Source: http://drugiobieg.org.pl/index.php/prawo-prasowe-w-pigulce/
Timestamp: 2018-08-21 02:08:51
Legal References Found: art. 2
 art. 1
 art. 7
 art. 8
 art. 45
 art. 10
 art. 10

Art. 14
 art. 16
 art. 14

Document Content:
﻿ Drugi Obieg » PRAWO PRASOWE W PIGUŁCE
PRAWO PRASOWE W PIGUŁCE
On 20 marca 2016 by DO
14 marca br. odbyła się sesja naukowa, podczas której wszyscy zainteresowani prawem prasowym mogli zgłębić swoją dotychczasową wiedzę. Najważniejsze informacje z wystąpienia zostały zebrane i zaprezentowane poniżej. Stanowią one zwarte kompendium wiedzy potrzebne wszystkim współpracującym z redakcją Drugiego Obiegu.
Ustawa Prawo prasowe pochodzi z 1984 roku i została uchwalona jeszcze przez stary reżim. Wskazuje na to art. 2 ustawy, który bezpośrednio odwołuje się do Konstytucji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Był to fenomen na skalę międzynarodową ze względu na daleko posuniętą regulację wolności wypowiedzi. Oczywiście, regulacje te nie nastąpiły ze strony władz całkowicie dobrowolnie. Chodziło przede wszystkim o to, aby pokazać inną twarz rządzących po stanie wojennym. stawa ma spełniać dwie podstawowe funkcje: chronić prawa wydawców i dziennikarzy oraz chronić prawa osób będących obiektem zainteresowania tych pierwszych. Ogólną regulację działania prasy stanowi art. 1, który mówi, że „prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej”.
Zgodnie z art. 7 ust. 2 pkt. 1 prasa to publikacje periodyczne ukazujące się min. raz na rok: dzienniki, czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe, środki masowego przekazywania, czyli rozgłośnie, radiowęzły. Upraszczając zatem, na pojęcie prasy składa się: prasa w tradycyjnie rozumianym przez nas znaczeniu, telewizja, radio, a także strony internetowe, które zajmują się regularnym przekazywaniem informacji, choć kwestia ta jest bardziej skomplikowana i zostanie przeze mnie wspomniana jeszcze później. Wydawcą prasy zaś może być zasadniczo każdy, patrząc na regulację art. 8. Ustawy nie stosuje się do: Dziennika Ustaw RP, „Monitora Polskiego”, Diariusza Sejmowego, orzecznictwa sądów i wydawnictw prasowych obcych przedstawicielstw dyplomatycznych, urzędów konsularnych i organizacji międzynarodowych.
Różnicy między dziennikiem, a czasopismem chyba tłumaczyć nie trzeba, chociaż warto rozwiać w tym miejscu wątpliwość, że dziennikiem nie jest wyłącznie prasa publikowana codziennie, wystarczy że jest wydawana częściej niż raz w tygodniu. Czasopismo musi zaś ukazywać się nie częściej niż raz w tygodniu, ale nie rzadziej niż raz w roku.
Czy strony internetowe to też prasa?
Czy zatem Internet można uznać za prasę w rozumieniu tej ustawy? Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego sam Internet to środek przekazu tak, jak czysta ryza papieru i nie podlega rejestracji. Rejestruje się samą działalność wydawniczą. Jeśli zatem publikacja spełnia definicję dziennika lub czasopisma, chociażby ukazywała się w internecie, to należy taki portal zarejestrować. Brak rejestracji prasy w sądzie wojewódzkim skutkuje karą grzywny na podstawie art. 45 ustawy.
Dziennikarz to osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji.
Redaktor zaś to dziennikarz decydujący lub współdecydujący o publikacji materiałów prasowych. Pojęciem tym można by było zatem objąć wszystkie te osoby, z którymi regularnie się spotykamy i wspólnie decydujemy o kształcie czy tematyce najbliższych publikacji.
Redaktor naczelny to osoba decydująca o całokształcie publikacji, od pierwszej aż po ostatnią stronę.
Rozdział 2 ustawy rozpoczyna art. 10, który wprost wskazuje na obowiązki dziennikarza, jakimi są służba społeczeństwu i państwu. Służbę powinien spełniać zgodnie z etyką zawodową oraz zasadami współżycia społecznego. Na tej podstawie łatwo nam stwierdzić, że wielu dziennikarzy rozmija się z regulacją tego artykułu, a co za tym idzie, nie należy on do lubianych. Niestety wynika to z faktu, że niewielka liczba dziennikarzy należy do związku zawodowego. Najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji byłoby ustalenie jakiś ogólnych zasad etyki.
