Source: https://www.f-lex.pl/category/f-lex/utwor/
Timestamp: 2017-11-24 05:47:17
Legal References Found: art. 278
 art. 278
 art. 278
 art. 3

Art. 140

Art. 53
 art. 55

Document Content:
Archiwa kategorii: Utwór
Opublikowany 15 listopada 2015 przez dar_wro
Opublikowany 18 czerwca 2015 przez dar_wro
Nie tak dawno czytelniczka na blogu zadała pytania odnośnie praw autorskich do zrobionych przez nią zdjęć, które zostały wywołane za pomocą nielegalnego oprogramowania. Czytelniczka pyta m.in.:
„Czy mam prawo czerpać korzyści majątkowe ze zdjęć obrobionych i grafik, które kiedyś tworzyłam na programach graficznych bez licencji? Wiem, że w Polsce korzystanie i posiadanie programu jest karalne, ale co w przypadku utworów czy są chronione, jeśli mają poszlaki informacyjne o nielegalnym programie?”
Temat ten był już na blogu poruszany, ale skoro jest pytanie, to będzie też odpowiedź. Pierwsza wskazówka, to przypomnienie, że warto zajrzeć do tekstu „Cuius regio, eius religio”. Tam zajmowałem się kwestią praw autorskich do zdjęć zrobionych pożyczonym czy też ukradzionym aparatem fotograficznym, ale padła również odpowiedź na pytanie czytelniczki.
Prawa majątkowe do zdjęć (w zasadzie do każdego utworu, a nie tylko do zdjęć ) związane są ściśle z osobą twórcy, a nie z właścicielem przedmiotów (aparatu fotograficznego, oprogramowania itp.) wykorzystywanych do ich powstania. Oczywiście są wyjątki, np. kwestia praw autorskich majątkowych do zdjęć zrobionych w ramach stosunku pracy. Jeżeli ktoś nie pamięta, to zachęcam do zapoznania się z tekstem „Impreza integracyjna”. Fakt obróbki zdjęć na nielegalnym oprogramowaniu nie wpływa jednak na kwestię autorskich praw majątkowych do nich. Czytelniczka nadal jest prawowitym właścicielem zdjęć.
Co do obaw dotyczących odpowiedzialności karnej. Zgodnie z art. 278 § 2 kodeksu karnego ten, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Więcej na ten temat znajdziecie w „Kto pójdzie siedzieć”.
Od kiedy można spać spokojnie? Od momentu, kiedy czyn się przedawni. W tym wypadku jest to 10 lat od jego popełnienia.
PS. Dobra wiadomość dla czytelniczki. Jeżeli nie była świadoma, że oprogramowanie było nielegalne, to nie zostały spełnione znamiona strony podmiotowej przestępstwa określonego w art. 278 § 2 kodeksu karnego. Potwierdzenie tej tezy można znaleźć w orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 24.01.2013 r. sygn. akt II AKa 495/12. Sąd ten uznał, że w przypadku przestępstwa z art. 278 § 2 k.k. sprawca musi mieć pełną świadomość, że jego zachowanie stanowi uzyskanie bez zgody uprawnionej osoby programu komputerowego i chcieć tego.
