Source: https://www.dogmatykarnisty.pl/2016/04/o-co-chodzi-z-ta-aborcja/
Timestamp: 2020-05-26 07:39:37
Legal References Found: art. 4
 art. 4
 art. 4
 art. 26
 art. 1
 art. 1
 art. 4
 art. 26
 art. 26
 art. 4
 art. 4
de lege lata
 art. 1
 art. 152
 art. 4
sui generis
 art. 1
 art. 4
 Art. 26
 art. 26
 art. 26
 art. 26
 art. 4
 art. 4
 art. 38
 art. 4
 art. 152
 art. 148
 art. 1
 art. 1
 art. 1
 art. 1
de lege lata

Document Content:
O co chodzi z tą aborcją? - Dogmaty Karnisty
Start NaukaInterpretacja	O co chodzi z tą aborcją?
Oto przychodzą dni, w których powiedzą: Szczęśliwe bezpłodne i łona, które nie urodziły, i piersi, które nie zaczęły karmić
Łk: 23,29
Dyskusję o sytuacjach usprawiedliwiających przerwanie ciąży wzbogacają argumenty związane z klasycznymi instytucjami prawa karnego.
Przedstawiam krótką analizę znanych konstrukcji prawniczych, które aktualizują się i wobec tego mogą być wykorzystywane w dyskusji o zakresie i przesłankach tzw. prawa do aborcji, a konkretnej: o rozwiązaniach ustawy określającej, w jakich wypadkach może zostać przerwana ciąży.
Okoliczności, w których możliwe jest zgodne z prawem przerwanie ciąży, określa art. 4a ust. 1 ustawy o planowaniu rodziny:
Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, Dz.U. 1993, nr 17, poz. 78 ze zm.
Przesłanki te dotyczą trzech kategorii przypadków:
ciąża zagraża życiu i zdrowiu matki dziecka – nazwijmy ją przesłanką medyczną;
dziecko jest z dużym prawdopodobieństwem upośledzone w stopniu ciężkim i nieodwracalnym (nieuleczalnym) albo cierpi na nieuleczalną chorobę, która zagraża jego życiu – nazwijmy ją przesłanką eugeniczną;
ciąża, wg uzasadnionego podejrzenia, jest wynikiem czynu zabronionego, godzącego w wolność seksualną kobiety – nazwijmy ją przesłanką społeczną.
Jak widać, usunięcie ciąży może nastąpić w szczególnych sytuacjach faktycznych, dotyczących stanu zdrowia matki lub dziecka czy okoliczności zajścia w ciążę, i okolicznościach motywacyjnych, związanych z oczekiwaniami człowieka w zakresie macierzyństwa. U podstaw omawianych sytuacji zawsze znajduje się kolizja jakiś dóbr prawnych, akceptowanych w naszym kręgu kulturowym (zagrożenie życia kobiety) lub szczególny kontekst społeczny związany z posiadaniem dzieci (przesłanka eugeniczna i podejrzenie zajścia w ciążę w wyniku czynu zabronionego).
Decyzja o usunięciu ciąży, z uwagi na ciężar gatunkowy omawianych przesłanek, jest podejmowana w sytuacji trudnej, nietypowej; jest to decyzja z gatunku tych, których nie podejmuje się na co dzień w sklepie spożywczym.
Mamy tu do czynienia z czynnikami, których człowiek nie wybiera, lecz zostaje postawiony przed faktem dokonanym i z przyczyn naturalnych nie może uchylić się od podjęcia jakiejś decyzji. Każda decyzja obarczona jest ryzykiem uszczuplenia bądź nawet zniszczenia cennego dobra prawnego. Wszystkie wskazane sytuacje ograniczają w większym lub mniejszym stopniu swobodę podjęcia decyzji o urodzeniu bądź nieurodzeniu dziecka. Dylematu tego nie da się uniknąć.
Opisywane przypadki kojarzone są w teorii prawa karnego z tzw. okolicznościami wyłączającymi winę. Osobie podejmującej decyzję o poświęceniu dobra prawnego na rzecz ratowania innej wartości bądź w sytuacji przymusu psychicznego, albo w wyjątkowo trudnej sytuacji motywacyjnej nie można przypisać winy za podjętą decyzję i w konsekwencji osoba taka nie popełnia przestępstwa.
