Source: http://grzegorzwysok.blogspot.com/2009/10/
Timestamp: 2018-05-23 08:54:52
Legal References Found: art. 202
 art. 256
 art. 141
 art. 202
 art. 256
 art. 126

Document Content:
Biuletyn narodowy pod redakcją Grzegorza Wysoka: października 2009
Bieżący numer pisma zamykamy z dniem 31 października 2009 r.
Kolejny numer "Biuletynu" ukaże się pod koniec listopada br.
1 listopada jest dniem pamięci o tych, co odeszli. Jest zachętą do zadumy, do prze-
myśleń o przemijającej historii, którą warto utrwalać dla potomnych. Polska tra-
dycja nakazuje odwiedzanie grobów swoich bliskich, zapalenie zniczy, złożenie wie-
ńców i kwiatów.
Kultywowanie pamięci o bohaterach narodowych to także dobra lekcja dla naszych dzieci i nas samych. Lublin, Chełm, Niemce - w tych właśnie miejscach prowa-
dzimy akcję "1 Listopada - zapal znicz bohaterom!". Te zataczające coraz szersze krę-
gi działania są dobrym dowodem na to, że póki istnieją narodowcy - ci, którzy od-
dali życie za Polskę nie umrą w ludzkiej pamięci.
Aby Polska była Polską!
Na YouTube ktoś wrzucił filmik opisany "Zbulwersowani mieszkańcy Lublina zawiadomili nas o skandalicznej, antypolskiej wystawie w centrum miasta" (1) - tak napisała o nas komentatorka żydowskiej gazety dla Polaków (11 X 2009 r., str.
2). Jej zdaniem "autor filmu przedstawiający się jako redaktor internetowego "Biu-
letynu Narodowego" przesłuchuje na tle plakatów młodziutkich wolontariuszy
festiwalu" od których "próbuje wydobyć wyznanie, że sprzedali polską historię dla celów marketingowych" i tak dalej w tym stylu.
Choć ogólnie zamiarem autorki był nas ośmieszyć, a red. Grzegorzowi Wysokowi zarzucić moralne sprawstwo zniszczenia plakatów - my te opinie przyjmujemy
z zadowoleniem. Dokładnie bowiem taki jest nasz cel: prostować to, co wykrzywio-
ne, wyjaśniać to, co zaciemniane, ujawniać to, co ukryte. Wśród mdłych być wyraźnym, wśród mętnych - jasnym, a wśród nijakich - być sobą. I tacy zamierzamy
pozostać. Kto chce, niech nas popiera, a kto nie chce, niechaj nas nie ogląda
i nie czyta. Tyle jeszcze nam wszystkim przecież wolno.
1) Zapis cyfrowy filmu jest
do obejrzenia na stronie - kliknij
Plakaty festiwalu teatralnego
Konfrontacje w Lublinie zniszczyli
nieznani sprawcy. Gratulują
im narodowcy...
Wojna polsko-polska o ruskie plakaty
Ostre, czerwone tło, na nim dwie bijące się z zaciekłej walce nagie kobiety - jedna korpulentna, w trampkach i ludowym rosyjskim kokoszniku na głowie, druga kości-
sta, w czarnych kabaretkach. Modelki z plakatów nie tylko tłuką się bez litości pozwa-
lając, aby nagie piersi, pośladki i biodra wędrowały na pierwszy plan. Artyści z Nowosybirska dodali im również komiksowe dymki z okrzykami: "A masz za Katyń",
"za Wołyń", "za Jana Pawła II", "za rozbiór Rzeczypospolitej", "za rozstrzela-
nia w Gdańsku i Poznaniu", "za pogromy w Kielcach i Jedwabnem". Dwanaście ob-
razów tłukących się kobiet zawisło na centralnym placu Lublina - Litewskim, żeby promować 14. Międzynarodowy Festiwal Teatralny "Konfrontacje".
Na placu prezentowana ekspozycja poświęcona historii pomnika Walki i Męczeństwa na Majdanku, tuż obok stoi pomnik Józefa Piłsudskiego. Dla mieszkańców Lubli-
na, który w walce o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 r. promuje się jako miasto wielokulturowe, takie zestawienie okazało się zbyt mocne. W nocy z niedzieli na poniedziałek wszystkie plakaty zostały zdewastowane. Niektóre pocięto, innym doma-
lowano sprayem napisy lub bieliznę. Policja sprawdza, jak doszło do zniszczenia plansz, skoro centrum miasta jest monitorowane, a pozostałych wystaw na placu pilnu-
je ochrona. Obrazy mają być wkrótce wydrukowane ponownie i wywieszone. Tym-
czasem na internetowym forum Frondy pojawiły się wezwania do ponownego zniszcz-
enia plakatów ("Warto odżałować mandat dla ochrony innych przed tym paskudzt-
wem. W razie czego dołożę się"), porady, jak skryć się przed monitoringiem ("Czy ka-
mera gryzie? Weź parasol!") i gratulacje dla sprawców.
Zanim jednak doszło do zniszczenia plakatów, na YouTube ktoś wrzucił filmik opisa-
ny "Zbulwersowani mieszkańcy Lublina zawiadomili nas o skandalicznej, antypo-
lskiej wystawie w centrum miasta". Autor przesłuchuje na tle plakatów młodziutkich wolontariuszy festiwalu. Próbuje wydobyć z nich wyznanie, że sprzedali polską
historię dla celów marketingowych. Autor filmu przedstawia się jako redaktor interne-
towego "Biuletynu Narodowego", w którym walczy o wolność słowa. Promuje się zdjęciem, na którym występuje z o. Rydzykiem. Pod filmem komentarzem: "Ktoś zni-
szczył prowokacyjną wystawę! Duch w narodzie nie ginie!", "Jestem mile zaskocz-
ona szybkością działania obrońców moralności. Kimkolwiek byli, ich czyn należy uz-
nać za czyn patriotyzmu".
Co sądzi autor wystawy Aleksander Szaburow? - Do tej pory tak gwałtownie reakcje na nasze prace zdarzały się tylko na poziomie urzędniczym. Najgłośniejszy był skan-
dal, gdy minister kultury nie wypuścił z kraju obrazu "Era miłosierdzia" (zdjęcie dwóch całujących się w ośnieżonym parku milicjantów) do Paryża wraz z wystawą z gale-
rii Trietiakowskiej. Nigdy jednak nie spotkały nas akty agresji ze strony odbiorców. Spo-
dziewaliśmy się, że ludzie będą się raczej śmiać widząc w dymkach sprane hasła,
które przecież funkcjonują tylko w prasie, Internecie i wypowiedziach polityków, a nie mają wiele wspólnego z rzeczywistymi relacjami między ludźmi.
Źródło -
"Gazeta Wyborcza" -
Oświadczenie LOS
28 października 2009 r. otrzymaliśmy list od Sekretarza ZG LOS Kol. Roberta Kownackiego, który przesłał nam oświadczenie Ligi dotyczące ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Pismo z przyjemnością zamieszczamy na naszym blogu -
red. nacz. "Biuletynu"
Zarządu Głównego Ligi Obrony Suwerenności
w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego
Gdańsk, dn. 16 X 2009 r.
Podpisanie w dniu 10 października 2009 roku przez prezydenta Lecha Kaczyńskie-
go traktatu lizbońskiego kończy procedurę jego ratyfikacji w Polsce. Po to, aby wszedł on w życie w całej Unii potrzebny jest już tylko podpis prezydenta Republiki Czes-
kiej Vaclava Klausa.
Wielu polskich patriotów, będących przeciwnikami Unii Europejskiej, rozczarowanych jest postawą prezydenta Rzeczypospolitej, ponieważ liczyli na to, że lokator Pała-
cu Namiestnikowskiego zachowa się niczym Rejtan i powstrzyma proces dalszej inte-
gracji Unii, którego konsekwencją jest utrata suwerenności przez wchodzące w jej
skład państwa narodowe. Jednak ich nadzieje opierały się tylko na złudzeniach i nie miały żadnych racjonalnych podstaw. Liga Obrony Suwerenności wskazywała wie-
lokrotnie na dwulicowość polityków PiS-u oraz ich cyniczną grę na emocjach elektor-
atu antyunijnego, służącą jedynie do poprawienia wyników wyborczych tego ugrupowania.
Tymczasem fakty świadczyły o prawdziwym stosunku partii braci Kaczyńskich do Unii
i procesu jej dalszej integracji. Od samego początku wpisywali się oni w nurt ofic-
jalnej propagandy prounijnej tumaniącej i oszukującej Polaków, co do prawdziwych skutków tzw. integracji europejskiej. Głosami parlamentarzystów z PiS-u zdecydo-
wano również o tym, że Polacy nie otrzymali prawa wypowiedzenia się w referendum na temat ratyfikacji traktatu lizbońskiego, który będzie miał niebagatelny wpływ na
ich dalsze życie. Kulminacyjnym momentem było głosowanie w parlamencie, gdzie
za przyjęciem traktatu wypowiedziała się zdecydowana większość posłów PiS-u, w
tym prezes Jarosław Kaczyński. Następnie, aż do chwili złożenia przez prezydenta po-
dpisu pod traktatem, politycy PiS-u z wielką hipokryzją mamili prawicowych wybor-
ców co do prawdziwych intencji Lecha Kaczyńskiego, który skrzętnie ukrywał swoje od-
mienne od oczekiwań wyborców poglądy na temat traktatu.
Jednak najbardziej żenującym jest to, że prezydent jako najważniejsza osoba w pań-stwie, który powinien stać na straży interesów i bezpieczeństwa Rzeczypospolitej,
nie potrafił sprecyzować przez wiele miesięcy jasnego stanowiska wobec ratyfikacji tra-
ktatu. Zasłaniał się jedynie wynikiem referendum w Irlandii oraz nieprzejednanym stanowiskiem prezydenta Czech. Oba wspomniane przypadki świadczą o tym, że wbrew nakazom Brukseli, można z jednej strony dać szansę wypowiedzenia się narodowi
w kwestii jego przyszłości, jak to miało miejsce w Irlandii, a z drugiej strony, że można mieć swoje własne i niezależne zdanie na temat traktatu oraz otwarcie je prezent-
ować, jak to czyni prezydent Klaus. Tylko, że do tego potrzebna jest dobra wola i odro-
bina odwagi, której najwyraźniej zabrakło prezydentowi Kaczyńskiemu i jego zaple-
czu politycznemu.
Prezydent miał możliwość opóźnienia ratyfikacji traktatu i uzyskania dodatkowych gwa-
rancji zabezpieczających nasze narodowe interesy, kierując traktat do Trybunału Konstytucyjnego, tak jak to miało miejsce w Niemczech i jak to uczyniono w Czechach. Jednak nie zrobił tego, a za to z ceremonii złożenia podpisu pod traktatem uczynił polityczną hucpę, na którą przybyli najgorliwsi i najbardziej usłużni akwizytorzy unijn-
ych interesów. Wszystko, co dotychczas w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego uczynił prezydent Kaczyński, obliczone było wyłącznie na użytek walki wewnętrznej i na zyskanie poklasku niezorientowanej w jego przebiegłej grze gawiedzi. Poniżej godności prezydenta - który dotychczas kreował się na zdecydowanego obrońcę naszej suwerenności państwowej, były również jego umizgi skierowane pod adresem unij-
nych salonów oraz peany na cześć Unii Europejskiej która obecnie jawi się Lechowi Ka-
czyńskiemu jako: "wspaniały eksperyment w historii ludzkości". Pozostaje nam tylko powiedzieć: "skończ waść, wstydu oszczędź!".
