Source: http://styczynski.blogspot.com/2016/02/historia-i-terazniejszosc-natury.html
Timestamp: 2017-08-17 13:27:35
Legal References Found: art.69
 art.26
 art.1
 art.720
 art.430
 art.721
 art.722

art.535
 art. 1813
 art. 1842
 art.69
 art.69
 art. 45
 art. 33
 art.69
 art.1842
 art.1843
 art.69
 art.720
 art.52
 art.69

Art. 69
 art.77
 art.69
 art.1843
 art.69
 art.69
 art.69

art.69
 art.69
 art.13
 art. 13
 art. 358
 art.69

Document Content:
Historia i teraźniejszość natury kredytu bankowego ~ styczynski
Aby prawidłowo odczytać art.69 prawa bankowego, należy osadzić rozwój prawa bankowego w sytuacji historycznej. Jest niewątpliwym, że II Wojna Światowa przerywa rozwój systemu bankowego w Polsce. Narzucenie ustroju socjalistycznego w powojennej Polsce, powoduje, że dotychczasowe doświadczenia ekonomiczne zostają zaprzepaszczone, będąc zastąpionymi mechanizmami podlegającymi myśli marksistowskiej. Jedną ze zmian jest prawo własności, objawiające się wszechobecną własnością państwową. Drugą zmianą jest całkowite odrzucenie mechanizmów ekonomicznych znanych z gospodarek kapitalistycznych i zastąpienie ich narzędziami socjalistycznymi - narzędziami, które nowy system musiał dopiero wypracować. Zaznaczył to jeden z prelegentów na konferencji IPN (2015), mówiąc, że system marksistowski opierał się na krytyce kapitalizmu, nie dając jednocześnie rad jak należy postępować. System komunistyczny, musiał więc sam dojść do wypracowania właściwych narzędzi obrotu gospodarczego. Implementację gospodarki marksistowskiej zaczęto po rewolucji 1917 roku w Rosji, co oznacza, że powojenna Polska mogła korzystać z 30 letnich doświadczeń. Jest to temat na osobne rozważania, czy w ciągu 30 lat można wypracować skuteczne metody gospodarcze. Życie pokazało, że nie - system komunistyczny implementowany w byłej Rosji oraz w krajach tak zwanej Europy Wschodniej po kilkudziesięciu latach załamał się.
Przełom roku 1989 - czyli tak zwany "okrągły stół", powoduje, że Polska wraca na tory gospodarki rynkowej opartej na własności prywatnej oraz zasadach gospodarki kapitalistycznej. Dla porządku dodam, że główna zmiana nastąpiła nie w wyniku rozmów "okrągłego stołu", ale już rok wcześniej - w 1988 roku, gdy upadający rząd Polski Ludowej wprowadza liberalne ustawy: (a) o wolności gospodarczej, (b) prawo dewizowe oraz (c) prawo bankowe.
Po 45 latach rozwoju socjalistycznej myśli ekonomicznej i niechybnym utraceniu kontaktu z dorobkiem światowym w tym zakresie, Polska powróciła na tory gospodarki światowej. Wróciła jednak z nieuniknionym poważnym niedorozwojem, będąc w dalszym ciągu pod poważnym wpływem idei socjalistycznych. W takim stanie zaczęto budować w naszym kraju nowoczesny system bankowy. W dużej mierze budowali go ci sami ludzie, którzy wcześniej budowali system socjalistyczny.
Kredyt w pojęciu generalnym oznacza obdarzeniem kogoś zaufaniem. Mówią o tym źródła zachodnie (Chapin, ca.1877), mówi o tym słownik języka polskiego, pisze o tym także S.Grzybowski (1976), podkreślając że:
W najszerszym znaczeniu pojęcia kredytu, opartym na zrównaniu go z zaufaniem (credere), czynnościami prawnymi kredytowymi byłyby wszelkie umowy.
Sprzedawca może zaufać, kupującemu, bank pożyczkobiorcy, ale i pożyczkobiorca może zaufać bankowi, że ten udostępni mu kapitał. Generalnie obrót gospodarczy opiera się na zaufaniu. Prof.Grzybowski dodaje, że:
Za czynność kredytową w węższym znaczeniu można by uważać każdą czynność prawną, z mocy której termin świadczenia jednej strony jest wcześniejszy, termin zaś świadczenia drugiej strony jest późniejszy.
Należy podkreślić, że S.Grzybowski pisał swe słowa jako prawnik dojrzały (ok.70 lat), żyjący i pracujący w Polsce socjalistycznej, ery "sukcesu gierkowskiego". Niniejsze opracowanie powstało w wyniku odnalezienia rozważań prof.Grzybowskiego z 1976 roku na temat pożyczki i kredytu. Wykażę, że prof.Grzybowski pomimo niezwykłości swej analizy, okazał się prawnikiem naginającym naturę kredytu do potrzeb gospodarczych państwa socjalistycznego, krępowanego marksistowskimi ideami.
Aby zrozumieć naturę kredytu należy odkryć jak podejście do kredytu bankowego wyglądało przed wojną. W okresie w którym Polska nie tylko uczestniczyła w europejskim życiu gospodarczym, ale także łączyła w sobie przepisy gospodarcze trzech zaborców, czerpiąc z doświadczeń niemieckich, austriackich oraz rosyjskich. Niewątpliwie, w tym czasie, poprzez kontakty międzynarodowe czerpaliśmy także z dorobku włoskiego i francuskiego. Rozporządzenie o prawie bankowym z 1928 roku używa zarówno słowa kredyt jak i pożyczka, w obu przypadkach używając czasownika "udzielać". Z drugiej strony, w Gazecie Bankowej z 1936 roku, gdzie znajdujemy rozważania Izraela Bleja analizującego różnicę pomiędzy promesą pożyczki a kredytem, autor używa określenia "otwarcie kredytu".
Jeżeli czasowo wcześniej jest zaciągnięcie zobowiązań, a dopiero później nastąpi oznaczenie oznaczenie rozmiaru kwoty pożyczkowej, wówczas ma miejsce umowa o otwarcie kredytu bez limita. (...) Widzimy zatem, że również umowy o otwarcie kredytu (Krediteroffnungsvertrag) nie należy mieszać z promesą pożyczki.
Po wojnie gospodarka oparta na zaufaniu została zastąpiona metodami centralnego planowania. Ustawodawca nie opierał się na mechanizmach dobrej wiary w obrocie gospodarczym. Centralne sterowanie gospodarką było oparte na ścisłym, wręcz matematycznym, planowaniu. Nie było w nim miejsca na ryzyko gospodarcze, a zaufanie zostało zastąpione wydawaniem poleceń i oczekiwaniem ich realizacji. W tej sytuacji instytucja kredytu musiała ulec zwyrodnieniu - było to nieuniknione. Brak własności prywatnej powodował, w socjalistycznej rzeczywistości, dodatkowe komplikacje z klasycznym kodeksem zobowiązań (1933), który traktował o niczym innym jak o stosunkach własnościowych.