Wydaje się, że okoliczności przerwania ciąży zarysowane w ustawie o planowaniu rodziny stanowią tego właśnie rodzaju anormalne, dylematyczne wypadki decyzyjne, w których nie można przypisać matce dziecka odpowiedzialności karnej za podjętą w tych warunkach decyzję o pozbawieniu życia dziecka. Nie bez powodu art. 4a ust. 4 zd. 3 ustawy o planowaniu rodziny wymaga pisemnej zgody małoletniej matki, która ukończyła 13 rok życia, a art. 4a ust. 4 zd. 4 tej ustawy daje małoletniej poniżej lat 13 prawo do wyrażenia własnej opinii. Chodzi o uwzględnienie indywidualnej woli tej osoby związanej z rozstrzygnięciem dylematu, przed którym stoi.
W konsekwencji w żadnym z omawianych wypadków matka dziecka nie będzie karana ani za ewentualne sprawstwo przerwania ciąży, ani za nakłanianie innej osoby do zrealizowania jej prośby itd., a do stwierdzenia tego faktu nie jest potrzebny żaden specjalny przepis. Sytuacje te regulują bowiem ogólne instytucje prawa karnego, takie jak stan wyższej konieczności z art. 26 k.k. (aktualizujący się zwłaszcza w wypadku przesłanki medycznej) oraz ogólna klauzula winy z art. 1 § 3 k.k. (w pełni stosowalna w obrębie przesłanek eugenicznej i społecznej).
Co z tego wynika? Otóż dopóki zgadzamy się, iż w praktyce życia zdarzają się, jak to formułuje nauka prawa karnego, tzw. anormalne sytuacje motywacyjne, w których człowiekowi poświęcającemu cenne dobro prawne nie można postawić zarzutu, że zachował się tak a nie inaczej, gdyż z uwagi na szczególne, nietypowe, dylematyczne i trudne warunki decyzyjne czyn tej osoby zasługuje na usprawiedliwienie, sprawcy nie można obarczyć odpowiedzialnością za to, co zrobił i zarzucić mu, że chciał to zrobić, a także wymagać od niego, by wziął na siebie za to odpowiedzialność, to znaczy w skrócie nie można przypisać mu winy, dopóty dyskusja o przesłankach tzw. dopuszczalnej aborcji nie jest i nie będzie dyskusją o tym, czy karać matkę dziecka, gdyż matka dziecka nigdy nie podlega karze.
Nawet w stanie prawnym zakazującym dokonywania jakiejkolwiek aborcji nie wyobrażam sobie, by Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wyrok skazujący kobietę, która przerwała ciążę wynikającą ze zgwałcenia. Dla takich wypadków został napisany art. 1 § 3 k.k.
Dyskusja nie dotyczy więc bezpośrednio matki dziecka, lecz innych osób. Chodzi mianowicie o ustalenie, w jaki sposób powinny postępować i do jakich czynności uprawnione są podmioty wykwalifikowane, towarzyszące kobiecie chcącej usunąć ciążę. Chodzi więc o lekarza, do którego zwraca się kobieta: o diagnozę, prognozę i ewentualnie usunięcie ciąży. Ustawowe przesłanki przerwania ciąży napisane są więc przede wszystkim dla lekarza. Nie bez przyczyny postać ta pojawia się już w pierwszym zdaniu art. 4a ust. 1 ustawy o planowaniu rodziny i to w zasięgu wielkiego kwantyfikatora (wyłącznie lekarz).
W omawianych wypadkach aktualizują się przynajmniej dwa następujące pytania:
czy lekarz może powołać się na stan wyższej konieczności, gdy życie matki jest zagrożone i trzeba usunąć płód?
czy lekarz może wspierać kobietę działającą w anormalnej sytuacji motywacyjnej i w bezpieczny sposób spełnić jej wolę usunięcia dziecka?