Liga Obrony Suwerenności oświadcza, że pomimo podpisania przez prezydenta Kacz-
yńskiego traktatu lizbońskiego, nie akceptuje faktu utraty przez Państwo Polskie suw-
erenności oraz że będzie konsekwentnie dążyć do odzyskania wszelkich prerogatyw utr-
aconych przez Rzeczypospolitą. Oświadcza również, że będzie dążyć do rozliczen-
ia wszystkich osobników, którzy sprawując najwyższe urzędy w Polsce doprowadzili do upadku naszej państwowości.
Narodowcy na Kongresie LPR
Zapoznałem się ze skróconą charakterystyką sytuacji polityczno-społecznej w Polsce
na tle sytuacji politycznej w Europie Zachodniej, Stanach Zjednoczonych i Chi-
nach z podkreśleniem roli środowiska żydowskiego wdrażającego najróżniejsze dokt-
ryny i teorie polit. ukierunkowane na niszczenie państw narodowych. Próbuje
Pan również wskazać na kierunki działań mających na celu powstrzymanie działań rozkładowych służalczego, uzależnionego finansowo od obcych sprawie narodu polskiego ośrodków dyspozycyjnych - jak Pan to nazwał - aktualnego establishmentu. Wnoszę z tych uwag, że jest Pan historykiem o orientacji narodowej. Jak każdy
historyk największy nacisk kładzie Pan na wyświetlanie prawdy poprzez dobór faktów
i poszukiwanie powiązań między nimi celem ukazywania środowiskom, do któr-
ych kieruje Pan swoje pismo przyczyn, powiązań zdarzeń i działań oraz ich skutków.
Widzę jednak, że ta część aktywności staje się dla Pana coraz bardziej niewystarcza-
jąca, co wynika z prób wskazywania dróg wyjścia dla powstrzymania negatyw-
nych poczynań sił rozkładowych. Praca zaangażowanych historyków jest wielką war-
tością dla podnoszenia świadomości narodu, ale w aktualnych okolicznościach
jest niewystarczająca. Sama wiedza o położeniu i odczuwaniu skutków przez naród,
o ile nie jest podparta wzorcem ideowym wskazującym sposób i metodykę prze-
ciwdziałania negatywnym procesom jest niedopuszczalna, gdyż tworzy zdarzenia flu-stracyjne dla narodu. Mając świadomość swojego położenia przy jednoczesn-
ym braku wykrystalizowanej drogi konsekwentnego postępowania dla jakościowej je-
go zmiany, naród pozostaje w stanie stresu. Kolejne ekipy marionetek nie maj-
ąc realnego poparcia wykorzystują czas swojego pobytu przy tzw. władzy na realiza-
cję celów wytyczonych przez swych mocodawców.
Na tym poprzestanę, gdyż zagadnienie jest bardziej złożone i wymaga zjednocze-
nia zbiorowej mądrości w dziedzinie: prawa państwowego i administracyjnego, finansowego i handlowego, spraw ekonomicznych i monetarnych oraz procesów soc-
jologicznych i psychologicznych w ramach grupy niejawnej, która podjęła by
trud wyprowadzenia narodu polskiego z marazmu wskazanego przez Pana. Taki zes-
pół winny bez reszty reprezentować postawę patriotyczną z ostrożnie umiarkow-
aną opcją demokratyczną. Widzę w nim inteligencję narodową ze środowisk o rodo-
wodzie szlacheckim, arystokratycznym oraz mieszczańskim. Nie dopuszczam zaś
w niej przedstawicieli inteligencji mniejszości narodowych. Kończąc, pozytywnie o-
ceniam każdy numer Pańskiego pisma i przy okazji pragnę zwrócić uwagę, by
ustrzegł się Pan od wpływu doktryny Trockiego poprzez uwiarygodnioną krytykę poli-
tycznie zorganizowanych środowisk, aby nie krzywdzić ludzi wartościowych.
Waldemar O.
Gdzie Sendecki i Kurzeja
nie ma Żyda, nie ma geja...
10 października 2009 r. w kuluarach Kongresu Ligi Polskich Rodzin red. "Biuletynu" Grzegorz Wysok rozmawia ze znanym rzeźbiarzem polskim Bartłomiejem Kurze-
ją na temat jego twórczości artystycznej. Do rozmowy dołącza się dr Eugeniusz Sen-
decki - twórca Telewizji Narodowej i działacz narodowo-demokratyczny z Warsza-
wy -
Eugeniusz Sendecki i Bartłomiej
Kurzeja na Kongresie LPR
O roli mediów w KiK
19 października 2009 r. o godzinie 17.00 w sali Klubu Inteligencji Katolickiej przy
ul. Rayskiego 3 w Lublinie odbył się autorski wykład Radosława Brzózki pt. "Mis-
ja mediów - między targetem a prawdą". Prelekcja ukazała współczesne techniki ma-
nipulowania społeczeństwem w aspekcie wewnętrznym oraz międzynarodowym. Referent wyjaśnił rolę mediów jako czwartej władzy oraz wskazał różnice pomiędzy konfliktem energetycznym a budowaniem pożądanych przez decydentów świa-
topoglądów politycznych i społecznych. Jego zdaniem, misją mediów jest komuniko-
wanie pełne - prawdziwe spotkanie między ludźmi, którzy nie poprzestają na zbie-
raniu opinii ale dociekają, jak jest naprawdę. Tu leży istota zagadnienia i największa trudność zarazem, bowiem współczesna kultura uznała, że prawda jest dla niej przeszkodą do udanego życia społecznego. Rolą mediów jest również szerzenie wia-
ry, która jest prawdą w kanonie spraw ludzkich - religii. To ważna wskazówka dla
rozumienia istoty środków masowego przekazu we współczesnym świecie. Znakiem
świadomości tego faktu jest prawny zapis o respektowaniu wartości chrześcijańs-
kich w mediach.
Wyk. T. Zieliński
Na zdjęciu - mgr Radosław Brzózka
W latach 2004-2008 był członkiem Rady
Programowej TVP i Radia Lublin
W drugiej części wykładu prelegent wyjaśniał, kim jesteśmy obecnie i jakimi ludź-
mi będziemy w przyszłości, jeśli nie zadbamy o pozyskiwanie wiarygodnych informa-
cji. Próbował szukać odpowiedzi na pytanie, na czym miałoby polegać realistycz-
ne i odpowiedzialne potraktowanie roli środków masowej komunikacji dla życia społ-
ecznego. Zaznaczył, iż choć na sposób ukształtowania przekazu oddziaływuje
wiele negatywnych czynników, które schlebiają gustom i poglądom "autorytetów mo-
ralnych" nominowanych przez "Gazetę Wyborczą" (gra polityczna, czynnik kome-
rcyjny, poprawność polityczna) to wiarygodność sprawdza się tylko w oparciu o posia-daną wiedzę. Norm dla niej możemy poszukiwać w realistycznej etyce, która naj-
doskonalej realizuje się w moralności chrześcijańskiej. Jest to o tyle istotne, że my Po-
lacy jesteśmy Łacinnikami i już obecnie możemy obserwować konflikty cywiliza-
cyjne, fałszowanie informacji oraz wzrost biurokracji. Wykład ukazywał jak można uni-
knąć manipulacji swojej osoby oraz w jaki sposób zapewnić sobie racjonalne mo-
żliwości oceny Polski i świata. Obecni na spotkaniu członkowie Klubu otrzymali naj-
nowszy numer naszego "Biuletynu".
List Otwarty do Polonii
Na zdjęciu - autor listu
Lublin, 20 X 2009 r.
Po lekturze wniosku do Trybunału Konstytucyjnego RP o uznanie akcesji Rzeczy-
pospolitej Polskiej do Unii Europejskiej za nieważną z przytoczonym uzasadnieniem, skierowanego wspólnie przez narodowo-patriotyczne organizacje polskie w Sta-
nach Zjednoczonych, Australii, Kanadzie i Zjednoczonym Królestwie doszedłem do przekonania, że nadszedł czas zjednoczenia wysiłku całej polskiej inteligencji narodowej w kraju i zagranicą w walce o suwerenność narodu polskiego w ojczyźnie. Jedynie wtedy w oparciu o narodowe i polskie rodziny możliwe stanie się właś-
ciwe wykorzystanie wszelkich zasobów ludzkich i rzeczowych rozproszonych w świecie
i pozostających w kraju do sformułowania w Polsce ładu polityczno-gospodarczo-finansowo-monetarnego gwarantującego realizowanie interesu narodu polskiego na najlepszym poziomie.
Przeto mam zaszczyt, a zarazem obowiązek wskazać, że w ojczyźnie ruch naro-
dowo-patriotyczny rozwija się i angażuje do pracy inteligencję narodową wielu poko-leń, mimo widocznych symptomów łamania swobody wypowiedzi, nacisków ze
strony mniejszości poprzez opanowany przez nich aparat ścigania i wymiaru sprawie-
dliwości, a także destrukcyjną rolę mediów kontrolowanych przez obcy narodowi polskiemu kapitał zagraniczny zdominowany przez środowisko żydowskie.
Widzę konieczność zintensyfikowania działalności narodowej za pośrednictwem organizacji Liga Polskich Rodzin (w nowej odsłonie), tj. z udziałem całej narodowej polskiej społeczności rozproszonej na świecie. Musi to być nowa konstrukcja da-
jąca gwarancję - poprzez swoją pracę - uzyskania pełnego zaufania i poparcia naro-
du. Naród musi dojść do przekonania o pełnej gotowości kadrowej, organizacy-
jnej, informacyjnej LPR i wtedy skłonny będzie udzielić poparcia wystarczającego do obecności jej przedstawicieli/członków we władzach samorządowych w Sejmie i Senacie, a w przyszłości nawet w obsadzie urzędu Prezydenta RP.
W załączeniu przesyłam dwa pliki spakowane przy użyciu programu używanego
do kompresji i archiwizacji danych o nazwie ZIP, a zawierającego -
1. pierwszy plik - ostatnie numery 14 i 15-16
"Biuletynu narodowego pod redakcją Grzegorza Wysoka"
2. drugi plik - artykuły:
- "List otwarty" autorstwa red. Grzegorza Wysoka
- "Testament narodowca Polaka" mojego autorstwa
- "Praktyka i teoria władzy" mojego autorstwa
- "Klucze prawdy" autorstwa Piotra Sławińskiego z oceną i uwagami
Materiały te i inne opracowania dostępne są również na stronie
internetowej - http://grzegorzwysok.blogspot.com/
- Polonia w Stanach Zjednoczonych
- Polonia w Australii
- Polonia w Ameryce Południowej
- Polonia w Kanadzie
- Polonia Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii
- prof. Maciej Giertych
- red. Stanisław Michalkiewicz
Monarchiści zaprosili Valsecchiego
Dr Daniel Valsecchi w Lublinie
Brzydka pogoda i odbywające się w tym samym czasie w lubelskim KiK spotka-
nie z Pawłem Zyzakiem (autorem głośnej książki o młodości Wałęsy) były prawdopo-
dobnie powodem niezbyt licznej frekwencji na prelekcji dr Daniela Valsecchi'ego pt. "Dlaczego romantyzm jest złem?" wygłoszonej 17 października br. w sali konferencyjnej hotelu Mercure Unia Lublin.
