Source: http://docplayer.pl/52711648-.html
Timestamp: 2018-12-16 18:31:40
Legal References Found: art. 136
 art. 71
 art. 384
 art. 6
 art. 55
 art. 26

Document Content:
3 Krótka Historia Kościoła Starokatolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej Zebrał i wydał: ks. prob. Szymon Guzik Radca Konsystorza 1938
4 Imprimatur abp Artur Wieciński Zwierzchnik Kościoła Starokatolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej Skład i łamanie: Kuria Kościoła Starokatolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej Projekt okładki: Mateusz Brauer-Blicharz Wszelkie prawa drukowania i wydawania "Krótkiej Historii Kościoła Starokatolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej" posiada wyłącznie Kościół Starokatolicki w Rzeczypospolitej Polskiej reprezentowany przez Zwierzchnika Kościoła. Kopiowanie zabraonione. Kościół Starokatolicki w Rzeczypospolitej Polskiej 2017
5 Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich (Mt 18,20)
7 Krótka historia Kościoła Starokatolickiego w Polsce Kościół Starokatolicki jest co do idei ( a nie co do nazwy ) tak starym, jak starym jest kościół Chrystusa., bo głosi on apostolską, powszechną (katolicką) naukę pierwotną, jakiej uczyli Apostołowie, stąd też słusznie zwie się Kościołem Starokatolickim czyli A p o s t o l s k i m. 1) Kościół Starokatolicki ma nader chlubną i historyczną przeszłość, a nazwa jego z dodatkiem staro datuje się od Soboru Watykańskiego z r. 1870, kiedy to podczas uchwalania dogmatu o nieomylności papieża 136 członków soboru - biskupów i profesorów uniwersytetów i opierając się na zasadach słów Ewangelii Św.: i ojca nie zówcie sobie na ziemi, albowiem jeden jest Ojciec wasz, który jest w niebiesech. Ani nie nazywajcie się nauczycielami, gdyż jeden jest nauczyciel wasz Chrystus ( Mt 23, 9-10 ), pozostało przy starych zasadach katolickich, apostolskich i dla odróżnienia się od tych, którzy nowy dogmat przyjęli nazwali się początkowo Kościołem Staro - rzymsko - katolickim. Bulla papieska p. t. Pastor aeternus z 18 VII 1870 r. ogłosiła ( pomimo powyższego sprzeciwu ) dogmat o nieomylności papieża i jego wyższości nad soborem powszechnym. Otwarty, zdecydowany krok biskupów nieuznających nieomylności uznał i poparł w otwartej mowie wobec papieża Piusa IX ks. Jerzy Strossmayer, biskup rzymski Dyakowaru i wygłosił na Soborze słowa następujące: Przeczytawszy cały Nowy Testament z ręką, wzniesioną do tego krzyża, oświadczam przed Bogiem, że nie znalazłem najmniejszych śladów papiestwa, nie znalazłem ani jednego rozdziału, ani jednego wierszyka, w którym by Chrystus Pan dawał św. Piotrowi zwierzchnictwo nad Apostołami. Ku mojemu zdumieniu nie znajduję wzmianki o papieżu, jako następcy św. Piotra i namiestnika Jezusa itd. (v. Kościół a papież ) Wszak władza i godność papieży była pierwotnie nieznana i dopiero biskup rzymski ( tj. rezydujący w Rzymie ) Leon I przyjął sobie w roku 449 tytuł, ze jest pierwszym między biskupami, lecz uczynił to bez zgody innych biskupów. W roku 539 część biskupów rzymskich uznała już biskupa, rezydującego w Rzymie, za swego zwierzchnika i w ten sposób utrwalało się późniejsze papiestwo w swej formie. Ostatecznie godność papieską ustalił biskup Rzymu Grzegorz ( pont. w latach ), który nazywał się Grzegorzem Wielkim i w r. 602 ogłosił siebie: servus servorum Dei czyli sługa sług bożych i od tego czasu datuje się początek papiestwa, które nie miało nic wspólnego z Piotrem, który nigdy w Rzymie nie był i nie śniło mu się o tytule papieskim.
8 Protestujący więc biskupi przeciw nieomylności papieża nie dopuścili się herezji i pod nazwą staro-rzymsko-katolicki kościół kontynuowali dalej swą działalność duszpasterską w duchu apostolskim i katolickim. Dnia 14 lipca 1870 roku członkowie soboru, niezadowoleni z dogmatu o nieomylności odbyli zjazd w Königswinter zaś 27 sierpnia owego roku w Norymberdze, a następnie w r w Konstancji, gdzie ustalono: 1) przywrócić spowiedź powszechną publiczną, zniesioną (względnie ograniczoną) do pewnych wypadków, jak podczas wojny i t. p., przez Watykan w r na soborze laterańskim), pozostawiając równocześnie i spowiedź uszną, obowiązkową dla młodzieży do 20 lat, zaś dla starszych dowoli - uszną lub publiczną ogólną. Na uniwersytecie w Bernie w Szwajcarii powstał też i wydział teologiczny staro-katolicki. Dalej na wspólnym tym zjeździe synodzie w roku 1878, odbytym w Szwajcarii, zniesiono prawo papieskie Grzegorza VII z 11. wieku o celibacie czyli bezżeństwie kleru i uznano możliwość nie tylko unieważnień - in radice błędnego węzła małżeńskiego, ale i rozwiązanie nieszczęśliwego węzła małżeńskiego przez tzw. rozwód, zgodnie z nauką Jezusa Chrystusa: nie potrzebują zdrowi lekarza, ale źle się mający (Ewg. Mt. IX w. 12) i słów św. Pawła: Który też uczynił nas godnymi sługami Nowego Testamentu, nie literą, ale duchem, bo litera zabija a duch ożywia (św. Paweł do Kor. II r. III, w. 6) Ponieważ więc Kościół Starokatolicki nie wnosił nic nowego jedynie nie uznawał zgodnie z Ewangelią nowej nauki o nieomylności, a przywracał stare prawa i zasady religijne, przeto kościół ten zyskał sobie wnet pełne zaufanie i prawa jego zostały jasno określone przez rządy w państwach katolickich. Do Kościoła Starokatolickiego garnęła się przede wszystkim inteligencja, stąd też kościół ten zwano początkowo kościołem dla inteligencji, choć pojęcie to było mylne, bo zasady Jezusa Chrystusa są dla wszystkich jednakowe, a jedynie człowiek inteligentny prędzej potrafi je odróżnić od zasad czysto papieskich, które uznaje bezkrytycznie człowiek ciemny, sfanatyzowany, nie umiejący wyróżnić prawdziwej religii Chrystusowej od sprytnie ukrytego systemu kościelno-papieskiego. I dziś kościół Starokatolicki skupia moc inteligencji, widzącej kolosalny postęp w tym kościele. Ustawa tak określa starokatolików: Ci katolicy, którzy nie przyjęli ustanowionego na Soborze Watykańskim (1870) i ogłoszonego w bulli Pastor aeternus dogmatu o nieomylności papieża i jego wszechmocy nad całym Kościołem, utworzyli związek religijny pod nazwą Kościoła Starokatolickiego (vide Ordynacja Kościoła Starokatolickiego, 1), zaś kościół rzymsko-katolicki tak określa kościół Starokatolicki: Starokatolicy to ci katolicy, którzy porzucili kościelną naukę o nieomylności Papieża w rzeczach wiary i moralności, nie odłączyli się od Kościoła Katolickiego, lecz stworzyli w tym Kościele odmienną (starokatolicką) grupę kościelną (v. Zarys stanu prawnego wyznań religijnych w Polsce str. 90, wyd. ks. dr. Gralewskiego, Sandomierz, 1935 r.).