Dziwny los spotkał, w nowym ładzie gospodarczym, znane narzędzia gospodarcze - kredyt i pożyczkę. W pierwszym powojennym dokumencie na temat bankowości - dekrecie o Narodowym Banku Polskim z 1945 roku - znajdziemy art.26 mówiący o udzielaniu pożyczek i otwieraniu kredytu w granicach ustalonych przez Ministra Skarbu. W roku 1948 w dekrecie o reformie bankowej mówi się o "finansowaniu w zakresie kredytów" nie wspominając o pożyczkach. W roku 1960 w ustawie o prawie bankowym ustawodawca mówi już o "udzielaniu kredytów" w art.1 traktującym o czynnościach bankowych, znów nie wspominając o pożyczkach. Ten sam stan rzeczy znajdziemy w ustawie z 1975 roku. Pożyczka wyparowała z prawa bankowego na 37 lat, wracając doń dopiero w 1982 roku. Kredyt przeszedł różne zmiany. Komuniści nie potrafili ubrać tego narzędzia w słowa, tak aby nie sprzeniewierzyć się swoim ideałom. W przepisach prawa zanikło użycie określenia "otwierać kredyt (1936, 1945), wyparte przez "udzielać kredytu" (1928, 1960). Prawo bankowe mówi także o "planach kredytowych". Pojęcie kredytu i pożyczki nie pasowało do centralnego planowania, a sam kredyt stał się narzędziem scentralizowanej i wykonanej zgodnie z planem redystrybucji dochodu narodowego.
Dlaczego jednak socjalistyczny regulator tak tragicznie potraktował starorzymską instytucję pożyczki, spychając ją na margines życia gospodarczego? Czy był to efekt marksistowskiego nieprzychylnego spojrzenia na pieniądz materialny? Czy było to jednak spowodowane dojrzałym rozumieniem problematyki pieniądza gotówkowego oraz bankowego pieniądza niematerialnego? Niewątpliwie pożyczka (art.430 k.z., art.720 k.c.) opierając się na pieniądzu materialnym nie pasowała do nowoczesnego obrotu finansowego opartego na pieniądzu bankowym (tak - w socjalizmie także występował pieniądz bankowy). Aby skomplikować rys historyczny, dodam, że ustawa z dnia 13 lipca 1957 r. o zabezpieczeniu finansowania budownictwa mieszkaniowego, mimo wszystko, używa określenia "pożyczka". Do pogłębienia tego problemu zachęcam historyków prawa. Temat wygląda na niezwykle interesujący.
Zagadkę zaniku roli pożyczki w życiu gospodarczym, rozwiązuje S.Grzybowski (1976) tłumacząc tę intrygującą sytuację. S.Grzybowski prowadzi bardzo interesujące rozważania jurystyczne bazujące na realności i konsensualności umów, wykazując, że klasyczna pożyczką, jako kontrakt realny, nie pasuje do nowoczesnych form obrotu gospodarczego, poprzez swoją naturę zaistnienia zobowiązania w momencie przekazania przedmiotu pożyczanego. Jednocześnie podkreśla jednak, że polski system prawny od dawna zerwał z realną formą umowy pożyczki, zapożyczając ze szwajcarskiego systemu prawnego jej konsensualność już w przedwojennym kodeksie zobowiązań (1933). Aby zrozumieć klasyczną naturę pożyczki należy sięgnąć do prawa rzymskiego, które te rozważania prowadziło z powodzeniem dwa tysiące lat temu. W moich notatkach mam artykuł Pani Zabłockiej-Słoniny (1979) w którym autorka podkreśla, że: Przy mutuum datio polega — zgodnie ze słowami Paulusa — na przejściu przedmiotu pożyczki (tu, przykładowo, pieniędzy) z rąk wierzyciela do rąk dłużnika. To przejście, faktyczne wręczenie, jest elementem niezbędnym zawarcia kontraktu mutuum.
Prawo polskie zerwało z realnością umowy pożyczki już przed wojną art.430 k.z. (1933) czyniąc tę umową obustronnie zobowiązującą już w momencie zawarcia umowy. Pożyczkodawca na podstawie umowy zobowiązał się do świadczenia pieniężnego na korzyść pożyczkobiorcy, ten zaś zobowiązał się do zwrotu pożyczki. W tym miejscu należy zaznaczyć, że k.c. określa w art.721 oraz art.722 pewne odstępstwa od zobowiązania pożyczkodawcy do wydania przedmiotu umowy, czyniąc umowę pożyczki zobowiązaniem niepewnym. Pożyczkodawca jest co prawda zobowiązany do wydania rzeczy, jednak może się z tą operacją ociągać do 6 miesięcy (art.722), może także odstąpić od umowy (art.721). Sytuacja taka powoduje, że umowa pożyczki pieniężnej nie gwarantuje jednak 100% pewności otrzymania wymaganych środków w wymaganym przez pożyczkobiorcę czasie. Teoretycznie mogąc być zastosowana np. do finansowania produkcji wprowadza jednocześnie dużą niepewność, powodując znaczne utrudnienie obrotu gospodarczego.
S.Grzybowski podkreśla dodatkowo kluczową cechę umowy pożyczki mówiącą o przeniesieniu własności, zaznaczając, że tego typu konstrukcja nie może zostać zastosowana do obrotu gospodarczego występującego pomiędzy państwowymi jednostkami organizacyjnymi. Pierwszą przeszkodą jest niematerialny status pieniądza bankowego, drugą - jednolita własność państwowa. W sytuacji operowania przez państwowe jednostki organizacyjne na tym samym majątku, nie mogło pomiędzy nimi dojść do przeniesienia własności. Było to prawnie niemożliwe. Kodeks cywilny poradził sobie z tego typu problemem w ramach umowy sprzedaży, gdzie także występuje przeniesienie własności, poprzez dodanie zastrzeżenia:
art.535 § 2
W razie sprzedaży między państwowymi jednostkami organizacyjnymi sprzedawca zobowiązują się wydać kupującemu rzecz i pozostawić ją do jego wyłącznej dyspozycji, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę.
Przykład ten pokazuje jak bardzo gospodarka socjalistyczna była niedostosowana do istniejących przepisów prawnych. S.Grzybowski zaznacza, że ustawodawca powinien podobne zastrzeżenie zastosować w umowie o pożyczce. Byłoby to rozwiązanie niezwykle proste, jednak ustawodawca tego nie zrobił. Mogę tutaj jedynie przypuszczać, że ustawodawca w socjalistycznej scentralizowanej Polsce nie był zainteresowany przekazywaniem państwowym jednostkom gospodarczym prawa do pożyczania sobie środków pieniężnych, pozostawiając ten przywilej w wyłącznej dyspozycji banków, którym powierzono rolę koncentracji i redystrybucji dochodu narodowego. Należy tutaj także podkreślić, że gospodarka centralnie planowana nie dawała bankom prawa do realizacji własnych planów kredytowych - były one jedynie instytucjami wykonawczymi plan wyznaczony przez władze centralne.
Oto co pisał S.Grzybowski na ten temat w 1976 roku:
Nowoczesna rola kredytu w powiązaniu z systemem bezgotówkowego obrotu pieniężnego wymaga zatem odpowiedniego odrębnego uregulowania bankowych czynności prawnych kredytowych bez naruszania tradycyjnej koncepcji umowy pożyczki. Toteż np. k.c. włoski obok przewidzianej w art. 1813 i nast. umowy pożyczki uregulował w art. 1842 i nast. umowę kredytu bankowego. W warunkach gospodarki socjalistycznej funkcja kredytu bankowego jest jednak o wiele donioślejsza. Chodzi bowiem o to, by w normach prawnych znalazły wyraz następujące zasady: a) udzielającym kredytu jest instytucja bankowa; b) kredytu udziela się na określone cele w ramach ustalonej polityki kredytowej państwa; c) przedmiotem kredytu są środki pieniężne; d) skutkiem udzielenia kredytu jest możność rozporządzania tymi środkami; e) udzielająca kredytu instytucja bankowa jest zarazem uprawniona i zobowiązana do kontrolowania sposobu wykorzystania udzielonego kredytu, a w razie potrzeby również do stosowania odpowiednich sankcji.