Prelegent w sposób niezwykle interesujący przedstawił zarys filozoficznych dokt-
ryn leżących u źródła romantyzmu. Romantyczna filozofia rozumiana często jako bunt przeciwko porządkowi nadprzyrodzonemu, w centrum uwagi umieszcza człowieka czyniąc z niego niejako Boga. Widzimy to w heglizmie, w filozofii życia Friedricha Wil-
helma Nietzsche’go i Bergsona. W Polsce romantyzm znalazł wyraz w koncepcji me-
sjanizmu. Prowadziło to i nadal prowadzi do irracjonalnych zachowań politycz-
nych na czym żerują nasi wrogowie.
Wykład dr Daniela Valsecchi'ego będącego z pochodzenia Argentyńczykiem, ale
od 10 lat mieszkającego w Polsce i wykładającego na Uniwersytecie Jagiellońskim
(napisał m.in. pracę o koncepcjach polityczno-filozoficznych ks. Piotra Ściegiennego) -
pomógł nam trzeźwo spojrzeć na nasze wady narodowe, których sami często nie umiemy właściwie zdefiniować.
Na spotkaniu zorganizowanym przez lubelską Organizację Monarchistów Polskich można było zakupić ciekawe pozycje wyd. "Te Deum" oraz bezpłatnie otrzymać naj-
nowszy numer naszego "Biuletynu". Zapis cyfrowy wykładu jest do pobrania na
stronie internetowej OMP w dziale multimedia - http://omp.lublin.pl/multimedia/ro-
mantyzm.wav
członek OMP
Wystąpienie dr Daniela
Valsecchi'ego. Spotkanie prowadził
Kol. Michał Krupa z OMP
organizatorów wykładu. Od lewej
stoją m.in. Grzegorz Wysok, preses OMP
Łukasz Kluska i dr Daniel
W całym mieście rozlepiono
kilkaset plakatów informujących
Serdecznie zapraszamy na spotkanie dyskusyjne pt. "Józef Stalin - architekt
II wojny światowej".
Gośćmi wykładu będą prof. dr hab. Mieczysław Ryba z Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku oraz dr Marcin Paluch - sekretarz Zarządu KiK i specjali-
sta w dziedzinie historii wojskowości.
W programie m.in. prelekcja filmu "DEFILADA ZWYCIĘZCÓW"
Organizatorem spotkania jest Akademicki Klub Myśli
Społeczno-Politycznej "Vade Mecum".
Wykład odbędzie się 28 października (środa) o godz. 18.00 w sali GG-208
(piętro I) budynku Gmachu Głównego KUL
przy al. Racławickich 14.
Wywiad z Wysokiem
Eskalacja procesów
23 IX Sąd Okręgowy w Katowicach skazał wydawcę i red. nacz. "Gościa Niedzielnego" na trzydzieści tysięcy złotych zadośćuczynienia oraz przeprosiny Alicji Tysiąc za rzekome porównanie pani Alicji Tysiąc do hitlerowskich zbrodniarzy odpowiedzialnych za zagładę Żydów w obozie Oświęcim-Brzezinka oraz za męczeństwo Żydów w gettach. Wyrok ten budzi wielkie wątpliwości. Nie tylko dlatego, że porównanie, za które "Gość Niedzielny" ma przeprosić powódkę w ogóle nie padło, lecz również ze względu na konsekwencje prawne oraz ustrojowe, jakie ze sobą niesie. Wyrok ten jest wymierzony w wolność słowa i w wolność prasy w Polsce. Jest to również próba cenzurowania debaty publicznej, która może zachęcić środowiska lewicowe w naszym kraju do narzucania swojego światopoglądu reszcie społeczeństwa poprzez wymiar sprawiedliwości.
Kilka tygodni temu oczekujący na skasowanie wyroku red. Grzegorz Braun sam został "skasowany" przez Sąd Najwyższy. Sprawa dotyczyła wypowiedzi na temat prof. Jana Miodka. Nie mogę przecież przepraszać za to, że otrzymawszy ważną informację, nie zatrzymałem jej dla siebie oraz nie zataiłem, tylko zdecydowałem się ostrzec opinię publiczną o tym, że jest dezinformowana. Dezinformacją nazywam zawsze agitowanie przeciwko lustracji przez osobę, która równocześnie zataja przed opinią publiczną fakt swoich związków z tajnymi służbami - fakt, który nie czyni jej bezstronną w tej sprawie - mówił Grzegorz Braun. 22 września 2009 r. przed Sądem Rejonowym w Lublinie stanął Grzegorz Wysok. Napisał on tekst o roszczeniach środowisk żydowskich wobec Polski. Przeciw redaktorowi naczelnemu lubelskiego "Biuletynu" wystąpił państwowy aparat ścigania powiadomiony przez dziennikarza "Gazety Wyborczej". Według oskarżonego, prokurator nie był w stanie sformułować konkretnych, jasnych zarzutów. Wygląda na to, że "Gazeta Wyborcza" stara się punktowo uderzać w osoby, żeby stworzyć precedensy i zastraszyć innych dziennikarzy.
Wyk. Tadeusz Zieliński
Plac Litewski w Lublinie
Red. Grzegorz Wysok -
"Boję się, że Sądy w Polsce stają się
narzędziem w ręku pewnego lobby, które stara się
zaaplikować terror "politycznej poprawności"
O donosie "Wyborczej",
zarzutach prokuratury oraz opinii biegłego
z redaktorem Grzegorzem Wysokiem
rozmawia Rafał Pazio
22 września odbyła się w Sądzie Rejonowym w Lublinie rozprawa, wskutek doniesienia dziennikarza lubelskiego wydania "Gazety Wybiórczej" Karola Adamaszka, po Pańskich artykułach na temat roszczeń żydowskich wobec Polski. Pan, Panie redaktorze nazywa ten proces bezprecedensowym. Dlaczego?
- Może nie jest to jedyny tego typu proces w kraju, bo w tej chwili coraz więcej osób ma podobne. Jest to jednak pierwszy proces, który toczy się w Lublinie. Sprawa cięgnie się już od przeszło roku. W sierpniu 2008 roku po publikacji w "Gazecie Wyborczej" pióra Karola Adamaszka, prokuratura została zawiadomiona, że na łamach prowadzonego przeze mnie miesięcznika "Biuletyn" miałem znieważyć naród żydowski. Zarzucono mi również inne przestępstwa, których lubelska prokuratura nie potrafi nazwać w akcie oskarżenia. Na procesie 22 września złożyłem wniosek o doprecyzowanie zarzutów. Na podstawie obecnych nie wiem, w którym miejscu, a także jakimi słowami dokonałem znieważenia narodu żydowskiego.
Co wydarzyło się w Sądzie Rejonowym 22 września?
- Rozpoczęła się rozprawa. Przewodniczy jej pani sędzina Agnieszka Smoluchowska. Przybyło około 150 osób. Ucieszyło mnie, że istnieje jakiś odruch solidarności. Dzięki temu, że zgromadziła się tak liczna publiczność potraktowano mnie w sposób należyty. Wcześniej tak nie było, gdy próbowałem się bronić oraz składałem powiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez biegłego Konrada Zielińskiego. Na podstawie jego oszczerczej opinii postawiono mi zarzuty. Wówczas Sąd zachowywał się skandalicznie - nie dopuścił publiczności, sędzia nie był ubrany w togę oraz nie zrobiono protokółu z posiedzenia, na którym złożyłem dodatkowe wyjaśnienia oraz dowody. Sąd podtrzymał postanowienie prokuratury, która odmówiła wszczęcia śledztwa przeciwko doktorowi Zielińskiemu. Przegrałem, a przecież ustawodawca przygotował rozwiązanie prawne, że biegły, który sporządza fałszywą opinię mającą być dowodem, nie może czuć się bezkarny. W moim wypadku tak właśnie było. Ta kuriozalna opinia stanowiąca analizę publikacji biuletynu jest jedyną podstawą oskarżenia. W sprawie było przesłuchanych około czterdziestu świadków. Byli to głównie radni miejscy. Nikt nie wskazał, gdzie to przestępstwo miałoby mieć miejsce. Część tychże osób popiera linię pisma, którą prezentuję. Inni świadkowie, których usilnie prowadziłem boje z prokuraturą, dopiero po interwencji prasy zostali uznani o dopuszczenie.
Jakie zarzuty stawia prokurator?
- Postawił mi zarzuty, z dwóch artykułów 256 i 257 - nawoływanie do nienawiści oraz podżeganie i propagowanie ustroju faszystowskiego. W opinii biegłego Zielińskiego są podstawy, aby takie zarzuty postawić. W lipcu ubiegłego roku napisałem artykuł w 65-lecie zbrodni na Kresach Wschodnich. Porównałem tam zbrodnię na Polakach na Wołyniu, do mordów dokonanych przez Turków w czasie pierwszej wojny światowej. Konkluzja biegłego brzmi: redaktor pisma Grzegorz Wysok zdaje się negować istnienie holocaustu, choć nie czyni tego wprost. Jest to wnioskowanie w niedopowiedzeniach. Takiego właśnie typu dowody zgromadzono przeciwko mnie.
Pańska sprawa zbiegła się z wyrokiem w sprawie Alicji Tysiąc...
- Teraz jest coraz więcej podobnych spraw. Jednak wyrok w sprawie Alicji Tysiąc zapadł z powództwa cywilnego. W moją sprawę zostało zaangażowane też państwo polskie. Mógłbym zrozumieć taką sytuację, gdyby osoby wymienione w artykule z nazwiska wysunęły przeciwko mnie zarzuty właśnie z powództwa cywilnego. Ale przeciw mnie zaangażowano autorytet państwa, uruchomiono organy ścigania, biegłych, wydano masę pieniędzy w momencie, gdy nie ma ofiary. Ja narodu i religii żydowskiej w ogóle nie oceniałem.
Jak się zachowywały osoby, które przyszły obejrzeć proces?
- Sala jest niezbyt duża i mogło wejść jedynie kilkanaście osób, głównie dziennikarze i członkowie mojej rodziny. Nawoływałem do spokoju, żeby nie powtórzyła się sytuacja z procesu Kobylański kontra Adam Michnik, gdzie sprowokowana publiczność zaczęła się zachowywać głośno i sala została opróżniona. Przed salą zgromadzeni modlili się. Był to znak solidarności, chociaż czułem się ciut niezręcznie, gdyż wyglądało to tak, jakby sposobiono mnie na śmierć.
Czy czegoś się Pan obawia w związku z tym procesem?
- Boję się, że Sądy w Polsce stają się narzędziem w ręku pewnego lobby, które stara się zaaplikować terror politycznej poprawności. Polskie sądy mogą być podatne na naciski medialne. "Gazeta Wyborcza" jest dziennikiem wpływowym. Młodzi sędziowie chcą awansować. Nie wiem, czy będą w stanie przeciwstawić się takiemu naciskowi. Nie obawiam się zarzutów od strony merytorycznej. Natomiast stronniczości doświadczyłem już na etapie śledztwa. Bo przecież prokurator w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" stwierdził w formie kategorycznej, że Grzegorz Wysok nawoływał do nienawiści wobec Żydów. Złożyłem protest, że użył formy niedopuszczalnej. Lecz prokuratura odrzuciła świadków, nie potrafiła sformułować aktu oskarżenia. To świadczy tylko o tym, jakie tam panują stosunki.