9 A więc powyższe słowa księdza rzymskokatolickiego dr. Gralewskiego, że starokatolicy nie odłączyli się od kościoła katolickiego (co do wyznawania tej samej idei wiary obj. n.) świadczą, że Kościół Starokatolicki głosi naukę katolicką. (UWAGA. Z tej też przyczyny niedawno temu jeden z xx. prałatów rzymskokatolickich zaproponował naszemu kapłanowi, by ks. bp Faron zawarł unię (jak np. Kościół Grekokatolicki) z Watykanem, a wtedy Kościół Starokatolicki będzie całkowicie respektowany prawnie przez wszystkie urzędy.) Sic! Kościół więc Starokatolicki nie był nigdy traktowany jako sekta czy herezja, bo nie głosił żadnych nowinek reformatorskich, ale głosił stare, powszechnie przyjęte (tj. katolickie) zasady wiary i stąd miał prawo nazwać się Kościołem Starokatolickim czyli apostolskim, z opuszczeniem rzymski, gdyż Kościół ten skupiał później nie tylko byłych rzymian ale i innych katolików, niezależnych od Watykanu. Na Kongresie w roku 1880 uchwalono wprowadzić do liturgii język ojczysty każdego kraju, w którym rozwijał sie Kosciół Starokatlicki, zwany też od języka krajowego i kościołem krajowym. Nadto Kościół Starokatolicki skupiając w sobie różne narodowości, zezwalał dodawać do nazwy, określającej zasady wiary (starokatolicki) i znamię, określające przynależność narodową i język liturgiczny, a więc można było używać nazwy: Kościół Starokatolicki z dodatkiem: rzymski, szwajcarski, holenderski, angielski, niemiecki, polski itd. Czyż więc może być chlubniejsza nazwa, określająca zasady wiary, na jakich się opiera i równocześnie narodowość, z jakiej się składa, od nazwy np.: Kościół Starokatolicki Polski i lub Kościół Starokatolicki w Rzeczypospolitej Polskiej. Kościół Starokatolicki ma za sobą tradycję apostolską co do zasad wiary, stąd też jako Kościół prawdziwie katolicki w duchu Chrystusowym nie napotykał nigdzie (chyba w odrodzonej Polsce) na trudności i nawet w arcy-rzymskiej Austrii był bardzo wówczas legalizowany, mimo, że tam rządził cesarz z tytułem Jego Cesarska Apostolska Mość. Polacy w byłych zaborach - pruskim i austriackim bardzo mile też powitali Kościół Starokatolicki, bo go tam szybko legalizowano i na równi z kościołem rzymskim postawiono. A więc już rządy zaborcze zrozumiały doniosłość uniezależnienia się organizacyjnie Kościoła Starokatolickiego od Rzymu, którego polityka była stale wroga zwłaszcza dla Polaków w czasie powstania o wolność Ojczyzny. Historia notuje, że już w roku 1873 dnia 4 lipca został wybrany przez delegatów w Boon pierwszy biskup starokatolicki dla Wielkopolski w osobie ks. Józefa Huberta Rainkensa, którego zatwierdził rząd pruski, dając Kościołowi rozległe prawa ustawą z dnia 4 lipca 1875 roku, zaś na terenie byłego zaboru austriackiego ustawą z dnia 18 października 1877 roku. Pozostałość po tych prawach nakreślona jest w Przewodniku dla Urzędów Stanu Cywilnego, wydanym w Łodzi w roku 1923, a więc już w niepodległej Polsce. Na stronie 281 tejże książki dla urzędników stanu cywilnego tak wydrukowano:
10 Jak prowadzono metryki u starokatolików? Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych, Wyznań i Oświecenia Publicznego i Sprawiedliwości z 8 listopada 1877 roku p. p. Nr Prowadzenie rejestrów urodzin, zaślubin i śmierci dla członków starokatolickiej gminy wyznaniowej należy od dnia ukonstytuowania się gminy na podstawie ustawy z dnia 20 maja 1874 roku D. p. p. Nr 68 do jej jej duszpasterza. 2. Rejestry urodzeń, zaślubin i śmierci prowadzić należy w dwóch egzemplarzach. 3. Nadzór nad prowadzeniem rejestrów należy do polityki władzy powiatowej. 4. O każdym wypadku urodzin i śmierci członków Starokatolickiego Kościoła, zaszłym w obrębie starokatolickiej gminy wyznaniowej, donieść należy bezpośrednio jej duszpasterzowi w celu wpisania do właściwego rejestru itd do & 9 włącznie. A teraz zapytajmy, dlaczego jednak tych ustaw nie stosują polscy urzędnicy w całej Polsce Niepodległej do Kościoła Starokatolickiego? Jest więc ustawa, ale nie ma jej całkowitego wykonania. A przecież rządy zaborcze (zapewne) nie były życzliwsze dla Polsków od własnej Ojczyzny, która tem miłej i radosnej powinna dać nam możliwość modlić się do Boga w ojczystym języku. Że duch niewoli rzymskiej starał się i stara się per fas et nefas hamować rozwój Kościoła Starokatolickiego, to wiadomo każdemu zdrowo myślącemu Polakowi. Wszak już przy zawieraniu Konkordatu w roku 1925 zastrzeżono sobie skreślenie z ustawy pruskiej artykułu, dopuszczającego starokatolików do wspólności w majątku parafialnym w podzielonej parafii na rzymsko i starokatolicką. W Katowicach starano się przed kilkoma laty zabrać murowany kościół starokatolicki, wybudowany w roku 1899 przez rzymskokatolików. Gdy Polska zdobyła niepodległość, wystąpili nowi kapłani starokatoliccy, patryjoci, i rozpoczęli propagować dalej wolny od Rzymu kościół, oparty o zasady starokatolickie i język polski w liturgii. Rozwój Kościoła Starokatolickiego w Zmartwychwstałej Polsce był zapewniony przez dopływ kapłanów z kościoła rzymskokatolickiego, którzy pragnęli propagować w wolnej Polsce Kościół Starokatolicki. Do tejże pracy - ideowej stanęli w dalszym ciągu kolejno od roku 1922/23 sami byli księża rzymskokatoliccy, a mianowicie: ks. dr Ptaszek - jezuita, ks. Tomaszkiewicz - profesor gimnazjum, ks. Huszno, ks. Władysław Faron, ks. Piechowicz, ks. Jaeger - bernardyn, ks. Szczutko, ks. Strynkowski, ks. Filarski - augustianin, ks. Kocyłowski - kapucyn, ks. Madziarz, ks. Szczepkowski, ks. dr Salomon, ks. Pietruszka - dyrektor gimnazjum, ks. Teper, ks. Wójcik - profesor gimnazjum, ks. dr Kronenberg, ks. Słowikowski, ks. Gryszkiewicz, ks. Jagodziński, ks. Ostrowski, ks. Kogut, ks. Ancerewicz itd.