W warunkach gospodarki socjalistycznej polityka kredytowa nie jest pozostawiona swobodnej decyzji banków. Toteż przesłanki i zasadyudzielania kredytów bankowych są określane w przepisach prawa finansowego. Skutkiem tego powstaje głębokie powiązanie przepisów prawa cywilnego z przepisami prawa finansowego, jeśli chodzi o ustalenie osób, którym można udzielić kredytu, celów, na które można udzielić kredytu, zasad i techniki zawierania odpowiednich umów oraz kontroli bankowej.
Z powyższych wywodów pozostało w naszych czasach echo głębokiego socjalizmu, które w dalszym ciągu wpływa na życie gospodarcze w wolnej Polsce. Po pierwsze jest to wyłączne prawo udzielania kredytów należące do instytucji bankowych, po drugie dosyć dokładna lista obwarowań związanych z umową kredytu, po trzecie przedziwne sformułowanie "oddać do dyspozycji" które znamy z art.69 i z którym nikt nie wie co zrobić. Wygląda na to, że podstawowa umowa będąca orężem kapitalistycznego obrotu gospodarczego została wypracowana w pocie czoła przez marksistowskich prawników i ludowych bankierów. Czyż nie jest to przeraźliwy chichot historii?
Oto brzmienie artykułu definiującego umowę kredytową z początku 1989 roku, spisane przez tracących władzę komunistów:
Nie jest dla mnie jasne dlaczego upadająca władza dodaje ten przepis do prawa bankowego. Mogę przypuszczać, że miało to ułatwić finansowanie nowo powstałych spółek w dużej mierze organizowanych przez byłych funkcjonariuszy aparatu państwa. Jest to niezwykle interesujący aspekt czasu transformacji. Prawo dewizowe, prawo bankowe, oraz ustawa o swobodzie gospodarczej nie zostały ustanowione przez tak zwane reformy Balcerowicza, tylko przez odchodzące w cień władze socjalistyczne. Tracący władzę komuniści wprowadzili ustawy umożliwiające im zagarnięcie gospodarki - plan Balcerowicza miał jedynie za zadanie stabilizację budżetu doprowadzonej do bankructwa Polski Ludowej. Stabilizację za którą zapłaciło pokolenie naszych rodziców - pokolenie urodzone w czasie wojny i zbierające swoje kapitały emerytalne czy mieszkaniowe w czasie socjalizmu. Kapitały, które pożarły ustawy Balcerowicza stabilizując budżet.
Niezbędne jest podkreślenie, że aktualna forma umowy o kredyt bankowy pochodzi, bez większych zmian, z 31 stycznia 1989 roku. Podpisano ją w przeddzień prac okrągłego stołu. Pozostawiam rozważaniom historyków odpowiedź na pytania jak to się stało, że liberalna ustawa Wilczka (grudzień 1988), liberalne prawo bankowe a także liberalne prawo dewizowe zostały uchwalone przez tracącą władzę PZPR. Wszystkich Państwa zachęcam do obejrzenia filmu "Wielka Wyspa" z Janem Englertem. Film z 1992 roku w niezwykle trafny sposób pokazuje przemiany gospodarcze w Polsce.
W przepisie definiującym umowę o kredyt widać wyraźne wpływy myśli socjalistycznej - analogie do wywodów S.Grzybowskiego (1976) są jaskrawe. Widać tutaj zarówno użycie określenia "oddać do dyspozycji", pozostawienie udzielania kredytów w rękach banków, oraz ograniczonego zastosowania kredytu bankowego. Możemy więc traktować paragraf art.69 prawa bankowego jako posocjalistyczny twór prawny okraszony kolejnymi absurdalnymi ograniczeniami w roku 1997 i totalnym wynaturzeniem rozliczeń pieniężnych dodanym w ramach ustaw antyspreadowych (2011). W liście otwartym do ZBP (Styczyński, 2015) ostrzegałem przed próbami uprawomocnienia użycia waloryzacji do indeksacji zobowiązań kredytowych, mówiąc że będziemy pośmiewiskiem rozwiniętego świata, jeżeli system bankowy do tego doprowadzi. Obawiam się, że byłem niezwykle naiwny. Świat rozwinięty już się z nas śmieje od dawna, widząc w jaki sposób echo komunizmu wywarło wpływ na nasz system prawny. Prezesi z Unićredit, Societe Generale, Commerzbanku muszą być zdumieni i rozbawieni systemem prawnym kraju, który pokonał komunizm.
Wielka szkoda, że zabrakło siły przekonania prawnikom oraz zainteresowania sektora bankowego w celu zbudowania racjonalnych mechanizmów prawych opisujących umowę kredytu. Mam nieodparte wrażenie, że każde pokolenie prawników działa w służbie aktualnego czasu. S.Grzybowski naginał prawo aby umożliwić obejście wyłącznego prawa kredytowego nadanego bankom państwowym i dać to prawo państwowym jednostką gospodarczym, W.Pyzioł w 1986 roku domyka te przemyślenia doprowadzając prawdopodobnie do brzemienia przepisu znanego z roku 1989. Kilka lat później Truszkiewicz (1999) i Molis (2004) wykazują metody obejścia zasady walutowości doprowadzając do aktualnego stanu w którym waloryzacja stała się indeksacją, a wyrażenie kredytu w walucie obcej wydaje się nie łamać zasady walutowości. Wielka szkoda, że prawnicy działają aż tak funkcjonalnie, będąc na usługach aktualnego zapotrzebowania. Przez takie podejście do prawoznawstwa, zasady prawa zamiast szlachetnieć, stają się coraz bardziej zdegenerowane. Pojawia się tutaj kolejny temat dla historyków i teoretyków prawa - wpływ zapotrzebowania politycznego na funkcjonale traktowanie prawa. Można to porównać do tak zwanej "wulgaryzacji prawa" znanego w rozwoju prawa rzymskiego.
Na poparcie powyższej tezy, pozwolę sobie pokazać, pozostając z całym należnym szacunkiem dla prof. Grzybowskiego, za jego jakże przenikliwy i unikalny opis stosunków pożyczkowych, w jaki sposób jego wywody służyły chwili wyznaczonej przez czas w którym żył. Powodem rozważań S.Grzybowskiego było dopasowanie narzędzi kredytowych do stosunków gospodarczych państwa socjalistycznego z jego podstawową bolączką - własnością państwową. Oto jak S.Grzybowski radzi sobie z tym trudnym problemem. Jestem pewien, że echo tych rozważań znajduje się także katalogu każdego współczesnego nam prawnika zajmującego się tamten.
Należy zatem przyjąć że czynnościami prawnymi kredytowymi są tylko te i wszystkie te czynności, których essentiale negotii jest w sposób konieczny związane z udzieleniem przez jedną stronę drugiej stronie kredytu gospodarczego. Określenie to zakłada, że essentiale negotii każdej czynności prawnej kredytowej jest zbudowane na podstawie następujących czterech przesłanek: a) kredytowane wartości pochodzą z majątku, którym udzielający kredytu może rozporządzać we własnym imieniu; b) wartości te muszą przejść do majątku, którym otrzymujący kredyt rozporządza we własnym imieniu; c) istnieje obowiązek zwrotu otrzymanych wartości; d) kredytowane wartości nie mogą mieć postaci przedmiotów oznaczonych co do tożsamości.
Powyższe problemy w zakresie własności, a także natury rzeczy materialnej, autor kwituje następującym stwierdzeniem:
Operujemy tutaj pojęciem „wartości", gdyż przedmiot kredytu bynajmniej nie musi mieć postaci przedmiotów materialnych, a więc znaków pieniężnych lub innych rzeczy w rozumieniu art. 45 k.c, musi natomiast stanowić określoną wartość. Tego rodzaju przedmiotem kredytu są np. środki pieniężne na rachunku bankowym. Już z tej przyczyny udzielający kredytu może nie być właścicielem przedmiotu kredytu, w cywilistycznym ujęciu własności, a również i korzystający z kredytu nie musi stawać się właścicielem jego przedmiotu. Toteż postanowienia art. 33 i 128 § 1 i 2 k.c. nie stwarzają żadnej przeszkody w udzielaniu lub otrzymywaniu kredytu przez państwowe jednostki organizacyjne.
