Source: http://bagno.wieza.org/story.php?title=Jak_zwolni%C4%87_pisarza_-_o_umowach_i_wydawcach
Timestamp: 2020-08-12 04:10:13
Legal References Found: art. 278
 art. 278
 art. 278
 art. 278
 art.1
 art.1

Document Content:
Bagno - Jak zwolnić pisarza - o umowach i wydawcach
Bagno » literatura i komiks	» Jak zwolnić pisarza - o umowach i wydawcach
Jak zwolnić pisarza - o umowach i wydawcach
L.J Smith, autorka cykli powieściowych dla młodzieży: Vampire Diaries, The Night World i The Secret Circle, została zwolniona przez wydawnictwo HarperCollins, które rozwiązało z nią umowę na pisanie jej własnych książek. Co więcej, pracę L.J Smith kontynuować będą ghostwriterzy, a jej samej nie wolno już napisać ani słowa o wykreowanych przez nią postaciach. — parafantasy.blogspot.com
dodane przez: Seji do kategorii: LITERATURA I KOMIKS | stało się popularne 3099 dni temu.
Czwarty numer kwartalnika fantastyczno-kryminalnego QFANT
Uczta wyobraźni, czyli kto komu kogo podkupił?
Sethariel 3100 dni temu +3
Warto jeszcze zajrzeć do wywiadu, wyjaśnia trochę rzeczy: http://bookalicio.us/2011/05/interview-with-l-j-smith-part-duex/
Magnes 3099 dni temu +1
Zdecydowanie warto, bo dodatkowo dobrze się czyta, widać, że pisarka to pisała. :)
Borejko 3099 dni temu +2
W tym zdaniu na podst. WFR tkwi wic wsparcia gier.
Warhammer Fantasy Roleplay, the Warhammer Fantasy Roleplay logo, WFRP, Chaos, the Chaos device, the Chaos logo, Citadel, Citadel Device, Darkblade, 'Eavy Metal, Forge World, Games Workshop, Games Workshop logo, Golden Demon, Great Unclean One, GW, the Hammer of Sigmar logo, Horned Rat logo, Keeper of Secrets, Khemri, Khorne, the Khorne logo, Lord of Change, Nurgle, the Nurgle logo, Skaven, the Skaven symbol device, Slaanesh, the Slaanesh logo, Tomb Kings, Tzeentch, the Tzeentch logo, Warhammer, Warhammer World logo, White Dwarf, the White Dwarf logo, and all associated marks, names, races, race insignia, characters, vehicles, locations, units, artefacts, illustrations and images from the Warhammer world are either ®, TM and/or © Copyright Games Workshop Ltd 2000-2012, variably registered in the UK and other countries around the world.
Czasem się zastanawiam czy nie byłoby lepiej, gdyby przenoszenie praw autorskich nie było możliwe. Nie dałoby się sprzedać praw autorskich do swoich dzieł, co najwyżej je "podzielić", żeby ktoś oprócz nas je miał.
Tak mi się jeszcze przypomniało: z tego co czytałem po śmierci Andre Norton jest spore zamieszanie co do praw do Świata Czarownic, dlatego nic nie powstało nowego, mimo że serię pisało przecież sporo autorek.
Krzemien 3099 dni temu +1
W takich momentach jedynym sensownym wyjściem jest olanie książek pisanych przez ghostwriterów i tyle. Jak się nie sprzedadzą to nie będą kontynuowane i wydawnictwo nie zarobi.
Borejko 3099 dni temu +1
W 90 latach w jednym z poradników pisarskich RAZ napisał(kiedy pisał z sensem): "Monty Pythoni powiedzieliby to moja idea i ja mam do niej prawa". Nie wiem czy tak faktycznie powiedzieli zbyt wiele skeczy zrobili, ale doskonale to oddaje dzisiejsze absurdy praw autorskich.
Dziwi mnie że ktoś nie zastrzegł jeszcze RPG, urban fantasy, dark fantasy, steampunków nie wspominając o modelu redakcji Pf++.
Może Pan Seji podrzuci link do jakichś konkretnych rozwiązań prawa autorskiego, które mogłoby funkcjonować obecnie i nie byłyby z okresu Gutenberga? Bo STOP ACTA i "kto nie skacze ten za ACTA" to trochę mało konstruktywne...