11 Zastęp ten kapłanów diecezjalnych i zakonnych świadczył o wielkim zapale i tęsknocie za Polskim Kościołem Starokatolickim niezależnym od Rzymu. Czy jednak Polska zrozumiała i oceniła ten wysiłek, niech osądzi historia. I cóż się stało z tym zastępem kapłanów czy wszyscy wytrwali w pracy? Dwie przyczyny złożyły się na załamanie wielu. 1) Początkowa współpraca z kościołem narodowym amerykańskim z a w i o d ł a s r o m o t n i e zapalonych kapłanów, którzy żadną miarą nie mogli godzić się na zasady wiary szerzonej przez tamtejszy kościół narodowy amerykański bpa Hodura, gdyż były one sprzeczne z Ewangelią. To odstraszyło zaraz wielu, którzy bali się iść oddzielnie, jako samodzielny Kościół Starokatolicki Polski, jak szedł śp. ks. Brożek - proboszcz w Katowicach. Nasz obywatel polski przekonywał się coraz bardziej, że nasz Polski Kościół Starokatolicki nie może żadną miarą współpracować z kościołem narodowym amerykańskim, wyznaczającym zasady stałe i radykalnie reformowane przez bpa Hodura. 2) Drugim motywem załamywania się kapłanów w pracy były prześladowania za polskie nabożeństwa, i serce z bólu pękało, że we własnej ojczyźnie wytoczono w latach procesy z a p o l s k i e n a b o ż e ń s t w a. To zniechęciło niektórych księży do pracy i do własnej Ojczyzny, która odmawiała praw własnemu Polskiemu Kościołowi, co do zasad wiary przecież katolickiemu. Powyższe powody słabych księży zmusiły do powrotu do kościoła rzymskiego, - drugich zaś skierowały do zawodów świeckich, a innych przesunęły do wyznania prawosławnego pod opiekę prawa, kilku wyjechało do Ameryki, a na posterunku pracy i walki o Kościół Starokatolicki Polski, pozostał ze starych księży rzymskich tylko ks. Władysław Faron, z młodym przeważnie klerem. Ksiądz Faron nadrabiając wszelkie braki w pracy misyjnej wziął się do pióra i napisał najpierw: Polski Modlitewnik z ministraturą w języku, opracował broszurę o Kościele Polskim w porównaniu z rzymskim, wydał Poradnik Duszpasterski z mszami, który początkowo zastąpił mszał polski, następnie wydał kilka broszur pt. Mocarstwowość Polski w odrodzeniu Ducha Narodu, Nowa Epoka Ducha, rytuał Polski, śpiewnik, a wreszcie i Mszał Polski. Kościół Starokatolicki walczy nie z wiarą czy religią rzymskokatolicką, gdyż on innej idei wiary nie wyznaje, ale walczy z systemem niewolniczym kościelnym i z naleciałościami, niezgodnymi z nauką Jezusa Chrystusa, to zaś co dobra, pozostawia i zachowuje.
12 Często jednak ignoranci mylnie utożsamiają nasz Kościół Starokatolicki Polski z radykalnym kościołem narodowo-amerykańskim, który nader wrogo jest usposobiony do kościoła rzymskokatolickiego jak i Starokatolickiego. Odróżnienie się i uniezależnienie Kościoła Starokatolickiego od kościoła narodowo-amerykańskiego dokonywało się powoli, lecz z każdym rokiem coraz wyraźniej, im bardziej kościół narodowy odchylał się od Ewangelii Jezusa, zwłaszcza od września 1931 roku, kiedy bp Hodur ogłosił się w swej Roli Bożej - równym papieżowi, czyli papieżem(!) w Ameryce w kościele narodowym. a) Kiedy w dniu 6 grudnia 1927 roku na posiedzeniu Rady Kościoła, odbytym w Warszawie, ks. Wł. Faron został wybrany administratorem Kościoła. Kościół nasz zaczął powoli okazywać swe usamodzielnienie od zagranicy. b) W roku 1928 na Synodzie, odbytym w Warszawie w dniach czerwca, ks. Władysław Faron otrzymał w dalszym ciągu godność Wikariusza Generalnego z władzą, równą biskupowi (za wyjątkiem prawa święcenia kapłanów). W dniach 23 i 24 kwietnia 1929 roku na Synodzie, odbytym w Krakowie, na którym wybierano pierwszego biskupa dla wolnej Polski. Ksiądz Władysław Faron został wybrany pierwszym biskupem starokatolickim. Dnia 30 stycznia 1930 roku odbyła się w Scranton konsekracja ks. Wł. Farona na biskupa starokatolickiego w Polsce przez czterech biskupów, posiadających sakrę od Starokatolików w linii - przez biskupa Hodura, mającego sakrę od starokatolickich biskupów z Holandii. Tak więc ks. Wł. Faron stał się pierwszym w odrodzonej Polsce biskupem Starokatolickim z woli ludu i księży z Polski, a nie z woli bpa Hodura, ani nie z łaski kościoła narodowo-amerykańskiego. To dało rękojmię Kościołowi Starokatolickiemu w Polsce, że Kościół szedł otwarcie po drodze zasad Starokatolickich i w duchu państwowości polskiej. Sakrę biskupią ks. Farona uznał Rzym i ks. abp Wałęga w liście z dnia 28 października 1930 roku, L tak pisał do ks. Farona, jako byłego kapłana rzymskokatolickiego: nie cofnąłeś się przed przyjęciem sakry biskupiej z rąk heretyckiego biskupa, a więc święcenia valide (ważne) przyjęte, sed illicite czyli niedozwolone, bo rzekomo od heretyckiego biskupa. W dalszym ciągu tegoż listu pisane: przyjąłeś więc święcenia biskupie.
13 Podobnie traktuje to ks. N. Cieszyński w Rocznikach katolickich. Ważność sakry biskupiej u Starokatolików nie była nigdy kwestionowana przez Rzym, ani też i co do sukcesji apostolskiej, stąd to teologia pasterska rzymskokatolicka dopuszcza, by w razie nieobecności kapłana rzymskiego udzielał wiernym ważnie Sakramentów świętych i taki heretycki kapłan (czy prawosławny czy starokatolicki) v. Teologia Pastoralna X. dr. J. Jougan - str Papież Grzegorz VII to samo głosi de validitate ordinationum a heretis, papież Leon XIII epistoła: Apostolicae Curae 13 września. 1896r. Wszyscy jedno zgodnie wyjaśniają w swych orzeczeniach,.nawet Synod Trydencki, którego uchwały zatwierdził i zachować nakazał papież Pius IV w roku 1564, bullą Benedictus Deus, stwierdził, że sakramenty, udzielone przez takich niegodnych (wobec Rzymu) biskupów i kapłanów, są ważne. A więc sakra biskupia Starokatolicka ks. biskupa Farona jest ważną, bo jej udzielili posiadającą ją biskupi. Sakra starokatolickich biskupów wywodzi się od biskupów rzymskokatolickich, którzy poszli drogą przez Chrystusa, a nie przez papieży - z historycznych czasów, gdy rzymskokatoliccy teologowie toczyli słynne walki z jezuityzmem o wolną wolę człowieka i w tej walce, odmówili podpisania bulli papieskiej i na czele z wikariuszem apostolskim arcybiskupem Utrechtu ks. Piotrem Koddem (konsekrowanym na biskupa Brukseli w Belgii w 1689 r.) utworzyli na 200 lat przed synodem watykańskim Katolicki Kościół Jansenistyczny. Po śmierci arcybiskupa Koddego w roku 1723 Kapituła Utrechtu wybrała Van Steenhovena arcybiskupem Utrechtu. Konsekrację otrzymał od biskupa Babilonu Dominika Marii Varlet. Kanoniczna legalność tej konsekracji była obroniona przez starszego kanonika uniwersytetu w Lowanium Van Espena. Biskup Varlet konsekrował czterech przyszłył arcybiskupów Utrechtu. Owa ciągłość sukcesyjna arcybiskupów Utrechtu za czasów łączności z Rzymem przedstawia się następująco w kolejności osób: 1. Fryderyk Shenek , 2. Sasbola Vosmeer , 3. Filip Rovenius , 4. Jom de la Torre , 5. J. van Neerchosel , 6. Piotr Kodde , 7. C. van Steenoven , 8. Cor. J. Barchman Krylies , 9. T. van der Croon , 10. P. J. Moindort , 11. Walter van Nieuvenhuisen , 12. J. J. van Rhyn , 13. W. van Os ,
