Source: http://forum.swiatkoni.pl/topic/3855-materialy-dotyczace-transporu-koni-rzeznych/
Timestamp: 2018-05-27 09:39:01
Legal References Found: art.24
 Art. 2
 art. 24

Art. 1

Art. 2

Art. 1

Art. 6

Art. 14

Art. 3
 art.2

Document Content:
Materiały dotyczące Transporu koni rzeźnych - Świat Koni
Napisano 23 marzec 2007 - 16:47
Przeciwko transportowi żywych koni na rzeź
W Polsce hoduje się konie z przeznaczeniem na rzeź. My, niżej podpisani domagamy się zakazu eksportu koni na rzeź oraz wprowadzenia odpowiednich zmian w ustawie "O ochronie zwierząt", w rozdziale 7, art.24 p.2 przez dodanie punktu 3 o treści: "zabrania się transportu koni rzeźnych na eksport". Z raportu NIK 1998 wynika: "(...) 95% (transportów) przekracza normy załadunkowe. 40% firm nie zapewniło zwierzętom warunków transportu nie grożącego urazami i okaleczeniami. Dziurawe podłogi, metalowe krawędzie, przeciekające dachy. Z niektórych pojazdów zwierzęta mogły nawet wypaść podczas
podróży". Ustawa "O ochronie zwierząt" stwierdza, że "zwierze nie jest rzeczą" i wymaga humanitarnego traktowania, bez stresu i zbędnego cierpienia.
Lp. Imię i Nazwisko Dokładny adres Podpis e-mail Czy chcesz pomagać?
1..................................................................................................................... 2.....................................................................................................................
6.............................................................................................................................
8..............................................................................................................................
9..............................................................................................................................
11............................................................................................................................
13............................................................................................................................
14............................................................................................................................
15............................................................................................................................
Klub Gaja prowadzi Ogólnopolską Kampanię "Zwierzę nie jest rzeczą" od roku 1995: Dzięki naszej kampanii znacznie zmniejszył się transport koni na rzeź i zmniejszyła się ilość padłych zwierząt. Poprawiły się warunki transportu, co potwierdzają raporty granicznych weterynarzy. Do końca 2004 roku zebraliśmy ponad 500 tysięcy podpisów w sprawie zakazu eksportu żywych koni na rzeź i złożyliśmy je na ręce Marszałka Sejmu RP.
Klub Gaja do roku 2004 wykupił z transportów śmierci 12 koni !
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o naszej działalności, wejdź na stronę www.klubgaja.pl
i wpisz swój adres e-mail w okienku (dolny, lewy róg), w "nowości na e-mail" i naciśnij OK
Podpisy prosimy przesłać na adres: Klub Gaja skr. poczt. 261, 43-301 Bielsko-Biała1
tel: (33) 812 36 94, e-mail:klubgaja@klubgaja.pl, www.klubgaja.pl
Dane osobowe są chronione zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (DZ.U Nr 133/97, poz.883)
Kampania przeciwko transportowi żywych koni na rzeź
• kampania e-mailowa "Zwierzę nie jest rzeczą"
Częścią kampanii "Zwierzę nie jest rzeczą" są nasze działania na rzecz zaprzestania niehumanitarnego transportu żywych koni na rzeź.
Nasz cel, to zmiana stosunku w Polsce ludzi do hodowli i eksportu koni z przeznaczeniem na rzeź. Chcemy doprowadzić do stopniowej rezegnacji z wykorzystania konia jako zwierzęcia rzeźnego.
W Polsce koń traktowany jest jako zwierzę o specjalnym statusie, gdyż praktycznie nie jada się w naszym kraju mięsa końskiego. Tymczasem wykorzystując koniukturę na eksport żywych koni, w szczególności, do Włoch i Francji, rozwinęła się w Polsce produkcja koni z przeznaczeniem na rzeź.
Poprzez różnorodne metody (wydawnicwa, akcje medialne, wystawy, spotkania, filmy itd) nagłaśniamy ten problem oraz zajmujemy się kontrolą miejsc związanych z hodowlą i transportem koni.
Gromadzimy środki i wykupujemy konie rzeźne, a następnie przekazujemy je do różnorodnych miejsc: gospodarstw ekologicznych, stadnin, schronisk, organizacji społecznych.
Nasza praca polega także na tworzeniu ogólnopolskiej sieci schronisk dla zwierząt, w szczególności koni i organizowaniu w tych miejscach wizyt wycieczek szkolnych, grup zagranicznych oraz ruchu turystycznego.
Stworzenie takiej sieci należałoby rozpocząć od wspomagania ośrodków już istniejących (Wrocław, Słupsk, Mrągowo, Korabiewice) i tworzenie nowych poprzez współpracę ze zainteresowanymi stadninami, gospodarstwami ekologicznymi, organizacjami społecznymi.
Realizację tego zamierzenie znacznie ułatwiłoby wprowadzenie do programu edukacyjnego w szkołach (taki program ma opracować Ministerstwo Edukacji oraz poszczególni wojewodowie) punktu zalecającego odwiedziny w takich miejscach dla wycieczek szkolnych. Odwiedziny byłyby połączone z zajęciami edukacyjnymi. Możliwością nabycia różnorodnych materiałów edukacyjnych, pamiątek.
Uzasadnienie wniosku o wprowadzenia zakazu eksportu żywych koni na rzeź.
Co roku z Polski wysyłamy ok. 40 000 koni ... na rzeź. Każdego dnia zwierzęta te na naszych targowiskach i drogach są bite ostrymi przedmiotami, mają fatalne warunki sanitarne, łamią sobie nogi, ranią skórę. Często podczas wielogodzinnej podróży, z powodu obrażeń, muszą być ...dobijane.
O okrucieństwie transportu zwierząt niech świadczą fragmenty raportu NIK-u z 1997 roku:
* 'Zasygnalizowane nieprawidłowości powodowały, że w dziurawych podłogach zwierzęta łamały sobie kończyny, raniły się o wystające ostre przedmioty lub ulegały zaduszeniu wskutek przeładowania. Stan ten wymuszał konieczność tzw. uboju sanitarnego. Śmiertelne upadki zwierząt w czasie transportu stwierdzono w 70% skontrolowanych jednostek'
* 'Spośród 130 skontrolowanych punktów skupu 60% z nich nie zapewniało zgromadzonym zwierzętom odpowiednich warunków pobytu'
* 'Ustalenia kontroli wskazują, ze 40% skontrolowanych firm nie zapewniło zwierzętom warunków bezpiecznego - tj. przede wszystkim nie grożącego urazami i okaleczeniem - przewozu.
* 'Z ustaleń kontroli wynika, ze w co 4 ze skontrolowanych jednostek nie zapewniano przewożonym zwierzętom odpowiednich warunków sanitarnych.'
* 'Przekroczenie norm ładunkowych - w poszczególnych zbadanych transportach - sięgały od kilku przypadków do 95% tych transportów. Nadmierne zagęszczenie powodowało nawet zaduszenie zwierząt w czasie transportu'
* 'Zły stan techniczny pojazdów oraz urządzeń ładunkowych, a także nadmierne zagęszczenie zwierząt w ładowniach samochodów powodowały zarówno śmiertelne upadki zwierząt w czasie przewozu, za i wyładunku, jak też prowadziły do ciężkich urazów (głównie złamań), co z kolei wymuszało tzw. ubój sanitarny'.
* 'Żadne z 11 skontrolowanych granicznych przejść drogowych nie było przystosowane do przeprowadzenia pełnej kontroli weterynaryjnej'
Wszystkie protokoły kontroli zostały podpisane przez kierowników skontrolowanych podmiotów. Nie zgłoszono zastrzeżeń do ustaleń zawartych w protokołach kontroli. Ostatni raport NIK-u z marca 2000 roku stwierdza: 'Warunki transportu zwierząt w stosunku do stanu z 1997 roku nie poprawiły się'.
Raport DGVI/3404/92 Naukowego Komitetu Weterynaryjnego przygotowany dla Komisji Europejskiej stwierdza, iż '3-5% koni zdechło zanim dojechało do miejsca przeznaczenia'. W 1993 roku Trybunał Praw Zwierząt w Genewie uznał nasz kraj za jeden z najokrutniejszych wobec zwierząt transportowanych. Znaleźliśmy się obok Grecji i Hiszpanii.
25 października 1994 petycja podpisana przez 3 250 000 osób z 28 krajów i przez ponad 200 organizacji przedłożona została Parlamentowi Europejskiemu. Wzywała ona do zapewnienia właściwych warunków transportowych dla koni importowanych do Unii Europejskiej na ubój.
W odpowiedzi na petycję Parlament Europejski w 1995 roku wydał serię zaleceń w raporcie przygotowanym z własnej inicjatywy w celu poprawienia warunków przewozu koni:
* Długodystansowy transport zwierząt przeznaczonych do konsumpcji jest niepożądany i niekonieczny;
* Parlament wzywa komisję do rozwinięcia polityki zapewniającej ograniczenie długodystansowego transportu;
* Parlament wzywa do surowych kontroli warunków przewozu koni z krajów z poza Unii;
Problem transportu żywych koni od lat jest krytykowany przez zachodnie organizacje ochrony zwierząt m.in Holenderskie Zjednoczenie ds. Ochrony Zwierząt, Międzynarodowa Liga Ochroni Koni czy Królewskie Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt (RSPCA). Organizacje ochrony zwierząt skupione w Eurogroup w Brukseli uważają, że 'jedynym długoterminowym rozwiązaniem nieodłącznych problemów związanych z długodystansowym transportem żywych koni na ubój byłoby wprowadzenie handlu już ubitych zwierząt'.
W jednym z kolejnych punktów Eurogroup dodaje iż konieczne jest 'wsparcie finansowe ze strony UE i lokalnych władz w celu wprowadzenia możliwości uboju zwierząt w kraju pochodzenia'.
Z inicjatywy RSPCA oraz Eurogroup for Animal Welfare został opublikowany w 1999 roku specjalny raport: 'Raport o transporcie żywych koni w Europie'. Został on opublikowany w piątą rocznicę petycji. Raport podkreśla stałe problemy z którymi boryka się handel i kończy się wnioskiem, że problemy te mogą zostać rozwiązane jedynie poprzez przewóz już ubitych zwierząt'. Polska wersja raportu ukazała się w roku 2 000 z inicjatywy 'Klubu Gaja'.
W licznych filmach i reportażach w zachodnich mediach właśnie Polskę, jako głównego eksportera, krytykuje się najbardziej. 16 maja br. w Brukseli odbyła się konferencja, na której został zaprezentowany przez koalicję kilkunastu zachodnich organizacji ochrony zwierząt nowy filmu o transporcie zwierząt. Świat obiegła scena, podczas której pracownik rzeźni odrąbał tasakiem nogę konia ugrzęzłą w podeście i dalej pognał oszalałe z bólu zwierzę do rzeźni. Pojawiły się kolejne głosy protestu i oburzenia dotyczące transportu żywych koni.
Cierpi przez to wizerunek Polski, co jest niebagatelnym problemem w świetle naszych aspiracji członkowskich do struktur Unii Europejskiej i późniejszych głosowań za naszym przyjęciem w krajach UE.
Dramatycznie spada także ilość koni w Polsce na początku lat 90 byliśmy niezaprzeczalnym liderem w Europie z populacją prawie 1 miliona sztuk. Obecnie jest to już niespełna 500 tys. Nasz kraj jest nadal liderem w eksporcie żywych koni, gdyż ok. 70% rynku należy do Polski. Konie hodowane na rzeź i eksportowane są jeszcze z Rumunii, Węgier i Litwy.