Proszę zauważyć, że całe zamieszanie ma na celu udowodnienie, że z narzędzia kredytu mogą korzystać państwowe jednostki organizacyjne. Należy tutaj zaznaczyć, że środki pieniężne będące w dyspozycji banku np. w wyniku depozytu są od strony prawnej własnością banku - tak dzieła "depozyt nieprawidłowy", będący podstawą prawną rachunku bankowego. Nie ma więc najmniejszego problemu aby bank dysponując naszym kapitałem, pożyczył go, przenosząc własność na pożyczkobiorcę. Właściwie muszę powiedzieć, że S.Grzybowski, pomimo znania prawa włoskiego, nie zauważył natury kredytu. To co nazywa "essentiale negotii" (essentialia negotii?) jest tak naprawdę cechami pożyczki a nie kredytu.
Wskazuje to na prawdziwy cel dla którego prof.Grzybowski prowadził powyższe wywody. A robił to z powodu prób dopasowania prawa do potrzeb gospodarczych, czy też z powodów anarchistycznych chcąc wykazać błędy socjalistycznej organizacji życia społecznego. Podobnie anarchistyczne wywody znajduję w rozważaniach prof.Czachórskiego na temat nominalizmu i waloryzacji, czemu poświęciłem osobny felieton (2015).
Eksploatowany w niniejszym opracowaniu dorobek S.Grzybowskiego zawiera bardzo trafne przywołanie włoskiego kodeksu cywilnego, który w niezwykle elegancki sposób reguluje stosunki usług bankowych. Opieranie się na doświadczeniach innych systemów prawnych jest niezwykle istotne. S.Grzybowski wykazuje dojrzałość swojego warsztatu odnosząc się do doświadczeń zagranicznych. W naszych czasach jest to jeszcze bardziej istotne oraz wymagane, biorąc pod uwagę uczestniczenie w życiu gospodarczym Unii Europejskiej oraz światowym życiu gospodarczym. Analizując naturę kredytu musimy odnosić się do dorobku państw zachodnich, które nie tylko są autorem narzędzia kredytu bankowego, ale w dużej mierze są właścicielem banków komercyjnych w Polsce. Prawnicy tych banków muszą być świadomi wykładni komparatystycznej, mówiącej, że przepisy prawne należy interpretować zgodnie z zasadami interpretacji podobnych przepisów w innych krajach (Morawski, 1996). Tak więc art.69 pomimo swoich historycznych korzeni, musi być interpretowany w nowy sposób zgodny z prawodawstwem krajów kapitalistycznych.
S.Grzybowski posługując się tym narzędziem, odnosi się do przepisów włoskich oraz niemieckich (socjalistyczne NRD). Włoski kodeks cywilny (przed 2011) definiuje kredyt jednym zdaniem w art.1842.
Faza realizacji wyrażona jest art.1843.
Aby ułatwić analizę art.69 pogrupuję elementy tego przepisu. Przedstawię także omawiany przepis w formie diagramu.
Pomimo przytoczenia przepisów włoskich, S.Grzybowski wydaje się nie zauważać faz występujących w umowie kredytu. Pamiętajmy jednak, że S.Grzybowski postawił sobie za cel umożliwienie państwowym jednostką organizacyjnym udzielanie sobie pożyczek, tak więc przenoszenie własności nie było jemu mile widziane. Dziesięć lat po publikacji S.Grzybowskiego, jeden z ważnych autorów w zakresie prawa bankowego W.Pyzioł w swojej rozprawie habilitacyjnej (1986) wydaje się także zrównywać fakt udostępnienia środków pieniężnych z faktem ich użycia, sprowadzając akt kredytowania do tylko dwóch faz.
Umowa ta jest najogólniej definiowana jako umowa, na podstawie której bank zobowiązuje się względem kredytobiorcy postawić do jego dyspozycji na czas oznaczony lub nie oznaczony - określoną ilość środków pieniężnych, a kredytobiorca zobowiązuje się do zwrotu otrzymanej sumy kredytu wraz z odsetkami oraz do zapłaty prowizji.
Jest to interpretacja błędna, zrównująca umowę kredytu z umową pożyczki, niwelując jednocześnie niedogodności pożyczki art.720 k.c. w kontekście praw socjalistycznych (własność, materialność pieniądza). Interpretacja jest błędna, aczkolwiek zgodna z ideą S.Grzybowskiego. Podobne wnioski na temat natury kredytu wywodzi Truszkiewicz (1999)
O umowie kredytu można bowiem mówić wtedy, gdy kredytujący bank upoważnia kredytobiorcę do dysponowania określoną część swoich środków pieniężnych na oznaczony cel przy udziale banku kredytującego. Można by stwierdzić że istotą umowy kredytu jest zobowiązanie banku do zwalniania kredytobiorcy z oznaczonych zobowiązań i w określonych granicach przy wykorzystaniu środków pieniężnych należących do banku.
Błąd Truszkiewicza ponownie polega na zrównaniu faz udzielenia kredytu z jego wykorzystaniem. Udzielenie kredytu daje klientowi możliwość zaciągnięcia pożyczki - nie są to operacje tożsame. Rozważania w tym zakresie prowadzi także Tracz (2007), dochodząc także do błędnej interpretacji natury kredytu.
Rozważania G.Tracza (2007) są o tyle niepokojące, że autor powołuje się tylko i wyłącznie na dorobek kolegów i prekursorów z Uniwersytetu Jagiellońskiego. W swoim dosyć poważnym artykule nie powołuje się na doświadczenia zagraniczne, a dorobek S.Grzybowskiego (1976) sprzed 30 lat nazywa dotychczasowym dorobkiem doktryny. Niepokojące jest także, że G.Tracz w 2007 roku nie rozumie natury kredytu, zrównując ją z pożyczką. Niestety czytając artykuł widoczne jest jedynie pobieżne zapoznanie się z dorobkiem S.Grzybowskiego, pomimo powoływania się na tego autora w kilku miejscach.
Zastanawiam się jak to możliwe, że na przełomie 30 lat czterech prawników zajmujących się tematem kredytu popełniło ten sam błąd. Wykazałem, że S.Grzybowski miał cel funkcjonalny, wynikający z potrzeb państwa socjalistycznego. Kontynuacją jego pracy i wdrożeniem do prawa bankowego zajął się W.Pyzioł. Truszkiewicz pisał swe opracowania w encyklopedii pod redakcją W.Pyzioła. Dorobek tych prawników w zrozumiały sposób jest od siebie zależny. Dodatkowo pisali oni swe opracowania nie mając prawdziwego kontaktu ze światem zachodnim, pozostając pod wpływem myśli socjalistycznych. G.Tracz pisząc swój artykuł w 2007 roku powinien jednak móc wyrwać się z tego zaklętego kręgu. Odczytując chociażby rozmyślenia S.Grzybowskiego widać porównanie (złego) kodeksu włoskiego i (dobrego) kodeksu NRD. G.Tracz powinien te niuanse zauważyć i zastosować do warunków wolnej, kapitalistycznej Polski. Jednak tego nie zrobił. Należy nadmienić, że wszyscy wymienieni prawnicy byli pracownikami Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wygląda na to, że Uniwersytet Jagielloński jest kolebką rozwoju (lub jego braku) myśli na temat kredytu bankowego.