14 14. J. van Santen , 15. Henryk Loos , 16. Jan Sleykamp , 17. Geraru Gul , 18. Fr. Kenik Z tego źródła otrzymał sakrę biskupią dnia 29 września 1907 roku ks. Franciszek Hodur, a w roku 1930 ks. Władysław Faron. Z powyższego zestawienia widzimy jasno, że nieprzerwana konsekracja biskupów starokatolickich ma bezpośrednią linię sukcesji apostolskiej taką samą jak ma rzymska. W roku 1934 dwóch nowych biskupów - nominantów otrzymało sakrę biskupią z rąk najprzewielebniejszego księdza arcybiskupa Farona i jeden z nich ks. bp Perkowski wyjechał do Brazylii, a drugi ks. bp Jurgielewicz przeszedł w roku 1936 w stan spoczynku. W marcu 1937 roku kapłani wybrali w Brazylii biskupem ks. dr. Ferrasa. Od dnia 10 sierpnia 1931 roku Kościół Starokatolicki nie ma nic wspólnego organizacyjnie z kościołem narodowym, gdyż Kościół nasz Starokatolicki chce pracować wytrwale w duchu zasad apostolskich czyli starokatolickich i jako organizacja czysto polska, pragnie rozwijać swą działalność w duchu państwowości polskiej. Na tym też stanowisku stanął Synod święty, odbyty w Zamościu w dniach 2-4 czerwca 1932 roku pod przewodnictwem ks. bpa Farona. Biegli teologowie, dawni byli kapłani rzymskokatoliccy jak: ks. bp Faron, ks. dr Salamon, ks. Jaeger i inni wykazali jasno na odbytym Synodzie, wyżej wspomnianym, że zasady kościoła narodowego, zawarte w broszurach i wydawnictwach tegoż kościoła, są sprzeczne z Ewangelią Jezusa i te jako błędne potępiono, podkreślając w uchwałach synodalnych, że Kościół Staroaktolicki, oparty na zasadach apostolskich, tak, jak głosi Skład Apostolski: Wierzę w święty Kościół Powszechny Apostolski i nie może w niczem poprawiać nauki Jezusa Chrystusa, ale trzymać się starych zasad katolickich, stąd też i ta cudowna nazwa: Starokatolicki Kościół słusznie mu się należy. Na Synodzie w roku 1932 ponownie ustalono i na Piśmie świętym oparto prawo kanoniczne, czyli Konstytucję kościelną i uchwalono jednogłośnie i jednomyślnie nadać księdzu biskupowi Władysławowi Faronowi tytuł pierwszego w Rzeczypospolitej Polskiej - arcybiskupa Kościoła Starokatolickiego, czyli Apostolskiego, w uznaniu jego znojnej patriotycznej pracy misyjnej i organizacyjnej. Od czasu tegoż Synodu praca rozwijała się jeszcze pomyślniej. W dniu 28 listopada 1933 roku część Kościoła Starokatolickiego na Śląsku zespoliła się ostatecznie ideowo w jedną całość, występując odtąd wspólnie pod jedną nazwą jako Kościół Starokatolicki w Rzeczypospolitej Polskiej. I tak powoli znikła dotychczasowa dzielnicowość, jako pozostałość po byłych trzech zaborach. Ponieważ Kościół Starokatolicki składa się obecnie w Wolnej Polsce przeważnie z samych Polaków, przeto do nazwy Kościół Starokatolicki starano się dodawać ponadto nazwę Polski.
15 Ten jednak dodatek nie spodobał się niemcom starokatolikom na Śląsku i to stało się bodźcem dla nich i fanatyków by z rezerwą odnosić się do patrioty ks. abpa Farona. Nazwa Kościół Starokatolicki z dodatkiem Polski słusznie się nam należy i to winno być naszą chlubą, że doczekaliśmy się, iż we własnej Ojczyźnie możemy słuchać Mszy świętej w języku ojczystym zrozumiałym, a nie obcym łacińskim. Pierwszą Mszę świętą w języku polskim odprawił w dniu 30 maja 1923 roku w mieście Wiśniczu ks. Władysław Faron, jeszcze wówczas jako rzymski kapłan, za co spadły na niego pioruny gniewu watykańskiego i jego episkopatu. Za każdą Mszę św., odprawioną w języku polskim, wytoczono w roku 1923 ks. Faronowi procesy sądowe, jak również i ludziom, biorącym udział w nabożeństwach, całkowicie po polsku odprawianych. Na lokal, gdzie była urządzona pierwsza prowizoryczna polska kaplica, w której ks. Faron odprawiał Mszę św. po polsku, nachodziła stale policja. Wyważano drzwi do kaplicy, zdejmowano okna, do wnętrza wpadał nieraz przedstawiciel władzy z policją (raz nawet wpadł sam naczelnik sądu) i od ołtarza odciągnął kapłana za to, że miał odwagę we własnej ojczyźnie odprawić Mszę św. po polsku, a nie po łacinie. Były początkowo chwile, że gdy policja nadchodziła, ks. Faron musiał przerwać Mszę św. i rozbierać się z szat, które obecni chowali koło siebie, by je nie konfiskowano, i na gwałt rozbierali ołtarz, by nie narażać siebie i ks. Wł. Farona na stałe procesy sądowe, bo i tak ks. Faron i kościelny A. Karaś nie wychodzili po prostu z sądu, bo jak nie za nabożeństwo polskie, to za przejście ulicą do chorego w komży ze światłem i dzwonkiem w ręku wytaczano bezpodstawne procesy, ale natomiast nie wytaczano procesów tym, którzy za podszeptem urzędników watykańskich urządzali napady na wiernych. Prześladowano nie tylko starszych na każdym kroku, ale i dzieci w szkole i w ten sposób zmuszano rodziców, by zaprzestali uczęszczać do polską Mszę św. Paradoksalnie, bo prześladował tu polak polaka w Polsce za jego polskość na komendę kleru łacińskiego. Taka sroga inkwizycja szalała najmocniej w roku 1923, a potem stopniowo zmniejszała się. A więc ten sam kapłan ks. Wł. Faron dopóki odprawiał w kościele rzymskokatolickim po łacinie był idealnym kapłanem i ważnym, a z chwilą, gdy odważył się w Zmartwychwstałej Ojczyźnie odprawić Mszę św. po polsku, został obdarty ze czci i ścigany policyjnie po prostu jako zbrodniarz. Czytając to dziś, nie chce się wprost wierzyć, że takie rzeczy działy się w wolnej Polsce za polskie nabożeństwa. Inkwizytorzy rzymscy, wiedząc, że są panami w Polsce i mogą gnębić Polski Kościół, nie spali, ale tłumili ruch wyzwoleńczy na każdym kroku.ludzi prostych kler rzymski ośmieszał i kazał im wyrzekać się praktyk Kościoła Polskiego, inaczej nie dopuszczano ich nawet na świadków przy ślubach, czy jako kumów przy chrzcie świętym. Utrudniano też wydostanie z kancelarii rzymskokatolickiej metryk, gdy je ktoś potrzebował, przeszkadzano w łączeniu par ślubnych, jeśli obie strony nie przysięgły wpierw wierności rzymskokatolickiej wierze itp.