Odpowiedź na pierwsze pytanie jest jasna. Nie byłoby przeszkód przed objęciem omawianej sytuacji przepisami o stanie wyższej konieczności z art. 26 k.k.:
Jeżeli ustawa o planowaniu rodziny precyzuje, w jakich warunkach możliwe jest usunięcie ciąży zagrażającej życiu matki (terminy, szpital), to precyzuje tak naprawdę warunki stosowania stanu wyższej konieczności. Podstawowym warunkiem zastosowania tej instytucji prawnej jest bezwzględny subsydiaryzm ujęty w art. 26 k.k. w słowach: „jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć”. Warunek ten koresponduje z ustawowo określonymi terminami, w jakich dopuszczalna jest aborcja (jeśli dziecko może samodzielnie przeżyć poza organizmem matki, to należy zabiegać, aby ocalić również jego życie, gdyż uśmiercenie dziecka nie byłoby wówczas usprawiedliwione).
Co znamienne, art. 4a ust. 2 ustawy nie określa terminu, w jakim dopuszczalna jest aborcja z powodów medycznych, wskazanych w art. 4a ust. 1 pkt 1 ustawy. Jest to prosta konsekwencja prezentowanego tutaj zapatrywania – nie ulega wątpliwości, że jeśli w okresie późniejszym niż 12 tygodni, a nawet po osiągnięciu przez dziecko zdolności do przeżycia poza łonem matki, ciąża zaczęłaby zagrażać życiu kobiety, byłoby możliwe powołanie się na kodeksowy stan wyższej konieczności i jeśli zaszłaby taka potrzeba, usprawiedliwione byłoby poświęcenie życia dziecka na rzecz życia kobiety. Jeśli dziecko nie jest jeszcze w stanie samodzielnie przeżyć, a zagraża matce, to nasuwa się racjonalnie, że należy poświęcić dobro dziecka, aby ocalić w ogóle jakieś dobro; w przeciwnym razie dojdzie do zniszczenia obu dóbr prawnych.
Ustawa precyzuje, któremu dobru prawnemu – matce czy dziecku – należy przyznać pierwszeństwo w początkowej fazie rozwoju prenatalnego dziecka.
Jest to norma adresowana do lekarza, który nie ma już swobody decyzyjnej w tym przedmiocie. Ustawa precyzuje, które dobro prawne, w ramach ogólnie rozumianego stanu wyższej konieczności, powinno zostać uratowane i jest to teoretycznie niewykluczony mechanizm, gwarantujący kobiecie działającej w stanie wyłączającym winę jako taki komfort psychiczny, że nie zostanie pozbawiona ochrony swoich dóbr prawnych, gdy zwróci się do lekarza z prośbą o usunięcie ciąży.
Przypadki eugeniczne oraz zgwałcenie należą do kategorii okoliczności wyłączających winę z powodu szeroko rozumianych anormalnych sytuacji motywacyjnych.
Rodzice chcą mieć zdrowe dziecko; oczekują go i pragną, by mogło radować się życiem. Anomalie rozwojowe, nieuleczalne choroby czy upośledzenia sprawiają, że rodzice nie będą mieli takiego właśnie dziecka. Na rodziców spada to jak grom z jasnego nieba. Podobnie rzecz przedstawia się w wypadku zgwałcenia: czy można wymagać od człowieka, by nosił w sobie dziecko gwałciciela? Decyzja o usunięciu ciąży jest w obu wypadkach trudna; objęta jest anormalną sytuacją motywacyjną i ekskulpuje kobietę.
W jaki sposób kształtuje się odpowiedzialność lekarza za towarzyszenie danej osobie w realizowaniu jej usprawiedliwionej woli? W mojej ocenie istnieją podstawy do twierdzenia, że swoiste współsprawstwo w czynie aborcyjnym objętym anormalną sytuacją motywacyjną matki również jest czynem zasługującym na usprawiedliwienie.
Lekarz ma obowiązek ochrony zdrowia i życia pacjentki-matki, która stanowczo oświadcza, że chce usunąć ciążę.
Uznanie, że udzielenie w takiej sytuacji pomocy kobiecie ciężarnej jest niedopuszczalne, nie wywiera wpływu na usprawiedliwiony charakter czynu samej kobiety, co nie wyeliminuje z praktyki życia podejmowania przez pozostawioną samą sobie matkę lub obu rodziców różnego rodzaju zabiegów w celu usunięcia ciąży, mogących stwarzać zagrożenie dla jej zdrowia czy życia.
