Source: http://czasopismo.legeartis.org/2015/10/obraza-uczuc-religijnych-wyrok-tk.html
Timestamp: 2017-09-19 20:44:33
Legal References Found: art. 196
 art. 196
 art. 196
 art. 42
 art. 2
 art. 53
 art. 54
 art. 54
 art. 31
 art. 196
 art. 196
 art. 196
 art. 31
 art. 32
 art. 42
 art. 53
 art. 54
 art. 212

Document Content:
Obraza uczuć religijnych art. 196 kk zgodny z Konstytucją
Kara za obrazę uczuć religijnych zgodna z konstytucją (SK 54/13)
by Olgierd Rudak • 6 października 2015 • 30 komentarzy
Co za dzień, co za dzień! W wydanym dziś wyroku Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż art. 196 kodeksu karnego — przewidujący karę nawet 2 lat więzienia za obrazę uczuć religijnych — nie narusza konstytucji (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 6 października 2015 r., SK 54/13).
Czy to już obraza czy tylko chamstwo? (fot. Olgierd Rudak, 2008 r., wsz.pr.zastrz.)
Przypomnijmy (o sprawie pisałem trzy miesiące temu, bo wówczas temat miał trafić na wokandę — por. Karalność obrazy uczuć religijnych w Trybunale (SK 54/13), że skarżąca, którą jest znana pieśniarka Dorota Rabczewska, została oskarżona o znieważenie uczuć religijnych — przez to, że w wywiadzie prasowym padła z jej ust fraza o „naprutych winem autorach Pisma Świętego„ (a ponadto, że „bardziej wierzy w dinozaury niż Biblię„ — no ale za to chyba się nie dostaje 5 tysiaków grzywny!?).
Zdaniem Doroty Rabczewskiej ustawodawca się pomylił, ponieważ istnienie w kodeksie karnym przepisu penalizującego coś tak nieostrego i zależnego od sposobu postrzegania świata i oceny obserwatora jak obraza uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotów kultu czy miejsc kultu jest sprzeczne z konstytucyjnymi gwarancjami wolności sumienia, wolności słowa oraz obowiązku ścisłości i pewności przepisu karzącego jakieś zachowanie.
W dzisiejszym wyroku TK stwierdził, że art. 196 kk „w zakresie, w jakim penalizuje obrazę uczuć religijnych innych osób przez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej, podlegającą karze grzywny”:
jest zgodny z art. 42 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji RP,
nie jest niezgodny z art. 53 ust. 1 w związku z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP,
jest zgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.
Zdaniem Trybunału wysunięte przez Dorotę Rabczewską zarzuty wobec art. 196 kk są nietrafne: pojęcia obrazy uczuć religijnych i przedmiotu czci religijnej są wystarczająco jasne, ponieważ ich przedmiot został ustalony w orzecznictwie i doktrynie — a jeszcze mniej wątpliwości budzi w odczuciu społecznym (w danym kontekście kulturowym, „przynajmniej w odniesieniu do religii powszechnie wyznawanych w danym miejscu i czasie”). Ponadto przepis nie godzi w istotę wolności wyrażania poglądów albowiem trudno uznać, iż
istota swobody wypowiedzi sprowadza się do wyrażania poglądów znieważających czy obrażających uczucia innych osób, a więc okazywania pogardy za pomocą obraźliwych lub poniżających sformułowań, gestów, które nie podlegają kwalifikacji w kategoriach prawdy i fałszu.
Owszem, penalizacja publicznego znieważenia przedmiotów kultu stanowi ograniczenie konstytucyjnej swobody wypowiedzi, ale takie działanie ustawodawcy jest całkowicie uprawnione, albowiem przepis pozwalający na wtrącenie do więzienia nawet na 2 lata kogoś, kto powiedział coś zniesławiającego ma za zadanie
przeciwdziałać takiemu rodzajowi „krytyki”, który polega na zastępowaniu, z powołaniem się na wolność słowa, argumentów merytorycznych – zniewagami, które nie mogą być standardem akceptowanym w demokratycznym państwie.
Interesująco wyglądają też dalsze rozważania Trybunału Konstytucyjnego, który wyraził pogląd, iż kara grzywny jest adekwatna i nie nadmiernie dolegliwa — owszem, Dorota Rabczewska została ukarana grzywną, zatem TK oceniając jej przypadek nie mógł wyjść poza granice skargi — jednak warto mieć w pamięci, że art. 196 kk przewiduje także karę pozbawienia wolności za naruszenie uczuć religijnych… I tu zdaniem Trybunału („poza zakresem rozpoznawania”) samo zagrożenie taką karą może być oceniane jako środek zbyt dolegliwy.
