Source: http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=414&t=26020&start=10&amp
Timestamp: 2019-06-26 06:21:57
Legal References Found: art. 20
 art. 9
 art. 9
 art. 32
 art. 43
 art. 42
 art. 20
 art. 19
 art. 19
 art. 29
 art. 42
 art. 42
 art. 43
 art. 43
 art. 43
 Art. 37

Document Content:
przez KJAF 16 lis 2018, o 17:18
Na podstawie art. 20 §§ 1 i 2 oraz art. 9 § 2 KppTK wyznaczam stronom termin na swobodne zajmowanie dalszych stanowisk i składania oświadczeń w sprawie, w tym także wzajemne zadawanie pytań i odpowiedzi na nie, do końca 23 listopada.
Na podstawie art. 9 § 3 KppTK przywracam Prefektowi Generalnemu termin udzielenia odpowiedzi na pytanie PSO, w związku z czym dołączam do akt sprawy wypowiedź z dnia 16 listopada.
Na podstawach przytoczonych w punktach 1 i 2 włączam do akt sprawy wypowiedź oskarżonego z dnia 16 listopada.
Przepisy KppTK nie traktują o tym, czy PSO udziela zgody (a w związku z tym, czy może jej odmówić) w kwestii pytań zadawanych jednemu uczestnikowi postępowania przez drugiego. Kodeks dopuszcza taką możliwość jeżeli chodzi o pytania kierowane w stronę biegłych oraz świadków. Wobec tego, Trybunał nie musi dopuszczać oskarżonego do zadawania pytań, jak i nie może tego prawa mu odmówić.
Mimo punktu powyższego, należy stwierdzić, że postawione przez oskarżonego pytania są niecelowe, wobec czego nie włączam tych pytań jako pytań własnych i nie oczekuję od Prefektury odpowiedzi na nie. Przypominam również o prawie odmowy na zadane pytanie, tym bardziej, że nie wpłynie to na przebieg procesu w żaden sposób, w tym negatywnie dla oskarżyciela.
Zauważyć należy, że przedmiotem postępowania jest ustalenie winy (bądź niewinności) oskarżonego względem tego, czy swoimi słowami znieważył Księcia Sarmacji. Bez względu na to, czy Prefekt wystosował akt oskarżenia z własnej inicjatywy, czy na skutek donosu, czy był on jawny czy anonimowy oraz kto donos złożył, w tym nawet jeżeli był to sam zainteresowany ówczesny Książę, nie ma to żadnego wpływu na to, czy doszło do znieważenia czy nie.
Prefektura nie musi samodzielnie monitorować wszystkich kanałów komunikacji, obywatele mają prawo zgłaszać, w tym anonimowo, zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, nawet jeżeli sprawa dotyczy ich bezpośrednio. Dlatego źródło zgłoszenia jest tutaj czynnikiem zbędnym, mało tego, dopóki wszystko odbyło się w granicach prawa, korzystne dla wymiaru sprawiedliwości jest nieujawnianie źródeł zawiadomienia. Może to w istotny sposób rzutować w przyszłości na obawę przed zgłaszaniem przestępstw do Prefektury, ze strachu przed napiętnowaniem i reperkusjami z tego powodu. Anonimowość zgłoszeń jest istotą równego dostępu do wymiaru sprawiedliwości, bez względu na zajmowane stanowisko i obawy natury międzyludzkiej.
Dopóki zgłoszenia te nie przybierały formy pozaprawnych nacisków czy w inny sposób nie naruszyły obecnego porządku prawnego, nie ma potrzeby odchodzić od przedmiotu postępowania i ustalać motywów złożenia wniosku przez Prefekturę. Jeżeli ktokolwiek ma podejrzenia co do działania Prefektury, może złożyć w tej sprawie osobny pozew do Trybunału. Zgodnie jednak z przepisami, sprawa karna oznacza sprawę o wymierzenie kary na podstawie złożonego zawiadomienia, a Trybunał, zgodnie z przepisami art. 32 § 1 nie rozstrzyga w przedmiocie, którego nie obejmował wniosek.