Konie importowane są, w szczególności przez Włochy i Francję. Z raportu RSPCA 'Dead on arrival' wynika, iż tylko w jednej włoskiej rzeźni posiadającej autoryzację UE, co miesiąc odbywa się ubój około 6.000 koni (w sumie około 72.000 na rok), co stanowi ponad połowę ogólnej liczby koni importowanych do Włoch. Dalej na południe Włoch transportowane jest schłodzone mięso. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby konie te były ubijane w polskich rzeźniach i eksportowane jako schłodzone mięso, co stworzy nowe miejsca pracy. Z eksportu żywych koni największe zyski czerpią pośrednicy, czyli firmy transportujące te zwierzęta. Należałoby wykonać symulację ile polski rolnik może zyskać na ubijaniu zwierząt w naszym kraju i eksporcie już schłodzonego mięsa. Wtedy po prostu odpadałyby koszty pośredników.
Sprzyja temu wprowadzenie od stycznia 2001 zerowej stawki celnej na eksport schłodzonego mięsa.
Badania socjologiczne (CBOS) wskazują, że Polacy kochają zwierzęta. 90% ankietowanych nie zgadza się na okrutne traktowanie zwierząt, 80% twierdzi, iż zwierzęta odczuwają ból tak samo, jak ludzie.
Stowarzyszenie Ekologiczno - Kulturalne 'Klub Gaja', które od 1999 roku prowadzi w ramach Ogólnopolskiej Kampanii 'Zwierzę nie jest rzeczą', kampanię związaną z transportem koni zebrało ponad 300 tys. podpisów pod petycją do Sejmu RP domagającą się wprowadzenia zakazu eksportu żywych koni na rzeź. Ustawa 'O ochronie zwierząt' stwierdza, iż: zwierzę nie jest rzeczą, wymaga humanitarnego traktowania, bez stresu i zbędnego cierpienia. Transport koni na rzeź nie spełnia naszym zdaniem tych założeń, dlatego domagamy się zakazu eksportu żywych koni na rzeź i odpowiednich zmian w tym zakresie w ustawie 'O ochronie zwierząt'
04.09.03. - Stanowisko w sprawie transportu koni rzeźnych
Stanowisko w sprawie transportu koni rzeźnych z Polski do krajów Unii Europejskiej.
Polska zawsze przykładała bardzo dużo uwagi do spraw mających na celu zapewnienie właściwych praw zwierzętom i ich przestrzegania.
Już w 1928 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej podpisał ustawę o ochronie zwierząt, która została zastąpiona obecnie obowiązującą ustawą z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt ( Dz. U. z 2003 r.Nr 106, poz. 1002). Rozdział 7 tej ustawy poświęcony jest transportowi zwierząt. Ustawa zobowiązuje przewoźników do tego aby transport zwierząt odbywał się środkami do tego celu przystosowanymi. W trakcie długiego transportu zwierzęta muszą mieć zapewnioną odpowiednio często wodę i karmę oraz odpoczynek; zwierzętom chorym lub rannym zapewnia się niezwłocznie pomoc weterynaryjną. Zwierzęta wwożone do kraju oraz wywożone za granicę muszą być wiezione najkrótszą drogą i bez zbędnych postojów, a ich odprawa graniczna odbywa się poza kolejnością. Odpowiedzialność za nieprzestrzeganie warunków transportu ponosi przewoźnik.
Opublikowana 12 listopada 2001 r. ustawa z dnia 25 lipca 2001 r. ( Dz. U Nr 129 poz. 1435) zmieniając ustawę o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Inspekcji Weterynaryjnej poszerza zakres kompetencji Inspekcji Weterynaryjnej o sprawowanie nadzoru nad przestrzeganiem niektórych przepisów dotyczących ochrony zwierząt. Stanowi o tym Art. 2 pkt 32 ustawy.
Jednocześnie w dniu 28 września 2002 r. weszła w życie nowelizacja ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, w której wskazano Inspekcję Weterynaryjną jako organ sprawujący nadzór nad przestrzeganiem przepisów ustawy. W znowelizowanej ustawie dokonano transpozycji niektórych przepisów Unii Europejskiej dotyczących transportu zwierząt oraz poprzez zmianę upoważnienia ustawowego obligującego ministra właściwego do spraw transportu do wydania szczegółowych przepisów w tym zakresie zapewniono możliwość całkowitej implementacji przepisów unijnych .
Głównym celem nowelizacji było dostosowanie przepisów polskich do prawodawstwa Unii Europejskiej, w tym wskazanie organu nadzoru do egzekwowania przepisów m.in. odnoszących się do warunków transportu zwierząt. Obecnie trwają prace nad ukończeniem i skierowaniem do publikacji rozporządzenia w sprawie szczegółowych zasad i warunków obowiązujących podczas transportu zwierząt, które zastąpi dotychczas obowiązujące rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 30 czerwca 1998 r.(Dz. U. Nr 86, poz. 552). Przepisy te umożliwią służbom weterynaryjnym skuteczne egzekwowanie praw zwierząt w taki sam sposób i takim samym zakresie w jakim odbywa się to w krajach członkowskich Wspólnot Europejskich. Nowe przepisy wykonawcze pozwolą również na poprawę warunków transportu zwierząt na obszarze kraju.
Poczynając od 1998 r. przewozy zwierząt rzeźnych w transporcie międzynarodowym odbywają się na warunkach określonych w przepisach unijnych. Każdy transport przed opuszczeniem granicy polskiej jest kontrolowany również pod kątem przestrzegania przepisów odnośnie dobrostanu zwierząt. Szczególną uwagę zwraca się na to, aby przewoźnik zwierząt miał uprawnienia unijne do tego rodzaju działalności.
Podmiot zajmujący się transportem zwierząt składa pisemne zobowiązanie do przestrzegania prawa unijnego, w tym do określenia planu trasy ze wskazaniem punktów postojowych, do przestrzegania norm załadunku, do zapewnienia odpowiednio kwalifikowanych osób odpowiedzialnych za transport oraz do posiadania atestu weterynaryjnego na środek transportu. Każdy transport zwierząt jest kontrolowany na granicy Wspólnoty i o dopuszczeniu do dalszej podróży decydują właściwe władze Unii Europejskiej. Władze polskie nie mają wpływu na sposób i warunki transportów zwierząt przez terytorium Unii Europejskiej.
Należy zaznaczyć, że systematycznie maleje liczba koni rzeźnych opuszczających Polskę w transporcie międzynarodowym. W 1999 r. wyeksportowano 75 tys. koni rzeźnych głównie do Włoch i Francji. W 2000 roku przewieziono w transporcie międzynarodowym 49.651 koni. W 2001 roku wyeksportowano 39.421 koni, w 2002 r. 30.848, a do 31 lipca br. 26747 sztuk. Eksport mięsa końskiego w 2000 r. wyniósł 8.165.260 kg , w 2001 r. 9.483.670 kg., w 2002 r spadł do 7.926.549 kg., a do 31 lipca br. wyniósł 4.940.169 kg. Tendencja spadkowa zauważalna w ostatnich 2 latach w odniesieniu do mięsa końskiego świadczy o powolnym spadku liczby koni chowanych z przeznaczeniem na mięso. Jednocześnie w niektórych państwach członkowskich Unii Europejskiej odnotowano w tym samym czasie trzykrotny wzrost liczby żywych koni transportowanych z przeznaczeniem na ubój do krajów tradycyjnie importujących konie z Polski.
Stan faktyczny sytuacji zwierząt rzeźnych w transporcie oraz ocena skuteczności sprawowanego przez organa inspekcji weterynaryjnej nadzoru, został oceniony w raporcie NIK zawartym w „informacji o wynikach kontroli realizacji przepisów w zakresie ochrony zwierząt za szczególnym uwzględnieniem transportu zwierząt”.
Raport NIK z kontroli, która odbyła się w I kwartale br. stwierdza, że zwiększył się, w stosunku do sytuacji z 1999 r., zakres działań podejmowanych przez organy administracji publicznej i inne jednostki organizacyjne w celu zapewnienia właściwych warunków bytowania i transportu zwierząt, a w tym zdecydowanie poprawił się nadzór służb weterynaryjnych. W raporcie stwierdzono również, że naruszanie zasad dobrostanu zwierząt w transporcie występowało incydentalnie.
Ministerstwo nie podziela poglądu odnośnie wprowadzenia całkowitego zakazu transportu koni rzeźnych w ramach eksportu. Działania Ministerstwa zmierzają do stworzenia przepisów i możliwości ich egzekwowania, tak aby przewóz koni odbywał się w warunkach gwarantujących zwierzętom humanitarne traktowanie.
Jednostronne wprowadzenie tego typu zakazu przez Polskę wiązałoby się z koniecznością zerwania podpisanych przez nasz kraj umów międzynarodowych, a także do wystąpienia z WTO oraz wprowadzenia zakazu tranzytu żywych zwierząt przez terytorium RP. Oznaczałoby dobrowolne wprowadzenie przepisów dyskryminujących polskich hodowców i rolników. Wprowadzenie takiej regulacji prawnej przyczyniłoby się niewątpliwie do dalszego systematycznego spadku liczby koni chowanych i hodowanych w gospodarstwach rolnych.
Z tych powodów żądania zawarte w kierowanych do Rządu Polskiego petycjach i apelach nie mogą być spełnione. Raport NIK potwierdza, że działania skierowane na uzupełnienie przepisów prawa związane m.in. z transpozycją prawa Wspólnot Europejskich do prawa krajowego oraz poprawa jego egzekucji, zaczynają przynosić oczekiwane efekty.
Napisano 23 marzec 2007 - 16:48
Zły transport zwierząt rzeźnych
Obrońcy praw zwierząt zarzucają Głównemu Lekarzowi Weterynarii brak nadzoru nad transportem zwierząt rzeźnych. Natomiast Piotr Kołodziej uważa, że jeszcze kilka lat temu zwierzęta były przewożone w niehumanitarnych warunkach, ale sytuacja się zmieniła. A obrońcy zwierząt jak zwykle przesadzają.
Obrońcy praw zwierząt uważają, że za złe warunki zwierząt wiezionych na rzeź odpowiada Główny Inspektorat Weterynarii. Ich zdaniem przewoźnicy są bezkarni. Nie kontrolowani przekraczają granice. A to, co dzieje się w samochodach nikogo nie obchodzi.
– Polskie pojazdy są w bardzo kiepskim stanie. Mają dziury w podłodze, nie mają oddzielnych boksów, ciężko przywiązać zwierzęta, które często ustawiane są w poprzek kierunku jazdy – powiedział Marek Kryda z Instytutu Ochrony Zwierząt.
Zarzuty odrzucają jednak pracownicy Głównego Inspektoratu Weterynarii. – Jeśli chodzi o transport zwierząt w naszym kraju to naprawdę jest on pod nadzorem weterynaryjnym – uważa Jacek Leonkiewicz z GIW.
Zdaniem Głównego Lekarza Weterynarii nieprawdziwe są informacje o tym, że transport koni odbywa się z naruszeniem prawa. Jego zdaniem obrońcy praw zwierząt dysponują archiwalnymi materiałami na ten temat, to są to pojedyncze uchybienia. Przewoźnikom zależy na tym, żeby konie były zdrowe. Bo wtedy będą mogli sprzedać je za wyższą cenę.
Lach bez konia jako ciało bez duszy", "koń dobry- zdrowie ludzkie", "dobry koń - życie długie", a cudzoziemcy spostrzegali, że Polak na koniu się rodzi." To było dawno. Teraz, każdego roku wysyłamy 100 000 koni... na rzeź. Konie podczas transportu przez dziesiątki godzin poddawane są ogromnemu cierpieniu. Łamią sobie nogi, kaleczą się podczas gwałtownej jazdy, padają z wycieńczenia i są zadeptywane. Każdego dnia zwierzta na naszych drogach są bite ostrymi przedmiotami, mają fatalne warunki. Często z powodu obrażeń muszą być zabijane. Dlatego ich transport nigdy nie może być "humanitarny" i powinien być zakazany.