Jak Pan myśli, dlaczego takich spraw jak Pańska jest coraz więcej?
- "Gazeta Wyborcza" stara się punktowo uderzać w niektóre osoby, żeby stworzyć pewne precedensy oraz zastraszyć innych dziennikarzy, aby o tych sprawach nie pisali. Pan Adamaszek pewnie chciał się zasłużyć. To jest młody 24-letni człowiek, który dopiero wszedł w dorosłe życie. W 2008 roku obronił pracę magisterską pod ciekawym tytułem: "Naruszanie wolności słowa i wypowiedzi w Polsce po roku 1989". Chciał jednak pewnie zdobyć stały etat i upolował, jak sądził, antysemitę. Wydawało mu się, że łatwo ze mną pójdzie. Myślę również, że komuś zależy na tym, żeby eskalować niechęć do Żydów. Takie procesy sprawiają, że poprzeczka nastrojów antysemickich może się podnieść. Racją bytu "Gazety Wyborczej" jest to, żeby z antysemityzmem walczyć. Ale to właśnie działania "Wyborczej" są antysemickie. Żydzi mogą nie chcieć takich obrońców.
Na stronie internetowej dziękuje Pan Karolowi Adamaszkowi z "Wyborczej" i ostrzega, że zdeprawowanie w młodym wieku może na starość przynieść wyrzuty sumienia.
- Ponieważ taka postawa, jaką przyjął ten młody człowiek jest po prostu niegodna. Zastanawiałem się, skąd bierze się w młodych ludziach taka chęć dochodzenia do kariery poprzez denuncjowanie. Nie wiem czy jest to dziedziczne, czy środowisko, w jakie wszedł Karol Adamaszek deprawuje charaktery. Przecież może swoje życie ułożyć inaczej. Jednak dzięki jego donosowi "Biuletyn" stał się popularny i zwiększyła się liczba czytelników.
"Najwyższy Czas!" nr 40 (1011)
z 3 października 2009 r., str. VII
Rozmowa z prezesem LPR
10 października 2009 r. odbył się w Warszawie, z udziałem kilkuset delegatów
z całej Polski, Kongres Ligi Polskich Rodzin, podczas którego wybrano nowego pre-
zesa partii, p. Witolda Bałażaka z Radomia.
Pan Witold Bałażak związany jest z ruchem narodowym od początku lat 90-tych. Najpierw należy jako członek, a następnie zostaje prezesem okręgu radomskiego Stro-
nnictwa Narodowego. W 2001 wstępuje do Ligi Polskich Rodzin, zasiada we wła-
dzach krajowych partii, kieruje oddziałem radomskim LPR. W 2004 bezskutecznie ka-
ndyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego z okręgu mazowieckiego. W
2005 r. z ramienia Ligi zostaje wybrany posłem na Sejm V kadencji. W wyborach pa-rlamentarnych w 2007 r. bez powodzenia ubiega się o reelekcję.
Poniżej zamieszczam reportaż filmowy w którym p. Witold udziela wywiadu dokto-
rowi Eugeniuszowi Sendeckiemu - twórcy Telewizji Narodowej z Warszawy.
Rozmowa z p. Witoldem
Bałażakiem - prezesem LPR
Skończyło się w Polsce upalne lato i kończy okres przemian, którym towarzyszyły złudzenia albo nadzieje na sprawiedliwsze i lepsze życie. Nadeszła deszczowa jesień, która będzie dramatyczna i politycznie gorąca. Przemiany nie poszły bowiem w obiecanym kierunku. Powoli zmienia się i dojrzewa świadomość Polaków. Wszyscy widzą, że korzyści z tej konwersji odnosi jedynie mniejszość, a źródłem rozwarstwienia społecznego nie są wcale rzetelne kwalifikacje i praca. Komu się miało polepsz-
yć, temu się polepszyło i polepsza dalej. Ale polskiej większości pogarsza się z każdym dniem i coraz bardziej. Bogatym przybywa bogactwa i arogancji, a biednym przy-
bywa biedy i kłopotów.
Jest jasne, że tak dalej być nie może. Dojrzewa fala społecznych protestów o sile, jakiej władza nie może przewidzieć. Nie da się utrzymać takiej demokracji, w której lu-
dzie wykonujący społecznie pożyteczną pracę otrzymują głodowe płace, a obok
pławią się w luksusie prezesi obcych firm, spekulanci giełdowi, specjaliści od reklamy, członkowie działających mafii, wysocy urzędnicy-łapownicy, złodzieje i prostytutki. Nawet w świetle oficjalnych statystyk najwyższe zarobki są osiemset razy wyższe od tych najniższych. Nie o taki ustrój chodziło tym z nas, którzy dwadzieścia lat temu wal-
czyli o społeczno-gospodarcze zmiany.
Co gorsza, w dobie sztucznie wywołanego kryzysu nad głowami tych, którzy i tak zarabiają grosze, wisi perspektywa masowych zwolnień i utraty pracy, a więc dalszego upokorzenia i poniewierki. Zwolnienia grupowe już objęły górnictwo, hutnictwo, przemysł maszynowy, nauczycieli i służbę zdrowia. Unia Europejska żąda od Polski zamknięcia kolejnych kopalń, likwidacji fabryk, urynkowienia oświaty i służby zdr-
owia. Posłuszny Zachodowi złodziej i zdrajca Kaczyński, który teraz nami rządzi wyko-
nuje te zalecenia w zamian za osobiste korzyści - rzeczywiste albo dopiero obie-
cane. Z tymi, którzy protestują, władza znów - tak jak dawniej - nie zamierza nawet rozmawiać, lecz każe do nich strzelać.
Tymczasem na fali rosnącego niezadowolenia do władzy sposobi się opcja wca-
le od obecnej nie lepsza. Przefarbowane komuchy były przecież także tymi, którzy nas w stan obecny wpędzili, a ich program też zakłada dziś pełną uległość wobec Za-
chodu tak jak przedtem wobec Wschodu. Dzisiaj gniew oszukanych Polaków potrzebny jest lewicy tylko po to, aby obalić rządzących oszołomów prawiczki i samemu za-
jąć ich miejsce prowadząc nas jeszcze szybciej w tym samym kierunku. Nie są zresztą zainteresowani jeszcze teraz ich obaleniem, cynicznie czekają więc na swoją ko-
lej wiedząc, że dla nich "im gorzej, tym lepiej".
Nie w takim wyborze ratunek i nie tędy droga. Aby Polska mogła się rządzić sa-
ma i we własnym interesie, musi odrzucić manipulacyjny podział na prawicę i lewicę. Dziś prawdziwa jest raczej inna oś podziału: między tym co polskie, a tym, co ob-
ce i kosmopolityczne, zagarniające własność i niszczące naszą tożsamość. Jako Pola-
cy mamy obowiązek dbać tylko o to pierwsze, a bronić się przed tym drugim. Mu-
si wyrosnąć nowa, narodowa świadomość Polaków i oparta o nią nowoczesna siła po-lityczna. Na szczęście ten proces już się zaczął na kongresie LPR, a będzie nas co-
raz więcej.
Wykłady w lubelskim KiK
na spotkania organizowane przez lubelski
Program spotkań klubowych
w miesiącu październiku 2009 r. -
- 5.10. (poniedziałek) - Zbigniew Strzałkowski
"Biała Księga. Deportacje, wysiedlenia, wypędzenia Polaków
przez Rosjan i Niemców"
- 9.10. (piątek) - prof. Mirosław Piotrowski
"Narodowe Siły Zbrojne na Lubelszczyźnie po II wojnie światowej" -
uświetnił swoim wystąpieniem historyk
Mirosław Piotrowski - prof. KUL
i poseł do PE
9 października 2009 r. w lokalu Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie odby-
ła się promocja długo oczekiwanej książki o działaniach lubelskiego inspektoratu Na-
rodowych Sił Zbrojnych w okresie powojennym. Autorem prawie 400-stu stronico-
wej publikacji jest historyk i prof. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego p. Mirosław
Piotrowski - poseł do Parlamentu Europejskiego, od wielu lat zajmujący się sto-
sunkami polsko-niemieckimi w XX w. oraz historią najnowszą Polski (w tym organa-
mi bezpieczeństwa PRL).
Książka "Narodowe Siły Zbrojne na Lubelszczyźnie po II wojnie światowe" jest
owocem kilkuletniej pracy autora przy gromadzeniu materiałów, przeprowadzaniu wy-
wiadów, rozmów, redagowaniu tekstu oraz opracowaniu graficznym. Zaprezento-
wana na spotkaniu publikacja jest pierwszym monograficznym ujęciem dziejów Na-
rodowych Sił Zbrojnych (NSZ) na Lubelszczyźnie po II wojnie światowej. Uwagę czytelnika zwraca podział pracy na dwie części: opracowanie oraz słownik zawierający kilkaset biogramów dowódców i żołnierzy NSZ Okręgu III Lublin. Główny trzon po-
zycji oparty został na nieznanych i niewykorzystanych dotychczas aktach byłej bezpie-
ki zgromadzonych w archiwach IPN w Lublinie i Warszawie. Autor skorzystał także
z dokumentacji przechowywanej w Archiwum Państwowym w Lublinie, Archiwum Akt Nowych oraz w Centralnym Archiwum Państwowym w Warszawie. Istotną wartość rozprawy stanowią dołączone do niej mapy, za pomocą których ukazano m.in. struktu-
rę organizacyjną i akcje zbrojne oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych na Lubelsz-
czyźnie w latach 1944-1947. Jest to niewątpliwie cenna książka, dotycząca regional-
nej historii oddziałów niepodległościowego podziemia zbrojnego oraz form ich zwalczania przez bezpiekę i formacje sowieckie.
(tekst + zdjęcia)
Publiczność wysłuchała
wykładu gościa na temat historii
NSZ na Lubelszczyźnie
- 13.10. (wtorek) - mgr Paweł Zyzak
"Młodość Lecha Wałęsy i jej wpływ na późniejszą działalność"
- 15.10. (czwartek) - mgr Luiza Dudkowiak
"Tajemnice najstarszych kościołów w Lublinie"
- 19.10. (poniedziałek) - mgr Radosław Brzózka
"Misja mediów - między targetem a prawdą"
- 22.10. (czwartek) - dr Agnieszka Szołucha
"Cykl: Nieznane dzieje znanych postaci. cz. II: Eliza Orzeszkowa"
- 28.10. (środa) - ks. prof. Roman Dzwonkowski SAC
"Polska Misja Katolicka we Francji i ambasada warszawska
1945-47"
Spotkania odbędą się w budynku KiK
przy ul. Rayskiego 3 w Lublinie.
Godzina 17.00.