Bezpieczeństwo kobiety żądającej aborcji w stanie wyłączającym jej winę jest, w moim odczuciu, aspektem sprawy, którego nie można pomijać. Koniec końców chodzi więc o cywilizowane rozwiązanie zaistniałej sytuacji usprawiedliwiającej matkę dziecka poczętego z uwagi na szczególne, nietypowe i wyjątkowo bolesne dylematy, przed którymi zostaje postawiony człowiek. Stąd określone w ustawie wymogi usunięcia ciąży przez lekarza (szczególny, wyspecjalizowany podmiot gwarantujący bezpieczeństwo osoby, która w sposób niezawiniony żąda uśmiercenia dziecka), a w pewnych wypadkach obowiązek przeprowadzenia aborcji w szpitalu.
Granice winy
Jakie okoliczności motywujące do usunięcia ciąży są usprawiedliwione, a jakie nie zasługują na uwzględnienie, to kwestia bardzo ocenna. Katalog okoliczności wskazanych w ustawie jako swoiste doprecyzowanie stanów konieczności, czyli sławetny kompromis, ma za zadanie ujednolicić praktykę stosowania prawa i zagwarantować, że podobne wypadki będą traktowane jednakowo. Trzeba zarysować granice, w których wola kobiety zostaje uznana za prawnie usprawiedliwioną i w tych trudnych warunkach pozwalamy lekarzowi towarzyszyć w realizacji matczynej woli usunięcia ciąży.
Poruszamy się w obszarze zawinienia, w którym aktualizują się charakterystyczne dla indywidualnych wyborów moralnych klauzule sumienia, na które może powołać się lekarz nie zgadzający się na udział w procederze aborcji.
Życie składa się z różnych dylematów, także dramatycznych; dotyczy tego wypowiedź Jezusa skierowana do rozpaczających kobiet: „Szczęśliwe bezpłodne i łona, które nie urodziły, i piersi, które nie zaczęły karmić”. Bezpłodne „łona” nie będą miały dylematu, o którym dzisiaj mowa. Wypowiedzi Jezusa towarzyszy zagadka: „Bo jeśli wilgotnemu drzewu to czynią, co stanie się suchemu?” (Łk 23,31). Pytająca forma tego zdania pokazuje, że cała wypowiedź ma zmuszać do myślenia. Każda decyzja ma konsekwencje teoretyczne: jeśli usuwa się (nawet) młode drzewa, to jaki los spotka stare drzewa?
Przy okazji prawniczych rozważań o winie mówi się, iż prawo nie może wymagać od ludzi bohaterstwa. Musimy zdawać sobie sprawę, że bohaterstwo jest również cenną wartością społeczną.
Bohater to wzór do naśladowania; przykład jego pięknego uczynku napawa nas dumą i podnosi na duchu. A prawdziwi bohaterowie rodzą się tylko tam, gdzie nikt niczego od nich nie wymaga. Czasami wystarczy zapukać do drzwi dawno niewidzianego sąsiada; innym razem będzie to pójście za innego człowieka na śmierć. Wymagając bohaterstwa czyni się jedno – unicestwia się je. Wymóg tego rodzaju jest jak wąż pożerający własny ogon.
W bohaterskim czynie dochodzi do głosu to, co nas wszystkich bez wyjątku przenika. Wolność.
Czy wolimy świat prawdziwych bohaterów?
Czy wolimy świat ludzi tylko posłusznych?
Zdjęcie: Jerzy Duda-Gracz, Droga Krzyżowa, Jasna Góra (detal)
aborcjaciążadziecko poczęteustawa o planowaniu rodzinywina
Bohdan Widła 13 kwietnia 2016 - 11:03
Przeciekawy tekst 🙂 Mam parę pytań/przemyśleń:
1. Na ile piszesz de lege lata? Chodzi mi zwłaszcza o fragment "Nawet w stanie prawnym zakazującym dokonywania jakiejkolwiek aborcji nie wyobrażam sobie, by Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wyrok skazujący kobietę, która przerwała ciążę wynikającą ze zgwałcenia. Dla takich wypadków został napisany art. 1 § 3 k.k.". Jedyną propozycją takiego stanu prawnego jest obecny obywatelski projekt. Czy Twój pogląd o stanie prawnym zakazującym dokonywania jakiejkolwiek aborcji odnosi się do potencjalnego stanu prawnego wywołanego tą ustawą?