Od stycznia 1999 Klub Gaja z Bielska Białej w ramach kampanii "Zwierzę nie jest rzeczą" prowadzi działania mające na celu uchronienie tych zwierząt przed cierpieniem. Sytuację zwierząt w transporcie miało zmienić wejście w życie nowej ustawy "O ochronie zwierząt" oraz opracowanie do niej szczegółowego rozporządzenia dotyczącego przewozu zwierząt. Mamy dobre prawo, jednak w rzeczywistości zmieniło się niewiele, gdyż prawie nikt tego prawa nie przestrzega.
Zdjęcie W 1997 roku o Polsce było znowu głośno. Tym razem świat obiegły zdjęcia i reportaże przedstawiające okrutne warunki transportu zwierząt, w szczególności koni, z naszego kraju na zachód. Efektem tych informacji były z kolei interwencje licznych organizacji europejskich zajmujących się ochroną zwierząt. Interweniowano w instytucjach rządowych oraz polskich ambasadach w Europie.
Krytyka sprawiła, iż problemem transportu zwierząt postanowiła się zająć Najwyższa Izba Kontroli, która w 1997 roku przez ok. 6 miesięcy prowadziła kontrolę w instytucjach i przedsiębiorstwach zajmujących się transportem zwierząt.
Według raportu pokontrolnego NIK-u w rezultacie złych warunków transportu w dziurawych podłogach zwierzęta łamały sobie kończyny, raniły się o wystające ostre przedmioty lub ulegały zaduszeniu wskutek przeładowania. Stan ten wymuszał konieczność tzw. uboju sanitarnego. Śmiertelne upadki zwierząt w czasie transportu stwierdzono w 70% skontrolowanych jednostkach.
Ustalenia kontroli wskazują, że 40% skontrolowanych firm nie zapewniło zwierzętom warunków bezpiecznego - tj. przede wszystkim nie grożącego urazami i okaleczeniem - przewozu. Przekroczone normy ładunkowe w poszczególnych zbadanych transportach sięgały w kilku przypadkach do 95% tych transportów. Nadmierne zagęszczenie powodowało nawet zaduszenie zwierząt w czasie transportu. Żadne z 11 skontrolowanych granicznych przejść drogowych nie było przystosowane do przeprowadzenia pełnej kontroli weterynaryjnej...
Zdjęcie W koniach, owcach i cielętach lubują się Włosi, w bydle i trzodzie Bośniacy i Chorwaci. To główni odbiorcy naszych zwierząt. Kierunek ich transportu w 90% prowadzi więc z północy na południe i biegnie przez przejście w Zebrzydowicach. Przejście to zbudowano w celu odprawy zwierząt transportowanych koleją. Na kilku hektarach stoją ogromne hale, bocznice kolejowe, boksy do wyładunku i załadunku zwierząt. Jest zaplecze do przetrzymywania zwierząt, ich karmienia, pojenia. Wszystko to stoi obecnie puste, gdyż zwierzęta są przewożone samochodami.
Badania socjologiczne (COS) wskazują, że Polacy kochają zwierzęta. Dziewięćdziesiąt procent ankietowanych nie zgadza się na okrutne traktowanie zwierząt, osiemdziesiąt procent twierdzi, iż zwierzęta odczuwają ból tak samo jak ludzie.
Dlatego domagamy się wydania przez Ministerstwo Rolnictwa brakujących rozporządzeń do ustawy o Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej oraz opracowania przez Ministerstwo Edukacji i Wojewodów programów edukacyjnych wynikających z ustawy "O ochronie zwierząt". Konieczne jest również przeprowadzanie rzetelnych kontroli weterynaryjnych transportów zwierząt, zwiększenie dofinansowania służb weterynaryjnych, a także wystosowanie kar dla przewoźników i firm nie przestrzegających polskiego prawa w zakresie transportu zwierząt.
Ustawa "O ochronie zwierząt" stwierdza, iż zwierzę nie jest rzeczą, wymaga humanitarnego traktowania, bez stresu i zbędnego cierpienia. Transport koni na rzeź nie spełnia naszym zdaniem tych założeń. Dlatego domagamy się zakazu eksportu koni na rzeź i odpowiednich zmian w tym zakresie w rozdziale 7, art. 24 pkt 2 ustawy " O ochronie zwierząt" przez dodanie punktu 3 o treści: "zabrania się transportu koni rzeźnych na eksport" w ustawie "O ochronie zwierząt". W tej sprawie rozpoczęliśmy inicjatywę ustawodawczą. Chcemy zebrać 100 000 podpisów i zgłosić do Sejmu projekt nowelizacji w/w ustawy. Jeden podpis to symbolicznie uratowany jeden koń. Czy możemy liczyć na Waszą pomoc?
43-301 Bielsko-Biała 1
tel/fax (033) 812-36-94
Propozycja zaostrzonych przepisów o transporcie zwierząt
Czas transportu zwierząt w Unii Europejskiej między odpoczynkami nie powinien przekraczać 9 godzin, a odpoczynki powinny trwać po 12 godzin - to jeden z zaostrzonych przepisów o transporcie zwierząt, które w środę zaproponuje Komisja Europejska.
Wszelkie podróże na dłuższych dystansach mogłyby się odbywać tylko w ciężarówkach z przewiewnymi ładowniami, wyposażonymi w zbiorniki ze stale dostępną wodą i paszą oraz w system sygnalizujący kierowcy przekroczenie dopuszczalnej temperatury - podkreśliła w poniedziałek 14 lipca br. rzeczniczka komisarza ds. ochrony zdrowia i konsumentów Davida Byrne'a, Beate Gminder.
Według niej, Komisja będzie też sugerować państwom członkowskim, żeby wprowadzić minimalną powierzchnię ładowni na każde zwierzę, żeby mogło się ono kłaść w czasie podróży. 12-godzinne odpoczynki odbywałyby się bez rozładowywania zwierząt, powodującego zwykle dodatkowe stresy.
Ponadto Komisja proponuje całkowicie zakazać transportu najmłodszych zwierząt, to znaczy cieląt do dwóch tygodni życia, koni do 4 miesięcy, świń do 4 tygodni i owiec do jednego tygodnia. Obecnie wolno je transportować przez 19 godzin z jedną, godzinną przerwą na pojenie.
Konie i świnie wolno teraz transportować przez 24 godziny bez przerwy , z tym że te pierwsze trzeba poić co 8 godzin, a drugim zapewnić stały dostęp do wody. Bydło, owce i kozy można na razie transportować przez 29 godzin bez wyładowywania z jedną, godzinną przerwą w środku na odpoczynek i pojenie.
Rzeczniczka Komisji podkreśliła, że proponowane przepisy są nie tylko ostrzejsze niż dotychczasowe i wychodzą naprzeciw żądaniom obrońców praw zwierząt, ale także prostsze i łatwiejsze do egzekwowania. Ich wprowadzenie pozwoliłoby dostosować limity transportu zwierząt do przepisowych godzin pracy i odpoczynku dla kierowców ciężarówek.
Gminder przyznała, że nowe przepisy podrożyłyby koszty transportu, i to o 40 proc., ale nadal ich udział w cenie sprzedawanego zwierzęcia byłby minimalny. Obecnie jest to 25 eurocentów w wypadku krowy o wartości 100 euro, a po zastosowaniu nowych przepisów byłoby to 35 centów.
Wzrost kosztów i groźba upadku wielu firm przewozowych, gospodarstw hodowlanych i rzeźni to podstawowy argument wysuwany przez sześć państw członkowskich, które blokowały dotychczas próby zaostrzania przepisów o transporcie zwierząt.
Są wśród nich przede wszystkim kraje importujące żywe zwierzęta, także z Polski - Włochy, Francja, Grecja, Hiszpania i Portugalia - oraz znaczący eksporter żywca - Irlandia. Gminder wyraziła przekonanie, że przynajmniej część z nich zmieni zdanie i że za propozycjami opowie się zdecydowana większość Piętnastki.
Propozycje mają bowiem charakter kompromisu między tą grupą państw a zdecydowanymi zwolennikami zaostrzenia przepisów: Wielką Brytanią, Niemcami czy krajami skandynawskimi. Rzeczniczka nie potrafiła powiedzieć, czy Komisja próbowała robić symulacje, czy i w jakim stopniu nowe przepisy wpłyną hamująco na znaczący eksport żywych cieląt i koni z Polski.
Komisja chciałaby, żeby po zatwierdzeniu nowych przepisów przez Radę Ministrów UE weszły one w życie do końca 2004 roku. Nie przewidziała okresów przejściowych w ich wdrażaniu przez przyszłe nowe państwa członkowskie, ale rzeczniczka dała do zrozumienia, że takie kraje jak Polska mogłyby o to zabiegać.
Transport cieląt i koni w nieludzkich warunkach jest od lat ostro krytykowany przez międzynarodowe organizacje obrońców zwierząt, które domagają się całkowitego zakazu transportu trwającego dłużej niż 8 godzin i na dystansach dłuższych niż 500 kilometrów. Taki zakaz dotyczy w tej chwili tylko firm niedysponujących odpowiednimi ciężarówkami.
Compassion in World Farming (Współczucie w Światowym Rolnictwie, ang. CIWF) i inne organizacje pokazały niedawno publicznie w Brukseli wstrząsający film, nakręcony częściowo ukryta kamerą, pokazujący potworne warunki, w jakich transportuje się między innymi cielęta z Polski oraz konie z Polski, Białorusi i Litwy do Włoch.
Twórcy filmu zmontowali ciąg porażających okrucieństwem scen, w których zwierzęta upycha się najpierw na siłę w przeładowanych ciężarówkach. W miejscu przeznaczenia padające z wyczerpania i pragnienia zwierzęta, często z połamanymi nogami, są następnie brutalnie ciągnięte za nogi na rzeź.
Co roku około 100 tysięcy koni z Polski i sąsiadujących z nią krajów podróżuje często po 90 godzin, nim dotrze do rzeźni we Włoszech. Po drodze słabsze sztuki padają, tak jak pokazany w filmie źrebak. Równie wyczerpującą drogę przebywają polskie cielęta.
ER, za PAP
źródło:http://www.ppr.pl
Znów coraz więcej koni umiera!
Wysłane przez Anonim dnia 06-07-2004 o godz. 18:07:43
Po spadku liczby koni wywiezionych na rzeź w 2000r. i 2001r. znów wzrosła liczba koni wywiezionych na rzeź. W 2003 roku bezpowrotnie Polskę opuściło 40 838 koni i 8 857 868 kilogramów koniny...
Jest to dość duży wzrost gdyż np. w 2002 r. z Polski wywieziono niecałe 30.000 koni! To i tak o 30.000 koni za dużo! Po 1. maja nie jest już to nielegalny wywóz koni rzeźnych. Teraz nazywa się to "przemieszczaniem zwierząt w ramach handlu". Fundacja Viva zachęca do podpisywania petycji i nagłaśniania tego, jakby nie mówić, krępującego problemu.
Wesprzyjmy Vivę! Żądajmy skreślenia koni z listy zwierząt rzeźnych! Te i inne akcje możemy wesprzeć na stronie www.viva.org.pl. Podpisujmy nowe petycje! Walczmy o życie naszych Polskich koni!