Wniosek ogranicza przedmiot postępowania do ustalenia winy oskarżonego, natomiast ustalenie wszelkich innych okoliczności nie leży w zakresie Trybunału. Dlatego po pierwsze, jeżeli oskarżony posiada podejrzenia oraz dowody które świadczyłyby o nielegalnym wpływaniu, wymuszaniu czy szantażowaniu Prefektury przez osobę składającą donos, powinien złożyć odrębny akt oskarżenia. Po drugie zaś, nawet przyjmując iż niniejsze oskarżenie zostało sformułowane po nielegalnych naciskach, nie rzutuje to na jego ważność (art. 13 i 14 KppTK) czy ocenę zachowania oskarżonego względem Księcia, które to jest przedmiotem rozprawy — Trybunał nie może z tego powodu umorzyć postępowania, czy stwierdzić, że nie doszło do naruszenia prawa przez oskarżonego. To są dwie odrębne kwestie.
Tak samo, nawet jeżeli ustalilibyśmy w toku procesu iż Prefekt jest pod naciskiem, Trybunał nie może zmusić ani w inny sposób wymóc wycofania pozwu. To, jaki schemat postępowania względem niniejszej rozprawy przyjmuje Prefektura, zwłaszcza to czy zależy jej na ukaraniu oskarżonego czy polubownym załatwieniu sprawy, lub co stoi za przyjęciem takiego postępowania, nie jest przedmiotem sprawy.
Biorąc pod uwagę powyższe stwierdzić należy, że postawione przez oskarżonego pytania są niecelowe i niezwiązane z charakterem sprawy. Motywy stojące za decyzjami Prefektury nie są na ten moment badane, a zrobić to można wyłącznie w ramach odrębnego postępowania, gdyż nawet wyrażając dobrą wolę, Trybunał nie może na niniejszej rozprawie wychodzić poza ramy oskarżenia ani mając na uwadze motywy oskarżyciela, orzekać o winie czy niewinności oskarżonego — bez względu na to, czy popełniono przestępstwo przy składaniu wniosku, nie wpływa to na problem tego, czy oskarżony popełnił przestępstwo zniewagi czy też nie. Może mieć to faktycznie wpływ na to czy dojdzie do ugody miedzy stronami, ale jest to rzecz nieformalna w której Trybunał stroną nie jest (przepisy dopuszczają ugodę i mediacje, ale w sprawach cywilnych czy wszczętych z oskarżenia prywatnego).
Dlatego jeżeli strony życzą sobie ustalać czy pozew powinien zostać wycofany czy nie, nie można tego zabronić, ale jednocześnie zaznaczyć należy, że nie ma to wpływu na końcowe orzeczenie, a ponadto w pewnych momentach, jak żądanie wydania informatora, nie rzutuje dobrze na wymiar sprawiedliwości. Chyba że zadanie te ma na celu ujawnić inne przestępstwo, ale jak już wspomniano, SO w tej sprawie nie ma uprawnień dotyczących badania sprawy, orzekania i nie wpłynie to też na ustalenie winy oskarżonego. W takim wypadku pozostaje rozpoczęcie odrębnego procesu, na przykład składając do TK/MTK pismo z prośbą o wszczęcie postępowania kontrolnego dotyczącego zbadania działalności Prefektury.
przez piwniczak 19 lis 2018, o 19:57
przyjmuję decyzję Wysokiego Trybunału do wiadomości.
Co zaś do mojego stanowiska w tej sprawie, przede wszystkim prosiłbym o włączenie do akt sprawy wyjaśnień, które złożyłem na sąsiedniej rozprawie [1]. Naświetlam tam szczegółowo kontekst i sens mojej wypowiedzi, który był tragicznie (bądź umyślnie) niezrozumiany i przytaczam też dowody na poparcie swoich słów.
Natomiast w kwestii znieważenia Księcia, to przede wszystkim zastanawia mnie czy jeden z tych procesów (ten lub ten cywilny) ma rację bytu. Albo znieważyłem Księcia albo znieważyłem Roberta von Thorn. Jeśli ten skład orzekający stwierdzi, że dokonałem inkryminowanego czynu, to przecież nie mogłem dokonać tego drugiego. Jeśli moją intencją było znieważyć Księcia Sarmacji, a więc URZĄD, nie mogłem znieważyć osoby prywatnej. Zatem i w drugą stronę. Jeśli znieważyć chciałem Roberta von Thorn, to jak mogłem znieważyć jednocześnie URZĄD? Jeśli godzimy się na rozdzielność osoby od urzędu, to niewykonalnym było znieważyć tym krótkim zdaniem zarówno urzędu Księcia, jak i Roberta von Thorn. Gdybyśmy traktowali Roberta von Thorn i Księcia Sarmacji jako jeden byt, to wówczas jak mógłbym znieważyć Roberta von Thorn, jeśli znieważyłem go w trakcie pełnienia funkcji Księcia? Wówczas powinna ostać się tylko ta sprawa, a druga powinna zakończyć swój bieg.
