Source: http://temidacontrasm.info/pracodawca-ktory-sie-boi-swojego-pracownika/
Timestamp: 2018-03-21 03:24:27
Legal References Found: art.29
 art.30

Art. 208
 art. 29
 art. 30
 art. 18

Document Content:
Pracodawca, który się boi swojego pracownika | TEMIDA contra SM
Spółdzielnie mieszkaniowe to swego rodzaju stowarzyszenia, których członkowie są nie tylko współwłaścicielami majątku, ale także zatrudniają administrację i prezesa i których działania, za pośrednictwem swoich przedstawicieli w radach nadzorczych, kontrolują.
Tyle teoria, praktyka pokazuje jak jest naprawdę.
W spółdzielniach rządzą prezesi, rady nadzorcze im przytakują, a spółdzielca – pracodawca sprowadzony jest do roli podrzędnego płatnika, odpowiadającego, również finansowo, za błędne decyzje swoich pracowników.
Zajrzyjcie do prawa spółdzielczego, nawet do przepisów prawnych byle jakiej spółdzielni, włos wam się zjeży na głowie. Same uprawnienia dla tych pracowników funkcyjnych SM, bez żadnych obowiązków i bez zadnej odpowiedzialności.. Żadne kontrole zewnętrzne nie mają dostępu, kontrolują się wzajemnie. Tutaj niezbędny jest cytat z wypowiedzi prokuratora generalnego, na interpelację poselską:„ … obecne ustawowe usytuowanie instytucji lustracji spółdzielni nie spełnia swojego zadania. Badania lustracyjne w spółdzielniach przeprowadzają bowiem związki rewizyjne, których członkami są spółdzielnie mieszkaniowe, zaś lustratorzy to często pracownicy spółdzielni lub członkowie ich organów. W zakresie jakości i rzetelności lustracji przeprowadzanych w spółdzielniach przez związki rewizyjne i Krajową Radę Spółdzielczą członkowie spółdzielni wyrażają opinię, że podmioty te nie gwarantują minimum obiektywizmu, są bowiem finansowane ze składek spółdzielni w nich zrzeszonych. Ponadto niejednokrotnie lustratorami spółdzielni są osoby pełniące różne funkcje, w tym przede wszystkim prezesów, w spółdzielniach mieszkaniowych w innych regionach kraju. Lustracje takie w opinii spółdzielców są karykaturą tego badania i określane są mianem ˝lustracji kolesiów˝.
Statuty pisane “pod zarząd”, a przeciwko prawom członków i na dokładkę te takie curiozalne w nich zapisy, są “przyklepywane” przez sedziów z Krajowego Rejestru Sadowego. Nie podlegają pod KPA. Terminy odpowiedzi jak w ministerstwie od 1 do 3 miesięcy. Najczęściej wcale. Co by się nie stało dwie wersje odpowiedzi: “zalegacie z płatnościami” lub “nie mamy pieniędzy”. Zaś podnoszenie oplat za mieszkanie bez uzasadnienia lub pod byle jakim pretekstem, to praktyka stała.
Odwołanie możesz złożyć do sądu. Jakie są szanse na prawidłowe rozpatrzenie sprawy? Na to pytanie odpowiedzi udzielają prasa i telewizja prawie codziennie, mówiąc o dziwnych wyrokach. Niestety, ale w państwie które mówi o sobie “państwo prawa”, znakomity odsetek przedstawicieli tego co nazywa się “wymiarem sprawiedliwości”, jest wręcz na usługach “lobby prezesowskiego”.
Solą w oku spółdzielni są wspólnoty.
Oni potrafią zarzadzać i jeszcze z tego się rozliczyć. Na koniec roku kalendarzowego każdy lokator dostaje (dostaje , nie prosi się o rozliczenie ) szczegółowy wykaz co, kiedy i za ile zostało zrobione..
Budynek wspólnoty w Warszawie
W SM możesz o czymś takim jedynie pomarzyć. Koszty napraw i remontów najbardziej strzeżona tajemnica. Przetargi na wszelkie prace – szkoda gadać. Nadzór nad wykonaniem zleceń – czysta fikcja. Co dzieje się w Sejmie gdzie są niby prowadzone przez nadzwyczjną Komisję Sejmową prace nad nowelizacją Prawa Spółdzielczego – kto to obserwuje, ten wie jaka żenada przebija z tych poczynań ! Prawa członka SM to czysta fikcja i w dodatku tylko papierowa. Wlaściwie ma jedno i to żelazne: płacić i nie dyskutować.