Myśl tę należy oceniać jako wskazówkę — dla ustawodawcy, ale i dla ewentualnych przyszłych skarżących — że jeśli trafi skarga osoby, która dostała wyrok więzienia, to Trybunał uzna taką sankcję za sprzeczną z konstytucją.
Tytułem komentarza: szkoda, że się nie pomyliłem — ale nie spodziewałem się niczego innego, aczkolwiek nie dlatego, iżbym podzielał pogląd Trybunału. Rażąco niedzisiejszo brzmią dla mnie rozważania o wyznawanej „tu i teraz” wierze — domyślam się, że sędziowie TK zauważyli już istnienie i luteranizmu, i religii niechrześcijańskich, ale ciekawe jak wyglądałyby ich miny gdyby kolejną skargę wniósł wyznawca pastafarianizmu, Ra, lub po prostu kamieni polnych?
Nie rozumiem też opartych na XX-wiecznym postrzeganiu wolności słowa dywagacji o tym, że owszem, wolno mieć wolne słowo — ale tylko w zakresie tego co miłe i przyjemne, względnie możliwe do oceny według kryterium prawdy/fałszu.
Sęk właśnie w tym, że zagrożenie jakąkolwiek karą za jakiekolwiek słowa — przypominam, że Dorota Rabczewska nie podarła Biblii, nie rzuciła pomidorem w ołtarz i nie zrobiła jeszcze paru innych rzeczy, lecz po prostu coś powiedziała — nie mieści się w moim pojęciu państwa cywilizowanego. Od tego jest powództwo cywilne, ochrona dóbr osobistych, takie tam — ale państwo nie powinno być angażowane w roztrząsanie sporów czy jakieś słowa są znieważające dla jakiegoś pojmowania dowolnej religii…
A na zakończenie dodam, że owszem, zgadzam się z tym, że takie słowa mogą być niepotrzebnie jątrzące, że być może zamiarem Rabczewskiej było wyłącznie szokowanie i zwrócenie na siebie uwagi — być może nawet jej działania nie są uprawnione z punktu widzenia swobody ekspresji artystycznej (wypowiedź padła w wywiadzie, nie w piosence) — jednak sprawa jest prosta: mówimy o prokuratorze, wyroku, karze — czyli rzeczach, które powinny być zastrzeżone dla naprawdę najpoważniejszych czynów.
Po prostu tam gdzie jest mowa o przekonaniach i światopoglądzie — o ekspresji dotyczącej tych przekonań — oraz o obyczajowości — kodeks karny nie powinien mieć zastosowania.
PS Wszystkie cytaty za notatką prasową po rozprawie
Tags: art. 196 kk art. 31 Konstytucji art. 32 Konstytucji art. 42 Konstytucji art. 53 Konstytucji art. 54 konstytucji religia wolność słowa
← Facebook bez „safe harbour” (wyrok w sprawie M. Schremsa, C-362/14)
Zmieniona tożsamość bohatera książki a naruszenie dóbr osobistych →
Stanowisko TK jest tak nudne „jak polskie filmy” i przewidywalne jak holiłudzkie produkcje.
Dzięki temu mogę mieć u siebie taki tekst w 2 minuty po informacji, że wyrok w ogóle jest :) (bo przyznam, że miałem gotowca (prócz przedostatniego akapitu). Jestem jak te portale, które mają na czołówkę tekst o śmierci każdej osoby ze świecznika.
Czekam na zaskakujące stanowisko w sprawie art. 212 K.k.
Stoimy papierowymi swobodami obywatelskimi. Jeśli by popatrzeć na to co robią ludzie Westboro, co robią przeciwko nim, jak ludzie z jednej wiary publicznie i na ulicy wyrażają swoją opinię o osobach (ale nie konkretnych) o określonej orientacji, to ten sielski, spokojny kraik zatrząsnąłby się w posadach i zawalił. Wtedy dostęp do broni nie mogliby mieć i policjanci.
http://static.godhatesfags.com/photos/normal_pprb_pp_Steve.jpg
;-) łe, Wikipedia podaje, że ten kościół ma 40 wiernych…
Może i jest ich 40, ale sprawiają wrażenie jakby ich było 400 w każdym większym mieście.