To, że mamy w Kodeksie Sprawiedliwości jasno rozdzielone od siebie "publiczne znieważanie Księcia, Księstwa Sarmacji lub Narodu Sarmackiego" (art. 42 ust. 1 pkt 1) oraz "publiczne znieważanie innej osoby" (art. 43 ust. 1 pkt 4) jest nie bez znaczenia. W końcu gdyby było, to art. 43 ust. 1 pkt 4 w połączeniu z ust. 2 by wystarczyły, by zabezpieczyć znieważenie osoby będącej aktualnie Księciem oraz osób wchodzących w skład Narodu Sarmackiego, a art. 42 ust. 1 pkt 1 traktował wyłącznie o Księstwie. Jednakże ustawodawca całkowicie umyślnie wyodrębnił znieważenie Księcia i Narodu, by podkreślić jak różne są to kwestie (tj. znieważenie osoby będącej Księciem nie jest jednoznaczne z znieważeniem Księcia, tak jak znieważenie kogoś nie jest jednoznaczne z zniewagą Narodu Sarmackiego), a także o ile jest to cięższą przewiną. Dodatkowo znamienne jest to jak oba punkty ze sobą korespondują — jako jedna grupa podmiotów występuje Książę, Naród i Sarmacja, a jako druga grupa, inne osoby, dając nam dwa rozłączne zbiory.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że w przytaczanym zdaniu wcale nie pisałem o Księciu i jego działaniach, bo opisywałem przecież sytuację sprzed koronacji. Idąc jednak tropem myślenia Prefektury — niedopuszczalnym jest jakiekolwiek niepochlebne odnoszenie się do działań sprzed koronacji osoby, która Księciem została, jakkolwiek wiele by nie miała za uszami, bo znieważa to Księcia.
Na koniec pragnę podkreślić, że byłem i jestem gorącym orędownikiem monarchii w Księstwie, stawałem niejednokrotnie w obronie urzędu Księcia przed niepoważnymi zakusami piewców republiki, więc stałbym w sprzeczności ze swoim poglądami, gdybym atakował urząd Księcia w debacie publicznej. Pisałem wyraźnie w swych komentarzach [2], że dla mnie to Robert von Thorn odarł urząd Księcia z godności, a nie urząd Księcia odarł urząd Księcia.
Tu Wysoki Trybunał musi zdecydować czy i kogo tak faktycznie znieważyłem.
[1] viewtopic.php?p=292963#p292963
[2] http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/11232/#96159
przez KJAF 22 lis 2018, o 00:21
Na podstawie art. 20 § 1 KppTK uznaję wypowiedź z załącznika nr 1 powyższej wypowiedzi oskarżonego jako część stanowiska w sprawie. Jednocześnie na podstawie art. 19 § 2 postanawiam o nie stosowaniu przepisów art. 19 § 1 (pominięcie okoliczności i dowodów nieprzedstawionych w pierwszym stanowisku w sprawie), z uwagi na oczywistą niemożność wskazania wypowiedzi, która w momencie przedstawiania pierwszego stanowiska jeszcze nie istniała.
Informuję, że jeżeli Prefektura w terminie określonym w poprzednim postanowieniu SO, tj. do końca dnia 23 listopada nie zajmie kolejnego stanowiska, tudzież nie zawnioskuje o wydłużenie terminu z uwagi chęci ustosunkowania się do słów oskarżonego w przyszłości lub oświadczy, iż nie ma więcej uwag, po tym terminie rozprawa zostanie zamknięta. Punkt ten tyczy się odpowiednio również oskarżonego.
przez KJAF 22 lis 2018, o 00:37
W ramach uzupełnienia, gdyż moja jeszcze wcześniejsza wypowiedź dotycząca pytań do Prefektury mogła zostać błędnie zrozumiana przez którąś ze stron — KppTK w sprawach takich jak ta, dopuszcza zadawanie pytań drugiej stronie i nie jest do tego potrzebna zgoda SO. Ze swojej strony jedynie zakomunikowałem, że SO się pod nimi nie podpisuje, a uzyskane odpowiedzi raczej nie wpłyną na końcowe orzeczenie, co odpowiednio uargumentowałem i wyjaśniłem powody tego stanu rzeczy. Jeżeli jednak pytania nadal są podtrzymywane, można śmiało drążyć. O tym co się z nimi stanie, zdecyduje już jednak Prefektura — może odpowiedzieć, ale ma też prawo odmówić.