Kto jest winien wypaczeniom demokratycznych zasad, leżących u podstaw spółdzielczości?
Niestety, w najwiekszym stopniu, my sami, czyli członkowie SM! To właśnie my przez swoją bierność, wygodnictwo i dla tzw. świętego spokoju, przymykając oczy na różne nieprawidłowości, powodujemy, że ludzie, którym powierzyliśmy zarząd nad wspólnym mieniem, rządzą nim jak prywatnym folwarkiem, za nic mając nas, jako swoich pracodawców. Spółdzielnie to jedyne „zakłady pracy”, w których zatrudniający obawia się zatrudnionego. No cóż mamy to na co zasługujemy nie biorąc czynnego udziału w najważniejszym organie SM, jakim jest Walne Zgromadzenie Członków SM .
Spółdzielnie mieszkaniowe nie są aż takim politycznym priorytetem, mimo że dotyczy on milionów mieszkańców, dla naszych politykierów. Wystarczy, że “dobrze żyją” z zarzadami największych SM w Polsce i “wierchuszką” tych zarządów, czyli Krajową Radą Spółdzielczą, ZRSM RP, oraz innymi “przyległościami”. Oni tym politykierom potrafią się odwdzięczyć za to, że sabotują wszelkie próby prawnego poprawienia statusu członka SM, wobec tego jego pracownika, czyli zarządu. Najwazniejsze, że: “działa dobrze ZUS, również KRUS oraz NFZ. Mamy sprawne wojsko, system prawny jest cacy, a edukacja dostarcza nam chwały i patentów na całym swiecie. Ze sportem też jest OK”. Przecież Polska to “Zielona Wyspa”, a przynajmniej tak mówi propaganda. Czyja propoaganda – odpowiedzcie sobie sami.Co tam jakieś SM-y, co tam jacyś spółdzielcy.
Właściwie to transformację kraju po 1989r należy uznać za udaną do tego stopnia, że jedynym wyjsciem z impasu w którym się pogrążamy z dnia na dzień, jest …rozpoczęcie tego wszystkiego od początku!
« PRZEŁOM w Białymstoku
“Nasza” (?) KNS »
12 Responses to “Pracodawca, który się boi swojego pracownika”
Wiemy wszyscy, że nasze M to tak jak segment jednakże inaczej pobudowany. Walczą o kalkulacje i koszty logicznie myślący mieszkańcy SM. Pozostali czekają na I Sekretarza partii , który za nich coś zrobi. Przychodzą na spotkania stowarzyszeń walczących z tą patologią jednak na własne walne dotrzeć nie potrafią.
sperpetum
Szanowni dyskutanci, mniej teoretyzowania i ogólników (zauważyłem, że celują w tym zwłaszcza Fix i Andriu) tylko trzeba sięgnąć do konkretnych wyroków sądowych w sprawie podania przez spółdzielnię szczegółowej kalkulacji kosztów eksploatacji!
Przestańcie wypisywać w nieskończoność komentarze, które praktycznie nic nie wnoszą. Zamiast tego trzeba zacząć operować faktami i zorganizować jakieś konkretne i o szerokim zasięgu akcje.
Z zamieszczonych wpisów wynika, że co najmniej w trzech spółdzielniach – Śródmieście w Łodzi. Kozanów we Wrocławiu i w Warszawie (nazwy nie pamiętam) po ostatnich walnych zgromadzeniach pojawiła się dwuwładza – obecni członkowie zarządów nie uznają składu tych organów z nowymi członkami co jest po prostu skandalem.
I to powinno być powodem do wspólnego wystąpienia co najmniej tych trzech spółdzielni do komisji sejmowej NPS bo w procedowanych przez nią projektach nie widzę zapisów przeciwdziałających takim sytuacjom.My chcemy szybkiego zakończenia prac tej komisji a moim zdaniem znowu powstaje prawo, które praktycznie nic nam nie da!
Same wpisy w internecie, jak widać z praktyki, są zupełnie ignorowane prze polityków, prezesów spółdzielni, organizacje spółdzielcze czy różne instytucje powołane do przestrzegania prawa. A my z uporem godnym lepszej sprawy tylko to robimy.
