Source: https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/i-aca-16-19-odpowiedzialnosc-ubezpieczyciela-za-522773497
Timestamp: 2020-01-26 23:50:42
Legal References Found: art. 822
 art. 34
 art. 446
 art. 446
 art. 446
 art. 177
 art. 178
 art. 34
 art. 34
 art. 436
 art. 435
 art. 415
 art. 34
 art. 436
 art. 435
 art. 436
 art. 38
 art. 446
 art. 435
 art. 436
 art. 362
 art. 362
in casu
 art. 362
 art. 455
in fine
 art. 446
 art. 98
 art. 108

Document Content:
I ACa 16/19, Odpowiedzialność ubezpieczyciela za zdarzenie drogowe a podstawa odpowiedzialności samoistnego posiadacza lub
I ACa 16/19, Odpowiedzialność ubezpieczyciela...
I ACa 16/19, Odpowiedzialność ubezpieczyciela za zdarzenie drogowe a podstawa odpowiedzialności samoistnego posiadacza lub kierowcy pojazdu. - Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie
Opublikowano: LEX nr 2679801
Odpowiedzialność ubezpieczyciela za zdarzenie drogowe a podstawa odpowiedzialności samoistnego posiadacza lub kierowcy pojazdu.
Przewodnicząca: Sędzia SA Dorota Gamrat-Kubeczak.
Sędziowie SA: Krzysztof Górski (spr.), Dariusz Rystał.
Sąd Apelacyjny w Szczecinie I Wydział Cywilny po rozpoznaniu w dniu 18 kwietnia 2019 r., na rozprawie w Szczecinie sprawy z powództwa M. W. przeciwko (...) Towarzystwu (...) w W. o zapłatę na skutek apelacji pozwanego od wyroku Sądu Okręgowego w Koszalinie z dnia 31 października 2018 r. sygn. akt I C 214/17
W uzasadnieniu stanowiska powódka wskazała, że w dniu (...) r. na drodze (...) doszło do wypadku komunikacyjnego, w wyniku którego zginął jej jedyny syn O. Powódka wyjaśniła, że kierowała samochodem marki M. (...) o nr rej. (...), a siedzący obok, jako pasażer, pijany mąż R. W. szarpnął kierownicę, w wyniku czego straciła panowanie nad prowadzonym pojazdem, który wypadł z drogi i dachował. Podniosła, że w dniu wypadku samochód był objęty ochroną ubezpieczeniową z tytułu odpowiedzialności cywilnej w towarzystwie ubezpieczeniowym pozwanego. Powódka wskazała, że sprawca szkody, mąż powódki, był w dacie zdarzenia właścicielem ww. pojazdu, którym kierowała powódka, tym samym nie może być uznany za osobę trzecią, co powoduje, że stanowisko pozwanego podtrzymywane na etapie likwidacji szkody jest niezasadne. W dalszej części powódka powołała się na zasady wynikające z art. 822 § 1 k.c. oraz art. 34 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2018 r., 473, t.j.), wskazując na niezasadność odmowy wypłaty zadośćuczynienia, które zgodnie z art. 446 § 4 k.c. powinno być przyznane powódce. Zaznaczyła, że śmierć dziecka była dla niej ogromną tragedią i niepowetowaną stratą, z jaką nie pogodzi się do końca życia.
Powyższe rozstrzygniecie Sąd I instancji poprzedził poczynieniem ustaleń faktycznych, z których wynika, że: w dniu (...) r. powódka kierowała samochodem marki M. (...) o nr rej. (...), którym przewoziła na drodze (...) w pobliżu miejscowości G., jako pasażerów, swojego męża R. W. oraz małoletniego syna O., a także swoich rodziców W. i B. S. Podróżujący wracali z przyjęcia rodzinnego w zajeździe (...), skąd powódka z rodzicami zabrała awanturującego się męża, który wcześniej spożywał alkohol i nie chciał opuścić zajazdu. W trakcie jazdy nietrzeźwy małżonek (2,21 promila alkoholu we krwi), siedząc na tylnym siedzeniu za powódką, umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa ruchu drogowego w ten sposób, że uderzał ją w głowę, zagłówek, szarpał za włosy, wytrącił jej z ucha aparat słuchowy i okulary, kopał nogami w oparcie siedzenia, na skutek czego M. W. utraciła panowanie nad kierownicą, co spowodowało, że samochód wjechał do przydrożnego rowu i dachował. Wskutek tego zdarzenia i odniesionych obrażeń, śmierć ponieśli syn i ojciec powódki. R. W. po zdarzeniu nadal zachowywał się gwałtownie, wyzywał wulgarnie osoby udzielające mu pomocy oraz był agresywny wobec strażaków i policjantów, którzy musieli użyć środków przymusu w postaci kajdanek.
