Source: http://ordoiuris.pl/wolnosc-sumienia/prawo-do-sprzeciwu-sumienia-lekarza-i-farmaceuty
Timestamp: 2018-05-23 01:46:39
Legal References Found: Art. 30

Art. 31

Art. 53

Art. 39

Art. 30

Art. 96

art. 2

Art. 4

Art. 7

Art. 2

Art. 3
 art. 95

Art. 95
 Art. 2
 art. 95
 art. 103
 art. 43
 art. 68

Document Content:
Prawo do sprzeciwu sumienia lekarza i farmaceuty | Ordo Iuris
Prawo do sprzeciwu sumienia lekarza i farmaceuty
Temat prawa do sprzeciwu sumienia u lekarzy i farmaceutów trzeba rozpocząć od jakiegoś uporządkowania zagadnień, które zrazu pojawiają się w perspektywie refleksji. Moim zdaniem posiadają one następujący porządek.
1. Najpierw musi być sumienie, które chce się sprzeciwiać.
2. Potem można pytać o prawo do sprzeciwu. Jak prawo traktuje taki sprzeciw?
3. Prawo jest bowiem zawsze wtórne wobec rzeczywistości, nawet jeśli samo tego nie uznaje.
4. Następnie można zapytać, czy na gruncie prawa istnieją jakieś przeszkody, aby farmaceuta i lekarz swobodnie korzystali ze sprzeciwu sumienia.
5. Wreszcie, jeśli przeszkodą dla prawa do sprzeciwu sumienia jest prawo, to pytajmy, jakie to prawo? Prawo bowiem prawu nierówne.
Ad 1. Najpierw musi być sumienie, które chce się sprzeciwiać. Mówiąc o sumieniu aptekarskim, czy lekarskim, w pierwszym rzędzie mamy na myśli sumienie człowieka. Józef Tischner w tekstach o solidarności, bardzo potrzebnej dziś w perspektywie tematu konferencji, uczył, że solidarność jest możliwa tylko między ludźmi sumienia. Tłumaczył, co to znaczy być człowiekiem sumienia. Znaczy to przede wszystkim chcieć mieć sumienie. To nie jest oczywiste, bo choć nie da się nie mieć sumienia, to przecież można go nie chcieć. Dużo łatwiej jest go nie chcieć i w praktyce nie używać.
Po drugie, sumienie aptekarskie i lekarskie jest sumieniem profesjonalisty - osoby zżytej z wykonywanym zawodem, znającej od podszewki piękne i niepiękne strony swojego fachu. Każdy zawód ma takie swoistości, wpływające na sumienia ich przedstawicieli. Jak istota zawodu i faktyczne warunki jej wykonywania przez aptekarza i lekarza ograniczają albo zwiększają ich zdolność do jasnej oceny moralnej danego działania i trzeźwej decyzji, jednoznacznego stanięcia po stronie dobra, a odwróceniu się od zła? Warto nad tym rozważać.
Lekarze wskazują na następujące rysy ich zawodu. Odpowiedzialność za człowieka, ciążąca i uskrzydlająca zarazem; podejmowanie decyzji dla dobra chorego w sposób autorytarny, na podstawie władzy udzielonej przez pacjenta, który oddaje się w ręce lekarza; nawiązywanie z pacjentami w relacji na lata; konieczność zdobywania aktualnej wiedzy, doskonalenia; lekarska cierpliwość; jednocześnie strach przed ryzykiem, bez którego przecież nie ma postępu. Unikanie procedur, które mogą nieść ryzyko; asekuracja widoczna w dokumentacji, formalizowaniu się procedur medycznych, a przekładająca się na zlecanie badań, które dobrze wypadną w dokumentacji i zabezpieczą przed zarzutem, że czegoś nie dochowałem; odchodzeniu od intuicji lekarskiej, która pomaga najkrótszą drogą poprowadzić leczenie. Biurokratyczne obowiązki, postęp medycyny i rozwój procedur diagnostycznych i leczniczych zabierają czas, którego w pierwszej kolejności zaczyna brakować na rozmowę z chorym; wystawia to na próbę zaufanie chorego, który musi ufać, że niezrozumiałe decyzje lekarza są dla jego dobra. Typowe dla lekarza jest przyczynowo – skutkowe myślenie; rozważanie naraz kilku alternatywnych ścieżek w procesie diagnozowania i leczenia. Trzeba wspomnieć o specyficznym poczuciu ważności, wynikającym z hierarchicznej struktury organizacyjnej w szpitalu, rzeczywistego wpływu na zdrowie, życie i godność człowieka, co jest dodatkowo wspierane uznaniem społecznym. To oczywiście obciąża sumienie i naraża na pychę. Trzeba wspomnieć rolę jako pośredników w dostępie do świadczeń społecznych i lekarski udział w ułatwianiu tego dostępu, „załatwianie” czyli takie „janosikowanie”; ale również gonitwę za zarobkiem – groszoróbstwo deprecjonujące zawód lekarza w sposób najtragiczniejszy, bo chciany przez samych lekarzy. Wreszcie przemęczenie i obciążenie relacji rodzinnych.