16 Gdy kapłan jechał do chorego z Najświętszym Sakramentem, to polecano wiernym, by uciekali do podwórka i tam klękali, by ich nikt nie wiedział, bo jawne klękanie to potwierdzanie rzekomej herezji itp. Na wołowej skórze nie opisałby tych szykan i cierpień, jakie przeszedł początkowo ks. Faron wraz z wiernymi, zanim wywalczył on zezwolenie na jawne i publiczne nabożeństwa polskie. Dziś ci, którzy należą do Kościoła Starokatolickiego, nie umieją często ocenić ile to łez, cierpień, procesów, szykan, kosztów i poniewierania kosztowała zdobyta dla Kościoła Starokatolickiego częściowa wolność, mimo, że Konstytucja R.P. gwarantuje całkowitą wolność i prawa swym obywatelom. Każdy zapewne myślał, że we własnej Ojczyźnie nikt przecież nie odważyłby się szykanować księdza za odprawianie Mszy św. po polsku, a tymczasem trzeba było przejść całą Golgotę, niż naród nasz zrozumiał, że w Polsce winniśmy słuchać Mszy św. odprawianej po polsku, a nie po italiańsko - włosku, bo tu jest Polska a nie Włochy. Straszną więc Golgotę przechodził początkowo Kościół Starokatolicki w niepodległej Polsce, zwłaszcza zaś jego pionier ks. Wł. Faron, który dzięki jedynie swej mocnej wierze i wytrwałości nie pozwolił złamać się ani zniszczyć i zlikwidować Kościoła Starokatolickiego w Polsce. Tu spełniały się wyraźnie słowa Pana Jezusa: będziecie prześladowani dla imienia mojego, wyłączą was z bóżnic (kościołów) i poprowadzą przed sędziów i starostów dla imienia mojego (Ewangelia św. Mt.). Wszak sam ks. Faron miał w pierwszych latach (rok 1923 iin.) w swej pracy w kościele Polskim około 50 procesów za Mszę św. w języku polskim, za procesję, pogrzeby, itd., (co podciągano sprytnie pod firmę zebrań), lecz stale wychodził zwycięsko, bo Bóg czuwał, by się nie stała krzywda Jego kapłanowi. Wielką pomocą był w tych procesach znany publicysta w tej dziedzinie, autor poważnego dzieła pt. Wyznania religijne w Polsce, adw. H. Świątkowski, zamieszkały ongiś w Zamościu, a obecnie w Warszawie, Al. 3 maja Nr 2 - oraz wyjaśnienia publicystyczne znanego uczonego, dr. H. Ułszyna, profesora uniwersytetu w Poznaniu. Wszak człowiek inteligentny nie mógł pogodzić się z tym, że we własnej ojczyźnie utrudnia się rozwój kościoła co do zasad katolickiego, a jednym i największym grzechem było to, że kościół ten nie uznawał nieomylności papieża i odprawiał \mszę św. po polsku, oraz chce służyć wiernie Polsce a nie Włochom, bogacącym się z papiestwa. Wiadomo z Pisma Świętego, że już sam Jezus Chrystus używał swego języka ojczystego, a nawet Apostołom, mającym nauczać inne narody, dał dar mówienia wszystkimi potrzebnymi językami, by ludzi nie oszukiwali, ale w zrozumiałym języku nauczali. Stąd też św. Paweł tak pisze: Wolę w kościele pięć słów w języku ojczystym przemówić, abym i drugich nauczał, aniżeli 10 tysięcy słów w języku obcym (I Kor. XIV w. 19).
17 Polska przyjęła chrześcijaństwo nie z Rzymu, lecz ze wschodu i pierwsi kapłani - Cyryl i Metody odprawiali Mszę świętą w języku ojczystym staro-słowiańskim, a w Krakowie na Wawelu była pierwsza katedra i świątynia, o czym też świadczy odkopana tamże w 1917 roku, świątynia, zabytek cyrylo-metodyjski. Mikołaj Rej, ojciec piśmiennictwa polskiego, pisał w roku 1558: Niechaj przecież narody postronne znają, Że Polacy nie gęsi i swój język mają. O kościele polskim, opartym o zasady Jezusa Chrystusa marzyli najwięksi nasi wieszczowie i poeci, jak Słowacki, Mickiewicz, Krasiński i inni. Anglia, która w roku 1531 zerwała z Rzymem, jest dziś potężnym mocarstwem, co w wielkiej mierze zawdzięcza swojemu angielskiemu kościołowi narodowemu, zwanemu Episkopalnym, mającym w świecie przeszło 300 samych biskupów, służących swojemu narodowi, a nie Włochom. Czyż więc tylko Polacy nie potrafią iść za Chrystusem bez kosztownej opieki Watykanu? Kościół Starokatolicki był już legalizowany 1. W myśl ustaw, wyżej wspomnianych, legalizujących Kościół Starokatolicki, uważać należy ten Kościół za prawnie i legalnie istniejący w całej Rzeczypospolitej. 2. W Przewodniku dla Urzędów Stanu Cywilnego w Polsce z 1923 roku, na stronie 281 wyraźnie określone jest prawo orzeczeniami trzech ministerstw. Pomimo tej jasnej ustawy zdarzają się panowie tzw. więcej cesarscy niż sam cesarz, tj. rygorystyczniej ujmujący sprawy wyznania i wolności sumienia, niż to określa ustawa Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (Art. 5 i inne), oraz pozostałe ustawy z czasów zaborczych, których Konstytucja nie znosiła, gdyż nie okazały się z nią sprzeczne. Niejednokrotnie więc wbrew ustawom, wedle swego widzimisię, ogranicza się obywateli w prawach, im przysługujących, a przecież i Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej jest ustawą pozytywną... a nie programem.
18 3. Wszak nawet w instrukcjach kart rejestracyjnych (np. Nr /v11/28 widnieje też Kościół Starokatolicki w kolejności wyznań legalnych, przed później uznanymi (jak Mariawici czy Polsko-narodowo-prawosławny), ale to nie przeszkadza urzędującemu panu oświadczyć, że nic nie wie o Kościele Starokatolickim lub go dzieli na dwie części. 4. I w komentarzu do Konstytucji pierwszego wydania jest wyraźnie ujęte o Kościele Starokatolickim, jako legalnej organizacji religijnej w Polsce. Na tym stanowisku stoją i sądy, bo w wyrokach, uniewinniających kapłanów starokatolickich, oskarżonych o jakieś pozorne uchybienia, sądy tak wyrokowały: Jakkolwiek gmina (parafia) w N. nie jest jeszcze prawnie uznana (zarejestrowana), przecież oskarżonego należało uniewinnić, ponieważ jest on duchownym wyznania, mającego swe gminy, prawnie uznane w Polsce (v. Sąd Okręgowy w Rzeszowie II Kad. 1387/36, Sąd Okręgowy w Samborze Nr III. Kad. 325/36 itg.). Kiedy w roku 1932 policja zabrała księgę metryczną - chrztów, ślubów i zgonów księdzu proboszczowi w Zamościu, sąd decyzją z 27 czerwca 1933 roku polecił zwrócić ową księgę i pieczęci księdzu proboszczowi. W innym sądzie, gdy wytoczono księdzu sprawę z art. 136 kk., sąd zwrócił księgę metryczną i pieczęci na wyjasnienie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z dnia 14 lipca 1933 roku AC-27 g. 52/V. 5) Profesor Abraham w książce pt. Nasza Konstytucja R.P. na str. 126 pisze: tu dzielnice nie dadzą się odgrodzić i wszystkie te wyznania (tj. prwem dzielnicowym uznane) Kościoły będą juz obecnie należały do związków, w całym państwie uprawnionych, jako istniejące kościoły mniejszości religijnych. 6) Ksiądz rzymskokatolicki dr. Gralewski w książce pt. Zarys stanu prawnego wyznań religijnych w Polsce z roku 1935 na str. 26 i 89 również pisze, że Kościół Starokatolicki należy do wyznań uznanych, z nieuregulowanym jedynie stosunkiem do państwa. 7) Adwokat warszawski H. Świątkowski w książce pt. Wyznania religijne w Polsce wydanej w 1937 roku, zalicza też Kościół Starokatolicki do wyznań, uznanych w państwie polskim (v. str. 206). 8) Głos Prawa Nr na str. 4 mówi również wyraźnie, że prawo dzielnicowe jest obecnie prawem polskim. 9) Również i mocą przepisu art. 71 kodeksu cywilnego Królestwa Polskiego z metrykami kościelnymi połączone są akta stanu cywilnego, czyli że metryki kościelne winny mieć moc prawną. Można też przytoczyć tu: Prawo o małżeństwie z 1836 roku tom I str. 331 rozdz. V, par. 189.