"Dobry Znak" o Wysoku
Rafał Pazio - autor artykułu,
polonista, redaktor ogólnopolskiego
pisma społeczno-politycznego "Najwyższy
Czas!", sprawozdawca sejmowy
Jesień kontrowersyjnych procesów
23 września katowicki Sąd Okręgowy skazał wydawcę i redaktora naczelnego
"Gościa Niedzielnego" na 30 tysięcy złotych zadośćuczynienia i przeprosiny Alicji Tysiąc za rzekome "porównanie pani Alicji Tysiąc do hitlerowskich zbrodnia-
rzy odpowiedzialnych za zagładę Żydów w obozie Oświęcim-Brzezinka oraz za męczeństwo Żydów w gettach".
Wyrok ten budzi wielkie wątpliwości. Nie tylko dlatego, że porównanie, za które
"Gość Niedzielny" ma przeprosić powódkę, w ogóle nie padło, ale także ze względu na konsekwencje prawne i ustrojowe, jakie ze sobą niesie. Wyrok ten jest wymie-
rzony w wolność słowa i prasy. Jest to również próba cenzurowania debaty publicz-
nej, która może zachęcić skrajne środowiska lewicowe do narzucania swojego światopoglądu reszcie społeczeństwa poprzez wymiar sprawiedliwości.
22 września przed Sądem Rejonowym w Lublinie stanął Grzegorz Wysok. Napi-
sał tekst o roszczeniach tzw. Środowisk żydowskich wobec Polski. Przeciw redaktoro-
wi naczelnemu lubelskiego "Biuletynu" wystąpił państwowy aparat ścigania po-
wiadomiony przez dziennikarza "Gazety Wyborczej". Według oskarżonego prokura-
tor nie był w stanie sformułować konkretnych, jasnych zarzutów. Wygląda na to,
że "Gazeta Wyborcza" stara się punktowo uderzać w pewne osoby, żeby stworzyć
precedensy i zastraszyć innych dziennikarzy.
Sprawa Grzegorza Wysoka ciągnie się już od zeszłego roku. W sierpniu 2008 r.
po publikacji w "Gazecie Wyborczej" pióra Karola Adamaszka zawiadomiona zosta-
ła prokuratura, że na łamach miesięcznika "Biuletyn" Grzegorz Wysok miał znie-
ważyć naród żydowski. Na procesie 22 września oskarżony złożył formalny wniosek o doprecyzowanie zarzutów. - Na podstawie obecnych nie wiem, w którym miejscu
i jakimi słowami dokonałem znieważenia narodu żydowskiego - stwierdza.
22 września do sądu przybyło około 130 osób. Wcześniej na ulicach Lublina po-
jawiły się plakaty z hasłem "Proces polityczny!" - Ucieszyło mnie, że istnieje jakiś od-
ruch solidarności. Dzięki temu, że zgromadziła się tak liczna publiczność, potrak-
towano mnie w sposób należyty - stwierdza Grzegorz Wysok.
Postawiono mu zarzuty z dwóch artykułów 256 i 257 - nawoływanie do nienawi-
ści oraz podżeganie i propagowanie ustroju faszystowskiego. W lipcu ubiegłego roku napisał artykuł w 40-lecie zbrodni na Kiesach. Porównał zbrodnię na Polakach
na Wołyniu do mordów dokonanych przez Turków w czasie I wojny światowej. Kon-
kluzja biegłego zabrzmiała: historyk Grzegorz Wysok zdaje się negować istnie-
nie holocaustu, choć nie czyni tego wprost. - Jest to wnioskowanie w niedopowiedz-
eniach. Takiego właśnie typu dowody zgromadzono przeciwko mnie - tłumaczy
Grzegorz Wysok.
Wydarzenia te zbiegły się z wyrokiem w sprawie Alicji Tysiąc. Jednak sam Grze-
gorz Wysok dostrzega różnicę. Wyrok w sprawie Alicji Tysiąc zapadł z powództwa cy-
wilnego. W sprawę redaktora "Biuletynu" zostało zaangażowane państwo pols-
kie. - Mógłbym zrozumieć taką sytuację, gdyby osoby wymienione w artykule z naz-
wiska wysunęły przeciwko mnie zarzuty właśnie z powództwa cywilnego. Ale prze-
ciw mnie zaangażowano autorytet państwa, uruchomiono organy ścigania, biegłych wydano masę pieniędzy w momencie, gdy nie ma ofiary. Ja narodu i religii ży-
dowskiej w ogóle nie oceniałem - opisuje autor artykułu.
Grzegorz Wysok obawia się, że sądy w Polsce mogą stawać się narzędziem w
ręku lobby, które stara się zaaplikować terror politycznej poprawności. Mogą być po-
datne na naciski medialne, a stronniczości oskarżony doświadczył już na etapie śledztwa.
Rafał Pazio
dwutygodnik "Dobry Znak" -
gazeta bezpłatna, nr 19 (30) z 16 X 2009 r.,
str. 6, nakład 60 tys. egz.
Wystąpienie Artura Zawiszy
Video dokument -
Zamieszczam dwie części reportażu filmowego z wystąpienia posła Artura
Zawiszy wygłoszonego podczas Kongresu Ligi Polskich Rodzin 10 października
2009 r. w Warszawie.
na Kongresie LPR (1)
na Kongresie LPR (2)
15 października br. o godz. 18 rozpoczęło się Walne Zgromadzenie Członków Akademickiego Klubu Myśli Społeczno-Politycznej "Vade Mecum". Podczas zebra-
nia Zarządowi Klubu udzielone zostało absolutorium za poprzeni rok. Komisja Rewizyjna nie zgłosiła żadnych uwag do sprawozdania z działalności oraz sprawo-
zdania finansowego przygotowanych przez Zarząd. Ponadto został uzupełniony
skład Komisji Rewizyjnej oraz Sądu Koleżeńskiego.
Zmianie uległ również Zarząd Klubu. Na stanowisku Wiceprezesa Teresę Tra-
czuk zastąpił dotychczasowy Skarbnik Krzysztof Kobylas. Teresa Traczuk z powodze-
niem ukończyła studia i z tego względu opuściła nasze szeregi. Dziękujemy za współpracę i życzymy sukcesów w karierze zawodowej. Nowym Skarbnikiem został wybrany Łukasz Ignaciuk. Na końcu omówione zostały plany na przyszły rok.
Serwis Klubu
- http://www.kul.pl/
Wybory do Dzielnicy
DO RADY DZIELNICY
Wybory do Rady Dzielnicy Śródmieście
(narodowcy kontra Platforma-SLD)
W niedzielę 18 października 2009 r. odbędą się wybory do Rady Dzielnicy Śródmieście. Jest to jedna z 27 dzielnic - jednostek pomocniczych miasta, co w praktyce oznacza, że zadaniem Rad Dzielnic jest pomoc mieszkańcom Lublina. W tych wyborach możemy dać żółtą kartkę rządzącemu naszym miastem układowi. Możemy powiedzieć "stop" trwonieniu naszych pieniędzy na pseudokulturalne imprezy, promocje homoseksualizmu i innych patologii. Możemy opiniować decyzje władz miejskich, patrzeć im na ręce, wskazywać na trapiące nas bolączki.
Chcemy, aby Śródmieście było naprawdę godne tego miana. Aby ulice służyły normalnym mieszkańcom, a nie rozwydrzonym wandalom. Aby nasze dzieci uczyły
się tu bezpiecznie, a zadbane parki i skwery służyły do wypoczynku i rekreacji,
a nie pijackim i narkotycznym libacjom. Prosimy Was o poparcie naszych kandydatów w niedzielnych wyborach do Rady Dzielnicy. Chcemy bezinteresownie służyć Waszym interesom. Głosujcie na ludzi Inicjatywy Śródmiejskiej!
Oto nasi kandydaci w sześciu obwodach:
IV Liceum Ogólnokształcące, ul. Szkolna 4
- Jadwiga KAMIŃSKA-SMYL - lat 55, geograf, działa we wspólnotach
formacyjno-duszpasterskich, mieszka przy ul. Unickiej
Medyczne Studium Zawodowe, ul. Jaczewskiego 5
- Tomasz PIĄDŁOWSKI - lat 26, mieszka przy ul. Biernackiego
- Barbara ŚLIFIRZ - lat 56, urzędnik, ławnik Sądu Okręgowego, członek
Rady Osiedla Śródmieście w latach 2001-05, mieszka
przy ul. Kleniewskich
Szkoła Podstawowa nr 24 , ul. Niecała 1
- Ewa AGACIAK - lat 47, muzyk, mieszka przy ul. Niecałej
- Maciej DACKO - lat 54, biolog, radny miejski i członek Zarządu Miasta
w latach 1990-94, Komandor Chorągwi Rycerstwa Ziemi Lubelskiej, członek
Rady Osiedla Śródmieście w latach 2001-05, mieszka przy ul. Niecałej
- Aldona POPEK - lat 37, artysta plastyk, ławnik Sądu Rejonowego,
mieszka przy ul. Niecałej
- Grzegorz WYSOK - lat 45, historyk, członek Rady Osiedla Śródmieście
w latach 2001-05, ławnik Sądu Okręgowego, członek władz Stowarzyszenia
Osób Represjon. w Stanie Wojennym, mieszka przy ul. Niecałej
V Liceum Ogólnokształcące, ul. Lipowa 4
- Ryszard MILEWSKI - lat 45, pracownik samorządowy, przewod.
Zarządu Osiedla Śródmieście w latach 2001-05, przewodniczący Rady
Ławniczej Sądu Rejonowego w ub. kadencji, mieszka przy ul. Żwirki i Wigury
- Anna NIEDŹWIADEK-FRANKIEWICZ - lat 30, prowadzi własną działalność
gospodarczą, mieszka przy ul. Wiercińskiego
- Michał SULCZYŃSKI - lat 31, prawnik, mieszka przy ul. Obrońców
Gimnazjum nr 9, ul. Lipowa 25
- Wojciech NAJA - lat 42, księgarz, przewodniczący Rady Osiedla
Śródmieście w latach 2001-05, przew. NZS UMCS, mieszka przy ul. Chopina
- Tadeusz ZIELIŃSKI - lat 34, prawnik, mieszka przy ul. Karłowicza
- Wojciech RYŻAK - lat 30, technik mechanik budowy maszyn, działał w
Oazie Rodzin, mieszka przy ul. Konopnickiej
Zespół Szkół Ekonomicznych im. Vetterów, ul. Bernardyńska 14
- Liliana KOWALIK-DUDKOWIAK - lat 59, lekarz weterynarii, członek Rady
Osiedla Śródmieście w latach 2001-05, radna miejska ubiegłej kadencji, działa
w Społecznym Instytucie Ochrony Środowiska, mieszka przy ul. Środkowej
- Ewa OSTAŃSKA-MULHERRON - lat 56, adwokat i radca prawny,
mieszka przy ul. Środkowej
Olechowski: Ja was pogodzę!
Andrzej Olechowski -
mason wysokiego stopnia wtaje-
mniczenia, współpracował z Departamentem
I MSW (ps. "Must"), członek Klubu
Bilderberg, propagator wejścia
Polski do strefy RN2 (Euro)
Ja was pogodzę!
Jeszcze dobrze nie obsechł atrament po podpisie pod Traktatem Lizbońskim jaki w czarny sabat 10 października 2009 r. złożył Lech Kaczyński likwidując de iure istnienie suwerennej Rzeczypospolitej, a już do gry o urząd gubernatora polskiego landu UE przystąpił dr Andrzej Olechowski czyli TW "Must" posiadający wg zapewnień b. prezy-
denta Lecha Wałęsy (TW "Bolek") i "euromędrca" w jednej osobie "wszystkie zalety fizjologiczne i inne". To, że fizjologiczne - widać i słychać, innych aż strach się domy-
ślać...
