Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/08/ustapienie-pierwszenstwa-pieszemu-przejsciu.html
Timestamp: 2020-02-19 01:35:58
Legal References Found: art. 26
 art. 86

art. 26
 art. 26
 art. 86
 art. 97
 art. 26
 art. 26

Document Content:
Ustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu (wyrok II W 158/18)
by Olgierd Rudak • 17 sierpnia 2019 • 20 komentarzy
Czas na podchwytliwe pytanie: czy obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pieszemu na przejściu oznacza, że kierowca musi wypatrywać pieszych, którzy stoją na chodniku, w pobliżu tego przejścia, i być może chcą przejść przez ulicę? (nieprawomocny wyrok SR w Toruniu z 9 kwietnia 2019 r., sygn. akt II W 158/18).
Ustąpienie pierwszeństwa pieszemu przejściu wymaga od kierowcy wykazania się pewną orientacją co do tego co się dzieje na jezdni i w jej najbliższym otoczeniu (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Sprawa dotyczyła kierowcy, który — nie ustąpiwszy pierwszeństwa 10-latkowi przechodzącemu przez ulicę na przejściu — potrącił go, powodując niewielkie obrażenia, co zostało także zakwalifikowane jako stworzenie zagrożenie w ruchu drogowym (art. 97 kw w zw. z art. 26 ust. 1 pord i art. 86 par. 1 kw).
art. 26 ust. 1 pord
Zdaniem obwinionego nie może on ponosić odpowiedzialności za potrącenie: pieszy przebiegał przez przejście między jadącymi samochodami, zaś uciekając przed autem jadącym z lewej strony nie zwrócił uwagi na jego pojazd (który był z prawej). Mimo tego, że jechał z niewielką prędkością (ok. 40 km/h) nie miał szans na reakcję i zahamowanie; w dodatku miejsce było nieoświetlone, a ubrany na ciemno chłopak powinien był wybrać pobliskie bezpieczne (dzielone) przejście dla pieszych. Skoro więc chłopak biegł, to wtargnął na jezdnię („bo go nie było”) — jakby normalnie szedł, to miałby czas go zauważyć i zahamować.
Inaczej zdarzenie przedstawił świadek (kierowca auta jadącego za sprawcą): już z pewnej odległości widział, że do przejścia podszedł pieszy i się zatrzymał, bo z naprzeciwka jechały auta. Jak zrobiła się luka, „dość pewnie”, „dynamicznie” i „zdecydowanie” wszedł na przejście i przechodził normalnym tempem — ani nie wbiegł, ani nie przebiegał przez jezdnię — a jednak obwiniony nie zareagował i dopiero w ostatniej chwili podjął manewr obronny (odbił w prawo, ale już było za późno).
Zdaniem sądu całokształt okoliczności pozwala na przypisanie kierowcy winy za potrącenie pieszego. Zbliżając się do przejścia dla pieszych kierujący pojazdem ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który znajduje się na przejściu (art. 26 ust. 1 pord). Tymczasem obwiniony dojeżdżając do zebry nie obserwował należycie sytuacji na drodze (sam przyznał, że nie patrzył w lewo od jezdni) — gdyby ową szczególną ostrożność zachował, z pewnością zauważyłby pieszego, który szykował się do przejścia przez jezdnię, a następnie w normalnym tempie rozpoczął przechodzenie, co pozwoliłoby w porę zahamować samochód — czyli ustąpić mu pierwszeństwa.
Uznając sprawcę winnym zarzucanego wykroczenia sąd ukarał go grzywną w wysokości 800 złotych (art. 86 par. 1 kw) oraz zakazał prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym przez 6 miesięcy (art. 86 par. 3 kw), zaliczając na poczet tego środka okres zatrzymania prawa jazdy przez policję.
Podsumowując: wychodzi na to, że tak, ustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu wymaga od kierowcy uwagi także co do tego co dzieje się na chodniku wokół jezdni.
