego zdarzenia, tym niemniej domagano się wyciągnięcia z nich konsekwencji prawnokarnych. Prokuratura w Kaliszu wprawdzie sprawę umorzyła, nie doparzając się tam znamion przestępstwa, jednak w lutym 2002 sąd kaliski doszedł do wniosku, że była to zła decyzja i że sprawę prokuratura powinna rozpatrzyć jeszcze raz, badając czy nie obrażono tam papieża, na pomoc w sprawie zawezwano ...religioznawcę (PAP 16.02.02). Doprawdy dziwne to rozumowanie, które dopuszcza rozterki typu: czy na znak krzyża copyright posiada Kościół Rzymskokatolicki i Papież. No cóż… Wprawdzie są jakieś tam maltańskie czy inne takie równoramienne, ale na klipie Mariana widać było wyraźnie, że Siwiec uderzył swoim gestem w katolickie copyright, bo dłużej ręką tak do dołu pociągnął. A w szczególności to uderzono w copyright Ojca Świętego, gdyż gest Siwca objęty był niewątpliwie papieską wyłącznością. Kler pośledniejszy może co najwyżej żegnać się krzyżem lub nosić go na procesjach, wyżsi urzędem i godnością mogą dodatkowo nosić duży złoty na piersi, ale powietrznego krzyża może używać jedynie sam Jan Paweł II… To jest typowe rozumowanie polskich katolików. Jednak gesty te wcale nie są charakterystyczne wyłącznie dla papieża. Piloci całują czasami ziemię po wylądowaniu, ten sam gest wykonał nasz najlepszy chodzista Korzeniowski po zdobyciu złotego medalu. Ludzie na wsi do dziś przed krojeniem chleba w niektórych regionach Polski robią na nim znak krzyża.
Nie trzeba dodawać, że środowiska kościelne nie są zachwycone tym, że księża nie mogą być uznawani za przedmiot czci religijnej i chronieni art. 196 KK. Jedno z bardziej osobliwych uzasadnień tego stanowiska znalazłem w Naszym Dzienniku, gdzie Stanisław Krajski przekonuje: "Wystarczy jednak przeczytać kilka fragmentów „Dialogu" św. Katarzyny ze Sieny, Doktora Kościoła, z którego dowiadujemy się, że kto obraża osoby duchowne, ten obraża samego Boga". Jakież to proste, że też prawnicy na to nie wpadli! Wychodzi na to, że mamy poważne zaniedbanie. Należy więc uposażyć kilka tysięcy sędziów w antologie kościelnych mędrców, aby wiedzieli w przyszłości co jest przedmiotem czci katolickiej...
Że jest to problem niebanalny, świadczy choćby to, że sami twórcy polskiego prawa mają wyraźne problemy z jego zrozumieniem. Jak bowiem inaczej ocenić uznanie Radia Maryja za przedmiot czci religijnej przez sejmową Komisję etyki poselskiej? Otóż Władysław Adamski z SLD na posiedzeniu Sejmu w grudniu 1999 w dyskusji na temat mediów i 'dyskryminacji Radia Maryja' pozwolił sobie zażartować (co jest dość często spotykane na sejmowej trybunie), mówiąc: Radio Ma [chrząknięcie] ryja. Posła ukarano upomnieniem, bo jego zachowanie ...może obrażać uczucia religijne. Przewodniczący komisji, Grzegorz Schreiber oświadczył: "Wypowiedzi posłów powinny szanować godność innych osób, a zatem nie mogą obrażać ich uczuć religijnych".
Z drugiej jednak strony nie dopatrzyli się katolicy znieważenia przedmiotu czci religijnej, kiedy posłowie ZChNu wręczyli ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej zbrodniarzowi i ludobójcy Pinochetowi. No cóż... widać do tego im Maryja pasuje. Wszak któż jak nie ona w bitwie pod Warszawą w 1920 rzucała granatami we wroga, co po tym fakcie zostało poświadczone zeznaniami księdza, który to osobiście widział?! A któż jak nie ona jest patronką polskiej zbrojeniówki? Jak więc widać to co winno rzeczywiście uchybiać przedmiotom czci, tego nie powoduje, natomiast uczucia religijne się budzą, kiedy wymaga tego cenzura sprzeciwu, racje polityczne, bądź kiedy obudzić im się pomoże sugestia środowisk kościelnych.