Z kolei farmaceuci wskazują jako swoistości ich zawodu: szczególne wyczulenie na problemy drugiego człowieka związane z intymnymi rozmowami, jakie prowadzi się z obcymi ludźmi, poczucie obdarzenia zaufaniem i obowiązku względem drugiego; charakterystyczna delikatność i empatia; jednocześnie twarda konkurencja, wikłanie się w promocje, walkę o klienta – jak w sklepie. Aptekarze narzekają na to, że pracodawcy oceniają ich pod kątem obrotów, ilości sprzedanych preparatów. Zwracają uwagę na zwiększającą się ilość preparatów gotowych, znanych pacjentom z wyglądu opakowania, a coraz rzadszą rolę tego, kto znika z oczu pacjenta i wraca ze sporządzonym przez siebie na zapleczu preparatem. Z kolei pacjenci przychodzą do apteki wykształceni reklamami, żądają od farmaceuty potwierdzenia ich opinii; przy tym w aptece często brak czasu i miejsca na tłumaczenie, rozmowę. Istnieje obawa przed atakiem pacjenta, którego żądanie się zakwestionuje, obawa przed sankcjami pracodawcy. Nie do pominięcia jest presja czasu; opieka farmaceutyczna pozostaje mrzonką. Brakuje czasu nawet na telefon do lekarza, gdy trzeba wyjaśnić niepokojącą receptę. To wszystko składa się na poczucie związania rąk – realizowania poleceń lekarza, pracodawcy, pacjenta, bez względu na własną ocenę,
Po trzecie, weźmy pod uwagę, że oba zawody zostały uznane za zawody zaufania publicznego. Według Konstytucji RP samorząd zawodowy można tworzyć tylko dla zawodów zaufania publicznego. Aptekarz podobnie jak lekarz, jest więc osobą zaufania publicznego. Od tego, jak wykonuje swoje obowiązki zależy los doniosłych publicznie dóbr: zdrowia i życia pacjentów, ale także godności człowieka i solidarności w społeczeństwie. Status zawodu zaufania publicznego zakłada, że sumienia lekarzy i farmaceutów są ukształtowane i używane, że można im powierzyć odpowiedzialność za te wartości. Oznacza to uznaną przez prawo godność i odpowiedzialność.
Ad 2. Potem można pytać o prawo do takiego sprzeciwu. Jak prawo traktuje taki sprzeciw? System prawa stanowionego to ustawy z konstytucją na czele, akty wykonawcze - rozporządzenia, prawo miejscowe, ratyfikowane umowy prawa międzynarodowego, dla nas także prawo unijne; poza tym uznane przez prawo regulacje wewnętrzne, np. kodeksy etyki zawodowej. System ten ma swoją hierarchię, co się wyraża zwłaszcza w tym, że przepis wyższego rzędu uchyla obowiązywanie niezgodnego z nimi przepisu niższego rzędu. Nas interesują te przepisy, które odnoszą się do samej wolności sumienia i autonomii zawodu lekarza i farmaceuty oraz przepisy, które regulują urządzenie rynku farmaceutycznego i medycznego oraz warunki wykonywania tych zawodów. Podstawowe regulacje zostały podane niżej w sposób mający ułatwić porównanie tych przepisów, które regulują oba zawody różnie.