Seji 3099 dni temu +3
Pan Seji przywola cos z pamieci, bo linka teraz nie poszuka. We Francji (a tak i u nas, za sprawa Jacka Skubikowskiego) pojawil sie pomysl, by do oplaty za internet dolozyc "podatek za sciaganie". Czyli: sciagasz i udostepniasz co chce, byle bez uzyskiwania korzysci majatkowych, dorzucasz x kasy do abonamentu, kasa idzie do tworcow. Ten model zakladal, ze organizacje zbiorowego zarzadzania (u nas taki ZAiKS, ZPAV i inne) wezma te kase i rozdziela miedzy autorow (o zasady nie pytaj, ale nie wydaje mi sie, by bylo to mniej uznaniowe niz to, co ZAiKS dzisiaj wyczynia). Kazdy autor, ktory bylby wspoldzielony w sieci, moglby sie zglosic po jakas tam kase.
To jeden pomysl.
Drugi to doczekanie momentu, az przemysl filmowo-ksiazkowo-muzyczno-growy zaskoczy, ze Internetu kijem nie zawrocisz (ok, muzyka zaskoczyla najbardziej, gry zaraz za nia, reszta siedzi u krola Cwieczka), kopia to nie strata, dzielenia sie plikami nie zatrzymasz i ze czas zmienic nieco podejscie do rynku i skupic sie na ulatwianiu dostepu do tresci i wykorzystaniu potencjalu internetu (crowdfunding chociazby, brak regionalizacji tresci, mozliwosc placenia bezposrednio tworcom/nadawcom np za odcinek serialu).
Troche pomyslow pewnie jest tez tu: http://www.futrega.org/wk/
Nie, nie znam idealnego rozwiazania, ale uwazam, ze prawo trzeba dostosowac do technologii - nie na odwrot - a za tym przyjda nowe rozwiazania.
Zaznaczę że nie interesują mnie definicje "dziesiony". W obydwu rozwiązaniach problem polega na zmianie podejścia do "ściągania", tak?.
Pierwszy przypomina abonament KRRTiV. Tylko mało kto ogląda mecze na regionalnej TV pomiędzy Rekordem Bielsko Biała, a Cementownią Boguchwała Skwarki. Wolą Ligę Mistrzów. I tu problem jakież te opłaty mają być wygórowane, aby zaspokoić twórców Piratów z Karaibów by ci otrzymali swoje 300 000 000 $.I Ty też wolisz nową Nokię niż 3210.
Drugi ciekawy pomysł również, bo wiele zespołów muzyki i tańca heavy metalowego zaskoczyło zaczeło go wcielać w życie około 2000.
Nadal rozdawnictwo płyt jak Beastie Boys czy NiN to spektakl i karma dla mediów.Ale nadal sprzedają płyty w tradycyjne sposób. Może to takie"na tacę"?
Skoro nie ma rozwiązania tego problemu to po miastach skaczą z zimy. Nie z powodu ACTA.
Dzięki za odpowiedź, Wolna kultura, kiedyś już przeglądałem.
paralaktyczny 3099 dni temu 0
1. Normalna, zdrowa sytuacja (autorka podpisała konkretną umowę). Nie wiem o co zamieszanie.
2. W Polsce nie da się zrzec osobistych praw autorskich (to dla Magnesa).
3. W Polsce problemem jest również zrzeczenie się majątkowych praw autorskich (chyba, że ostatnio coś w tym temacie zmieniono).
4. Prawo nie powinno być dostosowywane do sytuacji, lecz dostosowywać sytuację do siebie, to jedno z podstawowych założeń prawa w ogóle. Natomiast dzisiejszy problem wynika nie z niedostosowania prawa do technologii, lecz zaniedbania odpowiedniego egzekwowania prawa w przeszłości, co pozwoliło problemowi rozwinąć się.