2. Przedmiot czci musi doznać realnej zniewagi, nie może być urojony. Np. film Dogma pomimo, iż nawiązywał pozornie do przedmiotów czci katolickiej, nie mówił bezpośrednio o nich, gdyż "prezentuje rzeczywistość fikcyjną i nie zawiera obiektów czci religijnej". Tak więc nie można było mówić, że w filmie ukazane są rzeczywiste przedmioty czci religijnej, lecz pewna parodia ich wyobrażenia. Należy więc ściśle odróżnić to co jest faktycznym obiektem czci, np. Bóg Wszechmogący, od parodii jego wyobrażenia, jaką np. prezentuję w zdaniu: "Bóg okaże się całkiem równym gościem, filozofem, tylko z poczuciem humoru". Zniewaga może być wyrażona w działaniu, w słowie lub w innym środku wyrazu (np. obraz, rzeźba). Nie może zaistnieć poprzez zaniechanie, czasy Inkwizycji mamy już za sobą.
3. Warunkiem jest również działanie publiczne, tj. w miejscu publicznym, lub w taki sposób, że jego treść może dotrzeć do szerszego kręgu osób. Nie wypełnia tego znamiona wysłanie treści obraźliwej w liście email do kogoś, choć spełnia je publikacja na forum dyskusyjnym powszechnie dostępnym.
4. Obraza uczuć religijnych musi być dokonana wyłącznie umyślnie i jak się zdaje tylko w zamiarze bezpośrednim. Przyjęcie innej koncepcji, tj. możliwości obrazy przy zamiarze ewentualnym (dążę do czegoś innego, ale faktycznie się godzę na możliwość, iż obrazi to czyjeś uczucia), musi zostać odrzucony z tej przyczyny, iż prowadziłoby to m.in. do zbytniego ograniczenia wolności słowa i wypowiedzi, a jak zaznacza dyrektor Centrum Monitoringu i Wolności Prasy, Andrzej Goszczyński: "Samo istnienie takich przepisów na papierze stanowi pokusę dla prób dławienia wolności prasy." Tak więc to zagrożenie powinno być szczególnie uwzględnione, a do jego naruszenia prowadziłoby m.in. dopuszczenie możliwości obrazy tych uczuć w zamiarze ewentualnym. Należy dokonać wyraźnego rozgraniczenia tego co jest przedsiębrane wyłącznie w celu obrażenia czyichś uczuć, a tego co choć służy innym celom, może do tego prowadzić. Przepisem tym karani być mogą jedynie ci, którzy podejmują działania zmierzające bezpośrednio do realizacji jego znamion, nie zaś ci, którzy wyrażają swoje poglądy, które mogą ranić uczucia innych. Jak dodaje Andrzej Goszczyński: "Wydaje się, że jest to niefortunne rozwiązanie (tj. wprowadzenie art. 196 do KK - przyp. M.A.). Pojęcie „obraza uczuć religijnych" nie jest bowiem niezależne od treści wyrażanych poglądów. Często złośliwa, obraźliwa forma jest jedynym lub najbardziej efektywnym sposobem wyrażenia określonej treści, a „obraza" jest cechą recepcji słuchacza lub czytelnika, a nie obiektywną właściwością danej wypowiedzi". Jeśli więc w danym przypadku możemy mówić, że obrazoburczy obraz czy rzeźba miały na celu przede wszystkim ekspresję artystyczną, bądź artystyczną prowokację, to nie można autora karać, choćby godził się on z ewentualnością iż jego forma wyrazu obrazi czyjeś uczucia religijne. Podobnie zresztą jak w naszym przypadku — nie można nas karać art. 196 KK, ponieważ naszym celem nie jest obraza uczuć religijnych, lecz krzewienie racjonalizmu w społeczeństwie, wyrażanie własnych poglądów na sprawy religijne, nauczenie otwartości myślenia, czasami też ekspresja artystyczna. Siłą rzeczy musi to przybierać konfrontacyjne postawy wobec religijnych przekonań, co prostą ścieżką może prowadzić do obrazy tychże.