Otóż 14 października - gdy kraj tonął w śniegu spowodowanym "globalnym ocieple-
niem" oświadczył nam TW "Must" na łamach żydowskiej gazety dla Polaków, że będzie prezydentem (Andrzej - you Must!). Stwierdził, cytat - "Kaczyński jest prezyde-
ntem partyjnym, Tuskowi również to grozi". Z tego już łatwo wywnioskować, że p. Andrzej - musi i chce. Nie bez kozery oświadczył bowiem wcześniej, że już do żadnej partii nie należy i należeć nie będzie. Takich nam fachowców trzeba! Bezpartyj-
nych z zaletami fizjologicznymi i innymi - z Klubu Bilderberg i z namaszczenia WSI
p. Angeli Merkel. On nas poprowadzi w szczęśliwą europejską przyszłość! A za ok-
nem śnieg i wrony na śniegu.
Tańczy wicher ze śnieżycą,
Tańczy upiór z upiorzycą,
Piszczą małe upiorzęta...
Pismo z Toronto
From: "Adam M. Kurant"
Sent: Monday, October 12, 2009 5:21 PM
Subject: Zawiadomienie o podejrzeniu
popełnienia przestępstw
Toronto, 10 X 2009 r.
ul. Okopowa 2 A
o podejrzeniu popełnienia przestępstw
Niniejszym zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstw z art. 202 kk
i art. 256 kk oraz wykroczenia z art. 141 Kodeksu Wykroczeń przez organizatorów wy-
stawy na Placu Litewskim w Lublinie reklamujących Konfrontacje Teatralne, a
także wywieszonych tych samych plakatów w oknach budynku Domu Kultury przy uli-
cy Pstrowskiego w Lublinie łącznie z zainstalowaniem plansz na balkonowym tara-
sie tego budynku.
Od 25 września 2009 r. do końca odbywających się Konfrontacji Teatralnych na
Placu Litewskim w Lublinie ustawiona została wystawa składająca się z plansz przed-
stawiających dwie nagie kobiety. Umieszczenie wystawy w samym centrum mias-
ta, pokazanie i promowanie publicznie treści pornograficznych, przemocy i zbocze-
nia, w sposób widoczny dla każdego przechodnia w tym dzieci i osób nieletnich, które licznie odwiedzają ten teren, są to znamiona przestępstwa określone w art. 202 kk.
W usta umieszczonych na fotografiach agresywnych i roznegliżowanych kobiet wło-
żono w formie napisów słowa zupełnie nieadekwatne do prezentowanych treści, a sta-
nowiące w moim odczuciu drwinę z ofiar systemów totalitarnych i nawołujących do nienawiści na tle narodowym, co stanowi przestępstwo określone w art. 256 kk.
Nadmieniam iż Rzeczypospolita Polska podpisała szereg konwencji międzynaro-
dowych, np. w 1992 r. w Strasburgu, gdzie zobowiązała się do przeciwdziałania por-
nografii, przemocy i poniżania kobiet. Ta wystawa będzie procentowała w przysz-
łości zwiększoną ilością przestępstw na tle seksualnym w Polsce łącznie z wykorzysty-
waniem 13-letn. dzieci do tych celów, a także dalsze drwiny z narodowych spraw. Polacy na emigracji w Kanadzie i USA zostali także poinformowani o tak szczególnym promowaniu miasta Lublina. Dla pełnego obrazu zawiadomienia proszę wejść na strony -
- http://grzegorzwysok.blogspot.com/2009/09/konfrontacje-teatralne-szokuja.html
- http://grzegorzwysok.blogspot.com/2009/10/video-dokument.html
W związku z powyższym wnoszę jak na wstępie.
Adam Kurant
Rozmowa z Arturem Zawiszą
W kuluarach odbywającego się 10 października 2009 r. Kongresu Ligi Polskich
Rodzin red. naczelny "Biuletynu" Grzegorz Wysok rozmawia z gościem honorowym zjazdu p. Arturem Zawiszą na temat aktu złamania Konstytucji RP i zdrady pańs-
twa przez pełniącego obowiązki prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego.
W działalność niepodległościową Artur Zawisza angażuje się w już latach 80.
Po ukończeniu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w 1993 r. zostaje asystentem przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i TV Marka Jurka. Potem przez rok
(1997) kieruje redakcją nowo powstałej gazety "Nasz Dziennik".
W 1998 r. zostaje sekretarzem generalnym Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodo-
wego, a w 2001 r. przystępuje do Przymierza Prawicy i startuje w wyborach parlame-
ntarnych z list Prawa i Sprawiedliwości. Po zjednoczeniu PP z partią Kaczyńskie-
go Zawisza zostaje członkiem Zarządu Głównego i Rady Krajowej PiS. Jako przeciw-
nik uchwały wzywającej do głosowania za przystąpieniem do Polski do UE, w kwie-
tniu 2007 roku Artur Zawisza opuszcza Prawo i Sprawiedliwość i przechodzi do utwo-
rzonej przez Marka Jurka Prawicy Rzeczpospolitej. W ostatnich wyborach bez po-
wodzenia ubiega się o reelekcję, kandydując z pierwszego miejsca podwarsza-
wskiej listy Ligi Polskich Rodzin.
Artur Zawisza o
zdradzie Kaczyńskiego
Powyższy film można również obejrzeć
From: "Antoni Gut"
Sent: Monday, October 12, 2009 7:39 AM
Subject: odpowiedź
Ja Pana działalność znam felietonów Pana Stanisława Michalkiewicza oraz in-
nych źródeł. Co do współpracy to w zasadzie niczego nie oczekuję, chociaż podoba-
ją mi się nakreślone propozycje. Natomiast rozumiem Pana problem, ponieważ u
nas w Warszawie też on występuje.
W poprzedniej kadencji byłem radnym miasta stołecznego Warszawy i wielokrotnie podejmowałem inicjatywy mające zapobiec bezprawnemu przekazywaniu nieruchomo-
ści miejskich gminie żydowskiej albo nawet bezpośrednio spółkom z Nowego Jorku. Wprawdzie muszę przyznać, że moje działania nie zablokowały tego rabunku, ale tro-
chę go opóźniły. No i co też ważne - być może obudziły jakieś sumienia. Głośno o
tym mówiłem z mównicy i wzywałem Radę Miasta do naprawienia podjętych uchwał. Oczywiście odrzucali moje wnioski w głosowaniu (PiS, PO, SLD). Poza tym uwa-
żam, że to jest sprawa nie skończona i trzeba będzie do niej wrócić w Niepodległej Polsce. Przynajmniej będzie do czego się odwołać. Natomiast co do bieżących spraw to jeszcze wczoraj rozesłałem do 200 osób informacje zamieszczoną na Pańskiej internetowej stronie i zachęciłem do wchodzenia na bloga. Już kilka osób wysłucha-
ło ks. Chrostowskiego.
Jeżeli chodzi o nasze Stowarzyszenie to przyjęliśmy taką zasadę, że jakoś specja-
lnie się nie "wciskamy" i nikomu nie narzucamy. Stowarzyszenie zostało powołane po to, aby pomagać ludziom natychmiast jak tego potrzebują, ale pomoc polega prze-
de wszystkim na wykorzystaniu szyldu i Statutu Stowarzyszenia, no czasem może to być jakaś pomoc prawna. Człowiek czy środowisko potrzebujące pomocy sam musi zad-
bać o poprawnie napisane pismo, sam musi zapłacić za prawnika. Stowarzyszenie mo-
że sprawę nagłaśniać, czasem robimy nawet pikiety ale zasada: wędka a nie ryba. Zasada jest taka - pomożemy ci, jeżeli sam będziesz tego chciał.
Naszym zadaniem organizacyjnym jest utworzenie koła w każdej gminie w całej Polsce. Jak Pan zwrócił uwagę wybrany przez koło prezes ma w zasadzie wszelkie u-
prawnienia Zarządu Stowarzyszenia. Do powstania koła trzeba tylko 5 osób. Takie osoby wykorzystując nasz Statut mogą skutecznie blokować rozkradanie majątku naro-
dowego albo inne złodziejskie praktyki. Prezes koła może występować jako strona
w rozumieniu Kodeksu Postępowania Administracyjnego w postępowaniach administracyjnych.
Głównej Komisji Rewizyjnej
Ligi Polskich Rodzin
- Original Message –
To: "Antoni Gut"
Sent: Monday, October 12, 2009 10:04 PM
Dziękuję za list.
Bardzo chętnie skorzystalibyśmy z możliwości prawnych jakie stwarza Stowarzy-
szenie do wyborów samorządowych i innych działań. Np. w tej chwili mamy problem
z promowaniem przez władze miasta Lublina organizacji homoseksualistów i lewa-
ków, które panoszą się w miejskich istytucjach kulturalnych.
Co do pomocy prawnej to nie oczekiwałem wsparcia finansowego itp., lecz informowania o procesach opinii publicznej - o co w dalszym ciągu proszę. To najlepsza broń. Kończąc, bardzo dziękuję za rozesłanie maili.
Obradował Główny Kongres LPR
Sent: Sunday, October 11, 2009 3:51 PM
Subject: Porozumienie Samorządowe
W załączeniu przesyłam informacje dotyczące naszego Stowarzysze-
nia i zapraszam jednocześnie Pana do współpracy. Nasze Stowarzyszenie
jest gotowe wspierać Pana działalność.
Sent: Sunday, October 11, 2009 9:30 PM
Dziękuję Panu za przesłanie interesujących materiałów na temat Krajowego Porozumienia Samorządowego. Przyznam się szczerze, że wcześniej nie słysza-
łem o jego istnieniu, ale po zapoznaniu się z celami i statutem uważam je
za bardzo potrzebne.
Chciałbym zapytać, w jakiej formie moglibyśmy razem współpracować dla osią-
gnięcia wspólnego celu. Czy np. chciałby Pan, abym informował na swoim blogu lub w wydawanym przeze nas "Biuletynie" o działalności stowarzyszenia lub zamiesz-
czał nadesłane materiały publicystyczne Waszego autorstwa? Może jakieś spotkanie
w Lublinie udało by się zorganizować? Ja - jak Pan zapewne słyszał - borykam
się obecnie z "Gazetą Wyborczą" i sądem, który stara się mnie skazać za rzekome na-woływanie do "nienawiści wobec Żydów", a faktycznie za opisanie roszczeń ma-
jątkowych wysuwanych wobec Polski. Jak Państwo możecie to nagłaśniajcie tą i podo-
bne sprawy w swoim środowisku albowiem grozi nam ograniczenie wolności słowa
w formie narzucenia "politycznej poprawności".
Może należałoby pomyśleć o stworzeniu jakiegoś komitetu obrony wolności słowa
w Polsce, rejestru represji, pomocy prawnej prześladowanym? Ja w miarę możliwości staram się takie sprawy nagłaśniać i pomagać. Zachęcam do odwiedzenia mojej strony internetowej, mojego kanału na YouTube (GrzegorzWysok09) i ewentualnego przyjazdu na najbliższą rozprawę w dniu 16 października br. - więcej informacji
na moim blogu.