5. ZAiKS itd. nie zrzeszają wszystkich artystów (a niektórym robią problemy). Pamiętajmy ponadto, że kwestia łamania praw autorskich jest istotna nie tylko dla przemysłu filmowo-książkowo-muzyczno-growego (który może skuteczniej lobbować, jednakże stanowi mniejszość zainteresowanych), a uogólnienia "kopia to nie strata" są niezasadne (nawet w obrębie jednej branży, pomijając freelancerów). Pamiętajmy również, iż kradzież jest definiowana poprzez zabór celem przywłaszczenia, nie stratę.
6. Nadto "pomysł francuski" utrudniałby egzekwowanie prawa w przypadku wykorzystania danego utworu nielegalnie do celów komercyjnych.
7. Nikt nie zastrzegł RPG, urban fantasy, dark fantasy, steampunk ponieważ nie miałoby to oparcia w prawie (zatem jednak działa).
Seji 3099 dni temu +4
Ad 1. Nie do konca zdrowa moim zdaniem - owszem, miala tam work for hire na umowie, ale z tego, co przeczytalem, swiat, postacie itd zostaly wymyslone przez nia, nie przez wydawnictwo. Moze i taki numer jest zgodny z prawem, ale dla mnie smierdzi i tak. O czyms podobnym pisal ostatnio Jim Shooter http://www.jimshooter.com/2012/02/spirit-of-vengeance.html - Gary Friedrich kontra Marvel o prawa do Ghost Ridera.
Ad 4 - czyli co proponujesz? Kaganiec na internet? Tesknisz za PRL? A moze tak technologie limitowac? Wsadzac programistow? Swietny pomysl, zglos sie to RIAA, takich tam brakuje, bo juz dawno nie wyskakiwali z takimi pomyslami ostatnim hitem bylo uznanie open source za piractwo, bo przez to koncerny mniej zarabiaja.
Kradziez - no ciekawe. "zabór cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela."
A teraz powiedz mi, w ktorym momencie ciag 0101010101 staje sie obiektem fizycznym i w jaki sposob ktos traci rzecz, ktorej nie stracil, bo ciagle ja ma i ktora nie jest rzecza.
Ad 6 - watpie. Zarabiasz na tym - cel komercyjny. End of story (ew. kwestia przchodow z reklam - do rozwiazania).
Co do egzekwowania prawa jeszcze - w Twoim rozumieniu kazdy w Hereford moze w niedziele zastrzelic Walijczyka za pomoca dlugiego luku na dziedzincu katedry. Bo tak mowi prawo.
1. Och, to oczywiste. Możemy się spierać (albo i nie, gdyż mam tu podobne do Ciebie zdanie) o to, czy prawo w ramach którego powstała taka umowa jest dobre. Jednakże skoro funkcjonuje - nie ma o czym pisać.
4. Niepotrzebna agresja. Nie znam rozwiązania doskonałego. Jednakże proponowane albo mają istotne luki, albo są w ogóle niezasadne.
4a. Kradzież - błędnie interpretujesz zapis. Nie należy go rozpatrywać z perspektywy poszkodowanego, lecz z perspektywy oskarżonego (dlatego w tym miejscu nie jest istotna strata - ta jest regulowana w innych przepisach). A ciąg 0101010101 jest jak najbardziej fizyczny, w tym fragmencie chodzi o doprecyzowanie, iż oskarżony wszedł w posiadanie danego dobra (również intelektualnego) nie poprzez wytworzenie go. Zwróć proszę uwagę, że sędziowie jak i prokuratorzy nie mają problemu z art. 278 KK w sprawach "o piractwo". Nadto pamiętać należy, iż zapis prawny to jedno, nie należy go rozpatrywać bez uwzględnienia "ducha".
6. Nie bardzo rozumiem, albo me słowa nie były zrozumiałe dla Ciebie. "Pomysł francuski" utrudnia egzekwowanie prawa poprzez istotne utrudnienie wskazania złamania prawa (już w myśl nowych przepisów prawnych). Inaczej: ponieważ wiele osób kopiuje mój tekst, trudniej wychwycić, iż ktoś to czyni w celu zarobkowym.
Natomiast Twa Edyta jest w ogóle nie na miejscu. Proszę, nie pisz co według mego zrozumienia miałoby nastąpić, jeżeli nie rozumiesz, co piszę.