W SM Kozanów w Wrocławiu sytuacja już się unormowała – nowe wladze zostały wpisane do KRS i zaczęły funkcjonować. SM z W-wy też nie kojarzę, natomiast nie ma RN w SM”Krzemionki” w Ostrowcu i chyba w SM “Przylesie” w Koszalinie, oraz zakwestionowana jest legalność wyboru RN w SM”Na Skarpie”, też w Koszalinie.
“Oni potrafią zarzadzać i jeszcze z tego się rozliczyć. Na koniec roku kalendarzowego każdy lokator dostaje (dostaje , nie prosi się o rozliczenie ) szczegółowy wykaz co, kiedy i za ile zostało zrobione…
W SM możesz o czymś takim jedynie pomarzyć”.
Ja swoją SM poprosiłem w marcu o rozliczenie mojej nieruchomości. Dostałem takie quasi rozliczenie dopiero w czerwcu. Zamiast szczegółowego rozliczenia dostałem “pakiecik” w postaci eksploatacji bieżącej. Przypomina to dawne czasy jak kelner do rachunku wstawionego gościa dopisywał mu “datę urodzenia”.
W większości byłych budynków spółdzielczych wyodrębnione zostały odrębne nieruchomości lokalowe.
W związku z powyższym takie budynki stanowią współwłasność osób fizycznych (właścicieli lokali) oraz spółdzielni, która pozostaje właścicielem lokali dotychczas niewyodrębnionych.
Spółdzielnia mieszkaniowa jako zarządca nieruchomości wspólnej, zgodnie z art.29 ust.1 oraz art.30 ust.1 ustawy o własności lokali, obowiązana jest prowadzić dla każdej nieruchomości wspólnej ewidencję pozaksięgową kosztów zarządu nieruchomością wspólną oraz zaliczek na pokrycie tych kosztów, a także rozliczeń z innych tytułów na rzecz nieruchomości wspólnej.
Problem polega na tym, że spółdzielnie mieszkaniowe nagminnie bojkotuję obowiązek prawny w tym zakresie, a spółdzielcy jak to spółdzielcy najczęściej biadolą.
Zdawanie rachunku z zarządu właścicielom (współwłaścicielom) przez osoby sprawujące zarząd nieruchomością przewiduje zarówno kodeks cywilny, jak i ustawa o własności lokali.
Art. 208 k.c. daje każdemu ze współwłaścicieli niesprawujących zarządu rzeczą wspólną prawo żądania w odpowiednich terminach rachunku z zarządu.
W ustawie o własności lokali określono obowiązki zarządu lub zarządcy w tym zakresie w art. 29 ust. 2 i art. 30 ust. 1 pkt 2, ust. 2 pkt 2 i 3.
Właściciele odrębnych nieruchomości lokalowych mają więc prawo żądania od spółdzielni mieszkaniowej rachunku z zarządu w oparciu o w/wym. przepisy.
Natomiast posiadacze spółdzielczych praw do lokali (ograniczonych praw rzeczowych) mają prawo wystąpić z żądaniem ustanowienia odrębnej własności lokalu, aby mieć wszystkie uprawnienia właściciela lokalu.
Ładnie to brzmi na papierze. Rzecz w tym, co zawierać powinny ewidencje kosztów eksploatacji i oddzielnie funduszu remontowego danej nieruchomości. Tu władczy władcy sm dokonują “skrótów myślowych”
w rodzaju łączenia szeregu szczegółowych tytułów kosztów , zwłaszcza wydatków,
w zbiorcze ogólnikowe pozycje.
Do tego ujmująco ujmują jakieś “inne” tytuły.
Po takim czymś dociekliwy spółdzielca nadal ma nie wiedzieć dokładnie, na co dokładnie poszły jego pieniądze.
Rzecz zatem nie w samym fakcie udzielenia byle jakiej informacji.
Podaj Szanowny Fixie przykładowe
a przykładne takie ewidencje,w których jasno i konkretnie rozpisane są poszczególne składowe kosztów tj. wpływów
Mogą być ze wspólnoty, bo o rzetelną spółdzielczą będzie trudno.
Najpierw podam przykład z własnego podwórka.