Czyli Stalin, który pytał o liczbę dywizji watykańskich, mógłby mieć zagwozdkę — niezła dezinformacja (nie przymierzając jak przed D-Day :)
Jak Hindenburg-Ludendorf na froncie wschodnim w potyczkach przed Tannenbergiem (dostałem papierową knigę Chwalby – czyta się bardzo szybko, nawet za szybko).
Nie do końca w temacie, ale dotyczy innego konika Rednacza, więc jakby w temacie: niejaki Lech W. i niejaki Bronisław K., byli prezydenci Polski, w dość demonstracyjny sposób okazali brak szacunku sobie samym jako byłym prezydentom, promując pewien kantor internetowy przy okazji zawarcia umowy sponsorskiej zawartej przez rzeczony (czy przy pełnej anonimizacji można użyć zwrotu „rzeczony”?) kantor z drużyną koszykarską zza Oceanu A.
Trybunał Konstytucyjny nie powinien zajmować się polityką tylko stanowionym prawem, w myśl tradycji konstytucyjnej, oraz w zgodzie z podpisanymi przez Polskę porozumieniami międzynarodowymi.
Myślę, że każda osoba – również niewierząca ma prawo do godnego traktowania w sferze publicznej.
Tego rodzaju artykuły powinny mieć ścisłą wykładnię i przepisy wykonawcze, zawężające ich stosowanie do miejsc publicznych przeznaczonych dla danego kultu, jak kościół albo cmentarz, a nie sala koncertowa albo teatr, czy kino.
Nadużywanie prawa to też bezprawie.
Nie pamiętam kto to powiedział, ale chyba jeden z amerykańskich kolegów Kościuszki…
Tak, szok — szczerze mówiąc to W. mnie chyba nawet nie zaszokował, ale Bronisław K. jak najbardziej… szok….
Zadziwiać może, że tak szybko i na tak lichym wydarzeniu postanowił skeszować swoje niedawne stanowisku. Nisko ustawił poprzeczkę. Marketingowi to raczej niezbyt dobrze.
A ja dziś kupiłem bilety na przedpremierowy seans „Spectre” — już 5 listopada!
chrześcijaństwo zaczynało od 1 rabina i 13 (z Judaszem) nie do końca wiernych. A ilu maja po 2 000 lat?
A Mahomet uciekając z Mekki do Medyny miał tylko własną żonę jako wyznawczynię (podobno) – ilu teraz maja po 1200 latach?
Ale dziś, kiedy jest Fejsbók, Wikipedia, etc. etc.? Przecież Chrystus miałby 1001 lajków jeszcze przed przybyciem 3 króli.
Szok szokiem, ale co na to TK?
Myślisz, że w ten sposób znieważyli konstytucyjny organ państwa?
A nie?:)
Mimo całego zdystansowanego szacunku do Lecha Wałęsy — on nie :) jemu wolno wszystko, bo jak mawiał Ludwik 14 — Lech Wałęsa jest Lechem Wałęsą.
Natomiast Bronisław Komorowski… no cóż, już 5 lat temu było wiadomo, że jego prezydentura jest efektem przypadku: myślę, że gdyby wybory w 2010 r. odbyły się w normalnym czasie PO miałaby innego kandydata, ale Smoleńsk nieco przyspieszył tematy, zatem Komorowski jako prezydent pro-tempore został w sumie wysunięty z ramienia na czoło.
Zmierzam do tego, że Komorowski miał swoje 5 minut (5 lat), a że mu odebrano zabawki wcześniej, to musi sobie jakoś radzić z brakiem zainteresowania.
Kurczę, nikt go o nic nie pyta, prasa się nie zajmuje, po prostu zniknął…
Och, nie miał jakieś wywiady, jeden dla Tokfm czy innego fm była dla GW ciekawy nie tyle ze względu na treść, ale na to, że widać ile go kosztować miała kampania (posiwiał się; a moim zdaniem zwyczajnie farbował włosy podczas kampanii, ino nie patrzyłem na niego za bardzo, więc nawet wzrokowo tego nie mogę potwierdzić nijak ;) ).
Przykre jest to, że tak słabo zaczął i tyle, to jak to stało, że znalazł w Pałacu Namiestnikowski i jaka była jego kadencja to inna sprawa.
O, czyli wiadomo, że listopad będzie ciekawy.