KFCs 3099 dni temu +1
z całym szacunkiem paralaktyczny ale ciąg 010101 nie jest na gruncie kodeksu karnego rozumiany jako rzecz materialna, czy ruchoma, dlatego właśnie stworzono §2 art. 278 aby móc tzw. kradzież oprogramowania ścigać. a że Twoim zdaniem może być tak interpretowany to tylko Twoje zdanie.
I druga sprawa co znaczy "o piractwo"? O ile wiem to sądy ścigają sprawy karne o tzw. "piractwo komputerowe" jedynie na podst. §2 czyli kradzieży programu komputerowego - mp3, czy filmu pod to nie podciągniesz. Nawet jakbyś tutaj i "ducha" świętego o radę poprosił ;)
Z tego co widzę ta kwestia jest regulowana przez rozdział 14 ustawy o prawie autorskim i pp, rozpowszechnianie "cudzego utworu" zagrożone karą więzienia do lat dwóch.
paralaktyczny 3099 dni temu +1
"z całym szacunkiem paralaktyczny ale ciąg 010101 nie jest na gruncie kodeksu karnego rozumiany jako rzecz materialna, czy ruchoma, dlatego właśnie stworzono §2 art. 278 aby móc tzw. kradzież oprogramowania ścigać"
Cóż, mnie uczono, że uczyniono to w '97 (o ile dobrze pamiętam) by rozwiać spory dotyczące wykładni (pomijając zabawy z §5 art. 278). Jednakże i tego dobrze nie zrobiono (problem z kwestiami skarbowymi, oraz osobny z interpretowaniem definicji - aczkolwiek to już wynika z prawa autorskiego). Nigdzie natomiast nie stwierdziłem, iż ciąg 010101 jest traktowany jako rzecz materialna, czy ruchoma, chciałbym zauważyć.
"O ile wiem to sądy ścigają sprawy o tzw. "piractwo komputerowe" jedynie na podst. §2 czyli kradzieży programu komputerowego - mp3, czy filmu pod to nie podciągniesz. Nawet jakbyś tutaj i "ducha" świętego o radę poprosił ;)"
Filmy, mp3 podpadają pod "program komputerowy", zgodnie z interpretacją "zestaw instrukcji wykonywanych bezpośrednio lub pośrednio przez komputer w celu osiągnięcia określonego rezultatu". Aczkolwiek jak wcześniej - problemy z definicją programu komputerowego są spore (jest traktowany jak utwór literacki poza wyjątkami) i wykraczają poza prawo autorskie.
KFCs 3099 dni temu +2
nie powiedziałbym że są to instrukcje, znowu kwestia interpretacji - bardziej widziałbym to jako "utwór" a nie program gdyż, to odtwarzacz wykonuje instrukcje aby odtworzyć dany strumień danych audio/video zapisanych w mp3 czy filmie.
A strumień danych A/V moim zdaniem to zapis "utworu" i powinien podpadać pod R14 prawa autorskiego.
Poza tym trzeba też brać pod uwagę wykładnię a z tych paru orzeczeń które widziałem sądy jako program widzą jedynie program, nie pamiętam orzeczeń gdzie by podciągano pod 278§2 mp3 czy film.
paralaktyczny 3099 dni temu +2
To amerykańska interpretacja (czasem stosowana). Naszej nie ma, dokonują jej sądy w konkretnych orzeczeniach jedynie.
Natomiast co do zestawu instrukcji, technicznie jak najbardziej jest to prawidłowa definicja.
Zwróć uwagę, iż "strumień danych" jest instrukcjami (0 i 1).
KFCs 3099 dni temu 0
doprecyzowałem - chodziło mi konkretnie o strumień danych A/V. Owszem jest zapisem 0,1 ale innego rodzaju niż program wykonywalny, moim zdaniem. Tego już pod "program=kod źródłowy" jako utwór literacki się nie podciągnie, więc imo więcej sensu ma traktowanie stumienia danych A/V jako utworu a nie programu.
Edit: W końcu jest to niejako zapis czy to utworu muzycznego czy wizualnego, a nie jedynie suchy zestaw instrukcji kodu wykonywalnych przez maszynę.