Z narodowym pozdrowieniem!
Prof. Anna Raźny,
przewodnicząca Rady Politycznej
LPR podkreśliła znaczenie Kongresu dla
ożywienia działalności partii
Andrzej Fedorowicz,
podkreślił konieczność uczestnictwa partii
w wyborach samorządowych i wysta-
wienia własnych kandydatów
Mirosław Orzechowski,
p.o. prezesa Zarządu Głównego LPR
zaznaczył, że o sile organizacji stanowią
obecne w życiu politycznym
Prof. Maciej Giertych,
deputowany do Parlamentu Europejskiego
mówił o swojej pracy w PE, zwłaszcza w podejmo-
wanych wysiłkach na rzecz budowy chrześ-
cijańskiej Europy
Kongres Ligi Polskich Rodzin
z całej Polski Kongres Ligi Polskich Rodzin. Podczas zjazdu wybrano przewodniczą-
cego Kongresu oraz naczelne władze partii: prezesa, Radę Polityczną i Główną Komisję Rewizyjną. Przewodniczącym Kongresu Ligi Polskich Rodzin został ponow-
nie Mirosław Orzechowski, zaś prezesem partii - p. Witold Bałażak. Wybrano
też 30-osobową Radę Polityczną oraz 5-osobową Komisję Rewizyjną.
Zgodnie ze statutem, Zarząd Główny zostanie powołany przez nowo wybraną
Radę Polityczną na swoim pierwszym posiedzeniu. Uczestnicy zaapelowali też do prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego o złożenie urzędu w związku z podpisa-
niem przez niego Traktatu Lizbońskiego.
Uchwała Ligi Polskich Rodzin
Kongres Ligi Polskich Rodzin, obradujący dnia 10 października 2009 r. tj. w dniu podpisania przez Prezydenta RP Konstytucji Unii Europejskiej, wzywa Lecha
Kaczyńskiego do złożenia urzędu. Prezydent Kaczyński, obejmując urząd Prezyden-
ta RP, uroczyście przysięgał, że dochowa "wierności postanowieniom Konstytu-
cji" i będzie strzegł niezłomnie "godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa". Składając podpis pod traktatem, Lech Kaczyński złamał przysięgę
złożoną cztery lata temu przed Narodem, sprzeniewierzył się fundamentalnym inte-
resom narodowym i państwowym Polski, okłamał Polaków, którzy zaufali mu w
ostatnich wyborach prezydenckich.
Konstytucja unijna to ograniczenie suwerennych praw Narodu Polskiego, zamach
na naszą niepodległość i wolność. Jednocześnie Kongres LPR świadom, że
Polska musi mieć Prezydenta, który będzie stał na straży Jej suwerenności i niepo-
dległości, apeluje do Romana Giertycha o wyrażenie przez niego zgody na kandydowanie w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.
Przewodniczący Kongresu
Foto 05:
W dyskusji z udziałem
licznie zaproszonych przedstawicieli
ogniw terenowych podkreślano znaczenie Kongresu
i konieczność ożywienia działalności.
Z powodzeniem kolportowany
był nasz "Biuletyn".
Zamieszczam krótki film, w którym przewodniczący Kongresu Ligi Polskich
Rodzin p. Mirosław Orzechowski udziela krótkiego wywiadu Grzegorzwi Wysokowi
- redaktorowi "Biuletynu Narodowego" z Lublina.
Mirosław Orzechowski jest dziennikarzem i publicystą, posłem na Sejm V kaden-
cji oraz b. wiceministrem edukacji. 6 marca 2009 r. złożył rezygnację ze stanowiska Ligi Polskich Rodzin. Latem 2009 r. ponownie przyjął obowiązki prezesa LPR,
które pełnił do momentu wyboru na prezesa partii Witolda Bałażaka
10 października br.
Rozmowa z p. Mirosławem
Orzechowskim
Wykład Valsecchi'ego
Redakcja "Biuletynu" serdecznie zaprasza na wykład
dr Daniela Valsecchi'ego pt.: "Dlaczego romantyzm jest
złem?"
Daniel H. Valsecchi jest prawnikiem. Skończył studia podyplomowe w zakresie geopolityki w Wyższej Szkole Wojennej Wojska Argentyńskiego, ma wykształcenie filozoficzne, politologiczne i socjologiczne. Przyjechał do Polski w roku 1999.
Na Uniwersytecie Jagiellońskim uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w za-
kresie literaturoznawstwa, specjalizuje się w historii i antropologii literatury XIX w.
W latach 1994-1999 wykładał filozofię prawa i metodologię badań naukowych w Uni-
wersytecie Argentyńskim im. Johna F. Kennedy'ego, a następnie teorię państwa i wprowadzenie do prawa w Uniwersytecie Buenos Aires (1996-1999). W Polsce
wykładał historię filozofii w Collegium Resurrectianum (2006-2007).
Dr Daniel Valsecchi przyjeżdża do Lublina na zaproszenie
Organizacji Monarchistów Polskich.
Wykład odbędzie się 17 października (sobota) o godz. 16.00 w sali kon-
ferencyjnej hotelu Mercure Unia Lublin przy al. Racławickich 12.
Uchwała Kongresu LPR
z 10 X 2009 r.
Kongres Ligi Polskich Rodzin z niepokojem i dezaprobatą przyjmuje mnożące
się ostatnio ataki na konstytucyjną wolność słowa i wyrażania poglądów przybierają-
ce formę represji przy pomocy policji, prokuratur i sądów w stosunku do osób starających się bronić polskiego interesu narodowego.
Bulwersujące wyroki (sprawa ks. Gontarczyka) jak i toczące się rozprawy przeciwko redaktorowi Grzegorzowi Wysokowi z Lublina, Arkadiuszowi Łygasowi i prof. Bogusła-
wowi Wolniewiczowi stanowią zapowiedź eskalacji terroru "politycznej poprawno-
ści" w Polsce poddanej unijnemu dyktatowi.
Kongres apeluje do wszystkich dla których wolność słowa, prasy i nieskrępowanego wyrażania opinii stanowią wartość o obronę zagrożonych swobód. Deklarujemy naszą solidarność z osobami poddanymi represjom policyjnym i sądowym za chęć służe-
nia prawdzie, ojczyźnie i polskiemu interesowi narodowemu.
Prezentuję krótkie nagranie filmowe, na którym redaktor Grzegorz Wysok
odczytał roboczą wersję uchwały w obronie wolności słowa w Polsce, skierowa-
nej do uczestników ogólnopolskiego Kongresu Ligi Polskich Rodzin w War-
szawie -
W drodze na Kongres LPR -
robocza wersja uchwały
To wyście wywindowali to bydle!
Grzegorza Wysoka
"A przecież mamy niepodległość i własną armię, własne skarb, ale ta cała nie-podległość na plecach ciąży mi jak garb" - skarżył się student Bresz w poemacie Ko-nstantego Ildefonsa Gałczyńskiego "Pięć donosów". Słowa te jak ulał pasują do postawy "naszych" samozwańczych elit z prezydentem RP prof. Lechem Kaczyńs-
kim na czele, którym "niepodległość" wydaje się ciężarem nie do zniesienia.
Kaczyński podpisze
Traktat w sobotę w obecności
szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela
Barroso i Fredrika Reinfeldta, premiera Szwecji,
która przewodniczy w tym półroczu Unii
"Miałeś chamie złoty róg..."
Otóż i niedługo nastąpi rozwiązanie tych kłopotów, albowiem po irlandzkim
TAK w ponownym referendum (Unia ponawia głosowanie aż do skutku, gdyby
lud przypadkiem miał inne zdanie niż eurokraci) prezydent Najjaśniejszej Rzecz-
ypospolitej złoży swój podpis pod Traktatem Lizbońskim sankcjonując tym samym wyrzeczenie swych praw suwerennych na rzecz nowego superpaństwa europejs-
kiego. Tym samym nastąpi kres polskiej niepodległości - a o naszych sprawach de-
cydować będą "starsi i mądrzejsi". No bo zobaczmy - czy ta niepodległość jest
komuś do czegoś potrzebna? 20 lat 1989-2009 to jedno pasmo wyprzedaży, przek-
rętów, zdziczenia, atrofii narodowych uczuć oraz tresowania narodu ku "toleran-
cji", no i nade wszystko afer z agentami w tle, których smród zatruwa powietrze. Czy faktycznie jest czego żałować - powie ktoś. Suwerenność utraciliśmy już de facto znacznie wcześniej - teraz nastąpi tylko prawne usankcjonowanie status quo.
Nie można jednak przejść do porządku dziennego nad postawą Lecha Kaczyń-
skiego, który kładąc swój podpis pod "Lizboną" stanie się - podobnie jak król Stani-
sław August Poniatowski składający abdykację - grabarzem państwa polskiego. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 126 pkt 2 Konstytucji - "Prezydent Rzeczypospo-
litej (...) stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa". W tej sytuacji niepodpisywanie Trakt. jest niejako urzędowym obowiązkiem głowy państwa! Tym bardziej, że trwanie niepodległej Rzeczypospolitej jest w interesie samego Kaczy-
ńskiego, który niejednokrotnie podkreślał rolę prezydenckiego ośrodka władzy i
starał się dbać o swój prestiż, wykazując tutaj nadzwyczajny upór. Po utworzeniu
Unii Europejskiej jego rola spadnie do funkcji gubernatora europejskiego landu.
Z "Lizbony" cieszy się też Moskwa. Wiadomo - łatwiej będzie jej negocjować
sprawy środkowo-wschodniej Europy ze strategicznymi partnerami - Niemcami o-
raz Francją, którzy w powstałym na mocy Traktatu Lizbońskiego superpaństwie będą odgrywali dominującą rolę. Nie będzie już miejsca na politykę jagiellońską i pro-
meteizm jaki uprawiali zresztą nieudolnie Kaczyńscy. A najbardziej nabici w butel-
kę będą słuchacze Radia Maryja, którzy już od lat wspierali PiS - jako rzekomo niepodległościowo-patriotyczną partię. Jakich to wygibasów intelektualno-werbaln-
nych będą musieli dopuścić się teraz redaktorzy toruńskiej rozgłośni i "Naszego Dziennika", aby zdradę Kaczyńskiego jakoś wytłumaczyć skołowanym czytelnikom
i słuchaczom!
W 70-tą rocznicę proklamowania na terytorium byłego państwa polskiego przez zwycięską Rzeszę Generalnego Gubernatorstwa (12 X 1939) słychać chichoot hrab-
iego Poniemirskiego z kart nieśmiertelnej "Kariery Nikodema Dyzmy" - "to wyście wywindowali to bydle do tej rangi to wyście wynieśli tę hołotę do rangi elity narodo-
dowej". Wtóruje mu chochoł z "Wesela" - "miałeś chamie złoty róg - ostał ci się
jeno sznur".
Tusk - do kibla - plusk!
Przez wyrwaną deskę od rządowego wychodka - wydostał się na Świat Boży
przeraźliwy smród wydzielony przez "rząd miłości" Donalda Tuska. Ot taki akord wieńczący i kończący suwerenność.
Andrzej Olechowski z Grupy Bilderberg -
Gwizdek na przerwę dla Platformy!