Pytam głównie z tej przyczyny, że w projekcie uznano, że kobieta nie podlega karze, jeśli czyn został przez nią popełniony nieumyślnie. Nie mam Twoich karnistycznych kompetencji i trochę na boku chciałbym zostawić tu kwestię legislacyjnej jakości tych przepisów (zwłaszcza w zakresie konstruowania typów nieumyślnych). Natomiast rzuca mi się tu w oczy pewna sugestia projektodawców: skoro wyraźnie piszemy, że kobieta nie odpowiada za czyn nieumyślny (i tylko kobieta), to co do zasady, umyślne przerwanie ciąży powinno być przestępstwem.
Czy w takiej sytuacji również uważałbyś, że co do zasady nie ma mowy o winie?
2. Co jeśli dojdzie do przerwania ciąży w scenariuszu, którego nie obejmuje obecna ustawa (np. z powodu trudnej sytuacji życiowej lub osobistej)? Czy wtedy Twój pogląd byłby taki sam?
3. Jestem bardzo ciekaw Twojego poglądu o propozycji zawartej w obywatelskim projekcie tam, gdzie wspomina ona, że karze nie podlega lekarz, jeśli aborcja jest dokonywana w ramach zabiegu leczniczego w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia kobiety. Czy gdyby obowiązywał taki przepis (nowy art. 152 kk), to czy widziałbyś miejsce dla rozważania o stanie wyższej konieczności tam, gdzie dobrem ratowanym byłoby nie życie kobiety, ale jej zdrowie (np. jeśli donoszenie ciąży spowodowałoby trwałą niepełnosprawność)?
4. Mam wątpliwości, czy przesłanki z art. 4a ustawy o planowaniu rodziny można potraktować wyłącznie w kategoriach wyłączenia winy. Włącza mi się mój cywilistyczny background, ale pamiętajmy, że SN parę razy stwierdzał, że prawo do planowania rodziny w warunkach opisanych w tym przepisie to dobro osobiste, a zatem – wedle dominującej w cywilistyce koncepcji – prawo podmiotowe (np. V CK 16/03 czy II CSK 580/09).
5. Uwaga terminologiczna: według mojej orientacji, jako "przesłankę społeczną" zwykle określano to, co TK uchylił w słynnym K 26/96, a nie przypadek ciąży będącej wynikiem czynu zabronionego.
6. Bardzo się zgadzam z uwagami na temat bohaterstwa.
Judyta 13 kwietnia 2016 - 11:15
Dla mnie aborcja to zabójstwo człowieka i żadne argumenty w stylu "rodzice chcą mieć zdrowe dzieci" tego nie usprawiedliwiają. Jeśli tak, to czemu by nie zabijać rocznych dzieci, które zachorują? Albo dzieci, które są niegrzeczne? (no dobrze, wyolbrzymiam :P) Rodzice przecież będą w anormalnej sytuacji motywacyjnej- nikt nie chce chorego dziecka albo niegrzecznego dziecka, albo dziecka- mordercy. Życie to najwyższa wartość, a nie koncert życzeń. Taka natura rzeczy, że kobiety zachodzą w ciążę, nie zawsze z tym, co chcą i nie zawsze rodzą to, co by chciały. Nie ma tu dla mnie relacji: bohaterstwo- brak bohaterstwa, tylko: brak bohaterstwa- zabójstwo (czyli coś zgodnego z naturą i coś moralnie złego, wbrew naturze).
Anonimowy 13 kwietnia 2016 - 12:00
Kobieta decydująca się ma dziecko ma świadomość ze dziecko moze urodzic sie chore. Jak rozumiem przyznaje Pan prymat sui generis prawu rodziców do posiadania zdrowego potomstwa nad życiem dziecka, które niejednokrotnie nawet z defektami radzi sobie w życiu. Jak ma się to do art 31 ust 3 tak bronionej przez Pana ustawy zasadniczej? Jak rozumiem w oparciu o art 1 par 3 kk wylaczylby Pan przestepnosc eutanazji dziecka? Przecież i wtedy choroba "spada na rodziców jak grom".