Pismem z dnia 27 lutego 2017 r. powódka zgłosiła szkodę pozwanemu z żądaniem zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 90.000 zł na podstawie art. 446 § 4 k.c. i odszkodowania w wysokości 20.000 zł na podstawie art. 446 § 3 k.c. po śmierci małoletniego O. W. (1). W odpowiedzi na powyższe, pismem z dnia 8 marca 2017 r. pozwane Towarzystwo (...) w W. odmówiło wypłaty ww. świadczeń, wskazując na brak podstaw odpowiedzialności z uwagi na to, że wyłączną winę za powstanie wypadku ponosi R. W., pasażer pojazdu marki M.
W chwili śmierci O. W. (1) nie miał jeszcze ukończonych 12 lat, był jedynym synem powódki, z którym była bardzo związana. Matka z synem bardzo dobrze się rozumieli, powódka dobrze się nim opiekowała, byli zżyci ze sobą. O. chodził do szkoły muzycznej, grał na akordeonie oraz chodził na zajęcia sportowe, a powódka podzielała jego zainteresowania i dowoziła go na te zajęcia. Mąż powódki często się awanturował i kłócił z powódką przy synu, ich małżeństwo dobrze nie funkcjonowało, a powódka chciała odejść od R. W.
Zdaniem biegłych psychiatry H. M. i psycholog M. M., powódkę łączyła z synem bliska i pozytywna więź emocjonalna; powódka szczególnie koncentrowała się na synu z uwagi na znacznie zakłócone relacje z mężem. Syn był dla niej powodem do życia, motywacją do działania, a także źródłem dumy, lokowała w nim, jako jedynaku, wszystkie swoje uczucia. W wyniku nagłej śmierci syna doznała szoku oraz załamania psychicznego, a uraz był tym bardziej masywniejszy, że jednocześnie utraciła także ojca w tym wypadku. Zdiagnozowano u niej po zdarzeniu epizod depresyjny - epizod umiarkowany w związku z czym była hospitalizowana od 21 lipca do 31 sierpnia 2015 r. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że będzie ona odczuwała w sferze psychicznej skutki wypadku bardzo długo, być może do końca życia. Od 23 sierpnia 2015 r. powódka leczyła się psychiatrycznie z rozpoznaniem zaburzeń adaptacyjnych, wskazywała na trudne relacje z matką, a także zaburzone relacje z mężem, który nadużywał alkoholu i stosował przemoc, zatem można domniemywać, że powódka znajdowała się pod wpływem przedłużającego się stresu. Po wypadku z dnia (...) r. nastąpiło pogorszenie się jej stanu psychicznego. W wyniku przeżyć psychicznych związanych z ww. tragicznym zdarzeniem, zdaniem biegłych, powódka doznała traumy o znacznym rozmiarze.