Od lat w zawiadomieniach o zmianie wysokości opłat występują następujące
składniki kalkulacyjne opłat związanych z eksploatacją i utrzymaniem lokali oraz nieruchomości wspólnej:
A/. OPŁATY POŚREDNIE :
1/. Centralne ogrzewanie – zaliczka :
2/. Podgrzanie wody – zaliczka:
3/ Dostawa wody i odprowadzenie ścieków – zaliczka:
3/. Bilans wody: (wg. udziałów )
4/. Opłata za gospodarowanie odpadami komunalnymi:
5/. Opłata roczna za użytkowanie wieczyste: (dot. tylko posiadaczy spółdzielczych praw do lokali):
6/ Podatek od nieruchomości: (dot. tylko posiadaczy spółdzielczych praw do lokali):
7/. Koszty energii elektrycznej dostarczonej do części wspólnej.
B/. OPŁATY ZWIĄZANE Z EKSPLOATACJĄ I UTRZYMANIEM NIERUCHOMOŚCI WSPÓLNEJ:
1/. Koszty zarządu i administracyjno – biurowe:
2/. Koszty utrzymania porządku i czystości nieruchomości wspólnej:
3/. Koszty konserwacji i utrzymania stanu technicznego nieruchomości wspólnej:
4/ Koszty utrzymania windy:
5/. Koszty utrzymania antenowej instalacji zbiorowej:
6/. Koszty usług kominiarskich:
7/. Koszty ubezpieczenia budynku:
C/. OPŁATA ZA WYŁĄCZNE KORZYSTANIE Z CZĘŚCI NIERUCHOMOŚCI WSPÓLNEJ (dot. pomieszczeń gospodarczych – tzw. „komórki” lub dodatkowego pomieszczenia piwnicznego).,
D/ . WYODRĘBNIONY FUNDUSZ REMONTOWY NIERUCHOMOŚCI WSPÓLNEJ: (- zasilanie w formie 100% pożytków z nieruchomości wspólnej)
Jak łatwo zauważyć nie ma czegoś takiego, jak w większości spółdzielni pod nazwą “eksploatacja podstawowa” czyli wspólny worek.
Powyższy przykład zestawienia składników kalkulacyjnych opłat stanowił punkt wyjściowy do określenia zakresu i sposobu prowadzenia ewidencji pozaksięgowej.
Określenie zakresu i sposobu prowadzenia przez zarząd lub zarządcę, któremu zarząd nieruchomością wspólną powierzono w sposób określony w art. 18 ust. 1 u.w.l., ewidencji pozaksięgowej kosztów zarządu nieruchomością wspólną, zaliczek uiszczanych na pokrycie tych kosztów, a także rozliczeń z innych tytułów na rzecz nieruchomości wspólnej jest czynnością przekraczającą zwykły zarząd.
Wobec powyższego zarząd spółdzielni nie ma kompetencji w tym zakresie.
Powinna to określić uchwała rady nadzorczej lub walnego zgromadzenia.
W komentarzu Fix-a jest sprecyzowanie jednej z głownych tez wpisu, to znaczy tego, że “pracodawca”, czyli członek SM, boi się lub nie chce wystąpić z kontrolą swojego pracownika najemnego, w dodatku sezonowego. Fix wyraźnie zaznacza, że “armaty”, czyli prawo, może nie najwyższej “próby”, ale jednak jest. Problemem jest to, że członkowie SM z tego prawa, zgoda że w dużym stopniu ułomnego, nie chcą skorzystać! Możemy te “armaty” (co prawda z połowy ubiegłego stulecia, ale jednak “armaty”), zamienić na najnowocześniejsze “Grady”, “Iskandery” i “Cruisy” czy “Patrioty”, ale jezeli nie będzie ludzkiego czynnika, który będzie się umiał i CHCIAŁ nimi posłużyć, to tak jak do tej pory, będzie to tylko “złom” ( w tym przypadku – prawny).
Celny artykuł skrótowo ilustrujący stan faktyczny
w spółdzielczości mieszkaniowej. Prawdy oczywiste znane powszechnie od wielu lat i tak samo długo traktowane oficjalnie jak cudactwa nie z tej ziemi.
Z tej ziemi, na którą miał zstąpić duch odnowy.
I zstąpił jakiś uduchowiony w tzw. gadce – szmatce – dla maluczkich. A zaINTRESowany władztwem. Nienasycony materialnymi profitami w różnych formach.