źródło:http://horsesport.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1092
Napisano 23 marzec 2007 - 16:49
2. Relacje naocznych świadków
3. Dowód cierpienia
4. Opinia eksperta
5. Opinia weterynarza
6. Transport koni w świetle prawa
7. Skala problemu
8. Zagrożenie zdrowia ludzkiego
9. Skuteczność praw Unii Europejskiej
10. Ostateczna zdrada
11. Inne relacje świadków
13. Wezwanie do moratorium
14. Dodatek A
15. Przypisy
Upodobanie Włochów do końskiego i źrebięcego mięsa leży u źródeł handlu ciałami żywych koni i mrożonym mięsem na globalną skalę. Mrożone mięso jest importowane do Włoch m.in. z Argentyny, Stanów Zjednoczonych i Australii. Żywe zwierzęta eksportuje się z Europy Wschodniej i Zachodniej w celu zaspokojenia popytu na "świeże" mięso.
Większa część transportów koni na mięso pochodzi z Europy Wschodniej - w szczególności z Polski, a w mniejszym stopniu z Litwy. Z krajów tych wywozi się kilkadziesiąt tysięcy zwierząt rocznie, 40.000 tysięcy z nich pochodzi z Polski. Jak się więc okazuje, Polska jest jednym z czołowych uczestników międzynarodowego handlu cierpieniem.
Warunki, w których transportuje się zwierzęta, zostały udokumentowane na wielu taśmach wideo i w wypowiedziach naocznych świadków. Wiele zarzutów dotyczących eksportu koni na mięso znajduje potwierdzenie w dokumentach instytucji państwowych, które wielokrotnie odnotowywały prawie całkowity brak kontroli do ciężarówek przejeżdżających przez kraj lub go opuszczających. Podobna sytuacja panuje w Unii Europejskiej - tam również widać brak zainteresowania eksportem zwierząt na mięso, odmowę sprawowania nad nim nadzoru, chaos prawny i niemożliwość egzekwowania istniejących regulacji.
Trudno wyobrazić sobie dłuższą, bardziej szczegółową i pełną barbarzyństwa listę nadużyć, czy też bardziej szczegółową listę nieludzkich zachowań człowieka w stosunku do bezbronnych i odczuwających istot. Oczywiście, nie po raz pierwszy zdarza się, że żywe istoty są przewożone przez Europę w "bydlęcych wagonach", w okrutnych i podłych warunkach, po to, by u kresu podróży spotkać śmierć. Nawet wtedy, gdy ofiarami były istoty ludzkie, dla usprawiedliwienia masakry posługiwano się listą kłamstw i wymówek. Nawet wtedy wiele osób, reagowało na te okrucieństwa niedowierzaniem, unikając krytyki, przyjmując zapewnienia władz za dobrą monetę i w milczeniu godząc się na "nieuniknione". Dzieje się tak nadal, a takie reakcje stanowią część szerszego zjawiska obejmującego wszelkie prześladowania ludzi i zwierząt.
Sfilmowaliśmy handel końmi w Polsce, a także otrzymaliśmy znaczną ilość materiału z innych źródeł, w szczególności od organizacji International League for the Protection of Horses (Wielka Brytania) i Animals' Angels (Niemcy). Zawierają one budzące grozę dowody złego traktowania koni, o którym możemy się przekonać na własne oczy. Filmowanie licznych miejsc w Polsce oraz na trasie do Włoch trwało wiele miesięcy. Nieprzerwany charakter zaobserwowanych nadużyć jest dowodem na to, że stanowią one integralną część tego handlu.
Tylne drzwi transportera otwierają się, ukazując kłębowisko końskich ciał wewnątrz pojazdu. Niektóre ze zwierząt leżą na boku; inne upadły na grzbiet, a ich kończyny splątały się z kończynami towarzyszy niedoli. Niektóre konie usiłują walczyć. Mężczyzna z całej siły ciągnie je za nogi i ogony, próbując je poruszyć. Na rampie ciężarówki leży przewrócona klacz. Mężczyzna mocno ciągnie ją za ogon, próbując zmusić do powstania.
Podczas postoju, służącego "odpoczynkowi", siano jest podawane przez wąskie otwory wentylacyjne w ścianach ciężarówki. Siano jest bardzo rozdrobnione i wepchnięcie nawet niewielkich ilości pokarmu w szczeliny zajmuje dużo czasu. Zmęczone konie stoją obok siebie na targu. Jedno ze zwierząt jest tak wyczerpane, że z jego pyska zwisa język. Dzieje się to jeszcze przed rozpoczęciem podróży do Włoch.
Na targu biały koń wchodzi po przegniłej rampie do bardzo starej ciężarówki. Widać, że zwierzę boi się wejść do pojazdu, więc mężczyzna bije je długą, ciężką pałką. Inny mężczyzna ciągnie zwierzę za ogon, a kolejny chwyta je za głowę. Bicie trwa. Obejmuje nie tylko głowę, ale i resztę ciała. Koń próbuje walczyć, a w końcu przewraca się na rampę. Do akcji wkraczają kolejni mężczyźni, którzy używają metalowej sztaby, by zagnać konia do ciężarówki. Bezpośrednim powodem tego zajścia jest stromizna i zły stan rampy.
Konie są grupowane w stajni i wiązane w szereg, czekając na załadowanie do ciężarówek. Za nimi pojawia się mężczyzna, który liczy je i uderza każde policzone zwierzę kijem. Koń z poważnym uszkodzeniem klatki piersiowej leży na ziemi i próbuje się poruszać, ale przygniatają go belki zagrody. Weterynarz aplikuje zwierzęciu śmiertelny zastrzyk.
Bardzo osłabione konie otacza rój much. Jeden z koni ma uszkodzone oko, inny jest bity kijem - próbuje się go zmusić do przesunięcia się. Biały koń upadł wewnątrz ciężarówki. Leży pokryty potem i brudem, resztką sił usiłując skubać wilgotne siano. Przybywa obsługa transportu, mężczyźni zmuszają konia by wstał. Widać, że jedno z oczu zwierzęcia jest spuchnięte i zakrwawione.
Konie upadły wewnątrz transportera. Niektóre ze zwierząt kaszlą i parskają, jedno z nich ma zakrwawione i pokaleczone chrapy. Inne zwierzę zostaje wyprowadzone z transportera. Jest pokryte odchodami i upada na rampę. Zostaje wyciągnięte za ogon - najpierw ciągną je mężczyźni, potem robi to maszyna. Zwierzę zostaje unicestwione.
Koń leży w tyle ciężarówki i usiłuje wstać. Inne zwierzęta w popłochu tratują jego ciało. Załoga wyładowuje konie z ciężarówki, by dostać się do leżącej na podłodze, wierzgającej klaczy, której kopyto zaklinowało się w otworze wentylacyjnym. Noga klaczy jest podwójnie skręcona przy ścięgnie, a złamanie tak poważne, że widać oba zakrwawione końce kości. Obsługa próbuje oswobodzić klacz. Po długim czasie przybywa weterynarz w celu zaaplikowania zwierzęciu śmiertelnego zastrzyku. Zanim uda się wywlec zwierzę z ciężarówki, jego kopyto zostanie odcięte.
Konie są brutalnie wywlekane z transporterów. Niektóre zwierzęta utknęły wewnątrz pojazdów, ponieważ ich kopyta zaklinowały się w otworach wentylacyjnych. Jeden z koni zostaje zabity. Obcina mu się nogę, by jego ciało mogło być usunięte z pojazdu. Martwa klacz leży w kałuży krwi. Ma uszkodzone oko, gałka oczna wypłynęła z oczodołu. Jedno z uszu klaczy jest oderwane.
Obsługa zmusza leżącego konia do powstania, a następnie - pokrytego ekskrementami - wyprowadza z ciężarówki. Kolejny koń pada przy próbie pokonania rampy. Jest bity i ciągnięty za ogon. Z początku zwierzę nie reaguje, ale po chwili spada z rampy, a jego nogi zostają uwięzione pod jej powierzchnią . Obsługa ciągnie go za ucho, zmuszając, by usiadł, a następnie wstał. Wyczerpany koń jest wciśnięty w kąt ciężarówki. Widać, że zwierzę wpadło w panikę i usiłuje wstać. Obsługa zmusza go do powstania, lecz przy wyładunku koń kilkakrotnie upada.
Organizacja, która z wielką determinacją śledzi losy transportów zwierząt, to Animals' Angels z Niemiec. Jej członkowie starają się zapewnić transportowanym zwierzętom minimum komfortu. Tropią i rejestrują przebieg tras poszczególnych ciężarówek. Jedna z tras, monitorowanych przez Animals' Angels, to podróż 20 koni transportowanych na zamówienie przez polską firmę. W tym konkretnym przypadku, konie pochodziły z Litwy, były przewożone przez Polskę, a ich ostatecznym celem przeznaczenia była Sardynia. Zwierzęta odbyły podróż drogą lądową, trwającą 95 godzin oraz ośmiogodzinną podróż promem. Przebyły odległość 2530 kilometrów. Oto dziennik podróży prowadzony przez Animals' Angels.
Godzina 14.00 (w nawiasach przebyta liczba godzin) Konie, z których jeden jest ślepy, zostają załadowane w Kownie na Litwie. Ciężarówka odjeżdża z dwoma kierowcami w kabinie.
Godzina 18.15 (4 godziny, 15 minut) Ciężarówka dojeżdża do przejścia granicznego w Budzisku (Kalvarija).
Godzina 21.00 (7 godzin) Ciężarówka przejeżdża przez granicę i zmierza w głąb Polski.
Godzina 3.55 (13 godzin, 55 minut) Ciężarówka zatrzymuje się na godzinę w celu zatankowania paliwa na stacji benzynowej w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. W momencie opuszczania stacji, w kabinie znajduje się tylko jeden kierowca.
Godzina 8.35 (18 godzin, 35 minut) Ciężarówka przybywa do dużego postoju w Zebrzydowicach, w pobliżu południowej granicy kraju. Konie są rozładowane, dostają wodę i świeże siano. Po krótkim odpoczynku, zostają ponownie załadowane na ciężarówkę, ale w innym porządku niż poprzednio. W ten sposób, zwierzęta różnej wielkości znajdują się teraz blisko siebie. Po pewnym czasie zauważamy, że zwierzęta zaczną gryźć się nawzajem.
Godzina 11.25 (21 godzin, 25 minut) Ciężarówka opuszcza punkt przeładunkowy w Zebrzydowicach.
Godzina 11.45 (21 godzin, 40 minut) Ciężarówka przybywa do polsko-czeskiego przejścia granicznego.
Godzina 13.30 (23 godziny, 25 minut) Ciężarówka przejeżdża przez granicę i zmierza w głąb Republiki Czeskiej.
Godzina 14.20 (24 godziny, 15 minut) Przybycie do czesko-słowackiego przejścia granicznego.
Godzina 15.25 (25 godzin, 20 minut) Ciężarówka przejeżdża przez granicę i wjeżdża do Słowacji.
Godzina 17.30 (27 godzin, 25 minut) Kierowca robi krótką przerwę na posiłek na dużym parkingu 80 kilometrów od Bratysławy. Konie zdają się być coraz bardziej wyczerpane. Dwa, znacznie różniące się wielkością, zwierzęta mają pogryzione pyski i chrapy, które zaczynają puchnąć. W ciasnej przestrzeni ciężarówki zwierzęta nie są w stanie od siebie uciec. Jedno z nich to klacz; wygląda na to, że to ona odniosła najpoważniejsze rany.
Godzina 19.00 (28 godzin, 55 minut) Ciężarówka przybywa do słowacko-węgierskiego przejścia granicznego.