W czasach nam aktualnych interpretatorzy nadal maja problemy z odczytaniem czym jest umowa kredytu bankowego. Dla jednych kredyt to w dalszym ciągu forma pożyczki, dla innych to jednak nie jest pożyczka, bo jak twierdzą, bank nie oddaje pieniędzy tylko je udostępnia. Jest to niewątpliwe echo czasu socjalizmu z problemami traktowania własności. Jest to także konsekwencja zawłaszczenie tematu przez jeden uniwersytet.
Kwestia kredytu opisywana jest przez prawników posługujących się tylko i wyłącznie narzędziem wykładni językowej odczytując słowa zawarte w akapicie. Technika ta okazuje się jednak niezwykle ryzykowna z powodu użycia przez ustawodawcę bardzo pojemnego sformułowania "oddać do dyspozycji". Użycie tylko i wyłącznie tej techniki jest błędem warsztatowym, ponieważ prawnik ma obowiązek skorzystać z całej dostępnej gamy narzędzi w celu odczytania intencji ustawodawcy i odkrycia natury przepisu. Prawnik analizując przepis prawny musi wykonać analizę korzystając z:
wykładni językowej,
wykładni funkcjonalnej.
Stosując wykładnię językową należy wykonać trzy kroki. Po pierwsze należy posłużyć się znaczeniem potocznym. Cytując prof.Morawskiego (1996):
normie należy przypisać takie znaczenie, jakie ma ona w języku potocznym, chyba że ważne względy przemawiają za odstąpieniem od tego znaczenia (dyrektywa języka potocznego) – ponieważ język prawny jest konkretyzacją języka potocznego
jeżeli na gruncie języka potocznego można przypisać normie kilka różnych znaczeń, to należy wybrać to z nich, które jest najbardziej oczywiste
jeżeli prawodawca nadał określonym wyrażeniom znaczenie swoiste, to należy je rozumieć właśnie w takim znaczeniu (dyrektywa języka prawnego) – w przypadku zdefiniowania terminu wyraźnie (definicja legalna) lub kontekstowo
jeżeli określony termin należy do terminów specyficznych w określonej dziedzinie wiedzy lub praktyki społecznej, to należy przyjąć, iż termin ma takie znaczenie, jak w tych dziedzinach (dyrektywa znaczenia specjalnego)
Tak więc interpretator musi zastosować dyrektywę znaczenia specjalnego, dyrektywę znaczenia prawnego, oraz dyrektywę języka potocznego. Osoba odczytująca przepis nie może oprzeć się tylko na jednaj z dyrektyw a tym bardziej nie może oprzeć się na swojej intuicji. Zasady wykładni językowej zawierają bardzo ważne reguły:
różnym zwrotom nie należy przypisywać tego samego znaczenia
tym samym zwrotom nie należy nadawać różnych znaczeń
Wykładnia systemowa pełniąc rolę uzupełniającą do wykładni językowej, ma na celu pomóc w wyborze jednego ze znaczeń w przypadku wieloznaczności wyniku analizy językowe. W przypadku umowy o kredyt taka sytuacja występuje z powodu niefortunnego stwierdzenie "oddać do dyspozycji". Wykładnia systemowa pomaga zweryfikować czy poszczególne interpretacje są zgodne z technicznymi zasadami interpretacji prawa:
zgodność z krajowymi normami prawnymi
zgodność z międzynarodowymi normami prawnymi
nie pozostają w sprzeczności z innymi przepisami
nie prowadzą do zbędności pewnych fragmentów
uwzględniając ich miejsce w systematyce prawnej (np. lex specialis)
Po weryfikacji systemowej, interpretator musi przeprowadzić analizę funkcjonalną, która pełni rolę pomocniczą do wykładni językowej. Krok ten ma na celu osadzenie interpretacji w kontekście historycznym, społecznym oraz moralnym. Interpretator powinien wykonać następujące kroki:
wziąć pod uwagę konsekwencje społeczne i ekonomiczne
wziąć pod uwagę cel regulacji prawnej
wziąć pod uwagę wolę historycznego prawodawcy
wziąć pod uwagę wolę aktualnego prawodawcy
wziąć pod uwagę zgodność z analogicznymi przepisami innych krajów
Interpretując prawo, zakładamy także że przepisy zostały spisane przez racjonalnego ustawodawcę, a zakodowane zostały w sposób zgodny z zasadami prawoznawstwa. Aby właściwie te intencje odczytać należy zastosować takie same techniki. Aby odczytać prawa spisane w określonym roku, należy cofnąć się do tegoż roku aby zrozumieć definicje słów, kontekst, oraz panujące techniki prawoznawstwa. Pojawiające się niepewności należy roztrząsać zagłębiając się w kontekst przepisu oraz wiedzę specjalistyczną. Ważna jest także tak zwana doktryna prawnicza czyli rozwój wiedzy prawniczej oraz orzecznictwo - szczególnie Sądu Najwyższego. Doktryna i orzecznictwo mają jednak tylko znaczenie pomocnicze. Zagłębiając się w dorobek doktryny należy jednak być sceptycznym i odczytywać wiedzę w sposób dociekający prawdy. Kodeks etyczny PAN (2001) podkreśla, że:
Odczytując doktrynę należy się powyższej zasady trzymać. Niestety wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i w pogoni życia często idziemy na skróty. Twierdzenia prawników, chociażby byli najznakomitszymi umysłami, należy zweryfikować, sięgając do podawanej przez nich literatury oraz poszukując literatury na własną rękę. Czytając szereg publikacji z zakresu zobowiązań natrafiłem na ślepe, bezrefleksyjne referowanie, podpieranie się treściami wyrwanymi z kontekstu, plagiat, auto plagiat oraz najzwyklejsze dywagacje. Moimi ulubionymi autorami są osoby piszące że czarne jest białe w kolejnych wydaniach swoich książek, aby w końcu, po kilku latach, napisać w tej samej książce, że doktryna wykazuje że czarne jest białe. Niestety jest to skutkiem nienależytego wykonywania pracy przez kolejnych autorów, którzy niezwykle rzadko podważają cudze twierdzenia. Pokazuje także bierność lub niski poziom redakcji wydawnictw wydających książki prawnicze. Solidarność branżowa daje tutaj bardzo złe owoce. Odczytując dorobek doktryny musimy być tego świadomi. Należy być także ostrożnym na stwierdzenia, że czarne jest białe ponieważ tak stanowi utarty zwyczaj. Nie możemy się na to zgodzić. Aby podważyć tego typu argumentację należy cofnąć się w czasie do momentu definicji ustawy i wykazać że w owym czasie zwyczaj jeszcze nie wystąpił, a jego aktualny format wynika z błędnego odczytania litery prawa. Akrobatyka intelektualna czeka każdego śmiałka, który odważy zmierzyć się z tematem.