„Sęk właśnie w tym, że zagrożenie jakąkolwiek karą za jakiekolwiek słowa — przypominam,
że Dorota Rabczewska nie podarła Biblii, nie rzuciła pomidorem w ołtarz
i nie zrobiła jeszcze paru innych rzeczy, lecz po prostu coś powiedziała
— nie mieści się w moim pojęciu państwa cywilizowanego. Od tego jest
powództwo cywilne, ochrona dóbr osobistych, takie tam — ale państwo nie
powinno być angażowane w roztrząsanie sporów czy jakieś słowa są
znieważające dla jakiegoś pojmowania dowolnej religii…”
si. Nie wiem za co można dostać 2 lata tutaj? I pomyślcie, dwa lata. W koszu jest miejsce tego przepisu.
No właśnie: jakbym podpalił kościół albo poniszczył ołtarz, to są od tego inne przepisy (aczkolwiek teraz pewnie ścigają „w zbiegu”).
Rzep wczoraj podała, że od 1999 do 2014 nikt dostał kary bezwzględnego więzienia, było trochę przypadków „zawiasów” (161, jeśli dobrze pamiętam).
No cóż, dokładając do tego wczorajszy wyrok TK w sprawie „klauzuli sumienia” – państwo neutralne światopoglądowe jak cholera.
Akurat wczorajszego wyroku nie krytykuję — IMHO to jest właśnie neutralność (nie nakazuję, nie zakazuję — także w zakresie wskazania „a kto to zrobi”).
Inna sprawa, że gorzej gdyby do zawodu zaczęli przenikać Świadkowie Jehowy ;-)
Wczorajszy wyrok jest taki se i sobie, mam inne zdanie, bo ile wolność mieć może, to lepiej, żeby chcący skorzystać z jego/jej usług wiedział. To nie jest restauracja/jadłodajnia wegeńska.
Ale znów Ewa Siedlecka w komentarzu w Wyborczej pisze, że teraz inne grupy zawodowe mogą się domagać uwzględnienia ich potrzeb w zakresie etyki.
Akurat nie stawiam znaku równości — podobnie jak nie sądzę by dentysta mógł się powołać na klauzulę sumienia bo „ja szóstek nie rwę”. Tudzież prawnik „rozwodów nie robię” (sędzia „nie orzekam”) ;-)
A gdyby było takie prawo, i TK orzekłby odwrotnie — raczej bym się krytykował. Ale lekarz to bodajże primum non nocere.
http://wyborcza.pl/1,75968,18990091,po-wyroku-tk-w-sprawie-klauzuli-sumienia-grozi-nam-panstwo.html
RedNacz zaznacza, że pewnego zakresu nie robi. Ale faktem jest, że nie jest obciążony kodeksem etyki i ustawą.
Nie buduję tezę, że skoro jedni mogą to inni też zachcą (chociaż aptekarze/farmaceuci chcieli). Mowa jest jednak o sytuacji niepospolitej, która jest obłożona rygorami i terminami. Ktoś nie chce, ma prawo – nie musi. Jednak powinien być uczciwy, bo może mieć odwagę powiedzieć dopiero jak się zadzieje, to nie oznajmi to z góry, żeby ludzie wiedzieli czego się (nie)spodziewać.
MUSISZ SIE JESZCZE WIELE NAUCZYC …CHLOPIE b52t
OPROCZ TEGO CO SIE NAUMIALES I CO NADAJE SIE TYLKO DO KOSZA !
1) Jezeli Polacy chca nalezec do EU – to przynajmniej powinni respektowac i przestrzegac PRAWA UNI EUROPEJSKIEJ –
JAK NIE POTRAFIA SWOJE WLASNE!
D L A T E G O , JESTEM – ZA !
JEZELI POLAKA
NIE MOZNA INACZEJ NAUCZAC – KULTURY EUROPEJSKIEJ i DOBREGO WYCHOWANIA ,
TO LEPIEJ – GO ZAMKNAC –
PRZYNAJMNIEJ NA TAK DLUGO , AZ SIE TEGO – N A U M I E !
LEPIEJ , JEZELI – TAM BEDZIE POBIERAC -LEKCJE ZYCIA – ,
JAKBY MIAL DALEJ NA WOLNOSCI SZKODZIC INNYM !
TYM WSZYSTKIM – KTORZY TYCH LEKCLI – NIE POTRZEBUJA !
Przycisk się nawcisnął.
Szkoda, że tak wielu tych, którzy szli krzycząc: Polska! Polska! tak rzadko pamiętają o jakże pięknym znaku polszczyzny — polskim znaku diakrytycznym: ąęćśżć, etc.etc.