Powyższe napisałem z uwagi na ewentualne opaczne zrozumienie mojej (przyznaję, zagmatwanej) wypowiedzi, z której może wynikać, iż odrzuciłem zadane Prefekturze pytania lub zabroniłem ich zadawania.
Jeżeli więc Prefektura w nakreślonym wcześniej terminie złoży jakieś oświadczenie, uprzejmie prosiłbym przy okazji przedstawienie stanowiska co do tego, czy odpowie na zadane pytania czy skorzysta z prawa do odmowy.
przez Michał F. Lubomirski 22 lis 2018, o 20:17
piwniczak napisał(a): 1) Czy przedłożone oskarżenie jest wynikiem monitorowania przez Prefekturę publicznych kanałów komunikacji?
Nie, wynikało to z otrzymanej informacji.
Jest to sprawa anonimowa. Jednak jeżeli Wysoki Trybunał chciałby uzyskać informację, to przekażę.
Natomiast akt oskarżenia został napisany przeze mnie.
Ta osoba kontaktowała się ze mną w czasie trwania procesu. (Dla ewentualnej wiadomości Trybunału mogę przekazać doprecyzowaną odpowiedź.)
Nie pamiętam dokładnie jak to było, jednak wydaje mi się, że wynikało to w dużej mierze z mojej woli doprowadzenia do orzeczenia Trybunału, w której to sprawie pewności nie miałem. Pewnie też wpływ na to mógł mieć list tej osoby. W każdym razie, nie pamiętam dokładnie, w jakiej kolejności moje myślenie przebiegało.
Chciałbym, aby Trybunał orzekł, czy Diuk Czuguł-Chan jest winny czy nie.
Może pomyślałem wtedy też, że skoro JKW Robert Fryderyk kontynuował sprawę m.in. sądownie, to może poczuł się urażony i nie najlepszą sprawą byłoby z góry osądzanie przeze mnie, czy rzeczywiście Oskarżony jest niewinny oraz czy powinienem osądzać, że sprawa jest niskiej szkodliwości społecznej, o czym JKW pisał w którymś z pozwów sądowych.
przez KJAF 22 lis 2018, o 22:23
Czy oskarżony ma coś do dodania w tej sprawie? Jeżeli nie, rozprawa zostanie zamknięta.
przez piwniczak 23 lis 2018, o 00:16
Poważany Prefekcie,
na wstępie pragnę podziękować Poważanemu Prefektowi za udzielenie odpowiedzi na moje pytania. Całkowicie rozumiem motywację Poważanego Prefekta i mocno doceniam to, jak bardzo bezstronnie do sprawy podeszliście.
Wysoki Trybunale, nie mam nic więcej do dodania.
przez Michał F. Lubomirski 23 lis 2018, o 08:03
Cóż, a mi się jednak wydaje, że nie do końca byłem bezstronny, szczególnie wcześniej. Ale starałem się sądownie i zgodnie z prawem doprowadzić do rozstrzygnięcia sprawy.
przez KJAF 23 lis 2018, o 13:58
Na podstawie art. 29 KppTK postanawiam zamknąć rozprawę. Wyrok zostanie wydany wkrótce.
przez KJAF 23 lis 2018, o 23:11
Sygn. akt TK K 18/11/06
ATK Konrad Jakub, przewodniczący,
po rozpoznaniu w dniu 23 listopada 2018 r. na wniosek Prefekta Generalnego Michała Franciszka kaw. Lubomirskiego-Lisewicza sprawy karnej Diuka Krzysztofa Czuguł-Chana (A7782)
w dniu 23 września 2018 r. w komentarzu o ID 96159 pod artykułem nr 11232 publicznie znieważył Księcia Sarmacji Roberta Fryderyka tj. o czyn z art. 42. ust. 1 pkt 1 Kodeksu Sprawiedliwości
oskarżonego Krzysztofa Czuguł-Chana uniewinnia od popełnienia zarzucanego mu czynu.
W dniu 13 października 2018 r. Prefektura Księstwa Sarmacji, reprezentowana przez Prefekta Generalnego Michała Franciszka kaw. Lubomirskiego-Lisewicza złożyła w Trybunale Koronnym pozew przeciwko Krzysztofowi Czuguł-Chanowi, zarzucając mu, iż w dniu 23 września 2018 r. dopuścił się znieważenia ówczesnego Księcia Sarmacji. Oskarżony w komentarzu pod artykułem wydanym przez Księcia, w Dworze Książęcym, zarzucił księciu iż "[księcia] wybrano w głosowaniu po festiwalu kłamstw, niedotrzymanych obietnic i stręczycielstwa po prywatnych wiadomościach", co według oskarżyciela było naruszeniem przepisów art. 42. ust. 1 pkt 1 K.S.