Godzina 19.45 (29 godzin, 40 minut) Ciężarówka odjeżdża z przejścia granicznego i zmierza do oddalonego o 5 minut jazdy postoju w pobliżu węgierskiego miasteczka Vamosszabadi. Cała obsługa transportu jest w barze obok parkingu. Kiedy ciężarówka przybywa na miejsce przy otworach wentylacyjnych zostaje umieszczonych jedynie sześć małych pojemników na wodę - dla 20 koni. Siano, które ma być wpychane przez te same otwory wentylacyjne, jest bardzo złej jakości. Kierowca odmawia jego przyjęcia, twierdząc że może ono wywołać u zwierząt ataki kolki. Konie pozostaną głodne. Jeden z obsługujących nie chce podstemplować kierowcy dokumentów poświadczających, że konie zostały nakarmione. Prowadzi to do gorącej dyskusji. W końcu obsługujący żąda od kierowcy paczki papierosów, otrzymuje ją i dokument zostaje podstemplowany. Po trwającym 40 minut postoju bez karmienia i - w przypadku większości zwierząt - napojenia, ciężarówka odjeżdża.
Godzina 22.30 (32 godziny, 25 minut) Kierowca zatrzymuje się na stacji benzynowej, zagląda do koni i robi sobie krótką przerwę.
Godzina 23.40 (33 godziny, 35 minut) Przybycie na postój w miejscowości Redics. Pomimo, że siano jest dobrej jakości, a zwierzęta dostały wodę, tylko nieliczne jedzą i piją (oznaka silnego stresu). Wyraźnie widać, ze wszystkie są wyczerpane. Szczególnie nerwowo zachowuje się ślepy koń, podczas gdy zwierzę ładowane do pojazdu jako ostatnie wykonuje typowe kołyszące ruchy (oznaka krańcowego wyczerpania psychicznego).
Stan pogryzionej klaczy uległ pogorszeniu. Jej pysk jest bardzo spuchnięty. Lewy bok jest pokryty świeżymi ranami, ponieważ z tej strony jej sąsiadem jest agresywny koń. Nad jej prawy okiem widać również krwawiące obrażenie - powstało ono prawdopodobnie przy próbach ucieczki od agresywnego sąsiada. Widać, że jest bardzo przestraszona. Zjada mało siana i wypija zaledwie parę kropli wody. "Odpoczynek" trwa tylko godzinę. Ciężarówka odjeżdża w kierunku przejścia granicznego, które znajduje się zaledwie kilometr od miejsca postoju.
Godzina 2.05 (36 godzin) Ciężarówka wyjeżdża z węgiersko-słoweńskiego przejścia granicznego i zmierza w głąb Słowenii. Kierowca jedzie teraz znacznie wolniej i nieprzerwanie pali papierosy - prawdopodobnie, aby nie zasnąć.
Godzina 3.20 (37 godzin, 15 minut) W Mariborze ciężarówka stoi na skrzyżowaniu, podczas gdy światła zmieniają się dwukrotnie. Kierowca prawdopodobnie zasnął. Z tyłu ciężarówki słychać głuchy łoskot i pojazd kołysze się gwałtownie. Kierowca przejeżdża przez skrzyżowanie i zjeżdża na pobocze. Dwa konie różnej wielkości upadły; leżą na podłodze na bokach, z klatkami piersiowymi skierowanymi w swoją stronę i splątanymi nogami. Nie ruszają się. W końcu, kierowca zmusza je do powstania bijąc kijem i używając elektrycznej pałki.
Godzina 4.20 (38 godzin, 15 minut) Podróż trwa. Na górskiej trasie, którą przemierza teraz ciężarówka, jest zimno i mgliście. Jak większość pojazdów używanych do transportu koni, ta ciężarówka nie ma ogrzewania ani wentylacji czy urządzeń kontrolujących wilgotność.
Godzina 6.20 (41 godzin, 15 minut) Ciężarówka zatrzymuje się na parkingu w pobliżu miejscowości Postojna, a kierowca robi sobie przerwę. Z tylnej części pojazdu wypływa gnój, tworząc na ziemi kałuże.
Godzina 9.50 (44 godziny, 45 minut) Podróż trwa dalej. Ciężarówka jedzie w dół wijących się górskich dróg w kierunku Gorycji przy włoskiej granicy. Droga tworzy w tym rejonie liczne serpentyny, więc kierowca jedzie bardzo powoli. Regularnie zatrzymuje się, by sprawdzić, co się dzieje ze zwierzętami. Przypuszczalnie z kojca dochodzą go hałasy świadczące o tym, że któreś z koni mogły upaść.
Godzina 12.30 (46 godzin, 30 minut) Ciężarówka przybywa do Gorycji. Kierowca rozładowuje ciężarówkę i wyprowadza konie. Nie ma w pobliżu weterynarza i nie widać nikogo z obsługi. Wszystkie czynności wykonuje sam. Konie są w drodze już trzeci dzień. Przed nimi wciąż jeszcze 1700 kilometrów do miejsca przeznaczenia na Sardynii.
Godzina 7.45 (65 godzin, 45 minut) Obsługa pojawia się na miejscu dopiero w 19 godzin po przyjeździe ciężarówki. Jej zadaniem jest nakarmienie koni. Jeden z obsługujących transport kilkanaście razy uderza konia po głowie rękojeścią wideł.
Godzina 8.05 (67 godzin, 5 minut) Otwierają się okna gabinetu weterynarza. Przypuszczalnie oznacza to, że weterynarze przyjechali właśnie do pracy i przygotowują się do kolejnego roboczego dnia. Pół godziny później doktor Demerin wyrusza z innym weterynarzem na krótki obchód trzech stajni, w których znajdują się obecnie konie. Nie przeprowadzają żadnych szczegółowych badań któregokolwiek ze zwierząt.
Godzina 9.35 (68 godzin, 35 minut) Rozpoczyna się ponowny załadunek koni.
Godzina 12.55 (71 godzin, 55 minut) Ciężarówka opuszcza Gorycję i kieruje się na południe Włoch. Choć konie będą kontynuowały podróż przez kolejne 24 godziny, jest to prawdopodobnie ich ostatnie miejsce odpoczynku, a także karmienia i pojenia.
Godzina 13.30 (72 godziny, 30 minut) Kierowca zatrzymuje się na stacji benzynowej w miejscowości Gonars. Konie wyglądają na trochę bardziej wypoczęte. Opuchlizna poranionej klaczy zaczyna się powoli zmniejszać. Wygląda na to, że ciężarówka nie była sprzątana od samego początku podróży, a siano było rzucane na warstwy ekskrementów. Z ciężarówki znowu zaczyna wypływać gnój.
Godzina 22.35 (81 godzin, 35 minut) Ciężarówka przybywa do portu Piombino. Na szczęście dla zwierząt, prom już czeka. Ciężarówka wjeżdża prosto na prom. Tu kończy się jej bezpośrednia obserwacja, ale czas dalszej podróży jest znany.
Godzina 7.00 (90 godzin) Prom przybywa do Olbii na Sardynii. Kierowca jedzie przez wyspę do rzeźni, która jest ostatecznym miejscem przeznaczenia koni.
Godzina 12.00 południe (95 godzin) Konie przybywają do rzeźni, gdzie wszystkie zostaną zabite na mięso. Nie wiadomo, jak długo będą musiały czekać na śmierć, ale wszystkie były w stanie krańcowego wyczerpania, odwodnienia i strachu. Często zdarza się, że zwierzęta przyjeżdżają na miejsce martwe lub nie mają sił się podnieść. Wówczas są wyciągane z pojazdów łańcuchami. Te, które wciąż żyją, zostają zabite na mięso.
Był to opis zaledwie jednego z tysięcy transportów koni, przemierzających drogi Europy. Grupa 20 anonimowych istot podróżuje przez siedem państw - Litwę, Polskę, Republikę Czeską, Słowację, Węgry, Słowenię, Włochy. Po przebyciu odległości przekraczającej 2530 kilometrów trafia wreszcie na Sardynię. Trzeba tak ogromnego bólu i cierpienia, jedynie po to, aby ludzie mogli zaspokoić swój apetyt na określony rodzaj mięsa. Oto prawdziwe okrucieństwo bez usprawiedliwienia.
Pierwszy problem to nieuniknione odwodnienie. RSPCA przeprowadziło szereg badań, które dowodzą, że odwodnienie wynikające z wielogodzinnego transportu jest okrutne i zbędne. Mikroskopowe badania nerek jałówek, które umarły podczas transportu, ujawniły zmiany chorobowe na poziomie tkankowym. Mogą one być po części powodowane zmianą obiegu krwi płynącej do nerek i wewnątrz nich (oraz innych sąsiadujących organów), pojawiających się jako rezultat psychologicznego stresu. Badania wykazały również zmiany w strukturze białych krwinek, wskazujące na zaburzenia funkcjonowania systemu odpornościowego, co z kolei prowadzi do zwiększonej podatności na różnego rodzaju choroby i infekcje (29).
W jednym z badań, chroniczna hipoglikemia (niski poziom glukozy we krwi) zaobserwowana u młodych jałówek po przebyciu zaledwie 300 kilometrów, wciąż utrzymywała się po upływie dwóch tygodni. Wskazuje to na wysoki poziom przeżytego stresu (29).
Badania wykazują, że odwodnienie występuje u świń po zaledwie sześciu godzinach podróży. Przygotowany dla Unii Europejskiej raport SVC (Scientific Veterinary Committee - Naukowy Komitet Weterynaryjny) z 1992 r. na temat transportu zwierząt gospodarskich mówi, że świnie piją od 18 do 20 razy dziennie. Oznacza to, że wszystkie świnie powinny mieć w czasie podróży stały dostęp do wody pitnej. Ponadto, z raportu wynika, że świnie przebywające w poruszających się pojazdach dłużej niż 24 godziny przestają jeść i pić. Jeśli jedzą w trakcie ruchu pojazdu, wymiotują spożyty pokarm. Pomimo wiedzy na temat cierpień tych zwierząt, ich dobro jest poświęcane dla zysków.
"Należy podkreślić wagę fizjologicznego stresu, jakiemu poddane są konie podczas transportu na wielką odległość. Wiele instytutów badawczych znajduje się w posiadaniu danych klinicznych, które dowodzą, że konie transportowane drogą powietrzną lub lądową na długie dystanse cierpią z powodu stresu wywołanego podróżą i związanych z nim chorób. Przede wszystkim wpływają one na układ oddechowy. Objawem może być zarówno odwodnienie, jak i ostra gorączka lokomocyjna, której konsekwencje dla zdrowia zwierzęcia bywają zgubne" (19).
"W przypadku koni odwodnienie może stanowić poważny problem: Podobnie jak inne zwierzęta, koń jest podatny na odwodnienie (tzn. utratę płynów ustrojowych), które samo w sobie może być powodem śmierci. Niewystarczający dostęp do wody podczas długich podróży i odmawianie przez konie picia, wywołane ciężkim stresem, sprawiają, że odwodnienie u transportowanych koni jest na porządku dziennym". (13).
Według Journal of Animal Science: "W miarę trwania podróży, zwłaszcza przekraczającej w okresie letnim 27 godzin, nadwerężenie mięśniowe i odwodnienie stają się poważnymi problemami fizjologicznymi (28). Oczywiście konie transportowane do Włoch przebywają często trzykrotnie dłuższą drogę, a latem temperatury na tej trasie mogą być bardzo wysokie".
Koń jest dużym zwierzęciem, które powinno pić znaczne ilości wody. Manual of Horsemanship mówi: "Ciało dorosłego konia składa się w 60 do 70 procent z wody i chociaż organizm konia może znieść utratę prawie całego zapasu tłuszczu i połowy białka, już 20-procentowa utrata wody może się okazać fatalna w skutkach. Konie wypijają na ogół od 27 do 54 litrów wody dziennie, ale przy ciepłej pogodzie ich zapotrzebowanie może wzrosnąć" (16).
"Transport, nieznane otoczenie, zmiana właściciela - wszystkie te czynniki mogą przyczynić się do zmniejszenia konsumpcji wody. Poza tym konie tracą płyny poprzez pocenie się, oddawanie moczu i kału oraz parowanie poprzez układ oddechowy" (22).