Dyrektywa znaczenia specjalnego nie pomaga nam zbyt wiele, ponieważ doktryna nie wypracowała się jednolitego rozumienia. Pomijając osoby które przypadkowo zajmowały się tematem (Molis, Truszkowski) ujmujące jest, że nawet specjaliści wydają się zagubieni. Jednym z naukowców zawodowo zajmujących się prawem bankowym jest prof.Ofiarski. Oto co pisze w komentarzu do prawa bankowego (2013) powołując się na źródło:
Po pierwsze prof.Ofiarski popełnia zaniedbanie warsztatowe powołując się na źródło bez jego weryfikacji. Po drugie nie za bardzo rozumiem dlaczego opiera swoje rozumienie na ujęciu leksykalnym nie wykorzystując innych narzędzi z katalogu analizy prawniczej. Podobny błąd popełnia inny autor (Pisuliński), powołując się z kolei na książkę prof.Ofiarskiego:
Widzicie Państwo na czym polega problem? Jest to Klasyczny głuchy telefon. Tak powstaje plotka. Polska doktryna prawnicza oparta jest w pewnej mierze na plotce. Autor widząc, że Ofiarski powołuje się na źródło, cytuje go pomijając samo źródło. Nie wydaje się to ani uczciwym, ani profesjonalnym. W ten sposób powielają się błędy doktryny. Odczytując prawo musimy je wychwycić i zneutralizować przedstawiając sprawę przed sądem. Linia obrony nie może zasłaniać się przyjętymi zwyczajami wynikającymi z niedbalstwa autorów opracowań prawniczych. Każdy prawnik ma swój rozum i musi go używać zamiast bezmyślnie przepisywać od kolegów. Ogrom niezrozumienia natury kredytu obnaża Pisuliński pisząc, te oto słowa (2011):
Zasadny wydaje się argument aby uchylić przepisy o umowie kredytu i pożyczki w prawie bankowym przy jednoczesnym bardziej rozbudowanym uregulowaniu w kodeksie cywilnym umowy pożyczki pieniężnej.
W komentarzu do prawa bankowego (2013), Ofiarski, powołując się na orzeczenie V CK 425/05 pisze, że:
Celem umowy kredytu bankowego, podobnie jak pożyczki bankowej, jest postawienie środków pieniężnych do dyspozycji kredytobiorcy, a czyniąc to bank, w zamian za określony w umowie zysk z tytułu oprocentowania i prowizji, zgadza się również na ponoszenie określonego ryzyka.
Okazuje się jednak, że protokolant V CK 425/05 nie porównywał kredytu bankowego i pożyczki:
Celem umowy kredytu bankowego jest postawienie środków pieniężnych do dyspozycji kredytobiorcy, a czyniąc to bank, w zamian za określony w umowie zysk z tytułu oprocentowania i prowizji, zgadza się również na ponoszenie określonego ryzyka.
Skąd u prof.Ofiarskiego takie przeinaczenie? Dlaczego nijako na siłę próbuje zrównać kredyt bankowy i pożyczkę? Zapewniam, że są to zupełnie inne stosunki prawne a także inne narzędzia finansowe posiadające inne cechy ekonomiczne.
Powyższe przykłady pokazują, że musimy być czujni. Prawnik mierząc się z tematem musi, podkreślam: musi zastosować dostępne narzędzia interpretacyjne tak aby w sposób logiczny, spójny i zgodny z warsztatem prawniczym wykazać przed sądem swoją rację. Zastosowanie przedstawionych powyżej zasad interpretacyjnych pozwoli przedstawić naturę umowy o kredyt bankowy i wykazać miejsca w których banko sprzeniewierzył się regulacjom prawnym.
Na dokładkę dodam jeszcze cytat z monografii Lemkowskiego (2007), który zawiera bardzo dużo błędów.
Jednak już przy umowie kredytu mamy do czynienia z „oddaniem do dyspozycji kredytobiorcy” określonej sumy pieniężnej, w tej sytuacji zatem określenie „korzystanie z cudzej rzeczy” pozostaje w pełni poprawne, gdyż kredytobiorca jest osobą korzystającą z rzeczy należącej w sensie cywilnoprawnym do banku. Należy zatem pamiętać, że w definicji odsetek mowa jest nie tyle o własności w sensie cywilnoprawnym, ale raczej – w znaczeniu ekonomicznym.
Autor popełnia błąd twierdząc, że przy umowie kredytu mamy do czynienia z „oddaniem do dyspozycji kredytobiorcy” określonej sumy pieniężnej, w tej sytuacji zatem określenie „korzystanie z cudzej rzeczy” pozostaje w pełni poprawne, gdyż kredytobiorca jest osobą korzystającą z rzeczy należącej w sensie cywilnoprawnym do banku. Jest to bardzo typowa pomyłka. Lemkowski twierdzi, że „oddanie do dyspozycji kredytobiorcy” oznacza wypożyczenie. Jest to bardzo typowa pomyłka. Wykażę to w dalszym ciągu analizy na czym ona polega. Kolejny błąd autor popełnia, obnażając swoje głębokie niezrozumienie natury kredytu poprzez zamianę słowa „kwota” na „suma”. Są to dwie różne rzeczy.
Czym więc jest umowa kredytu? Skoro nie jest to specjalna pożyczka, a nie nawet wypożyczenie to jaka jest jej natura?
Sedno natury umowy o kredyt bankowy tkwi z określeniu "zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy". Znamy już rys historyczny i przyczynę użycia tego określenia w roku 1989. przez ustawodawcę Polski Ludowej Należy jednak zadać pytanie czy określenie to posiadało to samo znaczenie w roku 1997, w którym nowelizowano ustawę o prawie bankowym, a nowelizacji dokonywał ustawodawca Rzeczypospolitej Polskiej. Zastosowanie wykładni funkcjonalnej jest tutaj kluczowe, ponieważ mówimy o interpretacji przepisu w dwóch systemach gospodarczych - socjaliźmie i kapitalizmie, w których w sposób odmienny podchodzono do pojęcia własności.
Na początek, zajmę się trzonem tego określenia, zastanawiając co oznacza "oddać do dyspozycji". Na początku zajrzymy do słownika języka polskiego (PWN)
1. «mieć coś do dyspozycji»
2. «wydawać polecenie, aby coś wykonano lub dostarczono»
3. «w religii katolickiej: przygotowywać kogoś na śmierć przez udzielenie mu ostatnich sakramentów»
1. «polecenie wydane komuś»
2. «czyjaś forma fizyczna lub psychiczna, zwłaszcza dobra»
3. «wrodzona skłonność lub talent do czegoś»
4. «układ, rozkład, plan czegoś»
Z racji na wielość znaczeń, stosując wykładnię systemową, sięgam do kontekstu w którym przepis jest osadzony. Artykuł 69 znajduje się w prawie bankowym, sprawdzę więc czy słowo "dysponować" jest tam stosowane. Okazuje, że jest to słowo użyte w prawie bankowym wielokrotnie - ustawa z 1997 roku używa tego słowa aż 37 razy. Ustawa z 1989 roku - tylko 6, 1982 - 3. Sformułowanie to nie było używane we wcześniejszych ustawach z roku 1975, 1960, ani z 1948. Okazuje się, że kontekst historyczny jest tutaj kluczowy. Przepisy historyczne używały zdawkowo słowa "dysponować", jadnak przepis z 1997 roku używa go już wielokrotnie. Stosując wykładnię funkcjonalną musimy wykryć wolę ustawodawcy z roku nowelizacji prawa bankowego. Znaczenie określenia "oddać do dyspozycji" należy odkryć w rozumieniu użycia tego sformułowania w aktualnym przepisie z 1997 roku, a ten zawiera bardzo jednoznaczne użycia. Bardzo ciekawym użyciem sformułowania jest art.52 definiujący rachunek bankowy.
Ustęp ten informuje, że odsetki należące się od naszego kapitału zdeponowanego na rachunku bankowym mogą zostać postawione do naszej dyspozycji. W tym kontekście "postawienie do dyspozycji" zastosowane w umowie o rachunek bankowy oznacza przygotowanie odsetek od kapitału przez bank na potencjalne polecenie klienta co z tymi odsetkami zrobić. Odsetki niewątpliwie są własnością deponenta, a nie zostają mu wypożyczone.
Zobaczmy co jeszcze mówi prawo bankowe w kontekście słowa "dysponować". Poniższe definicje poleceń zapłaty i przelewu używają słowa dyspozycja w rozumieniu wydanego polecenia.