Autor artykułu niesłusznie obarcza odpowiedzialnością członków spółdzielni, faktycznie w ogromnej większości nieaktywnych. Aktywność sprowadza głównie do mikrego uczestnictwa w tzw. walnych zgromadzeniach. Warto wziąć pod uwagę to, że świadomość członków jako współwłaścicieli spółdzielni przez dziesięciolecia została skutecznie ukształtowana na taką bierną postawę!
Aby aktywnie i odpowiedzialnie uczestniczyć w życiu takich zbiorowości, warunkiem koniecznym jest rzetelna merytorycznie oraz terminowo informacja
o faktycznym stanie sm. A to jedno z istotnych celowych zaniedbań.
Podstawową zasadą funkcjonowania miała i ma być samorządność. Ta autentyczna, a nie często sterowana po PRL-owsku, odgórnie w różne ub/a/brane w niby demokratyczne formy. Wiadomo, jak burzliwe stają się walne zgromadzenia, gdy jakaś nieco liczniejsza,
a spoza tzw. grupy trzymającej władzę, część wyrywnych członków próbuje wprost realizować swe prawa.
Ustawowo spółdzielcy są pozbawieni realnego wpływu na swą własność bezpośrednio przez nich użytkowaną – w obrębie choćby swych nieruchomości. Podlegają przymusowemu tzw. zarządowi spółdzielczemu, półniewolniczemu. Mogą sobie a muzom pogadać. Nawet ci z formalnie wyodrębnionymi lokalami, a w skali kraju niedługo ok. połowa będzie mieć tako status.
Cóż stoi na przeszkodzie, aby w większych spółdzielniach, w obrębie każdej nieruchomości ustawowo obligatoryjni wprowadzić samorządy tychże nieruchomości?! Prawdziwe samorządy. Ano widmo utraty monopolu informacyjno – decyzyjnego przez władców sm! Wspieranych poprzez różne powiązania
w skali mikro oraz makro wskazane w powyższym artykule.
Wtłacza się w znacznej części sm tzw. rady osiedli. Często nie reprezentujące opinii mieszkańców, bo bez stosownych realnie mechanizmów ku temu. Ot, kolejny “wyższy” organ z dobrze widzianym potakiwaniem wobec zarządu, jak i w radach zwanych nadzorczymi.
Zawiły zmyślnie język ustaw, wieloznaczność pozwalająca na dowolne interpretacje, niekonsekwentne orzecznictwo dodatkowym balastem spółdzielczości.
Do tego porażająca nieodpowiedzialność osób pełniących różnorakie funkcje w spółdzielczości! Cyniczne wręcz naigrywanie się ze zwykłego poczucia sprawiedliwości.
Powyższe składa się na częściowy faktyczny najczęściej obraz dętej propagandowo spółdzielczości w RP/PRL. Zwłaszcza mieszkaniowego “sektora” – “MIESZANIOWEGO”.
Niezupełnie dokładne jest stwierdzenie autora artykułu, iż “Solą w oku spółdzielni są wspólnoty”. Wspólnoty są solą w oku nie spółdzielni, a władczych zarządców sm i ich zorganizowanej propagandowej grupy wsparcia,
z KRS i związkami rewizyjnymi, z lewicowo – ludowymi, prawymi a sprawiedliwymi czy nawet obywatelskimi z nazwy politykami! To istotna różnica.
A co stoi na przeszkodzie, aby spółdzielnie mieszkaniowe były wspólnotami wspólnot? To samo, co z oczywistym a konstytucyjnym rozszerzeniem ustawy o własności lokali na sm.
Utrata władztwa nad ludźmi, nad ich majątkiem, nad niekontrolowanymi interesami cudzym kosztem.
Narkotyczna marihuana palikotowców, to mały pikuś wobec tego uzależnienia tzw. elyt.
No cóż ci co myślą i rozliczają to oszołomy i populiści. Ogólne złodziejstwo jest cacy. Gminy w wielu miastach wypłacają dodatki dla biednych przynoszących zaświadczenia z SM o wysokości opłat. Nikt tego nie sprawdza , potem okazuje się, że SM upada i miasto nie pociąga nikogo do odpowiedzialności karnej i nie pyta na co zostały wydatkowane dodatki. Było, zmyło się itp. a ludzie niech lądują pod mostem nikt nawet nie zastanawia się nad faktem , że miejsc pod mostem coraz mniej. Mostów nie przybywa zaś bezdomnych tak.