Kryteria ocenne
W praktycznej stosowalności przepis ten nastręcza wiele trudności. Chodzi przede wszystkim o niemożliwość zobiektywizowania co jest zniewagą a co nie. Jak pisze Andrzej Marek: "Interpretacja tego przepisu nie jest sprawą prostą, a to wobec pewnej 'płynności' ocen tego, co jest znieważające, a co stanowi jedynie przejaw korzystania z wolności słowa, jeżeli chodzi o dyskusję i krytykę określonych symboli lub dogmatów będących przedmiotem kultu ich wyznawców." (Prawo karne, Warszawa 2001, Nb.792). Lech Gardocki pisze, iż za punkt odniesienia należy tutaj przyjąć przeważające oceny społeczne, biorąc pod uwagę nie tylko treść danej wypowiedzi, ale i jej formę (zob. Prawo karne, L. Gardocki, Warszawa 2000, s.243). Trudno jednak zgodzić się z taką interpretacją, gdyż wówczas ci co podważają, bądź krytykują pewne przeważające poglądy społeczne związani są ramami, które dla dopuszczonej krytyki tych poglądów zakreślają sami ich wyznawcy/głosiciele. Podnosił ten zarzut Andrzej Goszczyński: "Można przypuszczać, że miarą oceny, czy forma ma charakter obraźliwy, są dominujące oceny społeczne. To jednak powoduje, że ci, którzy podejmują krytykę dominujących przekonań, oceniani są z punktu widzenia kryteriów przyjętych przez wyznawców tychże przekonań, co stawia krytyków nieuchronnie w sytuacji upośledzonej." (Czyny i rozmowy). Podobne stanowisko zajął sędzia Trybunału Konstytucyjnego prof. dr hab. Kazimierz Działocha: "W państwie demokratycznym ewentualna sprzeczność między prawem jednostki do wyrażania sądów niepopularnych, rożnych od poglądów większości, a prawem większości do ochrony swych wartości winna być rozstrzygnięta na korzyść pierwszego prawa" (Zdanie odrębne do orzeczenia TK z 30 I 1991, K. 11/90, Państwo i Prawo, nr 5/91)
Podobne zastrzeżenia formułował Rzecznik Praw Obywatelskich Andrzej Zoll, który w odpowiedzi na oświadczenie senatora Jana Szafrańca (zgorszonego tym, że zbyt mało skazuje się ludzi na podst. art.196.), pisał: "Pragnę także zwrócić uwagę Pana Senatora, że przyjęta w Kodeksie karnym konstrukcja przestępstwa obrazy uczuć religijnych z pewnością nie pokrywa się z potocznym odczuciem tego pojęcia (podr. moje — M.A.), wobec tego każdy stan faktyczny wymaga odrębnej, starannej analizy przez prokuraturę. (...) Generalnie rzecz biorąc sprawa nie należy do prostych i łatwych do rozwiązania przy pomocy mechanizmów prawnych. Podnoszony przez Pana Senatora obowiązek szanowania wolności i praw innych z art. 31 ust. 2 Konstytucji odnosi się także do wolności wyrażania swoich poglądów — nawet kontrowersyjnych — przez każdego, zagwarantowanej konstytucyjnym zakazem cenzury (art. 54) oraz wolności twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, a także korzystania z dóbr kultury. Granice tych wolności precyzowane są przez konkretne normy ustawowe, takie jak wymieniony art. 196 K.k., czy też art. 256 K.k. zakazujący publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa, nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość (...) jestem przekonany, iż przepisów prawa karnego nie można stosować w sposób rozszerzający, dla penalizacji dyskusyjnych, prowokacyjnych czy nie mających nic wspólnego z wartościami artystycznymi przejawów twórczości. Tego rodzaju zjawiska nie mogą być skutecznie zwalczane przy pomocy środków prawnych — właściwym środkiem jest natomiast społeczna dezaprobata. Warszawa, dnia 20 lutego 2002 r".
Istotne wnioski dla polskich sądów wypływają też z orzeczenia Europejskiej Komisji Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Matki Boskiej w masce gazowej na okładce tygodnika Wprost: "...członkowie wspólnoty religijnej muszą tolerować i akceptować negowanie ich przekonań religijnych, a nawet propagowanie zasad wrogich ich wierze..."
Konkurencja praw