Prawo dotyczące lekarskiego
sprzeciwu sumienia
Prawo dotyczące aptekarskiego
Art. 30 Konstytucji RP „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”.
Art. 31 ust. 3 Konstytucji RP: „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw”
Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 30.10.2006, P 10/06: tym lepiej winno być chronione dane prawo lub wolność, im silniejszy jest jego związek z istotą godności człowieka.
Art. 53 ust. 1 Konstytucji RP: „Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.”
Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 15.01.1991, U8/90 stwierdza: „Wolność sumienia nie oznacza jedynie prawa do reprezentowania określonego światopoglądu, ale przede wszystkim prawo do postępowania zgodnie z własnym sumieniem, do wolności od przymusu postępowania wbrew własnemu sumieniu.”
Art. 39 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty:
Art. 30 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty:
Art. 96 ust. 4 Prawa Farmaceutycznego: "farmaceuta i technik farmaceutyczny mogą odmówić wydania produktu leczniczego, jeżeli jego wydanie może zagrażać życiu i zdrowiu pacjenta".
§ 5. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 18 października 2002 r. w sprawie wydawania z apteki produktów leczniczych i wyrobów medycznych,
Odmowa wydania produktu leczniczego lub wyrobu medycznego może nastąpić, jeżeli:
1) zachodzi uzasadnione podejrzenie co do autentyczności recepty lub zapotrzebowania;
2) konieczne jest dokonanie zmian, o których mowa w § 3 ust. 3, oraz określonych w odrębnych przepisach, przy braku możliwości porozumienia się z osobą, która jest uprawniona do wystawiania recept;
3) od dnia sporządzenia leku upłynęło co najmniej 6 dni - w przypadku leku recepturowego lub leku sporządzonego na podstawie etykiety aptecznej; (...)
4) osoba, która przedstawiła receptę do realizacji, nie ukończyła 13 roku życia;
5) zachodzi uzasadnione podejrzenie co do wieku osoby, dla której została wystawiona recepta.
art. 2a ust. 1 ustawy o izbach aptekarskich:
Wykonywanie zawodu farmaceuty ma na celu ochronę zdrowia publicznego i obejmuje udzielanie usług farmaceutycznych polegających w szczególności na: (...)
pkt 6: udzielaniu informacji i porad dotyczących działania i stosowania produktów leczniczych i wyrobów, o których mowa w pkt 3, będących przedmiotem obrotu w aptekach i hurtowniach farmaceutycznych;
pkt 7: sprawowaniu opieki farmaceutycznej polegającej na dokumentowanym procesie, w którym farmaceuta, współpracując z pacjentem i lekarzem, a w razie potrzeby z innych zawodów medycznych, czuwa nad prawidłowym przebiegiem farmakoterapii w celu uzyskania określonych jej efektów poprawiających jakość życia pacjenta.
2. Nazwa apteka zastrzeżona jest wyłącznie dla miejsca świadczenia usług farmaceutycznych obejmujących: (...)
4) udzielanie informacji o produktach leczniczych i wyrobach medycznych.
Art. 4 Dla wypełnienia swoich zadań lekarz powinien zachować swobodę działań zawodowych, zgodnie ze swoim sumieniem i współczesną wiedzą medyczną.
Art. 7 W szczególnie uzasadnionych wypadkach lekarz może nie podjąć się lub odstąpić od leczenia chorego, z wyjątkiem przypadków nie cierpiących zwłoki. Nie podejmując albo odstępując od leczenia lekarz winien wskazać choremu inną możliwość uzyskania pomocy lekarskiej.
Art. 2. 1. Powołaniem Aptekarza jest troska o osoby powierzone jego umiejętnościom fachowym.
2. Aptekarz nie może posługiwać się swą wiedzą i sprawnością zawodową w zachowaniach sprzecznych ze swoim zawodowym powołaniem.