Sąd Okręgowy dostrzegł, że z niekwestionowanych ustaleń dokonanych w postępowania karnym przeciwko R. W., w tym w szczególności z opinii biegłego powołanego w sprawie II K 798/15 (V Ka 569/17) wynika niezbicie, że został on skazany za spowodowanie wypadku w dniu (...) r., albowiem kierująca, wskutek jego gwałtownego i nieprzewidywalnego zachowania wobec wszystkich pasażerów, nie mogła zapanować nad pojazdem, który zjechał z drogi, a następnie dachował. R. W. atakował siedzącego obok teścia i bił syna, przeklinał, kopał, szarpał za włosy powódkę podczas jazdy, wyszarpując jej aparat słuchowy i okulary. Zdaniem Sądu sytuacja w samochodzie była nietypowa, dynamiczna, a nietrzeźwy i agresywny mężczyzna stanowił dla pozostałych podróżujących z nim członków rodziny, jak się okazało, poważne i śmiertelne zagrożenie. Sąd wskazał, że tylko i wyłącznie jego zachowanie zostało uznane za bezpośrednią przyczynę wypadku i dlatego poniósł z tego tytułu odpowiedzialność karną na zasadzie art. 177 § 1 i 2 k.k. w zw. z art. 178 § 1 k.k., czyli jak kierujący pojazdem, gdyż de facto przejął on nad nim kontrolę poprzez uniemożliwienie prowadzenia pojazdu przez M. W. Zdaniem Sądu omawiany wypadek komunikacyjny wymyka się spod typowej oceny zdarzeń będących podstawą ustaleń w zakresie odpowiedzialności cywilnej z tytułu zadośćuczynienia w związku z cierpieniem po śmierci osób najbliższych, gdyż apelacja Prokuratora Rejonowego w Kołobrzegu od wyroku skazującego z dnia 23 maja 2017 r. w sprawie II K 798/15 skierowana była wobec drastycznego przebiegu zdarzeń w kierunku przestępstwa zabójstwa osób poszkodowanych zachowaniem R. W., co jednak nie spotkało się z aprobatą Sądu Odwoławczego, który utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji.
Sąd wskazał, że nie ma wątpliwości co do tego, że powódka jako matka zmarłego O. W. (1) była jego osobą najbliższą. Sąd uznał zatem, że ma legitymację czynną w zakresie zgłoszonego w sprawie roszczenia. Ocenie podlegała natomiast wysokość żądanego przez nią zadośćuczynienia. W tej kwestii Sąd miał na uwadze krzywdę i cierpienia doznane przez powódkę w kontekście relacji łączących ją ze zmarłym synem, skutków, jakie wystąpiły u niej w wyniku tak traumatycznego przeżycia oraz okoliczności zdarzenia, które przyczyniły się do śmierci jej syna. Sąd wskazał, że ból i cierpienie powódki jako matki po śmierci ukochanego jedynaka są trudne do opisania czy wręcz zrozumienia i nie sposób z tym polemizować. Zdaniem Sądu, żądana przez nią kwota jest adekwatna do przeżytej traumy, którą potwierdziły biegłe psychiatra i psycholog w swojej opinii z dnia 13 lipca 2018 r. stwierdzając, że wskutek tragedii związanej z utratą dziecka doznała traumy o znacznym rozmiarze i że będzie odczuwała w sferze psychicznej skutki tego wypadku bardzo długo, nawet do końca życia. Sąd podkreślił, że nie będzie jej dane cieszyć się obecnością ukochanego dziecka, obserwowania jego rozwoju, wzrostu, wspierania go w jego wyborach życiowych, pasjach etc. Sąd zwrócił uwagę, że powódka nadal, mimo założenia nowej rodziny po rozwodzie z R. W., nie może pogodzić się z doznaną stratą i ciągle wspomina O. Ustalając wysokość zadośćuczynienia, Sąd miał na uwadze wszystkie okoliczności zdarzenia oraz wyniki przeprowadzonego w sprawie postępowania dowodowego.
Okoliczności istotne dla rozstrzygnięcia sprawy nie były w znaczącym zakresie między stronami sporne. Poza sporem pozostawał bowiem fakt, iż wyłącznie winnym wypadku komunikacyjnego z dnia (...) r., w którym śmierć poniósł syn powódki, jest R. W. Bezspornie w chwili zdarzenia pojazd uczestniczący w wypadku - M. (...) o numerze rejestracyjnym (...) - był objęty ochroną ubezpieczeniową w (...) Towarzystwie (...) w W. Nie jest sporne również to, że R. W. w chwili zdarzenia był współwłaścicielem opisanego powyżej pojazdu.