Tags: art. 26 pord art. 86 kw art. 97 kw pieszy ruch drogowy
← „Pewnego razu… w Hollywood” — do dziewięciu razy sztuka
Diana Moravia Original Classic Veltlínské zelené — mucha nie siada →
Obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu jest mocno problematyczny. Oznacza on, że pieszy nabywa pierwszeństwo w momencie kiedy jest już na drodze (kierunku) poruszającego się pojazdu. A to może być już za późno do podjęcia decyzji przez kierowcę i zahamowania. Pomijając sytuację wtargnięcia na przejście, to w każdej sytuacji gdy dochodzi do potrącenia na przejściu to pieszy ma tam pierwszeństwo. Jest to jedyny znany mi zapis z PoRD, który tak definiuje pierwszeństwo, wszystkie inne określają zasady pierwszeństwa przed nastąpieniem sytuacji kolizyjnej. Rozwiązaniem powinno być nadanie pierwszeństwa pieszym przed przejściem, analogicznie np. do znaku „ustąp pierwszeństwa”, gdzie ustępuje się… Czytaj więcej »
Zważywszy w jakich miejscach często przejścia dla pieszych są wyznaczane – obok krzaków, przy ścianach, na zakrętach – sprowadziłoby to znaki z grupy D-6 do roli znaku B-20, bo na wszelki wypadek lepiej będzie się zatrzymać przed każdym przejściem. Od tylu lat te dyskusje wyglądają identycznie, że zwyczajnie nie chce mi się przeklejać tych samych tekstów, więc napiszę tylko „dziękuję, postoję”.
Zaraz, zaraz, prawo to system, nie federacja norm; rozkładając art. 26 ust. 1 pord na czynniki pierwsze, kierowca, który dojeżdża do przejścia musi:
– zwiększyć uwagę,
– dostosować swe zachowania do tego co się dzieje dookoła,
– być na tyle sprytnym i uważnym, żeby zareagować na to co się dzieje,
– jeśli pieszy jest na tym przejściu („i nie chodzi o to, że go 5 sekund wcześniej tam nie było”) — ustąpić mu pierwszeństwa.
Ergo: ma być przygotowany na to, że ten pieszy, który w przyszłości miał być na tym przejściu, będzie na tym przejściu.
I znowu dokładnie taki sam wyrok: nie mógł zobaczyć – trudno, jego wina. Mógł jechać inną drogą. Mógł też nie kupować samochodu. Bo przecież biegnące dziecko nie będzie współwinne, prawda? Widać Sąd jeździ wyłącznie autobusami.
Doczytałeś do fragmentu, w którym przytaczane są zeznania świadka?
Doczytałem, ale również jestem kierowcą i analizuję sytuacje. To, że kierowca za mną coś może zobaczyć (może = ma fizyczną możliwość) nie oznacza, że ja mam fizyczną możliwość zobaczenia tego samego, bo może mnie coś oślepić lub zasłonić. Kierowcy celowo nie powodują wypadków, albo zajmują się głupotami albo fizycznie nie są w stanie zobaczyć przeszkody, nawet jeśli samochód za nim widzi ją doskonale.
Pomijasz najprostszą, niestety, podpowiedź: że część kierowców to po prostu gapy, a jeśli taki w dodatku jeździ na pałę (gaz-hamulec), to trzeba tylko czasu, żeby mu się nie udało…
Też jestem kierowcą. Miałem taką sytuację nie dalej jak dwa dni temu – pieszy po lewej wisi na krawężniku przed przejściem, ja jadę ~60 km/h, samochód z naprzeciwka podobnie, i ten drugi nagle dosyć gwałtowanie hamuje, żeby pieszego wpuścić. I wiesz co? Też zdążyłem zareagować, zatrzymałem się gwałtownie ale mimo wszystko kontrolowanie. Może dlatego, że w takiej sytuacji prawą nogę mam domyślnie położoną na pedale hamulca, a nie gazu? Problem w tym, że 3 na 5 kierowców (w tym, najprawdopodobniej ten, którego wyrok dotyczy), w podobnej sytuacji nie daje rady, bo zwyczajnie nie interesuje ich lewa część drogi. Wtedy już… Czytaj więcej »
Dodam, że mnie uczono (a było to w czasach kiedy ruch był na oko 6 razy mniejszy niż dziś): „dojeżdżasz do przejścia / bawiących się dzieci / dzieci idących do szkoły / etc., etc. — przekładasz stopę z gazu na hamulec”. Teraz wypadałoby 6 razy wcześniej położyć stopę na pedale hamulca.
Słusznie RedNacza uczono!
Ja bym dodał, że rozporządzenie jasno i wyraźnie nakazuje zmniejszenie prędkości przed przejściem dla pieszych:
Opis znaku jest li tylko „rozwinięciem” art. 26 ust. 1 pord — ale należy się cieszyć, że przynajmniej tutaj nie ma dysonansu ;-)
Polemizować można tylko z pierwszym zdaniem: skoro kierowca nie widzi tego, co widzą inni, to jego wina.