Art. 3. 1. Aptekarz, będąc osobiście odpowiedzialnym za wykonywaną pracę, jest wolny w podejmowaniu swoich zachowań, zgodnie ze swym sumieniem i współczesną wiedzą medyczną.
2. Mechanizmy rynkowe, naciski społeczne lub wymagania administracyjne nie zwalniają Aptekarza z przestrzegania zasad etyki zawodu.
Tytułem kilku słów komentarza warto zwrócić uwagę na rolę pojęcia godności człowieka w systemie prawa. Jak wiemy z Konstytucji, stanowi ona źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Oznacza to, że wszelkie prawa i wolności, w tym wolność sumienia, wywodzą się z godności człowieka. Przy ze sposobu, w jaki przepisy o ochronie praw i wolności są sformułowane wiadomo, że w Konstytucji państwo nie ustanawia tych praw, ale je uznaje i zobowiązuje się je chronić. Godność jest jeszcze bardziej pierwotna – stanowi ona źródło wszelkich praw. Jednocześnie nie wiemy o niej wiele, poza tym, że jest ona przyrodzona, niezbywalna i nienaruszalna. „Przyrodzona” znaczy tyle, co „właściwa każdemu poczętemu człowiekowi”, a nie „przynależna od urodzenia”. Słowo „przyrodzona” jest pozostałością dawnej historii kształtowania się języka prawego, ale Trybunał Konstytucyjny potwierdził, że godność przysługuje od momentu poczęcia, a nie urodzenia. Wiemy, że jest ona niezbywalna i nienaruszalna, co oznacza, że nikt – ani sam człowiek, ani nikt inny, nie może sprawić, że człowiek przestanie mieć godność. Wynika stąd, że godność jest nierozerwalnym atrybutem człowieczeństwa. Ponadto nie wiadomo o niej nic. Wiadomo więc, że godność człowieka jest tajemnicą człowieczeństwa i że prawo decyduje się chronić tę tajemnicę. Kilku słów wymaga też rola art. 95 ust. 4 Prawa Farmaceutycznego dla sprzeciwu sumienia aptekarza. Przepis ten zezwala odmówić wydania produktu leczniczego, jeżeli może to zagrażać życiu i zdrowiu pacjenta. Przy tym z cytowanych regulacji wynika, że aptekarz samodzielnie ocenia, czy takie zagrożenie dla konkretnego pacjenta występuje. Instancją, która ocenia to zagrożenie jest rozum farmaceuty, na podstawie wiedzy fachowej o działaniu substancji zawartych w środku i zdrowiu pacjenta. Nie ma przeciwwskazań, aby na tej podstawie aptekarze odmawiali wydawania środków szkodliwych dla zdrowia w ogóle lub środków szkodliwych dla zdrowia konkretnej osoby z uwagi na jej wiek lub inne cechy. Jeśli ktoś (np. pacjent lub pracodawca) zmusza aptekarza do wydania takiego środka, wówczas zgłasza on sprzeciw sumienia. Gdy stwierdza, że dany środek truje, lub zabija, opiera się na wiedzy, która pozwala mu to stwierdzić, a przez wzgląd na dobro pacjenta sumienie zakazuje mu wydania trucizny. Cytowane powyżej rozporządzenie z 18 października 2002 r. wylicza formalne przeszkody dla wydania leku, rozszerzając zakres dozwolonej odmowy. Bez wątpienia rozporządzenie nie może – jako akt wykonawczy i niższy w hierarchii od ustawy – ograniczać prawa farmaceuty do sprzeciwu sumienia.
Istnieje rozpowszechniona opinia, że obecny brak prawnie określonej procedury i formuły klauzuli sumienia uniemożliwia powoływanie się na sprzeciw sumienia przez lekarzy, czy farmaceutów. Według tej opinii lekarze są obecnie w diametralnie innej pozycji, niż aptekarze, ponieważ pierwsi mają klauzulę sumienia, a drudzy nie. Nie zgadzam się z tą opinią. Nie sądzę też, by najważniejszą rzeczą do zrobienia w materii sumień aptekarskich było wprowadzenie klauzuli sumienia do prawa.