Zaszufladkowano do kategorii Autorstwo, F-LEX, licencja, Ochrona, Prawo autorskie, Utwór	| Tagi: nielegalne korzystanie z programów komputerowych, prawa autorskie majątkowe, włąsność zdjęć	| 3 komentarze
Aktywny link na stronie
Opublikowany 4 listopada 2014 przez dar_wro
Sprawą linkowania do utworów chronionych prawem zajmował się niedawno Trybunał Sprawiedliwości. W dniu 13 lutego 2014. ogłosił on wyrok w sprawie pod sygnaturą C-466/12, w którym stwierdził, że nie stanowi czynności publicznego udostępnienia, w rozumieniu w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29 w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym, na stronie internetowej linków, na które można kliknąć, odsyłających do utworów chronionych ogólnie dostępnych na innej stronie internetowej. Co to oznacza w praktyce? Jeżeli ktoś na swoim blogu zalinkuje ten tekst (uwaga: nie wklei tekstu, a jedynie zapoda aktywny link do niego), to nie naraża się ani na spotkanie z autorem F-LEXa, ani na spotkanie z Temidą. 🙂 Trybunał Sprawiedliwości podkreślił, że udostępnienie odnośnych utworów za pośrednictwem linka, na który można kliknąć nie prowadzi (z zasady) do udostępnienia odnośnych utworów nowej publiczności. Jeżeli bowiem publicznością, do której skierowane było pierwotne udostępnienie, byli wszyscy potencjalni odbiorcy danej strony, to wszyscy internauci mogli więc mieć do niego wolny dostęp. Także ci, którzy trafili tam dzięki linkowi umieszczonemu na innej stronie. Skoro F-LEX jest ogólnodostępny i każdy użytkownik Internetu może tu trafić, to inne osoby maja prawo do umieszczania linka do tekstów F-LEXa na swoich stronach czy blogach. Czy w takim razie jest możliwa sytuacja, że wrzucenie aktywnego linku na swojej stronie do czyjegoś utworu, będzie jednak naruszeniem prawa autorskiego? Tak. Trybunał Sprawiedliwości wskazuje, że taka sytuacja będzie miała miejsce, gdy:
„link, na który można kliknąć umożliwia użytkownikom strony internetowej, na której link ten się znajduje obejście ograniczeń zastosowanych przez stronę, na której znajduje się chroniony utwór w celu ograniczenia dostępu publiczności jedynie dla klientów tejże strony i, w ten sposób, stwarza interwencję, bez której użytkownicy ci nie mogliby korzystać z utworów rozpowszechnionych, wszystkich tych użytkowników należy uważać za nową publiczność, która nie była brana pod uwagę przez podmioty prawa autorskiego, gdy udzielały one zezwolenia na pierwotne udostępnienie, tak że zezwolenie podmiotów prawa autorskiego jest wymagane dla takiego publicznego udostępnienia. Jest tak, w szczególności, w przypadku, gdy utwór nie jest już do dyspozycji publiczności na stronie internetowej, na której został pierwotnie udostępniony lub gdy jest on dostępny, ale teraz jedynie dla ograniczonej publiczności, podczas gdy na innej stronie internetowej jest on dostępny bez zezwolenia podmiotów prawa autorskiego”
Zakazane jest więc podawanie linków do treści (utworów), które nie są powszechnie dostępne dla wszystkich. Przykładowo nie można podlinkować treści artykułu zamieszczonego w serwisie płatnym, do którego dostęp mają tylko prenumeratorzy. Albo jeżeli ktoś otrzymał ode mnie link do moich zdjęć na Flickr, które z jakiś tam względów postanowiłem nie udostępniać wszystkim (Flickr akurat daje takie możliwości i można wybrać sobie krąg odbiorców) i zamieści ten link na swojej stronie, to wtedy jak wynika z wyroku Trybunału Sprawiedliwości będzie publicznie rozpowszechniał moje zdjęcia, a tym samym naruszał moje prawa.
PS. Korzystając z prawa, o którym dzisiaj pisałem oraz z faktu, że nie naruszam praw Ewy informuję, że tutaj znajdziecie fajny tekst o “Diable na futrynie”. Nie zapodam Wam natomiast żadnego linka do tekstów Davida Notona, jakie ukazały się np. w „Chasing the Light Magazin, Issue 34“, bo byłoby to niezgodne z prawem. Prawo prawem, ale akurat Noton zabezpieczył się od strony technicznej przed takim nielegalnym linkowaniem, więc nawet jakbym bardzo chciał, to nie udałoby się Wam dotrzeć do treści. ;-).