19 Tłumaczenie więc, że legalizacja Kościoła Starokatolickiego dotyczy jedynie województw południowo-zachodnich, jest sprzeczne z ustawą o jedności prawa w Rzeczypospolitej polskiej (v. rozporz. Min. Spraw Wewn. z 30 stycznia 1923 roku L. AO. 1445), gdyż powyższe tłumaczenie podtrzymywało by wbrew ustawom dzielnicowość w Polsce. Zgodnie z wyżej wspomnianym prawem często wiele urzędów przyjmuje metryki Kościoła Starokatolickiego bez żadnych trudności, zwłaszcza po miastach, a starostwa przyjmują wykazy kwartalne, ale są i tacy panowie, którzy tą sprawę mylnie ujmują i utrudniają z racji, że kapłani starokatoliccy nie biorą pensji, jako urzędnicy stanu cywilnego, ani nie używają pieczęci z orzełkiem. A wszak i w innych wyznaniach legalnych są duchowni, którzy nie mają tytułu urzędnika stanu cywilnego i nie używają pieczęci z orzełkiem, a nikt nie kwestionuje metryk, przez nich wydanych. Czemu więc tu robi się wyjątki. Trzeba odróżnić uznanie od braku uregulowania stosunku i brać pod uwagę uznanie - legalność jak bierze sąd, a nie sprawę uregulowania stosunków Państwo - Kościół. Czas więc najwyższy naprawić krzywdę pokrzywdzonym. Sprawy małżeńskie Kościół Starokatolicki aczkolwiek stoi na stanowisku nierozerwalności węzła małżeńskiego, w duchu bożym zawartego, to jednak uznaje rozwody i unieważnienia nieszczęśliwych węzłów małżeńskich zgodnie z nakazaniem i nauką Jezusa Chrystusa, że potrzebują lekarza źle się mający. Stare to prawo powtórzył w swym prawie kanonicznym i Synod, odbyty w dniach 2-4 czerwca 1932 roku w Zamościu i orzekł, że sprawy małżeńskie winien nieszczęśliwym regulować ten kościół, do którego należy petent(ka) w chwili starania się o rozwód lub unieważnienie. Dopóki Rząd nie wyda ustawy w tej dziedzinie, dotąd sprawy te należą wyłącznie do kompetencji sądów konsystorskich tego czy innego wyznania z biskupem Ordynariuszem na czele, gdyż szafarzem Sakramentów jest biskup. A nawet gdy będzie ustawodawstwo cywilne, to i wtedy kościół winien najpierw rozwiązać węzeł sakramentalny małżonków, gdyż jest to wyłączna kompetencja Kościoła, a potem dopiero winien być przeprowadzony rozwód przez sądy cywilne z punktu cywilnoprawnego (taki też projekt wysunął obecnie kler w Rumunii). Dotychczasowe prawo małżeńskie w byłej Kongresówce oddaje kompetencję w sprawach rozwodu czy unieważnienia tylko sądom duchownym. Małżeństwa starokatolików mogą być też rozwiązane przez rozwód lub unieważnienie (vide O separacjach i rozwodach) dr J. Ordyński str. 445, 66, 73.
20 Gdy stosunki powojenne wytworzyły chaos i rozluźnienie w życiu małżeńskim (bo jedni zginęli bez wieści, inni jako ranni nie wrócili do żon lub odwrotnie żona zamieszkała z innym i otoczyła się potomstwem itd.), zwierzchnik naszego Kościoła ks. bp Faron wystosował obszerny memoriał do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w 1929 roku i zapodał dodatkowe formy ratowania małżonków, tonących nieraz w rozpaczy życiowej. Ministerstwo Wyznań Religijnych pismem z dnia 6 grudnia 1930 roku Nr VI NK nadesłało między innymi zapytanie w par. 11 i 12 jaka jest procedura co do ślubów, rozwodów i prowadzenia ksiąg stanu cywilnego? Na to ks. bp Faron wysłał obszerny wyjaśniający memoriał w dniu 20 stycznia 1931 roku Ldz. 74/31, w którym określił całą procedurę. Podobne memoriały w tej sprawie wysyłane były wielokrotnie do ministerstw Sraw Wewnętrznych i Sprawiedliwości wraz z załączonym prawem kanonicznym. W wypadkach, gdy strony np. rozwiedzione oskarżały się na forum publicznym, sądy w całej Rzeczpospolitej Polskiej respektowały jednak fakt, że dana osoba otrzymała rozwód kościelny, czy unieważnienie, przedkładając akt z naszego Konsystorza i sądy w sprawach sumienia nie wchodziły, uznając, iż wolność sumienia zagwarantowana jest Konstytucją, a jedynie rozpatrywały sprawę alimentów czy też majątkową itp. Niektórzy jednak mimo, że nadawali rozwodom tym znaczenie raczej pro foro interno niż pro foro externo, jednak nie ograniczali nikogo w prawach i nie utrudniali nowego pożycia małżeńskiego, bo świadomi byli, że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na arystokratyczny rozwód rzymski, zwany po jezuicku unieważnieniem, choć nie zawsze było to małżeństwo tylko ratum et non consumatum bo potomstwo temu przeczyło. Nikt więc ani kościół ani państwo nie ma prawa krzywdzić nieszczęśliwych małżonków i zmuszać ich do dalszego choćby morderczego współżycia, jeśli ten węzeł nie był zawarty z woli Bożej. Jednak tu nie może mieć miejsca pod żadnym względem kaprys ludzki, lecz bezwzględnie słuszne i sprawiedliwie zbadane powody.
21 Życiorys księdza arcybiskupa Władysława Farona Ksiądz Władysław Faron, obecny zwierzchnik Kościoła Starokatolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej, urodził się dnia 19 maja 1891 roku w Maszkowicach, skąd pochodził ów słynny wódz w bitwie pod Grunwaldem, Mikołaj Zyndram. Ojciec jego Jan był 20 lat naczelnikiem gminy oraz członkiem długoletnim Rady powiatowej, zasiadając też wielokrotnie w sądach jako sędzia przysięgły i za chlubną pracę odznaczony był krzyżem zasługi. Ks. Faron, bogobojnie wychowany przez rodziców, marzył już od dziecka poświęcić się służbie Bożej. Ośmioklasowe gimnazjum klasyczne wraz ze złożeniem egzaminu dojrzałości (tj. matury) ukończył w maju 1912 roku. w Nowym Sączu, stolicy Podhala. Chcąc zbadać gruntownie swe powołanie do stanu duchownego, zgłosił się Wł. Faron zaraz po maturze najpierw do jednorocznej szkoły oficerskiej, którą odbywał w Krakowie i Wiedniu. Gdy w wojsku czuł nieodłączny głos wewniero Wł. Faron zgłosił się do seminarium duchownego rzymskokatolickiego. Po ukończeniu fakultetu teologicznego otrzymał święcenia kapłańskie w dniu 24 czerwca 1917 roku z rąk arcybiskupa rzymskiego dr. Wałęgi w Tarnowie. Jako młody kapłan dał się zaraz poznać wiernym jako dobry kaznodzieja, gorliwy spowiednik, z czego nie byli zadowoleni jego proboszczowie i dziekani, gdyż ks. Faron wprowadzał im system tzw. darmochy, czyli udzielania dla biedniejszych darmo posług religijnych, jak: chrztów, ślubów i pogrzebów. Bezlitosnym był też wrogiem obłudy religijnej, uprawianej po klasztorach i piętnował śmiało zboczenia, stamtąd płynące.