Klauzula sumienia lekarska pozwala co prawda odmówić udziału w procedurach niedających pogodzić się z jego sumieniem, np. w zabijaniu dzieci poczętych, badaniach na embrionach, diagnostyce i wykonywania sztucznych zapłodnień in vitro i in vivo. Jednak nie uwalnia ona lekarza od asysty i współudziału w złu poprzez wymaganie, aby wskazał kolegę, który tego dokona. Cytowany artykuł 39 ustawy o zawodzie lekarza wymaga od niego zarówno udziału w zniszczeniu dobra, które przyrzekał chronić (np. życia, godności dziecka poczętego i godności oraz zdrowia kobiety), jak i przysparzania kolegom okazji do zła.
Na koniec tych rozważań warto więc zauważyć, że klauzula sumienia nie zapewnia swobody sumienia. Ona jedynie reguluje sposób korzystania z tej swobody. Przy tym może uregulować go w sposób, który zniweczy ochronny skutek sprzeciwu sumienia. Ochronę swobody sumienia zapewnia bezpośrednio Konstytucja, a sama swoboda sumienia nie jest w ogóle efektem działań prawodawczych. Jest ona przyrodzonym atrybutem każdego człowieka, związanym z jego godnością.
Ad 3. Prawo jest zawsze wtórne wobec rzeczywistości, nawet jeśli samo tego nie uznaje. Kształtowanie się prawa polega na trwającym przez dekady i wieki gromadzeniu doświadczeń praktycznych i wiedzy o świecie, w pokorze przed tymi sprawami, których nie możemy poznać, odnajdywaniu tego, co jest godne ochrony i jej potrzebuje. Taka gromadzona przez wieki wiedza daje ogląd wartości, dóbr ogólnych, a nie rozmywa się w poszczególnych przypadkach, faktach, zdarzeniach, interesach. Aby zapewnić należytą ochronę tych dóbr ustanawia się nakazy i zakazy, poddając je publicznej wiadomości. Zasadą jest, że im mniej norm, tym prawo jest lepsze, lepiej przyswojone i przestrzegane.
W swojej istocie prawo jest odzwierciedleniem rzeczywistości i jest wobec niej podrzędne. Skąd wiadomo, że nie jest ono raczej, jak zakładają współcześni prawodawcy, nadrzędne wobec rzeczywistości, będąc narzędziem jej kształtowania? Pozwala to stwierdzić test, zwany w filozofii operującej metodą eidetyczną uzmiennianiem lub wariacją. Polega on na wyłączeniu z pojęcia prawa raz jednej, raz drugiej własności. Wynik testu jest jednoznaczny: prawo, które przestaje być narzędziem kształtowania rzeczywistości, pozostaje prawem. Natomiast prawo. które przestaje odpowiadać rzeczywistości, staje się bezprawiem.
Założenie, że prawo jest narzędziem kształtowania rzeczywistości, jest możliwe dzięki błędowi sprowadzenia rzeczywistości do rzeczywistości społecznej, a następnie zredukowania tej rzeczywistości społecznej do faktów, które da się zbadać empirycznie i opisać. Po takim okrojeniu rzeczywistości prawodawca ma iluzję panowania nad nią. Sprawy niepoznane i niedające się wyjaśnić znikają z jego pola widzenia. W istocie taki prawodawca panuje nad sztucznie stworzonym dla własnych potrzeb tworem, który jest złożony tylko z określonego zestawu danych, w którym zachodzą przewidywalne procesy. W konsekwencji zdaje mu się, że wie, jakie zmiany wprowadza w świecie, gdy ustanawia kolejne przepisy. Jest to pozór, bardzo groźny w skutkach.