Och, podciągnie się. Program komputerowy należy do zbioru utworów wyrażonych słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (zatem literackich, publicystycznych, naukowych, kartograficznych oraz programów komputerowych) zgodnie z §2 art.1 prawa autorskiego.
Chyba nie do końca jasno się wysłowiłem - chodziło mi o to że strumienia danych a/v raczej nie podciągniemy do "zbioru utworów wyrażonych słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (zatem literackich, publicystycznych, naukowych, kartograficznych oraz programów komputerowych" czyli program komputerowy to nie do końca to samo co dane a/v, nawet jak widać w świetle cytowanego wyżej art. Czyli wypadałoby je traktować jako utwór innego rodzaju.
Jasno się wyraziłeś. Nie zgadzam się zwyczajnie. Podciąganie strumienia danych A/V do §2 art.1 PA jest mym zdaniem uzasadnione, nie powoduje niepotrzebnych komplikacji, a i również zapobiega powstaniu dziury. Rozdzielenie charakteru utworu przez prawo nie jest tak istotne, jak zapewnienie odpowiedniej ochrony prawnej utworowi. Natomiast program komputerowy jest utworem.
Gdybyśmy mieli przed sobą wizję obszernej nowelizacji, można by było się nad tym zastanowić. W sytuacji, gdy mówimy o wykładni, nie zgadzam się. Poprzez "nieszczelność" (celową, pamiętajmy) tego zapisu, utwory o odmiennym charakterze uzyskują należytą ochronę.
Hmm ale w świetle takiej interpretacji w zasadzie wszystko co zapiszemy w języku maszynowym (0,1) może podpadać pod tę definicję.. jako zapis matematyczny.. co byłoby odrobinę absurdalne.
Moim zdaniem tu ustawodawcy chodzi o ochronę tylko samego "zapisu" czyli ciągu znaków jako istotnej wartości utworu(np. literackiego czy programu komputerowego per se), a przy danych A/V trudno mówić, że jedynie SAM zapis 0101010101010110101101010101 jest przedmiotem ochrony, pomijając zupełnie CO ten zapis odtwarza czyli w rezultacie jednak jakiś utwór A/V.
"Hmm ale w świetle takiej interpretacji w zasadzie wszystko co zapiszemy w języku maszynowym (0,1) może podpadać pod tę definicję.. jako zapis matematyczny.. co byłoby odrobinę absurdalne."
Owszem, tak jest. Mym zdaniem nie jest to absurdalne. Pamiętaj, iż przez to jeszcze utworem się nie staje, musi spełnić pewne wymagania.
Nie przychylam się do tego, by ustawodawcy chodziło jedynie o ochronę samego "zapisu". Zwłaszcza, iż w dyrektywie rady EWG (starszej od ustawy o prawie autorskim):
"Zgodnie z przepisami niniejszej dyrektywy Państwa Członkowskie chronią prawem autorskim programy komputerowe w taki sposób, jak dzieła literackie w rozumieniu Konwencji berneńskiej o ochronie dzieł literackich i artystycznych. Do celów niniejszej dyrektywy pojęcie "programy komputerowe" obejmuje ich przygotowawczy materiał projektowy".
Nie dojdziemy pewnie do konsensusu, ja uważam że zapisy, zarówno tej dyrektywy EWG, jaki funkcjonujące w obiegu definicje programu komputerowego są przestarzałe i po prostu nie uwzględniają nowych mediów i obecnej rzeczywistości. Owszem można je interpretować tak aby nie tworzyć luk w prawie, ale tworzymy trochę absurdalną sytuację gdzie jako program komputerowy potraktowana może być mp3 czy zdjęcie.
W jednym się zgodzę nowelizacja na pewno by się przydała.
Konsensusu? Wybacz, myślałem, że tylko luźno rozmawiamy i staramy się wskazać na różne perspektywy, nie ich słuszność.
Owszem, zapisy zarówno w KK jak i PA są przestarzałe (chociaż brak definicji "program komputerowy" jest akurat celowym zabiegiem, by nie musieć jej zmieniać). Myślę jednak, że nie tylko można, ale nawet należy je interpretować tak, by nie tworzyć luk w prawie (że się do mitycznego, jak widać, "ducha" odwołam). Sytuacja jest owszem absurdalna jeżeli chodzi o ustalanie charakteru utworu, ale dzięki temu nie jest absurdalna jeżeli chodzi o obejmowanie ochroną prawną utworów.