Następnie wskazać należy, że jakkolwiek na aprobatę zasługuje stanowisko w zakresie w jakim stwierdzono, iż pasażera, który przez szarpnięcie kierownicą zmienia kierunek jazdy pojazdu mechanicznego (czy jak w niniejszej sprawie - innym swoim działaniem doprowadza do utraty kontroli nad pojazdem) nie można uznać za kierującego pojazdem w rozumieniu art. 34 ust. 1 u.u.o., to trudno jednak uznać za przekonującą konstatację, iż tylko z tego względu brak jest podstaw do ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń za szkodę powstałą wskutek takiego działania. Apelujący zdaje się nie dostrzegać wynikającego z treści art. 34 ust. 1 u.u.o. zakresu odpowiedzialności cywilnej ubezpieczyciela. W świetle tej normy ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność za szkodę wówczas, kiedy taka odpowiedzialność ponosi samoistny posiadacz pojazdu, którego dotyczy ubezpieczenie lub kierujący tym pojazdem. Odpowiedzialność ta jest niezależna od podstawy (a wiec obejmuje zarówno szkodę za którą posiadacz ponosi odpowiedzialność na zasadzie ryzyka - art. 436 § 1 k.c. w zw. z art. 435 k.c.) jak i takie sytuacje, gdy podstawę odpowiedzialności posiadacza będzie wina (art. 436 § 2 k.c. czy też art. 415 k.c.)
Sugestia, że zakład ubezpieczeń ponosi odpowiedzialność wyłącznie za szkodę powstałą wskutek zachowania kierującego pojazdem byłaby zabiegiem contra legem, albowiem w sposób całkowicie nieuprawniony pozbawiłoby ochrony ubezpieczeniowej posiadacza pojazdu. Trudno opowiadać się za poglądem oczywiście sprzecznym z wykładnią literalną, tym bardziej, że wykładania ta prowadzi do jednoznacznych rezultatów. Co więcej, zaprezentowany przez stronę pozwaną pogląd, pozostawałby w sprzeczności z wykładnią funkcjonalną w jej aspekcie celowościowym omawianego przepisu, gdyż kreowałby (wbrew jednoznacznej intencji ustawodawcy) pewną "lukę ubezpieczeniową". Zauważyć bowiem należy, że realizacja roszczenia poszkodowanego ruchem pojazdu mechanicznego, skierowanego bezpośrednio do posiadacza pojazdu, nie zaś w stosunku do ubezpieczyciela, byłaby wysoce niepewna, co zresztą było czynnikiem przeważającym o wprowadzeniu obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Jednocześnie nie może budzić wątpliwości, iż R. W. w chwili zdarzenia wywołującego szkodę był samoistnym współposiadaczem samochodu uczestniczącego w wypadku i z tego też względu prawidłowo zastosowano w rozpoznawanej sprawie przepis art. 34 ust. 1 u.o.o. Dostrzec bowiem należy, iż prawo własności samochodu osobowego przysługiwało zarówno M. W., jak i R. W. Bez znaczenia zatem pozostaje ustalenie, że R. W. nie był kierującym pojazdem. W sprawie bowiem nie znajduje zastosowania art. 436 § 2 k.c. (do szkody nie doszło w wyniku zderzenia się pojazdów a małoletni syn powódki nie był przewożony na podstawie stosunku grzecznościowego lecz w ramach sprawowanej przez powódkę i sprawcę wypadku pieczy rodzicielskiej). Zatem za wypadek odpowiada posiadacz pojazdu na zasadzie ryzyka.
Powódka wykazała jednak, ze nie ponosi odpowiedzialności, gdyż wyłączoną winę spowodowanie zdarzenia ponosi jej mąż (będący w stosunku do podstaw zwalniających powódkę od odpowiedzialności zgodnie z art. 435 § 1 k.c. w zw. z art. 436 § 1 k.c. osobą trzecią, za którą powódka nie ponosiła odpowiedzialności. Pozwany nie przedstawił natomiast żadnych okoliczności zwalniających od odpowiedzialności R. W. za którego ponosi odpowiedzialność ubezpieczeniową zgodnie z powołanym wyżej przepisem u.o.o.