Pozostałe zdania nie padły w uzasadnieniu (oczywiście nie przepisałem wszystkiego, ale takie smaczki na pewno bym wyłuskał licząc na dużą poczytalność), niemniej zgadzam się, że proces myślowy logicznie rozumującego człowieka („jak do tego mogło dojść? co by było gdyby?”) prowadzi do takich dywagacji.
Mogę Ci podesłać wyrok+uzasadnienie z mojego potrącenia (na ZEJŚCIU z przejścia), gdzie kubita ubiła mnie prawie do trwałego kalectwa. Ano – przecież mogłem zostać supermanem i powstrzymać auto. Pani pomimo tego, że nie patrzała, nie wiedziała w co uderzyła – 5k nawiązki, małe ‚zawiasy’ i do domu ;)
Serce mi się kraje jak patrzę na te problemy kierowca-pieszy.
Sąd uznał winę kierowczyni? Uznał. Sąd wymierzył karę? Wymierzył. To o co biega? Chyba, że o zbyt niski wymiar kary. Jeżeli o to, to mogłeś dążyć do apelacji.
Czym się kończy zdejmowanie wszelkiej odpowiedzialności z pieszego?
Ano tym:
http://lubelska.policja.gov.pl/lub/aktualnosci/97783,Lublin-Potracenie-pieszej-zarejestrowane-przez-kamery-miejskiego-monitoringu.html
Szerzej (kierowca przyjął mandat ?!):
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25452518,lublin.html#a=357&c=159&s=BoxNewsImg6
Czas sprzedać samochód, żeby nie stać się niechcący kryminalistą…
Ale przecież jej mandat nie wyklucza jego (całkiem słusznego) mandatu. To jest przejście dla pieszych, tu może się pojawić niewidzący, niesłyszący lub dziecko (nie tylko Szary Kapturek wpatrzony w sprytfona). W dodatku odnoszę wrażenie, że kierowca nie hamował, tylko postanowił sobie ją wyminąć.
A patrzeć, oczywiście, zawsze warto.
To jest przejście dla pieszych przez jezdnię, tu może pojawić się kierowca, który akurat zasłabł lub może mieć niespodziewaną awarię hamulców…, ale ja miałam przecież pierwszeństwo, bo tak w ustawie zapisano – najlepiej to na nagrobku wyryć. Przed obejrzeniem filmiku nie byłbym w stanie sobie wyobrazić, że to pieszy wbiegnie w samochód (zrywając się do biegu już na przejściu), a mimo to kierowca zostanie uznany za winnego. A uchwalanie wszelkich przepisów, które dają złudne poczucie bezpieczeństwa (przy zupełnym braku odpowiedzialności, ale tylko prawnej, bo skutki realne jak najbardziej się ponosi) to robienie krzywdy potencjalnym ofiarom oraz doprowadzenie do pewnego rodzaju… Czytaj więcej »
Ja naprawdę nie widzę, żeby to dziewczę biegło. Powinna uważać (popatrzeć, może zdjąć słuchawki, oderwać wzrok od komórki), ale kierowca też powinien uważać (chociaż fakt, że się zatrzymał na zebrze oznacza, że chyba przynajmniej hamował).
Hmm, zaczyna biec gdy jej nogi są na drugim białym pasku (pochylenie do przodu, specyficzny układ nóg względem ciała). Gdyby szła to ona zdążyłaby się zatrzymać na pierwszym z 2 pasów, a samochód minąłby ją na drugim pasem. Być może zerwała się do biegu gdy doszło do niej, że weszła pod koła (może zarejestrowała, że jest oświetlana przez nadjeżdżający samochód), ale już nie skontrolowała, że takie działanie tylko pogorszy sytuację. A weszła (wtargnęła) na jezdnię gdy samochód był 2 swoje długości od niej (jakieś 10m), wychodząc zza szeregu samochodów zaparkowanych przy jezdni, a więc dla kierowcy była widoczna dopiero w… Czytaj więcej »
Odwieczny problem Polaków 😀 lajzy niech jadą do normalnego kraju to zobaczą jak powinno być. Tepaki bez rozumu chcą prawnego pozwolenia na rozjezdzanie pieszych.