PS2. Ciekawe, czy w związku z cytowanym orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości swoje stanowisko zmieni Sąd Najwyższy w zakresie deep linka, o którym pisałem w „Deep throat”.
Zaszufladkowano do kategorii F-LEX, Prawo autorskie, Utwór	| Tagi: link, linkowanie do cudzych utworów, orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości	| 2 komentarze
Opublikowany 30 czerwca 2014 przez dar_wro
Na forum DFV toczy się dyskusja o zdjęciach zrobionych w miejscach „zakazanych”. Temat chyba bardzo tajny. Dyskusja toczy się w wątku o… statywach. 😉 Padło tam m.in. następujące pytanie:
„A czy jeśli uda nam się “po cichaczu” pstryknąć fotkę w miejscu gdzie oficjalnie jest zakaz fotografowania (myślę tu raczej o obiektach sakralnych, muzealnych itp. – nie o tajnych rządowych więzieniach czy mennicy państwowej) to czy publikując później taką fotkę dajmy na to na portalu takim jak DFV czy choćby na Facebooku, narażamy się na powództwo cywilne, grzywnę, kolegium, zadośćuczynienie lub inną pokutę? Mówiąc krótko – czy może to pociągnąć za sobą odpowiedzialność karną? Czy musi być to zdjęcie tylko i wyłącznie “do szuflady”?
I po drugie – czy to jest kradzież (to już bardziej takie dylematy moralne) czy jesteśmy wtedy złodziejami? Czy to jest tak jak z pasjonatem i kolekcjonerem dzieł sztuki, który ma w sejfie skradzionego Rembrandta?”
Pytający nie odróżnia odpowiedzialności cywilnej od karnej, mieszając przysłowiowy groch z kapustą. Jeżeli chodzi o odpowiedzialność karną, to odpowiedzialność taką ponosi ten, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (art. 1 kodeksu karnego). Pada pytanie, czy taka publikacja jest kradzieżą. Lubię odpowiadać pytaniem na pytanie. 🙂 Skoro przedmiotem przestępstwa kradzieży może być rzecz ruchoma, program komputerowy, energia elektryczna, karta bankomatowa (art. 278 kk), to co niby zostało „ukradzione”? Przepisy te nie odnoszą się ani do widoku z prywatnej posesji, czy wystroju kościoła. Karne przepisy Ustawy odnoszą się natomiast do praw autorskich (majątkowych i osobistych), czyli ściśle związane są z ochroną praw do zdjęcia, także zdjęcia wykonanego w miejscach „zakazanych”.
Oczywiście robiąc zdjęcia w miejscach „zakazanych” można popaść w konflikt z prawem karnym, ale nie z powodu publikacji takich zdjęć. OK. Umówmy się, że wykluczamy zdjęcia z przybytków uciechy. 😉 Publikując więc zdjęcie z takiego miejsca nie popełniamy przestępstwa. Prawo karne nie uznaje za przestępstwo publikowanie własnych zdjęć zrobionych w miejscach „zakazanych”, co nie oznacza, że nie możemy narazić się na odpowiedzialność cywilną. Trochę na ten temat można przeczytać w „Polemice”. Publikując bez zgody zdjęcie z miejsca „zakazanego” trzeba liczyć się z tym, że właściciel sfotografowanej rzeczy mógłby wystąpić z żądaniem ochrony swego prawa w związku z bezprawnym uzyskiwaniem pożytków przez fotografa. Prawo do pobierania pożytków przysługuje zazwyczaj właścicielowi (art. 140 KC).
Art. 140 kodeksu cywilnego. W granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa, w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach może rozporządzać rzeczą.
Art. 53 § 2. kodeksu cywilnego. Pożytkami cywilnymi rzeczy są dochody, które rzecz przynosi na podstawie stosunku prawnego.