Kiedy tworzący prawo nie uznają prymatu rzeczywistości nad prawem, prawo staje się narzędziem do tworzenia obok rzeczywistości nowego, utopijnego świata, nazywanego rzeczywistością społeczną, sprawiedliwością społeczną, równością społeczną et c. Narzędzie to ma w ręku ten tylko, kto ma dostęp do instytucji prawodawczych. Jest oczywiste, że zmiany takie prowadzą do orwellowskiego świata. Jednak totalitarne cechy, które coraz częściej uwidaczniają się w prawie, są raczej wynikiem nieprzewidzianych konsekwencji przyjęcia logiki inżynierii społecznej, a nie świadomych zamierzeń. Według tej logiki inżynierii społecznej, jeśli rzeczywistość wyraźnie wymyka się spod regulacji prawa, należy dodać nowe przepisy. Nie ma wówczas czasu ani miejsca na to, by oglądać się na rzeczy, które w regulowanej dziedzinie są nieodzowne, cenne. Podobnie jest gdy wpływowa jednostka lub grupa domaga się uregulowania jakiejś nowej dziedziny, dotychczas wolnej od regulacji.
W konsekwencji mówi się powszechnie o inflacji prawa-gwałtownym zwiększeniu ilości aktów prawnych przy obniżeniu ich jakości: niespójności przepisów, licznych powtórzeń i sprzeczności, luk w prawie. Inflacja prawa, a więc obniżenie jego jakości i wartości spowodowany wzrostem ilości, jest efektem tego założenia, że prawo musi szczegółowo regulować każdy przypadek życia. Jednak najgłębszej natury prawa nie da się zmienić. Dlatego znane nam prawo: drobiazgowe, kazuistyczne, mętne, niespójne, przegadane, nieznane, oderwane od życia, też jest wtórne wobec rzeczywistości. Z tą różnicą, że wpływ rzeczywistości na prawo nie jest chciany i zamierzony przez rozumną osobę, która bierze odpowiedzialność za skutki prawodawstwa, lecz stanowi wypadkową nieuporządkowanych sił lobby. Zamiast być wynikiem zbiorowej refleksji nad rzeczywistością, podejmowanej przez pokolenia, staje się polem walk, którego kolejne dziedziny są wyrywane przez aktualnie silniejszych.
Ad 4. Można zapytać, czy na gruncie prawa istnieją jakieś przeszkody, aby farmaceuta i lekarz swobodnie korzystali ze sprzeciwu sumienia. Polski lekarz ma obowiązek ułatwienia pacjentowi dostępu do zabiegu, którego sam etycznie nie akceptuje. Jest to niewątpliwe obciążenie moralne, zastrzeżenie, które w istocie niweczy zagwarantowaną prawem swobodę sprzeciwu wobec niezgodnych z sumieniem działań.
Ponadto fatalne orzecznictwo Sądu Najwyższego ostatnich lat uznaje zasadność roszczeń odszkodowawczych kobiet wobec placówek opieki zdrowotnej i lekarzy z tytułu urodzenia dziecka, o którego aborcję taka kobieta bezskutecznie zabiegała (tzw. wrongful birth claims). W praktyce procesy te, poprzez ich nagłaśnianie, wywierają presję lęku, zwłaszcza na młodych lekarzach. Formalnie rzecz biorąc, przed tego typu roszczeniami skutecznie chroni lekarza skorzystanie z klauzuli sumienia zgodnie z trybem określonym w ustawie. W praktyce może być to istotnie utrudnione, ponieważ kobiety konsultujące u lekarzy zamiar dokonania aborcji, często nie są pewne swojej decyzji i nie wyrażają żądania w sposób kategoryczny i jednoznaczny. Lekarz, który w takiej sytuacji w dobrej wierze odwodzi ją od zabicia dziecka, podając alternatywy i realne możliwości pomocy, nieraz już po urodzeniu spotyka się z pretensjami, a nawet roszczeniami prawnymi. Przyczyną zaostrzenia stanowiska kobiet w takich przypadkach jest nierzadko objęcie opieką przez fundacje i stowarzyszenia proaborcyjne.