Zatrzymanie wody w organizmie również może spowodować poważne problemy zdrowotne u konia: "Podróżujące konie powinny być pilnie obserwowane, ponieważ niektóre z nich nie będą chciały oddawać moczu w ciężarówce. Wstrzymywanie oddawania moczu może w szybkim tempie wywołać u konia poważne schorzenia" (15).
Eksportowane konie często nie są w ogóle karmione podczas postojów. Jeśli nawet są, niewielkie ilości słomy, które otrzymują, praktycznie nie mają wartości odżywczej. Zwierzęta znajdujące się daleko od otworów, przez które podaje im się pokarm, oraz te, które leżą na podłodze pojazdu, mogą nie dosięgnąć mikroskopijnych racji podawanych przez obsługę transportu. John Kohnke, autor Feeding and Nutrition of Horses twierdzi:
"Podobnie jak szczury i jelenie, konie jedzą nieustannie. Dzieje się tak, ponieważ nie posiadają woreczka żółciowego i nie są w stanie przechowywać pokarmu w żołądku. Konie, przebywając w stajni lub innej zamkniętej przestrzeni, powinny przyjmować regularnie niewielkie ilości pokarmu. Konie trzymane w stajni powinny być karmione co najmniej dwa - trzy razy dziennie" (14). Prawdopodobieństwo, że którekolwiek z koni podróżujących do Włoch jedzą trzy czy chociażby dwa razy dziennie, jest niewielkie.
"Koń, by utrzymać równowagę w podróży, musi stać w rozkroku na wszystkich kończynach. Konie bojaźliwe lub ze skłonnościami do klaustrofobii mogą zachowywać się inaczej. Jeśli kończyny konia nie będą pozostawały w rozkroku, zwierzę będzie upadało na lewy lub prawy bok, zwłaszcza podczas pokonywania zakrętów. Bywa, że koń zapiera się o jedną ze ścian ciężarówki i zaczyna wierzgać ze zdenerwowania" (18).
"Stłoczenie wielu koni na małej przestrzeni zmusza zwierzęta do nieustannej walki. Zmniejszenie gęstości załadowania zwierząt mogłoby przyczynić się do redukcji stresu związanego z transportem poprzez umożliwienie unikania kontaktu z agresywnymi zwierzętami, przybieranie wygodniejszej pozycji i odpoczynek podczas postojów pojazdu" (21).
"Walki toczone przez konie w małych zamkniętych zagrodach mogą stać się powodem ciężkich obrażeń. Grupowanie koni, które się nawzajem nie znają, jest prawdopodobnie najpoważniejszą przyczyną obrażeń odniesionych podczas czynności handlowych i transportu. Najcięższe walki wybuchają zazwyczaj wkrótce po połączeniu grup nieznanych sobie koni" (24). Pełne napięcia, agresji i strachu odgłosy, które dobiegają z ciężarówek przygotowywanych w Polsce do podróży do Włoch, są dowodem na poparciem tego twierdzenia
na stronie Vivy! dalsza część raportu
Napisano 23 marzec 2007 - 17:16
http://www.atourhands.com/horse.html
http://www.fund4hors...info.php?id=669
http://www.fund4hors...info.php?id=670
http://www.justsaywh...age.asp?photo=0
http://www.justsaywh...age.asp?photo=3
http://www.justsaywh...age.asp?photo=4
http://www.equineadv.../hs/inside.html
http://www.horsesrin...laughter-houses
http://www.dallasnews.com/sharedcontent ... .6f31.html
http://wonkette.com/politics/congress/f ... mail2=true
http://www.equineprotectionnetwork.com/ ... ouble2.htm
Napisano 23 marzec 2007 - 18:49
..."Los bowiem synów ludzkich jest ten sam co i los zwierząt los ich jest jeden jaka śmierć jednego taka śmierć drugiego i oddech życia ten sam ..."
Zapewnienie dobrostanu koni jest wyrazem kultury, znajomości etyki i zasad hodowli użytkowania zwierząt - pojęcie to wynika również z określonych czynników ekonomicznych.
Etyczne użytkowanie zwierząt jest zgodne z utylitarnymi i humanitarnymi zasadami obowiązującymi w społeczeństwach o wysokiej kulturze.
Określenie zasad etycznego postępowanie ze zwierzętami jest jednak złożone i dla różnych osób czy instytucji może oznaczać co innego.
Podstawą określenia dobrostanu zwierząt jest nauka o zwierzętach, medycyna weterynaryjna oraz etologia i zoopsychologia, etyka (bioetyka), psychofizjologia czy psychosomatyka.
Określenie dobrostanu nie jest pojęciem "nieuchwytnym" wynikających ze stanów psychicznych zwierząt lub ich stanów motywacyjnych. Tak samo można określić dobro jak i rozpoznać zło choć obiektywna ocena takich pojęć jak okrucieństwo czy cierpienie nie jest łatwe.
"Dobrostan" jest polskim odpowiednikiem angielskiego - animal welfare (dobrobyt, szczęście) lub well-being (pomyślność, dobre samopoczucie).
Określenie to znane jest w literaturze od przeszło 30 lat a sformułowane zostało pod wpływem nasilającej się aktywność różnych organizacji i towarzystw ochrony zwierząt, które zaczęły interesować się warunkami utrzymania zwierząt gospodarskich, laboratoryjnych oraz zwierząt utrzymywanych w domach i zwierząt nieudomowionych znajdujących się w ogrodach zoologicznych w niewoli. Spotyka się wiele określeń dotyczących tego samego zagadnienia. Wg Baerends�a (1978) dobrostan jest to brak schorzeń lub okaleczeń zwierzęcia w sensie fizycznym. Stan, w którym bodźce i informacje środowiskowe działające na system nerwowy mieszczą się w zakresie wielkości akceptowanych przez organizm. Mayer (1984 r.) określa dobrostan jako fizyczno - psychiczny stan charakteryzujący się zaspokojeniem wszystkich gatunkowo specyficznych i indywidualnych potrzeb życiowych, który może być utrzymany przez dłuższy czas dzięki nieskrępowanemu przebiegowi wszystkich funkcji organizmu. Broom (1986) uważa, że jest stan w którym osobnik potrafi uporać się z czynnikami środowiska. Wg Koolhaas�a (1993 r.)dobrostan występuje wtedy, gdy zwierzę zarówno z etologicznego jak i fizjologicznego punktu widzenia znajduje się w harmonii z otaczającym je środowiskiem i jest zdolne adaptować się w odpowiedni sposób do zmian zachodzących w środowisku
Wskaźniki dobrostanu (Jezierski.Kopowski 1997) można podzielić na:
a. zootechniczne, weterynaryjne, produkcyjne: tzn. wygląd zwierzęcia i jego kondycja, zachorowalność i śmiertelność (osłabienie reakcji obronnych organizmu na skutek działania ostrych czynników stresowych), płodność i plenność (długotrwale obniżone wskaźniki dobrostanu obniżają się negatywnie na wynikach rozrodu) i produkcyjność zwierząt (co jest szczególnie ważne, u koni których użytkowość ocenić można w późniejszym wieku a długotrwałe obniżenie standardów bytowych obniża ich wartość),
b. wskaźniki fizjologiczne: wg wielu badaczy o obniżonym dobrostanie zwierząt świadczy podwyższenie poziomu kortykosteroidów. Parametry te jednak nie są specyficzne i zalezą od wielu czynników np. rasy, wieku, płci, traktowania zwierząt przed i w czasie pobierania próbki krwi itd., choć nie wszystkim fizjologicznym rekcjom stresowym towarzyszy pobudzenie emocjonalne,
c. etologiczne (behavioralne) - reakcja zwierzęcia na czynniki środowiskowe zarówno te przewidywalne jak i nie przewidywalne. Zmiany zachowania się mogą być wynikiem cech wrodzonych lub nabytych w ciągu życia doświadczeń. Wskaźnikami niedostatecznego dobrostanu mogą być anomalie zachowań jak np. apatia.
Kolebkę ustawodawstwa związanego z dobrostanem zwierząt jest Wielka Brytania (pierwsza ustawa ukazała się już w latach 688 - 695). W roku 1822 Parlament angielski zatwierdził ustawę zabraniającą niewłaściwego traktowania koni i bydła. W roku 1835 ustanowiono drugą ustawę chroniąca wszystkie zwierzęta domowe i wolno żyjące niedźwiedzie oraz zakazywała walk byków, psów i kogutów.
Najbardziej znaczącym był Akt Ochrony Zwierząt z roku 1811, który przewidywał odpowiedzialność karną za okrutne traktowanie zwierząt i za zadawanie im niepotrzebnego bólu i cierpienia i stanowił podstawę dzisiejszego prawodawstwa w tej dziedzinie.
W Polsce już w XI wieku Bolesław Chrobry zabronił polowania na bobry. Dekretami królów polskich chroniono również tury. Bardzo nowatorską była Ustawa Prezydenta Rzeczypospolitej Polski, I. Mościckiego z dnia 22 marca 1928 r. (opublikowana w Dz.U. z 1932 roku nr 42 poz 417) o ochronie zwierząt, zabraniająca znęcania się nad zwierzętami. Ustawa ta obowiązywała do 1997 roku.
Skrajne formy urzeczowiania zwierząt spowodowały drugą skrajną postawę personalizacji zwierząt. W XVIII i XIX wieku pojawiają się stowarzyszenia propagujące ideę przyznawania zwierzętom podmiotowości moralnej.
Fakt wykorzystania zwierząt dla rożnych potrzeb człowieka i związane z tym niehumanitarne traktowanie, interpretowano jako przykład szowinizmu gatunkowego uprawianego przez ludzi, mającego w historii wzorce w niesprawiedliwym traktowaniu niewolników - murzynów (rasizm) i kobiet (antyfeminizm). Szokujące było użycie dla określeń ludzi i zwierząt, "human animal" (ludzkie zwierzę) i "non human animal" (poza ludzkie zwierzę), co wydaje się było próbą zbagatelizowania problemu osobowości jako obiektywnego kryterium godności człowieka, proponując w zamian poszanowania wszelkiej żywej istoty.
Dało to podstawę do sformułowania wielu myśli w zawartych w Deklaracji Praw Zwierząt.
Brzmienie ostatecznego tekstu Deklaracji przyjętego przez Międzynarodową Ligę na Rzecz Praw Zwierząt i należące do niej ligi krajowe na trzecim międzynarodowym spotkaniu na temat Praw Zwierząt (Londyn, 21 - 23 września 1977 r.). Deklaracja ogłoszona 15 października 1978 r. przez Ligę Międzynarodową była przedłożona Organizacji Narodów Zjednoczonych Do Spraw Oświaty Nauki i Kultury (UNESCO).
Preambuła Powszechnej Deklaracji Praw Zwierząt brzmi;
"Z uwagi na to, że każde zwierzę ma pewne prawa, że nieznajomość i lekceważenie tych praw sprowadziły człowieka i prowadzą go nadal na drogę przestępstw przeciwko naturze i zwierzętom, że uznanie przez gatunek ludzki prawa innych gatunków zwierzęcych do egzystencji stanowi podstawę współistnienia wszystkich istot żywych, że człowiek popełnia zbrodnię ludobójstwa, że poszanowanie zwierząt przez człowieka wiąże się z poszanowaniem ludzi miedzy sobą i że już od najmłodszych lat należy człowieka uczyć obserwować, rozumieć, szanować i kochać zwierzęta niniejszym obwieszcza się że:
Art. 1 Wszystkie zwierzęta rodzą się z równym prawem do życia i do istnienia.
Art. 2 Wszystkie zwierzęta mają prawo do szacunku.
Człowiek jako przedstawiciel gatunku zwierząt, nie może rościć sobie praw do wyniszczenia lub nie licującego z godnością ludzką wykorzystywania zwierząt. Jego obowiązkiem jest wykorzystywanie swej wiedzy dla dobra zwierząt.