Ustęp drugi tego artykułu zastrzega obowiązek realizowania ogólnej linii programowej. Najprościej mówiąc jest to zbiór zasad zawartych w statucie bądź regulaminie redakcji, do których dziennikarz nawiązujący stosunek pracy z taką redakcją musi się dostosować. W rzeczywistości takie statuty czy regulaminy nie są sporządzane, toteż kształt linii programowej wysnuwa się z umów o pracę, a przede wszystkim z materiałów publikowanych przez dany podmiot. Niewypełnianie linii programowej skutkować może odpowiedzialnością, a nawet utratą pracy.
Przy tworzeniu publikacji dziennikarz zobowiązany jest do „zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu informacji” – taki zapis implikuje obowiązek sprawdzenia czy uzyskane informacje są zgodne z prawdą, a także podania ich źródła. Kryterium staranności odnosi się do prawa cywilnego, gdzie rozróżnić można „należytą staranność” i „staranność profesjonalisty”, czyli o podwyższonych standardach. Wskazana w tym przepisie „szczególna staranność” oznacza, że dziennikarz powinien dołożyć wszelkich starań, by spełnić stawiane mu wysokie wymagania co do podawanych informacji. Powinien sprawdzić nie tylko te informacje, które potwierdzają stawiane przez niego tezy, ale także powinien dobrze przestudiować informacje sprzeczne z jego tezą i tym samym wyciągnąć rzetelne wnioski. Rzetelność łączy się ze starannością, ale tutaj można ją ująć jako uczciwość. Źródło informacji powinno być przez dziennikarza dokładnie sprawdzone, wiarygodne i podane wprost, a nie zakrywać się formułką „informacje pochodzą od dobrze poinformowanej osoby”. Oczywiście można skorzystać z „tajemnicy zawodowej”, jednak w przypadku sądowego orzeczenia o niezgodności i nierzetelności informacji, dziennikarz będzie zmuszony podać ich źródło.
Generalną zasadą wyrażoną w orzecznictwie TSUE jest, że dziennikarz może się mylić, ale nie może kłamać. Pomyłka zaś nie powinna wynikać z niedopatrzenia, czyli z niedołożenia szczególnej staranności, ale z faktu, iż czerpał informacje z oficjalnych źródeł. Gdy więc czerpiemy informacje np. ze stron rządowych, nie musimy więcej weryfikować, kto zamieścił tam tę informację i czy jakiś inny podmiot ją również potwierdza.
Ustęp 2 art. 10 mówi o ochronie dóbr osobistych i interesów informatorów w dobrej wierze, czyli takich, którzy nie mają na celu rozpowszechnienia nieprawdziwej informacji. Jest to szczególnie istotne ze względu na fakt, że osoby te często powierzają informacje dziennikarzowi w zaufaniu, że wykorzysta je w sposób odpowiedni, bez szkody dla nich. Trzecim obowiązkiem dziennikarza jest dbanie o poprawność języka i nieużywanie wulgaryzmów – z tym raczej nie ma problemu w oficjalnych jednostkach prasowych. Co do pozostałych, można mieć czasami zastrzeżenia.
Zakaz kryptoreklamy jest oddzielnie uregulowany i zabrania dziennikarzom reklamowania produktów za uzyskaniem jakiejś korzyści. Ostatnio coraz częściej mamy do czynienia z kryptoreklamą, jednak dziennikarze nie ponoszą odpowiedzialności za reklamowanie produktu, jeżeli nie uzyskują z tego tytułu żadnej korzyści. Regulacja ta ma na celu ochronę odbiorców, będących jednocześnie konsumentami.
Ignorantia iuris nocet: autoryzacja
Art. 14 dotyczy publikacji bezpośredniej wypowiedzi źródła. Ustęp 2 wyraża najważniejsze w tym zakresie prawo do autoryzacji. Przepis ten wiąże się bezpośrednio z art. 16 ustawy Prawo autorskie, zgodnie z którą to autor ma prawo decydować o pierwszej publikacji jego utworu, czyli przede wszystkim jego wypowiedzi, która jest jedyna i unikatowa. Bez zgody autora nie można ponadto zmieniać treści jego wypowiedzi. Obowiązek autoryzacji uruchamia się na żądanie zainteresowanej osoby. Sam dziennikarz jednak nie ma obowiązku oddawania bez żadnego roszczenia wypowiedzi do autoryzacji ani nawet przypominania zainteresowanemu o takim prawie, czyli jak ktoś się nie upomni o autoryzację, to nie jest ona konieczna. Przepis ten nie jest jednak idealny, gdyż w żaden sposób nie określa, do kiedy autor wypowiedzi ma prawo żądać autoryzacji ani jak długo może trwać ten etap „poprawiania”. Zgodnie z przyjętymi zasadami, autor utworu ma prawo do autoryzacji do momentu, w którym zmiany nie są już możliwe, czyli program telewizyjny został przygotowany finalnie i przekazany do emisji albo numer czasopisma złożony i wysłany już do wydawnictwa. Większy problem stanowią autoryzacje mediów elektronicznych, gdyż zmiany np. w już nagranym filmie są przede wszystkim bardzo trudne do wykonania, a w dodatku bardzo kosztowne. Całkowicie niemożliwe jest autoryzowanie wypowiedzi udzielanych podczas programów emitowanych na żywo bądź informacji udzielonych podczas konferencji prasowych – w końcu mają one na celu udzielenie informacji prasie, zatem osoba biorąca czynny udział w konferencji powinna starannie przygotować się i zważać na swoje wypowiedzi. Osoba żądająca autoryzacji zgodnie z ust. 4 nie może żądać dodatkowego komentarza do wypowiedzi źródłowej ze strony dziennikarza. Ograniczałoby to bowiem wolność słowa i wolność do krytyki dziennikarskiej. Ograniczenie swobody dziennikarskiej wprowadza jednak ust. 3, który pozwala osobie wypowiadającej się na zastrzeżenie terminu i zakresu jej publikacji.
