Source: http://ipwsieci.pl/wpis,106,Orzecznictwo_TSUE_w_sprawach_naruszen_w_internecie_pozywac_mozna_wszedzie.html
Timestamp: 2018-01-21 12:59:53
Legal References Found: art. 5

Art. 5
 art. 5
 art. 5
 art. 7
 art. 5

Document Content:
IP w sieci, czyli nowe technologie i Internet okiem prawnika > Orzecznictwo TSUE: w sprawach naruszeń w internecie pozywać można wszędzie
Sprawa Pez Hejduk dotyczyła bezprawnego udostępnienia na niemieckiej stronie internetowej (z rozszerzeniem .de) fotografii austriackiego fotografa. Fotograf wniósł powództwo przeciwko administratorowi niemieckiej strony do sądu w Wiedniu o zapłatę odszkodowania w kwocie 4.050 EUR oraz o zgodę na publikację wyroku na koszt pozwanego. Powód uzasadniał właściwość sądu austriackiego powołując się na art. 5 pkt 3 rozporządzenia Rady (WE) nr 44/2001 z dnia 22 grudnia 2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych, czemu sprzeciwił się pozwany. Podnosząc zarzut braku jurysdykcji sądu austriackiego twierdził on, że „ (…) witryna internetowa nie jest przeznaczona dla Austrii, a sama możliwość przeglądania jej z tego państwa członkowskiego nie wystarcza do uzasadnienia właściwości wspomnianego sądu”. Sąd w Wiedniu postanowił zwrócić się do Trybunału o rozstrzygnięcie powstałej wątpliwości.
Art. 5 pkt 3 rozporządzenia nr 44/2001 stanowi:
„(…) Osoba, która ma miejsce zamieszkania na terytorium Państwa Członkowskiego, może być pozwana w innym Państwie Członkowskim:
(…) 3) jeżeli przedmiotem postępowania jest czyn niedozwolony lub czyn podobny do czynu niedozwolonego albo roszczenia wynikające z takiego czynu - przed sąd miejsca, gdzie nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę (...)”.
Przepis ten był już wcześniej przedmiotem wykładni Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Coty Germany C-360/12 dotyczącej sprzedaży podrabianych perfum. TSUE ustalił wówczas, że wskazuje on zarówno na sąd miejsca, gdzie wystąpiła szkoda, jak i na sąd miejsca zdarzenia stanowiącego przyczynę jej powstania.
W omawianym wyroku Pez Hejduk TSUE uznał, że jeśli fotografie powoda umieszczone bez jego zgody na niemieckiej witrynie internetowej były dostępne w Austrii, to tym samym doszło do spełnienia przesłanki wystąpienia w tym państwie szkody (używając terminologii wyroku – doszło do „(…) urzeczywistnienia się w tym państwie szkody lub co najmniej powstania takiej możliwości”).
Jednocześnie Trybunał potwierdził, że art. 5 pkt 3 rozporządzenia nr 44/2001 nie wymaga, by witryna internetowa, na której umieszczono utwory z naruszeniem prawa autorskiego, była „kierowana” do państwa, w którym znajduje się sąd, do którego wniesiono powództwo. Co więcej, Trybunał wskazał że w ramach badania, czy dana witryna internetowa jest kierowana do danego państwa, nie jest istotne jakiego rodzaju domena została użyta (w tej sprawie nie miało znaczenia, że użyta została niemiecka domeny krajowa najwyższego poziomu .de).
Omawiany wyrok potwierdził w znacznej mierze ustalenia dokonane przez Trybunał we wcześniejszym wyroku z 3 października 2013 r. w sprawie Pinckney C-170/12, dotyczącej naruszenia autorskich praw majątkowych autora zamieszkałego we Francji. Autor ten pozwał przed sąd we Francji austriacką spółkę, która dokonała bez jego zgody rejestracji w Austrii utworów jego autorstwa na płytach CD, sprzedawanych następnie przez brytyjskie spółki poprzez ich strony internetowe.
W wyroku w sprawie Pinckney Trybunał uznał, że właściwość sądu francuskiego jest uzasadniona możliwością urzeczywistnienia się szkody na terenie Francji, poprzez możliwość nabycia za pośrednictwem strony internetowej, dostępnej na obszarze Francji, „pirackich” kopii płyt z utworami powoda.