1. Czek gotówkowy stanowi dyspozycję wystawcy czeku udzieloną trasatowi obciążenia jego rachunku
Powyższe przykłady pokazują, że składana bankowi przez klienta dyspozycja oznacza zlecenie bankowi wykonania określonych operacji bankowych. Może być to dyspozycja przelewu, dyspozycja wypłaty pieniędzy na podstawie czeku, dyspozycja wypłaty środków na wypadek śmierci, dyspozycja obsługi polecenia zapłaty. W tym rozumieniu posiadanie w dyspozycji kwoty kredytu oznacza możliwość wydania bankowi polecenia zrobienia z dostępnymi środkami płatności w ramach ustalonego celu w umowie kredytowej. Posiadanie środków pieniężnych w dyspozycji nie oznacza zaciągnięcia długu, jest to jedynie bezwarunkowa możliwość wykonania takiej operacji.
Proszę zwrócić uwagę na poniższy przepis dotyczący kredytu bankowego, który jest wyśmienitym dopełnieniem powyższej analizy kontekstowej.
Powyższy przepis wykazuje, że "oddać do dyspozycji kredytobiorcy" jest synonimem "postawić do dyspozycji kredytobiorcy". Rozumienie sformułowania "oddać do dyspozycji kredytobiorcy" jako "postawić do dyspozycji kredytobiorcy" jest także podkreślone art.69 §2 ust.8
Art. 69. §2
Jak wykazuje art.77 oraz art.69 §2 ust.8 "oddać do dyspozycji" oznacza umożliwienie klientowi do korzystania ze środków pieniężnych do wysokości ustalonej kwoty kredytu - pewnego nieprzekraczalnego limitu, poprzez wydawanie dyspozycji co do postępowania z oddanym do dyspozycji przez bank kapitałem.
Interpretując sformułowanie "oddać do dyspozycji" należy także zwrócić uwagę na podmiot tej operacji, którym jest "kwota środków pieniężnych"
Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych
Wyraz kwota spotykany jest potocznie w znaczeniu ilość np. kwota pieniędzy. Jednak nie jest to znaczenie pełne. Kwota oznacza pewną ograniczoną ilość rzeczy lub osób. W ramach rozważań nad słowem "kwota", proszę zastanowić się nad znaczeniem następujących słów: kwota, wolumen, oraz ilość. Wydają się podobne, jednak występują pomiędzy nimi subtelne różnice. W.Pyzioł (1986) używa słowa "kwota" w sposób naturalny pisząc o "kwocie kredytu". Słownik PWN podaje definicję "ilość" poddając jednak dyskusji przyczynę zmiany znaczenia i stosowanie słowa do określenia kwot zbożowych, kwot paliwowych, czy też kwot importy bezcłowego.
W przepisie definiującym kredyt bankowy słowo kwota oznacza pewną górną granicę dostępnych środków pieniężnych. Z natury kredytu wynika, że klient nie musi wykorzystać całej kwoty dostępnego kredytu. Ten element kredytu wyraźnie odróżnia ten typ umowy od umowy pożyczki. Elementy te dyskutują Truszkiewicz (1999) i Tracz (2007) dochodząc jednak do błędnych wniosków. Dosyć ciekawy problem postawił jednak Truszkiewicz - zadał pytanie czy organ egzekucyjny (np. komornik) może zając konto kredytowe i pobrać z niego pieniądze do dostępnego limitu. Proszę się nad tym zastanowić. Pomoże to w zrozumieniu czym jest dostępny kredyt.
Interpretacja kredytu polegająca na przyznaniu możliwości zadłużenia się do określonej kwoty kredytu zgodna jest z prawem wyznaczonym przez kodeks cywilny Włoch (art.1842, art.1843). Rozważania z uwzględnieniem starego kodeksu prowadził S.Grzybowski (1976). Analizowany kodeks był aktem obowiązującym do roku 2011 (Velicu, 2012) pozostaje więc aktem ważnym w zakresie niniejszej analizy, zajmującej się tematem kredytów w Polsce przed rokiem 2009.
Proszę także zwrócić uwagę, że w naszej codziennej praktyce przedstawioną interpretację umowy o kredyt bankowy znamy chociażby z karty kredytowej, w ramach której bank oddaje do naszej dyspozycji oznaczoną kwotę środków pieniężnych, nazwaną limitem karty kredytowej. W ramach zakupów kartą uruchamiamy środki wydając bankowi dyspozycję zapłaty, stając się jednocześnie dłużnikiem banku. Bank typowo pożycza nam pieniądze na okres kilku tygodni bez dodatkowego oprocentowania, pobierając od nas odsetki (typowo bardzo wysokie - karne) za nieterminowe spłaty. Proszę zauważyć, że opłata roczna za kartę jest prowizją banku za udzielenie kredytu. Karta kredytowa jest idealną implementacją art.69 prawa bankowego.
Z powyższej analizy wynika, że prawidłowe odczytanie art.69 w części "bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy" oznacza, że "bank zobowiązuje się postawić w gotowości do przyjęcia polecenia przelewu od klienta". Biorąc pod uwagę "celowość" umowy o kredyt dyspozycja sprowadza się do zapłaty, dając finalne odczytanie jako:
Bank zobowiązuje się postawić kwotę środków pieniężnych w gotowości do przyjęcia polecenia zapłaty wydanego przez klienta
Co w pełni art.69 należy odczytać następująco:
art.69 [interpretacja]
Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się postawić w gotowości kwotę środków pieniężnych, na czas oznaczony w umowie, do przyjęcia polecenia lub szeregu poleceń zapłaty wydanych przez kredytobiorcę z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty rozdysponowanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.
Natura umowy o kredyt bankowy definiuje obowiązek banku do zapewnienia ustalonych środków pieniężnych dostępnych na żądanie klienta i to jest jej podstawa określająca świadczenie główne banku. Przepis art.69 nic nie mówi o skutkach prawnych realizacji "dyspozycji", w szczególności nie można z tego przepisu wnioskować o dzierżawieniu kapitału od banku. Skutkiem rozdysponowania postawionych do dyspozycji środków pieniężnych jest stosunek pożyczkowy, jak to zaznacza S.Grzybowski (1976). Tego typu rozumienie znajduje się w języku angielskim, gdzie nie występuje słowo kredytobiorca tylko stosowane jest słowo pożyczkobiorca (borrower). Sam bank natomiast tak samo określany jest mianem kredytodawcy (creditor) lub też pożyczkodawcy (lender), w rozumieniu że creditor może stać się lender'em. Określeń tych używa BRE Bank w swoim raporcie rocznym (2009). Zachęcam do porównania słownictwa użytego w raporcie angielskim i polskim. Raporty są autorstwa PwC, co gwarantuje jakość tłumaczenia.
Konsekwencją powyższych rozważań wynika kilka bardzo ciekawych sytuacji prawnych. W zależności od treści naszych umów oraz formy ich wykonania, może się okazać, że nie są to umowy kredytowe, tylko np. umowy pożyczki. Analizując typ umowy, należy zadać pytanie np. czy bank pozostawił do naszej dyspozycji kwotę środków pieniężnych? Czy wydawaliśmy dyspozycje przekazania środków?
Kolejną interesującą konsekwencją powyższych rozważań jest kwestia waloryzacji sądowej. Przytaczany, w tym zakresie, art.13 ustawy nowelizującej kodeks cywilny z 1990 roku mówi, że waloryzacja sądowa nie ma zastosowania do kredytów bankowych. Przepis ten nie mówi o "umowie o kredyt bankowy", tylko o bankowym kredycie. Oznacza to, że nie można waloryzować zobowiązania banku do postawienia do dyspozycji kwoty kapitału. Pomimo zmian wartości pieniądza, kwota będąca w dyspozycji zostaje stała i sąd nie może tego faktu zmienić. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie w waloryzowaniu należności wynikającej ze zobowiązania klienta do zwrotu wykorzystanego kapitału. Proszę zauważyć, że tego niuansu nie zauważył Sąd Okręgowy (I C 1255/14) orzekając co następuje:
W razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w umowie (art. 3581 § 3 k.c.). Z mocy art. 13 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny przepis art. 358 1 § 3 k.c. nie ma zastosowania do kredytów bankowych. Roszczenie powodów o zmianę umowy nie znajduje więc oparcia we wskazanej przez nich podstawie.