Wskazać należy przy tym na jej art. 38 ust. 1 pkt 1, stwierdzający, że zakład ubezpieczeń nie odpowiada za szkody polegające na uszkodzeniu, zniszczeniu lub utracie mienia, wyrządzone przez kierującego posiadaczowi pojazdu mechanicznego; dotyczy to również sytuacji, w której posiadacz pojazdu mechanicznego, którym szkoda została wyrządzona, jest posiadaczem lub współposiadaczem pojazdu mechanicznego, w którym szkoda została wyrządzona. Przepis ten nie obejmuje jednak powyższym wyłączeniem szkody na osobie (na co wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały z dnia 22 kwietnia 2005 r. (III CZP 99/04, Lex nr 148138) - także w sytuacji, gdy poszkodowanym jest posiadacz lub współposiadacz pojazdu, bowiem w przypadku szkody na osobie dochodzi do naruszenia praw podmiotowych przynależnych wyłącznie poszkodowanemu, niezależnie od jego statusu współposiadacza. Przedmiotem tego naruszenia jest bowiem zdrowie, stanowiące jego dobro osobiste podlegające zindywidualizowanej ochronie prawnej. Lege non distinquente tak samo należy traktować szkodę na osobie rodzącą odpowiedzialność na podstawie art. 446 § 4 k.c. wobec osób bliskich poszkodowanemu zmarłemu w wyniku czynu niedozwolonego.
Nie ulega natomiast wątpliwości, że w świetle ustalonych w sprawie okoliczności szkoda będąca następstwem śmierci O. W. (1) powstała "w związku z ruchem pojazdu mechanicznego" i jest to okoliczność bezsporna. Zatem stanowisko strony pozwanej, zmierzające do wykazania braku podstaw jej odpowiedzialności, jest w całości chybione.
Uwzględniając powyższe stanowisko jakoby zaistniałe zdarzenie było następstwem winy w nadzorze powódki nad małoletnim, stanowiąc tym samym przesłankę egzoneracyjną w rozumieniu art. 435 § 1 k.c. w zw. z art. 436 § 1 k.c., jest błędne. Nie wynika z materiału procesowego by w ramach dynamicznie przebiegającej sytuacji w aucie powódka uzyskała wiedzę o tym, że małoletni odpiął pas i miała możność reakcji w tym zakresie. Ciężar dowodu takich okoliczności spoczywał na pozwanym. Nieprzedstawienie żadnych dowodów (zaniechanie powołania faktów) nie pozwala na przypisanie powódce niedopełnienia pieczy nad dzieckiem i przyczynienia się w te sposób do skutków wypadku.
Nadto, zdaniem Sądu Apelacyjnego, zachowanie powódki, która nie zatrzymała pojazdu, nie można uznać za obiektywnie nieprawidłowe, albowiem dynamika sytuacji uniemożliwiła jej podjęcie reakcji w odpowiednim czasie. Dostrzec należy, iż strona pozwana podnosiła, iż powódka mogła zatrzymać pojazd przed szarpnięciem przez R. W. za kierownicę. Rzecz w tym, co zostało zaakcentowane przez Sąd odwoławczy na wstępie rozważań, R. W. nie szarpnął za kierownicę samochodu. Powódka utraciła panowanie nad pojazdem wskutek uderzeń w głowę i zagłówek, szarpania za włosy, wytrącenia aparatu słuchowego i okularów, a także kopania nogami w oparcie siedzenia. Trudno zatem przyjąć, iż powódka miała obiektywnie możliwość podjęcia stosownej reakcji w odpowiednim czasie skoro gwałtowny, zaskakujący i skrajanie nieracjonalny atak ze strony pasażera, który spowodował zdarzenie był sytuacją nagłą i niemożliwą do przewidzenia. Zatem nie sposób przyjąć, że zaniechanie kontynuowania jazdy przez kierowcę i nagłe zatrzymanie pojazdu w trakcie ataku ze strony pasażera) było w ogóle możliwe i niepodjęcie tej czynności przed atakiem (w trakcie ataku) świadczy o przyczynieniu się powódki do powstania szkody Co równie istotne, redukcja odszkodowania na podstawie art. 362 k.c. nie ma charakteru obligatoryjnego, co oznacza, że samo