22 Słowem i w dziedzinie religijnej nie szedł nigdy ks. Faron na kompromisy i żadne obiecanki nie złamały go. Pracując w kościele rzymskokatolickim od roku 1917 do 1923 okazał ks. Faron niezłomność swego charakteru, o czym mogłyby powiedzieć parafie, jak Zakliczyn, Dębno, Siedliska, Wojnicz i Wiśnicz Nowy. W 1919 roku Ks. Faron został powołany na kapelana w randze kapitana na front wschodni. Z powodu srogiego przeziębienia został wnet z wojska wycofany do służby parafialnej. Wojna światowa zabrała mo trzech braci: Jan poległ w 1915 roku, Franciszek zmarł z p. o. w 1918 roku, Tomasz - nauczyciel, legionista poległ bohaterską śmiercią jako porucznik Wojska Polskiego, po bitwie z bolszewikami nad Berezyną 7 lipca 1920 roku. W roku 1922 wystąpił ks. Faron mocno i głośno na ambonie w parafii w Wiśniczu Nowym z powodu podrzutka, znalezionego w kościele pod ławkami i mając poufne wiadomości skąd, kto i jak, wołał z ambony wobec prałata, szambelana pap., dziekana i proboszcza swego S., by zamknięto kościół a nie oszukiwano ludzi dobrej wiary, bo gdyby mury tej świątyni mogły mówić, to by wołały i upominały się słowy Jezusa: dom mój jest domem modlitwy, a wy uczyniliście go jaskinią zbójców. Jeśli jest tak straszne piekło, jak my ludziom głosimy, to na samym dnie piekła będą sami prałaci i biskupi za lekceważenie praw Bożych. Gdy zaś ja mam odwagę głosić tu czystą naukę Jezusa, to mi ani sam papież nie może się temu sprzeciwić. Sic! Za ta otwartość lud był gotów iść w ogień za księdzem Faronem - a kler? Za powyższe kazanie, niesłuchane dotąd w dziejach całej diecezji, oskarżył ks. prałat ks.farona do biskupa. Po odbyciu konsystorskiego sądu dyscyplinarnego nad ks. Faronem z bpem dr. Komarem na czele, zwyciężył jednak prawy głos ks. bpa Komara, który nie potępił ks. Farona, przeciwnie, spowodował on, że ks. Faron został mianowany za swą działalność proboszczem - administratorem, a ks. prałat proboszcz otrzymał bezterminowy urlop. To jednak trwało bardzo krótko, gdyż ks. Faron, widząc, że ów prałat nie może przeżyć tej zmiany i wojskowej ręki nowego administratora, sam dobrowolnie zrezygnował z tego stanowiska. Gdy skutkiem tej rezygnacji ks. Faron otrzyma potem przeniesienie i wyjeżdżał na inną parafię, zbiegli się wierni w sile kilku tysięcy już o czwartej rano i znieśli ks. Farona z wozu, na którym wyjeżdżał i wśród bicia dzwonów wnieśli go w procesji z chorągwiami i obrazami do kościoła i tam, padając krzyżem, błagali Boga, by ks. Faron od n ich nie wyjeżdżał. Furmanki z rzeczami zawrócili z drogi, a wniósłszy potem ks. Farona do mieszkania, otoczyli je, postawili straż i wysłali 120 dzieci szkolnych do biskupa wraz z matkami z prośbą, by biskup pozostawił im kapłana, który przywiódł ich do wiary i oczyścił parafię z rozpusty. Biskup prośbę tę odrzucił i cały szereg dalszych nowych delegacji do biskupa, arcybiskupa i nuncjusza. Posłali wreszcie wierni delegata do samego papieża, lecz wszędzie bez skutku. Przez dziewięć miesięcy lud pilnował we dnie i w nocy ks. Farona, by nie uciekł od nich.
23 Aż wreszcie biskup rzymskokatolicki spowodował, że na ludzi bezbronnych, pilnujących ks. Farona, nasłano jedną kompanię wojska - piechoty, jeden oddział wojska konnego z dzidami i 120 policjantów i dopiero szturmem zdobyto mieszkanie ks. Farona, rąbiąc okna i drzwi, więżąc przytem ludzi, a było to w roku 1932 w sobotę przed niedzielą palmową. Gdy ks. Faron zobaczył tą inkwizycję, że dużo ludzi było pobitych do krwi, innym zęby powybijano, a nawet ponoć mieli niektórzy i żebra połamane, a jeszcze wielu po ziemi włóczono, jak padlinę, zaś kler obecny spokojnie patrzył na tę masakrę, wtedy ks. Faron poprosił komenderujących, aby i jego uwięziono, co też początkowo pozornie uczyniono. W końcu rzeczywiście zamknięto ks. Farona w więzieniu w Krakowie na wniosek księży, a z nim 64 osoby. Gdy dowiedział się o tem w Warszawie p. minister sprawiedliwości, kazał zwolnić natychmiast ks. Farona, jako bezprawnie zatrzymanego. Ponieważ ks. Faron nie chciał jednak opuścić więzienia aż wyjdą jego parafianie, przeto sprawa ta przeciągnęła się prawie do miesiąca. Ks, Faron siedział więc w więzieniu za obronę wiary i ludu, a siedział jako kapłan rzymski z ramienia swoich konfratrów, którzy lękali się dalszego demaskowania ich postępowania faryzeuszowego. Podkreślić tu jednak należy śmiałe powiedzenie jednego ks. jezuity we Lwowie (gdy ks. Faron bawił tam na rekolekcjach), który miał odwagę powiedzieć, że ta rzadka miłość i przywiązanie wiernych do ks, Farona to była nagroda od Boga za jego bojową obronę praw Bożych. (Ks. H.P.) Mimo najlepszej woli dalszej pracy kapłańskiej ks. Faron czuł, że obłudne środowisko dotychczasowe nie odpowiada jego wierze i z tej racji starał się o posadę profesora w gimnazjum, którą mu nawet obiecano i poświęcił się dalszym studiom filozoficznym na uniwersytecie w Krakowie. Budzącą się wtedy coraz bardziej myśl o Kościele Starokatolickim czysto polskim, znanym już w czasów poprzednich i ruchu wolnościowym w kościela narodowego, którego wysłannicy zaczęli też w Polsce swą akcję, skłoniła ks. Farona do dalszej pracy kapłańskiej, lecz już na nowym polu prawdy ewangelicznej. Ks. Faron rzucił wtedy sam dobrowolnie kościół rzymskokatolicki i w tym samym mieście Wiśniczu odprawił dnia 31 maja 1923 roku pierwszą Mszę św. w języku polskim - ojczystym, za co spadły na niego zaraz gromy klątw i procesów za polskie nabożeństwa, choć były one odprawiane w duchu starokatolickim, a więc Chrystusowym. Dalsza praca ks. Farona jako proboszcza, potem profesora seminarium duchownego, dziekana, a od 6 grudnia 1927 roku jako administratora całego Kościoła doprowadziła do tego, że dnia 24 kwietnia 1929 roku ks. Faron został wybrany pierwszym biskupem w Odrodzonej Polsce, a następnie dnia 30 stycznia 1930 roku otrzymał sakrę biskupią w Scranton Pa z rąk biskupów P. N., którzy wraz z bpem Hodurem posiadali sakrę starokatolicką od biskupów starokatolickich z Holandii.
24 Jako biskup ks. Władysław Faron stanął niezachwianie na straży prawd ewangelicznych i to jego silne stanowisko w wierze nie pozwoliło mu iść po linii niezdrowej reformacji biskupów narodowych z Ameryki, odchylających się z każdym rokiem coraz bardziej od Ewangelii Jezusa, ani też nie splamiła go chciwość na amerykańskie obietnice dolarowe, bo czuł, że jego najlepszą nagrodą jest jego duchowa zgodność z nauką Jezusa Chrystusa. To też Synod, odbyty w Zamościu w dniach od 2 do 4 czerwca 1932 roku, w uznaniu zasług ks. bpa Farona nadał mu tytuł pierwszego w Odrodzonej Polsce Arcybiskupa Apostolskiego, tj. Starokatolickiego i godność tę piastuje chlubnie nadal nasz umiłowany pasterz.