Art. 95 prawa farmaceutycznego zobowiązuje właścicieli aptek do posiadania produktów leczniczych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności. Art. 2 Prawa Farmaceutycznego: produktem leczniczym jest substancja lub mieszanina substancji, przedstawiana jako posiadająca właściwości zapobiegania lub leczenia chorób występujących u ludzi lub zwierząt lub podawana w celu postawienia diagnozy lub w celu przywrócenia, poprawienia lub modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu poprzez działanie farmakologiczne, immunologiczne lub metaboliczne. Przepis ten nie obowiązuje aptekarzy, a tylko kierowników aptek. Choć nie jest on sam w sobie przeszkodą dla zwykłego aptekarza do odmowy sprzedaży np. środków antykoncepcji hormonalnej, to takiego aptekarza skutecznie powstrzymuje przed korzystaniem ze sprzeciwu sumienia sama wizja zwolnienia.
Konsekwencją uporczywego nieudostępniania produktów określonych w art. 95 może być cofnięcie zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej na podstawie art. 103 ust. 2 pkt 3 Prawa farmaceutycznego. Ponadto apteki, które są związane z Narodowym Funduszem Zdrowia umową o refundację leków (art. 95 ust. 1a Prawa farmaceutycznego) mają obowiązek zagwarantowania dostępności leków lub środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, na które został ustalony limit finansowania. W przypadku leków refundowanych apteki są obowiązane, na mocy art. 43 ust. 1 pkt 1 ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, do zapewnienia pacjentowi dostępu do preparatów określonych w liście refundacyjnej ogłaszanej przez Ministra Zdrowia. Dotyczy to również środków antykoncepcji hormonalnej. Faktem jest bowiem skandaliczna definicja środka leczniczego, obejmująca nawet truciznę. Wystarczy, by była to substancja, która jest przedstawiana (nie przez kogo innego, jak przez producenta – przyp. aut.) jako posiadająca właściwości zapobiegania lub leczenia chorób ... lub podawana w celu postawienia diagnozy lub w celu przywrócenia, poprawienia lub modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu. Pamiętajmy jednak, że prawo farmaceutycznie nie wymaga od kierownika apteki, aby zapewnił dostępność każdego środka dopuszczonego do obrotu, a tylko takich środków i w takiej ilości, które są niezbędne do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności. Do oceny pozostaje więc, czy środek, którego aptekarz nie chce mieć w aptece ze względów sumienia, zaspokaja jakiekolwiek potrzeby zdrowotne, a jeśli tak, to czy inne apteki w okolicy nie wystarczą do zaspokojenia tych potrzeb.
Ad 5. Jeśli przeszkodą dla prawa do sprzeciwu sumienia jest prawo, to pytajmy, jakie to prawo? Prawo bowiem prawu nierówne. Prawo, które nakłada w sposób władczy obowiązki na obywateli, to prawo administracyjne. Trzeba wobec tego pamiętać, że administracja wkraczająca w prawa i wolności obywateli chronione Konstytucją, nie może przekroczyć granic konieczności i proporcjonalności. Nie może też naruszać samej istoty wolności lub praw. W tej sytuacji o tym, czy przeszkoda w swobodnym wyrażaniu sprzeciwu sumienia przez lekarza lub farmaceutę jest zgodna z prawem, czy nie, decyduje uzasadnienie dla danego ograniczenia administracyjnego. Innymi słowy pytamy wówczas, jakie wartości znane nam z życia, a chronione konstytucją, wymagają tego, by lekarz lub farmaceuta nie mógł się sprzeciwiać. Jedynym prawem o porównywalnej randze jest określone w art. 68 Konstytucji prawo do ochrony zdrowia. Za każdym razem, gdy lekarz lub farmaceuta odmawia wykonania jakiegoś świadczenia w ramach opieki zdrowotnej, przez co w jakiś sposób ogranicza dostęp pacjenta do tego świadczenia, należy spytać, czy rzeczywiście uniemożliwia to lub istotnie utrudnia ochronę zdrowia tego człowieka.