Wszystkie zwierzęta maja prawo do opieki, troski i ochrony ze strony człowieka.
Powszechna Deklaracja Praw Zwierząt Zawarta jest w 14 artykułach.
Najważniejszymi organizacjami zajmującymi się ochroną zwierząt w Polsce są: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, Fundacja "Animals", Front Wyzwolenia Zwierząt oraz Stowarzyszenie "Gaja".
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce założono 1 listopada 1864 roku. Była to druga na świecie tego typu organizacja po powstałym wcześniej Królewskim Towarzystwie Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt (RSPAC). Jednym z założycieli Towarzystwa był Adolf Dygasiński a współpracowało z nim wielu wybitnych Polaków m.in. Aleksander Świętochowski, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski. Do najważniejszych celów statutowych Towarzystwa należą:
- działanie na rzecz humanitarnego obchodzenia się ze zwierzętami oraz zapewnienie im niezbędnych warunków bytowania,
- "kształtowanie właściwego stosunku do świata zwierząt jak dobra narodowego" (rozdz.11, par. 9 statutu TOZ).
Od 1997 roku w Polsce obowiązuje nowa Ustawa o Ochronie Zwierząt (Dz.U.03.106.1002). Rodziła się długo i nie jest doskonała, dlatego cały czas ulega przeobrażeniom. Reguluje jednak sytuacje prawną zwierząt i umożliwia ukaranie osób, które nie respektują zasad prawidłowego utrzymywania i eksploatacji zwierząt. Kary nałożone za te przewinienia mogą być bardzo dotkliwe: od kary grzywny (najwyższa może sięgać 720 000 zł) poprzez przepadek zwierzęcia aż do kary pozbawienia wolności (do jednego lub dwóch lat).
Art. 1 Ustawy brzmi: Zwierzę jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.
Art. 6 1. (...) znęcanie się nad zwierzętami jest zabronione
2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień a w szczególności:
umyślne używanie do pracy lub w celach sportowych albo rozrywkowych zwierząt chorych w tym rannych lub kulawych, albo zmuszanie do czynności mogących spowodować ból,
przeciążanie zwierząt pociągowych i jucznych ładunkami (...) lub zmuszanie ich do zbyt szybkiego biegu,
transport zwierząt (...)powodujący ich zbędne cierpienie i stres,
używanie uprzęży, pęt, stelaży, więzów (...)zmuszających zwierzę do przebywania w nienaturalnej pozycji, powodujących zbędny ból, uszkodzenie ciała albo śmierć,
utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego niechlujstwa.
Art. 14 1. Sposób i warunki używania zwierząt do pracy nie mogą stwarzać nieuzasadnionego zagrożenia dla ich życia i zdrowia i zadawać cierpienia.
używania uprzęży, wędzideł, rzędów wierzchowych, juków, podków, pojazdów lub narzędzi mogących ze względu na zły stan techniczny lub niewłaściwą konstrukcję, spowodować obrażenia ciała lub śmierć zwierzęcia,
używanie do pędzania zwierząt przedmiotów lub narzędzi które mogą spowodować okaleczenie zwierzęcia,
zmuszanie do wyczerpującego kłusa lub galopu zwierząt ciągnących ładunek,
używanie do zrywki drewna koni poniżej piątego roku życia.
3. Osoba wykorzystująca zwierzęta do pracy ma obowiązek zapewnić im w ciągu każdej doby, wypoczynek dla regeneracji sił, właściwy dla danego gatunku.
Powyższe fragmenty Ustawy dotyczą głównie wykorzystania koni, choć ze względu na specyfikę ich użytkowania istnieje szereg przepisów, które mają na celu zapewnienie dobrostanu koni. Bardzo istotne rolę w tej materii spełniają lekarze weterynarii, których działalność ma przeciwdziałać cierpieniu. Głównym źródłem cierpienia u koni są ich choroby, skaleczenia, wypadki i brutalność. Obowiązkiem lekarzy weterynarii jest ulżyć cierpiącemu zwierzęciu jako, że wiąże się to z problemami klinicznym.
Użytkowników (właścicieli, jeźdźców) koni sportowych i uczestników zawodów obowiązują zasady zawarte w przepisach weterynaryjnych.
Przepisy weterynaryjne (fragmenty):
Art. 3 Zdrowie i higiena konia
1.Obowiazki użytkownika konia przed wyjazdem na zawody.
1.1.Każdy koń sportowy wyjeżdżający na zawody musi posiadać wymagane przepisami dla tej kategorii zwierząt świadectwo zdrowia wystawione przez uprawnionego lekarza weterynarii.
1.2. Koń, który z jakichkolwiek względów nie jest w pełni zdrowy, nie może brać udziału w zawodach.
2. Obowiązki osoby odpowiedzialnej za konia podczas zawodów (...).
dbałość o zdrowie i kondycje konia oraz jego pielęgnację,
właściwe zachowanie jeźdźca i luzaka wobec konia,
właściwe przedstawienie koni do przeglądu i badań weterynaryjnych (...).
3. Obowiązki organizatora zawodów.
3.2 (Organizator powinien) Zapewnić pomieszczenia stajenne spełniające następujące warunki:
jasne dobrze wentylowane boksy a w razie ich braku (...) wygodne i bezpieczne stanowiska,
dostęp do świeżej wody pitnej w wystarczającej ilości,
właściwą ilość świeżej ściółki,
miejsce (boks) do leczenia konia chorego lub zranionego,
boks do pobierania prób antydopingowych,
odpowiednie miejsce dla przeglądu weterynaryjnego,
Fraser A.F. (1970) The behaviour of the horse, CAB International, Wellingford
Gronek P. (1996) Znaczenie i konsekwencje percepcji bólu, Przegl.Hod., nr 6, s 29-30.
Groń R. (2002) Chrześcijańskie traktowanie zwierząt, Ateneum Kapłańskie, z 3 (559), maj-czerwiec. tom 138.
Jezierski T., Kopowski J. (1997) W poszukiwaniu dobrostanu (welfare) u zwierząt gospodarskich, Przegl.Hod. nr 8,s 49-53.
Kopowski J., (1997) Ochrona praw zwierząt w ustawodawstwie, Przegl. Hod. nr 8 s 54-56.
Mol H., (1996) Prawa zwierząt w konwencjach Rady Europy, Med.Wet.,52 ,s 81-84.
źródło:http://www.hij.com.pl
http://www.przystano...interwencja.wmv
http://www.hsus.org/pets/pets_related_n ... ctory.html
Napisano 11 kwiecień 2007 - 19:38
Zaproszenia : Horror z udziałem zwierząt na polskich targowiskach
dodano wtorek, 10 kwietnia 2007 - 11:28 - Wysłany przez : JoannaSz - 83 Odsłon
Dziś (wtorek 10.04.07) w Magazynie Ekspresu Reporterów na TVP2 o godz. 21.00 będzie emitowany reportaż o tym jak w naszym kraju traktowane są zwierzęta rzeźne - na przykładzie kontroli/interwencji jaką przeprowadziliśmy razem z Fundacją Viva!Akcja dla Zwierząt) na targowisku w Stanisławowie koło Mińska Mazowieckiego.
O szczegółach można poczytać na stronie www.viva.org.pl
To, co tam zobaczyliśmy przechodzi w ogóle jakiekolwiek wyobrażenie na temat tego kim jest człowiek oraz jaki ogrom cierpienia i bestialstwa jest udziałem życia tych zwierząt. Przekażcie znajomym - niech ludzie oglądają i maja świadomość, jaką drogę przebywa mięso-zwierzę zanim trafi na czyjś talerz...
Nadesłała: JoannaSz
# Targowisko cierpienia
źródło: http://www.wegetaria...rticle1542.html
Napisano 12 kwiecień 2007 - 22:35
skopiujesz do mnie?
Napisano 16 kwiecień 2007 - 12:46
tylko uzupełnię o kilka materiałów i taki temat będzie u Ciebie.
Napisano 17 kwiecień 2007 - 16:11
Brak slow na cos takiego
Napisano 20 kwiecień 2007 - 16:33
McCartney i polskie konie
ŻYCIE 19/12/2001
Co roku Paul McCartney wydaje kalendarz z fotografiami swojej zmarłej żony Lindy dedykując go jednej z organizacji walczących o to, by ziemia była lepszym miejscem. Kalendarz Lindy McCartney na rok 2002, zatytułowany "Konie", został wydany, żeby zakończyć handel polskimi końmi na mięso. Zawiera on zarówno kolorowe, jak i czarno-białe zdjęcia zrobione przez Lindę pod koniec jej życia.
Tysiące egzemplarzy kalendarza zostaną rozesłane do najbardziej wpływowych i twórczych osobistości świata, aby przez cały rok przypominać im o tragicznym losie polskich koni. Słowa apelu zostały poparte przez całą rodzinę McCartney'ów, w tym przez trójkę dzieci sir Paula oraz jego narzeczoną Heather. McCartney napisał o akcji: "Linda kochała konie i byłaby szczęśliwa, widząc, że walczymy, by położyć kres okrutnemu i barbarzyńskiemu eksportowi koni z Polski do Włoch, Francji i Belgii na mięso".
Akcji pana McCartneya patronuje "Viva!". - Wierzymy, że pomoże to nam w walce o poprawę losu tych pięknych i dostojnych zwierząt - stwierdziła Joanna Draus z "Vivy!".
KD, INTERIA.PL
Konie na kilogramy
GAZETA WROCŁAWSKA 04/03/2002
Zwierzę może wytrzymać 8 godzin podróży
Cisza. Taka była reakcja wrocławskiej młodzieży po oglądnięciu filmu "Nie w moim imieniu" organizacji Viva! W ciągu siedmiu minut trwania filmu zobaczyli bite, maltretowane, głodzone i okaleczane konie. - Taki transport właśnie teraz rusza gdzieś w Polsce mówiła Joanna Draus z Vivy.
- Polska jest największym eksporterem koni na rzeź. To my jesteśmy mordercami - mówiła na sobotnim spotkaniu z młodzieżą Joanna Draus. W jednej z sal Politechniki Wrocławskiej zebrało się kilkadziesiąt osób. Młodzi dowiedzieli się o nieludzkich warunkach, w jakich transportuje się zwierzęta do Włoch.
- Sprzedawane na rzeź konie są uważane za mięso, nic więcej, dlatego przelicza się ich wartość w kilogramach -tłumaczyła manager organizacji. - Pakuje się je do przyczep i w tym stanie, stłoczone, rozdrażnione i pobudzone ruszają w pięciodniową podróż. Ostatnią.
Zwierzęta, nieprzyzwyczajone do takich warunków, reagują agresją. Trudno im utrzymać równowagę, ściśnięte - kaleczą siebie i towarzyszy niedoli. Są odwodnione i głodzone. To wszystko można było zobaczyć na przygotowanym przez Vivę dokumencie.
- Słyszałam już o znęcaniu się nad końmi, ale dopiero teraz, kiedy zobaczyłam to na własne oczy, zdałam sobie sprawę, że wszystko dzieje się naprawdę - mówi dziewczyna ze łzami w oczach. Nie tylko ona płakała w czasie projekcji. Większość zgromadzonych na sali osób szlochała, chowała twarz w dłoniach lub odwracała oczy. Po filmie zapadła cisza. Potem widzowie zaczęli pytać: jak pomóc?
- Nagłaśniajcie sprawę, mówcie o problemie znajomym i zbierajcie podpisy pod petycją do premiera - prosiła Joanna Draus.