"Afera hazardowa" po raz kolejny obnażyła funkcjonowanie III RP i jej polskoję-
zycznych elit. Pytaniem jest kto "nadał" sprawę? Nieodparcie nasuwa się hipoteza -
zważywszy na fakt, że po wyjściu na światło dzienne i odpowiednim nagłośnie-
niu afery szanse Tuska na wymarzoną prezydenturę (namiestnictwo) na terytorium b. państwa polskiego wyraźnie spadły - musiał w tym maczać ręce ktoś mocny. Nie
jest to jednak wbrew pozorom PiS, lecz raczej wchodząca na polityczny ring Partia Demokratyczna z Andrzejem Olechowskim (TW "Must") w roli głównej. Tutaj na-
leży szukać sprawców przecieku.
Wielce prawdopodobnym jest, że niemiecki suweren - czyli p. Angela Merkel, któ-
ra właśnie wygrała wybory - postanowiła zamieszać w polskim kociołku destabilizując
i tak uległy i starający się spełniać wszelkie oczekiwania protektorki - gabinet Słoń-
ca Peru. Osiągnie w ten sposób jeszcze więcej. Cóż bowiem można mieć lepszego od posiadania w nadwiślańskim landzie jednej partii pruskiej? Wiadomo - dwie partie pruskie i dwóch takich samych faworytów: Donalda i Andrzeja. Mamy już nawet świet-
ne hasło wyborcze dla posiadającego - jak mawiał b. prezydent TW "Bolek" "wsze-
lkie zalety fizjologiczne i inne" - p. Andrzeja Olechowskiego na zbliżającą się kampa-
nię prezydencką. "Andrzej - ty musisz, Andrzej - you Must!". Prawda, że brzmi zachę-
cająco i bardzo po europejsku? A co w takim razie z Donaldem Tuskiem? Póki co
Proces Grzegorza Wysoka
Proces polityczny
redaktora Grzegorza Wysoka
22 września w Lublinie miał rozpocząć się bezprecedensowy proces politycz-
ny, w którym oskarżonym jest Grzegorz Wysok, który według "Gazety Wyborczej" na łamach swojego pisma opublikował artykuł "nawołujący do nienawiści wobec Ży-
dów". Do rozprawy jednak nie doszło, bo nie zjawiła się na niej Prokurator.
Grzegorz Wysok złożył wniosek o doprecyzowanie aktu oskarżenia.
Sala nr 5 Wydziału
Karnego Sądu Rejonowego w Lublinie
Przy ławie oskarżonych z obruszenia "Gazety
Wyborczej" stoi red. Grzegorz Wysok
Grzegorz Piotr Wysok - urodzony w 1964r, historyk, doktorant KUL, działacz opo-
zycji niepodległościowej w latach 1978-81. Współpracownik Ruchu Obrony Praw Czł-
owieka i Obywatela. Założyciel Ruchu Szańca. Redaktor pisma "Szaniec", "Kieru-
nek", w stanie wojennym internowany i represjonowany. Współzałożyciel Klubu Myśli Politycznej Vade Mecum i pisma o tym tytule. W III RP działacz narodowy, wspó-
łzałożyciel Lubelskiego Lobby Przeciw UE, w latach 1997-99 prelegent w Instytucie Edukacji Narodowej, członek Związku Obywatelskiego, Organizacji Monarchistów Polskich i Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta.
Mający się dzisiaj odbyć proces miał dotyczyć odnoszącego się do Grzegorza Wy-
soka oskarżenia o szerzenie treści znieważających narodowość żydowską oraz nawołu-
jących do nienawiści. Rozprawa miała rozpocząć się dziś w Sądzie Rejonowym w Lublinie. Prokuratura jednak nie wykazała w akcie oskarżenia o jakie konkretne wpisy na blogu oskarżonego i kolportowanych przez niego ulotkach chodzi. Grzegorzy Wysok złożył wniosek o doprecyzowanie oskarżenia. Wolą sądu zostanie on rozpatrzony
16 października.
A oto fragment artykułu "Gazety Wyborczej" z czerwca br., który mówił o sprawie Grzegorza Wysoka: Prokuratura wszczęła śledztwo po publikacji "Gazety". Napisaliśmy, że W. jest autorem większości tekstów, a jednocześnie wydawcą "Biuletynu", nieza-
rejestrowanego pisma ukazującego się w Lublinie. W. kolportuje je wśród mieszkańców i polityków. W ub. roku w sierpniowym numerze czasopisma przedstawiał Żydów jako chciwców chcących z Polski wykroić własne państwo - według "Biuletynu" żydowski działacz Ronon Eidelman to prominentny przedstawiciel "przedsiębiorstwa Holocaust" domagającego się od Polski "wypłaty haraczu w wysokości około 65 mld dolarów".
"Gazeta" ujawniła, że "Biuletyn" był regularnie dostarczany do skrzynek pocztowych lubelskich radnych. Żaden z rajców nie zareagował na treści w nim zawarte. Po artyku-lach w "Gazecie" Grzegorz W. zaczął się promować jako bojownik o wolność słowa. Swoje wystąpienia umieszczał w popularnym serwisie internetowym You Tube, a także
na swoim blogu. "Mowę nienawiści", czyli używanie języka w celu znieważenia, po-mówienia albo rozbudzenia nienawiści, piętnują organizację zajmujące się ochroną praw człowieka, m. in Amnesty International i Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
http://lublin.com.pl/
Proces polityczny (4)
- po wyjściu z sali rozpraw
Powyżej zamieszczamy ostatnią część filmowego reportażu z procesu polity-
cznego red. Grzegorza Wysoka - wydawcy "Biuletynu Narodowego" oskarżonego o "szerzenie nienawiści na tle rasowym".
O przedstawieniu zarzutów przesądziła oszczercza opinia biegłego "historyka"
Konrada Zielińskiego z UMCS, który napisał, że Grzegorz Wysok znieważył Żydów
tylko dlatego, że przedstawił ich jako chciwców chcących z Polski wykroić wła-
sne państwo, a żydowskiego działacza Ronona Edelmana - jako prominentnego przedstawiciela "przedsiębiorstwa Holocaust" domagającego się od Polski wy-
płaty haraczu w wysokości około 65 mld dolarów -
Filmy można również obejrzeć
Goodbye, Edelman!
2 października 2009 r. zmarł w Warszawie Marek Edelman, jeden z wielu hołu-
bionych przez media "autorytetów moralnych". Był członkiem Żydowskiej Organiza-
cji Bojowej i jednym z przywódców powstania w getcie warszawskim. Po wojnie wielokrotnie występował przeciwko "polskiemu antysemityzmowi", którego miał do-
świadczyć podczas wewnątrzpartyjnych utarczek komunistów w roku 1968. Wraz
z innymi Żydami zaangażował się w działalność najpierw prowadzonego przez je-
go rodaka Jacka Kuronia Komitetu Obrony Robotników a potem "Solidarności"
przy Okrągłym Stole.
Po 1990 prowadził działalność polityczną w ramach ROAD, a następnie Unii Demokratycznej, Unii Wolności oraz Partii Demokratycznej - formacji politycznych nieoficjalnie reprezentujących żydowskie interesy w Polsce. Jako współpracow-
nik Lecha Wałęsy przewodniczył Komisji ds. Mniejszości Narodowych przy Komite-
cie Obywatelskim. W 1999 roku wystosował apel z prośbą o agresje NATO na Jugosławię, który został opublikowany w wielu zachodnich gazetach. Całym se-
rcem popierał agresywny terror na Bałkanach, nigdy też nie wyraził się krytycznie o zbrodniach wojennych popełnionych przez sojusz na cywilach. Podobnie jak inny "tropiciel antysemityzmu" Władysław Bartoszewski stał się ikoną "tolerancji"
i medialnie wykreowanym autorytetem wielu Polaków.
Ataki Edelmana na wolność słowa w Polsce przybierały zawsze formę oficjal-
nych apeli do władz państwa od których domagał się m.in. zamknięcia rozgłośni
Radia Maryja. Cynicznie twierdził, że jest zwolennikiem wolności wypowiedzi
dopóki nie krytykuje się żydowskich roszczeń względem Polski, co w totalitarnej de-
mokracji IV RP uosabianej przez braci Kaczyńskich jest niedopuszczalne. Edel-
man był nieprzejednanym wrogiem swobodnego wyrażania poglądów narodowych
w Polsce, a jednocześnie zażartym obrońcą izraelskiego reżimu, w obronie któ-
rego apelował przed ONZ-wską konferencją przeciwko rasizmowi. Zawzięcie bronił
Jana Tomasza Grossa i jego publikacji przedstawiających Polaków jako "wspó-
łwinnych Holocaustu".
70. rocznica bitwy pod Kockiem
5 października 2009 r. w 70-tą rocznicę walk pod Kockiem, Serokomlą, Adamo-
wem i Wolą Gułowską stoczonych przez Samodzielną Grupę Operacyjną "Polesie" odwiedziliśmy pole ostatniej bitwy wojny obronnej 1939 r.
W dniu 4 października br.
grupa historyczna "Żelazny Orzeł"
przedstawiła rekonstrukcję bitwy pod Kockiem.
W walkach wzięła udział polska piechota, kawaleria
i pojazdy wojskowe. KS "Bór" z Toporzyska
zaprezentował pokaz kawaleryjski
W pierwszym reportażu filmowym snujemy refleksje nad sensem ofiary żołnierzy Rzeczypospolitej, którzy krwią bronili niepodległości walcząc z dwoma wrogami. Sta-
wiamy pytanie, czy prezydent Lech Kaczyński, który ślubował obronę suwerenno-
ści Polski jest godny krwi bohaterów września, czy też podpisując Traktat Lizboński
stanie się na zawsze symbolem zdrady narodowej. Drugi film przedstawia cmen-
tarz wojenny w Kocku, gdzie rozmawiamy na temat przebiegu ostatniej bitwy kampa-
nii jesiennej 1939 r, analizujemy ówczesne położenie i apelujemy do prezydenta
Kaczyńskiego o nie wyrzekanie się niepodległości. Zapalamy znicz oraz odmawiamy krótką modlitwę przy grobie generała i jego rodziny. Zwracamy też uwagę, że w
Kocku straszą nadal komunistyczne nazwy ulic.
Samodzielna Grupa Operacyjna "Polesie" walczyła pod Kockiem, gdy obrona Pol-
ski już się załamała, stolica skapitulowała, a władze opuściły kraj. Pod koniec września 1939 roku, ustępując przed wojskami sowieckimi kleeberczycy maszerowali z okolic Włodawy zamierzając iść na odsiecz Warszawie. Na wiadomość o upadku stolicy gen. Kleeberg postanowił przebijać się w Góry Świętokrzyskie, aby tam prowadzić dzia-
łania partyzanckie. 2 października w okolicach Kocka kleeberczykom zastąpiła drogę niemiecka dywizja zmotoryzowana. Krwawe starcia pod Wolą Gułowską, Adamo-
wem i Serokomlą zakończyły się sukcesami polskich żołnierzy. Jednak na skutek włą-
czenia się do walk lotnictwa i wojsk pancernych ZSRR oraz braku amunicji, 5 paź-dziernika gen. Kleeberg wydał rozkaz złożenia broni.
Za co ginęli kleeberczycy?
- czy przezydent Kaczyński jest
ich godny?
U grobu gen. Kleeberga -
Kock, 5 X 2009 r.
Konfrontacje znów szokują!