Ronald Reagan napisał kiedyś, ze za prawem do aborcji opowiadaja sie Ci, którym dane zostało się urodzić. W pewnych sytuacjach urodzenie dziecka nie powinno byc aktem heroizmu jak stara się Pan to wykazać lecz jest powinnością. Przykro stwierdzić ze w dzisiejszym swiecie niemalże kazda powinnosc wiazaca sie z poswieceniem jest traktowana jako heroizm.
Unknown 13 kwietnia 2016 - 12:16
Mikołaju, bardzo dobry tekst.
Niestety jeśli idzie o odpowiedzialność karną matki oparty na nie do końca słusznym założeniu. My obaj wiemy, że art. 1 par. 3 kk może być podstawą "pozaustawowych okoliczności wyłączających winę". Niestety, większość doktryny i orzecznictwa wyznaje pogląd przeciwny. Brak wyraźnego uregulowania wyłączenia odpowiedzialności karnej matki mógłby niestety doprowadzić do skazań.
Anonimowy 13 kwietnia 2016 - 15:37
A pozwolenie na śmierć kobiety (lub ciężkie naruszenie jej zdrowia) poprzez nie przerwanie zagrażającej jej ciąży czym jest? Tak aborcja jest zabójstwem i wydaje mi się, że autor tego nie podważa. Nie chodzi jednak o dyskusję czy to jest czy nie jest zabójstwo, a o konflikt dóbr, który się pojawia i który musi znaleźć jakieś rozwiązanie.Całkowity zakaz nie jest rozwiązaniem. W dodatku doprowadzi on, jak analogiczne przepisy w przeszłości, do sytuacji zgoła odmiennej od zamierzonej.
Judyta 13 kwietnia 2016 - 17:38
Z tego co mi wiadomo, lekarze zawsze mają obowiązek ratowania zdrowia matki, bez względu na dopuszczalność przerywania ciąży, czy jej brak. W tym przypadku w kolizji rzeczywiście są te same dobra i czasem trzeba będzie poświęcić to, które będzie miało mniejszą szansę na przeżycie, ale w innych przypadkach, dobra pozostające w kolizji nie są o tej samej wadze.
Anonimowy 13 kwietnia 2016 - 20:11
W dzisiejszym świecie? To jedno z najbardziej kalekich stwierdzeń jakie można wygłosić właściwie w każdej możliwej dyskusji.
Znajomość historii nie szkodzi, wręcz przeciwnie, daje szerszą perspektywę.
Anonimowy 13 kwietnia 2016 - 20:45
Kalekich? Chyba nie wymaga dowodu stwierdzenie, że współczesne społeczeństwo nie byłoby skłonne do poświęceń, które były na porządku dziennym w pierwszych dziesięcioleciach XXw. Dotyczy to także problemu aborcji czy eutanazji.
Unknown 13 kwietnia 2016 - 22:11
Wolimy świat żyjących, a nie terminowanych.
Anonimowy 13 kwietnia 2016 - 23:03
Kontratypy "wyłączające winę" a "wyłączające bezprawność czynu" nie są pojęciami tożsamymi, zatem nie można ich używać dowolnie, jak też zamiennie (tym bardziej jest to niedopuszczalne przez profesjonalistę).
Stan wyższej konieczności (na co wskazuje literalnie brzmienie przepisu) wyłącza bezprawność czynu nie zaś winę, jak ma to miejsce np. w przypadku niepoczytalności.
Powyższe ma swoje określone konsekwencje prawne o czym należy pamiętać.
Mikołaj Małecki 13 kwietnia 2016 - 23:07
Dziękuję Bohdanie przede wszystkim za lekturę wpisu oraz ciekawe uwagi/pytania.
1. Nie tworzyłem tej argumentacji pod kątem konkretnej propozycji ustawodawczej, ale wydaje mi się, że jest ona stosowalna na gruncie tego projektu. Zmiany w ustawie o planowaniu rodziny i punktowe zmiany w cz. szczególnej k.k. nie muszą z automatu wyłączać stosowania regulacji części ogólnej k.k. Powiedziałbym nawet, że czasami nawet nie mogą.