Problematyczna wykładnia
Skomplikowany stan faktyczny sprawy Pickney oraz wątpliwości dotyczące przejścia do porządku dziennego przez Trybunał nad brakiem realnego związku pomiędzy wyprodukowaniem płyt z naruszeniem praw autorskich przez spółkę austriacką, a ich dostępnością we Francji poprzez witrynę angielskiego sklepu internetowego sprawiły, że orzeczenie Trybunału chyba nie do końca zostało potraktowane tak poważnie, jak na to zasługiwało.
Wskazuje na to chociażby opinia rzecznika generalnego Pedro Cruz Villalon, poprzedzająca wyrok w sprawie Pez Hejduk, w której opowiedział się on za wąskim rozumieniem wyroku w sprawie Pickeney oraz za odrzuceniem w sprawach dotyczących naruszenia praw autorskich w internecie możliwości pozwania przed sąd miejsca, w którym wystąpiła szkoda. W zamian zaproponował, aby w tego typu sprawach, w których zazwyczaj trudno ustalić jednoznacznie położenie terytorialne miejsca wystąpienia szkody, sądem właściwym w rozumieniu art. 5 ust. 3 rozporządzenia nr 44/2001 był sąd miejsca, gdzie nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę, czyli zazwyczaj sąd siedziby pozwanego.
Trybunał nie zastosował się do proponowanej przez rzecznika wykładni, lecz ponownie poszedł w kierunku wyznaczonym w sprawie Pickeney. TSUE potwierdził, że zasada możliwości pozywania przed sądy miejsca wystąpienia szkody dotyczy nie tylko naruszeń w postaci oferowania towarów, naruszających prawa autorskie w sklepie internetowym, ale również innych naruszeń, takich jak udostępnianie utworów na stronie internetowej.
Wykładnia zaprezentowana w obydwu wyrokach Pickeney i Pez Hejduk otwiera całkowicie nowe możliwości dotyczące prowadzenia procesów sądowych w sprawach o naruszenia praw autorskich w internecie. Jedynym ograniczeniem jest w zasadzie zakres terytorialny rozporządzenia, które obowiązuje w państwach Unii Europejskiej1, nie będzie więc miało zastosowania w sytuacji, gdy pozwany ma siedzibę w kraju poza Unią.
Pozywanie bez granic
Administratorzy stron internetowych, które zawierają treści naruszające prawo autorskie, muszą się zatem teraz liczyć z tym, że mogą zostać pozwani w zasadzie w dowolnym państwie UE. W omawianej sprawie co prawda nie została poruszona kwestia języka używanego w ramach witryny internetowej jako wyznacznika „kierowania” witryny do określonych adresatów. Wydaje się jednak, że nawet w przypadku rozbieżności pomiędzy językiem witryny a językiem kraju, w którym taka witryna jest dostępna, rozstrzygnięcie byłoby identyczne. Trybunał wyraźnie bowiem wskazał, że okoliczność, do jakiego państwa kierowana jest dana witryna, nie ma jakiegokolwiek znaczenia (pkt 33 Pez Hejduk) dla określenia miejsca wystąpienia szkody.
Warto wspomnieć, że w sprawie Svennson (C-466/12) Trybunał uznał, że w sytuacji gdy dostęp do strony z utworami nie jest ograniczony, na przykład koniecznością zalogowania się, publicznością do której skierowane jest pierwotne udostępnienie, są wszyscy potencjalni odbiorcy danej strony, a tym samym wszyscy internauci (pkt 26 Svennson). Inaczej mówiąc – udostępnienie utworu na stronie internetowej w dowolnym języku jest udostępnieniem wszystkim internautom na całym świecie, niezależnie od tego jakimi językami się posługują i w jakich krajach się znajdują.
Wyrok TSUE w sprawie Pez Hejduk wydaje się być zgodny z linią orzeczniczą traktującą udostępnienie utworu w Internecie z naruszeniem prawa autorskiego jako równoważne potencjalnej możliwości wystąpienia szkody w dowolnym kraju, w którym dostępna jest strona internetowa z takim utworem. Jest to zatem otwarcie realnej możliwości pozywania w sprawach, dotyczących naruszenia praw autorskich online w zasadzie we wszystkich krajach UE.
Na przykład możliwość pozwania polskiego administratora strony internetowej w sądzie włoskim przez włoskiego autora fotografii, opublikowanej bez jego zgody w polskim portalu. Albo w sądzie angielskim przez angielskiego autora tekstu, który został - po przetłumaczeniu - opublikowany na polskim portalu bez zgody autora.
I odwrotnie - także możliwość pozwania przed sądem polskim francuskiego administratora strony w j. francuskim, który opublikował na niej fotografię polskiego fotografa.