Ufam, że po powyższej analizie, odczytanie art.69 nie nastręcza już problemów. Magia i tajemniczość słów "kredyt", "dyspozycja", oraz "kwota" została rozwiana. Ufam, także, że odczytując dorobek doktryny prawniczej będziecie Państwo uważni i nie popadniecie w naiwną niemoc intelektualną, sprawdzając na jakiej podstawie autor oparł swoje twierdzenia. Proszę pamiętać o Arystotelesie co policzył, że mucha ma cztery odnóża. Prawnicy włączając pracowników naukowych, adwokatów, radców prawnych oraz sędziów wierzą Arystotelesowi, bo tak ich nauczono, a sam Arystoteles jest niekwestionowanym autorytetem. My musimy pomóc im się z tego stanu zauroczenia się wyrwać i pokazać, że czarne jest czarne, białe jest białe oraz że mucha ma sześć odnóży i że sam Arystoteles był w błędzie. Mylić się jest rzeczą ludzką. Także ludzką, ale świadczącą o randze człowieka, rzeczą jest się do pomyłki się przyznać i zaakceptować inne racjonalne spojrzenie, jeżeli podparte jest właściwymi argumentami.
Jeszcze jedno. Nie mylmy kredytu bankowego z kredytem kupieckim - czyli opóźnioną płatnością za towar. No i oczywiście nie mylmy tego kredytu z kredytem zaufania, co w przypadku banków operujących w Polsce nie pasuje kompletnie.
Pamiętajmy o różnicy pomiędzy kredytem i pożyczką. Kredyt to gotowość banku do pożyczenia pieniędzy, która może, ale nie musi, zakończyć się aktem pożyczki. Nic więcej.
Kredyt jest gwarantowaną możliwością zaciągnięcia pożyczki
Kwota kredytu oznacza pewną określoną ilość będącą górnym ograniczeniem zaciągniętych pożyczek
Kwota środków pieniężnych oddana do dyspozycji klienta jest własnością banku
Kwota środków pieniężnych oddana do dyspozycji klienta może być rozdysponowana przez klienta poprzez wydanie bankowi dyspozycji przelewu lub wypłaty
Kwota środków pieniężnych rozdysponowana przez klienta przestaje być własnością banku. Nowym właścicielem kwoty jest osoba/bank do której klient przekazał pieniądze, poprzez wydanie bankowi odpowiedniej dyspozycji
Odsetki płatne są od ilości wykorzystanych pieniędzy a nie od kwoty kredytu
Prowizję płaci się od kwoty kredytu a nie od ilości wykorzystanych pieniędzy
Chapin, 1877-1881. The Nature and Functions of Credit, http://digicoll.library.wisc.edu/cgi-bin/WI/WI-idx?type=div&did=WI.WT1877.ALChapin&isize=text
Italian civil code, Umowa kredytu, http://www.brocardi.it/codice-civile/libro-quarto/titolo-iii/capo-xvii/sezione-iii/art1842.html, http://www.jus.unitn.it/cardozo/obiter_dictum/codciv/Lib4.htm
Dz. U. z dnia 22 marca 1928 r. Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 17 marca 1928 r. o prawie bankowem, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19280340321
Dz.U. Nr 82, poz. 598, kodeks zobowiązań - rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 października 1933 r. http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19330820598
Gazeta Bankowa. R.16 (1936) nr 18, http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=5966&from=publication
Dz.U. 1945 nr 4 poz. 14 Dekret z dnia 15 stycznia 1945 r. o Narodowym Banku Polskim, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19450040014
13 lipca 1957 r. o zabezpieczeniu finansowania budownictwa mieszkaniowego używa określenia pożyczka, http://dokumenty.rcl.gov.pl/DU/rok/1957/wydanie/39/pozycja/175
Dz.U. 1960 nr 20 poz. 121 Ustawa z dnia 13 kwietnia 1960 r. o prawie bankowym, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19600200121
Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093
Dz.U. 1975 nr 20 poz. 108. Ustawa z dnia 12 czerwca 1975 r. Prawo bankowe, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19750200108
Zabłocka M. (1979). Realny charakter mutuum w rzymskim prawie klasycznym, http://www2.wpia.uw.edu.pl/files/Urbanik/lektury0/Zabłocka%20M.,%20Realny%20charakter%20mutuum%20w%20rzymskim%20prawie%20klasycznym.pdf?short=
Dz.U. 1982 nr 7 poz. 56, Ustawa z dnia 26 lutego 1982 r. - Prawo bankowe, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19820070056
Dz.U. 1988 nr 41 poz. 324, Ustawa z dnia 23 grudnia 1988 r. o działalności gospodarczej, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19880410324
Dz.U. 1989 nr 6 poz. 33, Ustawa z dnia 15 lutego 1989 r. Prawo dewizowe, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19890060033
Morawski L. (1996). Wstęp do prawoznawstwa
Truszkiewicz Z. (1999). Umowa kredytu W: Pyzioł E. (red.) Encyklopedia Prawa Bankowego, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVSHNHakppc2VjN2M
Kodeks etyczny PAN, 2001, http://www.paleo.pan.pl/documents/Kodeks_Etyczny_PAN.pdf
Lemkowski M. (2007). Odsetki cywilnoprawne
PwC, 2009. Raport roczny BRE Bank (ang), https://www.mbank.pl/pobierz/msp-korporacje/wyniki-finansowe-eu/2009/2009RBRE.pdf
PwC, 2009. Raport roczny BRE Bank (pl), https://www.mbank.pl/pobierz/msp-korporacje/wyniki-finansowe/2009/2009RBRE.pdf
Pisuliński J. (2011). Umowa kredytu W: Radwański Z. (red.) System Prawa Prywatnego Prawo zobowiązań - część szczegółowa Tom 8, 2 wydanie, C.H.Beck, https://drive.google.com/file/d/0ByDcOdN-T_PVRzJ4a0dhU2RKSEE/view?usp=sharing
Valicu D. (2011). BANK CONTRACTS IN THE NEW ROMANIAN CIVIL CODE, http://cks.univnt.ro/uploads/cks_2012_articles/index.php?dir=01_legal_sciences%2F&download=cks_2012_legal_sciences_art_062.pdf
Ofiarski Z., 2013. Prawo bankowe. Komentarz, Wolters Kluwer SA
IPN (2015). Gospodarcza Żelazna Kurtyna. Część II: Pieniądz i systemy finansowe, http://ipn.gov.pl/aktualnosci/2015/centrala/call-for-papers-miedzynarodowa-konferencja-naukowa-gospodarcza-zelazna-kurtyna.-czesc-ii-pieniadz-i-systemy-finansowe-warszawa,-1718-listopada-2015
Styczyński R. (2015). List otwarty do ZBP, https://plus.google.com/+RyszardStyczynski/posts/JcPsJ11s61o
Styczyński R. (2015). Rozwój myśli na temat nominalizmu i waloryzacji w polskiej doktrynie prawa oraz jej wpływ na prawo bankowe w latach 1935 – 2011, http://styczynski.blogspot.com/2016/01/rozwoj-mysli-na-temat-nominalizmu-i.html