Przed wakacjami Viva! planuje dużą demonstrację przed Sejmem. - Może to zwróci uwagę polityków na los maltretowanych zwierząt - mają nadzieję działacze organizacji.
studentka z Lubina
Chcę przede wszystkim uświadomić ludzi w moim mieście. Mało kto wie o tym zbrodniczym procederze. Już wcześniej zbierałam podpisy pod petycją do premiera i nadal zamierzam pozostać w kontakcie z organizacją Viva! Chcę też rozpocząć zbiórkę pieniędzy na mojej uczelni
Marta Błażków
Przyjechałyśmy; siostrą do Wrocławia specjalnie na to spotkanie. Jestem bardziej porywcza i uważam, że tylko radykalne działania mogłyby coś zmienić. Najlepiej wybrać się na granice i oznaczać wozy z końmi, zorganizować pikietę, zaprosić media. Można też zbierać pieniądze i wykupywać konie przeznaczone na rzeź.
Myślę, że pokazywanie tego typu filmów ma sens:Jest spora różnica między wiedzą o takim problemie, a świadomością, że to dzieje się naprawdę. Dobrze jest mówić o tym, informować jak najwięcej ludzi. Nie zgadzam się z wszystkimi postulatami Vivy, ale jest w nich dużo dobrego.
Już wcześniej widziałyśmy z koleżanką film. Naprawdę działa na wyobraźnię. Planujemy pójść na następne spotkanie i zastanowić się co dalej. Wydaje nam się jednak, że trzeba działać i to działać konkretnie. W tym przypadku może pomóc tylko duża akcja.
Napisano 20 kwiecień 2007 - 16:47
ILPH Transportation of Horses for Slaughter Update 2007. Tutaj trochę statystyk:
lSOKalCkPI
Napisano 30 maj 2007 - 12:12
http://www.konikiglt...ka.pl/rzez.html
Napisano 21 czerwiec 2007 - 09:43
dominique wyśli mi to na maila oto on:
paula-666@o2.pl
prosze też oto walcze
Napisano 09 styczeń 2008 - 13:25
Wszystko skondensowane przez Vivę:
Napisano 29 marzec 2008 - 21:05
Miejsce zamieszkaniaCzechowice-Dziedzice
prosilabym o wysłanie mi to na maila
"Największe piękno na świecie na końskim leży grzbiecie...'
Napisano 29 marzec 2008 - 22:22
to musisz sie sama pofatygować, bo ja tego nie mam na mailu
Napisano 01 czerwiec 2008 - 22:41
Ostatnia "głośna" sprawa dotycząca transportu żywych koni na rzeź do krajów Eurpoy Południowej zakończyła się fiaskiem. Cytuję odpowiedź premiera na tysiące petycji, ze strony Vivy:
Walczymy o polskie konie - odpowiedź premiera
DZIENNIK ŁÓDZKI 10/09/2003
W piątkowym "Dzienniku", w artykule "Walczymy o polskie konie", napisaliśmy, że od roku nie mamy odpowiedzi Leszka Millera w sprawie petycji podpisanej przez kilkanaście tysięcy naszych Czytelników protestujących przeciwko warunkom, w jakich transportuje się polskie konie na rzeź na Zachod. Po raz kolejny zapytaliśmy: Co Pan zrobH, Panie Premierze, by polskie konie nie przeżywały męczarni? W poniedziałek otrzymaliśmy wreszcie odpowiedź od pana Marcina Kaszuby,rzecznika prasowego rządu. Komentarz zostawiamy naszym Czytelnikom.
Warszawa, 8 września 2003 roku
Pan Julian Beck Redaktor Naczelny Dziennika Łódzkiego
W związku z tekstem "Walczymy o polskie konie", opublikowanym w "Dzienniku Łódzkim" 5 września br., uprzejmie informuję, iż petycja w sprawie eksportu polskich koni na rzeź wręczona Panu Premierowi 1 lipca 2002 r. już 2 lip- ca została skierowana do Wicepremiera Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Pana Jarosława Kalinowskiego w celu poinformowania prezesa Rady Ministrów o podjętych formach reakcji resortu w tej sprawie. Stosowna odpowiedź, zawierająca omówienie problematyki transportu żywych koni oraz podjęte działania mające na celu zapewnienie zwierzętom odpowiednich warunków transportu, została przedstawiona Fundacji "Międzynarodowy Ruch Wegetarian na rzecz Zwierząt - Viva" 7 stycznia 2003 roku przez sekretarza stanu w MRiRW Józefa Jerzego Pilarczyka.
Uprzejmie informuję, że intencją rządu jest:
1. stworzenie takich uwarunkowań prawnych oraz systemu nadzoru, aby warunki transportu żywych koni były jak najlepsze;
2. zadbanie o to, aby wszelkie przypadki łamania ustawy o ochronie zwierząt, w tym i przypadki nieprawidłowości podczas transportu żywych koni, były ścigane i w odpowiedni sposób karane. Temu celowi służą przepisy odnośnie ochrony zwierząt, zawarte w ustawie o ochronie zwierząt.
Obecnie trwają również prace nad ukończeniem i skierowaniem do publikacji rozporządzenia w sprawie szczegółowych zasad i warunków obowiązujących podczas transportu zwierząt, które zastąpi dotychczas obowiązujące rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 30 czerwca 1998 r. Jednak -jak twierdzą specjaliści - z uwagi na uwarunkowania gospodarcze i formalnoprawne obecnie nie jest możliwy całkowity zakaz transportu koni rzeźnych.
Poniżej przedstawiam stanowisko Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie petycji o zakazie eksportu koni:
"Opublikowana 12 listopada 2001 r. ustawa z dnia 2 5 lipca 2001 r. (DzU nr 12 9 póz. 143 5) zmieniając ustawę o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Inspekcji Weterynaryjnej poszerza zakres kompetencji Inspekcji Weterynaryjnej o sprawowanie nadzoru nad przestrzeganiem niektórych przepisów dotyczących ochrony zwierząt. Stanowi o tym art.2 pkt 32 ustawy. Jednocześnie 28 września 2002 r. weszła w życie nowelizacja ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, w której wskazano Inspekcję Weterynaryjną jako organ sprawujący nadzór nad przestrzeganiem przepisów ustawy. W znowelizowanej ustawie dokonano transpozycji niektórych przepisów Unii Europejskiej dotyczących transportu zwierząt oraz poprzez zmianę upoważnienia ustawowego o bligującego ministra właściwego do spraw transportu do wydania szczegółowych przepisów w tym zakresie zapewniono możliwość całkowitej implementacji przepisów unijnych.
Głównym celem nowelizacji było dostosowanie przepisów polskich do prawodawstwa Unii Europejskiej, w tym wskazanie organu nadzoru do egzekwowania przepisów m. in. odnoszących się do warunków transportu zwierząt. Obecnie trwają prace nad ukończeniem i skierowaniem do publikacji rozporządzenia w sprawie szczegółowych zasad i warunków obowiązujących podczas transportu zwierząt, które zastąpi, dotychczas obowiązujące rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 30 czerwca 1998 r. (Dz U nr86, poz. 552). Przepisy te umożliwią służbom weterynaryjnym skuteczne egzekwowanie praw zwierząt w taki sam sposób i w takim samym zakresie w jakim odbywa się to w krajach członkowskich Wspólnot Europejskich. Nowe przepisy wykonawcze pozwolą również na poprawę warunków transportu zwierząt na obszarze kraju.
Poczynając od 1998 r. przewozy zwierząt rzeźnych w transporcie międzynarodowym odbywają się na warunkach określonych w przepisach unijnych. Każdy transport przed opuszczeniem granicy polskiej jest kontrolowany również pod kątem przestrzegania przepisów odnośnie dobrostanu zwierząt. Szczególną uwagę zwraca się na to, aby przewoźnik zwierząt miał uprawnienia unijne do tego rodzaju działalności. Podmiot zajmujący się transportem zwierząt składa pisemne zobowiązanie do przestrzegania prawa unijnego, w tym do określenia planu trasy ze wskazaniem punktów postojowych, do przestrzegania norm załadunku, do zapewnienia odpowiednio kwalifikowanych osób odpowiedzialnych za transport oraz do posiadania atestu weterynaryjnego na środek transportu. Każdy transport zwierząt jest kontrolowany na granicy Wspólnoty i o dopuszczeniu do dalszej podróży decydują właściwe władze Unii Europejskiej. Władze polskie nie mają wpływu na sposób i warunki transportów zwierząt przez terytorium Unii Europejskiej. Należy zaznaczyć, że systematycznie maleje liczba koni rzeźnych opuszczających Polskę w transporcie międzynarodowym. W 1999 r. wy- eksportowano 75 tyś. koni rzeźnych głównie do Włoch i Francji. W 2000 roku przewieziono w transporcie międzynarodowym 49.651 koni. W 2001 roku wyeksportowano 39.421 koni, w 2002 r. 30.848, a do 31 lipca br. 26.747 sztuk. Eksport mięsa końskiego w 2000 r. wyniósł 8.165.260 kg, w 2001 r. 9.483.670 kg, w 2002 r. spadł do 7.926.549 kg, a do 31 lipca br. wyniósł 4.940.169 kg. Tendencja spadkowa zauważalna w ostatnich 2 latach w odniesieniu do mięsa końskiego świadczy o powolnym spadku liczby koni chowanych z przeznaczeniem na mięso.
Jednocześnie w niektórych państwach członkowskich Unii Europejskiej odnotowano w tym samym czasie trzykrotny wzrost liczby żywych koni transportowanych z przeznaczeniem na ubój do krajów tradycyjnie importujących konie z Polski.
Stan faktyczny sytuacji zwierząt rzeźnych w transporcie oraz ocena skuteczności sprawowanego przez organa inspekcji weterynaryjnej nadzoru, został oceniony w raporcie NIK zawartym w "informacji o wynikach kontroli realizacji przepisów w zakresie ochrony zwierząt za szczególnym uwzględnieniem transportu zwierząt".
Raport NIK z kontroli, która odbyła się w l kwartale br. stwierdza, że zwiększył się, w stosunku do sytuacji z 1999 r., zakres działań podejmowanych przez organy administracji publicznej i inne jednostki organizacyjne w celu zapewnienia właściwych warunków bytowania i transportu zwierząt, a w tym zdecydowanie poprawił się nadzór służb weterynaryjnych. W raporcie stwierdzono również, że naruszanie zasad dobrostanu zwierząt w transporcie występowało incydentalnie. Ministerstwo Rolnictwa nie podziela poglądu odnośnie wprowadzenia całkowitego zakazu transportu koni rzeźnych w ramach eksportu. Działania Ministerstwa zmierzają do stworzenia przepisów i możliwości ich egzekwowania, tak aby przewóz koni odbywał się w warunkach gwarantujących zwierzętom humanitarne traktowanie.
Z tych powodów żądania zawarte w kierowanych do Rządu Polskiego petycjach i apelach nie mogą być spełnione. Raport NIK potwierdza, że działania skierowane na uzupełnienie przepisów prawa związane m. in. z transpozycją prawa Wspólnot Europejskich do prawa krajowego oraz poprawa jego egzekucji, zaczynają przynosić oczekiwane efekty. Uprzejmie przepraszam za zwłokę w odpowiedzi na to pytanie.
Napisano 02 czerwiec 2008 - 04:38
czy mi się wydaje tylko, czy Oni (Viva) chcieli wywalczyć całkowity zakaz transportu koni? Przecież to niemożliwe, no i ja tego nie popieram... Uważam że ustawa jest dobra tylko organ wykonawczy nawala, poza tym minęło już 5 lat od wydania oświadczenia i takie rzeczy jak niehumanitarny transport to naprawdę incydentalne przypadki, co z tego, że są, nie da się WSZYSTKIEGO dopilnować, to tak jakby wymagać od policji, żeby wyeliminowała wszystkie przypadki gwałtów, a to przecież NIEMOżLIWE...