Niestety, ustawodawca już obecnie nie rozpieszcza nas konsekwencją w stosowaniu różnych sformułowań. Czasem "nie podlega karze" znaczy "nie ma winy" (art. 25 § 3 k.k.), a "nie ma przestępstwa" znaczy "czyn jest dozwolony" (art. 213 § 1 k.k.). Wprowadzenie klauzuli, że kobieta nie podlega karze, jeśli czyn został przez nią popełniony nieumyślnie, w mojej ocenie niczego nie przesądza. Może to bowiem oznaczać, że: a) nie ma realizacji znamion (negatywne znamię – ten podmiot nie zachowuje się bezprawnie), b) karygodność jest subminimalna, więc to typowo jest znikomo szkodliwe społecznie, c) wyłączona jest karalność z uwagi na przesłankę polityki karnej. Tak naprawdę żadna z tych 3 opcji w ogóle niczego nie determinuje w obszarze typów umyślnych, bo można spokojnie twierdzić, że umyślne pozbawienie życia dziecka przez matkę w anormalnej sytuacji motywacyjnej co prawda nie jest czynem dozwolonym (jest karalne i karygodne), ale jest "tylko" niezawinione. Jest to spójna interpretacja, gdyż przestępność czynu nieumyślnego odpada z bardziej fundamentalnej przyczyny, natomiast przestępność czynu umyślnego dopiero na ostatnim szczeblu struktury przestępstwa.
2. Ja uważam, że po to są przesłanki z art. 4a ust. 1 ustawy, by zakreślić co jest usprawiedliwione, a co nie. Bez tego poruszalibyśmy się po omacku we mgle. Więc to co się nie mieści w ustawowych przesłankach jest nieusprawiedliwione.
3. Odpowiedź na to pytanie wymagałoby nieco dokładniejszej analizy. Przede wszystkim rzuca mi się w oczy jedno – taki przepis byłby znaczącym rozluźnieniem kryteriów stanu wyższej konieczności. Art. 26 k.k. wymaga bezwzględnej subsydiarności, tj. jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć. W tej cytowanej przez Ciebie propozycji nie ma takiego warunku, a niewątpliwie pozostałe okoliczności to typowy stan wyższej konieczności dotyczący dóbr o równej wartości. Czyli w sytuacji, gdy jednym dobrem jest życie dziecka, a drugim życie matki i chcemy poświęcić życie dziecka, przepis ten jest lex specialis względem art. 26 § 2 k.k. A co w wypadku, gdy chcemy poświęcić życie dziecka by ratować zdrowie kobiety? Z cytowanego przepisu nic w tej mierze nie wynika; w omawianym wypadku powracamy na grunt restrykcyjnego art. 26 § 2 k.k., który wymaga bezwzględnej subsydiarności, i jeśli tylko uznamy, że życie dziecka nie jest dobrem oczywiście więcej wartym niż zdrowie kobiety, które jest zagrożone w poważnym stopniu, to art. 26 k.k. jest tutaj możliwy do stosowania.
Mikołaj Małecki 13 kwietnia 2016 - 23:12
CD. 4. Niczego tu nie jestem pewien. Z pewnością art. 4a ust. 1 ustawy nie określa, jakie są przyczyny faktu, że "może" być dokonane przerwanie ciąży. Może bo jest legalne czy może bo jest usprawiedliwione (niezawinione)? W jakim sensie w art. 4a ust. 2 jest użyte słowo "dopuszczalne": dozwolone czy jedynie tolerowane w określonych warunkach? Słowniki tego nie rozstrzygają. W świetle art. 38 Konstytucji na zasadzie wykładni zgodnej z normami hierarchicznie nadrzędnymi raczej powiedzielibyśmy, że dziecko nie zostaje pozbawione prawnej ochrony życia (że taka interpretacja tych sformułowań jest niezgodna z konstytucją). Wynika z tego przepisu usprawiedliwienie dla zachowania lekarza, który współdziała z kobietą żądającą usunięcia ciąży (pod racjonalizacją przedstawioną przeze mnie we wpisie). Z tego co pamiętam TK w 1997 r. uznał, że kwestia planowania rodziny i świadomego macierzyństwa jest niejako in concreto zamknięta, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Od tego momentu prymat trzeba przyznać prawnej ochronie życia.