Autoryzować można tylko cytowane wypowiedzi, zatem istnieje bardzo prosty sposób na poinformowanie odbiorców o pierwotnej treści wypowiedzi sprzed autoryzacji. Wystarczy zastosować mowę zależną („on powiedział, ona dodała”). Mowa zależna ma szczególne znaczenie w momencie, kiedy rozmówca podczas autoryzacji zmienia zasadniczo swoje pierwotne stanowisko. Wówczas, stosując mowę zależną, dziennikarz może zaznaczyć, że pierwotna wypowiedź miała zupełnie inny kształt.
Sfera prywatna i intymna
Ustęp 6 art. 14 ustawy mówi, że „niewolno bez zgody osoby zainteresowanej publikować informacji oraz danych dotyczących prywatnej sfery życia, chyba że wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby”. Z perspektywy współczesnego społeczeństwa, który uwielbia zaglądać w życie prywatne, ten ustęp jest najważniejszy. Nie narusza tej zasady informacja z zakresu życia prywatnego jakiejś osoby, jeżeli osoba ta sama udzieliła takiej informacji i wyraziła zgodę na jej publikację, a także gdy informacja ta jest niezbędna z perspektywy obrony koniecznej.
Sferę życia prywatnego dzieli się w tym przypadku na ogólną sferę prywatności oraz sferę intymności. Sfera intymności obejmuje ścisły krąg informacji dotyczących życia seksualnego, budzących uczucie wstydu bądź zażenowania. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego, naruszenia nie stanowi ujawnienie informacji dot. sfery prywatnej, jeżeli informacje te związane są z działalnością publiczną takiej osoby, ale także gdy postawa i poglądy danej osoby wpływają w znaczący sposób na społeczeństwo. Są to tzw. celebryci bądź osoby określone wg niemieckiej doktryny jako „oświetlone światłem zainteresowania społecznego wydarzeniami współczesnymi”.
Niewidzialna Rada
Rozdział 3 został poświęcony regulacji działalności Rady Prasowej, która jednak nigdy nie została ostatecznie zawiązana. Powinna być tworzona przy Prezesie Rady Ministrów i zajmować się opiniowaniem i wnioskowaniem do rządu w sprawach dot. prasy i jej roli w życiu społeczno-politycznym.
Z perspektywy odbiorcy prasy
Tak przedstawia się w ogólnym zarysie ustawa o prawie prasowym.Podczas wyboru artykułów, które zdecydowałam się omówić, kierowałam się przede wszystkim praktycznymi aspektami ich wykorzystania przez moich odbiorców. Mam nadzieję, że ta mała pigułka będzie pomocna i wystarczająca. Nie da się ukryć, że ustawa ta nie jest najlepszym przykładem legislacyjnym. Została napisana w sposób niekompleksowy, używane w niej pojęcia nie są klarowne, a niektóre przepisy można uznać za puste. Nie można jej mylić z tzw. ustawą medialną, aczkolwiek szykuje się projekt, który zakłada uchwalenie całkowicie nowej ustawy o prawie prasowym. Tak czy inaczej, do tego czasu ustawa ta jest zobowiązująca wobec wszystkich dziennikarzy, wydawców i inne jednostki współpracujące w procesie powstawania prasy. Niektórzy z dziennikarzy, przyjmując własną interpretację tych regulacji, nie respektują jej postanowień, uważając je za całkowite ograniczenie swobody dziennikarskiej. Uważają, że ustawa wymusza na nich służalczą postawę wobec państwa. Ważne jest jednak, by pamiętać, że wolność jednego człowieka kończy się w miejscu, w którym zaczyna się wolność drugiego człowieka. Wielu dziennikarzy o tym zapomina. Gdyby postanowienia ustawy rzeczywiście były ściśle respektowane, wówczas zawieszeniu lub nawet wykreśleniu z rejestru podlegałaby naprawdę duża ilość redakcji. Moim zdaniem całej rzeszy dziennikarzy przydałaby się chociaż odrobina respektu wobec prawa. Może wtedy nie dochodziłoby do tylu naruszeń, znieważań czy publikacji nieprawdziwych informacji.