Oskarżony w toku procesu argumentował, iż jest niewinny oraz oświadczył, iż według niego, możliwe jest znieważenie albo księcia jako urzędu, albo jako osoby prywatnej, nie jest możliwe natomiast połączenie urzędu i osoby jako jednego podmiotu, gdyż rozróżnienie na te dwa dokonuje Kodeks Sprawiedliwości. Wobec tego, według oskarżonego, prowadzenie odrębnej sprawy cywilnej o znieważenie Roberta Fryderyka, a oprócz tego karnej o znieważenie Księcia (gdzie wymieniona osoba piastowała w chwili wypowiadania słów będących przedmiotem postępowania urząd księcia) jest niecelowe lub nawet niemożliwe, wobec czego orzeczenie w jednej z tych spraw powinno skutkować zakończeniem drugiego postępowania.
W toku procesu Trybunał zauważył, co następuje:
Na wstępie wyjaśnić należy, iż wbrew uzasadnieniom oskarżonego o rozdzieleniu osoby od urzędu, taka sytuacja nie może mieć miejsca. Wynika to bezpośrednio z definicji "znieważenia" i jego rozróżnienia od "zniesławienia". Prawo sarmackie pośrednio rozdziela oba czyny w art. 43 ust. 1 pkt 3 K.S. Czyn w nim określony jest klasyczną i powszechną definicją zniesławienia, natomiast znieważenie jest wspomniane wprost w innych przepisach, m.in. w tym będącym przedmiotem oskarżenia w niniejszej sprawie. Wobec rozróżnienia tych dwóch czynów zabronionych przez prawo Sarmacji, właściwe jest również rozdzielenie powszechnych standardów i definicji tychże czynów.
Według najbardziej ogólnej i stosowanej definicji, istotą znieważenia jest jego popełnienie względem konkretnej osoby, gdzie może to uderzyć we własne poczucie godność; w przeciwieństwie od zniesławienia, uderza się w cześć wewnętrzną, a nie zewnętrzną. Innymi słowy, nie chodzi o godzenie w opinię i wartość człowieka lub instytucji jaką posiada on u innych ludzi, ale o naruszenie własnego poczucia godności. Wobec tego siłą rzeczy nie można znieważyć abstrakcyjnego urzędu, ale osobę która go pełni. Rozdzielenie natomiast znieważenia osoby prywatnej od publicznej (tu: Księcia Sarmacji) ma na celu dodatkowe zabezpieczenie osoby znieważanej w ten sposób, że znieważenie Księcia pośrednio godzi w dobre imię całego Państwa. Nie jest to więc jedna ochrona "zamiast" drugiej, ale "obok" niej. Tak samo ogólna i najpowszechniej stosowana definicja znieważenia określa, iż znieważyć można wyłącznie osobę fizyczną. Odrębną, chociaż w kwestii znieważenia głowy państwa całkiem podobną kategorią, jest tutaj znieważenie przykładowo symboli państwowych — wtedy należy to interpretować jako pośrednie znieważenie wewnętrznych uczuć wszystkich tych, którzy szanują owe symbole (teoretycznie więc obywateli państwa). Podobieństwo o którym wspomniano wykazuje się tym, iż znieważenie księcia może uderzyć bezpośrednio księcia, ale i wszystkich obywateli pośrednio, z uwagi na to iż głowa państwa jest ich reprezentantem i symbolem państwa podobnym jak pozostałe symbole. Dlatego ochrona godności indywidualnej księcia jako konkretnej osoby znanej z imienia i nazwiska, a także jako samego właśnie księcia osobno, ma cel taki, iż w pierwszym przypadku osoba piastująca urząd może odczuć urazę sama w sobie, a w drugim, uraza ta może pośrednio dosięgnąć wszystkich obywateli państwa. Z tego powodu nie można rozdzielać wspomnianych postępowań przeciw znieważeniu osoby i księcia jako wykluczających się, ale traktować je należy jako w pewien sposób uzupełniające się, lub dotyczące innego zakresu zniewagi i osób nią dotkniętych. Tak samo z tego powodu nie można twierdzić, iż można znieważyć albo urząd, albo osobę która go pełni. Wobec powyższego Trybunał nie łączył obu postępowań ani nie rozdzielał urzędu od osoby na potrzeby postępowania niniejszego.