A nowelizacja jest koniecznością. Niezależnie od tego, czy uważamy, iż ochrona prawna utworów powinna być skuteczniejsza, że jest już nadmierna, czy że zmienić się w tym zakresie nic nie powinno.
Chyba odniosłem mylne wrażenie że gdzieś tam starałeś się wykazać że twojsze jest bardziej niż mojsze ;)
paralaktyczny 3099 dni temu +3
Och, bynajmniej. Zawsze także jest mi miło porozmawiać z kimś, kto dysponuje odpowiednią wiedzą, albo umiejętnościami umożliwiającymi jej zrozumienie - a nie tylko ideologią. Nawet, jeżeli się z tą osobą nie zgadzam.
zabór rzeczy ruchomej celem przywłaszczenia żeby być dokładnym :)
Seji mnie ubiegł, w §2 jest jedynie penalizowana kradzież programu komputerowego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, więc z całą resztą stanów faktycznych może być problem na gruncie KK ;)
MateuszNowak 3097 dni temu 0
To już trochę OFFTOP, ale...
4. Prawo nie powinno być dostosowywane do sytuacji, lecz dostosowywać sytuację do siebie, to jedno z podstawowych założeń prawa w ogóle.
Paralaktyczny możesz to rozwinąć? Bo mnie prof. Bator uczył inaczej. :P
paralaktyczny 3097 dni temu +2
Jeżeli dobrze pamiętam, jesteś na prawie. Zatem prof. Bator uczył Cię dobrze. Zapewne odnosząc się przy tym do perspektywy, iż prawo ma działać, nie być jedynie (martwym) zapisem (oczywiście w sporym uproszczeniu). Skoro ma być skuteczne (aczkolwiek nie tylko) - powinno zmieniać się zależnie od rezultatu (jego ustanowienia oraz egzekwowania), stale przechodząc nowelizacje korzystnie wpływające na zbiór priorytetowych czynników (oczywiście nie jest to ślepo stosowana reguła). Pomijając, iż jest to jedynie jedna z filozofii (chociaż powszechnie obowiązująca), odnosi się ona do wyglądu prawa (celu bezpośredniego oraz pośredniego aczkolwiek nie perspektywicznego, jak i dostarczania swym podstawom usprawiedliwienia), natomiast nie do celu "społecznego", rozumianego nie w ramach wewnętrznych (zatem nie jako usprawiedliwienie samego siebie poprzez świadectwo skuteczności regulacji zasad funkcjonowania społeczeństwa) - lecz zewnętrznych, politycznych i perspektywicznych. W tych, prawo jest jedynie narzędziem służącym kształtowaniu społeczeństwa według przyjętej ideologii (tutaj zaznaczę, iż w kwestie filozoficzne otwierane przez ten mechanizm nie zamierzam się wdawać). I dzięki temu, że prawo dostosowuje się do sytuacji w kontekście pierwszym, prawo dostosowuje sytuację do siebie w kontekście drugim.
Interpretowanie omawianego zagadnienia (daleko posunięte zmiany prawne związane z własnością intelektualną w uproszczeniu) w kontekście pierwszym mym zdaniem byłoby dość problematyczne w kontekście drugim. Wydaje się, iż wymagałoby to istotnego zboczenia ideologii (co moim zdaniem miejsca w historii nie miało oraz co nie ma ani większych szans, ani sensu), tudzież nazbyt ryzykownego odsunięcia w czasie rezultatu uzyskanego dzięki prawu działającemu w kontekście pierwszym. Czy też inaczej - powołałem się na to założenie w ramach rozpatrywania procesu (a w nim zadania prawa) na bazie socjocybernetyki.
Przepisałem komentarz, starając się go uczynić jaśniejszym oraz mniej rozwlekłym. Obawiam się, iż w obecnym stanie więcej z tym nie zrobię. Jestem zasypany pracą, jeżeli będziesz chciał podnieść temat, masz mój e-mail. Mam jednak nadzieję, iż zaspokoiłem Twą ciekawość.