25 Pytania i odpowiedzi 1) Co to jest Kościół Starokatolicki? Kościół Starokatolicki jest to zrzeszenie katolików, uznających Jezusa Chrystusa za założyciela i głowę Kościoła chrześcijańskiego i żyjących według zasad wiary, zawartych w Piśmie Świętym i wyznawanych przez Apostołów i ich prawnych następców. 2) Czy Chrystus ustanowił kościół rzymski? Nie! Jezus ustanowił jeden kościół powszechny, chrześcijański, Boży i wezwał do niego wszystkie narody. Słowo katolicki dodano później w III wieku zamiast powszechny (v. Skład Apostolski: Wierzę w Święty Kościół Powszechny bez słowa katolicki). 3) Czy Jezus ustanowił papieży? Jezus nie ustanawiał papieży, a słowo o opoce oznacza wiarę św. Piotra w Bóstwo Chrystusa, a nie godność papieską. Historia wykazuje, że św. Piotr niegdy w Rzymie nie był, a jedynie św. Paweł Apostoł pracował w Rzymie, z którego śmiercią połączono sprytnie potem śmierć świętego Piotra, jako rzekomego I papieża w Rzymie, a wszak pierwsze biskupstwo było w Jerozolimie i biskupem był św. Jakub Apostoł. 4) Jak rozwinęła się godność papieska? Najpierw bp Leon I, rezydujący w Rzymie, przybrał sobie w roku 449 godność pierwszego biskupa, lecz bez zgody biskupów. W 599 roku część biskupów zachodnich uznała już pierwszeństwo biskupa w Rzymie, jako rezydującego w stolicy cesarstwa rzymskiego. Bp Grzegorz I ogłosił się już zwierzchnikiem biskupów, jako servus servorum Dei w roku 602, czyli był już papą, a w 783 roku wprowadzono zwyczaj całowania nóg pierwszego biskupa (tj. papieża), a bp Klemens V ukoronował się już po raz pierwszy potrójną koroną w roku 1311 i odtąd rozpoczyna się splendor papiestwa i rozciąganie władzy nad całym kościołem i nad panującymi głowami. Ostatni wystrzał o papiestwie dogmat o nieomylności papieża, uchwalony na Soborze Watykańskim w 1870 roku.
26 Oto krótki rozwój godności papieskiej: Płatną część relikwii wprowadzono w 330 roku, kary za pozagrobowe - potępienia podzielono w 593 roku przez Grzegorza I na piekło i czyściec, przynosząc kolosalne zyski papiestwu, zaś w roku 1000 przyjął ten podział cały kościół zachodni. Kanonizowanie zmarłych na świętych za pieniądze wprowadził papież Jan XVI w roku 993. Celibat kleru w roku Klątwy w 1077 roku. Spowiedź uszną wysunięto na pierwszy plan, a publiczną ogólną na drugi (i to w wyjątkowych wypadkach), w 1116 roku zaś obowiązkowo od roku Inkwizycję, tj. trybunał katusz, wprowadzono w roku Handel popłatny łaskami w formie odpustów w roku Klasztor i I Benedyktynów w 529 roku. Mszę świętą po łacinie zaczęto odprawiać w roku 394, zaś łacinę wprowadzono całkowicie do obrządków kościelnych w 600 roku. 6) Co to jest heretyk? To chrześcijanin, który odrzuca podstawowe dogmaty boskie, zawarte w Piśmie Świętym. 7) Co to jest schizmatyk? To ten, który nie chce uznać Jezusa Chrystusa za głowę kościoła powszechnego, a uznaje papieża, który przecież jest głową kościoła tylko włoskiego. 8) Co to jest sukcesja? To nieprzerwana łączność duchowa z duchem apostolskim w rzeczach wiary, głoszonej przez Jezusa. 9) Na jakie okólniki należy się powołać? a) w sprawie budowania świątyń dla wszystkich wyznań: v. z dnia 16 lutego 1928 roku art. 384, Dz. U. Rz. P. Nr 23 poz. 202, b) w sprawie cmentarzy: Okólnik Ministra Spraw Wewnętrznych Lp z 22 grudnia 1930 roku o wyznaczaniu przez władze administracyjne miejsc z osobnym wejściem na cmentarze gmin wyznaniowych, nadto ustawa Ministra Spraw Wewnętrznych, Dyrektora Zdrowie N. Z. Nr 9766/25 to samo przewidująca oraz art. 6 Dz. U. z dnia 17 marca 1932 roku, poz. 359, Nr 35 str. 595, c) Sprawy wojskowe: Podania o zaliczenie do pospolitego ruszenia na podstawie art. 55 ustaw o duchownych należy składać osobiście do Komisji Poborowej w terminie, obwieszczonym w poborze. Wojskowi wyznawcy, pełniący czynną służbę wojskową, muszę mieć od swej władzy zezwolenie na zawarcie związku małżeńskiego, to samo i w policji. Podania o odroczenie służby wojskowej wnosi się do Starostwa.
27 d) Sprawa meldowania i rejestrowanie: Powołać się na przepisy rozp. z 16.III.1928 Dz. U. Rz. P. Nr 32 poz. 309 w rejestr. v. okólnik Min. Spr. Wewn. z dnia 3 marca 1937 roku. N. A. C Urzędnik stanu cywilnego musi na tej podstawie zarejestrować chrzest czy ślub czy zgon wiernych, nie należących nawet do wyznań uznanych, lecz strona musi się zgłosić ze świadkami do gminy lub starostwa i gmina czy starostwo musi wydać, zgodnie z okólnikiem Min. Spr. Wew., odpowiednie dokumenty urzędowe. Księża powinni też pouczać wiernych o odnośnych okólnikach. e) Czy duchowni starokatoliccy noszą suknie duchowne? Owszem, noszą i one są określone w Konstytucji kościelnej, a nadto zgodnie z dekretem Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 października 1935 roku, Dz. U. O. 80. poz Kuria biskupia wniosła w tej sprawie memoriał do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w dniu 31 grudnia 1935 roku za Ldz. 1795/35, przez co też otrzymaliśmy zatwierdzenie szat, używanych specyficznie w naszym kościele, tj. suknia długa z zygzakami czamarowymi na przodzie. Nadto decyzja Najwyższego Trybunału z dnia 10 marca 1933 roku, wyjaśnia: Stroje duchowieństwa różnych wyznań, nie wyłączając stroju rzymskokatolickich duchownych, jak to: ornaty, stuły, komże itd., co do swego wyglądu i kroju tworzyły się nie przez ustawy (jak to ma miejsce przy odznakach i mundurach, prawnie chronionych), a przez zwyczaje religijne - różne w różnych krajach i okolicach, oraz odmienne w różnych obrządkach tychże wyznań, przeto noszenie tych strojów (poza wypadkiem oszustwa tj. podszywania się pod godność innego wyznania) nie może być chronione względnie zabronione sankcją karną, a w szczególności art. 26 prawa o uprawnieniach. (V. Zeszyt 6 Urząd. Zb. Orzeczeń S. N. pod Nr. 106/33 wyz. S. N. Nr II 4 k. 1139/32. Nazwisko rozwódki Ministerstwo Spraw Wewnętrznych rozesłało ongiś do wojewodów województw centralnych, oraz komisarza rządu na m. st. Warszawę okólnik, w którym podaje do wiadomości wydane przez Sąd Najwyższy na wniosek ministerstwa wyjaśnienie w sprawie nazwisk kobiet po rozwodzie, unieważnieniu małżeństwa bądź też rozłączeniu co do stołu i łoża. Jak wynika z tego wyjaśnienia, powrót mężatki do nazwiska rodowego (panieńskiego) dopuszczalny jest jedynie w następstwie unieważnienia małżeństwa lub rozwiązania go przez rozwód; rozłączenie co do stołu i łoża na kwestię nazwiska nie wywiera żadnego wpływu. W wypadkach unieważnienia małżeństwa lub rozwodu kobieta może powrócić do swego nazwiska rodowego, składając odpowiednie oświadczenie władzy, powołanej w miejscu jej zamieszkania do prowadzenia ewidencji i kontroli ruchu ludności. Powrót nazwiska panieńskiego jest dobrowolny i nastąpić może zawsze,