Co zaś tyczy się ściśle przedmiotu postępowania i słów o które padło oskarżenie, po wyjaśnieniu istoty znieważenia, wartościowe jest rozłożenie kwestii zniesławienia. Jak wspomniano wcześniej, Kodeks Sprawiedliwości (chociaż nie wprost i nie literalnie) rozróżnia oba pojęcia. Zniesławienie tyczy się naruszenia czci zewnętrznej, to jest wartości człowieka, jaką posiada on u innych ludzi. Upraszczając, można powiedzieć, że chodzi o opinię innych o osobie zniesławianej. Przy zniesławieniu, możliwe jest przeprowadzenie dowodu prawdziwości zniesławienia, co jest niemożliwe przy zniewadze. Jeżeli jedna osoba napisze nieprawdziwe stwierdzenie które można w obiektywny sposób udowodnić bądź nie, mamy do czynienia z niesławieniem (innymi słowy, chodzi o insynuacje). Wypowiedzi znieważającej nie można więc zweryfikować w kategoriach prawdy czy fałszu. Najczęściej bowiem zniewaga to wypowiedź słowna, polegająca na użyciu słów powszechnie uznanych za obelżywe, obraźliwe, wulgarne czy ośmieszające. Wspomniana definicja zniesławienia jest zgodna z przepisami K.S. który stwierdza, iż "[zabronione pod odpowiednią karą jest] pomawianie innej osoby o takie postępowanie lub właściwości, które mogą ją poniżyć w oczach opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do określonej działalności, stanowiska lub zawodu.
Mając powyższą wiedzę można rozłożyć wypowiedź oskarżonego na poszczególne elementy i zastanowić się nimi osobno.
Oskarżony napisał iż "[Księcia] wybrano w głosowaniu po festiwalu kłamstw (…)", co jest przykładem potencjalnego zniesławienia. Mamy do czynienia z hipotetyczną insynuacją, której można przyporządkować w sposób w miarę obiektywny i jasny wartość logiczną typu "prawda" bądź "fałsz". Słowa te mogą być przedmiotem sprawy sądowej na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 3 K.S. czyli w domyśle zniesławienia: pomawianie innej osoby o takie postępowanie lub właściwości, które mogą ją poniżyć w oczach opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do określonej działalności, stanowiska lub zawodu. Nie chodzi o ubliżenie konkretnej osobie, ale o wypowiedzenie na jej temat opinii czy osądu, który można w domyśle zweryfikować i ustalić czy jest prawdziwe czy nie. Przepisy chroniące głowę państwa przed znieważeniem, nie mają tutaj zastosowania z uwagi na to, iż słowa te mogą być potencjalnie co najwyżej zniesławieniem. Jeżeli urzędnik państwowy lub którakolwiek inna osoba nie zgadza się ze słowami iż wybrano kogoś "po festiwalu kłamstw", może wytoczyć proces o zniesławienie. Jest to o tyle ważne rozróżnienie, iż nawet jeżeli wynika samo przez siebie z innych przepisów, dodatkowo zapewnia niezbędne pole do wolności słowa i krytyki władz publicznych. Zniesławienie ma miejsce ponadto jedynie wtedy, jeżeli zarzut jest nieprawdziwy. Ściganie z urzędu każdej sytuacji, w której obywatel jest represjonowany z uwagi na dzielenie się opinią i zdaniem co do osoby pełniącej urząd, jest niedopuszczalne, co słusznie jest zabezpieczone przez prawo. W takiej sytuacji można w postępowaniu ustalić czy osoba w swojej krytyce i opinii mówiła prawdę czy też nie, a przez to czy zniesławiła urzędnika. Chodzi w niej głównie o opinię pozostałych obywateli względem urzędnika/innego obywatela. Zniewaga natomiast ma na celu wyłącznie wewnętrzne urażenie osoby znieważanej i uderzenie w jej poczucie godności. Wobec rozróżnienia zniewagi od zniesławienia w prawie sarmackim oraz ściganiu z urzędu jedynie zniewagi księcia, a nie jego zniesławienia, uznać należy iż słowa oskarżonego będące przedmiotem postępowania nie mogą być rozpatrywane w kategorii ewentualnej zniewagi, ale właśnie zniesławienia. Osoba zniesławienia (tu: Książę) jeżeli poczuje się zniesławiona, może wytoczyć proces prywatny z art. 43 ust. 1 pkt 3, nie może być to jednak przedmiotem oskarżenia Prefektury. Wobec tego, iż oskarżyciel zarzucił złamanie zgoła odmiennych przepisów (czyli tych mówiących o znieważeniu), słowa oskarżonego w tym akurat fragmencie o zarzucaniu kłamstwa, nie mogą być przez Trybunał rozpatrywane. Dlatego w tej części do znieważenia księcia dojść nie mogło. Czy doszło zaś do zniesławienia — nie jest to tematem niniejszej sprawy.