MateuszNowak 3096 dni temu +1
Wielkie dzięki za komentarz! Zaciekawiło mnie po prostu, co miałeś na myśli pisząc o dostosowywaniu prawa jako jego podstawowym założeniu. Twój komentarz mi to wyjaśnił. :)
Piszesz, że jesteś zasypany pracą, więc odpowiem krótko tutaj, ewentualne przeniesienie dyskusji na maila pozostawiając Twojej gestii.
To, co piszesz, a z czym generalnie się zgadzam (trudno się nie zgodzić), jest moim zdaniem tylko i wyłącznie jedną doktryną prawną (będącą na moje oko czymś pomiędzy pozytywizmem prawniczym a historyzmem, ale mogę się mylić). I na jej gruncie masz niezaprzeczalnie rację w swoich poglądach.
Tymczasem równie uznaną doktryną jest pogląd o swobodnym kształtowaniu się prawa na gruncie faktycznych działań prawnych w społeczeństwie (funkcjonalizm prawniczy), i na tym gruncie uznawania prawa za elastyczne również na poziomie poszczególnych norm - czyli naszym zadaniem jest taka wykładnia prawa, by oddawała ona faktyczne stosunki społeczne i służyła ich realizacji, a nie realizowała postulaty historycznego ustawodawcy. (Oczywiście w granicach akceptowanych przez aktualnego ustawodawcę zasad).
Rozmowa o prawach autorskich dzisiaj nie ma prawa - według mnie - odbywać się na poziomie obecnie obowiązujących regulacji i ich ewentualnych nowelizacji. Nie da się wyartykułować na tym gruncie postulatów, tak, jak chciałby Borejko w komentarzach wyżej. Albo przenosimy się na poziom doktryny i zastanawiamy się nad samą ideą praw autorskich w dzisiejszych czasach i potrzebie regulacji tej sfery, jak i samego powodu jej regulacji, pewnych (prawnonaturalnych?) norm, które za nią stoją; albo będziemy chodzić w kółko, kłócąc się, czy kopiowanie pliku jest kradzieżą.
Dzięki jeszcze raz za odpowiedź!
Korzystając z okazji chciałbym pozdrowić fana, który przy każdej mej wypowiedzi wcisnął "łapkę w dół", jednakże głosu już nie zabrał. Z miłości do Ciebie dostarczam Ci jeszcze ten komentarz, ulżyj sobie, nie dręcz kotków.
Jakbyś pierwszy raz był w Internecie ;p
Nie dziwię się, nie przejmuję, a w Internecie zawsze jest się pierwszy raz ;) Odprężające to zwyczajnie.
Seji 3099 dni temu +1
Glupie to, z sensem piszesz, a wala minusy. Splusowalem wiec wszystko jak leci. ;)
KFCs 3099 dni temu +3
Jakaś nowa fala, minusów poleciała - podejrzewam psychofankę Sejiego wpatrzoną w jego obrazek jak w obrazek ;)
MacKotek 3098 dni temu - pokaż/ukryj ten komentarz -1
Ekhm. Nie życzę sobie być wykorzystywany w czyichś frustracjach.
paralaktyczny 3098 dni temu - pokaż/ukryj ten komentarz -2
Myśląc właśnie o Tobie formułowałem tę ofertę.
MacKotek 3097 dni temu - pokaż/ukryj ten komentarz -3
Odpowiedziałbym na to jak powinienem, ale nie przeklinam z zasady... Po dłuższym zastanowieniu, myślę że to dobrze, że nie bywam na polterze. Pomaga w utrzymaniu tej zasady.
paralaktyczny 3097 dni temu - pokaż/ukryj ten komentarz -1
Chyba czegoś nie zrozumiałeś. Ale przecież to nie pierwszy raz.
Borejko 3097 dni temu +5
Odpowiedziałbym na to jak powinienem, przeklinam z zasady... Po dłuższym zastanowieniu, myślę że to źle, że nie bywasz na polterze. Musisz być niezwykle smutnym człowiekiem.(;:;)
Top w literatura i komiks