5. Nie znalazłem lepszego określenia a chciałem to jakoć nazwać 🙂
*Jest tu jeszcze wiele wątków, których nie było czasu poruszyć. Z rozwiązaniami art. 4a ustawy koresponduje konstrukcja art. 152 k.k. mówiącego o przerwaniu ciąży za zgodą kobiety "wbrew przepisom ustawy". Nie wiadomo, jaka jest praprzyczyna umieszczenia w określonym typie czynu zabronionego takiej klauzuli. Nie jest wykluczone wprowadzenie do znamion czynu zabronionego przesłanek świadczących o umniejszeniu winy, np. z taką sytuacją mamy do czynienia w art. 148 § 4 k.k. (zabójstwo pod wpływem silnego wzburzenia – klasyczna okoliczność subiektywna, wpływająca na indywidualne zdolności dania posłuchu normie prawnej). Może jest czasem tak, że dana kategoria zachowań jest typowo niezawiniona; i jeśli da się wyodrębnić grupę takich zachowań, można wprowadzić je do opisu typu czynu zabronionego jako znamiona negatywne – po to, żeby nie było tak, że w tych sytuacjach sąd będzie stwierdzał realizację znamion i zawsze wszystkich uniewinniał w oparciu o stan wyższej konieczności czy art. 1 § 3 k.k. O tym czy jest to legalizacja czynu czy jedynie swoiście ujęta klauzula winy decyduje charakter tych okoliczności.
Mikołaj Małecki 13 kwietnia 2016 - 23:20
niestety nie zgadzam się z supozycją, że art. 1 § 3 k.k. jest podstawą "pozaustawowych okoliczności wyłączających winę", jeśli chcemy ten zwrot rozumieć w taki sam sposób jak rozumie się np. "pozaustawowe kontratypy". Właśnie art. 1 § 3 k.k. jest ustawową podstawą wyłączenia winy w tych kategoriach sytuacji, które nie zostały expressis verbis opisane w przepisach szczególnych (art. 1 § 3 k.k. to lex generalis).
Pogląd większości doktryny niestety mnie nie przekonuje – choćby dlatego, że niektórzy autorzy wykluczający samodzielny charakter art. 1 § 3 k.k. równocześnie konstruują misterne klasyfikacje "pozaustawowych kontratypów", czyli pozaustawowych okoliczności – podkreślmy – legalizujących czyn uznany przez ustawę za czyn bezprawny. Daleko tym zapatrywaniom do wewnętrznej spójności.
S 14 kwietnia 2016 - 00:51
Stan wyższej konieczności ma dwie postaci. Jedna jest kontratypem (26 §1),druga jest okolicznością wyłączającą winę (26 §2).
Jeśli uznamy, że dobrem chronionym w zakazie aborcji jest życie (dziecka) to w przypadku zagrożenia życia matki mamy do czynienia ze stanem wyższej konieczności jako okolicznością wyłączającą winę, ponieważ dobra prawne poświęcane i ratowane są równe, życie (dziecka) i życie (matki).
Anonimowy 14 kwietnia 2016 - 09:07
Cała powyższa dyskusja obciażona jest fundamentalnym błędnym założeniem, według którego kolidujące z sobą dobra (życie matki vs życie dziecka) ma taką samą wartość. Jak wiadomo, tytuł aktu normatywnego ma istotną wartość interpretacyjną (zob. M. Zieliński, Wykładnia prawa. Zasady. Reguły. Wskazówki, Warszawa 2012, s. 106. Wiadomo również, że w tytule ustawy z 7 stycznia 1993 r. mowa jest wprost o ochronie "płodu ludzkiego", a nie o ochronie "człowieka". Mniejsza w tej chwili o to, od kiedy płód ludzki staje się człowiekiem, jednakże utożsamianie płodu ludzkiego z człowiekiem de lege lata (na płaszczyźnie prawnej) nie jest uprawnione.
Mikołaj Małecki 14 kwietnia 2016 - 09:16
Pana interpretacja również obciążona jest wadą polegającą na tym, iż nie uzasadnił Pan, że wartość życia płodu jest inna niż wartość życia matki. Z samego faktu bycia płodem lub matką nic nie wynika jeśli chodzi o wartość ich życia. Natomiast trudno, aby tytuł ustawy mówił o ochronie człowieka, gdyż byłby wówczas mocno nieadekwatny – dotyczy bowiem tylko człowieka w pierwszych 9 miesiącach jego życia.