Analizując dalej — oskarżony zarzucił w dalszej części cytatu "niedotrzymanie obietnic". Jest to pośrednio rozwinięcie słów o kłamstwie, a dodatkowo interpretacja tych słów jest identyczna jak w akapicie powyższym, wobec czego analiza zostanie odpuszczona. Pisząc skrótowo, jest to kolejny przykład ewentualnego zniesławienia poprzez insynuacje.
Ostatnim fragmentem wypowiedzi oskarżonego jest "stręczycielstwo po prywatnych wiadomościach". Należy zastanowić się, iż interpretacja "stręczycielstwa" winna zostać przeprowadzona w sposób dosłowny, czy symboliczny. Jeżeli przyjąć, iż oskarżony użył słów w znaczeniu domyślnym, czyli innymi słowy, zarzucił księciu iż jest stręczycielem lub para się takim zajęciem, kwalifikuje się to znowu jako zniesławienie, nie znieważenie. Jeżeli można ustalić w sposób jednoznaczny czy Książę czerpie korzyści z prostytucji lub nie, nie może być to przedmiotem postępowania karnego o znieważenie, gdyż nie naruszono godności wewnętrznej, ale godność zewnętrzną czyli opinię i zdanie innych o Księciu. W takiej sytuacji, podobnie jak z oskarżeniami o kłamstwo, Książę może osobiście wystąpić z oskarżeniem prywatnym i domagać się ukarania sprawcy z racji dopuszczonej insynuacji, gdzie Trybunał zbada, czy Książę czerpie korzyści z prostytucji innych osób czy nie, a jeżeli ustali że nie — ukarze oskarżonego odpowiednią karą. Z oczywistych względów Trybunał nie przeprowadza analizy słów o wysyłaniu prywatnych wiadomości, gdyż nie może to w żaden sposób być przedmiotem czyjejś obrazy (chociaż, zgodnie z wyjaśnieniami w poprzednich akapitach, może być przedmiotem sprawy o zniesławienie, jeżeli Książę uzna iż jest to pomówienie i wiadomości nie wysyłał).
Jeżeli jednak przyjmiemy iż słowa o stręczycielstwie nie mogą być traktowane dosłownie, możemy wreszcie znaleźć pierwiastek który kwalifikowałby wypowiedź oskarżonego jako możliwą zniewagę. Skoro nie chodziło w żaden sposób o pomówienie i insynuacje o proceder stręczycielstwa, ale miało to inny wydźwięk, to potencjalnie może to być właśnie znieważeniem.
W toku postępowania oskarżony uzasadnił, iż słowa te miały na celu wzmocnić wydźwięk wzmianki o rozsyłaniu wiadomości drogą Poczty Konnej, a interpretować je należy jako inne określenie "wysyłania" tych wiadomości. Podobnie jednak jak wyżej, z racji braku materiałów z zakresu nauk prawniczych w Sarmacji oraz braku szczegółowych przepisów, pozostawiając interpretację organom stosującym prawo, Trybunał posłużył się definicjami i schematami z realnego prawa polskiego, z racji oczywistych inspiracji i oparcia systemu prawa KS na tymże właśnie systemem. W prawie realnym, dla oceny zachowania znieważającego należy uwzględnić normy społeczne. Zachowanie sprawcy powinno być więc powszechnie przyjęte za obraźliwe, naruszające godność osobistą człowieka w świetle ogólnie przyjętych norm społeczno-obyczajowych. Istotne jest to, że każdorazowa ocena zachowania się oskarżonego i uznania w nim znamion zniewagi należy do Sądu wyrokującego. Nie są więc brane pod uwagę osobiste odczucia osoby znieważanej ale to, czy przypadkowa i przeciętna hipotetyczna osoba trzecia, niezwiązana ze sprawą, również poczułaby się dotknięta; czy słowa te byłyby uznane za obraźliwe w społeczeństwie, a nie przez konkretną osobę znieważaną.