ustalenie przyczynienia się poszkodowanego nie nakłada na sąd obowiązku zmniejszenia odszkodowania, ani nie przesądza o stopniu tego zmniejszenia. Ustalenie przyczynienia się jest warunkiem wstępnym, od którego w ogóle zależy możliwość rozważania zmniejszenia odszkodowania, i warunkiem koniecznym, lecz niewystarczającym, gdyż samo przyczynienie nie przesądza zmniejszenia obowiązku naprawienia szkody, a ponadto stopień przyczynienia się nie jest bezpośrednim wyznacznikiem zakresu tego zmniejszenia. O tym jednak, czy obowiązek naprawienia szkody należy zmniejszyć, ze względu na przyczynienie się, a jeżeli tak - w jakim stopniu należy to uczynić, decyduje sąd w procesie sędziowskiego wymiaru odszkodowania w granicach wyznaczonych przez art. 362 k.c. Decyzja o obniżeniu odszkodowania jest zatem tylko i wyłącznie uprawnieniem sądu, a rozważanie wszystkich okoliczności in casu w wyniku konkretnej i zindywidualizowanej oceny jest jego powinnością. Do okoliczności o których mowa w art. 362 k.c. zaliczają się zarówno czynniki subiektywne, jak i obiektywne, w tym wina lub nieprawidłowość zachowania poszkodowanego.
Sąd Apelacyjny zaznacza, że zobowiązanie do zapłaty zadośćuczynienia co do zasady ma charakter zobowiązania bezterminowego. Niewątpliwie jego przekształcenie w zobowiązanie terminowe może wystąpić w wyniku wezwania pokrzywdzonego skierowanego wobec ubezpieczyciela. Podzielić należy pogląd, zgodnie z którym jeżeli zobowiązany nie płaci zadośćuczynienia w terminie wynikającym z przepisu szczególnego lub w terminie ustalonym zgodnie z art. 455 in fine k.c., uprawniony nie ma możliwości czerpania korzyści z zadośćuczynienia, jakie mu się należy już w tym terminie. W konsekwencji odsetki za opóźnienie w zapłacie zadośćuczynienia należnego uprawnionemu już w tym terminie powinny się należeć od tego właśnie terminu. Stanowiska tego nie podważa pozostawienie przez ustawę zasądzenia zadośćuczynienia i określenia jego wysokości w pewnym zakresie uznaniu sądu. Przewidziana w art. 446 § 4 k.c. możliwość przyznania przez sąd odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za krzywdę nie zakłada bowiem dowolności ocen sądu, a jest jedynie konsekwencją niewymiernego w pełni charakteru okoliczności decydujących o doznaniu krzywdy i jej rozmiarze. Oznacza to, że obowiązek zapłaty zadośćuczynienia nie powstaje dopiero z chwilą wydania orzeczenia sądowego, nie tylko dlatego, że wymagalność roszczenia następuje z chwilą wezwania towarzystwo ubezpieczeń do zapłaty, a również dlatego, że orzeczenie sądu przyznające zadośćuczynienie ma charakter rozstrzygnięcia deklaratoryjnego, a nie konstytutywnego (por. Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 lutego 2007 r., I CSK 433/06, Lex nr 274209). Natomiast zasądzenie odsetek od daty wyrokowania jest uzasadnione jedynie taką sytuacją, w której na wysokość zadośćuczynienia mają wpływ okoliczności, które zaistniały po dacie zgłoszenia roszczenia (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 13 kwietnia 2016 r., I ACa 91/16).
O kosztach postępowania apelacyjnego rozstrzygnięto na podstawie art. 98 k.p.c. w zw. z art. 108 k.p.c., zgodnie z wynikającą z tego przepisu regułą odpowiedzialności za wynik procesu. Wynagrodzenie zawodowego pełnomocnika reprezentującego powódkę zostało ustalone na poziomie minimalnej stawki wynikającej z § 2 pkt 5 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzeń Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych, w brzmieniu obowiązującym w dacie wniesienia apelacji.