W żadnym wypadku nie można jednak mówić o naruszeniu prawa do wizerunku rzeczy. W świetle polskiego prawa wizerunek i jego ochrona związany jest jedynie z osobami fizycznymi.
Robiąc i publikując zdjęcie w miejscu „zakazanym” nie popełniasz przestępstwa. Ergo, nie jesteś przestępcą. Nie jest jednak wykluczone, że właściciel sfotografowanej rzeczy w miejscu „zakazanym” dopadnie Cię i doprowadzi przed oblicze Temidy, którą będzie przekonywał, że naruszyłeś jego prawa, w związku z publikacją zdjęcia jego własności.
Zaszufladkowano do kategorii F-LEX, Ochrona, Utwór	| Tagi: czerpanie pożytków, ochrona prawa włąsnosci	| 3 komentarze
Opublikowany 3 czerwca 2014 przez dar_wro
Usterki zdarzają się wszystkim i wszędzie. Nikogo nie dziwi cieknący kran, skrzypiące drzwi czy krzywo osadzone okno. Czy zatem usterka może dotyczyć również utworu, w tym utworu fotograficznego? Kwestia usterki w przypadku utworu to dosyć skomplikowana sprawa. Pewne ogólne wskazówki daje nam Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt VI ACa 372/05), który stwierdził, że o usterce utworu można mówić wówczas, gdy nie spełnia on warunków określonych umową lub wynikających z przeznaczenia utworu, czy też z zapewnień autora. Nie chciałbym w tym miejscu podejmować się próby określenia konkretnych kryteriów pozwalających uznać, że dane zdjęcie ma usterkę. Można jednak pokusić się o wskazanie pewnych usterek, które powinny być dla wszystkich oczywiste np. zaszumienie zdjęcia, zły balans bieli czy brak ostrości. Próby wskazania dalszych usterek fotograficznych pozostawiam jednak zaprzyjaźnionemu blogowi, czyli „Szturchańcowi fotograficznemu”.
O usterkach w utworze stanowi art. 55 Ustawy.
W komentarzu do tegoż artykułu w „Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz” pod redakcją profesora J.Barty (LEX 2011) wskazuje się, że „O usterce utworu można mówić wówczas, gdy nie spełnia on warunków określonych umową lub wynikających z przeznaczenia utworu, z zapewnień przyjmującego zamówienie (np. utwór muzyczny czy słowno-muzyczny jest znacznie większy lub jego wykonanie trwa znacznie dłużej; wzór przemysłowy nie nadaje się do wykorzystania zgodnego z umową; program komputerowy nie realizuje zastrzeżonych funkcji; skrypt, podręcznik jest niekompletny, pozbawiony zamówionych ilustracji, indeksu, wykazu literatury; opinia prawna, mapa zawiera błędy, nie odpowiada istniejącemu stanowi prawnemu lub stanowi rzeczy itd.).” Mamy pecha, bo komentatorzy nie pokusili się o wskazanie choćby jednej usterki w utworze fotograficznym.
W tymże komentarzu podkreśla się, że „dla stwierdzenia istnienia usterki (wady) nie wystarcza fakt, że utwór „nie podoba się” zamawiającemu, nie odpowiada jego gustom, upodobaniom, jak również to, że nie spełnił oczekiwań zamawiającego (np. utwór reklamowy nie przyciągnął nowych klientów) lub gdy jego rozpowszechnienie nie zapewniło uprzednio oczekiwanej rentowności.” No i znowu mamy klops, bo kwestia gustu zamawiającego została odrzucona. To, że zamówione zdjęcie się nie podoba, nie oznacza, że ma ono usterkę. No chyba, że… dostaniesz młodą parę na tle jelonków na rykowisku, a w umowie zaznaczyłeś żadnego rykowiska 😉 .
Zaszufladkowano do kategorii F-LEX, Prawo autorskie, Umowa, Utwór	| Tagi: usterka utworu	| 1 odpowiedź