Obowiązek zapewnienia dostępu pacjenta do świadczeń opieki zdrowotnej oraz do aborcji spoczywa na państwie. Tymczasem prawo do sprzeciwu sumienia przysługuje lekarzowi wobec państwa i wobec każdego, kto ingeruje w jego wolność sumienia. Państwo angażuje jednak lekarzy w ten proceder, zobowiązując sprzeciwiających się do wskazania możliwości i innego miejsca dokonania aborcji. Również obowiązek zapewnienia dostępu do środków farmakologicznych, będących przedmiotem sprzeciwu, spoczywa na państwie, ale państwo przerzuca ten obowiązek na kierowników aptek ogólnodostępnych. Broniąc prawa do sprzeciwu farmaceutów i lekarzy trzeba więc pytać, które z praw: czy prawo podmiotowe do sprzeciwu sumienia, czy prawo administracyjne ograniczające je, jest ważniejsze, wyższe w hierarchii. Taki test zwykle rozstrzyga na korzyść ochrony sumienia.
W pewnym sensie jest to szczęście w nieszczęściu, iż prawo jest niespójne. Oznacza to bowiem, że nie wykonało ono jeszcze zdecydowanego kroku w stronę totalitaryzmu. Nie przekroczyło pewnego progu, który polega na zdefiniowania człowieka – określeniu, kim trzeba być, aby korzystać z praw i wolności człowieka. Przez zasadę poszanowania przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka chroniona jest wciąż tajemnica ludzkiego istnienia.
Lekarzy i farmaceutów wyrażających sprzeciw sumienia czekają przykre konsekwencje. Jednocześnie dzięki wspomnianej niespójności wciąż można jeszcze użyć instytucji prawnych do obrony prawa do sprzeciwu sumienia lekarza i farmaceuty. Z pomocą przychodzi prawo pracy i konstytucyjne zapewnienia o wolności sumienia, równej ochronie praw i poszanowaniu różnorodności w sferze publicznej. Z pomocą przychodzą procedury: administracyjna, sądowa karna i sądowa cywilna. Wszystkie one nie są w stanie zrezygnować z odesłań do pozaprawnych kryteriów, które wiążą procedurę z rzeczywistością: zasada prawdziwości ustaleń, którymi kieruje się organ rozstrzygający sprawę; zasada dogłębnego i wszechstronnego rozważenia materiału dowodowego; zasada wysłuchania stron. Jeśli więc lekarz lub farmaceuta popadnie w tarapaty korzystając ze swojego prawa do sprzeciwu sumienia, to można mu pomóc. Od nich oczekiwać należy tylko pewnej roztropności i minimum prawniczej zapobiegliwości przy zawieraniu i rozwiązywaniu umów o pracę, przy składaniu oświadczeń. Warto zadbać o potwierdzone na piśmie, możliwie szczegółowo, warunków umowy o pracę, w sposób odpowiadający rzeczywistości. Wydanie pisemnej umowy z chwilą przystąpienia do pracy jest podstawowym obowiązkiem pracodawcy.
Prawo jest wtórne wobec rzeczywistości. Ale gdy tworzący prawo nie chcą tego uznać, to sama rzeczywistość musi być na tyle twarda i stawiać taki opór, żeby wywrzeć oddziaływanie na prawo. Ostatecznie tylko farmaceuci i lekarze mogą zmusić prawo do tego, żeby się dostosowało do rzeczy i wartości najistotniejszych w ich zawodach. W przeciwnym razie prawo prawodawca sądząc, że jego zadaniem jest zmieniać rzeczywistość, zrealizuje te żądania, które będą silniej zgłaszane. Lekarze i aptekarze najlepiej wiedzą, że do dziedziny, która jest powierzona ich rękom, zgłaszane są roszczenia.
Jeśli więc lekarze i farmaceuci, którzy najlepiej znają i potrafią docenić wagę swobody sumienia w swoich zawodach, nie będą się sprzeciwiali, to prawo stopniowo zwiąże im ręce. Tym samym znikną możliwości ich prawnej obrony przed pogwałceniem swobody sumienia.
Autor: Dr Olgierd Pankiewicz
Odczyt na konferencji MEDYCYNA, ETYKA, PRAWO O ZAGADNIENIU LUDZKIEGO ISTNIENIA,Wydział Farmacji Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, 6 kwietnia 2013 r.