Ta teoretyczna możliwość ma jednak istotne praktyczne ograniczenie. Zgodnie z innym ustaleniem Trybunału w takim przypadku odszkodowanie może obejmować tylko szkodę, która została wyrządzona na terytorium kraju miejsca pozwania (pkt 36 Pez Hejduk). Wybierając zatem sąd kraju innego niż siedziba pozwanego, należy liczyć się ze znacznym ograniczeniem możliwości dochodzenia roszczeń pieniężnych. TSUE pozostawił kwestię określenia wysokości takiego roszczenia sądowi krajowemu. Wydaje się jednak, że wcześniej czy później kwestia ta wróci do Trybunału, ponieważ jeśli pozwać można w każdym kraju, w którym dostępna jest dana witryna, to oznaczałoby to, że roszczenie odszkodowawcze także może być podzielone na poszczególne kraje, co rodzi pytanie o formułę takiego podziału.
Z drugiej strony jednak możliwość pozywania w zasadzie w dowolnym kraju sprawia, że pojawiają się nowe możliwości w zakresie kreowania strategii procesowej chociażby poprzez wykorzystywanie różnic w procedurach sądowych różnych krajów, na przykład w zakresie stosowanych zabezpieczeń lub czasu trwania postępowań. Takich możliwości jest oczywiście znacznie więcej – wymagają one jednak znajomości poszczególnych procedur krajowych, ale historia pokazuje, że mogą być kreatywnie wykorzystywane. Przykładem może być słynna „włoska torpeda” (italian torpedo), wykorzystywana w ramach sporów patentowych.
Wyrok TSUE w sprawie Pez Hejduk może zatem zapoczątkować zupełnie nową erę postępowań w zakresie naruszeń praw autorskich w internecie. Autorzy, którzy dotychczas często rezygnowali z dochodzenia swoich praw w internecie ze względu na wysokie koszty procesu w kraju naruszyciela, będą mogli pozwać go w swoim kraju na swoich warunkach.
(1) Dla porządku należy zaznaczyć, że od 10 stycznia 2015 r. rozporządzenie nr 44/2001 zostało zastąpione nowym rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1215/2012 z dnia 12 grudnia 2012 r., w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (wersja przekształcona), określanym jako „Bruksela I bis”. Treść art. 7 ust. 3 nowego rozporządzenia odpowiada jednak treści omawianego art. 5 ust. 3 rozporządzenia nr 44/2001, stąd dotychczasowe orzecznictwo Trybunału zachowa swą aktualność.
Jacek: Wszędzie? Trochę przeginają z tym pozwywaniem.
Odpowiadasz na komentarz użytkownika Jacek z dnia 2015-02-27
Tomasz Zalewski (autor): Wręcz przeciwnie - najczęściej do pozwów nie dochodzi ze względu na koszty procesu.
Odpowiadasz na komentarz użytkownika Tomasz Zalewski (autor) z dnia 2015-02-27
Marcin: patrząc na to jak to może wyglądać to strach cokolwiek wrzucać na swoją stronę, bo nawet tekst który wymyśliłem może zostać "niby to" ściągnięty z innej strony.
Odpowiadasz na komentarz użytkownika Marcin z dnia 2015-03-05
Tomasz Zalewski (autor): Jeśli tekst był "wymyślony" rzeczywiście niezależnie i można tego dowieść, nie widzę problemu, nawet, jeśli ktoś inny napisał tekst identyczny. Test tzw. statystycznej jednorazowości nie do końca się sprawdza. Proszę spróbować sfotografować kolumnę Zygmunta w Warszawie w taki sposób, by wybrane miejsce i kąt ujęcia nie powielały jakiegoś innego zdjęcia wykonanego niezależnie przez inną osobę.
Odpowiadasz na komentarz użytkownika Tomasz Zalewski (autor) z dnia 2015-03-05
anoda: Ale pozwać kogoś zawsze można. Intencją powoda może być właśnie to, że ktoś może nie mieć środków na odpowiedź na pozew i tym samym sprawa może mieć ciąg dalszy i w późniejszym czasie może taki ktoś przegrać sprawę (będąc niewinnym). Poza tym wielokrotnie pozwy nie były oddalane przez sądy jako bezzasadne i nadawany był im bieg.
Odpowiadasz na komentarz użytkownika anoda z dnia 2015-04-14
Tomasz Zalewski (autor): Oczywiście, samo złożenie pozwu jest także elementem taktyki procesowej. Ocena możliwości pozwanego do podjęcia skutecznej obrony też jest elementem takiej taktyki.
Odpowiadasz na komentarz użytkownika Tomasz Zalewski (autor) z dnia 2015-04-14