Dlatego nazwanie kogoś stręczycielem zniewagą nie jest, może być natomiast zniesławieniem i kwalifikuje się na odrębne postępowania wszczęte z inicjatywy osoby zniesławianej (tu: księcia). Natomiast twierdzenie, że książę "w sposób stręczycielski", czyli w tej sytuacji: w sposób intensywny, mocny czy uporczywy dokonywał jakiejś czynności (tu: wysyłania wiadomości via PK) ociera się o zniewagę, ale w ocenie Trybunału w pełni zniewagą nie jest. Świadczy o tym fakt, iż oskarżony nie miał na celu urażenia osoby trzeciej, ale w sposób dosadny czy wręcz ostry, zwrócić uwagę na czyny, które mu zarzucił (kłamstwo, uporczywe wysyłanie wiadomości). Nie są to bezpośrednie inwektywy, bluzgi czy wyrazy nieprzyzwoite; nie są to wyrazy pogardy, uwłaczaniu czci, ubliżania, poniżenia lub innego zachowania obraźliwego, a co najważniejsze, nie są to słowa które mają na celu świadome obrażenie czyjejś osoby, co również jest ważne według zasad i prawideł na których oparł się Trybunał, o czym wspomniał kilkukrotnie wcześniej.
Wziąć pod uwagę należy również niską szkodliwość społeczną czynu oraz reputację oskarżonego wśród społeczeństwa. W takim przypadku, słowa które ledwo ocierają się o granicę za która można już mówić o znieważeniu i co najwyżej orzec najniższą możliwą i symboliczną karę, nie mogą być już włączane do katalogu słów znieważających. Na pewno można zastanawiać się, czy słowa te nie były przekroczeniem granicy smaku i czy były do końca zgodne z zasadami kultury, jednak ciężko mówić tutaj o znieważeniu, tym bardziej przyjmując zasady i interpretacje życia realnego.
Nie bez znaczenia dla wyroku miała postawa Prefektury, która nie była jako oskarżyciel przekonana o winie oskarżonego. Rolą sądu jest skonfrontowanie dwóch przeciwnych stron a następnie, w oparciu o prawo, wydać wyrok. W tej akurat sprawie można przyjąć, iż w pewien sposób strona oskarżenia przychylała się do strony obrony, co nie może nie mieć wpływu na osądzenie racji tychże dwóch stron przez Trybunał. Jeżeli oskarżyciel wystosowując akt oskarżenia przeciw komuś, już w tymże piśmie wprost stwierdza iż tak naprawdę nie wie czy podsądny jest winien zarzucanych czynów, to sam przyznaje po części rację oskarżonemu, który twierdzi to samo, a także wpływa na końcową ocenę sytuacji sądu. W sprawie w której słowa ocierają się o granicę winy bądź nie, gdzie w zasadzie mógłby to rozsądzić rzut monetą, nie bez znaczenia jest postawa oskarżyciela. Jeżeli waha się sąd, oskarżony dowodzi swojej niewinności a oskarżyciel nie potrafi udowodnić winy i również wprost stwierdza iż nie jest przekonany o winie, to w zasadzie każdy z trojga uczestników postępowania jednomyślnie się zgadza, że nie można mówić jednoznacznie o winie, jak i zgadza się (co już oskarżenie przyznało wprost) że jeżeli można już mówić o złamaniu prawa, to na pewno w sposób mało szkodliwy społecznie. W takiej sytuacji pojawiają się wątpliwości co do słuszności aktu oskarżenia, a wątpliwości prawo nakazuje rozpatrywać na korzyść oskarżonego. Tak samo jak przemawia za tym niska szkodliwość społeczna czynu (z czym zgadza się Prefektura) i dotychczasowa postawa podsądnego przed organami wymiaru sprawiedliwości, a co równie istotne — powszechnie stosowane zasady prawa realnego, które są zgodne z punktem wyjścia nakreślonym przez ustawodawcę sarmackiego, a w pewnych przypadkach (jak np. w ustawowa definicja zniesławienia) — są wręcz kalką co do słowa ich odpowiedników realnych.
Na podstawie Art. 37. § 1 i § 3 Ustawy Sejmu nr 317 z dnia 4 lutego 2017 r. — Kodeks postępowania przed Trybunałem Koronnym (Dz. P. poz. 9186), stronom przysługuje 7 dni na złożenie apelacji na ręce Marszałka Trybunału.